Słowo Trzydzieste
(Niniejsze słowo objaśnia talizman stworzenia poprzez rozwiązanie ważnej zagadki talizmanu Wszechmądrego Koranu. Objaśnia ono pojęcia ene [1] i zerre [2] w takim zakresie, jakby były one jedynie literą alif [3] i kropką[4], a składa się z dwóch celów. Pierwszy z nich dotyczy natury i efektu ludzkiego "ja", zaś drugi - ruchu drobnych cząsteczek i ich obowiązków).
Cel Pierwszy
[27]
Wskażemy jedynie na jeden klejnot z wielkiego skarbca owego wersetu, a jest on następujący:
«Ja» jest jednym ze składników i jednym z wielu aspektów depozytu, przed poniesieniem którego zadrżały z przerażenia niebiosa, ziemia i góry. Zaiste, od czasów Adama (niech będzie z nim pokój) aż do dzisiaj "ja" było ziarnem straszliwego drzewa Az-Zaqqum[5], a równocześnie ziarnem świetlistego drzewa Tuba[6], które to dwa drzewa rozpościerają swe gałęzie ponad całym światem ludzkości. Zanim spróbujemy rozjaśnić ową wielką prawdę, wyjaśnimy ją poprzez wprowadzenie, które ułatwi jej zrozumienie.
Jak "ja" jest kluczem do Najpiękniejszych Imion Boga, które są ukrytymi skarbcami, tak jest kluczem do zamkniętych drzwi talizmanu stworzenia, jest rozwiązującą problemy zagadką i cudownym talizmanem. Kiedy poznajemy jego naturę, zarówno odsłania się "ja" jako takie, owa dziwna zagadka i zdumiewający talizman, jak również odsłania ono
talizman wszechświata i skarbce świata tego, co konieczne. W moim traktacie w języku arabskim, zatytułowanym Szemme (Napomknienia), omówiliśmy to zagadnienie następująco:
Klucz do wszechświata spoczywa w rękach człowieka i ma związek z nim samym. Choć pozornie stoją otworem, drzwi do wszechświata w rzeczywistości są zamknięte. Poprzez depozyt Wszechmocny Bóg dał człowiekowi klucz zwany "ja", który otwiera wszystkie drzwi świata; dał mu owo zagadkowe "ja", dzięki któremu człowiek może odkryć ukryte skarbce Stwórcy wszechświata. Jednakże "ja" jest również talizmanem i nadzwyczaj zawiłą zagadką, którą niełatwo rozwiązać. Kiedy jego prawdziwa natura i zamysł jego stworzenia zostaną poznane, a zagadka rozwiązana, "ja" stanie się wszechświatem.
Wszechmądry Stwórca powierzył człowiekowi w depozycie "ja", zawierające wskazówki i próbki, które ukazują prawdy o atrybutach i funkcjach Jego wszechwładzy, a także umożliwiają poznanie owych prawd, aby "ja" mogło stać się jednostką miary i aby owe atrybuty wszechwładzy i funkcje boskości mogły zostać poznane. Jednakże nie jest koniecznym, by jednostka miary posiadała faktyczne istnienie; jak hipotetyczne linie w geometrii, tak jednostka miary może powstać poprzez hipotezę i domniemanie. Dla jej faktycznego istnienia nie jest koniecznym, by została ona ustalona poprzez konkretną wiedzę i dowody.
Pytanie: Dlaczego wiedza o atrybutach i Najpiękniejszych Imionach Wszechmocnego Boga jest związana z "ja"?
Odpowiedź: Skoro to, co absolutne i obejmujące każdą rzecz, nie ma granic ani kresu, zatem nie może zostać mu nadany żaden kształt ani przyznana żadna forma; owa rzecz nie może również zostać zdefiniowana i nie można pojąć tego, co jest jej istotą. Na przykład nieskończone światło nie mogłoby zostać poznane ani dostrzeżone bez istnienia ciemności, a staje się znanym, kiedy narysujemy linię rzeczywistej czy też wyobrażonej ciemności. Zatem skoro takie atrybuty Wszechmocnego Boga, jak wiedza czy moc, takie Jego Najpiękniejsze Imiona, jak "Wszechmądry" czy "Najbardziej Litościwy" są wszechobejmujące, bezgraniczne i nie istnieje nic, co byłoby im podobne, nie mogą zostać zdefiniowane, a tego, czym w istocie są, nie można poznać ani dostrzec. Skoro zatem nie mają one ani granic, ani faktycznego kresu, koniecznym jest wyznaczenie hipotetycznej i wyimaginowanej granicy, i właśnie to czyni "ja". "Ja" wyobraża urojoną wszechwładzę, prawo własności, moc i wiedzę. Rysuje ono linię, a czyniąc tak, umieszcza w obejmujących każdą rzecz atrybutach Boga wyimaginowaną granicę i dokonuje podziału, mówiąc: "To, co jest przed
tą linią, należy do mnie, a to, co jest poza nią, należy do Niego". Poprzez drobne jednostki miary, jakie są w nim zawarte, "ja" umożliwia powolne zrozumienie prawdziwej natury atrybutów Boga.
Na przykład poprzez swe wyimaginowane panowanie nad tym, co do niego należy, "ja" może zrozumieć wszechwładzę swojego Stwórcy nad stworzeniami zależnymi. Poprzez swe pozorne prawo własności może pojąć prawdziwe prawo własności Stwórcy, mówiąc: "Jak jestem właścicielem tego domu, tak Stwórca jest Tym, do Którego należy wszechświat". Poprzez swoją częściową wiedzę może zrozumieć wiedzę Boga, a poprzez swój niewielki, nabyty kunszt, może pojąć kunszt stworzenia Chwalebnego Stwórcy. Na przykład "ja" mówi: «Jak zbudowałem ten dom i urządziłem go, tak ktoś musiał stworzyć i urządzić wszechświat», i tak dalej. Tak, w "ja" zawarte są tysiące tajemniczych stanów, atrybutów i doznań, które czynią znanymi i ukazują wszystkie stopnie atrybutów Boga i ich funkcji. Oznacza to, że "ja" jest niczym zwierciadło, jednostka miary i narzędzie służące odkryciom, a także posiada wskazujące na atrybuty Boga znaczenie; nie ma ono znaczenia samo w sobie, lecz ukazuje znaczenie innych rzeczy. Jest świadomym włóknem z grubego powrozu istoty ludzkiej; jest finezyjnym wątkiem z szaty istoty ludzkości; jest literą alif z księgi charakteru rodzaju ludzkiego, a także posiada dwa oblicza.
Pierwsze oblicze wskazuje na dobro i na istnienie. Poprzez to oblicze "ja" jest zdolne jedynie do otrzymywania łaski; samo nie może nic stworzyć, ponieważ owo oblicze nie jest aktywne i nie posiada zdolności stworzenia. Drugie oblicze spogląda ku złu i zmierza do niebytu, a jest ono aktywne i posiada moc niezbędną do działania. Co więcej, w swej prawdziwej naturze "ja" jest wskazówką; ukazuje ono znaczenie rzeczy innych, niż "ja" samo w sobie. Jego panowanie jest wyimaginowane. Jego istnienie jest tak słabe i nieistotne, że "ja" nie jest w stanie ponieść ani wesprzeć żadnej rzeczy. Jest raczej rodzajem skali lub miary (jak termometr lub barometr, które wskazują na stopnie czy też ilość danej rzeczy); jest miarą, która umożliwia poznanie doskonałych, obejmujących każdą rzecz i bezgranicznych atrybutów Tego, Którego istnienie jest konieczne.
Zatem kto w ten sposób postrzega własne "ja", kto zdaje sobie sprawę z jego istoty i stosownie do tego postępuje, należy do tych, o których dobrą nowinę daje werset:
[7]
Tak, on prawdziwie jest tym, który niesie depozyt, a patrząc przez teleskop "ja" widzi, czym jest wszechświat i jakie obowiązki wykonuje.
Kiedy zdobywa informacje o wszechświecie, widzi, że "ja" potwierdza te informacje. Ta wiedza pozostanie dla niego światłem i mądrością, nie stanie się mrokiem ani tym, co daremne. Kiedy "ja" wypełnia swoje obowiązki w ten sposób, wyrzeka się swego wyimaginowanego panowania i przypuszczalnego prawa własności, mówiąc:
[8], prawdziwie oddając cześć Bogu i osiągając poziom «najdoskonalszego z wzorców».
Jeżeli jednak - zapominając o mądrości jego stworzenia i wyrzekając się obowiązków zawartych w jego naturze - "ja" postrzega samo siebie wyłącznie w świetle swego nominalnego i pozornego znaczenia, jeśli wierzy, że należy samo do siebie, wówczas sprzeniewierza depozyt i zaczyna należeć do grupy, o której mówi werset:
[9]
Zatem ten aspekt depozytu - który dał początek wszystkim przypisującym towarzyszy Bogu Jedynemu, a także całemu złu i zbłądzeniu - sprawił, że niebiosa, ziemia i góry przeraziły się i zadrżały ze strachu przed hipotetycznym przydawaniem towarzyszy Bogu.
Zaiste, jeśli nie wiemy, czym naprawdę jest "ja", jeśli nie wiemy, że jest ono nieistotną literą alif, nitką, hipotetyczną linią, może ono wypuścić ukryte pod ziemią, stopniowo nabrzmiewające pędy, aż przesiąkną nim wszystkie części ludzkiej istoty. Jak gigantyczny smok pożre ono człowieka; cały człowiek wraz ze wszystkimi swymi zdolnościami stanie się po prostu czystym "ja". Ponadto "ja-izm" rasy ludzkiej powoduje, że poprzez rasizm i nacjonalizm rośnie w siłę "ja-izm" jednostki, aż wreszcie "ja", wspierane przez "ja-izm" ludzkości, staje się podobne Szatanowi i sprzeciwia się rozkazom Chwalebnego Stwórcy. Następnie, używając siebie samego jako kryterium, "ja" porównuje do siebie każdego, a nawet każdą rzecz, rozdzielając panowanie Wszechmocnego Boga między owe rzeczy i pozorne przyczyny. W ten sposób popada w przypisywanie Bogu towarzyszy na wielką skalę, wskazując na znaczenie słów:
[10]
Wówczas "ja" staje się podobne człowiekowi, który kradnie miedziaka z publicznego skarbca, a może usprawiedliwić swój uczynek jedynie poprzez zgodę na zabranie srebrnej monety dla każdego z jego przyjaciół. Tak człowiek, który mówi: "Należę sam do siebie", musi powiedzieć również: "Każda rzecz należy sama do siebie", i uwierzyć w to.
Znajdując się w takim zdradliwym położeniu, "ja" pozostaje w całkowitej ignorancji. Nawet jeśli zna tysiące gałęzi nauki, człowiek jest nadal ignorantem, lecz w szerszym znaczeniu, zaś samo "ja" staje się bardziej nieświadomym. Choć jego zmysły i myśli wydają światło wiedzy o wszechświecie, owe światła są przytłumione, ponieważ "ja" nie znajduje w sobie nic materialnego, co mogłoby potwierdzić owe prawdy, rozświetlić je i uczynić trwałymi. Na cokolwiek napotyka, zabarwi to kolorami, jakie są w nim zawarte. Nawet jeśli napotyka na czystą mądrość, przybierze ona kształt tego, co całkowicie daremne, ponieważ barwami takiego "ja" są w tym przypadku ateizm, dodawanie Bogu współtowarzyszy, zaprzeczanie istnieniu Wszechmocnego Boga. Nawet gdyby cały wszechświat był pełen świetlistych znaków, owa czarna kropka wewnątrz "ja" ukryje owe znaki przed jego wzrokiem, jak gdyby przygasały.
Natura człowieka i zawarte w jego naturze "ja" zostały jasno i szczegółowo opisane w Słowie Jedenastym jako wskazujące na inne rzeczy prócz siebie samych. Zostały one ukazane jako najbardziej dokładna skala i miara, jako obejmujący każdą rzecz spis, jako doskonała mapa, jako odbijające każdą rzecz zwierciadło, jako właściwy dla wszechświata kalendarz i notatnik. Ponieważ można sięgnąć do objaśnienia tej kwestii w tamtym Słowie (a uważamy je za wystarczające), skrócimy wprowadzenie i zakończymy je w tym miejscu. Jeśli pojąłeś owo wprowadzenie, dalejże, przystąpmy do prawdy!
Zastanów się nad tym, że w świecie ludzkości, od czasów Adama (niech będzie z nim pokój) aż do dziś, zawsze istniały - i tak zostanie - dwa wielkie prądy i dwa kierunki myśli. Są one niczym dwa potężne drzewa, które rozpościerają swe gałęzie we wszystkich kierunkach i wśród każdej grupy ludzkości. Jednym z owych nurtów jest linia proroctwa i religii, zaś drugim - linia filozofii w jej rozmaitych formach. Kiedykolwiek owe dwie linie osiągały zgodność i były połączone, to jest, kiedy linia filozofii przyłączała się do linii religii, a filozofia była posłuszna religii i służyła jej, świat ludzkości i jej życia społecznego doświadczał olśniewającego szczęścia. Jednakże kiedy owe dwa prądy rozdzielały się, dobro i światło były przeciągane na stronę proroctwa i religii, zaś zło i zbłądzenie na stronę filozofii. Teraz postaramy się odkryć genezę i podstawy owych dwóch prądów.
Linia filozofii, która nie jest posłuszna religii, przyjmuje kształt drzewa Az-Zaqqum, rozsiewając na wszystkie strony mrok przypisywania
towarzyszy Bogu Jedynemu i zbłądzenia. Nawet gałąź potęgi intelektu owego drzewa wydaje owoce ateizmu, materializmu i naturalizmu, które ma spożyć umysł człowieka. W królestwie potęgi namiętności z owego drzewa wylały się na ludzkość tyranie Nimroda, Faraona i Szaddada, zaś w królestwie mocy zwierzęcych żądz filozofia wydaje owoce w postaci bogiń, kultu bałwanów i tych, którzy uzurpują sobie cechy boskie.
Początki drzewa Az-Zaqqum, jak również początki linii proroctwa, która jest niczym drzewo Tuba oddawania czci Bogu, znajdują się w dwóch obliczach "ja", zaś błogosławione gałęzie linii proroctwa w ogrodzie globu ziemskiego są następujące: na gałęzi potęgi intelektu wykształciła ona owoce proroków, posłańców i świętych (ar. ałlija); na gałęzi potęgi wstrętu do tego, co niesłuszne, zaowocowała podobnymi aniołom królami i sprawiedliwymi władcami; na gałęzi mocy powabu zaowocowała szczodrymi i łaskawymi ludźmi dobrego charakteru, skromności oraz pięknych obyczajów. Linia proroctwa ukazała zatem, w jaki sposób człowiek staje się najdoskonalszym owocem wszechświata.
Objaśnimy dwa oblicza "ja", które są korzeniem, sednem i najważniejszym ziarnem tych dwóch drzew. Proroctwo związane jest z jednym obliczem "ja", zaś filozofia z drugim, co sprawia, że owe oblicza oddalają się od siebie.
Pierwsze oblicze, które jest obliczem proroctwa, daje początek czystemu i szczeremu oddawaniu czci wyłącznie Bogu. "Ja" wie, że samo w sobie jest jedynie sługą Boga, i zdaje sobie sprawę z tego, że nie służy samemu sobie, a jego istota ma jedynie znaczenie wskazujące na ów fakt. "Ja" pojmuje, że niesie w sobie inne znaczenie. Jego istnienie jest zależne - "ja" rozumie, że istnieje jedynie ze względu na istnienie innego czynnika, a jego istnienie zależy jedynie od kreatywności owego czynnika. Jego prawo własności jest iluzoryczne - "ja" wie, że - za zgodą jego właściciela - posiada jedynie pozorne i przemijające prawo własności. Jego rzeczywistość jest niczym zależny i znikomy cień, który ukazuje przejaw prawdziwej i niezbędnej rzeczywistości. Co się tyczy funkcji "ja", to jest bycia miarą i wagą dla atrybutów i funkcji jego Stwórcy, jest ona świadomie wykonywaną służbą.
W ten sposób i pod takim względem prorocy, a także pochodzący z linii proroków ludzie czyści i święci, postrzegali "ja" i pojęli prawdę. Przekazali oni panowanie w ręce Pana, do Którego panowanie należy w całości, i doszli do wniosku, że ów Pan, Któremu należy się wszelka chwała, nie ma towarzysza czy podobnego Sobie ani w Swym panowaniu, ani w Swej wszechwładzy, ani w Swej boskości. Nie potrzebuje On pomocnika ani zastępcy. Klucze do wszystkich rzeczy są w Jego ręku i On jest nad każdą rzeczą Wszechwładny. Wywnioskowali również, że pozorne przyczyny są jedynie widzialną zasłoną, zaś natura jest zbiorem zasad Jego stworzenia i Jego praw, a także sposobem, w jaki ukazuje On swoją moc.
Zatem owo lśniące, świetliste i piękne oblicze jest niczym żyjące i wymowne ziarno, z którego Chwalebny Stwórca stworzył drzewo Tuba oddawania czci Bogu, zaś błogosławione gałęzie owego drzewa przyozdobił świetlistymi owocami wszystkich części świata ludzkości. Rozpraszając mrok całej przeszłości, ukazuje to, iż cała długa przeszłość nie jest miejscem niebytu ani wielkim cmentarzem (jakimi postrzega je filozofia), lecz promiennym i świetlistym ogrodem dla świetlanych dusz, które odeszły z tego świata, zaś w owym ogrodzie mogą zrzucić swoje ciężary i pozostawać wolnymi. Przeszłość jest wspinaniem się po wielu świetlistych szczeblach, jest orbitą świateł dla przemijających dusz służącą temu, by mogły one przeskoczyć do przyszłości, jaką jest dla nich wieczna błogość.
Jeśli chodzi o drugie oblicze, jakie ukazuje filozofia, a także co tyczy się samej filozofii, to uważa ona, że "ja" nie wyraża innego znaczenia, jak tylko własne znaczenie. Oznacza to, że filozofia oznajmia, iż "ja" wskazuje jedynie samo na siebie, a jego znaczenie zawarte jest w nim samym. Filozofia uważa, że "ja" pracuje jedynie na własny rachunek, traktując jego istnienie jako konieczne i zasadnicze, to jest mówiąc, że "ja" istnieje samo w sobie i samo z siebie. Filozofia błędnie zakłada, że "ja" jest właścicielem swojego życia i że jest prawdziwym panem w sferze rozkazu. Zgodnie z założeniami filozofii "ja" jest niezmienną prawdą, zaś jego obowiązkiem ma być samodoskonalenie, które bierze początek z miłości własnej. Wiele ze sposobów rozumowania filozofii opiera się na tak zepsutych fundamentach. W innych naszych traktatach - zwłaszcza w Słowach, a spośród nich przede wszystkim w Słowach Dwunastym i Dwudziestym Piątym - przedstawiliśmy niezbite dowody tego, jak bardzo pozbawione podstaw i przegniłe są owe fundamenty filozofii.
Nawet ludzie tacy, jak Platon, Arystoteles, Awicenna czy Al-Farabi[11], którzy byli najbardziej znamienitymi przedstawicielami i autorytetami linii filozofii, powiedzieli, że ostatecznym celem ludzkości jest upodobnianie
się do Tego, Którego istnienie jest konieczne, to jest dążenie do tego, by rzeczywiście Go przypominać. Wygłosili zatem sąd godny Faraona, a także - pobudzając "ja-izm" i pozwalając politeizmowi, by swobodnie hasał po górach i dolinach - otworzyli drogę dla wielu różnych sposobów przydawania towarzyszy Bogu, takich jak oddawanie czci przyczynom, bożkom, naturze czy gwiazdom. Zamknęli drzwi bezsilności i słabości, ubóstwa i potrzeby, ułomności i niedoskonałości, które to cechy są nieodłącznymi cechami istoty ludzkiej, w ten sposób zagradzając drogę do oddawania czci Bogu. Nurzając się w naturalizmie i będąc całkowicie niezdolnymi do wydostania się z bagna przypisywania Bogu towarzyszy, nie byli w stanie odnaleźć szerokiej bramy podziękowań składanych Jedynemu.
Z drugiej strony linia proroctwa uważa (w sposób godny tego, kto oddaje cześć Bogu), że celem ludzkości i obowiązkiem istot ludzkich jest pozwolenie na to, by charakter człowieka kształtowały etyka dana od Boga, szukanie schronienia w mocy Boga przez poznanie własnej bezsilności, poleganie na sile Boga przez ujrzenie własnej słabości, ufanie w Boże miłosierdzie poprzez zdawanie sobie sprawy z własnego ubóstwa, poszukiwanie pomocy u Bożego bogactwa poprzez dostrzeganie własnych potrzeb, proszenie o Boże przebaczenie poprzez zauważenie własnych błędów, wreszcie wychwalanie Bożej doskonałości poprzez zdawanie sobie sprawy z ludzkiej ułomności.
Ponieważ filozofia, która nie jest posłuszna religii, zbłądziła z drogi, "ja" ujęło wodze we własne ręce i popędziło ku wszelkim rodzajom zbłądzenia, przez co drzewo Az-Zaqqum rozpostarło swe gałęzie nad ponad połową ludzkości i pochłonęło tę jej część.
Owocami gałęzi zwierzęcych żądz owego drzewa, które ukazuje ono ludzkości, są bałwany i boginie. Jest tak, ponieważ filozofia zatwierdza siłę, a słowa "siła jest prawem" stały się nawet jej normą. Filozofia mówi: "Cała siła należy do najsilniejszych"; "Zwycięzca bierze wszystko" czy też: "W sile tkwi słuszność". Daje to moralne wsparcie tyranii, popiera despotów i namawia prześladowców, by rościli sobie prawo do boskości.
Ponadto poprzez docenianie piękna dzieł sztuki i finezji ozdób, poprzez przypisywanie ich dziełom sztuki i ich ozdobom jako takim, poprzez to, że owe dzieła sztuki i ozdoby nie są postrzegane jako przejaw uświęconego i przeczystego piękna Stwórcy, Kształtującego, filozofia mówi: "Jakież one są piękne!", zamiast powiedzieć: "Jak pięknymi zostały one uczynione!",
w ten sposób postrzegając każde z nich jako bożka, który godzien jest tego, by oddawać mu cześć. Co więcej, ponieważ filozofia podziwia oszukańcze, przechwalające się, ostentacyjne i obłudne piękno, które może nabyć, kto tylko tego zechce, w ten sposób przyklaskuje hipokrytom i sprawia, że podobni bożkom ludzie stają się posągami dla tych, którzy oddają im cześć.
Gałąź namiętności owego drzewa wydaje owoce większych i mniejszych Nimrodów, Faraonów i Szaddadów, władających nieszczęsną ludzkością. Gałąź potęgi intelektu wydaje w umyśle ludzkości takie owoce, jak ateizm, materializm i naturalizm, wtrącając umysł w zamieszanie i nieład.
Teraz, by rozświetlić ową prawdę, porównany wyniki, jakie wydają solidne fundamenty linii proroctwa, z tymi, które wydają gnijące fundamenty drogi filozofii, a także wspomnimy o trzech lub czterech przykładach.
Przykład Pierwszy: W jednej z zasad linii proroctwa, dotyczącej życia jednostki, a mówiącej o byciu kształtowanym poprzez etykę daną od Boga, zawarta jest nauka, która mówi:
«Wyróżniaj się daną od Boga moralnością i zwróć się w pokorze ku Wszechmocnemu Bogu, uznając swą bezsilność, ubóstwo i ułomność; bądź sługą w Jego obecności». Tymczasem wedle filozofii cel doskonalenia się ludzkości ma wyznaczać egoistyczna zasada, która mówi: "Staraj się naśladować Tego, Którego istnienie jest konieczne". Ależ nie! Zaiste, istota ludzkości została ulepiona z nieskończonych bezsilności, słabości, ubóstwa i biedy, podczas gdy istota Tego, Którego istnienie jest konieczne, jest nieskończenie wszechpotężna, wszechmocna, samowystarczalna i pozbawiona wszelkich potrzeb.
Przykład Drugi: Do zasad linii proroctwa dotyczących życia społecznego należą te, które mówią o wzajemnej pomocy, wielkoduszności i szczodrości. Owe zasady zostały zaprzęgnięte do pomocy i wspierania się wszelkich rzeczy, od słońca i księżyca aż do roślin - jak na przykład do wzajemnego wspierania się zwierząt, do pomocy, jakiej zwierzęta udzielają istotom ludzkim, a cząsteczki pożywienia - komórkom ciała. Tymczasem do zasad filozofii dotyczących życia społecznego należy zasada konfliktu, która powstaje z niewłaściwego korzystania z wrodzonego usposobienia przez licznych tyranów, ludzi okrutnych czy przez dzikie bestie. Zaiste,
przyjęli oni tę zasadę jako tak fundamentalną i tak powszechną, że w swej głupocie oznajmili: "Życie jest konfliktem".
Przykład Trzeci: Jednym z wartościowych rezultatów linii proroctwa jest wzniosła zasada dotycząca Bożej jedności, która mówi:
«Jeśli dana rzecz jest jednością, musi pochodzić od tylko Jednego Stwórcy», co znaczy: "Jeśli każda rzecz sama w sobie oraz wszystkie rzeczy jako ogół są jednością, zatem muszą być stworzeniami Jednego, Jedynego". Tymczasem jedno z wierzeń starożytnej filozofii mówi:
"Od jednego może pochodzić tylko jedno", to jest: "Od jednego człowieka może pochodzić tylko jedna, jedyna rzecz. Cokolwiek innego pochodzi od niego, jest to możliwe jedynie poprzez pośredników".
Owa zwodnicza zasada filozofii, splamiona przypisywaniem Bogu towarzyszy, przedstawia Tego, Który jest całkowicie Samoistny i Wszechpotężny, jako istotę potrzebującą bezsilnych pośredników, czyniąc wszystkie pozorne przyczyny i wszystkich pośredników pewnego rodzaju wspólnikami Jego wszechwładzy. Przypisuje Chwalebnemu Stwórcy tytuł "Tego, Który zainicjował", w istocie wskazujący na status tego, co zostało stworzone. Co więcej, takie podejście przydziela resztę Jego panowania pozornym przyczynom i pośrednikom, otwierając w ten sposób drogę ku najbardziej powszechnemu przypisywaniu Mu towarzyszy. Jeśli nawet iluminiści (iszraqici), którzy byli najbardziej wybitnymi spośród filozofów, wypowiedzieli taki absurd, sam możesz sobie wyobrazić, o ile bardziej absurdalne będzie to, co mówią najniżsi z filozofów, jak materialiści i naturaliści.
Przykład Czwarty: Zgodnie ze znaczeniem słów:
[26]
będącym jedną z mądrych zasad proroctwa, «Jeśli zamysł i mądrość widoczne w każdej rzeczy, a zwłaszcza w każdej istocie żywej, posiadają jeden aspekt, który wskazuje na ową istotę samą w sobie, wówczas zamysłów, które dotyczą Stwórcy wszystkich istot i przykładów mądrości na Niego wskazujących muszą być miriady. W każdej rzeczy - na przykład w jednym owocu - zawarto tyle mądrości i tak wiele zamysłów, jak we wszystkich owocach drzewa». Owa zasada, będąca czystą prawdą, wynika z połączenia się pewnego rodzaju filozofii z linią proroctwa.
Tymczasem niedorzeczne zasady oszukańczej filozofii, które nie połączyły się z linią proroctwa, mówią: "Zamysł zawarty w każdej żywej istocie wskazuje na istotę jako taką lub związany jest z jej pożytkiem dla ludzkości", rozpatrując ową kwestię w nadzwyczaj bezsensownej daremności i przywiązując zamysł, jakim jest drobny owoc, do wielkiego jak góra drzewa. Ponieważ owa prawda została do pewnego stopnia objaśniona w Prawdzie Dziesiątej Słowa Dziesiątego, a częściowo wspomnieliśmy o niej również w traktacie Lemeat (Blaski), w tym miejscu zakończymy, jednakże z tych czterech przykładów możesz uczynić tysiące.
To z powodu owych przegniłych podstaw i zgubnych rezultatów filozofii geniusze spośród filozofów muzułmańskich - jak Awicenna czy Al-Farabi - zostali oczarowani przez jej pozorny blask i zwiedzeni nim, przez co obrali tę drogę, na której osiągnęli jedynie poziom przeciętnego wierzącego. Hudżdżat al-Islam al-Ghazali nie przyznaje im nawet takiej rangi.
Ponadto większość mu'tazylitów, którzy należeli do najlepiej wykształconych uczonych muzułmańskiej teologii, będąc urzeczonymi pozornym urokiem drogi filozofii i tymi, którzy ściśle zaangażowali się w jej sprawy, uznała, iż sam intelekt jest wystarczający. Z tego powodu osiągnęli oni jedynie poziom błądzącego nowicjusza w wierze. Co więcej, ponieważ owe sławne osobistości literatury islamu - takie jak znany ze swego pesymizmu Abu Al-'Ala al-Ma'arri czy 'Umar Chajjam z jego żałośliwym szlochaniem - osiągnęły przyjemność na drodze filozofii, będącej pieszczotą dla ich nakazujących zło dusz, ludzie prawdy i doskonałości odrzucili ich ze wzgardą, wymierzając im karcący i powściągający tamtych policzek, a także mówiąc: "Jesteście bezczelni, zbliżacie się do herezji i szerzycie herezję".
Kolejnym rezultatem zepsutych podstaw linii filozofii jest fakt, że choć istota "ja" samego w sobie jest tak znikoma, jak powietrze, z powodu niewłaściwej postawy filozofii, postrzegającej "ja" jako odnoszące się jedynie do samego siebie jest tak, jakby owo przypominające parę "ja" najpierw stało się cieszą, a następnie - z powodu zaznajomienia z materializmem i zajmowania się nim - stwardniało. Następnie, przez niedbalstwo i zaprzaństwo, ów "ja-izm" zamarza. Później, poprzez bunt, staje się ciemny i traci swą przejrzystość. Następnie stopniowo gęstnieje, spowija swego właściciela i zaczyna nabrzmiewać wszystkimi myślami rodzaju ludzkiego. Następnie - przypuszczając, że cała reszta ludzkości, a nawet pozorne przyczyny, są podobne jemu samemu - "ja" nadaje każdemu
człowiekowi i każdej przyczynie status Faraona, choć ludzie i przyczyny nie zgadzają się z nim i wyrzekają się takiej pozycji. W tym punkcie "ja" zajmuje stanowisko, w którym - kwestionując rozkazy Wszechmocnego Stwórcy - mówi:
[65].
i rzuca wyzwanie Temu, Który jest absolutnie Wszechpotężny, oskarżając Go o bezsilność, a nawet poniża atrybuty Chwalebnego Stwórcy. Albo odrzuca, albo wypacza, albo zaprzecza temu, co tylko nie pasuje do jego interesów i nie zadowala podobnej Faraonowi, nakazującej zło duszy.
Pewne grupa spośród filozofów, poprzez nazwanie Boga "Tym, Który wymaga istnienia Samego Siebie", zaprzeczyła Jego wyborowi, odrzucając niezliczone świadectwa wszystkich stworzeń, które udowadniają, iż do Niego należy wybór. Chwała niech będzie Bogu! Choć wszystkie istoty we wszechświecie - od najmniejszych cząsteczek aż do słońca - ukazują, że do Stwórcy należy wybór, a każda czyni to poprzez wyznaczone jej osobowość, porządek, mądrość i miarę, owa ślepa filozofia odmawia ujrzenia tej prawdy. Co więcej, inna grupa filozofów powiedziała: "Boża wiedza nie dotyczy spraw nieistotnych", zaprzeczając jej obejmującej każdą rzecz wspaniałości, a zatem odrzucając wiarygodne świadectwo wszystkich istot.
Co więcej, poprzez przypisywanie skutków pozornym przyczynom, filozofia nadała naturze moc stwarzania. Jak zostało to bezspornie udowodnione w Słowie Dwudziestym Drugim, jako że filozofia nie widzi odciśniętej na każdej rzeczy, oczywistej pieczęci, wyrażającej Stwórcę wszechrzeczy, zaś za sprawcę wszystkiego uznaje naturę, która jest bezsilna, nieożywiona, nieświadoma i ślepa, a której pozorna moc pozostaje w rękach również ślepych siły i przypadku, przeto przypisała naturze istnienie istot, z których każda wyraża tysiące przykładów wzniosłej mądrości i jest niczym przesłanie od Wiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę.
Ponadto filozofie nie odnaleźli drzwi prowadzących do Zmartwychw stania i życia ostatecznego, które ukazują - jak zostało to udowodnione w Słowie Dziesiątym - Wszechmocny Bóg ze wszystkimi Jego Najpiękniejszymi Imionami, wszechświat ze wszystkimi jego owocami, linia proroctwa wraz ze wszystkimi jej potwierdzeniami oraz Księgi Objawione ze wszystkimi ich wersetami. Filozofowie zaprzeczyli zatem Zmartwychwstaniu i przypisali przedwieczność duszom. Z owych zabobonów możesz wywnioskować, jaki byłby ich pogląd na inne kwestie. Zaiste, w umysłach filozofów ateizmu zrodziła się potęga zła, mająca dzioby i szpony ich "ja", i strąciła ich w doliny zbłądzenia. Zatem
W SKALI MIKROKOSMOSU "JA" JEST TAKIM BOŻKIEM, JAKIM W SKALI MAKROKOSMOSU JEST NATURA.
[12]
Właściwym jest, by wspomnieć w tym miejscu o znaczeniu fikcyjnego wydarzenia, które w traktacie Lemeat opisałem w na poły poetyckim stylu jako odbytą w wyobraźni podróż, które to znaczenie rozświetli wyżej wspomnianą prawdę.
Osiem lat przed spisaniem niniejszego traktatu, w Stambule, podczas miesiąca ramadan, kiedy stary Said, który zajmował się studiowaniem filozofii, miał stać się nowym Saidem, kiedy dumałem nad trzema drogami, na jakie wskazuje zakończenie sury Al-Fatiha:
[13]
ujrzałem coś, co przypominało sen lub wizję, ujrzałem następujące wydarzenie, jakie miało miejsce w mojej wyobraźni:
Ujrzałem samego siebie na ogromnej pustyni. Warstwa ciemnych, posępnych i duszących chmur okrywała całe oblicze ziemi. Nie było żadnego wiatru, żadnego światła, żadnej wody, nie znalazłoby się żadnej z tych rzeczy. Wyobraziłem sobie, że wszędzie jest pełno potworów, niebezpiecznych i strasznych stworzeń. Przyszło mi na myśl, że po drugiej stronie owego kraju będzie światło, wiatr i woda, tam zatem należy się udać. Zdałem sobie sprawę z tego, że zostałem tam poprowadzony bez udziału mej woli. Jak robak skryłem się pod ziemią, w przypominającej tunel jaskini, i powoli podróżowałem przez ziemię. Ujrzałem, że przede mną tą podziemną drogą podróżowało wielu ludzi, którzy tonęli, gdzie nie spojrzeć. Widziałem ślady ich stóp, a raz usłyszałem głosy, które jednak później ucichły.
O, mój przyjacielu, który towarzyszysz mi w owej wyimaginowanej podróży! Ów kraj to natura i filozofia naturalizmu. Tunel jest drogą, którą filozofowie otworzyli poprzez swe myśli, by dotrzeć do prawdy. Ślady stóp, które widziałem, były śladami sławnych filozofów, takich jak Platon czy Arystoteles,
zaś głosy, które słyszałem, były głosami takich geniuszy,
jak Awicenna czy Al-Farabi. Zaiste, w rozmaitych księgach widziałem różne rzeczy, które powiedział Awicenna, a także niektóre z jego zasad, lecz utknął on na swej drodze i nie mógł iść dalej, zatonął, zanim dotarł do prawdy. Tak czy inaczej, by ocalić cię od niepokoju, ukazałem ci niewielką część prawdy. Teraz powróćmy do mojej podróży.
Stopniowo zdałem sobie sprawę z tego, że zostały mi dane dwie rzeczy, których mogę użyć. Jedną była latarka, która rozproszyłaby mrok panujący pod ziemią. Drugą był przyrząd, który utorowałby dla mnie drogę, rozbijając potężne głazy i ogromne skały. Powiedziano mi: "Ta latarka i ten przyrząd zostały ci dane ze skarbca Koranu". Szedłem tą drogą już długi czas, gdy nagle zdałem sobie sprawę z tego, że przeszedłem już na drugą stronę. Ujrzałem świat pełen radości, lśniącego słonecznego światła najpiękniejszej wiosny, ożywczej bryzy i wyśmienitej, życiodajnej wody. Powiedziałem: "Al-hamdu li-llah!" (ar. wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu).
Wówczas zdałem sobie sprawę z tego, że nie należę do samego siebie, lecz ktoś inny poddał mnie próbie. Jak w pierwszej części mojej podróży, kiedy znalazłem się na wielkiej pustyni pod duszącą chmurą, tak teraz ktoś prowadził mnie dalej, choć inną drogą, tym razem nie pod ziemią. Odbyłem długą podróż po powierzchni ziemi, by dotrzeć na drugą stronę. W tej części mojej podróży ujrzałem rzeczy tak dziwne i osobliwe, że aż niemożliwe do opisania: morza kipiały gniewem, przerażały mnie burze, wszystko przyczyniało mi trudności. Jednak ponownie dzięki narzędziom na drogę, jakie zostały mi dane ze skarbca Koranu, przezwyciężyłem owe trudności i szedłem dalej. Po drodze widziałem leżące wszędzie zwłoki innych podróżników, z których tylko jeden na tysiąc ukończył podróż. Dość, że będąc wybawionym od złowrogiej chmury dotarłem na drugą stronę ziemi, gdzie w całej pełni ukazało mi się oślepiające słońce. Oddychając na orzeźwiającym wietrze, oznajmiłem: "Al-hamdu li-llah!"
Zacząłem rozglądać się po owym podobnym niebiosom świecie. Wówczas ujrzałem, że był tam ktoś jeszcze, kto nie pozwolił mi pozostać w owym świecie, lecz w jednej chwili zabrał mnie na ową wielką
pustynię, jakby po to, by pokazać mi inną drogę. Tam ujrzałem rozmaite rzeczy (niektóre podobne samolotom, niektóre podobne samochodom, zaś inne niczym dźwigi), które opadały na ziemię dokładnie tak, jak opadają windy. Ktokolwiek wskoczył na jedną z owych rzeczy - stosowną do jego mocy i zdolności - był unoszony w górę. Ja również wskoczyłem na jedną z nich, która momentalnie uniosła mnie ponad chmury. Znalazłem się wśród najpiękniejszej zieleni i wspaniałych górskich szczytów, zaś chmura nie sięgała nawet do połowy wysokości owych gór. Wszędzie wiał najbardziej delikatny wietrzyk, płynęła najbardziej wyśmienita woda i świeciło najbardziej łagodne światło, a gdzie nie spojrzeć, tam znajdowały się owe podobne windom pojazdy. Choć widziałem je podczas dwóch pierwszych części mej podróży, a także po drugiej stronie ziemi, wcześniej nie pojmowałem, czym one są, jednak teraz uświadomiłem sobie, iż są one przejawami wersetów Wszechmądrego Koranu.
Zatem pierwsza droga, na którą wskazują słowa: وَلَا الضَّٓالّ۪ينَ jest drogą tych, którzy zatonęli w naturze i tych, którzy są wyznawcami filozofii naturalizmu. Widziałeś, jak wiele trudności stoi na tej pierwszej drodze do prawdy i do światła. Druga droga, na którą wskazują słowa: غَيْرِ الْمَغْضُوبِ , jest drogą tych, którzy - jak filozofowie spośród perypatetyków - oddają cześć pozornym przyczynom i przyznają moc stworzenia oraz efekty pośrednikom. Starają się oni otworzyć drogę do ostatecznej prawdy i do poznania Tego, Którego istnienie jest konieczne, jedynie poprzez umysł i rozsądek. Jeśli chodzi o trzecią drogę, na którą wskazują słowa: اَلَّذ۪ينَ اَنْعَمْتَ عَلَيْهِمْ , jest ona świetlistym traktem ludzi Koranu, którzy są ludźmi drogi prostej. Ów świetlisty trakt jest olśniewającą drogą, która została objawiona przez Najbardziej Miłosiernego i jest Jego darem. Jest najkrótszą, najłatwiejszą i najbardziej bezpieczną drogą, która stoi otworem dla każdego.
Cel Drugi
[14]
(Niniejszy Cel Drugi wskazuje na prawdę ze skarbca owego wersetu, która ma jedynie wagę atomu, to jest na niektóre klejnoty ze szkatuł owego skarbca, którymi to klejnotami są cząsteczki, a także omawia w pewnym niewielkim stopniu ich ruch i obowiązki. Składa się on z Wprowadzenia i trzech Punktów).
Wprowadzenie
Przemiany cząsteczek są drganiami i wędrówką, które zachodzą, kiedy znaki stworzenia są zapisywane w księdze wszechświata piórem mocy Przedwiecznego, Zapisującego. Nie są one igraszką przypadku ani bezładnym i bezsensownym ruchem, jak wyobrażają to sobie materialiści i naturaliści. Jak wszystkie inne istoty, tak każda cząsteczka mówi: «W Imię Boga», rozpoczynając swój ruch, i podnosi ciężary nieskończenie przekraczające jej siły (na przykład nasiono wielkości ziarnka pszenicy dźwiga na swych barkach ciężar wielki jak ogromne drzewo sosnowe), zaś po dopełnieniu swych obowiązków mówi: «Al-hamdu li-llah» (ar. wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu). Poprzez ukazanie pięknego i przemyślnego kunsztu, a także ozdób, które są finezyjne i pełne korzyści wprawiających w zadziwienie każdy umysł, cząsteczka w swym wychwalaniu Chwalebnego Stwórcy
ukazuje dzieło sztuki podobne poematowi. Spójrz uważnie choćby na granaty i kolby kukurydzy.
Zaiste, przemiany cząsteczek są ruchem i zamierzonymi wibracjami, które zachodzą pod dyktando Księgi Jasnej (tur. Kitab-i Mubin) i zgodnie z jej zasadami, zaś "Księga Jasna" jest tytułem Bożej wiedzy i rozkazu, jest zaaranżowaniem przeszłości i przyszłości, genezy i skutku każdej rzeczy, jakie dokonuje się w świecie tego, co niewidzialne. Owe przemiany zachodzą poprzez transkrypcję słów "Księgi Jasnej", która jest tytułem mocy Boga i Jego woli, a kształtuje się z teraźniejszości, w świecie przejawów, zaś zawiera swobodny rozkaz owych woli i mocy, przejawiający się w stworzeniu wszelkiej rzeczy. Zatem ów ruch i zamierzone wibracje mają swój początek w słowach, jakie moc Boga zapisuje na Tablicy, z której następnie ściera je i potwierdza ponownie, która jest metaforyczną kartą, a także prawdą o strumieniu czasu.
Niniejszy przypis jest objaśnieniem akapitu definiującego przemianę drobnych cząsteczek, która jest tematem Celu Drugiego.
Jasny rejestr (tur. Imam-i Mubin) i Księga Jasna (tur. Kitab-i Mubin) są wymieniane w kilku miejscach Wszechmądrego Koranu. Jedna grupa komentatorów Koranu utrzymuje, że są one tym samym, podczas gdy inni twierdzą, że są to dwie różne rzeczy. Objaśnienia prawdziwych znaczeń owych terminów są rozmaite, lecz - mówiąc w skrócie - komentatorzy zgadzają się co do tego, że są to tytuły opisujące wiedzę Boga. Jednakże dzięki blaskowi Koranu doszedłem do wniosku, że "jasny rejestr", który wskazuje bardziej na świat tego, co niewidzialne, niż na świat przejawów, jest tytułem jednego aspektu wiedzy Boga i Jego rozkazu. Oznacza to, że wskazuje on raczej na przeszłość i przyszłość, niż na teraźniejszość, raczej na początki i skutki każdej rzeczy, na jej korzenie i owoce, niż na owe rzeczy w kształcie ich widzialnego istnienia. Jest notatnikiem dla Bożego zarządzenia. Istnienie owego notatnika zostało udowodnione w Słowie Dwudziestym Szóstym, a także w jednym z przypisów do Słowa Dziesiątego.
Tak, "jasny rejestr" jest pewnego rodzaju tytułem dla wiedzy Boga i dla Jego rozkazów. Oznacza to, że początki, źródła i korzenie, z których w doskonałym porządku i z doskonałym kunsztem powstają rzeczy, ukazują, iż rzeczy muszą być urządzone zgodnie z zasadami notatnika Bożej wiedzy, zaś ich efekty, skutki i ziarna - jako że zawierają spisy i programy istot, które zostaną powołane do istnienia później - wskazują na to, że muszą być małym rejestrem Bożych rozkazów.
Na przykład ziarno może być postrzegane jako program i spis, który nadaje kształt strukturze całego drzewa, a co więcej - jako drobne ucieleśnienie rozkazów, które sprawiają, że drzewo zostaje powołane do istnienia i ustalają jego programy oraz spisy. Mówiąc w skrócie, jasny rejestr jest niczym spis i program drzewa stworzenia, które rozpościera swe gałęzie nad każdą częścią przeszłości i przyszłości, a także nad światem tego, co niewidzialne. W tym sensie jasny rejestr jest notatnikiem zasad Bożego zarządzenia. Pod dyktando owych zasad i zgodnie z tym, czego one wymagają, cząsteczki wykonują swoje obowiązki i są wprawiane w ruch wewnątrz rzeczy, zaś rzeczy są powoływane do istnienia.
Jeśli chodzi o Księgę Jasną, wskazuje ona bardziej na świat przejawów, niż na świat tego, co niewidzialne, to jest wskazuje bardziej na teraźniejszość niż na przeszłość i przyszłość. Jest tytułem, notatnikiem i księgą raczej dla woli i mocy Boga, niż dla Jego wiedzy i rozkazów. Jeśli jasny rejestr jest notatnikiem dla Bożego zarządzenia, to Księga Jasna jest notatnikiem dla Bożej mocy. To oznacza, że fakt, iż każda rzecz w swym istnieniu, istocie, atrybutach i funkcjach ukazuje doskonały kunszt i porządek, udowadnia to, iż istnienie zostało dane rzeczom dzięki prawom skutecznie działającej woli i zasadom pozbawionej skazy mocy. Każdej rzeczy została dana wyznaczona miara i szczególny kształt, tak samo, jak została jej dana określona i właściwa tylko dla niej forma. Zatem moc i wola będą posiadały powszechny i obejmujący każdą rzecz rejestr praw, księgę, zgodnie z którą forma i treść każdej poszczególnej rzeczy będą przycinane i szyte, zaś dana rzecz będzie w nie odziewana. Istnienie owej księgi, podobnie jak istnienie jasnego rejestru, należy do kwestii dotyczących Bożego zarządzenia i wolnej woli człowieka, a zostało udowodnione w Słowie Dwudziestym Szóstym.
Spójrz tylko na głupotę ludzi niedbalstwa, zbłądzenia i filozofii! Dostrzegli oni ową Strzeżoną Tablicę mocy stwórczej, dostrzegli oni jej przejaw, odblask i wyobrażenie w rzeczach mądrze zapisywanych w księdze mądrości i woli Wszechwładnego, a jednak - niech Bóg uchroni! - nazywając ją "naturą", uczynili ją czymś całkowicie pozbawionym sensu. Tymczasem pod dyktando jasnego rejestru, to jest poprzez wyrok i naukę Bożego zarządzenia, moc Boga stwarza łańcuch istot, którego każde ogniwo jest znakiem stworzenia rzeczy, jest przyczyną ruchu cząsteczek, jest pisaniem na metaforycznej karcie czasu, którą nazwaliśmy Tablicą ścierania i ponownego potwierdzenia.
Zatem ruch cząsteczek jest wibracją wynikającą z tego spisywania i przepisywania, które zachodzi, kiedy istoty przechodzą ze świata tego, co niewidzialne, do świata przejawów, jak przechodzą ze sfery wiedzy Boga do sfery Jego mocy. Co zaś tyczy się Tablicy ścierania i ponownego potwierdzenia, jest ona tabliczką do pisania i wymazywania, jest wiecznie zmieniającym się notatnikiem Najwyższej Strzeżonej Tablicy, która jest stała i niezmienna. Jest jej notatnikiem w sferze tego, co zależne, w której wszystkie rzeczy są nieustannymi przejawami życia i śmierci, istnienia i efemeryczności. Taka jest prawda o czasie. Zaiste, istnieje prawda tego, co nazywamy czasem, który jest jak potężna rzeka płynąca w stworzeniu, tak jak istnieje prawda o każdej innej rzeczy. Prawda czasu jest jak atrament, jak karta zapisywana przez moc Boga na Tablicy ścierania i potwierdzenia na nowo.
A tego, co niewidzialne, nie zna nikt inny, jak tylko Bóg.
PUNKT PIERWSZY, który omawia dwie Kwestie
Kwestia Pierwsza
W każdym aspekcie ruchu cząsteczek jedność Boga lśni jasno jak słońce. Jak zostało to zwięźle udowodnione we Wskazówce Pierwszej Słowa Dziesiątego, a szczegółowo - w Słowie Dwudziestym Drugim, gdyby każda cząsteczka nie była urzędnikiem Boga, działającym za Jego zezwoleniem i podlegającym Jego władzy, gdyby nie podlegała zmianom zgodnym z Jego wiedzą i mocą, wówczas każda cząsteczka musiałaby posiadać nieskończoną wiedzę i bezgraniczną moc, musiałaby posiadać oczy widzące każdą rzecz, oblicze zwracające się ku każdej rzeczy i władzę nad każdą rzeczą, jako że każda cząsteczka danego pierwiastka działa - lub może działać - w uporządkowany sposób w każdej istocie
żywej. Jednak porządek rzeczy i prawa, zgodnie z którymi rzeczy zostały ukształtowane, powodują, że jedna rzecz różni się od innej. Gdyby cząsteczki nie znały porządku rzeczy, nie mogłyby działać, a nawet jeśli mogłyby działać, nie mogłyby działać, nie popełniając błędów. Wobec tego cząsteczki, które wykonują swe obowiązki w istotach, albo działają za zezwoleniem Boga i na Jego rozkaz, wedle wiedzy i woli Tego, Którego wiedza obejmuje każdą rzecz, albo też same muszą posiadać obejmującą każdą rzecz wiedzę i moc.
Tak, każda z cząsteczek powietrza może wniknąć w ciało każdej istoty żywej, w owoc każdego kwiatu, w strukturę każdego liścia. Mogą działać wewnątrz nich, choć sposób, wedle którego poszczególne istoty zostały ukształtowane, jest zupełnie różny, zaś ich uporządkowanie i układy również wyraźnie się różnią, jakby fabryka figi była krosnami, na których tka się ubranie, fabryka granatu - maszyną produkującą cukier, i tak dalej. Programy struktur i ciał poszczególnych istot zupełnie różnią się od siebie nawzajem. Zatem cząsteczka powietrza wnika - lub może wniknąć - w każdą z istot. Zajmuje ona właściwą dla niej pozycję i mądrze oraz po mistrzowsku działa, nie popełniając żadnego błędu, a gdy wypełni swój obowiązek, odchodzi. Zatem poruszająca się cząsteczka powietrza albo musi znać wszystkie formy, kształty i miary, w które przyodziane są wszystkie rośliny i zwierzęta, a nawet owoce i kwiaty, a także ich budowę, albo też musi być urzędnikiem pozostającym pod rozkazami i działającym zgodnie z wolą Tego, Który zna je wszystkie.
Podobnie jest z nieruchomą cząsteczką nieruchomej ziemi: jako że jest ona zdolna do tego, by stać się narzędziem i miejscem uprawy wszystkich nasion wszystkich kwitnących roślin i drzew owocowych, albo w cząsteczce jako takiej (lub w garści ziemi, która jest niby mały budynek) musi istnieć tyle niematerialnych maszyn i działających we właściwym porządku fabryk, ile jest rozmaitych drzew, roślin, kwiatów i owoców - zaiste, w każdej pojedynczej cząsteczce musiałaby istnieć właściwa dla niej fabryka wraz z całym wyposażeniem i wszystkimi maszynami niezbędnymi do tego, by wprawić ową fabrykę w ruch - albo też cząsteczka musi posiadać cudowną wiedzę (to jest, musi wiedzieć wszystko o każdej rzeczy), a także moc dokonywania cudów, by stwarzać każdą rzecz z niczego, albo też wykonuje ona swoje obowiązki na rozkaz i za zezwoleniem Tego, Który jest o każdej rzeczy Wszechwiedzący, dzięki mocy i potędze Tego, Który jest nad każdą rzeczą Wszechwładny.
Gdyby niedoświadczony, prosty, zwyczajny i ślepy człowiek udał się do Europy, gdyby odwiedził wszystkie pracujące tam doskonale
i po mistrzowsku fabryki wszystkich rzemiosł i wszystkich branż, gdyby ukazał umiejętności, mądrość i kunszt takiego stopnia, że każdy zaniemówiłby ze zdumienia, wówczas każdy, kto posiada choćby odrobinę świadomości, wiedziałby, że ów człowiek nie działa z własnej inicjatywy, lecz mistrz wszystkich rzemiosł nauczył go i sprawił, iż wykonuje on swoją pracę.
Gdyby ślepy i bezsilny człowiek, mieszkający w prostym, małym domku, człowiek, który nie jest w stanie nawet wstać, sprawiłby, że małe kamienie, a także kawałki takiej materii, jak kości czy bawełna, weszłyby do jego małego domku, by następnie wyłoniły się z niego worki cukru, bele tkaniny, kufry z biżuterią, misternie utkane i ozdobione klejnotami ubrania, a także wyśmienite potrawy, czyż każdy, kto posiada choć odrobinę inteligencji, nie powiedziałby: "Ów człowiek jest nieszczęsnym odźwiernym lub jedynie zasuwą u drzwi fabryki należącej do istoty czyniącej cuda, zaś źródłem wszystkich cudów jest właśnie ta istota"?
Dokładnie tak samo ruch i obowiązki, jakie cząsteczki powietrza wykonują w roślinach, drzewach, kwiatach i owocach - które wszystkie są przesłaniami Wiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę, dziełami pradawnego kunsztu Wszechwładnego, cudami mocy i dziwami mądrości - wskazują na to, że cząsteczki działają wedle rozkazów i zgodnie z wolą Wszechmądrego i Chwalebnego Kształtującego, Najbardziej Szczodrego i Najpiękniejszego Stwórcy.
Również, jako że cząsteczki ziemi są źródłem i narzędziem dla pędów i roślin wytwarzanych przez nasiona - z których każde jest inną fabryką i innym warsztatem, inną prasą drukarską i innym skarbcem, pradawnym orędziem głoszącym Najpiękniejsze Imiona Chwalebnego Stwórcy, poematem wyśpiewującym Jego doskonałość - jest tak jasnym jak to, że dwa plus dwa daje cztery, iż cząsteczki ziemi działają na rozkaz, za zezwoleniem, dzięki woli i mocy Stwórcy, Któremu należy się wszelka chwała i Który jest Panem rozkazu: «Bądź!- i to się staje» , Którego rozkazowi podporządkowana jest każda rzecz. W to wierzymy!
Kwestia Druga
Kwestia Druga pokrótce wskazuje na obowiązki i przykłady mądrości zawarte w ruchu cząsteczek.
Materialiści, którzy używają swego rozsądku jedynie w stosunku do tego, co widzą na własne oczy, w swej absurdalnej filozofii, opierającej się na fundamentach daremności, przyjęli przemiany cząsteczek, które
postrzegają jako efekt przypadku, za fundamentalną podstawę wszystkich swych zasad i wykazali, że wszystkie dzieła Boga i wszystkie stworzenia są efektem owych przemian. Każdy, kto posiada choćby odrobinę inteligencji, pozna, jak sprzeczne z rozsądkiem jest ich przypisywanie upiększonych niezliczonymi przykładami mądrości stworzeń czemuś, co opiera się na bezcelowości, na bezsensownym przypadku, co nie podlega zupełnie żadnemu porządkowi.
Tymczasem z punktu widzenia mądrości Wszechmądrego Koranu przemiany cząsteczek mają wiele celów i wiele obowiązków, a także ukazują wiele przykładów mądrości. Koran wskazuje na owe obowiązki i przykłady mądrości poprzez wiele swoich wersetów, takich jak:
[26]
Wspomnimy o kilku z owych obowiązków i mądrych zamysłów poprzez przykłady.
Przykład Pierwszy: Odnawiając i odświeżając przejawy Swego aktu stworzenia Ten, Którego istnienie jest konieczne, czyni wszystkie dusze modelami, a by każdego roku przyodziać je w świeże ciała poprzez cuda Jego mocy, by poprzez Swą mądrość przepisać każdą księgę tak, aby stała się tysiącem tysięcy innych ksiąg, by ukazać stale zmieniające się kształty tych samych prawd, by przygotować ziemię i uczynić drogę dla istot, światów i wszechświatów, które podążają ową drogą jeden za drugim, grupa za grupą, Chwalebny Stwórca wprawia cząsteczki w ruch i zatrudnia je poprzez Swą moc.
Przykład Drugi: Chwalebny Pan, do Którego należy królestwo w całości, stworzył ten świat, a zwłaszcza pole oblicza ziemi, w kształcie uprawianego majątku. Oznacza to, że przygotował On świat w taki sposób, by rozkwitał i wydawał zawsze świeże plony, by Bóg mógł zasiewać i zbierać niezliczone cuda Swej mocy. Zatem poprzez mądre wprawienie cząsteczek w ruch i poprzez uporządkowane zatrudnienie ich na Jego polu, jakim jest ziemia, ukazuje On poprzez cuda Swojej mocy podczas każdej epoki, każdej pory roku, każdego miesiąca, zaiste, podczas każdego dnia i każdej godziny, niezliczone byty, z których każdy jest kosmosem, i sprawia, że Jego pole uprawne stale wydaje rozmaity plon. Poprzez ruch cząsteczek ukazuje On podarunki pochodzące z bezdennego skarbca Jego miłosierdzia oraz próbki Jego nieskończonej mocy.
Przykład Trzeci: Przedwieczny Zapisujący wprawia cząsteczki w ruch z doskonałą mądrością i zatrudnia je w doskonałym porządku, aby
poprzez ukazanie haftów niezliczonych przejawów Najpiękniejszych Imion mógł On ukazać niezliczone fakty na polu, które ma swoje granice, by mógł On przedstawić przejawy Najpiękniejszych Imion, by mógł zapisać na małej karcie niezliczone znaki, które wskazują na niezliczone znaczenia.
Tak, co do istoty plon tego roku jest jak plon poprzedniego, lecz ich znaczenia są różne. Jako że zmieniają się relatywne postanowienia, zmieniają się również ich znaczenia, a ich ilość zwiększa się. Choć owe relatywne postanowienia i ich przemijające wcielenia są zastępowane przez inne i pozornie są efemeryczne, ich piękne znaczenia zostają zachowane, są trwałe i niezmienne.
Jako że liście, kwiaty i owoce, jakie drzewo wydało minionej wiosny, nie posiadają dusz, są one tym samym, co liście, kwiaty i owoce obecnej wiosny, jednak ich względne ucieleśnienia są różne, zaś owe względne ucieleśnienia obecnej wiosny zastąpiły te, które ukazały się minionej wiosny, aby przedstawić znaczenia funkcji Najpiękniejszych Imion Boga, których przejawy są stale odnawiane.
Przykład Czwarty: Wszechmądry i Chwalebny wprawia w ruch cząsteczki na ciasnym polu uprawnym tego świata, w warsztacie oblicza ziemi i na jego polu, w ten sposób sprawiając, że kosmos płynie, a byty przemieszczają się, by wszelkie rzeczy wzrastały jako plony lub jako ozdoby właściwe dla najbardziej rozległego świata wewnętrznego wymiaru wszystkich rzeczy, a także innych bezgranicznych światów życia ostatecznego, jak nieskończenie wielki świat podobieństw. Sprawia w ten sposób, że na tym świecie wyrasta wielki plon, odpowiedni dla owych wielkich światów. Sprawia, że niekończąca się fala wypływająca z bezdennego skarbca Jego mocy przepływa przez ten świat, a następnie wylewa się do świata tego, co niewidzialne, zaś częściowo również do światów życia ostatecznego.
Przykład Piąty: Wprawiając w ruch cząsteczki z doskonałą mądrością i poprzez Swą moc, zatrudniając je w doskonałym porządku, by ukazać Swoje niezliczone doskonałości, niezliczone przejawy Swego piękna i Swojej chwały, Bóg sprawia, że wszystkie rzeczy bez końca głoszą Jego chwałę, a wszystko na owym ciasnym polu uprawnym, w mającym swe granice i krótkim czasie. Ukazuje On nieskończone przejawy Jego piękna, chwały i doskonałości. Stwarza On wiele prawd dotyczących tego, co niewidzialne, wiele owoców życia ostatecznego, bardzo wiele haftów i wymownych wątków utkanych z trwałych osobowości i przemijających form stworzeń, a wszystkie owe rzeczy są właściwe dla świata podobieństw i Strzeżonej Tablicy. Zatem Ten,
Który wprawia cząsteczki w ruch, jest Tym, Który ukazuje owe wspaniałe zamysły i wielkie przykłady mądrości. Gdyby było inaczej, wówczas każda cząsteczka musiałaby posiadać mózg ogromny jak słońce.
Tak, owi bezmózgowi filozofowie przypuszczają, że przemiany cząsteczek, które zachodzą nie z mądrością ograniczoną do pięciu powyższych przykładów, lecz z nieskończoną mądrością, są bezcelowe. Wedle ich fantazjowania cząsteczki - które wirują niczym derwisze Mevlevi, wychwalający Boga i recytujący Jego Najpiękniejsze Imiona w dwóch ekstatycznych ruchach, jakimi są obracanie się wokół własnej osi i ruch po okręgu - zataczają się tu i tam, jakby były oszołomione i nie służyły żadnemu celowi. Można z tego pojąć, że wiedza owych filozofów nie jest wiedzą, lecz ignorancją, a ich filozofia jest bezużyteczna.
(Przykład Szósty jest długi i zostanie omówiony w Punkcie Trzecim).
PUNKT DRUGI
W każdej cząsteczce zawarte są dwa prawdomówne świadectwa istnienia i jedności Tego, Którego istnienie jest konieczne. Zaiste, poprzez wykonywanie swych ważnych obowiązków oraz przez podnoszenie wielkich ciężarów (choć sama jest bezsilna i pozbawiona życia) każda cząsteczka w rozstrzygający sposób zaświadcza o istnieniu Tego, Którego istnienie jest konieczne. Poprzez podleganie powszechnemu porządkowi właściwemu dla każdego miejsca, do jakiego dociera, poprzez zdolność do osiedlenia się w każdym miejscu, jakby było ono jej ojczyzną, cząsteczka zaświadcza o jedności Tego, Którego istnienie jest konieczne, a także o tym, że Ten, do Którego należy każda rzecz (wraz z jej wskazującymi na Niego zewnętrznymi obliczami i wewnętrznymi aspektami), jest Jedyny. Oznacza to, że do kogokolwiek nie należałyby wszystkie cząsteczki, ten musi być również właścicielem wszystkich miejsc, do których mogą one dotrzeć.
Jako że brzemię, które niesie cząsteczka, jest nadzwyczaj ciężkie, a jej obowiązki są niezliczone, ukazuje ona, że porusza się i działa na rozkaz Wszechmocnego i w Jego Imię. Fakt, że podlega ona - jakby świadomie - powszechnemu porządkowi kosmosu i bez przeszkód może dotrzeć do każdego miejsca, ukazuje, iż działa ona poprzez moc i wiedzę Jedynego, Wszechwiedzącego.
Szeregowiec jest powiązany z jego drużyną, kompanią, batalionem, pułkiem, dywizją i tak dalej, a jego obowiązki łączą go z każdą z tych jednostek. Ponieważ wie o wszystkich owych powiązaniach i obowiązkach, będzie zgodnie z nimi postępował. Po odebraniu przeszkolenia i otrzymaniu instrukcji związanych z dyscypliną wojskową przestrzega on
zasad i postanowień jednego głównodowodzącego, który wydaje rozkazy wszystkim owym oddziałom.
Dokładnie tak samo wszystkie cząsteczki są odpowiednio rozmieszczone w związkach chemicznych, zaś z każdym aspektem owych związków łączą je rozmaite korzystne relacje; posiadają one również właściwie uporządkowane obowiązki, które wydają mądre rezultaty, zaś owe rezultaty również różnią się jedne od drugich. Zatem z pewnością istnieje Jeden i Jedyny, Który ma w garści Swej mocy cały wszechświat, Który jest w stanie rozmieścić wszystkie cząsteczki w taki sposób, by zachować wszystkie ich obowiązki wynikające z powiązania z każdym aspektem związku chemicznego, bez wyrządzania szkody owym mądrym rezultatom.
Na przykład cząsteczka ulokowana w oku Tevfika jest umieszczona w odpowiedni sposób względem naczyń krwionośnych, takich jak tętnice i żyły, a także względem nerwów ruchowych i czuciowych, jest w mądry i przemyślany sposób powiązana z twarzą, następnie z głową, następnie z tułowiem, następnie z całym ciałem, a także ma przynoszące korzyści obowiązki wynikające z każdego z owych powiązań. Ukazuje to, że jedynie Ten, Który stworzył wszystkie części ciała, będzie w stanie umieścić cząsteczkę w owym właściwym położeniu.
Cząsteczki wnikają w ciało jako zaopatrzenie, w karawanie niosącej przede wszystkim żywność, zaś ich podróż cechują zdumiewające porządek i mądrość. Zachowując porządek, pokonują kolejne etapy, posuwając się naprzód świadomie i bez żadnego zamieszania, aż do chwili, kiedy zostaną odcedzone przez cztery filtry, jakie znajdują się w ciałach istot żywych. Następnie zostają one załadowane na czerwone ciałka krwi, by mogły przybyć z pomocą potrzebującym zaopatrzenia częściom ciała i komórkom, udzielając im owej pomocy wedle prawa szczodrości Boga. Można z tego jasno pojąć, że Ten, Który kieruje owymi cząsteczkami, Który sprawia, że przechodzą one przez tysiące rozmaitych stanów, z całą pewnością musi być Najbardziej Szczodrym Panem (ar. Ar-Rabb) i Litościwym Stwórcą, wobec mocy Którego równe są cząsteczki i gwiazdy.
Co więcej, wszystkie cząsteczki funkcjonują w obrębie haftów najwspanialszego kunsztu, będąc powiązanymi ze wszelkimi innymi cząsteczkami, również składającymi się na ów haft. Ponieważ każda z nich zajmuje pozycję, w której zarówno dominuje nad całą resztą cząsteczek, jak i podlega wszystkim innym (a dotyczy to zarówno każdej z nich z osobna, jak i wszystkich razem), albo musi posiadać wiedzę na temat owego haftu
utkanego z cudowną umiejętnością i ukazującego mądrość ozdób owego kunsztu, albo musi stwarzać owe hafty i ozdoby, co jest po tysiąckroć niemożliwe, albo też każda z nich jest drobnym punktem, któremu wyznaczono taki, a nie inny ruch, mający swój początek w prawach Bożego zarządzenia, spisanych piórem mocy Wszechmądrego Stwórcy.
Jeśli na przykład kamienie kopuły meczetu Aya Sophia nie zależałyby od rozkazu i umiejętności jego architekta, wówczas wszystkie kamienie musiałyby posiadać takie umiejętności w sztuce budowniczego, jakie posiadał ów architekt Sinan[15], musiałyby również albo dominować nad innymi kamieniami, albo podlegać im, to jest każdy z kamieni musiałby posiadać moc niezbędną do tego, by powiedzieć innym: "Dalej, stańmy ramię w ramię we właściwym porządku, aby konstrukcja nie runęła ani nie zawaliła się".
W ten sam sposób, gdyby cząsteczki w stworzeniach - będących po tysiąckroć bardziej umiejętnie ukształtowanymi, bardziej cudownymi i pełnymi mądrości od kopuły meczetu Aya Sophia - nie zależały od rozkazu mistrza budowniczego wszechświata, każdej z nich należałoby przypisać tyle atrybutów doskonałości, ile należy do Stwórcy wszechświata.
Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu! (Ar. subhan Allah). Jako że niewierni nie uznają Tego, Którego istnienie jest konieczne, są oni zmuszeni - stosownie do swych wierzeń - do tego, by uznać tylu fałszywych bogów, ile jest cząsteczek. Zatem niezależnie od tego, jak wspaniałym filozofem lub uczonym będzie niewierny, pozostanie pogrążony w głębokiej ignorancji najwyższego stopnia.
PUNKT TRZECI
Punkt Trzeci wskazuje - jak to obiecaliśmy na zakończenie Punktu Pierwszego - na szósty przykład wielkiej mądrości widocznej w ruchu cząsteczek.
Jak zostało to stwierdzone w przypisie do odpowiedzi na drugie Pytanie Słowa Dwudziestego Ósmego, kolejnym spośród tysięcy przykładów mądrości, jakie zostały zawarte w przemianach cząsteczek i ich ruchu wewnątrz ciał istot żywych, jest oświecanie i ożywianie owych cząsteczek, a także nadawanie im znaczenia, by stały się odpowiednimi dla zbudowania świata życia ostatecznego. Jest tak, jakby ciała zwierząt, ludzi, a nawet roślin, były gospodami, koszarami i szkołami dla tych, którzy przychodzą do nich, by odebrać naukę i wyszkolenie. Nieożywione cząsteczki wnikają w owe ciała i zostają oświecone, odbywają trening, otrzymują naukę i nabierają finezji. Poprzez spełnianie różnych obowiązków stają się godne
bycia cząsteczkami świata trwałości i królestwa życia ostatecznego, które żyje, jak żyją wszystkie jego składniki.
Pytanie: Skąd wiadomo, że istnieje owa mądrość w ruchu cząsteczek?
Odpowiedź
Po pierwsze: Wiadomo to dzięki mądrości Stwórcy, która jest udowodniona poprzez wszystkie mądre zamysły, korzyści i porządek, widoczne w stworzeniach. Mądrość, która wiąże najbardziej powszechną mądrość z najbardziej poszczególną rzeczą, nie pozwoli na to, by ruch cząsteczek, który ukazuje najwspanialsze działanie we wszechświecie i służy wykonaniu pełnych mądrości haftów, pozostał pozbawionym mądrości i zamysłu. Ponadto mądrość i panowanie, które nawet najmniejszego ze stworzeń nie pozostawiają bez zapłaty, wynagrodzenia i doskonalenia się poprzez obowiązki, z pewnością nie pozostawią swych najbardziej licznych urzędników i najważniejszych sług bez światła i bez zapłaty.
Po drugie: Poprzez wprawianie pierwiastków w ruch i poprzez zatrudnianie ich Wszechmądry Stwórca podnosi je do poziomu minerałów, jakby to było ich zapłatą i doskonaleniem się, a także uczy je tego, jak mają wychwalać Go w sposób właściwy minerałom. Poprzez wprawianie minerałów w ruch i zatrudnianie ich nadaje On im rangę życia roślin. Poprzez przedstawianie życia roślin w formie zaopatrzenia, poprzez poruszanie roślin i zatrudnienie ich, Jedyny obdarowuje je finezją właściwą życiu zwierząt. Poprzez zatrudnianie cząsteczek w ciałach zwierząt podnosi je - poprzez to, że stają się zaopatrzeniem - do poziomu ludzkiego życia. Poprzez oczyszczanie cząsteczek w ciele człowieka dzięki powtarzającemu się filtrowaniu ich i poprzez wyróżnienie ich, Stwórca awansuje je, aż mogą zostać umieszczone w najbardziej delikatnych miejscach, jakimi są mózg i serce. Z tego wszystkiego można pojąć, że ruch cząsteczek nie jest pozbawiony mądrości, lecz cząsteczki zostały uczynione takimi, by spieszyły ku takiemu rodzajowi doskonałości, który jest godny ich samych.
Po trzecie: Niektóre spośród cząsteczek w ciałach istot żywych, jak te w pestkach czy nasionach, otrzymują takie światło, taką finezję i takie zalety, że dla reszty cząsteczek - jak na przykład dla wielkiego drzewa - stają się one niby dusza lub niczym król. Zatem skoro spośród wszystkich cząsteczek wielkiego drzewa niektóre wznoszą się do takiej rangi poprzez wypełnianie ich finezyjnych obowiązków i przejście przez kolejne etapy życia drzewa, ukazuje to, że poprzez rozkaz Wszechmądrego Stwórcy owe cząsteczki otrzymują finezję, światło,
rangę i naukę przez wzgląd na Najpiękniejsze Imiona Boga, jakie się w nich ukazują, a także na cześć owych Najpiękniejszych Imion, stosownie do rodzajów ich ruchu, jakie są funkcjami wynikającymi z natury cząsteczek, a także na cześć owych funkcji.
Podsumowując: Skoro[16] Wszechmądry Stwórca wyznaczył dla każdej rzeczy właściwy dla niej punkt doskonałości i właściwy poziom blasku istnienia, poprzez wydanie każdej rzeczy rozkazu, by dokładała ona starań, aby osiągnąć ów punkt doskonałości, prowadzi ją do tego punktu. Owo prawo Bożej wszechwładzy pozostaje w mocy we wszystkich roślinach i zwierzętach, jak również w istotach nieożywionych, w których nadaje ono zwykłej ziemi rangę diamentów i podnosi ją na poziom bezcennych klejnotów. W tej prawdzie ukazuje się wskazówka wielkiego prawa Bożej wszechwładzy.
Skoro Najbardziej Szczodry Stwórca obdarowuje zwierzęta, jakie zatrudnia w wykonywaniu nakazów wielkiego prawa rozrodczości, szczególną przyjemnością, która jest rodzajem zapłaty i wynagrodzenia, zatem wypłaca On również wynagrodzenie w postaci doskonalenia się zwierzętom zatrudnionym przy wykonywaniu innych funkcji ustalonych przez Wszechwładnego, takim jak na przykład pszczoły czy słowiki. Podnosi je na poziom, na którym mogą one odczuwać zapał i doznawać przyjemności. W tym prawie zawarta jest wskazówka wielkiego prawa Bożej szczodrości.
Skoro prawda o każdej rzeczy wskazuje na przejaw jednego z Imion Wszechmocnego Boga, jest związana z owym przejawem i jest dla niego zwierciadłem, przeto jakiekolwiek piękno nie ukazywałoby się w każdej rzeczy, ukazuje się dzięki Imieniu, ponieważ owo Imię wymaga, by właśnie tak było. Niezależnie od tego, czy dana rzecz jest tego świadoma, czy nie, z punktu widzenia prawdy wymagane jest istnienie piękna. W tej prawdzie ukazuje się wskazówka najpotężniejszego prawa Bożego piękna i czynienia rzeczy pięknymi.
Skoro - jak wymaga tego Boże prawo szczodrości - kiedy kończy się życie danej rzeczy, Szczodry Stwórca nie odbiera rangi i perfekcji, jakimi ją obdarował, zatem czyni On trwałymi owoce, efekty, prawdziwe znaczenie i osobowość rzeczy, która wyrażała ową doskonałość, a także jej duszę (jeśli posiadała ona duszę). Na przykład czyni On trwałymi znaczenia i owoce doskonałości, jakie ukazały się - ponieważ On tak sprawił - w człowieku na tym świecie. On jest Tym, Który wdzięcznemu wiernemu zwróci nawet ucieleśnienie podziękowań, jakie ten wypowiedział, wychwalając Boga za przemijające owoce, które jadł, i sprawi, iż owo ucieleśnienie przybierze kształt owoców Raju. W owej prawdzie widoczna jest wskazówka potężnego prawa Bożego miłosierdzia.
Skoro Stwórca, Który nie ma równego Sobie, nie pozwala, by cokolwiek poszło na marne, przeto nie czyni niczego na próżno. Wykorzystuje On nawet materialne szczątki stworzeń minionej jesieni, które zmarły, ukończywszy wykonywanie swych obowiązków, włączając je do konstrukcji stworzeń kolejnej wiosny. Z pewnością, zgodnie ze znaczeniem Jego słów:
[17],
a także zgodnie ze znaczeniem wersetu:
[18],
mądrość zaiste wymaga tego, by cząsteczki ziemi, które choć są nieożywione i nieświadome, to jednak spełniają ważne obowiązki na tym świecie, miały zostać wykorzystane i włączone do budowy kamieni, drzewa i wszystkich rzeczy świata ostatecznego, które z całą pewnością będą ożywione i świadome, ponieważ pozostawienie na świecie cząsteczek ze świata, który został zniszczony, lub też wtrącenie owych cząsteczek w niebyt, byłyby marnotrawstwem i rozrzutnością. Owa prawda ukazuje wskazówkę prawdziwie potężnego prawa Bożej mądrości.
Skoro tak wiele efektów, znaczeń i owoców tego świata, utkanych kart dzieł i uczynków, dusz i ciał istot takich, jak dżinny i ludzie, którym powierzono Największy Depozyt, jest wysyłanych na targowisko handlu życia ostatecznego, zatem z pewnością sprawiedliwość i mądrość wymagają tego, by po osiągnięciu ich poszczególnej doskonałości, a stosownie do wypełnienia ich obowiązków, cząsteczki ziemi, które towarzyszą i służą owym owocom i znaczeniom, zostały zawarte w konstrukcji życia ostatecznego. Oznacza to, że po wielokrotnym wypełnieniu swej służby i otrzymaniu światła życia, po tym, jak staną się narzędziem wychwalania Boga przez żywe istoty, będą one włączone do owej konstrukcji wraz ze szczątkami tego świata, który zostanie zniszczony. Owa prawda ukazuje wskazówkę prawdziwie potężnego prawa Bożej sprawiedliwości.
Skoro jak duch dominuje nad ciałem, tak zapisane przez Boże zarządzenie rozkazy, które nadają rzeczom istnienie, dominują nad każdą rzeczą, zatem materia nieożywiona może zająć pozycję zgodną z porządkiem ustalonym przez niematerialne pismo Bożego zarządzenia. Na przykład we wszystkich rodzajach jaj, nasienia, nasion i ziaren materia osiąga różne rangi, a światło staje się jej udziałem w różnym stopniu, stosownie do rozkazów powołujących rzeczy do istnienia, które zostały rozmaicie zapisane przez Boże zarządzenie. Nieożywiona materia ziaren, która jest tym samym
co do substancji, staje się źródłem nieskończenie różnorodnych istot. Rangi, jakie osiąga materia, i światło, jakie staje się jej udziałem, różnią się zatem od siebie. Zatem z całą pewnością obejmująca każdą rzecz wiedza Boga wymaga tego, by - jeśli cząsteczka wielokrotnie jest zatrudniana w służbie życiu i przy wychwalaniu Boga, jakim jest życie - mądrość znaczeń cząsteczki została zapisana na jej niematerialnym czole piórem Bożego zarządzenia, które nie pozostaje niedbałe wobec żadnej rzeczy. W owej prawdzie ukazuje się wskazówka prawdziwie potężnego prawa obejmującej każdą rzecz Bożej wiedzy.
Skoro tak, cząsteczki nie pozostaną pozbawionymi celu.
W skrócie: Poza widocznymi wskazówkami każdego z siedmiu wyżej wymienionych praw, to jest prawa wszechwładzy, prawa szczodrości, prawa piękna, prawa miłosierdzia, prawa mądrości, prawa sprawiedliwości i prawa obejmującej każdą rzecz wiedzy, istnieje bardzo wiele innych wielkich praw, które wskazują na Najwspanialsze Imię Boga i na najwspanialszy przejaw Najwspanialszego Imienia. Dzięki owemu przejawowi można zrozumieć, że - jak jest to w przypadku innych stworzeń - przemiany cząsteczek na tym świecie zachodzą zgodnie z delikatną równowagą, odmierzoną zgodnie z wiedzą, stosownie do rozkazów wydanych przez Bożą moc, która powołuje rzeczy do istnienia, w granicach wyznaczonych przez Boże zarządzenie, a także dla ukazania najbardziej wzniosłych przykładów mądrości. Cząsteczki są po prostu istotami przygotowywanymi do przejścia do innego, wyższego świata.
W takim razie wszystkie ciała istot żywych są niczym szkoły, koszary
i gospody, w których owe podróżujące cząsteczki pobierają naukę. Tak, z całą pewnością można stwierdzić, że tak właśnie jest.
PODSUMOWANIE
Jak zostało to stwierdzone i udowodnione w Słowie Pierwszym, wszystkie rzeczy mówią: "W Imię Boga". Zatem jak wszystkie istoty, tak również wszystkie cząsteczki oraz wszystkie grupy i poszczególne zgromadzenia cząsteczek mówią: "W Imię Boga" językiem swego usposobienia, a także pozostają w ruchu.
Zgodnie ze znaczeniem poprzednich trzech Punktów, każda cząsteczka, kiedy zaczyna się poruszać, wypowiada językiem swego usposobienia słowa:
[1], to jest: "Poruszam się w Imię Boga, przez wzgląd na Niego, za Jego zezwoleniem i dzięki Jego mocy". Następnie, kończąc swój ruch, wszystkie cząsteczki i grupy cząsteczek - tak jak wszystkie stworzenia - oznajmiają językiem swego usposobienia:
[19]. Zatem każda cząsteczka ukazuje, że jest niczym stalówka drobnego pióra mocy, rysującego hafty umiejętnie
opracowanych stworzeń, które są niczym wychwalające Boga poematy. Zaiste, każda z cząsteczek jest niczym czubek igły wprawiającej w ruch stworzenia, które z kolei są niczym płyty wielkiego i niematerialnego gramofonu Wszechwładnego, posiadającego niezliczone ramiona. Cząsteczki sprawiają, że owe stworzenia recytują poematy wychwalające ich Pana (ar. Ar-Rabb) i śpiewają hymn wysławiający Boga.
[20]
[6]
[21]