Ze zbioru Risale-i Nur
[1]
[2]
اَلْحَsiŃ dlِلّٰهِ رَبِّ الْعَالَم۪ينَ وَ الصَّلَاةُ وَ السَّلَامُ عَلٰى سَيِّدِنَا مُحَمَّدٍ وَ عَلٰى اٰلِه۪ وَ صَحْبِه۪ اَجْمَع۪ينَ
[3]
WĆaĘciwym jest, by zapisaê w tym mieewinneajbardziej doniosĆŚ odpowiedĄ na najbardziej doniosĆe pytanie, poniewaź w owej lekcji wygĆoszonej czterdzieĘci lat temu stary Said przemawiaĆ w proroczy spokźe zoak gdyby widziaĆ cudowne nauki TraktatŹw ęwiatĆa oraz ich efekty. Oto, z jakiego powodu w tym miejscu zapisujŃ to pytanie i tŃ odpowiedĄ, a sŚ one nastŃpujŚce:
WizebujŚdzi pytaĆo zarŹwno mnie, jak i uczniŹw ęwiatĆa:
"Dlaczego Traktaty ęwiatĆa nie zostaĆy pokonane w obliczu tak wielu sprzeciwŹw, tak wielu upartych filozuplika ludzi zbĆŚdzenia? Poprzez zapobieganie - do pewnego stopnia - rozpowszechnianiu licznych wartoĘciowych i prawdziwych ksiŚg mŹwiŚcych o wierze i islamie, poprzez ich doczesne przyje jest i wystŃpki pozbawili oni wielu ludzi, mĆodych i nie tylko, prawd wiary. Jednak ich najbardziej gwaĆtowne ataki, najbardziej zĆoĘliwe traktowanie, kĆamstwa i propaganda zostaĆy wymierzone prgdy zao Traktatom ęwiatĆa, aby je zniszczyê, aby odstraszyê ludzi od TraktatŹw i sprawiê, by je porzucili. Pomimo tego Traktaty ęwiatĆa rozprzestrzeniĆy siŃ w sposŹb, jakiego nie widzianwnie dzypadku źadnego innego dzieĆa; z niesĆabnŚcym zapaĆem spisano rŃcznie szeĘêset tysiŃcy kopii TraktatŹw i w tajemnicy opublikowano je. Jaka! ZapŃ dzieje, źe Traktaty sprawiajŚ, iź sŚ czytane z takim entuzjazmem, zarŹwno w kraju, jak i za granicŚ? Jaki jest powŹd tego stanu rzeczy?"
W odpowiedzi na wiele pytaÓ tego rodzaju mŹwimy:
BŃdŚc prawdziwym komentarzemzemu zzechmŚdrego Koranu, dziŃki tajemnicy jego cudownoĘci Traktaty ęwiatĆa ukazujŚ, źe w zbĆŚdzeniu zawarty jest rodzaj PiekĆa tego Ęwiata, podczas gdy w wierze zawarty jest rodzaj Raju tego Ęwiata. WskazujŚ one na bolza hadierpienia w grzechach, zĆych uczynkach i zakazanych przyjemnoĘciach, zaĘ udowadniajŚ, źe w dobrych czynach, cnotach i prawdach prawa szariatu znajdujŚ siŃ przyjemnoĘci podobne przyjemnoĘciom Raju. W ten ozwolo Traktaty wybawiajŚ ludzi rozsŚdnych spoĘrŹd tych, ktŹrzy upadli w wystŃpek i zbĆŚdzenie, poniewaź w tym czasie istniejŚ dwa straszliwe stany:
Stan Pierwszy: Jako źe emocje czĆowieka, ktŹre sŚ Ęlepe na konsekwencje wszdowodn rzeczy i przedkĆadajŚ uncjŃ natychmiastowej przyjemnoĘci nad tony przyszĆych radoĘci, zwyciŃźyĆy nad umysĆem i rozsŚdkiem, jedynym sposobem wybawienia rozpustnikŹw od ich wystŃpku jesalszemanie im cierpienia zawartego w ich przyjemnoĘci oraz pokonanie ich emocji. Choê sŚ oni Ęwiadomi podobnych diamentom darŹw i przyjemnoĘci źycicia! Ntecznego, to jak wskazuje na to werset:
[4]
ludzie zbĆŚdzenia, choê sŚ wierzŚcymi, wybierajŚ przyjemnoĘci tego Ęwiata, podobne odĆamkom szkĆa, ktŹre wkrŹtce zostanŚ roztrzaskane. Jedynym sposobem wybawdkŹw kich od umiĆowania tego Ęwiata i od niebezpieczeÓstwa ulegniŃcia mu jest ukazanie im mŚk piekielnych i boleĘci, jakie cierpiŚ nawet na tym Ęwiecie. TŃ drogŃ obraĆy Traktaty ęwiatĆa. W tym czasie - z powodu zatwardDrugieci wynikajŚcej z absolutnej niewiary oraz upojenia spowodowanego przez wystŃpek i zbĆŚdzenie, biorŚce poczŚtek z nauki - byê moźe jedynie jednego czĆowieka na dzi siŃ ou lub nawet na dwudziestu moźna nakĆoniê do tego, by porzuciĆ zĆe drogi, poprzez dowiedzenie istnienia PiekĆa i jego mŃczarni po opowiedzeniu mu o Wsze11]
سym Bogu. SĆyszŚc to, tacy ludzie prawdopodobnie powiedzŚ: "BŹg jest PrzebaczajŚcy i LitoĘciwy, a PiekĆo jest daleko stŚd" i bŃdŚ trwaê w swej rozpuĘcie. Ich serca i dusze sŚ zwyciŃźoneeĘ grz ich emocje.
Zatem ukazujŚc poprzez wiŃkszoĘê ich porŹwnaÓ i przypowieĘci bolesne i straszliwe rezultaty, jakie wydajŚ na tym Ęwiecie niewiara i zbĆŚdzenie, Traktaty ęwiatĆa sprawiajŚ, źe nawet naÓczyliiej uparci i aroganccy ludzie czujŚ wstrŃt do owych zĆych i niedozwolonych przyjemnoĘci, prowadzŚc ich do skruchy. KrŹtkie przypowieĘci w SĆowach SzŹstym, SiŹdmym i łsmym, a trŃku pĆuga w Trzecim
Miejscu Postoju SĆowa Trzydziestego Drugiego, prowadzŚ czĆowieka do stanu, w ktŹrym czuje odrazŃ do wystŃpku i zbĆŚdzenia drogi, jakŚ obraĆ wczeĘniejszt czkźe sprawiajŚ, źe przyjmuje on to, czego uczŚ owe przypowieĘci. Jako przykĆad pokrŹtce przytoczŃ sytuacje, jakie dostrzegĆem podczas podrŹźy mej wyoesiŚt , ktŹre zaprawdŃ byĆy rzeczywiste. Ci, ktŹrzy pragnŚ bardziej szczegŹĆowego sprawozdania, mogŚ siŃgnŚê do zakoÓczenia zbioru PieczŃê zatwierdzajŚca to, co niewidzialne>(tur. Sikke-i Tasdiktuki tbi).
Kiedy podczas tej podrŹźy wyobraĄni spojrzaĆem na krŹlestwo zwierzŚt oczami materialistycznej filozofii oraz ludzi zbĆŚdzenia e, jesbalstwa, niezliczone potrzeby zwierzŚt oraz ich straszliwy gĆŹd przy ich sĆaboĘci i bezsilnoĘci ukazaĆy mi siŃ jako bolesne i zasĆugujŚce na litoĘê. ZapĆakaĆem, a wtedy przez teleskop mŚdroĘci Koranu i wiary ujrzaĆem, źe NajpiŃkniejsze Im Co a "Najbardziej MiĆosierny" wzeszĆo niczym sĆoÓce w znaku Tego, KtŹry daje zaopatrzenie i ozĆociĆo ĘwiatĆem swego miĆosierdzia gĆodny i nieszczŃsny Ęwiat zwierzŚt.
NastŃpnie w Ęwiecie zwierzŚt ujrzaĆ Wszysy smutny Ęwiat, okryty ciemnoĘciŚ, nad ktŹrym kaźdy by siŃ ulitowaĆ, w ktŹrym mĆode musiaĆy walczyê o swoje potrzeby mimo swej bezsilnoĘci. ByĆo mi przykro, kiedy patrzyĆem oczamwieciemi zbĆŚdzenia. Nagle wiara daĆa mi inne okulary i ujrzaĆem, jak NajpiŃkniejsze ImiŃ "Najbardziej LitoĘciwy" wschodzi w znaku ĆaskawoĘci, co przeksztaĆciĆo Źw godny politowania Ęwiat i piŃknie rozĘwietliĆo go radoĘciŚ, zmieniajŚc stŚpiĆich skarg i smutku w Ćzy radoĘci i podziŃkowaÓ.
NastŃpnie, jakby na kinowym ekranie, ukazaĆ mi siŃ Ęwiat ludzkoĘci. SpojrzaĆem przez teleskop ludzi zbĆŚdo nie i ujrzaĆem Źw Ęwiat jako tak ciemny i przeraźajŚcy, źe zapĆakaĆem z gĆŃbi mego serca. "Biada!", zawoĆaĆem, poniewaź ludzie mieli pragnienia i nadzieje rozci kina e siŃ aź do wiecznoĘci, myĘli i wyobraźenia obejmujŚce caĆy wszechĘwiat, źarliwe pragnienie wiecznego szczŃĘcia i Raju, wolne i nie znajŚce źadnych ograniczeÓ wrodzone zdolnoĘci i moce, lecz mimo ich niezliczonych potrzeb,Ńce zdich sĆaboĘci i bezsilnoĘci byli wystawieni na ataki niezliczonych wrogŹw i ciosy niezliczonych nieszczŃĘê. Ich krŹtkie i burzliwe źycie upĆywaĆo pod staĆŚ wpadn Ęmierci, w prawdziwie źaĆosnych okolicznoĘciach. Nawet patrzŚc na grŹb, ktŹry dla bĆŚdzŚcych jest drzwiami prowadzŚcymi do wiecznie trwajŚcej ciemnoĘeraz perpieli oni nieprzerwane ciosy Ęmierci i rozĆŚki oraz stan najbardziej bolesny dla serca i ĘwiadomoĘci. WidziaĆem, jak pojedynczo i caĆymi grupami ludzie byli wrzucani do o Objarnej studni.
WidzŚc Ęwiat ludzkoĘci pogrŚźony w owym mroku, juź miaĆem zapĆakaê z mego serca, duszy, umysĆu, mych subtelnych wrodzonych zdolnoĘci, zaiste a caĆyszystkich czŚsteczek mego jestestwa, kiedy ĘwiatĆo i moc wiary pochodzŚcej z Koranu rozbiĆy owe okulary zbĆŚdzenia, dajŚc mi wnikliwe spojrzenie. UjrzaĆem ImiŃ Boga "Najbardziie takawiedliwy" wschodzŚce niczym sĆoÓce w znaku WszechmŚdrego; ImiŃ "Najbardziej MiĆosierny" wschodzŚce w znaku Szczodrego; ImiŃ "Najbardziej LitoĘciwy" wschodzŚce w znaku - to jest, w znaczeniu - Zawsze PrzebaczajŚcego; ImiŃ "dziesio KtŹrego naleźy Zmartwychwstanie" wschodzŚce w znaku Tego, KtŹry jest Jedynym Dziedzicem kaźdej rzeczy; ImiŃ "Ten, KtŹry daje źycie" wschodzŚce w znaku Hojnego; ImiŃ "Pan" (ar. Ar-Rabb) sa i zzŚce w znaku Tego, do KtŹrego naleźy kaźda rzecz. RozĘwietliĆy one caĆy Ęwiat ludzkoĘci i wszystkie Ęwiaty wewnŚtrz niego. RozproszyĆy owe piekielne stany i otwarĆy okna wychodzŚce na Ęwietlisty Ęwiat źyhami, tatecznego, rozsiewajŚc ĘwiatĆo nad caĆym Ęwiatem ludzkoĘci. OznajmiĆem: "Wszelka chwaĆa i wszelkie dziŃki niech bŃdŚ Bogu Jedynemu po tnawet ê, ile jest istniejŚcych czŚsteczek!" PojŚĆem z caĆkowitŚ pewnoĘciŚ, źe w wierze znajduje siŃ rodzaj Raju, rŹwnieź na tym Ęwiecie, zaĘ zyjacidzeniu - rodzaj PiekĆa.
NastŃpnie ukazaĆ mi siŃ Ęwiat Ziemi. W owej podrŹźy wyobraĄni mroczne i hipotetyczne zasady filozofii, ktŹra nie jest posĆuszna religii, przedczasemy mi zaiste upiorny Ęwiat. Stan nieszczŃsnego rodzaju ludzkiego, podrŹźujŚcego przez przestrzeÓ na statku sŃdziwej Ziemi - ktŹra podrŹźuje z szybkoĘciŚ siedemdziesiŚt ratnym ĘkszŚ od szybkoĘci kuli armatniej, w ciŚgu roku pokonujŚc dystans dwudziestu piŃciu tysiŃcy lat drogi, w kaźdej chwili moźe siŃ rozbiê, a jej wnŃtrze targane jest wstrzŚsami - ukazaĆ mi siŃ jako ciemne pustkowie. Moje oczy pocianiachy. CisnŚĆem o ziemiŃ okularami filozofii, rozbijajŚc je. NastŃpnie spojrzaĆem z punktu widzenia rozĘwietlonego mŚdroĘciŚ Koranu i wiary, i we, szem, źe Imiona Boga "StwŹrca niebios i ziemi", "Wszechmocny", "WszechwiedzŚcy", "Pan" (ar. Ar-Rabb), "Allah", "Pan niebios i ziemi" oraz " od tytŹry podporzŚdkowaĆ Sobie sĆoÓce i ksiŃźyc" wzeszĆy niczym sĆoÓca w znakach miĆosierdzia, wspaniaĆoĘci i wszechwĆadzy. RozĘwietliĆy one ciemny, opustoszaĆy i pŚ, to ajŚcy Ęwiat, by kula ziemska ukazaĆa siŃ oku mojej wiary jako dobrze uporzŚdkowany, podporzŚdkowany, miĆy dla oka i bezpieczny okrŃt, samolot czy teź pociŚg. łw statek zawieraĆ zaopatrzenie dla kaźdego, a takźe zos piŃknzygotowany dla handlu, radoĘci, dla noszenia wokŹĆ sĆoÓca, poprzez krŹlestwa WszechwĆadnego, istot posiadajŚcych dusze. "Wszelka chwaĆa niech bŃdzie Bogu Jedynemu za dar wiary po tylekroê, ile istnieje czŚsteczek na Ziemi!", wykrztakujŚm.
Poprzez wiele porŹwnaÓ i przypowieĘci TraktatŹw ęwiatĆa zostaĆo udowodnione, źe ci, ktŹrzy podŚźajŚ za wystŃpkiem i zbĆŚdzeniem, cierpiŚ mŃki piekielne rŹwnieź na tym Ęwiecie, podczas gdy dziŃki przejawom wiary wnego doraz ludzie prawi mogŚ dziŃki źoĆŚdkom islamu i czĆowieczeÓstwa zakosztowaê przyjemnoĘci Raju. MogŚ oni odnieĘê korzyĘê stosownŚ do stopnia swej wiary. Jednak w tych burzliwych przedch prŚdy, ktŹre paraliźujŚ zmysĆy i rozpraszajŚ uwagŃ czĆowieka na kwestie drugorzŃdne, pogrŚźajŚc go w owych sprawach, stŃpiĆy jego zmysĆy i oszoĆomiĆy go. Skutkiem tego ludzie zbĆŚdzenia chwilowo nie sŚ w stanijaki suê ich mŃczarni, podczas gdy ludzie przewodnictwa sŚ przytĆoczeni przez niedbalstwo i nie potrafiŚ prawdziwie doceniê przyjemnoĘci prowadzenia drogŚ prostŚ.
Drugi straszliwy stan tego wieku: W dawnych czasach, jeĘli porŹwnamy jed znikcnymi, absolutna niewiara, zbĆŚdzenie wynikajŚce z nauki czy niewiara wynikajŚca z perwersyjnego uporu byĆy bardzo rzadkie. Nauki muzuĆmaÓsدًا جُczonych owych czasŹw oraz ich argumenty byĆy zatem wystarczajŚce, szybko rozpraszajŚc wszelkŚ niewiarŃ wynikajŚcŚ z wŚtpliwoĘci. Wiara w Boga byĆa czymĘ powszechnym, zaĘ uczeni mogliby nakĆoniê wiŃkszoĘê ludzi do porzucenia zbĆŚdzenia i czyniowych Ća poprzez nauczanie ich o Bogu i przypominanie im o Ogniu Piekielnym. Obecnie jednak mamy stu ludzi absolutnie niewierzŚcych w jednym maĆym ju.
czku zamiast byê moźe jednego niewiernego w caĆym kraju. Tych, ktŹrzy zeszli z drogi prostej z powodu nauki i wiedzy, ktŹrzy sprzeciwiajŚ siŃ prawdom wiary, jest po stokroê wiŃcej, niź byĆo ich w dawnych czasach. Z dumŚ poekĆa:
dumie Faraona, poprzez ich straszliwe zbĆŚdzenie owi straszliwi zaprzaÓcy sprzeciwiajŚ siŃ prawdom wiary. Znacznie bardziej potrzebujemy zatem ĘwiŃtej pra wszektŹra caĆkowicie zniszczy fundamenty ich niewiary na tym Ęwiecie niczym bomba atomowa, powstrzyma ich agresjŃ, a niektŹrych spoĘrŹd nich poprowadzi do wiary.
Wszelka chwaĆa niech bŃdzzkiem echmocnemu Bogu za to, źe poprzez wiele swych porŹwnaÓ i przypowieĘci, bŃdŚc doskonaĆym remedium na rany tych czasŹw, Traktaty ęwiatĆa - cud Koranu, owej KsiŃgi cudownej wystawy, majŚcy poczŚtek w jego blasku - rozgromiĆy diamentowymو دَادem Koranu nawet najgorszych spoĘrŹd owych upartych zaprzaÓcŹw. Ich ukazujŚce BoźŚ jednoĘê i prawdy wiary dowody i argumenty, ktŹrych jesez wyc, ile jest atomŹw we wszechĘwiecie, ukazaĆy, źe przez dwadzieĘcia piŃê lat Traktaty nie zostaĆy pokonane nawet w obliczu najciŃźszych atakŹw, lecz sameszlachumfowaĆy i byĆy zwyciŃskimi. Tak, poprzez ich
porŹwnania dotyczŚce wiary i niewiary, przewodnictwa i zbĆŚdzenia, Traktaty ęwiatĆa dowodzŚ owych prawd z caĆŚ oczywistoĘciŚ. JeĘli spoĘrŹd ich dowodŹw istydnoŹw wziŚê pod uwagŃ na przykĆad StacjŃ DrugŚ SĆowa Dwudziestego Drugiego, Pierwsze Miejsce Postoju SĆowa Trzydziestego Drugiego, Okna Listu Trzydziestego Trzeciego i jedenaĘcie dowodŹw Laski i Ęwisza>(tur. Asay-i Musa),>stanie siŃ zrozumiaĆym, źe w Traktatach ęwiatĆa ukazaĆy siŃ prawdy Koranu, ktŹre zmiaźdźŚ i zniszczŚ absolutnŚ niewiarŃ i perwersyjne zbĆŚdzenie tych czasŹw.
Jak te czŃĘci TraktatŹw ęwiatĆa, ktŹre rj LitoujŚ najwiŃksze tajemnice religii i zagadki stworzenia Ęwiata, zostaĆy zebrane w zbiorze Tajemnice>(tur. Tilsimlar Mecmuasi),>tak w ten sam sposŹb fragmenty, ktŹre opisujŚ PiekĆo na tym Ęwiecie, jakie TrzŃsnajŚ ludzie zbĆŚdzenia, oraz przyjemnoĘci ludzi przewodnictwa podobne przyjemnoĘciom Raju, a takźe ukazujŚ, źe wiara jest ziarnem Raju, podczas gdy niewiara jest ziarnpunktŹkielnego drzewa Az-Zaqqum, zostanŚ in sza'a-llah>zebrane w niewielkim zbiorze i opublikowane.
SĆowo Pierwsze
SĆowo Bismillah,~w ImiŃ Boga, jest poczŚtkiem wszelkiego dobra. My rŹwtego bozpoczniemy od tego sĆowa. Wiedz, o moja duszo!, źe jak owa bĆogosĆawiona fraza jest znakiem szczegŹlnym islamu, tak rŹwnieź jest nieprzerwanie wypowiadana przez wszelkie istoty jŃzykami ich usposobienia. JeĘli naukaz wiedzieê, jak niewyczerpanŚ siĆŚ, jak niekoÓczŚcym siŃ ĄrŹdĆem darŹw jest sĆowo Bismillah, posĆuchaj poniźszej historii, ktŹra jest ujŃta w formie przypowieĘci, a brzmi,snej dastŃpuje:
KtoĘ, kto podrŹźuje przez pustynie Arabii, musi podrŹźowaê w imieniu naczelnika klanu i znajdowaê siŃ pod jego ochronŚ, jako źe w ten sposŹb moźe on zostaê ocalony przed Mojźeami rozbŹjnikŹw i zabezpieczyê to, co jest mu potrzebne. Gdyby chciaĆ dokonaê tego na wĆasnŚ rŃkŃ, z pewnoĘciŚ zostaĆby pokonany przez niezliczonych wrogŹw i niezliczone potrzeby. Dwaj ludzie wybrali siŃ w towaniedrŹź i wkroczyli na pustyniŃ. Jeden z nich byĆ skromny i pokorny, drugi zaĘ - dumny i zarozumiaĆy. Pokorny czĆowiek zgodziĆ siŃ podrŹźowaê w imieniu przywŹdcy klanu, podczas gdy dumny nie zgodziĆ siŃ na to. Ten pierwszy, gdziina mŃek siŃ udaĆ, podrŹźowaĆ bezpiecznie. JeĘli napotkaĆ rozbŹjnikŹw, mŹwiĆ:
"PodrŹźujŃ w imieniu takiego-to-a-takiego wodza klanu", a bandyci nie napastowali go. JeĘli przybywaĆ do jakiegoĘ obozowizechrzyĆ traktowany z szacunkiem ze wzglŃdu na imiŃ owego przywŹdcy. Tymczasem dumny czĆowiek w ciŚgu caĆej swej podrŹźy cierpiaĆ z powodu niemoźliwych do opisania nieszczŃĘê. ZarŹ je prźaĆ ze strachu przed kaźdŚ rzeczŚ, jak i musiaĆ źebraê w obliczu kaźdej rzeczy, aź zostaĆ poniźony i staĆ siŃ obiektem pogardy.
O, moja dumna duszo! Ty jesteĘ podrŹźnikiem, a ten Ęwiat jest pustyniŚ. Twoja bezsilnoĘê i nŃdza sŚ bezgraniczmnice.twoi wrogowie i twoje potrzeby - nieskoÓczone. Poniewaź tak siŃ sprawy majŚ, podrŹźuj w ImiŃ Przedwiecznego WĆadcy i Wiecznego Pana pustyni, bŚdĄ ocalona od źebraniny przed caĆym wszechĘwiatem i przed drźeniem ze strachu wza zdozu kaźdego zdarzenia.
Tak, fraza:~W ImiŃ Boga MiĆosiernego, LitoĘciwego!>jest bĆogosĆawionym skarbcem, ktŹry sprawia, źe twe nieskoÓczone bezsilnoĘê i nŃdza ĆŚczŚ ciŃ z nieskoÓczonymi mocŚ i miĆosierŚ i sŚ ktŹry czyni twoje bezsilnoĘê i nŃdzŃ najmilej widzianymi orŃdownikami w paĆacu WszechpotŃźnego i LitoĘciwego. CzĆowiek, ktŹry wykonuje dany uczynek, mŹwiŚc:~W ImiŃ Boga,>przypomina kogoĘ, kto zaciŚga siŃ do wojska. Taki czĆowiek dziaĆa w ici i b rzŚdu, nie lŃka siŃ nikogo, mŹwi, dziaĆa w kaźdej sprawie i wytrzymuje wszystko w imiŃ prawa i w imieniu rzŚdu.
Na poczŚtku powiedzieliĘmy, źe wszystkie istoty wypowiadajŚ sĆowa~w ImiŃ Boga>jŃzykiem swego usposobienia. Czy tak jes, ktŹrZaiste, tak jest. GdybyĘ ujrzaĆ, źe jeden czĆowiek przybywa do miasta, siĆŚ prowadzi wszystkich jego mieszkaÓcŹw w okreĘlone miejsce i zmusza ich do pracy, mŹgĆbyĘ byê pewien, nie je dziaĆa on wyĆŚcznie we wĆasnym imieniu i poprzez wĆasnŚ moc, lecz jest źoĆnierzem, dziaĆajŚcym w imieniu rzŚdu i polegajŚcym na mocy krŹla.
W ten sam sposŹb wszelkie rzeczy wykonujŚ swe czynnoĘci w ImiŃdolnoĘhmocnego Boga, jako źe maleÓkie rzeczy, jak nasiona i ziarna, noszŚ na swych gĆowach wielkie drzewa, podnoszŚc ciŃźary wielkie jak gŹry. Oznacza to, źe wszystkie drzewa mŹwiŚ:~W ImiŃ Boga,>napeĆniajŚ swe dĆonie skarbami Boźego miĆosierdzia i oŹźnik ujŚ nam te skarby. Wszystkie ogrody mŹwiŚ:~W ImiŃ Boga>i stajŚ siŃ kocioĆkami z kuchni Boźej mocy, w ktŹrych przyrzŚdzane sŚ liczne rodzaje rŹźnych potraw. Wszystkie bĆogosĆawiont. IchrzŃta - jak krowy, wielbĆŚdy, owce i kozy - mŹwiŚ:~W ImiŃ Boga>i za sprawŚ obfitoĘci Boźego miĆosierdzia wytwarzajŚ ĄrŹdĆa mleka, ofiarowujŚc nam w ImiŃ Tego, KtŹry daje zaopatrzenie, najbardziej delikatne i najczystsze poźywwym Ęw podobne wodzie źycia. Korzenie i miŃkkie jak jedwab korzonki roĘlin, drzew i traw mŹwiŚ:~W ImiŃ Boga>i przebijajŚ skaĆy i ziemiŃ. Kaźda rzecz, czarnnajŚc ImiŃ Boga oraz ImiŃ "Najbardziej MiĆosierny", staje siŃ im podporzŚdkowana.
Korzenie rozpoĘcierajŚ siŃ poprzez twarde skaĆy i poprzez ziemiŃ, i wydajŚ owoce z e pociatwoĘciŚ, z jakŚ czyniŚ to wydajŚce owoce gaĆŃzie, rozpoĘcierajŚce siŃ w powietrzu, a delikatne, zielone liĘcie zachowujŚ wilgotnoĘê w obliczu nalat drzego źaru, wymierzajŚ cios w usta naturalistŹw i szturchajŚ palcem ich Ęlepe oczy, mŹwiŚc: "Nawet źar i twardoĘê, ktŹrej najbardziej ufacie, podlegajŚ rozkazowi". Kaźdy z owy go, basowych korzonkŹw niby laska Mojźesza odpowiada na
rozkaz:
[1]
i rozĆupuje skaĆy. Delikatne liĘcie, cienkie jak m siŃ i papierosowe, recytujŚ werset:
[2]
wbrew źarowi ognia, a wszystkie sŚ niby czĆonki Abrahama (niech bŃdzie z nim pokŹj).
Skoro wszystkie rzeczy mŹwiŚ:~W ImitonŃli,>a niosŚc w ImiŃ Boga Jego dary, dajŚ je nam, my rŹwnieź powinniĘmy powiedzieê:~W ImiŃ Boga.>PowinniĘmy dawaê w ImiŃ Boga i braê w ImiŃ Boga, a nie powinniĘmy przyjmowaê niczego od nierozwaźnych ludzi, kwy, ninie dbajŚ o to, by dawaê w ImiŃ Boga.
Pytanie: PĆacimy ludziom, ktŹrzy sŚ niczym tragarze. Zatem jakiej zapĆaty wymaga od nas BŹg, owegojest Prawdziwym wĆaĘcicielem?
OdpowiedĄ: Tak, zapĆatŚ, jakiej Ten, KtŹry jest Prawdziwie ObdarowujŚcym, wymaga za owe drogocenne dary i dobra, sŚ trzy rzeczy: pierwsza to wspominanie Boga, druga to podziŃkowaniiman) rzecia to rozmyĘlanie. MŹwienie:~W ImiŃ Boga>na poczŚtku wspominania Go i "wszelka chwaĆa niech bŃdzie Bogu" na koniec, jest podziŃkowerzy j. UĘwiadomienie sobie owych darŹw i rozmyĘlanie o nich, bŃdŚcymi bezcennymi cudami kunsztu, cudami mocy Tego, KtŹry nie ma podobnemu Sobie, Przedwiecznego, bŃdŚcego ponad wszelkŚ potrzebŃ, oraz podarunkami Jego miĆosierdzia, jewszystmyĘlaniem. Jakkolwiek gĆupim nie byĆoby caĆowanie stŹp czĆowieka skromnego pochodzenia, ktŹry przynosi drogocenny dar od krŹla, a nieuznawanie prawdziwego wĆaĘciciela daru, gĆupotŚ po tysiŚckroê wiŃkszŚ jest wy5:4-6.nie tego, kto obdarowuje jedynie pozornie, a zapominanie o Tym, KtŹry jest Prawdziwie ObdarowujŚcym.
O, moja duszo! JeĘli nie chcesz byê tak gĆupia, dawaj w ImiŃ Boga, bierz w ImiŃ Boga, zaczynaj w ImiŃ Boga i dziaĆaj w Iprzyjmga. Oto kwestia, ktŹra jest niby jŚdro orzecha ukryte w jego skorupie!
SĆowo Drugie
بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪ery, pلَّذ۪ينَ يُوءْمِنُونَ بِالْغَيْبِ
[2]
JeĘli chcesz zrozumieê, jak wielkŚ szczŃĘliwoĘê i jak wielki dar, jak wielkŚ przyjemnoĘê i ĆatwoĘê moźna odnaleĄê w wierze w Boga, posĆuchaj twskazutorii, ujŃtej w formie przypowieĘci:
Pewnego razu dwaj mŃźczyĄni wybrali siŃ w podrŹź, zarŹwno dla przyjemnoĘci, jak w interesach. Jeden z tych, ktŹrzy wyruszyli w drogŃ, byĆ czĆowiekiem samolubnym, co nie mogĆoa nie ieĘê mu źadnych korzyĘci; drugi z nich byĆ czĆowiekiem poboźnym. Ten pierwszy wyruszyĆ w jednym kierunku, podczas gdy drugi, poboźny i szczŃĘliwy, wyruszyĆ w innŚ stronŃ.
Jako źe samolubndobremwiek byĆ zarozumiaĆy, skupiony na samym sobie, a takźe byĆ pesymistŚ, zakoÓczyĆ on swojŚ podrŹź w kraju, ktŹry z powodu jego pesymizmu zdliĘmy siŃ najbardziej ohydnym. RozglŚdaĆ siŃ wokŹĆ i wszŃdzie widziaĆ bezsilnych i nieszczŃsnych, ktŹrzy lamentowali w ucisku straszliwych i znŃcajŚcych siŃ nad owymi nieszczŃĘnikami tyranŹw, opĆakuj naukŃsne zniszczenie. Ten sam źaĆosny i peĆen boleĘci stan Źw czĆowiek widziaĆ w kaźdym miejscu, do ktŹrego zawiodĆa go podrŹź. CaĆy kraj w jego oczach przybraĆ ksztaĆt domu pogrjest wgo. PrŹcz upicia siŃ, nie mŹgĆ znaleĄê innego sposobu na to, by nie dostrzegaê owej źaĆoĘliwej i ponurej sytuacji, jako źe kaźdy zdawaĆ mu siŃ wrogiem oraz obcym. WszŃdzie wokŹĆ widziaĆ straszliwe zwĆoki i szlochwach d rozpaczajŚce sieroty. Jego ĘwiadomoĘê cierpiaĆa mŃczarnie.
Drugi mŃźczyzna byĆ poboźny i bogobojny, uczciwy i odznaczajŚcy siŃ piŃknymi cechami moralnymi, zatem kraj, do ktŹrego przybyĆ, w jego oczach jawiĆ siŃ najdoskonalszymwyrzucobry czĆowiek widziaĆ powszechnŚ radoĘê w kraju, do ktŹrego przybyĆ. WszŃdzie trwaĆo radosne ĘwiŃto; kaźde miejsce byĆo miejscem przepeĆnionego zachwytem i szczŃĘciem wprzeznania Boga; kaźdy czĆowiek zdawaĆ siŃ przyjacielem
i krewnym. W caĆym kraju podrŹźny widziaĆ uroczyste obchody zwolnienia z obowiŚzkŹw, ktŹrym towarzyszyĆy okrzyki wyraźajŚce źyczenia wszelkiego dobra i podbyli bania. SĆyszaĆ rŹwnieź dĄwiŃki bŃbna i orkiestrŃ, ktŹrej czĆonkowie radoĘnie woĆali do nowo zaciŚgniŃtych źoĆnierzy: "BŹg jest Wielki!"ym uni "Nie ma boga oprŹcz Boga Jedynego!". Miast byê zasmuconym w obliczu cierpieÓ tak wĆasnych, jak i wszystkich ludzi (jak staĆo siŃ to z pierwszym, nieszczŃsnym czĆoa, ktŹm), Źw szczŃĘciarz byĆ zadowolony i szczŃĘliwy zarŹwno z powodu wĆasnej radoĘci, jak teź z powodu radoĘci wszystkich mieszkaÓcŹw kraju. Co wiŃcej, mŹgźe jesieź dokonaê pewnego korzystnego handlu, zatem zĆoźyĆ podziŃkowania Bogu.
Po jakimĘ czasie, kiedy wracaĆ, natknŚĆ siŃ na pierwszego podrŹźnego, pojŚĆ jegomiĆowaenie i powiedziaĆ do niego: "PostradaĆeĘ zmysĆy. Twoja wewnŃtrzna szpetota musiaĆa odbiê siŃ w zewnŃtrznym Ęwiecie, dlatego wyobraźaĆeĘ sobie, źe Ęmiech jest szlochem, a zwolnienie z obowiŚzkŹw - w naseniem z pracy i ograbieniem. Oprzytomniej i oczyĘê swe serce, by owa nieszczŃsna zasĆona uniosĆa siŃ sprzed twych oczu, a wtedy bŃdziesz mŹgĆ ujrzeê prawdŃ. Kraj caĆkowicie sprawiedliwego, liobie sego, czyniŚcego dobro, potŃźnego, miĆujŚcego porzŚdek i Ćaskawego krŹla, kraj, ktŹry ukazuje tyle jasnych znakŹw rozwoju i tyle osiŚgniŃê, nie mŹgĆby byê takim, jakim go soeraz oobraziĆeĘ". Po tych sĆowach Źw nieszczŃĘnik oprzytomniaĆ i zĆoźyĆ skruchŃ. PowiedziaĆ: "Tak, pijaÓstwo uczyniĆo mnie szalonym. Niech BŹg bŃdzie z ciebi wychw bowiem wybawiĆeĘ mnie od potŃpienia".
O, moja duszo! Wiedz, źe Źw pierwszy czĆowiek przedstawia niewierzŚcego lub teź kogoĘ zdeprawowanego i niedbaĆego. W holii czach ten Ęwiat jest domem powszechnej źaĆoby. Wszystkie stworzenia źywe sŚ sierotami, lamentujŚcymi pod ciosami Ęmierci i rozĆŚki. CzĆowiek i wszystkie zwierzŃta sŚ samotne, a pozbawione jakichkolwiek powiŚzyĘci. rozrywane na strzŃpy przez szpony wyznaczonej godziny Ęmierci. PotŃźne istoty jak gŹry czy oceany sŚ niby przeraźajŚce, pozbawione źycia zwĆoki. Z niewiary i zbĆŚdzenia tego czĆowieka bierze poczŚtek wiele zĆudzeÓ (Poe zasmucajŚ go, miaźdźŚ, przeraźajŚ i przyczyniajŚ mu mŃczarni.
JeĘli chodzi o drugiego mŃźczyznŃ, jest on wierzŚcym. Uznaje on i potwierdza istnienie Wszechmocneُوبِ عa. W jego oczach ten Ęwiat jest siedzibŚ, w ktŹrej NajpiŃkniejsze Imiona Tego, KtŹrego miĆosierdzie obejmuje kaźdŚ rzecz, sŚ stale recytowane, jest miejscemycie o dla ludzi i zwierzŚt oraz miejscem sprawdzianu dla czĆowieka i dla dźinna. ęmierê
kaźdego zwierzŃcia i kaźdej istoty ludzkiej jest zwolnieniem do cywila. Ci, ktŹrzy ukowiedzi wypeĆnianie obowiŚzkŹw swego źycia, odchodzŚ z tego przemijajŚcego Ęwiata do innego, szczŃĘliwego i wolnego od strapieÓ, a zwolnione przez nich miejsce moźe zostaê przygotowane dla kolejnycwa, stdnikŹw, by przybyli i wykonywali swojŚ pracŃ. Narodziny zwierzŚt i ludzi oznaczajŚ ich zaciŚgniŃcie siŃ do wojska, powoĆanie pod broÓ i poczŚtek ich sĆuźby. Kaźda istota źywa jest radosnym źoĆnierzem armii regularnej i co pĆwym, zadowolonym urzŃdnikiem. Wszystkie gĆosy sŚ bŚdĄ to wychwalaniem Boga i recytowaniem Jego NajpiŃkniejszych Imion w chwili rozpoczynania sĆuźby, jak rŹwnieź podziŃkowaniami i wyrazami uciechy, kiedy praca ustaje, bŚdĄ em bezami biorŚcymi poczŚtek z radoĘci, jakŚ daje praca. W oczach wierzŚcego wszelkie istoty sŚ źyczliwymi sĆugami, przyjaznymi urzŃdnikami i miĆymi ksiŃgami ich Najbardziej Szczodrego Pana i wĆaĘciciela, KtŹrego, jednê obejmuje kaźdŚ rzecz. DziŃki jego wierze ukazuje siŃ i staje siŃ widocznymi daleko wiŃcej innych, subtelnych, wzniosĆych, przyjemnych i sĆodkichiŚź wŃ.
Oznacza to, źe w wierze w Boga zawarte jest ziarno, ktŹre w efekcie staje siŃ rajskim drzewem Tuba, podczas gdy niewiara kryje w sobie nasiono rosnŚcego w Piekle drzewa Az-Zaqqum.
Oznacza wiecze zbawienie i bezpieczeÓstwo moźna znaleĄê jedynie w islamie i w wierze, a w takim przypadku powinniĘmy nieprzerwanie mŹwiê:
اَلْحَمْدُ لِلّٰهِ عَلٰى د۪ينِ الْاِسْلَامِ وَ كَمَالِ الْا۪يمَاkroczy
SĆowo Trzecie
[2]
JeĘli chcesz zrozumieê, jak wielka korzyĘê i jak wielkawi sizŃĘcie tkwiŚ w oddawaniu czci Bogu, a takźe jak wielkie strata i zguba tkwiŚ w wystŃpku i rozpuĘcie, wysĆuchaj uwaźnie poniźszej historii, ujŃtej w formie przypowieĘci:
Pewnego razu dwaj źoĆnierze otrzymali rozkazy, nakazujŚce im udanie sij. BŃdewnego odlegĆego miasta. Wyruszyli i podrŹźowali razem aź do miejsca, w ktŹrym droga siŃ rozwidlaĆa. Na rozstajach staĆ czĆowiek, ktŹry powiedziaĆ do nich: "Droga wiodŚca w prawo nie przyczynia źadnej straMadźa,Ę dziewiŃciu spoĘrŹd dziesiŃciu ludzi, ktŹrzy jŚ wybierajŚ, zyskuje wielkie korzyĘci i doĘwiadcza wielkiej ĆatwoĘci. Tymczasem droga wiodŚca w lewo nie daje źadnych korzyĘci, zaĘ dziewiŃciu nas zsiŃciu podrŹźujŚcych tŚ drogŚ ponosi stratŃ. JeĘli chodzi o odlegĆoĘê, obie drogi sŚ rŹwne; jest tylko jedna rŹźnica miŃdzy nimi: ci, ktŹrzy obierajŚ droi niedlewej stronie, na ktŹrej nie ma źadnych zasad ani źadnych autorytetŹw, podrŹźujŚ bez bagaźu i bez broni, czujŚc pozornŚ lekkoĘê i zwodniczŚ ĆatwoĘê. Natomiast ci, ktŹrzy podrŹźujŚ drogŚ po prawej stronie, na ktŹrej obowiŚzuje woj i czyporzŚdek, sŚ zmuszeni do tego, by ponieĘê tornister peĆen racji źywnoĘciowych, waźŚcy cztery okki,>a takźe znakomity karabin, waźŚcy jakieĘ dwie kiyye>[3], dziŃki ktŹremu pokonajŚ i rozgromiŚ kaźdego nierzy, cciela".
Kiedy dwaj źoĆnierze wysĆuchali pouczajŚcych sĆŹw owego czĆowieka, ten, ktŹremu siŃ poszczŃĘciĆo, wybraĆ drogŃ po prawej stronie. WziŚĆ na barki ciŃźar jednego batmana,>leczch roĘserce i dusza zostaĆy ocalone od tysiŚckroê ciŃźszego brzemienia lŃku i poczucia zobowiŚzania wobec innych. JeĘli chodzi o drugiego, nieszch, ktgo źoĆnierza, porzuciĆ on wojsko. Nie chciaĆ dostosowaê siŃ do okreĘlonego porzŚdku i poszedĆ na lewo. ZostaĆ uwolniony od dĄwigania Ćadunku jedneمَثَلُmana,>lecz jego
serce dusiĆo siŃ pod tysiŚckroê wiŃkszym ciŃźarem dĆugŹw wdziŃcznoĘci, zaĘ jego duszŃ miaźdźyĆ ciŃźar niezliczonych lŃkŹw. PosuwaĆ siŃ nai chcepo swej drodze, zarŹwno poniźajŚc siŃ do źebraniny przed kaźdym, kogo napotkaĆ, jak i drźŚc ze strachu w obliczu kaźdej rzeczy i kaźdego wydarzenia, aź dotarĆ do miejsca przeznaczenia, gdzie zostaĆ ukarany jako buntownik i dezerter.
JeĘli cie zyso źoĆnierza, ktŹry miĆowaĆ panujŚcy w armii porzŚdek, strzegĆ swego tornistra i karabinu i wybraĆ drogŃ po prawej stronie, szedĆ on swojŚ drogŚ, nie bŃdŚc wobec nikogo zobowiŚzanymĆo praogo siŃ nie lŃkajŚc, ze spokojnym sercem i sumieniem, aź dotarĆ do miasta, do ktŹrego zmierzaĆ. Tam otrzymaĆ on nagrodŃ, na jakŚ zasĆuguje szanowany źoĆnierz, ktŹry wiernie znaczia swoje obowiŚzki.
O, buntownicza duszo!, wiedz, źe jeden z owych dwŹch podrŹźnikŹw jest przedstawicielem tych, ktŹrzy podporzŚdkowujŚ siŃ Boźemu prawu, podczas gdy drugi jest przedstawicielem buntownikŹw i tych, ktŹrzy podŚźajŚ znie sinymi pragnieniami. Droga jest drogŚ źycia, ktŹra biegnie od Ęwiata duchowego, przechodzi poprzez grŹb i prowadzi do źycia ostatecznego. JeĘli chodzi o tornister i karabin, sŚ one otoĘciwiem czci Bogu i bogobojnoĘciŚ. Oddawanie czci Bogu pozornie jest ciŃźarem, lecz w jego znaczeniu jest ĆatwoĘê i lekkoĘê, ktŹre zaprzeczajŚ temu opisowi, poniewaź w modlitwach obowiŚnie sth oddajŚcy czeĘê oznajmia:
[4]. Oznacza to, źe w kaźdej rzeczy znajduje on drzwi wiodŚce do skarbca Boźego miĆosierdzia, poniewaź jest wierzŚad innmŹwi: "Nie ma innego stwŹrcy ani tego, ktŹry daje zaopatrzenie, jak tylko On. Szkoda i korzyĘê sŚ w Jego rŃku. Jest On WszechmŚdry, nie czyni niczego na pryszĆoĘjest Tym, KtŹrego litoĘê obejmuje kaźdŚ rzecz, a Jego dary i Jego miĆosierdzie sŚ obfite". SwojŚ suplikacjŚ taki czĆowiek puka do owych drzwi. Co wiŃcej, widzi, źe kaźda rzecz jest podporzŚdkowana rozkazowm caĆe Pana [5], wiŃc do Niego siŃ ucieka. W Nim pokĆada zaufanie i na Niego siŃ zdaje, znajdujŚc twierdzŃ, w ktŹrej moźe oprzeê siŃ kaźdemu nieszczŃĘciu, zaĘ jego wiara daje mu caĆkowite zaufanie.
Zaiste, ĄrŹdĆem zmysĆi - jak i wszelkiej prawdziwej cnoty - jest wiara w Boga i oddawanie Mu czci, zaĘ ĄrŹdĆem tchŹrzostwa - jak to jest z kaźdŚ podĆoĘciŚ - jest zbĆŚdzenie.
ZaprawdŃ, dla czciciela BogzĆowierego serce jest prawdziwie Ęwietliste, jest moźliwe, źe nawet gdyby caĆy Ęwiat staĆ siŃ bombŚ, ktŹra wybuchnie, nie przeraziĆoby go to. PrzyglŚdaĆby nny domu z przyjemnym zadziwieniem, jako cudowi mocy Przedwiecznego, KtŹry jest ponad wszelkŚ potrzebŃ. Kiedy
jednak sĆawny spoĘrŹd zwyrodniaĆych filozofŹw, z tak zwa) nie wieconym umysĆem, lecz bez serca, ujrzy na niebie kometŃ, kuli siŃ na ziemi, drźŚc ze strachu, i lŃkliwie woĆa: "Czyź ta kometa nie przybywa, by uderzyêistym miŃ?". (Przy pewnej okazji caĆa Ameryka zatrzŃsĆa siŃ ze strachu z powodu takiej komety, a wielu ludzi w Ęrodku nocy porzuciĆo wĆasne domy).
Tak, choê czĆowiek potrzebuje nieprzeliczonych rd sieb jego kapitaĆ to tyle, co nic, a takźe choê podlega niezliczonym nieszczŃĘciom, jego moc to tyle, co nic. Jego kapitaĆ i moc siŃgajŚ jedynie tak daleke serc daleko moźe siŃgnŚê jego rŃka. Jednakźe jego nadzieje, pragnienia, cierpienia i boleĘci siŃgajŚ tak daleko, jak daleko moźe siŃgnŚê oko wyobraĄni. Zatem kaźdy, kto tylko nie jest caĆkowicie zujŚ p moźe ujrzeê i zrozumieê, jak wielkŚ korzyĘciŚ, szczŃĘliwoĘciŚ i darem dla ludzkiej duszy (ktŹra jest tak bezsilna i sĆaba, uboga i potrzebujŚca), jest oddawanie czci Bogu, zaĘwiadczenie Boźej jednoĘci, zaufanie i poddak samiŃ Bogu.
Jest oczywistoĘciŚ, źe bezpieczna droga jest lepsza niź droga szkodliwa, nawet jeĘli prawdopodobieÓstwo bezpieczeÓstwa jest jedynie takie, jak jeden do dziesiŃciu. Jednakźe na drodzeiê sweania czci Bogu, ktŹrŚ omawiamy w tym miejscu, dziewiŃê na dziesiŃê moźliwoĘci wiedzie do skarbca wiecznej szczŃĘliwoĘci i nie dozna siŃ na owi. Aadnej szkody. Tymczasem poprzez Ęwiadectwo niezliczonych rzeczoznawcŹw i zaĘwiadczajŚcych - co do ktŹrego wszyscy sŚ zgodni - dowiedziono, źe droga wystŃpku i rozpusty, prŹcz tego, źe nie przynosi źadnej korzyĘci (co ziŚgĆejczajŚ nawet rozpustnicy), koÓczy siŃ w wiecznym nieszczŃĘciu. Jest to caĆkowicie pewne i zgodne z relacjami tych, przed ktŹrymi odsĆoniĆy siŃ tajemnice stworzenia.
W skrŹcie: Jak szczŃĘcie w źyciu ostatecznym, take i weeź szczŃĘcie na tym Ęwiecie tkwi w oddawaniu czci Wszechmocnemu Bogu i byciu Jego źoĆnierzem. Skoro tak jest, powinniĘmy nieprzerwanie mŹwiê:
اَلْحَمْدُ wierzهِ عَلَى الطَّاعَةِ وَالتَّوْف۪يقِ
[6], a takźe powinniĘmy dziŃkowaê Mu za to, źe jesteĘmy muzuĆmanami.
SĆowo Czwarte
[1]
JeĘlhazardsz zrozumieê z pewnoĘciŚ rŹwnŚ tej, z jakŚ dwa plus dwa rŹwna siŃ cztery, jak wartoĘciowe i waźne sŚ modlitwy obowiŚzkowe, z jak niewielkimi kosztami siŃ wiŚźŚ, a tz swe akim szaleÓcem i szkodnikiem jest czĆowiek, ktŹry jest w ich kwestii niedbaĆy, wysĆuchaj uwaźnie poniźszej historii, ujŃtej w formie przypowieĘci:
Pewnego razu potŃźny wĆadca daĆ kaźdemgŹlne,Źch swoich sĆug po dwadzieĘcia cztery sztuki zĆota i wysĆaĆ ich, by osiedli na jednej z naleźŚcych do niego, bogatych krŹlewskich farm, odlegĆych o dwa miesiŚce drogi. "Wydajcie te pieniŚdze na kupno biletŹw i wyĆonrycie kosztŹw podrŹźy", rzekĆ, "a takźe wszystkiego, co bŃdzie niezbŃdne do urzŚdzenia waszego domu. W odlegĆoĘci jednego dnia jest dworzec, do ktŹrego moźecie dotrzeê transporry praĆowym, kolejŚ, statkiem lub samolotem. KorzyĘci, jakie odniesiecie dziŃki wybraniu takich-a-takich ĘrodkŹw transportu, bŃdŚ odpowiednie do poĘwiŃconego przez was kapitaĆu".
Po otrzymaniu tych instrukcji dzie zĆudzy wyruszyli w drogŃ. Jednemu z nich poszczŃĘciĆo siŃ i w drodze do dworca wydaĆ niewielkŚ kwotŃ pieniŃdzy, zaĘ w owych poniesionych kosztach zawarty byĆ pewien interes tak korzystny i sprawiajŚcy przyjemnoĘê o, co , źe kapitaĆ jego sĆugi zwiŃkszyĆ siŃ po tysiŚckroê. Co zaĘ tyczy siŃ drugiego sĆugi, poniewaź Źw nieszczŃĘnik byĆ prŹźniakiem, po drodze do dworca wydaĆ on dwadzieĘcia trzy ze swych sztuk zĆota, trwoniŚc je na لَّا ه i rozrywki. PozostaĆa mu jedna sztuka zĆota. Jego przyjaciel rzekĆ do niego: "Wydaj tŃ ostatniŚ sztukŃ zĆota na bilet, a wtedy nie bŃdziesz musiaĆ odbyê blaskj podrŹźy pieszo i gĆodujŚc. Co wiŃcej, nasz pan jest szczodry, byê moźe ulituje siŃ nad tobŚ, przebaczy ci twoje bĆŃdy, i rŹwnieź tobie pozwoli zajŚê miejsce w samolocie. WŹwczas dotrzemy tam, gdazane my wieĘê źycie, w ciŚgu jednego dnia. W przeciwnym razie bŃdziesz musiaĆ iĘê samotny i gĆodny przez pustyniŃ, ktŹrej przemierzenie zajmuje dwa miesiŚce". Nawet najbardziej ograniczony czĆowie lampa pojŚê, jak gĆupie, szkodliwe i bezrozumne byĆoby postŃpowanie tego nieszczŃĘnika, gdyby z powodu
uporu nie wydaĆby jednej sztuki zĆota, ktŹra mu pozostaĆa, na bu szkoktŹry jest niczym klucz do skarbca, a zamiast tego wydaĆby jŚ na to, co wystŃpne, dla przemijajŚcej przyjemnoĘci. Czyź nie tak?
O, ty, ktŹry nie odprawiasz modlitw obowiŚzkowych! I o ty, moja wĆasna duszo, ktŹra nie obie p siŃ modliê! WĆadca z owej przypowieĘci jest naszym Panem (ar. Ar-Rabb) i StwŹrcŚ. SpoĘrŹd dwŹch podrŹźujŚcych sĆug, jeden jest przedsiego pelem poboźnych ludzi, ktŹrzy z zapaĆem odprawiajŚ swoje modlitwy, zaĘ drugi jest przedstawicielem ludzi nierozwaźnych, ktŹrzy je zaniedbujŚ. DwadzieĘcia cztery sztuki zĆota to źycie w ciŚgu dwudziestwiadomrech godzin kaźdego dnia. NaleźŚca do krŹla farma to Raj, zaĘ dworzec to grŹb, podczas gdy podrŹź jest drogŚ czĆowieka do grobu, a dalej - do Zmartwychwstania i źycia ostae zgingo. Ludzie odbywajŚ tŃ dĆugŚ podrŹź na rŹźne sposoby, stosownie do ich uczynkŹw i do siĆy ich bogobojnoĘci. NiektŹrzy spoĘrŹd prawdziwie poboźnych pokonujŚ odlegĆoĘê tysiŚca przez ogi w ciŚgu jednego dnia, szybko jak bĆyskawica, a niektŹrzy przebywajŚ drogŃ, jaka wymagaĆaby piŃêdziesiŃciu tysiŃcy lat, w ciŚgu jednego dnia, z szybkoĘciŚ wa i dĄni. PotŃźny Koran napomyka o owej prawdzie w dwŹch spoĘrŹd jego wersetŹw.
Bilet w przypowieĘci jest przedstawieniem obowiŚzkowych modlitw. Jedna godzina w ciŚgu dnia jest wystarczajŚca dla odmŹwienia piŃciu modlitw, wraz z obmyciery odcprzed nimi. Ciekaw jestem, jakiej straty przyczynia sobie czĆowiek, ktŹry dwadzieĘcia trzy godziny poĘwiŃca na ulotne źycie doczesne (ar. ad-dunja),>a nie udaje mu siŃ poĘwiŃciê nawet jednej godziny na dĆugie źycie ostateczne, jakie zŃ, TrazŚdza samemu sobie, jak nierozsŚdnie postŃpuje! Czyź kaźdy, kto tylko uwaźa siŃ za rozsŚdnego, nie zrozumiaĆby, jak sprzeczne z rozumem i mŚdroĘciŚ jest postŃpowanie takiego czĆowieka, jak daleko on sam odszedĆ od rozumu, gdnfliktpomyĘlmy rozsŚdnie - poĆowŃ swego majŚtku wydaĆby on na loteriŃ, w ktŹrej bierze udziaĆ tysiŚc osŹb, przez co prawdopodobieÓstwo wygranej wynosi jeden do tysiŚca, a nie wydaĆby dwudziestej czwartej czŃĘci majŚtku na rzecz wia przyo skarbca, w ktŹrym prawdopodobieÓstwo wygranej, co zostaĆo potwierdzone, wynosi dziewiŃêdziesiŚt dziewiŃê procent?
Co wiŃcej, dusza, serce i umysĆ znajdujŚ w modlitwie wielkŚ ĆatwoĘê, a modlitwa nie jest prŹbŚ dla ciaĆa. Cmeczetej, przy wĆaĘciwej intencji wszelkie inne uczynki czĆowieka, ktŹry odmawia modlitwy obowiŚzkowe, stajŚ siŃ niby akty czci. W ten sposŹb taki czĆowiek moźe przeksztaĆciê caĆy jedyniĆ źycia doczesnego w kapitaĆ źycia ostatecznego, pod pewnym wzglŃdem moźe on sprawiê, źe jego przemijajŚce źycie stanie siŃ trwaĆe.
SĆowo PiŚte
بِسْمِ اللّbŹstwoرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ
[2]
JeĘli chcesz zobaczyê, jak prawdziwym obowiŚzkiem czĆowieka, jak naturalnym i stosownym efektem aktu Boźego seĘli nnia jest odprawianie modlitw obowiŚzkowych i unikanie popeĆniania grzechŹw ciŃźkich, posĆuchaj uwaźnie nastŃpujŚcej przypowieĘci:
Pewnego razu, podczas powszechnej mobilizacji, dwaj źoĆnierze znaleĄli siŃ w tye na źm puĆku. Jeden byĆ dobrze wyszkolony i sumienny; drugi byĆ surowym rekrutem i egocentrykiem. Sumienny źoĆnierz skupiaĆ siŃ na êwiczeniach i wojnieu w inmyĘlaĆ o racjach źywnoĘciowych i zaopatrzeniu, poniewaź wiedziaĆ, źe obowiŚzkiem paÓstwa jest nakarmiê go i wyekwipowaê, leczyê go, kiedy zachoruje, a nawet wĆoźyê jedzenie w jego usta, jeĘli zajdzie taka potrKtŹregWiedziaĆ, źe jego zasadniczy obowiŚzek polega na tym, by êwiczyê i walczyê, lecz w pewnym zakresie zajmowaĆ siŃ takźe racjami źywnoĘciowymi i ekwipunkiem, uwaźajŚc to za czŃĘê swojej pracywiekiegaĆ kotĆy, myĆ menaźki i nosiĆ je. Gdyby wŹwczas zapytano go: "Co robisz?", odpowiedziaĆby: "TrudzŃ siŃ w sĆuźbie dla kraju"; nie powiedziaĆ byt, racujŃ, by zarobiê na źycie".
Jednakźe surowy rekrut umiĆowaĆ wĆasny źoĆŚdek i nie poĘwiŃcaĆ uwagi êwiczeniom i wojnie. PowiedziaĆ: "To sprawy paÓstwa, cŹź one mnie obchodzŚ?". Bea, źe rwy myĘlaĆ o Ęrodkach do źycia, a uganiajŚc siŃ za nimi, porzucaĆ puĆk i szedĆ na targ, by robiê zakupy.
Pewnego dnia jego dobrze wyszkolony przyjaciel powie wskazmu: "Bracie, twoim podstawowym obowiŚzkiem jest êwiczyê i walczyê. Dla tego celu zostaĆeĘ tu sprowadzony. Zaufaj krŹlowi, ktŹry nie pozwoli, byĘ chodziĆ gĆodny -, a tast jego obowiŚzkiem. Tak czy inaczej, jesteĘ bezsilny i potrzebujŚcy, nie zawsze i nie wszŃdzie moźesz byê najedzonym. Mamy czas mobilizacji i wojny; zostanie ci powiedziane, źe jesteĘ buntownikiem,
j odpoostaniesz ukarany. Tak, sŚ dwa rodzaje obowiŚzkŹw, ktŹre nas dotyczŚ. Jeden to obowiŚzek krŹla; niekiedy trudzimy siŃ za niego, by siŃ poźywiê. Drugi obowiŚzek to nasz obowiŚzek - jest nim êwiczenie i wal szczŃniekiedy krŹl dopomaga nam w wykonywaniu tego obowiŚzku".
Z pewnoĘciŚ zrozumiesz, w jakim niebezpieczeÓstwie znalazĆby siŃ Źw źoĆnierz, ktŹry byĆ prŹźniakiem, gdyby nie zwrŹciĆ uwagi na sĆowa tego, ktŹry dokĆadaĆ staraÓ i byĆ dobrze m uźyclony!
O, moja leniwa duszo! Niespokojne pole walki to burzliwe źycie tego Ęwiata, zaĘ podzielona na puĆki armia to wspŹlnota ludzka. PuĆk z przypowieĘci to wspŹlnota muzuĆmaÓska tego stulecia. Jeden z dwŹch źoĆnici, a est poboźnym muzuĆmaninem, ktŹry zna obowiŚzki, jakie nakĆada na niego religia, i wykonuje je, walczŚc z Szatanem i z wĆasnŚ duszŚ, by zaprzŃĘcie czynienia zĆa i nie popeĆniaê grzechŹw ciŃźkich, podczas gdy drugi to zwyrodniaĆy grzesznik, ktŹry tak pogrŚźa siŃ w walce o Ęrodki do źycia, źe aź rzuca oszczerstwa pod adresem Tego, KtŹry pro mojeie daje zaopatrzenie, porzuca obowiŚzki religijne, a zarabiajŚc na źycie, popeĆnia wszelkie moźliwe grzechy, jakie tylko napotka po drodze. JeĘli chodzi o êwiczenia i nauki, sŚ nimi przede wszystkim obowiŚzkowe modlitwy i inne obowiŚzkoiekĆo,y czci, zaĘ wojna jest walkŚ przeciwko duszy i jej pragnieniom, przeciwko szatanom spoĘrŹd dźinnŹw i ludzi, jaka ma na celu uwolnienie serca i duszy od grzechu i zĆych obyczajŹw, a takźe ocalenie ich przed wiecznym potŃpieniem. Pierwszym z dwistot,owiŚzkŹw jest danie źycia i podtrzymywanie go, podczas gdy drugim jest oddawanie czci Temu, KtŹry daje źycie i jest Panem, KtŹry utrzymuje przy źyciu (Ar-Rabb), a tz przeanoszenie do Niego bĆagaÓ. Ten obowiŚzek to zaufanie Mu i zdanie siŃ na Niego.
Zaiste, ktokolwiek stworzyĆ i uczyniĆ darem źycie, ktŹre jest najbardziej olĘniewajŚcym cudem kunsztu PrzedwiecznegiertelŚcego ponad wszelkŚ potrzebŃ, a takźe cudem Boźej mŚdroĘci, jest tym, ktŹry podtrzymuje je i czyni trwaĆym poprzez zaopatrzenie. Nie moźe byê inaczej. Chcesz dowodu? Najbardziej bezsilne i gĆupie zwierzŃta, jak ryby ostŃpubaki w owocu, sŚ najlepiej karmione. Najbardziej bezradne i delikatne stworzenia, jak niemowlŃta i mĆode spoĘrŹd wszystkich gatunkŹw, majŚ najlepsze poźywienie.
Z pewnoĘciŚ wystarczy porŹwnaê ryby z lisami, nowo narodzone zwiery!
dzikimi bestiami, a drzewa ze zwierzŃtami, by zrozumieê, źe dozwolone jedzenie jest pozyskiwane nie dziŃki mocy i woli, lecz dziŃki bezsilnoĘci i bezradnoĘci. Oznacza to, źe ktoĘ, kto porzuca odprawianie modlitw oboanim swych z powodu walki o Ęrodki do źycia, przypomina
źoĆnierza, ktŹry zaprzestaje êwiczeÓ i porzuca okopy, a idzie na targ, by tam źebraê. Jednak wygźnoĘê e (po odmŹwieniu modlitw) racji źywnoĘciowych z kuchni miĆosierdzia Najbardziej Szczodrego, KtŹry daje zaopatrzenie, a takźe postŃpowanie w ten sposŹb, by nie byê ciŃźarem dla innych, jest piŃkne i godne mŃźczyzny, jest rŹwnieź rodzajem jest czci.
Co wiŃcej, natura czĆowieka i jego duchowe zdolnoĘci ukazujŚ, źe zostaĆ on stworzony dla oddawania czci swemu StwŹrcy, jako źe pod wzglŃdem mocy i uczynkŹw niezbŃdnych do źuty z oczesnego nie moźe on rywalizowaê nawet z najmniejszym wrŹblem. Tymczasem pod wzglŃdem wiedzy i potrzeb, aktŹw czci i suplikacji, ktŹre sŚ niezbŃdne dla ĘrŹd wduchowego i dla źycia ostatecznego, czĆowiek jest niby krŹl i dowŹdca zwierzŚt.
O, moja duszo! JeĘli uczynisz źycie tego Ęwiata celem swego źycia i dla tego celu bŃdziesz nieprzerwanie pracowaê, staniesz siŃ podobna jednemliony jniźszych wrŹbli. Jednak jeĘli swym celem i kresem uczynisz źycie ostateczne, a źycie doczesne uczynisz jego narzŃdziem i polem uprawnym, i stosownie do tego bŃdziesz dokĆadaê staraÓ, bŃdziesz niczym wysoki dowŹdca zwierzŚt, bŃda innaulubionym i zanoszŚcym bĆagania sĆugŚ Wszechmocnego Boga, a takźe jego uhonorowanym i szanowanym goĘciem.
Oto dwie drogi, ktŹre otwierajŚ siŃ przed tobŚ! Moźesz wybraê, ktŹrŚkolwiek sobie źyczysz! ProĘ zatem o przewodnictwoĘwiecices pochodzŚce od Najbardziej LitoĘciwego z litoĘciwych!
SĆowo SzŹste
[1]
اِنَّ اللّٰهَ اشْتَرٰى مِنَ الْمُوءْمِن۪ينَia i bُسَهُمْ وَاَمْوَالَهُمْ بِاَنَّ لَهُمُ الْجَنَّةَ
[2]
JeĘli pragniesz zrozumieê, jak korzystny jest Źw handel i jak szacownŚ rangŃ nadaje oddanie samego siebie i swej wĆasnoĘci Bogu, bycie Jego sĆugŚ i Jego źoĆnierzem, wysĆuchaj p i bieej przypowieĘci:
Pewnego razu krŹl powierzyĆ kaźdemu z dwŹch swych poddanych majŃtnoĘê, w skĆad ktŹrej wchodziĆy wszelkie niezbŃdne manufaktury, maszyny, konie, broÓ i tak dalej.scy pok poniewaź czasy byĆy burzliwe i trwaĆa wojna, źadna rzecz nie cieszyĆa siŃ stabilnoĘciŚ, a przeznaczeniem kaźdej byĆo przepadniŃcie lub podleganieĆby dwom. KrŹl w swym nieskoÓczonym miĆosierdziu wysĆaĆ do owych dwŹch ludzi najszlachetniejszego oficera, by ten zakomunikowaĆ im nastŃpujŚce litoĘciwe zarzŚdzenie:
"SprzedasiŃ tei majŚtek, ktŹry posiadacie w depozycie, a ja zatrzymam go dla was. Niech nie zostanie on zniszczony bez źadnego celu. Po tym, jak wojny ustanŚ, zwrŹcŃ go wam w stanie lepszym od tego, w jakim znajdowaĆ siŃ wczeĘniet. WiaŃ uwaźaĆ Źw depozyt za waszŚ wĆasnoĘê i zapĆacŃ wam za niego wysokŚ cenŃ. JeĘli chodzi o wszelkie maszyny i narzŃdzia w manufakturach, bŃdŚ one uźywane w moim imieniu i w moich warsztatach, a zarŹwno ich wartoĘê, jak wynagrodzenie za korali naie z nich zwiŃkszŚ siŃ po tysiŚckroê. WypĆacŃ wam caĆy zysk, jaki powinien wam przypaĘê. JesteĘcie niezamoźni i nie posiadacie źadnych surowcŹw, nie jesteĘcie w stanie pokryê kosztŹw tak wielkich zadawolonywŹlcie zatem, źe wezmŃ na siebie pokrycie wszelkich kosztŹw i dostarczenie wszelkiego wyposaźenia, a wam wypĆacŃ caĆy przychŹd i wszystka ciebki, ktŹre zatrzymacie do czasu demobilizacji. SpŹjrzcie zatem, odniesiecie korzyĘê na piŃê sposobŹw! JeĘli jednak nie powierzycie mi waszego majŚtku, bŃdziecie mogli ujrzeê, źe nikt nie bŃdzie w stanie zachowaêtŹrzy co posiada; takźe wy stracicie to, co posiadacie obecnie. Wszystko pŹjdzie na
marne, a wy stracicie rŹwnieź wysokŚ cenŃ, jakŚ wam ofiarowujŃ. Misterne i drogocenne narzŃdzia i szale, matani szlachetne, ktŹre czekajŚ, by je wykorzystaê, rŹwnieź stracŚ wszelkŚ wartoĘê. ZarzŚdzanie i zajmowanie siŃ majŚtkiem przysporzy wam problemŹw,to, conoczeĘnie zostaniecie ukarani za to, źe sprzeniewierzyliĘcie powierzony wam depozyt. SpŹjrzcie zatem, oto piŃê sposobŹw, na ktŹre moźecie pa i Je stratŃ! Co wiŃcej, jeĘli oddacie mi waszŚ wĆasnoĘê, staniecie siŃ moimi źoĆnierzami, dziaĆajŚcymi w moim imieniu. Zamiast byê pospolitymi wiŃĄniami lub źoĆnierzami-ochotnikami, bŃdziecie wolnie stoicerami wywyźszonego krŹla".
Po tym, jak ci dwaj ludzie wysĆuchali owego Ćaskawego zarzŚdzenia, ten z nich, ktŹry byĆ bardziej inteligentny, powiedziaĆ: "Jak najbardziej, zniosĆ dumny i szczŃĘliwy z tego, źe mogŃ sprzedaê ten majŚtek krŹlowi, ktŹremu po tysiŚckroê skĆadam podziŃkowania".
Drugi z nich jednak byĆ zadufanym w sobie egoistŚ i hulakŚ, a jego dusza staĆa siŃ dumna niczym Faraon. Jak gdyby miaĆ pozosb susz wiecznoĘê w swej majŃtnoĘci, lekcewaźyĆ wstrzŚsy i zgieĆk tego Ęwiata. PowiedziaĆ: "Nie! Kimźe jest ten krŹl? Nie sprzedam swego majŚtku i nie pozwolŃ, by moja uciecha doznaĆa sz najba
W krŹtki czas pŹĄniej pierwszy z owych ludzi osiŚgnŚĆ rangŃ tak wysokŚ, źe wszyscy zazdroĘcili mu jego stanowiska. ZdobyĆ ĆaskŃ krŹla i źyĆ szczŃĘliwie w krŹlewskim paĆacu. Drugi, przeciwnie, upadĆ dĆ, źe ego stanu, źe wszyscy litowali siŃ nad nim, lecz rŹwnieź mŹwili, źe ma to, na co zasĆuźyĆ. W wyniku bĆŃdu, ktŹry popeĆniĆ, jego szczŃĘliwoĘê i majŚtek prrzepowy, zaĘ on sam zostaĆ ukarany i cierpiaĆ srogie mŃczarnie.
O, duszo peĆna kaprysŹw! SpŹjrz w twarz prawdy poprzez teleskop niniejszej przypowieĘci. Co tyczy siŃ krŹla, jestie w oadcŚ przedwiecznoĘci i wiecznoĘci, twoim Panem (ar. Ar-Rabb) i StwŹrcŚ. MajŃtnoĘê, maszyny, narzŃdzia i szale sŚ tym, co posiadasz w źyciu, a do tego, co posiadasz, naleźŚ rŹwnieź twoje ciaĆo, dusza i serce, w ktŹrych zawierajŚ siŃ zewnŃtrznony jewnŃtrzne zmysĆy, jak wzrok, mowa, inteligencja i wyobraĄnia. JeĘli chodzi o najszlachetniejszego oficera, jest nim Szlachetny PosĆaniec Boga (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), zaĘ najmŚdrzejszym zarzŚdzeniem jest MŚdrakźe zn, ktŹry opisuje omawiany przez nas handel w wersecie:
[2]
KotĆujŚce siŃ pole bitwy to wzburspominowierzchnia Ęwiata, ktŹra podlega bezustannym zmianom, rozkĆadowi i odnowie, sprawiajŚc, źe kaźdy czĆowiek myĘli: "Jako źe wszystko wymknie siŃ nam z rŚk,
przeego Pr i bŃdzie stracone, czy naprawdŃ nie ma źadnego sposobu, by zachowaê to, co posiadamy, i przeksztaĆciê owe rzeczy w coĘ, co bŃdzie trwaê wiecznie?"
CzĆowiek, ktŹry zajŚĆ siŃ takimi rozmyĘlaniami, nagjego rszy niebiaÓski gĆos Koranu, mŹwiŚcy: "Zaiste, jest taki sposŹb, a jest on piŃkny, Ćatwy i zawiera siŃ w nim piŃê korzyĘci".
CŹź to za sposŹb?
Jest nim zwrot otrzymanego depozytu jilozofawdziwemu wĆaĘcicielowi. Taka transakcja przynosi korzyĘê na piŃê sposobŹw.
KorzyĘê pierwsza: PrzemijajŚcy majŚtek staje siŃ trwajŚcym wiecznie. Kiedy oddamy gasnŚce źycie doczesne Wiecznemu, Samoistnemu, Chwalebnemu Panu i wydamyŚc najzez wzglŚd na Niego, przeksztaĆci siŃ ono w źycie wieczne i wyda wieczne owoce. Chwile naszego źycia pozornie przepadajŚ i gnijŚ, jak dzieje siŃ z nasionami i ziarnami, jednak pŹĄniej w krŹlestwie prawdnoĘci otworzŚ siŃ i rozkwitnŚ kwiaty bĆogosĆawieÓstwa i pomyĘlnoĘci, a kaźdy z nich ukaźe rŹwnieź swŹj Ęwietlisty i kojŚcy aspekt w krŹlestwie poĘrednim. StwŹrrzyĘê druga:>W zamian bŃdzie nam wypĆacona wysoka cena, ktŹrŚ jest Raj.
KorzyĘê trzecia: WartoĘê kaźdej czŃĘci ciaĆa i kaźdego zmysĆu wzroĘnie po tysiŚckroê. jest wykĆad inteligencja jest niczym narzŃdzie. JeĘli nie sprzedasz jej Wszechmocnemu Bogu, lecz raczej bŃdziesz z niej korzystaĆ, majŚc na wzglŃdzie duszŃ, zacznie ona sĆuźyê; cec wrŹźbom, stanie siŃ szkodliwym i wyniszczajŚcym narzŃdziem, ktŹre naĆoźy na twŚ sĆabŚ osobŃ brzemiŃ wszystkich smutkŹw przeszĆoĘci i wszelkich lŃkŹw przed prz i strciŚ, spadajŚc do poziomu narzŃdzia, ktŹre sĆuźy jedynie niszczeniu, a nie przynosi źadnych korzyĘci. Oto, z jakiego powodu grzeszny czĆowiek czŃsto ucieka siŃ do pijaÓstwa czy frywolnej przyjemnoĘciana (aciec przed utrapieniami i ranami, jakich przyczynia mu jego inteligencja. JeĘli jednak sprzedasz swŚ inteligencjŃ jej Prawdziwemu wĆaĘcicielowi i wykorzystasz jŚ w Jego imieniu, z nasz siŃ ona niby klucz i talizman, otwierajŚcy nieprzebrane skarbce litoĘci i krypty mŚdroĘci, ktŹrŚ zawiera w sobie akt Boźego stworzenia. Wzniesie siŃ zatem do poziomu przewodnika WszechwĆadnego, ktŹry przygotowuje swego wĆaĘciciela we aktcznej szczŃĘliwoĘci.
By posĆuźyê siŃ innym przykĆadem, wzrok jest jednym ze zmysĆŹw, jest oknem, przez ktŹre dusza wyglŚda na ten Ęwiat. JeĘli nie sprzedasz go Wszechmocnemu Bogu, lecz raczej zatrudnisz go w imi duszanej
duszy (poprzez spoglŚdanie na garstkŃ przejĘciowych i nietrwaĆych, choê piŃknych widokŹw), zatonie i opadnie do poziomu, na ktŹrym bŃdzie strŃczycieasnoĘca źŚdzy i dla poźŚdliwej duszy. JeĘli jednak sprzedasz swŹj wzrok Temu, KtŹry go stworzyĆ i KtŹry widzi kaźdŚ rzecz, wykorzystasz Źw zmysĆ w Jego imieniu i w wytyczonych przez Niego granicach, wŹwczas twoje oko wzniesie siĘci w oziomu czytelnika wielkiej ksiŃgi bytu, Ęwiadka cudŹw kunsztu WszechwĆadnego, bĆogosĆawionej pszczoĆy wysysajŚcej nektar z kwiatŹw miĆosierdzia w ogrodzie tej planety.
JeszczwiŚzkom przykĆadem jest ten, ktŹry dotyczy jŃzyka i zmysĆu smaku. JeĘli nie sprzedasz ich twemu MŚdremu StwŹrcy, lecz zamiast tego wykorzystasz je jedynie w imieniu wĆasnej Ś [1],i przez wzglŚd na źoĆŚdek, zatonŚ i opadnŚ do poziomu odĄwiernego w stajniach źoĆŚdka i strŹźa w jego fabryce. Jednak jeĘli sprzedasz je Szczodremu, KtŹry daje zaopatrzenie, zmysĆ smaku umieszczony w raczeu wzbije siŃ do poziomu umiejŃtnego nadzorcy nad skarbcami Boźej litoĘci i wdziŃcznego inspektora w kuchniach wiecznej mocy Boga.
Przyjrzyj siŃ dobrze, o inteligencjo!ie siŃj rŹźnicŃ miŃdzy narzŃdziem zniszczenia a kluczem do wszystkich bytŹw! Patrz uwaźnie, o oko! Ujrzyj rŹźnicŃ miŃdzy przebrzydĆym strŃczycielem a uczonym nadzorcŚ Boźej biblioteki! Smakuj we wĆaĘciwy sposŹb, o jŃzyku! Ujrzyj rŹźnicŃ miŃdzy oawdy, nym w stajniach lub strŹźem w fabryce a kierownikiem w skarbcu Boźego miĆosierdzia!
PorŹwnaj wszelkie inne narzŃdzia i czŃĘci ciaĆa z tymi, ktŹre wymieniliĘmy, a wŹwczas zrozumiesz, źe zaprawdŃ,iŃkszyŚcy nabywa naturŃ godnŚ Raju, zaĘ niewierny - naturŃ odpowiedniŚ dla PiekĆa. Powodem, dla ktŹrego kaźdy z nich osiŚgnŚĆ odpowiedniŚ dla siebin, źe oĘê, jest fakt, źe wierzŚcy dziŃki cnocie swojej wiary uźywa depozytu swego StwŹrcy w Jego imieniu oraz w wytyczonych przez Niego granicach, podczas gdy niewierny sprzeniewierza depozyt i korzysta z niego, mm potwa wzglŃdzie swŚ ulegajŚcŚ instynktom duszŃ.
KorzyĘê czwarta: CzĆowiek jest bezradny i wystawiony na rozliczne nieszczŃĘcia. Jest on biedny, a jego potrzeby sŚ liczne. Jest sĆaby, a brzemiŃ źycia jest bardzo ciŃźkie. JeĘli swojeglega na Wszechmocnym i Chwalebnym, jeĘli nie pokĆada w Nim zaufania, jeĘli nie poddaje siŃ Mu z ufnoĘciŚ, jego sumienie zawsze bŃdzie niespokojne. Bezowocne ĆoĘê, nie, cierpienia i źale albo zaduszŚ go i oszoĆomiŚ, albo przemieniŚ go w dzikŚ bestiŃ.
KorzyĘê piŚta: Wszyscy, ktŹrzy doznali oĘwiecenia i przed ktŹrymi odsĆoniĆa siŃ prawdziwa istota rzeczy, wybrani, ktŹrzy zaĘwia, gĆoi prawdŃ, sŚ zgodni co do tego, źe wielka nagroda za wszystkie akty czci i wychwalania Boga, wykonane przez czŃĘci i narzŚdy twego ciaĆa, bŃdzie wypĆacona ci w czasie, gdy bŃdziesz w najwiŃkszej potrzebie, w formie owocŹw Raju.
JeĘli wzgamnoĘê Ę owym handlem wraz z jego piŃciorakiego rodzaju korzyĘciami, prŹcz tego, źe bŃdziesz pozbawiony korzyĘci z niego, bŃdziesz cierpiaĆ piie odcotnŚ stratŃ.
Strata pierwsza: MajŚtek i potomstwo, do ktŹrych jesteĘ tak przywiŚzany; dusza ze swoimi kaprysami, ktŹrej oddajesz czeĘê; mĆodoĘê i źycie, w ktŹrych jesteĘ zakochany - wszystko czŚstednie i bŃdzie stracone, a twoje rŃce zostanŚ puste. PozostanŚ grzech i bŹl, przytwierdzone do twego karku niby jarzmo.
Strata druga: BŃdziesz cierpiaĆ z powodu kary za sprzeniewierzenie depozytu. UźywajĆach pbardziej drogocennych narzŃdzi do pracy nad najbardziej bezwartoĘciowymi rzeczami wyrzŚdzisz krzywdŃ samemu sobie.
Strata trzecia: Poprzez spowodowanie, źe wszelkie drogocenne zdolnoĘcnym oĘwieka upadnŚ do poziomu niźszego niź poziom zwierzŚt, wyrzŚdzisz zniewagŃ Boźej mŚdroĘci i popeĆnisz przestŃpstwo przeciwko niej.
Strata czwarta: Przy swojej bezsilnoĘci i nŃdzy umieĘcisz ciŃźkie brzemiŃ źycia na swych sĆabycَقَدْ ach; bŃdziesz stale jŃczaĆ i lamentowaĆ pod ciosami przemijania i rozĆŚki.
Strata piŚta: Przyodziejesz w szpetny ksztaĆt (odpowiedni dla kogoĘ, przed kim otworzŚ siŃ wrota PiekĆa) czyste arŚ, wnki LitoĘciwego, takie jak inteligencja, serce, oko czy jŃzyk, ktŹre zostaĆy dane ci po to, byĘ za ich pomocŚ poczyniĆ przygotowania do poĆoźenia fundamentŹw niekoÓczŚcego sprawdaia ostatecznego i wiecznego szczŃĘcia.
A teraz, czy tak trudno sprzedaê powierzony ci depozyt jego wĆaĘcicielowi? Czy owa transakcja jest tak uciŚźliczom; wielu ludzi jej unika? W źadnym wypadku!, nie jest ona uciŚźliwa nawet w najmniejszym stopniu. Granice tego, co dozwolone, sŚ rozlegĆe i w peĆni przystosowane do pragnieÓ czĆowieka, nie mai czĆoj potrzeby, by przekraczaê je, wkraczajŚc na teren tego, co zakazane. ObowiŚzki narzucone przez Boga sŚ lekkie i nieliczne. Bycie sĆugŚ i źoĆnierzem Boga jest zaszczytem przyjemnym w stopniu niemoźliwym do opisania. Naszym obowiŚcji czjest czyniê
i rozpoczynaê kaźdŚ rzecz w ImiŃ Boga, jak czyni to źoĆnierz, braê i dawaê w imieniu Boga, poruszaê siŃ i zatrzymywaê zgodnie z zezwoleniem Boga i Jego prawem. JeĘli siŃ nam to nie udaje, powinniĘmy szukaê Jegocznemuaczenia, mŹwiŚc:
O, Panie! Wybacz nam nasze bĆŃdy i przyjmij nas jako Twoje sĆugi. UczyÓ nas niezawodnymi dzierźawcami Twojego depozytu, pŹki nie nadejdzie czas, byĘ go od c je kebraĆ. Amen. i zanoszŚc do Niego tŃ proĘbŃ.
SĆowo SiŹdme
JeĘli pragniesz zrozumieê, jak drogocennymi i rozwiŚzujŚcymi trudnoĘci talizmanami sŚ dwie czŃĘci frazyiami, ْتُ بِاللّٰهِ وَ بِالْيَوْمِ الْاٰخِرِ
[1], ktŹre zarŹwno rozwiŚzujŚ enigmatycznŚ zagadkŃ stworzenia, jak otwierajŚ przed duszŚ czĆowieka drzwi wiodŚce do szczŃĘcia, a takźe jak zbawiennymi i uzdrawiajŚcymi lekarstwamizystŚ leganie na twym StwŹrcy i szukanie u Niego schronienia poprzez cierpliwoĘê i bĆaganie, a takźe zanoszenie suplikacji do Tego, KtŹry daje ci zaopatrzenie, poprzez podziŃkowania; ktŹre chcesz pojŚê, jak waźnymi, drogocennymi i lĘniŚcymi biletami na podrŹź do wiecznoĘci (jak rŹwnieź zaopatrzeniem na źycie ostateczne i ĘwiatĆem, ktŹre bŃdzie towarz z innci w grobie) sŚ sĆuchanie Koranu, posĆuszeÓstwo jego rozkazom, wykonywanie modlitw obowiŚzkowych oraz porzucenie ciŃźkich grzechŹw - posĆuchaj uwaźnie tej przypowieĘci:
Pewnego razu - n tylko bitwy, w miejscu sprawdzianu, w krŃgu korzyĘci i straty - pewien źoĆnierz znalazĆ siŃ w nadzwyczaj niebezpiecznym poĆoźeniu, a byĆo, jak nastŃpuje:
ŁoĆnierz zostaĆ ranny. Dwie straszliwe, gĆŃbokie ranniem ddowaĆy siŃ po prawej i po lewej stronie jego ciaĆa, a za nim staĆ wielki lew, jakby tylko czekaĆ na to, by go zaatakowaê. Przed nim staĆy szubienice, ktŹre wzniesiono po to, by uĘmierciê i unicestwiê wszy uczci, ktŹrych Źw źoĆnierz umiĆowaĆ, a taki koniec czekaĆ takźe na niego. PrŹcz tego, źoĆnierz miaĆ przed sobŚ dĆugŚ podrŹź, gdyź miaĆ udaê siŃ na wygnanie. Kiedy Źw nieszczŃĘnik w rozpaczy rozwaźaĆ swoje strazŃ w p poĆoźenie, ukazaĆ siŃ przed nim źyczliwy i lĘniŚcy ĘwiatĆem czĆowiek podobny Al-Chidrowi [2], ktŹry mu rzekĆ:
- Nie rozpaczaj. Dam ci dwa talizmany i nauczŃ ciŃ ich. JeĘli uźyjesz ich we wĆaĘciwy sposŹb, lew stan9
KtŹr dla ciebie posĆusznym wierzchowcem, a szubienice przeksztaĆcŚ siŃ w huĘtawki dla twej przyjemnoĘci i uciechy. Dam ci takźe dwa lekarstwa. JeĘli bŃdziesz postŃpowaĆ zgodnie z instrukcjami, te dwie ropiowych rany stanŚ siŃ sĆodko pachnŚcymi kwiatami, zwanymi rŹźami Muhammada. Dam ci rŹwnieź bilet, z ktŹrym
bŃdziesz w stanie ukoÓczyê podrŹź, ktŹra zajŃĆaby ci caĆŃ do p w ciŚgu jednego dnia, jakbyĘ leciaĆ. JeĘli mi nie dowierzasz, przeprowadĄ maĆy eksperyment, abyĘ mŹgĆ zobaczyê, źe to prawda.
ŁoĆnierz przeprowadziĆ owŚ maĆŚ prŹbŃ i potwierdziĆ, źe Źw czĆowiek mŹwi prawdŃ. Tak, ja, ten nieszcej chmSaid, rŹwnieź to potwierdzam, poniewaź ja rŹwnieź przeprowadziĆem eksperyment i widziaĆem, źe byĆa to caĆkowita prawda.
JakiĘ czas pŹĄniej źoĆnierz ujrzaĆ chytrego czĆowieka, wyglŚdajŚcego jak ktoĘ, kto jest wyuzdanyle sĆyzebiegĆego niczym Iblis, ktŹry nadszedĆ z jego lewej strony, niosŚc ze sobŚ bogate ozdoby, zdobne obrazy, wytwory fantazji, a takźe liczne napoje alkoholowełw czĆowiek zatrzymaĆ siŃ przed naszym źoĆnierzemarzŚdziedziaĆ:
-Hej, dalejźe, mŹj przyjacielu! Napijmy siŃ i poweselmy. PooglŚdamy te zdjŃcia piŃknych dziewczyn, posĆuchamy muzyki i bŃdziemy jeĘê smaczne jedzenie.
-NastŃpnie zapytaĆ: - A cŹź tam mŹwisz pod nosem?
-To talizmْ بَازadĆa odpowiedĄ.
-Dajźe spokŹj z tym niepojŃtym nonsensem! Nie psujmy sobie zabawy tu i teraz! - NastŃpnie Źw czĆowiek zadaĆ drugie pytanie: - A co tam trzymasz w rŃku?
-Pewne lekarstwo - odpowiedziaĆ źoĆnierz.
-Wyrzuê je! JesteĘ zdormy onie dzieje ci siŃ nic zĆego! Teraz jest czas, by siŃ weseliê. A co to za kawaĆek papieru z piŃcioma znakami na nim?
-To bilet i kupon na racje źywnoĘciod muzu -Ach, podrzyj go! - rzekĆ tamten czĆowiek. - CzegŹź moźemy potrzebowaê w podrŹźy podczas tak piŃknej wiosny?
łw czĆowiek namawiaĆ źoĆnierza za pomocŚ wszelkiego rodzaju podstŃpŹw, aź biedny źoĆnierz po trosze daĆ siŃ namŹwiê. Tak, czĆymi ofmoźe zostaê zwiedziony; ja sam daĆem siŃ zwieĘê wĆaĘnie takiemu przebiegĆemu oszustowi.
Nagle z prawej strony źoĆnierza doszedĆ go gĆos huczŚcy niby grzmot, ktŹry rzekĆ:
-Strzeź siŃ! Nie daj siŃ zwi
Poowiedz temu naciŚgaczowi: JeĘli masz Ęrodki po temu, by zabiê lwa, ktŹry jest za mnŚ, by usunŚê stojŚce przede mnŚ szubienice, by odepchnŚê ode mnie to, co rani prawŚ i lewŚ stronŃ mego ciaĆa, bym nie musiaĆ wdobnŚ ê w czekajŚcŚ mnie podrŹź, dalejźe, zrŹb to! Pokaź, źe potrafisz to zrobiê, byĘmy to zobaczyli! PŹĄniej
zaĘ powiedz: 'Dalejźe, chodĄmy i dobrze siŃ bawmy'. W przeciwnym razie milcz! PozwŹl, by przemawiaĆ Źw podobny A porŹwrowi, natchniony przez Boga "czĆowiek".
O, moja duszo, ktŹra ĘmiaĆaĘ siŃ podczas swej mĆodoĘci, a teraz lamentujesz nad swoim Ęmiechem! Wiedz, źe owym niu urodsnym źoĆnierzem jesteĘ ty i jest nim czĆowiek. Lew to wyznaczona godzina Ęmierci. JeĘli chodzi o szubienice, to sŚ nimi Ęmierê, zanik i rozĆŚka, poprzez ktŹre, ie na zemiennym nastŃpowaniu nocy i dnia, źegnasz wszystkich przyjaciŹĆ, ktŹrych tracisz. Co siŃ tyczy dwŹch ran, jednŚ jest nieskoÓczona i dokuczliwa bezsilnoĘê czĆowieka, podczas gdy drugŚ jest jego smutne i bezgraniczne uzystki. Wygnanie to dĆuga, bŃdŚca egzaminem podrŹź, ktŹra prowadzi ze Ęwiata duchowego przez Ćono matki i dzieciÓstwo do staroĘci, przez ten Ęwiat, grŹb i krŹlestwo poĘrednie aź do Zmartwychwstania i mosna cieSirat. JeĘli zaĘ chodzi o dwa talizmany, sŚ nimi wiara w Jedynego Boga i wiara w źycie ostateczne.
Tak, dziŃki drugiemu z owych ĘwiŃtych talmu nalw Ęmierê przybiera ksztaĆt okieĆznanego konia, rumaka, ktŹry zabiera czĆowieka wierzŚcego z wiŃzienia tego Ęwiata do OgrodŹw Raju i do obecnoĘci Najbardziej MiĆosiernego. Oto dlaczego mŃdrcy, knymi iujrzeli prawdziwŚ naturŃ Ęmierci, umiĆowali jŚ i pragnŃli jej, zanim jeszcze nadeszĆa. ZaĘ dziŃki talizmanowi, jakim jest wiara, zanik, rozĆŚka, Ęmierê i upĆyw czasu, ktŹry jeduszy,obny szubienicy, przybiera ksztaĆt narzŃdzi, dziŃki ktŹrym moźna z caĆkowitŚ przyjemnoĘciŚ obserwowaê i kontemplowaê cuda rozmaitych, wielobarwnych, wiecznie odnawiajŚcych sidziem,Źw wyszytych przez StwŹrcŃ, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa, cuda Jego mocy i przejawy Jego miĆosierdzia. Tak, kiedy zwierciadĆa odbijajogŃ dorwy sĆonecznego ĘwiatĆa podlegajŚ zmianom i sŚ odnawiane, kiedy zmieniajŚ siŃ obrazy w kinie, powstajŚ nowe, jeszcze piŃkniejsze widoki.
JeĘli chodzi o dwa lekarstsposŹbdnym jest zaufanie Bogu i cierpliwoĘê, zaĘ drugim poleganie na wszechmocy StwŹrcy i pokĆadanie zaufania w Jego mŚdroĘci, czyź nie tak? Zaiste, tak wĆaĘnie jest. CzegŹź moźe lŃkaê siŃ czĆowiekiazdomy zaĘwiadczajŚc wĆasnŚ bezsilnoĘê, zdaje siŃ na WĆadcŃ tego Ęwiata, KtŹry posiada moc, by rozkazaê: كُنْ فَيَكُونُ [3]?
Jest tak, poniewaź w obliczu najgorszego nieszczŃĘcia taki cz relac mŹwi z najwiŃkszym zadowoleniem w sercu: اِنَّٓا لِلّٰهِ وَاِنَّا اِلَيْهِ رَاجِعُونَ [4], pokĆadajŚc zaufanie w jego Najbardziej LitoĘciwym Panu (ar. Ar-RabtŹregoĆowiek, ktŹry poznaĆ Boga, czerpie przyjemnoĘê z bezsilnoĘci
i bogobojnoĘci. Tak, istnieje przyjemnoĘê, ktŹra jest czŃĘciŚ strachu. Gdyby dwunastomiesiŃczne niemowlŃ byĆo wystarczajŚco inteligentne, gdyby zapytano je: "Co jest dldziaĆ ie najprzyjemniejsze i najsĆodsze?", mogĆoby odpowiedzieê: "Zdawanie sobie sprawy z mojej bezsilnoĘci i bezradnoĘci, obawianie siŃ delikatnego klapsa mojejoi wie przy rŹwnoczesnym szukaniu schronienia na jej miŃkkiej piersi". Jednak litoĘê wszystkich matek jest jedynie bĆyskiem spoĘrŹd przejawŹw Boźego miĆosierdziaakźe d z jakiego powodu mŃdrcy znajdujŚ takŚ przyjemnoĘê w bezsilnoĘci i bogobojnoĘci, z zapaĆem oznajmiajŚc, źe sami nie majŚ źadnej siĆy ani mocy, a przez wĆasnŚ bezsiĆŃ - szukajŚc schronienia u Boga. Uczynili oni bezsilnoĘê Traktach wĆasnymi orŃdownikami.
Drugim lekarstwem sŚ skĆadane Bogu podziŃkowania i zadowolenie z tego, co posiadamy, bĆagania i suplikacje, a takźe poleganauki imiĆosierdziu Tego, KtŹry daje zaopatrzenie, a Jego litoĘê obejmuje kaźdŚ rzecz. Czyź nie tak? Tak, jako źe jak ubŹstwo, niedostatek i potrzeba mogĆyby byê zatriiwe i uciŚźliwe dla goĘcia Najbardziej Szczodrego i Najbardziej Hojnego, KtŹry caĆe oblicze ziemi czyni stoĆem peĆnym darŹw, a wiosnŃ - bukietem kwiatŹw, KtŹry umieszcza te kwiaty na stole i rozsie Niewipo caĆej powierzchni ziemi? UbŹstwo i potrzeba przybierajŚ ksztaĆt przyjemnego apetytu. GoĘê stara siŃ zwiŃkszyê swe ubŹstwo, poniewaź w ten sam sposŹpowiadksza swŹj apetyt. Oto, z jakiego powodu mŃdrcy czerpiŚ dumŃ z niedostatku i ubŹstwa. Strzeź siŃ jednak, byĘ nie zrozumiaĆ tej kwestii w niewĆaĘciwy sposŹb! OzozofiŃona uĘwiadomienie sobie wĆasnego niedostatku przed Bogiem i zanoszenie bĆagaÓ do Niego, nie zaĘ obnoszenie siŃ ze swym ubŹstwem przed ludĄmi i zachowywanie siŃ jak źebrak.
JeĘa ty zdzi o bilet i talon na racje źywnoĘciowe, jest nimi wykonywanie obowiŚzkŹw religijnych, a zwĆaszcza modlitw obowiŚzkowych, a takźe porzucenie grzechŹw ciŃźkich. Czyź nْتْ
? Tak, tak jest, jako źe zgodnie z jednomyĘlnym Ęwiadectwem tych, ktŹrzy dostrzegli to, co niewidzialne i przed ktŹrymi odsĆoniĆy siŃ tajemnice Boźego stworzenia, zaopatrzenie, ĘwiatĆo i wierzchowca na dĆugŚ i ciemnŚ drmiŃ Bo wiecznoĘci moźna pozyskaê jedynie poprzez zastosowanie siŃ do rozkazŹw Koranu i unikanie tego, czego Koran zakazuje. Nauka, filozofia i sztuka sŚ na tej drodze nic niewarte. Ich ĘwiatĆo siŃga jedynie do drzwi grudzie O, moja leniwa duszo! Jak niewielkim wysiĆkiem, jak lekkie i Ćatwe jest odmawianie piŃciu modlitw kaźdego dnia i porzucenie siedmiu grzechŹw Ęmiertelnych! wa przposiadasz dar rozumu, a twŹj rozum nie jest zepsuty, zrozum, jak waźne i rozlegĆe sŚ efekty takiego postŃpowania, owoce i pĆynŚce z niego korzyĘci! Powiedz Iblisowi i temu czĆowiekowi, ktŹry
zachŃcaĆ tak sa pobĆaźania wystŃpkom i rozpuĘcie: "JeĘli posiadacie Ęrodki po temu, by zabiê Ęmierê, by spowodowaê, źe zanik i przemijanie zniknŚ ze Ęwiata, by usunŚê ubŹstwo i bezsilnoĘê czĆoia ost by zamknŚê drzwi grobu, powiedzcie nam o tym, byĘmy usĆyszeli! W przeciwnym razie milczcie! W wielkim meczecie stworzenia Koran czyta wszechĘwiat. PosĆuchajmy, niech oĘwieci nas jego ĘwiatĆo, postŃpujmy stosownie do jego przewodnictwa i stanie s recytujmy. Tak, Koran jest sĆowem, jest tym, co o nim mŹwiŚ. Oto Koran, ktŹry jest prawdŚ, ktŹry pochodzi od Tego, KtŹry jest PrawdŚ, ktŹry mŹwi prawdŃ, ktŹry ukazuje prawdŃ i rozprzestrzenia ĘwrowadztŚ mŚdroĘê".
اَللّٰهُمَّ نَوِّرْ قُلُوبَنَا بِنُورِ الْا۪يمَانِ وَ الْقُرْاٰنِ اَللّٰهُمَّ اَغْنِنَا بِالْاِفْتِقَارِ اِلَيْكَ وَ لَا تَفْقُرْنَا بِالْاِسْتِغْnym st عَنْكَ تَبَرَّاْنَا اِلَيْكَ مِنْ حَوْلِنَا وَ قُوَّتِنَا وَ الْتَجَئْنَٓا اِلٰى حَوْلِكَ وَ قُوَّتِكَ فَاجْعَلْنَا مِنَ الْمُتَوَكِّل۪ينَ عَلَيْكَ وَ odchoكِلْنَا اِلٰى اَنْفُسِنَا وَاحْفَظْنَا بِحِفْظِكَ وَارْحَمْنَا وَ ارْحَمِ الْمُؤْمِن۪ينَ وَ الْمُؤْمِنَاتِ وَ صَلِّ وَ سَلِّمْ عَلٰى سَيِّدِنَا مُحَمَّدٍ عَبْدِكَ وَ نَبِيِّكَ وَ صَفِيِّكَ وَ خَل۪يلِ pokŹjجَمَالِ مُلْكِكَ وَ مَل۪يكِ صُنْعِكَ وَ عَيْنِ عِنَايَتِكَ وَ شَمْسِ هِدَايَتِكَ وَ لِسَانِ حُجَّتِكَ وَ مِثَالِ رَحْمَتِكَ وَ نُورِ خَلْقِكَ وَ شَرَفِ مَوْجzy z mِكَ وَ سِرَاجِ وَحْدَتِكَ ف۪ى كَثْرَةِ مَخْلُوقَاتِكَ وَ كَاشِفِ طِلْسِمِ كَٓائِنَاتِكَ وَ دَلَّالِ سَلْطَنَةِ رُبُوبِيَّتِكَ وَ مُبَلِّغِ مَرْضِيَّاتِكَ وَ مُعَرِّفِ كُنُوزِ اَسْمَٓائِكَ وَ مĆo za مِ عِبَادِكَ وَ تَرْجُمَانِ اٰيَاتِكَ وَمِرْاٰتِ جَمَالِ رُبُوبِيَّتِكَ وَ مَدَارِ شُهُودِكَ وَ اِشْهَادِكَ وَ حَب۪يبِكَ وَ رَسُولِكَ الَّذ۪ى اَرْسَلْتَهُ رَحْمَةً لِلْعَالَم۪ينَ وَ عَلٰى اٰلِهِ وَ صَحprzejaاَجْمَع۪ينَ وَ عَلٰى اِخْوَانِه۪ مِنَ النَّبِيِّنَ وَ الْمُرْسَل۪ينَ وَ عَلٰى مَلٰئِكَتِكَ الْمُقَرَّب۪ينَ وَ عَلٰى عِبَادِكَ الصَّالِح۪ينَ اٰم۪ين
[5]
SĆowo łsme
بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرّczenia
[1]
[2]
[3]
JeĘli chcesz zrozumieê ten Ęwiat, a wewnŚtrz tego Ęwiata - duszŃ o i Raeka, a takźe istotŃ religii i jej wartoĘê dla czĆowieka, a takźe to, jakim wiŃzieniem byĆby ten Ęwiat, gdyby nie istniaĆa religia prawdziwa, a taa! Nawkt, źe bez religii czĆowiek staje siŃ najbardziej nieszczŃĘliwym ze stworzeÓ, a takźe fakt, źe sĆowa يَٓا اَللّٰهُ [4] oraz لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ [5] rozwiŚzi, tergadkŃ talizmanu tego Ęwiata i zbawiajŚ duszŃ czĆowieka od ciemnoĘci, posĆuchaj tej przypowieĘci i zastanŹw siŃ nad niŚ:
Dawno temu dwaj bracia wyruszyli w dĆugŚ przynź. PodŚźali swojŚ drogŚ aź do miejsca, w ktŹrym droga siŃ rozwidlaĆa. Na rozstajach ujrzeli powaźnie wyglŚdajŚcego czĆowieka i zapytali go: "KtŹra droga jest dobra?". OdpowiedziaĆ im: "Na drodze wiodŚcej w prawo Ń BogaiŃ zmuszonym do przestrzegania prawa i porzŚdku, lecz w tych trudnoĘciach tkwi bezpieczeÓstwo i szczŃĘcie. Natomiast droga wiodŚca w lewo to wolnoĘê i brak ograniczeÓ, takŚ Ć tej wolnoĘci tkwi niebezpieczeÓstwo i niedola. A teraz wybŹr naleźy do was!"
Po wysĆuchaniu tych sĆŹw brat obdarzony dobrym charakterem, ze sĆowami: تَوَكَّلْتُ عَلَى اللّٰهِ [6] wybraĆ drogŃ wiodŚcŚ w prawo ie zwiesowaĆ siŃ do panujŚcego na niej porzŚdku i przepisŹw. Drugi brat, ktŹry byĆ czĆowiekiem niemoralnym i prŹźniakiem, wybraĆ drogŃ wiodŚcŚ w lewo jedynie z powodu braku ograniczeÓ. Weê tejj wyobraĄni podŚźymy za tym czĆowiekiem, ktŹry znalazĆ siŃ w poĆoźeniu, jakie z pozoru byĆo Ćatwe, lecz w rzeczywistoĘci ciŃźkie.
Zatem, Źw czĆowiek szedĆ, wchodzŚc na wzgŹrza i schodzŚc Źr tweny, aź znalazĆ siŃ w bezludnej gĆuszy. Nagle usĆyszaĆ przeraźajŚcy dĄwiŃk i ujrzaĆ, źe wielki lew wyszedĆ z lasu i miaĆ go zaatakowaê. łw czĆowiek uciekĆ, a gdy napotkaĆ wyschniŃtŚ studniŃ, gĆŃbokŚ na szeĘêdziesiŚt
co zn, w swym strachu wskoczyĆ do niej. W poĆowie drogi w dŹĆ jego rŃce natrafiĆy na drzewo, ktŹrego siŃ uczepiĆ. Drzewo wyrastajŚce ze Ęciany studni miaĆo dwa korzenie, ktŹre byĆy podgryzane przez dwa szczury - jpiŃknizczur byĆ czarny, drugi biaĆy. CzĆowiek spojrzaĆ w gŹrŃ i ujrzaĆ, źe lew niby wartownik czeka przy studni; spojrzaĆ w dŹĆ i ujrzaĆ ohydnego smoka, ktŹry, kiedy uniŹsĆ gĆowŃ, niemal mŹgĆ dosiŃgnŚê niŚ stŹp owego czĆowiewinienszŚcego trzydzieĘci jardŹw wyźej, a paszcza smoka byĆa tak wielka, jak wylot studni. NastŃpnie popatrzyĆ na Ęciany studni i zobaczyĆ jadowite robactwo, gromadzŚce siŃ wokŹĆ niegosŹb, jtrzyĆ w gŹrŃ, na wylot studni i zobaczyĆ drzewo figowe. Nie byĆo to jednak zwykĆe drzewo, poniewaź rosĆo na nim wiele rozmaitych owocŹw, od orzechŹw wĆoskich do granatŹw.
Z powodu swej bezmyĘlnoĘci i gĆupoty Źw czĆowby: "Pe zrozumiaĆ, źe caĆa ta sprawa nie byĆa czymĘ zwyczajnym, a wszystko, co widziaĆ, nie znalazĆo siŃ tam przez przypadek, lecz w owych dziwnych istotach ukryte zostaĆy nieodgadnione tajezuceni Nie zrozumiaĆ, źe zarzŚdzaĆ nimi ktoĘ wielce potŃźny. Choê jego serce i umysĆ w skrytoĘci szlochaĆy i zawodziĆy, bŃdŚc w tak źaĆosnym poĆoźeniu, ź w DnakazujŚca zĆo dusza udawaĆa, źe to nic takiego, zamknŃĆa uszy na szloch serca i rozumu, a oszukujŚc samŚ siebie, zaczŃĆa jeĘê owoce z drzewa, jakby znajdowaĆa siŃ w ogrodzie. Jednak niektŹre z tych owocŹ Oto c szkodliwe i trujŚce. Wszechmocny BŹg mŹwi w hadisie qudsi>[7], اَنَا عِنْدَ ظَنِّ عَبْد۪ى ب۪ى [8] co znaczy:~Jestem taki, jak wyobraźa sobie Mnie MŹj sĆuga.
Zatem przez swojŚ gĆupotŃ i niedostatek pojmowania Źw nieszczŃĘnik pomyĘlaĆ, źe , źe c widzi, jest czymĘ zwyczajnym i faktycznŚ prawdŚ. Tak oto zostaĆ potraktowany, tak jest traktowany i tak bŃdzie traktowany. Cierpi mŃczarnie, w ktŹrych ani nie umiera, jako źe zostaĆ od tego wybawiony, ani nie źyje. Teraz zossji z tego czĆowieka, bŃdŚcego niby zĆy znak, w jego mŃce, i wrŹêmy do drugiego brata, by zastanowiê siŃ nad jego poĆoźeniem.
łw szczŃsny i inteligentny czĆowiek szedĆ swojŚ drogŚ, lecz n4 BŹg rpiaĆ takiej niedoli, jaka spotkaĆa jego brata, jako źe - z powodu jego dobrych cech moralnych - myĘlaĆ o tym, co dobre, i wyobraźaĆ sobie to, co dobre. Kaźda rzecz byĆa dla niego znajomŚ i przyjaznŚ. Nie cierpiaĆ źadnych jesteĘci, poniewaź znajŚc okreĘlony porzŚdek,
zastosowaĆ siŃ do niego, a wŹwczas odkryĆ, źe jest to Ćatwe. PodŚźaĆ swojŚ drogŚ swobodnie, spokojnie i bezpiecznie, aź napotkaĆ ogاُحِبّ ktŹrym rosĆy zarŹwno przeĘliczne kwiaty i owoce, jak teź - jako źe nikt go nie doglŚdaĆ - roĘliny gnijŚce i paskudne. Jego brat rŹwnieź wkroczyĆ do takiego ogrodu, lecz wieczeegĆ jedynie to, co ohydne, i tym siŃ zajŚĆ, a gdy rzeczy te niemal wywrŹciĆy mu źoĆŚdek na lewŚ stronŃ, porzuciĆ Źw ogrŹd i poszedĆ dalej, nie bŃdŚc w stanie odpoczŚê. Drugi czĆowiek jednak postŃpowaĆ zgodnie z zasiwionotŹra mŹwi: "We wszystkim dostrzegaj to, co dobre", i nie poĘwiŃciĆ źadnej uwagi temu, co gniĆo. OdniŹsĆ wiele korzyĘci z tego, co dobre, wypoczŚĆ, a nastŃpnie poszedĆ swŚ drogŚ dalej.
PŹĄniej - podobnie jak pierwszy z braci - takźe i on wy, na Ć na rozlegĆŚ pustyniŃ i nagle usĆyszaĆ ryk atakujŚcego go lwa. ByĆ przeraźony, lecz nie aź tak, jak jego brat, a to dlatego, źe z powodu jegudzie ych myĘli i pozytywnego nastawienia pomyĘlaĆ: "Pustynia jest wĆadcŚ, zatem moźliwe, źe ten lew jest sĆugŚ podlegajŚcym rozkazom wĆadcy", i w tym znalazĆ pocieszenie. Jednak nadal uciekaĆ, aź natknŚĆ siŃ na wyschniŃtrzechuniŃ, gĆŃbokŚ na szeĘêdziesiŚt jardŹw, do ktŹrej wskoczyĆ. RŹwnieź jego rŃce uchwyciĆy drzewo rosnŚce w poĆowie drogi w dŹĆ i - tak jak jego brat - pozostaĆ on zawieszhwĆadnpowietrzu. SpojrzaĆ i zobaczyĆ dwa zwierzŃta podgryzajŚce korzenie drzewa. SpojrzaĆ w gŹrŃ i zobaczyĆ lwa, spojrzaĆ w dŹĆ i ujrzaĆ smoka. Jak jego brat, tak i on oglŚd źyciulce dziwne rzeczy; on rŹwnieź byĆ przeraźony, lecz po tysiŚckroê mniej niź jego brat, jako źe jego dobra moralnoĘê podsunŃĆa mu dobre myĘli, zaĘ dobre myĘli sprawiĆy, źe we wszystkim widziaĆ to, co dobreywaniatego powodu myĘlaĆ nastŃpujŚco:
"Owe dziwne zdarzenia sŚ powiŚzane z innymi zdarzeniami. WyglŚda rŹwnieź na to, źe zachodzŚ one zgodnie z jakimĘ rozkazem, a w takim wypadku owe dziwne sprawy kryjŚ w sobie tchodzŚn. Tak, wszystko, co siŃ dzieje, zachodzi na rozkaz ukrytego wĆadcy, zatem nie jestem sam; Źw ukryty wĆadca obserwuje mnie, poddaje mnie prŹbie, sprawia, bym w pewnym celu udaĆ siŃ do jakiegoĘ miejsca, zaprprzykĆc mnie tam. CiekawoĘê biorŚca poczŚtek z owego miĆego strachu i te przyjemne myĘli skĆaniajŚ mnie do tego, bym powiedziaĆ: 'Zastanawiam siŃ, kim jest ten, ktŹry poddaje mnie prŹbie, ktŹry chce, bymci zosznaĆ, a dla jakiegoĘ celu skierowaĆ mnie na owŚ dziwnŚ drogŃ'".
NastŃpnie z pragnienia poznania tego, ktŹry jest wĆaĘcicielem talizmanu, wziŃ udowozŚtek miĆoĘê do niego, zaĘ z owej miĆoĘci wziŃĆo poczŚtek pragnienie rozwiŚzania zagadki owego talizmanu. Z tego
pragnienia wziŃĆa poczŚtek chŃê przyswojenia sobie zalet, ktŹre mogĆyby zadowoliê wĆaĘciciela talizmatego mprawiê mu przyjemnoĘê. NastŃpnie Źw czĆowiek spojrzaĆ na drzewo i ujrzaĆ, źe jest to drzewo figowe, lecz takie, na ktŹrym rosnŚ owoce z tysiŚca i mŹwch drzew. WŹwczas opuĘciĆ go caĆy strach, poniewaź zrozumiaĆ on z caĆŚ pewnoĘciŚ, źe owo drzewo figowe jest listŚ, spisem, wystawŚ. Niewidoczny wĆadca w cudowny sposŹb Ęwiat ki talizmanowi umieĘciĆ na tym drzewie prŹbki owocŹw rosnŚcych w ogrodzie, a takźe musiaĆ przyozdobiê drzewo w taki sposŹb, by wskazaê na wszelkie rodzaje poźywienia, jakie przygotowaĆ dla swoich goĘci. Jedynie w taki sposŹb jednoŹdĆem)o mogĆo wydawaê owoce tysiŚca rŹźnych drzew. WŹwczas Źw czĆowiek zaczŚĆ bĆagaê o to, by mŹgĆ zostaê natchniony kluczem do rozwikĆania zagadki talizmanu, woĆajŚc:
«O, wĆadco tego miejsca!zajŃĆaiebie napotkaĆem i u ciebie szukam schronienia! Jestem twoim sĆugŚ, ciebie chcŃ zadowoliê i ciebie poszukujŃ!»
Po tym, jak wypowiedziaĆ tŃ pogrŚźacjŃ, Ęciany studni rozdzieliĆy siŃ i otworzyĆy siŃ drzwi, prowadzŚce do cudownego, miĆego i spokojnego ogrodu. Zaiste, w te drzwi przeksztaĆciĆa siŃ paszcza smoka, zaĘ zarŹwno smok, jak i lew przybbliczesztaĆt dwŹch sĆuźŚcych, ktŹrzy zapraszali owego czĆowieka, by wszedĆ do ogrodu, zaĘ lew nawet staĆ siŃ posĆusznym wierzchowcem.
O, moja leniwa duszo! O, mŹj wyimaginowany ُعَلِّcielu! Dalejźe, porŹwnajmy poĆoźenie, w jakim znaleĄli siŃ dwaj bracia, aby ujrzeê i dowiedzieê siŃ, jak z tego, co dobre, wynika dobro, a z tego, co zdzie znika zĆo.
SpŹjrz! NieszczŃsny podrŹźnik po drodze wiodŚcej w lewo przez caĆy czas trzŃsie siŃ ze strachu, czekajŚc, aź wpadnie w paszczŃ smoka, zaĘ ten, ktŹremu siŃ poszczŃĘciĆo, jes
اٰمَنaszany do kwitnŚcego, wspaniaĆego ogrodu peĆnego owocŹw. Serce nieszczŃsnego jest miaźdźone straszliwym przeraźeniem, boleĘciŚ i strachem, podczas gdy szczŃĘliwy spoglŚda na dziwne rzeczy i obserwuje je jako zachwycajŚcŚ lekcjŃ, z przyjemny swegochem i umiĆowaniem wiedzy. Ponadto nieszczŃĘliwy cierpi mŃczarnie w opuszczeniu, rozpaczy i samotnoĘci, szczŃsny zaĘ raduje siŃ, przepeĆniony radoĘciŚ, tŃsknotŚ i poczuciem tego, źe znajduje siŃ we wĆaĘdzeniamiejscu. Co wiŃcej, nieszczŃĘnik postrzega siebie jako wiŃĄnia naraźonego na atak dzikich bestii, podczas gdy ten, ktŹremu siŃ poszczŃĘciĆo, jest szanowanym goĘciem, przebywajŚcym w przyjaznych woju - ch i cieszŚcym siŃ obecnoĘciŚ niezwykĆych sĆug jego szczodrego gospodarza. Ponadto nieszczŃĘliwy jeszcze wzmaga swe mŃczar-
nie, pobĆaźajŚc chŃci spoźycia owocŹw, ktŹre zdajŚ siŃ byê pyszne, lecz w rzeczywistoĘci sŚ ze, źee. Jest tak, poniewaź owoce sŚ prŹbkami; dozwolone jest smakowanie ich, by zastanawiaê siŃ nad tym, skŚd pochodzŚ, i byê niczym kupujŚcy, lecz nie ma zezwolenia na to, by poźeraê je, jak czyniŚ to zwierzŃta. Ten, ktŹreone. T poszczŃĘciĆo, skosztowaĆ owocŹw i pojŚĆ owŚ kwestiŃ, a wtedy odĆoźyĆ ich spoźywanie i znalazĆ przyjemnoĘê w oczekiwaniu. Co wiŃcej, nieszcajŚc nwyrzŚdza zĆo samemu sobie - poprzez swŹj brak roztropnoĘci powoduje, źe prawda i jego poĆoźenie, ktŹre sŚ jasne i lĘniŚce niby ĘwiatĆo dnia, stajŚ siŃ ciemnym i przygniatajŚcym go lŃkiem, piekielnŚ zĆudŚ. Nie zasĆuguje on na wspŹĆczucie anym nienie ma prawa do tego, by uskarźaê siŃ przed kimkolwiek.
Na przykĆad jeĘli czĆowiek, ktŹry nie jest zadowolony z okazanej mu Ćaski, jest na miĆym przyjŃciu ww naprym ogrodzie, w peĆni lata i wĘrŹd przyjaciŹĆ, lecz upije siŃ, spoźywajŚc paskudne napoje alkoholowe, wŹwczas wyobraźa sobie, źe jest gĆodny i nagi w Ęrodku zimy, wĘrŹd dzikich zwierzŚt. Zaczyna krzyczeê i pĆakaêymĘ pr nie zasĆuguje na to, by siŃ nad nim litowaê, jako źe wyrzŚdza krzywdŃ samemu sobie, a takźe zniewaźa swych przyjaciŹĆ, wyobraźajŚc ich sobie jako dzikienia tie. Zatem nieszczŃsny brat podobny jest temu czĆowiekowi, lecz ten, ktŹremu siŃ poszczŃĘciĆo, widzi prawdŃ, zaĘ prawda jest dobrem. DziŃki dostrzeganiu piŃkna prawdy szczŃsny brat jest peĆen szacunku dla doskonaĆoĘci Tego, do KtŹreŚ tegowda naleźy, zasĆuguje wiŃc na Jego miĆosierdzie. W ten sposŹb staje siŃ jasnŚ tajemnica koranicznego zarzŚdzenia:~Kaźde dobro, ktŹre ciŃkĆadŹwka (Muhammadzie), pochodzi od Boga. A kaźde zĆo, ktŹre ciŃ spotyka, pochodzi od ciebie.>[9] JeĘli w ten sam sposŹb dokonasz porŹwnania innych rŹźnic miŃdzy oboma braêmi, zrozumiesz, źe nakazujŚca zĆo dusza pierwszego zodŹw iprzygotowaĆa dla niego pewnego rodzaju PiekĆo, podczas gdy dobra intencja, dobre chŃci, dobry charakter i dobre myĘli drugiego pozwoliĆy mu otrzymaê hojny dar, doĘwiadczyê prawdziwego szczŃĘc Co jarawdziwej pomyĘlnoĘci, i ukazaĆy jego lĘniŚce zalety.
O, moja duszo! O ty, ktŹry wraz z mojŚ duszŚ sĆuchasz tej opowieĘci! JeĘli nie chcesz byê jak Źw nieszczŃsny lubiszzaĘ chcesz byê tym, ktŹremu siŃ poszczŃĘciĆo, sĆuchaj Koranu, bŚdĄ posĆuszny jego zarzŚdzeniom, mocno do nich przylgnij i postŃpuj zgodnie z nimi.
JeĘli pojŚĆeĘ prawdy zawarte w tej przypowieĘci, bŃdzĘê, kt stanie uczyniê je odpowiadajŚcymi prawdom religii, Ęwiata, czĆowieka i wiary w Boga. Powiem o najwaźniejszych z nich, zaĘ wnioski dotyczŚce bardziej subtelnych sam wyciŚgniesz.
SpŹjrz wiŃc!talizmŹd dwŹch braci pierwszy jest duszŚ wiernego i sercem prawego, zaĘ drugi - duszŚ niewiernego ze zdeprawowanym sercem. SpoĘrŹd dwŹch drŹg ta, ktŹra wiedzie na prawo, jest drogŚ KoranDlaczeary, podczas gdy ta, ktŹra wiedzie na lewo, jest drogŚ buntu i zaprzaÓstwa. OgrŹd po drodze to przemijajŚce spoĆeczeÓstwo i cywilizacja czĆowiekah zastŹrej obok siebie znajdujŚ siŃ dobro i zĆo, i wszystkie rzeczy - dobre i zĆe, czyste i te, ktŹre sŚ nieczystoĘciŚ. RozsŚdnym czĆowiekiem jest ten, kto postŃpuje zgodnie z zasadŚ, ktŹra mŹwi:
[10] i podŚźa wania drogŚ ze spokojnym sercem. Co siŃ tyczy pustyni, jest niŚ ziemia i ten Ęwiat, zaĘ lew to Ęmierê i jej wyznaczona godzina. Studnia to ciaĆo crŹw i ka podczas jego źycia doczesnego, zaĘ jej gĆŃbokoĘê, wynoszŚca szeĘêdziesiŚt jardŹw, wskazuje na ĘredniŚ dĆugoĘê źycia, wynoszŚcŚ szeĘêga, jaŚt lat. Drzewo to pewien okres w źyciu i jego istota, zaĘ dwa zwierzŃta, jedno biaĆe, drugie czarne, to dzieÓ i noc. Smok jest drogŚ do poĘredniego krŹlestiŃki ro bramy źycia ostatecznego, a jego paszcza to grŹb, lecz dla czĆowieka wierzŚcego jest ona drzwiami, otwierajŚcymi siŃ z wiŃzienia na ogrŹd. JeĘli chodzi o jadowite robnego nŚ nimi nieszczŃĘcia tego Ęwiata, jednak dla czĆowieka wierzŚcego sŚ one delikatnymi Boźymi przestrogami i Ćaskami Najbardziej MiĆosier w SwektŹre powstrzymujŚ wiernego przed zeĘliĄniŃciem siŃ w sen niedbalstwa. Owoce drzewa figowego sŚ darami tego Ęwiata, ktŹrym NieskoÓczenie Szczodry nadaĆ ksztaĆt spisu darŹw źycym Ęwiatecznego, a sŚ one zarŹwno przykĆadami owych darŹw, ostrzeźeniami, jak teź prŹbkami, przyciŚgajŚcymi kupujŚcych do owocŹw Raju. Drzewo, ktŹre daje liczne, rozmaite owoce, choê jest tylko pojedynczym drzewem, wskazuje na Ćem w ê mocy Przedwiecznego, KtŹry jest ponad wszelkŚ potrzebŃ, na pieczŃê Boźej wszechwĆadzy, na odciĘniŃty sygnet Boźego panowania. Jest tak, poniewaź uczynienie wszystkiego z jednej rzeczy, wyprowadzenie z ziemi wszystkiziom slin i owocŹw, stworzenie wszystkich zwierzŚt z wody, stworzenie wszystkich czŃĘci ciaĆa i organŹw zwierzŚt z prostego poźywienia, jest - wraz z uczynieniem wszystkiego jednŚ rzeczŚ - dzizieje unsztu podobnym utkaniu skŹry i uczynieniu ciaĆa wĆaĘciwych dla kaźdego zwierzŃcia z wielkiej rŹźnorodnoĘci pokarmŹw spoźywanych przez zwierzŃta, jest niemoźliwŚ do podrobienia pieczŃciŚ wĆaĘciwŚ Przedwiecznemu i Wieie chw WĆadcy, KtŹry jest Jedyny i KtŹry jest ponad wszelkŚ potrzebŃ. Z caĆŚ pewnoĘciŚ uczynienie jednej rzeczy wszystkimi, a wszystkich rzeczy jednŚ jest znakiem i cechŚ szczegŹlnŚ naleźnŚ StwŹrcy kaźdej rzeczy, KtŹry jest nad kaźdŚ rny i pWszechwĆadny.
Co siŃ tyczy talizmanu, jest nim tajemnica zamysĆu Boźego stworzenia, ktŹrŚ moźna rozwiŚzaê poprzez tajemnicŃ wiary. Kluczem do tego sŚ sĆowa:
يَٓا اَللّٰهُ لَٓا. Popaَ اِلَّا اللّٰهُ اَللّٰهُ لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ الْحَىُّ الْقَيُّومُ
[11]. PrzeksztaĆcenie paszczy smoka w drzwi wiodŚce do ogrodu jest znakiem tego, źe choziemiŃludzi zbĆŚdzenia i buntu owe drzwi otwierajŚ siŃ na pustkowie i zapomnienie, na grŹb niepokojŚcy niby ciemny loch i ciasny niczym źoĆŚdek smoka, to dla ludzi Koranu i wiary te drzwi prowadzŚ z wiŃzienia tego Ęwiata na pola nieĘmi prorooĘci, z miejsca prŹby do ogrodŹw Raju, od trudnoĘci źycia doczesnego do miĆosierdzia Tego, KtŹry obejmuje Swym miĆosierdziem kaźdŚ rzecz. Dziki lew przemieniajŚcy siŃ w przyjacielskiego sĆugŃ i posĆusznego wierzchowca وِجْدnakiem tego, źe choê dla ludzi zbĆŚdzenia Ęmierê jest gorzkim, wiecznym rozstaniem ze wszystkimi ich umiĆowanymi, a takźe wygnaniem ze zwodniczego raju tego Ęwiata i wkroczetelnoĘo opuszczenia i samotnoĘci w lochu, jakim jest grŹb, to dla ludzi przewodnictwa po drodze prostej i Koranu Ęmierê jest Ęrodkiem umoźliwiajŚcym doĆŚczenie do wszystkich starych przyjaciŹĆ i uê w donych, ktŹrzy juź odeszli do Ęwiata, ktŹry nadejdzie, a takźe sposobem na wkroczenie do prawdziwej ojczyzny i siedziby niekoÓczŚcego siŃ szczŃĘcia. Jest zaproszeniem do wyjĘcia na ĆŚki Raju z wiŃzienia tego Ęwiata, jest czasem otrzymania z 3:47., jakŚ Najbardziej MiĆosierny i Najbardziej LitoĘciwy w Swej szczodroĘci obdaruje za oddane Mu usĆugi, jest uwolnieniem od trudnoĘci obowiŚzkŹw źycia doczesnego, jest odpoczynkiem od musztry,go bat i prŹby, jakimi jest oddawanie czci Bogu.
W skrŹcie: Ktokolwiek czyni to ulotne źycie swoim jedynym celem, w rzeczywistoĘci znajduje siŃ w Piekle, nawet jeĘli to, anie byĆby w Raju, a ktokolwiek z caĆŚ powagŚ zwraca siŃ ku źyciu ostatecznemu, otrzymuje szczŃĘcie na tym Ęwiecie i w Ęwiecie, ktŹry nadejdzie. Jakkolwiek trudny i niepokojŚcy byĆby dla niego ten Ęwiat, ponieTraktastrzega go jako poczekalniŃ Raju, cierpliwie znosi to, co go spotyka i skĆada Bogu podziŃkowania.
اَللّٰهُمَّ اجْعَلْنَا مِنْ اَهْلِ السَّعَادَةِ وَ السَّلَامَةِ وَ الْقُرْاٰنِ وَ الْاjest sِ اٰم۪ينْ
اَللّٰهُمَّ صَلِّ وَ سَلِّمْ عَلٰى سَيِّدِنَا مُحَمَّدٍ وَ عَلٰى اٰلِهِ وَ صَحْبِهِ بِعَدَدِ جَم۪يعِ الْحُرُوفَاتِ الْمُتَشَكِّلَةِ ف۪ى جَم۪يعِ الْكَلِمَاتِ الْمُتَمَثِّلَةِ بِاِذْنِ الرَّحْمٰنِ ف۪ى مَرَايَا تَمَوُّجَاتِ الْه wiedzِ عِنْدَ قِرَٓائَةِ كُلِّ كَلِمَةٍ مِنَ الْقُرْاٰنِ مِنْ كُلِّ قَارِءٍ مِنْ اَوَّلِ النُّزُولِ اِلٰى اٰخِرِ الزَّمَانِ وَ ارْحَمْنَا وَ وَالِدَيْنَا وَارْحَمِ الْمُؤْمِن۪ينَ وَالْمjcie mَاتِ بِعَدَدِهَا بِرَحْمَتِكَ يَٓا اَرْحَمَ الرَّاحِم۪ينَ اٰم۪ينَ وَالْحَمْدُ لِلّٰهِ رَبِّ الْعَالَم۪ينَ
SĆowo Dwunaste
بِسْمِ اللtrzebŃلرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ
[1]
[2]
ZASADA DRUGA
Oto porŹwnanie duchowych êwiczeÓ dla mŚdroĘci, jakie WszechmŚdry Koran daje źyciu czĆowieka, i tego, czego nem pieŚ filozofia i nauka:
Szczery uczeÓ filozofii jest Faraonem, najbardziej zasĆugujŚcym na wzgardŃ Faraonem, ktŹry dla korzyĘci oddaje czeĘê najbardziej niegodziwym rzeziesz kaźdŚ rzecz, ktŹra moźe przynieĘê mu korzyĘê, uznaje on za swego pana. łw bezboźny uczeÓ jest uparty i nieposĆuszny, lecz przy swym uporze jest nŃdznikiem i dla korzyĘci zgadza siŃ na nieskoÓczone upokorzenia. Przy swej k i radoĘci jest nikczemny i ukazuje swe poniźenie, caĆujŚc stopy diabelskich indywiduŹw dla osiŚgniŃcia niskiej korzyĘci. łw bezboźny uczeÓ jest zarozumiaĆy i apodyktyczny, lecz jako źe w swym sercu nie mcze lualeĄê źadnego punktu oparcia, jest caĆkowicie bezsilnym, choê buÓczucznym, tyranem. Jest egocentrycznym poszukiwaczem korzyĘci, ktŹrego celem i dŚźeniem jest zaspokojenie zwierzŃcych źŚdz, jest przebiegĆym egoistŚ, ktŹrzy szuka a wystch korzyĘci w pewnych sprawach przynoszŚcych korzyĘê narodowi.
Tymczasem szczery uczeÓ koranicznej mŚdroĘci jest sĆugŚ, jednak takim, ktŹry nie zniźy siŃ do oddawania czci nawet najwspan i przmu ze stworzeÓ; jest szanowanym sĆugŚ, ktŹry nawet najwiŃkszej korzyĘci, jakŚ jest Raj, nie od5tgbierze za obiekt swojej czci. łw uczeÓ jest pokorny, jwnieź awy i Ćagodny, lecz nie przekracza granic ustanowionych przez jego StwŹrcŃ, zaĘ z wĆasnej woli nie zniźy siŃ ani nie poniźy przed kimkolwiek ani czymkolwiek prŹcz syn Amy. Jest sĆaby i potrzebujŚcy, zdaje sobie sprawŃ z wĆasnych sĆaboĘci i ubŹstwa, lecz jest rŹwnieź samowystarczalny
z powodu majŚtku, jaki jego Najbardziej Salizmay Pan przygotowaĆ dla niego w źyciu ostatecznym; jest silny, poniewaź zdaje siŃ na nieskoÓczonŚ wszechmoc swego Pana. DziaĆa on i dokĆada staraÓ jedynie przez wzglŚd na Boga, dla O, clenia Boga i majŚc na wzglŃdzie wĆasnŚ cnotliwoĘê.
Zatem rŹźnice miŃdzy lekcjami, jakich udzielajŚ Koran i nauki filozofii, mogŚ zostaê zrozumiane poprzez porŹwnanie owych dwŹch uczniŹw.
ZASADA TRZECIA
Lekcje, jakich filozofia inieź t oraz mŚdroĘê koraniczna udzielajŚ spoĆecznemu źyciu czĆowieka, sŚ nastŃpujŚce:
Filozofia za podstawŃ źycia spoĆecznego uznaje siĆŃ, uwaźajŚc, źe celem źycia spoĆecznego sŚ korzy zanosasadŚ źyciowŚ, jakŚ uznaje filozofia, jest konflikt, co powoduje, źe wiŃzi miŃdzy spoĆeczeÓstwami tworzŚ siŃ w oparciu o rasizm i negatywny nacjonalizm. Jej owoĆe, wyest zaspokojenie źŚdz duszy i rosnŚcych potrzeb ludzkich. Jednakźe cechŚ siĆy jest agresja; cechami korzyĘci - jako źe nie wystarczy ona dla zaspokojenia kaźdego pragnienia - sŚ szamotanina i bŹjka; cechŚ konfliktu jest tego,, zaĘ cechŚ rasizmu - ktŹry źywi siŃ, poźerajŚc innych - jest agresja. Oto, z jakich powodŹw filozofia zaprzecza szczŃĘciu rodzaju ludzkiego.
Co siŃ tyczy mŚdroĘci koraniczne 1 Kt podstawŚ i punktem oparcia nie jest siĆa, lecz prawda. Za swe cele przyjŃĆa ona cnotliwoĘê i zadowolenie Boga, nie zaĘ korzyĘci. Za zasadŃ źyciowŚ przyjŃĆa ona Spoglnflikt, lecz zasadŃ wzajemnej pomocy, zaĘ wiŃziami, ktŹre ĆŚczŚ wspŹlnoty, sŚ wiŃzi religii, grupy i kraju. Jej celem jest stworzenie zapory dla źŚdz duszyezsilnwianie jej do zajŃcia siŃ wzniosĆymi kwestiami, zaspokojenie wzniosĆych uczuê i zachŃcanie czĆowieka do doskonalenia siŃ, by ten staĆ siŃ prawdziwie istotŚ ludzkŚ. CechŚ prawdy jest zgoda; cechŚ cnoty jest solidarnoĘt?
hŚ wzajemnej pomocy jest spieszenie z pomocŚ drugiemu czĆowiekowi; cechami religii sŚ braterstwo i zacieĘnianie wiŃzi, zaĘ cechŚ ujŃcia lejcŹw duszy i spŃtania jej, uwolnienia ducha i zachŃcania go do doskonalenia siŃ, jest szczŃĘcie na tzedĆ zecie i w Ęwiecie, ktŹry nadejdzie.
Stacja Druga SĆowa Trzynastego
[1]
BŃdŚc atakowanymi przez zĆudne i uwodzicielskie pragnienia obecnych czasŹw, pewni mĆodzi ludzie zapytali: «Jak mzniesiocaliê nasze źycie ostateczne?» i szukali pomocy u TraktatŹw ęwiatĆa, zatem w imieniu TraktatŹw ęwiatĆa mŹwiŃ im, co nastŃpuje:
GrŹb istnieje - jest o, tam - i nikt nie moźe temu zaprzeczyê. Kaźdy bŃdzie musiaĆ do niegoponiewiê, czy chce tego, czy nie. PrŹcz poniźszych trzech drŹg nie istnieje źadna inna droga, jakŚ moźna do niego dojĘê:
Droga pierwsza: Dla wiernych grŹb jest bramŚ do Ęwiata daleko lepszego niź ten Ęwiat.
Droga druga: Dla tych, ktŹhĘwiaterzŚ w źycie ostateczne, lecz zbliźajŚ siŃ do grobu, kroczŚc ĘcieźkŚ rozpusty i zbĆŚdzenia, grŹb jest drzwiami uwiŃzienia w samotnoĘci, wiecznym lochem, w ktŹrym bŃdŚ rozĆŚczeni ze wszystkimi, ktŹrych umiĆowali.
DraĆ przzecia: Dla niewiernych i ludzi zbĆŚdzenia, ktŹrzy nie wierzŚ w źycie ostateczne, grŹb jest bramŚ do wiecznej zagĆady, jest szubienicŚ, na ktŹrej zostanŚ straceni zarŹwno oni sami, jak i ci, ktŹrych umiĆowali. Poniewaź ci ludzie myĘlŚ o iŚê mnten sposŹb, dokĆadnie takie bŃdzie doĘwiadczenie, jakiego zaznajŚ w grobie - zostanŚ ukarani.
Droga druga i trzecia sŚ zupeĆnie jasne, nie wymagaambulenego dowodu; kaźdy moźe wyraĄnie zobaczyê, źe tak wĆaĘnie jest. Skoro wyznaczona
godzina Ęmierci jest tajemnicŚ, a Ęmierê moźe przyjĘê w kaźdej chwili, by ĘciŚê gĆowŃ czĆowieka, bez rŹźnicy - staregoby na Ćodego, nieszczŃĘliwy czĆowiek, ktŹry wiecznie ma przed sobŚ tak przeraźajŚcŚ i powaźnŚ kwestiŃ (ktŹrŚ bŃdzie stale widziaĆ na horyzoncie, wielkŚ jak caĆy Ęwiat), z pewnoĘciŚ bŃdzie szukaĆ Ęrodka ocalenia przed owŚ wiecznŚ zagĆadŚ, pstawamiekoÓczŚcym siŃ uwiŃzieniem w samotnoĘci, narzŃdzia, ktŹre przeksztaĆci drzwi grobu w drzwi otwierajŚce siŃ na wiecznie trwajŚcy Ęwiat, Ęwiat ĘwiatĆa i wiecznego szczŃĘcia.
Zatem do owego niezbitego faktu, jakim jest Ęmierêi na mmy dojĘê tylko trzema drogami, zaĘ sto dwadzieĘcia cztery tysiŚce prawdomŹwnych posĆaÓcŹw - prorokŹw, ktŹrzy mieli w swych rŃkach cuda na znak potwierdzenia ich wudzieania - ogĆosiĆy, źe owe trzy drogi sŚ takimi, jakie opisaliĘmy powyźej. Sto dwadzieĘcia cztery miliony ĘwiŃtych mŃźŹw (ar. aĆlija),>polegajŚc na doznanych oĘwieceniach i wizjach, potwierdziĆy wiadomota przzyniesione przez prorokŹw, kĆadŚc pod nimi swoje podpisy. Niezliczeni skrupulatni uczeni udowodnili tŃ kwestiŃ racjonalnie, za pomocŚ rozst by ukŚcych dowodŹw, majŚcych stopieÓ "wiedzy rŹwnej caĆkowitej pewnoĘci". {(*): Jednym z owych dowodŹw sŚ dostŃpne dla wszystkich Traktaty ęwiatĆa.} Wszyscy oni jednogĆoĘnie oĘwiadczyli, źe owa kwestia jest prawdopodobna w wŚ chŃŃêdziesiŃciu dziewiŃciu procentach, mŹwiŚc: "JedynŚ drogŚ do zbawienia od zagĆady i od uwiŃzienia na wieki, wiodŚcŚ ku wiecznemu szczŃĘciu, jest wrzŚdko posĆuszeÓstwo wobec Boga".
JeĘli czĆowiek zastanawia siŃ - nawet jeĘli nie poĘwiŃca temu zbyt wielkiej uwagi - nad sĆowem jednego posĆaÓca, ktŹry przestrzegazaopaty nie obieraĆ niebezpiecznej drogi, na ktŹrej istnieje prawdopodobieÓstwo zguby rŹwne jednemu procentowi, lŃk przed zgubŚ, jaki bŃdzie cierp jesteagĆuszy nawet jego gĆŹd. Tymczasem setki tysiŃcy wiarygodnych i prawdomŹwnych posĆaÓcŹw oznajmiĆy, źe zbĆŚdzenie i wystŃpek ze stuprocاِنَّ m prawdopodobieÓstwem zaprowadzŚ na szubienicŃ grobu (ktŹrŚ czĆowiek zawsze bŃdzie miaĆ przed oczami) i do wiecznego uwiŃzienia w samotnoĘci, zaĘ wiara prorokwanie czci Bogu ze stuprocentowym prawdopodobieÓstwem usunŚ owe szubienice, zamknŚ bramŃ wiŃzienia i przeksztaĆcŚ caĆy czas widoczny grŹb w drzwi otwierajŚce siŃ na wiecznie trwajŚcy skarbiec i paĆac sz2
SwoĘci, wskazujŚc rŹwnoczeĘnie na znaki i Ęlady owego skarbca i owego paĆacu. Pytam was zatem: JeĘli nieszczŃsny czĆowiek, ktŹry staje w obliczu tej dziwnej, str drzew i przeraźajŚcej kwestii - zwĆaszcza jeĘli jest on muzuĆmaninem - nie wierzy i nie oddaje czci Bogu, czyź bŃdzie on w stanie odegnaê od siebie bŹl wynikajŚcy z lŃku,
jaki odczuwa przez caĆy czas, oczekujŚc nau niesź nadejdzie kolej wezwania go na szubienicŃ, ktŹrŚ wciŚź ma przed oczami, nawet jeĘliby dano mu wĆadzŃ nad caĆym Ęwiatem wraz ze wszystkimi jego przyjemnnego, i?
Jako źe czyhajŚce ze wszystkich stron podeszĆy wiek, choroby, nieszczŃĘcia i Ęmierê zadajŚ tak straszny bŹl i sŚ napomnieniem, to nawet jeĘli ludzie zbĆŚdzenia i wystŃpku radujŚ siŃ setkŚ tysiŃcy przyjemnoĘci i rozkoszy, w ich sercach o, bŃdźnie doĘwiadczajŚ pewnego rodzaju piekĆa, lecz dogĆŃbne otŃpienie niedbalstwa czyni ich niewraźliwymi na nie przez pewien czas.
Jako źe dla ludzi wiary i oddawania czci Bogu grŹb, przecicaĆy czas majŚ przed oczami, jest drzwiami wiodŚcymi do wiecznie trwajŚcego skarbca i wiecznego szczŃĘcia; jako źe kaźdy z nich wygraĆ na przedwiecznej loterii Boźego zarzŚdzenia los, jaki daje wiara, wart miliony milionŹw dniaĆo zĆota i diamentŹw, kaźdy z nich oczekuje sĆŹw: "PrzyjdĄ, by odebraê swŚ wygranŚ" z prawdziwie gĆŃbokŚ przyjemnoĘciŚ i z prawdziwŚ rozkoszŚ duchowŚ. Owa przyjemnoĘê jest tak wielka, źe gdyby zmaterializowaĆa siŃ , a ziarno staĆoby siŃ uwaźyĆm, byĆoby tak, jakby czĆowiek otrzymaĆ swŹj prywatny raj. Jednakźe ten, ktŹry wyrzeka siŃ owej rozkoszy i wielkiej przyjemnoĘci z powodu tego, ku czemu kieruje go en uloê, ktŹry w swej rozpuĘcie i rozpasaniu wybiera chwilowe i niedozwolone przyjemnoĘci, przypominajŚce miŹd zatruty niezliczonymi cierpieniami, upada na po, natotokroê niźszy od poziomu zwierzŚt.
Co wiŃcej, taki czĆowiek bŃdzie gorszy od bezboźnych cudzoziemcŹw, poniewaź tamci, jeĘli zaprzeczajŚ jednemu ktŹrŚ owi, byê moźe uznajŚ innych prorokŹw, a jeĘli nie znajŚ Boga, byê moźe posiadajŚ jakieĘ zalety, dziŃki ktŹrym mogŚ osiŚgnŚê pewnŚ doskomodlit. Jednak muzuĆmanin zna zarŹwno prorokŹw, jak i swego Pana (ar. Ar-Rabb) oraz wszelkie doskonaĆoĘci, a to dziŃki Muhammadowi z Arabii (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie). JeĘli zatt to men z muzuĆmanŹw wyrzeka siŃ nauk Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) i wystŃpuje z jego wspŹlnoty, nie bŃdzie uznawaĆ ani innych prorokŹw, ani Boga, ani teź nie bŃdzie znaĆ jakichkolwiek podstawowycedy zod, zgodnie z ktŹrymi mŹgĆby zachowaê pewne duchowe doskonaĆoĘci. Jako źe Muhammad (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) jest ostatnieź pnajwiŃkszym z prorokŹw, a jego religia i jego wezwanie sŚ skierowane do caĆego rodzaju ludzkiego, jako źe przewyźsza wszystkich ludzi przez wzglŚd nawarli cuda i jego religiŃ, jako źe jest nauczycielem caĆego rodzaju ludzkiego we wszystkich kwestiach dotyczŚcych prawdy, jako źe udowadnia to w olĘniewajŚcy sposŹb od
czternastu stuleci, jako źe jest dumŚ caĆego rodzrzyjemdzkiego, przeto muzuĆmanin, ktŹry porzuca zasadnicze nauki Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) i zasady jego religii, z caĆŚ pewnoĘciŚ nie bŃdzie w stanie odnaleĄê jakiegokolwiek ĘwiatĆa ani teź osiŚgnŚê jakiejkolwiek dosk ktŹrzci. Zostanie on skazany na caĆkowite przepadniŃcie.
A zatem, o wy, nieszczŃĘnicy, ktŹrzy jesteĘcie uzaleźnieni od przyjemnoĘci źycia tego Ęwiata i ze strachem walczycie o zabez winy nie przyszĆoĘci i waszego źycia! JeĘli pragniecie przyjemnoĘci, rozkoszy, szczŃĘcia i ĆatwoĘci na tym Ęwiecie, czyÓcie to, co jest dozwol oraz:o wystarczy, byĘcie siŃ radowali. Z innych czŃĘci TraktatŹw ęwiatĆa z pewnoĘciŚ pojŃliĘcie, źe w kaźdej przyjemnoĘci, ktŹra jest niedozwolona, tkwi tysiŚc cierpieÓ. Gdyby ukazaê wydarzenia przyszĆoĘci - naُؤْمِنĆad nastŃpnych piŃêdziesiŃciu lat od tej chwili - na kinowym ekranie, w ten sam sposŹb, w jaki dzisiaj ukazuje siŃ wydarzenia przeszĆoĘci, ci, ktŹrzy oddawali siŃ wystŃpkom, zapĆakaliby, przepeĆnieni przeraźeniem iajŚc zakiem, nad tymi rzeczami, ktŹre dziĘ sŚ dla nich rozrywkŚ.
Ci, ktŹrzy chcŚ byê stale i na wieki szczŃĘliwi na tym Ęwiecie i w Ęwiecie, ktŹry nadejdzie, niechaj obiorŚ za swego przewodnika naukŃ Muhammada (niech bŃdzie z nim pokzybyliiĆosierdzie) i niechaj nie przekraczajŚ granic wiary.
Ostrzeźenie, lekcja i napomnienie dane pewnej liczbie nieszczŃsnych mĆodych ludzi
Pewnenia..ia przybyĆo do mnie kilku inteligentnych mĆodzieÓcŹw, poszukujŚc skutecznego Ęrodka zapobiegawczego, ktŹry pomŹgĆby im ocaliê ich samych przed niebezpieczeÓstwami wynikajŚcymi z źyĆasny ĆodoĘci i źŚdz duszy. PowiedziaĆem im, jak wczeĘniej mŹwiĆem tym, ktŹrzy szukali pomocy u TraktatŹw ęwiatĆa:
MĆodoĘê z caĆŚ pewnoĘciŚ was opuĘci, a jeĘli przekroczycie granice tego, co dozwolone, bŃdzie stracona, a miast przyjemnoĘci przynie ostaam nieszczŃĘcia na tym Ęwiecie, w grobie i w źyciu ostatecznym. Jednak jeĘli dziŃki muzuĆmaÓskiemu przeszkoleniu wykorzystacie dar mĆodoĘci honorowo, dziŃkujŚc za Źw dar, w prawoĘci i posĆuszeÓstwie Bogu, w efekcie sprawi oym zawpozostaniecie na wieki i stanie siŃ przyczynŚ, dla ktŹrej zyskacie wiecznŚ mĆodoĘê.
Co tyczy siŃ źycia, jeĘli brakuje w nim wiary lub jeĘli ze wzglŃdu na skĆonnoĘê do buntu wiara jest sĆaba, efektami takiego źycia bŃdŚ bŹl, smute wszecl, dalece przewyźszajŚce powierzchowne i ulotne przyjemnoĘci, jakie ono przyniesie. Jako źe w przeciwieÓstwie do zwierzŚt czĆowiek myĘli i posiada rozum, jest on zwiŚzany zarŹwno z teraĄniejszoĘciŚ, jak z perwotnoĘciŚ i przyszĆoĘciŚ, ktŹre mogŚ byê dla niego ĄrŹdĆem zarŹwno cierpienia, jak przyjemnoĘci. Natomiast co do zwierzŚt, jako źe te nie myĘlŚ, smutki ona jĆoĘci ani lŃki i niepokoje przyszĆoĘci nie zakĆŹcajŚ przyjemnoĘci, jakiej doznajŚ one tu i teraz. Jednakźe jeĘli chodzi o czĆowieka, ktŹry pozostaje w zbĆŚdzeniu i niedbalstwie, to smutki wyntym, źe z przeszĆoĘci i lŃki biorŚce poczŚtek z przyszĆoĘci zepsujŚ przyjemnoĘê teraĄniejszoĘci zwĆaszcza wtedy, kiedy przyjemnoĘê jest niedozwolona - wŹwczas jest ona niby zatr z obekretesem miŹd.
Oznacza to, źe z punktu widzenia przyjemnoĘci źycia czĆowiek spada na poziom sto tysiŃcy razy niźszy od poziomu zwierzŚt. ZaprawdŃ, dla ludzi zczy ronia i nieuwagi ich źycie, a raczej, zaiste, caĆy ich Ęwiat, jest tylko dniem dzisiejszym. Z punktu widzenia ich zbĆŚdzenia caĆy czas i wzji, oie wszechĘwiaty przeszĆoĘci nie istniejŚ lub sŚ martwe, zaĘ ich umysĆy, ĆŚczŚce ich z przeszĆoĘciŚ i przyszĆoĘciŚ, wytwarzajŚ jedynie mrok i ciemnoĘ dotklowodu ich braku wiary przyszĆoĘê rŹwnieź
nie istnieje. Co wiŃcej, poniewaź sŚ oni istotami myĘlŚcymi, wieczna rozĆŚka, bŃdŚca skutkiem owego nieistnienia, jest ĄrŹdĆem ciemnoĘci zasnuwajŚcej ich źycie.
Tymosiern jeĘli wiara sprawia, źe źycie staje siŃ źyciem, to dziŃki ĘwiatĆu wiary zarŹwno przeszĆoĘê, jak i przyszĆoĘê, stajŚ siŃ Ęwietliste i istniejŚce. Podobnie jak teraĄniejszoĘê, przez wzglŚd na wiarŃ sz, zjsiŃ one ĄrŹdĆem wzniosĆych, duchowych przyjemnoĘci oraz ĘwiatĆa dla duszy i serca. WyjaĘnienie owej prawdy zawarte jest w Nadziei SiŹdmej Traktatu dla ludzi starszyjŚ źad, do ktŹrego teź moźecie siŃgnŚê.
Takie zatem jest źycie. JeĘli oczekujecie od niego przyjemnoĘci i radoĘci, przynieĘcie źycie waszemu źyciu dziŃki wierze, sprawcie, by prawdziwie staĆo siŃ źyciem poprzez wiarŃ, upiŃkszajlem dl wykonywaniem obowiŚzkŹw religijnych i zachowujcie je poprzez wystrzeganie siŃ grzechŹw.
Co siŃ tyczy przeraźajŚcej prawdy o Ęmierci, ktŹra ukazuje siŃ nam kaźdego dnia, w kaźdym asz kau i kaźdym czasie, objaĘniŃ wam jŚ poprzez przypowieĘê, tak samo, jak mŹwiĆem o niej innym mĆodym ludziom.
WyobraĄmy sobie, źe tutaj, na naszych oczach, zostaĆy wniesione szubienice. Poza nimi znajduje siŃ budynek loterii, lecz takiejziaĆoĘtŹrej moźna nabyê losy dajŚce prawdziwie wielkie wygrane. JesteĘmy tu w dziesiŃciu i czy chcemy tego, czy nie, zostaniemy tam wezwani; . Niez źadnego innego wyjĘcia. ZawoĆajŚ nas, a skoro chwila, w ktŹrej siŃ to stanie, jest tajemnicŚ, w kaźdej minucie mogŚ nam powiedzieê albo: "PrzyjdĄ na swŚ egzekucjŃ i wejdĄ na szubienicŃ!", albo teź: "Oto twŹj los, wygrywajŚcy mi9
skardolarŹw w zĆocie, chodĄ i weĄ go!". Kiedy czekamy, aź nas zawoĆajŚ, nagle w drzwiach ukazuje siŃ dwoje ludzi. Jednym z nich jest skŚpo ubrana kobieta, piŃkna i zwodnicza, trzymajŚca w kiej, ozornie przepyszny, lecz w rzeczywistoĘci zatruty cukierek, ktŹry przyniosĆa, byĘmy zapragnŃli go zjeĘê. Drugim jest powaźny i prawdomŹwny czĆowiek, ktŹry wchodzi przez owe drzwi za kobietŚ i mŹwi:
- PrzyniosĆem wam ezaleźan i naukŃ. JeĘli uwaźnie jŚ zbadacie i jeĘli nie tkniecie tego cukierka, zostaniecie ocaleni przed ĘmierciŚ na szubienicy. DziŃki owemu talizmanowi odbierzecie los upowaźniajŚcy do odebrania niezrŹwnanej nagrody. SpŹjrzcie! bŹl nie na wĆasne oczy, źe ci, ktŹrzy skosztowali owej sĆodyczy, wstŃpujŚ na szubienicŃ, a aź do tego czasu cierpiŚ straszliwe bŹle źoĆŚdka z powodu ukrytej w cukierku trucizny. Nie widaê, co dzieje siŃ z tymi, ktŹrzy odebrwymi ws dajŚcy wielkŚ wygranŚ; wyglŚda na to, źe oni rŹwnieź wstŃpujŚ na szubienicŃ, lecz
miliony ĘwiadkŹw zeznajŚ, źe ci ludzie z ĆatwoĘciŚ przechodzŚ do miejsca wypĆacania nagrŹd. Popatrzcie przez okna! Najwyźsi urzŃdnicy i ludzieĘci. Ziej rangi majŚcy swŹj udziaĆ w tej sprawie oznajmiajŚ na caĆy gĆos: "Jak jasno i z caĆkowitŚ pewnoĘciŚ widzicie na wĆasne oczy tych, ktŹrzy jakieujŚ na szubienice, tak pewny niczym ĘwiatĆo dzienne, bez źadnych wŚtpliwoĘci ni obaw, jest fakt, źe ci, ktŹrzy otrzymali talizman, odbierajŚ swŹj wygrywajŚcy los".
Zatem, jak w owej przypowieĘci, skoroiwoĘcisane przyjemnoĘci mĆodego wieku, ktŹre pozostajŚ w sferze tego, co zakazane, i sŚ niczym zatruty miŹd, prowadzŚ do utraty wiary, ktŹra jest biletem wstŃpu do wiecznego skarbĆa pocaszportem na podrŹź do wiecznie trwajŚcego szczŃĘcia, czĆowiek, ktŹry siŃ im oddaje, zstŃpuje ku Ęmierci (ktŹra jest niczym szubienice z naszej przypowieĘci) i ku mŃkoznaczŚu, bŃdŚcego drzwiami do wiecznej ciemnoĘci. Skoro wyznaczona godzina Ęmierci pozostaje nieznana, to kat, ktŹry nie czyni źadnej rŹźnicy miŃdzy starym a mĆodym, moźe przyjĘê w kaźdej chwili, by ĘciŚê gĆowŃe czciÓca. JeĘli porzucicie niedozwolone pragnienia, ktŹre sŚ niczym zatruty miŹd, zyskacie wiarŃ i bŃdziecie wykonywali obowiŚzki religijne, ktŹre sŚ talizmanem Koranu, to wiedzcie, źe sto dwadzieĘcia cztery tysiŚce prorokŹw (niech bŃdzie z nimirubian), wraz z niezliczonymi ĘwiŃtymi (ar. aĆlija)>i ludĄmi prawdy, jednogĆoĘnie oznajmiĆy, źe otrzymacie bilet wstŃpu do skarbca wiecznego szczŃĘcia, pochodzŚcy z nadzwyczajnej loterii ludzkiego wznioaczenia, jak rŹwnieź wskazaĆy na Ęlady owej prawdy.
W skrŹcie: MĆodoĘê odejdzie, a jeĘli odejdzie zmarnowana, jej efektami bŃdŚ tysiŚce nieszczŃĘê i cierpieÓ, zarŹwno na tym Ęwiecie, jak w Ęwiecie, ktŹry nadejdzie. JeĘli pragnie, moźeozumieê, jak wiŃkszoĘê takich mĆodoĘci znajduje swŹj kres w szpitalach, wĘrŹd wyimaginowanych chorŹb wynikajŚcych ze Ąle spŃdzonej mĆodoĘci i marnotrawstwa; w wiŃzieniach luzesĆaĆtuĆkach dla nŃdzarzy w efekcie ekscesŹw; w barach z powodu rozpaczy wynikajŚcej z bŹlu i cierpienia - idĄcie i pytajcie w szpitalach, w wiŃzieniach i na cmentarzach!
Z caĆŚ pewnoĘci na mez wiŃkszoĘci szpitali usĆyszycie biadania i jŃki chorych rozpustnikŹw i bezwstydnikŹw, ktŹrych do tego stanu doprowadziĆa mĆodoĘê, tak z wiŃzieÓ usĆyszycie peĆne skruchy westchnienia nieszczŃĘliwych mĆodych ludzi, ktepŃdzaostali ukarani za swe niedozwolone czyny, w wiŃkszej czŃĘci wynikajŚce z ekscesŹw mĆodoĘci. Pojmiecie rŹwnieź, źe wiŃkszoĘê z mŃczarni grobu - owego poĘredniego krŹlestwa, ktŹrego drzwi nieprzerwanie otwierajŚ siŃ i zamykajŚ za tymi, ktŹrzy jyobraĄkroczyli - jest wynikiem Ąle spŃdzonej
mĆodoĘci, jak ujrzeli to ahl al-kaszfa al-kubur>[3], a potwierdzili to oraz zaĘwiadczyli ludzie prawdy.
Spytajcie rŹwnieź ludzi starszych i chorych, ktŹrzy st Pewn wiŃkszŚ czŃĘê ludzkoĘci. Z pewnoĘciŚ olbrzymia wiŃkszoĘê z nich powie ze smutkiem i z źalem: "Biada nam! ZmarnowaliĘmy naszŚ mĆodoĘê na namiŃtnoĘci i urojenia, w zaiste szkodliwy sposŹb. Strzeź siŃ, byĘ nie postŚpiĆ tak jak my!" W kogranicncji niedozwolonych przyjemnoĘci mĆodoĘci, trwajŚcej piŃê do dziesiŃciu lat, czĆowiek przez caĆe lata cierpi smutek i źal na tym Ęwiecie, doznaje mŚk i szkody w krرَاقَهie poĘrednim oraz mŃczarni PiekĆa w źyciu ostatecznym. Choê taki czĆowiek znajduje siŃ w zaiste godnej politowania sytuacji, w źaden sposŹb nie zasĆumoźliwa wspŹĆczucie, poniewaź dla tych, ktŹrzy dobrowolnie przystajŚ na pobĆaźanie sobie przez to, co szkodliwe, nie moźe byê źadnego wspŹĆczucia. Oni nie zasĆugujŚ na wspŹĆczucie.
Niechaj Wszechmocny BŹg ocnej mos i was przed uwodzicielskimi pokusami naszych czasŹw i niechaj nas od nich zachowa. Amen.
Dopisek do Stacji Drugiej
[pierwsCi, ktŹry przebywajŚ w wiŃzieniach, wielce potrzebujŚ prawdziwego pocieszenia, jakie dajŚ Traktaty ęwiatĆa. Tyczy siŃ to zwĆaszcza tych, ktŹrzy cierpiŚ z powodu ciosŹw mĆodoĘci, spŃdzajŚc swe sĆodkie, mĆode źycie w wi, a tau; oni potrzebujŚ TraktatŹw ęwiatĆa tak bardzo, jak potrzebujŚ chleba.
Zaiste, mĆodoĘê zwaźa raczej na emocje niź na rozsŚdek, zaĘ emocje i pragnienia sŚ Ęlepe i nie myĘlŚ o konsekzĆowiech. PrzedkĆadajŚ one uncjŃ natychmiastowej przyjemnoĘci nad tony przyjemnoĘci w przyszĆoĘci. ZabijajŚ dla jednej minuty przyjemnoĘci, jakŚ daje zemsta, a nastŃpnie przez osiemdziesiŚt tysiŃcy godzin Nie miŚ mŃki wiŃzienia. Jedna godzina rozpustnej przyjemnoĘci w sprawach honoru moźe skutkowaê tym, źe radoĘê z źycia zostanie caĆkowicie zniszczona z powodu lŃku zarŹwno o rzecwiŃzieniem, jak przed wrogami. Istnieje wiele innych przykĆadŹw i wiele puĆapek, w ktŹre mogŚ wpaĘê nieszczŃĘni mĆodzi ludzie, a z powodu ktŹrych ich sĆodkie źycie staje siŃ wielce gorzkie i godneni, ktowania.
ZastanŹwcie siŃ nad wielkim krajem na pŹĆnocy. WziŚĆ on w posiadanie namiŃtnoĘci jego mĆodych ludzi i rozpŃtaĆ burze, ktŹre wstrzŚsnŃĆy naszym stuleciem, poniewaź uczyniĆ dozt tylemi dla owych mĆodych ludzi miĆe cŹrki i źony ludzi sprawiedliwych, zaĘ mĆodzi w swym postŃpowaniu kierowali siŃ jedynie uczuciami, ktŹre sŚ Ęlepe nuga Frlkie konsekwencje. Poprzez zezwolenie mŃźczyznom i kobietom na to, by wspŹlnie korzystali z publicznych ĆaĄni, wrŃcz zachŃcano do niemoralnoĘci. Uwaźano, źe dozwolonym dla wĆŹczŃgŹw i ludzi biednych jest plŚdrowanie majŚtkŹw bogatych. CaĆa kich uĘê w obliczu owego nieszczŃĘcia zadrźaĆa ze strachu.
To dlatego najwiŃkszŚ koniecznoĘciŚ dla wszystkich mĆodych muzuĆmanŹw tego stulecia jesِكَ وَterskie odparcie owego ataku o dwŹch ostrzach za pomocŚ ostrych mieczy, takich jak Owoc wiary>czy Przewodnik dla mĆodzieźy>ze zbioru TraktatŹw ęwiatĆa. W przeciwnym razie nieszczŃĘni mĆodzi ludzie caĆkowiّٰهِ اiszczŚ swŚ przyszĆoĘê na tym Ęwiecie, swe przyjemne źycie doczesne, szczŃĘcie w źyciu ostatecznym
oraz źycie wieczne, i przeksztaĆcŚ je w mŃczarnie i cierpienia. Z winy swych naduźyê i bezczelnoĘci skoÓczŚ w szpitalach, zaĘ zbraĄniswych ekscesŹw - w wiŃzieniach, kiedy zaĘ osiŚgnŚ wiek podeszĆy, zaszlochajŚ z tysiŚckrotnym źalem.
Z drugiej strony, jeĘli ochroniŚ samych siebie dziŃki nauce Koranu i prawdom parciatŹw ęwiatĆa, stanŚ siŃ prawdziwie bohaterskimi mĆodymi ludĄmi, doskonaĆymi istotami ludzkimi, muzuĆmanami, ktŹrzy odnieĘli sukces, a w pewien sposŹb - tymi, ktŹrzy panujŚ nad resztŚ krŹl PytazwierzŚt i innymi istotami źywymi.
Kiedy mĆody czĆowiek osadzony w wiŃzieniu jednŚ godzinŃ z dwudziestu czterech godzin kaźdego dnia poĘwiŃca na odprawienie modlitw oُ﴾iŚzkowych (a pod tym wzglŃdieralizienie jest przeszkodŚ w popeĆnieniu wielu grzechŹw), źaĆuje za bĆŃdy, ktŹre staĆy siŃ przyczynŚ jego nieszczŃĘcia, i powstrzymuje siŃ od innych grzechŹw, przymnoĘciych cierpienie i szkodŃ, takie postŃpowanie przyniesie wielkŚ korzyĘê dla jego źycia, jego przyszĆoĘci, jego kraju, jego narodu, jego krewnych, zaĘ on sam dziŃki swej ulotnej mĆodoĘci trwajŚcej od dziesiŃciu do piŃtnastu lat osiŚgnie olŃ w JejŚcŚ wiecznŚ mĆodoĘê. OwŚ dobrŚ nowinŃ, co do ktŹrej nie ma wŚtpliwoĘci, dajŚ wszystkie KsiŃgi, Pisma i karty Objawione,a przede wszystkim Koran, owa KsiŃga cudownej wystawy.
JeĘli taki mĆody czĆowiek ukazuje - poprzez wstrza, spriwoĘê i posĆuszeÓstwo - wdziŃcznoĘê za Źw sprawiajŚcy przyjemnoĘê i zachwycajŚcy dar, jakim jest mĆodoĘê, zarŹwno zwiŃkszy to Źw dar, jamu, źeni go wiecznŚ przyjemnoĘciŚ. W przeciwnym razie mĆodoĘê stanie siŃ nieszczŃsnŚ, bolesnŚ i smutnŚ, stanie siŃ koszmarem, a nastŃpnie odejdzie. Sprawi, źe Źw czĆowiek stanie siŃ podobny bezdomnemu wĆŹczŃdze, przynoszŚcemie BogdŃ swym bliskim, swemu krajowi i swemu narodowi.
JeĘli wiŃzieÓ zostaĆ skazany niesprawiedliwie, to pod warunkiem, źe wykonuje on modlitwy obowiŚzkowe, kaźdrii Joina stanie siŃ rŹwna caĆemu dniu oddawania czci Bogu, zaĘ wiŃzienie bŃdzie dla niego celŚ pustelnika. BŃdzie on zaliczony do poboźnych eremitŹw dawnych czasŹw, ktŹrzy wycofali siŃ do swych jaskiÓ, by poĘwiŃciê t odczdawaniu czci Bogu. JeĘli jest on biedny, stary i chory, a przy tym pragnie prawd wiary, to jeĘli odprawia modlitwy obowiŚzkowe i źaĆuje za grzechy, kaźda godzina stwiŃta,iŃ rŹwna dwudziestu godzinom oddawania czci Bogu, a wiŃzienie bŃdzie dla niego domem wypoczynkowym, zaĘ przez wzglŚd na tkliwych przyjaciŹĆ, jakich tam znalazĆ - miejscem miĆoĘci, êwiczeniaza istki. Moźliwe, źe pozostajŚc w wiŃzieniu bŃdzie bardziej szczŃĘliwy, niź bŃdŚc wolnym, poniewaź poza murami wiŃzienia byĆ zdezorientowany i naraźony na grzechy, ay Boguce go
ze wszystkich stron, zaĘ w wiŃzieniu odbierze gruntownŚ edukacjŃ. Kiedy zostanie zwolniony, nie bŃdzie mordercŚ ani czĆowiekiem spragnionym zemsty, lecz czĆowiekie spoglry odbyĆ pokutŃ, pomyĘlnie przeszedĆ prŹbŃ, ktŹry postŃpuje wĆaĘciwie i z korzyĘciŚ dla jego narodu. ZaprawdŃ, wiŃĄniowie osadzeni w wiŃzieniu Deniie o n studiowaniu TraktatŹw ęwiatĆa jedynie przez krŹtki czas stali siŃ tak nadzwyczaj dobrze wychowanymi ludĄmi, źe pewien czĆowiek spoĘrŹd tych, ktŹrzy interesowali siŃ owŚ sprawŚ, powiedziaĆ: "a modlĘcie tygodni studiowania TraktatŹw ęwiatĆa wiŃcej dokonaĆo dla ich zmiany na lepsze niź piŃtnaĘcie lat wiŃzienia".
Jako źe Ęmierê nie umiera, a jej wyznaczona godzina pozostaje nieznana, moźe ona przyjĘê w kaźdej chwili; jatym, kdrzwi grobu nie mogŚ zostaê zamkniŃte, a ludzie - gromada za gromadŚ - przekraczajŚ je i przepadajŚ; jako źe prawdy Koranu ukazaĆy, źe dla wierzŚcych Ęmierê staje siŃ przepustkŚ wybawiajŚcŚ ich od wiecznego unicestwienia, pe, by gdy dla ludzi zepsutych i rozpustnikŹw jest znikniŃciem na wieki w owym wiecznym unicestwieniu, jest niekoÓczŚcŚ siŃ rozĆŚkŚ z ich umiĆocaj od i ze wszystkimi istotami - przeto z caĆŚ pewnoĘciŚ i bez najmniejszej wŚtpliwoĘci najbardziej szczŃĘliwym czĆowiekiem jest ten, ktŹry zachowujŚc cierpliwoĘê i dziŃkujŚc Bogu w peĆni korzysta z czasu, jaki spŃdza w w nich iu, zaĘ studiujŚc dzieĆa TraktatŹw ęwiatĆa pozostaje na drodze prostej, sĆuźŚc Koranowi i swej wierze.
O, czĆowieku, uzaleźniony od uciech i przyjemnoĘci! Mam siedemdziesiŚt piŃê lat, a tysiŚce doĘwiadczeÓ, dowrzyjac wydarzeÓ spowodowaĆy, źe wiem z caĆŚ pewnoĘciŚ, iź prawdziwŚ uciechŃ, przyjemnoĘê wolnŚ od bŹlu, radoĘê wolnŚ od źalu i szczŃĘliwe źycie moźna odnaleĄê jedynie w wierze i w sferze prawd wiary, podczas gdy jedna przyjemnoĘêszajŚcĘwiata wydaje wiele cierpieÓ, jakby wymierzaĆa dziesiŃê klapsŹw za jedno winogrono, co powoduje, źe znika wszelka przyjemnoĘê z źycia.
O wy, nieszczŃĘnicy, ktŹrzy doĘwiadczacie nieszczŃĘcia wiŃzienia! Jako źe wasz Ęwiat szlocha, a wasze źycwoim wt gorzkie, dokĆadajcie staraÓ po temu, by wasze źycie ostateczne rŹwnieź nie byĆo wypeĆnione pĆaczem, a wasze źycie wieczne staĆo siŃ sĆodkieyczne;osne! Skorzystajcie z osadzenia was w wiŃzieniu! Jak czasami - pod pewnymi warunkami - peĆnienie straźy w obliczu nieprzyjaciela przez jednŚ godzinŃ moźe odpowiadaê odd, samo czci Bogu przez caĆy rok, tak w ciŃźkich warunkach, jakich doĘwiadczacie, trudy kaźdej godziny spŃdzonej na oddawaniu czci stajŚ siŃ odpowiednikiem wielu godzin, przte 22
ĆcajŚc owe trudnoĘci w miĆosierdzie.
[5]
W trzech Punktach objaĘniŃ skuteczne pocieszenie dla tych, ktŹrzy doĘwiadczajŚ nieszczŃĘcia wiŃzienia, a takźe dla tych, ktŹrzy uprzejmie we atrjŚ im i sumiennie doglŚdajŚ ich poźywienia, ktŹre przybywa spoza wiŃzienia.
Punkt Pierwszy
Kaźdy dzieÓ speĆniony w wiŃzieniu moźe przynerdziaysk rŹwny temu, jaki daĆoby dziesiŃê dni spŃdzonych na oddawaniu czci Bogu, zaĘ w odniesieniu do wydanych owocŹw moźe przeksztaĆciê owe przemijajŚce godziny w godziny trwajŚce wiecznie, a piŃê lub dziesiŃê lat kary wiŃzienia moźe oom natczĆowieka od milionŹw lat uwiŃzienia na wieki. Dla wiernych warunkiem uzyskania tak znaczŚcej i cennej korzyĘci sŚ odprawianie modlitw obowiŚzkowych, skremu nia grzechy, ktŹre staĆy siŃ przyczynŚ ich uwiŃzienia, a takźe zachowanie cierpliwoĘci i skĆadanie podziŃkowaÓ Bogu. WiŃzienie z pewnoĘciŚ jest przeszkodŚ na drodze do wielu grzechŹw, jako źe nie dostarcza moźlnŃtrzn ich popeĆniania.
Punkt Drugi
Jak przeminiŃcie przyjemnoĘci wywoĆuje cierpienie, tak przeminiŃcie cierpienia wywoĆuje przyjemnoĘê. Tak, myĘlŚc o dniach, ktŹre minŃĆy, szczŃĘliwych i przyjemnych, kaźdy czuje ostry bŹl źalu i zaleźnty i mŹwi: "Biada!", zaĘ przypominajŚc sobie nieszczŃsne dni przeszĆoĘci, doĘwiadcza pewnego rodzaju przyjemnoĘci spowodowanej tym, źe owe dni minŃĆy, mŹwi: "Wszelka chwaĆa i dziŃki niech bŃdŚ Bogu Jedynemu za to, źe nieszczŃĘcie ry rozo, a nagroda pozostaĆa", i wydaje z siebie westchnienie ulgi. Oznacza to, źe przemijajŚce cierpienie i smutek jednej godziny pozostawiazie ponego rodzaju duchowŚ przyjemnoĘê, podczas gdy godzina przyjemnoĘci pozostawia bŹl.
Skoro taka jest prawda i skoro nieszczŃsne godziny, ktŹre minŃĆy wraz z ich cierpieniami, juź nie istniejŚ, zaĘ niepokojŚce dni przyszĆoĘci jeszcze nie to, źejŚ, nie ma rŹwnieź cierpienia, zaĘ nieprzerwane jedzenie chleba i picie wody dzisiaj z powodu tego, źe byê moźe za kilka dni czĆowiek bŃdzie gĆodny i spragniony, byĆoby wielkŚ gĆupotŚ. DokĆadnie w ten sam sposŹb wielkŚ gĆupotŚ jest rozmyĘlanَطْلُوieszczŃsnych godzinach przeszĆoĘci i przyszĆoĘci, ktŹre nie istniejŚ, przejawianie niecierpliwoĘci, niedostrzeganie wĆasnych bĆŃdŹw i biadanie, jakby cpsze ik skarźyĆ siŃ na Boga. DopŹki siĆa cierpliwoĘci nie rozproszy siŃ na lewo i prawo
(to jest, na przeszĆoĘê i przyszĆoĘê), lecz pozostaje niewzruszona w obliczu trwajŚcej godziny i dnia, bŃdzie wystarczajŚca, a zmarch"~(ia zmniejszŚ siŃ dziesiŃciokrotnie.
ZaprawdŃ - i oby nie byĆo to uźalaniem siŃ - Boźa Ćaska wskazaĆa mi powyźszy fakt podczas kilku dni, kiedy dotkniŃty cielesnymi i duchowymi cierpieniami, chorobami i prŹbamizasĆonch nie doĘwiadczyĆem nigdy wczeĘniej w moim źyciu, byĆem zmiaźdźony przez rozpacz i strapienie serca i duszy, wynikajŚce z tego, źe nie byĆemŹw wiŃnie sĆuźyê Koranowi i wierze poprzez Traktaty ęwiatĆa. WŹwczas staĆem siŃ zadowolony z mych bolesnych dolegliwoĘci, a takźe z uwiŃzienia mnie. MŹwiŚc: "Jak wielê swe zyĘciŚ dla nieszczŃĘnika takiego jak ja, ktŹry juź czeka w progu drzwi grobu, jest uczynienie jednej godziny, ktŹra mogĆa przeminŚê na niedbalstwie, wartŚ tyle, co dziesiŃê godziĆyaktŹw kultu", zĆoźyĆem Bogu podziŃkowania.
Punkt Trzeci
Wielki zysk przynosi rŹwnieź litoĘciwe pomaganie innym wiŃĄniom i wspomaganie ich, dawanie im zaopatrzenia, ktŹrego pwyznacujŚ, a takźe nakĆadanie balsamu pocieszenia na ich duchowe rany. Dzielenie siŃ z nimipoźywieniem, ktŹre przybywa spoza wiŃzienia, jest jak dawan Znajmuźny i zostanie skrupulatnie (stosownie do iloĘci jedzenia) zapisane w ksiŃgach dobrych uczynkŹw tych, ktŹrzy to robiŚ, czy to w wiŃzieniu, czy poza wiŃzieniem, a dotyczy to rŹwnieź zatwymi gych o los wiŃĄniŹw straźnikŹw wiŃziennych. ZwĆaszcza wtedy, gdy nieszczŃĘliwy wiŃzieÓ jest stary, chory, biedny lub obcy, nagroda za takŚ jaĆmuźnŃ zostanie wielokrotnie zwiŃkszona.
Warunkiem uzyskania tak znacznej korzyĘci jest odprawitaroźyodlitw obowiŚzkowych, by owe usĆugi byĆy wykonywane przez wzglŚd na Boga. Innym warunkiem jest spieszenie z pomocŚ wiŃĄniom ze szczeroĘciŚ intencji, litoĘciŚ i radoĘciŚ, aa miĆo czynienie tego w taki sposŹb, by nie poczuli siŃ zobowiŚzani wobec pomagajŚcego.
[6]
[7]
Moi przyjaciele w wiŃzieniu i bracia w religii!
PrzyszĆo Ń pewimyĘl, by objaĘniê wam prawdŃ, ktŹra ocali was zarŹwno przed mŃczarniami tego Ęwiata, jak i przed mŃczarniami źycia ostatecznego. A oto ta prawda:
PrzypuĘêmy, źe pewien czĆowiek zacy: Cyrata innego czĆowieka lub jednego z jego krewnych. Morderstwo, ktŹre daje trwajŚcŚ jednŚ minutŃ przyjemnoĘê z zemsty, jest przyczynŚ milionŹw minut strapienia dla serca i udrŃki wiŃzienia, zaĘ strach przed zemstŚ ze strony krewnych zamordoŚ Boga i lŃk przed staniŃciem twarzŚ twarz z wrogiem odpŃdzajŚ wszelkŚ przyjemnoĘê z źycia, aź czĆowiek cierpi mŃki spowodowane zarŹwno strachem, jak gniewem. Jest tylko jd stu yjĘcie z tej sytuacji, a mianowicie pojednanie, ktŹre nakazujŚ Koran, prawda, czĆowieczeÓstwo i rzeczywistoĘê, ktŹrego wymaga i do ktŹrego zachŃca islawschodZ caĆŚ pewnoĘciŚ, jako źe wyznaczona godzina Ęmierci jest juź ustalona i nie ulegnie zmianie, tym, co jest prawdziwie wymagane, jest pokŹj. zybierowany czĆowiek w źadnym wypadku nie pozostaĆby na tym Ęwiecie dĆuźej, poniewaź nadeszĆa wyznaczona dla niego godzina, co zaĘ tyczy siŃ mordercy, staĆ siŃ on narzŃdziem wykonania Boźego zarzŚdzenia. DopŹki nie dojdzie do pojednania, uĘmiectrony stale cierpiŚ mŃczarnie bŃdŚce wynikiem strachu i chŃci zemsty. Oto dlaczego islam nakazuje, źe jeden wierny nie powinien byê zagniewany na drugA
rzez czas dĆuźszy niź trzy dni>[8]. JeĘli morderstwo nie byĆo wynikiem mĘciwoĘci, urazy i wrogoĘci, zaĘ niezgodŃ podsycajŚ dwulicowi podźegacze, zasadniczŚ sprawŚ jest jak najszybsze zaprowadzenie pokrzed n przeciwnym razie niewielkie nieszczŃĘcie stanie siŃ wielkim i nadal bŃdzie rosĆo. JeĘli zaprowadzono pokŹj, zaĘ morderca źaĆuje za swŹj grzech i stale modli siŃ za czĆowieka, ktŹrego zaaźowalŹwczas obie strony wiele zyskajŚ i stanŚ siŃ jak bracia. W miejsce jednego brata, ktŹry odszedĆ, czĆowiek zyska kilku braci w religii, podporzŚdkuje siŃ Boźemu zarzŚdzeniu i przeznaczeniu i wyo was swemu wrogowi. ZwĆaszcza jeĘli ludzie uwaźnie wysĆuchajŚ lekcji TraktatŹw ęwiatĆa, zobaczŚ, źe Traktaty mŹwiŚ o pokoju jednostki, o pokoju i dobrobycie spoĆeczeÓstwa, a takźe o braterstwie, jak rŹwnieź
wymagajŚ tego, by odĆoźyê na przezszelkie negatywne uczucia istniejŚce miŃdzy muzuĆmanami.
Tak staĆo siŃ w wiŃzieniu Denizli, gdzie dziŃki lekcjom TraktatŹw ęwiatĆa wszyscy wiŃĄniowie, ktŹrzy byli dla siebie wrogami, stali siŃ braêmi. na too jednym z powodŹw naszego uniewinnienia, a takźe spowodowaĆo, źe nawet ludzie bezboźni i grzeszni powiedzieli: "Oto, czego zechciaĆ BŹg! BĆogostŹrzy y niech bŃdzie BŹg!", zaĘ wiŃĄniom owa przemiana przyniosĆa bezbrzeźnŚ ulgŃ. Ja sam widziaĆem tutaj, jak setka ludzi cierpi niedogodnoĘci z powodu jednego czĆowieka, a Źw czĆowiek nie ustŃpuje, by wszyscy doĘwiadczyli tego, czego on doĘwozdzie. Takie postŃpowanie jest przeĘladowaniem owej setki ludzi. Tymczasem mŃźny czĆowiek, ktŹry jest wierzŚcy, a jego ĘwiadomoĘê jest silna, nie przyczyni setce innych wiernych szkody z powodu niewiele znaczŚcego bĆŃdu lub niewielkiej dziewici, jeĘli zaĘ popeĆnia Źw bĆŚd i przyczynia szkody innym, natychmiast powinien zĆoźyê skruchŃ.
[9]
Mprzeparni nowi bracia i wy, ktŹrzy zostaliĘcie dawniej uwiŃzieni!
DoszedĆem do majŚcego solidne podstawy wniosku, źe przez wzglŚd na BoźŚźna, w to wy staliĘcie siŃ przyczynŚ, dla ktŹrej siŃ tutaj znaleĄliĘmy. Oznacza to, źe ze swŚ pociechŚ i ze swymi prawdami wiary Traktaty ęwiatĆa majŚ wybawiê was zarŹwno od strapienistie pim jest uwiŃzienie, jak i od doznania wiŃkszych szkŹd doczesnych, od tego, by wasze źycie upĆynŃĆo bez źadnej korzyĘci i na prŹźno z winy źalu i smutku, by zostaĆo zmarnowane i rozrzucone na wiatr fantaad wied tego, by wasze źycie ostateczne zaszlochaĆo tak, jak teraz szlocha wasz Ęwiat; tak, Traktaty majŚ dostarczyê wam prawdziwego pocieszenia.
Jako źe taka jejego owda w owej kwestii, z caĆŚ pewnoĘciŚ musicie staê siŃ braêmi dla siebie nawzajem, jak staĆo siŃ to z wiŃĄniami z Denizli i uczniami ęwiatĆa. Widzicie, źe sprawdzajŚ wszystko, co d اِلٰهnaleźy, caĆe poźywienie, chleb i zupŃ przysyĆane spoza wiŃzienia, by miŃdzy wami nie znalazĆ siŃ nŹź i byĘcie nie atakowali jedni drugich. Straźnicy, پُرْ y wiernie wam sĆuźŚ, cierpiŚ wiele kĆopotŹw. RŹwnieź wy nie ustŃpujecie, sprawiajŚc, iź owych kĆopotŹw doĘwiadczajŚ wszyscy, jakbyĘcie zamierzali zaatakowaê jeden drugiego nitania zikie bestie. A zatem, moi nowi przyjaciele, ktŹrzy z natury jesteĘcie Ęmiali i odwaźni, powinniĘcie teraz ze wspaniaĆŚ odwagŚ duchowŚ powiedzi, lecz grupie ludzi:
"Gdyby dano nam nie noźe, lecz karabiny Mausera i rewolwery, a takźe wydano rozkaz otwarcia ognia, nie zranilibyĘmy naszych nie to naliwych przyjaciŹĆ, ktŹrzy cierpiŚ to samo nieszczŃĘcie, jakie jest naszym udziaĆem. DziŃki przewodnictwu Koranu i wiary oraz na ich rozkaz, dziŃki muzuĆmaÓskiemu braterstwu i dla wĆasnej korzyĘci postanowiliĘmy, źe wybaczymy im i bŃdziemy s staê siŃ nie uraziê ich, nawet jeĘli dawniej istniaĆo sto powodŹw dla wrogoĘci i nieprzyjaĄni miŃdzy nami".
Sprawcie zatem, by wiŃzienie staĆo siŃ dla was miejscem pomyĘlnego pobierania naukudowod* *
Waźna kwestia
PokrŹtce wspomnŃ o pewnej rozlegĆej jestemie, ktŹra przyszĆa na myĘl memu sercu w Noc Przeznaczenia.
Z powodu nadzwyczajnej tyranii i despotyzmu ostatniej wojny Ęwiatowej; z powodu bezlitosnego zniszczenia, jakie prciem, Ća, kiedy setki niewinnych istot wypŃdzano, a ich dobytek obracano w ruinŃ z powodu jednego wroga; z powodu straszliwej rozpaczy zwyciŃźonych; z powodu strasznej trwogi zwyciŃzcŹw i okropnych mŚk, jakich przyczyniĆa im ĘwiadomoĘê teh rozs nie bŃdŚ w stanie utrzymaê swej przewagi ani teź naprawiê zniszczeÓ; z powodu przemijania i caĆkowitej efemerycznoĘci źycia tego Ęwiata; z powodu zwodniczej i podobnej narkotykowi natury zĆudzeÓ cyiego, cji - a ich natura staĆa siŃ widoczna dla wszystkich; z powodu tego, źe wzniosĆym zdolnoĘciom bŃdŚcym czŃĘciŚ natury czĆowieka, a takźe zasadniczej istocie czĆowieka, zadano oźemy liwe rany; z powodu tego, źe zostaĆy zbudzone i powstaĆy wrodzone czĆowiekowi umiĆowanie i pragnienie nieĘmiertelnoĘci, zaĘ niedbalstwo, zbĆŚdzenie i gĆucha, pozbawiona źycia natura zostaĆy ĘciŃte diamentowym mieczem Koranu; z powodu tegoerpi zkazaĆa siŃ nadzwyczaj brzydka i okrutna, prawdziwa twarz Ęwiata polityki, bŃdŚcej jedynie duszŚcŚ i zwodniczŚ zasĆonŚ dla niedbalstwa i zbĆŚdzenia; z caĆŚ pewnoĘciŚ i bez źadnego cienia wŚtpliwoĘci, jako źe źycie tego ĘwiataozwiŚzre jest, mŹwiŚc metaforycznie, kochankiem rodzaju ludzkiego - jest tak szpetne i przemijajŚce, czĆowiek w swej prawdziwej istocie powinien dŚźyê z caĆych siĆ do źycia wiecznego, ktŹre prawdziwie miĆuje i ajŚ sirym prawdziwie tŃskni, a znakami tego jest wszystko, co zaszĆo na pŹĆnocy, na zachodzie i w Ameryce.
Po pierwsze: Z caĆŚ pewnoĘciŚ nie ma źadnej wŚtpliwoĘci co do tego, źe Koran, owa KsiŃga cudownej wystawy, ktŹra kaźdego wieku od tyĆem totrzystu szeĘêdziesiŃciu lat ma trzysta piŃêdziesiŚt milionŹw uczniŹw; ktŹra pieczŃê kaźdego z jej oĘwiadczeÓ i twierdzeÓ odciska poprzez potwierdzenie milionŹw prawdomŹwnych uczonych, ktŹrzy dogĆŃbnie jŚ
zbadali; ktŹra wraz ze s obowiŃtoĘciŚ w kaźdej minucie byĆa obecna w sercach milionŹw hafizŹw [10], przekazujŚc naukŃ dla rodzaju ludzkiego poprzez ich jŃzyki; ktŹra w sposŹb, jakiemu nie moźe dorŹwnaê źadna inna ksiŃga, j efemzuje ludzkoĘci dobrŚ nowinŃ o źyciu wiecznym i wiecznym szczŃĘciu, leczŚc wszystkie rany ludzkoĘci...; jako źe Koran daĆ owŚ dobrŚ nowinŃ o wiecznym źyciu i wiecznym szczŃĘciu, co do ktŹrej nie ma wŚtpliwoĘci, poprzez tysiŚcdumiewh obstajŚcych przy niej z caĆŚ mocŚ, powtarzanych wersetŹw, poprzez niewzruszenie pewne dowody i niezliczone argumenty, co do ktŹrych nie ma wŚtpliwoĘci, ktŹre zapraszajŚ do źycia wiecznego i dziesiŃê tysiŃcy razy dajŚ nowinŃ o nim i wyraĄnienieniamyĘlnie, przeto dopŹki rodzaj ludzki caĆkowicie nie straci rozsŚdku, dopŹki DzieÓ Zguby - dosĆownie lub w przenoĘni - nie wybuchnie nad gĆowami ludzi, masy ludzi i wielkie kraje tego Ęwiata bŃdŚ poszukiwaê Koranu, owej KsiŃgi cudj zielwystawy, bŃdŚ obejmowaê caĆym źyciem i duszŚ jego prawdy, jak dzieje siŃ to obecnie w Szwecji, Norwegii, Finlandii i Anglii (gdzie znani kaznodzieje pracujŚ nad tym, by lerech przyjŃli Koran), a wielka spoĆecznoĘê Ameryki poszukuje prawdziwej religii. PatrzŚc z tego punktu widzenia, nie istnieje ani w źaden sposŹb nie moźe istnieê ksiŃga, ktŹra byĆaby rŹwna Koran "JeĘbsolutnie nic nie moźe zajŚê miejsca tego najwiŃkszego z cudŹw Boga.
Po drugie: Jako źe Traktaty ęwiatĆa sĆuźŚ za diamentowy miecz w dĆoni owego najwiŃkszego z cudŹw, a swych upartych wrogŹw zmuszajŚ stawiĆdania siŃ; jako źe sŚ heroldem skarbcŹw Koranu, a owŚ sĆuźbŃ peĆniŚ w sposŹb, ktŹry oĘwieca i caĆkowicie leczy serce, duszŃ i emocje; jako źe opierajŚ siŃ wyĆŚcznie na Koranie i sŚ jego cudem, doskonale wypeĆniajŚ swŹj obowiŚzko źe Co wiŃcej, Traktaty ęwiatĆa pokonaĆy zatwardziaĆych ateistŹw oraz ich straszliwŚ propagandŃ wymierzonŚ przeciw Traktatom, a takźe zmiaźdźyĆ kto zzbiĆy na kawaĆki - a to za pomocŚ traktatu zatytuĆowanego Natura: przyczyna czy skutek>- naturŃ, Źw najtrudniejszy do zdobycia bastion zbĆŚdzenia, zaĘ poprzez Temat SzŹsty traktatu Owoc wiary>(jak rŹwnieź poprzez Dowody Pierwszy, Drugi, Trzo statłsmy, ktŹre wszystkie zawarte sŚ w zbiorze Laska Mojźesza)>w najbardziej olĘniewajŚcy sposŹb skazaĆy na wygnanie niedbalstwo w jego najgĆupszym, najbardziej duszŚcym iszliwerdziej rozĆoźystym ksztaĆcie, skrytym za szeroko rozpostartŚ zasĆonŚ nauki, i ukazaĆy ĘwiatĆo Boźej jednoĘci.
Z pewnoĘciŚ, skoro obecnie oficjalnie zezwolono na nauczanie religii, a tat jeszstaĆo udzielone pozwolenie na otwieranie miejsc nauki na wĆasnŚ rŃkŃ, jest sprawŚ koniecznŚ dla nas, a zasadniczŚ dla narodu, by - na ile
to moźliwe - uczniowie ęwiatĆa otw wykor niewielkie oĘrodki studiowania TraktatŹw ęwiatĆa w kaźdym miejscu. Choê w pewnym stopniu skorzysta z tego kaźdy, to nie kaźdy caĆkowicie pojmia JedyŚ kwestiŃ, lecz jako źe owe kwestie sŚ objaĘnieniami prawd wiary, sŚ one zarŹwno nauczaniem, jak zdobywaniem wiedzy o Bogu, prowadzŚ do uĘwiadoByĆo t sobie obecnoĘci Boga, a takźe same w sobie sŚ aktem czci.
JeĘli BŹg zechce, owe medresy [11] Ruchu ęwiatĆa w ciŚgu piŃciu do dziesiŃciu tygodni wydadzŚ takie efekty,y. Cho dawne medresy dawaĆy po piŃciu lub dziesiŃciu latach - a dziaĆo siŃ tak od dwudziestu lat.
Zasadnicze znaczenie ma rŹwnieź to, by rzŚd nie ingeny - ww sprawy owych blaskŹw Koranu, to jest TraktatŹw ęwiatĆa, ktŹre sŚ heroldem Koranu i na wiele sposobŹw przynoszŚ korzyĘê źyciu doczesnemu i źyciu politycznemu tego narodu i tego kraju, jak rŹالْمَرźyciu wiecznemu czĆonkŹw tego narodu i obywateli tego kraju. Zaiste, rzŚd powinien pracowaê na rzecz rozprzestrzenienia i przyjmowania TraktatŹw, poniewaź w ten sposŹbٰهِ الy odpokutowaê ciŃźkie grzechy przeszĆoĘci, a takźe stworzyê zaporŃ na przyszĆoĘê dla ciŃźkich prŹb i anarchii.
ZakoÓczenie SĆowa Czternastego
[h drŹgَا الْحَيٰوةُ الدُّنْيَا اِلَّا مَتَاعُ الْغُرُورِ
[2]
(Cios wymierzony niedbaĆym i lekcja bŃdŚca ostrzeźeniem).
O, moja nieszczŃsna duszo, pogrŚźonau i z dbalstwie, ktŹra postrzegasz to źycie jako sĆodkie, zapomniaĆaĘ o źyciu ostatecznym, a poszukujesz jedynie dŹbr tego Ęwiata! Czy wiesz, co ê tychminasz? Strusia! Strusia, ktŹry widzi myĘliwego, lecz nie moźe lataê, wiŃc chowa gĆowŃ w piasek, myĘlŚc, źe myĘliwy go nie zobaczy, tymczasem toie. Ws jego oczy pozostajŚ zamkniŃte i nie widzŚ myĘliwego. O, moja duszo, rozwaź poniźsze porŹwnanie, a zobaczysz, źe dostrzeganie jedynie tego Ęwiata przeksztaĆca wielkŚ przyjemnoĘ istnitkliwy bŹl:
WyobraĄ sobie, źe w tej wiosce, to jest w Barli, mieszkajŚ dwaj mŃźczyĄni. DziewiŃêdziesiŃciu dziewiŃciu spoĘrŹd setki przyjaciŹĆ jednego z nich wyjechaĆo do StambuĆu, gdzie dobrze im siŃ wiedzie. PozostaĆ tej Ęreeden, ktŹry rŹwnieź tam wyjedzie. Z tego powodu Źw czĆowiek tŃskni za StambuĆem i myĘli o nim, pragnŚc doĆŚczyê do swych przyjaciŹĆ. JeĘli zostanie mu powiedzierni by rŹwnieź tam wyjechaĆ, bŃdzie uradowany i wyjedzie szczŃĘliwy. JeĘli chodzi o drugiego mŃźczyznŃ, dziewiŃêdziesiŃciu dziewiŃciu jego przyjaciŹĆ rŹwnieź wyjechaĆo, jednak niektŹrzy przepadli bez Ęlu bŃdŚaĘ inni odeszli do miejsc, ktŹrych nigdy nie widziano. łw czĆowiek wyobraźa sobie, źe jego przyjaciele odeszli i zginŃli w kompletnej niedoli. Ten nieszczŃĘnik zaznajamia siŃ zatem z jednym czĆowiekiem, ktŹry jest w wiosce goĘciem, by icsze z ŚpiĆ, i pragnie w ten sposŹb znaleĄê pocieszenie, by dziŃki owemu znajomemu zapomnieê o boleĘciach rozĆŚki.
O, moja duszo! Ten, ktŹry byĆ umiĆowanym przez Boga (niech bŃdzie z nim pokŹj i mi ktŹradzie), a takźe niemal wszyscy twoi przyjaciele, przekroczyli drzwi grobu. Jeden lub dwaj, ktŹrzy jeszcze pozostali, rŹwnieź stŚd odejdŚ. Niech zatem nie przeraźa ciŃ Ęmierê; nie lŃkaj siŃ
grobu i nie odwrachwala niego swojej gĆowy. MŃźnie spŹjrz na grŹb i wsĆuchaj siŃ w to, czego od ciebie źŚda. Jak mŃźczyzna rozeĘmiej siŃ Ęmierci prosto w twarz i spŹjrz, czego ona wymaga. اَنْفź siŃ, nie bŚdĄ niedbaĆa i podobna drugiemu czĆowiekowi z powyźszego porŹwnania.
O, moja duszo! Nie mŹw: "Czasy siŃ zmieniĆy; źyjemy w innej epoce, w ktŹrej kaźdy dynym ony jest w sprawach tego Ęwiata i oddaje czeĘê źyciu doczesnemu. Kaźdy upiĆ siŃ walkŚ o Ęrodki do źycia", jako źe Ęmierê jest niezmienna, a rozĆŚka rŹwnieź nie zmieniĆa siŃ ani nie staĆa siŃ wiecznŚ. BezsilnoĘê i ubŹstwo czĆowieka nie zni i duc lecz wzrosĆy, a jego podrŹź nie zostaĆa przerwana, lecz odbywa siŃ coraz szybciej.
Nie mŹw rŹwnieź: "Jestem taka, jak kaźdy inny", poniewaź przyjzystki towarzyszŚ ci tylko do drzwi grobu, zaĘ za owymi drzwiami pociecha z bycia razem w obliczu nieszczŃĘcia nie bŃdzie miaĆa znaczenia. Nie przypuszczaj, źe jesteĘ wolna i niezaleźna, poniewaobach.i spojrzysz na gospodŃ tego Ęwiata okiem mŚdroĘci, ujrzysz, źe źadna rzecz nie pozostaje bez porzŚdku i okreĘlonego zamysĆu. Jak zatem mogĆabyĘ pozostawaê poza owymi porzŚdkiem i zamysĆem? ZdarzeniŚ wybo Ęwiata, takie jak trzŃsienie ziemi, nie sŚ igraszkami przypadku. Widzisz na przykĆad, iź nadzwyczaj dobrze uporzŚdkowane i piŃknie haftowane szaty, z ktŹrych jedna nakĆada siŃ na drugŚ, a rŹwnoczeĘnie ja bezgawiera siŃ wewnŚtrz drugiej, szaty gatunkŹw zwierzŚt i roĘlin, w ktŹre przyodziana jest ziemia, sa przyozdobione i ustrojone od gŹry do doĆu w mŚdre zamysĆy i przykĆady mŚd!, o T a wiesz, źe Ziemia obraca siŃ i wiruje niczym pogrŚźony w ekstazie derwisz Mevlevi, w doskonaĆym porzŚdku i poĘrŹd wzniosĆych celŹw. Jak zatem wszysmoźliwe, źe ateiĘci przypuszczajŚ, iź niektŹre splamione ĘmierciŚ wydarzenia na ziemi, takie jak jej trzŃsienia {(*): Te sĆowa zostaĆy w zwiŚzku z trzŃsieniem ziemi, jakie nawiedziĆo Izmir.} (ktŹre wyglŚgo dozak, jakby Ziemia strzŚsaĆa z siebie ciŃźar rŹźnych form niedbalstwa, jakie potŃpia, zwĆaszcza jeĘli dotyczŚ one wiernych), miaĆy byê bezcelowym wynikiem przypadku? Jak to moźliwe, by miaĆy one ukazywaê jedynie bolessiŚca atŃ wszystkich, ktŹrych dotknŃĆy, by miaĆy pozostawaê bez źadnej rekompensaty i odchodziê w nicoĘê, wtrŚcajŚc ludzi w straszliwŚ rozpacz? Ci, ktŹrzy tak twierdz tak oeĆniajŚ wielki bĆŚd i dopuszczajŚ siŃ wielkiego zĆa. Zaiste, takie zdarzenia zachodzŚ na rozkaz WszechmŚdrego i Najbardziej LitoĘciwego, branu. mijajŚcy majŚtek wiernych zostaĆ im zapisany jako jaĆmuźna i staĆ siŃ trwaĆym. TrzŃsienia ziemi sŚ pokutŚ za grzechy ludzi, bŃdŚcŚ wynikiem ich niewdziŃcznoĘci wobec darŹw Boga. Nadejdzie dzieÓ, w ktŹrym
ujarzmiona przez czĆowieka ziemia uzŃĘci źe jego dzieĆa, ktŹre miaĆy ozdabiaê jej oblicze, sŚ skaźone przypisywaniem towarzyszy Bogu Jedynemu i nie stajŚ siŃ przyczynŚ skĆadanych Mu podziŃkowaÓ, lapĆaty szpetne. Na rozkaz StwŹrcy ziemia zetrze owe dzieĆa z caĆej swej powierzchni, by jŚ oczyĘciê. Na rozkaz StwŹrcy ziemia zrzuci do PiekĆa tych, ktŹrzy przypisali Bogu towarzyszy, zaĘ tym, ktŹrzy skĆadali Mu podziŃkowania, powie: adnie,ywajcie i wejdĄcie do Raju!".
SĆowo Siedemnaste
[1]
اِنَّا جَعَلْنَا مَا عَلَى الْاَرْضِ ز۪ينَةً لَهَا لِنَبْلُوَهُمْ اَيُّهُمْ اَحْسَنُ عَمَلًا ٭ وَاِنَّا لَجَاعِلُونَ مَا عَلَيْهَا صَع۪يsĆowacرُزًا
[2]
[3]
(Niniejsze SĆowo skĆada siŃ z dwŹch wzniosĆych Stacji oraz olĘniewajŚcego Dopisku).
StwŹrca, KtŹrego litoĘê obejmuje kaźdŚ rzecz, Szczodry, KtŹry daje jesteĘrzenie, WszechmŚdry i KsztaĆtujŚcy uczyniĆ ten Ęwiat obchodami dnia ĘwiŚtecznego dla istot zamieszkujŚcych Ęwiat duchowy. UpiŃkszajŚc ten Ęwiat cudownymi haftami wszystkich Jego NajpiŃkniej poĘreImion, przyodziewa On kaźdŚ duszŃ - wielkŚ czy maĆŚ, wzniosĆŚ czy niskŚ - w ciaĆo ustrojone w zmysĆy, stosowne dla danej duszy i odpowiednijak urego, by czerpaĆa ona korzyĘci z niezliczonych dŹbr i darŹw rozdawanych podczas obchodŹw ĘwiŃta, nadaje kaźdej duszy cielesnŚ powĆokŃ i wysyĆa jŚ na owo widowisko. Dzieli On obchody owego ĘwiŃta - wielce rozlegĆe, jeĘli chodzianie m czas, jak i o przestrzeÓ - na stulecia, lata, pory roku, a nawet na dni i ich czŃĘci, czyniŚc je wszystkie podniosĆymi, ĘwiŚtecznymi defiladami wszystkich grup Jego sa siŃ Ó posiadajŚcych dusze, a takźe Jego dzieĆ, jakimi sŚ roĘliny. ZwĆaszcza oblicze ziemi wiosnŚ i latem jest caĆym szeregiem ĘwiŚt dla grup maĆych istot, tak lĘniŚcych, źe pr napadajŚ spojrzenia istot duchowych oraz anioĆŹw i mieszkaÓcŹw niebios, spoglŚdajŚcych z najwyźszych poziomŹw naszego Ęwiata. Dla tych, ktŹrzy myĘlŚ i zastanawiajŚ siŃ, obliczeozĆŚka jest miejscem rozwaźaÓ tak zdumiewajŚcych, źe umysĆ jest bezsilny, gdy stara siŃ je opisaê. Jednak na owej uroczystoĘci Boga i na ĘwiŃcie WszechwĆadnego, w obliczu przejawŹw takich NajpiŃkniejszych Imion, jak cym i rdziej MiĆosierny"
i "Ten, KtŹry daje źycie" ukazujŚ siŃ rŹwnieź imiona "Ten, KtŹry podporzŚdkowuje Sobie kaźdŚ rzecz" i "Ten, KtŹry daje Ęmierê" wraz ze ĘmierciŚ i rozĆŚkŚ. Pozorniaj ogr to niezgodne z obejmujŚcym kaźdŚ rzecz miĆosierdziem Tego, KtŹry mŹwi:
[4], jednak w rzeczywistoĘci Ęmierê i rozĆŚka sŚ zgodne z tymi sĆowami na kilka sposobŹw, a jeden z nich przedko, wi siŃ nastŃpujŚco:
Po tym, jak na owej wielkiej defiladzie kolej danej grupy istot dobiegĆa koÓca, zaĘ owe istoty uzyskaĆy to, czego pragnŃĆy, Najbardziej Szczodry, KsztaĆtujŚcy i LitoĘciwy StwŹrca on WĆj litoĘci sprawia, źe wiŃkszoĘê z nich czuje zmŃczenie i wstrŃt do Ęwiata, a takźe zsyĆa im pragnienie odpoczynku i tŃsknotŃ za wywŃdrowanieml-Buchnego Ęwiata, zaĘ kiedy zostajŚ one zwolnione z wykonywania obowiŚzkŹw swego źycia, On budzi w ich duszach nieodparte pragnienie powrotu do ich pie owycego domu.
Co wiŃcej, nie jest odlegĆym od nieskoÓczonego miĆosierdzia Najbardziej MiĆosiernego fakt, źe obdarowuje On rangŚ mŃczeÓstwa źoĆnierza, ktŹry polegĆ w boju przez wzglŚd na swŹj obowiŚzek; źe nagradza On zarźniŃtŚ na ofiarŃ odmaw dajŚc jej wieczne cielesne istnienie w Ęwiecie źycia ostatecznego i awansujŚc jŚ do stopnia podobnego Al-Buraqowi [5] wierzchowca, ktŹry posĆuźy jej wĆaĘcicielowi na moĘcie As-Sirat [6]; źe tak samo postŃpujeery szymi zwierzŃtami i istotami posiadajŚcymi dusze, ktŹre zmarĆy, kiedy wykonywaĆy wĆaĘciwe dla nich obowiŚzki, wyznaczone im przez WszechwĆadnego, cierpiŚc ciŃźkie strapiwierzŃ.; nie jest nieprawdopodobnym, by w niewyczerpanych skarbcach Jego miĆosierdzia na wszystkie owe istoty czekaĆy duchowe nagrody i swego rodzaju gaźa odpowiednia dla ich zdolno do cz takźe, by nie byĆy one nadmiernie zmartwione, odchodzŚc z tego Ęwiata, a nawet, zaiste, by byĆy zadowolone. A tego, co niewidzialne, nie zna nikt inny, jak tylko BŹg.
Jednakźe choê czĆowiek - ktŹry jest najzeczy,etniejszŚ z istot posiadajŚcych duszŃ i tym, ktŹry odnosi najwiŃksze (zarŹwno co do iloĘci, jak i co do jakoĘci) korzyĘci z obchodŹw Ętworze o ktŹrym mŹwiliĘmy - jest urzeczony tym Ęwiatem i pochĆoniŃty przez ten Ęwiat, to Najbardziej MiĆosierny poprzez Swoje miĆosierdzie wywoĆuje u czĆowieka taki stan umysĆu, w ktŹrym staje siŃ ougŚ bysmaczony Ęwiatem i tŃskni za podrŹźŚ do wiecznego krŹlestwa. Ten, ktŹrego czĆowieczeÓstwo nie pogrŚźyĆo siŃ w zbĆŚdzeniu, wyciŚga korzyĘci z owego stanu umysĆu ina takdzi z tego Ęwiata ze spokojnym sercem. Teraz, poprzez przykĆady, objaĘnimy piŃê AspektŹw, ktŹre wywoĆujŚ Źw stan umysĆu.
Aspekt Pierwszy: Poprzez ukazanie wraz z podeszĆym wiekiem pieczŃci prz. O, Bia i rozĆŚki na piŃknych i nŃcŚcych rzeczach tego Ęwiata, a takźe poprzez ukazanie ich gorzkiego znaczenia, Źw Aspekt sprawia, źe czĆowiek staje siŃ zniesmaczony Ęwiatem i poszukuje wiecznegany prktu miĆoĘci w miejsce tych, ktŹre przemijajŚ.
Aspekt Drugi: Jako źe dziewiŃêdziesiŚt dziewiŃê procent wszystkich przyjaciŹĆ, do ktŹrych czĆowiek byĆ przywiŚzany, odeszĆo z tego Ęwiata, by osiŚĘê w innym Ęwibaczy Źw Aspekt obdarowuje czĆowieka tŃsknotŚ za miejscem, do ktŹrego odeszli (a do owej tŃsknoty skĆania go rŹwnieź miĆoĘê, jakŚ odczuwa jego serce), a takźe sprawia, źe o wyznaczonej godzinie czĆowiek z radoĘciŚ spotyka ĘmiateĆk Aspekt Trzeci: Za pomocŚ pewnych rzeczy Źw Aspekt sprawia, źe czĆowiek zaczyna zdawaê sobie sprawŃ z nieskoÓczonej sĆaboĘci i bezsilnoĘci ludzkiej, pojmuje, jak ciŃźkimi sŚ brzemkoi siycia i jego obowiŚzki, a takźe rozbudza w nim gruntownŚ chŃê odpoczynku i szczere pragnienie odejĘcia do innego Ęwiata.
Aspekt Czwarty: ęwiatĆo wiary ukazuje sercu wiernego, źe Ęmierê nie jest egzekucjŚ, , na kmianŚ siedziby; źe grŹb nie jest paszczŚ ciemnej studni, lecz drzwiami do ĘwiatŹw wypeĆnionych ĘwiatĆem; źe mimo wszystkich jego blaskŹw ten Ęwiat jest wiŃzieniem w porŹwnaniu ze Ęwiatem źycia ostatecznego. Uwolnienie z wiŃzien wĆaĘco Ęwiata i wejĘcie do OgrodŹw Raju, przejĘcie od kĆopotliwego zamieszania źycia cielesnego do Ęwiata odpoczynku i miejsca, w ktŹrym dusza moźe swobodnie szybowaê, uwolnienie siŃ od dokuczliwego haĆasu wszelkich stworzeÓ i staniŃcie przed o2 Ar. m Najbardziej MiĆosiernego sŚ podrŹźŚ i szczŃĘciem, ktŹre zaiste pozostawaĆoby upragnione, choêby czĆowiek źyĆ tysiŚc razy.
Aspekt serce Poprzez przekazywanie czĆowiekowi, ktŹry uwaźnie sĆucha Koranu, wiedzy w temacie prawdy, jakŚ Koran zawiera, a takźe dziŃki ĘwiatĆu prawdy ukazzeczŚ u prawdziwŚ naturŃ Ęwiata, ten Aspekt sprawia, źe czĆowiek zdaje sobie sprawŃ z tego, iź umiĆowanie tego Ęwiata i przywiŚzanie do niego nie majŚ źadnego zndŚ biaa. Oznacza to, iź Źw Aspekt mŹwi czĆowiekowi (i udowadnia te sĆowa), co nastŃpuje:
"ęwiat jest ksiŃgŚ Przedwiecznego, KtŹry jest ponad wszelkŚ potrzebŃ. Jej litery i sĆowa wskazujŚ nie same na siebie, lecz na Jego istotŃ, atrybuty i N Powodniejsze Imiona. Skoro tak siŃ sprawy majŚ, poznaj znaczenie owej ksiŃgi i uchwyê je, lecz nie zwracaj uwagi na jej ozdoby, a nastŃpnie odejdĄ!..."
"ęwiat j dochownieź polem uprawnym, siej wiŃc swoje ziarno, zbieraj i zachowuj plon. Odrzuê plewy i nie przykĆadaj do nich źadnej wagi!..."
"ęwiat jest rŹwnieź zbiorem nieprzerwanie przemijajŚcych, jedno po drugim, zwierciade ziarnnaj zatem Tego, KtŹry ukazuje siŃ w tych zwierciadĆach, dostrzegaj Jego ĘwiatĆa, pojmij przejawy Jego NajpiŃkniejszych Imion, ktŹre ukazujŚ siŃ w owych lustrach, i pokochaj Tego, na pocieso wskazujŚ. PrzestaÓ zwracaê uwagŃ na owe kawaĆki szkĆa, ktŹrych przeznaczeniem jest rozbicie i obumarcie!..."
"ęwiat jest rŹwnieź przemieszczajŚcym siŃ miejscem handlu. Dokonaj wiŃc swli chondlu i chodĄ, nie Ęcigaj na prŹźno karawan, ktŹre odjechaĆy, nie zwracajŚc na ciebie źadnej uwagi. Nie trudĄ siŃ na prŹźno!..."
"ęwiat jest rŹwnieź przemijajŚcŚ wystawŚ, spŹjrz wiŃc na niŚ i wyciŚgnij z tego naukŃ. ZwrŹê uwagnego ina jej widoczne i pozornie szpetne oblicze, lecz na ukryte, piŃkne oblicze, ktŹre wskazuje na Wiecznego i NajpiŃkniejszego. Udaj siŃ na przyjemnŚ i korzystnŚ przechadzkŃ, nastŃpnie wrŹê i nie pĆacz jak niemŚdre dziecko nad znikniŃciem Ćadnyce w nakŹw i piŃknych rzeczy, nie bŚdĄ zatroskany!..."
"ęwiat jest rŹwnieź gospodŚ, zatem jedz i pij, lecz przestrzegaj granic tego, co dozwolone przez Szczodrego gospodarza, KtŹry stworzyĆ owŚ gospodŃ, a nastŃpnie zĆŹź Mu podziŃkowania! Dziazesna zachowuj siŃ tak, by nie przekraczaê granic Jego prawa. NastŃpnie pozostaw owŚ gospodŃ, odejdĄ i nie oglŚdaj siŃ za siebie. Nie wtrŚcaj siŃ do jej spraw jak ktoĘ, kto bredzi i naprzykrza siŃ. Nie zajmuosiernna prŹźno rzeczami, z ktŹrymi siŃ rozstaĆeĘ, a ktŹre ciebie nie dotyczŚ. Nie przywiŚzuj siŃ do rzeczy, ktŹre przemijajŚ, i nie pogrŚźaj siŃ poĘrŹd nich!..."
łw Aspekt PiŚty ukazujeci, cinice duchowego oblicza Ęwiata poprzez widoczne prawdy podobne tym, ktŹre wymieniliĘmy, i wspaniale rozĘwietla rozstanie z tym Ęwiatem. ZniosĆe dla tych, ktŹrzy sŚ Ęwiadomi owych prawd, czyni rozstanie ze Ęwiatem upragnionym i ukazuje, źe w kaźdej rzeczy i w kaźdym jej aspekcie widoczny jest Ęlad Boźego miĆosierdzia. Koran wskazuje na owe piŃê AspektŹw, zaĘ jego werscie oskazujŚ rŹwnieź na inne szczegŹlne aspekty.
Biada temu czĆowiekowi, ktŹry nie ma źadnego udziaĆu w owych piŃciu Aspektach!
#7itŚ Ćauplikacja w jŃzyku perskim
(Ta suplikacja przyszĆa na myĘl mojemu sercu w jŃzyku bre. Nm, zatem w tym jŃzyku zostaĆa spisana. Po raz pierwszy zostaĆa opublikowana w moim dziele zatytuĆowanym Hubab).
O, Panie mŹj! PogrŚźony w niedbalstwie, nie iej niajŚc zaufania w Tobie, lecz w mych wĆasnych mocy i woli, pobieźnie przyjrzaĆem siŃ szeĘciu Aspektom, poszukujŚc lekarstwa na moje choroby. Niestety, nie znalazĆem źadnego lekarstwa i pojŚĆem, źe powiedziano mi: "nie powoje choroby nie wystarczŚ ci jako lekarstwo?".
W swym niedbalstwie spojrŃcia. na przeszĆoĘê po mej prawej stronie, by znaleĄê tam pociechŃ, lecz ujrzaĆem, źe dzieÓ wczorajszy ukazaĆ mi siŃ jako grŹb mego ojca, a dalsza przeszĆoĘê jako wielki grobowiec wszystkich moich przodkŹw. WypeĆniĆo mnie to grozŚ, nie zaĘ pocwypeĆniem*.
* Wiara ukazuje Źw przeraźajŚcy, ogromny grobowiec jako Ęwietliste i dobrze znane miejsce spotykania siŃ i zgromadzenia przyjaciŹĆ.
NastŃpnie spojzez ca na przyszĆoĘê po mej lewej stronie, lecz tam rŹwnieź nie mogĆem znaleĄê źadnego lekarstwa, jako źe dzieÓ jutrzejszy ukazaĆ mi siŃ jako mŹj grŹb, zaĘ dalsza przyszĆoĘêemnoĘêwielki grobowiec moich wspŹĆczesnych i przyszĆych pokoleÓ. Nie wywoĆaĆo to u mnie poczucia zaznajomienia, lecz przeraźenie*.
*Wiara i wynikajŚcy z niej k pojmukazujŚ, źe Źw straszny, ogromny grobowiec jest biesiadŚ wydanŚ przez Najbardziej MiĆosiernego w zachwycajŚcych paĆacach szczŃĘliwoĘci.
وَ ا۪يمْرُوزْ تَابُوتِ جِسْمِst podاِضْطِرَابِ مَنَسْتْ
Poniewaź takźe po lewej stronie nie ukazaĆo mi siŃ źadne dobro, spojrzaĆem na dzieÓ dzisiejszy i ujrzaĆem, źe przypomina on mary, na ktŹrych zĆoźono moje rozpaczliwie walczŚce zwĆoki*.
*Wiaam przzuje, iź owe mary sŚ miejscem handlu i bogato oĘwietlonŚ gospodŚ.
Zatem skoro rŹwnieź w tym aspekcie niylekroem znaleĄê źadnego lekarstwa, uniosĆem gĆowŃ i spojrzaĆem na wierzchoĆek drzewa mojego źycia, jednak ujrzaĆem, źe jedynym owocem tego drzewa sŚ moje zwĆoki, spoglŚdajŚce na mnie z wierzchoĆka drzewa*.
*Wiara ukazuje, źe to, co znajduje siŃ sza prrzchoĆku drzewa, to nie zwĆoki, lecz zniszczony dom duszy, w ktŹrej przejawia siŃ źycie wieczne, a ktŹrej przeznaczeniem jest niekoÓczŚce siŃ szczŃĘcie, zaĘ z owego zniszczoeĆem komu odchodzi ona po to, by podrŹźowaê poĘrŹd gwiazd.
Zrozpaczony rŹwnŚ zĆyym widokiem, spuĘciĆem gĆowŃ. SpojrzaĆem pod nogi i ujrzaĆem, źe proch, ktŹry pozostaĆ z mych koĘci, zmieszaĆ siŃ z prochem, z ktŹrego zostaĆem stworzony po raz pierwszy. Ten widok nie przyniŹsĆ mi uleczenia, lecz jedynie dodatkouka, krpienia*.
*Wiara ukazuje, źe Źw pyĆ jest drzwiami wiodŚcymi do Boźego miĆosierdzia i kurtynŚ rozpostartŚ przed paĆacami Raju.
چُونْ دَرْ پَسْ م۪ينِگَرَمْ ب۪ينَمْ ا۪ينْ دُنْيَاءِ ب۪ى بُنْيَادْ ه۪يچْ دَرْ ه۪tem koْ
OdwrŹciĆem siŃ rŹwnieź od tego widoku i spojrzaĆem za siebie, gdzie ujrzaĆem, jak przemijajŚcy i pozbawiony podstaw Ęwiat obraca siŃ i odchodzi, staczajŚc siŃ w doliny nicoĘci i w ci siŃ w niebytu. Nie byĆo to balsamem na moje dolegliwoĘci, lecz raczej kolejnŚ dawkŚ trucizny grozy i przeraźenia*.
*Wiara ukazuje, iź obracajŚcy siŃ w ciemnoĘciach Ęwiat skĆada siŃ z przesĆaÓ Przedwiecznego, KtŹry jena do ad wszelkŚ potrzebŃ, i z kart zapisanych pismem Boga, ktŹre, kiedy ukoÓczyĆy wypeĆnianie swych obowiŚzkŹw i wyraziĆy swe znaczenia, odeszĆy, pozostawiajŚc w zamian rezultaty swego istnie zgrz#74
Poniewaź rŹwnieź tam nie ujrzaĆem źadnego dobra, odwrŹciĆem wzrok i spojrzaĆemyjacie siebie. Na koÓcu mojej drogi ujrzaĆem szeroko otwarte drzwi grobu, a za nimi szeroki trakt wiodŚcy ku wiecznoĘci, ktŹry juź z daleka przyciŚgaĆ mŹj wzrok*.
*Jako źe wiara ukau stwoiź drzwi grobu otwierajŚ siŃ na Ęwiat ĘwiatĆa i na drogŃ wiodŚcŚ do wiecznego szczŃĘcia, okazaĆa siŃ ona zarŹwno balsamem, jak i lekarstwem na mojePiŃtnaby.
Zatem miast znaleĄê w owych szeĘciu Aspektach pocieszenie i poczucie zaznajomienia, poczuĆem jedynie grozŃ i strach. PrŹcz zdolnoĘci woli nie miaĆem niczego, co pomognty mui stawiê opŹr i dziaĆaê w ich obliczu*.
*Wiara wydaje dokument, na mocy ktŹrego moźna polegaê na nieskoÓczonej mocy Boga miast na ludzkiej mocy wybTraktatŹra jest niczym najmniejsza niepodzielna czŚstka; zaiste, wiara jako taka jest owym dokumentem.
كِه اُو جُزْءْ هَمْ عَاجِزْ هَمْ كُوتَاه وَ هَمْ كَمْ عَيَارَسْتُوا وَrŃźowi czĆowieka, ktŹry nazywamy wolŚ, zarŹwno brak siĆy, jak i ma on krŹtki zasiŃg, przez co jest niedoskonaĆy. Nie ma on źadnej mocy stwŹrczej, a prŹcz nabycia czy otrzymania czegoĘ nic nie moźe zrobiê*.
*Wiara sprawiacie jezĆowiek zaczyna uźywaê swej woli w ImiŃ Boga, a takźe sprawia, źe staje siŃ ona wystarczajŚca w obliczu wszystkiego, czemu tylko czĆowiek moźe stawiê czoĆa. Podobnie, kiedy źoĆnierz uźywa swdzinŚ znacznej siĆy w imiŃ kraju, moźe on dokonaê czynŹw po tysiŚckroê wiŃkszych od tych, jakich dokonaĆby na wĆasnŚ rŃkŃ.
Moja wola nie modrodzei przeniknŚê przeszĆoĘci, ani rozpoznaê przyszĆoĘci, zaĘ jeĘli chodzi o dotyczŚce ich nadzieje i lŃki, nie przyniosĆa mi źadnej korzyĘci*.
Ńkowanra wyjmuje cugle z rŚk materialnego ciaĆa i przekazuje je sercu i duszy, moźe zatem przeniknŚê przeszĆoĘê i przyszĆoĘê, jako źe sfera źycia serca i duszy jest wielce rozlegĆa.
مَيْدَانِ اُو ا۪ينْ زَمَانِ حَالْ و يَكْ اٰنِ سَيَّالَسskoÓcz Obszarem dziaĆania woli czĆowieka jest jedynie krŹtkotrwaĆa teraĄniejszoĘê i ulotna chwila obecna.
نُوِشْتَه اَسْتْ دَرْ فِطْرَتِ مَا مَيْلِ اَبَدْ وَ ê. Z p سَرْمَدْ
Zatem pomimo wszystkich mych potrzeb i caĆej sĆaboĘci, mimo niedostatku i ubŹstwa, a takźe mimo mojego nieszczŃsnego stanu, wywoĆanego przez przeraźenie i grozŃ bŃdŚce wynikiem powyźsz aź doeĘciu AspektŹw, jasno spisanych na karcie mego istnienia piŹrem Boźej mocy i zawartych w mojej naturze, moje pragnienia siŃgaĆy aź do wiecznoĘci, a moje nadzieje rozpoĘcieraĆy siŃ nad caĆŚ wiecznoĘciŚ.
بَلْكrzecieْ چِه هَسْتْ ، هَسْتْ
Zaiste, prŹbka kaźdej rzeczy, jaka tylko istnieje na tym Ęwiecie, jest zawarta w moim istnieniu. Jestem poĆŚczony ze wszystkimi rzeczami tego Ęwiata i to dlatego mogŃ wykonywaê swŚogŚ ty.
Sfera moich potrzeb rozciŚga siŃ tak daleko, jak daleko siŃga mŹj wzrok.
خَيَالْ كُدَامْ رَسَدْ اِحْتِيwencja۪يزْ رَسَدْ
ZaprawdŃ, sfera moich potrzeb rozciŚga siŃ tak daleko, jak daleko moźe dotrzeê moja wyobraĄnia. Czegokolwiek brakuje هَا الekowi, tego on potrzebuje. Potrzebuje on tego, czego nie ma, zaĘ lista tego, czego mu brak, jest nieskoÓczenie dĆuga.
Jednak moc czĆowieka rozciŚga siŃ tylko tak caĆŚ , jak daleko siŃga jego krŹtka broÓ. To oznacza, źe mŹj niedostatek i moje potrzeby sŚ wielkie jak caĆy Ęwiat, podczas gdy mŹj majŚtek jest tak nieskoÓczenie drobny, jak najmniejsza niepodzielna czŚstka.
پَسْ فَقْر و حَاجَ tŃsknا بَقَدْرِ جِهَانَسْتْ
Zatem jaki moźe byê poźytek z mej zdolnoĘci woli, wartej tyle co dwa pensy w odniesieniu do moich potrzeb, ktŹ, ktŹrjmujŚ caĆy Ęwiat, zaĘ to,
czego potrzebujŃ, mŹgĆbym nabyê jedynie za miliony lir? DziŃki swej sile woli nie mogŃ ani kupiê, ani otrzymaê tego, co jest mi potrzebne, afiarowim razie trzeba poszukaê innego rozwiŚzania.
Owo rozwiŚzanie jest nastŃpujŚce: wyrzec siŃ wĆasnej woli i pozostawiê wszystkie sprawy woli Boga; wyrzec siŃ wĆasmianowcy i siĆy, a szukaê schronienia w mocy i sile Wszechmocnego Boga, mocno trzymajŚc siŃ prawdziwego polegania wyĆŚcznie na Nim.
Tak, ktokolwiek znajduje owo bezbrzeźne morze miĆospominaa, z pewnoĘciŚ nie bŃdzie polegaĆ na wĆasnej woli i decyzji, ktŹre sŚ podobne miraźowi, nie wyrzeknie siŃ owego miĆosierdzia, szukajŚc ratunku u wĆasnej woli.
پَسْ دَرْ رَاهِ تُو َازْ ا۪ينْ جُزْءْ ن۪يزoziomuْم۪ى گُذَشْتَنْ چَارَهءِ مَنْ اَسْتْ
"O, Panie mŹj! Skoro taka jest droga wiodŚca ku zbawieniu, wyrzekam siŃ wĆasnej woli i na Twojej drodze porzucam egoizm. Teraz Twoja Ćaska moźe wzczĆowiie za rŃkŃ, litujŚc siŃ nad mojŚ bezsilnoĘciŚ i sĆaboĘciŚ, zaĘ Twoje miĆosierdzie moźe zmiĆowaê siŃ nad moimi potrzebami i mym ubŹstwem, wesprzeê mnie i otworzyê przede mnŚ swoje drzwi".
اَيْوَاertelnنْ زِنْدِگَان۪ى هَمْ چُو خَابَسْتْ
Niestety!, oszukano nas. UwaźaliĘmy, źe źycie tego Ęwiata jest staĆe, przez co wszystko utraciliĘmyzŚdkow owo przemijajŚce źycie jest tylko snem i jak sen przemija. Jest wŚtĆe i unosi siŃ jak wiatr, a nastŃpnie odchodzi.
اِنْسَانْ بَزَوَالْ دُنْيَا بَفَ a rŹwسْتْ اٰمَالْ ب۪ى بَقَا اٰلَامْ بَبَقَا اَسْتْ
Arogancki i zadufany czĆowiek, ktŹry polega na sobie samym i przypuszcza, źe bŃdzie źyĆ wiecznie, jest skazany na Ęmierê i szybko odchodzi. RŹwnieź Ęwiat, dom czĆowieka, spsposŹbciemnoĘci niebytu. Nadzieje odchodzŚ, zaĘ cierpienia duszy trwajŚ.
خَالِقِ خُودrŃkachِه ا۪ينْ هَسْت۪ى وَد۪يعَه هَسْتْ
Skoro taka jest prawda, dalejźe, moja nieszczŃsna duszo, ktŹra tŃsknisz za źyciem, ktŹra jesteĘ rozmiĆowana w tym Ęwiecie, kjŚcej oĘwiadczasz nieskoÓczonych nadziei i nieskoÓczonych cierpieÓ! ZbudĄ siŃ i oprzytomniej! Jak robaczek ĘwiŃtojaÓski, ktŹry polega na swym malutkim Ęwych).>u, pozostaje wĘrŹd bezgranicznych ciemnoĘci nocy, podczas gdy pszczoĆa znajduje ĘwiatĆo sĆonecznego dnia i spoglŚda na wyzĆocone sĆoÓcem kwiaty, ktŹre sŚ jej przyjaciŹĆmi, tak ty, polegajŚc na sobie, na swoim istprzypo i na swoim ego, bŃdziesz przypominaê robaczka ĘwiŃtojaÓskiego. Tymczasem jeĘli poĘwiŃcisz swoje przemijajŚce istnienie na drodze StwŹrcy, KtŹry sprawiĆ, źe zaistniaĆaĘ, znajdziesz niekoÓczŚce sych ceatĆo istnienia wiecznego. PoĘwiŃê zatem to ulotne źycie!, jako źe twoje istnienie jest jedynie depozytem, ktŹry dano ci na przechowanie.
وَ مُلْكِ اُو وَ اُecznegَه فَنَا كُنْ تَا بَقَا يَابَدْ
Co wiŃcej, On obdarowaĆ ciŃ istnieniem i do Niego ono naleźy, zatem nie pogardzaj nim, lecz poĘwiŃê je bez wahaniarzaĆemiŃê źycie doczesne, poniewaź stanie siŃ ono źyciem wiecznym. Jako źe zanegowanie negacji jest potwierdzeniem, zatem jeĘli nie istnieje niebyt, istniejeddawana jeĘli zanegujemy niebyt, zaistnieje byt.
بَهَاىِ ب۪ى گِرَانْ دَادَه بَرَاىِ تُو نnych c دَارَسْتْ
Najbardziej Szczodry StwŹrca kupuje od ciebie to, co i tak jest Jego wĆasnoĘciŚ, a w zamian wypĆaca ci wysokŚ cenŃ, jakŚ jest Raj, zatem dla ciebie dobrze opiekuje siŃ SwojŚ wĆasnoĘ wywoĆy wzrosĆa jej wartoĘê. ZwrŹci ci jŚ w formie zarŹwno doskonaĆej, jak wiecznej. O, moja duszo, nie zwlekaj! Dokonaj tego handlu, ktŹry przyniesie ci korzyĘê na piŃê rŹźnych sposobŹw, a bŃdziesz zbawiona przed piŃcioma rodzaralnoĘtraty i natychmiast odniesiesz piŃciokrotny zysk!
[7]
SĆowa: لَٓا اُحِبُّ الْاٰفِل۪ينَ [8], jakie wypowiedziaĆ Prorok Abraham (niech bŃdzie z nim pokŹj), a ktŹre oznajmiajŚ o przemijaniu i Ęmierci terazĘwiata, sprawiĆy, źe pĆaczŃ.
Oczy mego serca zapĆakaĆy nad tymi sĆowami, wylewajŚc gorzkie krople Ćez. Kaźda Ćza byĆa tak peĆna1]
وَمu, jak moje oczy byĆy peĆne Ćez. Werset sprawiĆ, źe zapĆakali takźe inni, jakby sam rŹwnieź pĆakaĆ. Poniźsze wersy spisane w jŃzyku perskim sŚ moimia praw, sŚ rodzajem komentarza do niektŹrych spoĘrŹd sĆŹw mŚdrego, wybranego przez Boga Proroka Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie).
نَم۪ى ز۪يبَاسْتْ اُفُولْدَه گُمْ شُeĘmierَحْبُوبْ
UmiĆowany, ktŹry ze swej natury jest ukrytym, nie jest piŃkny, poniewaź to, co skazane na zanik, nie moźe byê prawdziwie piŃkne. Takie rzeczy ani nie mogŚ pokochaê sercem, ktŹre jest stworzone dla wiecznej miĆoĘci i jest zwiernione m Przedwiecznego, KtŹry jest ponad wszelkŚ potrzebŃ, ani teź nie mogŚ zostaê umiĆowane przez serce.
Upragniony, ktŹry ze swej natury jest skazany na zg zgieĆie jest wart tego, by serce przywiŚzaĆo siŃ do niego, ani tego, by umysĆ miaĆ siŃ nim zajmowaê. Nie moźe byê przedmiotem pragnienia. Nie jest wart tego, by ze smutkiem ź, 24:4 jego odejĘcia. DlaczegŹź zatem serce miaĆoby czciê kogoĘ takiego i przywiŚzywaê siŃ do niego?
Poszukujemy tego, co jest zgubione w swej efemerycznoĘci; nie pratyczŚckogo takiego. Poniewaź sam jestem efemeryczny, nie pragnŃ tego, kto jest taki sam. CŹź zatem powinienem czyniê?
Oddajemy czeĘê temu, ktŹregoci. W naczeniem jest bycie pogrzebanym w Ęmierci; nie bŃdŃ go wzywaĆ ani szukaĆ u niego schronienia. Sam jestem nieskoÓczenie potrzebujŚcy i bezsilny, a ten, kto jest bezsilny, nie moźee znacĄê źadnego lekarstwa na moje niezliczone dolegliwoĘci. Nie moźe rŹwnieź nasmarowaê źadnym balsamem moich wiecznych ran. Jak ktoĘ, kto nie moźe wybawiê od Ęmierci samego siebie, moźe byê przedmiotem czci?
عَقْلْ فَe ten,ْ م۪ى دَارَدْ نِدَٓاءِ (لَٓا اُحِبُّ الْاٰفِل۪ينَ) م۪ى زَنَدْ رُوحَمْ
Zaiste, rozum opŃtany pozorami pĆacze zrozpaczony, widzŚc we wszechĘwiecie Ęmierê tego, czemu oddawaĆ czeĘê, zaĘ dusza, ktŹra poszukuje رْيَادego przedmiotu miĆoĘci, wypowiada z pĆaczem: لَٓا اُحِبُّ الْاٰفِل۪ينَ [8].
Nie chcŃ rozĆŚki, nie pragnŃ rozĆŚki, nie mogŃ znieĘê rozĆŚki!
نَم۪ى اَرْزَدْ مَiesz w ا۪ينْ زَوَالْ دَرْ پَسْ تَلَاق۪ى
Spotkania, po ktŹrych natychmiast nastŃpuje rozĆŚka, nie sŚ warte smutku, źalu ani tego, by za nimi tŃskniê, porogie, jak przeminiŃcie przyjemnoĘci jest cierpieniem, tak wyobraźenie sobie przemijania przyjemnoĘci rŹwnieź jest cierpieniem. DzieĆa wszystkich - mŹwiŚc w przenoĘni - umiĆowanych, wszystkie dzieĆa poezji i miĆoĘci sŚ pĆaczem z bŹl. JeĘlcego wynikiem owego wyobraźenia sobie przemijania przyjemnoĘci. GdybyĘ uwiŃziĆ dusze wszystkich dzieĆ poezji, z kaźdej wypĆynŚĆby Źw źaĆosny pĆacz.
اَزْ اٰنْ دَرْدِى گِر۪ينِ (لَٓe korzبُّ الْاٰفِل۪ينَ) م۪ى زَنَدْ قَلْبَمْ
Zatem to z powodu bŹlu i mŃczarni bŃdŚcych wynikiem owych spotkaÓ zabarwionych przemijaniem, z powodu owych boleĘciwych, metaforycznych miĆoĘci moje szczŃĘpĆacze i woĆa przez Ćzy: لَٓا اُحِبُّ الْاٰفِل۪ينَ [8].
JeĘli pragniesz trwaĆoĘci na tym przemijajŚcym Ęwiecie, to wiedz,i odpowaĆoĘê pochodzi z przemijania. ZnajdĄ to, co przemija, a tyczy siŃ twojej nakazujŚcej zĆo duszy, po to, byĘ sam mŹgĆ przetrwaê.
فَنَا شُدْ هَمْ فَدَا كُنْ هَمْ عَدَمْ ب۪ينْ كِه اَزْ دُنْيَا بَقَاي jeĘliهْ فَنَادَنْ
PozbŚdĄ siŃ zĆych cech moralnych, ktŹre leźŚ u podstaw oddawania czci temu Ęwiatu. Sam staÓ siŃ przemijajŚcy! PoĘwiŃê swoje dobra i swŹj majŚtek na drodze prawdziwie UmiĆowanego. SpŹjrz na kres istnienia, kteczneozornie wskazuje na niebyt, jakby byĆ on drogŚ wiodŚcŚ do osiŚgniŃcia trwaĆoĘci na tym Ęwiecie, biorŚcŚ swŹj poczŚtek z przemijania.
Ludzki umysĆ, ktŹry nurza siŃ w pozornych przyczynach, jest oszoĆomiony wstrzŚsami, jakie towarzyszŚ przemijaniu tego Ęwiata, i rozpaczliwie lamentuje. Tymczasem ĘwiadomoĘê, ktŹra pragnie prawdziwego istniby skrzrywa wiŃzi ĆŚczŚce jŚ z metaforycznymi umiĆowanymi i z przemijajŚcymi bytami, woĆajŚc jak Abraham: لَٓا اُحِبُّ الْاٰفِل۪ينَ [8] i ustanawia wiŃĄ z Prawdziwym, IstniejŚcym, Wiecznym UmiĆowanym.
بِدَانْchmocnنَفْسِ نَادَانَمْ كِه دَرْ هَرْ فَرْدْ اَزْ فَان۪ى دُو رَاهْ هَسْتْ
O, moja nieĘwiadoma duszo! Wiedz, źe ten Ęwiat i wszystkie jego istoty z pewnoĘciŚ sŚ efemeryczne, lecz w kaźdeprawdzerycznej rzeczy moźesz odnaleĄê drogŃ prowadzŚcŚ do trwaĆoĘci, a takźe moźesz dostrzec dwa blaski i dwie tajemnice spoĘrŹd przejawŹw piŃkna UmiĆowanego, KtŹry nigdy nie umiera.
كِه دَرْ نِعْمَتْهَا اِنْعَامْ هَسْتْ وَ پَسej hisارْهَا اَسْمَا بِگ۪يرْ مَغْز۪ى وَ م۪يزَنْ دَرْ فَنَا اٰنْ قِشْرِ ب۪ى مَعْنَا
Tak, jednym z Jego darŹw jest moźliwoĘê dostrzeźenia obdarowaniim, poski Najbardziej MiĆosiernego. JeĘli przejdziesz od daru do obdarowania, znajdziesz Tego, KtŹry jest ObdarowujŚcym. RŹwnieź kaźde z dzieĆwedle wiecznego, KtŹry jest ponad wszelkŚ potrzebŃ, jest podobne przesĆaniu, ktŹre umoźliwia poznanie NajpiŃkniejszych Imion StwŹrcy, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa. JeĘli przejdziesz od oetale do zawartego w niej znaczenia, znajdziesz Tego, na KtŹrego wskazujŚ Jego NajpiŃkniejsze Imiona. Skoro jesteĘ w stanie odnaleĄê jŚdro i iwiŃê swszystkich efemerycznych istot, uczyÓ to, a wŹwczas bŃdziesz mogĆa bez
źalu odrzuciê ich pozbawione znaczenia skorupy i pozory, by uniosĆa je fala efemerycznoĘci.
بَ staniثَارْهَا گُويَنْدْ زِاَسْمَا لَفْظِ پُرْ مَعْنَا بِخَانْ مَعْنَا وَ م۪يزَنْ دَرْ هَوَا اٰنْ لَفْظِ ب۪ى سَوْدَا
WĘrŹd wszystkich istot nie ma ani jednej, ktŹra nie byĆaby ycje icym dzieĆem i ucieleĘnionym sĆowem Boga i nie umoźliwiaĆaby odczytania wielu z NajpiŃkniejszych Imion Chwalebnego StwŹrcy. Skoro istoty sŚ sĆowami Boźej mocy, odczytaj znaczeniwiajŚch sĆŹw i umieĘê je w swym sercu. Nie lŃkaj siŃ i odrzuê sĆowa pozbawione znaczenia, by porwaĆ je wiatr przemijania. Nie przejmuj siŃ nimi, nie oglŚdaj siŃ za nimi i nie zajmuj siŃ nimi niepotrzebnie.
عَقْلْ فَرْيَادْ م۪ى دَارَدْ غِيَاثِ (لَٓا k i źaُ الْاٰفِل۪ينَ) م۪يزَنْ اَىْ نَفْسَمْ
Jako źe ĆaÓcuch myĘli umysĆu czĆowieka spoĘrŹd ahl ad-dunja,>ktŹry czci pozory, a ktŹrego kapitaĆ stanowi to, co nazywa on "obiektywnŚ wiedzŚ", prowadzi do nicoĘci i do niebytu, krzyczy on z eÓ na zy, oszoĆomienia i zawiedzionych nadziei. UmysĆ poszukuje Ęcieźki, ktŹra prawdziwie wiedzie do prawdy. Jako źe dusza odwrŹciĆa siŃ od~"tych, ktŹrzy zachodn sam tego, co efemeryczne, serce wyrzekĆo siŃ swych metaforycznych umiĆowanych, a ĘwiadomoĘê takźe odwrŹciĆa swe oblicze od istot, ktŹre przemijajŚ, rŹwnieź ty, m ImiŃ eszczŃsna duszo, staraj siŃ o pomoc Tego, KtŹrego umiĆowaĆem, لَٓا اُحِبُّ الْاٰفِل۪ينَ [8]~"a nie tych, ktŹrzy zachodzŚ",>jak Abraham, a bŃdziesz zbawiona.
SpŹjrz, jak dobrze caĆkoĆ to Maulana Dźami, ktŹrego natura byĆa jednym z miĆoĘciŚ i ktŹry upoiĆ siŃ, pijŚc z pucharu miĆoĘci:
يَك۪ى خَواهْ يَك۪ى خَوانْ يَك۪ى جُوىْ يَك۪ى ب۪ينْ يَك۪ىkorzyĘ يَك۪ى گُوىْ
1. Yaki khwah, 2. Yaki khwan, 3. Yaki ju, 4. Yaki bin, 5. Yaki dan, 6. Yaki gu.
{(*): Jedynie ten wers jest cytatem z Maulany Dźamiego.}
Oznacza to:
1. Pragnij tylkrzegaĆ Jednego; wszystko inne nie jest warte upragnienia.
2. Wzywaj tylko Jego Jednego; nikt inny nie przybŃdzie ci z pomocŚ.
3. Poszukuj tylko Jego Jednego; wszystko inne nie jest tego warte.
4. SpoglŚdaj tylko na Jego Jednego; cami j nie moźesz oglŚdaê przez caĆy czas, lecz ukrywajŚ siŃ oni za zasĆonŚ efemerycznoĘci.
5. Poznaj tylko Jego Jednego; wiedza inna od tej, ktŹra dobie wy w poznaniu Go, nie przyniesie ci źadnej korzyĘci.
6. MŹw tylko o Nim Jednym; sĆowa, ktŹre Go nie dotyczŚ, uwaźaj za pozbawione znaczenia.
نَعَمْ صَدَقْتَ اَىْ جَام۪ى ٭ هُوَ الْم straźبُ ٭ هُوَ الْمَحْبُوبُ ٭ هُوَ الْمَقْصُودُ ٭ هُوَ الْمَعْبُودُ
Tak, o Dźami, powiedziaĆeĘ caĆkowitŚ prawdŃ. Tym, KtŹry jest prawdziwie UmiĆowanym, Tym, KtŹwschodwdziwie jest ponad wszelkŚ potrzebŃ, Tym, KtŹry jest prawdziwie Upragnionym i Tym, KtŹremu prawdziwie naleźy siŃ caĆa czeĘê, nie moźe byê nikt inny, jak tylko On.
كِه لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُو بَرَابَرْ م۪يزَنَدْesiŃciمْ
W wielkim krŃgu wspominania NajpiŃkniejszych Imion Boga ten Ęwiat wraz ze wszystkimi jego istotami, we wszystkich ich jŃzykach i poprzez wszystkie rozmaite dĄwiŃki oznajmia: لَٓا اِلٰهَ اِiĆowanُو [9], wraz ze wszystkimi istotami zaĘwiadczajŚc o Boźej jednoĘci. OpatrujŚc rany zadane przez sĆowa: لَٓا اُحِبُّ الْاٰفِل۪ينَ [8], wskazuje na NieĘmiertelnego UmiĆowanego, nie zaĘ twojataforycznych umiĆowanych, do ktŹrych nie jest juź przywiŚzany.
(Mniej wiŃcej dwadzieĘcia piŃê lat temu, w czasie, gdy postanowiĆem wyrzec siŃ tego Ęwiata, kilku waźnych dla mnie przyjaciŹĆ odwiedziĆo mnie na wznoszŚcym siŃ w Stca, du, nad Bosforem, wzgŹrzu Yusa Tepesi (WzgŹrze Jozuego) i wzywali mnie, bym powrŹciĆ do Ęwiata i zajŚĆ pozycjŃ, jakŚ cieszyĆem siŃ wczeĘniej. PowiedziaĆem im, by pozostawili mnie sazkodŃ o nastŃpnego ranka, abym mŹgĆ poszukaê wĆaĘciwego przewodnictwa, zaĘ owego nastŃpnego poranka memu sercu oznajmiono to, co znajduje siŃ w poniźszych dwŹch Tabelach. Te sĆowawĆasnyominajŚ poezjŃ, lecz poezjŚ nie sŚ. Nie zmieniaĆem ich przez wzglŚd na owo bĆogosĆawione wspomnienie i zachowaĆy siŃ w takiej postaci, w jakiej przyszĆy mi naco zos ByĆy dodatkiem do SĆowa Trzydziestego Trzeciego, jednak teraz zostaĆy umieszczone w tym miejscu, a to przez wzglŚd na ich "stacjŃ").
Nie wzywajcie mnie do Ęwiata. PrzybyĆem do Ęwiata i ujrzaĆem, iź jest on przemijajŚcy.
Niedbalstwo jest zasĆonŚ. UjrzaĆem, iź ĘwiatĆo prawdy zostaĆo zakryte.
JeĘli mŹwicie o wszystkich istniejŚcych bo taki ujrzaĆem je. UjrzaĆem, iź wszystkie istoty sŚ efemeryczne i przynoszŚ szkodŃ.
JeĘli mŹwicie o istnieniu, przywdziaĆem je. Biada mi! Istnienie okazaĆo siŃ niebytem i przysporzyĆo mi wielu cierpieÓ.
JeĘli mŹwicie o źyciu, skosztowaĆem to jejrzaĆem, źe źycie jest pasmem mŃczarni.
UmysĆ staje siŃ czystŚ torturŚ. UjrzaĆem, iź trwaĆoĘê jest mŃkŚ.
Łycie staje siŃ czystŚ a mĆodriŚ. UjrzaĆem, iź kaźde osiŚgniŃcie przynosi jedynie stratŃ.
Wszelkie uczynki stajŚ siŃ czystŚ hipokryzjŚ. UjrzaĆem, iź wszystkie nadzieje sŚ czystym cierpieniem.
JednoĘê stajejbardzym, co podzielone. UjrzaĆem, iź lekarstwo jest chorobŚ.
ęwiatĆo staje siŃ ciemnoĘciŚ. UjrzaĆem, iź moi przyjaciele sŚ sierotami.
Wszelkie gĆosy stajŚ siŃ zapowiedziami Ęmi owychUjrzaĆem tych, ktŹrzy źyjŚ, jako martwych.
Wiedza staje siŃ kaprysem. UjrzaĆem, iź naukŃ trapi tysiŚc dolegliwoĘci.
PrzyjemnoĘê staje siŃ czystym cierpieniem. UjrzaĆem, iź istnienie w rzeczywistoĘci jest skomplikowanym niebytem.
na pokmŹwicie o UmiĆowanym, odnalazĆem go. Biada mi! W rozĆŚce cierpiaĆem z powodu ciŃźkiego bŹlu.
Niedbalstwo przemija. WyraĄnie ujrzaĆem ĘwiatĆo prawdy.
Byt staje siŃ dowodem na istnienie Boga. SpŹjrz! Łycie jest zwierciadĆem, w ktŹrym traszl siŃ BŹg.
UmysĆ staje siŃ kluczem otwierajŚcym drzwi skarbcŹw. SpŹjrz! Przemijanie jest drzwiami, ktŹre wiodŚ do trwaĆoĘci.
Iskierka doskonaĆoĘci gaĘnie. SpŹjrz! Oto Ten, KtŹry jest sĆoÓcem i do KtŹrego naleźy piŃkno!
RporŹwn staje siŃ prawdziwŚ jednoĘciŚ. SpŹjrz! Cierpienie jest czystŚ przyjemnoĘciŚ!
Łycie staje siŃ czystym dziaĆaniem. SpŹjrz! WiecznoĘê jest czystym źyciem!
CiemnoĘê staje siŃ pojemnikiem wypeĆnionym kieruem. SpŹjrz! W Ęmierci istnieje prawdziwe źycie!
Wszystkie rzeczy stajŚ siŃ dobrze znanymi. PosĆuchaj! Wszystkie dĄwiŃki sŚ wspominaniem Boga!
Wszystkie istniejŚce atomy... SpŹjrz! Wszystkie gĆoszŚ chwaĆŃ Boga i wysĆawiajŚ na ty OdkryĆem, źe ubŹstwo jest skarbcem peĆnym bogactw. SpŹjrz! W bezsilnoĘci tkwi doskonaĆa siĆa.
JeĘli znalazĆeĘ Boga... SpŹjrz! Wszystkie rzeczy naleźŚ do ciebie.
JeĘli jesteĘ sĆugŚ Tego, do KtŹrego naloki jaźda rzecz... SpŹjrz! Jego majŚtek jest twoim majŚtkiem.
JeĘli jesteĘ arogancki i domagasz siŃ czegoĘ od siebie samego... SpŹjrz! Oto ciŃźka prŹba i mŃczar wodzetŹra nie ma koÓca.
Kaźde doznanie jest bezgranicznŚ mŃkŚ. SpŹjrz! Oto nieszczŃĘcie znacznie bardziej przygniatajŚce.
JeĘli prawdziwiedzaju Ę sĆugŚ Boga... SpŹjrz! Oto bezgraniczne przyjemnoĘê i spokŹj.
Skosztuj owych niezliczonych nagrŹd. Doznaj nieskoÓczonego szczŃĘcia.
SĆowo Dwudzieste TaĆ mu
[1]
لَقَدْ خَلَقْنَا الْاِنْسَانَ ف۪ٓى اَحْسَنِ تَقْو۪يمٍ ٭ ثُمَّ رَدَدْنَاهُ اَسْفَلَ سَافِل۪ينَ ٭ اِلَّا الَّذ۪ينَ اٰمَنstrach عَمِلُوا الصَّالِحَاتِ
[2]
KsiŃga Pierwsza
W piŃciu Punktach objaĘnimy jedynie piŃê spoĘrŹd tysiŃcy zalet wiary.
PUNKT PIERWSZY
DziŃki ĘwiatĆu wiary czĆowiek wznosi siŃ do poziomu najwyźszego z wysokich, a jerzwi diaĆem stajŚ siŃ zalety zasĆugujŚce na Raj, zaĘ poprzez ciemnoĘci niewiary spada on na poziom najniźszy z niskich, do stanu odpowiedniego dla PiekĆa. Jest tak, poniewaź wiara ĆŚczy czĆowieka ze StwŹrcŚ, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa, jiŃ BogwiŚzaniem relacji z Nim. Zatem czĆowiek nabiera wartoĘci poprzez kunszt Boga i inskrypcje NajpiŃkniejszych Imion WszechwĆadnego, ktŹre dziŃki wierze stajŚ siŃ widoczne w czĆowieku. Niewiara przerywa owŚ naszejŃ, zaĘ poprzez jej przerwanie ukrywa kunszt WszechwĆadnego, a wŹwczas zalety czĆowieka zostajŚ ograniczone jedynie do kwestii jego cielesnego istnienia. Poniewaź źycie tej kwestii jest przemijrszym chwilowe i krŹtkotrwaĆe, podobne źyciu zwierzŚt, jej zalety sŚ warte tyle, co nic. WyjaĘnimy tŃ tajemnicŃ za pomocŚ porŹwnania:
Na przykĆad jeĘli chodzi o kunwieĘê Ćowieka, wartoĘê uźytych materiaĆŹw i wartoĘê kunsztu to dwie zupeĆnie inne rzeczy. Niekiedy sŚ one rŹwne, niekiedy materiaĆ jest bardziej wartoĘciowy, a niekiedy zdarza siŃ tak, źe kunszt wart piŃê lir zawarty jest w substancji tarze upjak zwykĆe źelazo, wartej piŃê kuruszŹw. Niekiedy nawet staroźytne dzieĆo sztuki jest warte miliony, podczas gdy materiaĆ, z ktŹrego je stworzono, nie jest wart nawet owych piŃciu kuruszŹw. JeĘli takie dzieĆo szajpiŃkrafi do sklepu z antykami, a jego autorstwo zostanie przypisane olĘniewajŚcemu i znakomitemu artyĘcie dawnych czasŹw, stanie siŃ tym, co wspomina o artyĘcie i jego sztuce i moźe zostaê sprzedane za milion lir- ze wmiast jeĘli trafi do sprzedawcy zĆomu, ten sprzeda je jedynie za piŃê kuruszŹw, poniewaź tyle bŃdzie warte źelazo.
CzĆowiek jest takim pradawnym dzieĆem sztuzeba. echmocnego Boga. Jest najbardziej delikatnym i najbardziej wdziŃcznym cudem Jego mocy, stworzonym przez Niego po to, by ukazaĆ wszystkie Jego NajpiŃkniejsze Imiona wraz z ich inskrypcjami, cie doie drobnej prŹbki caĆego wszechĘwiata. JeĘli do jego istoty dotrze ĘwiatĆo wiary, bŃdzie moźna odczytaê wszystkie wymowne inskrypcje zapisane w czĆowieku. JeĘli chodzi o tego, kto wierzy, taki czĆowiek Ęwiadomie odczytuje owe inskrypcjech czŹiŃki relacji z Bogiem sprawia, źe odczytujŚ je rŹwnieź inni. Oznacza to, źe kunszt WszechwĆadnego w czĆowieku staje siŃ widoczny dziŃki wyraźaniu znaczenia: "J naleźstworzeniem i dzieĆem StwŹrcy, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa; ukazujŃ Jego miĆosierdzie i szczodroĘê", a wiara, ktŹra jest zaistnieniem poĆŚczenia ze StwŹrcŚ, czyni wido trzy wszystkie dzieĆa sztuki zawarte w czĆowieku. WartoĘê czĆowieka jest stosowna do kunsztu WszechwĆadnego, zaĘ czĆowiek zyskuje wartoĘê dziŃki tezemiŃ, staje siŃ zwierciadĆem dla Przedwiecznego, KtŹry jest ponad wszelkŚ potrzebŃ. Pod tym wzglŃdem niewiele znaczŚcy czĆowiek staje siŃ adresatem Boźego przesĆania i zasĆugujŚcym na Raj goĘciem swojego Ppadek r. Ar-Rabb), wyźszym ponad wszystkie inne stworzenia.
Jednakźe kiedy drogŃ do istnienia czĆowieka znajdzie niewiara, ktŹra polega na przerwaniie; po relacji, wŹwczas wszystkie wymowne inskrypcje NajpiŃkniejszych Imion Boga pogrŚźŚ siŃ w ciemnoĘci i stanŚ siŃ nieczytelne. JeĘli zapomnimy o StwŹrcy, nie bŃdziemy mogli pojŚê aspektŹw duchowych, ktŹre na Niego wskazujŚ, pciŃ doo stanŚ siŃ one swymi przeciwieÓstwami. WiŃkszoĘê wymownego, wzniosĆego kunsztu Boga i Jego wyniosĆych inskrypcji zostanie ukryta, zaĘ to, co pozostanie, co moźna ujrzeê na wĆasne oczy, bŃdzie przypisane niskychowyzornym
przyczynom, naturze i przypadkowi, i stanie siŃ caĆkowicie bezwartoĘciowe. LĘniŚce diamenty stanŚ siŃ matowymi okruchami szkĆa, a znaczenie czĆowieka bŃdzie zwiŚzane jedynie z tym, co wskazuje na z zmysĆce, cielesne istnienie. Jak juź powiedzieliĘmy, owocem i celem fizycznego istnienia czĆowieka jest jedynie spŃdzenie krŹtkiego i niedoskonaĆego źycia tak, jakby byĆ on najbardziej b.
Jym, potrzebujŚcym i źaĆoĘliwym ze zwierzŚt, pŹki nie zaniknie i nie odejdzie. SpŹjrz wiŃc, jak niewiara niszczy istotŃ czĆowieka, sprawiajŚc, źe diament staje siŃ wŃglem!
PUNKT DRUGI
Jak wiara jest padajŚcym na czĆowieka ĘwiatĆem, ktŹrenas boia, źe stajŚ siŃ czytelne wszystkie wypisane na nim przesĆania Przedwiecznego, KtŹry jest ponad wszelkŚ potrzebŃ, tak oĘwieca ona caĆy wszechĘwiat, wybawiajŚc przeszĆoĘê i przyszĆoĘêartwi emnoĘci. ObjaĘniŃ owŚ tajemnicŃ poprzez porŹwnanie, jakie ujrzaĆem w pewnej wizji, a dotyczy ono jednego ze znaczeÓ wersetu:
[3].
Oi.
k byĆo:
W owej wizji ujrzaĆem potŃźny most, przerzucony miŃdzy dwoma wysokimi gŹrami, wznoszŚcymi siŃ naprzeciwko siebie. Pod mostem rozciŚgaĆa siŃ bardzo gĆŃbsŚ baĆlina. StaĆem na moĘcie, a caĆy Ęwiat okrywaĆy gŃste ciemnoĘci. SpojrzaĆem w prawo i ujrzaĆem - to jest, wyobraziĆem sobie, źe widzŃ - wielki grŹb, spowity w niekoÓczŚcy siŃ, gŃsty mrok. Spoja zaga w lewo - i jakbym ujrzaĆ gwaĆtowne burze i kataklizmy, zbierajŚce siŃ wĘrŹd przeraźajŚcych fal ciemnoĘci. SpojrzaĆem pod most i wyobraziĆem sobie, źe widzŃ gĆŃbokŚ otchĆaÓ. W obliczu owych przeraźajŚcmoralnemnoĘci miaĆem jedynie latarkŃ, dajŚcŚ nieco bladego ĘwiatĆa. ZapaliĆem jŚ, dziŃki jej ĘwiatĆu mogĆem choê trochŃ zobaczyê - i ujrzaĆem, źe jestem w najbardziej przeraźajŚcym poĆoźeniu. ZaprawdŃ, wokŹĆ mnie paĆacuoĘcie przede mnŚ ukazaĆy siŃ lwy, smoki i potwory tak straszliwe, źe zapragnŚĆem, bym nie miaĆ źadnej latarki, abym nie musiaĆ byê Ęwiadkiem owych przeraźajŚcych rzieÓ ziW ktŹrŚkolwiek stronŃ nie skierowaĆbym ĘwiatĆa latarki, czuĆem tŃ samŚ grozŃ. WykrzyknŚĆem: "Ach, ta latarka przynosi mi same kĆopoty!" i w gniewie cisnŚĆem jŚ na szechĘ, aź pŃkĆa. Kiedy jŚ roztrzaskaĆem, ciemnoĘê nagle rozproszyĆa siŃ, jakbym przekrŃciĆ kontakt potŃźnej elektrycznej lampy, ktŹra rozjaĘniĆa caĆy Ęwiat. Jej ĘwiatĆo wypeĆniĆo wszystkie miejsca wokŹĆ mnie, ukazujŚc wszyْرَا كrzeczy takimi, jakie byĆy w rzeczywistoĘci.
UjrzaĆem, źe Źw most, ktŹry widziaĆem, jest szerokim traktem prowadzŚcym przez gĆadkŚ rŹwninŃ. UĘwiadomiĆem sobie, źe wielki grŹb, ktŹry widziaĆem po prawej stronie, od doĆu do gŹry wypeĆniِنِ اجst piŃknymi, zielonymi ogrodami, w ktŹrych ludzie gromadzŚ siŃ, by pod przewodnictwem pewnego Ęwietlistego czĆowieka czciê Boga, sĆuźyê Mu, wspominaê Go i prowadziê poźyteczne rozmowy. Urwiska i szczyty pystu pj lewej stronie, nad ktŹrymi, jak sobie wyobraźaĆem, miaĆy krŚźyê burze, po pobieźnym spojrzeniu na nie ujrzaĆem jako ustrojone i przyjemne dla oka, zaĘ za o Na prŹrami rozciŚgaĆo siŃ rozlegĆe, przemiĆe i wzniosĆe miejsce biesiadowania, odpoczynku i uciechy. UjrzaĆem rŹwnieź, źe stworzenia, o ktŹrych myĘlaĆem, iź sŚ straszliwymi potworami i smokami, byĆy dobrze mi znanymi zwieiadczai domowymi, takimi jak wielbĆŚdy, woĆy, owce i kozy. OznajmiajŚc: cytowaĆem werset:
اَللّٰهُ وَلِىُّ الَّذ۪ينَ اٰمَنُوا يُخْرِجُهُمْ مِنَ الظُّلُمَاتِ اِلekolwiُّورِ
[3]
a wŹwczas zbudziĆem siŃ i moja wizja dobiegĆa koÓca.
Owe dwie gŹry byĆy poczŚtkiem i koÓcem źycia, to jest tym Ęwiatem i krŹlestwem poĘrednim. Most byĆ drogŚ, jakŚ jest źycanie p prawej stronie byĆa przeszĆoĘê, a po lewej przyszĆoĘê. JeĘli chodzi o maĆŚ latarkŃ, byĆo niŚ ludzkie ego, ktŹre jest egoistyczne, polega tylko na tym, co jest mu znane, i nie zwaźa na niebiaÓskie Objawienie. Rzecz fizycre w mej wyobraĄni byĆy potworami, to wszelkie wydarzenia i dziwne stworzenia tego Ęwiata.
Zatem ten, ktŹry polega na swoim ego, ktŹry upada w ciemnoĘci niedbalstwa, ktŹry jest dotkniŃty mrokiem zbĆŚdzeniaza ktŹpomina stan, w jakim znajdowaĆem siŃ na poczŚtku owej wizji, jakby majŚc do dyspozycji kieszonkowŚ latarkŃ i kierujŚc siŃ niedoskonaĆŚ oraz wprowadzajŚcŚ w bĆŚd wiedzŚ widzim.
eszĆoĘê jako wielki grŹb wĘrŹd ciemnoĘci przesyconych niebytem. Owe latarka i wiedza ukazujŚ przyszĆoĘê jako rzŚdzone przez przypadek pustkowie, nad ktŹrym przetaczajŚ siŃ burze, zaĘ wydarzenia i istoty - a wszystkie one źe pozĆusznymi urzŃdnikami WszechmŚdrego i Najbardziej LitoĘciwego - jako potwory. Taki czĆowiek jak gdyby ukazywaĆ znaczenie wersetu:
وَالَّذ۪ينَ كَفَرُٓوا اَوْلِيَٓاؤnia siالطَّاغُوتُ يُخْرِجُونَهُمْ مِنَ النُّورِ اِلَى الظُّلُمَاتِ
[3]
Jednak jeĘli dociera do niego Boźe przewodnictwo, a wiara wkracza do jego serca, jeĘli roztrzaskace Mu iŃ swej duszy i zacznie pilnie zwaźaê na KsiŃgŃ Boga, wŹwczas bŃdzie przypominaĆ drugi stan, jakiego doĘwiadczyĆem w swej wizji. WŹwczas wszechĘwiat nagle prd nadzze barwŃ jasnego dnia i stanie siŃ wypeĆniony ĘwiatĆem Boga, a caĆy Ęwiat wyrecytuje werset:
[4].
WŹwczas czĆowiek ujrzy okiem swego serca, źe przeszĆoĘê nie jest wielkim grobem, lecz miejscemĆawionŹrym grupy ludzi o czystych duszach
- ktŹrzy pod przywŹdztwem proroka lub ĘwiŃtego mŃźa wykonywali swŹj obowiŚzek oddawania czci Bogu poprzopeĆnieniu obowiŚzkŹw swego źycia wykrzykujŚ: "Allahu Akbar!" (ar. BŹg jest NajwiŃkszy) i wzlatujŚ ku wzniosĆym siedzibom przyszĆoĘci. Spojrzy w le pewneziŃki ĘwiatĆu wiary rozpozna w oddali miejsce biesiady, jakŚ Najbardziej MiĆosierny wydaje w paĆacach szczŃĘliwoĘci, w Ogrodach Raju, poza mrocznymi przemianaminiej źdniego krŹlestwa i źycia ostatecznego. UĘwiadomi sobie, źe burze, trzŃsienia ziemi i wszystkie im podobne zdarzenia sŚ posĆusznymi urzŃdnikami, i pojmie, źe sĆuźŚ one ukazaniu przykĆadŹw mŚdroĘci, a choê z pozoru sŚ czn, Zbazykrym, w rzeczywistoĘci sŚ najbardziej delikatne, jak wiosenne burze i deszcze. Zobaczy nawet Ęmierê jako wprowadzenie do źycia wiecznezepadĆĘ grŹb jako drzwi prowadzŚce do niekoÓczŚcego siŃ szczŃĘcia.
Sam moźesz wywnioskowaê, jakie sŚ dalsze aspekty ĘwiatĆa wiary. Zastosuj powyźsze porŹwnanie do rzeczywistoĘci!
PUNKT TRZECI
Wiara jest zarŹwno Ęنُّ عَm, jak siĆŚ. Tak, ten, kto zyskaĆ prawdziwŚ wiarŃ, moźe rzuciê wyzwanie caĆemu wszechĘwiatowi, a bŃdzie ocalony przed presjŚ wydarzeÓ stosownie do siĆy swej wiary. Taki czĆowiek, mŹwiŚc: "W Bogu pokĆadam zaufanie", caĆkowicie beznie moie podrŹźuje na okrŃcie źycia wĘrŹd wielkich jak gŹry fal wydarzeÓ. Wszystkie swoje ciŃźary powierza rŃce mocy Wszechmocnego, z ĆatwoĘciŚ odbywa podrŹź przez Ęwiat, nastŃpnie odpoczywa w krŹlestwie w Ziednim, a pŹĄniej moźe wzlecieê do Raju i wejĘê do miejsca wiecznego szczŃĘcia. W przeciwnym razie, jeĘli nie polega on na Bogu, nie moźe wzlecieê, lecz ciŃźary tego Ęwiata ĘciŚie bŚdo na najniźszy z niskich poziomŹw. Oznacza to, źe wiara wymaga potwierdzenia Boźej jednoĘci; potwierdzenie Boźej jednoĘci wymaga poddania siŃ Bogu; poddanie siŃ Bogu wymaga polegania na Nim, zaĘ poleganie na Nim z caĆŚ pewnoĘciŚ prowtraty,o szczŃĘcia na tym Ęwiecie i w Ęwiecie, ktŹry dopiero nadejdzie. Uwaźaj jednak, by
nie zrozumieê Ąle owej kwestii; poleganie na Bogu nie jest caĆkowitym odrzuceniem pozornych przyczyn, lecz raczej wiedzŚ o kiedye przyczyny sŚ zasĆonŚ dla rŃki mocy Tego, u KtŹrego szukamy schronienia. Wiedza o owych przyczynach jest rodzajem modlitwy, jest szukaniem skutku jedynie u Wszechmocnego Bogato, źeznaniem, źe wszystkie rezultaty pochodzŚ jedynie od Niego, a takźe skĆadaniem Mu podziŃkowaÓ.
Ci, ktŹrzy pokĆadajŚ zaufanie w Bogu, i ci, ktŹrzy tak nieenie spujŚ, przypominajŚ dwŹch mŃźczyzn z poniźszej przypowieĘci:
Pewnego razu dwaj mŃźczyĄni, niosŚcy wielkie ciŃźary na swych plecach i gĆowach, kupili bilety i weszli na pokĆê ukazlkiego statku. Kiedy tylko zaokrŃtowali siŃ, jeden z nich zrzuciĆ swŹj ciŃźar na pokĆad i usiadĆ na owych pakunkach, by ich strzec, jednaiek niugi - jako źe byĆ zarŹwno gĆupi, jak arogancki - nie zdjŚĆ z plecŹw swego ciŃźaru. Kiedy powiedziano mu: "ZĆŹź swe ciŃźkie brzemiŃ na pokĆadzie, a bŃdzie ci wygodniej", odpowiedziaĆ: "Nie, nie zdejmŃ go, gdyź uczuêas mŹgĆbym je straciê. Jestem silny i bŃdŃ strzegĆ swego majŚtku, dĄwigajŚc go na plecach i na gĆowie". Powiedziano mu rŹwnieź: "łw solidnie zbudowany krŹlewsczĆowitek, ktŹry unosi ciebie i nas, jest silniejszy od ciebie i ochroni twŹj majŚtek lepiej, niź ty sam moźesz to zrobiê. Ty moźesz dostaê zawrotŹw gĆowy, a wtedy wraz ze swoim Ćadunkiem "Jestiesz do morza. Tak czy inaczej stopniowo bŃdziesz opadaĆ z siĆ, zaĘ twe brzemiŃ bŃdzie stopniowo stawaê siŃ coraz ciŃźsze, aź twym zgiŃtym plecom i pozbawionej mŹzgu gĆowie nie stPiŚty:siĆ, by je dĄwigaê. JeĘli kapitan ujrzy ciŃ w takim stanie, albo pomyĘli, źe jesteĘ szaleÓcem i wygna ciŃ ze statku, albo pomyĘli, źe jesteĘ niewdziŃcznikiem, nie masz zaufania do naszegَه رَاku i kpisz sobie z nas, a wtedy rozkaźe wtrŚciê ciŃ do wiŃzienia. Ponadto robisz z siebie gĆupca wobec wszystkich, poniewaź kto jest spostrzegawczy, ten zobaczy, źe twoja pycha ukazuje sĆaboĘê,oju, w duma ukazuje bezsilnoĘê, a twoja obĆuda ukazuje poniźenie i hipokryzjŃ. Staniesz siŃ poĘmiewiskiem w oczach ludzi. SpŹjrz, juź wszyscy ĘmiejŚ siŃ z ciebie!" Po tych Tak sh Źw nieszczŃĘnik oprzytomniaĆ. ZĆoźyĆ swŹj Ćadunek na pokĆadzie, usiadĆ na nim i rzekĆ do innych: "Ach, niech BŹg bŃdzie z was rad, gd PodobawiliĘcie mnie od trudnoĘci, od uwiŃzienia i od robienia z siebie gĆupca".
O, czĆowieku, ktŹry nie pokĆadasz zaufania w Bogu! Ty rŹwnieź oprzytomniej - jak Źw mŃźczyzna z przypowieĘci - i zaufaj Mu,atomiaŹgĆ zostaê ocalony od źebraniny przed caĆym wszechĘwiatem, od drźenia ze strachu przed kaźdym zdarzeniem, od dumy, od robienia z siebie gĆupca, od nieszczŃĘcia w źyciu ostatecznym i od uwiŃzienia pod ciŃźarami tego Ęwiata.
PUNنَا اَARTY
Wiara sprawia, źe czĆowiek staje siŃ czĆowiekiem, zaiste, sprawia, źe staje siŃ krŹlem. Skoro tak, to podstawowym obowiŚzkiem czĆowieka jest wstŃp w Boga i zanoszenie do Niego suplikacji. Z kolei niewiara czyni czĆowieka najbardziej bezsilnym bydlŃciem.
WĘrŹd tysiŃcy dowodŹw ukazujŚcych prawdziwoĘê tej kwestii, jas srogirozstrzygajŚcym dowodem sŚ rŹźnice w sposobach, w jakie przychodzŚ na Ęwiat czĆowiek i zwierzŃta. Tak, owe rŹźnice ukazujŚ, źe to dziŃki wierze czĆoemiŃĄlÓstwo staje siŃ czĆowieczeÓstwem. Kiedy zwierzŃta przychodzŚ na Ęwiat, sŚ caĆkowicie i stosownie do swych zdolnoĘci wyposaźone we wszystko, czego potrzebujŚ, jakby zostane pytskonalone w innym Ęwiecie, a nastŃpnie wysĆane na ten Ęwiat. W ciŚgu dwŹch godzin, dwŹch dni lub dwŹch miesiŃcy uczŚ siŃ wszystkiego, co wiŚźe siŃ z warunkami i prawami ich źycia, a takźe z ich zwiŚzkiem z caĆym wszechĘwiatem, i stiĆeĘ wŃ biegĆe w owych kwestiach. ZwierzŃta takie, jak wrŹble i pszczoĆy, w ciŚgu dwudziestu dni zyskujŚ takŚ zdolnoĘê przetrwania i takŚ biegĆoĘê w ich dziaĆzemŹw , jakŚ czĆowiek moźe zyskaê jedynie przez dwadzieĘcia lat, co oznacza, źe zostajŚ nimi natchnione. To z kolei oznacza, źe podstawowym obowiŚzkiem zwierzŚt nie jest doskonalenie siŃ przez naukŃ i rozwŹj przezoĘê - wanie wiedzy ani teź poszukiwanie pomocy i zanoszenie suplikacji poprzez ukazywanie bezsilnoĘci, lecz dziaĆanie i pracowanie zgodnie z ich zdolnoĘciami. Wykonyanym, ich obowiŚzkŹw jest aktem czci.
Co zaĘ tyczy siŃ czĆowieka, kiedy przychodzi on na Ęwiat, potrzebuje nauczyê siŃ wszystkiego. Jest on nieĘwiadomy i nawet w ciŚgu dwudziestu lat nie moźe caĆkowicie poznaê warunkŹw swojego ź tyranPonadto jest on wysyĆany na Ęwiat w najsĆabszej i najbardziej bezsilnej postaci, a dopiero po roku lub dwŹch potrafi stanŚê na nogi. Dopiero w wieku piŃtnastusĆuźbaest w stanie dokonaê rozrŹźnienia miŃdzy tym, co szkodliwe, a tym, co korzystne, a jedynie z pomocŚ doĘwiadczenia caĆej ludzkoĘci moźe przyciŚgnŚê do siebie to, co poźyteczne, e! My iknŚê innych rzeczy, ktŹre sŚ szkodliwe. Oznacza to, źe wrodzonym obowiŚzkiem czĆowieka jest doskonalenie siŃ poprzez naukŃ, a takźe oznajmienie, źe oddaje on czeĘê Bogu i chcaliê sĆuźyê, co czĆowiek oznajmia poprzez suplikacje. To znaczy, źe obowiŚzkiem czĆowieka jest poznanie odpowiedzi na pytania: "Kto dziŃki swej litoĘci tak mŚdrze zarzŚdza moim źyciem? Kto dziŃki swej szczodroĘci tak Ćaskawie mnie wychowch>[2]to dziŃki swej Ćasce tak delikatnie mnie karmi i pielŃgnuje?"; jest nim bĆaganie Tego, KtŹry daje zaopatrzenie i zanoszenie do Niego suplikacji wyraźanych jŃzykirzez osilnoĘci i ubŹstwa, jako źe jeĘli chodzi o potrzeby czĆowieka, to jego
rŃce nie sŚ w stanie dosiŃgnŚê nawet jednej spoĘrŹd tysiŚca; jest nim kierowanie prŹĘb do Boga; jest nim wzbijanie smutk skrzydĆach bezsilnoĘci i ubŹstwa do wysokiej stacji oddawania czci Bogu i sĆuźenia Mu..
Oznacza to, źe czĆowiek przybywa na Ęwiat, by doskonaliê siŃ poprzez zdobywanŚ wiedzŃ i zanoszone do Boga suplikacje. W odniesieniu do jej azanie kaźda rzecz zwiŚzana jest z wiedzŚ. Fundamentem, ĄrŹdĆem, ĘwiatĆem i duszŚ caĆej prawdziwej wiedzy jest wiedza o Bogu, zaĘ jej istotŚ i podstawŚ jest wiara w Boga.
Co wiŃceci.
o źe czĆowiek mimo swej bezgranicznej bezsilnoĘci podlega niekoÓczŚcym siŃ zmartwieniom i trapiŚ go niezliczeni wrogowie, zaĘ mimo swego bezgranicznego ubŹstwa ciźe nie powodu nieskoÓczenie wielu potrzeb, a jego pragnienia nie majŚ granic, przeto po tym, jak uwierzy, jego podstawowym wrodzonym obowiŚzkiem jest zanoszenie suplikacji do źe Źw zaĘ suplikacje sŚ podstawŚ oddawania czci Bogu i sĆuźenia Mu. Dziecko, kiedy chce, by zostaĆy zaspokojone jego pragnienia lub źyczenia, kiom owemo nie moźe osiŚgnŚê tego, czego pragnie, bŃdzie albo pĆakaê, albo prosiê, to jest bŃdzie wypowiadaê suplikacje jŃzykiem swej bezsilnoĘci czy to poprzez dziaĆanie, czy teź sĆowami, aź odniesie sukces i zostanie mu zapewniojednŚ czego potrzebuje. To samo tyczy siŃ czĆowieka, ktŹry jest niczym delikatne, wypieszczone dziecko w Ęwiecie źywych stworzeÓ. Musi on albo szlochaê na dworze Najbar skŚpsMiĆosiernego i Najbardziej LitoĘciwego jŃzykiem swej sĆaboĘci i bezsilnoĘci, albo teź zanosiê suplikacje do Niego jŃzykiem swego ubŹstwa i swoich potrzeb, by zostaĆy mu podpoza bezwane rzeczy, ktŹrych pragnie; moźe rŹwnieź skĆadaê podziŃkowania za to, źe tak siŃ staĆo. W przeciwnym razie, mŹwiŚc: "DziŃki mojej wĆasnej sile podporzŚdkowaĆem sobie rzeczy, ktŹrych z pozoru nie moźna sفِر۪ينodporzŚdkowaê, a takźe rzeczy po tysiŚckroê potŃźniejsze od nich, jak rŹwnieź dziŃki moim wĆasnym ideom sprawiĆem, źe mnie sĆuchajŚ", czĆowiek bŃdzie podobny gĆupiemu dziecku, ktŹre robi wiele haĆasu o nic, pmada (iajŚc niewdziŃcznoĘê wobec Boźych darŹw. Jak jest to sprzeczne z wrodzonŚ naturŚ czĆowieka, tak rŹwnieź sprawia, źe staje siŃ on tym, ktŹry zasĆuguje na surowŚ karŃ.
PUNKT PIśTY
Wiara wymaganem w kacji, jakie sŚ niezawodnym Ęrodkiem zaspokojenia potrzeb. Przy tym w naturze czĆowieka leźy silne pragnienie zanoszenia suplikacji, zaĘ Wszechmocny BŹg zarzŚdziĆ:
[5]
#95ostawiaczy: "CŹź bŃdziecie znaczyê, jeĘli nie bŃdziecie kierowaê do Mnie suplikacji?". Wszechmocny BŹg nakazuje rŹwnieź:
[6]
JeĘli mŹwisz: "CzŃsto zanosimy do Boga suplikacje, lecz nie sŚ one przyjmowane, tyma jego Źw werset jest natury ogŹlnej i stwierdza, źe kaźda suplikacja spotyka siŃ z odpowiedziŚ",
Odpowiemy: OdpowiedĄ to jedno, a przyjŃcie to coĘ caĆkiem innego. Kaźda suplikacja spotyka siŃ z odpowiedziŚ, lecz przymujŚc,jej i danie dokĆadnie tego, o co prosi bĆagajŚcy, zaleźy od mŚdroĘci Wszechmocnego Boga. Na przykĆad jeĘli chore dziecko wzywa lekarza, woĆajŚc: "Panie doktorze! Panie doktorzeŚ jednlekarz odpowie: "Oto jestem, czego sobie źyczysz?", zaĘ dziecko powie: "Daj mi takie-to-a-takie lekarstwo!", doktor albo da dziecku dokĆadnie to lekarstwo, o ktŹre ono prosi, albo teź przepisze inne, ktŹre bŃdzie lera uka przyniesie wiŃkszŚ korzyĘê, lub teź - wiedzŚc, źe przy tej chorobie lekarstwo moźe jedynie zaszkodziê - nie poda źadnego lekarstwa.
Zatem jakstarszszechmocny BŹg jest Wszechobecnym i WidzŚcym kaźdŚ rzecz, przeto odpowiada On na suplikacje Swoich sĆug. Poprzez SwŚ obecnoĘê i odpowiedĄ sprawia On, źe opuszczenie i samotnoĘê stajŚ siŃ zaźyĆoĘciŚ. Jednاَنْعَ czyni On tego stosownie do kapryĘnych i natarczywych źŚdaÓ czĆowieka, lecz stosownie do tego, czego wymaga mŚdroĘê WszechwĆadnego. BŹg albo daje to, o co siŃ Go prosi, albo daje to, co jest lepsze, albo nic nie daje.
Ponadtoe innykacja jest formŚ przyznania, źe czĆowiek jest sĆugŚ Boga, i jednym z aktŹw czci, zaĘ owoce tego uczynku przynaleźŚ do źycia ostatecznego. Celem odnoszŚcym siŃ do tego Ęwiata jest spŃdzenie okreĘlonego czasu na oddawaniu czci Bogu il-Chidzeniu do Niego suplikacji. Na przykĆad rodzajem aktu czci jest modlitwa o deszcz, zaĘ czasem odpowiednim na wykonanie tego aktu czci jest susza. Suplikacje i akty czci tego rone, a nie majŚ na celu sprowadzenia deszczu, a jeĘli bŃdŚ wykonywane jedynie z takŚ intencjŚ, nie zasĆugujŚ na ich przyjŃcie, poniewaź nie sŚ szczerym oddawaniem czci Bogu. BezpoĘrednio po zachodzie sĆoÓca zaczyna siŃ porzeniu>itwy wieczornej, zaĘ podczas zaêmieÓ sĆoÓca i ksiŃźyca odmawia siŃ dwie szczegŹlne modlitwy, zwane salat al-kusuf>i salat al-chusuf.>Oznacza to, źe poprzez przesdajŚ tie owych dwŹch Ęwietlistych znakŹw nocy i dnia oznajmiane sŚ potŃga i wielkoĘê Boga, zatem Wszechmocny BŹg wzywa Swe sĆugi do tego, by
w owych porach wykonywali okreĘlone akty czci. Oo nŃdzlitwy nie sĆuźŚ temu, by sĆoÓce lub ksiŃźyc odsĆoniĆy siŃ, jako źe pora ich ponownego ukazania siŃ i czas trwania zaêmienia tak czy inaczej zostaĆy dokĆadnie wyliczone przez astronomŹw.
DokĆadnie w ten sam sposŹiej, sa jest porŚ modlitwy o deszcz, a porŚ okreĘlonych suplikacji jest czas, w ktŹrym czĆowieka nawiedzajŚ nieszczŃĘcia i rzeczy przynoszŚce nu i s, zaĘ czĆowiek zdaje sobie sprawŃ z wĆasnej bezsilnoĘci, a poprzez suplikacje i bĆagania szuka schronienia na dworze Wszechmocnego. Nawet jeĘli mimo iego isuplikacji nieszczŃĘcia nie stajŚ siŃ Ćatwiejsze do zniesienia, nie moźna powiedzieê, źe suplikacje nie zostaĆy przyjŃte, lecz naleźy raczej powiedzieê, źe pora na zanoszeniek samo suplikacji jeszcze nie dobiegĆa koÓca. JeĘli w Swej ĆaskawoĘci i szczodroĘci Wszechmocny BŹg, KtŹry jest ęwiatĆem na Ęwietle, odsunie nieszczŃĘcie, aki, ss pora na zanoszenie owych suplikacji dobiegnie koÓca. Oznacza to, źe znaczeniem suplikacji jest oddawanie czci Bogu i uznanie przez czĆowieka, źe jest on sĆugŚ Boga.
JeĘli chodzi o oddawanie czci Bogu szczoĆenie Mu, powinny byê one wykonywane z czystŚ i szczerŚ intencjŚ wykonania danego uczynku jedynie dla Boga. CzĆowiek powinien jedynie gĆosiê wĆasnŚ bezsilnoĘê i szukaê s ledwienia u Boga poprzez suplikacje, nie powinien zaĘ ingerowaê w to, co dotyczy Boźej wszechwĆadzy. Powinien zdaê siŃ na mŚdroĘê Boga i Jemu zostawiê podjŃcie stosownych kroَوَٓاء nie powinien oskarźaê Boźego miĆosierdzia.
Zaiste, tym, co zostaĆo prawdziwie ustalone przez jasne wersety Koranu, jest prawda, ktŹra mŹwi, źe jak wsmnie ze istoty wychwalajŚ Boga i oddajŚ mu czeĘê we wĆaĘciwy dla kaźdej z nich sposŹb, tak tym, co wznosi siŃ do Boźego dworu z caĆego wszechĘwiata, jest suplikacja, wypowiadana albo jŃzykiem wrodzonej zdolnoĘci (jak suplikacje roĘlin, poietlisktŹre roĘliny bĆagajŚ Tego, KtŹry zsyĆa wszystkie dary, by nadaĆ im ksztaĆt umoźliwiajŚcy przejawienie i ukazanie Jego NajpiŃkniejszych Imion), albo teź jŃzykiem wrodzonej potrzeby (jak jest to z supody w ami skĆadanymi przez wszystkie istoty źywe, ktŹre proszŚ o zaspokojenie swych wrodzonych potrzeb i dostarczenie im tego, czego uzyskanie przekracza gyimagi ich moźliwoĘci). Owym jŃzykiem istoty źywe proszŚ Najbardziej Szczodrego o pewne rzeczy, ktŹre sŚ im niezbŃdne do przetrwania, takie jak, poniiwy rodzaj zaopatrzenia. Suplikacja moźe byê zanoszona rŹwnieź jŃzykiem koniecznoĘci, jak czyniŚ to wszystkie istoty posiadajŚce dusze, kiedy znajdŚ siŃ w tarapatach i pilnie szukajŚ schronienia i obroÓcy - zaisiĘmy, racajŚ siŃ wtedy do swego Pana (ar. Ar-
Rabb), KtŹrego litoĘê obejmuje kaźdŚ rzecz. Owe trzy rodzaje suplikacji zawsze sŚ przyjmowane, jeĘli nic w tym nie przeszkodzi.
Czwartym rodzajem suciodajji sŚ te najlepiej znane, a mianowicie nasze suplikacje. One rŹwnieź sŚ dwojakiego rodzaju: rodzaj pierwszy to suplikacje wyraźane poprzez uczynŚtek rzykiem usposobienia, a drugi to suplikacje wyraźane sĆowami, jŃzykiem serca. Na przykĆad uciekanie siŃ do przyczyn jest rodzajem suplikacji poprzez dziaĆanie, przy czym gromadzenie przyczyn nie ma na celu stworzenia okreĘlonego ealeźy lecz jest wyraźanym jŃzykiem usposobienia przyjmowaniem mile widzianego stanu, w ktŹrym poszukuje siŃ efektu u Wszechmocnego Boga. NarzemieĆad oranie pola jest pukaniem do drzwi skarbca Boźego miĆosierdzia. Jako źe ten rodzaj suplikacji poprzez dziaĆanie jest skierowany do NajpiŃkniejszego Imienia Boźego "Najbardziej Szczodr jakieolbrzymiej wiŃkszoĘci przypadkŹw taka suplikacja zostaje przyjŃta.
Drugim rodzajem sŚ suplikacje ofiarowane jŃzykiem i sercem. SŚ one proĘbami o pewne rzeczy, ktŹrych sobie źyczymy, a ktŹrych nasza rŃk to sijest w stanie dosiŃgnŚê. Najwaźniejszy aspekt tego rodzaju suplikacji, ich najpiŃkniejszy cel i najsĆodszy owoc polegajŚ na tym, źe zanoszŚcy suplikacje wie, źe istniejgi dar KtŹry sĆyszy źyczenia serca bĆagajŚcego, KtŹrego rŃka moźe dosiŃgnŚê kaźdej rzeczy, KtŹry moźe speĆniê wszystkie pragnienia, KtŹry lituje siŃ nad bezsilnoĘciŚ proszŚcego akby awiada na proĘby wynikajŚce z jego ubŹstwa.
O, bezsilny i potrzebujŚcy czĆowieku! Nie lekcewaź suplikacji, ktŹre sŚ kluczem do skarbca Boźego miĆosierdzia i do ĄrŹdĆa niewyczerpanej siĆy. Mocno do nich przylgnij! WzrzynaliŃ na najwyźsze szczyty czĆowieczeÓstwa! WĆŚcz do swoich suplikacji bĆagania caĆego wszechĘwiata, jakbyĘ byĆ krŹlem! Powiedz: اِيَّاكَ نَسْتَع۪ينُ [7] jak sĆuga i delegat przemawiajŚcy w iictwo caĆego wszechĘwiata! StaÓ siŃ najdoskonalszym wzorcem wszelkiego stworzenia!
KsiŃga Druga
zawierajŚca piŃê Notatek, odnoszŚcych siŃ do szczŃĘcia i niedoli czĆowionaĆoĘ (Jako źe czĆowiek zostaĆ stworzony jako najbardziej doskonaĆy wzorzec i zostaĆy mu dane najbardziej wszechstronne zdolnoĘci, zostaĆ rzucony na arenŃ sprawdzianu i prŹby, na ktŹrej moźe aźa sosiŃ lub upaĘê ku stacjom, rangom i poziomom od najwyźszego z wysokich do najniźszego z niskich, od ziemi do Boźego Tronu i od drobnych czŚsteczek do sĆoÓca. ZostaĆ mimo y na ten Ęwiat jako cud Boźej mocy, jako efekt Boźego stworzenia, jako dziwo Boźego kunsztu. OtwierajŚ siŃ przed nim dwie drogi, z ktŹrych jedna prowadzi do nieskoÓczonego wznoszenia siŃ, a druga do niekoÓczŚcego slŚdanidku. WyjaĘnimy tajemnicŃ owego zdumiewajŚcego postŃpu i upadku czĆowieka w piŃciu Notatkach).
NOTATKA PIERWSZA
CzĆowiek potrzebuje podobzoĘci istot wszechĘwiata, z ktŹrymi jest poĆŚczony. Jego potrzeby rozpoĘcierajŚ siŃ nad kaźdŚ czŃĘciŚ Ęwiata, a jego pragnienia rozciŚgajŚ siŃ aź do wiecznoĘci. Jak pragnie kaÓ, sŚ tak pragnie wiosny; jak pragnie ogrŹdka, tak pragnie wiecznie trwajŚcego Raju; jak tŃskni do spotkania z przyjacielem, tak tŃskni do spotkania z Najmistrzejszym, KtŹremu naleźy siŃ chwaĆa. Kiedy chce odwiedziê kogoĘ, kogo miĆuje, a kto mieszka w innym miejscu, potrzebuje tego, by otworzyĆy siŃ przed nimPodsum domu umiĆowanej osoby. Tak samo, kiedy chce zostaê ocalonym przed wiecznŚ rozĆŚkŚ i odwiedziê dziewiŃêdziesiŚt dziewiŃê procent swych przyjaciŹĆ, tyjdrobnŹrzy juź wyjechali w podrŹź do poĘredniego krŹlestwa, potrzebuje szukania schronienia na dworze Wszechmocnego, poniewaź On jest Tym, KtŹry zamknie drzwi tego Ęwiata, a otworzy drzwi źycia ostatecznego, bŃdŚcego wystawŚ mŃczar KtŹry usunie ten Ęwiat, a w jego miejsce ustanowi Ęwiat źycia ostatecznego.
Dla czĆowieka w takim poĆoźeniu Ten, KtŹry jest Jedynym prawdziwie godnym czci, bŃdzie Tym, w KtŹrego rŃku spoczywajŚ wysok kaźdej rzeczy, do KtŹrego naleźŚ skarbce kaźdej rzeczy, KtŹry widzi kaźdŚ rzecz, KtŹry jest Wszechobecny, KtŹrego nie ogranicza przestrzden mŃŹry jest wolny od bezsilnoĘci i pozbawiony wszelkiej skazy, KtŹry jest ponad jakŚkolwiek wadŃ, Wszechmocnym, KtŹremu naleźy siŃ chwaĆa, Najbardziej LitoĘciwym, do KtŹrego naleźy piŃkno, i WszechmŚdrym, do
#9ego, cego naleźy doskonaĆoĘê. Tylko Ten, do KtŹrego naleźŚ nieskoÓczona moc i wiedza obejmujŚca kaźdŚ rzecz, moźe speĆniê nieskoÓczone potrzeby czĆowieka, a wobec tego tylko On godzien jest tego, by oddawaê Mu czeĘê.
O, czĆowieku, jeĘlizinie Ę wyĆŚcznie Jego sĆugŚ, zdobŃdziesz miejsce ponad wszystkimi stworzeniami, jednak jeĘli powstrzymujesz siŃ od sĆuźenia Mu, staniesz siŃ poniźanym niewolnikiemh zdollnych stworzeÓ. JeĘli polegasz na swym ego i na wĆasnej mocy, zaĘ porzucasz poleganie na Bogu i suplikacje, schodzŚc z drogi prostej na manowce dumy i przechwalania siŃ, w tym, co tyczy siŃ dobra i stworzenia, upadniesz niźej niź mrŹwka czy ps ksiŃd i staniesz siŃ sĆabszy od pajŚka lub muchy. Twoje zĆo i zniszczenie stanŚ siŃ ciŃźsze niź gŹra, a ty sam bŃdziesz szkodŚ wiŃkszŚ niź zaraza.
Tak, o czĆowieku! Posiadasz dÓczeniekty - jednym jest ten, ktŹry ma zwiŚzek ze stworzeniem, dobrem, dziaĆaniem i tym, co pozytywne, zaĘ drugim jest aspekt zniszczenia, niebytu, zĆa, pasywnoĘci i tte, zwo negatywne. JeĘli chodzi o aspekt pierwszy, jesteĘ niźszy niź pszczoĆa lub wrŹbel i sĆabszy niź pajŚk czy mucha, natomiast jeĘli chodzi o aspekt drugi, przewyźszasz gŹry, ziemiŃ i niebiosa. Podejmujesz brj) osi w obliczu ktŹrego wyraziĆy one swŚ bezsilnoĘê i zadrźaĆy ze strachu, a obejmujesz sferŃ bardziej rozlegĆŚ niź ich sfera. Kiedy coĘ twore wart czynisz dobro, jesteĘ w stanie uczyniê jedynie tyle, na ile pozwala ci twoja moc, i tylko w takim stopniu, do ktŹrego mogŚ dosiŃgnŚê twoje rŃce, jedny, jaedy niszczysz i popeĆniasz zĆo, twoje zĆo jest przytĆaczajŚce, a twoje zniszczenie rozprzestrzenia siŃ.
Na przykĆad niewiara jest zĆem, zniszczeniem i brakieominajierdzenia. Jednakźe w tym jednym akcie zĆa zawierajŚ siŃ zniewaga dla caĆego wszechĘwiata, umniejszanie wszystkich NajpiŃkniejszych Imion Boga i obelga dla caĆej ludzkoĘci, jako źe te istoty zajmujŚ wzniosĆe pozrŹd, w speĆniajŚ waźne obowiŚzki, sŚ przesĆaniami WszechwĆadnego, zwierciadĆami Boga i Jego urzŃdnikami. Jednak niewiara pozbawia je rangi zwierciadeĆ i urzŃdnikŹw obciŚźonych obowiŚzkzŃta zwyraźajŚcych okreĘlone znaczenia, sprowadzajŚc je do poziomu daremnej igraszki przypadku, zaĘ poprzez zniszczenie, jakie niosŚ Ęmierê i rozĆŚkkapitaawia, źe zniźajŚ siŃ one do poziomu szybko rozkĆadajŚcej siŃ, efemerycznej materii pozbawionej wszelkiego znaczenia i wszelkiej wartoĘci, wartej tyle, co nic. Poprzez zaprzaÓstwo niewiara zniewaźa rŹwnieź NajpiŃkniejsajŚce,ona Boga, Jego inskrypcje i przejawy, a takźe ich piŃkno, ktŹre widoczne jest w caĆym wszechĘwiecie i w zwierciadĆach wszystkich istot.ie szcara sprawia,
źe czĆowiek, ktŹry jest namiestnikiem Boga na ziemi, upada do poziomu tego, kto jest bardziej poniźony i sĆabszy, bardziej bezsilny i potrzebujŚcy niź najniźa i brprzemijajŚcych zwierzŚt. Poniewaź czĆowiek jest wspaniale uĆoźonym poematem Boźej mŚdroĘci gĆoszŚcym przejawy ęwiŃtych Imion Boga, a takźe podobnym ziarnu, oczywy rok,cudem Boźej mocy, w ktŹrym zawarto wszystkie czŃĘci wiecznego drzewa, jest rŹwnieź tym, ktŹry poprzez przyjŃcie Najwyźszego Depozytu, staĆ siŃ wyźszym niź niebiosa, ziemia i gŹry, zyskujŚc wyźszoĘê nadŚzku cami, zaĘ niewiara sprowadza go do poziomu wĆaĘciwego zwyczajnej wywieszce, ktŹra nie wyraźa źadnego znaczenia, zagubionej istocie, ktŹra szybko ulega roz moźe i.
W skrŹcie: JeĘli chodzi o destrukcjŃ i zĆo, nakazujŚca zĆo dusza moźe popeĆniê nieskoÓczone zbrodnie, lecz jeĘli chodzi o to, co tyczy siŃ kreatywnoĘci i dobra, jej moc j źe widynie czŃĘciowa i niezmiernie maĆa. Tak, czĆowiek moźe zniszczyê dom w jeden dzieÓ, podczas gdy nie jest w stanie zbudowaê go nawet w ciŚgu stu dni. Jednakźe jeĘlinna na porzuca swŹj egoizm, jeĘli poszukuje dobra i istnienia, ktŹrych ĄrŹdĆem jest pomoc Boga, jeĘli wyrzeka siŃ zĆa, niszczenia i polegania na sobie samej, a poszukujŚc przebaczenia, staje siŃ prawdziwym sĆuga. W z, wŹwczas bŃdzie ona ukazywaĆa znaczenie wersetu:
[8]
a jej nieskoÓczona zdolnoĘê czynienia zĆa stanieccc siŃ nieskoÓczonŚ zdolnoĘciŚ czynienia dobra. Dusza nabŃdzie wartoĘci wĆaĘciwej najba i nik doskonaĆemu z wzorcŹw i wzniesie siŃ na najwyźszy z wysokich poziomŹw.
O, niedbaĆy czĆowieku! Ujrzyj szczodroĘê i hojnoĘê Wszechmocnego Boga! Choê byĆoby sprawiedliwoĘciŚ zapisane jednego zĆego uczynkusam dotysiŚca zĆych czynŹw, a jednego dobrego uczynku jako jednego lub nawet mniej, BŹg zapisuje jeden zĆy uczynek jako jeden, zaĘ jeden dobry czyn jako dziesiŃê, a czasami jako sia, najiesiŚt lub siedemset, lub nawet siedem tysiŃcy dobrych uczynkŹw.
DziŃki tej Notatce pojmiesz rŹwnieź, źe zesĆanie do PiekĆa, ktŹre jest tak straszliwym miejscem, jest odpĆatŚ za zĆy czyn i czystlla AnwiedliwoĘciŚ, podczas gdy wysĆanie do Raju jest czystŚ szczodroĘciŚ.
NOTATKA DRUGA
CzĆowiek posiada dwa oblicza - pierwsze, dotyczŚce jego ego, wskazuje na źyiosom,czesne, zaĘ drugie, dotyczŚce oddawania czci Bogu i sĆuźenia Mu, wskazuje na źycie ostateczne. Co siŃ tyczy pierwszego oblicza, czĆowiek jest nieszczŃsnym stworzeniem, ktŹrego kapitaĆ
stanowiŚ jedynie wola ze zdolnoĘcioich Nru sĆabŚ jak wĆos; wŚtĆa zdolnoĘê zdobycia tego, czego czĆowiek potrzebuje; ulotne i krŹtkie źycie, ktŹre jest szybko gasnŚcym pĆomieniem; wreszcie jego byt, ktŹry jest szybko ulegajŚcym rozkĆadowi, niewielkim ciaĆem.olĘnietym czĆowiek jest delikatnym i sĆabym stworzeniem spoĘrŹd niezliczonych rodzajŹw istot rozproszonych po wszystkich poziomach wszechĘwiata.
Co siŃ tyczy drugiego oblicza, a zwĆaszcze źycsilnoĘci i ubŹstwa czĆowieka, ktŹre powodujŚ, źe zwraca siŃ on ku oddawaniu czci Bogu, czĆowiek jest istotŚ majŚcŚ prawdziwie wielkie ierzonosĆe znaczenie. Poniewaź WszechmŚdry StwŹrca zawarĆ w naturze czĆowieka nieskoÓczonŚ bezsilnoĘê i bezgraniczne ubŹstwo, przeto czĆowiek moźe staê siŃ zwierciadĆemِشْكَاmujŚcym odbicia niezliczonych przejawŹw Wszechmocnego i LitoĘciwego, KtŹrego moc jest nieskoÓczona, Najbardziej Szczodrego i Najbardziej Bogatego, K siŃ w majŚtek nie ma granic.
Zaiste, czĆowiek przypomina ziarno, ktŹre Boźa moc wyposaźyĆa w doniosĆe, niematerialne czŃĘci ciaĆa, a Boźe zarzŚdzenie zawarĆo w nim subtelny i wartoĘciowy programnaĆoĘcogĆo ono wykonywaê swŚ pracŃ pod ziemiŚ, wyĆoniê siŃ z ciasnego Ęwiata pod ziemiŚ, wkroczyê do Ęwiata powietrza i prosiê StwŹrcŃ jŃzykiem wĆaĘciwym swemu usposobieniu o to, by mogĆoradoĘcsiŃ drzewem oraz osiŚgnŚê godnŚ drzewa doskonaĆoĘê. JeĘli z powodu zĆego usposobienia ziarno uźywa pod ziemiŚ owych niematerialnych czĆonkŹw, jakie zostaĆy mu dane, do przyciŚgniŃcia szkodliwych substancji, w krŹtkim czasie zepsuje siŃ i zcelem w owym ciasnym miejscu, nie przynoszŚc źadnego poźytku. JeĘli jednak ziarno odpowiada na rozkaz StwŹrcy, o ktŹrym mŹwi werset:
[9].
I wĆaĘciwie wykorzystuje swe niematerialne czŃĘci ciaĆa,wielu i siŃ z ciasnego Ęwiata pod ziemiŚ, a poprzez to, źe stanie siŃ ono wielkim drzewem owocowym, jego dusza i jego prawda natury poszczegŹlnej stanŚ siŃ rozlegĆŚ prawdŚ powszechnŚ.
Podobni i sukzŚce i waźne zdolnoĘci i programy zostaĆy zdeponowane w naturze czĆowieka przez BoźŚ moc i Boźe zarzŚdzenie. JeĘli czĆowiek korzysta z owych bezcielesnych czĆonkŹw,ty najspokajaê pragnienia swej duszy i uganiaê siŃ za drobnymi przyjemnoĘciami pod ziemiŚ źycia doczesnego, w ciasnym zamkniŃciu tego Ęwiata, zgnizyê, jozĆoźy siŃ jak zepsute ziarno wĘrŹd trudnoĘci krŹtkiego źycia w tym duszŚcym go miejscu, obarczy odpowiedzialnoĘciŚ swŚ nieszczŃsnŚ duszŃ, a nastŃpnie odejdzie z tego Ęwiata.
Jednakźe jeĘli czĆowiek, odych szajŚc na rozkazy Koranu, pod ziemiŚ oddawania czci Bogu i sĆuźenia Mu nakarmi i napoi ziarno swoich zdolnoĘci wodŚ islamu i ĘwiatĆem wiary, a takźe zwrŹci swe zdolnoĘci ku ich prawdziwym celom, pŚczki i gaĆŃzie owycaj mninoĘci wyrosnŚ w Ęwiecie podobieÓstw i w krŹlestwie poĘrednim, zaĘ czĆowiek stanie siŃ ziarnem o wielkiej wartoĘci i lĘniŚcŚ maszynŚ, obejmujŚcŚ czŃĘci wiecznie trwajŚcego drmiaste trwaĆej prawdy, dziŃki ktŹrym osiŚgnie niezliczone doskonaĆoĘci i dary w Raju; stanie siŃ bĆogosĆawionym i Ęwietlistym owocem drzewa wszechĘwiata.
Tak, okrutziwy postŃp polega na zwrŹceniu siŃ ku obliczom serca, duszy, rozumu, a nawet wyobraĄni, jak rŹwnieź innych subtelnych zdolnoĘci danych czĆowiekowi dla źycia wiecznego, a takźe na sprawieniu, by kaźda z owych zdolnoĘci Śc tyr siŃ wykonywaniem obowiŚzku godnego jej oddawania czci Bogu w okreĘlony sposŹb. PostŃp nie jest (jak wyobraźajŚ to sobie ludzie zbĆŚdzenia) pogrŚźeniem siŃ we wszystkich detalach źycia doczesnego, by posmakowaê kaźdego rodzaju prz SpoĘrĘci, nawet pĆynŚcych z tego, co najbardziej niegodziwe, by poddaê wszystkie subtelne zdolnoĘci, serce i rozum nakazujŚcej zĆo duszy, by sprawiê, źe bŃdŚ jŚ wspomagaĆy; to nie jest postŃp, lecz regres. Ujrzaskowy prawdŃ w wizji, ktŹra jest opisana w poniźszej przypowieĘci:
PrzybyĆem do wielkiego miasta, a kiedy rozejrzaĆem siŃ, ujrzaĆem, iź jest ono peĆne wielkich paĆacŹ wyĆoźrzwi niektŹrych z owych paĆacŹw wystawiano wesoĆe przedstawienia, ktŹre przyciŚgaĆy uwagŃ kaźdego, a wszyscy dobrze siŃ bawili. SpojrzaĆem uwaźnie i zobaczyĆem, źe wĆadca tw form paĆacu podszedĆ do drzwi i rŹwnieź wziŚĆ udziaĆ w przedstawieniu, bawiŚc siŃ z psem; damy oddawaĆy siŃ sĆodkiej rozmowie z obcymi mĆodzieÓcami; dorastajŚce dziewczyny urzŚdzaĆy sobie dzieciŃce zabawy, zaĘ odĄwierny kego krĆ tym, co robiŚ inni. WŹwczas zdaĆem sobie sprawŃ z tego, źe w Ęrodku Źw wielki paĆac jest zupeĆnie pusty, zaĘ jego mieszkaÓcy nie speĆnili źadnego ze swych szlachetnych obowiŚzkŹw, a ich moralnoĘê upadĆa tak nisko, źe przyjŃli role bŃdzie wystawianym u drzwi przedstawieniu.
SzedĆem dalej, aź stanŚĆem przed innym wielkim paĆacem. U jego drzwi wyciŚgnŚĆ siŃ wierny pies; staĆ tam rŹwnieź maĆomŹwny odĄwierny z marsowŚ minŚ, zak, lecpaĆac niczym siŃ nie wyrŹźniaĆ. ByĆem ciekaw, dlaczego tutaj wszystko wyglŚda zupeĆnie inaczej. WszedĆem do Ęrodka i ujrzaĆem, źe panuje tam wielka wesoĆoĘê. W kaźdej komnacie mieszkaÓcy tego paĆacu eĘê! Pardzo zajŃci wykonywaniem swych szlachetnych obowiŚzkŹw. MŃźczyĄni w pierwszej komnacie zajmowali
siŃ zarzŚdzaniem paĆacem i nadzorowaniem tego, co s wieczim dzieje; na nastŃpnym piŃtrze dziewczyny uczyĆy dzieci; jeszcze wyźej damy byĆy zajŃte sztukami piŃknymi i wyszywaniem piŃknych haftŹw; zaĘ na ostatnim piŃtrze pan tego paĆacu wymieniaĆ informacje z krŹlem, zajmujŚcswojŚ Ćasnymi wzniosĆymi obowiŚzkami, majŚc na uwadze spokojne źycie ludzi tego paĆacu, a takźe wĆasny rozwŹj i progres. Nikt mnie nie zatrzymstaĆ sponiewaź dla ludzi w tym paĆacu byĆem niewidzialny, wiŃc mogĆem przechadzaê siŃ to tu, to tam. WyszedĆem, rozejrzaĆem siŃ dookoĆa i ujrzaĆem, źe takie paĆace dwojakiego rodzaju stojŚ w caĆym mieĘcie. ZapytaĆem o to i odpowiedziano mi: "PaĆacb). Cze w Ęrodku, przed drzwiami ktŹrych odgrywane sŚ wesoĆe przedstawienia, naleźŚ do naczelnikŹw niewierzŚcych i ludzi zbĆŚdzenia, zaĘ paĆace drugiego rodzaju - do szacownych i sĆawnych muzuĆmanŹw". Ndo kobie w pewnym zakŚtku miasta stanŚĆem przed paĆacem, na ktŹrym wypisano moje imiŃ: SAID. Zaciekawiony, podszedĆem bliźej, a wŹwczas byĆo tak, jakbym ujrzaĆ swŹj obraz na owym paĆacu. WykrzyknŚĆem w caĆkow اشْرَszoĆomieniu, a wŹwczas oprzytomniaĆem i obudziĆem siŃ.
Teraz zinterpretujŃ owŚ wizjŃ dla ciebie, i oby BŹg sprawiĆ, by wynikĆo z tego jakieĘ dobro.
Miasto to obraz źycia spoĆecznego czĆowieka i miast ludzkiej cywilnaszeg. Kaźdy z paĆacŹw to czĆowiek. MieszkaÓcy paĆacu to subtelne zdolnoĘci czĆowieka, takie jak wzrok, sĆuch, serce czy rozum, a takźe dusza z jej kaprysami, z potŃgŚ źŚdzy i gniewu. Kaźda ze zdolnoĘci czĆowieka ma obowiŚzek oddawania czci Bog, sprany sposŹb, a takźe moźe przysporzyê rozmaitych przyjemnoĘci lub cierpieÓ. Dusza z jej kaprysami oraz potŃga źŚdzy i gniewu sŚ jak odĄwierny i pies. Sprawianie, źe subtelne zdolnoĘci stajŚ siŃ podlegĆe duszy i jej kaprysom, zapnie maŚc o swych podstawowych obowiŚzkach, z pewnoĘciŚ jest zatem regresem, nie zaĘ rozwojem. PozostaĆe obrazy z mojej wizji sam moźesz zinterpretowaê.
NOTATKA TRZECIgĆa anJeĘli chodzi o jego pracŃ, dziaĆania i uczynki, czĆowiek jest sĆabym zwierzŃciem i bezsilnym stworzeniem. Moc jego rozporzŚdzenia i prawo wĆasnoĘci siŃgajŚ tylko tak daleko, jak daleko moźe siŃgnŚê jego rŃka. Nw zbĆŚaźde ze zwierzŚt domowych, ktŹrych wodze zostaĆy dane czĆowiekowi, ma swŹj udziaĆ w jego sĆaboĘci, bezsilnoĘci i lenistwie, a jeĘli porŹwnamy je z ich dzikimi cierpednikami, stanie siŃ widoczna wielka rŹźnica (taka, jaka zachodzi miŃdzy domowymi a dzikimi kozami czy bydĆem). JeĘli jednak chodzi o brak woli, akceptacjŃ tego,
co go spotyka, siata ncje i bĆagania, czĆowiek jest honorowym goĘciem w gospodzie tego Ęwiata, goĘciem Tego, KtŹry jest tak szczodry, źe otwiera przed czĆowiekiem nieskoÓczone skarbce SspoglŚiĆosierdzia i podporzŚdkowuje mu niezliczone, wyjŚtkowe istoty, by byĆy jego sĆugami. Dla relaksu, rozrywki i poźytku owego szacownego goĘcia przygotowana zostaĆa sfera tak rozlegĆa, źe poĆowa jto, jadnicy rozciŚga siŃ tak daleko, jak daleko moźe siŃgnŚê wyobraĄnia.
Zatem jeĘli czĆowiek polega na swoim ego i czyni swym celem źycie tego Ęwiata, prŹbujŚc skosztowaê ctĆem oych przyjemnoĘci, podczas gdy walczy o zdobycie ĘrodkŹw do źycia, pogrŚźa siŃ w niezmiernie ciasnej sferze, by nastŃpnie odejĘê. Wszystkie c ciŚguciaĆa, ukĆady i zdolnoĘci, jakie zostaĆy mu dane, w Dniu Zmartwychwstania zaĘwiadczŚ przeciwko niemu i wytoczŚ mu proces. Tymczasem jeĘli czĆowiek wie, źe jest na tym Ęwiecie goĘciem, i wydaje kapitaĆ نَعْب źycia nie przekraczajŚc granic tego, co dozwolone przez Szczodrego, KtŹry goĘci czĆowieka, wŹwczas bŃdzie dokĆadaĆ staraÓ na rzecz źycia wiecznego, pŹĄniej znajdzie odpoczynek i spokŹj, a nastŃpnie wzniesie siŃ do ph zasa najwyźszego z wysokich.
Co wiŃcej, wszystkie czŃĘci ciaĆa i systemy dane czĆowiekowi bŃdŚ szczŃĘliwe wraz z nim, a w Dniu Zmartwychwstania zaĘwiadczŚ na jego korzyĘê.krŹtsztkie cudowne zdolnoĘci z pewnoĘciŚ nie zostaĆy dane czĆowiekowi przez wzglŚd na znikome źycie doczesne, lecz przez wzglŚd na źycie wieczne, ktŹregow. U denie jest wielkie. JeĘli porŹwnamy czĆowieka ze zwierzŃtami, zobaczymy, źe pod wzglŃdem owych zdolnoĘci i czŃĘci ciaĆa czĆowiek jest bardzo bogaty, po stokroê bogatszy od zwierzŚt, jednak nurzajŚc siŃ jak zwiere" (arrzyjemnoĘciach źycia doczesnego upada po stokroê niźej od nich, poniewaź w kaźdej przyjemnoĘci, jakiej doznaje, zawarte jest cierpienie. Ze zwierzŃtami jest inaczej - doznajŚ one przyjemnoĘci m miĆuionej cierpienia i radoĘci pozbawionej smutku, poniewaź ani smutki przeszĆoĘci nie przysparzajŚ im cierpieÓ, ani teź lŃki o przyszĆoĘê nie przyczyniajŚ im rozpaczy. czy, kŃta wiodŚ spokojne źycie, skĆadajŚc podziŃkowania swemu StwŹrcy.
Oznacza to, źe jeĘli czĆowiek, ktŹry zostaĆ stworzony wedle najwspanialszego wzorca, myĘli jedynie o źyciu tego Ęwiata, upada po stokroê niźej od korzyĘenia w rodzaju wrŹbla, choê jeĘli chodzi o kapitaĆ jego źycia, jest po stokroê wyźszym od zwierzŚt. WyjaĘniĆem tŃ kwestiŃ w innym miejscu za pomocŚ przypowieĘci, jednak poniewaź wiŚźe siŃ ona z naszym tematem, powtŹrzŃ owŚ przypoz niegrŹwnieź w tym miejscu:
Pewien czĆowiek daĆ jednemu ze swych sĆug dziesiŃê sztuk zĆota i nakazaĆ mu, by ten sprawiĆ sobie garnitur z okreĘlonego materiaĆu.
NastŃpnie drugiemu daĆ tyWidzicztuk zĆota, wĆoźyĆ do jego kieszeni kartkŃ, na ktŹrej coĘ zapisaĆ, i wysĆaĆ go na targ. Pierwszy sĆuga za dziesiŃê sztuk zĆota kupiĆ wspaniaĆy garnitur z najlepszego materiaĆu, podczas gdy drugi nie pomyĘlaĆ, nie przeczytaĆ kartki, ktŹ uczynĆ w kieszeni, a biorŚc przykĆad z tamtego, daĆ tysiŚc sztuk zĆota sprzedawcy i poprosiĆ go o garnitur, jednak nieuczciwy sprzedawca daĆrogoĘêrnitur z najgorszego materiaĆu. NastŃpnie ten nieszczŃĘnik wrŹciĆ do swego pana, ktŹry udzieliĆ mu surowej nagany i wymierzyĆ mu straszliwŚ karŃ.
Nawet najmniej inteligentny czĆowiedo podie, źe owe tysiŚc sztuk zĆota nie zostaĆo dane drugiemu z owych sĆug na zakup garnituru, lecz po to, by dokonaĆ on pewnego waźnego handlu.
DokĆadnie w ten sam sposŹb kaźdy z bezcielesnych czĆonkŹw czĆowieka i kaźda z jego subtelnych zdolnoĘa, jŃztaĆy rozwiniŃte w stopniu sto razy wiŃkszym niź u zwierzŚt. Rozwaźmy na przykĆad takie zdolnoĘci jak wzrok czĆowieka, ktŹry moźe dostrzec i rozrŹźniê wszystkie rodzaje piŃkna; jak smak, ktŹry mspoĘrŹzeznaê wszelkie rozmaite smaki poźywienia; jak umysĆ, ktŹry moźe dotrzeê do najbardziej subtelnych z kwestii prawdy; jak serce, ktŹre tŃskni do doskonaĆoĘci wszelkiego rodzaju - a nastŃpهْ ا۪يstanŹwmy siŃ nad nadzwyczaj prostymi czŃĘciami ciaĆa zwierzŚt, ktŹre w swym rozwoju pokonaĆy zaledwie jeden lub dwa ze stopni, jakie staĆy siŃ udziaĆem czĆowieka. RŹźnica polega jedynie na tym, źe wĘrŹd zwiierê.
lepiej rozwijajŚ siŃ te czŃĘci ciaĆa, ktŹre majŚ zwiŚzek z okreĘlonŚ funkcjŚ, waźnŚ dla danego gatunku, jednak owa rŹźnica dotyczy tylko tego, co poszczegŹlne.
A oto, jaki jest powŹd bogactwa, ktŹre staĆo siŃ udziaĆem czĆowieka, jeĘlinadal i o jego zdolnoĘci: zmysĆy i uczucia czĆowieka rozwijajŚ siŃ dziŃki myĘleniu i rozumowi. Z powodu mnogoĘci jego potrzeb zaczynajŚ istnieê liczne emocje, zaĘ jego zmysĆy stajŚ siŃ nadzwyczaj rŹźnorodne. Z powodu wszechsmi danĘci natury czĆowieka jego pragnienia zwracajŚ siŃ ku wielu celom, zaĘ zdolnoĘci czĆowieka wspaniale siŃ rozwijajŚ, gdyź z jego natury wynika wiele obowiŚzkŹw. Jako źe czĆowiek zosnim i worzony jako ten, ktŹrego natura jest zdolna do oddawania czci Bogu na wszelkie sposoby, dano mu rŹwnieź zdolnoĘci, w ktŹrych zawarte zostaĆy ziarna wszelkich doskonaĆoĘci.
Owo wielkie bogactwo zdolnoĘci i obfity kapitaĆ z pewnoĘciŚ nie zoe da kczĆowiekowi dane po to, by staraĆ siŃ o przemijajŚce źycie doczesne. Podstawowym obowiŚzkiem czĆowieka jest raczej wykonywanie tego, co wskazuje na niezlicze swycle; oznajmienie jego bezsilnoĘci, ubŹstwa i wad poprzez akty czci; obserwowanie wychwalania Boga przez
wszystkie istoty okiem tego, co powszechne, wraz z zaĘwiadczaniem tego, źe istoty wychwalajŚ swojego StwŹrcŃ; spoglŚdanie cej, nykĆady wsparcia Najbardziej MiĆosiernego po to, by skĆadaê Mu podziŃkowania; spoglŚdanie na cuda Boźej mocy widoczne w istotach i rozmyĘlania nad nimi jako nad tym, z czego moźna wyciŚgnŚêakiego.
O, czĆowieku, ktŹry oddajesz czeĘê temu Ęwiatu, ktŹry umiĆowaĆeĘ źycie doczesne, ktŹry nie dbasz o znaczenie "najwspanialszego z wzorcŹw"! SjŚ pewaid ujrzaĆ prawdŃ o źyciu tego Ęwiata w wizji, ktŹra sprawiĆa, źe staĆ siŃ on nowym Saidem. Ty rŹwnieź posĆuchaj owej historii, ujŃtej w formŃ przypowieĘci:
UjrzaĆem, źe byĆem wŃdrowcem, ktŹry wyruszyĆ - to jest, zostaĆ wysĆawyszko dĆugŚ podrŹź. Ten, ktŹry byĆ moim panem, stopniowo dawaĆ mi po trochu pieniŃdzy z szeĘêdziesiŃciu sztuk zĆota, ktŹre dla mnie wydzieliĆ, zaĘ ja wydawaĆem te pieniŚdze. PrzybyĆem do goshwaĆa!w ktŹrej byĆy dostŃpne wszelkiego rodzaju rozrywki i w ciŚgu jednej nocy w owej gospodzie wydaĆem dziesiŃê sztuk zĆota na hazard i zabawŃ, cieszŚc siŃ swŚ sĆawŚ. Rankiem nie zostaĆy mi źadne pieniŚdze, a co kźe dr, nie kupiĆem źadnych dŹbr, ktŹre mogĆy przynieĘê mi korzyĘê w miejscu, do ktŹrego zmierzaĆem. Po pieniŚdzach pozostaĆy mi jedynie grzechy i cierpienia, a po rozrywkach - rany i smutek. Kiedy byĆem w tak przykrym poĆoźeniu, nagle ukazaĆ sirad! Sen czĆowiek, ktŹry rzekĆ do mnie:
-StraciĆeĘ caĆy swŹj kapitaĆ i zasĆugujesz na karŃ. Zmierzasz do swego celu jako bankrut, z pustymi rŃkami. JeĘli jednak masz choê trŃ nie ozsŚdku, drzwi do skruchy sŚ przed tobŚ otwarte. Kiedy otrzymasz piŃtnaĘcie sztuk zĆota, jakie jeszcze pozostaĆy z pieniŃdzy wyznaczonych dla ciebie przez twego pana, poĆowŃ z nich zatrzymaj w rezerwizez SibŚdĄ to, co bŃdzie ci potrzebne w miejscu, do ktŹrego zdŚźasz.
Moja dusza nie chciaĆa siŃ z tym zgodziê.
-W takim razie pozostaw jednŚ trzeastŃpnpowiedziaĆ Źw czĆowiek. Moja dusza nadal go nie sĆuchaĆa.
-Wobec tego jednŚ czwartŚ - powiedziaĆ.
Moja dusza wciŚź nie mogĆa porzuciê swych nawykŹw, od ktŹrych byĆa uzaleźniona, zatem Źw czĆowiek z gniewem odwrŹciĆ siŃ ode mnie i z mŹgĆbĆ mnie.
Nagle wszystko siŃ zmieniĆo. JechaĆem przez tunel pociŚgiem, ktŹry mkn:ۙtak szybko, jakby pŃdziĆ pionowo w dŹĆ. ByĆem przeraźony, cŹź
jednak mogĆem z, 1:7. skoro nie miaĆem jak ani dokŚd uciec? Co dziwne, po obu stronach pociŚgu ukazywaĆy siŃ piŃkne kwiaty i ponŃtne owoce, a ja, jak czĆowiek gĆupi i niedrzestrczony, patrzyĆem na nie i wyciŚgaĆem ku nim rŃce, starajŚc siŃ zerwaê je. CŹź, kiedy Ćodygi owych kwiatŹw byĆy pokryte cierniami, ktŹre, gdy ich dotknpieczŃrozdarĆy mi rŃce do krwi. Im dĆuźej trwaĆa jazda, tym bardziej moje rŃce byĆy poranione. Nagle konduktor powiedziaĆ do mnie:
-Daj mi piŃê kuruszŹw, a dai owejyle kwiatŹw i owocŹw, ile tylko zechcesz. RaniŚc sobie rŃce, poniosĆeĘ stratŃ tak wielkŚ, jak nie piŃê, ale sto kuruszŹw. To kara dla ciebie, poniewaź nie moźesz zrywaê tych kwiatŹw i owej wrŃez pozwolenia.
W rozpaczy wychyliĆem gĆowŃ za okno i spojrzaĆem naprzŹd, majŚc nadziejŃ, źe ujrzŃ koniec tunelu. W miejscu, gdzie koÓczyĆ siŃ tunel, ujrzaĆem wiele doĆŹw ze stojŚcymi zaŃciokrnagrobkami, zaĘ do owych doĆŹw wrzucani byli pasaźerowie z caĆego dĆugiego pociŚgu. UjrzaĆem rŹwnieź dŹĆ naprzeciwko mnie, a na nagrobku po jego drugiej stronziê spisano: SAID. W oszoĆomieniu i niepokoju zawoĆaĆem: "Biada mi!" WŹwczas nagle usĆyszaĆem gĆos czĆowieka, ktŹry udzielaĆ mi rad w gospodzie, a teraz pytaĆ:
-I cŹź, oprzytomniaĆeĘ?
-Tak, ale juź za pŹĄno! - odpowo obieĆem.
-ŁaĆuj za grzechy i zaufaj Bogu - powiedziaĆ.
OdparĆem, źe tak uczyniŃ, a wŹwczas zbudziĆem siŃ i ujrzaĆem samego siebie jako nowego Saida; stary SaiyknŚĆenŚĆ.
Oto i moja wizja. Oby BŹg sprawiĆ, by wynikĆo z niej jakieĘ dobro! ZinterpretujŃ dla ciebie jednŚ lub dwie z jej czŃĘci, zaĘ ty sam moźesz zinterpretowaê resztŃ.
PodrŹź wiedzie ze Ęwiata duchowego, pi.
ono matki, mĆodoĘê, wiek podeszĆy, grŹb i poĘrednie krŹlestwo, Zmartwychwstanie i most As-Sirat do wiecznoĘci. SzeĘêdziesiŚt sztuk zĆota to szeĘêdzinadanelat ludzkiego źycia, a jeĘli dobrze liczŃ, ta wizja ukazaĆa mi siŃ, gdy miaĆem czterdzieĘci piŃê lat. Nie jestem tego pewien, lecz wŹwczas szczery uczeÓ WszechmŚdrego Koranu doradziĆ mi, bym spŃdziĆ poĆowŃ z owych piŃtnastu lat, wielk mi pozostaĆy, majŚc na wzglŃdzie źycie ostateczne. Gospoda to StambuĆ; pociŚg to czas, a kaźdy jego wagon to jeden rok. JeĘli chodzi o tunel, jest on obrazem źycia tego Ęwiata. Cierniste kwiaty i owoce to niedozwolone przyjemnoĘci i zakchodzirozrywki, ktŹre sprawiajŚ bŹl, kiedy im siŃ
oddajemy i kiedy myĘlimy o ich przemijaniu, a rozĆŚka z nimi rani serce, sprawiajŚc, źe zaczyna ono krwawiê. StajŚ siŃ one rŹw i tycrzyczynŚ kary, jaka bŃdzie nam wymierzona. Znaczenie sĆŹw konduktora, ktŹry powiedziaĆ mi, bym daĆ mu piŃê kuruszŹw, a da mi tyle kwiatŹw, ile zapragnŃ, jest zaĘ nŹsĆ cijŚce:
CzĆowiekowi wystarczŚ te przyjemnoĘci i uciechy, jakie stajŚ siŃ jego udziaĆem, kiedy stara siŃ o nie w sposŹb dozwolony, nie przekraczajŚc grdziej ego, co sĆuszne. WŹwczas nie pozostaje źadna potrzeba siŃgniŃcia po to, co zakazane.
ResztŃ mojej wizji sam moźesz zinterpretowaê.
NOTATKA CZWARTA
CzĆowiek we wszechĘwiecie przypomina delikatne, wychuchane bie". o. W jego sĆaboĘci tkwi wielka siĆa, a w jego bezsilnoĘci wielka moc, poniewaź to dziŃki sile jego sĆaboĘci i mocy jego bezsilnoĘci zostaĆy mu podporzŚdkowane inne istoty. JeĘli czĆowiek pojmuje swŚ sĆaboĘê i zanosi supli wszyssĆowami, a takźe jŃzykiem swego stanu i postŃpowania, jeĘli zdaje sobie sprawŃ z wĆasnej bezsilnoĘci i poszukuje pomocy, to poniewaź ukazujŚc swŚ sĆaboĘê skĆada on podzieka
ia Bogu, osiŚga swoje cele, a jego pragnienia zostajŚ mu podporzŚdkowane w sposŹb daleko przekraczajŚcy to, co osiŚgnŚĆby wĆasnymi siĆami. Niekiedy jednak bĆŃdnie przypisuje on wĆasnej mocy fakt, źe osiŚgnŚĆ to, czego soiŃ w nczyĆ, a co staĆo siŃ jego udziaĆem dziŃki suplikacjom wypowiadanym jŃzykiem usposobienia. Na przykĆad siĆa tkwiŚca w sĆaboĘci kurczaka jest tym, co sprawia, źe kwoka zaatakuje lwa, zaĘ nowo narodzony lwi kociak podporzŚdkuje sobie dziszczotĆodnŚ lwicŃ, ktŹra pozostaje gĆodna, podczas gdy mĆode najada siŃ do syta. Zauwaź owŚ godnŚ odnotowania siĆŃ tkwiŚcŚ w sĆaboĘci i Źw przejaw edynie miĆosierdzia!
Poprzez pĆacz, proĘby lub nieszczŃĘliwŚ minŃ dziecko podporzŚdkowuje sobie tych, co sŚ od niego silniejsi, i dostaje to, czego chce, zaĘ wĆasnymi siĆami nie mog, źe usiŚgnŚê nawet tysiŃcznej czŃĘci tego, choêby prŹbowaĆo tysiŚc razy. Oznacza to, źe dziecko moźe podporzŚdkowaê sobie herosŹw poprzez jedno kiwniŃcie maĆym palcem, poniewaź jego sĆaboĘê i bezsilnoĘê wzbudzajŚ litoĘê i pragnienie chw Jegoia go. Gdyby jednak takie dziecko z zarozumiaĆoĘciŚ gĆupca zaprzeczyĆoby litoĘci i oskarźyĆoby swojego obroÓcŃ, mŹwiŚc: "PodporzŚdkowania sobie tego, co zostaĆo mi podporzŚdkowane, dokonaĆem dziŃki wĆasnym siĆom", z pewnoĘciŚoĘciŚ,Ćoby klapsa.
DokĆadnie tak samo, jeĘli czĆowiek mŹwi, niczym Qarun:
co znaczy: "Zdobyy czĆo dziŃki wĆasnej wiedzy i wĆasnej sile", w ten sposŹb okazuje niewdziŃcznoĘê, zaprzecza miĆosierdziu Swego stwŹrcy i oskarźa Jego mŚdroĘê, a wŹwczas z pewnoĘciŚ spadnie na niego ciŃźki cios. Oznacza to, źe panowanie czĆowieka noznajeymi stworzeniami, postŃp ludzkoĘci czy osiŚgniŃcia cywilizacji (a wszystko to widzimy na wĆasne oczy) zostaĆy dane czĆowiekowi nie dlatego, źnaszycmadziĆ je, podbiĆ czy zdobyĆ w walce, lecz z powodu jego sĆaboĘci. Otrzymuje on wsparcie, poniewaź jest bezsilny, zostaje obdarowany z powodu swojej nŃdzy, zostaje natchniony z powodu swej ignorancji, audnŚ dtko, co posiada, zostaĆo mu dane, gdyź jest on potrzebujŚcym. PrzyczynŚ jego panowania nie jest jego siĆa ani moc jego wiedzy, lecz sŚ niŚ litoĘê i Ćaska jego Pana (ar. Ar-Rabb), miĆosierdzie i mŚdroĘê Boga - to one sprziejst, źe inne rzeczy zostaĆy podporzŚdkowane czĆowiekowi. Tak, tym, co odziewa czĆowieka - ktŹrego moźe pokonaê bezoki skorpion czy beznogi wŚź - w jedwab wytwarzany przez drobnego źuczka, tym, co najbago miodem wytwarzanym przez jadowitego owada, nie jest jego wĆasna moc, lecz podporzŚdkowanie mu owych stworzeÓ przez jego Pana (ar. Ar-Rabb) i obdarowanie go przez Najbardziej MiĆosiernego, zaĘ one sŚ owocami sĆaboĘci czĆowieka.
jest zĆowieku! Skoro taka jest prawda o owej kwestii, porzuê egoizm i arogancjŃ. JŃzykiem poszukiwania pomocy wyznaj na dworze Boga swŚ bezsilnoĘê i sĆaboĘê, zaĘ jŃzykiem bĆagania i suplikacji - swoje ubŹstwo i potrzeby. Pokaź, عَالَteĘ Jego sĆugŚ. Powiedz:
i wznieĘ siŃ na wyźszy poziom rozwoju.
Ponadto nie mŹw: "Jestem niczienia ź znaczŃ, by caĆy wszechĘwiat miaĆ zostaê mi podporzŚdkowany zgodnie z zamysĆem WszechmŚdrego i by miaĆ On ode mnie wymagaê podziŃkowaÓ za kaźdŚ rzecz?"teczneewaź z pewnoĘciŚ jesteĘ niczym pod wzglŃdem twej duszy i nadanego ci ksztaĆtu, lecz jeĘli chodzi o obowiŚzek i rangŃ, jesteĘ tym, ktŹry obserwuje Źw wspaniaĆy wszechĘwiat, elokwentnym i wyraĄnym jŃzykiem peĆnych Boźej mŚdroĘci pracŃ bystrym czytelnikiem ksiŃgi wszechĘwiata, nadzorcŚ owych stworzeÓ ukazujŚcych cuda Boga i wychwalajŚcych Go, zwierzchnikiem owych istot peĆnych szacunku dla czci, jakŚ oddajŚ raz uu Panu.
Tak, o czĆowieku! JeĘli chodzi o twe istnienie i duszŃ, jesteĘ niczym roĘlina i zwierzŃ, jesteĘ maleÓkŚ czŚsteczkŚ, godnym pogardy atomem, potrzebujŚan, 3:worzeniem, sĆabym zwierzŃciem, ktŹre odchodzi z tego Ęwiata, unoszone przez olbrzymiŚ falŃ bytu. Jednak zostaĆeĘ udoskonalony dziŃki ĘwiatĆu wiary, w ktŹriŃ Ęwiiera siŃ blask Boźej miĆoĘci, dziŃki Ęwietlistym êwiczeniom islamu. Pod wzglŃdem swego czĆowieczeÓstwa i sĆuźenia Bogu jesteĘ krŹlem, jesteĘ tym, co powszechne, wĘrŹd tego, co poszczeiŚtego w swej znikomoĘci jesteĘ caĆym Ęwiatem, zaĘ w swym godnym pogardy stanie - nadzorcŚ rozlegĆej sfery, ktŹremu zostaĆa nadana tak wysoka ranga, źe moźe on powiedzieê: "MŹj LitoĘciwy Pan uczyniĆ go. Udomem dla mnie, uczyniĆ sĆoÓce i ksiŃźyc lampami tego Ęwiata, uczyniĆ dla mnie wiosnŃ bukietem kwiatŹw, lato zastawionym Jego darami stoĆem, zwierzŃta moimi sĆugami, a roĘliny zdobnymi meblami mego domu".
twych owujŚc: JeĘli zwracasz uwagŃ na podszepty Szatana i wĆasnej duszy, spadasz na poziom najniźszego z niskich stworzeÓ, jednak jeĘli zwracasz uwagŃ na prawdŃ i Koran, wznosisz siŃ do poziomu najwyźszego z wysokich, staszczerŃ najwspanialszym wzorcem wszechĘwiata.
NOTATKA PIśTA
CzĆowiek zostaĆ wysĆany na ten Ęwiat jako urzŃdnik i goĘê, ktŹremu nadano wielce doniosĆe zdolnoĘci. Powierzono mu rŹwnieź waźne 4 MŚzki, stosowne do owych zdolnoĘci. By czĆowiek mŹgĆ osiŚgnŚê swoje cele i wykonaê owe obowiŚzki, konieczne sŚ zarŹwno silna zachŃta, jak i surowe groĄby. W tej Notatce podsumujemy podstawy oddawania czci Bogu i obowiTak, jzĆowieka, ktŹrych dĆugie wyjaĘnienie przedstawiliĘmy w innym miejscu, by tajemnica "najwspanialszego z wzorcŹw" mogĆa zostaê zrozumiana.
Kiedy czĆowiek przychodzi na Ęwiat, jego oddawanie czci Bogu i ezsilnJego sĆugŚ majŚ dwa aspekty. Pierwszym sŚ oddawanie czci i rozmyĘlania pod nieobecnoĘê Tego, KtŹremu oddaje siŃ czeĘê. Drugim jest oddawanie Mu czci i eÓ pokenie do Niego suplikacji w Jego obecnoĘci oraz zwracanie siŃ bezpoĘrednio do Niego.
Aspekt Pierwszy jest ulegĆym potwierdzeniem panowania WszechwĆadnego, jakie jest widoczne we wszechdziecke, a takźe peĆnym podziwu obserwowaniem Jego doskonaĆoĘci i ĘwiŃtych zalet.
Jest rŹwnieź gĆoszeniem i oznajmianiem wieĘci o niezrŹwnanym kunszcie Boga, a i Ćaprzejawia siŃ w inskrypcjach ęwiŃtych Imion Boźych, jak rŹwnieź ukazywaniem owych inskrypcji innym.
Jest rŹwnieź waźeniem na szalach percepcji klejnotŹw NajpiŃkniejszych Imion WszecsiŃ odego, ktŹre wszystkie sŚ niczym ukryte duchowe skarby; jest wychwalaniem owych skarbŹw i potwierdzaniem ich wartoĘci przez serce, ktŹre jest zdolne do rozrŹźdo wie.
Jest rŹwnieź badaniem i rozwaźaniem ze zdumieniem i podziwem kart, jakimi sŚ wszystkie istoty, a takźe stronic ziemi i niebios, ktŹre sŚ niby przesĆanie zapisane piŹrem Boźej mocy.
Jesbietniieź - poprzez peĆne podziwu obserwowanie delikatnych ozdŹb, jakimi kunszt Boga upiŃkszyĆ istoty - umiĆowaniem wiedzy NajpiŃkniejszego StwŹrcy, a takźe tŃsknotŚ do wwiadomenia siŃ ku obecnoĘci Tego, KtŹry doskonale uksztaĆtowaĆ wszystkie istoty, i do zasĆuźenia na Jego ĆaskŃ.
Aspekt Drugi jest stacjŚ obecnoĘci i przesĆania. Na owej stabie źyĆowiek przechodzi od dzieĆa do Tego, KtŹry jest jego autorem, i dostrzega, źe NajpiŃkniejszy StwŹrca pragnie, by cuda Jego kunsztu umoźlizy:>Wsoznanie Go, zaĘ czĆowiek odpowiada na to pragnienie z wiedzŚ i wiarŚ.
Dostrzega rŹwnieź, źe Pan (ar. Ar-Rabb), KtŹrego litoĘê obejmuje kaźdŚ rzecz, pragnieerŚ JesiŃ UmiĆowanym poprzez piŃkne owoce Jego miĆosierdzia. CzĆowiek zaczyna tylko Jego miĆowaê i tylko Jemu oddawaê czeĘê.
Dostrzega rŹwnieź, źe Najbardziej Szczodry, KtŹry daje zaopatrzenie, źywi czĆowieka zachwycajŚŹj i marami zarŹwno materialnymi, jak duchowymi, zaĘ czĆowiek w zamian - poprzez swoje czyny, postŃpowanie, sĆowa, a takźe (na ile jest w stanie to uczyniê) przez wszystkemnoĘcsĆy i zdolnoĘci - skĆada Mu podziŃkowania i wychwala Go.
Dostrzega rŹwnieź, źe NajpiŃkniejszy i Chwalebny oznajmia o Swej wielkoĘci, doskonaĆoĘci, chwale i piŃknie, ukazujami s w zwierciadĆach istot i sprawiajŚc, źe ku owym zwierciadĆom zwracajŚ siŃ wszystkie uwaźne spojrzenia. W odpowiedzi oznajmia: "Allahu Akbar! Al-hamdu li-llah!" (ar. BŹg jest NajwiŃkszyunsztulka chwaĆa niech bŃdzie Bogu Jedynemu) i pokornie, z miĆoĘciŚ i podziwem, bije Mu czoĆem.
Dostrzega rŹwnieź, źe Ten, do KtŹrego naleźy caĆe bogactwo, ukazuje SwŹj nieskoÓczony majŚtek i zawartoĘê Swych onym pŹw poprzez doskonaĆŚ szczodroĘê. W odpowiedzi czĆowiek wysĆawia Go i wychwala, a takźe prosi i bĆaga o to, by zostaĆ obdarowany tym, co znajduje siŃ w onŃ swskarbcach, wyraźajŚc swŚ caĆkowitŚ biedŃ.
Dostrzega rŹwnieź, źe StwŹrca, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa, uczyniĆ oblicze ziemi podobnym i nauie, na ktŹrej ukazaĆ wszystkie dzieĆa Jego pradawnego kunsztu. W odpowiedzi czĆowiek wykrzykuje z uznaniem: "Oto, jakich cudŹw zechciaĆ BŹg!", z podziwem: "Oto, jakie bĆogosĆawieÓstwa roskan BŹg!", z zadziwieniem: "Al-hamdu li-llah!", a ze zdumieniem: "Allahu Akbar!".
Dostrzega rŹwnieź, źe Ten, KtŹry jest Jedynym w Swej jednoĘci, na wsry Al-ch istotach Jego paĆacu, jakim jest wszechĘwiat, umieĘciĆ pieczŃê Swej jednoĘci, SwŹj niemoźliwy do podrobienia podpis, odcisk sygnetu i szyfr wĆaĘciwe jedynie esieszźe zapisaĆ On znaki Swej jednoĘci; źe zatykajŚc sztandary Swej jednoĘci w kaźdej czŃĘci Ęwiata, oznajmiĆ On o Swej wszechwĆadzy. CzĆowiek oatowaĆda poprzez potwierdzenie, wiarŃ, poddanie siŃ Bogu, oddawanie mu Czci i zaĘwiadczanie Jego jednoĘci.
Tak, przez oddawanie czci Bogu i rozwaźania tego rodzaju czĆowiek staje siŃ prawdziwie czĆowiekiem, ukazujŚc, iź jest on najw zmianlszym ze wzorcŹw. DziŃki korzyĘciom, jakie daje wiara, czĆowiek staje siŃ godnym zaufania namiestnikiem Boga na ziemi, godnym tego, by miaĆ ponieĘê NajwiŃkszsobie,zyt.
O, niedbaĆy czĆowieku, ktŹry zostaĆeĘ stworzony jako najwspanialszy ze wzorcŹw, lecz niewĆaĘciwie wykorzystujŚc swŚ wolŃ, upadĆeĘ do poziomu najniźszego z niskich! PosĆuch naukie! Ja rŹwnieź, podobnie jak ty, w niedbalstwie wywoĆanym upojeniem siŃ mĆodoĘciŚ, myĘlaĆem, źe ten Ęwiat jest piŃkny i uroczy. Kiedy jednak zbudziĆem siŃ o poranku staroĘci, ujrzaĆem, jak szpetnym jest to oblicze Ęwiatco niere nie zwraca siŃ ku źyciu ostatecznemu, a ktŹre wczeĘniej wyobraźaĆem sobie jako piŃkne. ByĘ ujrzaĆ to, co ja, byĘ ujrzaĆ, jak piŃknym jest prawdziwe oblicze tego Ęwiata, ktŹre wskazujej wysycie ostateczne, spŹjrz na dwa szyldy, o jakich wspomnieliĘmy w Stacji Drugiej SĆowa Siedemnastego.
Pierwszy szyld odmalowuje prawdŃ o Ęwiecie ludzi niedbalstwa, ktŹrŚ dawno temu ujrzaĆem przez zasĆ do gŹej nieuwagi, podobnie jak ludzie zbĆŚdzenia, lecz nie byĆem, jak oni, odurzony niedbalstwem.
Drugi szyld wskazuje na prawdŃ o Ęwiecie ludzi przewodnictwa. TŃ prawdŃ pozostawiĆem w takiej formie, w jakiej spisaĆem jŚ dawno temu;ia Ćasomina ona poezjŃ, lecz nie jest prawdziwŚ poezjŚ.
رَبِّzystkiحْ ل۪ى صَدْر۪ى ٭ وَيَسِّرْ ل۪ى اَمْر۪ى ٭ وَاحْلُلْ عُقْدَةً مِنْ لِسَان۪ى٭ يَفْقَهُوا قَوْل۪ى ٭
[13]
اَللّٰهُمَّ صَلِّ وَ سَلِّمْ عَلَى الذَّاتِ الْمُحَمَّدِيَّa tegoَّط۪يفَةِ الْاَحَدِيَّةِ شَمْسِ سَمَٓاءِ الْاَسْرَارِ وَ مَظْهَرِ الْاَنْوَارِ وَ مَرْكَزِ مَدَارِ الْجَلَالِ وَ قُطْبِ فَلَكِ الْجَمَالِ اَللّٰهُمَّ بِسِرِّهِ لَدَيْكَ groĄbŚَيْرِهِ اِلَيْكَ اٰمِنْ خَوْف۪ى وَ اَقِلْ عُثْرَت۪ى وَ اَذْهِبْ حُزْن۪ى وَ حِرْص۪ى وَ كُنْ ل۪ى وَ خُذْن۪ى اِلَيْكَ مِنّ۪ى وَ ارْزُقْنِى الْفَنَٓاءَ عَنّ۪ى وَ لَا تَجْعَلْن۪ى مَفْتُونًا بِنَفْس۪ى مَحْجُوبًا بِحِسّ۪ى وَاكْشِفْ ل۪ى عَنacja, ّ سِرٍّ مَكْتُومٍ يَا حَىُّ يَا قَيُّومُ يَا حَىُّ يَا قَيُّومُ يَا حَىُّ يَا قَيُّومُ وَ ارْحَمْن۪ى وَارْحَمْ رُفَقَٓائ۪ى وَ ارْحَمْ اَهْلِ الْا۪ي traktوَ الْقُرْاٰنِ اٰم۪ينَ يَٓا اَرْحَمَ الرَّاحِم۪ينَ وَ يَٓا اَكْرَمَ الْاَكْرَم۪ينَ
[14]
GaĆŚĄ PiŚta
Owoc Pierwszy
O, moja duszo, ktŹra oddajesz czeĘê samej sobie! O, mŹj przyjacielu, ktŹry oddajesz czeĘê temu Ęwiatu! MiĆoĘê jest przyczynŚ irŚ miaia wszechĘwiata i tym, co go spaja, jest zarŹwno ĘwiatĆem wszechĘwiata, jak i jego źyciem. Jako źe czĆowiek jest najbardziej wszechstronnym owocem wszechĘwiata, w jego sercu, razy ionie owego owocu, zostaĆa zawarta miĆoĘê, ktŹra podbije caĆy wszechĘwiat. Zatem jedynie Ten, do KtŹrego naleźy nieskoÓczona doskonaĆoĘê, moźe byê godzien tak nieskoÓczonej miĆoĘci.
O, moja duszo! (I o ty, mŹj przyjacielu!) W ne stwo czĆowieka zostaĆy zawarte dwie zdolnoĘci, dziŃki ktŹrym moźna doĘwiadczyê miĆoĘci bŚdĄ strachu. MiĆoĘê i lŃk zwiŚzane sŚ ze zwrŹceniem siŃ bŚdĄ ktŃsknorzeniom, bŚdĄ ku StwŹrcy. Jednakźe lŃk przed stworzeniami jest zaiste smutnym cierpieniem, podczas gdy umiĆowanie ich jest nieszczŃsnŚ mŃczarniŚ. Strach jest smutkiem i nieszczŃĘciem, jako źe bŃdziszŹw, ê siŃ ludzi, ktŹrzy ani nie ulitujŚ siŃ nad tobŚ, ani nie przyjmŚ twoich prŹĘb o miĆosierdzie. Co zaĘ tyczy siŃ miĆoĘci, ten, kogo miĆurzedwialbo w ogŹle ciŃ nie rozpozna, albo odejdzie bez poźegnania, jak mĆodoĘê i majŚtek, albo teź bŃdzie pogardzaĆ tobŚ z powodu twej miĆoĘci. Czyź nie zauwaźyĆaĘ, źe w dziewiŃêdziesiŃciu dziewiŃciu spoĘrŹoźe znprzypadkŹw miĆowania w znaczeniu metaforycznym miĆujŚcy uskarźa siŃ na umiĆowanego? MiĆoĘê i uwielbienie źywione w sercu - bŃdŚcym zwierciadĆem Przedwiecznego, KtŹry jest ponad wszelkŚ powiŃci - dla umiĆowanych tego Ęwiata sŚ przeĘladowaniem dla umiĆowanego, ktŹry uznaje takŚ miĆoĘê za coĘ przykrego i odrzuca jŚ, jako źe natura ŚĆem reka odrzuca rzeczy, ktŹre sŚ z niŚ sprzeczne lub nie sŚ jej godne. (Nie mŹwimy tutaj o miĆoĘci fizycznej).
Oznacza to, źe rzeczy, ktŹre miĆujesz, albo nie rozpoznajŚ ciŃ, albo wzgardzŚ tobŚ, albo nie bŃdŚ ci towarzyszyê, lecz na przekelawskj miĆoĘci odejdŚ od ciebie. Skoro tak jest, zwrŹê swŹj lŃk i miĆoĘê ku Temu, dziŃki KtŹremu twŹj strach stanie siŃ przyjemnŚ pokorŚ, zaĘ twa miĆobie, szczŃĘciem pozbawionym jakiegokolwiek cienia. Tak, lŃk przed Chwalebnym StwŹrcŚ oznacza znalezienie drogi do Jego litoĘci
i schronienie siŃ na od miĆosierdziu. Strach jest biczem, ktŹry kieruje ciŃ w objŃcia Jego miĆosierdzia. Dobrze wiadomo, źe na przykĆad matka Ćagodnie straszy swe niemowlŃ, przygarniajŚc je do piersi. Taki strach jest dla dziecka w najwyźszym stopniu przyjemie besko źe prowadzi je w czuĆe objŃcia matki, podczas gdy czuĆoĘê wszystkich matek jest jedynie jednym z blaskŹw Boźego miĆosierdzia. Oznacza to, źe w bogobojnoĘci zawarta jest najwyźsza przyjemnoĘê, a jeĘli taka przyjwiciel wiŚźe siŃ z obawŚ przed Bogiem, jest jasnym, jak nieskoÓczonŚ jest przyjemnoĘê zawarta w umiĆowaniu Boga. Co wiŃcej, ten, kto boi siŃ Boga, zostaĆ wybawiony od nieszczŃsnego i rozpaczliwego lŃku przed innymi, a ponadto mi, przyjakŚ odczuwa on dla stworzeÓ, nie jest zabarwiona smutkiem i rozĆŚkŚ, jako źe miĆuje on przez wzglŚd na Boga.
Zaiste, czĆowiek miĆuje przede wszystkim samego siebie, nastŃpn rynkuich bliskich, nastŃpnie swŹj narŹd, po nim inne stworzenia źywe, a po nich Ęwiat i wszechĘwiat. Jest on powiŚzany ze sferami wszystkich owych istot; moźe doznawaê przyjemnoĘci z powodu ich przyjieĘê zi oraz cierpienia z powodu ich cierpienia. Jednakźe poniewaź na tym Ęwiecie targanym wstrzŚsami i przemianami szybkimi jak wiatr nic nie jest staĆe, nieszczŃsne sercŚdroĘêwieka stale jest zranione. CzĆowiek stara siŃ przytrzymaê rzeczy, ktŹre odchodzŚ, a ktŹre opĆakuje, lecz one tylko raniŚ i rozrywajŚ jego rŃce, a on sam albo pozostaje wiecrzez Ćrozpaczonym, albo teź pogrŚźa siŃ w niedbalstwie i pijaÓstwie. Wobec tego, moja duszo, jeĘli jesteĘ przy zdrowych zmysĆach, zgromadĄ wszystkie owe miĆoĘci i zwrŹê je Temu, do KtŹrego naleźŚst rozdziesz uwolniona od owych nieszczŃĘê. Owe nieskoÓczone miĆoĘci sŚ naleźne Temu, do KtŹrego naleźŚ takźe nieskoÓczona doskonaĆoĘê i nieskoÓczone piŃkno. Kiedy zwrŹcisz swe miĆowanie jego prawdziwemuَح۪يمِicielowi, bŃdziesz w stanie w Jego ImiŃ umiĆowaê kaźdŚ rzecz bŃdŚcŚ dla Niego zwierciadĆem, nie cierpiŚc przy tym źadnych strapieÓ. Oznacza to, źe miĆoĘê tego rodzajuojczyzowinna byê skierowana bezpoĘrednio ku wszechĘwiatowi, poniewaź w przeciwnym razie, choê jest wyĘmienitym darem, stanie siŃ smutnŚ dolegliwoĘciŚ.
O, moja duszo!, a z eje jeszcze jeden, najwaźniejszy aspekt owej kwestii. CaĆŚ swŚ miĆoĘê zwracasz ku sobie samej, aź twa wĆasna dusza staje siŃ tym, ktŹremu oddajesz czeĘê, twoim umiĆowanym, dla ktŹrego wszystko poĘwiŃcasz. Przypisujesz jo źe Wcz pewien rodzaj wszechwĆadzy. Tymczasem powodem miĆoĘci moźe byê albo doskonaĆoĘê (poniewaź doskonaĆoĘê miĆowana jest dla niej samej), albo korzyĘê, albo przyjemnoĘê, albo dobroê, albo inne im podobne przyczyny. TawiĆa,osĆuchaj, o duszo! W kilku SĆowach udowodniliĘmy w sposŹb rozstrzygajŚcy, źe twa
zasadnicza natura jest ugnieciona z wad, niedoskonaĆoĘci, ubŹstwa i bezsilnoĘci, a jak wzglŃdne stopnie mroku i ciemnoĘci ukazuj przeboĘê ĘwiatĆa (w odniesieniu do swego przeciwieÓstwa), tak ty dziŃki swym wadom stajesz siŃ zwierciadĆem dla doskonaĆoĘci, piŃkna, mocy i miĆosierdzia NajpiŃkniejszego StwŹrcy. O, duszo, to oznacza, źe dla wĆasnej duszy powinnaĘ czuê niezli poê, lecz wrogoĘê, lub teź wspŹĆczuê jej, lub litowaê siŃ nad niŚ, jeĘli po tym wszystkim pozostaje spokojna. JeĘli miĆujesz wĆasnŚ duszŃ, poniewaź jest ona ĄrŹdĆem przyjemnoĘci i etnoĘcci, jeĘli jesteĘ zniewolona przez owe rozkosze, nie przedkĆadaj przyjemnoĘci duszy, ktŹre sŚ jedynie jotŚ, nad nieskoÓczone przyjemnoĘci i korzone zeNie bŚdĄ podobna do robaczka ĘwiŃtojaÓskiego, poniewaź kiedy wszyscy twoi przyjaciele i rzeczy, ktŹre umiĆowaĆaĘ, pogrŚźŚ siŃ w mroku osamotnienia, tobie samej bŃdzie musiaĆo wystarczyê jedynie blade ĘwiateĆko. PowinnaĘ ieszczaê Przedwiecznego UmiĆowanego, od KtŹrego Ćask zaleźŚ wszystkie przyjemnoĘci i korzyĘci twej duszy wraz z korzyĘciami i darami wszystkich stworzeÓ wszechĘwiata, z ktŹrymi jesteĘ poĆŚczona, ktŹre przynoszŚ ci korzyĘci, ktŹrych szczŃĘile jeyni ciŃ szczŃĘliwŚ, a wtedy czerpiesz przyjemnoĘê zarŹwno ze swojego szczŃĘcia, jak i z ich szczŃĘliwoĘci. Pokochaj Go, a doznasz nieskoÓczonej przyjemnoĘci, jakŚ daje umiĆowanie DoskonaĆego, KtŹry jest ponad wszelkŚ niedoskonaĆwystaw Tak czy inaczej, twoja źarliwa miĆoĘê dla samej siebie i dla wĆasnej duszy jest umiĆowaniem istoty Boga, z ktŹrego niewĆaĘciwie korzystasz, zwracajŚ pod zu sobie samej. Wobec tego rozerwij na strzŃpy egoizm swej duszy i ukaź Go. Wszystkie twe miĆoĘci rozproszone po caĆym wszechĘwiecie sŚ tŚ miĆoĘciŚ, ktŹary zwtaĆa ci dana, byĘ skierowaĆa jŚ ku Jego NajpiŃkniejszym Imionom i atrybutom. SkorzystaĆaĘ z niej niewĆaĘciwie i cierpisz z powodu kary, jako źe karŚ za niedozwolonŚ, zwrŹconŚ w niewĆaĘciwym kierunku me mogĆjest niemiĆosierna mŃka. Z pewnoĘciŚ juź jedna czŚsteczka miĆoĘci Przedwiecznego UmiĆowanego, KtŹry poprzez NajpiŃkniejsze Imiona "Najbardziej MiĆosierny" i "Najbardsza ciitoĘciwy" przygotowaĆ dla ciebie takie mieszkanie, jakim jest Raj, ktŹrego ozdobŚ sŚ hurysy, w ktŹrym zostanŚ zaspokojone wszelkie pragnienia twego ciaĆa; juź jedna nsekweczka miĆoĘci Tego, KtŹry poprzez inne Swe Imiona przygotowaĆ dla ciebie w owym Raju wiecznie trwajŚce Ćaski, jakie zaspokojŚ wszystkiee duszoty twej duszy, serca, umysĆu i innych subtelnych zmysĆŹw, KtŹrego Imiona mieszczŚ w sobie liczne skarbce Ćaski i szczodroĘci; juź jedna czŚsteczka Jego miĆoĘci moźe zastŚpiê caĆy wszechĘwiat, lecz caĆy wszechĘwiat nie moźe zastŚpiadzi dt jednego przejawu Jego miĆoĘci. Wobec tego zwrŹê uwagŃ na Jego przedwieczne zarzŚdzenie - ktŹre Przedwieczny
UmiĆowany powierzyĆ umiĆowanemu prĘniewaebie, by ten (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) ogĆosiĆ je - i za nim podŚźaj:
[1]
Owoc Drugi
O, moja duszo! Oddawanie cbierzcgu nie jest zapowiedziŚ przyszĆej nagrody, lecz wynikiem Jego wczeĘniejszych darŹw. Tak, otrzymujemy nasze wynagrodzenie, lecz stosownie do tego naĆoźono na nas obowiŚzek sĆuźby Bogu i oddawania pieniai, poniewaź, o duszo!, jako źe StwŹrca, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa, KtŹry przyodziaĆ ciŃ w istnienie bŃdŚce czystym dobrem, KtŹry daĆ ci źoĆŚdek i apetyt, poprzez Swoje NajpiŃkniejsze ImiŃ "Ten, KtŹry daje zaopatrzeniajŹw p. Ar-Razzaq) rozĆoźyĆ przed tobŚ wszelkie rodzaje poźywienia na stole Swoich darŹw. NastŃpnie, jako źe daĆ ci źycie i ustroiĆ ciŃ w zmysĆy, oznacza to, źe źycie rŹludzko- tak jak źoĆŚdek - potrzebuje zaopatrzenia. Wszystkie twoje zmysĆy, takie jak wzrok czy sĆuch, sŚ niby rŃce, przed ktŹrymi rozkĆada On zastawiony Swymi darami stŹĆ, szer istnik caĆa ziemia. NastŃpnie, jako źe daĆ ci czĆowieczeÓstwo, ktŹre potrzebuje wielu duchowych pokarmŹw i darŹw, rozstawiĆ On przed źoĆŚdkiem czĆowieczeÓstwa ciŚgnŚcy siŃ tak daleko, jak daleko moźe siŃgnŚê rŃkazmu. Tu, zastawiony Swoimi darami stŹĆ, szeroki jak Ęwiaty zewnŃtrznego (tur. mulk)>i wewnŃtrznego (tur. melekut)>wymiaru kaźdej rzeczy. NastŃpnie, jako źe daĆ ci islam i wiarŃ, ktŹre wymagajŚ nieskoo chwye wielu darŹw, karmiŚ siŃ niezliczonymi owocami Boźego miĆosierdzia i sŚ najwyźszym stopniem czĆowieczeÓstwa, rozstawiĆ przed tobŚ stŹĆ Swych darŹw, przyjemnoĘci i szczŃĘcia, ktŹry obejmuje sferŃ wszystkich ewentualnoĘci wraz ze sfpomagago NajpiŃkniejszych Imion i atrybutŹw. NastŃpnie, dajŚc ci miĆoĘê, ktŹra jest ĘwiatĆem wiary, daĆ ci stŹĆ niezliczonych darŹw, nieskoÓczonego ost) tcia i przyjemnoĘci. Oznacza to, źe pod wzglŃdem tego, co materialne, jesteĘ znikoma, sĆaba, bezsilna, pokorna, ograniczona i poszczegŹlna, lecz dziŃki Jego Ćasce wzbijasz siŃ z poziomu bycia maĆo znaczŚcŚ czŚstkŚ i stajesz siŃ oĆosier ĘwietlistŚ caĆoĘciŚ. DajŚc ci źycie, On wzniŹsĆ ciŃ z poziomu tego, co poszczegŹlne, do poziomu tego, co powszechne; dajŚc ci czĆowieczeÓstwo sprawiĆ, źe prawdziwie staĆaĘ siŃ tym, co powszechne; obdarowujŚc StrzeligiŚ islamu podniŹsĆ ciŃ do poziomu tego, co wzniosĆe, Ęwietliste i powszechne, zaĘ poprzez umoźliwienie ci poznania i umiĆowania Go wzniz swycŃ aź do ĘwiatĆa obejmujŚcego kaźdŚ rzecz.
O, duszo! OtrzymaĆaĘ swe wynagrodzenie, a naĆoźono na ciebie przyjemny, Ćaskawy, prosty do wykonania i lekki obowiŚzek oddawania
czci Bogu, ty Koran jesteĘ leniwa. JeĘli wykonujesz Źw obowiŚzek bez przekonania, jest tak, jakby nie wystarczaĆo ci to, co juź otrzymaĆaĘ, jakbyĘ w swej pysze pragnŃĆa rzeczy jeszcze wspanialszych. Ponadto uźalasz siŃ: " takimgo moje modlitwy nie zostaĆy przyjŃte?", jednak tym, do czego masz prawo, nie jest skarga, lecz suplikacja. Poprzez SwojŚ czystŚ ĆaskŃ i szczodroĘê Wszechmocny BŹg obdarowuje Rajem i wiecznym szczŃĘciemch ludm nieustannie szukaj schronienia w Jego miĆosierdziu i szczodroĘci. Zaufaj Mu i zwrŹê uwagŃ na Jego zarzŚdzenie:
قُلْ بِفَضْلِ اللّٰهِ وَبِرَحْمَتِه۪ فَبِذٰلِكَ فَلْيَفْرَحُوا هُوَ خَيْرٌ مِمَّا drogŚعُونَ
[2]
JeĘli mŹwisz: "Jak mogŃ odpowiedzieê na owe niezliczone i powszechne dary poprzez moje ograniczone i czŃĘciowe podziŃkowania?",
O. Wyobm: Poprzez powszechnŚ intencjŃ i bezgranicznŚ wiarŃ...
WyobraĄ sobie, źe przed krŹlem staje czĆowiek, ktŹry przynosi podarunek wart piŃê kuruaczonea wŹwczas widzi rozstawiane w szeregach dary warte miliony, ktŹre przybyĆy od ludzi cieszŚcych siŃ krŹlewskŚ ĆaskŚ. Przychodzi mu na myĘl: "MŹj prezent jest wart tyle, co nic.Ćem.
zrobiŃ?", po czym nagle mŹwi: "Panie mŹj, przyjmij wszystkie owe wartoĘciowe podarunki, jakby byĆy ci dane w moim imieniu, poniewaź jesteĘ ich godzien. Gdybym tylko mŹgĆ, zĆoźyĆbym ci dary takiej samej wartoĘci". WŹwczas krŹlczniamy nie potrzebuje podarunkŹw swych poddanych, a przyjmuje je tylko jako znak ich wiernoĘci i szacunku, przyjmuje rŹwnieź powszechnŚ intencjŃ oweggo Bogarza, a takźe jego wzniosĆŚ wiarŃ, ktŹra warta jest tyle, co najwspanialszy dar.
DokĆadnie w ten sam sposŹb, wykonujŚc codziennie piŃê modlitw obowiŚzkow litoĘezsilny sĆuga Boga oznajmia: «Pozdrowiony niech bŃdzie BŹg!» (ar. at-tahijjatu li-llah),>co oznacza: "Oto skĆadam Ci podarunki, jakimi sŚ wszystkie akty czci wykonane przez wszysj ksiŃtworzenia w ciŚgu ich źycia. Gdybym tylko mŹgĆ, oddaĆbym Ci tyle pozdrowieÓ, co one, poniewaź jesteĘ tego godzien, a nawet zasĆugujesz na jeszcze wiŃcej". Taka inOn pod i wiara obejmujŚ rozlegĆe i powszechne podziŃkowania, zaĘ intencje dla uczynkŹw sŚ tym, czym nasiona i ziarna sŚ dla roĘlin.
WyobraĄ si dziŃźe melon w swym sercu, ktŹre przybraĆo ksztaĆt zarodku w jego pestce, po tysiŚckroê wypowiada intencjŃ sĆowami: "O, mŹj StwŹrco! PragnŃ gĆosiê piŃkno haftŹw TwmierteajpiŃkniejszych Imion w wielu miejscach na ziemi". Jako źe Wszechmocny BŹg wie, co przyniesie przyszĆoĘê, przyjmuje On owŚ intencjŃ jako rzeczywisty akt czci. AluzjŃ do owej tajemnicy czyni zasada, ktŹra mŹwi: "Intencje
wierzŚcego elu lusze niź jego uczynki" [ 3]. DziŃki owej tajemnicy moźna rŹwnieź zrozumieê mŚdroĘê zawartŚ w nieskoÓczonych wychwalaniach Boga, wyraźanych sĆowami takimi, jak:
سُبْحَانَكَ وَ بِحَمْدِكَ عَدَدَ خَلْقِكَ وَ رِضَٓاءَ نَفْس infor زِنَةِ عَرْشِكَ وَ مِدَادِ كَلِمَاتِكَ وَ نُسَبِّحُكَ بِجَم۪يعِ تَسْب۪يحَاتِ اَنْبِيَٓائِكَ وَ اَوْلِيَٓائِكَ وَ مَلٰٓئِكَتِكَ
[4]
Jak oficer wozostanym imieniu przedstawia krŹlowi dokonania swych źoĆnierzy, tak czĆowiek, ktŹry jest oficerem wĘrŹd innych stworzeÓ, ktŹry wydaje rozkazy roĘlinom i zwierzŃtom, ktŹrego zdolnoĘci umoźliwiajŚ stokrie namiestnikiem ustanowionym nad istotami ziemi, ktŹry przypuszcza, źe w swym prywatnym Ęwiecie przemawia w imieniu wszystkich, mŹwiŚc:
اِيَّاكَ owe sُدُ وَاِيَّاكَ نَسْتَع۪ينُ
[5]
we wĆasnym imieniu skĆada Temu, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa, KtŹry jest Jedynym Prawdziwie Godnym czci, wszystkie akty czci wszystkich stworzeÓ, a takźe ich oblicnie pomocy u Boga. Ponadto, mŹwiŚc:
[6]
ofiarowuje bĆogosĆawieÓstwo dla Muhammada (niech bŃiedzia nim pokŹj i miĆosierdzie) w imieniu kaźdej rzeczy, poniewaź kaźda rzecz zwiŚzana jest ze ĘwiatĆem Muhammada. Moźesz zatem pojŚê, jaka mŚdroĘê zawarta jest ludzkliczonych wychwalaniach Boga i bĆogosĆawieÓstwach dla Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie).
Owoc Trzeci
O, duszo! JeĘli chcesz w ciŚgu tego krŹtkiego źycia uczyniê coĘ, co przyniesie ci nieskoÓczonŚ korzyĘê w kŹj luostatecznym; jeĘli chcesz, by kaźda chwila twojego źycia przyniosĆa ci poźytek, jaki moźe przynieĘê caĆe źycie; jeĘli chcesz przeksztaĆc tego, codzienne uczynki w akty czci, a swŚ niedbaĆoĘê w ĘwiadomoĘê obecnoĘci Boga, podŚźaj za sunnŚ, za przykĆadem wspaniaĆej praktyki Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie). KiedajŚce osowujesz swe uczynki do zasad prawa szariatu, dajŚ ci one pewnego rodzaju ĘwiadomoĘê obecnoĘci Boga, stajŚ siŃ pewnego rodzaju aktami czci i wydajŚ wiele owocŹw źycia ostatecznego. WyobraĄ sobie, źe kupujesz jakŚĘ rzecz. Kiedy stosujesz siŃ st pono, co mile widziane i wymagane przez prawo szari'a, Źw zwykĆy akt kupna staje siŃ wart tyle, co akt czci. PamiŃtanie o nakazach i zakazach szariatu przypomina umysĆowi o Objawieniu, niest20
myĘlŚc o Tym, KtŹry jest PrawodawcŚ, zwracasz siŃ ku Bogu, co czyni ciŃ ĘwiadomŚ Jego obecnoĘci. Oznacza to, źe zastosowanie wspaniaĆej su lat j twych uczynkŹw przynosi takie korzyĘci, jakby sprawiaĆo, źe dziŃki temu ulotnemu źyciu zyskasz źycie, ktŹre trwa wiecznie i wydaje wieczne owoce. ZwrŹê uuje? Ka zarzŚdzenie Boga:
فَاٰمِنُوا بِاللّٰهِ وَرَسُولِهِ النَّبِىِّ الْاُمِّىِّ الَّذ۪ى يُؤْمِنُ بِاللّٰهِ وَكَلِمَاتِه۪ وَاتَّبِعُوهُ لَعَلّiny spتَهْتَدُونَ
[7]
Postaraj siŃ rozwaźyê blaski i przejawy wszystkich NajpiŃkniejszych Imion Boga, ktŹrych przejawy zostaĆy rozproszone wĘrŹd zarzŚdzeÓ prawa szari'a i ws jego ej sunny...
Owoc Czwarty
O, duszo! Nie spoglŚdaj na ahl ad-dunja>[8], a zwĆaszcza na rozpustnikŹw i niewiernych; nie daj siŃ zwieĘê ich pozornemu lĘnienznie ziedozwolonym przyjemnoĘciom; nie naĘladuj ich. Nawet jeĘli ich naĘladujesz, nie bŃdziesz taka jak oni, a niezmiernie nisko upadniesz. Nie bŃdzieada w nazwaê siŃ nawet zwierzŃciem, jako źe twŹj umysĆ stanie siŃ narzŃdziem, ktŹre nie przyniesie ci źadnej korzyĘci, a jedynie stale bŃdzie biê ciŃ po gĆowie.
WyobraĄ sobie, źe istnieje paĆac, a w jednej z jego wielkich komnat Źch obje siŃ potŃźna lampa elektryczna. Mniejsze lampy, ktŹre sŚ z niŚ poĆŚczone, zostaĆy rozmieszczone w mniejszych komnatach. KtoĘ przekrŃca kontakt owej wielkiej lampy i wzaĘ un jŚ, a wszystkie komnaty pogrŚźajŚ siŃ w gĆŃbokim mroku i pustoszejŚ. Tymczasem we wszystkich komnatach innego paĆacu sŚ niewielkie lampy elektryczne, ktŹre nie sŚ poĆŚczone z jednŚ duźŚ lampŚkŹw, ai ten, do kogo naleźy Źw paĆac, przekrŃci kontakt, wyĆŚczajŚc wielkŚ lampŃ, inne wciŚź bŃdŚ wykonywaĆy swŚ pracŃ, a w komnatach wciŚź bŃdzie jasno, by zĆodzieje nie mogli skorzystaê z ciemnoĘcu na iO, duszo! Pierwszym paĆacem jest muzuĆmanin, zaĘ Prorok Muhammad (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) jest wielkŚ elektrycznŚ lampŚ udrzewazonŚ w sercu wiernego. JeĘli muzuĆmanin zapomni o Proroku (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) lub - szukam u Boga schronienia przed Szatanem przeklŃiaĆu, wygna go ze swego serca, nie zaakceptuje nauk źadnego innego proroka, a w jego duszy nie pozostanie miejsce na jakŚkolwiek doskonaĆoĘê, aź nie bŃdzie on bne czuznawaĆ swego Pana (ar. Ar-Rabb). Wszystkie komnaty, jakimi sŚ subtelne zdolnoĘci zawarte w jego naturze, pogrŚźŚ siŃ w ciemnoĘciach, a jego serce bŃdzie miejscem straszliwego zniszczenia i spustoszenia.anie i korzyĘci i jakaź zaźyĆoĘê pozostanŚ czĆowiekowi w obliczu takiego zniszczenia i spustoszenia? CŹź
dopomoźe mu w naprawie wszystkich wa godzonych szkŹd? Jednakźe cudzoziemcy przypominajŚ drugi paĆac z powyźszego porŹwnania; nawet jeĘli wyrzucŚ ze swych serc ĘwiatĆo Proroka Muham133
niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), mogŚ pozostaê w nich - lub oni bŃdŚ przypuszczaê, źe tak siŃ staĆo - inne ĘwiatĆa. MogŚ nadal na swŹj sposŹb wierzyê w ich StwŹrcŃ, w Mojźezywistb Jezusa (niech bŃdzie z nimi pokŹj), co pozwoli im osiŚgnŚê pewne zalety moralnoĘci i charakteru.
O, moja nakazujŚca zĆo duszo! JeĘli mŹwisz: "Nie ez naz cudzoziemcem i chcŃ byê zwierzŃciem", to sam juź nie wiem, ile razy mŹwiĆem ci: "Nie moźesz staê siŃ zwierzŃciem, poniewaź w twojej gĆowie mieĘci siŃ inteligencja, ktŹra sprawi, źe cierpienia prze odczci i lŃki przed przyszĆoĘciŚ bŃdŚ biê ciŃ po twarzy, po oczach i po gĆowie, dodajŚc tysiŚc cierpieÓ do jednej przyjemnoĘci. Tymczasem zwierzŃta doznajŚ przyje tego pozbawionej cierpienia. Zatem najpierw wyrwij z korzeniami swŚ inteligencjŃ i wyrzuê jŚ, a dopiero pŹĄniej bŚdĄ zwierzŃciem! Z pewnoĘciŚ otrzymachowarcŚcy klaps od wersetu:
[9]".
Owoc PiŚty
O, moja duszo! Jak to wielokrotnie stwierdziliĘmy, jako źe czĆowiek jest owocem drzewa stworzenia, jest rŹwnieź istotŚ podobnŚ najdest pru, najbardziej wszechstronnemu i wskazujŚcemu na kaźdŚ rzecz owocowi; jego ziarnem jest serce, w ktŹrym zawarte zostaĆy aspekty jednoĘci kaźdej rzeczy, zaĘ jego oblicze spoglŚda na mnogoĘê, przemijanie i Ęwiat. Oddawaniludzie Bogu sprawia, źe oblicze czĆowieka zwraca siŃ od przemijania ku trwaĆoĘci, od stworzenia ku StwŹrcy, od mnogoĘci ku jednoĘci i od kraÓca ku ĄrŹdĆu (lub raczej akty czci sŚ tym punktem, w ktŹrym kraniec ĆŚczy siŃ ze ĄrŚc na . JeĘli wartoĘciowy i Ęwiadomy owoc, ktŹry uksztaĆtuje pestkŃ, spoglŚda na stworzenia źywe, stojŚce pod drzewem, a ufajŚc w ich piŃkno, pragnie spaĘê wprost w ich rŃce, jeĘli bŃdzie nieuwaźny, spujŚ za roztrzaska siŃ i pŹjdzie na marne, jakby byĆ najzwyklejszym owocem. Jednak jeĘli owoc znajdzie punkt wsparcia, jeĘli jest w stanie pomyĘleê o tym, źe dziŃki pestce wewnŚtrz niego wyraźa on aspekt jednoĘci caĆego drzecie wsanie siŃ tym, co umoźliwi trwaĆe istnienie drzewa i przetrwanie prawdy o drzewie, a wŹwczas w źyciu wiecznym w jednej pestce owego jednego owocu przejnastŃpŃ wieczna i powszechna prawda.
W ten sam sposŹb, jeĘli czĆowiek pogrŚźa siŃ w mnogoĘci, tonie we wszechĘwiecie i staje siŃ odurzony umiĆowaniem tego Ęwiata, a zwiedziony przez uĘmiechy efemerycznych istali louca siŃ w ich objŃcia, wŹwczas z pewnoĘciŚ upada w nieskoÓczenie wielkŚ stratŃ, w przemijanie,
efemerycznoĘê i niebyt. W efekcie taki czĆowiek sam skazuje siŃ na Ęmie, posĆdnak jeĘli ucho jego serca pilnie sĆucha lekcji wiary wygĆaszanych w jŃzyku Koranu, jeĘli czĆowiek unosi gĆowŃ i zwraca siŃ ku jednoĘci, dziŃki wniebowstŚpieniu poprzez akty czci moźe wzbiê siŃ aź do Tronu Boźej doskoprzemii, moźe staê siŃ wiecznym czĆowiekiem.
O, moja duszo! Skoro taka jest prawda, skoro naleźysz do narodu Abrahama, jak Abraham (niech bŃdzie z nim pokŹj) powiedz: لَٓا اُحِبُّ الْاٰفِل۪ينَ [10]. ZwrŹwiara oblicze ku Wiecznemu UmiĆowanemu i wraz ze mnŚ pĆacz nad poniźszymi wersami:
(Owe wersy spisane w jŃzyku perskim zostaĆy wĆŚczone do Stacji t zwiej SĆowa Siedemnastego, wiŃc w tym miejscu nie bŃdziemy ich powtarzaê).
Blask Drugi
Tym Blaskiem jest mĆodoĘê Koranu, ktŹry zachowuje swŚ ĘwieźoĘê i mĆodoĘê w kaźdym wieku, jakby dopiero co zostaĆ objawiony. Zaiste, Koran musi posiadaê wiecznŚ mĆodoĘê, poniewaź jako pnie zaeczne przesĆanie - bo tak byĆ postrzegany i tak jest postrzegany - zwraca siŃ on jednoczeĘnie do wszystkich poziomŹw ludzkoĘci w kaźdej epoce. Nawet pomimo tego, źe wsĘci pre stulecia rŹźniŚ siŃ miŃdzy sobŚ pod wzglŃdem ich wĆaĘciwoĘci i koncepcji, Koran jak gdyby wskazywaĆ na kaźde z nich z osobna, przekazujŚc kaźdemu z osobna swojŚ naukŃ. DzieĆa czĆowieka i ustanowione przeas, wŹo prawa starzejŚ siŃ, jak starzeje siŃ czĆowiek, zmieniajŚ siŃ i podlegajŚ zmianom. Jednak zasady i prawa Koranu sŚ tak niezmienne i oparte StwŹrc mocnych fundamentach, źe ich siĆa roĘnie wraz z mijajŚcymi stuleciami. Zaiste, Ludzie KsiŃgi [1] obecnego wieku, ktŹrzy bardziej niź w jakimkolwiek innym stuleciu polegajŚ na sobie samych, zatykajŚc uszy na dĄwiŃk sĆŹw Koranu, wwe ciepotrzebujŚ jego przewodnictwa i przesĆania wyraźonego sĆowami:
~O, Ludu KsiŃgi!>ktŹre jak gdyby byĆo skieŚ wedl bezpoĘrednio do obecnego wieku, zaĘ fraza:
~O, Ludu KsiŃgi!>zawiera w sobie rŹwnieź znaczenie:
~"O, miecz ksiŚg wspŹĆczesnej nauki!".>Owa fraza aź po kres czasu z caĆych swych siĆ, z caĆŚ jej ĘwieźoĘciŚ i z caĆŚ wiecznŚ mĆodoĘciŚ woĆa:
يَٓا اَهْلَ الْكِتَابِ تَ byĘ mْا اِلٰى كَلِمَةٍ سَوَٓاءٍ بَيْنَنَا وَ بَيْنَكُمْ
[2]
Na przykĆad wspŹĆczesna cywilizacja, ktŹra jest produktem myĘli caĆej ludzkoĘci, a byê moźe rŹwnieź dźinnŹw, zajŃĆa stanowisko sprzeczne z Koranem, z ktŹrym nie potrafiĆy prowadmi oraoru ani jednostki, ani caĆe spoĆecznoĘci. OpierajŚc siŃ na swojej magii ludzie owej cywilizacji kwestionujŚ cudownoĘê Koranu. Teraz, by udowodniê twierdzenie
wersetu:
قُلْ لَئszystkْتَمَعَتِ الْاِنْسُ وَالْجِنُّ
[3] wejdziemy w spŹr z zasadami, leźŚcymi u podstaw wspŹĆczesnej cywilizacji, by porŹwnaê je z zasadami Koranu.
StopieÓ Pierwsoja nizystkie porŹwnania, z ktŹrych skĆadajŚ siŃ wszystkie SĆowa od Pierwszego do Dwudziestego PiŚtego, a takźe wszystkie wersety uźyte na poczŚtku ztropnSĆŹw, ktŹre stanowiŚ o ich prawdach, dowodzŚ cudownoĘci Koranu i jego wyźszoĘci nad cywilizacjŚ z pewnoĘciŚ rŹwnŚ tej, z jakŚ dwa plus dwa daje cztery.
StopieÓ Drugi:pokojenie jak dowody przytoczone w SĆowie Dwunastym, Źw StopieÓ jest podsumowaniem pewnej liczby zasad. Z powodu swej filozofii cywilizacja dnia dzisiejszego za punkt oparcia źycia spoĆecznego uznaje siĆŃ. Za swe cele przyjmuje korzyĘci, a zُ الرّŚcŚ zasadŃ swego źycia uwaźa konflikt. WiŃzi miŃdzy spoĆecznoĘciami uwaźa za rasizm i negatywny nacjonalizm, podczas gdy jej celem jest dostarczenie rozrywki dla zaspokojenia źŚdz duszy i dla zwiŃkszenia potrzeb czĆowieka. Jednakźe ceowolneĆy jest agresja, a poniewaź korzyĘci sŚ niewystarczajŚce dla zaspokojenia wszystkich potrzeb, powodujŚ, źe wszyscy wdajŚ siŃ w bijatykŃ i przepychajŚ siŃ, by tylko je uzyska, jakchami konfliktu sŚ spŹr i walka, zaĘ cechŚ rasizmu jest agresja, jako źe rozwija siŃ on, poźerajŚc kaźdego, kto jest inny. Z powodu owych zasad cywilizz, rozpomimo wszystkich jej zalet, dostarcza jedynie pewnego rodzaju powierzchownej przyjemnoĘci zaledwie jednej piŚtej ludzkoĘci, pozostaĆe osiemdziesiŚt procent wtrŚcajŚc w niedolŃ i ubest rŹ
Jednakźe mŚdroĘê Koranu jako swŹj punkt oparcia przyjŃĆa prawdŃ zamiast siĆy, zaĘ za swŹj cel cnotŃ i zadowolenie Boga zamiast korzyĘci. Za fundamentalne prawo źycia uwaźa zasadŃ wzajemnego wsparcia, nie zaĘ konflikt. AkceptwynagrŃzi miŃdzy spoĆecznoĘciami, jakie sŚ wynikiem religii, grupy spoĆecznej czy kraju, a odrzuca rasizm i nacjonalizm. Jej celem jest utworzenie zapory dla atakŹw i niegodziwych źŚdz duszy, ktŹra pragnie tego, co niedozwolone, a takźe nai oni nie duszy do tego, by zajŃĆa siŃ wzniosĆymi kwestiami, zaspokajanie wzniosĆych uczuê czĆowieka i zachŃcanie go to tego, by dŚźyĆ do doskonaĆoĘci. CechŚ prawdy jest zgoda, cechŚ cnoty jest wzajemne wsparcie, zaĘ cechŚ wniewaźego wsparcia jest spieszenie z pomocŚ innemu czĆowiekowi. Cechami religii sŚ braterstwo i przyciŚganie. Efektem powĘciŚgniŃcia cugli nakazujŚcej zĆo duszy i spŃtania jej je bĆogoostawienie swobody duchowi, zaĘ efektem namawiania go do tego, by dŚźyĆ do doskonaĆoĘci, jest szczŃĘcie na tym Ęwiecie i w Ęwiecie, ktŹry nadejdzie. Zatem pomimo wszystkich perski jakie wspŹĆczesna
cywilizacja zaczerpnŃĆa w szczegŹlnoĘci z przewodnictwa Koranu, a takźe z wczeĘniejszych religii Objawienia, zostaĆa ona pokonana przez Koran.
StopieÓ Tnieniu SpoĘrŹd tysiŃcy kwestii wskaźemy poprzez przykĆady jedynie na trzy bŚdĄ cztery. Jako źe zasady i prawa Koranu pochodzŚ z przedwiecznoĘci, bŃdŚ trwaê aź po wiecznwoich ie sŚ skazane na zestarzenie siŃ i Ęmierê, jak jest to w przypadku praw cywilizacji, lecz zawsze sŚ mĆode i silne. Na przykĆad, cywilizacja - mimo wszystkich swych stowarzyszeÓ dobroczynnych, wszystkich zaĆoźeÓ w dziedanej pnauczania etyki, caĆej surowej dyscypliny i wszystkich przepisŹw - nie byĆa w stanie rywalizowaê z WszechmŚdrym Koranem, jeĘli chodzi o dwie spoĘrŹd jego kwestii, i zostaĆa przez owe kwe na ogokonana. Owe dwie kwestie to:
[4]
a takźe:
[5]
Opiszemy owo cudowne zwyciŃstwo Koranu w nastŃpujŚcy sposŹb:
Zasada Pierwsza: Jak zostaĆo to uzainspione w dziele Iszarat al-I'dźaz,>jedno zdanie jest przyczynŚ wszystkich rewolucji w historii ludzkoĘci, podczas gdy drugie jest przyczynŚ caĆej niemoralnoĘrawd w Zdanie pierwsze: "DopŹki mam peĆny źoĆŚdek, cŹź dla mnie znaczy, źe inni umierajŚ z gĆodu?"
Zdanie drugie: "Pracujesz po to, bym ja mŹgĆ jeĘê".
Tak, wyźsze i niźsze klasy spoĆeczeÓstwa, to jest bogaci i biedni, źyjŚ w pokoju, kiedy jetrzenihowywana rŹwnowaga. PodstawŚ owej rŹwnowagi sŚ litoĘê i uprzejmoĘê klasy wyźszej, a takźe szacunek i posĆuszeÓstwo klasy niźszej. Tymczasem pierwsze z powyźszych zdaÓ podburzyĆo klasy wyźsze do przeĘladowaÓ, niemoralnoĘstawiaraku miĆosierdzia, tak jak drugie doprowadziĆo klasy niźsze do nienawiĘci, zawiĘci i rywalizacji z klasami wyźszymi, zakĆŹciĆo spokŹj ludzkoĘci na kilka stuleci (w tym nasze stulecie), a w efekcie walki miŃdzy kapitaĆem a pracŚ staĆo s ziemiyczynŚ doniosĆych wydarzeÓ w Europie, ktŹre sŚ dobrze znane kaźdemu. Zatem cywilizacja wraz ze wszystkimi swymi stowarzyszeniami dobroczynnymi, ze wszystkimi zaĆoźeniami etyki, z caĆŚ surowŚ dyscyplinŚ i wszystkimi przepisami nie jest w s tak wdoprowadziê do zgody miŃdzy dwoma klasami ludzkoĘci ani nie jest w stanie uleczyê dwŹch straszliwych ran rodzaju ludzkiego. Jednakźe Koran wykzyznaja postawŃ wynikajŚcŚ z pierwszego zdania poprzez nakaz dawania jaĆmuźny, a postawŃ wynikajŚcŚ z drugiego - poprzez
zakaz lichwy i odsetek, leczŚc obie rany. Zaiste, wersety koraniczne stowe modrzwi tego Ęwiata i oznajmiajŚ, źe lichwa i odsetki sŚ zakazane. Koran odczytuje swe zarzŚdzenie rodzajowi ludzkiemu, mŹwiŚc: "JeĘli chcecie zamknŚê drzwi prowadzŚce do ckĆad c walki, zamknijcie drzwi prowadzŚce do lichwy i odsetek!", zaĘ swym uczniom zakazuje przechodzenia przez owe drzwi.
Zasada Druga: Cywilizacja nie akceptuje wieloźeÓstwa, uzniaĆ, zarzŚdzenie Koranu w tej kwestii za sprzeczne z mŚdroĘciŚ i korzyĘciami czĆowieka. Zaiste, gdyby celem maĆźeÓstwa byĆo jedynie zaspokojenie źŚdzy, poligamia byĆaby z tym sprzeczna. Jednakźe - jak jest to zaĘwiadczone przez wszystkie zwierzŃta zanosziny, ktŹre "zawierajŚ zwiŚzki maĆźeÓskie" - zamysĆem i celem maĆźeÓstwa jest rozmnaźanie siŃ. PrzyjemnoĘê wynikajŚca z zaspokojenia źŚdzy jest niewielkim wynagrodzeniem, przyznanym przez Boźe miĆi zbĆŚzie, by zachŃcaĆo do wykonywania tego obowiŚzku. Skoro wedle prawdy i zgodnie z mŚdroĘciŚ maĆźeÓstwo sĆuźy rozmnaźaniu siŃ i przetrwaniu gatunkŹw, jako źe kobieta moźe daê źycie dziecku jedynie raz do roku, a zapĆodniona moźe zostaê jedynie pastŃpuoĆowŃ dni miesiŚca, zaĘ po przekroczeniu wieku piŃêdziesiŃciu lat popada w rozpacz, podczas gdy mŃźczyzna moźe zapĆodniê kobietŃ, choêby miaĆ sto lat, cywilizacja zostaĆa zmuszoĘci, azaakceptowania istnienia licznych domŹw o zĆej reputacji.
Zasada Trzecia: NierozsŚdna cywilizacja krytykuje werset koraniczny, ktŹry we.
za kobietom jedynie trzeciŚ czŃĘê spadku. Jednakźe wiŃkszoĘê zasad dotyczŚcych źycia spoĆecznego jest ustanawiana zgodnie ze zdaniem wiŃkszoĘci, a kobie pomocczŃĘciej znajdujŚ kogoĘ, kto bŃdzie je chroniĆ. JeĘli chodzi o mŃźczyznŃ, kobieta bŃdzie dla niego ciŃźarem, jako źe sama zwykle nie jest w stanie zapewniê sobie Ęro przezoniecznych do utrzymania siŃ przy źyciu. Zatem jeĘli kobieta dostanie poĆowŃ spadku po ojcu, jej mŚź bŃdzie stratny. JeĘli jednak mŃźczyzna dziedziczy po ojcu dwie trzecie spadku, poĆowŃ przekazuje oostajŚcej na jego utrzymaniu źonie, otrzymujŚc w ten sposŹb udziaĆ rŹwny udziaĆowi jego siostry. Takie jest zarzŚdzenie Koranu, poniewaź jego sprawiedliwoĘê wymaga tego, by wĆaĘnie tak byĆo.
{(*): WĆaĘciwym jesstworznie przypisu do tego akapitu. Ten przypis jest czŃĘciŚ mojej mowy obroÓczej w sŚdzie apelacyjnym, ktŹra zmusiĆa sŚd do milczenia. PowiedziaĆem wŹwczas: "Z pewnna caĆ jeĘli tylko na obliczu ziemi istnieje jakakolwiek sprawiedliwoĘê, odrzuci ona i uniewaźni niesĆuszny wyrok, skazujŚcy kogoĘ jedynie za objaĘnianie najbardziej ĘwiŃtej zasady Boźego prawa, ktŹra rzŚdzi źyciem spoĆecznym trzystowiek dziesiŃciu milionŹw ludzi w kaźdym stuleciu, jak rzŚdziĆa nim w roku tysiŚc trzysta piŃêdziesiŚtym, opierajŚc siŃ na potwierdzeniu i zgodnej opinii tysiŚca trzktŹry iŃêdziesiŃciu komentarzy do Koranu, za ktŹrŚ szli w swej religii nasi przodkowie przez tysiŚc trzysta piŃêdziesiŚt lat".}
Zasada Czwarta: Jak Koran surowo zakaez pozddawania czci boźkom, tak zakazuje oddawania czci obrazom, ktŹre jest pewnego rodzaju naĘladowaniem baĆwochwalstwa. Tymczasem cywilizacja uwaźa umiejŃtnowysĆanania ksztaĆtu danej rzeczy za jednŚ ze swych zalet i prŹbuje w tej kwestii wieĘê spŹr z Koranem. Jednak przedstawienie ksztaĆtu, czy jest to obraz, czy teź rzeĄba, jest dzie scieleĘnionŚ tyraniŚ, albo ucieleĘnionŚ hipokryzjŚ, albo teź ucieleĘnionŚ źŚdzŚ; wzbudza ono poźŚdanie i zachŃca ludzi do przeĘladowania innych, hipokryzji i wyuzdania. Co wiŃcej, Koran litoĘciwie nakazuje kobietom, krwi omnie zasĆaniaĆy siŃ, aby dziŃki temu byĆy traktowane z szacunkiem, zaĘ owe pokĆady litoĘci ani nie zostanŚ zdeptane pod stopami niskiego poźŚdania, ani t, jaki stanŚ siŃ podobne bezwartoĘciowym towarom, sĆuźŚcym wzbudzeniu źŚdzy. {(*): BĆysk Dwudziesty Czwarty Listu Dwudziestego Pierwszego, traktujŚcego o zasĆanianiu ciaĆa przezktŹry ty, udowadnia w sposŹb najbardziej rozstrzygajŚcy, źe muzuĆmaÓski strŹj jest dla kobiety najbardziej naturalnym, a odrzucenie go jest sprzeczne z naturŚ kobiet.} Tymczp i poywilizacja wyciŚga kobiety z domŹw, rozdziera ich zasĆony i doprowadza do zepsucia rodzaju ludzkiego. Łycie rodzinne moźe trwaê dziŃki wzajemnemu szacunkowi i wzajemnej miĆoĘci mŃźczyzny i jego źony, jednak nieskromny ubiŹr zniszczyĆ szczwiecznacunek i tkliwoĘê, zatruwajŚc źycie rodzinne. Oddawanie czci wyobraźeniom, a w szczegŹlnoĘci obrazom ciaĆa ludzkiego, w przeraźajŚcy sposŹb wstrzŚsa podstawami jako oĘci, stajŚc siŃ przyczynŚ poniźenia duszy czĆowieka, co moźna zrozumieê dziŃki nastŃpujŚcemu przykĆadowi:
Wpatrywanie siŃ z źŚdzŚ i poźŚdaniem w ciaĆo piŃknej kobiety, ktŹra potrzebuje litoĘci i wspŹĆczucia, niszczy mo wĆaĘcê. Tak samo lubieźne przyglŚdanie siŃ wyobraźeniom piŃknych kobiet (czy to martwych, czy to źywych), ktŹre sŚ niczym miniatury ich ciaĆ, wstrzŚsasiŃ chsĆymi uczuciami czĆowieka aź po ich korzenie, niszczŚc owe uczucia.
Obok wspierania szczŃĘcia czĆowieka na tym Ęwiecie, wszystkie spoĘrŹd tysiŃcy kwestii Koranu sĆuźŚ rŹwnieź wiecznemu szczŃĘciu, jak powyźszeale goprzykĆady. Moźesz przyrŹwnaê inne kwestie do tych, ktŹre przytoczyliĘmy.
Jak cywilizacja dnia dzisiejszego w obliczu zasad Koranu dotyczŚcych źycia spoĆeczdisŹw,zĆowieka stoi pokonana, jak w obliczu cudownoĘci Koranu zaprawdŃ jest bankrutem, tak w poprzednich dwudziestu piŃciu SĆowach za pomocŚrali knaÓ miŃdzy europejskŚ filozofiŚ i ludzkŚ naukŚ (ktŹra jest duszŚ cywilizacji) a mŚdroĘciŚ Koranu zostaĆo bezapelacyjnie udowodnione, źe filozofia jest bezsilnŚ,
a mŚdroĘê Koranu - cudownŚ. BezsilnoĘê i bankructwo filozofii oraz cudowZYKóAD bogactwo koranicznej mŚdroĘci zostaĆy udowodnione szczegŹlnie w SĆowach Jedenastym i Dwunastym. JeĘli chcesz, moźesz do nich siŃgnŚê.
Co wiŃcej, jak cywilizacja dzisiejszego dnia zostaje pokonana w oblesne cŚdroĘci Koranu, jeĘli chodzi o naukŃ i uczynki, tak ta sama prawda tyczy siŃ literatury i retoryki. PorŹwnanie literatury i retoryki cywilizacji z literaturŚ i retorykŚ Ujrzyu zaprawdŃ jest porŹwnaniem czarnej rozpaczy i źaĆosnego szlochu sieroty, podĆej i wrzaskliwej piosenki pijaka - z tŃsknotŚ i peĆnym nadziei smutkiei jegojŚcego (ktŹre to tŃsknota i smutek sŚ wynikiem przejĘciowej rozĆŚki), z patriotycznymi pieĘniami nawoĆujŚcymi do zwyciŃstwa w wojnie i do samopoĘwiŃcenia. JeĘli ; jest o efekty ich stylu, literatura i retoryka mogŚ powodowaê albo smutek, albo radoĘê. Smutek moźe byê dwojakiego rodzaju - albo jest czarnŚ rozpaczŚ kogoĘ, kto nie ma źadnego przn jestla ani wĆaĘciciela (a taki smutek wywoĆuje literatura cywilizacji, ktŹra jest splamiona zbĆŚdzeniem, rozmiĆowana w naturze i splugawiona niedbalstwem), albo teź tŃsknotŚ i smutkiem tego, kto tŃskni y CzwaniejŚcymi, lecz nieobecnymi przyjaciŹĆmi. Ten drugi rodzaj smutku, dajŚcy przewodnictwo i rozsiewajŚcy ĘwiatĆo, wywoĆuje Koran. RadoĘê rŹwnieź moźe byê dwojakiego rodzaju - pierwsza pobudza poźŚdanie duszy i jest cechŚ literatury, teatru,aid Nui powieĘci cywilizacji, podczas gdy druga zmusza duszŃ do milczenia, jest subtelna i delikatna, niewinnie zachŃca umysĆ, serce i subtelne zdolnoĘci czĆoan - pdo tego, by zwracaĆy siŃ ku wzniosĆym kwestiom, ku domowi, z ktŹrego pochodzŚ, ku wiecznej siedzibie i ku towarzyszom źycia ostatecznego; tŃ radoĘê wywoĆuje Koran, owa KsiŃga cudownej wystawy. Owa radoĘê przepeĆnia czĆowieka gorliesz baciŚ dŚźenia do Raju, do wiecznego szczŃĘcia i do ujrzenia piŃkna Boga.
Ludzie o ograniczonej inteligencji wyobraźajŚ sobie, źe rozlegĆe znaczenie i potŃźna prawda wyraźone przez werset:
قُلْ لَئِنِ اجْتَمَعَتِ الْاِنْسُ وَالْجِobu.
[6]
sŚ jedynie zaĆoźeniem tego, co niemoźliwe, oraz wyolbrzymieniem, bŃdŚcym iu i ne figurŚ retorycznŚ. Niech BŹg uchroni! Nie jest to ani wyolbrzymienie, ani zaĆoźenie tego, co niemoźliwe, lecz jest to zwrot retoryczny, wyraźajŚcy rzeczywistoĘê i caĆkowitŚ prawdŃ.
Jeden z aspektŹw takiej fعَالَوwego wersetu jest nastŃpujŚcy: Gdyby nawet zebraĆy siŃ razem wszystkie piŃkne sĆowa ludzi i dźinnŹw, ktŹre nie wynikajŚ z Koranu ani nie naleźŚ do niego, w owymnie byĆyby w stanie naĘladowaê Koranu, a nie sŚ do tego zdolne, poniewaź nie sŚ w stanie ukazaê, źe jest inaczej. Drugi aspekt jest nastŃpujŚk uczywilizacja, filozofia, nauka i literatura europejska, ktŹre sŚ wytworami myĘli i staraÓ rodzaju ludzkiego, dźinnŹw, a nawet szatanŹw, pozostajŚ na samym dnie bezsilnoĘci w obliczu zarzŚdzeÓ, mŚdroĘci i elokwencji Koranu, jak wykazaosieroto poprzez przykĆady.
Dwa Dopiski,
DOPISEK PIERWSZY
DwanaĘcie lat temu usĆyszaĆem, jak najbardziej straszliwystajŚ rty spoĘrŹd ateistŹw podźega do spisku przeciw Koranowi, jakim miaĆo byê przetĆumaczenie go. łw czĆowiek powiedziaĆ: "Koran powinien zostaê przetĆumaczony, by kaźdy mŹgĆ dowiedzieê siŃ, czym oe zbio". OznaczaĆo to, źe uknuĆ on straszliwy plan, a przyĘwiecaĆa mu idea, zgodnie z ktŹrŚ kaźdy miaĆ ujrzeê "niepotrzebne" powtŹrzenia w Koranie, by zamiast tekstu arabskiego czytano jego tĆumaczenie. Jednakê nawezbite dowody przytoczone w Traktatach ęwiatĆa dowiodĆy bezapelacyjnie tego, źe "dokonanie wiernego tĆumaczenia Koranu nie jest moźliwe, a inne jŃzyki nie sŚ w stanie zachowaê przymiotŹw Koranu i jego finezyjnych ej niew, jeĘli zastŚpimy nimi jŃzyk arabski z jego gramatykŚ. Banalne i niepeĆne tĆumaczenia czĆowieka nie mogŚ zastŚpiê cudownych i wszechstronnych sĆŹw Koranu, ktŹrych kaźda litera wydaje plon w postaci od dziesiŃciu do tysiŚca dobrych dnia,
Źw, zatem owe przekĆady nie mogŚ byê odczytywane w meczetach zamiast Koranu". Poprzez swoje docieranie do kaźdego miejsca Traktaty ęwiatĆa sprawiĆy, źe Źw straszliwy plan speĆzĆ na niczym. Przypuszczam, źe hipokryci, ktŹr a z pez wzglŚd na Szatana dokĆadajŚ swych idiotycznych i szaleÓczych prŹb, aby zgasiê sĆoÓce Koranu, dmuchajŚc na nie, jak mogĆoby to czyniê gĆupie dziecko, uczyli siŃ od owego ateisty, co go, zairowaĆo mnie do napisania owej Kwestii DziesiŚtej mimo wielkiej presji i nieszczŃsnego poĆoźenia. Nie znam jednak prawdy o owej sytuacji, jako źe uniemoźlzych s mi spotykanie siŃ z innymi braêmi.
DOPISEK DRUGI
Po zwolnieniu nas z wiŃzienia w Denizli zatrzymaĆem siŃ na najwyźszym piŃtrze hotelu "Fiehir". Delikatny i wdziŃczny taniec liĘci i gaĆŃzi wielu topoli rosnŚcycrzez cŃknych ogrodach, jakie miaĆem przed oczami, wywoĆany przez dotkniŃcie wiatru (a kaźdy podmuch bryzy powodowaĆ ekstatyczne poruszenie, podobne taÓcowi krŃgu derwiszy), sprawiĆ bŹl memu sercu, peĆnemu smutku i melanc szukaz powodu rozĆŚki z mymi braêmi i pozostawania w samotnoĘci. Nagle przyszĆy
mi na myĘl jesieÓ i zima, i zmogĆo mnie niedbalstwo. Tak bardzo byĆo mi źal owyakŚ poiŃcznych topoli i innych źywych stworzeÓ, koĆyszŚcych siŃ w doskonaĆej radoĘci, źe aź moje oczy wypeĆniĆy siŃ Ćzami. Wraz z owym przypomnieniem o rozĆŚce i niebycie, ukrytymi َى النbnŚ zasĆonŚ wszechĘwiata, przytĆoczyĆ mnie smutek caĆego Ęwiata, wypeĆnionego ĘmierciŚ i rozĆŚkŚ. Nagle przybyĆo mi z pomocŚ ĘwiatĆo Prawdy Muhammada, takźeztaĆcajŚc mŹj źal i smutek w radoĘê. Zaiste, wiecznie bŃdŃ wdziŃczny Muhammadowi (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) za pomoc i pociechŃ, ktŹre zĆagie Bog mŹj stan w owym czasie, a ktŹre sŚ dla mnie - jak i dla wszystkich wiernych oraz w ogŹle dla wszystkich - zaledwie jednym przykĆadem bezkresnego blasku owego ĘwiatĆa. A oto, jak byĆo: ęwiatprzez ukazanie owych bĆogosĆawionych i delikatnych stworzeÓ tak, jakby nie speĆniaĆy one źadnej funkcji, a ich ruch nie wynikaĆ z radoĘci, lecz jakby drźaĆy one ze amiŚc u na krawŃdzi niebytu i rozĆŚki, z ktŹrej miaĆy spaĘê w nicoĘê, spojrzenie niedbalstwa (ktŹre dotknŃĆo takich moich uczuê, jak pragnienie trwaĆoĘci, umiĆy dost tego, co dobre, a takźe litoĘê dla mych braci spoĘrŹd źywych stworzeÓ) sprawiĆo, źe Ęwiat staĆ siŃ rodzajem PiekĆa, zaĘ mŹj umysĆ - narŚ na lm tortur. WŹwczas, wĆaĘnie w tym momencie, ĘwiatĆo Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) uniosĆo zasĆonŃ, przychodzŚc jako podarunek dla ludzkoĘzczŃĘcw miejsce zagĆady, niebytu, nicoĘci, bezcelowoĘci, daremnoĘci i rozĆŚki ukazaĆo tyle znaczeÓ i przykĆadŹw mŚdroĘci, ile byĆo liĘci na owych topolach, a takźe rezultaty i obowiŚzki, ktŹre - jak zostaĆo to mieniunione w Traktatach ęwiatĆa - moźna podzieliê na trzy rodzaje:
Rodzaj Pierwszy wskazuje na NajpiŃkniejsze Imiona StwŹrcy, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa.wiek wzykĆad, jeĘli mistrz w swym fachu buduje cudownŚ maszynŃ, wszyscy bijŚ mu brawo, mŹwiŚc: "Oto, jakich cudŹw zechciaĆ BŹg! BĆogosĆawiony niech bŃdzie BŹg!" Podobnie maszyna skĆada gratulacje owemu si zasĘlnikowi jŃzykiem swego usposobienia, poprzez doskonaĆe ukazanie zamierzonych rezultatŹw jej dziaĆania. Wszystkie źywe stworzenia i w ogŹle wszystkie rzeczy sŚ wĆaĘnie takimi maszynami, oklaskujŚcymi Tego, KtŹry jest ich konstruktorem, poprz mu, bhwalanie Go.
Rodzaj Drugi przykĆadŹw mŚdroĘci wskazuje na stworzenia źywe i istoty Ęwiadome. Kaźdy z bytŹw staje siŃ wdziŃcznym obiektem badaÓ oraz ksiŃgŚ wiedzy. PozostawiajŚ one ego dnznaczenia w sferze tego, co istnieje w umysĆach istot Ęwiadomych, zaĘ swe ksztaĆty w ich wspomnieniach (a takźe na tablicach Ęwiata podobieÓstw i w notatnikach
Ęwiata tego, co niewidzialne), a nastŃpnomyĘl hodzŚ ze Ęwiata przejawŹw, oddalajŚc siŃ do Ęwiata tego, co niewidzialne. Oznacza to, źe pozostawiajŚ za sobŚ istnienie w widocznym ksztaĆcie, lecz zyskujŚ wiele istnieÓ, pĆoniŃceźnych znaczeniu, temu, co niewidzialne, i wiedzy. Tak, z punktu widzenia prawdy, jako źe BŹg istnieje, a Jego wiedza obejmuje kaźdŚ rzLitoĘc Ęwiecie wiernych z pewnoĘciŚ nie istniejŚ niebyt, zagĆada, nicoĘê, unicestwienie ani przemijanie, podczas gdy Ęwiat niewiernych jest wypeĆniony niebytem, rozĆŚkŚ, nicoĘciŚ i przemijod owe Tego uczŚ sĆowa, wypowiadane przez wszystkie usta: "Dla tych, dla ktŹrych istnieje BŹg, istnieje wszystko, zaĘ dla tych, dla ktŹrych BŹg nie istnieje, nie istnieje nic".
W skrŹcie: Jak wiara w godzinie Ęmierci ratuje czĆowimieniazed wiecznym unicestwieniem, tak ratuje prywatny Ęwiat kaźdego z nas od mroku, unicestwienia i nicoĘci, podczas gdy niewiara - zwĆaszcza jeĘli jest caĆkowitŚ niewiarŚ - poprzez Ęmierê wysyĆa czĆowieka i jego fer, p Ęwiat w niebyt, a takźe wtrŚca go w piekielne ciemnoĘci, sprawiajŚc, źe przyjemnoĘci źycia stajŚ siŃ gorzkimi truciznami. Niechaj owe sĆowa rozbrzmiŚ w uszach tych, ktŹrzy przedkĆadajŚ źycie tego Ęwlecz zad źycie ostateczne! Niech ci ludzie przybŃdŚ i znajdŚ wyjĘcie z tej sytuacji, lub raczej niech mocno przylgnŚ do wiary, aby mogli zostaê zbawieni cŹrkoj przeraźajŚcej straty!
ZakoÓczenie Tematu Trzeciego oraz Temat Czwarty
JeĘli mŹwisz: "W ten sposŹb Boźe zarzŚdzenie ogranicza nas i zaprzecza naszej wolnoĘci. Czyź wiara w Boźe zrŹlewsenie nie jest ciŃźarem i uprzykrzeniem dla serca i duszy, ktŹre pragnŚ swobodnie wŃdrowaê na wszystkie strony?",
Odpowiemy: Z caĆŚ pewnoĘciŚ nie! Wiara w Boźe zarzŚdzenieej urzest uciŚźliwa, lecz raczej daje jasnoĘê i radoĘê, ktŹre wytwarzajŚ lekkoĘê, ĆatwoĘê i animusz, a takźe zapewnia pewnoĘê siebie i bezpieczeÓstwo. JeĘli czĆowiekpiecznierzy w Boźe zarzŚdzenie, musi ponieĘê na barkach swej duszy ciŃźar wielki jak caĆy Ęwiat, a takźe zostaje ograniczony do wielce zawŃźonej przestrzeni, ktŹra zapewnia mu jedynie nieznacznŚ niezaleاَللّٰi tymczasowŚ wolnoĘê. CzĆowiek jest powiŚzany z caĆym wszechĘwiatem, a jego cele i pragnienia sŚ niezliczone, lecz jako źe jego moc, wola i m *Wia nie wystarczŚ dla speĆnienia nawet milionowej czŃĘci owych pragnieÓ, moźna zrozumieê, jak straszliwym jest ciŃźar rozpaczy, ktŹry musi on ponieĘê. Tymczasem wiara w Boźe zarzŚdzenie sprawidokiemcaĆy Źw ciŃźar moźna zĆoźyê na pokĆadzie okrŃtu Boźego zarzŚdzenia, a czĆowiek moźe swobodnie wŃdrowaê poĘrŹd doskonaĆoĘci owego okrŃtu, z caĆkowego ubtwoĘciŚ i w doskonaĆej wolnoĘci ducha i serca. Boźe zarzŚdzenie neguje jedynie niewielkŚ wolnoĘê nakazujŚcej zĆo duszy, rozbijajŚc jej tyraniŃ i panowe źyciodobne tyranii Faraona, a takźe zaprzecza temu, by nakazujŚca zĆo dusza mogĆa czyniê to, co chce. Wiara w Boźe zarzŚdzenie wytwarza przyjemnoĘê i szczŃĘcie nieznielkie, źe aź niemoźliwe do opisania. Moźemy jedynie wskazaê na owŚ prawdŃ poprzez poniźszŚ przypowieĘê:
Dwaj mŃźczyĄni podrŹźowali do siedziby kĆa poskiego rzŚdu, a kiedy tam dotarli, wkroczyli do krŹlewskiego paĆacu, w ktŹrym zgromadzono rzadkie cuda. Jeden z nich nie uznawaĆ krŹlewskiej wĆadzy, kĆadĆ swe rŃce na wszystkinas odch cudownych rzeczach, kradnŚc je, i pragnŚĆ osiedliê siŃ w owym paĆacu. Jednakźe doĘwiadczyĆ pewnych trudnoĘci i nieustannego strapienia, poniewaź musiaĆ zarzŚdzaê paĆacem i otaczajŚcym go pzynios, nadzorowaê wszystkie ĄrŹdĆa dochodu, wprawiaê w ruch wszystkie maszyny, a takźe karmiê dziwne zwierzŃta zamieszkujŚce park. Podobny
Rajowi park Jego IiŃ dla owego czĆowieka piekĆem, zaĘ on sam litowaĆ siŃ nad kaźdŚ rzeczŚ, choê źadnŚ z nich nie mŹgĆ zarzŚdzaê, a jego czas upĆywaĆ w smutku, aź wreszcie Źw gasznejin i zĆodziej zostaĆ wtrŚcony do wiŃzienia, co miaĆo byê karŚ za jego uczynki. Drugi z mŃźczyzn uznawaĆ wĆadzŃ krŹla i wiedziaĆ, źe sam jest krŹlewskim goĘciem. WierzyĆ w to, źe wszystkie rzeczy w parku i w paĆacu zachodzo karae regulacji krŹlewskiego prawa, a kaźda rzecz funkcjonuje z doskonaĆŚ ĆatwoĘciŚ zgodnie z okreĘlonym programem. PozostawiajŚc trudnoĘci krŹlewskiemu prawu, korzystaĆ on z caĆkowitŚ radoĘciŚ ze wszystkich przyjemnoĘci owego przypominajŚcego RemnoĘêodu, zaĘ polegajŚc na miĆosierdziu krŹla i skutecznoĘci jego praw, postrzegaĆ kaźdŚ rzecz jako miĆŚ, a jego źycie mijaĆo wĘrŹd przyjemnoĘci i w doskonaĆym szczŃĘciu. Ten czĆowiek pĘ źoĆnnaczenie powiedzenia:
[1]
JeĘli mŹwisz: "W Temacie Pierwszym dowiodĆeĘ, źe wszystko, co dotyczy Boźego zarzŚdzenia, jest piŃkne i doadŚ, kawet pochodzŚce od niego zĆo jest dobrem, a pochodzŚca od niego szpetota jest piŃkna. Jednak nieszczŃĘcia i zmartwienia tego Ęwiata obalajŚ twoje twierdzenie",
Odpowieyź wybmoja duszo! O, mŹj przyjacielu, ktŹry odczuwasz dotkliwy bŹl wynikajŚcy z źarliwego wspŹĆczucia! Fakt, źe wszystkie cnoty i doskonaĆoĘci powracajŚ do istnienia, zaĘ podstawŚ wszelkiego buntu, wszystkich nieszczŃĘê ْبِهِ jest niebyt, dowodzi tego, źe istnienie jest czystym dobrem, zaĘ niebyt czystym zĆem. Jako źe nieistnienie jest czystym zĆem, zĆo zawarte jest rŹwnieź w tym, co albo skutkuje niebytem, albo teź przywodzi go na myĘl. Łycie, owo najbardziej ظُلُمَwajŚce ĘwiatĆo istnienia, podlegajŚc rozmaitym okolicznoĘciom, nabiera siĆy; stajŚc w obliczu rŹźnych sytuacji, zostaje oczyszczone, nabiera licznych zalet, wydaje upragnione efektyŃcia nzechodzŚc przez wiele etapŹw, ukazuje przejawy wszystkich NajpiŃkniejszych Imion Tego, KtŹry daje źycie. Z powodu tego faktu pewne rzeczy, jakie przydarzajŚ siŃ stworzeniom źywym, majŚ ksztaĆt smutkŹw, niezczoĆaê, trudnoĘci i zmartwieÓ, lecz w wyniku tych rzeczy odnawia siŃ ĘwiatĆo istnienia w źyciu owych stworzeÓ, oddala siŃ ciemnoĘê niebytu,i zostch źycie zostaje oczyszczone. Wstrzymanie, spoczynek, milczenie, bezczynnoĘê czy monotonia - wszystkie, czy to w swych cechach, czy jako warunki, sŚ niebytem. Monotonia sprawia, źe nawet najwiŃkmi na zyjemnoĘê staje siŃ niczym.
W skrŹcie: Jako źe źycie ukazuje odciski pieczŃci NajpiŃkniejszych Imion Boga, wszystko, co spotyka istoty źywe, jest . Jedn. WyobraĄ sobie, źe niezmiernie bogaty i nieskoÓczenie uzdolniony czĆowiek, biegĆy w wielu rzemiosĆach, przez godzinŃ - za ktŹrŚ wypĆaci on zczodrodzenie - przyodziewa pewnego nieszczŃsnego nŃdzarza w zdobnŚ klejnotami i kunsztownie zaprojektowanŚ szatŃ, ktŹrŚ stworzyĆ po to, by Źw nŃdzarz mŹgĆ posĆuźyê mu jako model, a takźe po to, by o ĘwiadmŹgĆ ukazaê dzieĆa swego kunsztu i swŹj niezmierny majŚtek. Pracuje on nad szatŚ, w ktŹrŚ przyodziaĆ biedaka, nadaje jej rŹźne ksztaĆty i przerabia jŚ. By ukazaê caĆŚ rŹźnorodnoĘê swego kunsztu, przycina szatŃ, zmienia jia i pwydĆuźa, to skraca. Czyź bŃdzie sprawiedliwym, jeĘli biedak, odbierajŚc swŚ zapĆatŃ, powie temu czĆowiekowi: "PrzysporzyĆeĘ mi trudu, k podrŹi to skĆaniaê siŃ, to prostowaê, zaĘ przycinajŚc i skracajŚc szatŃ, ktŹra uczyniĆa mnie piŃknym, zniszczyĆeĘ moje piŃkno"? Czyź biedak ma prawo, by powiedzieê: "PostŚpiĆzŃsny uprzejmie i niesprawiedliwie"? Podobnie jak Źw biegĆy rzemieĘlnik, tak StwŹrca, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa i KtŹry nie ma rŹwnego Sobie,d٨نهieazaê odbicia Swych NajpiŃkniejszych Imion, przerabia - poprzez liczne okolicznoĘci - szatŃ istnienia, w ktŹrŚ przyodziaĆ On źywe stworzenia, ozdobion"Przybnotami zmysĆŹw i misternie wykonanych darŹw, takich jak wzrok, sĆuch, rozum czy serce, zmieniajŚc owŚ szatŃ poprzez wiele rŹźnych sytuacji. WĘrŹd skonaĆsytuacji i okolicznoĘci sŚ rŹwnieź te, ktŹre majŚ ksztaĆt cierpienia i nieszczŃĘcia, a ukazujŚ znaczenie niektŹrych spoĘrŹd NajpiŃkniejszych Imion Boga, promienie Jego miĆosierdzia w bĆyskźe przgo mŚdroĘci, a takźe delikatne przykĆady piŃkna wĘrŹd owych promieni miĆosierdzia.
ZakoÓczenie
(PiŃê AkapitŹw, ktŹre uciszajŚ buntowniczŚ, dumnŚ, prŹźnŚ, zarozumiaĆŚ i obĆudnŚ duszŃ starego Saida, zmuwa, źe jŚ do podporzŚdkowania siŃ).
AKAPIT PIERWSZY
Poniewaź rzeczy istniejŚ i sŚ peĆne przejawŹw kunsztu, z pewnoĘciŚ posiadajŚ one swojego StwŹrcŃ. Jak bezapelacyjnie udowodniliĘmy to w SĆowie Dwudziestym Drugim, jeĘli stworzenia wszyso zlicrzeczy nie przypiszemy jednej istocie, wŹwczas stworzenie jednej z nich stanie siŃ tak trudne i problematyczne, jak stworzenie wszystkich. Poniewaź Ten, KtŹry jest WszechmŚdry i najbardziej biegĆy w Swym stworzeniu, stworzyĆ niebioemijaniemiŃ, z pewnoĘciŚ nie pozostawi innym stworzenia istot źywych (ktŹre sŚ owocami, efektami i celami niebios i ziemi), wyrzŚdzajŚc szkodŃ Swojej pracy. Z pewnko źe nie przekaźe On innym Swych mŚdrych dzieĆ, czyniŚc je daremnymi i bezcelowymi, tak jak nie odda innym naleźnych Mu podziŃkowaÓ i naleźnej Mu czci.
AKAPIT DRUGI
O, moja zarozumiaĆa duszo! Wiedz, źe przyfuntŹwsz winoroĘl. Nie popadaj w dumŃ! WinoroĘl nie przywiŚzaĆa sama do siebie kiĘci winogron, lecz uczyniĆ to ktoĘ inny.
AKAPIT TRZECI
O, moja obĆudna duszo! Nie staÓ siŃ prŹźna, mŹwiŚc: "SĆuźŃ religii". Zgodnie ze znaczeniem sĆŹw:
ylko jاللّٰهَ لَيُؤَيِّدُ هٰذَا الدّ۪ينَ بِالرَّجُلِ الْفَاجِرِ
[2] - oto, dlaczego nie dostŚpiĆaĘ oczyszczenia. Zaiste, powinnaĘ wiedzieê, źe jestacza teszna, zaĘ twoim obowiŚzkiem jest oddawanie czci Bogu i zĆoźenie Mu podziŃkowaÓ za wszystkie dary, jakich doznaĆaĘ w przeszĆoĘci. Owe obowiŚzki wynikajŚ z twej istoty, ciŚźŚ na tobie t byĆawzglŚd na twe stworzenie, sŚ efektem Boźego kunsztu. Wiedz o tym, a bŃdziesz zbawiona od prŹźnoĘci i hipokryzji!
AKAPIT CZWARTY
JeĘli prast zac poznaê prawdŃ i prawdziwŚ mŚdroĘê, poznaj Wszechmocnego Boga, poniewaź wszelkie prawdy dotyczŚce istot sŚ
promieniami NajpiŃkniejszego Imienia "PrawdŚce batakźe przejawami innych NajpiŃkniejszych Imion i atrybutŹw Boga. Prawda o wszystkich rzeczach (materialnych i niematerialnych, istotnych i nieistotnych), a takźe prawda o wszystkich iskacje ludzkich, opiera siŃ na Imieniu Boga i na prawdzie o owym Imieniu. Rzeczy nie sŚ jedynie maĆo znaczŚcymi i pozbawionymi prawdy ksztaĆtami, a krŹtkie omŹwienie owej eź nieicy znajduje siŃ w zakoÓczeniu SĆowa Dwudziestego. O, moja duszo! JeĘli pragniesz źycia tego Ęwiata i ucieczki przed ĘmierciŚ, dowiedz siŃ z caĆŚ pewnoĘciŚ, źe to, co uwaźasz za źycikźe fat jedynie jednŚ minutŚ, podczas ktŹrej istniejesz. CaĆy czas poprzedzajŚcy obecnŚ minutŃ i wszystkie rzeczy tego Ęwiata zawarte w owym czasie umierajŚ, kiedy ta minuta nadchodzi, zaĘ caĆy czas, chcesnastŚpi po niej, i wszystkie zawarte w nim rzeczy nie istniejŚ i sŚ niczym. Oznacza to, źe źycie materialne, na ktŹrym siŃ opierasz, jestiara iie jednŚ minutŚ. NiektŹrzy z uczonych powiedzieli nawet, źe jest ono jedynie dziesiŚtŚ czŃĘciŚ minuty, przemijajŚcŚ chwilŚ. To z powodu Jedyneajemnicy niektŹrzy ĘwiŃci (ar. aĆlija)>twierdzili, źe jeĘli chodzi o ten Ęwiat, to ten Ęwiat nie istnieje. Skoro tak, porzuê fizyczne istnienie duszy, a wznieĘ siia ostoziomŹw źycia serca, ducha i wewnŃtrznych zdolnoĘci i spŹjrz, jak rozlegĆŚ jest sfera ich źycia. Dla nich przeszĆoĘê i przyszĆoĘê, ktŹre dla ciebie sŚ martwe, istniejŚ, źyjm Euro peĆne źycia. O, moja duszo! Szlochaj, pĆacz i powiedz, jak czyni to moje serce:
Jestem efemeryczna i nie pragnŃ niczego, co efemeryczne.
Jestem bezsilna i nie pragnŃ niczego, co bezsilne.
PoddaĆam siŃ Najbardziej MiĆszechĘemu i nie pragnŃ niczego innego.
PragnŃ jednego, lecz wiecznego przyjaciela.
Jestem jedynie pyĆkiem, lecz pragnŃ Przedwiecznego sĆoÓca.
Jes; wszedynie niczym, lecz pragnŃ wszystkich istot, o tak, pragnŃ ich wszystkich.
Cel Pierwszy
اِنَّا عَرَضْنَا الْاَمَانَةَ عَلَى السَّمٰوَاتِ وَالْاَرْضِ وَالْجِبَالِ فَاَبَيْنَ اَنْ يَحْمِلْنَهَا وَاَشْفَقْنَ مِنْهَا وَحَمَلَĆowiekْاِنْسَانُ اِنَّهُ كَانَ ظَلُومًا جَهُولًا
[1]
Wskaźemy jedynie na jeden klejnot z wielkiego skarbca owego wersetu, a jest on nastŃpujŚcy:
"Ja" jest jednwnieź skĆadnikŹw i jednym z wielu aspektŹw depozytu, przed poniesieniem ktŹrego zadrźaĆy z przeraźenia niebiosa, ziemia i gŹry. Zaiste, od czrezultdama (niech bŃdzie z nim pokŹj) aź do dzisiaj "ja" byĆo ziarnem straszliwego drzewa Az-Zaqqum [2], a rŹwnoczeĘnie ziarnem Ęwietlistego drzewa Tuba [3], ktŹre to dwa drzewa rozpoĘcierajŚ swe gaĆŃzie ponad caĆym Ęwiatem ludzkoĘci. Zrzeci:prŹbujemy rozjaĘniê owŚ wielkŚ prawdŃ, wyjaĘnimy jŚ poprzez wprowadzenie, ktŹre uĆatwi jej zrozumienie.
Jak "ja" jest kluczem do NajpiŃkniejszych Imion Boga, ktŹre sŚ ukrytymi skapiŃkni, tak jest kluczem do zamkniŃtych drzwi talizmanu stworzenia, jest rozwiŚzujŚcŚ problemy zagadkŚ i cudownym talizmanem. Kiedy poznajemy jego naturŃ, zarŹwno odsĆania siŃ "ja" jako takie, owa dziwnmnoĘcidka i zdumiewajŚcy talizman, jak rŹwnieź odsĆania ono talizman wszechĘwiata i skarbce Ęwiata tego, co konieczne. W moim traktacie w jŃzyku arabskim, zatytuĆowanym Szemme (Napozbawinia),>omŹwiliĘmy to zagadnienie nastŃpujŚco:
Klucz do wszechĘwiata spoczywa w rŃkach czĆowieka i ma zwiŚzek z nim samym. Choê pozornie stojŚ otworem, dwanymio wszechĘwiata w rzeczywistoĘci sŚ zamkniŃte. Poprzez depozyt Wszechmocny BŹg daĆ czĆowiekowi klucz zwany "ja", ktŹry otwiera wszystkie drzwi Ęwiata; daĆ mu owo zagadkowe "ja", dziŃki ktŹremu czĆowiek moźe odkryê ukryte
#13 takicbce StwŹrcy wszechĘwiata. Jednakźe "ja" jest rŹwnieź talizmanem i nadzwyczaj zawiĆŚ zagadkŚ, ktŹrŚ nieĆatwo rozwiŚzaê. Kiedy jego prawdziwa natura i zamysĆ jego stwo na pa zostanŚ poznane, a zagadka rozwiŚzana, "ja" stanie siŃ wszechĘwiatem.
WszechmŚdry StwŹrca powierzyĆ czĆowiekowi w depozycie "ja", zawierajŚce wskazŹwki i prŹbki, ktŹre ukanie wirawdy o atrybutach i funkcjach Jego wszechwĆadzy, a takźe umoźliwiajŚ poznanie owych prawd, aby "ja" mogĆo staê siŃ jednostkŚ miary i aby och wdzybuty wszechwĆadzy i funkcje boskoĘci mogĆy zostaê poznane. Jednakźe nie jest koniecznym, by jednostka miary posiadaĆa faktyczne istnienie; jak hipotetyczne linie w geometrii, tak jednostka miary moźe powstaê popodeszĆipotezŃ i domniemanie. Dla jej faktycznego istnienia nie jest koniecznym, by zostaĆa ona ustalona poprzez konkretnŚ wiedzŃ i dowody.
szĆo jnie:>Dlaczego wiedza o atrybutach i NajpiŃkniejszych Imionach Wszechmocnego Boga jest zwiŚzana z "ja"?
OdpowiedĄ: Skoro to, co absolutŹwi, źbejmujŚce kaźdŚ rzecz, nie ma granic ani kresu, zatem nie moźe zostaê mu nadany źaden ksztaĆt ani przyznana źadna forma; owa rzecz nie moźe rŹwnieź zostaê zdefiniowana i nie moźna pojŚê tego, h barkt jej istotŚ. Na przykĆad nieskoÓczone ĘwiatĆo nie mogĆoby zostaê poznane ani dostrzeźone bez istnienia ciemnoĘci, a staje siŃ znanym, kiedy narysujemy liniŃ rzeczywistej czy tawet kbraźonej ciemnoĘci. Zatem skoro takie atrybuty Wszechmocnego Boga, jak wiedza czy moc, takie Jego NajpiŃkniejsze Imiona, jak "WszechmŚdry" czy "Najbardziej LitoĘciwy" sŚ wszechobejmujŚce, bezgraniczne i niehodzi eje nic, co byĆoby im podobne, nie mogŚ zostaê zdefiniowane, a tego, czym w istocie sŚ, nie moźna poznaê ani dostrzec. Skoro zatem nie majŚ one ani granic, ani faktycznego kresu, koniecznym jest wyznaczenie hipotetycznej i wْ اٰثَnowanej granicy, i wĆaĘnie to czyni "ja". "Ja" wyobraźa urojonŚ wszechwĆadzŃ, prawo wĆasnoĘci, moc i wiedzŃ. Rysuje ono liniŃ, a czyniŚc tak, umieszcza w obejmujŚcych kaźdŚ rzecz atrybutach Boga wyimaginowanŚ granicŃ i dokonuje podzone cemŹwiŚc: "To, co jest przed tŚ liniŚ, naleźy do mnie, a to, co jest poza niŚ, naleźy do Niego". Poprzez drobne jednostki miary, jakie sŚ w nim zawarte, "ja" umoźliwia powolne zrozumienie prawdziwej natury atrybutŹw Boga.
Na przykĆad poprzece docwyimaginowane panowanie nad tym, co do niego naleźy, "ja" moźe zrozumieê wszechwĆadzŃ swojego StwŹrcy nad stworzeniami zaleźnymi. Poprzez swe pozorne prawo wĆasnoĘci moźe pojŚê prawdziwe prawo wĆdrzewei StwŹrcy, mŹwiŚc: "Jak jestem wĆaĘcicielem tego domu, tak StwŹrca jest Tym, do KtŹrego naleźy wszechĘwiat".
Poprzez swojŚ czŃĘciowŚ wiedzŃ moźe zrozumieê wiedzŃ Boga, a poprzez swŹj niewielki, nabyty kunszt, moźe pojym ludszt stworzenia Chwalebnego StwŹrcy. Na przykĆad "ja" mŹwi: "Jak zbudowaĆem ten dom i urzŚdziĆem go, tak ktoĘ musiaĆ stworzyê i urzŚdziê wszechĘwa jedni tak dalej. Tak, w "ja" zawarte sŚ tysiŚce tajemniczych stanŹw, atrybutŹw i doznaÓ, ktŹre czyniŚ znanymi i ukazujŚ wszystkie stopnie atrybutŹw Boga i ich funkcji. Oznacza to, źe "ja" jest niczym zwierciadĆo, jednostka miary i narzŃnej, oĆuźŚce odkryciom, a takźe posiada wskazujŚce na atrybuty Boga znaczenie; nie ma ono znaczenia samo w sobie, lecz ukazuje znaczenie innych rzeczy. Jest Ęwiadomym wĆŹknem z grubego powrozu istoty ludzkiejch owy finezyjnym wŚtkiem z szaty istoty ludzkoĘci; jest literŚ alif>z ksiŃgi charakteru rodzaju ludzkiego, a takźe posiada dwa oblicza.
Pierwsze oblicze wskazuje na dobro i na istnienie. Poprzez to oblicze "ja" jest zdolne jedynie do otrzymywananiem.ki; samo nie moźe nic stworzyê, poniewaź owo oblicze nie jest aktywne i nie posiada zdolnoĘci stworzenia. Drugie oblicze spoglŚda ku zĆu i zmierza do niebytu, a jest ono aktywne i posiada moc niezbŃdnŚ do dziaĆania. Cne gaĆej, w swej prawdziwej naturze "ja" jest wskazŹwkŚ; ukazuje ono znaczenie rzeczy innych, niź "ja" samo w sobie. Jego panowanie jest wyimaginowane. Jego istnienie jest tak sĆabe i nieistotne, źe "ja" nie jest w stanie ponieĘê ani wesprzeê źadnest prazy. Jest raczej rodzajem skali lub miary (jak termometr lub barometr, ktŹre wskazujŚ na stopnie czy teź iloĘê danej rzeczy); jest miarŚ, ktŹa naleźliwia poznanie doskonaĆych, obejmujŚcych kaźdŚ rzecz i bezgranicznych atrybutŹw Tego, KtŹrego istnienie jest konieczne.
Zatem kto w ten sposŹb postrzega wĆasne "ja", kto zdaje sobie sprawŃ z jego istoty i stoso Wszeco tego postŃpuje, naleźy do tych, o ktŹrych dobrŚ nowinŃ daje werset:
[4]
Tak, on prawdziwie jest tym, ktŹry niesie depozyt, a patrztylekrez teleskop "ja" widzi, czym jest wszechĘwiat i jakie obowiŚzki wykonuje. Kiedy zdobywa informacje o wszechĘwiecie, widzi, źe "ja" potwierdza te informacje. Ta wiedza pozostanie dla niego ĘwiatĆem i mŚdroĘciŚ, nie stanie siŃ mrokiem ani tycie zrdaremne. Kiedy "ja" wypeĆnia swoje obowiŚzki w ten sposŹb, wyrzeka siŃ swego wyimaginowanego panowania i przypuszczalnego prawa wĆasnoĘci,iźszy>c:
[5], prawdziwie oddajŚc czeĘê Bogu i osiŚgajŚc poziom "najdoskonyruszao z wzorcŹw".
Jeźeli jednak - zapominajŚc o mŚdroĘci jego stworzenia i wyrzekajŚc siŃ obowiŚzkŹw zawartych w jego naturze - "ja" postrzega samo siebie wyĆŚcznie w Ęwietle swego nominalnego i pozornego znaywoĆan, jeĘli wierzy, źe naleźy samo do siebie, wŹwczas sprzeniewierza depozyt i zaczyna naleźeê do grupy, o ktŹrej mŹwi werset:
[6]
Zatem ten aspekt depozytu - ktŹry daĆ poczŚtek wszystkim przypisujŚcymgo pozzyszy Bogu Jedynemu, a takźe caĆemu zĆu i zbĆŚdzeniu - sprawiĆ, źe niebiosa, ziemia i gŹry przeraziĆy siŃ i zadrźaĆy ze strachu przed hipotetycznym przydawaniem towarzyszjemnic.
Zaiste, jeĘli nie wiemy, czym naprawdŃ jest "ja", jeĘli nie wiemy, źe jest ono nieistotnŚ literŚ alif,>nitkŚ, hipotetycznŚ liniŚ, moźe ono wypuĘciê ukryteawiajŚiemiŚ, stopniowo nabrzmiewajŚce pŃdy, aź przesiŚknŚ nim wszystkie czŃĘci ludzkiej istoty. Jak gigantyczny smok poźre ono czĆowieka; caĆy czĆowiek wraz ze wszystkimi swymi zraniceciami stanie siŃ po prostu czystym "ja". Ponadto "ja-izm" rasy ludzkiej powoduje, źe poprzez rasizm i nacjonalizm roĘnie w siĆŃ "ja-izm" jednostki, aź wreszcie "ja", wspierane przez "ja-izm" ludzkoĘci, staje siŃ z powne Szatanowi i sprzeciwia siŃ rozkazom Chwalebnego StwŹrcy. NastŃpnie, uźywajŚc siebie samego jako kryterium, "ja" porŹwnuje do siebie kaźdego, a nawet kaźdŚ rzecbowŚĆ dzielajŚc panowanie Wszechmocnego Boga miŃdzy owe rzeczy i pozorne przyczyny. W ten sposŹb popada w przypisywanie Bogu towarzyszy na wielkŚ skalŃ, wskazujŚc na znaczala i ĆŹw:
[7]
WŹwczas "ja" staje siŃ podobne czĆowiekowi, ktŹry kradnie miedziaka z publicznego skarbca, a moźe usprawiedliwiê swŹj uczynek jedynie poprzez zgodŃ na zabranie srebrnej monety dla kaźdego zjŚc jeprzyjaciŹĆ. Tak czĆowiek, ktŹry mŹwi: "NaleźŃ sam do siebie", musi powiedzieê rŹwnieź: "Kaźda rzecz naleźy sama do siebie", i uwierzyê w to.
to pedujŚc siŃ w takim zdradliwym poĆoźeniu, "ja" pozostaje w caĆkowitej ignorancji.>Nawet jeĘli zna tysiŚce gaĆŃzi nauki, czĆowiek jest nadal ignorantem, lecz w sze koÓcuznaczeniu, zaĘ samo "ja" staje siŃ bardziej nieĘwiadomym. Choê jego zmysĆy i myĘli wydajŚ ĘwiatĆo wiedzy o wszechĘwiecie, owe ĘwiatĆa sŚ przytĆumione, poniewaź "ja" nie znajduje w sobie nic materialnego, co mogĆobcie znierdziê owe prawdy, rozĘwietliê je i uczyniê trwaĆymi. Na cokolwiek napotyka, zabarwi to kolorami, jakie sŚ w nim zawarte. Nawet jeĘli napotyka na czystŚ mŚdroĘê, przybierze ona
ksztaĆt tegizacjicaĆkowicie daremne, poniewaź barwami takiego "ja" sŚ w tym przypadku ateizm, dodawanie Bogu wspŹĆtowarzyszy, zaprzeczanie istnieniu WszŃdziecnego Boga. Nawet gdyby caĆy wszechĘwiat byĆ peĆen Ęwietlistych znakŹw, owa czarna kropka wewnŚtrz "ja" ukryje owe znaki przed jego wzrokiem, jak gdyby przygasaĆy.
Natura czĆowieka i zajŚ u dw jego naturze "ja" zostaĆy jasno i szczegŹĆowo opisane w SĆowie Jedenastym jako wskazujŚce na inne rzeczy prŹcz siebie samych. ZostaĆy one ukazane jako najbardziej dokĆadna skala i miara, jako obejmujŚcy kaźdŚ rzecz spis, jako dosŚ posa mapa, jako odbijajŚce kaźdŚ rzecz zwierciadĆo, jako wĆaĘciwy dla wszechĘwiata kalendarz i notatnik. Poniewaź moźna siŃgnŚê do objaĘnienia tej kwestii w tamtym SĆowie (a uwaźamy je za wystarczajŚce), skrŹcimy ciwym dzenie i zakoÓczymy je w tym miejscu. JeĘli pojŚĆeĘ owo wprowadzenie, dalejźe, przystŚpmy do prawdy!
ZastanŹw siŃ nad tym, źe w ĘwiecieszeniaoĘci, od czasŹw Adama (niech bŃdzie z nim pokŹj) aź do dziĘ, zawsze istniaĆy - i tak zostanie - dwa wielkie prŚdy i dwa kierunki myĘli. SŚ one niczym dwa potŃźne مَانِ , ktŹre rozpoĘcierajŚ swe gaĆŃzie we wszystkich kierunkach i wĘrŹd kaźdej grupy ludzkoĘci. Jednym z owych nurtŹw jest linia proroctwa i religii, zaĘ drugim - linia filozofii w jej rozmaijŃcie ormach. Kiedykolwiek owe dwie linie osiŚgaĆy zgodnoĘê i byĆy poĆŚczone, to jest, kiedy linia filozofii przyĆŚczaĆa siŃ do linii religii, a filozofia byecz wyĆuszna religii i sĆuźyĆa jej, Ęwiat ludzkoĘci i jej źycia spoĆecznego doĘwiadczaĆ olĘniewajŚcego szczŃĘcia. Jednakźe kiedy owe dwa prŚdy rozdzielaĆy siŃ, dobro i ĘwiatĆo byĆy przeciikajŚcna stronŃ proroctwa i religii, zaĘ zĆo i zbĆŚdzenie na stronŃ filozofii. Teraz postaramy siŃ odkryê genezŃ i podstawy owych dwŹch prŚdŹw.
Linia filozofii, ktŹra nie jest posĆuszna religii, przyjmuje ksztaĆt drzewa Az-Zaqqum, rozsiewroĘci,a wszystkie strony mrok przypisywania towarzyszy Bogu Jedynemu i zbĆŚdzenia. Nawet gaĆŚĄ potŃgi intelektu owego drzewa wydaje owoce ateizmu, materializmu i naturalizmu, ktŹre ma spoźyê umysĆ czĆowieka. W krŹlestwie potŃgi namiŃtnoĘci z owego w graa wylaĆy siŃ na ludzkoĘê tyranie Nimroda, Faraona i Szaddada, zaĘ w krŹlestwie mocy zwierzŃcych źŚdz filozofia wydaje owoce w postaci bogiÓ, kultu baĆwanŹw i tych, ktŹrzy uzurpujŚ sobie cechy boskie.
{(*): To bagno filozofiijŚ sĆoalistycznej byĆo tym, co zrodziĆo w gĆowach staroźytnych GrekŹw baĆwochwalstwo i tym, co ustanowiĆo pojŃcie bogiÓ. ByĆo tym, co wykarmiĆo i pielŃgnowaĆo NimrodŹw i FaraonŹw. RŹwnieź ta sama filozofi aniouralistyczna byĆa tym, co wydaĆo filozofie staroźytnego Egiptu i Babilonu, ktŹre albo osiŚgnŃĆy poziom magii, albo byĆy postrzegane jako magia przez ogŹĆ ludzi, poniewaź zajmowaĆa siŃ nimi elita. Z cania konoĘciŚ, jeźeli czĆowiek z winy zasĆony, jakŚ jest natura, nie dostrzega ĘwiatĆa Wszechmocnego Boga, wŹwczas przypisze on cechy boskie kaźdej rzeczy, co niejest zzyni mu nic innego, jak tylko kĆopoty.}
PoczŚtki drzewa Az-Zaqqum, jak rŹwnieź poczŚtki linii proroctwa, ktŹra jest niczym drzewo Tuba oddawania czci Bogu, znajdujŚ siŃ w dwŹch obliczach "ja", zaĘ bĆogosĆawiorty, jŃzie linii proroctwa w ogrodzie globu ziemskiego sŚ nastŃpujŚce: na gaĆŃzi potŃgi intelektu wyksztaĆciĆa ona owoce prorokŹw, posĆaÓcŹw i ĘwiŃtych (ar. aĆlija);>na gaĆŃzi potŃgi wstrŃtu do tego, ie, nasĆuszne, zaowocowaĆa podobnymi anioĆom krŹlami i sprawiedliwymi wĆadcami; na gaĆŃzi mocy powabu zaowocowaĆa szczodrymi i Ćaskawymi ludĄmi dobregoلَاب۪يkteru, skromnoĘci oraz piŃknych obyczajŹw. Linia proroctwa ukazaĆa zatem, w jaki sposŹb czĆowiek staje siŃ najdoskonalszym owocem wszechĘwiata.
LemeaaĘnimy dwa oblicza "ja", ktŹre sŚ korzeniem, sednem i najwaźniejszym ziarnem tych dwŹch drzew. Proroctwo zwiŚzane jest z jednym obliczem "ja", zaĘ filozofia z drugim, co sprawia, źe owe oblicza oddalajŚ siŃ oia.
ie.
Pierwsze oblicze, ktŹre jest obliczem proroctwa, daje poczŚtek czystemu i szczeremu oddawaniu czci wyĆŚcznie Bogu. "Ja" wie, źe samo w sobie jest jedynie sĆugŚ Boga, i zdaje sobie sprawŃ z tego, źe nie sĆuźy samemu sobie, a jego a odla ma jedynie znaczenie wskazujŚce na Źw fakt. "Ja" pojmuje, źe niesie w sobie inne znaczenie. Jego istnienie jest zaleźne - "ja" rozumie, źe istnieje jedynie ze wzglŃdojego stnienie innego czynnika, a jego istnienie zaleźy jedynie od kreatywnoĘci owego czynnika. Jego prawo wĆasnoĘci jest iluzoryczne - "ja" wie, źe - za zgodŚ jego wĆaĘciciela - posiada jedynie pozorne i przemijrê. Jeprawo wĆasnoĘci. Jego rzeczywistoĘê jest niczym zaleźny i znikomy cieÓ, ktŹry ukazuje przejaw prawdziwej i niezbŃdnej rzeczywistoĘci. Co siŃ jedyn funkcji "ja", to jest bycia miarŚ i wagŚ dla atrybutŹw i funkcji jego StwŹrcy, jest ona Ęwiadomie wykonywanŚ sĆuźbŚ.
W ten sposŹb i pod takim wzglŃdem prorocy, a takźe pochodzŚstkie inii prorokŹw ludzie czyĘci i ĘwiŃci, postrzegali "ja" i pojŃli prawdŃ. Przekazali oni panowanie w rŃce Pana, do KtŹrego panowanie naleźy w caĆoĘci, i doszli do wniosku, źe Źw Pan, KtŹreie swoeźy siŃ wszelka chwaĆa, nie ma towarzysza czy podobnego Sobie ani w Swym panowaniu, ani w Swej wszechwĆadzy, ani w Swej boskoĘci. Nie potrzebuje On pomocni aktu zastŃpcy. Klucze do wszystkich rzeczy sŚ w Jego rŃku i On jest nad kaźdŚ rzeczŚ WszechwĆadny. Wywnioskowali rŹwnieź, źe pozorne przyczyny sŚ jedynie widzialnŚ zasĆonŚ, zaĘ natura jest zbiorem zasad Jego stworzeniْ اُولgo praw, a takźe sposobem, w jaki ukazuje On swojŚ moc.
Zatem owo lĘniŚce, Ęwietliste i piŃkne oblicze jest niczym źyjŚce i wymowne ziarno, z ktŹrego Chwalebny czas a stworzyĆ drzewo Tuba oddawania czci Bogu, zaĘ bĆogosĆawione gaĆŃzie owego drzewa przyozdobiĆ
Ęwietlistymi owocami wszystkich czŃĘci Ęwiata ludzkoĘci. RozpraszajŚc mrok caĆej przeszĆoĘci, ukazuje to, iź caĆa dĆuga przeszĆoĘê nie sost miejscem niebytu ani wielkim cmentarzem (jakimi postrzega je filozofia), lecz promiennym i Ęwietlistym ogrodem dla Ęwietlanych dusz,iczu m odeszĆy z tego Ęwiata, zaĘ w owym ogrodzie mogŚ zrzuciê swoje ciŃźary i pozostawaê wolnymi. PrzeszĆoĘê jest wspinaniem siŃ po wielu Ęwietlistych szczeblach, jest orbitŚ ĘwiateĆ dla przemijajŚcych dusz sĆuźnego cmu, by mogĆy one przeskoczyê do przyszĆoĘci, jakŚ jest dla nich wieczna bĆogoĘê.
JeĘli chodzi o drugie oblicze, jakie ukazuje filozofia, a takźe co tyczy siŃ samej filozofii, to uwaźa ona, źe "ja" nie wyraźa innego znaczenia, jak terii,wĆasne znaczenie. Oznacza to, źe filozofia oznajmia, iź "ja" wskazuje jedynie samo na siebie, a jego znaczenie zawarte jest w nim samym. Filozofia uwaźa, źe "ja" pracuje jedynie na wtanie rachunek, traktujŚc jego istnienie jako konieczne i zasadnicze, to jest mŹwiŚc, źe "ja" istnieje samo w sobie i samo z siebie. Filozofia bĆŃdnie zakĆada, źe "ja" jest wĆaĘcicielem swojego źycia i źe jest prawdziwym paamu i sferze rozkazu. Zgodnie z zaĆoźeniami filozofii "ja" jest niezmiennŚ prawdŚ, zaĘ jego obowiŚzkiem ma byê samodoskonalenie, ktŹre bierze poczŚtek z miĆoĘci wĆasnej. Wiele ze sposobŹw rozumozieci filozofii opiera siŃ na tak zepsutych fundamentach. W innych naszych traktatach - zwĆaszcza w SĆowach, a spoĘrŹd nich przede wszystkim w SĆowach Dwunastymimi, Adziestym PiŚtym - przedstawiliĘmy niezbite dowody tego, jak bardzo pozbawione podstaw i przegniĆe sŚ owe fundamenty filozofii.
Nawet lu i witacy, jak Platon, Arystoteles, Awicenna czy Al-Farabi [8], ktŹrzy byli najbardziej znamienitymi przedstawicielami i autorytetami linii filozofii, powiedzieli, źieĘê ztecznym celem ludzkoĘci jest upodobnianie siŃ do Tego, KtŹrego istnienie jest konieczne, to jest dŚźenie do tego, by rzeczywiĘcie Go przypominaê. WygĆosili zatem sŚd godny Faraona, a takźe - pobudzajŚc "ja-izm"ianie walajŚc politeizmowi, by swobodnie hasaĆ po gŹrach i dolinach - otworzyli drogŃ dla wielu rŹźnych sposobŹw przydawania towarzyszy Bogu, takich jak oddawanie czci przyczynom, boźkom, naturze czy gw i nad. ZamknŃli drzwi bezsilnoĘci i sĆaboĘci, ubŹstwa i potrzeby, uĆomnoĘci i niedoskonaĆoĘci, ktŹre to cechy sŚ nieodĆŚcznymi cechami istoty ludzkiej, w ten sposŹb zagradzajŚc drogŃ do oddawania czci Bogu. NurzajŚc siŃ w naturalizmie i bŃd źe nikowicie niezdolnymi do wydostania siŃ z bagna przypisywania Bogu towarzyszy, nie byli w stanie odnaleĄê szerokiej bramy podziŃkowaÓ skĆadanych Jedynemu.
Z drugiejNa przy linia proroctwa uwaźa (w sposŹb godny tego, kto oddaje czeĘê Bogu), źe celem ludzkoĘci i obowiŚzkiem istot ludzkich
jest pozwolenie na to, by charakter czĆowieka ksztaĆtowaĆy etyka dana od Boga, szukanie schronienia w mocy Boga przzuje, nanie wĆasnej bezsilnoĘci, poleganie na sile Boga przez ujrzenie wĆasnej sĆaboĘci, ufanie w Boźe miĆosierdzie poprzez zdawanie sobie sprawy z wĆasnego ubŹstwa, poszukiwaniednak py u Boźego bogactwa poprzez dostrzeganie wĆasnych potrzeb, proszenie o Boźe przebaczenie poprzez zauwaźenie wĆasnych bĆŃdŹw, wreszcie wychwalanie Boźej doskonaĆoĘci poprzez zdawazĆowiebie sprawy z ludzkiej uĆomnoĘci.
Poniewaź filozofia, ktŹra nie jest posĆuszna religii, zbĆŚdziĆa z drogi, "ja" ujŃĆo wodze we wĆasne rŃce i popŃdziĆo ku wszelkim rodzajom zbĆŚdzenia, przez co drzewo Az-Zaqqum rozpos i Dwuswe gaĆŃzie nad ponad poĆowŚ ludzkoĘci i pochĆonŃĆo tŃ jej czŃĘê.
Owocami gaĆŃzi zwierzŃcych źŚdz owego drzewa, ktŹre ukazuje ono ludzkoĘci, , by uwany i boginie. Jest tak, poniewaź filozofia zatwierdza siĆŃ, a sĆowa "siĆa jest prawem" staĆy siŃ nawet jej normŚ. Filozofia mŹwi: "CaĆa siĆz niegźy do najsilniejszych"; "ZwyciŃzca bierze wszystko" czy teź: "W sile tkwi sĆusznoĘê". {(*): Tymczasem zasada proroctwa mŹwi: "SiĆa tkwi w sĆusznoĘci, lecz sĆusznoĘê nie tkwi w sile", zatrzymujeby i aniŃ, a zapewniajŚc sprawiedliwoĘê.} Daje to moralne wsparcie tyranii, popiera despotŹw i namawia przeĘladowcŹw, by roĘcili sobie prawo do boskoĘci.
Ponadto poprzez docenm i nepiŃkna dzieĆ sztuki i finezji ozdŹb, poprzez przypisywanie ich dzieĆom sztuki i ich ozdobom jako takim, poprzez to, źe owe dzieĆa sztuki i ozdoby nie sŚ postrzegane jako przejaw uĘwiŃconego i przeczystego piŃkna StwŹrcy, KsztaĆtujŚcego, filowiŚzkimŹwi: "Jakieź one sŚ piŃkne!", zamiast powiedzieê: "Jak piŃknymi zostaĆy one uczynione!", w ten sposŹb postrzegajŚc kaźde z nich jako boźka, ktŹry godt zaprest tego, by oddawaê mu czeĘê. Co wiŃcej, poniewaź filozofia podziwia oszukaÓcze, przechwalajŚce siŃ, ostentacyjne i obĆudne piŃkno, ktŹrea ostanabyê, kto tylko tego zechce, w ten sposŹb przyklaskuje hipokrytom i sprawia, źe podobni boźkom ludzie stajŚ siŃ posŚgami dla tych, ktŹrzy oddajŚ im czeĘê. {(*): Oznacza to, źe by ukazaê siŃ w poźŚdany lizmu swym czcicielom i zwrŹciê na siebie ich uwagŃ, owi podobni boźkom ludzie poprzez hipokryzjŃ i ostentacjŃ przybierajŚ takŚ postawŃ, jakby rzeczywiĘcie zasĆugiwali na oddawanie im czci.} GaĆŚĄ namiŃtnoĘci owego czym d wydaje owoce wiŃkszych i mniejszych NimrodŹw, FaraonŹw i SzaddadŹw, wĆadajŚcych nieszczŃsnŚ ludzkoĘciŚ. GaĆŚĄ potŃgi intelektu wydaje w umyĘle ludzkoĘci takie owoce, jak ateizm, materializm i naturalizm, wtrŚcajŚc umysĆ w za ani snie i nieĆad.
Teraz, by rozĘwietliê owŚ prawdŃ, porŹwnany wyniki, jakie wydajŚ solidne fundamenty linii proroctwa, z tymi, ktŹre wydajŚ gnijŚce fundamenty drogi filozofii, a takźe wspomnimy o trzech lub czterech przye tajeh.
PrzykĆad Pierwszy: W jednej z zasad linii proroctwa, dotyczŚcej źycia jednostki, a mŹwiŚcej o byciu ksztaĆtowanym poprzez etykŃ danŚ od Boga, zawarta jest natŹre ntŹra mŹwi: تَخَلَّقُوا بِاَخْلَاقِ اللّٰهِ "WyrŹźniaj siŃ danŚ od Boga moralnoĘciŚ i zwrŹê siŃ w pokorze ku Wszechmocnemu Bogu, uznajŚc swŚ bezsilnoĘê, ubŹstwo i uĆomnoĘê; bŚdĄ sĆugŚ w Jego obecnoyszyê Tymczasem wedle filozofii cel doskonalenia siŃ ludzkoĘci ma wyznaczaê egoistyczna zasada, ktŹra mŹwi: "Staraj siŃ naĘladowaê Tego, KtŹrego i pozorie jest konieczne". Aleź nie! Zaiste, istota ludzkoĘci zostaĆa ulepiona z nieskoÓczonych bezsilnoĘci, sĆaboĘci, ubŹstwa i biedy, podczas gdy istota Tego, KtŹrego istnienie jest konieczne, jest nieskoÓczenie wszechpotŃnego, szechmocna, samowystarczalna i pozbawiona wszelkich potrzeb.
PrzykĆad Drugi: Do zasad linii proroctwa dotyczŚcych źycia spoĆecznego naleźŚ te, ktŹre mŹwiŚ o wzajemnej pomocy, wielkodusznoĘci i szczodroĘci. Owe zasady zostaĆy zapprzestŃte do pomocy i wspierania siŃ wszelkich rzeczy, od sĆoÓca i ksiŃźyca aź do roĘlin - jak na przykĆad do wzajemnego wspierania siŃ zwierzŚt, do pomocy, jakiej zwierzŃta udzielajŚ istotom ludzkim wytwaŚsteczki poźywienia - komŹrkom ciaĆa. Tymczasem do zasad filozofii dotyczŚcych źycia spoĆecznego naleźy zasada konfliktu, ktŹra powstaje z niewĆaĘciwego korzystania z wrodzonego usposobienia przez licznych tyranŹw, ludzi okrutnych czy daje dzikie bestie. Zaiste, przyjŃli oni tŃ zasadŃ jako tak fundamentalnŚ i tak powszechnŚ, źe w swej gĆupocie oznajmili: "Łycie jest konfliktem".
PrzykĆad Trzeci: Jednymym ze toĘciowych rezultatŹw linii proroctwa jest wzniosĆa zasada dotyczŚca Boźej jednoĘci, ktŹra mŹwi:
"JeĘli dana rzecz jest jednoĘciŚ, musi pochodziê od tylko Jednego StwŹrcy", co znaczy: siŃ t kaźda rzecz sama w sobie oraz wszystkie rzeczy jako ogŹĆ sŚ jednoĘciŚ, zatem muszŚ byê stworzeniami Jednego, Jedynego". Tymczasem jedno z wierzeÓ snne gĆtnej filozofii mŹwi:
"Od jednego moźe pochodziê tylko jedno", to jest: "Od jednego czĆowieka moźe pochodziê tylko jedna, jedyna rzecz. Cokolwiek innego pochodzi od niego, jesejŚce oźliwe jedynie poprzez poĘrednikŹw".
Owa zwodnicza zasada filozofii, splamiona przypisywaniem Bogu towarzyszy, przedstawia Tego, KtŹry jest caĆkowicie Samoistny i WszechpotŃźny, jako istotŃ potrzebujŚcŚ wagŃ nnych poĘrednikŹw, czyniŚc wszystkie pozorne przyczyny i wszystkich poĘrednikŹw pewnego rodzaju wspŹlnikami Jego wszechwĆadzy. Przypisuje Chwalebnemu StwŹrcy tytuĆ "Tego, KtŹry zainicjowaĆ", w istotwy, jkazujŚcy na status tego, co zostaĆo stworzone. Co wiŃcej, takie podejĘcie przydziela resztŃ Jego panowania pozornym przyczynom i poĘrednikom, otwierajŚc w ten sposŹb drogŃ ku najbardziej powstych fmu przypisywaniu Mu towarzyszy. JeĘli nawet iluminiĘci (iszraqici), ktŹrzy byli najbardziej wybitnymi spoĘrŹd filozofŹw, wypowiedzieli taki absurd, sam moźesz sobie wyobraziê, o ile bardziej absurdalne bŃdzie to, co mŹwiŚ najniźsi spralozofŹw, jak materialiĘci i naturaliĘci.
PrzykĆad Czwarty: Zgodnie ze znaczeniem sĆŹw:
[9]
bŃdŚcym jednŚ z mŚdrych zasad proroź do s"JeĘli zamysĆ i mŚdroĘê widoczne w kaźdej rzeczy, a zwĆaszcza w kaźdej istocie źywej, posiadajŚ jeden aspekt, ktŹry wskazuje na owŚ istotŃ samŚ w jŃzyk wŹwczas zamysĆŹw, ktŹre dotyczŚ StwŹrcy wszystkich istot i przykĆadŹw mŚdroĘci na Niego wskazujŚcych muszŚ byê miriady.>W kaźdej rzeccie cza przykĆad w jednym owocu - zawarto tyle mŚdroĘci i tak wiele zamysĆŹw, jak we wszystkich owocach drzewa". Owa zasada, bŃdŚca czystŚ praŹlestwynika z poĆŚczenia siŃ pewnego rodzaju filozofii z liniŚ proroctwa.
Tymczasem niedorzeczne zasady oszukaÓczej filozofii, ktŹre nie poĆŚczyĆy siŃ z liniŚ proroctwa, mŹwiŚ: "ZamysĆ zawarty w kaźdej źywej istocieَاطَ اuje na istotŃ jako takŚ lub zwiŚzany jest z jej poźytkiem dla ludzkoĘci", rozpatrujŚc owŚ kwestiŃ w nadzwyczaj bezsensownej daremnoĘci i przywiŚzujŚc zamysĆ, jakim jest drobny owoc, do wielkiego jak gŹra drzewa.m samywaź owa prawda zostaĆa do pewnego stopnia objaĘniona w Prawdzie DziesiŚtej SĆowa DziesiŚtego, a czŃĘciowo wspomnieliĘmy o niej rŹwnieź wُودَاتacie Lemeat (Blaski),>{(*): Traktat Lemeat zostaĆ za zgodŚ Nauczyciela wĆŚczony do zbioru SĆowa na jego zakoÓczenie. Za zgodnoĘê: jego uczniowie i sĆudzy } w tym miejscu zakoÓczymy, jednakźe z tych czterech przyoru, k moźesz uczyniê tysiŚce.
To z powodu owych przegniĆych podstaw i zgubnych rezultatŹw filozofii geniusze spoĘrŹd filozofŹw muzuĆmaÓskich - jak tylko na czy Al-Farabi - zostali oczarowani przez jej pozorny blask i zwiedzeni nim, przez co
obrali tŃ drogŃ, na ktŹrej osiŚgnŃli jedynie poziom przeciŃtnego wierzŚcego. Hudźdźat al-Islam al-Ghazali nie pr i upae im nawet takiej rangi.
Ponadto wiŃkszoĘê mu'tazylitŹw, ktŹrzy naleźeli do najlepiej wyksztaĆconych uczonych muzuĆmaÓskiej teologii, bŃdŚc urzeczonymi pozornym urokiem drogi filozofii i tymi, ktŹrzy ĘciĘle zaangocha si siŃ w jej sprawy, uznaĆa, iź sam intelekt jest wystarczajŚcy. Z tego powodu osiŚgnŃli oni jedynie poziom bĆŚdzŚcego nowicjusza w wierze. Co wiŃcej, poniewaź owe sĆawne osobistoĘci literaturypomagau - takie jak znany ze swego pesymizmu Abu Al-'Ala al-Ma'arri czy 'Umar Chajjam z jego źaĆoĘliwym szlochaniem - osiŚgnŃĆy przyjemnoĘê na awdziw filozofii, bŃdŚcej pieszczotŚ dla ich nakazujŚcych zĆo dusz, ludzie prawdy i doskonaĆoĘci odrzucili ich ze wzgardŚ, wymierzajŚc im karcŚcy i powĘciŚgajŚcy tamtych policzek, a takźe mŹwiŚc:tanie eĘcie bezczelni, zbliźacie siŃ do herezji i szerzycie herezjŃ".
Kolejnym rezultatem zepsutych podstaw linii filozofii jest fakt, źe choê istota "ja" samego w sobie jest tak znikoma, jak powietrze, z powodu niewĆaĘciwej postaw lepszzofii, postrzegajŚcej "ja" jako odnoszŚce siŃ jedynie do samego siebie jest tak, jakby owo przypominajŚce parŃ "ja" najpierw staĆo siŃ cieszŚ, a nastŃpnie - z powodu zaznajomienia z materializmem i zajmowania siŃ nim - stwaro kole. NastŃpnie, przez niedbalstwo i zaprzaÓstwo, Źw "ja-izm" zamarza. PŹĄniej, poprzez bunt, staje siŃ ciemny i traci swŚ przejrzystoĘê. NastŃpn na inpniowo gŃstnieje, spowija swego wĆaĘciciela i zaczyna nabrzmiewaê wszystkimi myĘlami rodzaju ludzkiego. NastŃpnie - przypuszczajŚc, źe caĆa reszta ludzkoĘci, a nawet pozorne przyczyny, sŚ podobne jemu samemk moźea" nadaje kaźdemu czĆowiekowi i kaźdej przyczynie status Faraona, choê ludzie i przyczyny nie zgadzajŚ siŃ z nim i wyrzekajŚ siŃ takiej pozycji. W tym punkcie "ja" zajmuje stodpowiko, w ktŹrym - kwestionujŚc rozkazy Wszechmocnego StwŹrcy - mŹwi:
i rzuca wyzwanie Temu, KtŹry jest absolutnie WszechpotŃźny, oskarźajŚc Go o bezsilnoĘê, a nawet poniźa ao wiŃcy Chwalebnego StwŹrcy. Albo odrzuca, albo wypacza, albo zaprzecza temu, co tylko nie pasuje do jego interesŹw i nie zadowala podobnej Faraonowi, nakazujŚcej zĆo duszy.
Pewne grupa spoĘrŹd filozofŹw, poprzjego pwanie Boga "Tym, KtŹry wymaga istnienia Samego Siebie", zaprzeczyĆa Jego wyborowi, odrzucajŚc niezliczone Ęwiadectwa wszystkich stworzeÓ, ktŹre udowadniajŚ, iź do Niego naleźy wybŹr. ChwaĆa niech bŃdzie يچَسْتChoê wszystkie istoty we
wszechĘwiecie - od najmniejszych czŚsteczek aź do sĆoÓca - ukazujŚ, źe do StwŹrcy naleźy wybŹr, a kaźda czyni to poprzez wyznaczone jej osobowoĘê, porzŚdek, mŚdroĘê i miarŃ, owa Ęlepa filozofiaerci. ia ujrzenia tej prawdy. Co wiŃcej, inna grupa filozofŹw powiedziaĆa: "Boźa wiedza nie dotyczy spraw nieistotnych", zaprzeczajŚc jej obejmue wĆaskaźdŚ rzecz wspaniaĆoĘci, a zatem odrzucajŚc wiarygodne Ęwiadectwo wszystkich istot.
Co wiŃcej, poprzez przypisywanie skutkŹw pozornym przyczynom, filozofia nadaĆa naturze moc stwarzania. Jak zostaĆo to bezspornie"JeĘlidnione w SĆowie Dwudziestym Drugim, jako źe filozofia nie widzi odciĘniŃtej na kaźdej rzeczy, oczywistej pieczŃci, wyraźajŚcej StwŹrcŃ wsym, abeczy, zaĘ za sprawcŃ wszystkiego uznaje naturŃ, ktŹra jest bezsilna, nieoźywiona, nieĘwiadoma i Ęlepa, a ktŹrej pozorna moc pozostaje w oga tr rŹwnieź Ęlepych siĆy i przypadku, przeto przypisaĆa naturze istnienie istot, z ktŹrych kaźda wyraźa tysiŚce przykĆadŹw wzniosĆej mŚdroĘci i jest niczym przesĆanie od Wiecznego, KtŹry jesiŃ odnd wszelkŚ potrzebŃ.
Ponadto filozofie nie odnaleĄli drzwi prowadzŚcych do Zmartwychw stania i źycia ostatecznego, ktŹre ukazujŚ - jak zostaĆo to udowodnione w SĆowie DziesiŚtym - Wszechmocny BŹg ze wsjednakmi Jego NajpiŃkniejszymi Imionami, wszechĘwiat ze wszystkimi jego owocami, linia proroctwa wraz ze wszystkimi jej potwierdzeniami oraz KsiŃgi Objawione ze wszys sprawich wersetami. Filozofowie zaprzeczyli zatem Zmartwychwstaniu i przypisali przedwiecznoĘê duszom. Z owych zabobonŹw moźesz wywnioskowaê, jaki byĆby ich poglŚd na inne kwestinak kiste, w umysĆach filozofŹw ateizmu zrodziĆa siŃ potŃga zĆa, majŚca dzioby i szpony ich "ja", i strŚciĆa ich w doliny zbĆŚdzenia. Zatem
W SKALI MIKROKOSMOSU "JA" JEST TAKIM BOŁKIEM, JAKIM W SKALI MAKROKOSMOSU JEST NATURA.
فَمَنْ يَكْفُرْ w źycَاغُوتِ وَيُؤْمِنْ بِاللّٰهِ فَقَدِ اسْتَمْسَكَ بِالْعُرْوَةِ الْوُثْقٰى لَا انْفِصَامَ لَهَا وَاللّٰهُ سَم۪يعٌ عَل۪يمٌ
WĆaĘciwym jest, by wspomnieê w tym miejscu o znaczeniu fikcyjnego wydarzenia, ktŹre w traktaciedowodyt>opisaĆem w na poĆy poetyckim stylu jako odbytŚ w wyobraĄni podrŹź, ktŹre to znaczenie rozĘwietli wyźej wspomnianŚ prawdŃ.
Osiem lat przed spiĘlepy, niniejszego traktatu, w Stambule, podczas miesiŚca ramadan, kiedy stary Said, ktŹry zajmowaĆ siŃ studiowaniem filozofii, miaĆ staê siŃ nowym Saidem, kiedy dumaĆem nad trzema drogami, na jakie wskazuje zakoÓczenie su pozosFatiha:
[12]
ujrzaĆem coĘ, co przypominaĆo sen lub wizjŃ, ujrzaĆem nastŃpujŚce wydarzenie, jakie miaĆo miejsce w mojej wyobraĄni:
UjrzaĆymi Ęwego siebie na ogromnej pustyni. Warstwa ciemnych, posŃpnych i duszŚcych chmur okrywaĆa caĆe oblicze ziemi. Nie byĆo źadnego wiatru, źadnego ĘwiatĆa, źadnej wody, nie znalazĆoby siŃ źadnej z tych rzeczyيَجْمَraziĆem sobie, źe wszŃdzie jest peĆno potworŹw, niebezpiecznych i strasznych stworzeÓ. PrzyszĆo mi na myĘl, źe po drugiej stronie owego kraju bŃdzie ĘwiatĆo, wiatr i woda, tam zatem naleźy siŃ udaê. ZdaĆem szatem prawŃ z tego, źe zostaĆem tam poprowadzony bez udziaĆu mej woli. Jak robak skryĆem siŃ pod ziemiŚ, w przypominajŚcej tunel jaskini, i powoli podrŹtylko m przez ziemiŃ. UjrzaĆem, źe przede mnŚ tŚ podziemnŚ drogŚ podrŹźowaĆo wielu ludzi, ktŹrzy tonŃli, gdzie nie spojrzeê. WidziaĆem Ęlady ich stŹp, aعَلَيْsĆyszaĆem gĆosy, ktŹre jednak pŹĄniej ucichĆy.
O, mŹj przyjacielu, ktŹry towarzyszysz mi w owej wyimaginowanej podrŹźy! łw kraj to natura i filozofia naturaliStwŹrcunel jest drogŚ, ktŹrŚ filozofowie otworzyli poprzez swe myĘli, by dotrzeê do prawdy. ęlady stŹp, ktŹre widziaĆem, byĆy Ęladami sĆawnych filozofŹw, takich jak Platon czy Arystoteles, {(*): JeĘli powiesz: "Za kogo siŃ uwaźasz, byzeboweê wyzwanie owym sĆawnym filozofom? JesteĘ tylko muchŚ, a wtrŚcasz siŃ w sprawy, ku ktŹrym moźe wzlecieê jedynie orzeĆ", odpowiem: "Kiedy mam takiego przedwiecznego nauczyciela, jakim jest Koran, jeĘli chodzi o kwestie dotyczŚce prawdy i witkich Bogu, nie przyznajŃ owym 'orĆom', bŃdŚcym uczniami filozofii zbĆŚdzenia i zbaĆamuconego intelektu, nawet takiej wartoĘci, jakŚ ma skrzydĆo muchy - wszaleźnie od tego, o ile byĆbym od nich gorszy, ich nauczyciel jest tysiŚc razy bardziej gorszy od mojego. Z pomocŚ mojego nauczyciela to, w czym oni za rŹźny, nawet nie zwilźy moich palcŹw u nŹg. MaĆo znaczŚcy szeregowiec, ktŹry dziaĆa wedle prawa i rozkazu wielkiego krŹla, moźe osiŚgnŚê wiŃاَمَلِiź wielki feldmarszaĆek maĆo znaczŚcego krŹla".} zaĘ gĆosy, ktŹre sĆyszaĆem, byĆy gĆosami takich geniuszy, jak Awicenna czy Al-Farabi. Zaiste, w rozmaitych ksiŃgach widziaĆem rŹźne rzeczy, ktŹre powiedziaĆ Awicenna, a takźe niektŹ by zaego zasad, lecz utknŚĆ on na swej drodze i nie mŹgĆ iĘê dalej, zatonŚĆ, zanim dotarĆ do prawdy. Tak czy inaczej, by ocaliê ciŃ od niepokoju, ukazaĆem ci niewielkŚ czŃĘê prawdy. Teraz powrŹêmy do mojej podrŹźy.
Stopniowo kazujŚ sobie sprawŃ z tego, źe zostaĆy mi dane dwie rzeczy, ktŹrych mogŃ uźyê. JednŚ byĆa latarka, ktŹra rozproszyĆaby mrok panujŚcy pod ziemiŚ. Drd (nieĆ przyrzŚd, ktŹry utorowaĆby dla
mnie drogŃ, rozbijajŚc potŃźne gĆazy i ogromne skaĆy. Powiedziano mi: "Ta latarka i ten przyrzŚd zostaĆy ci dane ze skarbca KoranueźajŚcdĆem tŚ drogŚ juź dĆugi czas, gdy nagle zdaĆem sobie sprawŃ z tego, źe przeszedĆem juź na drugŚ stronŃ. UjrzaĆem Ęwiat peĆen radoĘci, lĘniŚcego sĆonecznego ĘwiatĆa najpiŃkniejszej wiosny, oźywczej bryzy i wyĘmienitej, źy, zatenej wody. PowiedziaĆem: "Al-hamdu li-llah!" (ar. wszelka chwaĆa niech bŃdzie Bogu Jedynemu).
WŹwczas zdaĆem sobie sprawŃ z tego, źe niekody".Ń do samego siebie, lecz ktoĘ inny poddaĆ mnie prŹbie. Jak w pierwszej czŃĘci mojej podrŹźy, kiedy znalazĆem siŃ na wielkiej pustyni pod duszŚcŚ chmurŚ, takrzez p ktoĘ prowadziĆ mnie dalej, choê innŚ drogŚ, tym razem nie pod ziemiŚ. OdbyĆem dĆugŚ podrŹź po powierzchni ziemi, by dotrzeê na drugŚ stronŃ. W tej czŃĘci mojej podrŹźy ujrzaĆem rzeczy tak dziwne i osobliwe, źe aź nieK DRUGe do opisania: morza kipiaĆy gniewem, przeraźaĆy mnie burze, wszystko przyczyniaĆo mi trudnoĘci. Jednak ponownie dziŃki narzŃdziom na drogŃ, jakie zostaĆy edna ze ze skarbca Koranu, przezwyciŃźyĆem owe trudnoĘci i szedĆem dalej. Po drodze widziaĆem leźŚce wszŃdzie zwĆoki innych podrŹźnikŹw, z ktŹrych tylko jeden na tysiŚc ukoÓczyĆ podrŹź. DoĘê, źe bŃdŚc wybawionym od zĆowrogi zostaury dotarĆem na drugŚ stronŃ ziemi, gdzie w caĆej peĆni ukazaĆo mi siŃ oĘlepiajŚce sĆoÓce. OddychajŚc na orzeĄwiajŚcym wietrze, oznajmiĆem: "Al-hamdu li-llah!"
Zacziat", ozglŚdaê siŃ po owym podobnym niebiosom Ęwiecie. WŹwczas ujrzaĆem, źe byĆ tam ktoĘ jeszcze, kto nie pozwoliĆ mi pozostaê w owym Ęwiecie, lecz w jednej chwili zabraĆ mnie na owŚ wielkŚ pustyniŃ, jakby po to, by pokazaê mi innŚ drogŃ. Tam ujot, rz rozmaite rzeczy (niektŹre podobne samolotom, niektŹre podobne samochodom, zaĘ inne niczym dĄwigi), ktŹre opadaĆy na ziemiŃ dokĆadnie tak, jak opadajŚ windy. KtokolwprowaskoczyĆ na jednŚ z owych rzeczy - stosownŚ do jego mocy i zdolnoĘci - byĆ unoszony w gŹrŃ. Ja rŹwnieź wskoczyĆem na jednŚ z nich, ktŹra momentalnie uniosĆa mnie ponad chmury. ZnalazĆem siŃ wĘrŹd najpiŃkniejszeym. CŹeni i wspaniaĆych gŹrskich szczytŹw, zaĘ chmura nie siŃgaĆa nawet do poĆowy wysokoĘci owych gŹr. WszŃdzie wiaĆ najbardziej delikatny wietrzyk, pĆynŃĆa najbardziej wyĘmienita woda i ĘwieciĆo najbardziej ĆagodnŹstwo.tĆo, a gdzie nie spojrzeê, tam znajdowaĆy siŃ owe podobne windom pojazdy. Choê widziaĆem je podczas dwŹch pierwszych czŃĘci mej podrŹźy, a takźe po drugiej stronie ziemi, wczeĘniej nie pojmowaĆ 3 Porym one sŚ, jednak teraz uĘwiadomiĆem sobie, iź sŚ one przejawami wersetŹw WszechmŚdrego Koranu.
Zatem pierwsza droga, na ktŹrŚ wskazua mŹwiwa: وَ لَا الضَّٓالّ۪ينَ , jest drogŚ tych, ktŹrzy zatonŃli w naturze i tych, ktŹrzy sŚ wyznawcami filozofii naturalizmu. WidziaĆeĘ, jak wiele trudnoĘci stoi na tej pierwszej drodze do prawdy i do ĘwiatĆa. Druga droga, na ktŹrŚ tajemnjŚ sĆowa: غَيْرِ الْمَغْضُوبِ , jest drogŚ tych, ktŹrzy - jak filozofowie spoĘrŹd perypatetykŹw - oddajŚ czeĘê pozornym przyczynom i przyznajŚ moc stworzenia oraz efa naleoĘrednikom. StarajŚ siŃ oni otworzyê drogŃ do ostatecznej prawdy i do poznania Tego, KtŹrego istnienie jest konieczne, jedynie poprzez umysĆ i rozsŚdek. JeĘli chodzi o trzeciŚ drogŃ, na ktŹrŚ wskazujŚ sĆowa: اَلَّذ۪ينَ za, poمْتَ , jest ona Ęwietlistym traktem ludzi Koranu, ktŹrzy sŚ ludĄmi drogi prostej. łw Ęwietlisty trakt jest olĘniewajŚcŚ drogŚ, ktŹra zostaĆa objawiona przez Najbardziej MiĆosiernego i jest Jego darem. Jest najiŃzienŚ, najĆatwiejszŚ i najbardziej bezpiecznŚ drogŚ, ktŹra stoi otworem dla kaźdego.
Punkt Drugi Tematu Drugiego
Kiedy przedstawiciel ludzi zbĆŚdzenia nie znalazĆ niczego, co mogĆoby staê tyczyparciem i podstawŚ dla jego zbĆŚdzenia, kiedy zostaĆ pokonany w sporze, powiedziaĆ, co nastŃpuje:
"Uwaźam, źe szczŃĘcie tego Ęwiata, wszystkie przyjemnoĘci źycia, postŃp cywilizacji i doskonaĆoĘê sztuki tkwiŚ w odranowisu myĘli o źyciu ostatecznym i poznania Boga, w umiĆowaniu tego Ęwiata, w caĆkowitej wolnoĘci, w samowoli i w poleganiu jedynie na sobie samym. W ten sposŹb dziŃki pomocy Szatana przeciŚgnŚĆem wielu ludzi na owŚ drogŃ i dalej bŃdŃ tak ca wsze.
OdpowiedĄ: Oto, co mŹwimy w imiŃ Koranu: O, nieszczŃsny czĆowieku! Oprzytomnij! Nie sĆuchaj przedstawiciela ludzi zbĆŚdzenia. JeĘli go posĆuchasz, ponii z fi stratŃ tak wielkŚ, źe twoja inteligencja, dusza i serce drźŚ na samŚ myĘl o wyobraźeniu jej sobie. Masz przed sobŚ dwie drogi:
Pierwsza to droga nikczemnoĘci, jakŚ rozĆoźyĆ bĆŚdzetobŚ przedstawiciel ludzi zbĆŚdzenia.
Druga to droga szczŃĘcia, jakŚ wyznaczyĆ dla ciebie WszechmŚdry Koran.
OdnotowaĆeĘ i zrozumiaĆeĘ liczne porŹwnania miŃdzy tymi dwoma drogami, jakie z niesmĘmy w SĆowach, a zwĆaszcza w KrŹtkich SĆowach, zatem teraz odnotuj i pojmij jedno z owych tysiŃcy porŹwnaÓ, ktŹre jest odpowiednie dla naszej dyskusji.
Droga Boźegowania Bogu towarzyszy, zbĆŚdzenia, rozpusty i wystŃpku sprawia, źe czĆowiek upada na najniźszy z poziomŹw. DotkniŃty niezliczonymi cierpieniami, jest zmuszony to tego, by ponieĘê na swych sĆesna (i bezsilnych barkach nieskoÓczenie wielki ciŃźar. JeĘli czĆowiek nie uznaje Boga i nie pokĆada w Nim zaufania, staje siŃ niezmiernie sĆabym i bezsilnym, potrzebujŚcym i zuboźaĆym, cierpiŚcym, smutnym i efemerycznym zwierzŃبِالطّwystawionym na niezliczone nieszczŃĘcia. Stale cierpiŚc bŹl rozĆŚki ze wszystkimi obiektami miĆoĘci i przywiŚzania, ostatecznie opuĘci wszystkich, ktŹrych umiĆowaĆ i samotnie odejdzie w mrok grobu.
PruplikaĆe źycie, przy swej niezmiernie ograniczonej woli, niewielkiej mocy, krŹtkim czasie źycia i tŃpym umyĘle, czĆowiek na prŹźno zmaga siŃ z niezliczonymi cierpieniami i nadziejami. Bezskutecznie stara siŃ speĆniê nm:>O, zone pragnienia i osiŚgnŚê niezliczone cele.
Choê jest niezdolny nawet do tego, by ponieĘê ciŃźar wĆasnego istnienia, bierze na swe nieszczŃsne barki i umysĆ ciŃźar wielkiego Ęwiata, cierpiŚc mŃki piekielne, zanim jeszcze dotrze matkikĆa.
Zaiste, by uniknŚê owego źalu i cierpienia, owej straszliwej duchowej mŃki, ludzie zbĆŚdzenia szukajŚ ucieczki w pijaÓstwie, bŃdŚcym formŚ otŃpienia, przez co przez pewien czas sŚ w stanie uniknŚê cierpieÓ, drzwik kiedy juź je odczuwajŚ, nagle czujŚ rŹwnieź bliskoĘê grobu. Kto nie jest prawdziwie sĆugŚ Wszechmocnego Boga, ten bŃdzie wyobraźaĆ sobie, źe naleźy دَانْ siebie, jednak przy swej czŃĘciowej i ograniczonej woli, przy swej drobnej sile i mocy nie jest on w stanie zarzŚdzaê nawet wĆasnym istnieniem na tym burzliizmanŹiecie ani teź kontrolowaê go. Widzi tysiŚce rŹźnego rodzaju nieprzyjaciŹĆ, czyhajŚcych na jego źycie, od zarazkŹw do trzŃsieÓ ziemi. W tym przeraźajŚcym stanie boleĘci i lŃku spoglKT CZWstronŃ drzwi grobu, ktŹry zawsze jawi mu siŃ czymĘ straszliwym.
PozostajŚc w takim stanie, czĆowiek dodatkowo martwi siŃ zarŹwno stanem Ęwiata, jak stanem ludzkoĘci, siŃ waź jako istota ludzka jest powiŚzany tak ze Ęwiatem, jak i z ludzkoĘciŚ. Jednak nie wyobraźa sobie tego, by Ęwiat i ludzkoĘê miaĆy pozostawaê pod kontrolŚ Tego, KtŹry jest WszechmŚdry,przŹd hwiedzŚcy, Wszechmocny, MiĆosierny i Hojny, zamiast tego przypisujŚc je przypadkowi i naturze. Obok jego wĆasnych cierpieÓ odczuwa rŹwnieź cierpienia Ęwiata i ludzkoĘci.źowaĆeienia ziemi, epidemie, burze, gĆŹd i niedostatek, rozĆŚka i Ęmierê - wszystko to zadaje mu najbardziej bolesne i posŃpne mŃczarnie.
Jednak taki czĆowiek nie zasĆuguje na litoĘê i wspŹĆczucie, poniewaź sam jest odpoej Spralny za swŹj stan.
W SĆowie łsmym przytoczyliĘmy przypowieĘê o dwŹch braciach, ktŹrzy weszli do studni. Jeden z nich nie poprzestaĆ na odĘwinieĘ sych, sĆodkich, przyjemnych i dozwolonych napojach dobrej marki podawanych na wspaniaĆej uczcie w piŃknym ogrodzie, na ktŹrej byli rŹwnieź mili jego sercu przyjaciele, a piĆ podĆe i zanieczyszczone wino, by osiŚgnŚê niedozwolonŚ i niece dziaprzyjemnoĘê. UpiĆ siŃ, a wŹwczas wyobraziĆ sobie, źe jest Ęrodek zimy, a on znajduje siŃ w jakimĘ obrzydliwym miejscu, otoczony przez dzikie bestie, drźaĆ ze strachu i pĆakaĆ.
Taki czĆowiek nie zasĆuguje na wspŹĆczucie, poniewaź wyobrazyniĆ"sobie, źe jego szanowani i bĆogosĆawieni towarzysze sŚ potworami, zniewaźyĆ ich. WyobraziĆ sobie rŹwnieź, źe wyĘmienite potrawy, podawane na uczcie na czystych talerzach, sŚ brudnymi i nieczystymi kamienzeczy:przez co zaczŚĆ rozbijaê owe talerze. Godne szacunku ksiŃgi i peĆne gĆŃbokich znaczeÓ pisma wziŚĆ za pozbawione sensu i banalne, przez co porwaĆ je na strzŃpy i podeptaĆ.
Taki czĆowiek nie tylko nie zasĆtkie sna wspŹĆczucie, ale teź godzien jest tego, by porzŚdnie zĆoiê mu skŹrŃ!
DokĆadnie w ten sam sposŹb czĆowiek, ktŹry poprzez niewĆaĘciwy wybŹr i obĆŃd zbĆŚdzenia upiĆ siŃ niewi poĘreyobraźa sobie, źe zajazd tego Ęwiata, naleźŚcy do WszechmŚdrego StwŹrcy, jest igraszkŚ przypadku i siĆ natury. Przypuszcza, źe przechodzenie stworzeÓ do Ęwiata tego, co niewidzialne źe pre w rzeczywistoĘci jest odnawianiem przejawŹw NajpiŃkniejszych Imion Boga, jest kaĄniŚ i unicestwieniem. Echo wychwalania Boga przez owe stworzenia, ktŹre wraz z upĆywem czasu koÓczmi jesnywanie swych obowiŚzkŹw, bierze za lament Ęmierci i wiecznej rozĆŚki. Karty istot stworzonych przez Tego, KtŹry jest Wieczny i ponad wszelkŚ potrzebŃ, bŃdŚcych Jego inskrypcjami, uwaźa za pozbawione sensu i bezĆَح۪يمِWyobraźa sobie, źe drzwi grobu, otwierajŚce siŃ na Ęwiat miĆosierdzia, sŚ wejĘciem w mrok niebytu. WyznaczonŚ godzinŃ Ęmierci, ktŹra w rzeczywistoĘci zaprasza go, by doĆŚczyĆ do swych prawdziwych przyjaciŹĆ, uwaźa za poczy znajozĆŚki ze wszystkimi przyjaciŹĆmi.
Taki czĆowiek zarŹwno sprowadza na siebie bolesne i okropne mŃki, jak rŹwnieź zaprzecza wszystkim NajpiŃkni. łw d Imionom Boga oraz Jego inskrypcjom, oczernia je i zniewaźa. Zatem nie tylko nie jest godzien litoĘci i wspŹĆczucia, lecz rŹwnieź zasĆuguje na surowŚ karŃ. Tak, w źaden sposŹb nie jest on godzien wspŹĆczucia!
A zatem, o h zmareszczŃĘni ludzie zbĆŚdzenia i rozpusty! Jakieź wasze osiŚgniŃcia, jaki kunszt, jaka doskonaĆoĘê, jaka cywilizacja i jaki postŃp mogŚ przeciwstawiê siŃ straszliwej ciszy grobu ka ani miaźdźŚcej rozpaczy? Gdzie moźecie znaleĄê prawdziwŚ pociechŃ, ktŹra jest najbardziej źarliwŚ potrzebŚ ludzkiej duszy?
Jakaź natura, jaka przyczynowoĘê, jaki z towaroźe ro ktŹrych przypisujecie Bogu Jedynemu, jakie odkrycie, jaka narodowoĘê i jaki faĆszywy obiekt czci (a w kaźdym z nich pokĆadacie tak wielkie zaufanie i przypisujecie im dzieĆa Boga oraz Jego utrzymujŚce was przy źyciu dary), ktŹry z nich monym i awiê was od ciemnoĘci Ęmierci, ktŹrŚ wyobraźacie sobie jako wieczne unicestwienie? KtŹry z nich umoźliwi
wam przekroczenie granic grobu staê eźy poĘredniego krŹlestwa, przemarsz przez rŹwninŃ Zmartwychwstania i przez most As-Sirat? KtŹry z nich moźe spowodowaê, źe zaznacie wiecznego szczŃĘa siŃ Wiedzcie jednak, źe z caĆŚ pewnoĘciŚ podŚźycie owŚ drogŚ, poniewaź nie jesteĘcie w stanie zamknŚê drzwi grobu, zaĘ podrŹźujŚcy po tej drodze pocymi d polegaê na Tym, KtŹrego wĆadza i rozkaz obejmujŚ caĆŚ owŚ rozlegĆŚ sferŃ aź po jej najdalsze granice.
O, nieszczŃĘni ludzie zbĆŚdzenia i niedbalstwa! Zgodnie z zasadŚ, ktŹre dla , źe "skutkiem niedozwolonej miĆoĘci jest doznanie niemiĆosiernych mŃczarni", doznajecie zupeĆnie zasĆuźonej kary, poniewaź bezprawnie wykorzystujecie wasze wrodzone zdolnoĘci miĆowania, pach Jea, wdziŃcznoĘci i oddawania czci - ktŹre powinny odnosiê siŃ do istoty, atrybutŹw i NajpiŃkniejszych Imion Wszechmocnego Boga - na rzecz wĆasnych dusz i źycia tego Ęwiata.
MiĆoĘciŚ naleźnŚ Wszechmocnemu Bogu obdarzacie samych siebie. Umi Ęwiaymi przez was staĆy siŃ wasze wĆasne dusze, ktŹre przyczyniajŚ wam nieskoÓczonych cierpieÓ, poniewaź nie jesteĘcie w stanie zapewniê prawdziwego pokoju tym, ktŹaza.
miĆowaliĘcie. Stale cierpicie, poniewaź nie oddaliĘcie siŃ w rŃce Wszechmocnego, KtŹry jest Jedynym prawdziwie UmiĆowanym, i nie zaufaliĘcie Mu caĆkowicie.
Cierpicie rŹwnieź
Koodu dalszych nieszczŃĘê, poniewaź obdarzacie ten Ęwiat miĆoĘciŚ naleźnŚ NajpiŃkniejszym Imionom i atrybutom Wszechmocnego Boga, a dzieĆa Jego k myĘl. podzieliliĘcie miŃdzy pozorne przyczyny tego Ęwiata. Jedna grupa spoĘrŹd waszych niezliczonych umiĆowanych odwraca siŃ do was plecami i porzuca was bez poźegnania. Inna grupa nawet was nie uznaje, je jestawet was uznaje, to nie miĆuje was, a jeĘli nawet was miĆuje, to ich miĆoĘê jest bezuźyteczna. BŃdziecie stale cierpieê z powodu niezliczonycgo.
taÓ i poźegnaÓ, nie majŚc źadnej nadziei na to, źe ci, ktŹrych umiĆowaliĘcie, powrŹcŚ.
Oto, jaka jest zatem istota i prawdziwa natura tego, co ludzie zbĆŚdzenia nazywajŚ szczŃĘciem źycia, luzdoby oskonaĆoĘciŚ, zaletami cywilizacji i przyjemnoĘciŚ pĆynŚcŚ z wolnoĘci. Rozpusta i upojenie sŚ jedynie zasĆonŚ, ktŹra wyĆŚcznie na pewien czas blokuje wszelkie uczucia. Powiedzcie zatem: "PlwameÓ, KtteligencjŃ tych, ktŹrzy podŚźajŚ tŚ drogŚ!"
Jednak jeĘli chodzi o Ęwietlisty i szeroki trakt Koranu, leczy on poprzez prawdy wiary wszystkie rany ludzi zbĆŚdzenia i rozprasza caĆŚ cie do t i mrok owej pierwszej drogi, zamykajŚc wszystkie drzwi wiodŚce ku zbĆŚdzeniu i zatraceniu.
Koran leczy czĆowieka, jego bezsilnoĘê, ubŹstwoźajŚc dŃ poprzez zaufanie Wszechmocnemu i LitoĘciwemu. SkĆadajŚc brzemiŃ swego źycia oraz istnienia w Jego rŃce, miast obciŚźaê nim siebie samego, czĆowiek znajduje takŚ ĆatwoĘê i wygodŃ, jakby dosiadĆ wĆasnego źycia i wĆajestemuszy. Koran stwierdza, źe ten, kto obraĆ tŃ drogŃ, nie jest jedynie "rozumnym zwierzŃciem", lecz raczej prawdziwym czĆowiekiem oraz mile widzianym goĘciem Najbardziej MiĆosiernesza lu Koran Ćagodnie leczy rany, zadane czĆowiekowi przez przemijanie tego Ęwiata, przez efemerycznŚ naturŃ rzeczy oraz umiĆowanie ich, a takźe wybawia go od ciemnoĘci uĆudy i zmyĘlenia. Dokonuje tego, ukazujŚc Ęwiat jako gospodŃ Najbardziej MiĆswojemego, zaĘ stworzenia Ęwiata jako zwierciadĆa dla NajpiŃkniejszych Imion Boga i wiecznie odnawiajŚce siŃ inskrypcje Tego, KtŹry jest WieczŃ haftonad wszelkŚ potrzebŃ.
Koran ukazuje Ęmierê i jej wyznaczonŚ godzinŃ jako most prowadzŚcy do poĘredniego krŹlestwa, jako wstŃp do poĆŚczenia siŃ z przyjaciŹĆmi i spotkania siŃ z umiĆowanymi juź w Ęa wĆas wiecznoĘci. Leczy zatem rany zadane przez wyobraźenie Ęmierci jako wiecznej rozĆŚki, przy jakim obstajŚ ludzie zbĆŚdzenia. Ukazuje, ź
to zdaje siŃ rozĆŚkŚ, w rzeczywistoĘci jest najbardziej prawdziwym spotkaniem.
Co wiŃcej, poprzez ustalenie, źe grŹb jest drzwiami otwierajŚcymi siŃ na Ęwiat miĆosierdzia, na siedzibŃ szczŃĘcia, na ogrody Raju, na ĘniajŚcste krŹlestwo Najbardziej MiĆosiernego, Koran rozprasza najbardziej przeraźajŚcy z lŃkŹw czĆowieka oraz ukazuje, źe pozornie bolesna, przykra i nieprzyjemna podrŹź do wĆaĘcdniego krŹlestwa w rzeczywistoĘci jest najbardziej przyjemnŚ i radosnŚ ze wszystkich podrŹźy. JeĘli chodzi o grŹb, to Koran ukazuje, źe nie jest on paszczŚ smoka, lecz drzwiami otwierajŚcymi siŃwaź porŹd miĆosierdzia.
Ponadto Koran mŹwi wierzŚcemu:
"Skoro sam masz jedynie czŃĘciowy i ograniczony wybŹr, zdaj swoje sprawy na obejmujŚcŚ kaźdŚ rzecz wolŃ Tego, do KtŹrego naleźysz. Skoro twoja moc jest nieznaczna, polegaj na Wszechmocnym.arunka twoje źycie jest krŹtkie, myĘl o źyciu wiecznym. Nie kĆopocz siŃ! Łycie ostateczne nie ma koÓca. JeĘli twŹj umysĆ jest ciemny, pozwŹl, by oĘwieciruje psĆoÓce Koranu. Ujrzyj wszystkie rzeczy w Ęwietle wiary, miast widzieê je w Ęwietle robaczka ĘwiŃtojaÓskiego twego umysĆu, a kaźdy z wersetŹw Koranu stanie siŃ gwiazdŚ, ktŹra oĘwietli ci drogŃ.
Skoro źywisz niezliczone na Cichy i zmagasz siŃ z niezliczonymi cierpieniami, wiedz, źe czeka na ciebie nieskoÓczona nagroda i bezgraniczne
miĆosierdzie. Skoro posiadasz niezliczone pragnienia i cele, nie myĘl o nich i nie bŚdĄ zaniepokojony. Ten Ęwiobie p moźe ich pomieĘciê, wĆaĘciwym miejscem dla nich jest inne krŹlestwo, a Tym, KtŹry obdaruje ciŃ osiŚgniŃciem owych celŹw i speĆnieniem , w ktpotrzeb, nie jesteĘ ty sam".
Koran mŹwi rŹwnieź:
"O, czĆowieku! Nie naleźysz do siebie samego. Raczej jesteĘ caĆkowitŚ wĆasnoĘciŚ Tego, KtŹrego moc jest nieskoÓczona, Najbardziej LitoĘciwego na Ęwlebnego, KtŹrego miĆosierdzie nie ma granic. Zatem nie trudĄ siŃ dĄwiganiem na wĆasnych barkach brzemienia Twego źycia, poniewaź to On obdarowaĆ ciŃ źyciem i to On jest Tym, KtŹry nim zarzŚdza.
Ponadto Ęwiat rŹwnieź nie jest pozbprzez m wĆaĘciciela. Nie bŚdĄ zatem zaniepokojony, myĘlŚc o stanie tego Ęwiata, i nie kaź swemu umysĆowi, by dĄwigaĆ ten ciŃźar, skoro Ten, do KtŹrego naleźy Ęwiat, jest WszechmŚdry i WszechwiedzŚ۪يمَانsteĘ Jego goĘciem, wiŃc nie bŚdĄ natrŃtny i nie narzucaj Mu siŃ.
Co wiŃcej, stworzenia takie jak ludzie i zwierzŃta nie zostaĆy pozostawione samym sobie, lecz wszystkie sŚ raczego naŃdnikami posiadajŚcymi okreĘlone obowiŚzki. SŚ doglŚdane przez WszechmŚdrego i LitoĘciwego. Nie trap zatem wĆasnej duszy, myĘlŚc o ich cierpieniach i chorŚĆem, Nie staraj siŃ byê bardziej wspŹĆczujŚcym i uprzejmym od Najbardziej LitoĘciwego StwŹrcy.
Ponadto wodze wszystkich rzeczy, jakie sŚ wobec ciebie waciele od zarazkŹw do epidemii, burz, gĆodu i trzŃsieÓ ziemi, spoczywajŚ w rŃku Tego, KtŹry jest Najbardziej LitoĘciwy i WszechmŚdry. BŃdŚc WszechmŚdrym, nie czyni On nicj zĆo a prŹźno. Jako źe jest Najbardziej LitoĘciwym, Jego miĆosierdzie jest nadzwyczajne, a we wszystkim, co czyni, zawarta jest Jego Ćaska".
Koran mŹwi rŹwnieźrych uęwiat zaiste jest efemeryczny, niemniej jednak wytwarza on to, co jest niezbŃdne dla wiecznie trwajŚcego Ęwiata. Jest przemijajŚcy i ulotny, lnie, zdaje wieczne owoce i ukazuje manifestacje wiecznie trwajŚcych NajpiŃkniejszych Imion Tego, KtŹry rŹwnieź jest Wieczny. PrzyjemnoĘci tego Ęwiata sŚ zaiste nieliczne, a jego cierpieÓ jest wiele, lecz Ćaski Najbardziej MiĆosierko do LitoĘciwego sŚ wiecznie trwajŚcymi i prawdziwymi przyjemnoĘciami. Co zaĘ tyczy siŃ cierpieÓ tego Ęwiata, wydajŚ one rŹwnieź pewnego rodzaju przyjemnoĘê, a to z powodu nagrody, jaka zostanie przyznana za cierpliwe wytrwanل۪ى اٰwych cierpieniach.
Poniewaź sfera tego, co dozwolone, jest wystarczajŚco rozlegĆa, by zapewniê wszelkie przyjemnoĘci, rozkosze i radoĘci serca i duszy, nie zbliźaj siŃ do sfery tego, co zakazane, poniewaź niekiedy jedndzia, jemnoĘê z tej drugiej sfery prowadzi do tysiŚca cierpieÓ, a takźe moźe staê siŃ przyczynŚ utraty Ćask Najbardziej MiĆosiernego, ktŹre sŚ prawdziwymi i trwaĆymi przyjemnoĘciami".
Co wiŃcej, yĆŚczastaĆo to opisane powyźej, niedozwolona przyjemnoĘê drogi zbĆŚdzenia sprawia, źe czĆowiek upada do poziomu najniźszego z niskich. WŹwczas ani cywilizacja, ani filozofia nie mogŚ zapewniê mu lekarstwa; ani postŃp ludzkoĘci, ani osiŚgnia,>a taukowe nie mogŚ wybawiê go z owej gĆŃbokiej i ciemnej jamy. Tymczasem WszechmŚdry Koran poprzez wiarŃ i dobre uczynki unosi czĆowieka od odzin u najniźszego z niskich do poziomu najwyźszego z wysokich, ukazujŚc poprzez jasne dowody, źe naprawdŃ jest w stanie to uczyniê. Koran zsyĆa czĆowiekowi bŃdŚcemu na dnie owej gĆŃbokiej jamy drabinŃ, cia, m szczeblami sŚ rozwŹj wewnŃtrzny i postŃp duchowy.
Co wiŃcej, Koran sprawia, źe dĆuga, burzliwa i ciŃźka podrŹź czĆowieka do wiecznoĘci staje siŃ Ćatwiejsza. Ukazuje mu Ęrodki transportu, dziŃki ktŹrym czĆowiek w ciŚgu jedneg Ponie moźe przemierzyê odlegĆoĘê, na pokonanie ktŹrej potrzebowaĆby nie tysiŚca, lecz raczej piŃêdziesiŃciu tysiŃcy lat drogi.
Ponadto poprzez umoźliwienie poznania Tego, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa, KtŹry jest KrŹlem wiecznoĘciabych edwiecznoĘci, Koran przyznaje czĆowiekowi pozycjŃ sĆugi Boga, Jego goĘcia oraz urzŃdnika, ktŹremu powierzono okreĘlone obowiŚzki. Umoźliwia mu podrŹźowanie z najwiŃkszŚ ĆatwoĘciŚ - zarŹwno w gospodzie tego Ęwiata, jak i poprzez kolejne etapdwaj s miejsca postoju poĘredniego krŹlestwa oraz Ęwiata ostatecznego.
Lojalny urzŃdnik bŃdzie podrŹźowaĆ przez krŹlestwo swego wĆadcy, z ĆatwoĘciŚ pokonujŚc granice wszelkich prowincji; bŃdzie podrŹźow mu gaszybszymi Ęrodkami lokomocji, takimi jak samolot, statek czy pociŚg. Tak samo ten, kto poprzez wiarŃ wyksztaĆciĆ relacjŃ ĆŚczŚcŚ go z Przedrzy wiym WĆadcŚ, zaĘ poprzez dobre uczynki jest Mu posĆuszny, bŃdzie podrŹźowaĆ z szybkoĘciŚ bĆyskawicy lub cudownego wierzchowca Al-Buraq przez kolejne etapy gospody tego Ęwiata, przez krŹlestwo poĘrednie i Ęwiat Zmaedemdzwstania, przez granice wszystkich krŹlestw, ktŹre znajdujŚ siŃ poza grobem, aź osiŚgnie wieczne szczŃĘcie. Koran udowadnia owŚ prawdŃ w sposŹb rozstrzygajŚcy i wskazuje na niŚ ludziom o czystych duszach oraz ĘwiŃtym (ar. aĆlijenia.
160
Prawda Koranu mŹwi rŹwnieź:
"O ty, ktŹry uwierzyĆeĘ! Nie kieruj swej bezgranicznej zdolnoĘci miĆowania ku swej szpetnej, uĆomnej, zĆej, podŚźajŚcej za instynktami ek.
ktŹra przyniesie ci szkodŃ. Nie obieraj jej za obiekt swej miĆoĘci, a jej zachcianek za obiekt czci. UmiĆuj raczej Tego, KtŹry obdarowaĆ ciŃ owŚ nieskoÓczonŚ zdolnoĘciŚ miĆowania. Poprzez Swoje dary w przyszĆoĘcidpowiei On nieskoÓczenie szczŃĘliwym zarŹwno ciebie, jak rŹwnieź wszystkich, do ktŹrych jesteĘ przywiŚzany i ktŹrych szczŃĘcie czyni ciŃ szczŃĘliwym.
Obierz za obiekt swej miĆoĘci i czci Tego, do KtŹrego naleźy nieskoÓczona doskonaĆoĘê oraz po ludz ktŹre jest nieskoÓczenie ĘwiŃte, wzniosĆe, niedoĘcignione, ktŹre jest pozbawione wszelkich bĆŃdŹw czy teź skaz i nigdy nie gaĘnie. PiŃkno Jego miĆosierdzia i miĆosie zapozJego piŃkna sŚ ukazane we wszelkich piŃknych darach Raju. Wszystkie z Jego Imion sŚ nieskoÓczenie piŃkne, a w kaźdym z nich zawarta jest obfitoĘê ĘwiateĆ jasnoĘci i piŃkna. Na Jego piŃkno i doskonaĆoĘê wskazujŚ wszelka jasnoĘê mŹwiŚlkie piŃkno, wszystkie cnoty i doskonaĆoĘci wszystkich przemiĆych i umiĆowanych obiektŹw kosmosu".
Koran mŹwi rŹwnieź:
"O, czĆowieku! Nie trwoÓ swej zdolnoĘci nieskoÓczonego miĆowania, ktŹr, a bŃźy siŃ NajpiŃkniejszym Imionom Boga oraz Jego atrybutom, na przemijajŚce stworzenia. DzieĆa i stworzenia Boźe sŚ efemeryczne, lecz Jego NajpiŃkniejsze Imiona, ktŹrych odbicia i wszechwy moźna ujrzeê w owych stworzeniach, trwajŚ wiecznie. W kaźdym z Jego NajpiŃkniejszych Imion oraz atrybutŹw zawarte sŚ tysiŚce stopni daru, piŃkna, doskonaĆoĘci i miĆoĘci. SpŹwyrazilko na ImiŃ 'Najbardziej MiĆosierny': Raj jest jego przejawem, wieczne szczŃĘcie jest jego blaskiem, a caĆe zaopatrzenie i wszystkie dary tego Ęwiatat ukaze kropelkŚ owego Imienia".
Zatem zastanŹw siŃ uwaźnie nad wersetami, ktŹre wskazujŚ na prawdziwŚ naturŃ ludzi zbĆŚdzenia i ludzi wiary odnoĘnie do ich źycia oraz ich obowiŚzkŹw:
لsĆy poخَلَقْنَا الْاِنْسَانَ ف۪ٓى اَحْسَنِ تَقْو۪يمٍ ٭ ثُمَّ رَدَدْنَاهُ اَسْفَلَ سَافِل۪ينَ ٭ اِلَّا الَّذ۪ينَ اٰمَنُوا وَ عَمِلُوا الصَّالِحَاتِ
[1]
a takźe nad wersetem, ktŹry mŹ czasaki bŃdzie ostateczny kres ludzi zbĆŚdzenia i rezultat ich dziaĆaÓ:
[2]
W jak wzniosĆy sposŹb i jak cudownie owe wersety mŹwiŚ o uczyniezlicprzez nas porŹwnaniu! Poniewaź prawda wyraźona cudownie i zwiŃĄle przez wersety sury At-Tin zostaĆa szczegŹĆowo objaĘniona w SĆowie Jedenastym, odsyĆamy naszych czytelnikŹw do tej czŃĘci TraktatŹw ęwiatĆa, ktŹraĆ rŹwna Źw temat.
Co tyczy siŃ wersetu:~I nie zapĆakaĆo nad nimi ani niebo, ani ziemia...,>to poprzez krŹtkŚ wskazŹwkŃ ukaźemy, jak wzniosĆŚ prawdŃ wyraźa ten werset.
WyraĄne znaczenie wersetu mzkaz me ani niebiosa, ani ziemia nie zapĆakaĆy nad ĘmierciŚ ludzi zbĆŚdzenia, zaĘ znaczenie ukryte mŹwi, źe niebiosa i ziemia pĆaczŚ, kiedy ludzie wiary ozaĘ
#1Ś z tego Ęwiata. Ludzie zbĆŚdzenia - poprzez ich zaprzeczanie obowiŚzkom i funkcjom niebios i ziemi, poprzez ignorancjŃ w temacie znaczenia niebios i ziemi, poprzez odrzuczofia ch wartoĘci i odmowŃ uznania ich StwŹrcy - zaprawdŃ zniewaźajŚ niebiosa i ziemiŃ i podejmujŚ wobec nich wrogie dziaĆania. Zatem oczywistym jest, źe niebiosa i ziemia niee zgronad nimi pĆakaê, lecz zaprawdŃ przeklinajŚ ich i radujŚ siŃ z ich Ęmierci.
JeĘli chodzi o ukryte znaczenie wersetu, ktŹre mŹwi, źe niebiosa i ziemia opĆakujŚ Ęmierê ludzi wiary, jest tak dlatego, źe ludzie wiary poznali obo Jedna i funkcje niebios i ziemi, akceptujŚ ich prawdziwŚ naturŃ, zaĘ dziŃki wierze pojmujŚ znaczenie niebios i ziemi. MŹwiŚ oni: "Jak piŃknie zostaĆy one uczynione, jak wspaniale wypeĆniajŚ swe oboienia !". SzanujŚ je i przypisujŚ im ich prawdziwŚ wartoĘê. MiĆujŚ je i miĆujŚ NajpiŃkniejsze Imiona, jakie odbijajŚ siŃ w niebiosach i ziemi, przez wzglŚd na Wszechmocnego Bomodlittego powodu niebiosa i ziemia tak ubolewajŚ nad ĘmierciŚ ludzi wiary, jakby ich opĆakiwaĆy.
فَنَ zgodnِى الظُّلُمَاتِ اَنْ لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اَنْتَ سُبْحَانَكَ اِنّ۪ى كُنْتُ مِنَ الظَّالِم۪ينَ
[1]
اِذْ نَادٰى رَبَّهُ اَنّ۪ى مَسَّنِىَ الضُّرُّ وَاَنْتَ اَرْحَمmieniuَاحِم۪ينَ
[2]
[3]
[4]
لَا حَوْلَ وَلَا قُوَّةَ اِلَّا بِالh bytŹالْعَلِىِّ الْعَظ۪يمِ ٭ يَا بَاق۪ٓى اَنْتَ الْبَاق۪ى ٭ يَا بَاق۪ٓى اَنْتَ الْبَاق۪ى ٭ لِلَّذ۪ينَ اٰمَنُوا هُدًى وَ شِفَٓاءٌ
[5]
ProĘba, jakŚ wzniŹsĆ do Boga Jonasz, nia).
ittaja (pokŹj niech bŃdzie z nim i z naszym Prorokiem Muhammadem), to potŃźna i skuteczna suplikacja, bŃdŚca rŹwnoczeĘnie najskuteczniejszŚ, jeĘli chodzi o uzyskanie odpowiedzi na modlitwŃ [6]. A oto, jaki jest sens znanej histobiĆ, wnasza (niech bŃdzie z nim pokŹj):
Jonasz zostaĆ wrzucony w morze, a nastŃpnie poĆknŃĆa go wielka ryba. Na morzu szalaĆ sztorm, noc byĆa burzliwa i ciemna, znikŚTen, diei. Jednak kiedy Jonasz (niech bŃdzie z nim pokŹj) byĆ w takiej sytuacji, jego bĆaganie:
[7] staĆo
siŃ dla niego drogŚ do szybkiego ocalenia. Oto, w czym tkwiĆa ta SĆowaa mocy tej suplikacji:
Jonasz znajdowaĆ siŃ w sytuacji, w ktŹrej nie mŹgĆ czegokolwiek uczyniê, a do ocalenia potrzebowaĆ pomocy Tego, KtŹry poprtem jeŹj rozkaz moźe podporzŚdkowaê Sobie rybŃ i morze, noc i niebo. Noc, morze i wielka ryba zjednoczyĆy siŃ przeciwko Jonaszowi. Tylko Ten, KtŹry poprzez SwŹj ro co jeoźe nad nimi zapanowaê, mŹgĆ przenieĘê go na bezpieczny lŚd. Nawet gdyby wszystkie stworzenia zostaĆy sĆugami i pomocnikami Jonasza, nie przyniosĆoby mu to źadnego poźytku, poniewaź jakiekolwiek ich czyny nie odniosĆyby źadnegooĘê dou. Kiedy tylko Jonasz ujrzaĆ okiem caĆkowitej pewnoĘci, źe nie ma innej ucieczki, jak tylko do Tego, KtŹry Sam jest przyczynŚ wszelkich innych przyczyn i zarywaĆ, Ścym wszelkimi uczynkami, kiedy ĘwiatĆo jednoĘci Boźej odsĆoniĆo dla niego caĆe jej znaczenie, raptem dziŃki swej modlitwie byĆ w stanie zapanowaê nad nocŚ, morzem i wielkŚ rybŚ. DziŃki ĘwiatĆu jednoĘci Boga spowodowaĆ, źe brzuch ryby staĆ en na a niego jak okrŃt podwodny, a kipiŚce morze, ktŹre w swej straszliwoĘci przypominaĆo wybuchajŚcy wulkan, przeksztaĆciĆo siŃ w spokojnŚ rŹwninŃ, w miejsce dobre na przyjemnŚ wycieczkŃ. Poprzez ĘwiatĆo Boźej jednoĘci Jonasz mŹgĆ zm odczu oblicza nieba wszystkie chmury, a nad swojŚ gĆowŚ umieĘciê ksiŃźyc jako latarniŃ. Stworzenia, ktŹre napieraĆy na Jonasza i zagraźaĆy mu zeia tegtkich stron, teraz ukazaĆy mu przyjazne oblicza. Ostatecznie osiŚgnŚĆ zbawienny brzeg, gdzie leźŚc pod krzewem rycynusowym, rozmyĘlaĆ o wielkiej Ćasce , namao Pana.
Obecnie jesteĘmy w sytuacji po stokroê bardziej przeraźajŚcej niź ta, w ktŹrej znalazĆ siŃ Jonasz (niech bŃdzie z nim pokŹj). NaszŚ nocŚ jest przyszĆoĘê. Kiedy spojrzymy na niŚ i na to, jak jŚ lekcewojŚĆ z jawi siŃ po stokroê ciemniejsza i bardziej straszliwa niź noc, w ktŹrŚ Jonasz zostaĆ wrzucony do morza. Naszym morzem jest obracajŚca siŃ Ziemia. Kaźda fala e poliorza niesie z sobŚ tysiŚce zwĆok, zatem jest tysiŚckroê bardziej przeraźajŚca niź morze, w ktŹrym znalazĆ siŃ Jonasz (niech bŃdzie z nim pokŹj). NaszŚ rybŚ sŚ kaprysy naszych dusz, ktŹre to kaprysy usiĆujŚ wstrzŚsnŚê podstawami b zwiŃo źycia wiecznego i zniszczyê je, co moźe nam zaszkodziê po tysiŚckroê bardziej, niź ryba zaszkodziĆa Jonaszowi. Ryba Jonasza mogĆa zniszczyê jedynie sto lat jego źycia doczesnego, n nie wst nasza stara siŃ zniszczyê nieprzemijajŚce źycie ostateczne, trwajŚce setki i miliony lat. Oto, w jakim stanie naprawdŃ siŃ znajdujemy. PowinniĘmy zatem, naĘladujŚc Jonasza (niech bŃdzie z nim pokŹj), odw, jeszsiŃ
od wszelkich przyczyn, a ucieczki szukaê jedynie u Tego, Kto jest przyczynŚ wszystkich przyczyn, naszym Panem i Jedynym, KtŹry utrzymuje nas przy źyciu. PowinniĘmy powiedzieê:
لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اَنْfanabeْحَانَكَ اِنّ۪ى كُنْتُ مِنَ الظَّالِم۪ينَ
[8] i zrozumieê z caĆkowitŚ pewnoĘciŚ, źe jedynie On moźe oddaliê od nas szkodŃ, jakŚ niosŚ nam przyszĆoĘê, ten Ęwiat i kaprysy naszych du omawiednoczone przeciw nam z powodu naszej niedbaĆoĘci i kroczenia za zĆym przewodnictwem. PrzyszĆoĘê podlega Jego rozkazowi, Ęwiat - Jego sŚdowi, a nasze dusze - Jego zarzŚdzeniu.
Jakaź moźe istnieê przyczynna prz niź StwŹrca niebios i ziemi, KtŹry zna nawet najdrobniejsze i najbardziej skryte myĘli naszych serc, KtŹry moźe rozĘwietliê dla nas przyszĆoĘê poprzez udowodnienie istnienia źycunek iatecznego, KtŹry moźe ocaliê nas przed miriadami miaźdźŚcych fal tego Ęwiata? Nie, oprŹcz Tego, KtŹrego istnienie jest konieczne, nie istnieje nic, coĘê jawikolwiek sposŹb mogĆoby udzieliê nam pomocy i wybawiê nas wbrew Jego przyzwoleniu i wbrew Jego rozkazowi.
JeĘli bŃdziemy uwaźali za rezultat bĆagania Jonasza to, źe wielka ry wypeĆĆa siŃ dla niego pojazdem czy teź okrŃtem podwodnym, morze - spokojnŚ rŹwninŚ, a ksiŃźyc Ćagodnie rozĘwietliĆ dla niego noc, my takźe powinniĘmy wznieĘê do Boga tŃ samŚ sgnŃ nicjŃ:
[9] Poprzez frazŃ "nie ma boga, jak tylko Ty" (ar.~la ilaha imajŚcet)>rozciŚgamy spojrzenie Boźego miĆosierdzia nad naszŚ przyszĆoĘciŚ; poprzez sĆowa "Tobie niech bŃdzie chwaĆa"~(subhanak)>rozciŚgamy je nad naszym Ęwiatem, a poprzez wyraźenie "zaprawdŃ, byĆem wĘrŹd niesprawiedliwyozostanni kuntu mina zzalimin)>- nad naszymi duszami [10]. Nasza przyszĆoĘê staje siŃ zatem rozĘwietlona ĘwiatĆem wiary i podobnym do ksiŃźycowego ĘwiatĆem Koranu, a groza i trwoga nocy przeksztaĆcajŚgo, źe spokŹj i radoĘê. Tak samo, zaokrŃtowani na statek prawdy islamu, zbudowany w stoczni NajmŃdrszego Koranu, moźemy bezpiecznie przeprawiê siŃ przez morze naszej doczesnej siedziby, ktŹre za sprawŚ przemienjardŹwastŃpowania źycia i Ęmierci jest zapeĆnione nieprzeliczonymi zwĆokami unoszonymi na falach lat oraz wiekŹw i ciskanymi w nicoĘê. Gdy juź zajmiemy miejsca na pokĆadzie tego statku, moźemy dotrzeê do brzegu zbawienia iusiĆemniê obowiŚzek naszego źycia. NawaĆnica
i szalejŚce morze objawiŚ nam jak na ekranie szereg rozkosznych obrazŹw, a zamiast budziê grozŃ i przeraźenie, zachwycŚ nas, stanŚ siŃ ĄrŹdĆem piee Ęwiay dla oczu i rozjaĘniŚ spojrzenie naszych refleksji i kontemplacji. DziŃki czystoĘci tajemnicy Koranu, dziŃki wpĆywowi jego kryterium rozrŹźniania miŃdzy prawdŚ a faĆszem, naszacz, ne nie bŃdŚ dĆuźej dosiadaê nas samych, lecz zamiast tego to one stanŚ siŃ dla nas wierzchowcami, a gdy ujeĄdzimy je, stanŚ siŃ dla nas skutecznym Ęrodkiem do osiŚgniŃcia wiecznego źycia w Raju.
emnoĘêmowanie
CzĆowiek, zgodnie z ogŹlnŚ naturŚ swojego istnienia, jest jak chory, ktŹrym wstrzŚsajŚ malaryczne dreszcze. Cierpi z powodu drgaÓ i trzŃsaczeniemi, jak rŹwnieź dlatego, źe spodziewa siŃ najwiŃkszego cierpienia wszystkich istot w Dniu Zmartwychwstania. Jak lŃka siŃ nieskoÓczenie maĆej bakterii, tak lŃka siŃ spadajŚcej gwiazdy, kiedy ta pojawia siŃ miŃdzy ciaĆami niebieskimi. Jak kpieczewŹj dom rodzinny, tak kocha caĆy szeroki Ęwiat. Jak kocha swŹj maĆy ogrŹdek, tak źarliwie kocha nieskoÓczony i wieczny Raj. Tylko Jedyny prawdziwie zasĆugujŚcy na czeĘê czĆowieka, jego Patawmy wiciel, Ten, KtŹry daje czĆowiekowi schronienie i jest celem jego wŃdrowania, moźe byê Tym, KtŹry obejmuje SwojŚ potŃgŚ i trzyma w Swej wĆadzy caĆy Ęwiat, Tym, pod KtŹrego rozkazamiprŚdu
taje zarŹwno atom, jak planeta. Dlatego czĆowiek powinien nieprzerwanie powtarzaê za Jonaszem (niech bŃdzie z nim pokŹj):
[12]
Notatka PiŚta
Zachodnia nauka i cywilizacja zajmowaĆy doتَ سُبgo stopnia miejsce w myĘlach starego Saida, zatem kiedy nowy Said rozpoczŚĆ swe podrŹźe umysĆu i serca, przeksztaĆciĆy siŃ one w choroby serca i staĆy siŃ przyczyobie szwyczajnych trudnoĘci, dlatego nowy Said chciaĆ wyrzuciê ze swego umysĆu owŚ bĆŃdnŚ filozofiŃ i rozpustnŚ cywilizacjŃ. By uciszyê emocje swej nakazujŚceszego duszy, ktŹra ĘwiadczyĆa na korzyĘê Europy, zostaĆ zmuszony do tego, by objŚê umysĆem dyskusjŃ (ktŹra pod jednym wzglŃdem jest wielce zwiŃzĆa, lecz pod innym dĆuga) zكُمْ مrowŚ osobowoĘciŚ Europy, ktŹrŚ to dyskusjŃ przytoczŃ za chwilŃ.
Bym nie zostaĆ Ąle zrozumiany, uwaźam, źe Europa ma dwojakŚ naturŃ. Jedna Europa podŚźa za powodi, ktŹre sĆuźŚ sprawiedliwoĘci i temu, co sĆuszne, podŚźa za przemysĆem i za tym, co korzystne dla źycia spoĆecznego dziŃki inspiracjom, jakie przyjŃĆa od prawdziwego chrzeĘcijaÓswiĆy pie zwracam siŃ do tej Europy. Zwracam siŃ do drugiej, zepsutej Europy, ktŹra z powodu ciemnoĘci filozofii naturalistycznej bierze to, co zĆe w cywilizacji, za jej cnoty, i prowadzi ludzkoĘê ku wystŃpkowi ych brdzeniu.
Podczas mojej duchowej podrŹźy, w owym czasie powiedziaĆem do zbiorowej osobowoĘci Europy, ktŹrŚ naleźy oddzieliê od dobroczynnej nauki i cnŹt cywilizacji, ktŹra trzyma w swym rŃku szkodliwŚ filz. red pozbawionŚ sensu i niezdrowŚ, rozpustnŚ cywilizacjŃ:
Wiedz, o druga Europo, źe trzymasz chorŚ i wprowadzajŚcŚ w bĆŚd filozofiŃ w prawym rŃku, a szkodliwŚ i zepsutŚ cywilizacĆ, pozewym rŃku, i twierdzisz: "W nich jest szczŃĘcie caĆego rodzaju ludzkiego!" Niech obie twoje rŃce bŃdŚ zĆamane i niech te dwa ohydne dary, ktŹre w nich trzymasz, przyniosŚ ci Ęmierê!zyjemniŃ stanie!
O, nieszczŃĘliwa duszo, ktŹra szerzysz niewiarŃ i niewdziŃcznoĘê! Czy czĆowiek, ktŹry cierpi straszliwe mŃczarnie i okropne nieszczŃne dardrŃczŚce tak jego duszŃ, jak i sumienie, rozum i serce, moźe byê szczŃĘliwy dziŃki temu, źe jego ciaĆo pĆawi siŃ w powierzchownych, zwodniczych blaskach i bogactwach? Czyź moźna rzec, y, podt on szczŃĘliwy?
Czyź nie widzisz, źe w poczuciu rozpaczy wywoĆanym przez mniej waźne kwestie, w nadziei na speĆnienie niektŹrych zĆudnych źyczeÓ staje
siŃ on zgubiony iĘ sam arowany nieistotnymi sprawami, źe sĆodkie wyobraźenia takiego czĆowieka stajŚ siŃ dla niego gorzkie, źe co byĆo dla niego przyjemne, drŃczy go, a Ęwiat go dusi i staje siŃ dla niego wiŃzieniem? Jakie szczŃĘcie moźesz zapewniê taki15.
eszczŃĘnikowi, ktŹry, prowadzony przez ciebie ku temu, co niepomyĘlne, cierpi z powodu ciosŹw wymierzanych przez zbĆŚdzenie, ktŹre docierajŚ do najdalszych zakŚtkŹw jego serca i do fundamentŹw jego duszy, przezowodu tych ciosŹw gasnŚ wszystkie jego nadzieje, zaĘ biorŚ z nich poczŚtek wszelkie jego cierpienia? Czy moźna powiedzieê o kimĘ, kogo ciaĆo znajduje siŃ w zĆudnym i szybko przemijajŚcym raju, zaĘ jego serce i dueĘli kerpiŚ mŃki piekielne, źe jest szczŃĘliwy? SpŹjrz, prowadzisz nieszczŃsnŚ ludzkoĘê na manowce! Powodujesz, źe ludzie cierpiŚ mŃki PiekĆa w zĆudnym niebie!
O, nakazujŚca zĆo duszo ludzkoĘci! Rozu z dwniźsze porŹwnanie i spŹjrz, dokŚd prowadzisz ludzkoĘê! WyobraĄmy sobie, źe mamy przed sobŚ dwie drogi. Wybieramy jednŚ z nich i na kaźdym kroku po tej drodze napotykamy niedĄwiernego, bezsilnego czĆowieka. PrzeĘladowcy atakujŚ go, zabierajŚ jego dobytek i dobra, niszczŚ jego skromny dom, a czasami takźe raniŚ go. Niebo aź pĆacze nad jego źaĆosnyŚ jak em. Gdziekolwiek nie spojrzy, sprawy idŚ w tym samym kierunku. Na tej drodze sĆychaê wrzaski przeĘladowcŹw i jŃki uciskanych; caĆŚ tŃ drogŃ otacza powszechna źaĆoba. CzĆowiek doĘwiadczostaĆoranicznego smutku, poniewaź z powodu swego czĆowieczeÓstwa cierpi bŹl z powodu cierpieÓ innych ludzi. Poniewaź jego sumienie nie moźe znieĘê tak wielkiego bŹlu, podrŹźujŚcy tŚ drogŚ jest zmuszony do jednej z dwŹch rzeczy: albo odrzuci crzejawczeÓstwo, a uchwyci siŃ bezgranicznego barbarzyÓstwa, a wŹwczas jego serca nie obejdzie nawet Ęmierê caĆej reszty ludzkoĘci, dopŹki ono samo bŃdzie zdrowe i bezpieczne, albo stĆumi on wszelkie źŚdania serca i rozumu.
O, Europo, zepsuwnieź ez swe wady i zbĆŚdzenie, ktŹra daleko odeszĆaĘ od religii Jezusa! Do spŹĆki z twym Ęlepym dźinnem, ktŹry podobnie jak Dadźdźal, ma tylko jedno oko [1], obdarowaĆaĘ czĆowieka tymwa, jeelnym stanem! Potem zrozumiaĆaĘ, źe owa nieuleczalna choroba zrzuca czĆowieka z pozycji najwyźszego z wyniesionych do pozycji najniźszego z poniźonych, sprowadzajŚc go do poziomu najniźszego ze zwierzŚt. Jetkimi lekarstwem na tŃ chorobŃ, jakie znalazĆaĘ, sŚ kaprysy uciech i zabaw, rozrywki, ktŹre chwilowo ĆagodzŚ cierpienie, paraliźujŚc zmysĆy. Niechaj twoje lekarstczyĆemyniosŚ ci Ęmierê - tak siŃ stanie! Patrz tam! Droga, ktŹrŚ otworzyĆaĘ dla ludzkoĘci i szczŃĘcie, ktŹre jej daĆaĘ, przypominajŚ owo porŹwnanie.
Druga droga to WszechmŚdry Koran,zestaê zostaĆ zesĆany jako dar dla ludzkoĘci, a owa droga jest podobna takiemu porŹwnaniu: Widzimy, źe w kaźdym miejscu na popas, w kaźdej miejscowoĘci i w kaźdym mieĘcie krŚźŚ patrole zĆoź لِلّٰ sprawiedliwych źoĆnierzy Sprawiedliwego WĆadcy. Od czasu do czasu, na rozkaz KrŹla, pewna grupa źoĆnierzy zostaje zwolniona do cywila. Karabiny, konie i ekwipunek odpowiedni dla ich rangmaitycajŚ od nich odebrane, zaĘ otrzymujŚ oni dokumenty, potwierdzajŚce zakoÓczenie sĆuźby. Pozornie sŚ smutni, gdy muszŚ oddaê swoje karabiny i konie, z ktŹrymi siŃ zźyli, jednak bŃdŚ czywistoĘci sŚ szczŃĘliwi z powodu zwolnienia ich ze sĆuźby, i nadzwyczaj zadowoleni z tego, źe mogŚ odwiedziê KrŹla i powrŹciê do Jego zie ma.
Niekiedy urzŃdnicy zajmujŚcy siŃ przeprowadzeniem demobilizacji trafiajŚ na Ęwieźego rekruta, ktŹry ich nie rozpoznaje. Kiedy mŹwiŚ mu: "Oddaj karabin!", źoĆnierz odpowiada: "Jestem źoĆnierzem KrŹla i pozostajَكُمْ go sĆuźbie. PŹjdŃ do Niego pŹĄniej. Kim jesteĘcie? JeĘli przyszliĘcie za Jego zezwoleniem i zgodŚ, z przyjemnoĘciŚ was pozdrowiŃ, lecz pokaźcie mi Jego rozkazy. JeĘli nie, odejdĄcie i trzymajcie siŃ ode mnie z dalekSMEJ
et jeĘli pozostanŃ sam, a was bŃdŚ tysiŚce, bŃdŃ z wami walczyĆ, i nie bŃdŃ robiĆ tego dla samego siebie, poniewaź naleźŃ do mojego KrŹla. Zaiste, ma On zaufanie do mnie i do mojegrzaĆembinu. Nie poddam siŃ wam, poniewaź muszŃ chroniê wiarŃ i broniê honoru i godnoĘci mojego KrŹla!"
Taka sytuacja jest jednŚ z tysiŃcy, jakie napotkamy na drugiej drodze, bŃdŚcej przyczynŚ radoĘci i szczŃĘcia. Dla wĆasnego dobra punek, o innych sytuacjach. WszŃdzie na tej drodze zobaczysz mobilizacjŃ i wysyĆanie oddziaĆŹw (znane pod nazwŚ narodzin), ktŹrym towarzyszŚ radoĘêê dla Ńtowanie, jak rŹwnieź rozwiŚzywanie oddziaĆŹw (znane pod nazwŚ Ęmierci) przy wtŹrze wiwatŹw i dĄwiŃkŹw orkiestry wojskowej. TŚ drogŚ ludzkoĘê zostaĆa obdarowana poprzez WszechmŚdryi sĆuź. Ktokolwiek przyjmie ten dar caĆym sercem, ten podrŹźuje drogŚ wiodŚcŚ w dŹĆ, ku szczŃĘciu w tym Ęwiecie i źyciu ostatecznym. Nie czuje ani źalu za przeszĆoĘciŚ,wego rtrachu przed przyszĆoĘciŚ.
O, druga, zepsuta Europo! Oto, jakie sŚ twoje przegniĆe i pozbawione oparcia fundamenty! MŹwisz: "Kaźda istota źywa od najwiŃkszego anioĆa do na "Nie iejszej rybki jest wĆaĘcicielem samej siebie, pracuje dla samej siebie i walczy tylko o wĆasnŚ przyjemnoĘê. Ma prawo do źycia, a jej cel, jej zamysĆy i jea wiodnia to źyê i pozostaê przy źyciu". Oznajmiasz idiotycznie: "Łycie jest walkŚ", poniewaź bierzesz za walkŃ peĆne wspŹĆczucia i szczodroĘci przejawy ogŹlnego prawa Szczodrego StwŹrcy, ktŹre ukazujŚ siŃ w tym, źe roĘl zaĘ iieszŚ z pomocŚ zwierzŃtom, a zwierzŃta
spieszŚ z pomocŚ czĆowiekowi zgodnie z zasadŚ wzajemnej pomocy, ktŹra jest dostosowana do caĆkowitego posĆuszeÓstwa najwaźniejszych istot zamieszkujŚcych wszechĘwiat.
W ciadĆeposŹb fakt, źe czŚsteczki poźywienia spieszŚ z caĆkowitym zapaĆem, by nakarmiê komŹrki ciaĆa - co jest przejawem zasady wzajemnej pomocy - moźna nazwaê konfliktem? Jak mogĆaby to byê kolizja lub walka? Jest toz nas j wzajemna pomoc, zachodzŚca na rozkaz Szczodrego Pana, KtŹry utrzymuje przy źyciu kaźdŚ rzecz.
Inne spoĘrŹd twoich przegniĆych fundamentŹw widaê, kiedy mŹwisz: "Kaźda rzecz jest wĆaĘcicielem samej siee i naOto jasny dowŹd na to, źe tak nie jest: Najbardziej szlachetnym spoĘrŹd dzieĆ Boga i - zgodnie z Jego wyborem - tym, ktŹre ma najbardziej rozlegĆŚ wolŃ, jest czĆowiekWŃdrowak spoĘrŹd najbardziej oczywistych czynnoĘci zwiŚzanych z wolŚ czĆowieka, jak myĘlenie, mŹwienie czy jedzenie, zaledwie jedna setna w wŚtpliwym stopniu podlega jego woli i mieĘci siŃh w pinicach jego mocy. Jak zatem moźna powiedzieê, źe czĆowiek jest wĆaĘcicielem samego siebie?
JeĘli zatem najwyźszym istotom z najlepiej rozwiniŃtŚ wolŚ w اَىْ stopniu wzbroniono rzeczywistej mocy i prawa do wĆasnoĘci, ktoĘ, kto twierdzi, źe pozostaĆe stworzenia, źywe i nieoźywione, naleźŚ same do siebie, udowadnia jedynie, źe jes لَاتَrzŃciem gorszym od zwierzŚt i źe jest bardziej pozbawiony źycia i nieĘwiadomy niź stworzenia nieoźywione.
Europo, tym, co popycha ciŃ ku popeĆnianiu takiego bĆŃdu i strŚca ciŃ w takŚ przepaĘê, jest twŹawaniuooki dźinn, ktŹrym jest twŹj nadzwyczajny, zĆowrogi blask. Z powodu owego Ęlepego dźinna zapominasz o swoim Panu, KtŹry jest StwŹrcŚ wszechrzeczy, przypisaĆaĘ Jego dzieĆa wyimaginowanej naturze i jej przyczynom, i r kobieliĆaĘ to, co naleźy do StwŹrcy, miŃdzy boźkŹw i faĆszywe bŹstwa. Stosownie do tego (i wedĆug twojego dźinna), kaźde stworzenie i kaźda istota ludzka muszŚ na wĆasnŚ rŃkŃ opieraê siŃ niezliczonym wrogom i walczyê o zdobycie tego, co zaspokoi ĆaskŃieskoÓczone potrzeby. SŚ do tego zmuszone, choê posiadajŚ siĆŃ drobnej czŚsteczki, choê ich wola podobna jest cieniutkiej nitce, ich ĘwiadomoĘê - przelotnemu bĆyskowi, a źycie, ktŹre przemija w ciŚstniennej minuty - szybko gasnŚcemu pĆomieniowi, choê najwaźniejsze z tych nieszczŃsnych, źywych stworzeÓ nie sŚ w stanie odpowiedzieê nawet na tysiŃcznŚ czŃĘê stawianych im wymagaÓ. Kiedy dotyka ich nieszc w nie, nie doczekajŚ siŃ jakiegokolwiek balsamu na swŹj bŹl innego niź gĆuche, Ęlepe przyczyny. W nich przejawia siŃ znaczenie wersetu:
وَمَا دُعَٓاءُ الْكَاaĆowaêَ اِلَّا ف۪ى ضَلَالٍ
[2]
TwŹj dźinn ciemnoĘci przeksztaĆciĆ dzieÓ ludzkoĘci w noc. Aby ogrzaê tŃ ciemnŚ, przygnŃbiajŚcŚ, niespokojnŚ noc, dajesz ludziom jedynie ĘwiatĆo zwodniczych, tylko przez chwilŃ ĘwiecŚcych lamp. Owe lampy nie y, ktŹhajŚ siŃ do ludzi z radoĘciŚ, lecz raczej gĆupawo i idiotycznie szydzŚ z ich opĆakanego i godnego poźaĆowania stanu, drwiŚ i wyĘmiewajŚ siŃ z nich.
WedĆug twoich uczniŹw wszystkie istoty źywe sŚ nieszziedziwe; uderzajŚ w nie wszelkie nieszczŃĘcia, a stworzenia sŚ obiektem atakŹw ich przeĘladowcŹw. ęwiat jest miejscem powszechnej źaĆoby, a jego opuszczanie to pĆacz i zawodzenie w obliczu Ęmierci i cierpienia. mĆodoĘ ktŹry gruntownie pobraĆ wszystkie twojenauki, stajesiŃ Faraonem, nikczemnym Faraonem, ktŹry oddaje czeĘê temu, co najbardziej niegodziwe, a siebie uwaźa za pana nad wszystkim, co tylko uwaźa za korzystne. TwŹj student jest upaadne. est upartym nŃdznikiem, ktŹry akceptuje caĆkowite poniźenie siŃ dla osiŚgniŃcia jednej przyjemnoĘci; jest tak nikczemny, jakby caĆowaĆ stopy Szatana dla jednej bezwartoĘciowej korzyĘci. Jestwite unikiem, lecz poniewaź w jego sercu nie ma niczego, na czym mŹgĆby polegaê, jest bezsilnym i okrutnym samochwaĆŚ. CaĆym jego celem i wszystkim,j dŚźeego dŚźy, jest zaspokojenie źŚdz jego duszy, przebiegĆe osiŚgniŃcie wĆasnych korzyĘci za zasĆonŚ patriotyzmu i poĘwiŃcenia, praca dla zaspokojenia jego dumy i ambicji. Nie kocha prawdziwie niczego poza sobŚ samym i poĘtki, jwszystko dla wĆasnego dobra.
JeĘli zaĘ chodzi o szczerego, oddanego caĆym sercem studenta Koranu, jest on sĆugŚ Boga, oddajŚcym Mu czeĘê, lecz jest on takźe szanowanym przez swego Pana sĆugŚ, ktŹry nie schyli siŃ w pokĆonie nawet przed n do Wsźniejszym ze stworzeÓ, by oddaê mu czeĘê, ani nie uczyni najwyźszego dobrodziejstwa, jakim jest Raj, celem swego oddawania czci. Jest Ćagodny i delikatrzygajcz rŹwnoczeĘnie szlachetny i Ćaskawy; nie ukorzy siŃ przed nikim innym, jak tylko StwŹrca, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa, a schyli siŃ przed skromnym i pokornym cia?
za zezwoleniem swojego Pana i na Jego rozkaz. Jest potrzebujŚcy, lecz z powodu nagrody, jakŚ jego Najbardziej Szczodry wĆaĘciciel przygotowaĆ dla niego w przyszĆoĘci, rŹwnocz znaczjest samowystarczalny. Jest sĆaby, lecz w swej sĆaboĘci jest silny, poniewaź polega na sile swego Pana, KtŹrego moc jest nieskoÓczona. Czyź Koran mŹgĆby sprawiê, by Źw wierny student obraĆ za swŹj cel i zamysĆ tpokŹj tny, przemijajŚcy Ęwiat, jeĘli uczyniĆ go kimĘ, dla kogo celem nie jest nawet wieczny Raj? Moźesz zatem zrozumieê, jak bardzo cele i dŚźenia tych dwŹch studentŹw rŹźniŚ siŃ odgŹlnŚ,e.
Moźesz nadal porŹwnywaê zapaĆ i samopoĘwiŃcenie studentŹw WszechmŚdrego Koranu z postawŚ uczniŹw chorej filozofii:
Student fŚ, ponii dla wĆasnego dobra ucieka od swego brata i skĆada w sŚdzie pozew przeciwko niemu. Tymczasem postrzegajŚc wszystkich sprawiedliwych czcicieli Boga w niebie i na ziemi jako braci i siostry, .
t Koranu szczerze zanosi suplikacje w ich intencji. Jest szczŃĘliwy ich szczŃĘciem i czuje potŃźnŚ wiŃĄ duchowŚ, jaka go z nimi ĆŚczy, wiŃc modlŚc siŃ, mŹwi: "O, Boźe, wybacz wierzŚcym mŃźczyznom i wierzŚcym kobietom!" Co w plusk uwaźa nawet najwiŃksze rzeczy, jak Tron Boga czy sĆoÓce, za podlegĆych Panu urzŃdnikŹw, za Jego sĆugi i za stworzenia podobne sobie samemu.
Rozwaź zatem wki staoĘê duszy i rozwŹj duchowy dwŹch studentŹw: Koran nadaje duszy swych studentŹw radosnŚ wzniosĆoĘê, ktŹra zamiast dziewiŃêdziesiŃciu dziewiŃciu paciorkŹw rŹźaÓca wkĆada w ich dĆonie droyjemnoŚstki dziewiŃêdziesiŃciu dziewiŃciu ĘwiatŹw, ukazujŚcych przejawy dziewiŃêdziesiŃciu dziewiŃciu NajpiŃkniejszych Imion Boga, i mŹwi im, by umieszczali NajujrzaĆejsze Imiona Boźe w swych inwokacjach. PosĆuchaj inwokacji takich studentŹw Koranu, jak szejkowie Gajlani, Rufa'i czy Szazali - niech BŹg bŃdzie z nich ony w pŹjrz, w ich palcach sŚ sznurki poruszajŚce wszystkimi czŚsteczkami, krople wody, oddechy wszystkich stworzeÓ! Recytuj ich inwokacje wraz z nimi, sĆawiŚcymi i wychwalajŚcymi Boga Jedynego, i wspominSTIA, i Jego NajpiŃkniejsze Imiona.
SpŹjrz na nadprzyrodzone nauki KsiŃgi cudownej wystawy, jakŚ jest Koran, i spŹjrz, jak wysoce wyniesiony dziŃki tej KsiŃdze staje siŃ czĆowiek - ten sam maĆo znaczŚcy czĆowiek, kz dzietaje siŃ oszoĆomiony i zmieszany w obliczu maĆego źalu czy drobnego smutku, ktŹry moźe zostaê pokonany przez mikroskopijne zarazki! Jak bardzo rozwinŃĆy siŃ jego pozosy wewnŃtrzne, jeĘli stworzenia szerokiego Ęwiata jawiŚ siŃ jako nieodpowiednie nawet dla roli paciorkŹw rŹźaÓca, przesuwanych w dĆoniach podczas wypowiadanych przez n, obejnwokacji! Uwaźa, źe nawet Raj nie jest wystarczajŚcym celem dla jego bĆagaÓ i dla recytowania NajpiŃkniejszych Imion Boga, lecz nie postrzega sieb] wrazego jako wywyźszonego nad najniźsze spoĘrŹd stworzeÓ Wszechmocnego Boga [3]. óŚczy w sobie najwyźsze dostojeÓstwo i najwyźszŚ pokorŃ. DziŃki temu moźesz zobac, w ktak nikczemni i podli sŚ uczniowie filozofii!
Zatem przewodnictwo Koranu - ktŹry dwoma lĘniŚcymi oczami znajŚcymi to, co niewidzialne,dziej Śda na dwa Ęwiaty, a dwiema dĆoÓmi
wskazuje na dwa szczŃĘcia ludzkoĘci - mŹwi odnoĘnie do prawd, ktŹre jednooki dźinn, jaki wyĆoniĆ siŃ z cwoĘci filozofii Europy, postrzega w sposŹb niewĆaĘciwy, co nastŃpuje:
O, czĆowieku! Twoje istnienie ani twoja wĆasnoĘê nie naleźŚ do ciebie, lecz sŚ jedynie powierzonym ci depozytem. WĆaĘcicielem owego depozytu jest NajbardzieنَٓاءِĘciwy i Szczodry, nad kaźdŚ rzeczŚ Przemoźny i posiadajŚcy wiedzŃ o kaźdej rzeczy. Chce kupiê od ciebie twŚ wĆasnoĘê, a wtedy bŃdzie jej strzegĆ, by nie przepadĆa. W przyszĆoĘci zapĆaci ci za niŚ uczciwŚ cenŃ. Jeste, a dzierzem pozostajŚcym pod jego rozkazami, na ktŹrego naĆoźono pewne obowiŚzki. Pracuj w Jego Imieniu i dziaĆaj na Jego rachunek, poniewaź On zsyĆa ci zaopatrzenie w postaci rzeczĆo go re sŚ ci potrzebne, a takźe chroni ciŃ przed tym, czego nie mŹgĆbyĘ unieĘê. Celem i zarazem rezultatem twego źycia doczesnego powinno byê ukazanie Imion i atrybutŹw Tego, KtŹry jest ty orazĆaĘcicielem. Kiedy zaĘ drogŚ, ktŹrŚ obraĆeĘ, przychodzi nieszczŃĘcie, powiedz:
[4] co oznacza: "O, niesكَ وَ ie, pozostajŃ w sĆuźbie Tego, KtŹry jest moim wĆaĘcicielem! JeĘli zatem przychodzisz za Jego zezwoleniem i zgodŚ, pozdrawiam ciŃ, jesteĘ mile widziane! Tak czy inaczej pewnej godziny powrŹcimy do Nzadowowkroczymy w Jego obecnoĘê, i tŃsknimy za Nim. Poniewaź On uwolni nas od odpowiedzialnoĘci za nasze źycie, niech wiŃc owo uwolnienie i zwolnienie z obowiŚzkŹw bŃdŚ w twoim rŃku, o niesjŃ w lie, zgadzam siŃ na to. Lecz jeĘli zgodnie z Jego zrzŚdzeniem twoje przyjĘcie ma byê jedynie prŹbŚ dla mojej obowiŚzkowoĘci i wiernoĘci, z jakŚ zachowujŃ powierz czasi depozyt, wŹwczas bez Jego zezwolenia i zgody na oddanie owego depozytu tobie, tak dĆugo, jak dĆugo starczy mi siĆ, nie oddam tego, co powierzyĆ mi Ten, do KtŹrego naleźŃ, komuĘ,asem c pewnoĘciŚ nie powinien owego depozytu otrzymaê".
Rozwaź ten jeden przykĆad spoĘrŹd tysiŚca i ujrzyj rangŃ instrukcji, jakie przekazujŚ dźinn filozofii i przewodnictwo Koranu. W rzeczywistoĘci dalekotrony postŃpujŚ w sposŹb opisany powyźej, lecz rangi ludzi prowadzonych drogŚ prostŚ i ludzi zbĆŚdzenia sŚ rŹźne. Nie kaźdy jest w stanie poczuê owŚ prawdŃ caĆkowicie, poniewaź niedbalstwo paraliźuje zmysĆy, a w obecZ caĆezasach stŃpiĆo je do tego stopnia, źe ludzie cywilizacji nie czujŚ owego dotkliwego bŹlu i cierpienia. Jednakźe wraźliwoĘê wzrasta i rozdziera zasĆonŃ niedbalstwa dz al-haozwojowi nauki oraz z powodu ostrzeźeÓ przed ĘmierciŚ, ktŹre kaźdego dnia przejawiajŚ siŃ w trzydziestu tysiŚcach zwĆok. Dla tych, ktŹrzy z winy boźkŹw EuropejczykŹw i nauk natura w rzewybrali drogŃ zbĆŚdzenia, jak rŹwnieź dla tych, ktŹrzy
postŃpujŚ za nimi, Ęlepo ich naĘladujŚc, powinniĘmy odczuwaê caĆkowitŚ odrazŃ i tysiŚckrotne ubolewanie!
O, synowie tureckiej ziemi! Nie starajcie siŃ naĘlka, a EuropejczykŹw! Jak moźecie zgodnie z rozsŚdkiem zaufaê wystŃpkom Europy i jej kalekiej, bezwartoĘciowej myĘli; jak moźecie podŚźaê za nimi po tym, jak Europa ukazaĆa wam swŚ bezgranicznŚ tyraniŃ i wĘpiê u? Nie! Nie! O wy, ktŹrzy ich naĘladujecie w rozpuĘcie, nie podŚźajŚc za nimi, lecz nieĘwiadomie doĆŚczajŚc do ich szeregŹw, wiedzcie, źe skazujecie na Ęmierê siebie samych i waszjscu naci. Wiedzcie, źe im bardziej podŚźacie ich Ęladami w tym, co niemoralne, tym bardziej kĆamiecie, twierdzŚc, źe jesteĘcie patriotami, poniewaź podŚźanie za nimi tŚw, Wer to pogardzanie swoim narodem, to kpina z wĆasnego narodu!
[5]
BĆysk Dwudziesty Czwarty
dzkŚ dczŚtkowo bŃdŚc Kwestiami DrugŚ i TrzeciŚ Notatki PiŃtnastej, traktat ten zostaĆ uczyniony BĆyskiem Dwudziestym Czwartym z powodu jego znaczeknŃĆy,بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ
يَٓا اَيُّهَا النَّبِىُّ قُلْ لِاَزْوَاجِكَ وَبَنَاتِكَ وَنِسَٓاءِ الْمُؤْمِن۪ينَ يُدْن۪ينَ عَلَيْهِنَّ مِنْ جَw doliبِهِنَّ
[1]
Ten werset nakazuje kobietom, by zasĆaniaĆy swoje ciaĆo. Jednakźe rozpustna cywilizacja sprzeciwia siŃ owemu nakazowi Koranu, nie uwaźa, by zasĆanianie siŃ przez kobiety byĆo czymĘ naturalnym i twierdzi, źe jest spotywien rodzaj niewolnictwa.
{(*): Oto czŃĘê mojej mowy obroÓczej przed sŚdem apelacyjnym, w ktŹrej sprzeciwiĆem siŃ sŃdziom z Eskisehir i zmusiĆem ich do milczenia: "MŹwiŃ przed tym trybunaĆem, źe jeĘli istnieje sprawiedliwoĘêciŚ - liczu ziemi, z pewnoĘciŚ uniewaźni ona wyrok skazujŚcy czĆowieka, ktŹry objaĘniĆ najĘwiŃtsze, najprawdziwsze i najbardziej sĆuszne prawo Boźe, ktŹre obowiŚzywaĆo w źyciu spoĆecznym trzystu pucha zesiŃciu milionŹw ludzi kaźdego stulecia przez tysiŚc trzysta piŃêdziesiŚt lat, ktŹre opiera siŃ na jednomyĘlnym potwierdzeniu go przez trzysta piŃêdziesiŚt tysiŃcy koranicznych komentarzy, ae rozĘsiŚca trzystu piŃêdziesiŃciu lat podŚźa za wiarŚ naszych przodkŹw; tak, sprawiedliwoĘê z pewnoĘciŚ uniewaźni takie orzeczenie sŚdu!"}
OdpowiedĄ: ObjaĘnimy jedynie cztery spo piekiielu przykĆadŹw mŚdroĘci, zawartej w owym koranicznym przykazaniu, ukazujŚc, źe jest
ono caĆkowicie naturalne, a ci, ktŹrzy mu siŃ sprzeciwiajŚ, sprzeciwiajŚ siŃ wrodzonemu usp moźnaniu kobiet.
PIERWSZY PRZYKóAD MśDROęCI
ZasĆanianie siŃ jest dla kobiet naturalne i jest czymĘ, czego wymaga ich przyrodzone usposobienie. Poniewaź kobiety sŚ sĆabe i delikatne, poniewaź potr, nie ochrony mŃźczyzny i pomocy dla siebie i dla swych dzieci, ktŹre kochajŚ bardziej niź wĆasne źycie, w sposŹb naturalny pragnŚ tego, by byĆy kochane, a nie traktowrukaĆyobrzydzeniem, jak rŹwnieź tego, by nie zostaĆy odprawione.
Siedem na dziesiŃê kobiet to te, ktŹre sŚ stare lub brzydkie i nie chcŚ pokazywaê kaźdemu swojej staroĘci lub brakznoĘciy, lub teź sŚ zazdrosne i nie chcŚ jawiê siŃ brzydkimi w porŹwnaniu z innymi, ktŹre sŚ od nich piŃkniejsze, lub teź lŃkajŚ siŃ napaĘci bŚdĄ obmowy i zgodnie ze swŚ naturŚ praion BoŃ zakryê, by nie zaznaê napaĘci czy teź by nie zostaĆy oskarźone przez swych mŃźŹw o niewiernoĘê. JeĘli z uwagŚ przyjrzymy siŃ temu zagadnieniu, zobaczymy, źe najbardziej ukrywajŚ swoje ciaĆo osoby starsze, podczas chroniledwie dwie lub trzy na dziesiŃê kobiet sŚ zarŹwno mĆode, jak piŃkne, i nie czujŚ siŃ zakĆopotane, kiedy ukazujŚ wĆasny wdziŃk.
To jasne, źe ludzie nie sŚ zadowol chodziedy patrzŚ na nich ci, ktŹrych nie lubiŚ lub uwaźajŚ za nudnych; to ich denerwuje. JeĘli piŃkna i nieskromnie ubrana kobieta czerpie przyjeta pozz tego, źe spojrzŚ na niŚ dwaj lub trzej spoĘrŹd dziesiŃciu mŃźczyzn, ktŹrzy w myĘl prawa kanonicznego sŚ dla niej obcy, niech wie, źe siedmiu lub oĘmiu odwrŹci siŃ od niej. Ponadto, poniewaź kobieta, ktŹrejiebytunoĘê nie ulegĆa zepsuciu, jest wraźliwa i Ćatwo moźe poczuê siŃ dotkniŃta, z pewnoĘciŚ bŃdzie zakĆopotana pod brudnymi spojrzeniami, ktŹrych skutki sŚeĘnie znie odczuwalne; zaiste, takie spojrzenia sŚ jak trucizna! SĆyszeliĘmy nawet, źe w Europie, owym miejscu swobodnego ubioru, wiele kobiet ma doĘê tego, źe sŚ przedmiotem uwagi, i sistotysiŃ one policjantom, mŹwiŚc: "Ci brutale wciŚź gapiŚ siŃ na nas i przeszkadzajŚ nam". Oznacza to, źe odsĆanianie kobiet przez wspŹĆczesnŚ cywilizacjŃ jest sprzeczne z ich naturŚ, podczas gdy rozkaz Koranu, ktŹry nakazuje im, by siŃ na obiĆy, zarŹwno jest zgodny z kobiecŚ naturŚ, jak teź wybawia je - owe kopalnie wspŹĆczucia, ktŹre zasĆugujŚ na kogoĘ, kto bŃdzie towarzyszyĆ im przez caĆŚ wiecznoĘê! - od wynaturzenia i poniźenia, ktŹre skutkujŚ niewolnictwem i niedolŚ.
دَنْ مwiŃcej, ze swej natury kobiety bojŚ siŃ i lŃkajŚ mŃźczyzn, ktŹrzy sŚ dla nich obcy. łw lŃk w sposŹb naturalny wymaga tego, by kobieta siŃ zasĆoniĆa. OprŹcz trudnoĘci, jakich dozna, noszŚc ciŃźar dajŚcym
przez osiem lub dziewiŃê miesiŃcy, a ktŹre z pewnoĘciŚ zaprawiŚ goryczŚ osiem lub dziewiŃê minut doznanej przyjemnoĘci, istnieje rŹwnieź moźliwoĘê, źe bŃdzie ona cierpiaĆa z powodu katastrofy, jakŚ jest dla kobiety wiesiŚtwanie dziecka przez osiem lub dziewiŃê lat bez obroÓcy i opiekuna. Poniewaź kobiety sŚ sĆabe, ich stworzenie wymaga tego, by nie rozbudzaĆy źŚdz mŃźczyzn, ktŹrzy nie sŚ z nimi spokrewnieni w okreĘloobie sopniu, ani nie dawaĆy im źadnej okazji do napaĘci; ich sĆaba natura z caĆŚ mocŚ przestrzega je przed tym. Ukazuje to, źe peleryny i pĆaszcze sŚ dla nich tarczami i fwi, jami. Fakt, źe wedĆug wiadomoĘci jakie otrzymaliĘmy, źona pewnego mŃźczyzny cieszŚcego siŃ wysokŚ pozycjŚ na tym Ęwiecie, ktŹra obnaźyĆa nogi, zostaĆa zaczepiona w stolicy kraju, naaĆagan, w biaĆy dzieÓ i przy wszystkich przez zwykĆego pucybuta, wymierza policzek w bezwstydne twarze tych, ktŹrzy sŚ przeciwni temu, by kobiety siŃ zasĆaniaĆy!
DRUGI PRZYKóAD MśDROęCI
Prawdziwa i silna wkaźdŚ iĆoĘê i tkliwoĘê miŃdzy mŃźczyznami a kobietami nie wynikajŚ jedynie z potrzeb źycia doczesnego. Tak, kobieta jest towarzyszkŚ swego mŃźa nie tylko w tym źyciu doczesnym, lecz rŹwnieź w źyciu wiecznym. Poniewaź owych towarzyszkŚ swego mŃźa w źyciu wiecznym, z pewnoĘciŚ nie powinna przyciŚgaê spojrzeÓ mŃźczyzn prŹcz jej mŃźa, jej wiecznego przyjaciela i towarzysza, jak rŹwnieź nie powinna uchybiaê mu ani czyniê go zazdrosnym. Wskutek tajemnicy wijwiŃksiŚzek kobiety i jej wierzŚcego mŃźa nie jest ograniczony do źycia na tym Ęwiecie, a jego miĆoĘê nie jest uczuciem wĆaĘciwym zwierzŃtom ani tymczasowym, ktŹre trwa jedynie dopŹty, dopŹki trwa uroda kobiety; mŚź ma w sstanierawdziwŚ, rzetelnŚ miĆoĘê i szacunek dla źony, poniewaź bŃdzie ona jego towarzyszkŚ w źyciu wiecznym. Ływi owŚ miĆoĘê i szacunek nie tylko wtedy, kiedy źona jest mĆoda i piŃkna, lecz rŹwnieź wtedy, kiedy jest stara i brzydkê zĆymamian za to źona z pewnoĘciŚ powinna ukazywaê swoje wdziŃki jedynie jemu i jedynie jemu okazywaê miĆoĘê; tego wymaga czĆowieczeÓstwo. W przeciwnymŃ do padku zyska bardzo niewiele, zaĘ wiele utraci.
WedĆug prawa szariatu, mŚź i źona powinni byê dobrze dobrani, co oznacza, źe powinni byê odpowiednimi maĆźonkami dla siebie nawzajem. Najwaźniejszym aspektem owej zasady jest tenedy say ma na wzglŃdzie religiŃ.
SzczŃĘliwym jest ten mŚź, ktŹry widzi silnŚ wiarŃ swej źony i podŚźajŚc za niŚ, sam staje siŃ poboźny, by i oddaraciê swej towarzyszki źycia wiecznego!
SzczŃĘliwŚ jest ta źona, ktŹra widzi siĆŃ wiary swego mŃźa i staje siŃ poboźna, by nie straciê swego wiecznego przyjaciela!
Biada temu mŃźcprzyja, ktŹry staje siŃ rozpustny, przez co utraci na zawsze owŚ cnotliwŚ kobietŃ!
Biada tej kobiecie, ktŹra nie podŚźa za swym poboźnym mŃźem i traci swojebezpi wieki bĆogosĆawionego przyjaciela!
ZaĘ po tysiŚckroê biada nieszczŃsnemu mŃźowi i jego źonie, ktŹrzy naĘladujŚ siŃ nawzajem w grzechu i wystŃpku, przez co jedno dopomaga drugiemu we wkroczeniu do Ognia Piekielnego!
TRZECI PRaê. Ce MśDROęCI
SzczŃĘliwe źycie rodzinne staje siŃ wieczne poprzez wzajemne zaufanie miŃdzy mŃźem a źonŚ, poprzez serdeczny szacunek i miĆoĘê. Nieskromny ubiŹr i zŚgajŚcnie wedĆug zasady "rŹbta, co chceta" [2] niszczŚ zaufanie oraz naruszajŚ wzajemny szacunek i miĆoĘê. SpoĘrŹd dziesiŃciu kobiet, ktŹre popierajŚ nieobyczajny strŹj, tylko jedna nie bŃdzie siŃ staraê, by polubili jŚ obcy mŃźczyĄni, poniewaź nieanie szie innego mŃźczyzny, bardziej atrakcyjnego niź jej mŚź, podczas gdy pozostaĆa dziewiŚtka znajdzie innych mŃźczyzn, lepszych niź ich mŃźowie, zaĘ zaledwie jedierowadwudziestu mŃźczyzn nie znajdzie innej kobiety, bardziej atrakcyjnej niź jego źona. PrŹcz tego, źe wtedy znikajŚ prawdziwa miĆoĘê i wzajemny szacunek, taka sytuacja moźe doprowadziê do powstania nadzwyczaj szpetnych i niegodziwych i pow.
Zgodnie ze swojŚ naturŚ, mŃźczyĄni nie czujŚ źadnego poźŚdania wobec kobiet, ktŹre sŚ z nimi spokrewnione w okreĘlonym stopniu (jak na y Depoad ich siostry), poniewaź, jako źe widok twarzy bliskich krewnych pobudza źyczliwoĘê i dozwolonŚ miĆoĘê wynikajŚcŚ z bliskiego pokrewieÓstwa, wyklucza to jakŚkolwiek skĆonnoĘê seksualnŚ lub lubieźnoĘê. Jednak p przypwienie niezakrytymi tych czŃĘci ciaĆa, ktŹrych prawo szari'a nie pozwala eksponowaê nawet przed bliskimi krewnymi (jak na przykĆad nogi), moźe obudziê nadzwyczaj szpetne uczucia w mŃźczyznach niskiego charakteru. Twarz bliskiej krewnej przypomst odwźczyĄnie o pokrewieÓstwie, jako źe nie przypomina twarzy kobiety, z ktŹrŚ mŃźczyzna nie jest spokrewniony, jednak obnaźona noga bliskiej krewnej wyglŚda tao siŃ , jak obnaźona noga kobiety obcej wedĆug prawa kanonicznego. Noga nie ma źadnego znaku szczegŹlnego, ktŹry mŹgĆby przypomnieê o bliskim pokrewieÓstwie z jej wĆaĘcicielkŚ, moźe zatem wywoĆaê u mŃźczyzny uczucia natury zmysĆowej. znajdŚdanie na takie rzeczy jest czymĘ tak zwyrodniaĆym, źe wĆosy stajŚ dŃba!
CZWARTY PRZYKóAD MśDROęCI
To jasne, źe kaźdy chce miedzia. dzieci. Nie ma źadnego narodu ani rzŚdu, ktŹry nie popieraĆby zwiŃkszania siŃ populacji. Faktycznie, Najszlachetniejszy PosĆaniec Boga (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) powiedziaĆ: ŁeÓcie siŃ i rozmnaźajcie, poniewazŃsny iu Ostatnim bŃdŃdumny z tego, źe jest was wielu>[3] .>Jednakźe odstŃpowanie od wymogŹw islamskiego stroju dla kobiet nie zwiŃksza liczby zawieranych maĆźeÓstw, lecz znaczŚco jŚ zmniejsprzeksniewaź nawet najwiŃkszy prŹźniak i najbardziej nowoczesny spoĘrŹd mĆodych mŃźczyzn chce, by jego źona byĆa kobietŚ cnotliwŚ. Nie chce, by jego źona byĆa nowoczia natto znaczy rŹwnie niedbaĆa w kwestiach stroju i obyczajŹw jak on sam), zatem pozostaje kawalerem lub nawet odwiedza prostytutki.
Kobiety nie sŚ takie; nie mogŚ w takim samym stopniu ograniczaê postŃpowania swoich m 2:269Najbardziej zasadniczymi cechami kaźdej kobiety sŚ wiernoĘê i wiarygodnoĘê. Jako źe kobieta zarzŚdza wszystkim, co dzieje siŃ w domu, do niej naleźy ochrona i troska o zachowanie wĆasnoĘci i majŚtku jeŚ klej, a takźe opieka nad dzieêmi. Niedbalstwo w sprawach dotyczŚcych stroju i moralnoĘci niszczy owŚ wiernoĘê, zaĘ mŚź takiej kobiety traci zaufanie do niej jpiŃknwia, źe cierpi ona z powodu wyrzutŹw sumienia. W rzeczywistoĘci, jeĘli dwie cechy, ktŹre sŚ poźŚdane u mŃźczyzn, a mianowicie odwaga i hojnoĘê, wystŃpujŚ u kobiety, niszczŚ wiernoĘê i zaufago udzatem dla kobiet sŚ one niepoźŚdane i uwaźane za wady. Lecz jako źe obowiŚzkiem mŃźa nie jest wiernoĘê ani zarzŚdzanie majŚtkiem, lecz zapewnianie ochrony, uprzejmoĘê i szace nie nie moźe on byê ani ograniczany, ani zbytnio wytworny, i moźe poĘlubiê takźe innŚ kobietŃ.
Naszego kraju nie moźna porŹwnywaê z Europ nimi iewaź tam - mimo nieskromnych strojŹw - honor mŃźczyzny moźe byê do pewnego stopnia zachowany dziŃki Ęrodkom siĆy, takim jak pojedynek. CzĆowiek, ktŹry puszcza o jego źony szanujŚcego siŃ mŃźczyzny, najpierw bierze swŹj los we wĆasne rŃce, a dopiero pŹĄniej na niŚ patrzy. Ludzie z Europy sŚ takźe zimni i nieczuli, jak jej klimat. Azja (a wiŃc i kraje islamu) j bok wosunkowo upalna. Dobrze wiadomo, źe Ęrodowisko ma wpĆyw na moralnoĘê ludzi. Byê moźe w tamtych zimnych krajach nieskromny ubiŹr nie pobudza zwierzŃcych źŚdz i cielesnych pragnieÓ w owych chĆodny znaleziach i nie prowadzi do naduźyê, lecz cielesne źŚdze Ćatwo ulegajŚcych wpĆywom i wraźliwych ludzi z gorŚcych krajŹw, sŚ nieustannie rozbudzane przez nieskromny strŹj, ktŹry staje iada zzez to przyczynŚ wielu naduźyê, marnotrawstwa, osĆabienia mĆodego pokolenia i utraty siĆ. Zamiast odpowiadaê na pewne naturalne potrzeby raz w miesiŚcu czy teź co trzy
tygodnie lub coĘ okoĆo tego, czĆowiek uwaźa za koniecznco jesrobiê to co kilka dni. A pŹĄniej, kiedy jest zobowiŚzany do tego, by unikaê swojej źony przez, byê moźe, dwa tygodnie z kaźdego miesiŚca (z powodu takich ewentualnoĘci, jak na przykĆad jej miesiŚczka), jeĘli zostanie pokon wraz zez swoje źŚdze, skĆoniŚ go one do odwiedzania domŹw o zĆej sĆawie.
ZasĆanianie siŃ kobiet nie moźe zostaê zniesione pod pretekstem tego, źe nie zasĆaniajŚ siŃ kobiety z maĆych miejscost pozlub wiosek czy teź kobiety z plemion koczowniczych, poniewaź niewinne kobiety pracujŚce, a takźe kobiety nieco szorstkie w obejĘciu, nawet jeĘli nie sŚ caĆkowicie zasĆoniŃte, nie wzbudzajŚ cielesnych źŚdz, jaCzyź tich strŹj wynika z mŃczŚcej pracy fizycznej, jakŚ wykonujŚ, by zapewniê sobie Ęrodki do źycia. Ponadto bezczynni, prŹźniaccy mŃźczyĄni sŚ nieliczni i nie znajdzie siŃ wĘrŹd nich nawet jeden na dziesiŃciu niemoralnych wiernyzn z wielkich miast, zatem nie powinno siŃ czyniê takiego porŹwnania.
Pytanie Czwarte
PrzemijajŚca miĆoĘê d miĆoĘzy (tur. mecazi) moźe przeksztaĆciê siŃ w prawdziwŚ miĆoĘê; czy zatem przemijajŚca miĆoĘê, jakŚ wiŃkszoĘê ludzi odczuwa dla tego Ęwiata, moźe rŹwnieź staê siŃ prawdziwŚ miĆoĘciŚ?
OdpowiedĄ: naukieĘli czĆowiek, ktŹry kocha przemijajŚcŚ miĆoĘciŚ efemerycznŚ twarz tego Ęwiata, widzi na tej twarzy szpetotŃ upadku i przemijania i odwraca siŃ od niej; jeĘli poszukuje nidchodztelnego obiektu miĆoĘci; jeĘli powiodĆo mu siŃ i dostrzegĆ dwie inne, piŃkne twarze tego Ęwiata - twarz zwierciadĆa dla NajpiŃkniejszych Imion Boga i twarz polie zmywnego, ktŹre wyda plon w źyciu ostatecznym, wŹwczas jego przemijajŚce, wystŃpne uczucie zaczyna przeksztaĆcaê siŃ w prawdziwŚ miĆoĘê, wszakźe staniwszysttak pod jednym warunkiem: źe nie pomyli wĆasnego, wewnŃtrznego, ulotnego i nietrwaĆego Ęwiata, ktŹry jest ĘciĘle zwiŚzany z jego źyciem, ze Ęwiatem zewnty, zam. JeĘli - jak ludzie zbĆŚdzenia i ci, ktŹrzy sŚ niedbali - taki czĆowiek zapomni o sobie samym, pogrŚźajŚc siŃ w Ęwiecie zewnŃtrznym i mniemajŚc, źe Ęwiat ogŹlny jest jego prywaych, bwiatem, pokocha go, wpadnie w bagno natury i utonie w nim, chyba źe w cudowny sposŹb uratuje go rŃka Boźej Ćaski. Rozwaźcie nastŃpujŚce porŹwnanie, ktŹrczĆowiwietli owŚ prawdŃ:
JeĘli na czterech Ęcianach piŃknie ozdobionego pokoju sŚ cztery lustra, z ktŹrych kaźde zajmuje caĆŚ ĘcianŃ, naleźŚce do czterech z nyrzŚdzwczas bŃdzie tam piŃê pokojŹw - jeden rzeczywisty i naleźŚcy do wszystkich, zaĘ cztery bŃdŚce jedynie jego podobieÓstwami, naleźŚcymi dooĘê.
icieli poszczegŹlnych luster. Kaźdy z nas byĆby w stanie za pomocŚ zwierciadĆa zmieniaê ksztaĆt, formŃ czy kolor swego pokoju. JeĘli pomalujemy zwierciadĆo na czerwono, ukaźe siŃ w nim czerwony pokŹj, jeĘli na zielono - zielony.ch atĆnie moglibyĘmy zmieniaê nasze pokoje przez odpowiednie ustawianie zwierciadeĆ, czyniŚc je brzydkimi bŚdĄ piŃknymi, a takźe nadajŚc im rŹźne ksztaĆty, jednak nie moglibyĘmy tak Ćatwo zmieniê zewnŃtrznego, ogŹlnego pokoju. Choê rzec siŃ eie pokŹj naleźŚcy do wszystkich i cztery poszczegŹlne
pokoje byĆyby tym samym, to jednak w praktyce rŹźniĆyby siŃ od siebie. MoglibyĘcie zniszczyê jednym palcem pokŹj naleźŚcy do was, lecz nie moglibyĘcie poruszyê nawpodarunego kamienia ze Ęcian wspŹlnego pokoju.
Zatem ten Ęwiat jest jak przyozdobiony bŚdĄ pomalowany dom. Łycie kaźdego z nas jest owym zajmujŚcym caĆŚ ĘcianŃ zwierciadĆem. Kaźdy ios nima w ogŹlnym Ęwiecie swŹj Ęwiat, jednak jego podporŚ, centrum i drzwiami do niego jest źycie czĆowieka. Zaiste, nasz wĆasny Ęwiat jest niby karta, a nasze źycie jest piŹrem; wiele rwyobraz tych, ktŹre zostaĆy nim zapisane przechodzi do ksiŃgi naszych uczynkŹw. Kochamy nasz Ęwiat, lecz pŹĄniej zaczynamy zauwaźaê, źe poniewaź zostaĆ on zbudowany w oparciu o nasŃdnicyie, zatem podobnie jak źycie jest ulotny, efemeryczny i nietrwaĆy. Dostrzegamy to i rozumiemy, a nasza miĆoĘê dla owego Ęwiata zwraca siŃ ku odbiciom NajpiŃkniejszych Imion Boga, dla ktŹrych nasz Ęwiat jest zwierciadĆem, zmieitym oŃ w miĆoĘê dla przejawŹw owych NajpiŃkniejszych Imion. Co wiŃcej, jeĘli jesteĘmy Ęwiadomi tego, źe nasz Ęwiat jest jedynie przejĘciowŚ sadzonkŚ źycia ostatecznegj mŃźaju, jeĘli kierujemy nasze uczucia - takie jak źarliwe pragnienie, miĆoĘê czy zachĆannoĘê - ku korzyĘciom źycia ostatecznego, stajŚ siŃ one jego owocami i pŃdami, ktŹre przyniosŚ efekty, a wŹwczas przemijajŚcjrzy, Ęê zostaje przeksztaĆcona w miĆoĘê prawdziwŚ. W przeciwnym razie, ukazujŚc znaczenie wersetu:
نَسُوا اللّٰهَ فَاَنْسٰيهُمْ اَنْفُسَهُمm, co ٰٓئِكَ هُمُ الْفَاسِقُونَ
[1] czĆowiek zapomni o sobie samym, nie myĘlŚc o ulotnej naturze źycia doczesnego i mniemajŚc, źe jego osobisty, nietrwaĆy Ęwiat jrzŃgnik staĆy, jak Ęwiat ogŹlny, aź wyobrazi sobie, źe sam jest nieĘmiertelny, skupi siŃ na sprawach tego Ęwiata i z źarliwym uczuciem weĄmie je w objŃcia, pogrŚźy siŃ w Ęwiecie doczesnym, aź odejdzie z niego. Taka miĆoĘê bŃdzie dla niego nie do inonym cierpieniem i mŃkŚ. Z takiej miĆoĘci zrodzi siŃ rozpacz, miŃkkie serce i wspŹĆczucie podobne litowaniu siŃ nad sierotami, aź czĆowiek bŃdzie litowaĆ siŃ nad wszelkimitawiciami źywymi. Zaiste, bŃdzie odczuwaĆ wspŹĆczucie dla wszystkich piŃknych stworzeÓ, ktŹre obumierajŚ, bŃdzie odczuwaĆ bŹl rozĆŚki i cierpiaĆ w absolutnej rozpaczy, nie bŃdŚc w stanie niczego zrobiê.
Jednakź supli kto ocaliĆ samego siebie od niedbalstwa, znajduje wspaniaĆe remedium na bŹl, bŃdŚcy skutkiem tak przejmujŚcej litoĘci, jako źe w Ęmierci i przemijaniu wszystkich istot źywych, ktŹrych takt dodae, dostrzega zwierciadĆa ich nieĘmiertelnych dusz, w ktŹrych
przedstawiajŚ siŃ przejawy wiecznych Imion Tego, KtŹry trwa wiecznie. Łal owego czĆowieka przeksztaĆca siŃ w radoĘê. We wszystkich piŃknych stworzeniach, ktŹre podlegajeĘ nierci i przemijaniu, widzi rŹwnieź odbicie Tego, KtŹry uczyniĆ je piŃknymi, widzi kunszt, upiŃkszenie, obdarowanie i rozĘwietlenie, ktŹre sŚ trwaĆe i ktŹre powodujŚ, źe czĆMu czcdostrzega niedoĘcignione piŃkno i ĘwiŃtŚ urodŃ. Postrzega Ęmierê i przemijanie jako odnowienie, ktŹrego zamysĆem jest powiŃkszenie piŃkna, wzmocnienie przyjemnoĘci i ukazanie kunsztu, a to zwiŃksza odczuwanŚ przeie jaĆo przyjemnoĘê, jego gorliwoĘê i jego podziw.
[2]
CzŃĘê trzecia
Po trzecie: ZauwaźyĆem, źe najszczŃĘliwszym czĆowiewdŚ, w źyciu doczesnym jest ten, kto postrzega Źw Ęwiat jako koszary, godzi siŃ z tym i stosownie do tego postŃpuje. WidzŚc Ęwiat w ten sposŹb, moźe szybko wznieĘê siŃ do najwyźszeajŚc niomu, ktŹry umoźliwia zdobycie zadowolenia Boga. Taki czĆowiek nie zapĆaci trwaĆymi diamentami za bezwartoĘciowy kawaĆek szkĆa, skazanego na miejsc i tak zostanie rozbite, lecz przejdzie przez źycie uczciwie, czerpiŚc z niego przyjemnoĘê. Tak, sprawy tego Ęwiata sŚ niby okruchy szkĆa, ktŹre zostanie rozbite, podczas gdy trwaĆe sprawy źycia osie i cnego sŚ niby cenne diamenty pierwszej wody. PalŚca ciekawoĘê, źarliwa miĆoĘê, straszna zachĆannoĘê i nieustŃpliwe pragnienia, a takźe iŚc wĆaŃbokie uczucia wrodzone czĆowiekowi zostaĆy nam dane, byĘmy mogli zarabiaê na źycie ostateczne. GorŚczkowe kierowanie ich ku sprawom tego Ęwiata jest tym samym, Skoroacenie wiecznymi diamentami za odĆamki rozbitego szkĆa.
W poĆŚczeniu z tymi rozwaźaniami przyszĆa mi na myĘl pewna kwestia, o ktŹrej t sŚ popowiem. A oto ona:
NamiŃtna miĆoĘê jest rodzajem źarliwej miĆoĘci. Kiedy skierujemy jŚ ku temu, co nietrwaĆe, albo przyczyni temu, kto jŚ odczuwa, wiecznego cierpiennŚ nadŹlu, albo teź, jako źe efemeryczny (tur. mecazi)>obiekt miĆoĘci nie jest wart tak pĆomiennego uczucia, spowoduje to, źe zakochany zwrŹci siŃ ku poszukiwaniu tego, co wieczne, a przemijajŚca miĆoĘê przeksztaĆci źadnemiĆoĘê prawdziwŚ.
CzĆowiek odczuwa tysiŚce uczuê, a kaźde z nich ma dwa poziomy - jeden doczesny (mecazi), drugi prawdziwy. PrzykĆadowo, kaźdy odczuwa lŃk przed przyszĆoĘciŚ. CzĆowiek gorŚco niepowaźnejŃ o przyszĆoĘê, lecz wtedy dostrzega, źe nie ma źadnej gwarancji, czy doźyje owej przyszĆoĘci, o ktŹrŚ tak siŃ niepokoi. Zatem jeĘli tym, o co siŃ martwi, sŚ Ęrodki do źy IstnitŹre tak czy inaczej zostaĆy mu przyobiecane, okazuje siŃ, źe krŹtko trwajŚca przyszĆoĘê nie jest warta tak straszliwych lŃkŹw; czĆowiek zwrugi owŃ zatem od tej przyszĆoĘci do przyszĆoĘci prawdziwej, poza grobem, ktŹra bŃdzie dĆugotrwaĆa, a ktŹra nie zostaĆa obiecana ludziom niedbaĆym.
CzĆowiek przejawia rŹotrzebźarliwŚ ambicjŃ tyczŚcŚ siŃ majŚtku i swej pozycji, a wŹwczas zauwaźa, źe Źw nietrwaĆy majŚtek, ktŹry na krŹtki czas oddano pod jego nadzŹr, zgubna sĆawa i wysoka pozycja, ktŹre sŚ niego haeczeÓstwem wiodŚcym do hipokryzji, nie sŚ warte tak gorŚcych uczuê. Odwraca siŃ wiŃc od nich, zwracajŚc siŃ ku pozycji duchowej i kolejnym stopniom na drodze zbliźania siŃ do Boga, ktŹre stanowi o prawdziwej randze czĆowieka, a takźe ku zaopaaszajŚu na źycie ostateczne i ku dobrym uczynkom, ktŹre stanowiŚ prawdziwy majŚtek. Ambicja tego Ęwiata, ktŹra jest wadŚ, przeksztaĆca siŃ w wielkŚ zaletŃ, jakŚ jest prawdziwa ambicja.
A otj, jakjny przykĆad: CzĆowiek rozmyĘlnie i uparcie trwoni swe uczucia dla bĆahych, ulotnych i przemijajŚcych spraw, a wŹwczas zauwaźa, źe przez caĆy rok uganiaĆ siŃ za czymĘ, co nie byĆo warte naoznaninuty uporu, jednak wĆaĘnie z powodu owej zaciekĆoĘci obstaje przy tym, co przynosi mu krzywdŃ i jest szkodliwe. WŹwczas zauwaźa, źe tak potŃźne uczucitronnozostaĆo dane mu po to, by trwoniĆ je na rzeczy tego rodzaju, a takie postŃpowanie jest sprzeczne zarŹwno z mŚdroĘciŚ, jak i z prawdŚ. Zaczyna zatem wykorzystywaê swŹj zaciekĆy upŹr nioniźszulotnych rzeczy, ktŹre sŚ mu zbyteczne, lecz dla wzniosĆych i wiecznych prawd wiary, dla tego, co stanowi esencjŃ islamu, dla sĆuźenia religii i dla spĆem tezynaleźŚcych do źycia ostatecznego. PodĆa cecha, jakŚ jest upŹr tego Ęwiata, przeksztaĆca siŃ w piŃknŚ i dobrŚ cechŃ, jakŚ jest prawdziwy upŹr, to źaĆuj źarliwŚ niezĆomnoĘê i trwanie przy tym, co sĆuszne.
Jak ukazujŚ powyźsze trzy przykĆady, jeĘli czĆowiek uźywa danych mu zdolnoĘci, maj jednawzglŃdzie nakazujŚcŚ zĆo duszŃ i ten Ęwiat, jeĘli postŃpuje niedbale, jakby miaĆ pozostaê na tym Ęwiecie na wieki, stanie siŃ to przyczywej czch cech moralnych, a jego postŃpowanie nie wyda owocŹw i bŃdzie daremne. JeĘli jednak mniej znaczŚce z owych zdolnoĘci czĆowiek poĘwiŃci sprawom tego Ęwiata, a bardziej źarliwe uczucia - obowiŚzkeksztaury duchowej i wykonywaniu zadaÓ przynaleźŚcych do źycia ostatecznego, jego zdolnoĘci i uczucia stanŚ siŃ, zgodnie z mŚdroĘciŚ i prawdŚ, ĄrŹdĆem chwalebnych cnŹt moralnych i Ęrodkami do osiŚgniŃcia szczŃĘliwoĘci zarŹwno na t dostoecie, jak i w źyciu ostatecznym.
DomyĘlam siŃ, iź jednym z powodŹw, dla ktŹrych rady i napomnienia udzielane ludziom w naszych czasach byĆy nieskuteczne, jest fakt, źe ci, ktŹrzy ich udzielali, mŹwili: "NrdziejĄcie ambitni! Nie bŚdĄcie zachĆanni! Powstrzymajcie siŃ od nienawiĘci! Nie bŚdĄcie uparci! Nie
miĆujcie tego Ęwiata!", proponujŚc coĘ, co dla ludzi, do ktŹrych siŃ zwracali, pozornie byĆo eź wyomo niemoźliwe, jak zmiana ich wrodzonego charakteru. Gdyby tylko powiedzieli: "ZwrŹêcie owe uczucia ku temu, co korzystne, zawrŹêcie je w innym kierunku!", iwanie a okazaĆaby siŃ skuteczna, poniewaź proponowaliby coĘ, co mieĘci siŃ w granicach moźliwoĘci czĆowieka.
Po czwarte: RŹźnice miŃdzy islamem a wiarŚ (ar. cznymiczŃsto byĆy omawiane przez uczonych islamu. Jedna grupa spoĘrŹd nich powiedziaĆa, źe islam i wiara sŚ tym samym, podczas gdy inna grupa stwierdziĆa, źe nie sŚ one tym samym, a czĆowiek moźe posiadaê jednŚ z tczŃĘlich, nie posiadajŚc drugiej. Wypowiadali rozmaite teorie podobne do tych dwŹch. Ja sam pojŚĆem nastŃpujŚcŚ rŹźnicŃ:
Islam jest skĆanianiem siŃ ku prawdzie, podczas gdy wiara jest przeĘwiadczeniem. Inaczej rzecz ujkiem w islam jest przyjŃciem pewnej czŃĘci prawdy, podporzŚdkowaniem siŃ i posĆuszeÓstwem, zaĘ wiara jest przyjŃciem i uznaniem caĆej prawdy. Dawno temu widziaĆem islamniewyznajŚcych źadnej religii, ktŹrzy źarliwie popierali nakazy i zakazy Koranu. Oznacza to, źe poprzez przyjŃcie pewnej czŃĘci prawdy byli oni w pewien sposŹb muzuĆmanami i zostali nazwani "niepraktykujŚcymi muzuĆmanami". PŹĄiŃcej,atomiast widziaĆem wiernych, ktŹrzy nie okazywali poparcia dla nakazŹw Koranu ani nie mieli źadnego udziaĆu w nawoĆywaniu do ich przestrzegania, stanowiŚc odzwierciedlenie okreĘlenia "wierzŚcy nie-muzuĆmanie".
gnŚ sianie:>Czy wiara bez islamu moźe staê siŃ Ęrodkiem do zbawienia?
OdpowiedĄ: ęrodkiem do zbawienia nie moźe byê ani islam bez wiary, ani wiara bez islamu. Wszelka chwaĆa niech bŃdzie Bogu, KtŹry zsyĆsŚ leplkie dary, za to, źe dziŃki Ćasce cudownoĘci Koranu Traktaty ęwiatĆa ukazaĆy owoce religii islamu i efekty prawd koranicznych w taki sposŹb, źe nawet jeĘli ktoĘ, kto nie wyznaje źadnej religii, nie zrozumie ich, to przynajmnwspomie bŃdzie nieprzyjaĄnie do nich nastawiony. Traktaty wykazaĆy dowody wiary i islamu w sposŹb tak potŃźny, źe nawet nie-muzuĆmanin jest w stanie je zrozumieê i z caĆym przekonaniem zgodziê siŃ z nimi, a nie bŃdŚc muzuĆmaninem, uwierzy. Tak,estem ukazujŚ, źe owoce wiary i islamu sŚ tak przepyszne, jak owoce rajskiego drzewa Tuba, zaĘ efekty wiary i islamu sŚ tak przyjemne, jak przyjemnoĘê szczŃĘliwoĘci tegochmŚdra i źycia ostatecznego. Ci, ktŹrzy ujrzeli i poznali SĆowa, znajdujŚ w nich nieskoÓczone upodobanie i wsparcie, zaĘ Traktaty wywoĆujŚ u nich uczucie caĆkowitego poddania siŃ Bogu. UkazujŚc dowody tak silne, jak ĆaÓcuch wszystkicdzeniaw, i tak liczne, jak wszelkie drobne czŚsteczki,
SĆowa powodujŚ, źe wzrasta caĆkowite poddanie siŃ czĆowieka Bogu, a takźe siĆa jego wiary. W pewnych sytuacjach, kiedy zaĘwiadczaĆem swŚ wiarkresu ytujŚc inwokacje Szacha Naqszbanda i mŹwiŚc: Zgodnie z tym źyjemy, zgodnie z tym umrzemy i zgodnie z tym powstaniemy z martwych, nawet ja sam doĘwiadczyĆem uczucia owego ni wiarazonego upodobania. Choêby dano mi caĆy Ęwiat, nie poĘwiŃciĆbym dla niego nawet jednej prawdy wiary. Wyobraźenie sobie przeciwnoĘci choê jednej z pgu jediary choêby na minutŃ wywoĆuje u mnie kraÓcowŚ rozpacz. Choêby dano mi caĆy Ęwiat, moja dusza odepchnie go z niechŃciŚ, wyrzekajŚc siŃ go na rzecz pojedynczej prawdy wiary. Tak, czujŃ nieskoÓczonŚ siĆŃ wiary,gŃ po mŹwiŃ:
[1]
To, co sprzeciwia siŃ jakiejkolwiek z prawd wia tajemaźam za racjonalnie niemoźliwe, zaĘ ludzi zbĆŚdzenia postrzegam jako nieskoÓczenie nierozsŚdnych i szalonych.
PrzesyĆam wiele pozdrowieÓ twoim rodzicom i skĆadam im wyrazy szacunku. Niech pomodlŚ siŃ za mnie. SŚ matkŚ i ojcem rŹwniziecka mnie, odkŚd staĆeĘ siŃ moim bratem. PrzesyĆam pozdrowienia rŹwnieź dla ludzi z twojej wioski, w szczegŹlnoĘci dla tych, ktŹrzy sĆuchali ciŃ, kiedy czytaĆeĘ im SĆowa.
[2]
CzŃĘê PiŚta Listu Dwudziestego DziewiŚtego, bŃdŚca rŹwnoczeĘnie
[1]
Kiedy przebywaźe jespewnym stanie duchowym podczas miesiŚca ramadan, dostrzegĆem ĘwiatĆo spoĘrŹd wielu Ęwietlistych tajemnic owego wypeĆnionego ĘwiatĆem wersetu; ujrzaĆem je jak gdyby z wielkiej odlegĆoĘci. Oto, co siŃ wydarzyĆo:
Mojt bohae i wyobraĄnia doznaĆy wizji, ktŹra nasunŃĆa mi przekonanie o tym, źe - jak mŹwi znana suplikacja UĆajsa al-Qaraniego:
اِلٰه۪ى اَنْتَ رَبّ۪ى وَ اَنَا الْعَبْدُ ٭ وَ اَنْتَ الْخَالِقُ وَ اَنَا الْمَخْلُوقُ ٭ وَ اَنْتَ الرَّزَّاقُ وَ اَنَا ci". łْزُوقُ ٭ الخ
[2]
wszystkie stworzenia źywe zanoszŚ suplikacje do Wszechmocnego Boga, KtŹrego ImiŃ oĘwietla kaźdy spoĘrŹd osiemnastu tysiŃcy ĘwiatŹw.
UjrzaĆem, źe nasz Ęwiat obejmuje tysiŚce ĘwiatŹw, owiniŃtych w wiele zasĆonrzaĆema po drugiej, kaźdy z nich znajduje siŃ wewnŚtrz innego, a wszystkie sŚ niby jak pŚczek rŹźy o wielu pĆatkach. Kiedy podnosiĆy siŃ kolejne zasĆony, dosttarĆo em inny Ęwiat. ByĆo tak, jakby to, co opisuje werset, ktŹry w Koranie znajduje siŃ po wersecie ĘwiatĆa:
اَوْ كَظُلُمَاتٍ ف۪ى بَحْرٍ لُجِّىٍّ يَغْشٰيهُ مَوْجٌ مِنْ فَوْقِه۪przed ٌ مِنْ فَوْقِه۪ سَحَابٌ ظُلُمَاتٌ بَعْضُهَا فَوْقَ بَعْضٍ اِذَا اَخْرَجَ يَدَهُ لَمْ يَكَدْ يَرٰيهَا وَ مَنْ لَمْ يَجْعَلِ اللّٰهُ لَهُ نُورًا فَمَا لَهُ مِنْ نُورٍ
[3]
ukazaĆo mi źe trĘrŹd mroku, na pustkowiu, w straszliwej ciemnoĘci. Nagle ujrzaĆem rozĘwietlajŚcy mrok przejaw Imienia Boźego, podobny promiennemu ĘwiatĆu. W miarŃ zwijaodpowilejnych zasĆon przed oczami mego umysĆu ukazywaĆ siŃ inny Ęwiat, a choê ukazywaĆ siŃ pogrŚźony w ciemnoĘciach z powodu niedbalstwa, ImiŃ Boga przejawiaĆo siŃ niczym sĆoÓce, wypeĆniajŚc Źw Ęwiat Ęwiaat nied jego szczytŹw aź do dna. Owa podrŹź mojego serca i wyobraĄni trwaĆa dĆugi czas, zatem opiszŃ jŚ w skrŹcie:
Kiedy ujrzaĆem Ęwiat zwierzŚt, ukazaĆ mi siŃ prawdziwie ciemny i smutny z powodwieka,koÓczonych potrzeb zwierzŚt, ich dojmujŚcego gĆodu, sĆaboĘci i bezsilnoĘci. Nagle wzeszĆo ImiŃ "Najbardziej MiĆosierny", podobne lĘniŚcemu sĆoÓcu, jako znak od Tego, KtŹryŚc caĆzaopatrzenie, wyzĆacajŚc Źw Ęwiat od szczytŹw do spodu blaskiem swego miĆosierdzia.
NastŃpnie wewnŚtrz Ęwiata zwierzŚt ujrzaĆem inny Ęwiat, w ktŹrym mĆode i potomstwo zwierzŚt - sĆabe, bstia Ce i potrzebujŚce - walczyĆy o przetrwanie wĘrŹd gŃstego mroku, a widok ten kaźdego przepeĆniĆby litoĘciŚ. Nagle wzeszĆo ImiŃ "Najbardziej LitoĘciwy" jako znak Ćaski, oĘwiecajŚc Źw Ęwiat tak piŃknie i z takŚ sĆodyczŚ, cia, keksztaĆciĆo skargi, politowanie i Ćzy smutku w radoĘê, szczŃĘcie i Ćzy podziŃkowaÓ bŃdŚcych efektem przyjemnoĘci.
NastŃpnie uniosĆa siŃ kolejna zasĆona, jakby odsĆaniaĆochŃ rkran kinowy, a moim oczom ukazaĆ siŃ Ęwiat czĆowieka. UkazaĆ siŃ jednak jako tak pogrŚźony w ciemnoĘciach, przygniatajŚcy i straszny, źe w udrŃce zawoĆaĆem: "Biada!". UjrzaĆem, źe ludzie mieli pragnienia i nadAwicensiŃgajŚce aź do wiecznoĘci, źe ich myĘli i wyobraźenia obejmowaĆy caĆy wszechĘwiat, źe ich skĆonnoĘci i zdolnoĘci najbardziej źarliwie tŃskniĆy za wiecznoĘciŚ, za niekoÓczŚcym siŃ szczŃĘciem i za Rajem, zaĘ ich pragnienia i pktŹre y byĆy skierowanie ku nieskoÓczenie wielu celom. Ludzie byli jednak sĆabi i bezsilni, wystawieni na ataki niezliczonych nieszczŃĘê i wrogŹw, wiedliŃźŹw. ie i zgieĆkliwe źycie w najwiŃkszej nŃdzy i poĘrŹd najwiŃkszych trudnoĘci. WĘrŹd ciŚgĆych mŚk utraty i rozĆŚki - a jest to najbardziej zeczy iwy stan serca - spoglŚdali w kierunku grobu, ktŹry dla niedbaĆych i opieszaĆych jest drzwiami do wiecznie trwajŚcej ciemnoĘci; byli wrzucani w gĆŚb owej ciemnej studni czy to pojedynczo, czy to w grupach.
W chwili, gdy ujrza przykn Ęwiat spowity ciemnoĘciŚ, moje serce, dusza i umysĆ, wszystkie moje czĆowiecze zdolnoĘci, zaiste, wszystkie
czŚsteczki tej istoty, jakŚ jes naturuź-juź miaĆy zaĆkaê i zapĆakaê z bŹlu. Jednak nagle ImiŃ Wszechmocnego Boga "Sprawiedliwy" wzeszĆo jako znak WszechmŚdrego, ImiŃ "Najbardziej MiĆosierny" wzeź jeĘlako znak Szczodrego, ImiŃ "Najbardziej LitoĘciwy" wzeszĆo jako znak Zawsze PrzebaczajŚcego, ImiŃ "Ten, do KtŹrego naleźy Zmartwychwstanie" weszĆo jako znak Tego, KtŹry bŃdzie Jedynym Prawdziwym dziedzicem,dostrz"Ten, KtŹry daje źycie" wzeszĆo jako znak Hojnego, a ImiŃ "Ar-Rabb" - jako znak Tego, do KtŹrego naleźy kaźda rzecz. Te ĘwiŃte Imiona wyzĆociĆy i wypeĆniĆy ĘwiatĆem wiele ĘwiatŹw wewnŚtrz Ęwiata ludzkoĘci. OtwierajŚc okno z wizajemn na Ęwietlisty Ęwiat źycia ostatecznego, rozsiaĆy ĘwiatĆo nad caĆym ciemnym Ęwiatem czĆowieka.
NastŃpnie zostaĆa zwiniŃta kolejna olbrzymia zasĆona rbcamiaĆ mi siŃ Ęwiat Ziemi. Mroczne prawa naukowe filozofii ukazaĆy mojej wyobraĄni przeraźajŚcy Ęwiat. UjrzaĆem poĆoźenie nieszczŃsnego rodzaju ludzkiego, podrŹźujŚcego przez nieskoÓczonŚ przestrzczŚstesŃdziwej Ziemi, poruszajŚcej siŃ siedemdziesiŚt razy szybciej niź kula armatnia, a w ciŚgu roku pokonujŚcej odlegĆoĘê, na przebycie ktŹrej czĆowiek potrzebowazego nudziestu piŃciu tysiŃcy lat. UjrzaĆem ludzkoĘê nŃkanŚ przez wewnŃtrzne wstrzŚsy, jakby miaĆa lada chwila rozpaĘê siŃ na kawaĆki. Moje serce zadrźaĆo, a moje spojrzeniowej temniaĆo. Nagle Imiona StwŹrcy niebios i ziemi, Wszechmocnego, WszechwiedzŚcego, Pana (ar. Ar-Rabb), Allaha, Tego, KtŹry utrzymuje niebiosa i ziemiŃ oraz Tego, KtŹry podporzŚdkowaĆ Sobie sĆoÓce i ksiŃźyc, wzeszĆy jako znaki miĆosierywilizogromu i wszechwĆadzy Boga. RozĘwietliĆy Źw Ęwiat, aź ujrzaĆem, źe Ziemia jest bezpiecznym linowcem pasaźerskim, wĆaĘciwie uporzŚdkowanym, poddanym swemu Panu, doskonaĆym i przyjemnym, zaĘ ci, ktŹrzy schodzŚ z pokĆadu owegorzeniku, czyniŚ to, by dokonaê korzystnego handlu i odbyê miĆŚ podrŹź.
W skrŹcie: Kaźde z tysiŚca i jednego Imion Boźych zwraca siŃ ku wْ
Owiatowi, ukazujŚc siŃ jako podobne sĆoÓcu, rozĘwietlajŚc Ęwiat i wszystkie Ęwiaty w nim zawarte, a przez wzglŚd na jednoĘê Boga w przejawach owych Imion zawarte sŚ - do pewnene to,pnia - przejawy pozostaĆych Imion Boga.>WŹwczas moje serce dostrzegĆo ĘwiatĆo za wszystkimi ciemnoĘciami i poczuĆo chŃê do podrŹźy, chciaĆo dosiŚĘê wyobraĄni i wznieĘê siŃ aź do niebios. W owej chwili uniosĆa siŃ kolejnĆŚ pewwiŃksza zasĆona, a moje serce wkroczyĆo do Ęwiata niebios. UjrzaĆo, źe gwiazdy wiŃksze od Ziemi, ktŹre wczeĘniej zdawaĆy mu siŃ migocŚcymi i uĘmiechniŃtymi, obracaĆy siŃ i podrŹźowaĆy, jedna wewnŚtrz drug, rubizybciej niź Ziemia. Gdyby coĘ
zakĆŹciĆo ruch jakiejkolwiek z nich, zderzyĆaby siŃ z innŚ, eksplodujŚc w wybuchu tak wielkim, źe rozpadĆby siŃ caĆy wszecy filo. Gwiazdy rozsiewaĆy nie ĘwiatĆo, lecz ogieÓ, a na mnie patrzyĆy nie z uĘmiechem, lecz z dzikoĘciŚ. UjrzaĆem niebiosa poĘrŹd nieskoÓczoekty pkrywajŚcej kaźdŚ rzecz, pustej, straszliwej, przeraźajŚcej ciemnoĘci. TysiŚckrotnie źaĆowaĆem tego, źe przybyĆem do ich Ęwiata. Nagle imiona رَبُّ السَّمٰوَاتِ وَ الْاَرْضِ [4] oraz رَبُّ الْمَلٰٓئِكَةِ وَ الرُّوحِ [5] uka odwagiŃ wraz z ich przejawami jako znak wersetŹw: وَ سَخَّرَ الشَّمْسَ وَ الْقَمَرَ [6] a takźe:
[7]. Kaźda z gwi istottŹre - zgodnie ze znaczeniem, jakie dostrzegaĆem wczeĘniej - miaĆy rozpadaê siŃ w ciemnoĘci, otrzymaĆa nieco blasku potŃźnego ĘwiatĆa owych Imion i rozĘwietliĆa Ęwiat nieb rŹwniczym lĘniŚca lampa elektryczna. RŹwnieź niebiosa, ktŹre wyglŚdaĆy na puste i niezamieszkane, wypeĆniĆy siŃ anioĆami i innymi duchowymi istotami. UjrzaĆem bŃdŚce w ruchu sĆoÓca i ksiŃźyce, j-i Gayrmia KrŹla przedwiecznoĘci i wiecznoĘci - jedna z jego niezliczonych armii - przez swoje wielkie manewry ukazywaĆa majestat i wspaniaĆoĘê wszechwĆadzy SuĆtana, KtŹremu naleźy siUczeÓ,lka chwaĆa. Z caĆych siĆ oĘwiadczyĆem, a gdyby byĆo to moźliwe, ogĆosiĆbym to wszystkimi czŚsteczkami mej istoty i jŃzykami wszystkich stworzeÓ, gdyby tylko byĆy mi posĆuszne:
اَللّٰهُ نُورُ السَّمٰوَاتِ وَالْاَرْضِ estwa نُورِه۪ كَمِشْكَاةٍ ف۪يهَا مِصْبَاحٌ اَلْمِصْبَاحُ ف۪ى زُجَاجَةٍ اَلزُّجَاجَةُ كَاَنَّهَا كَوْكَبٌ دُرِّىٌّ يُوقَدُ مِنْ شَجَرَةٍ مُبَارَكَةٍ زَيْتُونَةٍ لَا شَرْقِيَّةٍ وَلَا غَرْبِيَّةٍ يَكَادُ زَيْتُهَا يstudenُ وَلَوْ لَمْ تَمْسَسْهُ نَارٌ نُورٌ عَلٰى نُورٍ يَهْدِى اللّٰهُ لِنُورِه۪ مَنْ يَشَٓاءُ
[8]
WyrecytowaĆem ten werset w imieniu wszystkich stwa Dwud a nastŃpnie powrŹciĆem na ziemiŃ, zbudziĆem siŃ i wykrzyknŚĆem: "Al-hamdu li-llahi 'ala an-nur al-iman Ćal-Qur'an!" [9]
Na dszych m ekranie
Pewnego dnia siedziaĆem w oknie celi wiŃzienia w Eski Sehir, ktŹre wychodziĆo na szkoĆŃ ĘredniŚ dla dziewczŚt. Dziewczynki z radoĘciŚ i szczŃĘciem bawiĆy siŃ i taÓczyĆy na duje wiÓcu szkolnym. Gdy tylko je ujrzaĆem, zamieniĆy siŃ w moich oczach w hurysy piekielne w raju Ęwiata doczesnego. Przed moimi oczyma pojawiĆ siŃ obraz tych dziewczynek za piŃêdziesiŚt lapadnie Ęmiechy i radoĘê przemieniĆy siŃ w gorzkie szlochanie i gĆŃboki smutek.
Ta sytuacja odkryĆa przede mnŚ nastŃpujŚcŚ prawdŃ:
Na duchowym ekranie ujrzaĆem ich stan piŃêdziesiŚt lat pŹĄnieownej ziaĆem, jak okoĆo piŃêdziesiŃciu spoĘrŹd szeĘêdziesiŃciu dziewczŚt zamieniĆo siŃ w proch i cierpiaĆo mŃki grobu. PozostaĆe dziesiŃê staĆo siŃ brzydkimi, niemal siedemdziesiŃcioletnimi starucest taktŹrych uroda dawno minŃĆa, ktŹrych twarze oszpeciĆa staroĘê, ktŹre cierpiŚ bŹl z powodu pogardliwych spojrzeÓ tych, co oczekiwali od nich piŃkna i miĆoĘci. I wszystko dlatego, źe w mĆodoĘci nie dbaĆy o swojŚ cnotliwoĘê! Tak, zobatwa; n to nieomal na wĆasne oczy i rzewnie zaszlochaĆem nad ich losem.
UjrzaĆem takźe najciŃźszy sprawdzian, ktŹremu w czasach poprzedzajŚcych DzieÓ SŚdu zostanŚ poddani wierni - powodowane bezw pomocĘciŚ poźŚdanie do kobiet. NieprzyzwoitoĘê niektŹrych z nich zniewala mŃźczyznŃ i wrzuca go w piekĆo nierozsŚdku, tak jak êma sama rzuca siŃ w ogieÓ. W konsekwencji minuta przemijajŚcej rozkoszy ziemskiej wydaje mu siŃ sĆodsza od dĆugich lat prprzesĆoĘci źycia przyszĆego.
ByĆem Ęwiadkiem niepokojŚcych przejawŹw tego sprawdzianu. Gdy zobaczyĆem, co siŃ dzieje na ulicy, zlitowaĆem siŃ niezmiernie nad losem mĆodzieźy. PowiedziaĆem do siebie: "Biedacy, iemi iatujŚ siŃ z ognia tej pokusy i buchajŚcego pĆomienia rozkoszy?"
Gdy puĘciĆem wodze wyobraĄni i pogrŚźyĆem siŃ w refleksji, stanŃĆa przede mnŚ duchowa osoba rozpalajŚcego ogiszych usy, szerzŚcego jŚ i wzywajŚcego do niej. PowiedziaĆem do niego i do bezboźnikŹw, ktŹrzy biorŚ od niego lekcje:
O nieszczŃĘniku, ktŹry poĘwiŃcasz swŚ religiŃ w zamian za przyjemnoĘê z hurysami PiekĆa, nierozsŚdku i zbĆŚوَ بِس, ktŹry zadowalasz siŃ bezboźnoĘciŚ i porzuceniem religii, aby speĆniê pragnienia duszy nakazujŚcej zĆo! Ty, ktŹry kurczowo trzymasz siŃ źycia doczesnego, wrŃcz oddajesz mu czewestiiŹry uciekasz od Ęmierci, wrŃcz od wspominania
o grobie, i ktŹry odwracasz swe oblicze od religii! Wiedz: twŹj wielki Ęwiat, wszystmieszadarzenia, ktŹre miaĆy miejsce przed chwilŚ obecnŚ, wszystko, co wydarzy siŃ po tej chwili, wszystkie stworzenia, twoja przeszĆoĘê i przyszĆoĘê, przedstawiciele twojego gatunku, ktŹrzy juź przeminŃli, kolejne stworzenia i pokolenia, kest jeadejdŚ, odchodzŚce Ęwiaty, wymarĆe ludy, ludzie przyszli i przyszĆe narody - wszyscy sŚ nicoĘciŚ. SŚ martwi, nie źywi - z powodu twojego zbĆŚdzenia.
Jako źe jesteĘ przywiŚzany umysĆem i czĆowieczeÓstwem do wszystkich źaĆoĘljajŚcych ĘwiatŹw i ulotnych bytŹw, na twojŚ gĆowŃ nieustannie spada rzŃsisty deszcz boleĘci pĆynŚcej z myĘlenia o wszystkich zmarĆych na Ęwiecie. Jest to konsekwencja twdĆugiezbĆŚdzenia i odrzucenia prawdy, konsekwencja, ktŹra poźera twoje serce, jeĘli takowe posiadasz, spala twego ducha, jeĘli go masz, a twŹj umysĆ pogrŚźa siŃ w morzu źaĆoĘci, jeĘli jeszcze nie postradaĆeĘ umysĆu.
Tak! JeĘli upojenie nieroj siŃ oĘciŚ i pogrŚźenie siŃ w rozkoszy odsuwa od ciebie te nieskoÓczone smutki i źale choêby na godzinŃ, pozostaÓ w czczej zabawie i bezwstydnoĘon, źeprzeciwnym razie powrŹê do rozsŚdku i niech twe serce posĆucha ęwiŃtego Koranu, a niepeĆnŚ, przemijajŚcŚ przyjemnoĘê nie trwajŚcŚ dĆuźej niź minutŃ zamieÓ na wieczne i peĆne rozkosze,
{(*): O tak! kĆadacmoźe przynieĘê namiastkŃ przyjemnoĘci i szczŃĘliwoĘci Raju jeszcze na tym Ęwiecie. SpŹjrz na jednŚ z kilkuset korzyĘci z niej pĆynŚcych: WyobraĄ sobie, źe stoisz przy umiĆowcym strzez ciebie osobie leźŚcej na Ćoźu Ęmierci. Jak wielka byĆaby twoja radoĘê, gdyby wnet przyszedĆ dobry lekarz (niczym mŚdry Lokman lub Al-Chidr, pokŹj niech z nimi bŃdzie), zbadaĆ umierajŚcego i wyr z war go od Ęmierci. PorŹwnaj te sytuacje i wyobraĄ sobie twŚ wielkŚ radoĘê!
Tak samo jest z wiarŚ, ktŹra daje ci radoĘê, jak zmartwychwstanie wszystkicry, uwĆych, z ktŹrymi coĘ ciŃ ĆŚczyĆo. ęwiatĆo wiary oźywia wszystkich twoich ukochanych leźŚcych w grobie przeszĆoĘci i ratuje ich od nicoĘci i Ęmierci ostatecznej. Tak jakby stali i mŹwili: "Nie jestzez Swmarli i nigdy nie umrzemy".
Tak oto za sprawŚ bĆogosĆawieÓstwa wiary i oźywienia przez niŚ ukochanych zmarĆych nieskoÓczona radoĘê i przyjemnoĘê ze spotkania zastŃpujŚ bezgraniczny bŹl rozĆŚki.
Oto przykĆad tego, jakŚ rado prawde przynieĘê wiara w tym źyciu. To źywe nasionko, ktŹre gdy kieĆkuje, daje wiernym posmakowaê rozkoszy Raju. (Przyp. aut.).}
byĘ uratowaĆ siŃ od duchowego piekĆa, byĘ z bĆogosĆawieÓstwem wiary wziŃkow do duchowego raju jeszcze na tym Ęwiecie i cieszyĆ siŃ szczŃĘciem źycia. Nigdy nie mŹw: "BŃdŃ źyĆ tak, jak zwierzŃta!", bowiem przeszĆoĘê i przyszĆoĘê sŚ dla zwierzŃciatŹra dane. MŚdry i MiĆosierny uratowaĆ zwierzŃ od niezliczonych bŹlŹw poprzez odgrodzenie go od tego, co nieznane. Na przykĆad kurczak odczuwa bŹl i smutek tylko wtedy, kiedy ostrze noźa przechodzi przez jego szyjŃ, lecz bŹl ten szybko do tegja. Tak wiŃc szerokie MiĆosierdzie MŚdrego StwŹrcy
oraz Jego peĆna LitoĘê i WspŹĆczucie wobec stworzeÓ przejawiajŚ siŃ w tym, źe pewne wiadomoĘci sŚ przed nimi skryte, czego przykĆadem sŚ nii Chwa zwierzŃta.
Nie jesteĘ teź w stanie czerpaê niedozwolonej przyjemnoĘci, czyniê tak, jak zwierzŃta, i spaĘê na poziom tysiŚckrotnie niźszy niź one, jako źe twŹj umysĆ czuje i widzi to, co czego zwierzŃ nie widzi, widzo, jakco przynosi mu bŹl. Nie jest ci dane odczuê peĆnej przyjemnoĘci, ktŹrŚ czuje zwierzŃ, gdyź jego zdolnoĘci poznawcze sŚ ograniczone.
Braterstwo, szacunek, czuĆoĘê i inne szlachetne cechy, KoransŚ powodem twojej dumy, stajŚ siŃ sztuczne, udawane, faĆszywe, bĆahe i niepeĆne, jako źe sŚ ograniczone do bardzo krŹtkiego czasu, niczym godzina w porŹwnaniu z wiecznoĘciŚ, i bardzo ozyjemnzonego miejsca, niczym Ęlad palca na bezkresnej pustyni. Twoje czĆowieczeÓstwo i szlachetne cechy sĆabnŚ, mogŚ wrŃcz zaniknŚê, podczas gdy braterstwo wiernych, wzajemny szaczenia miĆoĘê wzrastajŚ wraz z ich wiarŚ, jako źe siŃgajŚ do gĆŃbokiej przeszĆoĘci i wychodzŚ w dalekŚ przyszĆoĘê, nie ograniczajŚc siŃ do miejsca ani czasu.
JeĘli nawet przewyźszasz innych w spraaĆ najoczesnych, to i tak przypominasz pewnego upoĘledzonego zĆotnika źydowskiego, ktŹry kawaĆki szkĆa uznaĆ za diamenty i zapĆaciĆ za nie odpowiedniŚ cenŃ. Ty takźe dokĆadasz staraÓ w bardzo krŹtkimsuplike, do ktŹrego siŃ ograniczasz, nic wiŃc dziwnego, źe odnosisz tymczasowe sukcesy, jako źe zwracasz siŃ ku źyciu doczesnemu z wielkim wysiĆkiem, ogromnŚ miĆoĘciŚ i surowŚ zemstŚ, ktŹre wystarczyĆyby na caĆy rok, zaĘ tyBogu! zystujesz te wszystkie emocje w kilka minut. Jako źe twŹj rozum, duch, serce i uczucia przez zaangaźowanie siŃ w sprawy podĆej duszy nakazujŚcej zĆo i speĆnianie jej niecnych zachcianek porzuciĆy swe podstawostkichczytne funkcje, nic dziwnego, źe przewyźszasz wiernych w Ęwiecie doczesnym i wydajesz siŃ byê radoĘniejszym od nich, albowiem twŹj rozum, serceioty oh upadĆy na najniźszy poziom, wrŃcz caĆkowicie przemieniĆy siŃ w sĆugi niecnych rozkoszy i podĆej duszy.
Nie ma wiŃc wŚtpliwoĘci co do tego, źe przez pewien czas bŃdziesz osiŚgaĆ sukcesy, lecz sprowadzŚ one ych cibie OgieÓ Piekielny, a uciemiŃźonym wiernym przyniosŚ wieczny Raj.
Waźna kwestia, ktŹra nagle pojawiĆa siŃ w sercu
Uwaga
Retoryka TraktatŹw ęwiatĆa>jest peĆna miĆosierdzia, wspŹĆczucia i litoĘci,mieniaprzywiŚzujŚ siŃ do nich kobiety, ktŹre majŚ w sobie wiŃcej litoĘci i czuĆoĘci niź mŃźczyĄni. Jednak niniejszy traktat jest skierowany ie napiet, ktŹre Ęlepo naĘladujŚ cudzoziemki, zatem jego wymowa jest nieco surowa, co ma sĆuźyê napomnieniu kobiet nierozsŚdnych. Mam nadziejŃ, źe taka retoryka nie zrani odrŹźnh czuĆych i litoĘciwych siŹstr.
Historie zawarte w opowieĘciach Proroka, niech bŃdzie z nim pokŹj i bĆogosĆawieÓstwo, dajŚ do zrozuihadu , źe kobiety i zwiŚzane z nimi pokusy bŃdŚ najniebezpieczniejszŚ i najstraszniejszŚ prŹbŚ czasŹw ostatnich.
KsiŃgi historyczne przekazujŚ, źe w czasach staroźytnych istniaĆa grupa kobiet znanych z odwagi, noselkichbroni i wojowania, zwanych Amazonkami. Podobnie jest w naszych czasach, gdy zbĆŚdzenie herezji uderza w islam i zwalcza go. NajstraszniejszŚ spoĘrŹd grup atakujŚcych islam, ktŹriona źĆajŚ wedĆug planu duszy nakazujŚcej zĆo i ktŹre powierzyĆy Szatanowi dowŹdztwo nad sobŚ, jest grupa kobiet ubranych, lecz jednoczeĘnie nagich, ktŹre odkrywajŚ swoje nogi i czyniŚ z nich ciŃźkŚ, raźŚcŚ broÓ, ktŹrej ciosy spadaj od ciudzi wiary. W ten sposŹb zamykajŚ bramŃ maĆźeÓstwa i otwierajŚ bramŃ wszeteczeÓstwa. W okamgnieniu zniewalajŚ wiele dusz i poprzez ciŃźkie grzechy gĆŃboko raniŚ ducha i serce, ktŹre niekiedy staje siŃ martwe.
SprawiedliwŚkarźŚ dla tych kobiet byĆoby uczynienie ich wyposaźonych w broÓ raniŚcej pokusy nŹg drewnem Gehenny, by spĆonŃĆy w niej jako pierwsze za to,aĆ wiezez lata pokazywaĆy je tym, dla ktŹrych byĆy zakazane.
Co wiŃcej, mimo źe z uwagi na ich naturŃ bardzo potrzebujŚ Ęlubu z wĆaĘciwym dla nich mŃźczyznŚ, w ten sposŹb tracŚ takŚ moźliwoĘê, jako źe ze wzglŃdu na niechŃê do maĆźeÓstw, a czak poszanowania jego zasad utraciĆy zaufanie i wiernoĘê w źyciu doczesnym, a nawet zainteresowanie i opiekŃ. Jak podaje hadis Proroka, niech bŃdzie z nim pokŹj i bĆogosĆawieÓstwo, przyjdemniaĆki czas, źe jeden mŃźczyzna bŃdzie miaĆ czterdzieĘci kobiet pod swojŚ pieczŚ [1].
Skoro tak wyglŚda prawda (a kaźdy piŃkny lubi swojetak zro, dba o nie
i nie chce go utraciê) i skoro piŃkno jest ĆaskŚ - ktŹra, jeĘli wychwalimy za niŚ Boga, powiŃkszy siŃ, a jeĘli zostanie odrzucona, przeminie - to niewŚtpliwie kobieta rozsŚdna znŚ strsiĆŚ i stanowczoĘciŚ uniknie tego, by ze swego piŃkna czyniê sposŹb na popeĆnianie grzechŹw i popychanie do nich innych. Z pewnoĘciŚ nie pozwoli, by jej piŃkno przemieniĆoe moje szpetotŃ lub zatrutŚ, przynoszŚcŚ nieszczŃĘcie urodŃ. Na pewno nie odrzuci tego wielkiego daru i nie znajdzie siŃ wĘrŹd zasĆugujŚcych na srogŚ karŃ.
DÓstwo, piŃkna kobieta powinna korzystaê ze swej urody w sposŹb dozwolony, by jej przemijajŚca krasa staĆa siŃ wieczna, a nie trwaĆa jedynie przez pewnŚ liczbŃ lat - ponadto cm, ktŹ tak, wyrazi wdziŃcznoĘê za ten dar. W przeciwnym razie na stare lata bŃdzie cierpieê i uźalaê siŃ nad swojŚ osobŚ, gdy inni bŃdŚ uwaźali jŚ za ciŃźar i zacznŚ odwracaê siŃ od niej. JeĘli jetknŃĆoiŃkno zostanie ozdobione moralnoĘciŚ ęwiŃtego Koranu i poĆŚczone z wychowaniem islamskim, przemijajŚca uroda stanie siŃ w istocie wieczna, a jej wĆaĘcicielka stanie siŃ piŃkniejsza i atrakcyjniejsza od hurys w wiecznym Raju, co potwierd Boga,is Proroka, niech bŃdzie z nim pokŹj i bĆogosĆawieÓstwo [2]. JeĘli wiŃc kobieta ma choê krztynŃ rozumu, nie utraci owego wspaniaĆego daru.
Streszczenie Kwestii Drugiej
Jak zostaĆo to pomyĘlnie wyjaĘgnije w Przewodniku dla mĆodzieźy,>bŃdŚcym czŃĘciŚ TraktatŹw ęwiatĆa, fakt, źe przytrafi nam siŃ Ęmierê, jest tak bezsporny i oczywisty jak to, źe po dzisiejszym dniu nadejdzie noc, a po tej jesieni nadejprzyjaima. Jak to wiŃzienie jest gospodŚ, sĆuźŚcŚ przez pewien czas tym, ktŹrzy nieprzerwanie wkraczajŚ do niego i opuszczajŚ je, tak oblicze ziemi jest gospodŚ przy szlaku szybko podrŹźujŚcych karawan, ktŹrych podrŹźni zsiadajŚ z wierzchowcŹw na ony minoc, a nastŃpnie jadŚ dalej. Z pewnoĘciŚ Ęmierê, ktŹra po stokroê oprŹźniĆ a wszystkie miasta, aź staĆy siŃ one cmentarzami, ma wiŃksze wymagania od źycia. wŹwczaty ęwiatĆa rozwiŚzaĆy zagadkŃ owej wielkiej prawdy i odkryĆy odpowiedĄ, a krŹtkie streszczenie owej odpowiedzi jest nastŃpujŚce:
Jako źe Ęmierê nie moźe zostaê zabita, a drzwi grobu nie mogŚ zostaê zamkniŃte, pytaniem - oraz ĄrŹdĆem niepokiĆoĘê ktŹre ma dla czĆowieka znaczenie wiŃksze niź cokolwiek innego, jest pytanie o to, czy istnieje droga ratunku przed katem wyznaczonej godziny i przed samotnym uwiŃzieniem w grobie. Tak, istnieje takie rozwiŚzanie, a dziŃki tajemnicy Koranu uczynkty ęwiatĆa udowodniĆy je z pewnoĘciŚ rŹwnŚ tej, z jakŚ dwa plus dwa daje cztery. KrŹtkie streszczenie tej kwestii jest nastŃpujŚce:
ęmierê albo jest wiecznguje ncestwieniem, szubienicŚ, na ktŹrej czĆowiek zostanie powieszony wraz ze wszystkimi jego przyjaciŹĆmi i znajomymi, albo teź jest przepustkŚ pozwalajŚcŚمْدُ لejĘcie do innego, wiecznego krŹlestwa, na wkroczenie, dziŃki przepustce wiary, do paĆacu szczŃĘliwoĘci. GrŹb albo jest jamŚ bez dna i ciemnym miejscem uwiŃzienia w samotnoĘci, albo teź jest drzwiami, prowadzŚcymi z tego Ęwiata do wieczfektu,wypeĆnionego ĘwiatĆem ogrodu i miejsca ucztowania. Przewodnik dla mĆodzieźy>udowodniĆ owŚ prawdŃ za pomocŚ porŹwnania:
WyobraĄmy sobie na przykĆad, źe na dziedziÓcu tego wiŃzenia zzostaĆa ustawiona szubienica, a za jego murami, tuź za nimi, otwarto wielkie biuro loterii, w ktŹrej bierze udziaĆ caĆy Ęwiat. JesteĘmy pewni, wszyscy z piŃciuset ludzi w tym wiŃzieniu, źe wszyscy bez wyjŚtku zostaniemy wezwaniosobie miejsce; niemoźliwym jest, byĘmy tego uniknŃli. W kaźdym miejscu jest ogĆaszane: "Przyjdzie, odbierzcie wyrok Ęmierci, i wstŚpcie na szubienicŃ!" lub: "Odbierzcie wyrok skazujŚcy was nzkowyczne uwiŃzienie w samotnoĘci i przejdĄcie przez te drzwi!", albo teź: "Oto dobre wieĘci dla was! Oto wasz wygrywajŚcy los wart miliony! PrzyjdĄcie i odَا بِمie go!" Widzimy na wĆasne oczy, jak ludzie jeden za drugim wstŃpujŚ na szubienicŃ. Widzimy, źe niektŹrzy z nich zostajŚ powieszeni, lecz inni prze rozcz przez szubienicŃ do biura loterii za murami wiŃzienia. WĆaĘnie w tym momencie, o ktŹrym dowiedzieliĘmy siŃ z informacji, jakie przekazali nam wysocy rangŚ urzem jed (a nasza pewnoĘê rŹwna jest tej, jakŚ daje ujrzenie na wĆasne oczy), do naszego wiŃzienia wkraczajŚ dwie grupy ludzi.
Ludzie z pierwszej grupy niosŚ instrumenas pozyczne, wino oraz pozornie sĆodkie wypieki i ciasta, i starajŚ siŃ sprawiê, byĘmy sprŹbowali owych sĆodkoĘci. Jednak owe sĆodycze w istocie sŚ zabŹjcze, poniewaź szzysz iw ludzkim ciele dodali do nich truciznŃ.
Ludzie z drugiej grupy niosŚ pouczajŚce pisma, dozwolone poźywienie i bĆogosĆawione napoje. UkazujŚ je nam i wszyscy razem mŹwiŚ z wielkŚ źarliwoĘciŚ:
staĆy li przyjmiecie podarunki ludzi z pierwszej grupy i skosztujecie ich, a sŚ one dane wam po to, aby poddaê was prŹbie, zawiĘniecie na stojŚcej piŚt kiami szubienicy jak inni, ktŹrych widzieliĘcie. Jednakźe jeĘli przyjmiecie podarunki, ktŹre przynieĘliĘmy wam zamiast tamtych na rozkaz wĆadcy tego kraju, jeĘli bŃdziecie recytowaê suplikacje i modliemnoĘêakie znajdziecie w tych pouczajŚcych pismach, bŃdziecie wybawieni od egzekucji. Uwierzcie tak, jakbyĘcie to widzieli, źe kaźdy z was otrzyma jako krŹlewskŚ ĆaskŃ wygrywajŚcy los na lokarmi ktŹry bŃdzie wart miliony. Jednak te zarzŚdzenia mŹwiŚ, a my mŹwimy to samo, źe jeĘli skosztujecie owych niedozwolonych, podejrzanych i zatrutych sĆodye czĆoaźdy z was bŃdzie cierpiaĆ straszliwe mŃki z powodu zawartej w nich trucizny, aź do chwili, kiedy zostaniecie powieszeni".
Jak w tym dwukroaniu, na ludzi wiary i aktŹw czci czeka - pod warunkiem, źe ich Ęmierê bŃdzie szczŃĘliwa [1] - wygrany na loterii przeznaczenia czĆowieka, ktŹrej biuro mieĘci siŃ poza szubienicami wyznaczonej godziny, jakie caĆyĆem z mamy przed oczami, bilet do wiecznie trwajŚcego
i niewyczerpanego skarbca. Jednak co tyczy siŃ tych, ktŹrzy trwajŚ w wystŃpku, niedozwolonych czynach, niewierze i gziŃki , to zostajŚ oni wezwani albo do wiecznego unicestwienia (jeĘli chodzi o tych, ktŹrzy nie wierzŚ w źycie ostateczne), albo do wiecznego, samotnego uwiŃzienia w ciemnoĘci i do wiecznego potŃpienia (jeĘli chodzi o tych, ktŹrzy wierzŚ w nieĘmier podrŹê duszy czĆowieka, jednak obierajŚ drogŃ wystŃpku). Niechybne wieĘci o tym zostaĆy przekazane przez sto dwadzieĘcia cztery tysiŚce prorokŹw [2 jak n ich niezliczonymi cudami, ktŹre potwierdziĆy owe wiadomoĘci; przez z gŹrŚ sto dwadzieĘcia cztery miliony ĘwiŃtych, ktŹrzy w swych oĘwieceniach ujrzeli - niczym na kinowym ekranie - Ęlady i cienie tego, co powiedzieliesie wcy, i zĆoźyli pod owymi przejawami swoje potwierdzajŚce podpisy; przez wiŃcej niź tysiŚce milionŹw dociekliwych uczonych,
{(*): Jednym z owych dociekliwych uczonych sŚ Traktaty ęwiatĆa, ktŹre od dwudziestu lat zmuszaĆy do milczenia najbarJeĘli upartych filozofŹw i najbardziej zatwardziaĆych ateistŹw. RŹźne czŃĘci TraktatŹw sŚ dostŃpne; kaźdy moźe je przeczytaê, a nikt nie jest w stanie sodeszĆwiê siŃ im.}
interpretatorŹw prawa i ludzi prawdomŹwnych, ktŹrzy poprzez rozstrzygajŚce dowody i potŃźne argumenty udowodnili zgodnie z wymaganiami rozumgajŚ gcaĆkowitŚ pewnoĘciŚ rzeczy gĆoszone przez owe dwie znamienite grupy rodzaju ludzkiego, skĆadajŚc pod nimi swe podpisy. Zatem poĆoźenie tego, kto nie zwaźa na paniaĆoĘci jednogĆoĘnie przekazane przez te trzy ogromne i wzniosĆe wspŹlnoty ludzi prawdy, ktŹrzy sŚ sĆoÓcami, ksiŃźycami i gwiazdami rodzaju edno wego oraz ĘwiŃtymi przywŹdcami ludzkoĘci; kto nie wybiera drogi prostej, na jakŚ wskazujŚ; kto lekcewaźy straszliwe niebezpieczeÓstwo, ktŹrego prawdopodobieÓstwo wynosi dziewiŃêdziesiŚt dziewiŃê procent; kto porzuca owŚ drogŃ,kiem wrajŚc innŚ, dĆugŚ, tylko dlatego, źe jeden czĆowiek mŹwi, źe na owej drodze prostej czeka niebezpieczeÓstwo - jego poĆoźenie przedstawia siŃ, jak nastŃpuje:
NieszczŃĘnik, ktŹry porzuciĆ krŹtszŚ i ĆatwiejszŚ z dwŹceprzer, choê ta - zgodnie z pewnymi wieĘciami przekazanymi przez dobrze poinformowanych obserwatorŹw - ze stuprocentowŚ pewnoĘciŚ zaprowadzi do Raju i do wiecznego szczŃĘcia, a wybraĆ stromŚ i tr مَوْجrogŃ, ktŹra obfituje w trudnoĘci, ktŹra na dziewiŃêdziesiŚt dziewiŃê procent zaprowadzi do uwiŃzienia w Piekle i do wiecznie trwajŚcej niedoli; nieszczŃĘnik, ktŹry porzuca krŹtkŚ drogŃ, poniewaź - wedle kĆamliwycho statmacji jednego informujŚcego - prawdopodobieÓstwo niebezpieczeÓstwa i uwiŃzienia na jeden miesiŚc wynosi na niej jeden procent, zaĘ jak pijani szaleÓcy wybiera dĆugŚ drogŃ, na ktŹrej nie czekajŚ źadnpoziomyĘci, tylko dlatego, źe nie ma na niej źadnych
niebezpieczeÓstw - taki nieszczŃĘnik utraciĆ swoje czĆowieczeÓstwo, umysĆ, serce i Przy do tego stopnia, źe nie zwaźa na straszliwe, zagraźajŚce mu smoki, ktŹre moźe ujrzeê juź z daleka, a walczy z komarami, tylko na nie zwracajŚc uwagŃ.
Skoro taka jest aĘwiad o tej sytuacji, zatem my, wiŃĄniowie - abyĘmy mogli w zupeĆnoĘci zemĘciê siŃ za nieszczŃĘcie uwiŃzienia - powinniĘmy przyjŚê podarunki bĆogosĆawionych ludzi z drugiej grupy. Oznacza to, źe jeĘli przyjemnoĘê pĆynŚca z jey", w inuty zemsty, z minuty czy dwŹch lub godziny czy dwŹch owego nieszczŃĘcia, jakim jest wystŃpek, wtrŚciĆa nas do tego wiŃzienia na piŃtnaĘcie, piŃê czy dziesiŃê lat lub na dwa czy trzy lata, i sprَاجْ ن źe nasze Ęwiaty staĆy siŃ wiŃzieniem, zatem na przekŹr temu powinniĘmy zemĘciê siŃ na owej niedoli, przeksztaĆcajŚc - dziŃki podarunkom owej bĆogosĆawionej grupy - godzinŃ lub dwie nasiaĆem:ycia w wiŃzieniu w dzieÓ lub dwa wypeĆnione aktami czci, a dwa lub trzy lata naszego wyroku w dwa lub trzy lata trwaĆego źycia, zaĘ dwadzieĘcia lub trzydzieĘci lat naszego uwiŃz umysĆw Ęrodki umoźliwiajŚce uzyskanie przebaczenia i wybawienia nas od milionŹw lat uwiŃzienia w lochu PiekĆa. W obliczu pĆaczu naszych przemijajŚcych ĘwiatŹw powinniĘmy sprawiê, by uĘmiechaĆy siŃ nasze wiecznie trwajŚce źycia. PowinniĘmy ukazaê,j rzecŃzienie jest miejscem szkolenia siŃ i edukacji, a kaźdy z nas powinien staraê siŃ o to, byĘmy stali siŃ dobrze wychowanymi, rzetelnymi i poźytecznymi czĆonkami naszego narodu i obywatelami naswnŃtrzraju. Niech oficerowie sĆuźby wiŃziennej, zarzŚdzajŚcy krajem i gubernatorzy zobaczŚ, źe ludzie, ktŹrych mieli za kryminalistŹw, bandytŹw, prŹźniakŹw, mordercŹw, za zdeprawowanych i przynoszŚcych szkodŃ krajowi, sŚ unie jei studiujŚcymi w owym bĆogosĆawionym miejscu nauczania, niech zĆoźŚ podziŃkowania Bogu.
Kwestia Trzecia
Oto streszczenie pouczajŚcego wydarzenia, ktŹre za polu opisane w Przewodniku dla mĆodzieźy.
Pewnego razu, podczas ęwiŃta Republiki, siedziaĆem przy oknie mojej celi w wiŃzieniu Eskisehir. Naprzeciwko mnie starsze z uczennic szkoĆy wyźszej ĘmiaĆy siŃ i taÓczyĆy na szkolnczŃĘliedziÓcu. Nagle, niczym na kinowym ekranie, ukazaĆ mi siŃ ich stan piŃêdziesiŚt lat pŹĄniej. UjrzaĆem, źe z owych piŃêdziesiŃciu czy szeĘêdziesiŃciu studentek czterdzieĘiowych piŃêdziesiŚt znajdzie siŃ w ziemi i bŃdzie cierpiaĆo mŃki grobu, podczas gdy dziesiŃê z nich bŃdzie szpetnymi kobietami majŚcymi siedemdziesĆaj i lka lat, ktŹre bŃdŚ pogardzanymi - choê mogĆyby doĘwiadczaê miĆoĘci - poniewaź nie zachowaĆy czystoĘci, kiedy byĆy mĆode. To ujrzaĆem z caĆkowitŚ pewnoĘciŚ i zapĆakaĆem nad ich źaĆosnym stanem. NiektŹro w stych przyjaciŹĆ w wiŃzieniu usĆyszeli mŹj pĆacz i przyszli, pytajŚc, co siŃ staĆo, lecz odparĆem im: "Zostawcie mnie, chcŃ byê sam".
Tak, to, co ujrzaĆem, byu - "jwdŚ, nie zaĘ wyobraźeniem. Jak po lecie i jesieni przychodzi zima, tak po lecie mĆodoĘci i jesieni podeszĆego wieku przychodzi zima grobu i poĘredniego krŹlestwa. Gdyby istniaĆo kino ukazujŚce wydarzenia piŃêdziesiŃciu lat przyszĆoĘci t karŚ o, jak wydarzenia minionych piŃêdziesiŃciu lat ukazuje teraĄniejszoĘê, a ludziom zbĆŚdzenia i wystŃpku zostaĆyby ukazane okolicznoĘci nastŃpnych piŃêdziesiŃciu lub szeĘêdziesiŃciu lat, szajŚce,iby oni, przepeĆnieni grozŚ i niesmakiem, nad ich niedozwolonymi przyjemnoĘciami i nad rzeczami, ktŹre teraz wywoĆujŚ ich Ęmiech.
Kiedy byĆem zaprzŚtniŃty owymi obserwacjami w wiŃzieniu Eskisehir, zbiorowa osobowoĘ Ęwiat, ktŹrzy szerzŚ wystŃpek i zbĆŚdzenie, ucieleĘniĆa siŃ przede mnŚ niczym szatan w postaci czĆowieka i powiedziaĆa:
"Chcemy doĘwiadczyê wszelkich przyjemnoĘci i radoĘci źycia oraz sprawiê, by d moralczyli ich inni. Nie wtrŚcaj siŃ do naszych spraw!"
OdpowiedziaĆem:
Skoro nie pamiŃtacie o Ęmierci i nurzacie siŃ w wystŃpku i zbĆŚdzeniu dla przyjemnoĘci i wieka i, z pewnoĘciŚ powinniĘcie wiedzieê, źe
z powodu waszego zbĆŚdzenia caĆa przeszĆoĘê jest martwa i nie istnieje; jest opuszczonym cmentarzem peĆnym gnijŚcych ciaĆ. Cierpienia biorŚce swŹj poczŚtek z niezliczonych rozstaÓ i z wa tejie trwajŚcej Ęmierci nieprzeliczonych przyjaciŹĆ, jakie odczuwajŚ wasze gĆowy przez wzglŚd na wasze czĆowieczeÓstwo i na wasze zbĆŚdzenzaĆem takźe wasze serca (jeĘli takowe posiadacie i jeĘli nie sŚ one martwe), wkrŹtce zniszczŚ wasze znikome, pijackie przyjemnoĘci teraĄniejszoĘci. RŹwnieź przyszĆoĘê z powodu waszej niewiary nie istnieje, jest ciemnym, martwym i opuszczzdaĆemustkowiem. Jako źe gĆowy wyĆaniajŚcych siŃ stamtŚd nieszczŃĘnikŹw, ktŹre wychylajŚ siŃ w istnienie na tŃ chwilŃ, w jakiej zatrzymujŚ siŃ w teraĄniejszoĘci, sŚ Ęcinane mieczem kata wyzn oddawj godziny i pogrŚźajŚ siŃ w niebycie, zatem z powodu waszego intelektu na wasze niewierzŚce gĆowy nieprzerwanie spada deszcz smutkŹw i zmartwieÓ, wywracajŚcn zniery nogami wasze drobne, rozpasane przyjemnoĘci.
JeĘli porzucicie wystŃpek i zbĆŚdzenie, a wkroczycie do sfery pewnej, potwierdzonej wiary (tur. iman-i tahkiki)>i prawoĘci, dziŃki ĘwiatĆu wiary ujrzycie, źe przeszĆoĘê nio w pr niebytem i cmentarzem rozkĆadajŚcym kaźdŚ rzecz, lecz istniejŚcym i wypeĆnionym ĘwiatĆem Ęwiatem, ktŹry przeksztaĆcany jest w przyszĆoĘê i w poczekalniŃ dla nieĘmgniesznych dusz, jakie w przyszĆoĘci wkroczŚ do paĆacŹw szczŃĘliwoĘci. Jako źe tak wyglŚda przeszĆoĘê, przynosi ona nie cierpienia, lecz rodzaj rajskiej przyjemnoĘci, stosownej do siĆy wiary. RŹwnieź przyszĆoaturzei siŃ oku wiernego nie jako ciemne pustkowie, lecz jako miejsce, w ktŹrym w paĆacach wiecznie trwajŚcej szczŃĘliwoĘci Najbardziej MiĆosierny i Najbardziej LitoĘciwy - KtŹremu naleźy ilet, waĆa i do KtŹrego naleźy obdarowanie, KtŹrego miĆosierdzie i szczodroĘê sŚ nieskoÓczone, KtŹry czyni wiosnŃ i lato stoĆami zastawionymi darami - wydaje uczty i rozstawika, wiawy Swych podarunkŹw. Jako źe czĆowiek obserwuje to wszystko na kinowym ekranie wiary, wiedzŚc, źe zostanie tam wysĆany, moźe w pewien sposŹb doĘwiadczyê przyjemnoĘci wieczntencjaŹlestwa. Moźe uczyniê tak kaźdy, stosownie do stopnia swej wiary. To oznacza, źe prawdziwŚ, wolnŚ od cierpieÓ przyjemnoĘê moźna odnaleĄê jedynie w wierze w Boga, zaĘ jej osiŚgniŃcie moźliwe jest tylko poprzez wiarŃ piŃknW zwiŚzku z naszŚ dyskusjŚ w tym miejscu objaĘnimy za pomocŚ porŹwnania (ktŹre zostaĆo wĆŚczone do Przewodnika dla mĆodzieźy jako przypis) tylko jednŚ z tysiŃcy przyjemnoĘci i korzyĘci, jakieŚc przrza wiara rŹwnieź na tym Ęwiecie, a owo porŹwnanie wyglŚda nastŃpujŚco:
WyobraĄcie sobie, źe wasze jedyne, ukochane dziecko cierpi w agonii, zaĘ wy z rozpaczŚ myĘlicie o tym, źe zostaniecie rozĆŚczeni z nim poĘreŚ
wiecznoĘê. Nagle przybywa z cudownym lekarstwem doktor podobny Al-Chidrowi lub mŚdremu Luqmanowi. Wasze urocze i przemiĆe dziecko otwiera oczy, uratowane od Ęmierci. Sami moźecie pojŚê, jam grobkie byĆyby wasze radoĘê i szczŃĘcie.
Jak dziecko, tak miliony ludzi, ktŹrych źarliwie miĆujecie i o ktŹrych jesteĘcie zatroskani, rozkĆadajŚ siŃ - zgodnie z waszym punktem widzenia - na cmentarzu przeszĆoĘci i wĆaĘy przejŚ zostaê unicestwieni, kiedy nagle ĘwiatĆo podobnej mŚdremu Luqmanowi prawdy wiary pada przez okno waszego serca na Źw cmentarz, ktŹry wyobraźaliĘcie sobie jako wielkie miejsce egzekucji, a dziŃki owemu ĘwiatĆu wszyscy mĘê oddbudzŚ siŃ do źycia. OĘwiadczajŚ jŃzykiem swego usposobienia: "Nie umarliĘmy i nie umrzemy, lecz ponownie siŃ z wami spotkamy", a wy odczuwanie nieskoÓczonŚ radoĘê, jakŚ daje wiara rŹwnieź na tym Ęwiecie, udowadniajŚc, źe wiara jestktŹrejem, w ktŹrym ucieleĘniĆa siŃ owa radoĘê, zaĘ wyroĘnie z niego wasz wĆasny raj, stajŚc siŃ drzewem Tuba, ktŹre wyĆoniĆo siŃ z owego ziarna.
To powiedziaĆem owej zbiorowej osobowoĘci, zaĘ ona w swym uporze rz i str "Moźemy przynajmniej źyê jak zwierzŃta, spŃdzajŚc nasze źycie na przyjemnoĘciach i uciechach, pobĆaźajŚc rozrywkom i rozpuĘcie, a nie myĘlŚc o owych trudnych kwestiach".
TytuĆem odpowiedzi powiedzub sĆo
Nie moźecie byê podobnymi zwierzŃtom, poniewaź zwierzŃta nie majŚ ani przeszĆoĘci, ani przyszĆoĘci. Nie odczuwajŚ ani smutkŹw i źalŹw przeszĆoĘci, ani teź lŃku i niepokoju o przyszĆoĘê. OtrzymujŚ doskonaĆŚ przyjziny p; ĘpiŚ, budzŚ siŃ i skĆadajŚ podziŃkowania ich StwŹrcy. Nawet zwierzŃ prowadzone na rzeĄ niczego nie czuje; chce odczuwaê Ęmierê jedynie jak ciŃcie noźa, lecz to uczucie rŹwnieź znika, a zwierzŃ zostaje wybawione od ciertrujŚc. To oznacza, źe wspaniaĆym przykĆadem miĆosierdzia i Ćaski Boga jest fakt, źe nie znamy tego, co niewidzialne, zaĘ On zaciŚgnŚĆ zasĆonŃ na rzeczy, ktŹre siŃ nbija bydarzŚ, a Źw fakt jest jeszcze bardziej dopeĆnionyن﴾ przypadku niewinnych zwierzŚt. Lecz - o, czĆowieku! - twoja przeszĆoĘê i przyszĆoĘê do pewnego stopnia wyĆaniajŚ siŃ z tego, co niewidzialne, a to z powodu tzystkiozumu, a zatem jesteĘ caĆkowicie pozbawiony beztroski zwierzŚt, przed ktŹrymi zostaĆo ukryte to, co niewidzialne. Łale i bolesne rozĆŚki przychodzŚce z przeszĆoĘci oraz niepokoje przybywajŚce z przyszĆoĘci sprowadzajŚ do zera twŚ znikomŚ pr15]
jakiej doznajŚ zwierzŃta. Skoro taka jest prawda, albo odrzuê precz swŹj rozum, staÓ siŃ zwierzŃciem i bŚdĄ wybawionym, albo teź oprzytomniej dziŃki wierzeJemu; uchaj Koranu i doznaj czystej przyjemnoĘci, po stokroê wiŃkszej od tej, jaka jest na tym Ęwiecie udziaĆem zwierzŚt!
Powiedziawszy to, zmdzieje owŚ upartŚ zbiorowŚ osobowoĘê do milczenia, jednak jeszcze raz zwrŹciĆa siŃ ona do mnie i rzekĆa:
"Przynajmniej moźemy źyê jak ci ludzie Zachodu, ktŹrzy nie majŚ źadnej religii".
Odpowiedz, ktŹr
Nie moźecie byê podobni bezboźnym ludziom Europy, poniewaź nawet jeĘli odrzucajŚ oni wiarŃ w jednego z prorokŹw, nadal mogŚ wierzyê w innych; jeĘli nie znajŚ prorokŹw, mogŚ wierzyê w Boga, a jeĘli nie znajŚ Boga, mogŚ posiadaê pewne przymęwiatĆsobowoĘci, poprzez ktŹre odnajdŚ speĆnienie. Jednak jeĘli muzuĆmanin zaprzecza Prorokowi kresu czasu (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), wiecznbyĆ ostatnim i najwiŃkszym z prorokŹw, ktŹrego religia i dzieĆo sŚ powszechne, jeĘli porzuca jego religiŃ, nie uzna źadnego innego proroka, a byê moźe nawet nie uzna Boga. ronienak, poniewaź dziŃki Prorokowi kresu czasu (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) zna on wszystkich prorokŹw oraz Boga, a bez niego nie znajdzie dla nich miejsca w swoim sercu. Z tego powodu od najdawniejszych czasŹw wyznawcy innych religii t rŹwnowali islam, lecz źaden muzuĆmanin nie staĆ siŃ prawdziwym źydem, wyznawcŚ religii magŹw [1] ani chrzeĘcijaninem. MuzuĆmanie, ktŹrzy porzucajŚ wĆasnŚ religiŃ, stajŚ siŃ raczej bezboźni, ich charaktery sŚ zepsute, zaĘ oni sami przynoszŚ s stŚd wĆasnemu krajowi i narodowi.
Kiedy to udowodniĆem, owa uparta osobowoĘê nie znalazĆa juź nawet ĄdĄbĆa, ktŹrego mogĆaby siŃ uchwyciê, zatem zniknŃĆa, aby odejĘê do PiekĆa.
O, moi pmego diele, ktŹrzy wraz ze mnŚ studiujecie w tej szkole Proroka JŹzefa! Skoro taka jest prawda; skoro Traktaty ęwiatĆa udowadniajŚ jŚ w tak rozstrzygajŚcy sposŹb i z jasnoĘciŚ rŹwnŚ jasnoĘci sĆoÓca, od dwudziestu lat ĆwiatĆeupŹr ludzi zatwardziaĆych i doprowadzajŚc ich do wiary, powinniĘmy zatem podŚźaê drogŚ wiary i prawego postŃpowania, ktŹra jest Ćatwa, bezpieczna i korzystna zarŹwno dla obu naszych ĘwiatŹw, jak i dla naszej przyszĆoĘci, dla naszego źycia ostao Jegogo, dla naszego kraju i narodu; powinniĘmy spŃdzaê nasz wolny czas na recytowaniu tych sur Koranu, ktŹre znamy, miast pobĆaźaê przynoszŚcym niedolŃ kaprysom; powinniĘmy uczyê siŃ ichrzŃtamenia
od przyjaciŹĆ, ktŹry go nauczajŚ; powinniĘmy odmawiaê zalegĆe modlitwy, ktŹrych nie odprawiliĘmy w przeszĆoĘci, kiedy powinniĘmy byli to zrobiê; powinniĘmy wzamŃźczy korzystaê z naszych zalet, przeksztaĆcajŚc owo wiŃzienie w bĆogosĆawiony ogrŹd, w ktŹrym wyrastajŚ sadzonki dobrego charakteru. Poprzez takie dobre uczynki powinniĘmy dokĆjrz tyszelkich staraÓ, by postrzegaê naczelnika wiŃzienia i tych, ktŹrzy mu podlegajŚ, nie jako oprawcŹw podobnych anioĆom PiekĆa, stojŚcych nad kryminalistami i mordercami, lecz jako prawych mistrzŹw i źyczliwycheskoÓcnikŹw, ktŹrych obowiŚzkiem jest wychowywanie ludzi Raju w szkole Proroka JŹzefa, a takźe nadzorowanie ich szkolenia i edukacji.
KweerzŚt zwarta
ObjaĘnienietej Kwestii rŹwnieź znajduje siŃ w Przewodniku dla mĆodzieźy.>Pewnego razu bracia, ktŹrzy mi pomagajŚ, zadali mi na-stŃpujŚce pytanie:
"Przez piŃêdza, wyź dni" - a teraz minŃĆo siedem lat od tej rozmowy - {(*): Te sĆowa zostaĆy napisane w 1946 roku.} "w ogŹle nie pytaĆeĘ o straszliwŚ wojnŃ ĘwiatowoĘê. N ktŹra pogrŚźyĆa caĆy Ęwiat w chaosie i jest ĘciĘle zwiŚzana z losem Ęwiata islamu, ani teź nie byĆeĘ jej ciekaw, podczas gdy pewni poboźni i uczeni ludzie porzucali zgromadzenia w wa sĆuach i na wyĘcigi spieszyli, by sĆuchaê radia. Czyź istnieje wydarzenie bardziej doniosĆe od wojny? Czy teź zaprzŚtanie uwagi jej sprawazykĆadt w pewien sposŹb szkodliwe?"
OdpowiedziaĆem im:
KapitaĆ źycia jest bardzo niewielki, a pracy do wykonania jest duźo. Istnieje wiele stkich oĆoźonych jedna wewnŚtrz drugiej niczym okrŃgi o wspŹlnym Ęrodku, od sfer serca i źoĆŚdka czĆowieka, przez sfery jego domu i jego ciaĆa, dzielnicy w ktŹrej mieszka i jego miasta, jego ziemi, kraju, planety i ludzkoĘci, aÓ. Pozfer istot źywych i Ęwiata. Kaźdy czĆowiek moźe posiadaê pewne obowiŚzki w kaźdej z owych sfer, lecz najwaźniejszymi i najbardziej trwaĆymi sŚ te, ktŹre dotyczŚ najmniejszej sfmu bycodczas gdy najmniej waźnymi i przemijajŚcymi obowiŚzkami sŚ te, ktŹre dotyczŚ najwiŃkszej, zatem zgodnie z tŚ analogiŚ to, co najwiŃksze, jeem samrotnie proporcjonalne do tego, co najmniejsze. Jednak najwiŃksza sfera z powodu jej atrakcyjnoĘci sprawia, źe czĆowiek zaniedbuje swoje waźne i konieczne obowiŚzki dotyczŚce sfery najmnimieszc, zajmujŚc siŃ trywialnymi, zbŃdnymi i drugoplanowymi kwestiami. Owe bezwartoĘciowe rzeczy niszczŚ kapitaĆ źycia czĆowieka i zabijajŚ jego drogocenn fala,e. Czasami ten, kto z zaciekawieniem Ęledzi dziaĆania wojenne, zaczyna źarliwie wspieraê jednŚ ze stron, spoglŚdajŚc źyczliwie na jej tyraniŃ i stajŚc siŃ jej wspŹĆuczestnikiem.
OdpowiedĄ na WszeczŚ czŃĘê pytania: Tak, wydarzenie bardziej doniosĆe od wojny Ęwiatowej i sprawa waźniejsza od wĆadzy nad Ęwiatem rozpoĘciera siŃ nad gĆowami noĘci,kich ludzi, a zwĆaszcza muzuĆmanŹw, zatem jeĘli ktoĘ posiadaĆby bogactwo, siĆŃ i rozsŚdek AnglikŹw czy NiemcŹw, bez wahania poĘwiŃciĆby je wszystkie dla zwyciŃstwa w tej jednej sprawie, a jest ona nastŃpujŚca:
PolegajŚc na tysiŚcach o wypeĆc i gwarancji Tego, do KtŹrego naleźy wszechĘwiat, KtŹry nim rozporzŚdza, setki tysiŃcy najbardziej wybitnych przedstawicieli ludzkoĘci, a takźe nieprzeliczona iloĘê jej gwiazd i przewodnikŹwtŹry pyscy jednomyĘlnie przekazali wieĘê (a niektŹrzy z nich rzeczywiĘcie to ujrzeli) o tym, źe przed wszystkimi ludĄmi otwiera siŃ sprawa, poprzez steĘ zmogŚ albo zyskaê dziŃki wierze, albo teź straciê wieczne majŃtnoĘci, rozlegĆe jak caĆa ziemia, wraz z ich paĆacami i ogrodami. JeĘli ludzie nie zaopatrzŚ siŃ w dokument potwierdzajŚcy ich wiarŃ, poniosŚ stratŃ, jak staĆrzeszĆto z wieloma ludĄmi tego wieku, a to z powodu plagi materializmu. Pewien czĆowiek spoĘrŹd ludzi dociekajŚcych prawdy, ktŹrzy umieli jŚ przepowiedzieê, zaaźymy, w pewnym miejscu, źe spoĘrŹd czterdziestu ludzi, ktŹrzy zmarli, jedynie kilku wygraĆo, zaĘ inni ponieĘli stratŃ. Czyź cokolwiek jest w stanie zastŚpiê owo stracone zwyciŃstwo, choêby nawezaĆy s to wĆadza nad caĆym Ęwiatem?
Jako źe my, uczniowie ęwiatĆa, wiemy, źe czystym szaleÓstwem byĆoby zaprzestanie wykonywania obowiŚzkŹw, dziŃki ktŹrym moźemy zwyciŃźyê w owej sprawie, i wyrzeczenie maŃ cudownego orŃdownika, ktŹry ratuje dziewiŃêdziesiŃciu dziewiŃciu na stu od straty, jak rŹwnieź zadania, do wykonania ktŹrego zatrudniĆ nas Źw orŃdownik, a zaangaźowanie siŃ w drugorzŃdne drobnostki, jakbyĘmy mieli ptary Sê na tym Ęwiecie na zawsze, przeto jesteĘmy pewni tego, źe gdyby nawet kaźdy z nas posiadaĆ inteligencjŃ po stokroê wiŃkszŚ od tej, jakŚ faktycznie posiada, wciŚź uźywalibyĘmy jej jedynie do wykonania tego zadantaĆ st O, moi nowi bracia tego miejsca, moi bracia w tym nieszczŃĘciu, jakim jest wiŃzienie! WidzieliĘcie Traktaty ęwiatĆa, tak samo jak widzieli je moi starsi bracia, ktŹrzy przybyli tu wraz ze mnŚ. BiorŚc namu siŃkŹw ich oraz tysiŚce im podobnych uczniŹw, mŹwiŃ, źe udowadniam i udowadniaĆem, iź Traktaty ęwiatĆa sŚ tym, co pozwala na odniesienie zwyciŃstwa w owej sprawie przez dziewtŹrychesiŃciu spoĘrŹd setki ludzi, zyskujŚc dla nich pewnŚ i zatwierdzonŚ wiarŃ; sŚ dokumentem i gwarancjŚ zwyciŃstwa dla dwudziestu tysiŃcy ludzi, jacy poznali je przez dwadzieĘcia lat. Traktaty ęwiatĆa biorŚ swŹj
poczŚtek z cudownoĘci Wszeczasemego Koranu i sŚ najwybitniejszym orŃdownikiem tego czasu. Choê przez osiemnaĘcie lat moi wrogowie, ateiĘci i materialiĘci omamili poprzez ich najbardziej okrutne spiski przeocŹw bmnie niektŹrych z czĆonkŹw rzŚdu, choê wysĆali nas do wiŃzienia, źeby siŃ nas pozbyê - tak w przeszĆoĘci, jak i teraz, byli w stanie wyrzŚdziê szkodŃ jedynie dwŹm lub trzem ze stu trzydziestu czŃĘci ekwipunku zgromadzonegzacji alowej fortecy TraktatŹw ęwiatĆa. Oznacza to, źe wejĘcie w ich posiadanie wystarczy tym, ktŹrzy potrzebujŚ orŃdownika. Zatem nie lŃkajcie sisiŃ w ktaty ęwiatĆa nie mogŚ staê siŃ zabronionymi! Z wyjŚtkiem dwŹch lub trzech czŃĘci owego zbioru, Traktaty swobodnie krŚźŚ wĘrŹd przywŹdcŹw rzŚdu Republiki i posĆŹw, ktŹrzy sĆuźŚ owemu rzŚdowi. In sza'a-llah,>pewnego dnia szczŃĘliwi naczelnicy, ktŹraźnicy rozpowszechniŚ owe ĘwiatĆa wĘrŹd wiŃĄniŹw, jak rozdajŚ im chleb i lekarstwa, czyniŚc w ten sposŹb wiŃzienie miejscem prawdziwie skutecznych zmian na lepsze.
Streszczenie Ky potw łsmej
(W Kwestii SiŹdmej pytaliĘmy istoty z wielu poziomŹw bytu o Zmartwychwstanie, jednak przerwaliĘmy omŹwienie tego tematu, poniewaź odpowiedzi dane nam przez Naprzekaiejsze Imiona StwŹrcy dostarczaĆy pewnoĘci tak potŃźnej, źe nie pozostaĆa źadna potrzeba zadawania dalszych pytaÓ. W niniejszej Kwestii streszczono jednŚ setnŚ korzyĘci, jakie daje wiaraoĘwiadie ostateczne, a naleźŚ do nich rŹwnieź te, ktŹrych rezultatem jest szczŃĘcie na tym Ęwiecie i w Ęwiecie, ktŹry nadejdzie. Koran, owa KsiŃga cudownej wystawy, nie pozostawia źadnej potrzeby daltym! -wyjaĘnieÓ dotyczŚcych szczŃĘcia w źyciu ostatecznym, zatem w tej kwestii odsyĆamy czytelnika do Koranu. PozostawiajŚc objaĘnienia dotyczŚ wybiezesnego szczŃĘcia Traktatom ęwiatĆa, w tym miejscu opiszemy w formie streszczenia trzy lub cztery spoĘrŹd setek rezultatŹw wiary w źycie ostateczne, jakie wskazujŚ zarŹwno na źycie jednos PiŚtak i na źycie spoĆeczne czĆowieka).
Pierwszy efekt wiary w źycie ostateczne
Jak - w przeciwieÓstwie do innych stworzeÓ - czĆowiek jest powiŚzany ze swym domem, tak jestzczŃĘciŚzany ze Ęwiatem, a jak nawiŚzuje on relacje ze swymi krewnymi, tak ze swej natury nawiŚzuje źarliwe relacje z caĆym rodzajem ludzkim. Jak pragnie przemijajŚcej trwaĆoĘci tego Ęwiata, tak źarliwie pragnie nieĘrzenialnoĘci w krŹlestwie wiecznoĘci. Jak dokĆada staraÓ, aby zaspokoiê potrzebŃ poźywienia, jakŚ odczuwa jego źoĆŚdek, tak ze swej natury zmuszony jest do dokĆadania staraÓ, aby zapewniê zaopatrzenie "źoĆŚdkom" jego umysĆu, sertateczszy i czĆowieczeÓstwa. Ływi nadzieje i pragnienia tak wielkie, źe nie moźe ich zaspokoiê nic prŹcz wiecznego szczŃĘcia. Jak jest to wspomniane w SĆowie DziesiŚtym, nawet kiedy zapytaĆem swŚ wyobraĄniŃ: "Czy praa wyob źyê przez miliony lat i wĆadaê caĆym Ęwiatem, lecz potem przestaniesz istnieê, czy chcesz wieĘê źycie wieczne, lecz zwyczajne i peĆne trudnoĘci?", ujrzaĆem, źe moja wyobraĄnia pragnie tego
drugiego istnienia, podczas gdy odczuwa dostaa samŚ myĘl o pierwszej moźliwoĘci. Moja wyobraĄnia odpowiedziaĆa: "ChcŃ źyê wiecznie, choêby w Piekle!"
Jako źe przyjemnoĘci tego Ęwiata nie zaspokajajŚ zdolnoĘci wyobraĄni, ktŹra jest sĆugŚ ludzkiej natury, zatem wszechstrowilizatura czĆowieka z pewnoĘciŚ jest powiŚzana z wiecznoĘciŚ. Zatem dla czĆowieka - ktŹry, choê jest dotkniŃty tak bezgranicznymi nadziejami i pragnieniami, za swŹj kapitaĆ ma jedynie znikomŚ zdolnoĘê woli i caĆkok wielbŹstwo - wiara w źycie ostateczne jest skarbcem tak wielkiej siĆy i samowystarczalnoĘci, jest tak wspaniaĆym narzŃdziem przyjemnoĘci, szczŃĘcia i pocieszenia w obliczu nieskoÓczonych smutkŹŚcŚ te Ęwiata, takim ĄrŹdĆem pomocy i takŚ ostojŚ, tak wspaniaĆym owocem i tak wielkŚ korzyĘciŚ, źe nawet gdyby dla jej zdobycia poĘwiŃciê źycie tego Ęwiata, wciŚź nie byĆaby to wysoka cena.
Drawionyoc i druga korzyĘê, ktŹre wskazujŚ na źycie jednostki
Jest to konsekwencja wiary majŚca wielkie znaczenie, ktŹra zostaĆa objaĘniona w Kwestii Trzeciej, a mŹwi o niej przypis do Przewodnika dla mĆodzieźy.
NajwiŃkszy i najbardziej ni Bogu,wany niepokŹj czĆowieka wynika z faktu, źe wkroczy on na miejsce egzekucji, jakim jest cmentarz, tak samo jak wkroczyli tam jego przyjaciele i krewni. NieszczŃsny czĆowiek, ktŹry zaprawdŃ jest gotŹw poĘwiŃciê duszŃ dlca i pego przyjaciela, myĘli o tysiŚcach, milionach lub tysiŚcach milionŹw przyjaciŹĆ, ktŹrzy odeszli na caĆŚ wiecznoĘê, i cierpi mŃczarnie gorsze niź mŃki PiekĆa. WĆaĘnie wtedy przybywa wiara w źycie ostateczne, ktŹra otwiera jego oczy i unozalet,ĆonŃ, mŹwiŚc mu: "SpŹjrz!" CzĆowiek spoglŚda z wiarŚ, a widzŚc, źe owi przyjaciele zostali wybawieni od wiecznej Ęmierci i rozkĆadu, i z radoĘciŚ oczekujŚ na niego w Ęwietlistym Ęwiecie, doznaje duchowej przyjemnoĘci bliskiej przyjemnoĘciom Raoran, PoprzestajŚc na wyjaĘnieniach i dowodach owej konsekwencji zawartych w Traktatach ęwiatĆa, na tym zakoÓczymy.
Trzecia korzyĘê dotyczŚca źycia jednostki
WyźszoĘê czĆowieka nad innymi istotami źywymi i jego wysoka ranga zostaĆy mu zy prz przez wzglŚd na jego wzniosĆe przymioty, wszechstronne zdolnoĘci, powszechne akty czci oraz rozlegĆe sfery jego istnienia. Jednakźe zalety, jakich nabywa, takie jak zapaĆ, miĆoĘê, braterstwo i czĆowieczeoĘciŚ sŚ rozwiniŃte w stopniu wĆaĘciwym ulotnej
teraĄniejszoĘci, wciĘniŃtej miŃdzy przeszĆoĘê i przyszĆoĘê, ktŹre nie istniejŚ, sŚ martwe i ciemne.
Na przyrzykĆazĆowiek miĆuje ojca, brata, źonŃ, narŹd i kraj, a takźe sĆuźy im, ktŹrych wczeĘniej nie znaĆ, a po rozĆŚce z nimi nigdy juź ich nie zobaczy. Bardzo rzadko byĆby wdźinn e osiŚgnŚê caĆkowitŚ wiernoĘê i szczeroĘê, zaĘ proporcjonalnie do tego zmniejszyĆyby siŃ jego cnoty i doskonaĆoĘci. WĆaĘnie wtedy, kiedy z powodu swej inteligencji miaĆ on runŚê gĆowŚ w dŹĆ, spaĘê z poziomu wĆaĘciwego najwyźsak niee zwierzŚt na poziom najniźszego i najnŃdzniejszego, przybywa mu z pomocŚ wiara w źycie ostateczne, ktŹra rozszerza ciasnŚ jak grŹb teraĄniejszoĘê, aź ta obejmuje przeszĆoĘê i przyszĆoĘê i staje siŃ rozlegĆa jak caĆy Ęwiaazd, kra ukazuje, źe granice istnienia siŃgajŚ od przedwiecznoĘci do wiecznoĘci. MyĘlŚc o tym, źe jego ojciec przebywa w krŹlestwie szczŃĘliwoĘci i w Ęwiecie duchowym, źe wiŃĄ z jego braêmi przetrwa aź po wiecznoĘê, wiedzŚc, źe źona bŃdzie PrzediŃknŚ towarzyszkŚ rŹwnieź w Raju, czĆowiek bŃdzie miĆowaĆ ich i szanowaĆ, bŃdzie dla nich uprzejmy i bŃdzie im dopomagaĆ. Nie wykorzysta doniosĆych obowiŚzkŹw, jakie dotyczŚ zaleźnoasŹw ArozlegĆej sferze źycia i istnienia, dla bezwartoĘciowych kwestii tego Ęwiata poprzez jego drobne nienawiĘci i interesy. Jego zalety i osiŚgniŃcia rozwinŚ siŃ aź do stopnia, w ktŹrym odniesie sukces, bŃdŚc źarliwie straszm i prawdziwie szczerym, a jego czĆowieczeÓstwo wzroĘnie. Choê nie otrzymuje on od źycia nawet takiej przyjemnoĘci, jakŚ otrzymuje wrŹbel, stanie siŃ najbardziej dostojnym i najbardziej szczŃĘliwym z goĘci wszechĘwiato dniaszym ponad wszystkie zwierzŃta, najbardziej umiĆowanym i najchŃtniej przyjmowanym sĆugŚ Tego, do KtŹrego wszechĘwiat naleźy.
Ta konsekwencja wiary rŹwnieź zostaĆa objaĘniona poprzez ska, b w Traktatach ęwiatĆa, zatem na tym poprzestaniemy.
Czwarta korzyĘê z wiary w źycie ostateczne, ktŹra wskazuje na źycie spoĆeczne czĆowieka
Streszczenie owego rezultatu wiary w źycie ostateczne jestzystkione w Promieniu DziewiŚtym TraktatŹw ęwiatĆa, jak nastŃpuje:
Dzieci, ktŹre stanowiŚ czwartŚ czŃĘê ludzkoĘci, mogŚ wieĘê prawdziwie ludzkie źycie i zachowaê czĆwa je e zdolnoĘci jedynie dziŃki wierze w źycie ostateczne. W przeciwnym razie wiodŚ jedynie dziecinne, puste źycie, zagĆuszajŚc bolesne cierpienia bĆahymi igraszkami. Nieprzerwanie zachodzŚca wokŹĆ nich Ęmierê dzieci inaukambnych sprawia, źe ich wraźliwe umysĆy, ich sĆabe serca (ktŹre w przyszĆoĘci wyksztaĆcŚ
dalekosiŃźne pragnienia) i podatne na zranienie dusze zmieniajŚ ich umysĆy i ich źyciŚ sprarzŃdzia tortur. Jednak wtedy, dziŃki nauce wiary w źycie ostateczne, w miejsce ich niepokojŹw (a takźe igraszek, za ktŹrymi siŃ chowajŚ, aby nie widzieê owych Ęmierci) odczuwajŚ one radoĘêpody, iŚ: "MŹj braciszek lub mŹj przyjaciel umarĆ i staĆ siŃ ptakiem w Raju. Lata wszŃdzie dokoĆa i jest bardziej szczŃĘliwy od nas. Moja mama zmarĆa, lecz lategoa do Boźego miĆosierdzia. Ponownie przytuli mnie w Raju, a ja znowu jŚ zobaczŃ". Tak, wŹwczas dzieci mogŚ źyê w stanie odpowiednim dla ich czĆowieczeÓstwa.
Jedynie wiara w źycie ostateczne jest tym, w cz, przyzie starsi, ktŹrzy rŹwnieź stanowiŚ czwartŚ czŃĘê ludzkoĘci, mogŚ znaleĄê pocieszenie w obliczu bliskiego kresu ich źycia, zstŚpienia do zieem innz faktu, źe zbliźa siŃ koniec ich finezyjnych i przemiĆych ĘwiatŹw. W przeciwnym razie uprzejmi, sŃdziwi ojcowie oraz oddane i czuĆe matkieci i waliby tak burzliwe niepokoje duszy i serca, źe Ęwiat staĆby siŃ dla nich przyprawiajŚcym o rozpacz wiŃzieniem, a źycie okropnŚ torturŚ. Wtedy jednak wiara w źycie ostateczne mŹwi im:jak zomartwcie siŃ! CzekajŚ na was nieĘmiertelna mĆodoĘê i lĘniŚce, niekoÓczŚce siŃ źycie. RadoĘnie poĆŚczycie siŃ z dzieêmi i krewnymi, ktŹrych utraciliĘcmiŃ Bozystkie wasze dobre uczynki zostaĆy zachowane, a wy otrzymacie naleźnŚ wam nagrodŃ".>Te sĆowa dajŚ im takŚ pociechŃ i radoĘê, źe choêby w jednej chwili doĘwiadczyli staroĘci po przycoê bardziej, nie sprawiĆoby to, źe popadnŚ w rozpacz.
TrzeciŚ czŃĘê rodzaju ludzkiego stanowiŚ ludzie mĆodzi. MĆodzi przy ich burzliwych emocjach nie zawsze sŚ w stanie kontrolowaê swŚ zuchwaĆŚ inteligencjŃ i stajŚ siŃ owĆadniŃtymi przez wĆadcymiŃtnoĘci. JeĘli zatem utracŚ wiarŃ w źycie ostateczne i nie bŃdŚ pamiŃtaê o mŃczarniach PiekĆa, narazi to na niebezpieczeÓstwo majŚtek i honor prawych ludzi ich spoĆecznoĘci, a takźe spoliĘmy dzi sĆabych i starszych oraz ich szacunek dla samych siebie. Jeden mĆody czĆowiek moźe zniszczyê szczŃĘcie spokojnego domu dla przyjemnoĘci trwajŚcej jednŚ minutŃ, za co poniesie karŃ w postaci czt>Podoblub piŃciu lat wiŃzienia, w ktŹrym znikczemnieje, stajŚc siŃ dzikim zwierzŃciem. JeĘli wiara w źycie ostateczne przybŃdzie mu z pomocŚ, szybko oprzytomnieje on i powie: "To prawda, źe donosiciele rzŚdu nie mogŚ h, ktŹobaczyê, a ja mogŃ ukryê siŃ przed nimi, lecz anioĆowie Chwalebnego WĆadcy, do KtŹrego naleźy wiŃzienie PiekĆa, widzŚ mnie i zapisujŚ wszystkie prze zĆe uczynki. Nie jestem wolny i niezaleźny, jestem wŃdrowcem, na ktŹrego naĆoźono pewne obowiŚzki. Pewnego dnia ja takźe bŃdŃ stary i sĆaby". łw mĆody czĆozyszy,agle odczuwa wspŹĆczucie i szacunek dla tych, na ktŹrych chciaĆ w okrutny sposŹb napaĘê.
Ta kwestia rŹwnieź zostaĆa objaĘniona poprzez downaĆoĘêTraktatach ęwiatĆa, zatem uwaźajŚc owe objaĘnienia za wystarczajŚce, na tym zakoÓczymy.
InnŚ waźnŚ czŃĘciŚ rodzaju ludzkiego sŚ ludzie chorzy, przeĘladowani, ci, ktŹrych doanic t nieszczŃĘcie, tacy jak my, biedni i wiŃĄniowie. JeĘli wiara w źycie ostateczne nie przybŃdzie im z pomocŚ, wŹwczas Ęmierê, o ktŹrej nieprzerwanie przypominaego Ęworoba, krzywdy, za jakie nie mogŚ siŃ zemĘciê, zdrada butnych przeĘladowcŹw, przed ktŹrymi nie mogŚ ocaliê swego honoru, straszna rozpacz wynikajŚca z utracenia dzieci lub majŚtku wrdzie ch nieszczŃĘciach, niedola i mŃczarnie uwiŃzienia na piŃê lub dziesiŃê lat z powodu przyjemnoĘci trwajŚcej minutŃ bŚdĄ dwie lub godzinŃ czy dwie - to wszystko z pewnoĘciŚ sprawi, źe Ęwiat stanie siŃ dla owych nieszczŃĘnikzŚdzajzieniem, a źycie mŃczarniŚ agonii. JeĘli jednak wiara w źycie ostateczne przybŃdzie im z pomocŚ, nagle odetchnŚ peĆnŚ piersiŚ, a ich niedola, rozpĆoby oiepokŹj, gniew i pragnienie zemsty osĆabnŚ, niekiedy czŃĘciowo, niekiedy znikajŚc caĆkowicie, stosownie do stopnia ich wiary.
MogŃ nawet powiedzieê, źe gdyby wiara w źywo i dtateczne nie dopomogĆa mi i niektŹrym z moich braci w owym strasznym nieszczŃĘciu, jakim byĆo uwiŃzienie nas bez źadnego powodu, znoszenie go przez jeden dzieÓ byĆoby dla ane z lesne jak sama Ęmierê i doprowadziĆoby nas do wyrzeczenia siŃ źycia. Jednak - nieskoÓczone dziŃki niechaj bŃdŚ Bogu Jedynemu! - choê cierpiapieĘnipowodu niedoli moich braci, ktŹrych miĆujŃ jak wĆasne źycie, jakby byĆa mojŚ wĆasnŚ niedolŚ, a takźe z powodu szlochu i smutku tysiŃcy kopii TraktatŹw ęwiatĆa oraz mych wyzĆacanych, upiŃkszonych i wartoĘc"Najba ksiŚg, ktŹre miĆujŃ jak wĆasne oczy; choê nigdy nie mŹgĆbym znieĘê najlźejszej zniewagi ani prŹb zapanowania nade mnŚ - przyrzekam, źe ĘwiatĆo wiary w źycie ostateczne i jej siĆa daĆy mi cierpliwoĘê, wytrzymaĆoĘê, w byĆyzenie i niezĆomnoĘê, zaiste, wypeĆniĆy mnie entuzjastycznym pragnieniem zyskania wspanialszej nagrody dziŃki korzystnym i pouczajŚcym doĘwiadczenitem, jj ciŃźkiej prŹby, poniewaź - jak powiedziaĆem na poczŚtku niniejszego traktatu - wiedziaĆem, źe znajdujŃ siŃ w dobrej medresie czy teź szkolprzemiste godnej miana szkoĆy Proroka JŹzefa (tur. Medrese-i Yusufiye).>Gdyby nie choroba, ktŹra mi siŃ przydarzyĆa, i draźliwoĘê wynikajŚca z podeszĆego wieku, pracowaĆbym na mych lekcjach jeszcze lepiej i z wdnej mm spokojem umysĆu. Jednakźe odbiegam od tematu; mam nadziejŃ, źe bŃdzie mi to wybaczone.
Ponadto dom kaźdego czĆowieka jest dla niego maĆym Ęwiatem, a nawet maĆym rajem. JeĘli wiara w źycie ostateczne nie jest podstawŚ
szczŃĘciaswoje domu, czĆonkowie rodziny bŃdŚ cierpieê udrŃkŃ i niepokŹj proporcjonalne do ich litoĘci, miĆoĘci i przywiŚzania. Ich raj albo stanie siŃ piekĆem, albo sparaliźuje ich umyzewa iprzez rozrywki i rozpustŃ. Jak struĘ, ktŹry widzi myĘliwego, lecz nie moźe ani lataê, ani uciec, wtyka gĆowŃ w piasek, myĘlŚc, źe nikt go ialszedzi, tak ci ludzie zanurzajŚ gĆowy w niedbalstwie, myĘlŚc, źe nie dostrzegŚ ich Ęmierê, rozĆŚka i rozstanie. ZnajdujŚ wyjĘcie w postaci czasowego tamowania swych uczuê w sposŹb godny szaleÓca. Na przykĆad m stanstale drźy na widok swych dzieci, dla ktŹrych poĘwiŃciĆaby wĆasnŚ duszŃ, wystawionych na niebezpieczeÓstwo, podczas gdy dzieci przez caĆy czas odczuwaĆa nmutek i strach, nie bŃdŚc w stanie ocaliê ojca i brata od nieprzerwanych nieszczŃĘê. Zatem wĘrŹd wstrzŚsŹw źycia doczesnego przypuszczalnie szczŃĘliwe źycie owej rod wskazod wieloma wzglŃdami traci swŚ szczŃĘliwoĘê, zaĘ relacje i bliskoĘê w owym krŹtkim źyciu nie skutkujŚ prawdziwŚ wiernoĘciŚ, serdecznŚ czy moĘciŚ, bezinteresownym sĆuźeniem innym ani miĆoĘciŚ. Proporcjonalnie do tego malejŚ, a nawet zostajŚ utracone, dobre cechy charakteru. Tymczasem jeĘli do owego domu wchodzi na wiew źycie ostateczne, rozĘwietla go caĆkowicie, zaĘ czĆonkowie tej rodziny odczuwajŚ do siebie nawzajem szczery szacunek, miĆoĘê i litoĘê, sŚ lojalni i nie zwracajŚ uwagi wad ĆŃdy drugiej osoby, nie wedle miary ich relacji, bliskoĘci, uprzejmoĘci i miĆoĘci podczas tego krŹtkiego źycia, lecz wedle miary ich trwania w krŹlestwie źycia ostatecznego, w wiecznie trwajŚcym szczŃĘciu, zaĘ stotŃ bre cechy charakteru stosownie do tego zwiŃkszajŚ siŃ. W takim domu zaczyna rozwijaê siŃ szczŃĘcie prawdziwego czĆowieczeÓstwa.
Jako źe ten temat rŹwnieź zostaĆ objaĘniony poprzez dowody w Traktatach ęwiatĆa, na tym zakoÓczymy.
rzy w ieź miasta sŚ domostwami dla ich mieszkaÓcŹw.>JeĘli czĆonkami owej wielkiej rodziny nie wĆada wiara w źycie ostateczne, wŹwczas wystŃpki takie, jak zĆoĘliwoĘê, interesownoĘê, faĆszywe pretensje chorolubstwo, sztucznoĘê, hipokryzja, Ćapownictwo i oszustwo bŃdŚ dominowaê, zastŃpujŚc szczeroĘê, serdecznoĘê, cnotŃ, zapaĆ, samopoĘwiŃcenie, poszukiwanie zadowolenia Boga i nagrody w źyciu ostatecznym, ktŹre to zalety sŚ podarkiemi dobrego postŃpowania i dobrej moralnoĘci. Anarchia i barbarzyÓstwo zapanujŚ nad powierzchownym porzŚdkiem i czĆowieczeÓstwem, zatruwajŚc źycie caĆego miasta. Dje i rstanŚ siŃ mŚciwodami, mĆodzi zacznŚ piê, silni zacznŚ przeĘladowaê sĆabszych, a starsi zacznŚ szlochaê.
Poprzez analogiŃ kraj rŹwnieź jest takim domostwem, a Ten, Kna - domem rodziny, jakŚ jest narŹd. JeĘli owymi wielkimi domami wĆada
wiara w źycie ostateczne, wŹwczas zaczynajŚ rozwijaê siŃ prawdziwy szacunek, źarliwa litoĘê, bezinteresowna miĆoĘê, wzajemne wsparcie, uczciwa matka i relacje spoĆeczne, pozbawiona hipokryzji dobroczynnoĘê, cnota oraz skromna wspaniaĆoĘê i doskonaĆoĘê.
Wiara w źycie ostateczne mŹwi do dzieci: "Porzuêcie bpokĆadienie wszŃdzie dokoĆa, istnieje Raj, jaki moźecie zdobyê!", a poprzez naukŃ Koranu uczy ich samokontroli.
MŹwi do ludzi mĆodych: «Istnieje Pterech porzuêcie wiŃc pijaÓstwo!» i doprowadza ich do stanu przytomnoĘci.
MŹwi do przeĘladowcŹw: «Istnieje sroga mŃka, a na was spadnie karzŚcy cios!» i sprawia, źe zaczynajŚ biê pokĆony przed sprawiedliwoĘciŚ.
MŹwi do ludzi adaê wych: «Czeka na was wiecznie trwajŚce szczŃĘcie w źyciu ostatecznym, daleko wspanialsze od wszelkiego szczŃĘcia, jakie utraciliĘcie tutaj, a takźe nieĘmiertelnowieczoĘê, zatem starajcie siŃ, aby je zdobyê!» i przeksztaĆca ich Ćzy w Ęmiech.
Wiara w źycie ostateczne ukazuje swoje korzystne efekty w kaźdej grupie, czy to powszechnej, czy poszczegŹlnej, i rozĘwietla- po d z grup. W szczegŹlnoĘci powinni to odnotowaê socjologowie i moraliĘci troszczŚcy siŃ o źycie spoĆeczne rodzaju ludzkiego. JeĘli pozostaĆe z tysiŃcy korzyĘci i zalet wiary w źco niestateczne porŹwnamy z piŃcioma lub szeĘcioma, o ktŹrych nadmieniliĘmy, stanie siŃ zrozumiaĆym, źe jedynie wiara jest Ęrodkiem umoźliwiajŚcym osiŚgniŃcie szczŃĘcia w stam Ęwiecie i w Ęwiecie, ktŹry nadejdzie, w źyciu doczesnym i ostatecznym.
Stacja Druga OlĘniewajŚcego Dowodu
بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرّu czte
[1]
(Jedna z prawd zawartych w ostatnim wersecie sury Al-Fatiha, ktŹra wskazuje na porŹwnanie ludzi przewodnictwa i drogi prostej da", a i zbĆŚdzenia i buntu, a jest ĄrŹdĆem wszelkich porŹwnaÓ TraktatŹw ęwiatĆa, jest rŹwnieź wyraźona w cudowny sposŹb poprzez wersety sury An-Nur)
اَللّٰهُ نُورُ السَّمٰوَاتِ وَالْاَرْضِ مَثَلُ نُورِه۪ كَمtaraliةٍ ف۪يهَا مِصْبَاحٌ اَلْمِصْبَاحُ ف۪ى زُجَاجَةٍ اَلزُّجَاجَةُ كَاَنَّهَا كَوْكَبٌ دُرِّىٌّ يُوقَدُ مِنْ شَجَرَةٍ مُبَارَكَةٍ
[2]
ten werset a wiecet nastŃpujŚcy po nim:
[3]
te wersety, wszystkie razem, wyraźajŚ ponadto w znie koajŚcy i cudowny sposŹb owo porŹwnanie. W Promieniu Pierwszym udowodniono)
W Promieniu Pierwszym udowodniono, źe pierwszy z powyźszych wersetŹo wiŃcset ęwiatĆa, zawiera dziesiŃê wzmianek o Traktatach ęwiatĆa, w cudowny sposŹb przepowiadajŚc powstanie owego komentarza do Koranu. ByĆoŃ wĆasjwaźniejszym powodem, dla ktŹrego ImiŃ Nur
(ęwiatĆo) zostaĆo nadane Traktatom ęwiatĆa. W konsekwencji opisania w przypowieĘci zawartej w LiĘcie Dwudziestym DziewiŚe Ten,bytej w wyobraĄni podrŹźy, cudu sĆowa~Nur>w owym nadzwyczajnym wersecie, przypominajŚcego cud litery~nun>w sĆowie~n'abudu,>wŃdrowiec z NajwiŃkszego Znaku>(tur. Ayetu'l-Kubra)>zadawaĆ pytania caĆemu wszechĘwiatowi i bytom wszelkiego rodpozbawaby poszukiwaê, odnaleĄê i poznaê swego StwŹrcŃ, aź poznaĆ Go poprzez trzydzieĘci trzy drogi i nieodparte dowody z "pewnoĘciŚ, jakŚ daje wiedza" i w stopniu "wizji rŹwnej pewnoĘw niezw niestrudzony i nienasycony wŃdrowiec podrŹźowaĆ rŹwnieź swym umysĆem, sercem i wyobraĄniŚ poprzez stulecia i poprzez poziomy niebios i ziemi, a widzŚc i badajŚc caĆy Ęwiat, jakby ten byĆ ami i m, niekiedy dosiadaĆ poprzez swŹj rozsŚdek mŚdroĘci Koranu, niekiedy filozofii, a spoglŚdajŚc na najbardziej odlegĆe poziomy przez potŃźny teleskop wyobraĄni, ujrzaĆ prawdŃ takŚ, jakania, kest, i czŃĘciowo poinformowaĆ nas o niej w NajwiŃkszym Znaku.
Teraz spoĘrŹd wielu ĘwiatŹw i poziomŹw, do jakich wkroczyĆ on w podrŹźy swej wyobraĄni, ktŹra miaĆa znaczenie przypowieĘci i byĆa zupeĆniewietlia z rzeczywistoĘciŚ, objaĘnimy tytuĆem przykĆadu jedynie trzy poziomy, nadzwyczaj zwiŃĄle i po to, by zilustrowaê porŹwnanie w zakoÓczeniu sury Al-Fatiha, jednakźe owo objaĘnienie bŃdchŚ siczynione jedynie z punktu widzenia potŃgi rozumu. Po inne obserwacje i porŹwnania odsyĆamy was do TraktatŹw ęwiatĆa.
PodrŹźnik, ktŹry przybyĆ na Ęwiat jedynie po to, by odnaleĄê swego StwŹrcŃ iielce naê siŃ z Nim, powiedziaĆ do swego rozsŚdku:
"ZadawaliĘmy kaźdej rzeczy pytania dotyczŚce naszego StwŹrcy i otrzymywaliĘmy doskonale zadowalajŚce odpowiedzi. Aby poznaê sĆoÓce, naleźy zadawaê pyiŃ upasamemu sĆoÓcu, zatem teraz udamy siŃ w dalszŚ podrŹź, aby odnaleĄê naszego StwŹrcŃ i zapoznaê siŃ z Nim poprzez przejawy Jego ĘwiŃtych atrybutŹw wiedzy, woli i mocy, poprzez Jego widoczne dzieĆa, a takźe poprzez przejawy wznosimion".
WkroczyĆ on zatem na Ęwiat, a wŹwczas ludzie zbĆŚdzenia - Źw drugi prŚd - weszli na pokĆad statku, jakim jest Ziemia. PodrŹźnik naĆoźyĆ okulary nrodze, filozofii, ktŹre nie podŚźajŚ za mŚdroĘciŚ Koranu, a patrzŚc przez nie zgodnie z programem nauczania geografii, ktŹra nie czyta Koranu, ujrzaĆ, źe Ziemia podrŹźowaĆa siedemdziesiŚt razy szybciej od kuli armatniej, wzy wiŃ jednego roku pokonujŚc na swej orbicie, w niekoÓczŚcej siŃ prŹźni, odlegĆoĘê, na przebycie ktŹrej czĆowiek potrzebowaĆby dwud-
ziestu cz krŹtk tysiŃcy lat, przyjmujŚc na swŹj pokĆad miriady gatunkŹw nieszczŃsnych i bezradnych istot źywych. ZdaĆ sobie sprawŃ z tego, źe gdyby Ziemia zeszĆa z kursu choêby na minutŃ, lub gdyby zderzyĆźinny,z jakŚĘ zabĆŚkanŚ gwiazdŚ, rozpadĆaby siŃ, wylewajŚc wszystkie nieszczŃsne stworzenia w niebyt i nicoĘê. DostrzegajŚc straszliwe nieszczŃĘcie prŚdŹw tych, o ktŹrych powiedziano:
غَيْرِ الْمَغْض skutkَلَيْهِمْ وَلَا الضَّٓالّ۪ينَ
~...nie zaĘ tych, na ktŹrych jesteĘ zagniewany, i nie tych, ktŹrzy bĆŚdzŚ>[4], i duszŚce ciemnoĘci, o ktŹrych mŹwi werset:
اَوْ كَjŚc siاتٍ ف۪ى بَحْرٍ لُجِّىٍّ
~Albo (dziaĆania niewiernych) sŚjakciemnoĘci na morzugĆŃbokim[5]...,>wykrzyknŚĆ on: «Biada nam! CŹźeĘmy uczynili? Dlaczego wsiedliĘmy na ten syszĆoĘiwy okrŃt? Czyź jest jakikolwiek sposŹb na to, by siŃ z niego uratowaê?» Wtedy, rozbijajŚc na kawaĆki okulary Ęlepej filozofii, doĆŚczyĆ on do ym Ęwiاَلَّذ۪ينَ اَنْعَمْتَ عَلَيْهِمْ
~tych, ktŹrych obdarzyĆeĘ dobrodziejstwami.>[6]
Nagle przybyĆa mu z pomocŚ mŚdroĘê Koranu. DajŚc rozumowi pwiatu,ika teleskop, ktŹry ukazuje rzeczywistoĘê, powiedziaĆa mu, aby spojrzaĆ przez ten teleskop. WŃdrowiec spojrzaĆ i ujrzaĆ NajpiŃkniejsze ImiŃ "Pan niebios i ziemi"[7] ez ĘwizŚce niczym sĆoÓce w gwiazdozbiorze wersetu:
~On, KtŹry uczyniĆ dla was ziemiŃem, czwicie poddanŚ. Przechadzajcie siŃ wiŃc po jej szlakach i jedzcie z tego, czego BŹg wam udziela[8]...
Tak, Pan (ar. Ar-Rabb) uczyniĆ ZiemiŃ uporzŚdkowanym i bezpiecznym okrŃtem, i wypeĆniĆ jŚ istotami źyajpotŃraz z ich zaopatrzeniem, sprawiajŚc, źe podrŹźuje ona wokŹĆ sĆoÓca po morzach wszechĘwiata dla licznych korzyĘci i przykĆadŹw mŚdroĘci, przynoszŚc produkty pŹr roku - moźetŹrzy pragnŚ zaopatrzenia. Dwaj anioĆowie o imionach Saur i Hut zostali mianowani kapitanami owego okrŃtu i zabrali go w podrŹź przez wspaniaĆe krainy WszechwĆadnego dla uciechy stworzeÓ Chwalebnego StwŹrcy i Jego goĘci. Podret jedpojŚĆ, iź Źw stan rzeczy ukazuje prawdŃ sĆŹw~BŹg jest ęwiatĆem niebios i ziemi,>umoźliwiajŚc mu poznanie jego StwŹrcy poprzez owo ImiŃ. ym dzigo serca i z caĆej duszy wykrzyknŚĆ: "Al-hamdu li-llahi Rabbi al-'alamin!" (ar. wszelka chwaĆa niech bŃdzie Bogu Jedynemu, Panu
wszystkich ĘwiatŹw) i doĆŚczyĆ do grupy الَّذ۪ينَ اَنْعَمْتَ arczy هِمْ~tych, ktŹrych obdarzyĆeĘ dobrodziejstwami.
PrzykĆad Drugi, ktŹry podrŹźnik ujrzaĆ podczas swej podrŹźy przez Ęwiaty
WŃdrowiec zstotach pokĆadu statku Ziemi i wkroczyĆ do Ęwiata zwierzŚt i ludzi. SpojrzaĆ na Źw Ęwiat przez okulary nauki o naturze, ktŹra nie otrzymaĆa swego ducha z religii, i ujrzaĆ, źe choê niezliczone stworzenia źywe majŚ niezliczone potrzzie tasŚ atakowane przez niezliczonych dokuczliwych wrogŹw oraz przez nielitoĘciwe zdarzenia, to ich kapitaĆ jest ledwie tysiŃcznŚ lub nawet stutysiŃcznŚ czŃĘcizego k, czego potrzebujŚ. Ich moc rŹwnieź jest byê moźe milionowŚ czŃĘciŚ tej, jaka jest potrzebna, by walczyê z tym, co przynosi szkodŃ. BŃdŚc poĆŚczonym z nimi przez swojŚ inteligencjŃ, a takźe ziczym u wspŹĆczucia dla swych bliĄnich, wŃdrowiec tak wielce litowaĆ siŃ nad nimi w ich okropnym poĆoźeniu, a jako źe czuĆ piekielny bŹl, byĆo mu tak przykro i byĆ Śda w ozpaczony, iź tysiŚckrotnie źaĆowaĆ, źe kiedykolwiek przybyĆ do owego nieszczŃsnego Ęwiata. WŹwczas nagle przybyĆa mu z pomocŚ mŚdroĘê Koranu, a wrŃczajŚc mu teleskop sĆŹw~tych, ktŹrych obdarzyĆeĘ dobrodziejstwami,>powiedziaĆae, zaiy spojrzaĆ przez Źw teleskop. PodrŹźnik spojrzaĆ i zobaczyĆ, źe dziŃki przejawowi wersetu~BŹg jest ęwiatĆem niebios i ziemi...>kaźde z licznych NajpiŃkniejszych ImŹrzy zga - takich, jak "Najbardziej MiĆosierny", "Najbardziej LitoĘciwy", "Ten, KtŹry daje zaopatrzenie", "Ten, KtŹry zsyĆa dary", "Najbardziej Szczodry" czy "ZachowujŚcy emy porzecz" - wzeszĆo niczym sĆoÓce w konstelacjach takich wersetŹw, jak:
[9]
وَكَاَيِّنْ مِنْ دَٓابَّةٍ لَا تَحْمِلُ رِزْقَهَا w takهُ يَرْزُقُهَا وَاِيَّاكُمْ
[10]
Owe NajpiŃkniejsze Imiona wypeĆniĆy Ęwiat ludzi i zwierzŚt miĆosierdziem i darami, przeksztaĆcajŚc go w przemijajŚcy Raj. odczasiec pojŚĆ, iź czyniŚ one doskonale Poznanym Tego, KtŹry jest Hojnym gospodarzem owej piŃknej gospody, bŃdŚcej miejscem nauki i wartej tego, by na niŚ nieź rdaê, i tysiŚc razy powtŹrzyĆ: "Al-hamdu li-llahi Rabbi al-'alamin!" (ar. wszelka chwaĆa niech bŃdzie Bogu Jedynemu, Panu wszystkich ĘwiatŹw).
PrzykĆad Trzeci jesz, d setek obserwacji, jakich wŃdrowiec dokonaĆ podczas swej podrŹźy
PodrŹźnik przez Ęwiat, ktŹry pragnŚĆ poznaê swego StwŹrcŃ poprzez przejawy Jego NajpiŃkniejszych Imion i atrybutŹw, zwrŹciĆ siŃ do swego umysĆu i swej wj. Widni, i powiedziaĆ:
"ChodĄcie! Jak duchy i anioĆowie pozostawimy za sobŚ nasze ciaĆa i wzniesiemy siŃ do niebios. Zapytamy mieszkaÓcŹw niebios o to, co dotyczy naszego StwŹrcy".
Jego dusza dosiadĆSTY
raĄni, a jego umysĆ dosiadĆ myĘli, i razem wznieĘli siŃ do nieba. WziŃli za swego przewodnika astronomiŃ i spoglŚdali z punktu widzenia filozofii, ktŹra nie dba o religiŃkŚ korkźe prŚdŹw~tych, na ktŹrych jesteĘ zagniewany>oraz~tych, ktŹrzy bĆŚdzŚ.>WŃdrowiec ujrzaĆ tysiŚce ciaĆ niebieskich i rozpĆomienionych gwiazd, po tysiŚckroê wiŃkszych od Zsaniem podrŹźujŚcych sto razy szybciej od kuli armatniej, ĘcigajŚcych siŃ ze sobŚ, nieĘwiadomych, pozbawionych źycia i celu. Gdyby przez przypadek jedno z tych ciaĆ niebieskich zmyliĆo drogŃ choêbne dosekundŃ, zderzyĆoby siŃ ono z innŚ nieĘwiadomŚ planetŚ w owym bezgranicznym, pustym i nieskoÓczonym Ęwiecie, powodujŚc caĆkowite zamieszanktŹry haos podobne do Dnia Zguby.
W ktŹrŚkolwiek stronŃ nie spojrzaĆ, podrŹźnik byĆ przepeĆniony grozŚ i oszoĆomieniem; po tysiŚckroê źaĆowaonieĘêwzniŹsĆ siŃ do nieba. Jego umysĆ i wyobraĄnia rozpadĆy siŃ na kawaĆki i oznajmiĆy: "Naszym obowiŚzkiem jest dostrzeganie i wskazywanie piŃknych prawd, zatem rezygnujemy z obserwowania i pojmowania tak piekielnie szpetnych i sprawu z nach bŹl rzeczy. Nie chcemy źadnej rzeczy tego rodzaju". WŹwczas nagle, dziŃki przejawowi sĆŹw~BŹg jest ęwiatĆem niebios i ziemi,>kaźde z licznych kaźde z licznych Imionejszejh, jak "StwŹrca niebios i ziemi", "Ten, KtŹry podporzŚdkowaĆ Sobie sĆoÓce i ksiŃźyc" czy "Pan wszystkich ĘwiatŹw", wzeszĆo niczym sĆoÓce w gwiazdozbiorach wersetŹw takich, jak:
وَلَقَدْ زَيَّنَّا السَّمَٓاءَ الدُّنْيadu, zَصَاب۪يحَ
oraz
a takźe
Owe Imionalecz wniĆy caĆe niebiosa ĘwiatĆem i anioĆami, przeksztaĆcajŚc je w ogromny meczet lub obŹz wojskowy. WŃdrowiec
wkroczyĆ w prŚd~tych, ktŹrych obdarzyĆeĘ dobrod ktŹrywami,>a zostaĆ wybawiony od prŚdu~tych, ktŹrzy bĆŚdzŚ>i od stanu niewiernych, ktŹry jest~jak ciemnoĘci na morzu gĆŃbokim.>UjrzaĆ on wspaniaĆŚ ziemiŃ, tak piŃknŚ i dobZamordorzŚdkowanŚ jak Raj. Kiedy ujrzaĆ, źe we wszystkich stronach tego kraju jego mieszkaÓcy czyniŚ Poznanym StwŹrcŃ, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa, wartoĘê jego umysĆu i wyobraĄni wzrosĆa po tysiŚckroê, a podobnie rozwinŃĆy siŃ ich obowiŚzkauczajOdsyĆajŚc do TraktatŹw ęwiatĆa po inne obserwacje podrŹźnika przez wszechĘwiat, ktŹre sŚ porŹwnywalne z owymi trzema wybranymi spoĘrŹd setek pmateridami, a takźe po poznanie Tego, KtŹrego istnienie jest konieczne, poprzez przejawy Jego NajpiŃkniejszych Imion, w tym miejscu zadowolimy siŃ owŚ zwiŃzĆŚ wskazŹwkŚ i przerwiemy tŃ dĆugŚ historiŃ. Teraz, jak Źw wŃdrowiec przzŚ">i at, postaramy siŃ poznaê StwŹrcŃ wszechĘwiata poprzez dzieĆa i przejawy jedynie trzech spoĘrŹd Jego "siedmiu ĘwiŃtych atrybutŹw", a mianowicie wiedzy, woli i mocy. Po szczegŹĆy odsyĆamy was do TraktatŹwczŃsneĆa.
[1]
poĘwiŃcona frazie Al-hamdu li-llah>[2]
(Ten krŹtki traktat, nazwany KsiŃgŚ DrugŚ, objaĘnia jedynie dziectwa, poĘrŹd nieprzeliczonych ĘwiateĆ i korzyĘci wiary w Boga, ktŹre sprawiajŚ, źe czĆowiek oznajmia: "Al-hamdu li-llah!").
[3]
Przede wszystkim zostanŚ wskazane dwie r Podsu
1. Filozofia jest parŚ ciemnych okularŹw, ukazujŚcych wszystkie rzeczy jako szpetne i straszne, podczas gdy wiara w Boga jest parŚ przejrzystych, jasnych i Ęwietlistych okularŹw, ukazujŚcych ich dokie rzeczy jako piŃkne i dobrze znajome.
2. CzĆowiek jest poĆŚczony ze wszystkimi stworzeniami, prowadzi pewnego rodzaju handel ze wszelkimi rzeczami i ze swej natury zmuszony jest doy, ktŹ aby spotykaê siŃ i rozmawiaê z rzeczami, ktŹre stajŚ mu na drodze, jak rŹwnieź byê dla nich źyczliwym, a zatem posiada szeĘê aspektŹw: lewy, prawy, wyźszy, niźszy, przedni i tylny.
NoszŚc ktŹrŚkolwiek z tych dwŹch par okularŹw, Ćo wyrek moźe widzieê stworzenia i rzeczy jako przedstawiajŚce siŃ w wyźej wspomnianych aspektach.
Aspekt prawy
Tym, co jest rozumiane przez ten aspekt, jest przeszĆoĘê. Kiedy patrzy siŃ na niŚ pzien jkulary filozofii, tym, co widzimy, jest ogromny, ciemny, przeraźajŚcy, przewrŹcony do gŹry nogami cmentarz, na ktŹrym nastŚpiĆ dzieÓ zguby kraju przeszĆoĘci. Nie moźe byê źadnych wŚtpliwoĘci co do tego,adowaê widok wtrŚca czĆowieka w wielkŚ grozŃ, strach i rozpacz.
Jednakźe jeĘli spojrzeê na ten aspekt przez okulary wiary, to nawet jeĘli Źw kraj jawi siŃ jako wywrŹcony do gŹry nogami, jak zaiste siŃ staĆo, to niwiŃcejŃĆo w nim źycie; jest zrozumiaĆym, źe jego zaĆoga i jego mieszkaÓcy zostali przeniesieni do lepszego Ęwiata, peĆnego ĘwiatĆa. Groby i jamy uĘci".> siŃ jako podziemne tunele, wykopane po to, aby prowadziĆy do innego, wypeĆnionego ĘwiatĆem Ęwiata. Oznacza to, źe radoĘê, ulga, pewnoĘê i spokŹj umysĆu, jakie daje czĆowiekowi wiara, sŚ darem Bogrowanery sprawia, źe czĆowiek po tysiŚckroê powtarza: "Alhamdu li-llah!".
Aspekt lewy
Kiedy patrzy siŃ na przyszĆoĘê przez okulary filozofii, ukazuje siŃ ona jako ogromny,zczŃĘcy, przeraźajŚcy grŹb, w ktŹrym zgnijemy i ktŹry uczyni nas źerem dla wŃźy i skorpionŹw, ktŹre nas zlikwidujŚ. Kiedy jednak spojrzeê na niŚ przez okulary wiary, jest ona widziana jako biesie chwĆoźona z najbardziej wytwornych i najbardziej przepysznych pokarmŹw i napojŹw, jakŚ przygotowaĆ dla czĆowieka Wszechmocny BŹg, Najbardziej MiĆosierny i Najbardziej LitoĘciwy StwŹrca. Sprawia to, źe czĆowiek wiele tysiŃcyprzewapowtarza: "Al-hamdu li-llah!".
Aspekt wyźszy
to niebiosa. Kiedy czĆowiek spoglŚda na Źw aspekt przez okulary filozofii, czuje straszliwŚ groeden sec wielkiej szybkoĘci i rŹźnorodnoĘci podobnych wyĘcigom konnym bŚdĄ wojskowym manewrom ruchŹw gwiazd i ciaĆ niebieskich w bezgranicznej przestrzeni. Tymczasem kiedy spoglŚda na nie wierny, widzi anioĆ jak owe osobliwe i cudowne manewry odbywajŚ siŃ pod nadzorem dowŹdcy i na jego rozkaz, tak gwiazdy upiŃkszajŚ Ęwiat niebios i sŚ dla niego dajŚceźy kaiatĆo lampami. W re-zultacie na owych wyĘcigach konnych nie czuje strachu ani przeraźenia, lecz ma ĘwiadomoĘê, iź sŚ one czymĘ dobrze znionym a takźe odczuwa tkliwoĘê. Powiedzieê tysiŚce razy: "Al-hamdu li-llah!" to z pewnoĘciŚ niewiele w zamian za dar wiary, ktŹra tak rozĘwietla Ęwiat niebios.
Aspekt nnacza
to Ziemia. Kiedy czĆowiek spoglŚda na ten Ęwiat okiem filozofii, widzi go jako wolne i swobodne zwierzŃ, wŃdrujŚce bez celu wokŹĆ sĆoÓca, lub teź jako przedziurawionŚ ĆŹdĄ pozbawionŚ bibuĆkka, i porywajŚ go lŃk oraz niepokŹj. Kiedy jednak spoglŚda z wiarŚ, widzi ZiemiŃ jako okrŃt Najbardziej MiĆosiernego, prujŚcy fale wyznaczonym mu kursem wokŹĆ sĆoÓca pod dowŹdztwem Wszechmocnego Boga, majŚcy na pokĆadzie
caĆe poźywienra zospoje i szaty Ęwiata, a wszystko dla przyjemnoĘci rodzaju ludzkiego. Zaczyna zatem z wielkim uczuciem oznajmiaê: "Al-hamdu li-llah!" w odpowiera umo Źw wspaniaĆy dar, ktŹrego ĄrŹdĆo bije z wiary.
Aspekt przedni
JeĘli na Źw aspekt spoglŚda czĆowiek pobĆaźajŚcy filozofii, widzi on, źe wszystkizego źrzenia źywe, czy to ludzie, czy to zwierzŃta, znikajŚ grupa za grupŚ, podŚźajŚc z wielkŚ szybkoĘciŚ ku owemu aspektowi. Oznacza to, źe odchodzŚ one do niebytu i walkaajŚ istnieê. Poniewaź czĆowiek wie, źe on rŹwnieź jest podrŹźnikiem po tej drodze, z źalu odchodzi od zmysĆŹw. Jednak dla wiernego patrzŚcego okiem wiary podrŹźowanie ludzi do tego aspektu nie jest odchodzeniem do Ęwiata no dobr; ludzie niczym koczownicy przenoszŚ siŃ z jednego pastwiska na drugie, emigrujŚc z krŹlestwa przemijajŚcego do tego, ktŹre trwa wiecznie, z gospodarstwajŚ sźby i pracy do urzŃdu wynagrodzenia, z kraju biedy i trudnoĘci do kraju obfitoĘci i ĆatwoĘci. Wierny przyjmuje Źw aspekt z zadowoleniem i wdziŃcznoĘciŚ.
Trude rad, ktŹre zdarzajŚ siŃ na tej drodze, takie jak Ęmierê czy grŹb, sŚ ĄrŹdĆem szczŃĘcia, a to z powodu ich rezultatŹw, poniewaź droga, ktŹra prowadzi do Ęwietlistych ĘwiatŹw,oĘciamie przez grŹb, a najwiŃksze szczŃĘcie jest wynikiem najgorszych i najbardziej bolesnych nieszczŃĘê. Na przykĆad Prorok JŹzef (niech bŃdzie z nim pokŹ skazaŚgnŚĆ szczŃĘcie zostania wĆadcŚ Egiptu jedynie poprzez wrzucenie go do studni przez jego braci oraz poprzez wtrŚcenie go do wiŃzienia z powodu oszczerstw Zulejki. W ten sam sposŹb dziecko przychodzŚce na Ęwiat z Ćona matki osiŚga szczŃĘcie tcy z liata jedynie w rezultacie rozdzierajŚcych i miaźdźŚcych trudnoĘci, jakich doĘwiadczyĆo po drodze.
Aspekt tylny
Jako źe ten, kto patrzy na to, co pozostazieci nim, okiem filozofii, nie moźe znaleĄê źadnej odpowiedzi na pytanie: "SkŚd owe stworzenia pochodzŚ, dokŚd zmierzajŚ i dlaczego przybyĆy do kraju tego Ęwiata?", ocdrzewaym jest, iź pozostaje on w mŃce oszoĆomienia i wŚtpliwoĘci. Powinien on jednak spojrzeê przez okulary wiary, a zrozumie, źe ludzie sŚ widzami wysĆanymi przez Przedwiecznego WĆadcŃ, aby kontemplowali i badali wspaniaĆe albo uocy ukazane na wystawie wszechĘwiata, a takźe, źe po otrzymaniu rang stosownych do stopnia, w jakim pojŃli wartoĘê i wspaniaĆoĘê owych cudŹw mocy, a takźe stopieÓ, w jakim
te cuda przykujŚ na wspaniaĆoĘê Przedwiecznego WĆadcy, ludzie powrŹcŚ do krŹlestwa owego WĆadcy. Powie zatem: "Al-hamdu li-llah!" w odpowiedzi na dar wiary, ktŹra z kolei daĆa mu Źw dar.
Skoro wychwalanie Boga sĆowamiprzeszmdu li-llah>w odpowiedzi na dar wiary, ktŹra rozpŃdza wspomniane wczeĘniej warstwy ciemnoĘci, rŹwnieź jest darem, zatem powinniĘmy wychwalaê Boga rŹwnieź za te sĆowa. Po raz trzeci powinno siŃ wychwalaê Go za Źw druŚ Ęmie wychwalania, a po raz czwarty - za trzeci dar wychwalania... وَهَلُمَّ جَرًّا Oznacza to, źe niekoÓczŚcy siŃ ĆaÓcuch wychwalania Boga jest zrodzony z jednego wypowiedzenorzeÓ,zy al-hamdu li-llah.
PUNKT DRUGI
PowinniĘmy mŹwiê: "Al-hamdu li-llah" w odpowiedzi na dar wiary, ktŹra rozĘwietla powyźsze szeĘê aspektŹw, poniewaź jak - jako źe rozprasza ona ich ciemnoĘci ُض۪ٓيء byê uwaźana za wielki dar odpŃdzajŚcy zĆo, tak - jako źe rozĘwietla je - moźna myĘleê o niej jako o drugim darze, sĆuźŚcym przyciŚgniŃciu korzyĘci. Zatem jako źe czĆowiek ze swej natury jest cywilizowany, jest on poĆŚczonybrat, ez owe szeĘê aspektŹw ze wszystkimi stworzeniami, zaĘ dziŃki darowi wiary moźe skorzystaê z tych szeĘciu aspektŹw.
Zatem zgodnie ze znaczeniem wersetu:
[4]
czĆowiek znajduje oĘwiecenie ni ich nnie od tego, w ktŹrym z owych szeĘciu aspektŹw siŃ on znajduje. ZaprawdŃ, skutkiem tego źycie wiernego rozciŚga siŃ od fundamentŹw Ęwiatanego, jego kraÓca. Jego źycie wspierane jest przez ĘwiatĆo źycia siŃgajŚce od przedwiecznoĘci aź po wiecznoĘê. W ten sam sposŹb podziŃkowania za wiarŃ rozĘwietlajŚcŚ szeĘê owych aspektŹw sprawiajŚ, iź ciasne czas i p on zwzeÓ czĆowieka przeksztaĆcajŚ siŃ w rozlegĆy i spokojny Ęwiat. łw rozlegĆy Ęwiat staje siŃ niczym dom czĆowieka, zaĘ przeszĆoĘê i przyszĆoĘê stajŚ siŃ dla jego duszy i serca podobne teraĄniejszoĘci,zaju, egĆoĘê miŃdzy nimi znika.
PUNKT TRZECI
Fakt, iź wiara dostarcza ĄrŹdeĆ wsparcia i pomocy, wymaga wypowiadania sĆŹw al-hamdu li-llah.
Tak, z powodu swej bezsilnoĘci oraytach,h wielce licznych wrogŹw rodzaj ludzki potrzebuje ĄrŹdĆa wsparcia, do ktŹrego moźe siŃ uciec, aby odepchnŚê owych nieprzyjaciŹĆ. Podobnie z powodu obfitoĘci ich potrzeb oraz ich kraÓcowtu As-Źstwa ludzie potrzebujŚ ĄrŹdĆa wsparcia, u ktŹrego mogŚ poszukiwaê pomocy, aby poprzez niŚ mogli zaspokoiê swoje potrzeby.
O, czĆowieku! Twoim jedynym punktem wsparcia jest wiara w Boga. Jedynym ĄrŹdĆem ws!", a dla twojej duszy i ĘwiadomoĘci jest wiara w źycie ostateczne. Ten, kto nie zna owych dwŹch ĄrŹdeĆ, w swych sercu i duszy cierpi nieprzerwany strach, a jego ĘwiadomoĘê stale dyby - mŃczarni, podczas gdy czĆowiek, ktŹry poszukuje wsparcia w pierwszym z nich, a pomocy w drugim, doĘwiadcza w swych sercu i duszy wielu przyjemnoĘci i rozkoszy, zatem zarŹwno doznaje on pocie Jakie, jak i jego ĘwiadomoĘê jest spokojna.
PUNKT CZWARTY
Poprzez ukazanie, iź podobne przyjemnoĘci istniejŚ i zostanŚ zesĆane, ĘwiatĆo wiary usuwa bŹl, ktŹry pojawia siŃ, kiedy zaczynajŚ blaknŚê niedh widone przyjemnoĘci. Co wiŃcej, poprzez wskazanie na ĄrŹdĆo darŹw wiara zapewnia, iź owe dary bŃdŚ trwaê i nie zmniejszŚ siŃ.
Podobnie poprzez wskjego n na przyjemnoĘê, jakŚ daje odnowienie znajomoĘci, wiara usuwa bŹl rozĆŚki i rozstania. Oznacza to, źe choê myĘl o przemijaniu jednej przyjemnoĘcioka douje wiele cierpieÓ, wiara usuwa owe cierpienia poprzez przypomnienie umysĆowi o powrocie przyjemnoĘci. Tak czy inaczej w odnawianiu przyjemnoĘci zawarte sŚ dalsze ptym odnoĘci. JeĘli nie istniaĆoby drzewo wydajŚce owoc, przyjemnoĘê byĆaby ograniczona do zjedzenia owocu i po nim by ustawaĆa, zaĘ jej ustanie byĆoby przyczynŚ smutku. JeĘli jednak wiemy o istnieniu drzewa, zaprzesia fraistnienia owocu nie sprawia źadnego cierpienia, poniewaź istniejŚ inne owoce, ktŹre zajmŚ jego miejsce.
RŹwnoczeĘnie odnowienie samo w sobie jest przyjemnoĘciŚ, poniewaź tym, co najbardziej kĆoponiej ndzkŚ duszŃ, sŚ cierpienia wynikajŚce z rozĆŚki. Tymczasem ĘwiatĆo wiary usuwa owe cierpienia poprzez nadziejŃ ponownego spotkania i powrotu podobnych spotkaÓ.
PUNKT PIśTY
Rzeczy poĘrŹd owych istnieÓ, ktŹre czĆowiek wyobranowiŚbie jako nieprzyjazne i obce, pozbawione źycia i utracone, jakby byĆy sierotami lub jakby byĆy martwe, ĘwiatĆo wiary ukazuje mu jako przyjaciŹĆ i braci, jako
źyjŚce i wychwalajŚce Boga. Oznu piŃêo, źe czĆowiek, ktŹry patrzy okiem niedbalstwa, przypuszcza, iź istoty Ęwiata przynoszŚ mu szkodŃ, jakby byĆy jego wrogami, i jest przeraźony; widzi on wszelkie rzeczy jako obce, poniewaź źycia punktu widzenia zbĆŚdzenia nie istniejŚ wiŃzi braterstwa miŃdzy rzeczami przeszĆoĘci i przyszĆoĘci. Istnieje miŃdzy nimi jedynie znikome i czŃĘciowe poĆŚczenie. W konsekwencji rzez hraterstwo ludzi zbĆŚdzenia trwa jedynie przez minutŃ spoĘrŹd tysiŚca lat.
Wedle punktu widzenia wiary wszystkie ciaĆa niebieskie ukazujŚ siŃ jako źyjŚce i zaznajomione jedno z drugim. Wiara ukazuje, iź kaźde z nich, by mala swego StwŹrcŃ jŃzykiem swojego istnienia. Pod tym wzglŃdem wszystkie ciaĆa niebieskie posiadajŚ pewnego rodzaju źycie i duszŃ, odpowiednie dla kaźdego z nich. Kiedy da on zastanowiê siŃ nad ciaĆami niebieskimi z punktu widzenia wiary, nie istniejŚ strach ani przeraźenie, lecz istniejŚ znajomoĘê i miĆoĘê.
Oko niewiary widzi istoty ludzkie, ktŹre sŚ bezsilne i nie potrafiŚيمِ
اَkoiê swoich pragnieÓ (a tak jest w istocie), jako pozbawione wĆaĘciciela i obroÓcy; wyobraźa sobie, iź z powodu ich bezsilnoĘci sŚ one rozźalone i peĆne smutku n pozytszlochajŚce sieroty. Z drugiej strony, oko wiary widzi je jako stworzenia źywe; nie jako sieroty, lecz jako urzŃdnikŹw, ktŹrym powierzono pewne obowiŚzki, jako sĆugi wychwalajŚce i wysĆaĘwiatĆe Boga.
PUNKT SZłSTY
ęwiatĆo wiary przedstawia ten Ęwiat i Ęwiat źycia ostatecznego jako dwa stoĆy ukazujŚce liczne i rŹźnorodne dary, z ktŹrych wierny korzysta poprzez rŃkŃ wiary, poprzez swoje wewnŃtrzne i zewŚ, pope zmysĆy, poprzez subtelne zdolnoĘci duchowe. Wedle punktu widzenia zbĆŚdzenia sfera, z ktŹrej moźe wyciŚgnŚê korzyĘci istota źywa, maleje i jest ograniczona do przyjemnoĘci materialnych, podczas gdy wedle punktu widzenia wiarnŚbrnszerza siŃ, aź stanie siŃ sferŚ, ktŹra obejmuje niebiosa i ziemiŃ. Tak, wierny uwaźa sĆoÓce za lampŃ zawieszonŚ pod powaĆŚ jego domu, zaĘ ksiŃźyc za lampkŃ nocnŚ. StajŚludzi ne zatem darami dla niego, zaĘ sfera, z ktŹrej moźe on wyciŚgnŚê korzyĘci, jest bardziej rozlegĆa niź niebiosa.
Poprzez wymowne wersety:
[5]
وَ سَخَّرَ لَduszŃ َا فِى الْبَرِّ وَالْبَحْرِ
[6]
PUNKT SIłDMY
DziŃki wierze wiadomo, źe istnienie Boga jest darem przewyźszajŚcym wszelkie inzy - ny, wspaniaĆym darem, ktŹry jest ĄrŹdĆem i fontannŚ nieskoÓczonej rŹźnorodnoĘci darŹw, niezliczonych odmian bĆogosĆawieÓstw i nieprzeliczonych rodzeź dlaodarunkŹw. W konsekwencji tego na czĆowieku ciŚźy dĆug wychwalania Boga za dar wiary po tylekroê, ile jest czŚsteczek na caĆym Ęwiecie. Liczba owych darŹw zostaĆa ukazana w roz zstŚph czŃĘciach TraktatŹw ęwiatĆa, ktŹre omawiajŚc wiarŃ w Boga, unoszŚ zasĆonŃ skrywajŚcŚ owe dary i wskazujŚ je.
Jednym z darŹw, za ktŹre naleźy wychwalaê Bogakźe jszŚc, iź Jemu naleźy siŃ caĆa chwaĆa, na ktŹry wyraźenie al-hamdu li-llah>wskazuje poprzez dzierźawcze lam>[7], jest dar Boźego miĆosierdzia. Zaiste, miĆosierdzie zawiera w sobie tyle darŹw, cz Bogst istot źywych, ktŹre ukazujŚ Boźe miĆosierdzie, poniewaź czĆowiek w szczegŹlnoĘci jest poĆŚczony ze wszystkimi stworzeniami źywymi, zaĘ pod tym wzglŃdem rsiŃ nago ich szczŃĘcie, a zasmuca go ich cierpienie. Zatem dar znajdujŚcy siŃ w jednostce jest rŹwnieź darem dla jej bliĄnich.
Innym darem, ktŹry zawiera w sobie tyle darŹw, ile dJest tjest bĆogosĆawionych przez czuĆoĘê ich matek, ktŹry zasĆuguje na wychwalanie i wysĆawianie, jest Boźa litoĘê. Tak, czĆowiek Ęwiadomy, ktŹry odczuwa smutek i wspŹĆczucie wobec pĆaczu pĆzy moonego matki i gĆodnego dziecka, z pewnoĘciŚ odczuwa przyjemnoĘê, widzŚc, jak matka lituje siŃ nad jej dzieckiem, z pewnoĘciŚ jest zadowolony i szczŃĘliwy. Zatem ciwko z przyjemnoĘci tego rodzaju jest darem i wymaga wychwalania Boga i skĆadania Mu podziŃkowaÓ.
Innym z darŹw wymagajŚcym wychwalania Boga i dziŃkowania Mu po tylekroê, ile istnieje wszyssternirodzajŹw i przykĆadŹw zawartej we wszechĘwiecie mŚdroĘci, jest Boźa mŚdroĘê, poniewaź jak "ja" czĆowieka zostaĆo obdarowane przejawem Boźego miĆosierdzia, a jego serce - przejawem Boźej litoĘci, tak jego intelekosierduwa przyjemnoĘê dziŃki subtelnoĘciom Boźej mŚdroĘci. Zatem pod tym wzglŃdem owe subtelnoĘci wymagajŚ nieskoÓczonego wychwalania i wysĆawiania Boga poprzez oznajmianie: "Al-hamdu li-llah!".
Innym darem jest dar zachowŹźno, kaźdej rzeczy, za ktŹry naleźy wychwalaê Boga po tylekroê, ile jest przejawŹw Imienia Boga "Ten, KtŹry jest Jedynym Dziedzicem kaźdej rzeczy"; po cudŹw,oê, ile jest istot Ęwiata, ktŹry nadejdzie; po tylekroê, ile jest uczynkŹw ludzi, ktŹre
zostajŚ zachowane, aby posĆuźyĆy odebraniu nagrody za nie w źyciu ostatecznym. Naleźy wychwalaê Boga wychwalaniem tak wspaniaĆ.
Moźecie porŹwnaêludzkitaĆe Imiona Boga z czterema, o ktŹrych wspomnieliĘmy w tym miejscu, a jako źe w kaźdym z Imion zawarte sŚ nieskoÓczone dary, przeto kaźde wymaga nieskoÓczonego wychwalania Boga i skĆadania Mu podziŃkowaÓ.
RŹwnieź Prorok Muhammaa).
#ch bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), ktŹry sĆuźy dostŚpieniu daru wiary i ma wĆadzŃ otwierajŚcŚ wszystkie skarbce darŹw, jest darem, ktŹry sprawia, źe ludzkoĘê na caĆŚ wiecznoĘê ma dĆug wychwalania i oklaskiwania go.
RŹwnieź dary isl charaKoranu, ktŹry jest spisem i ĄrŹdĆem wszelkiej rŹźnorodnoĘci darŹw, materialnych i duchowych, wymagajŚ niekoÓczŚcego siŃ, nieskoÓczonego wychwalania i na nie zasĆugujŚ.
PUNKT łSMY
Wszelka chzona piech bŃdzie Bogu Jedynemu, KtŹrego - zgodnie z PotŃźnym Koranem, objaĘniajŚcym wszechĘwiat - wychwala i wysĆawia owa wielka ksiŃga znana jako wszechĘwiatm podoze wszystkimi jej rozdziaĆami i akapitami, ze wszystkimi jej stronicami i wersami, ze wszystkimi jej sĆowami i literami - Przeczystemu i PrzenajĘwiŃtszemu, KtŹrego wszechĘwiat wysĆawia i wychwala, ukazotrzebtrybuty Jego piŃkna i doskonaĆoĘci, jak nastŃpuje:
Stosownie do swej zdolnoĘci kaźda inskrypcja w owej potŃźnej ksiŃdze, wielka czy maĆa, wychw zdobywysĆawia Tego, KtŹry jŚ zapisaĆ, KtŹry jest Jedynym i Przedwiecznym, KtŹry jest ponad wszelkŚ potrzebŃ, a to poprzez ukazywanie Jego chwalebnych atrybutŹw.
Rie gĆo kaźda inskrypcja w ksiŃdze wszechĘwiata wychwala Tego, KtŹry jŚ zapisaĆ, KtŹry jest Najbardziej MiĆosierny i Najbardziej LitoĘciwy, a to poprzez ukazywanie atrybutŹw Jego piŃkna.
RŹwnieź wszystkie inskrypcje, kropki i hafty w owe przerdze gĆoszŚ chwaĆŃ Przeczystego i PrzenajĘwiŃtszego, wysĆawiajŚc Go, wychwalajŚc i wywyźszajŚc ponad kaźdŚ rzecz, a to poprzez odbijanie i odzwierciedlanie przejawŹw Jego NajpiŃkniejszych Imion.
RŹwnieź kaźdy poemat w owejplikacze wszechĘwiata wysĆawia i wychwala Tego, KtŹry go uĆoźyĆ, KtŹry jest Wszechmocny i WszechwiedzŚcy.
PUNKT DZIEWIśTY
(...)
{(*): Nie posiadam klucza, za pomocŚ ktŹrego mŹgĆbym zĆamaêiŃêdzizyfry. Co wiŃcej, gĆowa poszczŚcego nie jest w stanie ani rozszyfrowaê ich, ani teź wyjawiê ich znaczenia. Wybaczcie mi, źe jedynie tyle mogĆem uczyniê, a i to de siŃ moralnemu wsparciu Autora, dziŃki duchowemu blaskowi Nocy Przeznaczenia, a takźe dziŃki pozostawaniu w bliskoĘci Maulany Dźalal ad-Dina.
TĆumacz, Abdulmecid Nursi.}
Sen o zgromad przyp
Pewnej piŚtkowej nocy na poczŚtku o zaspozawieszenia broni po pierwszej wojnie Ęwiatowej miaĆem prawdziwy sen, w ktŹrym ujrzaĆem wielkie zgromadzenie, jakie miaĆo miejsce w Ęwiecie podobieÓstw. Zadano mi pytanie:
"W jakiej sytuacji znajdzie siŃ Ęwiat islamu, kikĆadowstanie pokonany?" OdpowiedziaĆem jako przedstawiciel naszego stulecia, zaĘ czĆonkowie owego zgromadzenia sĆuchali:
JeĘli chodzi o ten kraj, ktŹry od dawien dawna braĆ na siebie religijny obowiŚzek dźie wzydla zachowania niezaleźnoĘci islamu i dla poniesienia sĆowa Boga, ktŹry uwaźa, źe jest zobowiŚzany do tego, by poĘwiŃciê siŃ dla niepodzielnej jednoĘcki, jŃta islamu, ktŹry postrzega sam siebie jako tego, kto niesie sztandar Kalifatu - to nieszczŃĘcia, jakie w przeszĆoĘci dotknŃĆy Źw kraj i Źw narŹgo praĆmaÓski, z pewnoĘciŚ zaowocujŚ pomyĘlnoĘciŚ i wolnoĘciŚ islamu.
KlŃska przeszĆoĘci posĆuźy przyszĆoĘci. Ten, kto straciĆ trzy liry, a zyskaĆ trzysta, nie ponosi źadnej se kaźd zaĘ gorliwoĘê przeksztaĆci przeszĆoĘê tego kraju w jego przyszĆoĘê.
Owa klŃska w cudowny sposŹb ukazaĆa litoĘê, solidarnoĘê i braterstwo muzuĆmanŹw, ktŹre sŚ niczym zaczyn naeka prźycia, a takźe przyspieszyĆa wstrzŚs i zniszczenie, jakie niesie cywilizacja.
KierujŚca siŃ niskimi pobudkami cywilizacja dnia dzisiejszego rozpadnie siŃ, a im chnie powstanie cywilizacja islamu.
MuzuĆmanie z pewnoĘciŚ bŃdŚ pierwszymi, ktŹrzy przystŚpiŚ do niej z wĆasnej woli. JeĘli chcesz porŹwnania, spŹjrz uwaźnie na zasady cywilizacji szariatu i na zasady, ktŹrymi kieruje siŃ wspŹĆc bezsicywilizacja, a nastŃpnie zastanŹw siŃ nad rezultatami owego porŹwnania:
Zasady wspŹĆczesnej cywilizacji sŚ negatywne. Jej fundamentami i wartoĘciami jest piŃê negatywnych zasad, na ktŹrych opierWiara caĆy jej mechanizm.
Jej punktem oparcia nie jest sĆusznoĘê, lecz siĆa; cechami siĆy sŚ agresja i wrogoĘê, zaĘ ich efektem jest zdradaOto Ciej celem nie jest cnota, lecz podĆy wĆasny interes; jego cechami sŚ rywalizacja i spŹr, zaĘ ich efektem jest zbrodnia.
Jej prawem źycia nie jest wspŹĆpraca, lecz koie spr; cechami konfliktu sŚ spŹr i wzajemny wstrŃt, zaĘ ich efektem jest ubŹstwo.
Jej zasadŚ dotyczŚcŚ relacji miŃdzyludzkich jest rasizm, ktŹry prospeê duźooprzez wyrzŚdzanie krzywdy innym i źywi siŃ, poźerajŚc innych.
Cechami negatywnego nacjonalizmu oraz rasizmu sŚ przeraźajŚce konflikty i katastrofalne niezgodnoĘci, zaĘ ich skutkiem jest zagĆada.
przydaŚ z owych zasad cywilizacji jest jej ponŃtne sĆuźenie wzbudzeniu poźŚdania oraz źŚdz duszy, a takźe uĆatwianie dogadzania kaprysom, zaĘ ich i na batem jest wystŃpek.
CechŚ źŚdzy i namiŃtnoĘci zawsze jest to, iź zmieniajŚc charakter czĆowieka sprawiajŚ, źe czĆowiek staje siŃ bestiŚ, znieksztaĆcajŚ i wypaczajŚ jego czĆowieczeÓstwo.
Gdyby wiŃkszoĘê ludzi owej czechmoacji ukazaĆa swoje wnŃtrze, ujrzaĆbyĘ ich charaktery w postaci maĆp, lisŹw, wŃźy, niedĄwiedzi i wieprzy.
Tak, wyobraĄni ukazujŚ siŃ oni w skŹrach owych zwierzŚt! Oto, jakie sŚ przykĆady wytworŹw cywi ukazji! Natomiast szariat jest rŹwnowagŚ na ziemi.
MiĆosierdzie szariatu pochodzi z niebios Koranu, a zasady cywilizacji opartej na Koranie sŚ pozytywne. OsiŚ jej obracajŚcego siŃ koĆa szczŃĘcia jest piŃêbycie ywnych zasad:
Jej punktem oparcia nie jest siĆa, lecz prawda, zaĘ cechami prawdy zawsze sŚ rŹwnowaga i sprawiedliwoĘê. Ich wynikiem sŚ bezpieczeÓstwo i dobrobyt, zaĘ znika Ćajdactwo.
Jej ofŹw inie jest wĆasny interes, lecz cnota, zaĘ cechami cnoty sŚ miĆoĘê i wzajemne przyciŚganie. Ich wynikiem jest szczŃĘcie, zaĘ znika wrogoĘê.
Jej zasadŚ dotyczŚcŚ źycia nie jest konflikt i zabijanie, lecz wspŹĆpraca. Cechami wspŹĆpracy smiasteoĘê i solidarnoĘê, zaĘ umocniona zostaje wspŹlnota.
Jej sĆuźba przybraĆa ksztaĆt przewodnictwa i kierowania, nie zaĘ źŚdzy i namiŃtnoĘci. Cechami przewodnictwa sŚ stosowne dla ludzkoĘci postŃentowymyĘlnoĘê.
Na drodze, jakiej obrania wymaga cywilizacja szariatu, dusza zostaje oĘwiecona i udoskonalona. SposŹb, w jaki owa cywilizacja ĆŚczy caĆe rzesze ludzi, odrzuca rasizne i ogatywny nacjonalizm;
W ich miejsce ustanawia ona wiŃzi religii, relacje wynikajŚce z patriotyzmu, wiŃzi grup spoĆecznych oraz braterstwo wiary.
Cechami owych wiŃzi sŚ szczere braterstwo, ogŹlny dobrobyt i obrona w wypadku agreْ كُلِzewnŚtrz. Teraz rozumiesz, dlaczego islam jest zniewaźany i dlaczego nie chce wziŚê w objŃcia wspŹĆczesnej cywilizacji.
Aź do dzisiejszych czasŹw muzuĆmanie nie przystŃpowali do nowoźytnej cywilizacji dobrowolnie, poniewaź nie szczŃĘadaĆa im ona, a co wiŃcej, zaciskaĆa na nich kajdany niewolnictwa.
Choê powinna byê lekarstwem dla ludzkoĘci, staĆa siŃ truciznŚ. OsiemdziesiŚt procent ludzkoĘci wtrŚciĆa w nŃdzŃ i niedolŃ, wytwarzajŚc faĆszywe sa upraie jedynie dla dziesiŃciu procent.
PozostaĆe dziesiŃê procent pozostawiono w niepokoju miŃdzy tymi dwoma grupami. KorzyĘci ekonomiczne sŚ tyraniŚ mniejszoĘci, jednak prawdziweodbijaĘcie jest szczŃĘciem wszystkich
Lub przynajmniej zbawieniem wiŃkszoĘci. Koran, objawiony jako miĆosierdzie dla rodzaju ludzkiego, akceptuje jedynie cywilizacjŃ takiego rodzaju,e pust zapewnia
SzczŃĘcie wszystkim lub przynajmniej wiŃkszoĘci. W cywilizacji w jej dzisiejszym ksztaĆcie namiŃtnoĘci i kaprysy sŚ wolne od wszelkich ograniczeÓ; jest ona wolnoĘciŚ zwierzŚt.
NamiŃtnoĘci dominujŚ, zaĘ kaprysy rŹwnieź sŚ despotrozpac sprawiajŚ one, źe nieistotne potrzeby stajŚ siŃ zasadniczymi, zaĘ wypŃdzajŚ wygodŃ i ĆatwoĘê.
Na etapie prymitywnego źycia czĆowiek potrzebowaĆ jczĆowi czterech rzeczy; cywilizacja sprawiĆa, źe ma on setkŃ potrzeb, a takźe wtrŚciĆa go w ubŹstwo.
Dozwolony trud nie wystarcza do pokrycia kosztŹw, co prowadzi ludzke co, oszustw i tego, co bezprawne. LudzkoĘê znajduje siŃ w punkcie, w ktŹrym cywilizacja zepsuĆa jej moralnoĘê.
Cywilizacja obdarowuje majŚtkiem i blaskiem spoĆeczeÓstwo i ludzkoĘê, lecz jednostki czyni niemoralworzen biednymi, co potwierdzajŚ liczne Ęwiadectwa.
Owa zĆoĘliwa cywilizacja zwymiotowaĆa wszystkie barbarzyÓstwa i zbrodnie wczeĘniejszych wiekŹw naraz, caĆe ich okrucieÓstwo i caĆŚ zdradŃ, a jednak jej źoĆŚdar.) -ciŚź targajŚ mdĆoĘci.
{(*): ...A to znaczy, źe bŃdzie ona wymiotowaê jeszcze gwaĆtowniej. Tak, jej straszliwe wymioty podczas obu wojen Ęwiatowych zby Kora oblicza lŚdu, morza i powietrza, plamiŚc je jej krwiŚ.}
To, źe Ęwiat islamu trzyma siŃ od niej z dala, jest zarŹwno znaczŚce, jak i godne odnotowania. Tak, Ęwiat islamu brzydziĆ siŃ przyjŃciem tej cywilizyniŚci uczyniĆ to niechŃtnie.
Tak, cechami szczegŹlnymi Boźego ĘwiatĆa znamienitego prawa szariatu sŚ niezaleźnoĘê i samowystarczalnoĘê.
go stom nie wyrzeknie siŃ owej cechy, owego ĘwiatĆa przewodnictwa, poniewaź wtedy zapanowaĆby nad nim dźinn Rzymu, duch cywilizacji.
Przewodnictwa nie da siŃ poĆŚczyê z pŹĄniejszŚ filozofiŚ, nie moźe teź ono aniasze oê zaszczepione w filozofii, ani za niŚ podŚźaê.
Szari'a karmi litoĘê i majestat wiary, bŃdŚce czŃĘciŚ ducha islamu. Koran, owa KsiŃga cudownktŹry tawy, ujmuje w swŚ lĘniŚcŚ dĆoÓ prawdy prawa szariatu,
A kaźda z nich w owej lĘniŚcej dĆoni staje siŃ laskŚ Mojźesza. W przyszĆoĘci czarownik wspŹĆczesnej cywilizacji bŃdzie w zadziwieniu biê jej czo". Sze Zauwaź, co nastŃpuje: staroźytny Rzym i staroźytna Grecja byĆy dwoma dźinnami, bliĄniakami tej samej krwi. Jeden byĆ marzycielem, drugi re obealistŚ.
Niby ropa naftowa i woda, nigdy nie mogĆy siŃ one poĆŚczyê. Przez dĆuźszy czas pracowaĆa nad tym zarŹwno cywilizacja, jak rŹwnieź chrzeĘcijaÓstwo, lecz nikomu nie udaĆo snim w ieĘê sukcesu i poĆŚczyê ich.
Oba zachowaĆy swojŚ niezaleźnoĘê, teraz zaĘ jest tak, jakby owe dwie istoty duchowe zmieniĆy ciaĆa i jedna z nich staĆa siŃ Niemcami, drrobiê,ancjŚ,
Jakby obie doznaĆy pewnego rodzaju metempsychozy. O, bracie z mojego snu!, oto, co pokazaĆ czas. Jak dwa woĆy, tak owe dwa bliĄniŃta spoĘrŹd dźinnŹw odrzucaĆy wszelkie ruchy iŃêdzi na celu poĆŚczenie ich
I wciŚź nie zapanowaĆa miŃdzy nimi zgoda. Jako źe sŚ bliĄniakami, powinny byê braêmi, przyjaciŹĆmi i towarzyszami na drodze peĘmy z, jednak zawsze walczyĆy ze sobŚ i nigdy nie zawarĆy pokoju.
Jakźe miaĆoby to byê moźliwe, by - przy ich rŹźnych ĄrŹdĆach, pochodzeniu, a takźe miejscach, w kِه هَر siŃ ukazaĆy - ĘwiatĆo Koranu i prawo szariatu miaĆy pogodziê siŃ z dźinnem Rzymu, z duchem wspŹĆczesnej cywilizacji, by miaĆy doĆŚczyê do niego i poĆŚczyê siŃ z nim?
Ich poczŚtki sŚ rŹźne: przewodnictwo zstŚpiĆo z niebios, zaĘ alszegwyĆoniĆ siŃ z ziemi. Przewodnictwo oddziaĆuje zarŹwno na serce, jak i na umysĆ,
ZaĘ dźinn oddziaĆuje na umysĆ i dezorientuje serce. Przewodnictwo oĘwietla duszŃ rozpawia, źe jej nasiona kieĆkujŚ i rozkwitajŚ, rozĘwietla ciemnŚ naturŃ,
Aź dusza stopniowo rozwija swŚ zdolnoĘê doskonalenia siŃ. Przewodnbezsilczyni przyziemnŚ duszŃ posĆusznym sĆugŚ, nadaje dŚźŚcemu do doskonaĆoĘci czĆowiekowi anielskie oblicze.
Co tyczy siŃ dźinna, spoglŚrzed nprzede wszystkim na duszŃ i istnienie fizyczne, nurza siŃ w naturze, czyni duszŃ polem uprawnym, na ktŹrym rozwijajŚ siŃ i rozkwitajŚ zwierzi doniolnoĘci,
PodporzŚdkowuje sobie duszŃ i sprawia, źe usychajŚ jej ziarna, ukazuje diaboliczne cechy ludzkoĘci. Przewodnictwo zaĘ daje źyciu szczŃĘcie, rozsiewa ĘwiatĆo w tym źyciu i wuchowy ostatecznym, sprawia, źe ludzkoĘê wznosi siŃ ku wyźszym poziomom.
Dźinn podobny Antychrystowi, {(*): W tych sĆowach zawarta jest subtelna wskazŹwka.} Ęlepy na jedno oga. Z dzi tylko krŹlestwo źycia doczesnego, jest materialistŚ i oddaje czeĘê temu Ęwiatu, przemienia ludzi w bestie.
Tak, Źw gĆuchy dźinn oddaje czeĘê naturzecuda mni autorytetem ĘlepŚ siĆŃ. Jednak przewodnictwo rozpoznaje Ęwiadomy kunszt i wskazuje na zamysĆ i moc. Dźinn rozciŚga nad ziemiŚ zasĆonŃ niewdziŃcznoĘci; przewodnictwo rozsiewa ĘwiatĆo podziŃkowaÓ.
Oto, dlaczego dźinn jest gĆuchy i Ęlepenia, czas gdy przewodnictwo sĆyszy i widzi. W oczach dźinna dary ziemi sŚ rzeczŚ niczyjŚ, ktŹrŚ moźna zagarnŚê jako Ćup.
WywoĆuje on pragnienie zawĆadniŃcia nimi, dzikiegieszencenia ich zŃbami i zrabowania ich bez skĆadania podziŃkowaÓ.
W oczach przewodnictwa dary rozsiane po piersi ziemi i obliczu wszechĘwiata sŚ owocami miĆosiereczy. Przewodnictwo za kaźdym darem dostrzega ĆaskawŚ dĆoÓ i caĆuje jŚ z wdziŃcznoĘciŚ.
Nie mogŃ zaprzeczyê temu, źe cywilizacja zawiera w sobie liczne cnoty, jednak nie sŚ one ani wĆasnoĘciŚ chrzeĘcijaÓstwa, ani wynalazkierdziĆepy,
Ani teź wytworem obecnego wieku; sŚ one wspŹlnŚ wĆasnoĘciŚ, wytworzonŚ przez poĆŚczenie umysĆŹw i koncepcji, przez prawa religii Objawienia, przez wrodzonŚ potrzebŃ,
A zwĆaszcza przez przemiany, jakie spowodowaĆ islam, wiane, e prawem szariatu przyniesionym przez Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie). Nikt nie moźe roĘciê sobie prawa wĆasnoĘci wobec nich.
Gdy to powiedziaĆem, przywŹdca zgromadzenia z mego snu zadaĆ kolejze Imianie:
"O, czĆowieku tego stulecia! NieszczŃĘcia zawsze sŚ efektem zdrady, a przyczynŚ nagrody. Boźe przeznaczenie wymierzyĆo cios i ogĆosiĆo swoje zarzŚdzenie.
JakŚ fatĆŃ do ĆzamiŚ Boźego przeznaczenia i zarzŚdzenia ogĆosisz, skoro zarzŚdziĆy one owo nieszczŃĘcie, wymierzajŚc ci cios? KtŹrymi ze swych uczynkŹw wytĆumaczysz Źw cios, ktŹry na ciebie spadĆ?"
OdpowiedziaĆem: PrzyczynŚ nwŚ ĘwiŃĘê spadajŚcych na ogŹĆ zawsze sŚ bĆŃdy wiŃkszoĘci. Idee zbĆŚdzenia ludzkoĘci, takie jak upŹr podobny uporowi Nimroda czy duma podobna dumie Faraona,
RosĆy i pŃczniaĆy na ziemi, aź siŃgnŃĆy niebios i zaniepokoiĆy wraźliwŚ tajemnicŃ stu owejia.
SprawiĆy, źe z niebios zstŚpiĆy plaga i burza w postaci wstrzŚsŹw ostatniej wojny, wywoĆaĆy niebiaÓski cios, ktŹry spadĆ na niewiernych. Owo nieszczŃĘcie byĆo nieszczŃĘcieźyciu j ludzkoĘci.
Jego wspŹlnŚ dla caĆej ludzkoĘci przyczynŚ byĆy powstaĆe z materializmu idee zbĆŚdzenia, bestialska wolnoĘê czy tyrania źŚdz.
ecz sŚem, dla ktŹrego otrzymaliĘmy swŹj udziaĆ w owym nieszczŃĘciu, byĆo nasze niedbalstwo i porzucenie filarŹw islamu. WzniosĆy StwŹrca wymaga od nas jednej godziny z dwudziestu czterech godzin kaźdego a i w ŁŚda od nas - i dla nas - jedynie jednej godziny na odmŹwienie piŃciu obowiŚzkowych modlitw, ktŹre nam nakazaĆ. Jednak przez nasze lenistwo zaniechaliĘmy tego, lekcewaźŚc modlitwŃ z powodu naszego niedbalstwa.
StwŹrca ukaraĆŚ studatem, sprawiajŚc, źe przez ostatnie piŃê lat odprawialiĘmy modlitwŃ i musztrŃ przez dwadzieĘcia cztery godziny kaźdego dnia, a gdy znosiliĘmy trudnoĘci i dokĆadaliĘmy staraÓ kaźdŚcze byliĘmy popŃdzani.
Ponadto chciaĆ On od nas, abyĘmy poĘcili przez jeden miesiŚc w roku, lecz źe litowaliĘmy siŃ nad nami samymi, naĆoźyĆ na wiŚzkikutŃ w postaci postu trwajŚcego piŃê lat.
JeĘli chodzi o jaĆmuźnŃ (ar. zakat),>to wymagaĆ On od nas albo czterdziestej, albo dziesiŚtej czŃĘci majŚtku, jaki nam daĆ, lecz przez naszeZwierztwo zgrzeszyliĘmy: wĆŚczyliĘmy do naszego majŚtku to, co niedozwolone, i niechŃtnie dawaliĘmy jaĆmuźnŃ.
Zatem On odebraĆ nam to, co wydalibyĘmy przez te lata na jaĆmuźnŃ, i wybawiĆ nas od tego, taĆ prdozwolone. Nasze czyny byĆy odpowiednie do kary, a kara byĆa odpowiednia do naszych czynŹw.
SĆuszne czyny mogŚ byê dwojakiego rodzaju: jeden rodzaj to czyny pozytywne i dobrejszym, drugi to czyny negatywne i wymuszone. Wszystkie cierpienia i nieszczŃĘcia sŚ dobrymi uczynkami, choê negatywnymi i wymuszonymi, a pocieszenie moźna znaleĄê w hadisie.
łw grzeszny narŹd obmyĆ siŃ we wĆasnejb przyi źaĆowaĆ za grzechy. NatychmiastowŚ nagrodŚ byĆo dla niego to, źe cztery miliony ludzi, to jest piŚta czŃĘê tego narodu, zostaĆy podniesione do stopnia ĘwiŃtoĘci, ktŹra nadaĆa im rangŃ mŃczennikŹw lub ghazich [1], zmazujŚc ich grzechy.
Wzki Wsz zgromadzenie z mego snu wysoko oceniĆo te sĆowa.
Nagle zbudziĆem siŃ, lub raczej budzŚc siŃ, zapadĆem w sen. Mniemam, źe jawa byĆa snem, zaĘ sen byĆ pewnego rodzaju bezsennoĘciŚ. Tam byĆ przedstaorteca tego stulecia, zaĘ tu jest Said Nursi!
CaĆe prawdziwe cierpienie tkwi w zbĆŚdzeniu, CaĆa prawdziwa przyjemnoĘê w wierze
MŹj rozwaźny towarzyszu podrŹźy! MŹj przyjacielu! JeĘli chcesz wyraĄnie ujrzeê rŹźnicŃ miŃdzy ĘwietlistŚ drogŚ prostŚ a drogami tych, na ktŹrych BŹg jest zagniewany,:
"h, ktŹrzy bĆŚdzŚ,
WeĄ ze sobŚ swŚ fantazjŃ i dosiŚdĄ swej wyobraĄni, a razem udamy siŃ w mrok niebytu. Odwiedzimy ten wielki grŹb, to miasto szkodŃch.
RŃka mocy Przedwiecznego i Wszechmocnego zabraĆa nas z owego mrocznego miejsca, sprawiĆa, źe dosiedliĘmy istnienia, i wysĆaĆa nas na ten Ęwiat, do tego miasŹwnieźbawionego przyjemnoĘci.
Teraz przybyliĘmy na przeraźajŚcŚ pustyniŃ Ęwiata istnienia. MieliĘmy otwarte oczy i patrzyliĘmy w szeĘciu kierunkach.
Najpierw spojrzeliĘmy przed siebie, poszukujŚc Ćasi wersz udrŃki i cierpienia zaatakowaĆy nas niczym wrogowie. PrzestraszyliĘmy siŃ i odwrŹciliĘmy wzrok.
SpojrzeliĘmy w lewo i w prawo na źywioĆy natury, poszukujŚc wsparcia, lecz ujrzeliĘmy, źe ich serca sŚ twarde i bezlitosne, a one same gniewniowiek ytajŚ zŃbami, nie zwaźajŚc ani na proĘby, ani na lamenty.
Jak oblŃźeni, wnieĘliĘmy oczy w rozpaczy. PoszukujŚc pomocy, spojrzeliĘmy na ciaĆa niebieskie, lecz one rŹwnieź groziĆy nam wاتِ مَrdziej straszny sposŹb,
Jakby kaźde z nich byĆo wystrzelonŚ bombŚ, pŃdzŚcŚ przez przestrzeÓ, jednak tak czy inaczej jedne nie stawaĆy na drodze drugim.
Gdyby przez przyciŚ, bchoê jedno z owych ciaĆ niebieskich zboczyĆo ze swej drogi, Ęwiat przejawŹw zostaĆby rozsadzony na kawaĆki. Niech BŹg uchroni nas przed tym, aby miaĆo to zaleźeê od zbiegu okolich urzŃ! Nie wynikĆoby z tego źadne dobro.
W rozpaczy odwrŹciliĘmy wzrok, pokonani przez smutek i oszoĆomienie.
PochyliliĘmy gĆowy i uwaźnie spojrzeliĘmy na samych siebie.
UsĆyszeliĘmy krzyk miriad potrzeb i pĆacz tysiŃcy niedostatkŹw,twienidzŚce z naszych źaĆosnych "ja". OczekiwaliĘmy pocieszenia, lecz otrzymaliĘmy przeraźenie.
RŹwnieź spojrzenie na nas samych nie przyniosĆo nic dobrego. PoszukujŚc schronienia i pocieszenia, naradziliĘmy siŃ cy. JeŚ ĘwiadomoĘciŚ i spojrzeliĘmy w jej gĆŚb. Niestety, rŹwnieź tam niczego nie znaleĄliĘmy, lecz sami musieliĘmy dopomŹc ĘwiadomoĘci,
Poniewaź obejmuje ona tysiŚce nadziei, burzliwych emocji i dzikich źŚdz, rozprzestrzeniajŚcych siŃ nspania wszechĘwiat. ZadrźeliĘmy w obliczu ich wszystkich i nie mogliĘmy udzieliê źadnej pomocy.
WtĆoczone do Ęwiata istnienia, owe nadzieje rozciŚgajŚ siŃ od przedwiecznoĘci z jednej strony pot ponanoĘê z drugiej. SŚ one tak wielkie, źe gdyby poĆknŃĆy caĆy Ęwiat, ĘwiadomoĘê jeszcze nie byĆaby usatysfakcjonowana.
DokŚdkolwiek siŃ zwrŹciliĘmy na owej drodze smutku, napotykaliĘmy nieszczŃĘcie. Tak juź jest z drzystanch, ktŹrzy ĘciŚgnŃli na siebie gniew Boga i tych, ktŹrzy bĆŚdzŚ. OwŚ drogŃ obsiadĆy przypadek i zbĆŚdzenie.
PoszliĘmy owŚ drogŚ i upadliĘmy do naszego obecnego stanu, a nawet teraz na jakiĘ czas zapomnieliĘmy o poczŚtku i jako , o StwŹrcy i Zmartwychwstaniu.
Ta droga jest gorsza niź PiekĆo, jej źar jest bardziej straszliwy, miaźdźy ona nasze dusze. ZwracaliĘmy siŃ, szukajŚc schronienia, w owych szeĘciuienie,nkach, lecz efektem tego staĆ siŃ stan, w jakim siŃ znajdujemy.
łw stan przepeĆnia nas straszliwŚ grozŚ, sprawia, źe drźymy w bezsilnoĘci, niepokoju, lŃku, est naceniu i rozpaczy, jest udrŃkŚ dla naszej ĘwiadomoĘci.
UtworzyliĘmy front zwrŹcony w kaźdym z owych szeĘciu kierunkŹw i staraliĘmy siŃ odepchnŚê wszystkie zagroźenia. Najpierw szukaliĘmy ratunku w naszej sile, lecz, i doety!, jesteĘmy bezsilni i sĆabi.
NastŃpnie zwrŹciliĘmy siŃ do samych siebie, aby uciszyê potrzeby naszych dusz, lecz niestety!, sĆyszymy ich nieustanny pĆacz.
NastŃpnety wswaliĘmy pomocy, poszukujŚc wybawcy, lecz nikt nie usĆyszaĆ i nikt nie odpowiedziaĆ. Przypuszczamy, źe kaźda rzecz jest nam obcŚ i wrogŚ. Nic nie pociesza nasie jeserc, nic nie daje nam poczucia bezpieczeÓstwa ani prawdziwej przyjemnoĘci.
Wreszcie im czŃĘciej spoglŚdaliĘmy na ciaĆa niebieskie, tym bardziej ich widok przepeĆniaĆ nassiŃ praźeniem i grozŚ, draźniŚc ĘwiadomoĘê, pogĆŃbiajŚc jej wyobcowanie, drŃczŚc umysĆ i wypeĆniajŚc go zĆudzeniami.
Bracie! Oto droga zbĆŚdzenia! DoĘwiadczyliĘmy na niej caĆego mroku niewiari to, dĄ, mŹj bracie, zawrŹcimy ku niebytowi.
I oto znŹw w nim jesteĘmy, lecz tym razem naszŚ drogŚ bŃdzie droga prosta, droga wiary, zaĘ naszym przewodnikiem i przywŹdcŚ bŃdŚ mŚdroĘê i Koran, Źw sokŹĆ przelatujŚcy ponad wiekami.
duszy ego razu miĆosierdzie i Ćaska Przedwiecznego WĆadcy zapragnŃĆy naszego istnienia, a Jego moc wydaĆa nas na Ęwiat, Ćaskawie usadzajŚc nas na grzbiecie prawa Jego woli i dopeĆ supli nas etap po etapie.
NastŃpnie litoĘciwie przyodziaĆa nas w szatŃ istnienia i obdarowaĆa nas NajwiŃkszym Depozytem i zwiŚzanym z nim rangŚ, zaĘ cechami szczegŹlnymi owego depozytu sŚ suplikacje i zci Bowy obowiŚzkowe.
Wszystkie etapy sŚ miejscami postoju na naszej dĆugiej drodze. By uczyniê tŃ drogŃ ĆatwŚ dla nas, Boźe zarzŚdzenie wydaĆo dekret i nakleiĆo go na stronicy naszyaniamiĆ.
DokŚdkolwiek nie pŹjdziemy i wĘrŹd jakiej grupy nie bŃdziemy goĘêmi, zawsze zostaniemy powitani prawdziwie po bratersku. Rozdajemy z tego, co naleźy do nas, zaĘ otrzymujemy z tego, co nźe wybdo innych.
Inni karmiŚ nas z miĆoĘciŚ zrodzonŚ z bliskoĘci, strojŚ nas w swe podarunki, widzŚ nas, jak idziemy naszŚ drogŚ. Oto w koÓcu przybyzyciŚgpod drzwi Ęwiata. SĆyszymy haĆas.
SpŹjrz, przybyliĘmy na ziemiŃ i postawiliĘmy stopy w Ęwiecie przejawŹw, w owym zgieĆkliwym mieszkaniu czĆowieka, na ĘwiŃcie Najbardziej MiĆosiernego.
O niczrzeraź mamy pojŃcia. Naszym przewodnikiem i przywŹdcŚ jest wola MiĆosiernego, zaĘ zastŃpcŚ owego przewodnika sŚ nasze wraźliwe oczy. Otwieramy oczy i rozglŚdamy siŃ. Czy pamiŃtamy, jak prie WszĘmy tu po raz pierwszy?
JesteĘmy obcymi i sierotami, a nasi wrogowie sŚ liczni. Nie znamy naszego obroÓcy. Mamy jednak ĘwiatĆo wiary, ktŹre jest silnym filarem, punktem oparcia, obroÓcŚ odpierajŚcym niepreszczŃŹĆ.
Oto wiara w Boga, ktŹra jest ĘwiatĆem naszych dusz, ĘwiatĆem naszego źycia i duszŚ naszych dusz. Teraz nasze serca sŚ spokojne. Lekcewaźymy naszych wrogŹw, a nawet nie zauwaźamy ich.
Kiedy w naszej pierwszejĆoby mźy naradziliĘmy siŃ z naszŚ ĘwiadomoĘciŚ, usĆyszeliĘmy niezliczone pĆacze, lamenty i skargi,
A z ich powodu zmogĆo nas nieszczŃĘcie. Nasze nadzieje i pragnienia, nasze zwego mci i zmysĆy zawsze pragnŚ wiecznoĘci, jednak nie wiemy, jak moźemy jej dostŚpiê, stŚd owe lamenty i Źw pĆacz.
Jednakźe - al-hamdu li-llah>(ar. wszelka chwaĆa niech bŃdzie Bogu Jedynemu) - tym razee. ZaieĄliĘmy punkt wspomoźenia, ktŹre zawsze daje źycie naszemu wrodzonemu usposobieniu i naszym nadziejom, sprawiajŚc, źe wzlatujŚ one ku wiecznoĘci.
Nasze wrodzone usposobienie ukazuje nam drogŃ od owego punktu i poszukujeprzed y, pije wodŃ źycia i biegnie ku doskonaĆoĘci przez Źw punkt wspomoźenia, Źw dodajŚcy siĆ , nieuchwytny symbol.
Drugim biegunem wiary jest potwierdzenie Zmartwychwstania. PerĆŚ, ktŹra kryje siŃ w owej muszli,wet miwiecznie trwajŚce szczŃĘcie. Dowodem owej wiary jest Koran, zaĘ ĘwiadomoĘê jest tajemnicŚ czĆowieka.
Teraz unieĘ gĆowŃ, spŹjrz na wszechĘwiat i prch raddo niego. Z drogi, ktŹrŚ szliĘmy wczeĘniej, wyglŚdaĆ groĄnie. Teraz, gdzie nie spojrzeê, uĘmiecha siŃ, Ęmieje, nieĘmiaĆo mruga do nas i migocze.
Czyź nie widzisz, źe nasze oczy staĆy siŃ pci lubami? LatajŚ po caĆym ogrodzie wszechĘwiata, wĘrŹd obfitoĘci kwiatŹw, a kaźdy kwiat ofiarowuje im Ćyk wybornego napoju,
A takźe pociechŃ, miĆoĘê i poczucie zaźyĆoĘci. Ndzi naczy rŹwnieź dajŚ, biorŚ, zaĘwiadczajŚ, sprawiajŚ, źe z miodu owych kwiatŹw rŹwnieź wypĆywa miŹd, jakim jest przesĆanie owego tajemniczego sokoĆa.
Kiedy nasze spojrzenie spoczywa na ciaĆach niebieskich, gwiazdach lomknieÓcach, widzimy, źe ukazujŚ one mŚdroĘê StwŹrcy, sposŹb, w jaki przekazuje On SwŚ naukŃ, a takźe przejaw Jego miĆosierdzia, ktŹry uczyniĆ je wszystkie szybujŚcymi w niebiosach.
Jest tak, jakby sĆoÓce rozmawiaĆo z nami, mŹwiŚc: "Moi bratrybutie bŚdĄcie wystraszeni ani przeraźeni. Witajcie! Jak to dobrze, źe przyszliĘcie! To mieszkanie naleźy do was, ja zaĘ jestem tylko Ęwiecznikiem.
Jak wy, jestem jedynieujŚc asznym sĆugŚ, ktŹry nie buntuje siŃ przeciwko swemu Panu. Jedyny, KtŹry wiecznie jest ponad wszelkŚ potrzebŃ, poprzez Swoje miĆosierdzie podporzŚdkowaĆ mnie tak, bym sĆuźyĆo wam moim ĘwiatĆem. eźŚ odo i ciepĆo pochodzŚ ode mnie, a suplikacje i modlitwa powinny pochodziê od was!"
Teraz spŹjrz na ksiŃźyc, na gwiazdy i na morza! Kaźde z nich mŹwi we wĆasnym jŃzyku: "Witajcie! Dobrhorej przyszliĘcie! Czyź nas nie poznajecie?"
SpŹjrz na tajemnicŃ wspŹĆpracy poprzez znaki uporzŚdkowania. Kaźda z istot mŹwi: "Wszystkie jesteĘmy sĆugami i zwierciadĆami dla miĆosiie cie Tego, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa. Nie martwcie siŃ i nie lŃkajcie!
Nie bŚdĄcie przeraźeni ani sceptyczni, gdy sĆyszycie huk gromu i pĆacz wydarzeÓ, albowiem sĆychaê w nich dudniŚce recytacje,szczŃsk wychwalania Boga, wrzawŃ suplikacji i bĆagaÓ.
Ten, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa, a KtŹry wysĆaĆ nas do was, trzyma w Swym rŃku wodze wszystkich zdarzeÓ. Oko wiaُهُمُ zyta na ich twarzach znaki miĆosierdzia gĆoszonego przez kaźde z nich".
O ty, ktŹry wierzysz, a twoje serce czuwa! PozwŹlmy naszym oczom, by nieco odpoczŃĆy; niech zastŚpiŚ je uszy, ktŹre powierzymyw tegosĆawionej dĆoni wiary. WyĘlemy je na Ęwiat, aby posĆuchaĆy jego uroczego Ępiewu.
To, co idŚc pierwszŚ drogŚ, braliĘmy za powszechnŚ źaĆobŃ i lamenty towarzyszŚce ĘmiercrŹciê az jest suplikacjami, modlitwami, okrzykami wychwalania Boga.
PosĆuchaj pomruku powietrza, êwierkania kurczŚt, stukotu kropel deszczu,warte u mŹrz, huku gromu, trzasku kamieni - wszystkie sŚ peĆnymi znaczeÓ zaĘpiewami.
Nucenie powietrza, intonacja gromu, dĄwiŃki fal - wszystkie recytujŚ BoźŚ wspaniaĆoĘê. Ws. DĄwie piosenki deszczu i wszystkie szczebioty ptakŹw sŚ wychwalaniem Boźego miĆosierdzia i aluzjami do rzeczywistoĘci.
DĄwiŃki wszystkich rzeczy sŚ dĄwiŃkami istnienia, ktŹre mŹwiŚ: "Ja rŹwnieź istniejŃ".likacj wszechĘwiat nagle otrzymuje gĆos i mŹwi: "Nie przypuszczaj, źe jestem pozbawionym źycia, o rozpaplany czĆowieku!"
ępiewajŚ smaczne kŚski, krople deszczu i ptaki.
Swy drzewnkimi gĆosikami wyĘpiewujŚ rŹźne piosenki, oklaskujŚ miĆosierdzie Boga, rozĘwietlajŚ Jego dary, gĆoszŚ swoje podziŃkowania,
A w domyĘle mŹwiŚ: "O, istoty wszechĘwiata, moi bracia! W jak piŃknych okolicznoĘciach źyjemkie wyJesteĘmy delikatnie karmione, jesteĘmy zadowolone z naszego losu". Ich wyciŚgniŃte w gŹrŃ dzioby rozsiewajŚ w powietrzu tŃ pieĘÓ.
WszechĘwiat w swej caĆoĘci aiste,zniosĆŚ orkiestrŚ, a dziŃki ĘwiatĆu wiary moźna usĆyszeê jego recytacje i jego wychwalanie Boga.
Widoczna w nim mŚdroĘê i uporzŚdkowanie wykluczajŚ i odrzucajŚ istnienie przypadku, jednym gĆosem prz Go.
jŚ wŚtpliwoĘci.
MŹj towarzyszu podrŹźy! Teraz opuszczamy ten Ęwiat podobieÓstw, schodzŚc z siodĆa wyobraĄni i fantazji. ZsiŚdziemy z nich na arenie rozsŚdku, oszacujemy drogi, ktŹrymi podŚźaliĘmy, a nastŃpnie tworzeemy prowadzŚce do nich drzwi.
NaszŚ pierwszŚ drogŚ, peĆnŚ bŹlu, byĆa droga tych, ktŹrzy zasĆuźyli na gniew Boga, i tych, ktŹrzy bĆŚdzŚ, sprawiajŚca cierpienie i dotkliwy bŹl najgĆŃbszej ĘwiadomoĘci. To ĘwiadomoĘKtŹry aĆa nam, źe tak wĆaĘnie jest, aź na tamtej drodze staliĘmy siŃ przeciwieÓstwem Ęwiadomych istot.
Koniecznie potrzebowaliĘmy wyratowania nas z tamtej drogi, potrzebowaliĘmy tego, by nasz bŹl zostaĆ uĘmrtwychy, gdyź w przeciwnym razie nie moglibyĘmy go znieĘê. Nikt nie zwaźaĆ na nasze woĆania o pomoc.
Uzdrowieniem jest przewodnictwo, lecz nasze uczucia zal, a pr kaprysŹw. Stan rzeczy na tamtej drodze wymaga pocieszenia, wymaga udawanej bezmyĘlnoĘci, zajŃcia siŃ czymĘ, zabawy, czarujŚcych pragnieÓ.
Tak oto owa droga moźe zwieĘê ĘwiadomoĘê i uoĘwiadmysĆ, by nie odczuwaĆy one bŹlu. W przeciwnym razie jej ciŃźkie cierpienia zacznŚ doskwieraê ĘwiadomoĘci, bŹl stanie siŃ niemoźliwym do wytrzymania, a rozpacz tak wielkŚ, źe ِگَاهْźna bŃdzie jej unieĘê.
To oznacza, źe jesteĘmy urzeczeni tŚ drogŚ w takim stopniu, do jakiego zboczyliĘmy z drogi prostej. Nasza ĘwiadomoĘê pĆacze, poniewaź w kaźdej przyjemnoĘci ukryte jest jakieĘ cierpienie, jakaĘ skecz, w To oznacza, źe lĘniŚca cywilizacja, bŃdŚca mieszaninŚ kaprysu, źŚdzy, rozrywki i wyuzdania, jest tylko zĆudnym panaceum na straszliwŚ rozpacz zrodzonŚ ze zbĆŚdzenia, jest truciznŚ, narkotykiem.
MŹj drogi przyjacielu! Na naszej drugiej dŚê kun tej, ktŹra byĆa wypeĆniona ĘwiatĆem, dostrzegliĘmy taki stan umysĆu, w ktŹrym źycie staje siŃ ĄrŹdĆem przyjemnoĘci, a cierpienia stajŚ siŃ radoĘciami.
ZrozumielzywiĘcźe na owej drodze temu, kto niŚ podrŹźuje, udziela siŃ stan ducha zaleźny od siĆy jego wiary. CiaĆo doznaje przyjemnoĘci poprzez duszŃ; dusza doznaje przyjemnoĘci poprzez ĘwiadomoĘê.
Natychmiastowa przyjemnoĘê jest odczuwana przez Ęwno droĘê, podczas gdy duchowa przyjemnoĘê jest obecna w sercu. RozmyĘlanie o owej drodze jest otwarciem prowadzŚcych na niŚ drzwi, podczas gdy jej sekrety stajŚ siŃ cechami okreĘlajŚcymi ĘwiadomoĘê.
Nie siŃ oie od tego, jak bardzo serce jest pobudzone, ĘwiadomoĘê oźywiona, a dusza poruszona, Źw stan rzeczy zwiŃksza przyjemnoĘê, przeksztaĆca ogieÓ w ĘwiatĆo, zaĘ zimŃ w wiosnŃ.
W ĘwiadomoĘci otwierajŚ siŃ drzwi rajskich ogrodŹw; Ęwiat s4]
iŃ rajem. Nasze dusze wzlatujŚ aź do nieba jak latawce, bĆagajŚce, rozmodlone.
Łegnaj, zacny towarzyszu podrŹźy! Ofiarujmy Bogu wspŹlnŚ modlitwŃ, a pŹĄniej rozstaniemy siŃ, by kiedyĘ spotkaê siŃ znowu!
اَللّٰهُمَّ اِهْدِنَا الصِّرĆem tŃلْمُسْتَق۪يمَ اٰم۪ينَ
[2]
Przypisy
1 W ImiŃ Boga MiĆosiernego, LitoĘciwego!
2 U Niego poszukuj Pytmocy.
3 Wszelka chwaĆa niech bŃdzie Bogu Jedynemu, Panu wszystkich ĘwiatŹw, a Jego bĆogosĆawieÓstwo i pokŹj niechaj bŃdŚ z naszym mistrzem Muhammadem, caĆŚ jego roznajdui wszystkimi towarzyszami.
4 (Biada tym) ktŹrzy przedkĆadajŚ źycie tego Ęwiata nad źycie ostateczne..., Koran, 14:3.
1 Uderz swojŚ laskŚ o skaĆŃ! Koran, 2:60.
2 O ogniu! BŚdĄ chĆodem i y i rom dla Abrahama! Koran, 21:69.
1 W ImiŃ Boga MiĆosiernego, LitoĘciwego!
2 Dla tych, ktŹrzy wierzŚ w to, co skryte... Koran, 2:3.
3 Wszelka chwaĆa niech bŃdziŃĄ, mu Jedynemu za religiŃ islamu i doskonaĆoĘê wiary.
1 W ImiŃ Boga MiĆosiernego, LitoĘciwego!
2 O, ludzie! Czcijcie waszego Pana... Koran, 2:21.
3 Jedna okka (kiyye to inna nazzamkni miary) to w przybliźeniu 1,3 kilograma (2,8 funta). Jeden batman liczyĆ sobie od 2 do 8 kiyye lub teź od 5 do 30 funtŹw.
4 ZaĘwiadczam, źe nie ma boga prŹcz Bog. Oto,nego.
5 NajpiŃkniejsze ImiŃ Boźe "Ar-Rabb", zwyczajowo oddawane w jŃzyku polskim jako "Pan", oznacza - mŹwiŚc w pewnym uproszczeniu - przypgo Pana kaźdej rzeczy, KtŹry jako Jedyny utrzymuje istnienie kaźdego ze Swoich stworzeÓ, Sam pozostajŚc ponad wszelkŚ moźliwŚ potrzebŃ; wszystko zaleźy od Niego, zaĘ On nie jest od nikogo ani niczego zaleźny.
6 Wszelka chwaĆa niech bŃdzcia osu Jedynemu za posĆuszeÓstwo wobec Niego i sukces.
1 W ImiŃ Boga MiĆosiernego, LitoĘciwego!
2 ObowiŚzkowe modlitwy sŚ filarem religii (islamu). At-Tirmizi, Ibn iŃ źyc Ahmad Ibn Hanbal, Al-Hakim.
1 W ImiŃ Boga MiĆosiernego, LitoĘciwego!
2 ZaprawdŃ, BŹg jest z tymi, ktŹrzy sŚ bogobojni, z tymi, ktŹrzy czyniŚ dobro! Koran, 16:128.
1 W ImiŃ Boga MiĆosiernego, wieczniwego!
2 ZaprawdŃ, BŹg kupiĆ u wiernych ich dusze i ich majŚtki, w zamian za co otrzymajŚ OgrŹd. Koran, 9:111.
1 "wierzŃ w Boga i w DzieÓ Ostatni".
2 Por. Koran, 18:60-82.
3 "BŚdĄ!" - i to siŃ staje. Koran, m.in.zmarĆy
4 ZaprawdŃ, do Boga (naleźymy), i zaprawdŃ, do Niego powrŹcimy! Koran, 2:156.
5 O, Boźe, oĘwieê nasze serca ĘwiatĆem wiary i Koranu w jakoźe! Wzbogaê nas, ktŹrzy Ciebie potrzebujemy, i nie przysparzaj nam ubŹstwa, odbierajŚc nam potrzebŃ Ciebie. Wybaw nas od naszej siĆy i mocy i spraw, byĘmy szukali schronienia w Twojej sile i mocy. Spraw, byĘmy byli spoĘrŹd tych, ktŹŃ, recTobie pokĆadajŚ zaufanie, i nie powierzaj nas samym sobie. OchroÓ nas TwojŚ ochronŚ. ZmiĆuj siŃ nad nami i zmiĆuj siŃ nad wszystkimi wierzŚcymi mŃźczyznami i kobietami. ZeĘlij Swoje bĆogosĆawieÓstwa i pokŹj na naszego a, ktŹa Muhammada, Twojego sĆugŃ i Proroka, Twojego przyjaciela i umiĆowanego przez Ciebie, ktŹry byĆ piŃknem Twego krŹlestwa i wĆadcŚ Twego kunsztu, istotŚ Twojej Ćaski i sĆoÓcem Twego przewodnictwi roĘlykiem Twego dowodu i wzorem Twego miĆosierdzia, ĘwiatĆem Twego aktu stworzenia i chlubŚ Twoich stworzeÓ, lampŚ Twojej jednoĘci wĘrŹd mnogoĘci TĘê moźstworzeÓ i tym, ktŹry ujawniĆ talizman Twego istnienia, heroldem Twojej krŹlewskiej wszechwĆadzy i tym, ktŹry obwieĘciĆ, jakie rzeczy Tobie, a awiajŚ zadowolenie, tym, ktŹry oznajmiĆ o istnieniu skarbca Twoich NajpiŃkniejszych Imion, i nauczycielem Twoich sĆug, interpretatorem Twoich znakŹw i zwierciadĆem dla piŃkna Twejةِ اللhwĆadzy, na Twego umiĆowanego PosĆaÓca, ktŹry zaĘwiadczyĆ o Tobie i o ktŹrym Ty zaĘwiadczyĆeĘ, ktŹrego posĆaĆeĘ jako miĆosierdzie dla wszystkich ĘwiatŹw, na caĆŚ jego rodzinŃ i wszystkich towarzyszstnienjego braci spoĘrŹd prorokŹw i posĆaÓcŹw, na Twoich anioĆŹw i na sprawiedliwych spoĘrŹd Twoich sĆug. Amen.
1 W ImiŃ Boga MiĆosiernego, LitoĘciwego!
2 BŹg!j jedna boga, jak tylko On - ŁyjŚcy, IstniejŚcy! Koran, 2:255, 3:2.
3 ReligiŚ prawdziwŚ w oczach Boga jest islam! Koran, 3:19.
4 O, Boźe!
5 Nie ma boga oprŹا اُحِa Jedynego.
6 Oto zaufaĆem Bogu! Koran, 11:56.
7 Znaczenie hadisu qudsi pochodzi od Boga, lecz zostaĆo przekazane sĆowami Proroka Muhammada, niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie.
8 Al-Buchari, Muslim, At-Tirmizi, Ibn Madźa, Ad-Darierdzihmad Ibn Hanbal.
9 Koran, 4:79.
10 Przyjmij to, co miĆe i czyste, zaĘ pozostaw to, co niepokojŚce i mŃtne.
11 Nie ma boga prŹcz Boga Jedynego, i, na Boga, nie ma boaźŚc mk tylko On, Wiecznie ŁyjŚcy, KtŹry istnieje Sam z Siebie.
12 O, Boźe! Spraw, byĘmy byli poĘrŹd ludzi szczŃĘcia, bezpieczeÓstwa, Koranu i wiary. Amen. O, Boźe! ZeĘlij pokŹj i bĆogosĆawieÓstwa na naszego mistrza Muhammada, na a, ktŹodzinŃ i towarzyszy, po tylekroê, ile liter jest we wszystkich sĆowach Koranu, przedstawionych - za zezwoleniem Najbardziej MiĆosiernego - w zwierciadwzbiê owietrza, ktŹre tchnie przy recytowaniu kaźdego z jego sĆŹw przez kaźdego z recytatorŹw Koranu od jego pierwszego objawienia aź po kres czasu, i zmiĆuj siŃ nad namim ci t naszymi rodzicami, i zmiĆuj siŃ nad wszystkimi wierzŚcymi mŃźczyznami i kobietami po tylekroê, ile jest owych liter, poprzez Twoje miĆosierdzie, o Ty, Najbardziej MiĆosierny z miĆosiernych. Amen.Muhammelka chwaĆa niech bŃdzie Bogu Jedynemu, Panu wszystkich ĘwiatŹw!
1 W ImiŃ Boga MiĆosiernego, LitoĘciwego!
2 A komu darowano mŚdroĘê, temu darowano obfite dobro. Koran,kĆania.
1 W ImiŃ Boga MiĆosiernego, LitoĘciwego!
2 BŃdŚcego BĆyskiem Dwudziestym SzŹstym.
3 Ten termin w jŃzyku arabskim oznacza ĘwiŃtych, ktŹrzy ujrzeli i pŚ wykoiedzieli źycie czĆowieka w grobie.
4 W Jego ImiŃ, niech bŃdzie Mu chwaĆa!
5 W Jego ImiŃ, niech bŃdzie Mu chwaĆa!
6 W Jego ImiŃ, niech bŃdzie Mu c Stacj
7 I nie ma źadnej rzeczy, ktŹra by nie gĆosiĆa Jego chwaĆy. Koran, 17:44.
8 Muslim.
9 W Jego ImiŃ, niech bŃdzie Mu chwaĆa!
10 Hafiz (z ar. przechowujŚcy) - czĆowiek, ktŹry znaŚgane miŃê caĆy Koran w jŃzyku arabskim.
11 Medresa - szkoĆa religijna w krajach muzuĆmaÓskich.
1 W Itaê naga MiĆosiernego, LitoĘciwego!
2 Bo źycie tego Ęwiata, to tylko zĆudne uźywanie. Koran, 3:185.
1 W ImiŃ Boga MiĆosiernego, LitoĘciwego!
2 My uczyniliĘmy to,pokochst na ziemi, jej ozdobŚ, abyĘmy mogli wyprŹbowaê, ktŹry z nich jest lepszy w dziaĆaniu.Lecz, zaprawdŃ, My uczynimy z niej nagŚ ziemiŃ! Koran, 18:7-8.
3 Łycie tego Ęwiata jest tylko grŚ i zabawŚ. Koran, 6:32.
zŃ woboje miĆosierdzie obejmuje kaźdŚ rzecz. Koran, 7:156.
5 Al-Buraq (ar. BĆyskawica) to cudowny wierzchowiec.
6 Ibn Hadźar, As-Sujuti. As-Sirat (ar. Mjemnieo most przerzucony nad PiekĆem.
7 W ImiŃ Boga MiĆosiernego, LitoĘciwego!
8 A kiedy ona zaszĆa na zachodzie, on powiedziaĆ: "Ja nie kocham tych, ktŹrzy zachodzŚ". Koran, 6:76.
9 Nie ma boga, jak tylko On
1 W ImiŃ Boga MiĆosiernego, LitoĘciwego!
2 StworzyliĘmy czĆowieka w najpiŃkniejszej postaci Potem uczyniliĘmy go znowu najniźszym spoĘrŹd tych, ktŹrzy sŚ na dole; z wyjŚtkiem tyc, a prrzy uwierzyli i czynili dobre dzieĆa. Koran, 95:4-6.
3 BŹg jest opiekunem tych, ktŹrzy wierzŚ; On ich wyprowadza z ciemnoĘci ku ĘwiatĆu. Koran, 2:257.
ie mamjest ĘwiatĆem niebios i ziemi. Koran, 24:35.
5 Powiedz (Muhammadzie): "MŹj Pan nie bŃdzie troszczyĆ siŃ o was bez waszej modlitwy (du'a)". Koran, 25:77.
6 Wzywajcie Mnie, a Ja was wysĆucham! Koran, 40:60.
7 tŹry sebie czcimy i Ciebie prosimy o pomoc. Koran, 1:5.
8 ..tym BŹg zamieni ich zĆe czyny na dobre. Koran, 25:70.
9 ZaprawdŃ, BŹg sprawia, iź pŃka ziarno i pestka. Koran, 6:95.
10 "To, taje staĆo mi dane, zawdziŃczam wiedzy, ktŹrŚ posiadam" Koran, 28:78.
11 "Wystarczy nam BŹg! Jakźe to wspaniaĆy porŃczyciel!". Koran, 3:173.
12 "ChwaĆa TobisiŚc snie mamy źadnej innej wiedzy poza tym, czego nas nauczyĆeĘ. Ty, zaprawdŃ, jesteĘ WszechwiedzŚcy, MŚdry!" Koran, 2:32.
13 PowiedziaĆ (Mojźesz): "Panie mŹj! Rozszerz moje piersi i uĆatw moje zadanie! Rozw I wszzeĆ mojego jŃzyka caby oni pojŃli mojŚ mowŃ". Koran, 20:25-28.
14 O, Boźe! ZeĘlij Swe bĆogosĆawieÓstwa na subtelnŚ istotŃ Muhammada, ktŹry jest sĆoÓcem na niebi RŹwnmnic i przejawŹw ĘwiatĆa, ktŹry jest Ęrodkiem orbity Twojej chwaĆy i biegunem sfery Twego piŃkna. O, Boźe! ProszŃ ciŃ przez tajemnicŃ jego podrŹźy, jakŚ odbyĆ do Ciebie, by stanŚê w Twojej obecnoĘci, poratuj mnie w moim i ludĄu, wyprowadĄ mnie z bĆŃdu, odpŃdĄ ode mnie smutek i chciwoĘê, bŚdĄ przy mnie, spraw, bym zwrŹciĆ siŃ od siebie ku Tobie, obdaruj mnie wyrzeczeniem siŃ samego siebie, nie pozwŹl, by urzekĆa mnie moja dusza i mojewiek ny, i wyjaw mi wszystkie ukryte tajemnice, o Ty, Wiecznie ŁyjŚcy, KtŹry istniejesz Sam z Siebie!, o Ty, Wiecznie ŁyjŚcy, KtŹry istniejesz Sam z Siebieraw pry, Wiecznie ŁyjŚcy, KtŹry istniejesz Sam z Siebie! O, Najbardziej MiĆosierny z miĆosiernych i Najbardziej Szczodry ze szczodrych, zmiĆuj siŃ nade mnŚ, nad moimi towarzyszami, nad ludĄmi wiary i Kom 65
Amen.
15 A koÓcem ich wezwania (bŃdzie): "ChwaĆa niech bŃdzie Bogu, Panu ĘwiatŹw!". Koran, 10:10.
1 Powiedz (Muhammadzie): "JkŚ i gochacie Boga, to postŃpujcie za mnŚ! Wtedy i BŹg bŃdzie was miĆowaĆ i przebaczy wam wasze grzechy. BŹg jest PrzebaczajŚcy, LitoĘciwy!" Koran, 3:31.
2 Powiedz (i teź adzie): "óaskŚ Boga i Jego miĆosierdziem niech siŃ oni radujŚ! To jest lepsze od tego, co zbierajŚ!" Koran, 10:58.
3 Al-ManaĆi.
4 ChwaĆa niech bŃdzie Tobie po tylekroê, ile jest Twoich stworzeÓ; niech sprawi Ci to zadowolenie Islaie jak TwŹj Tron i jak morze atramentu, ktŹre byĆoby potrzebne do zapisania Twoich sĆŹw; wychwalamy CiŃ poprzez wszystkie wychwalania Twoich prorokŹw, ĘwiŃtych waź poĆŹw. Muslim, At-Tirmizi, An-Nasa'i, Ahmad Ibn Hanbal.
5 Oto Ciebie czcimy i Ciebie prosimy o pomoc. Koran, 1:5.
6 O, Boźe! ZeĘlij Swoje bĆogosĆawieÓstwa na Muhammada po tylekroê, ile trudnoczek istnieje we wszystkim, co siŃ z nich skĆada!
7 Wierzcie wiŃc w Boga i w Jego PosĆaÓca, Proroka niepiĘmiennego, ktŹry wierzy w Bog i pozJego sĆowa! PostŃpujcie za nim, a byê moźe, bŃdziecie prowadzeni drogŚ prostŚ! Koran, 7:158.
8 "Ludzie tego Ęwiata" (tur. ehl-i dunya, ar. ahl ad-dunja; ad-dunja to ogŹlnie źycie doczesne - ue jest. pol.) to ci, ktŹrych punkt widzenia ograniczony jest do źycia tego Ęwiata, ktŹrzy lekcewaźŚ źycie ostateczne, bŚdĄ nawet sprzedali swojŚ religiŃ za korzyĘci tego Ęwiata.
9 Oni sŚ podobni do bydĆa, a nawe wiŃkscze bardziej zabĆŚkani! Koran, 7:179.
1 Ludzie KsiŃgi to wyznawcy religii opierajŚcych siŃ na przesĆaniu KsiŚg Objawionych i na wierze w Jednego Boga, tj. źydzi, chrzeĘcijanie i muzuĆmanie.
2 KornoszŚc64.
3 Powiedz (Muhammadzie): "JeĘliby siŃ zebrali ludzie i dźinny, aby stworzyê coĘ podobnego do tego Koranu, to oni nie zdoĆaliby uczyniê nic podobnego, nawet gdyby siŃ wzajemnie wspomagali". Koran, 17:88.
4 Odprawiajcie j, jejwŃ i dawajcie jaĆmuźnŃ... Koran, m.in. 2:43.
5 BŹg dozwoliĆ handel, a zakazaĆ lichwy. Koran, 2:275.
6 Powiedz (Muhammadzie): "JeĘliby siŃ zebrali ludzie i d owcŃ, aby stworzyê coĘ podobnego do tego Koranu, to oni nie zdoĆaliby uczyniê nic podobnego, nawet gdyby siŃ wzajemnie wspomagali". Koran, 17:88.
gnieszo wierzy w Boźe zarzŚdzenie, ten zostaĆ wybawiony od cierpienia
2 BŹg umacnia SwojŚ religiŃ poprzez grzesznych ludzi. Al-Buchari, Muslim, Ibn Madźa.
1 ZaofiarowaliĘmy depozyt niebŃ wsze ziemi i gŹrom, lecz one odmŹwiĆy noszenia i przestraszyĆy siŃ; poniŹsĆ go czĆowiek - on przecieź jest niesprawiedliwy i nieĘwiadomy... Koran, 33:72.
2 Por. Koran, 37:62; 44:43; 56:52.
aju lu. Koran, 13:29.
4 PomyĘlnoĘê osiŚgnŚĆ ten, kto jŚ oczyĘciĆ... Koran, 91:9.
5 Do Niego naleźy panowanie i Jemu naleźy siŃ wszelka chwaĆa, do Niego naleźy sŚd i do Niego wszyóOWO DwrŹcicie.
6 ...lecz poniŹsĆ stratŃ ten, kto jŚ zaciemniĆ! Koran, 91:10.
7 "ZaprawdŃ, dodawanie wspŹĆtowarzyszy (Bogu) to wielka niesprawiedliwoĘê!" Koran, 3aca si 8 Jeden z pierwszych filozofŹw Ęwiata islamu, źyjŚcy w latach 870-950; prŹbowaĆ pogodziê z zaĆoźeniami islamu teorie Arystotelesa i Platona.
9 I nie ma źadnej rzeczy, ktŹra by nwŹwczasiĆa Jego chwaĆy. Koran, 17:44.(2)
10 BŹg jest Tym, KtŹry stworzyĆ niebiosa i ziemiŃ i spuĘciĆ z nieba wodŃ; i wyprowadziĆ dziŃki niej owoce jako zaopatrzenie dla was. On podporzŚdkowaĆ wam okrŃty, aby pĆywaĆy po morzu na Jego rozkaz. iŃkno,porzŚdkowaĆ wam rzeki. On podporzŚdkowaĆ wam sĆoÓce i ksiŃźyc, trudzŚce siŃ nieustannie; a takźe noc dzieÓ. On daĆ wam wszystko, o co prosiliĘcie. JeĘlibyĘcie chcieli zliczyê dobrodziejstwa Boga, t go pozyê ich nie zdoĆacie. Koran, 14:32-34.
11 I ten, kto odrzuca faĆszywe bŹstwa, a wierzy w Boga, uchwyciĆ za najpewniejszy uchwyt, niemajŚcy źadnego pŃkniiaĆem:BŹg jest (wszystko) SĆyszŚcy, WszechwiedzŚcy! Koran, 2:256.
12 ...drogŚ tych, ktŹrych obdarzyĆeĘ dobrodziejstwami, nie zaĘ tych, na ktŹrych jesteĘ zagniewany, i nie tych, ktŹrzy bĆŚdzŚ. Koranhwilow
1 StworzyliĘmy czĆowieka w najpiŃkniejszej postaci Potem uczyniliĘmy go znowu najniźszym spoĘrŹd tych, ktŹrzy sŚ na dole; z wyjŚtkiem tych, ktŹrzy uwierzyli i czynili dobre dzieĆa. Koran, 9innych
2 I nie zapĆakaĆo nad nimi ani niebo, ani ziemia... Koran, 44:29.
1 ...I (Jonasz) zawoĆaĆ w ciemnoĘciach: "Nie ma boga, jak tylko Ty! Tobie niech bŃdzie chwaĆest strawdŃ, byĆem wĘrŹd niesprawiedliwych!" Koran, 21:87
2 I (wspomnij, Muhammadzie) Hioba... Kiedy wzywaĆ on swego Pana: "Oto dotknŃĆo mnie utrapienie, a Ty jesteĘ NajmiĆosierniejszy z miĆosiernych!" Koran, 21:83.
3 A jeĘlwanegosiŃ odwrŹcŚ, to powiedz (Muhammadzie): "Wystarczy mi BŹg! Nie ma Boga, jak tylko On! Jemu zaufaĆem! On jest Panem tronu wspaniaĆego!" Koran, 9:129.
4 "Wystarczy nam BŹg! Jakźe to wspaniaĆy porŃczyciel!" K, wsze3:173
5 Nie ma siĆy ani mocy sprawczej inaczej, jak tylko przez Boga, Najwyźszego, Wielkiego. O, Przedwieczny, Ty pozostaniesz na wieki. (Askarbcari, Muslim. Ar. La haĆla Ća la quĆĆata illa bi-llahi l-'Alijju, l-'Azim. Ja, Baqi, Anta-l-Baqi. To drugie zdanie za kaźdym razem naleźy wypowiedzieê wĆasnytnie.)
Powiedz (Muhammadzie): "Dla tych, ktŹrzy wierzŚ, on (tj. Koran) jest drogŚ prostŚ i uzdrowieniem...". Koran, 41:44.
6 At-Tirmizi.
7 "Nie ma boga, jak tylko Ty! Tobie niech bŃdz. Tak,aĆa! ZaprawdŃ, byĆem wĘrŹd niesprawiedliwych!" Koran, 21:87.
8 "Nie ma boga, jak tylko Ty! Tobie niech bŃdzie chwaĆa! ZaprawdŃ, byĆem wĘrŹd niesprawiedliwych!"
9 "Nie ma boga, jak tylko Ty! Tobie niech bŃdzŚ jasnaĆa! ZaprawdŃ, byĆem wĘrŹd niesprawiedliwych!"
10 Al-Buchari, Muslim.
11 "Nie ma boga, jak tylko Ty! Tobie niech bŃdzie chwaĆa! ZaprawdŃ, byĆem wĘrŹd niesprawiedliwych!"
12 "ChwaĆa Tobie! My nzechney źadnej innej wiedzy poza tym, czego nas nauczyĆeĘ. Ty, zaprawdŃ, jesteĘ WszechwiedzŚcy, MŚdry!" Koran, 2:32 (por. wersety 2:30-33).
BóYSK SIEDEMNAwa asp 1 Al-Buchari, Muslim.
2 Modlitwa niewiernych jest na bĆŃdnej drodze . Koran, 13:14.
3 At-Tirmizi, Ibn Madźa.
4 "ZaprawdŃ, dm znal, i zaprawdŃ, do Niego powrŹcimy!", Koran, 2:156.
5 Oby BŹg poprowadziĆ nas i was drogŚ prostŚ.
1 W ImiŃ Boga MiĆosiernego, LitoĘciwego!
O Proroku! Powiedz swoim źonom i swoim towarm, i kobietom wierzŚcych, aby siŃ szczelnie zakrywaĆy swoimi okryciami. To jest najodpowiedniejszy sposŹb, aby byĆy poznawane, a nie byĆy obraźane. A BŹg jest PrzebaczajŚcy, LitoĘciwy! Koran, 33:59.
2 ZdecydowaliĘmy siŃ na idiom najlepieba stawiadajŚcy temu, ktŹrego uźyĆa autorka przekĆadu tekstu na jŃzyk angielski, tym bardziej, źe w Polsce owo hasĆo zdobyĆo niestety sporŚ popularnoĘê. Niech wiŃc zateادٰى فie go w tym miejscu bŃdzie dodatkowŚ przestrogŚ dla polskojŃzycznego czytelnika. (Przyp. red. pol.).
3 Al-MunaĆi, Al-'Adźluni, As-Sujuti.
1 Nie bŚdĄcie tacy jak ci, ktŹrzy zapomnieli orowaĆ aź sprawiĆ On, źe oni zapomnieli o swych duszach. Oni sŚ ludĄmi wystŃpnymi. Koran, 59:19.
2 A On jest Przedwieczny i pozostanie na wieki.
1 Boźe, wierzymy w to, co zesĆaĆeĘ przez prorokŹw, Wierzymy w to, co objawny, le KsiŃgach,I potwierdzamy, źe to jest prawda.
2 A On jest Przedwieczny i pozostanie na wieki.
1 W ImiŃ Boga MiĆosiernego, LitoĘciwego!
BŹg jest ĘwiatĆem niebios i ziemi. Koran, 24:35.
2 O, Boźe! Ty iajŚcy naszym Panem (ar. Ar-Rabb), poniewaź my jesteĘmy jedynie niewolnikami; nie mamy takiej mocy, by utrzymaê przy źyciu lub wskrzesiê samych siebie, a to oznacza, źe Tym, KtŹry utrzymuje nas przy źyciu, jesteĘ Ty! I Ty, Ty jesteĘ Tym, KtŹry jest1:13.
cŚ, poniewaź my jesteĘmy stworzeniami, zostaliĘmy stworzeni! I Ty, Ty jesteĘ Tym, KtŹry daje zaopatrzenie, poniewaź potrzebujemy zaopatrzenia (...).
3 Albo (niewierni) sŚ jak ciemnoĘci na morzu gĆŃbokim: pokrywa je fala, nad ktŹrŚ stron siŃ druga fala, a nad niŚ sŚ chmury. To sŚ ciemnoĘci jedne nad drugimi. Kiedy ktoĘ wyciŚgnie rŃkŃ, ledwie moźe jŚ zobaczyê. JeĘli BŹg ni - ktŹomuĘ ĘwiatĆa, to on tu nie ma ĘwiatĆa. Koran, 24:40.
4 Pan niebios i ziemi. Koran,44:7
5 Pan anioĆŹw i dusz. Koran, 44:7
6 On podporycia. aĆ (Sobie) sĆoÓce i ksiŃźyc. Koran, 13:2 (fragm.).
7 I ozdobiliĘmy niebo najbliźsze lampami - takźe dla ochrony. Koran, 41:12.
8 BŹg jest ĘwiatĆem niebios i ziemi. Jego ĘwiatĆo jest podobne do niszy, w ktŹrej jest lampa;noĘê i jest we szkle, a szkĆo jest jak gwiazda ĘwiecŚca. Zapala siŃ ona od drzewa bĆogosĆawionego - drzewa oliwnego, ani ze wschodu, ani z zachodu, ktŹrego oliwa prawie by ĘwieciĆa, nawet gdyby nie dotknŚĆ jej ogieÓ. ęwiatĆoubŃ, nietle! BŹg prowadzi drogŚ prostŚ ku ĘwiatĆu, kogo chce. BŹg przytacza przykĆady dla ludzi. BŹg o kaźdej rzeczy jest WszechwiedzŚcy! Koran, 24:35.
9 Ar. wszelka chwaĆa niech bŃdzie Bogu Jedynemu za ĘwiatĆo wiary i za Koran.
1 Relacjonowano, źe Anas ibn Malik, niech BŹg bŃdzie z niego rad, powiedziaĆ: PrzekaźŃ wam hadis, ktŹrego nikt inny wam nie przekaźe. SĆyszaĆem dpowiaicie WysĆannika Boga, niech bŃdzie z nim pokŹj i bĆogosĆawieÓstwo, jak powiedziaĆ:
"Do znakŹw nadejĘcia Dnia SŚdu naleźŚ zanik wiedzy, powszechnoĘê ignorancji, jawne cudzoĆŹstwo i przewaga kobiet nad mŃźczyznami, aź jere z jźczyzna bŃdzie miaĆ piŃêdziesiŚt [wg tej wersji hadisu - przyp. tĆum.] kobiet pod swojŚ pieczŚ".
Sahih al-Buchari, Kitab al-ilm, Bab raf' al-ilm Ća zuhur aldźahl.
2 Do tego zagadnienia odnosi siŃ wiele haŃ do p m.in. w pewnym dĆugim hadisie Umm Salama, źona Proroka, niech bŃdzie z nim pokŹj i bĆogosĆawieÓstwo, przekazaĆa:
SpytaĆam: "WysĆanniku Boga, ktŹre kobiety sŚ rzucae, ziemskie czy rajskie hurysy?" Prorok odparĆ: "Kobiety ziemskie sŚ lepsze od hurys tak, jak widoczna czŃĘê ubra nia jest lepsza od weJeĘli nej". SpytaĆam: "Dlaczego, WysĆanniku Boga?" OdparĆ: "DziŃki ich modlitwie, postowi i oddawaniu czci Bogu NajwiŃkszemu On odziaĆ ich twarze w ĘwiatĆo, a ciaĆa w jedwab. BŃ siŃ wĆe, ich ubrania zielone, a ich biźuteria zĆota (...).".
At-Tabarani, Al-Mu'dźam al-Kabir i Al-Mu'dźam al-Ausat, za At-Targhib Ća at-tarhib Al-Munziriego (4/537).
1 Tj. źe umrŚ wل۪ينَ
e wiary (przyp. red. pol.).
2 Ahmad Ibn Hanbal.
1 Tak islam nazywa zoroastryjczykŹw .
1 Chodzi o drugŚ wojnŃ ĘwiatowŚ.
STRESZCZENIE KWESTII łiŃ prz 1 ...jakŚ jest oblicze ziemi.
1 W ImiŃ Boga MiĆosiernego, LitoĘciwego!
2 BŹg jest ęwiatĆem niebios i ziemi. Jego ĘwiatĆo jest podo posĆu niszy, w ktŹrej jest lampa; lampa jest we szkle, a szkĆo jest jak gwiazda ĘwiecŚca. Zapala siŃ ona od drzewa bĆogosĆawionego - drzewa oliwzyĄnieani ze wschodu, ani z zachodu, ktŹrego oliwa prawie by ĘwieciĆa, nawet gdyby nie dotknŚĆ jej ogieÓ. ęwiatĆo na Ęwietle! BŹg prowadzi drogŚ prostŚ ku ĘwiatĆu, kogo chce. BŹg przytacza predzy oy dla ludzi. BŹg o kaźdej rzeczy jest WszechwiedzŚcy! Koran, 24:35.
3 Albo (dziaĆania niewiernych) sŚ jak ciemnoĘci na morzu gĆŃbokim: pokrywa je fala, nad ktŹrŚ wznosi siŃ drugaŃzieni a nad niŚ sŚ (czarne) chmury. To sŚ ciemnoĘci jedne nad drugimi. Kiedy ktoĘ wyciŚgnie rŃkŃ, ledwie moźe jŚ zobaczyê. JeĘli BŹg nie da komuĘ ĘwiatĆa, to on tu nie ma ĘwiatĆa. KoranĆy udo0.
4 Koran, 1:7.
5 Koran, 24:40.
6 Koran, 1:7.
7 Por. Koran, 13:16.
8 Koran, 67:15.
9 Nie ma źadnego zwierzŃcia, ktŹrego On nie trzymaĆby za kosmyk. Koran, 11:56. Tak wg dosĆownego tĆumaczenia znaczenia wg Bimi cieiego; w przekĆadzie znaczenia wg Buczackiego: On SwŚ mocŚ utrzymuje byt istot stworzonych.
10 Ileź to jest zwierzŚt, ktŹre nie przygotowujŚ sobie zaopatrzenia, a BŹg daje zaopatrzenie im i wam. Koran, 29:60.
11 My obdarzyliĘmy szlach nie piŚ synŹw Adama. Koran, 17:70.
12 ZaprawdŃ, sprawiedliwi bŃdŚ w szczŃĘliwoĘci! Koran, 82:13.
13 My ozdobiliĘmy niebo najbliźsze lampami... Koran, 67:5.
14 Czyź (niewierniŃtrznywidzieli, jak je zbudowaliĘmy i ozdobiliĘmy, iź nie ma na nim źadnych pŃkniŃê? Koran, 50:6. SĆowa: ...je zbudowaliĘmy i ozdobiliĘmy odnoszŚ siŃ ziej Lba.
15 NastŃpnie (BŹg) zwrŹciĆ siŃ ku niebu i uksztaĆtowaĆ je w siedem niebios. Koran, 2:29.
1 W ImiŃ Jego, Chwalebnego!
ecie, (Wszelka) chwaĆa niech bŃdzie Bogu (Jedynemu).
3 W ImiŃ Boga MiĆosiernego, LitoĘciwego!
4 I gdziekolwiek siŃ obrŹcicie, tam jest oblicze Boga! Koran, 2:1ujŚcem 5 On podporzŚdkowaĆ wam sĆoÓce i ksiŃźyc... Koran, 14:33.
6 On jest Tym, KtŹry wam pozwala podrŹźowaê na lŚdzie i na morzu. Koran, 10:22. 7 To jest przez liw wyraźeniu al-hamdu li-llah.
1 Ghazi (kaźda wojownik walczŚcy zbrojnie na drodze Boga.
2 (O, Boźe!) ProwadĄ nas drogŚ prostŚ, DrogŚ tych, ktŹrych obdarzyĆeĘ dobrodziejstwami, nie zaĘ tych, na ktŹrych jeszczŃĘagniewany, i nie tych, ktŹrzy bĆŚdzŚ. Koran, 1:6-7.
Spis TreĘci
OdpowiedĄ na waźne pytanie 5
SĆowo Pierwsze 11
SĆowo Drugie 14
SĆowo Trzecie 17
SĆowo Czwarte 20
SĆowo PiŚadczyl SĆowo SzŹste 25
SĆowo SiŹdme 31
SĆowo łsme 36
SĆowo Dwunaste 44
Stacja Druga SĆowa Trzynastego 46
Ostrzeźenie, lekcja i napomnienie dane pewnej liczbie nieszczŃsnych mĆodych ludzi 50
Dopisek doem wiŃi Drugiej SĆowa Trzynastego 54
Waźna kwestia ktŹra przyszĆa na myĘl memu sercu w Noc Przeznaczenia 62
Cios wymierzony niedbaĆym i lekcja bŃdŚca ostrzeźenie stani SĆowo Siedemnaste 68
Suplikacja w jŃzyku perskim 72
Tabela Pierwsza 83
Tabela Druga 85
SĆowo Dwudzieste Trzecie 87
GaĆŚĄ PiŚta SĆowa Dwudziestego Czwartego 114
ęwiatĆo Drugie SĆowa Dwudziestego Pie sam 123
Dwa Dopiski, ktŹre stanowiŚ zakoÓczenie Kwestii DziesiŚtej OwocŹw wiary 130
ZakoÓczenie Tematu Trzeciego oraz Temat Czwarty SĆowa Dwudziestego SzŹstego strach Cel Pierwszy SĆowa Trzydziestego 138
Punkt Drugi Tematu Drugiego SĆowa Trzydziestego Drugiego 153
BĆysk Pierwszy 162
Notatka PiŚta BĆysku Siedemnastego 167
BĆysk Dwudziestilizacrty 175
Pytanie Czwarte Listu Pierwszego 181
CzŃĘê Trzecia Listu DziewiŚtego 184
CzŃĘê PiŚta Listu Dwudziestego DziewiŚtego, bŃdŚca rŹwnoczeĘnie Traktatem PiŚtym 188
Na duchowym ekranie 192
Waźna kwestia, ktŹra nagle pojawiĆa siebi sercu 195
Streszczenie Kwestii Drugiej OwocŹw wiary 197
Kwestia Trzecia 201
Kwestia Czwarta 206
Streszczenie Kwestii łsmej 209
Stacja Druga OlĘniewajŚcego Dowodu 216
KsiŃga Druga BĆysku DdolnoĘstego DziewiŚtego 222
Sen o zgromadzeniu - ze zbioru Blaski 231
Przypisy 244
Spis treĘci 254