CZĘŚĆ CZWARTA
Po zwolnieniu go z więzienia w Eskisehir Bediuzzaman Said Nursi został zesłany do prowincji Kastamonu. Po długim okresie policyjnego aresztu został umieszczony pod stałym nadzorem w budynku naprzeciwko posterunku policji.
Przez osiem lat był zmuszony wieść życie zesłańca, będąc poddawanym prześladowaniom i pozostając w areszcie domowym, jednakże w żaden sposób nie pozostawał bezczynny i w tajemnicy kontynuował pracę na rzecz rozprzestrzeniania światła Koranu. Szczególnie w regionie Inebolu znalazło się wielu dzielnych i aktywnych uczniów. Jak uczniowie z Isparty, tak również oni z entuzjazmem rozpoczęli spisywanie Traktatów Światła
i w tajemnicy rozpowszechniali je w swoich okolicach. Skutkiem tego Traktaty Światła zaczęły zyskiwać popularność w regionie Morza Czarnego.
(...)
Przebywając w Kastamonu, Nauczyciel przez cały czas pozostawał w kontakcie z uczniami Światła z Isparty. Z woli Boga wiedział on, że olbrzymia większość wojowników Traktatów Światła i ludzi je rozpowszechniających będzie pochodziła z Isparty, a centralny ośrodek wykonywania owego wspaniałego obowiązku będzie znajdował się w Isparcie. Uczniowie Światła byli wielce zatroskani o wygodę i dobre samopoczucie ich umiłowanego Nauczyciela. Oczekiwali również częstych wskazówek dotyczących ich służby Traktatom Światła, ich braciom i siostrom w Świetle oraz ich litościwemu Nauczycielowi. Przez dwadzieścia siedem lat Bediuzzaman pisał do uczniów Światła listy poruszające tematy wiedzy, wiary (ar. iman), islamu oraz kwestii związanych ze służbą wierze.
Rozpaczliwie potrzebując takich listów, uczniowie Światła zaczęli sporządzać ich odręczne kopie, aby pozostawały one w obiegu. W czasach, gdy bezlitosne prześladowania wrogów religii zabraniały przesyłania Traktatów Światła za pomocą jakichkolwiek usług pocztowych, uczniowie Światła własnoręcznie dostarczali Traktaty Światła oraz listy z wiosek do miast i prowincji, a nawet powstali wśród nich "listonosze Światła". Listonosze Światła, którzy na ochotnika oddali tej sprawie całą duszę i całe życie, wierzyli w to, że owa służba jest najbardziej uświęconym obowiązkiem. Te doniosłe, mówiące prawdę i w równym stopniu zachwycające listy zostały nazwane "dodatkowymi listami" (tur. Lahikasi) Traktatów Światła i zaspokoiły wiele duchowych potrzeb uczniów Światła.
Prowadząc służbę na rzecz Koranu i wiary, owe listy służyły również uświadomieniu ludziom kłamstw wypowiadanych przez wrogów islamu oraz rozpowszechnianej przez nich sfabrykowanej propagandy, dopomagając w unikaniu takich pułapek. Był to mroczny okres, w którym władały krótkotrwałe ponęty ateizmu, a wielu prześladowanych ludzi pogrążyło się w rozpaczy i bezczynności. W tym straszliwym czasie Traktaty Światła dostarczyły sercom możliwości rozwoju i szczęśliwości oraz ustanowiły umiłowanie służby wierze. Tak oto dzięki Traktatom Światła wierni zostali ocaleni przed rozpaczą poprzez znaki przyszłych wspaniałych zwycięstw islamu oraz poprzez radosne wieści o tych zwycięstwach. Tak, owe świetliste "dodatkowe listy" są pełne prawd, które przyciągają i zniewalają serca oraz dusze, a umysły wprawiają w osłupienie.
W tym miejscu przedstawimy życie Nauczyciela w Kastamonu, włączając przykłady "dodatkowych listów" wysłanych z Kastamonu, a także niektóre listy napisane do Bediuzzamana przez szczerych i wiernych uczniów Światła z tej prowincji.
Te listy to jedynie niewiele spośród pięciuset stron zbioru zatytułowanego Kastamonu Lahikasi, zawierającego listy, które Nauczyciel napisał do swych uczniów z Isparty, kiedy przebywał w Kastamonu. W tych listach Nauczyciel pisze do swych uczniów o znaczeniu odręcznego spisywania Traktatów Światła oraz rozpowszechniania ich. Podkreśla, że to, co uczniom Traktatów Światła zdaje się pomniejszą służbą, w rzeczywistości jest największą kwestią we wszechświecie, a poprzez światło Traktatów daje dobrą nowinę o przyszłych wielkich zwycięstwach tego narodu. Owe listy ustanawiają i umacniają fundamenty i zasady obiegu Traktatów Światła oraz publikowania ich.
W Jego Imię, niech będzie Mu chwała!
Moi drodzy, wierni bracia!
Jak większość uczniów w służbie Traktatów Światła odczuwa pewien rodzaj cudotwórstwa (tur. keramat) i Bożej łaski, tak wasz bezsilny brat z powodu jego wielkiej potrzeby również odczuwa wiele ich rodzajów. W ostatnim czasie wielu uczniów potwierdziło przez przysięgę, że:
«Im więcej pracujemy w służbie Światła, tym bardziej odczuwamy ulgę dotyczącą wzrostu zarówno naszych środków na życie, jak i pocieszenia naszych serc». Ja sam odczuwam je do tego stopnia, że moja dusza (ar. nafs) i towarzyszący mi szatan, zdumione tym, jak bardzo jest to oczywiste, zachowują milczenie.
To napomnienie zawiera dwa Punkty.
Punkt Pierwszy: Najważniejszym obowiązkiem kogoś, kto dołącza do Traktatów Światła, jest spisywanie ich, zachęcanie innych do tego, aby czynili to samo, a także dopomaganie w ich rozpowszechnianiu. Ci, którzy spisują Traktaty, zachęcają innych do tego, aby czynili to samo, oraz czytają je, otrzymają zaszczytny przydomek "uczniów Światła". Poprzez ów przydomek będą mieli udział w duchowych zyskach, w zbawiennych modlitwach wypowiadanych przez mój język po stokroć w ciągu dwudziestu czterech godzin, a niekiedy nawet częściej. Ponadto będą mieli udział w modlitwach i duchowych zyskach tysięcy wartościowych braci, którzy wypowiadają suplikacje (ar. du'a) jak ja to czynię, jak również w suplikacjach i duchowych zyskach wszystkich uczniów Światła.
Otrzymają również wiele korzyści ze spisywania (Traktatów - uz. red. pol.) poprzez wykonywanie na cztery sposoby czterech rodzajów przyjmowanych przez Boga aktów czci, to jest: poprzez wzmacnianie własnej wiary (ar. iman); poprzez dokładanie starań celem uchronienia przed niebezpieczeństwem wiary innych ludzi; poprzez dopomaganie w osiągnięciu stanu kontemplacji wiary - zgodnie z zasadą hadisu: Jedna godzina kontemplacji (ar. tafakkur) jest jak oddawanie czci Bogu przez cały rok; a także poprzez udział w dobrych uczynkach, jaki osiągną, dopomagając swemu Nauczycielowi, który nie posiada ładnego charakteru pisma i musi mierzyć się z trudnymi warunkami. Uroczyście przysięgam, że człowiek, który dobrowolnie przepisze dla siebie samego niewielki traktat, będzie miał taką zasługę, jak gdyby dał mi wspaniały podarunek, a nawet spisanie jednej strony sprawi mi taką przyjemność, jak gdybym otrzymał kilogram cukru.
Punkt Drugi: Pozbawieni wiary i oparcia wrogowie Traktatów Światła spośród ludzi i dżinnów nie są w stanie przeniknąć do środka ich mocnej jak stal fortecy ani też pokonać ich silnych świadectw, które są niczym diamentowy miecz. Z tego powodu używają sekretnych spisków
i potajemnych środków oraz uciekają się do diabelskich ataków, aby zniechęcić spisujących Traktaty, aby sprawić, że stracą oni zapał i odwrócą się od spisywania Traktatów, nie będąc tego świadomymi. Do pewnego stopnia pozbawiają oni ten region światła. Szczególnie kiedy potrzeba jest tak wielka, spisujących tak niewielu, a uczniowie Światła są częściowo obezwładnieni, wrogowie Traktatów stają się uważni.
Każdy, kto tylko chciałby odwiedzić mnie i porozmawiać ze mną na drodze prawdy, niezależnie od tego, jaki traktat otworzy, będzie rozmawiał ze swym Nauczycielem, który jest sługą Koranu, choć nie ze mną osobiście, i może otrzymywać przyjemne lekcje od prawd wiary.
Pozostając pod duchowym wpływem listu Sabriego, kiedy ów list był jeszcze w drodze, a zanim dotarł, zastanawiałem się nad tym wersetem oraz nad wersetem:
[1] kiedy nagle przyszło mi na myśl, co następuje:
Powód, dla którego tajemnica i mądrość Traktatów Światła zostały zaszczycone tak silnymi znakami Koranu, dla którego uczniowie Traktatów otrzymują tak wartościowe i radosne wieści od Koranu, a Traktaty są komplementowane przez przywódców duchowych, wynika z przerażającej istoty i srogości nieszczęścia (tego czasu - uz. red. tur.). To sprawiło, że Traktaty stały się odbiorcą uświęconych pochwał i wyrazów uznania, z jakimi nie spotkało się żadne inne dzieło.
Oznacza to, że doniosłość Traktatów nie polega na ich niezwykłej jakości, ale na ich znaczeniu przez wzgląd na ich walkę, a choć zdają się one niewielkie, trwają w obliczu okropności i zniszczeń spowodowanych przez to nieszczęście. Oto powód, dla którego dwa wersety oznajmiają o owych dobrych wieściach od Koranu, mówiąc: "Każdy, ktokolwiek wkroczy do kręgu Traktatów Światła, ocali swą wiarę, stojącą w obliczu wielkiego niebezpieczeństwa, zstąpi do grobu w stanie wiary i wejdzie do Raju". Zaiste, oto czasy, w których szeregowiec przewyższa stopniem
feldmarszałka z powodu służby, jaką wykonuje, a jego udziałem staje się tysiąckrotnie większa cnota.
Jak wspomniano w zakończeniu Słowa Dziewiętnastego, większość mądrości zawartej w powtórzeniach Koranu można znaleźć również w Traktatach Światła. Zwłaszcza drugi rodzaj owej mądrości można w całej pełni znaleźć w Traktatach. Owa mądrość jest następująca:
Każdy i w każdym czasie potrzebuje Koranu, jednakże nie każdy i nie zawsze może posiadać zdolność przeczytania całego Koranu, wszelako w większości przypadków ludzie mogą przeczytać przynajmniej jedną surę. Zatem poprzez zawarcie w większości dłuższych sur najważniejszych celów Koranu, każda sura przyjęła kształt miniaturowego Koranu. Oznacza to, że aby nikt nie został pozbawiony korzyści płynących z Koranu, jego cele takie, jak Zmartwychwstanie, jedność Jedynego Boga (ar. tałhid) czy historia Mojżesza są wspominane wielokrotnie. Dla tej samej doniosłej mądrości niekiedy - bez udziału mojej świadomości i woli - pewne subtelne prawdy wiary oraz ich mocne świadectwa powtarzają się w pewnej liczbie Traktatów. Zwykłem niezmiernie się temu dziwić i zadawać sobie pytanie: "Dlaczego sprawiono, bym to przeoczył?".
Później dowiedziałem się z całkowitą pewnością, że w tej epoce każdy potrzebuje Traktatów Światła, lecz nie każdy jest w stanie otrzymać je w całości. Nawet jeśli ludzie otrzymują całość Traktatów, to nie są w stanie wszystkich przeczytać. Mogą jednak otrzymać wszechstronny traktat jako miniaturę zbioru Traktatów Światła, a czytając go, przeważnie mogą znaleźć w nim kwestie, których potrzebują. Jak powtarza się potrzeba pożywienia, tak też mogą oni powtarzać studiowanie danego traktatu.
Jako że ludzka litość jest przejawem miłosierdzia Bożego panowania nad każdą rzeczą [2], zaiste niezbędnym jest, aby nie przekraczała ona granic miłosierdzia tego, który jest miłosierdziem dla wszystkich światów [3]
(niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Jeśli litość przekracza granice i występuje z brzegów, z pewnością nie może być dłużej uważana za miłosierdzie ani litość, lecz raczej za chorobę duchową i chorobę serca, która rozwijając się, prowadzi do zbłądzenia i apostazji.
Na przykład traktowanie kwestii takich, jak palenie się niewiernych i hipokrytów (ar. munafiqun) w Ogniu Piekielnym oraz tematów kary i dżihadu, jakby były niezgodne z litością jednostki, oraz błędne interpretowanie ich, jak jest zaprzaństwem i odrzucaniem większej części Koranu, tak jest również wielką niesprawiedliwością i krańcowym brakiem miłosierdzia, ponieważ ukazywanie błędnie ulokowanej litości wobec potworów, które pożerają niewinne zwierzęta, jest byciem krańcowo bezlitosnym, bezwzględnym i okrutnym wobec owych bezradnych zwierząt. Litościwe współczucie i modlitwy o darowanie kary ludziom, którzy niszczą życie wieczne tysięcy muzułmanów i prowadzą setki wiernych ku zgubie, zagładzie i straszliwym grzechom, jest zaiste przerażającym brakiem miłosierdzia i okrucieństwem.
W Traktatach Światła zostało udowodnione w rozstrzygający sposób, że niewiara i zbłądzenie są wielką zniewagą i okrucieństwem wobec wszelkiego stworzenia. Są one przyczyną odcięcia się od miłosierdzia i prowadzą do katastrofy. Zaiste, w autentycznym hadisie powiedziano, że ryba żyjąca w głębinach oceanu będzie skarżyć się (na niewiernych - uz. red. pol.) i powie: Ci ludzie zniszczyli nasz spokój i wygodę. Zatem ci, którzy wyrażają współczucie i litość z powodu ukarania niewiernych i hipokrytów, ukazują brak współczucia dla niezliczonych niewinnych istot, które istotnie i prawdziwie zasługują na litość.
Traktaty Światła wystarczą, aby zaspokoić wszystkie potrzeby związane z prawdami islamu i sprawiają, że ludzie nie potrzebują żadnych innych dzieł. Poprzez liczne i pewne świadectwa zrozumiałym jest fakt, że najkrótsza i najłatwiejsza droga do ocalenia i umocnienia wiary oraz podniesienia jej do poziomu wiary potwierdzonej (tur. iman-i tahqiqi) prowadzi przez Traktaty Światła. Tak, Traktaty Światła skracają pokonanie owej drogi z piętnastu lat do piętnastu tygodni i ułatwiają osiągnięcie poziomu potwierdzonej wiary. Dwadzieścia lat temu wasz biedny brat, intensywnie się ucząc, był w stanie przestudiować cały tom w ciągu jednego dnia. Obecnie to już niemal dwadzieścia lat, od
kiedy Koran i pochodzące od Koranu Traktaty Światła stały się dla mnie wystarczające. Nie potrzebowałem ani jednej księgi i nie sięgałem do żadnych innych dzieł. Traktaty Światła zawierają prawdy tak różnorodne, że poprzez dwadzieścia lat ich spisywania nie czułem potrzeby sięgnięcia do innych ksiąg. Z pewnością można się spodziewać, że wy nie będziecie potrzebowali innych ksiąg po dwadzieścia razy bardziej.
Jako że jestem z was zadowolony, nie patrzę na innych ani nie zajmuję się ich sprawami, wy również musicie być zadowoleni z Traktatów Światła. W tych czasach jest to konieczność!
Zasada Pierwsza w odpowiedzi na rozpacz ludzi wiary przynosi dobrą nowinę o świetle, jakie ukaże się w przyszłości. Dzięki swej dalekowzroczności (stary Said - uz. red. tur.) przeczuł i dowiedział się, że w straszliwym czasie przyszłości Traktaty Światła umocnią i ocalą wiarę wielu ludzi wiary (ar. ahl al-iman). Przy takich poglądach poszukiwał on nadziei w sferach politycznych Rewolucji Wolności. Starał się zastosować ów pogląd bez właściwego kontekstu i interpretacji i przyjął, iż to, co przewidział, nastąpi dzięki kwestiom polityki, siły i mas. To, co przeczuł, było słusznym, lecz to, co wyraził, nie było całkowicie ścisłe.
Zasada Druga: Jak pewne osobistości polityki i wielcy pisarze, tak stary Said przewidział krańcowy despotyzm i opowiedział się przeciwko niemu. Choć owo przeczucie wymagało umieszczenia we właściwym kontekście oraz interpretacji, ci politycy i genialni pisarze atakowali despotyzm, który był nim jedynie formalnie i z nazwy, będąc słabym, kiedy naprawdę ich obawy spowodowane były cieniami despotyzmu, który miał nadejść kiedyś w przyszłości. Wzięli oni ów cień za rzeczywisty, a działając przeciwko niemu, wyrazili się tak, jak się wyrazili. Zamysł był słuszny, lecz ich cel był niewłaściwy.
Oto, dlaczego w minionych latach stary Said również przeczuwał ów mający nastąpić despotyzm i w niektórych ze swoich wypowiedzi wyrażał wrogość wobec niego. Wierzył on, że legalny konstytucjonalizm był zbawiennym środkiem, jaki można zastosować przeciwko owemu dziwnemu i straszliwemu despotyzmowi. Pracował zgodnie z poglądem, wedle którego "poprzez wzajemną naradę zgodną z osądami Koranu wolność prawa szariatu może wyeliminować owo straszliwe nieszczęście".
Jeśli chodzi o prawdę Medresetu'z-Zehra, znajduje się ona w podsumowaniu Traktatu o dyskusjach (tur. Munazarat Risalesi), który jest jej duchem i podstawą. Stary Said zaiste przepowiedział przygotowanie terenu dla przyszłych szkół Światła i został poprowadzony ku temu celowi bez jego wiedzy i woli. Poprzez swą dalekowzroczność poszukiwał on owej świetlistej prawdy w jej materialnym kształcie. Później zmaterializował się fizyczny aspekt owej prawdy: nieżyjący już Sułtan Resad przeznaczył dziewiętnaście tysięcy lir w złocie na położenie fundamentów Medresetu'z-Zehra w prowincji Van. Położono fundamenty pod jej budowę, jednak wybuchła pierwsza wojna światowa i całą sprawę odłożono. Pięć lub sześć lat później udałem się do Ankary i ponownie zacząłem działać na rzecz tego projektu.
Stu sześćdziesięciu trzech spośród dwustu członków parlamentu podpisało i zaaprobowało budżet, oznajmiając, że przeznaczą na naszą medresę sto pięćdziesiąt trzy tysiące lir w banknotach. Jednakże, na nieszczęście po tysiąckroć, wszystkie medresy zostały zamknięte, a owe plany nie urzeczywistniły się. Niemniej jednak, za co nieskończona chwała niech będzie Wszechmocnemu Bogu, duchowa osobowość owej medresy ukazała się w Isparcie, a Traktaty Światła wydały owoce. In sza'a-llah, przyszłym uczniom Światła powiedzie się urzeczywistnienie tej wzniosłej prawdy w jej materialnym kształcie.
...Wzniosła i przynosząca korzyści służba wierze wykonywana przez Traktaty Światła dostarczyła im wystarczającego przekonania. Przenikliwe spojrzenie serc owych uczniów pojęło tę prawdę, że służba Traktatów Światła ratuje wiarę. Jeśli chodzi o drogę tarik i szejków, to daje ona pewien stopień świętości (ar. łalaja). Ocalenie wiary jednego człowieka jest ważniejsze i przynosi większą nagrodę niż podniesienie dziesięciu wiernych do poziomu świętości. Jako że wiara daje wieczne szczęście, zapewnia ona wiernemu wieczne królestwo wielkie jak ten świat, podczas gdy świętość powiększy Raj wierzącego i przyozdobi go. Daleko wspanialszą służbą jest uczynienie jednego człowieka sułtanem, niż uczynienie dziesięciu ludzi gubernatorami.
Przenikliwe serca waszych braci z Isparty dostrzegły ów fakt, nawet jeśli nie uchwyciły go umysły niektórych z nich. Przedłożyli oni przyjaźń bezradnego i grzesznego człowieka takiego jak ja nad przyjaźń świętych (ar. ałlija) i biegłych w prawie religijnym [4], jeśli byli tacy pośród owych świętych.
Z powodu owej prawdy, jeśli przewodnik duchowy (ar. qutb) lub szejk przybędzie do waszego miasta i powie wam: "W ciągu dziesięciu dni wzniosę was do poziomu świętości", a wy pozostawicie Traktaty Światła i podążycie za nim, nie będziecie dłużej przyjaciółmi bohaterów Isparty!
(Oto rozmowa, którą przypominam, aby sprostować niektórych moich braci spośród uczniów Światła, którzy zbyt dobrze o mnie myślą i darzą mnie szacunkiem dalece przekraczającym moje rzeczywiste zasługi.)
Przytoczę wam rozmowę, jaką czterdzieści lat temu przeprowadziłem z moim starszym bratem, nieżyjącym już Mułłą Abdullahem (oby Bóg się nad nim zmiłował).
Mój nieżyjący już brat był szczerym uczniem Ziji ad-Dina, należącego do wielkich świętych (niech jego tajemnica będzie uświęcona). Jako że zwyczajem powszechnie przyjętym przez ludzi tariki było najwyższe umiłowanie i szacunek dla ich nauczycieli, mój nieżyjący już brat powiedział do mnie:
-Szanowny Zija ad-Din zna wszystkie nauki. Jako wspaniały przewodnik duchowy, posiada on zdolność pojmowania wszystkiego we wszechświecie. - Po czym opisał wysoką rangę owego świętego (ar. ałlija), abym przyłączył się do niego.
Powiedziałem zatem memu bratu:
-Przesadzasz. Gdybym go zobaczył, mógłbym pokonać go w wielu kwestiach religijnych. Zaprawdę, nie miłujesz go tak szczerze, jak ja to czynię, ponieważ miłujesz wyobrażenie Ziji ad-Dina, który zna wszystkie nauki i jest wspaniałym przewodnikiem duchowym. Oznacza to, że jesteś
z nim związany i miłujesz go stosownie do tego tytułu. Gdyby podniosła się zasłona tego, co niewidzialne, i ukazała się prawda o nim, twoje umiłowanie go albo zostałoby rozbite na kawałki, albo też zmniejszyłoby się do jednej czwartej jego obecnego poziomu. Tymczasem ja prawdziwie miłuję owego błogosławionego człowieka i doceniam go tak bardzo, jak ty go doceniasz, ponieważ jest on szczerym, wpływowym i ważnym przewodnikiem dla ludzi wiary, pozostaje w kręgu sunny i znajduje się na drodze prawdy. Gdyby ukazała się jego osobista ranga, to nie mówiąc już o odstąpieniu od niego czy o tym, by moje umiłowanie go miało się zmniejszyć - daleki jestem od tego! - przywiązałbym się do niego bardziej, bardziej szanowałbym go i cenił. To oznacza, że ja miłuję prawdziwego Ziję ad-Dina, podczas gdy ty miłujesz wyobrażenie Ziji ad-Dina.
Ponieważ mój brat był obiektywnym i dociekliwym uczonym, przyjął i pochwalił mój punkt widzenia.
O, cnotliwi uczniowie Światła i moi drodzy, gotowi do poświęceń bracia, którzy jesteście daleko bardziej szczęsnymi ode mnie! W odniesieniu do mojej osoby wasze uszanowanie mojej osoby i łaskawe spoglądanie na mnie nie przyniosą wam szkody, jednakże ludzie dostrzegający prawdę, tacy jak wy, powinni okazywać wysoki szacunek i uznanie jedynie przez wzgląd na obowiązek i wykonywaną służbę. Gdyby została uniesiona zasłona i gdyby ukazała się moja natura od stóp do głów, ze wszystkimi jej ułomnościami, litowalibyście się nade mną. Ukrywam moje wady, aby nie utracić waszej przyjaźni.
Mądrość stojąca za moją odpowiedzią na wasz list z ostatniego tygodnia, w której do pewnego stopnia odrzucam wysoki szacunek, jaki mi okazujecie, jest następująca:
W tym czasie istnieją niezwykle przeważające siły, które roszczą sobie prawo do wszystkiego. Przewiduję zatem, że jeśli przypuścić, iż prawdziwie oczekiwany człowiek, który miał przyjść sto lat później, przybyłby w tym czasie, powstrzymałby się od zaangażowania w wydarzenia polityczne i zmienił swój cel, aby nie działać na rzecz owych sił.
Istnieją trzy kwestie dotyczące owego wyczekiwanego człowieka. Jedną jest życie, jedną jest szariat i jedną jest wiara (ar. iman). Z punktu widzenia prawdy najważniejszą i największą z nich jest kwestia wiary, jednakże zgodnie z popularnym poglądem i z obecnym stanem spraw tego świata jako najbardziej wartościowe i znaczące kwestie postrzega się obecnie życie i szariat. Nawet gdyby ów wyczekiwany człowiek był już obecny, to jako że niezgodne z panującymi Bożymi prawami dotyczącymi tego świata (ar. adatu-llah) jest wprowadzenie zmian na obliczu świata we wszystkich tych trzech kwestiach równocześnie, z pewnością uznałby on za priorytet i podstawę jedynie największą z owych kwestii, a pozostałych nie uważałby za zasadnicze. Wówczas służba wierze nie utraci swej czystości w oczach społeczeństwa i zostanie w jasny sposób ustanowiona w umysłach prostych ludzi, którzy z łatwością zostali wprowadzeni w błąd, co posłuży temu, by owa służba nigdy nie stała się narzędziem służącym innym zamysłom.
Jako że przez ponad dwadzieścia lat pozostawania pod tak absolutną i destrukcyjną tyranią moralność uległa zepsuciu w tak wielkim stopniu, a siła charakteru i wierność zniknęły do tego stopnia, że nie można ufać jednemu spośród dziesięciu, a nawet dwudziestu ludzi, zatem w odpowiedzi na ów dziwny stan rzeczy wymagane są nadzwyczajna wytrwałość, siła charakteru, wierność i muzułmańskie poświęcenie. W przeciwnym razie owa służba pójdzie na marne i przyniesie szkodę.
Najważniejszą, najbardziej szczerą, najbardziej bezpieczną i przynoszącą największy sukces służbą jest uświęcona służba, jaką można znaleźć w kręgu uczniów Światła.
Tego roku święty miesiąc ramadan ma wielkie znaczenie i jest nadzwyczaj korzystny zarówno dla świata islamu, jak i dla uczniów Światła.
Zgodnie z tajemnicą "współuczestnictwa w dziełach życia ostatecznego" (ar. isztiraqi 'amali uhrałijja), które jest fundamentalną zasadą uczniów Światła, owa zasada i miłosierdzie Boga wymagają tego,
by jeśli chodzi o duchowy zysk każdego człowieka, udział wszystkich jego braci i sióstr został zapisany w księgach ich dobrych uczynków w tej samej wysokości. Sprawia to, że nagroda osiągnięta przez tych, którzy wkraczają do kręgu Traktatów Światła z wiernością i szczerością intencji, staje się tak wielka i powszechna. Każdy z nich otrzyma tysiąckrotny udział. In sza'a-llah, jak w przypadku wspólnego udziału w materialnych zyskach tego świata, w księdze dobrych uczynków każdego człowieka zostanie zapisana taka sama ich wartość, bez dzielenia jej ani umniejszania, jak światło jednej lampy niesionej przez człowieka odbija się w tysiącach zwierciadeł, nie będąc podzielonym.
Zatem jeśli zyskiem jednego z wiernych uczniów Światła stała się prawda Nocy Przeznaczenia (ar. Lajlat Al-Qadr), a także wysoki poziom miesiąca ramadan, pokładamy wielką nadzieję w miłosierdziu Boga, że inni wierni uczniowie zyskają równie wielką nagrodę.
Kwestia Pierwsza: Powiedziałem, co następuje, jednemu z naszych braci, a to z powodu zaniedbywania przez niego wypowiadanego po modlitwie tasbih:
Tasbih wypowiadany po modlitwie jest drogą Ahmada Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i litanią jego świętości. Z tej perspektywy ma on największe znaczenie.
Później prawda tego listu ukazała się w następujący sposób:
Jak świętość Ahmada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), która stała się posłannictwem (ar. risalah), jest wyższa ponad wszystkie formy świętości, tak w ten sam sposób wypowiadany po modlitwie tasbih, który jest drogą owej świętości i szczególną litanią najwyższej świętości, jest wyższy ponad wszystkie inne drogi i litanie.
Później owa tajemnica rozwinęła się następująco:
Jak w kręgu wspominania Boga (ar. zikr) lub podczas recytacji w meczecie w zgromadzeniu będącym jednością odczuwa się wzajemne
oświecenie, tak w ten sam sposób podczas powtarzania tasbih człowiek, którego serce jest przebudzone, odczuje duchem, że sto milionów ludzi odmawia ten sam tasbih, trzymając w rękach różańce, w obecności naczelnika owego kręgu wspominania Boga, Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Wobec tej wspaniałości i wzniosłości wykrzyknie: subhan Allah (ar. Bóg jest ponad wszelkąniedoskonałość).
Następnie na duchowy rozkaz owego naczelnika, po jego słowach: al-hamdu li-llah (chwała niech będzie Bogu) setka milionów uczniów z owego kręgu wspominania Boga, pozostających w wielkim zgromadzeniu Ahmada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), mówiącym: al-hamdu li-llah (chwała niech będzie Bogu) dołączy do wspominania owego człowieka i wychwalania go, mówiąc: al-hamdu li-llah (chwała niech będzie Bogu)
Ponadto poprzez oznajmienie: Allahu Akbar (Bóg jest Największy), oraz poprzez powtórzenie trzydzieści trzy razy: la ilaha illa-llah, w owym kręgu wspominania Boga i najwyższej litanii drogi Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) wspomniany człowiek może pomyśleć o wszystkich braciach i siostrach z owej tariki, zwrócić się ku przywódcy owego kręgu, jakim jest osobowość Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i powiedzieć:
Milion błogosławieństw i milion pozdrowień pokojuniechaj będą z tobą, o Posłańcu Boga!
Pojąłem to, poczułem i ujrzałem w wyobraźni. Oznacza to, że wypowiadany po modlitwie tasbih jest nadzwyczaj ważny.
Kwestia Druga: W oznajmieniu i omówieniu znaku wersetu trzy dziestego trzeciego, w omówieniu wersetu: يَسْتَحِبُّونَ الْحَيٰوةَ الدُّنْيَا [5] jest powiedziane, że jedną z cech tego stulecia jest fakt, iż człowiek świadomie przedkłada życie tego świata nad życie świata wiecznego. Oznacza to, że zasadą stało się przedkładanie przez ludzi okruchów szkła ponad wieczne diamenty. Byłem tym zadziwiony, a w ostatnich dniach przekazano mi następujące ostrzeżenie:
Jak w sytuacji, kiedy organ ludzkiego ciała jest chory bądź ranny, a wszystkie inne organy częściowo porzucają własne obowiązki i spieszą mu na pomoc, dokładnie tak samo z wielu powodów została zraniona ta część ludzkiej natury, która mieści w sobie żądzę życia i zachowania go,
przyjemność z życia i jego umiłowanie. Zaczęła ona poniżać wszelkie inne zdolności człowieka, aby się nią zajęły, a także stara się sprawić, by zapomniały one o ich rzeczywistych obowiązkach. Gdyby istniała atrakcyjna, rozpustna, efektowna i pijacka forma rozrywki, ludzie zajmujący wysokie stanowiska, a nawet zasłaniające ciało kobiety, zostaliby niczym dzieci i próżniacy pochwyceni przez jej powab i powstrzymaliby wykonywanie swych rzeczywistych obowiązków, aby wziąć udział w owych rozrywkach.
W ten sam sposób życie człowieka w tym stuleciu, a szczególnie jego życie społeczne, przybrały ów przerażający lecz atrakcyjny, dotkliwy lecz ciekawy stan, pociągając wzniosłe obowiązki ludzkości, serce i umysł, aby podążały za rozkazami nakazującej zło duszy, i niczym śmigło pchając je do ognia niezgody.
Zaiste, prawo szariatu zezwala na to, aby dla zachowania życia tego świata - pod warunkiem, że wynika to z absolutnej konieczności - na pewien czas przedłożyć je ponad niektóre kwestie dotyczące życia ostatecznego. Jeśli jednak przyczyną ma być jedynie prosta potrzeba, której wyrzeczenie się nie doprowadzi do zguby, nie można tak uczynić, nie jest to dopuszczalne.
Tymczasem to stulecie zaszczepiło ludziom owo usposobienie do tego stopnia, że dla najmniejszej z potrzeb i w przypadku najbardziej nieznacznej szkody dla życia doczesnego porzuca się podobne diamentom kwestie życia ostatecznego. Skłonność do życia tego świata i wrodzona dla człowieczeństwa zdolność zachowywania tego życia zostały zranione i zepsute poprzez rozrzutność. Brak oszczędności i zadowolenia z tego, co się posiada, a także chciwość tego stulecia, doprowadziły do odebrania błogosławieństwa, spowodowały wzrost ubóstwa i sprawiły, że wzmogła się walka o środki do życia. Ludzie zbłądzenia nieprzerwanie, wciąż i wciąż na nowo, stawiają ten przemijający świat w centrum uwagi, czyniąc go pociągającym do tego stopnia, że najlżejszej potrzebie życia doczesnego daje się pierwszeństwo przed doniosłymi kwestiami religii.
Odpowiedzią na tę zdumiewającą chorobę i straszliwą dolegliwość tego stulecia są Traktaty Światła, będące heroldem podobnym odtrutkom lekarstw Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, które mogą powstrzymać ową chorobę; odpowiedzią jest siła ich niezłomnych, szczerych, wiernych i gotowych do poświęceń uczniów, którzy są w stanie stawić opór tej chorobie.
Zatem aby ocalić samych siebie przed skutkami owej zdumiewającej choroby należy przede wszystkim wkroczyć do kręgu Traktatów Światła i przylgnąć do nich z wiernością, niezłomnością, całkowitą szczerością intencji (ar. ichlas) i pełnym zaufaniem.
Postrzegam cnoty i czystość, jakie Hafiz Ali przypisuje swemu Nauczycielowi (a dalece przekraczają one moje rzeczywiste zasługi), nie jako wychwalanie mnie, lecz jako rodzaj suplikacji (ar. du'a) w mojej intencji, wypowiedzianej jego niewinnymi słowami.
Ponadto jako że takie miejsca i wioski, jak Sav i prowincja Isparta, przyjęły kształt szkół Światła, a liczba wiernych uczniów Światła w niezwykły sposób wzrasta każdego dnia, uważamy to za radosne wieści, przynoszące ulgę nam samym, Anatolii i światu islamu.
W wersie mówiącym o "tym, który przynosi prawdę", znajdującym się w zakończeniu, wyrażamy naszą nadzieję i wypowiadamy suplikację (ar. du'a), całym naszym jestestwem błagając Boże miłosierdzie o to, by urzeczywistniło się zdanie: "Czas i etap duchowych zwycięstw i rozproszenia ciemności jest już bliski".
Co się tyczy nas, uczniów Światła, to naszym obowiązkiem jest służyć i nie wtrącać się do spraw Jedynego Boga. Unikamy oparcia naszej służby na tym, co należy do Niego, i nie poddajemy Go próbie w tym, co należy do Niego. Skupiamy się na jakości, nie na ilości. Traktaty Światła ocaliły wiarę setek tysięcy bezradnych ludzi i wydały setki i tysiące prawdziwie wierzących uczniów - każdy z nich jest równy setce ludzi, a niektórzy nawet tysiącowi. Pomimo tak przerażających warunków, dotychczasowe sukcesy Traktatów w rozbijaniu ataków ateizmu i zbłądzenia, które to ataki przez długi czas były przyczyną moralnego upadku i sprawiły, że ludzie przedkładają to życie doczesne nad życie wieczne, potwierdzają i udowadniają czynem
obwieszczenie dokonane przez tego, który przynosi prawdę. In sza'allah, żadna siła nie wykorzeni Traktatów z serca Anatolii. U kresu czasu za zezwoleniem Boga przyjdzie ten, do którego prawdziwie należą szerokie kręgi życia, to jest Mahdi ze swymi uczniami, i sprawi, że ów krąg poszerzy się, a ziarna wydadzą plon. Będziemy patrzeć na to z grobów i wychwalać Boga.
Moi drodzy, wierni bracia!
Oto dopisek do dwóch napisanych wcześniej listów, dotyczących przedkładania życia tego świata ponad życie wieczne.
Ponieważ ten dziwny wiek przytłacza życiem tego świata, ponieważ czyni cięższymi warunki coraz bardziej intensywnego zdobywania środków do życia, poprzez zwyczaj i uzależnienie sprawiając, że potrzeby nieistotne stają się istotnymi, sprawia on, że życie tego świata jest największym celem każdego człowieka w każdym czasie. W rezultacie życie religii i życie wieczne, a także życie ostateczne zostają ograniczone i stają się drugolub nawet trzeciorzędne. W konsekwencji owego błędu ludzkość otrzymała cios tak straszliwy, że przekształcił on jej świat w piekło. W tak straszliwym nieszczęściu nawet ludzie religii padli ofiarą owego wielkiego niebezpieczeństwa, o którym po części nie pamiętają.
Mówiąc w skrócie, widziałem, że niektórzy spośród ludzi religii i ludzi bogobojności (ar. ahl at-taqła) mają dla nas wielki szacunek. U jednej lub dwóch osób widziałem, że wybrali religię i praktykowanie jej, aby mogli odnaleźć sukces na tym świecie i aby poszczęściło się im w ich pracy. Zaprawdę, pragną oni drogi tariki przez wzgląd na zawarte w owej drodze odkrycia (ar. kaszf) i przykłady cudotwórstwa (tur. keramat).
Oznacza to, że uczynili oni pragnienie życia wiecznego oraz niebiańskich owoców ich obowiązków religijnych piedestałem i odskocznią dla zyskania życia tego świata. Niewiele wiedzą o tym, że
korzyści wynikające z prawd religii, które służą osiągnięciu szczęścia w życiu ostatecznym, jak również szczęścia na tym świecie, są dane jedyne dla zachęty i po to, aby dać jednym kwestiom pierwszeństwo przed innymi. Jeśli zostałyby one uczynione przyczyną, a zamysłem dobrego uczynku byłoby zyskanie płynących z niego korzyści, unieważni to ów uczynek, a przynajmniej wyrządzi szkodę szczerości intencji (ar. ichlas) i stanie się przyczyną utracenia nagrody.
Czterdzieści tysięcy świadków potwierdzi, że najlepiej sprawdzonym wybawcą od zarazy, tyranii i ciemności tego chorego, okrutnego i nieszczęsnego wieku jest światło rozprzestrzeniające się z szal i przypowieści Traktatów Światła. Jeśli ci, którzy są blisko owego kręgu, nie wkroczą do niego, istnieje wielkie ryzyko, że znajdą się w niebezpieczeństwie.
Jak wskazują na to słowa:
którzy przedkładają życie tego świata ponad życie ostateczne, to stulecie sprawiło, że życie tego świata jest przedkładane ponad życie ostateczne; czynią tak z własnej woli nawet ludzie islamu.
Począwszy od 1334 roku (Hidżry - uz. red. tur.) taki reżim znalazł drogę również do ludzi wiary (ar. ahl al-iman).
Zaiste, obliczenia zgodne z naukami dżafr i abdżad [6] dotyczące słów عَلَى الْاٰخِرَةِ ponad życie ostateczne, i dat 1333 lub 1334 odpowiadają
poprzez tałafuq dacie ustanowienia ustroju, który zaślubił przedkładanie tego świata ponad religię jako warunek porozumienia, jakie nastąpiło po zwycięstwach wrogów islamu w pierwszej wojnie światowej. Rezultaty tego związku stały się widoczne dwa lub trzy lata później.
Moje nadmierne litość i współczucie, a także przejmujący chłód tej zimy wraz z ostrym duchowym wiatrem oraz tragedią, niedolą i głodem, jakie katastrofy przyniosły nieszczęsnym ludziom, wywołały we mnie głębokie współczucie. Nagle napomniano mnie, że w takich nieszczęściach zawarte są wielkie miłosierdzie i nagroda, nawet dla niewiernych, które w porównaniu z nieszczęściem zmniejszają je do zera. Takie niebiańskie nieszczęścia są rodzajem męczeństwa dla niewinnych.
Podczas trzech lub czterech miesięcy, w ciągu których nie otrzymywałem zupełnie żadnych wiadomości o stanie spraw tego świata i wojny, myślałem o rodzinach i dzieciach w Europie i w Rosji oraz współczułem im. Dostarczenie miłosierdzia, o jakim oznajmiło mi owo duchowe ostrzeżenie, stało się lekarstwem na owo bolesne uczucie litości, a było to, jak następuje:
Jeśli chodzi o tych, którzy umierają i cierpią z powodu owego niebiańskiego nieszczęścia, które wzięło swój początek z zabijania dokonywanego przez tyranów, to jeśli tylko nie ukończyli oni piętnastu lat, są uznawani za męczenników bez względu na wyznawaną religię. Wspaniała duchowa nagroda, jaką otrzymają, a podobna nagrodzie muzułmanów, zmniejszy owo nieszczęście do zera.
Jeśli chodzi o tych, którzy mają piętnaście lat lub więcej, to jeśli są oni niewinni i prześladowani, ich nagroda jest wielka i może ocalić ich od Ognia Piekielnego, ponieważ u kresu czasu religia Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i religia w ogóle zostaną skryte za zasłoną niedbalstwa w stopniu, jaki cechuje bezkrólewie. Jako że u kresu czasu prawdziwa religia Jezusa (niech będzie z nim pokój) zapanuje i stanie ramię w ramię z islamem, zaiste obecne nieszczęścia, jakie cierpią chrześcijanie będący uczniami Jezusa (niech będzie z nim pokój) i pozostawieni w mroku podobnym bezkrólewiu, będą mogły być uważane za rodzaj męczeństwa (ar. szahada [7] ).
Szczególnie ludzie starsi, biedni i słabi, którzy cierpią nieszczęścia, uciskani przez moc i potęgę tyranów oraz straszliwych prześladowców, zaiste uczynią owo nieszczęście pokutą za grzechy biorące początek
zarówno z rozpustnej natury cywilizacji, jak i z jej niewdzięczności oraz ze zbłądzenia filozofii i niewiary. Prawda poinformowała mnie o tym, że będzie to dla nich po stokroć korzystniejsze. Złożyłem niekończące się podziękowania Wszechmocnemu, Który jest Najbardziej Miłosierny z miłosiernych (ar. Arhamar Rahimin) i znalazłem pocieszenie, które wybawiło mnie od owej bolesnej niedoli i od smutku.
Jeśli pośród tych, którzy cierpią nieszczęścia, są tyrani i ludzie bezduszni, którzy obmyślali plany zniszczenia ludzkości, ludzie samolubni, nikczemni i diabelscy, którzy dla własnej korzyści podłożyli ogień pod świat ludzkości, to owo nieszczęście jest dokładnie tym, na co zasłużyli, jest doskonałą Bożą sprawiedliwością.
Jeśli cierpią nieszczęście ci, którzy spieszą z pomocą prześladowanym, dokładają starań na rzecz pokoju wśród ludzkości, bronią zasad religii, świętości Objawienia i praw ludzkości, to zaiste wynagrodzenie duchowe i nagroda życia ostatecznego przeznaczona dla tych gotowych do poświęceń ludzi są tak wielkie, że przekształcą owo nieszczęście w powód do dumy i sprawią, iż stanie się ono drogim dla tych ludzi.
Moi drodzy, wierni i błogosławieni bracia!
Trzy dni temu, kiedy wasz świetlisty podarunek był jeszcze w drodze do Kastamonu, ujrzałem we śnie, że z królestwa duchowego nadchodzi królewskie zarządzenie. Zostało wręczone nam do rąk własnych, z całkowitym szacunkiem, abyśmy otrzymali awans i wysoką rangę. Widzieliśmy owo uświęcone zarządzenie tak, jakby był nim Chwalebny Koran. Kiedy znajdowałem się w takim stanie, memu sercu oznajmiono następujące znaczenie: Poprzez ten Koran zbiorowa osobowość duchowa Traktatów Światła, a także my, jako ich uczniowie, otrzymaliśmy awans i wzniosłą rangę z królestwa tego, co niewidzialne.
Interpretacja owego snu jest taka, że otrzymamy duchowy tafsir Koranu poprzez pióra niewinnych skrybów, uosabiające królewskie zarządzenie. Interpretacja, jakiej dokonali Feyzi oraz Emin na godzinę lub dwie przed tym, jak dokonana została powyższa interpretacja tego snu, również jest prawdziwa i doniosła.
Ponadto moja dusza poprzez swą dalekowzroczność w zupełności przeczuwała ów świetlisty podarunek, lecz nie poinformowała o nim mego umysłu, a owo przeczucie na dwa dni przed przybyciem podarunku stało się przyczyną radości i pocieszenia. W dzień po nocy, której miałem ów sen, o którym w swych oświadczeniach wspominają Feyzi i Emin, od świtu do nocy, a także przez większą część kolejnego dnia, czułem nadzwyczajne radość i szczęście, jakich nie doświadczyłem nigdy wcześniej. Wielokrotnie wyrażałem swe szczęście pod jakimkolwiek pozorem, uśmiechając się i śmiejąc w głos trzydzieści lub czterdzieści razy.
Zarówno Feyzi, jak i ja sam, byliśmy nadzwyczaj zaskoczeni i zdumieni. Jak to możliwe, by ktoś, kto nie roześmiał się ani razu przez trzydzieści dni, miał roześmiać się trzydzieści razy w ciągu jednego dnia? Zbiło nas to z tropu i zdumiało. Obecnie rozumiemy, że owe radość i szczęście przynosiły dobrą nowinę o wyżej wspomnianych pismach, spisanych przez uosabiające duchowe zarządzenie pióra niewinnych i niepiśmiennych. Dostarczyły one dobrą nowinę o tym, że pióra owych ludzi zapisują stronice życia przyszłych pokoleń i stronice przeznaczenia świata islamu. Światło dotarło do ksiąg uczynków przyszłych wiernych, a w naszych księgach uczynków zapisano szczere i czyste czyny i zasługi owych niewinnych. Ponadto dobrą nowinę o tym, że przyszli uczniowie Światła będą szczęśliwie kontynuować (nasze dzieło - uz. red. pol.), przekazał nam ów podarunek, który jeszcze nie przybył. Duchowo odczułem jedną tysięczną z mego udziału w owym wspaniałym nagromadzeniu nagród, co wprawiło mnie w radosne podekscytowanie.
Zaiste, przyjęte przez Boga uczynki i suplikacje (ar. du'a) setek takich niewinnych ludzi zostaną zapisane w księgach uczynków mych pozostałych braci i sióstr. Zapisanie ich na kartach uczynków grzesznego człowieka takiego jak ja jest powodem wystarczającym do ofiarowania Bogu tysiąckrotnych radości i szczęścia. Powinno się powinszować owym niewinnym i nie-piśmiennym ludziom, ich nauczycielom, ich ojcom i matkom, ich wsiom i miasteczkom, ich narodowi i Anatolii, wykonującym tak niewinną i bo-haterską pracę w tak mrocznych czasach i tak krańcowo ciężkich warunkach.
Gdybym miał środki po temu, napisałbym imienne wyrazy uznania, gratulując każdemu z tych błogosławionych, niewinnych i niepiśmiennych ludzi, powinni zatem przyjąć oni moją chęć tak, jakbym przedstawił im powinszowania. Spiszę ich imiona w formie kręgu, na który będę spoglądał w czasie odmawiania mych suplikacji (ar. du'a). Ponadto sprawię, że
otrzymają oni udział w mych duchowych zyskach, włączając ich do kręgu wybranych uczniów Światła.
Przekażcie w mym imieniu pozdrowienia ich ojcom i matkom, ich krewnym i nauczycielom. Niechaj Bóg obdaruje ich oraz ich dzieci szczęściem na tym świecie i w życiu ostatecznym. Amen, amen, amen.
Moi drodzy bracia!
Koniecznością tej epoki jest, aby prawdy wiary były kwestią najwyższego priorytetu, a inne sprawy pozostały postrzegane jako drugo-, trzeciolub nawet czwartorzędne. Służenie owym uświęconym prawdom poprzez Traktaty Światła winno być najważniejszym obowiązkiem, przyczyną największej troski i ostatecznym celem. Niemniej jednak obecny stan tego świata, w szczególności stan jego życia społecznego i politycznego, a zwłaszcza wybuch drugiej wojny światowej, która nadeszła jako przejaw kary Bożej za występki i zbłądzenie cywilizacji, wzburzyły poprzez pewne stronnictwa temperament i nerwy oraz przyznały pierwszeństwo życiu tego świata. To zgubne stulecie kontynuuje zaszczepianie szkodliwych i efemerycznych pragnień, aby usadowiły się one we wnętrzu serc, a nawet podnosi owe pragnienia do poziomu podobnych diamentom prawd wiary. Z powodu swych więzi i powiązań z życiem politycznym i społecznym pewni pozorni i słabi święci spoza kręgu Traktatów Światła pozostawili orzeczenia prawd wiary, uznając je za drugolub nawet trzeciorzędne. Podążając za wpływem owych prądów, zaczęli faworyzować hipokrytów (ar. munafiqun) mających podobne upodobania, a także krytykować sprzeciwiających się im ludzi prawdy i ludzi świętości, wobec których zaczęli żywić wrogość. Posunęli się tak daleko, że uznali, iż prądy tego świata unieważniają uczucia religijne.
Według mnie służba Traktatom Światła i zajmowanie się ich sprawami, będące odpowiedzią na owo osobliwe niebezpieczeństwo tego stulecia, zmniejszają ważność polityki i spraw tego świata do tego stopnia, że od czterech miesięcy nie byłem ciekaw przebiegu drugiej wojny światowej ani o to nie pytałem.
Ponadto służąc prawdom wiary, które są niby wieczne diamenty, wybrani uczniowie Światła muszą unikać stagnacji w wykonywaniu ich uświęconych obowiązków oraz zanieczyszczania swych umysłów poprzez zajmowanie się rozgrywkami szachowymi tyranów. Wszechmocny Bóg dał nam światło i świetlisty obowiązek, zaś im dał mroczne rozgrywki prześladowań. Jako że nie są oni nabywcami świętego światła, które ofiarowujemy, jako że trzymają się od nas z daleka i nie dopomagają nam, zatem wielkim błędem jest zniżanie się do zajmowania się mrocznymi rozgrywkami ich prześladowań kosztem naszego obowiązku. Duchowe przyjemności i światła wiary w naszym kręgu są wystarczające dla nas samych i dla zaspokojenia naszej ciekawości.
W ostatnich dniach, w wyniku wściekłości, w jaką wprawili mnie ci, którzy spiskują przeciwko Traktatom Światła i wyrządzają wam krzywdę, kusiło mnie, aby przekląć ich, lecz nagle okazało się, że nie mogę tego uczynić przez wzgląd na Ispartę. Zamiast tego powiedziałem: "O, Panie, ja Rabb, Isparta to Medresetu'z-Zehra Traktatów Światła. Popraw złośliwych urzędników, którzy są w błędzie, i ześlij im dobry los". Wypowiedziałem suplikację (ar. du'a) w ich intencji i nadal to czynię.
Moi wierni i gotowi do poświęceń bracia!
Przeciwnie do doświadczeń z Isparty, które wstrzymały naszą służbę, w tym regionie światło ukazało się i wzrasta.
Podszedł do mnie pewien ważny człowiek, który nas inwigilował oraz zajmował się naszą sprawą i polityką. Powiedziałem mu:
"Przez te osiemnaście lat nie zwracałem się do pana ani też nie czytałem żadnych gazet. Przez te osiemnaście miesięcy ani razu nie zapytałem o to,
co dzieje się na świecie. Aby nasza uświęcona służba nie doznała szkody duchowej, przez trzy lata nie słuchałem radia nawet wtedy, gdy było słychać je z pewnej odległości.
Powód tego jest następujący: Służba wierze oraz jej prawdy są wyższe ponad wszystko w tym wszechświecie. Nie mogą być poddane czemukolwiek ani być narzędziem czegokolwiek. W tej epoce, w oczach tych ludzi zbłądzenia i niedbalstwa, którzy sprzedali swą religię za ten świat i wymienili wieczne diamenty na rozbite szkło, służba wierze nie powinna być postrzegana jako podporządkowana potężnym siłom zewnętrznym ani jako ich narzędzie. Służba Wszechmądremu Koranowi jednoznacznie zabroniła nam zajmowania się polityką z powodu obaw o umniejszenie wielkiej wartości wiary w oczach społeczeństwa.
Zatem nie traktujcie nas podejrzliwie, o wy, ludzie polityki i rządu! Przeciwnie, powinniście ułatwiać nam naszą służbę, ponieważ ustanawiając bezpieczeństwo, szacunek i litość, nasza służba jest dokładaniem starań na rzecz ochrony porządku publicznego, bezpieczeństwa i życia społecznego przed anarchią. Określa podstawy waszego prawdziwego obowiązku, wzmacnia je i potwierdza".
Moi drodzy, wierni bracia!
Dziesięć minut temu dwaj niepiśmienni, lecz dzielni mężczyźni zaprosili jeden drugiego do kręgu Traktatów Światła.
Wszelka chwała niech będzie Bogu, oto dar od mego Pana!
Powiedziałem im, że tym, czego oczekujemy w zamian za wspaniałe nagrody, jakie ofiarowuje ów krąg, są niezachwiana wierność i niezłomny hart ducha. Podstawami wspaniałej służby światła, ukazanej przez wojowników Isparty, którzy poprzez ową służbę rzucili wyzwanie całemu światu, są ich wspaniała wierność i nadzwyczajny hart ducha. Pierwszym powodem owego hartu ducha są siła wiary oraz charakter szczerości intencji (ar. ichlas), zaś drugim powodem jest wrodzone męstwo. Powiedziałem
im: «Jesteście znani z męstwa oraz wpływu na innych. Skoro możecie okazać takie poświęcenie dla znikomych kwestii doczesnych, zatem zaiste, w uświęconej służbie Traktatów Światła, która przynosi nagrody życia ostatecznego, wartościowe jak cały wszechświat, musicie okazać odwagę, ofiarność i męstwo, a także zachować waszą wierność».
Zgodzili się z tym całym sercem.
Moi drodzy, wierni bracia!
Dziesięć minut temu dwaj niepiśmienni, lecz dzielni mężczyźni zaprosili jeden drugiego do kręgu Traktatów Światła.
Powiedziałem im, że tym, czego oczekujemy w zamian za wspaniałe nagrody, jakie ofiarowuje ów krąg, są niezachwiana wierność i niezłomny hart ducha. Podstawami wspaniałej służby światła, ukazanej przez wojowników Isparty, którzy poprzez ową służbę rzucili wyzwanie całemu światu, są ich wspaniała wierność i nadzwyczajny hart ducha. Pierwszym powodem owego hartu ducha są siła wiary oraz charakter szczerości intencji (ar. ichlas), zaś drugim powodem jest wrodzone męstwo. Po-wiedziałem im: "Jesteście znani z męstwa oraz wpływu na innych. Skoro możecie okazać takie poświęcenie dla znikomych kwestii doczesnych, zatem zaiste, w uświęconej służbie Traktatów Światła, która przynosi nagrody życia ostatecznego, wartościowe jak cały wszechświat, musicie okazać odwagę, ofiarność i męstwo, a także zachować waszą wierność".
Zgodzili się z tym całym sercem.
Trzema najważniejszymi kwestiami w świecie człowieczeństwa i islamu są wiara (ar. iman), szariat i życie. Jako że prawdy wiary są największą z owych kwestii, zatem by koraniczne prawdy wiary nie zostały wykorzystane jako narzędzie innych sił ani nie zostały nim podporządkowane, by owe podobne diamentom prawdy Koranu nie zmalały w oczach tych, którzy sprzedają i wykorzystują religię dla tego świata, do wielkości okruchów szkła, a także aby (uczniowie Światła - uz. red. pol.) mogli wypełnić co do litery najwyższy i najbardziej uświęcony obowiązek ocalenia wiary, wybrani i wierni uczniowie Światła gwałtownie i ze wstrętem unikają polityki.
Jak wiecie, wasz brat przez ostatnie osiemnaście lat ani razu nie zwrócił się do rządu, mimo iż tego potrzebował, aby nie mieć żadnego kontaktu z polityką i życiem społecznym. Tak samo przez ostatnie osiem do dziewięciu miesięcy ani razu nie zapytałem o chaos na świecie.
O, moi bracia!
Wszyscy wiecie, że w przyjętej przez nas metodzie wystrzegamy się egocentryzmu, egoizmu i ukrytego za zasłoną chwały i zaszczytów pragnienia wysokiej rangi, jakby były one śmiertelną trucizną. Gwałtownie wystrzegamy się jakiegokolwiek podobnego stanu. Zaiste, przez ostatnie sześć lub siedem lat widzieliście, a poprzez wasze dociekania dwudziestu lat zdaliście sobie sprawę z tego, że nie przypisuję sobie samemu jakiegokolwiek szacunku ani wysokiej pozycji. Upominałem was w tej kwestii. Urażało mnie to, że przyznajecie mi rangę dalece przekraczającą moje rzeczywiste zasługi, jednakże w imieniu Traktatów Światła, które są duchowym cudem Koranu, a także ze względu na to, że jestem jednym z ich uczniów, przyjmowałem, wychwalając Boga, wasze twierdzenia, podporządkowanie się i połączenie.
Szczególnie teraz, kiedy uczyniliśmy naszą zasadą uciekanie przed egocentryzmem, egoizmem i stanem hipokryzji (ar. rija), ukrytymi pod tytułami chwały i zaszczytu, nawet szaleniec jest w stanie pojąć, jak bezsensownym i bezcelowym jest, aby rząd, urzędnicy i służby bezpieczeństwa były wobec nas podejrzliwe.
Moi drodzy, wierni bracia!
W ostatnich czasach zastanawiałem się nad zasadami dotyczącymi bogobojności (ar. taqła) i dobrych uczynków (ar. 'amali salih), które wedle Wszechmądrego Koranu uważane są za najwyższe zasady, zaraz po zasadach dotyczących wiary. Bogobojność jest powstrzymywaniem się od tego, co zakazane, i od grzechów. Dobre uczynki są postępowaniem zgodnym z Bożymi nakazami i zyskiwaniem cnotliwości. Odpieranie zła zawsze przewyższa przyciąganie dobra, a w epoce takiego zniszczenia, rozwiązłości, pokus i pragnień bogobojność, która jest odpychaniem zła i powstrzymywaniem się od grzechów ciężkich (ar. kabair), stała się podstawową zasadą i zyskała pierwszeństwo przez wszelkimi innymi zasadami.
Najwspanialszą zasadą, która przeciwstawia się narastającej grozie zniszczenia i negatywnych prądów tej epoki, jest bogobojność. Ci, którzy odprawiają to, co obowiązkowe (ar. fard), a nie popełniają grzechów ciężkich, będą zbawieni. W czasach takich jak te, w których przeważają grzechy ciężkie, pomyślne spełnienie dobrych uczynków ze szczerą intencją jest nadzwyczaj trudne. Ponadto w takich warunkach nawet pomniejszy dobry czyn uważany jest za wielki.
W bogobojności również zawiera się pewien rodzaj dobrych uczynków. Jako że powstrzymanie się od grzechu jest religijną koniecznością (ar. ładżib), wykonanie jednego uczynku tego rodzaju przynosi nagrodę równą tej, jaką daje wykonanie wielu uczynków, które są sunną. W tych czasach, a to z powodu ataków tysięcy grzechów, jeden akt powstrzymania się od setek grzechów poprzez jeden uczynek będzie równy wykonaniu setek uczynków będących
koniecznością. Poprzez intencję, postępowanie w imię bogobojności i zamysł unikania grzechu, owa doniosła kwestia jest znaczącym dobrym uczynkiem wywodzącym się z "pasywnego oddawania czci Bogu"[8].
Najważniejszym obowiązkiem uczniów Światła w tej epoce jest występowanie przeciwko zniszczeniu i grzechom zgodne z zasadą bogobojności (ar. taqła). W dzisiejszym życiu społecznym setki grzechów atakują ludzi podczas każdej minuty. Zaiste, bogobojność i intencja powstrzymania się od grzechu są równe spełnieniu setek dobrych uczynków. Dobrze wiadomo, że budynek zburzony przez jednego człowieka w jeden dzień nie może zostać odbudowany przez dwudziestu ludzi w dwadzieścia dni, a dwudziestu ludzi potrzeba, aby odeprzeć niszczące działanie jednego człowieka. Skuteczny opór, jaki Traktaty Światła, których działanie jest naprawianiem szkód, stawiają tysiącom niszczycieli, jest czymś nadzwyczajnym. Gdyby jedna z owych przeciwstawnych sił była równa drugiej, stałyby się widoczne cudowne osiągnięcia i sukces owego naprawiania szkód.
W skrócie: Szacunek i litość, które są najważniejszymi zasadami władającymi życiem społecznym, uległy znacznemu osłabieniu. W niektórych miejscach taki stan rzeczy ukazuje swe niszczące konsekwencje dla bezradnych ludzi starszych, ojców i matek. Al-hamdu li-llah za to, że w odpowiedzi na owo straszliwe zniszczenie Traktaty Światła dają mu odpór i naprawiają szkody w każdym miejscu, do którego docierają.
Jak zepsucie szerzone na całym świecie przez Goga i Magoga było skutkiem zniszczenia zapory Zu'l-Qarnajna, tak poprzez upadek koranicznej zapory, którą jest szariat Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), mroczna anarchia i despotyczny ateizm bardziej straszliwe niż Gog i Magog zaczęły szerzyć zepsucie i powodować niezgodę w kwestiach życia i moralności.
W obliczu takiego wydarzenia duchowa walka uczniów Światła in sza'a-llah, jak za czasów towarzyszy Proroka, przyniesie wielką nagrodę i wiele dobrych uczynków w zamian za niewielkie starania.
Moi drodzy bracia, w odpowiedzi na straszliwe wydarzenia tej epoki największym źródłem naszej siły, zaraz po szczerości intencji (ar. ichlas), jest umacnianie i wspieranie tarczy i fortecy bogobojności innych waszymi słowami i poprzez zasadę "współuczestnictwa w dobrych uczynkach". W ten sam sposób poprzez spisywanie (Traktatów - uz. red. pol.) waszymi piórami wysyłacie nagrody, które zostaną zapisane w księgach dobrych uczynków każdego z was.
Od tak bohaterskich i prawdomównych ludzi, cechujących się litością i wiernością, jakimi jesteście, oczekuje się, że w ciągu trzech błogosławionych miesięcy i dobrze znanych świętych nocy pospieszycie z pomocą waszemu słabemu bratu, kiedy jest on celem zaciekłych ataków. Z całej mojej duszy proszę o wasze duchowe wsparcie. Pod warunkiem, że zachowacie wiarę i wierność, poprzez zasadę "współuczestnictwa w dobrych uczynkach" podzielę się z uczniami Światła wszystkimi mymi suplikacjami i duchowymi zyskami, niekiedy nawet po sto razy dziennie.
Przesyłamy pozdrowienie pokoju wszystkim naszym braciom i siostrom, przede wszystkim tym z grup noszących nazwy "Róża", "Światło", "Błogosławieni" i "Szkoła Światła", niepiśmiennym ludziom starszym oraz niewinnym. Modlę się za ich pokój i szczęście.
Al-hamdu li-llah za to, że Traktaty Światła same się rozprzestrzeniają, a wszędzie są zwycięskie. Manipulacje ludzi zbłądzenia mające na celu spowolnienie rozprzestrzeniania Traktatów są pozbawione siły i nie osiągają sukcesu. Zaprawdę, Traktaty Światła sprawiają, że wielu ateistów składa broń. Jak wspomina Hafiz Ali, ogarnia ich przerażenie. Zamiast szerzyć swój ateistyczny fanatyzm, obecnie uciekli się oni do wzbudzania strachu. In sza'a-llah, ten strach obróci się na korzyść Traktatów Światła.
...Oznajmiam owemu staremu przyjacielowi, ludziom wnikliwym i wam samym, że dzięki blaskowi Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, nowy Said wyraża świadectwa dotyczące prawd wiary tak logiczne i prawdziwe, że stale podporządkowują one sobie nie tylko uczonych muzułmańskich, lecz nawet najbardziej upartych spośród europejskich filozofów.
Koran, owa Księga cudownej wystawy, czyni zaszczyt Traktatom Światła, które są jego duchowym cudem tej epoki, wskazując poprzez
znaki i wzmianki swych wersetów na ich wartość i znaczenie. Jak wiadomości przepowiedziane przez Imama 'Alego (niech Bóg będziez niego rad) i tego, który był Wielkim Wspomożeniem (niech jego tajemnica będzie uświęcona), tak Koran używa aluzyjnych i domyślnych wzmianek na poziomach swego oznajmianego znaczenia. Takie wypowiedzi są właściwe dla jego cudowności i są konieczne w przypadku cudownej elokwencji owej mowy, pochodzącej z królestwa tego, co niewidzialne.
W więzieniu Eskisehir, w straszliwym czasie, kiedy najbardziej potrzebowaliśmy uświęconego pocieszenia, poprzez duchowe ostrzeżenie zostało nam powiedziane: "Ukazujecie świętość, będąc świadkami przyjęcia Traktatów Światła. Jednakże poprzez tajemnicę słów:
i nie ma niczego, świeżego czy suchego, co nie byłoby zapisane w Księdze jasnej, najwyższa władza należy do Koranu. Czy Koran przyjmuje Traktaty Światła i co o nich mówi?" W obliczu tego osobliwego pytania poszukiwałem wsparcia Koranu, który wówczas w ciągu jednej godziny oznajmił mi, że jeśli chodzi o owe trzydzieści trzy wersety, to na poziomie znaczenia, na jaki wskazują, który jest drugim poziomem ich wyraźnego znaczenia, istnieją pewne wzmianki wskazujące na Traktaty Światła, a Traktaty mają swój udział w owym znaczeniu, na jakie wskazują wersety Koranu. Zostałem całkowicie przekonany, bez jakiegokolwiek zwątpienia czy nieufności; nie pozostała żadna niepewność ani żadne wątpliwości. Zatem aby chronić wiarę ludzi wiary poprzez Traktaty Światła, spisałem owe pewność i przekonanie dla moich wybranych braci pod warunkiem, że te słowa będą traktowane jako poufne.
W owym traktacie nie mówimy: "To jest wyraźne znaczenie wersetu", gdyż wtedy hodżowie mogliby powiedzieć: "To jest tylko twoja interpretacja". Nie twierdzimy również: "To jest całość znaczenia, na jakie wskazuje werset". Mówimy, że wyraźne znaczenie wersetu obejmuje kilka poziomów.
Jednymi z owych poziomów są znaczenie, na które werset wskazuje, i znaczenie aluzyjne. Znaczenie, na które werset wskazuje, również ma swoją całość i swoje poszczególne części, wskazujące na każde stulecie. Traktaty Światła są jedną z poszczególnych części całości poziomów znaczenia, na które wskazuje werset. Przedstawiliśmy znaki i świadectwa zgodne z nauką dżafr i matemayką (ar. riyaz), które przez długi czas dominowały pośród uczonych, wykazując celowe odniesienia,
podkreślające ważną rolę Traktatów. Będąc dalekimi od znieważania wyraźnego znaczenia wersetu koranicznego, Traktaty służą ukazaniu jego cudowności i elokwencji. Temu rodzajowi znaku z królestwa tego, co niewidzialne, nie można się sprzeciwić. Kto nie jest w stanie zaprzeczyć niezliczonym znakom wydobytym z Koranu przez ludzi prawdy, ten nie może i nie powinien zaprzeczać również temu znakowi. Jednakże można zaprzeczać temu, można uważać za zdumiewające i niezbadane, by tak doniosłe dzieło miało powstać poprzez ręce człowieka tak znikomego, jak ja. Należy zastanowić się nad tym, że stworzenie wielkiego jak góra drzewa cedrowego z nasiona małego jak ziarnko pszenicy jest ukazaniem wspaniałości Boga i Jego mocy. Tak samo dzieło takie jak to może powstać poprzez ręce ludzi takich jak my w czasie nadzwyczajnej potrzeby, w absolutnej bezsilności i ubóstwie, przez co ów zdumiony człowiek zostanie zmuszony do tego, by przyznać: "Ukazuje to, że Boże miłosierdzie obejmuje każdą rzecz".
Poprzez świętość i dostojeństwo Traktatów Światła zapewniam was i tych, którzy się sprzeciwiają, że owe znaki i wskazówki świętości zawsze prowadziły mnie do tego, bym dziękował Bogu, wychwalał Go i prosił o wybaczenie moich błędów. Przedstawiam wam dwadzieścia lat mojego życia jako dowód tego, że owe wskazówki nawet na minutę nie dały mej nakazującej zło duszy egoizmu i samolubstwa, by stała się chełpliwą i dumną. Zaiste, wraz z ową prawdą ludzie stają się skłonni do pomyłek, zapominania i błędów. Popełniłem wiele błędów, których nie jestem świadom. Być może moje myśli pomieszały się, a w Traktatach znalazły się błędy.
Choć posiadają miliony gotowych do poświęceń uczniów, silne i prawdomówne ścieżki duchowe oraz metody zostały pozornie pokonane przez straszliwe ataki ludzi zbłądzenia. Jestem kimś, kto jest ledwie na pół piśmienny, kto nie ma wsparcia, kto jest przetrzymywany pod stałym policyjnym nadzorem, kto jest celem straszliwej i złożonej propagandy, kto jest podatny na niechęć niektórych ludzi. Jak ktoś tak bezradny mógłby rościć sobie prawo do własności w przypadku Traktatów Światła, które są daleko wyższe, potężniejsze i bardziej żywotne niż wszystkie specjalistyczne metody? Owe dzieła nie mogą zatem być efektem cech osobowości tego człowieka, a on nie może chełpić się nimi. Raczej są one duchowym cudem tego wieku, pochodzącym bezpośrednio od Wszechmądrego Koranu, oraz darem Bożego miłosierdzia.
Taki człowiek osiągnął wspieranie owego podarunku Koranu poprzez tysiąc swoich przyjaciół. W jakiś sposób powierzono mu największy
obowiązek interpretowania owego daru. Świadectwem tego, że Traktaty Światła nie są produktem jego wiedzy i inteligencji, jest fakt, iż niektóre z ich części zostały w nadzwyczajny sposób spisane w ciągu dwóch godzin, niektóre w ciągu godziny, a niektóre w ciągu dziesięciu minut.
Przysięgam, że nawet gdybym posiadał zdolność zapamiętywania starego Saida, nie byłbym w stanie stworzyć dzięki własnym myślom tych dzieł, które powstały w jedynie dziesięć minut, nawet w ciągu dziesięciu godzin. Słowo Trzydzieste jest produktem sześciu godzin pracy; ani ja, ani najbardziej dociekliwi i pobożni filozofowie nie mogliby choćby ukończyć takich badań nawet w sześć dni. I tak dalej... Oznacza to, że choć jesteśmy bankrutami, to każdy z nas stał się heroldem i sługą bogatego sklepu złotnika.
Moi drodzy, wierni bracia!
Niedawno, kiedy odmawiałem tasbih po porannej modlitwie, temperament starego Saida sprawił, że moja dusza stała się poruszona z powodu złośliwych i ohydnych plotek na mój temat, jakie ów stary człowiek rozpowszechnia w Stambule. Stary Said powiedział: "Jestem prześladowany, a ten rodzaj prześladowania jest niemożliwy do zniesienia" i zapragnął zemścić się. Nagle mojemu sercu oznajmiono:
"To wydarzenie może przysłużyć się rozprzestrzenieniu Traktatów Światła w Stambule. Ponieważ dla Traktatów Światła poświęcasz swój świat, a nawet swoje życie ostateczne, powinieneś również wyrzec się honoru i godności swej duszy. Jak byli ludzie, którzy zwykli przypinać łatkę szaleńca Szlachetnemu Prorokowi (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który był przyczyną stworzenia wszechświata i dumą wszystkich światów, tak również ty nie powinieneś zwracać uwagi na owe ataki wymierzone w twoją godność, będące niczym atom w porównaniu ze słońcem".
Oznajmiono to memu sercu, a ja poczułem spokój.
Sławny Ali Riza Effendi jest największym z uczonych Stambułu i najbardziej dociekliwym badaczem spośród nich. Przez długi czas był muftim, a także naczelnikiem urzędu do spraw fatł (orzeczeń religijnych). Przestudiował on takie traktaty, jak Znaki Koranu wchodzące w skład Promienia Pierwszego oraz Największy Znak (tur. Ayet'ul Kubra) i w rozmowie z Hafizem Eminem, który był ważnym uczniem Światła, wyraził się następująco:
«Potwierdzam z całą pewnością, że największą służbę dla religii islamu w tym wieku wykonał Bediuzzaman. Jego dzieła są całkowicie prawdziwe, a w ciężkich czasach takich jak te, będąc pozbawionym wszystkiego, zupełnie wyrzekł się on wszelkich pragnień. Potwierdzam, że Traktaty Światła są odnowicielem (ar. mudżaddid) religii. Niechaj Bóg ześle mu sukces. Amen».
Odnosząc się do niektórych ludzi krytykujących mnie za to, że nie zapuściłem brody, Ali Riza bronił mnie, przytaczając historię sułtana uczonych, ojca Maulany Dżalal ad-Dina Rumiego. Ali Riza powiedział:
"Bediuzzaman z pewnością może dokonywać idżtihadu (osądów prawnych). Ci, którzy go krytykują, są niesprawiedliwi".
Nakazał też nieżyjącemu już Mustafie Hodży, by ten pod jego dyktando napisał do Bediuzzamana:
Pozostając w najwyższym szacunku, przesyłam ci swoje pozdrowienia i całym swym jestestwem modlę się o to, byś doprowadził do końca wydawanie swych dzieł. Nie lękaj się krytyki niektórych wprowadzonych w błąd uczonych. Dobrze znane przysłowie mówi: "W owocujące drzewo zawsze rzuca się kamieniami". Z zadowoleniem przyjmuję fakt, że twoja walka trwa. Niechaj Bóg, Który jest Jedynym źródłem wszelkiej obfitości, spełni twoje potrzeby i pragnienia. Amen.
Powierzam cię opiece Przedwiecznego, Który jest Prawdą.
Taki był osąd najbardziej dociekliwego badacza, którego obecnie uważa się za największy autorytet w sprawach Koranu, wiedzy i szariatu.
Moi drodzy, wierni i dociekliwi bracia, którzy postępujecie uczciwie!
Poważne napomnienie przynagliło mnie do wyrażenia następującej prawdy:
Poprzez tajemnicę słów:
a wiedzy o tym, co skryte, nie ma nikt inny, jak tylko Bóg ludzie świętości nie poznają kwestii tego, co niewidzialne, chyba że zostaną natchnieni przez Boga. Konflikt, do jakiego doszło między dziesięcioma towarzyszami Proroka, którym obiecano Raj, ukazuje, że nawet najwięksi święci, nie znając prawdziwej natury swego sprzeciwu, mogą być niesprawiedliwi i wejść w spór z innymi. To oznacza, że dwaj święci (ar. ałlija), dwaj ludzie prawdy nie utracą poziomu swej świętości przez wzajemne odrzucanie słów drugiego, chyba że ich działania są całkowicie sprzeczne z jasnymi nakazami szariatu i opierają się na oczywistym błędzie osądu (idżtihadu).
Z powodu owej tajemnicy należy postępować zgodnie z zasadą
[9] , unikać wyrządzenia szkody dobrej opinii, jaką ludzie prości spośród wiernych mają o swych duchowych nauczycielach i szejkach, a także chronić ich wiarę. Koniecznym jest również, by ocalić wybranych uczniów Światła przed usprawiedliwionym, lecz przynoszącym szkodę gniewem, jaki mogą żywić w stosunku do ludzi, którzy niesłusznie się im sprzeciwiają. Ponadto istotnym jest, aby uniemożliwić ludziom zbłądzenia wykorzystanie wrogości między dwoma grupami wiernych i wyrządzenie szkody poprzez używanie sprzeciwu jednej grupy do obalenia twierdzeń drugiej, a sprowokowanie drugiej grupy do obalenia słów pierwszej. Z powodu owych czterech zasad uczniowie Światła nie powinni odpowiadać tym, którzy się im sprzeciwiają, gniewem, wściekłością i zemstą. Wymaganym jest, aby w obronie pokojowo odpowiedzieć na kwestię będącą przyczyną sprzeciwu i oświecić przeciwników poprzez wyjaśnienia. W tej epoce egoizm zaszedł za daleko. Ludzie nie pozwalają, by roztopiło się ich ego, podobne blokom lodu wielkim jak ich postać, usprawiedliwiają siebie samych, a to powoduje niezgodę.
Ludzie zbłądzenia wykorzystują tę sposobność, podczas gdy ludzie prawdy ponoszą stratę. Znany przypadek sprzeciwu wskazuje na to, że w przyszłości niektórzy ludzie nadmiernie polubią ich własne metody i niektóre zarozumiałe ścieżki sufizmu. Będą tacy spośród ludzi przewodnictwa i prawdy, którzy nie w pełni zabili własne dusze i nie ocalili samych siebie przez niebezpieczeństwami umiłowania sławy. Możliwe,
że w przyszłości tacy ludzie wysuną sprzeciwy wobec Traktatów Światła oraz ich uczniów z intencją zachowania własnych dróg i metod, a także przychylności i uwagi swych zwolenników. Istnieje ryzyko wzmożenia się takiej postawy, aż osiągnie ona prawdziwie niebezpieczne poziomy.
W takich sytuacjach oczekuje się od nas, abyśmy zachowali spokój i trzymali się razem, aby nie zachwiały nami takie wydarzenia, abyśmy nie uwikłali się we wrogość i dyskredytowanie przywódców grup, które się nam sprzeciwiają.
Zbiorowa osobowość duchowa Traktatów Światła, a także zbiorowa osobowość duchowa ich wybranych uczniów, będących ich przedstawicielami, ukazują wysoką rangę "jedności tego, co jest jedyne". Z tego powodu uczniowie Światła nie są związani z określonym przywódcą duchowym (ar. qutb) w danym kraju i nie obejmuje ich wpływ "wielkiego duchowego przywódcy", widoczny głównie w Hidżazie [10]. Jak dwaj imamowie, każdy w swoich czasach, nie są oni zobowiązani do tego, aby poddać się jego władzy, ani też do tego, aby go uznawać. Dawno temu zwykłem wierzyć, że jednym z owych imamów będzie zbiorowa osobowość duchowa Traktatów Światła. Obecnie zdaję sobie sprawę z tego, że jak ten, który był Wielkim Wspomożeniem, odznaczał się "jednością tego, co jedyne" obok rang przywódcy duchowego (ar. qutb) i wspomożenia (ar. ghałs), tak Traktaty Światła, którym będą oddani ich uczniowie u kresu czasu, ukażą owe przymioty i zostaną nagrodzone rangą "jedności tego, co jedyne".
Z powodu owej wielkiej tajemnicy, która zasługuje na to, by pozostać poufną, uczniowie Światła powinni przyjąć z zadowoleniem i bez strachu sprzeciw wobec Traktatów Światła wysunięty przez wielkiego duchowego przywódcę w świętej Mekce. Powinni uważać ów sprzeciw za komplement, odpowiedzieć, wyjaśniając przyczyny owego sprzeciwu, i z szacunkiem ucałować dłoń owego duchowego przywódcy.
Moi bracia! W tej epoce, pośród tak przerażających sił i wydarzeń, rujnujących to życie i rozrywających Ziemię, koniecznymi są nieskończone siła charakteru, jedność i poświęcenie.
Zaiste, znaczenie, na które wskazują słowa يَسْتَحِبُّونَ الْحَيٰوةَ الدُّنْيَا عَلَى الْاٰخِرَةِ tym, którzy przedkładają życie tego świata ponad życie ostateczne, wskazuje na wyniszczającą chorobę
i nieszczęście tego czasu. Oznacza to, że choć znamy prawdę życia ostatecznego i wierzymy w nie, szczęśliwe przedkładanie życia tego świata ponad życie ostateczne i ochocze przedkładanie kruchych odłamków szkła ponad wieczne diamenty jest przedkładaniem najmniejszej ilości natychmiastowej, zatrutej przyjemności ponad obfitość czystej przyjemności w przyszłości. Z powodu tajemnicy owego nieszczęścia nawet ludzie prawdziwie wierzący mogą niekiedy odkryć, że popełniają straszliwe błędy, takie jak wspieranie ludzi zbłądzenia. Niechaj Bóg ochroni ludzi wiary i uczniów Światła przed złem owych nieszczęść. Amen.
Moi bracia!
W tej epoce, a szczególnie w tym czasie, uczniowie Światła zobowiązani są do tego, aby okazywać całkowitą siłę charakteru, praktykować wzajemną pomoc i ćwiczyć się w wielkiej ostrożności. Al-hamdu li-llah za to, że żelazna siła charakteru uczyniła wojowników Isparty i jej okolic dobrym przykładem dla innych miejsc.
Husrevie! Otrzymałem twój słodki i skuteczny list. Fakt, iż powróciłeś do wykonywania swych obowiązków, uczynił nas nadzwyczaj szczęśliwymi. Po tysiąckroć witaj z powrotem! Nie martw się tym, że twe materialne pióro pozostawało bezczynne przez minione półtora roku. Jedno z napomnień twego dokonującego cudów pióra, a mianowicie Cuda Ahmada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), pracowało we wschodnich prowincjach w twym zastępstwie. Ostatnia kopia, którą spisałeś, pracowała w twoim zastępstwie także w Stambule i - in sza'a-llah - poprowadzi nas do zwycięstwa. Myśl o nagrodach, wyrazach uznania i pochwałach, jakie zyskałeś w tym regionie poprzez spisanie podczas miesiąca ramadan dwóch kopii cudownego Szlachetnego Koranu, myśl o modlitwach miłosierdzia, których deszcz spadnie na twoją duszę ze świata islamu, kiedy ów Koran in sza'a-llah zostanie opublikowany, i składaj Bogu podziękowania.
Moi drodzy, wierni bracia!
W najbardziej rozstrzygający sposób i w rezultacie niemal tysiąca doświadczeń nabrałem absolutnej pewności i przez większość dni czuję, że w dniach, w których służę Traktatom Światła, stosownie do stopnia owej służby, dostrzegam, jak odsłaniają się przede mną i rozwijają zadowolenie i błogosławieństwo (ar. baraka) w mych sercu, ciele, umyśle i środkach do życia. Wielu innych wyznało: "My również to widzimy". Zaprawdę, jak wyjaśniłem to w listach napisanych do was w zeszłym roku, tajemnica mego życia przy tak niewielkim zaopatrzeniu była rezultatem owego błogosławieństwa.
Istnieje narracja pochodząca od Imama Szafi'iego (oby Bóg się nad nim zmiłował), która mówi: "Zapewniam, że szczery uczeń wiedzy otrzyma środki do życia". Środki do życia takich szczerych uczniów zwiększą się i zostaną pobłogosławione.
Skoro taka jest prawda i skoro w tej epoce szczerzy uczniowie Światła całkowicie zasługują na tytuł "uczniów wiedzy", zatem zaiste, miast porzucać służbę z powodu głodu i uganiać się za środkami do życia, usprawiedliwiając się utrzymywaniem się przy życiu, najlepszym pocieszeniem jest przyjęcie nauki Traktatów Światła z podziękowaniami i zadowoleniem.
Uczniowie Traktatów Światła, którzy w całości otrzymali ich lekcje, nigdy nie wykorzystają ich jako narzędzia nawet przeciwko całemu światu, jak nigdy nie uczynili tego w przeszłości, nie mówiąc już o uczynieniu Traktatów narzędziem jakiejkolwiek polityki tego świata. Nie wtrącamy się do spraw świata ahl ad-dunja. Głupotą jest obawianie się jakiejkolwiek szkody z naszej strony.
Po pierwsze: Koran zabronił nam zajmowania się polityką, aby jego cenne niczym diamenty prawdy nie zmalały w oczach ahl ad-dunja do poziomu odłamków szkła.
Po drugie: Litość, sumienie i prawda zabroniły nam zajmowania się polityką, ponieważ jeśli dwaj spośród dziesięciu niewiernych hipokrytów (ar. munafiqun) zasługują na karcący policzek, to związek z nimi ma siedmiu lub ośmiu ludzi bezradnych, niewinnych, ich rodziny, dzieci, ludzie słabi, chorzy i starsi. Jeśli owych dwóch spotka nieszczęście lub katastrofa, ucierpią również ich niewinni krewni, a być może owi dwaj hipokryci ucierpią najmniej. Z tego powodu litość, miłosierdzie, sprawiedliwość i prawda nieodłącznie właściwe Traktatom Światła zakazują ich uczniom naruszania porządku i bezpieczeństwa publicznego, a także wkraczania na drogę polityki dla osiągnięcia niepewnych rezultatów.
Po trzecie: Ta ojczyzna, ten naród i ludzie rządzący tym narodem niezmiernie potrzebują Traktatów Światła. Nawet najwięksi ateiści spośród nich powinni wspierać pobożne i prawdziwe zasady Traktatów, nie mówiąc już o obawianiu się ich czy wrogości wobec nich - jeśli oczywiście nie zdradzili oni w zupełności tego narodu, kraju i władzy islamu. Aby ocalić życie społeczne tego narodu i tego kraju przed anarchią, niezbędne i konieczne jest trzymanie się pięciu zasad.
Pierwszą zasadą jest litość. Drugą jest szacunek.
Trzecią jest bezpieczeństwo.
Czwartą jest wiedza o tym, co jest zakazane (ar. haram), a co jest dozwolone (ar. halal), oraz wystrzeganie się tego, co zakazane.
Piątą jest skończenie z próżniactwem i posłuszeństwo.
Objaśniłem to w skrócie owemu szpiegowi, któremu powiedziałem:
-Powiedz to tym, którzy cię przysłali, i powiedz im: Jeśli człowiek przez osiemnaście lat nigdy nie zwrócił się do rządu we własnej sprawie; jeśli nie otrzymał żadnej wiadomości o bitwach, które przez dwadzieścia miesięcy wywracały oblicze świata; jeśli wystrzegał się przyjacielskiego zainteresowania ważnych ludzi zajmujących bardzo wysokie stanowiska i odrzucał owo zainteresowanie, dlaczego obawiacie się, żywicie wątpliwości i podejrzewacie, że ów człowiek może wtrącać się do spraw waszego świata? Jakież znaczenie ma przyczynianie mu nieszczęść poprzez przetrzymywanie go pod nadzorem? Jaką korzyść ma to przynieść? Jakie prawo tego wymaga? Nawet głupiec będzie wiedział, że wtrącanie się do jego spraw jest głupotą.
Po tych słowach ów szpieg wstał i odszedł.
Moi drodzy bracia!
Po tym, jak ujrzałem wśród waszych pism Traktat o szczerości intencji, odsyłam was do jego lekcji i nie sądzę, byście potrzebowali jakichkolwiek innych lekcji, jednakże przypominam wam o tym, co następuje:
Jako że przyjęta przez nas metoda opiera się na szczerości intencji i prawdach wiary, zatem jeśli tylko nie jesteśmy do tego zmuszeni, powinniśmy unikać wtrącania się do spraw życia tego świata oraz życia społecznego, a także musimy trzymać się z dala od sytuacji, które prowadzą do rywalizacji, stronniczości i sprzeczek z powodu naszej metody. Nieszczęściem po tysiąckroć jest fakt, że bezradni ludzie wiary i ludzie religii, podlegający atakom przerażających węży, wspomagają owe węże i ułatwiają bezbożne zniszczenie dokonywane przez hipokrytów (ar. munafiqun). Poprzez krytykowanie jeden drugiego z powodu spraw tak błahych, jak ukąszenie muchy, zezwalają na to, by owi hipokryci zabijali ludzi wiary ich własnymi rękami.
W liście napisanym przez jednego z naszych szczerych braci jest mowa o stanowisku, jakie zajął pewien starszy wiekiem uczony i kaznodzieja, przyczyniając tym samym szkody Traktatom Światła. Chce on ingerować w sprawy Traktatów Światła poprzez zdyskredytowanie bezradnego człowieka takiego jak ja, który ma tysiące wad, a jako pretekst wykorzystuje to, iż nie podążam za sunną [11], na co mam ważne i dopuszczalne wytłumaczenie.
Po pierwsze: Zarówno wy, jak i ów człowiek powinniście wiedzieć, że jestem sługą Traktatów Światła i heroldem w ich sklepie. Co się tyczy Traktatów Światła, to są one prawdziwym tafsirem, który jest związany z Koranem, a ten z kolei związany jest z Wielkim Tronem. Moje osobiste błędy nie mają na tę kwestię żadnego wpływu.
Po drugie: Przekażcie moje pozdrowienia owemu uczonemu i kaznodziei. Z całego serca przyjmuję jego krytykę oraz obiekcje wobec mojej osoby. Wy również nie powinniście prowokować ani jego, ani ludzi takich jak on do sporu i debaty. Nawet jeśli popełnią wykroczenie, nie powinniście odpowiadać nawet przeklinaniem ich. Kimkolwiek by oni nie byli, ten, kto posiada wiarę, pod tym względem jest naszym bratem. Opierając się na naszej metodzie nie możemy się mścić, nawet jeśli ci ludzie są wrodzy wobec nas, ponieważ istnieją wrogowie i węże daleko bardziej przerażający. Mamy w rękach światło, nie pałki, a światło nie
wyrządzi krzywdy, lecz delikatnie muśnie ich swym blaskiem. Szczególnie w przypadku, gdy tacy ludzie są ludźmi wiedzy, z której bierze początek ich egoizm, nie powinniście prowokować ich ego.
Na ile to możliwe, przyjmijcie za swego przewodnika zasadę, która mówi:
[12]
Jako że ten człowiek należał już do Ruchu Światła i wniósł swój wkład w naszą służbę, przepisując Traktaty, pozostanie w tym kręgu. Nawet jeśli jego myśli są błędne, powinniście mu wybaczyć. Ta dziwna epoka, nasza metoda i nasza uświęcona służba wymagają tego, byśmy nie wtrącali się do spraw kogokolwiek, kto tylko posiada wiarę, nawet sekt zbłądzenia, nie mówiąc już o postępowaniu wobec ludzi wiary i muzułmanów podążających drogą tariki. Nie powinniśmy wywoływać sprzeczek dotyczących kwestii spornych między nami a jakimikolwiek ludźmi, którzy uznają Jednego Boga i wierzą w życie ostateczne, nawet jeśli są oni chrześcijanami.
Metoda Traktatów Światła polega na tym, że wykonują one swój obowiązek, a nie ingerują w obowiązki Boga. Ich obowiązkiem jest tabligh, przekazanie przesłania. Przyjęcie tego obowiązku jest sprawą Wszechmocnego Boga.
Ponadto nie powinniśmy przywiązywać znaczenia do ilości. Gdybyście znaleźli w tym regionie jednego człowieka podobnego Atifowi, byłoby tak, jakbyście znaleźli stu ludzi. Nie martwcie się. Ponadto róbcie, co tylko możecie, aby nie przydawać żadnego znaczenia tego rodzaju ingerencjom z zewnątrz i aby pozostać ostrożnymi.
W owej porze bezczynności i czasie niedbalstwa, w czasie gdy walka o środki do życia stała się obsesją, ważne jest nawet pomniejsze zajęcie (dotyczące Światła - uz. red. tur.). Nie jest to niepowodzenie, fiasko ani porażka! Traktaty Światła wszędzie odnoszą przytłaczające zwycięstwa.
Moi drodzy, wierni bracia!
Traktaty Światła nie mogą być narzędziem kwestii doczesnych ani też tarczą dla spraw tego świata. Ponieważ są ważnym aktem czci dokonywanym poprzez kontemplację (ar. tafakkur), nie można świadomie poszukiwać w nich celów doczesnych. Jeśli jest to zamierzone działanie, wyrządzi ono szkodę szczerości intencji (ar. ichlas), a ów ważny akt czci ulegnie zepsuciu. Jak w przypadku niektórych dzieci, które podczas bójki osłaniają się Koranem, przez co cios wymierzony w ich głowy uderza w Koran, tak Traktaty Światła nie powinny być niewłaściwie używane jako tarcza chroniąca przed ich upartymi przeciwnikami. Zaiste, setki wydarzeń są świadectwem tego, że na ludzi ingerujących w sprawy Traktatów Światła spadł cios. Jednakże Traktaty Światła nie mogą być z rozmysłem ani celowo używane do wymierzania ciosów, ponieważ jest to sprzeczne z tajemnicą szczerości intencji i z tajemnicą oddawania czci Bogu. Pozostawiamy tych, którzy nas prześladują, naszemu Panu (ar. Ar-Rabb), Który chroni nas i Który zatrudnił nas w służbie Traktatów Światła.
Tak, istnieje wiele cudownych doczesnych rezultatów Traktatów, takich jak niektóre zasadnicze suplikacje ustanowione przez Traktaty Światła. Jednakże owych doczesnych korzyści nie można poszukiwać; są one raczej czymś, co zostaje dane. Nie mogą być one przyczyną, lecz jedynie korzyścią. Jeśli owe korzyści zachodzą poprzez rozmyślne pragnienie, wyrządza to szkodę szczerości intencji (ar. ichlas) i częściowo unieważnia ów akt czci. Zaiste, pomyślny opór Traktatów Światła przeciwko tym, których upór jest straszny, jest wynikiem tajemnicy szczerości intencji, tego, że Traktaty nigdy nie były narzędziem czegokolwiek innego, że bezpośrednio wskazują na wieczne szczęście, że nie podążają one do jakiegokolwiek celu prócz służby wierze, że nie poświęcają uwagi duchowym odkryciom i osobistym cudom, którym tak wielkie znaczenie nadają ludzie tariki. Jak towarzysze Proroka, którzy posiadali najwyższy stopień świętości, tak Traktaty Światła poprzez tajemnicę dziedzictwa posłannictwa rozprzestrzeniają światło wiary i ocalają wiarę ludzi wierzących.
Tak, dwa poniższe rozstrzygające rezultaty osiągnięte przez Traktaty Światła daleko przewyższają wszystko inne i nie pozostawiają potrzeby istnienia innych kwestii ani zaszczytów:
Rezultat pierwszy: Istnieją bardzo silne znaki wskazujące na to, że ci, którzy wkraczają do kręgu Traktatów Światła z wiernością i przekonaniem, zstąpią do grobu w stanie wiary.
Rezultat drugi: W kręgu Traktatów Światła powstała duchowa korporacja życia ostatecznego, którą zostaliśmy obdarowani bez udziału naszej woli. W owym kręgu każdy prawdziwy i wierny uczeń uczestniczy w zbiorowym wychwalaniu Boga (ar. tasbih) tysiącami języków i serc, żałując za grzechy i oddając cześć Bogu niczym niektórzy aniołowie, którzy wspominają Go czterdziestoma tysiącami języków. Jak mówi prawda Nocy Przeznaczenia w świętym miesiącu ramadan, jest ona poszukiwaniem uświęconych i wzniosłych prawd poprzez tysiące rąk.
Z tego powodu uczniowie Światła przedkładają służbę Światła ponad poziomy świętości. Nie poszukują odkryć duchowych (ar. kaszf) ani czynienia cudów, nie starają się zrywać owoców życia ostatecznego na tym świecie. Nie zajmują się kwestiami spoza ich obowiązków, takimi jak osiągnięcie sukcesu, zaakceptowanie przez ludzi, zostanie obdarowanymi wyższością czy stanie się zwycięskimi. Nie uganiają się za zasłużoną sławą, honorem, przyjemnościami i łaskami, ponieważ wszystkie one należą do obowiązków Boga. Nie opierają swych działań o owe rezultaty. Pracują wyłącznie i szczerze dla Boga, mówiąc: "Naszym obowiązkiem jest służyć, to wystarczy".
Aby zdobyć nagrody Nocy Przeznaczenia, która jest ukryta pośród świętego miesiąca ramadan, wymaganiem "duchowej korporacji życia ostatecznego", do której należą uczniowie Światła, jest to, by każdy z nich uważnie i szczerze przywoływał (w swych suplikacjach - uz. red. pol.) wszystkich uczniów Światła, używając pierwszej osoby liczby mnogiej, i miał udział w ich wyrażeniach, takich jak اَجِرْنَا اِرْحَمْنَا اِغْفِرْلَنَا «ochroń nas», "zmiłuj się nad nami" czy "wybacz nam". Wówczas modlitwy i starania każdego ucznia będą wypowiedziane i dokonane w imieniu wszystkich. Aby nie psuć dobrego zdania, jakie macie na mój
temat, uprzejmie proszę, jak podczas poprzedniego ramadanu, o waszą pomoc dla waszego słabego brata, który sam może uczynić bardzo niewiele, a tak wiele oczekuje od was.
Dwa lub trzy dni temu słuchałem Słowa Dwudziestego Drugiego, kiedy wprowadzałem do niego poprawki. Zobaczyłem, że zawiera ono światła takie, jak powszechne wspominanie Boga i inwokacje, rozległe myśli i powtarzające się oznajmienia o jedności Jedynego Boga. Można w nim znaleźć silną lekcję wiary, uczucie spokoju pozbawionego niedbalstwa oraz wzniosły poziom oddawania czci Bogu i kontemplacji. Pojąłem zatem mądrość, dla której niektórzy uczniowie Światła czytają i przepisują Traktaty Światła, a także słuchają ich z intencją wykonania aktu czci. Powiedziałem: "Błogosławiony niech będzie Bóg!" (ar. baraka-llah) i przyznałem im rację.
Moi drodzy, wierni bracia!
Tym razem wysyłamy ten Owoc zamiast listu. Szczególne znaczenie spośród całości znaczenia, o którym nadmienia werset koraniczny, wskazuje na okres od Deklaracji Wolności (Drugi Okres Konstytucyjny - uz. red. tur.) do tej pory.
Trzydziestego dnia listopada 1358 roku wspiąłem się na szczyt Czarnej Góry (Karadag). Przyszła mi do głowy następująca myśl: "Kiedy zaczęło
się to ciągłe zniszczenie i przyczynianie strat ludziom, szczególnie muzułmanom, i jak długo potrwa?". Nagle Koran, owa Księga cudownej wystawy, która rozwiązuje wszystkie moje trudności, przyniósł surę Ła'l- 'asr, położył ją przede mną i powiedział: "Patrz!".
Spojrzałem zatem i ujrzałem, że jak Koran zwraca się do każdego stulecia, tak słowa
[13] * z wersetu اِنَّ الْاِنْسَانَ لَف۪ى خُسْرٍ Zaprawdę, człowiek jest na drodze zguby! wskazują przede wszystkim na nasze stulecie. Poprzez swoją wartość liczbową, zgodnie z nauką dżafr wynoszącą 1324, ukazują blask cudowności Koranu, namacalnie wskazując na dokładną datę zmiany władzy, która rozpoczęła się wraz z Rewolucją Wolności, wojnami bałkańskimi i włoskimi, wreszcie z klęskami i traktatami pierwszej wojny światowej. Wskazują na szkodliwe dla muzułmanów i dla symboli islamu skutki owych zmian, na nieszczęścia nawiedzające ten kraj, a także na nieszczęścia niebiańskie i ziemskie, takie jak kataklizmy drugiej wojny światowej i strata, jakiej doznała ludzkość. Ukazują zatem prawdę wersetu
Zaprawdę, człowiek jest na drodze zguby! nawet w tym stuleciu.
Słowa اِلَّا الَّذ۪ينَ اٰمَنُوا وَ عَمِلُوا الصَّالِحَاتِ z wyjątkiem tych, którzy uwierzyli i czynili dobre dzieła, mające wedle nauki dżafr wartość 1358 lub 1359, jeśli policzymy literę ha ه jako podwójną, dokładnie wskazują na datę obecnego oraz przyszłego roku. Wskazuje to na fakt, że wybawieniem od owych strat, szczególnie duchowych, są wiara (ar. iman) i dobre uczynki. Ukryte znaczenie owej frazy podkreśla, iż jedyną przyczyną owej straty są niewiara (ar. kufr), zaprzaństwo, niewdzięczność będąca brakiem wiary, występek i rozpusta.
Ukazuje to wspaniałość i świętość sury Al-'Asr, a także fakt, że choć jest tak krótka, zawiera ona wielce rozległe skarbce prawdy i sprawia, że składamy podziękowania Wszechmocnemu Bogu.
Zaiste, powodem, dla którego światu islamu oszczędzono strat tego stulecia podczas potwornej drugiej wojny światowej, były wiara i dobre uczynki, które zaleca Koran. Tak samo cierpienie i głód, jakie spotkały ubogich, były spowodowane tym, że nie uczestniczyli oni w słodkim głodzie postu, zaś strata, jaka spotkała ich majątek, wynikała z tego, że zajmowali się spekulacją miast dawać jałmużnę (ar. zakat). Nauczając
prawdy świętych słów: اِلَّا الَّذ۪ينَ اٰمَنُوا z wyjątkiem tych, którzy uwierzyli, poprzez swe lekcje, które przeniknęły do serc setek tysięcy ludzi w najbardziej niezwykły sposób oraz dzięki metodom dociekania, Traktaty Światła ocaliły Anatolię od stania się polem bitwy. Dowodem tego jest wiele oczywistych znaków, przekonanie ludzi prawdy, a także dociekania tysięcy uczniów Traktatów Światła.
Moi drodzy, wierni bracia!
Przysłano nam pięćdziesiąt do sześćdziesięciu kopii spisanych przez młodych i niewinnych uczniów Światła. Zebraliśmy je w trzech tomach i spisaliśmy imiona niektórych spośród owych niewinnych uczniów, jak na przykład: Omer, lat 12; Bekir, lat 9; Huseyin, lat 11; Hafiz Nebi, lat 14; Mustafa, lat 14; Mustafa, lat 13; Ahmad Zeki, lat 13; Ali, lat 12; Hafiz Ahmed, lat 12... Wielu uczniów jest w podobnym wieku, a nie wszystkie imiona włączyliśmy do Traktatów, aby uniknąć wydłużenia owej listy. Wysłano nam niektóre z pism oraz lekcji otrzymanych przez owych młodych i niewinnych uczniów Światła. Zebraliśmy ich imiona w specjalnej tabeli.
Poważne dokładanie starań, jakie ukazali oni w tych czasach, pokazuje, że Traktaty Światła są duchową przyjemnością tak wielką i światłem tak przyciągającym, że przyjemność ze służby Traktatom przewyższa skuteczność wszelkich nagród i zachęca szkoły do tego, by uczniowie w klasach czytali Traktaty Światła. Tym, co sprawia, że dzieci z pasją służą Traktatom Światła, są przyjemność, radość i wsparcie, jakich dostarczają Traktaty.
To ukazuje, że Traktaty Światła rozpościerają swoje korzenie. In sza'a-llah, nic i nigdy nie będzie w stanie ich wyrwać, a Traktaty zwyciężą dla pokoleń, które nadejdą. Jak owe niewinne dzieci, tak nawet niepiśmienni ludzie starsi, którzy dołączyli do przyciągającego kręgu Traktatów Światła po ukończeniu czterdziestu czy pięćdziesięciu lat, rozpoczęli spisywanie ich przez wzgląd na Traktaty Światła. Do dwóch
lub trzech zbiorów włączyliśmy spisane przez nich czterdzieści czy pięćdziesiąt fragmentów. Owi niepiśmienni ludzi starsi, a do pewnego stopnia również pasterze i dzielni mężczyźni, ukazali w tym czasie i w krańcowo osobliwych warunkach żarliwe starania na rzecz Traktatów Światła, dając im pierwszeństwo przed wszelkimi innymi rzeczami.
To ukazuje, że w tej epoce Traktaty Światła są potrzebne bardziej niż chleb. To sprawia, że żniwiarze, farmerzy, pasterze i inni dzielni bracia przedkładają pracę na rzecz Traktatów Światła ponad swe podstawowe potrzeby, ukazując w ten sposób prawdomówność Traktatów. Przy ostatnich sześciu tomach, a także przy niektórych częściach niniejszego tomu, doświadczyłem wielkich trudności przy sprawdzaniu fragmentów spisanych przez owych niewinnych i starszych niepiśmiennych ludzi. Nie miałem wystarczająco dużo czasu. Duchowo zostało mi oznajmione, co znaczy:
Nie trudź się! Ponieważ ich charakteru pisma nie można odczytać szybko, zmusza to ludzi spieszących się do tego, by czytali powoli i uważnie, dzięki czemu swój udział mogą otrzymać umysł, serce i dusza. W przeciwnym razie swój udział otrzymałby jedynie umysł, zaś pozostałe zdolności pozostałyby bez pożywienia.
Traktaty Światła nie powinny być czytane tak, jak czyta się księgi innych nauk, ponieważ zawarta w nich nauka o potwierdzonej wierze (tur. iman-i tahqiqi) nie jest podobna do innych nauk i osiągnięć. Traktaty są pożywieniem i światłem dla wielu ludzkich zdolności prócz umysłu (ar. 'aql).
Podsumowując: W niedoskonałym charakterze pisma niepiśmiennych ludzi starszych zawarte są dwie korzyści.
Po pierwsze: Zmusza on do starannego i uważnego czytania.
Po drugie: Sprawia, że ludzie studiują lekcje słodkich i głębokich kwestii Traktatów Światła, jakie otrzymują od ich niewinnych, czystych i szczerych języków, pozostając w przyjemnym stanie zadziwienia.
Moi drodzy, wierni bracia!
Opierając się na tajemnicy odmawianego po modlitwie tasbih, mówię, że źródłem duchowego natchnienia jest intencja i wyobrażenie wstąpienia do wielkiego kręgu recytacji Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) poprzez wychwalanie Boga (ar. tasbih), wspominanie Go (ar. zikr) i powtarzane głoszenie jedności Jedynego (ar. tahlil), jakie znajdują się w tasbih. Ten, kto dołącza do wspominania i wychwalania Boga, zajmuje swe miejsce w kręgu wychwalania Go przez Ahmada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), rozległym jak orbita tego świata. Ponadto my również mamy swój udział w suplikacjach (ar. du'a) i dobrych uczynkach, a mówiąc "amen" po suplikacjach tysięcy niewinnych języków błogosławionych ludzi starszych, którzy odebrali swe lekcje i dokładają starań w rozległej świetlistej sferze Traktatów Światła, jesteśmy na wieki szczęśliwi, jakbyśmy pokonali dzielącą nas od nich odległość w wyobraźni, intencji i myśli, i postrzegamy samych siebie tak, jakbyśmy stali z nimi ramię w ramię. Znalezienie tak cnotliwych duchowych dzieci i setek Abdurrahmanów [14], szczególnie na ostatnich etapach mego życia, jest dla mnie niebem na ziemi.
Ostatniego miesiąca ramadan zaświadczyłem w stopniu pewności równej naocznemu świadectwu (ar. 'ajna-l jaqin) i pewności równej prawdzie (ar. haqqa-l jaqin) wspaniałe rezultaty osiągnięte przez wszystkich braci, którzy podczas mej choroby działali w moim imieniu chociaż przez jedną godzinę. Starania owych niewinnych uczniów i błogosławionych ludzi starszych, a także ich nauczycieli, których suplikacje (ar. du'a) nie mogą zostać odrzucone, ukazały mi już na tym świecie wieczne rezultaty mej służby Traktatom Światła.
A On jest Przedwieczny i pozostanie na wieki.
W zamian za wspaniałe nagrody i zyski, a także za wartościowe efekty przyznane jako zapłata swym wiernym i niezłomnym uczniom, Traktaty Światła oczekują od nich całkowitej, czystej wierności oraz stałej i niezachwianej wytrwałości.
Zaiste, dwadzieścia tysięcy ludzi może potwierdzić poprzez własne doświadczenia, że Traktaty Światła zapewniają osiągnięcie w ciągu zaledwie piętnastu tygodni, a niekiedy w ciągu jedynie piętnastu dni, tak silnej potwierdzonej wiary, jaką w medresie można osiągnąć w ciągu piętnastu lat.
Ponadto bazując na zasadzie "współuczestnictwa w uczynkach życia ostatecznego" zapewniają one nagrody w pełni wypłacane każdego dnia, a to poprzez przyjmowane suplikacje (ar. du'a), wypowiadane tysiącami czystych języków wszystkich ich uczniów, a także nagrodę za wszystkie dobre uczynki wykonane przez każdego z cnotliwych ludzi. Dowodem tego są trzy przykłady cudotwórstwa i uznanie Imama 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad), pochwały i wsparcie oznajmione przez dotyczące tego, co niewidzialne, cuda Szejka Al-Gajlaniego, noszącego przydomek Ghałs al-A'zam, a także stanowcze wskazówki Koranu, owej Księgi cudownej wystawy. Dowodzą one z całą pewnością tego, że owi uczniowie o czystych duszach staną się ludźmi szczęśliwości i ludźmi Raju.
Tak wspaniałe nagrody zaiste godne są tego, by zapłacić za nie tak wysoką cenę.
Skoro taka jest prawda, zatem od ludzi prawdy, ludzi tariki i ludzi, którzy podążają ścieżkami sufich, znajdujących się blisko kręgu Traktatów Światła, oczekuje się, iż wkroczą do tego kręgu. Używając doświadczeń swej wiedzy i swych tarik, powinni oni pracować na rzecz umacniania Traktatów Światła, rozprzestrzeniania ich i wspierania ich uczniów. Powinni wrzucić swe ego, podobne bryle lodu, do stawu życia, aby rozpuściło się w owym kręgu. W przeciwnym razie, zapoczątkowując nowy ruch, poniosą stratę, a nie zdając sobie z tego sprawy, wyrządzą krzywdę temu prostemu i bitemu traktowi Koranu, pośrednio wspierając ateistów.
Pokój, miłosierdzie Boga i Jego błogosławieństwo niechaj będą z wami zawsze i na wieki.
Moi drodzy, wierni bracia!
Strzeżcie się! Strzeżcie się, by nie podzieliły was prądy tego świata, zwłaszcza prądy polityczne, a spośród nich szczególnie prądy cudzoziemców. Nie pozwólcie, aby grupy ludzi zbłądzenia zjednoczyły się wobec was, by was rozproszyć. Nie okazujcie wrogości podobnemu do anioła przyjacielowi prawdy, nie miłujcie i nie wspierajcie przebiegłego przyjaciela polityki, pozwalając, by diabelska zasada, która mówi:
Miłujcie dla polityki i nienawidźcie dla polityki
zastąpiła zasadę miłosierdzia, mówiącą:
Miłujcie dla Boga i nienawidźcie dla Boga
Nie uczestniczcie duchowo w ich zbrodniach, poprzez stronniczość łaskawie traktując ich tyranię.
Zaiste, polityka tej epoki sprawia, że serca stają się zepsute, i jest męczarnią dla ludzi, których dusze mają wybuchowe usposobienie. Ktokolwiek poszukuje spokoju serca i komfortu duszy, powinien wyrzec się polityki.
Z powodu udziału w owym nieszczęściu każdy człowiek na obliczu ziemi doznaje męki, jest nieszczęśliwy i cierpi na sercu, duszy, umyśle lub ciele. Szczególnie dotyczy to ludzi zbłądzenia i ludzi niedbalstwa, którzy żyją, będąc nieświadomymi powszechnego miłosierdzia Boga i niezrównanej mądrości Jego chwały. Będąc związanymi z całą ludzkością poprzez wrodzoną ludzką litość, ludzie prócz własnego cierpienia dręczeni są obecnymi cierpieniami i straszliwymi męczarniami ludzkości.
Porzucając w bezcelowy i trywialny sposób swój prawdziwy obowiązek, pozostawiając konieczne obowiązki poprzez zaciekawienie i zajmowanie się walką polityczną i sprawami tego świata, podążając za tymi kwestiami, ludzie ogłupiają swe dusze i czynią głupców z własnych umysłów. Wedle podstawowej zasady, mówiącej:
, co oznacza:
"Nie okazuj litości temu, kto dobrowolnie przyjmuje szkodę", tracą prawo do litości i miłosierdzia. Nie powinno się współczuć im ani też odczuwać dla nich litości, jako że bez żadnej potrzeby sami ściągają na siebie kłopoty.
Uważam, że tymi, którzy są w stanie ocalić i zachować spokój serca i rozsądek duszy wśród pożarów i burz tego świata, są jedynie prawdziwi ludzie wiary (ar. ahl al-iman), ludzie polegania na Bogu (ar. ahl at-tałakkul) i poddania się Jego woli. W wyniku tego faktu ludzie ocalający samych siebie to przeważnie ci, którzy wkraczają do kręgu Traktatów Światła, ponieważ poprzez światło i wizję, jakie otrzymują z lekcji Traktatów Światła, widzą oni w każdej rzeczy oznaki i wyrażenia Bożego miłosierdzia i zaświadczają doskonałą mądrość Boga i chwałę Jego sprawiedliwości widoczne w każdej rzeczy. Całkowicie poddając się i podporządkowując Bogu, z uśmiechem witają oni nieszczęścia, które są działaniem Bożego panowania nad każdą rzeczą (ar. rububijja), uśmiechając się i ukazując poddanie się woli Boga. Nie rozciągając swego miłosierdzia ponad miarę miłosierdzia Boga, unikają cierpienia, udręki i bólu.
W konsekwencji tej prawdy, jak potwierdzają to niezliczone doświadczenia, ci, którzy poszukują szczęścia i przyjemności życia ostatecznego wraz z przyjemnością tego świata, mogą znaleźć je w lekcjach wiary i Koranu zawartych w Traktatach Światła.
LIST NAPISANY PRZEZ MEHMEDA FEYZIEGO, KTÓRY PRZEZ OSIEM LAT SŁUŻYŁ BEDIUZZAMANOWI W KASTAMONU, ORAZ PRZEZ EMINA, NAJBARDZIEJ CNOTLIWEGO SPOŚRÓD UCZNIÓW ŚWIATŁA
Nasz umiłowany, najbardziej cnotliwy, szanowny Nauczycielu, Effendi!
Po pierwsze: Winszujemy ci z okazji Nocy Wniebowstąpienia, całujemy twoje dłonie i prosimy, abyś wybaczył nam nasze winy.
Tym, którzy są ciekawi życia naszego Nauczyciela i pragną je zrozumieć, mówimy: Prawdziwa historia życia Nauczyciela i prawdziwa natura Traktatów Światła zostały wyrażone poprzez cudowne znaki trzydziestu trzech wersetów Wszechmądrego Koranu, poprzez wskazówki cudów Imama 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad), zawarte w jego dziełach Al-Dżaldżalutija i Arjuza, a także przez dobrą nowinę, o jakiej oznajmił Ghałs al-A'zam (niech jego tajemnica będzie uświęcona).
Ci, którzy pragną poznać zbiorową osobowość duchową naszego Nauczyciela, powinni przestudiować traktaty Wskazówki Koranu (tur. Isharati Qur'aniya), Cuda Imama 'Alego (tur. Keramat-i Alawiya) i Cuda tego, który był Wspomożeniem (tur. Keramat-i Ghawthiya), jak również inne części Traktatów Światła. Jednakże nasze najbardziej niezachwiane przekonanie w temacie Nauczyciela jest następujące:
Ukazując Imię Boga "Światło" (ar.An-Nur) i Imię Boga "Wszechmądry" (ar. Al-Hakim), jako wielki mistrz nauk, szanowny Bediuzzaman oznajmia ludzkości wiedzę i prawdy, którymi został obdarowany, a które pochodzą ze skarbca Wszechmądrego Koranu, aby wyrazić swą wdzięczność za tak wspaniały dar (...). Poprzez własne uczynki uosabiał on moralność Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), pozostawił przeszkody duszy oraz jej pragnienia i przeżył to stulecie, reprezentując najbardziej wyróżniającą się, wybitną i wyjątkową moralność. Aż do tej pory przez całe swe życie żył ze zdumiewająco wzniosłymi zapałem, spokojem, uczciwością i skromnością. Bogactwo jego serca, poleganie na Bogu (ar. tałakkul) i zadowolenie z tego, co posiada, są wyjątkowe;
jego środki do życia i ubranie - nadzwyczaj proste; jego moralność - nadzwyczajna. Nie ukazuje on nawet najdrobniejszej skłonności do tego świata ani umiłowania go.
Ponadto zachował dostojeństwo wiedzy w taki sposób, że najważniejszą zasadą swego życia uczynił to, aby nigdy i przed nikim nie wyrażać swych potrzeb. Choć świat łaskawie zwrócił się ku niemu, nasz Nauczyciel odwrócił od niego swoją twarz. Odnośnie do swego zaopatrzenia z pomocą Wszechmocnego Boga w każdym czasie zachował swą godność i czystość; odrzucił jakiekolwiek datki, jałmużnę (ar. zakat) i prezenty. Byliśmy świadkami tego, jak sprzedał swą kołdrę, aby opłacić czynsz za dom, w którym mieszkał, a nawet wtedy pod żadnym warunkiem nie przyjmował podarunków.
Ponadto nasz Nauczyciel nigdy nie jest zadowolony z pretensjonalności i arogancji i nakazuje swoim uczniom, aby nie byli skrępowani przez ograniczenia pretensjonalności. Naucza nas tego, że "pretensjonalność jest złem wedle szariatu i wedle mądrości, ponieważ umiłowanie pretensjonalności prowadzi do przekraczania granic. Ludzie, którzy są pretensjonalni, nie będą w stanie ocalić samych siebie przed ostentacyjnym i chełpliwym zachowaniem, które jest oznaką egocentryzmu, a także przed ulotną pozycją chłodnej hipokryzji. W obu tych przypadkach szczerość intencji (ar. ichlas) poniesie szkodę".
Nasz Nauczyciel jest również najbardziej skromny. Poważnie wystrzega się bodźców wyższości, dominacji oraz pragnienia sławy. Jego osobowość i czyste usposobienie są ponad tak irytujące rzeczy. Wszystkich, a szczególnie starców, dzieci i biedaków, traktuje ze szczerym braterstwem, życzliwością i serdecznością. Z jego błogosławionej twarzy bije blask dostojeństwa połączonego z powagą i radością. Gesty życzliwości i zażyłości można zobaczyć u niego razem z przejawami dostojeństwa. Przez cały czas uśmiecha się, jednak niekiedy w wyniku wymagań stanu, jaki ukazuje, jego dostojeństwo i majestat stają się widoczne do tego stopnia, że gdyby ktoś znajdujący się obok niego chciał coś powiedzieć, poczułby się tak, jakby jego język był związany, a jego słowa stały się niezrozumiałe. Pokornie doświadczyliśmy tego wiele razy.
Zwyczajem naszego Nauczyciela jest mówić niewiele, jednakże kiedy przemawia, czyni to z elokwencją. Zgodnie z zasadą mądrości jego mowa i jego słowa zawsze są głębokie i racjonalne.
Nasz Nauczyciel nigdy nikogo nie zniesławia ani też nie pozwala na to, by ktoś w jego pobliżu plotkował. Nigdy nie był zadowolony z takich rzeczy i zawsze ukrywał winy oraz błędy innych. Myśli o ludziach tak
przychylnie, że gdyby ktoś przekazał złe słowa wypowiedziane o nim przez kogo innego, powiedziałby: "Niech Bóg uchroni, to kłamstwo! Człowiek, o którym twierdzisz, że tak powiedział, nigdy nie wyraziłby się w taki sposób!"
Nasz Nauczyciel tak umiejętnie dokłada starań w walce ze swoją duszą (ar. nafs), że nigdy nie służył jej przyjemnościom. Jadł i spał tak niewiele, że nie wystarczyłoby to dla jednego człowieka. Nocami, w wyjątkowej pokorze, oddawał cześć Bogu aż do świtu, a owo przyzwyczajenie nie zmieniało się czy to w lecie, czy to w zimie. Nigdy nie porzucił modlitwy nocnej (ar. tahadżdżud), suplikacji czy litanii. Zaprawdę, podczas świętego miesiąca ramadan, kiedy był poważnie chory, nie jedząc przez sześć dni utrzymywał post i nie zrezygnował z walki prowadzonej poprzez akty czci. Jego sąsiedzi zawsze mówili: "Przez osiem lat podczas letnich i zimowych nocy słuchaliśmy przejmującego brzmienia suplikacji Nauczyciela, jakie odmawiał o tej samej porze każdej nocy, aż do świtu. Byliśmy zdumieni jego niesłabnącą i nieprzerwaną walką".
Ponadto nasz Nauczyciel zgodnie z prawem szariatu praktykował nadzwyczajną czystość. Zawsze pozostawał w stanie czystości (ar. łudu) i nigdy nie spędzał czasu bezczynnie. Albo był zajęty spisywaniem lub poprawianiem Traktatów Światła, albo czytaniem suplikacji Wielka tarcza (ar. Dżałszan al-Kabir), albo też zanurzał się w oceanie kontemplowania Wszechmocnego Boga i w stanie oddawania Mu czci, wybijając pokłony. Podczas lata zwykł udawać się do górskiego lasu, daleko od miasta, gdzie często odwiedzaliśmy Nauczyciela. Po drodze poprawiał ręcznie spisane kopie Traktatów Światła, uważnie słuchając traktatów, które odczytywaliśmy mu my, jego słabi uczniowie, a równocześnie poprawiając błędy w tych traktatach, które odczytywaliśmy. Jeśli nie był tym zajęty, dawał nam lekcje pochodzące z jego starszych dzieł. Zatem nawet kiedy był w drodze, spędzał swój błogosławiony czas na wykonywaniu swych obowiązków. Tak, potwierdzamy, że łagodna mowa naszego Nauczyciela i słodycz jego życzliwości dawały blask tak wielki, że ktoś, kto podróżowałby ową drogą przez cały dzień, słuchając jego lekcji, nigdy nie poczułby znużenia.
Ponadto nasz Nauczyciel zawsze przedkładał służbę Traktatom Światła ponad wszystko inne. Mówił: "Od dwudziestu lat nie studiowałem ani nie miałem przy sobie innej księgi prócz Wszechmądrego Koranu i Traktatów Światła. Wystarczały mi Traktaty Światła". Tak, cóż jest potrzebne prócz Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, jeśli Ten, Który zsyła wszystkie dary, natchnął oświecone serce wszystkimi prawdami Koranu poprzez
powszechną inspirację? Ci, którzy mają co do tego wątpliwości, mogą zbadać Traktaty Światła.
Poprzez pisma Traktatów Światła Wszechmocny Bóg obdarował naszego Nauczyciela przymiotem geniuszu, jakim niewielu ludzi zostało zaszczyconych. Każdy ze zdumiewających Traktatów Światła powstał w odległych krajach, podczas choroby, w górach i sadach, bez pomocy skrybów, przy przezwyciężeniu niemożliwych do zniesienia, ciężkich warunków i tak wielu widocznych przeszkód na drodze do tego, by pomyślnie dotrzeć do celu i pomóc wiernym. Jednakże al-hamdu li-llah za to, że dzięki Bożej pomocy nasz Nauczyciel został w zdumiewający sposób obdarowany nadzwyczajnym sukcesem.
W konsekwencji owej tajemnicy Bóg sprawił, że wszechświat stał się dla Nauczyciela niebiańską księgą, zaś ziemia stronicą, a on sam został obdarowany zdolnością odczytania ich poprzez odkrycie i świadectwo mające stopień pewności równej prawdzie (ar. haqqa-l jaqin). Stworzenie przez niego tak uświęconego dzieła było absolutną łaską Boga.
Kiedy można było spodziewać się tego, że ludzkość pochwali takiego człowieka, który pracował na rzecz rozprzestrzenienia prawdy poprzez Traktaty Światła, zachęcające ludzkość do wzniesienia się ku najwyższym poziomom poznania Boga (tur. marifetu-llah) poprzez wyrażanie prawd i wiedzy jasnych znaków [15] zawartych w Koranie, owej Księdze cudownej wystawy, poprzez objaśnianie funkcji i znaczeń znaku Bożego stworzenia zapisanego w wielkiej księdze wszechświata, poprzez dzieło tak zachwycające i drogocenne, że za zezwoleniem Boga jest ono w stanie ożywić więdnące serca... Jakież to dziwne, że ludzie mieli odwagę do tego, by zatruć tego człowieka poprzez swe skargi na niego, że mieli czelność obrzucić go kamieniami!
Zgodnie z tajemnicą słów:
Ludzie najbardziej dotknięci nieszczęściem to prorocy, następnie prawi mężowie, i tak dalej, jako że to Boża mądrość sprawia, iż ludzie będący dziedzicami proroków cierpią wszelkie nieszczęścia, zatem jak ludzie z owej błogosławionej grupy, tak nasz Nauczyciel stał się celem tak wielu nieszczęść. Zaprawdę, kiedy po raz pierwszy przybył do Kastamonu, niektóre dzieci podburzone przez pewnego nieszczęsnego człowieka obrzuciły go kamieniami, kiedy zamierzał umyć się przy fontannie. Jednakże nasz Nauczyciel zawsze okazywał wspaniałą cierpliwość i hart ducha wobec męczarni i cierpień, jakie mu zadawano. Posiadając czystość umysłu i spokój serca, nie okazując żadnego zagniewania na owe dzieci,
pomodlił się za nie, mówiąc: "Sprawiły one, że odkryłem pewną subtelną kwestię z doniosłego wersetu sury Ja, Sin". Dzięki błogosławieństwom suplikacji (ar. du'a) naszego Nauczyciela owe dzieci, zdumione tak samo jak my, później osiągnęły stan, w którym gdziekolwiek tylko widziały Nauczyciela, biegły do niego i całując jego ręce, prosiły, by się za nie pomodlił.
Nasz Nauczyciel posiada wiele nadzwyczajnych i zdumiewających stanów, a pierwszym i najważniejszym spośród nich są Traktaty Światła. Tak, wyznajemy, że nasz Nauczyciel bardzo często wiedział, co znajduje się w naszych sercach, i ostro napominał nas w kwestiach, z których sami nie zdawaliśmy sobie sprawy. Zadziwiał nas fakt, że z biegiem dni doświadczaliśmy dokładnie tego, przed czym ostrzegał nas Nauczyciel.
Kiedy wraz z naszym Nauczycielem udawaliśmy się w góry, zanim nadchodził czas powrotu do miasta, Nauczyciel nagle wstawał i polecał nam, byśmy wracali. Kiedy pytaliśmy go o powód tej decyzji, mówił: "Powinniśmy spieszyć z powrotem, gdyż oczekuje się od nas, że będziemy służyć Traktatom Światła". Po powrocie zawsze okazywało się, że albo oczekuje na nas ważny uczeń Światła, albo też sąsiedzi informowali nas o człowieku, który wielokrotnie o nas pytał.
Innego dnia pewna błogosławiona dama , której przodkiem był uczeń Maulany Chalida [16] zwany Kucuk Asik, przysłała naszemu Nauczycielowi szatę Maulany Chalida, którą przechowała przez wiele lat, by stała się ona znakiem błogosławieństw miesiąca ramadan. Nasz Nauczyciel szybko polecił bratu Eminowi, aby wyczyścił szatę, i zaczął wychwalać Wszechmocnego Boga za ten dar. Zadziwiony Feyzi pomyślał: "Owa dama przysłała tę szatę pod warunkiem, że zwrócę ją po dwudziestu dniach, dlaczego więc mój Nauczyciel uważa ją za swoją?" Później Feyzi ponownie zobaczył tę damę, która powiedziała mu: "Ponieważ Nauczyciel nie przyjmuje podarunków, sprezentowałam mu szatę w taki sposób, aby być może rozważył zmianę swego zwyczaju w tym jednym wypadku. Ów depozyt należy zatem do niego. Obyśmy mogli poświęcić dla niego nasze życie", wybawiając tym samym naszego brata od jego zdumienia.
Zaiste, powiedziano, że przyjęcie przez naszego błogosławionego Nauczyciela owej szaty było postrzegane przez niego jako znak tego, że został mu powierzony obowiązek ożywienia religii. Tak właśnie się stało, ponieważ w prawdziwym hadisie powiedziano:
Szanowny Maulana Chalid urodził się w roku 1193, a nasz szanowny Nauczyciel w roku 1293. Pełne objaśnienie tego hadisu można znaleźć w traktacie Cuda tego, który był Wspomożeniem (tur. Keramat-i Ghawthiya).
Teraz i wówczas Nauczyciel mówił , wskazując szczególnie na Feyziego: "Czeka cię kara! Spadnie na ciebie cios i zostaniesz uwięziony", wskazując w ten sposób na nasze uwięzienie w Denizli, jak również ostrzegając nas poprzez inspirację przed pewnym doniosłym wydarzeniem. Niedługo potem rzeczywiście doszło do tego, co przepowiedział nasz Nauczyciel. Przed wydarzeniami w więzieniu Denizli ponownie powiedział on: "Moi bracia, od dawna nie pozostawałem w jednym miejscu dłużej niż przez osiem lat. Teraz minęło osiem lat, odkąd tu przybyłem. Tego roku albo umrę, albo zostanę przeniesiony w inne miejsce", przekazując w ten sposób wieść o tym, iż opuści on Kastamonu. Ponadto przed nieszczęściem więzienia Denizli nasz Nauczyciel powiedział nam: "Moi bracia, przeczuwam nadchodzący atak w wielu aspektach. Powinniście zachować szczególną ostrożność". Niedługo potem pewien stary hodża ze Stambułu nieświadomie sprzeciwił się pewnej kwestii zawartej w jednym z traktatów. Później były naczelnik urzędu do spraw fatł, szanowny Ali Riza Effendi, odrzucił ów sprzeciw i jednoznacznie potwierdził prawdomówność Traktatów Światła.
...Po chwili spłoszone zwierzę zraniło naszego Nauczyciela w nogę. Cierpiał on ból przez całe miesiące, a obowiązki aktów czci oraz uświęconej służby Traktatom Światła mógł wykonywać jedynie z wielką trudnością. Kiedy cierpiał z powodu nadzwyczaj ciężkiej choroby, będącej wynikiem straszliwej próby otrucia go, jaką zarządzono w górach, rozpoczęło się uwięzienie w Denizli.
Jednakże nawet w tak wyniszczającym położeniu ów wielki człowiek pozostał nieustępliwy, pełen zapału, wytrwały i zachował wielką cierpliwość, nigdy nie okazując opieszałości w służbie wierze i Koranowi. Ukazywał największe poświęcenie w wykonywaniu obowiązków oddawania czci Bogu. Przed naszym aresztowaniem Nauczyciel wielokrotnie powtarzał: " Ahl ad-dunja nie powinni wtrącać się do spraw Traktatów Światła, a jeśli tak uczynią, spadną na nich nieszczęścia". Zaprawdę, każdy wie, że kiedy tylko uczniowie Światła zostali aresztowani, ujrzeliśmy w wielu miejscach początek owych nieszczęść, trzęsień ziemi i chorób. Trzęsienia ziemi trwały w wielu miejscach takich jak Kastamonu aż do czasu, kiedy prawda Traktatów Światła zwyciężyła i przyznano, że przynoszą one korzyści krajowi.
Zaprawdę, historyczna cytadela górująca nad Kastamonu (która była medresą dla niektórych Traktatów Światła) z tęsknoty za Traktatami Światła i ich autorem, naszym Nauczycielem, wyraziła swój lament, zrzucając na ziemię najbardziej solidnie osadzone z jej kamieni, co namacalnie udowodniło fakt, że przesłanie naszego Nauczyciela pochodzi ze świata tego, co niewidzialne.
Przed naszym aresztowaniem Nauczyciel powiedział:
"Istnieje straszliwy plan zaatakowania Traktatów Światła, lecz nie martwcie się. Dobra wiadomość mówi o tym, że Boża pomoc przyjdzie nam na ratunek, a jest ona następująca:
Dziś otworzyłem zbiór Hizb al-a'zam an-nuri, by go czytać, kiedy nagle moją uwagę zwrócił werset:
[18] , który duchowo powiedział: 'Spójrz na mnie!' Spojrzałem zatem i ujrzałem, że pośród wielu poziomów jego znaczenia, a szczególnie poprzez znaczenie, na które wskazuje, jak również przez znaczenie numeryczne (zgodne z nauką dżafr), wskazuje on zarówno na znaki owego nieszczęścia, jakim będzie więzienie, jak również na wiadomość o naszym uwolnieniu".
Na dziewięć miesięcy przed tym, jak sąd w Denizli podjął decyzję o naszym uniewinnieniu, Nauczyciel bez wahania ujął w słowa ów klejnot, który otrzymał ze skarbca wersetu Koranu, a także poprzez swe odkrycie (ar. kaszf) wskazał na doniosłą cudowność owego wersetu. Owe dobre wiadomości uradowały nas i dały słabszym uczniom źródło duchowej siły, której potrzebowali.
Całkowite objaśnienie tego wersetu można znaleźć w mowie obrończej z Denizli i w dodatku do owej mowy.
Będąc rzadkim klejnotem naszych czasów, Nauczyciel był nadzwyczaj odważny i stanowczy, był heroldem prawdy, który odznaczał się nadzwyczajnym męstwem połączonym z wielką determinacją. Nigdy nie powstrzymał się od wyrażenia swych poglądów na drodze prawdy i nigdy nie lękał się nieżyczliwych wobec niego krytyków. Pewnego razu ujrzał, że nagrobek z wypisanym na nim słowem Bismi-llah (ar. w Imię Boga) został umieszczony w rynsztoku. W obecności sławnych na całym świecie i ważnych osobistości, kiedy nikt inny nie ośmielił się czegokolwiek powiedzieć, Nauczyciel przemówił, używając dość ostrych słów. Był niczym silna tama wzniesiona przeciw prześladowaniom. Ponadto ktokolwiek w tym mieście miał czelność, by skrzywdzić naszego
Nauczyciela lub wyrządzić krzywdę Traktatom Światła, tego spotkał żałosny koniec. Choć niektórzy z tych ludzi oprzytomnieli i ujrzeli prawdę, to inni cierpieli z powodu kary. Niektóre z owych wydarzeń opisane są w "dodatkowych listach" (tur. Lahikasi).
Podsumowując, nie jest możliwe, by biedni ludzie tacy jak my postąpili sprawiedliwie, próbując opisać i objaśnić atrybuty wielkości i piękno moralności naszego błogosławionego Nauczyciela. Najpiękniejszy Stwórca, Któremu należy się wszelka chwała (ar. Chaliqi Zu'l-Dżalal ła Zu'l-Kamal), stworzył naszego Nauczyciela jako wyjątkowy byt i uczynił go wcielonym Bożym przewodnictwem. Jakąż szczęśliwością jest dla człowieka to, że może uczestniczyć w służbie Koranowi i wierze poprzez Traktaty Światła, którym Nauczyciel służył z takim zapałem, polecając je i zachęcając innych do tej służby, że otrzymał od Traktatów Światła ich lekcje!
Poprzez cały czas pobytu w naszym mieście Nauczyciel nieprzerwanie dążył do publikowania prawdy i używał całej swej błogosławionej energii, by przynieść światło, które posłuży naszemu szczęściu. Całym naszym jestestwem błagamy Najbardziej Miłosiernego i Najbardziej Litościwego (ar. Arhamar Rahimin) o to, by w Dniu Zmartwychwstania wskrzesił nas wraz z naszym Nauczycielem, który ukazuje prawdę hadisu: اَلسَّع۪يدُ سَع۪يدٌ ف۪ى بَطْنِ اُمِّه۪ , który jest skarbcem wiedzy i nauki, cudem wysławiania się, najwybitniejszym uczonym i cudem tej epoki, z Bediuzzamanem Saidem Nursim, który owego strasznego Dnia wyciągnie swą dłoń wypełnioną światłem i ujmie nasze dłonie, by zabrać nas przed oblicze naszego Szlachetnego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), in sza'a-llah!...
KILKA SŁÓW O NAJWIĘKSZYM ZNAKU
W Kastamonu Nauczyciel Bediuzzaman napisał wspaniały traktat Największy Znak (tur. Ayetu'l-Kubra), który dowodzi jedności Wszechmocnego Boga językami wszystkich istot wszechświata.
Nasz Nauczyciel określał ten traktat jako "prawdę Koranu i wielką zaporę wzniesioną przeciwko obecnemu przerażającemu zniszczeniu". Spisał go w pośpiechu, w formie, w jakiej został on oznajmiony jego sercu, a oryginalna forma owego traktatu została zachowana. Nauczyciel powiedział: "Pisząc ów traktat, czułem się tak, jakby odbywało się to niezależnie od mej woli i wyboru, zatem nie uważałem za stosowne, aby uporządkować go i skorygować wedle mych własnych myśli".
Kopie owego traktatu były początkowo drukowane w tajemnicy i stały się przyczyną, dla której Nauczyciel i jego uczniowie otrzymali wyroki więzienia. Jednakże po trwającym dwa lata śledztwie przeprowadzonym przez Sądy Karne w Denizli i Ankarze Traktaty zostały jednogłośnie uniewinnione i zwrócone Bediuzzamanowi.
W swej wizji, dla której znane było to, co niewidzialne, Imam 'Ali (niech Bóg będzie z niego rad) dostrzegł ów traktat, w swym dziele Qasidah Al-Dżaldżalutija wskazał na jego znaczenie i na fakt przyjęcia go przez Boga, zaś poprzez frazę: وَ بِالْاٰيَتِ الْكُبْرٰى اَمِنّ۪ى مِنَ الْفَجَتْ Przez wzgląd na Największy Znak, ocal mnie od zguby, uczynił go orędownikiem w swych suplikacjach (ar. du'a).
Uwolnienie Nauczyciela i jego uczniów po szczegółowym dochodzeniu w sprawie Największego Znaku ukazuje, że suplikacja Imama 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad) została przyjęta przez Boga.
Dla udaremnienia prób wyrządzenia poważnych szkód wierze muzułmanów, podjętych w tym stuleciu przez prądy zbłądzenia, uważamy za właściwe załączenie w tym miejscu owej prawdy Koranu i wielkiego muru wiary.
Największy Znak
[20]
Niniejsza Stacja Druga, prócz objaśnienia powyższego wzniosłego wersetu, przedstawia dowody, argumenty oraz znaczenia Stacji Pierwszej, która została pominięta.
Jako że ten wzniosły werset, podobnie jak wiele innych wersetów koranicznych, na początek wspomina o niebiosach - o owej olśniewającej stronicy głoszącej Bożą jedność, na którą wszyscy ludzie wszystkich czasów spoglądali z podziwem i radością - w swym oświadczeniu dotyczącym Stwórcy kosmosu, my również rozpocznijmy od wspomnienia niebios.
Zaiste, każdy podróżnik, który przybywa do gospody i królestwa tego świata, otwiera oczy i zastanawia się, kto jest panem tej pięknej gospody, która przypomina wydaną z największą hojnością ucztę, najbardziej kunsztowną wystawę, najbardziej imponujący obóz i poligon, najbardziej zdumiewające i cudowne miejsce wypoczynku, miejsce najbardziej głębokich i mądrych nauk. Pyta również sam siebie, kto jest autorem tej wielkiej księgi i kto jest władcą tego wyniosłego królestwa. Wówczas jako pierwsze ukazuje się owemu podróżnikowi piękne oblicze niebios, zapisane pozłacanym pismem gwiazd. Owo oblicze wzywa go, mówiąc: "Spójrz na mnie, a poprowadzę cię ku temu, czego poszukujesz".
Podróżnik spogląda zatem i widzi przejaw wszechwładzy, wykonującej w niebiosach rozmaite zadania: utrzymuje ona wysoko w niebiosach, bez jakiegokolwiek filaru czy podpory, setki tysięcy ciał niebieskich, a niektóre z nich są tysiąc razy cięższe od Ziemi i obracają się z prędkością tysiąc razy większą od prędkości kuli armatniej; sprawia, że poruszają się one szybko i we właściwej harmonii, nie zderzając się z innymi; sprawia, że niezliczone lampy nieustannie płoną, nie potrzebując żadnej oliwy; zarządza owymi wielkimi masami bez jakiegokolwiek zamieszania czy nieporządku; wysyła słońce i księżyc, by wykonywały wyznaczone im zadania, a owe wielkie ciała niebieskie nigdy się nie buntują; zarządza w nieskończonej przestrzeni - której wielkości nie można wymierzyć liczbami, nawet gdyby rozciągały się od bieguna do bieguna - wszystkim, co istnieje, czyniąc to w tym samym czasie, z tą samą siłą, w ten sam sposób, w tym samym stylu i wedle tej samej formy, bez najmniejszego niedostatku; sprowadza do poddania się i posłuszeństwa jej prawom wszystkie siły tkwiące w owych ciałach niebieskich; czyści oblicze niebios, usuwając z owego wielkiego zgromadzenia wszelkie śmiecie i nieczystości; sprawia, że ciała niebieskie manewrują niczym zdyscyplinowana armia, a następnie, sprawiając, że Ziemia się obraca, każdej nocy i każdego roku ukazuje niebiosa w innym kształcie, jakby były one ekranem kinowym ukazującym publiczności stworzenia prawdziwe lub zmyślone obrazy.
W owym działaniu Wszechwładnego zawarta jest prawda składająca się z podporządkowania, zarządzania, przemian, porządkowania, oczyszczania i zatrudniania. Ta prawda z jej wspaniałością i wszechstronnością niesie z sobą świadectwo konieczności istnienia i jedności Stwórcy niebios, a także zaświadcza, że istnienie owego Stwórcy jest bardziej widocznym niż istnienie niebios, stąd w Stopniu Pierwszym Stacji Pierwszej zostało powiedziane:
Następnie cudowne miejsce zgromadzenia, znane jako przestrzeń lub atmosfera, zaczyna grzmiącym głosem oznajmiać owemu podróżnikowi, który przybył na ten świat jako gość: "Spójrz na mnie! Dzięki mnie możesz odkryć i odnaleźć obiekt swoich poszukiwań - Tego, Który wysłał
cię tutaj!" Podróżnik spogląda w zagniewaną, lecz łaskawą twarz atmosfery i słucha straszliwych, lecz radosnych uderzeń gromu, dostrzegając, co następuje:
Zawieszone między niebem a ziemią chmury nawadniają ogród tego świata w najbardziej mądry i miłosierny sposób, zaopatrując mieszkańców ziemi w wodę życia, łagodzą naturalny żar życia i spieszą, by zesłać pomoc wszędzie, gdzie tylko jest ona potrzebna. Prócz wypełniania tych i innych obowiązków wielkie chmury, które mogłyby wypełnić całe niebo, niekiedy chowają się, a ich części oddalają się na spoczynek, aż nie można ujrzeć po nich nawet śladu, podobnie jak dobrze wyszkolona armia to ukazuje się, to ukrywa, zależnie od nagle przychodzących rozkazów.
Następnie, kiedy w jednej chwili zostaje wydany rozkaz spuszczenia deszczu, chmury gromadzą się w ciągu jednej godziny lub raczej w ciągu kilku minut, wypełniają niebo i oczekują na dalsze rozkazy od ich dowódcy.
Następnie podróżnik spogląda na wiatr w atmosferze i widzi, że powietrze jest mądrze i ze szczodrością zatrudnione przy wykonywaniu zadań tak licznych, jak gdyby nieożywione atomy nieświadomego powietrza słyszały i notowały rozkazy przychodzące od Władcy wszechświata; bez zaniedbania choćby jednego z owych zadań powietrze wykonuje je w uporządkowany sposób dzięki mocy Władcy. Skutkiem tego pozwala oddychać wszystkim istotom i transportuje do wszelkich żywych stworzeń światło, ciepło i elektryczność, których potrzebują, przewodzi dźwięki, jak również wspomaga zapylanie roślin.
Później podróżnik spogląda na deszcz i widzi, że w tych delikatnych, lśniących i słodkich kroplach, wysłanych z ukrytego skarbca miłosierdzia, znajduje się tak wiele litościwych podarunków i zawartych w nich funkcji, jakby samo miłosierdzie przybrało kształt deszczu i wypływało ze skarbca Wszechwładnego w postaci kropel. To z tego powodu deszcz został nazwany miłosierdziem.
Następnie podróżnik spogląda na błyskawicę i słucha grzmotu, widząc, że oba z tych zjawisk także są zatrudnione przy wykonywaniu cudownych zadań. Wtedy, odwracając wzrok, spogląda na swój własny rozum i mówi:
"Nieożywiona i pozbawiona życia chmura, która przypomina wyczesaną bawełnę, z całą pewnością nic o nas nie wie, a kiedy przybywa nam z pomocą, to nie dlatego, że lituje się nad nami. Nie może również pojawiać się i znikać bez rozkazów, jakie otrzymuje, lecz raczej działa zgodnie z rozkazami najbardziej Wszechmocnego
i Litościwego dowódcy. Najpierw znika bez śladu, a później nagle pojawia się ponownie, aby rozpocząć swoją pracę. Poprzez rozkaz i moc Czyniącego i Najbardziej Wzniosłego, Najbardziej Wspaniałego i Dostojnego Monarchy, wypełnia atmosferę, by później ją opróżnić. Mądrze zapisując niebo i wymazując ów wzór, czyni niebo tablicą usuwania i potwierdzenia, opisem zgromadzenia i zmartwychwstania. Poprzez koncept Najbardziej Szczodrego i Obdarowującego, Najbardziej Hojnego i Troskliwego Pana, Zarządzającego owymi sprawami i Rozporządzającego nimi Władcy, chmura dosiada wiatru, zabierając ze sobą ciężkie jak góry skarbce pełne deszczu, i spieszy z pomocą potrzebującym. Jest tak, jakby chmura płakała z litości nad nimi, a jej łzy sprawiały, że kwiaty się uśmiechają, łagodziły żar słońca, spryskiwały ogrody wodą, a także myły i czyściły oblicze ziemi".
Następnie ów zadziwiony podróżnik mówi do swego rozumu:
"Te setki tysięcy mądrze, miłosiernie i przemyślnie wyznaczonych zadań oraz aktów szczodrości i miłosierdzia, jakie mają swój początek za zasłoną zewnętrznego kształtu nieożywionego, pozbawionego życia, nieświadomego, zmiennego, niestabilnego, burzliwego, niepewnego i niestałego powietrza, jasno ustalają fakt, że pracowity wiatr, ów niestrudzony sługa, nigdy nie działa sam z siebie, lecz raczej zgodnie z rozkazami Wszechmocnego, Wszechwiedzącego, Najbardziej Mądrego i Szczodrego dowódcy. Jest tak, jakby każda cząsteczka była świadoma każdego pojedynczego zadania, jak żołnierz, który wysłuchuje wszystkich rozkazów dowódcy i rozumie je, jako że wiatr słyszy każdy wędrujący przez powietrze rozkaz Wszechwładnego i jest mu posłuszny. Wspiera oddychanie i życie wszystkich zwierząt, zapylanie i wzrost wszystkich roślin, a także pomaga w uprawianiu wszelkiej materii koniecznej do ich przetrwania. Kieruje i zarządza chmurami, czyni możliwą podróż okrętów żaglowych, umożliwia przenoszenie dźwięków - zwłaszcza za pomocą telegrafu bez drutu, telefonu, telegrafu i radia - jak również spełnia wiele innych powszechnych funkcji.
Atomy, z których każdy składa się z dwóch prostych składników, jak wodór i tlen, a wszystkie są podobne do siebie nawzajem, istnieją na całym świecie w setkach tysięcy rozmaitych form, wnioskuję zatem, że są zatrudniane i zabierają się do pracy w najwyższym porządku poprzez działanie ręki mądrości.
Jak wyjaśnia to werset:
[21]
Tym, Który poprzez zarządzanie wiatrami zatrudnia je dla spełnienia niezliczonych funkcji, Który poprzez uporządkowanie chmur wykorzystuje je dla wykonania nieskończenie licznych zadań miłosierdzia, Który w ten sposób stwarza powietrze - tak, może być Nim jedynie Ten, do Którego należy konieczność istnienia, Który jest nad każdą rzeczą Wszechwładny i o każdej rzeczy Wszechwiedzący, Pan (ar. Ar-Rabb) obdarzony chwałą i hojnością".
Tak, oto wniosek, jaki wyciąga nasz podróżnik!
Później spogląda on na deszcz i widzi, że jest w nim zawarte tyle korzyści, ile jest kropel deszczu, tyle przejawów wszechwładzy, ile jest cząsteczek deszczu, i tyle przykładów mądrości, ile jego atomów. Ponadto owe słodkie, delikatne i błogosławione krople są stworzone w tak piękny i uporządkowany sposób, że szczególnie deszcz zsyłany latem jest wysyłany i spuszczany z taką równowagą i regularnością, że owego porządku nie są w stanie zniszczyć nawet burze i huragany, które sprawiają, że wielkie obiekty zderzają się ze sobą; krople nie zderzają się ani nie łączą w sposób, jaki spowodowałby, iż stałyby się przynoszącymi szkodę masami wody. Woda, złożona z dwóch prostych pierwiastków - wodoru i tlenu, jest zatrudniona przy wykonywaniu setek tysięcy innych, mądrych i celowych zadań i w setkach tysięcy rzemiosł, zwłaszcza w istotach żywych, choć sama w sobie jest nieożywiona i nieświadoma. Deszcz, który jest prawdziwym ucieleśnieniem Bożego miłosierdzia, może zatem być wytwarzany jedynie w niewidzialnym skarbcu Najbardziej Litościwego i Najbardziej Miłosiernego, a jego zstępowanie w formie materialnej objaśnia werset:
[22]
Następnie podróżnik słucha grzmotu i przygląda się błyskawicy. Pojmuje, że owe dwa cudowne wydarzenia zachodzące w atmosferze są materialnym unaocznieniem wersetów:
[23]
[24]
Ponadto zapowiadają one nadejście deszczu, głosząc radosną wieść potrzebującym.
Tak, fakt, że atmosfera nagle wydaje ów cudowny dźwięk, wypełnienie ciemnego nieba blaskiem i ogniem błyskawicy, rozświetlanie chmur przypominających góry bawełny lub rynny wybuchające wodą i deszczem - te
i podobne zjawiska są niby cios wymierzony w głowę niedbałego człowieka, który zwraca swój wzrok w dół, ku ziemi. Mówią one owemu człowiekowi:
«Unieś głowę i spójrz na cudowne czyny Czyniącego i Wszechmocnego, Który pragnie, byś Go poznał. Jak ty nie jesteś pozostawiony samemu sobie, tak w ten sam sposób owe zjawiska i wydarzenia mają swojego Pana i swój cel. Każde z nich jest wywoływane, aby wypełniło określone zadanie, i każde jest zatrudniane przez Najmądrzejszego, Który zarządza każdą sprawą».
Wtedy zadziwiony podróżnik słyszy wzniosłe i oczywiste świadectwo owej prawdy, na którą składają się rozporządzanie wiatrami, zsyłanie deszczu i zarządzanie zjawiskami atmosfery, i mówi: «Wierzę w Boga». Oto, co zostało stwierdzone w Stopniu Drugim Stacji Pierwszej, wyrażającym obserwacje naszego podróżnika dotyczące atmosfery:
Następnie Ziemia zwraca się do owego zadumanego podróżnika, który zaczyna oswajać się ze swą medytacyjną podróżą:
«Dlaczego błąkasz się po niebiosach, po przestrzeni i niebie? Chodź, a zapoznam cię z Tym, Którego poszukujesz. Spójrz na funkcje, które spełniam, i czytaj moje stronice!»
Podróżnik spogląda i widzi, że Ziemia, niczym pogrążony w ekstazie derwisz Mevlevi w jego dwojakim ruchu, wykreśla wokół miejsca Wielkiego Zgromadzenia krąg, który stanowi o następstwie dni, lat i pór roku. Jest najwspanialszym okrętem Wszechwładnego, wyładowanym setkami tysięcy różnych rodzajów pożywienia i ekwipunku, jakie są potrzebne wszystkim żywym istotom, płynącym w najdoskonalszej równowadze przez ocean przestrzeni wokół słońca.
Później podróżnik spogląda na stronice Ziemi i widzi, że każda karta każdej z jej ksiąg poprzez tysiące wersów głosi wieść o Panu (ar. Ar-Rabb) Ziemi. Nie będąc w stanie przeczytać całej księgi, spogląda na stronicę dotyczącą stwarzania i rozmieszczania istot żywych podczas wiosny, i zauważa, co następuje:
Wszelkie formy części ciała setek tysięcy gatunków wyłaniają się w doskonałej precyzji z prostej materii, a następne są odżywiane
w najbardziej miłosierny sposób. Następnie w cudowny sposób niektórym spośród nasion zostają dane skrzydła, zaś nasiona startują do lotu i rozprzestrzeniają się. Są rozprowadzane z największą skutecznością, najbardziej troskliwie karmione i pielęgnowane. Niezliczone rodzaje smacznego, wybornego pożywienia są wyprowadzane z suchej gliny, z korzeni, nasion i kropli płynu, które tylko w niewielkim stopniu różnią się od siebie nawzajem. Każdej wiosny sto tysięcy rodzajów pożywienia i ekwipunku jest ładowanych na ów okręt z niewidzialnego skarbca, jak ładuje się towary do wagonu kolejowego, a następnie w największym porządku są one wysyłane istotom żywym. Szczególnie wysyłanie niemowlętom puszkowanego mleka w owych pakunkach z pożywieniem, a także wysyłanie im pomp tłoczących słodkie mleko w postaci piersi ich kochających matek, jest przykładem troskliwości, miłosierdzia i mądrości tak wspaniałym, że natychmiast zostaje ustalone, iż jest to najbardziej delikatny przejaw miłosierdzia i szczodrości Miłosiernego i Litościwego.
W skrócie: Owa żyjąca stronica, jaką jest wiosna, ukazuje setki tysięcy przykładów i próbek Wielkiego Zgromadzenia, a także jest wyraźnym ukazaniem wersetu:
[25]
Co więcej, ten werset może zostać wypowiedziany, by ukazać w cudowny sposób znaczenie owej karty, jaką jest wiosna. Podróżnik pojmuje zatem, że Ziemia poprzez wszystkie jej karty i w sposób właściwy jej wielkości głosi: Nie ma boga, jak tylko On!
Wyrażając znaczenie, jakie ujrzał podróżnik dzięki zwięzłemu świadectwu jednego z dwudziestu aspektów jednej spośród ponad dwudziestu stronic Ziemi, w Stopniu Trzecim Stacji Pierwszej powiedziano:
Wówczas nasz rozmyślający podróżnik czyta każdą z kart wszechświata, a kiedy to czyni, jego wiara, ów klucz do szczęśliwości, umacnia się; jego poznanie, ów klucz do rozwoju duchowego, wzrasta; jego wiara w Boga, źródło i fundament wszelkiej doskonałości, osiąga wyższy poziom; jego radość i przyjemność zwiększają się i rozbudzają w nim zapał; a kiedy słucha on doskonałych i przekonujących lekcji, jakie dają mu niebiosa, przestrzeń i ziemia, głośno prosi o więcej. Wtedy słyszy zachwycające wspominanie Boga, jakie wypowiada zgiełk mórz i wielkich rzek, i słucha ich smutnego, lecz przyjemnego dźwięku. Morza i wielkie rzeki mówią mu na wiele sposobów: «Spójrz na nas i odczytaj także nasze znaki!» Spojrzawszy, nasz podróżnik widzi, co następuje:
Morza, nieprzerwanie falujące, zlewające się i występujące z brzegów, z właściwej im natury mające skłonność do wdzierania się na ląd, otaczają ziemię i wraz z nią nadzwyczaj szybko, w ciągu jednego roku, obiegają okrąg, którego obwód jest równy dwudziestu pięciu tysiącom lat drogi, jednak nie rozpraszają się ani nie wylewają, by wtargnąć na przylegający do nich ląd. To poruszając się, to zastygając w ciszy, są chronione przez rozkaz i moc Wszechmocnego i Najwspanialszego.
Spojrzawszy następnie w głębiny mórz, podróżnik ujrzał, że prócz najpiękniejszych, właściwie przyozdobionych i ukształtowanych klejnotów znajdują się w nich tysiące różnych rodzajów zwierząt, zaopatrywanych i porządkowanych, które są wzbudzane do życia i którym jest zsyłana śmierć, a wszystko następuje z zachowaniem największej dyscypliny, których zaopatrzenie pochodzi ze zwykłego piasku i słonej wody, a ten stan rzeczy nieodparcie dowodzi istnienia Wszechmocnego i Chwalebnego, Miłosiernego i Najpiękniejszego, Który zarządza owymi stworzeniami i daje im życie.
Następnie podróżnik spogląda na rzeki oraz morza i widzi, że zawarte w nich korzyści, spełniane przez nie funkcje, a także nieprzerwane uzupełnianie ich wody - są pobudzane przez mądrość i miłosierdzie, które bez wątpienia udowadniają, że wszystkie rzeki, strumienie, źródła i wielkie drogi wodne wypływają ze skarbca miłosierdzia Litościwego Pana, Chwalebnego i Szczodrego. Są one zachowywane i rozdzielane w sposób zaiste tak nadzwyczajny, że zostało powiedziane: Cztery rzeki wypływają z Raju [26]. Oznacza to, że dalece wykraczają one poza pozorne przyczyny, a wypływają ze skarbca niematerialnego Raju, z wielkiej obfitości i niewyczerpanego źródła tego, co niewidzialne.
Na przykład błogosławiony Nil, który przekształca piaszczystą ziemię Egiptu w raj, wypływa z Gór Księżycowych na południu i nigdy nie
wysycha, jakby był małym morzem. Gdyby wodę, jaką niesie ta rzeka w ciągu sześciu miesięcy, zgromadzić i zamrozić w kształcie góry, owa góra byłaby większa od Gór Księżycowych. Jednak to miejsce w górach, w którym znajduje się i jest zmagazynowana woda, nie przekracza jednej szóstej ich masy. Co tyczy się wody, którą zasilana jest rzeka, to w skwarnym regionie, jakim jest dorzecze Nilu, deszcz pada bardzo rzadko i szybko pochłania go spragniona gleba, stąd nie jest on w stanie utrzymać w równowadze stanu wody w rzece. Stąd wzięła swój początek tradycja, wedle której Nil w cudowny sposób wypływa z niewidzialnego Raju. Owa tradycja posiada głębokie znaczenie i wyraża piękną prawdę.
Następnie podróżnik dostrzega tysięczną część prawd i twierdzeń zawartych w oceanach i rzekach. Morza jednomyślnie głoszą, z mocą proporcjonalną do ich wielkości: Nie ma boga, jak tylko On!, wytwarzając wszystkie zamieszkujące je istoty, by potwierdziły ich świadectwo. Tak, oto, co dostrzegł nasz podróżnik!
Wyrażając i przekazując świadectwo mórz i rzek, w Stopniu Czwartym Stacji Pierwszej powiedzieliśmy:
Następnie ten, kto odbywał swą medytacyjną podróż, został wezwany przez góry i równiny, które powiedziały: «Przeczytaj również nasze stronice». Patrząc, ujrzał, że powszechne funkcje i obowiązki gór są tak wspaniałe i mądre, że wprawiają inteligencję w osłupienie. Góry wyłaniają się z ziemi na rozkaz ich Pana (ar. Ar-Rabb), aby złagodzić zamieszanie, gniew i urazę, które biorą swój początek z niepokojów we wnętrzu ziemi. Kiedy góry pną się wzwyż, ziemia zaczyna oddychać, zostaje wybawiona od przynoszących szkodę drżeń i wstrząsów, a spokój, w jakim wykonuje swój obowiązek obracania się, nie jest dłużej zakłócany. W ten sam sposób, jak maszty są osadzane na statku, aby zabezpieczyć go przed wstrząsami i zachować jego równowagę, góry są umieszczane na pokładzie okrętu Ziemi jako maszty i magazyny, jak wskazują na to podobne poniższym wersety Koranu, owej Księgi cudownej wystawy:
[27]
[28]
[29]
Ponadto wszelkie rodzaje źródeł, wód, minerałów i innych substancji, jakich potrzebują istoty żywe, są zachowywane i magazynowane w górach w sposób tak mądry, umiejętny, szczodry i przewidujący, że góry udowadniają, iż są składami, magazynami i sługami Tego, do Którego należą nieskończona moc i nieskończona mądrość. Wnioskując z tych dwóch przykładów o innych obowiązkach i przykładach wielkiej jak góry mądrości dotyczącej gór i równin, podróżnik dzięki ogólnym przykładom mądrości (szczególnie tej, która dotyczy sposobu, w jaki wszelkie rzeczy zostały opatrznościowo zmagazynowane w górach) widzi składane przez góry i równiny świadectwo i fakt, że głoszą one Bożą jedność, oznajmiając: Nie ma boga, jak tylko On! - a jest to deklaracja potężna i solidna jak góry, a wielka i rozległa jak równiny - i sam również mówi: «Wierzę w Boga Jedynego».
Celem wyrażenia owego znaczenia w Stopniu Piątym Stacji Pierwszej zostało powiedziane:
Kiedy umysł podróżnika przemierzał góry i równiny, otworzyła się przed nim brama do królestwa drzew i roślin. Został on wezwany do środka. «Chodź», powiedziały drzewa i rośliny, "zbadaj nasze królestwo i odczytaj nasze inskrypcje". Wchodząc, ujrzał on wspaniałe i właściwie upiększone zgromadzenie głoszące jedność Boga, krąg wspominający Jego Najpiękniejsze Imiona i składający Mu dzięki, który przyciągnął go do siebie. Z samego wyglądu wszystkich drzew i roślin pojął, że ich różnorodne gatunki jednogłośnie oznajmiają: Nie ma boga,
jak tylko On!, ponieważ dostrzegł trzy wielkie i ogólne prawdy, będące wskazówkami i dowodami faktu, że wszystkie dające owoce drzewa i rośliny językiem ich symetrycznie ukształtowanych i elokwentnych liści, frazami ich czarujących i wielomównych kwiatów, słowami ich dobrze uporządkowanych i elokwentnych owoców zaświadczały chwałę Boga i świadczyły: Nie ma boga, jak tylko On!
Prawda Pierwsza: Jak w każdej z roślin i w każdym z drzew w najbardziej oczywisty sposób widoczne są przemyślany dar i służąca określonemu celowi szczodrość oraz miłosierdzie, tak w ten sam sposób można je ujrzeć we wszystkich drzewach i roślinach z jasnością blasku słonecznego światła.
Prawda Druga: Mądre i rozmyślne rozróżnienie i zróżnicowanie, które w żaden sposób nie może zostać przypisane przypadkowi, przemyślane i miłosierne upiększenie i nadanie kształtu - to wszystko można ujrzeć z jasnością równą jasności światła dnia w nieskończenie licznych rodzajach i gatunkach drzew i roślin, które ukazują, że są dziełami i haftami wykonanymi przez Wszechmądrego, Kształtującego.
Prawda Trzecia: Rozwijanie i odsłanianie wszystkich poszczególnych przedstawicieli stu tysięcy gatunków owego nieskończonego królestwa (a każdy ukazuje się we własnym, różnym od innych kształcie i we właściwy dla niego sposób, w największych porządku i równowadze, a także z największym pięknem) ze ściśle określonych, ograniczonych, prostych i litych nasion i ziaren, które są wszystkie identyczne bądź prawie identyczne - tak, wyłanianie się ich rozmaitych kształtów z nasion, które odbywa się z całkowitą równowagą, żywotnością, zgodnie z mądrym zamysłem, bez najmniejszego błędu ani pomyłki, jest prawdą bardziej olśniewającą niż słońce. Świadków, którzy dowodzą owej prawdy, jest tylu, ile jest powstających wiosną kwiatów, owoców i liści, zatem podróżnik powiedział: "Chwała niech będzie Bogu Jedynemu za błogosławieństwo wiary".
Wyrażając i zaświadczając owe prawdy, w Stopniu Szóstym Stacji Pierwszej powiedzieliśmy:
Kiedy ów podróżnik poprzez wszechświat ruszył dalej w swej medytacyjnej wędrówce, z rosnącym zapałem, niosąc upleciony w ogrodzie wiosny bukiet złożony z poznania i wiary, który sam był niczym wiosna, przed jego dostrzegającym prawdę umysłem i zdolnym do poznawania rozumem otworzyła się brama do królestwa zwierząt i ptaków, a setki różnych głosów i rozmaitych języków zaprosiły go, by wszedł do środka. Wchodząc ujrzał, że wszystkie rozmaite gatunki, grupy i narody zwierząt i ptaków w milczeniu lub na głos oznajmiają: Nie ma boga, jak tylko On!, przekształcając oblicze ziemi w wielkie miejsce wypowiadania inwokacji, w rozległe miejsce zgromadzenia głoszącego chwałę Boga. Ujrzał, że każde z owych stworzeń jest niczym poświęcony Bogu poemat, niczym słowo głoszące Jego chwałę, niczym litera wskazująca na Jego miłosierdzie, że każde z nich opisuje Stwórcę, składając Mu dzięki i wychwalając Go, jakby wszystkie zmysły, zdolności, części ciała i narządy owych zwierząt i ptaków były uporządkowanymi i wyważonymi słowami lub doskonałymi i zdyscyplinowanymi wyrażeniami. Ujrzał trzy wielkie i wszechstronne prawdy, w rozstrzygający sposób wskazujące na to, że zwierzęta i ptaki składają dzięki Stwórcy, Który daje zaopatrzenie, i głoszą Jego jedność.
Prawda Pierwsza: Fakt, że są one powołane do istnienia zgodnie z mądrością i zamysłem; ich kunsztowne stworzenie w stylu, którego w żaden sposób nie można przypisać przypadkowi, ślepej sile lub nieożywionej naturze; fakt, że są one stworzone i ukształtowane wedle zamysłu i ze znawstwem; ich ożywienie i danie im życia w sposób, który w dwudziestu aspektach ukazuje przejaw wiedzy, mądrości i woli - to wszystko jest prawdą, która zaświadcza konieczność istnienia Wiecznie Żyjącego i Samoistnego oraz siedem atrybutów Jego jedności, a jej świadectwo powtarzane jest tyle razy, ile jest wszystkich istot żywych.
Prawda Druga: Z rozróżnienia między owymi nieskończenie licznymi stworzeniami, z ich upiększenia i ozdobienia w stylu, dzięki któremu ich cechy są różne, ich kształty upiększone, ich proporcje odmierzone
i regularne, a ich formy właściwie uporządkowane - z tego wszystkiego wyłania się prawda tak wielka i potężna, że nikt prócz Tego, Który jest nad każdą rzeczą Wszechwładny i o każdej rzeczy Wszechwiedzący, nie mógłby rościć sobie praw do owego obejmującego każdą rzecz dzieła, które pod każdym względem ukazuje tysiące cudów i przykładów mądrości; tak, jest niemożliwym i wykluczonym, by cokolwiek prócz Niego mogło rościć sobie takie prawo.
Prawda Trzecia: Pojawianie się i odsłanianie owych nieprzeliczonych stworzeń w setkach tysięcy ich rozmaitych form i kształtów, z których każdy jest cudem mądrości; ich wyłanianie się z jaj lub kropli płynu zwanego nasieniem, które wszystkie są identyczne lub przynajmniej podobne do siebie nawzajem, a ich liczba jest skończona i ograniczona; fakt, że to wszystko zachodzi w najbardziej uporządkowanym, regularnym i bezbłędnym stylu - oto prawda tak olśniewająca, jakby rozświetlały ją dowody i świadectwa, których jest tyle, ile jest wszystkich zwierząt.
Poprzez zgodność owych trzech prawd wszystkie gatunki zwierząt są wspólnie zajęte zaświadczaniem: Nie ma boga, jak tylko On! Jest tak, jak gdyby cała ziemia niczym wielki człowiek mówiła: Nie ma boga, jak tylko On! w sposób właściwy dla jej ogromu, jakby oznajmiała swoje świadectwo mieszkańcom niebios. To zobaczył podróżnik i to doskonale zrozumiał, zaś my, aby wyrazić owe prawdy, w Stopniu Siódmym Stacji Pierwszej powiedzieliśmy:
Następnie nasz rozmyślający podróżnik, aby pokonać kolejne z nieskończenie licznych stopni i nieprzeliczonych świetlistych stacji poznania Boga, zapragnął wkroczyć do świata ludzi, do królestwa ludzkości. Kierowana przez proroków ludzkość zaprosiła go do środka, a on przyjął zaproszenie. Spojrzawszy najpierw na miejsce postoju przeszłości, ujrzał on wszystkich proroków (niech będzie z nimi pokój), owych najbardziej świetlistych i doskonałych przedstawicieli ludzkości, recytujących chórem: Nie ma boga, jak tylko On! i wspominających Boga. Z mocą ich olśniewających, rzetelnie potwierdzonych i nieskończenie licznych cudów głosili oni jedność Boga, a aby umożliwić człowiekowi podniesienie się ze stanu właściwego zwierzętom do poziomu aniołów, nauczali ludzi i wzywali ich do wiary w Jedynego Boga. Uklęknąwszy w owej szkole światła, wędrowiec również z uwagą wysłuchał tej lekcji.
Podróżnik ujrzał, że w rękach każdego z owych nauczycieli, najbardziej wzniosłych i sławnych ze wszystkich znamienitych istot ludzkich, spoczywały liczne cuda, jakie Stwórca wszystkich istot zesłał im w darze jako znak potwierdzający ich misję. Następnie wielka grupa ludzi, cała społeczność, potwierdziła twierdzenia proroków i osiągnęła wiarę, jaką ludzie otrzymali z ich rąk. Prawda, którą jednogłośnie i w całkowitej zgodzie potwierdziły owe setki tysięcy ludzi poważnych i prawdomównych, musiała być solidną i bezsporną. Wędrowiec pojął również, że ludzie zbłądzenia, zaprzeczając prawdzie zaświadczonej i potwierdzonej przez tak wielu wiarygodnych świadków, popełnili najbardziej poważny błąd - zaiste, zbrodnię - a zatem stali się zasługującymi na najcięższą karę. Rozpoznał również, poprzez przeciwieństwo, że ci, którzy zgodzili się z ową prawdą i uwierzyli w nią, są najbardziej szczerymi i prawymi ludźmi, i tak stał się dla niego widocznym kolejny stopień świętości wiary.
Tak, każdy z nieskończenie wielu cudów, jakimi Bóg obdarował proroków (niech będzie z nimi pokój), był niczym potwierdzenie ich misji; każdy z niebiańskich ciosów, jakie spadały na ich przeciwników, był niczym dowód ich prawdomówności; każda z ich poszczególnych doskonałości była niczym wskazówka ich prawości; prawda ich nauk, siła ich wiary, zaświadczenie o ich uczciwości, ich największa powaga i gotowość do samopoświęcenia, karty świętych ksiąg, jakie trzymali w rękach, ich nieprzeliczeni uczniowie, którzy dzięki podążaniu drogami proroków osiągnęli prawdę, doskonałość i światło, w ten sposób ponownie udowadniając prawdziwość owych nauk; jednomyślna zgoda proroków - owych najbardziej rzetelnych ostrzegających - oraz ich naśladowców w każdej dobrej sprawie; ich zgoda, wzajemne wsparcie i pokrewieństwo - to wszystko stanowi
dowód tak potężny, że nie jest w stanie stawić mu czoła żadna siła na ziemi, a w jego obliczu nie jest w stanie przetrwać żadna wątpliwość ani żadne wahanie.
Ponadto nasz wędrowiec zrozumiał, że włączenie wiary we wszystkich proroków (niech będzie z nimi pokój) pośród filary wiary przedstawia inne wspaniałe źródło siły. Z ich lekcji zaczerpnął wspaniałe korzyści wiary, zaś aby je wyrazić, w Stopniu Ósmym Stacji Pierwszej powiedzieliśmy:
Kiedy ów poszukujący podróżnik, który dzięki sile wiary poznał wzniosły smak prawdy, opuścił zgromadzenie proroków, odkrył, że jest zapraszany do klasy dogłębnie badających każdą rzecz i wymagających pierwszych uczonych, którzy potwierdzają twierdzenie proroków (niech będzie z nimi pokój) poprzez najbardziej bezsporne i potężne dowody, a są znani jako ci, którzy dostąpili oczyszczenia i najbardziej prawdomówni.
Wchodząc do klasy, ujrzał tysiące geniuszy oraz setki tysięcy dociekliwych i wzniosłych uczonych, udowadniających wszystkie twierdzące kwestie związane z wiarą, prowadzonych przez konieczność istnienia Boga w Jego jedności, a przeprowadzających swoje dowody poprzez ukazywanie spraw tak głębokich, że nie pozostawiały one najmniejszego miejsca na wątpliwości. Zaiste, fakt, że owi uczeni - mimo różnic między nimi dotyczących zdolności i poglądów - są zgodni w kwestii zasad i filarów wiary, a każdy z nich polega na solidnym i pewnym dowodzie, sam w sobie jest świadectwem tego, że w ich twierdzenia można by było powątpiewać jedynie wtedy, gdyby podobna liczba ludzi inteligentnych i przenikliwych doszła do jednego przeciwnego rezultatu. W innym przypadku jedynym sposobem, w jaki zaprzeczający owym uczonym może się im sprzeciwić, jest ukazanie jego ignorancji - jego całkowitej ignorancji! - oraz uporu w odniesieniu do kwestii negatywnych, jako że nie dopuszcza się zaprzeczenia bez jego potwierdzenia. W efekcie ten, który zaprzecza prawdzie, musiałby zamknąć oczy, jednak ten, który zamyka oczy, jest w stanie przemienić dzień w noc jedynie dla samego siebie.
Podróżnik dowiedział się, że światło, jakim w wielkiej i wspaniałej klasie lśnią owi szanowani i dociekliwi uczeni, oświetlało połowę globu przez ponad tysiąc lat. Znalazł w nim moralną i duchową siłę, którą nie
mogły wstrząsnąć i której nie mogły zniszczyć nawet połączone siły wszystkich ludzi zaprzeczających prawdzie. Czyniąc zwięzłą aluzję do lekcji, jaką nasz wędrowiec odebrał w owej klasie, w Stopniu Dziewiątym Stacji Pierwszej powiedzieliśmy:
Nasz zamyślony podróżnik wyszedł z klasy, żarliwie pragnąc ujrzeć światło, jakie można dostrzec poprzez umacnianie i rozwijanie wiary, a także poprzez przejście od stopnia "wiedzy równej pewności" do stopnia "wizji równej pewności". Wówczas odkrył, że wzywają go miliardy duchowych przewodników, którzy dokładali starań w dążeniu do prawdy i osiągnęli "wizję równą pewności" w cieniu szerokiego traktu Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i jego wniebowstąpienia. Zajmowali się tym w gospodzie, w miejscu spotkań, wspominania Boga i nauczania, obficie oświetlonym i wielkim jak rozległa równina, które zostało ukształtowane poprzez połączenie niezliczonych mniejszych gospód i konwentów. Wkraczając do owego miejsca, odkrył, że ci duchowi przewodnicy - ludzie, przed którymi odsłoniła się prawda i którzy dokonali cudownych czynów - jednogłośnie oznajmiali: Nie ma boga, jak tylko On! na podstawie ich zaświadczenia, odsłonięcia tego, co niewidzialne, a także cudownych czynów, jakich mogli dokonać; że głosili konieczność istnienia i jedności Boga. Podróżnik ujrzał, jak oczywistą i jasną musi być prawda, pod którą jednomyślnie podpisują się owi święci geniusze i oświeceni gnostycy. Jak słońce staje się poznanym poprzez siedem barw jego światła, tak świetliste barwy owych świętych, ich wypełnione światłem odcienie, słuszne ścieżki, drogi prawości i wiarygodne kierunki wyłoniły się ze światła Tego, Który jest Przedwiecznym słońcem, poprzez siedemdziesiąt barw, zaiste, poprzez barwy, których jest tyle, ile jest Najpiękniejszych Imion Boga, a wszystkie są różne. Ujrzał, że jednomyślność proroków (niech będzie z nimi pokój), zgodność uczonych, którzy dostąpili oczyszczenia, i zgoda świętych ukształtowały największą zgodność, bardziej olśniewającą niż światło dnia, które ukazuje istnienie słońca.
W krótkiej wzmiance o korzyści, jaką nasz wędrowiec wyciągnął z pobytu w gospodzie sufich, w Stopniu Dziesiątym Stacji Pierwszej powiedzieliśmy:
Teraz nasz podróżnik poprzez świat, świadom najważniejszej i najwspanialszej ze wszystkich ludzkich doskonałości, która zaiste jest prawdziwym źródłem i początkiem wszystkich doskonałości, jest umiłowaniem Boga biorącym początek z wiary w Niego i poznania Go, ze wszystkich swych zewnętrznych i wewnętrznych sił pragnął nadal umacniać swoją wiarę i rozwijać swoją wiedzę. Uniósł zatem głowę i spojrzał na niebiosa, mówiąc sam do siebie:
"Najcenniejszą rzeczą we wszechświecie jest życie, a wszystkie rzeczy zostały uczynione podporządkowanymi życiu. Najcenniejszymi spośród wszystkich istot są istoty żywe, a najcenniejszymi z istot ożywionych są istoty świadome. W każdym stuleciu i każdego roku świat jest opróżniany i zapełnia się na nowo, aby pomnożyć ową cenną substancję. Zatem bez żadnych wątpliwości wynika z tego, że wspaniałe i zdobne niebiosa muszą posiadać odpowiednie dla nich ludy i odpowiednich mieszkańców, żyjących, posiadających duszę i świadomych, ponieważ wydarzenia odnoszące się do oglądania aniołów i rozmawiania z nimi - takie jak ukazywanie się anioła Gabriela (niech będzie z nim pokój) w obecności Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i na oczach jego towarzyszy - były przekazywane i relacjonowane od najdawniejszych czasów. Ach, gdybym mógł porozmawiać z mieszkańcami niebios i do-wiedzieć się, co myślą w tym temacie! Ich słowa dotyczące Stwórcy wszechświata mają największe znaczenie".
Kiedy tak pomyślał, nagle usłyszał niebiański głos:
«Jeśli pragniesz spotkać się z nami i wysłuchać naszej lekcji, wiedz, że przede wszystkim wierzymy w te kwestie wiary, które przynieśliśmy prorokom kierowanym przez Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który z kolei przyniósł Koran, ową Księgę cudownej wystawy. Wszyscy spośród nas o czystych duszach, którzy ukazali się ludziom, jednogłośnie i bez żadnego wyjątku zaświadczają konieczność istnienia, jedność i święte atrybuty Stwórcy owego wszechświata, zgodnie głosząc swoje świadectwo. Pokrewieństwo i wzajemna zgodność owych obwieszczeń są dla ciebie przewodnikiem jasnym jak słońce».
Po tych słowach zalśniło światło wiary wędrowca, które sięgnęło od ziemi do niebios.
W krótkiej wzmiance o owej lekcji, jaką podróżnik odebrał od aniołów, w Stopniu Jedenastym Stacji Pierwszej powiedzieliśmy:
Wówczas ów gorliwy i dociekliwy podróżnik, pouczony przez języki rozmaitych królestw w materialnych i cielesnych aspektach świata przejawów, poprzez wypowiedzi sposobów istnienia owych królestw, zapragnął odbyć podróż przez świat tego, co niewidzialne, i przez królestwo pośrednie, aby zbadać je i dojść do prawdy. Wówczas otworzyła się przed nim brama prawych i świetlistych umysłów, rozsądnych i oświeconych serc, które są niby nasiona człowieka, będącego owocem wszechświata, a mimo ich niewielkiego rozmiaru są w stanie rozszerzyć się tak, by dosłownie objąć cały kosmos.
Wędrowiec spojrzał i ujrzał, że ludzkie serca i umysły są przesmykami, łączącymi królestwo tego, co niewidzialne, z królestwem przejawów; ujrzał, że w tych miejscach owe dwa królestwa spotykają się i przeplatają na tyle, by wpłynąć na człowieka. Zwracając się do swego umysłu i serca, powiedział:
"Chodźcie! Droga wiodąca do prawdy od tych waszych odpowiedników jest krótsza. Powinniśmy z tego skorzystać poprzez badanie cech, istot i barw dotyczących wiary, jakie znajdziemy w owych miejscach, nie zaś poprzez wysłuchiwanie lekcji wygłaszanych językiem usposobienia, jak w poprzednich przypadkach".
Rozpoczynając swoje badania ujrzał, że wiara i silne przekonanie o Bożej jedności, jakie stało się udziałem wszystkich oświeconych umysłów mimo ich różnych zdolności oraz różnych, a nawet wzajemnie sprzecznych metod i poglądów, były jedne i te same, podobnie jak ich niezłomne ufność, pewność i przekonanie. Musiały zatem polegać na jednej i niezmiennej prawdzie, a ich korzenie były do tego stopnia zanurzone w głębokiej prawdzie, że nie mogłyby zostać wyrwane. Ich jednomyślność w kwestiach wiary, konieczności istnienia Boga i Jego jedności, była niezniszczalnym i świetlistym łańcuchem i wypełnionym jasnym światłem oknem, otwierającym się na świat prawdy.
Wędrowiec ujrzał również, że jednomyślne, pewne i wzniosłe objawienia i świadectwa filarów wiary, jakimi radowały się owe rozsądne i świetliste umysły, których metody były różne, a poglądy rozbieżne, odpowiadały
sobie we wzajemnej zgodności w kwestiach Bożej jedności. Każde z owych świetlistych serc, zwracających się ku prawdzie, dołączających do niej i ukazujących ją, było małym tronem wiedzy Wszechwładnego, zwierciadłem ukazującym wieczność Boga, Który jest ponad wszelką potrzebę; były niczym wielce liczne okna otwierające się na Tego, Który jest słońcem prawdy, a wszystkie razem wzięte były niby największe okno. Ich zgodność i jednomyślność dotyczące istnienia i jedności Boga były niezawodnym i najdoskonalszym przewodnikiem, najbardziej wzniosłym nauczycielem i mentorem, jako że nie jest w żaden sposób możliwe ani nawet wyobrażalne, by przypuszczenie inne niż prawda, nieprawdziwa myśl lub fałszywy atrybut były w stanie tak konsekwentnie, bezsprzecznie i w tym samym czasie zwieść tak wiele bystrych oczu lub sprawić, by wszystkie uległy złudzeniu. Nawet szaleni sofiści, którzy zaprzeczają istnieniu kosmosu, nie zgodziliby się z zepsutym i łajdackim umysłem utrzymującym, że taka rzecz jest możliwa. To wszystko zrozumiał nasz podróżnik, który wraz ze swym sercem i umysłem powiedział: «Uwierzyłem w Boga Jedynego».
Czyniąc krótką wzmiankę o korzyściach, jakie stały się udziałem naszego podróżnika dzięki prawym umysłom, świetlistym sercom i wiedzy w temacie wiary, w Stopniach Dwunastym i Trzynastym Stacji Pierwszej powiedzieliśmy:
Następnie podróżnik uważnie spojrzał na świat tego, co niewidzialne, a w dociekliwej podróży swego umysłu i serca zapukał do drzwi owego świata, myśląc: "Co też ów świat ma do powiedzenia?" Wówczas przyszło mu na myśl: "To jasne i zrozumiałe, że za zasłoną tego, co niewidzialne, istnieje Ten, Który pragnie stać się Poznanym poprzez wszystkie liczne, pięknie przyozdobione i pełne kunsztu dzieła w cielesnym świecie przejawów, Który pragnie stać się Umiłowanym poprzez owe nieskończenie
słodkie i pięknie przyozdobione dary, Który pragnie uczynić znanymi Swe ukryte doskonałości poprzez owe niezliczone, cudowne i umiejętnie stworzone dzieła kunsztu, a Który dokona tego raczej nie przez słowa, lecz przez czyn, i umożliwi poznanie Go poprzez przemawianie językiem usposobienia. Skoro tak, to z pewnością będzie On przemawiał, uczyni Siebie Poznanym i Umiłowanym poprzez słowa, jak czyni to poprzez działanie i stan. Wobec tego musimy poznać Go poprzez Jego przejawy odnoszące się do świata tego, co niewidzialne".
Po tych słowach wędrowiec wkroczył do owego świata i okiem swego umysłu ujrzał, co następuje:
Prawda objawień za każdym razem i poprzez najbardziej potężny przejaw przeważa nad wszystkimi częściami świata tego, co niewidzialne. Wraz z prawdą objawienia przychodzi inspiracja pochodząca od Tego, Który jest Wszechwiedzący i zna to, co niewidzialne, przychodzi świadectwo Jego istnienia w jedności daleko silniejsze od świadectwa wszechświata i istot stworzonych. Nie pozostawia On Samego Siebie, Swego istnienia i Swej jedności wyłącznie świadectwu Jego stworzeń, lecz raczej przemawia On słowami przedwiecznej mowy zgodnej z Jego istnieniem. Mowa Tego, Który jest Wszechobecny, Który widzi każdą rzecz w Swej mocy i wiedzy, również jest nieskończona, a jak znaczenie Jego mowy czyni Go Poznanym, tak Jego przemawianie umożliwia poznanie zarówno Jego, jak i Jego atrybutów.
Podróżnik poznał, że prawda, rzeczywistość i istnienie objawienia zostały uczynione jasnymi w stopniu równym oczywistości przez zgodność stu tysięcy proroków (niech będzie z nimi pokój), przez zgodność ich obwieszczeń dotyczących Bożego objawienia, przez świadectwa i cuda zawarte w Świętych Księgach i na ich niebiańskich stronicach, które są przewodnikami i wzorami dla przytłaczającej większości ludzkości - a ludzkość potwierdza je i zgadza się z nimi - oraz są widocznymi owocami objawienia. Ponadto pojął on, że prawda objawienia głosi pięć uświęconych prawd.
Prawda Pierwsza: Przemawianie w sposób stosowny dla ludzkich umysłów i zdolności pojmowania jest pewnego rodzaju zstąpieniem Boga do ludzkich umysłów. Wszechwładza Boga wymaga tego, by obdarował On wszystkie Jego świadome stworzenia darem mowy, by rozumiał ich mowę, a wreszcie, by miał w niej Swój udział poprzez Swoje słowa.
Prawda Druga: Ten, Który - aby uczynić Siebie Samego Poznanym - wypełnił kosmos Swymi cudownymi stworzeniami i obdarował owe stworzenia językami, wypowiadającymi Jego doskonałość, z całą pewnością uczyni Siebie Poznanym również przez własne słowa.
Prawda Trzecia: Funkcją wynikającą z tego, że On jest Stwórcą każdej rzeczy, jest odpowiadanie poprzez słowa na suplikacje i składane Mu podziękowania, jakie wypowiadają najbardziej wybrane, najbardziej potrzebujące, najbardziej delikatne i najbardziej żarliwe spośród Jego istot - prawdziwi ludzie.
Prawda Czwarta: Atrybut mowy - zasadniczy, towarzyszący wiedzy i życiu oraz będący ich świetlistym przejawem - z pewnością będzie należał we wszechstronnym i wiecznym kształcie do Tego, Który obejmuje Swą wiedzą każdą rzecz i Którego życie jest wieczne.
Prawda Piąta: Konsekwencją boskości jest fakt, że Ten, Który obdarował ludzi bezsilnością i pragnieniem, ubóstwem i potrzebą, obawą o przyszłość, miłością i czcią, powinien oznajmić poprzez mowę Swoje istnienie najbardziej przez Niego umiłowanym i najbardziej Mu miłym, najbardziej zatroskanym i potrzebującym spośród Jego stworzeń, które najbardziej pragną odnalezienia ich Pana i Władcy.
Świadectwa istnienia w jedności Tego, Którego istnienie jest konieczne, jakie jednomyślnie składają powszechne i niebiańskie objawienia zawierające prawdy zstępowania Boga do ludzkich umysłów, obwieszczenia Wszechwładnego o Sobie Samym, litościwej odpowiedzi, rozmowy z Bogiem i wiecznej komunikacji z Nim Samym, stanowią dowód potężniejszy od świadectwa istnienia słońca, jakiego dostarczają promienie słonecznego światła.
Nasz podróżnik zrozumiał to, a następnie spojrzał w kierunku inspiracji i ujrzał, że wiarygodna inspiracja zaiste pod pewnymi względami przypomina objawienie i jest rodzajem mowy Wszechwładnego. Istnieją jednak dwie różnice między nimi.
Różnica Pierwsza: Objawienie, które jest znacznie wyższe od inspiracji, zazwyczaj przychodzi za pośrednictwem aniołów, podczas gdy inspiracja zazwyczaj przychodzi bezpośrednio.
Również do króla należą dwa rodzaje mowy i rozkazu, i tak rodzaj pierwszy polega na tym, że król wysyła do gubernatora swego zastępcę, wyposażonego w cały przepych monarchy i w całą wspaniałość jego panowania. Niekiedy, aby ukazać ową wspaniałość panowania i doniosłość królewskiego rozkazu, władca może spotkać się z pośrednikiem, a następnie zostanie wydane królewskie zarządzenie.
Rodzaj drugi to prywatna rozmowa, jaką król odbywa osobiście, nie poprzez swój tytuł monarchy ani nie w imię królowania, a dotyczy ona kwestii prywatnych i pewnych drobnych spraw. Król może w tym celu
wezwać swego zaufanego sługę spośród jego zwykłych poddanych lub też porozmawiać z gubernatorem przez prywatny telefon.
W ten sam sposób Przedwieczny Władca może albo przemówić - w imieniu Pana (ar. Ar-Rabb) wszystkich światów i poprzez Swój tytuł Stwórcy wszechświata - poprzez objawienie lub ogólną inspirację, która spełnia funkcję objawienia, albo też może przemówić w inny sposób, prywatnie, jako Pan (ar. Ar-Rabb) i Stwórca wszystkich istot żywych, zza zasłony, w sposób stosowny dla tego, kto jest adresatem Jego słów.
Różnica Druga: Objawienie jest pozbawione jakiegokolwiek cienia, czyste i zarezerwowane dla wybranych. Inspiracja, przeciwnie, posiada cień, przeplatające się z nią barwy, i ma charakter ogólny. Istnieje wiele różnych rodzajów inspiracji, takich jak inspiracja aniołów, inspiracja ludzi czy inspiracja zwierząt; inspiracja kształtuje zatem pole służące pomnożeniu słów Boga, których jest tyle, ile jest kropli wody w oceanie.
Nasz podróżnik pojął, że ta kwestia zaiste jest rodzajem komentarza do wersetu:
[30]
Następnie spojrzał na naturę, mądrość i świadectwo inspiracji - i ujrzał, że natura, mądrość i rezultat inspiracji składają się z czterech świateł.
Światło Pierwsze: Rezultatem umiłowania przez Boga i Bożego miłosierdzia jest fakt, że uczynił on Siebie Umiłowanym poprzez słowo, obecność i rozmowę, w ten sam sposób, w jaki poprzez Swe czyny uczynił Siebie Umiłowanym przez Jego stworzenia.
Światło Drugie: Litość Boga wymaga tego, by odpowiadał On Swoim sługom zza zasłony poprzez słowa, tak jak odpowiada On na modlitwy Swych sług poprzez Jego czyny.
Światło Trzecie: Nieodłączną cechą wszechwładzy Boga jest fakt, że jak w potrzebie odpowiada On na wołania o pomoc, suplikacje i błagania tych spośród Jego stworzeń, które dotknęły bolesne nieszczęścia i trudności, tak spieszy On im z pomocą poprzez słowa inspiracji, które są pewnego rodzaju mową.
Światło Czwarte: Bóg uczynił Jego istnienie, obecność i ochronę zaiste dostrzegalnymi dla Jego najsłabszych i najbiedniejszych, najbardziej ubogich i potrzebujących świadomych stworzeń, które wielce potrzebują
odnalezienia ich Pana, Obrońcy, Opiekuna i Rozporządzającego każdą sprawą. Konieczną i zasadniczą konsekwencją Bożej troskliwości i litości Wszechwładnego jest to, że powinien On również oznajmiać Swoją obecność i Swoje istnienie poprzez mowę, zza zasłony wiarygodnej inspiracji - która jest rodzajem przemawiania Wszechwładnego - poszczególnym stworzeniom, w sposób właściwy dla nich i dla ich zdolności, poprzez telefon ich serc.
Następnie nasz wędrowiec spojrzał na świadectwo inspiracji i ujrzał, że gdyby na przykład słońce posiadało świadomość i życie, gdyby siedem barw słonecznego światła było atrybutami słońca, to pod pewnym względem promienie słońca i jego przejawy zawarte w słonecznym świetle przybrałyby kształt mowy, a w takiej sytuacji zarówno podobieństwa, jak i odbicia słońca byłyby obecne we wszystkich obiektach przezroczystych, zaś słońce rozmawiałoby ze wszystkimi zwierciadłami i lśniącymi przedmiotami, okruchami szkła, pęcherzykami piany i kroplami wody, zaiste ze wszystkimi przejrzystymi cząsteczkami, stosownie do właściwości każdej z nich; odpowiadałoby na potrzeby każdej z owych rzeczy, zaś one wszystkie zaświadczałyby istnienie słońca, a żadne zadanie nie byłoby przeszkodą dla jakiegokolwiek innego zadania i żadna rozmowa nie przeszkadzałaby w jakiejkolwiek innej rozmowie. To jest oczywiste.
W ten sam sposób mowa Chwalebnego Władcy wieczności i przedwieczności, Najpiękniejszego i Wzniosłego ponad każdą rzecz Stwórcy wszystkich istot, Którego można opisać jako Tego, Który jest Przedwiecznym słońcem, ukazuje się każdej rzeczy w sposób ogólny i wszechstronny, w sposób właściwy dla właściwości każdej z nich, jak jest to również z Jego wiedzą i mocą. Żadna prośba nie ingeruje w sprawy innych próśb, żadne zadanie nie uniemożliwia wypełnienia innego, a żadne przesłanie nie miesza się z innym przesłaniem. To wszystko nasz wędrowiec pojął jako oczywiste, wiedząc, że każdy z owych przejawów, każda z wypowiedzi i inspiracji, wszystkie razem i każde z osobna, zaświadczyły i dały jednogłośne świadectwo obecności, konieczności istnienia i jedności Jedynego, Przedwiecznego słońca, z "wiedzą równą pewności" bliską "wizji równej pewności".
W zwięzłej wzmiance dotyczącej lekcji w temacie wiedzy o Bogu, jaką nasz dociekliwy podróżnik otrzymał od świata tego, co niewidzialne, w Stopniach Czternastym i Piętnastym Stacji Pierwszej powiedzieliśmy:
Następnie ów podróżnik poprzez świat zwrócił się do swego umysłu, mówiąc: "Skoro poszukuję mojego Pana i Stwórcy poprzez stworzenia wszechświata, powinienem przede wszystkim odwiedzić tego, który jest najbardziej znamienitym z owych stworzeń, najwspanialszego i najbardziej znakomitego przywódcę pośród nich - co potwierdziło nawet świadectwo jego nieprzyjaciół, najbardziej sławnego władcę, którego mowa była najbardziej wzniosła, a umysł najbardziej olśniewający, którego doskonałość i przyniesiony przez niego Koran rozświetliły czternaście wieków - Muhammada, proroka z Arabii, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie ".
Aby zatem odwiedzić Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i uzyskać od niego odpowiedź na swoje poszukiwania, podróżnik w swym umyśle udał się do błogosławionej epoki Proroka i ujrzał, że dzięki niemu była ona czasem prawdziwej szczęśliwości, jako że dzięki światłu, które przyniósł, Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) przekształcił najbardziej prymitywnych i niepiśmiennych ludzi w mistrzów i nauczycieli całego świata.
Wędrowiec powiedział do swego umysłu: "Zanim zapytam tego nadzwyczajnego człowieka o naszego Stwórcę, najpierw powinienem poznać jego zalety, wiarygodność jego słów i prawdziwość jego ostrzeżeń". Rozpoczął swoje dochodzenie, a spośród wielu rozstrzygających dowodów, jakie odkrył, w tym miejscu pokrótce wskażemy na jedynie dziewięć najbardziej ogólnych.
Dowód Pierwszy to wszystkie znakomite przymioty i cechy tego nadzwyczajnego człowieka, potwierdzone nawet przez świadectwo jego
nieprzyjaciół. W jego rękach, zgodnie z wyraźnymi wersetami Koranu i przekazami, jakie cieszą się statusem tałatur [31], ukazały się setki cudów. Przykładami owych cudów są rozszczepienie księżyca - وَ انْشَقَّ الْقَمَرُ [32] - na jeden znak jego palca; rzucenie przez niego garści pyłu w oczy nieprzyjaciół, które sprawiło, że uciekli -
[33]
napojenie jego spragnionej armii wodą, która wypłynęła spomiędzy jego palców niczym rajskie źródło Al-Kałsar. Jako że niektóre z owych cudów, których było ponad trzysta, zostały wyłożone wraz z ich rozstrzygającymi dowodami w wybitnym i cudownym dziele, znanym jako Cuda Muhammada, a będącym Listem Dziewiętnastym, pozostawiamy omówienie tych cudów owej pracy, pozwalając naszemu wędrowcowi, aby mówił dalej:
"Człowiek, który prócz szlachetnych cech charakteru i doskonałości ukazał te świetliste cuda, z pewnością musi być najbardziej prawdomównym ze wszystkich ludzi. Nie do pomyślenia jest, by miał on zniżyć się do oszustwa, kłamstw i błędów, które są czynami niegodziwca".
Dowód Drugi: Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) trzyma w ręku zarządzenie Pana całego wszechświata, zarządzenie, które przez wszystkie stulecia zostało przyjęte i potwierdzone przez z górą trzysta milionów ludzi. Owo zarządzenie, jakim jest Potężny Koran, jest cudowne na siedem różnych sposobów. Fakt, że Koran posiada czterdzieści aspektów cudowności i jest słowem Stwórcy wszystkich istot, został szczegółowo wyłożony i poparty silnymi dowodami w Słowie Dwudziestym Piątym, zatytułowanym Cudowność Koranu, w znamienitym traktacie, który jest niczym słońce Traktatów Światła. Pozostawiamy zatem te kwestie owemu dziełu i słuchamy naszego wędrowca, kiedy mówi:
"Nigdy nie istniała żadna możliwość tego, aby ten, kto przyniósł i ogłosił owo zarządzenie, miał skłamać, ponieważ byłoby to zbezczeszczeniem owego zarządzenia i zdradzeniem Tego, Który je wydał".
Dowód Trzeci: Podobne islamowi, który przyniósł ów człowiek, święte prawo, kodeks aktów czci, wezwanie i wiara ani nie istnieją, ani nie mogłyby istnieć. Nie istnieje ani nie mogłaby istnieć również bardziej doskonała forma owego prawa, ponieważ prawo, jakie pojawiło się wraz z owym niepiśmiennym człowiekiem, nie ma godnego siebie
przeciwnika w zarządzaniu piątą częścią ludzkości od czternastu wieków w sposób sprawiedliwy i precyzyjny, poprzez wszystkie jego nakazy i zakazy. Co więcej, islam, który powstał z uczynków, wypowiedzi i stanów duchowych tego niepiśmiennego człowieka, nie ma ani nie może mieć równych sobie, jako że przez wszystkie stulecia był dla trzystu milionów ludzi przewodnikiem i ostoją, nauczycielem ich umysłów, oświecającym i oczyszczającym ich serca, przyczyną udoskonalenia i wyćwiczenia ich dusz, a także źródłem postępu i osiągnięć ich dusz.
Podobnie Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jest niezrównany w sposobie, w jaki przodował w wykonywaniu wszystkich aktów czci, jakie znajdziemy w jego religii; w byciu pierwszym w pobożności i bogobojności; w jego dostrzeganiu obowiązków oddawania czci Bogu w całej pełni przy zwracaniu uwagi na ich najbardziej głębokie wymiary, nawet kiedy był zaangażowanym w nieprzerwaną walkę i działanie; w jego praktykowaniu aktów kultu, w doskonały sposób łączących początek i koniec oddawania czci Bogu i służenia Mu bez naśladowania kogokolwiek innego.
Pośród tysięcy jego suplikacji, modlitw i inwokacji Dżałszan al-Kabir (ar. Wielka tarcza) jest tą, w której opisuje on swego Pana (ar. Ar-Rabb) w stopniu poznania Go tak doskonałym, że wszyscy gnostycy i święci, którzy przyszli po nim, w swych połączonych staraniach nie byli w stanie osiągnąć podobnego poziomu poznania i trafnego opisania. Ten fakt ukazuje, że również w modlitwie Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) nie miał sobie równych. Ktokolwiek spojrzy na początek Traktatu o suplikacjach, wykładającego część znaczenia jednej z dziewięćdziesięciu dziewięciu części Dżałszan al-Kabir, ten powie, że również Wielka tarcza nie ma sobie równych.
W swym głoszeniu Bożego przesłania i w swym wzywaniu ludzi do prawdy Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) ukazał taką wytrwałość, stałość i odwagę, że choć wystąpiły przeciwko niemu z największą wrogością wielkie państwa, religie, a nawet jego własny lud, klan i stryj, nie okazał on najmniejszego śladu wahania, niepokoju czy strachu. Fakt, iż z powodzeniem rzucił on wyzwanie całemu światu i uczynił islam panem świata, również udowadnia, że nie istnieje i nie może istnieć nikt podobny do niego w przekazywaniu przesłania i wzywaniu do prawdy.
W swej wierze przejawiał on tak nadzwyczajną siłę, tak wspaniałą pewność, tak cudowny zakres wiary i tak wzniosłe przeświadczenie, rozświetlające cały świat, że żadna z idei i żadne z wierzeń, jakie
zdominowały świat, żadna z filozofii mędrców czy nauk przywódców religijnych nie była w stanie - mimo całej ich wrogości i zaprzaństwa - zaszczepić w jego pewności, przeświadczeniu, zaufaniu Bogu i przekonaniu najmniejszej wątpliwości, wahania, słabości czy niepokoju. Co więcej, wszyscy świątobliwi mężowie wszystkich wieków, na czele których stoją jego towarzysze, przodujący jeśli chodzi o stopnie wiary, zanurzyli się w fontannie jego wiary i postrzegali go jako tego, który przedstawiał sobą najwyższy poziom wiary, co dowodzi, że również jego wiara była niezrównaną.
Nasz podróżnik wywnioskował zatem, i potwierdził to swoim rozumem, że kłamstwo i dwulicowość nie mogą mieć miejsca w przypadku tego, kto przyniósł tak unikalne, święte prawo, jakim jest niezrównany islam, tak cudowne poświęcenie się oddawaniu czci Bogu, tak nadzwyczajną doskonałość suplikacji i modlitw, tak powszechnie uznane wezwanie do prawdy i tak cudowną wiarę.
Dowód Czwarty: Jak zgodność proroków jest mocnym dowodem istnienia Boga i Jego jedności, tak w ten sam sposób jest zdecydowanym poświadczeniem prawdziwości posłannictwa Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), ponieważ wszystkie święte atrybuty, cuda i funkcje, które wskazują na prawdziwość posłannictwa proroków, zgodnie z zaświadczeniem historii w całej pełni dotyczą także jego osoby. Prorocy poprzez swoje słowa zapowiedzieli jego przyjście i dali o nim dobrą nowinę na kartach Tory, Ewangelii i Psalmów; ponad dwadzieścia najbardziej miarodajnych przykładów owych dobrych wiadomości, wybranych z Pism, zostało wyłożonych i udowodnionych w Liście Dziewiętnastym. Podobnie poprzez wszystkie czyny i cuda powiązane z ich posłannictwem prorocy potwierdzili misję Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), która jest najdoskonalszym ze wszystkich zadań i przodującą wśród wszystkich funkcji proroctwa, i do pewnego stopnia złożyli pod nią swoje podpisy. Jak przez zgodność wyrażoną słowami wskazali oni na Bożą jedność, tak poprzez jednomyślność swych uczynków zaświadczyli prawdomówność tego człowieka, i to również zrozumiał nasz podróżnik.
Dowód Piąty: Podobnie tysiące świętych, którzy dostąpili prawdy, doskonałości, cudownych czynów, odsłonięcia i zaświadczenia rzeczywistości, a wszystko dzięki naukom Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i dzięki podążaniu za nim, jednomyślnie zaświadczają nie tylko Bożą jedność, lecz również prawdziwość posłannictwa tego człowieka. Ponadto faktem jest, że dzięki światłu świętości zaświadczają oni niektóre z ogłoszonych przez niego prawd dotyczących świata tego,
co niewidzialne, że wierzą we wszystkie z owych prawd i potwierdzają je dzięki światłu wiary, czy to z "wiedzą równą pewności", czy to poprzez "wizję równą pewności", czy też z całkowitą pewnością. Podróżnik ujrzał, że to również ukazuje z jasnością równą jasności słońca stopień prawdomówności i prawości wielkiego człowieka, który jest ich mistrzem.
Dowód Szósty: Miliony uczonych, którzy dostąpili oczyszczenia, szczerych i skrupulatnych, a także miliony wierzących mędrców, którzy osiągnęli najwyższą stację uczoności dzięki naukom zawartym w świętych prawdach, jakie przyniósł ten człowiek (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), choć był niepiśmienny, dzięki wzniosłym naukom, jakie stworzył i wiedzy o Bogu, którą odkrył, nie tylko udowadniają i potwierdzają, jednogłośnie i z wykorzystaniem najsilniejszych dowodów, Bożą jedność, która jest fundamentem jego misji, lecz również jednogłośnie świadczą o prawdomówności owego największego nauczyciela i wspaniałego mistrza oraz o prawdziwości jego słów. Jest to dowód jasny jak światło dnia. Również Traktaty Światła wraz z setką ich części są jedynie jednym dowodem jego prawdomówności.
Dowód Siódmy: Krewni Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i jego towarzysze - którzy ze swą wnikliwością, wiedzą i osiągnięciami duchowymi są najbardziej sławnymi, szanowanymi, znamienitymi, pobożnymi i bystrymi ludźmi, zaraz po prorokach - zbadali i przestudiowali, z największą uwagą, powagą i dokładnością, wszystkie jego twierdzenia (czy to ukryte, czy jawne), myśli i warunki, w jakich działał. Doszli do jednomyślnego wniosku, wedle którego był on najbardziej prawdomównym, wzniosłym i uczciwym pośród wszystkich istot świata, a ich niezachwiane potwierdzenie i mocna wiara są dowodem podobnym światłu dnia, które zaświadcza istnienie słońca.
Dowód Ósmy: Wszechświat wskazuje na swojego Stwórcę, Zapisującego i Tego, Który go zaprojektował, Który stwarza go, organizuje i zarządza nim, a poprzez określenie i ustalenie proporcji i kształtu kosmosu rozporządza nim, jakby ten był pałacem, księgą, wystawą i widowiskiem. Wszechświat wskazuje również na fakt, że wymaga on wzniosłego herolda, prawdomównego odsłaniającego, uczonego mistrza i prawdziwego nauczyciela, który pozna i uczyni poznanym Boży zamysł zawarty w stworzeniu wszechświata, który przekaże wiedzę dotyczącą mądrości Wszechwładnego zawartej w jego zmianach i przemianach, który przekaże naukę o rezultatach zgodnego z obowiązkiem ruchu wszechświata, ogłosi jego zasadniczą wartość i doskonałość wszystkich istot, jakie się w nim znajdują, i wyrazi znaczenia owej wielkiej księgi. Tak, wszechświat wskazuje na to, że taki ktoś z pewnością istnieje. Podróżnik
zrozumiał zatem, że wszechświat zaświadcza prawdomówność tego człowieka, który wypełnił wszystkie owe funkcje lepiej niż ktokolwiek inny, a także fakt, że jest on najbardziej wzniosłym i lojalnym urzędnikiem Stwórcy wszechświata.
Dowód Dziewiąty: Za zasłoną istnieje Ten, Który pragnie ukazać poprzez owe przemyślne i mądre dzieła doskonałość Swego talentu i kunsztu; Który pragnie uczynić Siebie Poznanym i Umiłowanym poprzez niezliczone upiększone i zdobne stworzenia; Który pragnie wzbudzić wychwalania i podziękowania poprzez nieprzeliczone przyjemne i wartościowe dary, jakie zsyła; Który poprzez Swą troskliwość, ochronę i zaopatrywanie życia, poprzez Swe dostarczanie daru pożywienia w sposób, jaki zaspokoiłby najbardziej delikatne smaki i apetyty, pragnie sprawić, by ludzie w obliczu Jego wszechwładzy oddawali Mu cześć z wdzięcznością i uznaniem; Który pragnie przejawić Swą boskość poprzez zmianę pór roku, poprzez naprzemienność dnia i nocy, poprzez wszystkie Swoje wspaniałe i majestatyczne dzieła, wszystkie Swoje wzbudzające strach i mądre działania i akty stworzenia, a skutkiem tego sprawić, że człowiek uwierzy w Jego boskość w całkowitym podporządkowaniu się, pokorze i posłuszeństwie; Który pragnie ukazać Swą sprawiedliwość i prawdomówność, poprzez które przez wszystkie wieki chroni on cnotę i cnotliwych, zaś niszczy zło i złych, unicestwiając ciosami z niebios tyrana i kłamcę. U boku Tego, Który jest Niewidzialny, z pewnością będzie stał ten, kto jest najbardziej umiłowanym pośród Jego stworzeń i najbardziej oddanym Jego sługą; kto - służąc celom, o jakich wspomnieliśmy wcześniej - odkrył i rozwikłał talizman i zagadkę stworzenia wszechświata; kto zawsze działał w Imię Stwórcy; kto u Niego poszukiwał pomocy i sukcesu, i od Niego je otrzymał - Muhammad Kurajszyta, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie!
Później podróżnik powiedział, zwracając się do własnego umysłu:
"Skoro owe dziewięć prawd zaświadcza prawdomówność tego człowieka, musi on być źródłem chwały całego rodzaju ludzkiego i źródłem honoru świata. Gdybyśmy zatem nazwali go dumą świata i chlubą synów Adama, byłoby to właściwe. Fakt, że zarządzenie Litościwego, które ów człowiek trzyma w ręku, a którym jest Koran, owa Księga cudownej wystawy, we wspaniały sposób podbiło połowę świata, by nad nią zapanować, wraz ze wszystkimi doskonałościami i wzniosłymi cnotami tego człowieka ukazuje, że jest on najważniejszą osobistością świata, a najważniejszym słowem w temacie naszego Stwórcy jest to, które on wypowiada".
Teraz spójrz! Podstawą wezwania owego nadzwyczajnego człowieka i celem całego jego życia, opierającego się na sile, jaką czerpał z setek bezsprzecznych i oczywistych cudów, a także z tysięcy wzniosłych i fundamentalnych prawd zawartych w jego religii - było udowodnienie i zaświadczenie istnienia Tego, Którego istnienie jest konieczne, Jego jedności, atrybutów i Najpiękniejszych Imion, potwierdzenie, oznajmienie i obwieszczenie Jego istnienia. Ten, którego nazywamy umiłowanym przez Boga, jest zatem jak słońce wszechświata, jak najbardziej olśniewający dowód istnienia naszego Stwórcy. Istnieją trzy rodzaje wspaniałej i nieomylnej zgody, a każda z nich potwierdza i przypieczętowuje przyniesione przez tego człowieka świadectwo, składając pod nim swój podpis.
Rodzaj Pierwszy to jednomyślne potwierdzenie dokonane na całym świecie przez świetliste i znamienite zgromadzenie, znane na całym świecie jako rodzina Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), do którego należą tysiące ludzi, którzy byli biegunami duchowości, i świętych o przenikliwym spojrzeniu, będących w stanie dostrzec to, co niewidzialne, jak Imam 'Ali (niech Bóg będzie z niego rad), który powiedział: "Gdyby uniosła się zasłona (skrywająca to, co niewidzialne), moja pewność wiary nie stałaby się większa", czy 'Abd Al-Qadir al-Gajlani, Ghałs al-A'zam (niech jego tajemnica będzie uświęcona), który pozostając na ziemi, ujrzał Wielki Tron i wspaniałą postać anioła Israfila.
Rodzaj Drugi to potwierdzenie dokonane z silną wiarą, która sprawia, że ludzie są w stanie poświęcić życie i dobytek, przodków i klan, przez sławne zgromadzenie znane jako towarzysze Proroka, którzy znajdowali się wśród ludzi prymitywnych i w środowisku niepiśmiennym, nie mieli żadnych Pism Objawionych i byli zagubieni w ciemności okresu między prorokami, a w bardzo krótkim czasie stali się mistrzami, przewodnikami i sprawiedliwymi władcami najbardziej cywilizowanych i najbardziej rozwiniętych politycznie i społecznie ludów i krajów, i władali światem od wschodu do zachodu, a ich rządy cieszyły się powszechnym uznaniem.
Rodzaj Trzeci to potwierdzenie dostarczone przez jednomyślną i niezachwianą wiedzę wzniosłej grupy skrupulatnych i wnikliwych uczonych, których tysiące pojawiały się w każdej epoce, którzy dokonali cudownego postępu w każdej nauce, a działali na różnych polach.
Zatem świadectwo Bożej jedności przyniesione przez owego człowieka nie jest poszczególne i jednostkowe, lecz ogólne, powszechne i niezachwiane. Gdyby nawet wszystkie istniejące demony zjednoczyły się, nie mogłyby rzucić mu wyzwania - taki był wniosek, do jakiego doszedł nasz wędrowiec.
W odniesieniu do lekcji, jaką ów podróżnik przez świat i wędrowiec przez życie odebrał w Szkole Światła, kiedy w swym umyśle odwiedził błogosławioną epokę Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), w zakończeniu Stopnia Szesnastego Stacji Pierwszej powiedzieliśmy:
Niestrudzony i nienasycony wędrowiec, który dowiedział się, że celem życia na tym świecie i jego esencją jest wiara, zwrócił się do własnego serca i powiedział:
"Zbadajmy księgę znaną jako Koran, Księga cudownej wystawy, o której mówi się, że jest słowem wypowiedzianym przez Tego, Którego poszukujemy, że jest najbardziej sławną, najbardziej olśniewającą i najmądrzejszą księgą na świecie, która w każdej epoce wzywa każdego, kto ją odrzuca, do tego, aby się jej podporządkował. Zobaczmy, co ona mówi, jednak najpierw musimy ustalić, czy pochodzi ona od naszego Stwórcy".
Po tych słowach podróżnik rozpoczął poszukiwania. Jako że żył w obecnych czasach, najpierw spojrzał na Traktaty Światła, będące blaskami cudowności Koranu; ujrzał, że sto trzydzieści części Traktatów zawiera kwestie zaczerpnięte z owej Księgi roztropności albo też dobrze uzasadnione wyjaśnienia tego, co się w niej znajduje. Pomimo tego, że w tej epoce uporu i ateizmu Traktaty Światła dzielnie walczą, aby rozprzestrzeniać prawdy Koranu na wszystkie strony, nikt nie jest w stanie ich pokonać, co dowodzi tego, że ich mistrzem, źródłem, autorytetem i słońcem jest Koran, będący niebiańską, nie zaś ludzką mową. Spośród setek cudów różnych części Traktatów Światła jeden dowód, zawarty w Słowie Dwudziestym Piątym i w zakończeniu Listu Dziewiętnastego, dowodzi czterdziestu aspektów cudowności Koranu w taki sposób, że
ktokolwiek go ujrzy, będąc dalekim od wyrażania krytyki czy sprzeciwu, ten podziwia jego argumenty i wypowiada słowa uznania oraz pochwały. Podróżnik pozostawił zatem Traktatom Światła udowodnienie tego, że Koran jest cudownym i prawdziwym słowem Boga, zwracając się jedynie ku zwięzłemu wskazaniu kilku punktów, ukazujących jego wielkość.
Punkt Pierwszy: Jak Koran ze wszystkimi swymi cudami i prawdami, wskazującymi na jego wiarygodność, jest cudem Muhammada, tak Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) ze wszystkimi cudami i dowodami proroctwa, z całą doskonałością wiedzy, jest cudem Koranu i rozstrzygającym dowodem tego, że Koran jest słowem Boga.
Punkt Drugi: Koran spowodował na tym świecie - w prawdziwie świetlistym, pięknym i prawdziwym stylu - przemiany w umysłach, sercach, duszach i umysłach ludzi, w życiu społecznym, w życiu jednostki i w życiu politycznym, i spowodował, że owe przemiany stały się nieśmiertelnymi, w tak piękny sposób, że w każdej chwili czternastu stuleci sześć tysięcy sześćset sześćdziesiąt sześć jego wersetów było recytowanych przez języki z górą trzystu milionów ludzi, zaś Koran szkolił ich, oczyszczając ich dusze i serca. Dla dusz był środkiem rozwoju; dla umysłów orientacją i światłem; dla życia - życiem samym w sobie oraz szczęśliwością. Taka Księga z pewnością jest niezrównana, jest cudem i fenomenem.
Punkt Trzeci: Koran, od epoki, w której został objawiony, aż do teraźniejszości, ukazywał elokwencję, która sprawiła, że wartość siedmiu poematów znanych jako "siedem zawieszonych", które wyhaftowano złotem i zawieszono na ścianach Ka'by, spadła do takiego poziomu, że córka Labida, zdejmując z Ka'by poemat swego ojca, powiedziała: "W porównaniu z wersetami Koranu nie ma on już żadnej wartości".
Pewien poeta spośród Beduinów, słysząc recytację wersetu:
[34]
natychmiast pokłonił się do ziemi. Zapytano go: "Czy zostałeś muzułmaninem?", a on odparł: "Nie, lecz pokłoniłem się przed elokwencją tego wersetu".
Tysiące uczonych i literatów, w rodzaju geniuszów retoryki takich, jak 'Abd Al-Qadir al-Dżurdżani, As-Sakkaki czy Az-Zamachszari, jednogłośnie zdecydowały, że elokwencja Koranu przekracza granice możliwości człowieka i jest dla niego nieosiągalna.
Koran od czasu jego objawienia zapraszał również na pole walki wszystkich butnych i egoistycznych literatów i retoryków, mówiąc do nich
w sposób obliczony na złamanie ich arogancji: "Dalejże, stwórzcie choć jedną surę podobną do tego albo też zaakceptujcie zatracenie i poniżenie na tym świecie i w życiu ostatecznym". Pomimo tego wyzwania uparci retorycy tamtych czasów porzucili krótką drogę stworzenia jednej sury podobnej Koranowi, a zamiast niej wybrali długą drogę narażenia na niebezpieczeństwo siebie samych i swego dobytku. Ten fakt udowadnia, że owa krótka droga nie mogła zostać obraną.
W obiegu znajdują się miliony książek w języku arabskim; niektóre z nich są napisane przez przyjaciół Koranu, aby przypominały go i naśladowały, a niektóre przez jego wrogów, by rzucić mu wyzwanie i poddać go krytyce, jednak żadna z nich wszystkich nie jest w stanie osiągnąć poziomu Koranu. Gdyby posłuchał ich prosty człowiek, z pewnością powiedziałby: "Koran nie przypomina owych innych ksiąg ani też nie należy do tej samej kategorii, co one. Musi zatem albo przewyższać je, albo też być niższym od nich". Nikt na świecie - ani niewierny, ani głupiec - nie jest w stanie powiedzieć, że Koran jest niższy od owych ksiąg, ponieważ przewyższa je wszystkie stopniem swej elokwencji.
Kiedyś pewien człowiek, czytając werset:
[35]
powiedział: "Nie widzę w tym wersecie żadnej cudownej elokwencji". Powiedziano mu: "Cofnij się jak podróżnik do epoki Koranu i posłuchaj, jak wtedy był recytowany ów werset". Wyobrażając sobie, że znajduje się tam przed objawieniem Koranu, ów człowiek ujrzał, że wszystkie istoty świata żyły na niestabilnym, przemijającym świecie, w pustej i bezgranicznej przestrzeni, w zamieszaniu i pozbawionej życia ciemności, nie mając ani świadomości, ani żadnego celu. Nagle usłyszał ów werset, głoszony językiem Koranu, zaś werset uniósł zasłonę okrywającą wszechświat i roz-świetlił oblicze Ziemi. Ta przedwieczna mowa i to wieczne zarządzenie dały naukę wszystkim świadomym istotom, ustawionym w szeregi następujących po sobie stuleci, a uczyniły to w taki sposób, że wszechświat stał się podobnym ogromnemu meczetowi. Wszystkie stworzenia, z nie-biosami i ziemią na czele, zajęły się wspominaniem Boga i głoszeniem Jego chwały, z radością i zadowoleniem wypełniając tę funkcję.
To wszystko dostrzegł nasz podróżnik, a smakując poziom elokwencji Koranu i porównując poprzez analogię inne wersety z omawianym wersetem, pojął jeden z wielu tysięcy mądrych powodów, dla których połowa świata i piąta część ludzkości zostały podbite przez elokwentny
szept Koranu, aby jego szanowane i wspaniałe królestwo trwało nieprzerwanie przez czternaście stuleci.
Punkt Czwarty: Koran ukazał słodycz tak prawdziwą, że choć powtarzanie nawet najsłodszej rzeczy wywołuje niesmak, to fakt, że powtarzanie Koranu jest dalekim od wywoływania niesmaku i znużenia u ludzi zdrowego serca i czystego smaku, lecz przeciwnie, jeszcze zwiększa jego słodycz, był akceptowanym przez każdego od najdawniejszych czasów, a nawet stał się przysłowiowym.
Co więcej, Koran ukazuje taką świeżość, młodość i oryginalność, że nawet żyjąc od czternastu stuleci i przechodząc przez wiele rąk zachowuje ową świeżość, jakby dopiero co został objawiony. Każde stulecie widzi, że Koran cieszy się nową młodością, jakby zwracał się w szczególności do tego właśnie stulecia. Co więcej, uczeni wszystkich gałęzi nauk, nawet jeśli stale mają Koran przy sobie, aby czerpać z niego korzyści, i stale podążają za jego metodą przedstawienia danej kwestii, widzą, że Koran zachowuje oryginalność swego stylu i sposobu objaśnień.
Punkt Piąty: Jednym ze skrzydeł Koranu jest przeszłość, innym przyszłość, a jak jego korzeniami i kolejnym skrzydłem są zgodne prawdy dawnych proroków, które Koran przypieczętowuje i potwierdza, zaś one również potwierdzają go językiem jednomyślności, tak również wszystkie prawdziwe ścieżki sufich i drogi świętości, których owocami są święci mężowie i uczeni, którzy dostąpili oczyszczenia i otrzymali życie od Koranu, ukazują poprzez postęp duchowy, jaki stał się udziałem owych świętych, że ich błogosławione drzewo jest żyjącym i promienistym narzędziem prawdy, zaś kto wzrasta i żyje pod ochroną drugiego z jego skrzydeł, ten zaświadcza, że Koran jest czystą prawdą, zaś w swym obejmowaniu każdej rzeczy jest niezrównanym cudem.
Punkt Szósty: Prawdomówność i wiarygodność Koranu ukazują świetlistość jego sześciu aspektów. Zaiste, filary argumentów i dowodów pod nim; blaski pieczęci cudowności ponad nim; dary szczęśliwości na tym świecie i w świecie, który dopiero nadejdzie (a jest to cel, ku któremu prowadzi Koran), przed nim; prawdy niebiańskiego objawienia, owego punktu oparcia, poza nim; zatwierdzenie i świadectwo niezliczonych prawych umysłów po jego prawej stronie; prawdziwy spokój, niekłamany powab, podporządkowanie się rozsądnych serc i czystej świadomości po jego lewej stronie - to wszystko udowadnia, że Koran jest cudowną, solidną, niezdobytą cytadelą niebios i ziemi.
Również Ten, Który rozporządza całym wszechświatem, umieścił na owych sześciu poziomach cudowności pieczęć potwierdzającą to, iż są
one czystą prawdą, nie są zaś słowem człowieka ani nie zawierają żadnego błędu. Tak, Rozporządzający, Który uczynił Swoim zwyczajem ukazywanie piękna we wszechświecie, ochronę tego, co dobre i słuszne, a eliminowanie oszustów i kłamców, umieścił Swą pieczęć na Koranie i potwierdził jego prawdziwość poprzez uczynienie go najbardziej powszechnie przyjmowanym, najwyższym, dominującym i szanowanym, a także poprzez przyznanie mu najwyższego stopnia sukcesu na tym świecie.
Również jeśli chodzi o tego, który jest źródłem islamu i interpretatorem Koranu (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), to jego wiara w Koran; szanowanie go bardziej niż kogokolwiek innego; pozostawanie w stanie podobnym do snu, kiedy Koran był mu objawiany [36], a inne słowa nie przypominały go ani nawet nie zbliżały się do niego; opisywanie przez niego za pomocą Koranu prawdziwych kosmicznych wydarzeń przeszłości i przyszłości, które znajdowały się za zasłoną tego, co niewidzialne, a wszystko bez wahania i z całkowitym zaufaniem; fakt, że nawet najbardziej bystre oko nie mogło dostrzec u niego żadnego oszustwa ani błędu; jego wiara w każde oświadczenie Koranu, które potwierdzał z całych swoich sił, a nic nie mogło nim zachwiać - to wszystko jest pieczęcią, która potwierdza, że Koran jest objawionym, prawdziwym i błogosławionym słowem jego Litościwego Stwórcy.
Ponadto piąta część ludzkości, a zaiste, nawet jej większość, będąc przyciąganą do Koranu, przywiązaną do niego poprzez religię, nastawiając ucha na jego słowa w żarliwym pragnieniu prawdy, zaś zgodnie ze świadectwem wielu wskazówek, wydarzeń i oświeceń, także dżinny, aniołowie i istoty duchowe, które gromadzą się wokół Koranu, by oddać cześć prawdzie, kiedy tylko jest on recytowany, jak ćmy gromadzą się wokół światła - oto pieczęć potwierdzająca przyjęcie Koranu przez wszystkie istoty, a także fakt, że zajmuje on najwyższą pozycję.
Ponadto wszystkie grupy ludzkości, od najgłupszych i najniższych do najmądrzejszych i najbardziej uczonych, w pełni otrzymują swój udział w naukach Koranu i całkowite zrozumienie jego najbardziej głębokich prawd, a uczeni wszystkich gałęzi wiedzy i setek nauk islamu, tacy jak wielcy interpretatorzy prawa szariatu oraz olśniewający i skrupulatni uczeni teologii i zasad religii, czerpią z Koranu wszystko, czego potrzebują, a także odpowiedzi na wszystkie pytania ich nauk, zaś to wszystko jest pieczęcią, która potwierdza fakt, że Koran jest źródłem i kopalnią prawdy.
Ponadto choć ci, którzy nie byli muzułmanami spośród wielkich postaci literatury arabskiej, jakich udziałem stały się największe osiągnięcia w tej dziedzinie, wielce potrzebowali wejścia w spór z Koranem,
to fakt, że wystrzegali się oni prób stworzenia czegoś, co byłoby podobne jednej surze wraz z jej elokwencją (a elokwencja jest jedynie jednym z siedmiu głównych aspektów cudowności Koranu), zaś sławni mówcy i olśniewający uczeni, którzy pragną zdobyć sławę, wchodząc w spór z Koranem, aż do dziś nie są w stanie sprzeciwić się choćby jednemu z aspektów jego cudowności, lecz pozostają milczący w swej bezsilności- oto pieczęć, która potwierdza fakt, że Koran jest cudem przekraczającym możliwości człowieka.
Tak, wartość, wyższość i elokwencja mowy czy słowa pisanego ukazują się poprzez poznanie tego, "od kogo to słowo pochodzi, do kogo jest skierowane i w jakim celu". Koran zatem nie może mieć równych sobie i nic nie jest w stanie go dosięgnąć, jako że Koran jest mową i przesłaniem Pana wszystkich światów i Stwórcy wszechświata, jest mową, która w żaden sposób nie wskazuje na naśladowanie ani sztuczność. Skierowany został do tego, który został posłany w imię wszystkich ludzi (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), zaiste w imię wszystkich istot, do najsławniejszego i najbardziej znanego spośród rodzaju ludzkiego, którego siła wiary dała początek potężnemu islamowi, wzniosła go do odległości dwóch łuków [37] i sprawiła, że powrócił jako ten, do którego zwraca się Przedwieczny, Który jest ponad wszelką potrzebę. Koran opisuje i objaśnia kwestie dotyczące szczęśliwości na tym świecie i w świecie, który nadejdzie, rezultaty stworzenia wszechświata i zawarte w nim zamysły Wszechwładnego. Objaśnia także poziom wiary tego, do którego się zwraca, a była ona najwyższą i najbardziej rozległą wiarą, obejmującą wszystkie prawdy islamu. Obraca i ukazuje każdą stronę ogromnego wszechświata, jakby był on mapą, zegarem czy domem, naucza o nim i opisuje go w stylu właściwym rzemieślnikowi, Który wszechświat ukształtował. Tak, wytworzenie czegoś podobnego Koranowi, owej Księdze cudownej wystawy, jest niemożliwe, a poziomu jego cudowności nie można osiągnąć.
Ponadto każdy z tysięcy skrupulatnych uczonych o wysokiej inteligencji spisywał komentarze objaśniające Koran (a niektóre z nich liczą sobie trzydzieści, czterdzieści lub nawet siedemdziesiąt tomów), ukazując i udowadniając poprzez świadectwo i argumenty niezliczone przymioty, finezyjne punkty, cechy charakterystyczne, tajemnice, wzniosłe znaczenia i liczne wskazówki dotyczące wszelkiego rodzaju kwestii tego, co ukryte i niewidzialne, jakie zawiera Koran. Szczególnie tyczy się to stu trzydziestu części Traktatów Światła, z których każda udowadnia poprzez rozstrzygające argumenty jeden przymiot, jeden finezyjny punkt Koranu. Każda część Traktatów Światła - jak Cudowność Koranu;
jak Stacja Druga Słowa Dwudziestego, która wywodzi z Koranu wiele wniosków dotyczących takich cudów cywilizacji, jak kolej żelazna czy samolot; jak Promień Pierwszy, nazwany Znakami Koranu, który umożliwia poznanie wskazówek wersetów wzmiankujących o Traktatach Światła czy elektryczności; jak osiem krótkich traktatów zwanych Ośmioma Symbolami, które ukazują, jak dobrze uporządkowanymi, pełnymi znaczeń i tajemniczymi są słowa Koranu; jak krótki traktat udowadniający pięć aspektów cudowności wersetów kończących surę Al-Fath przez wzgląd na to, iż dają one wieść o tym, co niewidzialne - ukazuje jedną prawdę, jedno światło Koranu. Wszystkie razem tworzą pieczęć potwierdzającą to, że Koran nie ma podobnego sobie, jest cudem i fenomenem, że jest językiem świata tego, co niewidzialne, w świecie przejawów, i słowem Wszechwiedzącego, Który zna to, co niewidzialne.
Zatem z powodu owych przymiotów i cech charakterystycznych Koranu, na jakie wskazaliśmy powyżej w sześciu punktach, poprzez sześć aspektów i sześć poziomów, jego wzniosłe i świetliste panowanie oraz uświęcone i potężne władanie trwa w doskonałej wspaniałości, rozświetlającej oblicza wszystkich stuleci i oblicze ziemi od tysiąca trzystu lat. Ponadto przez wzgląd na owe przymioty Koranu każda z jego świętych liter została wyróżniona tym, że wydaje dziesięciokrotną nagrodę, dziesięć zasług i dziesięć - lub nawet więcej - wiecznych owoców, a w porach błogosławionych wartość każdej litery rośnie od dziesięciu do setek dobrych uczynków. Nasz podróżnik przez świat pojął to i rzekł do swego serca:
"Koran, który jest tak cudownym pod każdym względem, poprzez jednomyślność jego sur, zgodność jego wersetów i zgodę jego świateł, poprzez jego świadectwa mające postać dowodów istnienia, jedności, atrybutów i Najpiękniejszych Imion Jedynego, Którego istnienie jest konieczne, zaświadcza fakt, że jego świadectwo wydało nieskończenie liczne świadectwa wszystkich wiernych".
W zwięzłej wzmiance o nauce dotyczącej wiary i Bożej jedności, którą wędrowiec zaczerpnął z Koranu, w Stopniu Siedemnastym Stacji Pierwszej zostało powiedziane:
Nasz podróżnik i wędrowiec poprzez życie dowiedział się, że wiara jest najbardziej drogocennym majątkiem, jaki posiada człowiek, jako że obdarowuje ubogiego człowieka nie przemijającymi i efemerycznymi ziemią czy mieszkaniem, lecz pałacem i wiecznym królestwem, zaiste tak wielkim, jak cały kosmos lub świat jako taki. Ponadto wiara obdarowuje efemerycznego człowieka wszystkim, czego potrzebuje on do życia wiecznego, ocala owego nieszczęśnika, który oczekuje pod szubienicą na swój los, przed wiecznym unicestwieniem, i otwiera dla człowieka wieczny skarbiec niekończącej się szczęśliwości. Wówczas wędrowiec powiedział do siebie:
"Naprzód! Aby posiąść kolejny stopień spośród nieskończonych stopni wiary, zapoznajmy się z całością wszechświata i posłuchajmy tego, co on mówi. Wówczas będziemy mogli udoskonalić i rozświetlić lekcje, jakie otrzymaliśmy od jego poszczególnych części".
Spoglądając przez wielki i obejmujący każdą rzecz teleskop, jaki zaczerpnął z Koranu, podróżnik ujrzał, że wszechświat jest tak pełen znaczeń i dobrze uporządkowany, jakby przybrał postać ucieleśnionej księgi Chwalebnego, wcielonego Koranu pochodzącego od Wszechwładnego, finezyjnie upiększonego pałacu Przedwiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę, uporządkowanego miasta Najbardziej Miłosiernego. Wszystkie sury, wersety i słowa owej księgi wszechświata, a nawet jej litery, rozdziały, akapity, stronice i wersy, poprzez stałe i znaczące wymazywanie ich i potwierdzanie na nowo, a także poprzez ich mądre przemiany i naprzemienność, jednomyślnie wyrażają
istnienie i obecność Tego, Który jest o każdej rzeczy Wszechwiedzący i nad każdą rzeczą Wszechwładny, jako autora owej księgi, Chwalebnego i Doskonałego Zapisującego, Który dostrzega wszystkie rzeczy w każdej rzeczy i zna powiązania każdej rzeczy ze wszystkimi rzeczami.
Również wszystkie gatunki i cząsteczki wszechświata, wszyscy jego mieszkańcy i wszystko, co wszechświat zawiera, wszystko, co wchodzi do niego i co z niego wychodzi, wszelkie opatrznościowe zmiany i mądre procesy odmładzania, jakie w nim zachodzą - jednym głosem oznajmiają istnienie i jedność Wzniosłego mistrza rzemiosł, Stwórcy, Który nie ma Sobie równych, Który wprawia każdą rzecz w ruch z bezgraniczną mocą i nieskończoną mądrością. Świadectwo dwóch wielkich prawd, części i całego ogromu wszechświata, potwierdza jego najwyższe świadectwo.
Prawda Pierwsza to prawdy "stwarzania" i "możliwości", ugruntowane i poparte niezliczonymi dowodami przez utalentowanych uczonych w dziedzinach zasad religii i nauki teologii, jak również przez mędrców islamu. Powiedzieli oni, że skoro we wszystkich rzeczach na świecie można dostrzec zmienność i mutację, to świat musi być efemeryczny i stworzony; nie może istnieć, nie będąc stworzonym [38]. Jeśli jest on stworzonym, zatem musi istnieć jego Stwórca, a jeśli w istocie danej rzeczy nie można znaleźć ani przyczyny jej istnienia, ani też przyczyny jej nieistnienia, to dwie możliwości są prawdopodobne w równym stopniu, istnienie owej rzeczy nie może być koniecznym, zaś ona sama nie może być wieczna.
Ponadto zostało udowodnione poprzez rozstrzygające argumenty, że nie jest możliwe, aby rzeczy stwarzały same siebie, jako że to pociągałoby za sobą absurdalne i fałszywe pojęcie przypadkowości, a także następowanie po sobie nieskończenie wielu przyczyn. Stąd staje się niezbędnym istnienie Tego, Którego istnienie jest konieczne, Którego podobieństwo nie może istnieć, Którego podobieństwo jest niemożliwością, a wszystko prócz Niego jest od Niego zależne i przez Niego stworzone.
Tak, prawda stwarzania wypełniła cały wszechświat, a wiele jej przykładów można ujrzeć na własne oczy; całą resztę można dostrzec jedynie za pomocą umysłu. Każdej jesieni na naszych oczach umiera cały świat, a wraz z nim umierają setki tysięcy różnych rodzajów roślin i małych zwierząt, a każdy przedstawiciel każdego gatunku jest sam w sobie małym wszechświatem. Jednakże ta śmierć jest tak uporządkowana i zdyscyplinowana, że wszystkie rzeczy pozostawiają za sobą, na swe miejsce, nasiona i jaja, które wiosną staną się narzędziami zmartwychwstania i ponownego narodzenia, cudami miłosierdzia i mądrości, cudami mocy i wiedzy. Istoty wręczają nasionom i jajom
księgi ich uczynków oraz plan działania, a umierają dopiero wtedy, kiedy powierzą owe nasiona i jaja mądrości Chwalebnego, Który zachowuje każdą rzecz, i zostawią je pod Jego ochroną.
Wiosną martwe korzenie, drzewa i zwierzęta budzą się do życia dokładnie takimi, jakie były wcześniej, dostarczając tym samym setki tysięcy przykładów, próbek i dowodów Największego Zmartwychwstania. W miejsce innych powoływane są do istnienia i życia rośliny i zwierzęta dokładnie przypominające tamte, drukując stronice istot poprzedniej wiosny, wraz z ich czynami i funkcjami, dokładnie tak, jakby były ich obwieszczeniem. Ukazują zatem jedno ze znaczeń wersetu:
[39]
Ponadto, w odniesieniu do całości, każdej jesieni umiera cały wielki świat, a każdej wiosny nowy świat jest powoływany do istnienia. Owe śmierć i stwarzanie zachodzą w sposób tak uporządkowany; obejmują tak wiele poszczególnych śmierci i aktów stworzenia; są tak uporządkowane i systematyczne, jakby świat był namiotem wędrowca, w którym stworzenia żywe przebywają przez pewien czas, do którego przybywają podróżujące światy i wędrujące królestwa, wypełniają swe obowiązki, by później odejść swoją drogą. Stają się zatem widoczne dla każdego umysłu z jasnością równą jasności słońca konieczność istnienia, nieskończona moc i bezkresna mądrość Chwalebnego, Który stwarza i powołuje do istnienia na tym świecie żyjące królestwa i służące określonemu celowi wszechświaty, Który czyni to z doskonałą mądrością i wiedzą, w doskonałej równowadze, w sposób uporządkowany i systematyczny, Który następnie z całkowitą mocą i litością zatrudnia je wszystkie, aby wypełniały zamysły Wszechwładnego i cele Miłosiernego. Dalsze omówienie kwestii związanych ze stwarzaniem pozostawiamy Traktatom Światła i księgom teologów.
Co tyczy się prawdy ewentualnych możliwości, to panuje ona nad całym wszechświatem i otacza go, ponieważ widzimy, że wszystkie rzeczy, natury powszechnej czy poszczególnej, wielkie czy małe, od Tronu Boga do ziemi i od atomów do planet, są wysyłanymi na ten świat z określoną istotą, we właściwej dla każdej z nich formie, z wyrazistą tożsamością, szczególnymi atrybutami, mądrymi przymiotami i przynoszącymi korzyści organami. By obdarować poszczególną istotę jej właściwościami, wybranymi spośród nieskończenie wielu możliwości; by odziać ją w określony, odrębny i właściwy dla niej kształt, wybrany spośród możliwości, których jest tak wiele, jak wiele jest
kształtów, jakie można sobie wyobrazić; by wyróżnić ją odpowiednią dla niej tożsamością, wybraną spośród możliwości, których jest tyle, ile jest wszystkich przedstawicieli jej gatunku; by nadać stworzonej rzeczy, która jest pozbawiona kształtu i nieokreślona, szczególne, właściwe i korzystne atrybuty wybrane spośród możliwości, których jest tak wiele, ile jest wszystkich atrybutów oraz ich poziomów; by złączyć z owym pozbawionym celu stworzeniem, zakłopotanym i strapionym pośród niezliczonych możliwości, wynikających z nieskończoności możliwych dróg i cech szczególnych, mądrze obmyślane przymioty i przynoszące korzyści organy, a także, by wyposażyć w nie ową istotę... Tak, wszystkie owe działania są wskazówkami, dowodami i potwierdzeniami - a jest ich tyle, ile jest wszelkich nieskończonych możliwości - konieczności istnienia, nieskończonej mocy i bezgranicznej mądrości Tego, Którego istnienie jest konieczne, Który stwarza, wybiera, określa i rozróżnia istotę i tożsamość, formę i kształt, atrybuty i stan wszystkich bytów zależnych, czy są one powszechne, czy poszczególne.
Wskazują one również na to, że żadna rzecz ani żadna kwestia nie są przed Nim ukryte, że nic nie jest dla Niego trudne, że największe i najmniejsze zadania są dla Niego jednakowo łatwe, że jest On w stanie stworzyć wiosnę z taką łatwością, z jaką stwarza drzewo, a drzewo z taką łatwością, z jaką stwarza nasiono. To wszystko odnosi się do prawdy możliwości i kształtuje jedno ze skrzydeł wspaniałego świadectwa zrodzonego przez wszechświat.
Jako że świadectwo wszechświata, wraz z jego dwoma skrzydłami i dwiema prawdami, jest całkowicie dowiedzione i objaśnione w innych częściach Traktatów Światła, a szczególnie w Słowach Dwudziestym Drugim i Trzydziestym Drugim oraz w Listach Dwudziestym i Trzydziestym Trzecim, odsyłamy naszych czytelników do owych pism, a w tym miejscu przerywamy tę nadzwyczaj długą opowieść.
Prawda Druga: Co tyczy się drugiej prawdy, która wynika z planu wszechświata jako całości, będąc ponadto drugim ze skrzydeł jego wspaniałego i powszechnego świadectwa, to jest ona następująca:
Pośród istot, które starają się zachować swe istnienie (lub życie, jeśli są istotami żywymi) i wypełnić swe funkcje wśród pozostających w nieustannym ruchu zmian i przemian, można ujrzeć prawdę wzajemnej współpracy, prawdę, która dalece przekracza ich możliwości.
Na przykład żywioły spieszą z pomocą istotom żywym; chmury spieszą z pomocą królestwu roślin; królestwo roślin spieszy z pomocą królestwu
zwierząt, a królestwo zwierząt spieszy z pomocą królestwu człowieka. Mleko tryska z piersi niczym źródło Raju, aby wesprzeć niemowlęta; to, co potrzebne stworzeniom żywym, i całe ich zaopatrzenie jest im dane w sposób dalece przekraczający ich możliwości, pochodząc z niespodziewanych miejsc; komórki ciała są uzupełniane cząsteczkami pożywienia poprzez podporządkowanie owych cząsteczek ich Panu i zatrudnienie ich w Jego miłosiernej dłoni - wszystkie te przykłady prawdy wzajemnej współpracy, a także wiele innych, ukazują powszechną i litościwą wszechwładzę Pana (ar. Ar-Rabb) wszystkich światów, Który zarządza wszechświatem, jakby był on pałacem.
Tym, co sprawia, że pozbawione życia i uczuć przedmioty, które niemniej jednak współpracują z wrażliwością i świadomością, spieszą z pomocą jeden drugiemu, z pewnością muszą być moc, miłosierdzie i rozkaz Litościwego, Mądrego i Chwalebnego Pana (ar. Ar-Rabb).
Powszechna współpraca widzialna w całym wszechświecie; wszechstronna równowaga i zachowywanie każdej rzeczy, dominujące z największą systematycznością nad wszelkimi rzeczami, od planet do części ciała, kończyn i cząsteczek ciał istot żywych; upiększenie dokonane przez Tego, Którego pióro dosięga wyzłacanego oblicza niebios, zdobnego oblicza ziemi i delikatnych twarzy kwiatów; uporządkowanie panujące nad każdą rzeczą, od Drogi Mlecznej i Układu Słonecznego aż do owoców, takich jak kukurydza czy granat; wyznaczenie obowiązków każdej rzeczy, od słońca i księżyca, żywiołów i chmur aż do pszczół - wszystkie te wielkie prawdy składają świadectwo proporcjonalnej do nich wspaniałości, zaś ich świadectwo kształtuje drugie skrzydło świadectwa wszechświata.
Jako że Traktaty Światła dowiodły owego wielkiego świadectwa i wyjaśniły je, w tym miejscu zadowolimy się ową zwięzłą wskazówką.
W zwięzłej wzmiance na temat lekcji, jaką nasz podróżnik odebrał od kosmosu, w Stopniu Osiemnastym Stacji Pierwszej powiedzieliśmy:
Wówczas gorliwy i dociekliwy podróżnik, który poszukiwał Stwórcy świata, a poprzez pośrednie zyskanie wiedzy o Bogu postąpił naprzód przez osiemnaście stopni, na koniec wniebowstąpienia w wierze do Tronu Prawdy zbliżył się do stacji, w której mógł stanąć w obecności Boga i zwrócić się wprost do Niego. Powiedział do własnej duszy:
"W szlachetnej surze Otwierającej Koran wersety rozciągające się od jej początku aż do słowa ijjaka - ar. (jedynie) Ciebie - są formą pośrednio wypowiedzianego wysławiania i wychwalania, jednak słowo ijjaka wyraża znalezienie się w obecności Boga i zwracanie się wprost do Niego. My zatem również powinniśmy porzucić pośrednie poszukiwania i zapytać o obiekt naszych poszukiwań Tego, Którego poszukujemy. Kto chce pytać o ukazujące każdą rzecz słońce, musi zwrócić się do słońca, ponieważ to, co ukazuje każdą rzecz, ukaże samo siebie z jeszcze większą jasnością. Jak dostrzegamy i poznajemy słońce poprzez jego promienie, tak możemy również - stosownie do naszych zdolności - starać się o poznanie naszego Stwórcy poprzez Jego Najpiękniejsze Imiona i święte atrybuty".
W tym miejscu w sposób najbardziej treściwy i zwięzły wyłożymy dwie z niezliczonych dróg wiodących do tego celu, dwa z niezliczonych poziomów owych dwóch dróg, dwie z licznych prawd i dwa z licznych szczegółów owych dwóch poziomów.
Prawda Pierwsza: Naszym oczom ukazuje się obejmująca każdą rzecz, trwała, uporządkowana i wspaniała prawda, która zmienia, przekształca
i odnawia wszelkie istoty w niebiosach i na ziemi poprzez władcze i nieustanne działanie. W owej prawdzie działania mądrego pod każdym względem natychmiast dostrzegamy prawdę przejawu wszechwładzy, a z kolei w prawdzie owego pod każdym względem miłosiernego przejawu wszechwładzy rozpoznajemy prawdę objawienia boskości.
Poprzez owo nieprzerwane, mądre i władcze działanie mogą zostać rozpoznane czyny Wszechmocnego i Wszechwiedzącego Czyniącego, ukazujące się jak gdyby spoza zasłony. Spoza zasłony owych zaopatrujących i zarządzających uczynków wszechwładzy mogą natychmiast zostać dostrzeżonymi Najpiękniejsze Imiona Boga, przejawiające się w każ-dej rzeczy. Następnie można wywnioskować istnienie poza zasłoną Najpiękniejszych Imion, przejawiających się z całą chwałą i w całym pięknie, prawdy siedmiu świętych atrybutów, a zgodnie ze świadectwem wszelkiego aktu stworzenia, składanym poprzez dawanie życia, wszechmoc, wiedzę, słyszenie i dostrzeganie każdej rzeczy, zgodność z wolą i mowę, oku obecnej w sercu wiary ukazuje się z całą oczywistością, koniecznością i całkowitą pewnością istnienie Tego, Którego istnienie jest konieczne, opisywanego przez owe atrybuty, Jedynego w Jego jedności, Którego można poznać poprzez Najpiękniejsze Imiona, Wiecznego Czyniącego, Który nie ma równego Sobie - w sposób bardziej oczywisty i olśniewający od tego, w jaki ukazuje się istnienie słońca.
Piękna i głęboka księga z całą koniecznością implikuje dzieło pisania, a dobrze wybudowany dom implikuje dzieło budowania; dzieła pięknego pisania i budowania implikują istnienie imion pisarza i budowniczego; tytuły pisarza i budowniczego w sposób oczywisty implikują kunszt i atrybuty pisania i budowania, a kunszt i atrybuty w sposób oczywisty wymagają istnienia tego, kto będzie określany przez imiona i atrybuty, kto będzie artystą i zdolnym rzemieślnikiem. Jak niemożliwością jest, by istniał czyn bez czyniącego lub imię bez tego, który jest przez nie określany, tak nie jest możliwym, by istniał atrybut bez tego, którego ów atrybut określa, by istniało rzemiosło bez rzemieślnika.
Zatem na podstawie tej prawdy i zasady wszechświat wraz ze wszystkimi istotami, które zawiera przypomina zbiór głębokich ksiąg i liter zapisanych piórem Bożego zarządzenia, niezliczonych budynków i pałaców wzniesionych przy użyciu młota Bożej mocy. Każda z owych istot z osobna na tysiące sposobów wypowiada następujące świadectwo, które wszystkie razem wyrażają na niezliczone sposoby:
Owe nieprzeliczone czyny Wszechwładnego i Miłosiernego, niezliczone przejawy tysiąca i jednego Najpiękniejszych Imion Boga, będących
źródłem owych czynów, a także nieskończenie liczne przejawy siedmiu niedoścignionych atrybutów, będących źródłem Najpiękniejszych Imion, w nieskończenie liczne i nieprzeliczone sposoby wskazują na konieczność istnienia w jedności Tego, Któremu należy się wszelka chwała, Który jest źródłem obejmujących każdą rzecz i opisujących Go siedmiu świętych atrybutów, a także zaświadczają Jego istnienie. Tak samo wszelkie przykłady piękna, powabu, doskonałości i znakomitości, jakie znajdziemy w owych istotach, z całą oczywistością i wszystkie razem zaświadczają uświęcone piękno i doskonałość Wszechwładnego, Jego Najpiękniejszych Imion, atrybutów i godnych ich przymiotów, a także uświęcone piękno Przeczystego i Przenajświętszego.
Zatem prawda wszechwładzy przejawiająca się w prawdzie działania ujawnia się i staje się poznaną w cechach i dziełach takich, jak stwarzanie, zapoczątkowywanie, kształtowanie i powoływanie do istnienia z wiedzą i mądrością; jak systematyczne i uporządkowane rozporządzanie, kształtowanie, zarządzanie i przemiana; jak przekształcanie, zsyłanie i udoskonalanie zgodne z zamysłem i wolą; jak odżywianie, pielęgnowanie i szczodre obdarowywanie z czułością i miłosierdziem. W prawdzie przejawu wszechwładzy można poznać i rozpoznać prawdę natychmiast dostrzeganego objawienia boskości, a to poprzez litościwe i szczodre przejawy Najpiękniejszych Imion oraz poprzez przejawy siedmiu atrybutów potwierdzających istnienie Chwalebnego i Najpiękniejszego, którymi są życie, wiedza, moc, wola, słuch, wzrok i mowa.
Jak atrybut mowy czyni poznaną istotę Przenajświętszego poprzez objawienie i inspirację, tak atrybut mocy czyni Go Poznanym poprzez umiejętne dzieła owej mocy i jej efekty, z których każdy jest niczym słowo przybierające zewnętrzny kształt. Przedstawiając kosmos od krańca do krańca jako wcieloną księgę roztropności, atrybut mocy opisuje Wszechmocnego, do Którego należy wszelka chwała, i czyni Go Poznanym.
Jeśli chodzi o atrybut wiedzy, czyni on poznaną istotę Jedynego i Przenajświętszego poprzez każdą z mądrze obmyślanych, uporządkowanych i pozostających w równowadze rzeczy stworzonych, poprzez każde stworzenie zarządzane, kierowane, upiększane i rozróżniane w Bożej wiedzy.
Jeśli chodzi o atrybut życia, jest on udowadnianym nie tylko przez to, co go zaświadcza, lecz także przez wszystkie dzieła głoszące moc Boga, przez wszystkie dobrze uporządkowane, mądrze obmyślane, pozostające w równowadze i upiększone kształty oraz stany wskazujące na Bożą
wiedzę, jak jest to również w przypadku dowodów wszelkich innych atrybutów. Zatem życie, ukazywane poprzez świadectwa wszelkich istot żywych, będących zwierciadłami odbijającymi obfitość owych dowodów, czyni poznaną istotę Wiecznie Żyjącego, Który istnieje Sam z Siebie.
Ponadto ów atrybut jest tym, który nieprzerwanie zmienia kosmos, aby wytworzyć w nim wiecznie młode i różnorodne przejawy i desenie, aby przekształcić go w największe zwierciadło złożone z nieprzeliczonych mniejszych zwierciadeł. Podobnie każdy z atrybutów wzroku, słuchu, woli i mowy Boga ukazuje i czyni poznaną istotę Przenajświętszego, tak jak robi to kosmos.
Jak atrybuty wskazują na istnienie Tego, do Którego należy wszelka chwała, tak również w najbardziej oczywisty sposób wskazują na istnienie i prawdę życia, a także na fakt, że Bóg jest Żyjącym i Trwającym, ponieważ wiedza jest znakiem życia, słuch wskazuje na życie, wzrok może być przynależnym jedynie temu, co żyje, a wola ma miejsce jedynie wtedy, kiedy towarzyszy życiu. Ponadto służącą określonemu celowi moc znajdziemy jedynie u istot żywych, a mowa jest zadaniem tych, którzy zostali obdarowani wiedzą i życiem.
Z tego, co powiedzieliśmy powyżej, wynika, że dowody atrybutu życia, a także świadectwa głoszące jego istnienie oraz istnienie Tego, Którego ów atrybut określa, są siedem razy bardziej liczne od wszystkich stworzeń kosmosu. Jest on zatem fundamentem i źródłem pozostałych atrybutów, początkiem i wsparciem Największego Imienia Boga. Jako że Traktaty Światła udowadniają ową Prawdę Pierwszą za pomocą potężnych dowodów i objaśniają ją, w tej chwili zadowolimy się jedną kroplą z owego oceanu.
Prawda Druga to słowa Boga, biorące swój początek z atrybutu mowy. Zgodnie z duchowym sensem wersetu:
[40]
słowa Boga są niewyczerpane. Najbardziej jasnym znakiem ukazującym istnienie danego bytu jest jego mowa, zatem niniejsza prawda stanowi niekończące się świadectwo istnienia oraz jedności Przedwiecznego, Mówiącego. Jako że dwoma potężnymi świadectwami owej prawdy są objawienie i inspiracja, omówione w Stopniach Czternastym i Piętnastym tego traktatu; jako że innego rozległego dowodu dostarczają święte i niebiańskie Księgi Objawione, jak jest to wskazane w Stopniu Dziesiątym; jako że w kolejny najbardziej olśniewający i wszechstronny dowód zaopatruje nas Koran, owa Księga cudownej wystawy, co zostało omówione w Stopniu Siedemnastym - dla wszystkich tych powodów
odsyłamy naszych czytelników do owych Poziomów po przedstawienie i potwierdzenie owej prawdy. Nam i naszemu podróżnikowi, który nie był w stanie dotrzeć poza ten punkt, wystarczą światła i tajemnice zawarte we wzniosłym wersecie, który w cudowny sposób głosi ową prawdę i dodaje swoje świadectwo do wszystkich poprzednich świadectw:
[41]
We wzmiance o istocie lekcji, jaką nasz podróżnik otrzymał na owej uświęconej stacji, w Stopniu Dziewiętnastym Stacji Pierwszej powiedzieliśmy:
Traktat Suplikacja (ar. Munadżat), będący Promieniem Trzecim, został spisany w Kastamonu wraz z Największym Znakiem (tur. Ayetu'l-Kubra) i pięcioma lub sześcioma innymi traktatami. Jest olśniewającym zilustrowaniem biegu życia Nauczyciela, jego działalności oraz kwestii, wokół których w owym czasie obracała się jego służba. Zaiste, jak potwierdzają to znaki prawd zawarte w owym traktacie, Said Nursi zajmował się pracą nad umocnieniem wiary, która jest służbą najbardziej niezbędną dla islamu i dla tego narodu.
Niniejszy Dowód Ósmy filarów wiary [42] daje świadectwo konieczności istnienia Boga i Jego jedności, a także niezachwiane dowody Jego wszechobejmującej wszechwładzy i bezmiaru Bożej mocy. Udowadnia także zarówno zasięg Bożego panowania, jak rozległość Bożego miłosierdzia, zakres Bożej wiedzy oraz fakt, że mądrość Boga obejmuje wszystkie istoty wszechświata.
W skrócie: W ośmiu fragmentach niniejszego Dowodu Ósmego, w każdym z nich, zawarte jest osiem wniosków. Udowadniając owe osiem wniosków poprzez ich świadectwa, Dowód Ósmy jest wielce wartościowy.
[43]
(Niniejszy traktat, Suplikacja, który tworzy Promień Trzeci, jest rodzajem komentarza do powyższego wersetu).
O, mój Boże i Panie!
Oczami wiary, dzięki nauce i światłu Koranu, dzięki naukom Szlachetnego Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i wskazówkom Najpiękniejszego Imienia "Wszechmądry", widzę, że w niebiosach nie ma żadnego obracania się ani innego ruchu prócz tych, które poprzez swój porządek i systematyczność wskazują na Twoje istnienie. Nie ma ciał niebieskich prócz tych, które wypełniając bezgłośnie swój obowiązek i pozostając na miejscu bez żadnej podpory, świadczą o Twojej wszechwładzy i jedności. Nie ma gwiazd prócz tych, które przez ich zrównoważone stworzenie, prawidłowe umiejscowienie, świetlisty uśmiech i pieczęć podobieństwa do innych gwiazd wskazują na majestat Twej boskości i jedności. Wśród dwunastu planet nie ma ani jednej prócz tych, które przez ich przemyślany ruch, posłuszne podporządkowanie się, uporządkowane obowiązki i wymownych satelitów zaświadczają konieczność Twego istnienia i wskazują na suwerenność Twej boskości.
Tak, o Stwórco niebios i ziemi, Który rozporządzasz i zarządzasz wszystkimi cząsteczkami wraz ze wszystkimi złożonymi całościami, jakie one tworzą, Który obracasz planety wraz z ich uporząd-kowanymi
satelitami, podporządkowując je Swemu rozkazowi! Jak każdyz mieszkańców niebios zaświadcza na własną rękę, tak wszyscy jako całość świadczą o konieczności Twego istnienia i o Twej jedności w sposób tak jasny i potężny, że owo świadectwo potwierdzają olśniewające dowody, których jest tyle, ile gwiazd w niebiosach.
Ponadto, ukazując się jako regularna armia lub cesarska flota, przystrojona w elektryczne światła, przejrzyste, piękne i nieskalane niebiosa wraz z nadzwyczaj wielkimi i szybkimi ciałami niebieskimi jasno wskazują na wspaniałość Twej wszechwładzy i na ogrom Twej mocy, która stwarza wszelkie rzeczy; na bezkres Twego panowania, które okrywa całe niebiosa; na Twoje miłosierdzie, które obejmuje każdą żywą rzecz - a także świadczą, nie pozostawiając żadnej wątpliwości, o pełni Twojej wiedzy, która troszczy się o wszystkie stany i okoliczności wszystkich stworzeń niebios, obejmuje je i porządkuje, jak również o Twojej mądrości, obejmującej każdą rzecz. Owo świadectwo jest tak oczywiste, jakby gwiazdy były słowami i świetlistymi wcieleniami świadectwa niebios.
Ponadto podobne zdyscyplinowanym żołnierzom, stojącym w szyku okrętom, cudownym samolotom lub zdumiewającym lampom gwiazdy na arenie niebios, w ich morzach i na ich wielkich przestrzeniach, ukazują lśniącą wspaniałość panowania Twojej boskości. Jak sugerują to obowiązki słońca (ledwie jednej gwiazdy spośród członków owej armii), mające związek z jego planetami i naszą Ziemią, niektóre z jego towarzyszy, jakimi są inne gwiazdy, wskazują na światy życia ostatecznego i nie są one pozbawione obowiązków; są one słońcami wiecznych światów.
O Ty, Którego istnienie jest konieczne! O, Jedyny w Swej jedności!
Owe cudowne gwiazdy, owe zdumiewające słońca i księżyce są podporządkowane, rozmieszczone we właściwym porządku i zatrudnione w Twoich królestwach, w Twoich niebiosach, poprzez Twój rozkaz, Twą siłę i moc, Twoje zarządzanie i kierownictwo. Wszystkie te ciała niebieskie wychwalają i wywyższają ich Jedynego Stwórcę, Który wprawia je w ruch i zarządza nimi; językiem swego usposobienia oznajmiają: "Wszelka chwała niech będzie Bogu! Bóg jest Największy!" Poprzez wszystkie ich wychwalania również ja głoszę Twoją świętość.
O, Wszechpotężny i Chwalebny, Ukryty za siłą Swych przejawów i za wspaniałością Swej wielkości! O Ty, do Którego należy absolutna wszechmoc!
Dzięki nauczaniu Wszechmądrego Koranu i naukom Twego Najszlachetniejszego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) pojąłem, że jak niebiosa i gwiazdy świadczą o Twym istnieniu i o Twej
jedności, tak atmosfera wraz z jej chmurami, błyskawicą, grzmotem, wiatrami i deszczem zaświadcza konieczność Twego istnienia i Twoją jedność.
Tak, wysyłanie przez pozbawione życia i nieświadome chmury wody życia, deszczu, z pomocą potrzebującym istotom żywym zachodzi wyłącznie dzięki Twemu miłosierdziu i Twej mądrości; bezładny przypadek nie mógłby ingerować w nie w żaden sposób. Najbardziej potężna ze zjawisk elektryczności błyskawica, wskazując na możliwość wykorzystania elektryczności do oświetlania, zachęca człowieka do wyciągania z niej korzyści oraz spektakularnie rozświetla Twą moc w przestrzeni. Grzmot zapowiada nadejście deszczu, sprawiając, że bezkresna przestrzeń przemawia, a niebiosa rozbrzmiewają echem jego wychwalania; głosi Twą świętość poprzez swoje słowa, zaświadczając Twą wszechwładzę. Wiatry, którym powierzono liczne obowiązki, takie jak dostarczanie stworzeniom żywym najbardziej życiodajnego zaopatrzenia, z którego najłatwiej wyciągnąć korzyści, które zapewniają i ułatwiają oddychanie, dla określonego celu przemieniają atmosferę w tablicę do zapisywania i ścierania słów, wskazując na działanie Twojej mocy i poświadczając Twoje istnienie. Podobnie miłosierdzie pozyskane dzięki Twej litości z chmur [44] i wysłane do istot żywych zaświadcza słowami swych zachowujących równowagę i uporządkowanych kropel o zakresie Twego miłosierdzia i Twej litości.
O, Czyniący, Zarządzający każdą rzeczą, Wyniosły i Szczodry, Który zsyłasz dary!
Chmury, błyskawica, grzmot, wiatr i deszcz - każde z nich na własną rękę zaświadcza o konieczności Twego istnienia, podobnie jak czynią to wszystkie jako całość, jako że przenikają się nawzajem i wspomagają w wykonywaniu obowiązków. Choć ze swej natury nie są podobne do siebie nawzajem, lecz są swoimi przeciwieństwami, każde z nich z największą mocą wskazuje na Twoją jedność. Wskazują również na wspaniałość Twej wszechwładzy, która czyni wielką atmosferę wystawą cudów, w niektóre dni wypełniając ją i opróżniając po kilka razy. Wskazują także na ogrom i wszechobecność Twojej mocy, która czyni atmosferę podobną do łupka, jaki zapisuje się, by następnie wytrzeć go do czysta, a także wyciska ją jak gąbkę, nawadniając ogród ziemi; na Twe bezkresne miłosierdzie i bezgraniczne władanie, które pod zasłoną atmosfery zarządza całą ziemią i wszystkimi stworzeniami. Co więcej, powietrze jest zatrudnione przy wykonywaniu obowiązków tak mądrych, zaś chmury i wiatr są wykorzystane dla uzyskania korzyści w sposób tak przemyślany, że nie mogłyby być zatrudnione w ten sposób, gdyby nie istniały wiedza i mądrość obejmujące każdą rzecz.
O Ty, Który czynisz to, co chcesz!
Poprzez Twe działanie w atmosferze Twoja moc, która nieprzerwanie ukazuje przykłady Zmartwychwstania i Wielkiego Zgromadzenia, przekształca lato w zimę, a zimę w lato, jak również dokonuje innych podobnych dzieł, daje znak, że przekształci ten świat w świat życia ostatecznego, a tam ukaże jej wiecznie trwające dzieła.
O, Wszechmocny, Któremu należy się chwała!
Powietrze, chmury, deszcz, grzmot i błyskawica w atmosferze są Tobie podporządkowane i zatrudnione w Twoich królestwach poprzez Twój rozkaz, Twoją moc i siłę. Owe stworzenia, które ze swej natury tak bardzo różnią się od siebie nawzajem, głoszą świętość ich Władcy i przywódcy, Który uczynił je podlegającymi w jednej chwili Jego prędko przekazywanemu rozkazowi, wychwalają i wysławiają Jego miłosierdzie.
O, Chwalebny Stwórco niebios i ziemi!
Dzięki naukom Wszechmądrego Koranu i nauczaniu Szlachetnego Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) wierzę i wiem, że jak niebiosa zaświadczają konieczność Twego istnienia i Twoją jedność poprzez ich gwiazdy, a atmosfera składa takie świadectwo poprzez wszystko, co wchodzi w jej skład, tak ziemia zaświadcza o Twym istnieniu i Twej jedności poprzez wszystkie stworzenia i wszystkie swoje stany.
Zaiste, nie ma żadnych przemian na ziemi (jak przemiany drzew i zwierząt, zmieniające ich strój każdego roku) prócz tych, które przez swe uporządkowanie wskazują na Twoje istnienie i na Twoją jedność. Nie ma żadnych zwierząt prócz tych, które poprzez zaopatrzenie, dostarczane im litościwie i stosownie do ich potrzeb oraz słabości, a także poprzez fakt, że zostały im dane wszelkie części ciała i zdolności niezbędne do pozostania przy życiu, zaświadczają Twoje istnienie i Twą jedność. Nie ma rośliny ani zwierzęcia stwarzanych wiosną na naszych oczach prócz tych, które umożliwiają poznanie Ciebie poprzez ich cudowny kunszt, delikatne upiększenie, odróżnianie się od innych zwierząt, a także poprzez ich uporządkowanie i równowagę. Cuda Twojej mocy, które wypełniają ziemię, a znane są jako rośliny i zwierzęta, ich stworzenie z nasion, ziaren i kropel nasienia w sposób doskonały i bez żadnego błędu, nadanie im zdobnego kształtu, a każdemu z nich - wyróżniających je cech szczególnych, tworzą świadectwo istnienia, jedności, mądrości i nieskończonej mocy ich Wszechmądrego Stwórcy bardziej olśniewające i potężniejsze niż słońce.
Ponadto nie ma żywiołów takich, jak powietrze, woda, ogień i ziemia, prócz tych, które wykonując swe obowiązki świadomie i doskonale mimo swego braku świadomości, będąc środkami transportu dla dobrze uporządkowanych owoców pochodzących ze skarbca tego, co niewidzialne (choć są proste i nieuporządkowane, choć rozprzestrzeniają się wszędzie), świadczą o Twoim istnieniu i o Twojej jedności.
O, Wszechpotężny Stwórco! O, Wszechwiedzący, Kształtujący! O, Czyniący Stworzycielu!
Jak ziemia wraz ze wszystkimi jej mieszkańcami zaświadcza o konieczności istnienia jej Stwórcy, tak - o, Jedyny w Swej jedności!, o, Łaskawy i Dobrotliwy!, O, Najbardziej Szczodry, Który dajesz zaopatrzenie! - poprzez pieczęć odciśniętą na jej obliczu i poprzez pieczęcie na obliczach wszystkich jej mieszkańców, poprzez ich jedność, przenikanie się nawzajem i wzajemne wspieranie, poprzez Najpiękniejsze Imiona i dzieła Twej wszechwładzy wskazujące na to, iż są oni tym samym...; tak, poprzez to wszystko ziemia zaświadcza z największą jasnością o Twojej jedności Jedynego, zaiste, składa owo świadectwo po tylekroć, ile jest wszystkich jej stworzeń.
Podobnie poprzez bycie obozem wojskowym, wystawą i miejscem nauki, poprzez wszystkie czterysta tysięcy różnych narodów obecnych w dywizjach jej roślin i zwierząt, które regularnie otrzymują wszelkie wyposażenie, jakiego potrzebują, ziemia wskazuje na wspaniałość Twej wszechwładzy i na fakt, że Twoja moc przenika każdą rzecz.
Ponadto całe różnorodne zaopatrzenie niezliczonych istot żywych, fakt, że zostaje im dane litościwie, szczodrze i dokładnie we właściwym czasie, a także całkowite podporządkowanie i posłuszeństwo owych niezliczonych jednostek rozkazom Wszechwładnego - ukazują, że Twoje miłosierdzie i Twoje panowanie obejmują każdą rzecz.
Ponadto wysyłanie karawan stworzeń, które na ziemi podlegają nieprzerwanym zmianom oraz naprzemienności życia i śmierci, zarządzanie i kierowanie roślinami i zwierzętami oraz fakt, że jest ono możliwe jedynie poprzez wiedzę dotyczącą każdej rzeczy i poprzez nieskończoną mądrość, władającą każdą rzeczą, wskazują na Twą wszechobejmującą wiedzę i mądrość.
Ponadto najwyższe znaczenie nadane człowiekowi, który przez krótki czas wykonuje nieskończone obowiązki, który został wyposażony w zdolności sugerujące, iż jego celem jest żyć przez całą wieczność, który ma w swej dyspozycji wszelkie istoty ziemi; nieskończone kwoty wydawane dla niego na poligonie tego świata, na tej przemijającej
wystawie i w owym rozbitym na pewien czas wojskowym obozie; bezkresne przejawy wszechwładzy, niezliczone przesłania Boga i nieprzeliczone Boże dary - z pewnością nie mogą zostać pomieszczone przez to ulotne, marne i bezładne życie, przez ów przemijający świat pełen boleści. Jako że mogłyby one zaistnieć jedynie dla innego, wiecznego życia, dla wiecznie trwającej siedziby szczęśliwości, zatem wskazują na dary życia wiecznego w wiecznie trwającym królestwie, a nawet zaświadczają ich istnienie.
O, Stwórco każdej rzeczy!
Wszystkie stworzenia ziemi są zarządzane i podporządkowane w Twoich królestwach i na Twojej ziemi poprzez Twoją siłę, moc i wolę, Twoją wiedzę i mądrość. Twoja wszechwładza, której działanie widzimy na obliczu ziemi, do tego stopnia obejmuje każdą rzecz; Twoje zarządzanie jest tak doskonałe, precyzyjne i wykonywane zawsze w ten sam sposób, iż ukazują one, że owa wszechwładza jest całością, której nie można rozbić na części, jest czymś ogólnym i powszechnym, co nie może zostać podzielone. Ziemia wraz ze wszystkimi jej mieszkańcami niezliczonymi językami głosi świętość jej Stwórcy i wychwala Go daleko wyraźniej niż przez wypowiedziane słowa, językami jej istot wychwala i wysławia Chwalebnego, Który daje zaopatrzenie, za Jego niekończące się dary.
O, Przeczysty i Przenajświętszy, Ukryty za siłą Twych przejawów i za wspaniałością Twej wielkości!
Poprzez wszystkie słowa głoszące Twą świętość i wychwalające Cię, jakie wypowiada ziemia, ja również głoszę Twoją świętość i oznajmiam, że jesteś wolnym od wszelkiego niedostatku, bezsilności i towarzysza, a poprzez całe jej wychwalanie i wysławianie ja również wychwalam Cię i składam Ci podziękowania.
O, Panie lądu i mórz!
Z nauczania Koranu i nauki Twego Najszlachetniejszego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) pojąłem, że jak niebiosa, atmo-sfera i ziemia świadczą o Twej jedności i o konieczności Twego istnienia, tak świadczą o nich z największą jasnością morza, rzeki, strumienie i źródła. Tak, w morzach, które są dla naszego świata zdumiewającymi kotłami parowymi, nie ma żadnej istoty ani nawet żadnej kropli wody prócz tych, które poprzez ich właściwie uporządkowane istnienie, ich stan i płynące z nich korzyści pozwalają poznać swego Stwórcę. Wśród zdumiewających stworzeń, których
wspaniałe zaopatrzenie przychodzi do nich ze zwykłego piasku i z wody, wśród żywych stworzeń mórz, istniejących we właściwym porządku, a szczególnie wśród ryb zasiedlających morza (a każda z nich składa milion jaj), nie ma ani jednego stworzenia prócz tych, które poprzez ich stworzenie i ich obowiązki, poprzez bycie utrzymywanymi przy życiu, zarządzanymi, karmionymi i nadzorowanymi wskazują na ich Stwórcę i świadczą o Tym, Który daje im zaopatrzenie.
Ponadto wśród drogocennych i zdobnych klejnotów mórz nie ma ani jednego prócz tych, które poprzez ich przyciągające uwagę stworzenie i dobroczynne właściwości umożliwiają rozpoznanie i poznanie Ciebie. Tak, jak świadczy o Tobie każdy z nich z osobna, tak również dopóki są zmieszane ze sobą nawzajem, dopóki na ich naturach jest odciśnięta ta sama pieczęć, dopóki są stwarzane z wielką łatwością, a znajdowane w wielkiej ilości - dopóty wszystkie razem zaświadczają Twoją jedność.
Ponadto morza poprzez otaczanie globu z jego wielkimi lądami, poprzez trzymanie ich na uwięzi, by nie rozlewały się, nie rozpraszały ani nie wdzierały na ląd, kiedy ziemia podróżuje wokół słońca, poprzez stwarzanie różnorodnych, zdobnych stworzeń żywych oraz klejnotów ze zwykłego piasku i wody (a owym stworzeniom dostarczane jest zaopatrzenie i to, co zaspokaja wszystkie ich potrzeby, bez żadnego wyjątku), poprzez zarządzanie nimi i poprzez fakt, że na powierzchni mórz nie można znaleźć ani jednych z niezliczonych zwłok martwych stworzeń morza - pośrednio świadczą o Twym istnieniu i jego konieczności po tylekroć, ile jest wszystkich stworzeń morskich.
Ponadto, jak morza jasno wskazują na świetność panowania Twej wszechwładzy i na wspaniałość Twojej mocy, która obejmuje każdą rzecz, tak wskazują na bezgraniczną rozległość Twego miłosierdzia i Twoich rządów, które władają każdą rzeczą od ogromnych, lecz uporządkowanych gwiazd w niebiosach po małe rybki na dnie morza, którym systematycznie dostarczane jest pożywienie. Wskazują również na Twą wiedzę i mądrość, które - jak ukazują to porządek, korzyści, przykłady mądrości oraz równowaga wszystkich rzeczy - obejmują i pojmują każdą rzecz. Będąc zbiornikami miłosierdzia dla podróżnych w gospodzie tego świata, będąc wykorzystywanymi do podróżowania okrętów człowieka i dla jego korzyści, ukazują, że Ten, Który zesłał z mórz tak wielką obfitość podarunków Swym gościom, którzy na jedną noc zatrzymali się w przydrożnej gospodzie, z pewnością musi posiadać wieczne morza miłosierdzia w siedzibie Swej wiecznie trwającej władzy, zaś morza tego świata są ledwie niewielkimi i przemijającymi próbkami tamtych mórz.
A zatem prawdziwie cudowne rozmieszczenie mórz wokół lądu, a także nadzwyczaj uporządkowane zarządzanie ich stworzeniami i karmienie ich z całą oczywistością ukazują, że zachodzą jedynie poprzez Twoją wolę, moc i zarządzanie, że morza są podporządkowane Twemu rozkazowi w Twych królestwach. Językami ich istot morza głoszą świętość ich Stwórcy, oznajmiając: "Bóg jest Największy!"
O, Wszechmocny, Któremu należy się chwała, Który uczyniłeś góry masztami i pełnymi skarbów ładowniami okrętu Ziemi!
Dzięki naukom Twego Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) oraz nauczaniu Mądrego Koranu pojąłem, że jak morza z ich osobliwymi stworzeniami uznają Cię i pozwalają Cię poznać, tak też czynią góry poprzez mądrą służbę, jaką wykonują. Zapewniają, że ziemia jest oswobodzona od efektów trzęsień ziemi i zachodzących w jej wnętrzu wstrząsów, chronią ją przed zalaniem przez morza, oczyszczają powietrze z trujących gazów, są zbiornikami zabezpieczającymi i magazynującymi wodę, a także skarbcami minerałów i metali niezbędnych dla istot żywych.
Tak, w górach nie ma żadnych kamieni ani rozmaitych substancji wykorzystywanych jako lekarstwa przeciwko chorobom, ani różnorodnych metali i minerałów mających zasadnicze znaczenie dla istot żywych, a szczególnie dla człowieka, ani gatunków roślin upiększających góry i równiny swymi kwiatami i owocami - prócz tych, które poprzez mądrość, porządek i finezyjne stworzenie, jakie ukazują (a niemożliwością jest przypisanie tych cech przypadkowi), zaświadczają konieczność istnienia nieskończenie Potężnego, Mądrego, Litościwego i Szczodrego Stwórcy. Ta prawda dotyczy szczególnie znajdujących się w górach substancji takich jak sól, szczawian potasu, siarczan chininy czy ałun, które pozornie przypominają siebie nawzajem, lecz całkowicie różnią się smakiem, a także całej różnorodności roślin oraz wielkiej rozmaitości ich kwiatów i owoców. Co więcej, góry w swej całości poprzez bycie mądrze zarządzanymi, poprzez ich początki, stany, jakim podlegają, stworzenie, kunszt, wzajemne podobieństwo, a także poprzez łatwość, szybkość i niewielki koszt ich stworzenia - świadczą o jedności ich Jedynego Stwórcy.
Ponadto stworzenia na powierzchni gór i wewnątrz nich, będąc stwarzanymi w każdym miejscu na ziemi w tym samym czasie i w ten sam sposób, doskonale i bez żadnego błędu, w czym nikt nie mógłby przeszkodzić, będąc stworzonymi bez żadnego nieładu mimo ich przeplatania się z wszystkimi rodzajami innych stworzeń - wszystkie
wskazują na wspaniałość Twej wszechwładzy i na bezmiar Twojej mocy, dla której nic nie jest trudnością.
Ponadto góry (zarówno ich powierzchnia, jak ich wnętrze), będąc wypełnionymi w określonym porządku drzewami, roślinami i minerałami, aby mogły zaspokoić niezliczone potrzeby wszystkich żywych stworzeń ziemi, a nawet dostarczyć im lekarstwa na wiele różnych chorób, a także zaspokoić ich rozmaite apetyty - a wszystko jest ukazywane tym, którzy tego potrzebują - wskazują na nieskończony zakres Twego miłosierdzia i na nieskończony zasięg Twego panowania. Będąc przygotowanymi ostrożnie, świadomie, bez żadnego zamieszania, we właściwym porządku i stosownie do potrzeb, choć wszystkie są przemieszane i ukryte w ciemnościach warstwy gleby, owe substancje wskazują na Twoją obejmującą każdą rzecz wiedzę, a także na Twoją mądrość, która rozmieszcza wszystkie rzeczy we właściwym porządku. Z kolei zmagazynowanie substancji leczniczych, minerałów i metali jasno wskazuje na litościwe, szczodre i zaplanowane procesy Twojej wszechwładzy oraz na subtelne środki ostrożności Twojej łaski.
Ponadto w wyniosłych górach zmagazynowano we właściwym porządku zapasy dla zaspokojenia przyszłych potrzeb podróżnych, którzy zatrzymają się w gospodzie tego świata, zaś zmagazynowanie owych niezbędnych do życia zapasów we wszystkich skarbcach ukazuje, a zaiste, zaświadcza fakt, że Stwórca jest gościnny i Szczodry, Wszechmądry i Litościwy, Potężny i dający pożywienie, i z pewnością należą do Niego wieczne skarbce służące niekończącemu się zsyłaniu darów w wiecznie trwającym królestwie Jego gościom, których On w jasny sposób miłuje. Tam gwiazdy będą spełniały te funkcje, które góry spełniają w tym miejscu.
O Ty, nad każdą rzeczą Wszechwładny!
Góry i stworzenia w ich wnętrzu są Tobie podporządkowane i zmagazynowane w Twoich królestwach przez Twoją moc i siłę, Twoją wiedzę i mądrość! Głoszą one świętość ich Stwórcy i wychwalają Tego, Który podporządkował je Sobie i zatrudnia je w taki sposób.
O, Miłosierny Stwórco, Litościwy Panie!
Dzięki naukom Twego Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) oraz nauczaniu Wszechmądrego Koranu pojąłem, że jak niebiosa, atmosfera, ziemia, morza i góry - wraz ze wszystkimi ich stworzeniami i wszystkim, co zawierają - rozpoznają Cię i czynią Cię poznanym, tak to samo czynią wszystkie drzewa i rośliny, wraz ze wszystkimi swymi liśćmi, kwiatami i owocami. Wszystkie liście z ich ekstatycznym ruchem i recytacjami, wszystkie kwiaty, które poprzez swoje ozdoby opisują Najpiękniejsze Imiona ich Stwórcy, wszystkie
owoce, które wraz ze swym miłym uśmiechem są przejawem Twej litości, zaświadczają - poprzez porządek w ich cudownym kunszcie (a całkowitą niemożliwością jest przypisanie go przypadkowi), poprzez równowagę w owym porządku, poprzez przyozdobienie w równowadze, poprzez hafty w przyozdobieniu, poprzez woń delikatnych i różnorodnych zapachów w haftach, a rozmaite smaki owoców w zapachach - konieczność istnienia ich nieskończenie Litościwego i Szczodrego Stwórcy z taką jasnością, jakby było to oczywiste. Równocześnie ich wzajemne podobieństwo na całej ziemi, fakt, że znajduje się na nich ta sama pieczęć ich stworzenia, że są one spokrewnione poprzez zarządzanie nimi i organizowanie ich, zgodność związanych z nimi dzieł i Najpiękniejszych Imion Wszechwładnego..., a także nieprzeliczeni przedstawiciele stu tysięcy ich gatunków, wzbudzani do życia bez żadnego zamieszania, choć przenikają się nawzajem - to wszystko jako całość tworzy świadectwo jedności Jedynego Stwórcy, Którego istnienie jest konieczne.
Jak wszystkie drzewa i rośliny świadczą o konieczności Twego istnienia i o Twojej jedności, tak wyżywienie i zarządzanie na setki sposobów niezliczonymi członkami armii żywych stworzeń na obliczu ziemi, którą tworzy czterysta tysięcy różnych narodów, jakie zachodzi z całą doskonałością, bez żadnego zamieszania ani trudności - wskazują na majestat wszechwładzy w Twej jedności oraz na ogrom Twojej mocy, która z tą samą łatwością stwarza kwiat i wiosnę, jak również na to, że Twoja moc obejmuje każdą rzecz. Wskazują również na bezkres Twojego miłosierdzia, które przygotowuje po całej ziemi niezliczone rodzaje pożywienia dla zwierząt i ludzi. Poprzez owe dzieła i dary, poprzez zarządzanie i karmienie, wykonywane z doskonałą systematycznością, poprzez fakt, iż każda rzecz, nawet drobne cząsteczki, jest posłuszna i podporządkowana owym rozkazom, te procesy z pewnością wskazują na nieskończony zasięg Twojego władania, zaś poprzez każdą część drzew i roślin - jak ich liście, kwiaty, owoce, korzenie, konary i gałązki, uczynione w taki sposób, by każdy ich aspekt mógł zostać poznany i zauważony, zgodnie z pożytecznymi zamysłami, przykładami mądrości i korzyściami - jasno, niezliczonymi palcami wskazują na Twą wiedzę i mądrość, które obejmują każdą rzecz. Niezliczonymi językami wychwalają i wysławiają całkowicie doskonałe piękno Twego kunsztu i czyste piękno Twego doskonałego zsyłania darów.
Ponadto, owe drogocenne podarunki i dary wraz z nadzwyczajnymi wydatkami i obdarowaniem (a wszystko w przemijającym schronisku i w krótkotrwałej gospodzie, na krótki czas ulotnego życia) wskazują rękami drzew i roślin, a zaiste, zaświadczają to, że aby nie sprawić - co byłoby
sprzeczne z koniecznym rezultatem wszystkich darów Boga i Jego wydatków, które umożliwiają poznanie Go i czynią Go umiłowanym - że wszystkie stworzenia powiedzą: "Dałeś nam smak, lecz później nie zezwoliłeś nam, byśmy jadły", aby nie unieważniać panowania Jego boskości, aby nie zaprzeczać Jego nieskończonemu miłosierdziu, aby nie przemieniać wszystkich tęskniących za Nim przyjaciół we wrogów poprzez odebranie im tego, co zostało dane, Najbardziej Szczodry i Najbardziej Litościwy z całą pewnością przygotował dla Swych sług, których wyśle do wiecznie trwającego królestwa, wieczny świat, drzewa owocowe i kwitnące rośliny odpowiednie dla Jego wiecznego Raju, a pochodzące ze skarbców Jego miłosierdzia. Drzewa i rośliny na tym świecie to jedynie okazywane gościom próbki wiecznych drzew.
Ponadto jak przez słowa ich liści, kwiatów i owoców drzewa i rośliny wysławiają Cię, wychwalają i głoszą Twoją świętość, tak każde z owych słów oznajmia, że Ty jesteś Świętym. Zwłaszcza wychwalania owoców językiem ich usposobienia - przy wielkiej rozmaitości ich miąższu, widocznym w nich cudownym kunszcie, przy ich nadzwyczajnych nasionach... zaś tace z owym jedzeniem zostały włożone w ręce drzew, a następnie wysłane do Twych żyjących gości - są niemal tak oczywiste, jakby były wypowiadane słowami. Wszystkie są podporządkowane i posłuszne Twemu rozkazowi w Twych królestwach, poprzez Twoją moc, siłę, mądrość i poprzez Twoje obdarowanie!
O, Mądry i Litościwy Stwórco, Ukryty za siłą Swych przejawów i za wspaniałością Swej wielkości!
Językami wszystkich drzew i roślin, ich liści, kwiatów i owoców, po tylekroć, ile jest ich wszystkich, wychwalam Cię, wysławiam i oznajmiam, że jesteś wolny od wszelkich wad, wszelkiej bezsilności i wszelkich towarzyszy!
O, Wszechpotężny Stwórco! Wszechmądry, Którego plan obejmuje każdą rzecz! Litościwy Żywicielu!
Dzięki naukom Twego Najszlachetniejszego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i nauczaniu Mądrego Koranu pojąłem i uwierzyłem w to, że jak rośliny i drzewa rozpoznają Cię i umożliwiają poznanie Twoich świętych atrybutów oraz Najpiękniejszych Imion, tak wśród ludzi i zwierząt, będących tymi spośród stworzeń żywych, które posiadają dusze, nie ma ani jednego prócz tych, które zaświadczają - poprzez swe wewnętrzne i zewnętrzne członki, pracujące tak regularnie, jak mechanizm zegarka, poprzez nadzwyczaj delikatne porządek
i równowagę ich ciał, poprzez znaczące korzyści i cele, jakie mogą osiągnąć dzięki swym zmysłom i zdolnościom, poprzez wspaniały kunszt ich stworzenia, poprzez przystrojenie ich z tak wielką mądrością, poprzez precyzyjną równowagę układów ich ciał - konieczność Twego istnienia oraz prawdziwość Twoich atrybutów. Ślepa siła, nieświadoma natura i bezcelowy przypadek nie mogłyby w żaden sposób ingerować w sprawy tak spostrzegawczego i delikatnego kunsztu, tak świadomej i subtelnej mądrości, tak doskonałej i opatrznościowej równowagi. Owe istoty nie mogłyby być dziełem ślepej siły, natury i przypadku, to niemożliwe. Również całkowicie niemożliwe jest to, by stworzenia żywe stwarzały same siebie, ponieważ wówczas każda z ich cząsteczek musiałaby posiadać wszechstronną wiedzę i mądrość, jakby była Bogiem, musiałaby być w stanie poznać, dostrzec, uczynić i ukształtować wszystkie części ciał owych stworzeń, zaiste, musiałaby być w stanie poznać, dostrzec i uczynić wszystko na świecie, z czym dana istota jest powiązana. Dopiero wówczas można by było przypisać jej ukształtowanie ciała i powiedzieć: "Ta rzecz stwarza samą siebie".
Ponadto podleganie owych stworzeń temu samemu zarządzaniu i planowaniu; fakt, że wszystkie są tego samego rodzaju i ukazują tę samą pieczęć; podobieństwo ich oczu, uszu i ust; jedność w ukazywaniu pieczęci mądrości, którą można dostrzec na twarzach przedstawicieli tego samego gatunku; ich podobieństwo w środkach do życia i stworzeniu; przenikanie się nawzajem ich wszystkich - tak, wśród tych okoliczności nie istnieje ani jedna prócz tych, które kategorycznie świadczą o Twojej jedności, a także - poprzez przejawy Twoich Najpiękniejszych Imion, wskazujące na byt jako całość i na każde stworzenie z osobna - o tym, że Tyś jest Jedynym w Swej jedności.
Ponadto poprzez wyekwipowanie owych stworzeń, wyćwiczenie ich, poprzez fakt, że słuchają Cię jak regularna armia i w uporządkowany sposób odpowiadają na Twoje rozkazy, człowiek i sto tysięcy gatunków zwierząt na obliczu ziemi wskazują na stopień wspaniałości Twej wszechwładzy, zaś poprzez wielką wartość, jaką mają mimo swej mnogości, poprzez doskonałość, jaką odznaczają się mimo szybkości ich stwarzania, poprzez przejawiający się w nich wspaniały kunszt mimo łatwości ich stworzenia - na stopień wielkości Twojej mocy. Ponadto w rozstrzygający sposób wskazują na bezgraniczną rozległość Twego miłosierdzia, które wysyła zaopatrzenie wszystkim spośród nich - od drobnoustroju do nosorożca, od najmniejszej muchy do największych ptaków, rozproszonych od wschodu do zachodu, zaś poprzez fakt, że
wszystkie z owych stworzeń spełniają swe naturalne funkcje niczym posłuszni rozkazom żołnierze, zaś każdej wiosny oblicze ziemi staje się obozowiskiem dla nowo powołanej pod broń armii, która zajmuje miejsce zwolnionej do cywila poprzedniej jesieni - wskazują na nieskończony zasięg Twego panowania.
Ponadto dzięki dogłębnej wiedzy i ścisłej mądrości wszystkie stworzenia żywe są miniaturowymi kopiami wszechświata, zaś będąc stwarzanymi bezbłędnie, przy czym żadne z ich części i żadne z ich różnych kształtów nie mieszają się ze sobą, wskazują po tylekroć, ile jest ich wszystkich, na Twoją wiedzę i mądrość, obejmującą każdą rzecz, podczas gdy będąc stworzonymi tak pięknie i delikatnie, jakby wszystkie były cudami kunsztu i mądrości, wskazują niezliczonymi sposobami na całkowicie doskonałe piękno kunsztu Twojej wszechwładzy, który tak wielce umiłowałeś i pragniesz go ukazać, zaś przez wszystkie spośród nich - a w szczególności ich młode, karmione w najpiękniejszy sposób, przy spełnianiu wszystkich ich życzeń i pragnień - wskazują na słodkie piękno Twojej łaski.
O, Najbardziej Miłosierny i Najbardziej Litościwy! O, Najbardziej Prawdziwy w Swej obietnicy! O Ty, do Którego należy Dzień Sądu!
Dzięki naukom Twojego Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i przewodnictwu Wszechmądrego Koranu pojąłem, że skoro najlepszym spośród rezultatów wszechświata jest życie, skoro najlepszą spośród esencji życia jest dusza, skoro najlepszymi spośród istot posiadających dusze są istoty inteligentne, zaś spośród nich istotą o najbardziej wszechstronnej naturze jest człowiek, skoro cały wszechświat jest podporządkowany życiu i dla niego pracuje, skoro istoty żywe są podporządkowane istotom posiadającym dusze i to dla nich zostały wysłane na ten świat, skoro istoty posiadające dusze podporządkowane są człowiekowi i wspierają go, skoro ze swej natury ludzie żarliwie miłują swego Stwórcę, zaś ich Stwórca również ich miłuje i wszelkimi sposobami sprawia, by Go miłowali, skoro wrodzone i duchowe zdolności człowieka wskazują na inny, trwały świat i wiecznie trwające życie, skoro jego serce i inteligencja ze wszystkich sił pragną nieśmiertelności, zaś język błaga Stwórcę człowieka o nieśmiertelność poprzez swoje niezliczone modlitwy - to On z pewnością nie uchybiłby ludziom, którzy wielce Go miłują i są przez Niego miłowani, sprawiając, że umrą, aby nie zmartwychwstać, że będą odczuwali wieczną wrogość, choć On stworzył ich dla wiecznej miłości; tak, uczynienie tego byłoby niemożliwe. Ludzie zostali wysłani do pracy na tym świecie, by mogli szczęśliwie żyć w innym, wiecznym
świecie, by mogli zdobyć owo szczęśliwe życie. Najpiękniejsze Imiona przejawiające się w człowieku podczas krótkiego i ulotnego życia doczesnego wskazują na to, że ludzie będą zwierciadłami dla owych Imion w wiecznym królestwie, a zatem zyskają ich wieczne przejawy.
Tak, prawdziwy przyjaciel Wiecznego również powinien być wieczny, a świadome zwierciadło dla Trwającego również powinno być trwałe.
Dzięki wiarygodnym przekazom można zrozumieć, że dusze zwierząt będą żyć wiecznie, zaś pewne szczególne zwierzęta, takie jak dudek i mrówki króla Salomona (niech będzie z nim pokój), wielbłądzica Proroka Saliha (niech będzie z nim pokój) czy pies ahl al-kahf [45] przejdą do wiecznego królestwa ciałem i duszą [46], zaś każdy gatunek będzie miał jedno ciało, z którego będzie mógł korzystać od czasu do czasu. Wymagają tego również mądrość, prawda, miłosierdzie i wszechwładza.
O, Wszechmocny, Który istniejesz Sam z Siebie!
Wszystkie żywe stworzenia, istoty posiadające dusze oraz istoty świadome są podporządkowane rozkazom Twojej wszechwładzy i zatrudnione przy wykonywaniu swych wrodzonych obowiązków jedynie poprzez Twoją moc i siłę, Twoją wolę i Twoje planowanie, Twoje miłosierdzie i mądrość. Niektóre zostały podporządkowane człowiekowi
-nie z powodu mocy czy panowania człowieka, lecz przez Boże miłosierdzie, z powodu wrodzonej słabości i bezsilności człowieka. Językami usposobienia oraz słów uwalniają one ich Stwórcę, Który jest Jedynym Prawdziwym obiektem czci, od wszelkich wad i towarzyszy, a składając Mu dzięki i wychwalając Go za Jego dary, wykonują właściwe dla nich akty czci.
O, Przeczysty i Przenajświętszy, Ukryty za siłą Swych przejawów i za wspaniałością Swej wielkości!
Pamiętając o właściwej intencji głoszę Twoją świętość poprzez wychwalania wszystkich istot posiadających dusze i oznajmiam:
"Chwała niech będzie Tobie, Który stworzyłeś z wody każdą żywą rzecz!"
O, Panie wszystkich światów! O, Boże pierwszych i ostatnich! O, Panie niebios i ziemi!
Dzięki nauce Twego Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) oraz nauczaniu Wszechmądrego Koranu pojąłem i uwierzyłem w to, że jak niebiosa, atmosfera, ziemia, ląd i morze, drzewa,
rośliny, zwierzęta wraz ze wszystkimi ich częściami ciała i cząsteczkami ich ciał znają Cię, uznają, wskazują na Twoje istnienie i jedność oraz zaświadczają je, tak istoty żyjące, które są esencją wszechświata, człowiek, który jest esencją istot żywych, a także prorocy, święci i uczeni, którzy dostąpili oczyszczenia, będący esencją ludzi, poprzez swoje wizje, objawienia, natchnienia i odkrycia ich serc i ich rozumów, które są esencją proroków, świętych oraz uczonych o czystych duszach - zaświadczają z pewnością mającą siłę stokrotnej zgodności konieczność Twego istnienia i Twoją jedność Jedynego, jak również przekazują wiadomości o nich, zaś poprzez cuda, jakich dokonali prorocy i święci, oraz poprzez niezachwiane dowody, udowadniają to, o czym mówią.
Tak, nie ma niczego, co przychodzi na myśl sercu spoglądającemu ku Temu, Który zsyła mu natchnienie spoza zasłony tego, co niewidzialne; nie ma natchnienia powodującego, że człowiek spogląda ku Temu, Który natchnienie daje; nie ma niezachwianej wiary, która odsłania w formie całkowitej pewności Twoje święte atrybuty i Najpiękniejsze Imiona; nie ma świetlistego serca proroka ni świętego, które obserwuje w wizji równoznacznej z pewnością światła Tego, Którego istnienie jest konieczne; nie ma oświeconego rozumu uczonego o czystej duszy ani człowieka prawdomównego, który potwierdza i udowadnia z wiedzą równą pewności znaki istnienia Stwórcy każdej rzeczy oraz dowody Jego jedności - nie ma pośród nich niczego, co nie zaświadcza Twego istnienia, Twych świętych atrybutów, Twej jedności Jedynego i Twych Najpiękniejszych Imion, ani niczego, co na owe prawdy nie wskazuje.
Ponadto jak owe setki tysięcy godnych zaufania ludzi niosących dobrą nowinę zaświadczają Twe istnienie i Twoją jedność w oparciu o ich cuda i dowody, tak jednogłośnie dają nowinę, udowadniając i głosząc stopień majestatu Twej wszechwładzy, która zarządza wszystkim - od obejmującej każdą rzecz całości spraw Wielkiego Tronu aż po poznanie, wysłuchiwanie i zarządzanie najbardziej skrytymi i osobistymi myślami serca, jego pragnieniami i suplikacjami. Mówią oni o ogromie Twej mocy (i udowadniają go), która w jednej chwili stwarza niezliczone a różne rzeczy, która dokonuje rzeczy największych i najmniejszych z tą samą łatwością, przy czym żadne dzieło nie utrudnia innego, a żadna kwestia nie jest przeszkodą dla innej.
Ponadto dają oni nowinę (a poprzez swoje cuda i dowody udowadniają ją) o ogromie Twego miłosierdzia, które czyni wszechświat wspaniałym pałacem dla istot posiadających dusze, a szczególnie dla człowieka, które przygotowało Raj i wiecznie trwające szczęście dla dżinna i człowieka,
które nie zapomina nawet o najdrobniejszej żywej istocie, które stara się zadowolić nawet najbardziej bezsilne serce i sprawić mu przyjemność.
Dają oni również nowinę o nieskończonej rozległości Twego panowania, które sprawia, że wszystkie królestwa stworzeń, od cząsteczek do planet, przestrzegają Twoich rozkazów, podporządkowują się im i wykonują je.
Ponadto jednogłośnie zaświadczają oni Twą obejmującą każdą rzecz wiedzę, która czyni wszechświat wielką księgą zawierającą tyle traktatów, ile jest jej części, która zachowuje historie życia wszystkich istot w Księdze Jasnej i w jasnym rejestrze, a są one notatnikami Strzeżonej Tablicy, która gruntownie i bez żadnego błędu zapisuje indeksy i programy wszystkich drzew w ich nasionach, a biografie istot świadomych w pamięci umieszczonej w ich głowach.
Zaświadczają oni również o obejmowaniu każdej rzeczy przez Twą świętą mądrość, która ze wszystkimi istotami wiąże liczne zamysły, sprawiając, że nawet drzewa wydają tyle rezultatów, ile jest ich owoców, która przyznała wszystkim stworzeniom żywym tyle korzyści, ile jest części, a nawet komórek ich ciał, która wyznaczyła liczne obowiązki językowi człowieka, wyposażając go w tyle zdolności rozróżniania smaku, ile jest rodzajów pożywienia.
Ponadto jednogłośnie zaświadczają oni to, że przejawy Najpiękniejszych Imion, związane z Twoim pięknem i Twoją chwałą, których próbki można dostrzec na tym świecie, przetrwają w bardziej olśniewającej postaci przez całą wieczność, a także to, że Twoje dary, których próbki można dostrzec na tym przemijającym świecie, przetrwają w siedzibie szczęśliwości w postaci jeszcze bardziej lśniącej, zaś ci, którzy tęsknią za nimi na tym świecie, dołączą do nich i będą razem z nimi przez całą wieczność.
Ponadto, polegając na setkach oczywistych cudów i rozstrzygających znaków, przede wszystkim Twój Najszlachetniejszy Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i Wszechmądry Koran, jak również wszyscy prorocy z ich świetlistymi duszami, święci mężowie z ich wypełnionymi światłem sercami, którzy są duchowymi biegunami ludzkości, a także uczeni, którzy doznali oczyszczenia, wraz z ich oświeconymi umysłami, opierając się na Twych groźbach i obietnicach, powtarzających się we wszystkich świętych Księgach, wierząc w Twe święte atrybuty, takie jak moc, miłosierdzie, łaska, mądrość, chwała i piękno, wierząc w Twoje działanie, w godność Twojej chwały,
w suwerenność Twojej wszechwładzy, a w konsekwencji ich oświeceń i wizji wierząc w to wszystko w stopniu całkowitej pewności - dają ludziom i dżinnom radosną wieść o wiecznym szczęściu i informują ich o Piekle przeznaczonym ludziom zbłądzenia. Tak, w to wierzą i to zaświadczają.
O, Wszechmocny i Wszechmądry! O, Najbardziej Miłosierny i Najbardziej Litościwy! O, Szczodry i Prawdziwy w Swej obietnicy! O Ty, Który podporządkowujesz Sobie każdą rzecz, do Którego należą w całości chwała, dostojeństwo, wielkość i gniew!
Ty jesteś całkowicie wolny od tego i całkowicie ponad to, aby zadać kłam tak wielu wiernym przyjaciołom, tak wielu obietnicom, atrybutom i funkcjom, aby zaprzeczyć niewątpliwym wymaganiom suwerenności Twej wszechwładzy oraz nieskończonym modlitwom i suplikacjom Twych sług, z których jesteś zadowolony, których miłujesz i którzy przyciągają Twoją miłość, uznając Ciebie i będąc Tobie posłusznymi; jesteś ponad to, byś miał potwierdzić zaprzeczenie Zmartwychwstaniu, jakiego dopuszczają się ludzie zbłądzenia i niewiary, którzy poprzez ich niewiarę, bunt oraz zaprzeczanie Twym obietnicom znieważają wspaniałość Twej wielkości, obrażają Twój majestat i chwałę, a także godność Twej boskości, wreszcie zasmucają litość Twej wszechwładzy. Oznajmiam, że Twe sprawiedliwość, piękno i miłosierdzie są wolne od tak nieskończonej tyranii i takiej szpetoty. Wraz ze wszystkimi cząsteczkami mego istnienia pragnę recytować werset:
[47]
Zaiste, Twoi prawdomówni posłańcy i heroldowie Twego panowania zaświadczają z absolutną pewnością, w stopniu wiedzy równej pewności i wizji równej pewności, istnienie skarbców Twego miłosierdzia w życiu ostatecznym i magazynów Twych darów w wiecznie trwającym królestwie, a także cudownie pięknych przejawów Twych Najpiękniejszych Imion, jakie ukażą się w swej całości w siedzibie szczęścia, jak również dają o nich dobrą nowinę. Wierząc w to, że najwyższym promieniem Twego Imienia "Prawda", które jest źródłem, słońcem i obrońcą wszelkich prawd, jest prawda dotycząca Zmartwychwstania i Wielkiego Zgromadzenia, nauczają tego Twoje sługi.
O, Panie proroków i ludzi prawdomównych!
Wszyscy oni Tobie są podporządkowani i mają obowiązki w Twych królestwach, wyznaczone im poprzez Twój rozkaz i Twoją moc, Twoją
wolę i Twoje planowanie, Twoją wiedzę i mądrość. Głosząc Twoją świętość, wychwalając Cię i wysławiając, oznajmiając, że Ty jesteś Jeden - ukazują, że nasza planeta jest wielkim miejscem wspominania Ciebie, zaś wszechświat jest ogromnym meczetem.
O, Panie mój i Panie niebios i ziemi! O, Stwórco mój i Stwórco każdej rzeczy! Przez wzgląd na Twoje moc, wolę, mądrość, panowanie i miłosierdzie, które podporządkowują sobie niebiosa wraz z ich gwiazdami, ziemię ze wszystkim, co zawiera, i wszystkie stworzenia ze wszystkimi ich atrybutami i uczynkami, podporządkuj mi moją duszę i moje pragnienia! Podporządkuj serca ludzi Traktatom Światła, by mogli oni służyć Koranowi i wierze! Ześlij mi i moim braciom doskonałą wiarę i szczęśliwą śmierć! Jak podporządkowałeś morze Mojżeszowi (niech będzie z nim pokój), ogień Abrahamowi (niech będzie z nim pokój), góry i żelazo Dawidowi (niech będzie z nim pokój), dżinny i ludzi Salomonowi (niech będzie z nim pokój), a słońce i księżyc Muhammadowi (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), tak podporządkuj serca i umysły Traktatom Światła! Uchroń mnie i uczniów Światła przed złem duszy i przed złem Szatana, przed męką grobu i przed męką Ognia Piekielnego, i obdarz nas szczęśliwością w Raju! Amen, amen, amen.
[48]
[49]
Jeśli byłem w błędzie, przedkładając na dworze mego Litościwego Pana (ar. Ar-Rabb) ów pouczający fragment, który zaczerpnąłem z Koranu i z suplikacji Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) zwanej Dżałszan al-Kabir (ar. Wielka tarcza), jako akt czci w formie refleksyjnych rozważań, to czyniąc Koran i Wielką tarczę mymi orędownikami, błagam o przebaczenie za ten grzech.