Słowo Dziesiąte
(Uwaga: Powodem, dla którego spisałem owe traktaty w kształcie metafor, przypowieści i historii, jest chęć ułatwienia ich zrozumienia i ukazania tego, jak racjonalne, odpowiednie, oparte na solidnych fundamentach i spójne są prawdy islamu. Znaczenie owych historii jest zawarte w prawdach, które są ich zakończeniem, a każda historia jest niby napomknienie wskazujące na ową kończącą ją prawdę. Zatem owe historie nie są jedynie fikcyjnymi opowieściami, lecz zaiste są prawdą).
[1]
Bracie, jeśli chcesz usłyszeć omówienie kwestii Zmartwychwstania i życia ostatecznego w prostym i zwyczajnym języku, w przystępnym stylu, posłuchaj wraz z moją duszą następującej przypowieśc i:
Pewnego razu dwaj mężczyźni podróżowali przez kraj piękny niczym Raj (przez ów kraj rozumiemy ten świat). Rozglądając się wokół siebie widzieli, że każdy zostawia otwarte drzwi swego domu czy sklepu i nie poświęca żadnej uwagi pilnowaniu ich. Pieniądze i inne dobra były z łatwością dostępne, a mimo to nikt nie rościł sobie do nich pretensji. Jeden z naszych dwóch podróżników brał pełnymi garściami, kradł i przywłaszczał sobie wszystko, na co tylko miał ochotę. Podążając za swymi skłonnościami, popełniał wszelkiego rodzaju czyny niesprawiedliwe
i szpetne. Żaden z mieszkańców kraju nawet nie poruszył się, by mu w tym przeszkodzić, jednak jego przyjaciel rzekł do niego:
-Co ty wyrabiasz? Zostaniesz ukarany, a ja będę wlókł za sobą nieszczęście wraz z tobą. Cały ten majątek jest własnością państwa. Jego mieszkańcy, w tym nawet dzieci, są żołnierzami rządu lub jego służącymi. Obecnie przeszli do cywila i nie wtrącają się do twoich spraw, jednak prawa w tym kraju są surowe. Król w każdym miejscu zainstalował telefony, a jego agenci są wszędzie. Spiesz się, by załatwić swoje sprawy.
Jednak głupiec z pustą głową odparł, tkwiąc w swym uporze:
-Nie, ów majątek nie jest własnością państwa, lecz należy do jakiegoś stowarzyszenia, a nie jest jasne ani oczywiste, któż jest jego właścicielem. Każdy może z niego skorzystać, jeśli uzna to za odpowiednie. Nie widzę żadnego powodu, dla którego miałbym odmówić sobie samemu prawa do skorzystania z tych pięknych rzeczy. Nie uwierzę, że są one czyjąś własnością, chyba że ujrzę ich właściciela na własne oczy.
Ów człowiek mówił dalej w ten sam sposób, mędrkując jak filozof, aż między nim a jego towarzyszem wywiązała się poważna dyskusja. Najpierw ten, który miał pusto w głowie, powiedział:
-Któż ma być tutaj królem, skoro nic o nim nie wiem?
- Każda wioska musi mieć swojego naczelnika, każda igła rzemieślnika, który ją wyprodukował, a także, jak dobrze wiesz, każda litera musi być przez kogoś napisana - odparł jego przyjaciel. - Jak zatem miałoby być możliwe, by tak nadzwyczaj dobrze uporządkowane królestwo nie miało swojego władcy? Jak tak wielki majątek miałby nie mieć właściciela, jeśli każdej godziny przybywa pociąg wyładowany kosztownymi i kunsztownymi podarunkami, jak gdyby przyjeżdżał z królestwa tego, co niewidzialne?
Wszystkie obwieszczenia i orędzia, wszelkie pieczęcie, jakie znajdują się na wszystkich tych dobrach, wszelkie monety i flagi, jakie powiewają w każdym zakątku królestwa - czyż mogłyby nie mieć właściciela? Wygląda na to, że liznąłeś nieco języków obcych, a nie jesteś w stanie odczytać pisma islamu, zaś w dodatku wzbraniasz się przed tym, by poprosić o jego odczytanie tych, którzy mogą to uczynić. Pozwól, że teraz odczytam ci najwyższe zarządzenie króla.
-W porządku, przypuśćmy, że ów król istnieje - odparował ten, który miał pusto w głowie. - Jaką szkodę mógłbym wobec tego ponieść przez to, że odrobinę skorzystam z jego majątku? Czy przez to zmniejszy
się zawartość jego skarbca? Tak czy inaczej, nie dostrzegam tu nic, co przypominałoby więzienie lub miejsce wymierzania kary.
-Ten kraj, który widzisz, jest przemieszczającą się ziemią, a na dodatek wystawą cudownych dzieł kunsztu jego króla - odrzekł jego przyjaciel. - Jest zatem postrzegany jako pozbawiony fundamentów zajazd, w którym podróżny zatrzymuje się na pewien czas. Czy nie widzisz, że każdego dnia jedna karawana przybywa, podczas gdy inna odjeżdża i znika? Ów zajazd stale to pustoszeje, to znów wypełnia się gośćmi. Wkrótce zmieni się cały ten kraj, a jego mieszkańcy odjadą do innego, bardziej trwałego królestwa. Tam każdy zostanie albo nagrodzony, albo też ukarany, stosownie do swych zasług.
-Nie wierzę w to - odciął się buntowniczo ów wiarołomny głupiec. - Czyż jest w ogóle możliwe, by cały kraj miał przepaść i zostać przeniesiony do innego królestwa?
Wówczas jego wierny przyjaciel odparł:
-Skoro jesteś tak upartym buntownikiem, pozwól, że ukażę ci dwanaście spośród niezliczonych dowodów na to, że istnieją Najwyższy Sąd, królestwo nagrody i szczodrości, królestwo kary i więzienia, a także na to, że jak ten świat częściowo pustoszeje każdego dnia, tak nadejdzie dzień, w którym zostanie on całkowicie opróżniony i zniszczony.
Aspekt Pierwszy: Czyż jest w ogóle możliwe, by w jakimkolwiek królestwie, a zwłaszcza w królestwie tak wspaniałym jak to, miałyby nie istnieć nagroda dla posłusznych sług i kara dla tych, którzy są buntownikami? W tym miejscu pozornie nie istnieją ani nagroda, ani kara, zatem musi istnieć Najwyższy Sąd w jakimś innym miejscu.
Aspekt Drugi: Spójrz na to, jak urządzone i zarządzane jest to królestwo! Spójrz, jak każdy z jego mieszkańców, w tym najbiedniejszy i najsłabszy z nich, jest zaopatrywany w doskonałe i zdobne pożywienie. Najlepszą opieką jest opieka nad chorymi, którymi nie ma kto się zająć. Znajdziesz tutaj wyborne, królewskie pożywienie, naczynia, inkrustowane klejnotami ozdoby, bogato haftowane szaty, wspaniałe biesiady. Spójrz, jak każdy - z wyjątkiem ludzi, którzy mają pusto w głowie jak ty - poświęca właściwą uwagę swym obowiązkom. Nikt nie przekracza wyznaczonych mu granic nawet na cal. Największemu ze wszystkich ludzi wyznaczono służbę pełną skromności i posłuszeństwa, a on przyjął ją z lękiem i trwogą. Do władcy tego królestwa muszą zatem należeć wielka szczodrość i litość obejmująca każdą rzecz, a równocześnie wspaniały majestat, wzniosła wspaniałość i godność. Szczodrość wymaga hojności, litość jest nierozłączna od
dobrodziejstwa, zaś wspaniałość i godność powodują, że niezbędnym staje się, by nieuprzejmość została ukarana. Mimo to w tym królestwie nie można ujrzeć nawet tysięcznej części tego, czego wymagają owe szczodrość i wspaniałość. Prześladowca pozostaje silny, a prześladowany poniżony, i takimi odchodzą, by wywędrować z tego królestwa, zatem wszystkie ich sprawy zostaną przedłożone temu samemu Najwyższemu Sądowi, o którym już mówiliśmy.
Aspekt Trzeci: Spójrz, z jak wzniosłą mądrością i z jakim uporządkowaniem kieruje się wszystkimi sprawami, z jak prawdziwą sprawiedliwością i w jakiej równowadze dokonywane są wszelkie transakcje! Mądry ustrój i administracja wymagają, by ci, którzy szukają ucieczki pod dające schronienie skrzydła kraju, otrzymywali łaskę, zaś sprawiedliwość żąda tego, by prawa poddanych były zachowane, w przeciwnym razie chwała państwa doznałaby uszczerbku. Jednak tutaj, w tym kraju, nie zostaje spełniona nawet tysięczna część tego, czego wymagają owe mądrość i sprawiedliwość - na przykład głupcy tacy, jak ty sam, odchodzą z tego kraju, nie ponosząc kary. Ponownie więc powiemy, że ich sprawy zostają odłożone do rozważenia przez Najwyższy Sąd.
Aspekt Czwarty: Spójrz na te nieprzeliczone i niezrównane klejnoty, jakie się w owym kraju ukazują, na owe naczynia, które nie mają sobie równych, a wystawiane są niczym na bankiet! Ukazują one, że władca owych krajów jest tym, do którego należą nieskończona szczodrość i niewyczerpane skarby. Taka szczodrość i takie skarby zarówno zasługują na ich hojne ukazanie, jak też wymagają go, zaś ich przejawy powinny być wieczne i zawierać w sobie wszelkie możliwe obiekty pożądania. Co więcej, wymagają one tego, by wszyscy, którzy przybywają jako goście, by uczestniczyć w ukazaniu owej hojności i owych skarbów, żyli wiecznie, nie cierpiąc bólu śmierci i rozłąki, ponieważ jak ustanie cierpienia jest przyjemnością, tak ustanie przyjemności jest cierpieniem! Spójrz na owe wszystkie przejawy i na dotyczące ich obwieszczenia! Posłuchaj heroldów, oznajmiających o pięknych i delikatnych dziełach kunsztu monarchy, który ma moc czynienia cudów, a także ukazujących jego doskonałość! Głoszą oni jego niezrównane i niewidzialne piękno, mówią o delikatnych przejawach jego sprawiedliwości, zatem musi on być tym, do którego należą wspaniałe i zdumiewające, choć niewidoczne, piękno i doskonałość. Owa ukryta doskonałość bez skazy wymaga tego, kto będzie należycie ją doceniał i podziwiał, kto spojrzawszy na nią, wykrzyknie: "masza'a-llah!"[1], a następnie ukaże ją innym i umożliwi jej poznanie.
Jeśli chodzi o ukryte i niezrównane piękno, ono również wymaga tego, by widziało i było widzianym, a raczej tego, by ujrzało samo siebie na dwa sposoby. Pierwszy to kontemplowanie jego przejawów w rozmaitych zwierciadłach, zaś drugi to jego kontemplowanie samego siebie poprzez kontemplacje zachwyconych widzów i osłupiałych wielbicieli. Owo ukryte piękno życzy sobie zatem tego, by widziało i było widzianym, by wiecznie kontemplowało samo siebie i by bezustannie było kontemplowane przez innych. Pragnie również trwałego istnienia dla tych, którzy spoglądają na nie z respektem i zachwytem. Wieczne piękno nigdy nie zadowoli się przemijającym wielbicielem, a co więcej - wielbiciel, któremu przeznaczone jest, by zginął, i który nie ma żadnej nadziei na powrót, odkryje, że jego miłość przekształca się we wrogość za każdym razem, kiedy wyobraża on sobie własną śmierć, zaś jego podziw i szacunek stają się pogardą. W naturze człowieka leży to, by nienawidził tego, co nieznane i tego, czego nie może pozyskać. Każdy bardzo szybko opuszcza zajazd, jakim jest to królestwo, i znika, dostrzegając jedynie - a i to przez nie dłużej niż jedną chwilę - światło lub cień owej doskonałości, co też w żaden sposób nie może go usatysfakcjonować. Stąd niezbędnym jest, by odchodził w kierunku wiecznego królestwa, w którym będzie kontemplował piękno i doskonałość Boga.
Aspekt Piąty: Spójrz, dzięki wszystkim owym kwestiom staje się oczywiste, że do Tego, Który nie ma równego Sobie, należy również najwspanialsze miłosierdzie. On sprawia, że pomocna dłoń wyciąga się do każdej ofiary nieszczęścia, On odpowiada na każde pytanie i na każdą modlitwę, On miłosiernie spełnia nawet najniższe potrzeby Swych najniższych poddanych. Jeśli, na przykład, owca należąca do jakiegoś pasterza zrani się w nogę, pasterz albo dostarczy jej lekarstwo, albo sprowadzi weterynarza.
Chodźmy na wspaniałe spotkanie, które odbywa się na tej wyspie. Chodźmy tam, gdzie zgromadzili się wszyscy szlachetni ludzie z całego kraju. Spójrz, oto najszlachetniejszy przywódca, noszący wspaniałe ozdoby i ordery, wypowiada się, kierując swoje prośby do owego litościwego króla. Wszyscy obecni mówią: "Tak, my pragniemy tego samego!", potwierdzając słowa owego przywódcy i zgadzając się z nimi. Teraz posłuchaj słów owego przywódcy, który został wyróżniony przez króla:
"O, królu, który żywisz nas swoimi darami! Ukaż nam źródło i pochodzenie owych przykładów i cieni, które nam pokazałeś! Przybliż nas do twojego tronu, nie pozwól, abyśmy przepadli na pustkowiach! Daj nam stanąć przed tobą i zmiłuj się nad nami! Nakarm nas
tam owymi pysznymi darami, których tutaj skosztowaliśmy, bo ty tak sprawiłeś! Nie nakładaj na nas męki rozpaczy ani wygnania! Nie pozostawiaj swoich stęsknionych, wdzięcznych i posłusznych poddanych samym sobie, spraw, by nie zostali unicestwieni!"
Przemawia i błaga w sprawie wielkiego znaczenia, a ty słyszysz jego suplikacje. Czyżjest w ogóle możliwe, by tak miłosierny i potężny monarcha, który w tak wspaniały sposób spełnia potrzeby zwykłego człowieka, miał w zupełności odpowiedzieć na najbardziej skromne pragnienie najbardziej pokornego z jego żołnierzy, a nie spełnić najpiękniejszego i najwyższego celu owego szlachetnego przywódcy, którego najbardziej umiłował?
Co więcej, cel owego przywódcy jest celem wszystkich ludzi, zaś jego spełnienia wymagają zadowolenie, litość i sprawiedliwość króla, dla którego owa sprawa jest łatwa, nie zaś trudna, i przyczyni mu mniej trudności niż stworzenie przemijających miejsc uciechy w gospodzie tego świata. Jeśli poświęcił tyle trudu stworzeniu owych miejsc, co zajęło mu pięć lub sześć dni, a także fundamentów swego królestwa, by tylko ukazać przykłady swej mocy, bez wątpienia dopiero przy swym tronie ukaże on prawdziwe skarby, prawdziwą doskonałość i kunszt, otwierając przed nami takie widowisko i czyniąc to w takim stylu, że nasze umysły zostaną wprawione w zadziwienie.
Zatem ci, którzy zostali wysłani na miejsce próby [2] , nie zostaną zostawieni samym sobie, lecz czekają na nich pałace szczęśliwości lub ciemne lochy.
Aspekt Szósty: Dalejże, spójrz! Wszystkie owe imponujące koleje, samoloty, maszyny, magazyny i wystawy ukazują, że poza zasłoną istnieje wspaniały król i jego rząd.
Kiedy wielkie wojsko naszych czasów otrzymuje rozkaz: "Bagnet na broń!", zgodnie z zasadami sztuki wojennej, kiedy owa armia znajduje się w ruchu, zaczyna przypominać las prosto rosnących dębów. Podobnie kiedy w dniu świątecznym żołnierze garnizonu otrzymują rozkaz, by przywdziać wyjściowe mundury i przypiąć ordery, cały ich szyk, od końca do końca, przypomina barwny i zdobny ogród, w którym rozkwitły wszystkie kwiaty. I na odwrót, kiedy na polu defilady, jakim jest ten świat, rozmaite i nieskończenie liczne gatunki żołnierzy Przedwiecznego Króla - aniołowie, dżinny, ludzie, zwierzęta, a nawet bezduszne rośliny, otrzymują rozkaz: "Bądź!", a w walce o zachowanie życia rozkaz: "Weźcie swoją broń i swój ekwipunek, i przygotujcie się do obrony!", kiedy nakładają na broń owe drobne bagnety, jakimi są kolce drzew i roślin rozsianych po całym świecie - wówczas przypominają wspaniałe wojsko, kroczące naprzód z bagnetami na karabinach.
Podobnie każdy dzień i każdy tydzień wiosny jest niczym święto dla każdej grupy mieszkańców królestwaroślin, akażdaz owych grup ukazujesię zaświadczającemu spojrzeniu Przedwiecznego Króla przyozdobiona klejnotami ozdób, jakie On nadał owej grupie, jak gdyby odbywała defiladę, by ukazać najpiękniejsze podarunki, jakimi została obdarowana przez Niego. Jest tak, jak gdyby wszystkie rośliny i wszystkie drzewa zważały na rozkaz Wszechwładnego, przywdziewały zdobne klejnotami szaty utworzone przez kunszt Boga, a także ozdoby uczynione przez Jego moc stwórczą, jakimi są kwiaty i owoce. Oblicze ziemi przedstawia wówczas plac defilady w dniu wspaniałego święta, a wspaniała defilada lśni mundurami i ozdobami klejnotów wszystkich żołnierzy.
Tak mądre i dobrze uporządkowane rozmieszczenie żołnierzy i ich ozdoby ukazują w stopniu całkowitej pewności każdemu, kto tylko nie jest ślepy, że są efektem rozkazu Króla, Którego moc jest nieskończona, a mądrość - nieograniczona.
Istnienie takiego króla wymaga istnienia poddanych, którzy byliby godni jego samego. Teraz jednak widzisz wszystkich jego poddanych zgromadzonych w zajeździe dla podróżnych, w owym zajeździe, który jest wypełniany gośćmi i pustoszeje każdego dnia. Można zatem powiedzieć, że w tej chwili królewscy poddani zgromadzili się na manewry na poligonie, będącym miejscem próby, a owo miejsce sprawdzianu również w każdej godzinie podlega zmianom. Możemy również powiedzieć, że wszyscy poddani króla pozostają przez kilka minut w hali wystawowej, w której mogą spostrzec przykłady królewskich dobrodziejstw i drogocennych wytworów jego cudownego kunsztu, jednak owa wystawa jako taka również zmienia się w każdej chwili. Ktokolwiek odchodzi, nigdy nie wraca, a przeznaczeniem każdego, kto przybywa, jest odejść. Owa sytuacja i takie okoliczności ukazują, że poza owym zajazdem, miejscem próby i wystawą istnieją trwałe pałace, siedziby, ogrody i skarbce pełne czystych i wzniosłych pierwowzorów tych przykładów i kształtów, jakie widzimy na tym świecie, na którym wytężamy się właśnie ze względu na owe wieczne siedziby. Tutaj trudzimy się, a tam otrzymamy naszą nagrodę. Tam oczekuje na nas szczęście w takiej formie i takiego stopnia, jakie będą odpowiednie do zdolności każdego z nas.
Aspekt Siódmy: Dalejże, przejdźmy się nieco i zobaczmy, cóż takiego odnajdziemy wśród owych cywilizowanych ludzi. Spójrz, w każdym miejscu i w każdym zakątku siedzą fotografowie, którzy robią zdjęcia. Spójrz, wszędzie siedzą pisarze, a każda rzecz zostaje przez nich zapisana. Zapisują w swych rejestrach nawet najmniej znaczące uczynki i najbardziej banalne zdarzenia. Teraz spójrz na szczyt wysokiej góry, a ujrzysz, że miejsce na nim zajął najwyższy z fotografów, oddany służbie królowi; robi on zdjęcia wszystkiego, co dzieje się wokół niego.
Niektóre z prawd, na jakie wskazują niniejsze porównania, zostały przedstawione w Prawdzie Siódmej. Jednakże wskażmy w tym miejscu na to, że ów "najwyższy z fotografów, oddany służbie królowi" jest wskazówką na istnienie Strzeżonej Tablicy. Prawdziwość i istnienie Strzeżonej Tablicy zostały udowodnione w Słowie Dwudziestym Szóstym, jak następuje:
Mała teczka z aktami wskazuje na istnienie wielkiej księgi; mały dokument wskazuje na istnienie wielkiego rejestru; małe krople wskazują na istnienie wielkiego zbiornika wody. Zatem również trwałe zdolności ludzi, owoce drzew, nasiona i jądra owych owoców, z których każde jest jak mała teczka, jak miniatura Strzeżonej Tablicy lub jak kropla atramentu spływającego z pióra, które zapisało ową wielką Strzeżoną Tablicę - wskazują oraz udowadniają istnienie najwyższej i trwałej zdolności, wielkiego rejestru, wyniosłej Strzeżonej Tablicy. Zaiste, sprawiają one, iż ów fakt staje się widoczny dla spostrzegawczego umysłu.
Król musiał zatem wydać rozkaz: "Utrwalaj
wszystkie transakcje i wszystkie uczynki, jakie mają miejsce w królestwie". Innymi słowy, owa osoba na wyniosłym miejscu rejestruje i utrwala na zdjęciach wszelkie zdarzenia, a ów precyzyjny zapis, którego strzeże, bez wątpienia musi powstawać z tego względu, że pewnego dnia królewscy poddani zostaną wezwani, by zdać rachunek ze swych czynów.
Czyż zatem jest w ogóle możliwe, by Wszechmądry i Zachowujący każdą rzecz, Który nie jest niedbały nawet względem najbardziej banalnych uczynków najniższych spośród Jego sług, miał nie utrwalić najbardziej doniosłych czynów największych spośród Jego poddanych, by miał nie wezwać ich, by zdali z nich rachunek, by miał nie nagrodzić ich lub nie ukarać? A wreszcie ci, którzy są najważniejszymi spośród Jego poddanych, dopuszczają się czynów obelżywych dla Jego chwały, sprzecznych z Jego dumą i niemożliwych do zaakceptowania przez Jego litość, zaś za swe złe uczynki nie zostają ukarani na tym świecie. Musi zatem być tak, że ich osądzenie zostaje odłożone do czasu, kiedy staną przed Najwyższym Sądem.
Aspekt Ósmy: Pozwól, że odczytam ci zarządzenia wydane przez króla. Spójrz, jak powtarza on następujące obietnice i straszne groźby: «Zabiorę was z waszej obecnej siedziby i sprowadzę was przed mój tron. Tam obdaruję szczęściem posłusznych, a wtrącę do więzienia nieposłusznych. Niszcząc ową przejściową siedzibę, ustanowię inne królestwo, w którym znajdą się zarówno wieczne pałace, jak wieczne lochy».
Może on z łatwością spełnić swoje obietnice, które mają tak wielkie znaczenie dla jego poddanych. Co więcej, niezgodne z jego dumą i z jego mocą jest to, by miał on złamać swoją obietnicę. Spójrz zatem, o ty, który jesteś zmieszany! Przyznałeś rację twierdzeniom twej kłamliwej wyobraźni, twego oszalałego rozumu, twej oszukańczej duszy, lecz zaprzeczasz słowom tego, który w żaden sposób nie może zostać zmuszony do złamania swej obietnicy, którego wysoka pozycja nie zezwala na żadne sprzeniewierzenie się, którego prawdomówność
zaświadczają wszystkie widoczne uczynki. Z pewnością zasługujesz na wielką karę. Przypominasz podróżującego, który zamyka oczy na światło słońca, a zamiast tego spogląda na własne wyobrażenia. Jego wyobraźnia pragnie oświetlić niesamowicie ciemną drogę światłem jego mózgu, choć nie jest on niczym więcej, jak tylko robaczek świętojański. Tymczasem gdy król raz uczyni obietnicę, spełni ją za wszelką cenę. Jej spełnienie jest dla niego nadzwyczaj łatwe, a co więcej, jest największą koniecznością tak dla nas i dla wszystkich rzeczy, jak i dla niego samego i dla jego królestwa.
Istnieją zatem Najwyższy Sąd i wzniosłe szczęście.
Aspekt Dziewiąty: Dalej, spójrz na naczelników owych urzędów i grup ludzi!
Każdy ma własny telefon, przez który może rozmawiać z samym królem osobiście. Niekiedy również udają się oni wprost do króla, by przed nim stanąć. Posłuchaj tego, co mówią, posłuchaj ich jednogłośnego sprawozdania, zgodnie z którym król przygotował najbardziej wspaniałe miejsca wypłacania nagrody i najbardziej straszliwe miejsca wymierzania kary. Jego obietnice są nadzwyczaj wymowne, a jego groźby - wielce srogie. Jego duma i majestat są tak wielkie, że w żaden sposób nie mógłby on zniżyć się do poziomu właściwego tym, którzy łamią obietnice. Ci, którzy przynieśli owo sprawozdanie (a jest ich tak wielu, że ich świadectwo jest powszechnie akceptowane), dalej w silnej i jednomyślnej zgodzie meldują nam o tym, że "trony i siedziby owego wyniosłego królestwa, których pewne ślady są widoczne w tym świecie, znajdują się w innym królestwie, leżącym bardzo daleko stąd. Budynki istniejące na tym świecie, będącym miejscem sprawdzianu, są jedynie przejściowe, a później zostaną przekształcone w wieczne pałace. Wszystkie miejsca tego świata podlegną zmianie. To dostojne i wiecznie trwające królestwo, którego chwałę można zauważyć poprzez jego dzieła, w żaden sposób nie może być osadzone na fundamentach tak przemijających, nietrwałych, niestabilnych, niewiele znaczących, zmiennych, ułomnych i niedoskonałych spraw, lecz raczej opiera się na kwestiach, które są godne owego królestwa, wieczne, stabilne, trwałe i chwalebne".
Istnieje zatem inne królestwo i z całą pewnością do niego odejdziemy.
Aspekt Dziesiąty: Dzisiaj przypada wiosenne zrównanie dnia z nocą.
Zachodzą pewne zmiany i wydarzają się cudowne rzeczy. Przejdźmy się tego pięknego, wiosennego dnia na zieloną równinę przyozdobioną pięknymi kwiatami. Spójrz, także inni ludzie nadchodzą w jej kierunku. W tym działaniu muszą być jakieś czary, ponieważ budynki, które były jedynie ruinami, nagle ponownie wzniosły się ku górze, a owa niegdyś pusta równina stała się podobna ludnemu miastu. Spójrz, każdej godziny ukazuje się nam inna scena, jak na kinowym ekranie, a wszystko przybiera inny kształt. Jednak zauważ również, że wśród owych skomplikowanych, szybko zachodzących zmian i różnorodnych scen istnieje doskonały porządek, aby wszystkie rzeczy zostały umieszczone we właściwych dla nich miejscach. Obrazy będące dziełem wyobraźni, ukazujące się nam na kinowym ekranie, nie mogą być tak dobrze uporządkowane, a miliony uzdolnionych czarowników nie byłyby zdolne do ukazania takiego kunsztu, zaś ów król, którego nie możemy zobaczyć, musi dokonywać jeszcze większych cudów.
O, głupcze!, a ty zapytujesz: "Jak tak olbrzymie królestwo może zostać zniszczone i założone na nowo w innym miejscu?".
Widzisz, że każdej godziny zachodzą liczne zmiany i rewolucje, dokładnie takie jak owo przeniesienie z jednego królestwa do innego, którego nie może zaakceptować twój umysł. Z owego gromadzenia i rozpraszania można wywnioskować, że w owych widocznych i szybkich łączeniu i rozdzielaniu, syntezie i analizie ukryty jest pewien zamysł. Nikt nie poświęciłby dziesięciu lat wysiłków na uzyskanie połączenia, którego przeznaczeniem byłoby przetrwanie nie dłużej niż przez godzinę, zatem owe okoliczności, których jesteśmy świadkami, nie mogą kończyć się wraz z ich pozornym kresem, są rodzajem paraboli i naśladownictwa, które wskazują na coś, co jest ukryte poza nimi. Pewien wzniosły byt w cudowny sposób powoduje ich zaistnienie, zatem przyjmują one pewien kształt, a następnie łączą się, zaś ich efekt jest zachowany i zapisany w dokładnie ten sam sposób, w jaki spisywany i rejestrowany jest każdy efekt ruchu wojska na polu bitwy. Sugeruje to, że poczynania wielkiego
zbiegowiska lub zgromadzenia opierają się na tym, co dzieje się tutaj. Co więcej, efekty wszelkich zdarzeń zachodzących w tym miejscu zostaną na stałe ukazane na pewnej największej wystawie. Wszystkie przemijające i zmienne zjawiska, jakie widzimy w tym miejscu, wydadzą owoce o wiecznym i niezmiennym kształcie.
Zatem wszystkie zmiany, jakie obserwujemy na tym świecie, pozostają jeszcze dla nas niepoznane, a to przez wzgląd na największe szczęście, na Najwyższy Sąd i na pewne wzniosłe cele.
Aspekt Jedenasty: Chodź, mój uparty przyjacielu! Wejdźmy na pokład samolotu lub wsiądźmy do pociągu lecącego lub jadącego na wschód lub zachód, to jest do przeszłości lub w przyszłość. Zobaczmy, jakich cudownych dzieł ów najwyższy byt dokonał w innych miejscach. Spójrz, z każdej strony widzimy cuda, takie jak miejsca zamieszkania, otwarte przestrzenie i wystawy, jednak wszystkie one różnią się między sobą pod względem kunsztu i kształtu. Jednakże dobrze zauważ, jaki porządek zaświadczający oczywistą mądrość, jakie wskazówki widocznej litości, jakie znaki wzniosłej sprawiedliwości i jakie owoce obejmującego każdą rzecz miłosierdzia można zauważyć w owych przemijających miejscach zamieszkania, nietrwałych otwartych przestrzeniach i ulotnych wystawach. Każdy, kto nie jest całkowicie pozbawiony wnikliwości, z pewnością zrozumie, że nie można wyobrazić sobie mądrości bardziej doskonałej niż mądrość tego, kto tworzy owe dzieła, opatrzności piękniejszej niż jego opatrzność, litości bardziej wszechobejmującej niż jego litość, sprawiedliwości wspanialszej niż jego sprawiedliwość.
Jeśli - by uwzględnić tezę, którą sobie wyobraziłeś - w jego królestwie nie istniałyby żadne trwałe siedziby, wzniosłe miejsca, niezmienne stacje, nieprzemijające rezydencje z ich zadowolonymi mieszkańcami; jeśli nie istniałoby królestwo, w którym mogłyby w pełni przejawić się prawdy mądrości, litości, miłosierdzia i sprawiedliwości władcy (jako że to nietrwałe królestwo nie jest miejscem, w którym mogą przejawić się w całej pełni) - wówczas bylibyśmy zmuszeni do tego, by zaprzeczyć mądrości, którą widzimy, litości, którą obserwujemy, miłosierdziu, które znajduje się przed naszymi oczami, oraz sprawiedliwości, której znaki są oczywiste. Byłoby to idiotyzmem równym zaprzeczeniu istnieniu słońca, którego światło wyraźnie widzimy w południe. Musielibyśmy także postrzegać tego, od którego biorą swój początek wszelkie mądre miary, jakie widzimy, wszelkie szczodre dzieła i miłosierne dary, jako - niech Bóg uchroni! - jako występnego hazardzistę lub wiarołomnego tyrana.
Byłoby to postawieniem prawdy na głowie, a przekształcenie prawdy w jej przeciwieństwo jest niemożliwe, zgodnie z jednogłośnym świadectwem wszelkich istot rozumnych prócz głupców spośród zaprzeczających wszystkiemu sofistów.
Zatem prócz tego królestwa istnieje też inne, w nim zaś istnieje Najwyższy Sąd, wzniosłe miejsce sprawiedliwości i wypłacania nagrody, w którym litość, mądrość, miłosierdzie i sprawiedliwość przejawią się w zupełności.
Aspekt Dwunasty: Chodź, wracajmy. Porozmawiamy z dowódcami i oficerami owych rozmaitych grup, zaś przyglądając się ich ekwipunkowi, dowiemy się, czy został im dany tylko dla istnienia przez krótki czas w tym oto królestwie, czy też został im dany ze względu na to, że dostąpią długiego i szczęśliwego życia w innym królestwie. Spójrzmy! Nie jesteśmy w stanie przyjrzeć się dokładnie każdemu żołnierzowi wraz z jego wyposażeniem, lecz dla przykładu spójrzmy na dokumenty tego oto oficera. W jego dokumentach zapisano rangę, wysokość żołdu, obowiązki, przysługujące mu zaopatrzenie i odpowiednie dyspozycje. Spójrz, ta ranga nie została przyznana mu jedynie na kilka dni, lecz na czas dłuższy. Zapis w jego dokumentach mówi: "Takiego-to-a-takiego dnia otrzymasz żołd pochodzący ze skarbca". Jednak data, którą tam zapisano, nie nadejdzie, dopóki nie minie długi czas, a to królestwo nie zostanie opuszczone. Podobnie obowiązki wymienione w jego dokumentach nie zostały mu przyznane po to, by wypełniał je w tym nietrwałym królestwie, lecz raczej po to, by mógł zasłużyć na trwałe szczęście, jakiego dozna, kiedy znajdzie się blisko króla. Również odpowiednie zaopatrzenie nie zostało mu przyznane jedynie przez wzgląd na kilka dni przebywania w owym zajeździe dla podróżnych, lecz mogło zostać przyznane jedynie przez wzgląd na długie i szczęśliwe życie. Dyspozycje, jakie odebrał, powodują, że staje się zupełnie jasnym, iż jego przeznaczeniem jest inne miejsce, a on sam pracuje na rzecz innego królestwa.
Teraz spójrz na te rejestry, w których zawarte są instrukcje i dyspozycje dotyczące korzystania z broni i innego ekwipunku. Jeśli prócz tego królestwa nie istniałoby inne, wzniosłe i wieczne, ów rejestr wraz z jego kategorycznymi dyspozycjami byłby czymś całkiem bez znaczenia, tak jak te dokumenty wraz z jasnymi informacjami, które są w nich zawarte. Co więcej, ów szanowany oficer, ów szlachetny i uhonorowany przywódca zostałby zdegradowany do poziomu niższego od poziomu wszystkich ludzi, byłby bardziej nędzny, nieszczęsny, poniżony, cierpiący, biedny i słaby niż ktokolwiek inny. Zastosuj tę samą zasadę do wszelkich innych rzeczy
- każda, na którą spojrzysz, zaświadcza, że prócz tego przemijającego świata istnieje jeszcze inny, wieczny świat.
Przyjacielu! Ten przejściowy świat jest jak pole uprawne, jest miejscem odbierania instrukcji i targowiskiem. Po nim bez wątpienia nadejdą Najwyższy Sąd i ostateczne szczęście. Jeśli temu zaprzeczasz, będziesz zmuszony również do tego, by zaprzeczyć istnieniu dokumentów wszystkich oficerów króla, ich wyposażenia i rozkazów, jakie otrzymali; zaprawdę, będziesz musiał zaprzeczyć również wszelkim zarządzeniom tego kraju, istnieniu jego rządu i wszelkich ustalonych przez ów rząd miar. Jeśli tak zrobisz, wówczas nie będziesz dłużej zasługiwał na miano człowieka ani na nazwanie cię świadomym. Będziesz głupcem większym niż sofiści.
Strzeż się i nie wyobrażaj sobie, że dowody na przechodzenie wszelkich stworzeń z jednego królestwa do innego ograniczają się do tych dwunastu aspektów. Takich wskazówek i dowodów jest tak wiele, że nie można ich zliczyć, a wszystkie ukazują, że owo nietrwałe i podlegające zmianom królestwo zostanie przekształcone w inne, wieczne i niezmienne. Istnieją również niezliczone znaki i świadectwa tego, że ludzie zostaną zabrani z tego przemijającego zajazdu i wysłani tam, gdzie staną przez wiecznym Tronem Władcy wszystkich stworzeń.
Ukażę ci jeden szczególny dowód, który jest silniejszy niż wszystkie powyższe dwanaście aspektów zebrane razem.
Dalejże, spójrz! Wśród wielkiego zgromadzenia widocznego w oddali widzimy tego samego szlachetnego przywódcę, którego wcześniej widzieliśmy na wyspie, jak obwieszcza coś, upiększony licznymi ozdobami. Chodźmy i posłuchajmy. Spójrz, ów świetlisty i najszlachetniejszy przywódca ogłasza najwyższy edykt, spisany pięknym charakterem pisma. Oto, co mówi:
«Przygotujcie się na to, że odejdziecie do innego, trwałego królestwa, w porównaniu z którym to tutaj będzie jawiło się jako loch. Staniecie przed tronem naszego króla, a tam doświadczycie jego litości i jego darów, jeśli zwrócicie na ten edykt należną uwagę i będziecie mu posłuszni. Jeśli jednak zbuntujecie się i nie posłuchacie go, zostaniecie wtrąceni do straszliwego lochu».
Taka jest wiadomość, jaką obwieszcza ów przywódca. Jeśli spojrzysz na dekret, zobaczysz, iż jest na nim odciśnięta pieczęć tak cudowna, że w żaden sposób nie dałoby się jej podrobić. Każdy prócz idiotów takich jak ty sam wie z całą pewnością, że owo zarządzenie zostało wydane
przez króla. Co więcej, szlachetny przywódca nosi ozdoby i ordery tak olśniewające, że każdy prócz ślepców takich jak ty pojmuje w całej pełni, iż jest on prawdomównym i wiarygodnym heroldem, który przekazuje królewskie rozkazy.
Czyż jest w ogóle możliwy jakikolwiek sprzeciw wobec nauki o przechodzeniu z jednego królestwa do innego, tak stanowczo ogłoszonej przez owego szlachetnego przywódcę, a zawartej w najwyższym edykcie króla, który ten przywódca otrzymał? Nie, to niemożliwe, chyba że zaprzeczymy wszystkiemu, co widzimy na własne oczy.
A teraz, przyjacielu, twoja kolej. Mów, co masz do powiedzenia!
-Cóż miałbym powiedzieć? Cóż w ogóle można powiedzieć, by zaprzeczyć wszystkiemu, co powiedziałeś? Któż mógłby zaprzeczać słońcu w południe? Mówię jedynie: Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu, Któremu po sto tysięcy razy składam dzięki za to, że wybawił mnie spod panowania fantazji i próżnej wyobraźni, i zbawił mnie od wiecznego uwięzienia w lochu. Dostąpiłem wiary w to, że istnieje siedziba szczęśliwości w bliskości Króla, a owa siedziba jest czymś innym niż ów bezładny i nietrwały zajazd dla podróżnych.
Teraz nasza przypowieść wskazująca na prawdę dotyczącą Zmartwychwstania i życia ostatecznego jest zakończona. Dzięki łasce Boga, przejdziemy do jeszcze bardziej wzniosłej prawdy. Przedstawimy dwanaście wzajemnie powiązanych Prawd, odnoszących się do dwunastu Aspektów omówionych powyżej, tak jak poprzedzający owe Prawdy Wstęp.
Wstęp
(W tym miejscu za pomocą niewielu Wskazówek odniesiemy się do kilku kwestii omówionych w innych miejscach, to jest w Słowach Dwudziestym Drugim, Dziewiętnastym i Dwudziestym Szóstym).
Wskazówka Pierwsza
Głupiec z poprzedniej historii i jego godny zaufania towarzysz odnoszą się do trzech innych par przeciwieństw, którymi są:
-moja ulegająca instynktom dusza i serce;
-uczniowie filozofii i uczniowie Wszechmądrego Koranu;
-ludzie niewiary i społeczność muzułmańska.
Najgorszy błąd i największe zbłądzenie uczniów filozofii, ludzi niewiary i posłusznej instynktom duszy tkwi w nieuznawaniu Boga. Jak w poprzedniej opowieści godny zaufania człowiek powiedział: "Nie może istnieć litera bez pisarza ani prawo bez prawodawcy", tak my mówimy, co następuje:
Księga, zwłaszcza taka, w każdym słowie której drobne pióro zapisało inną, całą księgę, w każdej literze której finezyjne pióro nakreśliło wspaniały poemat, nie może istnieć bez pisarza; to byłoby całkowicie niemożliwe. Zatem również ten kosmos nie może istnieć bez tego, kto go nakreślił; jest to niemożliwość najwyższego stopnia, ponieważ kosmos jest właśnie taką księgą, w której każda z kart zawiera w sobie wiele innych ksiąg, każde ze słów mieści w sobie księgę, a każda z liter - poemat. Oblicze ziemi jest jedynie jedną kartą w księdze kosmosu, a spójrz, jak wiele ksiąg mieści się na tej jednej karcie. Każde drzewo jest słowem, a jak wiele zawiera stron! Każdy owoc jest literą, a każde nasiono jest kropką, zaś w owej kropce zawarty jest spis treści całego drzewa wraz z jego ogromem. Księga taka jak ta mogła zostać napisana jedynie przez pióro potęgi Tego, Któremu należy się wszelka chwała, Który szczyci się atrybutami wspaniałości i piękna, do Którego należą nieskończone mądrość i moc. Wiara nieuchronnie wynika z obserwowania tego świata, chyba że ktoś jest pijany w swym zbłądzeniu.
Podobnie budynek - zwłaszcza dom ozdobiony cudownymi dziełami sztuki i deseniami zdumiewających ozdób - nie może zostać wzniesiony bez budowniczego. Tak wielki kunszt musi być zawarty zarówno w całym pałacu, jak i w jednym z jego kamieni. Inteligencja nie jest w stanie przyjąć tego, by ów pałac został wzniesiony bez budowniczego; z pewnością potrzebuje on mistrza-architekta. Co więcej, wewnątrz tego budynku pokoje będące prawdziwymi komnatami w każdej godzinie przybierają kształt i podlegają zmianom zgodnie z najwyższym porządkiem i z najwyższą łatwością, jak zmienia się ubrania lub jak obrazy przepływają przez ekran w kinie. Możemy nawet powiedzieć, że każdy z owych zmieniających się obrazów zawiera w sobie liczne maleńkie pokoje, które nieprzerwanie są stwarzane.
Podobnie kosmos również wymaga nieskończenie Mądrego, Wszechwiedzącego i Wszechmocnego Stwórcy, ponieważ wspaniały wszechświat jest pałacem, którego lampami są słońce i księżyc, a świecami gwiazdy; czas jest niczym zawieszony w owym pałacu sznur czy też wstęga, na którą Chwalebny Stwórca każdego roku nawleka nowy świat. Wewnątrz tego świata, jaki nawleka On na sznur czasu, umieszcza On we właściwym porządku trzysta sześćdziesiąt nowych form, które zmienia w najwyższym uporządkowaniu i wedle najwyższej mądrości. On szczodrze rozpościera oblicze ziemi, które przyozdabia w każdą wiosnę poprzez trzysta tysięcy gatunków Swego stworzenia, które w Swej szczodrości wypełnia niezliczonymi rodzajami podarunków. Oto, co On czyni w taki sposób, że wszystkie z owych darów i gatunków są odrębne od innych, choć istnieją w tym samym czasie, tak blisko siebie, że aż przeplatają się nawzajem. Czyż jest możliwe przeoczenie istnienia Stwórcy takiego pałacu?
Ponadto zaprzeczenie istnieniu słońca w samo południe bezchmurnego dnia, kiedy można zaobserwować jego ślady, a jego odbicie ukazuje się w każdym bąbelku piany na powierzchni oceanu, w każdym lśniącym przedmiocie na suchym lądzie i w każdym płatku śniegu... Tak, takie zaprzeczenie byłoby brednią obłąkanego, ponieważ gdyby ktoś odmówił uznania istnienia jednego słońca, które nie ma sobie równych, byłby zmuszony do uznania istnienia całych szeregów mniejszych słońc, z których każde byłoby prawdziwe i istniejące samo w sobie, a byłyby one tak liczne, jak krople wody i bąbelki piany w oceanie, tak niezliczone, jak płatki śniegu. Koniecznością byłoby uwierzenie w to, że każda drobna cząsteczka mieści w sobie wielkie słońce, nawet jeśli jej rozmiar jest wystarczający jedynie do tego, by pomieściła samą siebie. Byłoby to
oznaką obłędu i zbłądzenia jeszcze większym od odmówienia uznania doskonałych atrybutów Chwalebnego Stwórcy, zwłaszcza wtedy, gdy widzimy, jak dobrze uporządkowany kosmos stale podlega mądrym i regularnym zmianom, będąc bezustannie odnawianym w ściśle określony sposób. Byłoby to również niczym bredzenie obłąkanego, ponieważ wówczas stałyby się koniecznie wiara w to i zaakceptowanie tego, że doskonała boskość jest obecna we wszelkich rzeczach, nawet tych drobnych. Ponieważ każda cząsteczka powietrza jest w jakiś sposób zdolna do oddziaływania na każdy kwiat, owoc i liść (a także do przeniknięcia do ich środka), zatem jeśli nie przyjmiemy, że określone zadania zostały powierzone owej cząsteczce przez Stwórcę, musiałaby ona znać strukturę i kształt wszelkich przedmiotów, do których przenika i na które oddziałuje. Innymi słowy, musiałaby posiadać moc i wiedzę obejmujące każdą rzecz.
Każda cząstka gleby posiada potencjalną zdolność spowodowania wzrostu wszelkich różnych nasion, jakie istnieją. Gdyby nie działała ona wedle rozkazu, musiałaby zawierać w sobie wyposażenie i narzędzia odpowiednie dla wszelkich rozmaitych drzew i roślin całego świata, lub też, inaczej mówiąc, koniecznym byłoby przypisanie owej cząstce gleby takiego kunsztu i mocy, by stała się świadomą struktury każdego z owych drzew i każdej z roślin, by poznała kształty, jakie przyjmie każde z nich, a także by była w stanie nadać im owe kształty. Ta sama prawda odnosi się do innych cząsteczek i innych dziedzin stworzenia.
Dzięki temu możesz pojąć, że we wszelkich rzeczach zawarte są liczne i oczywiste dowody Bożej jedności. Stwarzanie wszystkich rzeczy z jednej rzeczy i uczynienie wszystkich rzec zy jedną rzeczą jest zadaniem możliwym do wykonania jedynie przez Stwórcę każdej rzeczy. Zwróć uwagę na wzniosłe obwieszczenie:
[1] Jeśli ktoś nie uznaje Jednego, Jedynego Boga, Który nie ma podobnego Sobie, musi zaakceptować istnienie tak wielu bogów, ile jest wszelkich stworzonych istot.
Wskazówka Druga
W naszej opowieści wspomnieliśmy o najszlachetniejszym dowódcy i powiedzieliśmy, że każdy, kto tylko nie jest ślepy, a widzi jego ozdoby i ordery, pojmie, że działa on zgodnie z rozkazami króla i jest sługą, który cieszy się królewską łaską. Otóż owym najszlachetniejszym dowódcą jest Najszlachetniejszy Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój
i miłosierdzie). Święty Stwórca tak ozdobionego kosmosu z pewnością musi posiadać Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), jak słońce musi świecić, ponieważ jest niemożliwym, by słońce nie emitowało światła, zaś boskość nie mogłaby istnieć bez ukazania samej siebie poprzez wysyłanie proroków.
Czyż jest w ogóle możliwe, by piękno całkowitej doskonałości miałoby nie pragnąć przejawienia samego siebie poprzez tego, który by je ukazał i poprzez którego mogłoby się przejawić?
Czyż jest w ogóle możliwe, by doskonałość najpiękniejszego kunsztu nie pragnęła umożliwienia poznania samej siebie dzięki heroldowi, który przyciągnie do niej ludzkie spojrzenia?
Czyż jest w ogóle możliwe, by Król wszechświata, Którego wszechwładzy podlega każda rzecz, nie pragnął obwieszczenia Swej jedności i wiecznego pozostawania ponad wszelką możliwą potrzebę poprzez rozmaite stopnie mnogości wraz z jej wszystkimi cechami szczególnymi, poprzez posła, którego przesłanie posiada dwa aspekty? Poprzez owe dwa aspekty rozumiemy, że Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) był zarówno posłańcem z królestwa mnogości do Bożego dworu, a to na mocy jego oddawania czci Bogu, jak również posłańcem z Bożego dworu do królestwa mnogości, a to na mocy jego bliskości Bogu i bycia tym, któremu Bóg powierzył Swoje przesłanie.
Czyż jest w ogóle możliwe, by Ten, do Którego należy nieskończone, właściwe Mu piękno, miałby nie pragnąć ukazania innym w licznych zwierciadłach ani Samego Siebie, ani uroku Swego piękna, ani powabu Swej sprawiedliwości? Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jest umiłowanym przez Niego, stał się umiłowanym przez Niego dzięki jego oddawaniu czci Bogu i dzięki temu, że uniósł zwierciadło, w którym Bóg mógł się ukazać, że był również tym, który przyniósł przesłanie Boga, uczynił Go Umiłowanym przez ludzi i ukazał im piękno Jego Najpiękniejszych Imion.
Czyż jest w ogóle możliwe, by Ten, do Którego należą skarbce pełne zdumiewających cudów, rzadkich i drogocennych dzieł sztuki, miałby nie życzyć Sobie i nie pragnąć ukazania owych cudów spojrzeniom ludzi poprzez biegłego złotnika, który elokwentnie je opisze, by tym samym odsłonić ukryte w owych skarbcach doskonałości?
Czyż jest w ogóle możliwe, by Ten, Który ukazuje doskonałość wszystkich Jego Najpiękniejszych Imion w kosmosie, a to poprzez kunsztowne upiększenia, na które może spoglądać człowiek, tak że
kosmos zaczyna przypominać pałac przyozdobiony wszelkimi rodzajami cudownych i delikatnych dzieł sztuki, miałby również nie wyznaczyć nauczyciela i przewodnika, wiodącego do cudów Jego stworzenia?
Czyż jest w ogóle możliwe, by Pan kosmosu miałby nie rozwiązać poprzez Swojego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) zawiłej zagadki talizmanu dotyczącej celu i zamysłu, jakie stoją za wszystkimi zmianami, jakie mają miejsce w kosmosie, a także zagadki zawartej w trzech różnych pytaniach, zadawanych przez wszystkie istoty: «Skąd pochodzimy? Jakie jest nasze przeznaczenie? Jaki jest nasz cel?»
Czyż jest w ogóle możliwe, by Chwalebny Stwórca, który umożliwił istotom odczuwającym poznanie Go poprzez jasność Jego stworzenia, który poprzez Swoje drogocenne dary sprawił, że stał się dla nich Umiłowanym, miałby również nie zakomunikować istotom czującym poprzez Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), czegóż w zamian pragnie od nich dla Swego zadowolenia?
Czyż jest w ogóle możliwe, by Bóg miał stworzyć rodzaj ludzki w kształcie predysponującym ludzi do cierpienia z powodu bycia świadomymi mnogości, lecz również zawierającym w sobie zdolność oddawania czci Jednemu Bogu - bez równoczesnego pragnienia, by ludzie odwrócili się od mnogości do Jego jedności dzięki nauczycielowi i przewodnikowi?
Istnieje wiele innych funkcji proroctwa, a każda z nich jest rozstrzygającym dowodem tego, że istnienie Boga z całą koniecznością pociąga za sobą istnienie posłannictwa.
Czyż kiedykolwiek pojawił się na świecie ktokolwiek bardziej godny wyżej wspomnianych zalet i cech i ktokolwiek, kto posiadałby je w większym stopniu, niż Prorok Muhammad z Arabii (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie)? Czyż czas kiedykolwiek ukazał nam kogokolwiek bardziej godnego rangi, jaką nadaje posłannictwo, i odpowiedniego dla zadania, jakim było przekazanie Bożego przesłania? Nie, w żaden sposób! On jest mistrzem wszystkich posłańców, naczelnikiem wszystkich proroków, przywódcą wszystkich ludzi, którzy doznali oczyszczenia, najbliższym Bogu spośród wszystkich, którzy zbliżają się ku Niemu, najdoskonalszym ze wszystkich stworzeń, królem wszystkich, którzy prowadzą ku prawości.
Niezależnie od niezliczonych znaków wskazujących na prawdziwość jego proroctwa, wynikających z ponad tysiąca cudów, jakich dokonał,
takich jak rozdzielenie księżyca czy wypływanie wody spomiędzy jego palców, które to cuda jednogłośnie potwierdzają wszyscy uczeni, największy cud, jakim jest Szlachetny Koran - ocean prawdy i księga, która jest cudowna pod czterdziestoma różnymi względami - sam w sobie jest wystarczający, by jasno jak słońce ukazać prawdziwość jego proroctwa. Jako że czterdzieści różnych aspektów cudowności Koranu omawiamy w innych traktatach (a zwłaszcza w Słowie Dwudziestym Piątym), w tym miejscu przerwiemy omawianie owej kwestii.
Wskazówka Trzecia
Nie myślmy, że drobny człowiek zbyt mało znaczy dla rozległego świata, by doprowadzić swą misję do końca i odsłonić inne królestwo po prostu ze względu na to, że kiedyś zostanie rozliczony ze swych uczynków. Pozornie drobny człowiek ma wielkie znaczenie jako pan wszystkich stworzeń, a to poprzez wszechstronność swego usposobienia, jako herold królestwa Bożego i jako ten, w którym przejawia się powszechna cześć oddawana Bogu. Podobnie niech nikt nie pyta: "Jak można zasłużyć na wieczne męczarnie podczas bardzo krótkiego życia doczesnego?". Niewiara stara się wciągnąć stworzenie, będące czymś tak drogocennym i wzniosłym, jak litera zapisana ręką Boga, w głębiny bezsensowności i bezcelowości. Jest to zniewaga dla każdej istoty, ponieważ zaprzecza wszelkim przejawom i odbiciom Najpiękniejszych Imion Boga i odrzuca owe Imiona, widoczne w każdym stworzeniu, starając się zaprzeczyć niezliczonym dowodom, które ukazują wiarygodność i prawdomówność Wszechmocnego Boga. Stąd niewiara jest nieskończoną zbrodnią, zasługującą na niekończącą się karę.
Wskazówka Czwarta
W naszej opowieści dzięki dwunastu Aspektom ujrzeliśmy, że król, do którego należy królestwo przypominające tymczasowy zajazd dla podróżnych, musi posiadać również inne królestwo, wieczne i trwałe, ukazujące jego wspaniałość i wzniosłość jego mocy. W ten sam sposób jest zupełnie niemożliwe, by Wieczny Stwórca tego przemijającego świata nie stworzył również wiecznego królestwa. Nie jest możliwe, by Wiecznie Trwający Stwórca owego pięknego, lecz nietrwałego kosmosu, nie stworzył innego kosmosu, niezmiennego i trwającego wiecznie. Nie jest możliwe, by Mądry, Potężny i Miłosierny Stwórca tego świata, który jest niczym wystawa, miejsce próby lub pole uprawne, miałby nie stworzyć również życia ostatecznego, w którym zostaną ukazane cele i zamysły stojące za stworzeniem tego świata. Dostąpić owej prawdy można, przechodząc przez dwanaście bram, zaś owe dwanaście bram można otworzyć za pomocą dwunastu innych prawd.
Zaczniemy od najkrótszej i najprostszej z nich.
PRAWDA PIERWSZA
brama wszechwładzy i panowania Boga przejaw Najpiękniejszego Imienia Bożego "Pan" (ar. Ar-Rabb)
Czyż jest w ogóle możliwe, by chwała Bożej wszechwładzy i Bożego panowania miała stworzyć kosmos taki jak ten, z tak wzniosłymi celami i zamysłami, by ukazać Jego doskonałość, bez ustanowienia nagrody dla tych wierzących, którzy dzięki swojej wierze i oddawanej Bogu czci odpowiadają owym celom i zamysłom? Lub też czy jest możliwe, by miał On nie ukarać tych, którzy błądzą, którzy odrzucają Jego zamysły i odnoszą się do nich z pogardą?
PRAWDA DRUGA
brama szczodrości i miłosierdzia Boga przejaw Najpiękniejszych Imion Bożych "Szczodry" i "Miłosierny"
Czyż jest w ogóle możliwe, by Pan tego świata, Który w Swych dziełach ukazuje nieskończoną szczodrość, nieskończone miłosierdzie, nieskończoną wspaniałość i nieskończoną chwałę, miał nie wypłacić nagrody w sposób odpowiedni dla Jego szczodrości i miłosierdzia, by miał nie wymierzyć kary w sposób odpowiedni dla Jego wspaniałości i chwały? Jeśli spojrzymy na naturę spraw tego świata, ujrzymy, że wszelkie istoty żywe - od najsłabszych do najpotężniejszych - otrzymują zaopatrzenie w pewnej właściwej dla każdej z nich formie.
Zaiste, najsłabsze i najbardziej bezsilne otrzymują najlepszą formę zaopatrzenia. Owe szczodre dary są rozdzielane ze szczodrością tak wzniosłą, że przejawia się w niej dzieło ręki nieskończonej szczodrości.
Na przykład wiosną wszystkie drzewa, niczym hurysy w Raju, odziewają się w szaty tak delikatne jak jedwab, są inkrustowane
kwiatami i owocami, jakby były to klejnoty, i ofiarowują nam liczne rodzaje najlepszych owoców na gałęziach delikatnie wyciągających się ku nam niczym ręce służącego. Podobnie z rąk wyposażonej w żądło pszczoły otrzymujemy do jedzenia zdrowy i słodki miód, ubieramy się w najbardziej delikatne i najbardziej miękkie szaty dzięki robaczkowi pozbawionemu rąk, zaś wewnątrz małego nasiona znajduje się zabezpieczony dla nas skarb miłosierdzia. Jest oczywiste, że wszystkie te rzeczy są efektem najpiękniejszej szczodrości i najbardziej delikatnego zmysłu miłosierdzia.
Również fakt, że wszystkie rzeczy (z wyjątkiem człowieka i niektórych dzikich zwierząt), od słońca, księżyca i Ziemi aż do najmniejszych stworzeń, wypełniają swoje funkcje z największą dokładnością, nie przekraczając wyznaczonych im granic nawet na cal, a także fakt, że dostrzegamy wśród nich powszechne posłuszeństwo wynikające z wielkiego lęku - to ukazuje, że owe stworzenia działają na rozkaz Tego, do Którego należą wspaniałość, chwała i majestat. Jest również widocznym, że sposób, w jaki wszystkie matki - z królestw roślin, zwierząt i ludzi - wspomagają swe słabe i bezsilne niemowlęta delikatnym mlekiem, czyniąc to w czułej litości, jest manifestacją wszechobejmującego miłosierdzia Boga.
Zatem skoro do Pana tego świata należą tak nieskończone szczodrość, miłosierdzie, wspaniałość i chwała, z tego wynika, że Jego nieskończone chwała i wspaniałość wymagają kary dla tych, którzy są grubianami, że Jego nieskończona szczodrość wymaga nieskończonych darów, a Jego nieskończone miłosierdzie wymaga obdarowania łaską tych, którzy na to zasługują. Na tym przemijającym świecie i podczas krótkiego życia doczesnego ukazuje się i ustala jedynie milionowa część tego wszystkiego, podobna jednej kropli wody z oceanu. Musi zatem istnieć królestwo szczęśliwości właściwe dla takiej szczodrości i godne takiego miłosierdzia. W innym przypadku musielibyśmy zaprzeczyć istnieniu tego miłosierdzia, które jest dla nas widoczne, a to byłoby niczym zaprzeczanie istnieniu
słońca, które wypełnia każdy dzień od wschodu do zachodu słońca swoim światłem, ponieważ bezpowrotna śmierć przekształcałaby wówczas litość w nieszczęście, miłość w cierpienie, błogosławieństwo w zemstę, rozum w narzędzie niedoli, przyjemność w ból, aż znikłaby prawdziwa istota Bożego miłosierdzia.
Prócz tego musi istnieć również królestwo kary odpowiednie dla chwały i majestatu Boga, ponieważ - ogólnie rzecz biorąc - prześladowca odchodzi z tego świata, pozostając potężnym, a uciskany odchodzi, pozostając w poniżeniu. Owe sprawy zostają zatem odroczone do rozważenia ich przez Najwyższy Sąd; nie jest tak, że zostaną one zaniedbane. Czasami również zdarza się, że kara zostaje zarządzona jeszcze na tym świecie. Męki, jakie cierpieli ludzie nieposłuszni i buntownicy w poprzednich stuleciach, pokazują, że człowiek nie jest pozostawiony samemu sobie i że zawsze może stać się ofiarą ciosów, które spadną na niego zgodnie z decyzją Bożej wspaniałości i Bożego majestatu.
Czyż jest w ogóle możliwe, by do człowieka miał należeć obowiązek najważniejszy z tych, jakie zostały nałożone na wszelkie stworzenia, by człowiek miał zostać obdarowany najbardziej doniosłymi zdolnościami, by Pan (ar. Ar-Rabb) człowieka dał mu poznać Siebie i Swoje dobrze uporządkowane dzieła, a człowiek w zamian za to odmówiłby uznania Go poprzez oddawanie Mu czci? Czy jest możliwe, by Bóg uczynił Samego Siebie Umiłowanym przez człowieka poprzez liczne zdobne owoce Jego miłosierdzia, a człowiek nie uczyniłby siebie samego umiłowanym przez Boga poprzez oddawanie Mu czci? Czy jest możliwe, by Bóg ukazał Swoją miłość dla człowieka i miłosierdzie, jakie ma nad nim, a człowiek nie uszanowałby Go poprzez składanie Mu podziękowań i wychwalanie Go? Czyż jest w ogóle możliwe, by człowiek pozostał bezkarny, pozostawiony samemu sobie, lub by Wszechmocny, do Którego należą wspaniałość i chwała, miał nie przygotować dla człowieka królestwa kary?
Z drugiej strony, czyż jest w ogóle możliwe, by nie przygotował On królestwa nagrody i wiecznej szczęśliwości dla wierzących, którzy odpowiedzieli na fakt, że Miłosierny i Litościwy umożliwił poznanie Samego Siebie, uznając Go poprzez wiarę, którzy odpowiedzieli na fakt, że uczynił On samego siebie Umiłowanym poprzez miłość wyrażaną oddawaniem Mu czci, którzy odpowiedzieli na Jego miłosierdzie składaniem podziękowań i najgłębszym szacunkiem?
PRAWDA TRZECIA
brama mądrości i sprawiedliwości Boga przejaw Najpiękniejszych Imion Bożych "Mądry" i "Sprawiedliwy"
Czyż jest w ogóle możliwe,
Zwrot "czyż jest w ogóle możliwe?" powtarza się zaiste wiele razy, ponieważ wyraża on najbardziej doniosłą tajemnicę. Zbłądzenie i brak wiary generalnie biorą swój początek z przyzwyczajenia do wyobrażania sobie danych rzeczy jako niemożliwych, dalece wykraczających poza granice królestwa rozsądku, a zatem do zaprzeczania im. W niniejszym omówieniu tematu Zmartwychwstania zostało w sposób rozstrzygający ukazane, że prawdziwe niemożliwość, niedorzeczność i irracjonalność przynależą do ścieżki niewiary i do drogi zbłądzenia, podczas gdy prawdziwe zgodność z tym, co możliwe, łatwość i rozsądek są cechami ścieżki wiary i szerokiego traktu islamu.
Mówiąc w skrócie, filozofowie mają skłonność do niewiary ze względu na ich skłonność do postrzegania rzeczy, jakby były niemożliwymi, podczas gdy poświęcone Zmartwychwstaniu Słowo Dziesiąte, poprzez powtarzanie zwrotu: "czyż jest w ogóle możliwe?..." ukazuje, w czym tkwi prawdziwa niemożliwość, wymierzając owym filozofom cios prosto w ich twarze.
by Chwalebny Pan, który ukazuje Swą wszechwładzę i Swoje panowanie w mądrości i porządku, Który ukazuje sprawiedliwość i równowagę przenikające każdą rzecz, od atomu aż do słońca, miał nie obdarować Swoją łaską tych wiernych, którzy poszukują schronienia pod dającym schronienie skrzydłem Jego wszechwładzy, którzy wierzą w Jego mądrość i sprawiedliwość, którzy wszystko czynią z intencją oddawania Mu czci?
Ponadto czyż jest możliwe, by miał On nie karać tych prostych i grubiańskich ludzi, którzy nie wierzą w Jego mądrość i sprawiedliwość, a w swym zuchwalstwie buntują się przeciwko Niemu? Na tym przemijającym świecie człowiek nie doświadcza nawet tysięcznej części owych mądrości i sprawiedliwości; ich działanie zostaje odroczone. Większość spośród ludzi zbłądzenia opuszcza ten świat, nie ponosząc kary, a większość spośród ludzi właściwego przewodnictwa opuszcza go, nie odbierając nagrody. Wszystkie te sprawy są zatem odroczone do rozpatrzenia ich przez Najwyższy Sąd w królestwie szczęśliwości.
Tak, widocznym jest, że Ten, Który kontroluje ten świat, czyni to zgodnie z nieskończoną mądrością. Czy domagasz się dowodu? Jest nim zachowanie korzyści, jaką przynosi każda rzecz. Czy nie widzisz, że liczne mądre i zamierzone korzyści są zawarte we wszystkich kończynach, kościach i żyłach człowieka, a nawet w nieposiadających mózgu komórkach i w każdej cząsteczce jego ciała? Czyż nie widzisz, że mądre korzyści, które stają się twoim udziałem dzięki określonym częściom ciała, są tak liczne, jak owoce na gałęziach drzewa? To wszystko ukazuje, że każda
sprawa jest przeprowadzana zgodnie z nieskończoną mądrością. Istnienie najwyższej systematyczności w stworzeniu każdej rzeczy jest dowodem potwierdzającym tę samą prawdę.
Zawarcie w drobnym nasionku dokładnego programu, wedle którego rozwija się piękny kwiat, zapisanie w małym nasionku piórem przeznaczenia zwojów, w których zawarte są wszystkie uczynki drzewa, historia jego życia i spis całego wyposażenia, ukazuje, że dokonało tego pióro najwyższej mądrości.
Istnienie w każdej rzeczy tak wysokiego stopnia delikatnego kunsztu dowodzi tego, że istnieje również znak, jaki na każdej rzeczy odcisnął Nieskończenie Mądry Stwórca. Co więcej, zawarcie w drobnym ciele człowieka wykazu i spisu treści wszystkich istot, kluczy do wszystkich skarbców Bożego miłosierdzia, a także zwierciadeł dla wszystkich Najpiękniejszych Imion Boga, ukazuje istnienie mądrości w owym nieskończenie delikatnym kunszcie. Zatem czyż jest w ogóle możliwe, by mądrość, którą przesiąknięte są dzieła Bożej wszechwładzy, miałaby nie życzyć sobie tego, by obdarować wieczną łaską tych, którzy szukają schronienia pod skrzydłem Bożej wszechwładzy, a w swej wierze ofiarowują Bogu posłuszeństwo?
Czy chcesz dowodu na to, że wszystkie rzeczy zostały uczynione zgodnie ze sprawiedliwością i równowagą? Fakt, że wszystkie zostały obdarowane istnieniem, nadanym im kształtem, a także ułożone we właściwych dla nich miejscach w precyzyjnym wyważeniu i wedle właściwej miary, ukazuje, iż wszelkie sprawy dokonują się zgodnie z nieskończoną sprawiedliwością i nieskończoną równowagą.
Podobnie fakt, że wszystkie rzeczy otrzymały należne im prawa zgodnie z ich usposobieniem, że otrzymują one w najbardziej odpowiedniej formie wszystko, co jest im niezbędne do istnienia i wszystko, co jest wymagane do życia - to również jest znakiem, jaki pozostawiła ręka nieskończonej sprawiedliwości.
Co więcej, fakt, że każda petycja i każda prośba wyrażona językiem usposobienia, a także każda naturalna potrzeba i konieczność, spotykają się z odpowiedzią, ukazuje istnienie nieskończonych sprawiedliwości i mądrości.
Czyż zatem jest w ogóle możliwe, by sprawiedliwość i mądrość, które pospieszają, by ukoić najdrobniejszą potrzebę najmniejszego ze stworzeń, miały nie zapewnić człowiekowi, który jest największym ze stworzeń, nieśmiertelności, będącej jego największą potrzebą? By miały nie
odpowiedzieć na jego najbardziej usilną prośbę i wołanie o pomoc? By miały nie zachować majestatu wszechwładzy Boga poprzez zachowywanie praw Jego sług? Człowiek, którego życie jest tak krótkie, nie może doświadczyć prawdziwej istoty owej sprawiedliwości na tym przemijającym świecie, zatem z tego powodu owe kwestie zostały odłożone do rozpatrzenia ich przez Najwyższy Sąd, jako że prawdziwa sprawiedliwość wymaga tego, by człowiek - owo pozornie drobne stworzenie - został nagrodzony bądź ukarany nie wedle swej małości, lecz wedle ogromu jego zbrodni, ważności tego, co jest jego istotą, i wspaniałości jego funkcji. Skoro ów przemijający i przejściowy świat jest daleki od tego, by mogły się na nim ukazać taka mądrość i taka sprawiedliwość, jakie dotyczą człowieka, który został stworzony dla wieczności, z całą koniecznością muszą istnieć wieczne Piekło i wiecznie trwający Raj Sprawiedliwego i Wspaniałego, do Którego należy piękno, Mądrego i Najpiękniejszego, Który przejmuje grozą.
PRAWDA CZWARTA
brama szczodrości i piękna Boga przejaw Najpiękniejszych Imion Bożych "Szczodry" i "Piękny"
Czyż jest w ogóle możliwe, by nieskończone szczodrość i hojność, niewyczerpane bogactwo, niekończące się skarby, niezrównane i wieczne piękno, pozbawiona skazy i wiecznie trwająca doskonałość, miałyby nie wymagać istnienia tych, którzy z wdzięcznością zanosiliby do nich swoje suplikacje, stęsknionych i zdumionych widzów, których przeznaczeniem byłoby pozostanie na wieczność w siedzibie szczęśliwości, w miejscu wypoczynku? Tak, ozdobienie oblicza świata wszystkimi tymi pięknymi rzeczami, stworzenie księżyca i słońca jako lamp tego świata, wypełnienie powierzchni ziemi najbardziej delikatnymi rodzajami zaopatrzenia i uczynienie jej przyjęciem, na którym wręczane są dary, uczynienie tak wielu drzew owocowych naczyniami, odnawianie ich po kilka razy podczas każdej pory roku - to wszystko ukazuje istnienie nieskończonych szczodrości i hojności. Tak niekończące się hojność i szczodrość i tak niewyczerpane skarbce miłosierdzia wymagają istnienia siedziby wypoczynku, miejsca szczęśliwości, które będzie trwać wiecznie i w którym zostaną umieszczone wszelkie obiekty pragnień. Wymagają również tego, by ci, którzy będą cieszyli się ową szczęśliwością, wiecznie pozostawali w owej siedzibie wypoczynku, nie cierpiąc bólu wygaśnięcia owego szczęścia ani rozłąki, ponieważ jak ustanie cierpienia jest rodzajem przyjemności, tak ustanie przyjemności jest rodzajem cierpienia, zaś tak nieskończona hojność z pewnością nie
byłaby skłonna do tego, by usankcjonować istnienie cierpienia. Wymaga ona zatem istnienia zarówno wiecznego Raju, jak i zanoszących suplikacje, którzy zamieszkają w nim na wieki.
Nieskończone szczodrość i hojność pragną obdarowywania niekończącymi się darami, a także nieskończonej łaskawości. Zsyłanie nieskończonych darów oraz nieskończona łaskawość wymagają z kolei nieskończonej wdzięczności. To z kolei wymaga wiecznego istnienia tych, który doświadczą owej łaskawości, by mogli okazać swoją wdzięczność i złożyć podziękowania za owo wieczne zsyłanie nieustannie spływających darów. Niewielka uciecha, która staje się gorzką przez jej wygaśnięcie, a trwa jedynie przez krótki czas, nie jest zgodna z tym, czego wymagają tak wielkie szczodrość i hojność.
Spójrz także na różne krainy świata. Każda jest niczym wystawa, ukazująca kunszt Boga i Jego dzieła. Zwróć uwagę na orędzia Bożej wszechwładzy w rękach wszystkich roślin i zwierząt na obliczu ziemi
{ Istnienie olśniewająco zaprojektowanego i upiększonego lśniącymi ozdobami kwiatu, poczętego z najwyższym kunsztem i inkrustowanego klejnotami owocu na gałązce cienkiej niby drucik, wyrastającej z wyschniętego na kość drzewa, bez wątpienia jest orędziem skierowanym do wszystkich żywych istot, a mówiącym o delikatnych dziełach sztuki, wytworzonych przez w najwyższym stopniu zdolnego, Mądrego i cudownego Stwórcę. Zawiera się w tym prawda dotyczące nie tylko królestwa roślin, lecz również królestwa zwierząt.}
i posłuchaj proroków oraz świętych mężów (ar. ałlija) [2], heroldów piękna wszechwładzy Boga, którzy jednogłośnie ukazują pozbawioną skazy doskonałość Chwalebnego Stwórcy poprzez ukazanie cudownych dzieł Jego kunsztu, powodując, że na owe dzieła zwracają się spojrzenia ludzi.
Do Stwórcy tego świata należy zatem najbardziej doniosła, zadziwiająca i ukryta doskonałość, która jest tym, co pragnie On ukazać za pomocą cudownych dzieł Swego kunsztu. Ukryta i pozbawiona skazy doskonałość pragnie zostać ukazana tym, którzy należycie ją docenią, będą podziwiać i spoglądać na nią, by ją rozważać. Wieczna doskonałość wymaga jej wiecznych przejawów. Takie wieczne przejawy wymagają z kolei wiecznego istnienia tych, którzy należycie ją docenią i będą podziwiali. Cnota doskonałości zawsze zatonie w spojrzeniu jej wielbiciela, jeśli nie będzie mu dane wieczne istnienie.
Z tą kwestią związane jest pewne zdarzenie, które stało się przysłowiowe. Pewnego razu znana piękność oddaliła od siebie zwykłego człowieka, który zakochał się w niej. By pocieszyć samego siebie, powiedział on: "Ależ ona jest brzydka!", zaprzeczając w ten sposób jej pięknu.
Pewnego razu niedźwiedź stał przed kratą, po której pięły się winogrona, i chciał skosztować ich owoców. Nie był jednak w stanie ani dosięgnąć ich, ani wspiąć się po owej kratce. Powiedział zatem do siebie, by znaleźć w tych słowach pocieszenie: "Te winogrona muszą być kwaśne" i pomrukując, poszedł swoją drogą.
Co więcej, piękne, kunsztownie stworzone, olśniewające i bogato upiększone stworzenia, które wypełniają oblicze ziemskiego globu, niosą świadectwo czystości owego niezrównanego i niedoścignionego piękna i wskazują na delikatny powab ukrytej urody, która nie ma sobie równych, jak słoneczne światło zaświadcza o istnieniu słońca.
Każdy z przejawów owego świętego i niedoścignionego piękna wskazuje na istnienie nieprzeliczonych, ukrytych skarbców wszystkich Najpiękniejszych Imion Boga. Jak tak wzniosłe, niezrównane i ukryte piękno pragnie, by jego czystość ukazała się w zwierciadle, by można było zaobserwować jego stopnie i miary w ożywionych odbiciach, tak również pragnie przejawić się, by mogło spoglądać samo na siebie poprzez oczy innych. Oznacza to, że owo piękno pragnie spoglądać samo na siebie na dwa sposoby: po pierwsze, poprzez obserwowanie samego siebie w wielobarwnych zwierciadłach; po drugie, poprzez wytęsknione spojrzenia tęskniących za owym pięknem tych, którzy je zaświadczają, a także osłupiałych z zachwytu wielbicieli.
Mówiąc w skrócie, piękno i czystość pragną widzieć i być widzianymi. Oba te pragnienia wymagają istnienia tęskniących za owych pięknem świadków i oszołomionych owym pięknem wielbicieli. Jako że piękno i czystość są wieczne i wiecznie trwające, przeto ci, którzy je zaświadczają i wielbią, muszą posiadać życie wieczne. Wieczne piękno nigdy nie może być zadowolone z jego wielbicieli, którzy przemijają. Wielbiciel skazany na nieodwracalną rozłąkę odkryje, że jego miłość przekształca się we wrogość, kiedy tylko pomyśli o rozłące z obiektem miłości. Plonem jego podziwu będą drwiny, a plonem jego szacunku będzie wzgarda, jako że jak egoistyczny człowiek jest wrogo nastawiony do tego, czego nie zna, tak również sprzeciwia się wszystkiemu, czego nie jest w stanie dosięgnąć, jednakże odpowiada on na piękno, które jest godne nieskończonej miłości, niekończącej się tęsknoty oraz podziwu z bezgraniczną wrogością, nienawiścią i odrzucaniem go. Z tego możemy wywnioskować główny powód wrogości niewierzących wobec Boga.
Zatem nieskończone szczodrość i hojność, niezrównane czystość piękno, doskonałość bez skazy - wszystkie wymagają istnienia wiecznie
żyjących i tęskniących, przedkładających swe suplikacje wielbicieli. Jednak w zajeździe tego świata widzimy, że każdy z jego gości szybko odchodzi i znika, otrzymawszy jedynie przedsmak owej szczodrości, wystarczający do pobudzenia apetytu, lecz nie do zaspokojenia go, ujrzawszy jedynie przyćmione światło owej doskonałości lub raczej blady cień jej piękna, w żaden sposób nie będąc całkowicie usatysfakcjonowanym. Z tego zatem wynika, że ludzie przechodzą do miejsca wiecznej radości, w którym wszyscy zostaną w pełni obdarowani wedle właściwej miary.
Mówiąc w skrócie, jak ten świat ze wszystkimi jego stworzeniami niezbicie ukazuje istnienie Chwalebnego Stwórcy, tak również wskazuje na Jego uświęcone atrybuty i Najpiękniejsze Imiona, ukazuje istnienie życia ostatecznego i w sposób logiczny wymaga go.
PRAWDA PIĄTA
brama litości i oddawania czci Bogu przez Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) przejaw Najpiękniejszych Imion Bożych "Ten, Który odpowiada na modlitwy" i "Litościwy"
Czyż jest w ogóle możliwe, by Pan, do którego należą nieskończone litość i miłosierdzie, Który z największą litością i w najbardziej nieoczekiwany sposób spełnia nawet najmniejsze potrzeby najniższych spośród Jego stworzeń, Który zwraca uwagę na najmniej wyraźną prośbę o pomoc pochodzącą od najsłabiej widocznego z Jego stworzeń, Który słyszy wszystkie prośby i odpowiada na nie, czy brzmią, czy też są nieme...; czyż jest w ogóle możliwe, by ów Pan miał nie zwrócić uwagi na najwspanialszą petycję naczelnika wszystkich Jego sług, którego umiłował najbardziej spośród wszystkich Swych stworzeń, by miał On nie usłyszeć i nie spełnić jego najbardziej wzniosłej modlitwy? Łaskawość i łatwość przejawiające się w karmieniu i żywieniu słabych i młodych zwierząt pokazują, że Władca kosmosu używa Swej wszechwładzy z nieskończonym miłosierdziem.
Czy jest w ogóle możliwe, by widoczna w owej wszechwładzy litość miłosierna aż do tego stopnia miała nie przyjąć modlitwy najbardziej cnotliwego i najpiękniejszego ze wszystkich stworzeń? Owa prawda jest
wyjaśniona w Słowie Dziewiętnastym, lecz powtórzmy w tym miejscu nasze oświadczenie dotyczące tej kwestii:
O, przyjacielu, który słuchasz tych słów wraz z moją duszą! W naszej przypowieści powiedzieliśmy o tym, że na pewnej wyspie doszło do zgromadzenia, na którym najszlachetniejszy przywódca wygłosił pewne przemówienie. By odkryć prawdę, na którą wskazuje owo porównanie, porzućmy ten wiek, by w naszych umysłach i w wyobraźni odbyć podróż na Półwysep Arabski w błogosławionym wieku Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), by odwiedzić go i ujrzeć w chwili, gdy wykonuje swoje obowiązki i zajmuje się oddawaniem czci Bogu. Spójrz, jak dzięki niemu, dzięki jego posłannictwu i przewodnictwu można osiągnąć wieczną szczęśliwość, tak jest on również przyczyną istnienia owej szczęśliwości i tym, dzięki któremu, dzięki którego modlitwie i oddawaniu czci Bogu został stworzony Raj.
Teraz spójrz! Ten człowiek modli się o wieczną szczęśliwość poprzez swą najdoskonalszą suplikację, oddając cześć Bogu w sposób tak wzniosły, jakby owa wyspa modliła się i zanosiła suplikacje wraz z nim, lub nawet jakby czynił to cały świat, jako że akty czci, które wykonuje, zawierają w sobie nie tylko cześć oddawaną Bogu przez wspólnotę, która podąża za owym przywódcą, lecz również - co do jej istoty - cześć oddawaną Bogu przez wszystkich proroków, a to poprzez zgodność między nim a tymi prorokami. Co więcej, odprawia on swe najdoskonalsze modlitwy i przedkłada Bogu swe suplikacje w zgromadzeniu tak wielkim, jakby należeli do niego wszyscy oświeceni i doskonali ludzie od czasów Adama aż do teraźniejszości, jakby modlili się za nim i mówili "amen" po każdej z jego suplikacji!
Modli się on o spełnienie potrzeby - jaką
jest nieśmiertelność - tak powszechnej, jakby nie tylko ludzie ziemi, lecz także mieszkańcy niebios i wszystkie stworzenia uczestniczyły w jego suplikacjach, cicho oświadczając: "Tak, o Panie! Spełnij jego modlitwę, my również tego pragniemy". Zanosi on petycję o wieczną szczęśliwość z tak wzruszającym smutkiem, z taką tęsknotą, takim pragnieniem i wstawiając się za innymi w taki sposób, że sprawia, iż cały kosmos szlocha i przyłącza się do jego modlitwy.
Spójrz, pragnie on szczęśliwości i modli się o nią, ponieważ jest ona zamysłem i celem, na poziom którego podnosi on człowieka i wszystkie stworzenia z niewoli nędznego stanu całkowitego unicestwienia, wznosząc człowieka i wszystkie stworzenia od bezwartościowości, bezużyteczności i bezcelowości na sam szczyt tego, co drogocenne, ku wiecznej i wzniosłej funkcji, do rangi pisma zapisanego piórem Boga.
Spójrz, przedkłada on swą petycję z tak wzniosłym błaganiem o wspomożenie, czyni swe suplikacje z tak słodką prośbą o miłosierdzie, że dzieje się tak, jak gdyby sprawiał, że wszystkie istoty, niebiosa i sam Tron Boga słuchają go i wtórują jego modlitwie, wołając w zachwycie: "Amen, o Panie, amen!"
Spójrz, ów przywódca uprasza o szczęśliwość i wieczność Tego, Który słyszy każdą rzecz, Który jest Szczodry i Wszechmocny, Który widzi każdą rzecz, Który jest tak Miłosierny i tak Wszechwiedzący, że w Swym miłosierdziu widzi, słyszy i spełnia najbardziej sekretne życzenia, najdrobniejsze pragnienia najlepiej ukrytych z Jego stworzeń, czyniąc to w zauważalny sposób. On odpowiada na wszelkie błagania, nawet jeśli są one ofiarowane w ciszy. Obdarowuje wszelkie rzeczy i odpowiada na wszystkie prośby z takimi mądrością, spostrzegawczością i miłosierdziem, że nie pozostaje żadna wątpliwość co do tego, iż wszelkie żywienie wszystkich stworzeń i regulacje dotyczące ich spraw mogą pochodzić jedynie od Tego, Który słyszy i widzi każdą rzecz, Który jest Szczodry i Miłosierny.
Posłuchajmy, o co prosi ten, który jest dumą wszystkich stworzeń (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), źródłem zaszczytów dla całego rodzaju ludzkiego, jedynym w swoim rodzaju ze wszystkich stworzeń, który dźwiga na swoich barkach brzemię wszystkich ludzi, który stoi na tej ziemi, mając za sobą całą ludzkość, wznosząc ręce do Tronu Boga i ofiarowuje modlitwę, w której prawdziwie zawiera się istota czci oddawanej Bogu przez cały rodzaj ludzki. Spójrz, on prosi o wieczną szczęśliwość dla siebie i dla swojej wspólnoty, prosi o wieczność i o Raj. Swoje usilne prośby zanosi wraz ze wszystkimi Świętymi Imionami Boga, które ukazują swe piękno w zwierciadłach wszystkich stworzonych istot. Zaiste, możesz zobaczyć, jak prosi on owe Imiona o wstawiennictwo.
Gdyby nie było niezliczonych powodów i przyczyn istnienia życia ostatecznego, już jedna modlitwa owej wzniosłej istoty byłaby wystarczającym powodem dla stworzenia Raju, a to zadanie dla mocy Miłosiernego Stwórcy jest tak łatwe, jak stworzenie wiosny.
Zaiste, jak stworzenie wiosny mogłoby być trudne dla Tego, do Którego należy absolutna wszechmoc, Który każdej wiosny czyni oblicze świata równiną zmartwychwstania i wydaje na świat setki tysięcy przykładów Zmartwychwstania? Jak posłannictwo Proroka Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) było powodem ufundowania owego królestwa próby - na co wskazują słowa:
[3] - tak, dokładnie w ten sam sposób, wykonywane przez niego akty czci były przyczyną ufundowania siedziby szczęśliwości.
Czyż jest w ogóle możliwe, by pozbawiona skazy doskonałość kunsztu, by piękno wszechwładzy, które nie ma sobie równych, a wyrażane jest w uporządkowaniu świata, by obejmujące każdą rzecz miłosierdzie, które wprawia każdą rzecz w osłupienie, miały nie odpowiedzieć na modlitwę tego człowieka, a tym samym tolerować krańcową szpetotę, okrucieństwo i nieporządek? Czyż jest możliwe, by to miłosierdzie miało wysłuchiwać najdrobniejszych i najmniej znaczących pragnień i spełniać je, lecz odsunęłoby znaczące i ważne pragnienia jako bezwartościowe, nie rozumiejąc ich i nie pragnąc ich spełnienia? Nie, po tysiąc razy nie! Takie piękno nigdy nie mogłoby zaakceptować takiej brzydoty i nigdy nie mogłoby samo stać się szpetne.
Zatem jak Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) poprzez swoje posłannictwo otworzył bramy tego świata, tak poprzez swoje akty czci otworzył bramy życia ostatecznego.
[4]
PRAWDA SZÓSTA
brama chwały i wieczności Boga przejaw Najpiękniejszych Imion Bożych "Chwalebny" i "Wieczny"
Czyż jest w ogóle możliwe, by chwała wszechwładzy Bożej, która podporządkowuje sobie wszystkie istoty i wydaje im rozkazy, dla której wszystkie istoty, od słońc przez drzewa aż do cząsteczek, są niczym posłuszni żołnierze, miała skupić całą uwagę na nieszczęsnych i przemijających istotach, których trwające tylko chwilę życie upływa w gospodzie tego świata, a przy tym nie stworzyć wiecznej i wiecznie trwającej dziedziny chwały, niekończącego się przejawu wszechwładzy? Tak, widoczne we wszechświecie wzniosłe sprawy, takie jak zmiana pór roku, jak wzniosłe ruchy planet, jakby były one samolotami, a także potężne podporządkowania, takie jak wyznaczenie Ziemi jako kołyski dla człowieka, a słońca jako lampy dla stworzeń, przemiany tak ogromne, jak ożywianie i przyozdabianie martwej i suchej planety - to wszystko ukazuje, że za zasłoną istnieje wzniosła wszechwładza, że owych dzieł dokonuje wspaniała władza królewska.
Królestwo rządzone przez taką wszechwładzę wymaga istnienia poddanych, którzy byliby go godni, tak samo jak odpowiedniego sposobu przejawiania się. Tymczasem spójrz na zajazd tego świata, a ujrzysz, że najważniejsza grupa zamieszkujących go poddanych, obdarowanych najbardziej wszechstronnymi funkcjami, zostaje zebrana jedynie na pewien czas, a w dodatku w najbardziej nieszczęsnej postaci. Zajazd wypełnia się i pustoszeje każdego dnia. Wszyscy poddani zatrzymują się w owej siedzibie próby jedynie na krótki czas i tylko przez wzgląd na to, by zostali wypróbowani w swej służbie. Sama siedziba również zmienia się w każdej godzinie. Co więcej, wszyscy królewscy poddani przystają jedynie na kilka krótkich minut, by przyjrzeć się próbkom drogocennych darów Szlachetnego Stwórcy, by spojrzeć okiem kupującego na cudowne dzieła Jego sztuki widoczne na wystawie świata. Owa wystawa zmienia się każdej minuty. Ktokolwiek odchodzi od niej, nigdy nie wraca, a ktokolwiek przychodzi, by przed nią stanąć, ostatecznie odejdzie.
Taka sytuacja i takie okoliczności bezsprzecznie ukazują, że poza owym zajazdem, miejscem próby i ową wystawą istnieją trwałe pałace i wieczne siedziby, które w pełni przejawiają i wspierają wiecznie trwającą władzę królewską Boga, że istnieją ogrody i skarbce pełne czystych i wzniosłych oryginałów tych kształtów, których kopie widzimy na tym świecie. Jeśli na tym świecie dokładamy starań, to ze względu na to, co oczekuje nas
w tamtym miejscu. Tu pracujemy, a tam odbieramy nagrodę. Tam na każdego czeka szczęśliwość stosowna do jego zasług, tak długo, dopóki nie roztrwoni on swego udziału. Tak, jest niemożliwe, by wieczne królowanie miało skupić się wyłącznie na nieszczęsnych, przemijających istotach.
Rozważ tę prawdę, spoglądając na nią przez teleskop poniższego porównania:
Podróżujesz pewną drogą. Przed sobą przy tej drodze widzisz karawanseraj[5], który pewien wielki człowiek zbudował po to, by inni ludzie go odwiedzali. By goście mogli cieszyć się spędzoną w nim nocą, na ozdoby w owym karawanseraju, a także na to, by zapewnić podróżnym naukę, wydano miliony. Jednak goście dostrzegają bardzo niewielką część owych dekoracji, spoglądając na nie przez bardzo krótki czas, podobnie jak przez krótki czas mogą skosztować uciechy z tego, co karawanseraj im ofiarowuje. Odchodzą w swoją drogę nienasyceni, jednak każdy z nich za pomocą szczególnego aparatu fotograficznego robi zdjęcie przedmiotów w owym karawanseraju. Ponadto słudzy owej wspaniałej osobistości z wielką uwagą zapisują postępowanie wszystkich gości i pieczołowicie zachowują ten rejestr. Widzisz również, że ów wielki człowiek każdego dnia niszczy większość kosztownych dekoracji i zastępuje je nowymi ozdobami dla nowo przybyłych gości. Po tym, jak dostrzegłeś to wszystko, czyż pozostanie jakakolwiek wątpliwość co do tego, że do wielkiego człowieka, który wzniósł ów karawanseraj przy drodze, należą trwałe i wieczne mieszkania, niewyczerpane i drogocenne skarby, nieprzerwanie płynąca fala wspaniałej szczodrości? Poprzez szczerość przejawioną w karawanseraju miał on zamiar jedynie pobudzić apetyt gości na owe rzeczy, które trzyma w swej bezpośredniej bliskości, obudzić w nich pragnienie otrzymania darów, które dla nich przygotował.
Jeśli spojrzysz na stan zajazdu tego świata, nie popadając w szaleństwo pijanego, zrozumiesz poniższe dziewięć zasad:
Zasada Pierwsza: Zrozumiesz, że ten świat nie istnieje tylko przez wzgląd na samego siebie, a w każdym razie nie bardziej niż ów karawanseraj. Jest niemożliwym, by przybrał on taki kształt sam z siebie. Jest raczej porządnie zbudowanym zajazdem, mądrze zaprojektowanym tak, by przyjął karawany istot, które stale przybywają i zsiadają z wierzchowców, zanim ponownie odjadą.
Zasada Druga: Zrozumiesz również, że ci, którzy żyją w owym zajeździe, są gośćmi, którzy zostali zaproszeni przez ich Szczodrego Pana (ar. Ar-Rabb) do siedziby pokoju.
Zasada Trzecia: Co więcej, zrozumiesz, że ozdoby tego świata nie zostały stworzone jedynie przez wzgląd na uciechę lub podziwianie ich, ponieważ jeśli dają przyjemność trwającą pewien czas, skutkują również cierpieniem przez czas dłuższy z powodu chwili, w której ustają. Dają ci przyjemny smak i pobudzają apetyt, lecz nigdy cię nie nasycą, ponieważ albo przyjemność trwa krótko, albo też twoje życie jest krótkie, zbyt krótkie, byś stał się usatysfakcjonowany. Zatem owe wysoce wartościowe, a krótkotrwałe ozdoby muszą istnieć przez wzgląd na mądrą naukę,
dla wzbudzania wdzięczności, dla zachęcania ludzi do poszukiwania wiecznych oryginałów, których kopiami są owe ozdoby. Istnieją zatem dla innych wzniosłych celów prócz siebie samych.
Zasada Czwarta: Zrozumiesz również, że ozdoby tego świata są niby wzorce i formy błogosławieństw zmagazynowanych w Raju przez miłosierdzie Litościwego dla ludzi wiary.
Istnieją liczne cele, dla których istnieją wszelkie rzeczy, a także liczne efekty ich istnienia. Nie są one ograniczone do tego świata i do ludzkich dusz, jak wyobrażają to sobie ludzie zbłądzenia, gubiąc się w ten sposób w marności i bezcelowości. Przeciwnie, cele i rezultaty istnienia każdej rzeczy odnoszą się do następujących trzech kategorii:
Pierwsza i najbardziej wzniosła dotyczy Stwórcy. Polega ona na przedstawianiu spojrzeniu Przedwiecznego Świadka każdej rzeczy inkrustowanych klejnotami, nadprzyrodzonych cudów, w które wyposażył On rzecz, o której mowa, jak gdyby miała ona wziąć udział w defiladzie. Ulotna sekunda życia wystarczy, by dosięgło ją owo spojrzenie. Zaiste, wystarczy już możliwość i intencja zaistnienia, bez powoływania do życia. Ów cel w pełni realizują na przykład delikatne stworzenia, które szybko znikają, a także nasiona i ziarna, z których każde jest dziełem sztuki, lecz nie zostają one powoływane do życia, to jest, nigdy nie wydają owocu ani kwiatu. Zatem pierwszym zamysłem ukrytym w istnieniu wszelkich rzeczy jest obwieszczenie, poprzez ich życie i istnienie, cudów mocy i śladów kunsztu Stwórcy, a także ukazanie ich spojrzeniu Chwalebnego Władcy.
Drugi cel i efekt wszelkiego istnienia dotyczy świadomego stwarzania. Każda rzecz jest niby orędzie ukazujące prawdę, niby kunsztownie ułożony poemat lub mądre słowo Chwalebnego Stwórcy, przedstawiane spojrzeniu aniołów, dżinnów, ludzi i zwierząt, którego pragnieniem jest, by było przez te istoty czytane; jest obiektem kontemplacji i wskazówką dla każdej świadomej istoty, która na nią spogląda.
Trzeci cel i efekt wszelkiego istnienia dotyczy duszy danej rzeczy jako takiej, a składa się z pomniejszych wniosków i konsekwencji, takich jak doświadczanie przyjemności i radości czy też do pewnego stopnia wygodne i trwałe życie. Jeśli rozważymy zamysł, dla którego sługa został zatrudniony na królewskim statku jako sternik, ujrzymy, że jedynie setna część owego zamysłu i celu związana jest ze sternikiem jako takim i jego wynagrodzeniem, zaś pozostałe dziewięćdziesiąt dziewięć setnych dotyczy króla, do którego statek należy. Podobna relacja istnieje między celem istnienia danej rzeczy związanym z nią samą i jej istnieniem na tym świecie, a celem jej zaistnienia odnoszącym się do jej Stwórcy.
W świetle owej mnogości celów i zamysłów możemy wyjaśnić ostateczną zgodność między Bożą mądrością i gospodarnością z jednej strony a Bożą hojnością i szczodrością - a szczodrość Boga zaprawdę jest nieskończona - z drugiej, nawet jeśli zdają się one być swymi przeciwieństwami i jawią się jako sprzeczne ze sobą. W zamysłach dotyczących każdej rzeczy z osobna przeważają hojność i szczodrość, i przejawia się w nich Najpiękniejsze Imię "Najbardziej Szczodry". Z punktu widzenia takiego poszczególnego celu owoce i ziarna są nieprzeliczone i ukazują nieskończoną szczodrość. Jednak w zamysłach natury powszechnej przeważa mądrość i przejawia się w nich Najpiękniejsze Imię "Wszechmądry". Niezależnie od tego, jak wiele celów miałoby drzewo, wszystkie jego cele zawarte są w każdym z jego owoców, a owe cele można podzielić na trzy kategorie, które już ustaliliśmy. Zamysły natury powszechnej ukazują nieskończoną mądrość i gospodarność; są w nich zatem połączone nieskończona mądrość z nieskończonymi szczodrością i hojnością, mimo iż pozornie zdają się przeciwieństwami. Dla przykładu, jednym z celów powołania pod broń wojska jest zachowanie porządku. Jakimikolwiek oddziałami będzie można rozporządzać w tym celu, ich liczba okaże się wystarczająca lub nawet większa od wystarczającej, jednak cała armia ledwie wystarczy dla spełnienia innych celów, takich jak obrona granic kraju czy odrzucenie wrogów; wielkość wojska będzie zatem pozostawać w doskonałej równowadze z całkowitą mądrością. Mądrość kraju zostanie zatem dodana do jego chwały, by można było powiedzieć, że nie ma żadnej przesady w utrzymywaniu wojska o takiej-to-a-takiej liczebności.
Zasada Piąta: Zrozumiesz także, że wszystkie z owych przemijających rzeczy nie zostały stworzone jedynie dla ich unicestwienia, by miały ukazać się na krótki czas, a następnie zniknąć. Celem ich stworzenia było raczej to, by pokrótce nadać im zamierzony kształt, by mogły zostać zauważone, by ich obrazy mogły zostać zachowane, ich znaczenia poznane, a efekty ich istnienia zapisane. Jest tak, jakby, mówiąc przykładowo, dla ludzi wieczności spisano niekończące się przedstawienia, które w królestwie wieczności mogą służyć innym celom. Zrozumiesz, że rzeczy zostały stworzone dla wieczności, nie dla unicestwienia, zaś jeśli chodzi o pozorne unicestwienie, jest ono w swym znaczeniu wypełnieniem obowiązków i zwolnieniem ze służby, jako że każda przemijająca rzecz pod pewnym względem postępuje ku unicestwieniu, lecz pod wieloma innymi względami pozostaje na wieki.
Spójrz na przykład na kwiat, owo słowo Bożej mocy. Przez krótki czas uśmiecha się, spoglądając na nas, a później ukrywa się za zasłoną unicestwienia. Odchodzi niczym słowo, które wychodzi z twoich ust, lecz powierza ludzkim uszom tysiące swych towarzyszy, a pozostawia za sobą,
w umysłach ludzi, tyle znaczeń, ile jest owych umysłów. Kwiat również wyraża swoje znaczenie, a wypełniwszy w ten sposób swe funkcje, odchodzi, lecz odchodzi, pozostawiając swój widzialny kształt w pamięci każdej istoty, która go widziała, a swą istotę w każdym ziarnie. Jest tak, jakby każda pamięć i każde ziarno były aparatami fotograficznymi, mającymi na celu utrwalenie ornamentów kwiatu, lub też narzędziami mającymi na celu jego uwiecznienie. Skoro tak się sprawy mają, kiedy chodzi o najprostszą formę życia, można z łatwością zrozumieć, jak blisko związany z wiecznością jest człowiek, który jest najwyższą z form życia i posiadaczem wiecznej duszy. Co więcej, z faktu, że prawa, wedle których są kształtowane wielkie, kwitnące i owocujące rośliny, wedle których ich kształty są w najbardziej uporządkowany sposób zachowywane i uwieczniane w drobnych nasionach, wśród burzliwych zmian (a każde z owych praw przypomina duszę), można z łatwością zrozumieć, jak ściśle związany i połączony z wiecznością jest duch człowieka, posiadający nadzwyczaj wzniosłą i wszechstronną naturę, który - choć jest przyodziany w ciało - jest świadomym i świetlistym prawem wydanym przez Boży rozkaz.
Zasada Szósta: Zrozumiesz również, że człowiek nie został pozostawiony, by mógł paść się do woli, ze sznurem luźno i niedbale zawiązanym wokół karku, lecz przeciwnie, kształty wszystkich jego uczynków są zapisywane i rejestrowane, zaś efekty wszystkich jego czynów są zachowywane do Dnia, w którym zostanie on wezwany, by zdać z nich rachunek.
Zasada Siódma: Co więcej, zrozumiesz, że zniszczenie, które jesienią spotyka wszystkie piękne stworzenia lata i wiosny, nie zachodzi jedynie przez wzgląd na ich unicestwienie, lecz jest rodzajem zwolnienia ze służby po jej wykonaniu.
Jest również rodzajem opróżnienia, które zachodzi po to, by zrobić miejsce dla nowych stworzeń, które nadejdą następnej wiosny, rodzajem przygotowania ziemi na przyjęcie tych stworzeń, które nadejdą i podejmą swoje obowiązki. Wreszcie jest to rodzaj Bożego
ostrzeżenia udzielanego istotom świadomym, by zbudzić je z niedbałości, która sprawia, że zapominają o swych obowiązkach, z pijackiego letargu, który sprawia, że zapominają o swoich zobowiązaniach i o składaniu podziękowań Stwórcy.
Zasada Ósma: Zrozumiesz również to, że do Wiecznego Stwórcy owego przemijającego świata należy również inny, wiecznie trwający świat, i że ów świat jest tym, do którego nawołuje On Swoje stworzenia, popychając je w jego stronę.
Zasada Dziewiąta: Zrozumiesz także, że Ten, Który jest tak Litościwy, obdaruje w tamtym świecie wybranych spośród Jego sług takimi podarunkami, jakich oko nie widziało, o jakich ucho nie słyszało, a nawet ich wyobrażenie nie przemknęło przez serce jakiegokolwiek człowieka[6]. Tak, w to wierzymy!
PRAWDA SIÓDMA
brama ochrony i zachowywania każdej rzeczy przejaw Najpiękniejszych Imion Bożych
«Ten, Który zachowuje każdą rzecz» i "Opiekun"
Czyż jest w ogóle możliwe, by święty atrybut Boga, jakim jest zachowywanie każdej rzeczy, który chroni każdą rzecz - w niebiosach i na ziemi, na suchym lądzie i w oceanie, suchą i mokrą, wielką i małą, pospolitą i wzniosłą - zgodnie z najwyższym porządkiem i najdoskonalszą równowagą, jakby przesuwał efekty ich istnień dla ich policzenia, miał pozwolić na to, by uczynki i dzieła człowieka - któremu zostały dane wzniosłe usposobienie człowieczeństwa, wysoka ranga Bożego namiestnika[7], a także został na niego nałożony obowiązek poniesienia Najwyższego Depozytua[8] - miały nie przejść przez sito rozliczenia, miały nie zostać zważone na wadze sprawiedliwości, miały nie zostać odpowiednio ukarane bądź nagrodzone, nawet mimo tego, że wszelkie jego czyny wchodzą w zakres Bożej wszechwładzy? Nie, to w żaden sposób niemożliwe!
Tak, Ten, Który zarządza całym kosmosem, zachowuje każdą rzecz w porządku i równowadze. Porządek i równowaga są przejawem wiedzy, mądrości, woli i mocy. Widzimy, że materia, z jakiej stworzona została każda rzecz, jest ukształtowana z zachowaniem właściwego porządku i symetrii. Nie tylko każda z form, które podlegają zmianom w ciągu swojego życia, jest właściwie uporządkowana, lecz również wszystkie jako całość cechują się tym samym uporządkowaniem. Widzimy również, że kiedy wszelkie rzeczy, których istnienie dobiega końca,
odchodzą ze świata przejawów po tym, jak wypełniły swoje funkcje, Chwalebny, Który zachowuje każdą rzecz, zachowuje wiele form owych rzeczy w ludzkiej pamięci, która jest niby rodzaj Strzeżonej Tablicy, lub też w formie właściwego dla danej rzeczy zwierciadła. Spisuje również krótką historię ich życia w nasionie, które jest niby końcowy wynik i rezultat. Sprawia On zatem, że wszystkie rzeczy zostają zachowane w zwierciadłach, które przynależą do obu światów, zewnętrznego i wewnętrznego. Pamięć człowieka, owoc drzewa, pestka owocu, nasiono kwiatu - wszystkie ukazują powszechną i obejmującą każdą rzecz istotę prawa owego zachowywania.
Czyż nie widzisz, że wszystkie kwiaty i owoce niezmierzonej wiosny, spisy ich uczynków sporządzone we właściwym kształcie, prawa ich ukształtowania i obrazy ich kształtów są zachowane i zapisanew ograniczonej przestrzeni drobnego nasionka? Nadchodzącej wiosny ów zapis zostanie przedstawiony w formie właściwego dla każdego z nich rozliczenia, a nadejdzie wielki świat innej wiosny, zgodnie z najwyższym porządkiem i najwyższą mądrością. Ukazuje to, z jak wszechmocnym obejmowaniem każdej rzeczy atrybut Boga, jakim jest zachowywanie wszystkiego, poddaje ćwiczeniom sam siebie. Biorąc pod uwagę, że zachowywane są efekty istnienia rzeczy tak przemijających, pospolitych, nietrwałych i znikomych, czyż jest w ogóle możliwe, by nie zostały zachowane czyny ludzi, które wydają doniosłe owoce w świecie tego co niewidzialne, w świecie życia ostatecznego i w świecie duchowym? Czyż jest w ogóle możliwe z punktu widzenia obejmującej każdą rzecz wszechwładzy Boga, by nie były one strzeżone i zachowywane, by nie zostały spisane jako kwestia o wielkim znaczeniu? Nie, w żaden sposób!
Tak, z tego przejawu atrybutu Bożego, jakim jest zachowywanie każdej rzeczy, można wywnioskować, że Pan wszelkiego stworzenia poświęca wielką uwagę porządkowi wśród wszystkich rzeczy, jakie zachodzą w Jego królestwie. Przywiązuje wielką uwagę do Swego panowania oraz do wszechwładzy Swojego królowania. Zatem zapisuje On - bądź też sprawia, że zostają zapisane - nawet najdrobniejsze zdarzenia, najmniejsze z usług, zachowując w wielu rzeczach kształt wszystkiego, co wydarza się w Jego królestwie. Ów atrybut Zachowującego każdą rzecz wskazuje na to, że doniosły rejestr uczynków zostanie poddany dokładnemu przeegzaminowaniu i zważeniu, szczególnie jeśli chodzi o rejestry najbardziej szlachetnych i honorowych ludzi, których istota była najbardziej doskonałą, a ich uczynki zostaną ujawnione.
Czyż zatem jest w ogóle możliwe, by człowiek miał być uszlachetniony rangą Bożego namiestnika i powierzonym mu depozytem, którym jest
zaświadczanie powszechnej natury Bożej wszechwładzy, by miał on głosić jedność Boga w królestwie mnogości, by działał jako kontroler i świadek, mając swój udział w wychwalaniu Boga i w czci, oddawanej Mu przez większość istot...; czyż jest w ogóle możliwe, by człowiek miał uczynić to wszystko, a następnie odchodzić do grobu, spać w spokoju i nigdy nie zostać zbudzonym, nigdy nie zostać zapytanym o to, co dotyczy jego uczynków, małych i wielkich, by nigdy miał nie wyjść z grobu na równinę Zmartwychwstania i nie zostać poddanym próbie przez Najwyższy Sąd? Nie, w żaden sposób!
Lub też - czy jest możliwe, by człowiek miał zbiec i ukryć się w unicestwieniu, zstąpić w głąb ziemi i skryć się przed Wszechmocnym i Chwalebnym, o Którego władzy nad wszystkimi możliwościami przyszłości i wszystkimi wydarzeniami przeszłości
Cała przeszłość, od teraźniejszości aż do początku stworzenia, składa się ze zdarzeń. Każdy dzień, rok i wiek, które są powoływane do istnienia, są odpowiednio jak wers, strona lub księga, zapisane piórem przeznaczenia; ręka Bożej wszechmocy zapisała w nich cudowne znaki Boga z najwyższą mądrością i w największym porządku.
Podobnie cały czas od teraźniejszości do Zmartwychwstania, Raju i wieczności składa się z określonych możliwości. Przeszłość składa się z tego, co się zdarzyło; przyszłość z tego, co może się wydarzyć. Teraz jeśli porównamy ze sobą owe dwa łańcuchy czasu, ujrzymy, że prawdą równą pewności jest fakt, iż Ten, Który stworzył dzień wczorajszy i powołał do istnienia właściwe dla niego stworzenia, jest również w stanie stworzyć dzień jutrzejszy wraz z jego stworzeniami. Co więcej, nie ma żadnej wątpliwości co do tego, że istoty i cuda przeszłości - ów cudowny pokaz - są cudownymi dziełami Wszechmocnego i Chwalebnego. W rozstrzygający sposób zaświadczają one o tym, że Wszechmocny jest w stanie stworzyć całą przyszłość wraz z wszystkimi jej możliwościami i ukazać wszystkie jej cuda.
Ten, Który stwarza jabłko, z pewnością musi być w stanie stworzyć wszystkie jabłka na świecie i powołać do istnienia wielką wiosnę. I na odwrót - ten, który nie jest w stanie stworzyć wiosny, nie może stworzyć nawet jednego jabłka, jako że jabłko powstało w tym samym warsztacie, lecz Ten, Który stworzył jabłko, może stworzyć wiosnę. Każde jabłko jest miniaturą drzewa lub nawet sadu czy kosmosu. Pestka jabłka, w której zawarta jest historia życia całego drzewa, z punktu widzenia kunsztu jest takim cudem, że dla Tego, Który ją stworzył, nie istnieje nic niemożliwego. Zatem również Ten, Który stworzył dzień dzisiejszy, jest w stanie stworzyć Dzień Zmartwychwstania, a istnieje tylko Jeden, Jedyny, Który jest w stanie stworzyć zarówno wiosnę, jak Zmartwychwstanie. Ten, Który nawleka wszystkie światy przeszłości na wstążkę czasu i ukazuje je z najwyższą mądrością i w największym porządku, bez wątpienia jest w stanie nawlec inne istoty na wstążkę przyszłości i ukazać je w owej przyszłości. W kilku ze Słów, a zwłaszcza w Słowie Dwudziestym Drugim, udowodniliśmy z całkowitą pewnością, że "ten, który nie może stworzyć wszystkiego, nie jest w stanie stworzyć niczego, a Ten, Który jest w stanie ukształtować jedną rzecz, jest w stanie ukształtować wszystkie. Zatem jeśli stworzenie wszelkiej rzeczy powierzymy Jedynemu, stanie się ono tak łatwe, jak stworzenie jednej rzeczy; z jedności rodzi się łatwość. Jeśli, przeciwnie, powierzymy je licznym przyczynom i przypiszemy je mnogości, stworzenie jednej rzeczy stanie się tak trudne, jak stworzenie wszystkiego, zaś taka trudność sięga granic tego, co niemożliwe".
- z których każde było
cudem Jego mocy - sam zaświadczył, Który w sposób widoczny stwarza zimę i wiosnę, a one razem wzięte przypominają Zmartwychwstanie? Jako że człowiek nie jest wzywany do odpowiedniego zdania rachunku i osądzenia go podczas jego życia na tym świecie, wynika z tego, że stanie on przed Najwyższym Sądem i osiągnie ostateczne szczęście.
PRAWDA ÓSMA
brama obietnicy i groźby przejaw Najpiękniejszych Imion Bożych "Piękny" i "Chwalebny"
Czyż jest w ogóle możliwe, by Stwórca tego świata, do Którego należą wszechwiedza i wszechmoc, miał nie spełnić - ukazując w ten sposób słabość i ignorancję - często powtarzanych obietnicy i groźby, o których jednomyślnie oznajmili wszyscy prorocy i które zostały jednogłośnie zaświadczone przez wszystkich ludzi prawdomównych i świętych? Niech Bóg uchroni! Spełnienie wszystkiego, co pociągają za sobą Jego obietnica i Jego groźba, nie jest dla Jego mocy ani trochę trudne, lecz nadzwyczaj proste i łatwe. Jest to dla Niego tak łatwe, jak sprowadzenie z powrotem podczas nadchodzącej wiosny niezliczonych istot wiosny, która minęła - częściowo identycznych, częściowo podobnych tym, które odeszły. Spełnienia Jego obietnicy potrzebujemy my, potrzebuje każda rzecz, potrzebuje On sam i potrzebują Jego wszechwładza i panowanie. Złamanie przez Niego obietnicy byłoby sprzeczne z majestatem Jego mocy i zaprzeczałoby Jego wiedzy obejmującej każdą rzecz, jako że złamanie obietnicy może powstać jedynie z ignorancji lub bezsilności.
O, ty, który Mu zaprzeczasz! Czy wiesz, jak jesteś szalony i jaką zbrodnię popełniasz poprzez swoją niewiarę i zaprzaństwo? Zwróć uwagę na własną kłamliwą wyobraźnię, na twój bredzący rozum, na swą zwodniczą duszę, na to, jak odrzucasz jako kłamcę Tego, Który w żaden sposób nie może zostać zmuszony do złamania Swej obietnicy, Którego chwała i cała istota w żaden sposób nie dopuszczają złamania słowa, Którego prawdomówność i wiarygodność zatwierdzają wszystkie widzialne rzeczy! Mimo twej nieskończonej małości popełniasz zbrodnię nieskończenie wielkich rozmiarów. Bez wątpienia zasługujesz na wielką i wieczną karę. Fakt, że - zgodnie z przekazami, co do których nie ma wątpliwości - zęby niektórych spośród ludzi Piekła będą wielkie jak góry[9] , wskazuje na ogrom ich zbrodni. O, ty, który zaprzeczasz
prawdzie! Jesteś niby podróżnik, który zamyka oczy na blask słońca, a zamiast tego spogląda na to, co istnieje tylko w wyobraźni jego umysłu. Jego wyobraźnia pragnie oświetlić straszną ścieżkę przed nim światłem, jakie daje lampa jego umysłu, które w rzeczywistości nie jest jaśniejsze niż światełko robaczka świętojańskiego. Cokolwiek zostało obiecane przez Wszechmocnego Boga, Którego mówiącymi prawdę słowami są istoty, jakie widzimy, Którego wiarygodnymi, wymownymi znakami są wszystkie procesy natury - to spełni On z całą pewnością. On powoła Najwyższy Sąd i On obdaruje ostateczną szczęśliwością.
PRAWDA DZIEWIĄTA
brama tego, że Bóg daje życie i śmierć przejaw Najpiękniejszych Imion Bożych "Wiecznie Żyjący", "Samoistny", "Ten, Który daje życie" i "Ten, Który daje śmierć"
Czyż jest w ogóle możliwe, by Ten, Który daje życie rozległej, martwej i suchej ziemi; Który ukazuje Swoją moc, rozmieszczając na niej ponad trzysta tysięcy nowych form stworzenia, z których każda jest stworzona tak znakomicie, jak człowiek; Który - co więcej - w owym rozmieszczeniu ukazuje Swą obejmującą każdą rzecz wiedzę poprzez wszelkie różnice, jakie uczynił w skomplikowanym przeplataniu się wszystkich owych form; Który kieruje spojrzenia wszystkich Swych sług ku niekończącej się szczęśliwości poprzez obietnicę Zmartwychwstania, zawartą we wszystkich Jego niebiańskich zarządzeniach; Który ukazuje chwałę Swej wszechwładzy poprzez sprawienie, że wszystkie Jego stworzenia współpracują ze sobą nawzajem, obracając się w kręgu Jego rozkazu i Jego woli, pomagając sobie nawzajem i będąc Mu całkowicie poddanymi; Który ukazuje znaczenie, jakie nadał człowiekowi, stwarzając go jako najbardziej wszechstronny, najbardziej drogocenny, subtelny i wartościowy owoc drzewa stworzenia, a także zwracając się do niego bez żadnego pośrednika i podporządkowując mu każdą rzecz...; czyż jest w ogóle możliwe, by Ten, Który jest tak Litościwy i Potężny, tak Mądry i Wszechwiedzący, miał nie doprowadzić do Zmartwychwstania; by miał nie zebrać wszystkich Swych stworzeń lub nie był w stanie tego uczynić; by miał nie przywrócić człowieka do życia lub nie był w stanie tego uczynić; by nie był w stanie zapoczątkować Swego Najwyższego Sądu; by nie był w stanie stworzyć Raju i Piekła? Nie, zaiste, żadna z tych rzeczy nie jest w żaden sposób możliwa.
Zaiste, Ten, Który w Swej wszechmocy dysponuje sprawami tego świata, każdego wieku, każdego roku i każdego dnia stwarza na ograniczonym i przemijającym obliczu ziemskiego globu liczne znaki,
przykłady i wskazówki Wielkiego Zgromadzenia i równiny, na której nastąpi Zmartwychwstanie.
Zatem w zgromadzeniu, jakie ma miejsce każdej wiosny, widzimy, że w ciągu pięciu lub sześciu dni więcej niż trzysta tysięcy różnych rodzajów zwierząt i roślin zostaje najpierw zebrane razem, a później rozproszone. Korzenie wszystkich drzew i roślin - tak samo jak niektóre zwierzęta - są przywracane do życia w dokładnie takiej postaci, jaką miały. Inne zwierzęta są stwarzane na nowo w kształcie tak podobnym, jakby był on niemal identyczny. W ciągu pięciu lub sześciu dni pojawiają się nasiona, tak bliskie sobie nawzajem co do zewnętrznego kształtu, niemniej jednak w ciągu pięciu lub sześciu dni każde z nich staje się różne od innych, a następnie z najwyższą szybkością i łatwością, w największym porządku i równowadze, jest powoływane do życia. Czyż jest w ogóle możliwe, by dla Tego, Który sprawia to wszystko, cokolwiek miało być trudne; by nie był On w stanie stworzyć niebios i ziemi w ciągu sześciu dni; by nie był On w stanie doprowadzić do zmartwychwstania człowieka jednym zadęciem w trąbę? Nie, to niemożliwe w żaden sposób!
Przypuśćmy, że istnieje pewien uzdolniony pisarz, który mógłby w jedną godzinę spisać pomieszane i zatarte litery trzystu tysięcy ksiąg na jednej karcie, czyniąc to bez żadnego błędu, pominięcia bądź wady, spisując je aż do końca i w najlepszym kształcie. Gdyby wówczas ktoś powiedział ci, że ów pisarz jest w stanie ponownie spisać z pamięci księgę, która wpadła do wody, a jej litery się rozmyły, czy powiedziałbyś, że nie jest on w stanie tego zrobić, czy nie uwierzyłbyś w jego zdolności? Lub też pomyślmy o pewnym posiadającym szczególny dar królu, który - by ukazać swą moc lub dać odstraszający przykład - jednym rozkazem poruszyłby całe góry, wywrócił ich królestwo do góry dnem i sprawił, że morze stałoby się suchym lądem. Wówczas ujrzałbyś, że w dół doliny toczy się wielka skała, by zagrodzić drogę gościom, którzy podróżują, by wziąć udział w królewskiej audiencji, zaś oni nie są w stanie jechać dalej. Gdyby ktoś powiedział ci: "Ten wzniosły król przesunie lub rozbije ową skałę, jak wielką by ona nie była, i nie opuści swych gości", czyż powiedziałbyś, że król nie przesunie skały lub nie będzie w stanie tego uczynić? Lub też jeśli pewnego dnia zgromadziłaby się wielka armia, a ty zostałbyś powiadomiony o tym, że król zgromadzi jej bataliony na jeden dźwięk trąby, a następnie rozpuści je na odpoczynek, zaś owe bataliony karnie ustawiłyby się w szyku, czy odpowiedziałbyś, mówiąc: "Nie wierzę w to"? Gdybyś powiedział cokolwiek z tego, zaprawdę, twoje postępowanie byłoby szaleństwem!
Jeśli zrozumiałeś te trzy przypowieści, spójrz dalej, a zobaczysz, jak Przedwieczny i Kształtujący przewraca przed twoimi oczami białą kartę zimy, a otwiera zielone strony wiosny i lata. Następnie zapisuje piórem mocy i przeznaczenia na stronicy, jaką jest oblicze ziemi, ponad trzysta tysięcy gatunków stworzenia, nadając im najpiękniejszy kształt, a także w taki sposób, że ani jeden z nich nie zachodzi na drugi. Zapisuje wszystkie razem, lecz ani jeden z nich nie blokuje drugiego, każdy jest odrębny od innych, jeśli chodzi o formę i kształt, i nie ma wśród nich żadnego zamieszania, a w owym spisywaniu nie ma żadnego błędu. Czyż jest w ogóle dopuszczalne, by choćby zapytać, jak Mądry i Zachowujący każdą rzecz, Który zachowuje duszę wielkiego drzewa, umieszczając ją w najmniejszym nasionie, nie większym niż kropka, zachowuje dusze tych, którzy umierają? Czyż jest w ogóle dopuszczalne, by choćby zapytać, jak Wszechmocny, Który sprawia, że kula ziemska wiruje niczym kamyk umieszczony w procy, odsunie ją z drogi Swych gości, którzy będą podróżowali, by spotkać się z Nim w życiu ostatecznym?
Co więcej, czyż jest w ogóle dopuszczalne, by choćby zapytać, jak Chwalebny w Swej istocie, Który powołuje na nowo z niebytu i zapisuje do Swych batalionów - poprzez rozkaz: كُنْ فَيَكُونُ [8] - oddziały złożone ze wszystkich istot żywych i cząsteczek ich ciał, tworząc w ten sposób wysoce zdyscyplinowane wojska, może uczynić ciała podporządkowanymi Jego dyscyplinie niczym żołnierze batalionu, jak może zgromadzić poprzez jedno zadęcie w trąbę ich podstawowe cząsteczki, które znają się nawzajem, a także wchodzące w ich skład członki?
Co więcej, możesz dostrzec na własne oczy liczne wzory, uczynione przez Boga znakami, porównaniami i wskazówkami Zmartwychwstania, umieszczone przez Niego w każdym wieku i w każdej epoce świata, w naprzemienności dnia i nocy, a nawet w pojawianiu się i znikaniu chmur na niebie. Jeśli wyobrazisz sobie, że żyjesz tysiąc lat temu, a następnie porównasz ze sobą nawzajem dwa skrzydła czasu, jakimi są przeszłość i przyszłość, zauważysz tyle porównań do Wielkiego Zgromadzenia i tyle znaków wskazujących na Zmartwychwstanie, ile jest wieków i dni. Jeśli następnie - po tym, jak zaświadczyłeś istnienie tak wielu porównań i wskazówek - będziesz uważał zmartwychwstanie ciała za nieprawdopodobne i niemożliwe do racjonalnego zaakceptowania, wiedz, że twoje postępowanie będzie czystym obłędem.
Spójrz, co w temacie prawdy, którą omawiamy, mówi Najwyższe Zarządzenie:
[11]
W skrócie: Nie istnieje nic, co czyniłoby niemożliwymi Wielkie Zgromadzenie i Zmartwychwstanie, zaś wymaga ich wszystko. Chwalebna i wieczna wszechwładza, wszechmocne i wszechobejmujące panowanie Tego, Który daje życie i śmierć rozległej i zdumiewającej ziemi, jakby była zwyczajnym zwierzęciem; Który uczynił ziemię wygodnym łożem i pięknym okrętem dla ludzi i zwierząt; Który uczynił słońce lampą, zaopatrującą w światło i ciepło gospodę tego świata; Który uczynił planety pojazdami przewożącymi Jego aniołów - Jego wszechwładza i panowanie nie mogą spocząć ani zostać ograniczone do przemijających, nietrwałych, niestabilnych, znikomych, podlegających zmianom, niestałych i niedoskonałych spraw tego świata. Musi zatem należeć do Niego inne królestwo, które będzie godne Jego, trwałe, stabilne, niezmienne i chwalebne. Zaiste, należy do Niego inne królestwo - to przez wzgląd na nie sprawia On, iż na jego rzecz pracujemy, i to do niego nas wzywa. Wszyscy, których dusze zostały oświecone, którzy przez zewnętrzne przejawy przeniknęli do prawdy i zostali uszlachetnieni zbliżeniem się do obecności Boga; wszyscy, którzy byli biegunami duchowości obdarowanymi świetlistymi sercami; wszyscy posiadający olśniewającą inteligencję - wszyscy ci ludzie zaświadczają, że Bóg przeniesie nas do owego innego królestwa. Jednogłośnie informują nas o tym, że przygotował tam dla nas nagrodę lub karę, i przekazują, że wielokrotnie daje nam solenne obietnice i udziela surowych ostrzeżeń.
Co się tyczy złamania obietnicy, jest ono czymś nieszlachetnym i w najwyższym stopniu poniżającym, zatem w żaden sposób nie da się go pogodzić z chwałą Bożej świętości. Podobnie zaniechanie spełnienia groźby bierze początek albo z przebaczenia, albo z bezsilności.
Niewiara jest nadzwyczaj wielką zbrodnią, która nie może zostać wybaczona.
Ten, Który jest nad każdą rzeczą Wszechwładny, jest wolny
od wszelkiej bezsilności i nieskończenie ponad nią Wyniosły. Ci, którzy przynieśli nam swe świadectwa i relacje, pomimo wszystkich różnic w ich usposobieniu, w obranych przez nich metodach i drogach, w tej podstawowej kwestii są całkowicie jednomyślni i zgodni. Poprzez swą liczbę cieszą się jednomyślnym autorytetem, a dzięki swoim cnotom cieszą się autorytetem na mocy zgody uczonych. Każdy z nich dzięki swej randze jest gwiazdą przewodnią rodzaju ludzkiego, okiem umiłowanym przez ludy, darzonym najgłębszym szacunkiem przez narody, a dzięki ich znaczeniu każdy jest rzeczoznawcą i autorytetem w omawianej kwestii. W każdej dziedzinie sztuki czy nauki przy przekazywaniu relacji świadectwo dwóch ekspertów przedkłada się nad świadectwo tysiąca laików, a zdanie dwóch potwierdzających przedkłada się nad opinię tysiąca negujących. Na przykład zaświadczenie dwóch mężczyzn, którzy potwierdzają, że ujrzeli sierp księżyca na początku miesiąca ramadan, w zupełności unieważnia zdanie tysiąca ludzi, którzy temu zaprzeczają.
W skrócie: Na całym świecie nie istnieje bardziej prawdziwa od tej relacja, bardziej solidne twierdzenie, bardziej oczywista prawda. Nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że świat jest polem uprawnym, zaś Zmartwychwstanie - żniwem i młócką. Jeśli zaś chodzi o Raj i Piekło, to oba są spichlerzami.
PRAWDA DZIESIĄTA
brama mądrości, łaski, miłosierdzia i sprawiedliwości przejaw Najpiękniejszych Imion Bożych "Szczodry", "Sprawiedliwy" i "Miłosierny"
Czyż jest w ogóle możliwe, by Chwalebny, do Którego w całości należy królestwo w tym nietrwałym zajeździe, jakim jest ten świat, w tym przemijającym miejscu próby, na tej zmiennej wystawie ziemi, na której ukazuje tak widoczną mądrość, tak oczywistą łaskę, tak miażdżącą sprawiedliwość i tak wszechobejmujące miłosierdzie...; by w Jego królestwie, w światach zewnętrznego i wewnętrznego wymiaru każdej rzeczy, miały nie istnieć trwałe siedziby i wiecznie trwające stacje z wiecznymi i nieśmiertelnymi mieszkańcami, a także, by wszystkie prawdy mądrości, łaski, miłosierdzia i sprawiedliwości, jakie dostrzegamy, miały ostatecznie zaniknąć w nicości?
Co więcej, czyż jest w ogóle możliwe, by Wszechmądry miał wybrać człowieka spośród wszystkich Jego stworzeń, by ten odebrał od Niego bezpośrednie i uniwersalne przesłanie; by miał uczynić człowieka zwierciadłem dla Siebie Samego; by miał pozwolić człowiekowi na posmakowanie, zważenie i poznanie wszystkiego, co zawierają skarbce Jego miłosierdzia; by miał umożliwić mu poznanie Samego Siebie wraz ze wszystkimi Swoimi Najpiękniejszymi Imionami; by miał umiłować człowieka i uczynić Siebie umiłowanym przez człowieka; by miał uczynić to wszystko, a następnie nie wysłać nieszczęsnego człowieka do owego wiecznego królestwa, nie zaprosić go do owej siedziby trwałej szczęśliwości i nie uczynić go szczęśliwym na tamtym świecie?
Czyż byłoby w ogóle rozsądne, gdyby nałożył On na każdą istotę - nawet na ziarno - zadanie ciężkie jak drzewo, by objuczył ją przykładami Swej mądrości, których jest tyle, ile jest kwiatów, a także korzyściami, których aspektów jest tyle, ile jest owoców, lecz owemu zadaniu, owym przykładom Swej mądrości i aspektom korzyści przydzielił zamysł odnoszący się jedynie do tego świata, mały jak ziarenko? By miał nie uczynić owego zamysłu niczym więcej niż życie tego świata, by miał uczynić Swój zamysł czymś wartym mniej od ziarnka gorczycy? By miał nie uczynić istot nasionami, które wykiełkują w świecie znaczeń, polem uprawnym życia ostatecznego, w którym wydadzą one prawdziwe i godne szacunku efekty? By miał On pozwolić na to, aby tak znamienne zmiany miały pozostać bezcelowe, bez znaczenia i zachodzić na próżno? By miał nie zwrócić twarzy Swych stworzeń ku światu znaczeń, światu życia ostatecznego, w którym odsłonią się ich prawdziwe cele i odpowiednie rezultaty?
Co więcej, czyż jest w ogóle możliwe, by miał On sprawić, że wszystkie rzeczy zakwestionują własną naturę, by miał On przedstawić Swoje Najpiękniejsze Imiona - które mówią prawdę - takie, jak "Wszechmądry", "Szczodry", "Sprawiedliwy" i "Miłosierny" jako odznaczające się ich przeciwieństwami (niech Bóg uchroni!), by miał On zaprzeczyć prawdziwej naturze wszystkich istot, która wskazuje na Jego mądrość i szczodrość, by miał On odrzucić świadectwo wszystkich stworzeń i unieważnić wskazania, jakie czynią wszystkie rzeczy?
Czyż inteligencja może w ogóle zaakceptować, by Bóg miał nałożyć na człowieka i na jego zmysły obowiązki tak liczne, jak włosy na jego głowie, lecz dał mu jedynie nagrodę w życiu doczesnym, wartą nie więcej niż owe włosy? By Jego postępowanie nie miało żadnego znaczenia, co sprzeciwiałoby się Jego prawdziwej sprawiedliwości i byłoby sprzeczne z Jego prawdziwą mądrością?
Co więcej, czyż jest w ogóle możliwe, by Bóg, Który ukazał Siebie Samego jako Tego, do Którego należy absolutna mądrość (i Który udowodnił, że naprawdę tak jest), a to poprzez związanie z każdą istotą żywą, lub nawet z każdą częścią jej ciała, jak na przykład język, zaiste, z każdym stworzeniem, przykładów Swojej mądrości i źródeł korzyści tak licznych, jak owoce, które umieścił na drzewie...; czyż jest w ogóle możliwe, by miał On nie obdarować Siebie Samego najwspanialszym ze wszystkich przykładów Jego mądrości, najbardziej znaczącym spośród wszystkich źródeł korzyści i najbardziej koniecznym spośród wszystkich rezultatów, który czyni Jego mądrość mądrością, Jego błogosławieństwa błogosławieństwami, Jego miłosierdzie miłosierdziem; by miał nie obdarować Samego Siebie źródłem i celem Jego mądrości, darów, miłosierdzia i korzyści - wiecznością, spotkaniem z Nim w życiu ostatecznym i wiecznie trwającą szczęśliwością? Gdyby od tego odstąpił, sprawiłby, że wszystkie Jego dzieła pogrążyłyby się w bezcelowości i sprawiłby, że Sam przypominałby istotę, która zbudowała pałac, w którym każdy kamień zawiera tysiące zamysłów, w którego każdym zakątku znajdziemy tysiące ozdób, którego każdą część wyposażono w tysiące drogocennych narzędzi gospodarstwa domowego, lecz zaniedbałaby położenia dachu, przez co wszystko w pałacu zgniło i uległo niepotrzebnemu zniszczeniu. Nie, to w żaden sposób nie może być prawdą! Od całkowitej dobroci pochodzi dobroć, a od Tego, do Którego należy doskonałe piękno, pochodzi piękno. Również nic, co jest pozbawione celu, nie może pochodzić od Tego, do Którego należy absolutna mądrość.
Ktokolwiek w swej wyobraźni wsiądzie na pokład okrętu historii i postawi żagle, by odpłynąć w przeszłość, ujrzy pozbawione życia sceny, miejsca, zgromadzenia i światy, których jest tyle, ile było lat, a każde z owych miejsc jest podobne miejscu postoju, jakim jest nasz świat, który widzimy, owo pole próby i zgromadzenie stworzenia. Jeśli chodzi o kształt i cechy, owe pozbawione życia miejsca różnią się od siebie nawzajem, lecz każde z nich przypomina inne przez wzgląd na ich uporządkowanie, cudowność i sposób, w jaki przejawiają moc i mądrość Stwórcy.
W owych nietrwałych i przemijających miejscach postoju, w tych ulotnych zgromadzeniach człowiek ujrzy również systematyczne działanie tak wyraźnie przejawiającej się mądrości, wskazówki tak oczywistej dobroczynności, znaki tak władczej sprawiedliwości, owoce tak wszechobejmującego miłosierdzia, że dowie się z całkowitą pewnością - chyba że jest zupełnie pozbawiony zdolności postrzegania
-że mądrość doskonalsza od tej, którą obserwuje, jest niewyobrażalna; że dobroczynność piękniejsza od tej, której znaki widzi, jest niemożliwa; że sprawiedliwość bardziej chwalebna od tej, na którą wskazuje to, co widzi, nie może istnieć; że miłosierdzia bardziej wszechobejmującego niż to, którego owoce ogląda, nie można sobie wyobrazić.
Jeśli - by założyć to, co niemożliwe - nie istniałyby trwałe i wieczne siedziby, wzniosłe dwory i wiecznie trwające stacje wraz z ich wiecznymi mieszkańcami, którymi są radujący się słudzy Boga, w królestwie Wiecznego Władcy, Który zarządza wszelkimi sprawami i który stale zmienia zarówno gospodę, jak i tych, którzy w niej przebywają, wówczas koniecznością byłoby odrzucenie prawdziwej istoty mądrości, sprawiedliwości, dobroczynności i litości, owych czterech potężnych i uniwersalnych żywiołów duchowych, które są niczym światło, powietrze, woda i ziemia, a także zaprzeczenie ich istnieniu, nawet jeśli są one tak dobrze widoczne jak żywioły "zewnętrzne", jako że jasnym jest, iż ten nietrwały świat i to, co się na nim znajduje, nie mogą być kompletnym przejawem ich prawdziwej istoty. Jeśli nie istniałoby inne miejsce, w którym mogą one przejawić się całkowicie, wówczas stałoby się konieczne - co byłoby obłędem równym obłędowi człowieka, który zaprzecza istnieniu słońca, choć widzi, jak jego światło wypełnia dzień - zaprzeczenie mądrości, którą możemy ujrzeć we wszystkim przed naszymi oczami, zaprzeczenie dobroczynności, którą możemy dostrzec w naszych duszach i w większości innych rzeczy, zaprzeczenie sprawiedliwości, której znaki ukazują się tak wyraźnie,
Istnieją dwa rodzaje sprawiedliwości: pozytywny i negatywny. Pozytywny polega na przyznawaniu praw temu, który na to zasługuje. Ta forma sprawiedliwości istnieje na całym świecie i przejawia się w najbardziej oczywisty sposób, ponieważ, jak zostało to udowodnione w Prawdzie Trzeciej, w sposób widoczny obdarowuje wszystkimi obiektami pragnienia, wszystkim, co niezbędne do życia i istnienia - zgodnie z określoną równowagą i ustalonym kryterium - każdą rzecz, która zanosi prośby do jej Chwalebnego Stwórcy językiem swej duchowej zdolności, językiem naturalnej potrzeby i konieczności. Ów rodzaj sprawiedliwości jest zatem tak oczywisty, jak samo życie i istnienie jako takie.
Drugi rodzaj sprawiedliwości, negatywny, polega na karaniu niesprawiedliwych. Daje on złoczyńcom to, co się im należy, poprzez odpłacenie im i ukaranie ich. Ten rodzaj sprawiedliwości nie w pełni przejawia się na tym świecie, nawet jeśli istnieją niezliczone znaki wskazujące na to, że pozwala nam na zrozumienie swej prawdziwej natury. Na przykład wszelkie karzące ciosy i chłosty, które spadły na buntownicze ludy, od ludów 'Ad i Samud do narodów naszych czasów, ukazują w sposób rozstrzygający, że owa wzniosła sprawiedliwość ma w swej władzy nasz świat.
zaprzeczenie litości, której działanie widzimy w każdym miejscu. To z kolei prowadzi do uważania za głupiego dowcipnisia, za wiarołomnego tyrana Tego, od Którego biorą swój
początek wszystkie mądre procesy, szczodre uczynki i miłosierne dary, jakie możemy dostrzec we wszechświecie. Nawet najgłupsi z sofistów, którzy zaprzeczają istnieniu wszystkiego (w tym również istnieniu siebie samych), niechętnie rozważyliby takie twierdzenie!
W skrócie: Rozważając całkowitą różnicę między - z jednej strony - stanem rzeczy, który widzimy wraz z powszechną syntezą życia i szybkim odchodzeniem w śmierć, z okazałymi zgromadzeniami i szybkim ich rozpraszaniem, ze wspaniałymi przemianami i przejawami, a - z drugiej strony - znikomymi owocami, które na tym przemijającym świecie osiągamy jedynie na krótki czas, tymczasowymi i znikomymi celami istot, które dotyczą tego świata, możemy wywnioskować, że nieistnienie życia ostatecznego znaczyłoby to samo, co łączenie z małym kamykiem mądrych celów wielkich jak góra, zaś z wielką górą zamysłów drobnych jak kamyczek. Ani inteligencja, ani mądrość nie mogą uznać tego za możliwe do przyjęcia.
Innymi słowy, owa dysproporcja między istotami i ich sprawami z jednej strony, a ich celami przynależącymi do tego świata z drugiej strony, ukazuje z całą pewnością, że wszystkie rzeczy posiadają swe oblicza zwrócone ku światowi znaczeń, w którym wydadzą właściwe dla nich owoce, zaś ich spojrzenia utkwione są w Świętych Imionach Boga. Ich ostateczne cele przynależą jedynie do tamtego świata. Choć ich istota jest skryta pod glebą tego świata, ich kwiaty rozwiną się w świecie podobieństw. Człowiek sieje na tym świecie i sam został na nim zasiany, stosownie do jego zdolności, zaś żniwo zostanie zebrane w świecie życia ostatecznego. Kiedy spojrzysz na ten aspekt rzeczy, który zwrócony jest ku Najpiękniejszym Imionom Boga i ku życiu ostatecznemu, zobaczysz, że każde ziarno, ów cud Bożej mocy, ma cel ogromny jak drzewo. Każdy kwiat, który jest niby słowo Bożej mądrości, ma tyle znaczeń, ile jest kwiatów na całym drzewie, a każdy owoc - cud wykonany przez Boga i poemat podyktowany przez Jego miłosierdzie - ma tyle mądrze wyznaczonych celów, ile jest owoców na całym drzewie. Co się tyczy tego, że owoc służy nam jako zaopatrzenie, jest to tylko jeden z owych tysięcy mądrze wyznaczonych celów; owoc spełnia swój cel, wyraża swoje znaczenie i umiera, pogrzebany w naszym żołądku.
Jako
że owe przemijające istoty wydadzą wieczne owoce w innym miejscu, pozostawiając tam trwałe kształty samych siebie i wyrażając wiecznie trwające znaczenia; jako że są one zajęte nieustającym wychwalaniem ich Stwórcy; jako że człowiek staje się człowiekiem poprzez dostrzeganie tych aspektów rzeczy, które są zwrócone ku życiu ostatecznemu, i jako że znajduje on swoją drogę do wieczności poprzez to, co przemijające - jako że wszystko to jest prawdą, musi istnieć inny cel, dla którego istoty są rzucane między życie i śmierć, dla którego najpierw gromadzą się, a później rozpraszają.
Nie uczynimy błędu w porównaniu, jeśli powiemy, że wyżej omówiony stan rzeczy przypomina okoliczności powstałe i ukształtowane w drodze naśladowania i przedstawiania. Krótko trwające i rozpraszane zgromadzenia są urządzane wielkim kosztem jedynie dla ukazania obrazu, który od tej pory będzie można pokazywać w kinie. Również jednym z powodów, dla których przechodzimy przez nasze krótkie życie doczesne, zarówno życie jednostki, jak i życie społeczne, jest powstanie obrazów, które mogą zostać ukształtowane, jest sprawienie, by efekty naszych uczynków zostały zarejestrowane i zapisane dla ukazania ich w Dniu Rozliczenia podczas Wielkiego Zgromadzenia, by wydały owoce najwyższego szczęścia. Na takie ich znaczenie wskazuje szlachetny hadis Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który mówi: Ten świat jest polem uprawnym dla życia ostatecznego [12].
Jako że świat istnieje, a na tym świecie istnieją również mądrość, dobroczynność, litość i sprawiedliwość wraz z ich licznymi świadectwami, z pewnością - równą tej, z jaką istnieje ten świat - istnieje rójwnież życie ostateczne. Jako że jeden z aspektów każdej rzeczy na tym świecie zwrócony jest w stronę życia ostatecznego i do niego zmierza, zaprzeczanie światu, który nadejdzie, byłoby zaprzeczaniem temu światu wraz ze wszystkim, co się na nim znajduje. Jak na człowieka czekają wyznaczona godzina śmierci i grób, tak samo niecierpliwie czekają na jego przybycie Raj i Piekło.
PRAWDA JEDENASTA
brama człowieczeństwa przejaw Najpiękniejszego Imienia Bożego "Prawda"
Czyż jest w ogóle możliwe, by Wszechmocny Bóg, Któremu cześć należy się zgodnie z Jego prawem, miał stworzyć człowieka jako najwięcej znaczącego z Jego sług i spośród całego stworzenia, przez wzgląd na Jego całkowitą wszechwładzę nad każdą rzeczą we wszystkich z Jego królestw; by miał uczynić człowieka najbardziej myślącym odbiorcą
Jego chwalebnego przesłania i najbardziej odpowiednim zwierciadłem dla przejawów Jego Najpiękniejszych Imion; by miał stworzyć człowieka jako najpiękniejszy z cudów Swojej mocy, w najczystszej formie, by jego udziałem stał się przejaw Najwspanialszego Imienia Boga, podobnie jak cechy Najwspanialszego Imienia właściwe innym z Najpiękniejszych Imion, by człowiek mógł dostrzec i oszacować zawartość skarbców Bożego miłosierdzia; by miał uczynić człowieka dociekającym tego, co ukryte, wyposażając go - bardziej niż jakiekolwiek inne stworzenie - w odpowiednie po temu szale i narzędzia; by miał uczynić człowieka najbardziej potrzebującym spośród wszystkim stworzeń przez wzgląd na Swoje nieskończone podarunki, najbardziej cierpiącym wskutek unicestwienia i najsilniej pragnącym nieśmiertelności; by miał uczynić go najbardziej delikatnym, najnędzniejszym, najbardziej nieszczęsnym i najbardziej potrzebującym ze zwierząt, podległym cierpieniu podczas krótkiego życia doczesnego, lecz najbardziej wzniosłym w usposobieniu i najwyższym, jeśli chodzi o kształt i cechy...; czyż jest w ogóle możliwe, by Wszechmocny Bóg miał uczynić to wszystko z człowiekiem, a nie wysłać go do wiecznego królestwa, do którego człowiek został przystosowany i za którym tęskni? Czy jest możliwe, by miał On w ten sposób zanegować całą istotę człowieczeństwa, postępując w sposób całkowicie sprzeczny z Jego prawdomównością i popełniając czyn niesprawiedliwy, który oko prawdy musiałoby postrzegać jako szpetny?
Co więcej, czyż jest w ogóle możliwe, by Ten, Który włada sprawiedliwie, Którego miłosierdzie jest absolutne, miał obdarować człowieka takim usposobieniem, by ten podjął się poniesienia najwyższego depozytu, ze strachu przed którym skurczyły się niebiosa i góry[10], by mógł on wymierzyć i poznać, wedle swych niewielkich i drobnych miar i umiejętności, wszechobejmujące atrybuty, wszechświatowe dzieła i nieskończone przejawy Stwórcy; by miał On stworzyć człowieka jako najbardziej delikatną, wrażliwą, słabą i bezsilną z istot, równocześnie powierzając mu uregulowanie życia wszystkich roślin i zwierząt na ziemi, czyniąc go tym, który będzie ingerował w oddawanie czci Bogu i wychwalanie Go przez inne stworzenia; by miał On sprawić, że w człowieku przejawią się - w miniaturze - wszystkie procesy zachodzące w kosmosie; by miał On sprawić, że człowiek oznajmi - słowem i czynem - nowinę o chwalebnej wszechwładzy Boga wszystkim istotom; by miał przedłożyć człowieka nad aniołów i powierzyć mu rangę Swego namiestnika...; czyż jest w ogóle możliwe, by Bóg miał obdarować człowieka tym wszystkim, a nie dać mu wiecznej szczęśliwości, która jest celem, rezultatem i owocem wszystkich tych
obowiązków? By miał On strącić człowieka na najniższy poziom jako najbardziej nędzne, nieszczęsne, poniżone i cierpiące ze wszystkich Jego stworzeń, lub też by miał On uczynić z inteligencji, owego daru Swej mądrości, najbardziej błogosławionego i świetlistego narzędzia do osiągnięcia szczęścia, złowróżbne i ponure narzędzie męczarni dla owego nieszczęśnika, postępując w sposób całkowicie sprzeczny z Jego całkowitą mądrością i ze Swym absolutnym miłosierdziem? Nie, to niemożliwe, w żaden sposób!
W skrócie: Jak w naszej przypowieści spoglądając w dokumenty oficera ujrzeliśmy jego stopień, obowiązki, żołd, wykaz ćwiczeń i ekwipunku, które udowadniały, że nie istnieje on tylko przez wzgląd na przemijające pole bitwy, lecz raczej przynależy do pewnego trwałego królestwa, przez wzgląd na które wytęża się w służbie, tak samo ci, przed którymi odsłoniły się prawda i pewność, jednogłośnie zgadzają się co do tego, że finezyjne zapisy w księdze, jaką jest serce człowieka, zmysły spisane w notatniku jego intelektu, ekwipunek zawarty w zasadniczych cechach jego charakteru - wszystkie są zwrócone w kierunku wiecznej szczęśliwości, zostały one dane człowiekowi i ukształtowane zgodnie z owym ostatecznym celem, zaś wszyscy dociekliwi uczeni i ludzie oświeceni jednogłośnie potwierdzają ową kwestię.
Na przykład, jeśli słudze i ilustratorowi rozumu, zwanemu potęgą wyobraźni, zostanie powiedziane: "Możesz żyć przez milion lat i władać światem, lecz koniec końców staniesz się niczym", wywoła to smutek zamiast przyjemności, jeżeli tylko ów sługa nie zostanie zwiedziony przez próżną fantazję i ingerencję duszy. Zatem nawet najwspanialsze z przemijających rzeczy nie mogą zadowolić najmniejszej zdolności człowieka.
Zatem usposobienie człowieka - jego pragnienia sięgające wieczności, jego myśli, które obejmują wszelkie rodzaje stworzenia, jego pragnienia, obejmujące różne rodzaje wiecznego szczęścia - jest tym, co ukazuje, że został on stworzony dla wieczności i, zaiste, do niej będzie zmierzał. Ten świat jest dla niego jak zajazd, jak poczekalnia życia ostatecznego.
PRAWDA DWUNASTA
brama posłannictwa i Objawienia przejaw frazy W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!
Czyż jest w ogóle możliwe, by błędne wątpliwości, słabsze niż skrzydełko muchy, mogły zamknąć ścieżkę do życia ostatecznego i bramę do Raju, które zostały otwarte przez Najszlachetniejszego Posłańca
(niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) z całą jego siłą, opierającą się na mocy tysiąca jego potwierdzonych cudów, jak również na tysiącach rozstrzygających wersetów Wszechmądrego Koranu, Księgi, która jest cudowna na czterdzieści różnych sposobów - owego Posłańca, którego słowa potwierdzają wszyscy pozostali prorocy, polegający na własnych cudach, których twierdzenie z kolei jest potwierdzone przez wszystkich świętych (ar. ałlija), opierających się na swych wizjach i charyzmatycznych przeżyciach, których prawdomówność zaświadczyli wszyscy uczeni o czystych sercach, opierając się na własnych dociekaniach prawdy?
Dzięki poprzednim Prawdom stało się widoczne, że Zmartwychwstanie jest prawdą mającą korzenie tak solidne, iż nie może nią wstrząsnąć nawet moc, która wystarczyłaby do dźwignięcia globu ziemskiego, rozłamania go i odrzucenia na bok, jako że Sam Wszechmocny Bóg potwierdza tę prawdę zgodnie ze znaczeniem wszystkich Jego Najpiękniejszych Imion i atrybutów; jako że potwierdza ją Jego Szlachetny Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) ze wszystkimi swymi cudami i świadectwami; jako że ustala ją Wszechmądry Koran ze wszystkimi swymi prawdami i wersetami; jako że zaświadcza ją sam kosmos ze wszystkimi znakami stworzenia, które zawiera, i ze wszystkimi mądrymi procesami, które w nim zachodzą. Czyż jest zatem w ogóle możliwe, by Ten, Którego istnienie jest konieczne, miał zjednoczyć się ze wszystkimi Swymi stworzeniami (wyłączając jedynie niewiernych) w owej kwestii Zmartwychwstania, a wątpliwości cieńsze niż włos i słabsze od szatańskich insynuacji miały wstrząsnąć ową wzniosłą i solidnie ukorzenioną prawdą, która jest niczym góra, i wyrwać ją z korzeniami? Nie, w żaden sposób!
Strzeż się i nie wyobrażaj sobie, że dowody Zmartwychwstania ograniczają się do dwunastu Prawd, które wymieniliśmy. Już sam Wszechmądry Koran, który nauczył nas owych dwunastu Prawd, wskazuje na tysiące innych aspektów owej kwestii, a każdy z tych aspektów jest znakiem wskazującym na to, że nasz Stwórca przeniesie nas z tego przemijającego królestwa do innego, wiecznego.
Co więcej, nie wyobrażaj sobie, że Najpiękniejszymi Imionami Boga, które zgodnie z logiką wymagają istnienia Zmartwychwstania, są jedynie te, które omówiliśmy - "Mądry", "Szczodry", "Miłosierny", "Sprawiedliwy", "Zachowujący każdą rzecz". Przeciwnie, wszystkie
Najpiękniejsze Imiona Boga przejawiają w uporządkowaniu kosmosu logiczny wymóg, jakim jest istnienie Zmartwychwstania, zaiste czyniąc je niezbędnym.
Nie wyobrażaj sobie również, że znaki Bożego stworzenia wskazujące na Zmartwychwstanie są ograniczone do tych, które wymieniliśmy powyżej. Przeciwnie, w większości bytów istnieją rozmaite aspekty i cechy, które są niby kurtyny rozsuwające się na prawo i lewo: jeden aspekt zaświadcza istnienie Stwórcy, a inny wskazuje na Zmartwychwstanie. Na przykład piękno istoty, jaką jest człowiek uformowany w najpiękniejszym kształcie, ukazuje istnienie Kształtującego, choć równocześnie fakt, że człowiek - wraz ze swymi wszechstronnymi zdolnościami, umieszczonymi w owej najpiękniejszej formie - wkrótce przeminie i umrze, ukazuje istnienie Zmartwychwstania. Niekiedy, jeśli spojrzymy na ten sam aspekt na dwa różne sposoby, widzimy, iż ukazuje on zarówno istnienie Stwórcy, jak istnienie Zmartwychwstania. Na przykład jeśli spojrzymy na mądre uporządkowanie, sprawiedliwą równowagę, łaskawe upiększenie i miłosierną łaskę właściwe większości rzeczy, ujrzymy, że ukazują one, iż wyszły spod potężnej ręki Mądrego, Szczodrego, Sprawiedliwego i Miłosiernego Stwórcy. Jeśli spojrzymy na krótkie i znikome życie przemijających istot, które są przejawami owych cech, mimo ich mocy i niezliczoności, ukaże się przed nami również Zmartwychwstanie. Innymi słowy, wszystkie rzeczy po cichu recytują:
[11], a także sprawiają, że owe słowa recytują inni.
Zakończenie
Powyższe dwanaście Prawd potwierdza, uzupełnia i wspiera siebie nawzajem. Łącząc się, jako jedność ukazują wymagany efekt. Czyż w mocy jakiejkolwiek wątpliwości leży przeniknięcie przez owe dwanaście mocnych ścian, z których każda jest twarda niczym stal lub diament, by wstrząsnąć wiarą w Zmartwychwstanie, jaka zamieszkała wewnątrz owej cytadeli?
Werset:
[12] wskazuje na następujące znaczenie: «Stworzenie i zmartwychwstanie wszystkich ludzi jest dla mocy Boga tak łatwe, jak stworzenie i zmartwychwstanie jednego człowieka». Tak, zaiste. W traktacie zatytułowanym Nokta (tur. Punkt) szczegółowo objaśniłem prawdę, jaką wyraża ten werset. W tym miejscu, za pomocą kilku porównań, wskażemy jedynie na jej streszczenie. Tego, kto życzy sobie więcej szczegółów, odsyłamy do traktatu Nokta.
Na przykład وَ لِلّٰهِ الْمَثَلُ الْاَعْلٰى [4], a w tym porównaniu nie ma błędu - można by było powiedzieć, że zgodnie z tajemnicą świetlistości słońce obdarowuje tajemnicą swego przejawu wszystkie przezroczyste przedmioty z tą samą łatwością, z jaką obdarowuje nią pojedynczą cząsteczkę.
Zgodnie z tajemnicą przezroczystości, mała źrenica przezroczystej cząsteczki pod względem przyjmowania odblasku słońca jest równa ogromnej powierzchni oceanu.
Zgodnie z tajemnicą porządku, wielki pancernik może przewrócić się z taką łatwością, z jaką dziecko przewraca palcem łódkę z kory.
Zgodnie z tajemnicą posłuszeństwa, wielka armia jest wprawiania w ruch przez jedno słowo dowódcy - to samo, które dowódca wypowiada, by maszerował jeden piechur.
Zgodnie z tajemnicą równowagi, wyobraźmy sobie, że w przestrzeni istnieje waga tak delikatna, a równocześnie tak wielka, że jej szale odczułyby położenie na nich dwóch orzechów, a równocześnie byłyby w stanie utrzymać i zważyć dwa słońca. Jeśli dwa słońca o równej masie zostałyby umieszczone na szalach owej wagi, ta sama moc, która
sprawiłaby, że jeden orzech wzniósłby się ku niebu, a drugi opadł na ziemię, wprawiłaby w ruch owe ciała niebieskie z taką samą łatwością.
Jako że na tym skromnym, wybrakowanym i przemijającym świecie przypadkowości największe i najmniejsze rzeczy są sobie równe, zaś nieskończenie liczne rzeczy jawią się jako równe jednej rzeczy, a to dzięki tajemnicom świetlistości, przejrzystości, porządku, posłuszeństwa i równowagi, zatem z pewnością rzeczy nieliczne i mnogie, małe i wielkie, będą równe w obliczu Tego, do Którego należy całkowita moc, zaś On będzie w stanie zwołać wszystkich ludzi na Zmartwychwstanie jednym zadęciem w trąbę, jakby chodziło tylko o jednego człowieka - na mocy tajemnic świetlistych przejawów nieskończonej i najwyższej wszechmocy właściwej Jego istocie, przejrzystości wewnętrznego wymiaru rzeczy, całkowitego posłuszeństwa wszelkich rzeczy Jego stwórczemu rozkazowi, a także całkowitej równowagi panującej we wszelkich bytach zależnych, świadczy to o równowartości bytu i niebytu.
Co więcej, stopnie siły i słabości posiadanych przez daną rzecz są ustalone poprzez ingerowanie w ową rzecz jej przeciwieństwa. Na przykład, stopnie ciepła są ustalane poprzez ingerencję zimna; stopnie piękna poprzez ingerencję szpetoty; stopnie światła poprzez ingerencję ciemności. Jednak jeśli jakaś rzecz istniałaby sama z siebie, a nie powstałaby przypadkowo, wówczas jej przeciwieństwo nie mogłoby ingerować w jej sprawy, ponieważ wtedy, zgodnie z logiką, musiałoby zajść zjednoczenie przeciwieństw, a to jest niemożliwe. Jeśli coś istniałoby samo z siebie, nie mogłoby istnieć stopniowanie. Tymczasem moc Wszechmocnego jest przynależna do Jego istoty, raduje się całkowitą doskonałością i nie jest przypadkowa, jak byty zależne, jest zatem całkowicie niemożliwe, by w sprawy owej mocy ingerowało jej przeciwieństwo, jakim jest bezsilność. Skutkiem tego stworzenie wiosny jest dla Chwalebnego Pana tak łatwe jak stworzenie kwiatu. Jeśli jednak stworzenie przypiszemy przyczynowości, wówczas stworzenie jednego kwiatu będzie tak trudnym, jak stworzenie całej wiosny. Dla Boga wskrzeszenie i zgromadzenie wszystkich ludzi jest tak łatwe, jak wskrzeszenie i wezwanie do Siebie jednego człowieka.
Wszystko, co jak dotąd wyjaśniliśmy, a co tyczyło się Zmartwychwstania, wszystkie wskazujące na jego prawdziwość porównania i dotyczące go prawdy, wywodzą się z blasku Wszechmądrego Koranu, którego jedynym celem jest doprowadzenie duszy do poddania się Bogu, a serca do Jego przyjęcia. To do Koranu należy prawo, by mówić; jest on mową prawdy, a wszystkie słowa są mu podporządkowane. Zatem posłuchajmy Koranu:
[1]
[11]
[13]
[2]
[3]
[4]
[14]
[5]
[6]
Słuchając tych i innych jasnych wersetów Koranu, powiedzmy: «Tak, w to wierzymy i to potwierdzamy».
[7]
[8]
O, bracie, który studiujesz ten traktat z otwartym umysłem! Nie mów: "Dlaczego nie mogę natychmiast zrozumieć owego Słowa Dziesiątego wraz ze wszystkimi jego szczegółami?", i niech nie zasmuca cię, że nie jesteś w stanie zrozumieć go całkowicie, ponieważ nawet taki mistrz filozofii jak Ibn Sina[9] powiedział:
[10]. Wedle jego osądu musimy wierzyć w Zmartwychwstanie, jednak rozum
nie jest w stanie wspomóc naszej wiary. Podobnie wszyscy uczeni islamu jednogłośnie utrzymują, że wiara w Zmartwychwstanie opiera się na dowodach wywodzących się z tradycji, zaś nie można jej zbadać racjonalnie. Naturalnie, oczywiście i równocześnie wielce wzniosła ścieżka nie może stać się ogólnodostępnym traktem dla dociekań rozumu, my jednak składamy tysiąckrotne dzięki naszemu Miłosiernemu Stwórcy za to, że obdarował nas tak bardzo, umieszczając na owej wzniosłej drodze w tej epoce, kiedy wiara przez naśladowanie należy do przeszłości, a łagodna i posłuszna akceptacja zniknęła. To, co raczył On dla nas zrobić, jest wystarczające dla ocalenia naszej wiary, a będąc zadowolonymi z tego, ile zechciał nam dać, byliśmy w stanie zrozumieć, zaś gdybyśmy ponownie przeczytali ten traktat, jeszcze powiększyłoby to nasze zrozumienie.
Jednym z powodów, dla których niemożliwym jest czysto rozsądkowe podejście do tematu Zmartwychwstania, jest fakt, iż jako że Wielkie Zgromadzenie i Zmartwychwstanie istnieją dzięki przejawowi Najwspanialszego Imienia Bożego, jedynie poprzez obserwowanie wspaniałych czynów, jakie ukazują się w najwyższym przejawie Najwspanialszego Imienia Boga, jak również innych Jego Najpiękniejszych Imion, można udowodnić Zmartwychwstanie i Wielkie Zgromadzenie jako pewnik. Tak ukazują się nam owe kwestie i tak są one ukazane w niniejszym Słowie Dziesiątym, poświęconym Zmartwychwstaniu i życiu ostatecznemu - poprzez blask Koranu. Gdyby nie ów blask, gdyby nasza inteligencja została pozostawiona jej drobnym domysłom, byłaby bezsilna i skazana na uwierzenie w Zmartwychwstanie poprzez naśladowanie.
Część Pierwsza
[1]
W niniejszym Promieniu Dziewiątym zostanie wyjaśniona nadzwyczaj ważna kwestia dotycząca owych wzniosłych, niebiańskich wersetów, która ukazuje jeden z "biegunów" wiary; zostaną wyjaśnione potężne i święte dowody Zmartwychwstania. Subtelnym przykładem łaski Wszechwładnego jest fakt, iż trzydzieści lat temu, w zakończeniu jego dzieła zatytułowanego Muhakemat (tur. Rozumowania), stary Said napisał:
"Cel Drugi: Wyjaśnienie dwóch wersetów koranicznych, wskazujących na Zmartwychwstanie."
[1] W tamtym miejscu przerwał i nie był w stanie pisać dalej. Chwała i dzięki niech będą memu Litościwemu Stwórcy po tylekroć, ile jest znaków i wskazówek Zmartwychwstania, za to, że po trzydziestu latach obdarzył mnie powodzeniem. Tak, dziewięć lub dziesięć lat temu Bóg obdarował mnie Słowami Dziesiątym i Dwudziestym Dziewiątym, dwoma olśniewającymi i potężnymi dowodami, wyjaśniającymi Boże zarządzenie wersetu:
[11]
który jest pierwszym ze wspomnianych dwóch wersetów. Owe dwa Słowa zmusiły do milczenia tych, którzy zaprzeczają Zmartwychwstaniu. Obecnie, dziewięć lub dziesięć lat po spisaniu tych dwóch niezdobytych fortec wiary w Zmartwychwstanie, Bóg zesłał mi w darze komentarz do niniejszego traktatu, dotyczący drugiego z wyżej wspomnianych, wzniosłych wersetów.
Niniejszy Promień Dziewiąty składa się z dziewięciu Wzniosłych Stacji (na które wskazują wyżej wymienione wersety), poprzedzonych ważnym Wstępem.
Wstęp
(Ów Wstęp składa się z dwóch Punktów, zawierających zwięzłe objaśnienie ogólnego efektu licznych korzyści duchowych, jakie daje wiara w Zmartwychwstanie i jej zasadnicze konsekwencje; ukazuje on, jak zasadniczą sprawą dla życia człowieka, a zwłaszcza dla życia społecznego, jest owa wiara; streszcza pewien ogólny dowód spośród licznych dowodów dogmatu Zmartwychwstania; a także oświadcza, jak niewątpliwym i oczywistym jest ów dogmat wiary).
PUNKT PIERWSZY
Wskażemy jako pewną miarę jedynie cztery spośród setek dowodów na to, że wiara w Zmartwychwstanie jest sprawą zasadniczą dla życia społecznego i dla życia człowieka jako jednostki, a także na to, że jest ona podstawą szczęścia człowieka, jego pomyślności i osiągnięć.
Dowód Pierwszy: Jedynie myśląc o Raju dzieci, które stanowią niemal połowę rodzaju ludzkiego, mogą przetrwać wszystkie śmierci wokół nich, które jawią się im jako zasmucające i przerażające, a jednak umacniają ducha owych słabych i delikatnych istot. Dzięki myślom o Raju dzieci znajdują nadzieję w swych wrażliwych i skłonnych do płaczu duszach, i mogą żyć szczęśliwie. Ktoś, kto myśli o Raju, może na przykład powiedzieć: "Mój mały braciszek lub przyjaciel zmarł i stał się ptakiem w Raju. Teraz lata po całym Raju i żyje bardziej szczęśliwie od nas". W przeciwnym razie śmierć, często następująca przed nieszczęśliwymi oczami dzieci i dorosłych, zniszczy całą ich odporność i morale, uczyni ich delikatne zdolności, dusze, serca i umysły płaczącymi jak ich oczy, dopóki same nie odejdą lub nie staną się szalonymi, nędznymi zwierzętami.
Dowód Drugi: Jedynie poprzez myślenie o życiu ostatecznym ludzie starsi, którzy pod pewnym względem stanowią połowę ludzkości, mogą przetrwać w bliskości grobu i znaleźć pocieszenie w obliczu myśli o tym, że ich życia, do których są tak mocno przywiązani, wkrótce zgasną, zaś ich piękne światy dobiegną końca. Jedynie poprzez nadzieję, jaką daje życie ostateczne, mogą odpowiedzieć boleści i rozpaczy, które czują na myśl o śmierci w swych łatwo wzruszających się duszach podobnych duszom dzieci. W przeciwnym razie szanowani i zatrwożeni ojcowie i matki,
tak bardzo zasługujący na litość, a potrzebujący spokoju ducha, poczują w sercach straszliwe duchowe zamieszanie i strapienie, zaś ten świat stanie się dla nich ciemnym więzieniem, a samo życie - ciężką męczarnią.
Dowód Trzeci: Jedynie myśl o Ogniu piekielnym jest tym, co hamuje burzliwe emocje ludzi młodych (a są oni najbardziej energiczną częścią społeczeństwa) i ich gwałtowne ekscesy, powstrzymuje ich od agresji, prześladowania i niszczenia, i zapewnia spokojne trwanie życia społecznego. Gdyby nie strach przed Piekłem, owi pijani szaleństwem młodzi ludzie w pogoni za swymi pragnieniami, a zgodnie z zasadą, która mówi: "siła jest prawem", sprawiliby, że dla słabych i bezsilnych świat stałby się Piekłem, zaś wzniosłe człowieczeństwo stałoby się nikczemnym zezwierzęceniem.
Dowód Czwarty: Najważniejszym punktem, środkiem życia doczesnego człowieka, tym, co je napędza, jego Rajem, miejscem schronienia i twierdzą doczesnego szczęścia jest życie rodzinne. Dla każdego człowieka jego dom jest małym światem, zaś życie i szczęście jego domowników i jego rodziny są możliwe dzięki prawdziwemu, rzetelnemu i wiernie dotrzymywanemu szacunkowi oraz dzięki prawdziwej, czułej i gotowej do poświęceń litości. Ów prawdziwy szacunek i szczera uprzejmość mogą zostać osiągnięte dzięki koncepcji (i dzięki wierze w ową koncepcję), która zakłada, że członkowie rodziny są towarzyszami, przyjaciółmi i wspólnotą na wieki, zaś ich rodzicielskie, synowskie, braterskie i przyjacielskie relacje będą trwać przez całą wieczność w życiu, które nie ma granic. Na przykład ktoś mówi: "Żona moja będzie moją stałą towarzyszką w wiecznie trwającym świecie i w życiu wiecznym. Nieważne, że teraz jest stara i brzydka, skoro tam będzie do niej należało nieśmiertelne piękno". Taki człowiek może powiedzieć sobie, iż ze względu na ową wieczną przyjaźń będzie tak uprzejmy dla swojej starej żony i tak oddany jej, jak tylko to możliwe, że będzie traktował ją z taką miłością i taką uprzejmością, jakby cały czas była piękna niczym hurysa. W przeciwnym razie krótko trwająca i pozorna przyjaźń, która po godzinie lub dwóch kończy się wieczną rozłąką, dawałaby jedynie pozorne, przemijające, udawane i zwierzęce uczucia, fałszywą litość i sztuczny szacunek. Jak dzieje się ze zwierzętami, egoizm i inne obezwładniające emocje zwyciężyłyby szacunek i litość, przekształcając doczesny raj życia rodzinnego w Piekło.
A zatem jeden na sto efektów wiary w Zmartwychwstanie jest związany z życiem społecznym. Jeśli porównamy cztery powyższe dowody spośród setek aspektów i korzyści owego jednego efektu z resztą skutków wiary w Zmartwychwstanie, stanie się zrozumiałe, że urzeczywistnienie się prawdy, jaką jest Zmartwychwstanie i fakt, że do niego dojdzie, jest
tak pewne, jak wzniosła prawda mówiąca o ludzkości i o jej ogólnych potrzebach. Będzie to jaśniejsze nawet od świadectwa istnienia pożywienia, jakie składają potrzeby ludzkiego żołądka, i z większą jasnością powie o istnieniu Zmartwychwstania. Udowadnia to, że gdyby ludzkość - która w swej istocie jest nadzwyczaj doniosła, wzniosła i żywa - wyrzekła się prawdy mówiącej o Zmartwychwstaniu, spadłaby do poziomu gnijących zwłok, będących pożywieniem dla zarazków.
Niech uświadomią sobie ten fakt socjologowie, politycy i moraliści, którzy są zatroskani rządzącymi ludzkością, a także dotyczącymi jej kwestiami społecznymi i moralnymi! Czym chcą wypełnić ową pustkę? Czym będą mogli uleczyć głębokie rany ludzkości?
PUNKT DRUGI
Ten Punkt pokrótce wyjaśnia jeden z wielu dowodów wynikających z zaświadczenia prawdy w temacie Zmartwychwstania przez inne filary wiary, a czyni to, jak następuje:
Wszystkie cuda wskazujące na prawdziwość posłannictwa Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), wszystkie świadectwa jego proroctwa, wszystkie dowody jego prawdomówności zaświadczają i udowadniają fakt, że Zmartwychwstanie nastąpi, jako że wszystko, co twierdził przez całe swoje życie, skupiało się - jeśli pominąć Bożą jedność - na Zmartwychwstaniu. Również wszystkie jego cuda i dowody potwierdzają i czynią potwierdzonym zaświadczenie tej samej prawdy przez poprzednich proroków. Świadectwo frazy: وَ كُتُبِه۪ [4] powoduje, że zupełnie jasne staje się świadectwo frazy: وَ بِرُسُلِه۪ [5], które zaświadcza tę samą prawdę.
Wszystkie cuda, prawdy i dowody wykazują przede wszystkim wiarygodność Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, zaświadczając i udowadniając, że dojdzie do urzeczywistnienia się Zmartwychwstania. Niemal trzecia część Koranu jest poświęcona Zmartwychwstaniu, a na początku większości krótkich sur znajdują się potężne wersety, które o nim mówią. W tysiącu innych wersetów Koranu ta sama prawda jest wyrażona wyraźnie lub niejawnie, zaś owe wersety udowadniają i ukazują jej prawdziwość, jak na przykład:
[15]
[4]
[5]
[19]
[6]
[7]
[8]
Prócz ukazywania z całkowitą pewnością na początku trzydziestu lub czterdziestu sur tego, że Zmartwychwstanie jest najważniejszą i najbardziej konieczną z prawd wszechświata, Koran przedstawia rozmaite przekonujące świadectwa owej prawdy w innych z jego wersetów.
Czyż istnieje jakiekolwiek prawdopodobieństwo tego, by fałszem była wiara w życie ostateczne, która ukazuje się jasno jak słońce w tysiącach oznajmień i twierdzeń Księgi, w której już jeden z jej wersetów jest wskazówką, wydającą na naszych oczach owoce wielu mądrych i dotyczących kosmosu prawd, zawartych w naukach islamu? Czyż jest w jakikolwiek sposób możliwe zaprzeczenie jasności słońca lub istnieniu wszechświata? Czyż nie byłoby to niemożliwością i absurdem? Czyż jest w ogóle możliwe - choć niekiedy cała armia rusza do boju, by tylko nie zadano kłamu jednemu znakowi króla - ukazanie jako fałszywych tysięcy słów, obietnic i gróźb najbardziej poważnego i dumnego władcy? Czyż jest możliwe, by były one fałszem?
Choć już jeden znak owego chwalebnego, duchowego władcy (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który przez trzynaście stuleci nieprzerwanie władał niezliczonymi duszami, umysłami i sercami, nie przekraczając granic prawdy i rzeczywistości, który wyszkolił je i podniósł na wyższy poziom, byłby wystarczający do udowodnienia prawdziwości Zmartwychwstania, została ona ukazana poprzez tysiąc wyraźnych stwierdzeń. Czyż zatem nie jest konieczne istnienie męczarni Ognia piekielnego dla głupca do sześcianu, który nie uznaje owego faktu? Czyż nie jest to czysta sprawiedliwość?
Co więcej, poprzez ich stanowcze zaakceptowanie prawdy mówiącej o Zmartwychwstaniu, którą Koran - panujący nad przyszłością i nad każdym czasem - wielokrotnie szczegółowo udowadnia i wyjaśnia, wszystkie Objawione Pisma i Święte Księgi (z których każda panowała nad określonym okresem) udowadniają ją w sposób właściwy dla ich czasów i stuleci, lecz w sposób zwięzły, zawoalowany i bez wdawania się w szczegóły, potwierdzając tysiącem podpisów to, o czym naucza Koran.
W tym miejscu umieścimy, jako że jest ono związane z omawianym tematem, świadectwo zawarte w zakończeniu Promienia Trzeciego, dotyczące filarów wiary, a zwłaszcza wiary w Księgi Objawione, w proroków i w Dzień Ostatni. Jest ono przekonującym dowodem prawdziwości Zmartwychwstania, a ma formę potężnej, lecz zwięzłej suplikacji, która rozprasza wszystkie wątpliwości. Oto, co jest powiedziane w traktacie Błaganie:
O, mój Litościwy Panie (ar. Ar-Rabb)!
Z nauk Twego Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i Koranu pojąłem, że przede wszystkim Koran i Posłaniec, jak również wszystkie Święte Księgi i wszyscy prorocy, jednogłośnie zaświadczyli i wykazali, że przejawy Najpiękniejszych Imion związanych z Twoim pięknem i Twoją chwałą (a przykłady owych przejawów można ujrzeć na tym świecie), będą trwać jeszcze bardziej promienne przez całą wieczność, a także, że Twoje dary, ich łaskawe próbki i przejawy, które możemy zaobserwować na tym przemijającym świecie, będą trwać w siedzibie szczęśliwości w bardziej lśniącej postaci, zaś ci, którzy tęsknią za nimi na tym świecie, będą cieszyć się ich towarzystwem przez całą wieczność.
Ponadto, polegając na setkach oczywistych cudów i rozstrzygających znaków, przede wszystkim Twój Najszlachetniejszy Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i Wszechmądry Koran, a także inni prorocy o świetlistych duszach, święci mężowie (ar. ałlija), którzy dzięki ich wypełnionym światłem sercom stali się biegunami duchowości, i uczeni z oświeconymi umysłami, którzy dostąpili oczyszczenia, polegając na powtarzanych przez Ciebie we wszystkich Świętych Księgach groźbach i obietnicach, uwierzyli w Twe święte atrybuty (takie, jak moc, miłosierdzie, łaska, mądrość, chwała i piękno), w Twoje działanie, w majestat Twojej chwały, w panowanie Twej wszechwładzy, zaś w konsekwencji doznanych przez nich oświeceń i wizji uwierzyli w stopniu wiedzy równej z całkowitą pewnością, dając ludziom i dżinnom dobrą nowinę o wiecznym szczęściu i informując ich o Piekle przeznaczonym dla ludzi zbłądzenia, w to uwierzyli z całą mocą i to zaświadczyli.
O, Wszechmocny i Wszechmądry! O, Najbardziej Miłosierny i Najbardziej Litościwy! O Ty, Szczodry, Który nie łamiesz Swojej obietnicy! O, Chwalebny, Który panujesz nad każdą rzeczą, do Którego należą majestat, wspaniałość i gniew!
Jesteś całkowicie wolny od kłamstwa wobec tak wielu wiernych przyjaciół, jesteś Wyniosły ponad to, by złamać tak liczne obietnice, by sprzeciwić się Twoim atrybutom i działaniom, by zaprzeczyć temu,
czego z całą pewnością wymaga panowanie Twej wszechwładzy, a także niezliczone modlitwy i suplikacje Twych nieprzeliczonych sług, z których jesteś zadowolony, których miłujesz, a którzy sprawili, że ich umiłowałeś, dzięki uznaniu Ciebie i posłuszeństwu wobec Ciebie; jesteś wolny od tego, byś miał potwierdzić zaprzeczenie Zmartwychwstaniu, jakiego dopuszczają się ludzie zbłądzenia i niewiary, którzy przez swą niewiarę, bunt i zaprzeczanie Twym obietnicom uchybiają świetności Twej wspaniałości, znieważają Twój majestat, Twoją chwałę i godność Twej boskości, zasmucając litość Twej wszechwładzy. Głosimy, że Twoja sprawiedliwość, Twoje piękno i miłosierdzie są ponad tak nieskończoną tyranię i szpetotę. Wierzymy ze wszystkich sił, że świadectwo proroków, czystych uczonych i świętych mężów (ar. ałlija), którzy są Twymi prawdomównymi wysłannikami i heroldami Twojego panowania, w stopniu całkowitej pewności, wiedzy równej pewności i wizji równej pewności zaświadcza o istnieniu skarbców Twojego miłosierdzia w życiu ostatecznym, magazynów Twych darów w wiecznie trwającym królestwie, a także o cudownie pięknych przejawach Twych Najpiękniejszych Imion, które w pełni ukażą się w siedzibie szczęśliwości; wierzymy w to, że owo świadectwo jest absolutnie prawdziwe i wiarygodne, że to, na co wskazują prorocy i święci (ar. ałlija), całkowicie zgadza się z rzeczywistością, że to, o czym dali dobrą nowinę jest prawdziwe i wydarzy się. Wierzymy w to, że najwyższy promień Twego Imienia "Prawda", które jest źródłem, słońcem i opiekunem wszystkich prawd, zaświadcza, że prawdą jest Zmartwychwstanie i Wielkie Zgromadzenie, o którym Twoi wysłannicy nauczali Twoje sługi.
O, Boże! Przez wzgląd na to, czego nauczali, i w najgłębszym szacunku dla tej nauki, prosimy Cię, obdaruj nas i wszystkich uczniów Światła doskonałą wiarą i szczęśliwą śmiercią, i pozwól nam, byśmy dostąpili ich wstawiennictwa[9]. Amen.
Co więcej, jak wszystkie dowody ukazują prawdomówność Ksiąg Objawionych, zaś wszystkie cuda i świadectwa udowadniają prawdziwość proroctwa umiłowanego przez Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a także prawdziwość posłannictwa wszystkich proroków, pośrednio udowadniających prawdę o życiu ostatecznym, która jest tym, czego nauczali przede wszystkim, tak większość świadectw na rzecz istnienia i jedności Tego, Którego istnienie jest konieczne, pośrednio zaświadcza istnienie otwartego królestwa wiecznej szczęśliwości, które będzie najwyższym przejawem Bożej wszechwładzy. Jak zostanie wyjaśnione i udowodnione w poniższych akapitach, zarówno istnienie
Tego, Którego istnienie jest konieczne, jak i większość Jego atrybutów (takich, jak wszechwładza, boskość, miłosierdzie, łaska, mądrość i sprawiedliwość), działań i Najpiękniejszych Imion z najwyższą pewnością wymaga istnienia życia ostatecznego, wiecznego królestwa, Zmartwychwstania i Sądu Ostatecznego dla przyznania nagrody lub wymierzenia kary.
Skoro istnieje Przedwieczny i Wieczny Bóg, to z całą pewnością istnieje życie ostateczne i istnieją wiecznie trwające narzędzia panowania Jego boskości.
Skoro we wszechświecie i w istotach żywych widoczna jest najbardziej majestatyczna, mądra, litościwa i całkowita wszechwładza, to z pewnością istnieje wieczne królestwo szczęścia, które ocali majestat owej wszechwładzy od poniżenia, jej mądrość od bezcelowości, a jej litość od okrucieństwa, i to królestwo nadejdzie.
Skoro nieograniczone dary, łaski, podarunki i przykłady łaski oraz miłosierdzia, które możemy ujrzeć, ukazują umysłom, że są niewyczerpane, zaś sercom, które nie są martwe - że za zasłoną tego, co niewidzialne, istnieje Ten, Którego miłosierdzie i litość obejmują każdą rzecz, to z pewnością istnieje nieśmiertelność i niekończące się życie w wiecznym królestwie, które ocali obdarowywanie od kpiny, dary od oszustwa, łaskawość od wrogości, miłosierdzie od męczarni, łaskawość i dary od zdrady, które sprawi, że dary staną się darami, zaś obdarowanie - obdarowaniem.
Skoro wiosną na wąskiej stronicy ziemi pióro Bożej wszechmocy zapisuje na naszych oczach sto tysięcy ksiąg, czyniąc to bez żadnego błędu i niestrudzenie; skoro Ten, Który trzyma to pióro, obiecał sto tysięcy razy: "Zamierzam napisać piękną, nieśmiertelną księgę w rozległym królestwie, a uczynię to z łatwością większą niż ta, z jaką zapisuję księgę wiosny, która jest zapisywana w owym ciasnym i pełnym zamieszania królestwie, a także pozwolę wam, byście czytali ową księgę" i skoro wspomina o tej księdze we wszystkich Swych zarządzeniach, to z pewnością większa część owej księgi została już spisana, zaś Zmartwychwstanie i Sąd Ostateczny dodadzą przypisy do owej księgi, w której zostaną również zapisane uczynki wszystkich ludzi.
Skoro Ziemia przy całej mnogości stworzeń jest mieszkaniem, źródłem, fabryką, wystawą i miejscem zgromadzenia dla setek tysięcy stale podlegającym zmianom istot żywych i istot posiadających dusze, skoro jest sercem, środkiem, streszczeniem i owocem wszechświata, a także
powodem jego stworzenia, z pewnością ma najwyższe znaczenie, a pomimo swej małości jest równa potężnym niebiosom; skoro w niebiańskich zarządzeniach zawsze jest mowa o Panu (ar. Ar-Rabb) niebios i Ziemi...
Skoro człowiek, który włada Ziemią, ma w swej władzy większość jej stworzeń, zaś jego poddani - większość istot żywych - gromadzą się wokół niego; skoro porządkuje, ukazuje i gromadzi w jednym miejscu wszystkie nadzwyczajne gatunki stworzeń, jakby sporządzał ich listę, a upiększając je, przyciąga uwagę i podziw nie tylko ludzi i dżinnów, lecz również mieszkańców niebios i wszechświata, a także pełne uznania spojrzenie Tego, do Którego należy wszechświat, zyskując w ten sposób wielkie znaczenie i wysoką wartość; skoro jest on tym, który poprzez naukę i sztukę ukazuje, że jest celem stworzenia wszechświata, jego najważniejszym efektem, najcenniejszym owocem i namiestnikiem Boga na Ziemi; skoro z szacunku dla tego świata wspaniale porządkuje i ukazuje cudowne dzieła kunsztu Tego, Który jest Stwórcą świata; skoro jest pozostawiony na tym świecie mimo swego buntu i swej niewiary; skoro jego kara jest odroczona; skoro z powodu dzieł człowieka jego termin został przedłużony i pozwolono mu na to, by osiągnął sukces...
Skoro istnieje Wszechwładny, nadzwyczaj Mądry i Litościwy, do Którego należą wszystkie sprawy, Który uczynił wielki glob Ziemi skarbcem pełnym wszelkiego rodzaju metali i minerałów, jakich potrzebuje człowiek (a uczynił to w sposób dalece wykraczający poza możliwości siły i woli człowieka - stworzonego takim, który ze swej natury jest słaby, bezsilny i potrzebujący, lecz posiadającego niezliczone potrzeby i podległego niezliczonym cierpieniom), magazynem pożywienia wszelkiego rodzaju, sklepem sprzedającym wszelkiego rodzaju dobra, sprawiające zadowolenie człowiekowi, Który spogląda na człowieka w taki sposób, Który karmi go i daje mu to, czego człowiek zechce...
Skoro istnieje Pan (ar. Ar-Rabb), Który zarówno miłuje człowieka, jak sprawia, że człowiek miłuje Jego, Który trwa wiecznie i do Którego należą wieczne światy, Który każdego dzieła dokonuje sprawiedliwie, a każdą rzecz wykonuje mądrze; skoro wspaniałość władzy owego Przedwiecznego Króla i jego wieczne panowanie nie mogą pomieścić się w ramach krótkiego i ulotnego życia doczesnego człowieka ani przejściowej i przemijającej Ziemi; skoro niepohamowane grzech i bunt, których dopuszczają się ludzie, a które są sprzeczne z uporządkowaniem, sprawiedliwością, równowagą i pięknem wszechświata, niewiara ludzi w ich Dobroczyńcę, Który karmi ich z czułością, nie zostają ukarane na tym świecie, zaś okrutny prześladowca wiedzie łatwe życie, podczas gdy
nieszczęsny prześladowany żyje w trudzie; skoro absolutna sprawiedliwość, której ślady widzimy w całym wszechświecie, jest całkowicie sprzeczna z tym, by okrutny tyran i zrozpaczony uciskany byli sobie równi w chwili śmierci, i w żaden sposób nie mogłaby na to pozwolić...
Jak Ten, do Którego należy wszechświat, spośród wszechświata wybrał Ziemię, zaś spośród jej mieszkańców - człowieka, obdarowując go wysoką rangą i doniosłym znaczeniem, tak spośród rodzaju ludzkiego wybrał proroków, świętych (ar. ałlija) i czystych, którzy byli prawdziwie istotami ludzkimi odpowiednimi dla celów Jego wszechwładzy, zaś dzięki ich wierze i poddaniu się umiłował ich; tak wziął ich Sobie za przyjaciół i tych, do których się zwracał; tak obdarował ich cudami i pomyślnością, a ich wrogów ukarał ciosami z nieba; tak spośród owych zacnych i przemiłych przyjaciół wybrał Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a przez długie wieki oświecał jego światłem połowę globu i piątą część ludzkości, jakby wszechświat został stworzony ze względu na niego, a wszystkie cele stworzenia wszechświata stały się widoczne dzięki niemu, dzięki jego religii i Koranowi. Choć Prorok Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) zasługiwał na to, by w zamian za swą nieskończenie wartościową służbę żył wiecznie, przez miliony lat, żył jedynie przez sześćdziesiąt trzy lata, pełne zmagań i trudów. Czyż istnieje jakakolwiek możliwość, by miał on nie zostać wskrzeszony wraz ze wszystkimi równymi sobie i przyjaciółmi? By jego dusza miała obecnie nie żyć? By miał on zostać unicestwiony na wieki? Niech Bóg uchroni, niech Bóg uchroni po sto tysięcy razy! Tak, skoro cały wszechświat i cała prawda o świecie wymagają tego, by został on wskrzeszony, i błagają o to, by żył, Tego, do Którego wszechświat należy...
Skoro w Promieniu Siódmym, zatytułowanym Największy Znak, za pomocą trzydziestu trzech potężnych prawd (z których każda jest silna jak góra) dowiedziono, że wszechświat jest dziełem jednej ręki i należy do Tego, Który jest Jeden; skoro ukazano z całą oczywistością jedność Jego Jedynego, ową cechę Bożej doskonałości; skoro dzięki jedności Jedynego wszystkie istoty stają się podległymi Jego rozkazom żołnierzami i bijącymi Mu czołem urzędnikami; skoro wraz z nadejściem życia ostatecznego doskonałość zostanie uratowana od zaniku, absolutna sprawiedliwość od szyderstwa i okrucieństwa, powszechna mądrość od głupoty i niedorzeczności, miłosierdzie obejmujące każdą rzecz od drwin i męczarni, zaś majestat władzy od poniżenia i bezsilności; skoro zostaną z tego oczyszczone...
Z pewnością i bez żadnej wątpliwości, jak wymagają tego prawdy zawarte w owych dziewięciu "skoro" - sześciu spośród setek punktów
wiary w Boga - nadejdzie koniec tego świata i nastąpi Zmartwychwstanie. Siedziby nagrody i kary zostaną otwarte po to, by zostały spełnione wyżej wspomniane wartość i centralne położenie Ziemi, a także wartość i ważność człowieka; by zostały ustanowione wyżej wymienione sprawiedliwość, mądrość, miłosierdzie i władza Wszechmądrego, do Którego należą wszystkie sprawy, Który jest Stwórcą Ziemi i Stwórcą człowieka; by prawdziwi i tęskniący za Nim przyjaciele Wiecznego Pana (ar. Ar-Rabb) zostali ocaleni od unicestwienia na wieki; by najbardziej dostojni i godni z owych przyjaciół odebrali nagrodę za ich uświęconą służbę, która uczyniła wszystkie stworzenia zadowolonymi i wdzięcznymi; by doskonałe cechy Wiecznego Władcy zostały uwolnione od wszelkich wad i niedostatków i oczyszczone z nich; by Jego moc została uwolniona od bezsilności, Jego mądrość od głupoty, a Jego sprawiedliwość od tyranii.
W skrócie: Skoro Bóg istnieje, z pewnością istnieje życie ostateczne.
Co więcej, jak udowadniają to wszystkie świadectwa, tak powyższe trzy filary wiary zaświad czają o Zmartwychwstaniu i wskazują na nie, a dwa filary wiary, jakimi są wiara w aniołów oraz wiara w Boże przeznaczenie i w to, że zarówno dobre, jak złe przeznaczenie pochodzi od Boga Wszechmocnego, również wymagają Zmartwychwstania i w potężny sposób wskazują na istnienie wiecznego królestwa. Oto, jak się sprawy mają:
Wszystkie świadectwa udowadniające istnienie aniołów oraz ich obowiązku, jakim jest oddawanie czci Bogu, jak również niezliczone przypadki zaobserwowania ich i rozmawiania z nimi dowodzą pośrednio istnienia świata duchowego i świata tego, co niewidzialne, a także istnienia siedziby szczęśliwości, Raju i Piekła, które w przyszłości zostaną zamieszkane przez ludzi i dżinny, jako że za zezwoleniem Boga aniołowie mogą zarówno oglądać owe światy, jak też wkraczać do nich. Wszyscy aniołowie wysokiej rangi, którzy spotykali się z ludźmi (jak Gabriel, niech będzie z nim pokój), jednogłośnie mówili o istnieniu tych światów i o swych podróżach między nimi. Jak z powodu informacji otrzymanych od tych, którzy stamtąd przybyli, jesteśmy pewni co do tego, że istnieje Ameryka, choć sami jej nie widzieliśmy, tak z powodu informacji dotyczących aniołów, które mają siłę stukrotnej zgodności, powinniśmy z taką samą pewnością wierzyć w istnienie świata wieczności, królestwa życia ostatecznego, Raju i Piekła, a zatem w to wierzymy.
Co więcej, wszystkie świadectwa udowadniające filar wiary, jakim jest wiara w Boże przeznaczenie - a wśród nich traktat o Bożym przeznaczeniu,
jakim jest Słowo Dwudzieste Szóste - pośrednio dowodzą prawdziwości Zmartwychwstania, ważenia uczynków na szalach najwyższej wagi i otwarcia ksiąg, w których czyny zostały spisane. Zapisywanie uczynków wedle wyznaczonego trybu na tablicach porządku i równowagi, jakie ma miejsce na naszych oczach; zapisywanie historii życia wszystkich istot żywych w zdolności ich pamięci, w nasionach i na tablicach świata podobieństw; przepisywanie zawartości notatników, w których spisano uczynki wszystkich stworzeń posiadających dusze, a zwłaszcza człowieka, na Strzeżonej Tablicy; obejmujące każdą rzecz przeznaczenie, mądre wyznaczanie, dokładne zapisywanie i zachowywanie owych zapisów - to wszystko z pewnością mogłoby być jedynie wynikiem powszechnego osądzenia dokonanego przez Najwyższy Sąd, ustanowiony po to, by wymierzył wieczną karę lub wypłacił wieczną nagrodę. W przeciwnym razie owo obejmujące każdą rzecz i precyzyjne spisywanie i zachowywanie byłoby bez znaczenia i bezcelowe, sprzeczne z mądrością i prawdą.
Ponadto, gdyby nie istniało Zmartwychwstanie, wszystkie znaczenia księgi wszechświata, co do których nie ma wątpliwości, zapisane piórem Bożego przeznaczenia, zostałyby unieważnione, co jest całkowicie niemożliwe. Jest to tak niemożliwe, jak zaprzeczenie istnieniu wszechświata; zaiste, to brednie pijanego!
W skrócie: Pięć filarów wiary (wraz ze wszystkimi ich świadectwami) wymaga istnienia Zmartwychwstania i Sądu Ostatecznego i udowadnia je, wymaga tego, by istniało i zostało otwarte królestwo życia ostatecznego, zaświadcza owe kwestie i czyni je koniecznymi.
Zatem, ponieważ istnieją tak ogromne i niewzruszone dowody Zmartwychwstania, całkowicie odpowiednie dla jego wielkości, ponieważ niemal trzecią część Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, tworzą wersety poświęcone Zmartwychwstaniu i życiu ostatecznemu, ten fakt czyni je fundamentem i kamieniem węgielnym wszystkich prawd Koranu, a każdą rzecz wznosi na ich podstawie.
Druga Część Dopisku
Pierwsza z dziewięciu Stacji zawierających dziewięć poziomów dowodów na prawdziwość Zmartwychwstania w cudowny sposób wskazuje na poniższe wersety:
[1]
Oczywisty dowód i olśniewające świadectwo Bożego zarządzenia dotyczącego Zmartwychwstania, jakie zawarte są w tych wersetach, zostaną teraz objaśnione i przedstawione - jeśli Bóg zechce.
Znak Czwarty Punktu Piątego Błysku Trzydziestego
W związku z dwudziestą ósmą właściwością życia zostało wyjaśnione, że życie wskazuje na sześć filarów wiary i udowadnia je, zawierając szereg znaków wskazujących na ich prawdę.
Najważniejszym efektem, materią i powodem stworzenia kosmosu nie jest nic innego, jak tylko życie, zaś życie, owa wzniosła prawda, nie może być ograniczone do przemijającego, krótkiego, ułomnego i bolesnego życia tego świata. Raczej celem i efektem wydanym przez drzewo życia, którego wspaniałość można wywnioskować z jego dwudziestu dziewięciu właściwości, owocem tego drzewa godnym owej wspaniałości, jest wieczne życie ostateczne, życie w wiecznym królestwie, w którym nawet kamienie, drzewa i gleba będą obdarowane życiem. W przeciwnym razie okazałoby się, że drzewo życia, tak obficie przystrojone w narzędzia o doniosłym znaczeniu, nie wydaje żadnego owocu, korzyści ani prawdy dla istot żywych, a zwłaszcza dla człowieka, zaś człowiek, który co do swej materii i zdolności dwadzieścia razy
przewyższa wróbla i zaiste jest najważniejszym i najbardziej wzniosłym ze wszystkich stworzeń, spadnie na poziom dwadzieścia razy niższy od poziomu wróbla, a pod względem szczęśliwości życia stanie się najbardziej nieszczęsnym i poniżonym z nieszczęśników.
Podobnie inteligencja, ów najcenniejszy z darów dla człowieka, będzie ranił jego serce poprzez stałe rozważania nad cierpieniami przeszłości i lękami przyszłości, do każdej przyjemności doda dziewięć cierpień i w ten sposób stanie się nieszczęściem dla człowieka. To fałsz po stokroć; życie doczesne w rozstrzygający sposób udowadnia prawdziwość filaru wiary, jakim jest wiara w życie ostateczne, a każdej wiosny ukazuje naszym oczom ponad trzysta tysięcy przykładów Zmartwychwstania.
Czyż jest w ogóle możliwe, by Wszechmocny, Który bezzwłocznie zaopatruje - czyniąc to z mądrością, troskliwością i miłosierdziem - we wszystkie narzędzia, jakie są potrzebne ci do życia, w twoje ciało, Który dał ci twój ogródek i twój rodzinny kraj, Który słyszy wszelkie poszczególne i skryte modlitwy twego żołądka o zaopatrzenie i odpowiada na nie, przez wzgląd na jego życie i przetrwanie, Który ukazuje, że przyjął owe modlitwy, a to poprzez liczne rodzaje wyśmienitego pożywienia...; czyż jest w ogóle możliwe, by miał On nie wiedzieć o tobie lub nie słyszeć cię, by miał on nie zaopatrywać cię w to, co służy życiu ostatecznemu, owemu najwspanialszemu celowi rodzaju ludzkiego? Czyż jest możliwe, by miał On nie przyjąć najwspanialszej, najbardziej doniosłej, najwięcej wartej i najbardziej powszechnej modlitwy rodzaju ludzkiego, jaką jest modlitwa o nieśmiertelność, poprzez ustanowienie życia wiecznego i stworzenie Raju? Czyż jest możliwe, by miał On nie dbać o powszechną i usilną modlitwę człowieka będącego najważniejszym ze stworzeń kosmosu i władcą Ziemi, ową modlitwę, która rozbrzmiewa w całych niebiosach i na ziemi, by miał nie poświęcić jej tej samej uwagi, nie obdarować tym samym wynagrodzeniem, jakie przyznaje małemu żołądkowi? Czyż jest możliwe, by miał w ten sposób sprawić, by zaprzeczono Jego doskonałej mądrości i Jego nieskończonemu miłosierdziu? Nie, po sto tysięcy razy nie!
Co więcej, czyż jest w ogóle możliwe, by miał On słyszeć najbardziej skryty głos najdrobniejszej z istot, by miał uśmierzać jej ból i wspierać ją w odpowiedzi na jej żale, by miał karmić ją z największą troskliwością i sprawiać, by służyły jej inne istoty, większe od niej...; czyż jest w ogóle możliwe, by miał On czynić to wszystko, a nie słyszeć huczącego jak grzmot wołania życia, wołania najwspanialszej, najbardziej drogocennej, wiecznej i delikatnej formy życia? By miał nie dbać o jej modlitwę i suplikacje w intencji wieczności? Byłoby to podobne wyekwipowaniu
z największą troskliwością jednego żołnierza przy całkowitym zignorowaniu potrzeb wielkiego i posłusznego rozkazom dowódcy wojska, podobne dostrzeganiu pyłku, a przeoczeniu słońca, podobne słyszeniu brzęczenia muchy, a niedosłyszeniu ryku grzmotu! Nie, to po sto tysięcy razy niemożliwe!
Co więcej, czyż inteligencja może w ogóle przyjąć, by Wszechmocny i Wszechmądry, Którego miłosierdzie, miłość i troskliwość są nieskończone, Który miłuje własny kunszt, Który sprawił, że Sam stał się Umiłowanym, Który wielce miłuje tych, którzy miłują Jego...; czyż inteligencja może w ogóle przyjąć, by miał On unicestwić poprzez nieprzemijającą śmierć wielce miłujące Go życie, które samo w sobie jest przemiłe i w naturze którego leży oddawanie czci jego Stwórcy, by miał unicestwić istotę i klejnot życia - duszę? By miał On znieważyć i obrazić tego, który Go umiłował i na wieczność stał się umiłowanym przez Niego, by miał zranić jego uczucia i zaprzeczyć Samemu Sobie, sprawiając, by inni również zaprzeczyli tajemnicy Jego miłosierdzia i światłu Jego miłości? Nie, po sto tysięcy razy nie! Doskonałe piękno, które upiększa stworzenie swoimi przejawami i absolutne miłosierdzie, które czyni wszystkie stworzenia radującymi się, bez wątpienia są czyste i wolne od tak nieskończonej szpetoty, od całkowitego wstrętu i braku litości.
W efekcie zatem, rozważając istnienie życia, widzimy, że ci ludzie, którzy pojęli jego cel i którzy ustrzegli się niewłaściwego wykorzystania swego życia, stają się przejawami życia wiecznego w królestwie wieczności i w wiecznie trwającym Raju. W to wierzymy! Również blask lśniących obiektów na ziemi, zachodzący dzięki temu, że odbijają one światło słoneczne, a także krótkie migotanie - dzięki blaskowi słońca - baniek piany na powierzchni oceanu, jak też przychodzenie na ich miejsce kolejnych baniek, które - jak tamte - są zwierciadłami dla całego szeregu wyimaginowanych słońc - to wszystko zaiste ukazuje, że owe blaski są odbiciem i przejawem jednego, największego słońca. Swymi różnorodnymi językami wspominają owo jedno słońce i wskazują na nie swymi świetlistymi palcami.
Również sposób, w jaki - poprzez najwyższy przejaw Najpiękniejszego Imienia Tego, Który jest Żyjący i ponad wszelką potrzebę, jakim jest Imię "Ten, Który daje życie" - wszystkie istoty żywe na powierzchni ziemi i w głębinach morskich lśnią dzięki Bożej mocy, by następnie zniknąć za zasłoną tego, co niewidzialne, powtarzając: "O, Wiecznie Żyjący!", dla zwolnienia miejsca tym, które nadejdą po nich - tak, to ukazuje szereg
świadectw i znaków wskazujących na życie i na konieczność istnienia Tego, Który żyje wiecznie i Który istnieje Sam z Siebie.
Podobnie wszystkie dowody zaświadczające o Bożej wiedzy, której ślady widzimy w uporządkowaniu wszystkich istot; wszystkie świadectwa, które dowodzą istnienia mocy, czyniącej poprzez stworzenie to, co jest zgodne z jej wolą; wszystkie argumenty wskazujące na wolę i celowość, które rządzą uporządkowaniem kosmosu i zarządzaniem nim; wszystkie znaki i cuda, jakie zaświadczają o prawdziwości posłannictwa proroków, którzy stali się narzędziami Bożego słowa i Bożego Objawienia - to wszystko wskazuje na życie i konieczność istnienia Wiecznie Żyjącego, Samoistnego, i jednogłośnie o Nim zaświadcza, ponieważ jeśli dana rzecz posiada zdolność widzenia, musi istnieć także życie. Jeśli istnieje słuch, on również jest znakiem wskazującym na życie. Jeśli istnieje zdolność mowy, ona również wskazuje na istnienie życia. Jeśli istnieją wola i zdolność wyboru, także i one wskazują na życie.
Podobnie Boże atrybuty, których istnienie udowadniają w sposób oczywisty ich znaki widoczne w całym kosmosie, atrybuty takie, jak obejmujące każdą rzecz moc, wola czy wiedza, zaświadczają wraz ze wszystkimi ich dowodami o życiu i koniecznym istnieniu Żyjącego, Który istnieje Sam z Siebie. Zaświadczają o Jego wiecznym życiu, którego jeden blady cień wystarczy, by rozświetlić cały kosmos, a jeden jego przejaw wystarczy, by powołać do istnienia świat życia ostatecznego wraz ze wszystkimi jego cząsteczkami.
Atrybut Boga, jakim jest życie, jest również powiązany z filarem wiary, jakim jest wiara w aniołów, i udowadnia ów filar poprzez wskazanie na niego. Jako że najważniejszym ze wszystkich celów kosmosu jest życie, zaś istoty żywe stanowią najbardziej rozpowszechnioną formę stworzenia, a mnogość osobników każdego gatunku jest proporcjonalna do ich wartości, stale ożywiają one zajazd tego świata, przybywając i odjeżdżając całymi karawanami. Co więcej, glob ziemski, wypełniony tak wieloma gatunkami istot żywych, stale pustoszeje i jest wypełniany nimi na nowo, kiedy owe różnorodne gatunki są odnawiane i mnożą się, zaś istoty żywe są stwarzane w mnogości nawet z najbardziej nędznej i zepsutej materii, jest zatem tak, jakby dochodziło do stałego zmartwychwstania mikrobów. Wreszcie świadomość i intelekt, które są esencją życia, a także dusza, która jest jego delikatną i niezmienną materią, także stwarzane są na całym świecie w największej mnogości, aż staje się tak, jakby sam glob ziemski był ożywiony i radował się życiem, rozumem, świadomością i duszą. Jeśli rozważymy wszystko, co powiedzieliśmy
powyżej, jest całkowitą niemożliwością, by ciała niebieskie, które są bardziej finezyjne, bardziej świetliste, wspanialsze i mające większe znaczenie niż Ziemia, miały być martwe, niewzruszone, pozbawione życia i nieme.
Muszą zatem istnieć - i być zaopatrywanymi we właściwości życia - świadome i żyjące istoty, które ożywiają niebiosa, słońca i gwiazdy, obdarowując je swoją witalnością, ukazując efekt zamysłu stworzenia niebios, mające naturę odpowiednią dla niebios, a owymi istotami nie może być nikt inny, jak tylko aniołowie.
Podobnie najgłębsza istota życia symbolicznie udowadnia filar wiary, jakim jest wiara w proroków, jako że kosmos został stworzony przez wzgląd na życie, a życie z kolei jest jednym z największych przejawów istnienia Żyjącego, Samoistnego i Wiecznego. Jest jednym z najdoskonalszych stworzonych przez Niego wzorów i jednym z najpiękniejszych dzieł Jego kunsztu. Co więcej, wieczne życie właściwe Bogu ukazuje się jedynie poprzez posłańców i Księgi Objawione. Gdyby nie istniały Księgi ani prorocy, życie wieczne pozostałoby nieznane. Kiedy człowiek mówi, uznaje się, że żyje. Podobnie to prorocy - i Księgi Objawione - uczynili widocznymi słowa i zarządzenia Tego, Który za zasłoną świata niewidzialnego, przesłoniętego z kolei przez kosmos, mówi i wydaje Swoje nakazy oraz zakazy. Jak życie istniejące we wszechświecie w sposób rozstrzygający zaświadcza o konieczności istnienia Żyjącego, Wiecznego, tak samo wskazuje na filary wiary w posłańców i Księgi Objawione oraz pośrednio potwierdza je, jako że są one promieniami i przejawami życia wiecznego, z którym są powiązane. Zwłaszcza jeśli chodzi o posłannictwo Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i Objawienie Koranu, to jako że są one prawdziwie duszą i intelektem życia, ich prawdziwość nie podlega dyskusji tak samo, jak nie podlega jej istnienie życia.
Życie jest zatem istotą i esencją kosmosu; świadomość i odczuwanie są istotą i esencją życia; rozum jest istotą i esencją świadomości; wreszcie dusza jest czystą i nieskalaną materią, niezmienną i samoistną esencją życia, stanowiącą jego serce. Również życie Proroka Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) z jego aspektami zarówno zewnętrznymi, jak duchowymi, jest esencją i kwintesencją życia i duszą kosmosu, zaś posłannictwo Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jest czystą esencją i istotą odczuwania, świadomości i rozumu w kosmosie. Życie Proroka Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) wraz z jego zewnętrznymi i duchowymi aspektami jest, jak zaświadczyły o tym wieki, prawdziwą istotą życia kosmosu, zaś posłannictwo Muhammada
(niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) prawdziwie jest światłem i istotą świadomości kosmosu. Objawienie koraniczne - jak zaświadczają o tym jego żyjące prawdy - również jest duszą dla życia kosmosu i rozumem dla jego świadomości.
Gdyby światło posłannictwa Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) miało odejść z kosmosu i zniknąć, kosmos by umarł. Gdyby odszedł Koran, kosmos utraciłby swą poczytalność, zaś kula ziemska popadłaby w nieświadomość i bezhołowie. Jej oszołomiona i niczego niepojmująca głowa zderzyłaby się z inną planetą, a skutkiem tego stałby się koniec świata.
Życie wskazuje również na filar wiary, jakim jest wiara w Boże zarządzenie i przeznaczenie, i pośrednio udowadnia jego prawdziwość, ponieważ skoro życie jest światłem świata przejawów, skoro nim włada, skoro jest celem i skutkiem istnienia, skoro jest najbardziej odpowiednim zwierciadłem dla Stwórcy wszechświata, najdoskonalszą próbką i spisem treści Bożego działania, a także - obyśmy nie popełnili błędu w tym porównaniu - rodzajem planu bądź programu, to z pewnością tajemnica życia wymaga tego, by stworzenia świata tego, co niewidzialne, to jest przeszłość i przyszłość, to, co było, i to, co nadejdzie, były predysponowane do zachowania porządku i prawidłowości, by były znaną, możliwą do zaobserwowania, określoną formą istnienia, a także, by ich życiem pod pewnym względem były rozkazy stworzenia.
Ziarno i korzeń, będące początkiem drzewa, tak jak nasiona zawarte w jego owocu i będące ostatecznym efektem jego istnienia, wszystkie są nie mniejszym przejawem życia niż samo drzewo; zaiste, są w nich zawarte prawa życia bardziej subtelne od tych, które zawarte są w drzewie. Podobnie nasiona i korzenie pozostawione przez jesień, która minęła przed obecną wiosną, jak również nasiona i korzenie, które pozostaną do nadchodzących wiosen, kiedy trwająca wiosna odejdzie - wszystkie są przejawami życia tak samo jak wiosna i podlegają prawom życia. Dokładnie w ten sam sposób każda ze wszystkich gałęzi i gałązek drzewa kosmosu posiada przyszłość i przeszłość, łańcuch składający się ze wszystkich etapów i okoliczności przeszłości i przyszłości. Mnogość istnień i etapów dotyczących każdego gatunku i osobników każdego gatunku, istniejących w Bożej wiedzy, tworzy łańcuch istnienia w Bożej wiedzy, zaś zarówno ich istnienie zewnętrzne, jak ich istnienie w wiedzy Boga, są przejawami powszechnego życia, przenoszącym wszelkie aspekty ich istnienia z doniosłych i żywotnych tablic Bożego przeznaczenia.
Fakt, że świat duchowy - który jest jedną z form świata tego, co niewidzialne - jest przepełniony istotą życia i kwestiami życia i duszy, które są materią i istotą życia, z całą pewnością wymaga tego, by przyszłość i przeszłość - które są inną formą i drugim segmentem świata tego, co niewidzialne - również zostały wyposażone w przejawy życia.
Ponadto doskonały porządek, istotne okoliczności oraz żywe owoce i etapy, właściwe istnieniu danej rzeczy w Bożej wiedzy, również ukazują przejaw pewnego rodzaju życia. Taki przejaw życia, który jest światłem wydawanym przez słońce życia wiecznego, nie może być ograniczony do tego świata przejawów, do teraźniejszości, do zewnętrznej formy istnienia. Przeciwnie, każdy ze światów zostaje wyposażony w przejawy owego światła stosownie do swej zdolności, a kosmos wraz ze wszystkimi jego światami jest ożywiany i rozświetlany przez to światło. W przeciwnym razie - jak wyobrażają to sobie ludzie zbłądzenia - poza zasłoną przemijającego i pozornego życia każdy ze światów byłby ogromnymi i strasznymi zwłokami, ciemną pustynią.
Jeden z rozległych aspektów wiary w Boże przeznaczenie i zarządzenie staje się zatem zrozumiały dzięki tajemnicy życia i ustanowiony poprzez tę tajemnicę. Jak życie i witalność świata przejawów oraz istniejące w nim rzeczy stają się widoczne dzięki uporządkowaniu i konsekwencjom swego istnienia, tak stworzenia przeszłości i przyszłości - uznawane za należące do świata tego, co niewidzialne - posiadają pewien rodzaj życia i duchowego istnienia w Bożej wiedzy. Ślady owego życia i istnienia stają się widoczne i znane dzięki tablicy Bożego przeznaczenia i zarządzenia, a także poprzez wszelkie etapy i okoliczności ich zewnętrznego życia i istnienia.
Trzecia Część Dopisku
Pytanie dotyczące Zmartwychwstania:
Często powtarzający się werset:
[1], jak również werset:
[16] ukazują, iż do Zmartwychwstania i Wielkiego Zgromadzenia dojdzie w jednej chwili, w mgnieniu oka. Jednak ciasny rozum człowieka domaga się wyraźnego przykładu, by mógł pojąć tak cudowne, nadzwyczajne i jedyne w swym rodzaju wydarzenie, a także przyjąć je.
Odpowiedź: W Dniu Zmartwychwstania dusze powrócą do ich ciał, zaś ciała zostaną ożywione i ukształtowane na nowo. Ta odpowiedź składa się z trzech Kwestii.
KWESTIA PIERWSZA
Przykładem powrotu dusz do ich ciał jest zgromadzenie - na głośny sygnał trąbki - żołnierzy zdyscyplinowanego wojska po tym, jak zostało ono rozpuszczone na odpoczynek. Tak, trąba, w którą zadmie anioł Israfil (niech będzie z nim pokój), ma moc nie mniejszą niż wojskowa trąbka. Również przebywające w wieczności dusze, które odpowiadają słowami: قَالُوا بَلٰى [2] na nadchodzące z przedwieczności pytanie: اَلَسْتُ بِرَبِّكُمْ [3] są nieskończenie bardziej poddane, zdyscyplinowane i posłuszne niż żołnierze owej armii. Słowo Trzydzieste ukazało za pomocą rozstrzygających dowodów, że nie tylko dusze, lecz wszystkie cząsteczki tworzą armię Boga i są jej żołnierzami pozostającymi pod Jego rozkazami.
KWESTIA DRUGA
Przykładem ożywienia ciał jest powstawanie do życia w jednej chwili, w noc świąteczną, setki tysięcy elektrycznych lamp wielkiego miasta, które są włączane w jednym ośrodku. W ten sam sposób byłoby zatem możliwe zapalenie z jednego ośrodka stu milionów lamp, rozproszonych po całej powierzchni ziemi. Skoro dzięki ćwiczeniu i wprawianiu się w systematyczności i uporządkowaniu, jakie otrzymało
od swego Stwórcy, stworzenie Wszechmocnego Boga, jakim jest elektryczność, ów sługa zapalający żyrandol w Jego zajeździe, posiada takie cechy, z pewnością również Zmartwychwstanie nastąpi w mgnieniu oka, w granicach usystematyzowanych praw Bożej mądrości, którą przedstawiają tysiące jej świetlistych sług podobnych elektryczności.
KWESTIA TRZECIA
Przykładem ukształtowania ciał na nowo w jednej chwili jest doskonałe kształtowanie na nowo wszystkich drzew (zaś drzewa są dalece bardziej liczne niż rodzaj ludzki) wraz z ich liśćmi, jakie ma miejsce wiosną w ciągu ledwie kilku dni, a dochodzi do niego dokładnie tak samo, jak poprzedniej wiosny; a także powoływanie do życia z szybkością błyskawicy - ponownie, jak poprzedniej wiosny - wszystkich kwiatów, owoców i liści na drzewach; a także nagłe zbudzenie do życia niezliczonej ilości ziaren, nasion i korzeni, które są źródłem wiosny, rozwinięcie ich i wzbudzenie do życia; a także odbijające znaczenie Zmartwychwstania ba'su bad al-małt (ar. wzbudzenie do życia; Zmartwychwstanie) na jeden rozkaz podobnych zwłokom szkieletów drzew; a także przywrócenie do życia niezliczonych przedstawicieli wszystkich gatunków małych zwierząt; a także ponowne ożywienie wszelkiego rodzaju owadów, zwłaszcza tych, które nieprzerwanie czyszcząc swoje twarze, oczy i skrzydła, przypominają nam o naszym oczyszczaniu się przed modlitwą i stanie czystości, głaszcząc nasze twarze - tak, zmartwychwstanie i ponowne ukształtowanie wszystkich przedstawicieli tego gatunku, wraz ze wszystkimi innymi gatunkami, do jakiego każdej wiosny dochodzi w ciągu ledwie kilku dni zaprawdę na naszych oczach, choć owych stworzeń jest więcej niż przedstawicieli rodzaju ludzkiego od czasów Adama, dostarcza nie jeden przykład ponownego ukształtowania ciał wszystkich ludzi podczas Zmartwychwstania, lecz tysiące takich przykładów.
Tak, skoro ten świat jest królestwem mądrości, zaś świat życia ostatecznego - królestwem mocy, to wiele z Najpiękniejszych Imion Boga, jak "Wszechmądry", "Ten, Który ustanawia każdą rzecz", "Ten, do Którego należą wszystkie sprawy" czy "Ten, Który daje zaopatrzenie", a także mądrość Wszechwładnego wymagają tego, by stwarzanie rzeczy na tym świecie przebiegało stopniowo i z biegiem czasu. Jednakże w świecie życia ostatecznego moc i miłosierdzie Boga przejawią się wyraźniej niż Jego mądrość i nie będzie żadnej potrzeby, by czekać pewien czas z rozstrzygnięciem wszystkich spraw, zatem wszelkie rzeczy będą czynionymi w jednej chwili. Nawiązując do faktu, że rzeczy, które na tym świecie są kształtowane w ciągu dnia lub roku, w świecie życia
ostatecznego będą tworzone w jednej chwili, błyskawicznie, Koran, owa Księga cudownej wystawy, oznajmia:
[16]
Jeśli chcesz być tak pewien tego, że dojdzie do Zmartwychwstania, jak pewien jesteś nadejścia następnej wiosny, przestudiuj starannie poświęcone tej kwestii Słowa Dziesiąte i Dwudzieste Dziewiąte, a sam zobaczysz! Jeśli nadal nie wierzysz, że dojdzie do Zmartwychwstania, z taką pewnością, z jaką wierzysz w nadejście wiosny, możesz wetknąć mi palec w oko!
KWESTIA CZWARTA
Ta kwestia to śmierć tego świata i Dzień Zguby. Zderzenie globu ziemskiego, naszej gospody, z inną planetą lub z kometą, do którego dojdzie na rozkaz Boga, zmiecie nasze miejsce zamieszkania. Podobnie jest ze zniszczeniem w ciągu minuty pałacu, który był budowany przez dziesięć lat.
Czwarta Część Dopisku
Mówi on: "Kto ożywi kości, kiedy one są zetlałe?"
Powiedz (Muhammadzie): "Ożywi je Ten, Kto stworzył je po raz pierwszy. On o wszelkim stworzeniu jest Wszechwiedzący!
Jak zobrazowaliśmy to w trzeciej przypowieści Prawdy Dziewiątej Słowa Dziesiątego, pewien wybitny człowiek może pewnego dnia zgromadzić przed twoimi oczami wielką armię. Jeśli wówczas ktoś powiedziałby: "Ów wielki człowiek jest w stanie zebrać oddziały jego wojska, które zostały rozpuszczone na spoczynek, i ponownie zebrać żołnierzy w bataliony", ty zaś powiedziałbyś: "Nie wierzę w to", dobrze wiesz, jakim szaleństwem byłoby twoje zaprzaństwo. Również Wszechmocny i Wszechwiedzący, Który stwarza z niczego, zapisuje i umieszcza na miejscach, poprzez rozkaz كُنْ فَيَكُونُ [8], wszystkie cząsteczki i wszelkie subtelne aspekty wszystkich zwierząt i innych istot żywych, jakby były one wojskiem pozostającym w najwyższym uporządkowaniu i mądrej równowadze, Który każdego stulecia - lub raczej każdej wiosny - stwarza setki tysięcy różnych gatunków i grup istot żywych, które zaludniają oblicze ziemi, a każdy z owych gatunków jest jak armia - tak, On jest w stanie zgromadzić na jedno zadęcie w trąbę przez Israfila wszelkie podstawowe cząsteczki i pierwotne składniki, które znają się nawzajem, by połączyć je zgodnie z porządkiem ciała, które odpowiada batalionowi. Gdybyś powiedział: "Jak mogłoby się to stać?" lub uważał to za nieprawdopodobne, byłoby to obłędem głupca!
Niekiedy w Koranie zdarza się, że Wszechmocny Bóg - by wywrzeć wrażenie na sercu czytającego cudownymi dziełami, jakich dokona On w życiu ostatecznym, a także, by przygotować umysł na ich przyjęcie - wspomina cudowne dzieła, jakich dokonuje na tym świecie, by to wspomnienie było rodzajem owego przygotowania. Niekiedy może On również wspomnieć o cudownych dziełach, jakich dokona w przyszłości i w życiu ostatecznym, w taki sposób, że zostajemy przekonani przez analogię do podobnych dzieł, jakie widzimy na tym świecie. Jednego z przykładów dostarcza nam werset:
[1]
a także inne wersety tej samej sury. Wszechmądry Koran udowadnia kwestię Zmartwychwstania na siedem lub osiem różnych sposobów.
Po pierwsze, Koran zwraca uwagę człowieka na jego pochodzenie, mówiąc: «Widzisz, jak rozwinąłeś się z kropli spermy w grudkę krwi, z grudki krwi w bezkształtny kawałek ciała, z bezkształtnego kawałka ciała do postaci człowieka. Jak zatem możesz zaprzeczać twemu drugiemu stworzeniu? Będzie ono takie samo jak pierwsze, lub nawet łatwiejsze do spełnienia dla Boga» . Wszechmocny Bóg odsyła nas również do wspaniałych darów, jakimi obsypał człowieka, poprzez zwroty takie, jak:
[17]
i mówi do człowieka: «Czyż Ten, Który zesłał ci takie dary, miałby pozostawić cię samemu sobie, byś zstąpił do grobu, aby tam zapaść w sen, z którego nie powstaniesz?». Bóg daje również następującą wskazówkę: "Widzisz, jak martwe drzewo powraca do życia, zieleni się i znów rośnie, lecz odmawiasz rozpatrzenia jako analogii wskrzeszenia twych kości, które przypominają suche drzewo, zbywasz całą tę kwestię jako nieprawdopodobną. Czyż jest w ogóle możliwe, by Ten, Który stworzył niebiosa i ziemię, nie miał w swej mocy życia i śmierci człowieka, owego owocu niebios i ziemi? Czy wyobrażasz sobie, że miałby On uczynić bezowocnym i daremnym drzewo stworzenia, które w Swej mądrości ukształtował wraz z wszystkimi jego częściami, a to poprzez porzucenie najważniejszego z owoców tego drzewa?" w całkowitym poddaniu, kiedy tylko słyszy rozkaz: كُنْ فَيَكُونُ [8]
Stworzenie wiosny jest dla Boga łatwiejsze niż stworzenie kwiatu. Stworzenie całego królestwa zwierząt jest dla Jego mocy tak łatwe, jak stworzenie muchy. Nic nie może podstępnie rzucić wyzwania Jego mocy, mówiąc do Niego: مَنْ يُحْيِى الْعِظَامَ [13].
Następnie, z wersetu:
[18]
widzimy, że w ręku Boga jest spis wszystkich rzeczy; że do Niego należą klucze do wszystkich rzeczy; że On sprawia, iż następują po
sobie noc i dzień, zima i lato, z taką łatwością, jakby przewracał karty księgi. On jest Wszechmocnym i Chwalebnym, Który zamyka drzwi tego świata i otwiera drzwi życia ostatecznego, jakby ten świat i świat życia ostatecznego były dwoma stacjami. W takim wypadku, co wynika ze wspomnianych świadectw,
[13], to jest, On ponownie sprowadzi was z grobów do życia, zabierze was na równinę, na której nastąpi Zmartwychwstanie, i osądzi was w obecności Swego majestatu.
Owe wersety przygotowują umysł i czynią serce gotowym do przyjęcia prawdy o Zmartwychwstaniu, jako że ukazują one analogie do Zmartwychwstania w procesach zachodzących na tym świecie. Niekiedy również zdarza się, że Bóg wspomina o dziełach, jakich dokona w życiu ostatecznym, w taki sposób, jakby zwracał uwagę na analogie do nich widoczne na tym świecie, by nie pozostało żadne miejsce dla wątpliwości i zaprzeczenia. Przykładami są sury, zaczynające się od następujących wersetów:
[15]
[19].
W tych surach Wszechmocny Bóg wspomina Zmartwychwstanie, olbrzymie przemiany i dzieła Wszechwładnego, do których dojdzie w owym czasie, w taki sposób, że człowiek rozmyśla o ich odpowiednikach z tego świata, jakie widzi jesienią i wiosną, a następnie, z sercem przepełnionym trwogą, z łatwością przyjmuje to, co w przeciwnym razie odrzuciłby jego rozum. Już tylko wskazanie na ogólne znaczenie trzech sur, które przed chwilą wymieniliśmy, byłoby bardzo długie, zatem wybierzmy jedno słowo jako próbkę całości. W słowach:
[20]
Wszechmocny Bóg wyraża, co następuje: "Podczas Zmartwychwstania czyny każdego człowieka będą objawione na zapisanej karcie". Z pozoru jest to bardzo dziwne i całkowicie wykraczające poza to, czego jest w stanie dosięgnąć rozum, jednak jak wskazuje na to sura [81] (At-Takłir), tak jak zmartwychwstanie wiosną jest paralelą dla innych kwestii, tak samo bardzo jasną analogią jest "rozpostarcie kart księgi". Każde wydające owoce drzewo i każda kwitnąca roślina mają swe uczynki, działania i funkcje. Wykonują one pewnego rodzaju akty czci, zależnie od sposobu, w jaki wychwalają Boga poprzez przejawy Jego Najpiękniejszych Imion. Wszystkie ich uczynki i cały rejestr ich życia są zapisywane we wszystkich
nasionach, które kolejnej wiosny kiełkują z innej garści gleby. Językiem kształtu i formy nasiona elokwentnie wspominają o pochodzeniu owych uczynków, zaś wraz z gałęziami, gałązkami, liśćmi, kwiatami i owocami rozpościerają ich karty. Ten, Który mówi:
[20], jest Tym Samym, Który na naszych oczach mądrze dokonuje delikatnych czynów, jakimi są zachowywanie i pielęgnowanie.
Porównaj inne kwestie z tą kwestią poprzez analogię, a wywnioskujesz, jaka jest prawda, jeśli jesteś do tego zdolny. Pomożemy ci tym, co powiemy poniżej. Werset:
[15] odsyła nas do olśniewającego porównania i wskazuje na wynikające z niego analogie:
Po pierwsze: Wszechmocny Bóg rozsunął zasłony niebytu, eter i niebiosa, by przynieść wprost ze skarbca Jego miłosierdzia i ukazać światu słońce, ową podobną drogocennemu klejnotowi lampę, oświetlającą świat. Po tym, jak zamknie drzwi tego świata, ponownie owinie ów klejnot w zasłony, za którymi był skryty, i usunie go.
Po drugie: Słońce można opisać jako urzędnika, któremu powierzono zadanie rozdzielenia towaru, jakim jest światło, na całą kulę ziemską, a także sprawiono, że światło i ciemność następują po sobie. Każdego wieczora urzędnikowi nakazuje się, by zebrał całe światło. Czasami może również zdarzyć się, że będzie mógł odpocząć od swojego zajęcia, kiedy słońce jest ukryte za zasłoną chmur. Innym razem może być tak, że księżyc staje się pewnego rodzaju zasłoną, która utrudnia mu wykonanie zadania. Jak urzędnik posiada towary i rejestry, które musi zebrać dla inspekcji, tak pewnego dnia zostanie od zwolniony ze swych obowiązków. Nawet jeśli nie będzie powodów dla jego zwolnienia, istnieją dwie ciemne plamy na słońcu, które obecnie są niewielkie, lecz w przyszłości urosną do tego stopnia, że słońce - na rozkaz Wszechwładnego - odbierze światło, którym teraz owija głowę Ziemi, i owinie je wokół własnej głowy. Wówczas zostanie powiedziane: "Twoje zadanie na Ziemi zostało ukończone. Zejdź do Piekła, by tam palić tych, którzy oddawali ci cześć, i tych, którzy w swym sprzeniewierzeniu się drwili z posłusznych sług podobnym tobie". Słońce z pociemniałą i zalęknioną twarzą odczyta wówczas na głos zarządzenie Boga:
[15]
Część Piąta Dopisku
Sto dwadzieścia cztery tysiące proroków[1], którzy zgodnie z wyraźną proroczą tradycją byli wybraną częścią ludzkości, jednogłośnie i zgodnie przekazali, częściowo w oparciu o bezpośrednią wizję, a częściowo w oparciu o całkowitą pewność, że życie ostateczne istnieje i że wszystkie istoty ludzkie zostaną zabrane do świata życia ostatecznego, jak solennie obiecał to Stwórca wszechświata.
Podobnie sto dwadzieścia cztery miliony świętych mężów (ar. ałlija), którzy potwierdzili przekazy proroków poprzez odsłonięcie i zaświadczenie prawdy, dają świadectwo istnienia życia ostatecznego w stopniu wiedzy pozbawionej wątpliwości.
Wszystkie Najpiękniejsze Imiona Wszechmądrego Stwórcy kosmosu również wymagają istnienia wiecznego królestwa poprzez swe przejawy, które ukazują na tym świecie.
Istnienia życia ostatecznego wymagają ponadto nieskończona i przedwieczna moc Boga oraz Jego nieograniczona i zaiste wiecznie trwająca mądrość, które każdej wiosny ożywiają niezliczone martwe drzewa rozsiane po całej ziemi rozkazem: كُنْ فَيَكُونُ [8], czyniąc je przejawami Zmartwychwstania, które wskrzeszają trzysta tysięcy rozmaitych gatunków spośród różnych grup roślin i narodów zwierząt, jak setki tysięcy próbek ostatecznego Zmartwychwstania (ar. ba'sud bad al-małt).
Istnienia życia ostatecznego wymagają również wiecznie trwające miłosierdzie Boga i Jego niezmienna łaska, które cudownie i troskliwie dają zaopatrzenie wszystkim istotom żywym potrzebującym pożywienia, a każdej wiosny w najkrótszym czasie ukazują nieskończenie różnorodne rodzaje ozdób i piękna.
I wreszcie jasnej wskazówki i oczywistego dowodu dostarczają żarliwe, niewzruszone i niezmienne umiłowanie wieczności, tęsknota za nieśmiertelnością i nadzieja na trwałość, które są ulokowane w człowieku, owym najbardziej umiłowanym stworzeniu Stwórcy kosmosu, najbardziej interesującym się innymi istotami wszechświata.
Wszystko, co powiedzieliśmy powyżej,tak stanowczo udowadnia, iż po tym przemijającym świecie będzie istniał świat wieczny, świat życia ostatecznego, królestwo szczęśliwości, że jesteśmy zmuszeni do tego,
by uznać istnienie życia ostatecznego tak bezdyskusyjnie, jak uznajemy istnienie tego świata.
Dzięki poniższemu porównaniu można uświadomić sobie, jak łatwe jest przeprowadzenie pozytywnego dowodu, a jak trudne są zaprzeczenie i negacja:
Jeśli, na przykład, ktoś powiedziałby: "Gdzieś na tej ziemi istnieje cudowny ogród, w którym rosną bańki z mlekiem", a ktoś inny powiedziałby: "Taki ogród nie istnieje", potwierdzający potrzebuje jedynie wskazać miejsce, w którym znajduje się ów ogród, lub też okazać kilka jego owoców, by ogłosić swe twierdzenie. I przeciwnie, ten, który mu zaprzecza, będzie musiał zbadać i ukazać cały świat, by uzasadnić swą negację. Również świadectwo dwóch prawdomównych świadków będzie wystarczające do dowiedzenia istnienia Raju, pomijając już setki tysięcy śladów, owoców i wskazówek, okazanych przez tych, którzy zapewniają o jego istnieniu. Ci, którzy zaprzeczają tej prawdzie, muszą dokładnie zbadać cały nieskończony kosmos i cały nieskończony czas, zanim będą mogli udowodnić swe zaprzeczenie i wykazać, że Raj nie istnieje. Zatem, o moi starsi wiekiem bracia, pojmijcie, jak mocna jest wiara w życie ostateczne.
Jedną z najważniejszych nauk, jakich uczy nas Wszechmądry Koran, jest zatem wiara w życie ostateczne. Wiara ta jest tak silna i zawiera w sobie tak potężną nadzieję i tak potężne pocieszenie, że nawet jeśli starość dopadłaby człowieka po sto tysięcy razy, pociecha pochodząca z tej wiary całkowicie mu wystarczy. Mówiąc:
[2], my, ludzie starsi, powinniśmy radować się naszą starością.