Streszczenie Kwestii Drugiej
Jak zostało to pomyślnie wyjaśnione w Przewodniku dla młodzieży, będącym częścią Traktatów Światła, fakt, że przytrafi nam się śmierć, jest tak bezsporny i oczywisty jak to, że po dzisiejszym dniu nadejdzie noc, a po tej jesieni nadejdzie zima. Jak to więzienie jest gospodą, służącą przez pewien czas tym, którzy nieprzerwanie wkraczają do niego i opuszczają je, tak oblicze ziemi jest gospodą przy szlaku szybko podróżujących karawan, których podróżni zsiadają z wierzchowców na jedną noc, a następnie jadą dalej. Z pewnością śmierć, która po stokroć opróżnił a wszystkie miasta, aż stały się one cmentarzami, ma większe wymagania od życia. Traktaty Światła rozwiązały zagadkę owej wielkiej prawdy i odkryły odpowiedź, a krótkie streszczenie owej odpowiedzi jest następujące:
Jako że śmierć nie może zostać zabita, a drzwi grobu nie mogą zostać zamknięte, pytaniem - oraz źródłem niepokoju - które ma dla człowieka znaczenie większe niż cokolwiek innego, jest pytanie o to, czy istnieje droga ratunku przed katem wyznaczonej godziny i przed samotnym uwięzieniem w grobie. Tak, istnieje takie rozwiązanie, a dzięki tajemnicy Koranu Traktaty Światła udowodniły je z pewnością równą tej, z jaką dwa plus dwa daje cztery. Krótkie streszczenie tej kwestii jest następujące:
Śmierć albo jest wiecznym unicestwieniem, szubienicą, na której człowiek zostanie powieszony wraz ze wszystkimi jego przyjaciółmi i znajomymi, albo też jest przepustką pozwalającą na odejście do innego, wiecznego królestwa, na wkroczenie, dzięki przepustce wiary, do pałacu szczęśliwości. Grób albo jest jamą bez dna i ciemnym miejscem uwięzienia w samotności, albo też jest drzwiami, prowadzącymi z tego świata do wiecznego, wypełnionego światłem ogrodu i miejsca ucztowania. Przewodnik dla młodzieży udowodnił ową prawdę za pomocą porównania:
Wyobraźmy sobie na przykład, że na dziedzińcu tego więzienia została ustawiona szubienica, a za jego murami, tuż za nimi, otwarto wielkie biuro loterii, w której bierze udział cały świat. Jesteśmy pewni, wszyscy z pięciuset ludzi w tym więzieniu, że wszyscy bez wyjątku zostaniemy wezwani na to miejsce; niemożliwym jest, byśmy tego uniknęli. W każdym miejscu jest ogłaszane: "Przyjdzie, odbierzcie wyrok śmierci, i wstąpcie na szubienicę!" lub: "Odbierzcie wyrok skazujący was na wieczne uwięzienie w samotności i przejdźcie przez te drzwi!", albo też: "Oto dobre wieści dla was! Oto wasz wygrywający los wart miliony! Przyjdźcie i odbierzcie go!" Widzimy na własne oczy, jak ludzie jeden za drugim wstępują na szubienicę. Widzimy, że niektórzy z nich zostają powieszeni, lecz inni przechodzą przez szubienicę do biura loterii za murami więzienia. Właśnie w tym momencie, o którym dowiedzieliśmy się z informacji, jakie przekazali nam wysocy rangą urzędnicy (a nasza pewność równa jest tej, jaką daje ujrzenie na własne oczy), do naszego więzienia wkraczają dwie grupy ludzi.
Ludzie z pierwszej grupy niosą instrumenty muzyczne, wino oraz pozornie słodkie wypieki i ciasta, i starają się sprawić, byśmy spróbowali owych słodkości. Jednak owe słodycze w istocie są zabójcze, ponieważ szatani w ludzkim ciele dodali do nich truciznę.
Ludzie z drugiej grupy niosą pouczające pisma, dozwolone pożywienie i błogosławione napoje. Ukazują je nam i wszyscy razem mówią z wielką żarliwością:
"Jeśli przyjmiecie podarunki ludzi z pierwszej grupy i skosztujecie ich, a są one dane wam po to, aby poddać was próbie, zawiśniecie na stojącej przed nami szubienicy jak inni, których widzieliście. Jednakże jeśli przyjmiecie podarunki, które przynieśliśmy wam zamiast tamtych na rozkaz władcy tego kraju, jeśli będziecie recytować suplikacje i modlitwy, jakie znajdziecie w tych pouczających pismach, będziecie wybawieni od egzekucji. Uwierzcie tak, jakbyście to widzieli, że każdy z was otrzyma jako królewską łaskę wygrywający los na loterii, który będzie wart miliony. Jednak te zarządzenia mówią, a my mówimy to samo, że jeśli skosztujecie owych niedozwolonych, podejrzanych i zatrutych słodyczy, każdy z was będzie cierpiał straszliwe męki z powodu zawartej w nich trucizny, aż do chwili, kiedy zostaniecie powieszeni".
Jak w tym porównaniu, na ludzi wiary i aktów czci czeka - pod warunkiem, że ich śmierć będzie szczęśliwa [1] - wygrany na loterii przeznaczenia człowieka, której biuro mieści się poza szubienicami wyznaczonej godziny, jakie cały czas mamy przed oczami, bilet do wiecznie trwającego
i niewyczerpanego skarbca. Jednak co tyczy się tych, którzy trwają w występku, niedozwolonych czynach, niewierze i grzechu, to zostają oni wezwani albo do wiecznego unicestwienia (jeśli chodzi o tych, którzy nie wierzą w życie ostateczne), albo do wiecznego, samotnego uwięzienia w ciemności i do wiecznego potępienia (jeśli chodzi o tych, którzy wierzą w nieśmiertelność duszy człowieka, jednak obierają drogę występku). Niechybne wieści o tym zostały przekazane przez sto dwadzieścia cztery tysiące proroków [2] wraz ich niezliczonymi cudami, które potwierdziły owe wiadomości; przez z górą sto dwadzieścia cztery miliony świętych, którzy w swych oświeceniach ujrzeli - niczym na kinowym ekranie - ślady i cienie tego, co powiedzieli prorocy, i złożyli pod owymi przejawami swoje potwierdzające podpisy; przez więcej niż tysiące milionów dociekliwych uczonych,
interpretatorów prawa i ludzi prawdomównych, którzy poprzez rozstrzygające dowody i potężne argumenty udowodnili zgodnie z wymaganiami rozumu i z całkowitą pewnością rzeczy głoszone przez owe dwie znamienite grupy rodzaju ludzkiego, składając pod nimi swe podpisy. Zatem położenie tego, kto nie zważa na wiadomości jednogłośnie przekazane przez te trzy ogromne i wzniosłe wspólnoty ludzi prawdy, którzy są słońcami, księżycami i gwiazdami rodzaju ludzkiego oraz świętymi przywódcami ludzkości; kto nie wybiera drogi prostej, na jaką wskazują; kto lekceważy straszliwe niebezpieczeństwo, którego prawdopodobieństwo wynosi dziewięćdziesiąt dziewięć procent; kto porzuca ową drogę, wybierając inną, długą, tylko dlatego, że jeden człowiek mówi, że na owej drodze prostej czeka niebezpieczeństwo - jego położenie przedstawia się, jak następuje:
Nieszczęśnik, który porzucił krótszą i łatwiejszą z dwóch dróg, choć ta - zgodnie z pewnymi wieściami przekazanymi przez dobrze poinformowanych obserwatorów - ze stuprocentową pewnością zaprowadzi do Raju i do wiecznego szczęścia, a wybrał stromą i trudną drogę, która obfituje w trudności, która na dziewięćdziesiąt dziewięć procent zaprowadzi do uwięzienia w Piekle i do wiecznie trwającej niedoli; nieszczęśnik, który porzuca krótką drogę, ponieważ - wedle kłamliwych informacji jednego informującego - prawdopodobieństwo niebezpieczeństwa i uwięzienia na jeden miesiąc wynosi na niej jeden procent, zaś jak pijani szaleńcy wybiera długą drogę, na której nie czekają żadne korzyści, tylko dlatego, że nie ma na niej żadnych
niebezpieczeństw - taki nieszczęśnik utracił swoje człowieczeństwo, umysł, serce i duszę do tego stopnia, że nie zważa na straszliwe, zagrażające mu smoki, które może ujrzeć już z daleka, a walczy z komarami, tylko na nie zwracając uwagę.
Skoro taka jest prawda o tej sytuacji, zatem my, więźniowie - abyśmy mogli w zupełności zemścić się za nieszczęście uwięzienia - powinniśmy przyjąć podarunki błogosławionych ludzi z drugiej grupy. Oznacza to, że jeśli przyjemność płynąca z jednej minuty zemsty, z minuty czy dwóch lub godziny czy dwóch owego nieszczęścia, jakim jest występek, wtrąciła nas do tego więzienia na piętnaście, pięć czy dziesięć lat lub na dwa czy trzy lata, i sprawiła, że nasze światy stały się więzieniem, zatem na przekór temu powinniśmy zemścić się na owej niedoli, przekształcając - dzięki podarunkom owej błogosławionej grupy - godzinę lub dwie naszego życia w więzieniu w dzień lub dwa wypełnione aktami czci, a dwa lub trzy lata naszego wyroku w dwa lub trzy lata trwałego życia, zaś dwadzieścia lub trzydzieści lat naszego uwięzienia w środki umożliwiające uzyskanie przebaczenia i wybawienia nas od milionów lat uwięzienia w lochu Piekła. W obliczu płaczu naszych przemijających światów powinniśmy sprawić, by uśmiechały się nasze wiecznie trwające życia. Powinniśmy ukazać, że więzienie jest miejscem szkolenia się i edukacji, a każdy z nas powinien starać się o to, byśmy stali się dobrze wychowanymi, rzetelnymi i pożytecznymi członkami naszego narodu i obywatelami naszego kraju. Niech oficerowie służby więziennej, zarządzający krajem i gubernatorzy zobaczą, że ludzie, których mieli za kryminalistów, bandytów, próżniaków, morderców, za zdeprawowanych i przynoszących szkodę krajowi, są uczniami studiującymi w owym błogosławionym miejscu nauczania, niech złożą podziękowania Bogu.