Słowa
— 219 —

Słowo Piętnaste

﴿ بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ ﴾
﴿ وَلَقَدْ زَيَّنَّا السَّمَٓاءَ الدُّنْيَا بِمَصَاب۪يحَ وَجَعَلْنَاهَا رُجُومًا لِلشَّيَاط۪ينِ ﴾

[46]

O, szanowny panie, który odebrałeś nowoczesne wyk

ształcenie, a którego mózg skurczył się w wyniku studiowania bezdusznych kwestii astronomii, którego umysł nie jest w stanie sięgnąć wzrokiem poza czubek nosa, który nie jesteś w stanie wtłoczyć potężnej tajemnicy powyższego wersetu do swego ciasnego umysłu! Do nieba owego wersetu można wspiąć się po schodach złożonych z siedmiu Stopni. Dalejże, wejdźmy po nich razem!

STOPIEŃ PIERWSZY

Prawda i mądrość wymagają tego, by niebiosa posiadały odpowiednich dla nich mieszkańców, tak samo jak odpowiednich dla niej mieszkańców ma ziemia. Zgodnie z nauką szariatu, owe rozmaite istoty nazywane są aniołami i istotami duchowymi. Rzeczywistość wymaga, by tak właśnie było, ponieważ fakt, że ziemia - mimo jej względnie niewielkich rozmiarów i znikomości - wypełnia się żyjącymi i świadomymi istotami, następnie od czasu do czasu pustoszeje, by znów stać się zamieszkaną, sugeruje, a nawet, zaiste, czyni jasnym, że również niebiosa, w których istnieją wspaniałe gwiazdozbiory i które są niby bogato zdobione pałace, powinny być wypełnione świadomymi i postrzegającymi stworzeniami. Jak ludzie i dżinny, tak również owe stworzenia są widzami w pałacu wszechświata, oglądającymi księgę stworzenia i heroldami Bożej wszechwładzy. Skoro wszechświat jest przystrojony i upiększony niezliczonymi ozdobami i ornamentami, owe ozdoby w oczywisty sposób wymagają uważnego spojrzenia tych, którzy należycie je docenią i będą podziwiali. Piękno z pewnością wymaga istnienia swego wielbiciela, a zaopatrzenie jest dawane tym,

— 220 —

którzy są głodni. Jednakże człowiek i dżinn są w stanie spełnić jedynie milionową część owego nieskończenie wielkiego obowiązku, owego wspaniałego przyglądania się i oddawania czci Stwórcy. Oznacza to, że koniecznym jest istnienie niezliczonych rodzajów aniołów i istot duchowych, które będą wypełniały ów wielki obowiązek i na różne sposoby oddawały cześć Bogu.

Jak wskazują na to pewne przekazy, a także mądrość widoczna w uporządkowaniu wszechświata, pewne rodzaje przemieszczających się ciał niebieskich, od planet aż po krople wody, są wierzchowcami dla pewnego rodzaju aniołów. Można powiedzieć, że dosiadają oni owych wierzchowców za zezwoleniem Boga, podróżują na nich i spoglądają na świat przejawów. Można również powiedzieć, że zwierzęta pewnego rodzaju - od ptaków Raju, nazwanych w hadisie zielonymi ptakami[1], aż do much - są statkami powietrznymi dla pewnego rodzaju istot duchowych. Owe istoty na rozkaz Boga wchodzą na pokład owych statków, podróżują po całym materialnym wszechświecie i obserwują cuda Bożego stworzenia przez okna, którymi są zmysły zwierząt.

Stwórca, Który nieprzerwanie stwarza delikatne formy życia i świetliste istoty postrzegające ze zwartej ziemi i mętnej wody, z pewnością stwarza również żyjące, świadome i posiadające duszę istoty z mórz światła, a nawet z oceanów ciemności, stwarza je w wielkiej obfitości. Istnienie aniołów i istot duchowych zostało udowodnione z pewnością równą tej, z jaką dwa plus dwa daje cztery, w moim traktacie zatytułowanym Nokta (tur. Punkt), a także w Słowie Dwudziestym Dziewiątym. Jeśli chcesz, możesz sięgnąć do tych traktatów.

STOPIEŃ DRUGI

Ziemia i niebiosa są połączone ze sobą niby dwa kraje, mające jeden rząd. Istnieje ważny związek między nimi, jak również zachodzą między nimi doniosłe transakcje. Rzeczy niezbędne dla ziemi - takie, jak światło, ciepło, błogosławieństwa i miłosierdzie przybierające kształt deszczu - przychodzą z niebios, są stamtąd zsyłane. Zgodnie z jednomyślnym zdaniem wszystkich religii Objawienia, jak również ze zgodną opinią tych, przed którymi odsłoniły się tajemnice wszechświata, polegając na tym, co owe religie i ci ludzie zaświadczyli, można powiedzieć, że również aniołowie i istoty duchowe zstępują z niebios na ziemię. Można wywnioskować z tego przypuszczenie (równe pewności tak wielkiej, iż można ją odczuć), że również mieszkańcy ziemi mogą wspiąć się do nieba.

— 221 —

Zaiste, umysł, wyobraźnia i spojrzenie każdego człowieka stale wznoszą się do nieba. Podobnie, odrzucając cały ciężar, dusze proroków i świętych mężów (ar. ałlija) wnoszą się do niebios za zezwoleniem Boga, tak jak dusze zmarłych, które zrzuciły już szaty ich ciał. Ponieważ to, co staje się świetliste i delikatne, wznosi się do niebios, z pewnością mogą wznieść się do nich również ci mieszkańcy ziemi i powietrza, którzy są przyodziani w coś, co przypomina ciało, będąc równocześnie świetlistymi i delikatnymi jak duchy.

STOPIEŃ TRZECI

Cisza i spokój panujące w niebiosach, ich porządek i systematyczność, ich ogrom i jasność ukazują, że mieszkańcy niebios nie są podobni mieszkańcom ziemi. Są oni posłuszni swemu Panu i czynią wszystko, cokolwiek zostanie im nakazane. Ponieważ ich kraj jest tak rozległy, nie istnieje nic, co mogłoby stać się przyczyną tłoku czy sporów. Ich natura jest czysta, oni sami są niewinni, zaś ich stacje są niezmienne.

Na ziemi łączą się przeciwieństwa, zło miesza się z dobrem, co rodzi spory między nimi, konflikt i cierpienie. Dzięki temu mają miejsce próba i współzawodnictwo, dzięki temu mają miejsce również rozwój i regres. Mądrość płynąca z owych faktów jest następująca:

Człowiek jest owocem drzewa stworzenia i najdalszą gałęzią owego drzewa. Dobrze wiadomo, że owoc danej rośliny jest jej najdalszą, mającą największe znaczenie, najbardziej delikatną i najważniejszą częścią. Zatem skoro człowiek, który jest owocem wszechświata, jest mającym najbardziej wszechstronną naturę, najbardziej cudownym, najbardziej bezsilnym, najsłabszym i najbardziej delikatnym cudem mocy Bożej, to Ziemia, która jest jego kolebką i mieszkaniem, jest również sercem i centrum wszechświata, jeśli chodzi o znaczenie i kunszt, choć w sensie materialnym jest niewielka i mało znacząca w porównaniu z niebiosami; jest wystawą i miejscem wystawy wszystkich cudów Bożego kunsztu; jest ekspozycją Najpiękniejszych Imion Boga i miejscem, w którym skupiają się wszystkie te Imiona; jest miejscem zgromadzenia i rozważań nad niekończącym się działaniem Wszechwładnego; jest wystawą bogactwa i targowiskiem Bożego dzieła stworzenia, którego szczodrość jest widoczna zwłaszcza w licznych gatunkach małych roślin i zwierząt; jest miejscem pomniejszonych próbek dzieł Bożych, jakie znajdują się w prawdziwie rozległych światach życia ostatecznego; jest warsztatem, w którym z wielką szybkością wytwarzane są wieczne materiały; jest ograniczonym i przemijającym polem uprawnym, na którym zasadzono szybko kiełkujące nasiona wiecznie trwających ogrodów.

— 222 —

Zatem to z powodu owej niematerialnej wspaniałości Ziemi,

Pomimo jej relatywnie niewielkich rozmiarów, o kuli ziemskiej można myśleć tak, jakby była równa niebiosom, jako że można powiedzieć, iż "wiecznie trwająca wiosna jest wspanialsza niż bezodpływowe jezioro". Choć stos ziarna wielki jak góra zdaje się być tysiące razy większy niż jedna miara ziarna, to jako że wszystkie ziarna zostaną odmierzone, a następnie przeniesione do innego miejsca, miarę można postrzegać jako pozostającą w równowadze z całą ilością ziarna. Dokładnie tak samo jest z kulą ziemską: Wszechmocny Bóg stworzył ją jako miejsce dla ukazania Jego kunsztu, jako miejsce, w którym skupia się Jego zdolność stworzenia, jako oś Jego mądrości, jako miejsce przejawów Jego mocy, jako ogród Jego miłosierdzia, jako pole uprawne dla Jego Raju, jako miarę dla niezliczonych wszechświatów i światów stworzeń Boga, a także jako źródło wpływające do mórz przeszłości i świata tego, co niewidzialne. Pomyśl o wszystkich odnawiających się światach, których szaty utkane z bytów zmieniają się każdego roku, których jedna warstwa zachodzi na drugą, które przybierają setki tysięcy różnych form; pomyśl o tym, jak wielokrotnie wypełniają ziemię, a następnie są z niej wylewane, kiedy pustoszeje, do przeszłości i świata tego, co niewidzialne; zastanów się nad licznymi szatami ziemi! Wyobraź sobie, że wszystko, co odeszło w przeszłość, istnieje w teraźniejszości, a następnie porównaj ów obraz wyobraźni z nieco monotonnymi i zwyczajnymi niebiosami: zobaczysz, że nawet jeśli ziemia nie jest cięższa od niebios, nie jest też od nich lżejsza. Możesz zatem zrozumieć znaczenie Bożego Imienia

﴿ رَبُّ السَّمٰوَاتِ وَ الْاَرْضِ ﴾

"Pan (ar. Ar-Rabb) niebios i ziemi".

a także z powodu jej znaczenia przez wzgląd na kunszt Boga, jaki ukazuje, Wszechmądry Koran wymienia ją razem z niebiosami, choć jest ona jak drobny owoc potężnego drzewa, umieszczając ją na jednej szali wagi, a całą resztę wszechświata na drugiej szali. Koran wielokrotnie mówi o Bogu jako o

﴿ رَبُّ السَّمٰوَاتِ وَ الْاَرْضِ ﴾

«Panu (ar. Ar-Rabb) niebios i ziemi.» Co więcej, szybko zachodzące, nieustanne zmiany i przemiany, jakim podlega ziemia, które biorą swój początek z wyżej wymienionych przykładów mądrości, wymagają, by stosownie do tego również mieszkańcy ziemi podlegali zmianom. To dlatego mająca swoje granice ziemia ukazuje bezgraniczne cuda Bożej mocy, które zgodnie z ich stworzeniem, a w odróżnieniu od innych żywych istot, nie mają naturalnych granic ani ograniczeń, a zostały umieszczone w zdolnościach i możliwościach człowieka i dżinna, którzy są najważniejszymi z mieszkańców ziemi, w rezultacie czego może przejawiać się w nich zarówno nieskończony rozwój, jak też nieskończony regres. Ponieważ tak jest, jest czymś oczywistym, że podobni Faraonom szatani z ich bezgranicznym złem będą ciskać kamieniami w niebiosa i ich mieszkańców.

STOPIEŃ CZWARTY

Ten, Któremu należy się wszelka chwała, a Który jest Panem (ar. Ar Rabb), Obrońcą i Stwórcą wszystkich światów, ma liczne Swoje prawa i zasady, a także bardzo wiele określeń, tytułów i Najpiękniejszych Imion,

— 223 —

z których każde jest inne. Niezależnie od tego, które z Najpiękniejszych Imion wymagało zesłania aniołów do szeregów towarzyszy Proroka, by walczyli z niewiernymi, to samo Imię wymaga również, by istniały zarówno bój aniołów z szatanami, jak i walka dobrych spośród mieszkańców niebios ze złymi spośród mieszkańców ziemi. Wszechmocny i Chwalebny, Który trzyma w garści Swej mocy nawet wdech i wydech niewiernych, nie zgładza ich przez jeden rozkaz czy jedno zadęcie w trąbę, lecz - poprzez swój tytuł Pana (ar. Ar-Rabb) wszechświata i Najpiękniejsze Imiona takie, jak "Wszechmądry" i "Obrońca" - wyznacza pole próby i walki.

Jeśli w tym porównaniu nie popełnimy błędu, widzimy, że król ma wiele licznych tytułów i przydomków, odnoszących się do różnych sfer jego władzy. Dla sądownictwa jest on mądrym sędzią, dla armii głównodowodzącym, dla urzędu muftiego (ar. Szajch al-islam) kalifem, zaś dla służb cywilnych sułtanem. Jego posłuszni poddani tytułują go miłościwym panem, podczas ci, którzy buntują się przeciwko niemu, nazywają go tyranem. Możesz pomyśleć o dalszych przykładach tego typu.

Niekiedy zdarza się, że tak wyniosły król, którego wszyscy poddani podlegają jego mocy, nie wydaje rozkazu stracenia bezsilnego i zasługującego na pogardę buntownika, lecz jako najmądrzejszy sędzia odsyła go do sądu. Zna on również zarówno uzdolnionego, jak uczciwego urzędnika, który zasługuje na królewską łaskę, lecz nie faworyzuje go zgodnie ze swą wiedzą w tej konkretnej sprawie, rozmawiając z nim przez telefon. Zamiast tego - na mocy swych tytułów odnoszących się do majestatu władzy królewskiej i sprawowania rządów - otwiera miejsce próby, by ukazać publicznie, jak bardzo ów urzędnik wart jest nagrody, a następnie nakazuje ministrowi, aby ten sprosił ludzi, którzy będą widzami. Król urządza ceremonię powitalną, a następnie - w rezultacie wspaniałych i wzniosłych prób i egzaminów - wyróżnia owego urzędnika w obecności tak dostojnego zgromadzenia, oznajmiając wszem i wobec, iż jest on godzien królewskiej łaski. W ten sam sposób możesz rozważyć dalsze przykłady.

Zatem- وَ لِلّٰهِ الْمَثَلُ الْاَعْلٰى [4] - Władca przedwieczności i wieczności ma wiele Najpiękniejszych Imion. Dzięki przejawom Jego chwały i ukazywaniu się Jego piękna posiada również wiele atrybutów i tytułów. Najpiękniejsze Imię, tytuł i atrybut, które wymagają istnienia światła i ciemności, lata i zimy, Piekła i Raju, wymagają również istnienia licznych ogólnych praw, jak prawa rozrodczości, współzawodnictwa czy wzajemnej pomocy, a także czynią powszechnym - do pewnego stopnia - prawo walki i sprzeciwu, od sprzeciwiania się wynikającego z diabelskich

— 224 —

podszeptów wsączanych do serca po toczącą się w niebiosach walkę aniołów z szatanami; owe Imię, tytuł i atrybut wymagają tego, by to prawo obejmowało każdą rzecz.

STOPIEŃ PIĄTY

Ponieważ istnieje odchodzenie z ziemi do niebios i zstępowanie z niebios na ziemię; ponieważ z niebios zsyłane jest to, co dla ziemi ważne i czego ona potrzebuje; ponieważ dobre duchy wznoszą się do niebios, przeto z pewnością złe duchy, naśladując te dobre, będą starały się wznieść się do królestwa niebieskiego, ponieważ w ich istnieniu również zawarte są pewne światło i delikatność. Jednakże bez żadnej wątpliwości zostaną odepchnięte i przegnane, ponieważ ze swej natury są złe. Co więcej, w świecie przejawów bez wątpienia będą widoczne wskazówka i znak owej ważnej zmiany i walki toczącej się poza królestwem tego, co materialne, jako że mądrość władzy Wszechwładnego wymaga umieszczenia znaku i zostawienia wskazówki doniosłych dyspozycji dotyczących tego, co niewidzialne. Owe znak i wskazówka przeznaczone będą przede wszystkim dla człowieka, którego najważniejszymi obowiązkami są obserwowanie, zaświadczanie, nadzór i wykonywanie obowiązków herolda. W ten sam sposób mądrość Wszechwładnego czyni deszcz wskazującym na nieskończone cuda wiosny, powoduje, że pozorne przyczyny stają się znakami cudów Bożego kunsztu, zwołuje ludzi świata przejawów, by o tym zaświadczyli, i zaiste, przyciąga do owej cudownej wystawy uważne spojrzenia wszystkich mieszkańców niebios i ziemi. Ukazuje rozległe niebiosa jako zamek czy też miasto, na wieżach którego wystawiono warty, by mieszkańcy niebios i ziemi mogli zastanowić się nad majestatem Bożej wszechwładzy.

Ponieważ mądrość wymaga tego, by oznajmiono o owej toczącej się na wysokościach niebios walce, z pewnością istnieje coś, co na nią wskazuje, a pośród wydarzeń atmosfery i niebios nie ma innego wydarzenia, które byłoby bardziej odpowiednie dla takiego obwieszczenia niż spadające gwiazdy. Dzięki temu można jasno zrozumieć, jak odpowiednim dla odepchnięcia szatanów jest owo strzelanie do nich pociskami gwiazd, które przypominają pociski czy race sygnałowe wystrzeliwane z mocnych wież ufortyfikowanego zamku. Nie istnieje żaden inny znany zamysł, cel, ani żadna mądrość bardziej odpowiednia dla tego wydarzenia, które jest niepodobne do innych. Co więcej, zamysł stojący za spadającymi gwiazdami dobrze znano już od czasów Adama i został on poświadczony przez ludzi prawdy.

— 225 —

STOPIEŃ SZÓSTY

Jako że człowiek i dżinn są zdolni zarówno do nieskończonego zła, jak i do nieskończonego wysiłku, są również nieskończenie upartymi buntownikami. To dlatego Święty Koran hamuje ich bunt i niesubordynację poprzez elokwencję tak cudowną, styl tak podniosły i jasny, przypowieści i historie tak wzniosłe i oczywiste, że drży od nich cały wszechświat. Zastanów się uważnie na przykład nad potężnym ostrzeżeniem, straszliwą groźbą i surowym napomnieniem zawartymi w wersetach:

﴿ يَا مَعْشَرَ الْجِنِّ وَالْاِنْسِ اِنِ اسْتَطَعْتُمْ اَنْ تَنْفُذُوا مِنْ اَقْطَارِ السَّمٰوَاتِ وَالْاَرْضِ فَانْفُذُوا لَا تَنْفُذُونَ اِلَّا بِسُلْطَانٍ ٭ فَبِاَىِّ اٰلَٓاءِ رَبِّكُمَا تُكَذِّبَانِ ٭ يُرْسَلُ عَلَيْكُمَا شُوَاظٌ مِنْ نَارٍ وَ نُحَاسٌ فَلَا تَنْتَصِرَانِ ﴾

[2]

które to wersety mają następujące znaczenie: «O, człowieku i dżinnie! Jeśli nie zamierzacie być posłuszni Moim rozkazom, dalejże, wyjdźcie z granic Mego królestwa, jeśli jesteście w stanie to uczynić!» Te słowa z cudowną elokwencją roztrzaskują na kawałki zbyt zuchwały upór człowieka i dżinna, obwieszczając ich bezsilność i ukazując, jak słabi i nędzni są dżinn i człowiek w porównaniu do niezmiernej wspaniałości panowania Wszechwładnego. Jest tak, jakby Koran mówił poprzez te wersety, a także przez frazę:

﴿ وَجَعَلْنَاهَا رُجُومًا لِلشَّيَاط۪ينِ ﴾

[47].

"O, człowieku i dżinnie, dumni i uparci w swej niegodziwości, zatwardziali i nieposłuszni przy swej słabości i nędzy! Jakże możecie być tak zuchwali, by poprzez wasz bunt sprzeciwiać się rozkazom Władcy tak Chwalebnego, że gwiazdy, księżyce i słońca słuchają Jego rozkazów jak zdyscyplinowani żołnierze? Poprzez wasz opór sprzeciwiacie się Wszechmądremu i Chwalebnemu, Którego posłuszni żołnierze są tak potężni, że gdyby - by przypuścić to, co niemożliwe - wasi szatani stawiliby im czoła, zostaliby przepędzeni kulami armatnimi wielkimi jak góry. Poprzez waszą niewdzięczność wzniecacie bunt w królestwie Chwalebnego Pana, Który ma sługi i żołnierzy tak przerażających, że nawet gdybyście nie byli tak nieznacznymi i bezsilnymi stworzeniami, lecz niewiernymi wrogami wielkimi jak góry lub jak cała ziemia, owi żołnierze mogliby miotać w was wielkimi jak góry gwiazdami, płonącymi pociskami i płynnym metalem, by was rozgromić. Łamiecie prawo mówiące, że

— 226 —

ci, którzy go przestrzegają, mogą cisnąć całą ziemię w wasze twarze i sprowadzić na was deszcz armatnich kul, wielkich jak wasza planeta".

Tak, Koran mówi o pewnych ważnych koncentracjach sił, które nie wynikają z siły wroga, lecz z powodów takich, jak przejawienie Bożego majestatu i ukazanie nikczemnego stanu nieprzyjaciela. Niekiedy zatem przeciwko najmniejszej i najsłabszej rzeczy mobilizuje się największe i najbardziej potężne z pozornych przyczyn, by tylko ukazać doskonały porządek, nieskończoną sprawiedliwość, rozległą wiedzę i moc mądrości, które są unoszone nad ową nędzną rzeczą, jednak nie spadają na nią ani też jej nie atakują. Spójrz na przykład na werset:

﴿ وَاِنْ تَظَاهَرَا عَلَيْهِ فَاِنَّ اللّٰهَ هُوَ مَوْلٰيهُ وَجِبْر۪يلُ وَصَالِحُ الْمُؤْمِن۪ينَ وَالْمَلٰٓئِكَةُ بَعْدَ ذٰلِكَ ظَه۪يرٌ ﴾

[3]

Jakże pełen szacunku jest ten werset w tym, co dotyczy Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), i jak litościwy w tym, co tyczy się praw jego żon! Owa doniosła koncentracja sił służy jedynie wyrażeniu litościwego, wielkiego szacunku dla Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), znaczenia skarg dwóch słabych istot i konieczności przestrzegania ich praw.

STOPIEŃ SIÓDMY

Jak jest to z aniołami lub rybami, tak samo istnieją też różne rodzaje gwiazd. Niektóre są nadzwyczaj małe, a niektóre - nadzwyczaj wielkie. Wszystko, cokolwiek tylko lśni na niebie, jest nazywane gwiazdą. Zatem jeden z rodzajów gwiazd Wszechmocny Stwórca i Najpiękniejszy Kształtujący uczynił podobnym ozdobom wyrytymi na delikatnym obliczu niebios, uczynił owe gwiazdy niby lśniące owoce drzewa niebios, niby wychwalające i wysławiające Go ryby w morzu, jakim są niebiosa. Inne uczynił miejscami wycieczek i tysiącami mieszkań dla aniołów, zaś inny rodzaj małych gwiazd uczynił On narzędziem do odpędzania szatanów. Zatem owe spadające gwiazdy, którymi strzela się, by odepchnąć szatanów, mogą mieć trojakie znaczenie:

Po pierwsze: Są one znakiem wskazującym na to, że prawo do sprzeciwu pozostaje w mocy również w najbardziej rozległych sferach niebieskich.

Po drugie: Są one czujnymi strażnikami i posłusznymi rozkazom Boga mieszkańcami niebios. Spadające gwiazdy oznajmiają o tym (i wskazują na to), że istnieją siły Boga, które na bunt złych spośród mieszkańców

— 227 —

ziemi, a także na fakt, że próbują oni podsłuchać rozmowy prowadzone w niebie, reagują niezadowoleniem.

Po trzecie: Są one niby pociski lub rakiety sygnałowe, za pomocą których odrzuca się i odpędza szpiegujących szatanów, którzy są wstrętnymi przedstawicielami tego, co na ziemi nieczyste, od portalów bram niebios, by nie skazili miejsca, w którym mieszka czystość, jakim są niebiosa; za pomocą których uniemożliwia się złym duchom szpiegowanie; wreszcie - które przejmują strachem owych źle wychowanych szpiegów.

A zatem, szanowny panie astronomie, który polegasz na świetle nie większej niż robaczek świętojański pochodni w twojej głowie, a zamykasz oczy na blask słońca Koranu! Otwórz oczy, odłóż na bok pochodnię w twojej głowie i ujrzyj w świetle cudowności, jasnym jak światło dnia, znaczenie wersetu, który przytoczyliśmy na początku! Weź jedną z gwiazd prawdy z niebios owego wersetu, ciśnij nią w twego własnego szatana i przepędź go ze swej głowy! My zaś musimy uczynić to samo, zatem powinniśmy wspólnie powiedzieć:

﴿ رَبِّ اَعُوذُ بِكَ مِنْ هَمَزَاتِ الشَّيَاط۪ينِ ﴾

[4]

فَلِلّٰهِ الْحُجَّةُ الْبَالِغَةُ وَ الْحِكْمَةُ الْقَاطِعَةُ

[5]

﴿ سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ ﴾

[6]

— 228 —

Dopisek do Słowa Piętnastego

(Temat Pierwszy Listu Dwudziestego Szóstego)
بِاسْمِهِ سُبْحَانَهُ

[39]

﴿ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪ ﴾

[26]

﴿ بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ ﴾
﴿ وَاِمَّا يَنْزَغَنَّكَ مِنَ الشَّيْطَانِ نَزْغٌ فَاسْتَعِذْ بِاللّٰهِ اِنَّهُ هُوَ السَّم۪يعُ الْعَل۪يمُ ﴾

[6]

Dowód, jakiego dostarcza Koran przeciw Szatanowi i jego partii

Niniejszy Temat poprzez swe argumenty pokonuje Iblisa, ucisza buntownika i wymierza silny cios ich głupocie, obalając w najbardziej jasny sposób przerażający i przebiegły podstęp Iblisa, jakim jest namawianie do bycia "bezstronnym". Temat Pierwszy dotyczy pewnego wydarzenia, które w zwięzłej formie opisałem dziesięć lat temu, w mym dziele zatytułowanym Lemeat, w następujący sposób:

Na jedenaście lat przed napisaniem tego traktatu, podczas miesiąca ramadan, w Meczecie Bajazyda w Stambule słuchałem recytacji Koranu. Nagle, choć nikogo nie widziałem, zdało mi się, że słyszę nieziemski głos, który zaprząta całą moją uwagę. W wyobraźni słuchałem go, i uświadomiłem sobie, że mówi do mnie:

"Uważasz, że Koran jest nadzwyczaj wzniosły i olśniewający. Bądź obiektywny choć przez minutę i zastanów się nad tym jeszcze raz. Przypuśćmy, że jest on słowem człowieka. Ciekaw jestem, czy wciąż będziesz w nim dostrzegał te same zalety i piękno?"

Zaprawdę, zostałem zwiedziony przez ów głos i pomyślałem o Koranie tak, jakby został on napisany przez człowieka. Jak Meczet Bajazyda pogrążył się w ciemności, kiedy wyłączono elektryczne oświetlenie, tak ja zauważyłem, że gdy tak pomyślałem, olśniewające światła Koranu zaczęły przygasać. W owej chwili pojąłem, że tym, kto do mnie mówił,

— 229 —

był Iblis, który wciągał mnie w przepaść. Szukałem pomocy w Koranie i natychmiast udzielił on światła memu sercu, dając mi siłę, bym się bronił. Zacząłem wieść spór z Iblisem, mówiąc:

Szatanie! Bezstronne myślenie jest zajęciem pozycji pomiędzy dwiema stronami. Tymczasem to, co ty i twoi uczniowie spośród ludzi nazywacie bezstronnym myśleniem, jest poparciem strony przeciwnej; nie jest to obiektywizm, lecz chwilowa niewiara, ponieważ rozważanie Koranu tak, jakby był słowem człowieka, i osądzanie go w stosowny do tego sposób jest poparciem przeciwnika, jest sprzyjaniem temu, co bezpodstawne i ułomne. Nie jest to bezstronnością, lecz skłanianiem się ku fałszowi.

Iblis odpowiedział: "W porządku, w takim razie powiedzmy, że Koran nie jest ani słowem Boga, ani słowem człowieka. Pomyśl o nim tak, jakby był czymś pomiędzy nimi".

Na te słowa zareplikowałem:

To również jest niemożliwe, ponieważ jeśli istnieje własność, do której roszczą sobie prawa dwie strony, a obie znajdują się zarówno blisko siebie nawzajem, jak i blisko owej własności, ów majątek albo powinien być oddany komuś jeszcze innemu, albo powinien zostać umieszczony w jakimś łatwo dostępnym miejscu, z którego będzie mógł zabrać go ten, kto udowodni swoje prawo własności. Jeśli obie strony sporu są daleko od siebie, jeśli jedna z nich jest na wschodzie, a druga na zachodzie, wówczas zgodnie z prawem ów majątek powinien pozostać u tego, kto go posiada, jako że nie jest możliwe, by po prostu zostawić go w jakimś miejscu między tymi, którzy roszczą sobie prawo do niego.

Koran jest zatem drogocennym majątkiem, a w tym wypadku obie strony są tak daleko od siebie, jak dalekie jest słowo ludzkie od słowa Bożego; zaiste, każda z nich jest nieskończenie odległa od drugiej. Nie jest możliwe dla Koranu, by zostawić go między dwoma stronami sporu, które są tak oddalone od siebie, jak Plejady od ziemi, są przeciwieństwami niczym istnienie i niebyt lub dwa bieguny magnesu; nie może istnieć żaden punkt między nimi. Jeśli chodzi o Koran, tą stroną, do której on należy, jest strona Boga. Można przyjąć, że Koran należy do Niego i traktować to jako dowód prawa własności. Dopiero gdyby strona przeciwna obaliła wszystkie argumenty przemawiające za tym, że Koran jest własnością Boga, mogłaby rościć sobie prawo własności do niego, w przeciwnym razie nie może tak postąpić. Niech Bóg uchroni! Jakaż ręka mogłaby wyciągnąć owe gwoździe, którymi przymocowano ten wielki klejnot do wzniosłego Tronu Boga, jakaż mogłaby wybić tysiące nitów, jakimi są niezbite dowody, i strzaskać podtrzymujące go filary, by runął?

— 230 —

Przeciwko tobie, Szatanie, świadczą ludzie sprawiedliwi i ludzie uczciwego umysłu, zgodnie ze sprawiedliwością i słusznością. Ich wiara w Koran rośnie nawet dzięki najdrobniejszym dowodom. Tymczasem zgodnie z drogą, jaką ukazujesz ty i twoi uczniowie, jeśli choć raz przypuścimy, że Koran jest słowem człowieka, ów olbrzymi klejnot przymocowany do Tronu Boga runie na ziemię, a do podniesienia go z ziemi i ponownego umocowania do owego Tronu stanie się potrzebny dowód mający siłę wszystkich gwoździ i solidność wielu dowodów, zatem bądź wybawionym od ciemności niewiary i osiągnij światło wiary, ponieważ - jako że postępowanie wedle twoich podstępów jest nadzwyczaj trudne - w dzisiejszych czasach wielu ludzi straciło swą wiarę, wyobrażając sobie, że rozsądzają w sposób bezstronny.

Iblis wykręcił się i powiedział: "Koran przypomina słowa człowieka. Jego styl jest podobny do sposobu, w jaki ludzie wiodą rozmowę, a to oznacza, że jest on słowem człowieka. Gdyby był słowem Boga, z pewnością byłby czymś właściwym dla Niego i całkowicie niezwyczajnym. Jak Jego kunszt nie przypomina ludzkiego kunsztu, tak Jego słowo nie powinno przypominać słowa człowieka".

Odpowiedziałem:

Można to rozumieć, jak następuje: Prócz wszystkich swych cudów i wyjątkowych cech Prorok Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) był człowiekiem we wszystkich swych działaniach, uczynkach i w postępowaniu. Podporządkował się prawom Boga przejawiającym się w stworzeniu i całkowicie się do nich zastosował. On również cierpiał z powodu zimna, doświadczał bólu, i tak dalej. Nie wszystkie jego uczynki i cechy zostały uczynione niezwykłymi, a to dlatego, by mógł być przywódcą swej wspólnoty poprzez jego działania, przewodnikiem poprzez uczynki, nauczycielem poprzez postępowanie. Gdyby był niezwykły we wszystkich swych uczynkach, nie mógłby być przywódcą pod każdym względem, doskonałym przewodnikiem dla każdego ani miłosierdziem dla światów, którym zaiste był poprzez wszystkie jego cechy.

Dokładnie w ten sam sposób Wszechmądry Koran jest przywódcą świadomych i trzeźwo myślących, jest przewodnikiem dżinnów i ludzi, jest nauczycielem tych, którzy dążą do doskonałości, i wykładowcą dla tych, którzy poszukują prawdy. Zatem koniecznym jest, by istniał i był spisany w kształcie i stylu przypominającym ludzką konwersację, ponieważ ludzie i dżinny z niego czerpią swoje suplikacje i z niego uczą się modlitwy, wyrażają to, co ich dotyczy, w jego języku, uczą się z niego

— 231 —

zasad postępowania społecznego, i tak dalej. Każdy może szukać w nim schronienia. Gdyby miał on formę podobną do słów Boga, jakie Prorok Mojżesz (niech będzie z nim pokój) słyszał na Górze Synaj, istoty ludzkie nie mogłyby znieść słuchania go, nie miałyby również punktu odniesienia ani miejsca schronienia. Mojżesz (niech będzie z nim pokój), jeden z pięciu największych proroków, był w stanie znieść wysłuchanie jedynie kilku słów. Zapytał:

اَهٰكَذَا كَلَامُكَ قَالَ اللّٰهُ ل۪ى قُوَّةُ جَم۪يعِ الْاَلْسِنَةِ

[7].

Następnie Iblis powiedział: "Wielu ludzi mówi o kwestiach podobnych tym, jakie zawarte są w Koranie, czyniąc to w imię religii. Czyż nie jest zatem możliwe, by istota ludzka w imię religii dokonała tego, by stworzyć również Koran?"

Natchniony światłem Koranu, odpowiedziałem następująco:

Po pierwsze: Z powodu umiłowania religii ten, kto jest pobożny, może powiedzieć: "Prawda jest taka-a-taka, dana kwestia w rzeczywistości przedstawia się tak-a-tak, a rozkaz Wszechmocnego Boga jest taki-a-taki", jednak nie byłby w stanie sprawić, by Bóg przemówił do niego. Drżąc ze strachu z powodu słów wersetu:

﴿ فَمَنْ اَظْلَمُ مِمَّنْ كَذَبَ عَلَى اللّٰهِ ﴾

[8]

nie przekroczyłby tego, co właściwe człowiekowi, w nieskończenie wielkim stopniu, nie udawałby Boga ani nie przemawiałby w Jego Imieniu.

Po drugie: W żaden sposób nie jest możliwe, by człowiekowi powiodło się dokonanie takiej rzeczy, jak napisanie Koranu, na własną rękę; zaiste, jest to całkowicie niemożliwe. Ludzie, którzy są podobni do siebie nawzajem, mogą udawać jeden drugiego; ludzie spośród tego samego narodu wyglądają tak samo; ludzie, którzy są bliscy sobie pod względem rangi czy statusu mogą podszywać się pod siebie nawzajem i na pewien czas zwieść innych ludzi, lecz nie mogą czynić tego bez końca, ponieważ w każdym przypadku fałsz i sztuczność w ich zachowaniu ukażą ich oszustwo temu, kto jest spostrzegawczy, a ich mistyfikacja nie przetrwa. Jeśli człowiek, który stara się udawać innego dla jakichś fałszywych roszczeń, jest do niego całkowicie niepodobny, na przykład jeśli niewykształcony człowiek chce udawać geniusza nauki, takiego jak Awicenna, lub jeśli pasterz zajmuje miejsce króla, z całą pewnością nie wprowadzą oni w błąd zupełnie nikogo, jedynie uczynią głupców z siebie samych. Wszystko, co będą czynić, oświadczy: "To oszust!".

Zatem przypuszczenie - niech Bóg uchroni, niech Bóg uchroni po sto tysięcy razy! - by Koran miał być słowem człowieka, jest całkowicie

— 232 —

niemożliwe; żadna rozsądna istota nie zaakceptuje takiej możliwości; coś takiego byłoby bredzeniem podobnym wyobrażaniu sobie, że możliwe jest coś, co jest bez wątpienia niemożliwe, jakby świetlik przez tysiąc lat był postrzegany przez astronomów jako rzeczywista gwiazda; jakby mucha przez cały rok zdawała się pawiem tym, którzy ją obserwują; jakby zwykły szeregowiec pozował na sławnego i dumnego feldmarszałka, przejmując jego stanowisko i zatrzymując je na długi czas bez wyjścia na jaw jego oszustwa; jakby oszczerca i kłamca spośród niewiernych przyjął maniery i pozycję najbardziej prawdomównego, godnego zaufania i prawego człowieka spośród wiernych na całe swoje życie i pozostałby całkowicie niewzruszony nawet pod spojrzeniami najbardziej spostrzegawczych ludzi, ukrywając przed nimi swe oszustwo.

Dokładnie w ten sam sposób, gdyby przypuścić, że Koran jest słowem człowieka, wówczas trzeba by założyć, przed czym niechaj Bóg nas uchroni!, że owa Jasna Księga - która z całą oczywistością jest lśniącą gwiazdą, zaiste, jest słońcem doskonałości, wiecznie rozsiewającym światło prawdy w niebiosach świata islamu - jest niby świetlik, niby fałsz i blaga uczynione przez fałszerza, zaś ci, którzy są mu najbliżsi i badali go z największą uwagą, nie zdali sobie z tego sprawy, uważając ową mistyfikację za wieczne, wzniosłe słońce, będące źródłem prawdy. To niemożliwość po stokroć większa, a nawet jeśli w swych diabelskich intrygach posuniesz się po stokroć dalej, Szatanie, nie mógłbyś wysunąć takiego twierdzenia, nie mógłbyś zwieść nikogo, kto posiada zdrowy rozsądek! Jedynie czasami udaje ci się oszukać ludzi, sprawiając, że gdy patrzą na gwiazdę z wielkiej odległości, wydaje się im ona tak mała, jak świetlik.

Po trzecie: Również gdybyśmy wyobrazili sobie, że Koran jest słowem człowieka, takie założenie wymagałoby tego, by ukryta prawda rozróżnienia między prawdą a fałszem, która została przedstawiona w cudowny sposób, poprzez świadectwo jej owoców, rezultatów i efektów, która jest pozłocona najbardziej duchowymi, życiodajnymi, godnymi zaufania, przynoszącymi szczęście, wszechstronnymi i wzniosłymi cnotami świata ludzkości, była jedynie falsyfikatem jednego umysłu nieświadomego i nieuczonego człowieka, by wspaniali geniusze i olśniewający uczeni, którzy uważnie obserwowali Koran i skrupulatnie go badali, w żadnym czasie nie dostrzegli w nim ani śladu fałszerstwa czy obłudy, a zawsze znajdowali go poważnym, autentycznym i szczerym.

To całkowita niemożliwość, to koncepcja tak nonsensowna, że nawet ty sam, Iblisie, powinieneś się jej wstydzić, to wymyślanie całkowicie

— 233 —

niemożliwej sytuacji. Pociąga to za sobą założenie, że człowiek, który przez całe swoje życie ukazywał wiarę, religię, zaufanie, szczerość, powagę i prawość, który nauczał o nich przez wszystkie swe uczynki, słowa i działania, który wspaniale wychował prawdomównych i szczerych zwolenników, który - jak się powszechnie przyjmuje - posiadał największe i najbardziej olśniewające cnoty, miałby być najgorszym spośród niegodnych zaufania, fałszywych i niewiernych. W tej kwestii nie istnieje nic pomiędzy tymi dwoma przeciwieństwami.

Gdyby, jeśli przypuścić ową niemożliwość, Koran nie był słowem Boga, spadłby z wyżyn Bożego Tronu na ziemię, nie pozostałby w żadnym miejscu pomiędzy nimi. Miast być punktem, w którym spotykają się wszystkie prawdy, stałby się źródłem przesądów i mitów. A jeśli - niech Bóg uchroni! - ten, który ogłosił owo cudowne zarządzenie, nie byłby Posłańcem Boga, wymagałoby to, by spadł z poziomu najwyższego spośród najwyższych na najniższy z niskich, z poziomu źródła wszelkich osiągnięć i doskonałości na poziom kopalni oszukaństw i intryg. Nie mógłby zatrzymać się między tymi dwoma poziomami, jako że ten, kto kłamie i zmyśla, twierdząc, że czyni to w Imię Boga, spada na prawdziwie najniższy ze wszystkich poziomów.

Jest to taką niemożliwością, jak stałe postrzeganie muchy jako pawia, jak dostrzeganie przez cały czas wszystkich atrybutów pawia w musze. Tylko ten, kto nie posiada żadnej inteligencji, mógłby wyobrazić sobie, że jest to możliwe.

Po czwarte: Gdyby wyobrazić sobie, że Koran jest słowem człowieka, wymagałoby to również przypuszczenia, że Koran, który jest świętym dowódcą wspólnoty Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), owej największej i najpotężniejszej spośród armii ludzkości, jest - niech Bóg uchroni! - bezsilnym, bezwartościowym, pozbawionym podstaw fałszerstwem, podczas gdy niewątpliwie, poprzez swoje potężne prawa, rozsądne zasady i przenikające wszystko rozkazy, wyekwipował on tę potężną armię fizycznie, moralnie i duchowo, narzucił jej taki porządek, regularność i dyscyplinę, że zdobyła ona zarówno ten świat, jak i świat życia ostatecznego, wykształcił umysły ludzi stosownie do stopnia każdego z nich, wyćwiczył ich serca, podbił ich dusze, oczyścił ich sumienia, zatrudnił z pożytkiem ich kończyny i części ciała. Wyobrażenie sobie, by był on fałszerstwem, wymaga zaakceptowania tego, co jest niemożliwością po stokroć.

Taka niemożliwość pociąga za sobą kolejną kompletną niemożliwość, a mianowicie przypuszczenie, że człowiek, który poprzez wszystkie swoje

— 234 —

przemyślane uczynki podczas całego swego życia nauczał ludzkość praw Wszechmocnego Boga, który poprzez swe uczciwe postępowanie nauczał ludzkość zasad prawdy, który poprzez swe szczere i rozsądne słowa ukazał i ustanowił prostą drogę umiarkowania i szczęścia, a jak zaświadcza o tym całe jego życie, czuł wielki strach przed Bożą karą, znał Boga lepiej niż ktokolwiek inny i sprawił, że inni Go poznali, a także we wspaniały sposób objął komendę nad połową kuli ziemskiej i piątą częścią ludzkości na tysiąc trzysta pięćdziesiąt lat, zaś dzięki swym sławnym cnotom zaprawdę jest dumą ludzkości, zaiste, dumą całego wszechświata... Tak, owa niemożliwość pociąga za sobą przypuszczenie, że - niech Bóg uchroni po sto tysięcy razy! - ani nie bał się on Boga, ani Go nie poznał, ani nie trzymał się z dala od kłamstwa, ani nie miał żadnego szacunku dla samego siebie, ponieważ w tej kwestii nie może istnieć żaden punkt między owymi dwoma przeciwieństwami. Jeśli - by założyć niemożliwe - Koran nie byłby słowem Boga, spadłby z wyżyn Bożego Tronu na ziemię, nie mógłby pozostać w żadnym miejscu pomiędzy nimi. Zaiste, powiedzenie, że tak jest, jest właściwością zaprawdę najgorszych spośród kłamców. A jeśli o to chodzi, Szatanie, nawet choćbyś był po stokroć bardziej diaboliczny, nie zdołałbyś zwieść żadnego umysłu, który nie jest umysłem pijanego, ani przekonać żadnego serca, które nie jest zepsute!

Iblis odparował: "Ach, więc tak sądzisz! Zwiodłem większą część ludzkości, zwiodłem jej najbardziej wybitnych myślicieli, aż doprowadziłem ich do wyparcia się Koranu i Muhammada!"

Odpowiedziałem:

Po pierwsze: Największe rzeczy, kiedy patrzy się na nie z wielkiej odległości, zdają się być tym samym, co najmniejsze. Nawet gwiazda może wyglądać jak świeczka.

Po drugie: Również to, co jest całkowicie niemożliwe, może zdawać się możliwym, kiedy przyglądamy się owej rzeczy nieuważnie i powierzchownie.

Pewnego razu, kiedy stary człowiek obserwował niebo, by dostrzec nów księżyca, wyznaczający początek ramadanu, do jego oka wpadł siwy włos. Wyobrażając sobie, że jest to księżyc, starzec oznajmił: "Widziałem nów księżyca!". Niemożliwością jest, by siwy włos był księżycem, lecz ponieważ intencją owego człowieka było dostrzec księżyc, a włos pojawił się niejako przy okazji i był czymś drugorzędnym, starzec nie poświęcił mu należytej uwagi i wziął niemożliwość za to, co jest możliwe.

— 235 —

Po trzecie: Brak zgody to jedno, a zaprzaństwo to coś zupełnie innego. Brak akceptacji jest obojętnością, zamykaniem na coś oczu, brakiem własnego osądu właściwym ignorantom, który może zamaskować fakt, iż pewne rzeczy są do tego stopnia całkowicie niemożliwe, że umysł nie powinien się nimi zajmować. Jeśli zaś chodzi o wyparcie się, nie jest ono brakiem akceptacji, lecz akceptacją nieistnienia; jest ono pewnego rodzaju osądem, który zmusza umysł do myślenia. Diabeł podobny tobie przejmuje wówczas władzę nad umysłem człowieka i prowadzi go do zaprzaństwa. Ukazując fałsz jako prawdę i niemożliwość jako to, co jest możliwe, poprzez takie diabelskie podstępy, jak niedbalstwo, zbłądzenie, błędne rozumowanie, upór, fałszywe argumenty, duma, oszustwo czy złe przyzwyczajenie, sprawiasz, że owe nieszczęśliwe stworzenia w ludzkim ciele połykają przynętę niewiary i zaparcia się, choć są w nich zawarte niezliczone niemożliwości.

Po czwarte: Również jeśli przypuścimy, że Koran jest słowem człowieka, wymaga to wyobrażenia sobie, że jest on przeciwieństwem Księgi, która niewątpliwie prowadziła czystych, prawdomównych świętych i ludzi, którzy byli podobni biegunom duchowości, lśniących niby gwiazdy w niebiosach świata ludzkości, Księgi, która nieprzerwanie uczyła prawdy i sprawiedliwości, prawdomówności i wiary wszystkich doskonalących się ludzi, która poprzez filary wiary i zasady filarów islamu zapewnia szczęście w tym świecie i w świecie życia ostatecznego, która - jak wskazuje na to świadectwo jej osiągnięć - musi być Księgą szczerej, czystej i autentycznej prawdy, całkowicie słuszną i najbardziej poważną... Tak, przypuszczenie, że owa Księga jest słowem człowieka, wymaga wyobrażenia sobie - niech Bóg uchroni - że Koran zawiera przeciwieństwa owych zalet, skutków i świateł, i jest nie tylko zbiorem fałszerstw i kłamstw, lecz również szaleństwem niewiary, które zawstydziłoby nawet sofistów i szatanów, sprawiając, że zadrżeliby ze strachu.

Owa niemożliwość wymaga kolejnej, najbardziej szpetnej i odrażającej, wymaga niemożliwości, wedle której człowiek, który zgodnie ze świadectwem religii i muzułmańskiego prawa szari'a, jakie ogłosił, zgodnie ze świadectwem nadzwyczajnej bogobojności i czystej, szczerej czci, które ukazywał przez całe swoje życie, a jak wymagały tego cnoty moralne, których posiadanie przez niego zostało jednogłośnie zaświadczone, i zgodnie z potwierdzeniem ludzi prawdy i doskonałości, których wychował, był najbardziej wierzącym, najbardziej niezłomnym, najbardziej prawdomównym i godnym zaufania, miałby być - niech Bóg uchroni! i jeszcze raz, niech Bóg uchroni! - pozbawiony wiary, miałby

— 236 —

nie zasługiwać na zaufanie, nie bać się Boga, nie wzdragać się przed kłamstwem. Wyobrażenie sobie takiej konieczności jest wyobrażeniem najbardziej ohydnej spośród niemożliwości, jest najbardziej podłym i występnym zbłądzeniem.

W skrócie: Jak oznajmiliśmy w Znaku Osiemnastym Listu Dziewiętnastego, zwykli ludzie, którzy dostąpili zrozumienia cudownej natury Koranu poprzez słuchanie go, mówią: "Gdybyśmy mieli porównać Koran ze wszystkimi innymi księgami, których słuchaliśmy, lub nawet ze wszystkimi innymi księgami całego świata, nie przypominałby on żadnej z nich; nie jest Księgą taką samą jak inne ani jeśli chodzi o jego postać, ani jeśli chodzi o jego poziom". Zatem Koran albo jest lepszym od wszystkich innych ksiąg, albo też gorszym od nich. To, by był gorszy od innych, jest niemożliwością, jakiej nie mógłby wypowiedzieć żaden z jego wrogów, nawet ty, Iblisie. Wobec tego Koran jest lepszy od innych ksiąg, a zatem jest cudem. Dokładnie w ten sam sposób, zgodnie z rozstrzygającym dowodem zwanym "tym, co pozostaje", zaczerpniętym z nauk metodyki i logiki, mówimy:

O, Szatanie! I o wy, którzy jesteście uczniami Szatana! Koran albo jest słowem Boga, przychodzącym od Najwyższego Tronu Boga i Jego Najwspanialszego Imienia, albo też - niech Bóg uchroni! i jeszcze raz, niech Bóg uchroni! - jest ludzkim fałszerstwem, sfabrykowanym na ziemi przez kogoś, kto nie posiadał wiary, kto ani nie bał się Boga, ani Go nie znał. W obliczu powyższych dowodów, o Szatanie, ani nie możesz tak twierdzić, ani nie mógłbyś tak twierdzić, ani nie będziesz mógł tak twierdzić w przyszłości. Zatem Koran jest słowem Stwórcy wszechświata, ponieważ nie może istnieć żaden punkt między tymi dwoma przeciwieństwami, jest to niemożliwe i wykluczone. Udowodniliśmy to najbardziej jasno i bezapelacyjnie, co sam widziałeś i słyszałeś.

W ten sam sposób Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) albo jest Posłańcem Boga, najwyższym spośród proroków i najlepszym ze wszystkich stworzeń, albo też - niech Bóg uchroni - musielibyśmy wyobrazić sobie, że był on kimś, kto nie posiadał wiary, kto spadł do pozycji najniższego z niskich, jako że kłamał w tym, co dotyczy Boga, kto nie znał Boga i nie wierzył w nadejście Jego kary.

O, Iblisie, ani ty nie mógłbyś tego powiedzieć, ani nie mogliby tak twierdzić filozofowie

— 237 —

Europy i hipokryci Azji, na których polegasz; ani nie mogłeś tak rzec w przeszłości, ani nie będziesz w stanie tak twierdzić w przyszłości, ponieważ na całym świecie nie ma nikogo, kto wysłuchałby tych słów i zgodził się z nimi. Oto dlaczego nawet najbardziej zepsuci spośród owych filozofów i najgłupsi spośród hipokrytów przyznają, że Muhammad z Arabii (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) był bardzo mądry, cechował się najlepszą moralnością i i był najbardziej prawym człowiekiem.

Ponieważ w owej kwestii istnieją jedynie dwie możliwości, a druga z nich jest niemożliwością, o której nikt nie mógłby twierdzić, iż jest ona prawdą; ponieważ udowodniliśmy za pomocą niezbitych argumentów, że nie może istnieć żaden punkt między nimi, z całą pewnością rgfi z całą koniecznością, wbrew tobie i twoim stronnikom, Muhammad z Arabii (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) był Posłańcem Boga, najwyższym z proroków i najlepszym ze wszystkich stworzeń.

عَلَيْهِ الصَّلَاةُ وَالسَّلَامُ بِعَدَدِ الْمَلَكِ وَالْاِنْسِ وَالْجَانِّ

[9]

— 238 —
Drugi słaby zarzut Szatana
﴿ مَا يَلْفِظُ مِنْ قَوْلٍ اِلَّا لَدَيْهِ رَق۪يبٌ عَت۪يدٌ ٭ وَجَٓاءَتْ سَكْرَةُ الْمَوْتِ بِالْحَقِّ ذٰلِكَ مَا كُنْتَ مِنْهُ تَح۪يدُ ٭ وَ نُفِخَ فِى الصُّورِ ذٰلِكَ يَوْمُ الْوَع۪يدِ ٭ وَ جَٓاءَتْ كُلُّ نَفْسٍ مَعَهَا سَٓائِقٌ وَ شَه۪يدٌ ٭ لَقَدْ كُنْتَ ف۪ى غَفْلَةٍ مِنْ هٰذَا فَكَشَفْنَا عَنْكَ غِطَٓاءَكَ فَبَصَرُكَ الْيَوْمَ حَد۪يدٌ ٭ وَ قَالَ قَر۪ينُهُ هٰذَا مَا لَدَىَّ عَت۪يدٌ ٭ اَلْقِيَا ف۪ى جَهَنَّمَ كُلَّ كَفَّارٍ عَن۪يدٍ ٭ ﴾

[10]

Pewnego razu, kiedy czytałem owe wersety z sury Qaf, Iblis rzekł do mnie: "Uważasz, że zasadniczy aspekt elokwencji Koranu tkwi w jego jasności i potoczystym stylu, lecz w tych wersetach Koran przeskakuje z jednego tematu na drugi - od cierpień śmierci do Zmartwychwstania, od zadęcia w trąbę do Sądu Ostatecznego, od Sądu Ostatecznego do wkroczenia niewiernych do Piekła. O jakiej potoczystości stylu można zatem mówić? W większości swych fragmentów Koran łączy tematy jedynie luźno powiązane ze sobą nawzajem. Gdzie w takim braku ciągłości ma być elokwencja i płynność?"

Odpowiedziałem następującymi słowami:

Zaraz po elokwencji jedną z najważniejszych rzeczy, które sprawiają, że Koran, owa Księga cudownej wystawy, jest niemożliwy do podrobienia, jest jego zwięzłość. Zwięzłość jest jednym z najważniejszych elementów cudowności Koranu i jednym z najsilniejszych argumentów na jej potwierdzenie. Jej przykłady są tak liczne i piękne, że pozostawiają w zadziwieniu nawet najbardziej wymagających uczonych.

Oto jeden z tych przykładów:

﴿ وَ ق۪يلَ يَٓا اَرْضُ ابْلَع۪ى مَٓاءَكِ وَيَا سَمَٓاءُ اَقْلِع۪ى وَغ۪يضَ الْمَٓاءُ وَقُضِىَ الْاَمْرُ وَاسْتَوَتْ عَلَى الْجُودِىِّ وَق۪يلَ بُعْدًا لِلْقَوْمِ الظَّالِم۪ينَ ﴾

[24]

Ten werset opisuje Wielki Potop i jego następstwa w kilku krótkich zdaniach, ze zwięzłością tak cudowną, że wielu uczonych w dziedzinie retoryki pada na twarz przed jego elokwencją.

— 239 —

A oto następny przykład:

﴿ كَذَّبَتْ ثَمُودُ بِطَغْوٰيهَا ٭ اِذِ انْبَعَثَ اَشْقٰيهَا ٭ فَقَالَ لَهُمْ رَسُولُ اللّٰهِ نَاقَةَ اللّٰهِ وَسُقْيٰيهَا ٭ فَكَذَّبُوهُ فَعَقَرُوهَا ٭ فَدَمْدَمَ عَلَيْهِمْ رَبُّهُمْ بِذَنْبِهِمْ فَسَوّٰيهَا ٭ وَلَا يَخَافُ عُقْبٰيهَا [11] ﴾

W tych kilku krótkich zdaniach, z cudownością tkwiącą w zwięzłości, potoczystości stylu i jasności, w sposób, który nie utrudnia zrozumienia tekstu, Koran opowiada o zadziwiających i doniosłych wydarzeniach dotyczących ludu Samud, o konsekwencjach owych zdarzeń i o nieszczęsnym końcu Samudytów.

A oto kolejny przykład:

﴿ وَذَا النُّونِ اِذْ ذَهَبَ مُغَاضِبًا فَظَنَّ اَنْ لَنْ نَقْدِرَ عَلَيْهِ فَنَادٰى فِى الظُّلُمَاتِ اَنْ لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اَنْتَ سُبْحَانَكَ اِنّ۪ى كُنْتُ مِنَ الظَّالِم۪ينَ ﴾

[12]

Jest tak, jakby między słowami: اَنْ لَنْ نَقْدِرَعَلَيْهِ [13] a słowami: فَنَادٰى فِى الظُّلُمَاتِ [14] zostały pominięte liczne zdania, lecz ani nie przeszkadza to w zrozumieniu tekstu, ani też nie szpeci potoczystego stylu. Koran wspomina najważniejsze fragmenty historii Jonasza (niech będzie z nim pokój), zaś jeśli chodzi o resztę, odwołuje się do inteligencji człowieka.

W surze Jusuf również wydaje się, jakby między słowami اَرْسِلُونِ [15] a słowami:

﴿ يُوسُفُ اَيُّهَا الصِّدّ۪يقُ ﴾

[16] pominięto dla zwięzłości siedem lub osiem zdań, lecz ani nie czyni to przekazu mniej zrozumiałym, ani nie szpeci płynnego stylu. Jest bardzo wiele podobnych przykładów cudownej zwięzłości Koranu, a wszystkie zaiste są bardzo piękne.

Jednakże zwięzłość wersetów sury Qaf jest szczególnie wspaniała i cudowna, ponieważ każdy z nich wskazuje na prawdziwie przerażającą przyszłość, jaka czeka niewiernych, kiedy każdy niekończący się dzień będzie trwał tyle, co pięćdziesiąt tysięcy lat, a także na straszliwe rzeczy, które się im przydarzą wśród przerażających wstrząsów przyszłości. Koran rozbłyskuje ponad umysłem niczym błyskawica, przedstawiając oku ludzkiego umysłu ów długi, długi czas tak, jakby była to pojedyncza karta

— 240 —

teraźniejszości. Jeśli chodzi o wydarzenia, które nie zostały wspomniane, odwołuje się do wyobraźni człowieka, przywołując je poprzez prawdziwie wzniosłą potoczystość i płynność swego stylu.

﴿ وَاِذَا قُرِئَ الْقُرْاٰنُ فَاسْتَمِعُوا لَهُ وَاَنْصِتُوا لَعَلَّكُمْ تُرْحَمُونَ ﴾

[17]

A teraz, Szatanie, mów, jeśli masz cokolwiek do powiedzenia!

Szatan odparł: "Nie mogę ani sprzeciwić się temu, co powiedziałeś, ani też bronić się. Jednak istnieje wielu głupich ludzi, którzy mnie słuchają, wiele diabłów w ludzkim ciele, które mi dopomagają, wielu Faraonów spośród filozofów, którzy uczą się ode mnie rzeczy schlebiających ich ego, aż przeszkadzają oni w wydawaniu dzieł takich jak twoje. Oto, dlaczego nie złożę przed tobą broni!"