Bediuzzaman Said Nursi — Autoryzowana biografia
— 706 —

CZĘŚĆ ÓSMA

Życie w Isparcie
— 707 —
PO ROKU 1950

We wrześniu 1949 roku Nauczyciel został zwolniony wczesnym rankiem z więzienia Afyon. Wraz z niektórymi ze swych uczniów, którzy dbali o jego potrzeby, został zabrany do domu bryczką, w eskorcie dwóch starszych stopniem oficerów policji.

Poniżej podsumowujemy wydarzenia w życiu Nauczyciela i w służbie Traktatów Światła po zwolnieniu Bediuzzamana z więzienia Afyon.

Aż do tego czasu Nauczyciel nie miał nikogo, kto przebywałby z nim na stałe. Jego drzwi były zamknięte od zachodu słońca aż do późnego ranka. Jednakże po zwolnieniu go z więzienia Afyon niektórzy z jego wiernych uczniów zaczęli dotrzymywać mu towarzystwa, aby zatroszczyć się o jego potrzeby. Nauczyciel zawsze miał dla siebie oddzielny pokój, do którego można było wchodzić tylko wtedy, gdy czegoś potrzebował.

Po uwięzieniu w Afyon Nauczyciel - mówiąc jego własnymi słowami - wkroczył w fazę trzeciego Saida. Służba Światła miała teraz przejawiać się na różnych etapach i rozwinąć się w sposób dalece bardziej powszechny. Tymi, którzy odwiedzali Nauczyciela i spieszyli z pomocą Światłu, byli przeważnie młodzi uczniowie.

Pod wieloma względami miłosierdzie Boga przekształciło nieszczęście więzienia Afyon w błogosławieństwo, a jeden z aspektów owego błogosławieństwa był następujący:

Podczas rozprawy uczniowie Światła gromadzili się i spotykali. Przybywali z różnych prowincji oraz miast i otrzymywali informacje o Nauczycielu, Traktatach Światła i służbie Światłu. Na drodze zdobywania zadowolenia Boga uczniowie zyskali źródło duchowej siły będącej wynikiem szczerego braterstwa Światła, a wypływającej jedynie z życia ostatecznego i wiary. W dniach rozpraw Nauczyciel i jego uczniowie wkraczali do sądu, defilując jak wojownicy. Sprawiło to, że w sercach wiernych zagościły przez wzgląd na Boga nieskończona miłość dla Nauczyciela i bliskość wobec niego. Na wiele sposobów rozprawy stały się źródłem zachęty do wykonywania służby na rzecz wiary i islamu. To nieszczęście sprawiło, że powstali gotowi do poświęceń bohaterowie, którzy wzięli na swoje barki służbę Traktatów Światła na rzecz wiary przeciw wszystkim wrogom religii. Uczynili oni ową służbę misją ich życia. Nowi i oświeceni uczniowie Światła podjęli działania.

— 708 —

Po zwolnieniu Nauczyciela z więzienia dwaj policjanci stale trzymali straż przed jego domem. Nie pozwalali nikomu na to, by zbliżył się do Bediuzzamana. Kiedy Nauczyciel przebywał w więzieniu, szerzono wszelkie rodzaje kłamliwej propagandy, zaszczepiającej strach w społeczeństwie, a także rozpowszechniano wiadomości o tym, że Bediuzzaman ma zostać stracony.

Po pozostawaniu w Afyon przez dwa miesiące, Nauczyciel osiadł w Emirdag. Uczniowie Światła w Emirdag byli liczni i wykonywali swą służbę dla Światła.

JAK TRWAŁA SŁUŻBA NA RZECZ ŚWIATŁA PO OKRESIE WIĘZIENIA W AFYON

W Isparcie kontynuowano publikowanie ksiąg Światła za pomocą powielacza. Nauczyciel zgodnie ze swym zwyczajem zajmował się wprowadzaniem poprawek do kopii Traktatów, jednakże po zwolnieniu go z więzienia służba Światłu objęła również wiele innych gałęzi. Nie była już ograniczona do publikowania traktatów odbijanych na powielaczu czy spisywanych ręcznie. Fazy owej służby w tamtych czasach najlepiej można opisać następująco:

1. Uczniowie z różnych prowincji, miast i wsi rozpoczęli pracę nad czytaniem, spisywaniem, nauczaniem i publikowaniem Traktatów Światła na terenach swego zamieszkania.

2. Publikowanie i rozpowszechnianie Traktatów Światła w wydaniach książkowych rozpoczęło się - z wykorzystaniem powielaczy - w Isparcie i Inebolu.

3. Ludzie z różnych grup społecznych w Ankarze i Stambule, a mianowicie studenci uniwersytetów i innych uczelni, ludzie młodzi, urzędnicy służb publicznych i damy, rozpowszechniali Traktaty Światła we własnych kręgach społecznych. Zapewniali oni zajęcie duchowe wielu ludziom z owych kręgów. Ukazanie się szczerych i gotowych do poświęceń wojowników pochodzących z tych kręgów doprowadziło do dynamicznego wzrastania i rozwijania się światła wiary w owych dwóch wielkich miastach.

4. Kolejnymi krokami były: ustanowienie relacji z urzędami i ministerstwami dla zapewnienia bezpiecznego zwrotu ksiąg, a także

— 709 —

tego, że owe urzędy nie będą w przyszłości wtrącać się do spraw uczniów Światła w innych miejscach; głoszenie i ukazywanie tego aspektu Traktatów Światła, zgodnie z którym służą one dostarczeniu szczęścia przyszłym pokoleniom tego narodu i kraju; uznanie i podziw nowego rządu Turcji dla wartości Traktatów Światła jako unikalnego i wybranego Światła Koranu; zapewnienie publikowania Traktatów w Anatolii, w świecie islamu i wśród całej ludzkości z wykorzystaniem nowoczesnych urządzeń wydawniczych;

5. Rozwój i wzrastanie Ruchu Światła w prowincjach wschodnich.

Kiedy Nauczyciel Said Nursi przybył do Emirdag po zwolnieniu go z więzienia Afyon, przewidywał owe fazy służby Światłu, niepokojąc się o politykę rządu centralnego. Do tej pory służba Światłu ograniczała się do spisywania Traktatów Światła i sporządzania ich kopii. Od czasu pobytu w Barli Nauczyciel regularnie spotykał się ze swymi wybranymi uczniami oraz z tymi, którzy działali na rzecz publikowania dzieł Światła, gratulując im i zachęcając ich (do dalszej służby Światłu - uz. red. pol.). Od tej pory uczniowie szkół wyższych i urzędnicy służb publicznych jawnie byli przyciągani do Światła. Wśród nich byli uczniowie, którzy uczynili służbę dla Światła misją swego życia i zaczęli wykonywać ową służbę na rzecz zapewnienia najwspanialszych korzyści temu krajowi, narodowi oraz islamowi.

Decyzja o skonfiskowaniu kopii Traktatów Światła podjęta przez sąd w Afyon została co do zasady uchylona przez Sąd Apelacyjny. Jednym z powodów uchylenia tej decyzji był fakt, że nie ujawniono, czy objęte zarzutami traktaty nie zostały wcześniej osądzone i uniewinnione przez sąd w Denizli. Jeśli te traktaty zostałyby już uniewinnione, to orzeczenie wydane później przez inny sąd byłoby nieważne. Ponowne rozpatrywanie wyroku wydanego przez Sąd Apelacyjny byłoby zasadniczo brakiem poszanowania dla prawa.

Po tym, jak sąd podjął decyzję o uchyleniu apelacji, w Afyon rozpoczęto ponowne rozpatrywanie sprawy. W czasie trwania procedur sądowych powstał rząd Partii Demokratycznej, a następnie ogłoszono powszechną amnestię. Ponieważ dotyczyła ona również sądu w Afyon, cała sprawa została oficjalnie zamknięta.

Uniewinnienie orzeczone przez sędziów nie objęło jednak Traktatów Światła. Postanowiono o kontynuowaniu konfiskowania ksiąg Światła, a ta decyzja pozostawała w mocy do 1956 roku. Dwa razy sąd orzekał konfiskatę Traktatów Światła i w obu przypadkach Sąd Apelacyjny uchylał to postanowienie. Zgodnie z decyzją Sądu Apelacyjnego, sąd w Afyon ostatecznie wydał wyrok na korzyść Traktatów Światła, orzekając uniewinnienie, jednakże wtedy Sąd Apelacyjny uchylił tę decyzję ze względu na możliwość niewłaściwego przebiegu procesu i zażądał dalszego zbadania ksiąg Światła przez Ministerstwo Spraw Religijnych. Komisja konsultacyjna Ministerstwa Spraw Religijnych przeprowadziła dochodzenie i ostatecznie przedłożyła raport mówiący o prawdomówności ksiąg Światła

W oparciu o poprzednie raporty przygotowane przez komisję rzeczoznawców, w czerwcu 1956 roku sąd w Afyon orzekł uniewinnienie Traktatów Światła. Decyzja została podjęta jednogłośnie. Od tej pory Traktaty Światła zaczęły być drukowane w stołecznych drukarniach.

— 710 —

Zanim doszło do wydarzeń w Afyon, minister spraw religijnych, Ahmed Hamdi, poprosił Saida Nursiego o dwa zbiory Traktatów Światła - jeden do biblioteki Ministerstwa, a drugi dla siebie samego. Z powodu wydarzeń w Afyon do przekazania zbiorów nie doszło. Po zwolnieniu go z więzienia i przybyciu do Emirdag, Nauczyciel sprawdził dwa kompletne zbiory, które zostały spisane wcześniej. Wysłał je do Ahmeda Hamdiego wraz z następującym listem:

Drogi Ahmedzie Hamdi Effendi!

Chciałbym podzielić się z Panem mym duchowym doświadczeniem:

Dawno temu poglądy Pana oraz hodżów zajmujących się tą samą dziedziną, które dopuszczały dozwalanie na coś z powodu konieczności, a odstąpienie od jasnych nakazów prawa szariatu, nie były zgodne z moimi poglądami. Oburzony na nich i na Pana, zapytałem: "Dlaczego odstępują oni od jasnych nakazów, a podążają za wyjątkami?" i powstrzymałem się od wysłania Traktatów Światła bezpośrednio do Pana. Trzy lub cztery lata temu moje serce krytykowało Pana i stało się rozżalone. Nagle otrzymało następujące ostrzeżenie:

«Twoi dawni przyjaciele z medresy, szczególnie Ahmed Hamdi Akseki i jemu podobni, podejmują ich naukowe starania dla zachowania uświęconych kwestii. Odpowiadają na straszliwe i krańcowe zniszczenie zgodnie z zasadą 'mniejszego zła'. Zatem fakt, że czterokrotnie zmniejszają oni zagrożenie, będzie in sza'allah pokutą za ich błędy. Niektóre z ich decyzji dotyczących tego, co dopuszczalne, zostały podjęte pod przymusem».

— 711 —

Po tym ostrzeżeniu ponownie myślałem o Panu i o Panu podobnych zgodnie z zasadą braterstwa, jako o mych dawnych braciach z medresy i przyjaciołach z tej samej klasy.

Z tego powodu, jako że wierzę, że trucizna, którą mi podano, wkrótce doprowadzi do mojej śmierci, uważam Pana za prawdziwego właściciela i adwokata Traktatów Światła, który będzie ich strzegł w moim imieniu. W odpowiedzi na Pana osobistą prośbę sprzed trzech lat, w której nalegał Pan na wysłanie kopii (zbioru Traktatów - uz. red. pol.), wysyłam Panu zbiór Traktatów Światła. Choć w mej ciężkiej chorobie uczyniłem to w sposób niedoskonały i nie do końca, do pewnego stopnia ukończyłem poprawianie zbioru przeznaczonego dla Pana, który został spisany ręcznie przez trzech uczniów Światła piętnaście lat temu.

Pióra owych trzech ludzi są mi tak drogie, jak dziesięć kopii całego zbioru. Nie oddałbym tego zbioru nikomu innemu prócz Pana. Duchową zapłatą za to niechaj będą trzy rzeczy:

Po pierwsze: Proszę o rozpowszechnienie owego zbioru w różnych działach Ministerstwa Spraw Religijnych, najlepiej w starym alfabecie - bądź też w nowym, pod warunkiem, że jeden z mych wybranych przyjaciół będzie nadzorował wprowadzanie poprawek - a także o sporządzenie dwudziestu do trzydziestu kopii dla placówek Ministerstwa Spraw Religijnych w całym kraju, jak również o publikowanie zbioru Traktatów Światła celem zwalczania cudzoziemskich zagrożeń ateizmu, za co odpowiada Ministerstwo Spraw Religijnych.

Po drugie: Jako że Traktaty Światła są własnością medresy, a Pan jest jej fundamentem, głową i uczniem, zatem prawdziwie są one Pańską własnością.

Po trzecie: Koran, który spisaliśmy tak, aby ukazywał przykłady tałafuq, powinien zostać wydany przy użyciu druku fotograficznego, aby można było zobaczyć błysk cudowności ukazujący się w tałafuq.

Said Nursi
— 712 —

NIEKTÓRE Z LISTÓW NAPISANYCH PRZEZ BEDIUZZAMANA

I JEGO UCZNIÓW PO ROKU 1950

Rozmowa dotycząca przywrócenia przez Partię Demokratyczną azanu Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) w języku arabskim:

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: W rezultacie tego, że azan Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jest głoszony z całkowitą łatwością z dziesięciu tysięcy minaretów, gratulujemy wam tego, co jest wstępem do wielu doniosłych świąt dla was, dla tego kraju i dla świata islamu. Blask symboli islamu głosi dobrą nowinę dla tego kraju. Akty czci i suplikacje (ar. du'a) wykonane podczas miesiąca ramadan mogą wydać nagrody równe tym, jakie wydaje osiemdziesiąt lat oddawania czci Bogu. Mówimy "amen" po owych modlitwach i błagamy Boże miłosierdzie o to, by każda z nocy ramadanu stała się dla was przynoszącą nagrody tak wielkie jak te, które przynosi Noc Przeznaczenia. Proszę was o wsparcie duchowe, jako że nie wywiązałem się ze swoich obowiązków z powodu krańcowej słabości i ciężkiej choroby.

Said Nursi
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Do moich błogosławionych przyjaciół-muzułmanów we wszystkich centrach świata islamu!

Winszujemy wam całym naszym jestestwem. Przedstawiliśmy Bediuzzamanowi Saidowi Nursiemu, który jest największym z najwybitniejszych uczonych i interpretatorów, list gratulacyjny napisany przez wartościowego i błogosławionego mudżtahida spośród uczniów.

— 713 —

Bediuzzaman odpisał. Ten szacowny, niezrównany i szanowany Bediuzzaman składa wam tysiąckrotne gratulacje! Dał dobrą nowinę o tym, że uczniowie Światła, którzy są dziedzicami i wojownikami Koranu i wiary w Anatolii, a także muzułmanie, którzy zwracają się ku prawdom Koranu w Arabii, połączą się jak bracia, tworząc dwa zgodne i miłujące się szeregi w kręgu stronnictwa Koranu (ar. Hizb al-Qur'an). Nauczyciel wyraził ogromne zadowolenie z wyrażonej przez nich silnej więzi z Traktatami Światła, a także z waszych intencji przetłumaczenia niektórych części Traktatów Światła na arabski i opublikowania ich, jak również nakazał nam, byśmy napisali, że trzeba, aby uświęcone społeczności islamu stały się strażnikami uczniów Światła w Urfie oraz ksiąg Światła.

O, szlachetni członkowie drogiego i wybitnego narodu arabskiego!

Od tysiąca czterystu lat wojska niewiernych pracowały nad tym, by rozerwać ów naród islamu i zaatakować naszych przodków, którzy przybyli do przyszłości dzisiejszego dnia z głębin historii. Ostatecznie niewierni osiągnęli swój cel poprzez pierwszą wojnę światową. Poprzez wszelkiego rodzaju oszustwa i kłamstwa zgasili niezachwianą miłość między dwoma prawdziwymi braćmi w islamie, jakimi są Turcy i Arabowie. Nie mogli znieść myśli o tym, że muzułmanie podtrzymają swą serdeczną tęsknotę i pragnienie tego, aby umieścić swe twarze blisko przeczystego ogrodu (ar. Rałza al-Mutahhara) Szlachetnego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który jest przyczyną chwały ludów islamu i całej ludzkości, przyczyną stworzenia wszechświata i tym, w którym ukazał się cały blask Boga. Nasi wrogowie nie mogli znieść myśli o tym, że owi prawdziwi bracia poświęciliby wszystko, nawet własne dusze, dla otrzymania choć najmniejszej z pochwał chwalebnego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Ich celem było sprawienie, aby muzułmanie wyrzekli się wspaniałych inskrypcji wyrytych na obliczu ziemi, aby zapomnieli o owych inskrypcjach, które powierzono im, by je zachowali. Ta historia została spisana czerwonym atramentem przez białe, podobne piórom miecze męczenników i weteranów ostatnich tysiąca czterystu lat. Ci bezlitośni wrogowie z wielką determinacją szli naprzód, a przez całą serię straszliwych traktatów zapewnili sobie to, że dwaj bracia, Turek i Arab, których zmiażdżyli i poddali bolesnym męczarniom, nigdy się nie zjednoczą. Zakuwając ich w stalowe kajdany, przysporzyli im ogromnych cierpień, nakładając na muzułmanów zło wszelkiego rodzaju.

Nie wiedzieli o tym lub nie mogli przewidzieć tego, że muzułmanie z pomocą Boga jeszcze raz odniosą wspaniałe zwycięstwo. Zostało to osiągnięte poprzez nadzwyczajny komentarz (ar. tafsir) do Koranu,

— 714 —

jakim są Traktaty Światła, a także dzięki jego wzniosłemu autorowi, Bediuzzamanowi. Owe dzieła rozstrzygająco udowodniły Bożą jedność, prawdziwość posłannictwa Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i prawdy życia ostatecznego. Udowodniły je poprzez świadectwo tak potężne, prawdomówne i olśniewające, że żaden filozof ani uczony nie mógł powstać przeciwko nim ani się im sprzeciwić.

Przez wzgląd na Boga i na naszego Szlachetnego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) my, Turcy, zawsze żywiliśmy i pielęgnowaliśmy w naszych sercach i duszach nieskończoną miłość i bezgraniczny szacunek dla szlachetnego ludu Arabów, a także dla wybitnych towarzyszy Proroka, którzy są również naszymi przodkami. Jesteśmy gotowi na to, by poświęcić przede wszystkim nasze dusze, a także wszystko, co posiadamy, przez wzgląd na owego wzniosłego i chwalebnego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i na jego wzniosłą religię.

Błagamy łaskę i szczodrość Wszechmocnego Boga i pokładamy wielką nadzieję w radosnych wieściach danych przez naszego umiłowanego Nauczyciela Bediuzzamana, które przewidują zjednoczenie się w niedalekiej przyszłości Turków i Arabów, będących prawdziwie braterskimi narodami. Owa jedność odrzuci w twarze naszych wrogów zasiane przez nich ziarna zepsucia. Czterysta milionów muzułmanów, którzy dziś jęczą w kajdanach, raz jeszcze, poprzez uświęcone życie islamu, poprowadzi ludzkość do ustanowienia pokoju i harmonii na świecie, in sza'a-llah.

Słaby uczeń Światła
Husrev
— 715 —

List napisany przez Nauczyciela do premiera Adnana Menderesa, który przyjął i docenił wielkie usługi, jakie Traktaty Światła oddały temu krajowi, temu narodowi oraz islamowi

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Choć jestem bardzo chory i nic nie łączy mnie z polityką, chciałbym porozmawiać z takim bohaterem islamu, jakim jest Adnan Menderes. Jako że mój stan nie pozwala na takie spotkanie, kreślę na papierze poniższe słowa, aby mogły one przemówić w moim imieniu.

Zwięźle ujmuję w słowa kilka zasad dla pobożnego człowieka, jakim jest Adnan Menderes, bohater islamu:

Po pierwsze, jedną z wielu podstawowych zasad islamu jest zasada następująca:

Ustanowioną prawdą wersetu:

﴿ وَ لَا تَزِرُ وَازِرَةٌ وِزْرَ اُخْرٰى ﴾

[1] jest to, że nikt, ani krewny, ani przyjaciel, nie może być odpowiedzialny za zbrodnię innego człowieka. Tymczasem obecnie, poprzez stronniczość, politycy spoglądają przychylnie na przyczynianie szkody dziewięciu niewinnym z powodu jednego przestępcy. Przez wzgląd na zbrodnię jednego przestępcy lżą i znieważają jego zwolenników, a nawet jego krewnych. Sprawia to, że jedno przestępstwo staje się setką zbrodni, jak również zaszczepia straszliwą niechęć i wrogość, skutkiem tego wywołując podobną niechęć i urazę jako odpłatę. Jest to trucizna, która całkowicie niszczy życie społeczne, a wrogom z zagranicy dostarcza doskonałą sposobność do tego, aby wtrącali się do naszych spraw. Jest zrozumiałym, że wydarzenia i kryzys w Iranie i Egipcie nastąpiły w wyniku owej zasady. Jednakże sytuacja ludzi z tych krajów jest inna niż tutaj. W porównaniu do nich to, czego doznaliśmy, jest zupełnie nieznaczne, być może to nawet tylko jeden procent ich kryzysu. Gdybyśmy - niech Bóg nas przed tym uchroni! - byli w tej samej sytuacji, byłoby to przerażające.

Jedyne wyjście z tego niebezpieczeństwa tkwi w ustanowieniu braterstwa muzułmańskiego i narodowości islamu kamieniem węgielnym owej siły, w ograniczeniu zbrodni przestępcy wyłącznie do niego samego, aby niewinni ludzie byli chronieni.

Ponadto z owej podstawowej zasady wynika kamień węgielny bezpieczeństwa i porządku publicznego. Jeśli na przykład w budynku lub

— 716 —

na okręcie jest jeden niewinny człowiek i dziesięciu zbrodniarzy, to zgodnie z podstawową zasadą prawdziwych sprawiedliwości, bezpieczeństwa i porządku, aby uratować owego jednego niewinnego i nie narażać go na niebezpieczeństwo, owe mieszkanie czy też okręt nie mogą zostać zniszczone, dopóki ów niewinny człowiek nie będzie bezpieczny.

Zatem zgodnie z ową podstawową zasadą Koranu zakłócanie porządku publicznego oraz bezpieczeństwa wewnętrznego i narażanie dziewięćdziesięciu niewinnych na niebezpieczeństwo z powodu dziesięciu przestępców, ściągnie (na tych, którzy tak postępują - uz. red. pol.) gniew Boga.

Jako że w tej niebezpiecznej epoce Wszechmocny Bóg otworzył dla pobożnych ludzi drogę dla dojścia do władzy, te czasy ostrzegają nas, że jest koniecznym, aby tacy ludzie używali owej zasady Koranu jako punktu oparcia i aby osłaniali się nią jak tarczą przed tymi, którzy żywią wobec nich niechęć i urazę.

Drugą zasadniczą zasadą islamu jest hadis: سَيِّدُ الْقَوْمِ خَادِمُهُمْ [2] Prawdą jest, że ten, kto zajmuje stanowisko w rządzie, jest urzędnikiem państwowym; takie stanowisko nie może być narzędziem siły dla autorytetu ani dla ego.

W tej epoce brak muzułmańskiej moralności oraz słabość w odprawianiu aktów czci wzmocniły egoizm i samolubstwo. Sprawiły, że ci, którzy zajmują stanowiska w rządzie, odwrócili się od służby ogółowi, zaś owe stanowiska stały się dla nich rangami arogancji, która wydaje prześladowania i despotyzm. Zatem - jak w przypadku odmawiania modlitwy bez oczyszczenia się lub odprawiania modlitwy bez zwrócenia się w kierunku qibla [3] - duch sprawiedliwości jest zrujnowany, a prawa ogółu - zniszczone. Prawa sługi (ar. 'abd) nie mogą być uważane za równe prawom Boga. Roszczenie sobie takich praw stałoby się narzędziem niesprawiedliwości, jakiej dopuści się dusza (ar. nafs).

Teraz, kiedy Adnan Menderes powiedział: "Spełnimy to, czego wymaga islam", jest wysoce prawdopodobne, że zostaniemy zaatakowani przez dwa straszliwe prądy. Działając sprzecznie z dwoma wyżej wspomnianymi podstawowymi zasadami, owe dwa prądy wprowadzą masy w błąd, wręczając im wielkie łapówki i przygotowując grunt dla wtrącania się mocarstw zagranicznych w nasze sprawy.

Pierwszy z owych ataków: Działając sprzecznie z pierwszą podstawową zasadą, morduje się czterdziestu niewinnych i pali się całą wieś z powodu jednego zbrodniarza. Ten poziom absolutnej tyranii

— 717 —

atakuje wolność religijną, przekupując ludzi tym, czego pragnie każda dusza, ofiarowując im wyimaginowaną władzę na wysokich stanowiskach w służbie publicznej.

Atak drugi to wyrzekanie się uświęconej narodowości islamu i - podobnie jak w przypadku pierwszego ataku - deptanie praw setki niewinnych z powodu jednego zbrodniarza, które pozornie jest skłonnością do nacjonalizmu, lecz w rzeczywistości jest rasizmem. Działa to na zgubę liberalnych i pobożnych Demokratów, a także na zgubę siedemdziesięciu procent ludzi w całym tym kraju, którzy należą do innych grup etnicznych. Jest to działanie przeciwko rządowi, przeciwko bezradnym Turkom, przeciwko linii politycznej, jaką wyznają Demokraci. W ten sposób przekupuje się ludzi będących egoistycznymi próżniakami, dostarczając im rasistowskiej solidarności, która sprawia przyjemność duszy (ar. nafs). Z powodu owego stanu pijaństwa stają się oni niezdolni do odczucia przyjemności braterstwa po tysiąckroć ważniejszego od owej korzystnej przyjemności i nie mogą należycie ocenić niebezpieczeństwa, które sprawia, że bracia stają się wrogami.

Na przykład miast otrzymania korzyści duchowego wsparcia, jakie daje suplikacja (ar. du'a) wypowiadania każdego dnia przez czterysta milionów muzułmanów:

اَللّٰهُمَّ اغْفِرْ لِلْمُؤْمِن۪ينَ وَ الْمُؤْمِنَاتِ

O, Boże! Wybacz (wszystkim) wierzącym mężczyznom i wierzącym kobietom, rasizm sprawia, że dla pomniejszej korzyści ludzie przedkładają czterystu niedbałych półgłówków ponad czterysta milionów uświęconych braterstwem muzułmanów. Owa groźba jest wielkim zagrożeniem dla tego kraju, dla tego rządu, dla pobożnych Demokratów i dla Turków. Ci, którzy tak postępują, nie są prawdziwymi Turkami. Szlachetni Turcy będą unikali popełnienia takiego błędu.

Poprzez działania owych dwóch grup jest oczywiste, że wykorzystają one wszystko, co tylko leży w ich mocy, aby obalić rząd pobożnych Demokratów lub zmusić go do ustąpienia. Walka z owym obcym zniszczeniem i z tymi dwoma potężnymi przeciwnikami oznacza zaufanie niezachwianej mocy prawd Koranu, z którym czterdziestu towarzyszy Proroka wyruszyło na pole bitwy przeciw czterdziestu narodom i odnieśli oni zwycięstwo; który w każdym stuleciu przez tysiąc czterysta lat miał trzysta milionów uczniów - wraz z odwołaniem się do owych prawd, aby źródłem wsparcia dla wiernych stało się wieczne szczęście na tym świecie i w życiu ostatecznym. Mocne przylgnięcie do owych prawd jest najbardziej konieczne i wymagane, jest jedynym wyjściem w walce

— 718 —

z waszymi wyżej wymienionymi wrogami, z waszymi wrogami tutaj i za granicą. W przeciwnym razie ci nieuczciwi wrogowie, zarówno tutejsi, jak i z zagranicy, wyolbrzymią jedno wasze przestępstwo do tysiąca, dodadzą je do tysiąca zbrodni waszych poprzedników i złożą je wszystkie na waszą głowę, jak uczynili to innym. Spowoduje to nieodwracalne niebezpieczeństwo dla was samych, dla tego kraju i tego narodu.

W zamian za przyjęcie wyżej wspomnianej prawdy moi przyjaciele spośród uczniów Światła i ja sam będziemy prosić Wszechmocnego Boga o to, by obdarował was sukcesem w waszej życzliwej islamowi służbie i by ochronił was od wyżej wspomnianych niebezpieczeństw.

Po trzecie, w podstawowej zasadzie islamu dotyczącej życia społecznego zawarta jest prawda trzeciego hadisu:

اَلْمُؤْمِنُ لِلْمُؤْمِنِ كَالْبُنْيَانِ الْمَرْصُوصِ يَشُدُّ بَعْضُهُ بَعْضًا

[4]

Ową prawdą jest zapominanie o wewnętrznych animozjach i całkowita solidarność wobec ataków wrogów zewnętrznych.

Zaprawdę, nawet najbardziej koczownicze grupy Beduinów zdały sobie sprawę z korzyści owej podstawowej zasady, wedle której wobec zewnętrznego zagrożenia dwie grupy, choć ludzie z jednej z nich zabijali ojców i braci drugiej, są w stanie odłożyć na bok swe wewnętrzne animozje i okazać wzajemne wsparcie, dopóki wróg nie zostanie wypędzony. Mówimy, że nieszczęściem po tysiąckroć większym jest fakt, że w obecnej sytuacji stronniczość wynikająca z egoizmu, zarozumialstwa, dumy i bezlitosnej polityki popchnie człowieka do tego, że będzie błogosławił popierającego go diabła, a sprawi, że będzie on przeklinał anioła popierającego stronę przeciwną.

Zaprawdę, byłem świadkiem tego, jak prawy uczony obmawiał innego wielkiego i prawego uczonego, który sprzeciwiał się jego poglądom politycznym, posuwając się aż do zarzucenia mu niewiary. Następnie namiętnie wychwalał ateistę sprzeciwiającego się islamowi, ponieważ tamten akceptował i popierał jego poglądy. Zatem na ostatnie trzydzieści pięć lat wyrzekłem się polityki, jak gdybym uciekał przed Szatanem.

Teraz zobaczyliśmy, że jeśli ktoś popełnia poważny i bezprawny czyn przeciwko miesiącowi ramadan, przeciwko symbolom islamu, przeciwko temu pobożnemu narodowi, to strona przeciwna właściwie jest z tego zadowolona. Tymczasem jak przyzwolenie na niewiarę jest niewiarą, tak samo przyzwolenie na zbłądzenie, grzech czy prześladowania jest tym samym, co popełnienie grzechu, prześladowanie czy zbłądzenie.

— 719 —

W tajemnicy owego dziwnego stanu ujrzałem, że poprzez próby usprawiedliwiania ich bezeceństw w oczach społeczeństwa ludzie ukazują - lub próbują ukazać - swych wrogów jako będących dalece bardziej bezbożnymi i bezecnymi niż oni sami.

Jako że rezultaty tego rodzaju straszliwej niesprawiedliwości są w poważnym stopniu niebezpieczne, to jest ona całkowicie destrukcyjna dla moralności społecznej i może być uważana za próbę zabójstwa tego kraju, tego narodu oraz suwerenności islamu.

Zamierzałem napisać więcej, jednak poprzestaję na przedstawieniu pobożnym demokratom owych trzech podstawowych punktów.

Said Nursi

Notatka dotycząca kwestii wspomnianej w poprzednim liście. Została ona spisana z intencją wysłania jej do Adnana Menderesa, a dotyczy pewnej prawdy życia społecznego

Osobiście myślę, że rozwiązanie uwalniające Demokratów od odpowiedzialności za sprawę wspólnoty Tijani [5] , która była wynikiem stronniczych praw, nadużyć i prowokacji poprzedniego rządu, jest następujące:

Jak Demokraci zyskali dziesięciokrotną siłę, zezwalając na wykonywanie azanu Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), przywracając meczet Aya Sophia do jego uświęconego stanu, który wcześniej trwał przez pięćset lat, a także oficjalnie ogłaszając wolność Traktatów Światła, które wciąż wywierają pozytywny wpływ na islam i zyskały łaskawą uwagę ludzi tego kraju, a żaden sąd przez dwadzieścia osiem lat nie mógł znaleźć w nich czegokolwiek szkodliwego, zaś pięć różnych sądów orzekło o ich uniewinnieniu, tak wierzę w to, że jedynie wtedy zyskają szacunek świata islamu i unikną odpowiedzialności za prześladowania i błędy innych. Przez wzgląd na pobożnych Demokratów, szczególnie takich jak Adnan Menderes, przez godzinę lub dwie spoglądałem na politykę, której wyrzekłem się na trzydzieści pięć lat.

Said Nursi
— 720 —
List uczniów Światła z Ankary

Drodzy, wierni bracia!

Poczuliśmy jak gdyby blask słońca islamu promieniujący z waszego listu. Odczuliśmy z waszego listu, że Traktaty Światła rozprzestrzeniły się wśród młodzieży i objęły przywództwo nad dziełem naprawy setek lat, przez które nagromadziły się ideologie agresywne wobec islamu i ludzkości. Owe ideologie rozprzestrzeniały się poprzez destrukcyjne siły ludzi niewiary. Prawdomówni podróżnicy po ścieżce życia wiecznego pozostawią za sobą wyimaginowane i próżne rozmowy, a poprzez Traktaty Światła roztopią ziarna niewiary. Uczniowie Światła są prawdziwymi braćmi ludzi szczerego serca i ludzi wiary (ar. ahl al-iman). Listy braci takich jak wy wciąż dyktują nam tempo.

Traktaty Światła, będące komentarzem do Koranu, informują nas o tym, że pozostawanie w zbłądzeniu i uchylanie się od walki przeciwko niewierze jest największą głupotą tej epoki. W epoce, w której komunizm, anarchia i masoneria rosną w siłę, największym obowiązkiem jest służba Światłu i przedstawianie go tym, którzy go poszukują, aby zyskać przyjęcie (ich dobrych czynów - uz. red. pol.) przez Boga. Nawet najcięższe ataki przedsięwzięte po to, abyśmy odwrócili się od owego najwyższego, najważniejszego, najbardziej wartościowego i najświętszego obowiązku, posłużą jedynie zwiększeniu naszego impetu.

Traktaty Światła uczą nas i udowadniają nam, że ten świat jest gospodą. Ci, którzy pragną życia wiecznego, będą tam mile widziani stosownie do stopnia, w jakim wypełnili swe obowiązki w tej gospodzie. Zatem naszym najbardziej zasadniczym obowiązkiem jest obecnie spieszenie na ratunek ludziom religii i dopomaganie tym, których serca są zmęczone przebywaniem w ciemności, którzy umierali z głodu i mieli dość przebywania w bagnie. Owym obowiązkiem jest nawoływanie do Światła, zaczynając od nas samych. Tym, co ma wielkie znaczenie i nad czym należy poważnie się zastanowić, jest przede wszystkim nieprzerwane czytanie Traktatów Światła z należytą uwagą i namysłem; następnie to, abyśmy wyposażyli się w prawdy Koranu i wiary znajdujące się w owym wspaniałym zbiorze, a przy tych zasadach i pod tymi warunkami skompletowali ów cudowny zbiór w najkrótszym możliwym czasie.

— 721 —

Wszyscy ludzie, którzy zostali uprzywilejowani otrzymaniem tego wspaniałego daru, zaczną przynosić korzyści ich krajowi i narodowi, a ich siła wzrośnie po stokroć, a nawet tysiąckrotnie; mogą oni przybrać korzystną dla nich postać, a potencjalnie - służyć krajowi, narodowi, młodzieży i całemu światu islamu. Z tego powodu, ponieważ uważamy was za godnych uczniów Nauczyciela Bediuzzamana, ze szczerą intencją prosimy o wasze modlitwy (ar. du'a) o to, abyśmy mogli jak najszybciej uzyskać dostęp do Traktatów Światła, poszukiwać ich, odnaleźć je i uważnie je czytać z namysłem i szczerością intencji (ar. ichlas).

Spieszmy w ten sposób ku służbie Koranowi i wierze. Jako że istnieje wiele dowodów powszechnego przyjęcia Traktatów Światła w tym stuleciu, zatem każdy wierzący brat i każda siostra, którzy są uczciwi, w naturalny sposób będą pragnęli służyć Traktatom.

Jako że Traktaty Światła mają przymioty szczególne dla tego stulecia; jako że zostały powitane z uznaniem przez tysiące uczonych; jako że Nauczyciel, ów herold Koranu, bohatersko poświęcił całe swoje życie wierze i islamowi poprzez podjęcie wyjątkowo doskonałych i uczciwych kroków, poprzez prawdziwe zasady; jako że pracował przez wzgląd na Boga, nie zabiegając o jakiekolwiek doczesne korzyści; jako że również uczniowie Światła bez wahania poświęcają swoje życie, aby wypełnić obowiązek służby wierze i islamowi w kręgu sunnitów (ar. ahl as-sunna), a nie uganiają się za niskimi korzyściami; jako że setki tysięcy uczniów Światła udowodniły tę prawdę czynem pomimo wszelkich prześladowań i gróźb, jakim stawili czoło; jako że wszyscy uczniowie są wyćwiczeni i wciąż się uczą, aby dostarczyć prawdziwych i logicznych odpowiedzi na fałszywe wierzenia filozofii przeważające w dzisiejszych czasach; jako że Koran spełnia wszystkie nasze potrzeby i można znaleźć w nim wyrażone wyraźnie wszystkie prawdy, jakie kiedykolwiek były wymagane; jako że Koran jest darem, światłem i miłosierdziem Boga, dostarczającym swych lekcji w najlepszy sposób - zatem najwspanialszym aktem czci i źródłem rozkoszy jest unikanie marnowania na próżno naszego cennego czasu, a także uważne i nieprzerwanie czytanie i spisywanie Traktatów Światła oraz rozmyślanie nad nimi. Ów skarbiec miłosierdzia jest źródłem prawdy i naucza prawd Koranu w sposób zrozumiały dla młodzieży i dla prostych ludzi. Traktaty są nadzwyczaj zachwycającym, upragnionym, korzystnym, a przy tym wystarczającym lekarstwem oraz odtrutką. Są duchowym zbawicielem naszej młodzieży teraźniejszości i przyszłości. Skoro owe niezachwiane prawdy są oczywiste, zatem odmowa objęcia

— 722 —

Traktatów ze wszystkich sił, unikanie dokładnego badania ich, a także pozostawanie obojętnym, mogą być jedynie znakiem niedbalstwa.

Ponadto ci, którzy dokładają starań na rzecz prawdy, muszą w końcu dotrzeć do pobierania lekcji Traktatów Światła. Każdy oświecony człowiek, który wybiera drogę Światła, napotka prawdziwe szczęście i zrozumie naturę oblicza świata. Oto kwestia, którą my, uczniowie Światła z Ankary, oznajmiamy jednogłośnie. Traktaty Światła są światłem Wszechmądrego Koranu, który ukazuje skarbce życia wiecznego. Pewnego dnia podniosą one głos, tak że będzie on rozbrzmiewał na całym świecie.

Zgodnie z hadisem, dopóki tylko uczeni islamu nie uganiają się za doczesną pomyślnością, będą oni najbardziej godnymi zaufania spadkobiercami proroków. Uznajemy Traktaty Światła za ich doskonałego dziedzica. Zbiorowa osobowość duchowa Traktatów Światła żyła wypełnianiem zasad bycia spadkobiercą proroctwa i nadal tak postępuje. Ci, którzy są ślepi, głusi i nieprzytomni, którzy występują przeciwko nim, będą poniżeni. Będąc tak dojrzałymi, Traktaty Światła z pewnością zaproszą wszystkich filozofów, wiodących uczonych świata oraz tych, którzy poszukują prawdy, i uczynią owych błogosławionych ludzi o spokojnych sercach i łaskawych umysłach swymi uczniami. In sza'allah, wydarzy się to nie w odległej, lecz w bardzo bliskiej przyszłości. Jak przyznaje to większość filozofów i uczonych, świat stoi u progu zupełnie nowego postępu. Świat poszukuje swego Światła. Obecnie jest jasne i oczywiste, że poeta prawdy, Mehmet Akif, wskazywał na to Światło, kiedy powiedział:

Ześlij to Światło, o, Boże! Minęły całe stulecia, już wystarczy.
Brzask jest tym, co potrzebują ujrzeć na horyzoncie zrozpaczeni ludzie.

Nasi drodzy bracia!

Prosimy, módlcie się za nas, abyśmy potrafili pracować, by oddać Traktatom Światła to, co się im należy, i abyśmy nie zgubili się w zgiełku Ankary. Dopóki tylko Światło rozprasza ciemność, wciąż potrzebuje spostrzegawczego oka i pojmującego umysłu. Mamy nadzieję, że w takim mieście nasze oczy nie staną się ślepe. Módlcie się za nieszczęśników takich jak my. Poprzez fakt, że mocno objęliśmy Traktaty Światła, niechaj Bóg umieści nas pośród tych, którzy służą naszej zaszczytnej i wybitnej religii.

— 723 —

Tego ranka, po modlitwie porannej (ar. fadżr), nasz brat wspomniał wersy, jakimi zostało natchnione jego serce. Podzielmy się nimi z naszymi braćmi i siostrami:

Moją religią jest islam, moją Księgą jest Koran, a moja wiara jest prawdziwa.

Oddanie życia na tej drodze to zyskanie życia wiecznego.

Szczerze wam oddani
uczniowie Światła z uniwersytetu w Ankarze
— 724 —

ANALIZA

Po długim czasie rozłąki

Ostatni raz widziałem Nauczyciela dwadzieścia siedem lub dwadzieścia osiem lat temu.

Choć moim życzeniem zawsze było być blisko niego, widzieć go i patrzeć na jego błogosławioną twarz, nigdy nie mogłem znaleźć czasu. Nauczyciel żył w naszych sercach, zatem duchowo zawsze byliśmy razem z nim, co w pewien sposób pocieszało nas w tęsknocie, jaką czuliśmy. Kiedy uściskaliśmy jeden drugiego, przyjemność, jakiej doznałem, widząc jego świetlistą twarz, ukazała, jak wielką stała się nasza fizyczna tęsknota.

Po raz pierwszy spotkałem Nauczyciela czterdzieści lat temu. W tamtych czasach codziennie chodził on do biura i całymi godzinami prowadziliśmy słodkie rozmowy z Akifem, Naimem, Feridem i Izmirem. Nauczyciel wygłaszał na swój własny sposób swoje lekcje dotyczące złożonych kwestii rozumowych i wzbudzał w nas zapał swym wspaniałym i bohaterskim wysławianiem się. Posiadał on wyjątkową naturalną inteligencję, która była darem Boga. Im bardziej złożoną była dana kwestia, tym bardziej oczywistą stawała się jego potężna i wspaniała inteligencja. Posiadał on stale pracujący i myślący umysł i niewiele zajmował się ludzkimi ideami, biorąc Koran za jedynego przewodnika. To było źródłem wszystkich jego inspiracji i całej inteligencji. Wszystkie jego Błyski pochodzą bezpośrednio od Koranu. Miał on siłę osądu mudżtahida i imama, zaś jego serce było wypełnione wiarą jak serca towarzyszy Proroka. W swej duszy miał męstwo 'Umara (niech Bóg będzie z niego rad). W dwudziestym wieku ożyła w nim epoka szczęśliwości. Jego jedynym celem były wiara i Koran.

Celem ponad wszystkie cele islamu są prawda Bożej jedności i wiara w Jedynego Boga, które stały się przyczyną wszystkich działań Nauczyciela oraz powstania Traktatów Światła. Gdyby żył on w epoce szczęśliwości, w czasach, gdy wiara muzułmanów dopiero co została ustanowiona, błogosławiony Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) powierzyłby mu zadanie zniszczenia posągów bożków. Był zaprzysięgłym wrogiem politeizmu i bałwochwalstwa.

W walce jego życia, która trwała niemal wiek, natchnął on wiarą i Koranem serca wielu ludzi. Jego życie było wypełnione cnotą i męstwem.

— 725 —

Na polu walki, na czele wszystkich mudżtahidów, z ręką na rękojeści miecza, stojąc mocno na nogach, był prawdziwym bohaterem odpierającym ataki wroga. Przebywając w niewoli, rzucił wyzwanie nieprzyjacielskiemu dowódcy. Nawet krocząc na szubienicę był bohaterem, co sprawiło, że nieprzyjacielski dowódca zreflektował się i odzyskał rozsądek.

Był gotów do poświęceń do tego stopnia, że wiele razy narażał swoje życie, nie zważając na własne bezpieczeństwo. Żył dla jego ludu i dla jego narodu. Zaciekle sprzeciwiał się hipokryzji i niezgodzie. Dla korzyści ludzi tego narodu zniósł wszelkie rodzaje prześladowań i tortur. Nie przeklinał tych, którzy go prześladowali, a nawet modlił się o przewodnictwo i zbawienie dla tych, którzy wtrącili go do więzienia. Śmierć za jego sprawę była dla niego czymś łatwym.

Posilał się jedną miseczką zupy, jedną szklanką wody i jednym kawałkiem chleba. Jego ubrania były proste i niedrogie; posiadał jedynie rozpinany sweter z białej amerykańskiej bawełny. Prał i czyścił swoje ubrania, zanim stały się brudne. W największym stopniu zwracał uwagę na czystość. Nie posiadał żadnych pieniędzy ani dóbr doczesnych. Nigdy nie żył dla siebie samego, lecz poświęcił życie wyłącznie społeczeństwu.

Był niewielkiej postury, lecz jego wielkość była ogromna. Jego oczy lśniły jak słońce, a jego spojrzenie było niesamowite. Pod względem materialnym był najbardziej biednym człowiekiem, lecz duchowo był królem wszystkich królestw.

W jego pomarszczonej twarzy nie było widać żadnych oznak cierpień osiemdziesięciu lat życia prócz siwizny we włosach. Miał jasnoróżową cerę i nie nosił brody. Choć był energiczny jak nastolatek, miał również miękkie serce i był spokojny. Jednakże kiedy był zdenerwowany, przypominał lwa, a nawet na kolanach przemawiałby jak wielki król.

Polityka była tym, czego najbardziej nie znosił. Przez trzydzieści pięć lat nie przeczytał żadnej gazety i zerwał wszystko, co łączyło go ze sprawami tego świata. Nikomu nie pozwalał na to, by zobaczył się z nim między modlitwą po zachodzie słońca (ar. maghrib) a południem następnego dnia, nieprzerwanie oddając cześć Bogu. Sypiał bardzo niewiele.

Surowo zakazywał swym uczniom zajmowania się polityką. Po całym narodzie rozproszyło się sześćset tysięcy - a być może nawet milion - jego uczniów, którzy byli najbardziej cnotliwymi młodymi ludźmi. Wielu z jego uczniów - ich liczba sięga setek lub nawet tysięcy - studiowało na różnych wydziałach uniwersytetów. Wszyscy uczniowie Światła byli najbardziej cnotliwymi w swoich klasach [1] i najbardziej ciężko

— 726 —

pracującymi. Setki tysięcy uczniów Światła w całym narodzie postępowały zgodnie z porządkiem publicznym, nie wywołując ani jednego incydentu. Wszyscy uczniowie Światła są pewnego rodzaju duchowymi strażnikami porządku i bezpieczeństwa publicznego.

Zapytałem, czy był rozczarowany swoją podróżą do Stambułu. Odpowiedział:

-Jedyną rzeczą, jaka sprawia mi ból, są niebezpieczeństwa zagrażające islamowi. W dawnych dniach były one łatwe do zniesienia, ponieważ zagrożenia pochodziły z zewnątrz, jednak obecnie zagrożenia pochodzą z wewnątrz. Zaroiło się wśród nas od robaków. Trudniej to znieść, ponieważ ludzie są nieświadomi ich wroga, i obawiam się, iż ciało tej społeczności tego nie wytrzyma. Ludzie mniemają, że wrogowie, którzy rozpruwają ich żyły i piją ich krew, są ich przyjaciółmi. Jeśli zatem daleko sięgające oczy społeczności są ślepe, forteca wiary będzie w niebezpieczeństwie. To jest teraz moje cierpienie i moja męka. W innych przypadkach nie mam czasu na to, aby myśleć o moich osobistych trudnościach. Jeśli tylko forteca wiary będzie w przyszłości bezpieczna, ze szczęściem zniosę tysiąc osobistych trudności.

-Istnieją setki tysięcy uczniów posiadających wiarę. Czyż to nie jest dla ciebie pocieszeniem i nie daje ci nadziei na przyszłość?

-Tak, nie jestem zupełnie zrozpaczony, jeśli chodzi o przyszłość (...).Świat przechodzi duchowy kryzys. Duchowe filary zachodniej cywilizacji zatrzęsły się, a poprzez jej chorobę ciemność, kataklizm, śmierć i zaraza rozprzestrzeniają się po całym świecie. Jakiego rodzaju rozwiązania, które mogłyby zapobiec owej zakaźnej chorobie, istnieją dla cywilizacji islamu? Czy rozwiązaniem jest gnijąca, zepsuta i rozpadająca się formuła Zachodu, czy też rozwiązanie można znaleźć w nowych zasadach wiary, pośród społeczności muzułmańskich? Widzę wielkich przywódców w stanie ignorancji. Przegniłe filary niewiary nie mogą podeprzeć fortecy wiary. Oto powód, dla którego postanowiłem poświęcić dla wiary cały mój czas.

-Ludzie nie rozumieją Traktatów Światła lub nie chcą ich zrozumieć - mówił dalej Nauczyciel. - Myślą, że jestem nauczycielem z medresy, tonącym w bagnie scholastyki. Studiowałem wszystkie nauki, w tym również nauki współczesne oraz filozofię, i rozwiązałem najbardziej złożone kwestie w tej materii. Opublikowałem nawet wiele ksiąg poświęconych tym tematom, jednak nie znam sztuczek logiki ani też nie dbam o oszustwa filozofii. Wypowiadam się w kwestiach życia rodzinnego społeczeństwa, jego duchowego istnienia, sumienia i wiary.

— 727 —

Jako że najważniejszym filarem społeczności islamskiej jest Koran, który kładzie fundamenty Bożej jedności i wiary, mówię wyłącznie o nim. W dniu, w którym ten filar zostanie strzaskany, nie będzie już społeczności (muzułmańskiej - uz. red. pol.).

-Pytają: "Dlaczego drażnisz tych ludzi?". Nie robię tego świadomie. Przede mną jest ogromny pożar. Płomienie sięgają chmur. W tym ogniu pali się moje dziecko; moja wiara jest pochłonięta przez płomienie. Biegnę, by ocalić moją wiarę i gasić ogień. Jeśli jest ktoś, kto chce, bym po drodze się potknął, by poplątały mi się nogi, jakież to ma znaczenie? Jakież znaczenie mają owe niewielkie przeszkody wobec tak ogromnego ognia? O, ciasne umysły, ciasne poglądy!

-Czy myślą oni, że jestem aroganckim człowiekiem pracującym tylko dla zbawienia własnej duszy? Poświęciłem mój świat i moje życie ostateczne dla zbawienia wiary całej społeczności. Przez całe osiemdziesiąt kilka lat mego życia nie doznałem żadnych doczesnych przyjemności. Całe moje życie upłynęło na polach bitew, w obozie jenieckim, w więzieniach federalnych i w sądach. Nie ma trudów ani cierpień, których bym nie zniósł. Przed Sądem Wojennym byłem traktowany jak dzikus, byłem zsyłany z miejsca na miejsce jak wyrzutek. Całymi miesiącami w więzieniach nie mogłem z nikim się widywać. Wiele razy zostałem otruty, a sędziowie przysięgli pogardzali mną. Czasami po tysiąckroć wolałbym śmierć od takiego życia. Gdyby moja religia nie zabraniała mi samobójstwa, dzisiaj Said gniłby już w ziemi!

-Ze swej natury nie mogę znieść poniżenia i zniewag. Honor i bohaterstwo islamu jasno zabraniają mi pozostawania w takim stanie. Kiedy upadam do takiego stanu, nie dbam o to, kto stoi przede mną; choćby był to największy prześladowca i tyran lub najwyższy dowódca nieprzyjaciela, nie pozwolę im, aby mnie poniżali. Cisnę im prosto w twarz ich prześladowanie i barbarzyństwo. Mogą wtrącić mnie do lochu lub powiesić, to bez znaczenia. I tak też się stało - przeszedłem przez wszystkie te prześladowania. Gdyby serce i sumienie pewnego brutalnego dowódcy wytrwały w swym postanowieniu kilka minut dłużej, Said zostałby powieszony i dołączyłby do grupy niewinnie zamordowanych.

-Całe moje życie upłynęło w trudach, nieszczęściach i cierpieniach. Poświęciłem moje życie i mój świat dla pokoju, spokoju i wiary społeczności. Wybaczyłem wrogom. Nawet ich nie przeklinałem. Z tego powodu Traktaty Światła ostatecznie zyskały dwieście tysięcy, a może nawet dwa miliony uczniów - nie znam dokładnej liczby, ale tak mówią. Sąd w Afyon mówił o pięciuset tysiącach. Co więcej, Traktaty przysłużyły

— 728 —

się ocaleniu ich wiary. Poprzez śmierć ocaliłbym własną wiarę, lecz pozostając przy życiu, wykonałem swą służbę dla ocalenia wiary innych. Pozostając przy życiu, znosiłem wszelkie trudności, po tysiąckroć chwała niech będzie Bogu Jedynemu.

-Na drodze ocalenia wiary społeczności poświęciłem swe życie ostateczne. Moim celem nie jest ani umiłowanie Raju, ani strach przed Piekłem. Przez wzgląd na ocalenie wiary społeczności, owej społeczności dwudziestu pięciu milionów Turków, chętnie poświęcę nie jednego Saida, lecz tysiąc Saidów. Gdyby nasz Koran pozostał bez swej wspólnoty (ar. dżama'a) na tym świecie, nie mógłbym wejść do Raju, lecz czekałby na mnie loch (Piekła - uz. red. pol.). Chętnie spłonę w Ogniu Piekielnym, gdybym tylko mógł ujrzeć ocalenie wiary naszego narodu. Gdy moje ciało będzie płonąć, moje serce będzie ogrodem różanym.

Tak przemawiał szanowny Nauczyciel. Był jak wulkan, z którego bucha lawa. Na morzu jego duszy wzbierał sztorm. Był jak wodospad, który uderza w największe głębie duszy przyjemnym dźwiękiem wspaniałości. Był wielce pobudzony. Mówił jak podekscytowany orator na kazalnicy i nie chciał, aby mu przerywano. Poczułem, że jest zmęczony. Pomyślałem, że powinienem zmienić ów ekscytujący temat.

-Czy zmęczyłeś się w sądzie? - zapytałem (...).

-Czyż istnieje jakieś prawo, które mogłoby uważać za bezprawne wspieranie edukacji religijnej, a dla kobiet, naszych szanownych sióstr, zachowywanie ich czystości oraz godności poprzez nauki muzułmańskiej moralności? Czyż używanie wyrażenia "znaczenia, o których oznajmiono sercu" można uważać za świadectwo wpływania na społeczeństwo? Stawiam to pytanie profesorom nauki o prawie!

Nasza rozmowa z Nauczycielem trwała jakiś czas. Dopiero wtedy, kiedy poprosiłem o pozwolenie na odejście, zdałem sobie sprawę z tego, jak długo trwała.

Esref Edip, rok 1952
— 729 —
SAID NUR [2] I JEGO UCZNIOWIE

Istnieje szczęśliwy człowiek, którego przyjęło każde pokolenie, od ośmio do osiemdziesięciolatków. Ich wiek, wygląd i zajęcia różnią się od siebie nawzajem, jednak nie ma żadnej różnicy między nimi w tym, że wszyscy wierzą w to samo: w Jedynego Boga! W Jedynego Boga, Który jest Panem światów (ar. Ar-Rabb al-'alamin), w Jego wielkiego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i w Jego wspaniałą Księgę. Ci ludzie pozostają w takim stanie, jak gdyby Święty Koran został na nowo objawiony, a wszyscy znaleźli w nim dokładnie to, czego szukają. Kiedy widzisz Saida Nursiego i jego uczniów, czujesz się tak, jakby przebywali oni w epoce szczęśliwości. Wszyscy oni znajdują się w stanie pokoju. Jak wielkim przywilejem jest więź z czymś tak czystym, wzniosłym i wiecznym; z Tym, Który widzi i słyszy każdą rzecz, Który jest Stwórcą wszystkich światów! Jakimż przywilejem jest kroczenie po tej drodze i umiłowanie jej! Tak, cóż to za olbrzymie szczęście!

Said Nursi był starszym człowiekiem, którego życie objęło trzy pokolenia, który widział trzy okresy: konstytucjonalizm, Partię Jedności i Postępu oraz Republikę. Owe trzy okresy były wypełnione przewrotami, zniszczeniem i upadkiem. Nikt nie utrzymał się na nogach z wyjątkiem jednego człowieka, solidnie stojącego. Przybył z miejsca, gdzie słońce wschodziło nad pastwiskami Wschodu, i odbył podróż aż do Stambułu. Jego wiara była silna jak góry. Mówił jedynie o Jedynym Bogu, o Proroku (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) - i o niczym więcej. Jego głowa była silna i dumna jak Góra Ararat. Żaden tyran nie sprawił, by się pokłoniła, a żaden uczony nie mógł jej pokonać. Posiadał on zdumiewającą siłę woli i był twardy niczym skała. Jego inteligencja była jak błyskawica. To był Said Nursi! Narady wojenne, sądy, przewroty, rewolucje... Przygotowano już szubienicę dla niego i został wygnany. Ów olbrzymi człowiek, ów byt duchowy nie mógł zachwiać się i zejść ze swej drogi. Stawił czoła wszystkim owym boleściom z nieśmiertelnymi siłą i męstwem, dzięki swojej wierze. Koran stwierdza: Wy będziecie górą, jeśli jesteście wierzącymi! [3] Jest tak, jak gdyby te słowa Boga przejawiły się w Saidzie Nursim.

Czytaliśmy jego mowy obrończe wygłoszone w sądzie. Te mowy nie broniły jego samego, lecz broniły jego sprawy. To dzielność, męstwo, wzór inteligencji i prawdziwy majstersztyk.

— 730 —

Dlaczego Sokratesa uważa się za tak wielkiego? Czyż nie dlatego, że spoglądał z góry na własne życie przez wzgląd na swoje ideały? Choć Said Nursi został nazwany przez wrogów islamu reakcjonistą i hipokrytą, był przynajmniej tak wielki jak Sokrates. Według nich, aby być wielkim, trzeba być cudzoziemcem [4] ...

Ciągano go od jednego sądu do drugiego. Był władczy nawet wtedy, kiedy był więźniem. Rzucano go z jednego więzienia do drugiego; z jego powodu więzienia i lochy stały się szkołami Proroka Józefa. Said Nursi wniósł Światło do lochów i przyniósł je sercom. Wielu zaciekłych morderców, wrogów publicznego porządku i gwałcicieli - wszyscy stopnieli w obliczu tego monumentu wiary. Było tak, jakby urodzili się oni na nowo. Wszyscy przeszli przemianę na lepsze, stali się łagodnymi i szlachetnymi obywatelami oraz wzorami do naśladowania. Która z waszych szkół i który z waszych systemów edukacji byłyby w stanie tego dokonać?

Zsyłano go na wygnanie, przepędzając z miejsca na miejsce. Każde miejsce, do jakiego go zsyłano, stawało się dla niego ojczyzną. Gdziekolwiek nie został zesłany, otaczali go wierni o czystych i szczerych duszach. Żadne prawa, zakazy, policjanci, żandarmi ani grube mury więzienne nie mogły nawet na chwilę rozłączyć go z jego wiernymi braćmi. Dla tego wielkiego kaznodziei i jego uczniów religia, miłość i wiara stały się narzędziami usuwającymi wszelkie materialne bariery, poprzez które starano się ich rozdzielić. Ograniczenia i groźby ślepych sił i martwej materii tworzyły wielkie fale na oceanie królestwa duchowego. Owe fale zaczynały bieg w pokojach i wioskach i rozprzestrzeniały się z miejsca na miejsce, aż docierały nawet do bram uniwersytetów.

Przez całe lata dzieci tego narodu, którego uświęcone cnoty podeptano, zniszczone pokolenia oraz ci, którzy byli spragnieni wiary, biegli ku jego drodze i ku jego Światłu. Traktaty Światła napisane przez Nauczyciela przechodziły z rąk do rąk, z języka na język i z jednej prowincji do drugiej. Od ośmiodo osiemdziesięciolatków ludzie starzy i młodzi, niewykształceni i oświeceni, wszyscy zyskali coś z Traktatów i zostali olśnieni ich Światłem. Każdy uczeń stał się jak maszyna drukarska, jak drukarz, a ich wiara rzuciła wyzwanie technologii. Więzienia stały się szkołami. Jego Światło, Światło Świętego Koranu, Światło Jedynego Boga wyszło poza granice tego narodu i rozprzestrzeniło się po całym świecie islamu.

Teraz w całej Turcji i wszystkich jej instytucjach wszyscy obywatele, którzy miłują swój naród, powinni wstać na znak szacunku przed taką siłą,

— 731 —

przed Saidem Nursim i jego uczniami! Nie mieli oni żadnego bractwa, klubu, miejsca, domu, żadnych partii politycznych, fantazyjnych mów ani luksusów. Byli tłumem nieznanych ludzi. Są oni błogosławionymi ludźmi, którzy poprzez wiarę świadomie poświęcili swe życie owej wzniosłej sprawie.

O. Yuksel
(Serdengecti)
BEDIUZZAMAN OTRUTY

Siedem lat temu, w niełaskawym czasie, kiedy prawo było łamane, prawa człowieka były krzyżowane, wolność nie miała żadnego znaczenia, a osobiste pragnienia i namiętności stały ponad prawem, osiemdziesięcioletni uczony w religii został zesłany do miasteczka Emirdag w prowincji Afyon. Został zmuszony do odwiedzenia urzędnika rządowego zajmującego się rejestrem mieszkańców i do zamieszkania w tym miejscu. Jedynym celem owego wielkiego myśliciela było głoszenie praw Koranu i prowadzenie ludzi do prawdy, dobroci i prawości. To było przyczyną jego zesłania. We własnej ojczyźnie, dla obrony której przelewał krew, został poddany takim prześladowaniom i torturom, których nawet sądy Inkwizycji nie uznałyby za uczciwe. Wtrącano się do spraw bród, wąsów, stroju, a ludzie ginęli pod lufami żandarmów.

Nawet w miejscach, do których był zsyłany, nie zostawiono go w spokoju. Jak każdy Turek, który odziedziczył po swoich przodkach cnotę gościnności, tak mieszkańcy tego miasta pospieszyli z pomocą owemu staremu i opuszczonemu człowiekowi. Miejscowi uznali za swój obowiązek dbałość o wspieranie tego starca, który zdobył sobie dobre imię poprzez jego dzieła naukowe i czyny.

Wiedział on, jak chronić godność, powagę i honor islamu oraz nauki. W żaden sposób nie przyjął wyrazów wdzięczności za jakąkolwiek doczesną przyjemność i z całą pewnością nie miał żadnych powiązań z partiami i organizacjami politycznymi.

Jak w Turcji postępowano ze wszystkimi wierzącymi i prawymi myślicielami, tak również dom tego człowieka nachodzono przy wielu

— 732 —

okazjach. Został on postawiony przed sądem, a jego księgi oraz listy zostały zbadane do najdrobniejszych szczegółów. Został uwięziony, choć był całkowicie niewinny.

Tak, mówię, że był on niewinny. Wszyscy, od gubernatora prowincji, przez gubernatora dystryktu, aż po żandarma na posterunku uważali, że prześladowanie i torturowanie Nauczyciela poprzez wtrącanie go do więzienia są powodem do dumy. Gorąco pragnęli zaimponować zwierzchnikom i wypatrywali sposobności awansu.

Powodu owych prześladowań i męczarni należy szukać w zmianie podejścia do religii, ograniczeniach nałożonych na wolność, a także w ograniczeniu praktykowania islamu. W tej sytuacji nie było nic niezwyczajnego ani osobliwego, ponieważ w owym czasie planowano wychowanie pokolenia niewolników uzależnionych od bezbożnych, materialnych i zwierzęcych żądz. Jednakże ten człowiek nie przywiązywał znaczenia do własnego życia i kroczył naprzód z całkowitą wiarą, i powstał w imię wolności i moralności. Nie chciał, żeby młodzi ludzie stali się niewolnikami zwierzęcych żądz. Jednak jego starania o osiągnięcie tego celu nie były mile widziane przez jego wrogów, a przedstawione przez niego propozycje były czymś przerażającym dla tych, którzy łamali prawa człowieka i obrali za cel życie kosztem milionów innych ludzi, jak żyje ośmiornica. Zatem nadzór i prześladowania trwały całymi latami.

Jeśli chodzi o ludzi, którzy rozmawiali z nim, pisali do niego listy lub spieszyli na jego usługi, dokonano najścia na ich domy, wtrącono ich do więzienia Afyon, by tam zgnili, zaś ich dzieci pozostawiono na ulicy. Zarówno jego odręcznie spisany Koran, jak i komentarz do niego, jakim są Traktaty Światła, zostały skonfiskowane, jakby spisanie ich było aktem zdrady, i przekazane oskarżycielowi publicznemu. Kiedy trwał jego proces przed sądem, ów uczony był przetrzymywany w areszcie przez dwadzieścia miesięcy, choć był całkowicie niewinny.

Nadszedł czas, kiedy więzienie Afyon było pełne niewinnych obywateli, którzy zostali uwięzieni jedynie dlatego, że wierzyli w Boga Jedynego i podążali za Jego rozkazami. Była to jedyna ich zbrodnia. Prześladowania i tortury, jakie uznano za właściwe dla nich, przeraziłyby nawet Szatana. Poziom okrucieństwa osiągnął zenit. Jak święte miasto Jeruzalem doświadczyło barbarzyństwa Żydów i stało się miejscem, w którym prześladowano proroków, tak Afyon stało się drugim miastem, w którym grubiańsko gwałcono prawa człowieka, a prawa obywateli zostały przybite do krzyża.

— 733 —

14 maja (1950 roku - uz. red. pol.) wybory unicestwiły i zniszczyły trwającą ćwierć wieku dyktaturę. Ludzie radowali się, ponieważ przejęli choć częściową kontrolę nad swym losem (...).

Kiedy spodziewano się, że po wyborach 14 maja rzeczy będą zmieniać się na lepsze, wkrótce każdy zdał sobie sprawę z tego, że gubernatorzy prowincji i dystryktów nie porzucili starych przyzwyczajeń.

Policja ponownie nękała dwóch lub trzech obywateli, którzy rozmawiali z Nauczycielem, a dom Bediuzzamana znowu był obserwowany. Mimo że prawo Republiki Turcji zabraniało przeszukania domu (bez zezwolenia - uz. red. pol.), żandarm, który nie miał takich rozkazów, mógł dokonać nalotu na przypadkowo wybrany dom wedle własnego uznania, a bezczelni sprawcy tego czynu nie zostaliby ukarani. Po raz kolejny zaczęto wtrącać się do spraw ubioru Nauczyciela, a tych, którzy zostali przyłapani na odwiedzaniu go, zabierano na posterunek policji (...).

Rozkazano otrucie owego osiemdziesięcioletniego uczonego w religii, który poświęcił się dla ludzi tego narodu. Jego jedzenie zostało zatrute w jedną z nocy Święta Zakończenia Postu.

Cóż to była za straszliwa i niemożliwa do zniesienia sytuacja! Nauczyciel pozostawał w izolacji, pod nadzorem, a przy jego drzwiach postawiono strażnika. Stał w obliczu śmierci w domu, w którym został opuszczony.

Cóż za nieszczęście! Dalejże, społeczności islamu! Wylewajmy nasze łzy! Nie, ten problem nie zostanie rozwiązany poprzez łzy i płacz; dokładajmy starań na drodze Boga!

Nihat Yazar
— 734 —
BEDIUZZAMAN SAID NUR

Turcja była kolebką wielu geniuszów i wydała wielu mudżtahidów, odnowicieli oraz szlachetnych ludzi. Wysokie standardy ich życia ukazały się w szacunku, jakim się cieszyli, jaki znaleźli wśród ludzi tego narodu, tak że bez umniejszania ich znaczenia droga prawdy, którą kroczyli, stała się dla nich łatwiejsza.

Pomimo całkowitej sprzeczności owych warunków i najcięższych prześladowań, jakie miały miejsce przez minione dwadzieścia pięć lat, zostaliśmy obdarowani kimś, kto w najcięższych czasach walczył i stanął do bitwy. Ów geniusz był wzorem Światła roznieconego przez jego sprawę. Sława, jaką cieszył się z powodu swej wiary, dotarła do najdalszych miejsc świata.

Ten człowiek rozświetlił swoim Światłem wiele mrocznych sumień. Jego siła dała męstwo ludziom słabej wiary, jego inteligencja natchnęła wielu nieszczęśników. Bez wątpienia tym człowiekiem był szanowny Said Nursi.

Po otrzymaniu od niego lekcji cnoty i samopoświęcenia wielu ludzi, którzy zbłądzili, znalazło się w samym środku pełnej światła i rajskiej pustyni.

Obok wielkości jego inteligencji i męstwa ów wspaniały człowiek miał też silną wiarę. Z powodu odwagi wynikającej z jego wiary bez mrugnięcia okiem wytrzymał dwadzieścia pięć lat tyranii i prześladowań, będąc jedynym człowiekiem, który był w stanie oprzeć się owym niesprawiedliwym i przerażającym torturom.

Cały muzułmański świat nie mógł powstrzymać się przed przyciąganiem tego duchowego przewodnika. Światło zrodzone w pustynnych i opustoszałych zakątkach Turcji rozprzestrzeniło swój blask do takich miejsc jak Pakistan i Indonezja, przydając chwały i sławy temu człowiekowi oraz jego ludowi.

Jakież to nieszczęście, że ów wspaniały i błogosławiony człowiek, który wyszedł z naszego łona i dzięki któremu zyskaliśmy honor, który rozświetlił serca pozostające w ciemności, który z powrotem sprowadził błądzących ludzi na drogę prawdy, był w naszej ojczyźnie torturowany i prześladowany, zamiast cieszyć się największym szacunkiem!

Mimo to nigdy nie dał się zastraszyć i nigdy nie zszedł ze swej drogi. Przeciwnie, bardzo dobrze wiedział, że bez walki, samopoświęcenia i cierpienia żadne dzieło nigdy nie zapuści mocnych korzeni.

— 735 —

Niezależnie od tego, jak bardzo pragnęlibyśmy zgasić blask owego słońca, jego światło płonęłoby niczym płomień w naszych mrocznych sercach i oświecało nas. Takie było prawo owego wielkiego człowieka i taki był owoc jego sprawy. Jakże szczęsnym jest ten człowiek!

Cevat Rifat Atilhan
BEDIUZZAMAN SAID NUR

Ta piękna turecka ojczyzna stała się wzorem dla całej ludzkości i obdarowała ją tym wielkim geniuszem i nauczycielem, tą wspaniałą istotą ludzką. Każdego dnia jego dziewięćdziesięcioletniego życia był on aurą Światła i światłem cnoty. Jest on uosobieniem wielkiej sfery wiary, która przeniknęła do umysłów i dusz całego tureckiego pokolenia. Przez całe lata owo Światło rozświetliło wiele ciemnych dusz i poprowadziło je ku słusznej, pięknej i pełnej światła drodze.

Wielki Nauczyciel Said Nur jest symbolem wspaniałej inteligencji, danej mu przez nadzwyczajną łaskę Jedynego Boga. Dzięki wspaniałej inteligencji i męstwu poświęcił wszystko, co miał, dla dobra tego drogiego mu narodu i walczył dla jego rozwoju i postępu. Światło Nauczyciela rozprzestrzeniało się, docierając do sąsiednich narodów, aż po Pakistan i Indonezję.

Wartości płomienia i blasku tego Światła, jego moralności i cnoty, nie można zmierzyć ani całkowicie docenić w oparciu o tylko jedno kryterium.

Jego determinacja i siła woli, jego wzniosłe zadowolenie z tego co posiadał i najwspanialsze cechy ludzkiego charakteru są dla nas wystarczająco wspaniałe, abyśmy ujrzeli go jako wzór do naśladowania.

Jego moralność i cnoty, a szczególnie jego wzniosła wiara, były olśniewające nie tylko dla nas, nie tylko dla muzułmanów, ale dla całej ludzkości, patrzącej na wyjątkową szlachetność tego człowieka, ukazującą się zarówno w nim samym, jak też w jego rodzie. Wszystkie dzieci narodu tureckiego mogą być dumne z tego, że ich ojczyzna była kolebką dla tak błogosławionej inteligencji, dla tak wspaniałego charakteru, dla takiej osobistości jak Nauczyciel.

Pewnego dnia stanął on przed sądem, a ten proces nauczył nas dwóch rzeczy.

— 736 —

Jedną jest fakt, że szlachetne pokolenie młodzieży tureckiej ma głęboki szacunek dla cnoty, najwyższej moralności, wzniosłej wiary i siły woli, a także jest nimi wielce zafascynowane.

Drugą jest fakt, że przy swoich luksusach, bogactwach, rangach i stanowiskach ci, którzy poszukują swego znaczenia w przemijającym dniu dzisiejszym i w rozpuście, poszukują również powodów, dla których mogliby utrzymać Turków w biedzie i zacofaniu. Stało się jasne, że ich trujące inspiracje i rozkazy, a także siła, jaką miało owo bezklasowe i nieznane plemię, pochodzą z instrukcji rewolucjonistów i podżegaczy, którzy są cudzoziemcami i potajemnymi wrogami Turków.

Ta wielka społeczność tysięcy oświeconych, młodych ludzi była zaskoczona, widząc zatrute, przeklęte pióra mąciwodów, których, choć byli oni bojaźliwi i chwiejni, użyto do przebiegłego sprzeciwienia się temu człowiekowi, do pomniejszenia jego wartości i fabrykowania bzdur, które już wyszły z mody.

Wielkiego Nauczyciela można porównać do Mahatmy Gandhiego, wielkiego współczesnego człowieka, który stanął na czele ruchu wyzwolenia Indii, a to w następujący sposób: Jeden z nich, buntując się przeciwko angielskim prześladowaniom, imperializmowi, straszliwej inwazji i wyzyskowi, przez całe lata z wielką siłą woli służył swej sprawie, aż zdołał osłabić i sparaliżować całą potęgę i moc Wielkiej Brytanii. Dla nas ten naród wydał naszego wielkiego Nauczyciela wraz z jego walką i sposobem życia bardzo podobnym do sposobu życia tego pierwszego człowieka. Jednakże prócz owych przymiotów Bóg obdarował go tym, że jest on muzułmaninem, a także posiada światło wiary. Tym światłem rozświetlił on niczym słońce wszystkie muzułmańskie kraje.

Jest jednak jedna wielka i zasmucająca różnica między nimi.

Owa różnica polega na tym, że ten pierwszy posiadał niezachwiane przekonanie, szacunek i wierność społeczności liczącej czterysta milionów ludzi. Tymczasem nasz (Nauczyciel - uz. red. pol.) nawet w granicach naszego kraju stał się celem przebiegłych ataków ze strony tych, których ród jest nieznany i którzy mają tylko niewielkie wymówki po temu, by nazywać się szlachetnymi.

O, Panie nasz! Dlaczego upadliśmy tak nisko, by stać się nikczemni i nędzni, kiedy zostaliśmy obdarowani tak wielką wartością i cnotą? Wiemy, że nasze grzechy są liczne i wielkie, lecz wystarczy nam, o Panie nasz, że upadliśmy tak nisko!

Cevat Rifat Atilhan
— 737 —
KIM JEST BEDIUZZAMAN?

Poprzez światło swej wiary oraz swe świetliste słowa Bediuzzaman usiłował przywrócić pokój i bezpieczeństwo, a także ustanowił wartości duchowe na drodze pełnej śmiertelnych niebezpieczeństw dla społeczeństwa. Niech ten fragment będzie refleksją na temat człowieka, który przeciwstawił się czasom, w jakich celebrowano ignorancję i ślepą wiarę.

Bediuzzaman zobaczył, że cnoty moralności i patriotyzmu nie mogą rozwinąć się dzięki nowoczesnym naukom. Młodzi ludzie, którzy dorastali otoczeni przez takie znaczenia i formy, byli jałowi niczym pustynia, a wypełniała ich pustka. To on uczynił ową prawdę oczywistą, przewidział, że ci ludzie będą katastrofą dla umysłów i widoków na przyszłość naszego społeczeństwa, a także zaproponował rozwiązanie.

Bediuzzaman był uczonym, który symbolizował wzniosłość charakteru w sercach pośród duszącego ucisku i eksponowania roli jednostki, które doprowadziło do wielkiego podziału między Wschodem a Zachodem, a także do utraty osobowości poprzez ślepe naśladownictwo.

Bediuzzaman był uczonym religijnym, który ucieleśniał filozofię stworzenia w umysłach i sercach wolnych ludów i narodów.

Ten szlachetny naród wielce potrzebuje służby ludzi, którzy - jak Bediuzzaman - zniszczyli w swych duszach bożki osobistych korzyści.

Ziya Nur z Wydziału Prawa
RADA DLA BRACI-DEMOKRATÓW

Pod przywództwem dyktatorów i nadzorców religia narodu, jego wiara i życie doznały szkody z winy bezlitosnych masonów poprzedniej epoki. Najbardziej skuteczną bronią, jakiej używali oni w owej bolesnej epoce, było przedstawianie Demokratów w ten sposób, jakby byli oni bardziej bezbożni od nich. Pewna grupa odgrywała rolę ludzi pobożnych i przekonywała, że Demokraci nie zamierzają przyznać ludziom wolności religijnej, jaką im obiecali. Inna grupa oskarżała Demokratów o to, że

— 738 —

chronią oni reakcję polityczną i odwracają ludzi od wspierania wolności religijnych. Namawiali też Demokratów do zniszczenia religii oraz instytucji religijnych, a także do okazywania wrogości wobec ludzi religii, jak sami czynili to w przeszłości.

Kiedy tylko Partia Demokratyczna doszła do władzy, twardo potraktowała komunistów i przywróciła swobodę wykonywania azanu Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Z tego powodu Demokraci zyskali miłość społeczeństwa, a poparcie dla nich zwiększyło się dwudziestokrotnie, co zaalarmowało Partię Republikańską (Jedności i Postępu - uz. red. pol.) oraz jej zwolenników.

Wierzymy, że Demokraci nie wpadną w tę pułapkę, ponieważ są wystarczająco sprytni, aby zrozumieć, że (Republikanie - uz. red. pol.) stracili poparcie z powodu prześladowań uczniów Światła, którzy są ludźmi religii i Koranu.

Dobitne slogany minionej epoki są dobrze znane. Jeśli Demokraci chcą, by ich rządy trwały, muszą trzymać się polityki całkowicie sprzecznej z owymi sloganami, z jednej strony twardo traktować komunistów, zaś z drugiej chronić religię i ludzi religii. Potrzebują jawnego i mężnego kroczenia tą drogą. Jeśli ukażą najmniejszą słabość lub najmniejszą nieszczerość, wpadną w pułapki zastawione przez Republikanów.

Jako uczniowie Światła nigdy nie angażujemy się w politykę. Jedyną nadzieję pokładamy w tym, że wolność religii w narodzie zostanie prawdziwie zastosowana, a uczniowie Światła, którzy są ludźmi religii i Koranu, zostaną uwolnieni od prześladowań i ucisku, jakie przetrwali w ciągu ostatniego ćwierćwiecza. Nasza rada dla braci-Demokratów jest następująca: Nie powinni oni dać się ogłupić szatańskim sztuczkom poprzedniej epoki ani popaść w to samo zbłądzenie. Nie powinni pogardzać duszą i wolą ludu, jak czynili to Republikanie. Powinni kontynuować swe wysiłki przeciwko komunizmowi i pracować na rzecz religii.

W imieniu uczniów Światła
Sadik, Sungur, Ziya
— 739 —
BEDIUZZAMAN

W jednym z ostatnich dzieł Bergsona [5], zatytułowanym Dwa źródła moralności i religii, autor wyjaśnia, że społeczność ludzka może wznieść się z poziomu nikczemności do wysokiego poziomu wiedzy, szczególnie w kwestiach moralności, jedynie dzięki pobożnym i czystym osobistościom.

Ten pogląd zawsze był udowadniany przez niezliczone przykłady w prawdziwym życiu, w historii ludzkości i historii islamu. W nauce o psychologii, a zwłaszcza w sztuce rozwoju, tradycyjnie polegano na tej właśnie zasadzie, aby wyznaczyć właściwy kierunek temu pokoleniu. Jeśli chodzi o wcześniejsze stulecia, jest oczywistym, że w im większym stopniu zachęcano ludzi do tego, by podążali za jednostkami będącymi dla nich wzorem, tym większe było ich szczęście w porównaniu z naszym szczęściem.

Niezależnie od społeczności lub epoki, w jakich żyłby Bediuzzaman, byłby jedną z tych wzorowych jednostek, które zachowują owe czyste i nadzwyczajne przymioty. Szpiedzy przeszkolili wielu zdrajców i wrogów narodu tureckiego, którzy chcą zniszczyć Turków, ukrywając się za różnymi zasłonami. Ci zdrajcy w każdej chwili pracują nad wprowadzeniem w błąd ludów tureckich poprzez swe oszustwa, widząc w tym sposobność zarobku. Oto dlaczego tłumili i ograniczali życie owego błogosławionego Bediuzzamana.

Pytamy ich (chociaż nie ma nikogo, kogo moglibyśmy o to zapytać, a cóż zyskamy, zadając to pytanie?): W ciągu całej naszej historii prawosławny patriarcha Konstantynopola udowadniał przy każdej okazji, że jest najbardziej przerażającym i bezlitosnym z naszych wrogów. Podczas gdy trwają jego rządy we wspaniałych pałacach, prawa Bediuzzamana do władania tym wspaniałym krajem trwają przynajmniej od tysiąca lat, a tytuły do owego panowania nosi on wypisane na swej skórze i w sercu. Czyż zatem można pozbawić go najbardziej podstawowych praw człowieka i nie pozwolić na to, aby posiadał przynajmniej te same prawa, jakimi cieszy się tamten odźwierny zepsucia?

Kiedy pozostajemy w duchowej podróży umysłu i duszy, czytając książki wśród liści drzew, któż z nas mógłby znieść najście na miejsce, które uważamy za błogosławione, pogwałcenie naszych praw oraz wymuszenie konfiskaty naszych ksiąg? Takie działania nie mają miejsca nawet w najbardziej zacofanych współczesnych społecznościach, takich jak

— 740 —

społeczność Hiszpanii - którą, jak twierdzicie, naśladujecie - a nawet gdyby do nich doszło, nie byłoby żadnych szans na to, by trwały w nieskończoność.

Jesteśmy oburzeni surowym traktowaniem Bediuzzamana przez ostatnie kilka dni, a także oburzeni na tych, którzy uważają tak nieusprawiedliwione traktowanie za właściwe dla tak zdobnego i błogosławionego człowieka, będącego przedstawicielem atrybutów wiedzy, moralności, cnót i dobrych manier.

W tych mrocznych dniach Turków, kiedy szpetota niemoralności szerzy się jak powódź i próbuje zatopić wszelkie cnoty, znajdujemy pocieszenie w jego inspiracji, która rozprzestrzenia się z serca do serca niczym tajemnica i pokonuje wszelkie przeszkody, choć zdawało się to niemożliwe. Nasze noce stały się bardzo ciemne, jednak tak ciemna noc oznacza, że bliskie jest ukazanie się brzasku.

Cevdet Sezer
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Wielce nam drogi, wielce błogosławiony, wielce opiekuńczy i wielce umiłowany Nauczycielu!

Czytając wielce uważnie i z namysłem Traktaty Światła, dzięki twemu duchowemu wsparciu i twym modlitwom otworzyliśmy, jak odkrywcy, talizman i tajemnicę wszechświata. Pojmujemy, że ów wspaniały zbiór jest wszechstronnym przewodnikiem dla teraźniejszości i przyszłości.

Tak, szanowny Nauczycielu! Wszyscy ludzie posiadający inteligencję, którzy czytają Traktaty Światła, dochodzą do zrozumienia tego, że Traktaty Światła ratują istoty ludzkie przed mrocznymi ideologiami. Nauczają i prowadzą ich ku drodze prostej w tym stuleciu i w przyszłości.

Traktaty Światła nie zostały spisane jedynie dla tego narodu i jego ludzi. Ten zbiór odpowiada na potrzeby świata islamu i całej ludzkości. Kiedy ludzkość walczy z katastrofami i nieszczęściami, jakich historia nie doświadczyła nigdy wcześniej, konieczne jest mocne trzymanie się Traktatów Światła, ponieważ są one zbawicielem. Nie ma innego zbawienia prócz zyskania światła Traktatów poprzez uważne czytanie ich i rozmyślanie nad nimi. Każdy, kto tylko czyta Traktaty Światła, pojął - i pojmie w przyszłości - tę prawdę.

— 741 —

Gdybyśmy tylko byli do tego zdolni, poszlibyśmy na wysokie miejsce górujące nad wszechświatem, aby oznajmić to całemu wszechświatowi. Jako że nie jesteśmy w stanie tego zrobić, oto nasze podziękowania za wsparcie duchowe naszego Nauczyciela, dzięki któremu pojęliśmy globalną wartość Traktatów Światła. W takim wypadku, skoro są one źródłem owego skarbca światła i blasku, mądrości i doskonałości, nie możemy pozwolić sobie na zmarnowanie ani jednej minuty, będziemy nieprzerwanie czytać je każdego dnia, każdej godziny, będziemy starać się o to dniem i nocą, in sza'a-llah. Jednakże - jak we wszystkim, co robimy - sukces odniesiemy dzięki wsparciu duchowemu i suplikacjom naszego Nauczyciela.

Oczywistą i widoczną prawdą jest fakt, że nawet człowiek będący wspaniałym uczonym może być jedynie uczniem Traktatów Światła i ich autora. Ludzie desperacko potrzebują Traktatów Światła. Jeśli są niedbali i podporządkowani swemu ego, które wprowadza ich w błąd, jeśli nie czytali Traktatów Światła, padną ofiarą wielkiej straty. Nie jesteśmy w stanie opisać naszej wdzięczności i zobowiązania tytułem tego, że jesteśmy w stanie docenić tę prawdę, mając tak wspaniałego Bożego urzędnika, który jako zbawca ludzkości wart jest tyle, co miliardy innych ludzi. Pojmujemy, że nigdy nie będziemy w stanie odpłacić za korzyści, które zyskaliśmy dzięki jednemu wersowi zdumiewających Traktatów Światła, będących duchowym cudem Świętego Koranu. Dlatego postanowiliśmy, że będziemy błagać Boga Jedynego następującymi słowami:

"O, Panie! Ocal naszego umiłowanego i litościwego Nauczyciela przed próbami zabójstwa podejmowanymi przez jego prześladowców i wrogów. Obdarował nas kluczem do wyjątkowego skarbca prawd, jakim są Traktaty Światła, które wybawiły nas z uwięzienia w samotności i stały się dla nas narzędziem osiągnięcia wiecznej szczęśliwości. Uczyń go stale odnoszącym sukcesy w służbie Koranowi i wierze, i obdarz go dobrym zdrowiem i długim życiem!"

Drogi, szanowny Nauczycielu! Niektórzy spośród nas, studentów uniwersytetu, dostąpili wielkiego daru dzięki uważnemu czytaniu Traktatów Światła i rozmyślaniu nad nimi. Nie było to jedynie pozytywne myślenie i przypuszczenia, lecz dzięki analizie i świadectwu, które można zweryfikować, zyskaliśmy niezachwianą pewność wiary dzięki wiedzy o tym, że aż do tego stulecia ziemia nie doświadczyła takiego okrucieństwa i grozy w wyniku bezbożności i prześladowań. Dzięki pomocy Boga i Jego przewodnictwu Bediuzzamanowi powiedzie się starcie owej bezbożności z oblicza ziemi.

— 742 —

Nie doszliśmy do tego przekonania, będąc naiwnymi lub zarozumiałymi, lecz raczej poprzez analizy i badania zyskaliśmy wiedzę jako świadectwo wspierające to, w co wierzymy. Oto dlaczego nawet przeciwnicy Bediuzzamana w swych sercach potwierdzą tę prawdę.

Prosimy, byś modlił się za nas i rozciągnął na nas swą litość, abyśmy stali się ludźmi, którzy poświęcili się służbie dla Koranu i wiary, byśmy mogli czytać i spisywać Traktaty Światła, nie marnując ani minuty, byśmy osiągnęli całkowitą szczerość intencji (ar. ichlas).

W imieniu studentów Uniwersytetu Światła,
Abdulmuhsin
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Nasz wielce błogosławiony i szanowny Nauczycielu!

Po pierwsze: Części Traktatów Światła, które otrzymaliśmy, zostały rozprowadzone, a uczniowie Światła są przepełnieni radością. Ci, którzy otrzymali swój udział w Świetle, spieszą ku niemu. Serca, które poszukują Światła, znajdują prawdę słów مَنْ طَلَبَ وَ جَدَّ وَجَدَ szukajcie, a znajdziecie. Tym razem czterdzieści cztery kopie Słów, jakie przyniósł nasz brat Ziya, były wręcz rozrywane. Laska Mojżesza rozprzestrzenia się po całej Ankarze i w różnych częściach Anatolii (...).

Nawet ci, którzy nie widzą jasności Traktatów Światła, potajemnie je wspierają. Szkoła Traktatów Światła, Medresetu'z-Zehra, staje się powszechnie znaną w Anatolii i w świecie islamu. Rozpoznajemy tych wiernych i ludzi wiedzy, którzy uważnie czytają wzniosłe prawdy Traktatów Światła i rozmyślają nad nimi, poprzez ich niezachwiane braterstwo.

Podobnie do Bożego działania rozprzestrzeniania wiosny na obliczu ziemi, ogromna aktywność Medresetu'z-Zehra postępuje w ciszy, bez hałasu i hucznego widowiska, rozwijając się w pokorny, lecz wspaniały sposób. Ludzkość, która ze swej natury jest skłonna do pośpiechu, nie bierze pod uwagę Bożych praw rządzących światem. Ludzie pragną rozwiązać każdy problem, kiedy tylko tego zapragną. Pomijają swe obowiązki w mniejszej sferze i błądząc, przechodzą od razu do bardziej rozległej sfery.

— 743 —

Traktaty Światła zasiały ziarna prawdziwych ludzi wiary, a teraz przyszedł czas, by owe ziarna rozkwitły. In sza'a-llah, w niedalekiej przyszłości ukażą one światło przewodnictwa, będąc wzorem do naśladowania dla świata islamu.

W imieniu uczniów Światła z Uniwersytetu w Ankarze,
Abdullah
List napisany do Nauczyciela przez wielkiego uczonego i człowieka szczerego serca, którego zaszczycono, powierzając mu zadanie rozpowszechnienia Traktatów Światła w Ankarze

Do szanownego Bediuzzamana, do którego należą szczerość intencji (ar. ichlas), Światło, dojrzałość i przewodnictwo, który jest największym z mudżtahidów!

Od chwili, w której zostałeś posłany na tę arenę próby, aż do teraz dniem i nocą broniłeś praw Boga oraz praw Jego sług i dbałeś o zachowanie ich, w obecności Boga i przez wzgląd na Niego. Ludzie przypisali twej osobie potęgę wiedzy, dojrzałość i Światło. Gdy prowadzisz ludzi w tak niesłychanie ciężkich warunkach, bez wytchnienia, aby opisać twe osiągnięcia w owej ciężkiej pracy, twe starania i zapał, można powiedzieć, co następuje: Aniołowie, niebo, Tron Boga (ar. 'Arsz), Strzeżona Tablica (ar. Al-Lałh Mahfuz), pióro zapisujące złe i dobre czyny, ziemia, niebiosa, będący gospodą świat, ludzie i dżinny, ludzie islamu i spoza islamu, a także twój słaby sługa - wszyscy na wieki zaświadczają prawdę, oznajmiając: "Do ostatniego tchu zaświadczam istnienie i jedność Jedynego Boga".

O ty, do którego należy Światło, Bediuzzamanie! Jestem przyjacielem twej wypełnionej Światłem osoby i twoim sługą do głębi serca i duszy. Ta przyjaźń nie jest ulotna, a jej przeznaczeniem nie jest, by miała się skończyć. Skoro w królestwie znaczeń Przedwieczny Bóg zada nam pytanie: "Kto jest twoim Panem?", ta stała przyjaźń będzie trwać. Przez blisko pół wieku w świecie przejawów byłem świadkiem zakorzenionych w tobie manier, twych słów i czynów. Ta epoka prześladowań, konstytucji i Republiki poddała cię próbom i egzaminom, a jedna z owych prób była gorsza od drugiej. Podczas różnych etapów historii stawiałeś czoła najcięższym warunkom, od rozpraw sądowych po inne rozprawy sądowe

— 744 —

i wszystkie bitwy, których świadkiem byłeś na placu boju. Na polu wiedzy przewyższasz wszystkich swych współczesnych w dyskusjach dotyczących wiedzy, a także odnośnie do rozpowszechniania twych potężnych, pięknych i wartościowych ksiąg. Byłem świadkiem twego dżihadu, większego i mniejszego [6], uczyłem się od twej mądrości i od lekcji twoich ksiąg. Z powodu twej doskonałości, szczerości intencji (ar. ichlas), twych dobrych uczynków i oświeconych myśli nasza dawna przyjaźń rosła w każdej chwili, rosła w siłę, umacniała się i prowadziła mnie do wielkiej miłości i do entuzjazmu.

Przez wzgląd na Boga od czasu panowania sułtana Hamida owe miłość i entuzjazm sprawiały, że broniłem, chroniłem i strzegłem ciebie oraz praw uczniów Światła. Choć mam siłę mrówki, zrobię wszystko, co tylko będę mógł, aby duchowo i materialnie wypełnić obowiązek przyjaźni. Wie o tym Bóg, a społeczeństwo oraz uczniowie Światła również są poinformowani o tym moim postanowieniu.

In sza'a-llah, dzięki łasce Boga, wsparciu Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) oraz twej niezrównanej szczerości intencji (ar. ichlas) większy i mniejszy dżihad naszych czasów poskutkuje zwycięstwem prawdy i klęską niewiary. Świat ludzkości stanie się światem islamu, a cywilizacja Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) powstanie w całej swojej chwale. Cała ludzkość, wszystkie dżinny i aniołowie, a także niebiosa, będą wspólnie celebrować wielkie święto. Wciąż modlimy się do Najbardziej Miłosiernego o to, abyśmy mogli w zachwyceniu ujrzeć to globalne święto, abyśmy wraz z naszymi rodzinami mogli dostąpić dobrego zdrowia i dobrobytu. Niech Bóg Jedyny przyjmie nasze modlitwy na Jego dworze przez wzgląd na tego, który był najbardziej przez Niego umiłowanym (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), amen, amen!

O, mój przyjacielu, przed którym nie mam żadnych tajemnic, którego serce i dusza są błogosławione! Nie wiem, czy będziesz pamiętał twego słabego sługę. Na wszelki wypadek pozwól, że ci przypomnę:

W czasie, kiedy trwała walka o wyzwolenie narodu, byliśmy razem w Ankarze. Gdy trwała owa walka, osiemnastu różnych ludzi zachęcało do ofensywy. Spotkaliśmy się w twym mieszkaniu w Stambule, aby przedyskutować, czy powinniśmy wziąć w tym udział, czy nie. To ja, twój stary przyjaciel, wojskowy mufti, Osman Nuri z Ankary. Zostałem mianowany muftim w Ministerstwie Obrony i byłem nim przez mniej więcej dwadzieścia pięć lat. Odszedłem w stan spoczynku trzy lata temu. Teraz mieszkam w mym domu w Ankarze i stale, nocą i dniem, modlę się

— 745 —

za ciebie, za ludzkość i za islam. Moim największym pragnieniem jest ujrzeć i odwiedzić cię przez wzgląd na Boga, zanim umrę, i porozmawiać z tobą osobiście. Pragnę tego całym sercem i duszą.

O, najbardziej szanowny z szanownych! W najwyższym szacunku dla twej mądrej osoby i dla twych uczniów Światła przesyłam z miłością i entuzjazmem moje pozdrowienia, modlę się do Boga i błagam Go o to, abyś był szanowany i podziwiany zarówno na tym świecie, jak w życiu ostatecznym. Całuję twe błogosławione dłonie z tęsknotą i entuzjazmem, oczekuję na twoje szczere modlitwy i na szczerą odpowiedź. Zostań z Bogiem, o nasz jeden i jedyny, do którego należą Światło, wytrwałość, siła woli i prowadzenie nas drogą prostą.

Twój przyjaciel w jaskini i na szczycie nicości, będący jedynie grzesznym sługą Boga,

Osman Nuri
PODRÓŻ NAUCZYCIELA DO EMIRDAG

Po tym, jak Nauczyciel Said Nursi został zwolniony z więzienia Afyon, wraz ze swymi uczniami udał się do Emirdag, gdzie przebywał przez mniej więcej dwa lata. W miesiącu muharram 1371 roku hidżry przybył do Eskisehir i spędził półtora miesiąca w hotelu "Yildiz". Przybycie Nauczyciela miało wielkie znaczenie. Aż do roku 1950, nie licząc miejsc, do których był zsyłany, Nauczyciel nigdzie nie wyjeżdżał, ponieważ nie był wolny. Przeważnie nie pozwalano mu nawet na odwiedzanie pobliskich wiosek.

W Emirdag Nauczyciel spotkał się ze swymi gorliwymi uczniami i przemówił do nowych, młodych uczniów Światła, którzy byli niczym świeże owoce tego regionu. Do pewnego stopnia zaczął angażować się w życie społeczne. Emirdag miało wielu uczniów Światła pochodzących ze wszystkich klas społeczeństwa, nawet spośród żołnierzy, a szczególnie spośród rekrutów sił powietrznych. Wszyscy z nich byli pełni wiary i wysokich cnót moralnych jako szanowni i mężni ludzie islamu. Byli szczerymi ludźmi, których serca były wypełnione umiłowaniem Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), służby dla islamu oraz ich narodu.

— 746 —

Jakiś czas później Nauczyciel wyjechał do Isparty i spędził tam blisko siedemdziesiąt dni. W tym czasie aktywni uczniowie Światła ze Stambułu opublikowali Przewodnik dla młodzieży. To stało się przyczyną nowej sprawy sądowej przeciwko Nauczycielowi, który został wezwany przed sąd w Stambule.

W czasie spędzonym w Isparcie i Stambule Nauczyciel pisał o kwestiach dotyczących Bożej jedności (ar. tałhid). Zatytułował to dzieło Klucz do królestwa Światła i wysyłał je w listach do swych uczniów. Owe listy były niczym skarbce Bożej jedności, a kryły się w nich wielce wartościowe kwestie.

SĄD W STAMBULE

Mając na celu służbę wierze i moralności, pewni studenci uniwersytetu w Stambule opublikowali Przewodnik dla młodzieży. Oskarżyciel publiczny na podstawie Artykułu 163 uznał to za działanie przeciwko sekularyzmowi i oskarżył ich o to, że ich celem była zmiana podstawowych praw państwa, wprowadzenie kwestii religijnych i publiczne propagowanie ich. Nauczyciel został wezwany przed Sąd Karny w Stambule, aby wysłuchać aktu oskarżenia.

Bediuzzaman Said Nursi opuścił Ispartę, aby stanąć przed sądem w Stambule. Rozprawa rozpoczęła się 22 stycznia 1952 roku. Miejsca w sądzie zajęli uczniowie Nauczyciela, będący studentami uniwersytetu. Wielki tłum wypełnił korytarze budynku. Odczytano akt oskarżenia i raport rzeczoznawców. Rozpoczęto przesłuchanie Nauczyciela.

Raport rzeczoznawców stwierdzał: "Autor tej książki stara się szerzyć idee religijne i wyraża swe myśli, kierując młodymi ludźmi. Autor jest również zwolennikiem zasłaniania ciała (przez kobiety - uz. red. tur.) i twierdzi, że sprzeczne z islamem jest ubieranie się przez kobiety tak, by były półnagie, a także przechadzanie się ich w taki sposób, że odsłaniają nogi, twierdząc również, że taki strój sprzeczny jest z kobiecą naturą. Twierdzi również, że tym, co zdobi kobietę, są ozdoby cnót moralnych Koranu, jakie można zyskać przez ćwiczenie islamu i wspieranie edukacji religijnej. Próbuje zatem zaszczepić zasady religii w miejsce

— 747 —

fundamentalnych prawd państwa...". Lista takich twierdzeń przewija się w całym akcie oskarżenia.

Prawnikami ze Stambułu, którzy zostali wyznaczeni do obrony Saida Nursiego, byli Seniyyuddin Basak, Mihri Helav i Abdurrahman Seref Lac.

Nauczyciel Said Nursi osobiście odpowiedział na akt oskarżenia i na raport, który został odczytany w sądzie, używając trzydziestu pięciu lat swego życia jako przykładu tego, że nigdy nie był zainteresowany ruchami angażującymi się w politykę, a jedyną rzeczą, jaką się zajmował i która przyciągała jego uwagę, były prawdy wiary i służba Koranowi. Przypomniał, że dokłada starań w sprawie ocalenia wiary ludzi, że w przeszłości został uniewinniony od stawianych mu zarzutów przez wiele sądów, a niektóre z (niekorzystnych dla niego - uz. red. pol.) decyzji owych sądów również zostały uchylone. Nauczyciel dowodził, iż każdego powinien zadowolić fakt, że młodzież uniwersytecka publikuje Przewodnik dla młodzieży. Elokwentnie wyraził to, że z punktu widzenia pokoju naszego narodu i jego ludzi jest koniecznym, by wszystkie księgi Traktatów Światła, takie jak Przewodnik dla młodzieży, były rozpowszechniane, zaś młode i niewinne dzieci, a także kobiety, powinny je czytać, aby przeciwstawić się destrukcyjnym ruchom, jakie napotykamy w tym stuleciu, szczególnie zaś epidemii moralności i niewiary, która uderza w struktury naszego społeczeństwa. Powiedział, że studenci uniwersytetu opublikowali tę książkę, mając na uwadze te właśnie cele, i że zrobili to bez jego wiedzy.

Sprawa została odroczona do 19 lutego 1952 roku.

Drugiego dnia rozprawy studenci uniwersytetu i ludzie wiedzy, którzy skorzystali z Traktatów Światła, tłumnie przybyli wcześnie rano, aby zapełnić korytarze prowadzące do sali sądowej. Rozległy się oklaski, gdy Nauczyciel wchodził na salę sądową, obejmowany przez studentów uniwersytetu. Zasiadł na miejscu dla oskarżonego. Obrońcy również przybyli i zajęli miejsca. Sala sądowa była przepełniona, a tysiące ludzi, którzy chcieli być świadkami przesłuchania, wciąż próbowały dostać się na salę rozpraw. Całe fale ludzi napływały przez drzwi. Znaczenie przekazane przez widoczne dostojeństwo i blask tego wydarzenia było wielce głębokie i bardziej doniosłe niż cała sprawa. Said Nursi, który był uosobieniem światła islamu, został uhonorowany wdzięcznością bardzo młodych ludzi, którzy zostali pozbawieni możliwości wychowania się w kulturze islamu. Było tak, jakby mówili oni językiem swego usposobienia:

"O, wielki mudżtahidzie, który rozproszyłeś ciemności dwudziestego wieku światłem Koranu; który ukazałeś ludziom islamu świetliste

— 748 —

horyzonty szczęśliwości; który wzywasz ludzkość do tego, co z natury jest dla niej odpowiednie, do wzniosłego i wiecznego szczęścia! Jesteśmy ci na wieki wdzięczni za służbę, jaką wykonałeś dla ludzkości, szczególnie dla synów i córek tego narodu. Będziesz darzony najwyższym szacunkiem przez przyszłe pokolenia. Jak lekarz, który przynosi wodę życia dla duchowości pokolenia, które było niemal martwe, wykonałeś wielką i wielce wzniosłą służbę. Uznajemy twe starania i poświęcenie twego życia dla przyniesienia wiecznego szczęścia narodowi i jego przyszłym pokoleniom poprzez światło Koranu, dla zjednoczenia ich z Bogiem w czasie, gdy zostały opuszczone, gdy miały zostać rzucone w nicość i wieczną niedolę".

Ci ludzie ukazali znaczenie dwuwiersza:

Wierzące pokolenia podążą za tobą,

Przez lata i stulecia będą podążały twoją drogą.

Przepełnienie sali sądowej sprawiło, że kontynuowanie rozprawy stało się niemożliwe. Policjanci, którzy byli odpowiedzialni za zachowanie porządku, nie mogli powstrzymać ludzi przed wchodzeniem na salę. Widzowie zaczęli siadać dopiero wtedy, kiedy sędzia ogłosił:

-Jeśli miłujecie owego hodżę i effendiego, zostawcie nam trochę miejsca, byśmy mogli kontynuować rozprawę.

Kiedy rozprawa została wznowiona, zeznania złożyli dyrektorowie wydawnictwa, które wydrukowało Przewodnik dla młodzieży, a ich działania były wówczas obserwowane przez policję. Nauczyciel zgłosił sprzeciw wobec raportu rzeczoznawców. Następnie, kiedy zbliżał się czas modlitwy popołudniowej (ar. 'asr), poprosił o trochę czasu, aby mógł odmówić modlitwę. Sędzia przychylił się do tej prośby i zakończył rozprawę.

Nauczyciel wyszedł na korytarz, obejmowany przez studentów uniwersytetu, którzy szczerze go miłowali. Oklaskiwały go tysiące obecnych. Uniósł obie ręce i pomachał do swych uczniów. Przed budynkiem sądu na Nauczyciela czekały trzy lub cztery tysiące ludzi. Kiedy schodził po schodach, rozległy się oklaski tych tysięcy ludzi, którzy czekali, aby go zobaczyć. Było widać, jak niektórzy z nich płaczą. Byłoby niemożliwością przejść przez tłum, zatem uczniowie Światła zorganizowali samochód, aby Nauczyciel mógł pojechać do Meczetu Sułtana Ahmeda na modlitwę w zgromadzeniu, a następnie powrócić do miejsca, w którym się zatrzymał.

— 749 —

Ostatnim dniem rozprawy był 5 marca 1952 roku.

Nauczyciel jeszcze raz wkroczył na salę sądową, przechodząc obok młodych uczniów i tysięcy ludzi z różnych grup społecznych, którzy wysoko go cenili. Aby powstrzymać tłum ludzi przed spowolnieniem procedur sądowych, jak miało to miejsce poprzednim razem, długi szereg policjantów strzegł schodów, a korytarze i wiele innych miejsc w budynku sądu również otoczono kordonem policji, jednak sala sądowa nadal była wypełniona tłumem ludzi.

Rozpoczął się proces. Student uniwersytetu, który opublikował Przewodnik dla młodzieży, został przesłuchany w charakterze świadka. W swym oświadczeniu stwierdził, że po przeczytaniu wielu książek ze Wschodu i z Zachodu zdobył Traktaty Światła i odkrył, że omawiane w nich kwestie są wielce korzystne dla umysłu, duszy i serca. Traktaty wywarły wielki wpływ na podejmowane przez niego decyzje i na jego moralność. Przewodnik dla młodzieży był drogą do osiągnięcia wiary i dobrego postępowania, a także sposobem na zachowanie ich dla młodych ludzi. Ów student argumentował, że publikując tę książkę z nadzieją na przysłużenie się narodowi, nie widział w tym niczego, co mogłoby zostać uznane za przestępstwo.

— 750 —
Bediuzzaman Said Nursi recytujący po modlitwie piątkowej surę Al-Fatiha nad grobem sułtana Mehmeda Zdobywcy.
Stambuł, 1952
— 751 —
Widok od strony ogrodu na dom, w którym Nauczyciel Bediuzzaman Said Nursi mieszkał w Isparcie
Widok od frontu na dom, w którym Nauczyciel Bediuzzaman Said Nursi mieszkał w Isparcie
— 752 —
MOWA OBROŃCZA NAUCZYCIELA

Bediuzzaman zaczął od słów:

-Wygłoszę jedynie krótką prośbę człowieka, który przez całe swoje długie i pełne przygód życie był prześladowany. Proszę, abyście mnie wysłuchali.

Sąd pozwolił Nauczycielowi na swobodne wygłoszenie długiej mowy obrończej:

Szanowni Panowie Sędziowie!

Byłem ofiarą niewyobrażalnych zdrad, tortur, nadzoru i aresztów, które trwały przez dwadzieścia osiem lat. Podstawą wszystkich oskarżeń i domysłów było kilka punktów.

Po pierwsze: Podstawowym zarzutem wobec mnie jest to, że jestem uważany za przeciwnika ustroju.

Dobrze wiadomo, że każdy rząd na świecie ma swoich przeciwników. Dopóki tylko publiczny porządek i bezpieczeństwo nie doznają szkody, nikogo nie można obwiniać za poglądy i metody, które zostały przyjęte przez jego serce i sumienie. Jest to w oczywisty sposób dozwolone.

Brytyjczycy, którzy są fanatykami religijnymi, a ich rządy są tyranią, przez sto lat władali ponad stu milionami muzułmanów. Choć muzułmanie nigdy nie uznali bezbożnego reżimu Brytyjczyków i odrzucili go poprzez Koran, brytyjskie sądy aż do dzisiaj nie wtrącają się do ich spraw.

Od dawien dawna chrześcijanie i żydzi w tym kraju oraz ci, którzy pozostają pod władzą wszelkich rządów muzułmańskich, sprzeciwiają się naszej religii i jej uświęconemu porządkowi. Choć są jej przeciwni i występują przeciwko niej, to rządy muzułmańskie nigdy nie wtrącały się do ich spraw w imieniu prawa.

Podczas swego panowania szlachetny Omar (niech Bóg będzie z niego rad) został pozwany przed sąd przez prostego chrześcijanina. Choć ów chrześcijanin sprzeciwiał się błogosławionemu ustrojowi, religii i prawom rządu muzułmańskiego, te osobiste sprawy nigdy nie zostały wzięte przez sąd pod uwagę. Ten fakt jasno ukazuje, że instytucje sprawiedliwości nie powinny znajdować się pod wpływem jakichkolwiek prądów i nie mogą być w jakikolwiek sposób stronnicze. Fundamentalna zasada wolności religii i wolności sumienia przeważa i dominuje na Wschodzie i na Zachodzie, we wszystkich instytucjach sprawiedliwości na świecie, które nie są instytucjami komunistów.

— 753 —

Wierząc w ową fundamentalną zasadę wolności religii i wolności sumienia, polegając na setce wersetów Koranu, pytam: Jeśli wyraziłem swój sprzeciw wobec tej części cywilizacji, która jest zepsuta, wobec absolutnego despotyzmu, który szerzy się pod płaszczykiem wolności, wobec najcięższych prześladowań nakładanych na religię i ludzi pobożnych pod maską sekularyzmu, czyż sprawia to, że przekraczam granice prawa, czy też czyni to ów sprzeciw prawdziwą i szczerą obroną konstytucji?

Sprzeciwianie się niesprawiedliwości, prześladowaniom i bezprawiu nigdy nie było uważane za zbrodnię przez jakikolwiek rząd. Zaprawdę, ów sprzeciw zawsze był legalnym narzędziem, zapewniającym równowagę sprawiedliwości.

Po drugie: Drugim zarzutem, jaki ma na celu usprawiedliwienie tyranii i przyczynionych mi cierpień, jest naruszanie bezpieczeństwa i porządku publicznego. Z powodu tych podejrzeń oraz wyimaginowanych i fałszywych oskarżeń byłem karany przez dwadzieścia osiem lat. Ciągano mnie z miasta do miasta, z sądu do sądu, z więzienia do więzienia. Nie zezwalano mi na widywanie się z kimkolwiek. Odizolowano mnie od ludzi, otruto mnie i poddano wszelkiego rodzaju zniewagom.

Jeśli chodzi o pięćset tysięcy oddanych uczniów Światła, jesteśmy duchowymi strażnikami bezpieczeństwa i porządku publicznego w tym kraju. Przypisywanie nam takich rzeczy, o które jesteśmy oskarżani, to bardzo ciężki grzech. Mimo że zostaliśmy zdradzeni w tak przykry sposób, nigdy nie odpowiadaliśmy, kierując się emocjami. Nigdy nie ustawaliśmy w naszych wysiłkach na rzecz przywrócenia bezpieczeństwa i porządku publicznego w ludzkich sercach, nigdy nie przestaliśmy służyć wierze i Koranowi. Nigdy nie zaprzestaliśmy prób ocalenia niedbałych, którzy zbłądzili w anarchię, ani też ratowania ich z owego przerażającego bagna.

Szanowni Panowie Sędziowie! Mówię wam to z całkowitą pewnością; nie jest to bezpodstawne twierdzenie. Po długich i szczegółowych dochodzeniach sześć sądów z sześciu prowincji, w których byłem prześladowany i do których mnie zsyłano, nie odnotowało żadnego wydarzenia, które można by było uważać za zakłócenie porządku i bezpieczeństwa publicznego. Ten fakt udowadnia, że uczniowie studiujący w szkole wiedzy Światła pracują nad swymi sercami, osadzają w głowach i sercach straż, która utrzymuje publiczny porządek i bezpieczeństwo. Nasze lekcje wiary są sprzeciwem wobec anarchii, buntu, masonerii i komunizmu. Możecie zapytać dowolnego urzędnika bezpieczeństwa narodowego, czy doszło do jakiegokolwiek wydarzenia zakłócającego porządek publiczny, w które byłby zaangażowany choć jeden z pięciuset

— 754 —

tysięcy uczniów wiedzy Światła? Nie istnieją żadne raporty dotyczące takich wydarzeń. Oczywiście, nie istnieją, ponieważ wszyscy uczniowie Światła mają w swych sercach najbardziej stanowczych strażników prawa i porządku, którzy stoją na straży wiary.

Szczegółowo objaśniłem owe prawdy w mym artykule Prawda przemawia (tur. Hakikat Konusuyor), opublikowanym w 116 numerze pisma "Sebilurresad". Wasze twierdzenie dotyczy człowieka, którego życie może zaświadczyć o tym, iż poświęcił on swój świat - a jeśli będzie to potrzebne, poświęci również życie, a nawet życie ostateczne; który na ostatnie trzydzieści pięć lat wyrzekł się polityki. Podczas szczegółowych dochodzeń prowadzonych przez liczne sądy nie znaleziono żadnego świadectwa jakiejkolwiek jego działalności politycznej. Ten człowiek ma ponad osiemdziesiąt lat i stoi bardzo blisko drzwi grobu, nie mając żadnego doczesnego, materialnego majątku, nie przywiązując do tych spraw jakiejkolwiek wartości. Twierdzenie, że "używa on religii jako narzędzia polityki" jest popełnieniem nieskończenie wielkiej niesprawiedliwości, jest bezlitosnym postępowaniem.

Jako uczniów szkoły wiedzy Światła, Wszechmądry Koran nauczył nas następującej lekcji prawdy: Jeśli w budynku lub na statku znajduje się jeden niewinny człowiek i dziesięciu przestępców, sprawiedliwość Koranu zabrania zniszczenia owego budynku czy statku, aby nie wyrządzić szkody prawom tego jednego niewinnego człowieka. Jeśli tak, czyż można kiedykolwiek usprawiedliwić zniszczenie budynku lub statku z dziesięcioma niewinnymi ludźmi i jednym zbrodniarzem? Czyż nie byłoby największym prześladowaniem, największą niesprawiedliwością i największą zdradą, gdyby ów budynek lub statek został zniszczony? Jako że Boża sprawiedliwość i prawda Koranu surowo zabraniają nam zakłócania porządku publicznego i narażania życia dziewięćdziesięciu niewinnych ludzi z powodu dziesięciu przestępców, stosowaliśmy ową lekcję Koranu ze wszystkich sił i zachowywaliśmy porządek publiczny, ponieważ jest to obowiązkiem religijnym.

Nie ma wątpliwości co do tego, że nasi dawni potajemni wrogowie, którzy wysuwali przeciwko nam te fałszywe zarzuty, albo celowo uczynili z polityki narzędzie ateizmu, albo też świadomie lub nieświadomie pracowali nad zaszczepieniem w naszej ojczyźnie swych zepsutych ideologii. Jest jasnym, że tymi, którzy naruszają prawo i porządek oraz bezpieczeństwo publiczne narodu, nie jesteśmy my, lecz oni sami.

Prawdziwy muzułmanin i szczerze wierzący człowiek nigdy nie poprze anarchii i buntu. Religia stanowczo zakazuje buntu i anarchii, ponieważ

— 755 —

anarchia nie uznaje czyichkolwiek praw. Sprawia ona, że ludzkie cechy i wytwory cywilizacji stają się cechami i wytworami dzikich bestii. Wszechmądry Koran wskazuje na to, że ów komitet polityczny będzie Gogiem i Magogiem kresu czasu.

Szanowni Panowie Sędziowie! Moi uczniowie i ja sam byliśmy poddawani torturom i cierpieniu przez dwadzieścia osiem lat. Oskarżyciele nie powstrzymali się przed obrzucaniem nas obelgami. Cierpliwie znosiliśmy to wszystko i kontynuowaliśmy naszą służbę na rzecz wiary i Koranu. Wybaczyliśmy prześladowania i cierpienia, jakich doznaliśmy z rąk ludzi poprzedniej epoki, ponieważ oni dostali już to, na co zasłużyli, zaś nam zwrócono nasze prawa i wolność. Dziękuję Bogu za to, że dał nam sposobność do wypowiedzenia tych kilku słów w obecności sprawiedliwych i wierzących sędziów, jakimi jesteście.

Said Nursi
FRAGMENTY MOWY OBROŃCZEJ ADWOKATA MIHRIEGO HELAVA

Autor Traktatów Światła jest najbardziej skromnym ze wszystkich autorów i pisarzy. Jest on największym wrogiem rozgłosu i arogancji. Odwrócił się plecami do wszelkich majątków tego świata. Żadne bogactwo, sława, wpływ... Nic z tego nie jest godne stania się jego celem. Nawet Gandhi nie mógłby odwrócić się od świata tak, jak on to uczynił. Jeśli ten wielki człowiek, któremu wystarcza pięćdziesiąt gram chleba i miska zupy, żyje, to żyje on jedynie dla służby Koranowi i wierze. Nie istnieje zupełnie nic, co byłoby w jego oczach ważniejsze. Skoro tak, czyż zgodnymi ze sprawiedliwością, uczciwością, rozsądkiem, wiedzą, ludzką myślą, ideą prawa, logiką i inteligencją są oskarżanie go o wychwalanie jego ksiąg i próby oplątania go siecią Artykułu 163 Kodeksu Karnego? Pozostawiam to orzeczeniu Wysokiego Sądu (...).

Chciałbym powiedzieć kilka słów odnośnie do twierdzenia o sprzeciwianiu się rządowi, a na zakończenie przedstawić moje prośby. Oto stoi przed wami stary człowiek, który widział całe to stulecie. Z czystym sercem i szczerością oczekuje na wasz sprawiedliwy werdykt. Nigdy w życiu nie zniżył się do składania fałszywych zeznań. W pierwszym

— 756 —

dniu rozprawy otwarcie powiedział Wysokiemu Sądowi, że jest szczęśliwy za sprawą obecnego rządu i modli się o jego powodzenie, zaś rządem, którego nie lubił i który krytykował, był poprzedni rząd. Zaprawdę, mój klient wraz z wieloma innymi ludźmi walczył przeciwko prześladowaniom, działał na rzecz wolności i demokracji. Wszyscy oni są zadowoleni z sukcesu, jaki przyniosła ta walka.

Celem Traktatów Światła jest zaszczepienie w sercach prawa i porządku społecznego. Jak politycy pracują nad przywróceniem porządku społecznego, praw człowieka i wolności na polu polityki, tak autor Traktatów Światła pracuje na polu duchowym nad umieszczeniem tych samych wartości w ludzkich sercach. Oto wspólny cel. Autor Traktatów Światła i jego uczniowie są szkołą nauki, są duchowymi ochotniczymi strażnikami prawa i porządku społecznego. Pracują oni na polu duchowym dla usunięcia anarchii i buntu z serc i umysłów. Z całkowitą szczerością, bez żadnego wynagrodzenia ani złych zamiarów, nie spodziewając się jakiejkolwiek nagrody, pracują oni dla korzyści ludzi i narodu, mając na celu jedynie zadowolenie Boga. Takie postępowanie nie jest zbrodnią ani przestępstwem, lecz raczej przysługą dla ludzi i dla narodu. Powinno być pochwalane, nie potępiane. Mamy prawo prosić o uniewinnienie mojego klienta. Werdykt pozostawiam Wysokiemu Sądowi.

MOWA OBROŃCZA ADWOKATA SENIYYUDDINA BASAKA

Autor kolejnej mowy obrończej, Seniyyuddin Basak, miał czas jedynie na to, by powiedzieć kilka słów:

Rzuciliśmy światło na tę sprawę i obecnie prawda jest jasna jak słońce. Wysoki Sąd został powiadomiony o wszystkich faktach. Nie mam nic więcej do dodania. Chciałbym przedstawić analizę mentalności tych, którzy ciągają (po sądach - uz. red. pol.) i sadzają na miejscach, gdzie przesłuchiwani są przestępcy, tak wartościowych i cnotliwych ludzi, którzy, nie poszukując innej nagrody prócz zadowolenia Boga, poświęcają samych siebie dla ich ludu i narodu. Jednakże nie miejsce to na omówienie tej kwestii, dla którego byłoby potrzebne spisanie oddzielnej księgi, ponieważ walka z taką mentalnością jest obowiązkiem spoczywającym na każdym człowieku. Polegam na sumieniach Wysokiego Sądu i wierzę w to, że wydany przez

— 757 —

sąd wyrok nie spowoduje konieczności przedstawienia kolejnej mowy obrończej. Mam zaszczyt prosić o uniewinnienie mojego klienta.

MOWA OBROŃCZA ADWOKATA ABDURRAHMANA SEREFA LACA

Swą mowę obrończą rozpoczął inny sławny i znamienity adwokat, Abdurrahman Seref Lac, który podjął się obrony Nauczyciela przed sądem. Rozpoczął od wprowadzenia, mówiąc:

-Zostało jasno ustalone, iż ten błogosławiony człowiek, który ma ponad osiemdziesiąt lat, nie ma żadnego związku z przestępstwem, o jakie jest oskarżony. Obecnie Wysoki Sąd w zupełności zdał sobie z tego sprawę i mam nadzieję, że werdyktem, jaki zostanie wydany, będzie uniewinnienie. Choć prawdopodobieństwo werdyktu na naszą niekorzyść jest być może jak jeden do tysiąca, zaniedbanie obrony owego niewinnego człowieka uznałbym za niedopełnienie mego obowiązku. Proszę sędziów o to, aby uwzględnili decyzje i opinię Sądu Apelacyjnego. Aby ten proces nie został unieważniony tylko dlatego, że nie poruszyliśmy tej kwestii, proszę o pozwolenie na obronę mojego klienta przed tym Wysokim Sądem.

-W porządku, panie Abdurrahman, zatem wysłuchamy pańskiej mowy obrończej - odparł sędzia. - Proszę kontynuować (...).

Książka zatytułowana Przewodnik dla młodzieży zawiera nakazy Potężnego Koranu, komentarze do niego, a także omawia zalecenia religii islamu i jej przewodnictwo. Zgodnie z Artykułem 70 Konstytucji, wszyscy obywatele mają naturalne prawa oraz wolność bezpieczeństwa osobistego, sumienia, poglądów, wypowiedzi i publikacji, zaś w oparciu o Artykuł 75 Konstytucji nikt nie może zostać zganiony z powodu religii, jaką wyznaje, czy też sekty, do jakiej należy. Zatem sprzecznym z Konstytucją jest pozbawianie mego klienta praw i wolności, jakie zapewnia Konstytucja, a także stawianie mu zarzutów natury kryminalnej (...).

Jeśli założymy, że nasze wyjaśnienia nie zostały rozpatrzone, zaś panowie uznacie, że mojego klienta dotyczy niedemokratyczny Artykuł 163 tureckiego Kodeksu Karnego, przejdziemy z kolei do analizy aktu oskarżenia.

Oto starszy, siwowłosy muzułmanin. Muzułmanin, który osiwiał, ponieważ całe swoje życie poświęcił Światłu. Muzułmanin, którego włosy,

— 758 —

wiek i całe "ja" przesiąkły Światłem Boga, a on stał się najczystszym z muzułmanów. Poświęcił on całe swoje życie, będące darem od Wszechmocnego Boga, pokojowi i prawdziwemu szczęściu ludzi tego narodu. Wytrwał w kroczeniu tą samą drogą aż do chwili, kiedy podporządkował swą duszę Bogu będącemu Tym, do Którego prawdziwie należy przeznaczenie. Ten wielki muzułmanin, którego ciało, będące mieszkaniem Boga, jest wyczerpane kroczeniem po Jego drodze, stoi przed nami teraz, kiedy twierdzimy: "Mamy demokrację". Mówi jedynie o Bogu, Koranie i Proroku (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a także ostrzega młodych ludzi słowami: "Strzeżcie się!". Kiedy tylko wypowie te słowa, oskarżyciel - który zainicjował ten proces - uczepia się ich i mówi: "Chodź tutaj. Popełniłeś przestępstwo!".

Zatem ciemność pochłonęła horyzont.

Spójrzcie jednakże na tego wielce szlachetnego, starszego wiekiem muzułmanina! Jak bardzo jest spokojny i jak bardzo zadowolony, ponieważ przebywa nie w mnogości, lecz w jedności. Nie nużą go ciemności nocy ani wiele barw dnia. Z więzienia nieszczęścia ogląda szczęście. Znalazł wierność na tablicy trudności i stał się odbiorcą przejawów Boga, ponieważ jest on świadom prawd stworzenia. Gęstość jego istnienia stała się subtelnością ducha. Prokurator - który przygotował ten akt oskarżenia - chwyta tego muzułmanina, w którego żyłach płynie niebiański blask, i wlecze go do więzienia.

Dlaczego? Z jakiego powodu? Co ów starzec uczynił? Jaki był błąd popełniony przez tego starego muzułmanina?

Pozwólcie mi powiedzieć, cóż on uczynił. Spójrzmy na to, co on czynił wedle oskarżyciela, który zainicjował całą sprawę.

A) Występował on przeciwko sekularyzmowi.

Jak kwestie Boga, religii i wiary mogłyby być uważane za sprzeczne z sekularyzmem? A zgodnie z tym aktem oskarżenia można je za takie uważać! Dobrze, cóż jeszcze?

B) Chciał uczynić społeczne, ekonomiczne, polityczne i prawne zasady rządu dostosowanymi do fundamentalnych zasad religii.

Dlaczego, z jakiego powodu i dla jakiego celu tak postępował?

C) Aby zyskać możliwość ustanowienia jego osobistego wpływu na innych.

Dobrze, lecz czy miał on jakiekolwiek motywy polityczne? Nie, nie miał. Ani komisja rzeczoznawców nie podjęła tematu jego zainteresowania polityką, ani też nie może tak twierdzić prokurator. Dobrze, skoro zatem

— 759 —

nie istniały żadne motywy polityczne, to dlaczego taki starszy człowiek tak drobnej postawy, który nie ma żadnych oczekiwań wobec świata, miałby zapragnąć wywierania jakiegokolwiek wpływu na innych?

"Skąd mam wiedzieć?", odpowiada oskarżyciel. "On po prostu chce to mieć - i właśnie to mówią rzeczoznawcy".

Następnie, jak ów muzułmanin wykonał całą swoją pracę?

"Uczynił on swoim narzędziem religię, uczucia religijne i rzeczy, które są uważane za święte".

Cóż to za rzeczy, które są uważane za święte? Religia islamu, pobożność muzułmańska, strach, jaki pojawia się w sercu, kiedy jest wspominane Imię Boże "Allah", Koran, tafsir... Oskarżyciel wie o tym i on również uważa owe sprawy za święte.

Dobrze, zatem w jaki sposób wiedza o tych kwestiach, wiara w nie i wyrażanie ich ma stanowić uczynienie z nich narzędzia? Tak, wedle prokuratora, który wniósł oskarżenie, to właśnie jest uważane za czynienie ich narzędziem. Jednak wówczas oznacza to, że oskarżyciel również czyni owe święte kwestie narzędziem, ponieważ używa ich jako narzędzia polityki i prawa, jako narzędzia służącego uwięzieniu muzułmanina. Wobec tego, czyż zgodnie z Artykułem 163 nie popełnia on przestępstwa?

"Nie", mówi oskarżyciel, "moje działanie nie jest propagandą, lecz jego działania są propagandą oraz indoktrynacją".

Dobrze, zatem cóż powiedział ten człowiek? Powiedział, co następuje:

"W obecnym czasie najbardziej przerażającą grupą w wojnie bezbożnego zbłądzenia z islamem, której dowództwo poprzez knowania nakazującej zło duszy zostało przekazane Szatanowi, są półnagie kobiety, które atakują wiernych ohydnymi nożami, jakimi są ich obnażone nogi. Usiłując zamknąć drogę do małżeństwa, a uczynić szerszą drogę do prostytucji, biorą w niewolę dusze wielu ludzi, raniąc ich serca i dusze śmiertelnymi grzechami. Zaiste, zabijają one niektóre z tych serc".

Czyż nie jest to prawda? Czyż będziemy zaprzeczać istnieniu prostytutek, które promują nierząd, a niszczą instytucję małżeństwa? Czyż nie jest prawdą, że rząd walczy z jawną i potajemną prostytucją? Czyż nie mamy prawa karnego, ustawy o walce z prostytucją i funkcjonariuszy policji obyczajowej, którzy walczą z tym problemem dzień i noc?

"Tak, to prawda. Jednak zajmujemy się tym problemem, a nie Bogiem", mówi oskarżyciel. Cóż, może mówić, co zechce, jednak prawda w tej kwestii jest taka, że prawo i jego urzędnicy, również prokurator, zatrzymują

— 760 —

przestępców po popełnieniu przestępstwa, to jest dopiero wtedy, kiedy wszystko już się stało, kiedy czystość została stracona, a morderstwo popełnione. Prawo nie ma możliwości, by z góry powstrzymać kogoś przed popełnieniem złego czynu, jednak religia może powstrzymać ludzi poprzez bogobojność i praktyki religijne. Poprzez bogobojność można zapobiec wszelkiego rodzaju upokorzeniom. Nakazuje to religia islamu, która prosi nas, abyśmy podjęli środki zapobiegawcze.

Jak? Udzielając rad, ostrzegając ludzi, nauczając ich o Bogu, zaszczepiając w ich sercach bogobojność, umiłowanie Boga, strach przed Ogniem Piekielnym i wieczną karą, wpajając pragnienie wiecznego szczęścia, czyniąc ludzi świadomymi tego wszystkiego oraz ucząc ich miłości i strachu. Powinni bać się Boga, aby ich złe uczynki nie przeważyły nad dobrymi, aby mogli uratować samych siebie oraz ich społeczność. A zatem prokurator, naród, rząd i obywatele mogą być spokojni. Prokurator, władze i naród znajdą pomoc. Dlatego należy zaszczepiać ludziom bogobojność i umiłowanie Boga.

Jak więc można to zrobić? Nauczając ich, pisząc o nich i czytając o nich - jednak wówczas jest to nazywane propagandą. Co się stanie? Oto przykazania Boga i mądrość Potężnego Koranu, nieprawdaż? Czyż najbardziej naturalnym prawem nie jest prawo do swobodnego praktykowania religii? Nazywają to przestępstwem, lecz czy tak jest? Przeczytajmy przykazanie Boga:

﴿ اِنَّ الَّذ۪ينَ كَفَرُوا وَ صَدُّوا عَنْ سَب۪يلِ اللّٰهِ وَ شَٓاقُّوا الرَّسُولَ مِنْ بَعْدِ مَا تَبَيَّنَ لَهُمُ الْهُدٰى لَنْ يَضُرُّوا اللّٰهَ شَيْئًا وَ سَيُحْبِطُ اَعْمَالَهُمْ ﴾

Oznacza to: Zaprawdę, ci, którzy nie uwierzyli, powstrzymują ludzi od wstąpienia na drogę Boga i sprzeciwiają się Posłańcowi (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) po tym, jak przewodnictwo stało się dla nich jasne, nie zaszkodzą Bogu nawet w najmniejszym stopniu, lecz On sprawi, że ich uczynki staną się bezowocne.

A co, jeśli nie słuchają? Powtarzaj to tym, którzy słuchają i wierzą, ponieważ to, co robisz, jest dobre. Jest dobre dla ludzkości, dla społeczności, dla obywateli, rządu i narodu, chroni nas przed złem i nieszczęściami. Powiedz tym, którzy wierzą:

﴿ يَٓا اَيُّهَا الَّذ۪ينَ اٰمَنُٓوا اَط۪يعُوا اللّٰهَ وَ اَطِيعُوا الرَّسُولَ وَلَا تُبْطِلُوٓا اَعْمَالَكُمْ ﴾
— 761 —

Oznacza to: O wy, którzy wierzycie! Słuchajcie Boga i słuchajcie Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), i nie roztrwońcie waszych czynów na próżno.

Jeśli nie wierzą w to, powiedz im: "Strzeżcie się, strzeżcie się niebezpieczeństwa dla waszego narodu i jego obywateli". Tym niebezpieczeństwem nie jest religia ani propaganda religijna, lecz niewiara. Również nasz premier powiedział: "Konserwatyzm nigdy nie był postrzegany tak, jakby stanowił zagrożenie dla tego narodu. Dziś nie istnieje nic, co mogłoby powstrzymać propagowanie religii. Nie ma już potrzeby podejmowania środków ostrożności".

Szanowni Panowie Sędziowie! Jesteście tego świadomi, lecz być może powinniście zapytać oskarżyciela, który zainicjował całą sprawę, czy może temu zaprzeczyć? Gdyby młodzież nie była nauczana o przykazaniach Boga i mądrości Potężnego Koranu, zaś wy uniemożliwialibyście to, nazywając takie działania przestępczą propagandą, czyż byłoby w ogóle możliwe zapobieżenie niemoralności, bezczynności, złemu prowadzeniu, prostytucji, cudzołóstwu czy morderstwom poprzez prawo karne? Jak można by było zapobiec publicznemu i potajemnemu, gwałtownemu i knującemu spiski zniszczeniu przynoszonemu przez haniebne nieszczęście komunizmu, który zagraża całemu światu?

Szanowni Panowie Sędziowie, którzy jesteście patriotami wiernymi Bogu i uświęconej religii islamu! Spójrzcie, ta niszcząca, bezbożna propaganda jest trucizną, sączącą się z rąk straszliwych wrogów religii. Lata zniszczenia paraliżują jasne i czyste umysły młodych muzułmanów i tureckich dzieci.

Spójrzcie na straszliwe położenie i sprzeczność, w jakich się znaleźliśmy. Prokurator nie widzi tego i przymyka oczy na ten niszczycielski atak, na zniewagę dla religii islamu i dla wszystkich uświęconych religii. Zatrzymuje człowieka, który doradza, jak chronić młodzież i jak zapobiec szkodzie, która może spotkać młodych ludzi w wyniku tych ataków.

Szanowni panowie sędziowie, którzy jesteście Turkami i muzułmanami! Mój klient nie może zostać uwięziony tylko dlatego, że napisał należący do Traktatów Światła Przewodnik dla młodzieży, który jest odbiciem Bożego światła Koranu i jest wypełniony Światłem Boga!

Szanowni i szlachetni panowie sędziowie, którzy jesteście Turkami wyznania muzułmańskiego! Sami bardzo dobrze wiedzie, że prawdziwie wiodący uczeni są spadkobiercami proroków. Ci błogosławieni ludzie odziedziczyli obowiązek przewodnictwa i wypełniają swe obowiązki zgodnie z przykazaniami Koranu. Nie domagają się w zamian rekompensaty

— 762 —

ani wynagrodzenia. Wykonują swój obowiązek jedynie przez wzgląd na Boga. Tym, czego poszukują, jest wyłącznie zadowolenie Boga i Jego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Spełniają ten obowiązek do ostatniego tchu, ponieważ został im powierzony przez Boga i Jego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Jak oskarżony może być obserwowany i prześladowany tylko za to, że dochował owego depozytu? Jak ten słaby, stary i kruchy człowiek może być poddawany tak niemożliwej do zniesienia karze i takim męczarniom?

Powiedzenie mu: "Idź do więzienia!" byłoby najbardziej przerażającą tyranią. Teraz na was spoczywa obowiązek powstrzymania tej tyranii.

Światło jest tym, co unicestwi wszelką niezgodę, grzech, niemoralność, poniżenie, bunt i zepsucie (...).

﴿ يُر۪يدُونَ اَنْ يُطْفِئُوا نُورَ اللّٰهِ ِباَفْوَاهِهِمْ وَ يَاْبَى اللّٰهُ اِلَّٓا اَنْ يُتِمَّ نُورَهُ وَلَوْ كَرِهَ الْكَافِرُونَ ﴾

Oznacza to: Chcą oni zgasić Światło Boga swoimi ustami. Bóg nie pozwoli na to, lecz udoskonali Swoje światło, choćby niewierni tego nienawidzili.

Adwokat Abdurrahman Seref Lac

Po wygłoszeniu tej mowy obrończej sędziowie zapytali, czy Nauczyciel Said Nursi chciałby cokolwiek dodać. Nauczyciel wstał i powiedział:

-Chciałbym powiedzieć kilka słów, za panów zezwoleniem.

-Śmiało.

-Nie jestem godzien pochwał, które moi szanowni obrońcy wypowiedzieli pod moim adresem. Jestem tylko słabym człowiekiem pracującym w służbie Koranu i wiary. Nie mam nic więcej do powiedzenia.

UNIEWINNIENIE

Rozprawa dobiegła końca, a po naradzie skład sędziowski ogłosił werdykt i uniewinnił Nauczyciela. Po tym, jak tę decyzję usłyszeli wszyscy studenci i cała publiczność obecna na sali sądowej, wybuchła burza oklasków. Werdykt był ostateczny, ponieważ prokurator nie zapowiedział apelacji.

— 763 —
List napisany przez ucznia Światła z uniwersytetu do przyjaciela, a mówiący o przybyciu Nauczyciela do Stambułu

Dziękuję ci za gratulacje dla nas i dla ludzi ze Stambułu za możliwość goszczenia Nauczyciela. Całe miasto radowało się i świętowało to wspaniałe i nadzwyczajne wydarzenie. Od uczonego do człowieka z ludu, od biednego do bogatego, od młodzieńca do starca, ludzie ze wszystkich profesji udali się do sądu, do hotelu oraz w inne miejsca, aby ujrzeć Nauczyciela i usłyszeć, jak przemawia.

Spełnienie naszych marzeń dało nam radość i zadowolenie, a twarze naszych wrogów pociemniały jeszcze bardziej. Obecnie zdali sobie oni sprawę z tego, że ich próby siania niezgody nie powiodły się i nigdy nie przyniosą efektu. Nasz Nauczyciel ożywił wszystkie wspomnienia epoki geniuszy Stambułu. W oczach naszych braci natychmiast zmienił się klimat miasta. Aya Sophia sięgnęła aż do Sarayburnu [7]. Minarety ponownie recytowały azan Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a w meczetach hafizowie ponownie recytowali Szlachetny Koran. Było tak, jakby sułtan Mehmed Zdobywca każdego dnia wstawał z grobu i przyjmował z zadowoleniem owego błogosławionego gościa, mówiąc: "Witaj!" i winszując mu; jak gdyby burza światła z minaretów meczetu Yeni Cami promieniowała aż do najciemniejszych i plugawych zakątków Beyoglu [8] .

Z powodu owego wspaniałego przybycia i wzniosłego światła meczety Aya Sophia, Mehmeda Zdobywcy, Sułtana Ahmeda, Eyyuba i Sulejmana, a także cały muzułmański Stambuł, zrzuciły zasłony hańby i pozwoliły nam ujrzeć ich wspaniałe i szczere światło. Nasz Nauczyciel jest teraz słońcem tego miasta. Kiedy odejdzie, słońce na horyzoncie podąży za nim, a to miasto milionów ludzi okryje ciemność. Naszą pociechą jest nadzieja na to, że miasto Mehmeda Zdobywcy zostanie rozświetlone i rozjaśnione przez Traktaty Światła.

Kiedy przez telefon oznajmiono mi o tym, że Nauczyciel zamierza przybyć do Stambułu, nagle całe moje pozbawione życia ciało doznało przypływu energii - nie tego jej rodzaju, który ma działanie zabójcze czy uspokajające, lecz raczej ożywiającej i podnoszącej na duchu. Moje materialne i duchowe istnienie natychmiast odnalazło siłę, ja zaś poczułem się, jakby przyciągało mnie potężne pole magnetyczne. Kiedy przybyłem do Sądu Karnego, poczułem, że cała społeczność podziela te

— 764 —

same odczucia. Budynek sądu był wypełniony ludźmi, zarówno w środku, jak i na zewnątrz. Starałem się przecisnąć przez tłum do środka, kiedy moje oczy pochwyciły obraz Nauczyciela, który szedł otoczony przez studentów uniwersytetu. Był on unikalną osobistością w sensie zarówno duchowym, jak i fizycznym. Jego strój wyraźnie odróżniał się od innych. Było tak, jak gdyby ów nadzwyczajny człowiek, za którym podążały spojrzenia milionów oczu, nie miał żadnego związku z tym, co się stało, i nic nie wiedział o zachodzących wydarzeniach.

Zająłem miejsce na sali sądowej. Gdy tylko wywołano jego szlachetne nazwisko, ten wielki człowiek, który był historycznym reprezentantem ludu, religii i epoki, wszedł do środka. Po kilku szmerach na sali zapanowała zupełna cisza. Wszyscy odczuwali znaczenie i dreszcz tej wspaniałej chwili.

Choć był chory, nasz Nauczyciel podniósł się z miejsca jak błyskawica, zgłosił sprzeciw i przedstawił swą mowę obrończą. Członkowie sądu byli pod wrażeniem, patrząc na niego. Następnie druga sesja rozpoczęła się przy znacznie większej publiczności. Nauczyciel osobiście odpowiedział na raport przygotowany przez niefachową komisję rzeczoznawców [9] Ostatecznie rozprawa została odroczona do 5 marca.

Mym najwspanialszym i niezrównanym wspomnieniem była chwila, w której - kiedy moje ciało drżało i trzęsło się z żalu za grzechy i za moją słabość - znalazłem dość męstwa, by zbliżyć się do jego błogosławionych rąk i ucałować je, kiedy szukałem odwagi, by spojrzeć mu w oczy. Inni moi bracia z uniwersytetu byli zaszczyceni, służąc Nauczycielowi. Niech Bóg będzie rad na wieki z naszego Nauczyciela i wszystkich jego uczniów. Niech Bóg obdaruje uczniów takich jak ja sam, bezradnych, biednych i słabych, inteligencją, mądrością, determinacją i szczerością intencji (ar. ichlas). Amen!

Mój drogi bracie, składam nieskończone dzięki Wszechmocnemu Bogu za to, że obdarował nas dziełami autora, który - jak dowodzi tego jego życie oraz jego dzieła - jest duchowym królem tego stulecia. Nadal będziemy czytać Traktaty Światła, które są najbardziej odpowiednimi odtrutką i lekarstwem na rany dnia dzisiejszego, najbardziej dobroczynnym światłem dla społeczności islamu, atakowanej przez sferę ciemności, najbardziej właściwym przewodnikiem dla zdezorientowanych ludzi, pozostawionych w dolinach zbłądzenia. In sza'a-llah, będziemy czytać je i publikować do ostatniego tchu.

Uczeń Światła z Uniwersytetu w Stambule
Kamil
— 765 —
NAUCZYCIEL ODWIEDZA EMIRDAG

Po tym, jak Nauczyciel Bediuzzaman został uniewinniony przez sąd w Stambule, udał się do Emirdag.

Pewnego dnia podczas ramadanu, kiedy przechadzał się po polach, podszedł do niego sierżant żandarmerii w towarzystwie trzech uzbrojonych żandarmów. Jak jest to wyjaśnione w następnym fragmencie, Nauczyciel najpierw został poproszony o założenie kapelusza, a następnie - z tego powodu - zabrany na posterunek policji celem przesłuchania. Nauczyciel napisał petycję i wysłał ją do Ministerstwa Sprawiedliwości i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Równocześnie wysłał ją jednemu ze swych uczniów z Ankary, aby ten mógł przedłożyć ją odpowiednim ministrom. Uczniowie z Ankary wysłali kopię tej petycji do wychodzącej w Samsun gazety "Buyuk Cihad". Petycja wraz z dodaną do niej notatką została opublikowana w tej gazecie pod tytułem Najwspanialszy dowód. Później uczniowie Światła z Uniwersytetów w Ankarze i Stambule napisali dwa lub trzy artykuły i wysłali je do gazety "Buyuk Cihad", aby zostały one opublikowane.

Mniej więcej w tym samym czasie doszło do wydarzeń w Malatyi [10]. Szerzono wiele kłamstw i sfabrykowanych oskarżeń jako propagandę wymierzoną przeciwko pobożnym ludziom. Pewni ludzie ogłupieni przez te prowokacje ciężko pracowali nad tym, aby znaleźć coś, o co dałoby się oskarżyć gazety religijne. W rezultacie opublikowania artykułu Najwspanialszy dowód oraz innych artykułów napisanych przez uniwersyteckich uczniów Światła aresztowano i postawiono przed sądem wydawcę gazety oraz uczniów Światła, którzy wysyłali artykuły z Ankary. W gazetach zaczęły ukazywać się wiadomości i opinie przeciwne rozprzestrzenianiu się Ruchu Światła w całym narodzie. W całym kraju dokonano dwudziestu pięciu przeszukań, mających na celu aresztowanie i uwięzienie sześciuset uczniów Światła. Niektórych z nich postawiono przed sądem. Ostatecznie ani w Traktatach Światła, ani w działaniach któregokolwiek z uczniów Światła nie dopatrzono się żadnego przestępstwa podlegającego oskarżeniu.

Początkowo sąd w Samsun zasądził karę pozbawienia wolności, która później została uchylona przez orzeczenie Sądu Apelacyjnego dotyczące Traktatów Światła i ich autora, Bediuzzamana. Na kolejnej rozprawie uczniowie Światła zostali uniewinnieni po tym, jak sędziowie orzekli, że pisanie artykułów nie stanowi przestępstwa.

— 766 —

W efekcie tego samego artykułu sąd w Samsun otworzył także postępowanie przeciwko Nauczycielowi. Sąd zignorował raport medyczny lekarza z dystryktu, w którym stwierdzono, że Nauczyciel jest chory i stary, a Bediuzzaman został oficjalnie i najbardziej surowo wezwany do Samsun. Nauczyciel postanowił udać się do Samsun i przebył drogę aż do Stambułu, jednak jego choroba wielce utrudniała drogę i sprawiła, że nie mógł on kontynuować podróży. Zespół lekarzy przygotował raport z przebadania Saida Nursiego i wysłał go do sądu w Samsun. Raport podkreślał, że po przebadaniu odkryto, że Nauczyciel nie jest w stanie odbyć lądowej, morskiej ani powietrznej podróży do Samsun. Pomimo nalegań prokuratora na to, by Said Nursi był obecny na rozprawie, skład sędziowski postanowił, aby Bediuzzaman pojawił się w sądzie w Stambule i tam wygłosił swoją mowę obrończą. Ostatecznie sąd w Samsun nie znalazł żadnych przesłanek dla uwięzienia Saida Nursiego, zatem uniewinnił go.

— 767 —
Na następnej stronie: ediuzzaman Said Nursi w jednostce wojskowej w Isparcie, do której został zaproszony, aby odmówił modlitwę (ar. du'a) i rozpoczął budowę meczet
— 768 —
Nauczyciel kładzie zaprawę na fundamenty podczas ceremonii rozpoczęcia budowy meczetu w jednostce wojskowej w Isparcie
— 769 —

Mowa obrończa Nauczyciela Bediuzzamana Saida Nursiego wygłoszona przed sądem w Stambule, która poskutkowała jego uniewinnieniem

Podczas tego świętego miesiąca ramadan nasi potajemni wrogowie jeszcze raz zwrócili sąd przeciwko mnie, zaś cała sprawa odnosi się do ukrytego komitetu komunistów.

Kiedy samotnie siedziałem na wiejskim pagórku, podeszli do mnie sierżant oraz trzej uzbrojeni w karabiny żandarmi. Powiedzieli: "Nie nosisz kapelusza!" i siłą zabrali mnie na posterunek policji. Oto, co mam do powiedzenia sędziom, których celem jest zaprowadzenie sprawiedliwości:

Człowiekiem, który powinien zostać oskarżony, jest ten, który pięć razy dopuścił się bezprawia, używając imienia prawa dla złamania praw islamu. Z powodu dziwacznego bezprawia i osobliwych wymówek dręczono moje sumienie przez dwa lata. Z pewnością (winni tego ludzie - uz. red. pol.) powinni zostać odpowiednio ukarani przez Sąd Najwyższy życia ostatecznego. Zaiste, jaki system prawny na świecie mógłby kiedykolwiek zezwolić na oskarżenie człowieka, który przez trzydzieści pięć lat wiódł życie odludka i nigdy nie przechadzał się po miastach czy targowiskach, na powiedzenie mu: "Nie nosisz europejskiego kapelusza!"?

Przez dwadzieścia osiem lat pięć prowincji, pięć sądów ani policja tych pięciu różnych prowincji nie wtrącały się do spraw nakrycia głowy tego człowieka. Szczególnie wtedy, gdy nosił je przed sprawiedliwym sądem w Stambule, wobec ponad setki przyglądających mu się policjantów, gdy miał je na głowie w każdym miejscu, do którego udawał się przez ostatnie dwa miesiące - nie naprzykrzali mu się żadni policjanci. Ponadto choć Sąd Apelacyjny postanowił uchylić zakaz noszenia beretów; choć istnieją wyjątki dotyczące kobiet i tych, którzy nie noszą nakrycia głowy; choć wszyscy żołnierze i wykonujący swe obowiązki urzędnicy służb publicznych są zwolnieni z obowiązku noszenia kapelusza, ponieważ nie przynosi ono żadnych korzyści - narzucacie ów oficjalny strój człowiekowi, który nie jest odpowiedzialnym za coś urzędnikiem, a równocześnie zwalniacie innych z obowiązku noszenia owego stroju. Oto człowiek, który jest pustelnikiem i nie spotyka się z innymi ludźmi; który, aby uniknąć zajmowania swej duszy bezprawnymi i szpetnymi sprawami, aby uniknąć przypominania sobie o świecie, nie spotkał się podczas miesiąca ramadan nawet ze swym najbliższym przyjacielem; który, choć jest ciężko chory, nie przyjmuje lekarstw ani nie wzywa lekarza, aby uniknąć zajmowania

— 770 —

swego serca i duszy sprawami swego ciała. Zmuszanie tego człowieka do noszenia kapelusza, zakładanie mu go siłą, aby wyglądał jak chrześcijański ksiądz, grożenie mu za pomocą prawa - to wszystko napełniłoby odrazą każdego człowieka o choćby najmniejszym sumieniu.

Na przykład człowiek, który zmusił go do noszenia kapelusza, powiedział: "Ja tylko wykonuję rozkazy". Jak człowiek może wymuszać egzekwowanie stronniczego prawa, aby inny mógł twierdzić, że tylko wykonuje rozkazy? Jak pewien werset Wszechmądrego Koranu zakazuje upodabniania się do chrześcijan i żydów, tak werset:

﴿ يَٓا اَيُّهَا الَّذ۪ينَ اٰمَنُٓوا اَط۪يعُوا اللّٰهَ وَ اَطِيعُوا الرَّسُولَ وَ اُولِى الْاَمْرِ مِنْكُمْ ﴾

[11] nakazuje posłuszeństwo przywódcom sprawującym władzę. Jeśli tylko owo posłuszeństwo nie jest sprzeczne z posłuszeństwem Bogu i Jego Prorokowi (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), można powiedzieć, że ktoś jest zmuszony do działania wedle rozkazów. Jednak odnośnie do tej kwestii, prawa tradycji muzułmańskiej nakazują litościwe traktowanie ludzi chorych i unikanie wyrządzania im krzywdy, a także unikania tego, by jakakolwiek krzywda spotkała tych, którzy przez wzgląd na Boga służą Koranowi i wiedzy w temacie wiary. Bezprawnym nie na dziesięć, lecz na sto sposobów jest zmuszanie samotnego człowieka, który wyrzekł się tego świata, do noszenia kapelusza, jaki noszą cudzoziemscy duchowni. Jest to zniewagą dla praw tradycji muzułmańskiej; jest złamaniem owych uświęconych praw przez wzgląd na stronnicze rozkazy. Z takim traktowaniem spotkał się człowiek stojący w drzwiach grobu, schorowany, stary, samotny, biedny, będący pustelnikiem, który trzydzieści pięć lat temu wyrzekł się świata jedynie dlatego, by uniknąć postępowania sprzecznego z sunną Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że jest to zakonspirowana próba działania na szkodę interesów tego narodu, islamu i religii, podejmowana pod płaszczykiem komunizmu i przez wzgląd na anarchię. Ponadto jest to konspiracja przeciwko tym, którzy pragną służyć islamowi i narodowi, a także przeciwko pobożnym członkom parlamentu i Demokratom, którzy pracują, aby przeciwstawić się zniszczeniu szerzonemu przez cudzoziemców. Niech pobożni parlamentarzyści mają się na baczności! Nie powinni oni opuszczać mnie, bym samotnie bronił się przed owymi konspiratorami.

Uwaga: Oto człowiek, który nie powstał przed rosyjskim głównodowodzącym, choć ten celowo przeszedł przed nim trzy razy; który nie zniżył się do oddania mu honorów, aby zachować honor islamu, i nie ugiął się przed groźbą egzekucji. Odpowiedział brytyjskiemu

— 771 —

dowódcy sił okupacyjnych, a pośrednio również tym, którzy wydali korzystne dla okupantów orzeczenia, oznajmiając: "Pluńcie w twarze tych bezwstydnych tyranów!" i rozpowszechniając swoją wypowiedź przez artykuły w prasie. Nie zwracając uwagi na gniew Mustafy Kemala, w obecności pięćdziesięciu parlamentarzystów odpowiedział im słowami: "Ten, kto nie odprawia modlitwy, jest zdrajcą", zaś na pytania zadane przez Sąd Wojenny odpowiedział: "Jestem gotów, by poświęcić moją duszę dla jednej kwestii prawa szariatu". Jest on starym strażnikiem islamu, który na dwadzieścia osiem lat wybrał odosobnienie, aby nie upodabniać się do niewiernych. Owemu strażnikowi prawd Koranu bez żadnego zamysłu, bez żadnej korzyści i bez żadnego prawa powiedziano: "Chcemy, byś wyglądał jak żydowski rabin lub chrześcijański ksiądz, noś więc taki kapelusz, jak oni. Domagamy się, abyś sprzeciwił się jednogłośnej opinii uczonych (ar. idżma), w przeciwnym razie ukarzemy cię". Z pewnością taki człowiek, który poświęcił wszystko dla prawd Koranu, zaiste poświęci dla nich również więzienie, jakim jest ten świat, nie dbając o wszelkie kary i tortury. Nawet gdyby go ćwiartowano, nawet gdyby został wtrącony do Piekła - jak zaświadcza to jego biografia - choćby miał setkę dusz, z pewnością poświęci je wszystkie.

Jakaż jest mądrość owego gotowego do poświęceń człowieka, trwającego wobec krańcowej tyranii potajemnych wrogów tego kraju i religii podobnej tyranii Faraona, kiedy ma on tak wielką siłę duchową? Dlaczego nie używa on siły fizycznej i nie odpowiada poprzez destrukcję?

Oznajmiam wam i wszystkim uczciwym ludziom, że aby dziewięćdziesiąt procent niewinnych nie doznało szkody z powodu dziesięciu procent bezbożnych, Wszechmądry Koran udzielił temu człowiekowi lekcji zachowywania porządku i bezpieczeństwa publicznego, a także umieszczenia w każdym sercu - dzięki lekcjom Światła - strażnika porządku i bezpieczeństwa. W przeciwnym razie mógłbym zemścić się na moich wrogach dwudziestu ośmiu lat w ciągu jednego dnia. Oto dlaczego, przez wzgląd na ochronę praw niewinnych i na drodze zachowania porządku i bezpieczeństwa publicznego, ten człowiek nie broni swych osobistych praw przed zniewagami, jakimi obrzuca się jego honor oraz uczciwość, i mówi:

"Poświęcę nie tylko moje życie doczesne, lecz również, jeśli będzie trzeba, moje życie ostateczne, przez wzgląd na ludzi islamu".

Said Nursi
— 772 —

O, błogosławiony, litościwy i szanowny Nauczycielu!

W tej dziwnej epoce materializmu i bezbożności umysły stały się ciasne, a serca stały się złe i zepsute. W tym czasie jedynie Traktaty Światła, które są prawdziwym i najbardziej oczywistym blaskiem Koranu, pozwalają umysłom na przeniknięcie do ducha kwestii materialnych oraz na rozświetlenie złych serc, mrocznych jak więzienne lochy. Z tego powodu właściwym jest nazwanie tego stulecia wiekiem Światła (...).

Dzięki lekarstwu życia ostatecznego Traktaty Światła leczą rany, które rodzaj ludzki miał za niemożliwe do uleczenia.

Traktaty Światła oraz nasz błogosławiony Nauczyciel, ich cudowny autor, nadal będą zbawicielem dla tysięcy oświeconych młodych ludzi. My, nieszczęśnicy, których wiara została ocalona, jesteśmy żyjącymi świadkami tego faktu. W tej przerażającej epoce Traktaty Światła niszczą fundamenty materializmu, a fałszywe ideologie masonerii i komunizmu zostały unicestwione poprzez wiedzę i pojmowanie. Traktaty dostarczają ich czytelnikom - którzy są szczęśliwcami tego stulecia - wody życia, wody wieczności, to jest biletu do wiecznego królestwa. Tym biletem jest wiara i nie może on zostać wymieniony na ten świat ani nawet na cały wszechświat.

O, szanowny i szanowany Nauczycielu! Nieważne, jak wiele okażemy ci szacunku i tkliwości za ów drogocenny dar, jaki nam dałeś, o Nauczycielu, wciąż będzie to niewiele. Więzi między naszym zbawicielem Nauczycielem a uczniami Światła są połączeniem, które jest wieczne. Żadna siła nie może ich rozwiązać. Całujemy z szacunkiem twe błogosławione ręce i prosimy o twoją modlitwę (ar. du'a).

W imieniu uczniów Światła z Wydziału Nauk Politycznych
Ahmet Atak
— 773 —
Ten list został opublikowany w gazecie "Buyuk Cihad", a następnie rozpowszechniony w Samsun. Został on
wykorzystany do rozpoczęcia procesu sądowego w Samsun.
Proces zakończył się uniewinnieniem

Do zbawiciela świata islamu, umiłowanego przez ludzi wiary (ar. ahl al-iman), interpretatora Traktatów Światła, szanownego Bediuzzamana Saida Nursiego!

W tym czasie, dzięki mediacji pobożnych Demokratów, sąd w Afyon uwolnił Traktaty Światła i zwrócił wszystkie wchodzące w ich skład księgi i listy, nie znajdując w nich niczego, co stanowiłoby przestępstwo. Było to jasne ukazanie i olśniewający dowód twego prawdomównego twierdzenia, które mówi: "Traktaty Światła nie należą do mnie, lecz są one własnością Koranu i pochodzą od blasku Koranu. Żadna siła nie może wyrwać ich z łona Anatolii. Traktaty Światła są związane z Koranem, a Koran związany jest z Wielkim Tronem Boga (ar. 'Arsz al-A'zam). Któż ośmieli się wyciągnąć rękę, aby przerwać tę więź i ruszyć je z miejsca?" Przyjmując to za olśniewający dowód faktu, iż twoja służba jest służbą Bogu i Koranowi, witamy to uniewinnienie jako początek szczęśliwej przyszłości świata islamu, a zwłaszcza muzułmańskiego narodu. Mając to na uwadze, wyrażamy naszą nieskończoną wdzięczność oraz powinszowania dla naszego umiłowanego Nauczyciela, który oczekiwał tego zwycięstwa całym swym jestestwem, który został wyznaczony głową rodziny Światła i kapitanem na oceanach prawdy, który został mianowany zbawicielem ludzkości, toczącej swą walkę w mrokach niewiary. Następnie rozciągamy naszą wdzięczność na uczciwych sędziów i pobożnych Demokratów, którzy obrali ludzi wiary (ar. ahl al-iman) za swych przyjaciół i zyskali ich poparcie.

Prawdy Koranu, na rzecz rozwoju których pracujesz i dla których poświęciłeś swe życie, przynoszą szczęście sercom ludzi wiary w całym tym kraju i pośród całego tego narodu. Ich nadzwyczajny wzrost dowodzi z jasnością równą jasności słońca wzniosłości i blasku świętości twego obowiązku i służby, którą pomyślnie wypełniłeś.

Twoja cierpliwość i wytrwałość ukazywane przez te dwadzieścia pięć do trzydziestu lat na przekór wszelkim przeszkodom i trudnościom, twoja znakomita służba i walka, prowadzone przez rozpowszechnianie Traktatów Światła, które zostały oznajmione twemu sercu przez Koran, stały się wzorem, za którym będą podążały przyszłe pokolenia oraz

— 774 —

mudżtahidowie islamu. Promienie Światła, które są niewyczerpanym słońcem światła Koranu i jego wiecznymi błyskami, rozproszyły ciemności ignorancji i zbłądzenia oraz rozświetliły serca milionów wiernych, czyniąc ich wdzięcznymi.

Ten naród i jego ludzie, nasza historia i ta ziemia nigdy nie zapomną twojej służby i poświęcenia. Nawet po tym, jak przeniesiesz się do wiecznego królestwa, twoja służba stanie się ziarnem, z którego wykiełkuje wielkie drzewo, rozpościerając wszędzie swe gałęzie. Wielkie zgromadzenia zebrane wokół owego drzewa Światła i wiecznych promieni bijących z Traktatów Światła w olśniewający sposób rozwiną twą służbę.

Przez wzgląd na twój obowiązek interpretatora Traktatów Światła oraz odnośnie do twej służby wierze, lśniącej na horyzontach islamu, jesteś przywódcą prowadzenia drogą prostą w tym stuleciu.

Drogi heroldzie Szlachetnego Koranu w czternastym stuleciu Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie); wspaniały wojowniku, który walczysz z ciemnością tej niszczycielskiej epoki poprzez Światło Koranu; nasz szanowny, bohaterski i umiłowany Nauczycielu, który piórami setek i tysięcy twoich uczniów oraz krążących wszędzie setek tysięcy kopii Traktatów Światła wzniosłeś koraniczną barierę przeciwko ateizmowi i całkowitej niewierze!

Twoja uświęcona służba, która przyniosła miłosierdzie i szczęście światu, która dała pokój i pocieszenie ludzkości, wskazuje na wiadomości i dowody wzrastania ludzi wiary. Teraz jesteśmy w stanie ujrzeć jej znaki i gratulujemy ci całym naszym jestestwem z okazji święta ustanowienia panowania islamu nad wielkimi kontynentami. Prosimy Boga o to, by obdarował cię długim życiem, i w najwyższym szacunku całujemy twoje dłonie.

Ismail, Salih, Atif, Ahmet, Ziya, Mehmed, Abdullah
spośród uczniów Światła z Uniwersytetu w Ankarze
— 775 —
POBYT NAUCZYCIELA SAIDA NURSIEGO W ISPARCIE

Latem 1953 roku Nauczyciel przeniósł się z Emirdag do Isparty, w której miał bardzo wiernych uczniów. Zgodnie ze swymi wcześniejszymi listami, Nauczyciel określał Ispartę jako prowincję, która została pobłogosławiona wraz ze swymi skałami i swą glebą. Powiedział, że największą korzyść powstaniu tego, co stanowiło jego życie duchowe, to jest Traktatów Światła oraz ich rozpowszechniania, przyniosła prowincja Isparta. Zaprawdę, wydarzenia, które ukazywały się przez długie lata, dowiodły tego, że Isparta jego godna otrzymywania takich pochwał z ust Nauczyciela. Było tak, ponieważ pierwszą szkołą Światła i pierwszym miejscem spisywania Traktatów Światła była Barla, wioska w prowincji Isparta. To w Barli zostały spisane najważniejsze księgi Traktatów Światła.

Tymi, którzy spisywali Traktaty Światła tysiącami piór i rozpowszechniali je w mrocznych i najbardziej przerażających czasach, byli uczniowie Światła z Isparty i jej wiosek. Aby to ukazać, wystarczy przykład wioski Sav. Kiedy Nauczyciel przebywał w Kastamonu, w wiosce Sav prowincji Isparta tysiąc piór spisywało Traktaty Światła i kopiowało je przez całe lata.

To małe wioski Isparty okazały zainteresowanie Traktatami Światła i entuzjazm większe od tych, jakie okazały inne prowincje. Pracowały one nad rozprzestrzenianiem Traktatów Światła niczym centrale telefoniczne. Uczniowie Światła z takich grup (zwanych fabrykami) jak "Światło" i "Róża", "Szkoła Światła" czy "Błogosławiona" pochodzili z prowincji Isparta.

Wszyscy starsi bracia uczniów Światła, którzy są ich powodem do dumy, a każdy z nich w swej służbie Koranowi jest niczym biegun duchowości (ar. qutb), pochodzili z Isparty.

Ponadto sądownictwo i policja Isparty zawsze traktowały Ruch Światła sprawiedliwie i uczciwie. Nauczyciel wiele razy modlił się za sądy w Isparcie i wskazywał ich uczciwość jako wzór do naśladowania dla sądownictwa innych prowincji.

Z powodu tych czynników Nauczyciel przybył do Isparty, aby przeżyć w niej swe ostatnie lata i powitać śmierć pośród swych wiernych braci. Poprosił, aby jego grób znalazł się w Isparcie, Sav lub Barli. Wprowadził się do wynajmowanego domu, a towarzyszyło mu czterech do pięciu uczniów. Nauczyciel wraz z owymi uczniami założył własną szkołę Światła.

— 776 —
ŻYCIE NAUCZYCIELA W ISPARCIE ETAP SĄDOWY

Zanim księgi Traktatów Światła zostały uniewinnione przez sąd w Afyon, w niektórych prowincjach i miastach w następstwie wydarzeń w Malatyi trwały dochodzenia i procesy sądowe.

W skrócie: Sądy rozpatrywały oskarżenia wzniesione przeciw Ruchowi Światła i uczniom Światła w prowincjach Mersin, Rize i Diyarbakir. Wszystkie te sprawy zakończyły się uniewinnieniami. W związku z rewizjami i dochodzeniami, jakie miały miejsce w kilku prowincjach, oskarżyciel publiczny prowincji Isparta wykorzystał tę sposobność, aby wnieść sprawę przeciwko ogółowi uczniów Światła. Przygotowany akt oskarżenia domagał się uwięzienia ponad osiemdziesięciu uczniów Światła, a sprawa została przekazana sędziom śledczym.

Tajni funkcjonariusze policji zaczęli spędzać czas wśród uczniów Światła i bacznie przyglądali się wszystkim ich działaniom. Rozpoczęły się dochodzenia i śledztwa w Ankarze, Stambule, Adapazari, Safranbolu, Karabuku, Dinarze, Inebolu oraz w Van. Wyniki rewizji i dochodzeń wykazały, że nie istnieje żadna działalność, którą można uznać za szkodliwą dla kraju i narodu, lecz uczniowie Światła są raczej zaangażowani w kwestie, które wydają dumnych obywateli kraju, w działalność naukową, szerzenie wiedzy na temat wiary, w służbę narodowi i zachęcanie do rozwijania dobrej moralności. Ich jedynym zajęciem i celem jest czytanie Traktatów Światła i rozpowszechnianie ich, aby były czytane przez innych. Stało się to jasne dla wszystkich sądów, a wszystkie z nich doszły do następującego wniosku: "Nie możemy oskarżać uczniów Światła. Nie stwierdzono żadnego przestępstwa ani żadnego działania podlegającego oskarżeniu". Owe dochodzenia posłużyły zrozumieniu prawdomówności Traktatów Światła, a ostatecznie doprowadziły do uniewinnienia uczniów Światła.

Aktywni uczniowie Światła w Urfie i Diyarbakir utworzyli w każdym z tych miejsc szkoły Traktatów Światła. Rozpoczęli od odczytania zawartych w Traktatach Światła lekcji dotyczących wiedzy o wierze ludziom ze wszystkich klas społeczeństwa, a w szczególności uczniom oraz młodzieży. Ożywili w tym czasie najważniejszy zwyczaj uhonorowania ludzi, aby stali się oni uczniami wiedzy i wiary. Wielką służbę na rzecz wiary wykonano również we wschodnich prowincjach Turcji. Tylko w jednym przypadku do sądu wniesiono sprawę przeciw uczniom Światła z Diyarbakir, którzy poprzez Traktaty Światła służyli Koranowi i wierze.

— 777 —

Zakończyła się ona uniewinnieniem i przysłużyła się szczęściu oraz wdzięczności wiernych.

Także proces w Afyon dobiegł końca. W 1956 roku komisja konsultacyjna Ministerstwa Spraw Religijnych przedstawiła raport, który oficjalnie oznajmił, że Traktaty Światła służą rozwojowi wiary (ar. iman) i moralności. W rezultacie tego raportu sąd w Afyon uniewinnił Traktaty Światła, a jego orzeczenie nie podlegało apelacji.

Po uniewinnieniu orzeczonym przez sąd w Afyon sędziowie śledczy w Isparcie postanowili nie zajmować się dalej tą sprawą. W ten sposób Traktaty Światła przeszły przez filtry prawa sądów całego kraju, co doprowadziło do tego, że zyskały sobie one przychylność i dobrą opinię ogółu społeczeństwa i zostały powszechnie przyjęte.

ROZSIEWANIE ŚWIATŁA

Służba Światła trwała we wszystkich zakątkach Anatolii. Szczególnie szkoły Światła w prowincjach takich jak Stambuł, Diyarbakir czy Urfa odwoływały się do coraz szerszej publiczności i zapewniały służbę wierze także ludziom poza granicami tych prowincji. Ta służba nie była wykonywana przez jednego człowieka, w jednym ośrodku ani przez znanych ludzi z danego regionu. Ponieważ chodziło o służbę Koranowi, była ona wykonywana na różne sposoby i przez wielu różnych ludzi. Wielu szczerych studentów i lojalnych wiernych, których imion nikt nie usłyszał, niestrudzenie pracowało w owej świętej służbie dla szerzenia Światła Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).

Studenci uniwersytetu z Ankary oraz szanowani patrioci pracowali nad dostarczaniem ludziom ksiąg Traktatów Światła, publikując je - szczególnie w nowym alfabecie - i rozpowszechniając z korzyścią dla wszystkich, a także zapewniając dostęp do nich tym, którzy tego potrzebowali. To ludzie młodzi i studenci byli tymi, którzy pracowali nad rozpowszechnianiem Traktatów Światła, a ich żarliwe oddanie było wielkim błogosławieństwem dla kraju i narodu. Nie poszukiwali oni jakichkolwiek osobistych korzyści, lecz jedynie zadowolenia Boga. Udowodnili, że są prawdziwymi dziećmi tego narodu.

— 778 —
PODRÓŻ NAUCZYCIELA DO BARLI

Minęło dwadzieścia pięć lat, od kiedy Nauczyciel był ostatni raz w Barli. Był związany z Barlą bardziej niż z rodzinną wioską Nurs, ponieważ to w Barli rozpoczęło się spisywanie Traktatów Światła, będące jego życiem duchowym. Słowa, Listy i Błyski Światła, ukazujące światło zbawienia Wszechmądrego Koranu, zaczęły rozprzestrzeniać się z Barli. Z tego powodu Barla była pierwszym ośrodkiem Traktatów Światła i pierwszą szkołą Światła.

Choć pobyt w Barli był gorzkim doświadczeniem dla Nauczyciela, który został wysłany do niej jako zesłaniec, a przebywał w niej w izolacji, podlegając stałym prześladowaniom i nadzorowi, równocześnie były to jego najsłodsze i najbardziej przyjemne lata. Tym razem nie podróżował do Barli jako zesłaniec czy więzień, lecz jechał tam jako człowiek wolny i z własnego wyboru. Kiedy przybył, był piękny, wiosenny dzień. Nauczyciela powitali jego uczniowie mieszkający w Barli. Nauczyciel nie mógł powstrzymać łez, kiedy zbliżył się do szkoły Światła, w której mieszkał przez osiem lat. Było tak, jakby witało go również majestatyczne drzewo platanu.

Dawno temu, po ośmiu latach życia w Barli, Bediuzzaman został wezwany do Isparty. Kiedy odjeżdżał, święte drzewo platanu jak gdyby duchowo pożegnało Nauczyciela i zniżyło swe majestatyczne konary, oddając mu cześć i bijąc mu czołem. Teraz, po długim czasie rozłąki, było tak uradowane spotkaniem z Nauczycielem, jak gdyby biło czołem swemu Miłosiernemu Stwórcy (ar. Al-Al-Chaliq Ar-Rahim) na znak podziękowań. Nauczyciel przytulił się do owego błogosławionego drzewa i poprosił o to, aby na chwilę pozostawiono go samego. Płakał. Później wszedł do swego pokoju w szkole Światła i pozostał tam przez kilka godzin, a na zewnątrz było słychać jego płacz.

Zaiste, Nauczyciel posiadał nieskończone przejawy Bożego miłosierdzia. Pewnego razu został zesłany ze wschodniej Anatolii do Isparty. Z Isparty został zesłany do małej wioski Barla, skulonej między dwiema górami. Wysłano go tam, by zmarł w samotności. Jak zaświadczyła to jego wcześniejsza biografia, był on bohaterskim i bezinteresownym człowiekiem, który wręcz objął prawdy Wszechmądrego Koranu, którzy ujrzał, że szczęście jednostki i społeczeństwa leży w objęciu prawd

— 779 —

islamu. Oznajmił to całemu światu i wkroczył na arenę wiedzy, niosąc logiczne dowody, by zademonstrować ten fakt.

Podczas trzech odrębnych faz jego życia [12] nigdy nie skłonił głowy przed despotycznymi przywódcami i nigdy nie porzucił swej uświęconej sprawy. Był ranny, otruty, a wciąż nie umierał. Nigdy nie zniechęciły go wielkie jak góry fale procesów sądowych i boleści, jakim stawiał czoła.

Prądy tego stulecia, które pochłonęły narody i plemiona, które przekształciły umysły i postrzeganie, nie mogły sprawić, by ten człowiek odwrócił się od swej sprawy Koranu i wiary. Z męstwem wiary w swej duszy mocno wierzył w to, że prawdy, których broni, pewnego dnia zostaną przyjęte przez cały naród, a także w to, że wówczas nie będzie już jednego Saida, lecz pojawią się tysiące, a raczej setki tysięcy Saidów. Rozpoczęły się podboje i rozwój prawd wiary, które rozprzestrzeniały się wśród społeczeństw ludzkości, a płomień przewodnictwa danego mu przez Koran rozproszył ciemne chmury na horyzontach islamu. Duch wiary, który zdawał się uschnięty, zmartwychwstał, ożywiając ludzi i naród islamu, który stał w obliczu duchowej śmierci. Było to zapowiedzią dobrej nowiny materialnej i duchowej, mówiącej o tym, że islam, który prowadzi ludzkość na tym świecie, za zezwoleniem Boga poprowadzi cały wszechświat.

Ów drogi nam człowiek, poprzez którego rozprzestrzeniały się te uświęcone prawdy, który dziś jest źródłem dumy całej ludzkości, jakiś czas temu został wysłany do tego miasta [13], aby przeciwstawić się reżimowi i jego destrukcyjnej działalności w Anatolii. Cóż za nieszczęście! Zaprawdę wycofał się on z polityki i nie wtrącał się do spraw ahl ad-dunja. Jego starania były poświęcone spisywaniu i publikowaniu prawd, które miały rozświetlić przyszłość. Jego obrońcą i pomocnikiem był Bóg, do Którego należy wszechświat i Który jest Zarządzającym każdą sprawą.

Ta wizyta w Barli była przypomnieniem wielkich błogosławieństw i łask, jakimi Nauczyciel został obdarowanymi w swej służbie wierze, a ich wspomnienie sprawiło, że płakał z radości i bił czołem Bogu Jedynemu, składając Mu podziękowania.

Nauczyciel zatrzymał się w Isparcie, niekiedy odwiedzając Emirdag i Barlę. Te miejsca były ośrodkami spisywania Traktatów Światła oraz ich rozwoju, zaś on utrzymał duchową więź z tymi miejscami. Ponadto miał już blisko dziewięćdziesiąt lat, a jego ciało było chore z powodu wielu prób otrucia go. Cierpienia, jakich przysparzała mu choroba, były tak dotkliwe i ciężkie, że nie da się ich opisać

— 780 —

Duchowo i emocjonalnie jego zmysły pozostawały wytężone, zaś duchowy stan świata, w szczególności świata islamu, a zwłaszcza sfery Traktatów Światła, pozostawał żyjącą częścią jego duchowego ciała. Doświadczał krańcowych cierpień fizycznych i duchowych. Choć suplikacje (ar. du'a) jego uczniów i publikowanie Traktatów Światła były remedium leczącym jego cierpienia, to z powodu rozległości swej litości od czasu do czasu cierpiał rozdzierający ból. Z tego powodu wielce potrzebował zmiany klimatu i nie mógł pozostać na długo w jakimkolwiek miejscu. Kiedy udawał się w inne miejsce dla zmiany klimatu, jego choroba częściowo ustępowała i mógł swobodnie oddychać.

Jako że Traktaty Światła dotarły do każdego miejsca, a wszędzie było obecnych wielu uczniów Światła, Nauczyciel całkowicie powstrzymywał się od publicznych przemówień. Mawiał: "Czytanie Traktatów Światła jest dziesięć razy bardziej korzystne od rozmowy ze mną" i odprawiał wszystkich gości, którzy przybywali, aby go odwiedzić. Zaprawdę, nawet do uczniów, którzy mu służyli, odzywał się tylko wtedy, kiedy było to konieczne.

Nauczyciel wspominał o tym, że przeżywa ostatnie etapy swego życia, i zawsze powątpiewał, czy dożyje końca miesiąca. Oczekiwał wyznaczonej godziny śmierci. Był rad i wdzięczny z powodu publikowania Traktatów Światła i wyrażał uznanie za każdy krok na drodze służenia ludziom i narodowi, islamowi i szczęściu, przyjmując ową służbę z aprobatą. Zawsze modlił się za tych, którzy kroczyli drogą prawdy i pracowali na rzecz ożywienia znaków szczególnych islamu. Równocześnie pragnął materialnego i duchowego pokoju oraz szczęścia świata islamu i był wielce rad z każdego wysiłku na tej drodze podejmowanego w kraju lub za granicą.

Wiedział, że Traktaty Światła są cudem Wszechmądrego Koranu tych czasów, i twierdził, że prawdy Koranu zawarte w Traktatach Światła uchroniły ten kraj przed groźbą komunizmu i stały się przyczyną prawdziwych braterstwa i jedności w świecie islamu. Oznajmił, że nasze szczęście na tym świecie i w świecie, który nadejdzie, tkwi w mocnym trzymaniu się tych prawd.

Nauczyciel był przekonany o tym, że Traktaty Światła powinny rozprzestrzenić się z Anatolii do innych krajów muzułmańskich. Poinformował, że bardziej korzystne od jakichkolwiek starań lub działań natury politycznej będą publikowanie i rozpowszechnianie Traktatów Światła.

— 781 —
CZYM SĄ TRAKTATY ŚWIATŁA?

Traktaty Światła objaśniają i udowadniają w sposób zgodny z pozytywną nauką odpowiedzi na najbardziej podstawowe pytania ludzkości, takie jak: "Kim jestem? Skąd przybyłem? Dokąd zmierzam? Co jest moim obowiązkiem? Skąd przybyły wszystkie istoty żywe i dokąd zmierzają? Jakie są ich istota i prawda o nich?".

Traktaty Światła odpowiadają na te pytania w jasny i rozstrzygający sposób, w atrakcyjnym stylu, używając pięknych środków wyrazu, które rozświetlają duszę oraz umysł i sprawiają im zadowolenie. To dzieło, które jest filozofią Koranu tego stulecia, zawiera w sobie z jednej strony nauki materialne, takie jak technologia, nauka i sztuka, zaś z drugiej strony nauki duchowe wiary i moralności. Udowadnia i ukazuje, że cywilizacja muzułmańska, obejmująca oba te skrzydła, przewyższa rywalizujące z nią cywilizacje wzniesione wyłącznie w oparciu o nauki fizyczne i materialne.

Nasi przodkowie dzięki osadzonej w ich sercach wierze rzucili wyzwanie ponad setce ludów i narodów, stawiając im czoła z bohaterstwem wynikającym z wiary. Dzięki najwyższemu poziomowi duchowości przedefilowali ze sztandarem islamu przez kontynenty Azji, Afryki i Europy, mówiąc: "Jeśli zginę, będę męczennikiem, a jeśli zabiję wroga, będę ghazim". Z dumą i uśmiechem witali śmierć; przetrwali ataki wielu otaczających ich wrogów. To jasne, jak niezbędnym dla interesów naszego narodu jest, by młodzież dnia dzisiejszego ucieleśniała owe wzniosłe cechy i rozwijała je jako cały naród. Myśl o tym, by wszystkie ruchy i wszelka służba obracały się wokół nagród i osobistych korzyści, jest niemożliwa do pogodzenia z honorem i dostojeństwem historii narodu tureckiego. Wykonujemy naszą pracę jedynie dla zadowolenia Boga. Jedynym prawdziwym wynagrodzeniem i jedyną nagrodą otrzymywaną za tę służbę jest przyjemność uczestniczenia w niej, a zaangażowanie we wspieranie islamu przez brata, siostrę i rodaka daje nam szczęście i nadzieję na życie wieczne.

— 782 —
JAKIEGO RODZAJU KOMENTARZEM DO KORANU SĄ TRAKTATY ŚWIATŁA?

Tafsir może być dwojakiego rodzaju:

Rodzaj pierwszy to dobrze znane komentarze, w których wytłumaczone, objaśnione i udowodnione jest znaczenie fragmentów, słów i zdań.

Jeśli chodzi o drugi rodzaj komentarza, to jest nim wytłumaczenie, udowodnienie i objaśnienie poprzez potężne dowody prawd Koranu dotyczących wiary. Ten rodzaj komentarza ma wielkie znaczenie. Komentarze pierwszego, dobrze znanego rodzaju mogą niekiedy zwięźle odnosić się do tego aspektu. Jednakże Traktaty Światła są duchowym komentarzem, który bezpośrednio przyjmuje za swą podstawę ów drugi rodzaj, w niezrównany sposób zmuszając do milczenia upartych filozofów.

Traktaty Światła dalekie są od tego, aby miały być subiektywną teorią lub poglądem. Są one zbiorem prac przedstawionych dla korzyści całej ludzkości, który objaśnia prawdy naszej świętej Księgi, Koranu, będącego przewodnikiem dla milionów ludzi w każdym stuleciu, w racjonalny i obiektywny sposób.

Traktaty Światła są tafsirem światła wersetów Koranu. Zawierają dowody odnoszące się do prawd wiary i jedności Jedynego Boga. Zostały przygotowane tak, by mogli je zrozumieć ludzie ze wszystkich klas społecznych, i wyposażone w dowody pozytywnych nauk, które przekonają nawet ludzi najbardziej skrupulatnych. Zwracają się do każdego, od najniższej do najwyższej klasy społeczeństwa, i zmuszają do poddania się najbardziej upartych filozofów.

Traktaty Światła są zbiorem ksiąg Światła. Składa się on ze stu trzydziestu dzieł, mających kształt wielkich lub małych traktatów (tur. risales). Całkowicie odpowiadają na potrzeby naszych czasów, zadowalając zarówno umysł, jak i serce. Są duchowym - nie zaś dosłownym - komentarzem do Koranu tego stulecia.

Traktaty udowadniają kwestie wiary! Wszystkie pytania, jakie przychodzą na myśl; poziomy wiary od atomu do słońca, jedność Jedynego Boga, słońce posłannictwa... To udowadniają Traktaty Światła! Od sfer niebios i ziemi, poprzez temat aniołów i istot duchowych, prawdziwą naturę czasu, nastąpienie Zmartwychwstania i życia ostatecznego, aż do śmierci i tego, czy jest ona źródłem wiecznej szczęśliwości, czy niedolą.

— 783 —

Zwracając się do intelektu, logiki i umysłu, Traktaty udowadniają poprzez rozstrzygające świadectwo kwestie związane z wiarą. Zachęcając do pozytywnej nauki, ów majstersztyk przekonuje umysł i serce, a także usuwa wątpliwości poprzez dowody bardziej rozstrzygające od tych, jakie wykorzystywane są w matematyce.

Te księgi wydawane są w niewielkim nakładzie, bez intencji przyniesienia zysku, dlatego nie są nawet wysyłane do punktów sprzedaży. Dochody uzyskane z rozpowszechniania tych książek są przeznaczone na wydawanie kolejnych egzemplarzy.

Kwestią, na którą bardzo zważamy i na którą jesteśmy bardzo wyczuleni, jest to, aby Traktaty Światła docierały do godnych ich czytelników. W zamian każdy czytelnik płaci za nie uczciwą cenę, zapewniając, że z Traktatów skorzysta przynajmniej dwudziestu pięciu innych ludzi.

Ten duchowy komentarz do Koranu składa się z czterech większych zbiorów, zatytułowanych Słowa, Listy, Błyski i Promienie, które w sumie zawierają sto trzydzieści traktatów.

Wydawcy Traktatów Światła
— 784 —
Fotografia wykonana w samochodzie, kiedy Nauczyciel Said Nursi zaszczycił Stambuł, 1959 r.
— 785 —
Jako gość przy wyjściu z hotelu. Zdjęcie wykonane,
kiedy Nauczyciel Bediuzzaman Said Nursi zaszczycił Ankarę, 1959 r.
— 786 —

TO TYLKO PRAWDA, KTÓRA PRZEMAWIA

Traktaty Światła udowodniły, że niekiedy sprawiedliwość przejawia się poprzez tyranię. Oznacza to, że człowiek z pewnych powodów cierpi niesprawiedliwość lub jest ofiarą prześladowań, lub spotyka go nieszczęście, lub też zostaje skazany za przestępstwo i wtrącony do więzienia. Jednak te wydarzenia służą ukazaniu się sprawiedliwości. Boże zarządzenie (ar. qadr) posługując się ręką niesprawiedliwego, wymierza wyrok człowiekowi, który zasługuje na to z innego powodu, sprawiając, że cierpi on z powodu nieszczęścia. Jest to pewnego rodzaju przejaw Bożej sprawiedliwości.

Właśnie o tym teraz myślę. Przez dwadzieścia osiem lat przenoszono mnie z prowincji do prowincji i z miasta do miasta. Ciągano mnie z sądu do sądu. Przez całe miesiące i lata ten sam sąd starał się o to, by uznać mnie za winnego i skazać mnie. Kiedy poddali się, inny sąd rozpoczął postępowanie przeciwko mnie dotyczące tej samej sprawy. Przez pewien czas zajmowano się tą sprawą i prześladowano mnie, sprawiając, że cierpiałem wszelkiego rodzaju męki. Z tego również nic nie wynikło, więc sędziowie poddali się, a później przyczepił się do mnie trzeci sąd. Włóczono mnie przez niedole i nieszczęścia. W ten sposób upłynęło dwadzieścia osiem lat mego życia. Wreszcie ci, którzy oskarżali mnie o popełnienie zbrodni, zrozumieli, że nie ma w tym zupełnie żadnej prawdy. Czy celowo mnie oskarżali, czy też porwał ich jakiś bezpodstawny strach? Czy było to celowe działanie, czy złudzenie, wiem z całkowitą pewnością, że nie mam nic wspólnego z takim przestępstwem. Wszyscy, których umysły są uczciwe, wiedzą, że nie jestem kimś, kto wykorzystywałby religię dla celów politycznych. Zaiste, wiedzą to również ci, którzy mnie oskarżają. Dlaczego zatem trwają w prześladowaniu mnie? Dlaczego stałem się celem tak długotrwałych prześladowań i ciągłych męczarni, choć jestem niewinny? Dlaczego nie byłem w stanie ocalić się przed tym nieszczęściem? Czyż ta sytuacja nie jest sprzeczna z Bożą sprawiedliwością?

Przez ćwierć wieku nie mogłem znaleźć odpowiedzi na te pytania, teraz jednak pojmuję prawdziwy powód tych prześladowań i męczarni. Z wielkim żalem mówię, że moją zbrodnią było uczynienie mej służby Koranowi narzędziem mojego materialnego i duchowego rozwoju,

— 787 —

a także osiągnięcia doskonałości. Teraz to rozumiem i czuję to. Składam Wszechmocnemu Bogu tysiąckrotne podziękowania za to, że przez długie lata, niezależnie od mojej woli, potężne bezcielesne przeszkody uniemożliwiały mi uczynienie mej służby wierze narzędziem mojego materialnego i duchowego rozwoju, ocalenia mego jestestwa od Piekła, a nawet mego wiecznego szczęścia. Owe przeszkody powstrzymały mnie przed tym, bym uczynił tę służbę narzędziem czegokolwiek. Te głęboko osadzone uczucia oraz inspiracje wprawiły mnie w zadziwienie. Byłem powstrzymywany - zarówno w mej duszy, jak i w sercu - przed osiągnięciem duchowej rangi, przed upragnionym przez wszystkich szczęściem życia ostatecznego, przed obraniem takiej drogi - choć jest ona zgodna z prawem i nikomu nie przynosi szkody. Pokazano mi, że powinienem służyć wierze wyłącznie dla zadowolenia Boga, prowadzony przez wrodzone pragnienie wiedzy. W tym czasie niezbędny jest taki sposób nauczania Koranu, jaki skutecznie ogłosi prawdy wiary - która będąc ponad wszystkie inne cele, nie może stać się niczyim narzędziem - wraz z wrodzonymi człowiekowi aktami czci tym, którzy nie wiedzą o nich, a potrzebują je poznać. Owych prawd trzeba nauczać w sposób, jaki w tym zdezorientowanym świecie ocali wiarę i da pewność ludziom twardego serca, to jest w taki sposób, by te prawdy nie stały się narzędziem żadnej innej sprawy. Jedynie w ten sposób mogą zostać zmiażdżone całkowita niewiara i uparte zbłądzenie, by każdy zyskał całkowitą pewność. W tym czasie i w tych warunkach ową pewność można zyskać poprzez poznanie prawdy, która mówi, że religii nie można uczynić narzędziem żadnej innej sprawy, czy to osobistej, czy doczesnej, czy odnoszącej się do życia ostatecznego, materialnej czy duchowej. Człowiek, który stawia czoła straszliwej zbiorowej osobowości bezbożności, zrodzonej przez pewne tajne organizacje i stowarzyszenia polityczne, nie może rozproszyć wątpliwości wywoływanych przez bezbożność, nawet jeśli posiada on najwyższą rangę duchową, ponieważ ego i dusza upartego człowieka, który pragnie uwierzyć, mogą powiedzieć: "Ten człowiek wprowadził nas w błąd poprzez swoją olśniewającą i nadzwyczajną rangę duchową", a ów uparty nadal będzie wątpił.

Nieskończone dzięki niechaj będą Wszechmocnemu Bogu za to, że przez dwadzieścia osiem lat, kiedy byłem oskarżany o to, że czynię religię narzędziem polityki, Boże zarządzenie (ar. qadr) wymierzało mi ciosy z czystą sprawiedliwością, rękami prześladowców, abym mimowolnie nie wykorzystał religii dla jakichkolwiek osobistych korzyści. Ostrzegało mnie: "Strzeż się! Nie wykorzystuj prawd wiary dla własnej osoby, aby ci, którzy potrzebują wiary, zrozumieli, że jest to tylko prawda, która

— 788 —

przemawia. Niech ustaną wszystkie podszepty duszy i szatańskie sugestie, niech zamilkną!"

Zatem oto powód, dla którego w ludzkich sercach powstał zapał Traktatów Światła, podobny niebosiężnym falom mórz wielkich jak góry dla efektu, jaki wywiera na ich dusze i umysły; nie chodzi o nic innego. Tysiące uczonych opublikowały setki tysięcy ksiąg poświęconych tym samym prawdom, które omawiają Traktaty Światła, lecz bardziej elokwentnych, a jednak nie byli w stanie powstrzymać całkowitej niewiary. Jeśli w tych nadzwyczaj trudnych warunkach Traktatom Światła do pewnego stopnia powiodło się w walce przeciwko całkowitej niewierze, właśnie to jest powodem owego sukcesu, nie żaden Said. Said nie ma żadnej siły i żadnej władzy. To tylko prawda, która przemawia, prawda wiary.

Ponieważ światło prawdy oddziałuje na serca potrzebujące wiary, niech dla tej prawdy zostanie poświęcony nie jeden Said, lecz tysiące Saidów. Niech będą wybaczone wszystkie udręki i prześladowania, jakie cierpiałem przez te dwadzieścia osiem lat, wszystkie męczarnie, na jakie zostałem wystawiony, wszystkie nieszczęścia, które przetrwałem. Wszyscy, którzy mnie dręczyli, przenosili z miasta do miasta, znieważali, którzy chcieli skazać mnie z powodu wszystkich ich rozmaitych oskarżeń, którzy przygotowywali dla mnie miejsce w więzieniach - wybaczyłem im wszystkim.

Oto, co mówię sprawiedliwemu Bożemu zarządzeniu:

Zasługiwałem na twe litościwe ciosy. Gdybym bowiem, jak każdy, obrał drogę myślenia o sobie, która jest całkowicie dozwolona i nieszkodliwa, gdybym nie poświęcił wszystkich duchowych przyjemności, straciłbym tę największą niematerialną siłę, która jest zawarta w służbie dla wiary. Poświęciłem wszystko, co materialne i duchowe, podporządkowałem się wszystkim nieszczęściom. Cierpliwie zniosłem wszystkie męczarnie. To dlatego prawdy wiary rozprzestrzeniły się do wszystkich miejsc. To dlatego szkoła wiedzy Traktatów Światła wychowała setki tysięcy, a być może nawet miliony uczniów. Teraz oni będą nadal kroczyć tą drogą w służbie wiary, nie schodząc z mojej drogi poświęcenia wszystkiego, co materialne i niematerialne. Będą pracować dla zadowolenia Boga - i tylko dla Jego zadowolenia.

Wielu moich uczniów wraz ze mną cierpiało wszelkiego rodzaju udręki, męczarnie i prześladowania. Przeszli ciężkie próby. Chcę, by wybaczyli wszystkim niesprawiedliwym i wszystkim, którzy niesłusznie ich znieważali tak jak mnie, ponieważ nieświadomie, nie pojmując tajemnic i głębokich przejawów Bożego zarządzenia (ar. qadr), ludzie ci służyli naszej sprawie i dopomagali nam w odsłanianiu prawd wiary. Nasz obowiązek

— 789 —

polega tylko na ich poszukiwaniu przewodnictwa. Zalecam, aby żaden z moich uczniów nie żywił nawet najlżejszego pragnienia zemsty na tych, którzy prześladowali nas i uciskali; żeby w obliczu tych prześladowców wszyscy wiernie i niezłomnie pracowali dla Traktatów Światła.

Jestem bardzo chory. Nie mam siły ani pisać, ani mówić. Być może będą to moje ostatnie słowa. Niech uczniowie Światła ze szkoły Medresetu'z-Zehra nie zapomną o mojej ostatniej woli.

Said Nursi

Wyjaśnienie uczniów Światła z uniwersytetu, będące odpowiedzią na ataki, fałszywe zarzuty i propagandę szerzoną przez wrogów islamu

Moi drodzy, prawdomówni bracia!

Życzymy wam, byście szybko wrócili do zdrowia po waszych procesach i waszej walce, a także gratulujemy wam. Lekcje potwierdzonej wiary (tur. iman-i tahqiqi) zawarte w Traktatach Światła rozwijają i wzmacniają wiarę uczniów Światła, dlatego takie ataki uważamy za próbę umożliwiającą odróżnienie diamentów od węgla. Jako że uczniowie Światła wierzą w Boga, podążają za przykładem Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i postępują zgodnie z Koranem, więzienie jest dla nich szkołą Proroka Józefa (ar. Madrasa Jusufijja), a prześladowania i tortury są niczym bat lub nit.

Poprzez te udręki Boże zarządzenie (ar. qadr) mówi: "Dalej, nie zatrzymujcie się. Kontynuujcie swoje dzieło!". Dla uczniów Światła przebywanie w salach sądowych na drodze służby Koranowi i wierze jest jak rozmowa z przyjacielem. Zabieranie ich na posterunek policji i odprowadzanie z powrotem nie różnią się od wizyty na targu. Kajdany są symbolicznymi złotymi bransoletami większego dżihadu religijnego. Prześladowania i kary, jakich doznają ludzie, w rzeczywistości są świadectwem przejawiającego się Bożego uniewinnienia. Tortury i ucisk są Medalami Honoru dla uczniów Światła. Jakież to szczęście dla starszych uczniów Światła, którym przez minione trzydzieści lat przyznawano takie dary! Jeśli chodzi o nas, przegapiliśmy owe zaszczyty, a czas, w którym ludzie je zdobywali, ma się ku końcowi.

— 790 —

Traktaty Światła są dziełem odnoszącym się do wiary, które w interesie tego narodu i jego ludzi utrzymuje publiczne bezpieczeństwo i porządek, umieszczając w sercach strażnika, który powstrzymuje człowieka przed złymi czynami. Co więcej, we wszystkich z wielu spraw sądowych, wszczętych przez wrogów islamu, Traktaty Światła zostały uniewinnione, zaś Sąd Apelacyjny, wydając ostateczny werdykt, potwierdził ich uniewinnienie. Ponadto w dochodzeniach dwudziestu pięciu sądów stwierdzono: "Nie możemy znaleźć w Traktatach Światła żadnego przestępstwa podlegającego oskarżeniu". Przez minione trzydzieści lat nie odnotowano żadnego incydentu, w który byłby zaangażowany ktokolwiek z setek tysięcy uczniów Światła. Z tego powodu ci, którzy powstrzymują publikowanie Traktatów Światła, są w rzeczywistości wrogami bezpieczeństwa oraz porządku publicznego i, świadomie czy nieświadomie, działają na rzecz anarchistów, będących zdrajcami tego kraju i tego narodu. To nie rząd wtrąca się do spraw Traktatów Światła, ponieważ oficerowie służb bezpieczeństwa i policja miejska potwierdzili, że Bediuzzaman i uczniowie Światła nie mają żadnego programu politycznego, lecz zajmują się jedynie sprawami wiary i islamu. Aby odeprzeć ataki tych potajemnych wrogów religii, siła wiary, jaką nabyli uczniowie Światła dzięki lekcjom potwierdzonej wiary (tur. iman-i tahqiqi) zawartych w Traktatach Światła, ukazuje ich jako silną i niepokonaną społeczność Koranu, jako niezdobytą fortecę. Wraz z nasileniem się ataków wrogów religii, wzrosła wierność uczniów Światła, ich wytrwałość i służba Traktatom Światła oraz Nauczycielowi. Jeden z uczniów napisał do Nauczyciela:

«O, mój drogi mistrzu i Nauczycielu! Im bardziej rośnie liczba tych, którzy się nam sprzeciwiają, tym bardziej zwiększa się nasza siła. Nieskończone dzięki niech będą naszemu Najbardziej Miłosiernemu Panu».

Zaiste, owe czasy krańcowych prześladowań i absolutnego despotyzmu były tak mroczne, że zmuszeni do milczenia zostali wszyscy prócz jednego człowieka, którego nie można było uciszyć. Ów wyjątkowy i rzadki człowiek, to jest Bediuzzaman wraz ze swymi uczniami, nie mógłby zostać pokonany.

Podstawowym celem uczniów Światła jest uratowanie własnej wiary. Czyniąc to, spieszą na ratunek wierze ich braci w religii, czytając z nimi wzniosły i świetlisty tafsir Wszechmądrego Koranu, jakim są Traktaty Światła, i zachęcając innych do czytania ich. Na tej drodze pracy dla ocalenia wiary oraz służby Koranowi i wierze poprzez Traktaty Światła, wykonywanej dla zadowolenia Boga, nie zważają oni na wymierzone

— 791 —

przeciwko nim ataki i napaści. Całkowicie wierzą w to, że prześladowania i ataki ukrytych wrogów religii posłużą jako bat i jako źródło zachęty do dalszej służby Koranowi i wierze. Przez trzydzieści lat wydarzenia tego rodzaju oraz ich efekty sprawiły, iż stało się to jeszcze bardziej jasnym dla tego muzułmańskiego narodu.

A zatem, o moi bracia, którzy jesteście nowymi i tęskniącymi uczniami Traktatów Światła! Jako że jesteście uczniami takiego Nauczyciela i takich ksiąg, bardziej niż kiedykolwiek przejawią się w was tego rodzaju rezultaty i owoce, a wy mocniej niż kiedykolwiek obejmiecie Światło. Wasza energia i zapał wzrosną jeszcze bardziej, zaś wy ukażecie wytrwałość i wierność wobec Światła. Winszujemy wam całym naszym jestestwem, przesyłamy wam tysiące pozdrowień pokoju, modlimy się za was i prosimy również o waszą modlitwę (ar. du'a).

Jeśli w atakach przeciwko Światłu istnieje pojedyncza szkoda, to odpowiada jej dwadzieścia korzyści, jakie otrzymujemy. Z pewnością dwudziestokrotna korzyść zmniejsza do zera pojedynczą stratę. Owe ataki w rzeczywistości są przyczyną rozwoju publikowania Traktatów Światła oraz ich podbojów, a także narzędziem służącym temu, by społeczeństwo muzułmańskie zyskało zaufanie i pewność siebie.

Wrogowie islamu, którzy doświadczyli materialnych i duchowych efektów Traktatów Światła, a także sukcesów ich wydawania w kraju rozległym jak Anatolia i wielkim jak świat islamu, a także w Europie i Ameryce, raz jeszcze zainicjowali kilka ataków. Zgodnie z wiadomościami, jakie otrzymaliśmy, po owych atakach sukcesy Światła wzrosły dziesięciokrotnie w ciągu dziesięciu dni, szczególnie na wschodzie Turcji. Te ataki posłużyły również zwróceniu uwagi społeczeństwa na Traktaty Światła i naszego Nauczyciela, budząc śpiących, dając zastrzyk energii leniwym i sprawiając, że ci, którzy byli nieroztropni, stali się ostrożni.

Owe gorzkie ataki były jedynie tymczasowe. Były to jedynie podstępne manewry, zainicjowane z zamiarem szerzenia strachu i ułudy. Głupi wrogowie islamu starali się zaszczepić strach w uczniach Światła, wykorzystując ludzi zajmujących oficjalne stanowiska, zwodząc ich i prowokując. Być może ci niedbali ludzie nie są świadomi tego, że jesteśmy uczniami Światła! Fundamenty, na których opierają się ateiści, masoni i komuniści, są bardzo słabe. Sposób, w jaki zdają się oni silni, jest podobny do sposobu, w jaki głupie dziecko niszczy dom za pomocą jednej zapałki.

— 792 —

Zaiste, są oni nadzwyczaj słabi, ponieważ polegają na sile ich własnych istnień, które w rzeczywistości nie posiadają nawet siły wróbla. Ponadto są pogrążeni w krańcowej podłości, lenistwie i mają poczucie niższości, ponieważ czynią samych siebie niewolnikami innych i postępują jak hipokryci, wysługując się innym i schlebiając im. Jeśli zaś chodzi o ludzi wiary, zwłaszcza tych, którzy mają potwierdzoną wiarę (tur. iman-i tahqiqi), ich wiara rozwija się poprzez dociekania i świadectwo, są zatem silni i honorowi. Każdy z nich stał się wartościowym sługą Boga. Jest tak, ponieważ oddają oni cześć wyłącznie Wszechmocnemu, Któremu należy się chwała (ar. Al-Qadir Zu'l-Dżalal), Wszechmądremu, do Którego należy doskonałość (ar. Al-Hakim Zu'l-Dżamal), Panu niebios i ziemi (ar. Ar-Rabb as-samałati ła-l ard) - a On jest nad każdą rzeczą Wszechwładny (ar. ła Huła 'ala kulli sza'in Qadir) - będąc wyłącznie Jego sługami. Z Nim są związani i na Nim polegają.

Potajemni wrogowie islamu oraz hipokryci od dawna wiedzieli, że Uczniowie Światła nie boją się śmierci i są na nią gotowi. Nie jest możliwym, aby odciągnąć uczniów Światła od Traktatów Światła i od ich Nauczyciela. Dlatego wrogowie zmienili swe szatańskie plany i podstępy. Wybrali drogę oszustwa, mając nadzieję na to, że skorzystają ze słabości (uczniów Światła - uz. red. pol.) oraz wykorzystają ich czystość i dobroduszność.

Hipokryci, ci, którzy wspierają hipokrytów lub ci, którzy zostali wprowadzeni w błąd przez tych ludzi, udają, że są przyjaciółmi, a niekiedy nawet zakładają maskę ucznia Światła i mówią lub starają się o to, by inni powiedzieli: "To również jest służba islamowi; to również jest walka przeciwko jego wrogom. Gdybyś osiągnął tę (inną - uz. red. tur.) wiedzę, lepiej służyłbyś Traktatom Światła. To również jest wspaniała księga". Poprzez takie podstępy próbują wprowadzić ludzi w błąd i stopniowo zmniejszać liczbę uczniów Światła bezpośrednio działających na rzecz Światła i jemu służących, starając się zwrócić ich uwagę ku innym rzeczom, aż w końcu zabraknie im czasu na Traktaty Światła. Ewentualnie zwodzą ich rzeczami takimi jak wynagrodzenie, majątek, stanowisko czy sława, lub też zastraszając ich, starają się sprawić, by porzucili swą służbę.

Jeśli ktoś uważnie czyta Traktaty Światła, budzą one i ostrzegają umysł, duszę i serce, które zaczynają być mocno przyciągane do Traktatów. Ma to efekt i rezultat całkowicie sprzeczny z celem owych hipokrytów. Chwała niech będzie Bogu (ar. subhan Allah)! Są tacy uczniowie Światła, którzy posiadając prawdziwą i szczerą intencję oraz uświęcony cel, rozmyślnie sprzeciwiają się planom hipokrytów, wyrzekając się życia doczesnego

— 793 —

i oddając samych siebie jako datek (ar. łaqf) Traktatom Światła. Tak jak ich Nauczyciel, mówią oni: "Nadszedł czas, by zostać bohaterem islamu".

اَلْحَمْدُ لِلّٰهِ هٰذَا مِنْ فَضْلِ رَبّ۪ى

Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu, oto dar od mojego Pana..

Nie mamy żadnego związku z polityką, która w porównaniu do naszej służby wierze jest podobna okruchom szkła. W podsumowaniu raportu rzeczoznawców Ministerstwa Spraw Religijnych stwierdzono: "Księgi Traktatów Światła nie zawierają żadnej kwestii związanej z polityką". Swego czasu nawet prokurator z Afyon stwierdził w swym akcie oskarżenia: "Działania Bediuzzamana i jego uczniów nie mają charakteru politycznego".

Tak, obowiązek, którym zajmują się uczniowie Traktatów Światła, jest daleko wspanialszy od jakiejkolwiek z najważniejszych kwestii tego świata. Nie mamy czasu na to, by zajmować się polityką. Nawet gdybyśmy mieli po sto rąk, ledwie wystarczyłyby one dla Światła. Nawet gdybyśmy posiadali całe bogactwo Amerykanów i Brytyjczyków, wydalibyśmy je dla naszej misji ocalenia wiary innych ludzi.

Nie mamy też czasu, aby wtrącać się do spraw działań kierowanych motywami politycznymi, fałszywych ruchów czy ideologii. Nasze życie jest krótkie. Nasz czas jest ograniczony. Jak mawia nasz Nauczyciel: "Zajmowanie się tym, co negatywne, ma negatywne skutki i pozostawia negatywny ślad". Zwłaszcza w tym stuleciu "szczegółowe przedstawianie fałszu wypacza czyste umysły". Zaiste, są tacy, którzy z czystą intencją rozpoczęli uczenie się kłamstwa, aby z nim walczyć, jednakże ich stałe zajmowanie się fałszem doprowadziło do tego, że ich więź z religią, siła i wierność zmniejszyły się w porównaniu do ich poprzedniego stanu.

Traktaty Światła rozpraszają i zmazują ciemność, osadzając w niej światło. Czynią ludzi świadomymi zła i pomagają im rozpoznać je i wyrzec się go, nauczając ich tego, co jest dobre. Wybawiają ich od fałszu i chronią przed nim poprzez nauczanie prawdy.

W skrócie: Zajmujemy się wyłącznie Światłem i klejnotami Koranu. Poszukujemy prawd koranicznych, które są niczym diamenty wielkie jak cały wszechświat. Służymy wyłącznie temu, co jest wieczne. Nie trwonimy naszych wysiłków na rzeczy ulotne. Nasza służba wierze poprzez Traktaty Światła zwalnia nas z zajmowania się innymi rzeczami i wystarcza, aby zaspokoić wszystkie nasze potrzeby.

— 794 —

Podsumowując: Bezwzględni, potajemni wrogowie religii, którzy sprzeciwiają się naszemu Nauczycielowi i Traktatom Światła, zostali pokonani na wieki z powodu ich całkowitej słabości, podczas gdy Bediuzzaman i Traktaty Światła wiecznie są zwycięscy i odnoszą sukcesy. Traktatów Światła nie można obalić, próbując obalić jednego człowieka, ponieważ Traktaty same w sobie są świadectwem i dowodem. Ci, którzy próbują obalić Traktaty Światła i ich autora, są skazani na to, że sami zostaną obaleni. Przykłady tego w historii są widoczne dla wszystkich. Wzniosłe prawdy Traktatów Światła sprawią, że Traktaty przetrwają aż po wieczność.

Uczniowie Światła stwierdzili przed Sądem Karnym: "Nie ma takiej ludzkiej siły, która mogłaby oderwać nas od Nauczyciela Bediuzzamana, od Traktatów Światła, która mogłaby oderwać jednego z nas od drugiego". Nawet bomby atomowe hipokrytów są pod tym względem słabsze (od Traktatów Światła - uz. red. pol.). Zakładając, że byłoby to możliwe, to nawet jeśli zabiją nasze ciała, nasze dusze będą przebywać w pokoju i wiecznej szczęśliwości. My również, jak nasz Nauczyciel w księdze zatytułowanej Listy, mówimy: «Nawet jeśli jeden z nas przebywa na tym świecie, zaś inny w życiu ostatecznym; jeden z nas na Zachodzie, a inny na Wschodzie; jeden z nas na Północy, a inny na Południu, to wciąż jesteśmy razem».

Nasz Nauczyciel nie rości sobie praw do jakiejkolwiek rangi duchowej, a nawet odrzuca wspaniałe rangi i najwyższe poziomy, jakie przypisują mu inni. Jednak jego postawa i postępowanie, jego stan i działania wystarczą jako dowód, aby ocenić, kim jest naprawdę. Zaiste, aby powstrzymać służbę Koranowi, wierze i islamowi, jaką wykonują Bediuzzaman i Traktaty Światła, należałoby posiadać moc kontrolowania świata i obracania kulą ziemską.

Poniżej zamieszczamy kilka zdań z mowy obrończej naszego Nauczyciela zamieszczonej w książce zatytułowanej Wspaniałe mowy obrończe, jaką wygłosił on, kiedy został postawiony przed sądem, który miał skazać go na śmierć:

«Uczniowie Światła nie są tacy jak inni. Nie jesteście w stanie wtrącać się do ich spraw i nie zostaną oni pokonani. Traktaty Światła są własnością Koranu i zostały rozsiane przez Koran. Koran jest świetlistym łańcuchem łączącym ziemię z Tronem Boga (ar. 'Arsz); któż śmiałby wtrącać się do jego spraw? Traktaty Światła osiedliły się w sercu Anatolii i żadna siła nie może ich stamtąd wyrwać».

— 795 —
A oto fragment sławnego i zadziwiającego dzieła Największy Znak:

"Traktaty Światła nie są jedynie naprawianiem nieznacznej szkody czy niewielkiego budynku, lecz są naprawianiem obejmującej każdą rzecz cytadeli, za murami której znajduje się islam, a której kamienie są wielkie jak góry. Nie są dokładaniem starań, mającym na celu zreformowanie serca i świadomości jednostki, lecz są dokładaniem starań, mającym na celu uleczenie - poprzez lekarstwa Koranu i wiary oraz poprzez cudowność Koranu - serca całej społeczności i ogólnie przyjętych idei, w których w straszliwy sposób uczyniono wyłom, używając narzędzi zepsucia przygotowywanych i składowanych od tysiąca lat, a także uleczenie ogólnej świadomości, która stawia czoła zepsuciu polegającemu na zniszczeniu fundamentów, nurtów i cech szczególnych islamu, jakie są ostoją dla wszystkich, a szczególnie dla rzesz wiernych.

Z pewnością do naprawienia wyłomów wielkich jak cały świat i do uleczenia tak straszliwych ran niezbędny jest ekwipunek w postaci dowodów o największej pewności, które mają siłę gór, a także sprawdzone lekarstwa i niezliczone specyfiki, które mają skuteczność tysiąca medykamentów. Wyłaniając się w tym właśnie czasie z cudowności Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, Traktaty Światła pełnią tę właśnie funkcję, a także są narzędziem rozwoju, umożliwiającym postępowanie naprzód przez niezliczone stopnie wiary".

Drodzy bracia, w tak niszczycielskich czasach, jakim podobnych nie doświadczono nigdy w historii, setki uczonych bały się mówić, publikacje religijne były zakazane, uczonych religijnych - choć ich obowiązkiem było nauczanie i dostarczanie prawd Koranu - powstrzymywano siłą przed wypełnianiem ich obowiązków, a pobożnych ludzi likwidowano. Kiedy wykonywano te przebiegłe plany zniszczenia Koranu, wiary i islamu, kiedy ateistyczne i bezbożne prądy przybrały najbardziej przerażającą postać, pojawił się Bediuzzaman Said Nursi, który podjął walkę religijną, służąc za gotowego do poświęceń, nieustraszonego obrońcę Koranu, wiary i islamu.

Bediuzzaman nie tylko wystąpił przeciwko narodom i krajom, ale także w pojedynkę rzucił - i nadal to czyni - wyzwanie nie tylko Faraonom jednego regionu, lecz wszystkim ateistom Europy. Szerzy on prawdy Koranu w warunkach krańcowych prześladowań i absolutnej tyranii. Mówi on: "Naszym obowiązkiem jest praca. Pokonanie nas lub uczynienie zwycięzcami, a także sprawienie, by inni przyjęli Światło, należy do Boga. Nie wtrącamy się do obowiązków Boga". Doświadczył on największych prześladowań i męczarni. U jego drzwi stali żandarmi i policjanci, aby uniemożliwić mu

— 796 —

udaniesię na piątkową modlitwę, a całe jego nieszczęsne położenie było utrzymywane w ścisłej tajemnicy, aby nikt się o nim nie dowiedział.

W tak strasznych okolicznościach dzięki łasce Boga nasz Nauczyciel spisywał alfabetem koranicznym kopie większości Traktatów Światła i rozpowszechniał je. Zatem równocześnie chronił alfabet koraniczny oraz umożliwiał setkom tysięcy młodych tureckich muzułmanów dostąpienie błogosławieństw i zaszczytu czytania Traktatów Światła, ucząc ich czytania Koranu. Ze swą siłą wiary i całkowitą szczerością intencji (ar. ichlas) w nowy i niezrównany sposób przedstawił i ukazał prawdy Koranu i wiary zarówno społeczeństwu, jak i elicie uczniów wiedzy w taki sposób, by wszyscy mogli zrozumieć owe prawdy stosownie do pojmowania epoki, w której żyjemy. W ten sposób Boża łaska zaprezentowała Traktaty Światła jako oryginalny, świetlisty i wzniosły tafsir Koranu.

To zdumiewające dzieło uchroniło ten kraj i ten naród przed ateizmem i komunizmem. W czasach prześladowań, kiedy siłą usuwano znaki szczególne islamu, większość ludzi odczuwała potrzebę poświęcenia owych cech wyróżniających islam dla doczesnej wygody i postępowała w sposób przynoszący szkodę religii. Wydawano orzeczenia sprzeczne z islamem i wymuszano przyjmowanie innowacji religijnych (ar. bid'a). Choć był prześladowany i żył pod groźbą egzekucji, Bediuzzaman nawet w najmniejszy sposób nie zmienił swej postawy, swych słów ani swych działań.

Korzystał z każdej okazji do dokładania starań, mówiąc: "Godzina śmierci została wyznaczona i nie ulega zmianie. Śmierć jest uwolnieniem z tego przemijającego świata i przejściem do świata Światła". Jak gdyby przywracając przejaw epoki szczęśliwości, przez trzydzieści lat kontynuował spisywanie i rozpowszechnianie swych dzieł, które ujawniały i powstrzymywały innowacje (ar. bid'a), podtrzymywały znaki szczególne islamu i ożywiały sunnę. Wybrał życie wśród męczarni i w odosobnieniu, aby uniknąć życia niezgodnego z sunną. Przez trzydzieści lat bezbożny, bezprecedensowy i przygniatający reżim, który władał milionami ludzi, w żaden sposób nie mógł władać Bediuzzamanem. Zaprawdę, to owi prześladowcy i tyrani zostali pokonani przez niego.

Zaprawdę, Traktaty Światła przekształcają wiarę poprzez naśladownictwo (tur. iman-i taqlidi) w potwierdzoną wiarę, nabywaną poprzez dociekania (tur. iman-i tahqiqi) i wzmacniają wiarę, zapewniając w ten sposób szczęście w obu światach [14] i pomyślny koniec na tym świecie. Ponadto Traktaty zmusiły do milczenia największych filozofów spośród ateistów.

— 797 —

Oto jedna z cech Traktatów Światła: W odróżnieniu od innych uczonych w teologii (ar. kalam), nie objaśniają one negatywnych cech ludzi, którzy zbłądzili z drogi prawdy. Zamiast tego dają jedynie pozytywną lekcję i leczą, nie otwierając ran. Pod tym względem Traktaty Światła niszczą wątpliwości i obawy; odpowiadają na pytania, które przychodzą na myśl i proszą o wyjaśnienie; zmuszają do milczenia duszę (ar. nafs) i odpowiadają, ofiarowując sercu świadectwo i przekonanie.

Traktaty Światła rozświetlają zarówno umysł, jak i serce, jednocześnie ujarzmiając duszę (ar. nafs). Z tego powodu ludzie studiujący na tradycyjnych uczelniach i ludzie filozofii, którzy wykorzystują tylko umysł, jak również sufi (ar. ahl at-tasałłuf), którzy wykorzystują tylko serce - wszyscy przyjmują Traktaty Światła.

Ci, którzy studiują w szkołach, a także ludzie filozofii, zaczynają zdawać sobie sprawę z tego, że prawdziwe oświecenie może istnieć jedynie wtedy, kiedy serce i umysł są zjednoczone. Wykorzystywanie jedynie umysłu ogranicza go wyłącznie do tego, co umysł widzi. Ten stan skutkuje tym, że człowiek stara się latać, używając tylko jednego skrzydła.

Szczery człowiek spośród sufich (ar. ahl at-tasałłuf) zaczyna rozumieć, że ten czas nie jest podobny minionym czasom. W czasach takich jak te człowiek potrzebuje podróżować drogą Koranu, którą dotrze do prawdy, wykorzystując zarówno umysł, jak i serce, i wzleci, stając się tym, który posiada dwa skrzydła (ar. zu'l-dżanahajn).

Ludzie, którzy w swych duchowych podróżach przemierzyli siedemdziesiąt lub osiemdziesiąt lat i osiągnęli rangę bieguna duchowości i wspomożenia (ar. al-qutb łła-l ghałs), docierają do tego punktu i mówią: "Oto ostateczny cel podróży, nie można iść dalej". Ludzie, którzy czytali Świetlisty poemat Masnałi w języku arabskim, przyznają, że dzięki wiedzy Bediuzzamana doszli drogą, jaką odkrył on w Koranie, dalej od ludzi owych rang. Uważny człowiek wiedzy, który czyta owo dzieło w języku arabskim, mówi:

"Niezależnie od tego, jak wiele nauczymy się z tej księgi, która ma wielką głębię i zawiera subtelne oraz wzniosłe prawdy, będzie to dla nas wielką korzyścią".

Ludzie medresy, którzy się przebudzili, zaczynają rozumieć, że efekt piętnastu lat studiowania wiary i islamu w stylu medresy dawnych czasów można osiągnąć, studiując Traktaty Światła przez piętnaście tygodni. Nasz Nauczyciel twierdzi: «Człowiek, który przez jeden rok czyta, pojmuje i przyjmuje Traktaty Światła, może stać się ważnym i prawdomównym uczonym tych czasów».

Traktaty Światła są światłem i skarbcem blasku, który ukazuje świetlistą metodę Szlachetnego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie)

— 798 —

i wzniosłe przymioty jego szlachetnych towarzyszy. Ów wspomniany stan daje temu światu świeże, wypełnione światłem życie i całkiem nowe oblicze, a także ukazuje, że przez długi czas było tak, jak gdyby ludzie nauki, ludzie medresy i sufi sprzeciwiali się jedni drugim. Jednakże Traktaty łączą ich i o nich piszą, a także zaprowadzają pokój między Wschodem a Zachodem, które były swoimi przeciwnikami.

Eksperci przyjęli i potwierdzili fakt, że Traktaty Światła są rozwiązaniem, które umożliwia muzułmanom osiągnięcie islamskiej jedności. Rozwiązują spory całego świata i objaśniają prawdę ludziom dwudziestego wieku, którzy rozwinęli się dzięki swym ideom. Dają nowe możliwości studiowania wiedzy ludziom, którzy poszukują prądów odrodzenia w Ameryce, Europie, a zwłaszcza w Niemczech. Oto zbiór Traktatów Światła, jeśli ludzie potrafią je pojąć. Pojawiają się zatem znaki wskazujące na pojmowanie prawdy takiej, jak widzą ją szczęśliwi ludzie z Niemiec.

To dzięki blaskowi Koranu Traktaty odkryły (prawdę - uz. red. pol.), udowodniły ją poprzez rozum i naukę oraz rozwikłały węzły, z których nie mogli wyswobodzić się filozofowie przeszłości, a także węzły, co do których współcześni filozofowie wyznali: "Filozofia jeszcze nie rozwiązała tych zagadnień". Traktaty Światła zwięźle objaśniają na jednej stronie nawet złożone kwestie, które geniusze filozofii Wschodu starali się objaśnić na czterdziestu stronach.

Oto jedno lub dwa zdania z mowy obrończej, którą Bediuzzaman przedstawił przed Sądem Karnym w 1935 roku, kiedy chciano, by został stracony: «Traktaty Światła nie zostaną i nie mogą zostać zgaszone. Są światłem, które staje się jaśniejsze, kiedy dmuchacie, by je zgasić. Traktaty Światła są kluczem do rozwiązania zagadki tajemniczego talizmanu wszechświata».

Również jeśli chodzi o kwestię Zmartwychwstania po śmierci, to sławny geniusz spośród filozofów, jakim był Awicenna, powiedział: "Możemy poznać Zmartwychwstanie tylko poprzez Objawienie. Wierzymy w nie, jednak umysł nie może podążać tą drogą". Jednakże Traktaty Światła pochodzącego z blasku Koranu logicznie i w bezprecedensowy sposób udowodniły tę kwestię ogółowi społeczeństwa.

Europejczycy i studenci, którzy zbłądzili z drogi prostej, nie pojęli dosłownego znaczenia oznajmujących wersetów Koranu oraz hadisów

— 799 —

i zaprzeczyli im. Jednakże Traktaty Światła dają logiczne odpowiedzi i udowadniają, iż owe wersety są cudami. Zatem Traktaty wykorzeniają herezję i wątpliwości wywodzące się z nauki i filozofii tych czasów, a czynią to, przyjmując pozytywną metodę.

Traktaty Światła odznaczają się wyjątkową wyższością literacką. Nie można nawet porównywać ich do najsławniejszych dzieł; poprzez wyjątkową elokwencję, jasność, potoczystość i zwięzłość ich styl jest jedyny w swoim rodzaju. Nawet kiedy świat islamu nalegał, aby dzieła Bediuzzamana zostały przetłumaczone na arabski, wielcy uczeni islamu po przeczytaniu Laski Mojżesza powiedzieli:

"Dzieła Bediuzzamana mogą być tłumaczone jedynie przez niego samego. Nie jesteśmy w stanie zachować wzniosłej elokwencji, niezrównanej jasności i zwięzłości Traktatów Światła. Nie możemy w pełni pojąć jego poziomu wiedzy".

Tymi słowami owi wielcy uczeni ukazali cnotę naszego Nauczyciela i doskonałość Traktatów Światła.

W odróżnieniu od innych wielkich pisarzy i osobistości literatury, które skupiają się na formie wypowiedzi, Bediuzzaman przywiązuje wagę do znaczenia. Nigdy nie poświęcił znaczenia dla literackich środków wyrazu, lecz raczej poświęca literackie środki wyrazu dla znaczenia. Jego celem nie jest zaspokojenie emocji czytelnika, lecz raczej odzwierciedlenie prawdy i znaczenia. Szyjąc szatę dla ciała, przycinał nie ciało, lecz materiał. Tym, co przyciąga umysł, serce i świadomość do Traktatów Światła, co sprawia, że skłaniają one głowę przed prawdą, jest Boży powab, który sprawia, że dzieci, młodzież i starcy spośród ogółu społeczeństwa, aż do jego elity, spieszą ku Światłu i stają się miłośnikami owego przyciągającego Światła. Jasnym przykładem owej prawdy jest wielka liczba uczniów Światła, którzy w krótkim czasie sprawili, że wrogowie religii drżą ze strachu.

Rozważając wszystkie aspekty Traktatów Światła, należy wspomnieć również o wartości i ważności ich aspektu literackiego, ponieważ przekracza on granice możliwości wielkich osobistości literatury, a szczególnie naszego dzieła. Nasze wyrażenia są tak słabe, jak żyjąca w ciemności mrówka, lecz będąc szczerymi i uczciwymi, postanowiliśmy użyć tych wyrażeń z powodu nieskończonej wdzięczności za olbrzymie korzyści, jakie zyskaliśmy dzięki Traktatom Światła. Inaczej mówiąc, jedynym człowiekiem upoważnionym do zabrania głosu i ekspertem w tych kwestiach jest sam autor Traktatów Światła.

— 800 —

Traktaty Światła są jedynym komentarzem do Koranu, który w pełni odpowiada potrzebom tej epoki. Potwierdzają to, doceniając je i podziwiając, cnotliwi uczeni islamu, którzy poświęcili swe ego dla Boga. Z powodu dzieł Bediuzzamana Saida Nursiego, a także głębi jego wiedzy i geniuszu, pięćdziesiąt lat temu media egipskie ogłosiły go "Bediuzzamanem, geniuszem tej epoki".

Nawet wrogowie Bediuzzamana przyznali, że ściśle przestrzega on za-sady, która mówi, aby nie przyjmować podarunku bez dania podarunku w zamian. To jego postępowanie ostatecznie obala oskarżenie wysunięte przez wrogów islamu wobec ludzi wiedzy, a mówiące, że czynią oni swą wiedzę narzędziem zysku i korzyści. Zachował on godność i reputację uczonych muzułmańskich, a także dostojeństwo islamu i religii, wy-stępując w ich obronie przeciwko największym prześladowcom spośród władców. Nawet kiedy cierpiał głód, ani razu nie porzucił swojej zasady zadowolenia ze stanu posiadania, mówił: "Oszczędność i zadowolenie są dwoma wielkimi skarbcami, a błogosławieństwo (ar. baraka) z nich jest wystarczające"i nigdy nie przyjął czegokolwiek od społeczeństwa.

Bediuzzaman Said Nursi był rzucany z więzienia do więzienia, przenoszony z lochu do lochu i zsyłany z miejsca na miejsce. Był nieustannie prześladowany i torturowany, a siedemnaście razy został otruty. W ciągu jednego dnia cierpiał ból całego miesiąca. Oto żywa pieczęć i najbardziej jasny dowód, które ukazują prawdomówność jego samego oraz Traktatów Światła.

Na przykład kiedy w Indiach zapytano: "Jakiego rodzaju człowiekiem jest Bediuzzaman?", odpowiedź była następująca: "Jest schorowanym człowiekiem, przetrzymywanym z dala od swego rodzinnego miasta, biednym i niewinnym. Nigdy nie przyjmuje on podarunków ani jałmużny, a choć jest stale prześladowany, od sześćdziesięciu lat nigdy nie porzucił swej sprawy". Odpowiedziano: "Wobec tego broni on prawdy, a nie skłaniając głowy przed ateistami i ludźmi bezbożnymi, nie popisuje się, nie angażuje w pochlebstwa i wykonuje znaczącą i skuteczną służbę na rzecz Koranu i islamu, która jest ostateczną przyczyną jego prześladowań".

Słowa podziwu dla naszego Nauczyciela Bediuzzamana wypowiadane przez cnotliwych ludzi nie są pospolitą pochwałą. Wyrażają one prawdę o prawdziwych wydarzeniach i działaniach, zaś relacja o owych wydarzeniach i działaniach ukazuje skromny jeden procent prawdy. Również dotyczące tego tematu artykuły, listy i wspomnienia spisane przez uczniów Światła nie są pochwałą, lecz pozytywną obroną przeciwko pozbawionym

— 801 —

skrupułów i bezlitosnym wrogom religii, którzy chcą zaatakować służbę Nauczyciela dla religii oraz jego osobę .

Szatani spośród dżinnów i ludzi, a także ludzie bezbożni mają strategię polegającą na tym, że mówią bądź sprawiają, by inni powiedzieli: "Wasz Nauczyciel nie ceni samego siebie, a jednak piszecie o nim pochwalne listy, co znaczy, że nie działacie zgodnie z postanowieniem waszego Nauczyciela". Starają się oni, aby ukrócić tę pozytywną i czystą formę obrony Traktatów Światła oraz Nauczyciela przeciwko wrogom islamu, wykorzystując niewinne i dobroduszne charaktery uczniów Światła, a poprzez takie myśli i fałsz próbują wprowadzić ich w błąd.

Tak, nasz Nauczyciel Bediuzzaman może nie przywiązywać wagi do siebie samego, co jest wymogiem jego szczerej intencji (ar. ichlas). Ten stan ukazuje jego doskonałość i wzniosłe cechy charakteru. Jeśli nie przywiązuje on wagi do siebie samego, to dalekowzroczność, człowieczeństwo i wdzięczność za dar od Boga wymagają od nas przypisania znaczenia temu, co wykonuje, miliardy razy, ponieważ od niego pochodzi olśniewający tafsir Koranu i majstersztyk, jakim są Traktaty Światła. Nie tylko dzisiejszy świat islamu i świat ludzkości, lecz również wszystkie miliony przyszłych pokoleń interesują się autorem takiego dzieła i sługi sprawie Traktatów Światła.

W związku z owymi opiniami, a także z powodu wyrazów uznania wypowiadanych przez uczniów Światła, Nauczyciel jest zagniewany na takich lu dzi. Wielokrotnie nawet urażał ich (odrzucając ich wyrazy uznania - uz. red. pol.) i mówił:

"Ta epoka nie jest czasem dla jednostek, lecz jest czasem zbiorowej osobowości duchowej. W Ruchu Światła nie ma miejsca dla żadnej jednostki, lecz istnieje zbiorowa osobowość duchowa. Ja sam jestem niczym. Traktaty Światła są własnością Koranu i przez niego zostały rozsiane. Zaszczyt i piękno należą się Koranowi. Moja osobowość przemieszała się z Traktatami Światła. Cnota należy do Traktatów Światła, a niezrównany sukces rozprzestrzeniania Traktatów należy do uczniów Światła. Trzeba wspomnieć jedynie o tym, że Wszechmocny Bóg zesłał lekarstwa i eliksiry pochodzące z Koranu na skutek mojej wielkiej potrzeby. Przelałem je na papier. W pewien sposób obowiązek tłumacza należy teraz do mnie, który również jestem uczniem Światła. Choć przeczytałem dany traktat sto razy, wciąż czuję potrzebę czytania go. Jestem waszym towarzyszem w otrzymywaniu lekcji".

Tajemnica sukcesu i zwycięstwa Bediuzzamana Saida Nursiego w powszechnej służbie na rzecz Koranu, wiary i islamu, a także tajemnica potężnej skuteczności Traktatów Światła, tkwią w tym, że Nauczyciel osiągnął szczerość intencji (ar. ichlas). Innymi słowy, jego jedynym celem jest poszukiwanie zadowolenia Boga. Pod tym względem "istotą naszej metody jest osiągnięcie całkowitej szczerości intencji i wyrzeczenie się egoizmu. Uncja działania ze szczerością intencji jest lepsza niż tony działania

— 802 —

bez niej. Trzymam się z dala od materialnych i niematerialnych podarunków ludzi, od ich szacunku i od zwracania uwagi na siebie samego". Być może taka była mądrość ukryta za tym, że Nauczyciel nigdy nie przyjmował gości. Ponadto największe znaczenie, jakie przywiązywał on do szczerości intencji, można zrozumieć dzięki temu, co stwierdza na początku Traktatu o szczerości intencji: "Ten traktat powinno czytać się przynajmniej raz na piętnaście dni". W księdze Wspaniałe mowy obrończe Bediuzzaman mówi: "Traktaty Światła nie mogą służyć osiągnięciu całego świata ani nawet wszechświata; naszym celem jest wyłącznie zadowolenie Boga".

Oto tajemnica szczerości intencji, którą dostrzega człowiek wiedzy, uważnie poszukujący prawdy i czytający księgi najsławniejszych filozofów islamu, takich jak Imam Al-Ghazali. Taki człowiek mówi: "Korzyści, jakie otrzymuję dzięki przeczytaniu jednej strony Traktatów Światła, są daleko większe od tych, jakie otrzymuję dzięki przeczytaniu dziesięciu stron innych ksiąg".

Nauczyciel zajmujący się dziełami filozofii mówi: "Zajmowałem się czytaniem dzieł literatury faktu i filozofii przez wiele lat. Nie natrafiłem na książkę, która przekonuje mnie, która leczy rany, jakie zadało mi czytanie dzieł zawierających filozoficzne idee Zachodu, która udziela kompletnych odpowiedzi na pytania naszych czasów, tak jak czynią to Traktaty Światła".

Literat powiedział: "Mój umysł był nieoświecony, choć moje serce wierzyło. Jednak Traktaty Światła oświeciły zarówno mój umysł, jak i moje serce. Zmusiły do milczenia moją duszę i wybawiły mnie od tego piekielnego stanu".

Lekarz powiedział: "Dzień, w którym zacząłem korzystać z Traktatów Światła, uważam za dzień, w którym otworzyłem oczy i spojrzałem na świat".

Szczęsny student uniwersytetu powiedział: "Przedkładam służbę polegającą na dostarczeniu listu Nauczycielowi lub na dostarczeniu listu mówiącego o Traktatach Światła z jednej dzielnicy Stambułu do drugiej nad zasiadanie w parlamencie".

Trzydzieści lat temu szczery, cnotliwy i starszy wiekiem sufi wskazał na młodego człowieka imieniem Lutfu i powiedział: "Ten uczeń Światła rozwinął się bardziej niż ja".

To jedynie kilka przykładów spośród tysięcy świadectw.

To dzięki owej wspaniałej szczerości intencji uczniowie Światła osiągają sukces w służbie wierze oraz islamowi pełnionej w najcięższych warunkach oraz przy największych ograniczeniach, a także poświęcają swe życie Traktatom Światła oraz swemu Nauczycielowi. Uczynili oni Traktaty

— 803 —

Światła kapitałem oraz celem swego życia. To dlatego, że celem Traktatów Światła jest zadowolenie Boga, wybitni prawnicy, występujący publicznie w obronie islamu, zechcieli zostać honorowymi obrońcami Traktatów Światła, zaś pobożni i uczciwi mudżtahidowie spośród pisarzy zapragnęli zaszczytu, jakim jest udział w darze wspierania Traktatów Światła, aby mogły rozprzestrzenić się na cały świat. Wydawanie i rozpowszechnianie Traktatów Światła są podobne rozprzestrzenianiu się stworzeń po obliczu ziemi podczas wspaniałej wiosny.

O, bracia i siostry w Świetle, którym zesłano tak wspaniały dar, jakim są godne nieskończonych pochwał Traktaty Światła! Tak wielki geniusz; tak wspaniały muzułmański pisarz i uczony naszej epoki, posiadający wiedzę o dawnych i współczesnych naukach (ar. 'ilm al-ałłalin ła alachirin); tak wielki mudżtahid i asceta, który zawsze jest świadom obecności Boga; tak wspaniały sługa ucieleśniający istnienie prawd wiary, który nie poszukuje niczego prócz zadowolenia Boga; ten uczeń Koranu i sługa islamu mówi: "Jestem gotów, aby trafić do Piekła, by tylko ocalić wiarę jednego człowieka".

Kiedy taki wybawca wiary został wezwany przed Sąd Wojenny, który miał skazać go na śmierć, zarzucono mu: "Jesteś reakcjonistą!". Odpowiedział, mówiąc: "Jeśli konstytucja ma polegać na tyranii jednej grupy, wówczas niech cała ludzkość i wszystkie dżinny zaświadczą, że jestem reakcjonistą! Nawet gdybym miał tysiąc dusz, poświęciłbym je wszystkie dla jednej kwestii Koranu!", a następnie, nie dziękując za uniewinnienie, wyszedł z sądu, wołając: "Niech żyje Piekło dla tyranów! Niech żyje Piekło dla tyranów!".

Kiedy dwadzieścia lat temu wezwano go przed sąd, który miał go zgładzić, powiedział: "O wy, ateiści i niewierni! Powiedzieliście, że Said ma siłę pięćdziesięciu tysięcy żołnierzy... Jesteście w błędzie. W odniesieniu do służby Koranowi i wierze mam siłę nie pięćdziesięciu tysięcy, lecz pięćdziesięciu milionów! Drżyjcie ze strachu! Wtrącajcie się do moich spraw, jeśli się ośmielicie! Moja śmierć wybuchnie jak bomba nad waszymi głowami. Jak ziarna zasiane w glebie wydają setki pędów, tak zamiast jednego Saida setki Saidów wykrzykną wam prosto w twarz te wzniosłe prawdy".

— 804 —

Piętnaście lat temu powiedział: "Gdybym miał tyle głów, ile włosów na głowie, a każdego dnia byłaby ścinana jedna z nich, nadal nie wyrzekłbym się tej służby wierze", a także: "Nawet jeśli podpalicie cały świat, moja głowa, która poświęciła się dla prawd Koranu, nie skłoni się przed niewiernymi!".

Pięćdziesiąt lat temu, kiedy świat islamu powstał przeciwko imperium kolonializmu, tyranii i prześladowań, powiedział: "Pluńcie w bezlitosne twarze tych tyranów!" i publicznie odpowiedział (Brytyjczykom - uz. red. pol.) na łamach prasy.

Przewodniczącemu Wielkiego Zgromadzenia Narodowego powiedział: "Najwyższą prawdą we wszechświecie jest wiara, a po niej modlitwa. Ci, którzy nie odprawiają modlitwy, są zdrajcami, a opinia zdrajców nie jest brana pod uwagę. W stu miejscach Koranu Bóg nakazał odprawianie modlitwy. Gdyby istniała po wierze prawda większa od tej, zostałaby nakazana przez Boga!" Po spisaniu tej broszurki członkowie Zgromadzenia zaczęli odprawiać modlitwę.

Kiedy był dowódcą pułku ochotników, trafił do rosyjskiej niewoli, w której bronił godności islamu przeciwko carowi moskiewskiemu [15], a kiedy został skazany na śmierć i miał stanąć przed plutonem egzekucyjnym, bagatelizował śmierć, mówiąc: "Potrzebuję paszportu na podróż do życia ostatecznego".

Nawet gdybyśmy poświęcili nasze życie, gdybyśmy byli stale prześladowani i nigdy nie powstalibyśmy z dziękczynnego pokłonu przed Bogiem w zamian za przywilej czytania dzieł takiego bohatera islamu, jak nasz Nauczyciel Bediuzzaman, wciąż byłoby to bardzo niewiele.

Nasz Nauczyciel zawsze mówił: "Nasz sposób działania jest pozytywny, Koran zakazuje nam negatywnego działania".

Nasz drogi, godny zaufania Effendi! O ty, który jesteś duszą naszych dusz, sercem naszych serc, życiem naszego życia, naszą koroną, nasz umiłowany Nauczycielu! Jako że nie zezwalasz nam na negatywne działanie, będziemy błagać miłosierdzie Boga i obiecujemy, że zemścimy się na wrogach naszego Nauczyciela, będących brutalnymi i bezlitosnymi prześladowcami oraz nieprzyjaciółmi religii, jedynie w ten sposób, że stale i aż do śmierci będziemy czytać Traktaty Światła, poświęcimy się ich rozpowszechnianiu i będziemy wierni ich służbie. In sza'a-llah, spiszemy je złotym atramentem.

Uczniowie Światła z uniwersytetu
— 805 —
LIST NAUCZYCIELA DOTYCZĄCY GOŚCI

Muszę przeprosić wszystkich moich przyjaciół, a szczególnie moich gości.

Większość mego życia spędziłem w samotności, a przez trzydzieści do czterdziestu lat znajdowałem się pod dozorem policyjnym i atakowano mnie. Unikam rozmawiania z ludźmi i powstrzymuję się od niego, kiedy nie jest to konieczne. Również w przeszłości zbyt trudnym było dla mnie przyjmowanie materialnych i niematerialnych podarunków. Obecnie moi goście stali się liczni i potrzebują reakcji duchowej. Jak otrzymany w podarunku kęs pożywienia sprawia, że jestem chory, tak samo jest z niematerialnym podarunkiem takim jak gość czy rozmowa. Zwłaszcza jeśli goście zadają sobie trud przybycia do mnie z dalekich miast, by odwiedzić mnie i uścisnąć mi dłoń, jest to ważny duchowy podarunek. Nie jest to coś, za co mogę odpłacić, a ponadto taki podarunek nie jest tani, lecz raczej kosztowny. Nie sądzę, abym był godzien szacunku tego rodzaju i nigdy nie będę w stanie duchowo zań odpłacić. Oto, dlaczego - o ile nie jest to konieczne - zabroniono mi przyjmowania duchowych podarunków takich jak rozmowa, które są dla mnie niczym Boże łaski. Niektóre z nich sprawiają, że jestem chory, tak samo jak jestem chory, kiedy nie jestem w stanie całkowicie odpłacić za podarunek materialny. Dlatego nie powinniście czuć się zranieni ani odchodzić ze złamanym sercem.

Czytanie Traktatów Światła jest po dziesięćkroć korzystniejsze od odwiedzania mnie, również jeśli ktoś odwiedza mnie ze względu na życie ostateczne, wiarę i Koran. Jako że zerwałem więzi łączące mnie ze światem, rozmowa dotycząca tego świata nie ma sensu. Jeśli chodzi o życie ostateczne, wiarę i Koran, nie jestem wam potrzebny, ponieważ istnieją Traktaty Światła. Nie umiem rozmawiać nawet z mymi najbliższymi braćmi, jeśli nie jest to konieczne. Chciałbym rozmawiać jedynie z niektórymi ludźmi o służbie dla rozpowszechniania i wydawania Traktatów Światła. Kiedykolwiek poczuję chęć porozmawiania o tych kwestiach, takie rozmowy staną się dla mnie dopuszczalne i nie zaszkodzą mi.

Chciałbym poinformować tych, którzy przybywają, by mnie odwiedzić, a nie wiedzą o tej kwestii, że kilka lat temu ogłosiłem w gazetach, iż jeśli chodzi o tych, którzy przybywają, aby mnie odwiedzić, a szczególnie tych,

— 806 —

którzy nie mogli zobaczyć się ze mną po odbyciu dalekiej podróży, to włączyłem ich do mych modlitw i modlę się za nich każdego ranka. Oto dlaczego nie powinni oni czuć się zranieni.

Said Nursi
OSTATNIA WOLA NAUCZYCIELA

W tym miejscu załączamy listy i lekcje naszego szanownego Nauczyciela dotyczące jego ostatniej woli. Blisko kresu jego długiego życia, pełnego poświęcenia i dokładania starań dla wykonania uświęconego duchowego obowiązku służby wierze i Koranowi, Nauczyciel przygotował ów ważny testament, wypełniając sunnę dotyczącą spisania ostatniej woli. Właściwym jest załączenie w tym miejscu tych listów z Dopisku Emirdag, w których Nauczyciel szczegółowo opisał, w jaki sposób jego najważniejsze dzieło i zamysł, Traktaty Światła, winny być rozpowszechniane i chronione; w jaki sposób wpływy z rozprowadzania ich kopii winny być przekazywane zwolennikom Światła,; a także wymienił imiona tych uczniów, których wyznaczył do tego, by byli strażnikami rozpowszechniania i zachowywania Traktatów Światła.

Słudzy Bediuzzamana
Abdullah Yegin, Husnu Bayramoglu
MOJA OSTATNIA WOLA

Moi drodzy, wierni bracia i spadkobiercy!

Jako że wyznaczona godzina śmierci pozostaje nieznana, sunną jest spisanie ostatniej woli. Proszę, aby wszystko, co do mnie należy, moje osobiste kopie i pięknie oprawione księgi Traktatów Światła, zostało przekazane przede wszystkim Husrevovi, Tahiriemu, a także dwunastu wspaniałym braciom z grup "Róża" i "Światło" . Zostawiam je im, aby po mojej śmierci, która jest rozkazem Boga, to, co pozostawiłem, mogło

— 807 —

działać i być używane w moim imieniu dla służby Światłu i wierze wykonywanej przez owe wierne i błogosławione ręce.

Moi bracia! Nie bądźcie zaniepokojeni z powodu tego testamentu. Choć czuję się zmęczony z powodu smutku i dziewięciu prób otrucia mnie, spisałem ową ostatnią wolę z powodu trwających, zabójczych intryg potajemnych hipokrytów. Nie martwcie się. Zapewniana przez Boga ochrona i zachowywanie przez Niego każdej rzeczy przetrwają.

Wasz brat Said Nursi
OSTATNIA WOLA NASZEGO NAUCZYCIELA

Jest koniecznym, by majątek zarówno mojej osoby, jak też zbiorowej osobowości duchowej Traktatów Światła, został przekazany tym, którzy oddali siebie samych jako łaqf służbie Traktatom Światła, a szczególnie tym, którzy nie są w stanie utrzymać samych siebie.

Od kilku lat wiedzieli o tym wyłącznie wybrani uczniowie Światła, którzy zwykli otrzymywać to, co było im wysyłane. Jest koniecznym, by bracia, którzy mi służą, kontynuowali ten obowiązek jako moi przedstawiciele. Powinni również utrzymywać solidarność.

Tak, zatwierdzam ten testament -
Said Nursi
UWAGA DOTYCZĄCA OSTATNIEJ WOLI

(W ostatnich latach nasz Nauczyciel powstrzymywał się przed rozmawianiem z ludźmi. Rozumiemy, że w tej epoce zdarzają się sytuacje, w których ludzie doznają szkody przez podkreślanie swej doskonałości).

Moja choroba została zesłana dla zachowania całkowitej szczerości intencji w metodzie Traktatów Światła. Jako że w tej epoce przeważa pretensjonalność ukryta pod płaszczykiem sławy i zaszczytów, wymaganym jest, by poprzez całkowitą szczerość intencji wyrzec się również egoizmu.

— 808 —

Przyjaciele powinni z daleka recytować surę Al-Fatiha za moją duszę, modlić się za mnie i odwiedzać mnie duchowo. Nie powinni przychodzić na mój grób. Nawet jeśli są daleko, dotrze do mnie ich recytacja sury Al-Fatiha. Poprzez najwyższą szczerość intencji (ar. ichlas) Traktatów Światła czuję potrzebę całkowitego wyrzeczenia się egoizmu. Spośród tych, którzy oddali samych siebie jako łaqf Traktatom Światła ci, którzy mi służą, powinni kolejno być blisko mego grobu, aby informować o tej kwestii nieproszonych gości.

Said Nursi
DOPISEK DO OSTATNIEJ WOLI

Na trzydziestej stronie biografii wydanej przez Esrefa Edipa sześć spośród siedmiu cech charakteru Saida opisano w następujący sposób:

"Nigdy podczas swojego życia nie przyjmował on podarunków bez dania czegoś w zamian, a mimo swego krańcowego ubóstwa sześćdziesiąt lub siedemdziesiąt lat temu osobiście dostarczał swym uczniom środków do życia, samemu polegając na oszczędności i zadowoleniu z tego, co miał".

Jako że chwila dzisiejszego dnia i tajemnica owego dziwnego stanu zostały ustanowione lata temu, nadszedł czas, aby dopisać zakończenie do mojej ostatniej woli.

Nieskończone dzięki niech będą Wszechmocnemu Bogu za to, że przy mym krańcowym ubóstwie i samowystarczalności, a bez przyjmowania podarunków, dzięki cudownemu błogosławieństwu (ar. baraka) majątek uzyskany z legalnego rozpowszechniania Traktatów Światła za pomocą powielacza wystarczył, aby rozdzielić go między gotowych do poświęceń uczniów Traktatów Światła w czterech lub pięciu prowincjach duchowej szkoły Medresetu'z-Zehra, którzy oddali swe życie Traktatom Światła i nie są w stanie znaleźć czasu na to, by zadbać o środki do życia. Proszę o to, aby nawet po mojej śmierci moi szczerzy i gotowi do poświęceń bracia dokładnie stosowali się do mej liczącej sobie siedemdziesiąt lat zasady, której trzymam się do dzisiaj, dotyczącej błogosławionego majątku będącego zapłatą za kopie Traktatów Światła. In sza'a-llah, owa zasada jeszcze się rozwinie, kiedy Traktaty będą swobodnie wydawane.

— 809 —

To zaskakujące, że podczas swych dawnych czasów w Van, stary Said przyjmował datki zarządu do spraw łaqf dla owych pięciu uczniów. Mając tak niewiele pieniędzy, zawsze osobiście rozdzielał je wśród swoich uczniów, choć ich liczba wzrosła do dwudziestu, trzydziestu, a wreszcie sześćdziesięciu. Dzięki błogosławieństwu oszczędności i zadowolenia z tego, co posiadał, a także sprzedając swoje karabiny, mógł nie sprzeciwiać się owej zasadzie. Choć w tamtym czasie miał wielu zwolenników, takich jak Tahir Pasza, wciąż trzymał się swej zasady. Dzięki łasce Boga owoc owego zadowolenia i samowystarczalności został zesłany sześćdziesiąt do siedemdziesięciu lat później poprzez znak tego, co niewidzialne, dotyczący owej zasady mego życia, mającej ponad sześćdziesiąt lat. Przez tak wiele lat, mimo wszystkich spraw sądowych, konfiskat i prawnego zakazu korzystania ze starego alfabetu, Traktaty Światła wynagradzały za ich rozpowszechnianie wiernych i gotowych do poświęceń uczniów rozsianych po czterech lub pięciu prowincjach duchowej Medresetu'z-Zehra.

Zaprawdę, znaczna część kopii Traktatów została przekazana za darmo, w podarunku, a także została wysłana do różnych miejsc w pobliżu, w świecie islamu i w Europie, a Said wydawał pieniądze przeznaczone na własne utrzymanie na druk Traktatów Światła. Mimo to, posiadanie kopii Traktatów było wystarczającym wsparciem dla niego i dla jego szczerych i gotowych do poświęceń uczniów, co dało mi przekonanie, iż są one owocem i mądrością owego dawnego znaku tego, co niewidzialne. Dlatego dołączam ten fragment do zakończenia mojej ostatniej woli.

Właściwym jest, aby wyrazić tę prawdę, zaś kopię owego testamentu dołączyć do rzeczy, które będą rozdzielane po mojej śmierci, aby pewni okrutni ludzie nie powiedzieli: "Ten Said pozostawił w spadku setki lir, choć obywał się pięcioma lub dziesięcioma kuruszami dziennie. Jak zdobył te pieniądze?".

Moją wolą jest, aby moje duchowe dzieci i gotowi do poświęceń pomocnicy - tacy, jak Zubeyir, Ceylan, Sungur, Bayram, Husnu, Abdullah i Mustafa - zachowali tę zasadę, zaś nadzór nad tym niech sprawują wojownicy Światła o czystych sercach - Husrev, Nazif, Tahiri i Mustafa Gul.

— 810 —

Moi drodzy, wierni, gotowi do poświęceń, szczerzy bracia o czystych duszach! Moi prawdziwi, żarliwi i niezłomni przyjaciele w służbie Koranu!

Dzielę się z wami mym ważnym stanem, wiadomością o wyniszczającej trudności i pozornej dolegliwości, w których dzięki łasce Boga ucieleśniło się wielkie miłosierdzie, a także o chorobie, która sygnalizuje odpoczynek dla duszy i wypełnienie moich obowiązków. Nie skarżę się, lecz składam Bogu podziękowania, jednakże proszę, byście modlili się o moją wytrwałość. Ów stan jest następujący:

Kiedy tylko odzywam się, czuję, że moja gorączka rośnie, jakby chodziło o jakiś duchowy zakaz. Zaprawdę, choć zwykłem pić wodę raz lub dwa razy dziennie, obecnie, choć jem bardzo mało, muszę pić wodę dwadzieścia do trzydziestu razy dziennie. Zaprawdę, dwa dni temu mój stan był bardzo poważny. Myślałem, że zostałem otruty, a z powodu owych podejrzeń podzieliłem się tą myślą z przebywającymi obok mnie braćmi. Prosiłem Boga, aby obdarował mnie cierpliwością i wytrwałością, bym przezwyciężył tę nadzwyczaj ciężką chorobę, z powodu której cierpiałem. Błagałem o to Boże miłosierdzie, a wówczas nagle memu sercu przyszło na myśl, co następuje: Jak trudności, jakich doznawałem przez większość mojego życia, zawierały w sobie przejaw miłosierdzia, tak in sza'a-llah również w tej trudności znajduje się jeden z takich przejawów.

Szatani spośród ludzi i dżinnów, którzy chcą otruć was i uciszyć, są narzędziem Bożego miłosierdzia służącym temu, byście mogli wypełnić swe obowiązki i odpocząć. Przez cały miniony rok udzielałem lekcji tafsiru Iszarat al-I'dżaz oraz Poematu Masnałi w języku arabskim. Choć moi potajemni wrogowie spośród szatanów spomiędzy dżinnów i ludzi pracowali nad tym, by zmusić mnie do milczenia poprzez swoje intrygi, Boże miłosierdzie obdarowało mnie przekładami Iszarat al-I'dżaz oraz Poematu Masnałi w języku arabskim na język turecki. Jako że Traktaty Światła udzielą lekcji same z siebie, przeważnie nie potrzebując nauczycieli, owa dziwna choroba przybrała kształt Bożej łaski, stając się narzędziem służącym odpoczynkowi i powinszowaniom.

Ponadto mojej duszy oznajmiono: Masz tysiące, jeśli nie setki tysięcy młodych Saidów, którzy mogą nauczać i przemawiać w twym imieniu. Dzięki Bożej łasce Traktaty Światła nie wymagają skomplikowanych lekcji, jak jest to z innymi naukami.

Podobnie jak w najbardziej niszczycielskich czasach, cudowne słowa Ghałsa al-Gajlaniego (niech jego tajemnica będzie uświęcona) jeszcze raz dowiodły swej prawdziwości. Ponadto, aby wasza całkowita szczerość

— 811 —

intencji (ar. ichlas) nie doznała szkody, rozmowa i przemawianie w czasach, gdy wrogowie stają się przyjaciółmi, mogą przysłużyć się otrzymaniu pięknych i nieprzemijających owoców służby odnoszącej się do życia wiecznego. Aby szczerość intencji najwyższego poziomu nie stała się narzędziem żadnej sprawy, abym nie zajmował się sprawami Boga, Boże zarządzenie (ar. qadr) dopuściło ów krańcowo ciężki stan, działając nie przeciwko mnie, ale na moją korzyść. Wyznaczam młodych ludzi, których uznałem za swe duchowe dzieci, aby byli przedstawicielami mej ostatniej woli. Traktuję tych, którzy będą z nimi rozmawiali, tak jakby rozmawiali oni bezpośrednio ze mną.

Wasz brat Said Nursi

Choroba, z powodu której cierpi nasz Nauczyciel ukazuje, że ukryci ateiści wynaleźli truciznę, która uniemożliwia mu mówienie, i dodali ją do jego jedzenia. Mówiąc w skrócie, jest dla nas jasnym, że Nauczycielowi uniemożliwia się pozdrawianie ludzi, rozmawianie z nimi i przemawianie do nich.

Uczniowie stale pozostający do jego usług -
Tahiri, Zubeyir, Ceylan, Husnu, Bayram
Oznajmiam tę ostatnią wolę wszystkim moim przyjaciołom i moim braciom w Świetle.

Osobiście nie mam już sił, by wytrwać w wykonywaniu obowiązku Światła. Być może moje starania nie są już potrzebne. Ponadto przez wielokrotne podanie mi trucizny, będąc starym i chorym, nie mogę już znieść pozostawania przy życiu. Nawet gdyby śmierć, za którą tak tęsknię, miała nie przyjść, spisuję ostatnią wolę, jak gdybym odchodził ze świata tego, co widoczne.

Nieskończone dzięki niech będą Najbardziej Miłosiernemu i Litościwemu (ar. Ar-Rahmani Rahim) za to, że przeciwnie do przyjętego zwyczaju na drodze pobierania nauk, a zwłaszcza nauki o wierze, stary Said mimo własnego ubóstwa nigdy nie błagał o wsparcie innych, a zawsze, od młodości i dzieciństwa, pomagał swoim uczniom. Przez

— 812 —

krótki czas przyjmował to, co przysyłano dla pięciu spośród jego uczniów, lecz nadal osobiście wysyłał datki dla pozostałych dwudziestu czy trzydziestu. Z tego powodu uczniowie nigdy nie czuli się zmuszeni do tego, by uczynić swoją naukę narzędziem służącym zdobywaniu środków do życia.

Jak osiągnęli to dzięki własnej oszczędności i zadowoleniu ze stanu posiadania, tak nieskończone podziękowania należą się Bogu za to, że Traktaty Światła poprzez ich wydawanie w najlepszy sposób podjęły obowiązek rozdzielania dóbr wśród ich prawdziwych uczniów, jak robił to stary Said.

Aby zachować całkowitą szczerość intencji (ar. ichlas) i aby w doskonały sposób utrzymać zapewnienie środków do życia wybranym uczniom Światła, szczególnie tych, którzy nie są w stanie utrzymać samych siebie, zgodnie z prawem, jakie mają oni do Traktatów Światła, piąta część zysków wygenerowanych ze sprzedaży kopii Traktatów będzie wystarczająca dla owych pięćdziesięciu do sześćdziesięciu uczniów. Ja - ten bezradny Said - nie mam do nich żadnych praw, jednakże wielce szczególna cecha Traktatów Światła oraz doskonała wierność zbiorowej osobowości duchowej ich uczniów sprawiły, że przysłużyły się one owemu duchowemu świętu Światła.

Nie oznajmiając, aby byli oni lepsi od innych uczniów, wyznaczam czterech lub pięciu ludzi spośród tym, którzy są mi najbliżsi, dopomagają mi, a do pewnego stopnia poznali mój sposób postępowania i mogą go zaświadczyć, aby byli moimi wyłącznymi przedstawicielami. Mogą oni wypełnić służbę Światłu dokładnie na mój sposób, gdybym miał umrzeć lub stracić świadomość, pozostając przy życiu. Moją wolą jest, by moimi wyłącznymi przedstawicielami zostali Tahiri, Sungur, Ceylan, Husnu i jeszcze jedna bądź dwie osoby.

Wpływy ze sprzedaży kopii Traktatów Światła należą do Traktatów Światła. Said również jest uczniem Światła i może otrzymywać swój udział, pozostając przy życiu. Zaprawdę, w ostatnich dniach śmierć zdawała mi się bardzo bliska. Przez ostatnie dwa lub trzy lata usilnie starałem się rozdzielać kapitał pochodzący ze sprzedaży Traktatów Światła między pięćdziesięciu do sześćdziesięciu ludzi z sześciu prowincji. Nie posunąłem się w tej sprawie dalej, ponieważ zdałem sobie sprawę z tego, że niektórzy z nich porzucą służbę ucznia Światła.

Zatem teraz spisują moją ostatnią wolę.

Said Nursi
— 813 —

Uwaga: W jednym z fragmentów swego dzieła, który wspomina o Traktatach Światła oraz o ich autorze poprzez cud (tur. keramat) odnoszący się do tego, co niewidzialne (ar. ghajb), Ghałs al-A'zam, Szejk Al-Gajlani (niech Bóg będzie z niego rad) oznajmia, że jeśli chodzi o środki do życia, to autor Traktatów będzie wiódł szczęśliwe i błogie życie, jednakże do tej pory postrzegaliśmy te słowa jako pozornie sprzeczne z ubóstwem i samowystarczalnością praktykowanymi przez Nauczyciela. Obecnie owo oznajmienie przez tego, który był Wielkim Wspomożeniem, o tym, co niewidzialne, stało się jasno widoczne w życiu Nauczyciela. Nawet mając dziesięć lat, Nauczyciel powstrzymywał się od jedzenia zupy przyniesionej przez jego wuja i unikał zadłużania się, a później sam i własnymi środkami zapewniał wsparcie dla swoich uczniów. Fakt, że nawet teraz zapewnia on wsparcie pięćdziesięciu czy sześćdziesięciu uczniom, ukazuje, że wieści ze świata tego, co niewidzialne (ar. ghajb), ukazały się i zostały udowodnione.

Tahiri, Sungur, Ceylan
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Jako że godzina śmierci jest nieznana, a moja niezmiernie ciężka choroba może powrócić w każdej chwili, zaś ja cierpię w rezultacie poważnej choroby wewnętrznej, zostałem napomniany, aby spisać poniższy testament dla potwierdzenia poprzednio spisanego testamentu. Oznajmiam, że po mej śmierci majątek Traktatów Światła, który trzymam w depozycie, a także suma złożona w Eskisehir na potrzeby wydrukowania naszego cudownego Koranu, mają zostać przeznaczone na fotograficzny druk kopii Koranu ukazującej przykłady tałafuq.

Jeśli chodzi o majątek, jaki trzymamy w depozycie, to należy on do Traktatów Światła. Nieskończone dzięki niech będą Najbardziej Miłosiernemu z Miłosiernych (ar. Arhamar Rahimin) za to, że w zamian za moje przeciwstawienie się przyjętemu zwyczajowi, kiedy pomimo mojego ubóstwa siedemdziesiąt kilka lat temu rozdzielałem między innych własne środki do życia, Najbardziej Miłosierny z Miłosiernych zastosował, co

— 814 —

jest Jego łaską i miłosierdziem, tę samą zasadę do szczerych uczniów wielkiej duchowej szkoły Medresetu'z-Zehra, którzy nie są w stanie utrzymać samych siebie, a poświęcają swój czas Traktatom Światła. W rezultacie owej Bożej łaski towarzyszącej nam od dawna, majątek, który posiadamy, winien zostać rozdzielony między nich.

Moją wolą jest, aby moje duchowe dzieci i moi spadkobiercy czynili to samo, co czyniłem przez tak wiele lat.

In sza'a-llah, kiedy Traktaty Światła zaczną rozprzestrzeniać się zupełnie swobodnie, ów majątek wystarczy dla liczby gotowych do poświęceń uczniów Światła większej od liczby tych, którzy obecnie oddali Traktatom samych siebie, otwierając w wielu miejscach oddziały duchowej Medresetu'z-Zehra oraz szkoły Światła. Proszę, aby moje duchowe dzieci, moi wybrani i gotowi do poświęceń pomocnicy, a także najlepsi z moich braci, którzy oddali samych siebie Traktatom Światła, a znają ich wszyscy, dopomagali w moim imieniu w wykonaniu tego testamentu, tej prawdy i tego stanu. Ponieważ nie jestem już potrzebny Traktatom Światła, wkroczenie do królestwa pośredniego (ar. barzach) jest dla mnie narzędziem służącym osiągnięciu szczęścia. Nie smućcie się! Powinniście raczej winszować mi, ponieważ przechodzę od niedoli do miłosierdzia.

Cierpiący z powodu ciężkiej choroby
Said Nursi
Tak, zaświadczyliśmy, że taka jest wola naszego Nauczyciela.
Caliskan z Emirdag, Mustafa Acet, Husnu z Safranbolu,
Zubeyir z Ermenek, Bayram z Cogol
— 815 —
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Nasz drogi i szanowny bracie, Tahsin-beju!

Po pierwsze: Winszujemy ci z okazji Nocy Przeznaczenia (ar. Lajlat al-Qadr) i życzymy ci, abyś osiągnął sukces. Nauczyciel przesyła ci swoje pozdrowienia, a oto, co powiedział:

"Biografia opublikowana przez Tahsina przyniosła korzyści i zwycięstwa równe korzyściom i zwycięstwom dwudziestu innych książek. Nie powinien on martwić się z powodu tych, którzy czynią mu nieznaczne przeszkody. Od kiedy ta biografia zwróciła na siebie uwagę, stała się podobna wspaniałemu obwieszczeniu.

Jak dwadzieścia książek opublikowanych w tajemnicy przez dwadzieścia lat posłużyło wielkim zwycięstwom, tak potajemne opublikowanie tej biografii przyniesie ten sam skutek, in sza'a-llah ".

Po drugie: Jak Wszechmocny Bóg obdarował cię stanowiskiem głównodowodzącego Traktatów Światła w Ankarze, tak tobie należy się zaszczyt opublikowania dzieła Iszarat al-I'dżaz, które ukazuje, iż układ słów (ar. nazm) jest jednym z czterdziestu aspektów cudowności Koranu. Ów aspekt układu słów składa się z siedmiu części. Innym rodzajem cudowności jest tałafuq, a jedną z kategorii tałafuq jest ta, którą wyraźnie widać w przykładach tałafuq dotyczących słowa "Allah".

Nasz cudowny Koran ukazuje ten rodzaj tałafuq. In sza'a-llah, będziesz miał swój udział w wydawaniu i rozpowszechnianiu tego cudownego Koranu. Wcześniej nasz Nauczyciel wysłał ci jedenaście tysięcy lir, a obecnie przesyła sześć tysięcy sześćset sześćdziesiąt sześć lir, co dokładnie odpowiada liczbie wersetów Koranu. Jest to kwota pozostała po dwóch latach rozdzielania pomocy wśród potrzebujących uczniów Światła. Tkwi w tym wielka tajemnica, którą należy uważać za równie cenną jak złoto. Koniecznym jest, aby nie wydawać tych pieniędzy na inne potrzeby. Wraz z wieloma pozdrowieniami pokoju przesyłamy ci tę kwotę wraz z pewnym dżuzem [16] Koranu.

Tahiri, Zubeyir, Ceylan, Sungur
— 816 —

OSTATNIA LEKCJA

JAKIEJ NAUCZYCIEL BEDIUZZAMAN SAID NURSI UDZIELIŁ PRZED ŚMIERCIĄ UCZNIOM ŚWIATŁA

Moi drodzy bracia!

Naszym obowiązkiem jest działanie pozytywne, nie negatywne. Jest nim wyłącznie wykonywanie służby na rzecz wiary zgodnie z tym, co zadowala Boga, przy unikaniu ingerowania w Jego sprawy. Naszym obowiązkiem jest odpowiadanie cierpliwością i podziękowaniami na każdą trudność. Możemy dokładać starań w pozytywnej służbie na rzecz wiary, a konsekwencją tego jest ochrona porządku i bezpieczeństwa publicznego.

Biorąc za przykład samego siebie, mówię:

Nigdy nie pokłoniłem się tyranii ani poniżającemu traktowaniu. Liczne wydarzenia udowadniają, że nigdy nie mógłbym znieść takiego traktowania. Na przykład fakt, że nie powstałem przed rosyjskim głównodowodzącym; że nie przywiązywałem wagi do pytań paszów z Sądu Wojennego nawet pod groźbą egzekucji; moja postawa wobec czterech dowódców - to wszystko ukazuje, że nigdy nie pokłoniłem się przed tyranią. Jednak przez ostatnie trzydzieści lat, przez wzgląd na działanie pozytywne, nie zaś negatywne, a także na to, aby nie wtrącać się do spraw Boga, odpowiadałem z cierpliwością i rezygnacją na wszelkie złe traktowanie, jakiego doznawałem. Przyjmowałem je z cierpliwością i rezygnacją, jak Dżardżis (niech Bóg się nam nim zmiłuje) i ci, którzy wycierpieli najwyższe trudności w bitwach pod Badrem i pod górą Uhud.

Tak, na przykład nawet nie przeklinałem oskarżyciela publicznego, którego osiemdziesiąt jeden błędów udowodniłem w sądzie, a którego fałszywe zarzuty zaowocowały podjęciem decyzji na naszą niekorzyść, ponieważ zasadniczą sprawą tej epoki jest dżihad duchowy. Jest nią wzniesienie bariery przeciw moralnemu i duchowemu zniszczeniu, a poprzez to - wspieranie ze wszystkich sił porządku i bezpieczeństwa wewnętrznego.

Tak, w naszej metodzie jest siła. Jednak ta siła ma na celu ochronę porządku publicznego w oparciu o zasadę wersetu koranicznego:

﴿ وَ لَا تَزِرُ وَازِرَةٌ وِزْرَ اُخْرٰى ﴾

, która mówi: «Brat, rodzina lub dzieci przestępcy nie mogą być pociągani do odpowiedzialności za jego zbrodnie». Z tego powodu przez całe moje życie ze wszystkich sił dokładałem starań na rzecz utrzymania porządku publicznego. Ta siła

— 817 —

nie może być wykorzystana w sprawach wewnętrznych; można użyć jej wyłącznie przeciwko agresji z zewnątrz. Zgodnie z powyższym wersetem, naszym obowiązkiem jest wspieranie ze wszystkich sił utrzymania porządku i bezpieczeństwa wewnętrznego. Z tego powodu w świecie islamu niszczące publiczny porządek wojny domowe były jedną tysięczną wojen, a wybuchały z powodu różnic w osądzie prawnym (ar. idżtihad). Najważniejszym warunkiem dżihadu duchowego jest to, aby nie wtrącać się do spraw Boga, toteż mówimy: "Naszym obowiązkiem jest służba, a jej rezultaty są sprawą Wszechmocnego Boga. Nałożono na nas wykonywanie naszego obowiązku i jesteśmy zobowiązani do tego, aby go wykonać".

Lekcja, jaką otrzymałem od Koranu, nakazuje, aby postępować ze szczerością intencji (ar. ichlas) i mówić, jak powiedział szach Chorezmu Dżalal ad-Din: "Moim obowiązkiem jest służyć wierze, zaś to, czy powiedzie mi się, czy nie, jest sprawą Wszechmocnego Boga".

Na agresję z zewnątrz można odpowiedzieć siłą, a majątek wroga i jeńców z jego rodziny uważa się za zdobycz wojenną. Nie dotyczy to jednak spraw wewnętrznych. Działanie wewnętrzne jest duchowym występowaniem przeciwko duchowemu zniszczeniu, zgodnym z tajemnicą szczerości intencji. Dżihad zewnętrzny i dżihad wewnętrzny są zupełnie różne. Teraz Wszechmocny Bóg dał mi miliony prawdziwych uczniów. Ze wszystkich sił będziemy działać wyłącznie pozytywnie na rzecz utrzymania porządku i bezpieczeństwa publicznego. W tej epoce istnieje znacząca różnica między zewnętrznym a wewnętrznym duchowym dżihadem.

Istnieje jeszcze jedna kwestia, która również jest ważna. Zgodnie z nakazami Koranu i w rezultacie wymagań "nieucywilizowanej cywilizacji" tej epoki, liczba podstawowych potrzeb wzrosła z czterech do dwudziestu. Przez uzależnienie, zwyczaj lub przyzwyczajenie nieistotne potrzeby są obecnie uważane za zasadnicze. Pomimo wiary w życie ostateczne, twierdząc, że coś jest "konieczne", przedkłada się ten świat ponad świat życia ostatecznego dla doczesnych korzyści i środków do życia.

Czterdzieści lat temu, aby sprawić, bym choć trochę przywykł do świata, głównodowodzący wysłał do mnie pewnych oficerów wysokiego stopnia, a nawet kilku ludzi religii, którzy powiedzieli mi: "Obecnie nie mamy wyboru. W oparciu o zasadę, która mówi:

اِنَّ الضَّرُورَاتِ تُب۪يحُ الْمَحْظُورَاتِ

Konieczność czyni dopuszczalnym to, co jest zakazane jesteśmy zmuszeni, aby przyjąć niektóre zasady Europy i naśladować pewne wymagania cywilizacji".

— 818 —

Odpowiedziałem im: "Jesteście w poważnym błędzie. Jeśli konieczność powstaje wskutek popełnionego z rozmysłem błędu, z pewnością nie jest to słuszne i nie sprawi, że to, co zakazane (ar. haram) stanie się tym, co dozwolone (ar. halal). Jeśli zaś konieczność nie wynika z popełnionego z rozmysłem błędu, to jest jeśli nie powstaje wskutek zakazanego działania, nie jest szkodliwa. Na przykład jeśli przez z rozmysłem popełniony błąd człowiek upija się, co jest zakazane, i popełnia zbrodnię, będąc pijanym, zostanie wydany wyrok na jego niekorzyść. Jego działanie nie będzie uważane za usprawiedliwione, a on poniesie karę, ponieważ owa 'konieczność' była wynikiem świadomie popełnionego błędu. Jeśli jednak szalony młody człowiek zastrzeli kogoś, będąc w stanie szaleństwa, będzie usprawiedliwiony i nie zostanie ukarany, ponieważ nie popełnił tego z własnego wyboru".

Ponadto powiedziałem temu dowódcy i owym hodżom: "Jakież istnieją zasadnicze potrzeby prócz tych, aby mieć chleb do jedzenia i środki do życia? Jakaż może istnieć konieczność prócz koniecznej potrzeby posiadania chleba i środków do życia? Działania, które powstają w wyniku rozmyślnie popełnionych błędów, zakazane pragnienia i postępowanie niezgodne z prawem nie mogą uczynić tego, co zakazane (ar. haram) tym, co dozwolone (ar. halal). Jeśli ktoś uzależnia się od takich rzeczy, jak kino, teatr czy taniec, to ponieważ nie są to sprawy zasadnicze, a są wynikiem świadomie popełnionych błędów, uzależnienie nie może być powodem uczynienia zakazanego dozwolonym. Prawa człowieka również wzięły tę kwestię pod rozwagę, rozróżniając między 'ostateczną koniecznością' nie-zależną od wyboru człowieka a działaniami wynikającymi ze świadomie popełnionych błędów. Rozróżnienie między tymi kwestiami dokonane w prawach Bożych jest jeszcze bardziej jasne i stanowcze".

Niemniej jednak nie powinno się atakować niektórych hodżów, wspierających zakazane innowacje (ar. bid'a) w wyniku założenia, że nasze czasy uczyniły je "koniecznymi". Nie uderzajcie w tych nieszczęśników, którzy nieświadomie działają w oparciu o przypuszczenie "zaistnienia konieczności". Nie stosujmy siły w sprawach wewnętrznych. Nie wtrącajmy się do spraw nieszczęśników, którzy działają zgodnie z "koniecznością" i sprzeciwiają się nam, nawet jeśli są hodżami. Wcześniej walczyłem samotnie przeciwko tak wielu przeciwnikom, nie męcząc się ani trochę, a powiodło mi się w mej służbie wierze; obecnie, mimo iż uczniów Światła są miliony, wciąż znoszę zniewagi moich wrogów i wszystkie ich prześladowania, działając pozytywnie.

— 819 —

Nie zastanawiamy się nad światem, a kiedy już to robimy, działamy tak, by pomagać. Dopomagamy w zachowaniu porządku i bezpieczeństwa publicznego w pozytywny sposób. Z powodu takich faktów, nawet jeśli jesteśmy prześladowani, musimy to tolerować.

Rozpowszechnianie Traktatów Światła, które docierają do każdego miejsca, dało nam pewność co do tego, że Demokraci wspierają religię. Obecnie utrudnianie wydania choć jednego traktatu jest działaniem sprzecznym z interesami kraju i narodu.

Był pewien poufny traktat, którego opublikowanie powstrzymałem. Postanowiłem, że mógłby zostać opublikowany dopiero po mojej śmierci. Później sądy skonfiskowały go i zbadały, uniewinniając go, a Sąd Apelacyjny potwierdził to uniewinnienie. By zachować porządek publiczny w kraju i by żadna szkoda nie spotkała niewinnych ludzi, których jest dziewięćdziesięciu dziewięciu na stu, udzieliłem wydawcom zezwolenia, mówiąc: "Po konsultacji z innymi Said może opublikować ten traktat".

Kwestia trzecia: Całkowita niewiara próbuje teraz rozprzestrzeniać Piekło tak straszliwe, że żaden niewierny we wszechświecie nie powinien nawet zbliżać się do niego. Duchowe znaczenie tego, że Koran jest "miłosierdziem dla wszystkich światów", jest następujące:

Jak jest on miłosierdziem dla muzułmanów, tak również ofiarowanie możliwości uwierzenia w życie ostateczne i w Jedynego Boga jest subtelnym znakiem tego, że jest on miłosierdziem dla wszystkich niewiernych, całego świata i całej ludzkości, ponieważ do pewnego stopnia wybawia ich również od duchowego piekła na tym świecie. Jednak obecnie pewien rodzaj nauki i filozofii zbłądzenia - to jest, ta część nauki i filozofii, która nie jest zgodna z Koranem, zbłądziła i sprzeciwiła się Koranowi - zaczął rozprzestrzeniać całkowitą niewiarę pod postacią komunizmu, jako że przy pomocy hipokrytów (ar. munafiqun), ateistów oraz pewnych nadzwyczaj bezbożnych polityków zaczęto wpajać ludziom i potajemnie szerzyć niewiarę jako komunizm w sposób, który doprowadzi do anarchii. Życie doczesne bez religii stanie się pozbawionym życia i nie może przetrwać. Na tę kwestię wskazuje powiedzenie: "Naród nie może przetrwać bez religii". Zaprawdę, nie można żyć w całkowitej niewierze. Oto dlaczego Wszechmądry Koran daje tę lekcję uczniom Traktatów Światła, które są jego duchowym cudem, aby mogli oni wznieść barierę przeciwko całkowitej niewierze i anarchii - i tak też się stało. Tak, tym, co uchroniło nas przed tym prądem, który opanował połowę Europy i Bałkany, jest owa lekcja Wszechmądrego Koranu, która wzniosła barierę przeciw owemu prądowi, w ten sposób znajdując rozwiązanie owego niebezpieczeństwa.

— 820 —

Oznacza to, że niemożliwym jest, by muzułmanin przyjął inną religię i stał się chrześcijaninem lub żydem, a szczególnie niemożliwym jest, by został komunistą. Jeśli chrześcijanin staje się muzułmaninem, jeszcze bardziej miłuje Jezusa (niech będzie z nim pokój). Jeśli żyd zostaje muzułmaninem, jeszcze bardziej miłuje Mojżesza (niech będzie z nim pokój). Jednak jeśli muzułmanin odstępuje od linii wyznaczonej przez Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i porzuca jego religię, nie przyjmie on żadnej innej religii, lecz stanie się anarchistą. W jego duszy nie pozostanie nic, co mogłoby służyć osiągnięciu doskonałości. Jego sumienie będzie zepsute, a on sam stanie się trucizną dla życia społeczeństwa.

Z tego powodu, niech będą dzięki Bogu Jedynemu (ar. al-hamdu li-llah), jak wskazują na to znaki Koranu z tego, co niewidzialne (ar. ghajb), lekcja Koranu i jeden z jego cudów, Traktaty Światła, zaczęły rozprzestrzeniać się wśród bohaterskich ludów Arabów i Turków w wersjach arabskiej i tureckiej, co ocali to stulecie. Jak szesnaście lat temu Traktaty ocaliły wiarę sześciuset tysięcy ludzi, tak teraz udowodniono, że ich liczba osiągnęła miliony. To znaczy, że jak Traktaty Światła przysłużyły się ocaleniu do pewnego stopnia ludzkości przed anarchią, tak przysłużyły się zjednoczeniu Turków i Arabów, dwóch wspaniałych braci w islamie, a także rozpowszechnieniu fundamentalnych praw Koranu, co potwierdzili nawet ich wrogowie.

Jako że w tym wieku absolutna niewiara sprzeciwia się Koranowi, przygotowano dla niej na tym świecie piekło daleko większe od Piekła jako takiego. Jako że śmierć nie może zostać zabita, a każdego dnia trzydzieści tysięcy ludzkich śmierci zaświadcza jej trwanie, ci, którzy upadli w całkowitą niewiarę bądź ją popierają, cierpią męczarnie dziesięć razy cięższe od męczarni Piekła, myśląc o ich wiecznym unicestwieniu, a także o unicestwieniu ich przeszłych i przyszłych krewnych. Oznacza to, że poprzez całkowitą niewiarę odczuwają owe męki piekielne w swych sercach, ponieważ człowiek jest szczęśliwy szczęściem swych bliskich, a cierpi mękę, kiedy oni cierpią. Zgodnie z tym, w co wierzą ci, którzy zaprzeczają istnieniu Boga, całe ich szczęście będzie zniszczone, a jego miejsce zajmie męka. Zatem w tym czasie istnieje jeden, jedyny sposób na to, aby rozwiać owo piekło obecne w sercach ludzi na tym świecie, a jest nim Wszechmądry Koran wraz z rozmaitymi częściami Traktatów Światła, które są duchowym cudem Koranu stosownym dla pojmowania tej epoki.

— 821 —

Składamy podziękowania Bogu za to, że jedna z partii politycznych do pewnego stopnia zdała sobie z tego sprawę i nie utrudnia publikowania tych dzieł. Nie krępuje ona Traktatów Światła, które w efekcie udowadniają, że prawdy wiary mogą zyskać dla wiernych niebo na tym świecie, dozwoliła na ich publikację i zaprzestała prześladowań ich wydawców.

Moi bracia! Moja choroba jest bardzo ciężka. Być może wkrótce umrę lub też w ogóle uniemożliwi mi mówienie, jak niekiedy tego doświadczam. Zatem - mówiąc, iż są one mniejszym złem - moi bracia z Ruchu Światła nie powinni atakować błędów popełnianych przez pewnych nieszczęśników, którzy sami są w błędzie. Powinni zawsze działać pozytywnie. Działanie negatywne nie jest naszą sprawą, ponieważ działania w sprawach wewnętrznych nie mogą być negatywne. Jako że niektórzy politycy nie przyczyniają szkody Traktatom Światła i są nieco tolerancyjni, postrzegajcie ich jako mniejsze zło. Aby zostać ocalonymi od większego zła nie przyczyniajcie im szkody, lecz czyńcie dla nich dobro.

Ponadto wewnętrzny, duchowy dżihad jest sprzeciwianiem się moralnemu i duchowemu zniszczeniu, a służba, której potrzeba, ma charakter nie materialny czy fizyczny, lecz duchowy i moralny. Z tego powodu ani my nie wtrącamy się do spraw polityków, ani też politycy nie mają żadnego prawa do tego, by zajmować się nami!

Na przykład wybaczyłem członkom pewnej partii, choć nałożyli na mnie tysiące rodzajów trudności, a nawet trzydzieści lat uwięzienia i prześladowań. Przysłużyłem się temu, że dziewięćdziesięciu pięciu spośród stu owych nieszczęśników zostało ocalonymi od zniewag, krytyki i ucisku, ponieważ zgodnie z wersetem:

﴿ وَ لَا تَزِرُ وَازِرَةٌ وِزْرَ اُخْرٰى ﴾

wina została przypisana jedynie pozostałym pięciu procentom. Ta partia, która sprzeciwiała się nam, nie ma zupełnie żadnego prawa do tego, by uskarżać się na nas.

Zaprawdę, w pewnym sądzie oskarżyciel starał się uzyskać skazanie nas - wszystkich siedemdziesięciu - na podstawie urojonych raportów szpiegów i donosicieli. Poprzez nadawanie fałszywych znaczeń nie którym częściom Traktatów Światła, poprzez swe niezrozumienie i niedbalstwo, popełniając osiemdziesiąt błędów, które udowodniono mu w sądzie, mocno starał się o to, bym został skazany. Kiedy zostaliśmy uwięzieni, jeden z naszych braci, który stał się celem najcięższych ataków, zobaczył za oknem trzyletnie dziecko. Kiedy zapytał, co to za dziecko, powiedziano mu: "To dziecko oskarżyciela publicznego". Przez wzgląd na to niewinne dziecko nie przeklinał on oskarżyciela. Zaiste, jako że

— 822 —

problemy, których przyczynił oskarżyciel, przysłużyły się propagowaniu i rozpowszechnianiu tego cudu Koranu, którym są Traktaty Światła, stały się one miłosierdziem.

Moi bracia! Być może wkrótce umrę, a ta epoka cierpi na jeszcze inne choroby: choroby takie jak egoizm, egocentryzm, samochwalstwo, pragnienie wygodnego życia zgodnego z kaprysami współczesnej cywilizacji i obsesja na tym punkcie. Pierwszą i najważniejszą lekcją, jakiej Traktaty Światła nauczyły się od Koranu, jest konieczność wyrzeczenia się egoizmu, samolubstwa i samochwalstwa, aby służba ocaleniu wiary mogła być wykonywana z prawdziwą szczerością intencji (ar. ichlas). Dzięki niech będą Bogu (ar. al-hamdu li-llah) za to, że wielu ludzi zyskało ową "całkowitą szczerość intencji". Wielu jest tych, którzy poświęcili swój egoizm, reputację i dobre imię dla najmniejszej z kwestii wiary.

Na przykład kiedy wrogowie nieszczęsnego ucznia Światła stali się jego przyjaciółmi, stracił on głos, ponieważ ich rozmowy stały się częstsze. Ponadto spojrzenia tych, którzy uważają go za kogoś podziwianego, uderzają w niego jak złe oko, sprawiając mu ból. Nawet uścisk dłoni jest dla niego udręką, jakby wymierzano mu policzek. Zapytano go: "Jaki jest twój stan? Jeśli masz miliony przyjaciół, dlaczego nie spotykasz się z nimi przez wzgląd na nich?". Odpowiedział: "Ponieważ naszą metodą jest osiągnięcie całkowitej szczerości intencji, koniecznym jest przedkładanie jednej wiecznej kwestii wiary nawet nad władzę nad światem, gdyby została nam kiedyś ofiarowana, nie mówiąc już o wyrzeczeniu się egoizmu i samolubstwa".

Na przykład w środku działań wojennych, na linii frontu, w ogniu wroga ów uczeń, przedkładając nade wszystko jedną literę lub jeden werset Wszechmądrego Koranu, nakazał swemu skrybie Habibowi, kiedy spadał na nich deszcz kul: "Wyjmij notatnik!" i podyktował mu pewną kwestię, siedząc na końskim grzbiecie. Oznacza to, że w obliczu ognia przeciwnika nie porzucił ani jednej litery i ani jednego znaku Koranu, przedkładając je nad ratowanie własnego życia.

Zapytaliśmy naszego brata, gdzie nauczył się tak nadzwyczajnej szczerości intencji, a on odpowiedział: "Z dwóch kwestii".

Po pierwsze: W hadisie przekazano, że ten, który był chwałą całego świata (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) podczas bitwy pod Badrem - która była najbardziej cudowną bitwą w całej historii islamu - mimo ataku nieprzyjaciół w porze jednej z modlitw obowiązkowych nakazał, aby połowa mudżtahidów odłożyła broń, by dołączyć do modlitwy

— 823 —

w zgromadzeniu (ar. dżama'a) i pomodlić się dwa rakaty, aby nie zostali oni pozbawieni korzyści modlitwy w grupie, zaś druga połowa miała później uczynić to samo. Jako że istnieje zezwolenie na takie postępowanie podczas wojny, a korzyści z modlitwy w zgromadzeniu są ustanowione przez sunnę, stosowanie się do tej praktyki przedkładano nad najbardziej doniosłe sprawy tego świata. Przyjmując jedną niewielką kwestię z tej wskazówki naszego absolutnego mistrza (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), podążamy za nim ze wszystkich sił i z całej duszy.

Po drugie: Imam 'Ali (niech Bóg będzie z niego rad), ów bohater islamu, prosił Boga o to, by Ten zesłał mu strażnika, który będzie pilnował, aby niedbalstwo nie kolidowało z poczuciem obecności Boga podczas pięciu codziennych modlitw obowiązkowych. Błagał na dworze Boga o to, by straszliwy dżinn - Ifryt - strzegł go, aby myśli o atakach jego licznych wrogów nie zakłóciły poczucia obecności Boga podczas modlitwy.

Zatem wasz nieszczęsny brat, którego życie w tym czasie jest dotknięte samochwalstwem, nauczył się tych dwóch niewielkich kwestii od tego, który był przyczyną stworzenia świata (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i od tego, który był bohaterem islamu (niech Bóg będzie z niego rad). Przywiązując wagę do tajemnic Koranu, które w tym czasie są tak niezbędne, nie dbał o ochronę własnego życia na wojnie, lecz objaśnił jedną subtelną kwestię jednej z liter Koranu.

Said Nursi
— 824 —

DO PREZYDENTA I PREZESA RADY MINISTRÓW

Oto słowa bezradnego, starego człowieka, który mając ponad osiemdziesiąt lat stoi w drzwiach grobu, a cierpiąc z powodu licznych chorób, czuje się bliskim śmierci.

Podzielę się z Panami dwiema prawdami.

Po pierwsze: Z całkowitą szczerością, radością i ulgą, całym naszym jestestwem winszujemy pomyślnego dla tego narodu zawarcia sojuszu z Pakistanem i Irakiem. W duchu jestem w największym stopniu przekonany, że - in sza'a-llah - ten sojusz jest pierwszym krokiem do zapewnienia powszechnego pokoju i bezpieczeństwa publicznego czterystu milionom muzułmanów. Poprzez potężne ostrzeżenie, jakie otrzymałem podczas odmawiania tasbih po modlitwie, zostałem zobowiązany do tego, by napisać do Panów te słowa. Choć na ostatnie trzydzieści do czterdziestu lat wyrzekłem się tego świata i polityki, obecnie powód mojej szczerej przestrogi i naglącej troski jest następujący:

Traktaty Światła, które w ostatnich pięćdziesięciu latach odkryły najkrótszą drogę do ocalenia wiary, a także są duchowym cudem Koranu, w Arabii i w Pakistanie są bardziej skuteczne i lepiej przyjmowane niż w jakimkolwiek innym miejscu. Zaprawdę, zgodnie z wiadomościami, jakie otrzymaliśmy, liczba uczniów Światła jest trzykrotnie większa od tej, jaką ustaliły sądy. To z powodu owej tajemnicy w mych ostatnich latach, stojąc u drzwi grobu, poczułem się zobowiązany duchowo do tego, by ujrzeć owe wspaniałe rezultaty i podzielić się nimi.

Po drugie: Idea rasizmu spowodowała wielkie niebezpieczeństwo w okresie kalifatu 'Umajjadów, a wszyscy byli świadkami jej szkodliwych efektów, kiedy ukazała się w postaci "klubów" powstających we wczesnych dniach okresu wolności. Podczas pierwszej wojny światowej ta idea po raz kolejny doprowadziła do strat, jakie ponieśli nasi błogosławieni arabscy bracia w starciach z tureckimi mudżtahidami.

Obecnie pewne znaki wskazują na to, że ta idea może zostać po raz kolejny wykorzystana na szkodę braterstwa islamu, a wykorzystując rasizm, potajemni ateiści, będący wrogami pokoju w społeczeństwie, pracują na rzecz wyrządzenia wielkiej szkody. Jednakże choć istota i natura rasizmu karmią się wyrządzaniem szkody innym poprzez negatywne działanie, Turcy - niezależnie od tego, gdzie znajdują się na

— 825 —

świecie - są muzułmanami, a ich nacjonalizm nasiąknął islamem; te dwa pojęcia są nierozłączne.

"Być Turkiem" znaczy być muzułmaninem. Zaprawdę, ci spośród Turków, którzy nie są muzułmanami, nie są już Turkami. Jak w przypadku Turków, tak również nacjonalizm Arabów nasiąkł islamem i musi takim pozostać. Ich prawdziwą narodowością jest islam. To wystarczy. Rasizm jest całkowicie niebezpieczny. Niedawno zawarty przez Panów sojusz z Irakiem i Pakistanem in sza'a-llah pomoże odepchnąć szkodę i niebezpieczeństwo rasizmu.

Dzielę się z Panami tym przekonaniem, ponieważ w duchu czuję, że w doskonały sposób przysłuży się ono zyskaniu dla tego kraju przyjaźni czterystu milionów muzułmańskich braci i sióstr miast przyjaźni czterech lub pięciu milionów rasistów, a także zyskaniu przyjaźni ośmiuset milionów chrześcijan i ludzi innych religii, którzy najbardziej potrzebują pokoju i bezpieczeństwa publicznego.

Po trzecie: Sześćdziesiąt pięć lat temu gubernator przeczytał mi pewien artykuł zamieszczony w gazecie. Brytyjski minister do spraw kolonii, będący ateistą, trzymając w ręku Koran wygłosił przemówienie, w którym powiedział: "Dopóki muzułmanie posiadają ten Koran, nigdy prawdziwie nie będziemy nimi władać ani nie zapanujemy nad nimi. Musimy albo zdyskredytować Koran, albo sprawić, by się go wyrzekli".

Mając na uwadze owe dwa cele, tajny komitet zepsucia starał się wyrządzić szkodę temu bezradnemu, gotowemu do poświęceń, niewinnemu i dokładającemu starań narodowi. Sześćdziesiąt pięć lat temu szukałem więc pomocy Wszechmądrego Koranu, aby przeciwstawić się temu prądowi. Po sześćdziesięciu pięciu latach, stojąc w obliczu krótkiej drogi prowadzącej do prawdy (tur. haqiqat) i przewidując powstanie wielkiego Uniwersytetu Islamskiego, znaleźliśmy dwa sposoby na ocalenie naszego życia ostatecznego, na ocalenie nas od absolutnego despotyzmu i zniszczenia, jakie niesie ze sobą zbłądzenie tego świata, na rozwijanie braterstwa między społecznościami muzułmańskimi.

Sposób pierwszy to Traktaty Światła. Rozstrzygającym dowodem tego, że rozwijają one braterstwo wiernych poprzez umacnianie wiary, jest fakt, że zostały one opublikowane podczas największej słabości, w czasie najbardziej bezprecedensowych prześladowań, a jednak ukazały swe działanie w świecie islamu, w Europie i Ameryce. Co więcej, od trzydziestu lat były zwycięskie w walce przeciwko ideologiom ateizmu, takim jak rewolucje, filozofia bezbożności czy filozofie materializmu i naturalizmu, a wszystkie procesy sądowe i komisje rzeczoznawców nie

— 826 —

mogły obalić ich twierdzeń. In sza'a-llah pewnego dnia w przyszłości ludzie Panom podobni, którzy odkryją klucze braterstwa muzułmańskiego, ogłoszą odblask owego cudu Koranu całemu światu islamu.

Sposób drugi: Sześćdziesiąt pięć lat temu chciałem udać się na Uniwersytet Al-Azhar. Uważając go za medresę całego świata islamu, zamierzałem pobierać nauki w owej błogosławionej medresie, jednak nigdy nie miałem sposobności po temu. Dzięki Swemu miłosierdziu Wszechmocny Bóg natchnął mą duszę następującym pomysłem: Uniwersytet Al-Azhar jest szkołą dla całej Afryki. Jak Azja jest znacznie większa od Afryki, tak potrzebny jest znacznie większy od Al-Azhar uniwersytet muzułmański w Azji, aby negatywny rasizm nie zepsuł plemion islamu, jakimi są ludy Arabii, Indii, Iranu, Kaukazu, Turkiestanu i Kurdystanu.

Taki uniwersytet może posłużyć wspieraniu jednego z fundamentalnych praw Koranu, mówiącego:

﴿ اِنَّمَا الْمُؤْمِنُونَ اِخْوَةٌ ﴾

[17] a to poprzez prawdziwą, pozytywną, uświęconą i rzeczywistą narodowość islamu.

Może pogodzić filozofię naukową z naukami religijnymi i sprawić, że cywilizacja europejska zawrze pokój z prawdami islamu. Co więcej, może stworzyć sojusz między uczniami współczesnej nauki i uczniami medresy, aby wspomagali się nawzajem. Jak pracowałem dla Traktatów Światła, tak przez dokładnie pięćdziesiąt pięć lat pracowałem na rzecz założenia w sercu wschodnich prowincji, między Indiami, Arabią, Iranem, Kaukazem i Turkiestanem, uniwersytetu w rodzaju Al-Azhar, działającego wedle systemu Medresetu'z-Zehra. Nieżyjący już sułtan Resad (oby Bóg zmiłował się nad jego duszą) jako pierwszy docenił znaczenie tego projektu i przeznaczył na wzniesienie budynku dwadzieścia tysięcy lir w złocie. Ponadto po mym powrocie z niewoli i po pierwszej wojnie światowej, w czasach, kiedy tak trudno było znaleźć pieniądze, stu sześćdziesięciu trzech spośród dwustu członków parlamentu w Ankarze podpisało zgodę na budowę tego samego uniwersytetu, przeznaczając na ten cel sto pięćdziesiąt tysięcy lir. Jednym z nich był Mustafa Kemal. Oznacza to, że założeniu tak wartościowego uniwersytetu nadano już w tamtych czasach tak wielki priorytet, że na ufundowanie go przeznaczono blisko pięć milionów dzisiejszych lir.

Zaprawdę, nawet niektórzy członkowie parlamentu, którzy byli obojętni na sprawy religii, a popierali ideę westernizacji i wyrzeczenie się zwyczajów muzułmańskich, złożyli swoje podpisy pod tą uchwałą. Dwaj

— 827 —

z nich powiedzieli jednak: "Teraz bardziej potrzebujemy westernizacji i cywilizacji, a nie tradycji i nauk religijnych". Odpowiedziałem im słowami:

"Będziecie wiedzieć, iż wskazówka, jaką jest fakt, że większość proroków pojawiła się na Wschodzie, a większość filozofów na Zachodzie, służy ukazaniu prawdy, wedle której tym, co przyniesie prawdziwy postęp na Wschodzie, są raczej uczucia religijne, nie zaś wpływ nauki i filozofii.

Nawet jeśli przypuszczacie, że absolutnie nie ma takiej potrzeby, jeśli nie zważacie na tę wrodzoną zasadę, a pod nazwą westernizacji porzucacie islamskie tradycje i ustanawiacie fundamenty bezbożności, nawet wtedy oczywistą koniecznością i istotną kwestią dla pokoju i bezpieczeństwa tych narodów i krajów jest wasze poparcie dla religii i prawd islamu w prowincjach wschodnich, które są ośrodkiem czterech lub pięciu wielkich narodów.

Podam wam jeden mały przykład spośród tysięcy przykładów:

Kiedy przebywałem w Van, powiedziałem pewnemu patriocie spośród moich uczniów, który był Kurdem: 'Turcy wielce przysłużyli się islamowi. Co o nich sądzisz?'. Jego odpowiedź brzmiała: 'Przedłożę muzułmanina-Turka nad mego grzesznego brata i będzie mi bliższy niż ojciec, ponieważ Turcy całkowicie poświęcają się służbie na rzecz wiary'. Jakiś czas później, kiedy byłem jeńcem wojennym, ów uczeń (niech Bóg zmiłuje się nad jego duszą) przybył do Stambułu i zaczął studiować współczesne nauki. Zobaczyłem się z nim po powrocie z niewoli. Poprzez reakcyjną postawę, jaką przejął od pewnych rasistowskich nauczycieli, przyjął inną metodę i stał się kurdyjskim nacjonalistą. Powiedział mi: 'Obecnie przedkładam grzesznego Kurda, a nawet Kurda-ateistę nad prawego Turka'. Później, po kilku dyskusjach, wybawiłem go (od tych poglądów - uz. red. pol.). Stał się całkowicie przekonany o tym, że Turcy są bohaterską armią islamu.

O, członkowie parlamentu, którzy zadajecie mi pytania! Na wschodzie żyje pięć milionów Kurdów. Hindusów i Persów jest blisko czterysta milionów. Arabów jest siedemdziesiąt milionów, a przedstawicieli ludów Kaukazu - cztery miliony. Ponieważ wszyscy ci bracia są sąsiadami, a jedni z nich potrzebują drugich, czy ważniejszym jest, aby otrzymać nauki, jakie odebrał mój uczeń w medresie w Van, czy może lepiej, by ludzie pozostawali w drugim stanie mego zmarłego już ucznia? By w swych poglądach opartych na poczuciu wyższości własnej rasy nie uznawali oni braterstwa islamu? By owe narody zostały zepsute przez studiowanie wyłącznie nauki filozofii, bez jakiegokolwiek zastanawiania się nad naukami islamu? Pytam was!"

— 828 —

Po udzieleniu tej odpowiedzi ci, którzy byli przeciwni zwyczajom muzułmańskim, a całkowicie sprzyjali westernizacji, powstali z miejsc i podpisali zgodę. Nie będę wymieniał ich nazwisk, ponieważ odeszli już z tego świata - oby Bóg im wybaczył.

Po czwarte: Wszyscy nauczyciele wschodniej Turcji są wdzięczni prezydentowi za to, że uczynił on sprawę Uniwersytetu Wschodniego priorytetową pośród tak wielu ważnych spraw polityki; są zdumieni tym, że posunął się aż do ustanowienia uchwały o przydzieleniu sześćdziesięciu milionów lir na ów uniwersytet i tak wspaniale przysłużył się tej medresie islamu. Zapoczątkowanie tych działań przez byłego nauczyciela jest powodem do dumy dla jego medresy i dla niego samego.

Nadanie priorytetu owemu uniwersytetowi - który jest kamieniem węgielnym i najważniejszą fortecą powszechnego pokoju na Bliskim Wschodzie - w obliczu wielce znaczących kwestii politycznych zaiste jest przynoszącą wielkie korzyści służbą na rzecz tego kraju, tego państwa i tego narodu. Program uniwersytetu zostanie oparty na naukach religijnych, ponieważ zniszczenie przynoszone przez siły zewnętrzne ma charakter duchowy, a jest nim niewiara. Owemu duchowemu zniszczeniu można przeciwstawić się i zatrzymać je tylko dzięki takiej bombie atomowej, która poprzez swój duchowy aspekt czerpie siłę z duchowości. Koniecznym jest, abyście Panowie skonsultowali się z człowiekiem, który poświęcił tej sprawie pięćdziesiąt pięć lat swego życia, badając wszystkie jej szczegóły i rezultaty, abyście zasięgnęli jego opinii. Ponieważ czujecie się zobowiązani do omówienia tej kwestii z Ameryką i Europą, ja również zastrzegam sobie prawo do zabrania głosu w tej kwestii. Oto, czego oczekujemy od Panów w imieniu tego patriotycznego narodu.

Said Nursi