[1]
[2]
[3]
Właściwym jest, by zapisać w tym miejscu najbardziej doniosłą odpowiedź na najbardziej doniosłe pytanie, ponieważ w owej lekcji wygłoszonej czterdzieści lat temu stary Said przemawiał w proroczy sposób, jak gdyby widział cudowne nauki Traktatów Światła oraz ich efekty. Oto, z jakiego powodu w tym miejscu zapisuję to pytanie i tę odpowiedź, a są one następujące:
Wielu ludzi pytało zarówno mnie, jak i uczniów Światła:
"Dlaczego Traktaty Światła nie zostały pokonane w obliczu tak wielu sprzeciwów, tak wielu upartych filozofów i ludzi zbłądzenia? Poprzez zapobieganie - do pewnego stopnia - rozpowszechnianiu licznych wartościowych i prawdziwych ksiąg mówiących o wierze i islamie, poprzez ich doczesne przyjemności i występki pozbawili oni wielu ludzi, młodych i nie tylko, prawd wiary. Jednak ich najbardziej gwałtowne ataki, najbardziej złośliwe traktowanie, kłamstwa i propaganda zostały wymierzone przeciwko Traktatom Światła, aby je zniszczyć, aby odstraszyć ludzi od Traktatów i sprawić, by je porzucili. Pomimo tego Traktaty Światła rozprzestrzeniły się w sposób, jakiego nie widziano w przypadku żadnego innego dzieła; z niesłabnącym zapałem spisano ręcznie sześćset tysięcy kopii Traktatów i w tajemnicy opublikowano je. Jak to się dzieje, że Traktaty sprawiają, iż są czytane z takim entuzjazmem, zarówno w kraju, jak i za granicą? Jaki jest powód tego stanu rzeczy?"
W odpowiedzi na wiele pytań tego rodzaju mówimy:
Będąc prawdziwym komentarzem do Wszechmądrego Koranu, dzięki tajemnicy jego cudowności Traktaty Światła ukazują, że w zbłądzeniu zawarty jest rodzaj Piekła tego świata, podczas gdy w wierze zawarty jest rodzaj Raju tego świata. Wskazują one na bolesne cierpienia w grzechach, złych uczynkach i zakazanych przyjemnościach, zaś udowadniają, że w dobrych czynach, cnotach i prawdach prawa szariatu znajdują się przyjemności podobne przyjemnościom Raju. W ten sposób Traktaty wybawiają ludzi rozsądnych spośród tych, którzy upadli w występek i zbłądzenie, ponieważ w tym czasie istnieją dwa straszliwe stany:
Stan Pierwszy: Jako że emocje człowieka, które są ślepe na konsekwencje wszelkich rzeczy i przedkładają uncję natychmiastowej przyjemności nad tony przyszłych radości, zwyciężyły nad umysłem i rozsądkiem, jedynym sposobem wybawienia rozpustników od ich występku jest ukazanie im cierpienia zawartego w ich przyjemności oraz pokonanie ich emocji. Choć są oni świadomi podobnych diamentom darów i przyjemności życia ostatecznego, to jak wskazuje na to werset:
[4]
ludzie zbłądzenia, choć są wierzącymi, wybierają przyjemności tego świata, podobne odłamkom szkła, które wkrótce zostaną roztrzaskane. Jedynym sposobem wybawienia ich od umiłowania tego świata i od niebezpieczeństwa ulegnięcia mu jest ukazanie im mąk piekielnych i boleści, jakie cierpią nawet na tym świecie. Tę drogę obrały Traktaty Światła. W tym czasie - z powodu zatwardziałości wynikającej z absolutnej niewiary oraz upojenia spowodowanego przez występek i zbłądzenie, biorące początek z nauki - być może jedynie jednego człowieka na dziesięciu lub nawet na dwudziestu można nakłonić do tego, by porzucił złe drogi, poprzez dowiedzenie istnienia Piekła i jego męczarni po opowiedzeniu mu o Wszechmocnym Bogu. Słysząc to, tacy ludzie prawdopodobnie powiedzą: "Bóg jest Przebaczający i Litościwy, a Piekło jest daleko stąd" i będą trwać w swej rozpuście. Ich serca i dusze są zwyciężone przez ich emocje.
Zatem ukazując poprzez większość ich porównań i przypowieści bolesne i straszliwe rezultaty, jakie wydają na tym świecie niewiara i zbłądzenie, Traktaty Światła sprawiają, że nawet najbardziej uparci i aroganccy ludzie czują wstręt do owych złych i niedozwolonych przyjemności, prowadząc ich do skruchy. Krótkie przypowieści w Słowach Szóstym, Siódmym i Ósmym, a także długa w Trzecim
Miejscu Postoju Słowa Trzydziestego Drugiego, prowadzą człowieka do stanu, w którym czuje odrazę do występku i zbłądzenia drogi, jaką obrał wcześniej, a także sprawiają, że przyjmuje on to, czego uczą owe przypowieści. Jako przykład pokrótce przytoczę sytuacje, jakie dostrzegłem podczas podróży mej wyobraźni, które zaprawdę były rzeczywiste. Ci, którzy pragną bardziej szczegółowego sprawozdania, mogą sięgnąć do zakończenia zbioru Pieczęć zatwierdzająca to, co niewidzialne (tur. Sikke-i Tasdik-i Gaybi).
Kiedy podczas tej podróży wyobraźni spojrzałem na królestwo zwierząt oczami materialistycznej filozofii oraz ludzi zbłądzenia i niedbalstwa, niezliczone potrzeby zwierząt oraz ich straszliwy głód przy ich słabości i bezsilności ukazały mi się jako bolesne i zasługujące na litość. Zapłakałem, a wtedy przez teleskop mądrości Koranu i wiary ujrzałem, że Najpiękniejsze Imię Boga "Najbardziej Miłosierny" wzeszło niczym słońce w znaku Tego, Który daje zaopatrzenie i ozłociło światłem swego miłosierdzia głodny i nieszczęsny świat zwierząt.
Następnie w świecie zwierząt ujrzałem inny smutny świat, okryty ciemnością, nad którym każdy by się ulitował, w którym młode musiały walczyć o swoje potrzeby mimo swej bezsilności. Było mi przykro, kiedy patrzyłem oczami ludźmi zbłądzenia. Nagle wiara dała mi inne okulary i ujrzałem, jak Najpiękniejsze Imię "Najbardziej Litościwy" wschodzi w znaku łaskawości, co przekształciło ów godny politowania świat i pięknie rozświetliło go radością, zmieniając łzy moich skarg i smutku w łzy radości i podziękowań.
Następnie, jakby na kinowym ekranie, ukazał mi się świat ludzkości. Spojrzałem przez teleskop ludzi zbłądzenia i ujrzałem ów świat jako tak ciemny i przerażający, że zapłakałem z głębi mego serca. "Biada!", zawołałem, ponieważ ludzie mieli pragnienia i nadzieje rozciągające się aż do wieczności, myśli i wyobrażenia obejmujące cały wszechświat, żarliwe pragnienie wiecznego szczęścia i Raju, wolne i nie znające żadnych ograniczeń wrodzone zdolności i moce, lecz mimo ich niezliczonych potrzeb, mimo ich słabości i bezsilności byli wystawieni na ataki niezliczonych wrogów i ciosy niezliczonych nieszczęść. Ich krótkie i burzliwe życie upływało pod stałą groźbą śmierci, w prawdziwie żałosnych okolicznościach. Nawet patrząc na grób, który dla błądzących jest drzwiami prowadzącymi do wiecznie trwającej ciemności, cierpieli oni nieprzerwane ciosy śmierci i rozłąki oraz stan najbardziej bolesny dla serca i świadomości. Widziałem, jak pojedynczo i całymi grupami ludzie byli wrzucani do owej czarnej studni.
Widząc świat ludzkości pogrążony w owym mroku, już miałem zapłakać z mego serca, duszy, umysłu, mych subtelnych wrodzonych zdolności, zaiste - ze wszystkich cząsteczek mego jestestwa, kiedy światło i moc wiary pochodzącej z Koranu rozbiły owe okulary zbłądzenia, dając mi wnikliwe spojrzenie. Ujrzałem Imię Boga "Najbardziej Sprawiedliwy" wschodzące niczym słońce w znaku Wszechmądrego; Imię "Najbardziej Miłosierny" wschodzące w znaku Szczodrego; Imię "Najbardziej Litościwy" wschodzące w znaku - to jest, w znaczeniu - Zawsze Przebaczającego; Imię "Ten, do Którego należy Zmartwychwstanie" wschodzące w znaku Tego, Który jest Jedynym Dziedzicem każdej rzeczy; Imię "Ten, Który daje życie" wschodzące w znaku Hojnego; Imię "Pan" (ar. Ar-Rabb) wschodzące w znaku Tego, do Którego należy każda rzecz. Rozświetliły one cały świat ludzkości i wszystkie światy wewnątrz niego. Rozproszyły owe piekielne stany i otwarły okna wychodzące na świetlisty świat życia ostatecznego, rozsiewając światło nad całym światem ludzkości. Oznajmiłem: "Wszelka chwała i wszelkie dzięki niech będą Bogu Jedynemu po tylekroć, ile jest istniejących cząsteczek!" Pojąłem z całkowitą pewnością, że w wierze znajduje się rodzaj Raju, również na tym świecie, zaś w zbłądzeniu - rodzaj Piekła.
Następnie ukazał mi się świat Ziemi. W owej podróży wyobraźni mroczne i hipotetyczne zasady filozofii, która nie jest posłuszna religii, przedstawiły mi zaiste upiorny świat. Stan nieszczęsnego rodzaju ludzkiego, podróżującego przez przestrzeń na statku sędziwej Ziemi - która podróżuje z szybkością siedemdziesiąt razy większą od szybkości kuli armatniej, w ciągu roku pokonując dystans dwudziestu pięciu tysięcy lat drogi, w każdej chwili może się rozbić, a jej wnętrze targane jest wstrząsami - ukazał mi się jako ciemne pustkowie. Moje oczy pociemniały. Cisnąłem o ziemię okularami filozofii, rozbijając je. Następnie spojrzałem z punktu widzenia rozświetlonego mądrością Koranu i wiary, i ujrzałem, że Imiona Boga "Stwórca niebios i ziemi", "Wszechmocny", "Wszechwiedzący", "Pan" (ar. Ar-Rabb), "Allah", "Pan niebios i ziemi" oraz "Ten, Który podporządkował Sobie słońce i księżyc" wzeszły niczym słońca w znakach miłosierdzia, wspaniałości i wszechwładzy. Rozświetliły one ciemny, opustoszały i przerażający świat, by kula ziemska ukazała się oku mojej wiary jako dobrze uporządkowany, podporządkowany, miły dla oka i bezpieczny okręt, samolot czy też pociąg. Ów statek zawierał zaopatrzenie dla każdego, a także został przygotowany dla handlu, radości, dla noszenia wokół słońca, poprzez królestwa Wszechwładnego, istot posiadających dusze. "Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu za dar wiary po tylekroć, ile istnieje cząsteczek na Ziemi!", wykrzyknąłem.
Poprzez wiele porównań i przypowieści Traktatów Światła zostało udowodnione, że ci, którzy podążają za występkiem i zbłądzeniem, cierpią męki piekielne również na tym świecie, podczas gdy dzięki przejawom wiary wierni oraz ludzie prawi mogą dzięki żołądkom islamu i człowieczeństwa zakosztować przyjemności Raju. Mogą oni odnieść korzyść stosowną do stopnia swej wiary. Jednak w tych burzliwych czasach prądy, które paraliżują zmysły i rozpraszają uwagę człowieka na kwestie drugorzędne, pogrążając go w owych sprawach, stępiły jego zmysły i oszołomiły go. Skutkiem tego ludzie zbłądzenia chwilowo nie są w stanie odczuć ich męczarni, podczas gdy ludzie przewodnictwa są przytłoczeni przez niedbalstwo i nie potrafią prawdziwie docenić przyjemności prowadzenia drogą prostą.
Drugi straszliwy stan tego wieku: W dawnych czasach, jeśli porównamy je z obecnymi, absolutna niewiara, zbłądzenie wynikające z nauki czy niewiara wynikająca z perwersyjnego uporu były bardzo rzadkie. Nauki muzułmańskich uczonych owych czasów oraz ich argumenty były zatem wystarczające, szybko rozpraszając wszelką niewiarę wynikającą z wątpliwości. Wiara w Boga była czymś powszechnym, zaś uczeni mogliby nakłonić większość ludzi do porzucenia zbłądzenia i czynienia zła poprzez nauczanie ich o Bogu i przypominanie im o Ogniu Piekielnym. Obecnie jednak mamy stu ludzi absolutnie niewierzących w jednym małym miasteczku zamiast być może jednego niewiernego w całym kraju. Tych, którzy zeszli z drogi prostej z powodu nauki i wiedzy, którzy sprzeciwiają się prawdom wiary, jest po stokroć więcej, niż było ich w dawnych czasach. Z dumą podobną dumie Faraona, poprzez ich straszliwe zbłądzenie owi straszliwi zaprzańcy sprzeciwiają się prawdom wiary. Znacznie bardziej potrzebujemy zatem świętej prawdy, która całkowicie zniszczy fundamenty ich niewiary na tym świecie niczym bomba atomowa, powstrzyma ich agresję, a niektórych spośród nich poprowadzi do wiary.
Wszelka chwała niech będzie Wszechmocnemu Bogu za to, że poprzez wiele swych porównań i przypowieści, będąc doskonałym remedium na rany tych czasów, Traktaty Światła - cud Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, mający początek w jego blasku - rozgromiły diamentowym mieczem Koranu nawet najgorszych spośród owych upartych zaprzańców. Ich ukazujące Bożą jedność i prawdy wiary dowody i argumenty, których jest tyle, ile jest atomów we wszechświecie, ukazały, że przez dwadzieścia pięć lat Traktaty nie zostały pokonane nawet w obliczu najcięższych ataków, lecz same zatriumfowały i były zwycięskimi. Tak, poprzez ich
porównania dotyczące wiary i niewiary, przewodnictwa i zbłądzenia, Traktaty Światła dowodzą owych prawd z całą oczywistością. Jeśli spośród ich dowodów i blasków wziąć pod uwagę na przykład Stację Drugą Słowa Dwudziestego Drugiego, Pierwsze Miejsce Postoju Słowa Trzydziestego Drugiego, Okna Listu Trzydziestego Trzeciego i jedenaście dowodów Laski Mojżesza (tur. Asay-i Musa), stanie się zrozumiałym, że w Traktatach Światła ukazały się prawdy Koranu, które zmiażdżą i zniszczą absolutną niewiarę i perwersyjne zbłądzenie tych czasów.
Jak te części Traktatów Światła, które rozwiązują największe tajemnice religii i zagadki stworzenia świata, zostały zebrane w zbiorze Tajemnice (tur. Tilsimlar Mecmuasi), tak w ten sam sposób fragmenty, które opisują Piekło na tym świecie, jakiego doznają ludzie zbłądzenia, oraz przyjemności ludzi przewodnictwa podobne przyjemnościom Raju, a także ukazują, że wiara jest ziarnem Raju, podczas gdy niewiara jest ziarnem piekielnego drzewa Az-Zaqqum, zostaną in sza'a-llah zebrane w niewielkim zbiorze i opublikowane.
Słowo Pierwsze
Słowo Bismillah, w Imię Boga, jest początkiem wszelkiego dobra. My również rozpoczniemy od tego słowa. Wiedz, o moja duszo!, że jak owa błogosławiona fraza jest znakiem szczególnym islamu, tak również jest nieprzerwanie wypowiadana przez wszelkie istoty językami ich usposobienia. Jeśli chcesz wiedzieć, jak niewyczerpaną siłą, jak niekończącym się źródłem darów jest słowo Bismillah, posłuchaj poniższej historii, która jest ujęta w formie przypowieści, a brzmi, jak następuje:
Ktoś, kto podróżuje przez pustynie Arabii, musi podróżować w imieniu naczelnika klanu i znajdować się pod jego ochroną, jako że w ten sposób może on zostać ocalony przed napadami rozbójników i zabezpieczyć to, co jest mu potrzebne. Gdyby chciał dokonać tego na własną rękę, z pewnością zostałby pokonany przez niezliczonych wrogów i niezliczone potrzeby. Dwaj ludzie wybrali się w taką podróż i wkroczyli na pustynię. Jeden z nich był skromny i pokorny, drugi zaś - dumny i zarozumiały. Pokorny człowiek zgodził się podróżować w imieniu przywódcy klanu, podczas gdy dumny nie zgodził się na to. Ten pierwszy, gdziekolwiek się udał, podróżował bezpiecznie. Jeśli napotkał rozbójników, mówił:
«Podróżuję w imieniu takiego-to-a-takiego wodza klanu», a bandyci nie napastowali go. Jeśli przybywał do jakiegoś obozowiska, był traktowany z szacunkiem ze względu na imię owego przywódcy. Tymczasem dumny człowiek w ciągu całej swej podróży cierpiał z powodu niemożliwych do opisania nieszczęść. Zarówno drżał ze strachu przed każdą rzeczą, jak i musiał żebrać w obliczu każdej rzeczy, aż został poniżony i stał się obiektem pogardy.
O, moja dumna duszo! Ty jesteś podróżnikiem, a ten świat jest pustynią. Twoja bezsilność i nędza są bezgraniczne, a twoi wrogowie i twoje potrzeby - nieskończone. Ponieważ tak się sprawy mają, podróżuj w Imię Przedwiecznego Władcy i Wiecznego Pana pustyni, bądź ocalona od żebraniny przed całym wszechświatem i przed drżeniem ze strachu w obliczu każdego zdarzenia.
Tak, fraza: W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego! jest błogosławionym skarbcem, który sprawia, że twe nieskończone bezsilność i nędza łączą cię z nieskończonymi mocą i miłosierdziem, który czyni twoje bezsilność i nędzę najmilej widzianymi orędownikami w pałacu Wszechpotężnego i Litościwego. Człowiek, który wykonuje dany uczynek, mówiąc: W Imię Boga, przypomina kogoś, kto zaciąga się do wojska. Taki człowiek działa w imieniu rządu, nie lęka się nikogo, mówi, działa w każdej sprawie i wytrzymuje wszystko w imię prawa i w imieniu rządu.
Na początku powiedzieliśmy, że wszystkie istoty wypowiadają słowa w Imię Boga językiem swego usposobienia. Czy tak jest?
Zaiste, tak jest. Gdybyś ujrzał, że jeden człowiek przybywa do miasta, siłą prowadzi wszystkich jego mieszkańców w określone miejsce i zmusza ich do pracy, mógłbyś być pewien, że nie działa on wyłącznie we własnym imieniu i poprzez własną moc, lecz jest żołnierzem, działającym w imieniu rządu i polegającym na mocy króla.
W ten sam sposób wszelkie rzeczy wykonują swe czynności w Imię Wszechmocnego Boga, jako że maleńkie rzeczy, jak nasiona i ziarna, noszą na swych głowach wielkie drzewa, podnosząc ciężary wielkie jak góry. Oznacza to, że wszystkie drzewa mówią: W Imię Boga, napełniają swe dłonie skarbami Bożego miłosierdzia i ofiarowują nam te skarby. Wszystkie ogrody mówią: W Imię Boga i stają się kociołkami z kuchni Bożej mocy, w których przyrządzane są liczne rodzaje różnych potraw. Wszystkie błogosławione zwierzęta - jak krowy, wielbłądy, owce i kozy - mówią: W Imię Boga i za sprawą obfitości Bożego miłosierdzia wytwarzają źródła mleka, ofiarowując nam w Imię Tego, Który daje zaopatrzenie, najbardziej delikatne i najczystsze pożywienie, podobne wodzie życia. Korzenie i miękkie jak jedwab korzonki roślin, drzew i traw mówią: W Imię Boga i przebijają skały i ziemię. Każda rzecz, wspominając Imię Boga oraz Imię "Najbardziej Miłosierny", staje się im podporządkowana.
Korzenie rozpościerają się poprzez twarde skały i poprzez ziemię, i wydają owoce z taką łatwością, z jaką czynią to wydające owoce gałęzie, rozpościerające się w powietrzu, a delikatne, zielone liście zachowują wilgotność w obliczu największego żaru, wymierzają cios w usta naturalistów i szturchają palcem ich ślepe oczy, mówiąc: "Nawet żar i twardość, której najbardziej ufacie, podlegają rozkazowi". Każdy z owych atłasowych korzonków niby laska Mojżesza odpowiada na
rozkaz:
[1]
i rozłupuje skały. Delikatne liście, cienkie jak bibułki papierosowe, recytują werset:
[2]
wbrew żarowi ognia, a wszystkie są niby członki Abrahama (niech będzie z nim pokój).
Skoro wszystkie rzeczy mówią: W Imię Boga, a niosąc w Imię Boga Jego dary, dają je nam, my również powinniśmy powiedzieć: W Imię Boga. Powinniśmy dawać w Imię Boga i brać w Imię Boga, a nie powinniśmy przyjmować niczego od nierozważnych ludzi, którzy nie dbają o to, by dawać w Imię Boga.
Pytanie: Płacimy ludziom, którzy są niczym tragarze. Zatem jakiej zapłaty wymaga od nas Bóg, Który jest Prawdziwym właścicielem?
Odpowiedź: Tak, zapłatą, jakiej Ten, Który jest Prawdziwie Obdarowującym, wymaga za owe drogocenne dary i dobra, są trzy rzeczy: pierwsza to wspominanie Boga, druga to podziękowania, a trzecia to rozmyślanie. Mówienie: W Imię Boga na początku wspominania Go i "wszelka chwała niech będzie Bogu" na koniec, jest podziękowaniami. Uświadomienie sobie owych darów i rozmyślanie o nich, będącymi bezcennymi cudami kunsztu, cudami mocy Tego, Który nie ma podobnemu Sobie, Przedwiecznego, będącego ponad wszelką potrzebę, oraz podarunkami Jego miłosierdzia, jest rozmyślaniem. Jakkolwiek głupim nie byłoby całowanie stóp człowieka skromnego pochodzenia, który przynosi drogocenny dar od króla, a nieuznawanie prawdziwego właściciela daru, głupotą po tysiąckroć większą jest wychwalanie tego, kto obdarowuje jedynie pozornie, a zapominanie o Tym, Który jest Prawdziwie Obdarowującym.
O, moja duszo! Jeśli nie chcesz być tak głupia, dawaj w Imię Boga, bierz w Imię Boga, zaczynaj w Imię Boga i działaj w Imię Boga. Oto kwestia, która jest niby jądro orzecha ukryte w jego skorupie!
Słowo Drugie
[2]
Jeśli chcesz zrozumieć, jak wielką szczęśliwość i jak wielki dar, jak wielką przyjemność i łatwość można odnaleźć w wierze w Boga, posłuchaj tej historii, ujętej w formie przypowieści:
Pewnego razu dwaj mężczyźni wybrali się w podróż, zarówno dla przyjemności, jak w interesach. Jeden z tych, którzy wyruszyli w drogę, był człowiekiem samolubnym, co nie mogło przynieść mu żadnych korzyści; drugi z nich był człowiekiem pobożnym. Ten pierwszy wyruszył w jednym kierunku, podczas gdy drugi, pobożny i szczęśliwy, wyruszył w inną stronę.
Jako że samolubny człowiek był zarozumiały, skupiony na samym sobie, a także był pesymistą, zakończył on swoją podróż w kraju, który z powodu jego pesymizmu zdał mu się najbardziej ohydnym. Rozglądał się wokół i wszędzie widział bezsilnych i nieszczęsnych, którzy lamentowali w ucisku straszliwych i znęcających się nad owymi nieszczęśnikami tyranów, opłakując własne zniszczenie. Ten sam żałosny i pełen boleści stan ów człowiek widział w każdym miejscu, do którego zawiodła go podróż. Cały kraj w jego oczach przybrał kształt domu pogrzebowego. Prócz upicia się, nie mógł znaleźć innego sposobu na to, by nie dostrzegać owej żałośliwej i ponurej sytuacji, jako że każdy zdawał mu się wrogiem oraz obcym. Wszędzie wokół widział straszliwe zwłoki i szlochające, rozpaczające sieroty. Jego świadomość cierpiała męczarnie.
Drugi mężczyzna był pobożny i bogobojny, uczciwy i odznaczający się pięknymi cechami moralnymi, zatem kraj, do którego przybył, w jego oczach jawił się najdoskonalszym. Ów dobry człowiek widział powszechną radość w kraju, do którego przybył. Wszędzie trwało radosne święto; każde miejsce było miejscem przepełnionego zachwytem i szczęściem wspominania Boga; każdy człowiek zdawał się przyjacielem
i krewnym. W całym kraju podróżny widział uroczyste obchody zwolnienia z obowiązków, którym towarzyszyły okrzyki wyrażające życzenia wszelkiego dobra i podziękowania. Słyszał również dźwięki bębna i orkiestrę, której członkowie radośnie wołali do nowo zaciągniętych żołnierzy: "Bóg jest Wielki!" oraz: "Nie ma boga oprócz Boga Jedynego!". Miast być zasmuconym w obliczu cierpień tak własnych, jak i wszystkich ludzi (jak stało się to z pierwszym, nieszczęsnym człowiekiem), ów szczęściarz był zadowolony i szczęśliwy zarówno z powodu własnej radości, jak też z powodu radości wszystkich mieszkańców kraju. Co więcej, mógł również dokonać pewnego korzystnego handlu, zatem złożył podziękowania Bogu.
Po jakimś czasie, kiedy wracał, natknął się na pierwszego podróżnego, pojął jego położenie i powiedział do niego: "Postradałeś zmysły. Twoja wewnętrzna szpetota musiała odbić się w zewnętrznym świecie, dlatego wyobrażałeś sobie, że śmiech jest szlochem, a zwolnienie z obowiązków - wyrzuceniem z pracy i ograbieniem. Oprzytomniej i oczyść swe serce, by owa nieszczęsna zasłona uniosła się sprzed twych oczu, a wtedy będziesz mógł ujrzeć prawdę. Kraj całkowicie sprawiedliwego, litościwego, czyniącego dobro, potężnego, miłującego porządek i łaskawego króla, kraj, który ukazuje tyle jasnych znaków rozwoju i tyle osiągnięć, nie mógłby być takim, jakim go sobie wyobraziłeś". Po tych słowach ów nieszczęśnik oprzytomniał i złożył skruchę. Powiedział: "Tak, pijaństwo uczyniło mnie szalonym. Niech Bóg będzie z ciebie rad, bowiem wybawiłeś mnie od potępienia".
O, moja duszo! Wiedz, że ów pierwszy człowiek przedstawia niewierzącego lub też kogoś zdeprawowanego i niedbałego. W jego oczach ten świat jest domem powszechnej żałoby. Wszystkie stworzenia żywe są sierotami, lamentującymi pod ciosami śmierci i rozłąki. Człowiek i wszystkie zwierzęta są samotne, a pozbawione jakichkolwiek powiązań, są rozrywane na strzępy przez szpony wyznaczonej godziny śmierci. Potężne istoty jak góry czy oceany są niby przerażające, pozbawione życia zwłoki. Z niewiary i zbłądzenia tego człowieka bierze początek wiele złudzeń, które zasmucają go, miażdżą, przerażają i przyczyniają mu męczarni.
Jeśli chodzi o drugiego mężczyznę, jest on wierzącym. Uznaje on i potwierdza istnienie Wszechmocnego Boga. W jego oczach ten świat jest siedzibą, w której Najpiękniejsze Imiona Tego, Którego miłosierdzie obejmuje każdą rzecz, są stale recytowane, jest miejscem nauki dla ludzi i zwierząt oraz miejscem sprawdzianu dla człowieka i dla dżinna. Śmierć
każdego zwierzęcia i każdej istoty ludzkiej jest zwolnieniem do cywila. Ci, którzy ukończyli wypełnianie obowiązków swego życia, odchodzą z tego przemijającego świata do innego, szczęśliwego i wolnego od strapień, a zwolnione przez nich miejsce może zostać przygotowane dla kolejnych urzędników, by przybyli i wykonywali swoją pracę. Narodziny zwierząt i ludzi oznaczają ich zaciągnięcie się do wojska, powołanie pod broń i początek ich służby. Każda istota żywa jest radosnym żołnierzem armii regularnej i uczciwym, zadowolonym urzędnikiem. Wszystkie głosy są bądź to wychwalaniem Boga i recytowaniem Jego Najpiękniejszych Imion w chwili rozpoczynania służby, jak również podziękowaniami i wyrazami uciechy, kiedy praca ustaje, bądź pieśniami biorącymi początek z radości, jaką daje praca. W oczach wierzącego wszelkie istoty są życzliwymi sługami, przyjaznymi urzędnikami i miłymi księgami ich Najbardziej Szczodrego Pana i właściciela, Którego litość obejmuje każdą rzecz. Dzięki jego wierze ukazuje się i staje się widocznymi daleko więcej innych, subtelnych, wzniosłych, przyjemnych i słodkich prawd.
Oznacza to, że w wierze w Boga zawarte jest ziarno, które w efekcie staje się rajskim drzewem Tuba, podczas gdy niewiara kryje w sobie nasiono rosnącego w Piekle drzewa Az-Zaqqum.
Oznacza to, że zbawienie i bezpieczeństwo można znaleźć jedynie w islamie i w wierze, a w takim przypadku powinniśmy nieprzerwanie mówić:
[3]
Słowo Trzecie
[2]
Jeśli chcesz zrozumieć, jak wielka korzyść i jak wielkie szczęście tkwią w oddawaniu czci Bogu, a także jak wielkie strata i zguba tkwią w występku i rozpuście, wysłuchaj uważnie poniższej historii, ujętej w formie przm wwieści:
Pewnego razu dwaj żołnierze otrzymali rozkazy, nakazujące im udanie się do pewnego odległego miasta. Wyruszyli i podróżowali razem aż do miejsca, w którym droga się rozwidlała. Na rozstajach stał człowiek, który powiedział do nich: "Droga wiodąca w prawo nie przyczynia żadnej straty, zaś dziewięciu spośród dziesięciu ludzi, którzy ją wybierają, zyskuje wielkie korzyści i doświadcza wielkiej łatwości. Tymczasem droga wiodąca w lewo nie daje żadnych korzyści, zaś dziewięciu z dziesięciu podróżujących tą drogą ponosi stratę. Jeśli chodzi o odległość, obie drogi są równe; jest tylko jedna różnica między nimi: ci, którzy obierają drogę po lewej stronie, na której nie ma żadnych zasad ani żadnych autorytetów, podróżują bez bagażu i bez broni, czując pozorną lekkość i zwodniczą łatwość. Natomiast ci, którzy podróżują drogą po prawej stronie, na której obowiązuje wojskowy porządek, są zmuszeni do tego, by ponieść tornister pełen racji żywnościowych, ważący cztery okki, a także znakomity karabin, ważący jakieś dwie kiyye [3], dzięki któremu pokonają i rozgromią każdego nieprzyjaciela".
Kiedy dwaj żołnierze wysłuchali pouczających słów owego człowieka, ten, któremu się poszczęściło, wybrał drogę po prawej stronie. Wziął na barki ciężar jednego batmana, lecz jego serce i dusza zostały ocalone od tysiąckroć cięższego brzemienia lęku i poczucia zobowiązania wobec innych. Jeśli chodzi o drugiego, nieszczęsnego żołnierza, porzucił on wojsko. Nie chciał dostosować się do określonego porządku i poszedł na lewo. Został uwolniony od dźwigania ładunku jednego batmana, lecz jego
serce dusiło się pod tysiąckroć większym ciężarem długów wdzięczności, zaś jego duszę miażdżył ciężar niezliczonych lęków. Posuwał się naprzód po swej drodze, zarówno poniżając się do żebraniny przed każdym, kogo napotkał, jak i drżąc ze strachu w obliczu każdej rzeczy i każdego wydarzenia, aż dotarł do miejsca przeznaczenia, gdzie został ukarany jako buntownik i dezerter.
Jeśli chodzi o żołnierza, który miłował panujący w armii porządek, strzegł swego tornistra i karabinu i wybrał drogę po prawej stronie, szedł on swoją drogą, nie będąc wobec nikogo zobowiązanym i nikogo się nie lękając, ze spokojnym sercem i sumieniem, aż dotarł do miasta, do którego zmierzał. Tam otrzymał on nagrodę, na jaką zasługuje szanowany żołnierz, który wiernie wypełnia swoje obowiązki.
O, buntownicza duszo!, wiedz, że jeden z owych dwóch podróżników jest przedstawicielem tych, którzy podporządkowują się Bożemu prawu, podczas gdy drugi jest przedstawicielem buntowników i tych, którzy podążają za własnymi pragnieniami. Droga jest drogą życia, która biegnie od świata duchowego, przechodzi poprzez grób i prowadzi do życia ostatecznego. Jeśli chodzi o tornister i karabin, są one oddawaniem czci Bogu i bogobojnością. Oddawanie czci Bogu pozornie jest ciężarem, lecz w jego znaczeniu jest łatwość i lekkość, które zaprzeczają temu opisowi, ponieważ w modlitwach obowiązkowych oddający cześć oznajmia:
[4]. Oznacza to, że w każdej rzeczy znajduje on drzwi wiodące do skarbca Bożego miłosierdzia, ponieważ jest wierzącym i mówi: "Nie ma innego stwórcy ani tego, który daje zaopatrzenie, jak tylko On. Szkoda i korzyść są w Jego ręku. Jest On Wszechmądry, nie czyni niczego na próżno, jest Tym, Którego litość obejmuje każdą rzecz, a Jego dary i Jego miłosierdzie są obfite". Swoją suplikacją taki człowiek puka do owych drzwi. Co więcej, widzi, że każda rzecz jest podporządkowana rozkazowi jego Pana [5], więc do Niego się ucieka. W Nim pokłada zaufanie i na Niego się zdaje, znajdując twierdzę, w której może oprzeć się każdemu nieszczęściu, zaś jego wiara daje mu całkowite zaufanie.
Zaiste, źródłem odwagi - jak i wszelkiej prawdziwej cnoty - jest wiara w Boga i oddawanie Mu czci, zaś źródłem tchórzostwa - jak to jest z każdą podłością - jest zbłądzenie.
Zaprawdę, dla czciciela Boga, którego serce jest prawdziwie świetliste, jest możliwe, że nawet gdyby cały świat stał się bombą, która wybuchnie, nie przeraziłoby go to. Przyglądałby się temu z przyjemnym zadziwieniem, jako cudowi mocy Przedwiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę. Kiedy
jednak sławny spośród zwyrodniałych filozofów, z tak zwanym oświeconym umysłem, lecz bez serca, ujrzy na niebie kometę, kuli się na ziemi, drżąc ze strachu, i lękliwie woła: "Czyż ta kometa nie przybywa, by uderzyć w Ziemię?". (Przy pewnej okazji cała Ameryka zatrzęsła się ze strachu z powodu takiej komety, a wielu ludzi w środku nocy porzuciło własne domy).
Tak, choć człowiek potrzebuje nieprzeliczonych rzeczy, jego kapitał to tyle, co nic, a także choć podlega niezliczonym nieszczęściom, jego moc to tyle, co nic. Jego kapitał i moc sięgają jedynie tak daleko, jak daleko może sięgnąć jego ręka. Jednakże jego nadzieje, pragnienia, cierpienia i boleści sięgają tak daleko, jak daleko może sięgnąć oko wyobraźni. Zatem każdy, kto tylko nie jest całkowicie ślepy, może ujrzeć i zrozumieć, jak wielką korzyścią, szczęśliwością i darem dla ludzkiej duszy (która jest tak bezsilna i słaba, uboga i potrzebująca), jest oddawanie czci Bogu, zaświadczenie Bożej jedności, zaufanie i poddanie się Bogu.
Jest oczywistością, że bezpieczna droga jest lepsza niż droga szkodliwa, nawet jeśli prawdopodobieństwo bezpieczeństwa jest jedynie takie, jak jeden do dziesięciu. Jednakże na drodze oddawania czci Bogu, którą omawiamy w tym miejscu, dziewięć na dziesięć możliwości wiedzie do skarbca wiecznej szczęśliwości i nie dozna się na niej żadnej szkody. Tymczasem poprzez świadectwo niezliczonych rzeczoznawców i zaświadczających - co do którego wszyscy są zgodni - dowiedziono, że droga występku i rozpusty, prócz tego, że nie przynosi żadnej korzyści (co zaświadczają nawet rozpustnicy), kończy się w wiecznym nieszczęściu. Jest to całkowicie pewne i zgodne z relacjami tych, przed którymi odsłoniły się tajemnice stworzenia.
W skrócie: Jak szczęście w życiu ostatecznym, tak również szczęście na tym świecie tkwi w oddawaniu czci Wszechmocnemu Bogu i byciu Jego żołnierzem. Skoro tak jest, powinniśmy nieprzerwanie mówić:
[6], a także powinniśmy dziękować Mu za to, że jesteśmy muzułmanami.
Słowo Czwarte
[1]
Jeśli chcesz zrozumieć z pewnością równą tej, z jaką dwa plus dwa równa się cztery, jak wartościowe i ważne są modlitwy obowiązkowe, z jak niewielkimi kosztami się wiążą, a także jakim szaleńcem i szkodnikiem jest człowiek, który jest w ich kwestii niedbały, wysłuchaj uważnie poniższej historii, ujętej w formie przypowieści:
Pewnego razu potężny władca dał każdemu z dwóch swoich sług po dwadzieścia cztery sztuki złota i wysłał ich, by osiedli na jednej z należących do niego, bogatych królewskich farm, odległych o dwa miesiące drogi. "Wydajcie te pieniądze na kupno biletów i na pokrycie kosztów podróży", rzekł, "a także wszystkiego, co będzie niezbędne do urządzenia waszego domu. W odległości jednego dnia jest dworzec, do którego możecie dotrzeć transportem kołowym, koleją, statkiem lub samolotem. Korzyści, jakie odniesiecie dzięki wybraniu takich-a-takich środków transportu, będą odpowiednie do poświęconego przez was kapitału".
Po otrzymaniu tych instrukcji dwaj słudzy wyruszyli w drogę. Jednemu z nich poszczęściło się i w drodze do dworca wydał niewielką kwotę pieniędzy, zaś w owych poniesionych kosztach zawarty był pewien interes tak korzystny i sprawiający przyjemność władcy, że kapitał jego sługi zwiększył się po tysiąckroć. Co zaś tyczy się drugiego sługi, ponieważ ów nieszczęśnik był próżniakiem, po drodze do dworca wydał on dwadzieścia trzy ze swych sztuk złota, trwoniąc je na hazard i rozrywki. Pozostała mu jedna sztuka złota. Jego przyjaciel rzekł do niego: "Wydaj tę ostatnią sztukę złota na bilet, a wtedy nie będziesz musiał odbyć długiej podróży pieszo i głodując. Co więcej, nasz pan jest szczodry, być może ulituje się nad tobą, przebaczy ci twoje błędy, i również tobie pozwoli zająć miejsce w samolocie. Wówczas dotrzemy tam, gdzie mamy wieść życie, w ciągu jednego dnia. W przeciwnym razie będziesz musiał iść samotny i głodny przez pustynię, której przemierzenie zajmuje dwa miesiące". Nawet najbardziej ograniczony człowiek może pojąć, jak głupie, szkodliwe i bezrozumne byłoby postępowanie tego nieszczęśnika, gdyby z powodu
uporu nie wydałby jednej sztuki złota, która mu pozostała, na bilet, który jest niczym klucz do skarbca, a zamiast tego wydałby ją na to, co występne, dla przemijającej przyjemności. Czyż nie tak?
O, ty, który nie odprawiasz modlitw obowiązkowych! I o ty, moja własna duszo, która nie lubisz się modlić! Władca z owej przypowieści jest naszym Panem (ar. Ar-Rabb) i Stwórcą. Spośród dwóch podróżujących sług, jeden jest przedstawicielem pobożnych ludzi, którzy z zapałem odprawiają swoje modlitwy, zaś drugi jest przedstawicielem ludzi nierozważnych, którzy je zaniedbują. Dwadzieścia cztery sztuki złota to życie w ciągu dwudziestu czterech godzin każdego dnia. Należąca do króla farma to Raj, zaś dworzec to grób, podczas gdy podróż jest drogą człowieka do grobu, a dalej - do Zmartwychwstania i życia ostatecznego. Ludzie odbywają tę długą podróż na różne sposoby, stosownie do ich uczynków i do siły ich bogobojności. Niektórzy spośród prawdziwie pobożnych pokonują odległość tysiąca lat drogi w ciągu jednego dnia, szybko jak błyskawica, a niektórzy przebywają drogę, jaka wymagałaby pięćdziesięciu tysięcy lat, w ciągu jednego dnia, z szybkością wyobraźni. Potężny Koran napomyka o owej prawdzie w dwóch spośród jego wersetów.
Bilet w przypowieści jest przedstawieniem obowiązkowych modlitw. Jedna godzina w ciągu dnia jest wystarczająca dla odmówienia pięciu modlitw, wraz z obmyciem się przed nimi. Ciekaw jestem, jakiej straty przyczynia sobie człowiek, który dwadzieścia trzy godziny poświęca na ulotne życie doczesne (ar. ad-dunja), a nie udaje mu się poświęcić nawet jednej godziny na długie życie ostateczne, jakie zło wyrządza samemu sobie, jak nierozsądnie postępuje! Czyż każdy, kto tylko uważa się za rozsądnego, nie zrozumiałby, jak sprzeczne z rozumem i mądrością jest postępowanie takiego człowieka, jak daleko on sam odszedł od rozumu, gdyby - pomyślmy rozsądnie - połowę swego majątku wydałby on na loterię, w której bierze udział tysiąc osób, przez co prawdopodobieństwo wygranej wynosi jeden do tysiąca, a nie wydałby dwudziestej czwartej części majątku na rzecz wiecznego skarbca, w którym prawdopodobieństwo wygranej, co zostało potwierdzone, wynosi dziewięćdziesiąt dziewięć procent?
Co więcej, dusza, serce i umysł znajdują w modlitwie wielką łatwość, a modlitwa nie jest próbą dla ciała. Co więcej, przy właściwej intencji wszelkie inne uczynki człowieka, który odmawia modlitwy obowiązkowe, stają się niby akty czci. W ten sposób taki człowiek może przekształcić cały kapitał życia doczesnego w kapitał życia ostatecznego, pod pewnym względem może on sprawić, że jego przemijające życie stanie się trwałe.
Słowo Piąte
[2]
Jeśli chcesz zobaczyć, jak prawdziwym obowiązkiem człowieka, jak naturalnym i stosownym efektem aktu Bożego stworzenia jest odprawianie modlitw obowiązkowych i unikanie popełniania grzechów ciężkich, posłuchaj uważnie następującej przypowieści:
Pewnego razu, podczas powszechnej mobilizacji, dwaj żołnierze znaleźli się w tym samym pułku. Jeden był dobrze wyszkolony i sumienny; drugi był surowym rekrutem i egocentrykiem. Sumienny żołnierz skupiał się na ćwiczeniach i wojnie, nie myślał o racjach żywnościowych i zaopatrzeniu, ponieważ wiedział, że obowiązkiem państwa jest nakarmić go i wyekwipować, leczyć go, kiedy zachoruje, a nawet włożyć jedzenie w jego usta, jeśli zajdzie taka potrzeba. Wiedział, że jego zasadniczy obowiązek polega na tym, by ćwiczyć i walczyć, lecz w pewnym zakresie zajmował się także racjami żywnościowymi i ekwipunkiem, uważając to za część swojej pracy. Dźwigał kotły, mył menażki i nosił je. Gdyby wówczas zapytano go: "Co robisz?", odpowiedziałby: "Trudzę się w służbie dla kraju"; nie powiedziałby: "Pracuję, by zarobić na życie".
Jednakże surowy rekrut umiłował własny żołądek i nie poświęcał uwagi ćwiczeniom i wojnie. Powiedział: "To sprawy państwa, cóż one mnie obchodzą?". Bez przerwy myślał o środkach do życia, a uganiając się za nimi, porzucał pułk i szedł na targ, by robić zakupy.
Pewnego dnia jego dobrze wyszkolony przyjaciel powiedział mu: "Bracie, twoim podstawowym obowiązkiem jest ćwiczyć i walczyć. Dla tego celu zostałeś tu sprowadzony. Zaufaj królowi, który nie pozwoli, byś chodził głodny - to jest jego obowiązkiem. Tak czy inaczej, jesteś bezsilny i potrzebujący, nie zawsze i nie wszędzie możesz być najedzonym. Mamy czas mobilizacji i wojny; zostanie ci powiedziane, że jesteś buntownikiem,
a ty zostaniesz ukarany. Tak, są dwa rodzaje obowiązków, które nas dotyczą. Jeden to obowiązek króla; niekiedy trudzimy się za niego, by się pożywić. Drugi obowiązek to nasz obowiązek - jest nim ćwiczenie i walka, a niekiedy król dopomaga nam w wykonywaniu tego obowiązku".
Z pewnością zrozumiesz, w jakim niebezpieczeństwie znalazłby się ów żołnierz, który był próżniakiem, gdyby nie zwrócił uwagi na słowa tego, który dokładał starań i był dobrze wyszkolony!
O, moja leniwa duszo! Niespokojne pole walki to burzliwe życie tego świata, zaś podzielona na pułki armia to wspólnota ludzka. Pułk z przypowieści to wspólnota muzułmańska tego stulecia. Jeden z dwóch żołnierzy jest pobożnym muzułmaninem, który zna obowiązki, jakie nakłada na niego religia, i wykonuje je, walcząc z Szatanem i z własną duszą, by zaprzestać czynienia zła i nie popełniać grzechów ciężkich, podczas gdy drugi to zwyrodniały grzesznik, który tak pogrąża się w walce o środki do życia, że aż rzuca oszczerstwa pod adresem Tego, Który prawdziwie daje zaopatrzenie, porzuca obowiązki religijne, a zarabiając na życie, popełnia wszelkie możliwe grzechy, jakie tylko napotka po drodze. Jeśli chodzi o ćwiczenia i nauki, są nimi przede wszystkim obowiązkowe modlitwy i inne obowiązkowe akty czci, zaś wojna jest walką przeciwko duszy i jej pragnieniom, przeciwko szatanom spośród dżinnów i ludzi, jaka ma na celu uwolnienie serca i duszy od grzechu i złych obyczajów, a także ocalenie ich przed wiecznym potępieniem. Pierwszym z dwóch obowiązków jest danie życia i podtrzymywanie go, podczas gdy drugim jest oddawanie czci Temu, Który daje życie i jest Panem, Który utrzymuje przy życiu (Ar-Rabb), a także zanoszenie do Niego błagań. Ten obowiązek to zaufanie Mu i zdanie się na Niego.
Zaiste, ktokolwiek stworzył i uczynił darem życie, które jest najbardziej olśniewającym cudem kunsztu Przedwiecznego, będącego ponad wszelką potrzebę, a także cudem Bożej mądrości, jest tym, który podtrzymuje je i czyni trwałym poprzez zaopatrzenie. Nie może być inaczej. Chcesz dowodu? Najbardziej bezsilne i głupie zwierzęta, jak ryby czy robaki w owocu, są najlepiej karmione. Najbardziej bezradne i delikatne stworzenia, jak niemowlęta i młode spośród wszystkich gatunków, mają najlepsze pożywienie.
Z pewnością wystarczy porównać ryby z lisami, nowo narodzone zwierzęta z dzikimi bestiami, a drzewa ze zwierzętami, by zrozumieć, że dozwolone jedzenie jest pozyskiwane nie dzięki mocy i woli, lecz dzięki bezsilności i bezradności. Oznacza to, że ktoś, kto porzuca odprawianie modlitw obowiązkowych z powodu walki o środki do życia, przypomina
żołnierza, który zaprzestaje ćwiczeń i porzuca okopy, a idzie na targ, by tam żebrać. Jednak wyglądanie (po odmówieniu modlitw) racji żywnościowych z kuchni miłosierdzia Najbardziej Szczodrego, Który daje zaopatrzenie, a także postępowanie w ten sposób, by nie być ciężarem dla innych, jest piękne i godne mężczyzny, jest również rodzajem aktu czci.
Co więcej, natura człowieka i jego duchowe zdolności ukazują, że został on stworzony dla oddawania czci swemu Stwórcy, jako że pod względem mocy i uczynków niezbędnych do życia doczesnego nie może on rywalizować nawet z najmniejszym wróblem. Tymczasem pod względem wiedzy i potrzeb, aktów czci i suplikacji, które są niezbędne dla życia duchowego i dla życia ostatecznego, człowiek jest niby król i dowódca zwierząt.
O, moja duszo! Jeśli uczynisz życie tego świata celem swego życia i dla tego celu będziesz nieprzerwanie pracować, staniesz się podobna jednemu z najniższych wróbli. Jednak jeśli swym celem i kresem uczynisz życie ostateczne, a życie doczesne uczynisz jego narzędziem i polem uprawnym, i stosownie do tego będziesz dokładać starań, będziesz niczym wysoki dowódca zwierząt, będziesz ulubionym i zanoszącym błagania sługą Wszechmocnego Boga, a także jego uhonorowanym i szanowanym gościem.
Oto dwie drogi, które otwierają się przed tobą! Możesz wybrać, którąkolwiek sobie życzysz! Proś zatem o przewodnictwo i sukces pochodzące od Najbardziej Litościwego z litościwych!
Słowo Szóste
[1]
[2]
Jeśli pragniesz zrozumieć, jak korzystny jest ów handel i jak szacowną rangę nadaje oddanie samego siebie i swej własności Bogu, bycie Jego sługą i Jego żołnierzem, wysłuchaj poniższej przypowieści:
Pewnego razu król powierzył każdemu z dwóch swych poddanych majętność, w skład której wchodziły wszelkie niezbędne manufaktury, maszyny, konie, broń i tak dalej. Jednak ponieważ czasy były burzliwe i trwała wojna, żadna rzecz nie cieszyła się stabilnością, a przeznaczeniem każdej było przepadnięcie lub podleganie zmianom. Król w swym nieskończonym miłosierdziu wysłał do owych dwóch ludzi najszlachetniejszego oficera, by ten zakomunikował im następujące litościwe zarządzenie:
"Sprzedajcie mi majątek, który posiadacie w depozycie, a ja zatrzymam go dla was. Niech nie zostanie on zniszczony bez żadnego celu. Po tym, jak wojny ustaną, zwrócę go wam w stanie lepszym od tego, w jakim znajdował się wcześniej. Będę uważał ów depozyt za waszą własność i zapłacę wam za niego wysoką cenę. Jeśli chodzi o wszelkie maszyny i narzędzia w manufakturach, będą one używane w moim imieniu i w moich warsztatach, a zarówno ich wartość, jak wynagrodzenie za korzystanie z nich zwiększą się po tysiąckroć. Wypłacę wam cały zysk, jaki powinien wam przypaść. Jesteście niezamożni i nie posiadacie żadnych surowców, nie jesteście w stanie pokryć kosztów tak wielkich zadań. Pozwólcie zatem, że wezmę na siebie pokrycie wszelkich kosztów i dostarczenie wszelkiego wyposażenia, a wam wypłacę cały przychód i wszystkie zyski, które zatrzymacie do czasu demobilizacji. Spójrzcie zatem, odniesiecie korzyść na pięć sposobów! Jeśli jednak nie powierzycie mi waszego majątku, będziecie mogli ujrzeć, że nikt nie będzie w stanie zachować tego, co posiada; także wy stracicie to, co posiadacie obecnie. Wszystko pójdzie na
marne, a wy stracicie również wysoką cenę, jaką wam ofiarowuję. Misterne i drogocenne narzędzia i szale, metale szlachetne, które czekają, by je wykorzystać, również stracą wszelką wartość. Zarządzanie i zajmowanie się majątkiem przysporzy wam problemów, a równocześnie zostaniecie ukarani za to, że sprzeniewierzyliście powierzony wam depozyt. Spójrzcie zatem, oto pięć sposobów, na które możecie ponieść stratę! Co więcej, jeśli oddacie mi waszą własność, staniecie się moimi żołnierzami, działającymi w moim imieniu. Zamiast być pospolitymi więźniami lub żołnierzami-ochotnikami, będziecie wolnymi oficerami wywyższonego króla".
Po tym, jak ci dwaj ludzie wysłuchali owego łaskawego zarządzenia, ten z nich, który był bardziej inteligentny, powiedział: "Jak najbardziej, jestem dumny i szczęśliwy z tego, że mogę sprzedać ten majątek królowi, któremu po tysiąckroć składam podziękowania".
Drugi z nich jednak był zadufanym w sobie egoistą i hulaką, a jego dusza stała się dumna niczym Faraon. Jak gdyby miał pozostać na wieczność w swej majętności, lekceważył wstrząsy i zgiełk tego świata. Powiedział: "Nie! Kimże jest ten król? Nie sprzedam swego majątku i nie pozwolę, by moja uciecha doznała szkody".
W krótki czas później pierwszy z owych ludzi osiągnął rangę tak wysoką, że wszyscy zazdrościli mu jego stanowiska. Zdobył łaskę króla i żył szczęśliwie w królewskim pałacu. Drugi, przeciwnie, upadł do takiego stanu, że wszyscy litowali się nad nim, lecz również mówili, że ma to, na co zasłużył. W wyniku błędu, który popełnił, jego szczęśliwość i majątek przepadły, zaś on sam został ukarany i cierpiał srogie męczarnie.
O, duszo pełna kaprysów! Spójrz w twarz prawdy poprzez teleskop niniejszej przypowieści. Co tyczy się króla, jest on Władcą przedwieczności i wieczności, twoim Panem (ar. Ar-Rabb) i Stwórcą. Majętność, maszyny, narzędzia i szale są tym, co posiadasz w życiu, a do tego, co posiadasz, należą również twoje ciało, dusza i serce, w których zawierają się zewnętrzne i wewnętrzne zmysły, jak wzrok, mowa, inteligencja i wyobraźnia. Jeśli chodzi o najszlachetniejszego oficera, jest nim Szlachetny Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), zaś najmądrzejszym zarządzeniem jest Mądry Koran, który opisuje omawiany przez nas handel w wersecie:
[2]
Kotłujące się pole bitwy to wzburzona powierzchnia świata, która podlega bezustannym zmianom, rozkładowi i odnowie, sprawiając, że każdy człowiek myśli: "Jako że wszystko wymknie się nam z rąk,
przepadnie i będzie stracone, czy naprawdę nie ma żadnego sposobu, by zachować to, co posiadamy, i przekształcić owe rzeczy w coś, co będzie trwać wiecznie?"
Człowiek, który zajął się takimi rozmyślaniami, nagle słyszy niebiański głos Koranu, mówiący: "Zaiste, jest taki sposób, a jest on piękny, łatwy i zawiera się w nim pięć korzyści".
Cóż to za sposób?
Jest nim zwrot otrzymanego depozytu jego Prawdziwemu właścicielowi. Taka transakcja przynosi korzyść na pięć sposobów.
Korzyść pierwsza: Przemijający majątek staje się trwającym wiecznie. Kiedy oddamy gasnące życie doczesne Wiecznemu, Samoistnemu, Chwalebnemu Panu i wydamy je przez wzgląd na Niego, przekształci się ono w życie wieczne i wyda wieczne owoce. Chwile naszego życia pozornie przepadają i gniją, jak dzieje się z nasionami i ziarnami, jednak później w królestwie wieczności otworzą się i rozkwitną kwiaty błogosławieństwa i pomyślności, a każdy z nich ukaże również swój świetlisty i kojący aspekt w królestwie pośrednim.
Korzyść druga: W zamian będzie nam wypłacona wysoka cena, którą jest Raj.
Korzyść trzecia: Wartość każdej części ciała i każdego zmysłu wzrośnie po tysiąckroć. Na przykład inteligencja jest niczym narzędzie. Jeśli nie sprzedasz jej Wszechmocnemu Bogu, lecz raczej będziesz z niej korzystał, mając na względzie duszę, zacznie ona służyć złym wróżbom, stanie się szkodliwym i wyniszczającym narzędziem, które nałoży na twą słabą osobę brzemię wszystkich smutków przeszłości i wszelkich lęków przed przyszłością, spadając do poziomu narzędzia, które służy jedynie niszczeniu, a nie przynosi żadnych korzyści. Oto, z jakiego powodu grzeszny człowiek często ucieka się do pijaństwa czy frywolnej przyjemności, by uciec przed utrapieniami i ranami, jakich przyczynia mu jego inteligencja. Jeśli jednak sprzedasz swą inteligencję jej Prawdziwemu właścicielowi i wykorzystasz ją w Jego imieniu, stanie się ona niby klucz i talizman, otwierający nieprzebrane skarbce litości i krypty mądrości, którą zawiera w sobie akt Bożego stworzenia. Wzniesie się zatem do poziomu przewodnika Wszechwładnego, który przygotowuje swego właściciela do wiecznej szczęśliwości.
By posłużyć się innym przykładem, wzrok jest jednym ze zmysłów, jest oknem, przez które dusza wygląda na ten świat. Jeśli nie sprzedasz go Wszechmocnemu Bogu, lecz raczej zatrudnisz go w imię własnej
duszy (poprzez spoglądanie na garstkę przejściowych i nietrwałych, choć pięknych widoków), zatonie i opadnie do poziomu, na którym będzie stręczycielem dla żądzy i dla pożądliwej duszy. Jeśli jednak sprzedasz swój wzrok Temu, Który go stworzył i Który widzi każdą rzecz, wykorzystasz ów zmysł w Jego imieniu i w wytyczonych przez Niego granicach, wówczas twoje oko wzniesie się do poziomu czytelnika wielkiej księgi bytu, świadka cudów kunsztu Wszechwładnego, błogosławionej pszczoły wysysającej nektar z kwiatów miłosierdzia w ogrodzie tej planety.
Jeszcze innym przykładem jest ten, który dotyczy języka i zmysłu smaku. Jeśli nie sprzedasz ich twemu Mądremu Stwórcy, lecz zamiast tego wykorzystasz je jedynie w imieniu własnej duszy i przez wzgląd na żołądek, zatoną i opadną do poziomu odźwiernego w stajniach żołądka i stróża w jego fabryce. Jednak jeśli sprzedasz je Szczodremu, Który daje zaopatrzenie, zmysł smaku umieszczony w języku wzbije się do poziomu umiejętnego nadzorcy nad skarbcami Bożej litości i wdzięcznego inspektora w kuchniach wiecznej mocy Boga.
Przyjrzyj się dobrze, o inteligencjo! Ujrzyj różnicę między narzędziem zniszczenia a kluczem do wszystkich bytów! Patrz uważnie, o oko! Ujrzyj różnicę między przebrzydłym stręczycielem a uczonym nadzorcą Bożej biblioteki! Smakuj we właściwy sposób, o języku! Ujrzyj różnicę między odźwiernym w stajniach lub stróżem w fabryce a kierownikiem w skarbcu Bożego miłosierdzia!
Porównaj wszelkie inne narzędzia i części ciała z tymi, które wymieniliśmy, a wówczas zrozumiesz, że zaprawdę, wierzący nabywa naturę godną Raju, zaś niewierny - naturę odpowiednią dla Piekła. Powodem, dla którego każdy z nich osiągnął odpowiednią dla siebie wartość, jest fakt, że wierzący dzięki cnocie swojej wiary używa depozytu swego Stwórcy w Jego imieniu oraz w wytyczonych przez Niego granicach, podczas gdy niewierny sprzeniewierza depozyt i korzysta z niego, mając na względzie swą ulegającą instynktom duszę.
Korzyść czwarta: Człowiek jest bezradny i wystawiony na rozliczne nieszczęścia. Jest on biedny, a jego potrzeby są liczne. Jest słaby, a brzemię życia jest bardzo ciężkie. Jeśli nie polega na Wszechmocnym i Chwalebnym, jeśli nie pokłada w Nim zaufania, jeśli nie poddaje się Mu z ufnością, jego sumienie zawsze będzie niespokojne. Bezowocne męczarnie, cierpienia i żale albo zaduszą go i oszołomią, albo przemienią go w dziką bestię.
Korzyść piąta: Wszyscy, którzy doznali oświecenia i przed którymi odsłoniła się prawdziwa istota rzeczy, wybrani, którzy zaświadczyli prawdę, są zgodni co do tego, że wielka nagroda za wszystkie akty czci i wychwalania Boga, wykonane przez części i narządy twego ciała, będzie wypłacona ci w czasie, gdy będziesz w największej potrzebie, w formie owoców Raju.
Jeśli wzgardziłeś owym handlem wraz z jego pięciorakiego rodzaju korzyściami, prócz tego, że będziesz pozbawiony korzyści z niego, będziesz cierpiał pięciokrotną stratę.
Strata pierwsza: Majątek i potomstwo, do których jesteś tak przywiązany; dusza ze swoimi kaprysami, której oddajesz cześć; młodość i życie, w których jesteś zakochany - wszystko przepadnie i będzie stracone, a twoje ręce zostaną puste. Pozostaną grzech i ból, przytwierdzone do twego karku niby jarzmo.
Strata druga: Będziesz cierpiał z powodu kary za sprzeniewierzenie depozytu. Używając najbardziej drogocennych narzędzi do pracy nad najbardziej bezwartościowymi rzeczami wyrządzisz krzywdę samemu sobie.
Strata trzecia: Poprzez spowodowanie, że wszelkie drogocenne zdolności człowieka upadną do poziomu niższego niż poziom zwierząt, wyrządzisz zniewagę Bożej mądrości i popełnisz przestępstwo przeciwko niej.
Strata czwarta: Przy swojej bezsilności i nędzy umieścisz ciężkie brzemię życia na swych słabych barkach; będziesz stale jęczał i lamentował pod ciosami przemijania i rozłąki.
Strata piąta: Przyodziejesz w szpetny kształt (odpowiedni dla kogoś, przed kim otworzą się wrota Piekła) czyste podarunki Litościwego, takie jak inteligencja, serce, oko czy język, które zostały dane ci po to, byś za ich pomocą poczynił przygotowania do położenia fundamentów niekończącego się życia ostatecznego i wiecznego szczęścia.
A teraz, czy tak trudno sprzedać powierzony ci depozyt jego właścicielowi? Czy owa transakcja jest tak uciążliwa, że wielu ludzi jej unika? W żadnym wypadku!, nie jest ona uciążliwa nawet w najmniejszym stopniu. Granice tego, co dozwolone, są rozległe i w pełni przystosowane do pragnień człowieka, nie ma żadnej potrzeby, by przekraczać je, wkraczając na teren tego, co zakazane. Obowiązki narzucone przez Boga są lekkie i nieliczne. Bycie sługą i żołnierzem Boga jest zaszczytem przyjemnym w stopniu niemożliwym do opisania. Naszym obowiązkiem jest czynić
i rozpoczynać każdą rzecz w Imię Boga, jak czyni to żołnierz, brać i dawać w imieniu Boga, poruszać się i zatrzymywać zgodnie z zezwoleniem Boga i Jego prawem. Jeśli się nam to nie udaje, powinniśmy szukać Jego przebaczenia, mówiąc:
O, Panie! Wybacz nam nasze błędy i przyjmij nas jako Twoje sługi. Uczyń nas niezawodnymi dzierżawcami Twojego depozytu, póki nie nadejdzie czas, byś go od nas odebrał. Amen. i zanosząc do Niego tę prośbę.
Słowo Siódme
Jeśli pragniesz zrozumieć, jak drogocennymi i rozwiązującymi trudności talizmanami są dwie części frazy
[1], które zarówno rozwiązują enigmatyczną zagadkę stworzenia, jak otwierają przed duszą człowieka drzwi wiodące do szczęścia, a także jak zbawiennymi i uzdrawiającymi lekarstwami są poleganie na twym Stwórcy i szukanie u Niego schronienia poprzez cierpliwość i błaganie, a także zanoszenie suplikacji do Tego, Który daje ci zaopatrzenie, poprzez podziękowania; jeśli chcesz pojąć, jak ważnymi, drogocennymi i lśniącymi biletami na podróż do wieczności (jak również zaopatrzeniem na życie ostateczne i światłem, które będzie towarzyszyć ci w grobie) są słuchanie Koranu, posłuszeństwo jego rozkazom, wykonywanie modlitw obowiązkowych oraz porzucenie ciężkich grzechów - posłuchaj uważnie tej przypowieści:
Pewnego razu - na polu bitwy, w miejscu sprawdzianu, w kręgu korzyści i straty - pewien żołnierz znalazł się w nadzwyczaj niebezpiecznym położeniu, a było, jak następuje:
Żołnierz został ranny. Dwie straszliwe, głębokie rany znajdowały się po prawej i po lewej stronie jego ciała, a za nim stał wielki lew, jakby tylko czekał na to, by go zaatakować. Przed nim stały szubienice, które wzniesiono po to, by uśmiercić i unicestwić wszystkich, których ów żołnierz umiłował, a taki koniec czekał także na niego. Prócz tego, żołnierz miał przed sobą długą podróż, gdyż miał udać się na wygnanie. Kiedy ów nieszczęśnik w rozpaczy rozważał swoje straszliwe położenie, ukazał się przed nim życzliwy i lśniący światłem człowiek podobny Al-Chidrowi [2], który mu rzekł:
- Nie rozpaczaj. Dam ci dwa talizmany i nauczę cię ich. Jeśli użyjesz ich we właściwy sposób, lew stanie się dla ciebie posłusznym wierzchowcem, a szubienice przekształcą się w huśtawki dla twej przyjemności i uciechy. Dam ci także dwa lekarstwa. Jeśli będziesz postępował zgodnie z instrukcjami, te dwie ropiejące rany staną się słodko pachnącymi kwiatami, zwanymi różami Muhammada. Dam ci również bilet, z którym
będziesz w stanie ukończyć podróż, która zajęłaby ci cały rok, w ciągu jednego dnia, jakbyś leciał. Jeśli mi nie dowierzasz, przeprowadź mały eksperyment, abyś mógł zobaczyć, że to prawda.
Żołnierz przeprowadził ową małą próbę i potwierdził, że ów człowiek mówi prawdę. Tak, ja, ten nieszczęsny Said, również to potwierdzam, ponieważ ja również przeprowadziłem eksperyment i widziałem, że była to całkowita prawda.
Jakiś czas później żołnierz ujrzał chytrego człowieka, wyglądającego jak ktoś, kto jest wyuzdany, a przebiegłego niczym Iblis, który nadszedł z jego lewej strony, niosąc ze sobą bogate ozdoby, zdobne obrazy, wytwory fantazji, a także liczne napoje alkoholoweÓw człowiek zatrzymał się przed naszym żołnierzem i powiedział:
-Hej, dalejże, mój przyjacielu! Napijmy się i poweselmy. Pooglądamy te zdjęcia pięknych dziewczyn, posłuchamy muzyki i będziemy jeść smaczne jedzenie.
-Następnie zapytał: - A cóż tam mówisz pod nosem?
-To talizman - padła odpowiedź.
-Dajże spokój z tym niepojętym nonsensem! Nie psujmy sobie zabawy tu i teraz! - Następnie ów człowiek zadał drugie pytanie: - A co tam trzymasz w ręku?
-Pewne lekarstwo - odpowiedział żołnierz.
-Wyrzuć je! Jesteś zdrów i nie dzieje ci się nic złego! Teraz jest czas, by się weselić. A co to za kawałek papieru z pięcioma znakami na nim?
-To bilet i kupon na racje żywnościowe.
-Ach, podrzyj go! - rzekł tamten człowiek. - Czegóż możemy potrzebować w podróży podczas tak pięknej wiosny?
Ów człowiek namawiał żołnierza za pomocą wszelkiego rodzaju podstępów, aż biedny żołnierz po trosze dał się namówić. Tak, człowiek może zostać zwiedziony; ja sam dałem się zwieść właśnie takiemu przebiegłemu oszustowi.
Nagle z prawej strony żołnierza doszedł go głos huczący niby grzmot, który rzekł:
-Strzeż się! Nie daj się zwieść! Powiedz temu naciągaczowi: Jeśli masz środki po temu, by zabić lwa, który jest za mną, by usunąć stojące przede mną szubienice, by odepchnąć ode mnie to, co rani prawą i lewą stronę mego ciała, bym nie musiał wyruszać w czekającą mnie podróż, dalejże, zrób to! Pokaż, że potrafisz to zrobić, byśmy to zobaczyli! Później
zaś powiedz: 'Dalejże, chodźmy i dobrze się bawmy'. W przeciwnym razie milcz! Pozwól, by przemawiał ów podobny Al-Chidrowi, natchniony przez Boga "człowiek".
O, moja duszo, która śmiałaś się podczas swej młodości, a teraz lamentujesz nad swoim śmiechem! Wiedz, że owym nieszczęsnym żołnierzem jesteś ty i jest nim człowiek. Lew to wyznaczona godzina śmierci. Jeśli chodzi o szubienice, to są nimi śmierć, zanik i rozłąka, poprzez które, w naprzemiennym następowaniu nocy i dnia, żegnasz wszystkich przyjaciół, których tracisz. Co się tyczy dwóch ran, jedną jest nieskończona i dokuczliwa bezsilność człowieka, podczas gdy drugą jest jego smutne i bezgraniczne ubóstwo. Wygnanie to długa, będąca egzaminem podróż, która prowadzi ze świata duchowego przez łono matki i dzieciństwo do starości, przez ten świat, grób i królestwo pośrednie aż do Zmartwychwstania i mostu As-Sirat. Jeśli zaś chodzi o dwa talizmany, są nimi wiara w Jedynego Boga i wiara w życie ostateczne.
Tak, dzięki drugiemu z owych świętych talizmanów śmierć przybiera kształt okiełznanego konia, rumaka, który zabiera człowieka wierzącego z więzienia tego świata do Ogrodów Raju i do obecności Najbardziej Miłosiernego. Oto dlaczego mędrcy, którzy ujrzeli prawdziwą naturę śmierci, umiłowali ją i pragnęli jej, zanim jeszcze nadeszła. Zaś dzięki talizmanowi, jakim jest wiara, zanik, rozłąka, śmierć i upływ czasu, który jest podobny szubienicy, przybiera kształt narzędzi, dzięki którym można z całkowitą przyjemnością obserwować i kontemplować cuda rozmaitych, wielobarwnych, wiecznie odnawiających się haftów wyszytych przez Stwórcę, Któremu należy się wszelka chwała, cuda Jego mocy i przejawy Jego miłosierdzia. Tak, kiedy zwierciadła odbijające barwy słonecznego światła podlegają zmianom i są odnawiane, kiedy zmieniają się obrazy w kinie, powstają nowe, jeszcze piękniejsze widoki.
Jeśli chodzi o dwa lekarstwa, jednym jest zaufanie Bogu i cierpliwość, zaś drugim poleganie na wszechmocy Stwórcy i pokładanie zaufania w Jego mądrości, czyż nie tak? Zaiste, tak właśnie jest. Czegóż może lękać się człowiek, który zaświadczając własną bezsilność, zdaje się na Władcę tego świata, Który posiada moc, by rozkazać: كُنْ فَيَكُونُ [3]?
Jest tak, ponieważ w obliczu najgorszego nieszczęścia taki człowiek mówi z największym zadowoleniem w sercu: اِنَّٓا لِلّٰهِ وَاِنَّا اِلَيْهِ رَاجِعُونَ [4], pokładając zaufanie w jego Najbardziej Litościwym Panu (ar. Ar-Rabb). Człowiek, który poznał Boga, czerpie przyjemność z bezsilności
i bogobojności. Tak, istnieje przyjemność, która jest częścią strachu. Gdyby dwunastomiesięczne niemowlę było wystarczająco inteligentne, gdyby zapytano je: "Co jest dla ciebie najprzyjemniejsze i najsłodsze?", mogłoby odpowiedzieć: "Zdawanie sobie sprawy z mojej bezsilności i bezradności, obawianie się delikatnego klapsa mojej matki przy równoczesnym szukaniu schronienia na jej miękkiej piersi". Jednak litość wszystkich matek jest jedynie błyskiem spośród przejawów Bożego miłosierdzia. Oto, z jakiego powodu mędrcy znajdują taką przyjemność w bezsilności i bogobojności, z zapałem oznajmiając, że sami nie mają żadnej siły ani mocy, a przez własną bezsiłę - szukając schronienia u Boga. Uczynili oni bezsilność i strach własnymi orędownikami.
Drugim lekarstwem są składane Bogu podziękowania i zadowolenie z tego, co posiadamy, błagania i suplikacje, a także poleganie na miłosierdziu Tego, Który daje zaopatrzenie, a Jego litość obejmuje każdą rzecz. Czyż nie tak? Tak, jako że jak ubóstwo, niedostatek i potrzeba mogłyby być dotkliwe i uciążliwe dla gościa Najbardziej Szczodrego i Najbardziej Hojnego, Który całe oblicze ziemi czyni stołem pełnym darów, a wiosnę - bukietem kwiatów, Który umieszcza te kwiaty na stole i rozsiewa je po całej powierzchni ziemi? Ubóstwo i potrzeba przybierają kształt przyjemnego apetytu. Gość stara się zwiększyć swe ubóstwo, ponieważ w ten sam sposób zwiększa swój apetyt. Oto, z jakiego powodu mędrcy czerpią dumę z niedostatku i ubóstwa. Strzeż się jednak, byś nie zrozumiał tej kwestii w niewłaściwy sposób! Oznacza ona uświadomienie sobie własnego niedostatku przed Bogiem i zanoszenie błagań do Niego, nie zaś obnoszenie się ze swym ubóstwem przed ludźmi i zachowywanie się jak żebrak.
Jeśli chodzi o bilet i talon na racje żywnościowe, jest nimi wykonywanie obowiązków religijnych, a zwłaszcza modlitw obowiązkowych, a także porzucenie grzechów ciężkich. Czyż nie tak? Tak, tak jest, jako że zgodnie z jednomyślnym świadectwem tych, którzy dostrzegli to, co niewidzialne i przed którymi odsłoniły się tajemnice Bożego stworzenia, zaopatrzenie, światło i wierzchowca na długą i ciemną drogę do wieczności można pozyskać jedynie poprzez zastosowanie się do rozkazów Koranu i unikanie tego, czego Koran zakazuje. Nauka, filozofia i sztuka są na tej drodze nic niewarte. Ich światło sięga jedynie do drzwi grobu.
O, moja leniwa duszo! Jak niewielkim wysiłkiem, jak lekkie i łatwe jest odmawianie pięciu modlitw każdego dnia i porzucenie siedmiu grzechów śmiertelnych! Jeśli posiadasz dar rozumu, a twój rozum nie jest zepsuty, zrozum, jak ważne i rozległe są efekty takiego postępowania, owoce i płynące z niego korzyści! Powiedz Iblisowi i temu człowiekowi, który
zachęcał cię do pobłażania występkom i rozpuście: "Jeśli posiadacie środki po temu, by zabić śmierć, by spowodować, że zanik i przemijanie znikną ze świata, by usunąć ubóstwo i bezsilność człowieka, by zamknąć drzwi grobu, powiedzcie nam o tym, byśmy usłyszeli! W przeciwnym razie milczcie! W wielkim meczecie stworzenia Koran czyta wszechświat. Posłuchajmy, niech oświeci nas jego światło, postępujmy stosownie do jego przewodnictwa i stale go recytujmy. Tak, Koran jest słowem, jest tym, co o nim mówią. Oto Koran, który jest prawdą, który pochodzi od Tego, Który jest Prawdą, który mówi prawdę, który ukazuje prawdę i rozprzestrzenia świetlistą mądrość".
[5]
Słowo Ósme
[1]
[2]
[3]
Jeśli chcesz zrozumieć ten świat, a wewnątrz tego świata - duszę człowieka, a także istotę religii i jej wartość dla człowieka, a także to, jakim więzieniem byłby ten świat, gdyby nie istniała religia prawdziwa, a także fakt, że bez religii człowiek staje się najbardziej nieszczęśliwym ze stworzeń, a także fakt, że słowa يَٓا اَللّٰهُ [4] oraz لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ [5] rozwiązują zagadkę talizmanu tego świata i zbawiają duszę człowieka od ciemności, posłuchaj tej przypowieści i zastanów się nad nią:
Dawno temu dwaj bracia wyruszyli w długą podróż. Podążali swoją drogą aż do miejsca, w którym droga się rozwidlała. Na rozstajach ujrzeli poważnie wyglądającego człowieka i zapytali go: "Która droga jest dobra?". Odpowiedział im: "Na drodze wiodącej w prawo jest się zmuszonym do przestrzegania prawa i porządku, lecz w tych trudnościach tkwi bezpieczeństwo i szczęście. Natomiast droga wiodąca w lewo to wolność i brak ograniczeń, lecz w tej wolności tkwi niebezpieczeństwo i niedola. A teraz wybór należy do was!"
Po wysłuchaniu tych słów brat obdarzony dobrym charakterem, ze słowami: تَوَكَّلْتُ عَلَى اللّٰهِ [6] wybrał drogę wiodącą w prawo i dostosował się do panującego na niej porządku i przepisów. Drugi brat, który był człowiekiem niemoralnym i próżniakiem, wybrał drogę wiodącą w lewo jedynie z powodu braku ograniczeń. W naszej wyobraźni podążymy za tym człowiekiem, który znalazł się w położeniu, jakie z pozoru było łatwe, lecz w rzeczywistości ciężkie.
Zatem, ów człowiek szedł, wchodząc na wzgórza i schodząc w doliny, aż znalazł się w bezludnej głuszy. Nagle usłyszał przerażający dźwięk i ujrzał, że wielki lew wyszedł z lasu i miał go zaatakować. Ów człowiek uciekł, a gdy napotkał wyschniętą studnię, głęboką na sześćdziesiąt jardów, w swym strachu wskoczył do niej. W połowie drogi w dół jego ręce natrafiły na drzewo, którego się uczepił. Drzewo wyrastające ze ściany studni miało dwa korzenie, które były podgryzane przez dwa szczury - jeden szczur był czarny, drugi biały. Człowiek spojrzał w górę i ujrzał, że lew niby wartownik czeka przy studni; spojrzał w dół i ujrzał ohydnego smoka, który, kiedy uniósł głowę, niemal mógł dosięgnąć nią stóp owego człowieka, wiszącego trzydzieści jardów wyżej, a paszcza smoka była tak wielka, jak wylot studni. Następnie popatrzył na ściany studni i zobaczył jadowite robactwo, gromadzące się wokół niego. Popatrzył w górę, na wylot studni i zobaczył drzewo figowe. Nie było to jednak zwykłe drzewo, ponieważ rosło na nim wiele rozmaitych owoców, od orzechów włoskich do granatów.
Z powodu swej bezmyślności i głupoty ów człowiek nie zrozumiał, że cała ta sprawa nie była czymś zwyczajnym, a wszystko, co widział, nie znalazło się tam przez przypadek, lecz w owych dziwnych istotach ukryte zostały nieodgadnione tajemnice. Nie zrozumiał, że zarządzał nimi ktoś wielce potężny. Choć jego serce i umysł w skrytości szlochały i zawodziły, będąc w tak żałosnym położeniu, jego nakazująca zło dusza udawała, że to nic takiego, zamknęła uszy na szloch serca i rozumu, a oszukując samą siebie, zaczęła jeść owoce z drzewa, jakby znajdowała się w ogrodzie. Jednak niektóre z tych owoców były szkodliwe i trujące. Wszechmocny Bóg mówi w hadisie qudsi [7], اَنَا عِنْدَ ظَنِّ عَبْد۪ى ب۪ى [8] co znaczy: Jestem taki, jak wyobraża sobie Mnie Mój sługa.
Zatem przez swoją głupotę i niedostatek pojmowania ów nieszczęśnik pomyślał, że to, co widzi, jest czymś zwyczajnym i faktyczną prawdą. Tak oto został potraktowany, tak jest traktowany i tak będzie traktowany. Cierpi męczarnie, w których ani nie umiera, jako że został od tego wybawiony, ani nie żyje. Teraz zostawmy tego człowieka, będącego niby zły znak, w jego męce, i wróćmy do drugiego brata, by zastanowić się nad jego położeniem.
Ów szczęsny i inteligentny człowiek szedł swoją drogą, lecz nie cierpiał takiej niedoli, jaka spotkała jego brata, jako że - z powodu jego dobrych cech moralnych - myślał o tym, co dobre, i wyobrażał sobie to, co dobre. Każda rzecz była dla niego znajomą i przyjazną. Nie cierpiał żadnych trudności, ponieważ znając określony porządek,
zastosował się do niego, a wówczas odkrył, że jest to łatwe. Podążał swoją drogą swobodnie, spokojnie i bezpiecznie, aż napotkał ogród, w którym rosły zarówno prześliczne kwiaty i owoce, jak też - jako że nikt go nie doglądał - rośliny gnijące i paskudne. Jego brat również wkroczył do takiego ogrodu, lecz dostrzegł jedynie to, co ohydne, i tym się zajął, a gdy rzeczy te niemal wywróciły mu żołądek na lewą stronę, porzucił ów ogród i poszedł dalej, nie będąc w stanie odpocząć. Drugi człowiek jednak postępował zgodnie z zasadą, która mówi: «We wszystkim dostrzegaj to, co dobre», i nie poświęcił żadnej uwagi temu, co gniło. Odniósł wiele korzyści z tego, co dobre, wypoczął, a następnie poszedł swą drogą dalej.
Później - podobnie jak pierwszy z braci - także i on wkroczył na rozległą pustynię i nagle usłyszał ryk atakującego go lwa. Był przerażony, lecz nie aż tak, jak jego brat, a to dlatego, że z powodu jego dobrych myśli i pozytywnego nastawienia pomyślał: "Pustynia jest władcą, zatem możliwe, że ten lew jest sługą podlegającym rozkazom władcy", i w tym znalazł pocieszenie. Jednak nadal uciekał, aż natknął się na wyschniętą studnię, głęboką na sześćdziesiąt jardów, do której wskoczył. Również jego ręce uchwyciły drzewo rosnące w połowie drogi w dół i - tak jak jego brat - pozostał on zawieszony w powietrzu. Spojrzał i zobaczył dwa zwierzęta podgryzające korzenie drzewa. Spojrzał w górę i zobaczył lwa, spojrzał w dół i ujrzał smoka. Jak jego brat, tak i on oglądał wielce dziwne rzeczy; on również był przerażony, lecz po tysiąckroć mniej niż jego brat, jako że jego dobra moralność podsunęła mu dobre myśli, zaś dobre myśli sprawiły, że we wszystkim widział to, co dobre, a z tego powodu myślał następująco:
"Owe dziwne zdarzenia są powiązane z innymi zdarzeniami. Wygląda również na to, że zachodzą one zgodnie z jakimś rozkazem, a w takim wypadku owe dziwne sprawy kryją w sobie talizman. Tak, wszystko, co się dzieje, zachodzi na rozkaz ukrytego władcy, zatem nie jestem sam; ów ukryty władca obserwuje mnie, poddaje mnie próbie, sprawia, bym w pewnym celu udał się do jakiegoś miejsca, zapraszając mnie tam. Ciekawość biorąca początek z owego miłego strachu i te przyjemne myśli skłaniają mnie do tego, bym powiedział: 'Zastanawiam się, kim jest ten, który poddaje mnie próbie, który chce, bym go poznał, a dla jakiegoś celu skierował mnie na ową dziwną drogę'".
Następnie z pragnienia poznania tego, który jest właścicielem talizmanu, wzięła początek miłość do niego, zaś z owej miłości wzięło początek pragnienie rozwiązania zagadki owego talizmanu. Z tego
pragnienia wzięła początek chęć przyswojenia sobie zalet, które mogłyby zadowolić właściciela talizmanu i sprawić mu przyjemność. Następnie ów człowiek spojrzał na drzewo i ujrzał, że jest to drzewo figowe, lecz takie, na którym rosną owoce z tysiąca różnych drzew. Wówczas opuścił go cały strach, ponieważ zrozumiał on z całą pewnością, że owo drzewo figowe jest listą, spisem, wystawą. Niewidoczny władca w cudowny sposób i dzięki talizmanowi umieścił na tym drzewie próbki owoców rosnących w ogrodzie, a także musiał przyozdobić drzewo w taki sposób, by wskazać na wszelkie rodzaje pożywienia, jakie przygotował dla swoich gości. Jedynie w taki sposób jedno drzewo mogło wydawać owoce tysiąca różnych drzew. Wówczas ów człowiek zaczął błagać o to, by mógł zostać natchniony kluczem do rozwikłania zagadki talizmanu, wołając:
«O, władco tego miejsca! Oto ciebie napotkałem i u ciebie szukam schronienia! Jestem twoim sługą, ciebie chcę zadowolić i ciebie poszukuję!»
Po tym, jak wypowiedział tę suplikację, ściany studni rozdzieliły się i otworzyły się drzwi, prowadzące do cudownego, miłego i spokojnego ogrodu. Zaiste, w te drzwi przekształciła się paszcza smoka, zaś zarówno smok, jak i lew przybrali kształt dwóch służących, którzy zapraszali owego człowieka, by wszedł do ogrodu, zaś lew nawet stał się posłusznym wierzchowcem.
O, moja leniwa duszo! O, mój wyimaginowany przyjacielu! Dalejże, porównajmy położenie, w jakim znaleźli się dwaj bracia, aby ujrzeć i dowiedzieć się, jak z tego, co dobre, wynika dobro, a z tego, co złe, wynika zło.
Spójrz! Nieszczęsny podróżnik po drodze wiodącej w lewo przez cały czas trzęsie się ze strachu, czekając, aż wpadnie w paszczę smoka, zaś ten, któremu się poszczęściło, jest zapraszany do kwitnącego, wspaniałego ogrodu pełnego owoców. Serce nieszczęsnego jest miażdżone straszliwym przerażeniem, boleścią i strachem, podczas gdy szczęśliwy spogląda na dziwne rzeczy i obserwuje je jako zachwycającą lekcję, z przyjemnym strachem i umiłowaniem wiedzy. Ponadto nieszczęśliwy cierpi męczarnie w opuszczeniu, rozpaczy i samotności, szczęsny zaś raduje się, przepełniony radością, tęsknotą i poczuciem tego, że znajduje się we właściwym miejscu. Co więcej, nieszczęśnik postrzega siebie jako więźnia narażonego na atak dzikich bestii, podczas gdy ten, któremu się poszczęściło, jest szanowanym gościem, przebywającym w przyjaznych warunkach i cieszącym się obecnością niezwykłych sług jego szczodrego gospodarza. Ponadto nieszczęśliwy jeszcze wzmaga swe męczar-
nie, pobłażając chęci spożycia owoców, które zdają się być pyszne, lecz w rzeczywistości są trujące. Jest tak, ponieważ owoce są próbkami; dozwolone jest smakowanie ich, by zastanawiać się nad tym, skąd pochodzą, i być niczym kupujący, lecz nie ma zezwolenia na to, by pożerać je, jak czynią to zwierzęta. Ten, któremu się poszczęściło, skosztował owoców i pojął ową kwestię, a wtedy odłożył ich spożywanie i znalazł przyjemność w oczekiwaniu. Co więcej, nieszczęsny wyrządza zło samemu sobie - poprzez swój brak roztropności powoduje, że prawda i jego położenie, które są jasne i lśniące niby światło dnia, stają się ciemnym i przygniatającym go lękiem, piekielną złudą. Nie zasługuje on na współczucie ani też nie ma prawa do tego, by uskarżać się przed kimkolwiek.
Na przykład jeśli człowiek, który nie jest zadowolony z okazanej mu łaski, jest na miłym przyjęciu w pięknym ogrodzie, w pełni lata i wśród przyjaciół, lecz upije się, spożywając paskudne napoje alkoholowe, wówczas wyobraża sobie, że jest głodny i nagi w środku zimy, wśród dzikich zwierząt. Zaczyna krzyczeć i płakać, lecz nie zasługuje na to, by się nad nim litować, jako że wyrządza krzywdę samemu sobie, a także znieważa swych przyjaciół, wyobrażając ich sobie jako dzikie bestie. Zatem nieszczęsny brat podobny jest temu człowiekowi, lecz ten, któremu się poszczęściło, widzi prawdę, zaś prawda jest dobrem. Dzięki dostrzeganiu piękna prawdy szczęsny brat jest pełen szacunku dla doskonałości Tego, do Którego prawda należy, zasługuje więc na Jego miłosierdzie. W ten sposób staje się jasną tajemnica koranicznego zarządzenia: Każde dobro, które cię spotyka (Muhammadzie), pochodzi od Boga. A każde zło, które cię spotyka, pochodzi od ciebie. [9] Jeśli w ten sam sposób dokonasz porównania innych różnic między oboma braćmi, zrozumiesz, że nakazująca zło dusza pierwszego z nich przygotowała dla niego pewnego rodzaju Piekło, podczas gdy dobra intencja, dobre chęci, dobry charakter i dobre myśli drugiego pozwoliły mu otrzymać hojny dar, doświadczyć prawdziwego szczęścia i prawdziwej pomyślności, i ukazały jego lśniące zalety.
O, moja duszo! O ty, który wraz z moją duszą słuchasz tej opowieści! Jeśli nie chcesz być jak ów nieszczęsny brat, zaś chcesz być tym, któremu się poszczęściło, słuchaj Koranu, bądź posłuszny jego zarządzeniom, mocno do nich przylgnij i postępuj zgodnie z nimi.
Jeśli pojąłeś prawdy zawarte w tej przypowieści, będziesz w stanie uczynić je odpowiadającymi prawdom religii, świata, człowieka i wiary w Boga. Powiem o najważniejszych z nich, zaś wnioski dotyczące bardziej subtelnych sam wyciągniesz.
Spójrz więc! Spośród dwóch braci pierwszy jest duszą wiernego i sercem prawego, zaś drugi - duszą niewiernego ze zdeprawowanym sercem. Spośród dwóch dróg ta, która wiedzie na prawo, jest drogą Koranu i wiary, podczas gdy ta, która wiedzie na lewo, jest drogą buntu i zaprzaństwa. Ogród po drodze to przemijające społeczeństwo i cywilizacja człowieka, w której obok siebie znajdują się dobro i zło, i wszystkie rzeczy - dobre i złe, czyste i te, które są nieczystością. Rozsądnym człowiekiem jest ten, kto postępuje zgodnie z zasadą, która mówi:
[10] i podąża swoją drogą ze spokojnym sercem. Co się tyczy pustyni, jest nią ziemia i ten świat, zaś lew to śmierć i jej wyznaczona godzina. Studnia to ciało człowieka podczas jego życia doczesnego, zaś jej głębokość, wynosząca sześćdziesiąt jardów, wskazuje na średnią długość życia, wynoszącą sześćdziesiąt lat. Drzewo to pewien okres w życiu i jego istota, zaś dwa zwierzęta, jedno białe, drugie czarne, to dzień i noc. Smok jest drogą do pośredniego królestwa i do bramy życia ostatecznego, a jego paszcza to grób, lecz dla człowieka wierzącego jest ona drzwiami, otwierającymi się z więzienia na ogród. Jeśli chodzi o jadowite robaki, są nimi nieszczęścia tego świata, jednak dla człowieka wierzącego są one delikatnymi Bożymi przestrogami i łaskami Najbardziej Miłosiernego, które powstrzymują wiernego przed ześliźnięciem się w sen niedbalstwa. Owoce drzewa figowego są darami tego świata, którym Nieskończenie Szczodry nadał kształt spisu darów życia ostatecznego, a są one zarówno przykładami owych darów, ostrzeżeniami, jak też próbkami, przyciągającymi kupujących do owoców Raju. Drzewo, które daje liczne, rozmaite owoce, choć jest tylko pojedynczym drzewem, wskazuje na pieczęć mocy Przedwiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę, na pieczęć Bożej wszechwładzy, na odciśnięty sygnet Bożego panowania. Jest tak, ponieważ uczynienie wszystkiego z jednej rzeczy, wyprowadzenie z ziemi wszystkich roślin i owoców, stworzenie wszystkich zwierząt z wody, stworzenie wszystkich części ciała i organów zwierząt z prostego pożywienia, jest - wraz z uczynieniem wszystkiego jedną rzeczą - dziełem kunsztu podobnym utkaniu skóry i uczynieniu ciała właściwych dla każdego zwierzęcia z wielkiej różnorodności pokarmów spożywanych przez zwierzęta, jest niemożliwą do podrobienia pieczęcią właściwą Przedwiecznemu i Wiecznemu Władcy, Który jest Jedyny i Który jest ponad wszelką potrzebę. Z całą pewnością uczynienie jednej rzeczy wszystkimi, a wszystkich rzeczy jedną jest znakiem i cechą szczególną należną Stwórcy każdej rzeczy, Który jest nad każdą rzeczą Wszechwładny.
Co się tyczy talizmanu, jest nim tajemnica zamysłu Bożego stworzenia, którą można rozwiązać poprzez tajemnicę wiary. Kluczem do tego są słowa:
[11]. Przekształcenie paszczy smoka w drzwi wiodące do ogrodu jest znakiem tego, że choć dla ludzi zbłądzenia i buntu owe drzwi otwierają się na pustkowie i zapomnienie, na grób niepokojący niby ciemny loch i ciasny niczym żołądek smoka, to dla ludzi Koranu i wiary te drzwi prowadzą z więzienia tego świata na pola nieśmiertelności, z miejsca próby do ogrodów Raju, od trudności życia doczesnego do miłosierdzia Tego, Który obejmuje Swym miłosierdziem każdą rzecz. Dziki lew przemieniający się w przyjacielskiego sługę i posłusznego wierzchowca jest znakiem tego, że choć dla ludzi zbłądzenia śmierć jest gorzkim, wiecznym rozstaniem ze wszystkimi ich umiłowanymi, a także wygnaniem ze zwodniczego raju tego świata i wkroczeniem do opuszczenia i samotności w lochu, jakim jest grób, to dla ludzi przewodnictwa po drodze prostej i Koranu śmierć jest środkiem umożliwiającym dołączenie do wszystkich starych przyjaciół i umiłowanych, którzy już odeszli do świata, który nadejdzie, a także sposobem na wkroczenie do prawdziwej ojczyzny i siedziby niekończącego się szczęścia. Jest zaproszeniem do wyjścia na łąki Raju z więzienia tego świata, jest czasem otrzymania zapłaty, jaką Najbardziej Miłosierny i Najbardziej Litościwy w Swej szczodrości obdaruje za oddane Mu usługi, jest uwolnieniem od trudności obowiązków życia doczesnego, jest odpoczynkiem od musztry, nauki i próby, jakimi jest oddawanie czci Bogu.
W skrócie: Ktokolwiek czyni to ulotne życie swoim jedynym celem, w rzeczywistości znajduje się w Piekle, nawet jeśli pozornie byłby w Raju, a ktokolwiek z całą powagą zwraca się ku życiu ostatecznemu, otrzymuje szczęście na tym świecie i w świecie, który nadejdzie. Jakkolwiek trudny i niepokojący byłby dla niego ten świat, ponieważ postrzega go jako poczekalnię Raju, cierpliwie znosi to, co go spotyka i składa Bogu podziękowania.
Słowo Dwunaste
[1]
[2]
ZASADA DRUGA
Oto porównanie duchowych ćwiczeń dla mądrości, jakie Wszechmądry Koran daje życiu człowieka, i tego, czego nauczają filozofia i nauka:
Szczery uczeń filozofii jest Faraonem, najbardziej zasługującym na wzgardę Faraonem, który dla korzyści oddaje cześć najbardziej niegodziwym rzeczom; każdą rzecz, która może przynieść mu korzyść, uznaje on za swego pana. Ów bezbożny uczeń jest uparty i nieposłuszny, lecz przy swym uporze jest nędznikiem i dla korzyści zgadza się na nieskończone upokorzenia. Przy swej krnąbrności jest nikczemny i ukazuje swe poniżenie, całując stopy diabelskich indywiduów dla osiągnięcia niskiej korzyści. Ów bezbożny uczeń jest zarozumiały i apodyktyczny, lecz jako że w swym sercu nie może znaleźć żadnego punktu oparcia, jest całkowicie bezsilnym, choć buńczucznym, tyranem. Jest egocentrycznym poszukiwaczem korzyści, którego celem i dążeniem jest zaspokojenie zwierzęcych żądz, jest przebiegłym egoistą, którzy szuka własnych korzyści w pewnych sprawach przynoszących korzyść narodowi.
Tymczasem szczery uczeń koranicznej mądrości jest sługą, jednak takim, który nie zniży się do oddawania czci nawet najwspanialszemu ze stworzeń; jest szanowanym sługą, który nawet największej korzyści, jaką jest Raj, nie od5tgbierze za obiekt swojej czci. Ów uczeń jest pokorny, jest prawy i łagodny, lecz nie przekracza granic ustanowionych przez jego Stwórcę, zaś z własnej woli nie zniży się ani nie poniży przed kimkolwiek ani czymkolwiek prócz Stwórcy. Jest słaby i potrzebujący, zdaje sobie sprawę z własnych słabości i ubóstwa, lecz jest również samowystarczalny
z powodu majątku, jaki jego Najbardziej Szczodry Pan przygotował dla niego w życiu ostatecznym; jest silny, ponieważ zdaje się na nieskończoną wszechmoc swego Pana. Działa on i dokłada starań jedynie przez wzgląd na Boga, dla zadowolenia Boga i mając na względzie własną cnotliwość.
Zatem różnice między lekcjami, jakich udzielają Koran i nauki filozofii, mogą zostać zrozumiane poprzez porównanie owych dwóch uczniów.
ZASADA TRZECIA
Lekcje, jakich filozofia i nauka oraz mądrość koraniczna udzielają społecznemu życiu człowieka, są następujące:
Filozofia za podstawę życia społecznego uznaje siłę, uważając, że celem życia społecznego są korzyści. Zasadą życiową, jaką uznaje filozofia, jest konflikt, co powoduje, że więzi między społeczeństwami tworzą się w oparciu o rasizm i negatywny nacjonalizm. Jej owocami jest zaspokojenie żądz duszy i rosnących potrzeb ludzkich. Jednakże cechą siły jest agresja; cechami korzyści - jako że nie wystarczy ona dla zaspokojenia każdego pragnienia - są szamotanina i bójka; cechą konfliktu jest walka, zaś cechą rasizmu - który żywi się, pożerając innych - jest agresja. Oto, z jakich powodów filozofia zaprzecza szczęściu rodzaju ludzkiego.
Co się tyczy mądrości koranicznej, jej podstawą i punktem oparcia nie jest siła, lecz prawda. Za swe cele przyjęła ona cnotliwość i zadowolenie Boga, nie zaś korzyści. Za zasadę życiową przyjęła ona nie konflikt, lecz zasadę wzajemnej pomocy, zaś więziami, które łączą wspólnoty, są więzi religii, grupy i kraju. Jej celem jest stworzenie zapory dla żądz duszy, namawianie jej do zajęcia się wzniosłymi kwestiami, zaspokojenie wzniosłych uczuć i zachęcanie człowieka do doskonalenia się, by ten stał się prawdziwie istotą ludzką. Cechą prawdy jest zgoda; cechą cnoty jest solidarność; cechą wzajemnej pomocy jest spieszenie z pomocą drugiemu człowiekowi; cechami religii są braterstwo i zacieśnianie więzi, zaś cechą ujęcia lejców duszy i spętania jej, uwolnienia ducha i zachęcania go do doskonalenia się, jest szczęście na tym świecie i w świecie, który nadejdzie.
Stacja Druga Słowa Trzynastego
[1]
Będąc atakowanymi przez złudne i uwodzicielskie pragnienia obecnych czasów, pewni młodzi ludzie zapytali: «Jak możemy ocalić nasze życie ostateczne?» i szukali pomocy u Traktatów Światła, zatem w imieniu Traktatów Światła mówię im, co następuje:
Grób istnieje - jest o, tam - i nikt nie może temu zaprzeczyć. Każdy będzie musiał do niego zstąpić, czy chce tego, czy nie. Prócz poniższych trzech dróg nie istnieje żadna inna droga, jaką można do niego dojść:
Droga pierwsza: Dla wiernych grób jest bramą do świata daleko lepszego niż ten świat.
Droga druga: Dla tych, którzy wierzą w życie ostateczne, lecz zbliżają się do grobu, krocząc ścieżką rozpusty i zbłądzenia, grób jest drzwiami uwięzienia w samotności, wiecznym lochem, w którym będą rozłączeni ze wszystkimi, których umiłowali.
Droga trzecia: Dla niewiernych i ludzi zbłądzenia, którzy nie wierzą w życie ostateczne, grób jest bramą do wiecznej zagłady, jest szubienicą, na której zostaną straceni zarówno oni sami, jak i ci, których umiłowali. Ponieważ ci ludzie myślą o nim w ten sposób, dokładnie takie będzie doświadczenie, jakiego zaznają w grobie - zostaną ukarani.
Droga druga i trzecia są zupełnie jasne, nie wymagają żadnego dowodu; każdy może wyraźnie zobaczyć, że tak właśnie jest. Skoro wyznaczona
godzina śmierci jest tajemnicą, a śmierć może przyjść w każdej chwili, by ściąć głowę człowieka, bez różnicy - starego czy młodego, nieszczęśliwy człowiek, który wiecznie ma przed sobą tak przerażającą i poważną kwestię (którą będzie stale widział na horyzoncie, wielką jak cały świat), z pewnością będzie szukał środka ocalenia przed ową wieczną zagładą, przed niekończącym się uwięzieniem w samotności, narzędzia, które przekształci drzwi grobu w drzwi otwierające się na wiecznie trwający świat, świat światła i wiecznego szczęścia.
Zatem do owego niezbitego faktu, jakim jest śmierć, możemy dojść tylko trzema drogami, zaś sto dwadzieścia cztery tysiące prawdomównych posłańców - proroków, którzy mieli w swych rękach cuda na znak potwierdzenia ich przesłania - ogłosiły, że owe trzy drogi są takimi, jakie opisaliśmy powyżej. Sto dwadzieścia cztery miliony świętych mężów (ar. ałlija), polegając na doznanych oświeceniach i wizjach, potwierdziły wiadomości przyniesione przez proroków, kładąc pod nimi swoje podpisy. Niezliczeni skrupulatni uczeni udowodnili tę kwestię racjonalnie, za pomocą rozstrzygających dowodów, mających stopień "wiedzy równej całkowitej pewności". Wszyscy oni jednogłośnie oświadczyli, że owa kwestia jest prawdopodobna w dziewięćdziesięciu dziewięciu procentach, mówiąc: «Jedyną drogą do zbawienia od zagłady i od uwięzienia na wieki, wiodącą ku wiecznemu szczęściu, jest wiara i posłuszeństwo wobec Boga».
Jeśli człowiek zastanawia się - nawet jeśli nie poświęca temu zbyt wielkiej uwagi - nad słowem jednego posłańca, który przestrzega go, by nie obierał niebezpiecznej drogi, na której istnieje prawdopodobieństwo zguby równe jednemu procentowi, lęk przed zgubą, jaki będzie cierpiał, zagłuszy nawet jego głód. Tymczasem setki tysięcy wiarygodnych i prawdomównych posłańców oznajmiły, że zbłądzenie i występek ze stuprocentowym prawdopodobieństwem zaprowadzą na szubienicę grobu (którą człowiek zawsze będzie miał przed oczami) i do wiecznego uwięzienia w samotności, zaś wiara i oddawanie czci Bogu ze stuprocentowym prawdopodobieństwem usuną owe szubienice, zamkną bramę więzienia i przekształcą cały czas widoczny grób w drzwi otwierające się na wiecznie trwający skarbiec i pałac szczęśliwości, wskazując równocześnie na znaki i ślady owego skarbca i owego pałacu. Pytam was zatem: Jeśli nieszczęsny człowiek, który staje w obliczu tej dziwnej, strasznej i przerażającej kwestii - zwłaszcza jeśli jest on muzułmaninem - nie wierzy i nie oddaje czci Bogu, czyż będzie on w stanie odegnać od siebie ból wynikający z lęku,
jaki odczuwa przez cały czas, oczekując na to, aż nadejdzie kolej wezwania go na szubienicę, którą wciąż ma przed oczami, nawet jeśliby dano mu władzę nad całym światem wraz ze wszystkimi jego przyjemnościami?
Jako że czyhające ze wszystkich stron podeszły wiek, choroby, nieszczęścia i śmierć zadają tak straszny ból i są napomnieniem, to nawet jeśli ludzie zbłądzenia i występku radują się setką tysięcy przyjemności i rozkoszy, w ich sercach przeważnie doświadczają pewnego rodzaju piekła, lecz dogłębne otępienie niedbalstwa czyni ich niewrażliwymi na nie przez pewien czas.
Jako że dla ludzi wiary i oddawania czci Bogu grób, który cały czas mają przed oczami, jest drzwiami wiodącymi do wiecznie trwającego skarbca i wiecznego szczęścia; jako że każdy z nich wygrał na przedwiecznej loterii Bożego zarządzenia los, jaki daje wiara, wart miliony milionów funtów złota i diamentów, każdy z nich oczekuje słów: "Przyjdź, by odebrać swą wygraną" z prawdziwie głęboką przyjemnością i z prawdziwą rozkoszą duchową. Owa przyjemność jest tak wielka, że gdyby zmaterializowała się , a ziarno stałoby się drzewem, byłoby tak, jakby człowiek otrzymał swój prywatny raj. Jednakże ten, który wyrzeka się owej rozkoszy i wielkiej przyjemności z powodu tego, ku czemu kieruje go młodość, który w swej rozpuście i rozpasaniu wybiera chwilowe i niedozwolone przyjemności, przypominające miód zatruty niezliczonymi cierpieniami, upada na poziom stokroć niższy od poziomu zwierząt.
Co więcej, taki człowiek będzie gorszy od bezbożnych cudzoziemców, ponieważ tamci, jeśli zaprzeczają jednemu prorokowi, być może uznają innych proroków, a jeśli nie znają Boga, być może posiadają jakieś zalety, dzięki którym mogą osiągnąć pewną doskonałość. Jednak muzułmanin zna zarówno proroków, jak i swego Pana (ar. Ar-Rabb) oraz wszelkie doskonałości, a to dzięki Muhammadowi z Arabii (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Jeśli zatem jeden z muzułmanów wyrzeka się nauk Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i występuje z jego wspólnoty, nie będzie uznawał ani innych proroków, ani Boga, ani też nie będzie znał jakichkolwiek podstawowych zasad, zgodnie z którymi mógłby zachować pewne duchowe doskonałości. Jako że Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jest ostatnim i największym z proroków, a jego religia i jego wezwanie są skierowane do całego rodzaju ludzkiego, jako że przewyższa wszystkich ludzi przez wzgląd na jego cuda i jego religię, jako że jest nauczycielem całego rodzaju ludzkiego we wszystkich kwestiach dotyczących prawdy, jako że udowadnia to w olśniewający sposób od
czternastu stuleci, jako że jest dumą całego rodzaju ludzkiego, przeto muzułmanin, który porzuca zasadnicze nauki Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i zasady jego religii, z całą pewnością nie będzie w stanie odnaleźć jakiegokolwiek światła ani też osiągnąć jakiejkolwiek doskonałości. Zostanie on skazany na całkowite przepadnięcie.
A zatem, o wy, nieszczęśnicy, którzy jesteście uzależnieni od przyjemności życia tego świata i ze strachem walczycie o zabezpieczenie przyszłości i waszego życia! Jeśli pragniecie przyjemności, rozkoszy, szczęścia i łatwości na tym świecie, czyńcie to, co jest dozwolone. To wystarczy, byście się radowali. Z innych części Traktatów Światła z pewnością pojęliście, że w każdej przyjemności, która jest niedozwolona, tkwi tysiąc cierpień. Gdyby ukazać wydarzenia przyszłości - na przykład następnych pięćdziesięciu lat od tej chwili - na kinowym ekranie, w ten sam sposób, w jaki dzisiaj ukazuje się wydarzenia przeszłości, ci, którzy oddawali się występkom, zapłakaliby, przepełnieni przerażeniem i niesmakiem, nad tymi rzeczami, które dziś są dla nich rozrywką.
Ci, którzy chcą być stale i na wieki szczęśliwi na tym świecie i w świecie, który nadejdzie, niechaj obiorą za swego przewodnika naukę Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i niechaj nie przekraczają granic wiary.
Ostrzeżenie, lekcja i napomnienie dane pewnej liczbie nieszczęsnych młodych ludzi
Pewnego dnia przybyło do mnie kilku inteligentnych młodzieńców, poszukując skutecznego środka zapobiegawczego, który pomógłby im ocalić ich samych przed niebezpieczeństwami wynikającymi z życia, młodości i żądz duszy. Powiedziałem im, jak wcześniej mówiłem tym, którzy szukali pomocy u Traktatów Światła:
Młodość z całą pewnością was opuści, a jeśli przekroczycie granice tego, co dozwolone, będzie stracona, a miast przyjemności przyniesie wam nieszczęścia na tym świecie, w grobie i w życiu ostatecznym. Jednak jeśli dzięki muzułmańskiemu przeszkoleniu wykorzystacie dar młodości honorowo, dziękując za ów dar, w prawości i posłuszeństwie Bogu, w efekcie sprawi on, że pozostaniecie na wieki i stanie się przyczyną, dla której zyskacie wieczną młodość.
Co tyczy się życia, jeśli brakuje w nim wiary lub jeśli ze względu na skłonność do buntu wiara jest słaba, efektami takiego życia będą ból, smutek i żal, dalece przewyższające powierzchowne i ulotne przyjemności, jakie ono przyniesie. Jako że w przeciwieństwie do zwierząt człowiek myśli i posiada rozum, jest on związany zarówno z teraźniejszością, jak z przeszłością i przyszłością, które mogą być dla niego źródłem zarówno cierpienia, jak przyjemności. Natomiast co do zwierząt, jako że te nie myślą, smutki przeszłości ani lęki i niepokoje przyszłości nie zakłócają przyjemności, jakiej doznają one tu i teraz. Jednakże jeśli chodzi o człowieka, który pozostaje w zbłądzeniu i niedbalstwie, to smutki wynikające z przeszłości i lęki biorące początek z przyszłości zepsują przyjemność teraźniejszości zwłaszcza wtedy, kiedy przyjemność jest niedozwolona - wówczas jest ona niby zatruty z kretesem miód.
Oznacza to, że z punktu widzenia przyjemności życia człowiek spada na poziom sto tysięcy razy niższy od poziomu zwierząt. Zaprawdę, dla ludzi zbłądzenia i nieuwagi ich życie, a raczej, zaiste, cały ich świat, jest tylko dniem dzisiejszym. Z punktu widzenia ich zbłądzenia cały czas i wszystkie wszechświaty przeszłości nie istnieją lub są martwe, zaś ich umysły, łączące ich z przeszłością i przyszłością, wytwarzają jedynie mrok i ciemność. Z powodu ich braku wiary przyszłość również
nie istnieje. Co więcej, ponieważ są oni istotami myślącymi, wieczna rozłąka, będąca skutkiem owego nieistnienia, jest źródłem ciemności zasnuwającej ich życie.
Tymczasem jeśli wiara sprawia, że życie staje się życiem, to dzięki światłu wiary zarówno przeszłość, jak i przyszłość, stają się świetliste i istniejące. Podobnie jak teraźniejszość, przez wzgląd na wiarę stają się one źródłem wzniosłych, duchowych przyjemności oraz światła dla duszy i serca. Wyjaśnienie owej prawdy zawarte jest w Nadziei Siódmej Traktatu dla ludzi starszych [2], do którego też możecie sięgnąć.
Takie zatem jest życie. Jeśli oczekujecie od niego przyjemności i radości, przynieście życie waszemu życiu dzięki wierze, sprawcie, by prawdziwie stało się życiem poprzez wiarę, upiększajcie je wykonywaniem obowiązków religijnych i zachowujcie je poprzez wystrzeganie się grzechów.
Co się tyczy przerażającej prawdy o śmierci, która ukazuje się nam każdego dnia, w każdym miejscu i każdym czasie, objaśnię wam ją poprzez przypowieść, tak samo, jak mówiłem o niej innym młodym ludziom.
Wyobraźmy sobie, że tutaj, na naszych oczach, zostały wniesione szubienice. Poza nimi znajduje się budynek loterii, lecz takiej, na której można nabyć losy dające prawdziwie wielkie wygrane. Jesteśmy tu w dziesięciu i czy chcemy tego, czy nie, zostaniemy tam wezwani; nie ma żadnego innego wyjścia. Zawołają nas, a skoro chwila, w której się to stanie, jest tajemnicą, w każdej minucie mogą nam powiedzieć albo: "Przyjdź na swą egzekucję i wejdź na szubienicę!", albo też: "Oto twój los, wygrywający miliony dolarów w złocie, chodź i weź go!". Kiedy czekamy, aż nas zawołają, nagle w drzwiach ukazuje się dwoje ludzi. Jednym z nich jest skąpo ubrana kobieta, piękna i zwodnicza, trzymająca w ręku pozornie przepyszny, lecz w rzeczywistości zatruty cukierek, który przyniosła, byśmy zapragnęli go zjeść. Drugim jest poważny i prawdomówny człowiek, który wchodzi przez owe drzwi za kobietą i mówi:
- Przyniosłem wam talizman i naukę. Jeśli uważnie ją zbadacie i jeśli nie tkniecie tego cukierka, zostaniecie ocaleni przed śmiercią na szubienicy. Dzięki owemu talizmanowi odbierzecie los upoważniający do odebrania niezrównanej nagrody. Spójrzcie! Widzicie na własne oczy, że ci, którzy skosztowali owej słodyczy, wstępują na szubienicę, a aż do tego czasu cierpią straszliwe bóle żołądka z powodu ukrytej w cukierku trucizny. Nie widać, co dzieje się z tymi, którzy odebrali los dający wielką wygraną; wygląda na to, że oni również wstępują na szubienicę, lecz
miliony świadków zeznają, że ci ludzie z łatwością przechodzą do miejsca wypłacania nagród. Popatrzcie przez okna! Najwyżsi urzędnicy i ludzie wysokiej rangi mający swój udział w tej sprawie oznajmiają na cały głos: "Jak jasno i z całkowitą pewnością widzicie na własne oczy tych, którzy wstępują na szubienice, tak pewny niczym światło dzienne, bez żadnych wątpliwości ni obaw, jest fakt, że ci, którzy otrzymali talizman, odbierają swój wygrywający los".
Zatem, jak w owej przypowieści, skoro rozpasane przyjemności młodego wieku, które pozostają w sferze tego, co zakazane, i są niczym zatruty miód, prowadzą do utraty wiary, która jest biletem wstępu do wiecznego skarbca i paszportem na podróż do wiecznie trwającego szczęścia, człowiek, który się im oddaje, zstępuje ku śmierci (która jest niczym szubienice z naszej przypowieści) i ku mękom grobu, będącego drzwiami do wiecznej ciemności. Skoro wyznaczona godzina śmierci pozostaje nieznana, to kat, który nie czyni żadnej różnicy między starym a młodym, może przyjść w każdej chwili, by ściąć głowę skazańca. Jeśli porzucicie niedozwolone pragnienia, które są niczym zatruty miód, zyskacie wiarę i będziecie wykonywali obowiązki religijne, które są talizmanem Koranu, to wiedzcie, że sto dwadzieścia cztery tysiące proroków (niech będzie z nimi pokój), wraz z niezliczonymi świętymi (ar. ałlija) i ludźmi prawdy, jednogłośnie oznajmiły, że otrzymacie bilet wstępu do skarbca wiecznego szczęścia, pochodzący z nadzwyczajnej loterii ludzkiego przeznaczenia, jak również wskazały na ślady owej prawdy.
W skrócie: Młodość odejdzie, a jeśli odejdzie zmarnowana, jej efektami będą tysiące nieszczęść i cierpień, zarówno na tym świecie, jak w świecie, który nadejdzie. Jeśli pragniecie zrozumieć, jak większość takich młodości znajduje swój kres w szpitalach, wśród wyimaginowanych chorób wynikających ze źle spędzonej młodości i marnotrawstwa; w więzieniach lub przytułkach dla nędzarzy w efekcie ekscesów; w barach z powodu rozpaczy wynikającej z bólu i cierpienia - idźcie i pytajcie w szpitalach, w więzieniach i na cmentarzach!
Z całą pewnością jak z większości szpitali usłyszycie biadania i jęki chorych rozpustników i bezwstydników, których do tego stanu doprowadziła młodość, tak z więzień usłyszycie pełne skruchy westchnienia nieszczęśliwych młodych ludzi, którzy zostali ukarani za swe niedozwolone czyny, w większej części wynikające z ekscesów młodości. Pojmiecie również, że większość z męczarni grobu - owego pośredniego królestwa, którego drzwi nieprzerwanie otwierają się i zamykają za tymi, którzy je przekroczyli - jest wynikiem źle spędzonej
młodości, jak ujrzeli to ahl al-kaszfa al-kubur [3], a potwierdzili to oraz zaświadczyli ludzie prawdy.
Spytajcie również ludzi starszych i chorych, którzy stanowią większą część ludzkości. Z pewnością olbrzymia większość z nich powie ze smutkiem i z żalem: "Biada nam! Zmarnowaliśmy naszą młodość na namiętności i urojenia, w zaiste szkodliwy sposób. Strzeż się, byś nie postąpił tak jak my!" W konsekwencji niedozwolonych przyjemności młodości, trwającej pięć do dziesięciu lat, człowiek przez całe lata cierpi smutek i żal na tym świecie, doznaje mąk i szkody w królestwie pośrednim oraz męczarni Piekła w życiu ostatecznym. Choć taki człowiek znajduje się w zaiste godnej politowania sytuacji, w żaden sposób nie zasługuje na współczucie, ponieważ dla tych, którzy dobrowolnie przystają na pobłażanie sobie przez to, co szkodliwe, nie może być żadnego współczucia. Oni nie zasługują na współczucie.
Niechaj Wszechmocny Bóg ocali nas i was przed uwodzicielskimi pokusami naszych czasów i niechaj nas od nich zachowa. Amen.
Dopisek do Stacji Drugiej
[4]
Ci, który przebywają w więzieniach, wielce potrzebują prawdziwego pocieszenia, jakie dają Traktaty Światła. Tyczy się to zwłaszcza tych, którzy cierpią z powodu ciosów młodości, spędzając swe słodkie, młode życie w więzieniu; oni potrzebują Traktatów Światła tak bardzo, jak potrzebują chleba.
Zaiste, młodość zważa raczej na emocje niż na rozsądek, zaś emocje i pragnienia są ślepe i nie myślą o konsekwencjach. Przedkładają one uncję natychmiastowej przyjemności nad tony przyjemności w przyszłości. Zabijają dla jednej minuty przyjemności, jaką daje zemsta, a następnie przez osiemdziesiąt tysięcy godzin cierpią męki więzienia. Jedna godzina rozpustnej przyjemności w sprawach honoru może skutkować tym, że radość z życia zostanie całkowicie zniszczona z powodu lęku zarówno przed więzieniem, jak przed wrogami. Istnieje wiele innych przykładów i wiele pułapek, w które mogą wpaść nieszczęśni młodzi ludzie, a z powodu których ich słodkie życie staje się wielce gorzkie i godne politowania.
Zastanówcie się nad wielkim krajem na północy. Wziął on w posiadanie namiętności jego młodych ludzi i rozpętał burze, które wstrząsnęły naszym stuleciem, ponieważ uczynił dozwolonymi dla owych młodych ludzi miłe córki i żony ludzi sprawiedliwych, zaś młodzi w swym postępowaniu kierowali się jedynie uczuciami, które są ślepe na wszelkie konsekwencje. Poprzez zezwolenie mężczyznom i kobietom na to, by wspólnie korzystali z publicznych łaźni, wręcz zachęcano do niemoralności. Uważano, że dozwolonym dla włóczęgów i ludzi biednych jest plądrowanie majątków bogatych. Cała ludzkość w obliczu owego nieszczęścia zadrżała ze strachu.
To dlatego największą koniecznością dla wszystkich młodych muzułmanów tego stulecia jest bohaterskie odparcie owego ataku o dwóch ostrzach za pomocą ostrych mieczy, takich jak Owoc wiary czy Przewodnik dla młodzieży ze zbioru Traktatów Światła. W przeciwnym razie nieszczęśni młodzi ludzie całkowicie zniszczą swą przyszłość na tym świecie, swe przyjemne życie doczesne, szczęście w życiu ostatecznym
oraz życie wieczne, i przekształcą je w męczarnie i cierpienia. Z winy swych nadużyć i bezczelności skończą w szpitalach, zaś z winy swych ekscesów - w więzieniach, kiedy zaś osiągną wiek podeszły, zaszlochają z tysiąckrotnym żalem.
Z drugiej strony, jeśli ochronią samych siebie dzięki nauce Koranu i prawdom Traktatów Światła, staną się prawdziwie bohaterskimi młodymi ludźmi, doskonałymi istotami ludzkimi, muzułmanami, którzy odnieśli sukces, a w pewien sposób - tymi, którzy panują nad resztą królestwa zwierząt i innymi istotami żywymi.
Kiedy młody człowiek osadzony w więzieniu jedną godzinę z dwudziestu czterech godzin każdego dnia poświęca na odprawienie modlitw oُ﴾iązkowych (a pod tym względem więzienie jest przeszkodą w popełnieniu wielu grzechów), żałuje za błędy, które stały się przyczyną jego nieszczęścia, i powstrzymuje się od innych grzechów, przynoszących cierpienie i szkodę, takie postępowanie przyniesie wielką korzyść dla jego życia, jego przyszłości, jego kraju, jego narodu, jego krewnych, zaś on sam dzięki swej ulotnej młodości trwającej od dziesięciu do piętnastu lat osiągnie olśniewającą wieczną młodość. Ową dobrą nowinę, co do której nie ma wątpliwości, dają wszystkie Księgi, Pisma i karty Objawione,a przede wszystkim Koran, owa Księga cudownej wystawy.
Jeśli taki młody człowiek ukazuje - poprzez wstrzemięźliwość i posłuszeństwo - wdzięczność za ów sprawiający przyjemność i zachwycający dar, jakim jest młodość, zarówno zwiększy to ów dar, jak uczyni go wieczną przyjemnością. W przeciwnym razie młodość stanie się nieszczęsną, bolesną i smutną, stanie się koszmarem, a następnie odejdzie. Sprawi, że ów człowiek stanie się podobny bezdomnemu włóczędze, przynoszącemu szkodę swym bliskim, swemu krajowi i swemu narodowi.
Jeśli więzień został skazany niesprawiedliwie, to pod warunkiem, że wykonuje on modlitwy obowiązkowe, każda godzina stanie się równa całemu dniu oddawania czci Bogu, zaś więzienie będzie dla niego celą pustelnika. Będzie on zaliczony do pobożnych eremitów dawnych czasów, którzy wycofali się do swych jaskiń, by poświęcić się oddawaniu czci Bogu. Jeśli jest on biedny, stary i chory, a przy tym pragnie prawd wiary, to jeśli odprawia modlitwy obowiązkowe i żałuje za grzechy, każda godzina stanie się równa dwudziestu godzinom oddawania czci Bogu, a więzienie będzie dla niego domem wypoczynkowym, zaś przez wzgląd na tkliwych przyjaciół, jakich tam znalazł - miejscem miłości, ćwiczenia i nauki. Możliwe, że pozostając w więzieniu będzie bardziej szczęśliwy, niż będąc wolnym, ponieważ poza murami więzienia był zdezorientowany i narażony na grzechy, atakujące go
ze wszystkich stron, zaś w więzieniu odbierze gruntowną edukację. Kiedy zostanie zwolniony, nie będzie mordercą ani człowiekiem spragnionym zemsty, lecz człowiekiem, który odbył pokutę, pomyślnie przeszedł próbę, który postępuje właściwie i z korzyścią dla jego narodu. Zaprawdę, więźniowie osadzeni w więzieniu Denizli po studiowaniu Traktatów Światła jedynie przez krótki czas stali się tak nadzwyczaj dobrze wychowanymi ludźmi, że pewien człowiek spośród tych, którzy interesowali się ową sprawą, powiedział: "Piętnaście tygodni studiowania Traktatów Światła więcej dokonało dla ich zmiany na lepsze niż piętnaście lat więzienia".
Jako że śmierć nie umiera, a jej wyznaczona godzina pozostaje nieznana, może ona przyjść w każdej chwili; jako że drzwi grobu nie mogą zostać zamknięte, a ludzie - gromada za gromadą - przekraczają je i przepadają; jako że prawdy Koranu ukazały, że dla wierzących śmierć staje się przepustką wybawiającą ich od wiecznego unicestwienia, podczas gdy dla ludzi zepsutych i rozpustników jest zniknięciem na wieki w owym wiecznym unicestwieniu, jest niekończącą się rozłąką z ich umiłowanymi i ze wszystkimi istotami - przeto z całą pewnością i bez najmniejszej wątpliwości najbardziej szczęśliwym człowiekiem jest ten, który zachowując cierpliwość i dziękując Bogu w pełni korzysta z czasu, jaki spędza w więzieniu, zaś studiując dzieła Traktatów Światła pozostaje na drodze prostej, służąc Koranowi i swej wierze.
O, człowieku, uzależniony od uciech i przyjemności! Mam siedemdziesiąt pięć lat, a tysiące doświadczeń, dowodów i wydarzeń spowodowały, że wiem z całą pewnością, iż prawdziwą uciechę, przyjemność wolną od bólu, radość wolną od żalu i szczęśliwe życie można odnaleźć jedynie w wierze i w sferze prawd wiary, podczas gdy jedna przyjemność tego świata wydaje wiele cierpień, jakby wymierzała dziesięć klapsów za jedno winogrono, co powoduje, że znika wszelka przyjemność z życia.
O wy, nieszczęśnicy, którzy doświadczacie nieszczęścia więzienia! Jako że wasz świat szlocha, a wasze życie jest gorzkie, dokładajcie starań po temu, by wasze życie ostateczne również nie było wypełnione płaczem, a wasze życie wieczne stało się słodkie i radosne! Skorzystajcie z osadzenia was w więzieniu! Jak czasami - pod pewnymi warunkami - pełnienie straży w obliczu nieprzyjaciela przez jedną godzinę może odpowiadać oddawaniu czci Bogu przez cały rok, tak w ciężkich warunkach, jakich doświadczacie, trudy każdej godziny spędzonej na oddawaniu czci stają się odpowiednikiem wielu godzin, przekształcając owe trudności w miłosierdzie.
[5]
W trzech Punktach objaśnię skuteczne pocieszenie dla tych, którzy doświadczają nieszczęścia więzienia, a także dla tych, którzy uprzejmie pomagają im i sumiennie doglądają ich pożywienia, które przybywa spoza więzienia.
Punkt Pierwszy
Każdy dzień spełniony w więzieniu może przynieść zysk równy temu, jaki dałoby dziesięć dni spędzonych na oddawaniu czci Bogu, zaś w odniesieniu do wydanych owoców może przekształcić owe przemijające godziny w godziny trwające wiecznie, a pięć lub dziesięć lat kary więzienia może ocalić człowieka od milionów lat uwięzienia na wieki. Dla wiernych warunkiem uzyskania tak znaczącej i cennej korzyści są odprawianie modlitw obowiązkowych, skrucha za grzechy, które stały się przyczyną ich uwięzienia, a także zachowanie cierpliwości i składanie podziękowań Bogu. Więzienie z pewnością jest przeszkodą na drodze do wielu grzechów, jako że nie dostarcza możliwości ich popełniania.
Punkt Drugi
Jak przeminięcie przyjemności wywołuje cierpienie, tak przeminięcie cierpienia wywołuje przyjemność. Tak, myśląc o dniach, które minęły, szczęśliwych i przyjemnych, każdy czuje ostry ból żalu i tęsknoty i mówi: "Biada!", zaś przypominając sobie nieszczęsne dni przeszłości, doświadcza pewnego rodzaju przyjemności spowodowanej tym, że owe dni minęły, mówi: "Wszelka chwała i dzięki niech będą Bogu Jedynemu za to, że nieszczęście odeszło, a nagroda pozostała", i wydaje z siebie westchnienie ulgi. Oznacza to, że przemijające cierpienie i smutek jednej godziny pozostawiają pewnego rodzaju duchową przyjemność, podczas gdy godzina przyjemności pozostawia ból.
Skoro taka jest prawda i skoro nieszczęsne godziny, które minęły wraz z ich cierpieniami, już nie istnieją, zaś niepokojące dni przyszłości jeszcze nie istnieją, nie ma również cierpienia, zaś nieprzerwane jedzenie chleba i picie wody dzisiaj z powodu tego, że być może za kilka dni człowiek będzie głodny i spragniony, byłoby wielką głupotą. Dokładnie w ten sam sposób wielką głupotą jest rozmyślanie o nieszczęsnych godzinach przeszłości i przyszłości, które nie istnieją, przejawianie niecierpliwości, niedostrzeganie własnych błędów i biadanie, jakby człowiek skarżył się na Boga. Dopóki siła cierpliwości nie rozproszy się na lewo i prawo
(to jest, na przeszłość i przyszłość), lecz pozostaje niewzruszona w obliczu trwającej godziny i dnia, będzie wystarczająca, a zmartwienia zmniejszą się dziesięciokrotnie.
Zaprawdę - i oby nie było to użalaniem się - Boża łaska wskazała mi powyższy fakt podczas kilku dni, kiedy dotknięty cielesnymi i duchowymi cierpieniami, chorobami i próbami, jakich nie doświadczyłem nigdy wcześniej w moim życiu, byłem zmiażdżony przez rozpacz i strapienie serca i duszy, wynikające z tego, że nie byłem w stanie służyć Koranowi i wierze poprzez Traktaty Światła. Wówczas stałem się zadowolony z mych bolesnych dolegliwości, a także z uwięzienia mnie. Mówiąc: "Jak wielką korzyścią dla nieszczęśnika takiego jak ja, który już czeka w progu drzwi grobu, jest uczynienie jednej godziny, która mogła przeminąć na niedbalstwie, wartą tyle, co dziesięć godzin aktów kultu", złożyłem Bogu podziękowania.
Punkt Trzeci
Wielki zysk przynosi również litościwe pomaganie innym więźniom i wspomaganie ich, dawanie im zaopatrzenia, którego potrzebują, a także nakładanie balsamu pocieszenia na ich duchowe rany. Dzielenie się z nimipożywieniem, które przybywa spoza więzienia, jest jak dawanie jałmużny i zostanie skrupulatnie (stosownie do ilości jedzenia) zapisane w księgach dobrych uczynków tych, którzy to robią, czy to w więzieniu, czy poza więzieniem, a dotyczy to również zatroskanych o los więźniów strażników więziennych. Zwłaszcza wtedy, gdy nieszczęśliwy więzień jest stary, chory, biedny lub obcy, nagroda za taką jałmużnę zostanie wielokrotnie zwiększona.
Warunkiem uzyskania tak znacznej korzyści jest odprawianie modlitw obowiązkowych, by owe usługi były wykonywane przez wzgląd na Boga. Innym warunkiem jest spieszenie z pomocą więźniom ze szczerością intencji, litością i radością, a także czynienie tego w taki sposób, by nie poczuli się zobowiązani wobec pomagającego.
[6]
[7]
Moi przyjaciele w więzieniu i bracia w religii!
Przyszło mi na myśl, by objaśnić wam prawdę, która ocali was zarówno przed męczarniami tego świata, jak i przed męczarniami życia ostatecznego. A oto ta prawda:
Przypuśćmy, że pewien człowiek zabija brata innego człowieka lub jednego z jego krewnych. Morderstwo, które daje trwającą jedną minutę przyjemność z zemsty, jest przyczyną milionów minut strapienia dla serca i udręki więzienia, zaś strach przed zemstą ze strony krewnych zamordowanego i lęk przed stanięciem twarzą twarz z wrogiem odpędzają wszelką przyjemność z życia, aż człowiek cierpi męki spowodowane zarówno strachem, jak gniewem. Jest tylko jedno wyjście z tej sytuacji, a mianowicie pojednanie, które nakazują Koran, prawda, człowieczeństwo i rzeczywistość, którego wymaga i do którego zachęca islam.
Z całą pewnością, jako że wyznaczona godzina śmierci jest już ustalona i nie ulegnie zmianie, tym, co jest prawdziwie wymagane, jest pokój. Zamordowany człowiek w żadnym wypadku nie pozostałby na tym świecie dłużej, ponieważ nadeszła wyznaczona dla niego godzina, co zaś tyczy się mordercy, stał się on narzędziem wykonania Bożego zarządzenia. Dopóki nie dojdzie do pojednania, obie strony stale cierpią męczarnie będące wynikiem strachu i chęci zemsty. Oto dlaczego islam nakazuje, że jeden wierny nie powinien być zagniewany na drugiego przez czas dłuższy niż trzy dni [8]. Jeśli morderstwo nie było wynikiem mściwości, urazy i wrogości, zaś niezgodę podsycają dwulicowi podżegacze, zasadniczą sprawą jest jak najszybsze zaprowadzenie pokoju, w przeciwnym razie niewielkie nieszczęście stanie się wielkim i nadal będzie rosło. Jeśli zaprowadzono pokój, zaś morderca żałuje za swój grzech i stale modli się za człowieka, którego zabił, wówczas obie strony wiele zyskają i staną się jak bracia. W miejsce jednego brata, który odszedł, człowiek zyska kilku braci w religii, podporządkuje się Bożemu zarządzeniu i przeznaczeniu i wybaczy swemu wrogowi. Zwłaszcza jeśli ludzie uważnie wysłuchają lekcji Traktatów Światła, zobaczą, że Traktaty mówią o pokoju jednostki, o pokoju i dobrobycie społeczeństwa, a także o braterstwie, jak również
wymagają tego, by odłożyć na bok wszelkie negatywne uczucia istniejące między muzułmanami.
Tak stało się w więzieniu Denizli, gdzie dzięki lekcjom Traktatów Światła wszyscy więźniowie, którzy byli dla siebie wrogami, stali się braćmi. Było to jednym z powodów naszego uniewinnienia, a także spowodowało, że nawet ludzie bezbożni i grzeszni powiedzieli: "Oto, czego zechciał Bóg! Błogosławiony niech będzie Bóg!", zaś więźniom owa przemiana przyniosła bezbrzeżną ulgę. Ja sam widziałem tutaj, jak setka ludzi cierpi niedogodności z powodu jednego człowieka, a ów człowiek nie ustępuje, by wszyscy doświadczyli tego, czego on doświadcza. Takie postępowanie jest prześladowaniem owej setki ludzi. Tymczasem mężny człowiek, który jest wierzący, a jego świadomość jest silna, nie przyczyni setce innych wiernych szkody z powodu niewiele znaczącego błędu lub niewielkiej korzyści, jeśli zaś popełnia ów błąd i przyczynia szkody innym, natychmiast powinien złożyć skruchę.
[9]
Moi wierni nowi bracia i wy, którzy zostaliście dawniej uwięzieni!
Doszedłem do mającego solidne podstawy wniosku, że przez wzgląd na Bożą łaskę to wy staliście się przyczyną, dla której się tutaj znaleźliśmy. Oznacza to, że ze swą pociechą i ze swymi prawdami wiary Traktaty Światła mają wybawić was zarówno od strapienia, jakim jest uwięzienie, jak i od doznania większych szkód doczesnych, od tego, by wasze życie upłynęło bez żadnej korzyści i na próżno z winy żalu i smutku, by zostało zmarnowane i rozrzucone na wiatr fantazji, od tego, by wasze życie ostateczne zaszlochało tak, jak teraz szlocha wasz świat; tak, Traktaty mają dostarczyć wam prawdziwego pocieszenia.
Jako że taka jest prawda w owej kwestii, z całą pewnością musicie stać się braćmi dla siebie nawzajem, jak stało się to z więźniami z Denizli i uczniami Światła. Widzicie, że sprawdzają wszystko, co do was należy, całe pożywienie, chleb i zupę przysyłane spoza więzienia, by między wami nie znalazł się nóż i byście nie atakowali jedni drugich. Strażnicy, którzy wiernie wam służą, cierpią wiele kłopotów. Również wy nie ustępujecie, sprawiając, iż owych kłopotów doświadczają wszyscy, jakbyście zamierzali zaatakować jeden drugiego niczym dzikie bestie. A zatem, moi nowi przyjaciele, którzy z natury jesteście śmiali i odważni, powinniście teraz ze wspaniałą odwagą duchową powiedzieć tej grupie ludzi:
"Gdyby dano nam nie noże, lecz karabiny Mausera i rewolwery, a także wydano rozkaz otwarcia ognia, nie zranilibyśmy naszych nieszczęśliwych przyjaciół, którzy cierpią to samo nieszczęście, jakie jest naszym udziałem. Dzięki przewodnictwu Koranu i wiary oraz na ich rozkaz, dzięki muzułmańskiemu braterstwu i dla własnej korzyści postanowiliśmy, że wybaczymy im i będziemy starali się nie urazić ich, nawet jeśli dawniej istniało sto powodów dla wrogości i nieprzyjaźni między nami".
Sprawcie zatem, by więzienie stało się dla was miejscem pomyślnego pobierania nauk.
Ważna kwestia
Pokrótce wspomnę o pewnej rozległej prawdzie, która przyszła na myśl memu sercu w Noc Przeznaczenia.
Z powodu nadzwyczajnej tyranii i despotyzmu ostatniej wojny światowej; z powodu bezlitosnego zniszczenia, jakie przyniosła, kiedy setki niewinnych istot wypędzano, a ich dobytek obracano w ruinę z powodu jednego wroga; z powodu straszliwej rozpaczy zwyciężonych; z powodu strasznej trwogi zwycięzców i okropnych mąk, jakich przyczyniła im świadomość tego, że nie będą w stanie utrzymać swej przewagi ani też naprawić zniszczeń; z powodu przemijania i całkowitej efemeryczności życia tego świata; z powodu zwodniczej i podobnej narkotykowi natury złudzeń cywilizacji - a ich natura stała się widoczna dla wszystkich; z powodu tego, że wzniosłym zdolnościom będącym częścią natury człowieka, a także zasadniczej istocie człowieka, zadano straszliwe rany; z powodu tego, że zostały zbudzone i powstały wrodzone człowiekowi umiłowanie i pragnienie nieśmiertelności, zaś niedbalstwo, zbłądzenie i głucha, pozbawiona życia natura zostały ścięte diamentowym mieczem Koranu; z powodu tego, że ukazała się nadzwyczaj brzydka i okrutna, prawdziwa twarz świata polityki, będącej jedynie duszącą i zwodniczą zasłoną dla niedbalstwa i zbłądzenia; z całą pewnością i bez żadnego cienia wątpliwości, jako że życie tego świata - które jest, mówiąc metaforycznie, kochankiem rodzaju ludzkiego - jest tak szpetne i przemijające, człowiek w swej prawdziwej istocie powinien dążyć z całych sił do życia wiecznego, które prawdziwie miłuje i za którym prawdziwie tęskni, a znakami tego jest wszystko, co zaszło na północy, na zachodzie i w Ameryce.
Po pierwsze: Z całą pewnością nie ma żadnej wątpliwości co do tego, że Koran, owa Księga cudownej wystawy, która każdego wieku od tysiąca trzystu sześćdziesięciu lat ma trzysta pięćdziesiąt milionów uczniów; która pieczęć każdego z jej oświadczeń i twierdzeń odciska poprzez potwierdzenie milionów prawdomównych uczonych, którzy dogłębnie ją
zbadali; która wraz ze swą świętością w każdej minucie była obecna w sercach milionów hafizów [10], przekazując naukę dla rodzaju ludzkiego poprzez ich języki; która w sposób, jakiemu nie może dorównać żadna inna księga, przekazuje ludzkości dobrą nowinę o życiu wiecznym i wiecznym szczęściu, lecząc wszystkie rany ludzkości...; jako że Koran dał ową dobrą nowinę o wiecznym życiu i wiecznym szczęściu, co do której nie ma wątpliwości, poprzez tysiące swych obstających przy niej z całą mocą, powtarzanych wersetów, poprzez niewzruszenie pewne dowody i niezliczone argumenty, co do których nie ma wątpliwości, które zapraszają do życia wiecznego i dziesięć tysięcy razy dają nowinę o nim i wyraźnie, i domyślnie, przeto dopóki rodzaj ludzki całkowicie nie straci rozsądku, dopóki Dzień Zguby - dosłownie lub w przenośni - nie wybuchnie nad głowami ludzi, masy ludzi i wielkie kraje tego świata będą poszukiwać Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, będą obejmować całym życiem i duszą jego prawdy, jak dzieje się to obecnie w Szwecji, Norwegii, Finlandii i Anglii (gdzie znani kaznodzieje pracują nad tym, by ludzie przyjęli Koran), a wielka społeczność Ameryki poszukuje prawdziwej religii. Patrząc z tego punktu widzenia, nie istnieje ani w żaden sposób nie może istnieć księga, która byłaby równa Koranowi. Absolutnie nic nie może zająć miejsca tego największego z cudów Boga.
Po drugie: Jako że Traktaty Światła służą za diamentowy miecz w dłoni owego największego z cudów, a swych upartych wrogów zmuszają do poddania się; jako że są heroldem skarbców Koranu, a ową służbę pełnią w sposób, który oświeca i całkowicie leczy serce, duszę i emocje; jako że opierają się wyłącznie na Koranie i są jego cudem, doskonale wypełniają swój obowiązek.
Co więcej, Traktaty Światła pokonały zatwardziałych ateistów oraz ich straszliwą propagandę wymierzoną przeciw Traktatom, a także zmiażdżyły i rozbiły na kawałki - a to za pomocą traktatu zatytułowanego Natura: przyczyna czy skutek - naturę, ów najtrudniejszy do zdobycia bastion zbłądzenia, zaś poprzez Temat Szósty traktatu Owoc wiary (jak również poprzez Dowody Pierwszy, Drugi, Trzeci i Ósmy, które wszystkie zawarte są w zbiorze Laska Mojżesza) w najbardziej olśniewający sposób skazały na wygnanie niedbalstwo w jego najgłupszym, najbardziej duszącym i najbardziej rozłożystym kształcie, skrytym za szeroko rozpostartą zasłoną nauki, i ukazały światło Bożej jedności.
Z pewnością, skoro obecnie oficjalnie zezwolono na nauczanie religii, a także zostało udzielone pozwolenie na otwieranie miejsc nauki na własną rękę, jest sprawą konieczną dla nas, a zasadniczą dla narodu, by - na ile
to możliwe - uczniowie Światła otwierali niewielkie ośrodki studiowania Traktatów Światła w każdym miejscu. Choć w pewnym stopniu skorzysta z tego każdy, to nie każdy całkowicie pojmie każdą kwestię, lecz jako że owe kwestie są objaśnieniami prawd wiary, są one zarówno nauczaniem, jak zdobywaniem wiedzy o Bogu, prowadzą do uświadomienia sobie obecności Boga, a także same w sobie są aktem czci.
Jeśli Bóg zechce, owe medresy [11] Ruchu Światła w ciągu pięciu do dziesięciu tygodni wydadzą takie efekty, jakie dawne medresy dawały po pięciu lub dziesięciu latach - a działo się tak od dwudziestu lat.
Zasadnicze znaczenie ma również to, by rząd nie ingerował w sprawy owych blasków Koranu, to jest Traktatów Światła, które są heroldem Koranu i na wiele sposobów przynoszą korzyść życiu doczesnemu i życiu politycznemu tego narodu i tego kraju, jak również życiu wiecznemu członków tego narodu i obywateli tego kraju. Zaiste, rząd powinien pracować na rzecz rozprzestrzenienia i przyjmowania Traktatów, ponieważ w ten sposób mógłby odpokutować ciężkie grzechy przeszłości, a także stworzyć zaporę na przyszłość dla ciężkich prób i anarchii.
Zakończenie Słowa Czternastego
[1]
[2]
(Cios wymierzony niedbałym i lekcja będąca ostrzeżeniem).
O, moja nieszczęsna duszo, pogrążona w niedbalstwie, która postrzegasz to życie jako słodkie, zapomniałaś o życiu ostatecznym, a poszukujesz jedynie dóbr tego świata! Czy wiesz, co przypominasz? Strusia! Strusia, który widzi myśliwego, lecz nie może latać, więc chowa głowę w piasek, myśląc, że myśliwy go nie zobaczy, tymczasem to tylko jego oczy pozostają zamknięte i nie widzą myśliwego. O, moja duszo, rozważ poniższe porównanie, a zobaczysz, że dostrzeganie jedynie tego świata przekształca wielką przyjemność w dotkliwy ból:
Wyobraź sobie, że w tej wiosce, to jest w Barli, mieszkają dwaj mężczyźni. Dziewięćdziesięciu dziewięciu spośród setki przyjaciół jednego z nich wyjechało do Stambułu, gdzie dobrze im się wiedzie. Pozostał tylko jeden, który również tam wyjedzie. Z tego powodu ów człowiek tęskni za Stambułem i myśli o nim, pragnąc dołączyć do swych przyjaciół. Jeśli zostanie mu powiedziane, by również tam wyjechał, będzie uradowany i wyjedzie szczęśliwy. Jeśli chodzi o drugiego mężczyznę, dziewięćdziesięciu dziewięciu jego przyjaciół również wyjechało, jednak niektórzy przepadli bez śladu, zaś inni odeszli do miejsc, których nigdy nie widziano. Ów człowiek wyobraża sobie, że jego przyjaciele odeszli i zginęli w kompletnej niedoli. Ten nieszczęśnik zaznajamia się zatem z jednym człowiekiem, który jest w wiosce gościem, by ich zastąpił, i pragnie w ten sposób znaleźć pocieszenie, by dzięki owemu znajomemu zapomnieć o boleściach rozłąki.
O, moja duszo! Ten, który był umiłowanym przez Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a także niemal wszyscy twoi przyjaciele, przekroczyli drzwi grobu. Jeden lub dwaj, którzy jeszcze pozostali, również stąd odejdą. Niech zatem nie przeraża cię śmierć; nie lękaj się
grobu i nie odwracaj od niego swojej głowy. Mężnie spójrz na grób i wsłuchaj się w to, czego od ciebie żąda. Jak mężczyzna roześmiej się śmierci prosto w twarz i spójrz, czego ona wymaga. Strzeż się, nie bądź niedbała i podobna drugiemu człowiekowi z powyższego porównania.
O, moja duszo! Nie mów: "Czasy się zmieniły; żyjemy w innej epoce, w której każdy pogrążony jest w sprawach tego świata i oddaje cześć życiu doczesnemu. Każdy upił się walką o środki do życia", jako że śmierć jest niezmienna, a rozłąka również nie zmieniła się ani nie stała się wieczną. Bezsilność i ubóstwo człowieka nie zniknęły, lecz wzrosły, a jego podróż nie została przerwana, lecz odbywa się coraz szybciej.
Nie mów również: "Jestem taka, jak każdy inny", ponieważ przyjaciele towarzyszą ci tylko do drzwi grobu, zaś za owymi drzwiami pociecha z bycia razem w obliczu nieszczęścia nie będzie miała znaczenia. Nie przypuszczaj, że jesteś wolna i niezależna, ponieważ jeśli spojrzysz na gospodę tego świata okiem mądrości, ujrzysz, że żadna rzecz nie pozostaje bez porządku i określonego zamysłu. Jak zatem mogłabyś pozostawać poza owymi porządkiem i zamysłem? Zdarzenia tego świata, takie jak trzęsienie ziemi, nie są igraszkami przypadku. Widzisz na przykład, iż nadzwyczaj dobrze uporządkowane i pięknie haftowane szaty, z których jedna nakłada się na drugą, a równocześnie jedna zawiera się wewnątrz drugiej, szaty gatunków zwierząt i roślin, w które przyodziana jest ziemia, sa przyozdobione i ustrojone od góry do dołu w mądre zamysły i przykłady mądrości, a wiesz, że Ziemia obraca się i wiruje niczym pogrążony w ekstazie derwisz Mevlevi, w doskonałym porządku i pośród wzniosłych celów. Jak zatem jest możliwe, że ateiści przypuszczają, iż niektóre splamione śmiercią wydarzenia na ziemi, takie jak jej trzęsienia (które wyglądają tak, jakby Ziemia strząsała z siebie ciężar różnych form niedbalstwa, jakie potępia, zwłaszcza jeśli dotyczą one wiernych), miały być bezcelowym wynikiem przypadku? Jak to możliwe, by miały one ukazywać jedynie bolesną stratę wszystkich, których dotknęły, by miały pozostawać bez żadnej rekompensaty i odchodzić w nicość, wtrącając ludzi w straszliwą rozpacz? Ci, którzy tak twierdzą, popełniają wielki błąd i dopuszczają się wielkiego zła. Zaiste, takie zdarzenia zachodzą na rozkaz Wszechmądrego i Najbardziej Litościwego, by przemijający majątek wiernych został im zapisany jako jałmużna i stał się trwałym. Trzęsienia ziemi są pokutą za grzechy ludzi, będącą wynikiem ich niewdzięczności wobec darów Boga. Nadejdzie dzień, w którym
ujarzmiona przez człowieka ziemia ujrzy, że jego dzieła, które miały ozdabiać jej oblicze, są skażone przypisywaniem towarzyszy Bogu Jedynemu i nie stają się przyczyną składanych Mu podziękowań, lecz są szpetne. Na rozkaz Stwórcy ziemia zetrze owe dzieła z całej swej powierzchni, by ją oczyścić. Na rozkaz Stwórcy ziemia zrzuci do Piekła tych, którzy przypisali Bogu towarzyszy, zaś tym, którzy składali Mu podziękowania, powie: "Przybywajcie i wejdźcie do Raju!".
Słowo Siedemnaste
[1]
[2]
[3]
(Niniejsze Słowo składa się z dwóch wzniosłych Stacji oraz olśniewającego Dopisku).
Stwórca, Którego litość obejmuje każdą rzecz, Szczodry, Który daje zaopatrzenie, Wszechmądry i Kształtujący uczynił ten świat obchodami dnia świątecznego dla istot zamieszkujących świat duchowy. Upiększając ten świat cudownymi haftami wszystkich Jego Najpiękniejszych Imion, przyodziewa On każdą duszę - wielką czy małą, wzniosłą czy niską - w ciało ustrojone w zmysły, stosowne dla danej duszy i odpowiednie do tego, by czerpała ona korzyści z niezliczonych dóbr i darów rozdawanych podczas obchodów święta, nadaje każdej duszy cielesną powłokę i wysyła ją na owo widowisko. Dzieli On obchody owego święta - wielce rozległe, jeśli chodzi tak o czas, jak i o przestrzeń - na stulecia, lata, pory roku, a nawet na dni i ich części, czyniąc je wszystkie podniosłymi, świątecznymi defiladami wszystkich grup Jego stworzeń posiadających dusze, a także Jego dzieł, jakimi są rośliny. Zwłaszcza oblicze ziemi wiosną i latem jest całym szeregiem świąt dla grup małych istot, tak lśniących, że przyciągają spojrzenia istot duchowych oraz aniołów i mieszkańców niebios, spoglądających z najwyższych poziomów naszego świata. Dla tych, którzy myślą i zastanawiają się, oblicze ziemi jest miejscem rozważań tak zdumiewających, że umysł jest bezsilny, gdy stara się je opisać. Jednak na owej uroczystości Boga i na święcie Wszechwładnego, w obliczu przejawów takich Najpiękniejszych Imion, jak "Najbardziej Miłosierny"
i "Ten, Który daje życie" ukazują się również imiona "Ten, Który podporządkowuje Sobie każdą rzecz" i "Ten, Który daje śmierć" wraz ze śmiercią i rozłąką. Pozornie jest to niezgodne z obejmującym każdą rzecz miłosierdziem Tego, Który mówi:
[4], jednak w rzeczywistości śmierć i rozłąka są zgodne z tymi słowami na kilka sposobów, a jeden z nich przedstawia się następująco:
Po tym, jak na owej wielkiej defiladzie kolej danej grupy istot dobiegła końca, zaś owe istoty uzyskały to, czego pragnęły, Najbardziej Szczodry, Kształtujący i Litościwy Stwórca w Swej litości sprawia, że większość z nich czuje zmęczenie i wstręt do świata, a także zsyła im pragnienie odpoczynku i tęsknotę za wywędrowaniem do innego świata, zaś kiedy zostają one zwolnione z wykonywania obowiązków swego życia, On budzi w ich duszach nieodparte pragnienie powrotu do ich pierwotnego domu.
Co więcej, nie jest odległym od nieskończonego miłosierdzia Najbardziej Miłosiernego fakt, że obdarowuje On rangą męczeństwa żołnierza, który poległ w boju przez wzgląd na swój obowiązek; że nagradza On zarżniętą na ofiarę owcę, dając jej wieczne cielesne istnienie w świecie życia ostatecznego i awansując ją do stopnia podobnego Al-Buraqowi [5] wierzchowca, który posłuży jej właścicielowi na moście As-Sirat [6]; że tak samo postępuje z innymi zwierzętami i istotami posiadającymi dusze, które zmarły, kiedy wykonywały właściwe dla nich obowiązki, wyznaczone im przez Wszechwładnego, cierpiąc ciężkie strapienia...; nie jest nieprawdopodobnym, by w niewyczerpanych skarbcach Jego miłosierdzia na wszystkie owe istoty czekały duchowe nagrody i swego rodzaju gaża odpowiednia dla ich zdolności, a także, by nie były one nadmiernie zmartwione, odchodząc z tego świata, a nawet, zaiste, by były zadowolone. A tego, co niewidzialne, nie zna nikt inny, jak tylko Bóg.
Jednakże choć człowiek - który jest najszlachetniejszą z istot posiadających duszę i tym, który odnosi największe (zarówno co do ilości, jak i co do jakości) korzyści z obchodów święta, o którym mówiliśmy - jest urzeczony tym światem i pochłonięty przez ten świat, to Najbardziej Miłosierny poprzez Swoje miłosierdzie wywołuje u człowieka taki stan umysłu, w którym staje się on zniesmaczony światem i tęskni za podróżą do wiecznego królestwa. Ten, którego człowieczeństwo nie pogrążyło się w zbłądzeniu, wyciąga korzyści z owego stanu umysłu i odchodzi z tego świata ze spokojnym sercem. Teraz, poprzez przykłady, objaśnimy pięć Aspektów, które wywołują ów stan umysłu.
Aspekt Pierwszy: Poprzez ukazanie wraz z podeszłym wiekiem pieczęci przemijania i rozłąki na pięknych i nęcących rzeczach tego świata, a także poprzez ukazanie ich gorzkiego znaczenia, ów Aspekt sprawia, że człowiek staje się zniesmaczony światem i poszukuje wiecznego obiektu miłości w miejsce tych, które przemijają.
Aspekt Drugi: Jako że dziewięćdziesiąt dziewięć procent wszystkich przyjaciół, do których człowiek był przywiązany, odeszło z tego świata, by osiąść w innym świecie, ów Aspekt obdarowuje człowieka tęsknotą za miejscem, do którego odeszli (a do owej tęsknoty skłania go również miłość, jaką odczuwa jego serce), a także sprawia, że o wyznaczonej godzinie człowiek z radością spotyka śmierć.
Aspekt Trzeci: Za pomocą pewnych rzeczy ów Aspekt sprawia, że człowiek zaczyna zdawać sobie sprawę z nieskończonej słabości i bezsilności ludzkiej, pojmuje, jak ciężkimi są brzemiona życia i jego obowiązki, a także rozbudza w nim gruntowną chęć odpoczynku i szczere pragnienie odejścia do innego świata.
Aspekt Czwarty: Światło wiary ukazuje sercu wiernego, że śmierć nie jest egzekucją, lecz zmianą siedziby; że grób nie jest paszczą ciemnej studni, lecz drzwiami do światów wypełnionych światłem; że mimo wszystkich jego blasków ten świat jest więzieniem w porównaniu ze światem życia ostatecznego. Uwolnienie z więzienia tego świata i wejście do Ogrodów Raju, przejście od kłopotliwego zamieszania życia cielesnego do świata odpoczynku i miejsca, w którym dusza może swobodnie szybować, uwolnienie się od dokuczliwego hałasu wszelkich stworzeń i stanięcie przed obliczem Najbardziej Miłosiernego są podróżą i szczęściem, które zaiste pozostawałoby upragnione, choćby człowiek żył tysiąc razy.
Aspekt Piąty: Poprzez przekazywanie człowiekowi, który uważnie słucha Koranu, wiedzy w temacie prawdy, jaką Koran zawiera, a także dzięki światłu prawdy ukazującemu prawdziwą naturę świata, ten Aspekt sprawia, że człowiek zdaje sobie sprawę z tego, iż umiłowanie tego świata i przywiązanie do niego nie mają żadnego znaczenia. Oznacza to, iż ów Aspekt mówi człowiekowi (i udowadnia te słowa), co następuje:
"Świat jest księgą Przedwiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę. Jej litery i słowa wskazują nie same na siebie, lecz na Jego istotę, atrybuty i Najpiękniejsze Imiona. Skoro tak się sprawy mają, poznaj znaczenie owej księgi i uchwyć je, lecz nie zwracaj uwagi na jej ozdoby, a następnie odejdź!..."
"Świat jest również polem uprawnym, siej więc swoje ziarno, zbieraj i zachowuj plon. Odrzuć plewy i nie przykładaj do nich żadnej wagi!..."
"Świat jest również zbiorem nieprzerwanie przemijających, jedno po drugim, zwierciadeł, poznaj zatem Tego, Który ukazuje się w tych zwierciadłach, dostrzegaj Jego światła, pojmij przejawy Jego Najpiękniejszych Imion, które ukazują się w owych lustrach, i pokochaj Tego, na Którego wskazują. Przestań zwracać uwagę na owe kawałki szkła, których przeznaczeniem jest rozbicie i obumarcie!..."
"Świat jest również przemieszczającym się miejscem handlu. Dokonaj więc swego handlu i chodź, nie ścigaj na próżno karawan, które odjechały, nie zwracając na ciebie żadnej uwagi. Nie trudź się na próżno!..."
"Świat jest również przemijającą wystawą, spójrz więc na nią i wyciągnij z tego naukę. Zwróć uwagę nie na jej widoczne i pozornie szpetne oblicze, lecz na ukryte, piękne oblicze, które wskazuje na Wiecznego i Najpiękniejszego. Udaj się na przyjemną i korzystną przechadzkę, następnie wróć i nie płacz jak niemądre dziecko nad zniknięciem ładnych widoków i pięknych rzeczy, nie bądź zatroskany!..."
"Świat jest również gospodą, zatem jedz i pij, lecz przestrzegaj granic tego, co dozwolone przez Szczodrego gospodarza, Który stworzył ową gospodę, a następnie złóż Mu podziękowania! Działaj i zachowuj się tak, by nie przekraczać granic Jego prawa. Następnie pozostaw ową gospodę, odejdź i nie oglądaj się za siebie. Nie wtrącaj się do jej spraw jak ktoś, kto bredzi i naprzykrza się. Nie zajmuj się na próżno rzeczami, z którymi się rozstałeś, a które ciebie nie dotyczą. Nie przywiązuj się do rzeczy, które przemijają, i nie pogrążaj się pośród nich!..."
Ów Aspekt Piąty ukazuje tajemnice duchowego oblicza świata poprzez widoczne prawdy podobne tym, które wymieniliśmy, i wspaniale rozświetla rozstanie z tym światem. Zaiste, dla tych, którzy są świadomi owych prawd, czyni rozstanie ze światem upragnionym i ukazuje, że w każdej rzeczy i w każdym jej aspekcie widoczny jest ślad Bożego miłosierdzia. Koran wskazuje na owe pięć Aspektów, zaś jego wersety wskazują również na inne szczególne aspekty.
Biada temu człowiekowi, który nie ma żadnego udziału w owych pięciu Aspektach!
Suplikacja w języku perskim
(Ta suplikacja przyszła na myśl mojemu sercu w języku perskim, zatem w tym języku została spisana. Po raz pierwszy została opublikowana w moim dziele zatytułowanym Hubab).
O, Panie mój! Pogrążony w niedbalstwie, nie pokładając zaufania w Tobie, lecz w mych własnych mocy i woli, pobieżnie przyjrzałem się sześciu Aspektom, poszukując lekarstwa na moje choroby. Niestety, nie znalazłem żadnego lekarstwa i pojąłem, że powiedziano mi: «Czyż twoje choroby nie wystarczą ci jako lekarstwo?».
W swym niedbalstwie spojrzałem na przeszłość po mej prawej stronie, by znaleźć tam pociechę, lecz ujrzałem, że dzień wczorajszy ukazał mi się jako grób mego ojca, a dalsza przeszłość jako wielki grobowiec wszystkich moich przodków. Wypełniło mnie to grozą, nie zaś pocieszeniem*.
* Wiara ukazuje ów przerażający, ogromny grobowiec jako świetliste i dobrze znane miejsce spotykania się i zgromadzenia przyjaciół.
Następnie spojrzałem na przyszłość po mej lewej stronie, lecz tam również nie mogłem znaleźć żadnego lekarstwa, jako że dzień jutrzejszy ukazał mi się jako mój grób, zaś dalsza przyszłość jako wielki grobowiec moich współczesnych i przyszłych pokoleń. Nie wywołało to u mnie poczucia zaznajomienia, lecz przerażenie*.
*Wiara i wynikający z niej pokój ukazują, że ów straszny, ogromny grobowiec jest biesiadą wydaną przez Najbardziej Miłosiernego w zachwycających pałacach szczęśliwości.
Ponieważ także po lewej stronie nie ukazało mi się żadne dobro, spojrzałem na dzień dzisiejszy i ujrzałem, że przypomina on mary, na których złożono moje rozpaczliwie walczące zwłoki*.
*Wiara ukazuje, iż owe mary są miejscem handlu i bogato oświetloną gospodą.
Zatem skoro również w tym aspekcie nie mogłem znaleźć żadnego lekarstwa, uniosłem głowę i spojrzałem na wierzchołek drzewa mojego życia, jednak ujrzałem, że jedynym owocem tego drzewa są moje zwłoki, spoglądające na mnie z wierzchołka drzewa*.
*Wiara ukazuje, że to, co znajduje się na wierzchołku drzewa, to nie zwłoki, lecz zniszczony dom duszy, w której przejawia się życie wieczne, a której przeznaczeniem jest niekończące się szczęście, zaś z owego zniszczonego domu odchodzi ona po to, by podróżować pośród gwiazd.
Zrozpaczony również tym widokiem, spuściłem głowę. Spojrzałem pod nogi i ujrzałem, że proch, który pozostał z mych kości, zmieszał się z prochem, z którego zostałem stworzony po raz pierwszy. Ten widok nie przyniósł mi uleczenia, lecz jedynie dodatkowe cierpienia*.
*Wiara ukazuje, że ów pył jest drzwiami wiodącymi do Bożego miłosierdzia i kurtyną rozpostartą przed pałacami Raju.
Odwróciłem się również od tego widoku i spojrzałem za siebie, gdzie ujrzałem, jak przemijający i pozbawiony podstaw świat obraca się i odchodzi, staczając się w doliny nicości i w ciemność niebytu. Nie było to balsamem na moje dolegliwości, lecz raczej kolejną dawką trucizny grozy i przerażenia*.
*Wiara ukazuje, iż obracający się w ciemnościach świat składa się z przesłań Przedwiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę, i z kart zapisanych pismem Boga, które, kiedy ukończyły wypełnianie swych obowiązków i wyraziły swe znaczenia, odeszły, pozostawiając w zamian rezultaty swego istnienia.
Ponieważ również tam nie ujrzałem żadnego dobra, odwróciłem wzrok i spojrzałem przed siebie. Na końcu mojej drogi ujrzałem szeroko otwarte drzwi grobu, a za nimi szeroki trakt wiodący ku wieczności, który już z daleka przyciągał mój wzrok*.
*Jako że wiara ukazuje, iż drzwi grobu otwierają się na świat światła i na drogę wiodącą do wiecznego szczęścia, okazała się ona zarówno balsamem, jak i lekarstwem na moje choroby.
Zatem miast znaleźć w owych sześciu Aspektach pocieszenie i poczucie zaznajomienia, poczułem jedynie grozę i strach. Prócz zdolności woli nie miałem niczego, co pomogłoby mi stawić opór i działać w ich obliczu*.
*Wiara wydaje dokument, na mocy którego można polegać na nieskończonej mocy Boga miast na ludzkiej mocy wyboru, która jest niczym najmniejsza niepodzielna cząstka; zaiste, wiara jako taka jest owym dokumentem.
Orężowi człowieka, który nazywamy wolą, zarówno brak siły, jak i ma on krótki zasięg, przez co jest niedoskonały. Nie ma on żadnej mocy stwórczej, a prócz nabycia czy otrzymania czegoś nic nie może zrobić*.
*Wiara sprawia, że człowiek zaczyna używać swej woli w Imię Boga, a także sprawia, że staje się ona wystarczająca w obliczu wszystkiego, czemu tylko człowiek może stawić czoła. Podobnie, kiedy żołnierz używa swej nieznacznej siły w imię kraju, może on dokonać czynów po tysiąckroć większych od tych, jakich dokonałby na własną rękę.
Moja wola nie mogła ani przeniknąć przeszłości, ani rozpoznać przyszłości, zaś jeśli chodzi o dotyczące ich nadzieje i lęki, nie przyniosła mi żadnej korzyści*.
*Wiara wyjmuje cugle z rąk materialnego ciała i przekazuje je sercu i duszy, może zatem przeniknąć przeszłość i przyszłość, jako że sfera życia serca i duszy jest wielce rozległa.
Obszarem działania woli człowieka jest jedynie krótkotrwała teraźniejszość i ulotna chwila obecna.
Zatem pomimo wszystkich mych potrzeb i całej słabości, mimo niedostatku i ubóstwa, a także mimo mojego nieszczęsnego stanu, wywołanego przez przerażenie i grozę będące wynikiem powyższych sześciu Aspektów, jasno spisanych na karcie mego istnienia piórem Bożej mocy i zawartych w mojej naturze, moje pragnienia sięgały aż do wieczności, a moje nadzieje rozpościerały się nad całą wiecznością.
Zaiste, próbka każdej rzeczy, jaka tylko istnieje na tym świecie, jest zawarta w moim istnieniu. Jestem połączony ze wszystkimi rzeczami tego świata i to dlatego mogę wykonywać swą pracę.
Sfera moich potrzeb rozciąga się tak daleko, jak daleko sięga mój wzrok.
Zaprawdę, sfera moich potrzeb rozciąga się tak daleko, jak daleko może dotrzeć moja wyobraźnia. Czegokolwiek brakuje człowiekowi, tego on potrzebuje. Potrzebuje on tego, czego nie ma, zaś lista tego, czego mu brak, jest nieskończenie długa.
Jednak moc człowieka rozciąga się tylko tak daleko, jak daleko sięga jego krótka broń. To oznacza, że mój niedostatek i moje potrzeby są wielkie jak cały świat, podczas gdy mój majątek jest tak nieskończenie drobny, jak najmniejsza niepodzielna cząstka.
Zatem jaki może być pożytek z mej zdolności woli, wartej tyle co dwa pensy w odniesieniu do moich potrzeb, które obejmują cały świat, zaś to,
czego potrzebuję, mógłbym nabyć jedynie za miliony lir? Dzięki swej sile woli nie mogę ani kupić, ani otrzymać tego, co jest mi potrzebne, a w takim razie trzeba poszukać innego rozwiązania.
Owo rozwiązanie jest następujące: wyrzec się własnej woli i pozostawić wszystkie sprawy woli Boga; wyrzec się własnej mocy i siły, a szukać schronienia w mocy i sile Wszechmocnego Boga, mocno trzymając się prawdziwego polegania wyłącznie na Nim.
Tak, ktokolwiek znajduje owo bezbrzeżne morze miłosierdzia, z pewnością nie będzie polegał na własnej woli i decyzji, które są podobne mirażowi, nie wyrzeknie się owego miłosierdzia, szukając ratunku u własnej woli.
"O, Panie mój! Skoro taka jest droga wiodąca ku zbawieniu, wyrzekam się własnej woli i na Twojej drodze porzucam egoizm. Teraz Twoja łaska może wziąć mnie za rękę, litując się nad moją bezsilnością i słabością, zaś Twoje miłosierdzie może zmiłować się nad moimi potrzebami i mym ubóstwem, wesprzeć mnie i otworzyć przede mną swoje drzwi".
Niestety!, oszukano nas. Uważaliśmy, że życie tego świata jest stałe, przez co wszystko utraciliśmy. Tak, owo przemijające życie jest tylko snem i jak sen przemija. Jest wątłe i unosi się jak wiatr, a następnie odchodzi.
Arogancki i zadufany człowiek, który polega na sobie samym i przypuszcza, że będzie żył wiecznie, jest skazany na śmierć i szybko odchodzi. Również świat, dom człowieka, spada w ciemności niebytu. Nadzieje odchodzą, zaś cierpienia duszy trwają.
Skoro taka jest prawda, dalejże, moja nieszczęsna duszo, która tęsknisz za życiem, która jesteś rozmiłowana w tym świecie, która doświadczasz nieskończonych nadziei i nieskończonych cierpień! Zbudź się i oprzytomniej! Jak robaczek świętojański, który polega na swym malutkim światełku, pozostaje wśród bezgranicznych ciemności nocy, podczas gdy pszczoła znajduje światło słonecznego dnia i spogląda na wyzłocone słońcem kwiaty, które są jej przyjaciółmi, tak ty, polegając na sobie, na swoim istnieniu i na swoim ego, będziesz przypominać robaczka świętojańskiego. Tymczasem jeśli poświęcisz swoje przemijające istnienie na drodze Stwórcy, Który sprawił, że zaistniałaś, znajdziesz niekończące się światło istnienia wiecznego. Poświęć zatem to ulotne życie!, jako że twoje istnienie jest jedynie depozytem, który dano ci na przechowanie.
Co więcej, On obdarował cię istnieniem i do Niego ono należy, zatem nie pogardzaj nim, lecz poświęć je bez wahania. Poświęć życie doczesne, ponieważ stanie się ono życiem wiecznym. Jako że zanegowanie negacji jest potwierdzeniem, zatem jeśli nie istnieje niebyt, istnieje byt, a jeśli zanegujemy niebyt, zaistnieje byt.
Najbardziej Szczodry Stwórca kupuje od ciebie to, co i tak jest Jego własnością, a w zamian wypłaca ci wysoką cenę, jaką jest Raj, zatem dla ciebie dobrze opiekuje się Swoją własnością, by wzrosła jej wartość. Zwróci ci ją w formie zarówno doskonałej, jak wiecznej. O, moja duszo, nie zwlekaj! Dokonaj tego handlu, który przyniesie ci korzyść na pięć różnych sposobów, a będziesz zbawiona przed pięcioma rodzajami straty i natychmiast odniesiesz pięciokrotny zysk!
[7]
[8]
Słowa: لَٓا اُحِبُّ الْاٰفِل۪ينَ [8], jakie wypowiedział Prorok Abraham (niech będzie z nim pokój), a które oznajmiają o przemijaniu i śmierci wszechświata, sprawiły, że płaczę.
Oczy mego serca zapłakały nad tymi słowami, wylewając gorzkie krople łez. Każda łza była tak pełna smutku, jak moje oczy były pełne łez. Werset sprawił, że zapłakali także inni, jakby sam również płakał. Poniższe wersy spisane w języku perskim są moimi łzami, są rodzajem komentarza do niektórych spośród słów mądrego, wybranego przez Boga Proroka Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).
Umiłowany, który ze swej natury jest ukrytym, nie jest piękny, ponieważ to, co skazane na zanik, nie może być prawdziwie piękne. Takie rzeczy ani nie mogą pokochać sercem, które jest stworzone dla wiecznej miłości i jest zwierciadłem Przedwiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę, ani też nie mogą zostać umiłowane przez serce.
Upragniony, który ze swej natury jest skazany na zgubę, nie jest wart tego, by serce przywiązało się do niego, ani tego, by umysł miał się nim zajmować. Nie może być przedmiotem pragnienia. Nie jest wart tego, by ze smutkiem żałować jego odejścia. Dlaczegóż zatem serce miałoby czcić kogoś takiego i przywiązywać się do niego?
Poszukujemy tego, co jest zgubione w swej efemeryczności; nie pragnę nikogo takiego. Ponieważ sam jestem efemeryczny, nie pragnę tego, kto jest taki sam. Cóż zatem powinienem czynić?
Oddajemy cześć temu, którego przeznaczeniem jest bycie pogrzebanym w śmierci; nie będę go wzywał ani szukał u niego schronienia. Sam jestem nieskończenie potrzebujący i bezsilny, a ten, kto jest bezsilny, nie może znaleźć żadnego lekarstwa na moje niezliczone dolegliwości. Nie może również nasmarować żadnym balsamem moich wiecznych ran. Jak ktoś, kto nie może wybawić od śmierci samego siebie, może być przedmiotem czci?
Zaiste, rozum opętany pozorami płacze zrozpaczony, widząc we wszechświecie śmierć tego, czemu oddawał cześć, zaś dusza, która poszukuje wiecznego przedmiotu miłości, wypowiada z płaczem: لَٓا اُحِبُّ الْاٰفِل۪ينَ [8].
Nie chcę rozłąki, nie pragnę rozłąki, nie mogę znieść rozłąki!
Spotkania, po których natychmiast następuje rozłąka, nie są warte smutku, żalu ani tego, by za nimi tęsknić, ponieważ jak przeminięcie przyjemności jest cierpieniem, tak wyobrażenie sobie przemijania przyjemności również jest cierpieniem. Dzieła wszystkich - mówiąc w przenośni - umiłowanych, wszystkie dzieła poezji i miłości są płaczem z bólu będącego wynikiem owego wyobrażenia sobie przemijania przyjemności. Gdybyś uwięził dusze wszystkich dzieł poezji, z każdej wypłynąłby ów żałosny płacz.
Zatem to z powodu bólu i męczarni będących wynikiem owych spotkań zabarwionych przemijaniem, z powodu owych boleściwych, metaforycznych miłości moje serce płacze i woła przez łzy: لَٓا اُحِبُّ الْاٰفِل۪ينَ [8].
Jeśli pragniesz trwałości na tym przemijającym świecie, to wiedz, że trwałość pochodzi z przemijania. Znajdź to, co przemija, a tyczy się twojej nakazującej zło duszy, po to, byś sam mógł przetrwać.
Pozbądź się złych cech moralnych, które leżą u podstaw oddawania czci temu światu. Sam stań się przemijający! Poświęć swoje dobra i swój majątek na drodze prawdziwie Umiłowanego. Spójrz na kres istnienia, który pozornie wskazuje na niebyt, jakby był on drogą wiodącą do osiągnięcia trwałości na tym świecie, biorącą swój początek z przemijania.
Ludzki umysł, który nurza się w pozornych przyczynach, jest oszołomiony wstrząsami, jakie towarzyszą przemijaniu tego świata, i rozpaczliwie lamentuje. Tymczasem świadomość, która pragnie prawdziwego istnienia, zrywa więzi łączące ją z metaforycznymi umiłowanymi i z przemijającymi bytami, wołając jak Abraham: لَٓا اُحِبُّ الْاٰفِل۪ينَ [8] i ustanawia więź z Prawdziwym, Istniejącym, Wiecznym Umiłowanym.
O, moja nieświadoma duszo! Wiedz, że ten świat i wszystkie jego istoty z pewnością są efemeryczne, lecz w każdej efemerycznej rzeczy możesz odnaleźć drogę prowadzącą do trwałości, a także możesz dostrzec dwa blaski i dwie tajemnice spośród przejawów piękna Umiłowanego, Który nigdy nie umiera.
Tak, jednym z Jego darów jest możliwość dostrzeżenia obdarowania i łaski Najbardziej Miłosiernego. Jeśli przejdziesz od daru do obdarowania, znajdziesz Tego, Który jest Obdarowującym. Również każde z dzieł Przedwiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę, jest podobne przesłaniu, które umożliwia poznanie Najpiękniejszych Imion Stwórcy, Któremu należy się wszelka chwała. Jeśli przejdziesz od ozdoby do zawartego w niej znaczenia, znajdziesz Tego, na Którego wskazują Jego Najpiękniejsze Imiona. Skoro jesteś w stanie odnaleźć jądro i istotę wszystkich efemerycznych istot, uczyń to, a wówczas będziesz mogła bez
żalu odrzucić ich pozbawione znaczenia skorupy i pozory, by uniosła je fala efemeryczności.
Wśród wszystkich istot nie ma ani jednej, która nie byłaby znaczącym dziełem i ucieleśnionym słowem Boga i nie umożliwiałaby odczytania wielu z Najpiękniejszych Imion Chwalebnego Stwórcy. Skoro istoty są słowami Bożej mocy, odczytaj znaczenie owych słów i umieść je w swym sercu. Nie lękaj się i odrzuć słowa pozbawione znaczenia, by porwał je wiatr przemijania. Nie przejmuj się nimi, nie oglądaj się za nimi i nie zajmuj się nimi niepotrzebnie.
Jako że łańcuch myśli umysłu człowieka spośród ahl ad-dunja, który czci pozory, a którego kapitał stanowi to, co nazywa on "obiektywną wiedzą", prowadzi do nicości i do niebytu, krzyczy on z rozpaczy, oszołomienia i zawiedzionych nadziei. Umysł poszukuje ścieżki, która prawdziwie wiedzie do prawdy. Jako że dusza odwróciła się od «tych, którzy zachodzą» i tego, co efemeryczne, serce wyrzekło się swych metaforycznych umiłowanych, a świadomość także odwróciła swe oblicze od istot, które przemijają, również ty, moja nieszczęsna duszo, staraj się o pomoc Tego, Którego umiłowałem, لَٓا اُحِبُّ الْاٰفِل۪ينَ [8] «a nie tych, którzy zachodzą», jak Abraham, a będziesz zbawiona.
Spójrz, jak dobrze wyraził to Maulana Dżami, którego natura była jednym z miłością i który upoił się, pijąc z pucharu miłości:
1. Yaki khwah, 2. Yaki khwan, 3. Yaki ju, 4. Yaki bin, 5. Yaki dan, 6. Yaki gu.
Oznacza to:
1. Pragnij tylko Jego Jednego; wszystko inne nie jest warte upragnienia.
2. Wzywaj tylko Jego Jednego; nikt inny nie przybędzie ci z pomocą.
3. Poszukuj tylko Jego Jednego; wszystko inne nie jest tego warte.
4. Spoglądaj tylko na Jego Jednego; innych nie możesz oglądać przez cały czas, lecz ukrywają się oni za zasłoną efemeryczności.
5. Poznaj tylko Jego Jednego; wiedza inna od tej, która dopomaga w poznaniu Go, nie przyniesie ci żadnej korzyści.
6. Mów tylko o Nim Jednym; słowa, które Go nie dotyczą, uważaj za pozbawione znaczenia.
Tak, o Dżami, powiedziałeś całkowitą prawdę. Tym, Który jest prawdziwie Umiłowanym, Tym, Który prawdziwie jest ponad wszelką potrzebę, Tym, Który jest prawdziwie Upragnionym i Tym, Któremu prawdziwie należy się cała cześć, nie może być nikt inny, jak tylko On.
W wielkim kręgu wspominania Najpiękniejszych Imion Boga ten świat wraz ze wszystkimi jego istotami, we wszystkich ich językach i poprzez wszystkie rozmaite dźwięki oznajmia: لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُو [9], wraz ze wszystkimi istotami zaświadczając o Bożej jedności. Opatrując rany zadane przez słowa: لَٓا اُحِبُّ الْاٰفِل۪ينَ [8], wskazuje na Nieśmiertelnego Umiłowanego, nie zaś na metaforycznych umiłowanych, do których nie jest już przywiązany.
(Mniej więcej dwadzieścia pięć lat temu, w czasie, gdy postanowiłem wyrzec się tego świata, kilku ważnych dla mnie przyjaciół odwiedziło mnie na wznoszącym się w Stambule, nad Bosforem, wzgórzu Yusa Tepesi (Wzgórze Jozuego) i wzywali mnie, bym powrócił do świata i zajął pozycję, jaką cieszyłem się wcześniej. Powiedziałem im, by pozostawili mnie samego do następnego ranka, abym mógł poszukać właściwego przewodnictwa, zaś owego następnego poranka memu sercu oznajmiono to, co znajduje się w poniższych dwóch Tabelach. Te słowa przypominają poezję, lecz poezją nie są. Nie zmieniałem ich przez wzgląd na owo błogosławione wspomnienie i zachowały się w takiej postaci, w jakiej przyszły mi na myśl. Były dodatkiem do Słowa Trzydziestego Trzeciego, jednak teraz zostały umieszczone w tym miejscu, a to przez wzgląd na ich "stację").
Nie wzywajcie mnie do świata. Przybyłem do świata i ujrzałem, iż jest on przemijający.
Niedbalstwo jest zasłoną. Ujrzałem, iż światło prawdy zostało zakryte.
Jeśli mówicie o wszystkich istniejących bytach, ujrzałem je. Ujrzałem, iż wszystkie istoty są efemeryczne i przynoszą szkodę.
Jeśli mówicie o istnieniu, przywdziałem je. Biada mi! Istnienie okazało się niebytem i przysporzyło mi wielu cierpień.
Jeśli mówicie o życiu, skosztowałem go. Ujrzałem, że życie jest pasmem męczarni.
Umysł staje się czystą torturą. Ujrzałem, iż trwałość jest męką.
Życie staje się czystą fanaberią. Ujrzałem, iż każde osiągnięcie przynosi jedynie stratę.
Wszelkie uczynki stają się czystą hipokryzją. Ujrzałem, iż wszystkie nadzieje są czystym cierpieniem.
Jedność staje się tym, co podzielone. Ujrzałem, iż lekarstwo jest chorobą.
Światło staje się ciemnością. Ujrzałem, iż moi przyjaciele są sierotami.
Wszelkie głosy stają się zapowiedziami śmierci. Ujrzałem tych, którzy żyją, jako martwych.
Wiedza staje się kaprysem. Ujrzałem, iż naukę trapi tysiąc dolegliwości.
Przyjemność staje się czystym cierpieniem. Ujrzałem, iż istnienie w rzeczywistości jest skomplikowanym niebytem.
Jeśli mówicie o Umiłowanym, odnalazłem go. Biada mi! W rozłące cierpiałem z powodu ciężkiego bólu.
Niedbalstwo przemija. Wyraźnie ujrzałem światło prawdy.
Byt staje się dowodem na istnienie Boga. Spójrz! Życie jest zwierciadłem, w którym odbija się Bóg.
Umysł staje się kluczem otwierającym drzwi skarbców. Spójrz! Przemijanie jest drzwiami, które wiodą do trwałości.
Iskierka doskonałości gaśnie. Spójrz! Oto Ten, Który jest słońcem i do Którego należy piękno!
Rozłąka staje się prawdziwą jednością. Spójrz! Cierpienie jest czystą przyjemnością!
Życie staje się czystym działaniem. Spójrz! Wieczność jest czystym życiem!
Ciemność staje się pojemnikiem wypełnionym światłem. Spójrz! W śmierci istnieje prawdziwe życie!
Wszystkie rzeczy stają się dobrze znanymi. Posłuchaj! Wszystkie dźwięki są wspominaniem Boga!
Wszystkie istniejące atomy... Spójrz! Wszystkie głoszą chwałę Boga i wysławiają Go.
Odkryłem, że ubóstwo jest skarbcem pełnym bogactw. Spójrz! W bezsilności tkwi doskonała siła.
Jeśli znalazłeś Boga... Spójrz! Wszystkie rzeczy należą do ciebie.
Jeśli jesteś sługą Tego, do Którego należy każda rzecz... Spójrz! Jego majątek jest twoim majątkiem.
Jeśli jesteś arogancki i domagasz się czegoś od siebie samego... Spójrz! Oto ciężka próba i męczarnia, która nie ma końca.
Każde doznanie jest bezgraniczną męką. Spójrz! Oto nieszczęście znacznie bardziej przygniatające.
Jeśli prawdziwie jesteś sługą Boga... Spójrz! Oto bezgraniczne przyjemność i spokój.
Skosztuj owych niezliczonych nagród. Doznaj nieskończonego szczęścia.
Słowo Dwudzieste Trzecie
[1]
[2]
Księga Pierwsza
W pięciu Punktach objaśnimy jedynie pięć spośród tysięcy zalet wiary.
PUNKT PIERWSZY
Dzięki światłu wiary człowiek wznosi się do poziomu najwyższego z wysokich, a jego udziałem stają się zalety zasługujące na Raj, zaś poprzez ciemności niewiary spada on na poziom najniższy z niskich, do stanu odpowiedniego dla Piekła. Jest tak, ponieważ wiara łączy człowieka ze Stwórcą, Któremu należy się wszelka chwała, jest nawiązaniem relacji z Nim. Zatem człowiek nabiera wartości poprzez kunszt Boga i inskrypcje Najpiękniejszych Imion Wszechwładnego, które dzięki wierze stają się widoczne w człowieku. Niewiara przerywa ową relację, zaś poprzez jej przerwanie ukrywa kunszt Wszechwładnego, a wówczas zalety człowieka zostają ograniczone jedynie do kwestii jego cielesnego istnienia. Ponieważ życie tej kwestii jest przemijające, chwilowe i krótkotrwałe, podobne życiu zwierząt, jej zalety są warte tyle, co nic. Wyjaśnimy tę tajemnicę za pomocą porównania:
Na przykład jeśli chodzi o kunszt człowieka, wartość użytych materiałów i wartość kunsztu to dwie zupełnie inne rzeczy. Niekiedy są one równe, niekiedy materiał jest bardziej wartościowy, a niekiedy zdarza się tak, że kunszt wart pięć lir zawarty jest w substancji takiej, jak zwykłe żelazo, wartej pięć kuruszów. Niekiedy nawet starożytne dzieło sztuki jest warte miliony, podczas gdy materiał, z którego je stworzono, nie jest wart nawet owych pięciu kuruszów. Jeśli takie dzieło sztuki trafi do sklepu z antykami, a jego autorstwo zostanie przypisane olśniewającemu i znakomitemu artyście dawnych czasów, stanie się tym, co wspomina o artyście i jego sztuce i może zostać sprzedane za milion lir, natomiast jeśli trafi do sprzedawcy złomu, ten sprzeda je jedynie za pięć kuruszów, ponieważ tyle będzie warte żelazo.
Człowiek jest takim pradawnym dziełem sztuki Wszechmocnego Boga. Jest najbardziej delikatnym i najbardziej wdzięcznym cudem Jego mocy, stworzonym przez Niego po to, by ukazał wszystkie Jego Najpiękniejsze Imiona wraz z ich inskrypcjami, w formie drobnej próbki całego wszechświata. Jeśli do jego istoty dotrze światło wiary, będzie można odczytać wszystkie wymowne inskrypcje zapisane w człowieku. Jeśli chodzi o tego, kto wierzy, taki człowiek świadomie odczytuje owe inskrypcje, a dzięki relacji z Bogiem sprawia, że odczytują je również inni. Oznacza to, że kunszt Wszechwładnego w człowieku staje się widoczny dzięki wyrażaniu znaczenia: "Jestem stworzeniem i dziełem Stwórcy, Któremu należy się wszelka chwała; ukazuję Jego miłosierdzie i szczodrość", a wiara, która jest zaistnieniem połączenia ze Stwórcą, czyni widocznymi wszystkie dzieła sztuki zawarte w człowieku. Wartość człowieka jest stosowna do kunsztu Wszechwładnego, zaś człowiek zyskuje wartość dzięki temu, że staje się zwierciadłem dla Przedwiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę. Pod tym względem niewiele znaczący człowiek staje się adresatem Bożego przesłania i zasługującym na Raj gościem swojego Pana (ar. Ar-Rabb), wyższym ponad wszystkie inne stworzenia.
Jednakże kiedy drogę do istnienia człowieka znajdzie niewiara, która polega na przerwaniu owej relacji, wówczas wszystkie wymowne inskrypcje Najpiękniejszych Imion Boga pogrążą się w ciemności i staną się nieczytelne. Jeśli zapomnimy o Stwórcy, nie będziemy mogli pojąć aspektów duchowych, które na Niego wskazują, przez co staną się one swymi przeciwieństwami. Większość wymownego, wzniosłego kunsztu Boga i Jego wyniosłych inskrypcji zostanie ukryta, zaś to, co pozostanie, co można ujrzeć na własne oczy, będzie przypisane niskim, pozornym
przyczynom, naturze i przypadkowi, i stanie się całkowicie bezwartościowe. Lśniące diamenty staną się matowymi okruchami szkła, a znaczenie człowieka będzie związane jedynie z tym, co wskazuje na zwierzęce, cielesne istnienie. Jak już powiedzieliśmy, owocem i celem fizycznego istnienia człowieka jest jedynie spędzenie krótkiego i niedoskonałego życia tak, jakby był on najbardziej bezsilnym, potrzebującym i żałośliwym ze zwierząt, póki nie zaniknie i nie odejdzie. Spójrz więc, jak niewiara niszczy istotę człowieka, sprawiając, że diament staje się węglem!
PUNKT DRUGI
Jak wiara jest padającym na człowieka światłem, które sprawia, że stają się czytelne wszystkie wypisane na nim przesłania Przedwiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę, tak oświeca ona cały wszechświat, wybawiając przeszłość i przyszłość od ciemności. Objaśnię ową tajemnicę poprzez porównanie, jakie ujrzałem w pewnej wizji, a dotyczy ono jednego ze znaczeń wersetu:
[3].
Oto, jak było:
W owej wizji ujrzałem potężny most, przerzucony między dwoma wysokimi górami, wznoszącymi się naprzeciwko siebie. Pod mostem rozciągała się bardzo głęboka dolina. Stałem na moście, a cały świat okrywały gęste ciemności. Spojrzałem w prawo i ujrzałem - to jest, wyobraziłem sobie, że widzę - wielki grób, spowity w niekończący się, gęsty mrok. Spojrzałem w lewo - i jakbym ujrzał gwałtowne burze i kataklizmy, zbierające się wśród przerażających fal ciemności. Spojrzałem pod most i wyobraziłem sobie, że widzę głęboką otchłań. W obliczu owych przerażających ciemności miałem jedynie latarkę, dającą nieco bladego światła. Zapaliłem ją, dzięki jej światłu mogłem choć trochę zobaczyć - i ujrzałem, że jestem w najbardziej przerażającym położeniu. Zaprawdę, wokół mnie i na moście przede mną ukazały się lwy, smoki i potwory tak straszliwe, że zapragnąłem, bym nie miał żadnej latarki, abym nie musiał być świadkiem owych przerażających rzeczy. W którąkolwiek stronę nie skierowałbym światła latarki, czułem tę samą grozę. Wykrzyknąłem: "Ach, ta latarka przynosi mi same kłopoty!" i w gniewie cisnąłem ją na ziemię, aż pękła. Kiedy ją roztrzaskałem, ciemność nagle rozproszyła się, jakbym przekręcił kontakt potężnej elektrycznej lampy, która rozjaśniła cały świat. Jej światło wypełniło wszystkie miejsca wokół mnie, ukazując wszystkie rzeczy takimi, jakie były w rzeczywistości.
Ujrzałem, że ów most, który widziałem, jest szerokim traktem prowadzącym przez gładką równinę. Uświadomiłem sobie, że wielki grób, który widziałem po prawej stronie, od dołu do góry wypełniony jest pięknymi, zielonymi ogrodami, w których ludzie gromadzą się, by pod przewodnictwem pewnego świetlistego człowieka czcić Boga, służyć Mu, wspominać Go i prowadzić pożyteczne rozmowy. Urwiska i szczyty po mojej lewej stronie, nad którymi, jak sobie wyobrażałem, miały krążyć burze, po pobieżnym spojrzeniu na nie ujrzałem jako ustrojone i przyjemne dla oka, zaś za owymi górami rozciągało się rozległe, przemiłe i wzniosłe miejsce biesiadowania, odpoczynku i uciechy. Ujrzałem również, że stworzenia, o których myślałem, iż są straszliwymi potworami i smokami, były dobrze mi znanymi zwierzętami domowymi, takimi jak wielbłądy, woły, owce i kozy. Oznajmiając: cytowałem werset:
[3]
a wówczas zbudziłem się i moja wizja dobiegła końca.
Owe dwie góry były początkiem i końcem życia, to jest tym światem i królestwem pośrednim. Most był drogą, jaką jest życie; po prawej stronie była przeszłość, a po lewej przyszłość. Jeśli chodzi o małą latarkę, było nią ludzkie ego, które jest egoistyczne, polega tylko na tym, co jest mu znane, i nie zważa na niebiańskie Objawienie. Rzeczy, które w mej wyobraźni były potworami, to wszelkie wydarzenia i dziwne stworzenia tego świata.
Zatem ten, który polega na swoim ego, który upada w ciemności niedbalstwa, który jest dotknięty mrokiem zbłądzenia, przypomina stan, w jakim znajdowałem się na początku owej wizji, jakby mając do dyspozycji kieszonkową latarkę i kierując się niedoskonałą oraz wprowadzającą w błąd wiedzą widział przeszłość jako wielki grób wśród ciemności przesyconych niebytem. Owe latarka i wiedza ukazują przyszłość jako rządzone przez przypadek pustkowie, nad którym przetaczają się burze, zaś wydarzenia i istoty - a wszystkie one są posłusznymi urzędnikami Wszechmądrego i Najbardziej Litościwego - jako potwory. Taki człowiek jak gdyby ukazywał znaczenie wersetu:
[3]
Jednak jeśli dociera do niego Boże przewodnictwo, a wiara wkracza do jego serca, jeśli roztrzaska tyranię swej duszy i zacznie pilnie zważać na Księgę Boga, wówczas będzie przypominał drugi stan, jakiego doświadczyłem w swej wizji. Wówczas wszechświat nagle przybierze barwę jasnego dnia i stanie się wypełniony światłem Boga, a cały świat wyrecytuje werset:
[4].
Wówczas człowiek ujrzy okiem swego serca, że przeszłość nie jest wielkim grobem, lecz miejscem, w którym grupy ludzi o czystych duszach
- którzy pod przywództwem proroka lub świętego męża wykonywali swój obowiązek oddawania czci Bogu - po dopełnieniu obowiązków swego życia wykrzykują: "Allahu Akbar!" (ar. Bóg jest Największy) i wzlatują ku wzniosłym siedzibom przyszłości. Spojrzy w lewo i dzięki światłu wiary rozpozna w oddali miejsce biesiady, jaką Najbardziej Miłosierny wydaje w pałacach szczęśliwości, w Ogrodach Raju, poza mrocznymi przemianami pośredniego królestwa i życia ostatecznego. Uświadomi sobie, że burze, trzęsienia ziemi i wszystkie im podobne zdarzenia są posłusznymi urzędnikami, i pojmie, że służą one ukazaniu przykładów mądrości, a choć z pozoru są czymś przykrym, w rzeczywistości są najbardziej delikatne, jak wiosenne burze i deszcze. Zobaczy nawet śmierć jako wprowadzenie do życia wiecznego, zaś grób jako drzwi prowadzące do niekończącego się szczęścia.
Sam możesz wywnioskować, jakie są dalsze aspekty światła wiary. Zastosuj powyższe porównanie do rzeczywistości!
PUNKT TRZECI
Wiara jest zarówno światłem, jak siłą. Tak, ten, kto zyskał prawdziwą wiarę, może rzucić wyzwanie całemu wszechświatowi, a będzie ocalony przed presją wydarzeń stosownie do siły swej wiary. Taki człowiek, mówiąc: "W Bogu pokładam zaufanie", całkowicie bezpiecznie podróżuje na okręcie życia wśród wielkich jak góry fal wydarzeń. Wszystkie swoje ciężary powierza ręce mocy Wszechmocnego, z łatwością odbywa podróż przez świat, następnie odpoczywa w królestwie pośrednim, a później może wzlecieć do Raju i wejść do miejsca wiecznego szczęścia. W przeciwnym razie, jeśli nie polega on na Bogu, nie może wzlecieć, lecz ciężary tego świata ściągają go na najniższy z niskich poziomów. Oznacza to, że wiara wymaga potwierdzenia Bożej jedności; potwierdzenie Bożej jedności wymaga poddania się Bogu; poddanie się Bogu wymaga polegania na Nim, zaś poleganie na Nim z całą pewnością prowadzi do szczęścia na tym świecie i w świecie, który dopiero nadejdzie. Uważaj jednak, by
nie zrozumieć źle owej kwestii; poleganie na Bogu nie jest całkowitym odrzuceniem pozornych przyczyn, lecz raczej wiedzą o tym, że przyczyny są zasłoną dla ręki mocy Tego, u Którego szukamy schronienia. Wiedza o owych przyczynach jest rodzajem modlitwy, jest szukaniem skutku jedynie u Wszechmocnego Boga, przyznaniem, że wszystkie rezultaty pochodzą jedynie od Niego, a także składaniem Mu podziękowań.
Ci, którzy pokładają zaufanie w Bogu, i ci, którzy tak nie postępują, przypominają dwóch mężczyzn z poniższej przypowieści:
Pewnego razu dwaj mężczyźni, niosący wielkie ciężary na swych plecach i głowach, kupili bilety i weszli na pokład wielkiego statku. Kiedy tylko zaokrętowali się, jeden z nich zrzucił swój ciężar na pokład i usiadł na owych pakunkach, by ich strzec, jednakże drugi - jako że był zarówno głupi, jak arogancki - nie zdjął z pleców swego ciężaru. Kiedy powiedziano mu: "Złóż swe ciężkie brzemię na pokładzie, a będzie ci wygodniej", odpowiedział: "Nie, nie zdejmę go, gdyż wówczas mógłbym je stracić. Jestem silny i będę strzegł swego majątku, dźwigając go na plecach i na głowie". Powiedziano mu również: "Ów solidnie zbudowany królewski statek, który unosi ciebie i nas, jest silniejszy od ciebie i ochroni twój majątek lepiej, niż ty sam możesz to zrobić. Ty możesz dostać zawrotów głowy, a wtedy wraz ze swoim ładunkiem wpadniesz do morza. Tak czy inaczej stopniowo będziesz opadał z sił, zaś twe brzemię będzie stopniowo stawać się coraz cięższe, aż twym zgiętym plecom i pozbawionej mózgu głowie nie starczy sił, by je dźwigać. Jeśli kapitan ujrzy cię w takim stanie, albo pomyśli, że jesteś szaleńcem i wygna cię ze statku, albo pomyśli, że jesteś niewdzięcznikiem, nie masz zaufania do naszego statku i kpisz sobie z nas, a wtedy rozkaże wtrącić cię do więzienia. Ponadto robisz z siebie głupca wobec wszystkich, ponieważ kto jest spostrzegawczy, ten zobaczy, że twoja pycha ukazuje słabość, twoja duma ukazuje bezsilność, a twoja obłuda ukazuje poniżenie i hipokryzję. Staniesz się pośmiewiskiem w oczach ludzi. Spójrz, już wszyscy śmieją się z ciebie!" Po tych słowach ów nieszczęśnik oprzytomniał. Złożył swój ładunek na pokładzie, usiadł na nim i rzekł do innych: "Ach, niech Bóg będzie z was rad, gdyż wybawiliście mnie od trudności, od uwięzienia i od robienia z siebie głupca".
O, człowieku, który nie pokładasz zaufania w Bogu! Ty również oprzytomniej - jak ów mężczyzna z przypowieści - i zaufaj Mu, byś mógł zostać ocalony od żebraniny przed całym wszechświatem, od drżenia ze strachu przed każdym zdarzeniem, od dumy, od robienia z siebie głupca, od nieszczęścia w życiu ostatecznym i od uwięzienia pod ciężarami tego świata.
PUNKT CZWARTY
Wiara sprawia, że człowiek staje się człowiekiem, zaiste, sprawia, że staje się królem. Skoro tak, to podstawowym obowiązkiem człowieka jest wiara w Boga i zanoszenie do Niego suplikacji. Z kolei niewiara czyni człowieka najbardziej bezsilnym bydlęciem.
Wśród tysięcy dowodów ukazujących prawdziwość tej kwestii, jasnym i rozstrzygającym dowodem są różnice w sposobach, w jakie przychodzą na świat człowiek i zwierzęta. Tak, owe różnice ukazują, że to dzięki wierze człowieczeństwo staje się człowieczeństwem. Kiedy zwierzęta przychodzą na świat, są całkowicie i stosownie do swych zdolności wyposażone we wszystko, czego potrzebują, jakby zostały udoskonalone w innym świecie, a następnie wysłane na ten świat. W ciągu dwóch godzin, dwóch dni lub dwóch miesięcy uczą się wszystkiego, co wiąże się z warunkami i prawami ich życia, a także z ich związkiem z całym wszechświatem, i stają się biegłe w owych kwestiach. Zwierzęta takie, jak wróble i pszczoły, w ciągu dwudziestu dni zyskują taką zdolność przetrwania i taką biegłość w ich działaniach, jaką człowiek może zyskać jedynie przez dwadzieścia lat, co oznacza, że zostają nimi natchnione. To z kolei oznacza, że podstawowym obowiązkiem zwierząt nie jest doskonalenie się przez naukę i rozwój przez zdobywanie wiedzy ani też poszukiwanie pomocy i zanoszenie suplikacji poprzez ukazywanie bezsilności, lecz działanie i pracowanie zgodnie z ich zdolnościami. Wykonywanie ich obowiązków jest aktem czci.
Co zaś tyczy się człowieka, kiedy przychodzi on na świat, potrzebuje nauczyć się wszystkiego. Jest on nieświadomy i nawet w ciągu dwudziestu lat nie może całkowicie poznać warunków swojego życia. Ponadto jest on wysyłany na świat w najsłabszej i najbardziej bezsilnej postaci, a dopiero po roku lub dwóch potrafi stanąć na nogi. Dopiero w wieku piętnastu lat jest w stanie dokonać rozróżnienia między tym, co szkodliwe, a tym, co korzystne, a jedynie z pomocą doświadczenia całej ludzkości może przyciągnąć do siebie to, co pożyteczne, zaś uniknąć innych rzeczy, które są szkodliwe. Oznacza to, że wrodzonym obowiązkiem człowieka jest doskonalenie się poprzez naukę, a także oznajmienie, że oddaje on cześć Bogu i chce Mu służyć, co człowiek oznajmia poprzez suplikacje. To znaczy, że obowiązkiem człowieka jest poznanie odpowiedzi na pytania: "Kto dzięki swej litości tak mądrze zarządza moim życiem? Kto dzięki swej szczodrości tak łaskawie mnie wychowuje? Kto dzięki swej łasce tak delikatnie mnie karmi i pielęgnuje?"; jest nim błaganie Tego, Który daje zaopatrzenie i zanoszenie do Niego suplikacji wyrażanych językiem bezsilności i ubóstwa, jako że jeśli chodzi o potrzeby człowieka, to jego
ręce nie są w stanie dosięgnąć nawet jednej spośród tysiąca; jest nim kierowanie próśb do Boga; jest nim wzbijanie się na skrzydłach bezsilności i ubóstwa do wysokiej stacji oddawania czci Bogu i służenia Mu..
Oznacza to, że człowiek przybywa na świat, by doskonalić się poprzez zdobywaną wiedzę i zanoszone do Boga suplikacje. W odniesieniu do jej istoty każda rzecz związana jest z wiedzą. Fundamentem, źródłem, światłem i duszą całej prawdziwej wiedzy jest wiedza o Bogu, zaś jej istotą i podstawą jest wiara w Boga.
Co więcej, jako że człowiek mimo swej bezgranicznej bezsilności podlega niekończącym się zmartwieniom i trapią go niezliczeni wrogowie, zaś mimo swego bezgranicznego ubóstwa cierpi z powodu nieskończenie wielu potrzeb, a jego pragnienia nie mają granic, przeto po tym, jak uwierzy, jego podstawowym wrodzonym obowiązkiem jest zanoszenie suplikacji do Boga, zaś suplikacje są podstawą oddawania czci Bogu i służenia Mu. Dziecko, kiedy chce, by zostały zaspokojone jego pragnienia lub życzenia, kiedy samo nie może osiągnąć tego, czego pragnie, będzie albo płakać, albo prosić, to jest będzie wypowiadać suplikacje językiem swej bezsilności czy to poprzez działanie, czy też słowami, aż odniesie sukces i zostanie mu zapewnione to, czego potrzebuje. To samo tyczy się człowieka, który jest niczym delikatne, wypieszczone dziecko w świecie żywych stworzeń. Musi on albo szlochać na dworze Najbardziej Miłosiernego i Najbardziej Litościwego językiem swej słabości i bezsilności, albo też zanosić suplikacje do Niego językiem swego ubóstwa i swoich potrzeb, by zostały mu podporządkowane rzeczy, których pragnie; może również składać podziękowania za to, że tak się stało. W przeciwnym razie, mówiąc: "Dzięki mojej własnej sile podporządkowałem sobie rzeczy, których z pozoru nie można sobie podporządkować, a także rzeczy po tysiąckroć potężniejsze od nich, jak również dzięki moim własnym ideom sprawiłem, że mnie słuchają", człowiek będzie podobny głupiemu dziecku, które robi wiele hałasu o nic, przejawiając niewdzięczność wobec Bożych darów. Jak jest to sprzeczne z wrodzoną naturą człowieka, tak również sprawia, że staje się on tym, który zasługuje na surową karę.
PUNKT PIĄTY
Wiara wymaga suplikacji, jakie są niezawodnym środkiem zaspokojenia potrzeb. Przy tym w naturze człowieka leży silne pragnienie zanoszenia suplikacji, zaś Wszechmocny Bóg zarządził:
[5]
co znaczy: «Cóż będziecie znaczyć, jeśli nie będziecie kierować do Mnie suplikacji?». Wszechmocny Bóg nakazuje również:
[6]
Jeśli mówisz: "Często zanosimy do Boga suplikacje, lecz nie są one przyjmowane, tymczasem ów werset jest natury ogólnej i stwierdza, że każda suplikacja spotyka się z odpowiedzią",
Odpowiemy: Odpowiedź to jedno, a przyjęcie to coś całkiem innego. Każda suplikacja spotyka się z odpowiedzią, lecz przyjęcie jej i danie dokładnie tego, o co prosi błagający, zależy od mądrości Wszechmocnego Boga. Na przykład jeśli chore dziecko wzywa lekarza, wołając: "Panie doktorze! Panie doktorze!", a lekarz odpowie: "Oto jestem, czego sobie życzysz?", zaś dziecko powie: "Daj mi takie-to-a-takie lekarstwo!", doktor albo da dziecku dokładnie to lekarstwo, o które ono prosi, albo też przepisze inne, które będzie lepsze i przyniesie większą korzyść, lub też - wiedząc, że przy tej chorobie lekarstwo może jedynie zaszkodzić - nie poda żadnego lekarstwa.
Zatem jako że Wszechmocny Bóg jest Wszechobecnym i Widzącym każdą rzecz, przeto odpowiada On na suplikacje Swoich sług. Poprzez Swą obecność i odpowiedź sprawia On, że opuszczenie i samotność stają się zażyłością. Jednak nie czyni On tego stosownie do kapryśnych i natarczywych żądań człowieka, lecz stosownie do tego, czego wymaga mądrość Wszechwładnego. Bóg albo daje to, o co się Go prosi, albo daje to, co jest lepsze, albo nic nie daje.
Ponadto suplikacja jest formą przyznania, że człowiek jest sługą Boga, i jednym z aktów czci, zaś owoce tego uczynku przynależą do życia ostatecznego. Celem odnoszącym się do tego świata jest spędzenie określonego czasu na oddawaniu czci Bogu i zanoszeniu do Niego suplikacji. Na przykład rodzajem aktu czci jest modlitwa o deszcz, zaś czasem odpowiednim na wykonanie tego aktu czci jest susza. Suplikacje i akty czci tego rodzaju nie mają na celu sprowadzenia deszczu, a jeśli będą wykonywane jedynie z taką intencją, nie zasługują na ich przyjęcie, ponieważ nie są szczerym oddawaniem czci Bogu. Bezpośrednio po zachodzie słońca zaczyna się pora modlitwy wieczornej, zaś podczas zaćmień słońca i księżyca odmawia się dwie szczególne modlitwy, zwane salat al-kusuf i salat al-chusuf. Oznacza to, że poprzez przesłonięcie owych dwóch świetlistych znaków nocy i dnia oznajmiane są potęga i wielkość Boga, zatem Wszechmocny Bóg wzywa Swe sługi do tego, by
w owych porach wykonywali określone akty czci. Owe modlitwy nie służą temu, by słońce lub księżyc odsłoniły się, jako że pora ich ponownego ukazania się i czas trwania zaćmienia tak czy inaczej zostały dokładnie wyliczone przez astronomów.
Dokładnie w ten sam sposób susza jest porą modlitwy o deszcz, a porą określonych suplikacji jest czas, w którym człowieka nawiedzają nieszczęścia i rzeczy przynoszące szkodę, zaś człowiek zdaje sobie sprawę z własnej bezsilności, a poprzez suplikacje i błagania szuka schronienia na dworze Wszechmocnego. Nawet jeśli mimo wielu suplikacji nieszczęścia nie stają się łatwiejsze do zniesienia, nie można powiedzieć, że suplikacje nie zostały przyjęte, lecz należy raczej powiedzieć, że pora na zanoszenie owych suplikacji jeszcze nie dobiegła końca. Jeśli w Swej łaskawości i szczodrości Wszechmocny Bóg, Który jest Światłem na świetle, odsunie nieszczęście, wówczas pora na zanoszenie owych suplikacji dobiegnie końca. Oznacza to, że znaczeniem suplikacji jest oddawanie czci Bogu i uznanie przez człowieka, że jest on sługą Boga.
Jeśli chodzi o oddawanie czci Bogu i służenie Mu, powinny być one wykonywane z czystą i szczerą intencją wykonania danego uczynku jedynie dla Boga. Człowiek powinien jedynie głosić własną bezsilność i szukać schronienia u Boga poprzez suplikacje, nie powinien zaś ingerować w to, co dotyczy Bożej wszechwładzy. Powinien zdać się na mądrość Boga i Jemu zostawić podjęcie stosownych kroków, a nie powinien oskarżać Bożego miłosierdzia.
Zaiste, tym, co zostało prawdziwie ustalone przez jasne wersety Koranu, jest prawda, która mówi, że jak wszystkie istoty wychwalają Boga i oddają mu cześć we właściwy dla każdej z nich sposób, tak tym, co wznosi się do Bożego dworu z całego wszechświata, jest suplikacja, wypowiadana albo językiem wrodzonej zdolności (jak suplikacje roślin, poprzez które rośliny błagają Tego, Który zsyła wszystkie dary, by nadał im kształt umożliwiający przejawienie i ukazanie Jego Najpiękniejszych Imion), albo też językiem wrodzonej potrzeby (jak jest to z suplikacjami składanymi przez wszystkie istoty żywe, które proszą o zaspokojenie swych wrodzonych potrzeb i dostarczenie im tego, czego uzyskanie przekracza granice ich możliwości). Owym językiem istoty żywe proszą Najbardziej Szczodrego o pewne rzeczy, które są im niezbędne do przetrwania, takie jak właściwy rodzaj zaopatrzenia. Suplikacja może być zanoszona również językiem konieczności, jak czynią to wszystkie istoty posiadające dusze, kiedy znajdą się w tarapatach i pilnie szukają schronienia i obrońcy - zaiste, zwracają się wtedy do swego Pana (ar. Ar-
Rabb), Którego litość obejmuje każdą rzecz. Owe trzy rodzaje suplikacji zawsze są przyjmowane, jeśli nic w tym nie przeszkodzi.
Czwartym rodzajem suplikacji są te najlepiej znane, a mianowicie nasze suplikacje. One również są dwojakiego rodzaju: rodzaj pierwszy to suplikacje wyrażane poprzez uczynki, językiem usposobienia, a drugi to suplikacje wyrażane słowami, językiem serca. Na przykład uciekanie się do przyczyn jest rodzajem suplikacji poprzez działanie, przy czym gromadzenie przyczyn nie ma na celu stworzenia określonego efektu, lecz jest wyrażanym językiem usposobienia przyjmowaniem mile widzianego stanu, w którym poszukuje się efektu u Wszechmocnego Boga. Na przykład oranie pola jest pukaniem do drzwi skarbca Bożego miłosierdzia. Jako że ten rodzaj suplikacji poprzez działanie jest skierowany do Najpiękniejszego Imienia Bożego "Najbardziej Szczodry", w olbrzymiej większości przypadków taka suplikacja zostaje przyjęta.
Drugim rodzajem są suplikacje ofiarowane językiem i sercem. Są one prośbami o pewne rzeczy, których sobie życzymy, a których nasza ręka nie jest w stanie dosięgnąć. Najważniejszy aspekt tego rodzaju suplikacji, ich najpiękniejszy cel i najsłodszy owoc polegają na tym, że zanoszący suplikacje wie, że istnieje Ten, Który słyszy życzenia serca błagającego, Którego ręka może dosięgnąć każdej rzeczy, Który może spełnić wszystkie pragnienia, Który lituje się nad bezsilnością proszącego i odpowiada na prośby wynikające z jego ubóstwa.
O, bezsilny i potrzebujący człowieku! Nie lekceważ suplikacji, które są kluczem do skarbca Bożego miłosierdzia i do źródła niewyczerpanej siły. Mocno do nich przylgnij! Wznieś się na najwyższe szczyty człowieczeństwa! Włącz do swoich suplikacji błagania całego wszechświata, jakbyś był królem! Powiedz: اِيَّاكَ نَسْتَع۪ينُ [7] jak sługa i delegat przemawiający w imieniu całego wszechświata! Stań się najdoskonalszym wzorcem wszelkiego stworzenia!
Księga Druga
(Jako że człowiek został stworzony jako najbardziej doskonały wzorzec i zostały mu dane najbardziej wszechstronne zdolności, został rzucony na arenę sprawdzianu i próby, na której może wzbić się lub upaść ku stacjom, rangom i poziomom od najwyższego z wysokich do najniższego z niskich, od ziemi do Bożego Tronu i od drobnych cząsteczek do słońca. Został wysłany na ten świat jako cud Bożej mocy, jako efekt Bożego stworzenia, jako dziwo Bożego kunsztu. Otwierają się przed nim dwie drogi, z których jedna prowadzi do nieskończonego wznoszenia się, a druga do niekończącego się upadku. Wyjaśnimy tajemnicę owego zdumiewającego postępu i upadku człowieka w pięciu Notatkach).
NOTATKA PIERWSZA
Człowiek potrzebuje większości istot wszechświata, z którymi jest połączony. Jego potrzeby rozpościerają się nad każdą częścią świata, a jego pragnienia rozciągają się aż do wieczności. Jak pragnie kwiatu, tak pragnie wiosny; jak pragnie ogródka, tak pragnie wiecznie trwającego Raju; jak tęskni do spotkania z przyjacielem, tak tęskni do spotkania z Najpiękniejszym, Któremu należy się chwała. Kiedy chce odwiedzić kogoś, kogo miłuje, a kto mieszka w innym miejscu, potrzebuje tego, by otworzyły się przed nim drzwi domu umiłowanej osoby. Tak samo, kiedy chce zostać ocalonym przed wieczną rozłąką i odwiedzić dziewięćdziesiąt dziewięć procent swych przyjaciół, tych, którzy już wyjechali w podróż do pośredniego królestwa, potrzebuje szukania schronienia na dworze Wszechmocnego, ponieważ On jest Tym, Który zamknie drzwi tego świata, a otworzy drzwi życia ostatecznego, będącego wystawą cudów, Który usunie ten świat, a w jego miejsce ustanowi świat życia ostatecznego.
Dla człowieka w takim położeniu Ten, Który jest Jedynym prawdziwie godnym czci, będzie Tym, w Którego ręku spoczywają wodze każdej rzeczy, do Którego należą skarbce każdej rzeczy, Który widzi każdą rzecz, Który jest Wszechobecny, Którego nie ogranicza przestrzeń, Który jest wolny od bezsilności i pozbawiony wszelkiej skazy, Który jest ponad jakąkolwiek wadę, Wszechmocnym, Któremu należy się chwała, Najbardziej Litościwym, do Którego należy piękno, i Wszechmądrym, do
Którego należy doskonałość. Tylko Ten, do Którego należą nieskończona moc i wiedza obejmująca każdą rzecz, może spełnić nieskończone potrzeby człowieka, a wobec tego tylko On godzien jest tego, by oddawać Mu cześć.
O, człowieku, jeśli jesteś wyłącznie Jego sługą, zdobędziesz miejsce ponad wszystkimi stworzeniami, jednak jeśli powstrzymujesz się od służenia Mu, staniesz się poniżanym niewolnikiem bezsilnych stworzeń. Jeśli polegasz na swym ego i na własnej mocy, zaś porzucasz poleganie na Bogu i suplikacje, schodząc z drogi prostej na manowce dumy i przechwalania się, w tym, co tyczy się dobra i stworzenia, upadniesz niżej niż mrówka czy pszczoła i staniesz się słabszy od pająka lub muchy. Twoje zło i zniszczenie staną się cięższe niż góra, a ty sam będziesz szkodą większą niż zaraza.
Tak, o człowieku! Posiadasz dwa aspekty - jednym jest ten, który ma związek ze stworzeniem, dobrem, działaniem i tym, co pozytywne, zaś drugim jest aspekt zniszczenia, niebytu, zła, pasywności i tego, co negatywne. Jeśli chodzi o aspekt pierwszy, jesteś niższy niż pszczoła lub wróbel i słabszy niż pająk czy mucha, natomiast jeśli chodzi o aspekt drugi, przewyższasz góry, ziemię i niebiosa. Podejmujesz brzemię, w obliczu którego wyraziły one swą bezsilność i zadrżały ze strachu, a obejmujesz sferę bardziej rozległą niż ich sfera. Kiedy coś tworzysz i czynisz dobro, jesteś w stanie uczynić jedynie tyle, na ile pozwala ci twoja moc, i tylko w takim stopniu, do którego mogą dosięgnąć twoje ręce, jednak kiedy niszczysz i popełniasz zło, twoje zło jest przytłaczające, a twoje zniszczenie rozprzestrzenia się.
Na przykład niewiara jest złem, zniszczeniem i brakiem potwierdzenia. Jednakże w tym jednym akcie zła zawierają się zniewaga dla całego wszechświata, umniejszanie wszystkich Najpiękniejszych Imion Boga i obelga dla całej ludzkości, jako że te istoty zajmują wzniosłe pozycje i spełniają ważne obowiązki, są przesłaniami Wszechwładnego, zwierciadłami Boga i Jego urzędnikami. Jednak niewiara pozbawia je rangi zwierciadeł i urzędników obciążonych obowiązkami i wyrażających określone znaczenia, sprowadzając je do poziomu daremnej igraszki przypadku, zaś poprzez zniszczenie, jakie niosą śmierć i rozłąka, sprawia, że zniżają się one do poziomu szybko rozkładającej się, efemerycznej materii pozbawionej wszelkiego znaczenia i wszelkiej wartości, wartej tyle, co nic. Poprzez zaprzaństwo niewiara znieważa również Najpiękniejsze Imiona Boga, Jego inskrypcje i przejawy, a także ich piękno, które widoczne jest w całym wszechświecie i w zwierciadłach wszystkich istot. Niewiara sprawia,
że człowiek, który jest namiestnikiem Boga na ziemi, upada do poziomu tego, kto jest bardziej poniżony i słabszy, bardziej bezsilny i potrzebujący niż najniższe z przemijających zwierząt. Ponieważ człowiek jest wspaniale ułożonym poematem Bożej mądrości głoszącym przejawy Świętych Imion Boga, a także podobnym ziarnu, oczywistym cudem Bożej mocy, w którym zawarto wszystkie części wiecznego drzewa, jest również tym, który poprzez przyjęcie Najwyższego Depozytu, stał się wyższym niż niebiosa, ziemia i góry, zyskując wyższość nad aniołami, zaś niewiara sprowadza go do poziomu właściwego zwyczajnej wywieszce, która nie wyraża żadnego znaczenia, zagubionej istocie, która szybko ulega rozkładowi.
W skrócie: Jeśli chodzi o destrukcję i zło, nakazująca zło dusza może popełnić nieskończone zbrodnie, lecz jeśli chodzi o to, co tyczy się kreatywności i dobra, jej moc jest jedynie częściowa i niezmiernie mała. Tak, człowiek może zniszczyć dom w jeden dzień, podczas gdy nie jest w stanie zbudować go nawet w ciągu stu dni. Jednakże jeśli dusza porzuca swój egoizm, jeśli poszukuje dobra i istnienia, których źródłem jest pomoc Boga, jeśli wyrzeka się zła, niszczenia i polegania na sobie samej, a poszukując przebaczenia, staje się prawdziwym sługą Boga, wówczas będzie ona ukazywała znaczenie wersetu:
[8]
a jej nieskończona zdolność czynienia zła stanieccc się nieskończoną zdolnością czynienia dobra. Dusza nabędzie wartości właściwej najbardziej doskonałemu z wzorców i wzniesie się na najwyższy z wysokich poziomów.
O, niedbały człowieku! Ujrzyj szczodrość i hojność Wszechmocnego Boga! Choć byłoby sprawiedliwością zapisane jednego złego uczynku jako tysiąca złych czynów, a jednego dobrego uczynku jako jednego lub nawet mniej, Bóg zapisuje jeden zły uczynek jako jeden, zaś jeden dobry czyn jako dziesięć, a czasami jako siedemdziesiąt lub siedemset, lub nawet siedem tysięcy dobrych uczynków.
Dzięki tej Notatce pojmiesz również, że zesłanie do Piekła, które jest tak straszliwym miejscem, jest odpłatą za zły czyn i czystą sprawiedliwością, podczas gdy wysłanie do Raju jest czystą szczodrością.
NOTATKA DRUGA
Człowiek posiada dwa oblicza - pierwsze, dotyczące jego ego, wskazuje na życie doczesne, zaś drugie, dotyczące oddawania czci Bogu i służenia Mu, wskazuje na życie ostateczne. Co się tyczy pierwszego oblicza, człowiek jest nieszczęsnym stworzeniem, którego kapitał
stanowią jedynie wola ze zdolnością wyboru słabą jak włos; wątła zdolność zdobycia tego, czego człowiek potrzebuje; ulotne i krótkie życie, które jest szybko gasnącym płomieniem; wreszcie jego byt, który jest szybko ulegającym rozkładowi, niewielkim ciałem. Przy tym człowiek jest delikatnym i słabym stworzeniem spośród niezliczonych rodzajów istot rozproszonych po wszystkich poziomach wszechświata.
Co się tyczy drugiego oblicza, a zwłaszcza bezsilności i ubóstwa człowieka, które powodują, że zwraca się on ku oddawaniu czci Bogu, człowiek jest istotą mającą prawdziwie wielkie i doniosłe znaczenie. Ponieważ Wszechmądry Stwórca zawarł w naturze człowieka nieskończoną bezsilność i bezgraniczne ubóstwo, przeto człowiek może stać się zwierciadłem, obejmującym odbicia niezliczonych przejawów Wszechmocnego i Litościwego, Którego moc jest nieskończona, Najbardziej Szczodrego i Najbardziej Bogatego, Którego majątek nie ma granic.
Zaiste, człowiek przypomina ziarno, które Boża moc wyposażyła w doniosłe, niematerialne części ciała, a Boże zarządzenie zawarło w nim subtelny i wartościowy program, by mogło ono wykonywać swą pracę pod ziemią, wyłonić się z ciasnego świata pod ziemią, wkroczyć do świata powietrza i prosić Stwórcę językiem właściwym swemu usposobieniu o to, by mogło stać się drzewem oraz osiągnąć godną drzewa doskonałość. Jeśli z powodu złego usposobienia ziarno używa pod ziemią owych niematerialnych członków, jakie zostały mu dane, do przyciągnięcia szkodliwych substancji, w krótkim czasie zepsuje się i zgnije w owym ciasnym miejscu, nie przynosząc żadnego pożytku. Jeśli jednak ziarno odpowiada na rozkaz Stwórcy, o którym mówi werset:
[9].
I właściwie wykorzystuje swe niematerialne części ciała, wyłoni się z ciasnego świata pod ziemią, a poprzez to, że stanie się ono wielkim drzewem owocowym, jego dusza i jego prawda natury poszczególnej staną się rozległą prawdą powszechną.
Podobnie znaczące i ważne zdolności i programy zostały zdeponowane w naturze człowieka przez Bożą moc i Boże zarządzenie. Jeśli człowiek korzysta z owych bezcielesnych członków, by zaspokajać pragnienia swej duszy i uganiać się za drobnymi przyjemnościami pod ziemią życia doczesnego, w ciasnym zamknięciu tego świata, zgnije i rozłoży się jak zepsute ziarno wśród trudności krótkiego życia w tym duszącym go miejscu, obarczy odpowiedzialnością swą nieszczęsną duszę, a następnie odejdzie z tego świata.
Jednakże jeśli człowiek, odpowiadając na rozkazy Koranu, pod ziemią oddawania czci Bogu i służenia Mu nakarmi i napoi ziarno swoich zdolności wodą islamu i światłem wiary, a także zwróci swe zdolności ku ich prawdziwym celom, pączki i gałęzie owych zdolności wyrosną w świecie podobieństw i w królestwie pośrednim, zaś człowiek stanie się ziarnem o wielkiej wartości i lśniącą maszyną, obejmującą części wiecznie trwającego drzewa i trwałej prawdy, dzięki którym osiągnie niezliczone doskonałości i dary w Raju; stanie się błogosławionym i świetlistym owocem drzewa wszechświata.
Tak, prawdziwy postęp polega na zwróceniu się ku obliczom serca, duszy, rozumu, a nawet wyobraźni, jak również innych subtelnych zdolności danych człowiekowi dla życia wiecznego, a także na sprawieniu, by każda z owych zdolności zajęła się wykonywaniem obowiązku godnego jej oddawania czci Bogu w określony sposób. Postęp nie jest (jak wyobrażają to sobie ludzie zbłądzenia) pogrążeniem się we wszystkich detalach życia doczesnego, by posmakować każdego rodzaju przyjemności, nawet płynących z tego, co najbardziej niegodziwe, by poddać wszystkie subtelne zdolności, serce i rozum nakazującej zło duszy, by sprawić, że będą ją wspomagały; to nie jest postęp, lecz regres. Ujrzałem tę prawdę w wizji, która jest opisana w poniższej przypowieści:
Przybyłem do wielkiego miasta, a kiedy rozejrzałem się, ujrzałem, iż jest ono pełne wielkich pałaców. U drzwi niektórych z owych pałaców wystawiano wesołe przedstawienia, które przyciągały uwagę każdego, a wszyscy dobrze się bawili. Spojrzałem uważnie i zobaczyłem, że władca takiego pałacu podszedł do drzwi i również wziął udział w przedstawieniu, bawiąc się z psem; damy oddawały się słodkiej rozmowie z obcymi młodzieńcami; dorastające dziewczyny urządzały sobie dziecięce zabawy, zaś odźwierny kierował tym, co robią inni. Wówczas zdałem sobie sprawę z tego, że w środku ów wielki pałac jest zupełnie pusty, zaś jego mieszkańcy nie spełnili żadnego ze swych szlachetnych obowiązków, a ich moralność upadła tak nisko, że przyjęli role w owym wystawianym u drzwi przedstawieniu.
Szedłem dalej, aż stanąłem przed innym wielkim pałacem. U jego drzwi wyciągnął się wierny pies; stał tam również małomówny odźwierny z marsową miną, zaś sam pałac niczym się nie wyróżniał. Byłem ciekaw, dlaczego tutaj wszystko wygląda zupełnie inaczej. Wszedłem do środka i ujrzałem, że panuje tam wielka wesołość. W każdej komnacie mieszkańcy tego pałacu byli bardzo zajęci wykonywaniem swych szlachetnych obowiązków. Mężczyźni w pierwszej komnacie zajmowali
się zarządzaniem pałacem i nadzorowaniem tego, co się w nim dzieje; na następnym piętrze dziewczyny uczyły dzieci; jeszcze wyżej damy były zajęte sztukami pięknymi i wyszywaniem pięknych haftów; zaś na ostatnim piętrze pan tego pałacu wymieniał informacje z królem, zajmując się własnymi wzniosłymi obowiązkami, mając na uwadze spokojne życie ludzi tego pałacu, a także własny rozwój i progres. Nikt mnie nie zatrzymywał, ponieważ dla ludzi w tym pałacu byłem niewidzialny, więc mogłem przechadzać się to tu, to tam. Wyszedłem, rozejrzałem się dookoła i ujrzałem, że takie pałace dwojakiego rodzaju stoją w całym mieście. Zapytałem o to i odpowiedziano mi: "Pałace puste w środku, przed drzwiami których odgrywane są wesołe przedstawienia, należą do naczelników niewierzących i ludzi zbłądzenia, zaś pałace drugiego rodzaju - do szacownych i sławnych muzułmanów". Następnie w pewnym zakątku miasta stanąłem przed pałacem, na którym wypisano moje imię: SAID. Zaciekawiony, podszedłem bliżej, a wówczas było tak, jakbym ujrzał swój obraz na owym pałacu. Wykrzyknąłem w całkowitym oszołomieniu, a wówczas oprzytomniałem i obudziłem się.
Teraz zinterpretuję ową wizję dla ciebie, i oby Bóg sprawił, by wynikło z tego jakieś dobro.
Miasto to obraz życia społecznego człowieka i miast ludzkiej cywilizacji. Każdy z pałaców to człowiek. Mieszkańcy pałacu to subtelne zdolności człowieka, takie jak wzrok, słuch, serce czy rozum, a także dusza z jej kaprysami, z potęgą żądzy i gniewu. Każda ze zdolności człowieka ma obowiązek oddawania czci Bogu w inny sposób, a także może przysporzyć rozmaitych przyjemności lub cierpień. Dusza z jej kaprysami oraz potęga żądzy i gniewu są jak odźwierny i pies. Sprawianie, że subtelne zdolności stają się podległe duszy i jej kaprysom, zapominając o swych podstawowych obowiązkach, z pewnością jest zatem regresem, nie zaś rozwojem. Pozostałe obrazy z mojej wizji sam możesz zinterpretować.
NOTATKA TRZECIA
Jeśli chodzi o jego pracę, działania i uczynki, człowiek jest słabym zwierzęciem i bezsilnym stworzeniem. Moc jego rozporządzenia i prawo własności sięgają tylko tak daleko, jak daleko może sięgnąć jego ręka. Nawet każde ze zwierząt domowych, których wodze zostały dane człowiekowi, ma swój udział w jego słabości, bezsilności i lenistwie, a jeśli porównamy je z ich dzikimi odpowiednikami, stanie się widoczna wielka różnica (taka, jaka zachodzi między domowymi a dzikimi kozami czy bydłem). Jeśli jednak chodzi o brak woli, akceptację tego,
co go spotyka, suplikacje i błagania, człowiek jest honorowym gościem w gospodzie tego świata, gościem Tego, Który jest tak szczodry, że otwiera przed człowiekiem nieskończone skarbce Swego miłosierdzia i podporządkowuje mu niezliczone, wyjątkowe istoty, by były jego sługami. Dla relaksu, rozrywki i pożytku owego szacownego gościa przygotowana została sfera tak rozległa, że połowa jej średnicy rozciąga się tak daleko, jak daleko może sięgnąć wyobraźnia.
Zatem jeśli człowiek polega na swoim ego i czyni swym celem życie tego świata, próbując skosztować chwilowych przyjemności, podczas gdy walczy o zdobycie środków do życia, pogrąża się w niezmiernie ciasnej sferze, by następnie odejść. Wszystkie części ciała, układy i zdolności, jakie zostały mu dane, w Dniu Zmartwychwstania zaświadczą przeciwko niemu i wytoczą mu proces. Tymczasem jeśli człowiek wie, że jest na tym świecie gościem, i wydaje kapitał swego życia nie przekraczając granic tego, co dozwolone przez Szczodrego, Który gości człowieka, wówczas będzie dokładał starań na rzecz życia wiecznego, później znajdzie odpoczynek i spokój, a następnie wzniesie się do poziomu najwyższego z wysokich.
Co więcej, wszystkie części ciała i systemy dane człowiekowi będą szczęśliwe wraz z nim, a w Dniu Zmartwychwstania zaświadczą na jego korzyść. Wszystkie cudowne zdolności z pewnością nie zostały dane człowiekowi przez wzgląd na znikome życie doczesne, lecz przez wzgląd na życie wieczne, którego znaczenie jest wielkie. Jeśli porównamy człowieka ze zwierzętami, zobaczymy, że pod względem owych zdolności i części ciała człowiek jest bardzo bogaty, po stokroć bogatszy od zwierząt, jednak nurzając się jak zwierzę w przyjemnościach życia doczesnego upada po stokroć niżej od nich, ponieważ w każdej przyjemności, jakiej doznaje, zawarte jest cierpienie. Ze zwierzętami jest inaczej - doznają one przyjemności pozbawionej cierpienia i radości pozbawionej smutku, ponieważ ani smutki przeszłości nie przysparzają im cierpień, ani też lęki o przyszłość nie przyczyniają im rozpaczy. Zwierzęta wiodą spokojne życie, składając podziękowania swemu Stwórcy.
Oznacza to, że jeśli człowiek, który został stworzony wedle najwspanialszego wzorca, myśli jedynie o życiu tego świata, upada po stokroć niżej od stworzenia w rodzaju wróbla, choć jeśli chodzi o kapitał jego życia, jest po stokroć wyższym od zwierząt. Wyjaśniłem tę kwestię w innym miejscu za pomocą przypowieści, jednak ponieważ wiąże się ona z naszym tematem, powtórzę ową przypowieść również w tym miejscu:
Pewien człowiek dał jednemu ze swych sług dziesięć sztuk złota i nakazał mu, by ten sprawił sobie garnitur z określonego materiału.
Następnie drugiemu dał tysiąc sztuk złota, włożył do jego kieszeni kartkę, na której coś zapisał, i wysłał go na targ. Pierwszy sługa za dziesięć sztuk złota kupił wspaniały garnitur z najlepszego materiału, podczas gdy drugi nie pomyślał, nie przeczytał kartki, którą miał w kieszeni, a biorąc przykład z tamtego, dał tysiąc sztuk złota sprzedawcy i poprosił go o garnitur, jednak nieuczciwy sprzedawca dał mu garnitur z najgorszego materiału. Następnie ten nieszczęśnik wrócił do swego pana, który udzielił mu surowej nagany i wymierzył mu straszliwą karę.
Nawet najmniej inteligentny człowiek pojmie, że owe tysiąc sztuk złota nie zostało dane drugiemu z owych sług na zakup garnituru, lecz po to, by dokonał on pewnego ważnego handlu.
Dokładnie w ten sam sposób każdy z bezcielesnych członków człowieka i każda z jego subtelnych zdolności zostały rozwinięte w stopniu sto razy większym niż u zwierząt. Rozważmy na przykład takie zdolności jak wzrok człowieka, który może dostrzec i rozróżnić wszystkie rodzaje piękna; jak smak, który może rozeznać wszelkie rozmaite smaki pożywienia; jak umysł, który może dotrzeć do najbardziej subtelnych z kwestii prawdy; jak serce, które tęskni do doskonałości wszelkiego rodzaju - a następnie zastanówmy się nad nadzwyczaj prostymi częściami ciała zwierząt, które w swym rozwoju pokonały zaledwie jeden lub dwa ze stopni, jakie stały się udziałem człowieka. Różnica polega jedynie na tym, że wśród zwierząt lepiej rozwijają się te części ciała, które mają związek z określoną funkcją, ważną dla danego gatunku, jednak owa różnica dotyczy tylko tego, co poszczególne.
A oto, jaki jest powód bogactwa, które stało się udziałem człowieka, jeśli chodzi o jego zdolności: zmysły i uczucia człowieka rozwijają się dzięki myśleniu i rozumowi. Z powodu mnogości jego potrzeb zaczynają istnieć liczne emocje, zaś jego zmysły stają się nadzwyczaj różnorodne. Z powodu wszechstronności natury człowieka jego pragnienia zwracają się ku wielu celom, zaś zdolności człowieka wspaniale się rozwijają, gdyż z jego natury wynika wiele obowiązków. Jako że człowiek został stworzony jako ten, którego natura jest zdolna do oddawania czci Bogu na wszelkie sposoby, dano mu również zdolności, w których zawarte zostały ziarna wszelkich doskonałości.
Owo wielkie bogactwo zdolności i obfity kapitał z pewnością nie zostały człowiekowi dane po to, by starał się o przemijające życie doczesne. Podstawowym obowiązkiem człowieka jest raczej wykonywanie tego, co wskazuje na niezliczone cele; oznajmienie jego bezsilności, ubóstwa i wad poprzez akty czci; obserwowanie wychwalania Boga przez
wszystkie istoty okiem tego, co powszechne, wraz z zaświadczaniem tego, że istoty wychwalają swojego Stwórcę; spoglądanie na przykłady wsparcia Najbardziej Miłosiernego po to, by składać Mu podziękowania; spoglądanie na cuda Bożej mocy widoczne w istotach i rozmyślania nad nimi jako nad tym, z czego można wyciągnąć naukę.
O, człowieku, który oddajesz cześć temu światu, który umiłowałeś życie doczesne, który nie dbasz o znaczenie "najwspanialszego z wzorców"! Stary Said ujrzał prawdę o życiu tego świata w wizji, która sprawiła, że stał się on nowym Saidem. Ty również posłuchaj owej historii, ujętej w formę przypowieści:
Ujrzałem, że byłem wędrowcem, który wyruszył - to jest, został wysłany - w długą podróż. Ten, który był moim panem, stopniowo dawał mi po trochu pieniędzy z sześćdziesięciu sztuk złota, które dla mnie wydzielił, zaś ja wydawałem te pieniądze. Przybyłem do gospody, w której były dostępne wszelkiego rodzaju rozrywki i w ciągu jednej nocy w owej gospodzie wydałem dziesięć sztuk złota na hazard i zabawę, ciesząc się swą sławą. Rankiem nie zostały mi żadne pieniądze, a co więcej, nie kupiłem żadnych dóbr, które mogły przynieść mi korzyść w miejscu, do którego zmierzałem. Po pieniądzach pozostały mi jedynie grzechy i cierpienia, a po rozrywkach - rany i smutek. Kiedy byłem w tak przykrym położeniu, nagle ukazał się pewien człowiek, który rzekł do mnie:
-Straciłeś cały swój kapitał i zasługujesz na karę. Zmierzasz do swego celu jako bankrut, z pustymi rękami. Jeśli jednak masz choć trochę rozsądku, drzwi do skruchy są przed tobą otwarte. Kiedy otrzymasz piętnaście sztuk złota, jakie jeszcze pozostały z pieniędzy wyznaczonych dla ciebie przez twego pana, połowę z nich zatrzymaj w rezerwie i nabądź to, co będzie ci potrzebne w miejscu, do którego zdążasz.
Moja dusza nie chciała się z tym zgodzić.
-W takim razie pozostaw jedną trzecią - powiedział ów człowiek. Moja dusza nadal go nie słuchała.
-Wobec tego jedną czwartą - powiedział.
Moja dusza wciąż nie mogła porzucić swych nawyków, od których była uzależniona, zatem ów człowiek z gniewem odwrócił się ode mnie i zostawił mnie.
Nagle wszystko się zmieniło. Jechałem przez tunel pociągiem, który mkn:ۙtak szybko, jakby pędził pionowo w dół. Byłem przerażony, cóż
jednak mogłem zrobić, skoro nie miałem jak ani dokąd uciec? Co dziwne, po obu stronach pociągu ukazywały się piękne kwiaty i ponętne owoce, a ja, jak człowiek głupi i niedoświadczony, patrzyłem na nie i wyciągałem ku nim ręce, starając się zerwać je. Cóż, kiedy łodygi owych kwiatów były pokryte cierniami, które, gdy ich dotknąłem, rozdarły mi ręce do krwi. Im dłużej trwała jazda, tym bardziej moje ręce były poranione. Nagle konduktor powiedział do mnie:
-Daj mi pięć kuruszów, a dam ci tyle kwiatów i owoców, ile tylko zechcesz. Raniąc sobie ręce, poniosłeś stratę tak wielką, jak nie pięć, ale sto kuruszów. To kara dla ciebie, ponieważ nie możesz zrywać tych kwiatów i owoców bez pozwolenia.
W rozpaczy wychyliłem głowę za okno i spojrzałem naprzód, mając nadzieję, że ujrzę koniec tunelu. W miejscu, gdzie kończył się tunel, ujrzałem wiele dołów ze stojącymi za nimi nagrobkami, zaś do owych dołów wrzucani byli pasażerowie z całego długiego pociągu. Ujrzałem również dół naprzeciwko mnie, a na nagrobku po jego drugiej stronie napisano: SAID. W oszołomieniu i niepokoju zawołałem: "Biada mi!" Wówczas nagle usłyszałem głos człowieka, który udzielał mi rad w gospodzie, a teraz pytał:
-I cóż, oprzytomniałeś?
-Tak, ale już za późno! - odpowiedziałem.
-Żałuj za grzechy i zaufaj Bogu - powiedział.
Odparłem, że tak uczynię, a wówczas zbudziłem się i ujrzałem samego siebie jako nowego Saida; stary Said zniknął.
Oto i moja wizja. Oby Bóg sprawił, by wynikło z niej jakieś dobro! Zinterpretuję dla ciebie jedną lub dwie z jej części, zaś ty sam możesz zinterpretować resztę.
Podróż wiedzie ze świata duchowego, przez łono matki, młodość, wiek podeszły, grób i pośrednie królestwo, Zmartwychwstanie i most As-Sirat do wieczności. Sześćdziesiąt sztuk złota to sześćdziesiąt lat ludzkiego życia, a jeśli dobrze liczę, ta wizja ukazała mi się, gdy miałem czterdzieści pięć lat. Nie jestem tego pewien, lecz wówczas szczery uczeń Wszechmądrego Koranu doradził mi, bym spędził połowę z owych piętnastu lat, jakie mi pozostały, mając na względzie życie ostateczne. Gospoda to Stambuł; pociąg to czas, a każdy jego wagon to jeden rok. Jeśli chodzi o tunel, jest on obrazem życia tego świata. Cierniste kwiaty i owoce to niedozwolone przyjemności i zakazane rozrywki, które sprawiają ból, kiedy im się
oddajemy i kiedy myślimy o ich przemijaniu, a rozłąka z nimi rani serce, sprawiając, że zaczyna ono krwawić. Stają się one również przyczyną kary, jaka będzie nam wymierzona. Znaczenie słów konduktora, który powiedział mi, bym dał mu pięć kuruszów, a da mi tyle kwiatów, ile zapragnę, jest zaś następujące:
Człowiekowi wystarczą te przyjemności i uciechy, jakie stają się jego udziałem, kiedy stara się o nie w sposób dozwolony, nie przekraczając granic tego, co słuszne. Wówczas nie pozostaje żadna potrzeba sięgnięcia po to, co zakazane.
Resztę mojej wizji sam możesz zinterpretować.
NOTATKA CZWARTA
Człowiek we wszechświecie przypomina delikatne, wychuchane dziecko. W jego słabości tkwi wielka siła, a w jego bezsilności wielka moc, ponieważ to dzięki sile jego słabości i mocy jego bezsilności zostały mu podporządkowane inne istoty. Jeśli człowiek pojmuje swą słabość i zanosi suplikacje słowami, a także językiem swego stanu i postępowania, jeśli zdaje sobie sprawę z własnej bezsilności i poszukuje pomocy, to ponieważ ukazując swą słabość składa on podziękowania Bogu, osiąga swoje cele, a jego pragnienia zostają mu podporządkowane w sposób daleko przekraczający to, co osiągnąłby własnymi siłami. Niekiedy jednak błędnie przypisuje on własnej mocy fakt, że osiągnął to, czego sobie życzył, a co stało się jego udziałem dzięki suplikacjom wypowiadanym językiem usposobienia. Na przykład siła tkwiąca w słabości kurczaka jest tym, co sprawia, że kwoka zaatakuje lwa, zaś nowo narodzony lwi kociak podporządkuje sobie dziką i głodną lwicę, która pozostaje głodna, podczas gdy młode najada się do syta. Zauważ ową godną odnotowania siłę tkwiącą w słabości i ów przejaw Bożego miłosierdzia!
Poprzez płacz, prośby lub nieszczęśliwą minę dziecko podporządkowuje sobie tych, co są od niego silniejsi, i dostaje to, czego chce, zaś własnymi siłami nie mogłoby osiągnąć nawet tysięcznej części tego, choćby próbowało tysiąc razy. Oznacza to, że dziecko może podporządkować sobie herosów poprzez jedno kiwnięcie małym palcem, ponieważ jego słabość i bezsilność wzbudzają litość i pragnienie chronienia go. Gdyby jednak takie dziecko z zarozumiałością głupca zaprzeczyłoby litości i oskarżyłoby swojego obrońcę, mówiąc: "Podporządkowania sobie tego, co zostało mi podporządkowane, dokonałem dzięki własnym siłom", z pewnością dostałoby klapsa.
Dokładnie tak samo, jeśli człowiek mówi, niczym Qarun:
co znaczy: "Zdobyłem to dzięki własnej wiedzy i własnej sile", w ten sposób okazuje niewdzięczność, zaprzecza miłosierdziu Swego stwórcy i oskarża Jego mądrość, a wówczas z pewnością spadnie na niego ciężki cios. Oznacza to, że panowanie człowieka nad innymi stworzeniami, postęp ludzkości czy osiągnięcia cywilizacji (a wszystko to widzimy na własne oczy) zostały dane człowiekowi nie dlatego, że zgromadził je, podbił czy zdobył w walce, lecz z powodu jego słabości. Otrzymuje on wsparcie, ponieważ jest bezsilny, zostaje obdarowany z powodu swojej nędzy, zostaje natchniony z powodu swej ignorancji, a wszystko, co posiada, zostało mu dane, gdyż jest on potrzebującym. Przyczyną jego panowania nie jest jego siła ani moc jego wiedzy, lecz są nią litość i łaska jego Pana (ar. Ar-Rabb), miłosierdzie i mądrość Boga - to one sprawiają, że inne rzeczy zostały podporządkowane człowiekowi. Tak, tym, co odziewa człowieka - którego może pokonać bezoki skorpion czy beznogi wąż - w jedwab wytwarzany przez drobnego żuczka, tym, co karmi go miodem wytwarzanym przez jadowitego owada, nie jest jego własna moc, lecz podporządkowanie mu owych stworzeń przez jego Pana (ar. Ar-Rabb) i obdarowanie go przez Najbardziej Miłosiernego, zaś one są owocami słabości człowieka.
O, człowieku! Skoro taka jest prawda o owej kwestii, porzuć egoizm i arogancję. Językiem poszukiwania pomocy wyznaj na dworze Boga swą bezsilność i słabość, zaś językiem błagania i suplikacji - swoje ubóstwo i potrzeby. Pokaż, że jesteś Jego sługą. Powiedz:
i wznieś się na wyższy poziom rozwoju.
Ponadto nie mów: "Jestem niczym. Cóż znaczę, by cały wszechświat miał zostać mi podporządkowany zgodnie z zamysłem Wszechmądrego i by miał On ode mnie wymagać podziękowań za każdą rzecz?", ponieważ z pewnością jesteś niczym pod względem twej duszy i nadanego ci kształtu, lecz jeśli chodzi o obowiązek i rangę, jesteś tym, który obserwuje ów wspaniały wszechświat, elokwentnym i wyraźnym językiem pełnych Bożej mądrości istot, bystrym czytelnikiem księgi wszechświata, nadzorcą owych stworzeń ukazujących cuda Boga i wychwalających Go, zwierzchnikiem owych istot pełnych szacunku dla czci, jaką oddają swojemu Panu.
Tak, o człowieku! Jeśli chodzi o twe istnienie i duszę, jesteś niczym roślina i zwierzę, jesteś maleńką cząsteczką, godnym pogardy atomem, potrzebującym stworzeniem, słabym zwierzęciem, które odchodzi z tego świata, unoszone przez olbrzymią falę bytu. Jednak zostałeś udoskonalony dzięki światłu wiary, w którym zawiera się blask Bożej miłości, dzięki świetlistym ćwiczeniom islamu. Pod względem swego człowieczeństwa i służenia Bogu jesteś królem, jesteś tym, co powszechne, wśród tego, co poszczególne, w swej znikomości jesteś całym światem, zaś w swym godnym pogardy stanie - nadzorcą rozległej sfery, któremu została nadana tak wysoka ranga, że może on powiedzieć: "Mój Litościwy Pan uczynił świat domem dla mnie, uczynił słońce i księżyc lampami tego świata, uczynił dla mnie wiosnę bukietem kwiatów, lato zastawionym Jego darami stołem, zwierzęta moimi sługami, a rośliny zdobnymi meblami mego domu".
Podsumowując: Jeśli zwracasz uwagę na podszepty Szatana i własnej duszy, spadasz na poziom najniższego z niskich stworzeń, jednak jeśli zwracasz uwagę na prawdę i Koran, wznosisz się do poziomu najwyższego z wysokich, stając się najwspanialszym wzorcem wszechświata.
NOTATKA PIĄTA
Człowiek został wysłany na ten świat jako urzędnik i gość, któremu nadanął ielce doniosłe zdolności. Powierzono mu również ważne obowiązki, stosowne do owych zdolności. By człowiek mógł osiągnąć swoje cele i wykonać owe obowiązki, konieczne są zarówno silna zachęta, jak i surowe groźby. W tej Notatce podsumujemy podstawy oddawania czci Bogu i obowiązku człowieka, których długie wyjaśnienie przedstawiliśmy w innym miejscu, by tajemnica "najwspanialszego z wzorców" mogła zostać zrozumiana.
Kiedy człowiek przychodzi na świat, jego oddawanie czci Bogu i bycie Jego sługą mają dwa aspekty. Pierwszym są oddawanie czci i rozmyślania pod nieobecność Tego, Któremu oddaje się cześć. Drugim jest oddawanie Mu czci i zanoszenie do Niego suplikacji w Jego obecności oraz zwracanie się bezpośrednio do Niego.
Aspekt Pierwszy jest uległym potwierdzeniem panowania Wszechwładnego, jakie jest widoczne we wszechświecie, a także pełnym podziwu obserwowaniem Jego doskonałości i świętych zalet.
Jest również głoszeniem i oznajmianiem wieści o niezrównanym kunszcie Boga, który przejawia się w inskrypcjach Świętych Imion Bożych, jak również ukazywaniem owych inskrypcji innym.
Jest również ważeniem na szalach percepcji klejnotów Najpiękniejszych Imion Wszechwładnego, które wszystkie są niczym ukryte duchowe skarby; jest wychwalaniem owych skarbów i potwierdzaniem ich wartości przez serce, które jest zdolne do rozróżnienia.
Jest również badaniem i rozważaniem ze zdumieniem i podziwem kart, jakimi są wszystkie istoty, a także stronic ziemi i niebios, które są niby przesłanie zapisane piórem Bożej mocy.
Jest również - poprzez pełne podziwu obserwowanie delikatnych ozdób, jakimi kunszt Boga upiększył istoty - umiłowaniem wiedzy Najpiękniejszego Stwórcy, a także tęsknotą do wzniesienia się ku obecności Tego, Który doskonale ukształtował wszystkie istoty, i do zasłużenia na Jego łaskę.
Aspekt Drugi jest stacją obecności i przesłania. Na owej stacji człowiek przechodzi od dzieła do Tego, Który jest jego autorem, i dostrzega, że Najpiękniejszy Stwórca pragnie, by cuda Jego kunsztu umożliwiły poznanie Go, zaś człowiek odpowiada na to pragnienie z wiedzą i wiarą.
Dostrzega również, że Pan (ar. Ar-Rabb), Którego litość obejmuje każdą rzecz, pragnie stać się Umiłowanym poprzez piękne owoce Jego miłosierdzia. Człowiek zaczyna tylko Jego miłować i tylko Jemu oddawać cześć.
Dostrzega również, że Najbardziej Szczodry, Który daje zaopatrzenie, żywi człowieka zachwycającymi darami zarówno materialnymi, jak duchowymi, zaś człowiek w zamian - poprzez swoje czyny, postępowanie, słowa, a także (na ile jest w stanie to uczynić) przez wszystkie zmysły i zdolności - składa Mu podziękowania i wychwala Go.
Dostrzega również, że Najpiękniejszy i Chwalebny oznajmia o Swej wielkości, doskonałości, chwale i pięknie, ukazując je w zwierciadłach istot i sprawiając, że ku owym zwierciadłom zwracają się wszystkie uważne spojrzenia. W odpowiedzi oznajmia: "Allahu Akbar! Al-hamdu li-llah!" (ar. Bóg jest Największy; wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu) i pokornie, z miłością i podziwem, bije Mu czołem.
Dostrzega również, że Ten, do Którego należy całe bogactwo, ukazuje Swój nieskończony majątek i zawartość Swych skarbców poprzez doskonałą szczodrość. W odpowiedzi człowiek wysławia Go i wychwala, a także prosi i błaga o to, by został obdarowany tym, co znajduje się w owych skarbcach, wyrażając swą całkowitą biedę.
Dostrzega również, że Stwórca, Któremu należy się wszelka chwała, uczynił oblicze ziemi podobnym wystawie, na której ukazał wszystkie dzieła Jego pradawnego kunsztu. W odpowiedzi człowiek wykrzykuje z uznaniem: "Oto, jakich cudów zechciał Bóg!", z podziwem: "Oto, jakie błogosławieństwa zesłał Bóg!", z zadziwieniem: "Al-hamdu li-llah!", a ze zdumieniem: "Allahu Akbar!".
Dostrzega również, że Ten, Który jest Jedynym w Swej jedności, na wszystkich istotach Jego pałacu, jakim jest wszechświat, umieścił pieczęć Swej jedności, Swój niemożliwy do podrobienia podpis, odcisk sygnetu i szyfr właściwe jedynie Jemu; że zapisał On znaki Swej jedności; że zatykając sztandary Swej jedności w każdej części świata, oznajmił On o Swej wszechwładzy. Człowiek odpowiada poprzez potwierdzenie, wiarę, poddanie się Bogu, oddawanie mu Czci i zaświadczanie Jego jedności.
Tak, przez oddawanie czci Bogu i rozważania tego rodzaju człowiek staje się prawdziwie człowiekiem, ukazując, iż jest on najwspanialszym ze wzorców. Dzięki korzyściom, jakie daje wiara, człowiek staje się godnym zaufania namiestnikiem Boga na ziemi, godnym tego, by miał ponieść Największy Depozyt.
O, niedbały człowieku, który zostałeś stworzony jako najwspanialszy ze wzorców, lecz niewłaściwie wykorzystując swą wolę, upadłeś do poziomu najniższego z niskich! Posłuchaj mnie! Ja również, podobnie jak ty, w niedbalstwie wywołanym upojeniem się mło Pścią, myślałem, że ten świat jest piękny i uroczy. Kiedy jednak zbudziłem się o poranku starości, ujrzałem, jak szpetnym jest to oblicze świata, które nie zwraca się ku życiu ostatecznemu, a które wcześniej wyobrażałem sobie jako piękne. Byś ujrzał to, co ja, byś ujrzał, jak pięknym jest prawdziwe oblicze tego świata, które wskazuje na życie ostateczne, spójrz na dwa szyldy, o jakich wspomnieliśmy w Stacji Drugiej Słowa Siedemnastego.
Pierwszy szyld odmalowuje prawdę o świecie ludzi niedbalstwa, którą dawno temu ujrzałem przez zasłonę swej nieuwagi, podobnie jak ludzie zbłądzenia, lecz nie byłem, jak oni, odurzony niedbalstwem.
Drugi szyld wskazuje na prawdę o świecie ludzi przewodnictwa. Tę prawdę pozostawiłem w takiej formie, w jakiej spisałem ją dawno temu; przypomina ona poezję, lecz nie jest prawdziwą poezją.
[13]
[14]
Gałąź Piąta
Owoc Pierwszy
O, moja duszo, która oddajesz cześć samej sobie! O, mój przyjacielu, który oddajesz cześć temu światu! Miłość jest przyczyną istnienia wszechświata i tym, co go spaja, jest zarówno światłem wszechświata, jak i jego życiem. Jako że człowiek jest najbardziej wszechstronnym owocem wszechświata, w jego sercu, w nasionie owego owocu, została zawarta miłość, która podbije cały wszechświat. Zatem jedynie Ten, do Którego należy nieskończona doskonałość, może być godzien tak nieskończonej miłości.
O, moja duszo! (I o ty, mój przyjacielu!) W naturze człowieka zostały zawarte dwie zdolności, dzięki którym można doświadczyć miłości bądź strachu. Miłość i lęk związane są ze zwróceniem się bądź ku stworzeniom, bądź ku Stwórcy. Jednakże lęk przed stworzeniami jest zaiste smutnym cierpieniem, podczas gdy umiłowanie ich jest nieszczęsną męczarnią. Strach jest smutkiem i nieszczęściem, jako że będziesz bać się ludzi, którzy ani nie ulitują się nad tobą, ani nie przyjmą twoich próśb o miłosierdzie. Co zaś tyczy się miłości, ten, kogo miłujesz, albo w ogóle cię nie rozpozna, albo odejdzie bez pożegnania, jak młodość i majątek, albo też będzie pogardzał tobą z powodu twej miłości. Czyż nie zauważyłaś, że w dziewięćdziesięciu dziewięciu spośród stu przypadków miłowania w znaczeniu metaforycznym miłujący uskarża się na umiłowanego? Miłość i uwielbienie żywione w sercu - będącym zwierciadłem Przedwiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę - dla umiłowanych tego świata są prześladowaniem dla umiłowanego, który uznaje taką miłość za coś przykrego i odrzuca ją, jako że natura człowieka odrzuca rzeczy, które są z nią sprzeczne lub nie są jej godne. (Nie mówimy tutaj o miłości fizycznej).
Oznacza to, że rzeczy, które miłujesz, albo nie rozpoznają cię, albo wzgardzą tobą, albo nie będą ci towarzyszyć, lecz na przekór twej miłości odejdą od ciebie. Skoro tak jest, zwróć swój lęk i miłość ku Temu, dzięki Któremu twój strach stanie się przyjemną pokorą, zaś twa miłość - szczęściem pozbawionym jakiegokolwiek cienia. Tak, lęk przed Chwalebnym Stwórcą oznacza znalezienie drogi do Jego litości
i schronienie się w Jego miłosierdziu. Strach jest biczem, który kieruje cię w objęcia Jego miłosierdzia. Dobrze wiadomo, że na przykład matka łagodnie straszy swe niemowlę, przygarniając je do piersi. Taki strach jest dla dziecka w najwyższym stopniu przyjemny, jako że prowadzi je w czułe objęcia matki, podczas gdy czułość wszystkich matek jest jedynie jednym z blasków Bożego miłosierdzia. Oznacza to, że w bogobojności zawarta jest najwyższa przyjemność, a jeśli taka przyjemność wiąże się z obawą przed Bogiem, jest jasnym, jak nieskończoną jest przyjemność zawarta w umiłowaniu Boga. Co więcej, ten, kto boi się Boga, został wybawiony od nieszczęsnego i rozpaczliwego lęku przed innymi, a ponadto miłość, jaką odczuwa on dla stworzeń, nie jest zabarwiona smutkiem i rozłąką, jako że miłuje on przez wzgląd na Boga.
Zaiste, człowiek miłuje przede wszystkim samego siebie, następnie swoich bliskich, następnie swój naród, po nim inne stworzenia żywe, a po nich świat i wszechświat. Jest on powiązany ze sferami wszystkich owych istot; może doznawać przyjemności z powodu ich przyjemności oraz cierpienia z powodu ich cierpienia. Jednakże ponieważ na tym świecie targanym wstrząsami i przemianami szybkimi jak wiatr nic nie jest stałe, nieszczęsne serce człowieka stale jest zranione. Człowiek stara się przytrzymać rzeczy, które odchodzą, a które opłakuje, lecz one tylko ranią i rozrywają jego ręce, a on sam albo pozostaje wiecznie zrozpaczonym, albo też pogrąża się w niedbalstwie i pijaństwie. Wobec tego, moja duszo, jeśli jesteś przy zdrowych zmysłach, zgromadź wszystkie owe miłości i zwróć je Temu, do Którego należą, a będziesz uwolniona od owych nieszczęść. Owe nieskończone miłości są należne Temu, do Którego należą także nieskończona doskonałość i nieskończone piękno. Kiedy zwrócisz swe miłowanie jego prawdziwemu właścicielowi, będziesz w stanie w Jego Imię umiłować każdą rzecz będącą dla Niego zwierciadłem, nie cierpiąc przy tym żadnych strapień. Oznacza to, że miłość tego rodzaju nie powinna być skierowana bezpośrednio ku wszechświatowi, ponieważ w przeciwnym razie, choć jest wyśmienitym darem, stanie się smutną dolegliwością.
O, moja duszo! Istnieje jeszcze jeden, najważniejszy aspekt owej kwestii. Całą swą miłość zwracasz ku sobie samej, aż twa własna dusza staje się tym, któremu oddajesz cześć, twoim umiłowanym, dla którego wszystko poświęcasz. Przypisujesz jej wręcz pewien rodzaj wszechwładzy. Tymczasem powodem miłości może być albo doskonałość (ponieważ doskonałość miłowana jest dla niej samej), albo korzyść, albo przyjemność, albo dobroć, albo inne im podobne przyczyny. Teraz posłuchaj, o duszo! W kilku Słowach udowodniliśmy w sposób rozstrzygający, że twa
zasadnicza natura jest ugnieciona z wad, niedoskonałości, ubóstwa i bezsilności, a jak względne stopnie mroku i ciemności ukazują jasność światła (w odniesieniu do swego przeciwieństwa), tak ty dzięki swym wadom stajesz się zwierciadłem dla doskonałości, piękna, mocy i miłosierdzia Najpiękniejszego Stwórcy. O, duszo, to oznacza, że dla własnej duszy powinnaś czuć nie miłość, lecz wrogość, lub też współczuć jej, lub litować się nad nią, jeśli po tym wszystkim pozostaje spokojna. Jeśli miłujesz własną duszę, ponieważ jest ona źródłem przyjemności i korzyści, jeśli jesteś zniewolona przez owe rozkosze, nie przedkładaj przyjemności duszy, które są jedynie jotą, nad nieskończone przyjemności i korzyści. Nie bądź podobna do robaczka świętojańskiego, ponieważ kiedy wszyscy twoi przyjaciele i rzeczy, które umiłowałaś, pogrążą się w mroku osamotnienia, tobie samej będzie musiało wystarczyć jedynie blade światełko. Powinnaś pokochać Przedwiecznego Umiłowanego, od Którego łask zależą wszystkie przyjemności i korzyści twej duszy wraz z korzyściami i darami wszystkich stworzeń wszechświata, z którymi jesteś połączona, które przynoszą ci korzyści, których szczęście czyni cię szczęśliwą, a wtedy czerpiesz przyjemność zarówno ze swojego szczęścia, jak i z ich szczęśliwości. Pokochaj Go, a doznasz nieskończonej przyjemności, jaką daje umiłowanie Doskonałego, Który jest ponad wszelką niedoskonałość.
Tak czy inaczej, twoja żarliwa miłość dla samej siebie i dla własnej duszy jest umiłowaniem istoty Boga, z którego niewłaściwie korzystasz, zwracając je ku sobie samej. Wobec tego rozerwij na strzępy egoizm swej duszy i ukaż Go. Wszystkie twe miłości rozproszone po całym wszechświecie są tą miłością, która została ci dana, byś skierowała ją ku Jego Najpiękniejszym Imionom i atrybutom. Skorzystałaś z niej niewłaściwie i cierpisz z powodu kary, jako że karą za niedozwoloną, zwróconą w niewłaściwym kierunku miłość jest niemiłosierna męka. Z pewnością już jedna cząsteczka miłości Przedwiecznego Umiłowanego, Który poprzez Najpiękniejsze Imiona "Najbardziej Miłosierny" i "Najbardziej Litościwy" przygotował dla ciebie takie mieszkanie, jakim jest Raj, którego ozdobą są hurysy, w którym zostaną zaspokojone wszelkie pragnienia twego ciała; już jedna cząsteczka miłości Tego, Który poprzez inne Swe Imiona przygotował dla ciebie w owym Raju wiecznie trwające łaski, jakie zaspokoją wszystkie tęsknoty twej duszy, serca, umysłu i innych subtelnych zmysłów, Którego Imiona mieszczą w sobie liczne skarbce łaski i szczodrości; już jedna cząsteczka Jego miłości może zastąpić cały wszechświat, lecz cały wszechświat nie może zastąpić nawet jednego przejawu Jego miłości. Wobec tego zwróć uwagę na Jego przedwieczne zarządzenie - które Przedwieczny
Umiłowany powierzył umiłowanemu przez Siebie, by ten (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) ogłosił je - i za nim podążaj:
[1]
Owoc Drugi
O, moja duszo! Oddawanie czci Bogu nie jest zapowiedzią przyszłej nagrody, lecz wynikiem Jego wcześniejszych darów. Tak, otrzymujemy nasze wynagrodzenie, lecz stosownie do tego nałożono na nas obowiązek służby Bogu i oddawania Mu czci, ponieważ, o duszo!, jako że Stwórca, Któremu należy się wszelka chwała, Który przyodział cię w istnienie będące czystym dobrem, Który dał ci żołądek i apetyt, poprzez Swoje Najpiękniejsze Imię "Ten, Który daje zaopatrzenie" (ar. Ar-Razzaq) rozłożył przed tobą wszelkie rodzaje pożywienia na stole Swoich darów. Następnie, jako że dał ci życie i ustroił cię w zmysły, oznacza to, że życie również - tak jak żołądek - potrzebuje zaopatrzenia. Wszystkie twoje zmysły, takie jak wzrok czy słuch, są niby ręce, przed którymi rozkłada On zastawiony Swymi darami stół, szeroki jak cała ziemia. Następnie, jako że dał ci człowieczeństwo, które potrzebuje wielu duchowych pokarmów i darów, rozstawił On przed żołądkiem człowieczeństwa ciągnący się tak daleko, jak daleko może sięgnąć ręka umysłu, zastawiony Swoimi darami stół, szeroki jak światy zewnętrznego (tur. mulk) i wewnętrznego (tur. melekut) wymiaru każdej rzeczy. Następnie, jako że dał ci islam i wiarę, które wymagają nieskończenie wielu darów, karmią się niezliczonymi owocami Bożego miłosierdzia i są najwyższym stopniem człowieczeństwa, rozstawił przed tobą stół Swych darów, przyjemności i szczęścia, który obejmuje sferę wszystkich ewentualności wraz ze sferą Jego Najpiękniejszych Imion i atrybutów. Następnie, dając ci miłość, która jest światłem wiary, dał ci stół niezliczonych darów, nieskończonego szczęścia i przyjemności. Oznacza to, że pod względem tego, co materialne, jesteś znikoma, słaba, bezsilna, pokorna, ograniczona i poszczególna, lecz dzięki Jego łasce wzbijasz się z poziomu bycia mało znaczącą cząstką i stajesz się ogólną, świetlistą całością. Dając ci życie, On wzniósł cię z poziomu tego, co poszczególne, do poziomu tego, co powszechne; dając ci człowieczeństwo sprawił, że prawdziwie stałaś się tym, co powszechne; obdarowując cię religią islamu podniósł cię do poziomu tego, co wzniosłe, świetliste i powszechne, zaś poprzez umożliwienie ci poznania i umiłowania Go wzniósł cię aż do światła obejmującego każdą rzecz.
O, duszo! Otrzymałaś swe wynagrodzenie, a nałożono na ciebie przyjemny, łaskawy, prosty do wykonania i lekki obowiązek oddawania
czci Bogu, ty jednak jesteś leniwa. Jeśli wykonujesz ów obowiązek bez przekonania, jest tak, jakby nie wystarczało ci to, co już otrzymałaś, jakbyś w swej pysze pragnęła rzeczy jeszcze wspanialszych. Ponadto użalasz się: "Dlaczego moje modlitwy nie zostały przyjęte?", jednak tym, do czego masz prawo, nie jest skarga, lecz suplikacja. Poprzez Swoją czystą łaskę i szczodrość Wszechmocny Bóg obdarowuje Rajem i wiecznym szczęściem, zatem nieustannie szukaj schronienia w Jego miłosierdziu i szczodrości. Zaufaj Mu i zwróć uwagę na Jego zarządzenie:
[2]
Jeśli mówisz: "Jak mogę odpowiedzieć na owe niezliczone i powszechne dary poprzez moje ograniczone i częściowe podziękowania?",
Odpowiem: Poprzez powszechną intencję i bezgraniczną wiarę...
Wyobraź sobie, że przed królem staje człowiek, który przynosi podarunek wart pięć kuruszów, a wówczas widzi rozstawiane w szeregach dary warte miliony, które przybyły od ludzi cieszących się królewską łaską. Przychodzi mu na myśl: "Mój prezent jest wart tyle, co nic. Co ja zrobię?", po czym nagle mówi: "Panie mój, przyjmij wszystkie owe wartościowe podarunki, jakby były ci dane w moim imieniu, ponieważ jesteś ich godzien. Gdybym tylko mógł, złożyłbym ci dary takiej samej wartości". Wówczas król, który nie potrzebuje podarunków swych poddanych, a przyjmuje je tylko jako znak ich wierności i szacunku, przyjmuje również powszechną intencję owego nędzarza, a także jego wzniosłą wiarę, która warta jest tyle, co najwspanialszy dar.
Dokładnie w ten sam sposób, wykonując codziennie pięć modlitw obowiązkowych, bezsilny sługa Boga oznajmia: «Pozdrowiony niech będzie Bóg!» (ar. at-tahijjatu li-llah), co oznacza: «Oto składam Ci podarunki, jakimi są wszystkie akty czci wykonane przez wszystkie stworzenia w ciągu ich życia. Gdybym tylko mógł, oddałbym Ci tyle pozdrowień, co one, ponieważ jesteś tego godzien, a nawet zasługujesz na jeszcze więcej». Taka intencja i wiara obejmują rozległe i powszechne podziękowania, zaś intencje dla uczynków są tym, czym nasiona i ziarna są dla roślin.
Wyobraź sobie, że melon w swym sercu, które przybrało kształt zarodku w jego pestce, po tysiąckroć wypowiada intencję słowami: «O, mój Stwórco! Pragnę głosić piękno haftów Twoich Najpiękniejszych Imion w wielu miejscach na ziemi». Jako że Wszechmocny Bóg wie, co przyniesie przyszłość, przyjmuje On ową intencję jako rzeczywisty akt czci. Aluzję do owej tajemnicy czyni zasada, która mówi: "Intencje
wierzącego są lepsze niż jego uczynki" [ 3]. Dzięki owej tajemnicy można również zrozumieć mądrość zawartą w nieskończonych wychwalaniach Boga, wyrażanych słowami takimi, jak:
[4]
Jak oficer we własnym imieniu przedstawia królowi dokonania swych żołnierzy, tak człowiek, który jest oficerem wśród innych stworzeń, który wydaje rozkazy roślinom i zwierzętom, którego zdolności umożliwiają mu bycie namiestnikiem ustanowionym nad istotami ziemi, który przypuszcza, że w swym prywatnym świecie przemawia w imieniu wszystkich, mówiąc:
[5]
we własnym imieniu składa Temu, Któremu należy się wszelka chwała, Który jest Jedynym Prawdziwie Godnym czci, wszystkie akty czci wszystkich stworzeń, a także ich szukanie pomocy u Boga. Ponadto, mówiąc:
[6]
ofiarowuje błogosławieństwo dla Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) w imieniu każdej rzeczy, ponieważ każda rzecz związana jest ze światłem Muhammada. Możesz zatem pojąć, jaka mądrość zawarta jest w niezliczonych wychwalaniach Boga i błogosławieństwach dla Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).
Owoc Trzeci
O, duszo! Jeśli chcesz w ciągu tego krótkiego życia uczynić coś, co przyniesie ci nieskończoną korzyść w życiu ostatecznym; jeśli chcesz, by każda chwila twojego życia przyniosła ci pożytek, jaki może przynieść całe życie; jeśli chcesz przekształcić swe codzienne uczynki w akty czci, a swą niedbałość w świadomość obecności Boga, podążaj za sunną, za przykładem wspaniałej praktyki Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Kiedy dostosowujesz swe uczynki do zasad prawa szariatu, dają ci one pewnego rodzaju świadomość obecności Boga, stają się pewnego rodzaju aktami czci i wydają wiele owoców życia ostatecznego. Wyobraź sobie, że kupujesz jakąś rzecz. Kiedy stosujesz się do tego, co mile widziane i wymagane przez prawo szari'a, ów zwykły akt kupna staje się wart tyle, co akt czci. Pamiętanie o nakazach i zakazach szariatu przypomina umysłowi o Objawieniu, zaś
myśląc o Tym, Który jest Prawodawcą, zwracasz się ku Bogu, co czyni cię świadomą Jego obecności. Oznacza to, że zastosowanie wspaniałej sunny do twych uczynków przynosi takie korzyści, jakby sprawiało, że dzięki temu ulotnemu życiu zyskasz życie, które trwa wiecznie i wydaje wieczne owoce. Zwróć uwagę na zarządzenie Boga:
[7]
Postaraj się rozważyć blaski i przejawy wszystkich Najpiękniejszych Imion Boga, których przejawy zostały rozproszone wśród zarządzeń prawa szari'a i wspaniałej sunny...
Owoc Czwarty
O, duszo! Nie spoglądaj na ahl ad-dunja [8], a zwłaszcza na rozpustników i niewiernych; nie daj się zwieść ich pozornemu lśnieniu i niedozwolonym przyjemnościom; nie naśladuj ich. Nawet jeśli ich naśladujesz, nie będziesz taka jak oni, a niezmiernie nisko upadniesz. Nie będzie można nazwać się nawet zwierzęciem, jako że twój umysł stanie się narzędziem, które nie przyniesie ci żadnej korzyści, a jedynie stale będzie bić cię po głowie.
Wyobraź sobie, że istnieje pałac, a w jednej z jego wielkich komnat znajduje się potężna lampa elektryczna. Mniejsze lampy, które są z nią połączone, zostały rozmieszczone w mniejszych komnatach. Ktoś przekręca kontakt owej wielkiej lampy i wyłącza ją, a wszystkie komnaty pogrążają się w głębokim mroku i pustoszeją. Tymczasem we wszystkich komnatach innego pałacu są niewielkie lampy elektryczne, które nie są połączone z jedną dużą lampą. Jeśli ten, do kogo należy ów pałac, przekręci kontakt, wyłączając wielką lampę, inne wciąż będą wykonywały swą pracę, a w komnatach wciąż będzie jasno, by złodzieje nie mogli skorzystać z ciemności.
O, duszo! Pierwszym pałacem jest muzułmanin, zaś Prorok Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jest wielką elektryczną lampą umieszczoną w sercu wiernego. Jeśli muzułmanin zapomni o Proroku (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) lub - szukam u Boga schronienia przed Szatanem przeklętym! - wygna go ze swego serca, nie zaakceptuje nauk żadnego innego proroka, a w jego duszy nie pozostanie miejsce na jakąkolwiek doskonałość, aż nie będzie on nawet uznawał swego Pana (ar. Ar-Rabb). Wszystkie komnaty, jakimi są subtelne zdolności zawarte w jego naturze, pogrążą się w ciemnościach, a jego serce będzie miejscem straszliwego zniszczenia i spustoszenia. Jakie korzyści i jakaż zażyłość pozostaną człowiekowi w obliczu takiego zniszczenia i spustoszenia? Cóż
dopomoże mu w naprawie wszystkich wyrządzonych szkód? Jednakże cudzoziemcy przypominają drugi pałac z powyższego porównania; nawet jeśli wyrzucą ze swych serc światło Proroka Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), mogą pozostać w nich - lub oni będą przypuszczać, że tak się stało - inne światła. Mogą nadal na swój sposób wierzyć w ich Stwórcę, w Mojżesza lub Jezusa (niech będzie z nimi pokój), co pozwoli im osiągnąć pewne zalety moralności i charakteru.
O, moja nakazująca zło duszo! Jeśli mówisz: "Nie jestem cudzoziemcem i chcę być zwierzęciem", to sam już nie wiem, ile razy mówiłem ci: "Nie możesz stać się zwierzęciem, ponieważ w twojej głowie mieści się inteligencja, która sprawi, że cierpienia przyszłości i lęki przed przyszłością będą bić cię po twarzy, po oczach i po głowie, dodając tysiąc cierpień do jednej przyjemności. Tymczasem zwierzęta doznają przyjemności pozbawionej cierpienia. Zatem najpierw wyrwij z korzeniami swą inteligencję i wyrzuć ją, a dopiero później bądź zwierzęciem! Z pewnością otrzymasz karcący klaps od wersetu:
[9]".
Owoc Piąty
O, moja duszo! Jak to wielokrotnie stwierdziliśmy, jako że człowiek jest owocem drzewa stworzenia, jest również istotą podobną najdalszemu, najbardziej wszechstronnemu i wskazującemu na każdą rzecz owocowi; jego ziarnem jest serce, w którym zawarte zostały aspekty jedności każdej rzeczy, zaś jego oblicze spogląda na mnogość, przemijanie i świat. Oddawanie czci Bogu sprawia, że oblicze człowieka zwraca się od przemijania ku trwałości, od stworzenia ku Stwórcy, od mnogości ku jedności i od krańca ku źródłu (lub raczej akty czci są tym punktem, w którym kraniec łączy się ze źródłem). Jeśli wartościowy i świadomy owoc, który ukształtuje pestkę, spogląda na stworzenia żywe, stojące pod drzewem, a ufając w ich piękno, pragnie spaść wprost w ich ręce, jeśli będzie nieuważny, spadnie, roztrzaska się i pójdzie na marne, jakby był najzwyklejszym owocem. Jednak jeśli owoc znajdzie punkt wsparcia, jeśli jest w stanie pomyśleć o tym, że dzięki pestce wewnątrz niego wyraża on aspekt jedności całego drzewa, stanie się tym, co umożliwi trwałe istnienie drzewa i przetrwanie prawdy o drzewie, a wówczas w życiu wiecznym w jednej pestce owego jednego owocu przejawi się wieczna i powszechna prawda.
W ten sam sposób, jeśli człowiek pogrąża się w mnogości, tonie we wszechświecie i staje się odurzony umiłowaniem tego świata, a zwiedziony przez uśmiechy efemerycznych istot, rzuca się w ich objęcia, wówczas z pewnością upada w nieskończenie wielką stratę, w przemijanie,
efemeryczność i niebyt. W efekcie taki człowiek sam skazuje się na śmierć. Jednak jeśli ucho jego serca pilnie słucha lekcji wiary wygłaszanych w języku Koranu, jeśli człowiek unosi głowę i zwraca się ku jedności, dzięki wniebowstąpieniu poprzez akty czci może wzbić się aż do Tronu Bożej doskonałości, może stać się wiecznym człowiekiem.
O, moja duszo! Skoro taka jest prawda, skoro należysz do narodu Abrahama, jak Abraham (niech będzie z nim pokój) powiedz: لَٓا اُحِبُّ الْاٰفِل۪ينَ [10]. Zwróć swe oblicze ku Wiecznemu Umiłowanemu i wraz ze mną płacz nad poniższymi wersami:
(Owe wersy spisane w języku perskim zostały włączone do Stacji Drugiej Słowa Siedemnastego, więc w tym miejscu nie będziemy ich powtarzać).
Blask Drugi
Tym Blaskiem jest młodość Koranu, który zachowuje swą świeżość i młodość w każdym wieku, jakby dopiero co został objawiony. Zaiste, Koran musi posiadać wieczną młodość, ponieważ jako przedwieczne przesłanie - bo tak był postrzegany i tak jest postrzegany - zwraca się on jednocześnie do wszystkich poziomów ludzkości w każdej epoce. Nawet pomimo tego, że wszystkie stulecia różnią się między sobą pod względem ich właściwości i koncepcji, Koran jak gdyby wskazywał na każde z nich z osobna, przekazując każdemu z osobna swoją naukę. Dzieła człowieka i ustanowione przez niego prawa starzeją się, jak starzeje się człowiek, zmieniają się i podlegają zmianom. Jednak zasady i prawa Koranu są tak niezmienne i oparte na tak mocnych fundamentach, że ich siła rośnie wraz z mijającymi stuleciami. Zaiste, Ludzie Księgi [1] obecnego wieku, którzy bardziej niż w jakimkolwiek innym stuleciu polegają na sobie samych, zatykając uszy na dźwięk słów Koranu, wielce potrzebują jego przewodnictwa i przesłania wyrażonego słowami:
O, Ludu Księgi! które jak gdyby było skierowane bezpośrednio do obecnego wieku, zaś fraza:
O, Ludu Księgi! zawiera w sobie również znaczenie:
«O, ludzie ksiąg współczesnej nauki!». Owa fraza aż po kres czasu z całych swych sił, z całą jej świeżością i z całą wieczną młodością woła:
[2]
Na przykład współczesna cywilizacja, która jest produktem myśli całej ludzkości, a być może również dżinnów, zajęła stanowisko sprzeczne z Koranem, z którym nie potrafiły prowadzić sporu ani jednostki, ani całe społeczności. Opierając się na swojej magii ludzie owej cywilizacji kwestionują cudowność Koranu. Teraz, by udowodnić twierdzenie
wersetu:
[3] wejdziemy w spór z zasadami, leżącymi u podstaw współczesnej cywilizacji, by porównać je z zasadami Koranu.
Stopień Pierwszy: Wszystkie porównania, z których składają się wszystkie Słowa od Pierwszego do Dwudziestego Piątego, a także wszystkie wersety użyte na początku owych Słów, które stanowią o ich prawdach, dowodzą cudowności Koranu i jego wyższości nad cywilizacją z pewnością równą tej, z jaką dwa plus dwa daje cztery.
Stopień Drugi: Podobnie jak dowody przytoczone w Słowie Dwunastym, ów Stopień jest podsumowaniem pewnej liczby zasad. Z powodu swej filozofii cywilizacja dnia dzisiejszego za punkt oparcia życia społecznego uznaje siłę. Za swe cele przyjmuje korzyści, a za wiodącą zasadę swego życia uważa konflikt. Więzi między społecznościami uważa za rasizm i negatywny nacjonalizm, podczas gdy jej celem jest dostarczenie rozrywki dla zaspokojenia żądz duszy i dla zwiększenia potrzeb człowieka. Jednakże cechą siły jest agresja, a ponieważ korzyści są niewystarczające dla zaspokojenia wszystkich potrzeb, powodują, że wszyscy wdają się w bijatykę i przepychają się, by tylko je uzyskać. Cechami konfliktu są spór i walka, zaś cechą rasizmu jest agresja, jako że rozwija się on, pożerając każdego, kto jest inny. Z powodu owych zasad cywilizacja, pomimo wszystkich jej zalet, dostarcza jedynie pewnego rodzaju powierzchownej przyjemności zaledwie jednej piątej ludzkości, pozostałe osiemdziesiąt procent wtrącając w niedolę i ubóstwo.
Jednakże mądrość Koranu jako swój punkt oparcia przyjęła prawdę zamiast siły, zaś za swój cel cnotę i zadowolenie Boga zamiast korzyści. Za fundamentalne prawo życia uważa zasadę wzajemnego wsparcia, nie zaś konflikt. Akceptuje więzi między społecznościami, jakie są wynikiem religii, grupy społecznej czy kraju, a odrzuca rasizm i nacjonalizm. Jej celem jest utworzenie zapory dla ataków i niegodziwych żądz duszy, która pragnie tego, co niedozwolone, a także nakłanianie duszy do tego, by zajęła się wzniosłymi kwestiami, zaspokajanie wzniosłych uczuć człowieka i zachęcanie go to tego, by dążył do doskonałości. Cechą prawdy jest zgoda, cechą cnoty jest wzajemne wsparcie, zaś cechą wzajemnego wsparcia jest spieszenie z pomocą innemu człowiekowi. Cechami religii są braterstwo i przyciąganie. Efektem powściągnięcia cugli nakazującej zło duszy i spętania jej jest pozostawienie swobody duchowi, zaś efektem namawiania go do tego, by dążył do doskonałości, jest szczęście na tym świecie i w świecie, który nadejdzie. Zatem pomimo wszystkich zalet, jakie współczesna
cywilizacja zaczerpnęła w szczególności z przewodnictwa Koranu, a także z wcześniejszych religii Objawienia, została ona pokonana przez Koran.
Stopień Trzeci: Spośród tysięcy kwestii wskażemy poprzez przykłady jedynie na trzy bądź cztery. Jako że zasady i prawa Koranu pochodzą z przedwieczności, będą trwać aż po wieczność. Nie są skazane na zestarzenie się i śmierć, jak jest to w przypadku praw cywilizacji, lecz zawsze są młode i silne. Na przykład, cywilizacja - mimo wszystkich swych stowarzyszeń dobroczynnych, wszystkich założeń w dziedzinie nauczania etyki, całej surowej dyscypliny i wszystkich przepisów - nie była w stanie rywalizować z Wszechmądrym Koranem, jeśli chodzi o dwie spośród jego kwestii, i została przez owe kwestie pokonana. Owe dwie kwestie to:
[4]
a także:
[5]
Opiszemy owo cudowne zwycięstwo Koranu w następujący sposób:
Zasada Pierwsza: Jak zostało to udowodnione w dziele Iszarat al-I'dżaz, jedno zdanie jest przyczyną wszystkich rewolucji w historii ludzkości, podczas gdy drugie jest przyczyną całej niemoralności.
Zdanie pierwsze: "Dopóki mam pełny żołądek, cóż dla mnie znaczy, że inni umierają z głodu?"
Zdanie drugie: "Pracujesz po to, bym ja mógł jeść".
Tak, wyższe i niższe klasy społeczeństwa, to jest bogaci i biedni, żyją w pokoju, kiedy jest zachowywana równowaga. Podstawą owej równowagi są litość i uprzejmość klasy wyższej, a także szacunek i posłuszeństwo klasy niższej. Tymczasem pierwsze z powyższych zdań podburzyło klasy wyższe do prześladowań, niemoralności i braku miłosierdzia, tak jak drugie doprowadziło klasy niższe do nienawiści, zawiści i rywalizacji z klasami wyższymi, zakłóciło spokój ludzkości na kilka stuleci (w tym nasze stulecie), a w efekcie walki między kapitałem a pracą stało się przyczyną doniosłych wydarzeń w Europie, które są dobrze znane każdemu. Zatem cywilizacja wraz ze wszystkimi swymi stowarzyszeniami dobroczynnymi, ze wszystkimi założeniami etyki, z całą surową dyscypliną i wszystkimi przepisami nie jest w stanie doprowadzić do zgody między dwoma klasami ludzkości ani nie jest w stanie uleczyć dwóch straszliwych ran rodzaju ludzkiego. Jednakże Koran wykorzenia postawę wynikającą z pierwszego zdania poprzez nakaz dawania jałmużny, a postawę wynikającą z drugiego - poprzez
zakaz lichwy i odsetek, lecząc obie rany. Zaiste, wersety koraniczne stoją u drzwi tego świata i oznajmiają, że lichwa i odsetki są zakazane. Koran odczytuje swe zarządzenie rodzajowi ludzkiemu, mówiąc: "Jeśli chcecie zamknąć drzwi prowadzące do ciągłej walki, zamknijcie drzwi prowadzące do lichwy i odsetek!", zaś swym uczniom zakazuje przechodzenia przez owe drzwi.
Zasada Druga: Cywilizacja nie akceptuje wielożeństwa, uznając zarządzenie Koranu w tej kwestii za sprzeczne z mądrością i korzyściami człowieka. Zaiste, gdyby celem małżeństwa było jedynie zaspokojenie żądzy, poligamia byłaby z tym sprzeczna. Jednakże - jak jest to zaświadczone przez wszystkie zwierzęta i rośliny, które "zawierają związki małżeńskie" - zamysłem i celem małżeństwa jest rozmnażanie się. Przyjemność wynikająca z zaspokojenia żądzy jest niewielkim wynagrodzeniem, przyznanym przez Boże miłosierdzie, by zachęcało do wykonywania tego obowiązku. Skoro wedle prawdy i zgodnie z mądrością małżeństwo służy rozmnażaniu się i przetrwaniu gatunków, jako że kobieta może dać życie dziecku jedynie raz do roku, a zapłodniona może zostać jedynie przez połowę dni miesiąca, zaś po przekroczeniu wieku pięćdziesięciu lat popada w rozpacz, podczas gdy mężczyzna może zapłodnić kobietę, choćby miał sto lat, cywilizacja została zmuszona do zaakceptowania istnienia licznych domów o złej reputacji.
Zasada Trzecia: Nierozsądna cywilizacja krytykuje werset koraniczny, który wyznacza kobietom jedynie trzecią część spadku. Jednakże większość zasad dotyczących życia społecznego jest ustanawiana zgodnie ze zdaniem większości, a kobiety najczęściej znajdują kogoś, kto będzie je chronił. Jeśli chodzi o mężczyznę, kobieta będzie dla niego ciężarem, jako że sama zwykle nie jest w stanie zapewnić sobie środków koniecznych do utrzymania się przy życiu. Zatem jeśli kobieta dostanie połowę spadku po ojcu, jej mąż będzie stratny. Jeśli jednak mężczyzna dziedziczy po ojcu dwie trzecie spadku, połowę przekaże pozostającej na jego utrzymaniu żonie, otrzymując w ten sposób udział równy udziałowi jego siostry. Takie jest zarządzenie Koranu, ponieważ jego sprawiedliwość wymaga tego, by właśnie tak było.
Zasada Czwarta: Jak Koran surowo zakazuje oddawania czci bożkom, tak zakazuje oddawania czci obrazom, które jest pewnego rodzaju naśladowaniem bałwochwalstwa. Tymczasem cywilizacja uważa umiejętność oddania kształtu danej rzeczy za jedną ze swych zalet i próbuje w tej kwestii wieść spór z Koranem. Jednak przedstawienie kształtu, czy jest to obraz, czy też rzeźba, jest albo ucieleśnioną tyranią, albo ucieleśnioną hipokryzją, albo też ucieleśnioną żądzą; wzbudza ono pożądanie i zachęca ludzi do prześladowania innych, hipokryzji i wyuzdania. Co więcej, Koran litościwie nakazuje kobietom, by skromnie zasłaniały się, aby dzięki temu były traktowane z szacunkiem, zaś owe pokłady litości ani nie zostaną zdeptane pod stopami niskiego pożądania, ani też nie staną się podobne bezwartościowym towarom, służącym wzbudzeniu żądzy. Tymczasem cywilizacja wyciąga kobiety z domów, rozdziera ich zasłony i doprowadza do zepsucia rodzaju ludzkiego. Życie rodzinne może trwać dzięki wzajemnemu szacunkowi i wzajemnej miłości mężczyzny i jego żony, jednak nieskromny ubiór znibowzył szczery szacunek i tkliwość, zatruwając życie rodzinne. Oddawanie czci wyobrażeniom, a w szczególności obrazom ciała ludzkiego, w przerażający sposób wstrząsa podstawami moralności, stając się przyczyną poniżenia duszy człowieka, co można zrozumieć dzięki następującemu przykładowi:
Wpatrywanie się z żądzą i pożądaniem w ciało pięknej kobiety, która potrzebuje litości i współczucia, niszczy moralność. Tak samo lubieżne przyglądanie się wyobrażeniom pięknych kobiet (czy to martwych, czy to żywych), które są niczym miniatury ich ciał, wstrząsa wzniosłymi uczuciami człowieka aż po ich korzenie, niszcząc owe uczucia.
Obok wspierania szczęścia człowieka na tym świecie, wszystkie spośród tysięcy kwestii Koranu służą również wiecznemu szczęściu, jak powyższe trzy przykłady. Możesz przyrównać inne kwestie do tych, które przytoczyliśmy.
Jak cywilizacja dnia dzisiejszego w obliczu zasad Koranu dotyczących życia społecznego człowieka stoi pokonana, jak w obliczu cudowności Koranu zaprawdę jest bankrutem, tak w poprzednich dwudziestu pięciu Słowach za pomocą porównań między europejską filozofią i ludzką nauką (która jest duszą cywilizacji) a mądrością Koranu zostało bezapelacyjnie udowodnione, że filozofia jest bezsilną,
a mądrość Koranu - cudowną. Bezsilność i bankructwo filozofii oraz cudowność i bogactwo koranicznej mądrości zostały udowodnione szczególnie w Słowach Jedenastym i Dwunastym. Jeśli chcesz, możesz do nich sięgnąć.
Co więcej, jak cywilizacja dzisiejszego dnia zostaje pokonana w obliczu mądrości Koranu, jeśli chodzi o naukę i uczynki, tak ta sama prawda tyczy się literatury i retoryki. Porównanie literatury i retoryki cywilizacji z literaturą i retoryką Koranu zaprawdę jest porównaniem czarnej rozpaczy i żałosnego szlochu sieroty, podłej i wrzaskliwej piosenki pijaka - z tęsknotą i pełnym nadziei smutkiem miłującego (które to tęsknota i smutek są wynikiem przejściowej rozłąki), z patriotycznymi pieśniami nawołującymi do zwycięstwa w wojnie i do samopoświęcenia. Jeśli chodzi o efekty ich stylu, literatura i retoryka mogą powodować albo smutek, albo radość. Smutek może być dwojakiego rodzaju - albo jest czarną rozpaczą kogoś, kto nie ma żadnego przyjaciela ani właściciela (a taki smutek wywołuje literatura cywilizacji, która jest splamiona zbłądzeniem, rozmiłowana w naturze i splugawiona niedbalstwem), albo też tęsknotą i smutkiem tego, kto tęskni za istniejącymi, lecz nieobecnymi przyjaciółmi. Ten drugi rodzaj smutku, dający przewodnictwo i rozsiewający światło, wywołuje Koran. Radość również może być dwojakiego rodzaju - pierwsza pobudza pożądanie duszy i jest cechą literatury, teatru, kina i powieści cywilizacji, podczas gdy druga zmusza duszę do milczenia, jest subtelna i delikatna, niewinnie zachęca umysł, serce i subtelne zdolności człowieka do tego, by zwracały się ku wzniosłym kwestiom, ku domowi, z którego pochodzą, ku wiecznej siedzibie i ku towarzyszom życia ostatecznego; tę radość wywołuje Koran, owa Księga cudownej wystawy. Owa radość przepełnia człowieka gorliwą chęcią dążenia do Raju, do wiecznego szczęścia i do ujrzenia piękna Boga.
Ludzie o ograniczonej inteligencji wyobrażają sobie, że rozległe znaczenie i potężna prawda wyrażone przez werset:
[6]
są jedynie założeniem tego, co niemożliwe, oraz wyolbrzymieniem, będącym jedynie figurą retoryczną. Niech Bóg uchroni! Nie jest to ani wyolbrzymienie, ani założenie tego, co niemożliwe, lecz jest to zwrot retoryczny, wyrażający rzeczywistość i całkowitą prawdę.
Jeden z aspektów takiej formy owego wersetu jest następujący: Gdyby nawet zebrały się razem wszystkie piękne słowa ludzi i dżinnów, które nie wynikają z Koranu ani nie należą do niego, nadal nie byłyby w stanie naśladować Koranu, a nie są do tego zdolne, ponieważ nie są w stanie ukazać, że jest inaczej. Drugi aspekt jest następujący: Cywilizacja, filozofia, nauka i literatura europejska, które są wytworami myśli i starań rodzaju ludzkiego, dżinnów, a nawet szatanów, pozostają na samym dnie bezsilności w obliczu zarządzeń, mądrości i elokwencji Koranu, jak wykazaliśmy to poprzez przykłady.
Dwa Dopiski,
DOPISEK PIERWSZY
Dwanaście lat temu usłyszałem, jak najbardziej straszliwy i uparty spośród ateistów podżega do spisku przeciw Koranowi, jakim miało być przetłumaczenie go. Ów człowiek powiedział: "Koran powinien zostać przetłumaczony, by każdy mógł dowiedzieć się, czym on jest". Oznaczało to, że uknuł on straszliwy plan, a przyświecała mu idea, zgodnie z którą każdy miał ujrzeć "niepotrzebne" powtórzenia w Koranie, by zamiast tekstu arabskiego czytano jego tłumaczenie. Jednakże niezbite dowody przytoczone w Traktatach Światła dowiodły bezapelacyjnie tego, że "dokonanie wiernego tłumaczenia Koranu nie jest możliwe, a inne języki nie są w stanie zachować przymiotów Koranu i jego finezyjnych punktów, jeśli zastąpimy nimi język arabski z jego gramatyką. Banalne i niepełne tłumaczenia człowieka nie mogą zastąpić cudownych i wszechstronnych słów Koranu, których każda litera wydaje plon w postaci od dziesięciu do tysiąca dobrych uczynków, zatem owe przekłady nie mogą być odczytywane w meczetach zamiast Koranu". Poprzez swoje docieranie do każdego miejsca Traktaty Światła sprawiły, że ów straszliwy plan spełzł na niczym. Przypuszczam, że hipokryci, którzy przez wzgląd na Szatana dokładają swych idiotycznych i szaleńczych prób, aby zgasić słońce Koranu, dmuchając na nie, jak mogłoby to czynić głupie dziecko, uczyli się od owego ateisty, co zainspirowało mnie do napisania owej Kwestii Dziesiątej mimo wielkiej presji i nieszczęsnego położenia. Nie znam jednak prawdy o owej sytuacji, jako że uniemożliwiono mi spotykanie się z innymi braćmi.
DOPISEK DRUGI
Po zwolnieniu nas z więzienia w Denizli zatrzymałem się na najwyższym piętrze hotelu "Fiehir". Delikatny i wdzięczny taniec liści i gałęzi wielu topoli rosnących w pięknych ogrodach, jakie miałem przed oczami, wywołany przez dotknięcie wiatru (a każdy podmuch bryzy powodował ekstatyczne poruszenie, podobne tańcowi kręgu derwiszy), sprawił ból memu sercu, pełnemu smutku i melancholii z powodu rozłąki z mymi braćmi i pozostawania w samotności. Nagle przyszły
mi na myśl jesień i zima, i zmogło mnie niedbalstwo. Tak bardzo było mi żal owych wdzięcznych topoli i innych żywych stworzeń, kołyszących się w doskonałej radości, że aż moje oczy wypełniły się łzami. Wraz z owym przypomnieniem o rozłące i niebycie, ukrytymi za zdobną zasłoną wszechświata, przytłoczył mnie smutek całego świata, wypełnionego śmiercią i rozłąką. Nagle przybyło mi z pomocą światło Prawdy Muhammada, przekształcając mój żal i smutek w radość. Zaiste, wiecznie będę wdzięczny Muhammadowi (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) za pomoc i pociechę, które złagodziły mój stan w owym czasie, a które są dla mnie - jak i dla wszystkich wiernych oraz w ogóle dla wszystkich - zaledwie jednym przykładem bezkresnego blasku owego światła. A oto, jak było:
Poprzez ukazanie owych błogosławionych i delikatnych stworzeń tak, jakby nie spełniały one żadnej funkcji, a ich ruch nie wynikał z radości, lecz jakby drżały one ze strachu na krawędzi niebytu i rozłąki, z której miały spaść w nicość, spojrzenie niedbalstwa (które dotknęło takich moich uczuć, jak pragnienie trwałości, umiłowanie tego, co dobre, a także litość dla mych braci spośród żywych stworzeń) sprawiło, że świat stał się rodzajem Piekła, zaś mój umysł - narzędziem tortur. Wówczas, właśnie w tym momencie, światło Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) uniosło zasłonę, przychodząc jako podarunek dla ludzkości, a w miejsce zagłady, niebytu, nicości, bezcelowości, daremności i rozłąki ukazało tyle znaczeń i przykładów mądrości, ile było liści na owych topolach, a także rezultaty i obowiązki, które - jak zostało to udowodnione w Traktatach Światła - można podzielić na trzy rodzaje:
Rodzaj Pierwszy wskazuje na Najpiękniejsze Imiona Stwórcy, Któremu należy się wszelka chwała. Na przykład, jeśli mistrz w swym fachu buduje cudowną maszynę, wszyscy biją mu brawo, mówiąc: "Oto, jakich cudów zechciał Bóg! Błogosławiony niech będzie Bóg!" Podobnie maszyna składa gratulacje owemu rzemieślnikowi językiem swego usposobienia, poprzez doskonałe ukazanie zamierzonych rezultatów jej działania. Wszystkie żywe stworzenia i w ogóle wszystkie rzeczy są właśnie takimi maszynami, oklaskującymi Tego, Który jest ich konstruktorem, poprzez wychwalanie Go.
Rodzaj Drugi przykładów mądrości wskazuje na stworzenia żywe i istoty świadome. Każdy z bytów staje się wdzięcznym obiektem badań oraz księgą wiedzy. Pozostawiają one swoje znaczenia w sferze tego, co istnieje w umysłach istot świadomych, zaś swe kształty w ich wspomnieniach (a także na tablicach świata podobieństw i w notatnikach
świata tego, co niewidzialne), a następnie odchodzą ze świata przejawów, oddalając się do świata tego, co niewidzialne. Oznacza to, że pozostawiają za sobą istnienie w widocznym kształcie, lecz zyskują wiele istnień, przynależnych znaczeniu, temu, co niewidzialne, i wiedzy. Tak, z punktu widzenia prawdy, jako że Bóg istnieje, a Jego wiedza obejmuje każdą rzecz, w świecie wiernych z pewnością nie istnieją niebyt, zagłada, nicość, unicestwienie ani przemijanie, podczas gdy świat niewiernych jest wypełniony niebytem, rozłąką, nicością i przemijaniem. Tego uczą słowa, wypowiadane przez wszystkie usta: «Dla tych, dla których istnieje Bóg, istnieje wszystko, zaś dla tych, dla których Bóg nie istnieje, nie istnieje nic».
W skrócie: Jak wiara w godzinie śmierci ratuje człowieka przed wiecznym unicestwieniem, tak ratuje prywatny świat każdego z nas od mroku, unicestwienia i nicości, podczas gdy niewiara - zwłaszcza jeśli jest całkowitą niewiarą - poprzez śmierć wysyła człowieka i jego własny świat w niebyt, a także wtrąca go w piekielne ciemności, sprawiając, że przyjemności życia stają się gorzkimi truciznami. Niechaj owe słowa rozbrzmią w uszach tych, którzy przedkładają życie tego świata nad życie ostateczne! Niech ci ludzie przybędą i znajdą wyjście z tej sytuacji, lub raczej niech mocno przylgną do wiary, aby mogli zostać zbawieni od owej przerażającej straty!
Zakończenie Tematu Trzeciego oraz Temat Czwarty
Jeśli mówisz: "W ten sposób Boże zarządzenie ogranicza nas i zaprzecza naszej wolności. Czyż wiara w Boże zarządzenie nie jest ciężarem i uprzykrzeniem dla serca i duszy, które pragną swobodnie wędrować na wszystkie strony?",
Odpowiemy: Z całą pewnością nie! Wiara w Boże zarządzenie nie jest uciążliwa, lecz raczej daje jasność i radość, które wytwarzają lekkość, łatwość i animusz, a także zapewnia pewność siebie i bezpieczeństwo. Jeśli człowiek nie wierzy w Boże zarządzenie, musi ponieść na barkach swej duszy ciężar wielki jak cały świat, a także zostaje ograniczony do wielce zawężonej przestrzeni, która zapewnia mu jedynie nieznaczną niezależność i tymczasową wolność. Człowiek jest powiązany z całym wszechświatem, a jego cele i pragnienia są niezliczone, lecz jako że jego moc, wola i mądrość nie wystarczą dla spełnienia nawet milionowej części owych pragnień, można zrozumieć, jak straszliwym jest ciężar rozpaczy, który musi on ponieść. Tymczasem wiara w Boże zarządzenie sprawia, że cały ów ciężar można złożyć na pokładzie okrętu Bożego zarządzenia, a człowiek może swobodnie wędrować pośród doskonałości owego okrętu, z całkowitą łatwością i w doskonałej wolności ducha i serca. Boże zarządzenie neguje jedynie niewielką wolność nakazującej zło duszy, rozbijając jej tyranię i panowanie podobne tyranii Faraona, a także zaprzecza temu, by nakazująca zło dusza mogła czynić to, co chce. Wiara w Boże zarządzenie wytwarza przyjemność i szczęście tak wielkie, że aż niemożliwe do opisania. Możemy jedynie wskazać na ową prawdę poprzez poniższą przypowieść:
Dwaj mężczyźni podróżowali do siedziby królewskiego rządu, a kiedy tam dotarli, wkroczyli do królewskiego pałacu, w którym zgromadzono rzadkie cuda. Jeden z nich nie uznawał królewskiej władzy, kładł swe ręce na wszystkich owych cudownych rzeczach, kradnąc je, i pragnął osiedlić się w owym pałacu. Jednakże doświadczył pewnych trudności i nieustannego strapienia, ponieważ musiał zarządzać pałacem i otaczającym go parkiem, nadzorować wszystkie źródła dochodu, wprawiać w ruch wszystkie maszyny, a także karmić dziwne zwierzęta zamieszkujące park. Podobny
Rajowi park stał się dla owego człowieka piekłem, zaś on sam litował się nad każdą rzeczą, choć żadną z nich nie mógł zarządzać, a jego czas upływał w smutku, aż wreszcie ów grubianin i złodziej został wtrącony do więzienia, co miało być karą za jego uczynki. Drugi z mężczyzn uznawał władzę króla i wiedział, że sam jest królewskim gościem. Wierzył w to, że wszystkie rzeczy w parku i w pałacu zachodzą wedle regulacji królewskiego prawa, a każda rzecz funkcjonuje z doskonałą łatwością zgodnie z określonym programem. Pozostawiając trudności królewskiemu prawu, korzystał on z całkowitą radością ze wszystkich przyjemności owego przypominającego Raj ogrodu, zaś polegając na miłosierdziu króla i skuteczności jego praw, postrzegał każdą rzecz jako miłą, a jego życie mijało wśród przyjemności i w doskonałym szczęściu. Ten człowiek pojął znaczenie powiedzenia:
[1]
Jeśli mówisz: "W Temacie Pierwszym dowiodłeś, że wszystko, co dotyczy Bożego zarządzenia, jest piękne i dobre. Nawet pochodzące od niego zło jest dobrem, a pochodząca od niego szpetota jest piękna. Jednak nieszczęścia i zmartwienia tego świata obalają twoje twierdzenie",
Odpowiem: O, moja duszo! O, mój przyjacielu, który odczuwasz dotkliwy ból wynikający z żarliwego współczucia! Fakt, że wszystkie cnoty i doskonałości powracają do istnienia, zaś podstawą wszelkiego buntu, wszystkich nieszczęść i wad jest niebyt, dowodzi tego, że istnienie jest czystym dobrem, zaś niebyt czystym złem. Jako że nieistnienie jest czystym złem, zło zawarte jest również w tym, co albo skutkuje niebytem, albo też przywodzi go na myśl. Życie, owo najbardziej olśniewające światło istnienia, podlegając rozmaitym okolicznościom, nabiera siły; stając w obliczu różnych sytuacji, zostaje oczyszczone, nabiera licznych zalet, wydaje upragnione efekty, a przechodząc przez wiele etapów, ukazuje przejawy wszystkich Najpiękniejszych Imion Tego, Który daje życie. Z powodu tego faktu pewne rzeczy, jakie przydarzają się stworzeniom żywym, mają kształt smutków, nieszczęść, trudności i zmartwień, lecz w wyniku tych rzeczy odnawia się światło istnienia w życiu owych stworzeń, oddala się ciemność niebytu, zaś ich życie zostaje oczyszczone. Wstrzymanie, spoczynek, milczenie, bezczynność czy monotonia - wszystkie, czy to w swych cechach, czy jako warunki, są niebytem. Monotonia sprawia, że nawet największa przyjemność staje się niczym.
W skrócie: Jako że życie ukazuje odciski pieczęci Najpiękniejszych Imion Boga, wszystko, co spotyka istoty żywe, jest dobrem. Wyobraź sobie, że niezmiernie bogaty i nieskończenie uzdolniony człowiek, biegły w wielu rzemiosłach, przez godzinę - za którą wypłaci on wynagrodzenie - przyodziewa pewnego nieszczęsnego nędzarza w zdobną klejnotami i kunsztownie zaprojektowaną szatę, którą stworzył po to, by ów nędzarz mógł posłużyć mu jako model, a także po to, by on sam mógł ukazać dzieła swego kunsztu i swój niezmierny majątek. Pracuje on nad szatą, w którą przyodział biedaka, nadaje jej różne kształty i przerabia ją. By ukazać całą różnorodność swego kunsztu, przycina szatę, zmienia ją, to wydłuża, to skraca. Czyż będzie sprawiedliwym, jeśli biedak, odbierając swą zapłatę, powie temu człowiekowi: "Przysporzyłeś mi trudu, każąc mi to skłaniać się, to prostować, zaś przycinając i skracając szatę, która uczyniła mnie pięknym, zniszczyłeś moje piękno"? Czyż biedak ma prawo, by powiedzieć: "Postąpiłeś nieuprzejmie i niesprawiedliwie"? Podobnie jak ów biegły rzemieślnik, tak Stwórca, Któremu należy się wszelka chwała i Który nie ma równego Sobie, by ukazać odbicia Swych Najpiękniejszych Imion, przerabia - poprzez liczne okoliczności - szatę istnienia, w którą przyodział On żywe stworzenia, ozdobioną klejnotami zmysłów i misternie wykonanych darów, takich jak wzrok, słuch, rozum czy serce, zmieniając ową szatę poprzez wiele różnych sytuacji. Wśród owych sytuacji i okoliczności są również te, które mają kształt cierpienia i nieszczęścia, a ukazują znaczenie niektórych spośród Najpiękniejszych Imion Boga, promienie Jego miłosierdzia w błyskach Jego mądrości, a także delikatne przykłady piękna wśród owych promieni miłosierdzia.
Zakończenie
(Pięć Akapitów, które uciszają buntowniczą, dumną, próżną, zarozumiałą i obłudną duszę starego Saida, zmuszając ją do podporządkowania się).
AKAPIT PIERWSZY
Ponieważ rzeczy istnieją i są pełne przejawów kunsztu, z pewnością posiadają one swojego Stwórcę. Jak bezapelacyjnie udowodniliśmy to w Słowie Dwudziestym Drugim, jeśli stworzenia wszystkich rzeczy nie przypiszemy jednej istocie, wówczas stworzenie jednej z nich stanie się tak trudne i problematyczne, jak stworzenie wszystkich. Ponieważ Ten, Który jest Wszechmądry i najbardziej biegły w Swym stworzeniu, stworzył niebiosa i ziemię, z pewnością nie pozostawi innym stworzenia istot żywych (które są owocami, efektami i celami niebios i ziemi), wyrządzając szkodę Swojej pracy. Z pewnością nie przekaże On innym Swych mądrych dzieł, czyniąc je daremnymi i bezcelowymi, tak jak nie odda innym należnych Mu podziękowań i należnej Mu czci.
AKAPIT DRUGI
O, moja zarozumiała duszo! Wiedz, że przypominasz winorośl. Nie popadaj w dumę! Winorośl nie przywiązała sama do siebie kiści winogron, lecz uczynił to ktoś inny.
AKAPIT TRZECI
O, moja obłudna duszo! Nie stań się próżna, mówiąc: "Służę religii". Zgodnie ze znaczeniem słów:
[2] - oto, dlaczego nie dostąpiłaś oczyszczenia. Zaiste, powinnaś wiedzieć, że jesteś grzeszna, zaś twoim obowiązkiem jest oddawanie czci Bogu i złożenie Mu podziękowań za wszystkie dary, jakich doznałaś w przeszłości. Owe obowiązki wynikają z twej istoty, ciążą na tobie przez wzgląd na twe stworzenie, są efektem Bożego kunsztu. Wiedz o tym, a będziesz zbawiona od próżności i hipokryzji!
AKAPIT CZWARTY
Jeśli pragniesz poznać prawdę i prawdziwą mądrość, poznaj Wszechmocnego Boga, ponieważ wszelkie prawdy dotyczące istot są
promieniami Najpiękniejszego Imienia "Prawda", a także przejawami innych Najpiękniejszych Imion i atrybutów Boga. Prawda o wszystkich rzeczach (materialnych i niematerialnych, istotnych i nieistotnych), a także prawda o wszystkich istotach ludzkich, opiera się na Imieniu Boga i na prawdzie o owym Imieniu. Rzeczy nie są jedynie mało znaczącymi i pozbawionymi prawdy kształtami, a krótkie omówienie owej tajemnicy znajduje się w zakończeniu Słowa Dwudziestego. O, moja duszo! Jeśli pragniesz życia tego świata i ucieczki przed śmiercią, dowiedz się z całą pewnością, że to, co uważasz za życie, jest jedynie jedną minutą, podczas której istniejesz. Cały czas poprzedzający obecną minutę i wszystkie rzeczy tego świata zawarte w owym czasie umierają, kiedy ta minuta nadchodzi, zaś cały czas, który nastąpi po niej, i wszystkie zawarte w nim rzeczy nie istnieją i są niczym. Oznacza to, że życie materialne, na którym się opierasz, jest jedynie jedną minutą. Niektórzy z uczonych powiedzieli nawet, że jest ono jedynie dziesiątą częścią minuty, przemijającą chwilą. To z powodu owej tajemnicy niektórzy święci (ar. ałlija) twierdzili, że jeśli chodzi o ten świat, to ten świat nie istnieje. Skoro tak, porzuć fizyczne istnienie duszy, a wznieś się do poziomów życia serca, ducha i wewnętrznych zdolności i spójrz, jak rozległą jest sfera ich życia. Dla nich przeszłość i przyszłość, które dla ciebie są martwe, istnieją, żyją i są pełne życia. O, moja duszo! Szlochaj, płacz i powiedz, jak czyni to moje serce:
Jestem efemeryczna i nie pragnę niczego, co efemeryczne.
Jestem bezsilna i nie pragnę niczego, co bezsilne.
Poddałam się Najbardziej Miłosiernemu i nie pragnę niczego innego.
Pragnę jednego, lecz wiecznego przyjaciela.
Jestem jedynie pyłkiem, lecz pragnę Przedwiecznego słońca.
Jestem jedynie niczym, lecz pragnę wszystkich istot, o tak, pragnę ich wszystkich.
Cel Pierwszy
[1]
Wskażemy jedynie na jeden klejnot z wielkiego skarbca owego wersetu, a jest on następujący:
«Ja» jest jednym ze składników i jednym z wielu aspektów depozytu, przed poniesieniem którego zadrżały z przerażenia niebiosa, ziemia i góry. Zaiste, od czasów Adama (niech będzie z nim pokój) aż do dzisiaj "ja" było ziarnem straszliwego drzewa Az-Zaqqum [2], a równocześnie ziarnem świetlistego drzewa Tuba [3], które to dwa drzewa rozpościerają swe gałęzie ponad całym światem ludzkości. Zanim spróbujemy rozjaśnić ową wielką prawdę, wyjaśnimy ją poprzez wprowadzenie, które ułatwi jej zrozumienie.
Jak "ja" jest kluczem do Najpiękniejszych Imion Boga, które są ukrytymi skarbcami, tak jest kluczem do zamkniętych drzwi talizmanu stworzenia, jest rozwiązującą problemy zagadką i cudownym talizmanem. Kiedy poznajemy jego naturę, zarówno odsłania się "ja" jako takie, owa dziwna zagadka i zdumiewający talizman, jak również odsłania ono talizman wszechświata i skarbce świata tego, co konieczne. W moim traktacie w języku arabskim, zatytułowanym Szemme (Napomknienia), omówiliśmy to zagadnienie następująco:
Klucz do wszechświata spoczywa w rękach człowieka i ma związek z nim samym. Choć pozornie stoją otworem, drzwi do wszechświata w rzeczywistości są zamknięte. Poprzez depozyt Wszechmocny Bóg dał człowiekowi klucz zwany "ja", który otwiera wszystkie drzwi świata; dał mu owo zagadkowe "ja", dzięki któremu człowiek może odkryć ukryte
skarbce Stwórcy wszechświata. Jednakże "ja" jest również talizmanem i nadzwyczaj zawiłą zagadką, którą niełatwo rozwiązać. Kiedy jego prawdziwa natura i zamysł jego stworzenia zostaną poznane, a zagadka rozwiązana, "ja" stanie się wszechświatem.
Wszechmądry Stwórca powierzył człowiekowi w depozycie "ja", zawierające wskazówki i próbki, które ukazują prawdy o atrybutach i funkcjach Jego wszechwładzy, a także umożliwiają poznanie owych prawd, aby "ja" mogło stać się jednostką miary i aby owe atrybuty wszechwładzy i funkcje boskości mogły zostać poznane. Jednakże nie jest koniecznym, by jednostka miary posiadała faktyczne istnienie; jak hipotetyczne linie w geometrii, tak jednostka miary może powstać poprzez hipotezę i domniemanie. Dla jej faktycznego istnienia nie jest koniecznym, by została ona ustalona poprzez konkretną wiedzę i dowody.
Pytanie: Dlaczego wiedza o atrybutach i Najpiękniejszych Imionach Wszechmocnego Boga jest związana z "ja"?
Odpowiedź: Skoro to, co absolutne i obejmujące każdą rzecz, nie ma granic ani kresu, zatem nie może zostać mu nadany żaden kształt ani przyznana żadna forma; owa rzecz nie może również zostać zdefiniowana i nie można pojąć tego, co jest jej istotą. Na przykład nieskończone światło nie mogłoby zostać poznane ani dostrzeżone bez istnienia ciemności, a staje się znanym, kiedy narysujemy linię rzeczywistej czy też wyobrażonej ciemności. Zatem skoro takie atrybuty Wszechmocnego Boga, jak wiedza czy moc, takie Jego Najpiękniejsze Imiona, jak "Wszechmądry" czy "Najbardziej Litościwy" są wszechobejmujące, bezgraniczne i nie istnieje nic, co byłoby im podobne, nie mogą zostać zdefiniowane, a tego, czym w istocie są, nie można poznać ani dostrzec. Skoro zatem nie mają one ani granic, ani faktycznego kresu, koniecznym jest wyznaczenie hipotetycznej i wyimaginowanej granicy, i właśnie to czyni "ja". "Ja" wyobraża urojoną wszechwładzę, prawo własności, moc i wiedzę. Rysuje ono linię, a czyniąc tak, umieszcza w obejmujących każdą rzecz atrybutach Boga wyimaginowaną granicę i dokonuje podziału, mówiąc: "To, co jest przed tą linią, należy do mnie, a to, co jest poza nią, należy do Niego". Poprzez drobne jednostki miary, jakie są w nim zawarte, "ja" umożliwia powolne zrozumienie prawdziwej natury atrybutów Boga.
Na przykład poprzez swe wyimaginowane panowanie nad tym, co do niego należy, "ja" może zrozumieć wszechwładzę swojego Stwórcy nad stworzeniami zależnymi. Poprzez swe pozorne prawo własności może pojąć prawdziwe prawo własności Stwórcy, mówiąc: "Jak jestem właścicielem tego domu, tak Stwórca jest Tym, do Którego należy wszechświat".
Poprzez swoją częściową wiedzę może zrozumieć wiedzę Boga, a poprzez swój niewielki, nabyty kunszt, może pojąć kunszt stworzenia Chwalebnego Stwórcy. Na przykład "ja" mówi: «Jak zbudowałem ten dom i urządziłem go, tak ktoś musiał stworzyć i urządzić wszechświat», i tak dalej. Tak, w "ja" zawarte są tysiące tajemniczych stanów, atrybutów i doznań, które czynią znanymi i ukazują wszystkie stopnie atrybutów Boga i ich funkcji. Oznacza to, że "ja" jest niczym zwierciadło, jednostka miary i narzędzie służące odkryciom, a także posiada wskazujące na atrybuty Boga znaczenie; nie ma ono znaczenia samo w sobie, lecz ukazuje znaczenie innych rzeczy. Jest świadomym włóknem z grubego powrozu istoty ludzkiej; jest finezyjnym wątkiem z szaty istoty ludzkości; jest literą alif z księgi charakteru rodzaju ludzkiego, a także posiada dwa oblicza.
Pierwsze oblicze wskazuje na dobro i na istnienie. Poprzez to oblicze "ja" jest zdolne jedynie do otrzymywania łaski; samo nie może nic stworzyć, ponieważ owo oblicze nie jest aktywne i nie posiada zdolności stworzenia. Drugie oblicze spogląda ku złu i zmierza do niebytu, a jest ono aktywne i posiada moc niezbędną do działania. Co więcej, w swej prawdziwej naturze "ja" jest wskazówką; ukazuje ono znaczenie rzeczy innych, niż "ja" samo w sobie. Jego panowanie jest wyimaginowane. Jego istnienie jest tak słabe i nieistotne, że "ja" nie jest w stanie ponieść ani wesprzeć żadnej rzeczy. Jest raczej rodzajem skali lub miary (jak termometr lub barometr, które wskazują na stopnie czy też ilość danej rzeczy); jest miarą, która umożliwia poznanie doskonałych, obejmujących każdą rzecz i bezgranicznych atrybutów Tego, Którego istnienie jest konieczne.
Zatem kto w ten sposób postrzega własne "ja", kto zdaje sobie sprawę z jego istoty i stosownie do tego postępuje, należy do tych, o których dobrą nowinę daje werset:
[4]
Tak, on prawdziwie jest tym, który niesie depozyt, a patrząc przez teleskop "ja" widzi, czym jest wszechświat i jakie obowiązki wykonuje. Kiedy zdobywa informacje o wszechświecie, widzi, że "ja" potwierdza te informacje. Ta wiedza pozostanie dla niego światłem i mądrością, nie stanie się mrokiem ani tym, co daremne. Kiedy "ja" wypełnia swoje obowiązki w ten sposób, wyrzeka się swego wyimaginowanego panowania i przypuszczalnego prawa własności, mówiąc:
[5], prawdziwie oddając cześć Bogu i osiągając poziom «najdoskonalszego z wzorców».
Jeżeli jednak - zapominając o mądrości jego stworzenia i wyrzekając się obowiązków zawartych w jego naturze - "ja" postrzega samo siebie wyłącznie w świetle swego nominalnego i pozornego znaczenia, jeśli wierzy, że należy samo do siebie, wówczas sprzeniewierza depozyt i zaczyna należeć do grupy, o której mówi werset:
[6]
Zatem ten aspekt depozytu - który dał początek wszystkim przypisującym towarzyszy Bogu Jedynemu, a także całemu złu i zbłądzeniu - sprawił, że niebiosa, ziemia i góry przeraziły się i zadrżały ze strachu przed hipotetycznym przydawaniem towarzyszy Bogu.
Zaiste, jeśli nie wiemy, czym naprawdę jest "ja", jeśli nie wiemy, że jest ono nieistotną literą alif, nitką, hipotetyczną linią, może ono wypuścić ukryte pod ziemią, stopniowo nabrzmiewające pędy, aż przesiąkną nim wszystkie części ludzkiej istoty. Jak gigantyczny smok pożre ono człowieka; cały człowiek wraz ze wszystkimi swymi zdolnościami stanie się po prostu czystym "ja". Ponadto "ja-izm" rasy ludzkiej powoduje, że poprzez rasizm i nacjonalizm rośnie w siłę "ja-izm" jednostki, aż wreszcie "ja", wspierane przez "ja-izm" ludzkości, staje się podobne Szatanowi i sprzeciwia się rozkazom Chwalebnego Stwórcy. Następnie, używając siebie samego jako kryterium, "ja" porównuje do siebie każdego, a nawet każdą rzecz, rozdzielając panowanie Wszechmocnego Boga między owe rzeczy i pozorne przyczyny. W ten sposób popada w przypisywanie Bogu towarzyszy na wielką skalę, wskazując na znaczenie słów:
[7]
Wówczas "ja" staje się podobne człowiekowi, który kradnie miedziaka z publicznego skarbca, a może usprawiedliwić swój uczynek jedynie poprzez zgodę na zabranie srebrnej monety dla każdego z jego przyjaciół. Tak człowiek, który mówi: "Należę sam do siebie", musi powiedzieć również: "Każda rzecz należy sama do siebie", i uwierzyć w to.
Znajdując się w takim zdradliwym położeniu, "ja" pozostaje w całkowitej ignorancji. Nawet jeśli zna tysiące gałęzi nauki, człowiek jest nadal ignorantem, lecz w szerszym znaczeniu, zaś samo "ja" staje się bardziej nieświadomym. Choć jego zmysły i myśli wydają światło wiedzy o wszechświecie, owe światła są przytłumione, ponieważ "ja" nie znajduje w sobie nic materialnego, co mogłoby potwierdzić owe prawdy, rozświetlić je i uczynić trwałymi. Na cokolwiek napotyka, zabarwi to kolorami, jakie są w nim zawarte. Nawet jeśli napotyka na czystą mądrość, przybierze ona
kształt tego, co całkowicie daremne, ponieważ barwami takiego "ja" są w tym przypadku ateizm, dodawanie Bogu współtowarzyszy, zaprzeczanie istnieniu Wszechmocnego Boga. Nawet gdyby cały wszechświat był pełen świetlistych znaków, owa czarna kropka wewnątrz "ja" ukryje owe znaki przed jego wzrokiem, jak gdyby przygasały.
Natura człowieka i zawarte w jego naturze "ja" zostały jasno i szczegółowo opisane w Słowie Jedenastym jako wskazujące na inne rzeczy prócz siebie samych. Zostały one ukazane jako najbardziej dokładna skala i miara, jako obejmujący każdą rzecz spis, jako doskonała mapa, jako odbijające każdą rzecz zwierciadło, jako właściwy dla wszechświata kalendarz i notatnik. Ponieważ można sięgnąć do objaśnienia tej kwestii w tamtym Słowie (a uważamy je za wystarczające), skrócimy wprowadzenie i zakończymy je w tym miejscu. Jeśli pojąłeś owo wprowadzenie, dalejże, przystąpmy do prawdy!
Zastanów się nad tym, że w świecie ludzkości, od czasów Adama (niech będzie z nim pokój) aż do dziś, zawsze istniały - i tak zostanie - dwa wielkie prądy i dwa kierunki myśli. Są one niczym dwa potężne drzewa, które rozpościerają swe gałęzie we wszystkich kierunkach i wśród każdej grupy ludzkości. Jednym z owych nurtów jest linia proroctwa i religii, zaś drugim - linia filozofii w jej rozmaitych formach. Kiedykolwiek owe dwie linie osiągały zgodność i były połączone, to jest, kiedy linia filozofii przyłączała się do linii religii, a filozofia była posłuszna religii i służyła jej, świat ludzkości i jej życia społecznego doświadczał olśniewającego szczęścia. Jednakże kiedy owe dwa prądy rozdzielały się, dobro i światło były przeciągane na stronę proroctwa i religii, zaś zło i zbłądzenie na stronę filozofii. Teraz postaramy się odkryć genezę i podstawy owych dwóch prądów.
Linia filozofii, która nie jest posłuszna religii, przyjmuje kształt drzewa Az-Zaqqum, rozsiewając na wszystkie strony mrok przypisywania towarzyszy Bogu Jedynemu i zbłądzenia. Nawet gałąź potęgi intelektu owego drzewa wydaje owoce ateizmu, materializmu i naturalizmu, które ma spożyć umysł człowieka. W królestwie potęgi namiętności z owego drzewa wylały się na ludzkość tyranie Nimroda, Faraona i Szaddada, zaś w królestwie mocy zwierzęcych żądz filozofia wydaje owoce w postaci bogiń, kultu bałwanów i tych, którzy uzurpują sobie cechy boskie.
Początki drzewa Az-Zaqqum, jak również początki linii proroctwa, która jest niczym drzewo Tuba oddawania czci Bogu, znajdują się w dwóch obliczach "ja", zaś błogosławione gałęzie linii proroctwa w ogrodzie globu ziemskiego są następujące: na gałęzi potęgi intelektu wykształciła ona owoce proroków, posłańców i świętych (ar. ałlija); na gałęzi potęgi wstrętu do tego, co niesłuszne, zaowocowała podobnymi aniołom królami i sprawiedliwymi władcami; na gałęzi mocy powabu zaowocowała szczodrymi i łaskawymi ludźmi dobrego charakteru, skromności oraz pięknych obyczajów. Linia proroctwa ukazała zatem, w jaki sposób człowiek staje się najdoskonalszym owocem wszechświata.
Objaśnimy dwa oblicza "ja", które są korzeniem, sednem i najważniejszym ziarnem tych dwóch drzew. Proroctwo związane jest z jednym obliczem "ja", zaś filozofia z drugim, co sprawia, że owe oblicza oddalają się od siebie.
Pierwsze oblicze, które jest obliczem proroctwa, daje początek czystemu i szczeremu oddawaniu czci wyłącznie Bogu. "Ja" wie, że samo w sobie jest jedynie sługą Boga, i zdaje sobie sprawę z tego, że nie służy samemu sobie, a jego istota ma jedynie znaczenie wskazujące na ów fakt. "Ja" pojmuje, że niesie w sobie inne znaczenie. Jego istnienie jest zależne - "ja" rozumie, że istnieje jedynie ze względu na istnienie innego czynnika, a jego istnienie zależy jedynie od kreatywności owego czynnika. Jego prawo własności jest iluzoryczne - "ja" wie, że - za zgodą jego właściciela - posiada jedynie pozorne i przemijające prawo własności. Jego rzeczywistość jest niczym zależny i znikomy cień, który ukazuje przejaw prawdziwej i niezbędnej rzeczywistości. Co się tyczy funkcji "ja", to jest bycia miarą i wagą dla atrybutów i funkcji jego Stwórcy, jest ona świadomie wykonywaną służbą.
W ten sposób i pod takim względem prorocy, a także pochodzący z linii proroków ludzie czyści i święci, postrzegali "ja" i pojęli prawdę. Przekazali oni panowanie w ręce Pana, do Którego panowanie należy w całości, i doszli do wniosku, że ów Pan, Któremu należy się wszelka chwała, nie ma towarzysza czy podobnego Sobie ani w Swym panowaniu, ani w Swej wszechwładzy, ani w Swej boskości. Nie potrzebuje On pomocnika ani zastępcy. Klucze do wszystkich rzeczy są w Jego ręku i On jest nad każdą rzeczą Wszechwładny. Wywnioskowali również, że pozorne przyczyny są jedynie widzialną zasłoną, zaś natura jest zbiorem zasad Jego stworzenia i Jego praw, a także sposobem, w jaki ukazuje On swoją moc.
Zatem owo lśniące, świetliste i piękne oblicze jest niczym żyjące i wymowne ziarno, z którego Chwalebny Stwórca stworzył drzewo Tuba oddawania czci Bogu, zaś błogosławione gałęzie owego drzewa przyozdobił
świetlistymi owocami wszystkich części świata ludzkości. Rozpraszając mrok całej przeszłości, ukazuje to, iż cała długa przeszłość nie jest miejscem niebytu ani wielkim cmentarzem (jakimi postrzega je filozofia), lecz promiennym i świetlistym ogrodem dla świetlanych dusz, które odeszły z tego świata, zaś w owym ogrodzie mogą zrzucić swoje ciężary i pozostawać wolnymi. Przeszłość jest wspinaniem się po wielu świetlistych szczeblach, jest orbitą świateł dla przemijających dusz służącą temu, by mogły one przeskoczyć do przyszłości, jaką jest dla nich wieczna błogość.
Jeśli chodzi o drugie oblicze, jakie ukazuje filozofia, a także co tyczy się samej filozofii, to uważa ona, że "ja" nie wyraża innego znaczenia, jak tylko własne znaczenie. Oznacza to, że filozofia oznajmia, iż "ja" wskazuje jedynie samo na siebie, a jego znaczenie zawarte jest w nim samym. Filozofia uważa, że "ja" pracuje jedynie na własny rachunek, traktując jego istnienie jako konieczne i zasadnicze, to jest mówiąc, że "ja" istnieje samo w sobie i samo z siebie. Filozofia błędnie zakłada, że "ja" jest właścicielem swojego życia i że jest prawdziwym panem w sferze rozkazu. Zgodnie z założeniami filozofii "ja" jest niezmienną prawdą, zaś jego obowiązkiem ma być samodoskonalenie, które bierze początek z miłości własnej. Wiele ze sposobów rozumowania filozofii opiera się na tak zepsutych fundamentach. W innych naszych traktatach - zwłaszcza w Słowach, a spośród nich przede wszystkim w Słowach Dwunastym i Dwudziestym Piątym - przedstawiliśmy niezbite dowody tego, jak bardzo pozbawione podstaw i przegniłe są owe fundamenty filozofii.
Nawet ludzie tacy, jak Platon, Arystoteles, Awicenna czy Al-Farabi [8], którzy byli najbardziej znamienitymi przedstawicielami i autorytetami linii filozofii, powiedzieli, że ostatecznym celem ludzkości jest upodobnianie się do Tego, Którego istnienie jest konieczne, to jest dążenie do tego, by rzeczywiście Go przypominać. Wygłosili zatem sąd godny Faraona, a także - pobudzając "ja-izm" i pozwalając politeizmowi, by swobodnie hasał po górach i dolinach - otworzyli drogę dla wielu różnych sposobów przydawania towarzyszy Bogu, takich jak oddawanie czci przyczynom, bożkom, naturze czy gwiazdom. Zamknęli drzwi bezsilności i słabości, ubóstwa i potrzeby, ułomności i niedoskonałości, które to cechy są nieodłącznymi cechami istoty ludzkiej, w ten sposób zagradzając drogę do oddawania czci Bogu. Nurzając się w naturalizmie i będąc całkowicie niezdolnymi do wydostania się z bagna przypisywania Bogu towarzyszy, nie byli w stanie odnaleźć szerokiej bramy podziękowań składanych Jedynemu.
Z drugiej strony linia proroctwa uważa (w sposób godny tego, kto oddaje cześć Bogu), że celem ludzkości i obowiązkiem istot ludzkich
jest pozwolenie na to, by charakter człowieka kształtowały etyka dana od Boga, szukanie schronienia w mocy Boga przez poznanie własnej bezsilności, poleganie na sile Boga przez ujrzenie własnej słabości, ufanie w Boże miłosierdzie poprzez zdawanie sobie sprawy z własnego ubóstwa, poszukiwanie pomocy u Bożego bogactwa poprzez dostrzeganie własnych potrzeb, proszenie o Boże przebaczenie poprzez zauważenie własnych błędów, wreszcie wychwalanie Bożej doskonałości poprzez zdawanie sobie sprawy z ludzkiej ułomności.
Ponieważ filozofia, która nie jest posłuszna religii, zbłądziła z drogi, "ja" ujęło wodze we własne ręce i popędziło ku wszelkim rodzajom zbłądzenia, przez co drzewo Az-Zaqqum rozpostarło swe gałęzie nad ponad połową ludzkości i pochłonęło tę jej część.
Owocami gałęzi zwierzęcych żądz owego drzewa, które ukazuje ono ludzkości, są bałwany i boginie. Jest tak, ponieważ filozofia zatwierdza siłę, a słowa "siła jest prawem" stały się nawet jej normą. Filozofia mówi: "Cała siła należy do najsilniejszych"; "Zwycięzca bierze wszystko" czy też: "W sile tkwi słuszność". Daje to moralne wsparcie tyranii, popiera despotów i namawia prześladowców, by rościli sobie prawo do boskości.
Ponadto poprzez docenianie piękna dzieł sztuki i finezji ozdób, poprzez przypisywanie ich dziełom sztuki i ich ozdobom jako takim, poprzez to, że owe dzieła sztuki i ozdoby nie są postrzegane jako przejaw uświęconego i przeczystego piękna Stwórcy, Kształtującego, filozofia mówi: "Jakież one są piękne!", zamiast powiedzieć: "Jak pięknymi zostały one uczynione!", w ten sposób postrzegając każde z nich jako bożka, który godzien jest tego, by oddawać mu cześć. Co więcej, ponieważ filozofia podziwia oszukańcze, przechwalające się, ostentacyjne i obłudne piękno, które może nabyć, kto tylko tego zechce, w ten sposób przyklaskuje hipokrytom i sprawia, że podobni bożkom ludzie stają się posągami dla tych, którzy oddają im cześć. Gałąź namiętności owego drzewa wydaje owoce większych i mniejszych Nimrodów, Faraonów i Szaddadów, władających nieszczęsną ludzkością. Gałąź potęgi intelektu wydaje w umyśle ludzkości takie owoce, jak ateizm, materializm i naturalizm, wtrącając umysł w zamieszanie i nieład.
Teraz, by rozświetlić ową prawdę, porównany wyniki, jakie wydają solidne fundamenty linii proroctwa, z tymi, które wydają gnijące fundamenty drogi filozofii, a także wspomnimy o trzech lub czterech przykładach.
Przykład Pierwszy: W jednej z zasad linii proroctwa, dotyczącej życia jednostki, a mówiącej o byciu kształtowanym poprzez etykę daną od Boga, zawarta jest nauka, która mówi: تَخَلَّقُوا بِاَخْلَاقِ اللّٰهِ «Wyróżniaj się daną od Boga moralnością i zwróć się w pokorze ku Wszechmocnemu Bogu, uznając swą bezsilność, ubóstwo i ułomność; bądź sługą w Jego obecności». Tymczasem wedle filozofii cel doskonalenia się ludzkości ma wyznaczać egoistyczna zasada, która mówi: "Staraj się naśladować Tego, Którego istnienie jest konieczne". Ależ nie! Zaiste, istota ludzkości została ulepiona z nieskończonych bezsilności, słabości, ubóstwa i biedy, podczas gdy istota Tego, Którego istnienie jest konieczne, jest nieskończenie wszechpotężna, wszechmocna, samowystarczalna i pozbawiona wszelkich potrzeb.
Przykład Drugi: Do zasad linii proroctwa dotyczących życia społecznego należą te, które mówią o wzajemnej pomocy, wielkoduszności i szczodrości. Owe zasady zostały zaprzęgnięte do pomocy i wspierania się wszelkich rzeczy, od słońca i księżyca aż do roślin - jak na przykład do wzajemnego wspierania się zwierząt, do pomocy, jakiej zwierzęta udzielają istotom ludzkim, a cząsteczki pożywienia - komórkom ciała. Tymczasem do zasad filozofii dotyczących życia społecznego należy zasada konfliktu, która powstaje z niewłaściwego korzystania z wrodzonego usposobienia przez licznych tyranów, ludzi okrutnych czy przez dzikie bestie. Zaiste, przyjęli oni tę zasadę jako tak fundamentalną i tak powszechną, że w swej głupocie oznajmili: "Życie jest konfliktem".
Przykład Trzeci: Jednym z wartościowych rezultatów linii proroctwa jest wzniosła zasada dotycząca Bożej jedności, która mówi:
«Jeśli dana rzecz jest jednością, musi pochodzić od tylko Jednego Stwórcy», co znaczy: "Jeśli każda rzecz sama w sobie oraz wszystkie rzeczy jako ogół są jednością, zatem muszą być stworzeniami Jednego, Jedynego". Tymczasem jedno z wierzeń starożytnej filozofii mówi:
"Od jednego może pochodzić tylko jedno", to jest: "Od jednego człowieka może pochodzić tylko jedna, jedyna rzecz. Cokolwiek innego pochodzi od niego, jest to możliwe jedynie poprzez pośredników".
Owa zwodnicza zasada filozofii, splamiona przypisywaniem Bogu towarzyszy, przedstawia Tego, Który jest całkowicie Samoistny i Wszechpotężny, jako istotę potrzebującą bezsilnych pośredników, czyniąc wszystkie pozorne przyczyny i wszystkich pośredników pewnego rodzaju wspólnikami Jego wszechwładzy. Przypisuje Chwalebnemu Stwórcy tytuł "Tego, Który zainicjował", w istocie wskazujący na status tego, co zostało stworzone. Co więcej, takie podejście przydziela resztę Jego panowania pozornym przyczynom i pośrednikom, otwierając w ten sposób drogę ku najbardziej powszechnemu przypisywaniu Mu towarzyszy. Jeśli nawet iluminiści (iszraqici), którzy byli najbardziej wybitnymi spośród filozofów, wypowiedzieli taki absurd, sam możesz sobie wyobrazić, o ile bardziej absurdalne będzie to, co mówią najniżsi z filozofów, jak materialiści i naturaliści.
Przykład Czwarty: Zgodnie ze znaczeniem słów:
[9]
będącym jedną z mądrych zasad proroctwa, «Jeśli zamysł i mądrość widoczne w każdej rzeczy, a zwłaszcza w każdej istocie żywej, posiadają jeden aspekt, który wskazuje na ową istotę samą w sobie, wówczas zamysłów, które dotyczą Stwórcy wszystkich istot i przykładów mądrości na Niego wskazujących muszą być miriady. W każdej rzeczy - na przykład w jednym owocu - zawarto tyle mądrości i tak wiele zamysłów, jak we wszystkich owocach drzewa». Owa zasada, będąca czystą prawdą, wynika z połączenia się pewnego rodzaju filozofii z linią proroctwa.
Tymczasem niedorzeczne zasady oszukańczej filozofii, które nie połączyły się z linią proroctwa, mówią: "Zamysł zawarty w każdej żywej istocie wskazuje na istotę jako taką lub związany jest z jej pożytkiem dla ludzkości", rozpatrując ową kwestię w nadzwyczaj bezsensownej daremności i przywiązując zamysł, jakim jest drobny owoc, do wielkiego jak góra drzewa. Ponieważ owa prawda została do pewnego stopnia objaśniona w Prawdzie Dziesiątej Słowa Dziesiątego, a częściowo wspomnieliśmy o niej również w traktacie Lemeat (Blaski), w tym miejscu zakończymy, jednakże z tych czterech przykładów możesz uczynić tysiące.
To z powodu owych przegniłych podstaw i zgubnych rezultatów filozofii geniusze spośród filozofów muzułmańskich - jak Awicenna czy Al-Farabi - zostali oczarowani przez jej pozorny blask i zwiedzeni nim, przez co
obrali tę drogę, na której osiągnęli jedynie poziom przeciętnego wierzącego. Hudżdżat al-Islam al-Ghazali nie przyznaje im nawet takiej rangi.
Ponadto większość mu'tazylitów, którzy należeli do najlepiej wykształconych uczonych muzułmańskiej teologii, będąc urzeczonymi pozornym urokiem drogi filozofii i tymi, którzy ściśle zaangażowali się w jej sprawy, uznała, iż sam intelekt jest wystarczający. Z tego powodu osiągnęli oni jedynie poziom błądzącego nowicjusza w wierze. Co więcej, ponieważ owe sławne osobistości literatury islamu - takie jak znany ze swego pesymizmu Abu Al-'Ala al-Ma'arri czy 'Umar Chajjam z jego żałośliwym szlochaniem - osiągnęły przyjemność na drodze filozofii, będącej pieszczotą dla ich nakazujących zło dusz, ludzie prawdy i doskonałości odrzucili ich ze wzgardą, wymierzając im karcący i powściągający tamtych policzek, a także mówiąc: "Jesteście bezczelni, zbliżacie się do herezji i szerzycie herezję".
Kolejnym rezultatem zepsutych podstaw linii filozofii jest fakt, że choć istota "ja" samego w sobie jest tak znikoma, jak powietrze, z powodu niewłaściwej postawy filozofii, postrzegającej "ja" jako odnoszące się jedynie do samego siebie jest tak, jakby owo przypominające parę "ja" najpierw stało się cieszą, a następnie - z powodu zaznajomienia z materializmem i zajmowania się nim - stwardniało. Następnie, przez niedbalstwo i zaprzaństwo, ów "ja-izm" zamarza. Później, poprzez bunt, staje się ciemny i traci swą przejrzystość. Następnie stopniowo gęstnieje, spowija swego właściciela i zaczyna nabrzmiewać wszystkimi myślami rodzaju ludzkiego. Następnie - przypuszczając, że cała reszta ludzkości, a nawet pozorne przyczyny, są podobne jemu samemu - "ja" nadaje każdemu człowiekowi i każdej przyczynie status Faraona, choć ludzie i przyczyny nie zgadzają się z nim i wyrzekają się takiej pozycji. W tym punkcie "ja" zajmuje stanowisko, w którym - kwestionując rozkazy Wszechmocnego Stwórcy - mówi:
i rzuca wyzwanie Temu, Który jest absolutnie Wszechpotężny, oskarżając Go o bezsilność, a nawet poniża atrybuty Chwalebnego Stwórcy. Albo odrzuca, albo wypacza, albo zaprzecza temu, co tylko nie pasuje do jego interesów i nie zadowala podobnej Faraonowi, nakazującej zło duszy.
Pewne grupa spośród filozofów, poprzez nazwanie Boga "Tym, Który wymaga istnienia Samego Siebie", zaprzeczyła Jego wyborowi, odrzucając niezliczone świadectwa wszystkich stworzeń, które udowadniają, iż do Niego należy wybór. Chwała niech będzie Bogu! Choć wszystkie istoty we
wszechświecie - od najmniejszych cząsteczek aż do słońca - ukazują, że do Stwórcy należy wybór, a każda czyni to poprzez wyznaczone jej osobowość, porządek, mądrość i miarę, owa ślepa filozofia odmawia ujrzenia tej prawdy. Co więcej, inna grupa filozofów powiedziała: "Boża wiedza nie dotyczy spraw nieistotnych", zaprzeczając jej obejmującej każdą rzecz wspaniałości, a zatem odrzucając wiarygodne świadectwo wszystkich istot.
Co więcej, poprzez przypisywanie skutków pozornym przyczynom, filozofia nadała naturze moc stwarzania. Jak zostało to bezspornie udowodnione w Słowie Dwudziestym Drugim, jako że filozofia nie widzi odciśniętej na każdej rzeczy, oczywistej pieczęci, wyrażającej Stwórcę wszechrzeczy, zaś za sprawcę wszystkiego uznaje naturę, która jest bezsilna, nieożywiona, nieświadoma i ślepa, a której pozorna moc pozostaje w rękach również ślepych siły i przypadku, przeto przypisała naturze istnienie istot, z których każda wyraża tysiące przykładów wzniosłej mądrości i jest niczym przesłanie od Wiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę.
Ponadto filozofie nie odnaleźli drzwi prowadzących do Zmartwychw stania i życia ostatecznego, które ukazują - jak zostało to udowodnione w Słowie Dziesiątym - Wszechmocny Bóg ze wszystkimi Jego Najpiękniejszymi Imionami, wszechświat ze wszystkimi jego owocami, linia proroctwa wraz ze wszystkimi jej potwierdzeniami oraz Księgi Objawione ze wszystkimi ich wersetami. Filozofowie zaprzeczyli zatem Zmartwychwstaniu i przypisali przedwieczność duszom. Z owych zabobonów możesz wywnioskować, jaki byłby ich pogląd na inne kwestie. Zaiste, w umysłach filozofów ateizmu zrodziła się potęga zła, mająca dzioby i szpony ich "ja", i strąciła ich w doliny zbłądzenia. Zatem
W SKALI MIKROKOSMOSU "JA" JEST TAKIM BOŻKIEM, JAKIM W SKALI MAKROKOSMOSU JEST NATURA.
Właściwym jest, by wspomnieć w tym miejscu o znaczeniu fikcyjnego wydarzenia, które w traktacie Lemeat opisałem w na poły poetyckim stylu jako odbytą w wyobraźni podróż, które to znaczenie rozświetli wyżej wspomnianą prawdę.
Osiem lat przed spisaniem niniejszego traktatu, w Stambule, podczas miesiąca ramadan, kiedy stary Said, który zajmował się studiowaniem filozofii, miał stać się nowym Saidem, kiedy dumałem nad trzema drogami, na jakie wskazuje zakończenie sury Al-Fatiha:
[12]
ujrzałem coś, co przypominało sen lub wizję, ujrzałem następujące wydarzenie, jakie miało miejsce w mojej wyobraźni:
Ujrzałem samego siebie na ogromnej pustyni. Warstwa ciemnych, posępnych i duszących chmur okrywała całe oblicze ziemi. Nie było żadnego wiatru, żadnego światła, żadnej wody, nie znalazłoby się żadnej z tych rzeczy. Wyobraziłem sobie, że wszędzie jest pełno potworów, niebezpiecznych i strasznych stworzeń. Przyszło mi na myśl, że po drugiej stronie owego kraju będzie światło, wiatr i woda, tam zatem należy się udać. Zdałem sobie sprawę z tego, że zostałem tam poprowadzony bez udziału mej woli. Jak robak skryłem się pod ziemią, w przypominającej tunel jaskini, i powoli podróżowałem przez ziemię. Ujrzałem, że przede mną tą podziemną drogą podróżowało wielu ludzi, którzy tonęli, gdzie nie spojrzeć. Widziałem ślady ich stóp, a raz usłyszałem głosy, które jednak później ucichły.
O, mój przyjacielu, który towarzyszysz mi w owej wyimaginowanej podróży! Ów kraj to natura i filozofia naturalizmu. Tunel jest drogą, którą filozofowie otworzyli poprzez swe myśli, by dotrzeć do prawdy. Ślady stóp, które widziałem, były śladami sławnych filozofów, takich jak Platon czy Arystoteles, zaś głosy, które słyszałem, były głosami takich geniuszy, jak Awicenna czy Al-Farabi. Zaiste, w rozmaitych księgach widziałem różne rzeczy, które powiedział Awicenna, a także niektóre z jego zasad, lecz utknął on na swej drodze i nie mógł iść dalej, zatonął, zanim dotarł do prawdy. Tak czy inaczej, by ocalić cię od niepokoju, ukazałem ci niewielką część prawdy. Teraz powróćmy do mojej podróży.
Stopniowo zdałem sobie sprawę z tego, że zostały mi dane dwie rzeczy, których mogę użyć. Jedną była latarka, która rozproszyłaby mrok panujący pod ziemią. Drugą był przyrząd, który utorowałby dla
mnie drogę, rozbijając potężne głazy i ogromne skały. Powiedziano mi: "Ta latarka i ten przyrząd zostały ci dane ze skarbca Koranu". Szedłem tą drogą już długi czas, gdy nagle zdałem sobie sprawę z tego, że przeszedłem już na drugą stronę. Ujrzałem świat pełen radości, lśniącego słonecznego światła najpiękniejszej wiosny, ożywczej bryzy i wyśmienitej, życiodajnej wody. Powiedziałem: "Al-hamdu li-llah!" (ar. wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu).
Wówczas zdałem sobie sprawę z tego, że nie należę do samego siebie, lecz ktoś inny poddał mnie próbie. Jak w pierwszej części mojej podróży, kiedy znalazłem się na wielkiej pustyni pod duszącą chmurą, tak teraz ktoś prowadził mnie dalej, choć inną drogą, tym razem nie pod ziemią. Odbyłem długą podróż po powierzchni ziemi, by dotrzeć na drugą stronę. W tej części mojej podróży ujrzałem rzeczy tak dziwne i osobliwe, że aż niemożliwe do opisania: morza kipiały gniewem, przerażały mnie burze, wszystko przyczyniało mi trudności. Jednak ponownie dzięki narzędziom na drogę, jakie zostały mi dane ze skarbca Koranu, przezwyciężyłem owe trudności i szedłem dalej. Po drodze widziałem leżące wszędzie zwłoki innych podróżników, z których tylko jeden na tysiąc ukończył podróż. Dość, że będąc wybawionym od złowrogiej chmury dotarłem na drugą stronę ziemi, gdzie w całej pełni ukazało mi się oślepiające słońce. Oddychając na orzeźwiającym wietrze, oznajmiłem: "Al-hamdu li-llah!"
Zacząłem rozglądać się po owym podobnym niebiosom świecie. Wówczas ujrzałem, że był tam ktoś jeszcze, kto nie pozwolił mi pozostać w owym świecie, lecz w jednej chwili zabrał mnie na ową wielką pustynię, jakby po to, by pokazać mi inną drogę. Tam ujrzałem rozmaite rzeczy (niektóre podobne samolotom, niektóre podobne samochodom, zaś inne niczym dźwigi), które opadały na ziemię dokładnie tak, jak opadają windy. Ktokolwiek wskoczył na jedną z owych rzeczy - stosowną do jego mocy i zdolności - był unoszony w górę. Ja również wskoczyłem na jedną z nich, która momentalnie uniosła mnie ponad chmury. Znalazłem się wśród najpiękniejszej zieleni i wspaniałych górskich szczytów, zaś chmura nie sięgała nawet do połowy wysokości owych gór. Wszędzie wiał najbardziej delikatny wietrzyk, płynęła najbardziej wyśmienita woda i świeciło najbardziej łagodne światło, a gdzie nie spojrzeć, tam znajdowały się owe podobne windom pojazdy. Choć widziałem je podczas dwóch pierwszych części mej podróży, a także po drugiej stronie ziemi, wcześniej nie pojmowałem, czym one są, jednak teraz uświadomiłem sobie, iż są one przejawami wersetów Wszechmądrego Koranu.
Zatem pierwsza droga, na którą wskazują słowa: وَ لَا الضَّٓالّ۪ينَ , jest drogą tych, którzy zatonęli w naturze i tych, którzy są wyznawcami filozofii naturalizmu. Widziałeś, jak wiele trudności stoi na tej pierwszej drodze do prawdy i do światła. Druga droga, na którą wskazują słowa: غَيْرِ الْمَغْضُوبِ , jest drogą tych, którzy - jak filozofowie spośród perypatetyków - oddają cześć pozornym przyczynom i przyznają moc stworzenia oraz efekty pośrednikom. Starają się oni otworzyć drogę do ostatecznej prawdy i do poznania Tego, Którego istnienie jest konieczne, jedynie poprzez umysł i rozsądek. Jeśli chodzi o trzecią drogę, na którą wskazują słowa: اَلَّذ۪ينَ اَنْعَمْتَ , jest ona świetlistym traktem ludzi Koranu, którzy są ludźmi drogi prostej. Ów świetlisty trakt jest olśniewającą drogą, która została objawiona przez Najbardziej Miłosiernego i jest Jego darem. Jest najkrótszą, najłatwiejszą i najbardziej bezpieczną drogą, która stoi otworem dla każdego.
Punkt Drugi Tematu Drugiego
Kiedy przedstawiciel ludzi zbłądzenia nie znalazł niczego, co mogłoby stać się oparciem i podstawą dla jego zbłądzenia, kiedy został pokonany w sporze, powiedział, co następuje:
"Uważam, że szczęście tego świata, wszystkie przyjemności życia, postęp cywilizacji i doskonałość sztuki tkwią w odrzuceniu myśli o życiu ostatecznym i poznania Boga, w umiłowaniu tego świata, w całkowitej wolności, w samowoli i w poleganiu jedynie na sobie samym. W ten sposób dzięki pomocy Szatana przeciągnąłem wielu ludzi na ową drogę i dalej będę tak czynił".
Odpowiedź: Oto, co mówimy w imię Koranu: O, nieszczęsny człowieku! Oprzytomnij! Nie słuchaj przedstawiciela ludzi zbłądzenia. Jeśli go posłuchasz, poniesiesz stratę tak wielką, że twoja inteligencja, dusza i serce drżą na samą myśl o wyobrażeniu jej sobie. Masz przed sobą dwie drogi:
Pierwsza to droga nikczemności, jaką rozłożył przed tobą przedstawiciel ludzi zbłądzenia.
Druga to droga szczęścia, jaką wyznaczył dla ciebie Wszechmądry Koran.
Odnotowałeś i zrozumiałeś liczne porównania między tymi dwoma drogami, jakie zawarliśmy w Słowach, a zwłaszcza w Krótkich Słowach, zatem teraz odnotuj i pojmij jedno z owych tysięcy porównań, które jest odpowiednie dla naszej dyskusji.
Droga przydawania Bogu towarzyszy, zbłądzenia, rozpusty i występku sprawia, że człowiek upada na najniższy z poziomów. Dotknięty niezliczonymi cierpieniami, jest zmuszony to tego, by ponieść na swych słabych i bezsilnych barkach nieskończenie wielki ciężar. Jeśli człowiek nie uznaje Boga i nie pokłada w Nim zaufania, staje się niezmiernie słabym i bezsilnym, potrzebującym i zubożałym, cierpiącym, smutnym i efemerycznym zwierzęciem, wystawionym na niezliczone nieszczęścia. Stale cierpiąc ból rozłąki ze wszystkimi obiektami miłości i przywiązania, ostatecznie opuści wszystkich, których umiłował i samotnie odejdzie w mrok grobu.
Przez całe życie, przy swej niezmiernie ograniczonej woli, niewielkiej mocy, krótkim czasie życia i tępym umyśle, człowiek na próżno zmaga się z niezliczonymi cierpieniami i nadziejami. Bezskutecznie stara się spełnić niezliczone pragnienia i osiągnąć niezliczone cele.
Choć jest niezdolny nawet do tego, by ponieść ciężar własnego istnienia, bierze na swe nieszczęsne barki i umysł ciężar wielkiego świata, cierpiąc męki piekielne, zanim jeszcze dotrze d٨نهiekła.
Zaiste, by uniknąć owego żalu i cierpienia, owej straszliwej duchowej męki, ludzie zbłądzenia szukają ucieczki w pijaństwie, będącym formą otępienia, przez co przez pewien czas są w stanie uniknąć cierpień, jednak kiedy już je odczuwają, nagle czują również bliskość grobu. Kto nie jest prawdziwie sługą Wszechmocnego Boga, ten będzie wyobrażał sobie, że należy sam do siebie, jednak przy swej częściowej i ograniczonej woli, przy swej drobnej sile i mocy nie jest on w stanie zarządzać nawet własnym istnieniem na tym burzliwym świecie ani też kontrolować go. Widzi tysiące różnego rodzaju nieprzyjaciół, czyhających na jego życie, od zarazków do trzęsień ziemi. W tym przerażającym stanie boleści i lęku spogląda w stronę drzwi grobu, który zawsze jawi mu się czymś straszliwym.
Pozostając w takim stanie, człowiek dodatkowo martwi się zarówno stanem świata, jak stanem ludzkości, ponieważ jako istota ludzka jest powiązany tak ze światem, jak i z ludzkością. Jednak nie wyobraża sobie tego, by świat i ludzkość miały pozostawać pod kontrolą Tego, Który jest Wszechmądry, Wszechwiedzący, Wszechmocny, Miłosierny i Hojny, zamiast tego przypisując je przypadkowi i naturze. Obok jego własnych cierpień odczuwa również cierpienia świata i ludzkości. Trzęsienia ziemi, epidemie, burze, głód i niedostatek, rozłąka i śmierć - wszystko to zadaje mu najbardziej bolesne i posępne męczarnie.
Jednak taki człowiek nie zasługuje na litość i współczucie, ponieważ sam jest odpowiedzialny za swój stan.
W Słowie Ósmym przytoczyliśmy przypowieść o dwóch braciach, którzy weszli do studni. Jeden z nich nie poprzestał na odświeżających, słodkich, przyjemnych i dozwolonych napojach dobrej marki podawanych na wspaniałej uczcie w pięknym ogrodzie, na której byli również mili jego sercu przyjaciele, a pił podłe i zanieczyszczone wino, by osiągnąć niedozwoloną i nieczystą przyjemność. Upił się, a wówczas wyobraził sobie, że jest środek zimy, a on znajduje się w jakimś obrzydliwym miejscu, otoczony przez dzikie bestie, drżał ze strachu i płakał.
Taki człowiek nie zasługuje na współczucie, ponieważ wyobrażając sobie, że jego szanowani i błogosławieni towarzysze są potworami, znieważył ich. Wyobraził sobie również, że wyśmienite potrawy, podawane na uczcie na czystych talerzach, są brudnymi i nieczystymi kamieniami, przez co zaczął rozbijać owe talerze. Godne szacunku księgi i pełne głębokich znaczeń pisma wziął za pozbawione sensu i banalne, przez co porwał je na strzępy i podeptał.
Taki człowiek nie tylko nie zasługuje na współczucie, ale też godzien jest tego, by porządnie złoić mu skórę!
Dokładnie w ten sam sposób człowiek, który poprzez niewłaściwy wybór i obłęd zbłądzenia upił się niewiarą, wyobraża sobie, że zajazd tego świata, należący do Wszechmądrego Stwórcy, jest igraszką przypadku i sił natury. Przypuszcza, że przechodzenie stworzeń do świata tego, co niewidzialne, które w rzeczywistości jest odnawianiem przejawów Najpiękniejszych Imion Boga, jest kaźnią i unicestwieniem. Echo wychwalania Boga przez owe stworzenia, które wraz z upływem czasu kończą wykonywanie swych obowiązków, bierze za lament śmierci i wiecznej rozłąki. Karty istot stworzonych przez Tego, Który jest Wieczny i ponad wszelką potrzebę, będących Jego inskrypcjami, uważa za pozbawione sensu i bezładne. Wyobraża sobie, że drzwi grobu, otwierające się na świat miłosierdzia, są wejściem w mrok niebytu. Wyznaczoną godzinę śmierci, która w rzeczywistości zaprasza go, by dołączył do swych prawdziwych przyjaciół, uważa za początek rozłąki ze wszystkimi przyjaciółmi.
Taki człowiek zarówno sprowadza na siebie bolesne i okropne męki, jak również zaprzecza wszystkim Najpiękniejszym Imionom Boga oraz Jego inskrypcjom, oczernia je i znieważa. Zatem nie tylko nie jest godzien litości i współczucia, lecz również zasługuje na surową karę. Tak, w żaden sposób nie jest on godzien współczucia!
A zatem, o wy, nieszczęśni ludzie zbłądzenia i rozpusty! Jakież wasze osiągnięcia, jaki kunszt, jaka doskonałość, jaka cywilizacja i jaki postęp mogą przeciwstawić się straszliwej ciszy grobu i owej miażdżącej rozpaczy? Gdzie możecie znaleźć prawdziwą pociechę, która jest najbardziej żarliwą potrzebą ludzkiej duszy?
Jakaż natura, jaka przyczynowość, jaki z towarzyszy, których przypisujecie Bogu Jedynemu, jakie odkrycie, jaka narodowość i jaki fałszywy obiekt czci (a w każdym z nich pokładacie tak wielkie zaufanie i przypisujecie im dzieła Boga oraz Jego utrzymujące was przy życiu dary), który z nich może wybawić was od ciemności śmierci, którą wyobrażacie sobie jako wieczne unicestwienie? Który z nich umożliwi
wam przekroczenie granic grobu, rubieży pośredniego królestwa, przemarsz przez równinę Zmartwychwstania i przez most As-Sirat? Który z nich może spowodować, że zaznacie wiecznego szczęścia?
Wiedzcie jednak, że z całą pewnością podążycie ową drogą, ponieważ nie jesteście w stanie zamknąć drzwi grobu, zaś podróżujący po tej drodze powinien polegać na Tym, Którego władza i rozkaz obejmują całą ową rozległą sferę aż po jej najdalsze granice.
O, nieszczęśni ludzie zbłądzenia i niedbalstwa! Zgodnie z zasadą, która mówi, że "skutkiem niedozwolonej miłości jest doznanie niemiłosiernych męczarni", doznajecie zupełnie zasłużonej kary, ponieważ bezprawnie wykorzystujecie wasze wrodzone zdolności miłowania, poznania, wdzięczności i oddawania czci - które powinny odnosić się do istoty, atrybutów i Najpiękniejszych Imion Wszechmocnego Boga - na rzecz własnych dusz i życia tego świata.
Miłością należną Wszechmocnemu Bogu obdarzacie samych siebie. Umiłowanymi przez was stały się wasze własne dusze, które przyczyniają wam nieskończonych cierpień, ponieważ nie jesteście w stanie zapewnić prawdziwego pokoju tym, których umiłowaliście. Stale cierpicie, ponieważ nie oddaliście się w ręce Wszechmocnego, Który jest Jedynym prawdziwie Umiłowanym, i nie zaufaliście Mu całkowicie.
Cierpicie również z powodu dalszych nieszczęść, ponieważ obdarzacie ten świat miłością należną Najpiękniejszym Imionom i atrybutom Wszechmocnego Boga, a dzieła Jego kunsztu podzieliliście między pozorne przyczyny tego świata. Jedna grupa spośród waszych niezliczonych umiłowanych odwraca się do was plecami i porzuca was bez pożegnania. Inna grupa nawet was nie uznaje, jeśli nawet was uznaje, to nie miłuje was, a jeśli nawet was miłuje, to ich miłość jest bezużyteczna. Będziecie stale cierpieć z powodu niezliczonych rozstań i pożegnań, nie mając żadnej nadziei na to, że ci, których umiłowaliście, powrócą.
Oto, jaka jest zatem istota i prawdziwa natura tego, co ludzie zbłądzenia nazywają szczęściem życia, ludzką doskonałością, zaletami cywilizacji i przyjemnością płynącą z wolności. Rozpusta i upojenie są jedynie zasłoną, która wyłącznie na pewien czas blokuje wszelkie uczucia. Powiedzcie zatem: "Plwam na inteligencję tych, którzy podążają tą drogą!"
Jednak jeśli chodzi o świetlisty i szeroki trakt Koranu, leczy on poprzez prawdy wiary wszystkie rany ludzi zbłądzenia i rozprasza całą ciemność i mrok owej pierwszej drogi, zamykając wszystkie drzwi wiodące ku zbłądzeniu i zatraceniu.
Koran leczy człowieka, jego bezsilność, ubóstwo i biedę poprzez zaufanie Wszechmocnemu i Litościwemu. Składając brzemię swego życia oraz istnienia w Jego ręce, miast obciążać nim siebie samego, człowiek znajduje taką łatwość i wygodę, jakby dosiadł własnego życia i własnej duszy. Koran stwierdza, że ten, kto obrał tę drogę, nie jest jedynie "rozumnym zwierzęciem", lecz raczej prawdziwym człowiekiem oraz mile widzianym gościem Najbardziej Miłosiernego.
Koran łagodnie leczy rany, zadane człowiekowi przez przemijanie tego świata, przez efemeryczną naturę rzeczy oraz umiłowanie ich, a także wybawia go od ciemności ułudy i zmyślenia. Dokonuje tego, ukazując świat jako gospodę Najbardziej Miłosiernego, zaś stworzenia świata jako zwierciadła dla Najpiękniejszych Imion Boga i wiecznie odnawiające się inskrypcje Tego, Który jest Wieczny i ponad wszelką potrzebę.
Koran ukazuje śmierć i jej wyznaczoną godzinę jako most prowadzący do pośredniego królestwa, jako wstęp do połączenia się z przyjaciółmi i spotkania się z umiłowanymi już w świecie wieczności. Leczy zatem rany zadane przez wyobrażenie śmierci jako wiecznej rozłąki, przy jakim obstają ludzie zbłądzenia. Ukazuje, że co, to zdaje się rozłąką, w rzeczywistości jest najbardziej prawdziwym spotkaniem.
Co więcej, poprzez ustalenie, że grób jest drzwiami otwierającymi się na świat miłosierdzia, na siedzibę szczęścia, na ogrody Raju, na świetliste królestwo Najbardziej Miłosiernego, Koran rozprasza najbardziej przerażający z lęków człowieka oraz ukazuje, że pozornie bolesna, przykra i nieprzyjemna podróż do pośredniego królestwa w rzeczywistości jest najbardziej przyjemną i radosną ze wszystkich podróży. Jeśli chodzi o grób, to Koran ukazuje, że nie jest on paszczą smoka, lecz drzwiami otwierającymi się na ogród miłosierdzia.
Ponadto Koran mówi wierzącemu:
"Skoro sam masz jedynie częściowy i ograniczony wybór, zdaj swoje sprawy na obejmującą każdą rzecz wolę Tego, do Którego należysz. Skoro twoja moc jest nieznaczna, polegaj na Wszechmocnym. Skoro twoje życie jest krótkie, myśl o życiu wiecznym. Nie kłopocz się! Życie ostateczne nie ma końca. Jeśli twój umysł jest ciemny, pozwól, by oświeciło go słońce Koranu. Ujrzyj wszystkie rzeczy w świetle wiary, miast widzieć je w świetle robaczka świętojańskiego twego umysłu, a każdy z wersetów Koranu stanie się gwiazdą, która oświetli ci drogę.
Skoro żywisz niezliczone nadzieje i zmagasz się z niezliczonymi cierpieniami, wiedz, że czeka na ciebie nieskończona nagroda i bezgraniczne
miłosierdzie. Skoro posiadasz niezliczone pragnienia i cele, nie myśl o nich i nie bądź zaniepokojony. Ten świat nie może ich pomieścić, właściwym miejscem dla nich jest inne królestwo, a Tym, Który obdaruje cię osiągnięciem owych celów i spełnieniem twych potrzeb, nie jesteś ty sam".
Koran mówi również:
"O, człowieku! Nie należysz do siebie samego. Raczej jesteś całkowitą własnością Tego, Którego moc jest nieskończona, Najbardziej Litościwego i Chwalebnego, Którego miłosierdzie nie ma granic. Zatem nie trudź się dźwiganiem na własnych barkach brzemienia Twego życia, ponieważ to On obdarował cię życiem i to On jest Tym, Który nim zarządza.
Ponadto świat również nie jest pozbawionym właściciela. Nie bądź zatem zaniepokojony, myśląc o stanie tego świata, i nie każ swemu umysłowi, by dźwigał ten ciężar, skoro Ten, do Którego należy świat, jest Wszechmądry i Wszechwiedzący. Jesteś Jego gościem, więc nie bądź natrętny i nie narzucaj Mu się.
Co więcej, stworzenia takie jak ludzie i zwierzęta nie zostały pozostawione samym sobie, lecz wszystkie są raczej urzędnikami posiadającymi określone obowiązki. Są doglądane przez Wszechmądrego i Litościwego. Nie trap zatem własnej duszy, myśląc o ich cierpieniach i chorobach. Nie staraj się być bardziej współczującym i uprzejmym od Najbardziej Litościwego Stwórcy.
Ponadto wodze wszystkich rzeczy, jakie są wobec ciebie wrogie, od zarazków do epidemii, burz, głodu i trzęsień ziemi, spoczywają w ręku Tego, Który jest Najbardziej Litościwy i Wszechmądry. Będąc Wszechmądrym, nie czyni On niczego na próżno. Jako że jest Najbardziej Litościwym, Jego miłosierdzie jest nadzwyczajne, a we wszystkim, co czyni, zawarta jest Jego łaska".
Koran mówi również:
"Świat zaiste jest efemeryczny, niemniej jednak wytwarza on to, co jest niezbędne dla wiecznie trwającego świata. Jest przemijający i ulotny, lecz wydaje wieczne owoce i ukazuje manifestacje wiecznie trwających Najpiękniejszych Imion Tego, Który również jest Wieczny. Przyjemności tego świata są zaiste nieliczne, a jego cierpień jest wiele, lecz łaski Najbardziej Miłosiernego i Litościwego są wiecznie trwającymi i prawdziwymi przyjemnościami. Co zaś tyczy się cierpień tego świata, wydają one również pewnego rodzaju przyjemność, a to z powodu nagrody, jaka zostanie przyznana za cierpliwe wytrwanie w owych cierpieniach.
Ponieważ sfera tego, co dozwolone, jest wystarczająco rozległa, by zapewnić wszelkie przyjemności, rozkosze i radości serca i duszy, nie zbliżaj się do sfery tego, co zakazane, ponieważ niekiedy jedna przyjemność z tej drugiej sfery prowadzi do tysiąca cierpień, a także może stać się przyczyną utraty łask Najbardziej Miłosiernego, które są prawdziwymi i trwałymi przyjemnościami".
Co więcej, jak zostało to opisane powyżej, niedozwolona przyjemność drogi zbłądzenia sprawia, że człowiek upada do poziomu najniższego z niskich. Wówczas ani cywilizacja, ani filozofia nie mogą zapewnić mu lekarstwa; ani postęp ludzkości, ani osiągnięcia naukowe nie mogą wybawić go z owej głębokiej i ciemnej jamy. Tymczasem Wszechmądry Koran poprzez wiarę i dobre uczynki unosi człowieka od poziomu najniższego z niskich do poziomu najwyższego z wysokich, ukazując poprzez jasne dowody, że naprawdę jest w stanie to uczynić. Koran zsyła człowiekowi będącemu na dnie owej głębokiej jamy drabinę, której szczeblami są rozwój wewnętrzny i postęp duchowy.
Co więcej, Koran sprawia, że długa, burzliwa i ciężka podróż człowieka do wieczności staje się łatwiejsza. Ukazuje mu środki transportu, dzięki którym człowiek w ciągu jednego dnia może przemierzyć odległość, na pokonanie której potrzebowałby nie tysiąca, lecz raczej pięćdziesięciu tysięcy lat drogi.
Ponadto poprzez umożliwienie poznania Tego, Któremu należy się wszelka chwała, Który jest Królem wieczności i przedwieczności, Koran przyznaje człowiekowi pozycję sługi Boga, Jego gościa oraz urzędnika, któremu powierzono określone obowiązki. Umożliwia mu podróżowanie z największą łatwością - zarówno w gospodzie tego świata, jak i poprzez kolejne etapy oraz miejsca postoju pośredniego królestwa oraz świata ostatecznego.
Lojalny urzędnik będzie podróżował przez królestwo swego władcy, z łatwością pokonując granice wszelkich prowincji; będzie podróżował najszybszymi środkami lokomocji, takimi jak samolot, statek czy pociąg. Tak samo ten, kto poprzez wiarę wykształcił relację łączącą go z Przedwiecznym Władcą, zaś poprzez dobre uczynki jest Mu posłuszny, będzie podróżował z szybkością błyskawicy lub cudownego wierzchowca Al-Buraq przez kolejne etapy gospody tego świata, przez królestwo pośrednie i świat Zmartwychwstania, przez granice wszystkich królestw, które znajdują się poza grobem, aż osiągnie wieczne szczęście. Koran udowadnia ową prawdę w sposób rozstrzygający i wskazuje na nią ludziom o czystych duszach oraz świętym (ar. ałlija).
Prawda Koranu mówi również:
"O ty, który uwierzyłeś! Nie kieruj swej bezgranicznej zdolności miłowania ku swej szpetnej, ułomnej, złej, podążającej za instynktami duszy, która przyniesie ci szkodę. Nie obieraj jej za obiekt swej miłości, a jej zachcianek za obiekt czci. Umiłuj raczej Tego, Który obdarował cię ową nieskończoną zdolnością miłowania. Poprzez Swoje dary w przyszłości uczyni On nieskończenie szczęśliwym zarówno ciebie, jak również wszystkich, do których jesteś przywiązany i których szczęście czyni cię szczęśliwym.
Obierz za obiekt swej miłości i czci Tego, do Którego należy nieskończona doskonałość oraz piękno, które jest nieskończenie święte, wzniosłe, niedoścignione, które jest pozbawione wszelkich błędów czy też skaz i nigdy nie gaśnie. Piękno Jego miłosierdzia i miłosierdzie Jego piękna są ukazane we wszelkich pięknych darach Raju. Wszystkie z Jego Imion są nieskończenie piękne, a w każdym z nich zawarta jest obfitość świateł jasności i piękna. Na Jego piękno i doskonałość wskazują wszelka jasność, wszelkie piękno, wszystkie cnoty i doskonałości wszystkich przemiłych i umiłowanych obiektów kosmosu".
Koran mówi również:
"O, człowieku! Nie trwoń swej zdolności nieskończonego miłowania, która należy się Najpiękniejszym Imionom Boga oraz Jego atrybutom, na przemijające stworzenia. Dzieła i stworzenia Boże są efemeryczne, lecz Jego Najpiękniejsze Imiona, których odbicia i przejawy można ujrzeć w owych stworzeniach, trwają wiecznie. W każdym z Jego Najpiękniejszych Imion oraz atrybutów zawarte są tysiące stopni daru, piękna, doskonałości i miłości. Spójrz tylko na Imię 'Najbardziej Miłosierny': Raj jest jego przejawem, wieczne szczęście jest jego blaskiem, a całe zaopatrzenie i wszystkie dary tego świata ledwie kropelką owego Imienia".
Zatem zastanów się uważnie nad wersetami, które wskazują na prawdziwą naturę ludzi zbłądzenia i ludzi wiary odnośnie do ich życia oraz ich obowiązków:
[1]
a także nad wersetem, który mówi, jaki będzie ostateczny kres ludzi zbłądzenia i rezultat ich działań:
[2]
W jak wzniosły sposób i jak cudownie owe wersety mówią o uczynionym przez nas porównaniu! Ponieważ prawda wyrażona cudownie i zwięźle przez wersety sury At-Tin została szczegółowo objaśniona w Słowie Jedenastym, odsyłamy naszych czytelników do tej części Traktatów Światła, która omawia ów temat.
Co tyczy się wersetu: I nie zapłakało nad nimi ani niebo, ani ziemia..., to poprzez krótką wskazówkę ukażemy, jak wzniosłą prawdę wyraża ten werset.
Wyraźne znaczenie wersetu mówi, że ani niebiosa, ani ziemia nie zapłakały nad śmiercią ludzi zbłądzenia, zaś znaczenie ukryte mówi, że niebiosa i ziemia płaczą, kiedy ludzie wiary odchodzą z tego świata. Ludzie zbłądzenia - poprzez ich zaprzeczanie obowiązkom i funkcjom niebios i ziemi, poprzez ignorancję w temacie znaczenia niebios i ziemi, poprzez odrzucanie ich wartości i odmowę uznania ich Stwórcy - zaprawdę znieważają niebiosa i ziemię i podejmują wobec nich wrogie działania. Zatem oczywistym jest, że niebiosa i ziemia nie będą nad nimi płakać, lecz zaprawdę przeklinają ich i radują się z ich śmierci.
Jeśli chodzi o ukryte znaczenie wersetu, które mówi, że niebiosa i ziemia opłakują śmierć ludzi wiary, jest tak dlatego, że ludzie wiary poznali obowiązki i funkcje niebios i ziemi, akceptują ich prawdziwą naturę, zaś dzięki wierze pojmują znaczenie niebios i ziemi. Mówią oni: "Jak pięknie zostały one uczynione, jak wspaniale wypełniają swe obowiązki!". Szanują je i przypisują im ich prawdziwą wartość. Miłują je i miłują Najpiękniejsze Imiona, jakie odbijają się w niebiosach i ziemi, przez wzgląd na Wszechmocnego Boga. Z tego powodu niebiosa i ziemia tak ubolewają nad śmiercią ludzi wiary, jakby ich opłakiwały.
[1]
[2]
[3]
[4]
[5]
Prośba, jaką wzniósł do Boga Jonasz, syn Amittaja (pokój niech będzie z nim i z naszym Prorokiem Muhammadem), to potężna i skuteczna suplikacja, będąca równocześnie najskuteczniejszą, jeśli chodzi o uzyskanie odpowiedzi na modlitwę [6]. A oto, jaki jest sens znanej historii Jonasza (niech będzie z nim pokój):
Jonasz został wrzucony w morze, a następnie połknęła go wielka ryba. Na morzu szalał sztorm, noc była burzliwa i ciemna, znikąd nadziei. Jednak kiedy Jonasz (niech będzie z nim pokój) był w takiej sytuacji, jego błaganie:
[7] stało
się dla niego drogą do szybkiego ocalenia. Oto, w czym tkwiła tajemnica mocy tej suplikacji:
Jonasz znajdował się w sytuacji, w której nie mógł czegokolwiek uczynić, a do ocalenia potrzebował pomocy Tego, Który poprzez Swój rozkaz może podporządkować Sobie rybę i morze, noc i niebo. Noc, morze i wielka ryba zjednoczyły się przeciwko Jonaszowi. Tylko Ten, Który poprzez Swój rozkaz może nad nimi zapanować, mógł przenieść go na bezpieczny ląd. Nawet gdyby wszystkie stworzenia zostały sługami i pomocnikami Jonasza, nie przyniosłoby mu to żadnego pożytku, ponieważ jakiekolwiek ich czyny nie odniosłyby żadnego skutku. Kiedy tylko Jonasz ujrzał okiem całkowitej pewności, że nie ma innej ucieczki, jak tylko do Tego, Który Sam jest przyczyną wszelkich innych przyczyn i zarządzającym wszelkimi uczynkami, kiedy światło jedności Bożej odsłoniło dla niego całe jej znaczenie, raptem dzięki swej modlitwie był w stanie zapanować nad nocą, morzem i wielką rybą. Dzięki światłu jedności Boga spowodował, że brzuch ryby stał się dla niego jak okręt podwodny, a kipiące morze, które w swej straszliwości przypominało wybuchający wulkan, przekształciło się w spokojną równinę, w miejsce dobre na przyjemną wycieczkę. Poprzez światło Bożej jedności Jonasz mógł zmieść z oblicza nieba wszystkie chmury, a nad swoją głową umieścić księżyc jako latarnię. Stworzenia, które napierały na Jonasza i zagrażały mu ze wszystkich stron, teraz ukazały mu przyjazne oblicza. Ostatecznie osiągnął zbawienny brzeg, gdzie leżąc pod krzewem rycynusowym, rozmyślał o wielkiej łasce swojego Pana.
Obecnie jesteśmy w sytuacji po stokroć bardziej przerażającej niż ta, w której znalazł się Jonasz (niech będzie z nim pokój). Naszą nocą jest przyszłość. Kiedy spojrzymy na nią i na to, jak ją lekceważymy, jawi się po stokroć ciemniejsza i bardziej straszliwa niż noc, w którą Jonasz został wrzucony do morza. Naszym morzem jest obracająca się Ziemia. Każda fala tego morza niesie z sobą tysiące zwłok, zatem jest tysiąckroć bardziej przerażająca niż morze, w którym znalazł się Jonasz (niech będzie z nim pokój). Naszą rybą są kaprysy naszych dusz, które to kaprysy usiłują wstrząsnąć podstawami naszego życia wiecznego i zniszczyć je, co może nam zaszkodzić po tysiąckroć bardziej, niż ryba zaszkodziła Jonaszowi. Ryba Jonasza mogła zniszczyć jedynie sto lat jego życia doczesnego, natomiast nasza stara się zniszczyć nieprzemijające życie ostateczne, trwające setki i miliony lat. Oto, w jakim stanie naprawdę się znajdujemy. Powinniśmy zatem, naśladując Jonasza (niech będzie z nim pokój), odwrócić się
od wszelkich przyczyn, a ucieczki szukać jedynie u Tego, Kto jest przyczyną wszystkich przyczyn, naszym Panem i Jedynym, Który utrzymuje nas przy życiu. Powinniśmy powiedzieć:
[8] i zrozumieć z całkowitą pewnością, że jedynie On może oddalić od nas szkodę, jaką niosą nam przyszłość, ten świat i kaprysy naszych dusz, zjednoczone przeciw nam z powodu naszej niedbałości i kroczenia za złym przewodnictwem. Przyszłość podlega Jego rozkazowi, świat - Jego sądowi, a nasze dusze - Jego zarządzeniu.
Jakaż może istnieć przyczyna inna niż Stwórca niebios i ziemi, Który zna nawet najdrobniejsze i najbardziej skryte myśli naszych serc, Który może rozświetlić dla nas przyszłość poprzez udowodnienie istnienia życia ostatecznego, Który może ocalić nas przed miriadami miażdżących fal tego świata? Nie, oprócz Tego, Którego istnienie jest konieczne, nie istnieje nic, co w jakikolwiek sposób mogłoby udzielić nam pomocy i wybawić nas wbrew Jego przyzwoleniu i wbrew Jego rozkazowi.
Jeśli będziemy uważali za rezultat błagania Jonasza to, że wielka ryba stała się dla niego pojazdem czy też okrętem podwodnym, morze - spokojną równiną, a księżyc łagodnie rozświetlił dla niego noc, my także powinniśmy wznieść do Boga tę samą suplikację:
[9] Poprzez frazę "nie ma boga, jak tylko Ty" (ar. la ilaha illa Ant) rozciągamy spojrzenie Bożego miłosierdzia nad naszą przyszłością; poprzez słowa "Tobie niech będzie chwała" (subhanak) rozciągamy je nad naszym światem, a poprzez wyrażenie "zaprawdę, byłem wśród niesprawiedliwych" (inni kuntu mina zzalimin) - nad naszymi duszami [10]. Nasza przyszłość staje się zatem rozświetlona światłem wiary i podobnym do księżycowego światłem Koranu, a groza i trwoga nocy przekształcają się w spokój i radość. Tak samo, zaokrętowani na statek prawdy islamu, zbudowany w stoczni Najmędrszego Koranu, możemy bezpiecznie przeprawić się przez morze naszej doczesnej siedziby, które za sprawą przemiennego następowania życia i śmierci jest zapełnione nieprzeliczonymi zwłokami unoszonymi na falach lat oraz wieków i ciskanymi w nicość. Gdy już zajmiemy miejsca na pokładzie tego statku, możemy dotrzeć do brzegu zbawienia i wypełnić obowiązek naszego życia. Nawałnica
i szalejące morze objawią nam jak na ekranie szereg rozkosznych obrazów, a zamiast budzić grozę i przerażenie, zachwycą nas, staną się źródłem pieszczoty dla oczu i rozjaśnią spojrzenie naszych refleksji i kontemplacji. Dzięki czystości tajemnicy Koranu, dzięki wpływowi jego kryterium rozróżniania między prawdą a fałszem, nasze dusze nie będą dłużej dosiadać nas samych, lecz zamiast tego to one staną się dla nas wierzchowcami, a gdy ujeździmy je, staną się dla nas skutecznym środkiem do osiągnięcia wiecznego życia w Raju.
Człowiek, zgodnie z ogólną naturą swojego istnienia, jest jak chory, którym wstrząsają malaryczne dreszcze. Cierpi z powodu drgań i trzęsień ziemi, jak również dlatego, że spodziewa się największego cierpienia wszystkich istot w Dniu Zmartwychwstania. Jak lęka się nieskończenie małej bakterii, tak lęka się spadającej gwiazdy, kiedy ta pojawia się między ciałami niebieskimi. Jak kocha swój dom rodzinny, tak kocha cały szeroki świat. Jak kocha swój mały ogródek, tak żarliwie kocha nieskończony i wieczny Raj. Tylko Jedyny prawdziwie zasługujący na cześć człowieka, jego Pan, Zbawiciel, Ten, Który daje człowiekowi schronienie i jest celem jego wędrowania, może być Tym, Który obejmuje Swoją potęgą i trzyma w Swej władzy cały świat, Tym, pod Którego rozkazami pozostaje zarówno atom, jak planeta. Dlatego człowiek powinien nieprzerwanie powtarzać za Jonaszem (niech będzie z nim pokój):
[12]
Notatka Piąta
Zachodnia nauka i cywilizacja zajmowały do pewnego stopnia miejsce w myślach starego Saida, zatem kiedy nowy Said rozpoczął swe podróże umysłu i serca, przekształciły się one w choroby serca i stały się przyczyną nadzwyczajnych trudności, dlatego nowy Said chciał wyrzucić ze swego umysłu ową błędną filozofię i rozpustną cywilizację. By uciszyć emocje swej nakazującej zło duszy, która świadczyła na korzyść Europy, został zmuszony do tego, by objąć umysłem dyskusję (która pod jednym względem jest wielce zwięzła, lecz pod innym długa) ze zbiorową osobowością Europy, którą to dyskusję przytoczę za chwilę.
Bym nie został źle zrozumiany, uważam, że Europa ma dwojaką naturę. Jedna Europa podąża za naukami, które służą sprawiedliwości i temu, co słuszne, podąża za przemysłem i za tym, co korzystne dla życia społecznego dzięki inspiracjom, jakie przyjęła od prawdziwego chrześcijaństwa; nie zwracam się do tej Europy. Zwracam się do drugiej, zepsutej Europy, która z powodu ciemności filozofii naturalistycznej bierze to, co złe w cywilizacji, za jej cnoty, i prowadzi ludzkość ku występkowi i zbłądzeniu.
Podczas mojej duchowej podróży, w owym czasie powiedziałem do zbiorowej osobowości Europy, którą należy oddzielić od dobroczynnej nauki i cnót cywilizacji, która trzyma w swym ręku szkodliwą filozofię pozbawioną sensu i niezdrową, rozpustną cywilizację:
Wiedz, o druga Europo, że trzymasz chorą i wprowadzającą w błąd filozofię w prawym ręku, a szkodliwą i zepsutą cywilizację w lewym ręku, i twierdzisz: "W nich jest szczęście całego rodzaju ludzkiego!" Niech obie twoje ręce będą złamane i niech te dwa ohydne dary, które w nich trzymasz, przyniosą ci śmierć! Tak się stanie!
O, nieszczęśliwa duszo, która szerzysz niewiarę i niewdzięczność! Czy człowiek, który cierpi straszliwe męczarnie i okropne nieszczęścia, dręczące tak jego duszę, jak i sumienie, rozum i serce, może być szczęśliwy dzięki temu, że jego ciało pławi się w powierzchownych, zwodniczych blaskach i bogactwach? Czyż można rzec, że jest on szczęśliwy?
Czyż nie widzisz, że w poczuciu rozpaczy wywołanym przez mniej ważne kwestie, w nadziei na spełnienie niektórych złudnych życzeń staje
się on zgubiony i rozczarowany nieistotnymi sprawami, że słodkie wyobrażenia takiego człowieka stają się dla niego gorzkie, że co było dla niego przyjemne, dręczy go, a świat go dusi i staje się dla niego więzieniem? Jakie szczęście możesz zapewnić takiemu nieszczęśnikowi, który, prowadzony przez ciebie ku temu, co niepomyślne, cierpi z powodu ciosów wymierzanych przez zbłądzenie, które docierają do najdalszych zakątków jego serca i do fundamentów jego duszy, a z powodu tych ciosów gasną wszystkie jego nadzieje, zaś biorą z nich początek wszelkie jego cierpienia? Czy można powiedzieć o kimś, kogo ciało znajduje się w złudnym i szybko przemijającym raju, zaś jego serce i dusza cierpią męki piekielne, że jest szczęśliwy? Spójrz, prowadzisz nieszczęsną ludzkość na manowce! Powodujesz, że ludzie cierpią męki Piekła w złudnym niebie!
O, nakazująca zło duszo ludzkości! Rozważ poniższe porównanie i spójrz, dokąd prowadzisz ludzkość! Wyobraźmy sobie, że mamy przed sobą dwie drogi. Wybieramy jedną z nich i na każdym kroku po tej drodze napotykamy nieszczęsnego, bezsilnego człowieka. Prześladowcy atakują go, zabierają jego dobytek i dobra, niszczą jego skromny dom, a czasami także ranią go. Niebo aż płacze nad jego żałosnym stanem. Gdziekolwiek nie spojrzy, sprawy idą w tym samym kierunku. Na tej drodze słychać wrzaski prześladowców i jęki uciskanych; całą tę drogę otacza powszechna żałoba. Człowiek doświadcza bezgranicznego smutku, ponieważ z powodu swego człowieczeństwa cierpi ból z powodu cierpień innych ludzi. Ponieważ jego sumienie nie może znieść tak wielkiego bólu, podróżujący tą drogą jest zmuszony do jednej z dwóch rzeczy: albo odrzuci człowieczeństwo, a uchwyci się bezgranicznego barbarzyństwa, a wówczas jego serca nie obejdzie nawet śmierć całej reszty ludzkości, dopóki ono samo będzie zdrowe i bezpieczne, albo stłumi on wszelkie żądania serca i rozumu.
O, Europo, zepsuta przez swe wady i zbłądzenie, która daleko odeszłaś od religii Jezusa! Do spółki z twym ślepym dżinnem, który podobnie jak Dadżdżal, ma tylko jedno oko [1], obdarowałaś człowieka tym piekielnym stanem! Potem zrozumiałaś, że owa nieuleczalna choroba zrzuca człowieka z pozycji najwyższego z wyniesionych do pozycji najniższego z poniżonych, sprowadzając go do poziomu najniższego ze zwierząt. Jedynym lekarstwem na tę chorobę, jakie znalazłaś, są kaprysy uciech i zabaw, rozrywki, które chwilowo łagodzą cierpienie, paraliżując zmysły. Niechaj twoje lekarstwa przyniosą ci śmierć - tak się stanie! Patrz tam! Droga, którą otworzyłaś dla ludzkości i szczęście, które jej dałaś, przypominają owo porównanie.
Druga droga to Wszechmądry Koran, który został zesłany jako dar dla ludzkości, a owa droga jest podobna takiemu porównaniu: Widzimy, że w każdym miejscu na popas, w każdej miejscowości i w każdym mieście krążą patrole złożone ze sprawiedliwych żołnierzy Sprawiedliwego Władcy. Od czasu do czasu, na rozkaz Króla, pewna grupa żołnierzy zostaje zwolniona do cywila. Karabiny, konie i ekwipunek odpowiedni dla ich rangi zostają od nich odebrane, zaś otrzymują oni dokumenty, potwierdzające zakończenie służby. Pozornie są smutni, gdy muszą oddać swoje karabiny i konie, z którymi się zżyli, jednak w rzeczywistości są szczęśliwi z powodu zwolnienia ich ze służby, i nadzwyczaj zadowoleni z tego, że mogą odwiedzić Króla i powrócić do Jego pałacu.
Niekiedy urzędnicy zajmujący się przeprowadzeniem demobilizacji trafiają na świeżego rekruta, który ich nie rozpoznaje. Kiedy mówią mu: "Oddaj karabin!", żołnierz odpowiada: "Jestem żołnierzem Króla i pozostaję w Jego służbie. Pójdę do Niego później. Kim jesteście? Jeśli przyszliście za Jego zezwoleniem i zgodą, z przyjemnością was pozdrowię, lecz pokażcie mi Jego rozkazy. Jeśli nie, odejdźcie i trzymajcie się ode mnie z daleka! Nawet jeśli pozostanę sam, a was będą tysiące, będę z wami walczył, i nie będę robił tego dla samego siebie, ponieważ należę do mojego Króla. Zaiste, ma On zaufanie do mnie i do mojego karabinu. Nie poddam się wam, ponieważ muszę chronić wiarę i bronić honoru i godności mojego Króla!"
Taka sytuacja jest jedną z tysięcy, jakie napotkamy na drugiej drodze, będącej przyczyną radości i szczęścia. Dla własnego dobra pomyśl o innych sytuacjach. Wszędzie na tej drodze zobaczysz mobilizację i wysyłanie oddziałów (znane pod nazwą narodzin), którym towarzyszą radość i świętowanie, jak również rozwiązywanie oddziałów (znane pod nazwą śmierci) przy wtórze wiwatów i dźwięków orkiestry wojskowej. Tą drogą ludzkość została obdarowana poprzez Wszechmądry Koran. Ktokolwiek przyjmie ten dar całym sercem, ten podróżuje drogą wiodącą w dół, ku szczęściu w tym świecie i życiu ostatecznym. Nie czuje ani żalu za przeszłością, ani strachu przed przyszłością.
O, druga, zepsuta Europo! Oto, jakie są twoje przegniłe i pozbawione oparcia fundamenty! Mówisz: "Każda istota żywa od największego anioła do najdrobniejszej rybki jest właścicielem samej siebie, pracuje dla samej siebie i walczy tylko o własną przyjemność. Ma prawo do życia, a jej cel, jej zamysły i jej dążenia to żyć i pozostać przy życiu". Oznajmiasz idiotycznie: "Życie jest walką", ponieważ bierzesz za walkę pełne współczucia i szczodrości przejawy ogólnego prawa Szczodrego Stwórcy, które ukazują się w tym, że rośliny spieszą z pomocą zwierzętom, a zwierzęta
spieszą z pomocą człowiekowi zgodnie z zasadą wzajemnej pomocy, która jest dostosowana do całkowitego posłuszeństwa najważniejszych istot zamieszkujących wszechświat.
W jaki sposób fakt, że cząsteczki pożywienia spieszą z całkowitym zapałem, by nakarmić komórki ciała - co jest przejawem zasady wzajemnej pomocy - można nazwać konfliktem? Jak mogłaby to być kolizja lub walka? Jest to raczej wzajemna pomoc, zachodząca na rozkaz Szczodrego Pana, Który utrzymuje przy życiu każdą rzecz.
Inne spośród twoich przegniłych fundamentów widać, kiedy mówisz: "Każda rzecz jest właścicielem samej siebie". Oto jasny dowód na to, że tak nie jest: Najbardziej szlachetnym spośród dzieł Boga i - zgodnie z Jego wyborem - tym, które ma najbardziej rozległą wolę, jest człowiek. Jednak spośród najbardziej oczywistych czynności związanych z wolą człowieka, jak myślenie, mówienie czy jedzenie, zaledwie jedna setna w wątpliwym stopniu podlega jego woli i mieści się w granicach jego mocy. Jak zatem można powiedzieć, że człowiek jest właścicielem samego siebie?
Jeśli zatem najwyższym istotom z najlepiej rozwiniętą wolą w takim stopniu wzbroniono rzeczywistej mocy i prawa do własności, ktoś, kto twierdzi, że pozostałe stworzenia, żywe i nieożywione, należą same do siebie, udowadnia jedynie, że jest zwierzęciem gorszym od zwierząt i że jest bardziej pozbawiony życia i nieświadomy niż stworzenia nieożywione.
Europo, tym, co popycha cię ku popełnianiu takiego błędu i strąca cię w taką przepaść, jest twój jednooki dżinn, którym jest twój nadzwyczajny, złowrogi blask. Z powodu owego ślepego dżinna zapominasz o swoim Panu, Który jest Stwórcą wszechrzeczy, przypisałaś Jego dzieła wyimaginowanej naturze i jej przyczynom, i rozdzieliłaś to, co należy do Stwórcy, między bożków i fałszywe bóstwa. Stosownie do tego (i według twojego dżinna), każde stworzenie i każda istota ludzka muszą na własną rękę opierać się niezliczonym wrogom i walczyć o zdobycie tego, co zaspokoi ich nieskończone potrzeby. Są do tego zmuszone, choć posiadają siłę drobnej cząsteczki, choć ich wola podobna jest cieniutkiej nitce, ich świadomość - przelotnemu błyskowi, a życie, które przemija w ciągu jednej minuty - szybko gasnącemu płomieniowi, choć najważniejsze z tych nieszczęsnych, żywych stworzeń nie są w stanie odpowiedzieć nawet na tysięczną część stawianych im wymagań. Kiedy dotyka ich nieszczęście, nie doczekają się jakiegokolwiek balsamu na swój ból innego niż głuche, ślepe przyczyny. W nich przejawia się znaczenie wersetu:
[2]
Twój dżinn ciemności przekształcił dzień ludzkości w noc. Aby ogrzać tę ciemną, przygnębiającą, niespokojną noc, dajesz ludziom jedynie światło zwodniczych, tylko przez chwilę świecących lamp. Owe lampy nie uśmiechają się do ludzi z radością, lecz raczej głupawo i idiotycznie szydzą z ich opłakanego i godnego pożałowania stanu, drwią i wyśmiewają się z nich.
Według twoich uczniów wszystkie istoty żywe są nieszczęśliwe; uderzają w nie wszelkie nieszczęścia, a stworzenia są obiektem ataków ich prześladowców. Świat jest miejscem powszechnej żałoby, a jego opuszczanie to płacz i zawodzenie w obliczu śmierci i cierpienia. Uczeń, który gruntownie pobrał wszystkie twojenauki, stajesię Faraonem, nikczemnym Faraonem, który oddaje cześć temu, co najbardziej niegodziwe, a siebie uważa za pana nad wszystkim, co tylko uważa za korzystne. Twój student jest uparty, jest upartym nędznikiem, który akceptuje całkowite poniżenie się dla osiągnięcia jednej przyjemności; jest tak nikczemny, jakby całował stopy Szatana dla jednej bezwartościowej korzyści. Jest okrutnikiem, lecz ponieważ w jego sercu nie ma niczego, na czym mógłby polegać, jest bezsilnym i okrutnym samochwałą. Całym jego celem i wszystkim, do czego dąży, jest zaspokojenie żądz jego duszy, przebiegłe osiągnięcie własnych korzyści za zasłoną patriotyzmu i poświęcenia, praca dla zaspokojenia jego dumy i ambicji. Nie kocha prawdziwie niczego poza sobą samym i poświęci wszystko dla własnego dobra.
Jeśli zaś chodzi o szczerego, oddanego całym sercem studenta Koranu, jest on sługą Boga, oddającym Mu cześć, lecz jest on także szanowanym przez swego Pana sługą, który nie schyli się w pokłonie nawet przed najpotężniejszym ze stworzeń, by oddać mu cześć, ani nie uczyni najwyższego dobrodziejstwa, jakim jest Raj, celem swego oddawania czci. Jest łagodny i delikatny, lecz równocześnie szlachetny i łaskawy; nie ukorzy się przed nikim innym, jak tylko Stwórca, Któremu należy się wszelka chwała, a schyli się przed skromnym i pokornym tylko za zezwoleniem swojego Pana i na Jego rozkaz. Jest potrzebujący, lecz z powodu nagrody, jaką jego Najbardziej Szczodry właściciel przygotował dla niego w przyszłości, równocześnie jest samowystarczalny. Jest słaby, lecz w swej słabości jest silny, ponieważ polega na sile swego Pana, Którego moc jest nieskończona. Czyż Koran mógłby sprawić, by ów wierny student obrał za swój cel i zamysł ten ulotny, przemijający świat, jeśli uczynił go kimś, dla kogo celem nie jest nawet wieczny Raj? Możesz zatem zrozumieć, jak bardzo cele i dążenia tych dwóch studentów różnią się od siebie.
Możesz nadal porównywać zapał i samopoświęcenie studentów Wszechmądrego Koranu z postawą uczniów chorej filozofii:
Student filozofii dla własnego dobra ucieka od swego brata i składa w sądzie pozew przeciwko niemu. Tymczasem postrzegając wszystkich sprawiedliwych czcicieli Boga w niebie i na ziemi jako braci i siostry, student Koranu szczerze zanosi suplikacje w ich intencji. Jest szczęśliwy ich szczęściem i czuje potężną więź duchową, jaka go z nimi łączy, więc modląc się, mówi: "O, Boże, wybacz wierzącym mężczyznom i wierzącym kobietom!" Co więcej, uważa nawet największe rzeczy, jak Tron Boga czy słońce, za podległych Panu urzędników, za Jego sługi i za stworzenia podobne sobie samemu.
Rozważ zatem wzniosłość duszy i rozwój duchowy dwóch studentów: Koran nadaje duszy swych studentów radosną wzniosłość, która zamiast dziewięćdziesięciu dziewięciu paciorków różańca wkłada w ich dłonie drobne cząstki dziewięćdziesięciu dziewięciu światów, ukazujących przejawy dziewięćdziesięciu dziewięciu Najpiękniejszych Imion Boga, i mówi im, by umieszczali Najpiękniejsze Imiona Boże w swych inwokacjach. Posłuchaj inwokacji takich studentów Koranu, jak szejkowie Gajlani, Rufa'i czy Szazali - niech Bóg będzie z nich rad! Spójrz, w ich palcach są sznurki poruszające wszystkimi cząsteczkami, krople wody, oddechy wszystkich stworzeń! Recytuj ich inwokacje wraz z nimi, sławiącymi i wychwalającymi Boga Jedynego, i wspominającymi Jego Najpiękniejsze Imiona.
Spójrz na nadprzyrodzone nauki Księgi cudownej wystawy, jaką jest Koran, i spójrz, jak wysoce wyniesiony dzięki tej Księdze staje się człowiek - ten sam mało znaczący człowiek, który staje się oszołomiony i zmieszany w obliczu małego żalu czy drobnego smutku, który może zostać pokonany przez mikroskopijne zarazki! Jak bardzo rozwinęły się jego zmysły wewnętrzne, jeśli stworzenia szerokiego świata jawią się jako nieodpowiednie nawet dla roli paciorków różańca, przesuwanych w dłoniach podczas wypowiadanych przez niego inwokacji! Uważa, że nawet Raj nie jest wystarczającym celem dla jego błagań i dla recytowania Najpiękniejszych Imion Boga, lecz nie postrzega siebie samego jako wywyższonego nad najniższe spośród stworzeń Wszechmocnego Boga [3]. Łączy w sobie najwyższe dostojeństwo i najwyższą pokorę. Dzięki temu możesz zobaczyć, jak nikczemni i podli są uczniowie filozofii!
Zatem przewodnictwo Koranu - który dwoma lśniącymi oczami znającymi to, co niewidzialne, spogląda na dwa światy, a dwiema dłońmi
wskazuje na dwa szczęścia ludzkości - mówi odnośnie do prawd, które jednooki dżinn, jaki wyłonił się z chorej filozofii Europy, postrzega w sposób niewłaściwy, co następuje:
O, człowieku! Twoje istnienie ani twoja własność nie należą do ciebie, lecz są jedynie powierzonym ci depozytem. Właścicielem owego depozytu jest Najbardziej Litościwy i Szczodry, nad każdą rzeczą Przemożny i posiadający wiedzę o każdej rzeczy. Chce kupić od ciebie twą własność, a wtedy będzie jej strzegł, by nie przepadła. W przyszłości zapłaci ci za nią uczciwą cenę. Jesteś żołnierzem pozostającym pod jego rozkazami, na którego nałożono pewne obowiązki. Pracuj w Jego Imieniu i działaj na Jego rachunek, ponieważ On zsyła ci zaopatrzenie w postaci rzeczy, które są ci potrzebne, a także chroni cię przed tym, czego nie mógłbyś unieść. Celem i zarazem rezultatem twego życia doczesnego powinno być ukazanie Imion i atrybutów Tego, Który jest twoim właścicielem. Kiedy zaś drogą, którą obrałeś, przychodzi nieszczęście, powiedz:
[4] co oznacza: "O, nieszczęście, pozostaję w służbie Tego, Który jest moim właścicielem! Jeśli zatem przychodzisz za Jego zezwoleniem i zgodą, pozdrawiam cię, jesteś mile widziane! Tak czy inaczej pewnej godziny powrócimy do Niego, wkroczymy w Jego obecność, i tęsknimy za Nim. Ponieważ On uwolni nas od odpowiedzialności za nasze życie, niech więc owo uwolnienie i zwolnienie z obowiązków będą w twoim ręku, o nieszczęście, zgadzam się na to. Lecz jeśli zgodnie z Jego zrządzeniem twoje przyjście ma być jedynie próbą dla mojej obowiązkowości i wierności, z jaką zachowuję powierzony mi depozyt, wówczas bez Jego zezwolenia i zgody na oddanie owego depozytu tobie, tak długo, jak długo starczy mi sił, nie oddam tego, co powierzył mi Ten, do Którego należę, komuś, kto z pewnością nie powinien owego depozytu otrzymać".
Rozważ ten jeden przykład spośród tysiąca i ujrzyj rangę instrukcji, jakie przekazują dżinn filozofii i przewodnictwo Koranu. W rzeczywistości obie strony postępują w sposób opisany powyżej, lecz rangi ludzi prowadzonych drogą prostą i ludzi zbłądzenia są różne. Nie każdy jest w stanie poczuć ową prawdę całkowicie, ponieważ niedbalstwo paraliżuje zmysły, a w obecnych czasach stępiło je do tego stopnia, że ludzie cywilizacji nie czują owego dotkliwego bólu i cierpienia. Jednakże wrażliwość wzrasta i rozdziera zasłonę niedbalstwa dzięki rozwojowi nauki oraz z powodu ostrzeżeń przed śmiercią, które każdego dnia przejawiają się w trzydziestu tysiącach zwłok. Dla tych, którzy z winy bożków Europejczyków i nauk naturalizmu wybrali drogę zbłądzenia, jak również dla tych, którzy
postępują za nimi, ślepo ich naśladując, powinniśmy odczuwać całkowitą odrazę i tysiąckrotne ubolewanie!
O, synowie tureckiej ziemi! Nie starajcie się naśladować Europejczyków! Jak możecie zgodnie z rozsądkiem zaufać występkom Europy i jej kalekiej, bezwartościowej myśli; jak możecie podążać za nimi po tym, jak Europa ukazała wam swą bezgraniczną tyranię i wrogość? Nie! Nie! O wy, którzy ich naśladujecie w rozpuście, nie podążając za nimi, lecz nieświadomie dołączając do ich szeregów, wiedzcie, że skazujecie na śmierć siebie samych i waszych braci. Wiedzcie, że im bardziej podążacie ich śladami w tym, co niemoralne, tym bardziej kłamiecie, twierdząc, że jesteście patriotami, ponieważ podążanie za nimi tą drogą to pogardzanie swoim narodem, to kpina z własnego narodu!
[5]
Błysk Dwudziesty Czwarty
(Początkowo będąc Kwestiami Drugą i Trzecią Notatki Piętnastej, traktat ten został uczyniony Błyskiem Dwudziestym Czwartym z powodu jego znaczenia).
[1]
Ten werset nakazuje kobietom, by zasłaniały swoje ciało. Jednakże rozpustna cywilizacja sprzeciwia się owemu nakazowi Koranu, nie uważa, by zasłanianie się przez kobiety było czymś naturalnym i twierdzi, że jest to pewien rodzaj niewolnictwa.
Odpowiedź: Objaśnimy jedynie cztery spośród wielu przykładów mądrości, zawartej w owym koranicznym przykazaniu, ukazując, że jest
ono całkowicie naturalne, a ci, którzy mu się sprzeciwiają, sprzeciwiają się wrodzonemu usposobieniu kobiet.
PIERWSZY PRZYKŁAD MĄDROŚCI
Zasłanianie się jest dla kobiet naturalne i jest czymś, czego wymaga ich przyrodzone usposobienie. Ponieważ kobiety są słabe i delikatne, ponieważ potrzebują ochrony mężczyzny i pomocy dla siebie i dla swych dzieci, które kochają bardziej niż własne życie, w sposób naturalny pragną tego, by były kochane, a nie traktowane z obrzydzeniem, jak również tego, by nie zostały odprawione.
Siedem na dziesięć kobiet to te, które są stare lub brzydkie i nie chcą pokazywać każdemu swojej starości lub braku urody, lub też są zazdrosne i nie chcą jawić się brzydkimi w porównaniu z innymi, które są od nich piękniejsze, lub też lękają się napaści bądź obmowy i zgodnie ze swą naturą pragną się zakryć, by nie zaznać napaści czy też by nie zostały oskarżone przez swych mężów o niewierność. Jeśli z uwagą przyjrzymy się temu zagadnieniu, zobaczymy, że najbardziej ukrywają swoje ciało osoby starsze, podczas gdy zaledwie dwie lub trzy na dziesięć kobiet są zarówno młode, jak piękne, i nie czują się zakłopotane, kiedy ukazują własny wdzięk.
To jasne, że ludzie nie są zadowoleni, kiedy patrzą na nich ci, których nie lubią lub uważają za nudnych; to ich denerwuje. Jeśli piękna i nieskromnie ubrana kobieta czerpie przyjemność z tego, że spojrzą na nią dwaj lub trzej spośród dziesięciu mężczyzn, którzy w myśl prawa kanonicznego są dla niej obcy, niech wie, że siedmiu lub ośmiu odwróci się od niej. Ponadto, ponieważ kobieta, której moralność nie uległa zepsuciu, jest wrażliwa i łatwo może poczuć się dotknięta, z pewnością będzie zakłopotana pod brudnymi spojrzeniami, których skutki są fizycznie odczuwalne; zaiste, takie spojrzenia są jak trucizna! Słyszeliśmy nawet, że w Europie, owym miejscu swobodnego ubioru, wiele kobiet ma dość tego, że są przedmiotem uwagi, i skarżą się one policjantom, mówiąc: "Ci brutale wciąż gapią się na nas i przeszkadzają nam". Oznacza to, że odsłanianie kobiet przez współczesną cywilizację jest sprzeczne z ich naturą, podczas gdy rozkaz Koranu, który nakazuje im, by się zasłoniły, zarówno jest zgodny z kobiecą naturą, jak też wybawia je - owe kopalnie współczucia, które zasługują na kogoś, kto będzie towarzyszył im przez całą wieczność! - od wynaturzenia i poniżenia, które skutkują niewolnictwem i niedolą.
Co więcej, ze swej natury kobiety boją się i lękają mężczyzn, którzy są dla nich obcy. Ów lęk w sposób naturalny wymaga tego, by kobieta się zasłoniła. Oprócz trudności, jakich dozna, nosząc ciężar dziecka
przez osiem lub dziewięć miesięcy, a które z pewnością zaprawią goryczą osiem lub dziewięć minut doznanej przyjemności, istnieje również możliwość, że będzie ona cierpiała z powodu katastrofy, jaką jest dla kobiety wychowywanie dziecka przez osiem lub dziewięć lat bez obrońcy i opiekuna. Ponieważ kobiety są słabe, ich stworzenie wymaga tego, by nie rozbudzały żądz mężczyzn, którzy nie są z nimi spokrewnieni w określonym stopniu, ani nie dawały im żadnej okazji do napaści; ich słaba natura z całą mocą przestrzega je przed tym. Ukazuje to, że peleryny i płaszcze są dla nich tarczami i fortecami. Fakt, że według wiadomości jakie otrzymaliśmy, żona pewnego mężczyzny cieszącego się wysoką pozycją na tym świecie, która obnażyła nogi, została zaczepiona w stolicy kraju, na rynku, w biały dzień i przy wszystkich przez zwykłego pucybuta, wymierza policzek w bezwstydne twarze tych, którzy są przeciwni temu, by kobiety się zasłaniały!
DRUGI PRZYKŁAD MĄDROŚCI
Prawdziwa i silna więź, miłość i tkliwość między mężczyznami a kobietami nie wynikają jedynie z potrzeb życia doczesnego. Tak, kobieta jest towarzyszką swego męża nie tylko w tym życiu doczesnym, lecz również w życiu wiecznym. Ponieważ będzie towarzyszką swego męża w życiu wiecznym, z pewnością nie powinna przyciągać spojrzeń mężczyzn prócz jej męża, jej wiecznego przyjaciela i towarzysza, jak również nie powinna uchybiać mu ani czynić go zazdrosnym. Wskutek tajemnicy wiary związek kobiety i jej wierzącego męża nie jest ograniczony do życia na tym świecie, a jego miłość nie jest uczuciem właściwym zwierzętom ani tymczasowym, które trwa jedynie dopóty, dopóki trwa uroda kobiety; mąż ma w sobie prawdziwą, rzetelną miłość i szacunek dla żony, ponieważ będzie ona jego towarzyszką w życiu wiecznym. Żywi ową miłość i szacunek nie tylko wtedy, kiedy żona jest młoda i piękna, lecz również wtedy, kiedy jest stara i brzydka. W zamian za to żona z pewnością powinna ukazywać swoje wdzięki jedynie jemu i jedynie jemu okazywać miłość; tego wymaga człowieczeństwo. W przeciwnym przypadku zyska bardzo niewiele, zaś wiele utraci.
Według prawa szariatu, mąż i żona powinni być dobrze dobrani, co oznacza, że powinni być odpowiednimi małżonkami dla siebie nawzajem. Najważniejszym aspektem owej zasady jest ten, który ma na względzie religię.
Szczęśliwym jest ten mąż, który widzi silną wiarę swej żony i podążając za nią, sam staje się pobożny, by nie stracić swej towarzyszki życia wiecznego!
Szczęśliwą jest ta żona, która widzi siłę wiary swego męża i staje się pobożna, by nie stracić swego wiecznego przyjaciela!
Biada temu mężczyźnie, który staje się rozpustny, przez co utraci na zawsze ową cnotliwą kobietę!
Biada tej kobiecie, która nie podąża za swym pobożnym mężem i traci swojego na wieki błogosławionego przyjaciela!
Zaś po tysiąckroć biada nieszczęsnemu mężowi i jego żonie, którzy naśladują się nawzajem w grzechu i występku, przez co jedno dopomaga drugiemu we wkroczeniu do Ognia Piekielnego!
TRZECI PRZYKŁAD MĄDROŚCI
Szczęśliwe życie rodzinne staje się wieczne poprzez wzajemne zaufanie między mężem a żoną, poprzez serdeczny szacunek i miłość. Nieskromny ubiór i zachowanie według zasady "róbta, co chceta" [2] niszczą zaufanie oraz naruszają wzajemny szacunek i miłość. Spośród dziesięciu kobiet, które popierają nieobyczajny strój, tylko jedna nie będzie się starać, by polubili ją obcy mężczyźni, ponieważ nie znajdzie innego mężczyzny, bardziej atrakcyjnego niż jej mąż, podczas gdy pozostała dziewiątka znajdzie innych mężczyzn, lepszych niż ich mężowie, zaś zaledwie jeden na dwudziestu mężczyzn nie znajdzie innej kobiety, bardziej atrakcyjnej niż jego żona. Prócz tego, że wtedy znikają prawdziwa miłość i wzajemny szacunek, taka sytuacja może doprowadzić do powstania nadzwyczaj szpetnych i niegodziwych uczuć.
Zgodnie ze swoją naturą, mężczyźni nie czują żadnego pożądania wobec kobiet, które są z nimi spokrewnione w określonym stopniu (jak na przykład ich siostry), ponieważ, jako że widok twarzy bliskich krewnych pobudza życzliwość i dozwoloną miłość wynikającą z bliskiego pokrewieństwa, wyklucza to jakąkolwiek skłonność seksualną lub lubieżność. Jednak pozostawienie niezakrytymi tych części ciała, których prawo szari'a nie pozwala eksponować nawet przed bliskimi krewnymi (jak na przykład nogi), może obudzić nadzwyczaj szpetne uczucia w mężczyznach niskiego charakteru. Twarz bliskiej krewnej przypomina mężczyźnie o pokrewieństwie, jako że nie przypomina twarzy kobiety, z którą mężczyzna nie jest spokrewniony, jednak obnażona noga bliskiej krewnej wygląda tak samo, jak obnażona noga kobiety obcej według prawa kanonicznego. Noga nie ma żadnego znaku szczególnego, który mógłby przypomnieć o bliskim pokrewieństwie z jej właścicielką, może zatem wywołać u mężczyzny uczucia natury zmysłowej. Spoglądanie na takie rzeczy jest czymś tak zwyrodniałym, że włosy stają dęba!
CZWARTY PRZYKŁAD MĄDROŚCI
To jasne, że każdy chce mieć dużo dzieci. Nie ma żadnego narodu ani rządu, który nie popierałby zwiększania się populacji. Faktycznie, Najszlachetniejszy Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) powiedział: Żeńcie się i rozmnażajcie, ponieważ w Dniu Ostatnim będędumny z tego, że jest was wielu [3] . Jednakże odstępowanie od wymogów islamskiego stroju dla kobiet nie zwiększa liczby zawieranych małżeństw, lecz znacząco ją zmniejsza, ponieważ nawet największy próżniak i najbardziej nowoczesny spośród młodych mężczyzn chce, by jego żona była kobietą cnotliwą. Nie chce, by jego żona była nowoczesna (to znaczy równie niedbała w kwestiach stroju i obyczajów jak on sam), zatem pozostaje kawalerem lub nawet odwiedza prostytutki.
Kobiety nie są takie; nie mogą w takim samym stopniu ograniczać postępowania swoich mężów. Najbardziej zasadniczymi cechami każdej kobiety są wierność i wiarygodność. Jako że kobieta zarządza wszystkim, co dzieje się w domu, do niej należy ochrona i troska o zachowanie własności i majątku jej męża, a także opieka nad dziećmi. Niedbalstwo w sprawach dotyczących stroju i moralności niszczy ową wierność, zaś mąż takiej kobiety traci zaufanie do niej i sprawia, że cierpi ona z powodu wyrzutów sumienia. W rzeczywistości, jeśli dwie cechy, które są pożądane u mężczyzn, a mianowicie odwaga i hojność, występują u kobiety, niszczą wierność i zaufanie, zatem dla kobiet są one niepożądane i uważane za wady. Lecz jako że obowiązkiem męża nie jest wierność ani zarządzanie majątkiem, lecz zapewnianie ochrony, uprzejmość i szacunek, nie może on być ani ograniczany, ani zbytnio wytworny, i może poślubić także inną kobietę.
Naszego kraju nie można porównywać z Europą, ponieważ tam - mimo nieskromnych strojów - honor mężczyzny może być do pewnego stopnia zachowany dzięki środkom siły, takim jak pojedynek. Człowiek, który puszcza oko do żony szanującego się mężczyzny, najpierw bierze swój los we własne ręce, a dopiero później na nią patrzy. Ludzie z Europy są także zimni i nieczuli, jak jej klimat. Azja (a więc i kraje islamu) jest stosunkowo upalna. Dobrze wiadomo, że środowisko ma wpływ na moralność ludzi. Być może w tamtych zimnych krajach nieskromny ubiór nie pobudza zwierzęcych żądz i cielesnych pragnień w owych chłodnych ludziach i nie prowadzi do nadużyć, lecz cielesne żądze łatwo ulegających wpływom i wrażliwych ludzi z gorących krajów, są nieustannie rozbudzane przez nieskromny strój, który staje się przez to przyczyną wielu nadużyć, marnotrawstwa, osłabienia młodego pokolenia i utraty sił. Zamiast odpowiadać na pewne naturalne potrzeby raz w miesiącu czy też co trzy
tygodnie lub coś około tego, człowiek uważa za konieczne, by robić to co kilka dni. A później, kiedy jest zobowiązany do tego, by unikać swojej żony przez, być może, dwa tygodnie z każdego miesiąca (z powodu takich ewentualności, jak na przykład jej miesiączka), jeśli zostanie pokonany przez swoje żądze, skłonią go one do odwiedzania domów o złej sławie.
Zasłanianie się kobiet nie może zostać zniesione pod pretekstem tego, że nie zasłaniają się kobiety z małych miejscowości lub wiosek czy też kobiety z plemion koczowniczych, ponieważ niewinne kobiety pracujące, a także kobiety nieco szorstkie w obejściu, nawet jeśli nie są całkowicie zasłonięte, nie wzbudzają cielesnych żądz, jako że ich strój wynika z męczącej pracy fizycznej, jaką wykonują, by zapewnić sobie środki do życia. Ponadto bezczynni, próżniaccy mężczyźni są nieliczni i nie znajdzie się wśród nich nawet jeden na dziesięciu niemoralnych mężczyzn z wielkich miast, zatem nie powinno się czynić takiego porównania.
Pytanie Czwarte
Przemijająca miłość do rzeczy (tur. mecazi) może przekształcić się w prawdziwą miłość; czy zatem przemijająca miłość, jaką większość ludzi odczuwa dla tego świata, może również stać się prawdziwą miłością?
Odpowiedź: Tak, jeśli człowiek, który kocha przemijającą miłością efemeryczną twarz tego świata, widzi na tej twarzy szpetotę upadku i przemijania i odwraca się od niej; jeśli poszukuje nieśmiertelnego obiektu miłości; jeśli powiodło mu się i dostrzegł dwie inne, piękne twarze tego świata - twarz zwierciadła dla Najpiękniejszych Imion Boga i twarz pola uprawnego, które wyda plon w życiu ostatecznym, wówczas jego przemijające, występne uczucie zaczyna przekształcać się w prawdziwą miłość, wszakże stanie się tak pod jednym warunkiem: że nie pomyli własnego, wewnętrznego, ulotnego i nietrwałego świata, który jest ściśle związany z jego życiem, ze światem zewnętrznym. Jeśli - jak ludzie zbłądzenia i ci, którzy są niedbali - taki człowiek zapomni o sobie samym, pogrążając się w świecie zewnętrznym i mniemając, że świat ogólny jest jego prywatnym światem, pokocha go, wpadnie w bagno natury i utonie w nim, chyba że w cudowny sposób uratuje go ręka Bożej łaski. Rozważcie następujące porównanie, które rozświetli ową prawdę:
Jeśli na czterech ścianach pięknie ozdobionego pokoju są cztery lustra, z których każde zajmuje całą ścianę, należące do czterech z nas, wówczas będzie tam pięć pokojów - jeden rzeczywisty i należący do wszystkich, zaś cztery będące jedynie jego podobieństwami, należącymi do właścicieli poszczególnych luster. Każdy z nas byłby w stanie za pomocą zwierciadła zmieniać kształt, formę czy kolor swego pokoju. Jeśli pomalujemy zwierciadło na czerwono, ukaże się w nim czerwony pokój, jeśli na zielono - zielony. Podobnie moglibyśmy zmieniać nasze pokoje przez odpowiednie ustawianie zwierciadeł, czyniąc je brzydkimi bądź pięknymi, a także nadając im różne kształty, jednak nie moglibyśmy tak łatwo zmienić zewnętrznego, ogólnego pokoju. Choć rzeczywiście pokój należący do wszystkich i cztery poszczególne
pokoje byłyby tym samym, to jednak w praktyce różniłyby się od siebie. Moglibyście zniszczyć jednym palcem pokój należący do was, lecz nie moglibyście poruszyć nawet jednego kamienia ze ścian wspólnego pokoju.
Zatem ten świat jest jak przyozdobiony bądź pomalowany dom. Życie każdego z nas jest owym zajmującym całą ścianę zwierciadłem. Każdy z nas ma w ogólnym świecie swój świat, jednak jego podporą, centrum i drzwiami do niego jest życie człowieka. Zaiste, nasz własny świat jest niby karta, a nasze życie jest piórem; wiele rzeczy z tych, które zostały nim zapisane przechodzi do księgi naszych uczynków. Kochamy nasz świat, lecz później zaczynamy zauważać, że ponieważ został on zbudowany w oparciu o nasze życie, zatem podobnie jak życie jest ulotny, efemeryczny i nietrwały. Dostrzegamy to i rozumiemy, a nasza miłość dla owego świata zwraca się ku odbiciom Najpiękniejszych Imion Boga, dla których nasz świat jest zwierciadłem, zmienia się w miłość dla przejawów owych Najpiękniejszych Imion. Co więcej, jeśli jesteśmy świadomi tego, że nasz świat jest jedynie przejściową sadzonką życia ostatecznego i Raju, jeśli kierujemy nasze uczucia - takie jak żarliwe pragnienie, miłość czy zachłanność - ku korzyściom życia ostatecznego, stają się one jego owocami i pędami, które przyniosą efekty, a wówczas przemijająca miłość zostaje przekształcona w miłość prawdziwą. W przeciwnym razie, ukazując znaczenie wersetu:
[1] człowiek zapomni o sobie samym, nie myśląc o ulotnej naturze życia doczesnego i mniemając, że jego osobisty, nietrwały świat jest tak stały, jak świat ogólny, aż wyobrazi sobie, że sam jest nieśmiertelny, skupi się na sprawach tego świata i z żarliwym uczuciem weźmie je w objęcia, pogrąży się w świecie doczesnym, aż odejdzie z niego. Taka miłość będzie dla niego nieskończonym cierpieniem i męką. Z takiej miłości zrodzi się rozpacz, miękkie serce i współczucie podobne litowaniu się nad sierotami, aż człowiek będzie litował się nad wszelkimi istotami żywymi. Zaiste, będzie odczuwał współczucie dla wszystkich pięknych stworzeń, które obumierają, będzie odczuwał ból rozłąki i cierpiał w absolutnej rozpaczy, nie będąc w stanie niczego zrobić.
Jednakże ten, kto ocalił samego siebie od niedbalstwa, znajduje wspaniałe remedium na ból, będący skutkiem tak przejmującej litości, jako że w śmierci i przemijaniu wszystkich istot żywych, których tak żałuje, dostrzega zwierciadła ich nieśmiertelnych dusz, w których
przedstawiają się przejawy wiecznych Imion Tego, Który trwa wiecznie. Żal owego człowieka przekształca się w radość. We wszystkich pięknych stworzeniach, które podlegają śmierci i przemijaniu, widzi również odbicie Tego, Który uczynił je pięknymi, widzi kunszt, upiększenie, obdarowanie i rozświetlenie, które są trwałe i które powodują, że człowiek dostrzega niedoścignione piękno i świętą urodę. Postrzega śmierć i przemijanie jako odnowienie, którego zamysłem jest powiększenie piękna, wzmocnienie przyjemności i ukazanie kunsztu, a to zwiększa odczuwaną przez niego przyjemność, jego gorliwość i jego podziw.
[2]
Część trzecia
Po trzecie: Zauważyłem, że najszczęśliwszym człowiekiem w życiu doczesnym jest ten, kto postrzega ów świat jako koszary, godzi się z tym i stosownie do tego postępuje. Widząc świat w ten sposób, może szybko wznieść się do najwyższego poziomu, który umożliwia zdobycie zadowolenia Boga. Taki człowiek nie zapłaci trwałymi diamentami za bezwartościowy kawałek szkła, skazanego na to, że i tak zostanie rozbite, lecz przejdzie przez życie uczciwie, czerpiąc z niego przyjemność. Tak, sprawy tego świata są niby okruchy szkła, które zostanie rozbite, podczas gdy trwałe sprawy życia ostatecznego są niby cenne diamenty pierwszej wody. Paląca ciekawość, żarliwa miłość, straszna zachłanność i nieustępliwe pragnienia, a także inne głębokie uczucia wrodzone człowiekowi zostały nam dane, byśmy mogli zarabiać na życie ostateczne. Gorączkowe kierowanie ich ku sprawom tego świata jest tym samym, co płacenie wiecznymi diamentami za odłamki rozbitego szkła.
W połączeniu z tymi rozważaniami przyszła mi na myśl pewna kwestia, o której teraz opowiem. A oto ona:
Namiętna miłość jest rodzajem żarliwej miłości. Kiedy skierujemy ją ku temu, co nietrwałe, albo przyczyni temu, kto ją odczuwa, wiecznego cierpienia i bólu, albo też, jako że efemeryczny (tur. mecazi) obiekt miłości nie jest wart tak płomiennego uczucia, spowoduje to, że zakochany zwróci się ku poszukiwaniu tego, co wieczne, a przemijająca miłość przekształci się w miłość prawdziwą.
Człowiek odczuwa tysiące uczuć, a każde z nich ma dwa poziomy - jeden doczesny (mecazi), drugi prawdziwy. Przykładowo, każdy odczuwa lęk przed przyszłością. Człowiek gorąco niepokoi się o przyszłość, lecz wtedy dostrzega, że nie ma żadnej gwarancji, czy dożyje owej przyszłości, o którą tak się niepokoi. Zatem jeśli tym, o co się martwi, są środki do życia, które tak czy inaczej zostały mu przyobiecane, okazuje się, że krótko trwająca przyszłość nie jest warta tak straszliwych lęków; człowiek zwraca się zatem od tej przyszłości do przyszłości prawdziwej, poza grobem, która będzie długotrwała, a która nie została obiecana ludziom niedbałym.
Człowiek przejawia również żarliwą ambicję tyczącą się majątku i swej pozycji, a wówczas zauważa, że ów nietrwały majątek, który na krótki czas oddano pod jego nadzór, zgubna sława i wysoka pozycja, które są niebezpieczeństwem wiodącym do hipokryzji, nie są warte tak gorących uczuć. Odwraca się więc od nich, zwracając się ku pozycji duchowej i kolejnym stopniom na drodze zbliżania się do Boga, które stanowi o prawdziwej randze człowieka, a także ku zaopatrzeniu na życie ostateczne i ku dobrym uczynkom, które stanowią prawdziwy majątek. Ambicja tego świata, która jest wadą, przekształca się w wielką zaletę, jaką jest prawdziwa ambicja.
A oto kolejny przykład: Człowiek rozmyślnie i uparcie trwoni swe uczucia dla błahych, ulotnych i przemijających spraw, a wówczas zauważa, że przez cały rok uganiał się za czymś, co nie było warte nawet minuty uporu, jednak właśnie z powodu owej zaciekłości obstaje przy tym, co przynosi mu krzywdę i jest szkodliwe. Wówczas zauważa, że tak potężne uczucie nie zostało dane mu po to, by trwonił je na rzeczy tego rodzaju, a takie postępowanie jest sprzeczne zarówno z mądrością, jak i z prawdą. Zaczyna zatem wykorzystywać swój zaciekły upór nie dla ulotnych rzeczy, które są mu zbyteczne, lecz dla wzniosłych i wiecznych prawd wiary, dla tego, co stanowi esencję islamu, dla służenia religii i dla spraw przynależących do życia ostatecznego. Podła cecha, jaką jest upór tego świata, przekształca się w piękną i dobrą cechę, jaką jest prawdziwy upór, to jest w żarliwą niezłomność i trwanie przy tym, co słuszne.
Jak ukazują powyższe trzy przykłady, jeśli człowiek używa danych mu zdolności, mając na względzie nakazującą zło duszę i ten świat, jeśli postępuje niedbale, jakby miał pozostać na tym świecie na wieki, stanie się to przyczyną złych cech moralnych, a jego postępowanie nie wyda owoców i będzie daremne. Jeśli jednak mniej znaczące z owych zdolności człowiek poświęci sprawom tego świata, a bardziej żarliwe uczucia - obowiązkom natury duchowej i wykonywaniu zadań przynależących do życia ostatecznego, jego zdolności i uczucia staną się, zgodnie z mądrością i prawdą, źródłem chwalebnych cnót moralnych i środkami do osiągnięcia szczęśliwości zarówno na tym świecie, jak i w życiu ostatecznym.
Domyślam się, iż jednym z powodów, dla których rady i napomnienia udzielane ludziom w naszych czasach były nieskuteczne, jest fakt, że ci, którzy ich udzielali, mówili: "Nie bądźcie ambitni! Nie bądźcie zachłanni! Powstrzymajcie się od nienawiści! Nie bądźcie uparci! Nie
miłujcie tego świata!", proponując coś, co dla ludzi, do których się zwracali, pozornie było tak samo niemożliwe, jak zmiana ich wrodzonego charakteru. Gdyby tylko powiedzieli: "Zwróćcie owe uczucia ku temu, co korzystne, zawróćcie je w innym kierunku!", ich rada okazałaby się skuteczna, ponieważ proponowaliby coś, co mieści się w granicach możliwości człowieka.
Po czwarte: Różnice między islamem a wiarą (ar. iman) często były omawiane przez uczonych islamu. Jedna grupa spośród nich powiedziała, że islam i wiara są tym samym, podczas gdy inna grupa stwierdziła, że nie są one tym samym, a człowiek może posiadać jedną z tych cech, nie posiadając drugiej. Wypowiadali rozmaite teorie podobne do tych dwóch. Ja sam pojąłem następującą różnicę:
Islam jest skłanianiem się ku prawdzie, podczas gdy wiara jest przeświadczeniem. Inaczej rzecz ujmując, islam jest przyjęciem pewnej części prawdy, podporządkowaniem się i posłuszeństwem, zaś wiara jest przyjęciem i uznaniem całej prawdy. Dawno temu widziałem ludzi niewyznających żadnej religii, którzy żarliwie popierali nakazy i zakazy Koranu. Oznacza to, że poprzez przyjęcie pewnej części prawdy byli oni w pewien sposób muzułmanami i zostali nazwani "niepraktykującymi muzułmanami". Później natomiast widziałem wiernych, którzy nie okazywali poparcia dla nakazów Koranu ani nie mieli żadnego udziału w nawoływaniu do ich przestrzegania, stanowiąc odzwierciedlenie określenia "wierzący nie-muzułmanie".
Pytanie: Czy wiara bez islamu może stać się środkiem do zbawienia?
Odpowiedź: Środkiem do zbawienia nie może być ani islam bez wiary, ani wiara bez islamu. Wszelka chwała niech będzie Bogu, Który zsyła wszelkie dary, za to, że dzięki łasce cudowności Koranu Traktaty Światła ukazały owoce religii islamu i efekty prawd koranicznych w taki sposób, że nawet jeśli ktoś, kto nie wyznaje żadnej religii, nie zrozumie ich, to przynajmniej nie będzie nieprzyjaźnie do nich nastawiony. Traktaty wykazały dowody wiary i islamu w sposób tak potężny, że nawet nie-muzułmanin jest w stanie je zrozumieć i z całym przekonaniem zgodzić się z nimi, a nie będąc muzułmaninem, uwierzy. Tak, Słowa ukazują, że owoce wiary i islamu są tak przepyszne, jak owoce rajskiego drzewa Tuba, zaś efekty wiary i islamu są tak przyjemne, jak przyjemność szczęśliwości tego świata i życia ostatecznego. Ci, którzy ujrzeli i poznali Słowa, znajdują w nich nieskończone upodobanie i wsparcie, zaś Traktaty wywołują u nich uczucie całkowitego poddania się Bogu. Ukazując dowody tak silne, jak łańcuch wszystkich bytów, i tak liczne, jak wszelkie drobne cząsteczki,
Słowa powodują, że wzrasta całkowite poddanie się człowieka Bogu, a także siła jego wiary. W pewnych sytuacjach, kiedy zaświadczałem swą wiarę, recytując inwokacje Szacha Naqszbanda i mówiąc: Zgodnie z tym żyjemy, zgodnie z tym umrzemy i zgodnie z tym powstaniemy z martwych, nawet ja sam doświadczyłem uczucia owego nieskończonego upodobania. Choćby dano mi cały świat, nie poświęciłbym dla niego nawet jednej prawdy wiary. Wyobrażenie sobie przeciwności choć jednej z prawd wiary choćby na minutę wywołuje u mnie krańcową rozpacz. Choćby dano mi cały świat, moja dusza odepchnie go z niechęcią, wyrzekając się go na rzecz pojedynczej prawdy wiary. Tak, czuję nieskończoną siłę wiary, kiedy mówię:
[1]
To, co sprzeciwia się jakiejkolwiek z prawd wiary, uważam za racjonalnie niemożliwe, zaś ludzi zbłądzenia postrzegam jako nieskończenie nierozsądnych i szalonych.
Przesyłam wiele pozdrowień twoim rodzicom i składam im wyrazy szacunku. Niech pomodlą się za mnie. Są matką i ojcem również dla mnie, odkąd stałeś się moim bratem. Przesyłam pozdrowienia również dla ludzi z twojej wioski, w szczególności dla tych, którzy słuchali cię, kiedy czytałeś im Słowa.
[2]
Część Piąta Listu Dwudziestego Dziewiątego, będąca równocześnie
[1]
Kiedy przebywałem w pewnym stanie duchowym podczas miesiąca ramadan, dostrzegłem światło spośród wielu świetlistych tajemnic owego wypełnionego światłem wersetu; ujrzałem je jak gdyby z wielkiej odległości. Oto, co się wydarzyło:
Moje serce i wyobraźnia doznały wizji, która nasunęła mi przekonanie o tym, że - jak mówi znana suplikacja Ułajsa al-Qaraniego:
[2]
wszystkie stworzenia żywe zanoszą suplikacje do Wszechmocnego Boga, Którego Imię oświetla każdy spośród osiemnastu tysięcy światów.
Ujrzałem, że nasz świat obejmuje tysiące światów, owiniętych w wiele zasłon, jedna po drugiej, każdy z nich znajduje się wewnątrz innego, a wszystkie są niby jak pączek róży o wielu płatkach. Kiedy podnosiły się kolejne zasłony, dostrzegałem inny świat. Było tak, jakby to, co opisuje werset, który w Koranie znajduje się po wersecie światła:
[3]
ukazało mi się wśród mroku, na pustkowiu, w straszliwej ciemności. Nagle ujrzałem rozświetlający mrok przejaw Imienia Bożego, podobny promiennemu światłu. W miarę zwijania kolejnych zasłon przed oczami mego umysłu ukazywał się inny świat, a choć ukazywał się pogrążony w ciemnościach z powodu niedbalstwa, Imię Boga przejawiało się niczym słońce, wypełniając ów świat światłem od jego szczytów aż do dna. Owa podróż mojego serca i wyobraźni trwała długi czas, zatem opiszę ją w skrócie:
Kiedy ujrzałem świat zwierząt, ukazał mi się prawdziwie ciemny i smutny z powodu nieskończonych potrzeb zwierząt, ich dojmującego głodu, słabości i bezsilności. Nagle wzeszło Imię "Najbardziej Miłosierny", podobne lśniącemu słońcu, jako znak od Tego, Który daje zaopatrzenie, wyzłacając ów świat od szczytów do spodu blaskiem swego miłosierdzia.
Następnie wewnątrz świata zwierząt ujrzałem inny świat, w którym młode i potomstwo zwierząt - słabe, bezsilne i potrzebujące - walczyły o przetrwanie wśród gęstego mroku, a widok ten każdego przepełniłby litością. Nagle wzeszło Imię "Najbardziej Litościwy" jako znak łaski, oświecając ów świat tak pięknie i z taką słodyczą, że przekształciło skargi, politowanie i łzy smutku w radość, szczęście i łzy podziękowań będących efektem przyjemności.
Następnie uniosła się kolejna zasłona, jakby odsłaniał się ekran kinowy, a moim oczom ukazał się świat człowieka. Ukazał się jednak jako tak pogrążony w ciemnościach, przygniatający i straszny, że w udręce zawołałem: "Biada!". Ujrzałem, że ludzie mieli pragnienia i nadzieje sięgające aż do wieczności, że ich myśli i wyobrażenia obejmowały cały wszechświat, że ich skłonności i zdolności najbardziej żarliwie tęskniły za wiecznością, za niekończącym się szczęściem i za Rajem, zaś ich pragnienia i potrzeby były skierowanie ku nieskończenie wielu celom. Ludzie byli jednak słabi i bezsilni, wystawieni na ataki niezliczonych nieszczęść i wrogów, wiedli krótkie i zgiełkliwe życie w największej nędzy i pośród największych trudności. Wśród ciągłych mąk utraty i rozłąki - a jest to najbardziej żałośliwy stan serca - spoglądali w kierunku grobu, który dla niedbałych i opieszałych jest drzwiami do wiecznie trwającej ciemności; byli wrzucani w głąb owej ciemnej studni czy to pojedynczo, czy to w grupach.
W chwili, gdy ujrzałem ten świat spowity ciemnością, moje serce, dusza i umysł, wszystkie moje człowiecze zdolności, zaiste, wszystkie
cząsteczki tej istoty, jaką jestem, już-już miały załkać i zapłakać z bólu. Jednak nagle Imię Wszechmocnego Boga "Sprawiedliwy" wzeszło jako znak Wszechmądrego, Imię "Najbardziej Miłosierny" wzeszło jako znak Szczodrego, Imię "Najbardziej Litościwy" wzeszło jako znak Zawsze Przebaczającego, Imię "Ten, do Którego należy Zmartwychwstanie" weszło jako znak Tego, Który będzie Jedynym Prawdziwym dziedzicem, Imię "Ten, Który daje życie" wzeszło jako znak Hojnego, a Imię "Ar-Rabb" - jako znak Tego, do Którego należy każda rzecz. Te święte Imiona wyzłociły i wypełniły światłem wiele światów wewnątrz świata ludzkości. Otwierając okno z widokiem na świetlisty świat życia ostatecznego, rozsiały światło nad całym ciemnym światem człowieka.
Następnie została zwinięta kolejna olbrzymia zasłona i ukazał mi się świat Ziemi. Mroczne prawa naukowe filozofii ukazały mojej wyobraźni przerażający świat. Ujrzałem położenie nieszczęsnego rodzaju ludzkiego, podróżującego przez nieskończoną przestrzeń na sędziwej Ziemi, poruszającej się siedemdziesiąt razy szybciej niż kula armatnia, a w ciągu roku pokonującej odległość, na przebycie której człowiek potrzebowałby dwudziestu pięciu tysięcy lat. Ujrzałem ludzkość nękaną przez wewnętrzne wstrząsy, jakby miała lada chwila rozpaść się na kawałki. Moje serce zadrżało, a moje spojrzenie pociemniało. Nagle Imiona Stwórcy niebios i ziemi, Wszechmocnego, Wszechwiedzącego, Pana (ar. Ar-Rabb), Allaha, Tego, Który utrzymuje niebiosa i ziemię oraz Tego, Który podporządkował Sobie słońce i księżyc, wzeszły jako znaki miłosierdzia, ogromu i wszechwładzy Boga. Rozświetliły ów świat, aż ujrzałem, że Ziemia jest bezpiecznym linowcem pasażerskim, właściwie uporządkowanym, poddanym swemu Panu, doskonałym i przyjemnym, zaś ci, którzy schodzą z pokładu owego statku, czynią to, by dokonać korzystnego handlu i odbyć miłą podróż.
W skrócie: Każde z tysiąca i jednego Imion Bożych zwraca się ku wszechświatowi, ukazując się jako podobne słońcu, rozświetlając świat i wszystkie światy w nim zawarte, a przez wzgląd na jedność Boga w przejawach owych Imion zawarte są - do pewnego stopnia - przejawy pozostałych Imion Boga. Wówczas moje serce dostrzegło światło za wszystkimi ciemnościami i poczuło chęć do podróży, chciało dosiąść wyobraźni i wznieść się aż do niebios. W owej chwili uniosła się kolejna, największa zasłona, a moje serce wkroczyło do świata niebios. Ujrzało, że gwiazdy większe od Ziemi, które wcześniej zdawały mu się migocącymi i uśmiechniętymi, obracały się i podróżowały, jedna wewnątrz drugiej, szybciej niż Ziemia. Gdyby coś
zakłóciło ruch jakiejkolwiek z nich, zderzyłaby się z inną, eksplodując w wybuchu tak wielkim, że rozpadłby się cały wszechświat. Gwiazdy rozsiewały nie światło, lecz ogień, a na mnie patrzyły nie z uśmiechem, lecz z dzikością. Ujrzałem niebiosa pośród nieskończonej, okrywającej każdą rzecz, pustej, straszliwej, przerażającej ciemności. Tysiąckrotnie żałowałem tego, że przybyłem do ich świata. Nagle imiona رَبُّ السَّمٰوَاتِ وَ الْاَرْضِ [4] oraz رَبُّ الْمَلٰٓئِكَةِ وَ الرُّوحِ [5] ukazały się wraz z ich przejawami jako znak wersetów: وَ سَخَّرَ الشَّمْسَ وَ الْقَمَرَ [6] a także:
[7]. Każda z gwiazd, które - zgodnie ze znaczeniem, jakie dostrzegałem wcześniej - miały rozpadać się w ciemności, otrzymała nieco blasku potężnego światła owych Imion i rozświetliła świat niebios niczym lśniąca lampa elektryczna. Również niebiosa, które wyglądały na puste i niezamieszkane, wypełniły się aniołami i innymi duchowymi istotami. Ujrzałem będące w ruchu słońca i księżyce, jakby armia Króla przedwieczności i wieczności - jedna z jego niezliczonych armii - przez swoje wielkie manewry ukazywała majestat i wspaniałość wszechwładzy Sułtana, Któremu należy się wszelka chwała. Z całych sił oświadczyłem, a gdyby było to możliwe, ogłosiłbym to wszystkimi cząsteczkami mej istoty i językami wszystkich stworzeń, gdyby tylko były mi posłuszne:
[8]
Wyrecytowałem ten werset w imieniu wszystkich stworzeń, a następnie powróciłem na ziemię, zbudziłem się i wykrzyknąłem: "Al-hamdu li-llahi 'ala an-nur al-iman łal-Qur'an!" [9]
Na duchowym ekranie
Pewnego dnia siedziałem w oknie celi więzienia w Eski Sehir, które wychodziło na szkołę średnią dla dziewcząt. Dziewczynki z radością i szczęściem bawiły się i tańczyły na dziedzińcu szkolnym. Gdy tylko je ujrzałem, zamieniły się w moich oczach w hurysy piekielne w raju świata doczesnego. Przed moimi oczyma pojawił się obraz tych dziewczynek za pięćdziesiąt lat. Ich śmiechy i radość przemieniły się w gorzkie szlochanie i głęboki smutek.
Ta sytuacja odkryła przede mną następującą prawdę:
Na duchowym ekranie ujrzałem ich stan pięćdziesiąt lat później. Widziałem, jak około pięćdziesięciu spośród sześćdziesięciu dziewcząt zamieniło się w proch i cierpiało męki grobu. Pozostałe dziesięć stało się brzydkimi, niemal siedemdziesięcioletnimi staruchami, których uroda dawno minęła, których twarze oszpeciła starość, które cierpią ból z powodu pogardliwych spojrzeń tych, co oczekiwali od nich piękna i miłości. I wszystko dlatego, że w młodości nie dbały o swoją cnotliwość! Tak, zobaczyłem to nieomal na własne oczy i rzewnie zaszlochałem nad ich losem.
Ujrzałem także najcięższy sprawdzian, któremu w czasach poprzedzających Dzień Sądu zostaną poddani wierni - powodowane bezwstydnością pożądanie do kobiet. Nieprzyzwoitość niektórych z nich zniewala mężczyznę i wrzuca go w piekło nierozsądku, tak jak ćma sama rzuca się w ogień. W konsekwencji minuta przemijającej rozkoszy ziemskiej wydaje mu się słodsza od długich lat przyjemności życia przyszłego.
Byłem świadkiem niepokojących przejawów tego sprawdzianu. Gdy zobaczyłem, co się dzieje na ulicy, zlitowałem się niezmiernie nad losem młodzieży. Powiedziałem do siebie: "Biedacy, jak uratują się z ognia tej pokusy i buchającego płomienia rozkoszy?"
Gdy puściłem wodze wyobraźni i pogrążyłem się w refleksji, stanęła przede mną duchowa osoba rozpalającego ogień pokusy, szerzącego ją i wzywającego do niej. Powiedziałem do niego i do bezbożników, którzy biorą od niego lekcje:
O nieszczęśniku, który poświęcasz swą religię w zamian za przyjemność z hurysami Piekła, nierozsądku i zbłądzenia, który zadowalasz się bezbożnością i porzuceniem religii, aby spełnić pragnienia duszy nakazującej zło! Ty, który kurczowo trzymasz się życia doczesnego, wręcz oddajesz mu cześć, który uciekasz od śmierci, wręcz od wspominania
o grobie, i który odwracasz swe oblicze od religii! Wiedz: twój wielki świat, wszystkie wydarzenia, które miały miejsce przed chwilą obecną, wszystko, co wydarzy się po tej chwili, wszystkie stworzenia, twoja przeszłość i przyszłość, przedstawiciele twojego gatunku, którzy już przeminęli, kolejne stworzenia i pokolenia, które nadejdą, odchodzące światy, wymarłe ludy, ludzie przyszli i przyszłe narody - wszyscy są nicością. Są martwi, nie żywi - z powodu twojego zbłądzenia.
Jako że jesteś przywiązany umysłem i człowieczeństwem do wszystkich przemijających światów i ulotnych bytów, na twoją głowę nieustannie spada rzęsisty deszcz boleści płynącej z myślenia o wszystkich zmarłych na świecie. Jest to konsekwencja twojego zbłądzenia i odrzucenia prawdy, konsekwencja, która pożera twoje serce, jeśli takowe posiadasz, spala twego ducha, jeśli go masz, a twój umysł pogrąża się w morzu żałości, jeśli jeszcze nie postradałeś umysłu.
Tak! Jeśli upojenie nieroztropnością i pogrążenie się w rozkoszy odsuwa od ciebie te nieskończone smutki i żale choćby na godzinę, pozostań w czczej zabawie i bezwstydności. W przeciwnym razie powróć do rozsądku i niech twe serce posłucha Świętego Koranu, a niepełną, przemijającą przyjemność nie trwającą dłużej niż minutę zamień na wieczne i pełne rozkosze,
O tak! Wiara może przynieść namiastkę przyjemności i szczęśliwości Raju jeszcze na tym świecie. Spójrz na jedną z kilkuset korzyści z niej płynących: Wyobraź sobie, że stoisz przy umiłowanej przez ciebie osobie leżącej na łożu śmierci. Jak wielka byłaby twoja radość, gdyby wnet przyszedł dobry lekarz (niczym mądry Lokman lub Al-Chidr, pokój niech z nimi będzie), zbadał umierającego i wyratował go od śmierci. Porównaj te sytuacje i wyobraź sobie twą wielką radość!
Tak samo jest z wiarą, która daje ci radość, jak zmartwychwstanie wszystkich zmarłych, z którymi coś cię łączyło. Światło wiary ożywia wszystkich twoich ukochanych leżących w grobie przeszłości i ratuje ich od nicości i śmierci ostatecznej. Tak jakby stali i mówili: "Nie jesteśmy zmarli i nigdy nie umrzemy".
Tak oto za sprawą błogosławieństwa wiary i ożywienia przez nią ukochanych zmarłych nieskończona radość i przyjemność ze spotkania zastępują bezgraniczny ból rozłąki.
Oto przykład tego, jaką radość może przynieść wiara w tym życiu. To żywe nasionko, które gdy kiełkuje, daje wiernym posmakować rozkoszy Raju. (Przyp. aut.).
byś uratował się od duchowego piekła, byś z błogosławieństwem wiary wstąpił do duchowego raju jeszcze na tym świecie i cieszył się szczęściem życia. Nigdy nie mów: "Będę żył tak, jak zwierzęta!", bowiem przeszłość i przyszłość są dla zwierzęcia nieznane. Mądry i Miłosierny uratował zwierzę od niezliczonych bólów poprzez odgrodzenie go od tego, co nieznane. Na przykład kurczak odczuwa ból i smutek tylko wtedy, kiedy ostrze noża przechodzi przez jego szyję, lecz ból ten szybko przemija. Tak więc szerokie Miłosierdzie Mądrego Stwórcy
oraz Jego pełna Litość i Współczucie wobec stworzeń przejawiają się w tym, że pewne wiadomości są przed nimi skryte, czego przykładem są niewinne zwierzęta.
Nie jesteś też w stanie czerpać niedozwolonej przyjemności, czynić tak, jak zwierzęta, i spaść na poziom tysiąckrotnie niższy niż one, jako że twój umysł czuje i widzi to, co czego zwierzę nie widzi, widzi to, co przynosi mu ból. Nie jest ci dane odczuć pełnej przyjemności, którą czuje zwierzę, gdyż jego zdolności poznawcze są ograniczone.
Braterstwo, szacunek, czułość i inne szlachetne cechy, które są powodem twojej dumy, stają się sztuczne, udawane, fałszywe, błahe i niepełne, jako że są ograniczone do bardzo krótkiego czasu, niczym godzina w porównaniu z wiecznością, i bardzo ograniczonego miejsca, niczym ślad palca na bezkresnej pustyni. Twoje człowieczeństwo i szlachetne cechy słabną, mogą wręcz zaniknąć, podczas gdy braterstwo wiernych, wzajemny szacunek i miłość wzrastają wraz z ich wiarą, jako że sięgają do głębokiej przeszłości i wychodzą w daleką przyszłość, nie ograniczając się do miejsca ani czasu.
Jeśli nawet przewyższasz innych w sprawach doczesnych, to i tak przypominasz pewnego upośledzonego złotnika żydowskiego, który kawałki szkła uznał za diamenty i zapłacił za nie odpowiednią cenę. Ty także dokładasz starań w bardzo krótkim czasie, do którego się ograniczasz, nic więc dziwnego, że odnosisz tymczasowe sukcesy, jako że zwracasz się ku życiu doczesnemu z wielkim wysiłkiem, ogromną miłością i surową zemstą, które wystarczyłyby na cały rok, zaś ty wykorzystujesz te wszystkie emocje w kilka minut. Jako że twój rozum, duch, serce i uczucia przez zaangażowanie się w sprawy podłej duszy nakazującej zło i spełnianie jej niecnych zachcianek porzuciły swe podstawowe, szczytne funkcje, nic dziwnego, że przewyższasz wiernych w świecie doczesnym i wydajesz się być radośniejszym od nich, albowiem twój rozum, serce i duch upadły na najniższy poziom, wręcz całkowicie przemieniły się w sługi niecnych rozkoszy i podłej duszy.
Nie ma więc wątpliwości co do tego, że przez pewien czas będziesz osiągał sukcesy, lecz sprowadzą one na ciebie Ogień Piekielny, a uciemiężonym wiernym przyniosą wieczny Raj.
Ważna kwestia, która nagle pojawiła się w sercu
Uwaga
Retoryka Traktatów Światła jest pełna miłosierdzia, współczucia i litości, stąd przywiązują się do nich kobiety, które mają w sobie więcej litości i czułości niż mężczyźni. Jednak niniejszy traktat jest skierowany do kobiet, które ślepo naśladują cudzoziemki, zatem jego wymowa jest nieco surowa, co ma służyć napomnieniu kobiet nierozsądnych. Mam nadzieję, że taka retoryka nie zrani naszych czułych i litościwych sióstr.
Historie zawarte w opowieściach Proroka, niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo, dają do zrozumienia, że kobiety i związane z nimi pokusy będą najniebezpieczniejszą i najstraszniejszą próbą czasów ostatnich.
Księgi historyczne przekazują, że w czasach starożytnych istniała grupa kobiet znanych z odwagi, noszenia broni i wojowania, zwanych Amazonkami. Podobnie jest w naszych czasach, gdy zbłądzenie herezji uderza w islam i zwalcza go. Najstraszniejszą spośród grup atakujących islam, które działają według planu duszy nakazującej zło i które powierzyły Szatanowi dowództwo nad sobą, jest grupa kobiet ubranych, lecz jednocześnie nagich, które odkrywają swoje nogi i czynią z nich ciężką, rażącą broń, której ciosy spadają na ludzi wiary. W ten sposób zamykają bramę małżeństwa i otwierają bramę wszeteczeństwa. W okamgnieniu zniewalają wiele dusz i poprzez ciężkie grzechy głęboko ranią ducha i serce, które niekiedy staje się martwe.
Sprawiedliwą karą dla tych kobiet byłoby uczynienie ich wyposażonych w broń raniącej pokusy nóg drewnem Gehenny, by spłonęły w niej jako pierwsze za to, że przez lata pokazywały je tym, dla których były zakazane.
Co więcej, mimo że z uwagi na ich naturę bardzo potrzebują ślubu z właściwym dla nich mężczyzną, w ten sposób tracą taką możliwość, jako że ze względu na niechęć do małżeństwa i brak poszanowania jego zasad utraciły zaufanie i wierność w życiu doczesnym, a nawet zainteresowanie i opiekę. Jak podaje hadis Proroka, niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo, przyjdzie taki czas, że jeden mężczyzna będzie miał czterdzieści kobiet pod swoją pieczą [1].
Skoro tak wygląda prawda (a każdy piękny lubi swoje piękno, dba o nie
i nie chce go utracić) i skoro piękno jest łaską - która, jeśli wychwalimy za nią Boga, powiększy się, a jeśli zostanie odrzucona, przeminie - to niewątpliwie kobieta rozsądna z całą siłą i stanowczością uniknie tego, by ze swego piękna czynić sposób na popełnianie grzechów i popychanie do nich innych. Z pewnością nie pozwoli, by jej piękno przemieniło się w szpetotę lub zatrutą, przynoszącą nieszczęście urodę. Na pewno nie odrzuci tego wielkiego daru i nie znajdzie się wśród zasługujących na srogą karę.
Dlatego piękna kobieta powinna korzystać ze swej urody w sposób dozwolony, by jej przemijająca krasa stała się wieczna, a nie trwała jedynie przez pewną liczbę lat - ponadto czyniąc tak, wyrazi wdzięczność za ten dar. W przeciwnym razie na stare lata będzie cierpieć i użalać się nad swoją osobą, gdy inni będą uważali ją za ciężar i zaczną odwracać się od niej. Jeśli jednak piękno zostanie ozdobione moralnością Świętego Koranu i połączone z wychowaniem islamskim, przemijająca uroda stanie się w istocie wieczna, a jej właścicielka stanie się piękniejsza i atrakcyjniejsza od hurys w wiecznym Raju, co potwierdza hadis Proroka, niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo [2]. Jeśli więc kobieta ma choć krztynę rozumu, nie utraci owego wspaniałego daru.
Streszczenie Kwestii Drugiej
Jak zostało to pomyślnie wyjaśnione w Przewodniku dla młodzieży, będącym częścią Traktatów Światła, fakt, że przytrafi nam się śmierć, jest tak bezsporny i oczywisty jak to, że po dzisiejszym dniu nadejdzie noc, a po tej jesieni nadejdzie zima. Jak to więzienie jest gospodą, służącą przez pewien czas tym, którzy nieprzerwanie wkraczają do niego i opuszczają je, tak oblicze ziemi jest gospodą przy szlaku szybko podróżujących karawan, których podróżni zsiadają z wierzchowców na jedną noc, a następnie jadą dalej. Z pewnością śmierć, która po stokroć opróżnił a wszystkie miasta, aż stały się one cmentarzami, ma większe wymagania od życia. Traktaty Światła rozwiązały zagadkę owej wielkiej prawdy i odkryły odpowiedź, a krótkie streszczenie owej odpowiedzi jest następujące:
Jako że śmierć nie może zostać zabita, a drzwi grobu nie mogą zostać zamknięte, pytaniem - oraz źródłem niepokoju - które ma dla człowieka znaczenie większe niż cokolwiek innego, jest pytanie o to, czy istnieje droga ratunku przed katem wyznaczonej godziny i przed samotnym uwięzieniem w grobie. Tak, istnieje takie rozwiązanie, a dzięki tajemnicy Koranu Traktaty Światła udowodniły je z pewnością równą tej, z jaką dwa plus dwa daje cztery. Krótkie streszczenie tej kwestii jest następujące:
Śmierć albo jest wiecznym unicestwieniem, szubienicą, na której człowiek zostanie powieszony wraz ze wszystkimi jego przyjaciółmi i znajomymi, albo też jest przepustką pozwalającą na odejście do innego, wiecznego królestwa, na wkroczenie, dzięki przepustce wiary, do pałacu szczęśliwości. Grób albo jest jamą bez dna i ciemnym miejscem uwięzienia w samotności, albo też jest drzwiami, prowadzącymi z tego świata do wiecznego, wypełnionego światłem ogrodu i miejsca ucztowania. Przewodnik dla młodzieży udowodnił ową prawdę za pomocą porównania:
Wyobraźmy sobie na przykład, że na dziedzińcu tego więzienia została ustawiona szubienica, a za jego murami, tuż za nimi, otwarto wielkie biuro loterii, w której bierze udział cały świat. Jesteśmy pewni, wszyscy z pięciuset ludzi w tym więzieniu, że wszyscy bez wyjątku zostaniemy wezwani na to miejsce; niemożliwym jest, byśmy tego uniknęli. W każdym miejscu jest ogłaszane: "Przyjdzie, odbierzcie wyrok śmierci, i wstąpcie na szubienicę!" lub: "Odbierzcie wyrok skazujący was na wieczne uwięzienie w samotności i przejdźcie przez te drzwi!", albo też: "Oto dobre wieści dla was! Oto wasz wygrywający los wart miliony! Przyjdźcie i odbierzcie go!" Widzimy na własne oczy, jak ludzie jeden za drugim wstępują na szubienicę. Widzimy, że niektórzy z nich zostają powieszeni, lecz inni przechodzą przez szubienicę do biura loterii za murami więzienia. Właśnie w tym momencie, o którym dowiedzieliśmy się z informacji, jakie przekazali nam wysocy rangą urzędnicy (a nasza pewność równa jest tej, jaką daje ujrzenie na własne oczy), do naszego więzienia wkraczają dwie grupy ludzi.
Ludzie z pierwszej grupy niosą instrumenty muzyczne, wino oraz pozornie słodkie wypieki i ciasta, i starają się sprawić, byśmy spróbowali owych słodkości. Jednak owe słodycze w istocie są zabójcze, ponieważ szatani w ludzkim ciele dodali do nich truciznę.
Ludzie z drugiej grupy niosą pouczające pisma, dozwolone pożywienie i błogosławione napoje. Ukazują je nam i wszyscy razem mówią z wielką żarliwością:
"Jeśli przyjmiecie podarunki ludzi z pierwszej grupy i skosztujecie ich, a są one dane wam po to, aby poddać was próbie, zawiśniecie na stojącej przed nami szubienicy jak inni, których widzieliście. Jednakże jeśli przyjmiecie podarunki, które przynieśliśmy wam zamiast tamtych na rozkaz władcy tego kraju, jeśli będziecie recytować suplikacje i modlitwy, jakie znajdziecie w tych pouczających pismach, będziecie wybawieni od egzekucji. Uwierzcie tak, jakbyście to widzieli, że każdy z was otrzyma jako królewską łaskę wygrywający los na loterii, który będzie wart miliony. Jednak te zarządzenia mówią, a my mówimy to samo, że jeśli skosztujecie owych niedozwolonych, podejrzanych i zatrutych słodyczy, każdy z was będzie cierpiał straszliwe męki z powodu zawartej w nich trucizny, aż do chwili, kiedy zostaniecie powieszeni".
Jak w tym porównaniu, na ludzi wiary i aktów czci czeka - pod warunkiem, że ich śmierć będzie szczęśliwa [1] - wygrany na loterii przeznaczenia człowieka, której biuro mieści się poza szubienicami wyznaczonej godziny, jakie cały czas mamy przed oczami, bilet do wiecznie trwającego
i niewyczerpanego skarbca. Jednak co tyczy się tych, którzy trwają w występku, niedozwolonych czynach, niewierze i grzechu, to zostają oni wezwani albo do wiecznego unicestwienia (jeśli chodzi o tych, którzy nie wierzą w życie ostateczne), albo do wiecznego, samotnego uwięzienia w ciemności i do wiecznego potępienia (jeśli chodzi o tych, którzy wierzą w nieśmiertelność duszy człowieka, jednak obierają drogę występku). Niechybne wieści o tym zostały przekazane przez sto dwadzieścia cztery tysiące proroków [2] wraz ich niezliczonymi cudami, które potwierdziły owe wiadomości; przez z górą sto dwadzieścia cztery miliony świętych, którzy w swych oświeceniach ujrzeli - niczym na kinowym ekranie - ślady i cienie tego, co powiedzieli prorocy, i złożyli pod owymi przejawami swoje potwierdzające podpisy; przez więcej niż tysiące milionów dociekliwych uczonych,
interpretatorów prawa i ludzi prawdomównych, którzy poprzez rozstrzygające dowody i potężne argumenty udowodnili zgodnie z wymaganiami rozumu i z całkowitą pewnością rzeczy głoszone przez owe dwie znamienite grupy rodzaju ludzkiego, składając pod nimi swe podpisy. Zatem położenie tego, kto nie zważa na wiadomości jednogłośnie przekazane przez te trzy ogromne i wzniosłe wspólnoty ludzi prawdy, którzy są słońcami, księżycami i gwiazdami rodzaju ludzkiego oraz świętymi przywódcami ludzkości; kto nie wybiera drogi prostej, na jaką wskazują; kto lekceważy straszliwe niebezpieczeństwo, którego prawdopodobieństwo wynosi dziewięćdziesiąt dziewięć procent; kto porzuca ową drogę, wybierając inną, długą, tylko dlatego, że jeden człowiek mówi, że na owej drodze prostej czeka niebezpieczeństwo - jego położenie przedstawia się, jak następuje:
Nieszczęśnik, który porzucił krótszą i łatwiejszą z dwóch dróg, choć ta - zgodnie z pewnymi wieściami przekazanymi przez dobrze poinformowanych obserwatorów - ze stuprocentową pewnością zaprowadzi do Raju i do wiecznego szczęścia, a wybrał stromą i trudną drogę, która obfituje w trudności, która na dziewięćdziesiąt dziewięć procent zaprowadzi do uwięzienia w Piekle i do wiecznie trwającej niedoli; nieszczęśnik, który porzuca krótką drogę, ponieważ - wedle kłamliwych informacji jednego informującego - prawdopodobieństwo niebezpieczeństwa i uwięzienia na jeden miesiąc wynosi na niej jeden procent, zaś jak pijani szaleńcy wybiera długą drogę, na której nie czekają żadne korzyści, tylko dlatego, że nie ma na niej żadnych
niebezpieczeństw - taki nieszczęśnik utracił swoje człowieczeństwo, umysł, serce i duszę do tego stopnia, że nie zważa na straszliwe, zagrażające mu smoki, które może ujrzeć już z daleka, a walczy z komarami, tylko na nie zwracając uwagę.
Skoro taka jest prawda o tej sytuacji, zatem my, więźniowie - abyśmy mogli w zupełności zemścić się za nieszczęście uwięzienia - powinniśmy przyjąć podarunki błogosławionych ludzi z drugiej grupy. Oznacza to, że jeśli przyjemność płynąca z jednej minuty zemsty, z minuty czy dwóch lub godziny czy dwóch owego nieszczęścia, jakim jest występek, wtrąciła nas do tego więzienia na piętnaście, pięć czy dziesięć lat lub na dwa czy trzy lata, i sprawiła, że nasze światy stały się więzieniem, zatem na przekór temu powinniśmy zemścić się na owej niedoli, przekształcając - dzięki podarunkom owej błogosławionej grupy - godzinę lub dwie naszego życia w więzieniu w dzień lub dwa wypełnione aktami czci, a dwa lub trzy lata naszego wyroku w dwa lub trzy lata trwałego życia, zaś dwadzieścia lub trzydzieści lat naszego uwięzienia w środki umożliwiające uzyskanie przebaczenia i wybawienia nas od milionów lat uwięzienia w lochu Piekła. W obliczu płaczu naszych przemijających światów powinniśmy sprawić, by uśmiechały się nasze wiecznie trwające życia. Powinniśmy ukazać, że więzienie jest miejscem szkolenia się i edukacji, a każdy z nas powinien starać się o to, byśmy stali się dobrze wychowanymi, rzetelnymi i pożytecznymi członkami naszego narodu i obywatelami naszego kraju. Niech oficerowie służby więziennej, zarządzający krajem i gubernatorzy zobaczą, że ludzie, których mieli za kryminalistów, bandytów, próżniaków, morderców, za zdeprawowanych i przynoszących szkodę krajowi, są uczniami studiującymi w owym błogosławionym miejscu nauczania, niech złożą podziękowania Bogu.
Kwestia Trzecia
Oto streszczenie pouczającego wydarzenia, które zostało opisane w Przewodniku dla młodzieży.
Pewnego razu, podczas Święta Republiki, siedziałem przy oknie mojej celi w więzieniu Eskisehir. Naprzeciwko mnie starsze z uczennic szkoły wyższej śmiały się i tańczyły na szkolnym dziedzińcu. Nagle, niczym na kinowym ekranie, ukazał mi się ich stan pięćdziesiąt lat później. Ujrzałem, że z owych pięćdziesięciu czy sześćdziesięciu studentek czterdzieści lub pięćdziesiąt znajdzie się w ziemi i będzie cierpiało męki grobu, podczas gdy dziesięć z nich będzie szpetnymi kobietami mającymi siedemdziesiąt kilka lat, które będą pogardzanymi - choć mogłyby doświadczać miłości - ponieważ nie zachowały czystości, kiedy były młode. To ujrzałem z całkowitą pewnością i zapłakałem nad ich żałosnym stanem. Niektórzy z mych przyjaciół w więzieniu usłyszeli mój płacz i przyszli, pytając, co się stało, lecz odparłem im: "Zostawcie mnie, chcę być sam".
Tak, to, co ujrzałem, było prawdą, nie zaś wyobrażeniem. Jak po lecie i jesieni przychodzi zima, tak po lecie młodości i jesieni podeszłego wieku przychodzi zima grobu i pośredniego królestwa. Gdyby istniało kino ukazujące wydarzenia pięćdziesięciu lat przyszłości tak samo, jak wydarzenia minionych pięćdziesięciu lat ukazuje teraźniejszość, a ludziom zbłądzenia i występku zostałyby ukazane okoliczności następnych pięćdziesięciu lub sześćdziesięciu lat, szlochaliby oni, przepełnieni grozą i niesmakiem, nad ich niedozwolonymi przyjemnościami i nad rzeczami, które teraz wywołują ich śmiech.
Kiedy byłem zaprzątnięty owymi obserwacjami w więzieniu Eskisehir, zbiorowa osobowość tych, którzy szerzą występek i zbłądzenie, ucieleśniła się przede mną niczym szatan w postaci człowieka i powiedziała:
"Chcemy doświadczyć wszelkich przyjemności i radości życia oraz sprawić, by doświadczyli ich inni. Nie wtrącaj się do naszych spraw!"
Odpowiedziałem:
Skoro nie pamiętacie o śmierci i nurzacie się w występku i zbłądzeniu dla przyjemności i radości, z pewnością powinniście wiedzieć, że
z powodu waszego zbłądzenia cała przeszłość jest martwa i nie istnieje; jest opuszczonym cmentarzem pełnym gnijących ciał. Cierpienia biorące swój początek z niezliczonych rozstań i z wiecznie trwającej śmierci nieprzeliczonych przyjaciół, jakie odczuwają wasze głowy przez wzgląd na wasze człowieczeństwo i na wasze zbłądzenie, a także wasze serca (jeśli takowe posiadacie i jeśli nie są one martwe), wkrótce zniszczą wasze znikome, pijackie przyjemności teraźniejszości. Również przyszłość z powodu waszej niewiary nie istnieje, jest ciemnym, martwym i opuszczonym pustkowiem. Jako że głowy wyłaniających się stamtąd nieszczęśników, które wychylają się w istnienie na tę chwilę, w jakiej zatrzymują się w teraźniejszości, są ścinane mieczem kata wyznaczonej godziny i pogrążają się w niebycie, zatem z powodu waszego intelektu na wasze niewierzące głowy nieprzerwanie spada deszcz smutków i zmartwień, wywracając do góry nogami wasze drobne, rozpasane przyjemności.
Jeśli porzucicie występek i zbłądzenie, a wkroczycie do sfery pewnej, potwierdzonej wiary (tur. iman-i tahkiki) i prawości, dzięki światłu wiary ujrzycie, że przeszłość nie jest niebytem i cmentarzem rozkładającym każdą rzecz, lecz istniejącym i wypełnionym światłem światem, który przekształcany jest w przyszłość i w poczekalnię dla nieśmiertelnych dusz, jakie w przyszłości wkroczą do pałaców szczęśliwości. Jako że tak wygląda przeszłość, przynosi ona nie cierpienia, lecz rodzaj rajskiej przyjemności, stosownej do siły wiary. Również przyszłość jawi się oku wiernego nie jako ciemne pustkowie, lecz jako miejsce, w którym w pałacach wiecznie trwającej szczęśliwości Najbardziej Miłosierny i Najbardziej Litościwy - Któremu należy się chwała i do Którego należy obdarowanie, Którego miłosierdzie i szczodrość są nieskończone, Który czyni wiosnę i lato stołami zastawionymi darami - wydaje uczty i rozstawia wystawy Swych podarunków. Jako że człowiek obserwuje to wszystko na kinowym ekranie wiary, wiedząc, że zostanie tam wysłany, może w pewien sposób doświadczyć przyjemności wiecznego królestwa. Może uczynić tak każdy, stosownie do stopnia swej wiary. To oznacza, że prawdziwą, wolną od cierpień przyjemność można odnaleźć jedynie w wierze w Boga, zaś jej osiągnięcie możliwe jest tylko poprzez wiarę.
W związku z naszą dyskusją w tym miejscu objaśnimy za pomocą porównania (które zostało włączone do Przewodnika dla młodzieży jako przypis) tylko jedną z tysięcy przyjemności i korzyści, jakie wytwarza wiara również na tym świecie, a owo porównanie wygląda następująco:
Wyobraźcie sobie, że wasze jedyne, ukochane dziecko cierpi w agonii, zaś wy z rozpaczą myślicie o tym, że zostaniecie rozłączeni z nim na całą
wieczność. Nagle przybywa z cudownym lekarstwem doktor podobny Al-Chidrowi lub mądremu Luqmanowi. Wasze urocze i przemiłe dziecko otwiera oczy, uratowane od śmierci. Sami możecie pojąć, jak wielkie byłyby wasze radość i szczęście.
Jak dziecko, tak miliony ludzi, których żarliwie miłujecie i o których jesteście zatroskani, rozkładają się - zgodnie z waszym punktem widzenia - na cmentarzu przeszłości i właśnie mają zostać unicestwieni, kiedy nagle światło podobnej mądremu Luqmanowi prawdy wiary pada przez okno waszego serca na ów cmentarz, który wyobrażaliście sobie jako wielkie miejsce egzekucji, a dzięki owemu światłu wszyscy martwi budzą się do życia. Oświadczają językiem swego usposobienia: "Nie umarliśmy i nie umrzemy, lecz ponownie się z wami spotkamy", a wy odczuwanie nieskończoną radość, jaką daje wiara również na tym świecie, udowadniając, że wiara jest ziarnem, w którym ucieleśniła się owa radość, zaś wyrośnie z niego wasz własny raj, stając się drzewem Tuba, które wyłoniło się z owego ziarna.
To powiedziałem owej zbiorowej osobowości, zaś ona w swym uporze rzekła:
"Możemy przynajmniej żyć jak zwierzęta, spędzając nasze życie na przyjemnościach i uciechach, pobłażając rozrywkom i rozpuście, a nie myśląc o owych trudnych kwestiach".
Tytułem odpowiedzi powiedziałem:
Nie możecie być podobnymi zwierzętom, ponieważ zwierzęta nie mają ani przeszłości, ani przyszłości. Nie odczuwają ani smutków i żalów przeszłości, ani też lęku i niepokoju o przyszłość. Otrzymują doskonałą przyjemność; śpią, budzą się i składają podziękowania ich Stwórcy. Nawet zwierzę prowadzone na rzeź niczego nie czuje; chce odczuwać śmierć jedynie jak cięcie noża, lecz to uczucie również znika, a zwierzę zostaje wybawione od cierpienia. To oznacza, że wspaniałym przykładem miłosierdzia i łaski Boga jest fakt, że nie znamy tego, co niewidzialne, zaś On zaciągnął zasłonę na rzeczy, które się nam przydarzą, a ów fakt jest jeszcze bardziej dopełnionyن﴾ przypadku niewinnych zwierząt. Lecz - o, człowieku! - twoja przeszłość i przyszłość do pewnego stopnia wyłaniają się z tego, co niewidzialne, a to z powodu twego rozumu, a zatem jesteś całkowicie pozbawiony beztroski zwierząt, przed którymi zostało ukryte to, co niewidzialne. Żale i bolesne rozłąki przychodzące z przeszłości oraz niepokoje przybywające z przyszłości sprowadzają do zera twą znikomą przyjemność i czynią ją po stokroć mniejszą od tej,
jakiej doznają zwierzęta. Skoro taka jest prawda, albo odrzuć precz swój rozum, stań się zwierzęciem i bądź wybawionym, albo też oprzytomniej dzięki wierze, posłuchaj Koranu i doznaj czystej przyjemności, po stokroć większej od tej, jaka jest na tym świecie udziałem zwierząt!
Powiedziawszy to, zmusiłem ową upartą zbiorową osobowość do milczenia, jednak jeszcze raz zwróciła się ona do mnie i rzekła:
"Przynajmniej możemy żyć jak ci ludzie Zachodu, którzy nie mają żadnej religii".
Odpowiedziałem:
Nie możecie być podobni bezbożnym ludziom Europy, ponieważ nawet jeśli odrzucają oni wiarę w jednego z proroków, nadal mogą wierzyć w innych; jeśli nie znają proroków, mogą wierzyć w Boga, a jeśli nie znają Boga, mogą posiadać pewne przymioty osobowości, poprzez które odnajdą spełnienie. Jednak jeśli muzułmanin zaprzecza Prorokowi kresu czasu (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który był ostatnim i największym z proroków, którego religia i dzieło są powszechne, jeśli porzuca jego religię, nie uzna żadnego innego proroka, a być może nawet nie uzna Boga. Jest tak, ponieważ dzięki Prorokowi kresu czasu (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) zna on wszystkich proroków oraz Boga, a bez niego nie znajdzie dla nich miejsca w swoim sercu. Z tego powodu od najdawniejszych czasów wyznawcy innych religii przyjmowali islam, lecz żaden muzułmanin nie stał się prawdziwym żydem, wyznawcą religii magów [1] ani chrześcijaninem. Muzułmanie, którzy porzucają własną religię, stają się raczej bezbożni, ich charaktery są zepsute, zaś oni sami przynoszą szkodę własnemu krajowi i narodowi.
Kiedy to udowodniłem, owa uparta osobowość nie znalazła już nawet źdźbła, którego mogłaby się uchwycić, zatem zniknęła, aby odejść do Piekła.
O, moi przyjaciele, którzy wraz ze mną studiujecie w tej szkole Proroka Józefa! Skoro taka jest prawda; skoro Traktaty Światła udowadniają ją w tak rozstrzygający sposób i z jasnością równą jasności słońca, od dwudziestu lat łamiąc upór ludzi zatwardziałych i doprowadzając ich do wiary, powinniśmy zatem podążać drogą wiary i prawego postępowania, która jest łatwa, bezpieczna i korzystna zarówno dla obu naszych światów, jak i dla naszej przyszłości, dla naszego życia ostatecznego, dla naszego kraju i narodu; powinniśmy spędzać nasz wolny czas na recytowaniu tych sur Koranu, które znamy, miast pobłażać przynoszącym niedolę kaprysom; powinniśmy uczyć się ich znaczenia
od przyjaciół, który go nauczają; powinniśmy odmawiać zaległe modlitwy, których nie odprawiliśmy w przeszłości, kiedy powinniśmy byli to zrobić; powinniśmy wzajemnie korzystać z naszych zalet, przekształcając owo więzienie w błogosławiony ogród, w którym wyrastają sadzonki dobrego charakteru. Poprzez takie dobre uczynki powinniśmy dokładać wszelkich starań, by postrzegać naczelnika więzienia i tych, którzy mu podlegają, nie jako oprawców podobnych aniołom Piekła, stojących nad kryminalistami i mordercami, lecz jako prawych mistrzów i życzliwych strażników, których obowiązkiem jest wychowywanie ludzi Raju w szkole Proroka Józefa, a także nadzorowanie ich szkolenia i edukacji.
Kwestia Czwarta
Objaśnienietej Kwestii również znajduje się w Przewodniku dla młodzieży. Pewnego razu bracia, którzy mi pomagają, zadali mi na-stępujące pytanie:
"Przez pięćdziesiąt dni" - a teraz minęło siedem lat od tej rozmowy - "w ogóle nie pytałeś o straszliwą wojnę światową [1], która pogrążyła cały świat w chaosie i jest ściśle związana z losem świata islamu, ani też nie byłeś jej ciekaw, podczas gdy pewni pobożni i uczeni ludzie porzucali zgromadzenia w meczetach i na wyścigi spieszyli, by słuchać radia. Czyż istnieje wydarzenie bardziej doniosłe od wojny? Czy też zaprzątanie uwagi jej sprawami jest w pewien sposób szkodliwe?"
Odpowiedziałem im:
Kapitał życia jest bardzo niewielki, a pracy do wykonania jest dużo. Istnieje wiele sfer, położonych jedna wewnątrz drugiej niczym okręgi o wspólnym środku, od sfer serca i żołądka człowieka, przez sfery jego domu i jego ciała, dzielnicy w której mieszka i jego miasta, jego ziemi, kraju, planety i ludzkości, aż do sfer istot żywych i świata. Każdy człowiek może posiadać pewne obowiązki w każdej z owych sfer, lecz najważniejszymi i najbardziej trwałymi są te, które dotyczą najmniejszej sfery, podczas gdy najmniej ważnymi i przemijającymi obowiązkami są te, które dotyczą największej, zatem zgodnie z tą analogią to, co największe, jest odwrotnie proporcjonalne do tego, co najmniejsze. Jednak największa sfera z powodu jej atrakcyjności sprawia, że człowiek zaniedbuje swoje ważne i konieczne obowiązki dotyczące sfery najmniejszej, zajmując się trywialnymi, zbędnymi i drugoplanowymi kwestiami. Owe bezwartościowe rzeczy niszczą kapitał życia człowieka i zabijają jego drogocenne życie. Czasami ten, kto z zaciekawieniem śledzi działania wojenne, zaczyna żarliwie wspierać jedną ze stron, spoglądając życzliwie na jej tyranię i stając się jej współuczestnikiem.
Odpowiedź na pierwszą część pytania: Tak, wydarzenie bardziej doniosłe od wojny światowej i sprawa ważniejsza od władzy nad światem rozpościera się nad głowami wszystkich ludzi, a zwłaszcza muzułmanów, zatem jeśli ktoś posiadałby bogactwo, siłę i rozsądek Anglików czy Niemców, bez wahania poświęciłby je wszystkie dla zwycięstwa w tej jednej sprawie, a jest ona następująca:
Polegając na tysiącach obietnic i gwarancji Tego, do Którego należy wszechświat, Który nim rozporządza, setki tysięcy najbardziej wybitnych przedstawicieli ludzkości, a także nieprzeliczona ilość jej gwiazd i przewodników - wszyscy jednomyślnie przekazali wieść (a niektórzy z nich rzeczywiście to ujrzeli) o tym, że przed wszystkimi ludźmi otwiera się sprawa, poprzez którą mogą albo zyskać dzięki wierze, albo też stracić wieczne majętności, rozległe jak cała ziemia, wraz z ich pałacami i ogrodami. Jeśli ludzie nie zaopatrzą się w dokument potwierdzający ich wiarę, poniosą stratę, jak stało się to z wieloma ludźmi tego wieku, a to z powodu plagi materializmu. Pewien człowiek spośród ludzi dociekających prawdy, którzy umieli ją przepowiedzieć, zauważył w pewnym miejscu, że spośród czterdziestu ludzi, którzy zmarli, jedynie kilku wygrało, zaś inni ponieśli stratę. Czyż cokolwiek jest w stanie zastąpić owo stracone zwycięstwo, choćby nawet była to władza nad całym światem?
Jako że my, uczniowie Światła, wiemy, że czystym szaleństwem byłoby zaprzestanie wykonywania obowiązków, dzięki którym możemy zwyciężyć w owej sprawie, i wyrzeczenie się cudownego orędownika, który ratuje dziewięćdziesięciu dziewięciu na stu od straty, jak również zadania, do wykonania którego zatrudnił nas ów orędownik, a zaangażowanie się w drugorzędne drobnostki, jakbyśmy mieli pozostać na tym świecie na zawsze, przeto jesteśmy pewni tego, że gdyby nawet każdy z nas posiadał inteligencję po stokroć większą od tej, jaką faktycznie posiada, wciąż używalibyśmy jej jedynie do wykonania tego zadania.
O, moi nowi bracia tego miejsca, moi bracia w tym nieszczęściu, jakim jest więzienie! Widzieliście Traktaty Światła, tak samo jak widzieli je moi starsi bracia, którzy przybyli tu wraz ze mną. Biorąc na świadków ich oraz tysiące im podobnych uczniów, mówię, że udowadniam i udowadniałem, iż Traktaty Światła są tym, co pozwala na odniesienie zwycięstwa w owej sprawie przez dziewięćdziesięciu spośród setki ludzi, zyskując dla nich pewną i zatwierdzoną wiarę; są dokumentem i gwarancją zwycięstwa dla dwudziestu tysięcy ludzi, jacy poznali je przez dwadzieścia lat. Traktaty Światła biorą swój
początek z cudowności Wszechmądrego Koranu i są najwybitniejszym orędownikiem tego czasu. Choć przez osiemnaście lat moi wrogowie, ateiści i materialiści omamili poprzez ich najbardziej okrutne spiski przeciwko mnie niektórych z członków rządu, choć wysłali nas do więzienia, żeby się nas pozbyć - tak w przeszłości, jak i teraz, byli w stanie wyrządzić szkodę jedynie dwóm lub trzem ze stu trzydziestu części ekwipunku zgromadzonego w stalowej fortecy Traktatów Światła. Oznacza to, że wejście w ich posiadanie wystarczy tym, którzy potrzebują orędownika. Zatem nie lękajcie się, Traktaty Światła nie mogą stać się zabronionymi! Z wyjątkiem dwóch lub trzech części owego zbioru, Traktaty swobodnie krążą wśród przywódców rządu Republiki i posłów, którzy służą owemu rządowi. In sza'a-llah, pewnego dnia szczęśliwi naczelnicy i strażnicy rozpowszechnią owe światła wśród więźniów, jak rozdają im chleb i lekarstwa, czyniąc w ten sposób więzienie miejscem prawdziwie skutecznych zmian na lepsze.
Streszczenie Kwestii Ósmej
(W Kwestii Siódmej pytaliśmy istoty z wielu poziomów bytu o Zmartwychwstanie, jednak przerwaliśmy omówienie tego tematu, ponieważ odpowiedzi dane nam przez Najpiękniejsze Imiona Stwórcy dostarczały pewności tak potężnej, że nie pozostała żadna potrzeba zadawania dalszych pytań. W niniejszej Kwestii streszczono jedną setną korzyści, jakie daje wiara w życie ostateczne, a należą do nich również te, których rezultatem jest szczęście na tym świecie i w świecie, który nadejdzie. Koran, owa Księga cudownej wystawy, nie pozostawia żadnej potrzeby dalszych wyjaśnień dotyczących szczęścia w życiu ostatecznym, zatem w tej kwestii odsyłamy czytelnika do Koranu. Pozostawiając objaśnienia dotyczące doczesnego szczęścia Traktatom Światła, w tym miejscu opiszemy w formie streszczenia trzy lub cztery spośród setek rezultatów wiary w życie ostateczne, jakie wskazują zarówno na życie jednostki, jak i na życie społeczne człowieka).
Pierwszy efekt wiary w życie ostateczne
Jak - w przeciwieństwie do innych stworzeń - człowiek jest powiązany ze swym domem, tak jest on związany ze światem, a jak nawiązuje on relacje ze swymi krewnymi, tak ze swej natury nawiązuje żarliwe relacje z całym rodzajem ludzkim. Jak pragnie przemijającej trwałości tego świata, tak żarliwie pragnie nieśmiertelności w królestwie wieczności. Jak dokłada starań, aby zaspokoić potrzebę pożywienia, jaką odczuwa jego żołądek, tak ze swej natury zmuszony jest do dokładania starań, aby zapewnić zaopatrzenie "żołądkom" jego umysłu, serca, duszy i człowieczeństwa. Żywi nadzieje i pragnienia tak wielkie, że nie może ich zaspokoić nic prócz wiecznego szczęścia. Jak jest to wspomniane w Słowie Dziesiątym, nawet kiedy zapytałem swą wyobraźnię: "Czy pragniesz żyć przez miliony lat i władać całym światem, lecz potem przestaniesz istnieć, czy chcesz wieść życie wieczne, lecz zwyczajne i pełne trudności?", ujrzałem, że moja wyobraźnia pragnie tego
drugiego istnienia, podczas gdy odczuwa ból na samą myśl o pierwszej możliwości. Moja wyobraźnia odpowiedziała: "Chcę żyć wiecznie, choćby w Piekle!"
Jako że przyjemności tego świata nie zaspokajają zdolności wyobraźni, która jest sługą ludzkiej natury, zatem wszechstronna natura człowieka z pewnością jest powiązana z wiecznością. Zatem dla człowieka - który, choć jest dotknięty tak bezgranicznymi nadziejami i pragnieniami, za swój kapitał ma jedynie znikomą zdolność woli i całkowite ubóstwo - wiara w życie ostateczne jest skarbcem tak wielkiej siły i samowystarczalności, jest tak wspaniałym narzędziem przyjemności, szczęścia i pocieszenia w obliczu nieskończonych smutków tego świata, takim źródłem pomocy i taką ostoją, tak wspaniałym owocem i tak wielką korzyścią, że nawet gdyby dla jej zdobycia poświęcić życie tego świata, wciąż nie byłaby to wysoka cena.
Drugi owoc i druga korzyść, które wskazują na życie jednostki
Jest to konsekwencja wiary mająca wielkie znaczenie, która została objaśniona w Kwestii Trzeciej, a mówi o niej przypis do Przewodnika dla młodzieży.
Największy i najbardziej nieprzerwany niepokój człowieka wynika z faktu, że wkroczy on na miejsce egzekucji, jakim jest cmentarz, tak samo jak wkroczyli tam jego przyjaciele i krewni. Nieszczęsny człowiek, który zaprawdę jest gotów poświęcić duszę dla jednego przyjaciela, myśli o tysiącach, milionach lub tysiącach milionów przyjaciół, którzy odeszli na całą wieczność, i cierpi męczarnie gorsze niż męki Piekła. Właśnie wtedy przybywa wiara w życie ostateczne, która otwiera jego oczy i unosi zasłonę, mówiąc mu: "Spójrz!" Człowiek spogląda z wiarą, a widząc, że owi przyjaciele zostali wybawieni od wiecznej śmierci i rozkładu, i z radością oczekują na niego w świetlistym świecie, doznaje duchowej przyjemności bliskiej przyjemnościom Raju.
Poprzestając na wyjaśnieniach i dowodach owej konsekwencji zawartych w Traktatach Światła, na tym zakończymy.
Trzecia korzyść dotycząca życia jednostki
Wyższość człowieka nad innymi istotami żywymi i jego wysoka ranga zostały mu nadane przez wzgląd na jego wzniosłe przymioty, wszechstronne zdolności, powszechne akty czci oraz rozległe sfery jego istnienia. Jednakże zalety, jakich nabywa, takie jak zapał, miłość, braterstwo i człowieczeństwo, są rozwinięte w stopniu właściwym ulotnej
teraźniejszości, wciśniętej między przeszłość i przyszłość, które nie istnieją, są martwe i ciemne.
Na przykład człowiek miłuje ojca, brata, żonę, naród i kraj, a także służy im, których wcześniej nie znał, a po rozłące z nimi nigdy już ich nie zobaczy. Bardzo rzadko byłby w stanie osiągnąć całkowitą wierność i szczerość, zaś proporcjonalnie do tego zmniejszyłyby się jego cnoty i doskonałości. Właśnie wtedy, kiedy z powodu swej inteligencji miał on runąć głową w dół, spaść z poziomu właściwego najwyższemu ze zwierząt na poziom najniższego i najnędzniejszego, przybywa mu z pomocą wiara w życie ostateczne, która rozszerza ciasną jak grób teraźniejszość, aż ta obejmuje przeszłość i przyszłość i staje się rozległa jak cały świat. Wiara ukazuje, że granice istnienia sięgają od przedwieczności do wieczności. Myśląc o tym, że jego ojciec przebywa w królestwie szczęśliwości i w świecie duchowym, że więź z jego braćmi przetrwa aż po wieczność, wiedząc, że żona będzie jego piękną towarzyszką również w Raju, człowiek będzie miłował ich i szanował, będzie dla nich uprzejmy i będzie im dopomagał. Nie wykorzysta doniosłych obowiązków, jakie dotyczą zależności w rozległej sferze życia i istnienia, dla bezwartościowych kwestii tego świata poprzez jego drobne nienawiści i interesy. Jego zalety i osiągnięcia rozwiną się aż do stopnia, w którym odniesie sukces, będąc żarliwie wiernym i prawdziwie szczerym, a jego człowieczeństwo wzrośnie. Choć nie otrzymuje on od życia nawet takiej przyjemności, jaką otrzymuje wróbel, stanie się najbardziej dostojnym i najbardziej szczęśliwym z gości wszechświata, wyższym ponad wszystkie zwierzęta, najbardziej umiłowanym i najchętniej przyjmowanym sługą Tego, do Którego wszechświat należy.
Ta konsekwencja wiary również została objaśniona poprzez dowody w Traktatach Światła, zatem na tym poprzestaniemy.
Czwarta korzyść z wiary w życie ostateczne, która wskazuje na życie społeczne człowieka
Streszczenie owego rezultatu wiary w życie ostateczne jest wyłożone w Promieniu Dziewiątym Traktatów Światła, jak następuje:
Dzieci, które stanowią czwartą część ludzkości, mogą wieść prawdziwie ludzkie życie i zachować człowiecze zdolności jedynie dzięki wierze w życie ostateczne. W przeciwnym razie wiodą jedynie dziecinne, puste życie, zagłuszając bolesne cierpienia błahymi igraszkami. Nieprzerwanie zachodząca wokół nich śmierć dzieci im podobnych sprawia, że ich wrażliwe umysły, ich słabe serca (które w przyszłości wykształcą
dalekosiężne pragnienia) i podatne na zranienie dusze zmieniają ich umysły i ich życie w narzędzia tortur. Jednak wtedy, dzięki nauce wiary w życie ostateczne, w miejsce ich niepokojów (a także igraszek, za którymi się chowają, aby nie widzieć owych śmierci) odczuwają one radość i mówią: «Mój braciszek lub mój przyjaciel umarł i stał się ptakiem w Raju. Lata wszędzie dokoła i jest bardziej szczęśliwy od nas. Moja mama zmarła, lecz odeszła do Bożego miłosierdzia. Ponownie przytuli mnie w Raju, a ja znowu ją zobaczę». Tak, wówczas dzieci mogą żyć w stanie odpowiednim dla ich człowieczeństwa.
Jedynie wiara w życie ostateczne jest tym, w czym ludzie starsi, którzy również stanowią czwartą część ludzkości, mogą znaleźć pocieszenie w obliczu bliskiego kresu ich życia, zstąpienia do ziemi oraz faktu, że zbliża się koniec ich finezyjnych i przemiłych światów. W przeciwnym razie uprzejmi, sędziwi ojcowie oraz oddane i czułe matki odczuwaliby tak burzliwe niepokoje duszy i serca, że świat stałby się dla nich przyprawiającym o rozpacz więzieniem, a życie okropną torturą. Wtedy jednak wiara w życie ostateczne mówi im: «Nie martwcie się! Czekają na was nieśmiertelna młodość i lśniące, niekończące się życie. Radośnie połączycie się z dziećmi i krewnymi, których utraciliście. Wszystkie wasze dobre uczynki zostały zachowane, a wy otrzymacie należną wam nagrodę». Te słowa dają im taką pociechę i radość, że choćby w jednej chwili doświadczyli starości po stokroć bardziej, nie sprawiłoby to, że popadną w rozpacz.
Trzecią część rodzaju ludzkiego stanowią ludzie młodzi. Młodzi przy ich burzliwych emocjach nie zawsze są w stanie kontrolować swą zuchwałą inteligencję i stają się owładniętymi przez ich namiętności. Jeśli zatem utracą wiarę w życie ostateczne i nie będą pamiętać o męczarniach Piekła, narazi to na niebezpieczeństwo majątek i honor prawych ludzi ich społeczności, a także spokój ludzi słabych i starszych oraz ich szacunek dla samych siebie. Jeden młody człowiek może zniszczyć szczęście spokojnego domu dla przyjemności trwającej jedną minutę, za co poniesie karę w postaci czterech lub pięciu lat więzienia, w którym znikczemnieje, stając się dzikim zwierzęciem. Jeśli wiara w życie ostateczne przybędzie mu z pomocą, szybko oprzytomnieje on i powie: «To prawda, że donosiciele rządu nie mogą mnie zobaczyć, a ja mogę ukryć się przed nimi, lecz aniołowie Chwalebnego Władcy, do Którego należy więzienie Piekła, widzą mnie i zapisują wszystkie moje złe uczynki. Nie jestem wolny i niezależny, jestem wędrowcem, na którego nałożono pewne obowiązki. Pewnego dnia ja także będę stary i słaby». Ów młody człowiek nagle odczuwa współczucie i szacunek dla tych, na których chciał w okrutny sposób napaść.
Ta kwestia również została objaśniona poprzez dowody w Traktatach Światła, zatem uważając owe objaśnienia za wystarczające, na tym zakończymy.
Inną ważną częścią rodzaju ludzkiego są ludzie chorzy, prześladowani, ci, których dotknęło nieszczęście, tacy jak my, biedni i więźniowie. Jeśli wiara w życie ostateczne nie przybędzie im z pomocą, wówczas śmierć, o której nieprzerwanie przypomina im choroba, krzywdy, za jakie nie mogą się zemścić, zdrada butnych prześladowców, przed którymi nie mogą ocalić swego honoru, straszna rozpacz wynikająca z utracenia dzieci lub majątku w srogich nieszczęściach, niedola i męczarnie uwięzienia na pięć lub dziesięć lat z powodu przyjemności trwającej minutę bądź dwie lub godzinę czy dwie - to wszystko z pewnością sprawi, że świat stanie się dla owych nieszczęśników więzieniem, a życie męczarnią agonii. Jeśli jednak wiara w życie ostateczne przybędzie im z pomocą, nagle odetchną pełną piersią, a ich niedola, rozpacz, niepokój, gniew i pragnienie zemsty osłabną, niekiedy częściowo, niekiedy znikając całkowicie, stosownie do stopnia ich wiary.
Mogę nawet powiedzieć, że gdyby wiara w życie ostateczne nie dopomogła mi i niektórym z moich braci w owym strasznym nieszczęściu, jakim było uwięzienie nas bez żadnego powodu, znoszenie go przez jeden dzień byłoby dla nas bolesne jak sama śmierć i doprowadziłoby nas do wyrzeczenia się życia. Jednak - nieskończone dzięki niechaj będą Bogu Jedynemu! - choć cierpiałem z powodu niedoli moich braci, których miłuję jak własne życie, jakby była moją własną niedolą, a także z powodu szlochu i smutku tysięcy kopii Traktatów Światła oraz mych wyzłacanych, upiększonych i wartościowych ksiąg, które miłuję jak własne oczy; choć nigdy nie mógłbym znieść najlżejszej zniewagi ani prób zapanowania nade mną - przyrzekam, że światło wiary w życie ostateczne i jej siła dały mi cierpliwość, wytrzymałość, pocieszenie i niezłomność, zaiste, wypełniły mnie entuzjastycznym pragnieniem zyskania wspanialszej nagrody dzięki korzystnym i pouczającym doświadczeniom owej ciężkiej próby, ponieważ - jak powiedziałem na początku niniejszego traktatu - wiedziałem, że znajduję się w dobrej medresie czy też szkole, zaiste godnej miana szkoły Proroka Józefa (tur. Medrese-i Yusufiye). Gdyby nie choroba, która mi się przydarzyła, i drażliwość wynikająca z podeszłego wieku, pracowałbym na mych lekcjach jeszcze lepiej i z większym spokojem umysłu. Jednakże odbiegam od tematu; mam nadzieję, że będzie mi to wybaczone.
Ponadto dom każdego człowieka jest dla niego małym światem, a nawet małym rajem. Jeśli wiara w życie ostateczne nie jest podstawą
szczęścia owego domu, członkowie rodziny będą cierpieć udrękę i niepokój proporcjonalne do ich litości, miłości i przywiązania. Ich raj albo stanie się piekłem, albo sparaliżuje ich umysły poprzez rozrywki i rozpustę. Jak struś, który widzi myśliwego, lecz nie może ani latać, ani uciec, wtyka głowę w piasek, myśląc, że nikt go nie widzi, tak ci ludzie zanurzają głowy w niedbalstwie, myśląc, że nie dostrzegą ich śmierć, rozłąka i rozstanie. Znajdują wyjście w postaci czasowego tamowania swych uczuć w sposób godny szaleńca. Na przykład matka stale drży na widok swych dzieci, dla których poświęciłaby własną duszę, wystawionych na niebezpieczeństwo, podczas gdy dzieci przez cały czas odczuwają smutek i strach, nie będąc w stanie ocalić ojca i brata od nieprzerwanych nieszczęść. Zatem wśród wstrząsów życia doczesnego przypuszczalnie szczęśliwe życie owej rodziny pod wieloma względami traci swą szczęśliwość, zaś relacje i bliskość w owym krótkim życiu nie skutkują prawdziwą wiernością, serdeczną szczerością, bezinteresownym służeniem innym ani miłością. Proporcjonalnie do tego maleją, a nawet zostają utracone, dobre cechy charakteru. Tymczasem jeśli do owego domu wchodzi wiara w życie ostateczne, rozświetla go całkowicie, zaś członkowie tej rodziny odczuwają do siebie nawzajem szczery szacunek, miłość i litość, są lojalni i nie zwracają uwagi na błędy drugiej osoby, nie wedle miary ich relacji, bliskości, uprzejmości i miłości podczas tego krótkiego życia, lecz wedle miary ich trwania w królestwie życia ostatecznego, w wiecznie trwającym szczęściu, zaś ich dobre cechy charakteru stosownie do tego zwiększają się. W takim domu zaczyna rozwijać się szczęście prawdziwego człowieczeństwa.
Jako że ten temat również został objaśniony poprzez dowody w Traktatach Światła, na tym zakończymy.
Również miasta są domostwami dla ich mieszkańców. Jeśli członkami owej wielkiej rodziny nie włada wiara w życie ostateczne, wówczas występki takie, jak złośliwość, interesowność, fałszywe pretensje, samolubstwo, sztuczność, hipokryzja, łapownictwo i oszustwo będą dominować, zastępując szczerość, serdeczność, cnotę, zapał, samopoświęcenie, poszukiwanie zadowolenia Boga i nagrody w życiu ostatecznym, które to zalety są podstawami dobrego postępowania i dobrej moralności. Anarchia i barbarzyństwo zapanują nad powierzchownym porządkiem i człowieczeństwem, zatruwając życie całego miasta. Dzieci staną się mąciwodami, młodzi zaczną pić, silni zaczną prześladować słabszych, a starsi zaczną szlochać.
Poprzez analogię kraj również jest takim domostwem, a ojczyzna - domem rodziny, jaką jest naród. Jeśli owymi wielkimi domami włada
wiara w życie ostateczne, wówczas zaczynają rozwijać się prawdziwy szacunek, żarliwa litość, bezinteresowna miłość, wzajemne wsparcie, uczciwa służba i relacje społeczne, pozbawiona hipokryzji dobroczynność, cnota oraz skromna wspaniałość i doskonałość.
Wiara w życie ostateczne mówi do dzieci: «Porzućcie bałaganienie wszędzie dokoła, istnieje Raj, jaki możecie zdobyć!», a poprzez naukę Koranu uczy ich samokontroli.
Mówi do ludzi młodych: «Istnieje Piekło, porzućcie więc pijaństwo!» i doprowadza ich do stanu przytomności.
Mówi do prześladowców: «Istnieje sroga męka, a na was spadnie karzący cios!» i sprawia, że zaczynają bić pokłony przed sprawiedliwością.
Mówi do ludzi starszych: «Czeka na was wiecznie trwające szczęście w życiu ostatecznym, daleko wspanialsze od wszelkiego szczęścia, jakie utraciliście tutaj, a także nieśmiertelna młodość, zatem starajcie się, aby je zdobyć!» i przekształca ich łzy w śmiech.
Wiara w życie ostateczne ukazuje swoje korzystne efekty w każdej grupie, czy to powszechnej, czy poszczególnej, i rozświetla każdą z grup. W szczególności powinni to odnotować socjologowie i moraliści troszczący się o życie społeczne rodzaju ludzkiego. Jeśli pozostałe z tysięcy korzyści i zalet wiary w życie ostateczne porównamy z pięcioma lub sześcioma, o których nadmieniliśmy, stanie się zrozumiałym, że jedynie wiara jest środkiem umożliwiającym osiągnięcie szczęścia na tym świecie i w świecie, który nadejdzie, w życiu doczesnym i ostatecznym.
Stacja Druga Olśniewającego Dowodu
[1]
(Jedna z prawd zawartych w ostatnim wersecie sury Al-Fatiha, która wskazuje na porównanie ludzi przewodnictwa i drogi prostej do ludzi zbłądzenia i buntu, a jest źródłem wszelkich porównań Traktatów Światła, jest również wyrażona w cudowny sposób poprzez wersety sury An-Nur)
[2]
ten werset i werset następujący po nim:
[3]
te wersety, wszystkie razem, wyrażają ponadto w zdumiewający i cudowny sposób owo porównanie. W Promieniu Pierwszym udowodniono)
W Promieniu Pierwszym udowodniono, że pierwszy z powyższych wersetów, Werset Światła, zawiera dziesięć wzmianek o Traktatach Światła, w cudowny sposób przepowiadając powstanie owego komentarza do Koranu. Było to najważniejszym powodem, dla którego Imię Nur
(Światło) zostało nadane Traktatom Światła. W konsekwencji opisania w przypowieści zawartej w Liście Dwudziestym Dziewiątym odbytej w wyobraźni podróży, cudu słowa Nur w owym nadzwyczajnym wersecie, przypominającego cud litery nun w słowie n'abudu, wędrowiec z Największego Znaku (tur. Ayetu'l-Kubra) zadawał pytania całemu wszechświatowi i bytom wszelkiego rodzaju, aby poszukiwać, odnaleźć i poznać swego Stwórcę, aż poznał Go poprzez trzydzieści trzy drogi i nieodparte dowody z "pewnością, jaką daje wiedza" i w stopniu "wizji równej pewności". Ów niestrudzony i nienasycony wędrowiec podróżował również swym umysłem, sercem i wyobraźnią poprzez stulecia i poprzez poziomy niebios i ziemi, a widząc i badając cały świat, jakby ten był miastem, niekiedy dosiadał poprzez swój rozsądek mądrości Koranu, niekiedy filozofii, a spoglądając na najbardziej odległe poziomy przez potężny teleskop wyobraźni, ujrzał prawdę taką, jaka ona jest, i częściowo poinformował nas o niej w Największym Znaku.
Teraz spośród wielu światów i poziomów, do jakich wkroczył on w podróży swej wyobraźni, która miała znaczenie przypowieści i była zupełnie zgodna z rzeczywistością, objaśnimy tytułem przykładu jedynie trzy poziomy, nadzwyczaj zwięźle i po to, by zilustrować porównanie w zakończeniu sury Al-Fatiha, jednakże owo objaśnienie będzie poczynione jedynie z punktu widzenia potęgi rozumu. Po inne obserwacje i porównania odsyłamy was do Traktatów Światła.
Podróżnik, który przybył na świat jedynie po to, by odnaleźć swego Stwórcę i zapoznać się z Nim, powiedział do swego rozsądku:
"Zadawaliśmy każdej rzeczy pytania dotyczące naszego Stwórcy i otrzymywaliśmy doskonale zadowalające odpowiedzi. Aby poznać słońce, należy zadawać pytania samemu słońcu, zatem teraz udamy się w dalszą podróż, aby odnaleźć naszego Stwórcę i zapoznać się z Nim poprzez przejawy Jego świętych atrybutów wiedzy, woli i mocy, poprzez Jego widoczne dzieła, a także poprzez przejawy Jego Imion".
Wkroczył on zatem na świat, a wówczas ludzie zbłądzenia - ów drugi prąd - weszli na pokład statku, jakim jest Ziemia. Podróżnik nałożył okulary nauki i filozofii, które nie podążają za mądrością Koranu, a patrząc przez nie zgodnie z programem nauczania geografii, która nie czyta Koranu, ujrzał, że Ziemia podróżowała siedemdziesiąt razy szybciej od kuli armatniej, w ciągu jednego roku pokonując na swej orbicie, w niekończącej się próżni, odległość, na przebycie której człowiek potrzebowałby dwud-
ziestu czterech tysięcy lat, przyjmując na swój pokład miriady gatunków nieszczęsnych i bezradnych istot żywych. Zdał sobie sprawę z tego, że gdyby Ziemia zeszła z kursu choćby na minutę, lub gdyby zderzyła się z jakąś zabłąkaną gwiazdą, rozpadłaby się, wylewając wszystkie nieszczęsne stworzenia w niebyt i nicość. Dostrzegając straszliwe nieszczęście prądów tych, o których powiedziano:
...nie zaś tych, na których jesteś zagniewany, i nie tych, którzy błądzą [4], i duszące ciemności, o których mówi werset:
Albo (działania niewiernych) sąjakciemności na morzugłębokim[5]..., wykrzyknął on: «Biada nam! Cóżeśmy uczynili? Dlaczego wsiedliśmy na ten straszliwy okręt? Czyż jest jakikolwiek sposób na to, by się z niego uratować?» Wtedy, rozbijając na kawałki okulary ślepej filozofii, dołączył on do prądu
tych, których obdarzyłeś dobrodziejstwami. [6]
Nagle przybyła mu z pomocą mądrość Koranu. Dając rozumowi podróżnika teleskop, który ukazuje rzeczywistość, powiedziała mu, aby spojrzał przez ten teleskop. Wędrowiec spojrzał i ujrzał Najpiękniejsze Imię "Pan niebios i ziemi"[7] wschodzące niczym słońce w gwiazdozbiorze wersetu:
On, Który uczynił dla was ziemię całkowicie poddaną. Przechadzajcie się więc po jej szlakach i jedzcie z tego, czego Bóg wam udziela[8]...
Tak, Pan (ar. Ar-Rabb) uczynił Ziemię uporządkowanym i bezpiecznym okrętem, i wypełnił ją istotami żywymi wraz z ich zaopatrzeniem, sprawiając, że podróżuje ona wokół słońca po morzach wszechświata dla licznych korzyści i przykładów mądrości, przynosząc produkty pór roku tym, którzy pragną zaopatrzenia. Dwaj aniołowie o imionach Saur i Hut zostali mianowani kapitanami owego okrętu i zabrali go w podróż przez wspaniałe krainy Wszechwładnego dla uciechy stworzeń Chwalebnego Stwórcy i Jego gości. Podróżnik pojął, iż ów stan rzeczy ukazuje prawdę słów Bóg jest Światłem niebios i ziemi, umożliwiając mu poznanie jego Stwórcy poprzez owo Imię. Z całego serca i z całej duszy wykrzyknął: "Al-hamdu li-llahi Rabbi al-'alamin!" (ar. wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu, Panu
wszystkich światów) i dołączył do grupy الَّذ۪ينَ اَنْعَمْتَ عَلَيْهِمْ tych, których obdarzyłeś dobrodziejstwami.
Przykład Drugi, który podróżnik ujrzał podczas swej podróży przez światy
Wędrowiec zszedł z pokładu statku Ziemi i wkroczył do świata zwierząt i ludzi. Spojrzał na ów świat przez okulary nauki o naturze, która nie otrzymała swego ducha z religii, i ujrzał, że choć niezliczone stworzenia żywe mają niezliczone potrzeby i są atakowane przez niezliczonych dokuczliwych wrogów oraz przez nielitościwe zdarzenia, to ich kapitał jest ledwie tysięczną lub nawet stutysięczną częścią tego, czego potrzebują. Ich moc również jest być może milionową częścią tej, jaka jest potrzebna, by walczyć z tym, co przynosi szkodę. Będąc połączonym z nimi przez swoją inteligencję, a także z powodu współczucia dla swych bliźnich, wędrowiec tak wielce litował się nad nimi w ich okropnym położeniu, a jako że czuł piekielny ból, było mu tak przykro i był tak zrozpaczony, iż tysiąckrotnie żałował, że kiedykolwiek przybył do owego nieszczęsnego świata. Wówczas nagle przybyła mu z pomocą mądrość Koranu, a wręczając mu teleskop słów tych, których obdarzyłeś dobrodziejstwami, powiedziała mu, by spojrzał przez ów teleskop. Podróżnik spojrzał i zobaczył, że dzięki przejawowi wersetu Bóg jest Światłem niebios i ziemi... każde z licznych Najpiękniejszych Imion Boga - takich, jak "Najbardziej Miłosierny", "Najbardziej Litościwy", "Ten, Który daje zaopatrzenie", "Ten, Który zsyła dary", "Najbardziej Szczodry" czy "Zachowujący każdą rzecz" - wzeszło niczym słońce w konstelacjach takich wersetów, jak:
[9]
[10]
Owe Najpiękniejsze Imiona wypełniły świat ludzi i zwierząt miłosierdziem i darami, przekształcając go w przemijający Raj. Wędrowiec pojął, iż czynią one doskonale Poznanym Tego, Który jest Hojnym gospodarzem owej pięknej gospody, będącej miejscem nauki i wartej tego, by na nią spoglądać, i tysiąc razy powtórzył: "Al-hamdu li-llahi Rabbi al-'alamin!" (ar. wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu, Panu wszystkich światów).
Przykład Trzeci spośród setek obserwacji, jakich wędrowiec dokonał podczas swej podróży
Podróżnik przez świat, który pragnął poznać swego Stwórcę poprzez przejawy Jego Najpiękniejszych Imion i atrybutów, zwrócił się do swego umysłu i swej wyobraźni, i powiedział:
"Chodźcie! Jak duchy i aniołowie pozostawimy za sobą nasze ciała i wzniesiemy się do niebios. Zapytamy mieszkańców niebios o to, co dotyczy naszego Stwórcy".
Jego dusza dosiadła wyobraźni, a jego umysł dosiadł myśli, i razem wznieśli się do nieba. Wzięli za swego przewodnika astronomię i spoglądali z punktu widzenia filozofii, która nie dba o religię, a także prądów tych, na których jesteś zagniewany oraz tych, którzy błądzą. Wędrowiec ujrzał tysiące ciał niebieskich i rozpłomienionych gwiazd, po tysiąckroć większych od Ziemi i podróżujących sto razy szybciej od kuli armatniej, ścigających się ze sobą, nieświadomych, pozbawionych życia i celu. Gdyby przez przypadek jedno z tych ciał niebieskich zmyliło drogę choćby na sekundę, zderzyłoby się ono z inną nieświadomą planetą w owym bezgranicznym, pustym i nieskończonym świecie, powodując całkowite zamieszanie i chaos podobne do Dnia Zguby.
W którąkolwiek stronę nie spojrzał, podróżnik był przepełniony grozą i oszołomieniem; po tysiąckroć żałował, że wzniósł się do nieba. Jego umysł i wyobraźnia rozpadły się na kawałki i oznajmiły: "Naszym obowiązkiem jest dostrzeganie i wskazywanie pięknych prawd, zatem rezygnujemy z obserwowania i pojmowania tak piekielnie szpetnych i sprawiających ból rzeczy. Nie chcemy żadnej rzeczy tego rodzaju". Wówczas nagle, dzięki przejawowi słów Bóg jest Światłem niebios i ziemi, każde z licznych każde z licznych Imion takich, jak "Stwórca niebios i ziemi", "Ten, Który podporządkował Sobie słońce i księżyc" czy "Pan wszystkich światów", wzeszło niczym słońce w gwiazdozbiorach wersetów takich, jak:
oraz
a także
Owe Imiona wypełniły całe niebiosa światłem i aniołami, przekształcając je w ogromny meczet lub obóz wojskowy. Wędrowiec
wkroczył w prąd tych, których obdarzyłeś dobrodziejstwami, a został wybawiony od prądu tych, którzy błądzą i od stanu niewiernych, który jest jak ciemności na morzu głębokim. Ujrzał on wspaniałą ziemię, tak piękną i dobrze uporządkowaną jak Raj. Kiedy ujrzał, że we wszystkich stronach tego kraju jego mieszkańcy czynią Poznanym Stwórcę, Któremu należy się wszelka chwała, wartość jego umysłu i wyobraźni wzrosła po tysiąckroć, a podobnie rozwinęły się ich obowiązki.
Odsyłając do Traktatów Światła po inne obserwacje podróżnika przez wszechświat, które są porównywalne z owymi trzema wybranymi spośród setek przykładami, a także po poznanie Tego, Którego istnienie jest konieczne, poprzez przejawy Jego Najpiękniejszych Imion, w tym miejscu zadowolimy się ową zwięzłą wskazówką i przerwiemy tę długą historię. Teraz, jak ów wędrowiec przez świat, postaramy się poznać Stwórcę wszechświata poprzez dzieła i przejawy jedynie trzech spośród Jego "siedmiu świętych atrybutów", a mianowicie wiedzy, woli i mocy. Po szczegóły odsyłamy was do Traktatów Światła.
[1]
poświęcona frazie Al-hamdu li-llah [2]
(Ten krótki traktat, nazwany Księgą Drugą, objaśnia jedynie dziewięć spośród nieprzeliczonych świateł i korzyści wiary w Boga, które sprawiają, że człowiek oznajmia: "Al-hamdu li-llah!").
[3]
Przede wszystkim zostaną wskazane dwie rzeczy:
1. Filozofia jest parą ciemnych okularów, ukazujących wszystkie rzeczy jako szpetne i straszne, podczas gdy wiara w Boga jest parą przejrzystych, jasnych i świetlistych okularów, ukazujących wszystkie rzeczy jako piękne i dobrze znajome.
2. Człowiek jest połączony ze wszystkimi stworzeniami, prowadzi pewnego rodzaju handel ze wszelkimi rzeczami i ze swej natury zmuszony jest do tego, aby spotykać się i rozmawiać z rzeczami, które stają mu na drodze, jak również być dla nich życzliwym, a zatem posiada sześć aspektów: lewy, prawy, wyższy, niższy, przedni i tylny.
Nosząc którąkolwiek z tych dwóch par okularów, człowiek może widzieć stworzenia i rzeczy jako przedstawiające się w wyżej wspomnianych aspektach.
Aspekt prawy
Tym, co jest rozumiane przez ten aspekt, jest przeszłość. Kiedy patrzy się na nią przez okulary filozofii, tym, co widzimy, jest ogromny, ciemny, przerażający, przewrócony do góry nogami cmentarz, na którym nastąpił dzień zguby kraju przeszłości. Nie może być żadnych wątpliwości co do tego, że ów widok wtrąca człowieka w wielką grozę, strach i rozpacz.
Jednakże jeśli spojrzeć na ten aspekt przez okulary wiary, to nawet jeśli ów kraj jawi się jako wywrócony do góry nogami, jak zaiste się stało, to nie zginęło w nim życie; jest zrozumiałym, że jego załoga i jego mieszkańcy zostali przeniesieni do lepszego świata, pełnego światła. Groby i jamy ukazują się jako podziemne tunele, wykopane po to, aby prowadziły do innego, wypełnionego światłem świata. Oznacza to, że radość, ulga, pewność i spokój umysłu, jakie daje człowiekowi wiara, są darem Boga, który sprawia, że człowiek po tysiąckroć powtarza: "Alhamdu li-llah!".
Aspekt lewy
Kiedy patrzy się na przyszłość przez okulary filozofii, ukazuje się ona jako ogromny, czarny, przerażający grób, w którym zgnijemy i który uczyni nas żerem dla węży i skorpionów, które nas zlikwidują. Kiedy jednak spojrzeć na nią przez okulary wiary, jest ona widziana jako biesiada złożona z najbardziej wytwornych i najbardziej przepysznych pokarmów i napojów, jaką przygotował dla człowieka Wszechmocny Bóg, Najbardziej Miłosierny i Najbardziej Litościwy Stwórca. Sprawia to, że człowiek wiele tysięcy razy powtarza: "Al-hamdu li-llah!".
Aspekt wyższy
to niebiosa. Kiedy człowiek spogląda na ów aspekt przez okulary filozofii, czuje straszliwą grozę wobec wielkiej szybkości i różnorodności podobnych wyścigom konnym bądź wojskowym manewrom ruchów gwiazd i ciał niebieskich w bezgranicznej przestrzeni. Tymczasem kiedy spogląda na nie wierny, widzi on, że jak owe osobliwe i cudowne manewry odbywają się pod nadzorem dowódcy i na jego rozkaz, tak gwiazdy upiększają świat niebios i są dla niego dającymi światło lampami. W re-zultacie na owych wyścigach konnych nie czuje strachu ani przerażenia, lecz ma świadomość, iż są one czymś dobrze znanym, a także odczuwa tkliwość. Powiedzieć tysiące razy: "Al-hamdu li-llah!" to z pewnością niewiele w zamian za dar wiary, która tak rozświetla świat niebios.
Aspekt niższy
to Ziemia. Kiedy człowiek spogląda na ten świat okiem filozofii, widzi go jako wolne i swobodne zwierzę, wędrujące bez celu wokół słońca, lub też jako przedziurawioną łódź pozbawioną sternika, i porywają go lęk oraz niepokój. Kiedy jednak spogląda z wiarą, widzi Ziemię jako okręt Najbardziej Miłosiernego, prujący fale wyznaczonym mu kursem wokół słońca pod dowództwem Wszechmocnego Boga, mający na pokładzie
całe pożywienie, napoje i szaty świata, a wszystko dla przyjemności rodzaju ludzkiego. Zaczyna zatem z wielkim uczuciem oznajmiać: "Al-hamdu li-llah!" w odpowiedzi na ów wspaniały dar, którego źródło bije z wiary.
Aspekt przedni
Jeśli na ów aspekt spogląda człowiek pobłażający filozofii, widzi on, że wszystkie stworzenia żywe, czy to ludzie, czy to zwierzęta, znikają grupa za grupą, podążając z wielką szybkością ku owemu aspektowi. Oznacza to, że odchodzą one do niebytu i przestają istnieć. Ponieważ człowiek wie, że on również jest podróżnikiem po tej drodze, z żalu odchodzi od zmysłów. Jednak dla wiernego patrzącego okiem wiary podróżowanie ludzi do tego aspektu nie jest odchodzeniem do świata niebytu; ludzie niczym koczownicy przenoszą się z jednego pastwiska na drugie, emigrując z królestwa przemijającego do tego, które trwa wiecznie, z gospodarstwa służby i pracy do urzędu wynagrodzenia, z kraju biedy i trudności do kraju obfitości i łatwości. Wierny przyjmuje ów aspekt z zadowoleniem i wdzięcznością.
Trudności, które zdarzają się na tej drodze, takie jak śmierć czy grób, są źródłem szczęścia, a to z powodu ich rezultatów, ponieważ droga, która prowadzi do świetlistych światów, wiedzie przez grób, a największe szczęście jest wynikiem najgorszych i najbardziej bolesnych nieszczęść. Na przykład Prorok Józef (niech będzie z nim pokój) osiągnął szczęście zostania władcą Egiptu jedynie poprzez wrzucenie go do studni przez jego braci oraz poprzez wtrącenie go do więzienia z powodu oszczerstw Zulejki. W ten sam sposób dziecko przychodzące na świat z łona matki osiąga szczęście tego świata jedynie w rezultacie rozdzierających i miażdżących trudności, jakich doświadczyło po drodze.
Aspekt tylny
Jako że ten, kto patrzy na to, co pozostało za nim, okiem filozofii, nie może znaleźć żadnej odpowiedzi na pytanie: "Skąd owe stworzenia pochodzą, dokąd zmierzają i dlaczego przybyły do kraju tego świata?", oczywistym jest, iż pozostaje on w męce oszołomienia i wątpliwości. Powinien on jednak spojrzeć przez okulary wiary, a zrozumie, że ludzie są widzami wysłanymi przez Przedwiecznego Władcę, aby kontemplowali i badali wspaniałe cuda mocy ukazane na wystawie wszechświata, a także, że po otrzymaniu rang stosownych do stopnia, w jakim pojęli wartość i wspaniałość owych cudów mocy, a także stopień, w jakim
te cuda wskazują na wspaniałość Przedwiecznego Władcy, ludzie powrócą do królestwa owego Władcy. Powie zatem: "Al-hamdu li-llah!" w odpowiedzi na dar wiary, która z kolei dała mu ów dar.
Skoro wychwalanie Boga słowami al-hamdu li-llah w odpowiedzi na dar wiary, która rozpędza wspomniane wcześniej warstwy ciemności, również jest darem, zatem powinniśmy wychwalać Boga również za te słowa. Po raz trzeci powinno się wychwalać Go za ów drugi dar wychwalania, a po raz czwarty - za trzeci dar wychwalania... وَهَلُمَّ جَرًّا Oznacza to, że niekończący się łańcuch wychwalania Boga jest zrodzony z jednego wypowiedzenia frazy al-hamdu li-llah.
PUNKT DRUGI
Powinniśmy mówić: "Al-hamdu li-llah" w odpowiedzi na dar wiary, która rozświetla powyższe sześć aspektów, ponieważ jak - jako że rozprasza ona ich ciemności - może być uważana za wielki dar odpędzający zło, tak - jako że rozświetla je - można myśleć o niej jako o drugim darze, służącym przyciągnięciu korzyści. Zatem jako że człowiek ze swej natury jest cywilizowany, jest on połączony poprzez owe sześć aspektów ze wszystkimi stworzeniami, zaś dzięki darowi wiary może skorzystać z tych sześciu aspektów.
Zatem zgodnie ze znaczeniem wersetu:
[4]
człowiek znajduje oświecenie niezależnie od tego, w którym z owych sześciu aspektów się on znajduje. Zaprawdę, skutkiem tego życie wiernego rozciąga się od fundamentów świata aż do jego krańca. Jego życie wspierane jest przez światło życia sięgające od przedwieczności aż po wieczność. W ten sam sposób podziękowania za wiarę rozświetlającą sześć owych aspektów sprawiają, iż ciasne czas i przestrzeń człowieka przekształcają się w rozległy i spokojny świat. Ów rozległy świat staje się niczym dom człowieka, zaś przeszłość i przyszłość stają się dla jego duszy i serca podobne teraźniejszości, a odległość między nimi znika.
PUNKT TRZECI
Fakt, iż wiara dostarcza źródeł wsparcia i pomocy, wymaga wypowiadania słów al-hamdu li-llah.
Tak, z powodu swej bezsilności oraz swych wielce licznych wrogów rodzaj ludzki potrzebuje źródła wsparcia, do którego może się uciec, aby odepchnąć owych nieprzyjaciół. Podobnie z powodu obfitości ich potrzeb oraz ich krańcowego ubóstwa ludzie potrzebują źródła wsparcia, u którego mogą poszukiwać pomocy, aby poprzez nią mogli zaspokoić swoje potrzeby.
O, człowieku! Twoim jedynym punktem wsparcia jest wiara w Boga. Jedynym źródłem wsparcia dla twojej duszy i świadomości jest wiara w życie ostateczne. Ten, kto nie zna owych dwóch źródeł, w swych sercu i duszy cierpi nieprzerwany strach, a jego świadomość stale doznaje męczarni, podczas gdy człowiek, który poszukuje wsparcia w pierwszym z nich, a pomocy w drugim, doświadcza w swych sercu i duszy wielu przyjemności i rozkoszy, zatem zarówno doznaje on pocieszenia, jak i jego świadomość jest spokojna.
PUNKT CZWARTY
Poprzez ukazanie, iż podobne przyjemności istnieją i zostaną zesłane, światło wiary usuwa ból, który pojawia się, kiedy zaczynają blaknąć niedozwolone przyjemności. Co więcej, poprzez wskazanie na źródło darów wiara zapewnia, iż owe dary będą trwać i nie zmniejszą się.
Podobnie poprzez wskazanie na przyjemność, jaką daje odnowienie znajomości, wiara usuwa ból rozłąki i rozstania. Oznacza to, że choć myśl o przemijaniu jednej przyjemności wywołuje wiele cierpień, wiara usuwa owe cierpienia poprzez przypomnienie umysłowi o powrocie przyjemności. Tak czy inaczej w odnawianiu przyjemności zawarte są dalsze przyjemności. Jeśli nie istniałoby drzewo wydające owoc, przyjemność byłaby ograniczona do zjedzenia owocu i po nim by ustawała, zaś jej ustanie byłoby przyczyną smutku. Jeśli jednak wiemy o istnieniu drzewa, zaprzestanie istnienia owocu nie sprawia żadnego cierpienia, ponieważ istnieją inne owoce, które zajmą jego miejsce.
Równocześnie odnowienie samo w sobie jest przyjemnością, ponieważ tym, co najbardziej kłopocze ludzką duszę, są cierpienia wynikające z rozłąki. Tymczasem światło wiary usuwa owe cierpienia poprzez nadzieję ponownego spotkania i powrotu podobnych spotkań.
PUNKT PIĄTY
Rzeczy pośród owych istnień, które człowiek wyobraża sobie jako nieprzyjazne i obce, pozbawione życia i utracone, jakby były sierotami lub jakby były martwe, światło wiary ukazuje mu jako przyjaciół i braci, jako
żyjące i wychwalające Boga. Oznacza to, że człowiek, który patrzy okiem niedbalstwa, przypuszcza, iż istoty świata przynoszą mu szkodę, jakby były jego wrogami, i jest przerażony; widzi on wszelkie rzeczy jako obce, ponieważ wedle punktu widzenia zbłądzenia nie istnieją więzi braterstwa między rzeczami przeszłości i przyszłości. Istnieje między nimi jedynie znikome i częściowe połączenie. W konsekwencji tego braterstwo ludzi zbłądzenia trwa jedynie przez minutę spośród tysiąca lat.
Wedle punktu widzenia wiary wszystkie ciała niebieskie ukazują się jako żyjące i zaznajomione jedno z drugim. Wiara ukazuje, iż każde z nich wychwala swego Stwórcę językiem swojego istnienia. Pod tym względem wszystkie ciała niebieskie posiadają pewnego rodzaju życie i duszę, odpowiednie dla każdego z nich. Kiedy zatem zastanowić się nad ciałami niebieskimi z punktu widzenia wiary, nie istnieją strach ani przerażenie, lecz istnieją znajomość i miłość.
Oko niewiary widzi istoty ludzkie, które są bezsilne i nie potrafią zaspokoić swoich pragnień (a tak jest w istocie), jako pozbawione właściciela i obrońcy; wyobraża sobie, iż z powodu ich bezsilności są one rozżalone i pełne smutku niczym szlochające sieroty. Z drugiej strony, oko wiary widzi je jako stworzenia żywe; nie jako sieroty, lecz jako urzędników, którym powierzono pewne obowiązki, jako sługi wychwalające i wysławiające Boga.
PUNKT SZÓSTY
Światło wiary przedstawia ten świat i świat życia ostatecznego jako dwa stoły ukazujące liczne i różnorodne dary, z których wierny korzysta poprzez rękę wiary, poprzez swoje wewnętrzne i zewnętrzne zmysły, poprzez subtelne zdolności duchowe. Wedle punktu widzenia zbłądzenia sfera, z której może wyciągnąć korzyści istota żywa, maleje i jest ograniczona do przyjemności materialnych, podczas gdy wedle punktu widzenia wiary rozszerza się, aż stanie się sferą, która obejmuje niebiosa i ziemię. Tak, wierny uważa słońce za lampę zawieszoną pod powałą jego domu, zaś księżyc za lampkę nocną. Stają się one zatem darami dla niego, zaś sfera, z której może on wyciągnąć korzyści, jest bardziej rozległa niż niebiosa.
Poprzez wymowne wersety:
[5]
[6]
PUNKT SIÓDMY
Dzięki wierze wiadomo, że istnienie Boga jest darem przewyższającym wszelkie inne dary, wspaniałym darem, który jest źródłem i fontanną nieskończonej różnorodności darów, niezliczonych odmian błogosławieństw i nieprzeliczonych rodzajów podarunków. W konsekwencji tego na człowieku ciąży dług wychwalania Boga za dar wiary po tylekroć, ile jest cząsteczek na całym świecie. Liczba owych darów została ukazana w rozmaitych częściach Traktatów Światła, które omawiając wiarę w Boga, unoszą zasłonę skrywającą owe dary i wskazują je.
Jednym z darów, za które należy wychwalać Boga, głosząc, iż Jemu należy się cała chwała, na który wyrażenie al-hamdu li-llah wskazuje poprzez dzierżawcze lam [7], jest dar Bożego miłosierdzia. Zaiste, miłosierdzie zawiera w sobie tyle darów, ile jest istot żywych, które ukazują Boże miłosierdzie, ponieważ człowiek w szczególności jest połączony ze wszystkimi stworzeniami żywymi, zaś pod tym względem raduje go ich szczęście, a zasmuca go ich cierpienie. Zatem dar znajdujący się w jednostce jest również darem dla jej bliźnich.
Innym darem, który zawiera w sobie tyle darów, ile dzieci jest błogosławionych przez czułość ich matek, który zasługuje na wychwalanie i wysławianie, jest Boża litość. Tak, człowiek świadomy, który odczuwa smutek i współczucie wobec płaczu pozbawionego matki i głodnego dziecka, z pewnością odczuwa przyjemność, widząc, jak matka lituje się nad jej dzieckiem, z pewnością jest zadowolony i szczęśliwy. Zatem każda z przyjemności tego rodzaju jest darem i wymaga wychwalania Boga i składania Mu podziękowań.
Innym z darów wymagającym wychwalania Boga i dziękowania Mu po tylekroć, ile istnieje wszystkich rodzajów i przykładów zawartej we wszechświecie mądrości, jest Boża mądrość, ponieważ jak "ja" człowieka zostało obdarowane przejawem Bożego miłosierdzia, a jego serce - przejawem Bożej litości, tak jego intelekt odczuwa przyjemność dzięki subtelnościom Bożej mądrości. Zatem pod tym względem owe subtelności wymagają nieskończonego wychwalania i wysławiania Boga poprzez oznajmianie: "Al-hamdu li-llah!".
Innym darem jest dar zachowywania każdej rzeczy, za który należy wychwalać Boga po tylekroć, ile jest przejawów Imienia Boga "Ten, Który jest Jedynym Dziedzicem każdej rzeczy"; po tylekroć, ile jest istot świata, który nadejdzie; po tylekroć, ile jest uczynków ludzi, które
zostają zachowane, aby posłużyły odebraniu nagrody za nie w życiu ostatecznym. Należy wychwalać Boga wychwalaniem tak wspaniałym, aby dźwięk słów al-hamdu li-llah wypełnił całą przestrzeń, ponieważ ciągłość daru jest warta więcej niż dar jako taki; trwałość przyjemności jest bardziej przyjemna niż sama przyjemność; zamieszkanie na stałe w Raju jest wspanialsze niż sam Raj, i tak dalej. W konsekwencji tego dary, które obejmuje atrybut Wszechmocnego Boga wyrażony przez Imię "Zachowujący każdą rzecz", są wspanialsze od wszystkich darów istniejących w całym wszechświecie i dalece je przewyższają. Zatem ów atrybut wymaga wypowiedzenia słów al-hamdu li-llah wielkiego jak cały świat.
Możecie porównać pozostałe Imiona Boga z czterema, o których wspomnieliśmy w tym miejscu, a jako że w każdym z Imion zawarte są nieskończone dary, przeto każde wymaga nieskończonego wychwalania Boga i składania Mu podziękowań.
Również Prorok Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który służy dostąpieniu daru wiary i ma władzę otwierającą wszystkie skarbce darów, jest darem, który sprawia, że ludzkość na całą wieczność ma dług wychwalania i oklaskiwania go.
Również dary islamu i Koranu, który jest spisem i źródłem wszelkiej różnorodności darów, materialnych i duchowych, wymagają niekończącego się, nieskończonego wychwalania i na nie zasługują.
PUNKT ÓSMY
Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu, Którego - zgodnie z Potężnym Koranem, objaśniającym wszechświat - wychwala i wysławia owa wielka księga znana jako wszechświat wraz ze wszystkimi jej rozdziałami i akapitami, ze wszystkimi jej stronicami i wersami, ze wszystkimi jej słowami i literami - Przeczystemu i Przenajświętszemu, Którego wszechświat wysławia i wychwala, ukazując atrybuty Jego piękna i doskonałości, jak następuje:
Stosownie do swej zdolności każda inskrypcja w owej potężnej księdze, wielka czy mała, wychwala i wysławia Tego, Który ją zapisał, Który jest Jedynym i Przedwiecznym, Który jest ponad wszelką potrzebę, a to poprzez ukazywanie Jego chwalebnych atrybutów.
Również każda inskrypcja w księdze wszechświata wychwala Tego, Który ją zapisał, Który jest Najbardziej Miłosierny i Najbardziej Litościwy, a to poprzez ukazywanie atrybutów Jego piękna.
Również wszystkie inskrypcje, kropki i hafty w owej księdze głoszą chwałę Przeczystego i Przenajświętszego, wysławiając Go, wychwalając i wywyższając ponad każdą rzecz, a to poprzez odbijanie i odzwierciedlanie przejawów Jego Najpiękniejszych Imion.
Również każdy poemat w owej księdze wszechświata wysławia i wychwala Tego, Który go ułożył, Który jest Wszechmocny i Wszechwiedzący.
PUNKT DZIEWIĄTY
(...)
Nie posiadam klucza, za pomocą którego mógłbym złamać owe szyfry. Co więcej, głowa poszczącego nie jest w stanie ani rozszyfrować ich, ani też wyjawić ich znaczenia. Wybaczcie mi, że jedynie tyle mogłem uczynić, a i to dzięki moralnemu wsparciu Autora, dzięki duchowemu blaskowi Nocy Przeznaczenia, a także dzięki pozostawaniu w bliskości Maulany Dżalal ad-Dina.
Tłumacz, Abdulmecid Nursi.
Sen o zgromadzeniu
Pewnej piątkowej nocy na początku okresu zawieszenia broni po pierwszej wojnie światowej miałem prawdziwy sen, w którym ujrzałem wielkie zgromadzenie, jakie miało miejsce w świecie podobieństw. Zadano mi pytanie:
"W jakiej sytuacji znajdzie się świat islamu, kiedy zostanie pokonany?" Odpowiedziałem jako przedstawiciel naszego stulecia, zaś członkowie owego zgromadzenia słuchali:
Jeśli chodzi o ten kraj, który od dawien dawna brał na siebie religijny obowiązek dżihadu dla zachowania niezależności islamu i dla poniesienia słowa Boga, który uważa, że jest zobowiązany do tego, by poświęcić się dla niepodzielnej jedności świata islamu, który postrzega sam siebie jako tego, kto niesie sztandar Kalifatu - to nieszczęścia, jakie w przeszłości dotknęły ów kraj i ów naród muzułmański, z pewnością zaowocują pomyślnością i wolnością islamu.
Klęska przeszłości posłuży przyszłości. Ten, kto stracił trzy liry, a zyskał trzysta, nie ponosi żadnej straty, zaś gorliwość przekształci przeszłość tego kraju w jego przyszłość.
Owa klęska w cudowny sposób ukazała litość, solidarność i braterstwo muzułmanów, które są niczym zaczyn naszego życia, a także przyspieszyła wstrząs i zniszczenie, jakie niesie cywilizacja.
Kierująca się niskimi pobudkami cywilizacja dnia dzisiejszego rozpadnie się, a następnie powstanie cywilizacja islamu.
Muzułmanie z pewnością będą pierwszymi, którzy przystąpią do niej z własnej woli. Jeśli chcesz porównania, spójrz uważnie na zasady cywilizacji szariatu i na zasady, którymi kieruje się współczesna cywilizacja, a następnie zastanów się nad rezultatami owego porównania:
Zasady współczesnej cywilizacji są negatywne. Jej fundamentami i wartościami jest pięć negatywnych zasad, na których opiera się cały jej mechanizm.
Jej punktem oparcia nie jest słuszność, lecz siła; cechami siły są agresja i wrogość, zaś ich efektem jest zdrada.
Jej celem nie jest cnota, lecz podły własny interes; jego cechami są rywalizacja i spór, zaś ich efektem jest zbrodnia.
Jej prawem życia nie jest współpraca, lecz konflikt; cechami konfliktu są spór i wzajemny wstręt, zaś ich efektem jest ubóstwo.
Jej zasadą dotyczącą relacji międzyludzkich jest rasizm, który prosperuje poprzez wyrządzanie krzywdy innym i żywi się, pożerając innych.
Cechami negatywnego nacjonalizmu oraz rasizmu są przerażające konflikty i katastrofalne niezgodności, zaś ich skutkiem jest zagłada.
Piątą z owych zasad cywilizacji jest jej ponętne służenie wzbudzeniu pożądania oraz żądz duszy, a także ułatwianie dogadzania kaprysom, zaś ich rezultatem jest występek.
Cechą żądzy i namiętności zawsze jest to, iż zmieniając charakter człowieka sprawiają, że człowiek staje się bestią, zniekształcają i wypaczają jego człowieczeństwo.
Gdyby większość ludzi owej cywilizacji ukazała swoje wnętrze, ujrzałbyś ich charaktery w postaci małp, lisów, węży, niedźwiedzi i wieprzy.
Tak, wyobraźni ukazują się oni w skórach owych zwierząt! Oto, jakie są przykłady wytworów cywilizacji! Natomiast szariat jest równowagą na ziemi.
Miłosierdzie szariatu pochodzi z niebios Koranu, a zasady cywilizacji opartej na Koranie są pozytywne. Osią jej obracającego się koła szczęścia jest pięć pozytywnych zasad:
Jej punktem oparcia nie jest siła, lecz prawda, zaś cechami prawdy zawsze są równowaga i sprawiedliwość. Ich wynikiem są bezpieczeństwo i dobrobyt, zaś znika łajdactwo.
Jej celem nie jest własny interes, lecz cnota, zaś cechami cnoty są miłość i wzajemne przyciąganie. Ich wynikiem jest szczęście, zaś znika wrogość.
Jej zasadą dotyczącą życia nie jest konflikt i zabijanie, lecz współpraca. Cechami współpracy są jedność i solidarność, zaś umocniona zostaje wspólnota.
Jej służba przybrała kształt przewodnictwa i kierowania, nie zaś żądzy i namiętności. Cechami przewodnictwa są stosowne dla ludzkości postęp i pomyślność.
Na drodze, jakiej obrania wymaga cywilizacja szariatu, dusza zostaje oświecona i udoskonalona. Sposób, w jaki owa cywilizacja łączy całe rzesze ludzi, odrzuca rasizm i negatywny nacjonalizm;
W ich miejsce ustanawia ona więzi religii, relacje wynikające z patriotyzmu, więzi grup społecznych oraz braterstwo wiary.
Cechami owych więzi są szczere braterstwo, ogólny dobrobyt i obrona w wypadku agresji z zewnątrz. Teraz rozumiesz, dlaczego islam jest znieważany i dlaczego nie chce wziąć w objęcia współczesnej cywilizacji.
Aż do dzisiejszych czasów muzułmanie nie przystępowali do nowożytnej cywilizacji dobrowolnie, ponieważ nie odpowiadała im ona, a co więcej, zaciskała na nich kajdany niewolnictwa.
Choć powinna być lekarstwem dla ludzkości, stała się trucizną. Osiemdziesiąt procent ludzkości wtrąciła w nędzę i niedolę, wytwarzając fałszywe szczęście jedynie dla dziesięciu procent.
Pozostałe dziesięć procent pozostawiono w niepokoju między tymi dwoma grupami. Korzyści ekonomiczne są tyranią mniejszości, jednak prawdziwe szczęście jest szczęściem wszystkich
Lub przynajmniej zbawieniem większości. Koran, objawiony jako miłosierdzie dla rodzaju ludzkiego, akceptuje jedynie cywilizację takiego rodzaju, która zapewnia
Szczęście wszystkim lub przynajmniej większości. W cywilizacji w jej dzisiejszym kształcie namiętności i kaprysy są wolne od wszelkich ograniczeń; jest ona wolnością zwierząt.
Namiętności dominują, zaś kaprysy również są despotyczne; sprawiają one, że nieistotne potrzeby stają się zasadniczymi, zaś wypędzają wygodę i łatwość.
Na etapie prymitywnego życia człowiek potrzebował jedynie czterech rzeczy; cywilizacja sprawiła, że ma on setkę potrzeb, a także wtrąciła go w ubóstwo.
Dozwolony trud nie wystarcza do pokrycia kosztów, co prowadzi ludzkość do oszustw i tego, co bezprawne. Ludzkość znajduje się w punkcie, w którym cywilizacja zepsuła jej moralność.
Cywilizacja obdarowuje majątkiem i blaskiem społeczeństwo i ludzkość, lecz jednostki czyni niemoralnymi i biednymi, co potwierdzają liczne świadectwa.
Owa złośliwa cywilizacja zwymiotowała wszystkie barbarzyństwa i zbrodnie wcześniejszych wieków naraz, całe ich okrucieństwo i całą zdradę, a jednak jej żołądkiem wciąż targają mdłości.
To, że świat islamu trzyma się od niej z dala, jest zarówno znaczące, jak i godne odnotowania. Tak, świat islamu brzydził się przyjęciem tej cywilizacji i uczynił to niechętnie.
Tak, cechami szczególnymi Bożego światła znamienitego prawa szariatu są niezależność i samowystarczalność.
Islam nie wyrzeknie się owej cechy, owego światła przewodnictwa, ponieważ wtedy zapanowałby nad nim dżinn Rzymu, duch cywilizacji.
Przewodnictwa nie da się połączyć z późniejszą filozofią, nie może też ono ani zostać zaszczepione w filozofii, ani za nią podążać.
Szari'a karmi litość i majestat wiary, będące częścią ducha islamu. Koran, owa Księga cudownej wystawy, ujmuje w swą lśniącą dłoń prawdy prawa szariatu,
A każda z nich w owej lśniącej dłoni staje się laską Mojżesza. W przyszłości czarownik współczesnej cywilizacji będzie w zadziwieniu bić jej czołem.
Zauważ, co następuje: starożytny Rzym i starożytna Grecja były dwoma dżinnami, bliźniakami tej samej krwi. Jeden był marzycielem, drugi materialistą.
Niby ropa naftowa i woda, nigdy nie mogły się one połączyć. Przez dłuższy czas pracowała nad tym zarówno cywilizacja, jak również chrześcijaństwo, lecz nikomu nie udało się odnieść sukcesu i połączyć ich.
Oba zachowały swoją niezależność, teraz zaś jest tak, jakby owe dwie istoty duchowe zmieniły ciała i jedna z nich stała się Niemcami, druga Francją,
Jakby obie doznały pewnego rodzaju metempsychozy. O, bracie z mojego snu!, oto, co pokazał czas. Jak dwa woły, tak owe dwa bliźnięta spośród dżinnów odrzucały wszelkie ruchy mające na celu połączenie ich
I wciąż nie zapanowała między nimi zgoda. Jako że są bliźniakami, powinny być braćmi, przyjaciółmi i towarzyszami na drodze postępu, jednak zawsze walczyły ze sobą i nigdy nie zawarły pokoju.
Jakże miałoby to być możliwe, by - przy ich różnych źródłach, pochodzeniu, a także miejscach, w których się ukazały - światło Koranu i prawo szariatu miały pogodzić się z dżinnem Rzymu, z duchem współczesnej cywilizacji, by miały dołączyć do niego i połączyć się z nim?
Ich początki są różne: przewodnictwo zstąpiło z niebios, zaś dżinn wyłonił się z ziemi. Przewodnictwo oddziałuje zarówno na serce, jak i na umysł,
Zaś dżinn oddziałuje na umysł i dezorientuje serce. Przewodnictwo oświetla duszę, sprawia, że jej nasiona kiełkują i rozkwitają, rozświetla ciemną naturę,
Aż dusza stopniowo rozwija swą zdolność doskonalenia się. Przewodnictwo czyni przyziemną duszę posłusznym sługą, nadaje dążącemu do doskonałości człowiekowi anielskie oblicze.
Co tyczy się dżinna, spogląda on przede wszystkim na duszę i istnienie fizyczne, nurza się w naturze, czyni duszę polem uprawnym, na którym rozwijają się i rozkwitają zwierzęce zdolności,
Podporządkowuje sobie duszę i sprawia, że usychają jej ziarna, ukazuje diaboliczne cechy ludzkości. Przewodnictwo zaś daje życiu szczęście, rozsiewa światło w tym życiu i w życiu ostatecznym, sprawia, że ludzkość wznosi się ku wyższym poziomom.
Dżinn podobny Antychrystowi, ślepy na jedno oko, widzi tylko królestwo życia doczesnego, jest materialistą i oddaje cześć temu światu, przemienia ludzi w bestie.
Tak, ów głuchy dżinn oddaje cześć naturze i czyni autorytetem ślepą siłę. Jednak przewodnictwo rozpoznaje świadomy kunszt i wskazuje na zamysł i moc. Dżinn rozciąga nad ziemią zasłonę niewdzięczności; przewodnictwo rozsiewa światło podziękowań.
Oto, dlaczego dżinn jest głuchy i ślepy, podczas gdy przewodnictwo słyszy i widzi. W oczach dżinna dary ziemi są rzeczą niczyją, którą można zagarnąć jako łup.
Wywołuje on pragnienie zawładnięcia nimi, dzikiego chwycenia ich zębami i zrabowania ich bez składania podziękowań.
W oczach przewodnictwa dary rozsiane po piersi ziemi i obliczu wszechświata są owocami miłosierdzia. Przewodnictwo za każdym darem dostrzega łaskawą dłoń i całuje ją z wdzięcznością.
Nie mogę zaprzeczyć temu, że cywilizacja zawiera w sobie liczne cnoty, jednak nie są one ani własnością chrześcijaństwa, ani wynalazkiem Europy,
Ani też wytworem obecnego wieku; są one wspólną własnością, wytworzoną przez połączenie umysłów i koncepcji, przez prawa religii Objawienia, przez wrodzoną potrzebę,
A zwłaszcza przez przemiany, jakie spowodował islam, wywołane prawem szariatu przyniesionym przez Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Nikt nie może rościć sobie prawa własności wobec nich.
Gdy to powiedziałem, przywódca zgromadzenia z mego snu zadał kolejne pytanie:
"O, człowieku tego stulecia! Nieszczęścia zawsze są efektem zdrady, a przyczyną nagrody. Boże przeznaczenie wymierzyło cios i ogłosiło swoje zarządzenie.
Jaką fatłę dotyczącą Bożego przeznaczenia i zarządzenia ogłosisz, skoro zarządziły one owo nieszczęście, wymierzając ci cios? Którymi ze swych uczynków wytłumaczysz ów cios, który na ciebie spadł?"
Odpowiedziałem: Przyczyną nieszczęść spadających na ogół zawsze są błędy większości. Idee zbłądzenia ludzkości, takie jak upór podobny uporowi Nimroda czy duma podobna dumie Faraona,
Rosły i pęczniały na ziemi, aż sięgnęły niebios i zaniepokoiły wrażliwą tajemnicę stworzenia.
Sprawiły, że z niebios zstąpiły plaga i burza w postaci wstrząsów ostatniej wojny, wywołały niebiański cios, który spadł na niewiernych. Owo nieszczęście było nieszczęściem całej ludzkości.
Jego wspólną dla całej ludzkości przyczyną były powstałe z materializmu idee zbłądzenia, bestialska wolność czy tyrania żądz.
Powodem, dla którego otrzymaliśmy swój udział w owym nieszczęściu, było nasze niedbalstwo i porzucenie filarów islamu. Wzniosły Stwórca wymaga od nas jednej godziny z dwudziestu czterech godzin każdego dnia,
Żąda od nas - i dla nas - jedynie jednej godziny na odmówienie pięciu obowiązkowych modlitw, które nam nakazał. Jednak przez nasze lenistwo zaniechaliśmy tego, lekceważąc modlitwę z powodu naszego niedbalstwa.
Stwórca ukarał nas zatem, sprawiając, że przez ostatnie pięć lat odprawialiśmy modlitwę i musztrę przez dwadzieścia cztery godziny każdego dnia, a gdy znosiliśmy trudności i dokładaliśmy starań, jeszcze byliśmy popędzani.
Ponadto chciał On od nas, abyśmy pościli przez jeden miesiąc w roku, lecz że litowaliśmy się nad nami samymi, nałożył na nas pokutę w postaci postu trwającego pięć lat.
Jeśli chodzi o jałmużnę (ar. zakat), to wymagał On od nas albo czterdziestej, albo dziesiątej części majątku, jaki nam dał, lecz przez nasze skąpstwo zgrzeszyliśmy: włączyliśmy do naszego majątku to, co niedozwolone, i niechętnie dawaliśmy jałmużnę.
Zatem On odebrał nam to, co wydalibyśmy przez te lata na jałmużnę, i wybawił nas od tego, co niedozwolone. Nasze czyny były odpowiednie do kary, a kara była odpowiednia do naszych czynów.
Słuszne czyny mogą być dwojakiego rodzaju: jeden rodzaj to czyny pozytywne i dobrowolne, drugi to czyny negatywne i wymuszone. Wszystkie cierpienia i nieszczęścia są dobrymi uczynkami, choć negatywnymi i wymuszonymi, a pocieszenie można znaleźć w hadisie.
Ów grzeszny naród obmył się we własnej krwi i żałował za grzechy. Natychmiastową nagrodą było dla niego to, że cztery miliony ludzi, to jest piąta część tego narodu, zostały podniesione do stopnia świętości, która nadała im rangę męczenników lub ghazich [1], zmazując ich grzechy.
Wzniosłe zgromadzenie z mego snu wysoko oceniło te słowa.
Nagle zbudziłem się, lub raczej budząc się, zapadłem w sen. Mniemam, że jawa była snem, zaś sen był pewnego rodzaju bezsennością. Tam był przedstawiciel tego stulecia, zaś tu jest Said Nursi!
Całe prawdziwe cierpienie tkwi w zbłądzeniu, Cała prawdziwa przyjemność w wierze
Mój rozważny towarzyszu podróży! Mój przyjacielu! Jeśli chcesz wyraźnie ujrzeć różnicę między świetlistą drogą prostą a drogami tych, na których Bóg jest zagniewany, i tych, którzy błądzą,
Weź ze sobą swą fantazję i dosiądź swej wyobraźni, a razem udamy się w mrok niebytu. Odwiedzimy ten wielki grób, to miasto zmarłych.
Ręka mocy Przedwiecznego i Wszechmocnego zabrała nas z owego mrocznego miejsca, sprawiła, że dosiedliśmy istnienia, i wysłała nas na ten świat, do tego miasta pozbawionego przyjemności.
Teraz przybyliśmy na przerażającą pustynię świata istnienia. Mieliśmy otwarte oczy i patrzyliśmy w sześciu kierunkach.
Najpierw spojrzeliśmy przed siebie, poszukując łask, lecz udręki i cierpienia zaatakowały nas niczym wrogowie. Przestraszyliśmy się i odwróciliśmy wzrok.
Spojrzeliśmy w lewo i w prawo na żywioły natury, poszukując wsparcia, lecz ujrzeliśmy, że ich serca są twarde i bezlitosne, a one same gniewnie zgrzytają zębami, nie zważając ani na prośby, ani na lamenty.
Jak oblężeni, wnieśliśmy oczy w rozpaczy. Poszukując pomocy, spojrzeliśmy na ciała niebieskie, lecz one również groziły nam w najbardziej straszny sposób,
Jakby każde z nich było wystrzeloną bombą, pędzącą przez przestrzeń, jednak tak czy inaczej jedne nie stawały na drodze drugim.
Gdyby przez przypadek choć jedno z owych ciał niebieskich zboczyło ze swej drogi, świat przejawów zostałby rozsadzony na kawałki. Niech Bóg uchroni nas przed tym, aby miało to zależeć od zbiegu okoliczności! Nie wynikłoby z tego żadne dobro.
W rozpaczy odwróciliśmy wzrok, pokonani przez smutek i oszołomienie.
Pochyliliśmy głowy i uważnie spojrzeliśmy na samych siebie.
Usłyszeliśmy krzyk miriad potrzeb i płacz tysięcy niedostatków, dochodzące z naszych żałosnych "ja". Oczekiwaliśmy pocieszenia, lecz otrzymaliśmy przerażenie.
Również spojrzenie na nas samych nie przyniosło nic dobrego. Poszukując schronienia i pocieszenia, naradziliśmy się z naszą świadomością i spojrzeliśmy w jej głąb. Niestety, również tam niczego nie znaleźliśmy, lecz sami musieliśmy dopomóc świadomości,
Ponieważ obejmuje ona tysiące nadziei, burzliwych emocji i dzikich żądz, rozprzestrzeniających się na cały wszechświat. Zadrżeliśmy w obliczu ich wszystkich i nie mogliśmy udzielić żadnej pomocy.
Wtłoczone do świata istnienia, owe nadzieje rozciągają się od przedwieczności z jednej strony po wieczność z drugiej. Są one tak wielkie, że gdyby połknęły cały świat, świadomość jeszcze nie byłaby usatysfakcjonowana.
Dokądkolwiek się zwróciliśmy na owej drodze smutku, napotykaliśmy nieszczęście. Tak już jest z drogą tych, którzy ściągnęli na siebie gniew Boga i tych, którzy błądzą. Ową drogę obsiadły przypadek i zbłądzenie.
Poszliśmy ową drogą i upadliśmy do naszego obecnego stanu, a nawet teraz na jakiś czas zapomnieliśmy o początku i końcu, o Stwórcy i Zmartwychwstaniu.
Ta droga jest gorsza niż Piekło, jej żar jest bardziej straszliwy, miażdży ona nasze dusze. Zwracaliśmy się, szukając schronienia, w owych sześciu kierunkach, lecz efektem tego stał się stan, w jakim się znajdujemy.
Ów stan przepełnia nas straszliwą grozą, sprawia, że drżymy w bezsilności, niepokoju, lęku, osieroceniu i rozpaczy, jest udręką dla naszej świadomości.
Utworzyliśmy front zwrócony w każdym z owych sześciu kierunków i staraliśmy się odepchnąć wszystkie zagrożenia. Najpierw szukaliśmy ratunku w naszej sile, lecz niestety!, jesteśmy bezsilni i słabi.
Następnie zwróciliśmy się do samych siebie, aby uciszyć potrzeby naszych dusz, lecz niestety!, słyszymy ich nieustanny płacz.
Następnie wzywaliśmy pomocy, poszukując wybawcy, lecz nikt nie usłyszał i nikt nie odpowiedział. Przypuszczamy, że każda rzecz jest nam obcą i wrogą. Nic nie pociesza naszych serc, nic nie daje nam poczucia bezpieczeństwa ani prawdziwej przyjemności.
Wreszcie im częściej spoglądaliśmy na ciała niebieskie, tym bardziej ich widok przepełniał nas przerażeniem i grozą, drażniąc świadomość, pogłębiając jej wyobcowanie, dręcząc umysł i wypełniając go złudzeniami.
Bracie! Oto droga zbłądzenia! Doświadczyliśmy na niej całego mroku niewiary. Chodź, mój bracie, zawrócimy ku niebytowi.
I oto znów w nim jesteśmy, lecz tym razem naszą drogą będzie droga prosta, droga wiary, zaś naszym przewodnikiem i przywódcą będą mądrość i Koran, ów sokół przelatujący ponad wiekami.
Pewnego razu miłosierdzie i łaska Przedwiecznego Władcy zapragnęły naszego istnienia, a Jego moc wydała nas na świat, łaskawie usadzając nas na grzbiecie prawa Jego woli i dopełniając nas etap po etapie.
Następnie litościwie przyodziała nas w szatę istnienia i obdarowała nas Największym Depozytem i związanym z nim rangą, zaś cechami szczególnymi owego depozytu są suplikacje i modlitwy obowiązkowe.
Wszystkie etapy są miejscami postoju na naszej długiej drodze. By uczynić tę drogę łatwą dla nas, Boże zarządzenie wydało dekret i nakleiło go na stronicy naszych czół.
Dokądkolwiek nie pójdziemy i wśród jakiej grupy nie będziemy gośćmi, zawsze zostaniemy powitani prawdziwie po bratersku. Rozdajemy z tego, co należy do nas, zaś otrzymujemy z tego, co należy do innych.
Inni karmią nas z miłością zrodzoną z bliskości, stroją nas w swe podarunki, widzą nas, jak idziemy naszą drogą. Oto w końcu przybyliśmy pod drzwi świata. Słyszymy hałas.
Spójrz, przybyliśmy na ziemię i postawiliśmy stopy w świecie przejawów, w owym zgiełkliwym mieszkaniu człowieka, na święcie Najbardziej Miłosiernego.
O niczym nie mamy pojęcia. Naszym przewodnikiem i przywódcą jest wola Miłosiernego, zaś zastępcą owego przewodnika są nasze wrażliwe oczy. Otwieramy oczy i rozglądamy się. Czy pamiętamy, jak przybyliśmy tu po raz pierwszy?
Jesteśmy obcymi i sierotami, a nasi wrogowie są liczni. Nie znamy naszego obrońcy. Mamy jednak światło wiary, które jest silnym filarem, punktem oparcia, obrońcą odpierającym nieprzyjaciół.
Oto wiara w Boga, która jest światłem naszych dusz, światłem naszego życia i duszą naszych dusz. Teraz nasze serca są spokojne. Lekceważymy naszych wrogów, a nawet nie zauważamy ich.
Kiedy w naszej pierwszej podróży naradziliśmy się z naszą świadomością, usłyszeliśmy niezliczone płacze, lamenty i skargi,
A z ich powodu zmogło nas nieszczęście. Nasze nadzieje i pragnienia, nasze zdolności i zmysły zawsze pragną wieczności, jednak nie wiemy, jak możemy jej dostąpić, stąd owe lamenty i ów płacz.
Jednakże - al-hamdu li-llah (ar. wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu) - tym razem znaleźliśmy punkt wspomożenia, które zawsze daje życie naszemu wrodzonemu usposobieniu i naszym nadziejom, sprawiając, że wzlatują one ku wieczności.
Nasze wrodzone usposobienie ukazuje nam drogę od owego punktu i poszukuje pomocy, pije wodę życia i biegnie ku doskonałości przez ów punkt wspomożenia, ów dodający sił , nieuchwytny symbol.
Drugim biegunem wiary jest potwierdzenie Zmartwychwstania. Perłą, która kryje się w owej muszli, jest wiecznie trwające szczęście. Dowodem owej wiary jest Koran, zaś świadomość jest tajemnicą człowieka.
Teraz unieś głowę, spójrz na wszechświat i przemów do niego. Z drogi, którą szliśmy wcześniej, wyglądał groźnie. Teraz, gdzie nie spojrzeć, uśmiecha się, śmieje, nieśmiało mruga do nas i migocze.
Czyż nie widzisz, że nasze oczy stały się pszczołami? Latają po całym ogrodzie wszechświata, wśród obfitości kwiatów, a każdy kwiat ofiarowuje im łyk wybornego napoju,
A także pociechę, miłość i poczucie zażyłości. Nasze oczy również dają, biorą, zaświadczają, sprawiają, że z miodu owych kwiatów również wypływa miód, jakim jest przesłanie owego tajemniczego sokoła.
Kiedy nasze spojrzenie spoczywa na ciałach niebieskich, gwiazdach lub słońcach, widzimy, że ukazują one mądrość Stwórcy, sposób, w jaki przekazuje On Swą naukę, a także przejaw Jego miłosierdzia, który uczynił je wszystkie szybującymi w niebiosach.
Jest tak, jakby słońce rozmawiało z nami, mówiąc: "Moi bracia! Nie bądźcie wystraszeni ani przerażeni. Witajcie! Jak to dobrze, że przyszliście! To mieszkanie należy do was, ja zaś jestem tylko świecznikiem.
Jak wy, jestem jedynie posłusznym sługą, który nie buntuje się przeciwko swemu Panu. Jedyny, Który wiecznie jest ponad wszelką potrzebę, poprzez Swoje miłosierdzie podporządkował mnie tak, bym służyło wam moim światłem. Światło i ciepło pochodzą ode mnie, a suplikacje i modlitwa powinny pochodzić od was!"
Teraz spójrz na księżyc, na gwiazdy i na morza! Każde z nich mówi we własnym języku: "Witajcie! Dobrze, że przyszliście! Czyż nas nie poznajecie?"
Spójrz na tajemnicę współpracy poprzez znaki uporządkowania. Każda z istot mówi: "Wszystkie jesteśmy sługami i zwierciadłami dla miłosierdzia Tego, Któremu należy się wszelka chwała. Nie martwcie się i nie lękajcie!
Nie bądźcie przerażeni ani sceptyczni, gdy słyszycie huk gromu i płacz wydarzeń, albowiem słychać w nich dudniące recytacje, zgiełk wychwalania Boga, wrzawę suplikacji i błagań.
Ten, Któremu należy się wszelka chwała, a Który wysłał nas do was, trzyma w Swym ręku wodze wszystkich zdarzeń. Oko wiary odczyta na ich twarzach znaki miłosierdzia głoszonego przez każde z nich".
O ty, który wierzysz, a twoje serce czuwa! Pozwólmy naszym oczom, by nieco odpoczęły; niech zastąpią je uszy, które powierzymy błogosławionej dłoni wiary. Wyślemy je na świat, aby posłuchały jego uroczego śpiewu.
To, co idąc pierwszą drogą, braliśmy za powszechną żałobę i lamenty towarzyszące śmierci, teraz jest suplikacjami, modlitwami, okrzykami wychwalania Boga.
Posłuchaj pomruku powietrza, ćwierkania kurcząt, stukotu kropel deszczu, plusku mórz, huku gromu, trzasku kamieni - wszystkie są pełnymi znaczeń zaśpiewami.
Nucenie powietrza, intonacja gromu, dźwięki fal - wszystkie recytują Bożą wspaniałość. Wszystkie piosenki deszczu i wszystkie szczebioty ptaków są wychwalaniem Bożego miłosierdzia i aluzjami do rzeczywistości.
Dźwięki wszystkich rzeczy są dźwiękami istnienia, które mówią: "Ja również istnieję". Cichy wszechświat nagle otrzymuje głos i mówi: "Nie przypuszczaj, że jestem pozbawionym życia, o rozpaplany człowieku!"
Śpiewają smaczne kąski, krople deszczu i ptaki.
Swymi cienkimi głosikami wyśpiewują różne piosenki, oklaskują miłosierdzie Boga, rozświetlają Jego dary, głoszą swoje podziękowania,
A w domyśle mówią: "O, istoty wszechświata, moi bracia! W jak pięknych okolicznościach żyjemy!
Jesteśmy delikatnie karmione, jesteśmy zadowolone z naszego losu". Ich wyciągnięte w górę dzioby rozsiewają w powietrzu tę pieśń.
Wszechświat w swej całości jest wzniosłą orkiestrą, a dzięki światłu wiary można usłyszeć jego recytacje i jego wychwalanie Boga.
Widoczna w nim mądrość i uporządkowanie wykluczają i odrzucają istnienie przypadku, jednym głosem przepędzają wątpliwości.
Mój towarzyszu podróży! Teraz opuszczamy ten świat podobieństw, schodząc z siodła wyobraźni i fantazji. Zsiądziemy z nich na arenie rozsądku, oszacujemy drogi, którymi podążaliśmy, a następnie zamkniemy prowadzące do nich drzwi.
Naszą pierwszą drogą, pełną bólu, była droga tych, którzy zasłużyli na gniew Boga, i tych, którzy błądzą, sprawiająca cierpienie i dotkliwy ból najgłębszej świadomości. To świadomość ukazała nam, że tak właśnie jest, aż na tamtej drodze staliśmy się przeciwieństwem świadomych istot.
Koniecznie potrzebowaliśmy wyratowania nas z tamtej drogi, potrzebowaliśmy tego, by nasz ból został uśmierzony, gdyż w przeciwnym razie nie moglibyśmy go znieść. Nikt nie zważał na nasze wołania o pomoc.
Uzdrowieniem jest przewodnictwo, lecz nasze uczucia zależą od kaprysów. Stan rzeczy na tamtej drodze wymaga pocieszenia, wymaga udawanej bezmyślności, zajęcia się czymś, zabawy, czarujących pragnień.
Tak oto owa droga może zwieść świadomość i uśpić umysł, by nie odczuwały one bólu. W przeciwnym razie jej ciężkie cierpienia zaczną doskwierać świadomości, ból stanie się niemożliwym do wytrzymania, a rozpacz tak wielką, że nie można będzie jej unieść.
To oznacza, że jesteśmy urzeczeni tą drogą w takim stopniu, do jakiego zboczyliśmy z drogi prostej. Nasza świadomość płacze, ponieważ w każdej przyjemności ukryte jest jakieś cierpienie, jakaś skaza.
To oznacza, że lśniąca cywilizacja, będąca mieszaniną kaprysu, żądzy, rozrywki i wyuzdania, jest tylko złudnym panaceum na straszliwą rozpacz zrodzoną ze zbłądzenia, jest trucizną, narkotykiem.
Mój drogi przyjacielu! Na naszej drugiej drodze, tej, która była wypełniona światłem, dostrzegliśmy taki stan umysłu, w którym życie staje się źródłem przyjemności, a cierpienia stają się radościami.
Zrozumieliśmy, że na owej drodze temu, kto nią podróżuje, udziela się stan ducha zależny od siły jego wiary. Ciało doznaje przyjemności poprzez duszę; dusza doznaje przyjemności poprzez świadomość.
Natychmiastowa przyjemność jest odczuwana przez świadomość, podczas gdy duchowa przyjemność jest obecna w sercu. Rozmyślanie o owej drodze jest otwarciem prowadzących na nią drzwi, podczas gdy jej sekrety stają się cechami określającymi świadomość.
Niezależnie od tego, jak bardzo serce jest pobudzone, świadomość ożywiona, a dusza poruszona, ów stan rzeczy zwiększa przyjemność, przekształca ogień w światło, zaś zimę w wiosnę.
W świadomości otwierają się drzwi rajskich ogrodów; świat staje się rajem. Nasze dusze wzlatują aż do nieba jak latawce, błagające, rozmodlone.
Żegnaj, zacny towarzyszu podróży! Ofiarujmy Bogu wspólną modlitwę, a później rozstaniemy się, by kiedyś spotkać się znowu!
[2]
Przypisy
1 W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!
2 U Niego poszukujemy pomocy.
3 Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu, Panu wszystkich światów, a Jego błogosławieństwo i pokój niechaj będą z naszym mistrzem Muhammadem, całą jego rodziną i wszystkimi towarzyszami.
4 (Biada tym) którzy przedkładają życie tego świata nad życie ostateczne..., Koran, 14:3.
1 Uderz swoją laską o skałę! Koran, 2:60.
2 O ogniu! Bądź chłodem i pokojem dla Abrahama! Koran, 21:69.
1 W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!
2 Dla tych, którzy wierzą w to, co skryte... Koran, 2:3.
3 Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu za religię islamu i doskonałość wiary.
1 W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!
2 O, ludzie! Czcijcie waszego Pana... Koran, 2:21.
3 Jedna okka (kiyye to inna nazwa tej miary) to w przybliżeniu 1,3 kilograma (2,8 funta). Jeden batman liczył sobie od 2 do 8 kiyye lub też od 5 do 30 funtów.
4 Zaświadczam, że nie ma boga prócz Boga Jedynego.
5 Najpiękniejsze Imię Boże "Ar-Rabb", zwyczajowo oddawane w języku polskim jako "Pan", oznacza - mówiąc w pewnym uproszczeniu - Jedynego Pana każdej rzeczy, Który jako Jedyny utrzymuje istnienie każdego ze Swoich stworzeń, Sam pozostając ponad wszelką możliwą potrzebę; wszystko zależy od Niego, zaś On nie jest od nikogo ani niczego zależny.
6 Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu za posłuszeństwo wobec Niego i sukces.
1 W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!
2 Obowiązkowe modlitwy są filarem religii (islamu). At-Tirmizi, Ibn Madża, Ahmad Ibn Hanbal, Al-Hakim.
1 W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!
2 Zaprawdę, Bóg jest z tymi, którzy są bogobojni, z tymi, którzy czynią dobro! Koran, 16:128.
1 W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!
2 Zaprawdę, Bóg kupił u wiernych ich dusze i ich majątki, w zamian za co otrzymają Ogród. Koran, 9:111.
1 "wierzę w Boga i w Dzień Ostatni".
2 Por. Koran, 18:60-82.
3 "Bądź!" - i to się staje. Koran, m.in. 3:47.
4 Zaprawdę, do Boga (należymy), i zaprawdę, do Niego powrócimy! Koran, 2:156.
5 O, Boże, oświeć nasze serca światłem wiary i Koranu. O, Boże! Wzbogać nas, którzy Ciebie potrzebujemy, i nie przysparzaj nam ubóstwa, odbierając nam potrzebę Ciebie. Wybaw nas od naszej siły i mocy i spraw, byśmy szukali schronienia w Twojej sile i mocy. Spraw, byśmy byli spośród tych, którzy w Tobie pokładają zaufanie, i nie powierzaj nas samym sobie. Ochroń nas Twoją ochroną. Zmiłuj się nad nami i zmiłuj się nad wszystkimi wierzącymi mężczyznami i kobietami. Ześlij Swoje błogosławieństwa i pokój na naszego mistrza Muhammada, Twojego sługę i Proroka, Twojego przyjaciela i umiłowanego przez Ciebie, który był pięknem Twego królestwa i władcą Twego kunsztu, istotą Twojej łaski i słońcem Twego przewodnictwa, językiem Twego dowodu i wzorem Twego miłosierdzia, światłem Twego aktu stworzenia i chlubą Twoich stworzeń, lampą Twojej jedności wśród mnogości Twoich stworzeń i tym, który ujawnił talizman Twego istnienia, heroldem Twojej królewskiej wszechwładzy i tym, który obwieścił, jakie rzeczy Tobie sprawiają zadowolenie, tym, który oznajmił o istnieniu skarbca Twoich Najpiękniejszych Imion, i nauczycielem Twoich sług, interpretatorem Twoich znaków i zwierciadłem dla piękna Twej wszechwładzy, na Twego umiłowanego Posłańca, który zaświadczył o Tobie i o którym Ty zaświadczyłeś, którego posłałeś jako miłosierdzie dla wszystkich światów, na całą jego rodzinę i wszystkich towarzyszy, na jego braci spośród proroków i posłańców, na Twoich aniołów i na sprawiedliwych spośród Twoich sług. Amen.
1 W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!
2 Bóg! Nie ma boga, jak tylko On - Żyjący, Istniejący! Koran, 2:255, 3:2.
3 Religią prawdziwą w oczach Boga jest islam! Koran, 3:19.
4 O, Boże!
5 Nie ma boga oprócz Boga Jedynego.
6 Oto zaufałem Bogu! Koran, 11:56.
7 Znaczenie hadisu qudsi pochodzi od Boga, lecz zostało przekazane słowami Proroka Muhammada, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie.
8 Al-Buchari, Muslim, At-Tirmizi, Ibn Madża, Ad-Darimi, Ahmad Ibn Hanbal.
9 Koran, 4:79.
10 Przyjmij to, co miłe i czyste, zaś pozostaw to, co niepokojące i mętne.
11 Nie ma boga prócz Boga Jedynego, i, na Boga, nie ma boga, jak tylko On, Wiecznie Żyjący, Który istnieje Sam z Siebie.
12 O, Boże! Spraw, byśmy byli pośród ludzi szczęścia, bezpieczeństwa, Koranu i wiary. Amen. O, Boże! Ześlij pokój i błogosławieństwa na naszego mistrza Muhammada, na jego rodzinę i towarzyszy, po tylekroć, ile liter jest we wszystkich słowach Koranu, przedstawionych - za zezwoleniem Najbardziej Miłosiernego - w zwierciadłach powietrza, które tchnie przy recytowaniu każdego z jego słów przez każdego z recytatorów Koranu od jego pierwszego objawienia aż po kres czasu, i zmiłuj się nad nami i nad naszymi rodzicami, i zmiłuj się nad wszystkimi wierzącymi mężczyznami i kobietami po tylekroć, ile jest owych liter, poprzez Twoje miłosierdzie, o Ty, Najbardziej Miłosierny z miłosiernych. Amen. I wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu, Panu wszystkich światów!
1 W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!
2 A komu darowano mądrość, temu darowano obfite dobro. Koran, 2:269.
1 W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!
2 Będącego Błyskiem Dwudziestym Szóstym.
3 Ten termin w języku arabskim oznacza świętych, którzy ujrzeli i przepowiedzieli życie człowieka w grobie.
4 W Jego Imię, niech będzie Mu chwała!
5 W Jego Imię, niech będzie Mu chwała!
6 W Jego Imię, niech będzie Mu chwała!
7 I nie ma żadnej rzeczy, która by nie głosiła Jego chwały. Koran, 17:44.
8 Muslim.
9 W Jego Imię, niech będzie Mu chwała!
10 Hafiz (z ar. przechowujący) - człowiek, który zna na pamięć cały Koran w języku arabskim.
11 Medresa - szkoła religijna w krajach muzułmańskich.
1 W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!
2 Bo życie tego świata, to tylko złudne używanie. Koran, 3:185.
1 W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!
2 My uczyniliśmy to, co jest na ziemi, jej ozdobą, abyśmy mogli wypróbować, który z nich jest lepszy w działaniu.Lecz, zaprawdę, My uczynimy z niej nagą ziemię! Koran, 18:7-8.
3 Życie tego świata jest tylko grą i zabawą. Koran, 6:32.
4 Moje miłosierdzie obejmuje każdą rzecz. Koran, 7:156.
5 Al-Buraq (ar. Błyskawica) to cudowny wierzchowiec.
6 Ibn Hadżar, As-Sujuti. As-Sirat (ar. Most) to most przerzucony nad Piekłem.
7 W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!
8 A kiedy ona zaszła na zachodzie, on powiedział: "Ja nie kocham tych, którzy zachodzą". Koran, 6:76.
9 Nie ma boga, jak tylko On
1 W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!
2 Stworzyliśmy człowieka w najpiękniejszej postaci Potem uczyniliśmy go znowu najniższym spośród tych, którzy są na dole; z wyjątkiem tych, którzy uwierzyli i czynili dobre dzieła. Koran, 95:4-6.
3 Bóg jest opiekunem tych, którzy wierzą; On ich wyprowadza z ciemności ku światłu. Koran, 2:257.
4 Bóg jest światłem niebios i ziemi. Koran, 24:35.
5 Powiedz (Muhammadzie): "Mój Pan nie będzie troszczył się o was bez waszej modlitwy (du'a)". Koran, 25:77.
6 Wzywajcie Mnie, a Ja was wysłucham! Koran, 40:60.
7 Oto Ciebie czcimy i Ciebie prosimy o pomoc. Koran, 1:5.
8 ..tym Bóg zamieni ich złe czyny na dobre. Koran, 25:70.
9 Zaprawdę, Bóg sprawia, iż pęka ziarno i pestka. Koran, 6:95.
10 "To, co zostało mi dane, zawdzięczam wiedzy, którą posiadam" Koran, 28:78.
11 "Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały poręczyciel!". Koran, 3:173.
12 "Chwała Tobie! My nie mamy żadnej innej wiedzy poza tym, czego nas nauczyłeś. Ty, zaprawdę, jesteś Wszechwiedzący, Mądry!" Koran, 2:32.
13 Powiedział (Mojżesz): "Panie mój! Rozszerz moje piersi i ułatw moje zadanie! Rozwiąż węzeł mojego języka caby oni pojęli moją mowę". Koran, 20:25-28.
14 O, Boże! Ześlij Swe błogosławieństwa na subtelną istotę Muhammada, który jest słońcem na niebie tajemnic i przejawów światła, który jest środkiem orbity Twojej chwały i biegunem sfery Twego piękna. O, Boże! Proszę cię przez tajemnicę jego podróży, jaką odbył do Ciebie, by stanąć w Twojej obecności, poratuj mnie w moim strachu, wyprowadź mnie z błędu, odpędź ode mnie smutek i chciwość, bądź przy mnie, spraw, bym zwrócił się od siebie ku Tobie, obdaruj mnie wyrzeczeniem się samego siebie, nie pozwól, by urzekła mnie moja dusza i moje zmysły, i wyjaw mi wszystkie ukryte tajemnice, o Ty, Wiecznie Żyjący, Który istniejesz Sam z Siebie!, o Ty, Wiecznie Żyjący, Który istniejesz Sam z Siebie!, o Ty, Wiecznie Żyjący, Który istniejesz Sam z Siebie! O, Najbardziej Miłosierny z miłosiernych i Najbardziej Szczodry ze szczodrych, zmiłuj się nade mną, nad moimi towarzyszami, nad ludźmi wiary i Koranu. Amen.
15 A końcem ich wezwania (będzie): "Chwała niech będzie Bogu, Panu światów!". Koran, 10:10.
1 Powiedz (Muhammadzie): "Jeśli kochacie Boga, to postępujcie za mną! Wtedy i Bóg będzie was miłował i przebaczy wam wasze grzechy. Bóg jest Przebaczający, Litościwy!" Koran, 3:31.
2 Powiedz (Muhammadzie): "Łaską Boga i Jego miłosierdziem niech się oni radują! To jest lepsze od tego, co zbierają!" Koran, 10:58.
3 Al-Manałi.
4 Chwała niech będzie Tobie po tylekroć, ile jest Twoich stworzeń; niech sprawi Ci to zadowolenie wielkie jak Twój Tron i jak morze atramentu, które byłoby potrzebne do zapisania Twoich słów; wychwalamy Cię poprzez wszystkie wychwalania Twoich proroków, świętych i aniołów. Muslim, At-Tirmizi, An-Nasa'i, Ahmad Ibn Hanbal.
5 Oto Ciebie czcimy i Ciebie prosimy o pomoc. Koran, 1:5.
6 O, Boże! Ześlij Swoje błogosławieństwa na Muhammada po tylekroć, ile cząsteczek istnieje we wszystkim, co się z nich składa!
7 Wierzcie więc w Boga i w Jego Posłańca, Proroka niepiśmiennego, który wierzy w Boga i w Jego słowa! Postępujcie za nim, a być może, będziecie prowadzeni drogą prostą! Koran, 7:158.
8 "Ludzie tego świata" (tur. ehl-i dunya, ar. ahl ad-dunja; ad-dunja to ogólnie życie doczesne - uz. red. pol.) to ci, których punkt widzenia ograniczony jest do życia tego świata, którzy lekceważą życie ostateczne, bądź nawet sprzedali swoją religię za korzyści tego świata.
9 Oni są podobni do bydła, a nawet jeszcze bardziej zabłąkani! Koran, 7:179.
1 Ludzie Księgi to wyznawcy religii opierających się na przesłaniu Ksiąg Objawionych i na wierze w Jednego Boga, tj. żydzi, chrześcijanie i muzułmanie.
2 Koran, 3:64.
3 Powiedz (Muhammadzie): "Jeśliby się zebrali ludzie i dżinny, aby stworzyć coś podobnego do tego Koranu, to oni nie zdołaliby uczynić nic podobnego, nawet gdyby się wzajemnie wspomagali". Koran, 17:88.
4 Odprawiajcie modlitwę i dawajcie jałmużnę... Koran, m.in. 2:43.
5 Bóg dozwolił handel, a zakazał lichwy. Koran, 2:275.
6 Powiedz (Muhammadzie): "Jeśliby się zebrali ludzie i dżinny, aby stworzyć coś podobnego do tego Koranu, to oni nie zdołaliby uczynić nic podobnego, nawet gdyby się wzajemnie wspomagali". Koran, 17:88.
1 Kto wierzy w Boże zarządzenie, ten został wybawiony od cierpienia
2 Bóg umacnia Swoją religię poprzez grzesznych ludzi. Al-Buchari, Muslim, Ibn Madża.
1 Zaofiarowaliśmy depozyt niebiosom, ziemi i górom, lecz one odmówiły noszenia i przestraszyły się; poniósł go człowiek - on przecież jest niesprawiedliwy i nieświadomy... Koran, 33:72.
2 Por. Koran, 37:62; 44:43; 56:52.
3 Por. Koran, 13:29.
4 Pomyślność osiągnął ten, kto ją oczyścił... Koran, 91:9.
5 Do Niego należy panowanie i Jemu należy się wszelka chwała, do Niego należy sąd i do Niego wszyscy powrócicie.
6 ...lecz poniósł stratę ten, kto ją zaciemnił! Koran, 91:10.
7 "Zaprawdę, dodawanie współtowarzyszy (Bogu) to wielka niesprawiedliwość!" Koran, 31:13.
8 Jeden z pierwszych filozofów świata islamu, żyjący w latach 870-950; próbował pogodzić z założeniami islamu teorie Arystotelesa i Platona.
9 I nie ma żadnej rzeczy, która by nie głosiła Jego chwały. Koran, 17:44.(2)
10 Bóg jest Tym, Który stworzył niebiosa i ziemię i spuścił z nieba wodę; i wyprowadził dzięki niej owoce jako zaopatrzenie dla was. On podporządkował wam okręty, aby pływały po morzu na Jego rozkaz. On podporządkował wam rzeki. On podporządkował wam słońce i księżyc, trudzące się nieustannie; a także noc dzień. On dał wam wszystko, o co prosiliście. Jeślibyście chcieli zliczyć dobrodziejstwa Boga, to zliczyć ich nie zdołacie. Koran, 14:32-34.
11 I ten, kto odrzuca fałszywe bóstwa, a wierzy w Boga, uchwycił za najpewniejszy uchwyt, niemający żadnego pęknięcia. Bóg jest (wszystko) Słyszący, Wszechwiedzący! Koran, 2:256.
12 ...drogą tych, których obdarzyłeś dobrodziejstwami, nie zaś tych, na których jesteś zagniewany, i nie tych, którzy błądzą. Koran, 1:7.
1 Stworzyliśmy człowieka w najpiękniejszej postaci Potem uczyniliśmy go znowu najniższym spośród tych, którzy są na dole; z wyjątkiem tych, którzy uwierzyli i czynili dobre dzieła. Koran, 95:4-6.
2 I nie zapłakało nad nimi ani niebo, ani ziemia... Koran, 44:29.
1 ...I (Jonasz) zawołał w ciemnościach: "Nie ma boga, jak tylko Ty! Tobie niech będzie chwała! Zaprawdę, byłem wśród niesprawiedliwych!" Koran, 21:87
2 I (wspomnij, Muhammadzie) Hioba... Kiedy wzywał on swego Pana: "Oto dotknęło mnie utrapienie, a Ty jesteś Najmiłosierniejszy z miłosiernych!" Koran, 21:83.
3 A jeśli oni się odwrócą, to powiedz (Muhammadzie): "Wystarczy mi Bóg! Nie ma Boga, jak tylko On! Jemu zaufałem! On jest Panem tronu wspaniałego!" Koran, 9:129.
4 "Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały poręczyciel!" Koran, 3:173
5 Nie ma siły ani mocy sprawczej inaczej, jak tylko przez Boga, Najwyższego, Wielkiego. O, Przedwieczny, Ty pozostaniesz na wieki. (Al-Buchari, Muslim. Ar. La hałla ła la qułłata illa bi-llahi l-'Alijju, l-'Azim. Ja, Baqi, Anta-l-Baqi. To drugie zdanie za każdym razem należy wypowiedzieć dwukrotnie.)
Powiedz (Muhammadzie): "Dla tych, którzy wierzą, on (tj. Koran) jest drogą prostą i uzdrowieniem...". Koran, 41:44.
6 At-Tirmizi.
7 "Nie ma boga, jak tylko Ty! Tobie niech będzie chwała! Zaprawdę, byłem wśród niesprawiedliwych!" Koran, 21:87.
8 "Nie ma boga, jak tylko Ty! Tobie niech będzie chwała! Zaprawdę, byłem wśród niesprawiedliwych!"
9 "Nie ma boga, jak tylko Ty! Tobie niech będzie chwała! Zaprawdę, byłem wśród niesprawiedliwych!"
10 Al-Buchari, Muslim.
11 "Nie ma boga, jak tylko Ty! Tobie niech będzie chwała! Zaprawdę, byłem wśród niesprawiedliwych!"
12 "Chwała Tobie! My nie mamy żadnej innej wiedzy poza tym, czego nas nauczyłeś. Ty, zaprawdę, jesteś Wszechwiedzący, Mądry!" Koran, 2:32 (por. wersety 2:30-33).
1 Al-Buchari, Muslim.
2 Modlitwa niewiernych jest na błędnej drodze . Koran, 13:14.
3 At-Tirmizi, Ibn Madża.
4 "Zaprawdę, do Boga, i zaprawdę, do Niego powrócimy!", Koran, 2:156.
5 Oby Bóg poprowadził nas i was drogą prostą.
1 W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!
O Proroku! Powiedz swoim żonom i swoim córkom, i kobietom wierzących, aby się szczelnie zakrywały swoimi okryciami. To jest najodpowiedniejszy sposób, aby były poznawane, a nie były obrażane. A Bóg jest Przebaczający, Litościwy! Koran, 33:59.
2 Zdecydowaliśmy się na idiom najlepiej odpowiadający temu, którego użyła autorka przekładu tekstu na język angielski, tym bardziej, że w Polsce owo hasło zdobyło niestety sporą popularność. Niech więc zatem użycie go w tym miejscu będzie dodatkową przestrogą dla polskojęzycznego czytelnika. (Przyp. red. pol.).
3 Al-Munałi, Al-'Adżluni, As-Sujuti.
1 Nie bądźcie tacy jak ci, którzy zapomnieli o Bogu, aż sprawił On, że oni zapomnieli o swych duszach. Oni są ludźmi występnymi. Koran, 59:19.
2 A On jest Przedwieczny i pozostanie na wieki.
1 Boże, wierzymy w to, co zesłałeś przez proroków, Wierzymy w to, co objawiłeś w Księgach,I potwierdzamy, że to jest prawda.
2 A On jest Przedwieczny i pozostanie na wieki.
1 W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!
Bóg jest światłem niebios i ziemi. Koran, 24:35.
2 O, Boże! Ty jesteś naszym Panem (ar. Ar-Rabb), ponieważ my jesteśmy jedynie niewolnikami; nie mamy takiej mocy, by utrzymać przy życiu lub wskrzesić samych siebie, a to oznacza, że Tym, Który utrzymuje nas przy życiu, jesteś Ty! I Ty, Ty jesteś Tym, Który jest Stwórcą, ponieważ my jesteśmy stworzeniami, zostaliśmy stworzeni! I Ty, Ty jesteś Tym, Który daje zaopatrzenie, ponieważ potrzebujemy zaopatrzenia (...).
3 Albo (niewierni) są jak ciemności na morzu głębokim: pokrywa je fala, nad którą wznosi się druga fala, a nad nią są chmury. To są ciemności jedne nad drugimi. Kiedy ktoś wyciągnie rękę, ledwie może ją zobaczyć. Jeśli Bóg nie da komuś światła, to on tu nie ma światła. Koran, 24:40.
4 Pan niebios i ziemi. Koran,44:7
5 Pan aniołów i dusz. Koran, 44:7
6 On podporządkował (Sobie) słońce i księżyc. Koran, 13:2 (fragm.).
7 I ozdobiliśmy niebo najbliższe lampami - także dla ochrony. Koran, 41:12.
8 Bóg jest światłem niebios i ziemi. Jego światło jest podobne do niszy, w której jest lampa; lampa jest we szkle, a szkło jest jak gwiazda świecąca. Zapala się ona od drzewa błogosławionego - drzewa oliwnego, ani ze wschodu, ani z zachodu, którego oliwa prawie by świeciła, nawet gdyby nie dotknął jej ogień. Światło na świetle! Bóg prowadzi drogą prostą ku światłu, kogo chce. Bóg przytacza przykłady dla ludzi. Bóg o każdej rzeczy jest Wszechwiedzący! Koran, 24:35.
9 Ar. wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu za światło wiary i za Koran.
1 Relacjonowano, że Anas ibn Malik, niech Bóg będzie z niego rad, powiedział: Przekażę wam hadis, którego nikt inny wam nie przekaże. Słyszałem mianowicie Wysłannika Boga, niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo, jak powiedział:
"Do znaków nadejścia Dnia Sądu należą zanik wiedzy, powszechność ignorancji, jawne cudzołóstwo i przewaga kobiet nad mężczyznami, aż jeden mężczyzna będzie miał pięćdziesiąt [wg tej wersji hadisu - przyp. tłum.] kobiet pod swoją pieczą".
Sahih al-Buchari, Kitab al-ilm, Bab raf' al-ilm ła zuhur aldżahl.
2 Do tego zagadnienia odnosi się wiele hadisów, m.in. w pewnym długim hadisie Umm Salama, żona Proroka, niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo, przekazała:
Spytałam: "Wysłanniku Boga, które kobiety są lepsze, ziemskie czy rajskie hurysy?" Prorok odparł: "Kobiety ziemskie są lepsze od hurys tak, jak widoczna część ubra nia jest lepsza od wewnętrznej". Spytałam: "Dlaczego, Wysłanniku Boga?" Odparł: "Dzięki ich modlitwie, postowi i oddawaniu czci Bogu Największemu On odział ich twarze w światło, a ciała w jedwab. Będą białe, ich ubrania zielone, a ich biżuteria złota (...).".
At-Tabarani, Al-Mu'dżam al-Kabir i Al-Mu'dżam al-Ausat, za At-Targhib ła at-tarhib Al-Munziriego (4/537).
1 Tj. że umrą w stanie wiary (przyp. red. pol.).
2 Ahmad Ibn Hanbal.
1 Tak islam nazywa zoroastryjczyków .
1 Chodzi o drugą wojnę światową.
1 ...jaką jest oblicze ziemi.
1 W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!
2 Bóg jest Światłem niebios i ziemi. Jego światło jest podobne do niszy, w której jest lampa; lampa jest we szkle, a szkło jest jak gwiazda świecąca. Zapala się ona od drzewa błogosławionego - drzewa oliwnego, ani ze wschodu, ani z zachodu, którego oliwa prawie by świeciła, nawet gdyby nie dotknął jej ogień. Światło na świetle! Bóg prowadzi drogą prostą ku światłu, kogo chce. Bóg przytacza przykłady dla ludzi. Bóg o każdej rzeczy jest Wszechwiedzący! Koran, 24:35.
3 Albo (działania niewiernych) są jak ciemności na morzu głębokim: pokrywa je fala, nad którą wznosi się druga fala, a nad nią są (czarne) chmury. To są ciemności jedne nad drugimi. Kiedy ktoś wyciągnie rękę, ledwie może ją zobaczyć. Jeśli Bóg nie da komuś światła, to on tu nie ma światła. Koran, 24:40.
4 Koran, 1:7.
5 Koran, 24:40.
6 Koran, 1:7.
7 Por. Koran, 13:16.
8 Koran, 67:15.
9 Nie ma żadnego zwierzęcia, którego On nie trzymałby za kosmyk. Koran, 11:56. Tak wg dosłownego tłumaczenia znaczenia wg Bielawskiego; w przekładzie znaczenia wg Buczackiego: On Swą mocą utrzymuje byt istot stworzonych.
10 Ileż to jest zwierząt, które nie przygotowują sobie zaopatrzenia, a Bóg daje zaopatrzenie im i wam. Koran, 29:60.
11 My obdarzyliśmy szlachetnością synów Adama. Koran, 17:70.
12 Zaprawdę, sprawiedliwi będą w szczęśliwości! Koran, 82:13.
13 My ozdobiliśmy niebo najbliższe lampami... Koran, 67:5.
14 Czyż (niewierni) nie widzieli, jak je zbudowaliśmy i ozdobiliśmy, iż nie ma na nim żadnych pęknięć? Koran, 50:6. Słowa: ...je zbudowaliśmy i ozdobiliśmy odnoszą się do nieba.
15 Następnie (Bóg) zwrócił się ku niebu i ukształtował je w siedem niebios. Koran, 2:29.
1 W Imię Jego, Chwalebnego!
2 Ar. (Wszelka) chwała niech będzie Bogu (Jedynemu).
3 W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!
4 I gdziekolwiek się obrócicie, tam jest oblicze Boga! Koran, 2:115.
5 On podporządkował wam słońce i księżyc... Koran, 14:33.
6 On jest Tym, Który wam pozwala podróżować na lądzie i na morzu. Koran, 10:22. 7 To jest przez liw wyrażeniu al-hamdu li-llah.
1 Ghazi (ar.) - wojownik walczący zbrojnie na drodze Boga.
2 (O, Boże!) Prowadź nas drogą prostą, Drogą tych, których obdarzyłeś dobrodziejstwami, nie zaś tych, na których jesteś zagniewany, i nie tych, którzy błądzą. Koran, 1:6-7.
Spis Treści
Odpowiedź na ważne pytanie 5
Słowo Pierwsze 11
Słowo Drugie 14
Słowo Trzecie 17
Słowo Czwarte 20
Słowo Piąte 22
Słowo Szóste 25
Słowo Siódme 31
Słowo Ósme 36
Słowo Dwunaste 44
Stacja Druga Słowa Trzynastego 46
Ostrzeżenie, lekcja i napomnienie dane pewnej liczbie nieszczęsnych młodych ludzi 50
Dopisek do Stacji Drugiej Słowa Trzynastego 54
Ważna kwestia która przyszła na myśl memu sercu w Noc Przeznaczenia 62
Cios wymierzony niedbałym i lekcja będąca ostrzeżeniem 65
Słowo Siedemnaste 68
Suplikacja w języku perskim 72
Tabela Pierwsza 83
Tabela Druga 85
Słowo Dwudzieste Trzecie 87
Gałąź Piąta Słowa Dwudziestego Czwartego 114
Światło Drugie Słowa Dwudziestego Piątego 123
Dwa Dopiski, które stanowią zakończenie Kwestii Dziesiątej Owoców wiary 130
Zakończenie Tematu Trzeciego oraz Temat Czwarty Słowa Dwudziestego Szóstego 133
Cel Pierwszy Słowa Trzydziestego 138
Punkt Drugi Tematu Drugiego Słowa Trzydziestego Drugiego 153
Błysk Pierwszy 162
Notatka Piąta Błysku Siedemnastego 167
Błysk Dwudziesty Czwarty 175
Pytanie Czwarte Listu Pierwszego 181
Część Trzecia Listu Dziewiątego 184
Część Piąta Listu Dwudziestego Dziewiątego, będąca równocześnie Traktatem Piątym 188
Na duchowym ekranie 192
Ważna kwestia, która nagle pojawiła się w sercu 195
Streszczenie Kwestii Drugiej Owoców wiary 197
Kwestia Trzecia 201
Kwestia Czwarta 206
Streszczenie Kwestii Ósmej 209
Stacja Druga Olśniewającego Dowodu 216
Księga Druga Błysku Dwudziestego Dziewiątego 222
Sen o zgromadzeniu - ze zbioru Blaski 231
Przypisy 244
Spis treści 254