Bediuzzaman Said Nursi — Autoryzowana biografia
— 519 —

CZĘŚĆ SZÓSTA

Życie w Emirdag
— 520 —
WPROWADZENIE

Po uniewinnieniu orzeczonym przez Sąd Karny w Denizli Traktaty Światła zaczęły rozprzestrzeniać się na okoliczne prowincje, miasta i wioski. W krótkim czasie liczba uczniów Światła wzrosła do setek tysięcy, a Traktaty Światła były od tej pory rozprowadzane z wykorzystaniem powielaczy. Pod koniec 1947 roku Nauczyciel i jego uczniowie zostali aresztowani i uwięzieni po raz trzeci.

Przebywając w Emirdag przez pierwsze trzy lata po zwolnieniu z więzienia, Said Nursi pozostawał w Emirdag przez kolejne trzy lub cztery lata, zanim zamieszkał w Isparcie. Mając blisko dziewięćdziesiąt lat i wielce potrzebując zmiany klimatu, Nauczyciel od czasu do czasu odwiedzał Emirdag i zatrzymywał się w tamtejszej szkole Światła, która stała się jego mieszkaniem.

Widok z centrum miasta na okno domu, w którym Bediuzzaman Said Nursi zatrzymał się w Emirdag
— 521 —

W tym miejscu odniesiemy się do pierwszej fazy pobytu Bediuzzamana w Emirdag, trwającej do chwili, kiedy został osadzony w więzieniu Afyon. Jego życie w Emirdag i służba Traktatom Światła po okresie uwięzienia w Afyon zostaną wspomniane później.

W porównaniu do wcześniejszego życia Nauczyciela, w Emirdag żył on w znacznie większym zniewoleniu. Nie tylko stał się celem nasilonych prześladowań i oskarżeń, lecz również został poddany zwiększonemu nadzorowi, a nawet podejmowano próby zgładzenia go. Równocześnie Traktaty Światła docierały do coraz szerszych kręgów odbiorców, będąc czytanymi na uniwersytetach, a także wśród urzędników w kręgach politycznych. Jednakże ich rozpowszechnianie spotkało się z nasiloną kampanią bezlitosnych oszczerstw i ze wzmożonymi próbami rozprzestrzeniania fałszywych zarzutów pod adresem Nauczyciela.

Ważnym jest, by w owym wstępie do omówienia życia Bediuzzamana w Emirdag odnotować prawdę. Naszym celem przy prawdomównym opisywaniu nadzwyczajnych cech, widocznych z całą oczywistością w stanach, działaniach i służbie Bediuzzamana Saida Nursiego nie są - niech Bóg uchroni! - starania otumanienia czytelników ani też przyciągnięcia fali poklasku dla śmiertelnej osobowości Bediuzzamana. Naszym celem jest raczej wspomnienie o łaskach, jakie zostały mu zesłane przez wzgląd na to, iż był on uczniem Koranu, członkiem wspólnoty (ar. umma) Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i sługą Boga, a to przez wzgląd na nieprzerwane wykonywanie jego świetlistej, wpływowej i błogosławionej służby poprzez Traktaty Światła, którą to służbę pełnił on pomimo dotyczących jego osoby oszczerstw, jakie rozprzestrzeniali ludzie pozbawieni serca, pomimo podejmowanych prób zagrodzenia drogi jego służbie na rzecz wiary. Powodem, dla którego opisujemy owe nadzwyczajne cuda, jest chęć odparcia ataków pozbawionych serca wrogów religii oraz obrony tego niewinnego człowieka.

Można powiedzieć, że nigdy wcześniej w historii nikt inny nie stał się w większym stopniu celem tak dotkliwych oskarżeń i zarzutów, które były całkowicie fałszywe i sprzeczne z myślami, ideałami i misją Bediuzzamana. Jak bardzo smutne i przyprawiające o rozpacz były owe zarzuty, to staje się oczywistym, kiedy intencje i działania Nauczyciela udowadniają, że dokładał on starań, by ocalić ten naród i przyszłe pokolenia przed anarchią, ateizmem i niemoralnością. Zarzuty czynione jedynie z powodu głupoty zbłądzenia i braku wiary, w których wysuwano twierdzenia w rodzaju tego, że "Traktaty Światła są zdradą interesu narodowego, nawołują młodych

— 522 —

ludzi do buntu, zatruwają ich umysły i promują zacofanie", nie są niczym innym, jak tylko twierdzeniem, że czysta odtrutka jest trucizną.

Bediuzzaman jest niewinnym człowiekiem, który cierpiał z powodu nie jednego, lecz tysiąca takich fałszywych oskarżeń. Nie tylko w jego służbie nie znalazłoby się żadnych podstaw do takich oskarżeń, lecz również jeśli chodzi o życie prywatne i moralność wyróżnia się on czystością jako piękne stworzenie Boga uosabiające cnoty moralne, jako ten, kto ukazuje w swej własnej duszy wyjątkowe maniery i skromność. Tym spośród nas, którzy służyli mu jako uczniowie, którzy poznali jego życie prywatne i publiczne oraz jego uczynki, w najwyższym zaufaniu oznajmiany, co następuje:

Bediuzzaman był Nauczycielem nauk wiary, które otrzymał od Koranu i przedstawił dla korzyści wiernych oraz całej ludzkości. Nawet w najdrobniejszych interakcjach i stanach jego życia prywatnego było oczywistym, że odznaczał się on cechami tego, co Wszechmądry Koran nazywa "pięknym stworzeniem", blaskami najwyższego poziomu umiłowania Boga oraz wzniosłego poziomu świadomości istnienia Boga. Każdy z cnotliwych ludzi posiadających serce, kto uważnie obserwuje Bediuzzamana i kto wejrzał w jego życie, może w zadziwieniu ujrzeć, iż oświecone serce Nauczyciela jest niby lśniące słońce mądrości i wiedzy, rozsiewające swe światło, niczym ocean, którego fale stale wzbierają. Ci ludzie wyznają, iż jest on świetlistym i wspaniałym owocem drzewa islamu, z którego ta epoka i ten czas wraz z jego okolicznościami mogą jedynie być dumne.

O wy, nieszczęśnicy, którzy poprzez swe złe intencje i zaprzeczające prawdzie dusze rozpowszechniacie kłamstwa w temacie tego człowieka, będącego pomnikiem moralności, skromności, wiary, mądrości, wiedzy i prawdy; których oskarżeń zawstydziłby się nawet diabeł; którzy pracujecie nad tym, by zniszczyć tego cnotliwego człowieka! Wasze fałszywe zarzuty i zatrute oszczerstwa nie odniosły jakiegokolwiek efektu. Prawda rozbłysła jasno i olśniewająco, rozświetlając światy swym światłem. Jeśli zaś chodzi o was, to staliście się najbardziej nikczemnymi i mającymi najohydniejsze dusze przedstawicielami ludzkości. Cóż to za strata dla was! Niech wystarczającym cierpieniem będzie dla was posiadanie człowieczych zdolności.

Niemniej jednak drzwi zbawienia są dla was otwarte. Jeśli tylko zapukacie do owych drzwi, wciąż możecie zostać ocaleni. Said Nursi zaprzysiągł i oznajmił, że "jeśli nawet ci, którzy prowadzili walkę na rzecz stracenia mnie, ocalą swą wiarę dzięki Traktatom Światła i mocno

— 523 —

obejmą Traktaty Światła, niechaj moi bracia zaświadczą, że przebaczam im wszystkim". Zaiste, ci, którzy pragnęli skazania Nauczyciela, a także większość z tych, którzy go potępiali, dzisiaj są jego przyjaciółmi. Tak samo jeśli ci z was, którzy szkalowali go i fabrykowali dotyczące go kłamstwa, okażą skruchę i zaczną zważać na lekcje Traktatów Światła, mamy nadzieję, że ów mistrz i wojownik przebaczenia pomodli się o was i o przebaczenie wam.

Said Nursi jest tak wyjątkowym i niezrównanym bohaterem, że choć ukazywał bohaterstwo na polu bitwy, w salach sądowych i w obliczu tyranów, wystarczy tylko zobaczyć, jak jego ręce wznoszą się w modlitwie, a oczy wypełniają się łzami, kiedy błaga Boga o pokój i zbawienie dla jego dawnych wrogów, nawet dla tych, którzy dawniej starali się go zabić, lecz obecnie zwrócili się ku czerpaniu nauki z Traktatów Światła. Dopiero wtedy jego całkowita pokora oraz współczucie, z jakimi odnosi się do wszelkich grup społecznych, mogą zostać prawdziwie ujrzane, zaś jego zaszczytne przymioty człowieczeństwa mogą zostać docenione.

Pochwalne słowa pod adresem Nauczyciela nie są słowami tego rodzaju, do jakich przyzwyczajeni są ahl ad-dunja. Te słowa są częścią pochwał i powinszowań dla powszechnej prawdy, jaką przedstawia sobą ów szacowny człowiek, a także dla jego duchowej osobowości, przedstawiającej sobą wzniosłe cnoty człowieczeństwa i prawdziwego islamu. Światłu prawdy, którą uosabia Said Nursi, biją brawo ludzkość i wszelkie stworzenie. Zarówno przeszłość, jak i przyszłość, doceniają jego służbę na rzecz wiary.

Zaiste, Said Nursi osiągnął najdalszą i najwyższą stację wszelkiego rodzaju doskonałości, jakie Bóg zawarł w naturze, jaką może osiągnąć ludzkość. Posiada on duszę tak dynamiczną, że w jednej chwili może on spokojnie przechadzać się wśród wysokich gór, zaś w innej przez ogrody i sady, obserwując owe plantacje i środowisko zwierząt oraz oddając się rozmyślaniom na ich temat. W innej chwili będzie on dostarczał wielkim zgromadzeniom społeczeństwa lektur traktujących o moralności, spisanych z największą elokwencją i w najbardziej rozsądnym stylu.

Świadectwem tego są jego burzliwe życie przed Okresem Wolności, a także jego życie na wschodzie (Turcji - uz. red. pol.) oraz w Stambule. W jednej chwili podróżuje on pośród plemion wschodniej Anatolii, udzielając im lekcji i doradzając im w temacie moralności i wiary, podczas gdy w następnej chwili jest on w Damaszku, gdzie zasiada wraz z elitą uczonych i przedstawia swoje poglądy, diagnozując choroby społeczeństwa i głosząc zasady rozwoju i doskonalenia się muzułmanów. Ogłasza

— 524 —

on nadejście świtu szczęścia i pomyślności dla trzystu pięćdziesięciu milionów muzułmanów, jeśli chodzi o polityczną pozycję islamu. Podczas Okresu Konstytucyjnego wygłasza mowy w Parlamencie i pisze artykuły do gazet. Oznajmia, że prawdziwe środki rozwoju i postępu narodu islamu na tym świecie i w świecie, który nadejdzie, zostaną uzyskane poprzez ustanowienie i wprowadzenie w życie uświęconych praw Koranu, a następnie bohatersko broni swoich poglądów przed Sądem Wojennym.

Owe małe urywki jego życia ukazują, iż ów zadziwiający człowiek sam w sobie był niby społeczność, stanowiąc zbiór rozmaitych zdolności oraz inteligencji. Bediuzzaman jak gdyby posiadał wszelkie przymioty i doskonałości wszystkich ludzi prawdy oraz inteligencji z przeszłości, a także nosił mundur i ordery wszystkich tych ludzi, którzy byli podobni kwiatom i owocom drzewa islamu, którzy przyozdobili każde stulecie przez tysiąc trzysta lat, od czasu narodzin islamu. Było tak, jak gdyby nauka i wiedza islamu zostały raz jeszcze wskrzeszone poprzez tego człowieka.

Było tak, jakby ów człowiek został wybrany jako spadkobierca wszystkich różnorodnych metod i całej wiedzy uświęconych nauczycieli, uczonych i mudżtahidów, którzy dzięki przewodnictwu Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) osiągnęli prawdę i doskonałość, stając się świetlistą grupą spośród zgromadzenia (ar. dżama'a) islamu. Odziany we wszystkie rodzaje piękna i talenty przeszłości ów cud epoki, Said Nursi, przybył do tego stulecia, a w imię Koranu podjął poprzez Traktaty Światła służbę na rzecz religii i duchowy dżihad. Za zezwoleniem Boga podjął się powszechnej służby i wypełnienia obowiązku, którego wykonanie w normalnych warunkach mogłoby zostać osiągnięte jedynie poprzez społeczność, wielki komitet wybitnych uczonych lub nadzwyczaj silne wojsko. Zbiorowa osobowość duchowa uczniów Światła, jaką ustanowił, a także więź światła islamu oraz braterstwa wiary, przetrwały zbiorowe ataki ludzi zbłądzenia. Wzmacniając wiernych źródłem wsparcia oraz działając jako tarcza Koranu przeciwko szerzeniu się wśród tego narodu zagrożeń komunizmu Nauczyciel stał się narzędziem służącym odnowieniu więzi miłości i braterstwa dających oparcie, jakie świat islamu zwykle miał w bohaterskim narodzie tureckim.

Tak, Said Nursi posiadał wszechstronne zdolności i górował nad innymi we wszystkich owych zdolnościach. W tym samym czasie badał to, co poszczególne, poprzez to, co powszechne, a rozległe zewnętrzne sfery poprzez sfery wewnętrzne. Na przykład z tą samą uwagą badał pojedynczą cząsteczkę i Drogę Mleczną, a następnie zaświadczał, ukazywał i udowadniał oświecające je światło Bożej jedności. Z jednej

— 525 —

strony zajmował się służbą wierze, rozciągającą się od świata islamu do świata całej ludzkości, zaś z drugiej wiódł życie pustelnika. W całkowitym zadziwieniu zastanawiał się nad starożytnymi dziełami kunsztu i stworzenia, które są literami zapisanymi przez pióro Bożej mocy, i badał księgę wszechświata. Poprzez powtarzanie owej wzniosłej praktyki każdego dnia osiągnął postęp, docierając do bezgranicznych przyjemności i świateł, jakie można znaleźć w poznaniu Boga i w uświadomieniu sobie Jego obecności.

Ów duchowy stan oraz tę błogosławioną duchową postawę można dostrzec w całym życiu Nauczyciela. Takie przykłady wzbogacają również jego życie w Emirdag. Dodatkowe Listy (tur. Lahika) do pewnego stopnia wyrażają owe kwestie, zaś w niniejszej biografii poprzestaliśmy na jedynie jednej kropli z tego oceanu.

ZWOLNIENIE SAIDA NURSIEGO Z WIĘZIENIA W DENIZLI
ORAZ ZESŁANIE GO DO EMIRDAG

Po uniewinnieniu orzeczonym przez Sąd Karny w Denizli, w czerwcu 1944 roku, uczniowie Światła zostali zwolnieni z więzienia, aby mogli powrócić do swych rodzinnych miast. Nauczyciel jednak został zatrzymany w hotelu "Sehir" w Denizli do czasu, aż nadejdą dalsze rozporządzenia z Ankary. Uwięzienie i procesy uczniów Światła sprawiły, że ludzie z Denizli w większym stopniu zapoznali się z Traktatami Światła. Dwaj lub trzej ludzie w aparacie sądownictwa okazali bliskie zainteresowanie Traktatami Światła i pracowali na rzecz rozpowszechnienia ich w okolicy Denizli. Ponadto przewodniczący sądu, jego członkowie oraz ci, których starania przysłużyły się orzeczeniu uniewinnienia, byli nazywani w kręgu uczniów Światła "uczciwymi sędziami". Sprawili oni, że pośród ludzi wiary zapanowały ulga i szczęście, a w ten sposób wzbili się do lśniącego i wiecznie trwającego miejsca, będącego nagrodą za podjęcie tej uczciwej i sprawiedliwej decyzji.

— 526 —

Po dwóch miesiącach pozostawania w Denizli Said Nursi został zmuszony do tego, by przenieść się do niewielkiego powiatu w prowincji Afyon, zwanego Emirdag. Stało się to w sierpniu 1944 roku. Początkowo był przez piętnaście dni przetrzymywany w hotelu, by później przenieść się do domu, który wynajął za własne pieniądze.

Jego życie w Emirdag można streścić w następujący sposób:

Nauczyciel pozostawał pod stałym nadzorem. Choć został uniewinniony przez sąd, a jego księgi zostały mu zwrócone, nie był zupełnie wolny. Przed jego domem przez cały czas stali dwaj strażnicy, jeden przy oknie, a drugi przy drzwiach. Poziom prześladowań, jakie cierpiał Nauczyciel, był bezprecedensowy. Jak wspomniał o tym w jednym ze swych listów, zwykle w ciągu jednego dnia w Emirdag doznawał takich cierpień, jakich przysparzał mu cały miesiąc w więzieniu Denizli. Obrzydliwe i nikczemne traktowanie Nauczyciela było dobrze znane mieszkańcom Emirdag. Po uniewinnieniu orzeczonym przez sąd w Denizli komitety ateistów, które rękami sądownictwa nie mogły uczynić niczego, by zapobiec rozprzestrzenianiu Światła oraz służbie na rzecz wiary Saida Nursiego, uciekły się do innych środków. Wywołując nieufność, zwrócili urzędników rządu przeciwko Bediuzzamanowi, a nawet starali się zamordować go. Był to prawdziwy spisek. Jako że przed drzwiami Nauczyciela zawsze stał strażnik, zobaczenie się z nim stało się czymś nadzwyczaj trudnym.

Pierwszymi ludźmi, którzy w Emirdag pospieszyli Nauczycielowi z pomocą, była rodzina Caliskan. Okazali oni wielką przyjaźń owemu uczonemu, oświeconemu i staremu człowiekowi, który - jak widzieli - został niesprawiedliwie zesłany do ich miasteczka. Owo uprzejme przyjęcie Nauczyciela przez rodzinę Caliskan doprowadziło do pogłosek i oszczerstw, szerzących się wśród mieszkańców miasta. Ignorując wszelkie plotki i błędne interpretacje faktów, członkowie rodziny Caliskan nadal dopomagali Nauczycielowi i wspierali go bez jakiegokolwiek wahania, jedynie przez wzgląd na Boga. Wielu lojalnych wiernych podobnych tym z rodziny Caliskan zostało uczniami Światła i dołączyło do wykonywanej przez Nauczyciela służby wierze.

Zaczęli oni czytać, spisywać i publikować Traktaty Światła. Podczas pobytu Nauczyciela w Emirdag znacząca liczba mieszkańców miasteczka zaczęła otrzymywać lekcje Traktatów Światła.

— 527 —

Ogólny postęp w wierze, cechach moralnych i cnocie społeczności był widoczny, a zostało to zarówno zaświadczone przez samych mieszkańców miasta, jak również przyznane przez władze Emirdag .

Poniższy fragment jest spojrzeniem uczniów Światła z Emirdag na życie Nauczyciela w tym mieście:

Nauczyciel pozostawał w Emirdag pod stałym nadzorem. Kiedy pogoda była dobra, a niebo czyste, udawał się na przechadzkę po okolicy. Było to jego stałym zwyczajem, szczególnie podczas wiosny i lata. Przechadzał się samotnie, a po spędzeniu poza miastem kilku godzin wracał do domu, jednak za każdym razem, kiedy opuszczał miasto, ktoś go śledził. Podążali za nim strażnicy lub żandarm. Zaprawdę, pewnego razu ktoś strzelił do niego z tyłu, lecz chybił. Innego dnia pobiegł za nim urzędnik, który dokuczał mu, wykrzykując zniewagi: "Nie zezwolono ci na opuszczanie miasta! Nie możesz nosić tego nakrycia głowy! Nie możesz owijać głowy turbanem!", aż Nauczyciel zawrócił do domu. Jest wiele przykładów takiego traktowania.

Jak w innych miejscach, tak i w Emirdag służba Nauczyciela nie ograniczała się do wykonywania jednego obowiązku. Tym, co staje się zrozumiałe dzięki dodatkowym Listom (tur. Lahika), dzięki relacjom ludzi, którzy go odwiedzili, jak jego przyjaciele, dawni nauczyciele czy uczniowie, a także dzięki doświadczeniom jego bliskich uczniów, sąsiadów i całej społeczności, jest fakt, że Nauczyciel był zajęty wieloma aspektami służby i obowiązkami wykonywanymi przez wzgląd na Boga, które wypełniał każdego dnia.

Zajmował się spisywaniem, poprawianiem i rozpowszechnianiem takich prawd Koranu jak Słowa (tur. Sozler) czy Listy (tur. Mektubat). Tęsknił również za obserwowaniem i podziwianiem w stworzeniu Boga dzieł Bożego kunsztu, będących literami Bożej mocy, a także za studiowaniem księgi wszechświata. Uwielbiał odczytywanie pieczęci Bożej jedności, skrzących się

— 528 —

na obliczu cudownych dzieł miłosierdzia Boga i Jego mądrości, zapisanych na obliczu ziemi, a także Bożego kunsztu, ukazującego się w drzewach, roślinach i zwierzętach. W ten sposób rozpościerał swe skrzydła, by na poziomie wiedzy równej prawdzie (ar. haqqa-l jaqin) podróżować ponad horyzontami nieskończonych poziomów prawd wiary i poznania Boga (tur. marifetullah).

Jedną z zasad metod, jakie zaczerpnął z Koranu, była kontemplacja (ar. tafakkur). Powtarzającym się w Traktatach Światła tematem jest nauczanie kontemplacji i zachęcanie do jej praktykowania. Nauczyciel mówił o tym, że poznanie Boga uzyskane dzięki wiedzy i kontemplacji dostarcza duszy możliwości ekspansji na cały wszechświat;

وَ ف۪ى كُلِّ شَيْءٍ لَهُ اٰيَةٌ تَدُلُّ عَلٰى اَنَّهُ وَاحِدٌ

że w każdej pojedynczej rzeczy istnieją wskazówki, dowody i znaki wskazujące na artystę, Który jest Jeden (ar. Łahid). Postępował zgodnie z tajemnicą słów:

تَفَكُّرُ سَاعَةٍ خَيْرٌ مِنْ عِبَادَةِ سَنَةٍ

Godzina rozmyślań jest lepsza niż rok oddawania czci Bogu.

OTRUCIE NAUCZYCIELA W EMIRDAG

Starszy strażnik stojący u drzwi Nauczyciela został oszukany przez kłamliwego polityka, który twierdził, że ma "rozkazy od zwierzchników, by go (tj. Bediuzzamana - uz. red. pol.) zabić". Sprawił on, że strażnik pewnej nocy wspiął się po drabinie i wszedł przez okno do mieszkania Nauczyciela, aby zatruć jego pożywienie. Następnego dnia Nauczyciel cierpiał rozdzierający ból. Efekty działania trucizny były bardzo poważne i powinny go zabić. Nauczyciel powiedział: "Zostałem uchroniony od śmierci dzięki cnocie uświęconych modlitw, takich jak Wielka tarcza (ar. Dżauszan al-Kabir), lecz ból i choroba były bardzo ciężkie". Był celowo dręczony, a na tydzień pozostawiono go bez wody i jedzenia, jednak później za zezwoleniem Boga wyzdrowiał i powrócił do zajmowania się obowiązkiem nanoszenia poprawek do kopii Traktatów Światła. Podczas owej krańcowo ciężkiej choroby ani razu nie opuścił modlitwy. Przy drugiej i trzeciej próbie otrucia go, kiedy jego stan spowodowany chorobą był ciężki nie do wytrzymania, odprawiał jedynie modlitwy obowiązkowe, siedząc na łóżku.

— 529 —

Dwaj spośród jego uczniów, którzy dbali o niego, kiedy jego stan był krytyczny, relacjonują, jak czuwali przy nim aż do rana, opłakując jego stan: "Blisko godzin świtu Nauczyciel wstał z łóżka z zamkniętymi oczami i wzniósł ręce (w błaganiu - uz. red. pol.) do dworu Boga. W kilku słowach wymamrotał modlitwę o ochronę i pokój dla rozpowszechniania Traktatów Światła, dla ich służby i uczniów. Następnie z powrotem opadł na łóżko, jakby zemdlał".

Dwaj lub trzej młodzi uczniowie, którzy dbali o potrzeby Bediuzzamana, również przez jakiś czas nie mogli się z nim zobaczyć. Jednak, wykazując wielkie poświęcenie, owi ciężko pracujący uczniowie nigdy nie zrezygnowali ze służby dla Nauczyciela.

Później pewien wysokiego stopnia urzędnik z Emirdag podzielił się z jednym ze swych przyjaciół - a ów przyjaciel był uczniem Światła - wiadomością, którą znał przez cały ten czas: "Istnieje tajny plan i rozkaz, aby potajemnie zabić Saida Nursiego". Całe złe traktowanie, jakiego doznał Nauczyciel, było rezultatem owego planu, a nie ograniczyło się ono do tego wydarzenia. Fakt, że nieustanne nadzór i ucisk narastały przez wiele lat, uczynił je krańcowo bolesnym i dręczącym doświadczeniem dla Nauczyciela.

Przez pierwsze dwa lata Nauczyciel chodził do Meczetu Carsi, aby wziąć udział w modlitwie w zgromadzeniu (ar. dżumu'a). Przeważnie po odmówieniu modlitwy popołudniowej (ar. 'asr) pozostawał w meczecie aż do modlitwy wieczornej (ar. 'isza), a następnie wracał do domu. Praktykował ten zwyczaj przez dwa lata, jednak później zastępca gubernatora zabronił mu uczęszczania do meczetu, podejrzewając, że Bediuzzaman może przemawiać do ludzi.

Przez cały czas, jaki Nauczyciel spędził w Emirdag, Traktaty Światła były kopiowane ręcznie w wielu miejscach, przede wszystkim w Isparcie. Niektórzy spośród tych, co przeczytali Traktaty Światła i skorzystali z nich, podróżowali, aby odwiedzić Nauczyciela, jednakże tylko kilku spośród tych wielu gości mogło się z nim zobaczyć. Ci, którzy służyli Traktatom Światła z najwyższą wiernością i szczerością intencji (ar. ichlas), ci, którzy żywili w sercach miłość i uczucie braterstwa jedynie przez wzgląd na Boga - mogli zobaczyć Nauczyciela i wziąć udział lekcjach oraz dyskusjach z Bediuzzamanem.

Nauczyciel mówił stosownie do różnorodnych zdolności i poziomów pojmowania tych, którzy go odwiedzali. Kierował uwagę gości ku Traktatom Światła i ku służbie wierze. Wyjaśniał, że służba na rzecz wiary poprzez prawdy Traktatów Światła zapewni temu narodowi najwspanialsze

— 530 —

korzyści materialne i duchowe. Ci, którzy przybywali, by go odwiedzić, pochodzili z różnych poziomów społeczeństwa, od młodzieży do uczonych. Po uniewinnieniu orzeczonym przez sąd w Denizli zbudziło się również wielu urzędników, a był to kolejny czynnik prowadzący do wzrastania liczby uczniów Światła.

CO MÓWIŁ NAUCZYCIEL TYM, KTÓRZY GO ODWIEDZALI?

Nauczyciel wyjaśniał swoim gościom, że jedynym celem służby Traktatów Światła jest wzmacnianie wiary, a także, że z tego powodu owa służba zapobiegła niebezpieczeństwom ateizmu i komunizmu, jakie zagrażały temu krajowi i temu narodowi. Obecnie zasadniczym obowiązkiem ciążących na jednostkach oraz na społeczeństwie jest ocalenie i umacnianie wiary. Z powodu tego, że Traktaty Światła ze wszystkich sił skupiają się wyłącznie na tej kwestii, wrogowie tego narodu i tego kraju, a także potajemni ateiści, atakują je i prowokują, wykorzystując fałszywe preteksty. "My jednakże musimy działać pozytywnie. Mamy w rękach Światło, nie zaś tęgi kij polityki. Nawet gdybyśmy mieli setkę rąk, ledwie wystarczyłyby do tego, by utrzymać w nich Światło". Tymi słowami Nauczyciel mówił swym gościom, że Światło zwycięży wrogów religii, a pozytywne działanie będzie miało efekt bomby atomowej. Ukazywał, że Traktaty Światła nie angażują się w politykę, że najważniejszą zasadą ich metody jest szczerość intencji (ar. ichlas), że niemożliwym jest, by istniał jakikolwiek inny cel prócz zadowolenia Boga i przyjęcia przez Niego dobrego czynu. Mówił, że dzięki szczerości intencji i praktykowaniu "pozytywnego działania" łaska i miłosierdzie Boga ochronią Traktaty Światła.

Ci, którzy słuchali lekcji nauczyciela lub dyskusji z nim, mogą zaświadczyć, że nawet jedna lekcja Nauczyciela, jedna dyskusja, stawała się środkiem służącym zbawieniu wielu młodych ludzi i źródłem wsparcia dla służenia Traktatom Światła z gotowością do poświęceń. Większość gotowych do poświęceń uczniów służących Światłu była obecna na przynajmniej jednej lekcji czy też wykładzie Nauczyciela.

Kiedy przebywał w Emirdag, Nauczyciel wysłał jednego ze swych uczniów do Ankary w pewnej sprawie mającej związek z Traktatami

— 531 —

Światła. Po przybyciu do Ankary ów uczeń zadumał się nad stanem świata i w rozpaczy pomyślał: "Czyż ci ludzie zważają na prawdę Światła? Jakże mają się unieść zasłony ciemności i jak ma zniknąć duchowy mrok?". Kiedy powrócił do Emirdag, wielki Nauczyciel powiedział mu: «Naszym obowiązkiem jest służba. To, by się nam powiodło, by udało się nam przekonać ludzi, należy do Boga. Jesteśmy odpowiedzialni za wypełnienie naszego obowiązku. Kiedy tam jesteś, nie martw się ani nie rozpaczaj, mówiąc: 'Ach, kiedy ci ludzie zwrócą się ku Traktatom Światła'. Wiedz z całą pewnością, że nieskończona ilość mieszkańców wzniosłego świata aniołów przyklaskuje dziś Traktatom Światła. Oto, dlaczego to (o czym mówisz - uz. red. pol.) nie ma znaczenia. Wartość tkwi nie w ilości, lecz w jakości. Niekiedy jeden szczery i gotów do poświęceń uczeń może być równy tysiącowi». Rozpacz ucznia natychmiast znikła bez śladu.

Początkowo Nauczyciel wędrował pieszo po górach, wspinając się na ich szczyty, później jednak zaczął używać do przejażdżek bryczki. Ani razu nie zdarzyło się, by jechał bryczką lub wozem bez uiszczenia zapłaty (dla właściciela bryczki - uz. red. pol.). Kiedy pytał nas o cenę, obniżaliśmy ją do na tyle wysokiej, by - jak sądziliśmy - mógł się na nią zgodzić. Jednak jego odpowiedzią były słowa: "To kosztuje tutaj tyle-a-tyle", po czym zawsze dawał nam większą kwotę. Stąd zawsze płacił nam kwotę większą od ceny, jaką mu podawaliśmy, mówiąc: "Nie mogę podróżować, jeśli nie zapłacę za to właściwej ceny. Źle się czuję, kiedy nie dam czegoś w zamian za choćby najdrobniejszy podarunek. Jestem zobowiązany, by za to zapłacić. Muszę zapłacić".

Podczas wiosny i lata Nauczyciel zwykł podróżować po okolicy częściej, zaś podczas zimy jego wycieczki stawały się rzadsze. Pośród otwartych pól otaczających Emirdag znalazł wiele szkół, w których mógł nanosić poprawki w kopiach Traktatów Światła. Z powodu intensywnego nadzoru, jakiemu został poddany od chwili przybycia do Emirdag, a także dlatego, że żandarm i strażnicy podążali za nim za każdym razem, kiedy udawał się poza miasto, podróżował samotnie i samotnie siadał, by pracować. Owe odosobnienie i samotność trwały do 1947 roku. Nauczycielowi zwykł towarzyszyć tylko jeden z jego uczniów, który powoził bryczką, a kiedy Nauczyciel siadał, był sam ze sobą. Na wsi Nauczyciel zajmował się poprawianiem spisanych ręcznie kopii Traktatów Światła.

Później najlepsi spośród uczniów z Isparty i Inebolu nabyli powielacz i rozpoczęli sporządzanie na nim kopii Traktatów Światła. Od tego czasu Nauczyciel nanosił poprawki w powielonych kopiach, które

— 532 —

mu przysyłano. Spisywanie i kopiowanie Traktatów Światła były dla Nauczyciela nadzwyczaj ważne. Mówiąc: "Traktaty Światła są cudem Koranu, który rozświetli obecne stulecie i przyszłe stulecia", uważał, iż służba Światłu jest najważniejszą kwestią tego czasu, i w ten sposób ją traktował.

Jako że Nauczyciel nie posiadał zdolności szybkiego pisania, uczestniczył w codziennej służbie Traktatom Światła - która jest przyjmowanym przez Boga uczynkiem, pełnym błogosławieństwa i światła - poprzez swe sprostowania i poprawki. Pracował niestrudzenie przez długie godziny. Służba Światła była dla Nauczyciela duchowym zaopatrzeniem. Nawet kiedy cierpiał z powodu choroby, widziano jak pracuje. Wycofał się z życia społecznego, zabroniono mu kontaktowania się z kimkolwiek i pozbawiono go przyjaźni i pocieszenia, jakie dają więzi społeczne, jednak w owej nieobecności Nauczyciel odnalazł niewyczerpaną obecność Boga. Boże miłosierdzie obdarowało go Traktatami Światła, kiedy nie miał rodziny, dzieci, żadnego bogactwa ani majątku, kiedy nie miał niczego, co mógłby uważać za własne na tym przemijającym świecie. Miał jedynie Traktaty Światła, które były jedyną jego radością i pociechą, a wszystkie swe zdolności wykorzystał do skupienia się na Świetle. Uważał za swój oczywisty obowiązek uczenie się oraz nauczanie Traktatów Światła, a także wydawanie ich dla innych ludzi.

Słodycz jego słów i elokwencja jego mowy były nadzwyczajne. Podczas swych podróży po okolicy napotykał ludzi z różnych grup społecznych i rozmawiał z nimi, szczególnie z tymi, którzy w górach i na wsi zajmowali się rolnictwem i kupiectwem. Nawet jeśli nie zastanowimy się nad powszechną służbą Koranowi, jaką wykonywał Nauczyciel, a założymy, że jego jedyną służbą było spotykanie się z tymi ludźmi oraz dawanie im lekcji i przewodnictwa, już tylko tę służbę uznamy za wielce znaczącą i doniosłą. Zasługi Nauczyciela na tym polu są olbrzymie. Jak w Barli, gdzie przyjął jako uczniów przyjaciół, których uważał za braci i siostry w życiu ostatecznym, tak w Emirdag i okolicznych wioskach miał wielu przyjaciół i braci w życiu ostatecznym. Szczególnie zadziwiająca była uwaga, jaką poświęcał niewinnym dzieciom.

Bezgraniczne wstydliwość i czystość Nauczyciela są dobrze potwierdzone i niezaprzeczalne. Bediuzzaman usilnie powstrzymywał się przed rozmawianiem z kobietami, a nawet unikał patrzenia na nie. Dzięki jednemu z jego listów można zrozumieć, że nawet w młodości ukazywał on szczyty wstydliwości oraz czystości, co zostało ustalone również przez obserwacje jego przyjaciół, towarzyszy oraz ludzi, którzy dobrze znali jego życie.

— 533 —

Widząc tę wzorową cechę Nauczyciela, mieszkańcy miasteczka okazali mu wspaniałe duchowe oddanie i umiłowanie. Nauczyciel zawsze zanosił do Boga suplikacje (ar. du'a) w intencji tych, które uważał za siostry w życiu ostatecznym, a także niewinnych dzieci, które postrzegał jako swych uczniów. Pokrótce objaśniał im, że kobiety są mistrzyniami litości; że w tej epoce wymagane jest postępowanie zgodne z moralnością islamu; że są one odpowiedzialne za życie ostateczne ich dzieci, a jeśli zapewnią im wychowanie religijne, zyskają udział w ich duchowych zyskach. Mówił im, że jest bardzo chory i pozbawiony wszystkiego, i prosił, aby modliły się za niego. Wspominał, że włączył starsze kobiety oraz te spośród młodych kobiet, które odprawiają modlitwę, do swych suplikacji (ar. du'a), a także uznał je za siostry w życiu ostatecznym. Mówił już bardzo niewiele, lecz dzięki niewinności swych serc błogosławione kobiety wiedziały, że Said Nursi jest pobożnym człowiekiem prawdy.

Rozmowy Nauczyciela z niewinnymi dziećmi również były wielce poruszające i słodkie. Traktował niewinne dzieci, które przychodziły do niego z Emirdag i okolicznych wiosek, jakby były one dorosłymi, i odnosił się do nich bardzo serdecznie. Mówił im: «Moje dzieci! Jesteście niewinne i nie macie żadnych grzechów, a ja jestem bardzo chory. Módlcie się za mnie, bo wasze suplikacje są przyjmowane. Ja zaś włączę was do swych suplikacji jako moje duchowe dzieci i jako moich uczniów». Oczy dzieci lśniły światłem, kiedy pozdrawiały one Nauczyciela pozdrowieniem pokoju, a Nauczyciel odpowiadał im najbardziej szczerym pozdrowieniem, bardziej żarliwym niż wtedy, kiedy pozdrawiał nie-dbałych dorosłych. "Te dzieci są przyszłymi uczniami Światła!", zawołał kiedyś. "Jeśli zaś chodzi o ich więź ze mną i o to, że poświęcają mi tyle uwagi, to ich niewinne serca czują, że Traktaty Światła przybyły im na ratunek. Nieświadomie okazują taką uwagę i miłość z szacunku dla tego, że jestem przedstawicielem owego Światła".

Młodych ludzi, którzy przybywali, by go zobaczyć, Bediuzzaman prosił, aby regularnie czytali lekcje Traktatów Światła, a także przypominał im o wielkich korzyściach i przyjemnościach, jakie można znaleźć w powstrzymywaniu się od zagrożeń obecnej niemoralności. Przypominał im także o konieczności odprawiania modlitwy.

Nauczyciel udzielał również stosownych lekcji urzędnikom i robotnikom, których napotykał podczas wycieczek na wieś. Pouczał ich o ważności odprawiania modlitwy, mówiąc, że jeśli będą tak postępować, ich codzienne zajęcia zostaną wliczone jako dobre uczynki do rachunku ich życia ostatecznego. Poprzez lekcje tego rodzaju pokazywał, że koncepcja,

— 534 —

wedle której "religia jest przeszkodą na drodze do rozwoju i postępu", nie jest niczym innym, jak tylko nonsensem. Przeciwnie, przejawiające się światło wiary zapewni - danemu człowiekowi, krajowi i narodowi - środki służące materialnym i duchowym szczęściu oraz postępowi. Jakże wielką zachętą może być wliczenie doczesnych zajęć oraz wysiłków do nagrody życia ostatecznego oraz przekształcenie ich w wieczne przyjemności i światła jedynie poprzez odprawianie modlitwy i pozostawanie na drodze tego, co słuszne! Bez trudu można wyobrazić sobie, jak taki sposób myślenia prowadzi do tego, że człowiek wykonuje swe przedsięwzięcia z zapałem i entuzjazmem.

Owa prawda musi zatem stać się przewodnikiem wszystkich urzędników służb publicznych, wszystkich pracowników przemysłu i handlu, a także powinna stać się lekcją dla ogółu społeczeństwa. Kwestia wspomniana powyżej jest niby kropla z oceanu, jest drobną próbką niezliczonych korzyści, jakie Nauczyciel przyniósł temu narodowi. Jakże nieszczęśni są ci, którzy uważają islam za zacofanie i reakcję polityczną, którzy nazywają wiernych zacofanymi reakcjonistami!

Oto niektóre przykłady lekcji, jakie Nauczyciel dawał tym, którzy go odwiedzali, mówiących o tym, jak zajęcia tego świata mogą zostać uznane za akty czci dzięki odprawianiu tego, co w religii obowiązkowe:

1. Pewnego dnia byliśmy wraz z naszym Nauczycielem Bediuzzamanem w hotelu "Yildiz" w Eskisehir. Dwaj robotnicy oraz nadzorca, zatrudnieni w pobliskiej cukrowni, przyszli, aby się z nim zobaczyć. Powiedział im zwięźle: "Jeśli będziecie odmawiać modlitwy obowiązkowe, wszystkie wasze uczynki w tej fabryce będą policzone jako akty czci, ponieważ pracujecie przy produkcji tego, co jest podstawową potrzebą narodu".

2. Przy innej okazji siedzieliśmy przy drodze do Egirdir, czytając "Przewodnik dla młodzieży". Przyszedł pewien człowiek, który pracował na kolei, a chciał odwiedzić Nauczyciela. Nauczyciel powiedział także i jemu: "Pod warunkiem, że wykonujesz to, co obowiązkowe, a powstrzymujesz się od grzechów ciężkich, cała twoja praca zostanie policzona jako akt czci, ponieważ pracujesz w transporcie, skracając czas podróży wynoszący dziesięć godzin do jednej godziny podróży pociągiem. Taka praca dla wiernych i dla ludzkości nie pozostanie bez nagrody, lecz posłuży twemu szczęściu w życiu ostatecznym".

3. Innym razem Bediuzzaman dał pilotom i oficerom Sił Powietrznych następującą lekcję: "Pewnego dnia te samoloty oddadzą wielkie usługi islamowi. Jeśli odprawiacie modlitwy obowiązkowe, a odrabiacie po czasie te, które opuściliście, każda godzina będzie wam policzona jako dziesięć godzin oddawania czci Bogu, ponieważ jesteście żołnierzami. Szczególnie tyczy się to tych, którzy służą w lotnictwie; ich jedna godzina da im zysk równy trzydziestu godzinom oddawania czci Bogu, dopóki tylko macie w sercach światło wiary i odprawiacie modlitwę, która jest koniecznością ustanowioną przez wiarę".

4. Pasterzom w Barli, Isparcie i Emirdag mówił: "Opiekowanie się tymi zwierzętami może być uważane za wspaniały akt czci. Nawet niektórzy spośród proroków pracowali jako pasterze. Musicie jednakże odprawiać modlitwę obowiązkową, aby wasza służba została wam policzona jako wykonywana przez wzgląd na Boga".

5. Pewnego dnia powiedział robotnikowi i nadzorcy, zatrudnionym w elektrowni w Egirdir: "Elektryczność zapewnia wspaniałe korzyści ludziom tego narodu. Aby mieć udział w owych korzyściach, musicie odprawiać obowiązkową modlitwę, ponieważ wówczas cała wasza ciężka praca będzie wam policzona jako transakcja dotycząca życia ostatecznego i jako akt czci".

Istnieją dziesiątki tysięcy takich przykładów.

Podpisano: uczniowie Nauczyciela, niezmiennie mu służący.

— 535 —
NIEKTÓRE SPOŚRÓD LISTÓW NAPISANYCH PRZEZ NAUCZYCIELA I JEGO UCZNIÓW
PODCZAS POBYTU BEDIUZZAMANA W EMIRDAG

Moi bracia w Emirdag!

Powiedzcie tym, którzy żywią wobec mnie podejrzenia:

Po ściganiu tego człowieka i szczegółowych dochodzeniach rząd wszedł w posiadanie zarówno prywatnych, jak i publicznych listów oraz ksiąg napisanych w ciągu dwudziestu lat przez człowieka, któremu służymy. Po dziewięciu miesiącach poszukiwań ani sąd w Isparcie, ani sąd w Denizli, ani sąd w Ankarze nie mogły znaleźć - w pięciu wielkich skrzyniach pełnych jego książek i artykułów! - ani jednej kwestii zasługującej na ukaranie choć jednym dniem więzienia choćby jednego z jego uczniów. Dlatego zarówno komisja ekspertów w Ankarze, jak i sąd w Denizli, jednogłośnie postanowiły o orzeczeniu uniewinnienia.

Ten człowiek, któremu z powodu jego podeszłego wieku służymy w jego zasadniczych obowiązkach, dowiódł i potwierdził, przedstawiając jako świadków wszystkich jego obecnych przyjaciół, że przez dwadzieścia lat nie przeczytał ani jednej gazety czy artykułu traktującego o polityce, nie mówił o nich ani nie pytał o nie. Od dziesięciu lat nie miał żadnych informacji o przedstawicielach ani wysokich urzędnikach rządu - prócz dwóch szefów rządu, jednego gubernatora i jednego członka parlamentu - ani też nie interesował się tymi sprawami. Przez trzy lata ani razu nie zapytał o sprawy dotyczące drugiej wojny światowej, nie wiedział o nich, a nawet nie słuchał radia. Przez dwadzieścia lat setki i tysiące ludzi czytały z uwagą sto trzydzieści jego traktatów, lecz żaden z nich w żaden sposób nie działał na szkodę rządu czy bezpieczeństwa publicznego tego kraju i tego narodu.

Policja śledcza i prowadzący dochodzenie urzędnicy pięciu prowincji, sądy trzech prowincji, cztery sądy karne z prowincji centralnych - wszyscy

— 536 —

zostali zmuszeni do uniewinnienia nas, nie znajdując żadnej kwestii, którą można by było uznać za choćby drobne wykroczenie.

Czy jest możliwe, by taki człowiek żywił pożądanie dla tego świata lub skłonność do wkroczenia do polityki, choć nie było po temu żadnej wskazówki ani znaku? Nawet podczas procesu sądowego jeden z upartych oskarżycieli odszedł od zajmowania się faktami, uciekając się do tego, co jedynie możliwe, poprzez częste powtarzanie w akcie oskarżenia tego, iż ów człowiek "mógłby" popełnić dany czyn zamiast tego, iż rzeczywiście go popełnił. Jak można twierdzić, że to, co pozostaje jedynie w sferze możliwości, jest faktem? Tymczasem Said powiedział owemu oskarżycielowi podczas procesu: "Jest możliwe, że każdy 'mógłby' popełnić morderstwo. Używając takich argumentów, musiałby oskarżyć pan każdego, w tym również samego siebie!"

Podsumowując: Albo Said Nursi jest szaleńcem zobojętniałym na tak poważne sprawy tego świata, albo też pracuje on ze szczerością intencji (ar. ichlas) na rzecz największego szczęścia tego kraju i tego narodu, nie zniżając się do spraw doczesnych i nie przydając znaczenia niczemu prócz swej służby. Dręczenie i prześladowanie go jest zatem rodzajem zdrady tego kraju, tego narodu i bezpieczeństwa publicznego. Rozpowszechnianie w ten sposób takich wątpliwości w jego temacie jest rodzajem szaleństwa.

DUCHOWA ROZMOWA Z SAMYM SOBĄ

(Proszę, zastanówcie się nad ideami, które pojawiają się w owej duchowej rozmowie. Do was będzie należało przekazanie ich władzom w Ankarze. Jeśli tak zrobicie, udowodnicie, iż przeczytaliście tę rozmowę).

Kiedy sam sędzia staje się tym, kto wnosi sprawę, sprawia to, że bezsilni ludzie tacy jak ja zastanawiają się: "Kto wysłucha mnie w mojej sprawie?". Zaiste, dzisiaj jestem poza więzieniem, lecz z powodu ciągłego nękania mnie i ograniczeń mój stan jest obecnie daleko gorszy niż wówczas, kiedy przebywałem w więzieniu. Jeden dzień jest tak męczący, jak cały miesiąc uwięzienia w samotności. Pomimo mych osamotnienia, starości, choroby

— 537 —

i wrażliwości, choć jestem pozbawiony wszystkiego, podczas tej srogiej zimy odebrano mi nawet wszelkie moje podstawowe prawa. Choć przez ostatnie dwadzieścia lat byłem zmuszany do tego, by wieść samotne życie więźnia, jedynymi osobami, którymi zezwolono na to, by mi towarzyszyły, są dziecko i pewien chory człowiek. Obawiam się, że poddawanie mnie dalszej izolacji i udręce ściągnie gniew Boga, co nieuchronnie będzie miało fatalne konsekwencje. Pozwólcie, że wyjaśnię, powtarzając to, co już powiedziałem w sądzie: "W przeszłości trzy straszliwe trzęsienia ziemi w osobliwy sposób zbiegły się z waszymi prześladowaniami, jakie podjęliście przeciwko nam. Z pewnością nie są to jedyne przykłady takiej zbieżności; mam silne przeczucie tego, że nawet pożar w budynkach sądu był związany z niesprawiedliwymi decyzjami podjętymi przez sąd w Afyon. Zaiste, polegałem na tym, iż ów sąd będzie chronił mnie i popierał moje prawa, jednakże postanowił on nie zważać na uniewinnienie mnie przez sąd w Denizli, oskarżając mnie ponownie i pozostawiając mnie w rozpaczliwym położeniu".

Dzisiaj powiem temu sądowi: "Najbardziej zasadniczym obowiązkiem uczciwych i sprawiedliwych urzędników, w tym także policji i sądownictwa tego miasta, jest zapewnienie mego bezpieczeństwa, szczególnie dlatego, że trzy sądy, przed którymi stawaliśmy poprzednio, a także rząd centralny, uniewinniły nas po trwającym dziewięć miesięcy badaniu mych pism spisanych przez dwadzieścia lat. Jednak tajne komitety działające na rzecz cudzoziemskich sił, których celem jest przyczynienie znaczących zniszczeń temu krajowi i temu narodowi, starają się obecnie unieważnić nasze uniewinnienie. Czynią one górę z kretowiska, a przy każdej okazji zwracają pewnych urzędników przeciwko nam na postawie czczych podejrzeń. Jednym z ich celów było sprawienie, bym stracił cierpliwość i wyrzekł się mojej sprawy. Zaiste, wygląda na to, że mój spokój oraz fakt, że nie wtrącam się do spraw tego świata, są powodem, dla którego ci ludzie są obecnie zawiedzeni. Mówią oni: "Dlaczego on nie miesza się do naszych spraw? Jeśli tak zrobi, osiągniemy nasze cele".

W tym, co powiem poniżej, ukażę jedną lub dwie sztuczki, jakich używają, by zwieść niektórych rządowych urzędników i zwrócić ich przeciwko mnie.

Mówią oni: "Said ma charyzmę. Dokonał wielu dzieł, które okazały się skuteczne. Ktokolwiek ma z nim kontakt, zostaje przez niego oczarowany. Aby sobie z tym poradzić, potrzebujemy odizolowania go od wszystkiego, zdyskredytowania go i poniżenia, splamienia jego charyzmy oraz obrazu w oczach jego przyjaciół i odstraszenia od niego innych".

— 538 —

Mówię na to: Drodzy bracia, którzy miłujecie ten kraj i ten naród! Zaiste, istnieje charyzma, o jakiej mówią ci hipokryci (ar. munafiqun), jednak należy ona do Traktatów Światła, nie do mnie. Oto, dlaczego nie można jej powstrzymać, a zaiste, będzie ona rosła w siłę za każdym razem, kiedy spróbują ją skruszyć. Nigdy w przeszłości nie została ona wykorzystana przeciwko temu krajowi i narodowi i nigdy się tak nie stanie, nie użyczyła ona siebie samej dla tego celu. Dowodem tego jest fakt, że nie znaleziono choćby jednego świadectwa przeciwko nam na przestrzeni dziesięciu lat, w czasie których podczas dwóch rozpraw sądowych stronniczo i krytycznie zbadano wszystkie moje pisma napisane przez dwadzieścia lat.

A zatem tak, owe dzieła posiadają silny urok, jednak ów urok pochodzi raczej od zdolności Traktatów Światła do tego, by podnieść wiarę tysiąca mężczyzn i kobiet do poziomu potwierdzonej wiary (tur. iman-i tahqiqi), przynosząc im w ten sposób przyjemność i wieczne szczęście. Traktaty czynią to, nie przyczyniając żadnej szkody temu krajowi i temu narodowi, lecz przynosząc im czystą korzyść. Bezspornym dowodem i świadectwem tego twierdzenia są setki ludzi, którzy jedynie dzięki traktatowi Owoce wiary (tur. Meyve Risalesi) stali się dobrze postępującymi i pobożnymi ze swej natury. Zaprawdę, ci ludzie, którzy trafili do więzienia za zabójstwo dwóch lub trzech osób, teraz powstrzymują się nawet przed zabijaniem pluskiew. Nawet zarządca więzienia potwierdza, że więzienie stało się szkołą służącą rozwijaniu zalet moralnych.

Zaiste, odizolowanie mnie od wszystkiego jest torturą, wielorakim prześladowaniem i okrutną zdradą tego narodu. Żyłem pośród tego narodu przez z górą trzydzieści lat. Przez kontakt ze mną nikt nie ucierpiał ani też nie doznał szkody. Dowód tego, że zyskałem dla owego pobożnego narodu korzyści, jakich najbardziej on potrzebował, którymi są siła duchowa, pocieszenie i siła wiary, jest następujący: Wszędzie okazywano Traktatom Światła nadzwyczajne zainteresowanie oraz uwagę. Pomimo całej szerzonej przeciwko nim, nikczemnej propagandy, Traktaty spotkały się z przytłaczającymi pochwałami, co do których muszę wyznać, że po stokroć przekraczały one moje rzeczywiste zasługi.

Słyszałem, że wniosek złożony przez lokalne władze w sprawie moich środków na utrzymanie i zapewnienia mi dobrych warunków został przyjęty. Dziękując tym ludziom za ich człowieczeństwo, mówię:

Tym, czego potrzebuję najbardziej, i tym, co jest podstawową zasadą mojego życia, jest wolność. Bezpodstawne podejrzenia, które doprowadziły do bezprecedensowego ograniczenia mojej wolności sprawiły, że straciłem chęć do życia. Pozostając w tak żałosnym położeniu,

— 539 —

wolałbym grób od wkroczenia do więzienia i lochów, jednakże wielkie nagrody zyskane dzięki wielkim trudnościom w służbie na rzecz wiary czynią mnie cierpliwym i wytrwałym. Jako że ludzie odznaczający się prawdziwym człowieczeństwem nie pragną owej tyranii wymierzonej przeciwko mnie, powinni przede wszystkim chronić moje legalne prawo do wolności. Potrafię żyć bez chleba, lecz nie potrafię żyć bez wolności.

Żyjąc w izolacji (ar. ghurba) [1] przez dziewiętnaście lat, obywając się dwoma setkami papierowych lir przy krańcowej oszczędności i najbardziej ścisłej ascezie, nie wyrażając wobec nikogo swoich potrzeb, by tylko został zachowany honor wiedzy, unikając zadłużania się wobec kogokolwiek i odmawiając przyjmowania jakichkolwiek datków (ar. sadaqa), jałmużny (ar. zakat), wynagrodzenia czy prezentów... Tak, taki człowiek z pewnością bardziej potrzebuje wolności w granicach prawa niż środków do życia. Tak, pozostaję pod bezprecedensowym uciskiem i podzielę się jednym lub dwoma niewielkimi przykładami tych prześladowań.

Pierwszy z tych przykładów: Mogłem ukryć traktat Owoce wiary oraz moje listy obrończe, które w sądzie stały się naukową obroną Traktatów Światła. Tymczasem dzieła te zostały wysłane do siedmiu ministerstw w Ankarze oraz do prezydenta jako załączniki do mojej obrony, a ostatecznie doprowadziły do naszego uniewinnienia po pochlebnej opinii wydanej na ich temat przez komisję rzeczoznawców z Ankary. Zostały one spisane na pamiątkę ładnym charakterem pisma przez moich współwięźniów i były już zbadane przez policję z Denizli, która nie podjęła żadnej interwencji. Owe dzieła zostały nagle zatrzymane w więzieniu Afyon, gdzie były dostępne do wglądu dla policji. Jestem zasmucony tym, że - będąc zdenerwowanym i spodziewając się rewizji, a pozostając w odosobnieniu i na zesłaniu - nie mogłem poprosić ludzi, których nie znam, o to, by chronili owe dzieła.

A oto drugi przykład: Traktat dla ludzi starszych został uniewinniony przez sąd w Denizli, zaś sąd w Eskisehir interweniował w tej sprawie z powodu tylko jednego słowa, na które odpowiedziano również jednym słowem. Pewien człowiek ze Stambułu, który otrzymał ów traktat od kogoś stąd, zabrał go z powrotem do Stambułu. W jakiś sposób traktat ostatecznie trafił do rąk sprzeciwiającego mi się ateisty. Czyniąc górę z kretowiska, wprowadzono w błąd policję prowincji i przyczyniono mi strapień poprzez uporczywe pytania o ludzi, z którymi rozmawiałem i o tych, którzy mnie odwiedzali. Tak czy inaczej... Istnieje wiele bolesnych zdarzeń takich jak te, które opisałem. Najbardziej bezsensownym jest to, że aby zmusić mnie do milczenia, wystraszono i rozproszono wszystkich prócz dziecka i chorego człowieka, który mi służy.

— 540 —

Mówię na to:

Na miejsce dziesięciu ludzi, którzy odstąpili ode mnie ze strachu, przyjdą dziesiątki, a zaprawdę, setki tysięcy takich, którzy przezwyciężą wszelkie przeszkody, by tylko uczęszczać na lekcje Traktatów Światła. Każda z tysięcy pozostających w obiegu kopii Traktatów Światła cieszy się wciąż rosnącym zainteresowaniem, a to dla ich potężnych prawd i wartościowych korzyści. W tym kraju, a w szerszej perspektywie w świecie islamu, owe dzieła przemówią w moim imieniu w bardziej doskonały sposób (niż sam bym to uczynił - uz. red. pol.). Wasze zmuszenie mnie do milczenia nie uciszy i nie jest w stanie uciszyć Traktatów Światła.

Co więcej, jako że fakt, iż zerwałem wszystkie więzi łączące mnie z polityką, został dowiedziony przez sądy, zatem - o ile nie będzie można udowodnić, że jest inaczej - z pewnością bezsensem jest wzbudzanie podejrzeń przeciwko tym, którzy się ze mną spotykają.

(Oto dodatek do fragmentu zatytułowanego Duchowa rozmowa z samym sobą).
ROZMOWA
Z MINISTREM SPRAWIEDLIWOŚCI
I SĘDZIAMI SĄDÓW ZAJMUJĄCYCH SIĘ SPRAWĄ TRAKTATÓW ŚWIATŁA

Panowie!

Dlaczego niepokoicie nas i Traktaty Światła bez żadnego powodu? Przekazuję wam niewątpliwe wiadomości o tym, że - nie mówiąc już o spieraniu się z wami - zajmowanie się choćby myśleniem o was wykracza poza obowiązki zarówno moje, jak i Traktatów Światła. Traktaty Światła i ich prawdziwi uczniowie wykonują wspaniałą służbę na rzecz przyszłych pokoleń, które nadejdą za pięćdziesiąt lat, pracując, aby ocalić je przed śmiertelnym zagrożeniem, a ten kraj i ten naród przed wielkim niebezpieczeństwem. Ci, którzy teraz wtrącają się do naszych spraw, do tego czasu staną się prochem w swoich grobach. Nawet jeśli przyjmiemy, że rozsądnym jest argument dotyczący natury owej służby na rzecz pokoju i szczęścia, to w żaden sposób nie może on dotyczyć tych, których przeznaczeniem jest rozsypać się w proch za drzwiami grobu.

— 541 —

Tak, tak zwani "poszukiwacze wolności", przejawiający pewien niewielki stopień lekkomyślności w kwestiach moralności społecznej, religii i zapału narodowego, w ciągu dwudziestu do trzydziestu lat wytworzyli dzisiejsze rezultaty prowadzące do obecnych niedostatków i niedociągnięć w religii, moralności i godności. Z całą pewnością możecie zatem pojąć poziom zapału religijnego i moralności społecznej, jaki ów obecny stan zachowa dla pokoleń owego pobożnego, szacownego i wspaniałego narodu, jakie nadejdą za pięćdziesiąt lat. Ów gotowy do poświęceń naród przez tysiąc lat ukazywał wyjątkowe bohaterstwo w służbie Koranowi. Uważamy dostarczenie takiej prawdy, jaką są Traktaty Światła, do rąk niektórych ludzi przyszłych pokoleń, za najważniejszy obowiązek, aby owe pokolenia nie wyrządziły szkody swej chwalebnej historii lub nawet nie zniszczyły jej. Poprzez wszystkie nasze myśli i wysiłki pracujemy zatem nie dla ludzi dnia dzisiejszego, lecz na rzecz pokoleń, które nadejdą.

Panowie! Traktaty Światła spoglądają jedynie na życie ostateczne. Ich jedynym celem jest przyjęcie ich przez Boga oraz ocalenie wiary. Jeśli chodzi o ich uczniów, to ich celem jest ocalenie ich samych oraz ich rodaków przed wieczną egzekucją i wiecznym uwięzieniem w samotności. Jednakże na innej płaszczyźnie Traktaty są najbardziej doniosłą służbą w odniesieniu do tego świata, za pomocą której to służby chronią ten naród przed niebezpieczeństwami anarchii i wybawiają bezradne przyszłe pokolenia od całkowitego zbłądzenia, ponieważ muzułmanin nie może być taki, jak ktokolwiek inny. Muzułmanin, który wyrzeka się islamu i odrzuca jego przymioty, upadnie w całkowite zbłądzenie i stanie się anarchistą, którego nie będzie można dłużej kontrolować.

Obecnie z ludzi, którzy otrzymali dawne lekcje muzułmańskiej moralności, pozostaje pięćdziesiąt procent. Drugie pięćdziesiąt procent stało się niedbałymi, jeśli chodzi o narodowe i muzułmańskie tradycje. Myśl o tym, że w ciągu pięćdziesięciu lat dziewięćdziesiąt procent skończy jako ci, którzy podążają za nakazującą zło duszą, skłoniła mnie do zbadania rozwiązań, które mogą zapobiec temu nieszczęściu. Dwadzieścia lat temu ta ambicja zabroniła mi zajmowania się życiem politycznym ludzi tego stulecia. Z tego powodu Traktaty Światła i ich uczniowie zerwali wszelkie więzi z teraźniejszością, nie angażują się w jej sprawy ani nie prowadzą sporów w jej temacie.

Skoro taka jest prawda, zatem sądownictwo powinno zaprzestać zajmowania się czy to nimi, czy też moją osobą; jego podstawowym obowiązkiem powinna być raczej ochrona Traktatów Światła oraz ich uczniów. Prawdziwymi wrogami tego narodu są zatem ci, którzy powstają

— 542 —

przeciwko Traktatom Światła i atakują je; to oni podżegają do tych straszliwych nadużyć i niesprawiedliwości, wprowadzając sądownictwo w błąd. Podzielę się z wami dwoma bardzo niewielkimi przykładami tego stanu rzeczy.

Na przykład: Napisałem list zawierający osobiste pozdrowienia oraz informację o dostarczeniu dziesięciu papierowych lir na pokrycie kosztów wydrukowania moich traktatów w języku arabskim. W liście prosiłem pewnego człowieka stąd, aby przekazał ową płatność człowiekowi z Isparty, do którego należały wydrukowane kopie. Z powodu tego listu zarówno sądownictwo, jak i rząd, przysporzyły mi wielkiej niedoli, a także zawzięcie przesłuchiwały człowieka, do którego ów list został wysłany. Uczynienie tak wielkiej sprawy z jednego listu, który miał znaczenie tak małe, jak skrzydełko muchy, a był on całą moją korespondencją w ciągu sześciu miesięcy, z pewnością nie jest zgodne z honorem i godnością sądownictwa.

Drugi przykład: Lęk wzbudzany przez oficjalną propagandę przeciwko każdemu, kto spieszy z pomocą człowiekowi takiemu jak ja, który jest gościem w swoim miejscu pobytu, który jest samotny, stary i słaby, który został już uniewinniony, z pewnością jest sprzeczny z patriotyzmem władz tej prowincji. Pozostawiając tego człowieka w tak nieszczęsnym położeniu, nadajecie ważność góry bezpodstawnie wyimaginowanej szkodzie małej jak skrzydełko muchy. Szerząc oficjalną propagandę przeciwko takiemu człowiekowi, wzbudzacie w ludziach strach, przesłuchując ich w temacie wszystkiego, co on powiedział i co widział. Wytworzenie takiego zamieszania jest zaiste osobliwym stopniem upadku siły i wpływów rządu. Tak czy inaczej... Istnieje wiele kwestii podobnych tym dwóm, które wprawiły w zakłopotanie każdego, kto się o nich dowiedział.

Panowie! Jeśli zbłądzenie i grzech biorą początek z ignorancji, łatwo je odeprzeć, jednakże usunięcie zbłądzenia biorącego początek z nauki i wiedzy jest bardzo trudne. Jako że w tym wieku zbłądzenie bierze swój początek z nauki i wiedzy, dla odparcia jego ataków, dla poniesienia siły zdolnej ochronić i ocalić zagrożone przyszłe pokolenia potrzebne są znamienite dzieła, takie jak Traktaty Światła. Dowód tego, że Traktaty Światła mają taką wartość, jest następujący: Przez dwadzieścia lat moi najbardziej radykalni i wielce liczni przeciwnicy oraz filozofowie, którzy otrzymywali ciosy Traktatów, nie byli w stanie sprzeciwić się Traktatom Światła, i ani nie są w stanie ich odeprzeć, ani nie będą w stanie się im sprzeciwić. Ponadto trzy sądy i rządowa komisja rzeczoznawców przez dziewięć miesięcy nie były w stanie znaleźć (w Traktatach - uz. red. pol.) choć jednej kwestii, za pomocą której można by było nas oskarżyć.

— 543 —

Ponadto podpis zatwierdzający doniosłość Traktatów Światła oraz przyjęcie ich przez Boga złożony przez wskazówki dzieł Znaki Koranu oraz Obwieszczenia Imama 'Alego i tego, który był Wielkim Wspomożeniem, ze świata tego, co niewidzialne dają całkowite przekonanie tysiącom czujnych i dociekliwych uczniów Światła.

Sądy ponoszą odpowiedzialność za ochronę praw niewinnych i za powstrzymanie tych, którzy przekraczają owe prawa, przed uchybianiem im. W ciągu dwudziestu lat udowodniono, że setka Traktatów Światła przysłużyła się szczęściu stu tysięcy ludzi. W ostatnich dziesięciu latach dwa sądy, policja kilku prowincji, a także dziewięciomiesięczne dochodzenie prowadzone w oparciu o moje osobiste oraz publiczne papiery przez sąd w Denizli, nie znalazły ani jednego błędu, jaki zasługiwałby na wysunięcie zarzutów. Zaiste, Traktaty Światła są znaczącym i powszechnym prawem, które powinno być popierane w tym kraju. Przypominam wam, że nie zastanawiając się nad wielką niesprawiedliwością popełnioną wobec tego narodu i wobec tych bezradnych ludzi, którzy potrzebują wzmocnienia ich wiary, konfiskując owe traktaty, jakby były pospolitymi papierami, nadając wielkie znaczenie zwykłym prawom prostego człowieka, przeoczyliście owo powszechne i doniosłe prawo Traktatów Światła. W żaden sposób nie jest to zgodne z naturą tego sądu ani z prawdziwą sprawiedliwością.

Obawiamy się, że zezwalając na drukowanie dzieł takich ateistów jak dr Dozy, a wtrącając się do spraw Traktatów Światła, ściągacie na siebie gniew Boga.

Niech Bóg Jedyny da wam uczciwość i miłosierdzie, a nam cierpliwość i wytrwałość. Amen!

Bezprawnie przetrzymywany w całkowitym odosobnieniu
Said Nursi
— 544 —

(Niniejsza petycja została wysłana do trzech ministerstw. Wysyłamy ją także do was, aby stała się precedensem dla moich braci).

Chciałbym, abyście wysłuchali skarg prześladowanego człowieka, który przez dwadzieścia lat był cierpliwy i zachowywał milczenie!

W czasie, kiedy mamy u władzy rząd Republiki - co oznacza, że powinny być zapewniane najszerzej rozumiane wolności - moja osobista wolność została mi całkowicie odebrana. Z drugiej strony moi przeciwnicy nadal swobodnie prześladują mnie w każdy możliwy sposób. Rząd Republiki, który jest odpowiedzialny za zapewnienie wolności sumienia, wolności myśli i nauki, powinien albo zapewnić mi ochronę i uciszyć tych niechętnych mi, podejrzliwych wrogów, albo też powinien zapewnić mi wolność pisania, jaką zapewnia moim wrogom, zaś nie powinien zabraniać mi spisania mojej obrony.

Uświadomiłem sobie istnienie tajnego, oficjalnego zarządzenia dla wszystkich urzędów pocztowych, nakazującego konfiskatę całej mojej korespondencji. Prócz jednego dziecka, które przynosi mi wodę i chleb, wszystkim zabroniono widywania się ze mną. W takim czasie, po tym, jak Sąd Apelacyjny potwierdził nasze uniewinnienie, spodziewałem się zwrotu moich ksiąg, które spotkały się z uznaniem sądowej komisji rzeczoznawców, jednak moi wrogowie weszli w posiadanie jednego lub dwóch mych poufnych traktatów, które nie mają żadnego związku z moją sprawą. Słyszałem, że wręczyli je jednemu lub dwóm wybranym przez siebie członkom komisji ekspertów, którzy z powodów osobistych sprzeciwiają się mojej metodzie, aby mogli oni przygotować potępiający mnie raport. Nie mam już cierpliwości i skończyła się moja odporność. Oto, co oznajmiam wszystkim członkom rządu Republiki, zaiste, całemu światu:

Dzięki tajemnicy prawdy Wszechmądrego Koranu i dzięki zagadce jego cudowności programem i metodą Traktatów Światła oraz mnie samego jest ocalenie bezradnych ludzi od wiecznej egzekucji śmierci poprzez potwierdzoną wiarę (tur. iman-i tahqiqi), a także ochrona tego świętego narodu przed wszelkiego rodzaju anarchią. Zaświadczyliśmy rezultaty osiągnięcia tego celu, a nasze świadectwo pochodziło z pierwszej ręki.

Następnie Traktaty Światła zadowoliły trzy różne komisje ekspertów oraz trzy różne prowadzące dochodzenie sądy. Zarówno dwadzieścia lat mego życia, jak i sto trzydzieści traktatów, jakie napisałem, są jawnym

— 545 —

i niezbitym dowodem tego, że prócz tych dwóch uświęconych obowiązków Traktaty Światła w żadnym ich aspekcie nie mieszają się celowo do spraw tego świata, władzy lub bezpieczeństwa publicznego.

W sądzie przytaczałem argumenty, a wraz ze wszystkimi przyjaciółmi, którzy mnie znają, potwierdziłem, co następuje: Ten bezradny i prześladowany Said przez dwadzieścia lat nigdy nie prosił o dokumenty zwalniające go z zesłania, a także - prócz kilku wyjątków - nie wiedział, kim są członkowie rządu. Przez cztery lata nie znał on wiadomości ze świata, nie wiedział nic o sprawach tego świata ani nie interesował się nimi. Czyż jest w ogóle możliwe, by taki człowiek mógł być skłonny do zajmowania się polityką, by miał mieszać się do spraw władzy i naruszać bezpieczeństwo publiczne? Gdyby miał taką skłonność choć na wagę atomu, pytałby o te sprawy i byłby ich ciekaw. Pytałby: "Kto mi się sprzeciwia? Co dzieje się na świecie? Kto mi pomoże?". Poprzez podstępy starałby się współpracować ze znaczącymi osobistościami. Oto najbardziej bolesne, choć drobne zdarzenie:

Wysłałem potajemny, pisany ręcznie list do przyjaciela, w którym wyraziłem się: "Znajdź jakiś pretekst do tego, by umieścili mnie w więzieniu, ponieważ wtedy ocaliłbym sam siebie przed tym stanem całkowitego opuszczenia, w którym jest przechwytywana cała moja korespondencja. Wówczas będę mógł być bliżej mych zdobnych ksiąg Traktatów Światła przetrzymywanych w sądzie w Denizli, a także będę mógł starać się o odzyskanie ich. Są one kapitałem mego życia i jego rezultatem". Na nieszczęście ani jeden z członków komisji ekspertów, którzy okazali mi wsparcie, po ujrzeniu mego listu nie poczuł się zmuszony do złożenia podpisu pod aktem oskarżenia, abym mógł trafić do więzienia.

Innym pretekstem używanym przez moich wrogów, którzy doprowadzili do mojego uwięzienia - a jeśli chodzi o ów pretekst, zostałem już uniewinniony - jest twierdzenie o "zakładaniu tariki" [2]. Zaprawdę, w Traktatach Światła stale twierdziłem: "Obecny wiek nie jest czasem tariki, lecz czasem ocalenia wiary. Wielu ludzi wejdzie do Raju bez tariki, lecz nie wejdzie do Raju nikt, kto nie ma wiary". Pracujemy na rzecz wiary ze wszystkich sił. Jestem hodżą, nie zaś szejkiem. Jak mógłbym biec ku tekke, kiedy nie mam żadnej własności na tym świecie? Przez te dwadzieścia lat ani jeden człowiek nie mógłby wystąpić, aby stwierdzić: "On udzielał mi lekcji w tarice". Ani sądy, ani policja nie znalazły niczego, co świadczyłoby przeciwko mnie. Napisałem jednakże Traktat o wzmiankach (tur. Telvihat Risalesi), który objaśnia prawdy tarik w naukowy sposób. Jest on lekcją prawdy i dziełem naukowym stojącym na wysokim poziomie; nie jest lekcją tariki.

— 546 —

Wolność sumienia jest podstawową zasadą rządu Republiki. Te dzieła i ich uczniowie pomyślnie dowiedli prawd potwierdzonej wiary (tur. iman-i tahqiqi), występując przeciwko filozofii. Rzucili wyzwanie całemu światu dla prawdy, do której przywiązały się miliardy przodków tego narodu. Zaiste, jednym z najważniejszych obowiązków rządu jest ochrona tego dzieła i jego uczniów. Zasady Republiki nigdy i pod żadnym warunkiem nie pozwolą na związanie rąk nawet jednego ze słabych uczniów owego dzieła i nie pozwolą na to, by owego ucznia atakowali jego wrogowie. Spisałem tę skargę wiedząc, że usłyszą mnie władze Republiki. Mówię:

﴿ حَسْبُنَا اللّٰهُ وَ نِعْمَ الْوَك۪يلُ ﴾

[3]

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ
Niechaj będzie z wami pokój, miłosierdzie Boga i Jego błogosławieństwo.

Moi drodzy, wierni bracia!

Oto pytanie, które obejmuje wiele poziomów, które obejmuje aspekty zarówno materialne, jak i duchowe, a na które jestem zobowiązany odpowiedzieć:

Pytanie: Dlaczego odrzucasz jakiekolwiek powiązania z prądami tego kraju lub zagranicznymi, szczególnie ze stowarzyszeniami politycznymi? Dlaczego również poświęcasz tak wiele sił na to, by zabraniać takich powiązań Traktatom Światła oraz ich uczniom? Gdybyś nawiązał takie połączenie i przyłączył się (do jakiegoś stowarzyszenia - uz. red. pol.), tysiące ludzi wkroczyłyby do kręgu Traktatów Światła, aby rozpowszechniać ich olśniewające prawdy. Ponadto zostałbyś ocalony od bycia celem prześladowań i od wszystkich niepotrzebnych cierpień.

Odpowiedź: Najważniejszym powodem owej odmowy jest fakt, że zabrania nam tego nasza podstawowa zasada szczerości intencji (ar. ichlas). W tym wieku niedbalstwa szczególnie ci ludzie, którzy są stronniczy, sprawiają, iż wszystko ma służyć ich własnym metodom. Zaprawdę, czynią oni ich religię i ich działania przynależne życiu ostatecznemu środkami

— 547 —

osiągania celów doczesnych. Tymczasem prawdy wiary i uświęcona służba Światła nigdy nie mogą stać się narzędziem czegokolwiek w tym wszechświecie. Nie mogą poszukiwać one osiągnięcia czegokolwiek prócz zadowolenia Boga. W takim czasie, kiedy walczą rywalizujące ze sobą prądy, nadzwyczaj trudnym stało się zachowanie tajemnicy szczerości intencji (ar. ichlas) i niewykorzystywanie religii jako środka służącego osiągnięciu celów doczesnych. Miast polegać na mocy i sile owych prądów, najlepszym rozwiązaniem jest poleganie na pomocy Boga.

Jednym z wielu powodów odrzucania jakichkolwiek stowarzyszeń jest "okazywanie litości" i "unikanie ucisku lub wyrządzania krzywdy", a są to jedne z czterech zasad Traktatów Światła. W tym wieku ludzie są skłonni do tego, by postępować niezgodnie z Bożą zasadą, która mówi:

﴿ وَ لَا تَزِرُ وَازِرَةٌ وِزْرَ اُخْرٰى ﴾

Żaden człowiek, choćby to był krewny, nie może być odpowiedzialnym za błędy innego, zaś poprzez tajemnicę słów:

اِنَّهُ كَانَ ظَلُمًا جَهُولًا

[4]

ochoczo odpowiadają (na owe błędy - uz. red. pol.) popełnianiem krańcowej niesprawiedliwości. Z powodu uczucia stronniczości błąd popełniony przez jednego złoczyńcę doprowadzi do tego, iż inni ludzie będą żywili wrogość nie tylko wobec krewnych tego, kto popełnił błąd, lecz także wobec jego stronników. Jeśli mają dość siły, będą ich prześladować. Jeśli znajdą uzasadnienie, na którym będą mogli się oprzeć, posuną się nawet do zbombardowania całej wioski ze względu na błąd jednego człowieka. Faktem jest, że praw jednego niewinnego człowieka nie można pogwałcić nawet przez wzgląd na stu złoczyńców, a ów człowiek nie może być prześladowany z ich powodu. Tymczasem w tym wieku sytuacja jest taka, że stu niewinnych ludzi jest krzywdzonych z powodu kilku złoczyńców. Na przykład przyczynianie cierpień z powodu błędów jednego człowieka jego bezradnym i starszym ojcu i matce, jego niewinnej rodzinie i dzieciom, a także żywienie stronniczej wrogości wobec nich, są sprzeczne z zasadą litości. Z powodu istnienia takich stronniczych prądów pośród muzułmanów niewinni ludzie nie są w stanie ocalić siebie samych przed tyranią. Szczególnie wydarzenia, które dały początek rewolucjom, spowodowały krańcowe nasilenie owej tyranii.

Nawet podczas wojny (tj. podczas dżihadu w obronie religii) ta sama zasada dotyczy rodzin i dzieci niewiernych. Jeśli ktoś z kręgu islamu staje się ateistą, jego rodzina ani dzieci nie mogą zostać wzięte do niewoli, a jego prawa nie mogą zostać naruszone, ponieważ dzięki więzi islamu

— 548 —

owe niewinne dzieci są związane z owczarnią i wspólnotą islamu, nie zaś z ich ojcem-ateistą.

Przesyłam pozdrowienie pokoju każdemu z moich braci i winszuję wam z okazji Nocy Wniebowstąpienia, która wydaje tysiąckrotną nagrodę. Przekażcie moje kondolencje krewnym zmarłego Hadżiego Ibrahima, takim jak Refet-bej. Powiedzcie im: "Nasz drogi brat należy do kręgu uczniów Światła. Docierają do niego wszystkie modlitwy w ich intencji. My również szczególnie modlimy się za niego".

Said Nursi
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ
DOPISEK DO ODPOWIEDZI NA PYTANIE, KTÓREJ MIAŁEM OBOWIĄZEK UDZIELIĆ

Moi drodzy, wierni bracia!

Ta letnia pora roku jest czasem, w którym wzrastają niedbalstwo i troszczenie się o środki do życia, a także czasem, w którym można zyskać wielką nagrodę za akty czci wykonane w ciągu trzech błogosławionych miesięcy (tur. shuhur-u selase). Jest również czasem, w którym na obliczu ziemi toczą się walki wykorzystujące dyplomację miast uzbrojenia. Jeśli wielkie męstwo i wytrwałość w uświęconym obowiązku Światła nie są solidnie zaszczepione, powstaną - ze szkodą dla służby Traktatom Światła - lenistwo, nieuważność i zniechęcenie.

Moi drodzy bracia, wiedzcie z całkowitą pewnością, że obowiązek Traktatów Światła, w którego wykonywanie zaangażowani są ich uczniowie, jest daleko większym od wszystkich doniosłych kwestii na ziemi. Nie podążajcie zatem za kuszącymi i ponętnymi kwestiami tego świata, nie zniechęcajcie się do wykonywania waszych wiecznie trwających obowiązków. Czytajcie Kwestię Czwartą traktatu Owoce wiary i unikajcie podkopywania waszej siły duchowej.

— 549 —

Zaiste, we wszystkich ich doniosłych kwestiach ahl ad-dunja doświadczają tyranii i braku miłosierdzia, biorących początek z ich zasady konfliktu oraz z poświęcania przez nich świętości religii na rzecz tego świata. To Boże zarządzenie (ar. qadr) jest tym, co umieściło w ich zbrodniach pewien rodzaj duchowego piekła. Uczniowie Światła są odpowiedzialni za to, by dowieść z pewnością równą tej, z jaką dwa plus dwa daje cztery, że śmierć jest zasłoną dla życia wiecznego, które zastąpi to przemijające życie doczesne; że dla czcicieli życia doczesnego przerażająca egzekucja wyznaczonej godziny śmierci jest zasłoną wiecznie trwającego życia (w Piekle - uz. red. pol.), zaś dla ludzi wiary jest środkiem służącym osiągnięciu wiecznego szczęścia. Do tej pory ukazywaliśmy ową prawdę.

Podsumowując: Ludzie zbłądzenia dokładają starań przeciwko przemijaniu życia, zaś my, dzięki światłu Koranu, dokładamy starań przeciwko śmierci. Ich największa kwestia, jako że jest przemijająca, nie jest równa nawet najmniejszej z naszych kwestii, ponieważ ta druga wskazuje na wieczność. Jako że w swej głupocie nie zaprzątają sobie oni głowy naszymi doniosłymi kwestiami i nie troszczą się o nie, zatem dlaczego wabi nas podążanie za ich drobnostkami kosztem naszego uświęconego obowiązku?

Werset:

﴿ لَا يَضُرُّكُمْ مَنْ ضَلَّ اِذَا اهْتَدَيْتُمْ ﴾

oraz ważna zasada islamu: «Zbłądzenie innego człowieka nie przyniesie szkody waszemu prowadzeniu drogą prostą, dopóki tylko nie zajmujecie się niepotrzebnie jego zbłądzeniem» mówią co do znaczenia:

اَلرَّاض۪ى بِالضَّرَرِ لَا يُنْظَرُ لَهُ

«Nie patrzcie przychylnie na tych, którzy dobrowolnie akceptują doznanie szkody. Nie powinniście współczuć im ani litować się nad nimi».

Jako że ten werset i ta zasada powstrzymują nas przed współczuciem tym, którzy dobrowolnie akceptują doznanie szkody, zatem w naszych czasach powinniśmy poświęcić całą naszą siłę i całą ciekawość skupieniu się na owym uświęconym obowiązku. Wszystko poza nim powinniśmy postrzegać jako trywialne i nie marnować na te sprawy naszego czasu. Ponieważ mamy w rękach światło, nie dbamy o pałkę. Nie możemy być napastnikami. Jeśli inni okazują agresję, my ukażemy im światło. Do nas należy rodzaj świetlistej obrony.

Oto jeden z powodów, dla których ów dopisek został spisany: Pewnego razu przepytywałem pewnego ucznia Światła. Zastanawiając się, gdzie podział się jego entuzjazm dla spraw politycznych, zadałem mu jedno lub dwa pytanie w temacie Dardaneli po tym, jak gadał o tych wydarzeniach.

— 550 —

Zdałem sobie sprawę, że jego odpowiedzi były dobrze przemyślane i wskazujące na to, że jest on dobrze poinformowany o tych sprawach. "Jaka szkoda!", zawołałem w mym sercu. "To przynosi szkodę wykonywaniu przez niego obowiązków Światła".

Mamy zasadę, która mówi:

اَعُوذُ بِاللّٰهِ مِنَ الشَّيْطَانِ وَ السِّيَاسَةِ

Szukam ucieczki u Boga przed Szatanem i polityką. Jeśli współczujecie ludziom, to owa zasada neguje ich prawo do tego, by im współczuć. Jak Raj potrzebuje swych mieszkańców, tak swych mieszkańców potrzebuje również Piekło.

(Ukazuje się już potwierdzenie wiadomości, które częściowo przyniósł Promień Piąty).

Said Nursi

Moi drodzy, wierni bracia!

(...) Oznajmiam wam z całą pewnością, że Traktaty Światła są własnością Koranu. Jakież mam prawo do tego, by twierdzić, że moje niedociągnięcia rozciągają się na Traktaty Światła? Jestem tylko ułomnym sługą owego Światła i heroldem owego sklepu z diamentami. Mój rozproszony stan nie może rozciągnąć się na Traktaty ani nawet zbliżyć się do nich.

Lekcja Traktatów Światła uczy nas prawd szczerości intencji, wyrzeczenia się ego, poznania samych siebie jako będących zawsze grzesznymi, a także unikania zarozumialstwa. Ukazujemy ludziom wiary nie nas samych, lecz zbiorową osobowość duchową Traktatów Światła. Jesteśmy wdzięczni tym, którzy dostrzegają nasze błędy i wskazują je nam. Jeśli tylko jest to zgodne z prawdą, czujemy się zobowiązani wobec nich i modlimy się za nich. Jak wielką ulgę czulibyśmy, gdyby ktoś zdjął i odrzucił skorpiona z naszych pleców, zanim ten nas ugryzie? Tak samo będziemy uznawać nasze błędy i czuć wdzięczność wobec tych, którzy je nam ukazali - pod warunkiem, że nie kieruje nimi uraza ani upór, a ich działanie nie wspomaga zabronionych innowacji (ar. bid'a) i zbłądzenia.

— 551 —

Moi drodzy bracia, w mojej mowie obrończej odpowiedziałem tym, którzy wprowadzili w błąd sądownictwo, mówiąc: "Traktaty Światła nie są moją własnością, ja zaś nie mogę twierdzić, iż owe cuda (tur. keramat) należą do mnie. Są one kroplami i blaskami duchowego cudu Koranu, który przejawia się poprzez owe cuda w prawdziwym komentarzu do Koranu, jakim są Traktaty Światła. Wzmacnianie duchowej siły uczniów Traktatów Światła jest rodzajem Bożego daru. Jest dozwolonym i dopuszczalnym otwarte ujawnianie Bożego daru jako docenienie go".

Pokrótce objaśnię tę kwestię z uwagi na jej ważność. Zapytano mnie o to, dlaczego otwarcie mówię o owych cudach (tur. keramat) i dlaczego tak wielki nacisk kładę na ową kwestię.

Odpowiadam: W służbie na rzecz wiary, jaką wykonują Traktaty Światła, sprawą zasadniczą jest, że powinny istnieć setki tysięcy ludzi naprawiających szkody, aby odpowiedzieć tysiącom niszczycieli. Choć potrzebujemy przynajmniej setek spisujących Traktaty oraz ich pomocników, choć koniecznością dla tego narodu i władz jest docenienie tej służby, zachęcanie do niej i wspieranie jej, władze, przeciwnie, wycofują się i unikają jakiegokolwiek kontaktu z Traktatami Światła. Na ludziach wiary ciąży obowiązek przedkładania służby wierze ponad wszelkie inne działania i korzyści wskazujące na przemijające życie doczesne, jako że owa służba odnosi się do życia wiecznego. Biorąc za przykład samego siebie, mówię:

Zabroniono mi utrzymywania jakichkolwiek kontaktów z ludźmi, w tym także z moimi uczniami. Moi wrogowie starają się złamać duchową siłę moich braci, używając wszelkich możliwych środków. Starają się sprawić, by moi uczniowie zwrócili się przeciwko mnie, a także złożyć obowiązki tysiąca ludzi na barki człowieka takiego jak ja, który jest stary, chory, słaby, samotny, bezradny i obcy. Wycofałem się z relacji społecznych z powodu choroby ciała, którą spowodowało uwięzienie mnie w samotności i związany z nim ucisk. Moi wrogowie starają się złamać duchową siłę moich braci i zastraszyć społeczeństwo. Zakazując moim najbliższym przyjaciołom pozdrawiania mnie, starają się zastraszyć ich do takiego stopnia, by nawet przestali oni odprawiać modlitwę. Z tych powodów i w odpowiedzi na wszystkie owe przeszkody ujawniłem owe łaski, by posłużyły one wzmocnieniu duchowej siły uczniów Światła i z tego też powodu podkreślam duchowe znaczenie Traktatów Światła. Owa mądrość polega na otwartym ujawnianiu łask Boga, zaś ukazując ją, Traktaty Światła posiadają siłę całej armii.

— 552 —

I przeciwnie, niech Bóg uchroni, wychwalanie samego siebie i samochwalstwo są naruszeniem tajemnicy szczerości intencji (ar. ichlas), która jest ważną zasadą Traktatów Światła. Jak Traktaty Światła bronią same siebie, ukazując swą wartość, tak in sza'a-llah obronią duchowo również nas i posłużą temu, by zostały nam wybaczone nasze błędy.

Moi drodzy bracia! Czterdzieści lat przed narodzinami Traktatów Światła miałem pewne przeczucie. Teraz czuję, że to, co zostało przepowiedziane, ucieleśnia się w naszej wiosce, w naszym miasteczku i we mnie samym. Chciałem wyjawić tę tajemnicę mym dawnym uczniom, takim jak Sefik czy mój brat Abdulmecid, jednak obecnie, jako że Wszechmocny Bóg dał mi wielu Abdulmecidów i wielu Abdurrahmanów [5] spośród was, objaśnię ją dla was:

Kiedy miałem dziesięć lat, byłem bardzo dumny, a taka duma niekiedy ukazuje się jako samochwalstwo. Nie będąc tego świadomym, przejawiałem poczucie spełnienia i przyjmowałem postawę godną wielkiego bohatera. Zwykłem mawiać sam do siebie: "Nie masz żadnej wartości, dlaczego zatem ukazujesz przesadne samochwalstwo i męstwo?" Nigdy się tego nie dowiedziałem i pozostawałem tym zdumiony.

Przez ostatni miesiąc lub dwa została mi udzielona odpowiedź dotycząca owego zdumiewającego stanu: "To Traktaty Światła sprawiły, że przeczułeś ich powstanie. Choć sam jesteś bezwartościowym kawałkiem suchego drewna podobnym ziarnu, poprzez owo przeczucie stałeś się chełpliwy, jakby owe owoce Raju były twoją własnością".

Jeśli chodzi o naszą wioskę Nurs, to zarówno moi dawni uczniowie, jak i moi ziomkowie wierzyli w to, że wysuwając się przed innych i pompatycznie popisując się wielką odwagą, ludzie z naszej wioski wychwalają samych siebie i przyjmują postawę godną bohaterów, jak gdyby dokonali podboju wielkich krain. Zawsze byłem zadziwiony tą cechą ludzi z mojej wioski oraz mnie samego.

Teraz dzięki prawdziwemu ostrzeżeniu jestem przekonany o tym, że owi niewinni ludzie z wioski Nurs mieli przeczucie, iż ich wioska zyska wielkie uznanie dzięki światłu Traktatów Światła. Ludzie, którzy nigdy nie słyszeli tej nazwy, poznali znaczenie wioski Nurs, co sprawiło, że jej mieszkańcy wyrazili wdzięczność za ową łaskę Boga poprzez samochwalstwo (...).

Podzieliłem się z wami owym osobistym sekretem, ponieważ mniemam, że jesteście niczym moi dawni uczniowie, moi starzy przyjaciele, mój bratanek Abdurrahman i mój brat Abdulmecid.

— 553 —

Jak dzięki wilgoci, którą wyczuwają moje nerwy, potrafię wyczuć nadejście miłosierdzia (tj. deszczu - uz. red. tur.) na dwadzieścia cztery godziny wcześniej, tak moja wioska, moja okolica i ja sam czterdzieści cztery lata wcześniej przeczuliśmy, że oto nadchodzą Traktaty Światła, podobne do deszczu miłosierdzia.

Przesyłam pozdrowienie pokoju i moje modlitwy (ar. du'a) wszystkim braciom i siostrom, prosząc o waszą modlitwę za mnie.

Said Nursi

Moim obowiązkiem jest odpowiedzieć na list wysłany przez pewnego ważnego człowieka, który jest dowódcą zajmującym wysokie stanowisko.

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ

Mój drogi bracie!

Również winszujemy ci z okazji miesiąca ramadan. Twoje sny zaiste są święte.

In sza'a-llah, jest to znak tego, że Wszechmocny Bóg obdaruje cię wspaniałymi łaskami.

Dla mnie największą łaską i najwspanialszym obowiązkiem tej epoki jest ocalanie wiary i pracowanie na rzecz umocnienia wiary innych. Strzeż się! Trzymaj się z dala od rzeczy, które są przyczyną egoizmu i dumy. Skromność, pokora i wyrzeczenie się ego są niezbędne i zasadnicze dla ludzi prawdy. Jako że największe niebezpieczeństwo tego wieku bierze swój początek z egoizmu i samochwalstwa, jest koniecznym, by ludzie prawdy zawsze w pokorze dostrzegali własne błędy i obwiniali o nie własne dusze. W tak krańcowo trudnych warunkach bohaterskie zachowywanie wiary i odprawianie aktów czci - jak ty to robisz - ma bardzo wysoką rangę. Jedna z interpretacji twego snu jest taka, że twój sen powinszował ci pod tym względem. Nabądź

— 554 —

i przeczytaj część Traktatów Światła dotyczącą prawd tariki, jaką jest traktat zatytułowany Dziewięć wzmianek (tur. Telvihat-i Tis'a).

Ci ludzie, którzy są silni i posiadają wiarę taką jak twoja, powinni wkroczyć do kręgu Traktatów Światła, ponieważ w tym stuleciu Traktaty Światła nie zostały pokonane pomimo wszystkich podjętych przeciwko nim ataków. Nawet ich najbardziej zaciekli wrogowie oficjalnie ustąpili i zostali zmuszeni do uwolnienia Traktatów. Zaprawdę, po szczegółowych dochodzeniach urzędnicy wysokiego stopnia oraz sądownictwo zatwierdzili wolność Traktatów Światła. Zgodzili się na to, aby uwolnić moje zarówno prywatne, jak i opublikowane dzieła, i zwrócić je ich prawowitym właścicielom.

W odróżnieniu od drogi tarik czy też innych dróg, droga Traktatów Światła nie może zostać pokonana. Traktaty poprzez swe zwycięstwa doprowadziły wielu ludzi do wiary, a także udowodniły poprzez świadectwo jakże wielu wydarzeń, że są duchowym cudem Koranu w tym stuleciu. Dzięki tak licznym doświadczeniom jesteśmy przekonani o tym, że w tym kraju służbę na rzecz religii można prowadzić poza kręgiem Traktatów Światła jedynie w pomniejszej i jednostkowej skali, pracując w tajemnicy jak ktoś, kto został pokonany, lub też poprzez okazywanie tolerancji dla innowacji (ar. bid'a) i przyjmowanie wymuszonych interpretacji spośród tysięcy tych, których dokonano w oparciu o celowe zniekształcenia (źródeł pierwotnych, tj. Koranu i sunny - uz. red. tur.).

Jako że ukazujesz tak wspaniałe wysiłki i tak silną wiarę z całkowitą szczerością intencji oraz pokorą, zostań niezłomnym uczniem Światła. Wówczas otrzymasz swój udział w "duchowym stowarzyszeniu życia ostatecznego", złożonym z tysięcy, a raczej setek tysięcy uczniów. W rezultacie twoje przyjmowane przez Boga dobre uczynki z poszczególnych staną się powszechnymi, a ty dokonasz handlu korzystnego dla życia ostatecznego.

Said Nursi
— 555 —
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪
اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ

Nasz błogosławiony, drogi i umiłowany Nauczycielu!

Dzięki niech będą Bogu Jedynemu (ar. al-hamdu li-llah) za to, że tego roku twoi uczniowie z Isparty uniknęli upadku w niedbalstwo poprzez ich doczesne zajęcia. Nasze najbardziej gorliwe wysiłki w służbie Światła trwają, a powab Światła naszych serc można ujrzeć na naszych twarzach. Jest tak, jakby serca twych uczniów były pełne radości.

Nasz umiłowany Nauczycielu! Zaiste, wszyscy twoi uczniowie mówią, co następuje: Choć nie jesteśmy tego warci, choć jesteśmy nikim, pozostajemy zatrudnieni, jakbyśmy byli tak niewinni, jako uczniowie i skrybowie Nauczyciela-cudotwórcy, jako adresaci przesłania i wydawcy, jako mudżtahidowie, przewodnicy i słudzy Boga w owej służbie Światła. Nieważne, jak wiele podziękowań składamy Wszechmocnemu Bogu, i tak nigdy nie będą one wystarczającą odpowiedzią na te powszechne błogosławieństwa, jakie zostały nam zesłane. Już sama idea składania Mu podziękowań - którą nasz Stwórca łaskawie zesłał naszym sercom - wypełnia serca twych uczniów radością. Wdzięczny styl życia, jakie wiedli niewinni ludzie z Nurs podczas młodych lat naszego Nauczyciela, dzisiaj ukazuje się w naszych stanach i naszym postępowaniu. Nieskończone dzięki i wieczna chwała niechaj będą Temu, Któremu należy się wszelka chwała (ar. Zati Zu'l-Dżalal), za to, że w Swej łasce i szczodrości wydobył nas z mroku ignorancji, z bagna buntu i niewdzięczności, a uczynił nas uczniami lśniącego i olśniewającego Światła.

Gdyby nasz Nauczyciel nie wyjaśnił już wcześniej, iż iktiran oznacza zesłanie dwóch darów równocześnie, mógłby przyjąć wyrazy wdzięczności spływające z naszych piór jaką interpretację (tego pojęcia - uz. red. pol.) dokonaną przez nasze serca.

Tak, o nasz umiłowany Nauczycielu! Spoglądamy na siebie samych i widzimy, że nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na błogosławione przesłanie Traktatów Światła. Mimo to zaświadczamy przejawy miłosierdzia naszego Litościwego Stwórcy (ar. Al-Chaliq Ar-Rahim), które jest tym większe, im bardziej go potrzebujemy.

Serce Nauczyciela jest lśniącym zwierciadłem, przejawem i odbiciem (tego miłosierdzia - uz. red. pol.). Mowa Nauczyciela jest czcigodnym heroldem, nauczycielem i przewodnikiem (ar. murszid). Stan Nauczyciela

— 556 —

jest ucieleśnieniem najpiękniejszego przykładu, modelu i wzoru. Tym, co zostało spisane i ukazane, są potrzeby rozmaitych grup ludzkości. Ludzka tyrania, która przez siedem lat ziała ogniem, dzisiaj cierpi straszliwe boleści. Każda istota świadoma nie odrywa uszu od radia. Ludzie są oszołomieni, zastanawiając się nad tym, co przyniesie jutro. Choć spodziewają się, że pokój i bezpieczeństwo zostaną zaprowadzone po pokonaniu Japończyków na Wschodzie [6], teraz można zobaczyć, że na Zachodzie pojawia się ruch Dadżdżala. Sprawia to, że każdy cierpi lęk i niepokój. Strach taki jak ten, który wepchnie ludzkość w mroki przyszłości, sprawia, iż każdy z niepokojem biegnie, by śledzić wiadomości przekazywane przez radio.

Dzięki niech będą Bogu Jedynemu (ar. al-hamdu li-llah) za to, że Traktaty Światła pocieszają nasze dusze ich wzniosłymi wyrażeniami, poprzez ich prawdziwe lekcje pozostawiając nasze serca zadowolonymi.

Ów straszliwy prąd, który pojawił się dzisiaj, może zostać pokonany jedynie dzięki zjednoczeniu się świata chrześcijaństwa z islamem. Pewne znaki wskazują na zjednoczoną, niebiańską siłę, która zostanie osiągnięta poprzez Biblię zjednoczoną z Koranem i podążającą za Koranem, a także na to, że ów prąd zostanie pokonany przez tę zjednoczoną, niebiańską siłę. Owo znaczenie wskazuje na to, że nadszedł czas, by oczekiwać na ponowne przyjście Jezusa. Zgodnie z tym, co mówią audycje radiowe, Ameryka rozesłała cztery swoje komisje po całym świecie, a jednej z nich powierzono poszukiwanie prawdziwej religii, odpowiedniej dla tego, by mogła ona przynieść ludzkości bezpieczeństwo i szczęście. Mocno wierzymy w to, że Traktaty Światła, które oznajmiły w sądach, że przyjmują rolę mudżtahida, będą przyczyną wielkiego szczęścia dla przygnębionej ludzkości.

Drogi Nauczycielu, dopóki tylko mamy Traktaty Światła, które zawierają najbardziej wzniosłe prawdy i są najwyższym komentarzem (ar. tafsir) do Koranu, jesteśmy przepełnieni bezgraniczną radością.

Gdyby ujawniło się działania każdej z cech szczególnych owej prawdy, Traktaty Światła sprawiłyby, iż byłyby czytane z ciekawością i zadowoleniem w każdym miejscu. Istnieje wiele oczywistych dowodów tego twierdzenia. Zwłaszcza wydrukowane kopie Słowa Dziesiątego, które zadaje klęskę wszystkim koncepcjom zaprzeczającym Zmartwychwstaniu, a także traktat zatytułowany Największy Znak (tur. Ayet'ul Kubra), są czytane otwarcie i swobodnie, choć zostały wydrukowane potajemnie, a zawierają one wspaniałe cuda umacniające wiarę. Świetlisty zbiór, jakim jest Doniosły argument od Boga (tur. Hujjat'ul Balighah) [7], będący drugą częścią zbioru Laska Mojżesza, unicestwia wszystkie ideologie bezbożnego zaprzaństwa, co może

— 557 —

zobaczyć każdy. In sza'a-llah, Traktaty Światła całkowicie zniszczą słabą zaporę wzniesioną wokół Koranu, zgaszą pożar niewiary i wytrysną, pozwalając światu na to, by napił się wody z rajskiego źródła Al-Kałsar, zapewniając ludziom prawdziwą wiarę.

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
Twój uczeń Husrev
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ اَبَدًا دَائِمًا

Moi drodzy bracia!

Po wielekroć winszuję każdemu z was z okazji święta. Polegając na waszej inteligencji, bardzo zwięźle powiem o dwóch ważnych kwestiach, wspominanych w różnych częściach Traktatów Światła.

Kwestia Pierwsza: Prawdziwy uczeń Światła i skryba Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, napisał do mnie list, prosząc o objaśnienie prawdy opartej o jego pochlebną opinię na mój temat, która po tysiąckroć przekracza moje rzeczywiste zasługi. Patrząc z perspektywy tego, iż jestem jego nauczycielem, ujrzał on w mym niedoskonałym charakterze jeden przejaw owego ważnego i uświęconego obowiązku wykonywanego przez zbiorową osobowość duchową Traktatów Światła, a także jeden z wielu wzniosłych obowiązków wykonywanych przez namiestnictwo posłannictwa Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Życzy on sobie widzieć we mnie odbiorcę owego duchowego namiestnictwa.

Po pierwsze: Wieczna prawda nie powinna być budowana w oparciu o ulotne osobowości, w przeciwnym razie będzie to niesprawiedliwością dla owej prawdy. Obowiązku, który jest pod każdym względem doskonały i niezmienny, nie można łączyć z ludźmi, których przeznaczeniem jest cierpienie i którzy podlegają zepsuciu. Jeśli tak się stanie, przyczyni to niezmiernych szkód owemu obowiązkowi.

Po drugie: Ukazanie się Traktatów Światła nie jest jedynie efektem myśli ich tłumacza, ani też owe blaski Koranu nie są efektem duchowego wysławiania się jednostki, które odbija jedynie jej osobiste zdolności. Chodzi raczej o szczerych, silnych i wiernych ludzi, którzy są adresatami przesłania owego tłumacza. Są oni jego przyjaciółmi w lekcjach Koranu,

— 558 —

którzy z całej duszy poszukiwali owych blasków, a także przyjęli je, potwierdzili i zastosowali. Przy wielu innych aspektach podobnych tym, które wymieniłem, to ci uczniowie stali się przyczyną pojawienia się owego Światła, które dalece przekracza możliwości jego tłumacza; to oni są tymi, którzy stanowią prawdę zbiorowej osobowości duchowej Traktatów Światła oraz ich uczniów. Tłumacz Traktatów ma w tym pewien udział i można przyznać mu zaszczyt starszeństwa, dopóki tylko nie wyrządzi krzywdy owej prawdzie niedostatkiem szczerości intencji (ar. ichlas).

Po trzecie: Ten wiek jest wiekiem wspólnoty (ar. dżama'a). Niezależnie od tego, jak nadzwyczajnym będzie geniusz jednostki, może on zostać pokonany przez geniusz powstały ze zbiorowej osobowości duchowej danej wspólnoty. Z tego powodu, tak jak zapisali to moi błogosławieni bracia, służba wierze, która rozświetli świat islamu, a także uświęcone światło, emanujące z takiej duchowej jasności, nie mogą zostać złożone na barki jednej osoby, szczególnie na barki tego, kto jest bezradny, słaby, pokonany, kto jest celem niezliczonych wrogów i zaciekłych przeciwników, pragnących zdyskredytować go poprzez zdradę i zniewagi. Jeśli ta sprawa zostanie złożona na barki jednego człowieka, a ów ułomny człowiek zachwieje się w obliczu zdradzieckich ataków nieprzyjaciół, ów ciężki ładunek spadnie i roztrzaska się.

Po czwarte: Od dawien dawna wielu ludzi przychylnie spoglądało na ich nauczyciela, przewodnika (ar. murszid) czy przywódcę, w sposób dalece przekraczający jego rzeczywiste zasługi. Jako że był to sposób na skorzystanie z jego lekcji czy przewodnictwa, ów nadmiernie pochlebny punkt widzenia został do pewnego stopnia zaakceptowany, zaś niesłuszne poglądy tych ludzi nie zostały poddane krytyce. Przypisywanie mi wzniosłego poziomu oraz blasku godnego Nauczyciela uczniów Światła dalece przerasta mój niedoskonały i bezradny charakter. Jednak nawet jeśli taki pogląd dalece przekracza moje rzeczywiste zasługi, to pochlebne postrzeganie mnie może zostać przyjęte, jako że zachęca innych do pracy z zapałem i entuzjazmem. Należy jednak zrozumieć, iż majątkiem, który do mnie należy, jest jedynie zbiorowa osobowość duchowa Traktatów Światła.

Jako że przede wszystkim niewierni i ludzie zbłądzenia, lecz także ludzie polityki, ludzie niedbalstwa, a nawet pobożni ludzie o czystych sercach popełniają błąd, nadmiernie podkreślając rolę jednostki, przeto ludzie niesprawiedliwi przyjmują, że bezradny człowiek taki jak ja jest źródłem owego Światła i za pomocą wszelkich środków starają się zdyskredytować mnie, zgasić owo Światło i wprowadzić w błąd ludzi o czystych sercach. Na ową prawdę pokrótce wskazuje wydarzenie omówione w Kwestii Drugiej.

— 559 —

Kwestia Druga: Drugiego dnia świąt poszedłem na spacer na wieś dla chwili wytchnienia. Pewien ważny urzędnik bezprawnie zaatakował mnie na pięć sposobów. Dzięki miłosierdziu i hojności Boga, aby zachować dzieła Traktatów Światła, które zostały złożone na moje barki i na moją głowę, aby zachować godność i honor ich uczniów, które zostały złożone na moje serce i duszę, zostałem obdarowany nadzwyczajną cierpliwością i wytrwałością. Później stało się jasne, że plan zakładał sprawienie tego, iż zareaguję gniewem, by w ten sposób ograniczyć podboje Traktatów Światła, a szczególnie Największego Znaku (tur. Ayet'ul Kubra). Strzeżcie się! Strzeżcie się wpadania w gniew! Nie martwcie się ani nie lękajcie o mnie i nie odczuwajcie wyrzutów sumienia z mego powodu. Bez wątpienia zza zasłony ochrania nas wsparcie Boga i oby ukazało ono w nas znaczenie wersetu:

﴿ عَسٰٓى اَنْ تَكْرَهُوا شَيْئًا وَهُوَ خَيْرٌ لَكُمْ ﴾

[8]

Ich plan został zatem udaremniony, jednakże w tej prowincji istnieją ludzie, którzy prześladują mnie, polegając bezpośrednio na owym wysokiej rangi urzędniku. Gdyby było to możliwe, powiedziałbym, iż nie mogę przystosować się do tutejszego klimatu, a także wykorzystałbym sąd w Denizli oraz Sąd Apelacyjny w Ankarze do poruszenia kwestii przeniesienia mnie w bardziej właściwe miejsce. Ponieważ nie mogę przedstawić takiego wniosku osobiście, byłoby dobrze, gdyby taką próbę podjęli moi przyjaciele w Denizli, którzy troszczą się o mnie bardziej niż ja sam. Przynajmniej mogliby oni użyć tego pretekstu, abym ponownie został tam uwięziony.

Said Nursi
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni, silni i szczerzy bracia!

Moja dusza (ar. nafs), a także ci, którzy pozostają w kontakcie ze mną, poruszyli doniosłą kwestię, która jest natury zarówno materialnej, jak i duchowej, pytając: Dlaczego jest tak, że - w przeciwieństwie do wszystkich innych i jak nikt inny wcześniej - nie poszukujesz wsparcia ze strony ważnych sił, które mogą ci dopomóc? Dlaczego odmawiasz im? Dlaczego nie przyjmujesz wielkich zaszczytów, których poszukują

— 560 —

wszyscy inni, a które - z czym jednogłośnie zgadzają się twoi wybrani uczniowie - mogłyby przysłużyć się rozprzestrzenianiu Traktatów Światła oraz ich podbojom? Dlaczego wystrzegasz się tego tak gwałtownie?

Odpowiedź: W tym wieku ludzie wiary rozpaczliwie potrzebują prawdy, która nigdy nie będzie mogła zostać wykorzystana jako narzędzie, zwolennik lub pomost dla jakiejkolwiek rzeczy we wszechświecie, a także lekcji prawd wiary, której nie może zepsuć żaden cel (prócz zadowolenia Boga - uz. red. pol.), której nie mogą pokonać żadna wątpliwość czy filozofia. Wtedy wszyscy wierni będą mogli chronić swoją wiarę przed atakami zbłądzenia nagromadzonego przez tysiąc lat.

Z tego powodu Traktaty Światła nie przywiązują wagi do wpływu czy poparcia jakiejkolwiek potęgi z kraju czy z zagranicy. Nie poszukują ich ani nie stają po ich stronie, aby w oczach ludzi wiary Traktaty Światła nigdy nie były postrzegane jako pomost dla pewnych celów doczesnych. Poprzez fakt, że nie są narzędziem czegokolwiek innego prócz życia wiecznego, Traktaty nabrały nadzwyczajnej mocy i prawdy, które są w stanie odeprzeć szturm wątpliwości i niepewności.

Pytanie: Dlaczego uciekasz od przyjęcia mile widzianych i nieszkodliwych, duchowych i wiecznych rang, których zwykle pragną wszyscy ludzie wiary? Uciekasz od owych zaszczytów, jakie ofiarowują ci twoi szczerzy bracia, pomimo faktu, że owe przychylne myśli nie wyrządzają żadnej szkody szczerości intencji (ar. ichlas). Tymczasem gdybyś przyjął owe zaszczyty, stałyby się one bezspornym dowodem przyjęcia Traktatów Światła. Ty jednak odrzucasz je bez żadnej skromności i pokory, napastliwie i ostro, nawet kosztem tego, że urazisz swych braci.

Odpowiedź: Jak patriota poświęci się dla ocalenia życia jego przyjaciół, tak w ten sam sposób, aby chronić życie ludzi wiary, jeśli będzie taka potrzeba (a jest taka potrzeba), opierając się na lekcjach litości, jakie otrzymałem od Traktatów Światła, poświęcę nawet moją rangę życia wiecznego, nie mówiąc już o poświęceniu owych rang, na które nie zasługuję.

Tak, w każdym wieku, zwłaszcza w tym wieku, a szczególnie wtedy, kiedy z ogólnego niedbalstwa powstaje zbłądzenie, kiedy zapanowały polityka i filozofia; w tym wieku, kiedy rozpowszechnionymi stały się ego i samochwalstwo, owe wysokie rangi sprawiają, iż każdy mocno je obejmuje i użyje wszystkiego jako pomostu służącego osiągnięciu owych zaszczytów. Zaprawdę, sprawiło to, iż nawet uświęcone kwestie religii stały się narzędziem zaszczytów tego świata. Oddziaływanie prawdy straci blask poprzez oskarżenia i podejrzenia o to, że "uczynił on uświęconą służbę i jej prawdy tarczą chroniącą go w oczach ludzi, a także sprawia, że wygląda na

— 561 —

to, iż jest on godzien owych zaszczytów". Choć może to przynieść korzyść i wysoką rangę jednemu człowiekowi, szkoda, jaką wyrządzi w oczach społeczeństwa poprzez ukazanie, że nie stosujemy się do prawdy, do której wzywamy, będzie tysiąckrotna.

Podsumowując: Prawda szczerości intencji (ar. ichlas) zabrania mi rzeczy, które mogą stać się przyczyną chwały, honoru i zaszczytów zarówno materialnych, jak i duchowych. Choć odrzucanie owych rang może przyczynić wielkiej straty służbie Światła, jako że ilość nie ma żadnego znaczenia w porównaniu z jakością, postrzegam dostarczenie lekcji w temacie prawd wiary dziesięciu ludziom, będącym uczniami o szczerej intencji, którzy przedkładają prawdę ponad wszystko, jako daleko ważniejsze od poprowadzenia tysiąca ludzi dzięki randze "bieguna duchowości" (ar. qutb), ponieważ tych dziesięciu ludzi dzięki przyjęciu owej całkowitej prawdy, przedkładaniu jej ponad wszystko inne i ukazywaniu stałości sprawi, że ich podobne nasionom serca rozwiną się i staną się drzewami. Z drugiej strony tysiąc ludzi może zostać pokonany i rozproszony przez wątpliwości zrodzone z tego świata i filozofii, a to z powodu ich postrzegania lekcji, jakie daje ten, kto jest "biegunem duchowości", jako "pochodzących od jego ograniczonej rangi, osobowości i charakteru". Przedkładam zatem świętość ponad owe zaszczyty.

Zaprawdę, obawiam się o człowieka, który podczas święta bezprawnie zdradził mnie na pięć sposobów, korzystając z planów opracowanych przez moich wrogów. Mam nadzieję, że nie spotkała go żadna szkoda, ponieważ cała sprawa została tak nagłośniona, że gdyby coś się stało, społeczeństwo mogłoby przypisać mi wysoką rangę i uznać to zdarzenie za mój nadzwyczajny cud. Modliłem się zatem: "O, Panie (ar. ja, Rabb), zmień na lepsze jego postępowanie lub ześlij mu karę, lecz spraw, by nie ukazała się jako cud".

W związku z tym powiem, co następuje:

Wśród listów moich uczniów, jakie zostały mi zwrócone przez sąd, widziałem jeden, pod którym złożono wiele podpisów. Został on włączony do Dopisku, a dotyczył błogosławieństwa środków do życia otrzymanych przez uczniów Światła, a także niektórych ciosów, jakie im wymierzono. Nie mamy żadnych wątpliwości co do tego, że jak tym, którzy otrzymali owe ciosy w Kastamonu, tak pięciu osobom stąd wymierzono te same ciosy.

Said Nursi
— 562 —

Część listu napisanego przez uczniów Światła, którzy byli świadkami wydarzeń skierowanych przeciwko komunistom, do jakich doszło w Stambule

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy bracia!

Al-hamdu li-llah, oto wczoraj w Stambule duchowe podboje Światła ukazały się w całej swej potędze i wspaniałości. Zostały zniszczone jedna lub dwie drukarnie stowarzyszenia planującego zasadzenie na świecie, a szczególnie w świecie islamu, ziaren całkowitej niewiary. Owe ośrodki, które propagowały ich idee oraz ich bezbożną działalność, padły ofiarą wyrażonych przez słowa, czyny i działania protestów tych samych młodych ludzi, których owo stowarzyszenie - jak twierdziło - miało uczynić ateistami i komunistami. Ci młodzi ludzie przeklęli ich słowami: "Śmierć komunizmowi!". Stowarzyszenie poniosło straty materialne w tysiącach lir oraz straty duchowe równe milionom lir.

O, uczniowie Światła! Niech nie zasmuca was w tym czasie brak środków materialnych. Podboje Światła trwają i rozprzestrzeniają się na coraz szersze sfery, a Traktaty odnoszą powszechne zwycięstwa. Chwała niech będzie Bogu Jedynemu, oto dar od mojego Pana!" Haza min fadli rabbi.

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Spiski, które knuto przeciwko mnie przez ostatnie dwa miesiące, obecnie zostały ujawnione. Dzięki ochronie Boga poziom nieszczęścia zmniejszył się dwudziestokrotnie.

W spokojniejszym czasie chodziłem do meczetu. Bez mojej wiedzy uczniowie przygotowali dla mnie małą izdebkę, abym nie zmarzł. Cztery lub pięć dni temu postanowiłem, że nie będę już chodził do meczetu. Policjant kazał rozebrać ów przygotowany dla mnie kącik, a urzędnicy również powiadomili mnie: "Nie będziesz więcej chodził do meczetu". Uczynili zatem górę z kretowiska, dokonując prowokacji. Nie przejmujcie się, ma to jedynie niewielkie znaczenie.

— 563 —

Myślę, że tym, co robią, jest poszukiwanie pretekstów do zdradzenia mnie, aby mogli oni zniszczyć znaczącą a niezasłużoną atencję, jaką cieszę się w każdym miejscu. Myśląc o moich dawnych dniach, przyjęli, iż tego nie wytrzymam. Tymczasem - pod warunkiem, że szkody nie doznają bezpieczeństwo i rozpowszechnianie Traktatów Światła - będę składał podziękowania Bogu, nawet jeśli każdego dnia będę cierpiał z powodu tysiąca zdrad i prześladowań. Jak nie przywiązuję do owego zdarzenia żadnego znaczenia, tak nie zachwiało ono tutejszymi uczniami. Dzięki łasce Boga to wydarzenie, którego nastąpienia spodziewaliśmy się od dawna, wyrządziło nam jedynie niewielką szkodę.

Przesyłamy nasze pozdrowienia pokoju i modlimy się za każdego z naszych braci.

Said Nursi

Zwięzły list napisany przez Nauczyciela, w którym szkicuje on plany tych, którzy starają się sprawić, by uczniowie Światła porzucili Traktaty Światła, a także sposób, w jakim powinno się tym ludziom odpowiadać

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Otrzymałem silne duchowe ostrzeżenie, abym przypomniał wam o pewnej ważnej kwestii, którą streściłem wam wcześniej. Jest ona następująca:

Naszym potajemnym wrogom, hipokrytom (ar. munafiqun), nie udało się uczynić z sądownictwa, polityki i władz narzędzia służącego ich sprawie ateizmu - a podejmowali oni takie starania aż do tej pory. Porzucili oni ich wcześniejsze plany, które działały na korzyść podbojów Traktatów Światła. Teraz pewne znaki wskazują na to, iż knują oni bardziej fałszywy plan, który zadziwiłby nawet diabła. Najważniejszą zasadą owych planów jest sprawienie, by najbardziej szczerzy i zaangażowani spośród naszych braci poczuli się zalęknieni i stracili wiarę, a jeśli okaże się to możliwe - by porzucili oni Traktaty Światła. Do osiągnięcia owego celu używają oni tak dziwacznych kłamstw i podstępów, że do odparcia ich potrzebne są stałość, wierność i siła jak ze stali, podobne tym, które posiadają bohaterscy uczniowie z grup [9] "Róża" i "Światło" w Isparcie i okolicach.

— 564 —

Niektórzy ludzie ukazują się jako przyjaciele, a jeśli tylko to możliwe, starają się zaszczepić strach i zasiać wątpliwości, robiąc górę z kretowiska. Mówią oni: "Cokolwiek robicie, nie zbliżajcie się do Saida, ponieważ rząd przetrzymuje go pod nadzorem policyjnym!" i starają się sprawić, by słabsi odeszli. Zaprawdę, dla niektórych z młodych uczniów przygotowali dziewczęta, które mają napastować ich i pobudzać ich żądze. Wskazują nawet na moje osobiste błędy i ułomności, by zniechęcić najważniejszych uczniów, aby odsunęli się oni od Traktatów Światła. Ukazując sławne osobistości spośród ludzi innowacji (ar. ahl al-bid'a), zaś owi sławni ludzie jedynie z pozoru są pobożni, mówią oni: "My również jesteśmy muzułmanami. Religia nie ogranicza się do metody Saida Nursiego". Ci, którzy potajemnie sprzeciwiają się nam, działając w imię anarchii i ateizmu, wykorzystują niektórych łatwowiernych ludzi religii i hodżów. In sza' allah, ten ich plan również spełznie na niczym. Powiedzcie takim ludziom:

"Jesteśmy uczniami Światła. Said jest uczniem takim jak my. Genezą, źródłem i fundamentem Traktatów Światła jest Koran. Ukazały one swą wartość i zatriumfowały nad najbardziej zaciekłymi wrogami, choć były celem bezprecedensowych śledztw i pogoni. Jakikolwiek by nie był osobisty stan Saida, który jest tłumaczem Traktatów i jednym z ich sług, nawet jeśli - niech Bóg nas przed tym uchroni - zwróci się on przeciwko Traktatom Światła, nasza wierność i zaangażowanie nie zachwieją się, in sza'a-llah ". Mówiąc to, zamkniecie im drzwi przed nosem.

Jednakże koniecznym jest, by zajmować się Traktatami Światła tak bardzo, jak tylko potraficie - jeśli to możliwe, przez spisywanie ich, by unikać przywiązywania jakiejkolwiek wagi do wyolbrzymionej propagandy, a także, aby praktykować całkowitą ostrożność, tak jak wcześniej.

Przekazujemy pozdrowienie pokoju każdemu z naszych braci i modlimy się za nich.

Said Nursi

Nasi wrogowie starają się wyrządzić szkodę braterstwu i patriotyzmowi, a także zniszczyć uwagę świata islamu, która jest największą siłą ludzi tego narodu. Ci, którzy pragną zaszczepić całkowity ateizm, wprowadzili rząd w błąd, czyniąc politykę narzędziem ateizmu, a także już dwa razy zdezorientowali sądownictwo, mówiąc: "Uczniowie Światła wykorzystują religię jako narzędzie polityki, przez co istnieje ryzyko wyrządzenia szkody bezpieczeństwu publicznemu".

— 565 —

Tymczasem Traktaty Światła są materialnym i duchowym błogosławieństwem (ar. baraka) dla tego kraju. Poprzez swą nadzwyczajną służbę osłaniają prawdy, które dotyczą całego świata islamu. Znaki trzydziestu trzech wersetów Koranu, trzy cuda spośród tego, co niewidzialne, dokonane przez Imama 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad), a także pewne wiadomości, przekazane przez tego, który był Wielkim Wspomożeniem, dowodzą przyjęcia przez Boga Traktatów Światła, które nie są w żaden sposób związane z polityką. Poprzez unicestwianie całkowitego ateizmu oraz odpieranie anarchii, która jest jego fundamentem, a także prześladowań będących jego stropem, Traktaty zapewniają bezpieczeństwo publiczne, wolność i sprawiedliwość.

Traktaty Światła nie mogą być prześladowane pod pretekstem tego, iż zagrażają one temu krajowi i jego władzom. Nie można dłużej używać tej wymówki dla przekonania kogokolwiek. Obecnie hipokryci (ar. munafiqun) ponownie - jak uczynili to dwa lata temu w Stambule i w okolicach Denizli - starają się wykorzystać pod płaszczykiem religii łatwowiernych hodżów, ludzi popierających zakazane innowacje (ar. bid'a) lub egoistów będących na drodze sufich, którzy występują przeciwko Traktatom Światła. In sza'a-llah, nie uda im się to.

Odnośnie do tego, iż Traktaty Światła są duchowym wybawicielem tego narodu, myślę, że nadszedł - lub jest bliski - czas, w którym ukażą one same siebie poprzez publikacje i lekcje, aby odsunąć dwa straszliwe nieszczęścia natury duchowej.

Pierwsze z owych straszliwych nieszczęść jest następujące: Bezbożne prądy przychodzące z północy, które zwyciężyły chrześcijaństwo i płodzą anarchię, otoczyły ten naród swymi duchowymi szańcami. W odpowiedzi na ich działania Traktaty Światła są w stanie wykonać obowiązek barykady Koranu, podobnej barierze wzniesionej przez Zu'l-Qarnajna.

Drugie nieszczęście: Memu sercu oznajmiono, że nadszedł czas, abyśmy sami wypowiedzieli się za pośrednictwem pras drukarskich, by wykorzenić surową krytykę i oskarżenia wysuwane pod adresem członków tego wielkiego narodu przez świat islamu.

— 566 —

Nie wiem, jaka jest sytuacja na świecie, jednakże Traktaty Światła działają jak forteca stawiająca opór inwazji tego straszliwego prądu, który opanował całą Europę, a nie opiera się na religiach Objawienia. Są one cudem Koranu, który posłuży odparciu obecnej krytyki i oskarżeń świata islamu oraz wielkiego kontynentu azjatyckiego, a także przywróceniu wcześniejszych miłości i braterstwa. Dla polityków tego kraju, którzy żarliwie go miłują, jest zatem koniecznością szybkie wydrukowanie i oficjalne opublikowanie Traktatów Światła, aby mogły stać się one tarczą chroniącą przed owymi dwoma nieszczęściami .

Said Nursi
NAGŁE OSTRZEŻENIE,
KTÓRE CZUŁEM SIĘ ZOBOWIĄZANY SPISAĆ
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi bracia!

Teraz jest oczywistym, iż uknuto tajny plan, aby oficjalnie zdradzić mnie i znieważyć, a to dla zniszczenia uwagi, jaką poświęca mi społeczeństwo. Nasi wrogowie potajemnie starają się o to, by zniechęcić i odstraszyć ode mnie wszystkich moich przyjaciół, tymczasem traktat Pieczęć zatwierdzająca to, co niewidzialne (tur. Sikke-i Tasdik-i Ghaybi) całkowicie zniszczył ich propagandę, choć do pewnego stopnia rozdrażnili mnie tym, że atakują mnie jako prywatnego człowieka. Ich postępowanie dotyczy pewnych skłonności, jakie pozostały mi po starym Saidzie. Niemniej jednak, w oczach ludzi prawdy oraz istot duchowych nadzwyczajne zwycięstwa Traktatów Światła spotkały się z najgłębszym szacunkiem oraz litością. Sprawia to, że wszelkie zdrady i zniewagi skierowane przeciwko mojej osobie są tak znikome, jak skrzydełko muchy. Jeśli chodzi o tych nędzników, którzy mnie zdradzili, to ponieważ zniszczenie szacunku, jakim cieszą się ludzie religii i ludzie nauk religijnych przez wzgląd na swą pobożność, jest zdradą religii, zatem są oni przeklęci w oczach aniołów, istot duchowych, ludzi wiary i ludzi prawdy. Jedyną rzeczą, jaką zyskali, są

— 567 —

pochwały, które otrzymali od jednego czy dwóch spośród tysiąca ateistów. Ci nieszczęśnicy zakładają, iż znieważanie mnie zniszczy wpływ Traktatów Światła. Przypuszczają, że jestem źródłem Traktatów i w swej głupocie przyjmują, że Traktaty Światła znikną, jeśli zostanę zdyskredytowany, zatem kontynuują atakowanie mojej osoby.

Mówię im zatem: O, wy nieszczęśnicy, którzy zdradzacie mnie i znieważacie w imię ateizmu! Przekazuję wam pewną wiadomość o tym, że bardzo niedługo - o ile nie dokonacie skruchy - skończy się wasza pomyślność. Zostaniecie powieszeni na szubienicach śmierci i skazani na wieczną egzekucję, którą wykona kat, jakim jest śmierć. Podczas gdy wasze złe dusze zostaną skazane na uwięzienie w samotności, na was spadną ponadto odraza i przekleństwa ludzi wiary oraz istot duchowych. Jeśli tylko nie dokonacie skruchy, zemszczę się po dwakroć, zatem zamiast odczuwać gniew, współczuję wam.

Co się tyczy Traktatów Światła, to ich wpływ nie może zostać zniszczony ani ograniczony nawet w najdrobniejszym stopniu, szczególnie przez ludzi takich jak wy, którzy nie są warci nawet tyle, ile jest warta zwykła mucha. Jako że setki tysięcy ludzi ocaliły swą wiarę poprzez Traktaty Światła, docenią je oni i umiłują całym swym jestestwem.

Jeśli chodzi o moje osobiste udręki, to przekazuję wam pewną wieść o tym, że w zamian za minutę lub dwie smutku skrzywdzonego człowieka znajduję pocieszenie tak wielkie, że choćby wasze zniewagi i zdrady zwiększyły się po tysiąckroć, jeszcze nie przerwałoby to owej błogości. Dzięki niekłamanym znakom Traktatów Światła widzimy, że ci, którzy atakują nas w imię ateizmu, spotkają się z konsekwencjami swej zdrady, jakimi są wieczne męczarnie i wieczna egzekucja w miejscu uwięzienia w samotności. Jeśli zaś chodzi o tych uczniów, którzy poprzez Traktaty Światła ocalili swą wiarę, ich udziałem stały się przejawy wiecznego uznania, miłosierdzia i pochwał. Wyraziliśmy owe konsekwencje poprzez tysiące dowodów, które zmusiły do milczenia filozofów.

Co więcej, nowy Said rygorystycznie sprzeciwia się zyskiwaniu uwagi, szacunku, sławy i zaszczytów, i nigdy ich nie przyjmie. Z tego powodu przez minione dwadzieścia lat wybierał on odosobnienie.

Jeśli czynicie to, co czynicie, by zniszczyć jego wpływ, działając w imię bezpieczeństwa publicznego i władz, popełniacie wielki błąd. Jak zostało to ukazane przez nasze uniewinnienie, orzeczone przez trzy sądy w ciągu dwóch lat, w żadnym z moich stu dwudziestu dzieł nie ma niczego, co wskazywałoby na możliwość zamachu stanu lub popełnienia jakiegokolwiek przestępstwa podlegającego oskarżeniu. Nie znaleziono niczego,

— 568 —

co w jakikolwiek sposób występowałoby przeciwko temu krajowi lub narodowi, ani w dwudziestu latach mego życia, ani wśród stu dwudziestu tysięcy uczniów Światła. Zwrot wszystkich części Traktatów Światła wyraża ów fakt z całkowitą pewnością. O wy, którzy prześladujecie nas w imię ateizmu! Staracie się wywołać zamieszanie uciskając mnie, działając na korzyść anarchii i straszliwych wpływów z zagranicy. Poprzez zezwalanie owym prądom na to, by wtrącały się do waszych spraw, działacie na szkodę tego kraju i narodu, jego bezpieczeństwa publicznego i władz. Oto, dlaczego nie przywiązuję żadnej wagi do jakiejkolwiek z waszych zdrad i zniewag. Postanowiłem okazywać cierpliwość i wytrwałość z korzyścią dla zachowania bezpieczeństwa publicznego.

Zaprawdę, świat nie jest stały; jego wydarzenia są burzliwe i podlegają stałym zmianom. W kilku godzinach zbrodni zawarte są tysiące owoców piekielnego drzewa Az-Zaqqum i inne będące udręką rezultaty. Będziecie zatem lamentować, żałując po sto tysięcy razy, lecz na próżno!

Powiem nieszczęśnikom takim jak wy, co napisałem do władz oraz do tych, którzy bezpośrednio odpowiadają za naszą sprawę:

Poprzez Traktaty Światła pracujemy, aby odepchnąć dwa największe zagrożenia dla tego kraju i jego przyszłości, co ukazaliśmy czynem poprzez wiele znaków, a co częściowo zostało udowodnione w sądzie.

Zagrożenie pierwsze: Pracujemy dla postawienia tamy przeciwko falom anarchii, która nadciąga z zagranicy, aby wtargnąć do tego kraju.

Zagrożenie drugie: Pracujemy dla ustanowienia największych punktów oparcia dla tego narodu, przekształcając wrogość trzystu pięćdziesięciu milionów muzułmanów w braterstwo.

Oto, co powiedziałem naczelnikowi policji z Afyon:

"Szanowny panie! Dlaczego pozostaje pan obojętny na bezprawne, bezsensowne i będące wynikiem złego osądu ataki tak wielkiego stopnia, które nie mają swego precedensu w historii?

Oto przykład: Aby zyskać nagrodę za modlitwę w zgromadzeniu (ar. salat al-dżumu'a), w spokojnym czasie uczęszczałem do miejscowego meczetu. Choć wzbraniałem się przed tym, by zbliżał się do mnie ktokolwiek z wyjątkiem jednej lub dwóch osób, przedstawił mi pan oficjalne

— 569 —

ostrzeżenie, które mówiło: 'Kategorycznie zabrania się panu chodzenia do meczetu'. Na mocy jakiego prawa zdradza mnie pan, choć jestem pustelnikiem, choć cierpię z powodu choroby, starości i ubóstwa? Jaka mądrość jest w tym zawarta? Jakież prawo zezwala na tak bezsensowne zamieszanie wokół jednego lub dwóch kawałków drewna [10] i dywanika, które pewien człowiek przygotował bez mojej wiedzy, a które miały dać mi trochę ciepła w cichym kąciku meczetu? Jaka mądrość jest w tym zawarta? Pytam pana!"

Ci, którzy zdradzają mnie w ten sposób, nie mają absolutnie żadnego wytłumaczenia. Oto, co mówię w odpowiedzi tym, którzy czynią społeczeństwo jedynie zasłoną i pytają: "Dlaczego okazujecie szacunek temu szkodliwemu człowiekowi?":

Wszyscy moi przyjaciele wiedzą, iż odpycham i odrzucam szacunek okazywany mojej osobie. Jakież prawo może - pomimo tego, iż odrzucam pochlebne poglądy innych na mój temat - oskarżyć mnie bądź sprawić, że zdradzicie mnie z powodu przychylnego myślenia innych ludzi, które dzieje się niezależnie od mej woli i aprobaty? Jeśli założyć, że atencja społeczeństwa miałaby zawierać jakąkolwiek prawdę, ten naród jedynie skorzystałby na tym, nie doznając żadnej szkody. Nawet gdybym po części przyjmował ów szacunek, jakąż złą wolą z mojej strony mogłoby być przyjęcie przyjaźni jednej lub dwóch osób, kiedy jestem stary, chory, ubogi i przetrzymywany w zimnym pomieszczeniu, w całkowitej samotności? Jakież prawo może tego zabronić? Jakim prawem pozbawiacie mnie możliwości spotykania się z ludźmi, z wyjątkiem jednego czy dwóch dzieci, które mi dopomagają? Jako że owe dzieci nie zawsze mają czas, przeważnie nie jestem w stanie zadbać o własne potrzeby. Z pewnością na policji, rządzie i władzach tego kraju spoczywa obowiązek poświęcenia wielkiej uwagi owej straszliwej sytuacji. Mówię to wam, ponieważ ta sprawa dotyczy was w poważnym stopniu.

Przetrzymywany w całkowitym odosobnieniu w Emirdag
Said Nursi
— 570 —
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi wielce mi drodzy, wierni i szczęśni bracia!

Czerwona pożoga, płomienie rewolucji i iskry komunizmu wzlatujące z komunistycznej Rosji dotarły do okolic każdego miasta na świecie i zniszczyły je. W niektórych miejscach rozsiały one płomienie niezgody i konfliktu, nawołując innych do tego, by brat zabijał brata. Po tym, jak podpalił i pochłonął świat chrześcijaństwa, (komunizm - uz. red. pol.) otoczył świat islamu, podkładając ogień pod okapem jego dachu. Rzucając wyzwanie owemu olbrzymiemu i straszliwemu nieszczęściu i biorąc na swoje barki obowiązek strażaka, Traktaty Światła są jedyną tarczą i najwspanialszym schronieniem dla muzułmanów i dla ludzkości.

O wy, którzy zbłądziliście z drogi tego, kto był chlubą wszystkich światów (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie)! O wy, którzy jesteście dumni z efemerycznych spraw tego świata, jakie w swym zbytku prowadzą do nadużycia, którzy uciekacie przed Światłem Koranu w obawie, iż wyrządzi ono szkodę waszym światom! W czasie, kiedy jesteśmy otoczeni przez całkowitą niewiarę, jedyna prawdziwa droga do ocalenia prowadzi przez wejście do uświęconej sfery Traktatów Światła i przez szukanie schronienia w ich świetlistych okopach. Traktaty są najsilniejszymi, najlepiej ufortyfikowanymi i najbardziej niezachwianymi umocnieniami. Przekształcają one śmierć, którą uważacie za wieczną egzekucję, w życie wieczne.

Jak sam zostałem wybawiony od straszliwych chorób duchowych poprzez przyjęcie i wstawiennictwo suplikacji (ar. du'a) takich, jak:

اَجِرْنَا وَ اَجِرْ وَالِدَيْنَا وَ اَجِرْ طَلَبَةَ رَسَٓائِلِ النُّورِ وَوَالِدَيْهِمْ مِنَ النَّارِ

Wybaw nas i naszych rodziców, uczniów Traktatów Światła i ich rodziców od Ognia Piekielnego, odmawianych przez błogosławionego interpretatora tego Światła oraz przez błogosławioną, zbiorową osobowość duchową Traktatów Światła, a także poprzez ich stałe czytanie, jak wkroczyłem do owej błogosławionej i uświęconej sfery, tak wy również będziecie wybawieni od płomieni i skarg tego świata oraz życia ostatecznego. Przez wzgląd na to, że jesteście swego rodzaju pasterzami dla waszych rodzin i dzieci, ocalicie również tych, których miłujecie. Pracując dla Światła, każdy z was osiągnie materialną i duchową szczęśliwość oraz zbawienie. Prawdę tę zaświadczają miliony uczniów Światła.

O, uczniowie Światła! Nie unoście swoich głów, nie przestawajcie bić czołem Jedynemu Bogu w podziękowaniu za Jego wieczną łaskę, jaka

— 571 —

została wam zesłana. Nie pozwalajcie, by odwrócił was od tego ziąb nocy. W owych świętych godzinach nocy wykonujcie obowiązek składania podziękowań Najbardziej Litościwemu Panu (ar. Ar-Rabb Ar-Rahim), Który nie odmówił wam żadnej z Jego łask. Nie lękajcie się i nie drżyjcie ze strachu przed wydarzeniami, które naderwały wasze środki do życia. Nie lękajcie się o przyszłość, której ofiarą padło tak wielu ludzi. Zaświadczajcie cudotwórstwo uświęconego Światła.

Ten świat jest przemijający. Nawet gdyby człowiek żył tysiące lat, nie miałoby to żadnej wartości w porównaniu z życiem ostatecznym, które jest wieczne. Choć jest przemijającym, ten świat jest polem uprawnym dla wiecznych owoców życia wiecznego. Nie pozwólcie więc, aby krańcowe zimno i gwałtowne burze spłoszyły was lub przeraziły. Dokładajcie starań, aby zasiać na owym błogosławionym polu najbardziej błogosławione, świetliste, owocne i dające obfity plon ziarna Światła, ponieważ jak mawia błogosławione przysłowie naszych przodków: "Kto sieje, ten żąć będzie".

O, uczniowie Światła! Nie chwiejcie się pod atakami wrogów religii. Nie bądźcie znużeni. Pracujcie wciąż i wciąż, i wiedzcie z całą pewnością, że wstawiennictwo (ar. szufa'a) Światła, suplikacje (ar. du'a) Światła i starania Światła wybawią was!

Wasz brat
Mustafa Osman
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

W wyniku cierpliwości i wytrwałości, jakie wykazałem, a także dzięki łasce Boga i wsparciu, jakie dały mi wasze modlitwy (ar. du'a), plany zamordowania mnie przedsięwzięte ostatniej zimy spełzły na niczym. Teraz jest nawet bardziej jasne, że ów spisek został zaplanowany na wielką skalę. Świadectwem tego są słowa wypowiedziane niedawno w Afyon przez prezydenta, który powiedział, że spodziewano się "zamieszek na tle religijnym w tej prowincji".

Oznacza to, że celem owego tajnego komitetu było wywołanie incydentu poprzez uciskanie mnie. Ci ludzie wtrącają się do spraw

— 572 —

muzułmanów i obywateli (tego kraju - uz. red. pol.) w imieniu cudzoziemskich sił, całkowicie bezprawnie i wedle własnego uznania. Dręczą mnie poprzez ucisk i zdradę, wywierając wielką presję na moje nerwy. Przyniesie im to całkowitą szkodę na tym świecie, a Piekło i nieszczęścia w życiu ostatecznym, podczas gdy nam przyniesie wielkie nagrody oraz zwycięstwo na tym świecie, a w życiu ostatecznym, in sza'a-llah, obdaruje nas Rajemi wodą z rajskiego źródła Al-Kałsar.

Ostatecznie ten tajny plan musieli odczuć członkowie parlamentu, prezydent i tutejsi funkcjonariusze służb publicznych, a nawet gubernator, przez co przerazili się i zawahali przed spotkaniem się ze mną. Byłem tym zadziwiony. Jednakże nawet ci, którzy posiadają choć najdrobniejszą inteligencję, zrozumieli, iż tym, co mamy w naszych rękach, jest Światło, nie zaś tęgi kij polityki. Jakże zadziwiające jest to, że niektórzy z ludzi, którzy powinni być mi najbardziej przychylni, zostali wykorzystani przeciwko mnie.

Uczniowie Światła muszą zachowywać nadzwyczajną uwagę oraz ostrożność, a także postępować rozważnie. Istnieją burze duchowe, zaś niektórzy zwodniczy hipokryci (ar. munafiqun) wślizgują się, pełzając, do różnych miejsc. Bezbożnie wspierając całkowity despotyzm, wkroczą oni do grup działających na rzecz niezależności, aby wywołać zepsucie, poznają sekrety owych grup i przyczynią im szkody.

Odnośnie do wręczenia Amerykanom Laski Mojżesza przez Salahuddina mówimy:

Misjonarze, chrześcijanie duchowi [11] i uczniowie Światła muszą za-chować nadzwyczajną ostrożność, ponieważ jest bardzo prawdopodobnym, że w odpowiedzi na ataki islamu i chrześcijaństwa prądy z północy (to jest z Rosji - uz. red. tur.) postarają się rozbić sojusz między muzułmanami i misjonarzami, aby chronić same siebie. Poprzez poglądy sprzyjające niższym klasom społecznym, Północ wezwała burżuazję do pomocy niższym klasom i podjęła próbę powstrzymania ich tyranii za pomocą obowiązkowej jałmużny i zakazu odsetek. W ten sposób może ona wprowadzić w błąd muzułmanów, ukazując się jako przyznająca im pewne przywileje, a także może przeciągnąć niektórych z nich na swoją stronę. Tak czy inaczej... Tym razem przez wzgląd na was złamałem swoją zasadę i zwróciłem uwagę ku sprawom tego świata.

Said Nursi
— 573 —

W tych kłopotliwych czasach, kiedy moja dusza (ar. nafs) irytowała mnie swą niecierpliwością, poniższy fragment całkowicie ją uciszył i sprawił, że złożyła podziękowania Bogu. Przedstawiam wam ów fragment, który wisi na ścianie mego pokoju, abyście również mogli z niego skorzystać.

1. O, moja duszo! W wieku siedemdziesięciu trzech lat otrzymałaś większy udział w przyjemności niż dziewięćdziesiąt procent ludzi. Nie masz prawa prosić o nic więcej.

2. Poszukujesz trwałości w natychmiastowych i ulotnych przyjemnościach. Dlatego zaczynasz płakać, kiedy owe przyjemności przemijają. Otrzymujesz cios za ślepe emocje, które doprowadziły cię do tego błędu. W zamian za minutę śmiechu płaczesz przez dziesięć godzin.

3. Za zasłoną tyranii i nieszczęść leży sprawiedliwość Bożego zarządzenia (ar. qadr). Ludzie prześladują cię z powodu zbrodni, których nie popełniłaś. Jednakże z powodu twoich utajonych błędów Boże zarządzenie doświadcza cię poprzez dłoń owego nieszczęścia i sprawia, że żałujesz za swój błąd.

4. Po setkach doświadczeń, o moja niecierpliwa duszo!, nabrałem silnego przekonania o tym, że za zasłoną pozornych nieszczęść, a także w ich rezultatach, znajdują się słodkie efekty Bożej łaski. Fraza:

﴿ عَسٰٓى اَنْ تَكْرَهُوا شَيْئًا وَهُوَ خَيْرٌ لَكُمْ ﴾

Być może, czujecie wstręt do jakiejś rzeczy, choć jest dla was dobra, naucza najbardziej pewnej prawdy. Pamiętaj o tej lekcji przez cały czas. Prawo Boga, które włada tym światem, owo wszechstronne prawo Bożego zarządzenia (ar. qadr), nie może zostać zmienione przez wzgląd na ciebie.

5. Weź za swego przewodnika uświęconą zasadę, która mówi:

مَنْ اٰمَنَ بِالْقَدَرِ اَمِنَ مِنَ الْكَدَرِ

Ktokolwiek wierzy w Boże zarządzenie, jest ocalony od smutku. Nie uganiaj się za przemijającymi, znikomymi przyjemnościami, jak przesadnie rozentuzjazmowane, bezmyślne dziecko! Pamiętaj o tym, że ulotne przyjemności pozostawiają po sobie duchowe cierpienia i żal. Jeśli chodzi o kłopoty i cierpienia, to pozostawiają one po sobie duchowe przyjemności i wieczne nagrody. Jeśli nie jesteś szalona,

— 574 —

będziesz poszukiwać przemijających przyjemności jedynie przez wzgląd na składanie podziękowań Bogu. Przyjemności zresztą zostały nam dane jedynie po to, byśmy dziękowali Bogu.

Said Nursi
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Mój drogi, szanowny bracie!

Po pierwsze, uważnie przeczytałem twój list, który był tak wszechstronny, długi, dociekliwy i żarliwy, jak cały traktat. Z góry mówię ci, że nauczycielem Traktatów Światła, który w znacznym stopniu ukazał je poprzez aluzyjne znaki w swym dziele Qasida al-Dżaldżalutijja, a który był mym szczególnym nauczycielem w temacie prawd wiary, jest Imam 'Ali (niech Bóg będzie z niego rad). Na mocy zarządzenia wersetu:

﴿ قُلْ لَٓا اَسْئَلُكُمْ عَلَيْهِ اَجْرًا اِلَّا الْمَوَدَّةَ فِى الْقُرْبٰى ﴾

[12]

umiłowanie ahl al-bajt [13] jest podstawową zasadą Traktatów Światła oraz przyjętej przez nas metody. Wymaga to tego, aby usposobienie wahabitów w żaden sposób nie przejawiało sięw prawdziwych uczniach Światła.

Jednak ponieważ w tym czasie ateiści i ludzie zbłądzenia mają swe potężne prądy sprzeciwiające się Koranowi i wierze, zyskują oni na rywalizacji, wywołują zamieszanie wśród ludzi wiary i wtrącają się w sprawy symboli islamu. Zaiste, w odpowiedzi owym straszliwym nieprzyjaciołom nie powinno się otwierać drzwi prowadzących do sporów w temacie różnic dotyczących pomniejszych i drugorzędnych kwestii.

Nie ma również potrzeby oczerniania ludzi, którzy zmarli, ponieważ odeszli oni do królestwa życia ostatecznego, które jest miejscem zdania rachunku. Z tego powodu omawianie ich błędów jest bezcelowe i szkodliwe, nie jest sprawą zasadniczą i nie jest czymś, czego wymaga lub co nakazuje umiłowanie ahl al-bajt. Oto dlaczego sunnitom (ar. ahl as-sunna ła al-dżama'a) zakazane jest podejmowanie dyskusji w temacie rozłamu (ar. fitna), do jakiego doszło w czasach towarzyszy Proroka. Jest tak, ponieważ w bitwie wielbłądziej brali udział Zubajr oraz Talha (niech

— 575 —

Bóg będzie rad z nich obu), należący do dziesięciu towarzyszy, którym Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) obiecał Raj, a także 'A'isza Prawdomówna (niech Bóg będzie z niej rad). Sunnici uważają tę bitwę za wynik dokonania idżtihadu (osądu wedle zasad islamu); uważają, że Imam 'Ali (niech Bóg będzie z niego rad) miał słuszność, a strona przeciwna była w błędzie, jednakże jako że całe wydarzenie było wynikiem idżtihadu, tym, którzy byli w błędzie, zostało to wybaczone. Zatem aby usposobienie wahabitów i skrajna szkoła rafidytów nie wyrządziły szkody islamowi, uznaje się za szkodliwe rozpoczynanie dyskusji w temacie tych, którzy w bitwie pod Siffinem byli buntownikami.

Jeśli chodzi o takich ludzi, jak tyran Hadżdżadż, Jazyd czy Łalid, to największy z uczonych w nauce teologii (ar. 'ilm al-kalam), Sa'ad ad-Din at-Taftazani, rzekł: "Przeklinanie Jazyda jest dopuszczalne (ar. dża'iz) ", jednakże nie powiedział, że przeklinanie go jest wymagane (ar. ładżib). Nigdy nie powiedział on, że przeklinanie kogoś jest dobrem (ar. chajr) ani też, że zostanie za to przyznana nagroda. Ci, którzy zaprzeczają Koranowi, Prorokowi (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i wszystkim świętym lekcjom jego towarzyszy, są nieskończenie liczni. Obecnie wielu takich ludzi krąży po okolicy. Zgodnie z prawem szariatu nie ma zupełnie żadnej szkody w tym, jeśli człowiek nie wspomina przeklinanych i nie przeklina ich. W odróżnieniu od wychwalania i umiłowania, przekleństwo i oczernianie nie mogą być zaliczone do dobrych uczynków (ar. 'amali salih), jednak jeśli wyrządzają jakąś szkodę, jest jeszcze gorzej.

Zatem obecnie potajemni hipokryci (ar. munafiqun) wykorzystują skłonność do wahabizmu, aby zaangażować pewnych hodżów, których największym obowiązkiem i największą odpowiedzialnością jest ochrona islamu i prawd Koranu, niesłusznie oskarżając ludzi prawdy o to, że tamci są alawitami. Wykorzystują oni jedną stronę przeciwko drugiej i starają się zadać straszliwy cios islamowi. Tacy ludzie włóczą się po okolicy; ty również po części wspomniałeś o tym w swoim liście. Zaprawdę, dowiesz się również, że najbardziej skuteczną metodą, jaką znaleźli, aby sprzeciwiać się mnie samemu i Traktatom Światła, jest wykorzystywanie hodżów.

Obecnie, gdy wahabici kontrolują Święte Świętych [14], wśród hodżów ze Stambułu krążyły przez jakiś czas osobliwe i kuszące dzieła sławnych i wielkich geniuszów, jakimi byli Ibn Tajmijja i Ibn al-Qajjim al-Dżauzi. Niektórzy hodżowie, którzy dołączyli do innowacji w religii (ar. bid'a), mogą zechcieć ukryć się za zasłonami dróg owych uczonych, które są częściowo sprzeczne z drogami świętych (ar. ałlija), a do pewnego stopnia tolerancyjne dla innowacji. Mogą oni wykorzystać twój idżtihad

— 576 —

- który wywiodłeś z umiłowania ahl al-bajt, lecz w obecnej chwili nie jest koniecznym, abyś otwarcie go oznajmiał - jako pretekst do uderzenia w ciebie i w uczniów Światła.

Ponieważ w prawie szari'a nie ma zasady mówiącej o powstrzymywaniu się od oczerniania i oskarżania o niewiarę (ar. takfir), ale istnieje zasada mówiąca o oczernianiu i oskarżeniu o niewiarę, zatem przynoszą one wielką szkodę. Nawet jeśli są wygłaszane słusznie, nie ma w nich żadnego dobra (ar. chajr) ani żadnej zasługi, ponieważ tych, którzy zasługują na oskarżenie o niewiarę czy na krytykę jest nieskończenie wielu. Z drugiej strony, jako że w prawie szari'a nie ma żadnej zasady mówiącej o powstrzymaniu się od oczerniania i zarzucania niewiary, nie stanie się zupełnie żadna szkoda, jeśli będziemy ich unikali.

Z powodu owej prawdy ludzie prawdy, a w szczególności Kalifowie Prawowierni oraz dwunastu imamów spośród rodziny Proroka, przyjęli za swojego przewodnika uświęconą zasadę sunnitów (ar. ahl as-sunna) opartą na wyżej wspomnianej prawdzie. Uważają, że nie jest dopuszczalne ar. dża'iż) poruszanie tematu rozłamu (ar. fitna) dawnych czasów i prowadzenie sporu w tym temacie, uważają, iż jest to szkodliwe i nie przynosi żadnej korzyści.

Co więcej, w owej bitwie po obu stronach uczestniczyło w taki czy inny sposób wielu ważnych towarzyszy Proroka. Zatem przy omawianiu owych konfliktów należy pamiętać o tym, że z powodu skłonności do stronniczości owe odmowa i sprzeciw zrodziły się nawet w sercach tak prawdziwych towarzyszy Proroka, jak Talha czy Zubajr (niech Bóg będzie rad z nich obu), a nawet dziesięciu, którym obiecano Raj (ar. aszara mubaszara). Nawet jeśli popełnili błąd, to najprawdopodobniej złożyli skruchę. W tym wieku nieprzywiązywanie wagi do tych, którzy obecnie wymierzają straszliwe ciosy islamowi, po tysiąckroć zasługując na przekleństwo i odrazę, przy równoczesnym niepotrzebnym i szkodliwym ponownym odwiedzaniu dawnych czasów, nie jest częścią nakazów prawa szariatu. Badanie owych sytuacji nigdy nie jest zgodne z uświęconym obowiązkiem wiernego ani też nie przystoi dociekliwemu człowiekowi.

Właściwie nie będę przed tobą ukrywał, że nawet najmniejsza z twoich sprzeczek z Sabrim wyrządza poważną szkodę Traktatom Światła oraz rozprzestrzenianiu prawd wiary. W tej samej chwili odczułem to w tym miejscu, a to zasmuciło mnie i sprawiło mi ból. Przybycie Sabriego, który podobnie jak ty sam jest dociekliwym uczonym, może przysłużyć się doniosłej służbie Traktatów Światła na tych terenach. Choć spodziewałem się, że obaj oddacie Światłu wielkie usługi, poczułem

— 577 —

i ujrzałem, że przeciwnie, została wyrządzona szkoda w trzech aspektach. Kiedy zastanawiałem się nad przyczynami owej szkody, dzień lub dwa później otrzymałem wiadomości o tym, że Sabri wdał się w bezsensowny i niepotrzebny spór z tobą, ty zaś wpadłeś we wściekłość. "O, Panie mój!", zawołałem, a następnie pomodliłem się słowami: "O, Panie, przekształć w pokój spór między tymi dwoma ludźmi, którzy przybyli z Erzurum, aby mi dopomóc".

Jak zostało to wspomniane w Błyskach traktujących o szczerości intencji (ar. ichlas), obecnie oczekujemy, że ludzie wiary ustanowią zgodę nie tylko ze swymi muzułmańskimi braćmi, lecz również z tymi ludźmi spośród chrześcijan, których dusze są pobożne. Muszą oni odłożyć na bok kwestie sporne i nie sprzeczać się w ich temacie, ponieważ atakuje nas całkowita niewiara. Z powodu twego stopnia świętości (ar. łalaja), twej przeszłości uczonego oraz twego związku ze Światłem proszę cię o to, byś postarał się zapomnieć o owym incydencie z Sabrim, byś wybaczył mu i pogodził się z nim, ponieważ to, co powiedział, nie pochodziło od jego własnej wiedzy, lecz przytoczył on argumenty, które od dawien dawna słyszał od hodżów. Jak wiesz, przyjęty przez Boga czyn oraz dobre dzieło mogą być pokutą za wiele grzechów. Tak, Sabri, który jest twoim krajanem, prawdziwie przysłużył się Światłu i wierze, za co będzie mu wybaczone tysiąc jego błędów. Przez wzgląd na twe szlachetne serce i jego służbę Światłu powinieneś patrzeć na niego przychylnie, jako na twego krajana i towarzysza w służbie dla Światła.

Podczas tamtych bitew niektórzy towarzysze Proroka mieli na uwadze zasadę "względnej sprawiedliwości" (ar. adalah nizafijja; adalah nisbijja) i zastanawiali się nad wyjątkami od prawa szariatu. Odeszli od metody prawdziwej sprawiedliwości (ar. adalah haqqijja) i ustaleń szariatu, porzucili ścieżki ascezy, wyrzeczenia i oszczędności, praktykowanych przez Imama 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad) i jego zwolenników, a w rezultacie tego idżtihadu stanęli po przeciwnej stronie. Zaiste, nawet 'Uqajl, brat Imama 'Alego, czy 'Abd Allah Ibn 'Abbas, którego zwano uczonym całej ummy (niech Bóg będzie rad z nich wszystkich), w pewnych kwestiach zajęli przeciwne stanowisko. Z powodu podstawowej zasady prawa szari'a, która mówi:

مِنْ مَحَاسِنِ الشَّر۪يعَةِ سَدُّ اَبْوَابِ الْفِتَنِ

Zamknięcie bram niezgody jest jednym z dóbr szariatu, prawdziwi ahl as-sunna ła al-dżama'a powiedzieli:

طَهَّرَ اللّٰهُ اَيْدِيَنَا فَنُطَهِّرُ اَلْسِنَتَنَا

[15] Bóg nie pozwolił nam na przelewanie ich krwi, zatem w ramach

— 578 —

podziękowań za Jego wspaniałą łaskę powściągniemy nasze języki i nie uważają za dopuszczalne (ar. dża'iz) otwierania drzwi owego rozłamu (ar. fitna) i rozpoczynania dyskusji w jego temacie. Choć kilka osób mogło zasługiwać na krytykę, to poprzez stronniczość można zacząć krytykować wspaniałych towarzyszy Proroka, a nawet posunąć się do sprzeciwu wobec ludzi tak wielkich, jak Talha i Zubajr (niech Bóg będzie rad z nich obu), należących do dziesięciu, którym obiecano Raj - tylko dlatego, że stanęli oni po stronie przeciwników Imama 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad). Wówczas zostałaby zbudzona skłonność do oczerniania i żywienia wrogości wobec nich. Z tego powodu ahl as-sunna stoją po stronie tego, by owe drzwi pozostały zamknięte.

Zaprawdę, odpowiedzi na zasadę dopuszczalności przeklinania i potępiania Jazyda oraz Łalida udzielił sławny Sa'ad ad-Din at-Taftazani, który jest jednym z największych imamów ludzi sunny i nauki o teologii (ar. 'ilm al-kalam). Tacy uczeni ahl as-sunna ła al-dżama'a, jak Sajjid Szarif al-Dżurdżani, odpowiedzieli At-Taftazaniemu słowami: "Choć Jazyd i Łalid byli tyranami, choć byli bezlitośni i grzeszni, to kwestia tego, czy odeszli oni (z tego świata - uz. red. pol.) jako ludzie pozbawieni wiary, należy do tego, co niewidzialne (ar. ghajb). W braku jasnego wersetu Koranu i rozstrzygającego świadectwa stanu ich wiary nie można poznać z całkowitą pewnością. Jako że jest możliwe, iż pewni ludzie zmarli w stanie wiary i dokonali skruchy, należy unikać przeklinania ich. Przeklinanie ich może być dopuszczalne (ar. dża'iz) poprzez użycie szeroko pojmowanych określeń, takich jak:

﴿ لَعْنَةُ اللّٰهِ عَلَى الظَّالِم۪ينَ وَ الْمُنَافِق۪ينَ ﴾

Niechaj Bóg przeklnie złoczyńców i hipokrytów, w przeciwnym razie przynosi szkodę i jest niepotrzebne".

Powodem, dla którego nie udzieliłem dłuższej odpowiedzi na twój dociekliwy i naukowy list jest fakt, że w mej nadzwyczaj ciężkiej chorobie, a przy tym będąc zajętym pewnymi zadaniami, byłem w stanie napisać tylko tyle.

Twój brat
Said Nursi
— 579 —
KRÓTKI FRAGMENT MOJEJ ROZMOWY Z MINISTREM SPRAW WEWNĘTRZNYCH

Stałem się celem tyranii, jakiej nie widziano nigdy wcześniej w ludzkiej historii, a także bezprawnego okrucieństwa i prześladowań pod dziesięcioma względami. Oto, jak się sprawy mają:

Ten bezradny Said, który padł ofiarą strasznych spisków uknutych w celu zamordowania go, a także choruje z powodu wielu prób otrucia go, jest nadzwyczaj słabym, mającym siedemdziesiąt jeden lat, starym człowiekiem. Jest samotny, wiedzie nieszczęsne życie na zesłaniu, żyje w nędzy. Utrzymuje się przy życiu, sprzedając swój płaszcz, koszulę i buty. Jest bojaźliwy i stale cierpi z powodu choroby. Wiodąc od dwudziestu pięciu lat życie pustelnika, spotyka się jedynie z jednym całkowicie wiernym mu człowiekiem spośród tysiąca. Jest niewinnym człowiekiem, którego dwadzieścia cztery lata życia oraz dzieła zostały osądzone oraz zbadane przez trzy sądy oraz komisję ekspertów z Ankary - jedynie po to, by jednogłośnie uniewinnić go, a jego dzieła uznać za korzystne dla kraju i narodu oraz za takie, które nie powodują żadnej szkody. Jest on synem tego narodu, który wykonał doniosłą służbę podczas Wielkiej Wojny [16], a obecnie pracuje ze wszystkich sił, aby wybawić ten kraj i ten naród od anarchii i cudzoziemskiego zepsucia poprzez swoje pozostające w obiegu dzieła. W sądzie udowodnił on poprzez zeznania siedemdziesięciu świadków, że przez dwadzieścia pięć lat nie przeczytał żadnej gazety ani też nie był tym zainteresowany, a przez siedem lat ani nie pytał o przebieg drugiej wojny światowej, ani też nie otrzymywał żadnych informacji na ten temat. Poprzez silne świadectwo zawarte w jego dziełach udowodnił, że całkowicie wycofał się z polityki, a także - co oficjalnie przyznało pańskie sądownictwo - jest nieszkodliwym człowiekiem, który nie ingeruje w sprawy pańskiego świata. Gwałtownie odwraca się od uwagi społeczeństwa, aby nie wyrządziła ona szkody jego życiu ostatecznemu i jego szczerości intencji (ar. ichlas). Pozostaje obojętny wobec pochlebnych opinii i pochwał wygłaszanych pod jego adresem przez jego braci i siostry, a także gwałtownie odrzuca takie pochwały. Jak to możliwe, że przede wszystkim pan jako minister spraw wewnętrznych może wykorzystywać gubernatora Afyon oraz policję z Emirdag do prześladowania mnie, sprawiać, że przez jeden dzień cierpię męczarnie równe tym, jakich przyczyniał mi miesiąc uwięzienia w samotności, a także zmuszać mnie do tego, bym pozostawał w całkowitym odosobnieniu

— 580 —

i zupełnej samotności? Jakież prawo zezwala na taką niesprawiedliwość? Mówię to ministrowi spraw wewnętrznych poprzez najwyższe władze sądownictwa, odpowiedzialne za utrzymywanie publicznej sprawiedliwości.

Prześladowany, pozbawiony schronienia we współczesnej
i humanitarnej sprawiedliwości, ten, któremu odebrano prawo do życia,
Said Nursi
Do Hilmi-beja, byłego ministra spraw wewnętrznych, a obecnego Sekretarza Generalnego
Republikańskiej Partii Ludowej

Po pierwsze: Przez dwadzieścia lat nie napisałem ani jednej petycji, kiedy był pan ministrem spraw wewnętrznych, przez owe dwadzieścia lat nigdy nie złamałem mych zasad. Obecnie będę zwracał się do pana, jako zarówno byłego ministra spraw wewnętrznych, jak i obecnego sekretarza generalnego Partii. Jeśli człowiek, który przez dwadzieścia lat nie zwracał się do rządu, przemawia dla korzyści rządu ten jeden raz poprzez bardzo ważnego przedstawiciela, to nawet jeśli mówiłby przez dziesięć godzin, jego przemówienie wciąż byłoby krótkie. Z tego powodu powinien pan przeznaczyć dwie godziny na rozmowę ze mną.

Po drugie: Teraz, kiedy zajmuje pan stanowisko sekretarza generalnego Partii, mam obowiązek poinformować pana o prawdzie. Oto, jaka jest prawda:

Naród Turcji i jego bracia w religii spośród ludów tureckich uradowali świat islamu swym bohaterstwem i ochronili jedność islamu. Chwalebnie przysłużyli się oni ocaleniu świata ludzkości przed całkowitymi niewiarą i zbłądzeniem. Jeśli dzisiaj nie wysuwacie bohatersko roszczeń wobec Koranu i prawd wiary, jak działo się to w dawnych czasach, jeśli nie działacie wprost i wyłącznie na rzecz tego, by zapanowały prawdy Koranu i wiary, wówczas informuję pana z całą pewnością - a mogę dowieść tego przez rozstrzygające świadectwo - o tym, że miast miłości i braterstwa

— 581 —

świata islamu spotkacie się z przerażającą niechęcią i wrogością wobec narodu tureckiego, który jest wojownikiem, bratem i dowódcą owych prawd. Będąc pokonanymi przez anarchię wynikającą z całkowitej niewiary, która obecnie pojawiła się, by zniszczyć świat islamu, sprawicie, że rozpadnie się naród turecki, który jest cytadelą świata islamu i jego chwalebną armią. Sprawicie, że stanie się on celem inwazji przerażającego smoka, który powstał na północnym wschodzie [17].

Zaiste, to dzięki potędze Koranu ten bohaterski naród mógł powstać przeciwko owym dwóm cudzoziemskim prądom. Te wrogie prądy szarżują na nas z przerażającą siłą, używając jako pretekstów absolutnej niewiary, absolutnej tyranii oraz absolutnej rozpusty, i oddają próżniakom mienie dostojnych ludzi. Ów przerażający wróg może zostać pokonany jedynie dzięki sile religijnej oraz czystości wiary tego narodu, który jest ukształtowany wedle prawdy islamu i zjednoczony z nią, a który uważa, że cały honor jego historii leży w islamie. Zaiste, patrioci i ludzie miłujący ten naród mogą zatrzymać ów wrogi prąd, przede wszystkim dzięki zastąpieniu szkoleń cywilizacji prawdami Koranu, które są linią życia tego narodu i będą jego wiodącymi zasadami, in sza'a-llah.

Jeśli chodzi o prąd drugi, to rzekomi patrioci oraz ludzie miłujący ten naród byli odpowiedzialni za zachowanie metod, które aż do tej pory skutecznie tłamsiły świętość religii w imię cywilizacji. Działania trzech lub czterech ludzi wzięli oni za rewolucję i przyjęli je jako podstawowe zasady, przypisując wszystkie obecne dobre dzieła i pozytywne efekty tej rewolucji owym kilku ludziom, zaś wszystkie obecne przerażające błędy - całemu narodowi. Jeśli będziecie podążać za nimi, sprawicie, że trzy lub cztery grzechy kilku ludzi staną się trzema lub czterema milionami grzechów. Sprzeciwicie się miliardom szanownych żołnierzy należących do wojsk przeszłości oraz milionom jej męczenników. Przyczynicie duchowych męczarni i hańby duszom owych bohaterskich i pobożnych ludzi, a także narodowi tureckiemu, który jest armią islamu. Ponadto jeśli dobre dzieła zostaną przypisane trzem lub czterem rewolucjonistom, którzy w rzeczywistości mają w nich bardzo niewielki udział, a dostąpili ich dzięki sile i wysiłkom tego narodu i jego armii, wówczas trzy lub cztery miliony dobrych czynów staną się trzema czy czterema uczynkami, a zatem zostaną zredukowane do zera. Wówczas owe wspaniałe osiągnięcia nie będą mogły dłużej stanowić pokuty za grzechy.

Po trzecie: Zaiste, stanęliście w obliczu wielu różnorakich wrogów, wewnętrznych i zewnętrznych. Gdyby wasi przeciwnicy reprezentowali prawdy wiary, pokonaliby was w jednej chwili. Dziewięćdziesiąt procent

— 582 —

tego narodu przez tysiąc lat było związane duszą i sercem ze zwyczajami i praktykami islamu. Nawet jeśli pozornie zdawało się, iż ci ludzie posłusznie stosują się do rozkazów sprzecznych z ich naturą (ar. fitra), to w rzeczywistości nigdy nie przywiązali się do nich swym sercem.

Co więcej, muzułmanin nie jest podobny do ludzi innych narodowości. Jeśli porzuca on swoją religię, stanie się anarchistą i przestanie być posłuszny jakimkolwiek ograniczeniom. Nie będzie można władać nim przez jakiekolwiek szkolenie czy dyscyplinę prócz absolutnego despotyzmu i całkowitego zepsucia. Istnieje wiele dowodów i przykładów owej prawdy, zatem w tym miejscu przerywam omówienie tej kwestii, odwołując się do pańskiej inteligencji.

W tym stuleciu, kiedy ludzie odczuwają desperacką potrzebę Koranu, ważnym jest, abyście w tej kwestii nie pozostawali w tyle za Szwecją, Norwegią i Francją. Zaprawdę, waszym obowiązkiem jest, abyście byli dla nich podobnym im przewodnikiem. Możecie przypisać wszystkie błędy, jakie do tej pory popełniła rewolucja, owym trzem lub czterem osobom i pracować na rzecz naprawienia szkód wyrządzonych przez zmagania tego świata oraz inne rewolucje. Jeśli będziecie pracować na rzecz naprawienia owych szkód - szczególnie tych, które dotyczą zwyczajów i praktyk religijnych - zyskacie niezmierne zaszczyty w przyszłości i uczynicie wasze działania pokutą za błędy, która przysłuży się waszemu życiu ostatecznemu. Będziecie godni tego, abyście zostali zapamiętani jako patrioci i ludzie miłujący ten naród.

waszych najwyższych sądów wraz z waszą komisją ekspertów, składającą się z filozofów oraz uczonych potwierdziły przesłanie Traktatów Światła i powinszowały im, nie zgłaszając żadnego sprzeciwu wobec ich świadectw w temacie wiary - to wszystko dowodzi, iż Traktaty Światła nie wyrządzają żadnej szkody temu narodowi ani temu krajowi. Przeciwnie, są podobną zaporze Zu'l-Qarnajna barierą Koranu

— 583 —

wzniesioną przeciwko straszliwym atakom wszystkich ateistycznych prądów. Na poparcie prawdziwości tego twierdzenia mogę przedstawić sto tysięcy świadków spośród narodu tureckiego, a szczególnie spośród ludzi młodych, którzy otrzymali edukację.

Z pewnością waszym ważnym obowiązkiem jest poważne zastanowienie się nad mymi przemyśleniami, które was dotyczą. Zawsze słuchacie dyplomatów spośród ahl ad-dunja, zatem jest sprawą zasadniczą, abyście znaleźli czas na wysłuchanie bezradnego człowieka, który przemawia przez wzgląd na życie ostateczne, człowieka takiego jak ja, który stoi w drzwiach grobu, opłakując położenie swoich rodaków.

Choć w ciągu dwudziestu lat nie złożyłem żadnej petycji, ta została napisana, kiedy byłem sfrustrowany. Jest ona zaadresowana do ministra spraw wewnętrznych Hilmiego, a została przekazana naczelnikowi policji z Afyon dla poinformowania ich, jednak bez skutku. Cztery lub pięć razy dręczono mnie, wzywając oficjalnie na posterunek policji i przesłuchując:

"Nie napisałeś tego sam. Kto napisał to dla ciebie?". Odpowiedziałem na to: «Nie warto przedkładać petycji takim ludziom. Miałem słuszność, milcząc przez dwadzieścia lat».

Mówię do władz i policji Emirdag! Spisałem tę wewnętrzną rozmowę rok temu, jednak zatrzymałem ją, nie przedkładając jej. Teraz, poprzez bezprawne pod pięcioma względami traktowanie mnie - takie jak zabronienie mi posiadania pomocnika we własnym mieszkaniu - poddaje się mnie całkowitemu uciskowi. Chcę, by ujawnili się ci, którzy wykonują tak bezprawne działania w imię prawa. Mam przy tym nadzieję, iż staną się bardziej rozsądni.

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Mój drogi, wierny bracie, mój miłujący ten kraj i dokładający starań przyjacielu na tym przemijającym świecie!

Po pierwsze: Jestem ci prawdziwie zobowiązany aż do końca życia i nigdy nie zapomnę ani ciebie, ani pewnych ludzi z Erzurum i ich litościwej troski. Kiedy byłem dręczony i prześladowany, pospieszyliście mi z pomocą najbardziej ze wszystkich moich przyjaciół i rodaków. Po tysiąckroć powiem wam wszystkim: "Oto, czego zechciał Bóg" (ar. ma sza'a-llah) i: "Niech Bóg was pobłogosławi" (ar. baraka-llah).

— 584 —

Po drugie: Choć jest to całkowicie sprzeczne z moją metodą, z lekcjami, jakie odebrałem od Traktatów Światła, a także z zasadą mojego życia, której trzymam się od dziesięciu lat, a która mówi, by nie podążać za znikomymi kwestiami tego przemijającego życia doczesnego, podzielę się z tobą - jedynie przez wzgląd na ciebie, twoją ciekawość i długi list, jaki napisałeś - kilkoma kwestiami odnośnie do mego położenia i tortur, jakim poddali mnie tyrani.

Pierwsza: Trzydzieści lat temu, kiedy byłem członkiem Daru'l-Hikmeti'l-Islamiye, jeden z naszych przyjaciół, który także należał do Daru'l-Hikmet, Sayyid Sadeddin Pasza, powiedział mi:

-Otrzymałem z wiarygodnego źródła wiadomości o tym, że pewien ateistyczny komitet, który ma swe korzenia za granicą, lecz działa tutaj, przeczytał jedno z twoich dzieł. Ci ludzie powiedzieli: "Jeśli autor tego dzieła pozostanie przy życiu, nie uda nam się sprawić, by ludzie przyjęli naszą drogę (tj. ateizm - uz. red. tur.). Musimy się go pozbyć". Postanowili, że cię zamordują. Uważaj na siebie!

-Pokładam zaufanie w Bogu - odpowiedziałem. - Godzina śmierci jest wyznaczona i nie podlega zmianie.

Ów komitet przez trzydzieści, a teraz nawet czterdzieści lat obmyślał ów plan i w swej walce przeciwko mnie używał wszelkich narzędzi oszustwa. Aby mnie usunąć, uwięzili mnie po dwakroć, a ponadto otruli mnie jedenaście razy. Ich ostatni plan polegał na skierowaniu przeciwko mnie wszelkich wpływów rządu wraz z całą jego siłą, a to poprzez zwrócenie przeciwko mnie byłego ministra spraw wewnętrznych, byłego gubernatora Afyon i byłego zastępcy naczelnika policji w Emirdag.

Ci trzej urzędnicy rozpowszechniali taką propagandę i taki strach przed starym, słabym, schorowanym, ubogim, odizolowanym od innych i bezradnym człowiekiem, jakim jestem, że zdałem sobie sprawę z tego, iż żaden urzędnik służb publicznych ze strachu nie zbliży się do mnie, chyba że po to, aby mnie szpiegować. Nawet niektórzy z moich sąsiadów przestali witać się ze mną [18]. Gdyby urzędnik służb publicznych przywitał się ze mną, a dowiedzieliby się o tym jego zwierzchnicy, przenieśliby go w inne miejsce. Wsparcie Boga zaopatrzyło mnie w cierpliwość i wytrwałość. Owe bezprecedensowe męczarnie i prześladowania nie sprawiły, bym podporządkował się (moim prześladowcom - uz. red. pol.).

(...)

Trzecia: Po uniewinnieniu zarówno Traktatów Światła, jak i mnie samego, orzeczonym przez dwa sądy, które po gruntownym zbadaniu

— 585 —

Traktatów Światła nie znalazły w nich nic, o co mogłyby mnie oskarżyć,

owe komitety ateistów wewnątrz rządu uknuły plan wykorzystania pewnych hipokrytów (ar. munafiqun) spośród urzędników. W całkowitej sprzeczności z jakimikolwiek prawami zesłali mnie do Emirdag i odizolowali od wszystkich moich przyjaciół i uczniów. Jeśli chodzi o moje życie i zdrowie, to umieścili mnie oni w miejscu najgorszym z możliwych. Pod pozorem zesłania w rzeczywistości uwięzili mnie w samotności i przetrzymywali w całkowitym odosobnieniu. Obecnie zostało ustalone, że za ich traktowaniem mnie w ten sposób stoją dwa powody.

Oto pierwszy z owych powodów: Wiedząc, że od dawna nie mogę znieść zdrady i perfidii, chcieli doprowadzić mnie do gniewu, utorować drogę dla wydarzenia się pewnych incydentów, a następnie zniszczyć mnie. Ponieważ nie mogli tego osiągnąć, starali się zgładzić mnie poprzez otrucie. Jednakże, dzięki wsparciu Boga, suplikacje (ar. du'a) uczniów Światła były dla mnie niczym lekarstwo i odtrutka, a także sprawiły, że moje cierpliwość i wytrwałość stały się podobne lekarstwu. Udaremniło to ich plany i zaradziło niebezpieczeństwom owej materialnej i duchowej trucizny. Choć nigdy wcześniej w historii jakikolwiek rząd nie dopuścił się takich męczarni i prześladowań w imieniu prawa i władzy, trwają prześladowania mające na celu sprowokowanie mnie, a ich wciąż trwająca kampania strachu doprowadza mnie do gniewu. Jednakże moje serce zostało ostrzeżone w następujący sposób:

"Nie powinieneś być zagniewanym na owych tyranów, lecz raczej powinieneś im współczuć. W krótkim czasie, w zamian za przemijające męczarnie, jakie ci zadali, każdy z nich napotka wiecznie trwające męki cielesnego i duchowego Piekła. Zemścisz się na nich po tysiąckroć. Co się tyczy niektórych z nich, jeśli tylko są oni inteligentni, to jakkolwiek pozostaną na ziemi aż do czasu, w którym sczezną, ich sumienia będą cierpiały żal, zaś ich samych będzie dręczył strach przed wieczną egzekucją".

Porzuciłem zatem swój gniew, współczułem im i powiedziałem: "Oby Bóg sprawił, że zmienią się na lepsze".

— 586 —

Choć owe cierpienia i prześladowania przynoszą wspaniałą i wieczną nagrodę, składam podziękowania Wszechmocnemu Bogu, a w całym swym cierpieniu jestem rad z tego, że z korzyścią dla uczniów Światła oraz ich bezpieczeństwa hipokryci (ar. munafiqun) zajęli się mną samym, nie zaś nimi.

Po czwarte: Jeśli chodzi o twój list dotyczący mego samopoczucia, a także o twoją prośbę o zwrócenie się do obecnego rządu, abym mógł wyjechać do Damaszku lub Hidżazu, jeśli pozwala na to moje zdrowie...

Po pierwsze: Aby ocalić wiarę i służyć Koranowi, byłoby konieczne, abyśmy przybyli tutaj, nawet gdybym przebywał w Mekce, ponieważ tutaj owa potrzeba jest największa. Gdybym miał tysiąc dusz, a nawet gdybym cierpiał z powodu tysiąca chorób i trudności, opierając się na lekcjach otrzymanych od Koranu, ja sam i my wszyscy postanowiliśmy pozostać tutaj, by służyć wierze i szczęściu tego narodu.

Po drugie: W swoim liście poruszasz kwestię znieważania mnie miast okazywania mi szacunku. Piszesz: "Gdybyś przebywał w Egipcie lub w Ameryce, historia uczyniłaby ci zaszczyt, okazując ci szacunek".

Mój drogi, pilny przyjacielu! Ze względu na zasady naszej metody poważnie wystrzegamy się szacunku i estymy innych ludzi. Nasza służba zabrania nam przyjmowania jakichkolwiek pochwał, korzyści, a nawet pochlebnych myśli w temacie naszego charakteru. Szczególnie umiłowanie sławy, które jest dziwacznym rodzajem pretensjonalności, pragnienie olśniewającego zapisania się w historii lub nawet korzystnego postrzegania nas przez ludzi, ów kuszący rodzaj zarozumialstwa - wszystkie są sprzeczne ze szczerością intencji (ar. ichlas), będącą centralną kwestią zasad i metody Światła. Boimy się ich, nie mówiąc już o ich poszukiwaniu. Traktaty Światła pochodzą od blasku Koranu, są przebłyskiem jego cudowności i komentarzem (ar. tafsir) jego prawd. Staramy się o to, aby każdy ich potrzebował, aby każdy docenił ich wysoką wartość i oczywiste cuda (tur. keramat) duchowe. Odnośnie do wiary pragniemy, by każdy dowiedział się, iż Traktaty pokonały ateizm we wszystkich aspektach niewiary i nadal będą to czynić. Spodziewamy się tego, że tak się stanie, dzięki miłosierdziu Boga.

Na zakończenie podzielę się z tobą relacją o błahej, drugorzędnej sprawie dotyczącej mnie samego:

Jako że Receb-bej i Kara Kazim są twoimi przyjaciółmi, a jak sądzę, mieli oni kontakt ze starym Saidem, miast prosić ich o jakiekolwiek łaski, mogą oni dopomóc nam w uniknięciu czynienia tego, co czynili nasi poprzednicy. Nie powinni oni ulegać bezsensownym i bezcelowym

— 587 —

naciskom i prześladowaniom. Nie byłem w stanie prawdziwie przystosować się do materialnego i duchowego klimatu tego miejsca. Doświadczyłem wielu trudności. Zamykam drzwi swego mieszkania od zewnątrz i od wewnątrz. Jestem odizolowany od innych pod każdym względem. W pewnym sensie umieram w przyprawiającym o depresję pomieszczeniu, cierpiąc z powodu choroby i nie mając żadnych sąsiadów. Niekiedy jest tak, jakby jeden dzień tutaj przysparzał mi większych cierpień niż cały miesiąc w więzieniu Denizli. Przez dwadzieścia lat wtrącano się do spraw mojej wolności i mego uwolnienia poprzez owe straszliwe prześladowania; dość tego! Stało się jasnym, że po trwającym dwa lata dochodzeniu sądów i po tym, jak plany hipokrytów (ar. munafiqun) zostały udaremnione, nie mogą oni dłużej ogłupiać kogokolwiek poprzez bezpodstawne podejrzenia, wedle których poprzez moją osobę lub Ruch Światła ten kraj bądź ten naród poniesie szkodę. Byłoby właściwym, gdybym odzyskał wolność jak wszyscy inni [19] i gdybym uzyskał zezwolenie na przeniesienie się do jednej z wiosek w okolicach tego miasta dla zmiany klimatu.

Przesyłamy nasze pozdrowienia i modlitwy (ar. du'a) tobie i naszym przyjaciołom.

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
A On jest Przedwieczny i pozostanie na wieki.
Said Nursi
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Oto odpowiedź, która przyszła mi na myśl, a dotyczy ona pytania, mającego aspekt zarówno materialny, jak i duchowy.

Zostało powiedziane: Dlaczego odrzucasz przychylne opinie uczniów Światła na swój temat? Dlaczego odrzucasz również pewne zaszczyty i doskonałości, które są ci przyznawane, a które mogłyby stać się dla owych uczniów środkiem zachęty? Dlaczego przyznajesz ową wzniosłą rangę jedynie Traktatom Światła, a siebie samego przedstawiasz jako zwykłego ich ucznia, który popełnia wiele błędów?

— 588 —

Odpowiedź: Nieskończone dzięki niechaj będą Bogu Jedynemu za to, że Traktaty Światłą są bardzo silnym i niezachwianym punktem oparcia. Są w nich zawarte jasne i faktyczne dowody tego, że nie potrzebują one, bym posiadał owe cechy i zdolności, co do których przyjmuje się, że je posiadam. W odróżnieniu od innych dzieł, ich wpływ i siła nie wynikają ze zdolności ich autora. Oto one, dostępne dla wszystkich. Od dwudziestu lat, w oparciu o ich rozstrzygające dowody, ci, którzy są wrogo nastawieni wobec mojej osoby, byli zmuszani do podporządkowania się Traktatom w sensie materialnym i duchowym.

Gdyby moja osoba była dla Traktatów ważnym punktem oparcia, wówczas moi nieprzyjaciele i bezwzględni wrogowie spośród ateistów zadaliby potężny cios Światłu, dyskredytując moją ułomną osobę. Jest jasnym, że choć owi wrogowie w swej głupocie używają wszelkich podstępów, aby zdyskredytować mnie i odwrócić ode mnie uwagę społeczeństwa, nie byli w stanie zaszkodzić podbojom Traktatów Światła ani ich cnotom. Nawet jeśli zdezorientowali oni niektórych słabych ludzi, którzy od niedawna poszukiwali prawdy, to nie mogą sprawić, aby całkowicie wyrzekli się oni Traktatów Światła.

Z powodu owych prawd, a także z powodu tego, iż ego jest w tej epoce tak rozpowszechnione, odrzucam korzystne wyobrażenia na mój temat, które dalece przekraczają moje rzeczywiste zasługi. W odróżnieniu od moich braci nie spoglądam przychylnie na własną duszę (ar. nafs). Co się tyczy rang przynależnych życiu ostatecznemu, będących prawdziwymi i religijnymi rangami, które moi bracia przypisują ich bezradnemu bratu, to oparłem się na zasadach nakreślonych w zakończeniu Listu Drugiego ze zbioru Listy: "Doskonałości przypisywane mojej osobie, które mogą być duchowym podarunkiem, jeśli - niech Bóg uchroni - nie uznam, iż faktycznie posiadam owe przymioty, są dowodem tego, iż zaprawdę ich nie posiadam. Jeśli wiem, iż faktycznie nie posiadam owych przymiotów, koniecznym jest, abym odrzucił owe ofiarowane mi duchowe podarunki". Również w odniesieniu do założenia, iż do człowieka należy jakaś duchowa ranga, ego może być współwinne.

Ostatnią rzeczą, która pozostaje (do wyjaśnienia - uz. red. pol.) jest fakt, że patrząc z perspektywy życia doczesnego, gdyby człowiek wykonujący obowiązek szerzenia prawd wiary zajmował pewne określone stanowisko, jego działania mogłyby być bardziej skuteczne. W tej kwestii istnieją dwie przeszkody:

Przeszkoda pierwsza: Jeśli przyjmiemy istnienie świętości (ar. łalaja), to dobrowolne poszukiwanie owej rangi jest sprzeczne ze szczerością

— 589 —

intencji (ar. ichlas) oraz z pokorą, która jest naturą świętości. Nie jesteśmy w stanie ukazywać owych rang i wysuwać dotyczących ich roszczeń, jak było to w przypadku towarzyszy Proroka, będących dziedzicami posłannictwa. Nie możemy porównywać do nich siebie samych.

Przeszkoda druga: Jeśli człowiek zajmujący owo duchowe stanowisko może łatwo zostać zdyskredytowany, jest efemeryczny, znikomy i ulotny, może to wyrządzić szkodę Światłu oraz podbojom prawd wiary.

Istnieje jednakże jedna kwestia będąca przyczyną, dla której składam Bogu podziękowania: Moi wrogowie spośród ludzi polityki nie znają wyżej wspomnianych prawd. Wyobrażają sobie, że stoi przed nimi szacowny i dostojny stary Said i stale zajmują się zdradzaniem i znieważaniem mojej osoby, miast zajmować się Światłem. Zwracają przeciwko mojej osobie również niektórych fanatycznych i egoistycznych hodżów, jakby starali się zgasić Światło. Tylko w niewielkim stopniu zdają sobie sprawę z tego, że sprawiają, iż Światło lśni jeszcze jaśniej. Traktaty Światła otrzymują swe Światło nie od mej znikomej osoby, lecz od słońca Koranu, który jest źródłem Światła.

Said Nursi
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Aby przyjrzeć się kwiatom kwitnącym podczas tej lśniącej wiosny, odbyłem trwającą godzinę lub dwie przejażdżkę samochodem. Poczułem z wiedzą równą całkowitej pewności (ar. haqqa-l jaqin), że wszystkie kwiaty kwitły przez czas dużo dłuższy, niż widziałem to kiedykolwiek wcześniej, jak gdyby uśmiechając się odmawiały tasbih. Językiem swego usposobienia rośliny jak gdyby oklaskiwały i wychwalały Stwórcę, Któremu należy się wszelka chwała (ar. As-Sani Zu'l-Dżalal). Z tego stanu skorzystały moje emocje, które tęsknią za życiem tego świata, a także moja niedbała i niecierpliwa dusza. Moja dusza - sama poszukująca wiecznie trwających przyjemności pośród przemijania - sprzeciwiła się przeświadczeniu mego serca, wedle którego brzydzę się tym światem i czuję wstręt do tego życia pełnego chorób i trudności. Odmówiła

— 590 —

oczekiwania na królestwo pośrednie i na spotkanie z dziewięćdziesięcioma procentami moich przyjaciół, którzy już tam są.

Nagle światło wiary, które przedostało się poprzez moje emocje i skłonności, zaoponowało wobec owego sprzeciwu słowami:

Jako że ta gleba ukazuje tak wielkie materialne piękno, miłosierdzie, życie i upiększenie, jest ona zasłoną dla nieskończonego miłosierdzia, a jakakolwiek rzecz, która do niej trafia, nie jest pozostawiana samej sobie. Zaiste, duchowe ośrodki i swego rodzaju działające warsztaty, wytwarzające owe widoczne, cielesne upiększenia i powab, piękno i wdzięk, miłosierdzie i życie, znajdują się pod zasłoną gleby i poza nią. Z pewnością zstąpienie do ziemi, która jest niczym chroniąca nas matka, pragnienie objęcia jej i spoglądania na owe prawdziwe i trwałe kwiaty duchowe, są znacznie bardziej godne naszego umiłowania i tęsknoty.

Tak światło wiary całkowicie uciszyło owe ślepe emocje i miłującą ten świat duszę, a także oddaliło ich sprzeciw, sprawiając, że moja miłująca ten świat dusza powiedziała:

اَلْحَمْدُ لِلّٰهِ عَلٰى نُورِ الْا۪يمَانِ مِنْ كُلِّ وَجْهٍ

Chwała niech będzie Bogu Jedynemu za każdy aspekt światła wiary.

Said Nursi
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Duchowe stowarzyszenie uczniów Światła in sza'a-llah otrzyma nagrodę równą nagrodzie za osiemdziesiąt lat oddawania czci Bogu, jaką ci, którym się poszczęściło, zyskują podczas błogosławionego miesiąca ramadan. Aż do Święta Zakończenia Postu uczniowie Światła powinni mówić "amen" po suplikacjach (ar. du'a) innych ze szczerością intencji tak wielką, jak tylko to możliwe, aby jeśli jeden z nich otrzyma ową nagrodę, wszyscy mogli mieć w niej udział, stosownie do swego stopnia. Czyniąc tak, z pewnością będziecie dostarczać duchowego wsparcia waszemu słabemu i obciążonemu najcięższym brzemieniem bratu.

— 591 —

Po drugie: Jeden lub dwaj doktorzy należący do najważniejszych uczniów Światła byli głęboko zatroskani tym, że choć cierpię z powodu ciężkiej choroby, nie zasięgałem rad owych szczerych i wiernych braci ani nie zażywałem ich lekarstw. Nie konsultowałem się z nimi i nie poruszałem żadnych tematów dotyczących mej gwałtownej choroby, kiedy nawiedziła mnie w czasie rozpaczliwej potrzeby, gdy doświadczałem cierpienia. Dlatego jestem zobowiązany do tego, by podzielić się z wami pewną zagadkową prawdą. Spisuję ją, abyście mogli z niej skorzystać. Powiedziałem owym lekarzom:

Moim ukrytym wrogom oraz mojej duszy Szatan wpoił to, by znaleźli u mnie jakąś słabą cechę mego usposobienia. Chcą oni przyłapać mnie na gorącym uczynku, aby mogli wykorzystać to przeciwko mnie i zaszkodzić całkowicie szczerej służbie Światłu. Najsłabszą cechą i najbardziej bolesną przeszkodą jest skłonność do chorowania. Im więcej uwagi poświęca się chorobie, tym bardziej zaczynają dominować cielesne emocje duszy, która uciszy serce i ducha poprzez wymówki takie, jak: "To jest konieczne, jestem do tego zmuszony". Sprawia to, że lekarz staje się despotycznym władcą i zmusza pacjenta do tego, aby był on posłuszny lekarstwom i za-leceniom lekarza. To zaś wyrządza szkodę służbie wykonywanej z poświęceniem i szczerością intencji (ar. ichlas).

Moi potajemni wrogowie stale pracowali nad wykorzystaniem tej mojej słabości, tak jak pracują nad wykorzystaniem strachu, chciwości, sławy i zaszczytów. Nie osiągnęli niczego, wykorzystując strach, który jest największą słabością człowieka. Pojęli, że nie przywiązujemy żadnej wagi do ich wyroków śmierci i prób zabójstwa.

Wówczas wielokrotnie starali się sprowokować mnie poprzez środki do życia i chciwość, która jest jedną z największych ludzkich słabości. Ostatecznie również w ten sposób niczego nie osiągnęli. Zdali sobie sprawę z tego, że nie przywiązujemy wagi do doczesnego majątku, dla którego poświęcili oni swe uświęcone wartości. Stało się to dla nich jasnym po wielu wydarzeniach. Zaprawdę, w ciągu tych dziesięciu lat oficjalnie, poprzez lokalne władze, dopytywali się: "Z czego on żyje?".

Następnie, po wielokrotnym prowokowaniu mnie poprzez zdradę, potępianie i zaczepki dręczenia mnie, obmyślono spiski, mające na celu wykorzystanie mnie poprzez tytuły, sławę i zaszczyty, które również są jednymi z największych ludzkich słabości. Nie powiodło się im i niczego nie osiągnęli. Z pewnością zrozumieli, że dla nas sława i zaszczyty tego świata, w którym są oni rozkochani, są tym samym, co hipokryzja i przynoszące szkodę zarozumialstwo. Umiłowanie rangi,

— 592 —

sławy tego świata i zaszczytów, do których oni są tak przywiązani, w naszych oczach jest bezsensowne. Zaprawdę, w tym względzie uważamy ich za szaleńców.

Nawet gdyby patrząc z punktu widzenia prawdy uważać za słabość w odniesieniu do naszej służby wierze posiadanie rang duchowych, rozwijanie się na kolejnych poziomach świętości (ar. łalaja) i uznawanie darów Boga, to są one każdemu miłe i przez każdego poszukiwane. Ludzie mogą jedynie skorzystać z owych rang, zaś nie mogą doznać z ich powodu żadnej szkody. Jednakże z powodu tego, że w tej epoce dominują samolubstwo i egoizm, umiłowanie własnych korzyści i dbanie o ratunek tylko dla siebie samego, służba wierze oparta na tajemnicy szczerości intencji nie może stać się narzędziem czegokolwiek innego. Wymaganym jest, aby nie poszukiwać aktywnie osobistych rang duchowych, by nie została zrujnowana tajemnica prawdziwej szczerości intencji (ar. ichlas). Koniecznym jest, by w oparciu o własne uczynki nie oczekiwać owych rang; nie powinno się ani poszukiwać ich, ani też rozmyślać nad nimi.

Z tego powodu ci, którzy starali się sprowokować słabości mego usposobienia, zrozumieli, że każdy poszukuje odkryć duchowych i cudów, lecz ja z pewnością nie poszukuję kolejnych poziomów doskonałości duszy. Nie powiodło im się zatem również w tej kwestii.

Przesyłamy pozdrowienia pokoju każdemu z naszych braci i błagamy miłosierdzie Boga o to, by prawdy Nocy Przeznaczenia, która jest niczym osiemdziesiąt trzy lata oddawania czci Bogu, stały się orędownikiem dla każdego ucznia Światła.

Wasz brat
Said Nursi
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Zwięźle wskażemy na długą i rozległą prawdę, jaka została oznajmiona memu sercu podczas Nocy Przeznaczenia, a jest ona następująca:

Poprzez ostatnią (drugą - uz. red. pol.) wojnę światową ludzkość doznała bezlitosnego zniszczenia, krańcowych prześladowań i despotyzmu,

— 593 —

który setki ludzi uczynił nędzarzami z powodu jednego wroga; pokonani zostali pozostawieni w stanie rozpaczy, podczas gdy zwycięzcy stanęli w obliczu straszliwego strachu, aby zachować swe panowanie, a także zostali obciążeni wyrzutami sumienia wynikającymi z nieodwracalnych i straszliwych zniszczeń, jakie wyrządzili; całkowicie ulotna i przemijająca natura tego doczesnego życia wraz ze zwodniczymi i ogłupiającymi pokusami cywilizacji zaczęły być odczuwane w wielkiej skali; wzniosłe możliwości ludzkiej natury doznały straszliwych ran zadanych im przez naturalne umiłowanie człowieczeństwa, zaś wszystkie odwieczne dążenia tęskniące za wiecznością zostały gwałtownie zbudzone; diamentowy miecz Koranu zniszczył niedbalstwo, zbłądzenie oraz nieczuły i zawzięty naturalizm; prawdziwe oblicze nadzwyczaj szpetnej i bezlitosnej polityki tego świata - a jest ona najbardziej duszącą i najbardziej zwodniczą zasłoną dla niedbalstwa i zbłądzenia - stało się oczywiste; zaiste nie może być żadnych wątpliwości co do tego, że - a mówimy to w oparciu o widoczne znaki, jakie ukazały się na Północy, na Zachodzie i w Ameryce - skoro życie tego świata, będące metaforycznym umiłowanym ludzkości, jest tak szpetne i ulotne, zatem ludzkość ze wszystkich sił będzie poszukiwała życia wiecznego, które jest faktycznym umiłowanym ludzkiej natury.

Zaiste nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że miliony ludzi prawdy akceptują i potwierdzają osądy Koranu, który ma trzysta milionów uczniów w każdym stuleciu od tysiąca trzystu sześćdziesięciu lat, który w każdej minucie zajmuje uświęcone miejsce w sercach milionów hafizów, którego uczy się cała ludzkość poprzez wszystkie jej recytacje. W niezrównanym stylu Koran daje dobrą nowinę o życiu wiecznym i o wiecznej szczęśliwości, co odróżnia go od wszelkich innych ksiąg. Uleczywszy wszystkie rany ludzkości Koran, owa Księga cudownej wystawy, ze swymi potężnymi, silnymi i powtarzanymi wersetami oznajmia poprzez wyraźne i domyślne znaki pewność owej dobrej nowiny po dziesięć tysięcy razy. Poprzez nieskończenie liczne i jednoznaczne dowody uczy o wiecznym szczęściu.

Zaiste, jeśli tylko ludzkość nie straciła całkowicie rozumu, a Dzień Zguby (ar. Jaum al-Qijama) nie nastąpi ponad jej głowami, wówczas jak sławni mówcy wypatrujący zaakceptowania Koranu w Szwecji, Norwegii, Finlandii i Anglii, jak komisja ważnych uczonych z Ameryki, poszukująca prawdziwej religii, tak kontynenty i rządy oblicza ziemi będą poszukiwać Koranu, owej Księgi cudownej wystawy. Po zrozumieniu jego prawd obejmą go całym życiem i całą duszą, ponieważ w odniesieniu do owych prawd nie istnieje zupełnie nic podobnego do Koranu i nic nie jest w stanie zastąpić owego największego z cudów.

— 594 —

Po drugie: Traktaty Światła służyły za diamentowy miecz broniący owego cudownego Objawienia i zmusiły najbardziej upartych wrogów do podporządkowania się. Traktaty Światła głoszą wieść o skarbcach Koranu w sposób, który rozświetli serce, duszę, a nawet emocje. Będąc jego duchowym cudem, nie mają żadnego innego źródła pochodzenia prócz Koranu. Wykonują swe zadanie w najbardziej olśniewający sposób i okazały się zwycięskie w walce przeciwko straszliwej propagandzie i upartym prądom ateizmu. Pośród najbardziej gęstych i duszących, najbardziej rozpowszechnionych w kręgach zbłądzenia ideologii, Traktaty Światła rozpraszają owo niedbalstwo w najbardziej olśniewający sposób i ukazują prawdę Bożej jedności. Czynią to poprzez takie traktaty, jak Kwestia Szósta Owoców wiary, a także Dowody Pierwszy, Drugi, Trzeci i Ósmy Laski Mojżesza.

Z pewnością koniecznym dla nas i niezbędnym dla tego narodu jest to, by w efekcie zalegalizowania w ostatnich czasach prywatnych szkół religijnych (medres), a także zezwolenia na ich otwarcie, uczniowie Światła zakładali niewielkie szkoły Światła w tak wielu miejscach, jak to możliwe. Choć każdy może do pewnego stopnia skorzystać z Traktatów Światła poprzez czytanie owych Traktatów jako takich, nie każdy może pojąć w całości wszystkie ich kwestie, jako że Traktaty są objaśnieniem prawd wiary, są wiedzą o Bogu i poznaniem Go, a także oddawaniem Mu czci.

Miast spędzać od dziesięciu do piętnastu lat w dawnych medresach, jak było to przez ostatnie dwadzieścia lat, obecnie ten sam efekt będzie można osiągnąć, in sza'a-llah, w ciągu pięciu do dziesięciu tygodni w szkołach Światła. Nie należy wtrącać się do spraw Traktatów Światła, które są blaskami Koranu i jego heroldem. Przynoszą one liczne korzyści temu rządowi, narodowi i krajowi, a także służą życiu politycznemu, doczesnemu i ostatecznemu. Rząd musi zatem działać na rzecz ich panowania i publikowania, aby mogły stać się one pokutą za straszliwe nieszczęścia przeszłości i tamą dla przerażających katastrof oraz anarchii, jaka powstanie w przyszłości.

Moi bracia! Nie martwcie się. Powinniście okazywać zadowolenie z nadzwyczajnych, choć ukrytych, podbojów Światła. Cała historia aż do tej pory nie jest w stanie ukazać dzieła, które rozprzestrzeniałoby się tak skutecznie w tak trudnych warunkach. Rozsądek i mądrość ukryte za ograniczeniami swobody Traktatów Światła polegają na tym, że ludzie obawiają się ich nadzwyczajnej siły. Choć doceniają i uznają ich wartość, rozmowa, jaka miała miejsce między ministrem spraw religijnych a premierem, przynosi wieści o tym, że obawiają się oni oficjalnie zezwolić

— 595 —

na ich publikowanie, lękając się przewrotu. Nie atakują oni już Traktatów, lecz pragną zawrzeć rozejm. Jednakże potężne siły sprzyjające Światłu sprawią - in sza'a-llah - że owo zatroskanie w temacie wydawania Traktatów stanie się entuzjazmem. Ponadto poprzez skłonność do zawiści wielu ludzi o wybujałym ego nie chce, by Traktaty Światła były łatwo dostępne, aby w ten sposób zwiększyć wartość własnych dzieł.

Po trzecie: Traktaty Światła są rozpowszechniane po całym świecie islamu rękami pielgrzymów, którzy udali się na hadżdż. Od piętnastu lat komisja uczonych przegląda ręcznie spisane kopie Laski Mojżesza (tur. Asay-i Musa) i traktatu Zulfikar, które wysłaliśmy do Damaszku. Na znak szczerych powinszowań powiedzieli oni: "Chcielibyśmy wydrukować każdą z ich części jako osobną książkę. Będziemy jednak potrzebowali dużo pieniędzy, żeby wydrukować całe dzieło naraz".

Said Nursi
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Mam powód do tego, by podzielić się z wami pewnym nieszczęsnym, bolesnym i subtelnym wydarzeniem z mego życia, aby ukazać, że moi wrogowie sięgnęli po ostateczne środki. Sfabrykowali oni oskarżenia prawdopodobne jak jeden do tysiąca, które są tak bezpodstawne, że nawet Szatan nie zwiódłby nikogo za ich pomocą. Ukazuje to, że nie pozostała im już żadna inna broń, jakiej mogliby użyć przeciwko Światłu. Cała sprawa wygląda następująco:

Tym, którzy znają moje życie, dobrze wiadomo, że pięćdziesiąt pięć lat temu, kiedy miałem mniej więcej dwadzieścia lat, zatrzymałem się w rezydencji nieżyjącego już gubernatora Omara Paszy w Bitlis. Przebywałem tam przez dwa lata, gdyż nalegał na to, a także z powodu wielkiego szacunku, jaki miał dla nauki. Miał on sześć córek; trzy z nich były młode, a pozostałe trzy nieco starsze. Choć przez dwa lata mieszkałem z nimi w tym samym domu, nie rozpoznawałem żadnej z trzech starszych

— 596 —

ani nie mógłbym odróżnić jednej z nich od drugiej. Nigdy nie poświęcałem im na tyle uwagi, aby poznać je na tyle dobrze. Zaprawdę, mój przyjaciel - uczony przybył, aby mnie odwiedzić, a po dwóch dniach potrafił już odróżnić jedną z nich od drugiej. Wszyscy byli zdziwieni moją postawą i pytali mnie:

-Dlaczego w ogóle nie patrzysz na nie?

-Dbałość o dostojeństwo nauki powstrzymuje mnie od patrzenia na nie - odpowiadałem.

Ponadto podczas szczególnego święta Kagithane w Stambule skąpo odziane kobiety Greków i Ormian ustawiły się w szeregach po obu stronach Złotego Rogu, przez całą drogę od Mostu do Kagithane. Nieżyjący już członek parlamentu, Mułła Sajjid Taha, inny członek parlamentu, Haci Ilyas, a także ja, płynęliśmy razem łodzią niedaleko tych kobiet. Nie byłem tego świadomy, lecz po godzinie na łodzi wyznali, że sprawdzali mnie i kolejno mieli mnie na oku.

-Jesteśmy zdumieni tym, że nie spojrzałeś na nie ani razu! - powiedzieli.

-Jako że konsekwencją niepotrzebnych, przemijających i grzesznych przyjemności są niedola i żal, nie chcę patrzeć na takie rzeczy - odparłem.

Ci, którzy są ze mną zaprzyjaźnieni, wiedzą, że przez całe życie wystrzegałem się przyjmowania prezentów, darowizn i zaszczytów, a także zobowiązań wobec ludzi. Poprzez dwukrotne straszliwe uwięzienie mnie w ciągu dwudziestu lat mej męczącej niewoli stało się jasnym i oczywistym, że dla zachowania honoru i pomyślności Światła, a także służby wierze i Koranowi, wyrzekłem się wszelkich pragnień oraz zainteresowań materialnych, społecznych czy politycznych. Nie poświęciłem najmniejszej uwagi groźbom zgładzenia mnie wygłaszanym przez ludzi o złej woli.

Choć praktykowałem tę zasadę przez całe moje siedemdziesięcio-pięcioletnie życie, to pewien człowiek zajmujący oficjalne stanowisko z intencją splamienia nadzwyczajnej cnoty Traktatów Światła był zdolny do oszczerstwa, jakiego nie wyobraziłby sobie ani nie pomyślał o nim nawet Iblis. Stwierdził on: "Nocami odwiedzały go prostytutki i inni bezwstydni osobnicy z całymi tacami baklavy". Tymczasem na noc moje drzwi są zamknięte z zewnątrz i od wewnątrz, zaś przed drzwiami aż do świtu stoi strażnik - na rozkaz wydany właśnie przez tego nędznika. Ponadto moi sąsiedzi i wszyscy moi przyjaciele wiedzą, że od modlitwy wieczornej (ar. 'isza) aż do rana nie pozwalam nikomu na to, by mnie odwiedzał.

— 597 —

Zatem gdyby nawet rozpustny i głupi człowiek stał się najpierw osłem, a później diabłem, wciąż nie miałby szans na to, by wymyślić takie oszczerstwo. Kiedy to zrozumiano, ów człowiek porzucił swój plan, a później został wysłany do Piekła czy gdzie indziej. Tym, co zamierzał, było wykorzystanie jego oficjalnego stanowiska do manipulowania niedawnymi wydarzeniami. Próbował on zdyskredytować raczej uczniów Światła niż moją osobę i w ten sposób ich splamić, jednakże ochrona i wsparcie Bożej opatrzności udaremniły ten plan w zdumiewający sposób.

Mówiąc to, nie rozgrzeszam mojej duszy. Mówię raczej: "Uświęcona służba wierze sprawia, że dusza zapomina o wszystkich swych pragnieniach. Duchowe przyjemności, jakich doznaje w owej służbie, są dla niej wystarczające", a także mówię o potrzebie tego, by uczniowie Światła praktykowali ostrożność i roztropność.

Po drugie: Wysyłam do was pisarza, który ma doświadczenie i biegłość w pracy z powielaczem. Odkryłem, że pisanie sprawia mi trudność, zatem nie obrażajcie się na mnie o to, że piszę do was tak niewiele (...).

Po czwarte: W tej chwili otrzymałem piękny list Mehmeda Feyziego, owego "Husreva z Kastamonu", przynoszący radosne wieści o zwycięstwach Światła. Całym swym jestestwem składam życzenia z okazji dziesięciu świętych nocy (chodzi o ostatnie noce miesiąca ramadan - uz. red. tur.), a także Święta Zakończenia Postu, przede wszystkim owemu wartościowemu bratu, a także Hilmiemu i Eminowi wraz z pięcioma innymi braćmi, jak również siostrom takim jak Zehra, Lutfiye, Ulviye i im podobne. W załączeniu przesyłamy wam listy napisane przez Hulusiego i Feyziego.

Said Nursi
— 598 —
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

W Jego Imię, niech będzie Mu chwała!

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Winszuję z okazji Święta (Ofiarowania - uz. red. pol.) uczniom Światła w ogóle oraz tym uczniom Światła, którzy są obecni na większej pielgrzymce (ar. hadżdż al-akbar), a także tym wspierającym Światło, którzy obecnie są na pielgrzymce. Ponadto winszuję wam z okazji dobrych wiadomości, jakie przynosi to Święto, a które mówią o rozpoczęciu wielkiego święta dla świata islamu, jakim jest ustanowienie muzułmańskiej jedności przez wielkie narody świata islamu, takie jak narody Indii i Arabii. Owe narody na długi czas utraciły swą niepodległość i znajdowały się w niewoli. Teraz państwa muzułmańskie liczące sto milionów ludzi w Indiach i pięćdziesiąt milionów na Jawie, a także cztery lub pięć rządów państw arabskich, kształtujących arabską jedność, podobną jedności Stanów Zjednoczonych, łączą się w jedności islamu.

Po drugie: Zgodnie z tym, co napisali Re'fet-bej i Mustafa Oruc, nad głównym wejściem do wielkiego kompleksu budynków w Stambule, mieszczących Sztab Generalny i Ministerstwo Wojny, przez długi czas zarządzające armią islamu, które to budynki później służyły jako siedziba uniwersytetu, wypisano głębokie wersety Koranu:

﴿ اِنَّا فَتَحْنَالَكَ فَتْحًا مُب۪ينًا ٭ وَ يَنْصُرَكَ اللّٰهُ نَصْرًا عَز۪يزًا ﴾

[20]

które później zakryto marmurem, aby ukryć ich światła. Obecnie widzimy silny znak tego, że zostanie dozwolone używanie alfabetu koranicznego, co stanie się narzędziem służącym celom Traktatów Światła. Uniwersytety w przyszłości staną się szkołami Światła. W blasku tego samego światła Ahmad, który jest jednym z uczniów Światła w Denizli, odnalazł pewien szczególny fragment w dziełach Bismarcka, który był sławnym uczonym i największym umysłem dziewiętnastego wieku, a osiągnął najwyższe poziomy filozofii społecznej. W owym fragmencie wielki Bismarck mówi:

Zbadałem Koran w każdym aspekcie i znalazłem wielką mądrość w każdym jego słowie. Jeśli chodzi o zarządzanie sprawami ludzkości, ta księga nie ma podobnych sobie.

— 599 —

Mówi także, wołając do Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie):

O, Muhammadzie! Prawdziwie żałuję, że nie jestem tobie współczesnym. Ludzkość nigdy już nie ujrzy ponownie tak wybitnego i potężnego człowieka jak ty, zatem biję ci czołem w głębokim szacunku.

Bismarck

Tak, napisał on swoje nazwisko pod tymi słowami. Z powodu jego nadmiernej krytyki wcześniejszych Ksiąg Objawionych, które zostały zniekształcone i unieważnione, wskazałem na to, że owych zdań nie należy rozpowszechniać.

Ten człowiek był największym geniuszem i najwspanialszym umysłem dziewiętnastego wieku, a także najważniejszą osobistością politycznego i społecznego życia ludzkości. Niepodległość, jaką zyskał świat islamu, a także fakt, że cudzoziemskie rządy aktywnie poszukują prawd Koranu, zaś wielkie prądy zachodu i północnego zachodu zwracają się ku Koranowi - to wszystko jest wielce zachęcającymi osiągnięciami. Jak Bismarck, tak również największy i najbardziej sławny filozof Ameryki, Mr. Carlyle, doszedł do następującego rozstrzygającego wniosku:

Żadna inna księga nie może kiedykolwiek osiągnąć poziomu Koranu. Jest on słowem prawdy; jest on tym, na co powinniśmy zwrócić uwagę.

Podboje Traktatów Światła w każdym miejscu, a także ich rozwój, są osiągnięciami tak zachęcającymi, że wskazują one na to, iż na Zachodzie narodzi się wiele osobowości podobnych Bismarckowi czy Carlyle'owi. Przedstawiamy wam tę prawdę jako świąteczny podarunek i wysyłamy do was ten list, dołączając do niego słowa zapisane przez Bismarcka.

. ..Po drugie: Szczerość intencji (ar. ichlas) jest największą siłą, jaką Traktaty Światła posiadają i jakiej mogą użyć przeciwko wielu swym przeciwnikom. Nie mogą one być narzędziem czegokolwiek na tym świecie. Nie są one w żaden sposób powiązane z prądami, które zostały zbudowane w oparciu o namiętność stronniczości, szczególnie z tymi, które są związane z polityką. Jest tak, ponieważ cecha usposobienia, jaką jest stronniczość, niszczy szczerość intencji i zmienia prawdę.

Powodem, dla którego wycofałem się z polityki na ostatnie trzydzieści lat, jest fakt, że widziałem pobożnego uczonego, który przez skłonność

— 600 —

do stronniczości, wywodzącą się z przedkładania własnych poglądów nad inne, posunął się aż do znieważenia innego wielkiego uczonego oskarżeniem go o niewiarę (ar. kufr), ponieważ tamten sprzeciwiał się jego poglądom politycznym. Z drugiej strony wychwalał on znanego i agresywnego hipokrytę (ar. munafiq) i schlebiał mu, ponieważ tamten popierał jego myśli i poglądy. Lękałem się tego całą duszą.

Polityka, kiedy połączy się ze skłonnością do stronniczości, może prowadzić do tak zatrważających błędów. Oznajmiłem zatem:

اَعُوذُ بِاللّٰهِ مِنَ الشَّيْطَانِ وَ السِّيَاسَةِ

Szukam ucieczki u Boga przed Szatanem i polityką, i od tamtej pory wycofałem się z polityki.

Moi bracia tacy jak wy wiedzą, że w rezultacie tego stanu nie przeczytałem żadnej gazety, nie słuchałem, kiedy czytał ją ktoś inny, ani nawet nie dopytywałem o to, co piszą w gazetach. Przez ostatnie dziesięć lat nie poświęciłem żadnej uwagi (drugiej - uz. red. pol.) wojnie światowej ani też nie byłem jej ciekaw. Wiecie, że aby uniknąć jakiegokolwiek kontaktu ze stronniczością czy polityką, aby uniknąć wszelkiej szkody, jakiej mogłaby doznać szczerość intencji Światła, przez dwadzieścia dwa lata życia w udręce i niewoli, nie przedstawiłem władzom żadnej petycji dla własnej wygody, jeśli nie liczyć moich mów obrończych.

Ponadto wiecie, że - jak napisałem do was z więzienia - jeśli ludzie, którzy postanowili, że powieszą mnie na szubienicy, którzy zadawali mi okrutne męczarnie, ocalą swą wiarę dzięki Traktatom Światła, to chcę, abyście zaświadczyli, iż wybaczyłem im. Aby poprzez skłonność do stronniczości nie wyrządzać szkody szczerości intencji (ar. ichlas), unikamy kontaktu ze straszliwymi prądami z kraju i zagranicy, a ja do pewnego stopnia ostrzegłem mych braci, aby postępowali tak samo.

Wiecie również, że nie przyjmuję żadnych darowizn ani podarunków, a sam nie mam środków po temu, aby takiej pomocy udzielić. Korzystając z pieniędzy, które otrzymuję ze sprzedaży własnych ubrań i rzeczy osobistych, kupuję moje księgi od braci, którzy je spisali, aby żadna doczesna korzyść nie mogła zaszkodzić Traktatom Światła ani ingerować w ich sprawy, a także dlatego, by inni moi bracia byli ostrożni i nigdy nie używali Traktatów jako narzędzia jakiejkolwiek innej sprawy. Światło wystarczy prawdziwym uczniom Światła. Powinni oni również być zadowoleni z tego, co mają, a nie spoglądać na inne przywileje czy korzyści, materialne ani duchowe.

Ponadto nie powinno się wieść sporów ani ożywionych, stronniczych dyskusji odnośnie do kwestii religijnych, aby uniknąć wyrządzenia szkody

— 601 —

przez ludzi o złej woli, którzy sprzeciwiają się Światłu. Zaprawdę, poprzez pewnego rodzaju przeczucie moje serce wpadło w wielki gniew i obraziło się na naszego brata Mustafę Oruca, który w tej samej chwili rozmawiał z pewnym człowiekiem w sposób sprzeczny z metodą Traktatów Światła. Poczułem nawet, że powinna mu zostać odebrana owa znacząca ranga, którą osiągnął dzięki Światłu. Byłem tym zasmucony, bo skoro myślałem, że jest on dla mnie niczym Abdurrahman, to dlaczego tak strasznie rozgniewałem się na niego? Później przybył on w Święto, aby się ze mną zobaczyć. Al-hamdu li-llah za to, że otrzymał on ważną lekcję i zrozumiał swój wielki błąd. Przyznał, że popełnił błąd właśnie wtedy, kiedy poczułem, że jestem na niego zagniewany. In sza'a-llah, będzie to pokuta za jego błąd, zaś on zostanie oczyszczony z grzechu i wybawiony od niego.

Inny człowiek przez ostatnie cztery lub pięć miesięcy wysyłał mi gazety. Otrzymałem je dopiero niedawno, ponieważ moi przyjaciele tutaj znają moje zwyczaje i wiedzą, że nie przyjmuję jakichkolwiek książek ani czasopism prócz Traktatów Światła, nie mówiąc już o gazetach. Bali się pokazać mi tę przesyłkę lub powiadomić mnie o niej, jako że nie znam liter nowego alfabetu. Wreszcie pewien człowiek pokazał mi list na mój temat, napisany przez dziennikarza, który był również moim przyjacielem i krajanem. Powiedziano mi: "To on od jakiegoś czasu wysyłał ci gazety. Nie chcieliśmy mówić ci o tym". Odpowiedziałem na to: "Prześlijcie temu człowiekowi wiele pozdrowień ode mnie i poinformujcie go o tym, że stary Said, którego znał mój przyjaciel, zmienił się, a wszystkie więzi łączące go z tym światem zostały przerwane. Jestem chory i nie chcę, żeby ów człowiek poczuł się urażony tym, że nie odpowiadam mu osobiście".

Przesyłam pozdrowienia pokoju wszystkim przyjaciołom, szczególnie braciom takim, jak Hafiz Emin i Hafiz Fahreddin, i jeszcze raz winszuję wam z okazji Święta (...).

Nieskończone dzięki niech będą Bogu Jedynemu! Znak tego, że Traktaty Światła zostały przyjęte w Świętym Świętych (ar. Haramajn Szarif), jest następujący:

Wojownik Światła z Denizli, Hafiz Mustafa, odebrał ze Stambułu traktaty zatytułowane Zulfikar, Laska Mojżesza (tur. Asay-i Musa) i Dająca światło lampa (ar. Siradż an-Nur), które miały zostać wysłane do uczonych w Indiach, i zabrał je na pielgrzymkę (ar. hadżdż), aby czytać je wraz z pielgrzymami. Owe traktaty zostały przekazane w Medynie znanemu uczonemu pochodzącemu z Kaszmiru, bardzo dobrze znającemu język turecki. Po wyrażeniu wielkiego uznania zapewnił on, że wyśle je do ośrodków nauki w Indiach. Otrzymałem dobre wiadomości o tym, że

— 602 —

księgi wysłane do Medyny i innych miejsc bezpiecznie dotarły do celu, o czym powiadomili mnie pielgrzymi towarzyszący Hafizowi Mustafie z Denizli, a także dwaj bracia z Afyon, będący młodymi uczniami Światła, którzy po drodze (do Mekki - uz. red. pol.) czytali te księgi. Owe wiadomości przyniosły dobrą nowinę o uroku Traktatów Światła i o korzystnym przyjęciu, z jakim spotkały się one za granicą.

Said Nursi
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Nie martwcie się. Przez ostatnie dwadzieścia lat, poprzez setki doświadczeń, Boża łaskawość chroniła nas i wybawiała nas od wszelkiego rodzaju tyranii. Powinniśmy być mocno przekonani o tym, że w ten sam sposób wybawi nas od tych nowych, bezsensownych, całkowicie bezprawnych, okropnych i bezlitosnych prześladowań skierowanych przeciwko nam. Nawet jeśli doznaliśmy pewnych niedoli, trudności i krzywd, pokładamy wielką nadzieję w miłosierdziu Boga Jedynego, wierząc w to, że miłosierdzie, łaska Boga i Jego nagrody, jakie ukazały się w nas samych, są po tysiąckroć większe od owych trudności i posłużą temu, byśmy pracowali w inny sposób na rzecz ocalenia wiary wielu bezradnych ludzi wiary (ar. ahl al-iman).

Ukażę, jak bardzo owe wydarzenia są bezprawne pod dziesięcioma względami:

Po pierwsze: Traktaty Światła zostały szczegółowo zbadane przez trzy sądy, trzy komisje uczonych, siedem urzędów w Ankarze i sądownictwo. Wszyscy uniewinnili je jednogłośnie i bez żadnego sprzeciwu. Każdy, kto posiada uczciwość choćby na wagę atomu, zrozumie, jak bezprawnym byłoby dalsze traktowanie Traktatów Światła jako szkodliwych dokumentów, pomimo uniewinnienia orzeczonego w sprawie Saida i siedemdziesięciu pięciu jego przyjaciół bez postawienia im jakichkolwiek zarzutów.

Po drugie: Jakże bezprawnym jest najście na dom człowieka, który po uniewinnieniu go żył w Emirdag przez trzy i pół roku jak pustelnik, w nędzy,

— 603 —

zamykając drzwi od środka i od zewnątrz, a prócz najbardziej zasadniczych potrzeb nie przyjmował gości ani też nie kontynuował spisywania pism, jakie powstawały przez dwadzieścia lat! Jakże bezprawnym jest dręczenie go przez wzgląd na politykę tego świata i wyważanie jego drzwi po to, by śledczy nie znaleźli niczego prócz jednej książki po arabsku o wspominaniu Boga i dwóch oprawionych lekcji w temacie wiary! Każdy, kto posiada choćby najmniejszą inteligencję, przyzna, jak bezprawnym jest takie okrucieństwo!

Po trzecie: Człowiek, który - co potwierdziło w sądzie siedemdziesięciu świadków - przez siedem lat (obecnie to już dziesięć lat, a ten stan rzeczy nie zmienił się) nie interesował się drugą wojną światową ani o nią nie pytał; który od dwudziestu pięciu lat nie przeczytał ani nie wysłuchał ani jednej gazety; który gwałtownie odwrócił się od polityki, mówiąc:

اَعُوذُ بِاللّٰهِ مِنَ الشَّيْطَانِ وَ السِّيَاسَةِ

Szukam ucieczki u Boga przed Szatanem i polityką; który choć był poddany wszelkiego rodzaju torturom, nie przedłożył dla własnej wygody żadnej petycji, aby uniknąć zwrócenia na siebie uwagi polityków i aby uniknąć ryzyka mieszania się do polityki... Jakież prawo miałoby zezwalać na najście na dom takiego człowieka, na nękanie go, kiedy cierpi z powodu choroby, na przyczynianie jego duszy niedoli tak wielkiej, jakiej nie doznał on nigdy wcześniej? Każdy, ktokolwiek tylko ma choćby najmniejsze sumienie, współczułby temu człowiekowi w jego położeniu!

Po czwarte: Po szczegółowym śledztwie prowadzonym przez sześć miesięcy przez sąd w Eskisehir z racji podejrzeń i pod pretekstem zakładania stowarzyszenia politycznego lub ustanawiania tariki sufickiej, zostaliśmy uniewinnieni od wszelkich zarzutów dotyczących zakładania politycznego stowarzyszenia czy ustanawiania tariki. Pomimo wrogości najwyższego zwierzchnika sądownictwa i wpływu wywieranego przez niego na niektórych urzędników, aby cała sprawa obróciła się na naszą niekorzyść, nie powiodło im się to. Uczepiono się jedynie jednego z najkrótszych traktatów, traktatu o zasłanianiu ciała przez kobiety, i bez oparcia się na jakichkolwiek podstawach prawnych skazano pięciu do dziesięciu uczniów Światła na sześć miesięcy więzienia w oparciu o tzw. głos sumienia [21]. Ponieważ w toku dochodzenia spędziliśmy w areszcie cztery miesiące, w sumie odbyliśmy karę półtora roku pozbawienia wolności. Do Sądu Karnego w Ankarze wysłano pięć wielkich skrzyń ksiąg, które były badane przez dwa lata przez sądy w Ankarze i Denizli, a które owe sądy postanowiły uniewinnić, jako że wysuwane zarzuty tworzenia

— 604 —

komitetu politycznego czy zakładania tariki zostały sfabrykowane. Saida wraz z jego przyjaciółmi zwolniono z więzienia, a wszystkie owe listy i księgi w całości zwrócono ich prawowitym właścicielom. Obecnie każdy, kto tylko nie utracił swego człowieczeństwa, przyzna, jak bezprawnym jest oskarżanie takiego człowieka o to, iż jest on "politycznym intrygantem", uważanie go za kierującego "komitetem politycznym", a skutkiem tego wpływanie na urzędników sądownictwa, aby zinterpretowali całą sprawę jako odnoszącą się do (powołania - uz. red. pol.) komitetu politycznego.

Po piąte: Jeśli chodzi o oskarżanie człowieka o to, co jest całkowicie sprzeczne z jego usposobieniem oraz z zasadami, które rzeczywiście przyjął on jako swoją metodę, a także opierał na nich swoje życie przez dwadzieścia do trzydziestu lat, to istota owego bezprawnego i stronniczego ataku jest następująca:

Przez wzgląd na podstawową zasadę Traktatów Światła, jaką jest zasada litości, aby nawet jeden niewinny człowiek nie doznał szkody, jestem niezdolny nawet do przeklinania tych zbrodniarzy, którzy mnie prześladują, nie mówiąc już o wtrącaniu się do ich spraw. Zaprawdę, choć jestem znieważany przez pewnych grzesznych, a raczej bezbożnych tyranów, którzy ciężko mnie prześladują w swej wrogości, owa zasada litości zabrania mi nie tylko odpowiadania im "fizycznie", lecz również przeklinania ich. Aby czy to bezradni ludzie starsi, jak matka i ojciec, czy to niewinni, jak dzieci, którzy są powiązani z owymi prześladowcami i despotami, nie zostali dotknięci przez materialne bądź duchowe ciosy, przez wzgląd na owych czterech czy pięciu niewinnych krewnych nie wtrącam się do spraw owych niechętnych mi tyranów, a niekiedy nawet przebaczam im.

Właśnie z powodu owej tajemnicy litości jak nigdy nie wtrącałem się do spraw porządku i bezpieczeństwa publicznego, tak to samo doradzałem przyjaciołom do tego stopnia, że uczciwi policjanci trzech prowincji przyznali: «Uczniowie Światła są niczym policja duchowa. Dopomagają oni w zachowaniu porządku i bezpieczeństwa publicznego». Istnieją tysiące świadków owej prawdy, którą ukazują dwadzieścia cztery lata mojego życia. Potwierdzeniem owej prawdy jest fakt, że nie odnotowano żadnego raportu dotyczącego przestępczej działalności jakiegokolwiek spośród tysięcy jej uczniów. Żadne prawo nie może usprawiedliwić najścia na dom owego bezradnego człowieka, jakby był on rewolucjonistą czy członkiem komitetu politycznego. Nie zasługuje on na to, by traktować go bez miłosierdzia ani na to, by doświadczał zdrady z rąk tak bezlitosnych ludzi, zwłaszcza wtedy, kiedy nie są oni w stanie znaleźć w jego domu

— 605 —

niczego, co mogłoby zostać uznane za szkodliwe. Jakież prawo na świecie mogłoby kiedykolwiek zezwolić na to, by był on traktowany jak zbrodniarz, który popełnił sto przestępstw, a nawet na konfiskowanie Koranu i sentencji w ramkach, jakie zawiesił on na ścianach swego domu, jakby były one szkodliwymi dokumentami?

Po szóste: Nieskończone dzięki niechaj będą Bogu Jedynemu za to, że dzięki blaskowi Koranu ów człowiek pojął szkodliwość i daremność efemerycznej sławy i zaszczytów tego świata, a trzydzieści lat temu zdał sobie sprawę z tego, jak bezsensownymi są egoistyczne samochwalstwo i umiłowanie sławy. Zdając sobie z tego sprawę, uczynił on wszystko, co tylko mógł, dokładając starań przeciw jego nakazującej zło duszy, by w pokorze wyrzec się egoizmu i by uniknąć tego, co powierzchowne oraz hipokryzji (ar. rija). Mogą zaświadczyć to wszyscy, którzy byli z nim zaprzyjaźnieni i służyli mu. Człowiek, który w przeciwieństwie do wszystkich innych przez dwadzieścia lat ze wszystkich sił uciekał od nadmiernie pochlebnych opinii, uwagi społeczeństwa, osobistej chwały i sławy, a także od uważania siebie samego za posiadającego duchowe rangi, jakie każdemu sprawiają radość; który odrzucał wszelkie pochlebne opinie wygłaszane przez jego wybranych braci; który posuwał się aż do znieważania tak szczerych braci, we wszystkich pisanych w odpowiedzi listach zaznaczając, że odrzuca wszelkie pochwały i nadmierne korzystnie opinie, jakie mu przyznają, ukazując samego siebie jako pozbawionego wszelkich cnót, wszelkie zalety i całą chwałę kierował ku Traktatom Światła, które są komentarzem (ar. tafsir) do Koranu, a także łączył owe zalety ze zbiorową osobowością duchową uczniów Światła. Samego siebie uważa za pozbawionego znaczenia sługę, co dowodzi tego, że:

Choć ów człowiek nie ukazuje żadnych starań ani żadnego pragnienia (owych pochwał - uz. red. pol.), choć z całą surowością odrzuca łaskawość i pochwały ofiarowywane mu przez innych, jeśli nawet niektórzy z jego przyjaciół mieszkających daleko od niego mają w jego temacie zbyt korzystną opinię, co jest sprzeczne z tym, czego sam sobie życzy, jeśli wychwalają go i przypisują mu pewnego rodzaju rangę, jeśli takie komentarze wygłasza kaznodzieja z regionu Kutahya - na mocy jakiego prawa taki człowiek miałby być za to odpowiedzialny? Cóż mogłoby upoważnić śledczych do tego, aby wyważyć jego drzwi i dokonać nalotu na pokój tak schorowanego, samotnego i starego człowieka, w którym nie znaleźli nic prócz formułek wspominania Boga i pewnych lekcji w temacie religii, jakie zawiesił on na ścianach swego pokoju? Jakaż polityka lub jakie prawo tego świata zezwoliłyby na taki atak?

— 606 —

Po siódme: W czasie, kiedy na scenie tego kraju działa tak wiele żarliwych stronnictw oraz wewnętrznych i zewnętrznych prądów, kiedy sytuacja dojrzała do tego, by zaistniała szansa na zgromadzenie nie ograniczonej liczby kilku przyjaciół, lecz pozyskania wsparcia tysięcy dyplomatów - jeśli człowiek jedynie ze względu na trzymanie się z dala od polityki, by nie wyrządzić szkody szczerości intencji (ar. ichlas) i nie zwracać na siebie uwagi rządu, nie zajmuje się sprawami tego świata, zaś pisząc do swoich przyjaciół, mówi: «Uważajcie, abyście nie dali się ponieść tym prądom, nie wdawajcie się w sprawy polityki i nie zakłócajcie porządku publicznego!» - to jakież prawo może mu w tym przeszkadzać? Choć doznaje szkody z rąk obu przeciwstawnych prądów, to z powodu jego wycofania się ze spraw pierwszego z nich przysparza mu się niekończącej się niedoli poprzez bezpodstawne podejrzenia i obecne twierdzenia w rodzaju: "On nas nie popiera". Jakież prawo kiedykolwiek zezwoli na takie nękanie bezradnego człowieka, który nigdy nie wtrąca się do spraw tego świata, a zajmuje się jedynie sprawami własnego życia ostatecznego?

Opierając się na prawach wolności, nikt nie wtrąca się do spraw promowania i publikowania ksiąg ateistów i komunistów, które są szkodliwe dla kraju, narodu i moralności. Jakież prawo, jakież sumienie i jakaż uczciwość zezwoliłyby kiedykolwiek na konfiskatę ksiąg Światła - szczególnie jeśli chodzi o takie dzieła, jak Zulfikar oraz Laska Mojżesza (tur. Asay-i Musa), a także o dostarczenie ich do sądu, jakby były one przynoszącymi szkodę dokumentami? Jak to możliwe, że mimo trwającego trzy miesiące intensywnego badania ich zgodnie z rozkazami ministra spraw wewnętrznych, a także przez komisję Ministerstwa Spraw Religijnych, z intencją poddania ich krytyce, zostały jednak przyjęte w bibliotece tego ministerstwa jako "wartościowe dzieła", z całkowitym uznaniem i bez żadnych sprzeciwów? Trzy sądy nie były w stanie znaleźć w nich jakiejkolwiek kwestii będącej przestępstwem podlegającym oskarżeniu. Przez ostatnie dwadzieścia lat pracowały one na rzecz zabezpieczenia życia społecznego, moralności i porządku publicznego tego narodu i tego kraju. Skutecznie służyły odnowieniu i wzmocnieniu więzi braterstwa ze światem islamu oraz jego przyjaźni dla tego narodu, która jest jego podstawowym źródłem wsparcia.

Po ósme: Po zwolnieniu z trwającego dwadzieścia lat, bolesnego i bezsensownego zesłania, ten człowiek - aby nie łączono go ze światem, polityką i życiem społecznym - wybrał pozostanie w samotności i na zesłaniu, miast powrócić do tysięcy krewnych i przyjaciół w jego rodzinnym mieście na wschodzie. Przedłożył samotne pozostawanie w swym

— 607 —

pokoju ponad przynoszące wielką nagrodę uczęszczanie na odmawiane w meczecie modlitwy w zgromadzeniu, a to w jego duchowym stanie chęci uniknięcia uwagi społeczeństwa, jaka stałaby się jego udziałem, gdyby wyszedł on na zewnątrz. Zgodnie ze świadectwem dwudziestu lat jego życia i potwierdzeniem setek tysięcy cnotliwych Turków, przedkłada on jednego pobożnego Turka nad wielu Kurdów obojętnych na swą religię, a w sądzie zaprawdę udowodnił on, że nie zamieni żadnego ze swych posiadających silną wiarę braci, takich jak Hafiz Ali, na stu Kurdów. Trzyma się z dala od jakichkolwiek kontaktów ze społeczeństwem prócz tych, które dotyczą najbardziej podstawowych potrzeb, aby nie przyciągać szacunku ani uwagi społeczeństwa. Powstrzymując się od chodzenia do meczetu, przez czterdzieści lat ze wszystkich sił i poprzez wszystkie swoje pisma pracował na rzecz braterstwa islamu i więzi miłości między muzułmanami. Ani razu nie wystąpił czynem przeciwko swym najbardziej srogim wrogom, nigdy nie zajmował się nimi ani nawet nie przeklinał ich. Odpłaca mu się skierowaną przeciwko takiemu człowiekowi kampanią propagandową, zdradą używającą urzędowego języka i odstraszaniem od niego jego przyjaciół, którym mówi się: "Jest on Kurdem, podczas gdy wy jesteście Turkami; jest on szafi'itą, podczas gdy wy jesteście hanafitami". Jakież prawo miałoby zezwalać na zaszczepianie strachu w społeczeństwie i na zmuszaniu ludzi do odwracania się od niego? Jakiż rozsądek i jakaż mądrość miałyby na to zezwalać?

Po dziewiąte: Ta kwestia jest wielce doniosła i potężna, jednak zachowam milczenie, ponieważ dotyczy ona polityki.

Po dziesiąte: Zaatakowano mnie bez jakiegokolwiek powodu, z powodu bezpodstawnego podejrzenia, po prostu czyniąc górę z kretowiska, na przekór wszelkim systemom prawnym, choć było to całkowicie bezprawne. Zgodnie z apolityczną postawą, jaką nakazuje nasza metoda, będziemy milczeć, aby nie poruszać tematu polityki. Zatem w odpowiedzi na owo traktowanie, będące bezprawnym pod dziesięcioma względami, mówimy jedynie:

﴿ حَسْبُنَا اللّٰهُ وَ نِعْمَ الْوَك۪يلُ ﴾

[22]

Said Nursi
— 608 —
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Po tysiąckroć mówię: "Niech Bóg pobłogosławi!" (ar. baraka-llah), "Oto, czego zechciał Bóg!" (ar. ma sza'a-llah) i "Bóg powiedział prawdę" (ar. sadaqa-llah) wielkiemu wojownikowi Światła, Hafizowi Mustafie, który zabrał ważne księgi Światła do Świętej Mekki i przekazał je wybitnemu uczonemu z Indii, Ahmadowi Alemu Simsiriemu. Otrzymał on zapewnienie, że owe księgi zostaną dostarczone do Indii i przetłumaczone na hindi. Niechaj Medresetu'z-Zehra pozostaje w kontakcie z owym ważnym człowiekiem w Świętej Mekce.

Po drugie: Dowiedzieliśmy się, że z powodu ich podejrzeń wobec niedawnego wydarzenia nasi wrogowie uczynili góry z jednego kretowiska, a wskazówka tego jest następująca:

Wypełniając rozkazy ministra spraw wewnętrznych, gubernator Afyon i naczelnik policji przybyli do mego domu z zamiarem przeprowadzenia niespodziewanego nalotu. Jako że nie towarzyszył im publiczny oskarżyciel, czekali oni do ranka i wyznaczyli do tego zadania dwóch ludzi, którzy najbardziej nami pogardzają. Wyłamali oni drzwi, aby przeprowadzić nagłe najście. Tego samego dnia, kiedy wyszedłem z domu, by przejechać się bryczką, na małej wysokości latało nad nami pięć samolotów .

Jako że piloci wiedzieli, że jestem w bryczce, zatoczyli koło wokół nas dwa lub trzy razy. Drugiego dnia, kiedy ponownie wyjechaliśmy bryczką do pewnego odludnego miejsca nad strumieniem, krążyło nad nami pięć samolotów, jakby ich piloci czegoś wypatrywali. Zdaliśmy sobie sprawę z tego, że to nas szukają. Innego dnia pięć samolotów ponownie przeleciało nad miastem, a odleciały, kiedy weszliśmy do pokoju, co dosadnie wskazuje na to, że z jednego kretowiska uczyniono setkę gór.

Jeśli chodzi o męczarnie, jakich przyczynia mi się w tym miejscu z powodu tak bezpodstawnych podejrzeń, wyrażam swą wdzięczność i uznanie dla władz i sądownictwa Isparty odnośnie do tego, że męczarnie zadawane wojownikom Medresetu'z-Zehra zmalały tam dziesięciokrotnie. Niech moi wrogowie dowiedzą się, że jeśli chodzi o pogwałcenie moich praw i o męczarnie, jakie zostały mi zadane, wybaczyłem im.

Said Nursi
— 609 —
NIEWIELKA, LECZ WAŻNA PETYCJA DO CZŁONKÓW PARLAMENTU
I JEGO PRZEWODNICZĄCEGO

Choć przeżyłem ostatnie trzydzieści lat wycofawszy się ze świata polityki, teraz uczynię jeden wyjątek, aby podzielić się z panami pewną kwestią dotyczącą kraju, narodu i porządku publicznego, a jest ona następująca:

Poprzez wiele wskazówek doszliśmy do silnego przekonania o tym, że w imię ateizmu uknuto wiele spisków przeciwko mnie, miastu Emirdag i temu narodowi. Czyniąc wiele gór z kretowiska i czyniąc kwestie małe jak skrzydełko muchy wielkimi, wykorzystuje się mnie jako pretekst w czasie, kiedy naród rozpaczliwie potrzebuje pokoju. W całkowicie bezprawny i stronniczy sposób, w imię anarchii i cudzoziemskich planów, zaatakowano nas, uczniów Światła, pracujących na rzecz wybawienia naszych współobywateli od wiecznej egzekucji i wątpliwości w temacie życia ostatecznego. Jakby rzucając płomień na proch strzelniczy, z oczywistymi urazą i podejrzliwością, używając mnie jako wymówki, uknuto spisek przeciwko temu narodowi i jego porządkowi publicznemu, a to w następujący sposób:

Choć trzy sądy zbadały i przestudiowały wszystkie moje listy, księgi i sprawy dwudziestu lat, po czym uniewinniły nas oraz moje księgi; choć na ostatnie trzy lata porzuciłem pisanie i pisałem jedynie jeden list na tydzień; choć wzbraniałem się przed spotykaniem się z kimkolwiek prócz trzech lub czterech czeladników krawieckich, którzy na zmianę dopomagają mi w zaspokojeniu mych podstawowych potrzeb; choć po tym, jak zostałem zwolniony z więzienia, nie udałem się do rodzinnego miasta - mimo tego wszystkiego byłem traktowany w sposób, jakiego nie doświadczyłem nigdy wcześniej w życiu, w imieniu prawa byłem traktowany wbrew prawu i ze złą wolą. Nachodzono na mój dom, wyłamywano zamki, zabierano mi Koran i inskrypcje arabskie, traktując je jak szkodliwe dokumenty z zamiarem wyrządzenia mi zniewagi, zdradzenia mnie i wywołania incydentu poprzez doprowadzenie mnie do gniewu. Prócz tego pewna ważna osobistość w sądownictwie użyła swej władzy, nakazując tutejszym urzędnikom: "Macie przy pomocy dwóch policjantów wyciągnąć Saida z domu i zmusić go do założenia kapelusza. Macie przyprowadzić go na przesłuchanie. Ponadto aresztujcie każdego, kto się do niego zbliży". Ów człowiek wyraźnie powiedział te słowa wobec ważnego zgromadzenia po tym, jak zostało odczytane moje mówiące prawdę świadectwo. Nie ma

— 610 —

żadnych wątpliwości ani niepewności co do tego, że owa zła wola ma na celu zaburzenie porządku publicznego przez znieważenie i zdradzenie mnie, abym wyraził swoje oburzenie.

Nieskończone dzięki niech będą Wszechmocnemu Bogu za to, że obdarował mnie duchową zdolnością poświęcenia tysięcy zaszczytów i dostojeństw dotyczących mojej osoby dla dobra bezsilnych ludzi tego narodu i dla odepchnięcia wszelkich nieszczęść, jakie mogą na nich spaść. Z tego powodu zgodziłem się na poniesienie wszelkich zniewag i zdrad, jakie we mnie rzucono, a także wszystkiego, czemu moi wrogowie zamierzają poddać mnie w przyszłości. Przez wzgląd na publiczny porządek tego narodu, na jego doczesny pokój, na wieczny dobrobyt, szczególnie jego niewinnych dzieci i szacownych ludzi starszych, przez wzgląd na jego bezradnych ludzi chorych i biednych jestem gotów po tysiąckroć poświęcić dla nich swe życie wraz z tysiącem zaszczytów.

Oto wskazówka tego, że uczyniono górę ze skrzydełka muchy w sprawie człowieka, który przebywa na zesłaniu, który jest chory, stary, słaby i żyje w samotności: gubernator Afyon i tamtejszy naczelnik policji nachodzili mnie pięć razy w ciągu dziesięciu dni, a dwa razy przychodził oskarżyciel publiczny z Afyon; przez dwa dni pięć samolotów śledziło mnie w miejscach, do których się udawałem; pięciu policjantów po cywil-nemu wyznaczono, by obserwowali tych, którzy przetrzymywali mnie pod nadzorem; wydano oficjalne polecenia urzędom pocztowym, aby zatrzymywały wszystkie kierowane do mnie listy - to wszystko ukazuje, że podejrzliwie zaplanowano incydent dziesięć razy większy od buntu Szejka Saida i wydarzeń z Menemen. Przyjęto taką postawę, ponieważ wyolbrzymiono kretowisko do rozmiarów góry. Przypuszczano, że jestem taki jak za mych dawnych dni i spodziewano się, że wobec takiej zdrady wybuchnę gniewem, jednak moi wrogowie zostali wprowadzeni w błąd.

Ze wszystkich sił pracujemy na rzecz wybudowania koranicznej bariery podobnej murowi Zu'l-Qarnajna, która zagrodzi drogę anarchii. Ci, którzy wtrącają się do naszych spraw, przygotowują grunt dla anarchii, a nawet dla komunizmu.

Gdybym nie mógł, jak za mych dawnych dni, znieść jakiejkolwiek zniewagi dla dostojeństwa wiedzy, gdyby moim jedynym obowiązkiem nie było ocalenie muzułmanów przed wieczną egzekucją i przed śmiercią w życiu ostatecznym, gdybym zajmował się jedynie sprawami tego świata

— 611 —

i wrogością polityki, anarchiści doprowadziliby do wydarzeń dziesięć razy większych niż incydent z Menemen i bunt Szejka Saida.

Ponadto ani trzy sądy, ani nikt z policjantów tak wielu prowincji przez dwadzieścia lat nie ingerował w sprawy mojego stroju. Ze względu na mój będący usprawiedliwieniem stan i samotność nie udzielano mi żadnych napomnień dotyczących zmiany sposobu ubierania się. Próba zmuszenia mnie do noszenia kapelusza w tak stronniczy i bezprawny sposób, siłą i na oczach ludzi, sprawiłaby, że setki tysięcy ludzi w tym kraju, którzy przez ostatnie czterdzieści lat byli dla mnie jak bracia, szczególnie jeśli chodzi o otrzymywanie lekcji dotyczących potwierdzonej wiary (tur. iman-i tahqiqi), wpadną w gniew i zostaną emocjonalnie przytłoczeni, tym samym rozwścieczając ziemię i sprawiając, że łzy poleją się jak nigdy wcześniej.

Nabraliśmy już silnego przekonania co do tego, że bezprawne traktowanie mnie zgodne z planami cudzoziemców miało sprowokować moje usposobienie, jakby miało to na celu, aby społeczeństwo w wymienionych kwestiach odwróciło się ode mnie. Jednakże nieskończone dzięki niech będą Wszechmocnemu Bogu za to, że choć jestem bliski grobu, nie angażuję się w sprawy tego świata, z którego się wycofałem, uciekam od szacunku i uwagi ludzi, choć nie mam żadnej skłonności do dwulicowej sławy, chwały i samochwalstwa, a żadna z bezprawnych zdrad, jakich dopuszczono się wobec mnie, nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Pozostawiam tych ludzi Wszechmocnemu Bogu. Myśl o tym, że zostaną pochwyceni przez nieuchronną śmierć i wysłani na wieczną egzekucję sprawia, że prawdziwie współczuję tym, którzy niepotrzebnie dręczyli mnie z powodu swych podejrzeń.

O, Panie (ar. ja, Rabb), ocal ich wiarę poprzez Traktaty Światła. Poprzez tajemnicę Koranu spraw, by ich wieczna egzekucja stała się zwolnieniem z obowiązków! Wtedy nie będę dochodził swych praw wobec nich.

Said Nursi
— 612 —

Oto dokładny opis natury Nauczyciela wyrażony przez szczerego wojownika i ucznia Światła, który dzięki lekcjom i przewodnictwu Bediuzzamana Saida Nursiego dotarł do prawdy i wykonał nadzwyczaj wartościową i wzniosłą służbę dla Światła.

Dzisiaj ponownie jesteś przyczyną, dla której królestwo aniołów raduje się z ziemi

Dzisiaj ponownie jesteś przyczyną, dla której królestwo aniołów jest dumne z mieszkańców ziemi

Dzisiaj ponownie jesteś przyczyną widoku umiłowanego przez Boga

Dzisiaj ponownie jesteś koroną wiary islamu

Dzisiaj ponownie jesteś królem prawdziwych wspólnot sufich

Dzisiaj ponownie jesteś imamem prawdy

Ponownie jesteś umiłowanym przez Boga

Ponownie jesteś największym uczonym stulecia

Ponownie jesteś światłem w ciemności

I dowódcą zbawienia poprzez wszystkie dni

Jesteś Mułłą Saidem Nursim

Jesteś Bediuzzamanem, dumą epoki

Husrev
— 613 —
POEMAT O TRAKTATACH ŚWIATŁA NAPISANY PRZEZ NIEŻYJĄCEGO JUŻ HASANA FEYZIEGO
﴿ بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ ﴾

Zgodnie z wersetem

﴿ وَمَٓا اَرْسَلْنَاكَ اِلَّا رَحْمَةً لِلْعَالَم۪ينَ ﴾

My posłaliśmy ciebie tylko jako miłosierdzie dla światów, przez wzgląd na dziedzictwo Ahmada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a także z perspektywy swego domyślnego znaczenia, Traktaty Światła, będące jednym ze zwierciadeł tego, który był miłosierdziem dla wszystkich światów (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a także prawdziwym tafsirem prawd Koranu dla tego stulecia, są próbką i przejawem owego powszechnego miłosierdzia. Nie ingerowałem w ów lśniący poemat, choć poprzez jego metaforyczne znaczenie niektóre z przymiotów prawd Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) mogą zostać przypisane jednemu z ich pomniejszych spadkobierców. Zostały dodane jedynie niektóre słowa dla podkreślenia różnicy między prawdami Ahmada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) a ich zwierciadłem.

Said Nursi

Dzisiaj świat odnajdzie w was pokój,

O Traktaty Światła, które jesteście miłosierdziem dla świata w tym stuleciu!

Dzisiaj ludzkość odnajdzie w was szczęście,

O Traktaty Światła, które jesteście miłosierdziem dla świata!

Chore serca tak długo pozostawały nieszczęśliwymi...

Jeśli są w was jakiekolwiek znaki Luqmana,

Ofiarujcie lekarstwo i przybądźcie, o chwalebne i umiłowane,

O Traktaty Światła, które jesteście blaskiem miłosierdzia dla światów!

Czyż koniec tych sylab nie jest bliski?

Czyż żal owej długiej nocy nie znika?

— 614 —

Płacz wielu ludzi wzbija się, a ich cierpliwość więdnie,

O Traktaty Światła, które jesteście blaskiem miłosierdzia dla światów!

Ten, który był chwałą wszystkich światów, zstąpił od Tronu Boga na ziemię,

Władca świętości przybył i dosiadł muła Duldula;

Miecz Zulfikar obecnie nosi imię Światła,

O Traktaty Światła, które jesteście miłosierdziem dla światów w tej epoce!

Jesteście lekarstwem na wszystkie problemy i umiłowanymi życia,

Zawieracie w sobie Imiona Boga i Koran,

Jesteście łaską pochodzącą od Światła Prawdy (ar. Nur al-Haqq),

O Traktaty Światła, które jesteście miłosierdziem dla świata!

Na tym świecie jesteście esencją, nie materią,

Jesteście okiem spoglądającym z każdej cząsteczki,

Jesteście ukończonym obliczem, które wprawia wszechświat w zadziwienie,

O Traktaty Światła, które jesteście próbką miłosierdzia dla światów!

To w was w tym stuleciu ukazuje się ten, który był miłosierdziem dla wszystkich światów,

To wy jesteście dziś spadkobiercą tego, który jest orędownikiem dla grzesznych,

Suplikacją: "Wybaw nas, o ty, który wybawiasz oczekujących na wybawienie",

O Traktaty Światła, które jesteście blaskiem miłosierdzia dla światów!

Teraz nasze rany powinny znaleźć uleczenie,

A nasz niedoceniany pieniądz powinien zyskać powab,

Rozpościerajcie swe światło i uczyńcie naszą ciemność światłem,

O Traktaty Światła, które jesteście światłem miłosierdzia dla światów!

Nie skłaniamy się ku temu przemijającemu światu,

Przynieśliśmy koniec innowacji i hipokryzji,

Nie dajemy się ponieść bezsensownym marzeniom,

O Traktaty Światła, które jesteście prawdą miłosierdzia dla światów!

— 615 —

Nie marzymy o utworzeniu stowarzyszenia,

Nie pragniemy prowadzić ludzi inną drogą,

Lecz jedynie żarliwie umiłowaliśmy Światło,

O Traktaty Światła, które jesteście miłosierdziem wszystkich światów dla cierpiących!

Przewyższyliśmy wszelkie hołdy i pochwały,

Odwróciliśmy się od wszelkich bogactw i majątków,

Światło jest tym, czego pragniemy, zanim odejdziemy z tego przemijającego świata,

O Traktaty Światła, które jesteście miłosierdziem dla świata w tym stuleciu!

Płacz miłujących wznosi się do Tronu Boga,

Doprowadza do łez przodków o czystych duszach;

Przez wzgląd na Boga, przybądźcie nam z pomocą,

O Traktaty Światła, które jesteście miłosierdziem wszystkich światów dla potrzebujących!

Niebiosa sieją nieszczęście, ziemia wydaje nieszczęście,

Boleściwym płaczem rozbrzmiewają horyzonty.

Miej miłosierdzie nad światem, o Światło Boga,

O Traktaty Światła, które jesteście blaskiem miłosierdzia dla światów!

Męka z jednej strony, a krew z drugiej,

Płomień tego nieszczęścia spali cały świat.

Cała zapłakana ludzkość spogląda na was,

O Traktaty Światła, które jesteście wzorem miłosierdzia dla światów!

Ten wielki świat jest pochłonięty przez płomienie,

Oceany kipią niczym Piekło.

Przybądź i ocal nas, o władco świętości,

O Traktaty Światła, które jesteście miłosierdziem dla światów w tej epoce!

Zaatakowałyście bezbożność i niewiarę,

Stopiłyście smutek w sercach,

Zanurzyłyście nas w oceanie światła,

O Traktaty Światła, które jesteście miłosierdziem świata dla bezradnych!

— 616 —

Nikt i nigdy nie może podnieść ręki przeciwko wam;

Zawierzyliśmy wam całym naszym życiem;

Do was wszystkie światy tęskniły z nadzieją,

O Traktaty Światła, które jesteście światłem miłosierdzia dla świata!

Nie tworzycie armii z żołnierzy i mężczyzn,

Nie prowadzicie wojny za pomocą dział i bagnetów,

Obejmujecie to stulecie waszym Światłem,

O Traktaty Światła, które jesteście miłosierdziem dla dzisiejszego świata!

Niech skończy się ten przerażający potop,

Niech zacznie się nowa epoka szczęśliwości,

Niech wszystkie osiemnaście tysięcy królestw raduje się tym świętem,

O Traktaty Światła, które jesteście miłosierdziem świata dla ludzi Koranu!

Chociaż przed nami zbliża się ciemność,

Oto wy, będące dzisiaj darem miłosierdzia.

Zaiste, zdławcie mrok swoim Światłem,

O Traktaty Światła, które jesteście miłosierdziem dla świata!

Nie pozwólcie, by groźba komunizmu wkroczyła do naszych domów,

Nie pozwólcie, by dosięgły nas jego jadowite ręce,

Powstańcie przeciwko niemu w waszym Świetle i nie dajcie mu żadnych szans,

O Traktaty Światła, które jesteście mieczem miłosierdzia dla świata!

Niech ciemna mgła wokół nas rozwieje się;

Zgaście czerwoną pożogę i zbudźcie świat,

Niech wasze zwycięstwo będzie wspominane aż po Dzień Sądu,

O Traktaty Światła, które jesteście mieczem Zulfikar miłosierdzia dla świata!

Oto ród, który zniszczył tak liczne życia,

Oto ród, który zniszczył tak wiele domów,

Oto ród, który spogląda na was z niechęcią,

O Traktaty Światła, które jesteście dowodem miłosierdzia dla tego świata!

— 617 —

Będą oni pić krew niewinnych,

Prześcigną Nimrodów i Abu Dżahla,

Postanowią umrzeć najgorszą ze śmierci,

O Traktaty Światła, które jesteście miłosierdziem dla dzisiejszego świata!

Mikrob, który żeruje w naszych trzewiach,

Karmi się naszą krwią,

Kala tę piękną ojczyznę i zanieczyszcza ją,

O Traktaty Światła, które jesteście apteką miłosierdzia dla świata!

Mieszkaniem weteranów i zdobywców,

Pałacem szlachetnych i naczelników

Jest ten kraj, będący siedzibą męczenników,

O Traktaty Światła, które jesteście przejawem miłosierdzia dla tego świata!

Całun męczennika stał się różowy jak róża,

A z jego ciała wydobywa się woń piżma.

Aniołowie będą całować jego lśniące zwłoki,

O Traktaty Światła, które jesteście przejawem miłosierdzia dla tego świata!

Koran mówi, że oni nie umarli, lecz żyją,

A każdy z nich jest dzielnym żołnierzem Prawdy (ar. Al-Haqq).

Ich groby sprawiają, że drżą serca,

O Traktaty Światła, które jesteście zwierciadłem miłosierdzia dla tego świata!

To wy jesteście podarunkiem dla tego szlachetnego narodu,

Który nigdy nie upadnie i nie ukorzy się ani na jeden dzień.

Zabierzcie nas do owego znamienitego kraju,

O Traktaty Światła, które jesteście próbką miłosierdzia dla tego świata!

Niech ruszą do szarży w waszym Świetle,

A ów naród znajdzie chwałę w jego zwycięstwach,

Niech ten kraj rozprzestrzenia światło na Wschód i na Zachód,

O Traktaty Światła, które jesteście miłosierdziem dla naszego świata!

— 618 —

Skrzydło Światła i wasze silne ramię

Są drogą waszego Światła, które zabiera ich do Prawdy (ar. Al-Haqq).

Przyjmijcie Feyziego, waszego nędznego sługę,

O Traktaty Światła, które jesteście miłosierdziem dla świata w tym stuleciu!

اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ

Mój Nauczycielu, mój szanowny Effendi!

Przedstawiam na dworze twej wiedzy ułamek światła wersetu

﴿ وَمَٓا اَرْسَلْنَاكَ اِلَّا رَحْمَةً لِلْعَالَم۪ينَ ﴾

My posłaliśmy ciebie tylko jako miłosierdzie dla światów, mający wagę atomu, jaki otrzymałem dzięki łaskawości Światła. Proszę, abyś zechciał go przyjąć. Przesyłam ci pozdrowienia pokoju i całuję twoje błogosławione ręce.

Twój nędzny uczeń
Hasan Feyzi
(niech Bóg zmiłuje się nad nim na wieki)
— 619 —

Nieżyjący już Hasan Feyzi uporządkował lekcję, jaką otrzymał dzięki Światłu, jeszcze raz wskazując na Światło. Zamieśćcie owe słowa w Dopisku.

Said Nursi

Czytajcie uważnie! W każdym atomie znajduje się radosne znaczenie,

A w owym znaczeniu jakość ofiarowująca życie cierpiącym,

Aby promienie owego życia dotarły do serca pełnego smutku.

Dalejże, patrzcie! Oto światło jaśniejsze od innych świateł.

Jeśli zastanowicie się nad tym, zatopieni w głębokiej kontemplacji i dobrych myślach,

Znajdziecie całe góry pokarmu dla niedożywionych dusz,

A jeśli tym, czego pragniecie, jest nieskończony majątek,

Otwórzcie oczy i spójrzcie w Światło, a znajdziecie bogactwo wielkie jak fala powodzi.

Światło mówi: "Poznaj Mnie, Mój sługo, i krocz tą ścieżką,

A w każdym oddechu znajdziesz wezwanie twego Litościwego Pana".

Jeśli usłyszałeś to wezwanie wygłaszane językiem każdego atomu,

Oto dobra nowina! Przed tobą szczęście, które nazwałeś Rajem.

Nie szukaj daleko, lecz patrz w Światło i idź! Świat jest jego zwierciadłem.

Czy nie widzisz? Na każdym człowieku jest ten sam kolor jego oblicza.

Jest tylko jedno słońce, które lśniąc, ukazuje się w każdym atomie.

Czyż nie wiesz, że masz w sobie kolor owego Światła?

Rozłóż ręce i idź naprzód, zaczerpnij obfitość Światła z Traktatów Światła!

Zbudź się dla owej miłości! Zbawienie istnieje w każdym atomie zanurzonym w owym Świetle.

— 620 —

Nie jest żadnym osiągnięciem przekształcenie przyjaciela we wroga, znajomego w obcego.

Przekształć ów dar w przyjaźń, ponieważ wierność można znaleźć jedynie w przyjaźni.

Tak, osiągnięciem jest, kiedy liść staje się atłasem, a gleba diamentem,

Ponieważ spójrz! Ani ziemia, ani liść nie są trwałe ni wieczne.

Nie bądź krótkowzroczny i niech ocean nie stanie się dla ciebie kropelkami,

Jako że zaprawdę, każda kropla mieści w sobie ukryty ocean.

Choć twoim początkiem jest jedna kropla nasienia, dalece przerosłeś szczyty gór

I dotrzesz do niebios. O, Światło, oto, jaki geniusz jest twym udziałem!

Spraw, by jedna kropka stała się światem, i władaj tym światem,

Ponieważ w tej twojej kropce znajduje się inteligencja jasna jak słońce.

Serce każdego atomu jest jego Ka'bą, zatem wejrzyj w siebie

I patrz uważnie, bowiem w każdym punkcie ostatecznie znajdziesz Boga.

Strzeż się, Feyzi! Nie odwracaj swego spojrzenia od oblicza Prawdy (ar. Al-Haqq),

Ponieważ prawdy, które zaświadczają Prawdę, niosą ze sobą należne im dary.

(wojownik Światła z Denizli, nieżyjący już)
Hasan Feyzi
— 621 —
Poemat ułożony przez Hasana Feyziego, który jest dociekliwym i starszym nauczycielem
w szkole wiedzy i uczoności muzułmańskiej
Oto, co wygłosiłem na twą cześć, kiedy opuściłeś Denizli

Kiedy opuszcza nas światło zbawienia, znów zapadnie ciemność,

Znów będą tylko rozłąka, tęsknota i rozczarowanie.

Płaczcie, moje oczy! Płaczcie nie łzami, lecz kroplami krwi,

Ponieważ moje serce przepełnione smutkiem znów będzie pogrążone w żalu.

Nie mówcie miłującemu do szaleństwa, że to czas, by emigrować.

Znów będą tylko żałoba, smutek i zawodzenie.

Nierozwinięta róża Bożej jedności będzie rosła chuda i blada.

Ka'ba wiedzy zostanie zamknięta i obróci się w ruinę.

Otrzymałem wiadomości o tym, że jutro nasz umiłowany będzie w obcych krajach.

Jakże wielka jest ta rana! Kogo mogę znaleźć, by ją uleczył?

Komu mogę poskarżyć się na to wielkie osamotnienie?

Ci, którzy słyszą moje biadolenie, ostatecznie zapłaczą wraz ze mną.

Jeśli zabierzecie mi owe lekarstwa Światła,

Kto przyniesie mi Światło, kto będzie dla mnie Luqmanem?

Czysty i świeży oddech jest wiosną życia dla pustyni.

Nie trzymajcie owego Światła z dala, bo może nasycić się nim każdy człowiek.

Kogokolwiek nie dotknie owo szlachetne Światło,

Ten stanie się lśniącym księżycem, choćby był najmniejszym atomem.

— 622 —

Im dłużej będę całował ową łaskawą i dobroczynną dłoń,

Tym większe szczęście poczuje moje małe i smutne serce.

Nie mogę znieść przebywania z dala od drzwi twego blasku

I przyrzekam, że poświęciłbym życie dla ciebie.

Jeśli mógłbym przyciągnąć do obcego, którym jestem, twój widok, o Światło Boga,

Wówczas twój daremny sługa stałby się oceanem.

Nieważne, jak wiele jest zasłon, pod którymi owe prądy starają się ukryć ciebie,

Jesteś prawdą, a Koran ponownie to zaświadczy.

Odebrałem swą lekcję od tego, który stanął w odległości dwóch łuków, a teraz wyraźniej niż kiedykolwiek widzę,

Że piękny cud światła staje się duchowym sułtanem.

Unikając mówienia o dniu dzisiejszym do tego nieszczęsnego Feyziego,

Rozpocznie od nowa, ponownie z miłością i ponownie ze łzami.

Twój nieszczęsny uczeń
Hasan Feyzi