Promień Siódmy
Nie każdy będzie w stanie zrozumieć wszystkie kwestie omawiane w niniejszym najbardziej doniosłym traktacie, lecz w równej mierze nikt nie pozostanie bez swego udziału w jego naukach. Kiedy ktoś wejdzie do ogrodu, odkryje, że jego ręce nie mogą dosięgnąć wszystkich owoców owego ogrodu, lecz to, co spada w jego dłonie, będzie dla niego wystarczające. Ogród nie istnieje tylko dla owego człowieka, lecz również dla tych, którzy mają dłuższe ręce.
Istnieje pięć przyczyn, które czynią zrozumienie owej księgi niełatwym.
Przyczyna Pierwsza: Spisałem moje własne obserwacje, stosownie do mego własnego pojmowania i dla siebie samego. Nie spisywałem ich stosownie do pojmowania i koncepcji innych, jak jest to w przypadku innych ksiąg.
Przyczyna Druga: Jako że w tej księdze zostało wyłożone prawdziwe potwierdzenie Bożej jedności w najbardziej wyczerpującym kształcie i na mocy przejawu Największego Imienia Boga, przeto omawiane tematy są nadzwyczaj rozległe, nadzwyczaj głębokie, a niekiedy niezmiernie długie. Nie każdy potrafi pojąć wszystkie owe kwestie naraz.
Przyczyna Trzecia: Jako że każda kwestia stanowi wielką i rozległą prawdę, niekiedy jedno zdanie będzie rozciągało się na całą stronę lub więcej, a jeden dowód wymaga licznych słów wstępu.
Przyczyna Czwarta: Jako że większość kwestii zawartej w tej księdze wiąże się z wieloma dowodami i świadectwami, ich omówienie niekiedy staje się rozwlekłe, ponieważ tytułem ukazania danej kwestii zawiera
dziesięć lub dwadzieścia dowodów. Ograniczona inteligencja nie potrafi tego zrozumieć.
Przyczyna Piąta: Prawdą jest, że światła owego traktatu przybyły do mnie z blasku błogosławionego miesiąca ramadan. Niemniej jednak, z wielu przyczyn byłem strapiony i pisałem tę księgę w czasie, gdy moje ciało było rujnowane przez kilka chorób, w pośpiechu i bez sprawdzenia pierwszego szkicu. Co więcej, czułem, że nie piszę wedle własnej woli, zatem poprawianie tego, co napisałem, stosownie do mych własnych myśli, zdawało się niewłaściwym. To również było przyczyną wydania księgi trudnej do zrozumienia. Ponadto do treści traktatu wkradła się pewna liczba fragmentów w języku arabskim, a Stacja Pierwsza, w całości spisana po arabsku, stała się oddzielnym dziełem.
Pomimo niedoskonałości i trudności wynikających z owych pięciu przyczyn niniejszy traktat ma znaczenie tak wielkie, że Imam 'Ali (niech Bóg będzie z niego rad) w cudowny sposób przewidział jego powstanie, nadając mu nazwy "Największy Znak" oraz "Laska Mojżesza". Spojrzał on na ową część Traktatów Światła ze szczególną łaską, kierując ku niej spojrzenia ludzi.
Największy Znak jest prawdziwym ukazaniem Najwyższego Wersetu, stanowiąc równocześnie Promień Siódmy, nazwany przez Imama 'Alego Laską Mojżesza [2].
Niniejszy traktat składa się z Wprowadzenia i dwóch Stacji. Wprowadzenie wykłada cztery ważne Kwestie; Stacja Pierwsza zawiera część ukazania Największego Wersetu w języku arabskim; Stacja Druga zawiera tłumaczenie owego ukazania wraz z towarzyszącymi mu dowodami.
W poniższym Wprowadzeniu zostało wyjaśnione zbyt wiele, lecz nie było moją intencją wydłużenie go do tego stopnia. Fakt, że zostało ono spisane jako tak długie, wskazuje na istnienie takiej potrzeby. Zaiste, niektórzy ludzie mimo długości Wprowadzenia mogą uważać, że jest ono zbyt krótkie.
Wprowadzenie
[3]
Zgodnie ze znaczeniem owego potężnego wersetu, celem wysłania człowieka na ten świat, a także mądrością, jaką można z tego wywnioskować, jest uznanie istnienia Stwórcy wszystkich istot, wiara w Niego i oddawanie Mu czci. Zasadniczym obowiązkiem człowieka i ciążącym na nim zobowiązaniem są zatem poznanie Boga, wiara w Niego oraz zaakceptowanie Jego istnienia i jedności z całkowitym poddaniem się i doskonałą pewnością.
Dla człowieka, który ze swej natury pragnie trwałego życia i nieśmiertelnego istnienia, którego bezgraniczne nadzieje równe są niezliczonym cierpieniom, jakikolwiek przedmiot starań i jakiekolwiek osiągnięcie inne niż wiara w Boga, poznanie Go lub zyskanie środków do osiągnięcia wiary i wiedzy, które są fundamentem i kluczem do życia wiecznego - tak, każdy taki cel i każde osiągnięcie muszą być uważane przez człowieka za niskie, a w wielu przypadkach nawet za bezwartościowe.
Ponieważ owa prawda została udowodniona w Traktatach Światła poprzez wiarygodne świadectwo, po jej przedstawienie odsyłamy do owych traktatów, w tym miejscu wykładając w czterech Kwestiach jedynie dwie otchłanie, które w tym wieku wstrząsają pewnością wiary i wywołują niezdecydowanie.
Środkami służącymi wybawieniu z pierwszej otchłani są poniższe dwie Kwestie.
Kwestia Pierwsza
Jak szczegółowo udowodniono w Błysku Trzynastym Listu Trzydziestego Pierwszego, kiedy chodzi o kwestie ogólne, zaprzeczenie w obliczu dowodu nie ma żadnej wartości i jest nadzwyczaj słabe. Na przykład odnośnie do widoku księżyca wyznaczającego początek szlachetnego miesiąca ramadan, jeśli dwóch prostych ludzi udowadnia poprzez swe świadectwo, że ukazał się nów księżyca, a tysiące ludzi szlachetnych i uczonych zaprzeczają temu, mówiąc: "My go nie widzieliśmy", ich
negacja jest bezwartościowa i nie ma żadnej siły przekonywania. Kiedy chodzi o dowód, każda osoba, która go przedstawia, wspiera i umacnia inną, czego wynikiem jest zgoda, lecz w przypadku zaprzeczenia nie ma różnicy między jednym człowiekiem a tysiącami ludzi. Każda osoba zaprzeczająca pozostaje samotna i odosobniona, zaś ten, kto potwierdza, spogląda w górę i osądza daną kwestię taką, jaka ona jest. Zatem w przykładzie, jaki daliśmy, jeśli jeden człowiek mówi: "Na niebie jest księżyc", zaś jego przyjaciel wskaże księżyc palcem, obaj jednoczą się i umacniają nawzajem.
Natomiast ten, kto zajmuje się negacją i zaprzeczeniem, nie postrzega danej kwestii taką, jaka ona jest, a nawet nie jest w stanie tak postąpić. Dobrze znana zasada mówi: "Niesprecyzowane zaprzeczenie nie może zostać udowodnione".
Jeśli na przykład potwierdzam istnienie pewnej rzeczy na świecie, a ty mu zaprzeczasz, mogę z łatwością dowieść jej istnienia poprzez jedną, jedyną wskazówkę. Jeśli zaś chodzi o uzasadnienie twojego zaprzeczenia, to jest dowiedzenie nieistnienia danej rzeczy - niezbędnym jest przeprowadzenie wyczerpujących poszukiwań na całym świecie, a nawet zbadanie każdego aspektu minionych wieków. Dopiero wtedy będziesz mógł powiedzieć: "Ta rzecz nie istnieje i nigdy nie istniała".
Ponieważ ci, którzy negują daną kwestię i zaprzeczają jej, nie traktują jej jako takiej, jaka jest, lecz raczej oceniają ją w świetle własnej duszy, inteligencji i spojrzenia, w żaden sposób nie mogą umacniać się ani wspierać nawzajem. Rozmaite zasłony i przyczyny uniemożliwiają im dostrzeżenie i poznanie natury rzeczy. Każdy może powiedzieć: "Nie widziałem tego, a zatem, wedle mojej opinii i wiary, ta rzecz nie istnieje", jednak nikt nie może powiedzieć: "To zaprawdę nie istnieje". Jeśli ktoś tak mówi - zwłaszcza w kwestiach dotyczących wiary, które wskazują na cały wszechświat - jest to kłamstwo tak wielkie, jak cały świat, a ten, kto je wypowiada, będzie niezdolny zarówno do powiedzenia prawdy, jak i do tego, by został wyprowadzony z błędu.
W skrócie: W przypadku potwierdzenia rezultat jest jeden i jedyny, zaś każdy przypadek potwierdzenia wspiera wszystkie inne przypadki.
Negacja, przeciwnie, nie jest jednością, lecz wielokrotnością. Mnogość powstaje poprzez fakt, że każdy człowiek mówi o tym, co dotyczy tylko jego: "Moim zdaniem...", "Wedle mojego punktu widzenia..." lub: "Wedle tego, w co wierzę...", co prowadzi do mnogości rezultatów, stąd każdy przypadek z osobna nie może wspierać innych przypadków.
Zatem przez wzgląd na prawdę, od której rozpoczęliśmy, mnogość i pozorna przewaga niewierzących i zaprzańców, którzy sprzeciwiają się wierze, nie mają żadnego znaczenia. Obecnie jest koniecznym, by powstrzymać się przed wprowadzeniem jakiegokolwiek wahania do pewności wiary człowieka wierzącego, jednak w tym wieku negacje i zaprzeczenia filozofów Europy spowodowały wątpliwości u licznych nieszczęsnych ludzi prostodusznych, zniszczyły ich pewność i przekreśliły ich wieczne szczęście. Śmierć i nadejście wyznaczonej godziny człowieka, które dotykają trzydzieści tysięcy ludzi każdego dnia, pozbawiane są ich znaczenia, jakim jest zwolnienie z tego świata, a przedstawiane są jako wieczne unicestwienie. Grób z jego wiecznie otwartymi drzwiami stale grozi zaprzeczającemu unicestwieniem i zatruwa jego życie najbardziej gorzkimi ze smutków. Zatem zdaj sobie sprawę z tego, jak wspaniałe jest błogosławieństwo wiary, owej prawdziwej esencji życia.
Kwestia Druga
W odniesieniu do problemu, jaki jest przedmiotem dyskusji w nauce czy sztuce, przyjmuje się, że ci, którzy nie zajmują się daną nauką czy sztuką, nie mogą wypowiadać się jako autorytety, a ich osądy nie mogą być przyjmowane jako rozstrzygające - niezależnie od tego, jak wspaniałymi i uczonymi znakomitościami byliby ci ludzie w innych dziedzinach. Nie mogą oni ukształtować nawet części naukowej, zgodnej opinii w danej nauce.
Na przykład osąd wielkiego inżyniera dotyczący diagnozy i leczenia choroby nie ma tej samej wartości, co osąd najbardziej skromnego z lekarzy. W szczególności słowa zaprzeczenia filozofa zajmującego się sferą tego, co materialne, który stale staje się coraz bardziej odległym od tego, co niematerialne i duchowe, coraz bardziej nieokrzesany i niewrażliwy na światło, a jego inteligencja ogranicza się do tego, co ujrzy na własne oczy - tak, słowa kogoś takiego nie są warte rozważenia, są bezwartościowe, kiedy odnoszą się do kwestii niematerialnych i duchowych.
W kwestiach uświęconych, duchowych i dotyczących Bożej jedności istnieje całkowita zgoda wśród setek tysięcy ludzi prawdy, takich jak Szejk Al-Gajlani (niech jego tajemnica będzie uświęcona), który pozostając na ziemi dostrzegł Wielki Tron Boga, który spędził dziewięćdziesiąt lat na dokonywaniu dzieł duchowego rozwoju, który odsłonił prawdy wiarywe wszystkich trzech stopniach pewności - pewności wynikającej z wiedzy (ar. 'ilm al-jaqin), pewności naocznego świadectwa (ar. 'ajn al-jaqin) i pewności równej prawdzie (ar. haqq al-jaqin). Jaką wartość mogą mieć w tym przypadku słowa filozofów, których najbardziej rozwlekłe
szczegóły królestwa tego, co materialne, najdrobniejsze aspekty mnogości pochłonęły tak bardzo, że dławią się nimi do utraty przytomności? Czyż ich zaprzeczenia i sprzeciwy nie są zagłuszane, jak brzęczenie komara jest zagłuszane przez huk gromu?
Istotą niewiary, która sprzeciwia się prawdom islamu i walczy przeciwko nim, są zaprzeczenie, ignorancja i negacja. Nawet jeśli mogą się one zdawać pewnego rodzaju potwierdzeniem i przejawem istnienia, w rzeczywistości są zaprzeczeniem i niebytem. Tymczasem wiara jest wiedzą i przejawem istnienia, jest potwierdzeniem i sprawiedliwym osądem. Każdy negujący aspekt wiary jest albo bramą do pozytywnej prawdy, albo zasłoną okrywającą tę prawdę. Jeśli walczący przeciwko wierze niewierni z najwyższą trudnością spróbują potwierdzić i uznać to, w co wierzą poprzez negację, jeśli spróbują przedstawić to, w co wierzą, w kształcie uznania i przyjęcia niebytu, wówczas ich niewiara pod pewnym względem będzie mogła być traktowana jako forma błędnej wiedzy lub niewłaściwego osądu. Jednak jeśli chodzi o nieuznawanie, zaprzeczenie i nieprzyjmowanie - a tych można dokonać znacznie łatwiej - to są one kompletną ignorancją i całkowitym brakiem osądu.
W skrócie: Zasadnicze przekonania niewiary są zatem dwojakiego rodzaju.
Rodzaj pierwszy nie przykłada żadnej wagi do prawd islamu. Jest on dopuszczeniem tego, co błędne, bezpodstawną wiarą i bezpodstawnym uznaniem tego, co właściwe dla owego rodzaju, jest niesłusznym osądem. Ten rodzaj niewiary pozostaje poza zakresem naszych rozważań. Ani w żaden sposób nas nie dotyczy, ani też nie jesteśmy w żaden sposób z nim związani.
Rodzaj drugi niewiary sprzeciwiającej się prawdom islamu i walczącej przeciwko nim również składa się z dwóch rodzajów.
Rodzaj pierwszy jest zaprzeczeniem, które jest po prostu brakiem zgody na potwierdzenie. Obejmuje on różne rodzaje ignorancji, jest brakiem zaangażowanego osądu i zachodzi z łatwością. On również nie wchodzi w zakres naszych rozważań.
Rodzaj drugi to akceptacja niebytu, polegająca na zgodzie serca na niebyt przy zaangażowanym osądzie. Ten rodzaj jest przekonaniem i zaangażowaniem, jest stronniczością, która jest zobowiązana do tego, by potwierdzić swoję negację, również obejmującą dwa rodzaje:
Rodzaj pierwszy mówi: "Określona rzecz nie istnieje w określonym miejscu lub też w sferze położonej w określonym kierunku". Ten rodzaj
zaprzeczenia może zostać udowodniony i on również pozostaje poza zakresem naszej dyskusji.
Rodzaj drugi polega na zaprzeczaniu tym doktrynalnym i świętym kwestiom, ogólnym i wszechobejmującym, które dotyczą tego świata, wszystkich istot, życia ostatecznego, a także następowania po sobie różnych epok. Ten rodzaj negacji w żaden sposób nie może zostać uzasadniony, jak ukazaliśmy to w Kwestii Pierwszej, ponieważ tym, co byłoby potrzebne do uzasadnienia takiej negacji, jest objęcie wzrokiem całego wszechświata, dostrzeżenie życia ostatecznego i obserwowanie każdego aspektu czasu, bez żadnych ograniczeń.
Temat otchłani drugiej i środków służących wydostaniu się z niej
również składa się z dwóch Kwestii.
Kwestia Pierwsza
Ograniczone umysły ludzi, którzy pogrążają się w niedbalstwie dotyczącym Boga, w grzechu i w królestwie tego, co materialne, nie są w stanie pojąć wielkich kwestii odnoszących się do wzniosłości, wspaniałości i nieskończoności, skutkiem czego, czerpiąc dumę z takiej wiedzy, jaką posiadają, spieszą ku zaprzeczeniu i negacji. Jako że ci ludzie nie są w stanie objąć nadzwyczaj wielkich, głębokich i wszechstronnych kwestii wiary poprzez swe ciasne i zatwardziałe umysły oraz zepsute i pogrążone w duchowej agonii serca, rzucają się w niewiarę i zbłądzenie, aż zaczynają się nimi dławić.
Gdyby byli w stanie spojrzeć na prawdziwą naturę swej niewiary i na istotę ich zbłądzenia, ujrzeliby, że w porównaniu z rozsądnymi, właściwymi i zaiste koniecznymi wzniosłością i wspaniałością, które są obecne w wierze, ich niewiara skrywa wielorakie niedorzeczności i niemożliwości, z których się składa. Traktaty Światła udowodniły ową prawdę poprzez setki porównań i w sposób tak nieodwołalny, jak dwa plus dwa daje cztery. Na przykład ten, kto nie uznaje konieczności istnienia, przedwieczności i wszechstronności atrybutów Wszechmocnego Boga, przez wzgląd na ich wspaniałość i wzniosłość, może uformować credo niewiary poprzez przypisanie konieczności istnienia, wzniosłości i atrybutów boskości nieskończonej ilości istot i nieskończoności atomów, lub jak głupcy spośród sofistów, może on zrzec się własnej inteligencji poprzez zaprzeczenie i zanegowanie tak istnienia wszechświata, jak i własnego istnienia.
Zatem wszystkie prawdy wiary i islamu, opierając swe kwestie na wspaniałości i wzniosłości, jakich wymagają, ratują się od straszliwych
niedorzeczności, przerażających zabobonów i ciemnej ignorancji niewiary, która stawia im czoła, zajmując należne im miejsce w rozsądnych sercach i uczciwych umysłach poprzez całkowite poddanie się i zatwierdzenie.
Nieprzerwane oznajmianie owej wspaniałości i wzniosłości w wezwaniu na modlitwę, w modlitwach jako takich, a także w większości rytuałów islamu:
Bóg jest Największy! (ar. Allahu Akbar!)
Bóg jest Największy! Bóg jest Największy!,
stwierdzenie hadisu qudsi, który mówi:
Wspaniałość jest Moją tarczą, a wzniosłość Moim płaszczem [4] ; oświadczenie Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i jego najbardziej inspirujące obcowanie z Bogiem w osiemdziesiątej szóstej części modlitwy Dżałszan al-Kabir: [5]
O Ty, prócz Którego królestwa nie istnieje inne królestwo;
O Ty, Którego sławy nie są w stanie zmierzyć Twoi słudzy;
O Ty, Którego chwały nie są w stanie opisać Twoje stworzenia;
O Ty, Którego doskonałość leży poza zasięgiem wszelkich spojrzeń;
O Ty, Którego atrybuty przekraczają granice wszelkiego pojmowania;
O Ty, Którego wspaniałości nie może dosięgnąć żadna myśl;
O Ty, Którego przymiotów człowiek nie jest w stanie opisać we właściwy dla nich sposób;
O Ty, Którego zarządzenia nie są w stanie odwrócić Twoi słudzy;
O Ty, Którego znaki są widoczne w każdej rzeczy -
Tobie niech będzie chwała, nie ma boga, jak tylko Ty!
Ochroń nas! Ochroń nas! Ocal nas od Ognia Piekielnego! -
to wszystko ukazuje, że owe wspaniałość i wzniosłość tworzą również zasłonę, jakiej wymagają.
Największy Znak
[6]
Niniejsza Stacja Druga, prócz objaśnienia powyższego wzniosłego wersetu, przedstawia dowody, argumenty oraz znaczenia Stacji Pierwszej, która została pominięta.
Jako że ten wzniosły werset, podobnie jak wiele innych wersetów koranicznych, na początek wspomina o niebiosach - o owej olśniewającej stronicy głoszącej Bożą jedność, na którą wszyscy ludzie wszystkich czasów spoglądali z podziwem i radością - w swym oświadczeniu dotyczącym Stwórcy kosmosu, my również rozpocznijmy od wspomnienia niebios.
Zaiste, każdy podróżnik, który przybywa do gospody i królestwa tego świata, otwiera oczy i zastanawia się, kto jest panem tej pięknej gospody, która przypomina wydaną z największą hojnością ucztę, najbardziej kunsztowną wystawę, najbardziej imponujący obóz i poligon, najbardziej zdumiewające i cudowne miejsce wypoczynku, miejsce najbardziej głębokich i mądrych nauk. Pyta również sam siebie, kto jest autorem tej
wielkiej księgi i kto jest władcą tego wyniosłego królestwa. Wówczas jako pierwsze ukazuje się owemu podróżnikowi piękne oblicze niebios, zapisane pozłacanym pismem gwiazd. Owo oblicze wzywa go, mówiąc: "Spójrz na mnie, a poprowadzę cię ku temu, czego poszukujesz".
Podróżnik spogląda zatem i widzi przejaw wszechwładzy, wykonującej w niebiosach rozmaite zadania: utrzymuje ona wysoko w niebiosach, bez jakiegokolwiek filaru czy podpory, setki tysięcy ciał niebieskich, a niektóre z nich są tysiąc razy cięższe od Ziemi i obracają się z prędkością tysiąc razy większą od prędkości kuli armatniej; sprawia, że poruszają się one szybko i we właściwej harmonii, nie zderzając się z innymi; sprawia, że niezliczone lampy nieustannie płoną, nie potrzebując żadnej oliwy; zarządza owymi wielkimi masami bez jakiegokolwiek zamieszania czy nieporządku; wysyła słońce i księżyc, by wykonywały wyznaczone im zadania, a owe wielkie ciała niebieskie nigdy się nie buntują; zarządza w nieskończonej przestrzeni - której wielkości nie można wymierzyć liczbami, nawet gdyby rozciągały się od bieguna do bieguna - wszystkim, co istnieje, czyniąc to w tym samym czasie, z tą samą siłą, w ten sam sposób, w tym samym stylu i wedle tej samej formy, bez najmniejszego niedostatku; sprowadza do poddania się i posłuszeństwa jej prawom wszystkie siły tkwiące w owych ciałach niebieskich; czyści oblicze niebios, usuwając z owego wielkiego zgromadzenia wszelkie śmiecie i nieczystości; sprawia, że ciała niebieskie manewrują niczym zdyscyplinowana armia, a następnie, sprawiając, że Ziemia się obraca, każdej nocy i każdego roku ukazuje niebiosa w innym kształcie, jakby były one ekranem kinowym ukazującym publiczności stworzenia prawdziwe lub zmyślone obrazy.
W owym działaniu Wszechwładnego zawarta jest prawda składająca się z podporządkowania, zarządzania, przemian, porządkowania, oczyszczania i zatrudniania. Ta prawda z jej wspaniałością i wszechstronnością niesie z sobą świadectwo konieczności istnienia i jedności Stwórcy niebios, a także zaświadcza, że istnienie owego Stwórcy jest bardziej widocznym niż istnienie niebios, stąd w Stopniu Pierwszym Stacji Pierwszej zostało powiedziane:
Następnie cudowne miejsce zgromadzenia, znane jako przestrzeń lub atmosfera, zaczyna grzmiącym głosem oznajmiać owemu podróżnikowi, który przybył na ten świat jako gość: "Spójrz na mnie! Dzięki mnie możesz odkryć i odnaleźć obiekt swoich poszukiwań - Tego, Który wysłał cię tutaj!" Podróżnik spogląda w zagniewaną, lecz łaskawą twarz atmosfery i słucha straszliwych, lecz radosnych uderzeń gromu, dostrzegając, co następuje:
Zawieszone między niebem a ziemią chmury nawadniają ogród tego świata w najbardziej mądry i miłosierny sposób, zaopatrując mieszkańców ziemi w wodę życia, łagodzą naturalny żar życia i spieszą, by zesłać pomoc wszędzie, gdzie tylko jest ona potrzebna. Prócz wypełniania tych i innych obowiązków wielkie chmury, które mogłyby wypełnić całe niebo, niekiedy chowają się, a ich części oddalają się na spoczynek, aż nie można ujrzeć po nich nawet śladu, podobnie jak dobrze wyszkolona armia to ukazuje się, to ukrywa, zależnie od nagle przychodzących rozkazów.
Następnie, kiedy w jednej chwili zostaje wydany rozkaz spuszczenia deszczu, chmury gromadzą się w ciągu jednej godziny lub raczej w ciągu kilku minut, wypełniają niebo i oczekują na dalsze rozkazy od ich dowódcy.
Następnie podróżnik spogląda na wiatr w atmosferze i widzi, że powietrze jest mądrze i ze szczodrością zatrudnione przy wykonywaniu zadań tak licznych, jak gdyby nieożywione atomy nieświadomego powietrza słyszały i notowały rozkazy przychodzące od Władcy wszechświata; bez zaniedbania choćby jednego z owych zadań powietrze wykonuje je w uporządkowany sposób dzięki mocy Władcy. Skutkiem tego pozwala oddychać wszystkim istotom i transportuje do wszelkich żywych stworzeń światło, ciepło i elektryczność, których potrzebują, przewodzi dźwięki, jak również wspomaga zapylanie roślin.
Później podróżnik spogląda na deszcz i widzi, że w tych delikatnych, lśniących i słodkich kroplach, wysłanych z ukrytego skarbca miłosierdzia, znajduje się tak wiele litościwych podarunków i zawartych w nich funkcji, jakby samo miłosierdzie przybrało kształt deszczu i wypływało ze skarbca Wszechwładnego w postaci kropel. To z tego powodu deszcz został nazwany miłosierdziem.
Następnie podróżnik spogląda na błyskawicę i słucha grzmotu, widząc, że oba z tych zjawisk także są zatrudnione przy wykonywaniu cudownych zadań. Wtedy, odwracając wzrok, spogląda na swój własny rozum i mówi:
"Nieożywiona i pozbawiona życia chmura, która przypomina wyczesaną bawełnę, z całą pewnością nic o nas nie wie, a kiedy przybywa nam z pomocą, to nie dlatego, że lituje się nad nami. Nie może również pojawiać się i znikać bez rozkazów, jakie otrzymuje, lecz raczej działa zgodnie z rozkazami najbardziej Wszechmocnego i Litościwego dowódcy. Najpierw znika bez śladu, a później nagle pojawia się ponownie, aby rozpocząć swoją pracę. Poprzez rozkaz i moc Czyniącego i Najbardziej Wzniosłego, Najbardziej Wspaniałego i Dostojnego Monarchy, wypełnia atmosferę, by później ją opróżnić. Mądrze zapisując niebo i wymazując ów wzór, czyni niebo tablicą usuwania i potwierdzenia, opisem zgromadzenia i zmartwychwstania. Poprzez koncept Najbardziej Szczodrego i Obdarowującego, Najbardziej Hojnego i Troskliwego Pana, Zarządzającego owymi sprawami i Rozporządzającego nimi Władcy, chmura dosiada wiatru, zabierając ze sobą ciężkie jak góry skarbce pełne deszczu, i spieszy z pomocą potrzebującym. Jest tak, jakby chmura płakała z litości nad nimi, a jej łzy sprawiały, że kwiaty się uśmiechają, łagodziły żar słońca, spryskiwały ogrody wodą, a także myły i czyściły oblicze ziemi".
Następnie ów zadziwiony podróżnik mówi do swego rozumu:
"Te setki tysięcy mądrze, miłosiernie i przemyślnie wyznaczonych zadań oraz aktów szczodrości i miłosierdzia, jakie mają swój początek za zasłoną zewnętrznego kształtu nieożywionego, pozbawionego życia, nieświadomego, zmiennego, niestabilnego, burzliwego, niepewnego i niestałego powietrza, jasno ustalają fakt, że pracowity wiatr, ów niestrudzony sługa, nigdy nie działa sam z siebie, lecz raczej zgodnie z rozkazami Wszechmocnego, Wszechwiedzącego, Najbardziej Mądrego i Szczodrego dowódcy. Jest tak, jakby każda cząsteczka była świadoma każdego pojedynczego zadania, jak żołnierz, który wysłuchuje wszystkich rozkazów dowódcy i rozumie je, jako że wiatr słyszy każdy wędrujący przez powietrze rozkaz Wszechwładnego i jest mu posłuszny. Wspiera oddychanie i życie wszystkich zwierząt, zapylanie i wzrost wszystkich roślin, a także pomaga w uprawianiu wszelkiej materii koniecznej do ich przetrwania. Kieruje i zarządza chmurami, czyni możliwą podróż okrętów żaglowych, umożliwia przenoszenie dźwięków - zwłaszcza za pomocą telegrafu bez drutu, telefonu, telegrafu i radia - jak również spełnia wiele innych powszechnych funkcji.
Atomy, z których każdy składa się z dwóch prostych składników, jak wodór i tlen, a wszystkie są podobne do siebie nawzajem, istnieją na całym świecie w setkach tysięcy rozmaitych form, wnioskuję zatem, że
są zatrudniane i zabierają się do pracy w najwyższym porządku poprzez działanie ręki mądrości.
Jak wyjaśnia to werset:
[7]
Tym, Który poprzez zarządzanie wiatrami zatrudnia je dla spełnienia niezliczonych funkcji, Który poprzez uporządkowanie chmur wykorzystuje je dla wykonania nieskończenie licznych zadań miłosierdzia, Który w ten sposób stwarza powietrze - tak, może być Nim jedynie Ten, do Którego należy konieczność istnienia, Który jest nad każdą rzeczą Wszechwładny i o każdej rzeczy Wszechwiedzący, Pan (ar. Ar-Rabb) obdarzony chwałą i hojnością".
Tak, oto wniosek, jaki wyciąga nasz podróżnik!
Później spogląda on na deszcz i widzi, że jest w nim zawarte tyle korzyści, ile jest kropel deszczu, tyle przejawów wszechwładzy, ile jest cząsteczek deszczu, i tyle przykładów mądrości, ile jego atomów. Ponadto owe słodkie, delikatne i błogosławione krople są stworzone w tak piękny i uporządkowany sposób, że szczególnie deszcz zsyłany latem jest wysyłany i spuszczany z taką równowagą i regularnością, że owego porządku nie są w stanie zniszczyć nawet burze i huragany, które sprawiają, że wielkie obiekty zderzają się ze sobą; krople nie zderzają się ani nie łączą w sposób, jaki spowodowałby, iż stałyby się przynoszącymi szkodę masami wody. Woda, złożona z dwóch prostych pierwiastków - wodoru i tlenu, jest zatrudniona przy wykonywaniu setek tysięcy innych, mądrych i celowych zadań i w setkach tysięcy rzemiosł, zwłaszcza w istotach żywych, choć sama w sobie jest nieożywiona i nieświadoma. Deszcz, który jest prawdziwym ucieleśnieniem Bożego miłosierdzia, może zatem być wytwarzany jedynie w niewidzialnym skarbcu Najbardziej Litościwego i Najbardziej Miłosiernego, a jego zstępowanie w formie materialnej objaśnia werset:
[8]
Następnie podróżnik słucha grzmotu i przygląda się błyskawicy. Pojmuje, że owe dwa cudowne wydarzenia zachodzące w atmosferze są materialnym unaocznieniem wersetów:
[9]
[10]
Ponadto zapowiadają one nadejście deszczu, głosząc radosną wieść potrzebującym.
Tak, fakt, że atmosfera nagle wydaje ów cudowny dźwięk, wypełnienie ciemnego nieba blaskiem i ogniem błyskawicy, rozświetlanie chmur przypominających góry bawełny lub rynny wybuchające wodą i deszczem - te i podobne zjawiska są niby cios wymierzony w głowę niedbałego człowieka, który zwraca swój wzrok w dół, ku ziemi. Mówią one owemu człowiekowi:
«Unieśgłowę i spójrz na cudow neczyny Czyniącego i Wszechmocnego, Który pragnie, byś Go poznał. Jak ty nie jesteś pozostawiony samemu sobie, tak w ten sam sposób owe zjawiska i wydarzenia mają swojego Pana i swój cel. Każde z nich jest wywoływane, aby wypełniło określone zadanie, i każde jest zatrudniane przez Najmądrzejszego, Który zarządza każdą sprawą».
Wtedy zadziwiony podróżnik słyszy wzniosłe i oczywiste świadectwo owej prawdy, na którą składają się rozporządzanie wiatrami, zsyłanie deszczu i zarządzanie zjawiskami atmosfery, i mówi: «Wierzę w Boga». Oto, co zostało stwierdzone w Stopniu Drugim Stacji Pierwszej, wyrażającym obserwacje naszego podróżnika dotyczące atmosfery:
Następnie Ziemia zwraca się do owego zadumanego podróżnika, który zaczyna oswajać się ze swą medytacyjną podróżą:
«Dlaczego błąkasz się po niebiosach, po przestrzeni i niebie? Chodź, a zapoznam cię z Tym, Którego poszukujesz. Spójrz na funkcje, które spełniam, i czytaj moje stronice!»
Podróżnik spogląda i widzi, że Ziemia, niczym pogrążony w ekstazie derwisz Mevlevi w jego dwojakim ruchu, wykreśla wokół miejsca Wielkiego Zgromadzenia krąg, który stanowi o następstwie dni, lat i pór roku. Jest najwspanialszym okrętem Wszechwładnego, wyładowanym setkami tysięcy różnych rodzajów pożywienia i ekwipunku, jakie są potrzebne wszystkim żywym istotom, płynącym w najdoskonalszej równowadze przez ocean przestrzeni wokół słońca.
Później podróżnik spogląda na stronice Ziemi i widzi, że każda karta każdej z jej ksiąg poprzez tysiące wersów głosi wieść o Panu (ar. Ar-Rabb) Ziemi. Nie będąc w stanie przeczytać całej księgi, spogląda na stronicę dotyczącą stwarzania i rozmieszczania istot żywych podczas wiosny, i zauważa, co następuje:
Wszelkie formy części ciała setek tysięcy gatunków wyłaniają się w doskonałej precyzji z prostej materii, a następne są odżywiane w najbardziej miłosierny sposób. Następnie w cudowny sposób niektórym spośród nasion zostają dane skrzydła, zaś nasiona startują do lotu i rozprzestrzeniają się. Są rozprowadzane z największą skutecznością, najbardziej troskliwie karmione i pielęgnowane. Niezliczone rodzaje smacznego, wybornego pożywienia są wyprowadzane z suchej gliny, z korzeni, nasion i kropli płynu, które tylko w niewielkim stopniu różnią się od siebie nawzajem. Każdej wiosny sto tysięcy rodzajów pożywienia i ekwipunku jest ładowanych na ów okręt z niewidzialnego skarbca, jak ładuje się towary do wagonu kolejowego, a następnie w największym porządku są one wysyłane istotom żywym. Szczególnie wysyłanie niemowlętom puszkowanego mleka w owych pakunkach z pożywieniem, a także wysyłanie im pomp tłoczących słodkie mleko w postaci piersi ich kochających matek, jest przykładem troskliwości, miłosierdzia i mądrości tak wspaniałym, że natychmiast zostaje ustalone, iż jest to najbardziej delikatny przejaw miłosierdzia i szczodrości Miłosiernego i Litościwego.
W skrócie: Owa żyjąca stronica, jaką jest wiosna, ukazuje setki tysięcy przykładów i próbek Wielkiego Zgromadzenia, a także jest wyraźnym ukazaniem wersetu:
[11]
Co więcej, ten werset może zostać wypowiedziany, by ukazać w cudowny sposób znaczenie owej karty, jaką jest wiosna. Podróżnik pojmuje zatem, że Ziemia poprzez wszystkie jej karty i w sposób właściwy jej wielkości głosi: Nie ma boga, jak tylko On!
Wyrażając znaczenie, jakie ujrzał podróżnik dzięki zwięzłemu świadectwu jednego z dwudziestu aspektów jednej spośród ponad dwudziestu stronic Ziemi, w Stopniu Trzecim Stacji Pierwszej powiedziano:
Wówczas nasz rozmyślający podróżnik czyta każdą z kart wszechświata, a kiedy to czyni, jego wiara, ów klucz do szczęśliwości, umacnia się; jego poznanie, ów klucz do rozwoju duchowego, wzrasta; jego wiara w Boga, źródło i fundament wszelkiej doskonałości, osiąga wyższy poziom; jego radość i przyjemność zwiększają się i rozbudzają w nim zapał; a kiedy słucha on doskonałych i przekonujących lekcji, jakie dają mu niebiosa, przestrzeń i ziemia, głośno prosi o więcej. Wtedy słyszy zachwycające wspominanie Boga, jakie wypowiada zgiełk mórz i wielkich rzek, i słucha ich smutnego, lecz przyjemnego dźwięku. Morza i wielkie rzeki mówią mu na wiele sposobów: "Spójrz na nas i odczytaj także nasze znaki!" Spojrzawszy, nasz podróżnik widzi, co następuje:
Morza, nieprzerwanie falujące, zlewające się i występujące z brzegów, z właściwej im natury mające skłonność do wdzierania się na ląd, otaczają ziemię i wraz z nią nadzwyczaj szybko, w ciągu jednego roku, obiegają okrąg, którego obwód jest równy dwudziestu pięciu tysiącom lat drogi, jednak nie rozpraszają się ani nie wylewają, by wtargnąć na przylegający do nich ląd. To poruszając się, to zastygając w ciszy, są chronione przez rozkaz i moc Wszechmocnego i Najwspanialszego.
Spojrzawszy następnie w głębiny mórz, podróżnik ujrzał, że prócz najpiękniejszych, właściwie przyozdobionych i ukształtowanych klejnotów znajdują się w nich tysiące różnych rodzajów zwierząt, zaopatrywanych i porządkowanych, które są wzbudzane do życia i którym jest zsyłana śmierć, a wszystko następuje z zachowaniem największej dyscypliny, których zaopatrzenie pochodzi ze zwykłego piasku i słonej wody, a ten stan rzeczy nieodparcie dowodzi istnienia Wszechmocnego i Chwalebnego, Miłosiernego i Najpiękniejszego, Który zarządza owymi stworzeniami i daje im życie.
Następnie podróżnik spogląda na rzeki oraz morza i widzi, że zawarte w nich korzyści, spełniane przez nie funkcje, a także nieprzerwane
uzupełnianie ich wody - są pobudzane przez mądrość i miłosierdzie, które bez wątpienia udowadniają, że wszystkie rzeki, strumienie, źródła i wielkie drogi wodne wypływają ze skarbca miłosierdzia Litościwego Pana, Chwalebnego i Szczodrego. Są one zachowywane i rozdzielane w sposób zaiste tak nadzwyczajny, że zostało powiedziane: Cztery rzeki wypływają z Raju [12]. Oznacza to, że dalece wykraczają one poza pozorne przyczyny, a wypływają ze skarbca niematerialnego Raju, z wielkiej obfitości i niewyczerpanego źródła tego, co niewidzialne.
Na przykład błogosławiony Nil, który przekształca piaszczystą ziemię Egiptu w raj, wypływa z Gór Księżycowych na południu i nigdy nie wysycha, jakby był małym morzem. Gdyby wodę, jaką niesie ta rzeka w ciągu sześciu miesięcy, zgromadzić i zamrozić w kształcie góry, owa góra byłaby większa od Gór Księżycowych. Jednak to miejsce w górach, w którym znajduje się i jest zmagazynowana woda, nie przekracza jednej szóstej ich masy. Co tyczy się wody, którą zasilana jest rzeka, to w skwar-nym regionie, jakim jest dorzecze Nilu, deszcz pada bardzo rzadko i szybko pochłania go spragniona gleba, stąd nie jest on w stanie utrzymać w równowadze stanu wody w rzece. Stąd wzięła swój początek tradycja, wedle której Nil w cudowny sposób wypływa z niewidzialnego Raju. Owa tradycja posiada głębokie znaczenie i wyraża piękną prawdę.
Następnie podróżnik dostrzega tysięczną część prawd i twierdzeń zawartych w oceanach i rzekach. Morza jednomyślnie głoszą, z mocą proporcjonalną do ich wielkości: Nie ma boga, jak tylko On!, wytwarzając wszystkie zamieszkujące je istoty, by potwierdziły ich świadectwo. Tak, oto, co dostrzegł nasz podróżnik!
Wyrażając i przekazując świadectwo mórz i rzek, w Stopniu Czwartym Stacji Pierwszej powiedzieliśmy:
Następnie ten, kto odbywał swą medytacyjną podróż, został wezwany przez góry i równiny, które powiedziały: «Przeczytaj również nasze stronice». Patrząc, ujrzał, że powszechne funkcje i obowiązki gór są tak wspaniałe i mądre, że wprawiają inteligencję w osłupienie. Góry wyłaniają się z ziemi na rozkaz ich Pana (ar. Ar-Rabb), aby złagodzić zamieszanie,
gniew i urazę, które biorą swój początek z niepokojów we wnętrzu ziemi. Kiedy góry pną się wzwyż, ziemia zaczyna oddychać, zostaje wybawiona od przynoszących szkodę drżeń i wstrząsów, a spokój, w jakim wykonuje swój obowiązek obracania się, nie jest dłużej zakłócany. W ten sam sposób, jak maszty są osadzane na statku, aby zabezpieczyć go przed wstrząsami i zachować jego równowagę, góry są umieszczane na pokładzie okrętu Ziemi jako maszty i magazyny, jak wskazują na to podobne poniższym wersety Koranu, owej Księgi cudownej wystawy:
[13]
[14]
[15]
Ponadto wszelkie rodzaje źródeł, wód, minerałów i innych substancji, jakich potrzebują istoty żywe, są zachowywane i magazynowane w górach w sposób tak mądry, umiejętny, szczodry i przewidujący, że góry udowadniają, iż są składami, magazynami i sługami Tego, do Którego należą nieskończona moc i nieskończona mądrość. Wnioskując z tych dwóch przykładów o innych obowiązkach i przykładach wielkiej jak góry mądrości dotyczącej gór i równin, podróżnik dzięki ogólnym przykładom mądrości (szczególnie tej, która dotyczy sposobu, w jaki wszelkie rzeczy zostały opatrznościowo zmagazynowane w górach) widzi składane przez góry i równiny świadectwo i fakt, że głoszą one Bożą jedność, oznajmiając: Nie ma boga, jak tylko On! - a jest to deklaracja potężna i solidna jak góry, a wielka i rozległa jak równiny - i sam również mówi: «Wierzę w Boga Jedynego».
Celem wyrażenia owego znaczenia w Stopniu Piątym Stacji Pierwszej zostało powiedziane:
Kiedy umysł podróżnika przemierzał góry i równiny, otworzyła się przed nim brama do królestwa drzew i roślin. Został on wezwany do
środka. "Chodź", powiedziały drzewa i rośliny, "zbadaj nasze królestwo i odczytaj nasze inskrypcje". Wchodząc, ujrzał on wspaniałe i właściwie upiększone zgromadzenie głoszące jedność Boga, krąg wspominający Jego Najpiękniejsze Imiona i składający Mu dzięki, który przyciągnął go do siebie. Z samego wyglądu wszystkich drzew i roślin pojął, że ich różnorodne gatunki jednogłośnie oznajmiają: Nie ma boga, jak tylko On!, ponieważ dostrzegł trzy wielkie i ogólne prawdy, będące wskazówkami i dowodami faktu, że wszystkie dające owoce drzewa i rośliny językiem ich symetrycznie ukształtowanych i elokwentnych liści, frazami ich czarujących i wielomównych kwiatów, słowami ich dobrze uporządkowanych i elokwentnych owoców zaświadczały chwałę Boga i świadczyły: Nie ma boga, jak tylko On!
Prawda Pierwsza: Jak w każdej z roślin i w każdym z drzew w najbardziej oczywisty sposób widoczne są przemyślany dar i służąca określonemu celowi szczodrość oraz miłosierdzie, tak w ten sam sposób można je ujrzeć we wszystkich drzewach i roślinach z jasnością blasku słonecznego światła.
Prawda Druga: Mądre i rozmyślne rozróżnienie i zróżnicowanie, które w żaden sposób nie może zostać przypisane przypadkowi, przemyślane i miłosierne upiększenie i nadanie kształtu - to wszystko można ujrzeć z jasnością równą jasności światła dnia w nieskończenie licznych rodzajach i gatunkach drzew i roślin, które ukazują, że są dziełami i haftami wykonanymi przez Wszechmądrego, Kształtującego.
Prawda Trzecia: Rozwijanie i odsłanianie wszystkich poszczególnych przedstawicieli stu tysięcy gatunków owego nieskończonego królestwa (a każdy ukazuje się we własnym, różnym od innych kształcie i we właściwy dla niego sposób, w największych porządku i równowadze, a także z największym pięknem) ze ściśle określonych, ograniczonych, prostych i litych nasion i ziaren, które są wszystkie identyczne bądź prawie identyczne - tak, wyłanianie się ich rozmaitych kształtów z nasion, które odbywa się z całkowitą równowagą, żywotnością, zgodnie z mądrym zamysłem, bez najmniejszego błędu ani pomyłki, jest prawdą bardziej olśniewającą niż słońce. Świadków, którzy dowodzą owej prawdy, jest tylu, ile jest powstających wiosną kwiatów, owoców i liści, zatem podróżnik powiedział: "Chwała niech będzie Bogu Jedynemu za błogosławieństwo wiary".
Wyrażając i zaświadczając owe prawdy, w Stopniu Szóstym Stacji Pierwszej powiedzieliśmy:
Kiedy ów podróżnik poprzez wszechświat ruszył dalej w swej medytacyjnej wędrówce, z rosnącym zapałem, niosąc upleciony w ogrodzie wiosny bukiet złożony z poznania i wiary, który sam był niczym wiosna, przed jego dostrzegającym prawdę umysłem i zdolnym do poznawania rozumem otworzyła się brama do królestwa zwierząt i ptaków, a setki różnych głosów i rozmaitych języków zaprosiły go, by wszedł do środka. Wchodząc ujrzał, że wszystkie rozmaite gatunki, grupy i narody zwierząt i ptaków w milczeniu lub na głos oznajmiają: Nie ma boga, jak tylko On!, przekształcając oblicze ziemi w wielkie miejsce wypowiadania inwokacji, w rozległe miejsce zgromadzenia głoszącego chwałę Boga. Ujrzał, że każde z owych stworzeń jest niczym poświęcony Bogu poemat, niczym słowo głoszące Jego chwałę, niczym litera wskazującą na Jego miłosierdzie, że każde z nich opisuje Stwórcę, składając Mu dzięki i wychwalając Go, jakby wszystkie zmysły, zdolności, części ciała i narządy owych zwierząt i ptaków były uporządkowanymi i wyważonymi słowami lub doskonałymi i zdyscyplinowanymi wyrażeniami. Ujrzał trzy wielkie i wszechstronne prawdy, w rozstrzygający sposób wskazujące na to, że zwierzęta i ptaki składają dzięki Stwórcy, Który daje zaopatrzenie, i głoszą Jego jedność.
Prawda Pierwsza: Fakt, że są one powołane do istnienia zgodnie z mąd-rością i zamysłem; ich kunsztowne stworzenie w stylu, którego w żaden sposób nie można przypisać przypadkowi, ślepej sile lub nieożywionej naturze; fakt, że są one stworzone i ukształtowane wedle zamysłu i ze znawstwem; ich ożywienie i danie im życia w sposób, który w dwudziestu aspektach ukazuje przejaw wiedzy, mądrości i woli - to
wszystko jest prawdą, która zaświadcza konieczność istnienia Wiecznie Żyjącego i Samoistnego oraz siedem atrybutów Jego jedności, a jej świadectwo powtarzane jest tyle razy, ile jest wszystkich istot żywych.
Prawda Druga: Z rozróżnienia między owymi nieskończenie licznymi stworzeniami, z ich upiększenia i ozdobienia w stylu, dzięki któremu ich cechy są różne, ich kształty upiększone, ich proporcje odmierzone i regularne, a ich formy właściwie uporządkowane - z tego wszystkiego wyłania się prawda tak wielka i potężna, że nikt prócz Tego, Który jest nad każdą rzeczą Wszechwładny i o każdej rzeczy Wszechwiedzący, nie mógłby rościć sobie praw do owego obejmującego każdą rzecz dzieła, które pod każdym względem ukazuje tysiące cudów i przykładów mądrości; tak, jest niemożliwym i wykluczonym, by cokolwiek prócz Niego mogło rościć sobie takie prawo.
Prawda Trzecia: Pojawianie się i odsłanianie owych nieprzeliczonych stworzeń w setkach tysięcy ich rozmaitych form i kształtów, z których każdy jest cudem mądrości; ich wyłanianie się z jaj lub kropli płynu zwanego nasieniem, które wszystkie są identyczne lub przynajmniej podobne do siebie nawzajem, a ich liczba jest skończona i ograniczona; fakt, że to wszystko zachodzi w najbardziej uporządkowanym, regularnym i bezbłędnym stylu - oto prawd tak olśniewająca, jakby rozświetlały ją dowody i świadectwa, których jest tyle, ile jest wszystkich zwierząt.
Poprzez zgodność owych trzech prawda wszystkie gatunki zwierząt są wspólnie zajęte zaświadczaniem: Nie ma boga, jak tylko On! Jest tak, jak gdyby cała ziemia niczym wielki człowiek mówiła: Nie ma boga, jak tylko On! w sposób właściwy dla jej ogromu, jakby oznajmiała swoje świadectwo mieszkańcom niebios. To zobaczył podróżnik i to doskonale zrozumiał, zaś my, aby wyrazić owe prawdy, w Stopniu Siódmym Stacji Pierwszej powiedzieliśmy:
Następnie nasz rozmyślający podróżnik, aby pokonać kolejne z nieskończenie licznych stopni i nieprzeliczonych świetlistych stacji poznania Boga, zapragnął wkroczyć do świata ludzi, do królestwa ludzkości. Kierowana przez proroków ludzkość zaprosiła go do środka, a on przyjął zaproszenie. Spojrzawszy najpierw na miejsce postoju przeszłości, ujrzał on wszystkich proroków (niech będzie z nimi pokój), owych najbardziej świetlistych i doskonałych przedstawicieli ludzkości, recytujących chórem: Nie ma boga, jak tylko On! i wspominających Boga. Z mocą ich olśniewających, rzetelnie potwierdzonych i nieskończenie licznych cudów głosili oni jedność Boga, a aby umożliwić człowiekowi podniesienie się ze stanu właściwego zwierzętom do poziomu aniołów, nauczali ludzi i wzywali ich do wiary w Jedynego Boga. Uklęknąwszy w owej szkole światła, wędrowiec również z uwagą wysłuchał tej lekcji.
Podróżnik ujrzał, że w rękach każdego z owych nauczycieli, najbardziej wzniosłych i sławnych ze wszystkich znamienitych istot ludzkich, spoczywały liczne cuda, jakie Stwórca wszystkich istot zesłał im w darze jako znak potwierdzający ich misję. Następnie wielka grupa ludzi, cała społeczność, potwierdziła twierdzenia proroków i osiągnęła wiarę, jaką ludzie otrzymali z ich rąk. Prawda, którą jednogłośnie i w całkowitej zgodzie potwierdziły owe setki tysięcy ludzi poważnych i prawdomównych, musiała być solidną i bezsporną. Wędrowiec pojął również, że ludzie zbłądzenia, zaprzeczając prawdzie zaświadczonej i potwierdzonej przez tak wielu wiarygodnych świadków, popełnili najbardziej poważny błąd - zaiste, zbrodnię - a zatem stali się zasługującymi na najcięższą karę. Rozpoznał również, poprzez przeciwieństwo, że ci, którzy zgodzili się z ową prawdą i uwierzyli w nią, są najbardziej szczerymi i prawymi ludźmi, i tak stał się dla niego widocznym kolejny stopień świętości wiary.
Tak, każdy z nieskończenie wielu cudów, jakimi Bóg obdarował proroków (niech będzie z nimi pokój), był niczym potwierdzenie ich misji; każdy z niebiańskich ciosów, jakie spadały na ich przeciwników, był niczym dowód ich prawdomówności; każda z ich poszczególnych doskonałości była niczym wskazówka ich prawości; prawda ich nauk,
siła ich wiary, zaświadczenie o ich uczciwości, ich największa powaga i gotowość do samopoświęcenia, karty świętych ksiąg, jakie trzymali w rękach, ich nieprzeliczeni uczniowie, którzy dzięki podążaniu drogami proroków osiągnęli prawdę, doskonałość i światło, w ten sposób ponownie udowadniając prawdziwość owych nauk; jednomyślna zgoda proroków - owych najbardziej rzetelnych ostrzegających - oraz ich naśladowców w każdej dobrej sprawie; ich zgoda, wzajemne wsparcie i pokrewieństwo - to wszystko stanowi dowód tak potężny, że nie jest w stanie stawić mu czoła żadna siła na ziemi, a w jego obliczu nie jest w stanie przetrwać żadna wątpliwość ani żadne wahanie.
Ponadto nasz wędrowiec zrozumiał, że włączenie wiary we wszystkich proroków (niech będzie z nimi pokój) pośród filary wiary przedstawia inne wspaniałe źródło siły. Z ich lekcji zaczerpnął wspaniałe korzyści wiary, zaś aby je wyrazić, w Stopniu Ósmym Stacji Pierwszej powiedzieliśmy:
Kiedy ów poszukujący podróżnik, który dzięki sile wiary poznał wzniosły smak prawdy, opuścił zgromadzenie proroków, odkrył, że jest zapraszany do klasy dogłębnie badających każdą rzecz i wymagających pierwszych uczonych, którzy potwierdzają twierdzenie proroków (niech będzie z nimi pokój) poprzez najbardziej bezsporne i potężne dowody, a są znani jako ci, którzy dostąpili oczyszczenia i najbardziej prawdomówni.
Wchodząc do klasy, ujrzał tysiące geniuszy oraz setki tysięcy dociekliwych i wzniosłych uczonych, udowadniających wszystkie twierdzące kwestie związane z wiarą, prowadzonych przez konieczność istnienia Boga w Jego jedności, a przeprowadzających swoje dowody poprzez ukazywanie spraw tak głębokich, że nie pozostawiały one najmniejszego miejsca na wątpliwości. Zaiste, fakt, że owi uczeni - mimo różnic między nimi dotyczących zdolności i poglądów - są zgodni w kwestii zasad i filarów wiary, a każdy z nich polega na solidnym i pewnym dowodzie, sam w sobie jest świadectwem tego, że w ich twierdzenia można by było powątpiewać jedynie wtedy, gdyby podobna liczba ludzi inteligentnych i przenikliwych doszła do jednego przeciwnego rezultatu. W innym przypadku jedynym sposobem, w jaki zaprzeczający owym uczonym może się im sprzeciwić, jest ukazanie jego ignorancji - jego
całkowitej ignorancji! - oraz uporu w odniesieniu do kwestii negatywnych, jako że nie dopuszcza się zaprzeczenia bez jego potwierdzenia. W efekcie ten, który zaprzecza prawdzie, musiałby zamknąć oczy, jednak ten, który zamyka oczy, jest w stanie przemienić dzień w noc jedynie dla samego siebie.
Podróżnik dowiedział się, że światło, jakim w wielkiej i wspaniałej klasie lśnią owi szanowani i dociekliwi uczeni, oświetlało połowę globu przez ponad tysiąc lat. Znalazł w nim moralną i duchową siłę, którą nie mogły wstrząsnąć i której nie mogły zniszczyć nawet połączone siły wszystkich ludzi zaprzeczających prawdzie. Czyniąc zwięzłą aluzję do lekcji, jaką nasz wędrowiec odebrał w owej klasie, w Stopniu Dziewiątym Stacji Pierwszej powiedzieliśmy:
Nasz zamyślony podróżnik wyszedł z klasy, żarliwie pragnąc ujrzeć światło, jakie można dostrzec poprzez umacnianie i rozwijanie wiary, a także poprzez przejście od stopnia "wiedzy równej pewności" do stopnia
"wizji równej pewności". Wówczas odkrył, że wzywają go miliardy duchowych przewodników, którzy dokładali starań w dążeniu do prawdy i osiągnęli "wizję równą pewności" w cieniu szerokiego traktu Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i jego wniebowstąpienia. Zajmowali się tym w gospodzie, w miejscu spotkań, wspominania Boga i nauczania, obficie oświetlonym i wielkim jak rozległa równina, które zostało ukształtowane poprzez połączenie niezliczonych mniejszych gospód i konwentów. Wkraczając do owego miejsca, odkrył, że ci duchowi przewodnicy - ludzie, przed którymi odsłoniła się prawda i którzy dokonali cudownych czynów - jednogłośnie oznajmiali: Nie ma boga, jak tylko On! na podstawie ich zaświadczenia, odsłonięcia tego, co niewidzialne, a także cudownych czynów, jakich mogli dokonać; że głosili konieczność istnienia i jedności Boga. Podróżnik ujrzał, jak oczywistą i jasną musi być prawda, pod którą jednomyślnie podpisują się owi święci geniusze i oświeceni gnostycy. Jak słońce staje się poznanym poprzez siedem barw jego światła, tak świetliste barwy owych świętych, ich wypełnione światłem odcienie, słuszne ścieżki, drogi prawości i wiarygodne kierunki wyłoniły się ze światła Tego, Który jest Przedwiecznym słońcem, poprzez siedemdziesiąt barw, zaiste, poprzez barwy, których jest tyle, ile jest Najpiękniejszych Imion Boga, a wszystkie są różne. Ujrzał, że jednomyślność proroków (niech będzie z nimi pokój), zgodność uczonych, którzy dostąpili
oczyszczenia, i zgoda świętych ukształtowały największą zgodność, bardziej olśniewającą niż światło dnia, które ukazuje istnienie słońca.
W krótkiej wzmiance o korzyści, jaką nasz wędrowiec wyciągnął z pobytu w gospodzie sufich, w Stopniu Dziesiątym Stacji Pierwszej powiedzieliśmy:
Teraz nasz podróżnik poprzez świat, świadom najważniejszej i najwspanialszej ze wszystkich ludzkich doskonałości, która zaiste jest prawdziwym źródłem i początkiem wszystkich doskonałości, jest umiłowaniem Boga biorącym początek z wiary w Niego i poznania Go, ze wszystkich swych zewnętrznych i wewnętrznych sił pragnął nadal umacniać swoją wiarę i rozwijać swoją wiedzę. Uniósł zatem głowę i spojrzał na niebiosa, mówiąc sam do siebie:
"Najcenniejszą rzeczą we wszechświecie jest życie, a wszystkie rzeczy zostały uczynione podporządkowanymi życiu. Najcenniejszymi spośród wszystkich istot są istoty żywe, a najcenniejszymi z istot ożywionych są istoty świadome. W każdym stuleciu i każdego roku świat jest opróżniany i zapełnia się na nowo, aby pomnożyć ową cenną substancję. Zatem bez żadnych wątpliwości wynika z tego, że wspaniałe i zdobne niebiosa muszą posiadać odpowiednie dla nich ludy i odpowiednich mieszkańców, żyjących, posiadających duszę i świadomych, ponieważ wydarzenia odnoszące się do oglądania aniołów i rozmawiania z nimi - takie jak ukazywanie się anioła Gabriela (niech będzie z nim pokój) w obecności Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i na oczach jego towarzyszy - były przekazywane i relacjonowane od najdawniejszych czasów. Ach, gdybym mógł porozmawiać z mieszkańcami niebios i dowiedzieć się, co myślą w tym temacie! Ich słowa dotyczące Stwórcy wszechświata mają największe znaczenie".
Kiedy tak pomyślał, nagle usłyszał niebiański głos:
"Jeśli pragniesz spotkać się z nami i wysłuchać naszej lekcji, wiedz, że przede wszystkim wierzymy w te kwestie wiary, które przynieśliśmy prorokom kierowanym przez Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który z kolei przyniósł Koran, ową Księgę cudownej wystawy. Wszyscy spośród nas o czystych duszach, którzy ukazali się ludziom, jednogłośnie i bez żadnego wyjątku zaświadczają
konieczność istnienia, jedność i święte atrybuty Stwórcy owego wszechświata, zgodnie głosząc swoje świadectwo. Pokrewieństwo i wzajemna zgodność owych obwieszczeń są dla ciebie przewodnikiem jasnym jak słońce".
Po tych słowach zalśniło światło wiary wędrowca, które sięgnęło od ziemi do niebios.
W krótkiej wzmiance o owej lekcji, jaką podróżnik odebrał od aniołów, w Stopniu Jedenastym Stacji Pierwszej powiedzieliśmy:
Wówczas ów gorliwy i dociekliwy podróżnik, pouczony przez języki rozmaitych królestw w materialnych i cielesnych aspektach świata przejawów, poprzez wypowiedzi sposobów istnienia owych królestw, zapragnął odbyć podróż przez świat tego, co niewidzialne, i przez królestwo pośrednie, aby zbadać je i dojść do prawdy. Wówczas otworzyła się przed nim brama prawych i świetlistych umysłów, rozsądnych i oświeconych serc, które są niby nasiona człowieka, będącego owocem wszechświata, a mimo ich niewielkiego rozmiaru są w stanie rozszerzyć się tak, by dosłownie objąć cały kosmos.
Wędrowiec spojrzał i ujrzał, że ludzkie serca i umysły są przesmykami, łączącymi królestwo tego, co niewidzialne, z królestwem przejawów; ujrzał, że w tych miejscach owe dwa królestwa spotykają się i przeplatają na tyle, by wpłynąć na człowieka. Zwracając się do swego umysłu i serca, powiedział:
"Chodźcie! Droga wiodąca do prawdy od tych waszych odpowiedników jest krótsza. Powinniśmy z tego skorzystać poprzez badanie cech, istot i barw dotyczących wiary, jakie znajdziemy w owych miejscach, nie zaś poprzez wysłuchiwanie lekcji wygłaszanych językiem usposobienia, jak w poprzednich przypadkach".
Rozpoczynając swoje badania ujrzał, że wiara i silne przekonanie o Bożej jedności, jakie stało się udziałem wszystkich oświeconych umysłów mimo ich różnych zdolności oraz różnych, a nawet wzajemnie sprzecznych metod i poglądów, były jedne i te same, podobnie jak ich niezłomne ufność, pewność i przekonanie. Musiały zatem polegać na
jednej i niezmiennej prawdzie, a ich korzenie były do tego stopnia zanurzone w głębokiej prawdzie, że nie mogłyby zostać wyrwane. Ich jednomyślność w kwestiach wiary, konieczności istnienia Boga i Jego jedności, była niezniszczalnym i świetlistym łańcuchem i wypełnionym jasnym światłem oknem, otwierającym się na świat prawdy.
Wędrowiec ujrzał również, że jednomyślne, pewne i wzniosłe objawienia i świadectwa filarów wiary, jakimi radowały się owe rozsądne i świetliste umysły, których metody były różne, a poglądy rozbieżne, odpowiadały sobie we wzajemnej zgodności w kwestiach Bożej jedności. Każde z owych świetlistych serc, zwracających się ku prawdzie, dołączających do niej i ukazujących ją, było małym tronem wiedzy Wszechwładnego, zwierciadłem ukazującym wieczność Boga, Który jest ponad wszelką potrzebę; były niczym wielce liczne okna otwierające się na Tego, Który jest słońcem prawdy, a wszystkie razem wzięte były niby największe okno. Ich zgodność i jednomyślność dotyczące istnienia i jedności Boga były niezawodnym i najdoskonalszym przewodnikiem, najbardziej wzniosłym nauczycielem i mentorem, jako że nie jest w żaden sposób możliwe ani nawet wyobrażalne, by przypuszczenie inne niż prawda, nieprawdziwa myśl lub fałszywy atrybut były w stanie tak konsekwentnie, bezsprzecznie i w tym samym czasie zwieść tak wiele bystrych oczu lub sprawić, by wszystkie uległy złudzeniu. Nawet szaleni sofiści, którzy zaprzeczają istnieniu kosmosu, nie zgodziliby się z zepsutym i łajdackim umysłem utrzymującym, że taka rzecz jest możliwa. To wszystko zrozumiał nasz podróżnik, który wraz ze swym sercem i umysłem powiedział: «Uwierzyłem w Boga Jedynego».
Czyniąc krótką wzmiankę o korzyściach, jakie stały się udziałem naszego podróżnika dzięki prawym umysłom, świetlistym sercom i wiedzy w temacie wiary, w Stopniach Dwunastym i Trzynastym Stacji Pierwszej powiedzieliśmy:
Następnie podróżnik uważnie spojrzał na świat tego, co niewidzialne, a w dociekliwej podróży swego umysłu i serca zapukał do drzwi owego świata, myśląc: "Co też ów świat ma do powiedzenia?" Wówczas przyszło mu na myśl: "To jasne i zrozumiałe, że za zasłoną tego, co niewidzialne, istnieje Ten, Który pragnie stać się Poznanym poprzez wszystkie liczne, pięknie przyozdobione i pełne kunsztu dzieła w cielesnym świecie przejawów, Który pragnie stać się Umiłowanym poprzez owe nieskończenie słodkie i pięknie przyozdobione dary, Który pragnie uczynić znanymi Swe ukryte doskonałości poprzez owe niezliczone, cudowne i umiejętnie stworzone dzieła kunsztu, a Który dokona tego raczej nie przez słowa, lecz przez czyn, i umożliwi poznanie Go poprzez przemawianie językiem usposobienia. Skoro tak, to z pewnością będzie On przemawiał, uczyni Siebie Poznanym i Umiłowanym poprzez słowa, jak czyni to poprzez działanie i stan. Wobec tego musimy poznać Go poprzez Jego przejawy odnoszące się do świata tego, co niewidzialne".
Po tych słowach wędrowiec wkroczył do owego świata i okiem swego umysłu ujrzał, co następuje:
Prawda objawień za każdym razem i poprzez najbardziej potężny przejaw przeważa nad wszystkimi częściami świata tego, co niewidzialne. Wraz z prawdą objawienia przychodzi inspiracja pochodząca od Tego, Który jest Wszechwiedzący i zna to, co niewidzialne, przychodzi świadectwo Jego istnienia w jedności daleko silniejsze od świadectwa wszechświata i istot stworzonych. Nie pozostawia On Samego Siebie, Swego istnienia i Swej jedności wyłącznie świadectwu Jego stworzeń, lecz raczej przemawia On słowami przedwiecznej mowy zgodnej z Jego istnieniem. Mowa Tego, Który jest Wszechobecny, Który widzi każdą rzecz w Swej mocy i wiedzy, również jest nieskończona, a jak znaczenie Jego mowy czyni Go Poznanym, tak Jego przemawianie umożliwia poznanie zarówno Jego, jak i Jego atrybutów.
Podróżnik poznał, że prawda, rzeczywistość i istnienie objawienia zostały uczynione jasnymi w stopniu równym oczywistości przez zgodność stu tysięcy proroków (niech będzie z nimi pokój), przez zgodność ich obwieszczeń dotyczących Bożego objawienia, przez świadectwa i cuda zawarte w Świętych Księgach i na ich niebiańskich stronicach, które są przewodnikami i wzorami dla przytłaczającej większości ludzkości - a ludzkość potwierdza je i zgadza się z nimi - oraz są widocznymi owocami objawienia. Ponadto pojął on, że prawda objawienia głosi pięć uświęconych prawd.
Prawda Pierwsza: Przemawianie w sposób stosowny dla ludzkich umysłów i zdolności pojmowania jest pewnego rodzaju zstąpieniem Boga
do ludzkich umysłów. Wszechwładza Boga wymaga tego, by obdarował On wszystkie Jego świadome stworzenia darem mowy, by rozumiał ich mowę, a wreszcie, by miał w niej Swój udział poprzez Swoje słowa.
Prawda Druga: Ten, Który - aby uczynić Siebie Samego Poznanym - wypełnił kosmos Swymi cudownymi stworzeniami i obdarował owe stworzenia językami, wypowiadającymi Jego doskonałość, z całą pewnością uczyni Siebie Poznanym również przez własne słowa.
Prawda Trzecia: Funkcją wynikającą z tego, że On jest Stwórcą każdej rzeczy, jest odpowiadanie poprzez słowa na suplikacje i składane Mu podziękowania, jakie wypowiadają najbardziej wybrane, najbardziej potrzebujące, najbardziej delikatne i najbardziej żarliwe spośród Jego istot - prawdziwi ludzie.
Prawda Czwarta: Atrybut mowy - zasadniczy, towarzyszący wiedzy i życiu oraz będący ich świetlistym przejawem - z pewnością będzie należał we wszechstronnym i wiecznym kształcie do Tego, Który obejmuje Swą wiedzą każdą rzecz i Którego życie jest wieczne.
Prawda Piąta: Konsekwencją boskości jest fakt, że Ten, Który obdarował ludzi bezsilnością i pragnieniem, ubóstwem i potrzebą, obawą o przyszłość, miłością i czcią, powinien oznajmić poprzez mowę Swoje istnienie najbardziej przez Niego umiłowanym i najbardziej Mu miłym, najbardziej zatroskanym i potrzebującym spośród Jego stworzeń, które najbardziej pragną odnalezienia ich Pana i Władcy.
Świadectwa istnienia w jedności Tego, Którego istnienie jest konieczne, jakie jednomyślnie składają powszechne i niebiańskie objawienia zawierające prawdy zstępowania Boga do ludzkich umysłów, obwieszczenia Wszechwładnego o Sobie Samym, litościwej odpowiedzi, rozmowy z Bogiem i wiecznej komunikacji z Nim Samym, stanowią dowód potężniejszy od świadectwa istnienia słońca, jakiego dostarczają promienie słonecznego światła.
Nasz podróżnik zrozumiał to, a następnie spojrzał w kierunku inspiracji i ujrzał, że wiarygodna inspiracja zaiste pod pewnymi względami przypomina objawienie i jest rodzajem mowy Wszechwładnego. Istnieją jednak dwie różnice między nimi.
Różnica Pierwsza: Objawienie, które jest znacznie wyższe od inspiracji, zazwyczaj przychodzi za pośrednictwem aniołów, podczas gdy inspiracja zazwyczaj przychodzi bezpośrednio.
Również do króla należą dwa rodzaje mowy i rozkazu, i tak rodzaj pierwszy polega na tym, że król wysyła do gubernatora swego zastępcę,
wyposażonego w cały przepych monarchy i w całą wspaniałość jego panowania. Niekiedy, aby ukazać ową wspaniałość panowania i doniosłość królewskiego rozkazu, władca może spotkać się z pośrednikiem, a następnie zostanie wydane królewskie zarządzenie.
Rodzaj drugi to prywatna rozmowa, jaką król odbywa osobiście, nie poprzez swój tytuł monarchy ani nie w imię królowania, a dotyczy ona kwestii prywatnych i pewnych drobnych spraw. Król może w tym celu wezwać swego zaufanego sługę spośród jego zwykłych poddanych lub też porozmawiać z gubernatorem przez prywatny telefon.
W ten sam sposób Przedwieczny Władca może albo przemówić - w imieniu Pana (ar. Ar-Rabb) wszystkich światów i poprzez Swój tytuł Stwórcy wszechświata - poprzez objawienie lub ogólną inspirację, która spełnia funkcję objawienia, albo też może przemówić w inny sposób, prywatnie, jako Pan (ar. Ar-Rabb) i Stwórca wszystkich istot żywych, zza zasłony, w sposób stosowny dla tego, kto jest adresatem Jego słów.
Różnica Druga: Objawienie jest pozbawione jakiegokolwiek cienia, czyste i zarezerwowane dla wybranych. Inspiracja, przeciwnie, posiada cień, przeplatające się z nią barwy, i ma charakter ogólny. Istnieje wiele różnych rodzajów inspiracji, takich jak inspiracja aniołów, inspiracja ludzi czy inspiracja zwierząt; inspiracja kształtuje zatem pole służące pomnożeniu słów Boga, których jest tyle, ile jest kropli wody w oceanie.
Nasz podróżnik pojął, że ta kwestia zaiste jest rodzajem komentarza do wersetu:
[16]
Następnie spojrzał na naturę, mądrość i świadectwo inspiracji - i ujrzał, że natura, mądrość i rezultat inspiracji składają się z czterech świateł.
Światło Pierwsze: Rezultatem umiłowania przez Boga i Bożego miłosierdzia jest fakt, że uczynił on Siebie Umiłowanym poprzez słowo, obecność i rozmowę, w ten sam sposób, w jaki poprzez Swe czyny uczynił Siebie Umiłowanym przez Jego stworzenia.
Światło Drugie: Litość Boga wymaga tego, by odpowiadał On Swoim sługom zza zasłony poprzez słowa, tak jak odpowiada On na modlitwy Swych sług poprzez Jego czyny.
Światło Trzecie: Nieodłączną cechą wszechwładzy Boga jest fakt, że jak w potrzebie odpowiada On na wołania o pomoc, suplikacje i błagania tych spośród Jego stworzeń, które dotknęły bolesne nieszczęścia i trudności, tak spieszy On im z pomocą poprzez słowa inspiracji, które są pewnego rodzaju mową.
Światło Czwarte: Bóg uczynił Jego istnienie, obecność i ochronę zaiste dostrzegalnymi dla Jego najsłabszych i najbiedniejszych, najbardziej ubogich i potrzebujących świadomych stworzeń, które wielce potrzebują odnalezienia ich Pana, Obrońcy, Opiekuna i Rozporządzającego każdą sprawą. Konieczną i zasadniczą konsekwencją Bożej troskliwości i litości Wszechwładnego jest to, że powinien On również oznajmiać Swoją obecność i Swoje istnienie poprzez mowę, zza zasłony wiarygodnej inspiracji - która jest rodzajem przemawiania Wszechwładnego - poszczególnym stworzeniom, w sposób właściwy dla nich i dla ich zdolności, poprzez telefon ich serc.
Następnie nasz wędrowiec spojrzał na świadectwo inspiracji i ujrzał, że gdyby na przykład słońce posiadało świadomość i życie, gdyby siedem barw słonecznego światła było atrybutami słońca, to pod pewnym względem promienie słońca i jego przejawy zawarte w słonecznym świetle przybrałyby kształt mowy, a w takiej sytuacji zarówno podobieństwa, jak i odbicia słońca byłyby obecne we wszystkich obiektach przezroczystych, zaś słońce rozmawiałoby ze wszystkimi zwierciadłami i lśniącymi przedmiotami, okruchami szkła, pęcherzykami piany i kroplami wody, zaiste ze wszystkimi przejrzystymi cząsteczkami, stosownie do właściwości każdej z nich; odpowiadałoby na potrzeby każdej z owych rzeczy, zaś one wszystkie zaświadczałyby istnienie słońca, a żadne zadanie nie byłoby przeszkodą dla jakiegokolwiek innego zadania i żadna rozmowa nie przeszkadzałaby w jakiejkolwiek innej rozmowie. To jest oczywiste.
W ten sam sposób mowa Chwalebnego Władcy wieczności i przedwieczności, Najpiękniejszego i Wzniosłego ponad każdą rzecz Stwórcy wszystkich istot, Którego można opisać jako Tego, Któryjest Przedwiecznym słońcem, ukazuje się każdej rzeczy w sposób ogólny i wszechstronny, w sposób właściwy dla właściwości każdej z nich, jak jest to również z Jego wiedzą i mocą. Żadna prośba nie ingeruje w sprawy innych próśb, żadne zadanie nie uniemożliwia wypełnienia innego, a żadne przesłanie nie miesza się z innym przesłaniem. To wszystko nasz wędrowiec pojął jako oczywiste, wiedząc, że każdy z owych przejawów, każda z wypowiedzi i inspiracji, wszystkie razem i każde z osobna, zaświadczyły i dały jednogłośne świadectwo obecności, konieczności
istnienia i jedności Jedynego, Przedwiecznego słońca, z "wiedzą równą pewności" bliską "wizji równej pewności".
W zwięzłej wzmiance dotyczącej lekcji w temacie wiedzy o Bogu, jaką nasz dociekliwy podróżnik otrzymał od świata tego, co niewidzialne, w Stopniach Czternastym i Piętnastym Stacji Pierwszej powiedzieliśmy:
Następnie ów podróżnik poprzez świat zwrócił się do swego umysłu, mówiąc:
"Skoro poszukuję mojego Pana i Stwórcy poprzez stworzenia wszechświata, powinienem przede wszystkim odwiedzić tego, który jest najbardziej znamienitym z owych stworzeń, najwspanialszego i najbardziej znakomitego przywódcę pośród nich - co potwierdziło nawet świadectwo jego nieprzyjaciół, najbardziej sławnego władcę, którego mowa była najbardziej wzniosła, a umysł najbardziej olśniewający, którego doskonałość i przyniesiony przez niego Koran rozświetliły czternaście wieków - Muhammada, proroka z Arabii, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie".
Aby zatem odwiedzić Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i uzyskać od niego odpowiedź na swoje poszukiwania, podróżnik w swym umyśle udał się do błogosławionej epoki Proroka i ujrzał, że dzięki niemu była ona czasem prawdziwej szczęśliwości, jako że dzięki światłu, które przyniósł, Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) przekształcił najbardziej prymitywnych i niepiśmiennych ludzi w mistrzów i nauczycieli całego świata.
Wędrowiec powiedział do swego umysłu: "Zanim zapytam tego nadzwyczajnego człowieka o naszego Stwórcę, najpierw powinienem poznać jego zalety, wiarygodność jego słów i prawdziwość jego ostrzeżeń". Rozpoczął swoje dochodzenie, a spośród wielu rozstrzygających dowodów, jakie odkrył, w tym miejscu pokrótce wskażemy na jedynie dziewięć najbardziej ogólnych.
Dowód Pierwszy to wszystkie znakomite przymioty i cechy tego nadzwyczajnego człowieka, potwierdzone nawet przez świadectwo jego nieprzyjaciół. W jego rękach, zgodnie z wyraźnymi wersetami Koranu i przekazami, jakie cieszą się statusem tałatur [17], ukazały się setki cudów. Przykładami owych cudów są rozszczepienie księżyca -
[18]
- na jeden znak jego palca; rzucenie przez niego garści pyłu w oczy nieprzyjaciół, które sprawiło, że uciekli -
[19]
napojenie jego spragnionej armii wodą, która wypłynęła spomiędzy jego palców niczym rajskie źródło Al-Kałsar. Jako że niektóre z owych cudów, których było ponad trzysta, zostały wyłożone wraz z ich rozstrzygającymi dowodami w wybitnym i cudownym dziele, znanym jako Cuda Muhammada, a będącym Listem Dziewiętnastym, pozostawiamy omówienie tych cudów owej pracy, pozwalając naszemu wędrowcowi, aby mówił dalej:
"Człowiek, który prócz szlachetnych cech charakteru i doskonałości ukazał te świetliste cuda, z pewnością musi być najbardziej prawdomównym ze wszystkich ludzi. Nie do pomyślenia jest, by miał on zniżyć się do oszustwa, kłamstw i błędów, które są czynami niegodziwca".
Dowód Drugi: Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) trzyma w ręku zarządzenie Pana całego wszechświata, zarządzenie, które przez wszystkie stulecia zostało przyjęte i potwierdzone przez z górą trzysta milionów ludzi. Owo zarządzenie, jakim jest Potężny Koran, jest cudowne na siedem różnych sposobów. Fakt, że Koran posiada czterdzieści aspektów cudowności i jest słowem Stwórcy wszystkich istot, został szczegółowo wyłożony i poparty silnymi dowodami w Słowie Dwudziestym Piątym, zatytułowanym Cudowność Koranu, w znamienitym traktacie, który jest niczym słońce Traktatów Światła. Pozostawiamy zatem te kwestie owemu dziełu i słuchamy naszego wędrowca, kiedy mówi:
"Nigdy nie istniała żadna możliwość tego, aby ten, kto przyniósł i ogłosił owo zarządzenie, miał skłamać, ponieważ byłoby to zbezczeszczeniem owego zarządzenia i zdradzeniem Tego, Który je wydał".
Dowód Trzeci: Podobne islamowi, który przyniósł ów człowiek, święte prawo, kodeks aktów czci, wezwanie i wiara ani nie istnieją, ani nie mogłyby istnieć. Nie istnieje ani nie mogłaby istnieć również bardziej doskonała forma owego prawa, ponieważ prawo, jakie pojawiło się wraz z owym niepiśmiennym człowiekiem, nie ma godnego siebie przeciwnika w zarządzaniu piątą częścią ludzkości od czternastu wieków w sposób sprawiedliwy i precyzyjny, poprzez wszystkie jego nakazy i zakazy. Co więcej, islam, który powstał z uczynków, wypowiedzi i stanów duchowych tego niepiśmiennego człowieka, nie ma ani nie może mieć równych sobie, jako że przez wszystkie stulecia był dla trzystu milionów ludzi przewodnikiem i ostoją, nauczycielem ich umysłów, oświecającym i oczyszczającym ich serca, przyczyną udoskonalenia i wyćwiczenia ich dusz, a także źródłem postępu i osiągnięć ich dusz.
Podobnie Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jest niezrównany w sposobie, w jaki przodował w wykonywaniu wszystkich aktów czci, jakie znajdziemy w jego religii; w byciu pierwszym w pobożności i bogobojności; w jego dostrzeganiu obowiązków oddawania czci Bogu w całej pełni przy zwracaniu uwagi na ich najbardziej głębokie wymiary, nawet kiedy był zaangażowanym w nieprzerwaną walkę i działanie; w jego praktykowaniu aktów kultu, w doskonały sposób łączących początek i koniec oddawania czci Bogu i służenia Mu bez naśladowania kogokolwiek innego.
Pośród tysięcy jego suplikacji, modlitw i inwokacji Dżałszan al-Kabir (ar. Wielka tarcza) jest tą, w której opisuje on swego Pana (ar. Ar-Rabb) w stopniu poznania Go tak doskonałym, że wszyscy gnostycy i święci, którzy przyszli po nim, w swych połączonych staraniach nie byli w stanie osiągnąć podobnego poziomu poznania i trafnego opisania. Ten fakt ukazuje, że również w modlitwie Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) nie miał sobie równych. Ktokolwiek spojrzy na początek Traktatu o suplikacjach, wykładającego część znaczenia jednej z dziewięćdziesięciu dziewięciu części Dżałszan al-Kabir, ten powie, że również Wielka tarcza nie ma sobie równych.
W swym głoszeniu Bożego przesłania i w swym wzywaniu ludzi do prawdy Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) ukazał taką wytrwałość, stałość i odwagę, że choć wystąpiły przeciwko niemu
z największą wrogością wielkie państwa, religie, a nawet jego własny lud, klan i stryj, nie okazał on najmniejszego śladu wahania, niepokoju czy strachu. Fakt, iż z powodzeniem rzucił on wyzwanie całemu światu i uczynił islam panem świata, również udowadnia, że nie istnieje i nie może istnieć nikt podobny do niego w przekazywaniu przesłania i wzywaniu do prawdy.
W swej wierze przejawiał on tak nadzwyczajną siłę, tak wspaniałą pewność, tak cudowny zakres wiary i tak wzniosłe przeświadczenie, rozświetlające cały świat, że żadna z idei i żadne z wierzeń, jakie zdominowały świat, żadna z filozofii mędrców czy nauk przywódców religijnych nie była w stanie - mimo całej ich wrogości i zaprzaństwa - zaszczepić w jego pewności, przeświadczeniu, zaufaniu Bogu i przekonaniu najmniejszej wątpliwości, wahania, słabości czy niepokoju. Co więcej, wszyscy świątobliwi mężowie wszystkich wieków, na czele których stoją jego towarzysze, przodujący jeśli chodzi o stopnie wiary, zanurzyli się w fontannie jego wiary i postrzegali go jako tego, który przedstawiał sobą najwyższy poziom wiary, co dowodzi, że również jego wiara była niezrównaną.
Nasz podróżnik wywnioskował zatem, i potwierdził to swoim rozumem, że kłamstwo i dwulicowość nie mogą mieć miejsca w przypadku tego, kto przyniósł tak unikalne, święte prawo, jakim jest niezrównany islam, tak cudowne poświęcenie się oddawaniu czci Bogu, tak nadzwyczajną doskonałość suplikacji i modlitw, tak powszechnie uznane wezwanie do prawdy i tak cudowną wiarę.
Dowód Czwarty: Jak zgodność proroków jest mocnym dowodem istnienia Boga i Jego jedności, tak w ten sam sposób jest zdecydowanym poświadczeniem prawdziwości posłannictwa Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), ponieważ wszystkie święte atrybuty, cuda i funkcje, które wskazują na prawdziwość posłannictwa proroków, zgodnie z zaświadczeniem historii w całej pełni dotyczą także jego osoby. Prorocy poprzez swoje słowa zapowiedzieli jego przyjście i dali o nim dobrą nowinę na kartach Tory, Ewangelii i Psalmów; ponad dwadzieścia najbardziej miarodajnych przykładów owych dobrych wiadomości, wybranych z Pism, zostało wyłożonych i udowodnionych w Liście Dziewiętnastym. Podobnie poprzez wszystkie czyny i cuda powiązane z ich posłannictwem prorocy potwierdzili misję Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), która jest najdoskonalszym ze wszystkich zadań i przodującą wśród wszystkich funkcji proroctwa, i do pewnego stopnia złożyli pod nią swoje podpisy. Jak przez zgodność wyrażoną słowami wskazali oni na Bożą jedność, tak poprzez jednomyślność swych uczynków zaświadczyli prawdomówność tego człowieka, i to również zrozumiał nasz podróżnik.
Dowód Piąty: Podobnie tysiące świętych, którzy dostąpili prawdy, doskonałości, cudownych czynów, odsłonięcia i zaświadczenia rzeczywistości, a wszystko dzięki naukom Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i dzięki podążaniu za nim, jednomyślnie zaświadczają nie tylko Bożą jedność, lecz również prawdziwość posłannictwa tego człowieka. Ponadto faktem jest, że dzięki światłu świętości zaświadczają oni niektóre z ogłoszonych przez niego prawd dotyczących świata tego, co niewidzialne, że wierzą we wszystkie z owych prawd i potwierdzają je dzięki światłu wiary, czy to z "wiedzą równą pewności", czy to poprzez "wizję równą pewności", czy też z całkowitą pewnością. Podróżnik ujrzał, że to również ukazuje z jasnością równą jasności słońca stopień prawdomówności i prawości wielkiego człowieka, który jest ich mistrzem.
Dowód Szósty: Miliony uczonych, którzy dostąpili oczyszczenia, szczerych i skrupulatnych, a także miliony wierzących mędrców, którzy osiągnęli najwyższą stację uczoności dzięki naukom zawartym w świętych prawdach, jakie przyniósł ten człowiek (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), choć był niepiśmienny, dzięki wzniosłym naukom, jakie stworzył i wiedzy o Bogu, którą odkrył, nie tylko udowadniają i potwierdzają, jednogłośnie i z wykorzystaniem najsilniejszych dowodów, Bożą jedność, która jest fundamentem jego misji, lecz również jednogłośnie świadczą o prawdomówności owego największego nauczyciela i wspaniałego mistrza oraz o prawdziwości jego słów. Jest to dowód jasny jak światło dnia. Również Traktaty Światła wraz z setką ich części są jedynie jednym dowodem jego prawdomówności.
Dowód Siódmy: Krewni Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i jego towarzysze - którzy ze swą wnikliwością, wiedzą i osiągnięciami duchowymi są najbardziej sławnymi, szanowanymi, znamienitymi, pobożnymi i bystrymi ludźmi, zaraz po prorokach - zbadali i przestudiowali, z największą uwagą, powagą i dokładnością, wszystkie jego twierdzenia (czy to ukryte, czy jawne), myśli i warunki, w jakich działał. Doszli do jednomyślnego wniosku, wedle którego był on najbardziej prawdomównym, wzniosłym i uczciwym pośród wszystkich istot świata, a ich niezachwiane potwierdzenie i mocna wiara są dowodem podobnym światłu dnia, które zaświadcza istnienie słońca.
Dowód Ósmy: Wszechświat wskazuje na swojego Stwórcę, Zapisującego i Tego, Który go zaprojektował, Który stwarza go, organizuje i zarządza nim, a poprzez określenie i ustalenie proporcji i kształtu kosmosu rozporządza nim, jakby ten był pałacem, księgą, wystawą i widowiskiem. Wszechświat wskazuje również na fakt, że wymaga on wzniosłego herolda, prawdomównego odsłaniającego, uczonego mistrza
i prawdziwego nauczyciela, który pozna i uczyni poznanym Boży zamysł zawarty w stworzeniu wszechświata, który przekaże wiedzę dotyczącą mądrości Wszechwładnego zawartej w jego zmianach i przemianach, który przekaże naukę o rezultatach zgodnego z obowiązkiem ruchu wszechświata, ogłosi jego zasadniczą wartość i doskonałość wszystkich istot, jakie się w nim znajdują, i wyrazi znaczenia owej wielkiej księgi. Tak, wszechświat wskazuje na to, że taki ktoś z pewnością istnieje. Podróżnik zrozumiał zatem, że wszechświat zaświadcza prawdomówność tego człowieka, który wypełnił wszystkie owe funkcje lepiej niż ktokolwiek inny, a także fakt, że jest on najbardziej wzniosłym i lojalnym urzędnikiem Stwórcy wszechświata.
Dowód Dziewiąty: Za zasłoną istnieje Ten, Który pragnie ukazać poprzez owe przemyślne i mądre dzieła doskonałość Swego talentu i kunsztu; Który pragnie uczynić Siebie Poznanym i Umiłowanym poprzez niezliczone upiększone i zdobne stworzenia; Który pragnie wzbudzić wychwalania i podziękowania poprzez nieprzeliczone przyjemne i wartościowe dary, jakie zsyła; Który poprzez Swą troskliwość, ochronę i zaopatrywanie życia, poprzez Swe dostarczanie daru pożywienia w sposób, jaki zaspokoiłby najbardziej delikatne smaki i apetyty, pragnie sprawić, by ludzie w obliczu Jego wszechwładzy oddawali Mu cześć z wdzięcznością i uznaniem; Który pragnie przejawić Swą boskość poprzez zmianę pór roku, poprzez naprzemienność dnia i nocy, poprzez wszystkie Swoje wspaniałe i majestatyczne dzieła, wszystkie Swoje wzbudzające strach i mądre działania i akty stworzenia, a skutkiem tego sprawić, że człowiek uwierzy w Jego boskość w całkowitym podporządkowaniu się, pokorze i posłuszeństwie; Który pragnie ukazać Swą sprawiedliwość i prawdomówność, poprzez które przez wszystkie wieki chroni on cnotę i cnotliwych, zaś niszczy zło i złych, unicestwiając ciosami z niebios tyrana i kłamcę. U boku Tego, Który jest Niewidzialny, z pewnością będzie stał ten, kto jest najbardziej umiłowanym pośród Jego stworzeń i najbardziej oddanym Jego sługą; kto - służąc celom, o jakich wspomnieliśmy wcześniej - odkrył i rozwikłał talizman i zagadkę stworzenia wszechświata; kto zawsze działał w Imię Stwórcy; kto u Niego poszukiwał pomocy i sukcesu, i od Niego je otrzymał - Muhammad Kurajszyta, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie!
Później podróżnik powiedział, zwracając się do własnego umysłu:
"Skoro owe dziewięć prawd zaświadcza prawdomówność tego człowieka, musi on być źródłem chwały całego rodzaju ludzkiego i źródłem honoru świata. Gdybyśmy zatem nazwali go dumą świata i chlubą
synów Adama, byłoby to właściwe. Fakt, że zarządzenie Litościwego, które ów człowiek trzyma w ręku, a którym jest Koran, owa Księga cudownej wystawy, we wspaniały sposób podbiło połowę świata, by nad nią zapanować, wraz ze wszystkimi doskonałościami i wzniosłymi cnotami tego człowieka ukazuje, że jest on najważniejszą osobistością świata, a najważniejszym słowem w temacie naszego Stwórcy jest to, które on wypowiada".
Teraz spójrz! Podstawą wezwania owego nadzwyczajnego człowieka i celem całego jego życia, opierającego się na sile, jaką czerpał z setek bezsprzecznych i oczywistych cudów, a także z tysięcy wzniosłych i fundamentalnych prawd zawartych w jego religii - było udowodnienie i zaświadczenie istnienia Tego, Którego istnienie jest konieczne, Jego jedności, atrybutów i Najpiękniejszych Imion, potwierdzenie, oznajmienie i obwieszczenie Jego istnienia. Ten, którego nazywamy umiłowanym przez Boga, jest zatem jak słońce wszechświata, jak najbardziej olśniewający dowód istnienia naszego Stwórcy. Istnieją trzy rodzaje wspaniałej i nieomylnej zgody, a każda z nich potwierdza i przypieczętowuje przyniesione przez tego człowieka świadectwo, składając pod nim swój podpis.
Rodzaj Pierwszy to jednomyślne potwierdzenie dokonane na całym świecie przez świetliste i znamienite zgromadzenie, znane na całym świecie jako rodzina Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), do którego należą tysiące ludzi, którzy byli biegunami duchowości, i świętych o przenikliwym spojrzeniu, będących w stanie dostrzec to, co niewidzialne, jak Imam 'Ali (niech Bóg będzie z niego rad), który powiedział: "Gdyby uniosła się zasłona (skrywająca to, co niewidzialne), moja pewność wiary nie stałaby się większa", czy 'Abd Al-Qadir al-Gajlani, Ghałs al-A'zam (niech jego tajemnica będzie uświęcona), który pozostając na ziemi, ujrzał Wielki Tron i wspaniałą postać anioła Israfila.
Rodzaj Drugi to potwierdzenie dokonane z silną wiarą, która sprawia, że ludzie są w stanie poświęcić życie i dobytek, przodków i klan, przez sławne zgromadzenie znane jako towarzysze Proroka, którzy znajdowali się wśród ludzi prymitywnych i w środowisku niepiśmiennym, nie mieli żadnych Pism Objawionych i byli zagubieni w ciemności okresu między prorokami, a w bardzo krótkim czasie stali się mistrzami, przewodnikami i sprawiedliwymi władcami najbardziej cywilizowanych i najbardziej rozwiniętych politycznie i społecznie ludów i krajów, i władali światem od wschodu do zachodu, a ich rządy cieszyły się powszechnym uznaniem.
Rodzaj Trzeci to potwierdzenie dostarczone przez jednomyślną i niezachwianą wiedzę wzniosłej grupy skrupulatnych i wnikliwych
uczonych, których tysiące pojawiały się w każdej epoce, którzy dokonali cudownego postępu w każdej nauce, a działali na różnych polach.
Zatem świadectwo Bożej jedności przyniesione przez owego człowieka nie jest poszczególne i jednostkowe, lecz ogólne, powszechne i niezachwiane. Gdyby nawet wszystkie istniejące demony zjednoczyły się, nie mogłyby rzucić mu wyzwania - taki był wniosek, do jakiego doszedł nasz wędrowiec.
W odniesieniu do lekcji, jaką ów podróżnik przez świat i wędrowiec przez życie odebrał w Szkole Światła, kiedy w swym umyśle odwiedził błogosławioną epokę Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), w zakończeniu Stopnia Szesnastego Stacji Pierwszej powiedzieliśmy:
Niestrudzony i nienasycony wędrowiec, który dowiedział się, że celem życia na tym świecie i jego esencją jest wiara, zwrócił się do własnego serca i powiedział:
"Zbadajmy księgę znaną jako Koran, Księga cudownej wystawy, o której mówi się, że jest słowem wypowiedzianym przez Tego, Którego poszukujemy, że jest najbardziej sławną, najbardziej olśniewającą i najmądrzejszą księgą na świecie, która w każdej epoce wzywa każdego, kto ją odrzuca, do tego, aby się jej podporządkował. Zobaczmy, co ona mówi, jednak najpierw musimy ustalić, czy pochodzi ona od naszego Stwórcy".
Po tych słowach podróżnik rozpoczął poszukiwania. Jako że żył w obecnych czasach, najpierw spojrzał na Traktaty Światła, będące blaskami cudowności Koranu; ujrzał, że sto trzydzieści części Traktatów zawiera kwestie zaczerpnięte z owej Księgi roztropności albo też dobrze uzasadnione wyjaśnienia tego, co się w niej znajduje. Pomimo tego,
że w tej epoce uporu i ateizmu Traktaty Światła dzielnie walczą, aby rozprzestrzeniać prawdy Koranu na wszystkie strony, nikt nie jest w stanie ich pokonać, co dowodzi tego, że ich mistrzem, źródłem, autorytetem i słońcem jest Koran, będący niebiańską, nie zaś ludzką mową. Spośród setek cudów różnych części Traktatów Światła jeden dowód, zawarty w Słowie Dwudziestym Piątym i w zakończeniu Listu Dziewiętnastego, dowodzi czterdziestu aspektów cudowności Koranu w taki sposób, że ktokolwiek go ujrzy, będąc dalekim od wyrażania krytyki czy sprzeciwu, ten podziwia jego argumenty i wypowiada słowa uznania oraz pochwały. Podróżnik pozostawił zatem Traktatom Światła udowodnienie tego, że Koran jest cudownym i prawdziwym słowem Boga, zwracając się jedynie ku zwięzłemu wskazaniu kilku punktów, ukazujących jego wielkość.
Punkt Pierwszy: Jak Koran ze wszystkimi swymi cudami i prawdami, wskazującymi na jego wiarygodność, jest cudem Muhammada, tak Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) ze wszystkimi cudami i dowodami proroctwa, z całą doskonałością wiedzy, jest cudem Koranu i rozstrzygającym dowodem tego, że Koran jest słowem Boga.
Punkt Drugi: Koran spowodował na tym świecie - w prawdziwie świetlistym, pięknym i prawdziwym stylu - przemiany w umysłach, sercach, duszach i umysłach ludzi, w życiu społecznym, w życiu jednostki i w życiu politycznym, i spowodował, że owe przemiany stały się nieśmiertelnymi, w tak piękny sposób, że w każdej chwili czternastu stuleci sześć tysięcy sześćset sześćdziesiąt sześć jego wersetów było recytowanych przez języki z górą trzystu milionów ludzi, zaś Koran szkolił ich, oczyszczając ich dusze i serca. Dla dusz był środkiem rozwoju; dla umysłów orientacją i światłem; dla życia - życiem samym w sobie oraz szczęśliwością. Taka Księga z pewnością jest niezrównana, jest cudem i fenomenem.
Punkt Trzeci: Koran, od epoki, w której został objawiony, aż do teraźniejszości, ukazywał elokwencję, która sprawiła, że wartość siedmiu poematów znanych jako "siedem zawieszonych", które wyhaftowano złotem i zawieszono na ścianach Ka'by, spadła do takiego poziomu, że córka Labida, zdejmując z Ka'by poemat swego ojca, powiedziała: "W porównaniu z wersetami Koranu nie ma on już żadnej wartości".
Pewien poeta spośród Beduinów, słysząc recytację wersetu:
[20]
natychmiast pokłonił się do ziemi. Zapytano go: "Czy zostałeś muzułmaninem?", a on odparł: "Nie, lecz pokłoniłem się przed elokwencją tego wersetu".
Tysiące uczonych i literatów, w rodzaju geniuszów retoryki takich, jak 'Abd Al-Qadir al-Dżurdżani, As-Sakkaki czy Az-Zamachszari, jednogłośnie zdecydowały, że elokwencja Koranu przekracza granice możliwości człowieka i jest dla niego nieosiągalna.
Koran od czasu jego objawienia zapraszał również na pole walki wszystkich butnych i egoistycznych literatów i retoryków, mówiąc do nich w sposób obliczony na złamanie ich arogancji: "Dalejże, stwórzcie choć jedną surę podobną do tego albo też zaakceptujcie zatracenie i poniżenie na tym świecie i w życiu ostatecznym". Pomimo tego wyzwania uparci retorycy tamtych czasów porzucili krótką drogę stworzenia jednej sury podobnej Koranowi, a zamiast niej wybrali długą drogę narażenia na niebezpieczeństwo siebie samych i swego dobytku. Ten fakt udowadnia, że owa krótka droga nie mogła zostać obraną.
W obiegu znajdują się miliony książek w języku arabskim; niektóre z nich są napisane przez przyjaciół Koranu, aby przypominały go i naśladowały, a niektóre przez jego wrogów, by rzucić mu wyzwanie i poddać go krytyce, jednak żadna z nich wszystkich nie jest w stanie osiągnąć poziomu Koranu. Gdyby posłuchał ich prosty człowiek, z pewnością powiedziałby: "Koran nie przypomina owych innych ksiąg ani też nie należy do tej samej kategorii, co one. Musi zatem albo przewyższać je, albo też być niższym od nich". Nikt na świecie - ani niewierny, ani głupiec - nie jest w stanie powiedzieć, że Koran jest niższy od owych ksiąg, ponieważ przewyższa je wszystkie stopniem swej elokwencji.
Kiedyś pewien człowiek, czytając werset:
[21]
powiedział: "Nie widzę w tym wersecie żadnej cudownej elokwencji". Powiedziano mu: "Cofnij się jak podróżnik do epoki Koranu i posłuchaj, jak wtedy był recytowany ów werset". Wyobrażając sobie, że znajduje się tam przed objawieniem Koranu, ów człowiek ujrzał, że wszystkie istoty świata żyły na niestabilnym, przemijającym świecie, w pustej i bezgranicznej przestrzeni, w zamieszaniu i pozbawionej życia ciemności, nie mając ani świadomości, ani żadnego celu. Nagle usłyszał ów werset, głoszony językiem Koranu, zaś werset uniósł zasłonę okrywającą wszechświat i rozświetlił oblicze Ziemi. Ta przedwieczna mowa i to wieczne zarządzenie dały naukę wszystkim świadomym istotom, ustawionym w szeregi następujących po sobie stuleci, a uczyniły to w taki sposób, że wszechświat stał się podobnym ogromnemu meczetowi. Wszystkie stworzenia, z nie-
biosami i ziemią na czele, zajęły się wspominaniem Boga i głoszeniem Jego chwały, z radością i zadowoleniem wypełniając tę funkcję.
To wszystko dostrzegł nasz podróżnik, a smakując poziom elokwencji Koranu i porównując poprzez analogię inne wersety z omawianym wersetem, pojął jeden z wielu tysięcy mądrych powodów, dla których połowa świata i piąta część ludzkości zostały podbite przez elokwentny szept Koranu, aby jego szanowane i wspaniałe królestwo trwało nieprzerwanie przez czternaście stuleci.
Punkt Czwarty: Koran ukazał słodycz tak prawdziwą, że choć powtarzanie nawet najsłodszej rzeczy wywołuje niesmak, to fakt, że powtarzanie Koranu jest dalekim od wywoływania niesmaku i znużenia u ludzi zdrowego serca i czystego smaku, lecz przeciwnie, jeszcze zwiększa jego słodycz, był akceptowanym przez każdego od najdawniejszych czasów, a nawet stał się przysłowiowym.
Co więcej, Koran ukazuje taką świeżość, młodość i oryginalność, że nawet żyjąc od czternastu stuleci i przechodząc przez wiele rąk, zachowuje ową świeżość, jakby dopiero co został objawiony. Każde stulecie widzi, że Koran cieszy się nową młodością, jakby zwracał się w szczególności do tego właśnie stulecia. Co więcej, uczeni wszystkich gałęzi nauk, nawet jeśli stale mają Koran przy sobie, aby czerpać z niego korzyści, i stale podążają za jego metodą przedstawienia danej kwestii, widzą, że Koran zachowuje oryginalność swego stylu i sposobu objaśnień.
Punkt Piąty: Jednym ze skrzydeł Koranu jest przeszłość, innym przyszłość, a jak jego korzeniami i kolejnym skrzydłem są zgodne prawdy dawnych proroków, które Koran przypieczętowuje i potwierdza, zaś one również potwierdzają go językiem jednomyślności, tak również wszystkie prawdziwe ścieżki sufich i drogi świętości, których owocami są święci mężowie i uczeni, którzy dostąpili oczyszczenia i otrzymali życie od Koranu, ukazują poprzez postęp duchowy, jaki stał się udziałem owych świętych, że ich błogosławione drzewo jest żyjącym i promienistym narzędziem prawdy, zaś kto wzrasta i żyje pod ochroną drugiego z jego skrzydeł, ten zaświadcza, że Koran jest czystą prawdą, zaś w swym obejmowaniu każdej rzeczy jest niezrównanym cudem.
Punkt Szósty: Prawdomówność i wiarygodność Koranu ukazują świetlistość jego sześciu aspektów. Zaiste, filary argumentów i dowodów pod nim; blaski pieczęci cudowności ponad nim; dary szczęśliwości na tym świecie i w świecie, który dopiero nadejdzie (a jest to cel, ku któremu prowadzi Koran), przed nim; prawdy niebiańskiego objawienia, owego punktu oparcia, poza nim; zatwierdzenie i świadectwo niezliczonych
prawych umysłów po jego prawej stronie; prawdziwy spokój, niekłamany powab, podporządkowanie się rozsądnych serc i czystej świadomości po jego lewej stronie - to wszystko udowadnia, że Koran jest cudowną, solidną, niezdobytą cytadelą niebios i ziemi.
Również Ten, Który rozporządza całym wszechświatem, umieścił na owych sześciu poziomach cudowności pieczęć potwierdzającą to, iż są one czystą prawdą, nie są zaś słowem człowieka ani nie zawierają żadnego błędu. Tak, Rozporządzający, Który uczynił Swoim zwyczajem ukazywanie piękna we wszechświecie, ochronę tego, co dobre i słuszne, a eliminowanie oszustów i kłamców, umieścił Swą pieczęć na Koranie i potwierdził jego prawdziwość poprzez uczynienie go najbardziej powszechnie przyjmowanym, najwyższym, dominującym i szanowanym, a także poprzez przyznanie mu najwyższego stopnia sukcesu na tym świecie.
Również jeśli chodzi o tego, który jest źródłem islamu i interpretatorem Koranu (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), to jego wiara w Koran; szanowanie go bardziej niż kogokolwiek innego; pozostawanie w stanie podobnym do snu, kiedy Koran był mu objawiany [22], a inne słowa nie przypominały go ani nawet nie zbliżały się do niego; opisywanie przez niego za pomocą Koranu prawdziwych kosmicznych wydarzeń przeszłości i przyszłości, które znajdowały się za zasłoną tego, co niewidzialne, a wszystko bez wahania i z całkowitym zaufaniem; fakt, że nawet najbardziej bystre oko nie mogło dostrzec u niego żadnego oszustwa ani błędu; jego wiara w każde oświadczenie Koranu, które potwierdzał z całych swoich sił, a nic nie mogło nim zachwiać - to wszystko jest pieczęcią, która potwierdza, że Koran jest objawionym, prawdziwym i błogosławionym słowem jego Litościwego Stwórcy.
Ponadto piąta część ludzkości, a zaiste, nawet jej większość, będąc przyciąganą do Koranu, przywiązaną do niego poprzez religię, nastawiając ucha na jego słowa w żarliwym pragnieniu prawdy, zaś zgodnie ze świadectwem wielu wskazówek, wydarzeń i oświeceń, także dżinny, aniołowie i istoty duchowe, które gromadzą się wokół Koranu, by oddać cześć prawdzie, kiedy tylko jest on recytowany, jak ćmy gromadzą się wokół światła - oto pieczęć potwierdzająca przyjęcie Koranu przez wszystkie istoty, a także fakt, że zajmuje on najwyższą pozycję.
Ponadto wszystkie grupy ludzkości, od najgłupszych i najniższych do najmądrzejszych i najbardziej uczonych, w pełni otrzymują swój udział w naukach Koranu i całkowite zrozumienie jego najbardziej głębokich prawd, a uczeni wszystkich gałęzi wiedzy i setek nauk islamu, tacy jak wielcy interpretatorzy prawa szariatu oraz olśniewający i skrupulatni
uczeni teologii i zasad religii, czerpią z Koranu wszystko, czego potrzebują, a także odpowiedzi na wszystkie pytania ich nauk, zaś to wszystko jest pieczęcią, która potwierdza fakt, że Koran jest źródłem i kopalnią prawdy.
Ponadto choć ci, którzy nie byli muzułmanami spośród wielkich postaci literatury arabskiej, jakich udziałem stały się największe osiągnięcia w tej dziedzinie, wielce potrzebowali wejścia w spór z Koranem, to fakt, że wystrzegali się oni prób stworzenia czegoś, co byłoby podobne jednej surze wraz z jej elokwencją (a elokwencja jest jedynie jednym z siedmiu głównych aspektów cudowności Koranu), zaś sławni mówcy i olśnie-wający uczeni, którzy pragną zdobyć sławę, wchodząc w spór z Koranem, aż do dziś nie są w stanie sprzeciwić się choćby jednemu z aspektów jego cudowności, lecz pozostają milczący w swej bezsilności - oto pieczęć, która potwierdza fakt, że Koran jest cudem przekraczającym możliwości człowieka.
Tak, wartość, wyższość i elokwencja mowy czy słowa pisanego ukazują się poprzez poznanie tego, "od kogo to słowo pochodzi, do kogo jest skierowane i w jakim celu". Koran zatem nie może mieć równych sobie i nic nie jest w stanie go dosięgnąć, jako że Koran jest mową i przesłaniem Pana wszystkich światów i Stwórcy wszechświata, jest mową, która w żaden sposób nie wskazuje na naśladowanie ani sztuczność. Skierowany został do tego, który został posłany w imię wszystkich ludzi (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), zaiste w imię wszystkich istot, do najsławniejszego i najbardziej znanego spośród rodzaju ludzkiego, którego siła wiary dała początek potężnemu islamowi, wzniosła go do odległości dwóch łuków [23]i sprawiła, że powrócił jako ten, do którego zwraca się Przedwieczny, Który jest ponad wszelką potrzebę. Koran opisuje i objaśnia kwestie dotyczące szczęśliwości na tym świecie i w świecie, który nadejdzie, rezultaty stworzenia wszechświata i zawarte w nim zamysły Wszechwładnego. Objaśnia także poziom wiary tego, do którego się zwraca, a była ona najwyższą i najbardziej rozległą wiarą, obejmującą wszystkie prawdy islamu. Obraca i ukazuje każdą stronę ogromnego wszechświata, jakby był on mapą, zegarem czy domem, naucza o nim i opisuje go w stylu właściwym rzemieślnikowi, Który wszechświat ukształtował. Tak, wytworzenie czegoś podobnego Koranowi, owej Księdze cudownej wystawy, jest niemożliwe, a poziomu jego cudowności nie można osiągnąć.
Ponadto każdy z tysięcy skrupulatnych uczonych o wysokiej inteligencji spisywał komentarze objaśniające Koran (a niektóre z nich liczą sobie trzydzieści, czterdzieści lub nawet siedemdziesiąt tomów), ukazując i udowadniając poprzez świadectwo i argumenty niezliczone przymioty,
finezyjne punkty, cechy charakterystyczne, tajemnice, wzniosłe znaczenia i liczne wskazówki dotyczące wszelkiego rodzaju kwestii tego, co ukryte i niewidzialne, jakie zawiera Koran. Szczególnie tyczy się to stu trzydziestu części Traktatów Światła, z których każda udowadnia poprzez rozstrzygające argumenty jeden przymiot, jeden finezyjny punkt Koranu. Każda część Traktatów Światła - jak Cudowność Koranu; jak Stacja Druga Słowa Dwudziestego, która wywodzi z Koranu wiele wniosków dotyczących takich cudów cywilizacji, jak kolej żelazna czy samolot; jak Promień Pierwszy, nazwany Znakami Koranu, który umożliwia poznanie wskazówek wersetów wzmiankujących o Traktatach Światła czy elektryczności; jak osiem krótkich traktatów zwanych Ośmioma Symbolami, które ukazują, jak dobrze uporządkowanymi, pełnymi znaczeń i tajemniczymi są słowa Koranu; jak krótki traktat udowadniający pięć aspektów cudowności wersetów kończących surę Al-Fath przez wzgląd na to, iż dają one wieść o tym, co niewidzialne - ukazuje jedną prawdę, jedno światło Koranu. Wszystkie razem tworzą pieczęć potwierdzającą to, że Koran nie ma podobnego sobie, jest cudem i fenomenem, że jest językiem świata tego, co niewidzialne, w świecie przejawów, i słowem Wszechwiedzącego, Który zna to, co niewidzialne.
Zatem z powodu owych przymiotów i cech charakterystycznych Koranu, na jakie wskazaliśmy powyżej w sześciu punktach, poprzez sześć aspektów i sześć poziomów, jego wzniosłe i świetliste panowanie oraz uświęcone i potężne władanie trwa w doskonałej wspaniałości, rozświetlającej oblicza wszystkich stuleci i oblicze ziemi od tysiąca trzystu lat. Ponadto przez wzgląd na owe przymioty Koranu każda z jego świętych liter została wyróżniona tym, że wydaje dziesięciokrotną nagrodę, dziesięć zasług i dziesięć - lub nawet więcej - wiecznych owoców, a w porach błogosławionych wartość każdej litery rośnie od dziesięciu do setek dobrych uczynków. Nasz podróżnik przez świat pojął to i rzekł do swego serca:
"Koran, który jest tak cudownym pod każdym względem, poprzez jednomyślność jego sur, zgodność jego wersetów i zgodę jego świateł, poprzez jego świadectwa mające postać dowodów istnienia, jedności, atrybutów i Najpiękniejszych Imion Jedynego, Którego istnienie jest konieczne, zaświadcza fakt, że jego świadectwo wydało nieskończenie liczne świadectwa wszystkich wiernych".
W zwięzłej wzmiance o nauce dotyczącej wiary i Bożej jedności, którą wędrowiec zaczerpnął z Koranu, w Stopniu Siedemnastym Stacji Pierwszej zostało powiedziane:
Nasz podróżnik i wędrowiec poprzez życie dowiedział się, że wiara jest najbardziej drogocennym majątkiem, jaki posiada człowiek, jako że obdarowuje ubogiego człowieka nie przemijającymi i efemerycznymi ziemią czy mieszkaniem, lecz pałacem i wiecznym królestwem, zaiste tak wielkim, jak cały kosmos lub świat jako taki. Ponadto wiara obdarowuje efemerycznego człowieka wszystkim, czego potrzebuje on do życia wiecznego, ocala owego nieszczęśnika, który oczekuje pod szubienicą na swój los, przed wiecznym unicestwieniem, i otwiera dla człowieka wieczny skarbiec niekończącej się szczęśliwości. Wówczas wędrowiec powiedział do siebie:
"Naprzód! Aby posiąść kolejny stopień spośród nieskończonych stopni wiary, zapoznajmy się z całością wszechświata i posłuchajmy tego, co on mówi. Wówczas będziemy mogli udoskonalić i rozświetlić lekcje, jakie otrzymaliśmy od jego poszczególnych części".
Spoglądając przez wielki i obejmujący każdą rzecz teleskop, jaki zaczerpnął z Koranu, podróżnik ujrzał, że wszechświat jest tak pełen
znaczeń i dobrze uporządkowany, jakby przybrał postać ucieleśnionej księgi Chwalebnego, wcielonego Koranu pochodzącego od Wszechwładnego, finezyjnie upiększonego pałacu Przedwiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę, uporządkowanego miasta Najbardziej Miłosiernego. Wszystkie sury, wersety i słowa owej księgi wszechświata, a nawet jej litery, rozdziały, akapity, stronice i wersy, poprzez stałe i znaczące wymazywanie ich i potwierdzanie na nowo, a także poprzez ich mądre przemiany i naprzemienność, jednomyślnie wyrażają istnienie i obecność Tego, Który jest o każdej rzeczy Wszechwiedzący i nad każdą rzeczą Wszechwładny, jako autora owej księgi, Chwalebnego i Doskonałego Zapisującego, Który dostrzega wszystkie rzeczy w każdej rzeczy i zna powiązania każdej rzeczy ze wszystkimi rzeczami.
Również wszystkie gatunki i cząsteczki wszechświata, wszyscy jego mieszkańcy i wszystko, co wszechświat zawiera, wszystko, co wchodzi do niego i co z niego wychodzi, wszelkie opatrznościowe zmiany i mądre procesy odmładzania, jakie w nim zachodzą - jednym głosem oznajmiają istnienie i jedność Wzniosłego mistrza rzemiosł, Stwórcy, Który nie ma Sobie równych, Który wprawia każdą rzecz w ruch z bezgraniczną mocą i nieskończoną mądrością. Świadectwo dwóch wielkich prawd, części i całego ogromu wszechświata, potwierdza jego najwyższe świadectwo.
Prawda Pierwsza to prawdy "stwarzania" i "możliwości", ugruntowane i poparte niezliczonymi dowodami przez utalentowanych uczonych w dziedzinach zasad religii i nauki teologii, jak również przez mędrców islamu. Powiedzieli oni, że skoro we wszystkich rzeczach na świecie można dostrzec zmienność i mutację, to świat musi być efemeryczny i stworzony; nie może istnieć, nie będąc stworzonym [24]. Jeśli jest on stworzonym, zatem musi istnieć jego Stwórca, a jeśli w istocie danej rzeczy nie można znaleźć ani przyczyny jej istnienia, ani też przyczyny jej nieistnienia, to dwie możliwości są prawdopodobne w równym stopniu, istnienie owej rzeczy nie może być koniecznym, zaś ona sama nie może być wieczna.
Ponadto zostało udowodnione poprzez rozstrzygające argumenty, że nie jest możliwe, aby rzeczy stwarzały same siebie, jako że to pociągałoby za sobą absurdalne i fałszywe pojęcie przypadkowości, a także następowanie po sobie nieskończenie wielu przyczyn. Stąd staje się niezbędnym istnienie Tego, Którego istnienie jest konieczne, Którego podobieństwo nie może istnieć, Którego podobieństwo jest niemożliwością, a wszystko prócz Niego jest od Niego zależne i przez Niego stworzone.
Tak, prawda stwarzania wypełniła cały wszechświat, a wiele jej przykładów można ujrzeć na własne oczy; całą resztę można dostrzec
jedynie za pomocą umysłu. Każdej jesieni na naszych oczach umiera cały świat, a wraz z nim umierają setki tysięcy różnych rodzajów roślin i małych zwierząt, a każdy przedstawiciel każdego gatunku jest sam w sobie małym wszechświatem. Jednakże ta śmierć jest tak uporządkowana i zdyscyplinowana, że wszystkie rzeczy pozostawiają za sobą, na swe miejsce, nasiona i jaja, które wiosną staną się narzędziami zmartwychwstania i ponownego narodzenia, cudami miłosierdzia i mądrości, cudami mocy i wiedzy. Istoty wręczają nasionom i jajom księgi ich uczynków oraz plan działania, a umierają dopiero wtedy, kiedy powierzą owe nasiona i jaja mądrości Chwalebnego, Który zachowuje każdą rzecz, i zostawią je pod Jego ochroną.
Wiosną martwe korzenie, drzewa i zwierzęta budzą się do życia dokładnie takimi, jakie były wcześniej, dostarczając tym samym setki tysięcy przykładów, próbek i dowodów Największego Zmartwychwstania. W miejsce innych powoływane są do istnienia i życia rośliny i zwierzęta dokładnie przypominające tamte, drukując stronice istot poprzedniej wiosny, wraz z ich czynami i funkcjami, dokładnie tak, jakby były ich obwieszczeniem. Ukazują zatem jedno ze znaczeń wersetu:
[25]
Ponadto, w odniesieniu do całości, każdej jesieni umiera cały wielki świat, a każdej wiosny nowy świat jest powoływany do istnienia. Owe śmierć i stwarzanie zachodzą w sposób tak uporządkowany; obejmują tak wiele poszczególnych śmierci i aktów stworzenia; są tak uporządkowane i systematyczne, jakby świat był namiotem wędrowca, w którym stworzenia żywe przebywają przez pewien czas, do którego przybywają podróżujące światy i wędrujące królestwa, wypełniają swe obowiązki, by później odejść swoją drogą. Stają się zatem widoczne dla każdego umysłu z jasnością równą jasności słońca konieczność istnienia, nieskończona moc i bezkresna mądrość Chwalebnego, Który stwarza i powołuje do istnienia na tym świecie żyjące królestwa i służące określonemu celowi wszechświaty, Który czyni to z doskonałą mądrością i wiedzą, w doskonałej równowadze, w sposób uporządkowany i systematyczny, Który następnie z całkowitą mocą i litością zatrudnia je wszystkie, aby wypełniały zamysły Wszechwładnego i cele Miłosiernego. Dalsze omówienie kwestii związanych ze stwarzaniem pozostawiamy Traktatom Światła i księgom teologów.
Co tyczy się prawdy ewentualnych możliwości, to panuje ona nad całym wszechświatem i otacza go, ponieważ widzimy, że wszystkie rzeczy, natury powszechnej czy poszczególnej, wielkie czy małe, od
Tronu Boga do ziemi i od atomów do planet, są wysyłanymi na ten świat z określoną istotą, we właściwej dla każdej z nich formie, z wyrazistą tożsamością, szczególnymi atrybutami, mądrymi przymiotami i przynoszącymi korzyści organami. By obdarować poszczególną istotę jej właściwościami, wybranymi spośród nieskończenie wielu możliwości; by odziać ją w określony, odrębny i właściwy dla niej kształt, wybrany spośród możliwości, których jest tak wiele, jak wiele jest kształtów, jakie można sobie wyobrazić; by wyróżnić ją odpowiednią dla niej tożsamością, wybraną spośród możliwości, których jest tyle, ile jest wszystkich przedstawicieli jej gatunku; by nadać stworzonej rzeczy, która jest pozbawiona kształtu i nieokreślona, szczególne, właściwe i korzystne atrybuty wybrane spośród możliwości, których jest tak wiele, ile jest wszystkich atrybutów oraz ich poziomów; by złączyć z owym pozbawionym celu stworzeniem, zakłopotanym i strapionym pośród niezliczonych możliwości, wynikających z nieskończoności możliwych dróg i cech szczególnych, mądrze obmyślane przymioty i przynoszące korzyści organy, a także, by wyposażyć w nie ową istotę... Tak, wszystkie owe działania są wskazówkami, dowodami i potwierdzeniami - a jest ich tyle, ile jest wszelkich nieskończonych możliwości - konieczności istnienia, nieskończonej mocy i bezgranicznej mądrości Tego, Którego istnienie jest konieczne, Który stwarza, wybiera, określa i rozróżnia istotę i tożsamość, formę i kształt, atrybuty i stan wszystkich bytów zależnych, czy są one powszechne, czy poszczególne.
Wskazują one również na to, że żadna rzecz ani żadna kwestia nie są przed Nim ukryte, że nic nie jest dla Niego trudne, że największe i najmniejsze zadania są dla Niego jednakowo łatwe, że jest On w stanie stworzyć wiosnę z taką łatwością, z jaką stwarza drzewo, a drzewo z taką łatwością, z jaką stwarza nasiono. To wszystko odnosi się do prawdy możliwości i kształtuje jedno ze skrzydeł wspaniałego świadectwa zrodzonego przez wszechświat.
Jako że świadectwo wszechświata, wraz z jego dwoma skrzydłami i dwiema prawdami, jest całkowicie dowiedzione i objaśnione w innych częściach Traktatów Światła, aszczególnie w Słowach Dwudziestym Drugim i Trzydziestym Drugim oraz w Listach Dwudziestym i Trzydziestym Trzecim, odsyłamy naszych czytelników do owych pism, a w tym miejscu przerywamy tę nadzwyczaj długą opowieść.
Prawda Druga: Co tyczy się drugiej prawdy, która wynika z planu wszechświata jako całości, będąc ponadto drugim ze skrzydeł jego wspaniałego i powszechnego świadectwa, to jest ona następująca:
Pośród istot, które starają się zachować swe istnienie (lub życie, jeśli są istotami żywymi) i wypełnić swe funkcje wśród pozostających w nieustannym ruchu zmian i przemian, można ujrzeć prawdę wzajemnej współpracy, prawdę, która dalece przekracza ich możliwości.
Na przykład żywioły spieszą z pomocą istotom żywym; chmury spieszą z pomocą królestwu roślin; królestwo roślin spieszy z pomocą królestwu zwierząt, a królestwo zwierząt spieszy z pomocą królestwu człowieka. Mleko tryska z piersi niczym źródło Raju, aby wesprzeć niemowlęta; to, co potrzebne stworzeniom żywym, i całe ich zaopatrzenie jest im dane w sposób dalece przekraczający ich możliwości, pochodząc z niespodziewanych miejsc; komórki ciała są uzupełniane cząsteczkami pożywienia poprzez podporządkowanie owych cząsteczek ich Panu i zatrudnienie ich w Jego miłosiernej dłoni - wszystkie te przykłady prawdy wzajemnej współpracy, a także wiele innych, ukazują powszechną i litościwą wszechwładzę Pana (ar. Ar-Rabb) wszystkich światów, Który zarządza wszechświatem, jakby był on pałacem.
Tym, co sprawia, że pozbawione życia i uczuć przedmioty, które niemniej jednak współpracują z wrażliwością i świadomością, spieszą z pomocą jeden drugiemu, z pewnością muszą być moc, miłosierdzie i rozkaz Litościwego, Mądrego i Chwalebnego Pana (ar. Ar-Rabb).
Powszechna współpraca widzialna w całym wszechświecie; wszechstronna równowaga i zachowywanie każdej rzeczy, dominujące z największą systematycznością nad wszelkimi rzeczami, od planet do części ciała, kończyn i cząsteczek ciał istot żywych; upiększenie dokonane przez Tego, Którego pióro dosięga wyzłacanego oblicza niebios, zdobnego oblicza ziemi i delikatnych twarzy kwiatów; uporządkowanie panujące nad każdą rzeczą, od Drogi Mlecznej i Układu Słonecznego aż do owoców, takich jak kukurydza czy granat; wyznaczenie obowiązków każdej rzeczy, od słońca i księżyca, żywiołów i chmur aż do pszczół - wszystkie te wielkie prawdy składają świadectwo proporcjonalnej do nich wspaniałości, zaś ich świadectwo kształtuje drugie skrzydło świadectwa wszechświata.
Jako że Traktaty Światła dowiodły owego wielkiego świadectwa i wyjaśniły je, w tym miejscu zadowolimy się ową zwięzłą wskazówką.
W zwięzłej wzmiance na temat lekcji, jaką nasz podróżnik odebrał od kosmosu, w Stopniu Osiemnastym Stacji Pierwszej powiedzieliśmy:
Wówczas gorliwy i dociekliwy podróżnik , który poszukiwał Stwórcy świata, a poprzez pośrednie zyskanie wiedzy o Bogu postąpił naprzód przez osiemnaście stopni, na koniec wniebowstąpienia w wierze do Tronu Prawdy zbliżył się do stacji, w której mógł stanąć w obecności Boga i zwrócić się wprost do Niego. Powiedział do własnej duszy:
"W szlachetnej surze Otwierającej Koran wersety rozciągające się od jej początku aż do słowa ijjaka - ar. (jedynie) Ciebie - są formą pośrednio wypowiedzianego wysławiania i wychwalania, jednak słowo ijjaka wyraża znalezienie się w obecności Boga i zwracanie się wprost do Niego. My zatem również powinniśmy porzucić pośrednie poszukiwania i zapytać o obiekt naszych poszukiwań Tego, Którego poszukujemy. Kto chce pytać
o ukazujące każdą rzecz słońce, musi zwrócić się do słońca, ponieważ to, co ukazuje każdą rzecz, ukaże samo siebie z jeszcze większą jasnością. Jak dostrzegamy i poznajemy słońce poprzez jego promienie, tak możemy również - stosownie do naszych zdolności - starać się o poznanie naszego Stwórcy poprzez Jego Najpiękniejsze Imiona i święte atrybuty".
W tym miejscu w sposób najbardziej treściwy i zwięzły wyłożymy dwie z niezliczonych dróg wiodących do tego celu, dwa z niezliczonych
poziomów owych dwóch dróg, dwie z licznych prawd i dwa z licznych szczegółów owych dwóch poziomów.
Prawda Pierwsza: Naszym oczom ukazuje się obejmująca każdą rzecz, trwała, uporządkowana i wspaniała prawda, która zmienia, przekształca i odnawia wszelkie istoty w niebiosach i na ziemi poprzez władcze i nieustanne działanie. W owej prawdzie działania mądrego pod każdym względem natychmiast dostrzegamy prawdę przejawu wszechwładzy, a z kolei w prawdzie owego pod każdym względem miłosiernego przejawu wszechwładzy rozpoznajemy prawdę objawienia boskości.
Poprzez owo nieprzerwane, mądre i władcze działanie mogą zostać rozpoznane czyny Wszechmocnego i Wszechwiedzącego Czyniącego, ukazujące się jak gdyby spoza zasłony. Spoza zasłony owych zaopatrujących i zarządzających uczynków wszechwładzy mogą natychmiast zostać dostrzeżonymi Najpiękniejsze Imiona Boga, przejawiające się w każdej rzeczy. Następnie można wywnioskować istnienie poza zasłoną Najpiękniejszych Imion, przejawiających się z całą chwałą i w całym pięknie, prawdy siedmiu świętych atrybutów, a zgodnie ze świadectwem wszelkiego aktu stworzenia, składanym poprzez dawanie życia, wszechmoc, wiedzę, słyszenie i dostrzeganie każdej rzeczy, zgodność z wolą i mowę, oku obecnej w sercu wiary ukazuje się z całą oczywistością, koniecznością i całkowitą pewnością istnienie Tego, Którego istnienie jest konieczne, opisywanego przez owe atrybuty, Jedynego w Jego jedności, Którego można poznać poprzez Najpiękniejsze Imiona, Wiecznego Czyniącego, Który nie ma równego Sobie - w sposób bardziej oczywisty i olśniewający od tego, w jaki ukazuje się istnienie słońca.
Piękna i głęboka księga z całą koniecznością implikuje dzieło pisania, a dobrze wybudowany dom implikuje dzieło budowania; dzieła pięknego pisania i budowania implikują istnienie imion pisarza i budowniczego; tytuły pisarza i budowniczego w sposób oczywisty implikują kunszt i atrybuty pisania i budowania, a kunszt i atrybuty w sposób oczywisty wymagają istnienia tego, kto będzie określany przez imiona i atrybuty, kto będzie artystą i zdolnym rzemieślnikiem. Jak niemożliwością jest, by istniał czyn bez czyniącego lub imię bez tego, który jest przez nie określany, tak nie jest możliwym, by istniał atrybut bez tego, którego ów atrybut określa, by istniało rzemiosło bez rzemieślnika.
Zatem na podstawie tej prawdy i zasady wszechświat wraz ze wszystkimi istotami, które zawiera, przypomina zbiór głębokich ksiąg i liter zapisanych piórem Bożego zarządzenia, niezliczonych budynków i pałaców wzniesionych przy użyciu młota Bożej mocy. Każda z owych
istot z osobna na tysiące sposobów wypowiada następujące świadectwo, które wszystkie razem wyrażają na niezliczone sposoby:
Owe nieprzeliczone czyny Wszechwładnego i Miłosiernego, niezliczone przejawy tysiąca i jednego Najpiękniejszych Imion Boga, będących źródłem owych czynów, a także nieskończenie liczne przejawy siedmiu niedoścignionych atrybutów, będących źródłem Najpiękniejszych Imion, w nieskończenie liczne i nieprzeliczone sposoby wskazują na konieczność istnienia w jedności Tego, Któremu należy się wszelka chwała, Który jest źródłem obejmujących każdą rzecz i opisujących Go siedmiu świętych atrybutów, a także zaświadczają Jego istnienie. Tak samo wszelkie przykłady piękna, powabu, doskonałości i znakomitości, jakie znajdziemy w owych istotach, z całą oczywistością i wszystkie razem zaświadczają uświęcone piękno i doskonałość Wszechwładnego, Jego Najpiękniejszych Imion, atrybutów i godnych ich przymiotów, a także uświęcone piękno Przeczystego i Przenajświętszego.
Zatem prawda wszechwładzy przejawiająca się w prawdzie działania ujawnia się i staje się poznaną w cechach i dziełach takich, jak stwarzanie, zapoczątkowywanie, kształtowanie i powoływanie do istnienia z wiedzą i mądrością; jak systematyczne i uporządkowane rozporządzanie, kształtowanie, zarządzanie i przemiana; jak przekształcanie, zsyłanie i udoskonalanie zgodne z zamysłem i wolą; jak odżywianie, pielęgnowanie i szczodre obdarowywanie z czułością i miłosierdziem. W prawdzie przejawu wszechwładzy można poznać i rozpoznać prawdę natychmiast dostrzeganego objawienia boskości, a to poprzez litościwe i szczodre przejawy Najpiękniejszych Imion oraz poprzez przejawy siedmiu atrybutów potwierdzających istnienie Chwalebnego i Najpiękniejszego, którymi są życie, wiedza, moc, wola, słuch, wzrok i mowa.
Jak atrybut mowy czyni poznaną istotę Przenajświętszego poprzez objawienie i inspirację, tak atrybut mocy czyni Go Poznanym poprzez umiejętne dzieła owej mocy i jej efekty, z których każdy jest niczym słowo przybierające zewnętrzny kształt. Przedstawiając kosmos od krańca do krańca jako wcieloną księgę roztropności, atrybut mocy opisuje Wszechmocnego, do Którego należy wszelka chwała, i czyni Go Poznanym.
Jeśli chodzi o atrybut wiedzy, czyni on poznaną istotę Jedynego i Przenajświętszego poprzez każdą z mądrze obmyślanych, uporządkowanych i pozostających w równowadze rzeczy stworzonych, poprzez każde stworzenie zarządzane, kierowane, upiększane i rozróżniane w Bożej wiedzy.
Jeśli chodzi o atrybut życia, jest on udowadnianym nie tylko przez to, co go zaświadcza, lecz także przez wszystkie dzieła głoszące moc Boga, przez wszystkie dobrze uporządkowane, mądrze obmyślane, pozostające w równowadze i upiększone kształty oraz stany wskazujące na Bożą wiedzę, jak jest to również w przypadku dowodów wszelkich innych atrybutów. Zatem życie, ukazywane poprzez świadectwa wszelkich istot żywych, będących zwierciadłami odbijającymi obfitość owych dowodów, czyni poznaną istotę Wiecznie Żyjącego, Który istnieje Sam z Siebie.
Ponadto ów atrybut jest tym, który nieprzerwanie zmienia kosmos, aby wytworzyć w nim wiecznie młode i różnorodne przejawy i desenie, aby przekształcić go w największe zwierciadło złożone z nieprzeliczonych mniejszych zwierciadeł. Podobnie każdy z atrybutów wzroku, słuchu, woli i mowy Boga ukazuje i czyni poznaną istotę Przenajświętszego, tak jak robi to kosmos.
Jak atrybuty wskazują na istnienie Tego, do Którego należy wszelka chwała, tak również w najbardziej oczywisty sposób wskazują na istnienie i prawdę życia, a także na fakt, że Bóg jest Żyjącym i Trwającym, ponieważ wiedza jest znakiem życia, słuch wskazuje na życie, wzrok może być przynależnym jedynie temu, co żyje, a wola ma miejsce jedynie wtedy, kiedy towarzyszy życiu. Ponadto służącą określonemu celowi moc znajdziemy jedynie u istot żywych, a mowa jest zadaniem tych, którzy zostali obdarowani wiedzą i życiem.
Z tego, co powiedzieliśmy powyżej, wynika, że dowody atrybutu życia, a także świadectwa głoszące jego istnienie oraz istnienie Tego, Którego ów atrybut określa, są siedem razy bardziej liczne od wszystkich stworzeń kosmosu. Jest on zatem fundamentem i źródłem pozostałych atrybutów, początkiem i wsparciem Największego Imienia Boga. Jako że Traktaty Światła udowadniają ową Prawdę Pierwszą za pomocą potężnych dowodów i objaśniają ją, w tej chwili zadowolimy się jedną kroplą z owego oceanu.
Prawda Druga to słowa Boga, biorące swój początek z atrybutu mowy. Zgodnie z duchowym sensem wersetu:
[26]
słowa Boga są niewyczerpane. Najbardziej jasnym znakiem ukazującym istnienie danego bytu jest jego mowa, zatem niniejsza prawda stanowi niekończące się świadectwo istnienia oraz jedności Przedwiecznego, Mówiącego. Jako że dwoma potężnymi świadectwami owej prawdy są objawienie i inspiracja, omówione w Stopniach Czternastym i Piętnastymtego traktatu; jako że innego rozległego dowodu dostarczają
święte i nie-biańskie Księgi Objawione, jak jest to wskazane w Stopniu Dziesiątym; jako że w kolejny najbardziej olśniewający i wszechstronny dowód zaopatruje nas Koran, owa Księga cudownej wystawy, co zostało omówione w Stopniu Siedemnastym - dla wszystkich tych powodów odsyłamy naszych czytelników do owych Poziomów po przedstawienie i potwierdzenie owej prawdy. Nam i naszemu podróżnikowi, który nie był w stanie dotrzeć poza ten punkt, wystarczą światła i tajemnice zawarte we wzniosłym wersecie, który w cudowny sposób głosi ową prawdę i dodaje swoje świadectwo do wszystkich poprzednich świadectw:
[27]
We wzmiance o istocie lekcji, jaką nasz podróżnik otrzymał na owej uświęconej stacji, w Stopniu Dziewiętnastym Stacji Pierwszej powiedzieliśmy:
[27]
Każda z prawd, które składają swe świadectwo w powyższych dziewiętnastu Stopniach Księgi Pierwszej Stacji Drugiej, wskazuje na istnienie Tego, Którego istnienie jest konieczne, nie tylko poprzez istnienie i obecność, lecz również poprzez ich wszechstronność, potwierdzając jedność Jedynego Boga. Jednak jako że w najbardziej jasny i wyraźny sposób udowadniają Jego istnienie, traktujemy je przede wszystkim jako dowody istnienia Tego, Którego istnienie jest konieczne.
Jeśli chodzi o Księgę Drugą Stacji Drugiej, to prawdy, o których mowa, zostaną zamiast tego ukazane jako dowody Bożej jedności, jako że wyraźnie udowadniają one Bożą jedność, a pośrednio konieczność istnienia Boga. Zaprawdę, każde z owych pojęć udowadnia drugie; jedność dowodzi konieczności istnienia, a konieczność istnienia dowodzi jedności. By wskazać różnicę, w Księdze Pierwszej wielokrotnie mówiliśmy:
"Poprzez świadectwo wzniosłej wszechstronności prawdy...", podczas gdy w Księdze drugiej będziemy powtarzać:
"Poprzez zaświadczenie wzniosłej wszechstronności prawdy...", wskazując w ten sposób na fakt, że jedność Boga jest widoczna w stopniu oczywistości. Miałem zamiar objaśnienia stopni Księgi Drugiej, jak zrobiłem to w Księdze Pierwszej, lecz z powodu różnych przeszkód zostałem zmuszony do streszczenia owej kwestii i do zwięzłości. Pozostawiam wyjaśnienie owych kwestii tak, jak na to zasługują, innym częściom Traktatów Światła.
Księga Druga
(Podróżnik, który został wysłany na ten świat, aby osiągnąć prawdę, który w swym umyśle przemierzył cały wszechświat osmos, aby zadać wszystkim rzeczom pytania dotyczące jego Stwórcy, który poszukiwał swego Pana - ar. Ar-Rabb - w każdym miejscu i od-nalazł Boga, z całkowitą pewnością, w punkcie wyznaczonym przez konieczność Jego istnienia...; ów podróżnik powiedział do swego umysłu: "Dalejże, wyruszmy w nową podróż, aby ujrzeć dowody jedności naszego Stwórcy, Którego istnienie jest konieczne".
Wyruszyli razem. W Pierwszym Miejscu Postoju ujrzeli cztery uświęcone prawdy, panujące nad całym wszechświatem, prawdy, które z całą oczywistością wymagały Bożej jedności).
PRAWDA PIERWSZA: Absolutna boskość
Fakt, że każda grupa ludzi jest pochłonięta takim sposobem oddawania czci Bogu, jaki nakazuje ich wrodzone usposobienie; rodzaje aktów kultu wykonywanych przez inne istoty - ożywione, jak również nieożywione - poprzez wypełnianie ich zasadniczych funkcji; sposób, w jaki wszelkie materialne i duchowe dary i podarunki wszechświata nawołują człowieka do oddawania czci i podziękowań, do wychwalania i wdzięczności; sposób, w jaki wszystkie przejawy Niewidzialnego, wszelkie duchowe objawienia i inspiracje jednomyślnie głoszą, jak wspaniale stosownym jest, by to Jeden Bóg był Jedynym godnym czci - to wszystko w najbardziej oczywisty sposób dowodzi prawdziwości i panowania jedynej i absolutnej boskości. Jeśli istnieje prawda tak wspaniałej boskości, to nie może ona w żaden sposób zaakceptować jakiegokolwiek współuczestnictwa, ponieważ ci, którzy odpowiadają owej boskości - to jest zasługiwaniu jej na oddawaną cześć - są świadomymi i ożywionymi owocami najwyższych gałęzi drzewa wszechświata. Gdyby inni byli w stanie zaspokoić potrzeby owych świadomych istot i nałożyć na nie takie obowiązki, które sprawią, że odwrócą się one od Tego, Który jest Prawdziwym obiektem ich czci, by o Nim zapomnieć - a zaiste, On mógłby szybko zostać zapomnianym, jako
że jest Niewidzialny - stałoby to w tak całkowitej sprzeczności z istotą boskości i z jej zamysłami, że nigdy i w żaden sposób nie mogłoby stać się czymś dopuszczalnym. Oto, dlaczego Koran tak często i tak gwałtownie obala politeizm i grozi politeistom Ogniem Piekielnym.
PRAWDA DRUGA: Absolutna wszechwładza
Wszechobecne dzieła niewidzialnej, mądrej i litościwej ręki, widoczne w całym wszechświecie, a szczególne w istotach żywych, w ich odżywianiu i rozwijaniu się, jakie wszędzie zachodzą w ten sam sposób, a jednak w całkowicie nieoczekiwanej postaci, bez wątpienia muszą być emanacją i światłem absolutnej wszechwładzy i rozstrzygającym dowodem jej prawdziwości.
Absolutna wszechwładza nie może zaakceptować jakiegokolwiek współudziału, ponieważ jako że doniosłe cele i zamysły wszechwładzy, takie jak przejaw jej piękna, oznajmienie jej doskonałości, objawienie jej szlachetnego kunsztu i ukazanie jej ukrytych osiągnięć, w szczególności łączą się i skupiają w istotach żywych, zatem nawet najlżejsze przypisanie towarzysza Bogu Jedynemu, kiedy wtrąci się do spraw najbardziej poszczególnej z rzeczy i najmniejszej z istot żywych, udaremni osiągnięcie owych celów i zniszczy je. Odwrócenie twarzy istot świadomych od owych zamysłów i od Tego, Który wyobraził Sobie owe istoty, będzie całkowicie sprzeczne z istotą wszechwładzy i będzie aktem wrogości wobec niej, jakiego absolutna wszechwładza w żaden sposób nie może znieść.
Obwieszczenia świętości Boga i Jego transcendencji, w całej obfitości zawarte w Koranie, w jego wersetach i słowach, a nawet w jego literach i ich kształtach, są stałymi przewodnikami ku jedności Boga, uczynionej niezbędną przez tajemnicę, którą właśnie objaśniliśmy.
PRAWDA TRZECIA: Doskonałość
Oczywiste świadectwo istnienia prawdy doskonałości, jakie składają wszystkie przykłady wzniosłej mądrości widoczne we wszechświecie, całe jego cudowne piękno, jego sprawiedliwe prawa, mądre zamysły, a w szczególności jego świadectwo doskonałości Stwórcy, Który ukształtował wszechświat z próżni, aby następnie zarządzać nim w sposób pod każdym względem cudowny i piękny - to świadectwo, jak również świadectwo doskonałości człowieka, będącego świadomym zwierciadłem dla Stwórcy, jest nadzwyczaj jasne.
Istnieją zatem prawda doskonałości i pewność co do tego, że do Stwórcy, Który ukształtował wszechświat w doskonały sposób, również musi należeć
doskonałość. Ponadto ustalono, że prawdą są doskonałości człowieka, najważniejszego owocu wszechświata, Bożego namiestnika na ziemi, umiłowanego i najbardziej wartościowego przedmiotu stworzenia Boga. Zatem przydawanie towarzyszy Bogu Jedynemu byłoby niemożliwym do przyjęcia fałszem, ponieważ skazałoby na zagładę i zatracenie wszystkie doskonałe i mądre istoty, jakie widzimy na własne oczy, przekształciłoby wszechświat w daremną igraszkę przypadku, w miejsce rozrywki dla natury, w okrutną rzeźnię istot żywych, w straszliwy dom smutku istot świadomych; zredukowałoby człowieka, którego doskonałości można dostrzec w jego dziełach, do poziomu najbardziej nieszczęsnego, strapionego i nędznego ze zwierząt; rozciągnęłoby zasłonę ponad nieskończonymi doskonałościami Stwórcy, które odbijają się w zwierciadłach wszystkich istot, unieważniając rezultaty Jego działania i zaprzeczając Jego aktom stworzenia.
Jako że przydawanie towarzyszy Bogu Jedynemu zaprzecza doskonałościom Boga, człowieka i wszechświata, zaś owo zaprzeczenie zostało dowiedzione za pomocą silnych i rozstrzygających dowodów oraz objaśnione w poświęconej trzem owocom Bożej jedności Stacji Pierwszej Promienia Drugiego, odsyłamy naszych czytelników do owej pracy, a w tym miejscu przerywamy omówienie tego tematu.
PRAWDA CZWARTA: Panowanie
Ktokolwiek spogląda na wszechświat z obejmującą każdą rzecz uwagą, zobaczy, że przypomina on najbardziej dostatnie i najlepiej działające królestwo, miasto zarządzane z największą mądrością i rządzone z największą stanowczością; tak, taki człowiek widzi, że wszystkie rzeczy i wszystkie gatunki posłusznie wykonują określone funkcje.
Zgodnie z wojskową metaforą zawartą w wersecie:
[28]
władcze rozkazy stworzenia i królewskie prawa ogłaszane w owych wojskach, obejmujących wszystko od zastępów atomów, batalionów z królestwa roślin, brygad z królestwa zwierząt, aż do armii gwiazd, obejmujących zarówno najniższego stopniem żołnierza, jak najwyższego dowódcę - wszystkie owe rozkazy i prawa wskazują z całą oczywistością na istnienie absolutnej suwerenności i powszechnego autorytetu.
Istnieje zatem prawda absolutnego panowania, a nie może istnieć prawda przydawania towarzyszy Bogu Jedynemu, jako że zgodnie z rozstrzygającą prawdą wersetu:
[29]
jeśli wszystkie z wielu rąk z całą stanowczością zaangażują się w to samo zadanie, rezultatem tego będzie zamieszanie. Jeśli istnieją dwaj królowie jednego kraju lub nawet dwaj naczelnicy jednego dystryktu, porządek znika, a zarządzanie zostaje zastąpione przez anarchię. Jednak w przeciwieństwie do tego stanu, w każdym miejscu - od skrzydełka muchy do lamp niebios, od komórek ciała do znaków, jakimi są planety - widzimy porządek tak wspaniały, że nie ma żadnej możliwości tego, by jakiś wspólnik miał wmieszać się do spraw Boga.
Co więcej, suwerenność panowania jest stacją dostojeństwa, a zaakceptowanie rywala byłoby szyderstwem z dostojeństwa panowania. Fakt, że człowiek, który ze względu na swoją bezsilność potrzebuje wsparcia wielu innych ludzi, w najbardziej okrutny sposób zabije swoich braci i swoje potomstwo przez wzgląd na pewną pomniejszą, pozorną i chwilową suwerenność panowania, ukazuje, że panowanie odrzuca jakiekolwiek pojęcie współuczestnictwa. Jeśli ktoś tak słaby postępuje w ten sposób przez wzgląd na tak nieznaczne panowanie, z tego wynika, że Ten, do Którego należy absolutna moc, Pan wszelkiego stworzenia, nigdy nie pozwoli na to, by ktokolwiek prócz Niego miał udział w Jego świętym panowaniu, które jest narzędziem Jego prawdziwej i powszechnej wszechwładzy oraz boskości.
Jako że owa prawda została ustalona poprzez niezbite dowody w wielu miejscach całego zbioru Traktatów Światła, a szczególnie w Stacji Drugiej Promienia Drugiego, dla dalszego omówienia tego tematu odsyłamy czytelnika do kart tamtych traktatów.
Dzięki zaświadczeniu owych czterech prawd nasz podróżnik poznał jedność Boga w stopniu pewnego i jasnego świadectwa. Jego wiara rozbłysła i z całych swoich sił powiedział: La ilaha illa-llah, Łahdah, la szarika lah (ar. Nie ma boga prócz Boga Jedynego, Który jest Jeden, Który nie ma towarzysza). W zwięzłej wzmiance o lekcji, jaką pobrał w owej stacji, w Księdze Drugiej Stacji Pierwszej powiedzieliśmy:
Wówczas ów niestrudzony podróżnik zwrócił się do swego serca i powiedział:
"Fakt, że ludzie wiary, a szczególnie ci, którzy dołączyli do wspólnoty sufich, nieprzerwanie powtarzają słowa: Nie ma boga, jak tylko On!, a także przywołują i głoszą jedność Boga, wskazuje na to, że istnieje wiele stopni potwierdzenia Bożej jedności. Co więcej, takie potwierdzenie jest najbardziej przyjemnym, najbardziej wartościowym i najbardziej wzniosłym świętym obowiązkiem, instynktowną funkcją i aktem czci. Aby osiągnąć kolejny poziom, otwórzmy zatem drzwi kolejnego miejsca postoju w tej siedzibie nauczania. Prawdziwe potwierdzenie Bożej jedności, którego poszukujemy, nie jest jakimś wyimaginowanym rodzajem wiedzy, lecz raczej potwierdzeniem, które wedle terminów logiki postrzegane jest jako przeciwieństwo wyobrażenia, daleko bardziej wartościowe od poznawania opartego na wyobrażeniu, jest rezultatem dowodu i jest określane jako wiedza".
Prawdziwe potwierdzenie Bożej jedności jest osądem, zatwierdzeniem, akceptacją i przyjęciem tego, że we wszystkich rzeczach można znaleźć obecność ich Pana (ar. Ar-Rabb), ujrzeć drogę wiodącą do ich Stwórcy, a żadna rzecz nie jest postrzegana jako przeszkoda dla Jego obecności. W przeciwnym razie zawsze należałoby rozedrzeć i odrzucić zasłonę kosmosu, aby znaleźć jego Pana (ar. Ar-Rabb). "A zatem naprzód!", powiedział do siebie podróżnik, pukając do drzwi wzniosłości i wspaniałości Boga. Wkroczył do miejsca postoju czynów Boga i Jego dzieł, do świata stwarzania i zapoczątkowywania, a tam ujrzał pięć obejmujących każdą rzecz prawd, panujących nad całym kosmosem i składających oczywisty dowód Bożej jedności.
PRAWDA PIERWSZA: Prawda wspaniałości i wzniosłości
Jako że ta prawda jest objaśniona poprzez rozmaite dowody w Stacji Drugiej Promienia Drugiego, a także w różnych innych miejscach Traktatów Światła, w tym miejscu ograniczymy się do powiedzenia tego, co następuje:
Ten, Który w tej samej chwili i w ten sam sposób stwarza gwiazdy odległe jedna od drugiej o tysiące lat drogi i zarządza nimi; Który w tej samej chwili i w tej samej formie stwarza niezliczonych przedstawicieli tego samego gatunku kwiatów, rozsianych od wschodu do zachodu globu i od północy do południa; Który zarządza, pielęgnuje, ożywia, rozróżnia i upiększa ponad dwieście tysięcy różnych rodzajów roślin i gatunków zwierząt, czyniąc to w ciągu pięciu lub sześciu tygodni [30], z największą systematycznością i z zachowaniem najdoskonalszej równowagi, bez jakiegokolwiek zamieszania, usterki czy błędu, aby każdej wiosny zaopatrywać powierzchnię ziemi w więcej niż sto tysięcy przykładów Największego Zmartwychwstania, udowadniając w ten sposób na oczach człowieka prawdziwość nadzwyczajnego wydarzenia, przynależącego do przeszłości i do królestwa tego, co niewidzialne, a mianowicie stworzenia niebios i ziemi w ciągu sześciu dni, jak wskazuje na to werset:
[31]
Ten, Który sprawia, że Ziemia się obraca, co jest zaświadczone przez werset:
[32]
tak, On jest Tym Samym, Który zna najbardziej utajone i niejasne myśli serca człowieka, Który zarządza nimi wedle Jego woli, wszystkimi w tym samym czasie. Jako że wszystkie z wyżej wymienionych działań są zaprawdę jednym działaniem, zatem wynika z tego, że Chwalebny i Czyniący, Który ich dokonuje, jest Wszechmocnym, Który nie ma podobnego Sobie, i do Niego należą wspaniałość i wzniosłość tak wielkie, że nigdzie i w żaden sposób nie pozostawiają one najmniejszej możliwości uznania jakiegokolwiek współuczestnictwa, lecz przeciwnie, wyrywają z korzeniami wszelką taką możliwość.
Jako że istnieją tak wzniosłe moc i wspaniałość, jako że owa wspaniałość jest samym szczytem doskonałości i pojmuje każdą rzecz, z pewnością nie jest w żaden sposób możliwe, by dopuścić lub zezwolić na jakiekolwiek przypisywanie towarzyszy Wszechmocnemu, Który nie ma podobnego Sobie, ponieważ byłoby to przypisaniem bezsilności lub potrzeby owej mocy, przypisaniem mankamentu owej wspaniałości, przypisaniem błędu owej doskonałości oraz narzuceniem ograniczeń owej wszechstronności. Żaden rozsądny umysł nie może poczytywać tego za możliwe.
Przypisywanie towarzyszy Bogu Jedynemu jest zatem - poprzez zniewagę, jaką wyrządza Bożej wspaniałości, dostojeństwu Jego chwały
i Jego wzniosłości - zbrodnią tak wielką, że Koran, owa Księga cudownej wystawy, zarządza poprzez najbardziej poważną groźbę:
[33]
PRAWDA DRUGA
to Boże dzieła, których działanie widzimy we wszechświecie, ich nieograniczoność, wszechstronność, a także ukazywanie się w nieskończenie licznych formach.
Jedynie mądrość Boga i Jego wola są tym, co ogranicza Jego dzieła, jak również właściwości rzeczy i miejsc, w których owe dzieła się przejawiają. Zabłąkany przypadek, niema i głucha natura, ślepa siła, nieświadoma przyczynowość i pierwiastki, które bez jakichkolwiek ograniczeń rozpraszają się na wszystkie strony - żadna z tych rzeczy nie może mieć jakiegokolwiek udziału w najbardziej zrównoważonych, mądrych, przenikliwych, dających życie, uporządkowanych i trwałych dziełach Stwórcy. Są raczej wykorzystywane - poprzez rozkaz, wolę i moc Chwalebnego, Czyniącego - jako pozorna zasłona, skrywająca Jego moc.
Przedstawimy trzy spośród niezliczonych przykładów, trzy spośród licznych subtelnych punktów związanych z trzema dziełami Boga, na które wskazują trzy kolejne wersety sury An-Nahl (Pszczoły).
[34]
Pszczoła pod względem swego usposobienia i funkcji jest cudem Bożej mocy tak wielkim, że od niej pochodzi nazwa całej sury. Zapisanie w drobnej głowie owej małej maszyny wytwarzającej miód całego programu wypełniania jej ważnego zadania; umieszczenie w jej maleńkim żołądku najbardziej wybornego pożywienia, aby tam dojrzało; umieszczenie w jej żądle trucizny, która jest w stanie niszczyć i zabijać istoty żywe, bez wyrządzania żadnej szkody ciału pszczoły ani tej części jej ciała, w której znajduje się żądło; dokonanie tego wszystkiego bez najwyższej staranności i wiedzy, a z nadzwyczajną mądrością i celowością, z zachowaniem doskonałego porządku i równowagi... Tak, nieświadome, nieuporządkowane, pozbawione równowagi natura i przypadek nigdy nie mogłyby ingerować w owe dzieła ani współuczestniczyć w jakimkolwiek z nich!
Ukazanie się i wszechstronność kunsztu Boga i dzieła Wszechwładnego, które jest cudowne pod trzema różnymi względami, w niezliczonych
pszczołach rozproszonych po całej ziemi, z tą samą mądrością, z tą samą troską, tą samą symetrią, w tym samym czasie i w tym samym stylu - oto oczywisty dowód Bożej jedności.
[35]
Ten werset jest zarządzeniem wypełnionym pożyteczną nauką. Umieszczenie w wymionach krów, wielbłądów, kóz i owiec, jak również w piersiach ludzkich matek, pomiędzy krwią i ekskrementami, substancji będącej ich zupełnym przeciwieństwem (lecz tak, by nie została przez nie zanieczyszczona), jaką jest czyste, przyjemne, pożywne i białe mleko, a także wzbudzenie w ich sercach czułości okazywanej ich młodym, która jest przyjemniejsza, słodsza i bardziej wartościowa niż mleko - wymagają miłosierdzia, mądrości, wiedzy, mocy, woli i troski takiego stopnia, że w żaden sposób nie mogą być dziełem niesfornego przypadku, splątanych pierwiastków czy ślepych sił.
Przejaw, działanie i wszechstronność tak cudownego kunsztu Wszechwładnego i tak mądrego dzieła Boga na całym obliczu ziemi, w nieprzeliczonych sercach i piersiach niezliczonych matek spośród setek tysięcy gatunków, zachodzące w tej samej chwili, w tym samym stylu, z tą samą mądrością i troską - również stanowi oczywisty dowód Bożej jedności.
Ten werset zwraca naszą uwagę na daktyle i winogrona, mówiąc:
"Dla tych, którzy są rozumni, w owych dwóch owocach znajduje się wspaniały dowód, argument i świadectwo Bożej jedności. Owe dwa owoce - świeże i suszone - dają pożywienie i zaopatrzenie, stając się najbardziej wyśmienitym pokarmem, lecz drzewa wydające owe owoce rosną w bezwodnym piasku i suchej glebie, będąc zatem cudami mocy i dziwami mądrości. Każde z nich jest niczym fabryka produkująca cukier, niczym maszyna wytwarzająca słodki jak miód syrop, jest dziełem kunsztu stworzonym w doskonałym porządku i z zachowaniem delikatnej równowagi, z mądrością i troską, zatem każdy, ktokolwiek posiada choćby
ziarnko inteligencji, rozmyślając nad nimi, powie: 'Ten, Który ukształtował je w taki sposób, musi być Stwórcą całego wszechświata'".
Na naszych oczach każda cienka jak palec gałąź winorośli utrzyma dwadzieścia kiści winogron, zaś z kolei każda z owych kiści zawiera setki słodkich owoców, z których każdy jest niczym mała pompa tłocząca syrop. Odzianie każdego winogrona w finezyjną, delikatną, cieniutką i barwną osłonę; umieszczenie w jego delikatnym sercu nasion wraz z ich twardymi skorupami, które są niczym trwałe dary drzewa, niczym program i historia jego życia; stworzenie w żołądku owocu cukierka podobnego rajskiej chałwie i miodu podobnego wodzie ze źródła Al-Kałsar; stworzenie niezliczonej ilości takich winogron na obliczu całej ziemi z tą samą troską i mądrością, z tym samym cudownym kunsztem, w tym samym czasie i w tym samym stylu - udowadniają z całą oczywistością, że Tym, Który wypełnia owe zadania, jest Stwórca całego wszechświata, zaś takie dzieło, wymagające nieskończonej mocy i bezgranicznej mądrości, może być wyłącznie Jego dziełem.
Tak, ślepe i zabłąkane, nieuporządkowane i nieświadome, pozbawione celu, napastliwe i anarchiczne siły, natura i przyczynowość nie mają nic do czynienia w sprawach owej najbardziej wrażliwej równowagi, najbardziej umiejętnego kunsztu, z największą mądrością sporządzonego schematu, nie mogą nawet wyciągnąć ręki w kierunku tego dzieła. Przypada im jedynie bycie wykorzystanymi przez rozkaz Wszechwładnego w roli biernych przedmiotów czy karniszy dla zasłony, skrywającej Jego majestat.
Jak trzy punkty zawarte w trzech prawdach, na które wskazują powyższe trzy wersety, udowadniają Bożą jedność, tak niezliczone przejawy nieskończenie licznych dzieł Wszechwładnego jednogłośnie zaświadczają jedność Jedynego w Jego jedności, Któremu należy się wszelka chwała.
PRAWDA TRZECIA
To stworzenie istot - a szczególnie zwierząt i roślin - z największą szybkością i w absolutnym porządku, z całkowitą łatwością, z nadzwyczajnymi umiejętnościami, zdolnościami i talentem, tak, by były wielce wartościowe, a przy tym z rozróżnieniem ich, a wszystko mimo ich nadzwyczajnej obfitości, w której przeplatają się nawzajem.
Tak, stworzenie ich z nadzwyczajną szybkością i w nadzwyczajnej obfitości, z największym kunsztem i artyzmem, z wielką łatwością połączoną z największą troską i uporządkowaniem, wielce wartościowymi i przy rozróżnieniu ich mimo ich obfitości i wzajemnego przeplatania się, bez jakiegokolwiek zamieszania lub wybrakowania - to wszystko
może być osiągnięte jedynie przez Tego, Który nie ma podobnego Sobie, Którego moc jest tak wielka, że nic nie jawi się dla niej trudnym.
Dla owej mocy stworzenie gwiazd jest tak łatwe, jak stworzenie atomów; stworzenie tego, co największe, jest tak łatwe, jak stworzenie tego, co najmniejsze; stworzenie całych gatunków jest tak łatwe, jak stworzenie jednego ich przedstawiciela; stworzenie tego, co wzniosłe, obejmujące każdą rzecz i powszechne jest tak łatwe, jak stworzenie tego, co ograniczone, drobne i poszczególne; ożywienie całej ziemi jest dla Boga tak łatwe, jak ożywienie drzewa lub wzniesienie wielkiego jak góra drzewa, które wyrasta z nasiona nie większego od paznokcia, a wszystkich owych dzieł dokonuje On na naszych oczach.
Zatem przedstawienie, rozwiązanie, odkrycie i dowód tajemnicy tego poziomu zatwierdzenia Bożej jedności, jakim jest niniejsza Prawda Trzecia, owo słowo Bożej jedności - tajemnicy, wedle której to, co największe i powszechne, jest niczym to, co najmniejsze i poszczególne, bez choćby najbardziej nieznacznej różnicy między nimi; przedstawienie tej dobroczynnej mądrości, tego największego talizmanu, tej zagadki, której rozwiązanie leży poza zasięgiem umysłu, tego najbardziej znaczącego fundamentu islamu i najgłębszego źródła wiary, tej najwspanialszej podstawy Bożej jedności; wyłożenie tego wszystkiego otwiera talizman Koranu i umożliwia poznanie najbardziej tajemnej i niepoznawalnej zagadki stworzenia wszelkiego bytu, zagadki, która sprawia, że filozofia staje się bezsilna.
Wszelkie dzięki i wszelka chwała niechaj po sto tysięcy razy, po tylekroć, ile jest liter Traktatów Światła, będą Litościwemu Stwórcy za to, że Traktaty Światła rozwiązały Jego cudowny talizman i Jego cudowną zagadkę, odsłaniając i ustanawiając jej rozwiązanie. To rozwiązanie zostało udowodnione za pomocą rozstrzygających argumentów, z pewnością równą tej, z jaką dwa plus dwa daje cztery, a zwłaszcza w omówieniu frazy
On jest nad każdą rzeczą Wszechwładny pod koniec Listu Dwudziestego, w części poświęconego Zmartwychwstaniu Słowa Dwudziestego Dziewiątego, traktującej o tym, że Bóg jest Wszechmocnym czynnikiem, a także w tej części spisanego w języku arabskim Błysku Dwudziestego Dziewiątego, która udowadnia wszechmoc Boga poprzez stopnie wyrażenia Allahu Akbar (ar. Bóg jest Największy). Z tego powodu przeznaczamy wyjaśnienie owej kwestii tym częściom Traktatów Światła, pragnąc jednakże zwięźle wyłożyć założenia i dowody, które rozwiązują ową tajemnicę, a
także nawiązać do trzynastu tajemnic przypominających trzynaście stopni lub spis treści. Zaiste, spisałem to, co tyczy się tajemnicy pierwszej i drugiej, lecz na nieszczęście dwie potężne przeszkody, materialna i duchowa, sprawiły, że odstąpiłem od spisania pozostałych.
Tajemnica Pierwsza: Jeśli jakaś rzecz jest zasadniczą, to jej przeciwieństwo nie może mieć dostępu do istoty owej rzeczy, ponieważ byłoby to równoznaczne z połączeniem się przeciwieństw, co jest niedorzecznością. Zatem, co się tyczy owej zasady, jako że moc Boga jest nieodłącznym towarzyszem Jego przenajświętszej istoty, bezsilność - przeciwieństwo mocy - nie może w żaden sposób uzyskać dostępu do istoty Wszechmocnego.
Co więcej, istnienie stopni danej rzeczy zachodzi poprzez ingerencję jej przeciwieństwa. Na przykład stopnie światła - światło silne i słabe - wynikają z ingerencji ciemności; dodatnie i ujemne stopnie ciepła wynikają z wmieszania się zimna; wyższe i niższe wartości siły są określane poprzez ingerencję jej przeciwieństwa, jakim jest opór. Jest zatem niemożliwe, by takie stopnie miały istnieć w owej mocy, jaka jest częścią istoty Boga, Który stwarza wszystkie rzeczy z taką łatwością, jakby były one tylko jedną rzeczą. Skoro zaś nie istnieją stopnie Bożej mocy, która nie przyznaje się do żadnej słabości ani wybrakowania, to nic nie może przeszkodzić w stworzeniu żadnej rzeczy ani też spowodować, że owo stworzenie stanie się dla Boga trudnym.
Skoro zatem nic nie jest trudne dla mocy Boga, stwarza On Największe Zmartwychwstanie z taką samą łatwością, z jaką stwarza wiosnę; wiosnę stwarza z taką samą łatwością, z jaką stwarza drzewo, a stworzenie drzewa jest dla Niego tak bezproblemowe, jak stworzenie kwiatu. Ponadto stwarza On kwiat z takim kunsztem, z jakim stwarza drzewo; drzewo stwarza w sposób tak cudowny, w jaki stwarza wiosnę, zaś wiosnę stwarza z taką wszechstronnością i w tak cudowny sposób, jak stwarza Zmartwychwstanie. Tego wszystkiego dokonuje On na naszych oczach.
W Traktatach Światła udowodniono za pomocą rozstrzygających i silnych dowodów, że gdyby nie istniała Boża jedność, stworzenie kwiatu byłoby tak trudne jak stworzenie drzewa lub nawet trudniejsze; stworzenie drzewa byłoby tak trudne jak stworzenie wiosny lub nawet trudniejsze, zaś akt stworzenia utraciłby swą wartość i przymioty kunsztu. Istota żywa, której stworzenie obecnie zajmuje jedną chwilę, mogłaby zostać stworzona przy wielkich trudnościach w ciągu jednego roku, a może nawet nigdy nie zostałaby stworzona.
To na skutek owej tajemnicy owoce, kwiaty, drzewa i zwierzęta, nadzwyczaj wartościowe mimo swej wszechobecności i nadzwyczaj kunsztownie ukształtowane mimo szybkości i łatwości owego ukształtowania, systematycznie pojawiają się na równinie bytu i przyjmują wyznaczone im funkcje. Głosząc chwałę Boga, wykonują swoje obowiązki, a następnie odchodzą, pozostawiając w swym zastępstwie ich nasiona.
Tajemnica Druga: Dzięki tajemnicy świetlistości, przejrzystości i posłuszeństwa, jak również dzięki przejawowi jego zasadniczej mocy, jedno słońce, którego światło odbija się w jednym zwierciadle, dzięki Bożemu rozkazowi i rozległemu działaniu bezgranicznej mocy Boga może również obdarować tym samym odbiciem - wraz ze swym światłem i ciepłem - niezliczone zwierciadła, lśniące przedmioty i krople wody. Rzeczy wielkie i małe są tym samym i nie ma żadnej różnicy między nimi.
Podobnie, jak jedno słowo może bez problemu znaleźć drogę do ucha jednego człowieka, tak dzięki nieskończonemu zasięgowi bezgranicznego aktu stwarzania może - za zezwoleniem Wszechwładnego - znaleźć drogę do uszu milionów ludzi. Jedno światło podobne oku lub jedna świetlista dusza będąca niczym anioł Gabriel (niech będzie z nim pokój) mogą, dzięki bezgraniczności działania Wszechwładnego w przejawie Jego miłosierdzia, spojrzeć na tysiące miejsc lub wkroczyć do nich - dzięki Bożej mocy - z łatwością równą tej, z jaką spoglądają na jedno miejsce lub są obecne w jednym miejscu. Nie ma żadnej różnicy między tym, czego jest wiele, a tym, co nieliczne.
Przedwieczna moc będąca częścią istoty Boga jest najbardziej subtelnym i najbardziej wybranym ze świateł; istoty i duchowe wymiary wszelkich rzeczy są świetliste i lśniące jak zwierciadła; wszystkie rzeczy - od atomu, rośliny i stworzenia żywego aż do gwiazd, słońc i księżyców - są nadzwyczaj posłuszne i podporządkowane rozkazowi Bożej mocy, a także podlegają zarządzeniom tej przedwiecznej mocy. Z tych wszystkich powodów całkowicie naturalnym jest, że niezliczone rzeczy powinny być stwarzane i rozmieszczane jedna obok drugiej z tą samą łatwością. Żadna sprawa ani żadne zadanie nie są przeszkodą dla innych. Rzeczy wielkie i małe, liczne i nieliczne, powszechne i poszczególne - wszystkie są tym samym dla owej mocy, dla której nie istnieje nic trudnego.
Jak zostało powiedziane w Słowach Dziesiątym i Dwudziestym Dziewiątym, poprzez tajemnice porządku, równowagi, posłuszeństwa wobec rozkazu i podporządkowania się poleceniu, owa moc sprawia, że okręt wielki jak sto budynków porusza się naprzód z taką łatwością, z jaką palec dziecka popycha łódkę-zabawkę.
Jak dowódca poprzez rozkaz pochodzący od jego tronu wysyła w bój jednego piechura, tak poprzez ten sam jeden rozkaz może rzucić do walki całą posłuszną mu armię.
Przypuśćmy, że dwie góry pozostają w stanie równowagi na szalach wielkiej i wrażliwej wagi. Jak jeden orzech może sprawić, że jedna szala wagi, na której znajdują się dwa jaja, wzniesie się, a druga opadnie, tak ten sam rezultat zostanie uzyskany w przypadku wagi, na której położymy góry; poprzez mądre prawo orzech sprawi, że jedna szala wraz z leżącą na niej górą wzniesie się aż po szczyt góry, zaś druga szala wraz z jej górą opadnie na samo dno doliny.
Skoro tak można poznać Bożą sprawiedliwość i bezgraniczną mądrość zawarte w absolutnej, nieskończonej, świetlistej, zasadniczej i wiecznej mocy Boga, które są genezą, źródłem, fundamentem i początkiem wszelkiego porządku, systematyczności i równowagi stworzenia; skoro wszystkie rzeczy, powszechne i poszczególne, wielkie i małe, są posłuszne rozkazowi owej mocy i podporządkowane jej działaniu - z tego wynika, że Bóg poprzez mądrość ustanowionego przez Niego porządku sprawia, że gwiazdy wirują i poruszają się, a czyni to z taką łatwością, z jaką obraca i porusza atomy.
Podczas wiosny, jak powołuje On do życia poprzez jeden rozkaz jedną muchę, tak samo obdarowuje życiem - z tą samą łatwością i poprzez ten sam rozkaz - całe gatunki much, jak również całe mnóstwo roślin i zwierząt, które następnie wysyła na równinę życia, a wszystko dzięki tajemnicy mądrości i równowagi, nierozłącznych z Jego mocą.
Jak szybko daje On życie jednemu drzewu podczas wiosny i wlewa witalność w jego kości z mądrością i wprost absolutną mocą, tak również w ten sam sposób wiosną wskrzesza On ogromne zwłoki ziemi i powołuje do istnienia setki tysięcy podobnych drzewu różnych próbek Zmartwychwstania, a wszystko czyni z największą łatwością.
Poprzez Swój rozkaz stworzenia przywraca On ziemię do życia. Poprzez zarządzenie wersetu:
[37]
mówi On, co znaczy: «Wszyscy ludzie i wszystkie dżinny przez jedno wołanie i jeden rozkaz do Nas zostaną sprowadzeni i stawią się na równinie Zmartwychwstania».
Inny Jego rozkaz mówi:
[38]
co znaczy, że doprowadzenie do Zmartwychwstania i wynikającego z niego Wielkiego Zgromadzenia nie będzie trwało dłużej niż otwarcie i zamknięcie oka, a być może nawet nastąpi szybciej.
Z kolei werset:
[39]
znaczy, co następuje: «O, ludzie! Stworzenie was i powołanie was do życia, wskrzeszenie was i zgromadzenie jest dla Mnie tak łatwe, jak powołanie do życia jednej duszy; nie stanowi żadnego problemu dla Mojej mocy».
Zgodnie z ukrytym znaczeniem owych trzech wersetów, Bóg sprowadzi wszystkich ludzi i wszystkie dżinny, wszystkie zwierzęta, wszystkich aniołów i wszystkie istoty duchowe na miejsce Największego Zgromadzenia, przed wielką wagę, poprzez jeden rozkaz i z wielką łatwością, a jedna sprawa nie będzie przeszkodą dla żadnej innej.
Opisanie pozostałych Tajemnic, od Trzeciej i Czwartej aż do Trzynastej, zostało odłożone na inny czas, choć było to dla mnie niemiłe.
PRAWDA CZWARTA
Istnienie i pojawianie się wszystkich istot w oczywisty sposób głosi jedność Boga poprzez liczne punkty ich jedności i zbieżności. Wszystkie byty istnieją jednocześnie, będąc jednak odrębnymi i niepowtarzalnymi; przypominają siebie nawzajem; każdy z nich jest pomniejszoną lub powiększoną wersją innego; niektóre z nich mają naturę powszechną i są całymi gatunkami, zaś inne są poszczególne; są podobne do siebie nawzajem poprzez pieczęć wrodzonego usposobienia; są spowinowacone poprzez odciśnięte na nich piętno kunsztu; wreszcie wspomagają i uzupełniają się wzajemnie pod względem swych wrodzonych funkcji. Dowodzą one jedności ich Stwórcy, zaś co tyczy się Jego wszechwładzy, czynią jasnym fakt, że wszechświat ma naturę powszechną i jest całością, która nie może zostać podzielona na części.
Na przykład zachodzące każdej wiosny stwarzanie, porządkowanie i zaopatrywanie niezliczonych przedstawicieli czterystu tysięcy różnych gatunków roślin i zwierząt, wszystkich razem, przeplatających się nawzajem, które następuje w jednej chwili i w ten sam sposób, bez żadnego błędu czy pomyłki, z największą mądrością i doskonałością
kunsztu; stworzenie wszystkich różnych gatunków ptaków, od much, które są podobne miniaturowym ptakom, do orłów, które są największymi przedstawicielami owych gatunków, a następnie wyposażenie ich we wszystko, co służy lataniu i przetrwaniu, oraz sprawienie, że podróżują poprzez królestwo powietrza; odciśnięcie w cudowny sposób pieczęci kunsztu na obliczu każdego z ptaków, pieczęci mądrości na ciele każdego z nich, a znaku jedności Boga na istocie każdego z nich, w sposób właściwy ich Panu (ar. Ar-Rabb), Który utrzymuje je przy życiu; mądre i miłosierne sprawienie tego, że cząsteczki pożywienia spieszą z pomocą komórkom ciała, rośliny spieszą z pomocą zwierzętom, a wszystkie matki szybko niosą pomoc ich bezsilnym niemowlętom; pracowanie nad wszelkimi rzeczami, nad tym, co powszechne i nad tym, co poszczególne, od Drogi Mlecznej, Układu Słonecznego i żywiołów ziemi aż do zasłon źrenicy oka, płatków róży, łusek kukurydzy i nasion melona, jakby wszystkie były przecinającymi się okręgami, z tą samą systematycznością i doskonałością kunsztu, poprzez ten sam czyn i w pełni mądrości - tak, dokonanie tego wszystkiego dowodzi z oczywistą pewnością tego, co następuje:
Ten, Który dokonuje wszystkich owych dzieł, jest Jeden i nie ma podobnego Sobie, a Jego pieczęć odciśnięta jest na każdej rzeczy. Jak nie można przypisać Go do żadnego miejsca, tak w ten sam sposób jest On obecny w każdym miejscu. Jest On podobny słońcu - wszystkie rzeczy są od Niego odległe, lecz On jest Bliskim każdej rzeczy. Jak stworzenie największych rzeczy, takich jak Droga Mleczna czy Układ Słoneczny, nie jest dla Niego trudne, tak nie są przed Nim ukryte ani nie pozostają poza granicami Jego mocy ani komórki krwi człowieka, ani myśli, które przepływają przez jego serce.
Jakkolwiek wielką i jak wielce liczną nie byłaby dana rzecz, jest dla Niego tak łatwą, jak najmniejsza i najrzadziej występująca, ponieważ z łatwością stwarza On muchę w postaci orła, nasiono w formie drzewa, drzewo w kształcie ogrodu, ogród z kunsztem stworzenia wiosny, a wiosnę w skali Zmartwychwstania. Daje nam rzeczy najbardziej drogocenne poprzez zawarty w nich kunszt i obdarowuje nas nimi, jakby były najtańszymi. Innymi słowy, wyznaczoną ceną, jaką mamy zapłacić za wszystkie owe liczne i wartościowe rzeczy jest powiedzenie na początek każdej rzeczy: Bismillahi Ar-Rahmani, Ar-Rahim (ar.W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!), a na jej zakończenie: Al-hamdu li-llah (ar. (Wszelka) chwała niech będzie Bogu Jedynemu ).
Jako że niniejsza Prawda Czwarta jest objaśnioną i udowodnioną w innych miejscach Traktatów Światła, tutaj zadowolimy się ową zwięzłą wzmianką.
PRAWDA PIĄTA
dostrzeżona przez naszego podróżnika na drugim etapie jego podróży
Istnienie całości wszechświata, jego filarów, części i wszystkich istot, jakie wchodzą w jego skład; ich istnienie w najbardziej doskonałych porządku i systematyczności; identyczność substancji i służących określonemu celowi bytów, które służą obracaniu owego wielkiego królestwa i za-rządzaniu nim, a także są powiązane z jego ogólnym planem; fakt, że czyny Najpiękniejszych Imion Boga, działających w owym wspaniałym pałacu, na tej wielkiej wystawie, obejmują wszystkie rzeczy lub większość z nich, choć te istnieją jedna wewnątrz drugiej, mają tę samą naturę i są tym samym, a w każdym miejscu ukazują to samo Najpiękniejsze Imię i ten sam czyn; fakt, że pierwiastki i gatunki, które są narzędziami zarządzania owym doskonale upiększonym pałacem, zasiedlania go i budowania, okrywają w swym wzajemnym przenikaniu całe oblicze ziemi, choć istnieją jeden wewnątrz drugiego, mają tę samą naturę, a każdy pierwiastek i każdy gatunek znajdziemy w każdym miejscu - to wszystko z całą koniecznością i oczywistością wymaga, udowadnia i potwierdza, co następuje:
Stwórca tego kosmosu i Ten, Który nim rozporządza, Władca owego królestwa, Który je pielęgnuje, mistrz budowniczy owego pałacu jest Jednym, Jedynym, Który nie ma podobnego Sobie. Nie ma również ani równego Sobie, ani ministra czy pomocnika. Nie ma ani towarzysza, ani przeciwnika; nie dotyczy Go żadna niemożność ani żadna ułomność. Tak, porządek sam w sobie jest doskonałym wyrażeniem jedności i wymaga on istnienia Jednego porządkującego, a nie pozostawia miejsca na przypisywanie towarzyszy Bogu Jedynemu, które jest źródłem sporu i waśni.
Mądry i precyzyjny porządek jest właściwy każdej rzeczy i istnieje we wszelkiej rzeczy, czy to natury powszechnej, czy poszczególnej, od ogólnego planu kosmosu, dziennego obrotu i rocznego obiegu Ziemi, aż do fizjonomii człowieka, do zbioru zmysłów umieszczonych w ludzkiej głowie, do cyrkulacji białych i czerwonych ciałek we krwi człowieka. Nic prócz Tego, Który jest całkowicie Wszechmocny i Wszechmądry, nie może ani wyciągnąć ręki ku jakiejkolwiek rzeczy z intencją i możliwością stworzenia, ani też ingerować w jej sprawy. Przeciwnie, wszystkie rzeczy są odbiorcami, są narzędziami przejawu, są pasywne.
Uporządkowanie, określone zamysły, a także systematyczne obdarowywanie, mające na względzie określone korzyści, mogą zostać dokonane jedynie poprzez wiedzę i mądrość, zgodnie z wolą i wyborem.
Z całą pewnością i w każdym wypadku owa mądrze pielęgnująca systematyczność, owo nieskończenie różnorodne porządkowanie kosmosu, które na naszych oczach zapewnia rozmaite korzyści, potwierdza i udo-wadnia w stopniu równym oczywistości, że Stwórca wszystkich istot i Rozporządzający nimi jest Jeden, jest Tym, do Którego należy wola i wybór. Każda rzecz zaczyna istnieć dzięki Jego mocy, przyjmuje określony stan poprzez Jego wolę, a określony kształt - poprzez Jego wybór.
Dająca ciepło lampa gospody, jaką jest ten świat, jest jedna; jego świeca, będąca podstawą obliczania czasu, jest jedna; jego miłosiernie dająca wodę gąbka jest jedna; jego palenisko kuchenne jest jedno; jego dobrze strzeżone pole jest jedno, a prócz tego istnieje tysiąc i jeden innych przykładów jedności. Ze wszystkich owych przykładów wynika, że Stwórca i Pan owej gospody również jest Jeden, że jest On nadzwyczaj Szczodry i gościnny, jako że zatrudnia wielu wspaniałych urzędników wysokiej rangi, aby służyli żyjącym gościom zatrzymującym się w Jego gospodzie.
Takie Najpiękniejsze Imiona, jak "Wszechmądry", "Litościwy", "Kształtujący", "Rozporządzający", "Ten, Który daje życie", czy "Opiekun", których odbicia i przejawy obserwujemy w działaniu w każdym zakątku tego świata; atrybuty takie, jak mądrość, miłosierdzie i łaska; działania takie, jak rozporządzanie, kształtowanie i pielęgnowanie - każde z nich jest jednym. Obejmują one w najwyższym stopniu wszystkie miejsca, a każde Najpiękniejsze Imię i każde dzieło obecne są w każdym miejscu.
Dopełniają również odciśnięcia każdego innego Najpiękniejszego Imienia, jak gdyby Najpiękniejsze Imiona oraz ich czyny stały się jednym w taki sposób, że moc stałaby się tym samym, co mądrość i miłosierdzie, a mądrość stałaby się tym samym, co łaska i życie. Na przykład kiedy tylko w danej rzeczy ukazuje się działanie Najpiękniejszego Imienia "Ten, Który daje życie", w tej samej chwili, wszędzie i wedle tego samego systemu ukazuje się działanie wielu innych Najpiękniejszych Imion, takich jak "Stwórca", "Kształtujący" czy "Ten, Który daje zaopatrzenie". To z całą pewnością i oczywistością dowodzi faktu, że Ten, Którego opisują Najpiękniejsze Imiona, Czyniący, Który jest autorem owych wszechobejmujących dzieł, jakie ukazują się w każdym miejscu w ten sam sposób, również musi być Jednym, Jedynym, Który nie ma podobnego Sobie. Tak, w to wierzymy i to zatwierdzamy!
Żywioły, które są substancją i materią stworzenia, obejmują całą ziemię. Każdy z gatunków stworzenia - a na wszystkich odciśnięte jest piętno jedności - jest rozsiany w jedności po całej ziemi i, by tak rzec, podbija ją. Ten fakt również udowadnia w stopniu równym oczywistości,
że owe żywioły wraz z tym, co obejmują, a także owe gatunki wraz z ich poszczególnymi przedstawicielami, są wytworem i własnością Jedynego, są wytworami i sługami Tego, Który nie ma podobnego Sobie i jest tak Wszechmocny, że zatrudnia ogromne i władcze żywioły jako posłuszne sługi, a rozproszone po całej ziemi gatunki jako dobrze zdyscyplinowanych żołnierzy. Jako że ta prawda również została dowiedziona i objaśniona w innych miejscach Traktatów Światła, w tym miejscu zadowolimy się ową zwięzłą wskazówką.
W podsumowaniu zaświadczeń, jakie zaczerpnął z owych pięciu Prawd, nasz podróżnik rzekł do swego serca, wyrażając swoje odczucia, czując obfitość wiary i radując się Bożą jednością:
Spójrz na barwną stronę owej księgi kosmosu,
Spójrz, jakie kształty wyznaczyło na niej złote pióro Bożej mocy.
Nie pozostał żaden ciemny punkt, na jaki mogłoby spojrzeć oko serca;
Jest tak, jak gdyby Bóg zapisał światłem Swoje znaki.
Wiedz również, że:
Karty księgi świata osiągają wymiar nieskończoności,
A wersy wydarzeń czasu są niezliczonymi dziełami.
Zapisane w warsztacie Strzeżonej Tablicy prawdy,
Doniosłe i ucieleśnione słowo jest każdym bytem tego świata.
Posłuchaj również tych słów:
Kiedy wszystkie rzeczy oznajmiają: La ilaha illa-llah,
Jednym głosem powiedzą: "O Ty, Który jesteś Prawdą!" i będą błagać: "O, Żyjący!".
Tak, w każdej rzeczy zawarty jest znak wskazujący na fakt, że On jest Jeden.
Słuchając tych słów, serce i dusza wędrowca potwierdziły prawdę, którą usłyszały, i powiedziały: "Tak, zaiste!"
W zwięzłej wzmiance o tych pięciu Prawdach Bożej jedności, jakie nasz podróżnik przez świat i wędrowiec przez wszechświat zauważył w owym Drugim Miejscu Postoju, w Księdze Drugiej Stacji Pierwszej zostało powiedziane:
Wędrowiec po świecie, podróżujący przez rozmaite epoki, natknął się na szkołę odnowiciela drugiego milenium, Imama Rabbaniego, Ahmada Al-Faruqi. Wszedł do środka i posłuchał tego, czego nauczał Imam:
"Najważniejszym rezultatem, jaki wydały wszystkie ścieżki sufich, jest odsłanianie prawd wiary. Odsłonięcie jednej z prawd wiary jest lepsze niż tysiąc cudownych uczynków i mistycznych wizji".
Imam powiedział również:
"Wielcy ludzie dawnych czasów mówili, że pośród teologów i uczonych w nauce teologii powstanie pewien człowiek, który z największą jasnością oraz za pomocą racjonalnych dowodów udowodni wszystkie prawdy wiary i islamu. Chciałbym być owym człowiekiem, i być może nim jestem".
Imam kontynuował swoje nauczanie, mówiąc o tym, że wiara i potwierdzenie Bożej jedności są fundamentem, substancją, światłem i życiem wszelkich doskonałości człowieka, że hadis, który mówi: Godzina rozmyślań jest lepsza niż cały rok oddawania czci Bogu [40]odnosi się do rozmyślań w temacie wiary, a ciche wygłaszanie inwokacji, jakie praktykuje się w tarice Naqszbandijja, jest formą owych najdoskonalszych rozmyślań.
Wędrowiec słuchał z największą uwagą, po czym zwrócił się sam do siebie następującymi słowami:
"Tak, jest tak, jak mówi ów bohaterski imam. Zwiększenie siły wiary na miarę jednego atomu jest warte więcej niż tona poznania innych form doskonałości i słodsze niż miód setki doznanych wizji.
Z drugiej strony, filozofowie Europy od tysiąca lat sprzymierzają się w swej wrogości wobec wiary i Koranu, by wymyślać obiekcje i wątpliwości, by zaatakować wiernych. Chcą oni wstrząsnąć filarami wiary, które są kluczem, źródłem i fundamentem wiecznie trwającej szczęśliwości, nieśmiertelnego życia, wiecznego Raju. Powinniśmy zatem umocnić naszą wiarę, aby stała się wiarą świadomości, nie zaś wiarą naśladowania innych. Dalejże więc, idźmy naprzód! Aby dwadzieścia dziewięć stopni wiary, które odkryliśmy, a każdy z nich jest potężny jak góra, stało się trzydziestoma trzema - a jest to błogosławiona liczba litanii odmawianej po modlitwie [41], abyśmy ujrzeli trzecie miejsce postoju w owym królestwie nauki, zapukajmy do drzwi zaopatrzenia, jakiego Wszechwładny udziela światu tego, co żywe, i otwórzmy je kluczem frazy Bismi-llahi Ar-Rahmani, Ar-Rahim" (ar. W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego). Z tymi słowami błagalnie zapukał do
bramy Trzeciego Miejsca Postoju, kompendium cudów i przedstawienia dziwów, a mówiąc: "W Imię Boga, Otwierającego!", otworzył bramę. Trzecie Miejsce Postoju stało się dla niego widoczne. Wszedł i zobaczył, że jest ono rozświetlone przez cztery wielkie i wszechstronne prawdy, które ukazują jedność Boga z jasnością równą jasności słońca.
PRAWDA PIERWSZA: Prawda otwierania i rozwijania
To otwieranie i rozwijanie z jednej prostej substancji niezliczonych różnych i odrębnych kształtów, wszystkich razem i w każdym miejscu, zachodzące w jednej chwili i poprzez jeden czyn, dzięki przejawowi Najpiękniejszego Imienia "Otwierający".
Tak, jak stwórcza moc Boga poprzez przejaw Najpiękniejszego Imienia "Otwierający" otworzyła i rozwinęła niezliczone istoty, jakby były one kwiatami w ogrodzie wszechświata, jak obdarowała każdą z nich uporządkowanym kształtem i odrębną tożsamością, tak samo, lecz w bardziej cudowny sposób, nadała każdemu z czterystu tysięcy gatunków istot żywych w ogrodzie ziemi jego proporcjonalny, upiększony i odmienny od innych kształt.
[42]
[43]
Jak wskazują na to owe trzy wersety, najsilniejszym dowodem Bożej jedności oraz najbardziej znakomitym cudem Bożej mocy jest otwieranie przez Boga kształtów wszelkich istot. Ponieważ owo otwieranie kształtów jest wielokrotnie dowiedzione i objaśnione na różne sposoby w innych miejscach Traktatów Światła, a szczególnie w Stopniach Szóstym i Siódmym Księgi Pierwszej Stacji Drugiej niniejszego traktatu, odsyłamy po omówienie owej kwestii do tamtych miejsc, zaś w tym miejscu ograniczymy się do powiedzenia tego, co następuje:
Zgodnie ze świadectwem botaniki i biologii, opartym na dogłębnych badaniach, w otwieraniu i rozwijaniu kształtów widoczne są taka wszechstronność i tak wspaniały kunszt, że nikt inny prócz Jedynego, Który nie ma podobnego Sobie, prócz całkowicie Wszechmocnego, Który jest w stanie dostrzec i uczynić każdą rzecz w każdej innej rzeczy, nie mógłby
podjąć się tak wszechstronnego i wszechobejmującego dzieła, ponieważ dzieło rozwijania kształtów wymaga mądrości, uwagi i wszechstronności, jakie ukazują się w każdym czasie i są częścią nieskończonej mocy. Z kolei ową moc można odnaleźć jedynie u Tego, Który nie ma podobnego Sobie, Który zarządza całym kosmosem.
Jak jest to zarządzone w wyżej przytoczonych wersetach, Boży atrybut "otwierania", wyrażający się w otwieraniu i stwarzaniu kształtów ludzi w łonach ich matek, w trzech ciemnościach, każdego z osobna, z równowagą, rozróżnieniem i we właściwym porządku, bez jakiegokolwiek błędu, zamieszania czy pomyłki, owa prawda rozwijania kształtów wszystkich ludzi i zwierząt na całej ziemi z tą samą mocą, z tą samą mądrością i tym samym kunsztem, jest najbardziej potężnym dowodem Bożej jedności, jako że pojmowanie i obejmowanie wszystkich rzeczy samo w sobie jest już rodzajem jedności, jaki nie pozostawia żadnego miejsca na przypisywanie towarzyszy Bogu Jedynemu. Jak dziewiętnaście Prawd Księgi Pierwszej zaświadczało konieczność istnienia Boga, poświadczając również istnienie Stwórcy poprzez istnienie owych prawd, tak również owe prawdy poprzez ich wszechstronność świadczyły o Jego jedności.
Następnie nasz podróżnik ujrzał w Trzecim Miejscu Postoju poniższą Prawdę Drugą:
PRAWDA DRUGA: Prawda miłosierdzia
Widzimy na własne oczy, że istnieje Ten, Który okrywa oblicze ziemi tysiącami podarunków miłosierdzia, czyniąc je miejscem ucztowania. Rozłożył On i rozpostarł setki tysięcy rozmaitych wybornych pokarmów Swego miłosierdzia i uczynił wnętrze ziemi magazynem zawierającym tysiące drogocennych darów Jego litości i mądrości. Zesłał On nam również Ziemię, w swym rocznym obiegu przypominającą statek lub pociąg, wyładowaną najbardziej finezyjnymi darami, jakie zaspokajają setki tysięcy życiowych potrzeb człowieka, pochodzącymi ze świata tego, co niewidzialne; zesłał nam także wiosnę, podobną wagonowi kolejowemu, który wiezie nam pożywienie i ubranie. W taki sposób On pielęgnuje nas z największą litością. Co więcej, abyśmy mogli skorzystać z owych upominków i darów, dał On nam setki i tysiące pragnień, potrzeb, wrażeń, uczuć i zmysłów.
Jak zostało to wyłożone w Promieniu Czwartym, dotyczącym wersetu: «Wystarczy nam Bóg!...», On dał nam żołądek, który może czerpać przyjemność z nieskończenie licznych rodzajów pożywienia.
On dał nam życie, abyśmy przez powiązane z nim zmysły mogli wyciągnąć korzyści z niezliczonych darów wielkiego świata materialnego, jakby ów świat był czymś, co zostało przed nami szczodrze rozpostarte.
On wyświadczył nam łaskę, czyniąc nas istotami ludzkimi, abyśmy zachwycali się niezliczonymi podarunkami światów duchowego i materialnego dzięki takim narzędziom, jak intelekt i serce.
On przyniósł nam islam, abyśmy mogli zaczerpnąć światło z bezgranicznych skarbców królestwa tego, co niewidzialne, i królestwa przejawów.
On poprowadził nas do wiary, abyśmy zostali oświeceni przez niezliczone światła i podarunki tego świata i świata życia ostatecznego.
Kosmos jest podobny pałacowi wyposażonemu w niezliczone antyki i ozdobionemu niezliczonymi drogocennymi przedmiotami przez przymiot Bożego miłosierdzia, które następnie przekazało w ręce człowieka klucze otwierające wszystkie kufry i komnaty w owym pałacu, jak również obdarowało naturę człowieka wszystkimi potrzebami i zmysłami, które umożliwiają mu zrobienie użytku z owych kluczy.
To miłosierdzie, które obejmuje ten świat i świat życia ostatecznego, które obejmuje zaiste każdą rzecz, bez wątpienia jest przejawem bycia Jedynym w jedności.
Jak światło słońca jest parabolą [44]jedności poprzez fakt, że obejmuje każdą rzecz, na jaką napotyka, każdy lśniący i przejrzysty obiekt, który odbija światło, a także ciepło i siedem kolorów słonecznego światła, tak jest również parabolą i symbolem Jedynego. Stąd, ktokolwiek widzi jego obejmującą każdą rzecz światło, ten dojdzie do wniosku, że słońce tej ziemi jest jednym, które nie ma podobnego sobie. Zaświadczając słoneczne ciepło i świetliste odbicie słońca we wszystkich lśniących przedmiotach, a nawet w kroplach wody, powie, że jedność jedynego słońca (lub nawet słońce jako takie) jest wraz z atrybutami słońca obecną w każdej rzeczy i bliską każdej rzeczy, jest podobnym zwierciadłu sercem każdej rzeczy.
Tak samo obejmowanie każdej rzeczy przez rozległe miłosierdzie Miłosiernego i Najpiękniejszego, które jest niczym światło, ukazuje jedność owego Miłosiernego i to, że w żaden sposób nie może On mieć jakiegokolwiek towarzysza. Podobnie fakt, że za zasłoną owego obejmującego każdą rzecz miłosierdzia w każdej rzeczy (zwłaszcza w istotach żywych, a spośród nich szczególnie w człowieku) znajdują się światła większości Najpiękniejszych Imion Miłosiernego i pewnego rodzaju przejaw Jego istoty, a także fakt, że nadaje to każdej jednostce
wszechstronność biorącą początek z życia, która sprawia, że owa jednostka wskazuje na cały wszechświat i jest z nim związana, dowodzą tego, że ów Miłosierny jest Jedynym, że jest obecny w każdej rzeczy i jest Tym, Który dokonuje każdej rzeczy.
Tak, Miłosierny ukazuje wspaniałość Swej chwały w całym kosmosie i na całej ziemi, a to poprzez jedność i wszechstronność Jego miłosierdzia. Poprzez przejaw Swej jedności Jedynego gromadzi On w każdym przedstawicielu wszystkich gatunków istot żywych, a szczególnie w człowieku, próbki wszystkich Jego darów, porządkuje narzędzia istot żywych i obwieszcza każdej jednostce szczególną troskliwość Jego piękna, a to wszystko bez rozbijania na części całości wszechświata. Co zaś tyczy się człowieka, to w nim Bóg skupił różnorodne kształty Jego darów i umożliwił poznanie ich.
Podobnie można powiedzieć, że melon jest skupiony w jego nasionie, a Tym, Który stworzył nasiono, z pewnością musi być Ten, Który stworzył melon. Następnie, w szczególnej równowadze Jego wiedzy i określonego prawa Jego mądrości, wyciąga On ziarna z melona, gromadzi je i odziewa je w ciało. Nic innego prócz Jednego mistrza rzemiosł, Który nie ma podobnego Sobie i Który stworzył melon, nie jest w stanie stworzyć jego nasion; byłoby to niemożliwe.
Jako że poprzez przejaw miłosierdzia kosmos staje się podobny drzewu lub ogrodowi, ziemia staje się niczym owoc lub melon, a człowiek staje się podobny do nasiona owego melona, przeto z pewnością Stwórca i Pan (ar. Ar-Rabb) najmniejszej z istot żywych musi być Stwórcą całej ziemi i całego kosmosu.
W skrócie: Jak stworzenie i rozwinięcie regularnych i uporządkowanych kształtów wszystkich istot poprzez wszechstronną prawdę otwierania dowodzi jedności Boga aż do stopnia, w którym staje się ona oczywistą, tak prawda miłosierdzia, które obejmuje każdą rzecz, poprzez pielęgnowanie wszystkich istot żywych, które zaczynają istnieć i żyć na tym świecie, a szczególnie tych, które dopiero co przyszły na świat, zachodzące w najwyższym porządku i z największą systematycznością, sprawiające, że do owych istot dociera wszystko, co jest im potrzebne, bez zapominania o którejkolwiek z nich, a to samo miłosierdzie dociera do wszystkich jednostek i do każdego miejsca w tej samej chwili - tak, ta prawda ukazuje zarówno jedność, jak i bycie Jedynym w jedności.
Następnie nasz podróżnik doświadczył w Trzecim Miejscu Postoju poniższej Prawdy Trzeciej:
PRAWDA TRZECIA: Prawda rozporządzania i zarządzania
To zarządzanie w całkowitych porządku i równowadze zarówno wspaniałymi i szybko poruszającymi się ciałami niebieskimi oraz władczymi, przenikającymi się żywiołami, jak również potrzebującymi i słabymi mieszkańcami ziemi; sprawianie, że pomagają sobie nawzajem; zarządzanie nimi wszystkimi razem; ustalanie wszystkich niezbędnych, a dotyczących ich miar; uczynienie tego ogromnego świata podobnym doskonałemu królestwu, wspaniałemu miastu, należycie upiększonemu pałacowi.
Pozostawiając ogromne sfery owego władczego i miłosiernego zarządzania, jako że są one objaśnione i udowodnione w innych ważnych częściach Traktatów Światła, takich jak Słowo Dziesiąte, ukażemy za pomocą porównania jedną kartę i jeden etap owego zarządzania - tak, jak przejawia się ono wiosną na obliczu ziemi.
Przypuśćmy na przykład, że pewien cudowny zdobywca świata zgromadził armię składającą się z czterystu tysięcy różnych grup i narodowości, dostarczył każdej grupie i każdej narodowości - każdej z osobna i na różne sposoby - mundury i broń, instrukcje, papiery zwalniające do cywila i żołd, a wszystko bez jakiejkolwiek wady czy niedociągnięcia, bez żadnego błędu i żadnej pomyłki, we właściwym czasie, bez jakiegokolwiek opóźnienia lub zamieszania, a przy tym z największą regularnością i w naj-bardziej doskonałej formie. Żadna inna przyczyna prócz nadzwyczajnej mocy owego cudownego dowódcy nie mogłaby nawet wyciągnąć ręki, by podjąć próbę tak wielkiego, całościowego, subtelnego, zrównoważonego, wielorakiego i sprawiedliwego zarządzania. Gdyby jednak wyciągnęła rękę, próbując tego dokonać, zniszczyłoby to równowagę i spowodowało zamieszanie.
Tak samo widzimy na własne oczy, że każdej wiosny niewidzialna ręka stwarza wspaniałą armię złożoną z czterystu tysięcy różnych gatunków i zarządza nią. Jesienią - która jest przykładem Dnia Zmartwychwstania - zwalnia ona z ich obowiązków trzysta spośród czterystu tysięcy gatunków roślin i zwierząt, zaś one odchodzą na urlop poprzez działanie śmierci i w jej imię.
Wiosną - a jest ona próbką Wielkiego Zgromadzenia, które nastąpi po Zmartwychwstaniu - owa niewidzialna ręka na przestrzeni kilku tygodni, w najwyższym porządku i z zachowaniem najwyższej dyscypliny tworzy trzysta tysięcy przykładów powstania z martwych. W przypadku drzewa, ponieważ owo zmartwychwstanie dotyczy również drzewa jako takiego, owymi przykładami są jego liście, kwiaty i owoce. Po ukazaniu
naszym oczom wiosny, która jest dokładnie taka, jak poprzednia wiosna, ta niewidzialna ręka daje każdej grupie w owej chwalebnej armii, składającej się z czterystu tysięcy różnych gatunków, właściwe dla niej pożywienie i zaopatrzenie, broń do obrony, wyróżniające daną grupę szaty, właściwe dla niej zarządzenia i rozkazy odejścia do cywila, a także wszystkie narzędzia, jakich owa grupa potrzebuje, a wszystko z najwyższym porządkiem i całkowitą regularnością, bez żadnego błędu czy potknięcia, bez zamieszania ani zaniedbania, w nieoczekiwany sposób i we właściwym czasie. Ten fakt dowodzi zatem jedności Jedynego, Który nie ma podobnego Sobie, nieskończonej mocy i bezgranicznego miłosierdzia wewnątrz doskonałości wszechwładzy, suwerenności i mądrości, oraz zapisuje piórem Bożego zarządzenia obwieszczenie Bożej jedności na obliczu ziemi, na karcie każdej wiosny.
Po przeczytaniu zaledwie jednej strony obwieszczenia tylko jednej wiosny, nasz podróżnik rzekł do siebie:
"Męka Ognia Piekielnego jest czystą sprawiedliwością dla tych, którzy popełniają błąd, jakim jest zaprzeczenie Zmartwychwstaniu, ponieważ takie zaprzaństwo byłoby obaleniem licznych obietnic i zaprzeczeniem mocy Wszechmocnego, Który podporządkowuje Sobie każdą rzecz, do Którego należą gniew i chwała, Który po tysiąc razy obiecał wszystkim Swym prorokom (i upewnił ich co do tego) to, co wyłożył jasno lub poprzez wzmiankę w tysiącach wersetów Koranu - że dokona On Zmartwychwstania i Wielkiego Zgromadzenia z łatwością daleko większą od tej, z jaką dokonuje tysiąca cudów, wszystkich razem, jakie zachodzą każdej wiosny, a każdy z nich jest bardziej cudowny niż Wielkie Zgromadzenie".
Dusza wędrowca odpowiedziała: "Wierzymy w to, co mówisz".
PRAWDA CZWARTA, będąca Stopniem Trzydziestym Trzecim: Prawda litości, obdarowania i zaopatrzenia
To dawanie na całym obliczu globu, pod ziemią, w powietrzu ponad nią i w oceanie wokół niej, wszystkim żywym istotom, szczególnie tym, które zostały obdarowane duszą, zaś spośród nich zwłaszcza bezsilnym, słabym i młodym, całego zaopatrzenia, które jest im potrzebne, materialnego i duchowego; obdarowywanie ich z największą troskliwością; czerpanie owego zaopatrzenia z suchej i prostej gleby, ze zbitych, podobnym kościom kawałków suchego drewna, zaś w przypadku najbardziej delikatnej ze wszystkich form zaopatrzenia- spomiędzy krwi i moczu, a wszystko we właściwym czasie, w uporządkowany sposób, bez żadnego zamieszania
ani zaniedbania, przed naszymi oczami; tego wszystkiego dokonuje niewidzialna ręka.
Tak, werset:
[45]
mówi, że Bóg jest Jedynym, Który dostarcza pożywienie i zaopatrzenie, zaś werset:
[46]
jest gwarancją i rękojmią Wszechwładnego, wedle której zapewni On zaopatrzenie wszystkim ludziom i zwierzętom. Podobnie werset:
[47]
jest dowiedzeniem i obwieszczeniem faktu, iż Bóg ręczy za to, że zapewni zaopatrzenie wszystkim bezsilnym, niedołężnym, słabym i nędznym stworzeniom, które nie są w stanie zapewnić sobie zaopatrzenia, a uczyni to w niespodziewany sposób, zaiste dając im zaopatrzenie z tego, co niewidzialne, lub nawet z niczego; na przykład On jest Tym, Który daje zaopatrzenie robaczkom na dnie oceanu oraz ich młodym. Owo obwieszczenie skierowane jest w szczególności do tych ludzi, którzy oddają cześć pozornym przyczynom, a są nieświadomi faktu, że to Bóg jest Tym, Który obdarowuje zaopatrzeniem, Ukrytym za zasłoną przyczynowości. Liczne wersety Koranu, a także niezliczone części świadectwa wszechświata, jednomyślnie ukazują, że to litość Jedynego, Chwalebnego, Który daje zaopatrzenie, jest tym, co karmi i pielęgnuje wszystkie żywe istoty.
Drzewa potrzebują pewnego rodzaju zaopatrzenia, lecz nie posiadają ani mocy, ani woli. Pozostają zatem na swoich miejscach, pokładając zaufanie w Bogu, a ich zaopatrzenie spieszy ku nim. Tak samo zaopatrzenie niemowląt płynie do ich ust z cudownych małych pomp, wspomaganych przez troskę i czułość ich matek. Następnie, kiedy niemowlęta nabywają nieco mocy i woli, mleko przestaje płynąć. Owe rozmaite przykłady jasno udowadniają, że dozwolone zaopatrzenie nie jest proporcjonalne do woli i mocy, lecz przychodzi stosownie do słabości i bezsilności, które powodują pokładanie zaufania w Bogu.
Wola, moc i spryt często nawołują do chciwości, która jest źródłem straty, i częstokroć popychają niektórych spośród uczonych ludzi do pewnego rodzaju żebraniny, podczas gdy - przeciwnie - ufna słabość prostego, nieokrzesanego i pospolitego człowieka może sprawić, że dojdzie on do znacznego bogactwa.
Powiedzenie: "Jak wielu uczonych mężów trudziło się na próżno i jak wielu nieuków doszło do bogactwa!" [48] dowodzi tego, że dozwolone zaopatrzenie nie jest zdobywane poprzez moc i wolę, lecz dzięki miłosierdziu, które sprawia, że praca i dokładanie starań są przyjmowane; jest darem czułości, która lituje się nad potrzebującym.
Zaopatrzenie jest dwojakiego rodzaju:
Rodzaj pierwszy to naturalne zaopatrzenie, które jest wymagane dla życia i gwarantowane przez Pana (ar. Ar-Rabb) każdej istoty. Jest ono zaiste zsyłane tak regularnie i tak dobrze uporządkowane, że owo naturalne zaopatrzenie, zmagazynowane w ciele w postaci tłuszczu i innych rzeczy, wystarczy, by przetrwać przynajmniej dwadzieścia dni, nawet kiedy nic się nie je. Ci, którzy z pozoru umierają z głodu, zanim minie dwadzieścia lub trzydzieści dni i zanim wyczerpie się zaopatrzenie zmagazynowane w ich ciałach, w rzeczywistości umierają nie z powodu braku zaopatrzenia, lecz z choroby mającej swój początek w braku ostrożności i w zaburzeniu stałych przyzwyczajeń.
Drugi rodzaj zaopatrzenia to zaopatrzenie metaforyczne i sztuczne, mające swój początek w uzależnieniu od przyzwyczajeń, rozrzutności i nadużyciu, lecz wymagające wystąpienia konieczności. Ta forma zaopatrzenia nie jest gwarantowana przez Pana (ar. Ar-Rabb), lecz zależy od Jego szczodrości: niekiedy może On przyznać owo zaopatrzenie, a niekiedy może go nie przyznać.
Odnośnie do owego drugiego rodzaju zaopatrzenia, szczęśliwym jest ten, kto postrzega swą oszczędność - która jest źródłem szczęścia i przyjemności - a także zadowolenie z tego, co posiada, oraz dozwolone starania jako formę aktu czci i modlitwę o zaopatrzenie, wyrażoną poprzez działanie. Przyjmuje on dary Boga z wdzięcznością i uznaniem, a jego życie upływa w szczęściu.
Nieszczęsny jest ten, kto z powodu swej rozrzutności - owego źródła niedoli i straty - i chciwości porzuca dozwolone starania i puka do każdych drzwi. Jego życie upływa w gnuśności, przygnębieniu i niedoli, zaś on sam zaiste skazuje własne życie na śmierć.
Jak żołądek potrzebuje zaopatrzenia, tak w ten sam sposób subtelne zdolności i zmysły człowieka, jego serce, dusza, inteligencja, oczy, uszy i usta, również proszą o zaopatrzenie Litościwego, Który je zsyła, i otrzymują je, pełne wdzięczności. Każdemu z nich z osobna i we właściwej formie przedstawiane jest takie pochodzące ze skarbca miłosierdzia zaopatrzenie, które raduje je i daje im przyjemność. Zaiste, Litościwy, Który daje zaopatrzenie, stworzył każdą z subtelnych zdolności człowieka - wzrok, słuch, serce, wyobraźnię i intelekt - aby dać im zaopatrzenie wedle szczodrej miary; stworzył je w formie klucza do skarbca Jego miłosierdzia. Na przykład oko jest kluczem do skarbca zawierającego klejnoty tak drogocenne, jak uroda i piękno widoczne na obliczu wszechświata, i to samo zaprawdę dotyczy wszystkich wymienionych zdolności; wszystkie odnoszą korzyść dzięki wierze. Lecz wróćmy do tematu po naszej dygresji.
Wszechmocny i Mądry, Który stworzył ten wszechświat, stworzył także życie jako wszechstronne streszczenie wszechświata, i skupił w nim wszystkie Swe zamysły i wszystkie przejawy Jego Najpiękniejszych Imion. W królestwie życia uczynił On z zaopatrzenia ośrodek wszelkiej aktywności i stworzył pragnienie zaopatrzenia w istotach żywych, sprawiając w ten sposób, że istoty żywe odpowiadają na Jego wszechwładzę i miłość ze stałą i powszechną wdzięcznością i czcią, a jest to jeden z doniosłych zamysłów i przykładów mądrości, nieodłącznie zawartych w stworzeniu wszechświata.
Na przykład jednym z działań Bożej wszechwładzy jest sprawianie, by radował się każdy obszar rozległego królestwa owej wszechwładzy - niebiosa radują się za sprawą aniołów i istot duchowych, świat tego, co niewidzialne, za sprawą dusz, zaś świat materialny, a w szczególności powietrze i ziemia, raduje się istnieniem wszystkich istot żywych, zwłaszcza wielkich i małych ptaków, w każdym czasie i w każdym miejscu. Poprzez mądrość zawartą w owym sprawianiu radości, a także w natchnieniu życiem i duszą, zwierzęta i ludzie są w pewnym stopniu smagane biczem potrzeby zaopatrzenia i przyjemności, a dzięki owej potrzebie podejmują pościg za pożywieniem i zaopatrzeniem, będąc w ten sposób wybawionymi od gnuśności, co również jest jednym z mądrych działań Bożej wszechwładzy. Gdyby nie tak znaczące przykłady mądrości, zaopatrzenie przeznaczone dla zwierząt instynktownie spieszyłoby ku nim, aby zaspokoić ich potrzeby bez żadnych wysiłków z ich strony, tak jak zaopatrzenie i pożywienie spieszy ku drzewu.
Gdyby istniało oko, które byłoby w stanie objąć w jednej chwili całą powierzchnię ziemi i zaświadczyć to, co ujrzało, dostrzec piękno
Najpiękniejszych Imion "Litościwy" i "Ten, Który daje zaopatrzenie", a także świadectwo Bożej jedności, jakie składają owe Imiona, ujrzałoby, jak słodkie piękno zawarte jest w czułym i troskliwym przejawie Litościwego, Który daje zaopatrzenie, Który pod koniec zimy, kiedy pożywienie jest już niemal wyczerpane, wysyła całym karawanom zwierząt nadzwyczaj wyborne, obfite i różnorodne rodzaje pożywienia i dary, pochodzące wprost z niewidzialnego skarbca Jego miłosierdzia, jako wsparcie pochodzące od Bożej szczodrości i tego, co niewidzialne, zaś owe dary umieszczane są w dłoniach roślin, w koronach drzew i w piersiach matek. Ten, do którego należałoby owo widzące każdą rzecz oko, zdałby sobie sprawę z tego, co następuje:
Stworzenie jednego jabłka i szczodre danie go człowiekowi jako prawdziwego pożywienia i zaopatrzenia może zostać dokonane jedynie przez Tego, Który sprawia naprzemienność pór roku, nocy i dni, Który sprawia, że obracająca się Ziemia jest niczym frachtowiec, przynoszący obfitość owoców pór roku gościom Ziemi, którzy czekają na owe owoce. Pieczęć natury jabłka, pieczęć mądrości, piętno wiecznego pozostawania ponad wszelką potrzebę, sygnet miłosierdzia, którego odcisk można znaleźć na powierzchni jabłka, można znaleźć również na wszystkich innych jabłkach, na wszystkich owocach, roślinach i zwierzętach. Zatem Prawdziwy Pan i Stwórca jabłka musi być Chwalebnym Władcą i Najpiękniejszym Stwórcą wszystkich mieszkańców świata, którzy są rówieśnikami, krewnymi i braćmi jabłka; Stwórcą wielkiej ziemi, będącej ogrodem, w którym wyrosło jabłko; Stwórcą drzewa, będącego fabryką, w której wyprodukowano jabłko; Stwórcą pór roku, które są warsztatami owej fabryki; Stwórcą wiosny i lata, będących miejscem, w którym jabłko dojrzewa.
Innymi słowy, każdy owoc jest pieczęcią jedności, która czyni Poznanym Tego, Który stworzył ziemię będącą drzewem, jakie zrodziło jabłko, i Który napisał księgę wszechświata, będącą ogrodem, w jakim wyrosło owo drzewo. Każdy owoc ukazuje - po tylekroć, ile jest wszystkich owoców - Jego jedność i pieczęć przybitą pod zarządzeniami Jego jedności.
Jako że Traktaty Światła są przejawem Najpiękniejszych Imion "Najbardziej Litościwy" i "Wszechmądry", a liczne blaski i tajemnice prawdy Bożej litości zostały objaśnione i udowodnione w wielu miejscach Traktatów Światła, dalsze omówienie owej kwestii pozostawiamy tamtym częściom Traktatów i poprzestajemy na owej zwięzłej wskazówce, jednej spośród wielkiego skarbca, a to ze względu na pewne niepomyślne okoliczności, z powodu których obecnie cierpimy.
Nasz podróżnik mówi teraz:
"Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu! Ujrzałem i usłyszałem trzydzieści trzy Prawdy, zaświadczające konieczność istnienia oraz jedność Stwórcy i Władcy, Którego wszędzie poszukiwałem i o Którego wszędzie pytałem. Każda z owych prawd jest jasna jak słońce i rozprasza wszelkie ciemności, jest silną i niezachwianą jak góra. Każda z nich, wraz z tym, co ją potwierdza, składa rozstrzygające świadectwo Jego istnienia, a poprzez swą wszechstronność w oczywisty sposób dowodzi Jego jedności. Udowadniając w domyśle prawdziwość wszystkich filarów wiary, całość i jednomyślność owych prawd sprawiają, że nasza wiara rozwija się od naśladowania innych do świadomości, od świadomości do wiedzy równej pewności, od wiedzy równej pewności do wizji równej pewności, a od wizji równej pewności do absolutnej pewności. Chwała niech będzie Bogu Jedynemu, oto dar od mojego Pana!"
[49]
W nadzwyczaj zwięzłej wzmiance o światłach wiary, jakie nasz dociekliwy wędrowiec zaczerpnął z czterech wzniosłych prawd, których doświadczył w Trzecim Miejscu Postoju, w Księdze Drugiej Stacji Pierwszej, dotyczącej prawd Trzeciego Miejsca Postoju, powiedzieliśmy:
[50]
Panie nasz! Błagamy Cię przez wzgląd na frazę "W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!", o Boże, o Miłosierny, o Litościwy! Ześlij pokój i błogosławieństwa na naszego mistrza Muhammada, na całą jego rodzinę i wszystkich towarzyszy, po tylekroć, ile byłoby wszystkich liter Traktatów Światła, gdyby po dziesięćkroć pomnożyć je przez liczbę wszystkich minut życia każdego z nas na tym świecie i życia każdego z nas w świecie życia ostatecznego, a następnie przez liczbę wszystkich cząsteczek mojego ciała podczas mego życia. Przebacz mi i przebacz
tym, którzy pomagają mi ze szczerością intencji w kopiowaniu i rozpowszechnianiu Traktatów Światła, przebacz naszym ojcom, naszym mistrzom, naszym szejkom, naszym siostrom, naszym braciom i szczerym uczniom Światła, a szczególnie tym, którzy spisują i kopiują niniejszy traktat; prosimy Cię o to poprzez Twoje miłosierdzie, o Najbardziej Miłosierny z Miłosiernych! Amen. A zakończeniem naszej modlitwy niech będą słowa: Chwała Bogu, Panu wszystkich światów!
Jako że inne części Traktatów Światła nie były dostępne w miejscu, które ujrzało powstanie powyższego traktatu, którego spisanie było koniecznością, przeto pewne ważne kwestie Słów i Błysków zostały wspomniane również w traktacie Największy Znak, co z pozoru zdaje się zbędnym powtórzeniem. Mimo to spisaliśmy wszystkie owe kwestie w powyższym traktacie, aby uczniowie Światła przebywający w owym miejscu otrzymali spisany zbiór Traktatów Światła w miniaturze.
Poprawiona wersja surowego szkicu została spisana przez pewnego błogosławionego człowieka. Nawet jeśli nie był on świadomym pewnych kwestii, w kopii przygotowanej przez niego ujrzeliśmy, że litery w subtelny i głęboki sposób odpowiadają sobie nawzajem: na początku wersów sporządzonej przez niego kopii zapisano sześćset sześćdziesiąt sześć liter alif [51]. Ta liczba w pełni odpowiada wartości liczbowej, jaką zgodnie z nauką abdżad [52]ma tytuł Największy Znak, nadany niniejszemu traktatowi przez Imama 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad), a zatem ukazuje, iż ów tytuł jest właściwym dla tego traktatu. Pojęliśmy również, iż owa zgodność liczbowa wskazuje na to, że niniejszy traktat jest blaskiem zaczerpniętym ze światła wersetów Koranu, jako że ich liczba to sześć tysięcy sześćset sześćdziesiąt sześć.
O zamyśle Traktatów Światła
Dzisiaj wysłuchałem wyimaginowanej rozmowy składającej się z pytania i odpowiedzi. Pozwólcie, że przedstawię wam jej streszczenie.
Pewien człowiek powiedział:
"Wielka mobilizacja Traktatów Światła i ich przygotowywanie do walki na rzecz wiary i dowodzenia Bożej jedności wciąż się zwiększają, choć nawet setna ich część wystarczy, by zmusić do milczenia najbardziej upartego ateistę. Skąd zatem dalsza gorączkowa mobilizacja i przygotowania?"
Odpowiedziano mu:
"Traktaty Światła nie są jedynie naprawianiem nieznacznej szkody czy niewielkiego budynku, lecz są naprawianiem obejmującej każdą rzecz cytadeli, za murami której znajduje się islam, a której kamienie są wielkie jak góry. Nie są dokładaniem starań, mającym na celu zreformowanie serca i świadomości jednostki, lecz są dokładaniem starań, mającym na celu uleczenie - poprzez lekarstwa Koranu i wiary oraz poprzez cudowność Koranu - serca całej społeczności i ogólnie przyjętych idei, w których w straszliwy sposób uczyniono wyłom, używając narzędzi zepsucia przygotowywanych i składowanych od tysiąca lat, a także uleczenie ogólnej świadomości, która stawia czoła zepsuciu polegającemu na zniszczeniu fundamentów, nurtów i cech szczególnych islamu, jakie są ostoją dla wszystkich, a szczególnie dla rzesz wiernych.
Z pewnością do naprawienia wyłomów wielkich jak cały świat i do uleczenia tak straszliwych ran niezbędny jest ekwipunek w postaci dowodów o największej pewności, które mają siłę gór, a także sprawdzone lekarstwa i niezliczone specyfiki, które mają skuteczność tysiąca medykamentów. Wyłaniając się w tym właśnie czasie z cudowności Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, Traktaty Światła pełnią tę właśnie funkcję, a także są narzędziem rozwoju, umożliwiającym postępowanie naprzód przez niezliczone stopnie wiary".
Po tym, co usłyszałem, składając nieskończone podziękowania Bogu, nastąpiła długa dyskusja, lecz w tym miejscu przerwę omawianie owej kwestii.