Bediuzzaman Said Nursi — Autoryzowana biografia
— 170 —

CZĘŚĆ DRUGA

Zycie w Barli
— 171 —
Medresa Nauczyciela i drzewo platanu, a którym odczytywał swe lekcje i recytował suplikacje
— 172 —

POWSTANIE TRAKTATÓW ŚWIATŁA

Do tej pory przedstawiliśmy poszczególne fazy życia Nauczyciela Bediuzzamana Saida Nursiego we wschodniej Anatolii. Teraz przedstawimy jego misję, która jest rozległa jak cały wszechświat, a jej podobne rzadko były zapisywane na kartach historii. Ów obowiązek miał stać się owocem i rezultatem czterdziestu do pięćdziesięciu lat życia Nauczyciela. Rozpraszając wszelkie materialne i duchowe ciemności, Traktaty Światła ukazały się, by rozświetlić swym światłem cały świat. Nad sceną nauki i wiedzy całego świata wzeszło słońce z Turcji!

WYGNANIE BEDIUZZAMANA Z PROWINCJI WSCHODNICH DO ZACHODNIEJ ANATOLII.
POJAWIENIE SIĘ TRAKTATÓW ŚWIATŁA, ICH SPISYWANIE I ROZPOWSZECHNIANIE

Kiedy Bediuzzaman żył we wspomnianej wcześniej jaskini w Van, na wschodzie (Turcji - uz. red. pol.) wybuchały rewolucje i powstania. Na list człowieka, który szukał u niego poparcia dla buntu, mówiąc: "Masz potężny wpływ na innych", Bediuzzaman odpowiedział poprzez następującą wiadomość:

"Przez stulecia naród turecki służył islamowi i wydał wielu świętych mężów (ar. ałlija) [1]. Nie powinno się dobywać miecza przeciwko ich wnukom i ty również nie powinieneś tak czynić. Powinieneś porzucić swój plan buntu. Naród powinien być prowadzony drogą prostą i oświecony!"

Mimo to rząd skazał Bediuzzamana na wygnanie do zachodniej Anatolii. Kiedy Nauczyciel został zatrzymany przez żołnierzy, a policjanci mieli zabrać go do Anatolii, otoczyli go uzbrojeni milicjanci, ludzie miejscowi oraz ich przywódcy, i błagali go, mówiąc:

— 173 —

-O, effendi! Pozwól nam, byśmy cię tutaj zatrzymali. Jeśli chcesz, zabierzemy cię do Arabii. Nie opuszczaj nas!

-Udam się do Anatolii - odpowiedział im łagodnie. - Moim życzeniem jest być z tymi ludźmi.

Początkowo Bediuzzaman został odesłany pod eskortą żołnierzy do prowincji Burdur. W Burdur był przetrzymywany w niewoli, pozostając pod ciągłym nadzorem i będąc stale prześladowanym. Mimo zadawanych mu męczarni nigdy nie był bezczynny. Wytrwał w swym obowiązku, dając lekcje pewnym ludziom wiary (ar. ahl al-iman), a także opracowując sw tajemnicy księgę zatytułowaną Pierwsza brama Światła (tur. Nurun ilk kapisi), składającą się z trzynastu lekcji. Ludzie wiary, którzy doceniali wartość owych klejnotów mądrości i potrzebowali ich, rozpoczęli odręczne spisywanie kopii tej księgi. Wreszcie potajemni wrogowie religii sporządzili raport, w którym podkreślali, że "Said Nursi nie jest tutaj bezczynny, lecz prowadzi dysputy religijne". Zapadła zatem decyzja przeniesienia go do mało uczęszczanego miejsca w terenie górskim, gdzie "uschnie w jakimś odległym zakątku kraju, będąc pozbawionym wszystkiego, żyjąc w samotności i odosobnieniu". Mając to na uwadze, przeniesiono Bediuzzamana do Barli w prowincji Isparta.

Pewnego dnia, kiedy Said Nursi przebywał w Burdur, tę prowincję odwiedził ówczesny naczelny dowódca sił zbrojnych, marszałek Feyzi Cakmak. Gubernator, uskarżając się, powiedział do niego: "Said Nursi nie słucha rządu; nieustępliwie daje lekcje religijne tym, którzy go odwiedzają". Marszałek znał wielkość duchową Bediuzzamana, jego geniusz i wiedział, iż jest on człowiekiem wielkiej prawości. Odpowiedział, mówiąc: "Bediuzzaman nie wyrządza nikomu żadnej szkody. Nie wtrącajcie się do jego spraw. Traktujcie go z szacunkiem".

W każdym miejscu zesłania Bediuzzamana zniewoleni urzędnicy wymierzali przeciwko niemu zaciekłą kampanię propagandową. Celem tego było sprawienie, by ludzie wiary odwrócili się od Nauczyciela Bediuzzamana. Uknuto wiele oszukańczych planów, by powstrzymać ludzi przed korzystaniem z jego lekcji religijnych. Niemniej jednak wpływ lekcji wiary dawanych przez Nauczyciela, a także uznanie dla tych lekcji, rozprzestrzeniały się w sercach ludzi niczym pożar. Serca ludzkie były przepełnione umiłowaniem jego dzieł i oddaniem im.

***
— 174 —

BARLA

Barla jest ośrodkiem, w którym po raz pierwszy pojawiło się spisywanie zbioru Traktatów Światła; jest miejscem, do którego Traktaty zostały zesłane jako duchowa pomoc dla ludzi wiary. Barla jest wioską, w której ukazało się światło zbawienia emanujące z Koranu, w której wzeszło słońce szczęścia, aby rozproszyć straszliwe zagrożenia zbłądzenia i prądów ateizmu, jakim stawiał czoła naród islamu, a przede wszystkim ludzie z Anatolii. Barla jest szczęsnym miejscem, dla którego miłosierdzie Boga, Jego błogosławieństwa i łaska zalśniły nad świętymi ziemiami Anatolii, nad bohaterskimi dziećmi tego muzułmańskiego narodu i nad światem islamu, a to poprzez owe dzieła, które służą ich życiu, ich śmierci oraz ich wiecznemu szczęściu.

Bediuzzaman Said Nursi był więziony w wiosce Barla, pozostając pod nieprzerwanym nadzorem, doświadczając krańcowych prześladowań oraz tyranii. Oddalono go od ludnych miast i porzucono w odosobnionej wiosce, aby stłumić w jego duszy zapał muzułmańskiego poświęcenia, aby uciszyć go i nie dopuścić do głosu, aby uniemożliwić mu pisanie na tematy wiary (ar. iman) i islamu. Barlę wybrano na miejsce jego zesłania, mając na celu utrzymanie go w bezczynności, powstrzymanie go przed dokładaniem starań przeciwko ateizmowi, a także uniemożliwienie mu służenia Koranowi.

Bediuzzaman odniósł sukces, działając całkowicie na przekór planom swoich wrogów. Nigdy nie pozostał bezczynny nawet przez chwilę. Nawet w tak odosobnionym miejscu jak Barla spisywał Traktaty Światła, które dawały lekcje na temat prawd Koranu i wiary, a także dbał to, by były one w tajemnicy rozpowszechniane. Ten sukces i triumf były zwycięstwem o wielkim znaczeniu, ponieważ w owym okresie radykalnego ateizmu nie zezwolono na napisanie choćby jednego prawdziwie pobożnego dzieła. Podjęto wszelkie środki, aby zmusić przywódców religijnych do milczenia i zniszczyć ich. Mimo to ateiści nie byli w stanie zniszczyć Bediuzzamana ani nie mogli powstrzymać jego publikacji dotyczących wiary i islamu, które budziły odrętwiałe serca i umysły. Osiągnięcia Bediuzzamana w publikowaniu dzieł religijnych podczas trwającego dwadzieścia pięć lat okresu krańcowych prześladowań i absolutnego despotyzmu są bezprecedensowe.

— 175 —

Bediuzzaman został wygnany do Barli na przełomie lat 1926 i 1927. Te lata widziały również początki wprowadzania w Turcji absolutnego despotyzmu, który zapanował na dwadzieścia pięć lat. Tajne komitety ateistów realizowały swój plan, który zakładał zniszczenie ducha islamu poprzez zakazanie symboli islamu raz na zawsze, a także poprzez skonfiskowanie i zniszczenie wszystkich kopii Koranu. Zdawszy sobie sprawę z tego, że ów plan zawiódł, zamiast niego owi ateiści z diabelską przebiegłością obmyślili i wprowadzili w życie ideę, wedle której przyszłe pokolenia za trzydzieści lat miały wymazać Koran własnymi rękami [2]. Trwały mające na celu zniszczenie islamu rządy destrukcji i agresji, jakich bieg historii nie widział nigdy wcześniej. Aby oddalić naród od islamu i aby odebrać mu islam, przecięto wszelkie więzi, jakie łączyły z tożsamością muzułmańską naród turecki i dzieci tego kraju, które od sześciuset lat - a raczej od tysiąca lat, od czasów 'Abbasydów - były chorążymi Wszechmądrego Koranu i rzucały wyzwanie całemu światu. Ów plan nabrał rozpędu, a nie był on wydarzeniem pomniejszym, lecz wielkim i powszechnym. Był to program przedsięwzięty na wielką skalę, z konsekwencjami sięgającymi tak daleko, że miał on odegrać wiodącą rolę w katastrofie, jaka miała spaść na wiarę, na świat i na życie ostateczne milionów ludzi, szczególnie ludzi młodych i milionów niewinnych uczniów. Ów plan miał zaowocować bezpośrednimi konsekwencjami dla wiecznego życia ludzi w Anatolii, aż po kres czasu.

Przez owe lata wybuchały straszliwe rewolucje i zniszczenie, wymierzone przeciwko islamowi, Koranowi i życiu bohaterskiego narodu, który - jak zaświadcza to jego olśniewająca, tysiącletnia historia - jako chorąży Koranu zajął najwyższe z wyniosłych miejsc. Rozmyślnie podjęto próbę tego, by przyszłe pokolenia oraz ich uczniowie zapomnieli o olśniewającej historii tysiąca lat, przez które najsławniejsza armia świata prowadziła dżihad religijny, a także o ich szanownych przodkach, pogrzebanych w owej historii. Poprzez przecinanie wszelkich więzi łączących ludzi z historią przygotowano teren dla ateistycznego reżimu, zwodniczo używając kłamliwych, a z pozoru efektownych słów.

Potajemni komuniści, masoni i ateiści podjęli próbę indoktrynacji poprzez wprowadzenie zmian na wielką skalę w nauce i edukacji, poprzez mroczne zasady wydobyte z bagna ateistycznej filozofii, poprzez zastępowanie najwyższych zasad rozwoju materialnego i duchowego, a także cywilizacji, które już były zawarte w prawdzie islamu, ideologią barbarzyńskich myślicieli i filozofów. Głównym celem wrogów islamu, szczególnie Brytyjczyków i Francuzów, było materialne i duchowe wykorzystanie świata islamu oraz doprowadzenie do tego, by podupadł,

— 176 —

a także oddalenie bohaterskiego narodu tureckiego od wszelkich więzi religijnych. Plan zakładał strącenie postępowania, obyczajów i moralności muzułmanów do poziomu całkowicie sprzecznego z islamem. Na nieszczęście, wprowadzanie owego planu w życie było już w toku.

Zatem owe lata, podczas których Bediuzzaman Said Nursi rozpoczął swą żarliwą pracę nad spisywaniem Traktatów Światła jako bohater islamu dokładający starań w służbie wiary i Koranu w Anatolii, widziały początek i ustanowienie epoki nadzwyczaj przerażającego ateizmu, jakiego nigdy wcześniej nie widziano na obliczu ziemi. Oto dlaczego koniecznym jest, by pamiętać o owych przerażających czasach, spoglądając na życie Bediuzzamana i na jego służbę, jaką wykonał poprzez Traktaty Światła, ponieważ w tak bezprecedensowych warunkach usługi na wagę atomu były tak wartościowe, jak gdyby ważyły tyle, co góra, a najmniejsza służba wydałaby wielką zasługę i przyniosła wspaniałe rezultaty.

Zatem Traktaty Światła ukazały się jako produkt i wynik odpowiedzi na ową przerażającą i krytyczną (wobec religii - uz. red. pol.) epokę. Podczas dwudziestu pięciu lat rządów zniszczenia i destrukcji religii autor Traktatów Światła samotnie stał na polu religijnego dżihadu jak największy bohater. Ukazując drogę ludzkości, stał się doskonałym przewodnikiem, wzywającym ummę Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) do brzegów zbawienia. Ponadto owe czasy i warunki zaświadczyły w rozstrzygający sposób i ukazały wszystkim widzom fakt, że Traktaty Światła były diamentowym mieczem Koranu. W czasie powstania tak rozpaczliwych i katastrofalnych okoliczności, w najcięższych warunkach, do jakich doprowadziły starania ateistów, napisane przez Bediuzzamana Traktaty Światła stały się niezniszczalnym murem, który dumnie stał na drodze rozprzestrzeniania się niewiary. Zmuszając do milczenia najbardziej bezbożnych spośród filozofów, Traktaty Światła z ich niezbitymi racjonalnymi dowodami oraz logicznymi świadectwami ukazały owe filozofie, takie jak sprzeczne z religią materializm i naturalizm, jako pozbawione podstaw, fałszywe i w niepojętym stopniu niemożliwe. Zwyciężając całkowitą niewiarę, Traktaty doprowadziły do powstrzymania inwazji ateizmu.

Zaiste, Traktaty Światła, które zalśniły i rozgorzały gniewem przeciwko owym historycznym już prześladowaniom, torturom i zdradzie, jakim poddano Bediuzzamana, są mieczem islamu na dzień dzisiejszy i na przyszłość. Traktaty Światła stały się umiłowanym serc i dusz, umiłowanym miłujących oraz ich życia. Kiedy było to konieczne, dla owego umiłowanego poświęcano życie. Traktaty Światła wykonywały

— 177 —

swą służbę i będą ją wykonywać, zajmując wyniosłą pozycję królewskiej korony i zbawiciela ludzkości. Traktaty Światła powstały jako duchowy cud Koranu, jakiego nadejście przewidziano w minionych stuleciach. Przede wszystkim ich autor, Bediuzzaman Said Nursi, lecz także miliony jego uczniów i braci, wszyscy krążyli wokół owej prawdy Koranu, aby oświeciło ich jej światło, całkowicie przesiąkając prawdami Koranu i wiary znajdującymi się w Traktatach. Umacniali swą wiarę i poświęcali się misji głoszenia owej wielkiej prawdy całemu światu, czytania Traktatów i służenia im do ostatniego tchu.

Tym, co sprawi, że naród turecki wraz z ludźmi tego kraju i światem islamu dostąpi zaszczytnego życia aż po wieczność, co sprawi, że ów naród zapisze się na lśniących kartach historii jako sławny wódz i przywódca świata islamu w służbie Koranu i islamu, jak było to w przeszłości, będzie powód do dumy owego narodu, jakim są Traktaty Światła. To dzieło, które ukazało się w Anatolii i w całym świecie islamu, niesie ze sobą wielką wszechstronność i uniwersalność, a będąc stale rozpowszechnianym i ukazując w każdym miejscu, iż jest przyjmowane i wywiera wielki wpływ, jest własnością Koranu, własnością świata islamu i ludzi islamu. Służy muzułmańskiej dumie mieszkańców tego kraju. Będąc punktem oparcia dla autorytetu rządu w tym kraju, jest również systemem potężnych prawd, który oznajmia całemu światu, że in sza'a-llah przyjdzie czas, kiedy jego lekcje dotrą do wszystkich zakątków świata, by zyskać tam poparcie.

Z Turcji wstaje świt nad światowym polem nauki i wiedzy. To nowe wschodzące słońce jest blaskiem słońca, które zrodziło się nad światem ludzkości tysiąc trzysta lat temu, jest jednym z jego blasków, jakie rozświetlały każde stulecie, jest jego oczekiwanym i ostatecznym cudem duchowym. Ukazuje swe efekty nie tylko na polu duchowości, lecz również w światach fizycznym i materialnym.

Zaiste, efekty Traktatów Światła są daleko bardziej wspaniałe od efektów bomb atomowych, od których zależą narody dzisiejszego świata, które mają za drogie, których chronią i bronią. Ci, którzy badają Traktaty Światła, posiadając nieco wiedzy i dalekowzroczności, zwracając uwagę na trzydzieści trzy lata służby na rzecz wiary, jaką wykonał w Anatolii autor Traktatów, Bediuzzaman Said Nursi, ujrzą, docenią i potwierdzą ten fakt. Dla tych, którzy przeniknęli aż do prawdy, rezultaty służby Traktatów Światła od czasu ich ukazania się aż do dnia dzisiejszego są w najwyższym stopniu prześwietne i wspaniałe, godne miliardów pochwał i powinszowań.

Zachęcając cały kraj do potwierdzonej wiary (tur. iman-i tahqiqi), Traktaty Światła umacniały wiarę. Dokładając starań przeciwko ateizmowi,

— 178 —

braku wiary, zbłądzeniu i rozpuście, pokonały je w pozytywny sposób. Odniosły zwycięstwo w swej żarliwej, uniwersalnej i powszechnej walce religijnej. Jako grupa ludzi dokładających starań na drodze Boga, dzięki ich wzniosłej, duchowej i przyjętej (przez Boga - uz. red. pol.) tajemnicy, biorącej początek z całkowitej wierności i jedności, uczniowie Światła stali się narzędziem służącym przyciągnięciu Bożego miłosierdzia. Owa grupa dokładająca starań na drodze Boga ze szczerością intencji jest niczym nasiono zamknięte w ciasnej przestrzeni skorupy, lecz mieszczące w sobie naturalną zdolność do rozprzestrzenienia się na cały świat niczym rajskie drzewo Tuba. Tak w czternastym stuleciu od posłannictwa Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) wywodzące się z Koranu Traktaty Światła rozprzestrzeniły się w Anatolii i stale będą wzrastać w całym świecie islamu i człowieczeństwa.

Zatem Traktaty Światła przez wzgląd na świętość, jaką zyskały poprzez opieranie swej podstawowej metody na ich nadzwyczajnej szczerości intencji (ar. ichlas) i na służeniu ziarnu jedności Boga (ar. tałhid) i wiary, poprzez bycie przenikanymi i otoczonymi przez światło wiary, zawierając w swej naturze wszystkie prawdy Koranu i islamu, stały się narzędziem służącym ochronie tego muzułmańskiego narodu. Traktaty Światła są światłem wiary i murem Koranu, który - patrząc z punktu widzenia Bożego miłosierdzia - oddala groźby materialnych i duchowych katastrof i zniszczenia.

W walce z przeciwnikami wiary i Koranu Traktaty Światła obrały nie drogę siły i sporu, lecz drogę świadectwa i perswazji. We wszystkich swych stu trzydziestu traktatach bezpośrednio, z pełną jasnością i czystością ukazały najjaśniejsze aspekty prawdy. Będąc kwestionowanymi przez ideologie świata, Traktaty ukazały islam jako religię prawdziwą, a także poprzez rozstrzygające i nieodparte świadectwa w dziedzinach idei i filozofii ukazały cudowność Koranu, która jest słońcem zbawienia dla świata ludzkości. Ponadto poprzez logiczne świadectwa udowodniły fakt, że wszystkie zasady odnoszące się do doskonałości, cywilizacji i ziemskiego postępu zostały zapoczątkowane przez proroków i niebiańskie religie Objawienia. Szczególnie wraz z narodzinami islamu i pod przywództwem świata islamu świat ludzkości został wybawiony z bagna ignorancji - i tak będzie w przyszłości.

Widoczne cnoty, korzyści społeczne i wartości człowieczeństwa, jakie można znaleźć w filozofii, są rozpatrywane w następujący sposób: Jak wschodzące słońce rozprasza swym światłem mrok i rozświetla noc, tak brzask proroctwa wydał swe blaski w sercach i umysłach ludzkości. Owe światła, które można ujrzeć w prawdziwej filozofii i mądrości, w naukach

— 179 —

i sztukach, są wynikami odblasków i przejawów słońca Koranu i lampy proroctwa w świecie ludzkości.

O, świecie islamu! Zbudź się i mocno obejmij Koran. Zwróć swoje zarówno materialne, jak i duchowe jestestwo ku islamowi.

O, dzieci szlachetnych przodków, którzy służyli Koranowi i byli promotorami światła islamu na obliczu ziemi, jak zaświadcza to wasza tysiącletnia historia! Zwróćcie się ku Koranowi, pojmijcie go i czytajcie, działajcie na rzecz studiowania Traktatów Światła, które są tłumaczem Koranu i jednym z jego duchowych cudów tej epoki. Kiedy wasz język zajmie się recytowaniem wersetów Koranu, by rozbrzmiewały na cały świat, wasze postępowanie, maniery i moralność powinny być heroldami jego znaczenia. Czytajcie Koran językiem swego usposobienia, a wówczas staniecie się mistrzami Ziemi i przywódcami tego świata, służącymi szczęściu ludzkości.

O wy, dzieci i wnuki przodków, którzy przez stulecia wypełniali obowiązek chorążego Koranu i którzy pod tym względem zajęli najświętszą i najbardziej szanowaną ze wzniosłych pozycji tego świata! Zbudźcie się! Pozostawanie w niedbalstwie, kiedy wschodzi prawdziwy świt świata islamu, jest całkowicie bezrozumne! Abyście ponownie stali się przewodnikami zbudzonego świata islamu, abyście stali się przyjaciółmi i braćmi po oświeceniu przez światło Koranu i wiary, niezbędne jest osiągnięcie doskonałości poprzez ćwiczenie się w islamie oraz przyjęcie cywilizacji islamu, która jest prawdziwą cywilizacją i prawdziwym postępem ludzkości, przyjęcie jej za wzór w waszych obyczajach i postępowaniu.

Ukształtujcie nauki i sztuki Europy i Ameryki, które zaprawdę są własnością islamu, w oparciu o światło Bożej jedności; spójrzcie na nie z perspektywy Koranu i "wzajemnego wskazywania na siebie" (tur. manay-i harfi), to jest pamiętając o Tym, Który jest prawdziwym artystą i umiejętnym mistrzem. Powinniśmy sami oznajmić i zaprosić innych do tego, by oznajmili: "Maszerujcie naprzód ku Traktatom Światła, owej księdze prawdy, wiary i Koranu, jaka wytycza drogę prowadzącą do wiecznego i wiecznie trwającego szczęścia".

O, moi szanowni bracia w religii! O, wnuki bohaterskich żołnierzy historycznych armii Azji!

Wystarczy, że spaliście przez pięćset lat. Teraz jest czas, żeby zbudzić się o świcie Koranu. W przeciwnym razie, jeśli zamkniecie wasze oczy na słońce Koranu i będziecie spać na wyżynach niedbalstwa, niedbalstwo i słabość złupią was i pozostawią was nędzarzami.

— 180 —

Nie bądźcie jak spadające na ziemię, podzielone krople wody, odwracając się od kierunku, jaki wyznacza Koran. W przeciwnym razie jak ziemia pochłania wodę, tak was pochłoną i połkną rozpusta i występek cywilizacji. Zjednoczcie się na drodze szczęścia i pokoju Koranu, wymiećcie precz rozpustę i szpetotę tej tak zwanej cywilizacji. Podobni połączonym kroplom wody, płyńcie przez wodę prawdy islamu, która jest wodą życia dla tego kraju.

W deszczu prawd islamu, w promieniach wiary lśniącej nad tym krajem rozkwitną nauki i sztuki prawdziwej cywilizacji, a w materialnej i duchowej szczęśliwości ten kraj zamieni się w rajski ogród, in sza'a-llah.

Wracając do omawianej kwestii...

Tak, lata, w których Bediuzzaman Said Nursi był przetrzymywany na wygnaniu w Barli i zaczął spisywanie Traktatów Światła, były - jak zwięźle wspomniano wcześniej - wielce znaczącymi latami, w których najmniejsze działania były wielkie jak góry. Godzina stania na warcie w zimowym chłodzie, w krańcowo trudnych warunkach, przynosi większą nagrodę niż cały rok oddawania czci Bogu. Dokładnie w ten sam sposób napisanie w owym straszliwym czasie choć jednego prawdziwego traktatu mówiącego o wierze i islamie, nie mówiąc już o stu trzydziestu traktatach, było tak wartościowe i znaczące, jak napisanie tysiąca traktatów.

Tak, w owym krańcowo trudnym czasie, kiedy rządził ateizm, ludzie religii zdawali się upokorzeni. Zaprawdę, ideą ateistów było całkowite zniszczenie Koranu i zniszczenie podstaw wiary - tak, jak miało to miejsce w Rosji [3]. Kiedy jednak okazało się, że może to pociągnąć za sobą ryzyko reakcji narodu muzułmańskiego, porzucili oni ową ideę, a zamiast niej podjęli następującą decyzję: "Poprzez nowe metody edukacji, jakie wprowadzimy w szkołach, poddamy młodych ludzi takiej indoktrynacji, że sami zniszczą Koran. W ten sposób przetniemy wszystkie więzi, jakie łączą ten naród z islamem". Inicjatorami wszystkich tych straszliwych planów zepsucia byli przywódcy i członkowie cudzoziemskich prądów ateistycznych, którzy byli przeciwnikami i wrogami postępu w religii.

Zadanie rozwikłania historii ukrytej za owymi straszliwymi wydarzeniami, jakich ziarna zasadzono w narodzie tureckim, pozostawiamy miłującym prawdę historykom przyszłości. W tym temacie odsyłamy Czytelnika do dzieł muzułmańskich pisarzy tureckich, którzy korzystając z częściowych wolności, jakie dały rządy demokratów, zaczęli już publikować swoje prace.

— 181 —

Naszym zadaniem jest zatroszczenie się i zajęcie się wyłącznie prawdą wiary i Koranu. Jedynym prądem, do jakiego należymy, jest prąd wiary i islamu. W owych okresach najbardziej okrutnych ateizmu i zbłądzenia Bediuzzaman Said Nursi przed cały czas pozostawał pod nadzorem, będąc przetrzymywanym w nadzwyczaj ciężkich warunkach. Tyranie Nimrodów, Faraonów, Szaddadów i Jazydów nie mogłyby równać się z tym, co znosił Bediuzzaman. W ten sposób minęło dwadzieścia pięć lat. W owym czasie świat islamu był biedny materialnie i trzymany w niewoli przez potęgi kolonialne. Wszelkie tajne stowarzyszenia zepsucia i ateizmu były nadzwyczaj aktywne w Turcji i w całym świecie islamu, a ich zwolennicy okazywali im wsparcie, jednocząc się przeciwko islamowi.

Traktaty Światła są zatem dziełem wielce doniosłego czasu, porównywalnym co do znaczenia z czasami, w których bitwy pod Badrem i pod górą Uhud odegrały tak zasadniczą rolę dla podbojów islamu na całym świecie w czasie epoki szczęśliwości, czyli w czasach Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Rola Traktatów Światła jako narzędzia służby wierze i wykonywania duchowego dżihadu religijnego jest tak znacząca, że czegoś podobnego nie doświadczono nigdy wcześniej, prócz epoki szczęśliwości.

W stu trzydziestu dziełach Traktatów Światła, jakie napisał przebywając w niewoli, na zesłaniu i w odosobnieniu, Bediuzzaman przemawia z elokwencją w meczecie Anatolii i w meczecie świata islamu, choć utrudniano mu to na wszelkie sposoby. Recytuje on ludziom islamu lekcję, jaką zaczerpnął z Koranu. Jest tak, jak gdyby Bediuzzaman Said Nursi stał na szczycie czternastego wieku od czasów Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a dwudziestego wedle rachuby chrześcijan, wołając z zapałem do swych współczesnych, do ludzi islamu i człowieczeństwa, a także do przyszłych pokoleń, ustawionych w szeregach za tym stuleciem, jako wielki przewodnik (ar. murszid) i wspaniały odnowiciel (ar. mudżaddid).

Tęsknotę za Traktatami Światła wyrażały przede wszystkim niewinne dzieci oraz ludzie młodzi, a oto jeden spośród tysięcy przykładów owej prawdy:

Pewnego razu, kiedy Bediuzzaman przejeżdżał przez miasteczko Bolvadin, uczniowie szkół podstawowych i średnich, którzy zobaczyli Nauczyciela, wszyscy bez wyjątku wybiegli ze szkół i otoczyli samochód (z Nauczycielem - uz. red. pol.), żeby go pozdrowić. Językiem swego usposobienia, poprzez swoje powitanie, ukazali swe powinszowania i wdzięczność.

Zapytaliśmy Nauczyciela o ukrytą w tym mądrość, jako że pewien czas temu w Emirdag, widząc bryczkę, jaką podróżował, niewinne dzieci biegły przez cierniste drogi ich wioski, wykrzykując: "Dziadzio Bediuzzaman! Dziadzio Bediuzzaman!" Mówiąc nam, że pomodlił się za nie, Nauczyciel powiedział: "Choć umysły owych niewinnych tego nie pojmują, jednak ich dusze przewidują, że owe dzieci ocalą swą wiarę dzięki Traktatom Światła, że ochronią same siebie, swój kraj i swą przyszłość przed straszliwymi zagrożeniami. Ich serca pojęły ową prawdę, zaś z powodu tego, że jestem interpretatorem Traktatów Światła, okazują mi miłość, uznanie i wdzięczność, na które zasługują Traktaty Światła".

Nauczyciel Bediuzzaman serdecznie kochał dzieci. Kiedy gromadziły się wokół niego, chwalił je i mówił: "Ponieważ jesteście niewinne, wasze suplikacje (ar. du'a) są przyjmowane. Zróbcie du'a za mnie".

Taki był zatem powód szczerego zapału niewinnych dzieci z Bolvadin, których wszystkie matki były uczennicami Światła.

— 182 —

SPISYWANIE I ROZPOWSZECHNIANIE TRAKTATÓW ŚWIATŁA

Bediuzzaman Said Nursi układał Traktaty Światła w tak trudnych i przerażających warunkach, że znosił on trudności, jakim nie musiał stawić czoła żaden uczony w historii. Posiadając niewyczerpaną determinację, wolę i umiłowanie służby, nie upadając na duchu, bez strachu i niestrudzenie poświęcał służbie całą swą energię z niezrównanymi cierpliwością, żywotnością i wyrzeczeniem się duszy. To wszystko skupiło się w jego nadzwyczajnym dziele, jakim było spisywanie Traktatów Światła, które są ukazywane jako doskonały przewodnik oświecający i nauczający świat islamu i człowieczeństwa. Chroniły one i zawsze będą chronić ten naród i ten kraj przed smokiem komunizmu, przed nieszczęściami masonerii i ateizmu. Spisywanie Traktatów Światła, które składają się ze stu trzydziestu części, zostało ukończone w dwadzieścia trzy lata.

Jako że Traktaty Światła były spisywane w czasie rozpaczliwej potrzeby, każdy traktat jest antidotum i lekarstwem, które skutecznie uleczyło duchowe choroby wielu ludzi. Każdy człowiek, który czyta Traktaty Światła, zostanie pochłonięty przez stan duchowy, w którym będzie studiował je z wielką tęsknotą i będzie całkowicie potrzebował Traktatów, jak gdyby zostały one spisane właśnie dla niego. W konsekwencji tego pojawienie się owych dzieł było zesłaniem prawd koranicznych, które zwracały się do wszystkich potrzebujących w kwestiach dotyczących wiary, islamu, umysłu, duszy, serca i intelektu w sposób tak doskonały, iż miał on okazać się wystarczający dla nadchodzących czasów.

Traktaty Światła są prawdziwym komentarzem do Wszechmądrego Koranu. Ów komentarz (ar. tafsir) nie polega na kolejnym objaśnianiu wersetów, lecz odnosi się do wersetów Koranu, objaśniając prawdy wiary potrzebne w tej epoce.

— 183 —

Istnieją dwa rodzaje komentarzy do Koranu: pierwszy dotyczy wersetów Koranu, ich fraz i słów, podczas gdy drugi objaśnia i udowadnia znaczenie i prawdy wersetów. Zgodnie ze świadectwem i potwierdzeniem tysięcy ludzi prawdy i analizy Traktaty Światła są najsilniejszym, najbardziej wartościowym, najbardziej olśniewającym i najwspanialszym komentarzem tego drugiego rodzaju.

Sposób, w jaki Traktaty Światła były spisywane i rozpowszechniane, nie ma podobnego ani równego sobie w całej historii. Bediuzzaman Said Nursi nie był na tyle biegły w pisaniu, aby mógł on sporządzać kopie swoich pism; był jedynie na pół piśmienny. Z tego powodu dyktował on Traktaty z wielką prędkością skrybom, którzy pospiesznie je spisywali. Przy spędzaniu na tej pracy godziny lub dwóch każdego dnia, owe mistrzowskie dzieła powstawały w ciągu dziesięciu lub dwunastu godzin, a niekiedy nawet w ciągu godziny lub dwóch.

Liczne kopie dzieł Nauczyciela Bediuzzamana Saida Nursiego były spisywane odręcznie przez jego uczniów, którzy przekazywali je jeden drugiemu celem sporządzenia dalszych odręcznych kopii, a ostatecznie ukończone dzieło wracało do autora, by ten mógł poprawić błędy spisujących. Dokonując tych poprawek, czynił to bez sięgania do oryginału. Nawet teraz, poprawiając dzieło, jakie napisał dwadzieścia pięć lub trzydzieści lat temu, jest w stanie uczynić to wyłącznie z pamięci, bez zaglądania do oryginału.

Ludzie z okolicznych miasteczek i wsi przyjmowali owe dzieła z wielkimi zainteresowaniem i entuzjazmem i rozpowszechniali je, sporządzając własne odręcznie spisywane kopie.

Nauczyciel Bediuzzaman Said Nursi nie sięgał do innych ksiąg prócz Koranu i spisał Traktaty Światła, nie mając przy sobie jakichkolwiek ksiąg.

Ideał wyrażony przez nieżyjącego już Mehmeda Akifa w poniższym dwuwierszu jest osiągnięciem, jakie zostało zesłane Bediuzzamanowi:

Czerpiąc natchnienie bezpośrednio z Koranu,

Powinniśmy uczynić pojmowanie tego stulecia mową islamu.

Charakter rozpowszechniania Traktatów Światła nie miał równych sobie w całej historii, a wyglądał on następująco:

Wobec wzięcia na siebie [4] obowiązku zachowania alfabetu koranicznego było koniecznością, aby Traktaty Światła były spisywane w alfabecie koranicznym [5]. Alfabet koraniczny został zakazany, a wydawnictwa publikujące dzieła w tym alfabecie zostały zamknięte. Bediuzzaman

— 184 —

był ubogi i nie był w żaden sposób powiązany z jakim-kolwiek doczesnym majątkiem; nie posiadał ani pieniędzy, ani dobytku. Ci, którzy sporządzali odręczne kopie Traktatów, również byli w stanie zabezpieczyć jedynie swoje podstawowe potrzeby. Spisujący Traktaty Światła byli aresztowani i zabierani na posterunki policji, a tam poddawano ich torturom i okrutnemu traktowaniu. Był to czas,w którym rodził się klimat lęku i zastraszenia, a ludzie bogobojni i miłujący prawdę tracili życie na szubienicach wyłącznie dlatego, że byli pobożni. Poprzez ucisk, jakiemu Bediuzzaman został poddany przez rząd, a także poprzez propagandę wymierzoną przeciwko niemu, wszędzie zaszczepiono klimat terroru. Ludzie bali się do tego stopnia, że nie śmieliby nawet podejść do Nauczyciela ani też otrzymać od niego lekcji dotyczących religii i wiary. Pod rządami krańcowego ucisku i absolutnej tyranii ludzie religii zostali skazani na całkowite milczenie. Nie było również dozwolonym opublikowanie prawdziwego traktatu mówiącego o prawdach religijnych, ani też nie było dozwolonym nauczanie ludzi o owych prawdach. Islam został zatem uczyniony ciałem bez duszy, a nauczanie istoty religii islamu oraz jej zasad było całkowicie zakazane .

Owa epoka tak gwałtownie zapoczątkowanej bezbożności została pokonana przez szerokie i nieustępliwe rozpowszechnianie Traktatów Światła. W rezultacie tego ludzie wiary byli w stanie zrzucić kajdany tyranii narzuconej ich życiu duchowemu i materialnemu (szczególnie duchowemu). Traktaty Światła przetrąciły kręgosłup ateizmu i rozbiły jego fundamenty raz na zawsze.

Tak, Ruch Światła jako front sprzeciwiający się ateizmowi zalśnił w owej epoce niczym błyskawica, a owo światło Wszechmądrego Koranu ukazało się w całej jego mocy i majestacie dzięki potajemnemu rozpowszechnianiu Traktatów Światła.

Rosła wiara tych, którzy otrzymywali od Traktatów Światła lekcje potwierdzonej wiary (tur. iman-i tahqiqi), a także wiara rosnącej liczby uczniów Światła, co z kolei dało im męstwo wiary i odwagę islamu. Jak mężny dowódca może stać się punktem oparcia dla setek swych żołnierzy i zaszczepić w nich odwagę językiem swego usposobienia, tak w ten sam sposób Bediuzzaman Said Nursi, który jest przedstawicielem duchowej osobowości Traktatów Światła, a po nim setki tysięcy uczniów Światła, którzy umocnili swą wiarę poprzez lekcje potwierdzonej wiary, jakich udzieliły im Traktaty, a których obecnie liczy się w milionach, stali się

— 185 —

punktem oparcia i doskonałym wzorem dla ludzi wiary. Siła wiary ukazana przez uczniów Światła oraz ich bohaterska postawa przeciwko ateizmowi miały ogromny wpływ na społeczeństwo i zainspirowały jego przebudzenie. W ten sposób poprzez Traktaty Bediuzzaman i uczniowie Światła wykorzenili bezpodstawne lęki i bezpodstawne obawy w społeczeństwie, a także zaszczepili w kraju i narodzie ogólne poczucie odwagi, ulgi i nadziei, wybawiając muzułmanów od rozpaczy.

Uznanym i potwierdzonym przez ludzi prawdy jest fakt, że uczniowie Światła, którzy uczynili Traktaty Światła celem swego życia, wywarli wpływ na setki ludzi i przysłużyli się wierze oraz islamowi tak bardzo, jak setki przewodników. Jak ich Nauczyciel, tak uczniowie Światła nie przerazili się oślepiających ataków ateizmu. Nie lękali się wycia i wrzasków, prześladowań ani uwięzienia; bez wahania, kiedy tylko było to konieczne, kładli na szali własne życie, dobytek i rodzinę przez wzgląd na służbę wierze i islamowi poprzez Traktaty Światła. Uczniowie Światła mieli na względzie wyłącznie jeden cel: "Czytać Traktaty Światła z intencją ocalenia własnej wiary oraz służyć wierze i islamowi poprzez Traktaty Światła wyłącznie dla zadowolenia Boga". Aby pomyślnie osiągnąć swój cel, pełnili służbę, wykorzystując wszystko, co tylko posiadali.

Tak, uczniowie Światła wierzą, że są jak gdyby zatrudnieni na statku Boga, niosącym ummę Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) do brzegów zbawienia. Największym celem ich życia jest wykonywanie służby Koranowi i wierze, by ułatwić pomyślne i szczęśliwe życie ummie Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). W ciągu owych lat rozpowszechniania Traktatów Światła poprzez ich odręczne kopie byli ludzie, którzy czytali Traktaty Światła przez siedem czy osiem lat, nie wychodząc z domu. Były to czasy, w których tysiące uczniów Światła z okolic Isparty, mężczyźni i kobiety, młodzi i starzy, zaprawdę cała wioska Sav, która sama w sobie była medresą Światła, wszyscy przez lata i tysiącem piór sporządzali kopie Traktatów Światła.

(Dwadzieścia lat po spisaniu Traktatów opublikowano ich kopie sporządzone na powielaczu, a w trzydzieści lat później Traktaty drukowano w wydawnictwach. In sza'a-llah, nadejdzie czas, w którym zbiór Traktatów Światła zostanie zapisany złotymi literami, a Traktaty będą nadawane przez radio w różnych językach, przekształcając oblicze globu w wielką szkołę Światła).

Błogosławione kobiety również zostały zaszczycone znaczącymi poświęceniami dokonanymi przy rozpowszechnianiu Traktatów Światła. Zaprawdę, pewne bohaterskie kobiety przyszły do Nauczyciela,

— 186 —

mówiąc: "O, Nauczycielu! Spróbujemy wziąć na siebie brzemię spraw doczesnych pod opieką naszych mężów, a oni niech będą dla ciebie i dla Traktatów Światła" i dając swym mężom większe możliwości pracy w służbie Traktatów Światła. Poprzez każdy swój wysiłek miały one udział w służbie religii i wierze, jaką wykonywali ich mężowie, trzymając świece, kiedy ich mężowie po nocach spisywali Traktaty Światła. Kobiety i dziewczęta ukazały również gotowość do poświęceń i dokładały starań przy odręcznym spisywaniu kopii Traktatów Światła, a jako błogosławione spisujące wykonały wielką służbę dla sprawy wiary.

Zaprawdę, były takie uczennice Światła, które namiętnie studiowały Traktaty Światła, które dzięki światłu wiary miały osiągnąć szczęśliwy koniec w chwili ostatniego tchnienia, które gorąco czytały Traktaty i przedstawiały je innym siostrom w religii. Poprzez rozpowszechnianie Traktatów Światła pośród kobiet wykonały one bohaterską służbę i przysłużyły się temu, że wiele kobiet zostało oświeconych światłem wiary i Koranu. Poprzez czytanie i nauczanie Traktatów Światła osiągnęły poziom wiary równy poziomowi tego, kto jest przewodnikiem innych.

Z czystością serca i intencji kobiety przywiązały się do lśniącego i promienistego światła Koranu w Traktatach Światła wyłącznie dla zdobycia zadowolenia Boga. Z niegasnącą miłością i afektem dla Traktatów w sercach osiągnęły one szczęsną pozycję zarówno na tym świecie, jak i w życiu ostatecznym. Cnota i majestat Traktatów Światła umocniły się w ich sercach tak bardzo, że im więcej czytały Traktaty i słuchały ich, tym bardziej czuły, jak wzbiera w nich światło, aż stały się ożywionymi i przytłoczonymi łzami radości.

Jakże szczęsne są te kobiety, które pracując w świętej służbie Traktatów Światła na rzecz wiary, będą upamiętnione na wieki, ich światła będą wysłane do życia ostatecznego, ich groby będą wypełnione światłem podobnym światłu Raju, a one same w życiu ostatecznym in sza'a-llah wzniosą się do najwyższych poziomów! Wraz z włączeniem ich do suplikacji Nauczyciela Bediuzzamana, dzięki tajemnicy duchowego braterstwa uczniów Światła, w księgach ich dobrych uczynków zostanie zapisanych wiele cnotliwych dzieł. Ich szczere przywiązanie do Traktatów Światła uczyniło owe gotowe do poświęceń kobiety odbiorczyniami suplikacji wypowiadanych przez miliony uczniów Światła. Czytając Traktaty Światła i nauczając ich, osiągnęły one wspaniały duchowy zysk i wzniosłe poziomy wiary. Silnie wierzymy w to, mamy nadzieję i błagamy miłosierdzie Boga o to, by większość kobiet poszła za ich przykładem, in sza'a-llah.

— 187 —

Dzięki swej dalekowzroczności rozpowszechniający Traktaty Światła trzydzieści pięć lat temu ujrzeli wzniosłe prawdy Traktatów i odebrali ich święte lekcje. Od tamtej pory ze szczerą intencją i wiernością rzucali oni wyzwanie potajemnym nieprzyjaciołom religii. Pomimo uwięzienia wielu z nich, nadzwyczajnych męczarni i cierpień, jakie znieśli, pomimo mnogich nalotów przeprowadzonych na domy owych wojowników Światła, nie zrazili się i przez tak wiele lat kontynuowali propagowanie Traktatów Światła poprzez swe diamentowe pióra. Mimo wszelkich okazji do tego, by zadbać o wszelkiego rodzaju osobiste i doczesne zaszczyty czy majątek, poświęcili swoje życie jako datek na cele religijne (ar. łaqf ) służbie Traktatom Światła.

Jakież były powody, które prowadziły uczniów Światła do okazywania takiego zapału w walce, takich wyrzeczeń i poświęcenia, takiej wytrwałości i wierności? Gdyby zostało zadane takie pytanie, odpowiedź bez wątpienia byłaby następująca: Owymi powodami są niezbite i wzniosłe prawdy Traktatów Światła, służba wierze wykonywana wyłącznie dla zadowolenia Boga, a także całkowita szczerość intencji (ar. ichlas) ukazywana przez Bediuzzamana.

Bediuzzaman Said Nursi pozostał w Barli przez osiem lat. Większość czasu spędzał na wsi, wśród sadów i ogrodów. Wycofywał się w nieuczęszczane góry i sady odległe o dwie do trzech godzin drogi i tam spisywał Traktaty Światła, a w tym samym czasie wprowadzał również poprawki do kopii nadesłanych mu przez skrybów z Isparty i okolic. W ciągu jednego dnia zajmował się owymi poprawkami oraz pokonywał dystans czterech do pięciu godzin marszu, a także przeznaczał trzy do czterech godzin na pisanie. Przeważnie również sam przygotowywał posiłki.

W tamtych czasach pierwsi uczniowie tęskniący do Traktatów Światła sporządzali ich kopie w czterdziestu różnych miejscach. Niosąc owe księgi na grzbiecie, Nauczyciel zabierał je w góry, do ogrodów i sadów, wprowadzał ostatnie poprawki i wracał do swojego mieszkania. Pozostając na przymusowym zesłaniu, był poddany najcięższym prześladowaniom owych czasów, a także zakazano mu widywania się z kimkolwiek, jednakże w tak nędznych warunkach osiągnął niewyczerpane bogactwo, ponieważ spisywał prawdy wiary, jakimi rozbrzmiewa Koran, które miały oświecić i poprowadzić świat islamu i ludzkości, a równocześnie pracował na rzecz ich rozpowszechniania. Jego jedynym zajęciem stały się jego dzieła (Traktaty Światła).

— 188 —

Nadejdzie dzień, kiedy owe dzieła rozprzestrzenią się po całej Anatolii. Dotrą do centrów świata islamu i przyciągną spojrzenia ludzi polityki, roztrzaskają ideologie ateizmu i niewiary, które zamierzano zaszczepić narodowi od stuleci będącemu chorążym islamu. Będą służyć jako tama postawiona inwazji na ten kraj dokonywanej przez zbiorową osobowość zbuntowanego zbłądzenia, składającą się z prądów ludzi niewiary, ludzi rozpusty i ludzi zbłądzenia, a także staną się środkiem, dzięki któremu przyszłe pokolenia osiągną wieczne zbawienie i szczęście.

Zatem jako człowiek zainspirowany przez Boga, któremu Jedyny zezwolił na przygotowanie gruntu dla najwspanialszego wydarzenia w historii, jako człowiek, który podjął się obowiązku o tak uświęconym znaczeniu, Bediuzzaman może być uważany za najszczęśliwszego człowieka na świecie i najbardziej szczęsnego człowieka swoich czasów. Nigdy nie zachwiał się nawet o włos, aby porzucić swoje ideały, cele czy sposób ubierania się. Przeciwnie, niósł pochodnię przewodnictwa, by oświecić wiarę ludzi całego świata i rozproszyć ciemności. Prowadził wspaniałą walkę, ponieważ jego obowiązek i służba były tożsame ze szczęściem i pomyślnością całej ludzkości na tym świecie i w świecie, który nadejdzie.

W Barli Nauczyciel mieszkał w skromnym domku składającym się z dwóch pokojów. Zaprawdę, nigdy nie posiadał dobytku takiego jak dom czy majątek, do którego mógłby rościć sobie prawo. Dom, w którym mieszkał w Barli przez osiem lat, stał się pierwszą szkołą Światła, która powinna być uważana za punkt centralny przez trzysta pięćdziesiąt milionów ludzi islamu [6]. Poniżej owej szkoły Światła bije źródło wody, a przed domem rośnie platan, którego trzy podobne kolumnom pnie dumnie wzbijają się do nieba. Między jego konarami zbudowany jest domek - najbardziej stosowne dla Nauczyciela miejsce, w którym wypoczywał on podczas wiosny i lata oraz wykonywał obowiązek kontemplacji i oddawania czci Bogu.

Wierni uczniowie Nauczyciela oraz ci, którzy mu służyli, jak również mieszkańcy Barli, mówią: "Widzieliśmy, jak Nauczyciel spędza noce, czuwając aż do świtu, recytując tasbih [7] i wspominając Boga w domku

— 189 —

między gałęziami świętego drzewa platanu rosnącego przed jego szkołą Światła. Szczególnie podczas wiosny i lata widzieliśmy Nauczyciela zajętego tym obowiązkiem do wczesnych godzin poranka wśród tysięcy gałęzi owego wspaniałego drzewa, wokół którego z zapałem i w zachwycie latały ptaki. Nie mogliśmy mu pomóc, lecz zastanawialiśmy się, kiedy odpoczywa i kiedy się budzi".

Nauczyciel często chorował, a większość jego czasu upłynęła w cierpieniu chorób i niedoli. Jadł bardzo niewiele, a kiedy już to czynił, ograniczał się do posiłków w rodzaju małej porcji zupy. W nocy czytał i recytował sury, które zebrał w osobnym tomie [8] sławną suplikację Szlachetnego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) zwaną Wielką Tarczą (ar. Dżałszan al-Kabir), kompilacje (suplikacji - uz. red. pol.) wielkich świętych mężów (ar. ałlija), takich jak Szejk Al-Gajlani czy Szejk Naqszband, "Modlitwę Światła", która dała początek Traktatom Światła, a także suplikacje zebrane w Błysku Dwudziestym Dziewiątym, będące blaskami wersetu Koranu zawierającego szereg suplikacji. Po dopełnieniu tego obowiązku ponownie zajmował się Traktatami Światła. Za dnia przez cały czas był zajęty studiowaniem Traktatów Światła i wprowadzaniem poprawek, ukazując, że służbę pełnioną poprzez Traktaty Światła przedkłada nad wszystko inne. Jeśli jakaś pilna sprawa dotycząca Traktatów Światła wymagała ukończenia, pozostawiał wszystko, aby najpierw ją ukończyć.

Wiosną Said Nursi wspinał się do domku między gałęziami wspaniałego drzewa platanu rosnącego przed frontem jego domu i tam dopełniał swych obowiązków. Tam otrzymywał światło, obserwując i kontemplując prawdy Traktatów Światła we wzniosłym anielskim świecie, który jest początkiem Traktatów i ich prawdziwym źródłem. Czyż kiedykolwiek można było ująć w słowa refleksje i odczucia Nauczyciela, czy to na owym drzewie platanu, które ukazało tajemnicę słów شَجَرَةٌ مُبَارَكَةٌ [9] , czy też na szczytach innych drzew i na Górze Sosnowej (Cam Dagi), z którą tak dobrze się zaznajomił? Nie, to niemożliwe w żaden sposób!

W Swym doskonałym miłosierdziu Wszechmocny Bóg stworzył owego wyjątkowego człowieka, gromadząc wśród jego zdolności rozmaite ludzkie doskonałości, a także Jego wolą było, aby owe zdolności rozwinęły się aż do najwspanialszego poziomu. Przez wzgląd na duchową osobowość Traktatów Światła, przypominających wiele gałęzi drzewa islamu, jakie sięgnęły aż do ostatnich stuleci i zapuściły w nich korzenie, Bóg Jedyny uczynił owego wyjątkowego człowieka

— 190 —

wszechstronnym mistrzem wszelkich prawd. W zbiorowej osobowości Traktatów Światła zawarł On odblask światła i przejaw zbiorowych prawd islamu, aby spoglądali na nią w zadziwieniu wszyscy ludzie prawdy i doskonałości. Zatem dzięki Traktatom Światła, które stały się wszechstronnym zwierciadłem dla proroctwa i prawdy Ahmada Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), ciało Saida Nursiego rozłożyło się i zgniło jako jeden Said, lecz duchowo narodził się on jako świat islamu i zyskał życie wieczne. Traktaty Światła przetrwają na wieki i będą wciąż wzrastać w swej doskonałości, aż po Dzień Zguby.

Czyż jest w ogóle możliwe, by artysta, Któremu należy się wszelka chwała, Który nie zaniedbuje stworzenia skrzydełka muchy, wiążąc tak wielką mądrość i zamysł z każdą cząsteczką owego skrzydełka, miałby nie dbać o Traktaty Światła, o miejsca, w których są one spisywane oraz o święte obowiązki wykonywane przez autora Traktatów Światła? By owe miejsce i szkoły Światła, służące tak uświęconym obowiązkom, a także owo błogosławione drzewo, miały zostać wyłączone z roz-myślnego obdarowania miłosierdziem? To z pewnością niemożliwe!

Kiedy Said Nursi przebywał w Barli, niekiedy latem wspinał się na Górę Sosnową i przez pewien czas pozostawał tam w samotności. Jak uczynił on szkołą Światła domek na szczycie drzewa platanu rosnącego przed frontem jego szkoły Światła w Barli, tak uczynił szkołami Światła wierzchołki dwóch najwyższych drzew na szczycie Góry Sosnowej, cedru i sosny. Na wierzchołkach owych drzew zajmował się Traktatami Światła. Często przychodził z Barli, aby odwiedzić owe lasy, mówiąc: "Nie zamieniłbym tych miejsc na Pałac Gwiazd!"

Teraz zakończymy omówienie tego tematu, załączając w tym miejscu niektóre spośród traktatów i listów dotyczących życia Nauczyciela na wcześniej wspomnianej Górze Sosnowej, na której były spisywane Traktaty Światła, czasu, który spędził w Barli, a także natury Traktatów Światła.

— 191 —

List Czwarty

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪

[10]

سَلَامُ اللّٰهِ وَ رَحْمَتُهُ وَ بَرَكَاتُهُ عَلَيْكُمْ وَ عَلٰى اِخْوَانِكُمْ لَاسِيَّمَا...الخره

Moi drodzy bracia!

Jestem teraz na wysokim szczycie Góry Sosnowej, w domku na wierzchołku potężnego drzewa sosnowego [11]. Wycofawszy się z wszelkich ludzkich relacji, przywykłem do tej głuszy.

Kiedy pragnę porozmawiać z ludźmi, wyobrażam sobie, że jesteście przy mnie i znajduję pociechę w rozmowie z wami. Jeśli nic mi w tym nie przeszkodzi, chciałbym pozostać tutaj w samotności przez miesiąc lub dwa. Po moim powrocie do Barli postaramy się, jak o to prosiliście, znaleźć pociechę w rozmowie twarzą w twarz, której potrzebuję o wiele bardziej niż wy wszyscy.

Obecnie spiszę dwa lub trzy przemyślenia, jakie przyszły mi na myśl tutaj, na tym sosnowym drzewie.

Pierwsze jest czymś w rodzaju tajemnicy, lecz nie jesteście kimś, przed kim miałbym tajemnice, a przedstawia się następująco:

Niektórzy spośród ludzi prawdy ukazują w największym stopniu Imię Boże "Umiłowany" (Al-Ładud), a dzięki przejawom owego Imienia spoglądają oni przez okna stworzenia na Tego, Którego istnienie jest konieczne (Ładżib Al-Łudżud). Dokładnie w ten sam sposób, lecz jedynie wtedy, kiedy jest zatrudniony w służbie Koranu i kiedy jest heroldem owego nieskończonego skarbca, wasz brat, który jest marnością nad marnościami [12], jest obdarowywany stanem, poprzez który ukazuje Imiona Boga "Litościwy" (Ar-Rahim) i "Wszechmądry" (Al-Hakim). Wszystkie Słowa (tj. Traktaty Światła - uz. red. tur.) są odbiciami owych przejawów. Bóg zechciał, by Słowa ukazały znaczenie wersetu:

﴿ وَمَنْ يُؤْتَ الْحِكْمَةَ فَقَدْ اُوتِىَ خَيْرًا كَث۪يرًا ﴾

[13]

Drugie to słowa mówiące o drodze Naqszbandijja, jakie nagle przyszły mi na myśl: "Na drodze Naqszbandijja należy wyrzec się czterech rzeczy: wyrzec się świata, wyrzec się życia ostatecznego, wyrzec się istnienia i wyrzec się wyrzeczenia".

— 192 —

Z tego wspomnienia zrodził się taki oto ustęp: "Na drodze bezsilności konieczne są cztery rzeczy, mój przyjacielu: całkowita bieda (ar. fakr), całkowita bezsilność (ar. ajz), całkowite oddanie się składaniu podziękowań Bogu i całkowita żarliwość". Wówczas wspomniałem wspaniały i barwny poemat, jaki napisaliście, zaczynający się od słów: "Spójrz na wielobarwne stronice z księgi wszechświata...". Poprzez ten poemat spojrzałem na gwiazdy na obliczu niebios i powiedziałem do siebie: "Gdybym tylko był poetą i gdybym mógł go dokończyć!". Choć nie mam zdolności do pisania poezji ani układania wierszy, zacząłem pisać, a nie będąc zdolnym do wyrażenia mych myśli w wersach poetyckich, spisałem je tak, jak przyszło mi to na myśl. Jako moi duchowi spadkobiercy możecie podzielić owe słowa na wersy i ułożyć je na nowo, jeśli chcecie.

Oto, co nagle przyszło mi na myśl:

Posłuchaj gwiazd i ich harmonijnego przesłania;

Spójrz, jak wielka mądrość Boga ozdobiła owo przesłanie światła.

Zebrały się one, aby przemówić i oznajmić językiem prawdy:

"Zwracamy się do majestatu Sułtana, Który jest Wszechmocny i Któremu należy się wszelka chwała.

Każda z nas i wszystkie razem jesteśmy rozsiewającymi światło dowodami istnienia naszego Stwórcy,

Jesteśmy świadkami zarówno Jego jedności, jak i Jego mocy. Tym jesteśmy!

Zdobimy oblicze ziemi

Subtelnymi cudami przeznaczonymi dla spojrzeń aniołów niebios,

Spoglądających na ziemię i obserwujących Raj

Tysiącami uważnych oczu. Tym jesteśmy!

Od drzewa Tuba Bożego stworzenia aż do nieboskłonu,

— 193 —

Rozsiane po wszystkich gałęziach Drogi Mlecznej,

Przywiązane do nich przez dłoń mądrości Najpiękniejszego, Któremu należy się wszelka chwała,

Jesteśmy pięknymi owocami. Tym jesteśmy!

Każda z nas jest przemierzającym przestrzeń meczetem dla mieszkańców niebios,

Wirującym budynkiem, wzniosłym domem,

Dającą światło lampą, potężnym okrętem, Aeroplanem. Tym jesteśmy!

Każda z nas jest cudem mocy, cudem kunsztu stworzenia

Wszechmocnego, do Którego należy cała doskonałość,

Wszechmądrego, Któremu należy się wszelka chwała.

Każda z nas jest osobliwością mądrości, dziwem stworzenia,

Światem światła. Tym jesteśmy!

Ukazujemy setki tysięcy świadectw wypowiadanych setkami tysięcy języków

I sprawiamy, że słyszą je ludzie, którzy prawdziwie są ludźmi.

Jednak przeklęte oczy niewiernych nie widzą naszych twarzy,

A oni nie słyszą naszych słów, naszych prawdomównych wersetów.

Tym jesteśmy!

Nasza pieczęć jest jedna. Wychwalamy naszego Pana i wspominamy

Go, będąc mu posłusznymi.

Pogrążone w zachwycie, należymy do wielkiego kręgu Drogi Mlecznej. Tym jesteśmy!"

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
A On jest Przedwieczny i pozostanie na wieki
Said Nursi
— 194 —

List Szósty

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪

[14]

سَلَامُ اللّٰهِ وَ رَحْمَتُهُ وَ بَرَكَاتُهُ عَلَيْكُمَا وَ عَلٰٓى اِخْوَانِكُمَا مَادَامَ الْمَلَوَانِ وَ تَعَاقَبَ الْعَصْرَانِ وَ مَادَارَ الْقَمَرَانِ وَ اسْتَقْبَلَ الْفَرْقَدَانِ

[15]

Moi ciężko pracujący bracia, moi gorliwi przyjaciele, w których znajduję pociechę na owych ziemiach zesłania, znanych jako doczesny świat!

Skoro widzę, że Wszechmocny Bóg sprawił, że dzielicie idee, których udzielił On memu umysłowi, z pewnością macie prawo również do tego, by dzielić ze mną moje uczucia. Pominę ich nadzwyczaj smutną część, która tyczy się mojej samotności na wygnaniu, zaś opowiem wam o innej ich części w następujący sposób:

Przez ostatnie dwa lub trzy miesiące byłem bardzo samotny. Niekiedy, raz na dwa lub trzy tygodnie czy coś około tego, był ze mną ktoś, kto mnie odwiedzał, lecz przez resztę tego czasu byłem zupełnie sam. Teraz od blisko trzech tygodni nie widziałem nawet nikogo z ludzi pracujących w pobliskich górach; rozproszyli się.

Pewnej nocy w tych obcych górach, cichy i samotny wśród rzewnego wzdychania drzew, ujrzałem samego siebie, przebywającego na pięciu zesłaniach rozmaitego rodzaju. [16]

Z powodu podeszłego wieku byłem samotny, byłem obcym, znajdowałem się daleko od większości swoich przyjaciół, znajomych i tych, którzy są mi bliscy; czułem smutek zesłania, kiedy opuszczali mnie, odchodząc do królestwa pośredniego. Następnie wewnątrz tej sfery zesłania ukazała mi się inna: czułem smutek zesłania i rozłąki z większością istot, do których byłem przywiązany, a które, jak ostatnia wiosna, opuściły mnie i odeszły. Wewnątrz tej sfery również otworzyła się przede mną następna: byłem samotny, oderwany od rodzinnego kraju i krewnych; również ze świadomości tej rozłąki powstawało uczucie bycia wygnańcem, jakie odczuwałem. Samotność w nocy i pośród gór sprawiły, że odczułem kolejne godne politowania wygnanie, a wówczas zauważyłem, że na

— 195 —

przytłaczającym zesłaniu jest również moja dusza, która była już gotowa na podróż do wieczności, na odejście z miejsca mej banicji i z nietrwałej gospody, którą nazywają światem. Nagle sam do siebie wykrzyknąłem: "Mój Boże! Jak mam znieść owe zesłania, owe warstwy ciemności?" Moje serce wołało:

Panie mój! Jestem tu obcy, nie mam nikogo, jestem słaby, bezsilny, stary i bezwolny!

Szukam ratunku, szukam przebaczenia, szukam pomocy na Twoim dworze, Boże!

Nagle przybyły mi na pomoc światło wiary, blask Koranu i łaska Najbardziej Miłosiernego, przekształcając owe pięć ciemnych poziomów zesłania w pięć świetlistych, dobrze znanych sfer. Mój język oznajmił:

﴿ حَسْبُنَا اللّٰهُ وَنِعْمَ الْوَك۪يلُ ﴾

[17]

podczas gdy moje serce recytowało werset:

﴿ فَاِنْ تَوَلَّوْا فَقُلْ حَسْبِىَ اللّٰهُ لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ عَلَيْهِ تَوَكَّلْتُ وَهُوَ رَبُّ الْعَرْشِ الْعَظ۪يمِ ﴾

[18]

Mój umysł także zwrócił się do mojej duszy, płaczącej w rozpaczy i przerażeniu, mówiąc do niej:

Nie szlochaj z powodu przeciwności, nieszczęśniku, przyjdź

i zaufaj Bogu!

Wiedz, że lamentowanie tylko umacnia twe nieszczęście i jest wielkim błędem.

Znajdź Tego, Który zesłał nieszczęście, a dowiesz się, że jest ono rozkosznym darem spośród Jego darów.

Porzuć zatem płacz i złóż Mu podziękowania, jak słowik uśmiechaj się przez łzy!

Jeśli Go nie odnalazłeś, wiedz, że cały ten świat jest cierpieniem spośród cierpień, ulotnością i stratą.

Dlaczegóż więc biadasz z powodu drobnej przeciwności, kiedy świat wokół ciebie jest pełen niedoli? Przyjdź i zaufaj Bogu!

Zaufaj Bogu! Śmiej się nieszczęściu w twarz, a i ono się roześmieje.

Kiedy się roześmieje, osłabnie, przekształci się i zmieni.

— 196 —

Jak powiedział jeden z moich mistrzów, Maulana Dżalal ad-Din [19], zwracając się do swej duszy, tak i ja powiedziałem:

اُو گُفْتْ اَلَسْتُ و تُو گُفْت۪ى بَلٰى شُكْرِ بَلٰى چ۪يسْتْ كَش۪يدَنْ بَلَا ٭ سِرِّ بَلَا چ۪يسْتْ كِه يَعْن۪ى مَنَمْ حَلْقَه زَنِ دَرْگَهِ فَقْرُ و فَنَا

Powiedział Bóg: "Czyż nie jestem twoim Panem?", a ty przyznałaś Mu rację. Cóż więc jest podziękowaniem za owo słowo "tak"? Jest nim doznawanie boleści. A jakież jest prawdziwe znaczenie owych boleści? Takie, że są one kołatką u drzwi domostwa nędzy i unicestwienia.

Wówczas moja dusza oznajmiła: "Tak, tak! Dzięki bezsilności i zaufaniu Bogu, dzięki nędzy i szukaniu ucieczki u Niego drzwi prowadzące do światła są otwarte na oścież, a wszystkie warstwy ciemności rozproszyły się. Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu za światło wiary i islamu!" Pojąłem wyniosłą prawdę, którą sławny Hikam Ata'ijja wyraził w następujących wersach:

مَاذَا وَجَدَ مَنْ فَقَدَهُ ٭ وَ مَاذَا فَقَدَ مَنْ وَجَدَهُ

Oznacza to, że człowiek, który znajduje Boga, znajduje wszystko, podczas gdy ten, komu nie udało się Go odnaleźć, nie może odnaleźć niczego, a nawet jeśli coś znajduje, przynosi mu to jedynie kłopoty. Pojąłem znaczenie hadisu: طُوبٰى لِلْغُرَبَٓاءِ Drzewo Tuba (tj. szczęśliwość w Raju) będzie udziałem tych, którzy byli obcymi na zesłaniu [20] i złożyłem Bogu podziękowania.

O, moi bracia! Ciemności zesłania zostały rozświetlone światłem wiary, lecz wciąż w pewnym stopniu oddziaływały na mnie, nasuwając mi następującą myśl: "Widząc, że jestem obcy na tym zesłaniu, a odejdę do innego miejsca wygnania, czyż nie powinienem zastanowić się, czy wypełniłem wszystkie swoje obowiązki w owej gospodzie? [21]. Czy powinienem przekazać Słowa moim braciom i całkowicie zerwać wszelkie więzy, jakie mnie z nimi łączą?" Oto dlaczego pytałem was, czy Słowa, które zostały już napisane, mają zadowalającą postać, czy może czegoś im brakuje; czy wypełniłem swój obowiązek, bym mógł z lekkim sercem rzucić się w drzwi prowadzące do wypełnionego światłem, przyjemnego, prawdziwego miejsca zesłania, zapomnieć o tym świecie i powiedzieć jak Maulana Dżalal ad-Din:

— 197 —
دَان۪ى سَمَاعِ چِه بُوَدْ ب۪ى خُودْ شُدَنْ زِهَسْت۪ى
اَنْدَرْ فَنَاىِ مُطْلَقْ ذَوْقِ بَقَا چَش۪يدَنْ

Czy wiesz, czym jest sama'?

Jest staniem się nieświadomym własnego istnienia,

Jest zasmakowaniem wieczności przez całkowite unicestwienie.

Wybaczcie, że zapytując: "Czy mogę już poszukać wyniosłego miejsca zesłania?", sprawiam wam kłopot owymi pytaniami.

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
Said Nursi
— 198 —

List Trzynasty

بِاسْمِه۪ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪

[22]

﴿ اَلسَّلَامُ عَلٰى مَنِ اتَّبَعَ الْهُدٰى وَالْمَلَامُ عَلٰى مَنِ اتَّبَعَ الْهَوٰى ﴾

Pokój niech będzie z tymi, którzy prowadzeni są drogą prostą, a potępieni niechajzostaną ci, którzy idą za własnymi pragnieniami!

Moi drodzy bracia!

Często pytacie mnie o moją sytuację, o to, jak się czuję, dlaczego nie starałem się o uzyskanie dokumentów zwalniających mnie z zesłania, a także pytacie o moją całkowitą obojętność w temacie polityki i stanu tego świata. Ponieważ przy licznych okazjach zadawaliście owe pytania lub domyślałem się, że chcecie je zadać, jestem zmuszony, by odpowiedzieć wam nie jako nowy Said, lecz językiem starego Saida.

WASZE PIERWSZE PYTANIE

Czy jesteś ze wszystkiego zadowolony? [23] Jak się miewasz?

Odpowiedź: Składam nieskończone podziękowania Najbardziej Miłosiernemu z miłosiernych za to, że przekształcił rozmaite zło, jakiego dopuścili się wobec mnie ahl ad-dunja, w różnorodne dobro.

Kiedy porzuciłem politykę i wycofałem się ze spraw tego świata, żyjąc w górskiej jaskini i rozmyślając nad życiem ostatecznym, ahl ad-dunja bezprawnie oderwali mnie od tego i zesłali na wygnanie. Najbardziej Litościwy i Mądry Stwórca przekształcił owo zesłanie w miłosierdzie, zaś moją górską samotność, która była niebezpieczna dla mnie jako narażona na działanie różnych czynników, mogących zaszkodzić mojej szczerości intencji, w ucieczkę do bezpiecznych i serdecznych gór Barli. Kiedy przebywałem w Rosji jako jeniec wojenny, postanowiłem, że pod koniec swego życia ponownie wycofam się do górskiej jaskini, i modliłem się o to, by było mi to dane. Najbardziej Miłosierny z miłosiernych uczynił Barlę taką jaskinią i zesłał mi dary Swych dobrodziejstw, nie obciążając mnie słabego trudnościami i kłopotami wiążącymi się z życiem w jaskini. W Barli znaleźli się jedynie dwaj lub trzej nieufni ludzie, którzy swymi nieuzasadnionymi obawami przysporzyli mi licznych cierpień. Było tak, jak gdyby byli przyjaciółmi troszczącymi się o moją wygodę, jednakże

— 199 —

ich podejrzenia wyrządziły szkodę zarówno memu sercu, jak też i naszej służbie Koranowi.

Co więcej, choć ahl ad-dunja wydali akt dotyczący wszystkich skazanych na wygnanie, a także uwolnili z więzień kryminalistów, zapewniając im amnestię, niesprawiedliwie zadecydowali, że owa amnestia nie obejmie mojej osoby. Jednakże mój Litościwy Pan - bym mógł pozostać w służbie Koranowi i w większym stopniu spisywać świat-ła Koranu, znane jako Słowa - sprawił, że nic nie zakłóciło mego spokoju na zesłaniu, które zechciał przekształcić we wspaniały przykład litości.

Na dodatek, choć ahl ad-dunja pozostawili w spokoju wpływowych, potężnych przywódców i szejków, którzy mogli mieszać się do ich doczesnych spraw w miasteczkach i miastach, a także zezwolili im na spotykanie się z ich krewnymi i w ogóle z każdym, mnie niesprawiedliwie skazali na odosobnienie i zesłali do małej wioski. Prócz jednego lub dwóch wyjątków, nie zezwolili żadnemu z moich krewniaków czy ziomków na odwiedzenie mnie. Jednak mój Stwórca, Który obejmuje Swą litością każdą rzecz, przekształcił owo odosobnienie w ogromne miłosierdzie, jakie stało się moim udziałem, sprawiając, że mój umysł pozostał jasny, a ja sam byłem w stanie odebrać blask Koranu takim, jaki jest, pozostając wolnym od złośliwości czy złej woli.

Ahl ad-dunja uznali za przesadne dwa zwyczajne listy, jakie napisałem w ciągu dwóch lat na początku mego zesłania. Nawet teraz są niezadowoleni i prześladują mnie tylko dlatego, że jedna lub dwie osoby odwiedzają mnie raz czy dwa w miesiącu lub raz na tydzień, czyniąc to jedynie ze względu na życie ostateczne. Jednak mój Litościwy Pan i Wszechmądry Stwórca przekształcił tyranię ahl ad-dunja w miłosierdzie, sprawiając, że stała się ona dla mnie pożądanym osamotnieniem i wycofaniem się z życia doczesnego na czas trzech świętych miesięcy [24], w ciągu których człowiek może zdobyć zasługę równą tej, jaką przynosi dziewięćdziesiąt lat życia duchowego (tur. manevi). Wszelkie dzięki niech będą Bogu Jedynemu za każdą sytuację, za mój stan i samopoczucie.

WASZE DRUGIE PYTANIE

Dlaczego nie starasz się o zwolnienie z zesłania?

Odpowiedź: Zostałem skazany nie przez ahl ad-dunja, lecz przez zarządzenie Boga, dlatego do Niego się zwracam. Kiedykolwiek mi na to zezwoli, kiedykolwiek przerwie dostarczanie mi zaopatrzenia w tym miejscu, odejdę. Prawda o tej kwestii wygląda następująco:

— 200 —

Istnieją dwie przyczyny wszystkiego, co się nam przytrafia: jedna pozorna i druga, która jest prawdziwa. Ahl ad-dunja, którzy sprowadzili mnie do tego miejsca, są przyczyną pozorną, jeśli zaś chodzi o Boże zarządzenie, jest ono przyczyną rzeczywistą, która skazała mnie na odosobnienie. Przyczyna pozorna działa niesprawiedliwie, podczas gdy przyczyna rzeczywista postępuje zgodnie ze sprawiedliwością. Oto, jak myślą ci, którzy są przyczyną pozorną: "Ten człowiek ciężko pracuje, służąc nauce i religii, może zatem mieszkać się w nasze sprawy tego świata". Z powodu takiej możliwości wygnali mnie na zesłanie, popełniając zło trojakiego rodzaju. Tymczasem Boże zarządzenie ujrzało, że moja służba religii i nauce nie jest prawdziwie szczera, i z tego powodu skazało mnie na wygnanie, przekształcając wieloraką tyranię ahl ad-dunja w liczne przykłady miłosierdzia. Decyzja w kwestii mego zesłania należy do Bożego zarządzenia i jest sprawiedliwa, zatem do Boga się uciekam. Ci, którzy są przyczyną pozorną, z pewnością posiadają również pozorne powody i taką też władzę nad pewnymi rzeczami, lecz sprawiają, że zwracanie się do nich w sprawie mego wyroku nie ma żadnego sensu. Gdyby mieli jakieś prawo lub silne racje ich postępowania, mógłbym zwrócić się również do nich.

Całkowicie porzuciłem ich świat - oby stał się przyczyną ich końca! - oraz ich politykę - oby powróciły do nich ich działania! - zatem nie chcę podsycać ich podejrzeń dotyczących rzeczywistości poprzez zwracanie się do nich, jako że ich preteksty i podejrzenia są z całą oczywistością bezpodstawne. Gdybym czuł jakąkolwiek chęć włączenia się do polityki tego świata, której cugle trzymają ludzie Zachodu, nie utrzymałbym tego w tajemnicy nawet przez osiem godzin z owych ośmiu lat; wyszłoby to na jaw i stało się ogólnie znane. Jednakże przez owe osiem lat ani razu nie zapragnąłem choćby przeczytana gazety - i przez ten czas nie przeczytałem ani jednej. Przez cztery z tych ośmiu lat pozostawałem pod nadzorem policyjnym i nie znaleziono nawet najdrobniejszego znaku, który mógłby świadczyć o tym, że mieszam się do polityki. Służba Wszechmądremu Koranowi jest ważniejsza od wszelkich działań polityków, nie pozwala więc człowiekowi, który w niej pozostaje, na zajmowanie się polityką tego świata, która w większości składa się z fałszu i kłamstw.

A oto drugi powód, dla którego nie wystąpiłem o uniewinnienie: Przyznanie prawa do jakichkolwiek decyzji tym, którzy przypuszczają, że to, co złe, jest tym, co słuszne, już samo w sobie jest rodzajem zła. Nie zamierzam popełnić takiego błędu!

— 201 —

WASZE TRZECIE PYTANIE

Dlaczego jesteś tak obojętny wobec polityki tego świata? Twoje podejście do tej kwestii w ogóle się nie zmieniło, choć dzieje się tak wiele spraw. Czy to oznacza, że uważasz je za dobre, czy też zachowujesz milczenie, bo jesteś przerażony?

Odpowiedź: Służba Wszechmądremu Koranowi surowo zakazała mi mieszania się do świata polityki, a nawet sprawiła, że o polityce zapomniałem. Cała historia mego życia zaświadcza, że nigdy nie zdarzyło się, by strach opanował mnie lub powstrzymał przed obraniem drogi, którą uznałem za słuszną. Wreszcie, dlaczegóż miałbym się bać? Z tym światem nie wiąże mnie nic prócz wyznaczonej godziny odejścia z niego. Nie mam rodziny ani dzieci, o których mógłbym myśleć, nie posiadam też żadnego majątku. Nie należę do szlachetnej rodziny, której honor mógłbym mieć na względzie. Nie chciałbym zapewnić sobie chwały tego świata ani też rozgłosu, które składają się na niezasłużoną sławę hipokrytów - oby Bóg pobłogosławił tych, którzy dopomagają w jej zniszczeniu! Zatem wszystkim, co mi pozostaje, jest śmierć, spoczywająca w rękach Stwórcy, Któremu należy się wszelka chwała. Któż posiada taką moc, by ingerować w Jego zarządzenie lub by przyspieszyć je, póki nie nadejdzie wyznaczony przez Niego czas? Tak czy inaczej jesteśmy jednymi z tych, którzy wolą zaszczytną śmierć od życia w poniżeniu. Ktoś przypominający starego Saida [25] wypowiedział słowa następujących wersów:

وَ نَحْنُ اُنَاسٌ لَا تَوَسُّطَ بَيْنَنَا ٭ لَنَا الصَّدْرُ دُونَ الْعَالَم۪ينَ اَوِ الْقَبْرُ

Jesteśmy tymi, dla których nie ma drogi pośredniej.

Dla nas - albo zaszczytne miejsce wśród ludzi, albo grób.

Służba Koranowi w każdym przypadku zabrania mi nawet myślenia o życiu społeczno-politycznym. Oto, jak wygląda ta kwestia:

Życie człowieka jest podróżą. W tej chwili w świetle Koranu ujrzałem, że droga tej podróży prowadzi przez bagno. Karawana ludzkości brnie naprzód przez brudne, śmierdzące błoto. Niektórzy z owej karawany podróżują drogą, która jest bezpieczna; inni znaleźli pewne sposoby na to, by ratować karawanę z owego mętnego bagna tak długo, jak tylko to możliwe, jednak większość podróżuje w ciemności przez sam jego środek. Jedna piąta podróżników - ci, którzy są pijani - bierze cuchnące błoto za piżmo i ambrę, smarując nim twarze

— 202 —

i oczy; ci brną i błądzą w owym wstrętnym bajorze, dopóki nie utoną. Pozostałe osiemdziesiąt procent pojmuje, że bagno jest bagnem, zdaje sobie sprawę z tego, iż jest ono cuchnące i nieczyste, lecz ci ludzie są zdezorientowani i nie potrafią odnaleźć bezpiecznej drogi. Istnieją dwa rozwiązania:

pierwsze: kijami przywrócić pijanych do zmysłów;

drugie: wskazać bezpieczną drogę zabłąkanym, ukazując im światło.

Patrzę i widzę, że osiemdziesiąt procent ludzi wymachuje kijami w stronę owej jednej piątej, którą są pijani, podczas gdy im samym, nieszczęśliwym i zbłąkanym, światło nie zostało ukazane w odpowiedni sposób, a nawet jeśli, to ten, który je ukazuje, nie wzbudza zaufania, gdyż w tej samej ręce trzyma zarówno latarnię, jak i tęgi kij. Zbłąkany człowiek zastanawia się z niepokojem: "Czy ten człowiek chce zwrócić moją uwagę na światło, czy chce obić mnie kijem?" A czasami, kiedy z powodu jakiejś wady kij zostaje złamany, światło także odlatuje lub gaśnie.

Owym bagnem jest życie społeczne ludzkości, rozpustne i rodzące niedbalstwo oraz zbłądzenie. Pijacy to ci uparci, którzy w zbłądzeniu znajdują radość, zaś zdezorientowani i zabłąkani to ci, którzy czują wstręt do zbłądzenia, jednak nie potrafią uwolnić się od niego. Chcą się wyratować, lecz w zamieszaniu nie potrafią odnaleźć drogi. Kijami są pewne prądy w polityce, zaś światłem - prawdy Koranu. W temacie światła nie można wieść sporu, nie można odczuwać wrogości wobec niego; w nikim prócz Szatana przeklętego nie może ono budzić obrzydzenia. Bym mógł ponieść światło Koranu, oświadczyłem:

اَعُوذُ بِاللّٰهِ مِنَ الشَّيْطَانِ وَ السِّيَاسَةِ

Szukam ucieczki u Boga przed Szatanem i polityką!, i odrzuciłem kije polityków, ujmując światło obiema rękami. Ujrzałem, że wśród polityków - tak zwolenników rządu, jak i opozycji - są ci, którzy miłują owe świetliste prawdy. Żadna ze stron ani żadna grupa nie może ani rzucać oszczerstw na prawdy Koranu, ani też ukryć przed innymi jego wysoko wzniesionych świateł czy też jego nauk, które dalece przewyższają wszelkie ustawy prądów czy stronnictw politycznych, będąc wolnymi od wszystkich stronniczych deliberacji polityków. Tylko szatani w ciałach ludzi lub bestie w ludzkiej skórze mogliby tak postąpić, jako że uważają oni bezbożność i niewiarę za rodzaj poglądów politycznych i wspierają je.

— 203 —

Wszelka chwała niechaj będzie Bogu Jedynemu za to, że wycofałem się z polityki, dzięki czemu wartość drogocennych jak diamenty prawd Koranu nie zmniejszyła się dla mnie do wartości odłamków szkła, choć sam wystawiłem się na oskarżenia propagandy polityków. Zaiste, owe diamenty, którymi są prawdy koraniczne, w oczach wszelkich stronnictw jeszcze bardziej zwiększyły - w olśniewający sposób - swą wartość.

﴿ اَلْحَمْدُ لِلّٰهِ الَّذ۪ى هَدٰينَا لِهٰذَا وَمَا كُنَّا لِنَهْتَدِىَ لَوْلَٓا اَنْ هَدٰينَا اللّٰهُ لَقَدْ جَٓاءَتْ رُسُلُ رَبِّنَا بِالْحَقِّ ﴾

[26]

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
Said Nursi
— 204 —
Zdjęcie Nauczyciela Bediuzzamana Saida Nursiego wykonane, gdy po raz pierwszy przybył on do Barli
— 205 —

Błysk Dwudziesty Drugi

Ten wielce poufny, krótki traktat, który napisałem dwadzieścia dwa lata temu specjalnie dla moich wybranych, najbliższych i najbardziej szczerych braci, kiedy przebywałem w wiosce Barla, w prowincji Isparta, dedykuję gubernatorowi, sędziom i policji z Isparty z powodu troski o mnie, jaką wykazali zarówno zwykli ludzie, jak i władze tej prowincji. W razie potrzeby należy sporządzić kilka jego kopii na maszynie do pisania (starym lub nowym alfabetem), by ci, którzy inwigilowali mnie i starali się wyśledzić moje sekrety przez te dwadzieścia pięć lat mogli dowiedzieć się, że nie mam nic do ukrycia. Niech dowiedzą się, że moim najgłębszym sekretem jest ten traktat!

Said Nursi
Trzy wskazówki

(Będąc początkowo Kwestią Trzecią Notatki Siedemnastej Błysku Siedemnastego, z powodu bezkompromisowości i wszechstronności omawianych kwestii, z powodu siły i blasku odpowiedzi, traktat ten został włączony do zbioru Błyski - w którym należało znaleźć dla niego miejsce - jako Błysk Dwudziesty Drugi Listu Trzydziestego Pierwszego. Jest on poufny i napisany specjalnie dla moich najbardziej wybranych, szczerych i wiernych braci).

— 206 —
﴿ بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ ﴾
﴿ وَمَنْ يَتَوَكَّلْ عَلَى اللّٰهِ فَهُوَ حَسْبُهُ اِنَّ اللّٰهَ بَالِغُ اَمْرِه۪ قَدْ جَعَلَ اللّٰهُ لِكُلِّ شَيْءٍ قَدْرًا ﴾

[27]

Omówienie tej kwestii składa się z "Trzech Wskazówek".

WSKAZÓWKA PIERWSZA

Ważne pytanie dotyczące mojej osoby i Ruchu Światła, które zadaje wiele osób: "Skoro nie wtrącasz się do spraw ludzi życia doczesnego ani do tego świata, dlaczego ahl ad-dunja przy każdej okazji wtrącają się w sprawy twojego życia doczesnego, choć rząd przez żadne ze swoich praw nie miesza się do spraw pustelników i ludzi, którzy wyrzekli się tego świata?"

Odpowiedź: Odpowiedzią nowego Saida na to pytanie jest milczenie. Nowy Said mówi: "Niech zamiast mnie odpowiedzi udzieli Bóg poprzez Swoje zarządzenie". Niemniej jednak, ponieważ czuję się zmuszony do odpowiedzi, głowa starego Saida, na którą zdał się nowy Said, mówi: "Tymi, którzy powinni odpowiedzieć na to pytanie, są władze Isparty i jej mieszkańcy, ponieważ zasadnicze znaczenie tego pytania o wiele bardziej dotyczy ich, niż mnie. Skoro władze prowincji, składające się z tysiąca ludzi, i jej mieszkańcy, których są setki tysięcy, mają obowiązek rozpatrzeć sprawy, które dotyczą owej prowincji, i bronić jej, dlaczego miałbym rozmawiać ze swoimi oskarżycielami, skoro nie ma takiej konieczności, dlaczego miałbym bronić samego siebie?"

Przebywam w tej prowincji od dziewięciu lat i stopniowo coraz bardziej i bardziej odwracam się plecami do świata. Nie ukrywam żadnego aspektu mojego życia. Nawet moje najgłębsze sekrety i najbardziej poufne traktaty trafiły do rąk rządzących i niektórych spośród posłów. Jeśli całkowicie wmieszałbym się w sprawy tego świata, co spowodowałoby lęk i trwogę wśród ahl ad-dunja, lub jeśli podjąłbym jakąkolwiek próbę wtrącenia się do ich spraw czy choćby wpadłbym na pomysł, by tak postąpić, rząd tej prowincji i lokalne władze miast wiedziałyby o tym. Lecz choć byłem obiektem ich lustracji i nadzoru przez dziewięć lat, a także bez wahania rozgłaszałem swoje "tajemnice" tym, którzy mnie odwiedzali, władze zachowały milczenie i nie dokuczały mi. Jeśli przez te dziewięć lat okazałbym jakąkolwiek przywarę, która mogłaby być szkodliwa

— 207 —

dla przyszłości i szczęścia tego kraju i jego mieszkańców, byłby za to odpowiedzialny każdy, od rządu aż do wioskowego naczelnika policji. By zatem uwolnić się od odpowiedzialności, są oni zobowiązani do tego, by bronić mnie w obliczu ludzi, którzy w dotyczących mnie sprawach robią górę z kretowiska lub robią kretowisko z góry. Z tego powodu kieruję to pytanie do nich, by odpowiedzieli.

Powodem, dla którego ludzie z tej prowincji są zobowiązani do tego, by bronić mnie bardziej, niż sam to robię, jest to, że przez owe dziewięć lat poprzez setki traktatów (które w sposób istotny i prawdziwy wykazały swoją skuteczność) pracowałem na rzecz ich życia wiecznego, dla siły ich wiary i dla ich szczęścia w życiu doczesnym, ponieważ są oni zarówno moimi braćmi i przyjaciółmi, jak ludźmi błogosławionymi; nikt nie został zaniepokojony ani nie poniósł żadnej szkody ze względu na Traktaty Światła, w których nie sposób znaleźć choćby najdrobniejszego odniesienia do spraw polityki czy tego świata; a także, chwała niech będzie Bogu Jedynemu, dzięki środkom, jakimi stały się Traktaty Światła, dzięki swojej sile wiary i solidności religii, Isparta osiągnęła takie błogosławieństwa, jakie były udziałem Damaszku (w dawnych czasach) czy Uniwersytetu Al-Azhar w Egipcie; wreszcie Traktaty Światła sprawiły, że w Isparcie potęga wiary zwyciężyła bierność, a pragnienie oddawania czci Bogu przeważyło nad występkiem, co uczyniło tę prowincję bardziej pobożną od jakiejkolwiek innej. Ponieważ tak jest, wszyscy mieszkańcy tej prowincji (nawet jeśli przyjmiemy, że są bezbożni), są zobowiązani, by bronić mnie i Traktatów Światła. Dopóki mają tak słuszne racje po temu, by mnie bronić, sam nie skorzystam z mojego mało istotnego prawa do obrony samego siebie, kiedy, całkowicie bezsilny, dopełniłem obowiązku i - dzięki niech będą Bogu Jedynemu! - tysiące uczniów zastępowały i zastępują mnie w tej pracy. Ktoś, kto ma tysiące obrońców, nie potrzebuje osobiście bronić własnej sprawy.

WSKAZÓWKA DRUGA,

będąca odpowiedzią na krytykę

Ahl ad-dunja pytają: "Dlaczego jesteś na nas zagniewany? Nie zwróciłeś się do nas ani razu, milczysz. Gorzko użalasz się na nas, twierdząc, że jesteśmy wobec ciebie niesprawiedliwi. Jednak mamy swoje zasady i określone prawa, jakich wymagają nasze czasy, a ty nie chcesz zaakceptować tego, że mogłyby one stosować się także do ciebie. Człowiek, który ustala prawo, nie jest tyranem, lecz człowiek, który nie chce przyjąć tego prawa, jest buntownikiem. Na przykład w naszym wieku wolności, w nowej epoce republikańskiej, którą zainaugurowaliśmy,

— 208 —

naszą podstawową zasadą i prawem opierającym się na równości jest zlikwidowanie jakiegokolwiek prześladowania czy też zniewalania innych ludzi. Jednak z twojego jawnego zachowania, jak również z twojego pełnego przygód, wcześniejszego życia można wywnioskować, że czy to przez przyjęcie pozycji hodży, czy to przez bycie ascetą starasz się przyciągnąć wzrok ogółu, zyskać powszechną uwagę i zapewnić sobie władzę oraz status społeczny niezależne od autorytetu rządu. To mogłoby zdawać się pożądane w bezwzględnej tyranii burżuazji, jednak ponieważ zasady czystego socjalizmu i bolszewizmu, które pojawiły się wraz z przebudzeniem zwykłych ludzi i ich dojściem do władzy, są bardziej zgodne z naszymi interesami, przeto przyjęliśmy je, zaś stanowisko, jakie zajmujesz, jest nam niemiłe i przeciwstawne naszym zasadom. Dlatego nie masz prawa, by skarżyć się lub gniewać z powodu przykrości, jakich ci przyczyniamy".

Odpowiedź: Jeśli ktoś, kto otwiera przed wspólnotą ludzi nową drogę życia, nie postępuje zgodnie z naturalnymi prawami, obowiązującymi we wszechświecie, nie może odnieść sukcesu w korzystnych dziełach ani na drodze do postępu. Wszystkie jego czyny służą interesom zła i zniszczenia. Ponieważ działania muszą być zgodne z naturalnymi prawami, całkowitą równość można wprowadzić wyłącznie poprzez zmianę natury człowieka i usunięcie podstawowej mądrości, widocznej w stworzeniu rodzaju ludzkiego. Tak, zarówno z urodzenia, jak poprzez sposób, w jaki żyję, należę do klasy zwykłych ludzi i jestem jednych z tych, którzy przez usposobienie i rozumowo przyjęli drogę równych praw, a z powodu współczucia i sprawiedliwości, jakie przyniósł islam, jestem człowiekiem, który przez długi czas sprzeciwiał się tyranii i prześladowaniom elity zwanej burżuazją, jak też występował przeciwko nim poprzez swoje działania. Dlatego ze wszystkich sił popieram całkowitą sprawiedliwość, a sprzeciwiam się tyranii, prześladowaniom, samowoli władzy i despotyzmowi.

Jednakże natura człowieka i podstawowa mądrość tkwiąca w rodzaju ludzkim są przeciwieństwem prawa całkowitej równości. Jest tak, ponieważ, by ukazać Swą doskonałą moc i mądrość, Wszechmocny Stwórca sprawia, że jedno ziarno wydaje liczne plony, że wiele ksiąg zapisywanych jest na jednej stronicy, że jedna rzecz spełnia wiele funkcji, i w ten sam sposób sprawia, że ludzkość wykonuje obowiązki tysięcy gatunków stworzeń. To z powodu owej wielkiej tajemnicy Wszechmocny Bóg stworzył człowieka wyposażonego w naturę, która mogłaby wytworzyć pędy tysięcy gatunków oraz ukazać poziomy tysięcy innych gatunków istot żywych. Moce człowieka, jego subtelne zdolności i zmysły nie zostały ograniczone, jak jest to w przypadku zwierząt. Ponieważ

— 209 —

Stwórca pozostawił człowieka wolnym i dał mu zdolności, dzięki którym jego zmysły mogą wędrować przez nieskończone stopnie rozwoju, rodzaj ludzki, choć jest tylko jednym gatunkiem, stał się podobny tysiącom gatunków. Z tego powodu człowiek został wicekrólem ziemi, wynikiem istnienia wszechświata i monarchą wśród istot żywych.

Najważniejszym zaczynem i mechanizmem dającym początek różnorodności w rodzaju ludzkim jest współzawodnictwo i prawdziwa cnota, będąca wynikiem wiary. Cnotę tę można usunąć jedynie poprzez zmianę ludzkiej natury, stłumienie rozsądku, zabicie serca i zniszczenie ducha. Tak, ten wiek wraz z jego straszliwą tyranią ukrytą za zasłoną wolności zasługuje na to, by wymierzyć mu silny policzek poniższymi mistrzowskimi wersami, które, napisane przez pewnego wielkiego człowieka [28], niesłusznie ciśnięto mu w twarz, choć nie zasłużył na żadną karę:

Nie jest możliwe zniszczenie wolności przez tyranię i niesprawiedliwość;

Spróbuj, jeśli możesz, odebrać ludzkości świadomość.

W tych wersach mówię, by wymierzyć policzek naszemu wiekowi:

Nie jest możliwe zniszczenie prawdy przez tyranię i niesprawiedliwość;

Spróbuj, jeśli możesz, zniszczyć serce całej ludzkości.

Nie jest możliwe zniszczenie cnoty przez tyranię i niesprawiedliwość;

Spróbuj, jeśli możesz, unicestwić świadomość całej ludzkości.

Tak, tak jak cnota powstająca z wiary nie może stać się powodem prześladowań, tak samo nie może stać się powodem tyranii. Prześladowanie i samowolny despotyzm wskazują na brak cnoty. Główna droga ludzi cnoty, częściowo nakładająca się na życie społeczne, prowadzi przez bezsilność, ubóstwo i pokorę. Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu za to, że spędziłem życie na tej drodze, i nadal żyję w ten sposób. Mówiąc, że posiadam pewne cnoty, nie twierdzę tego z powodu dumy. Mówię, co następuje, by podziękować Bogu za Jego dary i rozgłosić je:

Dzięki Swej łasce i hojności Wszechmocny Bóg obdarował mnie cnotą pracy na rzecz nauk wiary i Koranu. Niech wszelka chwała będzie Bogu Jedynemu za to, że przez całe życie wydawałem to, co dał mi Bóg, dla pożytku i szczęścia tego muzułmańskiego narodu, i jak w żadnym czasie nie używałem Bożego daru, by panować nad ludźmi i prześladować ich, tak z ważnych powodów nie cierpię powszechnej uwagi i podziwu ludzi, których poszukują niedbali, uciekam od tego. Z powodu owego uganiania się za podziwem innych straciłem dwadzieścia lat mojego wcześniejszego

— 210 —

życia, więc postrzegam je jako szkodliwe dla mnie. Jednak ponieważ wiem, że powszechna uwaga jest znakiem tego, że Traktaty Światła spodobały się ludziom, nie odpycham jej.

O, wy, których pole widzenia jest ograniczone do spraw tego świata! W żaden sposób nie mieszam się do spraw waszego świata ani nie miałem nic do czynienia z waszymi zasadami, ani też - o czym zaświadcza dziewięć lat mojego życia w niewoli - nie miałem żadnego zamiaru ani pragnienia ponownego wtrącenia się do spraw tego świata. Zatem zgodnie z jakim prawem poddaliście mnie całemu temu nadzorowi i wszystkim prześladowaniom, jak gdybym sam był starym prześladowcą, który zawsze był gotów skorzystać z okazji, by wesprzeć idee tyranii i despotyzmu? Żaden rząd na świecie nie zezwala na takie traktowanie, zgodnie czy niezgodnie z prawem, ani nie jest ono przez nikogo zalecane. Nie tylko ja sam mam dość znęcania się nade mną, jakiego doświadczyłem do tej pory! Jeśli dowiedzieliby się o nim wszyscy, wzbudziłoby ono oburzenie całej ludzkości, a nawet wszechświata!

WSKAZÓWKA TRZECIA,

która jest odpowiedzią na wykrętne, szalone pytanie

Niektórzy członkowie wymiaru sprawiedliwości mówią: "Ponieważ mieszkasz w tym kraju, powinieneś przestrzegać jego republikańskich praw. Dlaczego więc uchylasz się od ich przestrzegania, zasłaniając się pustelnictwem? Na przykład zgodnie z obecnymi prawami ustanowionymi przez rząd niezgodne z jedną z podstawowych zasad republiki, które opierają się na równości, jest przypisywanie sobie cnót czy zasług wykraczających poza czyjeś obowiązki, a przez to zdobywanie władzy nad niektórymi ludźmi spośród naszego narodu i wywieranie na nich wpływu. Dlaczego pozwalasz, by całowano twoją rękę, jeśli nie zajmujesz żadnego stanowiska? Dlaczego wychwalasz samego siebie i chcesz, by ludzie cię słuchali?"

Odpowiedź: Ci, którzy ustanawiają prawa, mogą zastosować je do innych dopiero po tym, gdy najpierw zastosują je do samych siebie. Jeśli ustanawiacie zasady dotyczące innych, nie stosując ich do samych siebie, naruszacie własną zasadę i własne prawo i sprzeciwiacie mu się, zanim uczynił to ktokolwiek inny. Chcecie zastosować zasadę absolutnej równości do mnie, a zatem oto, co mówię:

Jeśli kiedykolwiek zwykły żołnierz urośnie w oczach społeczeństwa do stopnia feldmarszałka, będzie miał taki udział w szacunku i uznaniu narodu, jaki ma feldmarszałek, będzie tak samo jak on obiektem aplauzu i poważania; jeśli kiedykolwiek feldmarszałek stanie się równy

— 211 —

zwykłemu żołnierzowi, przyjmie pozycję najniższego z szeregowców i nie zachowa żadnej wielkości poza tą niewielką, jaka należy się szeregowcowi; jeśli kiedykolwiek najbardziej olśniewający dowódca wojskowy, który prowadzi armię do samych zwycięstw, osiągnie aplauz, szacunek i miłość społeczeństwa równe tym, które osiągnął najmniej widoczny spośród zwykłych żołnierzy - wtedy, jak wymaga tego wasze prawo równości, możecie mi powiedzieć: «Nie nazywaj się hodżą! Nie przyjmuj szacunku! Zaprzecz swojej cnocie! Służ tym, którzy sami są sługami, i weź sobie żebraków za przyjaciół!»

Jeśli mówicie: "Szacunek, pozycja społeczna i uwaga publiczna należą się określonym funkcjom, a w szczególności tym, którzy je sprawują. Ty jednak nie pełnisz żadnej funkcji, nie możesz więc przyjmować szacunku ludzi, jakby tak było",

Odpowiem: Gdyby człowiek składał się jedynie z ciała, gdyby miał żyć na tym świecie wiecznie, gdyby brama grobu była zamknięta, a śmierć - zabita, wówczas obowiązki i funkcje człowieka byłyby ograniczone do tych, jakie mają żołnierze lub urzędnicy rządowi, i wtedy to, co mówicie, miałoby jakiś sens. Ponieważ jednak człowiek nie składa się wyłącznie z ciała, nie można wyrwać jego serca, języka, mózgu i umysłu, by nakarmić nimi ciało; nie mogą one zostać unicestwione, lecz również muszą podlegać zarządzaniu.

Ponieważ drzwi grobu nie są zamknięte, a obawa o czekającą za nimi przyszłość jest dla każdego najbardziej ciążącą kwestią, zatem obowiązki wynikające z szacunku dla narodu i posłuszeństwa wobec niego nie ograniczają się jedynie do tych natury społecznej, politycznej czy wojskowej, związanych z życiem tego świata. Tak, tak jak obowiązkiem jest wydanie paszportu temu, kto wyjeżdża za granicę, tak samo obowiązkiem jest wydanie paszportu na podróż do wieczności i zapewnienie światła tym, którzy udają się w tę ciemną drogę. Nie ma innego obowiązku, który byłby równie ważny. Jest to obowiązek, któremu można zaprzeczyć jedynie poprzez zanegowanie śmierci i zadanie kłamu świadectwu trzydziestu tysięcy świadków, którzy każdego dnia składają swoje podpisy pod twierdzeniem: "Śmierć jest prawdą", potwierdzając je i kładąc pod nim pieczęcie swoich zwłok.

Ponieważ istnieją obowiązki natury moralnej i duchowej, opierające się na moralnych i duchowych potrzebach, a najważniejszym z tych obowiązków jest wydanie paszportu na podróż do wieczności i kieszonkowej latarki serca, by rozświetlała ciemności pośredniego królestwa, a także nauczanie i wzmacnianie wiary, która jest kluczem do wiecznej

— 212 —

szczęśliwości, uczeni, którzy wykonują te obowiązki, z pewnością nie będą mieli za nic ani Bożych darów, którymi zostali obsypani, ani cnót będących wynikiem wiary, i nie zniżą się do poziomu grzeszników i rozpustników ani nie splamią brudem innowacji i występków. Z tego właśnie wynika samotność, która wam się nie podoba i którą bierzecie za przejaw nierówności.

Oprócz tej prawdy mówię, co następuje, nie do ludzi podobnych wam, którzy dręczycie mnie i prześladujecie, którzy w swoim egoizmie i pogardzie dla prawa równości jesteście zadufani w sobie niby Faraon (a ponieważ ludzie butni uważają pokorę za poniżenie, przeto nie należy być pokornym wobec nich), lecz raczej do uczciwych, skromnych i sprawiedliwych:

Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu za to, że znam swoje wady i swą bezsilność. Nie jestem arogancki i nie domagam się jakiegokolwiek nadrzędnego wobec innych muzułmanów stanowiska, które wymagałoby okazania mi szacunku. Zawsze jestem świadom moich nieskończonych wad i tego, że jestem kimś, kto nie ma żadnego znaczenia. Znajdując pociechę w poszukiwaniu Bożego wybaczenia, nie chcę od ludzi szacunku, lecz ich modlitw. Sądzę, że wszyscy moi przyjaciele wiedzą, że na tym polega moja droga. Jednakże służąc Wszechmądremu Koranowi i nauczając prawd wiary, by zachować godność i chwałę nauki, jakich wymaga jej ranga ze względu na owe prawdy wiary i na honor Koranu, by nie zgiąć się w pokłonie przed ludźmi zbłądzenia, na pewien czas przyjąłem postawę dostojeństwa.

Nie sądzę, by prawa ustanowione przez ahl ad-dunja mogły przeciwstawić się tym argumentom!

ZADZIWIAJĄCE POSTĘPOWANIE

Dobrze wiadomo, że nauczyciele zawsze i wszędzie oceniają innych stosownie do wiedzy i nauki. Ponieważ miłują swój zawód, w kimkolwiek i gdziekolwiek napotkają wiedzę i naukę, będą pielęgnować przyjaźń i szacunek dla takiego człowieka. Nawet jeśli nasz kraj odwiedzi profesor z wrogiego kraju, nauczyciele odwiedzą go z powodu poważania dla jego wiedzy i nauki, i złożą mu wyrazy szacunku. Jednakże kiedy najwyższe kolegium uczonych z Anglii poprosiło pewnego uczonego islamu, by ten w sześciuset słowach odpowiedział na ich sześć pytań, ów uczony i nauczyciel (który tutaj napotkał brak szacunku autorytetów i władz oświaty) odpowiedział na owe sześć pytań za pomocą sześciu słów, które spotkały się z aprobatą, odpowiedział z prawdziwą wiedzą i uczonością

— 213 —

na podstawowe zasady Europejczyków oraz ich filozofów, i pokonał ich. Dzięki sile, jaką dał mu Koran, rzucił wyzwanie owym europejskim filozofom. W Stambule, na sześć miesięcy przed ogłoszeniem Drugiej Konstytucji, za-prosił on do dysputy zarówno uczonych religijnych, jak też doktorów współczesnych nauk, i sam nie zadając żadnych pytań, bezbłędnie odpowiedział na wszystkie bez wyjątku pytania, jakie mu zadano . Tymi, którzy przyczynili najwięcej cierpień owemu uczonemu i nauczycielowi - choć poświęcił on całe swoje życie szczęśliwości ludzi narodu tureckiego, choć oświecił ich, wydając setki traktatów w ich własnym języku, choć jest dla nich współobywatelem, współwyznawcą, przyjacielem i bratem - tymi, którzy podsycali wrogość wobec niego i zaiste traktowali go z lekceważeniem, byli niektórzy spośród przedstawicieli władz oświatowych, jak również niektórzy spośród "urzędowych" hodżów.

Co możecie na to odpowiedzieć? Czy to ma być cywilizacja? Czy to ma być zachęcanie do zdobywania wiedzy? Czy to ma być patriotyzm? Czy to ma być umiłowanie narodu? Czy to ma być republikanizm? Niech Bóg broni, nic z tych rzeczy! To raczej Bóg przez Swoje zrządzenie ukazał wrogość ludzi tam, gdzie ów uczony i nauczyciel spodziewał się przyjaźni - po to, aby do jego nauk nie wplotła się hipokryzja i by mógł on osiągnąć szczerość intencji.

Zakończenie

Napaść, która jest dla mnie zadziwiająca, lecz stała się przyczyną podziękowań

Egoizm przewrażliwionych ahl ad-dunja jest tak wybujały, że gdyby był on istotą świadomą, osiągnąłby poziom cudotwórcy lub wielkiego geniusza. Oto, jakie jest znaczenie kwestii, o której mowa:

Pozostając w łatwej do zakłócenia równowadze, jaką narzuca im ich egoizm, ahl ad-dunja dostrzegają obłudę i egoizm we mnie (choć sam nie dostrzegam ich ani w mojej duszy, ani w umyśle) i zwalczają je. Przez owe osiem czy dziewięć lat osiem lub dziewięć razy doświadczyłem tego, o czym teraz powiem: po tym, jak traktowano mnie krzywdząco i niesprawiedliwie, zwątpiłem w sens Bożego zarządzenia, a ulegając rozmaitym wybiegom mojej duszy pytałem, dlaczego ahl ad-dunja uparli się, by mnie prześladować. Za każdym razem pojmowałem jednak, że

— 214 —

moja dusza albo była nieświadoma i naturalnie skłonna do egoizmu, albo też świadomie mnie zwodziła, a następnie mówiłem, że Bóg przez Swoje zarządzenie, przejawiające się w niesprawiedliwości prześladowców, postąpił ze mną sprawiedliwie.

Na przykład tego lata dosiadłem pięknego konia, jakiego użyczyli mi przyjaciele, i wyjechałem na wieś. Choć nie byłem tego świadomy, zbudziło się we mnie pragnienie przyjemności, a ahl ad-dunja wystąpili przeciw owemu ukrytemu pragnieniu tak gwałtownie, że zniszczyli zarówno pożądanie przyjemności, jak też mój apetyt na wiele innych rzeczy. Akurat po ramadanie, podczas którego zdobywałem wiedzę o napomknieniach, jakie jeden z wielkich, świętych imamów dawnych czasów czyni nam poprzez swoje cuda, które przenikają to, co niewidzialne, kiedy spotkałem się z pobożnością i szczerością moich braci w religii, z szacunkiem i dobrą opinią ludzi, którzy mnie odwiedzali, moja dusza - choć nie zdawałem sobie z tego sprawy - zapragnęła, bym przyjął postawę hipokryty pod zasłoną okazania wdzięczności. Nagle - z ich nieskończonym przewrażliwieniem i w taki sposób, że mogłem wręcz poczuć cząsteczki ich hipokryzji - zaatakowali mnie ahl ad-dunja. Składam dzięki Wszechmocnemu Bogu za to, że ich despotyzm stał się dla mnie środkiem do osiągnięcia szczerości intencji.

﴿ رَبِّ اَعُوذُ بِكَ مِنْ هَمَزَاتِ الشَّيَاط۪ينِ ٭ وَاَعُوذُ بِكَ رَبِّ اَنْ يَحْضُرُونِ ﴾

[29]

اَللّٰهُمَّ يَا حَا فِظُ يَا حَف۪يظُ يَا خَيْرَ الْحَافِظ۪ينَ اِحْفَظْنِى وَ احْفَظْ رُفَقَائ۪ى مِنْ شَرِّ النَّفْسِ وَ الشَّيْطَانِ وَ مِنْ شَرِّ الْجِنِّ وَ الْاِنْسَانِ وَ مِنْ شَرِّ اَهْلِ الضَّلَالَةِ وَ اَهْلِ الطُّغْيَانِ اٰم۪ينَ اٰم۪ينَ اٰم۪ينَ

O, Boże! O, Ty, Który zachowujesz! O, Zachowujący! O, Najlepszy z zachowujących! Uchowaj mnie i uchowaj moich towarzyszy przed złem duszy, przed złem Szatana i przed złem ludzi zbłądzenia i buntu. Amen, amen, amen.

﴿ سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ ﴾

[30]

— 215 —

Nadzieja Szósta Błysku Dwudziestego Szóstego

Pewnego razu podczas mej nieszczęsnej niewoli odłączyłem się od towarzystwa ludzi i byłem sam na szczycie Cam Dagi (Sosnowej Góry) w górach prowincji Barla. Poszukiwałem światła w samotności. Pewnej nocy, na małej platformie umieszczonej na wierzchołku sosnowego drzewa, które z kolei rosło na szczycie owej wysokiej góry, moja starość sprawiła, że pomyślałem o trzech lub czterech wygnaniach, zawierających się jedno wewnątrz drugiego. Jak jest to opisane w Liście Szóstym, melancholijny dźwięk drzew, szeleszczących i szemrzących wśród owej samotnej, cichej, głębokiej nocy, sprawił, że poczułem ból i żal z powodu mojej starości i zesłania. Podeszły wiek, szepcząc do ucha mego serca, nasunął mi następującą myśl: "Jak dzień zmienił się w ten ciemny grób, jakim jest noc, jak świat przywdział ów czarny całun, tak samo dzień twego życia zmieni się w noc, dzień tego świata zmieni się w noc pośredniego królestwa, a lato życia przekształci się w zimową noc śmierci".

Moja dusza poczuła się zobowiązana, by odpowiedzieć: "Tak, jestem daleko od rodzinnych stron, lecz rozłąka z tymi, których ukochałem przez pięćdziesiąt lat mojego życia, a którzy zmarli i pozostał tylko płacz za nimi, jest daleko bardziej bolesnym i zasmucającym wygnaniem niż wygnanie z ojczystego kraju. Co więcej, zbliżam się do wygnania znacznie bardziej smutnego i bolesnego niż to, którego doświadczam owej ciemnej nocy na szczycie góry: starość komunikuje mi, że zbliża się czas rozłąki z tym światem".

Poszukiwałem światła, które przyniosłoby mi nadzieję pośród owych wygnań, ukrytych jedno wewnątrz drugiego. Nagle przybyła mi z pomocą wiara w Boga, dając mi taki stopień zażyłości z Jedynym, że choćby owo wielorakiej natury pustkowie, na jakim się znalazłem, stało się po tysiąckroć gorsze, pociecha płynąca z wiary nadal byłaby wystarczająca.

O, starsi mężczyźni i starsze kobiety! Jako że mamy Litościwego Stwórcę, nie może dla nas istnieć żadne wygnanie! Ponieważ On istnieje, wszystko istnieje dla nas. Ponieważ On istnieje, istnieją aniołowie. Świat nie jest pusty; samotne góry i pustynie są pełne sług Wszechmocnego Boga. Prócz Jego sług spośród istot świadomych, także kamienie i drzewa stają się niby dobrze znani przyjaciele, kiedy patrzymy na nie w Jego

— 216 —

światłości i mając wzgląd na Niego. Mogą one wówczas rozmawiać z nami i sprawiać nam uciechę.

Tak, dowody i świadectwa, których jest tyle, ile stworzeń we wszechświecie, ile liter w olbrzymiej księdze, jaką jest ten świat, potwierdzają istnienie naszego Najbardziej Litościwego, Szczodrego, Bliskiego i Umiłowanego Stwórcy i Opiekuna; ukazują nam Jego miłosierdzie tyle razy, ile jest członków wszystkich istot żywych, ile jest rodzajów pożywienia, ile jest darów Bożych, które mogą stać się środkami do otrzymania Jego litości, miłosierdzia i łaski, a także wskazują wprost na Jego dwór. Starość to, mówiąc ściśle, czas bezsilności i słabości. Nie należy zatem czuć się urażonym z powodu starości, która jest mile widzianym orędownikiem na dworze Boga, lecz należy ją pokochać.

Poniżej zamieszczamy kilka listów napisanych przez Bediuzzamana Saida Nursiego, a także fragmenty pióra niektórych skrybów rozpowszechniających Traktaty Światła poprzez sporządzanie ich odręcznych kopii.

(Krótki poufny list, który może zostać dodany jako suplement do Kwestii Trzeciej Listu Dwudziestego Ósmego)

Moi bracia w życiu ostatecznym, moi ciężko pracujący uczniowie!

W światłach Koranu, znanych jako Słowa, dostrzegaliśmy trzy przykłady cudownego działania Koranu. Teraz, dzięki waszym wysiłkom i waszemu entuzjazmowi, sprawiliście, że do owych trzech przykładów można dodać czwarty. A oto te trzy przykłady, które są mi znane:

Pierwszy to nadzwyczajna łatwość i szybkość spisywania Traktatów Światła. List Dziewiętnasty został spisany w dwa lub trzy dni, a każdego dnia pracowaliśmy po trzy lub cztery godziny, co razem daje dwanaście godzin, bez sięgania do jakiejkolwiek innej książki, wśród gór i sadów. Słowo Trzydzieste zostało spisane w pięć lub sześć godzin podczas choroby. Słowo Dwudzieste Ósme, będące dyskusją w temacie Raju, zostało spisane w godzinę lub dwie, w położonym w dolinie ogrodzie

— 217 —

Suleymana (Tevfik, Suleyman i ja byliśmy zdumieni taką prędkością), i tak dalej. Zaś tak samo, jak w powstawaniu Słów widoczny jest cud Koranu...

Drugi:... tak również są one przepisywane i kopiowane z nadzwyczajną łatwością, entuzjazmem i bez jakiegokolwiek znużenia. Gdy ukazało się jedno ze Słów, nagle, choć w owym czasie zaszło wiele spraw, które mogły znużyć rozum i duszę, ludzie w wielu miejscach zaczęli przepisywać ów traktat z całkowitym entuzjazmem. Przedłożyli tę pracę nad wszystko inne, mimo iż mieli wówczas inne pilne zajęcia, i tak dalej.

Trzeci cud Koranu: Również czytanie Słów nie wywołuje uczucia nudy, zwłaszcza wtedy, gdy ktoś odczuwa potrzebę ich przeczytania; im więcej czyta, tym większej przyjemności doznaje, nie czując żadnego znużenia.

Teraz udowodniliście czwarty cud Koranu. Brat taki jak Husrev, który był leniwy, i choć od pięciu lat słyszał o Słowach, nie zabrał się poważnie do ich przepisywania, w ciągu jednego miesiąca przepisał - pięknie i uważnie - czternaście książek, co z pewnością było czwartym cudem spośród tajemnic Koranu. W pełni docenił wartość Trzydziestu Trzech Okien, a szczególnie Listu Trzydziestego Trzeciego, ponieważ ów list przepisał najpiękniej i najbardziej uważnie. Tak, oto najpotężniejsza i najbardziej olśniewająca część Traktatów, jeśli chodzi o zdobywanie wiedzy o Bogu i wiary w Boga. Jedynie pierwsze Okna są bardzo krótkie i zwięzłe, podczas gdy kolejne stopniowo odsłaniają coraz więcej prawdy i lśnią coraz większym blaskiem. W przeciwieństwie do innych pism religijnych, większość Słów rozpoczyna się zwięźle, by stopniowo rozwijać się i nabierać blasku.

(Said Nursi)
— 218 —

Kwestia Siódma

Listu Dwudziestego Ósmego
﴿ بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ ﴾
﴿ قُلْ بِفَضْلِ اللّٰهِ وَبِرَحْمَتِهِ فَبِذٰلِكَ فَلْيَفْرَحُوا هُوَ خَيْرٌ مِمَّا يَجْمَعُونَ ﴾

[31]

Niniejsza Kwestia składa się z siedmiu Znaków, jednak najpierw, by opowiedzieć o szeregu Bożych darów, wyjaśnimy siedem Powodów, które odsłaniają znaczenie kilku Bożych łask.

Powód Pierwszy

Przed Wielką Wojną lub mniej więcej wtedy, gdy się ona rozpoczęła, miałem wizję, która była prawdą. W owej wizji byłem u podnóża sławnej góry Agri, znanej jako Ararat. Nagle góra wybuchła ze straszliwym grzmotem, a jej odłamki, które same były wielkości gór, zostały rozrzucone po całym świecie. Ujrzałem, że w tym strasznym położeniu jest ze mną moja matka, której powiedziałem: «Nie lękaj się! To dzieje się na rozkaz Wszechmocnego Boga, a On jest Najbardziej Litościwy i Wszechmądry». Nagle, wciąż będąc w tym samym położeniu, ujrzałem wielce ważnego człowieka, który rozkazał mi: "Wyjaśniaj cudowność Koranu!" Zbudziłem się i pojąłem, że nadchodzi wielki wybuch i wstrząs, który zniszczy mury wzniesione wokół Koranu. Wówczas Koran zostanie zaatakowany i będzie bronił się sam, a jego cudowność będzie dla niego zbroją ze stali, zaś ktoś taki jak ja zostanie w owym czasie wyznaczony, w sposób dalece wykraczający poza jego zdolności, do ukazania innym jednego z rodzajów cudowności Koranu. Pojąłem, że już zostałem wyznaczony do tego zadania.

Jako że cudowność Koranu została do pewnego stopnia objaśniona w Słowach, przedstawienie łask Boga, jakich doznaliśmy w naszej służbie, na pewno wesprze owe objaśnienia i zostanie nam zapisane na ich rachunek, zatem owe łaski powinny zostać przedstawione.

— 219 —

Powód Drugi

Wszechmądry Koran jest naszym przewodnikiem, mistrzem i przywódcą, który wskazuje nam drogę we wszystkich naszych uczynkach. Jako że wychwala on sam siebie, podążając za własnymi naukami, my wychwalimy komentarze do Koranu.

Co więcej, jako że Słowa, które zostały już napisane, są rodzajem koranicznego komentarza, a Traktaty Światła są własnością prawd Koranu; jako że w większości swych sur, a zwłaszcza w surach zaczynających się od liter Alif, Lam, Ra oraz w tych, które zaczynają się od liter Ha, Mim, Wszechmądry Koran ukazuje samego siebie w całej swej wspaniałości, mówiąc o własnej doskonałości i wychwalając siebie w sposób, jakiego jest godzien; na nas z pewnością nałożono obowiązek ujawnienia błysków cudowności Koranu, które odbijają się w Słowach, a także łask Wszechwładnego, które są znakami przyjęcia przez Niego naszej służby, ponieważ tak czynił nasz mistrz i nasz również uczył, byśmy tak robili.

Powód Trzeci

Tego, co mówię o Słowach, nie mówię z braku skromności, lecz po to, by objaśnić prawdę, zaś prawdy i doskonałości zawarte w Słowach nie należą do mnie, lecz są własnością Koranu i z niego wzięły swój początek. Na przykład Słowo Dziesiąte składa się z kilku Kropel odsączonych z setek wersetów koranicznych, a wszystkie pozostałe traktaty są do niego podobne. Ponieważ wiem, że tak właśnie jest, i ponieważ sam jestem przemijający i odejdę, przeto z całą pewnością nie powinno się i nie wolno wiązać z moją osobą dzieła, które jest trwałe. Ponieważ zwyczajem ludzi zbłądzenia i buntowników jest odrzucanie dzieła, które nie odpowiada ich oczekiwaniom, przez odrzucanie jego autora, zatem traktaty, które są związane z gwiazdami niebios Koranu, nie powinny być wiązane z przegniłym filarem takim jak ja, który może być obiektem krytyki i dezaprobaty, i który może się zawalić. Powszechnym zwyczajem jest również poszukiwanie zalet dzieła w zaletach jego autora, którego ludzie uważają za źródło, jakie dało początek dziełu. Przypisywanie owych wzniosłych prawd i lśniących klejnotów bankrutowi takiemu jak ja i mojej osobie, osobie tego, kto sam z siebie nie byłby w stanie stworzyć nawet tysięcznej części tych prawd, jest zgodne z tym zwyczajem, lecz jest wielką niesprawiedliwością wobec prawdy. Jestem zatem zmuszony, by oznajmić, że Traktaty Światła nie są moją własnością; są własnością Koranu i z niego biorą swój początek, ukazując jego zalety. Tak, zalet kiści wyśmienitych winogron nie powinno się poszukiwać w ich suchych łodygach. Ja przypominam właśnie taką suchą łodygę.

— 220 —

Powód Czwarty

Niekiedy skromność sugeruje istnienie niewdzięczności w obliczu darów, zaiste, jest taką niewdzięcznością, zaś czasami wyliczanie darów jest przyczyną dumy. Jeden i drugi przypadek są szkodliwe, a jedyny ratunek polega na tym, by nie zaistniał żaden z nich. Przyznanie cnót i doskonałości, jednak bez roszczenia sobie prawa własności wobec nich, jest ukazaniem, iż są one dziełami Jedynego, Prawdziwego, Który zsyła Swoje dary. Przypuśćmy na przykład, że ktoś uczynił ci ten zaszczyt i przyodział cię w bogato haftowaną i inkrustowaną klejnotami szatę, która uczyniła cię bardzo pięknym. Ludzie mówią do ciebie: "Oto, jakie cuda były wolą Boga! Jak piękny jesteś! Jak pięknym się stałeś!", ty jednak skromnie odpowiadasz: "Niech Bóg uchroni! Nie mówcie takich rzeczy! Kimże jestem? Niczym!" Takie postępowanie byłoby niewdzięcznością wobec daru i lekceważeniem okazanym zręcznemu rzemieślnikowi, który przyodział cię w ową szatę. Jednak gdybyś z dumą odpowiedział: "Tak, jestem bardzo piękny. Z pewnością nie istnieje nikt, kogo można ze mną porównać!", byłoby to zarozumialstwem i pychą.

W konsekwencji tego, by uniknąć zarówno zarozumialstwa, jak i pychy, powinno się powiedzieć: "Tak, wyrosłem na pięknego człowieka. Jednak piękno bijące z owej szaty należy pośrednio do tego, który mnie w nią przyodział, zaś nie należy do mnie".

Podobnie, jeśli tylko memu głosowi starczy sił, będę wołał do całej ziemi: «Słowa są piękne, są prawdą, są rzeczywistością, lecz nie należą do mnie. Są promieniami blasku, jakim lśni Szlachetny Koran».

Zgodnie z zasadą, która mówi:

وَ مَا مَدَحْتُ مُحَمَّدًا بِمَقَالَت۪ى ٭ وَ لٰكِنْ مَدَحْتُ مَقَالَت۪ى بِمُحَمَّدٍ

Nie mogę wychwalać Muhammada własnymi słowami, lecz raczej moje słowa stają się zasługującymi na pochwałę dzięki Muhammadowi,

mówię:

وَ مَا مَدَحْتُ الْقُرْاٰنَ بِكَلِمَات۪ى ٭ وَ لٰكِنْ مَدَحْتُ كَلِمَات۪ى بِالْقُرْاٰنِ

Nie mogę wychwalać Koranu własnymi słowami, lecz raczej moje słowa stają się zasługującymi na pochwałę dzięki Koranowi.

Oznacza to, że nie upiększam prawd cudowności Koranu, nie mógłbym ukazać ich w piękny sposób; raczej to piękne prawdy Koranu uczyniły moje słowa pięknymi i wzniosłymi. Ponieważ tak właśnie jest, dopuszczalnym jest wyliczanie Bożych darów i umożliwienie

— 221 —

poznania - w imię piękna prawd Koranu - piękna zwierciadeł prawd koranicznych znanych jako Słowa, a także Bożych łask, które odbijają się w owych zwierciadłach.

Powód Piąty

Dawno temu usłyszałem od jednego z ludzi świętości, iż przepowiedziano mu poprzez niejasne aluzje świętych (ar. ałlija) spośród starców - jakie otrzymał ze świata tego, co niewidzialne - że na wschodzie ukaże się światło, które rozproszy ciemności innowacji. Był tego pewien. Długo oczekiwałem na przybycie owego światła i wciąż na nie oczekuję. Jednak zanim wiosną pojawią się święte kwiaty, trzeba przygotować pod nie grunt. Pojąłem, że poprzez naszą służbę przygotowujemy grunt dla owych świetlistych ludzi, których przyjście przepowiedziano. Zatem rozgłaszanie Bożych łask nie należy do nas, lecz do świateł zwanych Słowami, nie powinno prowadzić do pychy ani zarozumialstwa, lecz do podziękowań, do wychwalania Boga i wyliczania Jego darów.

Powód Szósty

Łaski Wszechwładnego, które są natychmiastową nagrodą za naszą służbę Koranowi, jaką pełnimy przy pomocy Słów, są również zachętą i sukcesem zesłanym nam przez Boga, zaś sukces powinien zostać ujawniony. Jeśli sukcesy przewyższają oczekiwania, stają się Bożym obdarowaniem, zaś ujawnienie Bożego obdarowania prowadzi do podziękowań. Jeśli sukcesy wciąż stają się coraz większe, stają się cudami Koranu, jakie dokonały się bez udziału naszej woli, my zaś jedynie ukazujemy je. Ujawnianie cudów tego rodzaju, które wydarzają się nieoczekiwanie i bez udziału woli, jest szkodliwe. Jeśli przewyższają one "zwyczajne" cuda, stają się promieniami cudowności Koranu, a jako że cudowność może zostać ujawniona, zatem ujawnienie tego, co ją wspiera, będzie zapisane na konto owej cudowności i nie może być przyczyną jakiejkolwiek pychy ani żadnego zarozumialstwa, lecz staje się przyczyną wychwalania Boga i dziękowania Mu.

Powód Siódmy

Osiemdziesiąt procent ludzi nie jest dociekliwymi uczonymi, którzy są w stanie przeniknąć do prawdy, rozpoznać, że jest ona prawdą, i przyjąć ją jako prawdę. Pozostali raczej przyjmują poprzez naśladownictwo to, o czym usłyszeli od ludzi, których zdanie można przyjąć i polegać na nim, co jest konsekwencją ich dobrej opinii o tych, którzy są godni zaufania. Zaiste, potężną prawdę postrzegają jako słabą, kiedy jest w posiadaniu słabego człowieka, podczas gdy

— 222 —

widząc, że pewna bezwartościowa kwestia jest w posiadaniu godnego szacunku człowieka, uznają ją za wartościową. Z tego powodu, by nie pomniejszać wartości prawd wiary i Koranu w oczach większości ludzi tylko z tego powodu, że spoczywają one w rękach słabego i bezwartościowego nieszczęśnika takiego jak ja, jestem zmuszony, by wyznać, że i stnieje Ten, Który zatrudnia nas bez naszej wiedzy i woli; nie jesteśmy tego świadomi, lecz to On czyni nas tymi, którzy wykonują swą pracę. Ja zaś zaświadczam, że bez udziału naszej woli i świadomości jesteśmy tymi, w których przejawiają się pewne łaski i ułatwienia. W takim przypadku musimy krzyczeć na cały głos, by obwieścić o owych łaskach.

W konsekwencji powyższych siedmiu Powodów, wskażemy na kilka Znaków obejmujących każdą rzecz łask Wszechwładnego.

ZNAK PIERWSZY

W Punkcie Pierwszym Kwestii Ósmej Listu Dwudziestego Ósmego zawarte zostały objaśnienia dotyczące kwestii tałafuq. Na przykład w Liście Dziewiętnastym, poświęconym cudom Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), w kopii sporządzonej przez nieświadomego tej okoliczności pisarza, na sześćdziesięciu stronach (z wyjątkiem dwóch) od Trzeciej do Osiemnastej Znaczącej Wskazówki ponad dwieście miejsc, w których pojawiają się słowa "Szlachetny Posłaniec Boga, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie" doskonale odpowiada sobie nawzajem, wskazując na siebie nawzajem. Każdy uczciwy człowiek, który spojrzy choć na dwie z tych stron, przyzna, że nie jest to jedynie wynikiem przypadku. Jeśli wiele przykładów tego samego słowa odpowiada sobie nawzajem na tej samej stronie, połowa może być przypadkiem, a połowa świadectwem tałafuq, jednak jeśli dotyczy to wielu stron, może to być jedynie tałafuq. Zatem jeśli fraza "Szlachetny Posłaniec Boga, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie" występuje dwa, trzy, cztery razy lub częściej, a wszystkie te przykłady doskonale odpowiadają innym, na wszystkich stronach, z pewnością niemożliwe jest, by był to jedynie przypadek. Ów przykład tałafuq ukazuje się również poprzez fakt, że ośmiu różnych ludzi przepisujących traktat nie było w stanie naruszyć owej zależności, która jest potężnym znakiem, pochodzącym ze świata tego, co niewidzialne. Choć w książkach uczonych z dziedzin retoryki i krasomówstwa można znaleźć różne poziomy elokwencji, elokwencja Wszechmądrego Koranu wzniosła się do poziomu cudowności, którego nie jest w stanie dosięgnąć nic innego. W podobny sposób przykłady tałafuq w Liście Dziewiętnastym, który jest zwierciadłem dla cudów Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), w Słowie Dwudziestym

— 223 —

Piątym, które jest interpretatorem cudów Koranu, oraz w wielu częściach Traktatów Światła, które są rodzajem komentarza do Koranu, ukazują niezwykłość przewyższającą tę, którą można znaleźć we wszelkich innych księgach. Dzięki temu można pojąć, że w owych zwierciadłach przejawia się i przedstawia rodzaj cudu spośród cudów Koranu i cudów Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).

ZNAK DRUGI

Oto druga z łask Wszechwładnego dotyczących służby Koranowi: Wszechmocny Bóg zesłał komuś takiemu jak ja, kto ma trudności z pisaniem, kto jest półanalfabetą, kto jest samotny na zesłaniu, komu zabroniono utrzymywania kontaktów z ludźmi, pomocników w osobach braci, którzy są silni, gorliwi, szczerzy, energiczni i gotowi do poświęceń, których wszystkie pióra są niczym diamentowe miecze. Złożył On na ich potężne barki obowiązek dotyczący Koranu, który był ciężarem dla mych słabych i bezsilnych ramion. Poprzez Swoją doskonałą szczodrość sprawił, że moje brzemię stało się lekkie. Mówiąc słowami Hulusiego, ta błogosławiona społeczność jest niczym zespół bezprzewodowych odbiorników telegrafu, zaś mówiąc słowami Sabriego, jej członkowie są niczym maszyny wytwarzające elektryczność w fabryce światła. Wraz z ich różnymi cnotami i wartościowymi zaletami przejawiają - znów mówiąc słowami Sabriego - rodzaj tałafuq pochodzący ze świata tego, co niewidzialne, rozprzestrzeniają wszędzie wokół tajemnice Koranu i światła wiary, a ponieważ w każdym z nich odbija się entuzjazm, wysiłki, energia i powaga każdego innego, sprawiają, że owe tajemnice i światła mogą dotrzeć wszędzie. Teraz, kiedy zmieniono alfabet [32], kiedy nie ma pras drukarskich, kiedy każdy potrzebuje świateł wiary, kiedy liczne rzeczy przygnębiają człowieka i niszczą jego entuzjazm, niezmordowana służba uczniów Światła, ich czysty zapał i starania są cudem Koranu i jasną łaską od Boga. Zaiste, jak świętość posiada swoje cuda, tak to samo tyczy się czystej intencji, a także szczerości. Zwłaszcza poważna i szczera solidarność między braćmi oraz braterstwo wyłącznie przez wzgląd na Boga skutkują wieloma cudami. Zaprawdę, zbiorowa osobowość takiej wspólnoty może osiągnąć doskonałość godną świętego i stać się przejawem Bożych łask.

O, moi bracia i moi przyjaciele w służbie Koranowi! Jak niesprawiedliwym i niesłusznym jest przyznanie całej chwały i całej zdobyczy sierżantowi kompanii, która zdobyła fortecę, tak nie powinniście przypisywać Bożych łask, przejawiających się w zwycięstwach odniesionych dzięki waszej zbiorowej osobowości i dzięki waszym piórom, nieszczęśnikowi takiemu jak ja!

— 224 —

Zaprawdę, w tak błogosławionej wspólnocie przejawia się jeszcze jedna wskazówka ze świata tego, co niewidzialne, bardziej potężna od pochodzących z owego świata przykładów tałafuq. Widzę ją, ale nie mogę wskazać jej wszem i wobec.

ZNAK TRZECI

Fakt, że różne części Traktatów Światła w olśniewający sposób udowadniają najważniejsze prawdy wiary i Koranu nawet najbardziej zatwardziałemu człowiekowi, jest potężnym znakiem ze świata tego, co niewidzialne, oraz Bożą łaską. Wśród owych prawd są takie, o których Awicenna, słusznie uważany za najwspanialszego geniusza, powiedział, wyznając swą bezsilność: "Rozum nie jest w stanie tego odgadnąć", tymczasem Słowo Dziesiąte wyjaśnia zwykłym ludziom, a nawet dzieciom, to, czego nie był w stanie dosięgnąć geniusz Awicenny.

Na przykład wielki uczony taki jak Sa'd ad-Din Taftazani na czterdziestu lub pięćdziesięciu stronach sławnego traktatu Muqaddimat Isna 'Aszar zawartym w jego dziele Talłihat mógł wyjaśnić jedynie tajemnicę Bożego zarządzenia i wolnej woli człowieka. Te same kwestie, których wyjaśnienie kierował on tylko do najlepszych z ludzi, są całkowicie objaśnione na dwóch stronach Tematu Drugiego Słowa Dwudziestego Szóstego, mówiącego o Bożym zarządzeniu, w taki sposób, że może je zrozumieć każdy. Czymże to jest, jeśli nie znakiem Bożej łaski?

Również jeśli chodzi o kwestie, które znamy jako tajemnicę stworzenia świata i zagadkę wszechświata, które wprawiały wszystkich w zakłopotanie, a żadna filozofia nie była w stanie ich rozwikłać, to dzięki cudowności Potężnego Koranu ów zawiły talizman, owa zdumiewająca zagadka została rozwiązana w Liście Dwudziestym Czwartym, w Aluzyjnym Punkcie pod koniec Słowa Dwudziestego Dziewiątego, a także w sześciu przykładach mądrości widocznej w przemianach drobnych cząsteczek, które to przykłady zostały wyjaśnione w Słowie Trzydziestym. Tak, zostały ujawnione i wyjaśniły tajemnicę zdumiewającej aktywności we wszechświecie, zagadkę stworzenia wszechświata i jego końca, znaczenie i przykłady mądrości zawarte w ruchu i przemianach cząsteczek, a każdy może zobaczyć owe traktaty i do nich sięgnąć.

Co więcej, Słowa Szesnaste i Trzydzieste Drugie wyjaśniają z doskonałą jasnością, poprzez tajemnicę istoty Jedynego, jedność wszechwładzy Tego, Który nie ma towarzysza, wraz ze zdumiewającymi prawdami nieskończonej bliskości Boga wobec nas, którzy jesteśmy od Niego nieskończenie daleko, podczas gdy przedstawienie frazy:

— 225 —
﴿ وَ هُوَ عَلٰى كُلِّ شَيْءٍ قَد۪يرٌ ﴾

On jest nad każdą rzeczą Wszechwładny w Liście Dwudziestym i Dopisku do niego (składającym się z trzech porównań) ukazuje z całą oczywistością, że w odniesieniu do Bożej mocy drobne cząsteczki są równe planetom, że Zmartwychwstanie i wskrzeszenie wszystkich istot posiadających dusze będzie dla mocy Bożej tak łatwe, jak wskrzeszenie jednej duszy, że wmieszanie się jakiegokolwiek towarzysza w Boże stworzenie wszechświata jest tak odległe od rozsądku, że aż staje się niemożliwością. Tak, List Dwudziesty odsłania wielką tajemnicę Bożej jedności.

Co więcej, choć prawdy wiary i Koranu są tak rozległe, że nie był w stanie pojąć ich największy geniusz ludzkości, fakt, że odsłaniają się one - wraz z olbrzymią większością ich delikatnych kwestii - poprzez człowieka takiego jak ja, którego umysł jest zagmatwany, a położenie nędzne, który nie ma żadnej księgi, do jakiej mógłby się odnieść, który pisze w pośpiechu i z trudnością, jest bezpośrednim dziełem cudowności Wszechmądrego Koranu, przejawem łaski Bożej i potężnym znakiem ze świata tego, co niewidzialne.

ZNAK CZWARTY

Sposób, w jaki zostały zesłane Traktaty Światła, których jest ponad pięćdziesiąt [33], ukazuje, że są one dziełami, które nie mogłyby zostać spisane nawet dzięki wysiłkom i staraniom wielkich geniuszów i wytężających siły uczonych, cóż dopiero mówić o kimś takim, jak ja, kto myśli niewiele, podąża za tym, co mu się ukazuje, i nie ma czasu na głębsze badania. Tak, ten fakt ukazuje, że Traktaty są dziełami należnymi bezpośrednio Bożej łasce. Wszystkie traktaty nauczają najbardziej głębokich prawd poprzez porównania zrozumiałe nawet dla prostych i niewykształconych ludzi. Tymczasem wiodący uczeni powiedzieli o większości owych prawd, że nie mogą one stać się zrozumiałe nawet dla elity, cóż dopiero dla zwykłych ludzi.

Zatem ponieważ nauka o owych najbardziej odległych prawdach jest przekazywana najbardziej prostemu człowiekowi w najbardziej bezpośredni sposób, z cudowną łatwością i jasnością wyrażeń, przez kogoś takiego jak ja, kto ma w sobie niewiele z Turka, kogo słowa są niejasne i w większości niezrozumiałe, kto przez wiele lat znany był z komplikowania nawet najbardziej jasnych spraw, a jego wcześniejsze dzieła tylko potwierdzały tę złą sławę, jest z pewnością i bez jakiejkolwiek

— 226 —

wątpliwości znakiem Bożej łaski, a to nie mogło zostać osiągnięte jedynie dzięki moim zdolnościom. To przejaw cudowności Szlachetnego Koranu, to przedstawienie i odbicie jego porównań.

ZNAK PIĄTY

Fakt, że choć ogólnie rzecz ujmując Traktaty Światła są szeroko rozprowadzane, choć wszelkie kategorie i grupy ludzi - od najwyższych uczonych do ludzi niewykształconych, od wielkich świętych spośród tych, których serca zbliżają się do prawdy, do najbardziej zatwardziałych spośród bezbożnych filozofów - widziały je i studiowały, to jednak nie znalazły powodów do krytyki, pomimo tego, że niektórym z nich Traktaty wymierzyły silne ciosy; fakt, że każda grupa ludzi może skorzystać z lektury Traktatów stosownie do swego poziomu...; tak, owe fakty niewątpliwie są znakiem Bożej łaski i cudem Koranu. Choć inne traktaty tego rodzaju były spisywane jedynie po długich studiach i badaniach, to Traktaty Światła zostały spisane z nadzwyczajną szybkością, w rozpaczliwych czasach, kiedy mój umysł był skurczony, co wprowadzało zamieszanie do moich myśli i i pojmowania. Tak, to znak Bożej łaski i darów zsyłanych przez Wszechwładnego.

Tak, większość moich braci, wszyscy przyjaciele, którzy są ze mną, i wszyscy przepisujący wiedzą, że pięć Części Listu Dziewiętnastego zostało napisanych w kilka dni, poprzez które pracowaliśmy po dwie lub trzy godziny każdego dnia, co daje razem dwanaście godzin; że Część Czwarta tego Listu, która jest najważniejsza i ukazuje jasną pieczęć proroctwa w słowach "Szlachetny Posłaniec Boga, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie", została spisana z pamięci, w ciągu trzech lub czterech godzin, w górach i na padającym deszczu; że tak ważny i głęboki traktat, jakim jest Słowo Trzydzieste, został spisany w sadzie, w ciągu sześciu godzin; że większość traktatów została spisana w podobnych warunkach, jak było ze Słowem Dwudziestym Ósmym, które zostało spisane w ostatecznej formie w ciągu dwóch godzin, w ogrodzie należącym do Suleymana; moi bliscy przyjaciele wiedzą również i to, że przez wiele lat, kiedy cierpiałem rozmaite trudności, a mój umysł był skurczony, nie mogłem wyjaśnić nawet najprostszych faktów, o których, zaiste, nawet nie wiedziałem, zwłaszcza wtedy, kiedy moje choroby jeszcze potęgowały nieszczęścia, co jeszcze bardziej uniemożliwiało mi nauczanie i pisanie. Jednak mimo to najważniejsze ze Słów zostały napisane wtedy, gdy cierpiałem największe trudności i najgorsze choroby, a przy tym z największą prędkością. Cóż to jest, jeśli nie bezpośrednie doznanie Bożej łaski, dar Wszechwładnego i cud Koranu?

— 227 —

Co więcej, każda księga, jaka omawia prawdę o Bogu i prawdy wiary, z pewnością będzie szkodliwa dla niektórych ludzi, a z tego powodu nie każdego powinno się nauczać wszystkich kwestii, jakie są w niej zawarte. Jednakże, choć pytałem o to wielu ludzi, aż do dziś dnia Traktaty Światła nie przyczyniły nikomu żadnej szkody, nie spowodowały złych skutków, nie spotkały się z nieprzychylną reakcją ani nie zmąciły niczyjego umysłu. Moim zdaniem jest całkowicie jasne, że jest to znak pochodzący bezpośrednio ze świata tego, co niewidzialne, a także łaska Wszechwładnego.

ZNAK SZÓSTY

Teraz stało się dla mnie całkowicie jasne, że przez większość mego życia byłem prowadzony ku takiej drodze - a wszystko bez udziału mojej woli czy zdolności i tak, że nie pojąłem tego ani nie dostrzegłem - na której mogły powstać Traktaty Światła, by służyć Wszechmądremu Koranowi. Jest tak, jakbym całe swoje życie uczonego spędził na przygotowaniach, jakby było ono wstępem, którego efektem stało się ukazanie cudowności Koranu poprzez Słowa. Nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że siedem lat zesłania i narzucone mi położenie, w którym byłem odizolowany od innych ludzi bez żadnego powodu i wbrew temu, czego bym sobie życzył; prowadzenie życia samotnika w małej wiosce, które było całkowicie sprzeczne z mym usposobieniem; niesmak, jaki odczuwałem; wyrzeczenie się tego, co łączyło mnie ze społeczeństwem, a także zasad życia społecznego, do których przez długi czas przywykłem...; tak, nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że to wszystko przydarzyło mi się po to, bym mógł wykonywać obowiązek służenia Koranowi z całkowitą szczerością intencji. Sądzę, że złe traktowanie, z którym często się spotykałem, było litościwym dziełem ręki Bożej łaski, ukrytym za zasłoną niesprawiedliwości i prześladowań, które miało na celu skupienie moich myśli na tajemnicach Koranu i ograniczenie ich do tego tematu, by mój umysł nie rozpraszał swej uwagi. Ponieważ uniemożliwiono mi studiowanie jakichkolwiek innych ksiąg, choć dawniej wielce pragnąłem ich studiowania, w duszy poczułem rezerwę wobec nich. Pojąłem, że przygotowano mnie do porzucenia studiowania ksiąg, które byłoby dla mnie pocieszeniem i towarzyszem na zesłaniu, po to, bym obrał za swego doskonałego mistrza wersety Koranu i bezpośrednio w nich szukał nauki.

Co więcej, większość dzieł, które napisałem, większość Traktatów Światła, była mi zsyłana nagle i w jednej chwili, w konsekwencji

— 228 —

pewnych potrzeb, mających swój początek w mej duszy, nie zaś z powodu jakichkolwiek przyczyn zewnętrznych. Później, gdy pokazałem je przyjaciołom, powiedzieli, że są one lekarstwem na rany naszych czasów. Kiedy Traktaty zostały rozpowszechnione, dzięki opinii większości moich braci pojąłem, że całkowicie zaspokoiły one ich potrzeby wynikające z naszych czasów, stając się lekarstwem na wszelkie choroby.

Nie mam zatem żadnych wątpliwości co do tego, że wszystkie wyżej wymienione punkty, cały przebieg mego życia i moje mimowolne studiowanie tego, co było sprzeczne z powszechnym zwyczajem, były - bez udziału mojej woli i świadomości - potężnymi łaskami Boga i darami Wszechwładnego, zesłanymi po to, by wydać święte efekty podobne tym, które wymieniłem.

ZNAK SIÓDMY

W ciągu naszej pracy przez minione pięć lub sześć lat ujrzeliśmy na własne oczy - bez przesady - setki przykładów zsyłania darów Bożych, łask Wszechwładnego i cudów Koranu. Na niektóre z nich wskazaliśmy w Liście Szesnastym, zaś inne opisaliśmy w różnych Kwestiach Tematu Czwartego Listu Dwudziestego Szóstego, a także w Kwestii Trzeciej Listu Dwudziestego Ósmego. Wiedzą o nich moi bliscy przyjaciele, a Suleyman Effendi, mój stały przyjaciel, również wie o wielu z nich. Doświadczyliśmy nadzwyczajnej i cudownej łatwości w rozprzestrzenianiu Traktatów Światła, w szczególności Słów, w poprawianiu ich, w porządkowaniu, w spisywaniu ich wersji roboczych i ostatecznych. Nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że jest to cud Koranu, a doznaliśmy setek przykładów owego cudu.

Co więcej, w życiu codziennym żywił nas ze wspaniałą czułością Łaskawy, dla Którego pracowaliśmy, obdarowując nas - tak, byśmy mogli zaspokoić najmniejsze pragnienia naszych serc - w sposób dalece wykraczający poza to, co zwyczajne, by tylko nas zadowolić. To prawdziwie potężny znak ze świata tego, co niewidzialne, wskazujący na to, że dla Niego pracowaliśmy, a On uczynił nas sługami Koranu zarówno w sferze zadowolenia Boga, jak i przez Bożą łaskę.

اَلْحَمْدُ لِلّٰهِ هٰذَا مِنْ فَضْلِ رَبّ۪ى

Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu, oto dar od mojego Pana.

— 229 —
﴿ سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ ﴾

[34]

اَللّٰهُمَّ صَلِّ عَلٰى سَيِّدِنَا مُحَمَّدٍ صَلَاةً تَكُونُ لَكَ رِضَٓاءً وَ لِحَقِّه۪ اَدَٓاءً وَ عَلٰٓى اٰلِه۪ وَ صَحْبِه۪ وَ سَلِّمْ تَسْل۪يمًا كَث۪يرًا اٰم۪ينَ

O, Boże, ześlij Swoje błogosławieństwa na naszego mistrza Muhammada, niech będzie to zadowoleniem dla Ciebie i spełnieniem prawdy, którą on przyniósł, ześlij Swoje błogosławieństwa na niego, na jego rodzinę i towarzyszy, i obdarz ich pokojem. Amen.

— 230 —
ODPOWIEDŹ
NA POUFNE PYTANIE

(Owa tajemnica Bożej łaski została spisana w zaufaniu pewien czas temu i dodana do zakończenia Słowa Czternastego, jednakże wielu kopistów zapomniało o tej części tekstu i nie przepisało jej. Skoro owa odpowiedź pozostawała ukryta, oznacza to, że właściwe miejsce dla niej musi być właśnie tutaj).

Pytanie: Jak to możliwe, że w Słowach, które napisałeś, a które wywodzą się z Koranu, zawarte są moc i skuteczność, jakie rzadko można znaleźć w słowach komentatorów Koranu i tych, którzy mają wiedzę w temacie Boga? Czasami pojedynczy wers jest potężny jak cała strona, zaś jedna strona jest skuteczna niby cała księga!

Dobra odpowiedź: Ponieważ wszelki zaszczyt należy się nie mnie, lecz cudowności Koranu, mówię bez lęku, że najczęściej jest tak z następującego powodu:

Słowa, które zostały spisane, nie są przypuszczeniem, lecz zatwierdzeniem; nie są poddaniem się, lecz wiarą; nie są intuicyjną wiedzą, lecz zaświadczeniem; nie są naśladowaniem, lecz potwierdzeniem; nie są udziałem w czymś, lecz pojmowaniem; nie są sufizmem, lecz prawdą (ar. al-haqq); nie są twierdzeniem, lecz zawartym w twierdzeniu dowodem. Wynikająca z tego mądrość jest następująca:

Niegdyś podstawy wiary były chronione, a poddanie się Bogu - silne. Nawet jeśli intuicyjnej wiedzy tych, którzy mieli wiedzę o Bogu, brakowało dowodu, to, co ukazywali, było przyjmowane jako wystarczające. Jednak w naszym czasie, jako że zbłądzenie wynikające z nauki wyciąga swe ręce po podstawy wiary i jej filary, Wszechmądry, Litościwy i Chwalebny, Który zesłał lekarstwo na każdą chorobę, w konsekwencji mojej bezsilności i słabości, mych pragnień i potrzeb, w Swym miłosierdziu obdarował moje pisma, które służą Koranowi, pojedynczym promieniem spośród porównań Szlachetnego Koranu, który jest najbardziej olśniewającym przejawem cudowności owej Księgi. Wszelka chwała niech będzie

— 231 —

Bogu za to, że odległe prawdy stały się bliższe dzięki teleskopowi tajemnicy owych porównań. Dzięki aspektowi jedności Bożej zawartemu w tej tajemnicy, prawdziwie różne kwestie zostały zebrane razem. Dzięki schodom tajemnicy porównań można z łatwością dotrzeć do najwyższych prawd. Dzięki oknu tajemnicy porównań pewność wiary w prawdy tego, co niewidzialne, a także w podstawowe zasady islamu, stała się bliska stopniowi pewności, jaki nadaje wiarygodne świadectwo. Rozum, podobnie jak wyobraźnia i przypuszczenie, jak dusza i jej kaprysy, został zmuszony do podporządkowania się owym prawdom, a nawet Szatan został zmuszony do tego, by poddać się i złożyć broń.

W skrócie: Wszelkie piękno i wszelka skuteczność, jakie można znaleźć w moich pismach, są jedynie błyskami koranicznych porównań. Do mnie należy jedynie żarliwa potrzeba i poszukiwanie, moja krańcowa bezsilność i moje błagania. Choroba należy do mnie, zaś lekarstwo należy do Koranu.

— 232 —

Zakończenie Kwestii Siódmej

Listu Dwudziestego Ósmego

(Ta część Kwestii Siódmej przepędza wszelkie wątpliwości - jakie powstały lub jakie miałyby powstać - dotyczące znaków ze świata tego, co niewidzialne, ukazujących się w kształcie wyżej omówionych ośmiu łask Bożych, a także opisuje kolejną łaskę Boga oraz jej wielką tajemnicę).

Zakończenie Kwestii Siódmej składa się z czterech Punktów [35].

Punkt Pierwszy

W Kwestii Siódmej Listu Dwudziestego Ósmego twierdziliśmy, że ujrzeliśmy znak ze świata tego, co niewidzialne, nazwany łaską ósmą, który dostrzegliśmy w siedmiu lub ośmiu powszechnych, niematerialnych Bożych łaskach, a także, iż spostrzegliśmy przejaw owego znaku w haftach znanych jako tałafuq. Twierdzimy, że owe powszechne łaski Boże, których jest siedem lub osiem, są tak potężne i tak pewne, że każda z nich sama udowadnia prawdziwość owych znaków ze świata tego, co niewidzialne. Jeśli nawet - załóżmy taką niemożliwość - niektóre z nich wyglądają na słabe, lub nawet jeśli im zaprzeczyć, nie przyniesie to uszczerbku pewności w temacie owego znaku ze świata tego, co niewidzialne. Człowiek, który nie jest w stanie zaprzeczyć łaskom Boga, nie jest w stanie również zaprzeczyć ich znakom. Ponieważ jednak ludzie różnią się stosownie do swego poziomu; ponieważ najliczniejszym jest poziom, na którym znajduje się cała rzesza ludzi, polegających przede wszystkim na tym, co widzą; jako że tałafuq nie są najpotężniejszymi, lecz najbardziej jawnymi spośród wszystkich Bożych łask - z pewnością inne są potężniejsze, lecz ta jest najbardziej powszechna - zostałem zmuszony do tego, by objaśnić prawdę poprzez przyrównanie ich do siebie nawzajem, z intencją rozwiania owych wątpliwości.

W temacie jawnych łask Boga powiedzieliśmy, że w traktatach, które spisaliśmy, ukazuje się tak wiele przykładów tałafuq, dotyczących słowa

— 233 —

"Koran" i frazy "Szlachetny Posłaniec Boga, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie", że nie pozostawiają one żadnej wątpliwości co do tego, iż owe słowa i frazy zostały rozmieszczone wedle zamierzonego porządku i w położeniach, które odpowiadają sobie nawzajem. Naszym dowodem na to, że wola i intencja nie należały do nas, jest fakt, iż staliśmy się świadomi tej sytuacji dopiero trzy lub cztery lata później, a to oznacza, że owa wola i intencja należą do świata tego co niewidzialne, jako dzieło Bożej łaski. Osobliwy układ tych słów i fraz został zesłany wyłącznie dla potwierdzenia cudowności Koranu i cudów Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), w formie zjawiska tałafuq dotyczącego tych słów. Prócz tego, że świętość owych słów jest pieczęcią zatwierdzającą cudowność Koranu i cuda Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), olbrzymia większość podobnych fraz również przejawia zjawisko tałafuq, jednak widoczne tylko na jednej karcie, podczas gdy dwie frazy, o których mowa, ukazują się w ten sposób we wszystkich miejscach, w których występują w dwóch traktatach, jak również w większości miejsc, w których występują w pozostałych traktatach. Wielokrotnie mówiliśmy, że zasadniczo przykłady tałafuq można odnaleźć także w innych księgach, jednak nie w tak nadzwyczajnym stopniu, ukazującym wzniosłą wolę i intencję. Choć niemożliwością jest obalenie naszego twierdzenia, istnieją jeden lub dwa sposoby, na jakie owa cudowna zbieżność mogłaby się pojawić, gdyby patrzeć na nią powierzchownie.

Jeden z owych sposobów polega na tym, że ludzie mogą powiedzieć: "Owe wypadki tałafuq zaistniały w twoim umyśle i to ty spowodowałeś ich zaistnienie. Łatwo można by było dokonać tego świadomie". W odpowiedzi mówimy: W każdej kwestii dla potwierdzenia prawdy wystarczy świadectwo dwóch prawdomównych ludzi, jednak w tym przypadku można znaleźć stu prawdomównych świadków, którzy potwierdzą, że nasza wola i nasz zamiar nie odgrywały żadnej roli, a sami staliśmy się świadomi owych przykładów tałafuq dopiero trzy lub cztery lata po spisaniu traktatów. W związku z tym chcę powiedzieć, że ów cud Koranu, wynikający z jego cudowności, nie jest ani podobny jego cudownej elokwencji co do swego rodzaju, ani też nie jest jej równy, jako że elokwencja Koranu przekracza granice ludzkich możliwości. Jednak ten cud cudowności Koranu, który omawiamy, nie mógł zajść dzięki mocy człowieka, ponieważ człowiek ze swą ograniczoną mocą nie może wtrącać się do spraw tego rodzaju. Gdyby nawet to uczynił, efekt jego wysiłków byłby sztuczny i jedynie zepsułby ów cudowny układ słów.

— 234 —

Punkt Trzeci

Wskażemy na subtelną kwestię dotyczącą wszechwładzy Boga i Jego miłosierdzia, która wiąże się z tematem znaków ogólnych i szczególnych.

Pewien z moich braci powiedział coś bardzo dobrego, co pragnę uczynić tematem rozważań w tym miejscu. Pewnego dnia ukazałem mu jasny przykład tałafuq, a on powiedział, co następuje: "Oto rzecz, która jest dobra! Zaprawdę, wszystkie prawdy są dobre, lecz przykłady tałafuq w Słowach i sukces (jaki odniosły Traktaty Światła) są czymś jeszcze lepszym". "Tak", powiedziałem, "wszystko jest dobre albo co do swej rzeczywistości, albo samo w sobie, albo przez wzgląd na efekty, jakie przynosi, zaś owo dobro wskazuje na wszechwładzę Boga nad każdą rzeczą, na Jego wszechobejmujące miłosierdzie i na ich wszechobecne przejawy. Tak jak powiedziałeś, znak ze świata tego, co niewidzialne, jakim jest sukces (Traktatów), jest czymś jeszcze lepszym. Jest tak, ponieważ przybrał on kształt szczególnego przejawu miłosierdzia i wszechwładzy Boga".

Uczynimy tę kwestię łatwiejszą do zrozumienia poprzez następujące porównanie:

Poprzez swe panowanie i powszechne prawo król może obejmować swym królewskim miłosierdziem wszystkich ludzi z narodu, nad którym panuje. Każdy doznaje królewskich łask i bezpośrednio podlega władzy króla. Ta powszechna zależność między poddanymi a królem obejmuje wiele szczególnych zależności i powiązań.

Drugim aspektem władzy są dary i rozkazy króla, które mają naturę szczególną; władca jest tym, który ponad prawem zsyła ludziom swoje łaski i wydaje im rozkazy.

Podobnie jak w owym porównaniu, każda rzecz ma swój udział w podleganiu wszystkiego wszechwładzy i obejmującemu każdą rzecz miłosierdziu Tego, Którego istnienie jest konieczne, Wszechmądrego i Litościwego Stwórcy. On ma w Swej dyspozycji każdą rzecz poprzez Jego moc, wolę i wszechobejmującą wiedzę; On interweniuje nawet w najmniej istotnych kwestiach dotyczących każdej rzeczy; Jego wszechwładza obejmuje każdą rzecz. Każda rzecz potrzebuje Go pod każdym względem. Każde z dzieł wszelkich istot jest dokonywane

— 235 —

i zarządzane poprzez Jego wiedzę i mądrość. Natura ani nie jest w stanie ukryć się przed Nim w sferze Jego wszechwładzy, ani nie może oddziaływać na jakąkolwiek rzecz lub ingerować w to, co do Niego należy, ani też przypadek nie może wtrącać się do dzieł Jego mądrości lub zakłócić ustaloną przez Jego mądrość delikatnej równowagi. W dwudziestu miejscach Traktatów Światła obaliliśmy twierdzenia o mocy przypadku i natury za pomocą rozstrzygających dowodów, ścinając owe kłamstwa mieczem Koranu; ukazaliśmy, że ich wtrącanie się do jakichkolwiek spraw jest niemożliwością. Jednak ludzie niedbalstwa nazwali "przypadkiem" to, o czym nie mają żadnej wiedzy, kwestie, których mądrość i powód pozostają w sferze pozornych przyczyn, która również podlega wszechwładzy Boga nad każdą rzeczą. Nie byli w stanie dostrzec niektórych praw działania Boga, skrytych pod zasłoną natury, których mądrości i zamysłu nie pojęli, zatem szukali schronienia w naturze.

Kwestią drugą jest Boża wszechwładza nad tym, co poszczególne, Jego szczególne łaski i miłosierne wspomożenie, poprzez które Najpiękniejsze Imiona "Miłosierny" i "Litościwy" przychodzą z pomocą jednostkom niezdolnym do udźwignięcia presji nakładanej przez prawa natury ogólnej, wspierają je - każdą z osobna - i wybawiają je od owej przygniatającej presji. Zatem wszelkie istoty żywe, a zwłaszcza człowiek, w każdej chwili mogą szukać pomocy u Boga i otrzymywać wspomożenie.

Zatem szczególne łaski Bożej wszechwładzy nie mogą zostać ukryte przez ludzi niedbalstwa za zasłoną przypadku, ani też nie można przypisać ich naturze.

W konsekwencji tego, iż - jak uważamy i jak w to wierzymy - znaki ze świata tego, co niewidzialne, widoczne w traktatach Cudowność Koranu i Cuda Muhammada są szczególnymi znakami, jesteśmy pewnymi tego, że są one szczególną łaską Boga i Jego szczególnym wspomożeniem, jakie ukazują się wbrew zatwardziałym ludziom, którzy zaprzeczają prawdzie. Ogłosiliśmy je jedynie ze względu na Boga. Jeśli czyniąc tak, byliśmy w błędzie, oby Bóg nam wybaczył. Amen.

﴿ رَبَّنَا لَا تُؤَاخِذْنَٓا اِنْ نَس۪ينَٓا اَوْ اَخْطَاْنَا ﴾

[36]

— 236 —

Moi bracia!

Podzielę się z wami myślą, która przyniesie korzyść wam samym, waszemu Nauczycielowi, waszym uczniom i przyjaciołom w lekcjach, a jest ona następująca:

Wszyscy pod pewnym względem jesteście moimi uczniami (co dalece przekracza moje rzeczywiste zasługi), pod pewnym względem jesteście moimi przyjaciółmi w nauce, a pod pewnym względem jesteście moimi pomocnikami.

Moi drodzy bracia, wasz Nauczyciel nie jest nieomylny. Takie założenie jest błędem. Spróchniała jabłoń w sadzie nie wyrządzi szkody całemu ogrodowi, a fałszywa moneta znaleziona w skarbcu nie obniży wartości owego skarbca. Zgodnie z tajemnicą, wedle której jeden dobry czyn przynosi dziesięciokrotną zasługę, a jeden grzech uważa się za jeden, sprawiedliwym jest ten człowiek, który - nawet jeśli widzi jeden grzech lub błąd - nie zanieczyszcza swego serca, potępiając owe błędy za cenę innych dobrych uczynków. Ponieważ zarówno uniwersalność, jak i szczegóły kwestii odnoszących się do prawdy są rodzajem udzielonego sercu natchnienia co do ich znaczeń, w większości są one jednoznaczne i pozbawione jakichkolwiek wątpliwości.

Wiedzcie, o moi bracia i przyjaciele w nauce!, że będę z was rad, jeśli swobodnie powiecie mi o moich błędach, kiedy je zauważycie. Zaprawdę, nawet gdybyście bili mnie po głowie, prosiłbym Boga, aby był z was zadowolony. Nie można brać pod uwagę względu na innych, jeśli chce się ocalić wzgląd na prawdę. Przez wzgląd na egoizm duszy i dla podtrzymania prawdy nie tylko nie będę sprzeciwiał się prawdzie, której jestem nieświadomy, lecz skwapliwie ją zaakceptuję.

Wiedzcie, że obowiązek wiary jest w tym czasie bardzo ważny i nie powinno składać się go na barki nieszczęśnika, który jest słaby jak ja, a jego myśli są rozproszone na wiele sposobów. Powinniście pomagać mu najlepiej jak potraficie.

Poprzez Jego doskonałe miłosierdzie i w związku z najbardziej wzniosłymi prawdami ostatnich dwóch lat Wszechmocny Bóg nagrodził nasze umysły i zadowolił nasz intelekt owocami, jakie przyjęły kształt subtelnych przykładów tałafuq [37]. Zsyłając owe owoce tałafuq, poprzez Swoje doskonałe miłosierdzie zwrócił naszą uwagę na doniosłą prawdę Koranu i uczynił owe owoce pokarmem i pożywieniem dla naszych dusz. Podobnie jak daktyle są one zarówno owocami, jak i pożywieniem [38], a prawda połączyła się z upiększeniem i cnotą.

— 237 —

Moi bracia, w tej epoce potrzebujemy tak wiele siły duchowej przeciwko zbłądzeniu i niedbalstwu! Niestety jeśli chodzi o moją osobę, to jestem bardzo słaby i jestem bankrutem. Nie posiadam nadzwyczajnej zdolności czynienia cudów, poprzez którą mógłbym udowodnić ową prawdę. Nie posiadam świętej zdolności dokładania starań, poprzez którą mógłbym przyciągnąć serca. Nie posiadam wzniosłego geniuszu, poprzez który mógłbym wywierać wpływ na umysły. Jestem żebrakiem i sługą na dworze Wszechmądrego Koranu. Niekiedy błagam o pomoc tajemnice Wszechmądrego Koranu, aby roztrzaskać upór owych zaciekłych ludzi zbłądzenia i uczynić ich uczciwymi. Dar Boży zawarty w tałafuq uważam za cud Koranu, zatem mocno trzymam się go obiema rękami. Zaiste, Znaki cudowności (Iszarat al-I'dżaz) i Traktat o Zmartwychwstaniu, które są kroplami Koranu, uważam za rozstrzygający znak. Czy istnieją inne przykłady tałafuq, czy też nie, dla mnie są one cudem Koranu.

Said Nursi

Mój drogi, wierny, ciężko pracujący bracie!

Wszystkie obowiązki w służbie Koranu, jakie wykonujesz, są święte. Niechaj Wszechmocny Bóg ześle ci sukces, niechaj sprawi, byś nie tracił ducha, niech zwiększy twój entuzjazm. Podzielę się z tobą pewną zasadą dotyczącą braterstwa. Powinieneś poważnie zastanowić się nad ową zasadą.

Życie jest efektem jedności i zjednoczenia. Kiedy owa harmonijna jedność zniknie, zniknie również życie duchowe. Jak wskazują na to słowa:

﴿ وَ لَا تَنَازَعُوا فَتَفْشَلُوا وَ تَذْهَبَ ر۪يحُكُمْ ﴾

[39]

kiedy porzucamy wzajemną współpracę, wspólnota traci swój urok.

Wiedz, że jeśli trzy litery alif zapiszemy osobno, będą one miały wartość trzech, lecz kiedy zapiszemy je wedle zasady współdziałania liczb, zyskają wartość stu jedenastu. W ten sam sposób jeśli trzej lub czterej uczniowie prawdy, tacy jak ty, działają niezależnie od siebie, nie dzieląc się swymi obowiązkami, ich siła będzie równa sile trzech lub czterech ludzi. Jeśli jednak z prawdziwym braterstwem i wzajemną współpracą, która pozwala być dumnym z cnót innych

— 238 —

ludzi, działają oni zgodniez tajemnicą empatii (tur. tefani), będąc swoimi bliźnimi, ci czterej ludzie zyskają siłę czterystu cnotliwych. Jesteś maszynistą elektrowni, która rozświetli nie tylko wielką Ispartę, lecz cały ten naród. Tryby maszyny muszą wspierać siebie nawzajem i być zadowolonymi z tego, że rośnie siła każdego z nich, nie mówiąc już o byciu zazdrosnymi. Jeśli założymy, że tryb ma świadomość, byłby on zadowolony ze spotkania z silniejszym trybem, ponieważ zmniejszyłoby to ciężar jego obowiązku. Ludzie podejmujący się służby prawdzie, Koranowi i wierze, która jest wzniosłym skarbem, powinni czuć dumę, być wdzięcznymi Bogu i składać Mu podziękowania.

Strzeż się, by nigdy nie otwierać drzwi prowadzących do wzajemnej krytyki! Poza kręgiem twych braci pozostaje wielu ludzi, których możesz krytykować. Jak jestem dumny z twych wybitnych przymiotów - a im bardziej sam jestem ich pozbawiony, tym bardziej jestem rad, kiedy widzę, że ty je posiadasz, aż uważam je za własne - tak ty również powinieneś spoglądać na innych z punktu widzenia twego Nauczyciela. Powinno być tak, jakby każdy z was był heroldem cnót każdego innego brata.

Said Nursi

Mój umiłowany, drogi Mistrzu!

Każde z twoich Słów (to jest, z twoich traktatów) jest wspaniałym lekarstwem. Czerpię wspaniały blask z twoich Słów do tego stopnia, że kiedy je czytam, pragnę przeczytać je jeszcze raz. Nie jestem w stanie opisać niebiańskiej przyjemności, którą odczuwam, czytając je ponownie. Jeśli dziś ludzie rozumnie przeczytają nawet tylko jedno - jeśli nie wszystkie - z twoich Słów, żywię wielką nadzieję, że będą musieli przyznać rację prawdzie; że jeśli są zaprzańcami (niewiernymi), porzucą tę drogę, a jeśli są grzesznikami, dokonają skruchy.

Husrev
— 239 —

List do lekarza, który, głęboko tęskniąc do Traktatów Światła, w rezultacie ich studiowania osiągnął przebudzenie

Pozdrawiam cię, o szczęsny doktorze, który jesteś w stanie zdiagnozować własną chorobę, mój szczery i drogi przyjacielu!

Przebudzenie twej duszy wyrażone w twoim żarliwym liście zasługuje na pochwałę. Wiedz, że najbardziej wartościowymi spośród istniejących bytów są istoty żywe, najbardziej wartościowym spośród obowiązków jest służba życiu, a najbardziej wartościowe spośród owej służby jest działanie na rzecz przekształcenia przemijającego życia w życie wieczne. Całe wartość i znaczenie owego życia (doczesnego - uz. red. pol.) tkwią w postrzeganiu go jako ziarna, początku i źródła życia wiecznego. Prócz tego spoglądanie jedynie na ten krótkotrwały i przemijający świat w sposób, jaki może zatruć i zrujnować życie ostateczne, jest szaleństwem podobnym przedkładaniu trwającego chwilę światła błyskawicy nad wieczne słońce. Z punktu widzenia prawdy można rzec, że tymi, którzy są chorzy bardziej od innych, są niedbali lekarze -materialiści. Gdyby zastosowali podobne odtrutkom lekarstwa wiary ze świętej apteki Koranu, uleczyliby zarówno własne choroby, jak i rany ludzkości. In sza'a-llah, jak twoje przebudzenie uleczy twoje rany, tak sprawi, że ty sam staniesz się lekarstwem na choroby, z powodu których cierpią inni doktorzy.

Ponadto wiedz, że duchowe pocieszenie przyniesie bezradnemu pacjentowi, który stracił nadzieję, ulgę większą od tej, jaką da mu tysiąc lekarstw, podczas gdy lekarz, który zatonął w bagnie natury, jedynie uczyni gęstszym mrok śmiertelnej rozpaczy, jaką cierpi ów bezradny pacjent. In sza'a-llah, twoje duchowe przebudzenie sprawi, że staniesz się oświeconym lekarzem, który będzie służył pocieszeniu owych bezradnych.

Jak wiesz, życie jest krótkie, a zasadniczych obowiązków jest wiele. Jeśli przejrzysz zawartość swej głowy, jak wiele znajdziesz pośród swej wiedzy rzeczy pozbawionych życia, podobnych stercie drewna, które są niepotrzebne, nie przynoszą żadnej korzyści i nie mają żadnego znaczenia! Mówię tak, ponieważ sam tak uczyniłem i znalazłem wiele rzeczy niepotrzebnych. Koniecznym zatem jest znalezienie pocieszenia, aby owa wiedza naukowa i owe filozoficzne informacje stały się korzystnymi, aby wypełnić je światłem i tchnąć w nie ducha. Powinieneś również prosić Wszechmocnego Boga o przebudzenie, aby uczynił on twoje myśli pracującymi na rzecz Wszechmądrego, Któremu należy się chwała

— 240 —

(Al-Hakim Zu'l-Dżalal), podkładając ogień pod owe drwa i czyniąc je światłem. Wówczas twoja niepotrzebna wiedza naukowa będzie mogła być rozpatrywana jako bezcenna wiedza o Bogu.

O, mój inteligentny przyjacielu, moje serce tęskniło do tego, aby ukazali się ludzie spośród ludzi nauki, którzy w poziomie swej tęsknoty byliby podobni do Hulusi-beja, jeśli chodzi o ich potrzebę światła wiary i tajemnic Koranu. Co więcej, jako że Słowa (tj. Traktaty Światła - uz. red. tur.) mogą rozmawiać z twoim sumieniem, rozważ każde Słowo nie tak, jakby pochodziło od mojej osoby, lecz tak, jakby było listem skierowanym do ciebie przez herolda Koranu, jako receptę pochodzącą ze świętej apteki Koranu. Otwórz poprzez nie krąg rozmowy prowadzonej w obecności tego, co niewidzialne (ar. ghajb).

Pisz do mnie, kiedy tylko zechcesz, i nie obrażaj się, jeśli nie odpiszę, ponieważ od długiego czasu napisałem bardzo niewiele listów. Zaprawdę, przez trzy lata napisałem tylko jeden list do mojego brata w odpowiedzi na wiele listów napisanych przez niego.

Said Nursi

Fragment napisany przez Hafiza Halida, który jest hafizem [40] o czystym sercu i szczerej intencji, a także dociekliwym hodżą, który oddał wielkie usługi przy redagowaniu Traktatów Światła

Oto dzielę się jednym z tysiąca moich uczuć dotyczących Saida Nursiego, autora Traktatów Światła, Bediuzzamana, rzadkiego klejnotu świata, sługi Koranu. Mój Nauczyciel ukazuje w sobie samym Najpiękniejsze Imię Boga "Światło" (Nur). W odniesieniu do jego osoby w owym Imieniu przejawia się święte Najwspanialsze Imię Boga (Ismi A'zam). Jego rodzinna wioska nazywa się Nurs; imię jego matki to Nuriye; jego nauczyciel z tariqi Qadirijja to Nur ad-Din; jego nauczyciel z tariqi Naqszbandijja to Sajjid Nur Mehmed; jego nauczyciel Koranu to Hafiz Nuri; jego szczególnym przewodnikiem w służbie Koranowi jest Zu'n-Nurajn [41]. Nadzwyczaj głębokie znaczenie ma fakt, że jego serce rozświetla werset światła [42], a światło (w Traktatach Światła - uz. red. pol.) służy jako przykład służący objaśnieniu złożonych kwestii. Co

— 241 —

więcej, zbiór jego traktatów został nazwany Traktatami Światła, co potwierdza fakt, że w odniesieniu do jego osoby Najwspanialszym Imieniem Boga jest Imię "Światło". Liczba owych zdumiewających pism zwanych Traktatami Światła, a niektóre z nich spisane są w języku arabskim, osiągnęła sto dziewiętnaście. Każdy traktat jest wyjątkowy, jeśli chodzi o omawianą kwestię. Jego traktat mówiący o Zmartwychwstaniu znany jako Słowo Dziesiąte prócz tego, że jest wielce wzniosłym dziełem, jest również nadzwyczaj cudowny i wszechstronny. Poprzez silne i rozstrzygające logiczne świadectwa udowodnił on temat Zmartwychwstania i życia ostatecznego, który uczeni uważali za będący jedynie kwestią przekazu [43]. Wielu ludzi dzięki owemu traktatowi ocaliło swoją wiarę.

Mogę rzec, że zgodnie z tajemnicą wersetu:

﴿ هُوَ الَّذ۪ى جَعَلَ الشَّمْسَ ضِيَٓاءً وَ الْقَمَرَ نُورًا ﴾

[44]

Traktaty Światła są księżycowym światłem wiedzy, w wyniku czego zgodnie ze znanym twierdzeniem astronomii zyskały blask Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, która jest słońcem prawdy. Ponadto mogę powiedzieć, że mój Nauczyciel stał się niczym księżyc słońca Koranu i skorzystał ze światła Szlachetnego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który jest lśniącym słońcem proroctwa, i ukazał ów fakt w formie Traktatów Światła.

Mój Nauczyciel ukazuje stan dalece przekraczający to, co można dostrzec w jego wysławianiu się, a to poprzez wyjątkowe przymioty, które rzadko można znaleźć u innych ludzi. Jeśli spojrzeć na jego pozorny stan, wygląda on, jakby nie był zaznajomiony z podstawami prawa muzułmańskiego (ar. fiqh), lecz w jednej chwili ukazałby on swą wielką głębię. Będzie on mówił jedynie o tym, co zostało mu dozwolone, stosownie do stopnia, w jakim skorzystał z nauki Szlachetnego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Jeśli chodzi o czas, w którym nie odniósł jeszcze owych korzyści, okaże pokorę, będąc podobnym księżycowi w nowiu, i powie: "Nie posiadam żadnego światła i nie mam żadnej wartości".

Ta całkowita pokora, którą praktykuje zgodnie z hadisem:

مَنْ تَوَاضَعَ رَفَعَهُ اللّٰهُ

Bóg Jedyny wywyższa tego, kto jest pokorny lub okazuje pokorę [45], jest jego cechą charakterystyczną. W konsekwencji owej cechy charakteru, gdyby niektórzy spośród jego uczniów, takich jak my, sprzeciwiliby mu się w niektórych kwestiach

— 242 —

wiedzy, poszukiwałby dowodów ich twierdzeń w kwestiach wiary, a jeśli okazałyby się one prawdziwe, powiedziałby: «Ma sza'allah [46], pojęliście owe kwestie lepiej ode mnie. Niech Bóg będzie z was rad!» Przez cały czas przedkładałby prawdę i rzeczywistość ponad dumę i ego własnej duszy (ar. nafs). Zaprawdę, kiedy wysunąłbym swoje argumenty w pewnych kwestiach, przyjąłby je w bardzo uprzejmy i miły sposób. Gdybym był w błędzie, ostrzegłby mnie bardzo łagodnie, nie obrażając mnie, a gdyby to, co powiedziałem, było słuszne, wyraziłby swoje zadowolenie.

Na polu nauki mądrości i prawdy, to jest z punktu widzenia nauki o mądrości prawa szariatu i islamu, mój Nauczyciel jest fenomenem. Zgłębił również ludzką filozofię - zaprawdę, mogę powiedzieć, że w owej nauce prześcignął Arystotelesa i Awicennę. Trzynaście lat temu, kiedy był członkiem Daru'l-Hikmeti'l-Islamiye, otworzył traktat Futuh al-Ghajb na losowo wybranej stronie, aby otrzymać przewodnictwo od niebiańskiego Qutb A'zam [47], 'Abd Al-Qadira Gajlaniego (oby Bóg się nad nim zmiłował), który był lampą światła, a za zezwoleniem Boga już od dzieciństwa Nauczyciela był jego wybawcą, pomocnikiem i strażnikiem. Natrafił wówczas na następującą frazę:

اَنْتَ فِى دَارِ الْحِكْمَةِ فَاطْلُبْ طَب۪يبًا يُدَاو۪ى قَلْبَكَ

Jesteś w Dar al-Hikma, zatem znajdź lekarza, który uleczy twoje serce.

Ów fragment w głęboki sposób posłużył przemianie starego Saida w nowego Saida. W czasach starego Saida Nauczyciel udzielił subtelnych odpowiedzi na dotyczące religii pytania postawione przez Brytyjczyków, zmuszając ich do milczenia, a na polu nauki logiki ukazało się jego fenomenalne dzieło Ta'liqat, które przewyższa prace Awicenny. Ukazując złożoność nauki logiki poprzez dochodzenie do uniwersalnych zasad na podstawie szerokiego zakresu argumentów, Nauczyciel wykazał, że znajduje się na poziomie pojmowania, jakiego nigdy nie osiągnął żaden uczony. Czytając jeden z jego traktatów zatytułowany Sunuhat uświadomiłem sobie, że Bediuzzaman w królestwie znaczeń ujrzał Szlachetnego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który go nauczał, a w rezultacie owej lekcji Nauczyciel napisał fenomenalne dzieło zatytułowane Znaki cudowności (ar. Iszarat al-I'dżaz).

Pewnego dnia powiedział mi: "Gdyby nie powstrzymały mnie wybuch wojny światowej oraz jej konsekwencje, Znaki cudowności

— 243 —

zostałyby spisane w sześćdziesięciu tomach. In sza'a-llah, w przyszłości Traktaty Światła zajmą miejsce owego planowanego dzieła".

Podczas mojej trwającej siedem do ośmiu lat przyjaźni z Nauczycielem poczyniłem wiele obserwacji, niemniej jednak z powodu prawdy słów:

اَلْقَطْرَةُ تَدُلُّ عَلَى الْبَحْرِ

kropla wody opisuje morze, kroplę, jaką jest ten fragment, uważam za wystarczającą, ponieważ wskazuje ona na wielki ocean. Ponieważ zbliżał się czas wyjazdu od mojego Nauczyciela, pisałem owe słowa w pośpiechu. Zgodnie z tajemnicą wersetu:

﴿ وَالصَّاحِبِ بِالْجَنْبِ ﴾

[48]

mam nadzieję, że Nauczyciel skorzysta z prawa włączenia mnie jako swego przyjaciela do jego rozmyślań i suplikacji (ar. du'a).

Hafiz Halid
(oby Bóg się nad nim zmiłował)
— 244 —
Ogród Suleymana w Barli, zwany niebiańskim ogrodem, w którym Nauczyciel Bediuzzaman Said Nursi napisał Błysk Dwudziesty Ósmy
— 245 —
Drzewo cedrowe, na którym Nauczyciel pozostawał podczas lata, zwrócone z Góry Sosnowej w stronę jeziora w Egirdir