Słowo Dwudzieste Czwarte
(Niniejsze Słowo składa się z pięciu Gałęzi. Przestudiuj uważnie Gałąź Czwartą, a następnie uchwyć się Gałęzi Piątej, by wspiąć się po niej i zerwać jej Owoce!)
[61]
Wskażemy na pięć Gałęzi jednej z wielu prawd pochodzących ze świetlistego drzewa owego chwalebnego wersetu.
GAŁĄŹ PIERWSZA
Do sułtana należą różne tytuły w poszczególnych sferach jego panowania, różne atrybuty - związane z rozmaitymi rodzajami ceremoniału - dla różnych grup jego poddanych, różne imiona i znaki dotyczące różnych poziomów jego władzy. I tak na przykład sułtan jest sprawiedliwym sędzią w sądownictwie, sułtanem dla organów władzy cywilnej, głównodowodzącym w wojsku czy kalifem dla uczonych. Jeśli wyciągniesz analogię z tych przykładów, by poznać pozostałe jego imiona i tytuły, pojmiesz, że do jednego sułtana może należeć tysiąc imion i tytułów, dotyczących różnych poziomów i sfer jego władzy. Jest tak, jakby dzięki swej kolektywnej osobowości czy dzięki wykorzystaniu telefonu władca posiadał wiedzę o każdej sferze i w każdej był obecny; jakby dzięki swoim prawom, przepisom i przedstawicielom widział i był widzianym; jakby na każdym poziomie swojej władzy patrzył i obserwował zza zasłony, rządził i wydawał dyspozycje poprzez swoje zarządzenie, wiedzę i moc.
Dokładnie tak samo jest z Panem (ar. Ar-Rabb) wszystkich światów, Który jest Władcą wieczności i przedwieczności; na poszczególnych
poziomach Swej wszechwładzy posiada On różne atrybuty i określenia, wśród których nie ma dwóch takich samych, lecz wszystkie wskazują na siebie nawzajem; w sferach Jego boskości do Niego należą Imiona i cechy szczególne, które wszystkie są różne, lecz jedne zawarte są wewnątrz drugich; w Jego wspaniałym działaniu do Niego należą wyobrażenia i określenia, które różnią się od siebie, a równocześnie przypominają siebie nawzajem; w sferze zarządzeń Jego mocy do Niego należą różne tytuły, które wskazują na siebie nawzajem; święte przejawy Jego atrybutów różnią się od siebie, lecz ukazują siebie nawzajem; wśród przejawów Jego dzieł widoczne są liczne rodzaje Jego mądrych zarządzeń, które uzupełniają się nawzajem; zaś jeśli chodzi o Jego kunszt, widoczny w wielobarwnej rozmaitości stworzeń, do Niego należą wspaniałe aspekty wszechwładzy, które różnią się od siebie, lecz wskazują na siebie nawzajem. Prócz tego w każdym świecie i w każdym królestwie istot przejawia się tytuł właściwy jednemu z Najpiękniejszych Imion Boga. W każdej sferze dominuje określone Imię, podczas gdy inne są mu podporządkowane czy raczej obecne w owej sferze przez wzgląd na to jedno, najważniejsze.
Co więcej, na każdym poziomie bytu (w tym, co wielkie i w tym, co małe, w tym, czego wiele i w tym, czego niewiele, w tym, co poszczególne i w tym, co powszechne) Stwórca ukazuje się poprzez określony przejaw, określony aspekt Swej wszechwładzy i określone Najpiękniejsze Imię. Oznacza to, że choć dane Imię ma naturę tego, co powszechne, i obejmuje każdą rzecz, to zwraca się ku każdej rzeczy z taką intencją i nadając owej rzeczy taką ważność, jakby było czymś właściwym jedynie dla niej. Co więcej, choć Stwórca, Któremu należy się wszelka chwała, jest Bliskim wobec każdej rzeczy, to przesłania Go niemal siedemdziesiąt tysięcy świetlistych zasłon. Możesz wywnioskować, jak wiele jest owych zasłon, ze zdolności stworzenia właściwej Najpiękniejszemu Imieniu "Stwórca" (które w największym stopniu przejawia się w tobie), a także z najwyższego tytułu "Stwórca wszechświata". Jeśli zostawisz za sobą cały wszechświat i przejdziesz przez drzwi Bożego stworzenia, będziesz mógł dotrzeć do granic Najpiękniejszego Imienia "Stwórca" i zbliżyć się do sfery jego atrybutów.
W owych zasłonach znajdują się okna, z których jedno wychodzi na drugie; Najpiękniejsze Imiona ukazują się jedno wewnątrz drugiego; działania Boga wskazują na siebie nawzajem; podobieństwa przychodzą jedno wewnątrz drugiego; jeden z tytułów jest wskazówką innego; przejawy przypominają siebie nawzajem; zarządzenia wspierają się i uzupełniają nawzajem, a rozmaite dyspozycje Bożej wszechwładzy wspomagają się nawzajem. Zatem poznanie Wszechmocnego Boga
poprzez jedno z Jego Imion, jeden z Jego tytułów czy jeden ze stopni Jego wszechwładzy z pewnością wyklucza zaprzeczenie innym Jego tytułom, działaniom czy poziomom wszechwładzy. Zaiste, jest nawet szkodliwe, jeśli przejaw jednego z Najpiękniejszych Imion nie przechodzi w przejawy innych. Jeśli na przykład człowiek widzi dzieła Najpiękniejszych Imion "Wszechmocny" i "Stwórca", a nie widzi dzieł Najpiękniejszego Imienia "Wszechmądry", może popaść w niedbalstwo i zbłądzenie natury. Stąd zawsze powinien mieć Boga przed oczami i recytować:
هُوَ هُوَ اللّٰهُ , powinien słuchać i usłyszeć, jak każda rzecz wypowiada:
[42]. Język człowieka powinien wypowiadać i głosić:
[1] . Na te prawdy, o tórych wspomnieliśmy, wskazuje Koran, a to poprzez Boże zarządzenie:
[61]
Jeśli chcesz przyjrzeć się owym wzniosłym prawdom z bliska, idź i zapytaj wzburzone morze lub trzęsącą się ziemię: "Co mówicie?", a usłyszysz, że mówią: «O, Chwalebny! O, Chwalebny! O Ty, do Którego należy moc, Który podporządkowujesz Sobie każdą rzecz!» Następnie zapytaj małe zwierzęta i ich młode, powoływane do istnienia łaskawie i litościwie, w morzu i na lądzie: "Co mówicie?", a z pewnością odpowiedzą: «O, Najpiękniejszy! O, Najpiękniejszy! O, Najbardziej Litościwy i Najbardziej Miłosierny!».
Pewnego dnia przyglądałem się kotom, których jedynymi zajęciami były jedzenie, zabawa i spanie. Byłem zdziwiony, jak to możliwe, że owe małe stworzenia nie wykonują żadnych błogosławionych obowiązków. Później, już nocą, położyłem się, by się przespać, a wtedy przyszedł jeden z kotów, położył się przy mojej poduszce, przytknął pyszczek do mojego ucha i bardzo wyraźnie zamruczał: "O, Najbardziej Litościwy! O, Najbardziej Litościwy!", jakby w imieniu swego gatunku odrzucał mój sprzeciw i zniewagę, rzucając mi je w twarz. Wówczas zastanowiłem się, czy owa recytacja była czymś właściwym temu poszczególnemu kotu, czy czymś powszechnym wśród kotów? Czy słyszał ją tylko ten niesprawiedliwy oskarżyciel, jakim byłem, czy może usłyszeć ją każdy, kto tylko będzie uważnie słuchał?
Następnego ranka posłuchałem innych kotów; powtarzały one tę samą inwokację, choć nie aż tak wyraźnie. Najpierw ich mruczenia towarzyszyły słowa: "O, Najbardziej Litościwy!", a następnie ich mruczenie i miauczenie stały się słowami: "O, Najbardziej Miłosierny!", stały się wymowną i pełną smutku recytacją bez słów. Koty zbliżały pyszczki do mojego ucha i pięknie wypowiadały: "O, Najbardziej Litościwy!".
Opowiedziałem ową historię braciom, którzy mnie odwiedzali, a oni również zaczęli uważnie słuchać, po czym powiedzieli, że do pewnego stopnia usłyszeli to samo. Później zastanowiłem się, jaka jest cecha właściwa akurat temu Najpiękniejszemu Imieniu i co sprawia, że koty recytują je nie językiem zwierząt, lecz w sposób właściwy ludziom. Wówczas memu sercu oznajmiono, że ponieważ owe stworzenia są delikatne i wypieszczone jak dzieci, a także są przyjaciółmi człowieka, bardziej od innych potrzebują łaskawości i litości. Kiedy są przez nas głaskane, kiedy poświęcamy im uwagę tak, jak lubią, wychwalając Boga i dziękując Mu za Jego dary (w odróżnieniu od psów) głoszą we własnym świecie miłosierdzie Najbardziej Litościwego Stwórcy. Ostrzegają ludzi, którzy zapadli w sen niedbalstwa, a poprzez słowa: "O, Najbardziej Litościwy!" przypominają tym, którzy oddają cześć pozornym przyczynom, Kto jest Tym, Który pomógł im przyjść na świat i od Kogo można wyglądać miłosierdzia.
Następnie posłuchaj niebios, które mówią:
«O, Chwalebny, Do Którego należy piękno!», a także ziemi, która mówi: "O, Najpiękniejszy, Któremu należy się chwała!". Uważnie posłuchaj zwierząt, które mówią: «O, Najbardziej Miłosierny, Który dajesz zaopatrzenie!». Zapytaj wiosnę, a usłyszysz wiele Imion Boga: «O, Szlachetny! O, Najbardziej Miłosierny! O, Najbardziej Litościwy! O, Najbardziej Szczodry! O, Łaskawy! O, Dobroczyńco! O, Kształtujący! O Ty, Który dajesz światło! O Ty, Który zsyłasz Swoje dary! O Ty, Który upiększasz każdą rzecz!». Następnie zapytaj człowieka, który prawdziwie jest istotą ludzką, a usłyszysz, jak recytuje on wypisane na jego czole Najpiękniejsze Imiona Boga, a jeśli przyjrzysz się uważnie, ty również będziesz mógł je odczytać. Jest tak, jakby wszechświat był wielką orkiestrą, sławiącą Najpiękniejsze Imiona Boga. Ciche zwrotki łączą się w owej pieśni z potężnie brzmiącym refrenem, tworząc wzniosłą i subtelną harmonię. W ten sam sposób sam możesz dokonać dalszych analogii.
Z pewnością człowiek jest miejscem, w którym przejawiają się wszystkie Imiona Boga, lecz różnorodność Imion skutkuje różnorodnością we wszechświecie, w oddawaniu czci Bogu przez aniołów, a także wśród ludzi. Z owej tajemnicy biorą początek różne prawa proroków, różne drogi świętych (ar. ałlija) i różne drogi uczonych, którzy doznali oczyszczenia. Na przykład wosobie Jezusa (niech będzieznim pokój) ukazały się wszystkie Najpiękniejsze Imiona, lecz Imię "Wszechmocny" przeważało nad innymi. Wśród tych, którzy podążają ścieżką miłości, przeważa Imię "Umiłowany"; wśród tych, którzy podążają ścieżką kontemplacji i rozważań, Imię "Wszechmądry".
Zatem jeśli ktoś jest zarówno nauczycielem, jak i policjantem, urzędnikiem sądowym, inspektorem służby państwowej, jest on powiązany z każdym z owych urzędów, w każdym z nich ma swoje obowiązki i powinności, pobiera wynagrodzenie, jest za coś odpowiedzialnyi awansuje, a także ma wrogów i rywali, którzy stają się przyczyną jego błędów. Ów człowiek wraz z wieloma swymi tytułami staje przed królem, widzi króla i językami wieloma swych obowiązków prosi go o pomoc, szukając schronienia u wielu tytułów władcyi poszukując wielu form jego pomocy, by mógł zostać wybawiony od zła swych wrogów.
Dokładnie w ten sam sposób człowiek, w którym przejawia się wiele Najpiękniejszych Imion Boga, który jest obciążony wieloma obowiązkami i którego trapią liczni wrogowie, w swych modlitwach i suplikacjach zwraca się do Boga poprzez liczne Jego Imiona, jak Muhammad z Arabii (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który był chlubą całej ludzkości i prawdziwie najbardziej doskonałym człowiekiem, w swej modlitwie Dżałszan al-Kabir (ar. Wielka Tarcza) zanosił suplikacje do Boga poprzez tysiąc i jedno Jego Imię. To z powodu owej tajemnicy sura:
[2]
nakazuje, byśmy szukali schronienia u Boga poprzez Jego trzy tytuły, zaś fraza
[1] ukazuje poszukiwanie pomocy poprzez trzy Jego Imiona.
GAŁĄŹ DRUGA
Ta Gałąź objaśnia dwie tajemnice, w których zawarte są klucze do wielu dalszych tajemnic.
Tajemnica Pierwsza: "Dlaczego święci mężowie (ar. ałlija) wielce różnili się w swych wizjach i oświeceniach, choć byli jednomyślni w kwestii podstaw wiary? Dlaczego ich oświecenia, które osiągnęły stopień prawdomównego świadectwa, niekiedy sprzeciwiają się rzeczywistości i są sprzeczne z prawdą? Dlaczego myśliciele i uczeni widzą i ukazują innym, że idee owych świętych - które tamci uważali za prawdziwe, a ugruntowali je dzięki bezspornym dowodom - są sprzeczne ze sobą nawzajem? Dlaczego jedna prawda przybiera tak wiele barw?"
Tajemnica Druga: "Dlaczego dawni prorocy niektóre z filarów wiary - jak choćby Zmartwychwstanie w cielesnej postaci - omówili jedynie pokrótce, nie zaś szczegółowo, jak uczynił to Koran, przez co niektóre z ich wspólnot później doszły aż do zaprzeczenia owym zwięźle ujętym filarom wiary? Dlaczego niektórzy ze świętych zajęli się jedynie potwierdzeniem Bożej jedności, a choć w jej potwierdzeniu osiągnęli stopień 'całkowitej pewności', inne z filarów wiary ukazują się na ich ścieżkach w niewielkim stopniu i w zwięzłej formie? W rezultacie ci, którzy później podążyli za nimi, nie przywiązywali niezbędnego znaczenia do filarów wiary, a niektórzy spośród nich nawet popadli w błąd. Skoro prawdziwą doskonałość można znaleźć
w ukazaniu wszystkich filarów wiary, to dlaczego niektórzy spośród mistyków dostąpili znaczącego rozwoju na owej drodze, zaś inni pozostali daleko w tyle, podczas gdy Najszlachetniejszy Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), w którym wszystkie z Najpiękniejszych Imion Boga przejawiły się w stopniu największym z możliwych i który był naczelnikiem wszystkich proroków, a także Wszechmądry Koran, który jest świetlistym i najważniejszym ze wszystkich świętych Pism, opisują wszystkie filary wiary szczegółowo, jasno, z największą powagą i w najlepiej przemyślanym stylu?"
Ponieważ w rzeczywistości tak wygląda najbardziej prawdziwa i kompletna doskonałość, a mądrość zawarta w owych tajemnicach jest następująca: Człowiek z pewnością jest miejscem przejawów wszystkich Najpiękniejszych Imion Boga, lecz ponieważ jego moc jest nieznaczna, jego wola jedynie częściowa, a jego zdolności i pragnienia rozmaite, dociera on do prawdy poprzez tysiące zasłon i zapór, które przeszkadzają mu w odkrywaniu rzeczywistości i zaświadczaniu prawdy. Niektórzy ludzie nie potrafią ominąć owych zapór, jako że ich zdolności nie mogą im dopomóc w odsłanianiu prawd wiary. Co więcej, przejawy danego Imienia Boga przybierają różne barwy, zależne od miejsca, w którym owo Imię się przejawia, zatem ludzie, którzy je ukazują, nie mogą być środkami służącymi całkowitemu ukazaniu się owego Imienia. Przejawy Najpiękniejszych Imion przybierają również różne kształty, przez wzgląd na to, co powszechne, to, co poszczególne, to, co jest cieniem danego Imienia lub to, co jest dla niego właściwe. Niektóre zdolności nie mogą wznieść się ponad to, co poszczególne, niektóre nie mogą wyjść z cienia, a w niektórych przeważa jedno z Najpiękniejszych Imion wraz z właściwymi dla niego zasadami. Teraz wskażemy na ową głęboką tajemnicę i rozległą prawdę poprzez enigmatyczne, ogólne, prawdziwe, choć nieco skomplikowane porównanie.
Wyobraźmy sobie na przykład zdobny kwiat, żyjącą kroplę rozmiłowaną w księżycu czy też półprzezroczysty atom[3] spoglądający na słońce[4]. Udziałem każdej z owych rzeczy są do pewnego stopnia świadomość i doskonałość; każda z nich również tęskni do doskonałości. Prócz tego, że wskazują na wiele prawd, owe trzy rzeczy czynią również aluzję do duchowych podróży duszy, umysłu i serca, odpowiadając również trzem poziomom tych, którzy prowadzą rozważania nad rzeczywistością.
Pierwsza wskazuje na tych, którzy podążają ścieżką rozważań umysłu; na tych, którzy podążają ścieżką świętości; wreszcie na tych, którzy podążają ścieżką proroctwa.
Druga odnosi się do tych, którzy zbliżyli się do prawdy dzięki dążeniu do doskonałości ciała; do tych, którzy zbliżyli się do prawdy dzięki staraniom umysłu i oczyszczonej duszy; wreszcie do tych, którzy zbliżyli się do prawdy poprzez wiarę, poddanie się Bogu i oczyszczenie serca.
Trzecia poprzez porównanie wskazuje na tych, którzy nie porzucili egoizmu, którzy pogrążają się w swych dziełach, a do prawdy zbliżają się jedynie poprzez dedukcję i rozumowanie; na tych, którzy poszukują prawdy poprzez wiedzę, naukę, rozum i wykształcenie; wreszcie na tych, którzy szybko zbliżają się do prawdy dzięki wierze, Koranowi, ubóstwu i oddawaniu czci Bogu. Owe porównania wskazują na mądrość zawartą w różnicach między tymi trzema grupami, których zdolności również są różne.
Poprzez kwiat, kroplę i atom ukażemy za pomocą porównania tajemnicę i rozległą mądrość dotyczącą rozwoju owych trzech grup. Na przykład słońce - za zezwoleniem swojego Stwórcy i na Jego rozkaz - posiada trojakiego rodzaju przejawy, blaski i odbicia, jako że odbija się w kwiatach, w księżycu i planetach, wreszcie w lśniących rzeczach, takich jak szkło czy woda.
Odblask pierwszy jest trojakiego rodzaju:
Rodzaj pierwszy to ogólny i powszechny przejaw natury słońca, dzięki któremu słoneczny blask obejmuje wszystkie kwiaty w tej samej chwili.
Rodzaj drugi to szczególny przejaw, poprzez który każdy gatunek odbija blask słońca we właściwy dla tego gatunku sposób.
Rodzaj trzeci to przejaw natury poszczególnej, dzięki której słoneczny blask pozostaje w zgodności ze szczególną naturą każdego kwiatu z osobna.
Nasze porównanie jest zgodne z twierdzeniem, które mówi, iż wszystkie kolory, w które stroją się kwiaty, biorą swój początek ze zmiennych przejawów siedmiu barw słonecznego światła, a wedle tego również kwiaty są pewnego rodzaju zwierciadłami dla słońca.
Odblask drugi to światło i blask, jakich - za zezwoleniem Wszechmądrego Stwórcy - słońce udziela księżycowi i planetom. Księżyc, którego własne światło jest ledwie cieniem światła słonecznego, otrzymuje obejmujące każdą rzecz światło i blask słońca, zaś dzięki słońcu jego udziałem stają się korzyści natury powszechnej. Dzięki owym korzyściom jego blask w szczególny sposób odbija się na powierzchni morza, w powietrzu i lśniącej ziemi, zaś jeśli chodzi o to, co poszczególne
- w pęcherzykach piany na powierzchni morza, w półprzejrzystych cząstkach ziemi i w cząsteczkach powietrza.
Odblask trzeci to czysty, obejmujący każdą rzecz i pozbawiony cienia blask słońca, poprzez który słońce - dzięki Bożemu rozkazowi - sprawia, że powietrze i powierzchnia mórz stają się zwierciadłami. Każdemu pęcherzykowi piany na morzu, każdej kropli wody, wszystkim cząsteczkom powietrza i płatkom śniegu słońce udziela swego blasku i wyposaża owe cząsteczki w swe drobne wyobrażenia, z których każde właściwe jest dla danego przedmiotu.
Zatem na trzy wyżej wspomniane sposoby słońce obdarowuje swym blaskiem i łaską każdy kwiat, księżyc, wszystkie krople wody i atomy, co z kolei również odbywa się na dwa sposoby:
Sposób pierwszy zachodzi bezpośrednio, bez żadnej bariery czy zasłony; ten sposób ukazuje drogę proroctwa.
Sposób drugi to ten, w który ingerują pewne bariery, a właściwości zwierciadeł i miejsc przejawów nadają dodatkowych barw przejawom słońca; ten sposób ukazuje drogę świętości.
Zatem jeśli chodzi o sposób pierwszy, kwiat, kropla i atom mogą powiedzieć: "Jestem zwierciadłem dla słońca całego świata"; jeśli chodzi o sposób drugi, nie mogą tak powiedzieć, lecz mówią raczej: "Jestem zwierciadłem dla mego własnego słońca lub dla słońca, które ukazuje się w istotach mojego gatunku", ponieważ w ten sposób poznają one słońce. Nie mogą dostrzec słońca, które spogląda na cały świat, lecz słońce właściwe danej jednostce, gatunkowi lub rodzajowi ukazuje się w ich ciasnej, zamkniętej przestrzeni jako podlegające pewnym ograniczeniom, zaś owemu ograniczonemu słońcu nie można przypisać dzieł doskonałego słońca, wolnego od ograniczeń, którego nie można przypisać do żadnego miejsca. Słońcu, którego wspaniałe dzieła dają całemu obliczu ziemi światło i ciepło, które budzą do życia wszystkie zwierzęta i rośliny, które sprawiają, że planety wirują wokół własnej osi, nie można przypisać żadnych ograniczeń, które mogłyby zostać potwierdzone przez niezachwiane świadectwo serca. Zaiste, nawet jeśli kwiat, kropla i atom - jeśli założymy, że posiadają one świadomość - przypiszą owe cudowne dzieła słońcu, które mogą ujrzeć zgodnie z właściwymi dla nich ograniczeniami, będą mogły uczynić to jedynie w umyśle, poprzez wiarę i dzięki zaakceptowaniutego, że to, co ograniczone, jest absolutne. Tymczasem przypisanie owych potężnych dzieł słońcu przez kwiat, kroplę i atom - jeśli założymy, że posiadają one rozum, jakby były istotami ludzkimi - następuje drogą umysłu i rozsądku, nie poprzez oświecenie. Zaiste, niekiedy ich osąd dotyczący wiary zderza się
z oświeceniem, jakie stało się ich udziałem w temacie kosmosu, a w które mogą one uwierzyć jedynie z wielką trudnością.
Teraz trzej spośród nas muszą wziąć udział w owym porównaniu, które jest zawężone do rzeczywistości, w którego zakątkach można ujrzeć pewne częściowe prawdy i które miesza się z rzeczywistością. Niechaj trzej z nas przyjmą, że są kwiatem, kroplą i atomem, jako że świadomość, jaką im przypisaliśmy, nie wystarczy - nasze umysły muszą dołączyć do ich umysłów. Oznacza to, że jak owe trzy rzeczy otrzymują blask od ich materialnego słońca, tak my również otrzymamy od naszego duchowego słońca blask, który musimy zrozumieć.
A zatem, mój przyjacielu, który nie zapomniałeś o tym świecie, który jesteś pochłonięty tym, co materialne, którego dusza twardo stoi na ziemi, ty będziesz kwiatem! Kwiat nabiera barwy słonecznego blasku, z którą miesza się obraz słońca, przyodziewając kwiat w upiększony kształt. Twoje zdolności przypominają również ten stan. Ten filozof, który studiował nauki świeckie i jest pogrążonym w pozornych przyczynach niczym stary Said, będzie rozmiłowaną w księżycu kroplą, ponieważ księżyc udziela mu cienia światła, jakie sam otrzymał od słońca, sprawiając, że lśni źrenica jego oka. Kropla również lśni światłem, lecz widzi jedynie księżyc, a nie może ujrzeć słońca, lub raczej może ujrzeć je jedynie poprzez wiarę. Wreszcie niech ten biedny człowiek, który wie, że wszystko pochodzi bezpośrednio od Wszechmocnego Boga, i uważa, że pozorne przyczyny są jedynie zasłoną, będzie atomem. Jest takim właśnie atomem, który zdaje sobie sprawę z tego, że sam z siebie jest biedny. Nie ma - w odróżnieniu od kwiatu - niczego, od czego mógłby zależeć lub na czym mógłby polegać, nie posiada żadnej barwy, która mogłaby się w nim ukazać, nie uznaje również innych rzeczy, ku którym mógłby się zwrócić; należy do niego jedynie całkowita czystość, dzięki której odbicie słońca ukazuje się w źrenicy jego oka.
Teraz, kiedy już zajęliśmy miejsce owych trzech rzeczy, musimy zastanowić się nad nami samymi. Co do nas należy? Co musimy zrobić?
Patrzymy więc i widzimy, że Najbardziej Szczodry upiększa nas, oświeca i karmi poprzez Swoje łaski, zaś w naturze człowieka leży oddawanie czci temu, kto obsypuje go swoimi łaskami. Człowiek chce być blisko tego, który godzien jest oddawania mu czci, i pragnie go ujrzeć. Wobec tego, zgodnie z naszymi zdolnościami, niech każdy z nas odbędzie podróż poprzez powaby swego miłowania.
Ty, który jesteś kwiatem, wyruszasz w ową podróż jako kwiat. Spójrz, odszedłeś. Rozwijałeś się i rozwijałeś, aż osiągnąłeś poziom tego, co powszechne, jakbyś stał się wszystkimi kwiatami. Jednak kwiat jest litym
zwierciadłem, które sprawia, że światło słońca rozszczepia się na siedem jego barw, a które nie ukazuje obrazu słońca. Nie powiedzie ci się, nie ujrzysz oblicza słońca, które miłujesz, ponieważ rozprasza się ono wśród kolorów i cech szczególnych, które są ograniczone, a przy tym rozciągają nad nim zasłonę i zaciemniają je. Wobec tego twoim udziałem staje się rozłąka, jaka zachodzi za sprawą umieszczenia rozmaitych barier między tobą a słońcem. Możesz zostać wybawiony od owej rozłąki, jednak pod jednym warunkiem - jeśli uniesiesz pogrążoną w umiłowaniu twej własnej duszy głowę, jeśli odwrócisz od swej duszy wzrok, wychwalający jej zalety i znajdujący w tym przyjemność, by utkwić spojrzenie w obliczu słońca na niebie; jeśli zwrócisz ku słońcu swoją twarz, która patrzy w dół, na ziemię, wypatrując środków do życia. Ty sam jesteś zwierciadłem słońca, a twoim obowiązkiem jest służenie mu za zwierciadło. Niezależnie od tego, czy wiesz o tym, czy nie, twoje zaopatrzenie i tak przyjdzie do ciebie z ziemi, która jest drzwiami do skarbca miłosierdzia. Tak, kwiat jest maleńkim zwierciadłem dla słońca, które jest jedynie błyskiem podobnym jednej kropli, ukazującym w morzu niebios Najpiękniejsze Imię "Światło" należące do Tego, Który jest Przedwiecznym słońcem.
O, człowieku, niechaj twoje serce pojmie, jakiemuż to rodzajowi słońca służy za zwierciadło! Jeśli spełnisz ten warunek, odnajdziesz doskonałość. Jednak jak w rzeczywistości nie możesz ujrzeć słońca, tak nie możesz pojąć owej nagiej prawdy: barwę nadają jej kolory twych atrybutów, kształt nadaje jej twój teleskop, ukazujący zamglony i niewyraźny obraz, zaś ograniczeniem dla niej są twoje ograniczone zdolności.
Teraz ty, mądry filozofie, który zostałeś kroplą! Patrząc przez teleskop kropli twych rozważań i wspinając się po schodach filozofii, sięgnąłeś aż do księżyca. Spójrz, księżyc jako taki jest ciemnym ciałem stałym, nie ma w nim ani światła, ani życia. Wszystkie twoje starania poszły na marne i zostało dowiedzione, że twa wiedza nie przyniesie ci żadnej korzyści. Możesz zostać wyratowany od ciemności rozpaczy, od samotności, od napastowania cię przez złe duchy i od grozy owego posępnego krajobrazu jedynie pod warunkiem, że porzucisz noc natury i zwrócisz się ku słońcu prawdy, a także uwierzysz z całkowitą pewnością, że światła lśniące wśród owej nocy są cieniami świateł słonecznego dnia. Jeśli spełnisz te warunki, odnajdziesz doskonałość i wspaniałe słońce, które zastąpi ci nędzny i mroczny księżyc. Jednak podobnie jak twój przyjaciel, o którym była mowa wcześniej, ty również nie będziesz w stanie wyraźnie ujrzeć słońca, lecz ujrzysz je jedynie za zasłonami tego, co jest dobrze znane twemu rozsądkowi i twej filozofii, za parawanami
rozstawionymi przez naukę i wykształcenie, mające barwę, jaką nadały mu twoje właściwości.
A teraz kolej na naszego trzeciego przyjaciela, który jest niczym atom, biedny i bezbarwny. W żarze słońca szybko zaczyna on parować, porzuca swój egoizm, dosiada pary i wznosi się w powietrze. Zwarta materia wewnątrz niego wybucha płomieniem miłości, stając się światłem i blaskiem. Mocno trzyma się on promienia, bijącego z przejawów owego światła, i zbliża się do tego, co daje światło. O ty, który przypominasz atom! Ponieważ jesteś skierowanym ku słońcu zwierciadłem, niezależnie od tego, na jakim poziomie jesteś, znajdujesz otwarte okno, wychodzące wprost na słońce jako takie, i spoglądasz poprzez nie, dzięki czemu nabierasz całkowitej pewności. Nie doświadczasz żadnych trudności, przypisując słońcu jego cudowne dzieła. Jesteś w stanie bez wahania przypisać mu wspaniałe atrybuty, na jakie słońce zasługuje. Nic nie jest w stanie ująć cię za rękę, by odwieść od przypisywaniu słońcu wspaniałych dzieł wszechwładzy, która jest częścią jego istoty. Ani żadne zapory, ani ograniczenia twych właściwości, ani niewielki rozmiar zwierciadeł nie speszą cię ani nie sprawią, że zwrócisz się ku temu, co sprzeczne z prawdą, ponieważ skoro patrzysz ze szczerością wprost na słońce i tylko na nie, pojąłeś, że tym, co ukazuje się w miejscach przejawów i zwierciadłach, nie jest słońce, lecz jedynie jego pewnego rodzaju przejaw i barwne odbicie. Rzecz jasna, owe odbicia są tytułami należnymi słońcu, lecz nie ukazują one wszystkich dzieł jego wspaniałości.
Zatem w owym porównaniu, które miesza się z rzeczywistością, do doskonałości można dotrzeć na trzy sposoby, z których każdy jest inny, a różnice dotyczą zalet owych doskonałości i szczegółów właściwych każdej z nich poziomów świadectwa. Jednak jeśli chodzi o wniosek, podporządkowanie się prawdzie i zatwierdzenie rzeczywistości, owe doskonałości są zgodne. Jak człowiek nocy, który nigdy nie widział słońca, lecz jedynie jego cień widoczny w zwierciadle księżyca, nie może objąć swym ciasnym umysłem właściwych słońcu olśniewającego światła i wielkiej siły przyciągania, lecz uznaje racje tych, którzy widzieli słońce i potrafią je opisać, podobnie ten, który nie jest w stanie dosięgnąć dzięki dziedzictwu Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) najwyższych poziomów takich Najpiękniejszych Imion, jak "Wszechmocny" czy "Ten, Który daje życie", jednak uznaje za prawdę Zmartwychwstanie i Wielkie Zgromadzenie dzięki temu, że zostały one zobrazowane, oświadczając, że nie ma znaczenia, czy owe kwestie mogą zostać zrozumiane przez rozsądek. Prawda dotycząca Zmartwychwstania i Sądu Ostatecznego jest przejawem
Najwspanialszego Imienia Boga i najwyższego poziomu niektórych spośród Jego Najpiękniejszych Imion. Ci, których wzrok nie sięga tak daleko, muszą uwierzyć w owe prawdy dzięki ich zobrazowaniu, podczas gdy ci, których umysły mogą sięgnąć tak daleko, widzą Zmartwychwstanie i Sąd Ostateczny z taką łatwością, z jaką widzą dzień i noc, wiosnę i zimę, i przyjmują tę prawdę ze spokojem umysłu.
Zatem to z powodu owej tajemnicy Koran omawia najwyższy poziom Zmartwychwstania i Wielkiego Zgromadzenia, mówiąc o nich najbardziej szczegółowo i w najbardziej doskonałym stylu, zaś nasz Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), w którym przejawiło się Najwspanialsze Imię Boga, nauczał o nich w ten sam sposób.. Mądrość przewodnictwa wymagała tego, by dawni prorocy, których społeczności były nieco proste i prymitywne, nie przekazywali nauki o Zmartwychwstaniu na jej najwyższym poziomie, aż do najdrobniejszych szczegółów. Również z powodu owej tajemnicy niektórzy spośród ludzi, którzy kroczą ścieżką świętości, nie ujrzeli lub nie mogli ukazać najwyższego stopnia niektórych spośród prawd wiary. Również z powodu owej tajemnicy istnieją poważne różnice między tymi, którzy poznali Boga.
Owa prawda ukazuje wiele innych tajemnic, podobnych tym, które wymieniliśmy. Teraz (jako że nasze porównanie jedynie w niewielkim stopniu wskazuje na niezmiernie rozległą i głęboką prawdę) poprzestaniemy na owym porównaniu, nie próbując pojąć tajemnic, które leżą poza granicami naszych możliwości.
GAŁĄŹ TRZECIA
Jako że hadisy, które mówią o znakach końca czasu, o wydarzeniach, jakie będą miały miejsce u kresu czasu, a także o zaletach pewnych uczynków i o nagrodzie za te uczynki, zostały niewłaściwe zrozumiane, niektórzy spośród uczonych polegających jedynie na rozumie orzekli, że niektóre z owych hadisów są albo słabe, albo zmyślone[5], podczas gdy niektórzy spośród uczonych, których wiara była słaba, lecz egoizm silny, posunęli się aż do zaprzeczenia im. W tym miejscu nie podejmiemy się szczegółowego omówienia owego tematu, lecz jedynie wyjaśnimy dwanaście Zasad.
Zasada Pierwsza: Tę kwestię objaśniliśmy w pytaniu i odpowiedzi zawartych w zakończeniu Słowa Dwudziestego, a jej streszczenie mówi, że religia jest egzaminem, jest próbą, która pozwala rozróżnić dusze wzniosłe od dusz niegodziwych. Owa zasada mówi zatem o kwestiach, które w przyszłości każdy ujrzy na własne oczy, lecz czyni to w taki sposób, że
ani nie pozostają one zupełnie nieznane, ani też nie stają się oczywiste dla wszystkich, by każdy musiał je potwierdzić. Otwiera drzwi dla rozsądku człowieka, lecz nie wyjmuje z jego ręki cugli woli, ponieważ gdyby znaki Dnia Ostatniego ukazały się z całkowitą oczywistością, a każdy musiałby je potwierdzić, usposobienie podobne węglowi pozostałoby równe temu, które jest niczym diament. Tajemnica odpowiedzialności człowieka i wyniki próby, jakiej jest poddawany, obróciłyby się wniwecz. To dlatego doszło do wielu sporów w temacie kwestii takich jak te, które dotyczą Mahdiego czy Sufjana[6]. Przekazy również w znacznym stopniu różnią się między sobą; stały się one oświadczeniami, które zaprzeczają sobie nawzajem.
Zasada Druga: Kwestie dotyczące islamu mają rozmaite poziomy. Jeśli jedna wymaga niezachwianych dowodów, to w przypadku innej wystarczająca jest opinia większości, zaś jeszcze inne wymagają jedynie zgody, akceptacji i tego, by nie zostały odrzucone. Wobec tego kwestie drugorzędne czy poszczególne wydarzenia, które nie należą do podstaw wiary, nie wymagają całkowitej zgodności i rozstrzygającego dowodu, lecz tylko braku odrzucenia, a także tego, by uznać to, co mówią, i nie wtrącać się do tych spraw.
Zasada Trzecia: W czasach towarzyszy Proroka większość uczonych spośród żydów i chrześcijan przyjęła islam, zaś ich dawna wiedza również stała się muzułmańska. Obecnie ludzie wyobrażają sobie, że niektóre tematy z ich dawnej wiedzy, które były sprzeczne z prawdą, są częścią islamu.
Zasada Czwarta: Niekiedy za część hadisu jako takiego uważa się słowa tego, kto przekazał hadis, lub wnioski, jakie wyciągnął przekazujący. Jednakże jako że człowiek nie może być wolnym od wad, przyjęto, że niektóre ze słów lub sprzecznych z prawdą wniosków przekazującego należą do treści hadisu, przez co oznajmiono, że ów hadis jest słaby.
Zasada Piąta: Zgodnie ze znaczeniem hadisu:
[7], niektóre ze znaczeń, jakie ukazały się dzięki natchnieniu przekazujących hadisy uczonych, którzy podążali ścieżką oświecenia i świętości, zostały wzięte za część hadisu. Tymczasem z powodu pewnych przeszkód natchnienie świętych (ar. ałlija) może być w błędzie, zaś z tego mogą wziąć swój początek pewne kwestie sprzeczne z prawdą.
Zasada Szósta: Istnieją pewne historie, które, stając się powszechnie znane, stały się przysłowiowe. Ich prawdziwe znaczenia nie zrodziły się w umyśle, a tym, nad czym trzeba się zastanowić, jest pytanie, dla jakiego celu owe historie były rozpowszechniane. Niektóre spośród historii i legend, które w ten sposób stały się dobrze znane wśród ludzi, Szlachetny
Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) opowiadał jako przypowieści czy metafory, mając na względzie prowadzenie ludzi drogą prostą. Jeśli w prawdziwym znaczeniu kwestii tego rodzaju jest jakikolwiek błąd, dotyczy on zwyczajów i tradycji ludzi, a także sposobów, na jakie dana historia była przekazywana między nimi.
Zasada Siódma: Istnieje wiele porównań i paraboli, które wraz z upływem czasu oraz wraz z przechodzeniem ich z rąk nauki do rąk ignorancji zostały przyjęte dosłownie, uznane za fakt i błędnie zrozumiane. Na przykład ludzie wyobrażają sobie, że dwaj aniołowie Boga, którzy w świecie podobieństw nazywani są Bykiem i Rybą[8] - a należą do tych, którzy nadzorują zwierzęta lądu i morza i są przedstawiani jako byk i ryba - rzeczywiście są wielkim bykiem i materialną rybą, co jest niewłaściwą interpretacją hadisu. A oto inny przykład: Pewnego razu w obecności Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) usłyszano głęboki łoskot. Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) orzekł: Ten dźwięk wydała skała, która przez siedemdziesiąt lat staczała się ze zbocza góry, a teraz uderzyła w dno Piekła [9]. Ktoś, kto słyszy ten hadis, a nie zna prawdy, może zboczyć z drogi prostej w zaprzaństwo, jednak dwadzieścia minut po tym, jak Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) wyrzekł owe słowa, ich znaczenie stało się jasne, bowiem przybył pewien człowiek, który powiedział do Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie): "Przed chwilą zmarł znany hipokryta". Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) w najbardziej elokwentny sposób opisał życie tego hipokryty, dla którego siedemdziesiąt lat niewiary było nieprzerwanym spadaniem do poziomu najniższego z niskich, jakby był on kamieniem Piekła, a Wszechmocny Bóg sprawił, że w chwili śmierci tego człowieka usłyszano ów łoskot.
Zasada Ósma: Na tej arenie próby i w owym królestwie egzaminu Wszechmocny i Wszechmądry Bóg ukrył najbardziej istotne rzeczy pośród wielu innych, co wiąże się z wieloma zamysłami, korzyściami i przykładami mądrości. Ukrył On na przykład Noc Przeznaczenia pośród całego miesiąca ramadan; czas, w którym modlitwy spotykają się z odpowiedzią, pośród całego piątku; świętych (ar. ałlija), których dobre czyny są przyjmowane, wśród całej ludzkości; wyznaczoną godzinę śmierci w życiu człowieka, a Dzień Zguby w życiu świata[10]. Gdyby godzina śmierci człowieka była jasno określona, pierwsza połowa jego życia upływałaby w całkowitym niedbalstwie, zaś druga - podobna kroczeniu krok za krokiem ku szubienicy - w przerażeniu. By została zachowana równowaga między tym światem, a światem, który nadejdzie, by pozostała trwałą równowaga między nadzieją i strachem,
musi być tak, że śmierć może nadejść w każdej chwili, a wobec tego dwadzieścia lat życia w niepewności jest lepsze niż tysiąc lat życia z jasno określoną godziną śmierci.
Dzień Ostatni jest wyznaczoną godziną dla świata, owego "makroczłowieka". Gdyby ów czas został jasno określony, wczesne wieki i wieki średnie pogrążyłyby się w całkowitym niedbalstwie, zaś późniejsze stulecia w przerażeniu. Jak w swym życiu osobistym człowiek martwi się sprawami trwałego istnienia jego domu czy wioski, tak w życiu społecznym, jako członek ludzkości, martwi się sprawami, które dotyczą trwałego istnienia ziemi i świata. Koran mówi:
[11] ,co oznacza, że Dzień Zguby jest bliski. Fakt, że ów Dzień nie nastąpił przez z górą tysiąc lat, nie zaprzecza jego bliskości, ponieważ Dzień Zguby jest wyznaczoną godziną dla świata, zaś w odniesieniu do życia świata tysiąc lub dwa tysiące lat są niczym minuta lub dwie w odniesieniu do roku. Dzień Zguby i Godzina nie są wyznaczone jedynie dla rodzaju ludzkiego (gdyby były jedynie z nim związane, mogłyby być postrzegane jako odległe), dlatego Wszechmądry w Swej wszechwiedzy zawarł Godzinę pośród pięciu ukrytych rzeczy. To z powodu tajemnicy owego braku sprecyzowania w każdej epoce (również w wieku szczęśliwości za życia Proroka, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) ludzie byli przerażeni perspektywą końca świata, a niektórzy mówili nawet, że wszystkie z warunków owego wydarzenia zostały już spełnione[12].
Nieuczciwi ludzie, którzy nie znają prawdy, mówią: "Z jakiego to powodu towarzysze Proroka, których serca były czujne, a wzrok przenikliwy, którym przekazano wiedzę o wszystkich szczegółach życia ostatecznego, przypuszczali, że wydarzenie, które nie nastąpiło przez kolejne tysiąc czterysta lat, jest bliskie ich czasom, jakby ich idee były odległe od prawdy o tysiąc lat?"
Odpowiedź: Ponieważ dzięki blaskowi bijącemu z rozmów Prorokiem (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) towarzysze rozmyślali o życiu ostatecznym więcej niż ktokolwiek inny, poznali przemijanie tego świata, pojęli Bożą mądrość zawartą w nieprecyzyjnym określeniu Godziny Dnia Zguby, przeto zawsze oczekiwali wyznaczonej godziny tego świata i poważnie pracowali na rzecz życia ostatecznego. Szlachetny Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) powtarzał: Spodziewaj się Dnia Zguby i wyczekuj go [13], a słowa te były proroczym przewodnictwem biorącym swój początek z owej mądrości; nie były oznajmieniem o objawieniu dotyczącym określonego czasu tego
wydarzenia, nie były również dalekie od prawdy. Przyczyna to jedno, a mądrość to co innego. Zatem tego rodzaju słowa Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) wynikały z mądrości zawartej w tym, że pewne rzeczy pozostały nieokreślone.
Również z powodu owej tajemnicy przyjścia ludzi, którzy pojawią się u kresu czasu (takich jak Mahdi czy Sufjan), spodziewano się na długo wcześniej, nawet w czasach pokolenia, które nastąpiło po Proroku (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a niektórzy mieli nadzieję, że pożyją wystarczająco długo, by ich zobaczyć. Niektórzy spośród świętych powiedzieli nawet, że Mahdi i Sufjan już odeszli. Tak jak w przypadku końca świata, Boża mądrość wymaga tego, by czas nadejścia owych ludzi również nie był jasno określony. Każda epoka potrzebuje Mahdiego, jeśli chodzi o znaczenie, jakie będzie miało jego przyjście, ponieważ będzie on tym, który umocni ducha wiernych i wybawi ludzi od rozpaczy, a każde stulecie musi mieć swój udział w owym znaczeniu. By ludzie w swej nieuwadze nie podążali za złem, by nie wypuścili z rąk cugli swej duszy, w każdym stuleciu pojawiają się straszliwe jednostki, które prowadzą innych ku wojnie, przed którą nie sposób nie zadrżeć ze strachu. Gdyby wszystko zostało jasno określone, przepadłyby korzyści wynikające z przewodnictwa natury ogólnej.
A oto, na czym polega różnica w przekazach mówiących o takich ludziach, jak Mahdi, a także w znaczeniu owych przekazów: Ten, kto objaśnia hadis, dostosowuje jego tekst do własnej interpretacji i do własnych komentarzy. Na przykład, skoro ośrodkami władzy swoich czasów były Damaszek czy Medyna, wyobrażano sobie, że do wydarzeń związanych z Mahdim czy Sufjanem dojdzie w miejscach takich, jak Basra, Kufa, czy Damaszek (to jest w regionach, których stolicami były ówczesne centra władzy), i stosownie do tego objaśniano hadisy. Co więcej, wyobrażano sobie, że wielkie dzieła całej wspólnoty, które przejawią się w owych ludziach, będą ich dziełami, zatem stosownie do tego objaśniano hadisy, przypisując owym nadzwyczajnym jednostkom kształt, po którym każdy będzie mógł je rozpoznać, kiedy już przyjdą. Jednakże, jak już powiedzieliśmy, ten świat jest areną próby; drzwi dla rozsądku stoją otworem, a ręka nadal dzierży wodze woli. Zatem kiedy pojawią się owe jednostki, czy nawet kiedy pojawi się straszliwy Dadżdżal, z początku wielu ludzi nie będzie wiedziało, że jest on Dadżdżalem, a nawet on sam nie będzie tego wiedział. Owe osobistości kresu czasu zostaną rozpoznane dzięki wnikliwemu spojrzeniu i dzięki światłu wiary.
W hadisie dotyczącym Dadżdżala, którego przyjście będzie jednym ze znaków kresu czasu, przekazano: Jego pierwszy dzień będzie jak rok; jego drugi dzień będzie jak miesiąc; jego trzeci dzień będzie jak tydzień, a jego czwarty dzień będzie taki, jak inne dni. Kiedy przyjdzie, usłyszy o nim cały świat. Przemierzy on świat w ciągu czterdziestu dni [14]. Niektórzy nieuczciwi ludzie powiedzieli, iż to, o czym mówi ten hadis, jest niemożliwe ( Niech Bóg uchroni!), posuwając się aż do zaprzeczenia hadisowi i uznania go za nieważny. Tymczasem prawda - choć wiedza w tym temacie należy jedynie do Boga - musi wyglądać następująco:
Hadis wskazuje na to, że na północy, która jest siedzibą największej niewiary, pojawi się pewien człowiek, że stanie on na czele potężnego nurtu, jaki wyłoni się z bezbożnych idei naturalizmu, i że będzie on ateistą. W hadisie zawarty jest widoczny przykład mądrości, jako że na szerokości geograficznej blisko bieguna północnego rok to tylko jeden dzień i jedna noc, sześć miesięcy nocy i sześć miesięcy dnia. Słowa mówiące o tym, że jeden dzień Dadżdżala będzie jak jeden rok, wskazują na to, że pojawi się on na tej szerokości geograficznej. Słowa jego drugi dzień będzie jak miesiąc oznaczają, że będzie on podążał z północy, aż dotrze do krajów, w których słońce nie zachodzi przez jeden miesiąc lata. Tak, hadis sugeruje (i wskazuje na to, wiążąc z Dadżdżalem pewne cechy dnia), że Dadżdżal pojawi się na dalekiej północy i najedzie cywilizowany świat, podążając na południe. Będzie nadal podążał w tym samym kierunku, aż dotrze do miejsca, w którym słońce nie zachodzi przez jeden tydzień (przebywałem w takim miejscu, kiedy byłem przetrzymywany w Rosji jako jeniec wojenny - niezbyt daleko od nas leżało miejsce, w którym słońce nie zachodziło przez tydzień, a Rosjanie zwykli tam podróżować, by oglądać to zjawisko), a później do takiego, w którym wschód słońca od jego zachodu dzielą trzy godziny. Co się tyczy części hadisu, która mówi: Kiedy przyjdzie, usłyszy o nim cały świat, tę zagadkę pomagają rozwikłać telegraf i radio, zaś przemierzenie świata w ciągu czterdziestu dni wyjaśniają samolot i kolej żelazna, które będą rumakami Dadżdżala. Dziś owe dwa twierdzenia są czymś banalnym dla zaprzańców, którzy dawniej uważali je za niemożliwe!
Ponieważ temat Goga i Magoga (ich przyjście również będzie jednym ze znaków końca świata), a także bariery, opisałem szczegółowo w innym traktacie, odsyłam czytelników do owego traktatu, zaś w tym miejscu powiem jedynie, że istnieją przekazy, wedle których Mandżurowie i Mongołowie, którzy kiedyś sprawili, że ludzkość pogrążyła się w chaosie, i stali się przyczyną zbudowania Wielkiego Muru Chińskiego, kiedy zbliży się Dzień Zguby, ponownie obalą ludzką cywilizację, zaś ich idea będzie podobna do anarchii.
Niektórzy z ateistów pytają: "Gdzież są owe liczne plemiona, które mają dokonać tych nadzwyczajnych dzieł?"
Odpowiedź: Szarańcza pojawia się w olbrzymiej ilości podczas jednej pory roku, zatem wraz ze zmianą pór roku kataklizm, jakim będą owe liczne plemiona, rozerwie kraj, w którym dzisiaj są one ledwie kilkoma ludźmi. Kiedy nadejdzie czas, na rozkaz Boga owych kilku ludzi stanie się wielką i tak samo zepsutą rzeszą. Jest tak, jakby ów naród został przetrzebiony, lecz nie jest zniszczony, a powróci, kiedy nadejdzie czas. Za zezwoleniem Boga te same plemiona, które niegdyś wywróciły świat
do góry nogami, uczynią to raz jeszcze, kiedy nadejdzie odpowiednia pora, lecz to, co pobudzi je do tego, przybierze inny kształt.
[15]
Zasada Dziewiąta: Rezultaty niektórych spośród kwestii wiary odnoszą się do tego świata, ciasnego i ograniczonego, podczas gdy inne wskazują na świat życia ostatecznego, rozległy i doskonały. By wydać właściwy efekt - to jest, albo zachęcić do danego czynu, albo też powstrzymać od niego - niektóre hadisy mówiące o zaletach pewnych uczynków i wynagrodzeniu za nie odznaczają się wielce elokwentnym stylem, zaś pewni bezmyślni ludzie uznali je za przesadzone. Jednakże ponieważ wszystkie owe hadisy są czystą prawdą, nie ma w nich ani przesady, ani żadnego przejaskrawienia.
Jest pewien hadis, nad którym ludzie nieuczciwi głowią się bardziej niż nad jakimkolwiek innym, a jego znaczenie jest następujące:
Gdyby ten świat był wart dla Wszechmocnego Boga tyle, co skrzydełko muchy, niewierni nie dostaliby z niego nawet łyka wody [16]. A oto, jaka jest prawda w temacie owego hadisu: Zwrot dla Wszechmocnego Boga wskazuje na wieczne królestwo. Tak, jako że światło bijące z wiecznego królestwa trwa wiecznie, to nawet jego odblask maleńki jak skrzydełko muchy jest czymś większym od przemijającego światła, które wypełnia oblicze ziemi. Znaczenie owego hadisu nie mówi, że wielki świat jest równy skrzydełku muchy, lecz mówi, że własny świat każdego człowieka, który mieści się w jego krótkim życiu, nie może się równać z wiecznie trwającym blaskiem Boga i Jego darami pochodzącymi z wiecznego królestwa, choćby ważyły one jedynie tyle, co skrzydełko muchy.
Co więcej, świat ma dwa, a zaiste, nawet trzy oblicza. Jedno jest zwierciadłem dla Najpiękniejszych Imion Wszechmocnego Boga; drugie wskazuje na życie ostateczne i jest dla niego polem uprawnym; trzecie wskazuje na przemijanie i nieistnienie - i tym jest świat ludzi zbłądzenia, który nie pozostaje w zgodzie ze sprawiającymi Bogu zadowolenie rzeczami, jakie są nam znane. Oznacza to, że owo trzecie oblicze nasuwa wnioski dotyczące nie wielkiego świata, który jest zwierciadłem dla Najpiękniejszych Imion Boga, który składa się z przesłań Przedwiecznego, będącego ponad wszelką potrzebę, który jest polem uprawnym dla życia ostatecznego, lecz dotyczące świata ludzi oddających cześć temu światu, który jest przeciwieństwem życia ostatecznego, źródłem wszelkiego zła i zdrojem nieszczęść, a nie jest wart nawet jednej wiecznie trwającej cząstki darów, jakie będą dane wiernym w życiu ostatecznym. Jak można porównać z ową najbardziej głęboką i poważną prawdą sposób, w jaki ów hadis jest pojmowany przez nieuczciwych ateistów? Jak ma się do owej prawdy fakt, że ci ateiści uważają znaczenie hadisu za przesadę i przejaskrawienie?
Innymi hadisami, jakie niesprawiedliwi ateiści uznają za przesadne, a nawet za niemożliwe, są przekazy dotyczące wartości niektórych sur Koranu i nagrody za ich wyrecytowanie, zgodnie z którymi sura Al-Fatiha jest jak cały Koran[17], sura Al-Ichlas jak jedna trzecia Koranu[18], sura Al-Zalzala jak jedna czwarta[19], sura Al-Kafirun również jak jedna czwarta[20], a nagroda za wyrecytowanie sury Ja, Sin będzie taka, jak za wyrecytowanie całego Koranu dziesięć razy[21]. Niesprawiedliwi i bezmyślni ludzie powiedzieli, że jest to niemożliwe, jako że sura Ja, Sin - tak jak inne chwalebne sury - jest częścią Koranu, co sprawia, że dotyczący jej hadis staje się pozbawiony sensu.
Odpowiedź: Oto, jaka jest prawda: Za wyrecytowanie każdej z liter Wszechmądrego Koranu będzie taka nagroda, jak za wykonanie jednego dobrego uczynku. Dzięki Bożej łasce zasługa, jaką daje przeczytanie jednej litery, kiełkuje i wydaje niekiedy dziesięć, niekiedy siedemdziesiąt, a niekiedy siedemset zasług, jak w przypadku liter ajatu al-kursi (2:255). Niekiedy owa jedna litera daje półtora tysiąca dobrych uczynków, jak jest to z literami sury Al-Ichlas, a niekiedy nawet dziesięć tysięcy, jak w przypadku wersetów recytowanych podczas nocy połowy miesiąca szaban czy też w innych porach, podczas których dobre uczynki są przyjmowane. Niekiedy jedna litera daje trzydzieści tysięcy dobrych uczynków (jak w przypadku wersetów recytowanych podczas Nocy Przeznaczenia), które w swej mnogości podobne są do ziarnek maku. Fakt, że podczas tej nocy nagroda za wyrecytowanie jednej litery z Koranu zostanie pomnożona
trzydzieści tysięcy razy, staje się zrozumiałym dzięki wskazaniu na to, że Noc Przeznaczenia jest równa tysiącowi miesięcy[22].
Przypuśćmy na przykład, że na pewnym polu zasadzono tysiąc sadzonek kukurydzy. Jeśli jedno ziarno wyda siedem pędów, a każdy z nich wyda dwieście ziaren, wówczas owo jedno ziarno stanie się równym dwóm trzecim całego pola. Jeśli ziarno wyda dziesięć pędów, a każdy z nich wyda dwieście ziaren, wówczas owo jedno ziarno będzie warte po dwakroć więcej, niż całe pole. Sam możesz wyciągnąć dalsze analogie w ten sam sposób.
Wyobraźmy sobie, że Wszechmądry Koran jest świetlistym, uświęconym, niebiańskim polem. Każda z jego liter wraz z początkową zasługą za jej wyrecytowanie jest jak ziarno. Pędów owych ziaren nie będziemy brali pod uwagę, lecz można do nich porównać sury i wersety, o których mówią hadisy dotyczące zasługi za ich wyrecytowanie, takie jak sury Ja, Sin, Al-Ichlas, Al-Fatiha, Al-Kafirun czy Al-Zalzala. W Koranie jest trzysta tysięcy sześćset dwadzieścia liter, a sura Al-Ichlas wraz ze słowami Bismi-llahi Ar-Rahmani Ar-Rahim (ar. W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego) ma ich sześćdziesiąt dziewięć, zaś trzy razy sześćdziesiąt dziewięć daje dwieście siedem. Podobnie jeśli policzymy litery w surze Ja, Sin, porównamy je z liczbą liter w całym Koranie, a następnie pomnożymy ich liczbę przez dziesięć, okaże się, że za każdą literę sury Ja, Sin otrzymujemy nagrodę równą niemal takiej, jak za pięćset dobrych uczynków, które zostaną nam policzone. Jeśli tę samą zasadę zastosujesz do innych sur, pojmiesz, jak subtelną, finezyjną i pozbawioną przesady jest owa prawda.
Zasada Dziesiąta: Podobnie jak w przypadku większości innych gatunków stworzeń, tak i wśród rodzaju ludzkiego pewne jednostki są nadzwyczajne przez wzgląd na wartość ich uczynków. Jeśli ci ludzie rozwijają się w czynieniu dobra, stają się przyczyną dumy całej ludzkości, lecz w przeciwnym razie stają się powodem jej hańby. Owi wybitni ludzie pozostają ukryci, jakby każdy z nich stawał się zbiorową osobowością, istniejącym w wyobraźni celem. Inni starają się ich naśladować, i zaiste jest to możliwe. Oznacza to, że doskonałość owych nieokreślonych, nadzwyczajnych ludzi sprawia, że staje się dla nich możliwe przebywanie w wielu miejscach równocześnie, a zgodnie z logiką, przez wzgląd na owo nieokreślenie, to, co w nich powszechne, może przybrać kształt tego, co możliwe. Staje się możliwym, że wszystkie ich uczynki wydadzą rezultat, o jakim mówi hadis: Kto pomodli się dwa rakaty w takim-to-a-takim czasie, otrzyma taką nagrodę, jak za wykonanie pielgrzymki [23]. Jest zatem prawdą, że dwa rakaty modlitwy wykonanej w określonym czasie mogą być warte
tyle, co pielgrzymka. Z powodu ogólnej natury tego hadisu, jego znaczenie można odnieść do wszystkich modlitw złożonych z dwóch rakatów. To, na co wskazują przekazy tego rodzaju, nie jest w swej istocie stałe i niezmienne, ponieważ taką ewentualność wyklucza istnienie warunków przyjęcia danego czynu, który może być natury albo przejściowej i doskonałej, albo możliwej i ogólnej. Oznacza to, że w hadisach tego rodzaju to, co niezmienne, zależy od tego, co możliwe. Na przykład pewien hadis mówi: Obmawianie jest jak morderstwo [24] (co oznacza, że ten, kto oddaje się obmawianiu, przynosi niczym morderca szkodę większą niż śmiertelna trucizna), a inny mówi: Dobre słowo jest czynem tak dobrym, jak wyzwolenie niewolnika [25].
By zachęcić do czynienia dobra, a powściągnąć czynienie zła, pewne narracje wskazują na możliwe istnienie owego nieokreślonego, doskonałego człowieka, który może być wszechobecny, jakby było ono rzeczywistością, wzbudzając zapał do czynienia dobra i wstręt wobec zła. Co więcej, rzeczy należących do świata wiecznego nie można mierzyć skalą tego świata, a najwspanialsza rzecz tutaj nie jest równa najmniej ważnej tam. Nagroda za dobre uczynki wskazuje na tamten świat, lecz nasze spojrzenie nie może sięgnąć poza ten świat, stąd nie możemy objąć owej nagrody swoim umysłem, jak w przypadku słów:
[26], które odnoszą się do fraz:
[27]
Takie przekazy są tym, co najbardziej przyciąga uwagę ludzi niesprawiedliwych i bezmyślnych. A oto, jaka jest prawda w owej kwestii:
Wiemy, na ile przy naszych ciasnych umysłach i spojrzeniach ograniczonych do tego świata możemy sobie wyobrazić, czym będzie nagroda Mojżesza i Aarona (niech będzie z nimi pokój). Nagroda, jaką Najbardziej Litościwy przyzna jednemu ze Swych nieskończenie potrzebujących sług w świecie wiecznego szczęścia, w zamian za jedną inwokację, może być równa nagrodzie Mojżesza i Aarona, na ile jesteśmy w stanie ją pojąć i zgodnie z naszymi domysłami w jej temacie.
Wyobraźmy sobie, że pewien prymitywny, nieokrzesany człowiek nigdy nie widział króla i nie zna majestatu królewskiej władzy. Wyobraża on sobie naczelnika wioski, a jego ograniczone pojmowanie sprawia, że myśli on o królu jako o kimś, kto stoi wyżej od owego naczelnika. Dawno temu nawet wśród nas żyło pplemię prostych ludzi, którzy zwykli mawiać: "Nasz pan wie, co robi sułtan, nawet wtedy, kiedy sułtan gotuje dla siebie zupę z pszenicy w stojącym na piecu rondlu". Oznacza to, że w swych ciasnych umysłach wyobrażali sobie oni sułtana jako kogoś, kto tak po prostu gotuje zupę, sądząc, że jego majestat równy jest powadze kogoś, kto ma rangę kapitana. Gdyby ktoś powiedział jednemu z ludzi owego klanu: "Jeśli dzisiaj zrobisz dla mnie to-a-to, sprawię, że twoim udziałem stanie się takie dostojeństwo, jakie wedle twego wrażenia jest udziałem sułtana, mianując cię kapitanem", byłoby to słuszne, ponieważ ciasny umysł owego człowieka nie mógłby objąć królewskiego majestatu, lecz jedynie powagę należną kapitanowi.
Przy naszych ciasnych umysłach i spojrzeniach ograniczonych do tego świata, jesteśmy podobni owemu prymitywnemu człowiekowi i nie możemy objąć myślą nagrody związanej z życiem ostatecznym. Nagroda, o której mówimy, nie będzie prawdziwie równa nagrodom Mojżesza i Aarona (niech będzie z nimi pokój), ponieważ zgodnie z zasadą dotyczącą porównań i przypowieści to, co nieznane, porównywane jest do tego, co znane. Prawdziwa nagroda, jaką jeden z wierzących sług Boga otrzyma za swą inwokację, której nie znamy, porównywana jest do nagrody, o której mamy pewne wyobrażenie. Co więcej, jeśli chodzi o obejmowanie odbicia słońca, równe są powierzchnia morza i serce kropelki wody; różnica dotyczy jedynie jakości. Istota nagrody, jaka odbija się w zwierciadłach podobnych oceanom dusz Mojżesza i Aarona (niech będzie z nimi pokój), jest tym samym, co istota nagrody, jaką za wyrecytowanie wersetu koranicznego otrzyma wierzący sługa Boga, podobny kropelce wody. Owe nagrody są tym samym co do swej istoty i ilości, jednak różnią się co do jakości, zależnie od właściwości człowieka.
Ponadto niekiedy zdarza się, że jedno słowo lub jedno wychwalenie Boga otwierają drzwi wiodące do skarbca szczęśliwości, których nie udawało się otworzyć, służąc Bogu przez sześćdziesiąt lat. Oznacza to, iż niekiedy zdarza się tak, że przeczytanie pojedynczego wersetu może nam przynieść taką korzyść, jak przeczytanie całego Koranu. Jeden blask Boga, jaki stał się udziałem Szlachetnego Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), w którym przejawiło się Najwspanialsze Imię Boga, dzięki jednemu wersetowi, może być równym wszystkim blaskom otrzymanym przez jednego z pozostałych proroków. Nie będzie sprzeczne z prawdą, jeśli powiemy, że dzięki "dziedzictwu proroctwa" wierny,
w którym przejawia się cień Najwspanialszego Imienia, otrzymuje stosownie do własnych zdolności nagrodę równą co do ilości blaskowi, jaki stał się udziałem jednego z proroków. Co więcej, zasługa i nagroda pochodzą ze świata światła, a jeden świat spośród owych światów może zostać zawarty w pyłku. Jak niebiosa ze wszystkimi ich gwiazdami mogą ukazać się w drobnym odłamku szkła, tak świetlista zasługa i nagroda podobna niebiosom mogą zostać umieszczone w inwokacji lub wersecie, który staje się przejrzysty dzięki czystej intencji.
Podsumowanie: O, nieuczciwy, bezmyślny, egocentryczny, czepialski człowieku, którego wiara jest słaba, a który mocno trzymasz się swej filozofii! Zastanów się nad owymi dziesięcioma Zasadami i nie szukaj pretekstu, który pomógłby ci uznać hadis za zaprzeczający prawdzie i zupełnie sprzeczny z rzeczywistością! Nie wytykaj palcem hadisów, które budzą twój sprzeciw, ponieważ wtedy rzucasz oskarżenia pod adresem Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i jego bezgrzeszności! Owe dziesięć Zasad - wraz z tym, co z nich wynika - sprawi, że wyrzekniesz się swego zaprzaństwa. Mówią one: "Jeśli rzeczywiście istnieje jakiś błąd, jest to nasz błąd, nie zaś błąd hadisu". Mówią również: "Jeśli w rzeczywistości błąd nie istnieje, był on wynikiem naszego niewłaściwego rozumienia hadisu". Mówiąc w skrócie, jeśli jednak wejdziesz na pokład okrętu zaprzaństwa i odrzucenia, najpierw musisz zaprzeczyć owym dziesięciu Zasadom i wykazać, że są one fałszywe. Następnie, jeśli jesteś uczciwy, a zastanowiłeś się nad owymi dziesięcioma Zasadami z należytą uwagą, nie próbuj zaprzeczać hadisowi tylko dlatego, że twój rozum uznaje go za sprzeczny z prawdą! Powiedz: "Błąd tkwi albo w objaśnieniu, albo w interpretacji, albo w komentarzu", i nie krytykuj szlachetnego hadisu.
Zasada Jedenasta: Jak w Koranie znajdziemy niejasne wersety, które potrzebują interpretacji (lub raczej wymagają całkowitego podporządkowania się), tak również wśród hadisów znajdziemy trudności podobne owym pozornym niejasnościom Koranu. Hadisy niekiedy wymagają nadzwyczaj starannego objaśnienia i interpretacji. Niech przykłady, które przytoczyliśmy powyżej, będą dla ciebie wystarczające.
Tak, ten, kto nie śpi, może zinterpretować sen śpiącego, a niekiedy ten, kto śpi, słyszy słowa ludzi, którzy są blisko niego, a nie śpią, lecz interpretuje je zgodnie ze znaczeniem, jakie im nadaje, które jest stosowne do świata jego snu. O, człowieku ogłupiony przez sen niedbalstwa i filozofii! Nie zaprzeczaj w swym śnie rzeczom, jakie ujrzał ten, w którym
przejawiło się znaczenie słów:
[28], a także:
[29], kiedy nie spał i był w pełni świadomy, interpretując je. Tak, jeśli kogoś, kto śpi, ugryzie komar, ów człowiek niekiedy śni o tym, że został ciężko ranny na wojnie, a to w jego śnie jest prawdziwe. Gdyby go zapytać, powiedziałby: "Strzelano do mnie z karabinów i naprawdę zostałem ranny", jednak siedzący przy nim śmialiby się z bólu, jaki ów człowiek cierpiał we śnie. Zatem zaspane myśli niedbalstwa i filozofii z całą pewnością nie mogą stać się kryterium, wedle którego będzie się oceniało prawdy proroctwa.
Zasada Dwunasta: Jako że proroctwo, potwierdzenie Bożej jedności i wiara wskazują na jedność Boga, na Jego istnienie i na życie ostateczne, stosownie do tego postrzegają one prawdę i rzeczywistość, podczas gdy filozofowie i naukowcy wskazują na mnogość, pozorne przyczyny i naturę, stosownie do tego postrzegając świat. Te dwa punkty widzenia są niezmiernie odległe od siebie nawzajem. Największy cel ludzi filozofii pośród celów uczonych religii i teologii staje się tak mały i pozbawiony znaczenia, że aż niedostrzegalny.
Z tego powodu naukowcy dokonali wspaniałego postępu, jeśli chodzi o szczegółowe objaśnienia dotyczące natury wszystkich istot i ich najdrobniejszych stanów, lecz pozostali daleko w tyle za wzniosłymi naukami mówiącymi o Bogu i o życiu ostatecznym, które są prawdziwą mądrością i wiedzą; pozostali daleko w tyle za prostym człowiekiem wierzącym. Ci, którzy nie pojmują owej tajemnicy, przypuszczają, że dociekliwi uczeni islamu pozostali w tyle za filozofami, jednak jakże ci, których pogrążone w mnogości umysły nie mogą sięgnąć dalej niż ich wzrok, mieliby dosięgnąć tych, którzy dzięki "dziedzictwu proroctwa" podążają drogą wiodącą do świętych i wzniosłych celów?
Co więcej, jeśli rozważymy daną rzecz z dwóch punktów widzenia, ukaże ona dwie różne prawdy, a obie mogą być prawdziwe. Żaden fakt ustalony przez naukę nie jest w stanie dotknąć uświęconych prawd Koranu, a krótka ręka nauki nie może dosięgnąć czystej wzniosłości Koranu. Przytoczymy pewien przykład, by zobrazować tę prawdę:
Jeśli zastanowimy się na przykład nad kulą ziemską, przyjmując punkt widzenia ludzi nauki, prawda o niej będzie następująca: Ziemia jest planetą średniej wielkości, która krąży wokół słońca pośród niezliczonych gwiazd, zaś w porównaniu z gwiazdami jest niewielka. Jednak - jak wyjaśniliśmy
to w Słowie Piętnastym - jeśli zastanowimy się nad nią, przyjmując punkt widzenia ludzi Koranu, prawda o niej będzie następująca: Ponieważ człowiek, ów owoc świata, jest najbardziej wszechstronnym, najbardziej zdumiewającym, najbardziej bezsilnym, najsłabszym i najbardziej delikatnym spośród cudów Bożej mocy, przeto Ziemia, która jest jego kolebką i miejscem zamieszkania, jest pod względem swego znaczenia i widocznego w niej kunsztu sercem i środkiem wszechświata; mimo swej małości i skromności w porównaniu do niebios jest przejawem i wystawą wszystkich cudów Bożej mocy; jest miejscem, w którym odbijają się i skupiają przejawy wszystkich Najpiękniejszych Imion Boga; jest miejscem, w którym ukazuje się i odbija niekończące się działanie Wszechwładnego; jest narzędziem i targiem dla bezgranicznej mocy stwórczej Boga, a zwłaszcza dla szczodrego stwarzania licznych gatunków roślin i małych zwierząt; jest miejscem, w którym ukazywane są pomniejszone próbki stworzeń rozległych światów życia ostatecznego; jest szybko pracującym warsztatem tkackim, wytwarzającym wiecznie trwające materiały; jest szybko zmieniającym się miejscem, w którym powstają wieczne panoramy; jest ograniczonym i przemijającym polem uprawnym i kwietnikiem, który z wielką szybkością wytwarza nasiona, jakie wykiełkują w wiecznie trwających ogrodach.
Z powodu owego wielkiego znaczenia i ważności Ziemi jako miejsca ukazującego kunszt Boga Wszechmądry Koran utrzymuje, że jest ona - niczym drobny owoc wielkiego drzewa niebios - równa całym niebiosom, podobnie jak drobne serce warte jest tyle, co wielkie ciało. Koran umieszcza ziemię na jednej szali wagi, a całe niebiosa na drugiej, często mówiąc o Panu niebios i ziemi. Porównaj z ową kwestią inne kwestie i pojmij, że pozbawione duszy, niejasne prawdy filozofii nie mogą kolidować z olśniewającymi, żyjącymi prawdami Koranu. Ponieważ punkty widzenia filozofii i Koranu są inne, również ich prawdy wyglądają inaczej.
GAŁĄŹ CZWARTA
[30]
Wskażemy jedynie na jeden klejnot z wielkiego skarbca owego wzniosłego wersetu, a ów klejnot jest następujący:
Wszechmądry Koran jasno stwierdza, że wszystko - od niebios do ziemi, od gwiazd do much, od aniołów do ryb i od planet do cząsteczek - bije czołem Wszechmocnemu Bogu, oddaje Mu cześć, wychwala Go i wysławia. Jednak sposoby oddawania czci Bogu przez wszystkie owe stworzenia różnią się stosownie do właściwości tych istot i do Najpiękniejszych Imion Boga, jakie ukazują się w owych istotach; wszystkie te sposoby różnią się od siebie nawzajem. Wyjaśnimy jeden z owych różnych sposobów oddawania czci Bogu za pomocą porównania.
Na przykład - وَ لِلّٰهِ الْمَثَلُ الْاَعْلٰى [4] - kiedy potężny władca całego królestwa buduje miasto lub wspaniały pałac, zatrudnia on cztery kategorie pracowników.
Kategoria pierwsza to słudzy i niewolnicy władcy. Pracownicy tej kategorii nie otrzymują gaży ani wynagrodzenia, lecz z każdym dziełem, którego dokonają na rozkaz swego pana, doświadczają delikatnej przyjemności, stąd spełniają jego rozkazy z przyjemnością i zapałem. Każde słowo, jakie wypowiadają, by wychwalić swego władcę lub opisać go, zwiększa tę przyjemność i ów zapał. Owym pracownikom wystarczy świadomość połączenia z ich świętym panem, które uważają za wielki zaszczyt. Ponadto znajdują oni przyjemność w spoglądaniu na swe dzieła oczami ich władcy, przez wzgląd na niego i w jego imieniu. Nie potrzebują żadnej gaży, rangi ani wynagrodzenia.
Kategoria druga to zwykli słudzy. Nie wiedzą oni, dlaczego pracują; nie wiedzą nawet, że są zatrudniani przez owego chwalebnego władcę, który poprzez własne idee i wiedzę sprawia, że wykonują oni swą pracę, a także wypłaca im stosownie niską gażę. Owi słudzy nie są świadomi tego, jakież rozmaite i wszechstronne cele zostaną osiągnięte dzięki ich pracy i jakież wzniosłe kwestie staną się jej rezultatami. Niektórzy spośród nich wyobrażają sobie nawet, że praca, jaką wykonują, dotyczy jedynie ich samych, i nie mają innego celu prócz swej zapłaty.
Kategoria trzecia to niektóre zwierzęta, jakie władca całego królestwa zatrudnia do rozmaitych robót przy wznoszeniu miasta lub pałacu. Daje im jedynie furaż, lecz praca przy zadaniach odpowiednich dla zdolności owych zwierząt sprawia im przyjemność. Skoro możliwość lub zdolność uczynienia czegoś urzeczywistnia się poprzez działanie i pracę, praca staje się czymś tak naturalnym, jak oddychanie, a skutkuje rozwijaniem
się i przyjemnością. Stąd bierze się przyjemność płynąca z wszelkiej aktywności. Gażą i wynagrodzeniem sług tej kategorii są zatem jedynie furaż i owa przyjemność.
Kategoria czwarta to robotnicy, którzy wiedzą, co robią, z jakiego powodu i dla kogo pracują, co sprawia, że inni robotnicy wykonują swą pracę, jaki jest zamysł władcy całego królestwa i dlaczego ów władca sprawił, że robotnicy wykonują swoją pracę. Pracownicy tej kategorii są zatem zwierzchnikami i nadzorcami innych robotników. Otrzymują oni wynagrodzenie, którego wysokość zależy od rangi i stopnia pracownika.
Dokładnie w ten sam sposób Pan (ar. Ar-Rabb) niebios i ziemi, Któremu należy się wszelka chwała, Najpiękniejszy budowniczy tego świata i świata życia ostatecznego zatrudnia w pałacu tego świata, w królestwie przyczyn i skutków aniołów, zwierzęta, istoty nieożywione, rośliny i ludzi. Zatrudnia ich nie dlatego, że tego potrzebuje, ponieważ to On jest Stwórcą każdej rzeczy, lecz dla pewnych przykładów mądrości, zawartych w działaniu Jego mocy, majestatu i wszechwładzy. Sprawia, że wszystkie owe istoty oddają Mu cześć, a każdej z owych czterech grup wyznaczył inne obowiązki związane z aktami czci.
Pierwsza kategoria to aniołowie, którzy w naszym porównaniu zostali przedstawieni jako niewolnicy. Dla aniołów nie istnieje dokładanie starań ani rozwijanie się; ich stacja i ranga są niezmienne i określone, zaś oni sami doznają właściwej dla nich przyjemności, która jest pochodną ich pracy samej w sobie, jaką jest oddawanie czci Bogu. Oznacza to, że nagroda owych sług Boga zawarta jest w ich obowiązkach. Jak człowiek karmi się powietrzem, wodą, światłem i jedzeniem, czerpiąc z nich przyjemność, tak aniołowie karmią się wszelkimi odmianami wspominania Boga, wychwalania i wysławiania Go, oddawania Mu czci, poznawania Go i miłowania, czerpiąc z nich przyjemność. Jako że zostali oni stworzeni ze światła, światło wystarczy im jako zaopatrzenie. Nawet przyjemne zapachy, które są czymś bliskim światłu, dla aniołów są rodzajem pożywienia, dostarczającym im uciechy. Zaiste, owe dobre duchy czerpią przyjemność ze słodkich zapachów.
Co więcej, wśród zadań, jakie aniołowie wykonują na rozkaz Tego, Któremu oddają cześć; wśród dzieł, jakich dokonują przez wzgląd na Niego; w służbie, jaką pełnią w Jego Imieniu; w nadzorowaniu, jakie wykonują dzięki Jego łasce; wśród zaszczytów, jakie stają się ich udziałem dzięki połączeniu z Nim; w nieskazitelności, jaką osiągnęli poprzez badanie zarówno zewnętrznego oblicza Jego panowania, jak i tego oblicza, które wskazuje na Niego; w spokoju, jaki znajdują w obserwowaniu przejawów
Jego piękna i chwały - tak, w tym wszystkim zawarta jest szczęśliwość tak wzniosła, że umysł człowieka nie jest w stanie jej objąć, że nie może jej dostrzec nikt, kto nie jest aniołem.
Jednym z rodzajów aniołów są ci, którzy oddają cześć Bogu, zaś oddawanie Mu czci jest rodzajem ich pracy. Spośród aniołów ziemi tej grupie, która jest pracownikami, wyznaczono pewien rodzaj zajęć, przypominających ludzkie zajęcia - jeśli można tak powiedzieć, aniołowie jednego typu są niby pasterze, zaś aniołowie innego typu - niczym rolnicy. Oznacza to, że oblicze ziemi jest jak obejmująca całą ziemię farma, na której wyznaczony anioł jest nadzorcą wszystkich gatunków zwierząt - na rozkaz Stwórcy, Któremu należy się wszelka chwała, za Jego zezwoleniem, przez wzgląd na Niego, dzięki Jego mocy i sile. Z kolei dla każdego gatunku zwierząt wyznaczono pomniejszego anioła, by był pasterzem tego gatunku.
Oblicze ziemi jest również polem uprawnym, na którym zostały zasiane wszystkie rośliny. Istnieje anioł, któremu powierzono obowiązek nadzorowania owych roślin w Imię Wszechmocnego Boga i poprzez Jego moc, zaś podlegli mu aniołowie oddają cześć Bogu i wychwalają Go poprzez nadzorowanie poszczególnych gatunków roślin. Najważniejszym z owych nadzorców jest archanioł Michał (niech będzie z nim pokój), jeden z aniołów, którzy noszą Tron Bożego zaopatrzenia.
Ci aniołowie, którzy są pasterzami i rolnikami, nie są w żaden sposób podobni do istot ludzkich, ponieważ wykonują swój nadzór jedynie przez wzgląd na Wszechmocnego Boga, w Jego Imieniu, poprzez Jego moc i na Jego rozkaz. Ich nadzór nad zwierzętami polega jedynie na obserwowaniu przejawów Bożej wszechwładzy ukazujących się w gatunkach zwierząt, na badaniu przejawów mocy i miłosierdzia Boga, na przekazywaniu gatunkom zwierząt Bożych rozkazów poprzez pewnego rodzaju natchnienie, a także na porządkowaniu (w pewien sposób) dobrowolnych uczynków zwierząt danego gatunku.
Z kolei nadzór aniołów nad roślinami na polu, jakim jest ziemia, polega przede wszystkim na przedstawianiu w języku aniołów wychwalania Boga przez rośliny, na ogłaszaniu w języku aniołów pozdrowień, jakie rośliny kierują do Stwórcy, Któremu należy się wszelka chwała, poprzez swe istnienie, na sprawianiu, by rośliny wykorzystywały zdolności, jakie zostały im dane, we właściwy sposób i dla osiągnięcia określonych celów, a także na porządkowaniu ich (do pewnego stopnia). Wykonywanie owych obowiązków z powodu zdolności woli, jaką posiadają aniołowie, staje się pewnym rodzajem chwalebnych uczynków. Zaiste, owe uczynki
są rodzajem aktów czci i uwielbienia. Jednak aniołowie nie mają rzeczywistej mocy rozkazywania, ponieważ na każdej rzeczy odciśnięta jest pieczęć właściwa jedynie Stwórcy wszystkiego. Żadna inna ręka nie może ingerować w Jego stworzenie. Oznacza to, że ten rodzaj pracy, jaką wykonują aniołowie, jest ich oddawaniem czci Bogu, nie jest zaś przyzwyczajeniem czy też nawykiem właściwym istotom ludzkim.
Druga kategoria pracowników w pałacu wszechświata to zwierzęta. Ponieważ zwierzęta również są wyposażone w duszę, która ma swoje pragnienia, a także w zdolność woli, ich praca nie jest wykonywana jedynie przez wzgląd na Boga, lecz część owej pracy zwierzęta wykonują przez wzgląd na swoje dusze. Zatem, jako że Chwalebny i Hojny Pan całego królestwa jest Najbardziej Szczodry, wypłaca im wynagrodzenie za ich pracę, aby także ich dusze mogły utrzymać swój udział. I tak na przykład Wszechmądry Stwórca zatrudnia słowika, który stał się sławny przez swą miłość dla róży, dla pięciu celów:
Cel pierwszy: Słowik jest urzędnikiem Boga, który w imieniu wszystkich gatunków zwierząt oznajmia o głębokich relacjach, jakie istnieją między zwierzętami a roślinami.
Cel drugi: Słowik jest krasomówcą Wszechwładnego pośród zwierząt (które są niczym potrzebujący zaopatrzenia goście Najbardziej Miłosiernego), oznajmiającym ich radość i wychwalającym dary zesłane przez Najbardziej Szczodrego, Który daje zaopatrzenie.
Cel trzeci: Słowik wobec wszystkich wygłasza powitanie roślin, które zostały zesłane na ten świat, by wspomagać jego ziomków spośród zwierząt.
Cel czwarty: Słowik ponad błogosławionymi głowami i pięknymi obliczami roślin oznajmia, jak bardzo zwierzęta ich potrzebują, a owa potrzeba jest tak silna, że osiąga stopień miłości i namiętności.
Cel piąty: Słowik z przejmującą tęsknotą przedstawia na dworze miłosierdzia Najpiękniejszego i Szczodrego Władcy, do Którego należy całe królestwo i Któremu należy się wszelka chwała, najbardziej wdzięczne wychwalania Go, do których został natchniony przez prawdziwie delikatne oblicze róży.
Istnieją również dalsze znaczenia, które są podobne do owych pięciu celów, a stanowią one o zamyśle stojącym za uczynkami, jakie słowik wykonuje przez wzgląd na Tego, Który jest Prawdą - niech będzie Mu wszelka chwała i niechaj będzie wywyższony ponad każdą rzecz. Słowik
mówi we własnym języku, lecz rozumiemy znaczenie jego żałośliwych słów. Nawet jeśli on sam nie zna w pełni znaczenia swej pieśni, jak znają je aniołowie, nie sprawia to, że my go nie rozumiemy, zgodnie z dobrze znanym przysłowiem: "Ten, kto słucha, rozumie więcej niż ten, kto mówi". Słowik zatem nie ma szczegółowej wiedzy o celach, dla jakich został zatrudniony, co jednak nie znaczy, że owe cele nie istnieją. Słowik wręcz informuje cię o owych celach, tak jak zegarek informuje cię o tym, która jest godzina. Co za różnica, że sam ich nie zna? Jego niewiedza nie przeszkadza temu, byś ty je poznał.
Niewielkim wynagrodzeniem słowika jest zachwyt, jakiego doświadcza on dzięki przyglądaniu się uśmiechniętym, pięknym różom, a także przyjemność, jaką czerpie on z rozmawiania z nimi i z wylewania swoich żalów. Oznacza to, że jego pełna smutku pieśń nie jest skargą, która bierze swój początek z żalu właściwego zwierzętom, lecz jest podziękowaniem za dary Najbardziej Miłosiernego. Porównaj ze słowikiem pszczołę, pająka, mrówkę, pełzające robaki, samce zwierząt, dzięki którym zachodzi rozmnażanie i które są słowikami wszystkich małych stworzeń: uczynki wszystkich tych stworzeń służą rozlicznym celom. W ich obowiązkach również została zawarta szczególna przyjemność, podobna niewielkiemu wynagrodzeniu, zaś dzięki owej przyjemności służą one ważnym celom, jakie zawarte zostały w kunszcie Wszechwładnego. Jak marynarz, który jest sternikiem na cesarskim okręcie, otrzymuje niewielki żołd, tak każde ze zwierząt zatrudnionych przy wychwalaniu Boga otrzymuje swą niewielką zapłatę.
Dopisek do dyskusji w temacie słowika: Nie przypuszczaj, że owe obwieszczenie, zwiastowanie i pieśni wychwalające Boga są właściwe jedynie dla słowika. Wśród większości gatunków istnieją grupy składające się z pięknych osobników podobnych słowikowi, w których ukazują się najbardziej delikatne odczucia danego gatunku, zaś owe grupy wychwalają Boga w najbardziej finezyjny sposób, słowami najpiękniejszej poezji. Zwłaszcza wśród ptaków i owadów jest bardzo wiele rozmaitych słowików. Brzęczenie ich poezji sprawia przyjemność wszystkim posiadającym uszy stworzeniom, które słuchają ich wychwalania Boga.
Niektóre z owych stworzeń prowadzą nocny tryb życia. Ci deklamujący poezję przyjaciele wszystkich małych stworzeń są dla nich krasomówcami o słodkich głosach, kiedy wszystkie istoty pogrążają się w ciszy i spokoju nocy. Każdy z nich jest środkiem okręgu cichego wspominania Boga, jest jak capstrzyk, którego słuchają wszystkie inne stworzenia, wspominając i wysławiając Boga w określony sposób we własnych sercach.
Inną grupę stanowią stworzenia żyjące za dnia. Wiosną i latem, za dnia, głoszą one wszystkim żywym stworzeniom miłosierdzie Najbardziej Miłosiernego i Najbardziej Litościwego z kazalnic, jakimi są dla nich drzewa; głoszą Boże miłosierdzie swymi dźwięcznymi głosami, poprzez delikatne pieśni i wychwalanie Boga językiem poezji. Wszystkie stworzenia, które słuchają, zaczynają wychwalać Stwórcę, Któremu należy się wszelka chwała, a każde czyni to własnym językiem i właściwą sobie pieśnią, jakby imam zgromadzenia, w którym recytuje się Najpiękniejsze Imiona Boga, wzbudził zachwyt w każdym, kto bierze udział w owym recytowaniu.
Oznacza to, że w każdym gatunku zwierząt, a nawet wśród gwiazd, istnieje najważniejszy recytujący, a także słowik rozsiewający światło. Jednakże najbardziej doskonałym, najszlachetniejszym, najbardziej świetlistym, najbardziej olśniewającym, najwspanialszym i najbardziej szanowanym słowikiem, którego głos był najbardziej dźwięcznym, cechy najbardziej olśniewającymi, recytacja najbardziej doskonałą, podziękowania najbardziej powszechnymi, istota najdoskonalszą, a kształt najpiękniejszym, który swą delikatną poezją, swą słodką pieśnią, swym wzniosłym wychwalaniem Boga wprawił w ekstazę i zachwyt wszystkie istoty niebios i ziemi w ogrodzie wszechświata, był szlachetny słowik rodzaju ludzkiego, słowik Koranu - Muhammad z Arabii, niech najlepsze błogosławieństwa i pokój będą z nim, z całą jego rodziną i z tymi, którzy starają się go naśladować.
Podsumowanie: Zwierzęta, które wykonują swą służbę w pałacu wszechświata, w całkowitym posłuszeństwie podporządkowują się rozkazom Stwórcy i w Imię Wszechmocnego Boga w doskonały sposób ukazują cele, jakie zostały zawarte w naturze każdego z nich. Wychwalanie Boga i cześć, jaką Mu oddają poprzez wykonywanie obowiązków, które Wszechmocny Bóg w cudowny sposób powiązał z ich życiem, są darami i pozdrowieniami, jakie zwierzęta składają na dworze Stwórcy, Któremu należy się wszelka chwała, Tego, Który daje życie.
Trzecia kategoria pracowników to rośliny i stworzenia nieożywione. Ponieważ nie posiadają one zdolności woli, nie otrzymują zapłaty. Ich praca jest wykonywana jedynie przez wzgląd na Boga, w Jego Imię, dzięki Jego woli, mocy i sile. Jednakże w ich wzrastaniu i rozwijaniu się można dostrzec, że z wykonywania swych obowiązków, jakimi są zapylanie, a także wytwarzanie nasion i owoców, czerpią one pewnego rodzaju przyjemność, nie doznając jednak żadnego cierpienia, podczas gdy zwierzęta - jako że mają wolę
- doznają cierpienia tak samo, jak doznają przyjemności. Ponieważ wola nie ingeruje w pracę roślin i istot nieożywionych, ich dzieło jest doskonalsze od dzieł posiadających wolę zwierząt, zaś wśród nich dzieło stworzeń takich, jak pszczoła (które doznają oświecenia i natchnienia przez objawienie), są doskonalsze od dzieł tych zwierząt, które polegają na swej zdolności woli.
Wszystkie gatunki roślin na polu, jakim jest oblicze ziemi, modlą się do Wszechmądrego Stwórcy i błagają Go językiem swego usposobienia i swych właściwości: "Panie nasz! Daj nam siłę, byśmy mogły głosić chwałę Twej wszechwładzy przez zatknięcie sztandarów naszych gatunków w każdej części ziemi; obdaruj nas pomyślnością, byśmy mogły oddawać ci cześć w każdym zakątku meczetu, jakim jest ziemia; obdaruj nas zdolnością rozprzestrzeniania się i podróżowania, byśmy właściwym nam językiem mogły ukazać hafty Twych Najpiękniejszych Imion i Twego cudownego, pradawnego kunsztu".
Wszechmądry Stwórca odpowiada na ich ciche modlitwy i obdarowuje nasiona niektórych gatunków drobnymi skrzydełkami cieniutkich włosków, na których ulatują i rozprzestrzeniają się, aż dotrą do każdego miejsca. Owe nasiona sprawiają, że Najpiękniejsze Imiona Boga mogą zostać odczytane w imię danych gatunków (jak w przypadku nasion większości roślin, które posiadają ciernie, a także pewnego gatunku żółtych kwiatów). Innym gatunkom Bóg daje delikatny miąższ, który jest albo niezbędny, albo pożyteczny dla istot ludzkich, przez co sprawia On, że człowiek służy owym roślinom, zasadzając je w każdym miejscu. Niektórym nadaje On okrywający twardą i niestrawną pestkę miąższ, który jedzą zwierzęta, rozsiewając następnie pestki na rozległym obszarze. Niektóre gatunki obdarowuje On małymi pazurami, którymi wczepiają się w każdego, kto ich dotknie, a podróżując do innych miejsc, by zatknąć w nich flagi swych gatunków, owe rośliny ukazują pradawny kunszt Stwórcy, Któremu należy się wszelka chwała. Niektórym gatunkom (takim, jak gorzki melon) nadaje On taką siłę, jaką ma wystrzał z naładowanej śrutem strzelby, a gdy nadejdzie czas, małe melony spadają i wybuchają, strzelając nasionami na kilka metrów i rozsiewając je. Rośliny pracują, by ich liczne języki wysławiały Stwórcę, Któremu należy się wszelka chwała, i recytowały Jego Najpiękniejsze Imiona. Jeśli chcesz, w ten sam sposób możesz pomyśleć o dalszych przykładach.
Wszechmądry Stwórca, Który jest również Wszechmocny i Wszechwiedzący, stworzył każdą rzecz pięknie i w doskonałym porządku. Wyposażył swe stworzenia w piękny sposób, zwrócił ich oblicza ku pięknym celom, zatrudnił je dla wykonania pięknych obowiązków, sprawił, że pięknie Go
wychwalają i pięknie oddają Mu cześć. O, człowieku! Jeśli zaiste jesteś istotą ludzką, nie mieszaj do owych pięknych spraw natury, przypadku, daremności i zbłądzenia. Nie czyń owych pięknych spraw szpetnymi, nie postępuj szpetnie i sam nie bądź szpetny!
Czwarta kategoria to istoty ludzkie. Ludzie, którzy są szczególnego rodzaju sługami w pałacu wszechświata, przypominają zarówno aniołów, jak i zwierzęta. Aniołów przypominają powszechnym oddawaniem czci Bogu, zasięgiem swego nadzoru nad innymi istotami, wszechstronnością wiedzy, a także tym, że są heroldami Bożej wszechwładzy. Jednakże oddawanie czci Bogu przez człowieka jest kwestią bardziej złożoną, gdyż człowiek - jako że w odróżnieniu od aniołów posiada nakazującą zło duszę, która ma swoje pragnienia - może podlegać rozwojowi lub regresowi, co jest kwestią mającą wielkie znaczenie. Ponadto człowiek jest podobny zwierzętom, ponieważ w swojej pracy ma na względzie przyjemności własnej duszy, a także otrzymanie swego udziału w wynagrodzeniu. Wobec tego człowiek otrzymuje zapłatę dwojakiego rodzaju: jedna jest nieznaczna, podobna wynagrodzeniu zwierząt i wypłacana natychmiast, zaś druga dotyczy kwestii ogólnych, jest podobna wynagrodzeniu, jakie otrzymują aniołowie, a jej wypłacenie zostało odłożone na czas późniejszy.
Obowiązki człowieka i jego wynagrodzenie, jego postęp i rozwój po części są omawiane we wszystkich trzydziestu trzech Słowach, zaś najbardziej szczegółowo zostały wyjaśnione przede wszystkim w Słowach Jedenastym i Dwudziestym Trzecim, zatem przerwiemy omówienie tego tematu, zamykając prowadzące do niego drzwi. Błagając Najbardziej Miłosiernego o to, by otworzył nam bramy Swego miłosierdzia, poszukując przebaczenia wszystkich naszych win i błędów, w tym miejscu zakończymy.
GAŁĄŹ PIĄTA,
mająca pięć Owoców Owoc Pierwszy
O, moja duszo, która oddajesz cześć samej sobie! O, mój przyjacielu, który oddajesz cześć temu światu! Miłość jest przyczyną istnienia wszechświata i tym, co go spaja, jest zarówno światłem wszechświata, jak i jego życiem. Jako że człowiek jest najbardziej wszechstronnym owocem wszechświata, w jego sercu, w nasionie owego owocu, została zawarta miłość, która podbije cały wszechświat. Zatem jedynie Ten, do Którego należy nieskończona doskonałość, może być godzien tak nieskończonej miłości.
O, moja duszo! (I o ty, mój przyjacielu!) W naturze człowieka zostały zawarte dwie zdolności, dzięki którym można doświadczyć miłości bądź strachu. Miłość i lęk związane są ze zwróceniem się bądź ku
stworzeniom, bądź ku Stwórcy. Jednakże lęk przed stworzeniami jest zaiste smutnym cierpieniem, podczas gdy umiłowanie ich jest nieszczęsną męczarnią. Strach jest smutkiem i nieszczęściem, jako że będziesz bać się ludzi, którzy ani nie ulitują się nad tobą, ani nie przyjmą twoich próśb o miłosierdzie. Co zaś tyczy się miłości, ten, kogo miłujesz, albo w ogóle cię nie rozpozna, albo odejdzie bez pożegnania, jak młodość i majątek, albo też będzie pogardzał tobą z powodu twej miłości. Czyż nie zauważyłaś, że w dziewięćdziesięciu dziewięciu spośród stu przypadków miłowania w znaczeniu metaforycznym miłujący uskarża się na umiłowanego? Miłość i uwielbienie żywione w sercu - będącym zwierciadłem Przedwiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę - dla umiłowanych tego świata są prześladowaniem dla umiłowanego, który uznaje taką miłość za coś przykrego i odrzuca ją, jako że natura człowieka odrzuca rzeczy, które są z nią sprzeczne lub nie są jej godne. (Nie mówimy tutaj o miłości fizycznej).
Oznacza to, że rzeczy, które miłujesz, albo nie rozpoznają cię, albo wzgardzą tobą, albo nie będą ci towarzyszyć, lecz na przekór twej miłości odejdą od ciebie. Skoro tak jest, zwróć swój lęk i miłość ku Temu, dzięki Któremu twój strach stanie się przyjemną pokorą, zaś twa miłość - szczęściem pozbawionym jakiegokolwiek cienia. Tak, lęk przed Chwalebnym Stwórcą oznacza znalezienie drogi do Jego litości i schronienie się w Jego miłosierdziu. Strach jest biczem, który kieruje cię w objęcia Jego miłosierdzia. Dobrze wiadomo, że na przykład matka łagodnie straszy swe niemowlę, przygarniając je do piersi. Taki strach jest dla dziecka w najwyższym stopniu przyjemny, jako że prowadzi je w czułe objęcia matki, podczas gdy czułość wszystkich matek jest jedynie jednym z blasków Bożego miłosierdzia. Oznacza to, że w bogobojności zawarta jest najwyższa przyjemność, a jeśli taka przyjemność wiąże się z obawą przed Bogiem, jest jasnym, jak nieskończoną jest przyjemność zawarta w umiłowaniu Boga. Co więcej, ten, kto boi się Boga, został wybawiony od nieszczęsnego i rozpaczliwego lęku przed innymi, a ponadto miłość, jaką odczuwa on dla stworzeń, nie jest zabarwiona smutkiem i rozłąką, jako że miłuje on przez wzgląd na Boga.
Zaiste, człowiek miłuje przede wszystkim samego siebie, następnie swoich bliskich, następnie swój naród, po nim inne stworzenia żywe, a po nich świat i wszechświat. Jest on powiązany ze sferami wszystkich owych istot; może doznawać przyjemności z powodu ich przyjemności oraz cierpienia z powodu ich cierpienia. Jednakże ponieważ na tym świecie targanym wstrząsami i przemianami szybkimi jak wiatr nic nie jest stałe, nieszczęsne serce człowieka stale jest zranione. Człowiek stara się przytrzymać rzeczy, które odchodzą, a które opłakuje, lecz one tylko ranią
i rozrywają jego ręce, a on sam albo pozostaje wiecznie zrozpaczonym, albo też pogrąża się w niedbalstwie i pijaństwie. Wobec tego, moja duszo, jeśli jesteś przy zdrowych zmysłach, zgromadź wszystkie owe miłości i zwróć je Temu, do Którego należą, a będziesz uwolniona od owych nieszczęść. Owe nieskończone miłości są należne Temu, do Którego należą także nieskończona doskonałość i nieskończone piękno. Kiedy zwrócisz swe miłowanie jego prawdziwemu właścicielowi, będziesz w stanie w Jego Imię umiłować każdą rzecz będącą dla Niego zwierciadłem, nie cierpiąc przy tym żadnych strapień. Oznacza to, że miłość tego rodzaju nie powinna być skierowana bezpośrednio ku wszechświatowi, ponieważ w przeciwnym razie, choć jest wyśmienitym darem, stanie się smutną dolegliwością.
O, moja duszo! Istnieje jeszcze jeden, najważniejszy aspekt owej kwestii. Całą swą miłość zwracasz ku sobie samej, aż twa własna dusza staje się tym, któremu oddajesz cześć, twoim umiłowanym, dla którego wszystko poświęcasz. Przypisujesz jej wręcz pewien rodzaj wszechwładzy. Tymczasem powodem miłości może być albo doskonałość (ponieważ doskonałość miłowana jest dla niej samej), albo korzyść, albo przyjemność, albo dobroć, albo inne im podobne przyczyny. Teraz posłuchaj, o duszo! W kilku Słowach udowodniliśmy w sposób rozstrzygający, że twa zasadnicza natura jest ugnieciona z wad, niedoskonałości, ubóstwa i bezsilności, a jak względne stopnie mroku i ciemności ukazują jasność światła (w odniesieniu do swego przeciwieństwa), tak ty dzięki swym wadom stajesz się zwierciadłem dla doskonałości, piękna, mocy i miłosierdzia Najpiękniejszego Stwórcy. O, duszo, to oznacza, że dla własnej duszy powinnaś czuć nie miłość, lecz wrogość, lub też współczuć jej, lub litować się nad nią, jeśli po tym wszystkim pozostaje spokojna. Jeśli miłujesz własną duszę, ponieważ jest ona źródłem przyjemności i korzyści, jeśli jesteś zniewolona przez owe rozkosze, nie przedkładaj przyjemności duszy, które są jedynie jotą, nad nieskończone przyjemności i korzyści. Nie bądź podobna do robaczka świętojańskiego, ponieważ kiedy wszyscy twoi przyjaciele i rzeczy, które umiłowałaś, pogrążą się w mroku osamotnienia, tobie samej będzie musiało wystarczyć jedynie blade światełko. Powinnaś pokochać Przedwiecznego Umiłowanego, od Którego łask zależą wszystkie przyjemności i korzyści twej duszy wraz z korzyściami i darami wszystkich stworzeń wszechświata, z którymi jesteś połączona, które przynoszą ci korzyści, których szczęście czyni cię szczęśliwą, a wtedy czerpiesz przyjemność zarówno ze swojego szczęścia, jak i z ich szczęśliwości. Pokochaj Go, a doznasz nieskończonej przyjemności, jaką daje umiłowanie Doskonałego, Który jest ponad wszelką niedoskonałość.
Tak czy inaczej, twoja żarliwa miłość dla samej siebie i dla własnej duszy jest umiłowaniem istoty Boga, z którego niewłaściwie korzystasz, zwracając je ku sobie samej. Wobec tego rozerwij na strzępy egoizm swej duszy i ukaż Go. Wszystkie twe miłości rozproszone po całym wszechświecie są tą miłością, która została ci dana, byś skierowała ją ku Jego Najpiękniejszym Imionom i atrybutom. Skorzystałaś z niej niewłaściwie i cierpisz z powodu kary, jako że karą za niedozwoloną, zwróconą w niewłaściwym kierunku miłość jest niemiłosierna męka. Z pewnością już jedna cząsteczka miłości Przedwiecznego Umiłowanego, Który poprzez Najpiękniejsze Imiona
"Najbardziej Miłosierny" i "Najbardziej Litościwy" przygotował dla ciebie takie mieszkanie, jakim jest Raj, którego ozdobą są hurysy, w którym zostaną zaspokojone wszelkie pragnienia twego ciała; już jedna cząsteczka miłości Tego, Który poprzez inne Swe Imiona przygotował dla ciebie w owym Raju wiecznie trwające łaski, jakie zaspokoją wszystkie tęsknoty twej duszy, serca, umysłu i innych subtelnych zmysłów, Którego Imiona mieszczą w sobie liczne skarbce łaski i szczodrości; już jedna cząsteczka Jego miłości może zastąpić cały wszechświat, lecz cały wszechświat nie może zastąpić nawet jednego przejawu Jego miłości. Wobec tego zwróć uwagę na Jego przedwieczne zarządzenie - które Przedwieczny Umiłowany powierzył umiłowanemu przez Siebie, by ten (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) ogłosił je - i za nim podążaj:
[31]
Owoc Drugi
O, moja duszo! Oddawanie czci Bogu nie jest zapowiedzią przyszłej nagrody, lecz wynikiem Jego wcześniejszych darów. Tak, otrzymujemy nasze wynagrodzenie, lecz stosownie do tego nałożono na nas obowiązek służby Bogu i oddawania Mu czci, ponieważ, o duszo!, jako że Stwórca, Któremu należy się wszelka chwała, Który przyodział cię w istnienie będące czystym dobrem, Który dał ci żołądek i apetyt, poprzez Swoje Najpiękniejsze Imię "Ten, Który daje zaopatrzenie" (ar. Ar-Razzaq) rozłożył przed tobą wszelkie rodzaje pożywienia na stole Swoich darów. Następnie, jako że dał ci życie i ustroił cię w zmysły, oznacza to, że życie również - tak jak żołądek - potrzebuje zaopatrzenia. Wszystkie twoje zmysły, takie jak wzrok czy słuch, są niby ręce, przed którymi rozkłada On zastawiony Swymi darami stół, szeroki jak cała ziemia. Następnie, jako że dał ci człowieczeństwo, które potrzebuje wielu duchowych pokarmów i darów, rozstawił On przed żołądkiem człowieczeństwa ciągnący się tak daleko, jak daleko może sięgnąć ręka umysłu, zastawiony Swoimi darami stół, szeroki jak światy zewnętrznego (tur. mulk) i wewnętrznego
(tur. melekut) wymiaru każdej rzeczy. Następnie, jako że dał ci islam i wiarę, które wymagają nieskończenie wielu darów, karmią się niezliczonymi owocami Bożego miłosierdzia i są najwyższym stopniem człowieczeństwa, rozstawił przed tobą stół Swych darów, przyjemności i szczęścia, który obejmuje sferę wszystkich ewentualności wraz ze sferą Jego Najpiękniejszych Imion i atrybutów. Następnie, dając ci miłość, która jest światłem wiary, dał ci stół niezliczonych darów, nieskończonego szczęścia i przyjemności. Oznacza to, że pod względem tego, co materialne, jesteś znikoma, słaba, bezsilna, pokorna, ograniczona i poszczególna, lecz dzięki Jego łasce wzbijasz się z poziomu bycia mało znaczącą cząstką i stajesz się ogólną, świetlistą całością. Dając ci życie, On wzniósł cię z poziomu tego, co poszczególne, do poziomu tego, co powszechne; dając ci człowieczeństwo sprawił, że prawdziwie stałaś się tym, co powszechne; obdarowując cię religią islamu podniósł cię do poziomu tego, co wzniosłe, świetliste i powszechne, zaś poprzez umożliwienie ci poznania i umiłowania Go wzniósł cię aż do światła obejmującego każdą rzecz.
O, duszo! Otrzymałaś swe wynagrodzenie, a nałożono na ciebie przyjemny, łaskawy, prosty do wykonania i lekki obowiązek oddawania czci Bogu, ty jednak jesteś leniwa. Jeśli wykonujesz ów obowiązek bez przekonania, jest tak, jakby nie wystarczało ci to, co już otrzymałaś, jakbyś w swej pysze pragnęła rzeczy jeszcze wspanialszych. Ponadto użalasz się: "Dlaczego moje modlitwy nie zostały przyjęte?", jednak tym, do czego masz prawo, nie jest skarga, lecz suplikacja. Poprzez Swoją czystą łaskę i szczodrość Wszechmocny Bóg obdarowuje Rajem i wiecznym szczęściem, zatem nieustannie szukaj schronienia w Jego miłosierdziu i szczodrości. Zaufaj Mu i zwróć uwagę na Jego zarządzenie:
[32]
Jeśli mówisz: "Jak mogę odpowiedzieć na owe niezliczone i powszechne dary poprzez moje ograniczone i częściowe podziękowania?",
Odpowiem: Poprzez powszechną intencję i bezgraniczną wiarę... Wyobraź sobie, że przed królem staje człowiek, który przynosi podarunek wart pięć kuruszów, a wówczas widzi rozstawiane w szeregach dary warte miliony, które przybyły od ludzi cieszących się królewską łaską. Przychodzi mu na myśl: "Mój prezent jest wart tyle, co nic. Co ja zrobię?", po czym nagle mówi: "Panie mój, przyjmij wszystkie owe wartościowe podarunki, jakby były ci dane w moim imieniu, ponieważ jesteś ich godzien. Gdybym tylko mógł, złożyłbym ci dary takiej samej wartości".
Wówczas król, który nie potrzebuje podarunków swych poddanych, a przyjmuje je tylko jako znak ich wierności i szacunku, przyjmuje również powszechną intencję owego nędzarza, a także jego wzniosłą wiarę, która warta jest tyle, co najwspanialszy dar.
Dokładnie w ten sam sposób, wykonując codziennie pięć modlitw obowiązkowych, bezsilny sługa Boga oznajmia: «Pozdrowiony niech będzie Bóg!» (ar. at-tahijjatu li-llah), co oznacza: «Oto składam Ci podarunki, jakimi są wszystkie akty czci wykonane przez wszystkie stworzenia w ciągu ich życia. Gdybym tylko mógł, oddałbym Ci tyle pozdrowień, co one, ponieważ jesteś tego godzien, a nawet zasługujesz na jeszcze więcej». Taka intencja i wiara obejmują rozległe i powszechne podziękowania, zaś intencje dla uczynków są tym, czym nasiona i ziarna są dla roślin.
Wyobraź sobie, że melon w swym sercu, które przybrało kształt zarodku w jego pestce, po tysiąckroć wypowiada intencję słowami: «O, mój Stwórco! Pragnę głosić piękno haftów Twoich Najpiękniejszych Imion w wielu miejscach na ziemi». Jako że Wszechmocny Bóg wie, co przyniesie przyszłość, przyjmuje On ową intencję jako rzeczywisty akt czci. Aluzję do owej tajemnicy czyni zasada, która mówi: «Intencje wierzącego są lepsze niż jego uczynki». [33] Dzięki owej tajemnicy można również zrozumieć mądrość zawartą w nieskończonych wychwalaniach Boga, wyrażanych słowami takimi, jak:
[34]
Jak oficer we własnym imieniu przedstawia królowi dokonania swych żołnierzy, tak człowiek, który jest oficerem wśród innych stworzeń, który wydaje rozkazy roślinom i zwierzętom, którego zdolności umożliwiają mu bycie namiestnikiem ustanowionym nad istotami ziemi, który przypuszcza, że w swym prywatnym świecie przemawia w imieniu wszystkich, mówiąc:
[2]
we własnym imieniu składa Temu, Któremu należy się wszelka chwała, Który jest Jedynym Prawdziwie Godnym czci, wszystkie akty czci wszystkich stworzeń, a także ich szukanie pomocy u Boga. Ponadto, mówiąc:
[35]
ofiarowuje błogosławieństwo dla Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) w imieniu każdej rzeczy, ponieważ każda rzecz związana jest ze światłem Muhammada. Możesz zatem pojąć, jaka mądrość zawarta jest w niezliczonych wychwalaniach Boga i błogosławieństwach dla Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).
Owoc Trzeci
O, duszo! Jeśli chcesz w ciągu tego krótkiego życia uczynić coś, co przyniesie ci nieskończoną korzyść w życiu ostatecznym; jeśli chcesz, by każda chwila twojego życia przyniosła ci pożytek, jaki może przynieść całe życie; jeśli chcesz przekształcić swe codzienne uczynki w akty czci, a swą niedbałość w świadomość obecności Boga, podążaj za sunną, za przykładem wspaniałej praktyki Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Kiedy dostosowujesz swe uczynki do zasad prawa szariatu, dają ci one pewnego rodzaju świadomość obecności Boga, stają się pewnego rodzaju aktami czci i wydają wiele owoców życia ostatecznego. Wyobraź sobie, że kupujesz jakąś rzecz. Kiedy stosujesz się do tego, co mile widziane i wymagane przez prawo szari'a, ów zwykły akt kupna staje się wart tyle, co akt czci. Pamiętanie o nakazach i zakazach szariatu przypomina umysłowi o Objawieniu, zaś myśląc o Tym, Który jest Prawodawcą, zwracasz się ku Bogu, co czyni cię świadomą Jego obecności. Oznacza to, że zastosowanie wspaniałej sunny do twych uczynków przynosi takie korzyści, jakby sprawiało, że dzięki temu ulotnemu życiu zyskasz życie, które trwa wiecznie i wydaje wieczne owoce. Zwróć uwagę na zarządzenie Boga:
[36]
Postaraj się rozważyć blaski i przejawy wszystkich Najpiękniejszych Imion Boga, których przejawy zostały rozproszone wśród zarządzeń prawa szari'a i wspaniałej sunny...
Owoc Czwarty
O, duszo! Nie spoglądaj na ahl ad-dunja, [37] a zwłaszcza na rozpustników i niewiernych; nie daj się zwieść ich pozornemu lśnieniu i niedozwolonym przyjemnościom; nie naśladuj ich. Nawet jeśli ich naśladujesz, nie będziesz taka jak oni, a niezmiernie nisko upadniesz. Nie będzie można nazwać
się nawet zwierzęciem, jako że twój umysł stanie się narzędziem, które nie przyniesie ci żadnej korzyści, a jedynie stale będzie bić cię po głowie.
Wyobraź sobie, że istnieje pałac, a w jednej z jego wielkich komnat znajduje się potężna lampa elektryczna. Mniejsze lampy, które są z nią połączone, zostały rozmieszczone w mniejszych komnatach. Ktoś przekręca kontakt owej wielkiej lampy i wyłącza ją, a wszystkie komnaty pogrążają się w głębokim mroku i pustoszeją. Tymczasem we wszystkich komnatach innego pałacu są niewielkie lampy elektryczne, które nie są połączone z jedną dużą lampą. Jeśli ten, do kogo należy ów pałac, przekręci kontakt, wyłączając wielką lampę, inne wciąż będą wykonywały swą pracę, a w komnatach wciąż będzie jasno, by złodzieje nie mogli skorzystać z ciemności.
O, duszo! Pierwszym pałacem jest muzułmanin, zaś Prorok Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jest wielką elektryczną lampą umieszczoną w sercu wiernego. Jeśli muzułmanin zapomni o Proroku (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) lub - szukam u Boga schronienia przed Szatanem przeklętym! - wygna go ze swego serca, nie zaakceptuje nauk żadnego innego proroka, a w jego duszy nie pozostanie miejsce na jakąkolwiek doskonałość, aż nie będzie on nawet uznawał swego Pana (ar. Ar-Rabb). Wszystkie komnaty, jakimi są subtelne zdolności zawarte w jego naturze, pogrążą się w ciemnościach, a jego serce będzie miejscem straszliwego zniszczenia i spustoszenia. Jakie korzyści i jakaż zażyłość pozostaną człowiekowi w obliczu takiego zniszczenia i spustoszenia? Cóż dopomoże mu w naprawie wszystkich wyrządzonych szkód? Jednakże cudzoziemcy przypominają drugi pałac z powyższego porównania; nawet jeśli wyrzucą ze swych serc światło Proroka Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), mogą pozostać w nich - lub oni będą przypuszczać, że tak się stało - inne światła. Mogą nadal na swój sposób wierzyć w ich Stwórcę, w Mojżesza lub Jezusa (niech będzie z nimi pokój), co pozwoli im osiągnąć pewne zalety moralności i charakteru.
O, moja nakazująca zło duszo! Jeśli mówisz: "Nie jestem cudzoziemcem i chcę być zwierzęciem", to sam już nie wiem, ile razy mówiłem ci: "Nie możesz stać się zwierzęciem, ponieważ w twojej głowie mieści się inteligencja, która sprawi, że cierpienia przyszłości i lęki przed przyszłością będą bić cię po twarzy, po oczach i po głowie, dodając tysiąc cierpień do jednej przyjemności. Tymczasem zwierzęta doznają przyjemności pozbawionej cierpienia. Zatem najpierw wyrwij z korzeniami swą inteligencję i wyrzuć ją, a dopiero później bądź zwierzęciem! Z pewnością otrzymasz karcący klaps od wersetu:
[38].".
Owoc Piąty
O, moja duszo! Jak to wielokrotnie stwierdziliśmy, jako że człowiek jest owocem drzewa stworzenia, jest również istotą podobną najdalszemu, najbardziej wszechstronnemu i wskazującemu na każdą rzecz owocowi; jego ziarnem jest serce, w którym zawarte zostały aspekty jedności każdej rzeczy, zaś jego oblicze spogląda na mnogość, przemijanie i świat. Oddawanie czci Bogu sprawia, że oblicze człowieka zwraca się od przemijania ku trwałości, od stworzenia ku Stwórcy, od mnogości ku jedności i od krańca ku źródłu (lub raczej akty czci są tym punktem, w którym kraniec łączy się ze źródłem). Jeśli wartościowy i świadomy owoc, który ukształtuje pestkę, spogląda na stworzenia żywe, stojące pod drzewem, a ufając w ich piękno, pragnie spaść wprost w ich ręce, jeśli będzie nieuważny, spadnie, roztrzaska się i pójdzie na marne, jakby był najzwyklejszym owocem. Jednak jeśli owoc znajdzie punkt wsparcia, jeśli jest w stanie pomyśleć o tym, że dzięki pestce wewnątrz niego wyraża on aspekt jedności całego drzewa, stanie się tym, co umożliwi trwałe istnienie drzewa i przetrwanie prawdy o drzewie, a wówczas w życiu wiecznym w jednej pestce owego jednego owocu przejawi się wieczna i powszechna prawda.
W ten sam sposób, jeśli człowiek pogrąża się w mnogości, tonie we wszechświecie i staje się odurzony umiłowaniem tego świata, a zwiedziony przez uśmiechy efemerycznych istot, rzuca się w ich objęcia, wówczas z pewnością upada w nieskończenie wielką stratę, w przemijanie, efemeryczność i niebyt. W efekcie taki człowiek sam skazuje się na śmierć. Jednak jeśli ucho jego serca pilnie słucha lekcji wiary wygłaszanych w języku Koranu, jeśli człowiek unosi głowę i zwraca się ku jedności, dzięki wniebowstąpieniu poprzez akty czci może wzbić się aż do Tronu Bożej doskonałości, może stać się wiecznym człowiekiem.
O, moja duszo! Skoro taka jest prawda, skoro należysz do narodu Abrahama, jak Abraham (niech będzie z nim pokój) powiedz:
[10]. Zwróć swe oblicze ku Wiecznemu Umiłowane mu i wraz ze mną płacz nad poniższymi wersami: