Słowo Dwudzieste Pierwsze
Stacja Pierwsza
[1]
Pewnego razu człowiek wspaniały wiekiem, posturą i rangą rzekł do mnie: "Modlitwy są piękne, lecz odmawianie ich pięć razy każdego dnia to przesada. Ponieważ nigdy się to nie kończy, staje się nużące".
Długi czas po tym, jak ów człowiek wyrzekł te słowa, słuchałem mojej duszy i usłyszałem, że mówi ona dokładnie to samo. Przyjrzałem się jej i zobaczyłem, że nadstawiając ucha lenistwa, odbiera ona te same lekcje od Szatana. Wówczas zrozumiałem, że moja dusza wyrzekła te słowa jak gdyby w imieniu wszystkich dusz nakazujących zło, lub też zostały jej podpowiedziane. Powiedziałem: "Skoro moja dusza nakazuje zło, ten, kto nie zmieni na lepsze własnej duszy, nie może zmieniać na lepsze innych. Wobec tego zacznę od własnej duszy".
Powiedziałem: O, duszo! Wysłuchaj pięciu Przestróg, które będą odpowiedzią na słowa, jakie wypowiedziałaś w swojej ignorancji, pogrążona w drzemce niedbalstwa na łożu bezczynności!
PRZESTROGA PIERWSZA
O, moja nieszczęsna duszo! Zastanawiam się, czy twoje życie jest wieczne? Czy posiadasz jakikolwiek dokument, który bezsprzecznie
wykazuje, że dożyjesz następnego roku lub nawet jutra? Tym, co czyni cię znudzoną, jest twoje wyobrażenie, że będziesz żyć wiecznie. Skarżysz się, jakbyś miała pozostać na tym świecie na wieki, by dobrze się bawić. Jeśli pojęłaś, że twoje życie jest krótkie i przemija bezowocnie, z pewnością nie sprawi to, że staniesz się znudzona, lecz obudzi to w tobie prawdziwy zapał ku temu, by miło i przyjemnie spędzić jedną z dwudziestu czterech godzin na pięknym, przyjemnym, łatwym i miłosiernym akcie służby Bogu, dzięki któremu możesz zyskać prawdziwe szczęście życia wiecznego.
PRZESTROGA DRUGA
O, moja duszo, oddająca cześć własnemu żołądkowi! Każdego dnia jesz chleb, pijesz wodę i oddychasz; czy to cię nie nudzi? Nie, ponieważ skoro potrzeba się powtarza, powoduje nie znudzenie, lecz przyjemność. Wobec tego również pięć modlitw obowiązkowych nie powinno czynić cię znudzoną, ponieważ przyciągają one to, co zaspokaja potrzeby twych towarzyszy w domu mojego ciała - zaopatrzenie dla mojego serca, wodę życia dla mojego ducha, powietrze dla moich subtelnych zdolności. Tak, to dzięki pukaniu poprzez suplikacje do drzwi Tego, Który jest Szczodry, a Jego litość obejmuje każdą rzecz, można otrzymać zaopatrzenie i siłę dla serca dotkniętego nieskończonym żalem i smutkiem, urzeczonego niezliczonymi przyjemnościami i nadziejami. To dzięki zwróceniu się ku źródłu miłosierdzia Przedwiecznego i Umiłowanego poprzez pięć modlitw obowiązkowych duch, który jest połączony z większością istot, które szybko odchodzą z owego przemijającego świata, opłakując rozłąkę, może chłonąć wodę życia. Jedynie dzięki oknu, jakie otwiera modlitwa, mogą oddychać zmysły i świetliste subtelne zdolności, które ze swej istoty pragną życia wiecznego, które zostały stworzone dla wieczności, które są zwierciadłem dla Wiecznego i Przedwiecznego, które są nieskończenie delikatne i subtelne, a przy tym tak bardzo potrzebują powietrza wśród smutnych, przygniatających je, przyprawiających o rozpacz, przemijających, mrocznych i duszących spraw tego świata.
PRZESTROGA TRZECIA
O, moja niecierpliwa duszo! Czyż w ogóle jest rozsądnym myślenie w dniu dzisiejszym o minionych trudnościach, jakich przysporzyły akty czci i modlitwy, o kłopotach i niepowodzeniach? Czyż jest rozsądnym rozpaczanie na myśl o przyszłych trudnościach aktów kultu, modlitwy i służby Bogu, o smutkach i nieszczęściach? Czyż jest rozsądnym okazywanie zniecierpliwienia? Będąc tak niecierpliwą, przypominasz niemądrego dowódcę, który - choć na prawym skrzydle jego wojsk siły
nieprzyjaciela dołączyły do jego sił, stając się dla niego posiłkami - wysyła znaczące siły na prawą flankę, osłabiając środek. Następnie, choć naprzeciwko jego lewego skrzydła nie ma żadnych żołnierzy nieprzyjaciela, wysyła również tam znaczne siły z rozkazem otwarcia ognia. Wówczas nieprzyjaciel pojmuje, że żadne oddziały nie pozostały w centrum, które atakuje i rozbija wojsko owego głupiego dowódcy.
Tak, przypominasz owego dowódcę, jako że kłopoty dnia wczorajszego dzisiaj stały się miłosierdziem; cierpienie odeszło, a przyjemność pozostała. Trudności stały się błogosławieństwami, a za trudy będzie nagroda. Wobec tego nie powinnaś czuć się znużoną, lecz powinnaś dołożyć starań, by nadal wykonywać swoje obowiązki z nowym zapałem i świeżym entuzjazmem. Co się tyczy dni, które nadejdą, to jeszcze nie przyszły, a myślenie o nich teraz ze znużeniem i znudzeniem jest szaleństwem podobnym myśleniu z krzykiem i płaczem o głodzie i pragnieniu, które dopiero nadejdą. Skoro taka jest prawda, powinnaś - jeśli jesteś rozsądna - myśleć jedynie o dniu dzisiejszym i związanych z nim aktach czci, i powiedzieć: "Spędzam jedną godzinę tego dnia na miłym, przyjemnym i wzniosłym akcie służby Bogu, za który otrzymam wielką nagrodę, a który przyczynia tylko niewielkich kłopotów". Wówczas twoje gorzkie przygnębienie stanie się słodkim dokładaniem starań.
Moja niecierpliwa duszo! Nałożono na ciebie obowiązek bycia cierpliwą pod trzema względami. Pierwszym rodzajem cierpliwości jest cierpliwość w aktach czci, drugim - cierpliwość w powstrzymywaniu się od grzechu, a trzecim - cierpliwość w obliczu nieszczęścia[2]. Jeśli jesteś inteligentna, weź za swojego przewodnika prawdę, którą ukazuje porównanie owej trzeciej Przestrogi. Powiedz mężnie: "O, Najbardziej Cierpliwy!" i weź na swoje barki owe trzy rodzaje cierpliwości. Jeśli nie roztrwonisz na złej drodze owej siły cierpliwości, jaką dał ci Wszechmocny Bóg, będzie ona wystarczająca, by wytrwać w obliczu każdej trudności i każdego nieszczęścia. Wytrwaj zatem dzięki owej sile!
PRZESTROGA CZWARTA
O, moja nierozsądna duszo! Czyż obowiązek oddawania czci Bogu nie przynosi żadnego efektu, czyż wynagrodzenie za niego jest małe, że sprawia on, iż jesteś znużona? Tymczasem gdyby ktoś dał ci niewielką sumę pieniędzy lub gdyby cię zastraszył, sprawiłby, że pracowałabyś do wieczora, nie ociągając się. Czyż zatem obowiązkowe modlitwy miałyby pozostawać bez efektu? Nie, ich rezultatem w gospodzie tego świata jest zaopatrzenie i bogactwo twego bezsilnego i słabego serca; w grobie, który z pewnością stanie się twym miejscem zamieszkania, będą
nim zaopatrzenie i światło, a w Dniu Zmartwychwstania, kiedy tak czy inaczej zostaniesz osądzona - dokument pozwalający na przejście przez most As-Sirat, światło i wierzchowiec, którego dosiądziesz, by przemknąć przez ów most. Czyż to wszystko jest niewielkim wynagrodzeniem? Ktoś, kto obiecuje ci prezent wart setkę lir, sprawia, że pracujesz przez sto dni. Wierzysz człowiekowi, który może wycofać się z danej obietnicy, i pracujesz nie ociągając się. Zatem jeśli Ten, dla Którego złamanie obietnicy jest niemożliwością, obiecuje ci wynagrodzenie, jakim jest Raj, i podarunek, jakim jest wieczne szczęście; jeśli zatrudnia cię na krótki czas, a wykonywanie twych obowiązków jest przyjemne, zaś ty nie wykonujesz swej służby, postępując tak, jakbyś oskarżała Go o złamanie obietnicy lub lekceważyła Jego dar (czy to przez pełnienie służby z niechęcią, jak ktoś, kto jest zmuszany do pracy, czy to przez okazywanie znudzenia, czy to pracując bez przekonania), zasługujesz na surową reprymendę i straszliwą karę. Czyż o tym nie pomyślałaś? Choć niestrudzenie wykonujesz najcięższe prace tego świata ze strachu przed karą więzienia, czyż strach przed wiecznym więzieniem Piekła nie przepełnia cię entuzjazmem dla prawdziwie lekkiego i przyjemnego aktu służby Bogu?
PRZESTROGA PIĄTA
O, moja duszo, która oddajesz cześć temu światu! Czy twoja opieszałość w służbie Bogu i niedbalstwo w modlitwach obowiązkowych[3] wynikają z mnogości twych zajęć życia doczesnego, czy też z tego, że nie możesz znaleźć czasu na modlitwę, ponieważ walczysz o środki do życia? Czy zostałaś stworzona jedynie z myślą o tym świecie, że poświęcasz mu cały swój czas? Wiesz, że pod względem swych zdolności przewyższasz wszystkie zwierzęta, lecz pod względem możliwości zdobycia tego, czego potrzebujesz do życia doczesnego, nie możesz rywalizować nawet z wróblem. Dlaczego zatem nie potrafisz zrozumieć, że twoim prawdziwym obowiązkiem nie jest praca podobna tej, jaką wykonują zwierzęta, lecz dokładanie starań na rzecz prawdziwego, wiecznego życia, godne istoty prawdziwie ludzkiej. Ponadto rzeczy, które nazywasz zajęciami tego świata, przeważnie cię nie dotyczą, lecz są trywialnymi kwestiami, do których się mieszasz. Lekceważysz rzeczy zasadnicze, a tracisz czas na zdobywanie nieistotnych informacji, jakbyś miała zamiar żyć tysiąc lat. Na przykład trwonisz swój cenny czas, by dowiedzieć się, czym są pierścienie Saturna lub ile kurczaków hoduje się w Ameryce, jakbyś dzięki temu miała stać się ekspertem w dziedzinie astronomii lub statystyki.
Jeśli mówisz: "Tym, co powstrzymuje mnie od odprawiania modlitw i aktów czci, a także czyni mnie niedbałą, nie są nieistotne rzeczy w rodzaju
tych, które wymieniłeś, lecz kwestie zasadnicze, takie jak zdobywanie środków do życia",
Oto moja odpowiedź: Jeśli pracujesz dla dziennej wypłaty wartej sto kuruszów[4], a ktoś przychodzi i mówi: "Podejdź tutaj i kop w tym miejscu, a znajdziesz brylant i szmaragd warte setki lir", zaś ty odpowiesz:
"Nie mogę przyjść, ponieważ wówczas od mojej dniówki zostanie odjęte dziesięć kuruszów i moje środki do życia zmniejszą się", z pewnością sama pojmujesz, jak głupią byłaby taka wymówka. Dokładnie tak samo pracujesz w tym oto sadzie,
by zdobyć środki do życia. Jeśli porzucisz obowiązkowe modlitwy, wszystkie owoce twoich wysiłków zostaną ograniczone do doczesnych, mało ważnych i jałowych środków do życia. Jeśli jednak poświęcisz czas odpoczynku na modlitwy, które pozwolą twemu duchowi na relaks, a sercu na chwilę wytchnienia, odkryjesz dwie kopalnie, które są ważnym źródłem zarówno takich środków do życia, które wydadzą owoce, jak i zaopatrzenia na życie ostateczne.
Kopalnia pierwsza: Dzięki szczerej intencji zyskasz swój udział w wychwalaniu i wysławianiu Boga przez wszystkie rośliny i drzewa - czy to kwitnące, czy dające owoce - jakie zasadzisz w swoim ogrodzie.
Kopalnia druga: Każda rzecz z owoców twego ogrodu, która będzie spożywana, czy to przez zwierzęta, czy przez człowieka, przez bydło czy przez muchy, przez nabywców czy przez złodziei, będzie jak dana przez ciebie jałmużna[5], jednakże pod warunkiem, że pracujesz w Imię Tego, Który prawdziwie daje zaopatrzenie, i nie przekraczasz granic tego, co przez Niego dozwolone, a także postrzegasz samą siebie jako urzędnika, który rozdziela Jego własność wśród Jego stworzeń.
Spójrz zatem, jak wielką stratę ponosi i jak znaczący majątek traci ten, kto porzuca modlitwy obowiązkowe. Zostaje on pozbawiony dwóch efektów, jakie wydają te dwie kopalnie, i staje się bankrutem, podczas gdy w przeciwnym razie pracowałby z zapałem i ochoczo. W miarę, jak ów człowiek starzeje się, rośnie też jego zmęczenie pracą w ogrodzie, a on sam traci zainteresowanie owym ogrodem, zaś mówiąc: "Cóż to dla mnie znaczy? Tak czy inaczej opuszczam ten świat, więc dlaczego znosić tyle trudów?", pogrąża się w bezczynności. Tymczasem człowiek, który dba o swoje modlitwy, mówi: "Będę jeszcze bardziej ciężko pracował, a będzie to zarówno aktem czci, jak i czynieniem tego, co dozwolone, by mój grób został jeszcze bardziej obficie rozświetlony, a także by zwiększyć moje zaopatrzenie na życie ostateczne".
W skrócie: O, moja duszo! Wiedz, że dzień wczorajszy cię opuścił, a co tyczy się jutra, nie masz żadnego dowodu na to, że będzie ono należało do ciebie. Wobec tego wiedz, że twym prawdziwym życiem doczesnym jest dzień dzisiejszy. Spędź przynajmniej jedną z jego godzin w meczecie lub na dywaniku do modlitwy, włóż ów czas do kufra, by stał się dla ciebie lokatą założoną z myślą o prawdziwej przyszłości. Wiedz również, że każdy nowy dzień jest dla ciebie - jak i dla każdego - drzwiami do nowego świata. Jeśli nie odmawiasz modlitw, ów nowy świat odejdzie ciemny i nieszczęśliwy, by świadczyć przeciwko tobie w świecie podobieństw, jako że każdy i każdego dnia ma prócz tego świata swój własny świat, którego istota zależy od uczynków człowieka i od tego, co jest w jego sercu. Wspaniały pałac odbijający się w zwierciadle przybiera barwę zwierciadła: jeśli szkło w zwierciadle jest czarne, pałac jawi się czarnym; jeśli jest czerwone, pałac jawi się czerwonym. Jego obraz zależy również od cech zwierciadła: jeśli zwierciadło jest gładkie, pałac jawi się pięknym; jeśli nie - jawi się szpetnym, a najbardziej finezyjne rzeczy stają się grubo ciosane. Ty również wpływasz na kształt twego świata poprzez swe serce, umysł, działania i pragnienia. Możesz sprawić, że ów świat będzie świadczył albo na twoją korzyść, albo przeciwko tobie. Jeśli odprawiasz pięć modlitw obowiązkowych, a poprzez nie zwracasz się ku Chwalebnemu Stwórcy świata, każda rzecz w twoim świecie rozjaśnia się, jakby modlitwy były elektryczną lampą, a twoja intencja odmówienia ich - przekręceniem kontaktu. Modlitwy rozpraszają ciemności świata i ukazują, że zmiany, które zachodzą w nim w pozornym chaosie, nieładzie i niedoli, w istocie są mądrym i celowym porządkiem, a także wymownym pismem pióra Bożej mocy. Modlitwy rozjaśniają twe serce jednym ze świateł Wersetu Światła:
[6]
zaś twój świat tego dnia zostaje rozjaśniony odblaskiem owego światła, a dzięki swej świetlistości będzie świadczył na twoją korzyść.
Strzeż się, by nie powiedzieć: "Czymże są moje modlitwy w porównaniu z prawdą dotyczącą modlitw?", ponieważ jak pestka palmy daktylowej opisuje w pełni wyrośnięte drzewo, tak twoje modlitwy opisują twoje drzewo. Różnica tkwi jedynie w streszczeniu i w szczegółach; modlitwy zwykłych ludzi, takich jak ty czy ja (nawet jeśli nie jesteśmy tego świadomi), tak samo mają swój udział w świetle owej prawdy, jak modlitwy świętych mężów. W owej prawdzie ukryta jest tajemnica, a nawet jeśli umysł i świadomość jej nie dostrzegają, to owa tajemnica
odsłania i oświetla różnice między stopniami tych, którzy odprawiają modlitwy. Niezależnie od tego, jak wiele stopni i poziomów istnieje między pestką daktyla a całkowicie rozwiniętym drzewem, stopni i poziomów dotyczących modlitw jest więcej, jednak istota owej świetlistej prawdy zawarta jest we wszystkich z tych stopni.
[7]
Stacja Druga
[8]
O ty, który jesteś dotknięty chorobą wątpliwości! Czy wiesz, do czego podobne są twe wątpliwości? Do nieszczęścia! Im więcej uwagi im poświęcasz, tym stają się większe, a kiedy nie poświęcasz im uwagi, umierają. Jeśli postrzegasz je jako wielkie, rosną, a jeśli postrzegasz je jako małe, maleją. Jeśli lękasz się ich, rozrastają się i sprawiają, że czujesz się chory, a jeśli nie lękasz się ich, są lekkie i pozostają ukrytymi. Jeśli nie znasz ich prawdziwej istoty, trwają i stają się solidnie ugruntowanymi, zaś jeśli ją poznasz, znikają. Spośród wielu rodzajów owych nieszczęsnych wątpliwości objaśnię jedynie pięć Aspektów, które są najczęstsze. Być może będzie to lekarstwem dla ciebie i dla mnie, jako że owe wątpliwości są takiej natury, że ignorancja przyciąga je, zaś wiedza - odpycha. Jeśli nie poznałeś ich, przychodzą, a kiedy je poznasz - odchodzą.
ASPEKT PIERWSZY
Szatan w pierwszej kolejności podsuwa sercu zwątpienie. Jeśli serce nie przyjmie go, od zwątpienia zwraca się ku obelgom. Szatan odmalowuje przed wyobraźnią jakieś niejasne wspomnienia i grubiańskie, szpetne, przypominające obelgi stwierdzenia, sprawiając, że serce oznajmia: "Biada mi!" i popada w rozpacz. Człowiek cierpiący z powodu wątpliwości przypuszcza, że postępuje niesprawiedliwie wobec swego Pana (ar. Ar-Rabb), czuje straszliwe poruszenie i niepokój. By ocalić się przed tym, pragnie zejść Bogu z oczu i pogrążyć się w niedbalstwie. A oto, jakie jest lekarstwo na ową ranę:
O, nieszczęśniku, który cierpisz z powodu wątpliwości! Nie bądź zatrwożony! Tym, co przychodzi ci na myśl, nie są zniewagi, lecz coś,
co istnieje jedynie w wyobraźni. Jak wyobrażenie sobie niewiary nie jest niewiarą, tak wyobrażenie sobie zniewagi również nie jest zniewagą, jako że zgodnie z logiką wyobrażenie nie jest wydaniem sądu, zaś zniewaga nim jest. Co więcej, owe szpetne słowa nie są słowami twego serca, gdyż serce jest nimi zasmucone i odczuwa przykrość z ich powodu, lecz pochodzą raczej od twej wrodzonej zdolności umieszczonej blisko serca, która to zdolność jest narzędziem służącym podszeptom Szatana. Szkoda, jaką przynoszą wątpliwości, polega na wyobrażeniu sobie tego, co istnieje w wyobraźni, a nie jest osądem, jako rzeczywiście przynoszącego szkodę. Jest również przypisywaniem sercu dzieł Szatana poprzez przypuszczenie, że słowa Szatana pochodzą z serca. Taki człowiek myśli, że pewne rzeczy są szkodliwe, przez co rzeczywiście stają się one szkodliwe, a dokładnie tego chce Szatan.
ASPEKT DRUGI
Znaczenia powstające w sercu są pozbawione kształtu; to wyobraźnia jest tym, co nadaje im obraz lub kształt. Wyobraźnia, na którą zawsze wpływa jakaś przyczyna, tka obrazy określonego rodzaju, nadając obraz tym rzeczom, którym nadaje znaczenie. Każde znaczenie albo przyodziewa w szatę, albo zakłada ją na siebie, albo plugawi, albo przesłania. Jeśli znaczenia są czyste i jasne, zaś obrazy - brudne i nikczemne, nie dochodzi do przyodziania znaczenia w obraz, lecz jedynie do ich zetknięcia się, zaś człowiek dręczony wątpliwościami myli przyodzianie z zetknięciem się i wykrzykuje: "Biada mi! Jakże zepsute stało się moje serce, a to, co niskie, sprawiło, że stałem się nikczemny!". Szatan korzysta z owej skłonności człowieka, lecz lekarstwo na tę ranę jest następujące:
Posłuchaj, o nieszczęśniku! Jak na zewnętrzną czystość ciała, która jest jednym z warunków poprawnego wykonania twej modlitwy, nie ma wpływu to, co nieczyste w twych organach wewnętrznych, tak święte znaczenia nie ponoszą szkody, zbliżając się do nieczystego kształtu. Wyobraź sobie, że zastanawiasz się nad pewnymi znakami Boga, kiedy nagle czujesz słabość, głód czy potrzebę fizjologiczną. Oczywiście twoja wyobraźnia ujrzy to, co jest konieczne dla uleczenia choroby czy zaspokojenia potrzeby, i na owe rzeczy będzie spoglądać, tkając odpowiednie dla nich, nieszlachetne kształty, pośród których znaczenie twych rozmyślań przeminie. W przemijaniu owych znaczeń nie ma jednak żadnej szkody, nieczystości, błędu ani krzywdy. Jeśli można mówić o jakimś błędzie, to jest nim wyobrażanie sobie szkody i poświęcanie jej nadmiernej uwagi.
ASPEKT TRZECI
Istnieje pewien ukryty związek między rzeczami. Istnieją nawet ślady połączenia między rzeczami, po których najmniej byś się tego spodziewał. Albo owe połączenia istnieją w rzeczywistości, albo też rzeczy wiąże ze sobą twoja wyobraźnia, stosownie do tego, czym była zajęta. To tajemnica owego związku sprawia, że niekiedy rzeczy postrzegane jako święte przywodzą na myśl obraz tego, co nieczyste. Jak mówi nauka retoryki: "Jak przeciwieństwo jest przyczyną oddalenia w świecie zewnętrznym, tak jest przyczyną zbliżenia w wyobraźni". Oznacza to, że tym, co łączy obrazy dwóch przeciwieństw, jest związek istniejący w wyobraźni. Wspomnienie, które bierze początek z owego połączenia, nazywane jest skojarzeniem myślowym.
Wyobraź sobie, że kiedy odmawiasz modlitwę lub recytujesz suplikacje przy Ka'bie, w obecności Boga, skojarzenie myślowe przejmuje władzę nad tobą i zabiera cię do najdalszych, najniższych i najbardziej trywialnych spraw, choć rozmyślasz nad wersetami Koranu. Jeśli twa głowa dotknięta jest skojarzeniem myślowym tego rodzaju, strzeż się i nie popadaj w trwogę. Nie mów: "Popełniłem wielki grzech!", jakbyś bawił się odbezpieczoną bronią z palcem na spuście, aby nie wzmocnić owego wątłego związku przez uwagę, jaką mu poświęcasz. Im bardziej żałujesz, tym bardziej umacnia się uwaga, jaką poświęcasz temu nikłemu wspomnieniu. Nie lękaj się; twoje serce nie jest chore, lecz choroba istnieje jedynie w wyobraźni, a wspomnienia tego rodzaju najczęściej są mimowolne, zaś przeważnie zdarzają się ludziom wrażliwym i nerwowym. Szatan dzięki kopalni wątpliwości tego rodzaju robi wspaniały interes, lecz lekarstwo na ową ranę jest następujące:
Skojarzenie myślowe zwykle zachodzi mimowolnie, a człowiek nie jest za nie odpowiedzialny. Skojarzenie takie jest bliskością, lecz nie jest zetknięciem się ani przemieszaniem dwóch rzeczy. Myśli nie szkodzą sobie nawzajem ani też jedne z nich nie nabierają istoty innych. Jak żadnej szkody nie przyczynia fakt, że Szatan i anioł Bożej inspiracji krążą wokół serca człowieka blisko siebie, a grzesznicy i ludzie pobożni są swoimi sąsiadami w tym samym budynku, tak w podszeptach skojarzenia myślowego brudne wyobrażenia przychodzą wraz z czystymi myślami, nie wyrządzając im żadnej szkody, chyba że są one czymś zamierzonym. Człowiek zajmuje się nimi, wyobrażając je sobie jako przynoszące szkodę, aż niekiedy serce staje się zmęczone, a umysł dla rozrywki zajmie się czymkolwiek, na co tylko się natknie. Wówczas Szatan dostrzega swoją szansę i rozpościera przed umysłem to, co nieczyste, namawiając go, by zajął się owymi nieczystościami.
ASPEKT CZWARTY
Ów aspekt stanowią wątpliwości biorące początek z poszukiwania najlepszego sposobu wykonania danego uczynku. Kiedy człowiek przypuszcza, że na tym polega bogobojność, warunki, jakie stawia sam sobie, stają się coraz bardziej rygorystyczne i coraz cięższe, aż człowiek dochodzi do punktu, w którym - choć poszukiwał lepszych sposobów wykonania dobrego czynu - schodzi z drogi prostej ku temu, co niedozwolone. Niekiedy poszukiwanie najlepszego sposobu wykonania tego, co nadobowiązkowe, sprawia, że człowiek porzuca to, co obowiązkowe. Mówi: "Zastanawiam się, czy to, co zrobiłem, zrobiłem dobrze", i robi to jeszcze raz. Ów stan trwa, aż człowiek popada w straszną rozpacz, a Szatan korzysta z owego stanu, by zranić człowieka. Istnieją dwa lekarstwa na rany tego rodzaju.
Lekarstwo pierwsze: Wątpliwości tego rodzaju są godne mu'tazylitów, ponieważ mówią oni: "Rzeczy, za które człowiek jest odpowiedzialny, czy to jeśli chodzi o owe czyny jako takie, czy w odniesieniu do życia ostatecznego, albo są dobre, a z powodu owego dobra zostały nakazane, albo są złe, a ponieważ są złe, zostały zakazane. Oznacza to, że z punktu widzenia prawdy i życia ostatecznego dobro i zło w danej rzeczy zależy od rzeczy jako takich, z czego też wynika Boży rozkaz lub zakaz". Zgodnie z taką szkołą myślenia, każdy uczynek, jaki wykonuje człowiek, rodzi wątpliwości, które każą człowiekowi powiedzieć: "Zastanawiam się, czy rzeczywiście to, co właśnie zrobiłem, zrobiłem dobrze". Tymczasem szkoła prawdy, szkoła sunnitów (ar. ahl as-sunna łal-dżam'at), mówi: "Wszechmocny Bóg nakazuje daną rzecz, przez co staje się ona dobra, a zakazuje innej rzeczy, przez co staje się ona zła". Oznacza to, że dobro jest powoływane do istnienia poprzez Boży rozkaz, a zło - przez Boży zakaz. Dobro i zło wskazują na świadomość tego, kto wykonuje dany czyn, i stosownie do świadomości są ustalane, zaś nie znajdują się w pozornym obliczu rzeczy, które wskazuje na ten świat, lecz w ich wewnętrznym obliczu, które wskazuje na życie ostateczne.
Wyobraź sobie, że odmówiłeś modlitwy lub dokonałeś obmycia się do modlitwy, a istnieje pewna przyczyna, która zepsuła twój uczynek, lecz ty sam jesteś jej całkowicie nieświadomy. Zatem twoje modlitwy i obmycie się zarówno zostały wykonane we właściwy sposób, jak i zostaną przyjęte. Jednakże mu'tazylici powiedzieliby: "W rzeczywistości było to złe i niewłaściwe, jednak być może modlitwa zostanie od ciebie przyjęta dzięki twojej nieświadomości i niewiedzy, zatem masz wymówkę". Zatem - zgodnie z tym, co mówi szkoła sunnicka - nie mów o czymś,
co zostało zgodne z wymaganiami prawa szari'a: "Zastanawiam się, czy było to właściwe", nie miej co do tego wątpliwości. Powiedz jednak: "Zastanawiam się, czy zostanie to przyjęte ode mnie", byś nie stał się dumny ani zarozumiały!
Lekarstwem drugim jest stwierdzenie:
[9]. Skoro cztery szkoły prawne[10] mówią prawdę; skoro dla człowieka dotkniętego wątpliwościami uświadomienie sobie błędu, które prowadzi do poszukiwania Bożego przebaczenia, jest lepsze niż postrzeganie owych uczynków jako dobre, które prowadzi do dumy, co oznacza, że lepiej, by taki człowiek postrzegał swój czyn jako źle wykonany i poszukiwał przebaczenia, niż miałby uważać go za dobry i popaść w dumę; skoro tak jest, odrzuć swoje wątpliwości i powiedz Szatanowi:
"Taki stan jest dla mnie trudnością. Uświadomienie sobie prawdziwej natury rzeczy jest trudne i stoi w sprzeczności z zasadą łatwości w religii, wyrażoną przez słowa:
Jest to również sprzeczne z zasadą, która mówi, że praktykowanie religii jest łatwe. Mój uczynek z pewnością był wykonany zgodnie z prawdziwą szkołą prawa; to mi wystarczy, zaś wyznanie tego, że nie mogę wykonywać czynności religijnych tak, jak na to zasługują, umożliwia mi przynajmniej szukanie schronienia w Bożej litości poprzez pokorne błaganie o przebaczenie, a także poprzez potulne zanoszenie suplikacji, by te uczynki, które wykonałem źle, zostały jednak ode mnie przyjęte".
ASPEKT PIĄTY
W kwestiach wiary wątpliwości są tym, co przybiera kształt zwątpienia. Umysł nieszczęśnika cierpiącego z powodu wątpliwości myli pojęcia z wyobrażeniami. Oznacza to, że ów człowiek wyobraża sobie zwątpienie istniejące jedynie w wyobraźni jako zwątpienie umysłu. Niekiedy przypuszcza, że z powodu zwątpienia, które sobie wyobraził, ucierpiała jego wiara. Niekiedy przypuszcza, że wątpliwości, które istnieją jedynie w wyobraźni, są potwierdzane przez jego rozum. Niekiedy przypuszcza, że jakaś kwestia odnosząca się do niewiary, nad którą się zastanawia, jest niewiarą. Oznacza to, że przypuszcza, iż jego zdolność do zastanowienia się nad przyczynami zbłądzenia, jego zdolność do zbadania danej kwestii w bezstronny sposób i jego rozum są sprzeczne z wiarą. Wówczas taki człowiek, przerażony owymi przypuszczeniami, które spowodowane są podszeptami szatana, woła: "Biada mi! Moje serce jest zepsute, a moja wiara doznała uszczerbku!". Ponieważ takie stany zwykle zachodzą
bez udziału woli, a człowiek nie może poradzić sobie z wątpliwościami dzięki zdolności woli, popada w rozpacz, jednak lekarstwo na ową ranę jest następujące:
Tak jak wyobrażenie sobie niewiary nie jest niewiarą, tak nie są nią przypuszczenia dotyczące niewiary, a jak wyobrażenie sobie zbłądzenia nie jest zbłądzeniem, tak nie są nim rozważania nad zbłądzeniem, jako że wyobrażenia, przypuszczenia i rozważania nie są tym samym, co potwierdzenie ich przez rozum i poddanie się serca owym wyobrażeniom. Wyobrażenia są do pewnego stopnia swobodne, nie słuchają woli i nie należą do obowiązków religijnych, lecz potwierdzenie i podporządkowanie się nie są tym samym, co wyobrażenia, a zależą od pewnej równowagi. Jak wyobrażenia, przypuszczenia i rozważania nie są potwierdzeniem ani podporządkowaniem się, tak nie można powiedzieć, by były zwątpieniem czy wahaniem, jednak jeśli są niepotrzebnie powtarzane i staną się mocno ugruntowanymi, może narodzić się z nich pewien rodzaj zwątpienia. Podobnie stałe przyjmowanie punktu widzenia strony przeciwnej (nazywane rozumowaniem bezstronnym i pozbawionym uprzedzeń) doprowadza człowieka do punktu, w którym mimowolnie zaczyna on faworyzować stronę przeciwną, a poparcie prawdy - które jest ciążącym na nim obowiązkiem - zostaje zniszczone. Taki człowiek również popada w niebezpieczeństwo, ponieważ w jego umyśle ustala się stan, w wyniku którego staje się on przedstawicielem Szatana lub nieprzyjaciela.
A oto, co jest najważniejsze, jeśli chodzi o wątpliwości tego rodzaju: Człowiek cierpi, ponieważ myli to, co jest rzeczywiście możliwe z tym, co jest możliwe wedle rozumu. Oznacza to, że kiedy widzi on rzecz, która jest możliwa jako taka, wyobraża sobie, że jest ona możliwa zgodnie z rozsądkiem, a równocześnie zgodnie z rozsądkiem wątpliwa. Tymczasem jedna z zasad teologii (ar. kalam) mówi, że fakt, iż coś jest możliwe samo z siebie, nie jest sprzeczny ani z wiedzą, ani z wymaganiami rozsądku. Na przykład, jest możliwe samo w sobie, by Morze Czarne w tej chwili zniknęło w głębi ziemi, jednak możemy osądzić z całą pewnością i wiemy bez wątpienia, że morze jest na swoim miejscu, zaś owa możliwość - która jest faktycznie możliwa - nie jest przyczyną żadnego zwątpienia ani nie wyrządza szkody naszej pewności. A oto inny przykład: jest możliwe, by słońce miało dzisiaj nie zajść lub by miało nie wzejść jutro, jednak taka możliwość nie wyrządza żadnej szkody naszej pewności co do tego, że słońce wzejdzie, ani też nie wywołuje zwątpienia. Podobnie pozbawione podstaw przypuszczenia, biorące swój początek z możliwości tego rodzaju, który dotyczy końca życia na tym świecie czy też powstania życia
ostatecznego (a obie te kwestie należą do prawd wiary), nie wyrządzają naszej wierze żadnej szkody. Co więcej, dobrze znana zasada, która mówi:
«Możliwość, która nie jest poparta żadnym dowodem ani świadectwem, nie ma żadnej wartości» jest jedną z ustalonych zasad zarówno nauki o zasadach religii, jak i nauki o zasadach muzułmańskiego prawa (ar. fiqh).
Jeśli mówisz: "Jakaż mądrość i jaki zamysł kryją się w tym, że nawiedzają nas wątpliwości, które są czymś szkodliwym i cierpieniem dla wiernych?",
Odpowiadamy: Wątpliwości natury zasadniczej - pod warunkiem, że nie prowadzą do przesady ani też nie przytłaczają człowieka - są przyczyną czujności, prowadzą do poszukiwania najlepszej drogi, a także stają się przyczyną powagi. Odpędzają zobojętnienie i odpychają niedbalstwo. W owym królestwie próby i na tej arenie współzawodnictwa Wszechmądry włożył je w rękę Szatana, by stały się dla nas biczem zachęty, uderzającym w nasze głowy. Jeśli ów bicz rani nadmiernie, człowiek musi wnieść skargę do Wszechmądrego, Litościwego, a także powiedzieć:
[12].