Słowo Dwudzieste Trzecie
[60]
Księga Pierwsza
W pięciu Punktach objaśnimy jedynie pięć spośród tysięcy zalet wiary.
PUNKT PIERWSZY
Dzięki światłu wiary człowiek wznosi się do poziomu najwyższego z wysokich, a jego udziałem stają się zalety zasługujące na Raj, zaś poprzez ciemności niewiary spada on na poziom najniższy z niskich, do stanu odpowiedniego dla Piekła. Jest tak, ponieważ wiara łączy człowieka ze Stwórcą, Któremu należy się wszelka chwała, jest nawiązaniem relacji z Nim. Zatem człowiek nabiera wartości poprzez kunszt Boga i inskrypcje Najpiękniejszych Imion Wszechwładnego, które dzięki wierze stają się widoczne w człowieku. Niewiara przerywa ową relację, zaś poprzez jej przerwanie ukrywa kunszt Wszechwładnego, a wówczas zalety człowieka zostają ograniczone jedynie do kwestii jego cielesnego istnienia. Ponieważ życie tej kwestii jest przemijające, chwilowe i krótkotrwałe, podobne życiu zwierząt, jej zalety są warte tyle, co nic. Wyjaśnimy tę tajemnicę za pomocą porównania:
Na przykład jeśli chodzi o kunszt człowieka, wartość użytych materiałów i wartość kunsztu to dwie zupełnie inne rzeczy. Niekiedy są one równe, niekiedy materiał jest bardziej wartościowy, a niekiedy zdarza się tak, że kunszt wart pięć lir zawarty jest w substancji takiej, jak zwykłe żelazo, wartej pięć kuruszów. Niekiedy nawet starożytne dzieło sztuki jest warte miliony, podczas gdy materiał, z którego je stworzono, nie jest wart nawet owych pięciu kuruszów. Jeśli takie dzieło sztuki trafi do sklepu z antykami, a jego autorstwo zostanie przypisane olśniewającemu i znakomitemu artyście dawnych czasów, stanie się tym, co wspomina o artyście i jego sztuce i może zostać sprzedane za milion lir, natomiast jeśli trafi do sprzedawcy złomu, ten sprzeda je jedynie za pięć kuruszów, ponieważ tyle będzie warte żelazo.
Człowiek jest takim pradawnym dziełem sztuki Wszechmocnego Boga. Jest najbardziej delikatnym i najbardziej wdzięcznym cudem Jego mocy, stworzonym przez Niego po to, by ukazał wszystkie Jego Najpiękniejsze Imiona wraz z ich inskrypcjami, w formie drobnej próbki całego wszechświata. Jeśli do jego istoty dotrze światło wiary, będzie można odczytać wszystkie wymowne inskrypcje zapisane w człowieku. Jeśli chodzi o tego, kto wierzy, taki człowiek świadomie odczytuje owe inskrypcje, a dzięki relacji z Bogiem sprawia, że odczytują je również inni. Oznacza to, że kunszt Wszechwładnego w człowieku staje się widoczny dzięki wyrażaniu znaczenia: "Jestem stworzeniem i dziełem Stwórcy, Któremu należy się wszelka chwała; ukazuję Jego miłosierdzie i szczodrość", a wiara, która jest zaistnieniem połączenia ze Stwórcą, czyni widocznymi wszystkie dzieła sztuki zawarte w człowieku. Wartość człowieka jest stosowna do kunsztu Wszechwładnego, zaś człowiek zyskuje wartość dzięki temu, że staje się zwierciadłem dla Przedwiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę. Pod tym względem niewiele znaczący człowiek staje się adresatem Bożego przesłania i zasługującym na Raj gościem swojego Pana (ar. Ar-Rabb), wyższym ponad wszystkie inne stworzenia.
Jednakże kiedy drogę do istnienia człowieka znajdzie niewiara, która polega na przerwaniu owej relacji, wówczas wszystkie wymowne inskrypcje Najpiękniejszych Imion Boga pogrążą się w ciemności i staną się nieczytelne. Jeśli zapomnimy o Stwórcy, nie będziemy mogli pojąć aspektów duchowych, które na Niego wskazują, przez co staną się one swymi przeciwieństwami. Większość wymownego, wzniosłego kunsztu Boga i Jego wyniosłych inskrypcji zostanie ukryta, zaś to, co pozostanie, co można ujrzeć na własne oczy, będzie przypisane niskim, pozornym
przyczynom, naturze i przypadkowi, i stanie się całkowicie bezwartościowe. Lśniące diamenty staną się matowymi okruchami szkła, a znaczenie człowieka będzie związane jedynie z tym, co wskazuje na zwierzęce, cielesne istnienie. Jak już powiedzieliśmy, owocem i celem fizycznego istnienia człowieka jest jedynie spędzenie krótkiego i niedoskonałego życia tak, jakby był on najbardziej bezsilnym, potrzebującym i żałośliwym ze zwierząt, póki nie zaniknie i nie odejdzie. Spójrz więc, jak niewiara niszczy istotę człowieka, sprawiając, że diament staje się węglem!
PUNKT DRUGI
Jak wiara jest padającym na człowieka światłem, które sprawia, że stają się czytelne wszystkie wypisane na nim przesłania Przedwiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę, tak oświeca ona cały wszechświat, wybawiając przeszłość i przyszłość od ciemności. Objaśnię ową tajemnicę poprzez porównanie, jakie ujrzałem w pewnej wizji, a dotyczy ono jednego ze znaczeń wersetu:
[1].
Oto, jak było:
W owej wizji ujrzałem potężny most, przerzucony między dwoma wysokimi górami, wznoszącymi się naprzeciwko siebie. Pod mostem rozciągała się bardzo głęboka dolina. Stałem na moście, a cały świat okrywały gęste ciemności. Spojrzałem w prawo i ujrzałem - to jest, wyobraziłem sobie, że widzę - wielki grób, spowity w niekończący się, gęsty mrok. Spojrzałem w lewo - i jakbym ujrzał gwałtowne burze i kataklizmy, zbierające się wśród przerażających fal ciemności. Spojrzałem pod most i wyobraziłem sobie, że widzę głęboką otchłań. W obliczu owych przerażających ciemności miałem jedynie latarkę, dającą nieco bladego światła. Zapaliłem ją, dzięki jej światłu mogłem choć trochę zobaczyć - i ujrzałem, że jestem w najbardziej przerażającym położeniu. Zaprawdę, wokół mnie i na moście przede mną ukazały się lwy, smoki i potwory tak straszliwe, że zapragnąłem, bym nie miał żadnej latarki, abym nie musiał być świadkiem owych przerażających rzeczy. W którąkolwiek stronę nie skierowałbym światła latarki, czułem tę samą grozę. Wykrzyknąłem: "Ach, ta latarka przynosi mi same kłopoty!" i w gniewie cisnąłem ją na ziemię, aż pękła. Kiedy ją roztrzaskałem, ciemność nagle rozproszyła się, jakbym przekręcił kontakt potężnej elektrycznej lampy, która rozjaśniła cały świat. Jej światło wypełniło wszystkie miejsca wokół mnie, ukazując wszystkie rzeczy takimi, jakie były w rzeczywistości.
Ujrzałem, że ów most, który widziałem, jest szerokim traktem prowadzącym przez gładką równinę. Uświadomiłem sobie, że wielki grób, który widziałem po prawej stronie, od dołu do góry wypełniony jest pięknymi, zielonymi ogrodami, w których ludzie gromadzą się, by pod przewodnictwem pewnego świetlistego człowieka czcić Boga, służyć Mu, wspominać Go i prowadzić pożyteczne rozmowy. Urwiska i szczyty po mojej lewej stronie, nad którymi, jak sobie wyobrażałem, miały krążyć burze, po pobieżnym spojrzeniu na nie ujrzałem jako ustrojone i przyjemne dla oka, zaś za owymi górami rozciągało się rozległe, przemiłe i wzniosłe miejsce biesiadowania, odpoczynku i uciechy. Ujrzałem również, że stworzenia, o których myślałem, iż są straszliwymi potworami i smokami, były dobrze mi znanymi zwierzętami domowymi, takimi jak wielbłądy, woły, owce i kozy. Oznajmiając:
, wyrecytowałem werset:
[1]
a wówczas zbudziłem się i moja wizja dobiegła końca.
Owe dwie góry były początkiem i końcem życia, to jest tym światem i królestwem pośrednim. Most był drogą, jaką jest życie; po prawej stronie była przeszłość, a po lewej przyszłość. Jeśli chodzi o małą latarkę, było nią ludzkie ego, które jest egoistyczne, polega tylko na tym, co jest mu znane, i nie zważa na niebiańskie Objawienie. Rzeczy, które w mej wyobraźni były potworami, to wszelkie wydarzenia i dziwne stworzenia tego świata.
Zatem ten, który polega na swoim ego, który upada w ciemności niedbalstwa, który jest dotknięty mrokiem zbłądzenia, przypomina stan, w jakim znajdowałem się na początku owej wizji, jakby mając do dyspozycji kieszonkową latarkę i kierując się niedoskonałą oraz wprowadzającą w błąd wiedzą widział przeszłość jako wielki grób wśród ciemności przesyconych niebytem. Owe latarka i wiedza ukazują przyszłość jako rządzone przez przypadek pustkowie, nad którym przetaczają się burze, zaś wydarzenia i istoty - a wszystkie one są posłusznymi urzędnikami Wszechmądrego i Najbardziej Litościwego - jako potwory. Taki człowiek jak gdyby ukazywał znaczenie wersetu:
[2]
Jednak jeśli dociera do niego Boże przewodnictwo, a wiara wkracza do jego serca, jeśli roztrzaska tyranię swej duszy i zacznie pilnie zważać na Księgę Boga, wówczas będzie przypominał drugi stan, jakiego doświadczyłem w swej wizji. Wówczas wszechświat nagle przybierze barwę jasnego dnia i stanie się wypełniony światłem Boga, a cały świat wyrecytuje werset:
[54].
Wówczas człowiek ujrzy okiem swego serca, że przeszłość nie jest wielkim grobem, lecz miejscem, w którym grupy ludzi o czystych duszach - którzy pod przywództwem proroka lub świętego męża wykonywali swój obowiązek oddawania czci Bogu - po dopełnieniu obowiązków swego życia wykrzykują: "Allahu Akbar!" (ar. Bóg jest Największy) i wzlatują ku wzniosłym siedzibom przyszłości. Spojrzy w lewo i dzięki światłu wiary rozpozna w oddali miejsce biesiady, jaką Najbardziej Miłosierny wydaje w pałacach szczęśliwości, w Ogrodach Raju, poza mrocznymi przemianami pośredniego królestwa i życia ostatecznego. Uświadomi sobie, że burze, trzęsienia ziemi i wszystkie im podobne zdarzenia są posłusznymi urzędnikami, i pojmie, że służą one ukazaniu przykładów mądrości, a choć z pozoru są czymś przykrym, w rzeczywistości są najbardziej delikatne, jak wiosenne burze i deszcze. Zobaczy nawet śmierć jako wprowadzenie do życia wiecznego, zaś grób jako drzwi prowadzące do niekończącego się szczęścia.
Sam możesz wywnioskować, jakie są dalsze aspekty światła wiary. Zastosuj powyższe porównanie do rzeczywistości!
PUNKT TRZECI
Wiara jest zarówno światłem, jak siłą. Tak, ten, kto zyskał prawdziwą wiarę, może rzucić wyzwanie całemu wszechświatowi, a będzie ocalony przed presją wydarzeń stosownie do siły swej wiary. Taki człowiek, mówiąc: "W Bogu pokładam zaufanie", całkowicie bezpiecznie podróżuje na okręcie życia wśród wielkich jak góry fal wydarzeń. Wszystkie swoje ciężary powierza ręce mocy Wszechmocnego, z łatwością odbywa podróż przez świat, następnie odpoczywa w królestwie pośrednim, a później może wzlecieć do Raju i wejść do miejsca wiecznego szczęścia. W przeciwnym razie, jeśli nie polega on na Bogu, nie może wzlecieć, lecz ciężary tego świata ściągają go na najniższy z niskich poziomów. Oznacza to, że wiara wymaga potwierdzenia Bożej jedności; potwierdzenie Bożej jedności wymaga poddania się Bogu; poddanie się Bogu wymaga polegania na Nim, zaś poleganie na Nim z całą pewnością prowadzi do szczęścia na tym świecie i w świecie, który dopiero nadejdzie. Uważaj jednak, by
nie zrozumieć źle owej kwestii; poleganie na Bogu nie jest całkowitym odrzuceniem pozornych przyczyn, lecz raczej wiedzą o tym, że przyczyny są zasłoną dla ręki mocy Tego, u Którego szukamy schronienia. Wiedza o owych przyczynach jest rodzajem modlitwy, jest szukaniem skutku jedynie u Wszechmocnego Boga, przyznaniem, że wszystkie rezultaty pochodzą jedynie od Niego, a także składaniem Mu podziękowań.
Ci, którzy pokładają zaufanie w Bogu, i ci, którzy tak nie postępują, przypominają dwóch mężczyzn z poniższej przypowieści:
Pewnego razu dwaj mężczyźni, niosący wielkie ciężary na swych plecach i głowach, kupili bilety i weszli na pokład wielkiego statku. Kiedy tylko zaokrętowali się, jeden z nich zrzucił swój ciężar na pokład i usiadł na owych pakunkach, by ich strzec, jednakże drugi - jako że był zarówno głupi, jak arogancki - nie zdjął z pleców swego ciężaru. Kiedy powiedziano mu: "Złóż swe ciężkie brzemię na pokładzie, a będzie ci wygodniej", odpowiedział: "Nie, nie zdejmę go, gdyż wówczas mógłbym je stracić. Jestem silny i będę strzegł swego majątku, dźwigając go na plecach i na głowie". Powiedziano mu również: "Ów solidnie zbudowany królewski statek, który unosi ciebie i nas, jest silniejszy od ciebie i ochroni twój majątek lepiej, niż ty sam możesz to zrobić. Ty możesz dostać zawrotów głowy, a wtedy wraz ze swoim ładunkiem wpadniesz do morza. Tak czy inaczej stopniowo będziesz opadał z sił, zaś twe brzemię będzie stopniowo stawać się coraz cięższe, aż twym zgiętym plecom i pozbawionej mózgu głowie nie starczy sił, by je dźwigać. Jeśli kapitan ujrzy cię w takim stanie, albo pomyśli, że jesteś szaleńcem i wygna cię ze statku, albo pomyśli, że jesteś niewdzięcznikiem, nie masz zaufania do naszego statku i kpisz sobie z nas, a wtedy rozkaże wtrącić cię do więzienia. Ponadto robisz z siebie głupca wobec wszystkich, ponieważ kto jest spostrzegawczy, ten zobaczy, że twoja pycha ukazuje słabość, twoja duma ukazuje bezsilność, a twoja obłuda ukazuje poniżenie i hipokryzję. Staniesz się pośmiewiskiem w oczach ludzi. Spójrz, już wszyscy śmieją się z ciebie!" Po tych słowach ów nieszczęśnik oprzytomniał. Złożył swój ładunek na pokładzie, usiadł na nim i rzekł do innych: "Ach, niech Bóg będzie z was rad, gdyż wybawiliście mnie od trudności, od uwięzienia i od robienia z siebie głupca".
O, człowieku, który nie pokładasz zaufania w Bogu! Ty również oprzytomniej - jak ów mężczyzna z przypowieści - i zaufaj Mu, byś mógł zostać ocalony od żebraniny przed całym wszechświatem, od drżenia ze strachu przed każdym zdarzeniem, od dumy, od robienia z siebie głupca, od nieszczęścia w życiu ostatecznym i od uwięzienia pod ciężarami tego świata.
PUNKT CZWARTY
Wiara sprawia, że człowiek staje się człowiekiem, zaiste, sprawia, że staje się królem. Skoro tak, to podstawowym obowiązkiem człowieka jest wiara w Boga i zanoszenie do Niego suplikacji. Z kolei niewiara czyni człowieka najbardziej bezsilnym bydlęciem.
Wśród tysięcy dowodów ukazujących prawdziwość tej kwestii, jasnym i rozstrzygającym dowodem są różnice w sposobach, w jakie przychodzą na świat człowiek i zwierzęta. Tak, owe różnice ukazują, że to dzięki wierze człowieczeństwo staje się człowieczeństwem. Kiedy zwierzęta przychodzą na świat, są całkowicie i stosownie do swych zdolności wyposażone we wszystko, czego potrzebują, jakby zostały udoskonalone w innym świecie, a następnie wysłane na ten świat. W ciągu dwóch godzin, dwóch dni lub dwóch miesięcy uczą się wszystkiego, co wiąże się z warunkami i prawami ich życia, a także z ich związkiem z całym wszechświatem, i stają się biegłe w owych kwestiach. Zwierzęta takie, jak wróble i pszczoły, w ciągu dwudziestu dni zyskują taką zdolność przetrwania i taką biegłość w ich działaniach, jaką człowiek może zyskać jedynie przez dwadzieścia lat, co oznacza, że zostają nimi natchnione. To z kolei oznacza, że podstawowym obowiązkiem zwierząt nie jest doskonalenie się przez naukę i rozwój przez zdobywanie wiedzy ani też poszukiwanie pomocy i zanoszenie suplikacji poprzez ukazywanie bezsilności, lecz działanie i pracowanie zgodnie z ich zdolnościami. Wykonywanie ich obowiązków jest aktem czci.
Co zaś tyczy się człowieka, kiedy przychodzi on na świat, potrzebuje nauczyć się wszystkiego. Jest on nieświadomy i nawet w ciągu dwudziestu lat nie może całkowicie poznać warunków swojego życia. Ponadto jest on wysyłany na świat w najsłabszej i najbardziej bezsilnej postaci, a dopiero po roku lub dwóch potrafi stanąć na nogi. Dopiero w wieku piętnastu lat jest w stanie dokonać rozróżnienia między tym, co szkodliwe, a tym, co korzystne, a jedynie z pomocą doświadczenia całej ludzkości może przyciągnąć do siebie to, co pożyteczne, zaś uniknąć innych rzeczy, które są szkodliwe. Oznacza to, że wrodzonym obowiązkiem człowieka jest doskonalenie się poprzez naukę, a także oznajmienie, że oddaje on cześć Bogu i chce Mu służyć, co człowiek oznajmia poprzez suplikacje. To znaczy, że obowiązkiem człowieka jest poznanie odpowiedzi na pytania: "Kto dzięki swej litości tak mądrze zarządza moim życiem? Kto dzięki swej szczodrości tak łaskawie mnie wychowuje? Kto dzięki swej łasce tak delikatnie mnie karmi i pielęgnuje?"; jest nim błaganie Tego, Który daje zaopatrzenie i zanoszenie do Niego suplikacji wyrażanych językiem bezsilności i ubóstwa, jako że jeśli chodzi o potrzeby człowieka, to jego
ręce nie są w stanie dosięgnąć nawet jednej spośród tysiąca; jest nim kierowanie próśb do Boga; jest nim wzbijanie się na skrzydłach bezsilności i ubóstwa do wysokiej stacji oddawania czci Bogu i służenia Mu..
Oznacza to, że człowiek przybywa na świat, by doskonalić się poprzez zdobywaną wiedzę i zanoszone do Boga suplikacje. W odniesieniu do jej istoty każda rzecz związana jest z wiedzą. Fundamentem, źródłem, światłem i duszą całej prawdziwej wiedzy jest wiedza o Bogu, zaś jej istotą i podstawą jest wiara w Boga.
Co więcej, jako że człowiek mimo swej bezgranicznej bezsilności podlega niekończącym się zmartwieniom i trapią go niezliczeni wrogowie, zaś mimo swego bezgranicznego ubóstwa cierpi z powodu nieskończenie wielu potrzeb, a jego pragnienia nie mają granic, przeto po tym, jak uwierzy, jego podstawowym wrodzonym obowiązkiem jest zanoszenie suplikacji do Boga, zaś suplikacje są podstawą oddawania czci Bogu i służenia Mu. Dziecko, kiedy chce, by zostały zaspokojone jego pragnienia lub życzenia, kiedy samo nie może osiągnąć tego, czego pragnie, będzie albo płakać, albo prosić, to jest będzie wypowiadać suplikacje językiem swej bezsilności czy to poprzez działanie, czy też słowami, aż odniesie sukces i zostanie mu zapewnione to, czego potrzebuje. To samo tyczy się człowieka, który jest niczym delikatne, wypieszczone dziecko w świecie żywych stworzeń. Musi on albo szlochać na dworze Najbardziej Miłosiernego i Najbardziej Litościwego językiem swej słabości i bezsilności, albo też zanosić suplikacje do Niego językiem swego ubóstwa i swoich potrzeb, by zostały mu podporządkowane rzeczy, których pragnie; może również składać podziękowania za to, że tak się stało. W przeciwnym razie, mówiąc: "Dzięki mojej własnej sile podporządkowałem sobie rzeczy, których z pozoru nie można sobie podporządkować, a także rzeczy po tysiąckroć potężniejsze od nich, jak również dzięki moim własnym ideom sprawiłem, że mnie słuchają", człowiek będzie podobny głupiemu dziecku, które robi wiele hałasu o nic, przejawiając niewdzięczność wobec Bożych darów. Jak jest to sprzeczne z wrodzoną naturą człowieka, tak również sprawia, że staje się on tym, który zasługuje na surową karę.
PUNKT PIĄTY
Wiara wymaga suplikacji, jakie są niezawodnym środkiem zaspokojenia potrzeb. Przy tym w naturze człowieka leży silne pragnienie zanoszenia suplikacji, zaś Wszechmocny Bóg zarządził:
[3]
co znaczy: «Cóż będziecie znaczyć, jeśli nie będziecie kierować do Mnie suplikacji?». Wszechmocny Bóg nakazuje również:
[4]
Jeśli mówisz: "Często zanosimy do Boga suplikacje, lecz nie są one przyjmowane, tymczasem ów werset jest natury ogólnej i stwierdza, że każda suplikacja spotyka się z odpowiedzią",
Odpowiemy: Odpowiedź to jedno, a przyjęcie to coś całkiem innego. Każda suplikacja spotyka się z odpowiedzią, lecz przyjęcie jej i danie dokładnie tego, o co prosi błagający, zależy od mądrości Wszechmocnego Boga. Na przykład jeśli chore dziecko wzywa lekarza, wołając: "Panie doktorze! Panie doktorze!", a lekarz odpowie: "Oto jestem, czego sobie życzysz?", zaś dziecko powie: "Daj mi takie-to-a-takie lekarstwo!", doktor albo da dziecku dokładnie to lekarstwo, o które ono prosi, albo też przepisze inne, które będzie lepsze i przyniesie większą korzyść, lub też - wiedząc, że przy tej chorobie lekarstwo może jedynie zaszkodzić - nie poda żadnego lekarstwa.
Zatem jako że Wszechmocny Bóg jest Wszechobecnym i Widzącym każdą rzecz, przeto odpowiada On na suplikacje Swoich sług. Poprzez Swą obecność i odpowiedź sprawia On, że opuszczenie i samotność stają się zażyłością. Jednak nie czyni On tego stosownie do kapryśnych i natarczywych żądań człowieka, lecz stosownie do tego, czego wymaga mądrość Wszechwładnego. Bóg albo daje to, o co się Go prosi, albo daje to, co jest lepsze, albo nic nie daje.
Ponadto suplikacja jest formą przyznania, że człowiek jest sługą Boga, i jednym z aktów czci, zaś owoce tego uczynku przynależą do życia ostatecznego. Celem odnoszącym się do tego świata jest spędzenie określonego czasu na oddawaniu czci Bogu i zanoszeniu do Niego suplikacji. Na przykład rodzajem aktu czci jest modlitwa o deszcz, zaś czasem odpowiednim na wykonanie tego aktu czci jest susza. Suplikacje i akty czci tego rodzaju nie mają na celu sprowadzenia deszczu, a jeśli będą wykonywane jedynie z taką intencją, nie zasługują na ich przyjęcie, ponieważ nie są szczerym oddawaniem czci Bogu. Bezpośrednio po zachodzie słońca zaczyna się pora modlitwy wieczornej, zaś podczas zaćmień słońca i księżyca odmawia się dwie szczególne modlitwy, zwane salat al-kusuf i salat al-chusuf. Oznacza to, że poprzez przesłonięcie owych dwóch świetlistych znaków nocy i dnia oznajmiane są potęga i wielkość Boga, zatem Wszechmocny Bóg wzywa Swe sługi do tego, by
w owych porach wykonywali określone akty czci. Owe modlitwy nie służą temu, by słońce lub księżyc odsłoniły się, jako że pora ich ponownego ukazania się i czas trwania zaćmienia tak czy inaczej zostały dokładnie wyliczone przez astronomów.
Dokładnie w ten sam sposób susza jest porą modlitwy o deszcz, a porą określonych suplikacji jest czas, w którym człowieka nawiedzają nieszczęścia i rzeczy przynoszące szkodę, zaś człowiek zdaje sobie sprawę z własnej bezsilności, a poprzez suplikacje i błagania szuka schronienia na dworze Wszechmocnego. Nawet jeśli mimo wielu suplikacji nieszczęścia nie stają się łatwiejsze do zniesienia, nie można powiedzieć, że suplikacje nie zostały przyjęte, lecz należy raczej powiedzieć, że pora na zanoszenie owych suplikacji jeszcze nie dobiegła końca. Jeśli w Swej łaskawości i szczodrości Wszechmocny Bóg, Który jest Światłem na świetle, odsunie nieszczęście, wówczas pora na zanoszenie owych suplikacji dobiegnie końca. Oznacza to, że znaczeniem suplikacji jest oddawanie czci Bogu i uznanie przez człowieka, że jest on sługą Boga.
Jeśli chodzi o oddawanie czci Bogu i służenie Mu, powinny być one wykonywane z czystą i szczerą intencją wykonania danego uczynku jedynie dla Boga. Człowiek powinien jedynie głosić własną bezsilność i szukać schronienia u Boga poprzez suplikacje, nie powinien zaś ingerować w to, co dotyczy Bożej wszechwładzy. Powinien zdać się na mądrość Boga i Jemu zostawić podjęcie stosownych kroków, a nie powinien oskarżać Bożego miłosierdzia.
Zaiste, tym, co zostało prawdziwie ustalone przez jasne wersety Koranu, jest prawda, która mówi, że jak wszystkie istoty wychwalają Boga i oddają mu cześć we właściwy dla każdej z nich sposób, tak tym, co wznosi się do Bożego dworu z całego wszechświata, jest suplikacja, wypowiadana albo językiem wrodzonej zdolności (jak suplikacje roślin, poprzez które rośliny błagają Tego, Który zsyła wszystkie dary, by nadał im kształt umożliwiający przejawienie i ukazanie Jego Najpiękniejszych Imion), albo też językiem wrodzonej potrzeby (jak jest to z suplikacjami składanymi przez wszystkie istoty żywe, które proszą o zaspokojenie swych wrodzonych potrzeb i dostarczenie im tego, czego uzyskanie przekracza granice ich możliwości). Owym językiem istoty żywe proszą Najbardziej Szczodrego o pewne rzeczy, które są im niezbędne do przetrwania, takie jak właściwy rodzaj zaopatrzenia. Suplikacja może być zanoszona również językiem konieczności, jak czynią to wszystkie istoty posiadające dusze, kiedy znajdą się w tarapatach i pilnie szukają schronienia i obrońcy - zaiste, zwracają się wtedy do swego Pana (ar. Ar-Rabb), Którego litość obejmuje
każdą rzecz. Owe trzy rodzaje suplikacji zawsze są przyjmowane, jeśli nic w tym nie przeszkodzi.
Czwartym rodzajem suplikacji są te najlepiej znane, a mianowicie nasze suplikacje. One również są dwojakiego rodzaju: rodzaj pierwszy to suplikacje wyrażane poprzez uczynki, językiem usposobienia, a drugi to suplikacje wyrażane słowami, językiem serca. Na przykład uciekanie się do przyczyn jest rodzajem suplikacji poprzez działanie, przy czym gromadzenie przyczyn nie ma na celu stworzenia określonego efektu, lecz jest wyrażanym językiem usposobienia przyjmowaniem mile widzianego stanu, w którym poszukuje się efektu u Wszechmocnego Boga. Na przykład oranie pola jest pukaniem do drzwi skarbca Bożego miłosierdzia. Jako że ten rodzaj suplikacji poprzez działanie jest skierowany do Najpiękniejszego Imienia Bożego "Najbardziej Szczodry", w olbrzymiej większości przypadków taka suplikacja zostaje przyjęta.
Drugim rodzajem są suplikacje ofiarowane językiem i sercem. Są one prośbami o pewne rzeczy, których sobie życzymy, a których nasza ręka nie jest w stanie dosięgnąć. Najważniejszy aspekt tego rodzaju suplikacji, ich najpiękniejszy cel i najsłodszy owoc polegają na tym, że zanoszący suplikacje wie, że istnieje Ten, Który słyszy życzenia serca błagającego, Którego ręka może dosięgnąć każdej rzeczy, Który może spełnić wszystkie pragnienia, Który lituje się nad bezsilnością proszącego i odpowiada na prośby wynikające z jego ubóstwa.
O, bezsilny i potrzebujący człowieku! Nie lekceważ suplikacji, które są kluczem do skarbca Bożego miłosierdzia i do źródła niewyczerpanej siły. Mocno do nich przylgnij! Wznieś się na najwyższe szczyty człowieczeństwa! Włącz do swoich suplikacji błagania całego wszechświata, jakbyś był królem! Powiedz:
[2] jak sługa i delegat przemawiający w imieniu całego wszechświata! Stań się najdoskonalszym wzorcem wszelkiego stworzenia!
Księga Druga
zawierająca pięć Notatek, odnoszących się do szczęścia i niedoli człowieka
(Jako że człowiek został stworzony jako najbardziej doskonały wzorzec i zostały mu dane najbardziej wszechstronne zdolności, został rzucony na arenę sprawdzianu i próby, na której może wzbić się lub upaść ku stacjom, rangom i poziomom od najwyższego z wysokich do najniższego z niskich, od ziemi do Bożego Tronu i od drobnych cząsteczek do słońca. Został wysłany na ten świat jako cud Bożej mocy, jako efekt Bożego stworzenia, jako dziwo Bożego kunsztu. Otwierają się przed nim dwie drogi, z których jedna prowadzi do nieskończonego wznoszenia się, a druga do niekończącego się upadku. Wyjaśnimy tajemnicę owego zdumiewającego postępu i upadku człowieka w pięciu Notatkach).
NOTATKA PIERWSZA
Człowiek potrzebuje większości istot wszechświata, z którymi jest połączony. Jego potrzeby rozpościerają się nad każdą częścią świata, a jego pragnienia rozciągają się aż do wieczności. Jak pragnie kwiatu, tak pragnie wiosny; jak pragnie ogródka, tak pragnie wiecznie trwającego Raju; jak tęskni do spotkania z przyjacielem, tak tęskni do spotkania z Najpiękniejszym, Któremu należy się chwała. Kiedy chce odwiedzić kogoś, kogo miłuje, a kto mieszka w innym miejscu, potrzebuje tego, by otworzyły się przed nim drzwi domu umiłowanej osoby. Tak samo, kiedy chce zostać ocalonym przed wieczną rozłąką i odwiedzić dziewięćdziesiąt dziewięć procent swych przyjaciół, tych, którzy już wyjechali w podróż do pośredniego królestwa, potrzebuje szukania schronienia na dworze Wszechmocnego, ponieważ On jest Tym, Który zamknie drzwi tego świata, a otworzy drzwi życia ostatecznego, będącego wystawą cudów, Który usunie ten świat, a w jego miejsce ustanowi świat życia ostatecznego.
Dla człowieka w takim położeniu Ten, Który jest Jedynym prawdziwie godnym czci, będzie Tym, w Którego ręku spoczywają wodze każdej rzeczy, do Którego należą skarbce każdej rzeczy, Który widzi każdą rzecz, Który jest Wszechobecny, Którego nie ogranicza przestrzeń, Który jest wolny od bezsilności i pozbawiony wszelkiej skazy, Który jest ponad jakąkolwiek wadę, Wszechmocnym, Któremu należy się chwała,
Najbardziej Litościwym, do Którego należy piękno, i Wszechmądrym, do Którego należy doskonałość. Tylko Ten, do Którego należą nieskończona moc i wiedza obejmująca każdą rzecz, może spełnić nieskończone potrzeby człowieka, a wobec tego tylko On godzien jest tego, by oddawać Mu cześć.
O, człowieku, jeśli jesteś wyłącznie Jego sługą, zdobędziesz miejsce ponad wszystkimi stworzeniami, jednak jeśli powstrzymujesz się od służenia Mu, staniesz się poniżanym niewolnikiem bezsilnych stworzeń. Jeśli polegasz na swym ego i na własnej mocy, zaś porzucasz poleganie na Bogu i suplikacje, schodząc z drogi prostej na manowce dumy i przechwalania się, w tym, co tyczy się dobra i stworzenia, upadniesz niżej niż mrówka czy pszczoła i staniesz się słabszy od pająka lub muchy. Twoje zło i zniszczenie staną się cięższe niż góra, a ty sam będziesz szkodą większą niż zaraza.
Tak, o człowieku! Posiadasz dwa aspekty - jednym jest ten, który ma związek ze stworzeniem, dobrem, działaniem i tym, co pozytywne, zaś drugim jest aspekt zniszczenia, niebytu, zła, pasywności i tego, co negatywne. Jeśli chodzi o aspekt pierwszy, jesteś niższy niż pszczoła lub wróbel i słabszy niż pająk czy mucha, natomiast jeśli chodzi o aspekt drugi, przewyższasz góry, ziemię i niebiosa. Podejmujesz brzemię, w obliczu którego wyraziły one swą bezsilność i zadrżały ze strachu, a obejmujesz sferę bardziej rozległą niż ich sfera. Kiedy coś tworzysz i czynisz dobro, jesteś w stanie uczynić jedynie tyle, na ile pozwala ci twoja moc, i tylko w takim stopniu, do którego mogą dosięgnąć twoje ręce, jednak kiedy niszczysz i popełniasz zło, twoje zło jest przytłaczające, a twoje zniszczenie rozprzestrzenia się.
Na przykład niewiara jest złem, zniszczeniem i brakiem potwierdzenia. Jednakże w tym jednym akcie zła zawierają się zniewaga dla całego wszechświata, umniejszanie wszystkich Najpiękniejszych Imion Boga i obelga dla całej ludzkości, jako że te istoty zajmują wzniosłe pozycje i spełniają ważne obowiązki, są przesłaniami Wszechwładnego, zwierciadłami Boga i Jego urzędnikami. Jednak niewiara pozbawia je rangi zwierciadeł i urzędników obciążonych obowiązkami i wyrażających określone znaczenia, sprowadzając je do poziomu daremnej igraszki przypadku, zaś poprzez zniszczenie, jakie niosą śmierć i rozłąka, sprawia, że zniżają się one do poziomu szybko rozkładającej się, efemerycznej materii pozbawionej wszelkiego znaczenia i wszelkiej wartości, wartej tyle, co nic. Poprzez zaprzaństwo niewiara znieważa również Najpiękniejsze Imiona Boga, Jego inskrypcje i przejawy, a także ich piękno, które widoczne jest
w całym wszechświecie i w zwierciadłach wszystkich istot. Niewiara sprawia, że człowiek, który jest namiestnikiem Boga na ziemi, upada do poziomu tego, kto jest bardziej poniżony i słabszy, bardziej bezsilny i potrzebujący niż najniższe z przemijających zwierząt. Ponieważ człowiek jest wspaniale ułożonym poematem Bożej mądrości głoszącym przejawy Świętych Imion Boga, a także podobnym ziarnu, oczywistym cudem Bożej mocy, w którym zawarto wszystkie części wiecznego drzewa, jest również tym, który poprzez przyjęcie Najwyższego Depozytu, stał się wyższym niż niebiosa, ziemia i góry, zyskując wyższość nad aniołami, zaś niewiara sprowadza go do poziomu właściwego zwyczajnej wywieszce, która nie wyraża żadnego znaczenia, zagubionej istocie, która szybko ulega rozkładowi.
W skrócie: Jeśli chodzi o destrukcję i zło, nakazująca zło dusza może popełnić nieskończone zbrodnie, lecz jeśli chodzi o to, co tyczy się kreatywności i dobra, jej moc jest jedynie częściowa i niezmiernie mała. Tak, człowiek może zniszczyć dom w jeden dzień, podczas gdy nie jest w stanie zbudować go nawet w ciągu stu dni. Jednakże jeśli dusza porzuca swój egoizm, jeśli poszukuje dobra i istnienia, których źródłem jest pomoc Boga, jeśli wyrzeka się zła, niszczenia i polegania na sobie samej, a poszukując przebaczenia, staje się prawdziwym sługą Boga, wówczas będzie ona ukazywała znaczenie wersetu:
[5],
a jej nieskończona zdolność czynienia zła stanieccc się nieskończoną zdolnością czynienia dobra. Dusza nabędzie wartości właściwej najbardziej doskonałemu z wzorców i wzniesie się na najwyższy z wysokich poziomów.
O, niedbały człowieku! Ujrzyj szczodrość i hojność Wszechmocnego Boga! Choć byłoby sprawiedliwością zapisane jednego złego uczynku jako tysiąca złych czynów, a jednego dobrego uczynku jako jednego lub nawet mniej, Bóg zapisuje jeden zły uczynek jako jeden, zaś jeden dobry czyn jako dziesięć, a czasami jako siedemdziesiąt lub siedemset, lub nawet siedem tysięcy dobrych uczynków.
Dzięki tej Notatce pojmiesz również, że zesłanie do Piekła, które jest tak straszliwym miejscem, jest odpłatą za zły czyn i czystą sprawiedliwością, podczas gdy wysłanie do Raju jest czystą szczodrością.
NOTATKA DRUGA
Człowiek posiada dwa oblicza - pierwsze, dotyczące jego ego, wskazuje na życie doczesne, zaś drugie, dotyczące oddawania czci Bogu i służenia
Mu, wskazuje na życie ostateczne. Co się tyczy pierwszego oblicza, człowiek jest nieszczęsnym stworzeniem, którego kapitał stanowią jedynie wola ze zdolnością wyboru słabą jak włos; wątła zdolność zdobycia tego, czego człowiek potrzebuje; ulotne i krótkie życie, które jest szybko gasnącym płomieniem; wreszcie jego byt, który jest szybko ulegającym rozkładowi, niewielkim ciałem. Przy tym człowiek jest delikatnym i słabym stworzeniem spośród niezliczonych rodzajów istot rozproszonych po wszystkich poziomach wszechświata.
Co się tyczy drugiego oblicza, a zwłaszcza bezsilności i ubóstwa człowieka, które powodują, że zwraca się on ku oddawaniu czci Bogu, człowiek jest istotą mającą prawdziwie wielkie i doniosłe znaczenie. Ponieważ Wszechmądry Stwórca zawarł w naturze człowieka nieskończoną bezsilność i bezgraniczne ubóstwo, przeto człowiek może stać się zwierciadłem, obejmującym odbicia niezliczonych przejawów Wszechmocnego i Litościwego, Którego moc jest nieskończona, Najbardziej Szczodrego i Najbardziej Bogatego, Którego majątek nie ma granic.
Zaiste, człowiek przypomina ziarno, które Boża moc wyposażyła w doniosłe, niematerialne części ciała, a Boże zarządzenie zawarło w nim subtelny i wartościowy program, by mogło ono wykonywać swą pracę pod ziemią, wyłonić się z ciasnego świata pod ziemią, wkroczyć do świata powietrza i prosić Stwórcę językiem właściwym swemu usposobieniu o to, by mogło stać się drzewem oraz osiągnąć godną drzewa doskonałość. Jeśli z powodu złego usposobienia ziarno używa pod ziemią owych niematerialnych członków, jakie zostały mu dane, do przyciągnięcia szkodliwych substancji, w krótkim czasie zepsuje się i zgnije w owym ciasnym miejscu, nie przynosząc żadnego pożytku. Jeśli jednak ziarno odpowiada na rozkaz Stwórcy, o którym mówi werset:
[37].
i właściwie wykorzystuje swe niematerialne części ciała, wyłoni się z ciasnego świata pod ziemią, a poprzez to, że stanie się ono wielkim drzewem owocowym, jego dusza i jego prawda natury poszczególnej staną się rozległą prawdą powszechną.
Podobnie znaczące i ważne zdolności i programy zostały zdeponowane w naturze człowieka przez Bożą moc i Boże zarządzenie. Jeśli człowiek korzysta z owych bezcielesnych członków, by zaspokajać pragnienia swej duszy i uganiać się za drobnymi przyjemnościami pod ziemią życia doczesnego, w ciasnym zamknięciu tego świata, zgnije i rozłoży się jak zepsute ziarno wśród trudności krótkiego życia w tym duszącym go
miejscu, obarczy odpowiedzialnością swą nieszczęsną duszę, a następnie odejdzie z tego świata.
Jednakże jeśli człowiek, odpowiadając na rozkazy Koranu, pod ziemią oddawania czci Bogu i służenia Mu nakarmi i napoi ziarno swoich zdolności wodą islamu i światłem wiary, a także zwróci swe zdolności ku ich prawdziwym celom, pączki i gałęzie owych zdolności wyrosną w świecie podobieństw i w królestwie pośrednim, zaś człowiek stanie się ziarnem o wielkiej wartości i lśniącą maszyną, obejmującą części wiecznie trwającego drzewa i trwałej prawdy, dzięki którym osiągnie niezliczone doskonałości i dary w Raju; stanie się błogosławionym i świetlistym owocem drzewa wszechświata.
Tak, prawdziwy postęp polega na zwróceniu się ku obliczom serca, duszy, rozumu, a nawet wyobraźni, jak również innych subtelnych zdolności danych człowiekowi dla życia wiecznego, a także na sprawieniu, by każda z owych zdolności zajęła się wykonywaniem obowiązku godnego jej oddawania czci Bogu w określony sposób. Postęp nie jest (jak wyobrażają to sobie ludzie zbłądzenia) pogrążeniem się we wszystkich detalach życia doczesnego, by posmakować każdego rodzaju przyjemności, nawet płynących z tego, co najbardziej niegodziwe, by poddać wszystkie subtelne zdolności, serce i rozum nakazującej zło duszy, by sprawić, że będą ją wspomagały; to nie jest postęp, lecz regres. Ujrzałem tę prawdę w wizji, która jest opisana w poniższej przypowieści:
Przybyłem do wielkiego miasta, a kiedy rozejrzałem się, ujrzałem, iż jest ono pełne wielkich pałaców. U drzwi niektórych z owych pałaców wystawiano wesołe przedstawienia, które przyciągały uwagę każdego, a wszyscy dobrze się bawili. Spojrzałem uważnie i zobaczyłem, że władca takiego pałacu podszedł do drzwi i również wziął udział w przedstawieniu, bawiąc się z psem; damy oddawały się słodkiej rozmowie z obcymi młodzieńcami; dorastające dziewczyny urządzały sobie dziecięce zabawy, zaś odźwierny kierował tym, co robią inni. Wówczas zdałem sobie sprawę z tego, że w środku ów wielki pałac jest zupełnie pusty, zaś jego mieszkańcy nie spełnili żadnego ze swych szlachetnych obowiązków, a ich moralność upadła tak nisko, że przyjęli role w owym wystawianym u drzwi przedstawieniu.
Szedłem dalej, aż stanąłem przed innym wielkim pałacem. U jego drzwi wyciągnął się wierny pies; stał tam również małomówny odźwierny z marsową miną, zaś sam pałac niczym się nie wyróżniał. Byłem ciekaw, dlaczego tutaj wszystko wygląda zupełnie inaczej. Wszedłem do środka i ujrzałem, że panuje tam wielka wesołość. W każdej komnacie
mieszkańcy tego pałacu byli bardzo zajęci wykonywaniem swych szlachetnych obowiązków. Mężczyźni w pierwszej komnacie zajmowali się zarządzaniem pałacem i nadzorowaniem tego, co się w nim dzieje; na następnym piętrze dziewczyny uczyły dzieci; jeszcze wyżej damy były zajęte sztukami pięknymi i wyszywaniem pięknych haftów; zaś na ostatnim piętrze pan tego pałacu wymieniał informacje z królem, zajmując się własnymi wzniosłymi obowiązkami, mając na uwadze spokojne życie ludzi tego pałacu, a także własny rozwój i progres. Nikt mnie nie zatrzymywał, ponieważ dla ludzi w tym pałacu byłem niewidzialny, więc mogłem przechadzać się to tu, to tam. Wyszedłem, rozejrzałem się dookoła i ujrzałem, że takie pałace dwojakiego rodzaju stoją w całym mieście. Zapytałem o to i odpowiedziano mi: "Pałace puste w środku, przed drzwiami których odgrywane są wesołe przedstawienia, należą do naczelników niewierzących i ludzi zbłądzenia, zaś pałace drugiego rodzaju - do szacownych i sławnych muzułmanów". Następnie w pewnym zakątku miasta stanąłem przed pałacem, na którym wypisano moje imię: SAID. Zaciekawiony, podszedłem bliżej, a wówczas było tak, jakbym ujrzał swój obraz na owym pałacu. Wykrzyknąłem w całkowitym oszołomieniu, a wówczas oprzytomniałem i obudziłem się.
Teraz zinterpretuję ową wizję dla ciebie, i oby Bóg sprawił, by wynikło z tego jakieś dobro.
Miasto to obraz życia społecznego człowieka i miast ludzkiej cywilizacji. Każdy z pałaców to człowiek. Mieszkańcy pałacu to subtelne zdolności człowieka, takie jak wzrok, słuch, serce czy rozum, a także dusza z jej kaprysami, z potęgą żądzy i gniewu. Każda ze zdolności człowieka ma obowiązek oddawania czci Bogu w inny sposób, a także może przysporzyć rozmaitych przyjemności lub cierpień. Dusza z jej kaprysami oraz potęga żądzy i gniewu są jak odźwierny i pies. Sprawianie, że subtelne zdolności stają się podległe duszy i jej kaprysom, zapominając o swych podstawowych obowiązkach, z pewnością jest zatem regresem, nie zaś rozwojem. Pozostałe obrazy z mojej wizji sam możesz zinterpretować.
NOTATKA TRZECIA
Jeśli chodzi o jego pracę, działania i uczynki, człowiek jest słabym zwierzęciem i bezsilnym stworzeniem. Moc jego rozporządzenia i prawo własności sięgają tylko tak daleko, jak daleko może sięgnąć jego ręka. Nawet każde ze zwierząt domowych, których wodze zostały dane człowiekowi, ma swój udział w jego słabości, bezsilności i lenistwie, a jeśli porównamy je z ich dzikimi odpowiednikami, stanie się widoczna
wielka różnica (taka, jaka zachodzi między domowymi a dzikimi kozami czy bydłem). Jeśli jednak chodzi o brak woli, akceptację tego, co go spotyka, suplikacje i błagania, człowiek jest honorowym gościem w gospodzie tego świata, gościem Tego, Który jest tak szczodry, że otwiera przed człowiekiem nieskończone skarbce Swego miłosierdzia i podporządkowuje mu niezliczone, wyjątkowe istoty, by były jego sługami. Dla relaksu, rozrywki i pożytku owego szacownego gościa przygotowana została sfera tak rozległa, że połowa jej średnicy rozciąga się tak daleko, jak daleko może sięgnąć wyobraźnia.
Zatem jeśli człowiek polega na swoim ego i czyni swym celem życie tego świata, próbując skosztować chwilowych przyjemności, podczas gdy walczy o zdobycie środków do życia, pogrąża się w niezmiernie ciasnej sferze, by następnie odejść. Wszystkie części ciała, układy i zdolności, jakie zostały mu dane, w Dniu Zmartwychwstania zaświadczą przeciwko niemu i wytoczą mu proces. Tymczasem jeśli człowiek wie, że jest na tym świecie gościem, i wydaje kapitał swego życia nie przekraczając granic tego, co dozwolone przez Szczodrego, Który gości człowieka, wówczas będzie dokładał starań na rzecz życia wiecznego, później znajdzie odpoczynek i spokój, a następnie wzniesie się do poziomu najwyższego z wysokich.
Co więcej, wszystkie części ciała i systemy dane człowiekowi będą szczęśliwe wraz z nim, a w Dniu Zmartwychwstania zaświadczą na jego korzyść. Wszystkie cudowne zdolności z pewnością nie zostały dane człowiekowi przez wzgląd na znikome życie doczesne, lecz przez wzgląd na życie wieczne, którego znaczenie jest wielkie. Jeśli porównamy człowieka ze zwierzętami, zobaczymy, że pod względem owych zdolności i części ciała człowiek jest bardzo bogaty, po stokroć bogatszy od zwierząt, jednak nurzając się jak zwierzę w przyjemnościach życia doczesnego upada po stokroć niżej od nich, ponieważ w każdej przyjemności, jakiej doznaje, zawarte jest cierpienie. Ze zwierzętami jest inaczej - doznają one przyjemności pozbawionej cierpienia i radości pozbawionej smutku, ponieważ ani smutki przeszłości nie przysparzają im cierpień, ani też lęki o przyszłość nie przyczyniają im rozpaczy. Zwierzęta wiodą spokojne życie, składając podziękowania swemu Stwórcy.
Oznacza to, że jeśli człowiek, który został stworzony wedle najwspanialszego wzorca, myśli jedynie o życiu tego świata, upada po stokroć niżej od stworzenia w rodzaju wróbla, choć jeśli chodzi o kapitał jego życia, jest po stokroć wyższym od zwierząt. Wyjaśniłem tę kwestię w innym miejscu za pomocą przypowieści, jednak ponieważ wiąże się ona z naszym tematem, powtórzę ową przypowieść również w tym miejscu:
Pewien człowiek dał jednemu ze swych sług dziesięć sztuk złota i nakazał mu, by ten sprawił sobie garnitur z określonego materiału. Następnie drugiemu dał tysiąc sztuk złota, włożył do jego kieszeni kartkę, na której coś zapisał, i wysłał go na targ. Pierwszy sługa za dziesięć sztuk złota kupił wspaniały garnitur z najlepszego materiału, podczas gdy drugi nie pomyślał, nie przeczytał kartki, którą miał w kieszeni, a biorąc przykład z tamtego, dał tysiąc sztuk złota sprzedawcy i poprosił go o garnitur, jednak nieuczciwy sprzedawca dał mu garnitur z najgorszego materiału. Następnie ten nieszczęśnik wrócił do swego pana, który udzielił mu surowej nagany i wymierzył mu straszliwą karę.
Nawet najmniej inteligentny człowiek pojmie, że owe tysiąc sztuk złota nie zostało dane drugiemu z owych sług na zakup garnituru, lecz po to, by dokonał on pewnego ważnego handlu.
Dokładnie w ten sam sposób każdy z bezcielesnych członków człowieka i każda z jego subtelnych zdolności zostały rozwinięte w stopniu sto razy większym niż u zwierząt. Rozważmy na przykład takie zdolności jak wzrok człowieka, który może dostrzec i rozróżnić wszystkie rodzaje piękna; jak smak, który może rozeznać wszelkie rozmaite smaki pożywienia; jak umysł, który może dotrzeć do najbardziej subtelnych z kwestii prawdy; jak serce, które tęskni do doskonałości wszelkiego rodzaju - a następnie zastanówmy się nad nadzwyczaj prostymi częściami ciała zwierząt, które w swym rozwoju pokonały zaledwie jeden lub dwa ze stopni, jakie stały się udziałem człowieka. Różnica polega jedynie na tym, że wśród zwierząt lepiej rozwijają się te części ciała, które mają związek z określoną funkcją, ważną dla danego gatunku, jednak owa różnica dotyczy tylko tego, co poszczególne.
A oto, jaki jest powód bogactwa, które stało się udziałem człowieka, jeśli chodzi o jego zdolności: zmysły i uczucia człowieka rozwijają się dzięki myśleniu i rozumowi. Z powodu mnogości jego potrzeb zaczynają istnieć liczne emocje, zaś jego zmysły stają się nadzwyczaj różnorodne. Z powodu wszechstronności natury człowieka jego pragnienia zwracają się ku wielu celom, zaś zdolności człowieka wspaniale się rozwijają, gdyż z jego natury wynika wiele obowiązków. Jako że człowiek został stworzony jako ten, którego natura jest zdolna do oddawania czci Bogu na wszelkie sposoby, dano mu również zdolności, w których zawarte zostały ziarna wszelkich doskonałości.
Owo wielkie bogactwo zdolności i obfity kapitał z pewnością nie zostały człowiekowi dane po to, by starał się o przemijające życie doczesne. Podstawowym obowiązkiem człowieka jest raczej wykonywanie tego,
co wskazuje na niezliczone cele; oznajmienie jego bezsilności, ubóstwa i wad poprzez akty czci; obserwowanie wychwalania Boga przez wszystkie istoty okiem tego, co powszechne, wraz z zaświadczaniem tego, że istoty wychwalają swojego Stwórcę; spoglądanie na przykłady wsparcia Najbardziej Miłosiernego po to, by składać Mu podziękowania; spoglądanie na cuda Bożej mocy widoczne w istotach i rozmyślania nad nimi jako nad tym, z czego można wyciągnąć naukę.
O, człowieku, który oddajesz cześć temu światu, który umiłowałeś życie doczesne, który nie dbasz o znaczenie "najwspanialszego z wzorców"! Stary Said ujrzał prawdę o życiu tego świata w wizji, która sprawiła, że stał się on nowym Saidem. Ty również posłuchaj owej historii, ujętej w formę przypowieści:
Ujrzałem, że byłem wędrowcem, który wyruszył - to jest, został wysłany - w długą podróż. Ten, który był moim panem, stopniowo dawał mi po trochu pieniędzy z sześćdziesięciu sztuk złota, które dla mnie wydzielił, zaś ja wydawałem te pieniądze. Przybyłem do gospody, w której były dostępne wszelkiego rodzaju rozrywki i w ciągu jednej nocy w owej gospodzie wydałem dziesięć sztuk złota na hazard i zabawę, ciesząc się swą sławą. Rankiem nie zostały mi żadne pieniądze, a co więcej, nie kupiłem żadnych dóbr, które mogły przynieść mi korzyść w miejscu, do którego zmierzałem. Po pieniądzach pozostały mi jedynie grzechy i cierpienia, a po rozrywkach - rany i smutek. Kiedy byłem w tak przykrym położeniu, nagle ukazał się pewien człowiek, który rzekł do mnie:
-Straciłeś cały swój kapitał i zasługujesz na karę. Zmierzasz do swego celu jako bankrut, z pustymi rękami. Jeśli jednak masz choć trochę rozsądku, drzwi do skruchy są przed tobą otwarte. Kiedy otrzymasz piętnaście sztuk złota, jakie jeszcze pozostały z pieniędzy wyznaczonych dla ciebie przez twego pana, połowę z nich zatrzymaj w rezerwie i nabądź to, co będzie ci potrzebne w miejscu, do którego zdążasz.
Moja dusza nie chciała się z tym zgodzić.
-W takim razie pozostaw jedną trzecią - powiedział ów człowiek. Moja dusza nadal go nie słuchała.
-Wobec tego jedną czwartą - powiedział.
Moja dusza wciąż nie mogła porzucić swych nawyków, od których była uzależniona, zatem ów człowiek z gniewem odwrócił się ode mnie i zostawił mnie.
Nagle wszystko się zmieniło. Jechałem przez tunel pociągiem, który mknął tak szybko, jakby pędził pionowo w dół. Byłem przerażony, cóż jednak mogłem zrobić, skoro nie miałem jak ani dokąd uciec? Co dziwne, po obu stronach pociągu ukazywały się piękne kwiaty i ponętne owoce, a ja, jak człowiek głupi i niedoświadczony, patrzyłem na nie i wyciągałem ku nim ręce, starając się zerwać je. Cóż, kiedy łodygi owych kwiatów były pokryte cierniami, które, gdy ich dotknąłem, rozdarły mi ręce do krwi. Im dłużej trwała jazda, tym bardziej moje ręce były poranione. Nagle konduktor powiedział do mnie:
-Daj mi pięć kuruszów, a dam ci tyle kwiatów i owoców, ile tylko zechcesz. Raniąc sobie ręce, poniosłeś stratę tak wielką, jak nie pięć, ale sto kuruszów. To kara dla ciebie, ponieważ nie możesz zrywać tych kwiatów i owoców bez pozwolenia.
W rozpaczy wychyliłem głowę za okno i spojrzałem naprzód, mając nadzieję, że ujrzę koniec tunelu. W miejscu, gdzie kończył się tunel, ujrzałem wiele dołów ze stojącymi za nimi nagrobkami, zaś do owych dołów wrzucani byli pasażerowie z całego długiego pociągu. Ujrzałem również dół naprzeciwko mnie, a na nagrobku po jego drugiej stronie napisano: SAID. W oszołomieniu i niepokoju zawołałem: "Biada mi!" Wówczas nagle usłyszałem głos człowieka, który udzielał mi rad w gospodzie, a teraz pytał:
-I cóż, oprzytomniałeś?
-Tak, ale już za późno! - odpowiedziałem.
-Żałuj za grzechy i zaufaj Bogu - powiedział.
Odparłem, że tak uczynię, a wówczas zbudziłem się i ujrzałem samego siebie jako nowego Saida; stary Said zniknął.
Oto i moja wizja. Oby Bóg sprawił, by wynikło z niej jakieś dobro! Zinterpretuję dla ciebie jedną lub dwie z jej części, zaś ty sam możesz zinterpretować resztę.
Podróż wiedzie ze świata duchowego, przez łono matki, młodość, wiek podeszły, grób i pośrednie królestwo, Zmartwychwstanie i most As-Sirat do wieczności. Sześćdziesiąt sztuk złota to sześćdziesiąt lat ludzkiego życia, a jeśli dobrze liczę, ta wizja ukazała mi się, gdy miałem czterdzieści pięć lat. Nie jestem tego pewien, lecz wówczas szczery uczeń Wszechmądrego Koranu doradził mi, bym spędził połowę z owych piętnastu lat, jakie mi pozostały, mając na względzie życie ostateczne. Gospoda to Stambuł; pociąg to czas, a każdy jego wagon to jeden rok. Jeśli chodzi o tunel, jest
on obrazem życia tego świata. Cierniste kwiaty i owoce to niedozwolone przyjemności i zakazane rozrywki, które sprawiają ból, kiedy im się oddajemy i kiedy myślimy o ich przemijaniu, a rozłąka z nimi rani serce, sprawiając, że zaczyna ono krwawić. Stają się one również przyczyną kary, jaka będzie nam wymierzona. Znaczenie słów konduktora, który powiedział mi, bym dał mu pięć kuruszów, a da mi tyle kwiatów, ile zapragnę, jest zaś następujące:
Człowiekowi wystarczą te przyjemności i uciechy, jakie stają się jego udziałem, kiedy stara się o nie w sposób dozwolony, nie przekraczając granic tego, co słuszne. Wówczas nie pozostaje żadna potrzeba sięgnięcia po to, co zakazane.
Resztę mojej wizji sam możesz zinterpretować.
NOTATKA CZWARTA
Człowiek we wszechświecie przypomina delikatne, wychuchane dziecko. W jego słabości tkwi wielka siła, a w jego bezsilności wielka moc, ponieważ to dzięki sile jego słabości i mocy jego bezsilności zostały mu podporządkowane inne istoty. Jeśli człowiek pojmuje swą słabość i zanosi suplikacje słowami, a także językiem swego stanu i postępowania, jeśli zdaje sobie sprawę z własnej bezsilności i poszukuje pomocy, to ponieważ ukazując swą słabość składa on podziękowania Bogu, osiąga swoje cele, a jego pragnienia zostają mu podporządkowane w sposób daleko przekraczający to, co osiągnąłby własnymi siłami. Niekiedy jednak błędnie przypisuje on własnej mocy fakt, że osiągnął to, czego sobie życzył, a co stało się jego udziałem dzięki suplikacjom wypowiadanym językiem usposobienia. Na przykład siła tkwiąca w słabości kurczaka jest tym, co sprawia, że kwoka zaatakuje lwa, zaś nowo narodzony lwi kociak podporządkuje sobie dziką i głodną lwicę, która pozostaje głodna, podczas gdy młode najada się do syta. Zauważ ową godną odnotowania siłę tkwiącą w słabości i ów przejaw Bożego miłosierdzia!
Poprzez płacz, prośby lub nieszczęśliwą minę dziecko podporządkowuje sobie tych, co są od niego silniejsi, i dostaje to, czego chce, zaś własnymi siłami nie mogłoby osiągnąć nawet tysięcznej części tego, choćby próbowało tysiąc razy. Oznacza to, że dziecko może podporządkować sobie herosów poprzez jedno kiwnięcie małym palcem, ponieważ jego słabość i bezsilność wzbudzają litość i pragnienie chronienia go. Gdyby jednak takie dziecko z zarozumiałością głupca zaprzeczyłoby litości i oskarżyłoby swojego obrońcę, mówiąc: "Podporządkowania sobie tego,
co zostało mi podporządkowane, dokonałem dzięki własnym siłom", z pewnością dostałoby klapsa.
Dokładnie tak samo, jeśli człowiek mówi, niczym Qarun:
[6]
co znaczy: "Zdobyłem to dzięki własnej wiedzy i własnej sile", w ten sposób okazuje niewdzięczność, zaprzecza miłosierdziu Swego stwórcy i oskarża Jego mądrość, a wówczas z pewnością spadnie na niego ciężki cios. Oznacza to, że panowanie człowieka nad innymi stworzeniami, postęp ludzkości czy osiągnięcia cywilizacji (a wszystko to widzimy na własne oczy) zostały dane człowiekowi nie dlatego, że zgromadził je, podbił czy zdobył w walce, lecz z powodu jego słabości. Otrzymuje on wsparcie, ponieważ jest bezsilny, zostaje obdarowany z powodu swojej nędzy, zostaje natchniony z powodu swej ignorancji, a wszystko, co posiada, zostało mu dane, gdyż jest on potrzebującym. Przyczyną jego panowania nie jest jego siła ani moc jego wiedzy, lecz są nią litość i łaska jego Pana (ar. Ar-Rabb), miłosierdzie i mądrość Boga - to one sprawiają, że inne rzeczy zostały podporządkowane człowiekowi. Tak, tym, co odziewa człowieka - którego może pokonać bezoki skorpion czy beznogi wąż - w jedwab wytwarzany przez drobnego żuczka, tym, co karmi go miodem wytwarzanym przez jadowitego owada, nie jest jego własna moc, lecz podporządkowanie mu owych stworzeń przez jego Pana (ar. Ar-Rabb) i obdarowanie go przez Najbardziej Miłosiernego, zaś one są owocami słabości człowieka.
O, człowieku! Skoro taka jest prawda o owej kwestii, porzuć egoizm i arogancję. Językiem poszukiwania pomocy wyznaj na dworze Boga swą bezsilność i słabość, zaś językiem błagania i suplikacji - swoje ubóstwo i potrzeby. Pokaż, że jesteś Jego sługą. Powiedz:
[7].
i wznieś się na wyższy poziom rozwoju.
Ponadto nie mów: "Jestem niczym. Cóż znaczę, by cały wszechświat miał zostać mi podporządkowany zgodnie z zamysłem Wszechmądrego i by miał On ode mnie wymagać podziękowań za każdą rzecz?", ponieważ z pewnością jesteś niczym pod względem twej duszy i nadanego ci kształtu, lecz jeśli chodzi o obowiązek i rangę, jesteś tym, który obserwuje ów wspaniały wszechświat, elokwentnym i wyraźnym językiem pełnych Bożej mądrości istot, bystrym czytelnikiem księgi wszechświata,
nadzorcą owych stworzeń ukazujących cuda Boga i wychwalających Go, zwierzchnikiem owych istot pełnych szacunku dla czci, jaką oddają swojemu Panu.
Tak, o człowieku! Jeśli chodzi o twe istnienie i duszę, jesteś niczym roślina i zwierzę, jesteś maleńką cząsteczką, godnym pogardy atomem, potrzebującym stworzeniem, słabym zwierzęciem, które odchodzi z tego świata, unoszone przez olbrzymią falę bytu. Jednak zostałeś udoskonalony dzięki światłu wiary, w którym zawiera się blask Bożej miłości, dzięki świetlistym ćwiczeniom islamu. Pod względem swego człowieczeństwa i służenia Bogu jesteś królem, jesteś tym, co powszechne, wśród tego, co poszczególne, w swej znikomości jesteś całym światem, zaś w swym godnym pogardy stanie - nadzorcą rozległej sfery, któremu została nadana tak wysoka ranga, że może on powiedzieć: "Mój Litościwy Pan uczynił świat domem dla mnie, uczynił słońce i księżyc lampami tego świata, uczynił dla mnie wiosnę bukietem kwiatów, lato zastawionym Jego darami stołem, zwierzęta moimi sługami, a rośliny zdobnymi meblami mego domu".
Podsumowując: Jeśli zwracasz uwagę na podszepty Szatana i własnej duszy, spadasz na poziom najniższego z niskich stworzeń, jednak jeśli zwracasz uwagę na prawdę i Koran, wznosisz się do poziomu najwyższego z wysokich, stając się najwspanialszym wzorcem wszechświata.
NOTATKA PIĄTA
Człowiek został wysłany na ten świat jako urzędnik i gość, któremu nadano wielce doniosłe zdolności. Powierzono mu również ważne obowiązki, stosowne do owych zdolności. By człowiek mógł osiągnąć swoje cele i wykonać owe obowiązki, konieczne są zarówno silna zachęta, jak i surowe groźby. W tej Notatce podsumujemy podstawy oddawania czci Bogu i obowiązku człowieka, których długie wyjaśnienie przedstawiliśmy w innym miejscu, by tajemnica "najwspanialszego z wzorców" mogła zostać zrozumiana.
Kiedy człowiek przychodzi na świat, jego oddawanie czci Bogu i bycie Jego sługą mają dwa aspekty. Pierwszym są oddawanie czci i rozmyślania pod nieobecność Tego, Któremu oddaje się cześć. Drugim jest oddawanie Mu czci i zanoszenie do Niego suplikacji w Jego obecności oraz zwracanie się bezpośrednio do Niego.
Aspekt Pierwszy jest uległym potwierdzeniem panowania Wszechwładnego, jakie jest widoczne we wszechświecie, a także pełnym podziwu obserwowaniem Jego doskonałości i świętych zalet.
Jest również głoszeniem i oznajmianiem wieści o niezrównanym kunszcie Boga, który przejawia się w inskrypcjach Świętych Imion Bożych, jak również ukazywaniem owych inskrypcji innym.
Jest również ważeniem na szalach percepcji klejnotów Najpiękniejszych Imion Wszechwładnego, które wszystkie są niczym ukryte duchowe skarby; jest wychwalaniem owych skarbów i potwierdzaniem ich wartości przez serce, które jest zdolne do rozróżnienia.
Jest również badaniem i rozważaniem ze zdumieniem i podziwem kart, jakimi są wszystkie istoty, a także stronic ziemi i niebios, które są niby przesłanie zapisane piórem Bożej mocy.
Jest również - poprzez pełne podziwu obserwowanie delikatnych ozdób, jakimi kunszt Boga upiększył istoty - umiłowaniem wiedzy Najpiękniejszego Stwórcy, a także tęsknotą do wzniesienia się ku obecności Tego, Który doskonale ukształtował wszystkie istoty, i do zasłużenia na Jego łaskę.
Aspekt Drugi jest stacją obecności i przesłania. Na owej stacji człowiek przechodzi od dzieła do Tego, Który jest jego autorem, i dostrzega, że Najpiękniejszy Stwórca pragnie, by cuda Jego kunsztu umożliwiły poznanie Go, zaś człowiek odpowiada na to pragnienie z wiedzą i wiarą.
Dostrzega również, że Pan (ar. Ar-Rabb), Którego litość obejmuje każdą rzecz, pragnie stać się Umiłowanym poprzez piękne owoce Jego miłosierdzia. Człowiek zaczyna tylko Jego miłować i tylko Jemu oddawać cześć.
Dostrzega również, że Najbardziej Szczodry, Który daje zaopatrzenie, żywi człowieka zachwycającymi darami zarówno materialnymi, jak duchowymi, zaś człowiek w zamian - poprzez swoje czyny, postępowanie, słowa, a także (na ile jest w stanie to uczynić) przez wszystkie zmysły i zdolności - składa Mu podziękowania i wychwala Go.
Dostrzega również, że Najpiękniejszy i Chwalebny oznajmia o Swej wielkości, doskonałości, chwale i pięknie, ukazując je w zwierciadłach istot i sprawiając, że ku owym zwierciadłom zwracają się wszystkie uważne spojrzenia. W odpowiedzi oznajmia: "Allahu Akbar! Al-hamdu li-llah!" (ar. Bóg jest Największy; wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu) i pokornie, z miłością i podziwem, bije Mu czołem.
Dostrzega również, że Ten, do Którego należy całe bogactwo, ukazuje Swój nieskończony majątek i zawartość Swych skarbców poprzez
doskonałą szczodrość. W odpowiedzi człowiek wysławia Go i wychwala, a także prosi i błaga o to, by został obdarowany tym, co znajduje się w owych skarbcach, wyrażając swą całkowitą biedę.
Dostrzega również, że Stwórca, Któremu należy się wszelka chwała, uczynił oblicze ziemi podobnym wystawie, na której ukazał wszystkie dzieła Jego pradawnego kunsztu. W odpowiedzi człowiek wykrzykuje z uznaniem: "Oto, jakich cudów zechciał Bóg!", z podziwem: "Oto, jakie błogosławieństwa zesłał Bóg!", z zadziwieniem: "Al-hamdu li-llah!", a ze zdumieniem: "Allahu Akbar!".
Dostrzega również, że Ten, Który jest Jedynym w Swej jedności, na wszystkich istotach Jego pałacu, jakim jest wszechświat, umieścił pieczęć Swej jedności, Swój niemożliwy do podrobienia podpis, odcisk sygnetu i szyfr właściwe jedynie Jemu; że zapisał On znaki Swej jedności; że zatykając sztandary Swej jedności w każdej części świata, oznajmił On o Swej wszechwładzy. Człowiek odpowiada poprzez potwierdzenie, wiarę, poddanie się Bogu, oddawanie mu Czci i zaświadczanie Jego jedności.
Tak, przez oddawanie czci Bogu i rozważania tego rodzaju człowiek staje się prawdziwie człowiekiem, ukazując, iż jest on najwspanialszym ze wzorców. Dzięki korzyściom, jakie daje wiara, człowiek staje się godnym zaufania namiestnikiem Boga na ziemi, godnym tego, by miał ponieść Największy Depozyt.
O, niedbały człowieku, który zostałeś stworzony jako najwspanialszy ze wzorców, lecz niewłaściwie wykorzystując swą wolę, upadłeś do poziomu najniższego z niskich! Posłuchaj mnie! Ja również, podobnie jak ty, w niedbalstwie wywołanym upojeniem się młodością, myślałem, że ten świat jest piękny i uroczy. Kiedy jednak zbudziłem się o poranku starości, ujrzałem, jak szpetnym jest to oblicze świata, które nie zwraca się ku życiu ostatecznemu, a które wcześniej wyobrażałem sobie jako piękne. Byś ujrzał to, co ja, byś ujrzał, jak pięknym jest prawdziwe oblicze tego świata, które wskazuje na życie ostateczne, spójrz na dwa szyldy, o jakich wspomnieliśmy w Stacji Drugiej Słowa Siedemnastego.
Pierwszy szyld odmalowuje prawdę o świecie ludzi niedbalstwa, którą dawno temu ujrzałem przez zasłonę swej nieuwagi, podobnie jak ludzie zbłądzenia, lecz nie byłem, jak oni, odurzony niedbalstwem.
Drugi szyld wskazuje na prawdę o świecie ludzi przewodnictwa. Tę prawdę pozostawiłem w takiej formie, w jakiej spisałem ją dawno temu; przypomina ona poezję, lecz nie jest prawdziwą poezją.
[6]
[8]
[9]
[57]