Kwiat
Ten Kwiat jawi się bardzo ważnym traktatem arabskiego Masnawi. Niezależnie od moich starań przetłumaczenia go, ostatecznie postanowiłem skorzystać z autorskiego przekładu, wykonanego na prośbę uczniów Risale-i Nur. Między tym traktatem, nazwanym Siedemnastym Blaskiem, a Kwiatem po arabsku, istnieje różnica tylko w zakresie prezentacji i chronologii tematów.
Tłumacz (z arabskiego na turecki) Abdulmedżid
Dwanaście lat przed napisaniem tego Blasku, z pomocą Allaha zanotowałem niektóre lśnienia Jedynobóstwa, które przejawiły się podczas poznawania Boskości w toku refleksji, duchowych wędrówek i iluminacji. Zapisałem je w postaci notatek - punktów - w języku arabskim, w takich broszurach jak Kwiat, Płomień, Nasiono, Zapach, Cząstka oraz Kropla. Ponieważ zostały sformułowane jako pokaz jedynie małej części niezmierzonej prawdy, tylko jednego promienia olśniewającego światła, przypomnienie i pouczenie dla samego siebie, okazały się niezbyt zrozumiałe dla innych. W dodatku większość moich najbliższych i najbardziej oddanych mi braci nie zna arabskiego. W odpowiedzi na ich nalegania i prośby byłem zmuszony napisać te notatki w języku tureckim, część z objaśnieniami, a część z krótkim wyjaśnieniem znaczenia. Notatki i broszury po arabsku dotyczą nauki Prawdy, której część Nowy Said ujrzał w postaci oczywistej pewności, dlatego zostały przetłumaczone bez zmian, ale z wyjaśnieniami. Z tego samego powodu powtarzają się tutaj niektóre oświadczenia z Risale-i Nur. Druga natomiast część została przetłumaczona w bardzo zwięzłej formie, bez objaśnień, aby nie utracić elegancji oryginału.
Punkt pierwszy. Zwróciłem się do siebie, do własnego nafsu:
O nieostrożny Saidzie! Wiedz, że nie przystoi ci wiązać swego serca z czymś ulotnym, przemijającym, co nie będzie ci towarzyszyć, rozstanie się z tobą po zniknięciu i zniszczeniu tego świata. Nierozsądne jest przywiązywanie serca do rzeczy przemijających, zwłaszcza takich, które wraz z gaśnięciem twego wieku odwrócą się od ciebie i odejdą. Takich, które nie pomogą ci w pozagrobowym świecie Barzach i nie będą towarzyszyć ci w grobie. Także takich, które po roku lub dwóch obecności na zawsze rozłączą się z tobą, obciążając cię ładunkiem swoich grzechów, a szczególnie do takich, które w momencie ich osiągnięcia porzucą cię wbrew twoim pragnieniom.
Jeśli jesteś rozsądny, nie zwracaj uwagi na sprawy, które nie przyniosą ci korzyści przy przejściu do innego świata i nie wpłyną na twoją sytuację w świecie Barzach. Uwolnij się od działań niepewnych i załamujących się w zderzeniach różnych etapach twojego doczesnego życia i niemogących pomóc ci w drodze do wieczności. I nie denerwuj się z powodu ich zniknięcia.
Spójrz na swoją istotę, w której oprócz wielu subtelnych uczuć jest takie, które nie może zadowolić się niczym innym niż wiecznością i Wiecznym Stwórcą. Nie może zwracać się do nikogo poza Nim. Nie pragnie kierować się ku temu, co stworzone. Nawet jeśli podarujesz mu cały świat, nie będzie mogło zaspokoić swojej naturalnej potrzeby (w wieczności). A te subtelne uczucie jest władcą twoich pozostałych doznań i uczuć. Poddaj się temu władcy, będącemu posłusznym rozkazom Mądrego Stwórcy, i bądź zbawiony.
Punkt drugi. W jakże wiarygodnym śnie widziałem, jak zwracam się do ludzi:
«O człowieku! Z zasad Koranu wynika, że oprócz Najwyższego nie można nikogo i niczego wywyższać ponad siebie do poziomu oddawania czci temu stworzeniu. I nie wywyższaj się ponad żadną istotę aż do arogancji. Albowiem wszelkie stworzenia są równe sobie, ponieważ pozostają dalekie od bycia godnymi oddawania im czci. I tak samo są równe w tym, że wszystkie są tworami Stwórcy».
Punkt trzeci. O nieostrożny Saidzie! Wiedz, że popadasz w iluzję, widząc ten tymczasowy świat jako nieśmiertelny i wieczny. Ty, rozglądając się wokół siebie, postrzegasz go do pewnego stopnia jako niezmienny i długotrwały, i tym samym spojrzeniem widzisz niezmiennym siebie (swój śmiertelny nafs). Dlatego boisz się nawet myśli o końcu świata. Lękasz się tylko tego, że dożyjesz do samego końca świata.
Opamiętaj się! Ty i twój osobisty świat jesteście nieustannie narażeni na ataki śmierci i zniszczenia. Twoja iluzja i zbłądzenie są podobne do tego przykładu: jeśli człowiek skieruje znajdujące się w jego rękach lustro w stronę jakiegoś domu, miasta lub ogrodu, to w pojawi się w nim odbicie domu, miasta lub ogrodu. Delikatny ruch lustra i niezauważalna zmiana jego położenia spowoduje pojawienie się chaosu i nieładu w odbiciu domu, miasta lub ogrodu. A stabilność i stałość prawdziwego domu, miasta oraz ogrodu na nic ci się nie przyda, ponieważ ich lustrzane odbicia oddają tylko skalę i stan rzeczy, jakie ukazuje ci lustro, które trzymasz w rękach.
Twoje życie to lustro. Twoje życie stanowi centrum, lustro i punkt oparcia twojego świata. W każdej minucie ten dom, miasto i ogród mogą zostać zniszczone, a ich upadek jest prawdopodobny. Dlatego są w takim stanie, że w każdej chwili mogą runąć na ciebie i wtedy nastąpi twój własny koniec świata. A skoro tak jest, nie obciążaj swojego życia i swojego świata ciężarem, którego nie możesz udźwignąć i ponieść.
Punkt czwarty. Wiedz, że to prawo Mądrego Stwórcy objawia się najczęściej: On dokładnie odtwarza ważne i wartościowe stworzenia. To oznacza, że odnawiając większość stworzeń ich podobieństwami, On dokładnie reprodukuje ważne i wartościowe stworzenia podczas zmian pór roku i przełomów wieków. We wszystkich wskrzeszeniach - codziennych, rocznych lub stuletnich - to Boże prawo w większości przypadków wygląda jednako.
Opierając się na tej niezmiennej regule, powiemy: ponieważ w jednomyślnej opinii wszystkich nauk i zgodnie ze świadectwem wszelkiej wiedzy naukowej, najdoskonalszym owocem Drzewa Stworzenia jest człowiek, będący zarazem najważniejszym i najcenniejszym spośród stworzeń, i każda jednostka ludzkiego rodzaju ma znaczenie całego gatunku spośród innych żywych stworzeń, to dzięki prawidłowej intuicji można dojść do wniosku, że w dniu Haszir (Dzień Wielkiego Zmartwychwstania) każdy człowiek będzie dokładnie odtworzony wraz z własnym ciałem, imieniem i wyglądem.
Punkt piąty. Ponieważ europejska nauka i kultura w pewnym stopniu zadomowiły się w myślach Starego Saida, to gdy Nowy Said wędrował w swoich rozmyślaniach, ich wpływ, przekształcając się w duchowe męki, sprawiał mu wiele trudności. Dlatego Nowy Said, wstrząsając swoimi myślami, chcąc oczyścić je ze śmieci filozofii i rozwiązłej kultury, aby ukoić w duszy namiętne uczucia nafsu wstawiającego się za Europą, był zmuszony wejść z jednej strony w bardzo krótki, a z drugiej w długi spór z duchową osobowością Europy.
Nie zrozumcie mnie źle: są dwie Europy. Nie zwracam się do tej Europy, która rozwinęła się w prawdziwej religii Jezusa i trzyma się wszystkiego, co jest pożyteczne dla życia publicznego i nauk służących sprawiedliwości i prawdzie. Zwracam się do drugiej, zepsutej Europy, która w mrokach materialistycznej filozofii przyjmuje złą, grzeszną stronę kultury za dobro i popycha ludzkość ku rozpuście i błędom. A zatem:
Wtedy, w tej duchowej podróży, powiedziałem duchowej istocie Europy, która oprócz dobrodziejstw cywilizacji i nauk społecznych trzyma w swych rękach pustą i szkodliwą filozofię oraz zgubną, rozwiązłą kulturę:
Wiedz, ty druga Europo! Trzymasz w swej prawej ręce nikczemną, błędną filozofię, a w lewej rozwiązłą, zgubną kulturę i twierdzisz, że w nich tkwi ludzkie szczęście. Niech te twoje dwie ręce uschną i niech te twoje dwa wstrętne dary spadną na twoją głowę, i niech tak się stanie!
O nieszczęsny duchu, który szerzysz niewiarę i niewdzięczność! Czy jest możliwe, aby człowiek był szczęśliwy, jeśli jego fizyczne ciało jest otoczone zwodniczymi ozdobami i bogactwem, podczas gdy duszą, sumieniem, umysłem i sercem tkwi wśród strasznego nieszczęścia i cierpienia? Czy można nazwać go szczęśliwym?
Czy nie widzisz, że zmartwienia człowieka z powodu niewielkiej sprawy, zniszczenie jego nadziei przez wyimaginowane pragnienia lub rozczarowanie drobnymi problemami, czynią jego słodkie marzenia gorzkimi, przyjemności zamieniają się w udrękę, a świat staje się dla niego ciasnym lochem. I jakie szczęście możesz dać temu biednemu człowiekowi, jeśli w następstwie twojego nieszczęścia zakosztował ciosów złudzenia w najgłębszych zakątkach swego serca i w głębi duszy, co stało się powodem końca jego aspiracji i przyczyną wszyst-kich cierpień? Z astanawiam się, czy można nazwać szczęśliwym człowieka, którego ciało znajduje się w przejściowym, fałszywym raju, a jego serce i dusza przeżywają piekielne męki? Tak sprowadziłeś na manowce nieszczęsną ludzkość. W jakimś urojonym raju zadajesz jej piekielne męki.
O nafsie ammara ludzkości! Posłuchaj tego objaśnienia, wiedz, dokąd prowadzisz ludzkość. Na przykład mamy przed sobą dwie ścieżki. Idziemy jedną z nich i widzimy, że na każdym kroku pojawiają się nieszczęśliwi, bezradni ludzie. Napadają na nich bandyci, niszczą ich domy, zabierają ich własność i rzeczy, niekiedy ich ranią. I dzieje się to wszystko tak, że nawet niebo płacze na widok ich żałosnego położenia. Gdziekolwiek spojrzysz, wszędzie dzieje się tak samo. Od rozlegających
się wokół krzyków rozbójników i złoczyńców, od płaczu nieszczęsnych ofiar, wydaje się, że na tej drodze zapanowała powszechna żałoba i smutek. Ponieważ człowiek w swoim człowieczeństwie przeżywa cierpienia i ból innych ludzi, sam podlega nieskończonej rozpaczy i utrapieniu. Jednak sumienie nie może znieść aż takiego cierpienia, więc idący tą drogą musi zrobić jedno z dwóch: albo utracić swoje człowieczeństwo i stać się bezwzględnym, o okrutnym sercu, aby żyjąc w dobrobycie nie dbać o śmierć innych; albo powinien zagłuszyć to, czego wymaga rozum i serce.
O Europo, zepsuta rozpustą i zbłądzeniem, oddalona od religii Jezusa! Ty, na wzór Dadżdżala (Antychrysta), swoim jednookim, ślepym geniuszem podarowałaś ludzkiej duszy ten piekielny stan. Później zrozumiałaś, że to nieuleczalna choroba, sprowadzająca człowieka z najwyższego stopnia Raju do najniższego, zwierzęcego poziomu Piekła. Lekarstwem na chorobę, którą sprowadziłaś, są twoje atrakcyjne zabawki, ogłupiające namiętności i fantazje, dające człowiekowi chwilowe zapomnienie. Niechaj to lekarstwo spadnie na twoją głowę i oby się tak stało! Oto właśnie droga, którą otworzyłaś dla ludzkości, oto dane im szczęście.
Jest druga droga, którą poprzez swoje przewodnictwo dał ludzkości Mądry Koran: w każdej części, każdym miejscu i każdym mieście, wszędzie na tej drodze są wierni wojownicy jednego Sprawiedliwego Władcy. Od czasu do czasu, z rozkazu Władcy, pewna część żołnierzy jest zwalniana ze służby. Zabiera się im broń, konie, służbowe wyposażenie i wydaje dokumenty o zwolnieniu. Oczywiście są smutni z powodu oddania swoich koni i broni, do których się przywiązali, ale z punktu widzenia prawdy, ciesząc się ze zwolnienia, czują zadowolenie z powodu powrotu do stolicy Władcy, odwiedzin u Niego i spotkania z Nim.
Czasem urzędnicy odpowiedzialni za zwolnienia natrafiają na jakiegoś nowo wcielonego, który ich nie zna. Mówią wtedy: "Oddaj swoją broń". Wojownik odpowiada: "Jestem żołnierzem Władcy, pozostaję na Jego służbie. Zatem wrócę do Niego. A wy kim jesteście? Jeśli przyszliście za Jego pozwoleniem i zgodą, to witam was. Pokażcie mi jego rozkaz albo odejdźcie i trzymajcie się z dala ode mnie. Nawet jeśli zostanę sam, a was będą tysiące, i tak będę z wami walczyć. Nie robię tego dla siebie, dla swojego nafsu, ale dla swojego Pana, bo mój nafs również należy do Niego. Przecież to mój Władca powierzył mi nafs i moją broń. I aby zachować powierzone mi mienie i chronić godność oraz honor mojego Władcy, nie pokłonię się wam!
Powyższy przykład przedstawia jedną z tysiąca sytuacji, które są źródłem radości i szczęścia na drugiej ścieżce. Sam porównaj inne
okoliczności. Podczas całego podróżowania po tej drodze następują momenty radosne i świąteczne i skierowanie na służbę (na tym świecie) pod nazwą narodzin (stworzeń), a także uroczyste ceremonie zwolnienia ze służby, które nazywamy śmiercią. W ten sposób Mądry Koran podarował ludzkości tę drogę. Kto w pełni przyjmie ten dar, podąży drugą drogą, wiodącą do szczęścia w obu światach. I nie będzie się smucił przeszłością i nie będzie się obawiał o przyszłość.
O druga, zdeprawowana Europo! Oto niektóre z twoich zepsutych i bezpodstawnych zasad: "Każda żywa istota, poczynając od największego anioła i kończąc na najmniejszej rybce, jest swoim własnym panem, pracuje tylko dla siebie i zaspokojenia swoich przyjemności. Każda z nich ma prawo do życia, a celem ich wysiłków, starań i pragnień jest to życie i jego zabezpieczenie". Tak mówisz ty. I głupio twierdząc, że "życie jest walką", przyjmujesz za walkę szczodre i miłosierne przejawy wszechobejmującego prawa, przejawiającego się w hojności Miłosiernego Stwórcy i we wzajemnej pomocy stworzeń. Prawo współpracy leży u podstaw wszechświata, a wszystko, co istnieje, podąża za nim z pełną pokorą i zgodą: rośliny śpieszą na pomoc zwierzętom, a świat zwierząt na pomoc ludziom.
Ciekawe, jak można nazwać walką natchnione dążenie atomów żywności do komórek ciała w celu zapewnienia im pożywienia? To przecież przejaw prawa wzajemnej pomocy, więc jak można nazwać to walką? Niewątpliwie, ta pomoc, to dążenie jawi się wzajemnym działaniem, które wypływa z polecenia Miłosiernego Pana.
Mówisz: "Wszystko jest swoim własnym właścicielem". To jeszcze jedna z twoich bezpodstawnych zasad. Wyraźny dowód na to, że ani jedno stworzenie nie włada samym sobą, zawiera się w poniższych słowach.
Człowiek - wśród stworzeń - zajmuje najwyższą pozycję i posiada najobszerniejszą wolę pod względem wyboru. Tymczasem jedynie setna część (i to wątpliwe) "samodzielnych" działań człowieka, takich jak myślenie, mówienie i jedzenie, pozostawiona jest jego woli i pozostaje pod jego kontrolą. Jak można nazwać właścicielem samego siebie tego, kto nie włada nawet setną częścią "swoich" oczywistych działań?
I jeśli człowiek, w takim stopniu mający w swych działaniach związane ręce (mimo że dysponuje największą wolą i najwyższą pozycją wśród stworzeń) deklaruje: "Wszystkie istoty żywe i nieożywione są właścicielami samych siebie", będzie to świadczyło, że jest najbardziej nierozsądną i oniemiałą istotą.
To, co sprowadziło cię na manowce i naraziło na niebezpieczeństwo, to twoja jednooka genialność, twoja wspaniała i nieszczęsna inteligencja. Przez tę swoją ślepą genialność zapomniałeś o swoim Panu - Stwórcy wszystkiego istniejącego. Przypisałeś Jego kreację wyimaginowanej naturze i oddałeś Jego władztwo rozmaitym idolom i fałszywym bóstwom. W oczach twojego geniuszu, każde żywe stworzenie, każdy człowiek, musi samotnie stawić czoła niezliczonym wrogom i walczyć o zaspokojenie swoich niekończących się potrzeb. I mając siłę wielkości atomu, wolę cienką jak włosek, rozum podobny do krótkiego błysku, życie jak szybko gasnący płomień, a czas jego trwania niczym upływająca minuta, zmuszony jest przeciwstawić się nieskończonym wrogom i żądzom. W tym zaś czasie kapitał tego nieszczęsnego stworzenia nie wystarcza, aby spełnić choć jedno z tysiąca jego pragnień. Gdy wpadnie kłopoty, to ulgi w swoim bólu oczekuje wyłącznie od głuchych i ślepych przyczyn, co wyraża sens ajatu:
[51]
Twój mroczny geniusz zamienił dzień ludzkości w noc. I tylko po to, aby ludzie przyzwyczaili się do bolesnej, przygnębiającej, ponurej nocy, zapaliłeś światła zwodniczych, efemerycznych lamp. Ale nie mogą one, uśmiechając się, radować ludzi i rozświetlać szczęściem ich twarzy. Raczej szydzą z głupiego ludzkiego śmiechu w swym gorzkim, opłakanym stanie.
W oczach twoich uczniów każde żywe stworzenie jest biedną, nieszczęśliwą istotą, podatną na ataki złoczyńców, a świat miejscem powszechnej żałoby. Słyszane w nim głosy to jęki śmierci i cierpienia. Ten uczeń, który otrzymał od ciebie pełną lekcję, staje się swego rodzaju faraonem, ale żałosnym i godnym pogardy, czcicielem najniższych interesów, uznającym za swego pana wszystko, co może przynieść mu korzyść. W dodatku twój uczeń jest uparty. To żałosny, nieistotny uparciuch, który dla byle przyjemności godzi się na bezustanne upokorzenia. Dla swoich nikczemnych interesów popełnia nikczemne czyny i gotów jest całować stopy szatana. Jest także ciemięzcą. Ponieważ nie mógł znaleźć w swym sercu żadnego punktu oparcia, to w swej istocie stał się bezsilnym, samolubnym i zadowolonym z siebie despotą. Jego wszystkie wysiłki i starania mają na celu zabezpieczenie kaprysów swojego nafsu. To także hipokryta, który pod zasłoną patriotyzmu i poświęcenia, szuka korzyści i stara się zaspokoić swoją chciwość i arogancję. Poza swoim nafsem (czyli samym sobą) niczego poważnie nie kocha i wszystko dla niego poświęca.
A szczery i doskonały uczeń Koranu jest sługą, ale sługą szanowanym, który nigdy nie poniży się czczeniem nawet najdoskonalszych stworzeń
i nie uczyni celem swojego uwielbienia nawet najwyższej i najświetniejszej korzyści, jaką jest Raj. Jest także łagodny i wierny. Ale nawet ten łagodny i wielkoduszny sługa, bez pozwolenia i polecenia swego Majestatycznego Stwórcy, nie padnie na kolana, upokarzając się przed innymi. Jest również ubogi i pokorny. Jednak dzięki temu, że jego Miłościwy Władca przygotował dla niego nagrodę w przyszłości, pozostaje zadowolonym i niepotrzebującym wiele biedakiem. Jest też słaby, ale w tej słabości silny, bowiem opiera się na sile swojego nieskończenie Potężnego Pana. Skoro Mądry Koran nie stawia swoim uczniom za cel wiecznego Raju, czy uczyniłby nim ten śmiertelny, przemijający świat? Zrozum więc, jak różne są dążenia tych dwóch uczniów!
Na poniższym przykładzie możecie porównać ukierunkowanie wysiłków i starań uczniów Mądrego Koranu i uczniów bezecnej (materialistycznej) filozofii:
Uczeń filozofii, ze względu na swoje pasje i w trosce o nafs, może opuścić swojego brata i pozwać go do sądu. Uczeń Koranu postrzega wszystkich sprawiedliwych sług nieba i ziemi jako swoich braci i szczerze się za nich modli. I cieszy się z ich szczęścia i czuje w duszy taką bliskość z nimi, że wstawia się za nimi w swojej modlitwie:
- O Allahu! Przebacz wierzącym mężczyznom i wierzącym kobietom. A słońce i Arsz (Boży Tron), które są najdoskonalszymi tworami, postrzega jako podwładnych (Bożych) sługów i takie same jak on Boże stworzenia.
W następnym przykładzie porównaj także duchową wielkość i zasięg możliwy do ogarnięcia dla tych dwóch uczniów: Koran wznosi dusze swoich studentów na taką wysokość, że wkładając im w ręce różaniec z dziewięćdziesięcioma dziewięcioma paciorkami w charakterze cząstek dziewięćdziesięciu dziewięciu światów, będących przejawami dziewięćdziesięciu dziewięciu imion Allaha, mówi im: "Czytajcie swoje łirdy (modlitwy) z nimi (czyli przekładając je jak paciorki różańca i rozmyślając nad nimi)". Posłuchaj zatem i zobacz, jak uczniowie Koranu, tacy jak Szah Gilani, Rifa'i, Szazali, niech Allah będzie z nich zadowolony, czytali swoje łirdy. Zamiast różańców trzymali w swoich rękach (tzn. rozmyślali nad nimi) łańcuchy atomów, krople deszczu, przedstawicieli różnych rodzajów stworzeń. W ten sposób odmawiali swoje modlitwy i uświęcali oraz wywyższali Najwyższego Stwórcę.
Spójrz teraz na cudowne wychowanie Cudownego Świadectwa - Koranu: jak ten mały człowiek, tracący głowę z powodu niewielkiego bólu i nieszczęścia, którego przeraża maleńki mikrob, podnosi się dzięki tej edukacji; i jak rozwijają się jego subtelne uczucia, że nawet twory ogromnego wszechświata stają się niewystarczające w jego modlitwie o uświęcenie i wywyższenie Stwórcy. I pomimo tego, że nie uznaje wielkiego Raju za tak ważny, aby był celem jego poświęceń i modlitw, nie stawia się ponad najprostszym ze stworzeń Najwyższego. Łączy w sobie bezgraniczną godność z największą pokorą i posłuszeństwem. Ty sam możesz porównać, jak niskie wobec tego są aspiracje studentów filozofii.
A zatem, w przeciwieństwie do zepsutej (materialistycznej) filozofii Europy, która ze swoim jednookim geniuszem nie dostrzega prawdy, prawdziwa droga Koranu, zwrócona w stronę obu światów i kontemplująca je dwojgiem lśniących, jasnych oczu, które widzą rzeczy tajne i ukryte, wskazująca oboma rękoma na drogę szczęścia dla ludzkości, mówi: «O człowieku! Twój nafs i bogactwo, znajdujące się w twoich rękach, nie należą do ciebie, ale zostały ci przekazane na przechowanie. Właścicielem tego bogactwa jest Miłościwy, Szczodry Stwórca, będący Wszechmocnym i Wszechwiedzącym. On chce kupić swój majątek, znajdujący się teraz u ciebie, aby zachować go dla ciebie, aby nie został utracony. A w przyszłości da ci znaczną nagrodą. Jesteś pewnego rodzaju wojownikiem, któremu powierzono obowiązki i pełnomocnictwa. Pracuj w Jego imieniu i działaj dla Niego. On jest Tym, który daje ci to, czego potrzebujesz, i chroni cię przed tym, czego nie zdołasz pokonać. Celem zaś i rezultatem twojego życia jest zostać zaszczyconym, manifestując imiona i atrybuty Pana».
Gdy dosięgnie cię nieszczęście, powiedz:
[52]
Oznacza to: "Służę swojemu Władcy. O nieszczęście! Jeśli jesteś za Jego pozwoleniem i zgodą, to witam cię serdecznie. Bowiem z pewnością któregoś dnia powrócimy do Niego, staniemy przed Nim i podążymy ku Niemu.
Przecież w każdym przypadku On i tak uwolni nas kiedyś od trudów życia, o nieszczęście! Niech będzie po twojemu, niech to wyzwolenie i demobilizacja dokonają się twoimi rękoma, zgadzam się. Jeśli On tak postanowił i chciał sprawdzić przez ciebie, jak chronię Jego własność i pełnię służbę, ale nie ma Jego zgody i pozwolenia na to, abym się tobie poddał, wtedy, na ile wystarczy mi sił, będę się sprzeciwiał
i nie oddam własności powierzonej mi przez mego Władcę temu, komu nie można ufać".
Spójrz zatem na jeden z tysięcy przykładów tego, jak różnią się cele i poziomy lekcji, które daje Święty Koran, pokazujący prawdziwą drogę, i ludzki geniusz, karmiony (materialistyczną) filozofią. Rzeczywiste stanowisko obu stron jest takie, jak stwierdziliśmy powyżej, ale różne są stopnie ludzkiego pojmowania prawdy i zbłądzenia, podobnie jak niefrasobliwości. Nie każdy zdoła w pełni odczuć prawdę na wszystkich jej poziomach, ponieważ lekkomyślność przytępia zmysły. A w naszych czasach doszło do tego, że ludzie współczesnej cywilizacji nie odczuwają już goryczy tego bólu. Jednak wraz ze wzrostem wiedzy naukowej i świadomości śmierci, która codziennie zabiera ze sobą kilkadziesiąt tysięcy osób, zasłona beztroski i niedbalstwa zaczyna się rozrywać.
Tysiące przekleństw i ubolewań spadnie na tych, którzy wpadli w zbłądzenie i podążają za idolami i materialistycznymi naukami cudzoziemców, ślepo ich naśladując!
O dzieci tego kraju! Nie próbujcie naśladować Europejczyków! Po takiej masie wrogości i zła, jakie wyrządziła wam Europa, co wam każe naśladować ich rozpustę, fałszywe idee i ufać im? Nie, nie! Podążając za nimi w niemoralność, nie tylko ich naśladujecie, ale nieświadomie dołączacie do ich szeregów i gubicie siebie oraz swoich braci. Ocknijcie się, bo nieprzyzwoicie postępując za nimi, kłamiecie, mówiąc o swoim patriotyzmie. Takie bowiem wzorowanie się na nich to pogarda dla własnego narodu i kpina z jego ludności !
Niech Allah poprowadzi nas i was prostą drogą.
Punkt szósty. O nieszczęsny człowieku, któryś popadł w niepokój i naruszył swoje przekonania z powodu wielkiej liczby niewierzących i ich jedności w odrzucaniu niektórych prawd wiary! Wiedz, że wartość i znacznie nie leżą w ilości i przewadze liczebnej. Bo jeśli człowiek nie stanie się prawdziwym człowiekiem, to przemieni się w zwierzę, a nawet, w stosunku do zła, upodobni do szatana. I w miarę tego, na podobieństwo niektórych Europejczyków oraz ich wielbicieli, jak będzie rozwijał się w zwierzęcych namiętnościach, spadnie na jeszcze niższy poziom. Widzisz, że świat zwierzęcy ma ogromną liczebną przewagę nad światem ludzkim, ale jednocześnie to człowiek stał się panem, namiestnikiem i władcą wszelkiego rodzaju istot żywych.
Czyniący zło bezbożnicy i podążający za nimi rozpustnicy są pewnego rodzaju obrzydliwymi istotami, które Mądry Stwórca stworzył do zasiedlenia tego świata. Stworzył je w charakterze jednostki miary, aby pokazać stopnie błogosławieństw, jakimi obdarzył Swoich wierzących sługów, a w końcu odda ich [bezbożników] Piekłu, na co sobie zasłużyli [swoimi czynami].
Ludzie niewierzący i błądzący nie mają żadnej mocy, gdy zaprzeczają i obalają którąś z prawd wiary. Dzieje się tak ze względu że zgodnie z logiką negacji ich sojusz jest bardzo słaby. Tysiąc odrzucających prawdę ma siłę tylko jednej osoby. Na przykład, jeśli na początku miesiąca ramadan cała ludność Stambułu będzie zaprzeczać pojawieniu się młodego księżyca, gdyż go nie zobaczyła, to potwierdzenie dwóch świadków uciszy wszelkie odrzucanie i jednomyślność niezliczonych ludzi. Ponieważ istotą niedowiarstwa i błądzenia jest zaprzeczenie i odrzucenie, ignorancja i nieistnienie, to ogromny sojusz bezbożników nie ma żadnego znaczenia. Osąd dwojga wierzących, opierający się na świadectwie w kwestiach wiary, które są określone i udowodnione przez ludzi na drodze Prawdy, przewyższa i przezwycięża jedność wielu błądzących.
Przyczyna tego zawiera się w tym, że nawet jeśli oświadczenia zaprzeczających na zewnątrz wydają się takie same, w rzeczywistości są różne i nie mogą się ze sobą zjednoczyć, aby zyskać siłę. A wypowiedzi potwierdzających stanowią jedność i wzajemnie się wzmacniają. Ten, kto nie zobaczył na niebie młodego księżyca na początku miesiąca ramadan, powie: "Nie widziałem księżyca i moim zdaniem go nie ma". Drugi też powie: "Wydaje mi się, że go nie ma". Inni również twierdzą, że według nich nie ma księżyca. Ponieważ ich poglądy są różne, podobnie jak powody, które przesłoniły im oczy, to również ich wypowiedzi (czyli zaprzeczenia) są inne i nie mogą się nawzajem wspierać.
Z kolei potwierdzający nie mówią: "Według mnie (albo na moje oczy) księżyc jest", ale: "W rzeczywistości na niebie jest młody księżyc i można go zobaczyć". Wszyscy, którzy go zobaczyli, twierdzą to samo: "W rzeczywistości jest". Są więc zgodni w swoich oświadczeniach. Jako że poglądy negujących są różne, różnią się też ich wypowiedzi. Nie mogą sądzić na podstawie rzeczywistości, gdyż w rzeczywistości nie sposób udowodnić zaprzeczenia, w tym celu konieczne jest ogarnięcie wszystkiego wzrokiem i wiedzą. Jest taka zasada :
- Absolutne nieistnienie można udowodnić jedynie z wielkim trudem. Jeśli
powiesz, że taka i taka rzecz istnieje, wówczas wystarczy, abyś ją pokazał. Ale jeśli stwierdzisz, że czegoś nie ma i zaprzeczysz jego istnieniu, będziesz musiał przesiać przez sito cały świat, żeby udowodnić to zaprzeczenie.
Zatem, opierając się na tym sekrecie, zaprzeczanie przez bezbożników jakiejkolwiek prawdzie jest jak rozwiązywanie jakiegoś zadania, przechodzenie przez wąską szczelinę albo przeskakiwanie przez rów; nie ma różnicy, czy będzie to jeden człowiek, czy tysiąc, bo nie mogą być sobie pomocni. Jednak potwierdzający (udowadniający istnienie czegoś) odnoszą się do prawdziwej istoty rzeczy, dlatego ich wypowiedzi się łączą, pomagając sobie nawzajem. Jest to podobne do podnoszenia ogromnego kamienia: im więcej rąk weźmie w tym udział, tym łatwiej będzie go podnieść, i wzajemnie dodadzą sobie siły.
Punkt siódmy. O nieszczęsny fałszywy patrioto, uparcie zachęcający i popychający muzułmanów ku przemijającemu światu i siłą prowadzący ich do obcej sztuki i postępu! Oby tylko więzy niektórych przedstawicieli tego narodu z wiarą nie zostały zerwane! Jeśli tak głupio i na siłę rozerwie się więzi niektórych ludzi z wiarą i religią, wtedy pozostawieni bez wiary przyniosą, jak śmiertelny jad, szkodę życiu społecznym. Bo wyrzekając się wiary, człowiek bezbożny całkowicie traci sumienie, stając się trucizną dla społeczeństwa. Dlatego właśnie muzułmańskie prawo głosi: «Odstępca od wiary (murtad) nie ma prawa do życia, a niemuzułmanin, jeśli jest zimmi albo zawarł porozumienie, ma prawo do życia». To jedna z zasad szariatu. Ponadto, według mazhabu hanafickiego, świadectwo niemuzułmańskiego zimmi jest akceptowane, natomiast świadectwo muzułmanina, który wyrzekł się wiary, nie może być przyjęte, ponieważ jest zdrajcą.
O nieszczęsny, błądzący człowieku! Nie daj się zwieść, patrząc na wielu błądzących, nikczemnych ludzi, i nie mów: "Myśli większości podobne są do moich". Przecież występny człowiek nie popełnił grzechu, szukając go bezpośrednio, ale raczej wpadł w niego i nie może teraz wyjść. Nie ma grzesznika, który nie chciałby być cnotliwy i widzący swego przywódcę bogobojnym. Oby tylko, niech Allah zachowa, wyrzekając się wiary, nie stracił sumienia i jak żmija nie cieszył swym ukąszeniem!
O człowieku z szaloną głową i zdeprawowanym sercem! Czy naprawdę myślisz, że muzułmanie tak bardzo nie kochają tego świata lub w ogóle o nim nie myślą, że aż popadli w biedę? A może uważasz, że potrzebują ostrzeżenia, aby nie zapomnieli o swej doli na tym przemijającym świecie?
Twoje myśli są nieprawdziwe, twoje wyobrażenia błędne. Przeciwnie, chciwe pragnienie tego świata wzmocniło się i dlatego popadli w ubóstwo. Albowiem dla wierzącego człowieka pożądliwość staje się powodem strat i niedostatku, co wyraża powiedzenie: اَلْحَر۪يصُ خَائِبٌ خَاسِرٌ - Chciwy cierpi straty i niedostatki.
Tak, istnieje wiele powodów przyciągających i kierujących człowieka ku przemijającemu światu. To, przede wszystkim, jego nafs i pragnienia, żądze i potrzeby, uczucia i szatan, zewnętrzne piękno tego życia i źli przyjaciele, tacy jak ty, i wiele innych podobnych przyczyn wzywających do doczesności. Tymczasem niewielu wzywa do wiecznego świata, do wiecznego życia. Jeśli masz w sobie choć odrobinę patriotyzmu w stosunku do tego nieszczęsnego narodu, jeśli troska o ludzi, o której mówisz, nie jest kłamstwem, to powinieneś pomóc tym nielicznym, którzy nawołują do życia wiecznego. W przeciwnym razie, gdy postanowisz uciszyć tych kilku wzywających i będziesz potakiwać większości, staniesz się towarzyszem szatana.
Czy naprawdę uważasz, że ubóstwo tego narodu jest spowodowana religijną ascezą i lenistwem wynikającym z oderwania od tego świata? To błędne założenie. Czy nie widzisz, że Chiny i wyznawcy zaratusztrianizmu, bramini w Indiach i murzyńskie narody Afryki, które znalazły się pod kolonialnym jarzmem Europejczyków, są od nas biedniejsze? I czy nie widzisz, że w rękach muzułmanów nie pozostaje nic poza chlebem powszednim? Grabią nas i obdzierają, wykorzystując swoje intrygi, albo bezbożni tyrani Europy, albo hipokryci z Azji.
Jeśli waszym celem w przymusowym popychaniu wierzących ku niemoralnej kulturze jest zapewnienie porządku, bezpieczeństwa i łatwego rządzenia krajem, to bądźcie pewni, że popełniacie błąd i prowadzicie ludzi złą drogą. Bo zarządzanie setką zepsutych ludzi bez określonych przekonań, za to z zaburzoną moralnością, i utrzymanie wśród nich porządku oraz bezpieczeństwa, jest znacznie trudniejsze niż kierowanie tysiącami wierzących.
Opierając się na tym, wyznawców islamu nie trzeba przynaglać i popychać w kierunku przemijającego świata i pragnienia jego zdobycia. W ten sposób nie zapewni się postępu i porządku. Wymagają raczej rozwiązania swoich problemów oraz ustanowienia wewnętrznej harmonii i zaufania, a także ułatwienia zasady wzajemnej pomocy. Można to rozwiązać za pomocą świętych przykazań wiary, pobożności i powagi w ich przestrzeganiu.
Punkt ósmy. O leniwy człowieku, który nie wie, jaka przyjemność i szczęście skrywają się w zapobiegliwości i pracy! Wiedz, że Wszechmogący, w doskonałości Swojej hojności, zapewnił nagrodę za służbę w samej służbie i nagrodę za działania w samych działaniach. Dlatego wszystko, co istnieje, a nawet, z pewnego punktu widzenia, wszystkie twory nieożywione w swych działaniach zwanych Prawem Stworzenia, z należytą starannością i przyjemnością wypełniają nakazy Stwórcy. Wszystkie stworzenia, poczynając od pszczoły, muchy i kury, na słońcu i księżycu kończąc, z pełnym zadowoleniem wypełniają swoje działania. Oznacza to, że w ich służeniu zawiera się taka przyjemność, iż doskonale spełniają swoje funkcje, chociaż nie mają rozumu i nie rozważają następstw i rezultatów.
Jeśli zapytasz: "Oczywiste jest, że istoty żywe mogą odczuwać przyjemność. Ale jaka może być gorliwość i przyjemność u tworów nieożywionych?".
Odpowiedź będzie taka: stworzenia nieożywione, nie w odniesieniu do siebie, ale wobec imion Bożych, które się w nich przejawiają, szukają i pragną pewnego stopnia doskonałości, piękna i uporządkowania. W swych naturalnych czynnościach, przejawiając i odzwierciedlając imiona Światła Świateł (Allaha), doznają oświecenia i przechodzą proces rozwoju.
Na przykład, jeśli kropla wody, kawałek szkła, które same w sobie są mętne i nie mają żadnego znaczenia, otwarcie zwrócą się ku słońcu, wtedy ta nieznaczna i nieklarowna kropla wody i kawałek szkła, stając się w pewnym sensie tronem dla słońca, zaczną się do siebie uśmiechać. Tak samo atomy, cząstki i twory przedstawiające sobą, w odniesieniu do swojej aktywności, lustra imion Stwórcy: Właściciela Wielkości, Pełnego Piękna i Całkowitej Doskonałości, podobnie jak ta kropelka i drobina szkła, wznoszą się z niższego na wyższy poziom ujawnienia i oświecenia. Ponieważ ze względu na swoją aktywność przechodzą na wyższy i jaśniejszy poziom, to, jeśli możliwe jest odczuwanie przyjemności, czyli uczestniczą w ogólnym życiu, można powiedzieć, że swoje czynności wykonują z przyjemnością.
Spójrz na służbę swoich organów i zmysłów jako na najwyraźniejszy dowód tego, że w działalności (funkcjonowaniu) zawiera się przyjemność. Każdy z nich ma rozliczne przyjemności w funkcjach, które spełniają w celu przedłużenia życia lub rodzaju. Samo służenie staje się dla nich przyjemnością. A niewykonanie swoich zadań jawi się im swoistym rodzajem udręki.
Innym wyraźnym dowodem jest to, że takie istoty żywe jak kogut i kura z pisklętami wykazują taką bezinteresowność i odwagę w swojej życiowej aktywności, że głodny kogut poświęca chęć jedzenia dla kur i wzywa je do znalezionego pokarmu, oddając go im. Widać z jaką gorliwością, dumą i przyjemnością to robi. Czerpie z tej posługi więcej zadowolenia niż z jedzenia. Także kura, chroniąca swoje malutkie kurczątka, poświęca się dla nich, rzucając się na psa. Karmi je, sama pozostając głodna. W tym służeniu znajduje taką przyjemność, że przedkłada ją ponad męki głodu i cierpienia śmierci.
Samice zwierząt z oddaniem starają się chronić swoje młode, zgodnie ze spoczywającym na nich obowiązkiem ich obrony. Gdy już podrosną, powinność ta ustaje i znika też wynikająca z niej przyjemność. Przegania młodego i zabiera mu jedzenie. I tylko obowiązki ludzkich matek w pewnym stopniu są kontynuowane, ponieważ z punktu widzenia słabości i bezsilności w człowieku niezmiennie pozostają cechy dziecięce i zawsze potrzebuje miłosierdzia.
Spójrz na samców wszystkich zwierząt, podobnych do opiekuńczego koguta, i na podobne do kury samice z młodymi i zrozum, że nie robią tego dla siebie lub dla swej doskonałości. Czyniąc to, jeśli trzeba, poświęcają swoje życie. Niewątpliwie postępują tak w imię Miłościwego Dobroczyńcy, Najwyższego Stwórcy, który nałożył na nich te obowiązki i w nich, w Swej łasce, umieścił przyjemność.
Jednym z dowodów tego, że w samym służeniu zawiera się nagroda, jest to, iż rośliny oraz drzewa wykonują polecenia Majestatycznego Stwórcy w sposób pozwalający odczuć ich starania i zadowolenie. Wydzielane przez nie piękne zapachy i barwne szaty, które przyciągają wzrok stworzeń, składanie siebie w ofierze w postaci swoich kłosów i owoców, dopóki nie zgniją, pokazuje uważnym ludziom, że w przestrzeganiu Bożych nakazów zawiera się takie upojenie, prowadzące nawet do gnicia i zniszczenia samych siebie.
Spójrz na drzewa owocowe, takie jak kokos i figa! Językiem swego stanu pobierają ze skarbców miłosierdzia tak doskonały pokarm jak mleko i karmią nim swoje owoce, same żywiąc się ziemią. Drzewa granatu czerpią ze skarbnicy łaskawości czysty sok i nasycają nim swoje płody, zadowalając się mętną wodą.
Nawet w rozwoju zbóż widać jawną chęć do rozwijania się w kłosy. Podobnie jak człowiek uwięziony w ciasnej celi tęskni za wyjściem na otwartą przestrzeń, na szerokie pole, takie samo pragnienie i uniesienie widać u zboża w fazie kłoszenia.
Ponieważ we wszechświecie działa ciągłe prawo nazywane sunnatullaah (dopisek), osoby bezczynne, leniwe, żyjące w spokoju i odpoczywające w miękkiej pościeli doświadczają w większości więcej trudności i utrapień niż ludzie pracujący. Próżniacy bezustannie narzekają na swoje życie i chcą, aby biegło szybciej dzięki rozrywkom. Ludzie pracy okazują natomiast wdzięczność, chwalą Stwórcę i nie pragną szybkiego przemijania. Oto ogólna zasada:
- Niespokojny próżniak narzeka na swoje życie, a pracujący jest wdzięczny. Dlatego też wyrażenie Spokój ukrywa się w trudnościach, a trudności w spokoju stało się przysłowiem.
Tak, jeśli uważnie przypatrzymy się stworzeniom nieożywionym, które pozostają w bezczynności i nie rozwinęły się pod względem ich potencjalnych zdolności, to w wielkiej gorliwości i staraniu do rozszerzenia się i przejścia ze stanu bezczynności do działania, zauważalna jest reakcja zachodząca zgodnie z wyżej wspomnianym Bożym prawem. Aktywność ta wskazuje, że w tej naturalnej działalności, w tej pracy zawiera się pewien zapał i radość. Skoro twór nieożywiony ma udział w życiu całości, gorliwość odnosi się również do niego - jeśli nie, wówczas do tego, kto go reprezentuje i czuwa nad nim. Nawet na tej podstawie można powiedzieć, że kiedy miękka, delikatna woda dostaje polecenie zamarznąć, wypełnia je z takim zapałem, że może przeciąć i rozerwać żelazo. Oznacza to, że gdy woda znajdująca się w żelaznym naczyniu, językiem zimna oraz ujemnej temperatury otrzymuje Boży nakaz: "Rozszerz się!", wtedy z ochotą rozrywa i niszczy żelazne naczynie, sama przemieniając się w lód.
Następnie porównaj sobie wszystko z powyższym, aby zrozumieć, że ruchy i działania zachodzące we wszechświecie, od obrotów i wędrówek gwiazd do obrotów i ruchów atomów na podobieństwo wirowania mawlawich, dokonują się według prawa Bożego Przeznaczenia i przejawiają się zgodnie z Prawem Stworzenia, realizującemu się dzięki Bożej Potędze i zawierającemu w sobie Jego wolę, polecenie i wiedzę.
I każdym atom, każde stworzenie i każda żywa istota przypomina wojownika, który ma różne obowiązki i powiązania w rozmaitych strukturach armii. Na przykład dowolny atom w twoim oku ma związek z komórką oka, samym okiem, nerwami twarzy i układem krążenia całego ciała. Opierając się na tych relacjach pełni swoje funkcje i dzięki nim przynosi korzyści. Porównaj teraz całość według tego przykładu.
Na tej podstawie wszystkie stworzenia świadczą o konieczności istnienia Wiecznego Wszechmocnego Stwórcy w dwóch aspektach:
Po pierwsze: wypełniając swoje funkcje, tysiące razy przewyższające możliwości własnych sił, językiem absolutnej bezsilności, poświadczają o istnieniu Wszechmocnego Stwórcy.
Po drugie: każda rzecz świadczy o Wszechwiedzącym Wszechmocnym Stwórcy, działając zgodnie z zasadami utrzymującymi równowagę wszystkiego istniejącego i według praw tworzących uniwersalny porządek świata. Taki bowiem nieożywiony twór jak atom i taki maleńki owad jak pszczoła nie mogą wiedzieć o porządku i równowadze, które są ważnymi i delikatnymi zagadnieniami Kitabul Mubin, Przejrzystej Księgi (Bożej) Mocy. Czy nieożywiony atom, albo maleńka pszczoła może przeczytać tak istotne, subtelne myśli z Księgi Mocy, znajdującej się w rękach Wszechmocnego Stwórcy, który zbiera warstwy niebios, odkrywając je i zakrywając niczym kartki w zeszycie? Jeśli w głupocie wyobrazisz sobie, że atom ma jakieś oko, którym zdoła odczytać najbardziej precyzyjne litery tej Księgi, wtedy możesz spróbować obalić świadectwo tego atomu o swoim Stwórcy!
Tak, Mądry Stwórca wspaniale i zwięźle zebrał prawa Księgi Mocy i umieścił je w pewnych szczególnych przyjemnościach i szczególnych potrzebach. Jeśli wszystkie stworzenia działają z powodu tych szczególnych przyjemności i potrzeb, to nieświadomie postępują zgodnie z zasadami Księgi Mocy. Na przykład komar, który ledwo się urodził i wydostał się z gniazda, natychmiast atakuje twarz człowieka, wbija swoją długą kłujkę i zaczyna pić żywą wodę. Unikając zabicia, przejawia mistrzostwo niczym wojskowy taktyk. Ciekawe, kto nauczył to małe, niedoświadczone, dopiero co narodzone stworzenie sztuki wojennej i zdolności pompowania wody. I gdzie się tego nauczyło. Ja (czyli biedny Said) przyznaję, że gdybym był na miejscu tego komara, to dopiero po bardzo długich studiach i równie długiej praktyce z ledwością zdołałbym opanować tę sztukę bojowej taktyki i rzemiosła pompowania wody.
Porównaj z komarem pszczołę obdarzoną (Bożym) natchnieniem, pająka i słowika budującego swoje delikatne gniazdo na podobieństwo pończochy. W ten sam sposób możesz zestawić rośliny ze światem zwierząt. Bezgranicznie Szczodry Stwórca przekazał każdej żyjącej istocie pewien zapis nakreślony atramentem przyjemności i potrzeb, zamieszczając w nim program Praw Stworzenia oraz listę ich posług
(instynktów). Spójrz na rozsądek tego Mądrego Stwórcy, Władcę Wielkości, jak z praw Księgi Mocy zapisał ich część dotyczącą życia pszczoły i położył do skrzyneczki w jej głowie. A kluczem do niej jest przyjemność właściwa dla pracowitej pszczoły. Otwiera nim skrzyneczkę, czyta swój program, otrzymuje polecenie i zaczyna działać, ukazując znaczenie ajatu:
[53]
A zatem, jeśli przeczytałeś i zrozumiałeś cały punkt ósmy, to dzięki intuicji pochodzącej z wiary (imanu), pojmiesz jeden z następujących sensów:
[55] , jedną z zasad:
[57]
Punkt dziewiąty. Wiedz, że dla rodzaju ludzkiego proroctwo jest sumą i podstawą dobroci i doskonałości w człowieku. Religia Prawdy jest rodzajem katalogu, treścią szczęścia, zaś wiara czystym, absolutnym dobrem. Ponieważ we Wszechświecie można dostrzec wyraźne piękno, rozległą i wzniosłą dobroć, objawioną prawdę i bezgraniczną doskonałość, to oczywiste, że prawda i szczerość są nieodłączną częścią proroczej misji i znajdują się w rękach proroków. A zbłądzenie, zło i krzywda pozostają po przeciwnej stronie.
Spójrz tylko na jedno z tysięcy dóbr oddawania czci: Prorok, pokój i błogosławieństwo Allaha niech będą z nim, w odniesieniu do wielbienia zachęca serca wierzących w Jednego Jedynego Stwórcę do zjednoczenia się w czasie świątecznych, piątkowych i wspólnych modlitw. Łączy także wszystkie ich języki w jednym słowie. I robi to w taki sposób, że człowiek odpowiada na wielki apel Boga, Wiecznej Świątyni, modlitwami, zikrami i głosami płynącymi z niezliczonych serc i języków. Modlitwy te, zikry i głosy, polegając na sobie i pomagając sobie nawzajem, jednoczą się i uzewnętrzniają w oddawaniu czci Boskości Wiecznej Świątyni w takim stopniu, jak gdyby cała ziemska kula recytowała zikr, wznosiła błagania i wszystkimi swoimi stronami odprawiała modlitwę zgodnie z poleceniem: اَق۪يمُوا الصَّلٰوةَ - Czcijcie
wraz z oddającymi cześć [58], które majestatycznie objawione zostało z niebios. I zgodnie ze znaczeniem tego zjednoczenia, człowiek, będący we wszechświecie maleńkim i słabym stworzeniem podobnym do cząstki, dzięki wielkości wielbienia staje się ukochanym sługą Stwórcy ziemi i nieba, kalifem i namiestnikiem Ziemi, głową wszystkich istot żywych, a także rezultatem i celem stworzenia wszechświata.
Zaprawdę, po zakończeniu namazów, szczególnie świątecznych, głosy setek milionów ludzi, wypowiadających jednocześnie «Allahu Akbar», łączą się w ukrytym świecie. A gdyby zjednoczyły się ze sobą i połączyły na tym świecie, wtedy ziemski glob całkowicie zmieniłby się w jakiegoś ogromnego człowieka. Ponieważ «Allahu Akbar», wypowiedziane przez niego gromkim głosem, będzie odpowiadać jego ogromowi, to «Allahu Akbar» wyrażone jednocześnie przez wszystkich wiernych, przyjmie obraz jakiegoś wielkiego «Allahu Akba r» wypowiedzianego przez kulę ziemską. Podobnie podczas świątecznych modlitw Ziemia od wywyższania swego Stwórcy osiąga stan wielkiego trzęsienia i wszystkimi swoimi stronami oraz biegunami mówi «Allahu Akbar». I wykonując intencję szczerym sercem Najczcigodniejszej Kaaby, będącej jej kiblą, przemawia ustami Mekki i językiem góry Arafat: «Allahu Akbar». To jedno słowo odbija się echem w powietrzu, znajdując się - niczym w jaskiniach - w gardłach wszystkich wierzących mieszkających w różnych zakątkach ziemi. I odbijające się echo jednego słowa - «Allahu Akbar» - rozlega się niezliczoną ilością «Allahu Akbar». Tak te błogosławione zikry i takbiry (wywyższania Allaha), kołysząc się, przetaczają się falą i rozbrzmiewają w światach Barzah, odbijając się echem w niebiosach.
W ten sposób wyrażamy wdzięczność, chwałę i wywyższenie Najdostojniejszemu Stwórcy, który stworzył tę Ziemię posłuszną i czczącą Go, jako meczet dla Swoich sług i kołyskę dla Swoich stworzeń, wielbiącą i wywyższającą Go ponad wszystko. Oddajemy Mu cześć i chwałę w liczbie wszystkich atomów Ziemi i liczbie wszystkich stworzeń za to, że uczynił nas ummą Szlachetnego Wysłannika, pokój i błogosławieństwo Allaha niech będą z nim, który dał nam taką lekcję uwielbienia.
Punkt dziesiąty. Wiedz, o nieostrożny i błądzący Saidzie! Osiągnięcie i zaduma nad światłem poznania Najwyższego, obserwowanie Jego przejawów w lustrach Jego znaków i świadków, kontemplacja przez pory argumentów i dowodów wymaga, abyś nie sprawdzał palcami krytyki i nie krytykował palcami wątpliwości każdego światła, które świeci nad tobą, wchodząc w twoje serce i pojawiając się w twoim umyśle. I nie wyciągaj rąk, aby utrzymać światło, które cię rozjaśniło, ale uwolnij się
od przyczyn niedbalstwa i stań, zwróciwszy się w jego stronę. Dostrzegłem bowiem, że w poznaniu Boskości istnieją trzy rodzaje świadectw i dowodów.
Pierwszy rodzaj dowodów podobny jest do wody: są widoczne i namacalne, ale nie można ich pochwycić palcami. Należy zatem porzucić wyobrażenia i fantazje i całkowicie się w nie zanurzyć, przeniknąć je. Nie sposób wymacać ich palcami krytyki; wtedy przeciekną, przepadną. Ta woda życia nie zaakceptuje palców jako miejsca swojego istnienia.
Drugi rodzaj podobny jest do powietrza: dowody są namacalne, ale niewidoczne i nie można ich złapać. Zwróć się do nich, do tych subtelnych tchnień łaski, swoją twarzą, ustami oraz duszą. Nie używaj ręki krytyki, bo i tak nie pochwycisz. Wdychaj je swoją duszą. Jeśli zaś popatrzysz oczami zwątpienia i wyciągniesz ręce krytyki, odejdą od ciebie. Nie przyjmą twojej ręki za miejsce pobytu, nie zgodzą się na to.
Trzeci rodzaj podobny jest do światła: dowody są widoczne, ale nie można ich poczuć ani dotknąć. A skoro tak, to zwróć na nie oczy serca i spojrzenie duszy, skieruj swoje oczy i czekaj. Być może przyjdą same, ponieważ światła nie da się złapać ręką ani złowić palcami. Można je pojmać jedynie światłem przenikliwości. Jeśli jednak wyciągniesz ku niemu ręce chciwości i materializmu i zaczniesz ważyć na ziemskiej wadze, wtedy, nawet jeśli nie zgaśnie, i tak wszystko ukryje się przed tobą. Bo podobnie, jak takie światło nie zgodzi się na uwięzienie w materialnym, tak też nie zgodzi się na ograniczenia i nie uzna surowej, prostej materii za swojego pana i właściciela.
Punkt jedenasty. Wiedz, że w stylu przekazu Cudownego Przesłania, Koranu, kryje się największa łaska i miłosierdzie. Albowiem większość z tych, do których się zwraca, to ludzie prości (nieuczeni). Ich zrozumienie jest proste, a poglądy nie rozpoznają subtelności, dlatego Koran, aby zaspokoić ich proste pojmowanie, wielokrotnie powtarza znaki zapisane na niebie i ziemi i ułatwia im czytanie tych wielkich liter. Na przykład daje lekcję o tak wyraźnych i czytelnych symbolach, jak stworzenie niebios i ziemi, sprowadzenie deszczu i ożywienie ziemi. I tylko sporadycznie, aby zbytnio ich nie obciążać, przenosi uwagę na dyskretne znaki i symbole, zapisane maleńkimi literami wewnątrz wielkich liter.
W stylu Koranu jest także taka wymowność, wyrazistość i naturalność, jak gdyby był hafizem recytującym ajaty napisane piórem Potęgi na kartach wszechświata. Tak jakby Koran, to czytanie księgi wszechświata i jego harmonii, czytał i zapisywał Boże działania Odwiecznego Stwórcy. Jeśli chcesz poznać to wymowne przesłania, posłuchaj przenikliwym
i uważnym sercem takich sur jak Wieść i takich ajatów jak ten:
[59]
Punkt dwunasty. O moi przyjaciele, którzy słuchacie tych słów! Czasami, wbrew mojemu przyzwyczajeniu, zapisywałem najtajniejsze modlitwy i prośby serca do Mojego Stwórcy. Wiedzcie, że przyczyna tego leży w tym, aby w zamian za słowa mojego języka, gdy śmierć zmusi go do zamilknięcia, prosić Bożą Łaskę o przyjęcie słów mojej książki. Tak, w tym krótkim życiu skrucha i żal płynące z mojego tymczasowego języka nie wystarczą, aby zadośćuczynić za moje niezliczone grzechy. Bardziej nadaje się do tego niezmienny i w pewnym stopniu trwały język książki. Trzynaście lat temu (przed napisaniem tej broszury), w wyniku głębokich duchowych przeżyć, gdy śmiech Starego Saida przemienił się w płacz Nowego Saida, a ja przebudziłem się o świcie starości z beztroskiego snu młodości, zapisałem te prośby i modlitwy po arabsku. Taki jest sens pewnej ich części:
O mój Miłosierny Panie, o mój Miłościwy Stwórco! Moje życie i młodość z powodu złego wyboru przeminęły, bezużytecznie zmarnowane. Z owoców tego życia i młodości pozostały mi w rękach grzechy wywołujące ból, cierpienie, wstyd i wątpliwości, prowadzące w zbłądzenie. Z tym ciężarem, bolącym sercem i zawstydzoną twarzą zmierzam ku mogile. Pewnie widząc własnymi oczami, bardzo szybko, bez zbaczania na prawo i lewo, podobnie jak moi zmarli przyjaciele, rówieśnicy i bliscy, mimowolnie zbliżam się do swojego grobu.
Mogiła jawi się pierwszymi drzwiami i pierwszym mieszkaniem, które po wiecznym rozstaniu z przemijającym światem, zbudowano i otwarto na drodze ku Wieczności. Dokładnie zrozumiałem, że ten świat, do którego jestem przywiązany i który mnie oczarował, jest tymczasowy i przeminie. Jest śmiertelny i umrze. I widać, że znajdujące się w nim istoty, jedna za drugą, całymi karawanami, przenosząc się do innego świata, odchodzą, znikają. Dla takich jak ja, mających władcze, narzucające się namiętności (nafs ammara), ten świat jest bardzo okrutny i podstępny. Jeśli sprawi jedną przyjemność, to równocześnie da tysiąc cierpień. Częstując jedną rodzynką, stokrotnie spoliczkuje.
O mój Miłosierny Panie! O mój Miłościwy Stwórco! Dzięki pojęciu słów: كُلُّ اٰتٍ قَر۪يبٌ - Wszystko już blisko - widzę w tej chwili, jak owijam się w swój całun, wspinam na nosze pogrzebowe, żegnam z przyjaciółmi. I idąc w kierunku grobu, stanem swego martwego
ciała i językiem swojej duszy, wzywam u wrót Twojej Łaski: Al-aman, al-aman! Jaa hannan! Jaa mannan! (Zlituj się, pomóż, o Miłościwy, o Miłosierny!). Uchroń mnie przed hańbą moich grzechów!
I oto dotarłem do mogiły i stanąłem nad swoim okrytym całunem ciałem, leżącym przy grobie. Podnosząc głowę u wrót Twojej Łaski, ze wszystkich sił wołam do Ciebie: Al-aman, al-ama n! Jaa hanna n! Jaa mannan! Uwolnij mnie od ciężaru moich grzechów!
I oto, owinięty w całun, wszedłem do grobu. Żałobnicy odeszli, pozostawiając mnie samego. Czekam na Twoje przebaczenie i miłosierdzie. Bez wątpienia widzę, że poza Tobą nie ma innego schronienia i zbawienia. Z całej siły wołam do Ciebie z brudu grzechów i ciasnoty mogiły: Al-aman, al-aman! Jaa rahmaan! Jaa hannan! Jaa mannan! Jaa dajjan! Wybaw mnie od towarzystwa moich wstrętnych grzechów i poszerz moje miejsce! Ilaahi! (O Allahu)! Twoja Łaska jest moim schronieniem, a Twój Umiłowany (Prorok Muhammad, pokój i błogosławieństwo Allaha niech będą z nim), będący miłosierdziem dla światów, jest moją drogą do osiągnięcia Twojej Łaski. I nie narzekam na Ciebie, a Tobie się skarżę na siebie i swój stan.
O mój Miłościwy Stwórco i mój Miłosierny Panie! Twoje stworzenie i sługa o imieniu Said, będąc zarówno niepokornym, jak i bezradnym, nieostrożnym i nieświadomym, chorym i bezwartościowym, niegodnym, starym i grzesznym, znajdując się w sytuacji niewolnika, który uciekł od swojego Pana, po czterdziestu latach, skruszony, chce wrócić do Twojej siedziby. W Twojej Łasce szuka schronienia. Błaga i woła do Ciebie, uznając swe niezliczone grzechy i błędy, ogarnięty lękami i różnymi chorobami. Jeśli przyjmiesz go w Swojej doskonałej Łasce, przebaczysz i zmiłujesz się nad nim, to rzeczywiście będzie Twoja Łaska, albowiem Ty jesteś Najmiłościwszy z miłościwych. Jeśli go nie przyjmiesz, to do jakich drzwi, oprócz Twoich, pójdę? Jakie są jeszcze drzwi? Przecież poza Tobą nie ma innego Pana, do którego siedziby mógłby się zwrócić. Przecież oprócz Ciebie nie ma innej prawdziwej Wiecznej Świątyni, aby szukać w niej schronienia!
Nie ma innego boga prócz Ciebie, Tego, który nie ma towarzyszy. Ostatnie słowo na tym świecie i pierwsze słowo w zaświatach i w grobie świadczy, że nie ma innego boga prócz Allaha i świadczy, że Muhammad jest wysłannikiem Allaha, pokój i błogosławieństwo Allaha niech będą z nim.
Punkt trzynasty. Oto pięć kwestii, które stały się przyczyną błędów i niejasności.
Pierwsza. Chociaż ludzie podążający na drodze prawdy powinni myśleć tylko o wykonywaniu swoich obowiązków, popełniają błąd, zastanawiając się nad sprawami związanymi z Najwyższym i opierając na nich swoje działania. W książce Adab al-din ład-dunja (Moralność religii i życia doczesnego) zawarta jest następująca przypowieść: "Pewnego razu szatan, sprzeciwiając się prorokowi Isie, pokój z nim, powiedział:
Ponieważ śmierć i każde wydarzenie są z góry ustalone przez Pana, to rzuć się w dół z tego wysokiego miejsca. Tak czy siak umrzesz. Prorok Isa, pokój z nim, odpowiedział:
- Do Allaha należy wystawianie swego sługi na próbę, a nie do sługi wystawianie Pana na próbę. Sługa nie ma prawa i nie ośmiela się wypróbowywać swojego Pana, mówiąc: «Jeśli ja zrobię tak, to czy Ty zrobisz tak?». Takie myśli w formie wystawiania na próbę Najwyższego Pana są sprzeczne z przyzwoitością i dobrymi obyczajami, a to oznacza niezgodność z oddawaniem Mu czci i posłuszeństwem.
Skoro taka jest prawda, zatem człowiek musi wypełniać swoje obowiązki i nie wtrącać się w działania Najwyższego Stwórcy.
Wiadomo, że kiedy jeden z bohaterów islamu, Dżalal ad-Din Manguberti, który wielokrotnie odnosił zwycięstwo nad armią Czyngis-chana, ruszył na wojnę, jego wezyrowie i dworzanie powiedzieli mu: «Zostaniesz zwycięzcą, Najwyższy podaruje ci zwycięstwo». Odpowiedział wówczas: «Zgodnie z poleceniem Allaha jestem zobowiązany działać na drodze dżihadu. Nie mogę mieszać się w sprawy Najwyższego. W Jego woli jest podarowanie zwycięstwa albo wystawienie na porażkę». Człowiek ten w cudowny sposób wiele razy był zwycięzcą, ponieważ pojął tajemnicę pokory i nadziei w Bogu.
Człowiek, który podejmuje działania, mając nieznaczną i ograniczoną wolę, nie powinien myśleć o ich rezultatach związanych z Wszechmocnym. Na przykład, dla pewnej części naszych braci przybycie ludzi
do Risale-i Nur wzmacnia ich gorliwość, dodaje im zapału. A kiedy nie są słuchani, wtedy słabsi upadają na duchu i przygasa ich entuzjazm. Tymczasem Absolutny Przewodnik, Powszechny Przywódca i Doskonały Wódz, którym jest Czcigodny Wysłannik, pokój i błogosławieństwo Allaha niech będzie z nim, przyjąwszy na siebie, zgodnie z Bożym poleceniem:
[60] - pełne przywództwo, nie zwracając uwagi na odejście ludzi oraz ich obojętność, z jeszcze większą staraniem, natchnieniem i powagą wyjaśniał im i głosił. Ponieważ, zgodnie ze znaczeniem ajatu:
[61], zdał sobie sprawę, że zmuszanie ludzi do słuchania i prowadzenie ich po Prawdziwej Drodze jest sprawą Najwyższego i nie ingerował w to.
Tak więc, moi bracia, wy także nie wtrącajcie się, budując swoje działania na sprawach, które do was nie należą i nie zajmujcie się wypróbowywaniem swojego Stwórcy.
Kwestia druga. Celem wielbienia jest podporządkowanie się i sprawienie zadowolenia Allahowi. Powodem oddawania czci jest nakaz Allaha, a rezultatem Jego zadowolenie. Owoce i korzyści z wielbienia odnoszą się do Innego Świata. Ale pożytki dotyczące tego świata, które pojawiają się nieoczekiwanie w wyniku oddawania czci, nie stoją w sprzeczności z kultem, pod warunkiem, że nie są głównym celem wielbienia i celowo się ich nie pożąda. Stanowią raczej zachętę i czynnik preferencji dla słabych ludzi. Jeśli jednak związane z tym światem dobrodziejstwa i korzyści staną się przyczyną (lub częścią przyczyn) oddawania czci, wznoszenia łirdów i zikrów, wówczas spowoduje to częściowe unieważnienie wielbienie i nawet modlitwa o specjalnych właściwościach nie przyniesie żadnych rezultatów.
Dlatego ludzie, którzy nie pojęli tego znaczenia, czytają posiadającą setki użytecznych właściwości modlitwę Ałradi kudsija Bahy ad-Dina Nakszbandiego albo Dżałszan al-kabiir Proroka Muhammada, pokój i błogosławieństwo Allaha niech będą z nim, która ma tysiące takich cech, wyłącznie w celu uzyskania niektórych korzyści. Jednak nie otrzymują ich i nie będą mogli otrzymać, gdyż nie mają do tego prawa. Bo korzyści i dobrodziejstwa nie mogą być powodem odmawiania modlitw, nie można ich świadomie sobie życzyć, czyniąc je celem. Objawiają się w efekcie szczerego łirdu, modlitwy, niespodziewanie, z Bożej łaski. Jeśli zaś chęć uzyskania pożytków i dobrodziejstw jest świadoma, to
w jakimś stopniu zanika szczerość (skierowana ku Stwórcy), i nie będzie już oddawaniem czci, gdyż straci swoją wartość.
Jest jednak pewna rzecz: słabi ludzie potrzebują jakiejś zachęty do czytania przydatnych łirdów. Jeśli człowiek będzie czynił to tylko dla zadowolenia Boga i dla swojego życia wiecznego, myśląc w natchnieniu o korzyściach, to w tym przypadku myśl taka nie zaszkodzi, jest do przyjęcia. Ponieważ ludzie nie uświadamiają sobie tego sensu i mądrości, wielu, nie widząc płynących z modlitw pożytków, o których przekazywali słynni sprawiedliwi i pierwsi przywódcy muzułmanów, popadają w tym względzie w wątpliwości, a nawet temu zaprzeczają.
Kwestia trzecia.
Szczęśliwy ten, kto zna swoje miejsce i nie przekracza swoich granic. Na przykład istnieją różne stopnie odbicia słońca, zaczynając od pojawiających się w maleńkim odłamku szkła, kropli wody, zbiorniku, morzu, księżycu, a kończąc na ogromnych planetach. Każdy (przedmiot), zgodnie ze swoją zdolnością (do odbijania), odbija w sobie słońce i zna swoje miejsce. Kropla wody, stosownie do swoich właściwości, mówi: "Jest we mnie jedno z odbić słońca". Nie może powiedzieć: "Jestem takim samym lustrem jak morze". Tak jak w tym przykładzie, w zależności od różnych przejawów (odbić) Bożych imion, istnieją pokrewne stopnie pośród sprawiedliwych (aulija). Każde z Boskich imion, podobnie jak słońce, ma swój stopień odbicia i manifestacji, począwszy od serca i skończywszy na Arszu, Bożym Tronie. Również serce jest rodzajem Arszu, chociaż nie może powiedzieć: "Jestem takie same jak Arsz".
Dlatego ci, którzy zachowują się prostacko i arogancko, zamiast uświadomić sobie swoją bezsilność, ubóstwo, grzeszność i niedostatki, co jest podstawą oddawania czci, i paść na twarz w pokłonie do ziemi przed Bożą siedzibą, przyrównują swoje maleńkie serca do Arszu. Mylą swój poziom, będący niczym kropla, ze stopniem sprawiedliwych, podobnym do morza. Aby jakoś dopasować się do wysokiego stopnia i utrzymać się na tym poziomie, popadają w hipokryzję, udawanie, bezmyślną arogancję i wiele innych przypadłości.
Zginą wszyscy ludzie z wyjątkiem tych, którzy mają wiedzę. I zginą mający wiedzę z wyjątkiem posługujących się nią. I zginą posługujący się nią z wyjątkiem szczerych, a szczerym grozi wielkie niebezpieczeństwo [utraty szczerości], sposobem na zbawienie i odkupienie jest szczerość. Jej odnalezienie jest bardzo ważne. Jeden niewielki szczery czyn jest lepszy niż wielka liczba nieszczerze załatwionych spraw. Człowiek powinien zrozumieć, że przyczyną jego działań, które pozwalają osiągnąć szczerość, jest tylko polecenie Najwyższego, a ich rezultatem jest Jego zadowolenie, i nie powinien ingerować w uczynki Wszechmogącego.
We wszystkim zawiera się pewna szczerość. Kropla szczerej miłości przeważy nad morzem formalnej i egoistycznej miłości. Pewna osoba opisała tę szczerą miłość następująco:
- Nie pragnę za swoją miłość wzajemności ani nagrody, bo miłość, która wymaga odpłaty, jest słaba. Szczera miłość tkwi w naturze człowieka i wszystkich matek. W macierzyńskim miłosierdziu w pełnym tego słowa znaczeniu przejawia się prawdziwa, bezinteresowna miłość. Dowodem tego, że matki, zgodnie z sekretem tego miłosierdzia, nie pragną ani nie żądają żadnej nagrody i zapłaty za miłość do swoich dzieci, jest fakt, że poświęcają dla nich swoją duszę, a nawet życie wieczne. Przykładowo jedyną wartością, jaką posiada kura, jest jej życie, a przecież (według Husrewa) bez wahania rzuca się w psią paszczę, aby ratować swoje pisklę.
Kwestia czwarta. Korzyści, osiągnięte dzięki przyczynom zewnętrznym, nie należy im przypisywać. A skoro przyczyna nie posiada własnej woli, podobnie jak zwierzę lub drzewo, więc daje te dobra bezpośrednio w imieniu Najwyższego Stwórcy. Ponieważ w języku swojego stanu mówi «Bismillaah» i obdarza cię, ty również powiedz «Bismillaah» i przyjmij dobro. Jeśli przyczyna posiada własną wolę (czyli jest człowiekiem), to powinna powiedzieć «Bismillaah» i weź dopiero wtedy. W przeciwnym razie nie bierz. Bowiem inne, wskazujące znaczenie jasnego ajatu:
[62], brzmi: «Nie jedz tych dóbr, które nie przypominają nam o Prawdziwym Żywicielu i nie są dane w Jego Imieniu». W tej sytuacji zarówno dający, jak i biorący muszą powiedzieć " Bismillaah". Jeśli nie powie " Bismillaah", ale jesteś zmuszony do wzięcia, to powiedz " Bismillaah", dostrzeż nad nim prawicę miłosierdzia Allaha, pocałuj ją z wdzięcznością
i weź od niego. Czyli: ujrzyj w dobru darowanie dobra, a przez to pomyśl o Prawdziwym Darczyńcy i Żywicielu. Przemyślenia te będą wyrazem wdzięczności.
Następnie, jeśli zechcesz, pomódl się za zewnętrzną przyczynę, gdyż dobro zostało przesłane przez jej ręce.
Tym, co zwodzi tych, którzy stawiają na pierwszym miejscu przyczyny zewnętrzne, jest równoczesne nadejście dwóch darów lub ich jednoczesna obecność, co nazywa się iktiran (styczność, zbliżenie). Ludzie uważają je za główną przyczyną siebie nawzajem. A ponieważ brak jakiejś rzeczy staje się przyczyną braku jakiegoś dobra, człowiekowi wydaje się, że istnienie rzeczy jest głównym powodem istnienia dobra. I popełnia błąd, wyrażając wdzięczność i uznanie rzeczy, bowiem istnienie jakiegokolwiek dobra możliwe jest przy spełnieniu wszystkich warunków i okoliczności jego pojawienia się, a jego nieistnienie wynika z braku tylko jednego wymogu.
Na przykład, jeśli człowiek, który podlewa ogród, nie utworzy dla wody przejścia na grządki, spowoduje, że ogród wyschnie i dobra przepadną. Ale obecność darów w ogrodzie zależy, poza pracą, od setek czynników i wypełnia się z Mocy i Woli Pana, będąc prawdziwą przyczyną. Zrozum zatem, jak wyraźna jest błędność tego zbłądzenia, i wiedz, jak bardzo mylą się ci, którzy stawiają na pierwszym miejscu przyczyny zewnętrzne. Tak, iktiran (zbliżenie, styczność przyczyn zewnętrznych) to jedna sprawa, a inna - przyczyna główna. Przypuśćmy, że zbliża się do ciebie pewne dobro, ale zbiegła się z tym czyjaś intencja, aby cię obdarować. Jednak to nie intencja była główną przyczyną, lecz Boża Łaska. Gdyby ten człowiek nie zamierzał cię obdarować, wtedy dobro nie przyszłoby do ciebie, co byłoby przyczyną jego braku. Opierając się o powyższą zasadę, intencja obdarowania nie może stać się podstawową przyczyną dobra, ale może być jedną z setek okoliczności.
Przykładowo niektórzy spośród uczniów Risale-i Nur, nagrodzeni darami Allaha (tacy jak Husrew, Refet), pomylili jednoczesne nadejście dwóch błogosławieństw (iktiran) z główną przyczyną i okazali nadmierną wdzięczność ustazowi (mistrzowi). W tym samym czasie Najwyższy przekazał im i przybliżył dar czerpania dobra z lekcji Koranu oraz dar wyjaśniania, który został dany ich ustazowi. Oni mówią: "Gdyby ustaz nie przyszedł, nie otrzymalibyśmy tych lekcji. Oznacza to, że jego wyjaśnienia są przyczyną uzyskania przez nas korzyści". A ja odpowiadam:
"O moi bracia! Błogosławieństwa, którymi Najwyższy obdarzył mnie i was, przyszły w tym samym czasie. A główną przyczyną obu darów jest
Boża Łaska. Ja, podobnie jak wy, myląc jednoczesne nadejście dwóch błogosławieństw z podstawowym powodem, czułem kiedyś wielką wdzięczność wobec setek podobnych do was studentów Risale-i Nur, posiadaczy diamentowych piór. Myślałem: "Gdyby ich nie było, to czy taki bezradny i słabo piszący człowiek jak ja mógłby wypełniać swoją służbę (pisać i rozpowszechniać prawdy Koranu)?". Później zrozumiałem, że po tym, jak posłano wam błogosławiony dar w postaci waszych piór, mnie także podarowano sukces w tej służbie. Oba dary zbliżyły się, zetknęły ze sobą, ale nie mogą być głównym powodem dla siebie. I nie dziękuję wam, ale gratuluję. Zróbcie tak samo: zamiast wyrażać wdzięczność, pogratulujcie i pomódlcie się za mnie".
W tej czwartej kwestii staje się jasne, jak wiele poziomów zawiera się w niedbałości.
Kwestia piąta. Jeśli, na przykład, oddasz społeczną własność jednemu człowiekowi, będzie to wielką niesprawiedliwością. Albo jeśli jedna osoba przywłaszczy sobie publiczny wakf (majątek lub pieniądze przeznaczone na cele charytatywne), to okaże wielką nieuczciwość. Podobnie do tych przykładów, jeśli rezultaty osiągnięte wysiłkiem całego społeczeństwa albo cześć i sławę uzyskaną dzięki dobrym działaniom wspólnoty przypisze się jej przywódcy lub przewodnikowi, będzie to niesprawiedliwe dla jednych i dla drugich. Przecież rozbudza to egoizm i prowadzi do arogancji. Odźwierny wyobrazi sobie, że jest władcą, a także zaszkodzi sobie, swojemu nafsowi i otworzy drogę do swoistego ukrytego wielobóstwa (szirku).
Dowódca pułku nie może przypisać samemu sobie trofeów, zwycięstwa i sławy oddziału, który zdobył twierdzę. Oczywiście nauczyciele i przywódcy duchowi nie powinni być postrzegani jako fundament i źródło, ale powinniśmy wiedzieć, że zostali zaszczyceni i są wyrazicielami prawdy. Na przykład ciepło i światło docierają do ciebie za pośrednictwem jakiegoś lustra. Byłoby szaleństwem, gdybyś, zapominając o słońcu, dziękował lustru, przyjmując je za źródło światła, zamiast być wdzięcznym słońcu.
O lustro trzeba dbać, bowiem zostało zaszczycone odbijaniem światła. Dusza i serce murszida (duchowego przewodnika) są pewnego rodzaju lustrem. Odzwierciedlają sobą miłosierdzie i światło (fajz) emanujące od Najwyższego Pana. On staje się przyczyną, przez którą to miłosierdzie i światło odbijają się w muridzie (uczniu). Z punktu widzenia tej łaski, nie trzeba wywyższać przewodnika ze stopnia przyczyny do niepotrzebnie wysokiego stopnia. Zdarza się czasem, że przewodnik, postrzegany jako podstawa i źródło, w rzeczywistości nie zasłużył się ani nie jest
żadnym źródłem. Raczej, z powodu czystej szczerości murida i silnego przywiązania do swojego ustaza, na którego skierował całą uwagę, ten uczeń widzi przyczynę swoich sukcesów osiągniętych na innej drodze, jako pochodzącą z lustra duszy jego mistrza. Podobnie człowiek, który poprzez hipnozę skupia uwagę na lustrze i w jego wyobraźni otwiera się okno na duchowy świat Misal, ujrzy w tym lustrze wiele niesamowitych rzeczy. Tymczasem nie widzi tego w lustrze, ale dzięki koncentracji uwagi poza granicami lustra, gdzie jego wyobraźnia otworzyła pewne okno, przez które patrzy. Dlatego czasem jeden szczery murid może przewyższyć w doskonałości swojego niedoskonałego szajcha i odwracając sytuację, zacznie go nauczać i oświecać, stając się szajchem swego szajcha.
Punkt czternasty. Oto cztery niewielkie wskazówki dotyczące jedynobóstwa (tauhidu).
Wskazówka pierwsza. O człowieku, który czcisz przyczyny! Wyobraź sobie, że widziałeś niezwykły pałac zbudowany z osobliwych drogocennych kamieni, a pewna ich część znajduje się tylko w Chinach, inna w Andaluzji (Hiszpania), następna w Jemenie, a jeszcze inna na Syberii, i nigdzie indziej ich nie znajdziesz. A kiedy podczas stawiania tego budynku zobaczysz, że drogocenne kamienie w jeden dzień zostały sprowadzone ze wschodu, północy, zachodu i południa, czy będziesz miał choć odrobinę wątpliwości, że Mistrz, który wznosi ten pałac, jest Cudownym Władcą rządzącym całą Ziemią?
Każda żywa istota jest takim Bożym Pałacem. Zwłaszcza człowiek jawi się najpiękniejszym z zamków i najwspanialszym z pałaców. Część klejnotów tego budynku zwanego człowiekiem pochodzi ze świata duchów, następna ze światów Misal i Lauhul Mahfu z, jeszcze jedna ze świata powietrznego, ze świata światła i świata żywiołów. Jednocześnie jest to cudowny i zadziwiający pałac, którego wymogi i potrzeby sięgają do samej wieczności, jego pragnienia i dążenia obejmują ziemię i niebo, a jego powiązania rozciągają się w czasach świata doczesnego i wiecznego.
Człowieku, który uważasz się za mężczyznę! Ponieważ taka jest twoja istota, to stworzyć cię mógł tylko Ten, dla Którego ten i tamten świat są jak dwa hotele, ziemia i niebo jak dwie stronice, a odwieczność i wieczność to dla Niego wczorajszy i jutrzejszy dzień. Dlatego obiektem wielbienia, schronieniem i zbawicielem człowieka może być jedynie Ten, Który włada ziemią i niebem, w Którego rękach znajdują się stery rządzenia ziemskim i wiecznym światem.
Wskazówka druga. Są pewni głupcy, którzy nie znają słońca i z tego powodu zaczynają kochać lustro, gdy widzą w nim jego odbicie. I z całych sił, z całej duszy starają się je chronić, aby znajdujące się w nim słońce nie zniknęło. Kiedy taki głupiec uświadomi sobie, że słońce nie ginie wraz ze śmiercią lustra i nie znika wraz z jego zniszczeniem, zwraca całą swą miłość ku słońcu na niebie. I wtedy rozumie, że widziane w lustrze słońce nie zależy od lustra i wcale się z nim nie wiąże, gdyż to ono stanowi źródło światła i blasku lustra. Słońce nie jest powiązane z lustrem, ale żywy blask lustra łączy się ze słońcem.
O człowieku! Twoje serce oraz istota są lustrem. Nienasycona miłość do wieczności, która leży w twojej naturze i sercu, została ci dana nie dla tego lustra, nie dla twojego serca i istoty, ale po to, aby skierować tę miłość, głupio zwróconą do innych rzeczy, ku Wiecznemu Posiadaczowi Wielkości, Którego przejawy odbijają się w lustrze zgodnie z jego właściwościami. Ponieważ tak jest, powiedz: Jaa baakii, antal baakii - O Niezmienny, Ty jesteś Niezmienny, czyli: Skoro Ty jesteś Niezmienny, niechaj więc zagłada i śmierć robią z nami wszystko, co zechcą, nie ma to bowiem znaczenia!
Wskazówka trzecia. O człowieku! Najbardziej zdumiewającym stanem, jaki Mądry Stwórca umieścił w twej istocie, jest to, że czasem nie pasujesz do tego świata. I podczas, gdy wzdychając "ach" i "och", jak człowiek uwięziony w lochu, pragniesz bardziej przestronnego świata niż ten, to wnikając w jakieś drobne sprawy, jakieś wspomnienia i chwile, wtedy wpasowujesz się w nie. Twoje serce i myśli, które nie przystają do wielkiego świata, mieszczą się w tych drobiazgach. Okazując swoje najsilniejsze uczucia, żyjesz właśnie w tej krótkiej minucie, w krótkim wspomnieniu.
Ponadto w twojej istocie umieszczone są pewne duchowe instrumenty i subtelne uczucia. Jeśli niektóre z nich połkną nawet cały świat, i tak się nie nasycą, a niektóre nie zdołają wchłonąć nawet atomu. Jednocześnie, gdy głową można unieść kamień ważący kilkanaście kilogramów, to oko nie jest w stanie udźwignąć ciężaru włosa. Podobnie delikatne uczucia nie mogą unieść ciężaru choćby włosa, czyli najmniejszego negatywnego wpływu pochodzącego z niedbalstwa i złudzeń. A czasem gasną i umierają.
Ponieważ jest tak, bądź ostrożny, idź ostrożnie, strzeż się utonięcia. Nie utop się w jednym kawałku, w jednym słowie, w jednym ziarenku, w jednym blasku, w jednym znaku, w jednym pocałunku! Nie utop w nich swoich subtelnych uczuć, zdolnych pochłonąć cały świat. Jest bowiem wiele niewielkich rzeczy, które w pewnym sensie połykają
wielkie. Na przykład niebiosa razem z gwiazdami wnikają i pogrążają się w małym odłamku szkła. Podobnie jak maleńka, odpowiedzialna za pamięć część twojego mózgu mieści większość stronic twoich działań i twojego życia, tak samo istnieją nieistotne, małe rzeczy, które w jakiś sposób pochłaniają rzeczy duże.
Wskazówka czwarta. O człowieku zakochany w tym świecie! Ten świat, który wydaje ci się tak rozległy, w rzeczywistości jest wąskim grobem. Ale ponieważ ściany tego mieszkania, podobnego do ciasnej mogiły, są szklane, to odbijając się w sobie, rozszerzają się, jak okiem sięgnąć. Będąc wąskim jak grób, wydaje się przestronne jak miasto. Mimo że przeszłość (która jest prawą stroną tego świata) i przyszłość (lewa strona) nie istnieją, to odbijając się jedna w drugiej, rozpościerają dwa skrzydła teraźniejszości, bardzo krótkiej i ciasnej. Rzeczywistość miesza się z wyobraźnią i świat nieistniejący wyobrażasz sobie jako istniejący.
Tak samo, jak podczas szybkiego ruchu linia wydaje się być szeroką płaszczyzną, a w rzeczywistości jest tylko cienką linią, tak też twój świat wydaje się naprawdę ciasny, ale z powodu twojej beztroski, wyobraźni i fantazji, jego ściany się rozszerzyły. Jeśli poruszasz się w tym ciasnym świecie pod wpływem jakiegoś nieszczęścia, wtedy uderzysz głową o ścianę, która wydaje ci się bardzo odległa. To rozwieje złudzenia w twojej głowie i przegoni twój sen. Zobaczysz wówczas, że ten twój przestronny świat jest ciaśniejszy od grobu i węższy od mostu. Twój czas i wiek przeminie szybciej niż błyskawica, a życie przepłynie szybciej niż rzeka.
Ponieważ życie doczesne, fizyczne istnienie i zwierzęcość są właśnie takie, to wyjdź ze stanu zwierzęcego, odrzuć cielesną powłokę i wznieś się na poziom życia serca i duszy. Odnajdziesz życie i świat światła, który jest o wiele bardziej przestronny niż wyobrażany sobie przez ciebie szeroki świat. Kluczem do tego świata jest pobudzenie serca do wypowiedzenia świętych słów: Laa ilaaha illallaah - Nie ma żadnego bóstwa oprócz Allaha - i nakazanie duszy, aby wraz z nimi działała. Słowa te wyrażają tajemnicę poznania Allaha i Jego jedyności.
Punkt piętnasty. Składa się z trzech tematów, a pierwszym z nich są ajaty Koranu:
[63]
Słowa te wskazują na najpełniejszy przejaw imienia Allaha - Al-Hafiz. Jeśli poprosisz o dowody tej prawdy Mądrego Koranu, to przy-
patrzywszy się stronicom księgi wszechświata, napisanym według wzoru Kitabul Mubin, Przejrzystej Księgi Mocy, w licznych odniesieniach zdołasz ujrzeć największe przejawy Bożego Imienia Al-Hafiz i przykłady tej jednej z wielkich prawd przytoczonego ajatu.
Weź na przykład garść różnych nasion drzew, kwiatów i ziół, będących szkatułkami całkowicie różnych odmian i rodzajów kwiatów, drzew i ziół, i rozrzuć, zakop w mroku, w ciemnej, prostej i nieżywej ziemi. Następnie podlej zwykłą wodą, która nie zna miary, nie rozróżnia przedmiotów i leje się tam, gdzie jest wylewana.
A potem przychodzi wiosna, będąca areną corocznego zmartwychwstania stworzeń. Patrz! Zwróć uwagę na czas, gdy wiosną anioł gromu, jak Israfil, zawoła do deszczu, gdy przekaże nasionom radosną wieść o ich ożywieniu. Spójrz, jak te starannie wymieszane i podobne do siebie ziarna, dokładnie podporządkowując się przejawowi Bożego Imienia Al-Hafiz, bezbłędnie podążają za Prawami Stworzenia pochodzącymi od Mądrego Stwórcy. I działają zgodnie, że w tych działaniach widać, jak lśni ich rozum, przenikliwość, przezorność, wola, wiedza, doskonałość i mądrość. Bo sam widzisz, że podobne do siebie nasiona różnią się od siebie.
Na przykład z ziarna wyrosło drzewo figowe i zaczęło rozpościerać nad naszymi głowami dobra Mądrego Stwórcy. Rozrzuca je i wręcza nam rękoma swoich gałęzi. A te dwa nasionka, zewnętrznie podobne, stały się kwiatami rumianku i fiołka. Upiększyły się dla nas, śmieją się do nas, dając nam się pokochać. I jeszcze kilka innych ziaren, które tu były, dały przepiękne owoce, stały się kłosami i drzewami. Swoimi cudownymi smakami, zapachami i wyglądem wzbudzają nasz apetyt, zapraszają nas do siebie i poświęcają siebie, aby wznieść się z poziomu życia roślinnego do poziomu zwierząt. I sprawdź dalej. Nasiona otworzyły się w taki sposób, że garść ziaren zamieniła się w ogród pełen różnorodnych drzew i kwiatów. Nie ma w nich ani jednej wady, ani jednej pomyłki. Ukazują sens ajatu:
[64]
Każde nasiono, zachowane w całości i nienaruszone, przejawia swoje cechy dziedziczne, przekazane mu z własności przodków i rodzaju dzięki objawieniu i łasce Bożego Imienia Al-Hafiz. I wszystko to stanowi wyraźny znak, że Allah - Al-Hafiz (Ochraniający), który tworzy te ogromne, niesamowite przechowanie, ukaże w Dniu Powszechnego Zmartwychwstania wielką manifestację Swojej cechy hafizijjat: ochraniając wszystkie stany i czyny wszelkich stworzeń. Tak, bezbłędne
i nieskazitelne objawienie tej Bożej cechy w nieważnych, przemijających, śmiertelnych zjawiskach, stanowi twardy dowód na to, że czyny, owoce życia, słowa, dobre i grzeszne sprawy ludzi, mają wieczny wpływ i ogromne znaczenie. Pan powierzył im Wielkie Przymierze (Amaanatul Kubra) i będąc kalifami Ziemi, zostaną starannie zachowani, a za każde działanie będą musieli odpowiedzieć.
Czy ten człowiek myśli, że zostanie zapomniany, pozostawiony sam sobie? Nigdy! Przeciwnie, człowiek pozostaje zwrócony ku Wieczności i jest kandydatem na wieczną błogość lub wieczne męki. Za każdy czyn, znaczący lub nieistotny, będzie musiał ponieść odpowiedzialność: albo otrzyma nagrodę, albo zostanie ukarany.
Istnieje niezliczona ilość świadków, potwierdzających wielkość objawienia Bożej cechy hafizijjat i prawdziwość wspomnianego ajatu. A świadek, którego tu pokazaliśmy, jest jedynie kroplą w oceanie, ziarenkiem piasku.
[65]