Słowo Osiemnaste
(Niniejsze Słowo składa się z dwóch Stacji, lecz Druga z nich nie została jeszcze spisana, zaś Stacja Pierwsza zawiera trzy Punkty).
PUNKT PIERWSZY
[1]
O, moja niemądra duszo, oczarowana chwałą, rozmiłowana w sławie, uzależniona od pochwał, która w swym egoizmie nie masz sobie równych! Jeśli słusznym byłoby twierdzenie, że źródłem, z którego pochodzi drzewo figowe wraz z tysiącami jego owoców jest jego drobne nasiono, że wszystkie winogrona w setkach kiści zwieszających się z suchej gałęzi winorośli powstają dzięki zdolnościom owej gałęzi, że ci, którzy odnoszą korzyść z owych owoców, powinni wychwalać i szanować ziarno i gałąź, wówczas być może miałabyś prawo do tego, by być dumną i zarozumiałą wobec darów, które ci przyznano. Jednak w rzeczywistości zasługujesz tylko na to, by stale ganić siebie samą, ponieważ nie jesteś taka, jak nasiono i gałąź: jako że posiadasz wolę, poprzez swoją dumę sprawiasz, że zmniejsza się wartość owych darów. Poprzez swe zarozumialstwo niszczysz je, poprzez swoją niewdzięczność unieważniasz je, a poprzez twierdzenie, że są one twoją własnością, bezprawnie wyciągasz po nie swoje ręce. Twoim obowiązkiem nie jest dokonanie chwalebnych czynów, lecz składanie podziękowań, a tym, co jest dla ciebie właściwe, nie jest sława, lecz pokora. Tym, co ci się
należy, nie jest chwała, lecz skrucha i poszukiwanie przebaczenia. Twoja doskonałość tkwi nie w egocentryzmie, lecz w uznaniu istnienia Boga.
Tak, ty w moim ciele jesteś tym, co przypomina "naturę" na tym świecie. Obie zostałyście stworzone po to, by otrzymać dobro i stać się rzeczami, których dotyczy zło. Oznacza to, że nie jesteś nadawcą i źródłem, lecz pasywnym odbiorcą. Do ciebie należy jedynie skutek - i właśnie to staje się przyczyną zła, ponieważ nie uznajesz - jak powinnaś to uczynić - dobra, które bierze swój początek z dobra absolutnego. Również zarówno ty, jak natura, zostałyście stworzone jako zasłony, by wam przypisywano te rzeczy, których piękno nie jest oczywiste, a one same są pozornie szpetne; by dzięki wam istota Przenajświętszego Boga została uznana za wolną od wszelkich wad. Obie jednak przybrałyście kształt całkowicie sprzeczny z obowiązkami wynikającymi z waszej istoty. Choć z powodu waszej nieudolności przekształcacie to, co dobre, w to, co złe, obie działacie tak, jakbyście były wspólnikami waszego Stwórcy. Oznacza to, że ten, kto jest czcicielem siebie samego i czcicielem natury, jest niesłychanie głupi, jak również popełnia wielkie zło.
Nie mów: "Jestem miejscem przejawów, a ten, w którym przejawia się piękno, sam staje się piękny", ponieważ - jako że nie przyswajasz sobie owego piękna - nie jesteś miejscem przejawów, lecz miejscem przemijania.
Nie mów: "Zostałam wybrana spośród innych ludzi. Owe owoce, owe piękne dzieła ukazują się dzięki mnie. Oznacza to, że mam pewne zasługi". Ależ nie, niech Bóg uchroni! Owe owoce raczej zostały dane tobie w pierwszej kolejności, ponieważ byłaś bankrutem bardziej potrzebującym i bardziej smutnym niż ktokolwiek inny!
PUNKT DRUGI
Ten punkt wyjaśnia jedno ze znaczeń wersetu:
[48]
a czyni to w następujący sposób:
W każdej rzeczy - nawet w tych rzeczach, które zdają się nadzwyczaj szpetne - istnieje aspekt prawdziwego piękna. Tak, każda rzecz i każde wydarzenie we wszechświecie albo są piękne same w sobie, co nazywamy "pięknem zasadniczym", albo też są piękne w odniesieniu do swych rezultatów, co nazywamy "pięknem względnym". Pewne wydarzenia
z pozoru są szpetne i bezładne, lecz poza ową zasłoną pozorów istnieją najbardziej olśniewające przykłady piękna i porządku.
Za wiosenną zasłoną ulewnych deszczów i błota kryją się uśmiechy niezliczonych pięknych kwiatów i dobrze uporządkowanych roślin; za jesienną zasłoną zniszczenia i żałośliwej rozłąki kryje się uwolnienie od ciężkich obowiązków miłych, małych zwierząt, owych przyjaciół cichych i nieśmiałych kwiatów, jak również uchowanie ich przed ciosami i męczarniami zimy, które są przejawami mocy i chwały Boga; z kolei za zasłoną ciosów zimy brukowana jest droga, którą nadejdzie nowa, piękna wiosna.
Za zasłoną takich wydarzeń, jak burze, trzęsienia ziemi czy zaraza, rozwijają się liczne, ukryte kwiaty natury duchowej. Ziarna wielu możliwych zdarzeń, które jeszcze się nie rozwinęły, kiełkują i pięknie wzrastają dzięki wydarzeniom, które zdają się szpetne, jakby wszystkie powszechne wstrząsy i ogólne zmiany były niematerialnym deszczem. Jednak ponieważ człowiek jest zarówno rozmiłowany w pozorach, jak egocentryczny, zastanawia się jedynie nad aspektem zewnętrznym i oświadcza, iż owe wydarzenia są szpetne. Jako że jest egocentryczny, rozumuje stosownie do jedynie tych rezultatów zdarzeń, które dotyczą jego samego, i uważa wydarzenia za szpetne. Tymczasem jeśli na człowieka wskazuje jeden spośród celów, dla jakich zaszły owe wydarzenia, to tysiące owych celów wskazują na Najpiękniejsze Imiona Stwórcy tych zdarzeń.
Na przykład człowiek uznaje za szkodliwe i pozbawione znaczenia cierniste rośliny i drzewa, które należą do najwspanialszych cudów mocy Stwórcy, podczas gdy naprawdę są one dobrze wyekwipowanymi bohaterami spośród traw i drzew. Na przykład plądrowanie gniazd wróbli przez jastrzębie pozornie jest niezgodne z miłosierdziem, jednak dzięki niemu ukazują się umiejętności, jakimi zostały obdarowane wróble. Na przykład człowiek postrzega śnieg jako wielce zimny i zniechęcający, lecz pod ową chłodną i nieprzyjemną zasłoną ukryte są cele tak ciepłe i efekty tak słodkie, że opierają się one próbom ich opisania. Ponadto, jako że człowiek jest egocentrykiem, oddaje cześć pozorom, a każdą rzecz osądza wedle tego jej oblicza, które na niego wskazuje, zaś wiele rzeczy sprzecznych z dobrymi obyczajami uważa za całkowicie poprawne i zgodne z doskonałą uprzejmością. Na przykład w oczach człowieka dyskusja na temat jego organów płciowych jest czymś hańbiącym, jednak owa zasłona wstydu dotyczy jedynie oblicza wskazującego na człowieka, podczas gdy te oblicza, które wskazują na stworzenie, kunszt Boga, Jego cele i zamysły, są zasłonami, które - jeśli rozważymy je, patrząc na nie okiem mądrości - są całkowicie właściwe i nie może ich dotknąć żaden wstyd.
Zatem pewne wyrażenia Wszechmądrego Koranu, owego źródła uprzejmości i właściwego postępowania, są zgodne z owymi obliczami i zasłonami. Poza pozornymi obliczami stworzeń i poza wydarzeniami, które zdają się nam szpetne, istnieją nadzwyczaj piękne przejawy mądrości i kunsztu, a także piękne oblicza wskazujące na ich stworzenie, które z kolei wskazuje na ich Stwórcę. Istnieje również wiele pięknych zasłon, które skrywają mądrość, a co więcej, istnieje również wielka liczba pozornych przykładów nieporządku i nieładu, które w istocie są najbardziej uporządkowanym, świętym pismem.
PUNKT TRZECI
[2]
Jako że we wszechświecie bez wątpienia widoczne jest piękno kunsztu, przeto posłannictwo Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jest niezbędne z pewnością tak stanowczą, z jaką rzeczywiście zostało zaświadczone. Piękno kunsztu i finezyjnie przyozdobione kształty wszystkich pięknych stworzeń ukazują, że do Tego, Który je ukształtował, należy przemożna wola czynienia rzeczy pięknymi i silne pragnienie upiększania. Ta wola i to pragnienie ukazują, że do Stwórcy należy wzniosła miłość i święta skłonność do doskonałości, które Jego kunszt przejawia w Jego stworzeniach, zaś owa miłość i skłonność wymagają tego, by zwróciły się przede wszystkim ku człowiekowi i na nim się skupiły, jako że jest on najbardziej oświeconą i najdoskonalszą spośród istot, jest obdarzonym świadomością owocem drzewa Bożego stworzenia. Owoc z kolei jest tą częścią drzewa, która jest najdalsza i posiada najbardziej wszechstronną naturę, do której należy najbardziej szerokie spojrzenie i obejmująca najwięcej rzeczy świadomość, zaś ten, do kogo należą owe spojrzenie i świadomość, powinien być najbardziej wzniosłą i najbardziej świetlistą istotą, która spotka się ze swym Najpiękniejszym Stwórcą i do której będzie się On zwracał, która całkowicie poświęci swą świadomość i postrzeganie oddawaniu czci swemu Stwórcy, docenieniu Jego kunsztu i składaniu podziękowań za Jego dary.
Teraz ukazują się dwa szyldy i dwie sfery. Pierwsze to wspaniała, dobrze uporządkowana sfera Bożej wszechwładzy i znakomicie ukształtowany, ozdobiony klejnotami szyld Bożego kunsztu. Drugie to świetlista sfera oddawania czci Bogu oraz szeroki i obejmujący wiele rzeczy szyld rozmyślań, refleksji, podziwu, podziękowań i wiary. Owa druga sfera ze wszystkich swoich sił działa w imieniu pierwszej sfery.
Staje się zatem zupełnie jasne i zrozumiałe, jak blisko związanym ze Stwórcą jest przywódca owej drugiej sfery, który jest sługą wszystkich starannie dopracowanych celów Jego kunsztu, jak umiłowanym jest ów przywódca w oczach Stwórcy i jak bardzo Stwórca jest z niego rad.
Czyż jest w jakimkolwiek stopniu rozsądne założenie, że Szczodry, Kształtujący owe misterne stworzenia, Który tak umiłował Swój kunszt, że przedmiotem Swych rozważań uczynił nawet wszystkie smaki, jakie rozróżnia język, pozostałby obojętnym wobec najpiękniejszego ze Swych stworzeń, którego donośnym głosem podziwu i uznania rozbrzmiewają Tron Boga i ziemia, którego litania podziękowań i wychwalania Boga wprawiaw zachwyt morze i ląd, który przepełnione czcią zwraca się ku swemu Stwórcy? Czyż nie będzie On mówił do owego najpiękniejszego ze stworzeń, czyż nie uczyni go Swym Posłańcem, by jego chwalebne postępowanie dało przykład innym? Czyż jest możliwe, by Stwórca miał nie przemówić do niego i nie uczynić go Swym Posłańcem?... Ależ nie, w żaden sposób!
[3]
[4]