Blaski
Powodem, dla którego niniejsze dzieło, zatytułowane Lemeat (Blaski), nie jest poświęcone - jak inne zbiory (tur. diwan) - jedynie jednemu lub dwóm tematom, jest fakt, że zostało ono spisane, by do pewnego stopnia objaśnić wcześniejsze dzieło Bediuzzamana Saida Nursiego, Hakikat Cekirdekleri (Ziarna prawdy). Nie pobłaża ono fantazji, wyobrażeniom ani niezrównoważonym emocjom, jak inne zbiory poezji. Jest napisane niczym podręcznik naukowy dla uczniów Bediuzzamana (zaliczając do nich również bratanka Autora, który mu pomagał), mówiący o prawdach Koranu i wiary w całkowitej zgodności z logiką; jest lekcją na temat Koranu i wiary. Jak powiedział sam Nauczyciel, a my również to pojęliśmy, nie miał on skłonności do układania wierszy czy też utworów poetyckich i nie zajmował się tym, ukazując znaczenie wersetu:
[32].
Niniejsze dzieło zostało spisane w ciągu dwudziestu dni miesiąca ramadan, w czasie gdy Bediuzzaman - który pracował nad nim przez dwie lub dwie i pół godziny każdego dnia - był członkiem Daru'l-Hikmet[1] i miał wiele innych zajęć. Choć napisanie jednej strony mową wiązaną jest tak trudne, jak napisanie dziesięciu stron prozą, zaś dzieło powstawało przez krótki czas, zostało podyktowane bez żadnych przygotowań, a następnie wydane bez żadnych zmian ani poprawek. Wedle naszej opinii jest ono cudem Traktatów Światła. Nigdy nie istniał żaden inny zbiór poezji, który byłby tak przystępny dla czytelnika, jakby został spisany prozą - a takim jest niniejsze dzieło. Jeśli Bóg zechce, to dzieło pewnego dnia stanie się dla uczniów Światła czymś w rodzaju poematu Masnałi. Jest ono również pewnego rodzaju spisem treści Traktatów Światła, które zaczęły ukazywać się dziesięć lat po wydaniu Blasków, zaś wydanie całego zbioru zajęło dwadzieścia trzy lata; jest pewnego rodzaju zwiastunem Traktatów Światła, przynoszącym dobrą nowinę o najważniejszych z ich części.
Zgodnie z zasadą, która mówi: اَلْمَرْءُ عَدُوٌّ لِمَا جَهِلَ [2] , nie przywiązywałem znaczenia do zasad układu wersów, rytmu czy rymu, jako że ich nie znam. Nigdy nie pragnąłem zmieniać prawdy tak, by dostosować ją do wymagań wersyfikacji, jakbym miał poświęcać jasność przekazu na rzecz rymów. W niniejszym dziele, zapisanym mową wiązaną, lecz bez użycia rymów, najbardziej wzniosłe prawdy przyodziałem w wymięte i znoszone szaty. Po pierwsze, nie widziałem żadnego lepszego rozwiązania, a myślałem tylko o przekazaniu znaczenia. Po drugie, chciałem przedstawić krytykę tych poetów, którzy zachowują się, jakby rzeźbili i piłowali ciało, by tylko dopasować je do ubrania. Po trzecie, zdecydowałem się na nieco dziecinny styl, by podczas ramadanu mógł on być zajmującym dla podążającej za instynktami duszy, jak również dla serca. Jednak, o czytelniku, wyznaję, że popełniłem błąd. Uważaj, abyś i ty go nie popełnił! Niech nie rozproszy cię ów nierówny styl, gdyż wtedy możesz okazać brak szacunku wzniosłym prawdom, jakie zostały nim wyrażone!
O, czytelniku! Zawczasu przyznaję, że słyszałem wiele skarg na moje zdolności dotyczące sztuki pisania i układania wersów. Nawet teraz nie potrafię poprawnie zapisać własnego imienia. Nigdy też nie uczyniłem rymów ani rytmu księgą mego życia, jednak nagle mój umysł został osaczony przez uporczywe pragnienie pisania mową wiązaną. Istnieje epickie dzieło poświęcone wyprawom towarzyszy Proroka, a zatytułowane
قَوْلِ نَوَالَاس۪يسَبَانْ (Qałl-i Nabala Sisaban). Jego naturalny podział na wersy, które brzmią niby hymn, sprawił przyjemność mej duszy. Wybrałem zatem dla swojej pracy taką postać, jaką mają wersy owego dzieła, jednak nadałem jej specyficzny kształt, właściwy mojemu pisaniu. Spisałem więc pewną ilość wersów, które przypominają poezję, lecz nie przyczyniałem sobie żadnych cierpień zwracaniem uwagi na rytm. Każdy, ktokolwiek
tylko tego zechce, może przeczytać je z taką łatwością, z jaką czyta się prozę, bez rozmyślania o zasadach wersyfikacji. Można również myśleć o poniższych kartach tak, jakby były prozą, aby zrozumieć ich znaczenie. W każdym fragmencie zawarta jest wskazówka, ukazująca jego znaczenie, które jest niezależne od rymu. Kapelusz może istnieć bez ozdobnego chwostu, rytm bez rymu, zaś wersy - bez przywiązywania nadmiernej wagi do zasad. Myślę, że jeśli słowa i układ wersów przyciągają uwagę poprzez zawarty w nich kunszt, stają się tym, co zbytnio zajmuje umysł. Lepiej pozostać w sprzeczności z zasadami poezji, aby nie rozpraszać uwagi i nie odwracać jej od znaczenia słów.
Moim mistrzem przy tworzeniu niniejszego dzieła był Koran, moją księgą było życie, a tym, do którego się zwracam, jestem ja sam. Ty zaś, mój czytelniku, jesteś tym, który słucha. Ten, kto się przysłuchuje, nie ma prawa do krytyki, lecz jedynie przyjmuje to, co mu się podoba, a nie zwraca uwagi na to, co mu się nie podoba. Niniejsze dzieło ma swój początek w blasku błogosławionego miesiąca ramadan,
zatem mam nadzieję, że - jeśli Bóg zechce - odniesie ono swój efekt w sercach mych braci w religii, których języki odmówią modlitwę o przebaczenie dla mnie lub wyrecytują surę Al-Fatiha.
Oto mój zniszczony grób, w którym zgromadzono
Ciała siedemdziesięciu dziewięciu martwych Saidów wraz z ich grzechami i smutkami.
Osiemdziesiąty jest nagrobkiem na owym grobie. Wszyscy razem opłakują upadek islamu.
Wraz z mym nagrobkiem i szlochającym grobem martwych Saidów Idę naprzód, na pole przyszłości dnia jutrzejszego.
Pewien jestem, że niebiosa przyszłości i Azji
Zostaną wzięte do niewoli przez czystą i lśniącą dłoń islamu, Ponieważ wierze obiecuje on pomyślność,
Zaś ludzkości daje pokój i bezpieczeństwo.
[3]
Wszechświat w swej całości jest największym dowodem, który głosi chwałę Boga i Jego jedność swymi zarówno widocznymi, jak i niewidzialnymi językami. Tak, wszechświat tubalnym głosem recytuje jedność Boga, mówiąc:
NIE MA BOGA, JAK TYLKO ON!
Wszystkie jego cząsteczki i komórki, wszystkie jego części są językami wspominającymi Boga. Wszystkie razem oznajmiają owym tubalnym głosem:
NIE MA BOGA, JAK TYLKO ON!
Ich języki są różne, a głosy mają różną wysokość, lecz wszystkie jednoczą się we wspominaniu Go, mówiąc:
NIE MA BOGA, JAK TYLKO ON!
Wszechświat jest "makroczłowiekiem", wspomina Boga dźwięcznym głosem, podczas gdy wszystkie jego części i cząsteczki dołączają swe cienkie głosiki do jego potężnego głosu. Wszystkie jednym głosem oznajmiają:
NIE MA BOGA, JAK TYLKO ON!
Świat na swej orbicie recytuje wersety Koranu, wspominając Boga, zaś świt Koranu rozsiewa jego światło. Wszystkie istoty posiadające dusze wyrażają koncepcję:
NIE MA BOGA, JAK TYLKO ON!
Wszystkie wersety chwalebnego Rozróżnienia między prawdą a fałszem, owego wyraźnego dowodu Bożej jedności, które są mówiącymi
prawdę językami, wszystkie jego promienie, które są blaskami wiary, wszystkie razem oznajmiają:
NIE MA BOGA, JAK TYLKO ON!
Jeśli przyłożysz ucho do piersi owego Rozróżnienia, w jej najdalszej głębi usłyszysz wyraźny, niebiański głos, który recytuje:
NIE MA BOGA, JAK TYLKO ON!
Ów głos jest całkowicie wzniosły, całkowicie poważny, prawdziwie szczery, w największym stopniu dobrze znany, całkowicie przekonujący, przystrojony dowodami. Wciąż i na nowo oznajmia on:
NIE MA BOGA, JAK TYLKO ON!
Każdy z sześciu aspektów owego świetlistego dowodu jest przejrzysty; znajduje się na nim lśniąca pieczęć cudowności; lśni w nim światło przewodnictwa, które mówi:
NIE MA BOGA, JAK TYLKO ON!
Tak, poza nim znajduje się misternie tkana logika i wytworny dowód; po jego prawej stronie znajduje się dociekanie inteligencji; rozum potwierdza to, co znajduje się z każdej jego strony, mówiąc:
NIE MA BOGA, JAK TYLKO ON!
Po jego lewej stronie znajduje się wezwanie świadomości do tego, by również zaświadczyła jedność Boga; przed nim znajduje się czyste dobro; jego celem są szczęście i pomyślność, a jego kluczem w każdej chwili są słowa:
NIE MA BOGA, JAK TYLKO ON!
Jego wsparcie pochodzi z niebios; jest on czystym Objawieniem Boga. Każdy z owych sześciu aspektów jest świetlisty i ukazuje się w jego konstelacjach.
NIE MA BOGA, JAK TYLKO ON!
Czyż jakiekolwiek złodziejskie podejrzenie, jakakolwiek potajemna wątpliwość, jakakolwiek zdradziecka ułuda może zakraść się do owego olśniewającego zamku, którego wyniosłymi murami są sury? Zaiste, każde jego słowo anielskim głosem mówi:
NIE MA BOGA, JAK TYLKO ON!
Potężny Koran jest oceanem potwierdzającym Bożą jedność. Za przykład weźmiemy jedną kroplę z tego oceanu, jedną surę: surę Al-Ichlas, jedyną delikatną wzmiankę spośród niezliczonych napomknień Koranu. Jej sześć fraz (trzy negujące i trzy potwierdzające) odrzuca wszelkiego rodzaju przypisywanie towarzyszy Bogu, a także udowadnia siedem aspektów potwierdzenia Bożej jedności.
Fraza Pierwsza: "Powiedz, Muhammadzie: On nie ma żadnego towarzysza" oznacza, że Bóg ze Swej definicji jest Absolutem. Częścią owej definicji jest wyrażenie:
Jest to aluzja do empirycznego potwierdzenia Bożej jedności. Jeśli dostrzegające prawdę spojrzenie zagłębi się w Bożej jedności, wówczas mówi:
Fraza Druga: Słowa: On, Bóg Jeden... są wyraźnym potwierdzeniem jedności Boga w Jego boskości. Rzeczywistość oznajmia językiem prawdy:
Fraza Trzecia: "A Bóg jest Wieczny i ponad wszelką potrzebę" jest muszlą, w której znajdują się dwie perły potwierdzenia Bożej jedności. Pierwsza z nich jest potwierdzeniem jedności Boga w Jego wszechwładzy. Tak, oznajmia ona językiem porządku panującego we wszechświecie:
Druga perła jest potwierdzeniem jedności Boga w Jego samoistnieniu. Tak, cały wszechświat oznajmia językiem tego, iż potrzebuje odnoszącej skutek mocy, zarówno dla powołania go do istnienia, jak i dla przetrwania jego istnienia:
NIE ISTNIEJE INNY SAMOISTNY, JAK TYLKO ON!
Fraza Czwarta, która mówi, że "Bóg nie zradza", kryje w sobie potwierdzenie jedności Boga w Jego chwale, odrzucającej każdy rodzaj przypisywania Bogu towarzyszy, a także stanowczo obala twierdzenia niewiary. Oznacza ona, że ten, kto podlega zmianie lub podziałowi, kto się rozmnaża, ten nie może być ani Bogiem, ani Stwórcą, ani Samoistnym.
Słowo lam (ar. nie) wyraża negację, odrzuca koncepcję potomstwa bluźnierstwo zakładające ojcostwo Boga.
Większa część prądów ludzkiego zbłądzenia wzięła swój początek stąd, że w różnych czasach przypisywano Bogu towarzyszy, uważając za nich czy to "dziesięć geniuszy intelektu", czy to aniołów, czy to twierdząc, że Jezus (niech będzie z nim pokój) lub 'Uzajr mieli być synami Boga.
Fraza Piąta: "Ani nie został On zrodzony" wskazuje na potwierdzenie przedwieczności Boga i Jego jedności. Ten, którego istnienie nie jest konieczne ani ten, kto nie jest przedwieczny, nie może być Bogiem. Oznacza to, że ten, kto został stworzony w określonej chwili, kto pochodzi od swego przodka, nie może być Obrońcą i Opiekunem całego wszechświata.
Przyczynowość, oddawanie czci gwiazdom, bałwochwalstwo, naturalizm: wszystkie one są rodzajami przypisywania Bogu towarzyszy, wszystkie są etapami zbłądzenia.
Fraza Szósta: "I nie istnieje nikt, kto byłby Mu podobny" jest wszechstronnym potwierdzeniem Bożej jedności. Z negacji poprzez słowo lam można wywnioskować, że Bóg nie ma podobnego Sobie, równego Sobie ani towarzysza - ani w Swej istocie, ani w Swych atrybutach, ani w Swym działaniu.
Co do znaczenia, każda z owych fraz zarówno wynika z pozostałych, jak udowadnia pozostałe; ich dowody są uporządkowane i ułożone we właściwej kolejności w fortecy sury Al-Ichlas.
Oznacza to, że sura Al-Ichlas mieści w sobie - w sposób właściwy dla jej postaci - trzydzieści innych sur, ułożonych we właściwej kolejności i we właściwym porządku, sama zaś jest źródłem ich promieniejącego brzasku.
[4]
Wspaniałość Boga i Jego majestat wymagają tego, by pozorne przyczyny były w oczach umysłu jedynie parawanem dla ręki Bożej mocy,
Podczas gdy jedność i chwała Boga wymagają tego, by pozorne przyczyny cofnęły swe ręce od dzieł Bożej mocy i by nie odnosiły w owych dziełach żadnego rzeczywistego skutku.
Niezliczone rodzaje istnienia nie mogą zostać oograniczone do świata przejawów, a on nie może obejmować ich wszystkich;
Świat materialny jest jedynie koronkową zasłoną, rozciągniętą nad świetlistymi światami tego, co niewidzialne.
Umiejętnie stworzone dzieła kunsztu, jakie są obecne w każdym zakątku stworzenia, obalają teorię mówiącą o stwarzaniu przez pozorne przyczyny;
Inskrypcje pióra Bożej mocy zapisane w każdym punkcie stworzenia z całą koniecznością odrzucają istnienie pośredników.
W całym wszechświecie tajemnica współpracy jest zarówno skryta, jak i rozpowszechniona; wszystkie części wszechświata wskazują na wzajemną współpracę oraz na wzajemne odpowiadanie istot na potrzeby innych.
Jedynie obejmująca każdą rzecz moc mogłaby tego dokonać, mogłaby stworzyć cząsteczkę i umieścić ją w miejscu właściwym dla wszystkich jej powiązań.
Każdy wers i każde słowo księgi świata są żyjącymi, zaś potrzeby prowadzą wszelkie istoty i sprawiają, iż poznają się one nawzajem.
Niezależnie od tego, skąd przybyły, odpowiadają na wołanie o pomoc i w imię Bożej jedności spotykają się z tym, co je otacza.
Każde z owych żyjących słów posiada oblicze i oko, które spogląda na wszystkie zdania.
Słońce jest owocującym drzewem, które potrząsa samym sobą, aby będące jego owocami planety nie pospadały.
Gdyby spoczęło w spokoju, ustałoby przyciąganie, a w przestrzeni rozległby się szloch planet, które są ekstatykami słońca.
Z pewnością Ten, Który stworzył komara, stworzył również słońce i Drogę Mleczną;
Ten, Który uporządkował żołądek pchły, uporządkował również Układ Słoneczny;
Ten, Który sprawia, że oko widzi, Który zaspokaja potrzeby żołądka, z całą pewnością pomalował światłem oko niebios i rozstawił stół pełen pożywienia na całym obliczu ziemi.
Spójrz, oto widoczna w spisaniu wszechświata cudowność tak wielka, że gdyby - by założyć to, co niemożliwe - wszystkie pozorne przyczyny były czynnikami sprawczymi posiadającymi własną wolę,
Biłyby czołem przed cudownością wszechświata, podporządkowując się jej i oznajmiając:
[5]
[12]
Moc Boga jest cechą zasadniczą i nierozłączną z Jego istotą; nie może kolidować z nią żadna bezsilność.
Nie mogą istnieć w niej żadne stopnie ani też w jej sprawy nie mogą ingerować żadne przeszkody. Dla mocy Boga nie ma różnicy między tym, co powszechne, a tym, co poszczególne.
Każda rzecz związana jest ze wszystkimi innymi, a kto nie jest w stanie stworzyć wszystkich rzeczy, ten nie jest w stanie stworzyć żadnej z nich.
Spójrz na uniesienie ziemi wraz z niezliczonymi słońcami i gwiazdami; na nanizanie ich na niewidzialną nić, jakby były paciorkami różańca,
Na umieszczenie ich na czole i piersiach nieskończonej przestrzeni - nie ma ręki dość silnej, by mogła to uczynić.
Nie istnieje na całym świecie taka rzecz, która mogłaby rościć sobie prawo do stworzenia czegokolwiek.
Jak zbudzenie do życia ospałej muchy, pogrążonej w splamionym śmiercią śnie, nie przedstawia dla mocy Boga żadnej trudności,
Tak nie przedstawia dla niej żadnej trudności ani śmierć ziemi, ani jej zmartwychwstanie.
Ani trochę większym kłopotem nie jest dla mocy Boga również wskrzeszenie wszystkich istot posiadających dusze.
Natura nie jest drukarzem, lecz prasą drukarską;
Nie jest zapisującym, lecz inskrypcją; nie jest sprawcą, lecz odbiorcą; nie jest źródłem, lecz wzorcem. Nie jest porządkującym, lecz porządkiem;
Nie jest mocą, lecz prawem; jest mocą praw biorących początek z atrybutu woli; nie ma prawdziwego, zewnętrznego kształtu.
W świadomości zawiera się przyciąganie; jest ona stale przyciągana przez przyciągającą ją siłę.
Gdyby Najpiękniejszy miał się ukazać, gdyby ukazał się na stałe w całym Swym blasku i bez żadnej zasłony, istoty świadome nie posiadałyby się z zachwytu.
Świadoma natura człowieka w sposób rozstrzygający zaświadcza istnienie Tego, Którego istnienie jest konieczne, Któremu należy się chwała i do Którego należy piękno;
Zaświadcza je poprzez zachwyt i przyciąganie.
Wrodzone usposobienie rzeczy nie kłamie, a cokolwiek ono powie, jest prawdą. Skłonność do wzrastania mówi językiem ziarna: "Wykiełkuję i wydam owoce...", zaś to, co mówi, jest udowodnioną prawdą.
Pragnienie życia mruczy w głębi jajka: "Za zezwoleniem Boga, będę kurczakiem", a to, co mówi, jest prawdą.
Jeśli garść wody ma zamiar zamarznąć wewnątrz żelaznej kuli armatniej, kiedy temperatura spada,
Pragnienie rozprzestrzeniania się zawarte w owej wodzie mówi: "Rozprzestrzeń się! Potrzebuję więcej miejsca!". Tego rozkazu nie można zakwestionować.
Silne żelazo robi, co może, lecz nie może znaleźć w owym rozkazie żadnego błędu; prawdomówność i uczciwość wody rozłupują żelazo.
Wszystkie owe skłonności są rozkazami stwórczymi i zarządzeniami Boga. Wszystkie są naturalnymi prawami i przejawami woli.
Wola Boga zarządza wszystkimi istotami w ten sposób, że wszystkie skłonności są zgodne z rozkazami Wszechwładnego.
To samo tyczy się przejawu świadomości; przyciąganie i zachwyt są dwoma wypolerowanymi do połysku duszami,
Dwoma lśniącymi zwierciadłami, w których odbijają się wieczne piękno Boga i światło wiary.
Boża moc nie zostawia mrówek bez przywódcy ani pszczół bez królowej.
Z pewnością nie zostawiłaby również ludzkości bez proroka lub zbioru praw. Porządek świata wymaga, by tak właśnie było.
Zaprawdę, aniołowie ujrzeli cud, jakim było Wniebowstąpienie, jako dowód najwyższej świętości zawartej w bezspornym proroctwie.
Olśniewający wierzchowiec Al-Buraq stał się niczym błyskawica, niczym kwadry księżyca, jakie oglądają mieszkańcy świata światła.
Jak dla ludzkości rozproszonej po świecie przejawów rozdzielenie księżyca - اِنْشَقَّ الْقَمَرُ [6] - było ważnym cudem widocznym w królestwie tego, co cielesne,
Tak dla mieszkańców świata duchowego najwspanialszym cudem - سُبْحَانَ الَّذ۪ٓى اَسْرٰى [7] - było Wniebowstąpienie.
Wyznanie wiary składa się z dwóch wyrażeń, a każde z nich potwierdza drugie, będąc jego dowodem i świadectwem.
Pierwsze jest wywiedzeniem skutku z przyczyny, zaś drugie jest wywiedzeniem przyczyny ze skutku.
Życie jest światłem jedności, które ukazuje jedność Boga w tym królestwie mnogości. Tak, życie ukazuje jedność, jednoczy mnogość i sprawia, że staje się ona jednym.
Życie wiąże każdą rzecz z wszechrzeczą, podczas gdy dla rzeczy nieożywionej wszelkie inne rzeczy nie istnieją.
Dusza jest świetlistym prawem przyodzianym w istnienie posiadające zewnętrzny kształt, obdarowanym świadomością.
Istnienie duszy jest bratem i towarzyszem rozumnego prawa.
Jak ustalone i niezmienne prawa natury, tak dusza pochodzi ze świata Bożego rozkazu i atrybutu woli Boga.
Moc, która przyodziała ją w istnienie, przystroiła ją w zmysły, umieściła w jej głowie świadomość, uczyniła delikatne zdolności wewnętrzne muszlą dla owej perły.
Gdyby moc Stwórcy miała przyodziać prawa rządzące gatunkami w zewnętrzny kształt, każde z owych praw stałoby się duszą,
Gdyby zaś ta sama moc pozbawiła istotę duszy, zaś jej głowę - rozumu, wówczas dusza ponownie stałaby się nieśmiertelnym prawem.
Zarówno światło, jak życie, są tym, co ukazuje byt. Spójrz, jeśli nie ma w nim światła życia,
Istnienie jest zabarwione niebytem, zaiste jest niebytem, jest obcym i sierotą, a nawet jeśli jest księżycem, jest pozbawione życia.
Gdybyś zważył mrówkę na szalach istnienia, nasza planeta nie pomieściłaby wszechświata, jaki wyłoniłby się z mrówki.
Według mnie planeta żyje. Jednak zgodnie z tym, co zakładają inni, mógłbyś umieścić mrówkę na jednej szali wagi, zaś pozbawioną życia planetę - na drugiej szali,
A wówczas glob ziemski nie ważyłby nawet połowy tego, ile waży świadoma głowa mrówki.
Chrześcijaństwo albo wybuchnie, albo zgaśnie. Podda się i podporządkuje islamowi.
W chrześcijaństwie wielokrotnie dochodziło do rozłamów, które ostatecznie wydały protestantyzm, lecz w owych rozłamach chrześcijaństwo nie odnalazło tego, co mogłoby uczynić je lepszym.
Zasłona ponownie została rozdarta, a chrześcijaństwo upadło w całkowite zbłądzenie. Jednakże pewne prądy chrześcijaństwa zbliżyły się do potwierdzenia Bożej jedności, w którym chrześcijaństwo znajdzie ocalenie.
Trwają przygotowania do kolejnego rozłamu.
{[1] Jest to aluzja do stanu rzeczy, jaki był wynikiem wielkiej wojny (tj. pierwszej wojny światowej - uz. red. pol.); zaiste, jest to przepowiednia bezbłędnie zapowiadająca drugą wojnę światową.}
Jeśli chrześcijaństwo nie zgaśnie, stanie się oczyszczonym i przyłączy się do islamu.
Tkwi w tym wielka tajemnica, o której ten, który był chlubą wszystkich posłańców (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), nadmienił słowami: Jezus przyjdzie ponownie, podąży za prawem szari'a i będzie spośród mojej wspólnoty [8].
Dobrze znaną jest historia opowiadająca o tym, jak to wielka grupa ludzi wypatrywała nowiu księżyca wyznaczającego Święto Zakończenia Postu, jednak nikt nie mógł go dostrzec.
Pewien starzec przysięgał, że widział księżyc, jednak tym, co widział, była zakrzywiona biała rzęsa.
Rzęsa była dla niego księżycem, czyż jednak można porównać zakrzywioną rzęsę do nowiu księżyca? Abyś dobrze zrozumiał naszą przypowieść:
Ruch cząsteczek stał się rzęsą przed oczami rozsądku; każda cząsteczka jest ciemną rzęsą, która odbiera wzrok oku materialisty.
Nie potrafi ono dostrzec Tego, Który ukształtował wszystkie istoty, zatem zostaje pochłonięte przez zbłądzenie.
Czyż jednak może istnieć jakiekolwiek porównanie ruchu cząsteczek do Tego, Który uporządkował wszechświat? To po stokroć niemożliwe, by ten pierwszy miał być Tym Drugim!
To raczej świętość źródła, nie zaś dowody, jest tym, co prowadzi rzeszę wspólnoty muzułmańskiej oraz prostych ludzi do poddania się Bogu, a także tym, co zachęca ich do tego, by byli Mu posłuszni.
Dziewięćdziesiąt procent prawa szariatu stanowią kwestie bezsporne i zasadnicze dla religii, zaś każda z owych kwestii jest diamentowym filarem.
Jedynie dziesięć procent to kwestie otwarte dla interpretacji, sporne lub drugorzędne. Ktoś, kto posiada dziesięć sztuk złota, nie jest w stanie włożyć dziewięćdziesięciu diamentowych filarów do swojej sakiewki ani też sprawić, by za nim podążyły.
Źródłem owych diamentowych filarów są Koran oraz hadisy. To one są majątkiem owych filarów, którego zawsze będzie się w nich poszukiwać.
Księgi interpretujące szariat powinny być zwierciadłami lub teleskopami Koranu. Słońce owej Księgi cudownej wystawy nie potrzebuje żadnych cieni ani też nikogo, kto miałby działać w jego imieniu!
Ponieważ ze swej natury człowiek jest szlachetny, świadomie poszukuje prawdy.
Niekiedy napotyka na fałsz, a biorąc go za prawdę, przechowuje go w swym sercu...
Następnie, kiedy już dokopie się do prawdy, mimowolnie popada w zbłądzenie, zaś biorąc je za prawdę, umieszcza je w swojej głowie.
Moc Tego, Któremu należy się wszelka chwała, posiada wiele zwierciadeł. Otwierają one okna wychodzące na świat podobieństw, z których każde jest bardziej przejrzyste i subtelne od poprzedniego.
Rozmaite zwierciadła, od wody do powietrza, od powietrza do eteru, od eteru do podobieństw, od podobieństw do dusz, od dusz do czasu, od czasu do wyobraźni, a od wyobraźni do myśli - wszystkie ukazują przejawiające się w nich atrybuty. Nadstaw ucha, by posłuchać zwierciadła, jakim jest powietrze, a jedno słowo stanie się milionami słów!
Pióro Bożej mocy zapisuje owe słowa w nadzwyczajny sposób, poprzez tajemnicę ich rozmnażania się.
Obraz w zwierciadle może być czworakiego rodzaju: może być nim albo sama tożsamość, albo tożsamość wraz z jej cechami szczególnymi, albo zarówno tożsamość, jak również promienie istoty danej rzeczy, albo jej prawdziwa natura wraz z jej tożsamością.
Obrazy, jakie ukazują się w zwierciadłach świetlistych dusz, żyją i są powiązane z owymi duszami; nawet jeśli ich okazałe światła nie są tym samym, co dusze, nie są też czymś innym.
Gdyby słońce było żyjącym, gdyby jego żar był światłem, gdyby jego barwy były świadomymi, posiadałoby ono wyżej wymienione cechy obrazu w lustrze.
Klucz do owej tajemnicy jest następujący: Gabriel (niech będzie z nim pokój) równocześnie przebywał przy Drzewie Lotosu Ostatniej Granicy, przyjmował postać Dihji Ibn al-Kalbiego, przebywał w towarzystwie Proroka (niech będzie z nim pokój miłosierdzie)... i któż wie, w jak wielu innych miejscach! Tylko Bóg wie, w jak wielu miejscach równocześnie obecny jest Azra'il (niech będzie z nim pokój), unoszący dusze zmarłych.
Prorok (niech będzie w nim pokój i miłosierdzie) równocześnie ukazuje się członkom swej wspólnoty zarówno w wizjach, jakich doznają święci (ar. ałlija), jak i w prawdziwych snach,
Zaś w Dniu Zmartwychwstania spotka się ze wszystkimi wiernymi, by się za nimi wstawić.
Święci zwani "zastępującymi" (ar. 'abdal) ukazują się i są widywani w wielu miejscach równocześnie.
Każdy, kto ma zdolność i kompetencje do tego, by dokonać idżtihadu [9], może interpretować na własny użytek kwestie, które są bezspornymi; jego opinia będzie wiążąca dla niego, jednak nie dla innych.
Nie może on tworzyć praw ani wzywać wspólnoty do tego, by zgodnie z nimi postępowała. Jego idee wywodziłyby się z prawa szari'a, lecz nie byłyby szariatem. Innymi słowy, może on być tym, który dokonuje idżtihadu, lecz nie tym, który tworzy prawo.
Prawo szari'a zostało zatwierdzone poprzez zgodę większości uczonych. Pierwszym warunkiem wzywania innych do przyjęcia danej idei jest domyślna akceptacja opinii większości[10].
W przeciwnym razie takie wzywanie do przyjęcia danej koncepcji jest innowacją, która oby utknęła w gardle, aby nigdy się z niego nie wydostać!
Nieoświeceni iluminaci powinni wiedzieć, że idee nie mogą stać się świetlistymi bez udziału światła serca.
Dopóki światła umysłu i serca nie są połączone, panuje ciemność, przynosząca ucisk i ignorancję. Ciemność odziana jest w pozorne światło.
Jeśli biel oka, która przypomina dzień, nie połączy się z czernią źrenicy, która przypomina noc, rzecz, którą tworzą, nie będzie okiem i nie będzie widziała. Spojrzenie pozbawione wzroku jest warte tyle, co nic!
Zatem jeśli czarne głębie serca nie są obecne w bieli myśli, różnorodne informacje umysłu nie wytworzą ani wiedzy, ani zdolności widzenia. Rozum nie mógłby istnieć, gdyby nie istniało serce.
Prawdziwie uczony przewodnik jest owcą, a nie ptakiem; dzieli się on swoją wiedzą, nie myśląc o własnej korzyści.
Owca daje swemu jagnięciu przetrawione, czyste mleko, Podczas gdy ptak daje pisklęciu to, co zwymiotuje.
Warunkiem istnienia całości jest istnienie wszystkich jej części, podczas gdy jej nieistnienie może zaistnieć przez nieistnienie tylko jednej z owych części, zatem destrukcja jest łatwa.
Oto dlaczego człowiek, który jest bezsilny, nigdy nie zbliży się do czegokolwiek pozytywnego czy konstruktywnego, lecz zawsze działa poprzez negację, zawsze będąc destrukcyjnym.
Jeśli zasady mądrości, przepisy rządu, prawa słuszności i reguły siły nie wspierają i nie wspomagają się nawzajem,
Nie będą one ani owocne, ani skuteczne w odniesieniu do mas ludzi. Ludzie będą lekceważyć cechy szczególne prawa szari'a, zaś owe kwestie pozostaną w stanie zawieszenia.
Ludzie w swych sprawach ani nie będą polegać na przepisach szariatu, ani też nie będą mieć do nich zaufania.
Niekiedy przeciwieństwa kryją w sobie własne przeciwieństwa. Mówiąc językiem polityki, oznacza to, że słowa stają się przeciwieństwem swoich znaczeń.
Tyrania nałożyła czapkę sprawiedliwości. Zdrada znalazła dla siebie niedrogie ubranie w postaci patriotyzmu. Dżihad i walka na drodze Boga zostały nazwane buntem, a popadnięcie w niewolę zwierzęcych żądz i despotyzm Szatana nazywa się wolnością.
Rzeczy stały się swymi przeciwieństwami, zaś ich kształty, imiona i miejsca zamieniono.
Polityka obecnych czasów, która opiera się na własnym interesie, jest zachłanną bestią.
Jeśli udajesz tkliwość wobec wygłodniałej bestii, nie wzbudzisz w niej litości, lecz zaostrzysz jej apetyt.
W następnej kolejności zwróci się ona ku tobie, a jej kły i pazury zapragną tego, by rozerwać cię na strzępy!
Inaczej niż jest to w przypadku zwierząt, nie istnieją naturalne granice możliwości człowieka, a zatem zło i dobro biorące początek z owych możliwości są nieskończone.
Jeśli samolubstwo owych możliwości oraz ich egoizm połączą się z dumą i uporem, człowiek popełnia grzechy tak wielkie, że aż do dzisiaj ludzkość
Nie znalazła dla nich właściwej nazwy. Jak wskazują one na konieczność istnienia Piekła, tak karą za nie może być jedynie Piekło.
By usprawiedliwić - na przykład - choć jedno z jego kłamstw, człowiek szczerze pragnie upadku islamu.
Teraźniejszość ukazała, że ani Piekło nie jest czymś, czego istnienie nie jest konieczne, ani też nie będzie łatwo osiągnąć Raj.
Podczas gdy cechy klas wyższych zaprawdę powinny być przyczyną pokory i samoumartwiania, niestety doprowadziły do arogancji i ucisku.
Choć bezradność biednych i ubóstwo prostych ludzi powinny prowadzić do tego, że ludzie wyższych klas staną się łaskawi i litościwi, ich efektem niestety stały się poniżenie i niewola prostych ludzi.
Jeśli coś skutkuje zaszczytami i dobrem, zawsze zostaje ofiarowane przywódcom i ludziom z klas wyższych, jednak wszystkie zgubne i złe skutki są rozdzielane między prostych ludzi i szeregowych żołnierzy.
Zaszczyt zdobyty przez zwycięski klan jest wyrażany poprzez schlebianie "Hasanowi-Adze"[11], lecz wszelkie zło skutkuje obrzucaniem jego żołnierzy obelgami. Oto zaiste zasmucające zło pośród rodzaju ludzkiego!
Jeśli ludzie nie mają celu swego umysłu, jeśli zmogło ich zapomnienie lub jeśli tylko udają zapomnienie, ich umysły zwracają się ku nim samym i wokół nich się obracają.
Ego rośnie w siłę, a czasami również rośnie jego gniew; jeśli nie ujdzie z niego powietrze, słowo "ja" może się stać słowem "my". Ci, którzy miłują samych siebie, nie miłują nikogo innego.
Początkiem wszystkich rewolucji, wszelkiej anarchii i wszelkiego zepsucia, podjudzeniem do zła, źródłem wszelkiej deprawacji i wszelkiego plugastwa są dwie frazy, czy też jedno lub dwa słowa:
Pierwsza fraza mówi: "Mam pełny żołądek, zatem cóż mnie obchodzi, że inni umierają z głodu?", zaś druga: "Cierpisz po to, by mnie było wygodnie. Pracujesz, bym mógł jeść. Do mnie należy pożywienie, do ciebie trud".
Istnieje jedno, jedyne lekarstwo na śmiertelną truciznę pierwszej z owych fraz, lekarstwo, które może wyrwać zło z korzeniami i uleczyć chorobę.
drzewo Az-Zaqqum, a tym, co może wyrwać je z korzeniami, jest zakaz lichwy i odsetek.
Jeśli ludzkość chce tego, co najlepsze, jeśli kocha życie, musi nakazać jałmużnę, a znieść lichwę i odsetki.
Relacje między wyższymi i niższymi klasami zostały zerwane. Z dołu wznoszą się okrzyki rewolucji, wrzaski żądne zemsty, krzyki nienawiści i zawiści.
Z góry spadają wystrzały tyranii i pogardy, ciężary arogancji, podjudzania do prześladowań.
Tym, co powinno wzbijać się z dołu, są miłość, posłuszeństwo, szacunek i podporządkowanie się. Z góry zaś powinny zstępować litość i uprzejmość, dary i edukacja.
Jeśli ludzkość chce, by tak się stało, niech weźmie w objęcia jałmużnę (ar. zakat), a wygna lichwę i odsetki.
Sprawiedliwość Koranu stoi w drzwiach świata, mówiąc lichwie i odsetkom: "Nie wchodzić! Nie macie prawa, by tu wejść! Wracajcie, skąd przyszłyście!"
Ludzkość nie zważa na ów rozkaz, przez co otrzymuje cios; powinna zwrócić uwagę na te słowa, zanim otrzyma kolejny, jeszcze bardziej bolesny!
We śnie powiedziałem: "Potyczki między narodami i krajami torują drogę dla zażartej walki między klasami społecznymi".
W erze niewolnictwa człowiek nie życzył sobie niewolnictwa i roztrzaskał je na kawałki, przelewając krew. Teraz stał się tym, który zarabia; niesie na swych barkach brzemię zarobków, lecz je również roztrzaska.
Ludzkość starzeje się, przechodząc przez pięć etapów: ma za sobą prymitywne koczownictwo, niewolnictwo i zniewolenie; obecnie rozpoczęła się i trwa era zarobków[12].
Ważna zasada mówi o tym, że morderca nie może dziedziczyć po zamordowanym[13], zaś ten, kto dąży do celu niedozwolonymi drogami, najczęściej ponosi karę, osiągając coś wręcz przeciwnego do tego, co osiągnąć zamierzał.
Umiłowanie Europy jest niedozwolone, tak samo jak jej ślepe naśladowanie i wchodzenie z nią w poufałość. Konsekwencjami takiej miłości i nagrodą za nią są tyrania umiłowanego, jego animozja i zbrodnie.
Zwyciężony i grzesznik nie znajdzie ani przyjemności, ani zbawienia.
O ty, który poszukujesz prawdy! Prawo szariatu rozróżnia między przeszłością a nieszczęściami, między przyszłością a grzechami.
Boże zarządzenie wskazuje na przeszłość i nieszczęścia - jest to słowo dżabirytów.
Odpowiedzialność człowieka jest rozpatrywana jako dotycząca przyszłości i grzechów - jest to słowo mu'tazylitów, którzy w tej kwestii zgadzają się z dżabirytami.
W obu owych fałszywych szkołach zawiera się ziarno prawdy, któremu wyznaczono określone miejsce; staje się ono fałszem, kiedy czyni się z niego ogólną zasadę.
Jeśli pragniesz życia, nie chwytaj się bezsilności w sprawach, które można rozwiązać.
Jeśli pragniesz spokoju umysłu, nie stań się tym, kto niepotrzebnie się niepokoi o sprawy, których rozwiązać nie można.
Jeśli zostaną spełnione pewne warunki, mała kropka może sprawić, że ten, kto ją nakreślił, wzniesie się do poziomu najwyższego z wysokich.
Istnieją również takie okoliczności, w których nieznaczny ruch sprawia, że ten, kto go wykonał, zsuwa się na poziom najniższego z niskich.
Wrodzone zdolności niektórych ludzi rozkwitają w jednej chwili, podczas gdy inne zdolności odsłaniają się stopniowo, krok po kroku. W naturze ludzkiej zawarte są oba te rodzaje zdolności.
Zdolności wskazują na określone warunki i zmieniają się stosownie do nich. Niekiedy rozwijają się powoli; niekiedy są ciemne jak proch strzelniczy, a następnie nagle eksplodują, stając się jaśniejącym ogniem.
Niekiedy jedno spojrzenie przemienia węgiel w diamenty, a jedno dotknięcie powoduje, że kamień staje się cudownym eliksirem.
Jedno spojrzenie Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) w jednej chwili sprawiało, że ignorant spośród koczowników stawał się oświeconym człowiekiem wiedzy.
Jeśli chcesz przykładu, spójrz na 'Umara Ibn al-Chattaba (niech Bóg będzie z niego rad) przed islamem i po tym, jak przyjął on islam.
Tego pierwszego 'Umara można porównać do ziarna lub drzewa. Pod spojrzeniem Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i w blasku Proroka drzewo w jednej chwili wydało owoc, jakim był ten drugi.
Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) w jednej chwili sprawił, że natura ludzi Arabii z węgla stała się diamentami, zaś wszystkie ich obyczaje, czarne jak proch strzelniczy, stały się olśniewającymi światłami.
Jedno ziarno prawdy zmazuje milion kłamstw, a ziarno rzeczywistości burzy mury zamku marzeń. Uczciwość jest wspaniałą zasadą, jest lśniącym klejnotem.
Nawet jeśli wypowiedzenie prawdy miałoby przynieść szkodę, wyrzeknie się ona własnego domu, lecz nie będzie milczeć; kłamstwa nie mają swego domu, nawet jeśli jest z nich jakiś pożytek.
Wszystko, co mówisz, powinno być prawdą, a wszystkie twoje wypowiedzi winny być słuszne, jednak nie masz prawa mówić, że wszystkie są prawdą.
Powinniśmy być tego świadomi i przyjąć za swoją zasadę słowa: "Weź to, co jest jasne i niezmącone, pozostaw to, co mętne i niepokojące".
Dostrzegaj dobrą stronę rzeczy, a twoje myśli będą dobre. Poznawaj rzeczy jako dobre i myśl o nich tak, jakby były dobrymi, a odnajdziesz przyjemność z życia.
Jeśli chodzi o życie, to nadzieja i pozytywne myślenie są życiem samym w sobie, podczas gdy myślenie o tym, co najgorsze, jest rozpaczą, jest niszczycielem szczęścia i zabójcą życia.
Pewnej piątkowej nocy na początku okresu zawieszenia broni po pierwszej wojnie światowej miałem prawdziwy sen, w którym ujrzałem wielkie zgromadzenie, jakie miało miejsce w świecie podobieństw. Zadano mi pytanie:
"W jakiej sytuacji znajdzie się świat islamu, kiedy zostanie pokonany?" Odpowiedziałem jako przedstawiciel naszego stulecia, zaś członkowie owego zgromadzenia słuchali:
Jeśli chodzi o ten kraj, który od dawien dawna brał na siebie religijny obowiązek dżihadu dla zachowania niezależności islamu i dla poniesienia słowa Boga, który uważa, że jest zobowiązany do tego, by poświęcić się dla niepodzielnej jedności świata islamu, który postrzega sam siebie jako tego, kto niesie sztandar Kalifatu - to nieszczęścia, jakie w przeszłości dotknęły ów kraj i ów naród muzułmański, z pewnością zaowocują pomyślnością i wolnością islamu.
Klęska przeszłości posłuży przyszłości. Ten, kto stracił trzy liry, a zyskał trzysta, nie ponosi żadnej straty, zaś gorliwość przekształci przeszłość tego kraju w jego przyszłość.
Owa klęska w cudowny sposób ukazała litość, solidarność i braterstwo muzułmanów, które są niczym zaczyn naszego życia, a także przyspieszyła wstrząs i zniszczenie, jakie niesie cywilizacja.
Kierująca się niskimi pobudkami cywilizacja dnia dzisiejszego rozpadnie się, a następnie powstanie cywilizacja islamu.
Muzułmanie z pewnością będą pierwszymi, którzy przystąpią do niej z własnej woli. Jeśli chcesz porównania, spójrz uważnie na zasady cywilizacji szariatu i na zasady, którymi kieruje się współczesna cywilizacja, a następnie zastanów się nad rezultatami owego porównania:
Zasady współczesnej cywilizacji są negatywne. Jej fundamentami i wartościami jest pięć negatywnych zasad, na których opiera się cały jej mechanizm.
Jej punktem oparcia nie jest słuszność, lecz siła; cechami siły są agresja i wrogość, zaś ich efektem jest zdrada.
Jej celem nie jest cnota, lecz podły własny interes; jego cechami są rywalizacja i spór, zaś ich efektem jest zbrodnia.
Jej prawem życia nie jest współpraca, lecz konflikt; cechami konfliktu są spór i wzajemny wstręt, zaś ich efektem jest ubóstwo.
Jej zasadą dotyczącą relacji międzyludzkich jest rasizm, który prosperuje poprzez wyrządzanie krzywdy innym i żywi się, pożerając innych.
Cechami negatywnego nacjonalizmu oraz rasizmu są przerażające konflikty i katastrofalne niezgodności, zaś ich skutkiem jest zagłada.
Piątą z owych zasad cywilizacji jest jej ponętne służenie wzbudzeniu pożądania oraz żądz duszy, a także ułatwianie dogadzania kaprysom, zaś ich rezultatem jest występek.
Cechą żądzy i namiętności zawsze jest to, iż zmieniając charakter człowieka sprawiają, że człowiek staje się bestią, zniekształcają i wypaczają jego człowieczeństwo.
Gdyby większość ludzi owej cywilizacji ukazała swoje wnętrze, ujrzałbyś ich charaktery w postaci małp, lisów, węży, niedźwiedzi i wieprzy.
Tak, wyobraźni ukazują się oni w skórach owych zwierząt! Oto, jakie są przykłady wytworów cywilizacji! Natomiast szariat jest równowagą na ziemi.
Miłosierdzie szariatu pochodzi z niebios Koranu, a zasady cywilizacji opartej na Koranie są pozytywne. Osią jej obracającego się koła szczęścia jest pięć pozytywnych zasad:
Jej punktem oparcia nie jest siła, lecz prawda, zaś cechami prawdy zawsze są równowaga i sprawiedliwość. Ich wynikiem są bezpieczeństwo i dobrobyt, zaś znika łajdactwo.
Jej celem nie jest własny interes, lecz cnota, zaś cechami cnoty są miłość i wzajemne przyciąganie. Ich wynikiem jest szczęście, zaś znika wrogość.
Jej zasadą dotyczącą życia nie jest konflikt i zabijanie, lecz współpraca. Cechami współpracy są jedność i solidarność, zaś umocniona zostaje wspólnota.
Jej służba przybrała kształt przewodnictwa i kierowania, nie zaś żądzy i namiętności. Cechami przewodnictwa są stosowne dla ludzkości postęp i pomyślność.
Na drodze, jakiej obrania wymaga cywilizacja szariatu, dusza zostaje oświecona i udoskonalona. Sposób, w jaki owa cywilizacja łączy całe rzesze ludzi, odrzuca rasizm i negatywny nacjonalizm;
W ich miejsce ustanawia ona więzi religii, relacje wynikające z patriotyzmu, więzi grup społecznych oraz braterstwo wiary.
Cechami owych więzi są szczere braterstwo, ogólny dobrobyt i obrona w wypadku agresji z zewnątrz. Teraz rozumiesz, dlaczego islam jest znieważany i dlaczego nie chce wziąć w objęcia współczesnej cywilizacji.
Aż do dzisiejszych czasów muzułmanie nie przystępowali do nowożytnej cywilizacji dobrowolnie, ponieważ nie odpowiadała im ona, a co więcej, zaciskała na nich kajdany niewolnictwa.
Choć powinna być lekarstwem dla ludzkości, stała się trucizną. Osiemdziesiąt procent ludzkości wtrąciła w nędzę i niedolę, wytwarzając fałszywe szczęście jedynie dla dziesięciu procent.
Pozostałe dziesięć procent pozostawiono w niepokoju między tymi dwoma grupami. Korzyści ekonomiczne są tyranią mniejszości, jednak prawdziwe szczęście jest szczęściem wszystkich
Lub przynajmniej zbawieniem większości. Koran, objawiony jako miłosierdzie dla rodzaju ludzkiego, akceptuje jedynie cywilizację takiego rodzaju, która zapewnia
Szczęście wszystkim lub przynajmniej większości. W cywilizacji w jej dzisiejszym kształcie namiętności i kaprysy są wolne od wszelkich ograniczeń; jest ona wolnością zwierząt.
Namiętności dominują, zaś kaprysy również są despotyczne; sprawiają one, że nieistotne potrzeby stają się zasadniczymi, zaś wypędzają wygodę i łatwość.
Na etapie prymitywnego życia człowiek potrzebował jedynie czterech rzeczy; cywilizacja sprawiła, że ma on setkę potrzeb, a także wtrąciła go w ubóstwo.
Dozwolony trud nie wystarcza do pokrycia kosztów, co prowadzi ludzkość do oszustw i tego, co bezprawne. Ludzkość znajduje się w punkcie, w którym cywilizacja zepsuła jej moralność.
Cywilizacja obdarowuje majątkiem i blaskiem społeczeństwo i ludzkość, lecz jednostki czyni niemoralnymi i biednymi, co potwierdzają liczne świadectwa.
Owa złośliwa cywilizacja zwymiotowała wszystkie barbarzyństwa i zbrodnie wcześniejszych wieków naraz, całe ich okrucieństwo i całą zdradę, a jednak jej żołądkiem wciąż targają mdłości.
To, że świat islamu trzyma się od niej z dala, jest zarówno znaczące, jak i godne odnotowania. Tak, świat islamu brzydził się przyjęciem tej cywilizacji i uczynił to niechętnie.
Tak, cechami szczególnymi Bożego światła znamienitego prawa szariatu są niezależność i samowystarczalność.
Islam nie wyrzeknie się owej cechy, owego światła przewodnictwa, ponieważ wtedy zapanowałby nad nim dżinn Rzymu, duch cywilizacji.
Przewodnictwa nie da się połączyć z późniejszą filozofią, nie może też ono ani zostać zaszczepione w filozofii, ani za nią podążać.
Szari'a karmi litość i majestat wiary, będące częścią ducha islamu. Koran, owa Księga cudownej wystawy, ujmuje w swą lśniącą dłoń prawdy prawa szariatu,
A każda z nich w owej lśniącej dłoni staje się laską Mojżesza. W przyszłości czarownik współczesnej cywilizacji będzie w zadziwieniu bić jej czołem.
Zauważ, co następuje: starożytny Rzym i starożytna Grecja były dwoma dżinnami, bliźniakami tej samej krwi. Jeden był marzycielem, drugi materialistą.
Niby ropa naftowa i woda, nigdy nie mogły się one połączyć. Przez dłuższy czas pracowała nad tym zarówno cywilizacja, jak również chrześcijaństwo, lecz nikomu nie udało się odnieść sukcesu i połączyć ich.
Oba zachowały swoją niezależność, teraz zaś jest tak, jakby owe dwie istoty duchowe zmieniły ciała i jedna z nich stała się Niemcami, druga Francją,
Jakby obie doznały pewnego rodzaju metempsychozy. O, bracie z mojego snu!, oto, co pokazał czas. Jak dwa woły, tak owe dwa bliźnięta spośród dżinnów odrzucały wszelkie ruchy mające na celu połączenie ich
I wciąż nie zapanowała między nimi zgoda. Jako że są bliźniakami, powinny być braćmi, przyjaciółmi i towarzyszami na drodze postępu, jednak zawsze walczyły ze sobą i nigdy nie zawarły pokoju.
Jakże miałoby to być możliwe, by - przy ich różnych źródłach, pochodzeniu, a także miejscach, w których się ukazały - światło Koranu i prawo szariatu miały pogodzić się z dżinnem Rzymu, z duchem współczesnej cywilizacji, by miały dołączyć do niego i połączyć się z nim?
Ich początki są różne: przewodnictwo zstąpiło z niebios, zaś dżinn wyłonił się z ziemi. Przewodnictwo oddziałuje zarówno na serce, jak i na umysł,
Zaś dżinn oddziałuje na umysł i dezorientuje serce. Przewodnictwo oświetla duszę, sprawia, że jej nasiona kiełkują i rozkwitają, rozświetla ciemną naturę,
Aż dusza stopniowo rozwija swą zdolność doskonalenia się. Przewodnictwo czyni przyziemną duszę posłusznym sługą, nadaje dążącemu do doskonałości człowiekowi anielskie oblicze.
Co tyczy się dżinna, spogląda on przede wszystkim na duszę i istnienie fizyczne, nurza się w naturze, czyni duszę polem uprawnym, na którym rozwijają się i rozkwitają zwierzęce zdolności,
Podporządkowuje sobie duszę i sprawia, że usychają jej ziarna, ukazuje diaboliczne cechy ludzkości. Przewodnictwo zaś daje życiu szczęście, rozsiewa światło w tym życiu i w życiu ostatecznym, sprawia, że ludzkość wznosi się ku wyższym poziomom.
Dżinn podobny Antychrystowi, ślepy na jedno oko, widzi tylko królestwo życia doczesnego, jest materialistą i oddaje cześć temu światu, przemienia ludzi w bestie.
Tak, ów głuchy dżinn oddaje cześć naturze i czyni autorytetem ślepą siłę. Jednak przewodnictwo rozpoznaje świadomy kunszt i wskazuje na zamysł i moc. Dżinn rozciąga nad ziemią zasłonę niewdzięczności; przewodnictwo rozsiewa światło podziękowań.
Oto, dlaczego dżinn jest głuchy i ślepy, podczas gdy przewodnictwo słyszy i widzi. W oczach dżinna dary ziemi są rzeczą niczyją, którą można zagarnąć jako łup.
Wywołuje on pragnienie zawładnięcia nimi, dzikiego chwycenia ich zębami i zrabowania ich bez składania podziękowań.
W oczach przewodnictwa dary rozsiane po piersi ziemi i obliczu wszechświata są owocami miłosierdzia. Przewodnictwo za każdym darem dostrzega łaskawą dłoń i całuje ją z wdzięcznością.
Nie mogę zaprzeczyć temu, że cywilizacja zawiera w sobie liczne cnoty, jednak nie są one ani własnością chrześcijaństwa, ani wynalazkiem Europy,
Ani też wytworem obecnego wieku; są one wspólną własnością, wytworzoną przez połączenie umysłów i koncepcji, przez prawa religii Objawienia, przez wrodzoną potrzebę,
A zwłaszcza przez przemiany, jakie spowodował islam, wywołane prawem szariatu przyniesionym przez Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Nikt nie może rościć sobie prawa własności wobec nich.
Gdy to powiedziałem, przywódca zgromadzenia z mego snu zadał kolejne pytanie:
"O, człowieku tego stulecia! Nieszczęścia zawsze są efektem zdrady, a przyczyną nagrody. Boże przeznaczenie wymierzyło cios i ogłosiło swoje zarządzenie.
Jaką fatłę[14] dotyczącą Bożego przeznaczenia i zarządzenia ogłosisz, skoro zarządziły one owo nieszczęście, wymierzając ci cios? Którymi ze swych uczynków wytłumaczysz ów cios, który na ciebie spadł?"
Odpowiedziałem: Przyczyną nieszczęść spadających na ogół zawsze są błędy większości. Idee zbłądzenia ludzkości, takie jak upór podobny uporowi Nimroda czy duma podobna dumie Faraona,
Rosły i pęczniały na ziemi, aż sięgnęły niebios i zaniepokoiły wrażliwą tajemnicę stworzenia.
Sprawiły, że z niebios zstąpiły plaga i burza w postaci wstrząsów ostatniej wojny, wywołały niebiański cios, który spadł na niewiernych. Owo nieszczęście było nieszczęściem całej ludzkości.
Jego wspólną dla całej ludzkości przyczyną były powstałe z materializmu idee zbłądzenia, bestialska wolność czy tyrania żądz.
Powodem, dla którego otrzymaliśmy swój udział w owym nieszczęściu, było nasze niedbalstwo i porzucenie filarów islamu. Wzniosły Stwórca wymaga od nas jednej godziny z dwudziestu czterech godzin każdego dnia,
Żąda od nas - i dla nas - jedynie jednej godziny na odmówienie pięciu obowiązkowych modlitw, które nam nakazał. Jednak przez nasze lenistwo zaniechaliśmy tego, lekceważąc modlitwę z powodu naszego niedbalstwa.
Stwórca ukarał nas zatem, sprawiając, że przez ostatnie pięć lat odprawialiśmy modlitwę i musztrę przez dwadzieścia cztery godziny każdego dnia, a gdy znosiliśmy trudności i dokładaliśmy starań, jeszcze byliśmy popędzani.
Ponadto chciał On od nas, abyśmy pościli przez jeden miesiąc w roku, lecz że litowaliśmy się nad nami samymi, nałożył na nas pokutę w postaci postu trwającego pięć lat.
Jeśli chodzi o jałmużnę (ar. zakat), to wymagał On od nas albo czterdziestej, albo dziesiątej części majątku, jaki nam dał, lecz przez nasze skąpstwo zgrzeszyliśmy: włączyliśmy do naszego majątku to, co niedozwolone, i niechętnie dawaliśmy jałmużnę.
Zatem On odebrał nam to, co wydalibyśmy przez te lata na jałmużnę, i wybawił nas od tego, co niedozwolone. Nasze czyny były odpowiednie do kary, a kara była odpowiednia do naszych czynów.
Słuszne czyny mogą być dwojakiego rodzaju: jeden rodzaj to czyny pozytywne i dobrowolne, drugi to czyny negatywne i wymuszone. Wszystkie cierpienia i nieszczęścia są dobrymi uczynkami, choć negatywnymi i wymuszonymi, a pocieszenie można znaleźć w hadisie.
Ów grzeszny naród obmył się we własnej krwi i żałował za grzechy. Natychmiastową nagrodą było dla niego to, że cztery miliony ludzi, to jest piąta część tego narodu, zostały podniesione do stopnia świętości, która nadała im rangę męczenników lub ghazich[15], zmazując ich grzechy.
Wzniosłe zgromadzenie z mego snu wysoko oceniło te słowa.
Nagle zbudziłem się, lub raczej budząc się, zapadłem w sen. Mniemam, że jawa była snem, zaś sen był pewnego rodzaju bezsennością.
Tam był przedstawiciel tego stulecia, zaś tu jest Said Nursi!
Jeśli figury retoryczne upadają z rąk wiedzy do rąk ignorancji, stają się faktem, co otwiera drzwi dla przesądu.
Kiedy byłem mały, oglądałem zaćmienie księżyca. Zapytałem moją matkę o to, co się stało, a ona odpowiedziała: "Wąż połknął księżyc". Wówczas zapytałem: "W takim razie dlaczego go widać?" Powiedziała: "Ponieważ wąż jest na pół przezroczysty". Wzięła metaforę za rzeczywistość. Kiedy Ziemia - na rozkaz Boga - znajdzie się między "głową węża" a jego "ogonem", które są punktami, w jakich krzyżują się orbity księżyca i Ziemi, dochodzi do zaćmienia księżyca. Owe dwa hipotetyczne łuki poprzez dziwaczne porównanie zostały nazwane "Tinnin", co znaczy "Wąż".
Sława jest despotą; przypisuje ona temu, który się nią cieszy, to, co jest własnością innych.
Wedle znanego żartu Hodża Nasreddin miał powiedzieć, że jego prawdziwą własnością jest jałmużna (ar. zakat), jaką płaci, to jest dziesiąta część jego majątku.
Wyimaginowana sława Rustama Sistamiego skradła epokę chwały Iranu.
Ów sławny wymysł, rosnący poprzez grabież i plądrowanie, zmieszał się z zabobonami, wtrącając ludzkość w owe zabobony.
Oto błąd, jaki popełnili młodoturcy: nie wiedzieli oni, że religia jest fundamentem życia, lecz myśleli, że naród to co innego, a islam - co innego.
Wyobrazili sobie, że cywilizacja przetrwa i zawsze będzie tym, co dominuje, zaś szczęście i pomyślność postrzegali jako tkwiące w cywilizacji.
Teraz czas ukazał, iż system cywilizacji jest zepsuty i przynosi szkodę; nauczyło nas tego niezaprzeczalne doświadczenie.
Religia jest prawdziwym życiem życia, jego światłem i jego fundamentem. Ten naród odrodzi się jedynie poprzez odrodzenie religii - i to właśnie zrozumiał islam.
Nasz naród rozwija się stosownie do stopnia, w jakim mocno trzymamy się naszej religii (co odróżnia islam od innych religii), a upada w takim stopniu, w jakim ją zaniedbujemy.
Oto fakt historyczny, który wydarzył się, gdyż udawaliśmy, że zapomnieliśmy o religii.
Zbłądzenie jest sprowadzeniem z drogi, które czyni śmierć przerażającą. Śmierć jest jedynie zmianą ubrania lub zmianą siedziby; śmierć przenosi człowieka z lochu do Ogrodu.
Ktokolwiek pragnie żyć, powinien pragnąć męczeństwa. Koran opisuje życie męczennika. Wszyscy męczennicy, którzy nie doznali cierpienia śmierci, uważają siebie za żyjących i w taki też sposób postrzegają siebie samych.
Mają oni swe nowe życie za bardziej czyste. Nie przypuszczają, że umarli. Zwróć uwagę na to, jaka jest ich relacja ze śmiercią, a jest ona następująca:
We śnie dwaj mężczyźni przechadzają się po ogrodzie zawierającym wszelkie rodzaje rozkoszy. Jeden z nich wie, że to tylko sen, i nie doznaje żadnej przyjemności.
Ogród nie zachwyca go, lecz przepełnia go żalem. Drugi mężczyzna myśli, że jest w owym świecie na jawie, i on doznaje prawdziwej przyjemności; dla niego ów sen jest prawdą.
Sen jest cieniem podobieństwa, zaś podobieństwo jest cieniem pośredniego królestwa. Oto, dlaczego dotyczące ich zasady są podobne do siebie nawzajem.
Polityka cywilizacji poświęca większość dla wygody mniejszości; zaiste, despotyczna mniejszość dla własnej korzyści poświęca większość ludzi.
Sprawiedliwość Koranu nie odebrałaby życia nawet jednemu niewinnemu, nie przelałaby jego krwi, nie poświęciłaby go nawet dla całej ludzkości, nie mówiąc już o jej większości.
Werset:
[16] wykłada przed oczami dwie potężne tajemnice.
Pierwszą jest czysta sprawiedliwość. Owa wzniosła zasada uznaje, że równymi są jednostka i wspólnota, człowiek i ludzkość. Boża sprawiedliwość nie widzi między nimi żadnej różnicy; jest to niezmienny zwyczaj Boga.
Jednostka może sama poświęcić swoje prawa, lecz nie mogą one zostać poświęconymi przez innych, nawet dla dobra całego rodzaju ludzkiego.
Unieważnienie praw przysługujących człowiekowi, przelanie jego krwi, splamienie jego dobrego imienia - jest równe unieważnieniu praw całej ludzkości lub oczernieniu jej.
A oto druga tajemnica: Jeśli człowiek samolubny morduje drugiego z powodu chciwości czy też namiętności, to znaczy, że gdyby tylko mógł, zniszczyłby cały świat, jeśli ten byłby przeszkodą dla spełnienia jego pragnień, starłby z powierzchni ziemi całą ludzkość!
O ty, przerażony i słaby! Twój strach i słabość niczemu nie służą i przynoszą ci szkodę, zaś ośmielają i przyciągają czynniki zewnętrzne, które mają na ciebie wpływ.
O ty, który cierpisz z powodu wątpliwości i ułudy! Jasno sprecyzowane korzyści nie mogą zostać poświęcone dla wyimaginowanych szkód. Tym, czego potrzebujesz, jest działanie, zaś jego rezultat znajduje się u Boga.
Nie możesz wtrącać się w to, co dotyczy Boga; On prowadzi Swego sługę na arenę próby i mówi: "Jeśli ty zrobisz jedno, Ja zrobię drugie",
Jednak sługa nigdy nie może poddać próbie Boga. Jeśli powie: "Bóg powinien mi pomóc, bym zrobił to-a-to", przekroczy wyznaczone mu granice.
Szatan powiedział Jezusowi (niech będzie z nim pokój): "Skoro On jest Tym, Który może zrobić wszystko, to Jego zarządzenie nie ulega zmianie. Rzuć się w dół ze szczytu góry, a zobaczymy, co się z tobą stanie!"
Jezus odpowiedział: "Niech cię szlag! Sługa Boga nie może poddawać Go próbie!"
Lekarstwo na jedną chorobę jedynie pogarsza stan chorego w innej; antidotum staje się trucizną. Jeśli przesadzić z przyjmowaniem lekarstwa, staje się ono przyczyną choroby, aż przynosi śmierć.
Oto, czym jest upór: Jeśli Szatan pomaga komuś, ten człowiek bierze go za anioła i prosi o błogosławieństwo dla niego.
Jeśli jednak widzi po przeciwnej stronie anioła, przypuszcza, że jest to przebrany szatan, a wtedy przywołuje przekleństwa na głowę anioła!
O ty, który poszukujesz prawdy! Jeśli istnieje zgoda w temacie tego, co słuszne, zaś spór toczy się w temacie tego, co jest lepsze, wiedz, że niekiedy to, co słuszne, jest lepszym od tego, co jest lepsze, a niekiedy dobro jest lepsze od większego dobra.
O, świecie islamu! Twoje życie tkwi w jedności, jeśli zaś pragniesz jedności, oto, jaka winna być twa wiodąca zasada:
Powinny być nią słowa: "To jest prawda", nie zaś: "Tylko to jest prawda", jak również: "To jest najlepsza droga", nie zaś: "To jest jedyna dobra droga".
Każdy muzułmanin powinien powiedzieć o szkole, której się trzyma, i o własnej drodze: "To jest prawda, a ja nie wtrącam się do spraw innych. Jeśli inne drogi są dobre, moja jest najlepsza".
Muzułmanie nie powinni mówić: "To jest jedyna prawdziwa droga, zaś wszystkie inne są fałszywe. Jedynie moja droga jest dobra, inne są błędne i niedobre".
Z miłości własnej rodzi się "elitarna" mentalność, która następnie staje się chorobą i prowadzi do sporu.
Mnogość chorób i lekarstw jest rzeczą słuszną, zaś to, co słuszne, również się zwielokrotnia. Wzrost ilości rodzajów potrzeb i pożywienia jest rzeczą słuszną, zaś to, co słuszne, staje się różnorodne.
Rozwijanie zdolności i edukacji jest rzeczą słuszną, zaś to, co słuszne, również się zwielokrotnia. Ta sama substancja jest zarówno trucizną, jak i antidotum.
Prawda dotycząca kwestii drugorzędnych nie jest niezmienna, lecz jest względna i skomplikowana, jest stosowną do rozmaitych temperamentów.
Temperamenty autorytetów spośród uczonych miały pewien udział w ustalaniu prawdy, z której stosownie do tego zdawano sobie sprawę. Założyciele szkół prawa dokonali swoich osądów poprzez absolutne wyrażenia, które nie są specyficzne dla któregoś z nich.
Określenie granic owych szkół pozostawili rozmaitym temperamentom oraz ich skłonnościom, jednak fanatyczne przywiązanie do ich opinii stało się przyczyną uogólnień.
Wynikający z tego podział na stronnictwa doprowadził do sporu. Głębokie rozpadliny, jakie istniały pomiędzy grupami społecznymi przed islamem,
A także wielkie odległości pomiędzy tymi grupami - to wymagało wysyłania w każdym czasie bardzo wielu proroków, istnienia różnorodnych świętych praw, a także licznych szkół prawa.
Islam spowodował wielkie przemiany wśród ludzkości, zaś w wyniku owych przemian ludzie zbliżyli się do siebie nawzajem. Przyniósł tylko jedno święte prawo i był tylko jeden Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).
Jednak poziomy ludzi pozostały różne, stąd powstało wiele szkół prawa. Owe szkoły połączą się, kiedy wystarczy jedna wskazówka i jedna nauka.
O, bracie, którego serce jest czujne! Moc ukazuje się poprzez połączenie przeciwieństw. Czy wiesz, dlaczego w przyjemności zawarte jest cierpienie, w tym, co dobre, zawarte jest zło, w pięknie - szpetota, w korzyści - strata, w dobroczynności - zemsta, zaś w świetle - ogień?
Jest tak dlatego, aby mogły zostać ustalone prawdy, które są względne, by w jednej rzeczy mogło istnieć wiele innych rzeczy, by mogły one zaistnieć i stać się widocznymi.
Powolny ruch zaznacza punkcik na danej linii, gdy tymczasem obieg z wielką prędkością staje się rozbłyskiem światła, zakreśla świetlisty okrąg.
Ziarna prawd, które są względne, wykiełkują na tym świecie. Tworzą one muł wszechświata, ogniwa łańcucha jego porządku, połączenia między jego inskrypcjami.
W życiu ostatecznym owe kwestie względne będą prawdami. Ingerencja zimna sprawia, że można określić stopnie ciepła.
Stopnie piękna istnieją dzięki ingerencji szpetoty; przyczyna staje się powodem.
Światło jest dłużnikiem ciemności; przyjemność jest dłużnikiem cierpienia; nie istnieje zdrowie bez choroby.
Gdyby nie istniał Raj, być może Piekło nie byłoby męką. Piekło nie może istnieć bez strasznego zimna, ponieważ gdyby nie owo straszne zimno, Piekło nie płonęłoby.
Nieśmiertelny Stwórca poprzez stworzenie przeciwieństw ukazał Swą mądrość i sprawił, że stał się widocznym Jego majestat.
Wieczny i Wszechmocny poprzez połączenie podobieństw ukazał Swą moc i Swój ogrom.
Ponieważ moc jest niezbędną i zasadniczą cechą Boga, nieodłączną od istoty Przedwiecznego, nie obejmuje ona żadnych przeciwieństw, do jej spraw nie może wtrącać się bezsilność, nie mogą istnieć żadne stopnie mocy Boga ani nic nie może być dla niej trudnością.
Słońce stało się niszą dla światła Jego mocy. Powierzchnia morza stała się zwierciadłem dla owego światła, wszystkie oczy kropel rosy stały się zwierciadłami.
Słońce, które odbija się w rozległym obliczu morza, odbijane jest również przez krople, kiedy morze marszczy brwi; drobne oko kropli rosy również lśni niby gwiazda.
Mają one tę samą tożsamość: z punktu widzenia słońca kropla rosy i morze są tym samym; moc słońca czyni je równymi sobie; źrenica oka kropli rosy jest drobnym słońcem.
Wspaniałe słońce również jest kropelką rosy; źrenica jego oka jest światłem, jakie słońce otrzymało od Tego, Który jest słońcem Swej mocy, zaś słońce jest księżycem dla mocy Boga.
Niebiosa są oceanem, który marszczy brwi na oddech Najbardziej Miłosiernego, a wtedy falują jego kropelki, którymi są gwiazdy i słońca.
Moc Boga ukazała się, rozsiewając lśniące blaski owych kropelek. Każde słońce jest taką kropelką, każda gwiazda jest kroplą rosy, każde z nich jest podobieństwem błysku.
Podobne kropli słońce jest drobnym odbiciem blasku owego przejawu. Sprawia, że jego wypolerowana dusza staje się niczym perła i lśni niby szkło. Krople rosy, którymi są gwiazdy,
Lśnią w delikatnym oku słońca. Blask staje się lampą, oko staje się szkłem, lampa zostaje zapalona.
O, człowieku znany ze swych zalet! Nie bądź uciążliwym dla innych, ukazując swoje zalety! Jeśli pozostaną one w ukryciu, ty staniesz się źródłem darów i błogosławieństw dla swych braci.
Jeśli ukażesz się za każdym z twych braci (a będzie jedynie możliwym, że to ty jesteś tym, co się ukazuje), sprawi to, że każdy z nich będzie szanowanym.
Jeśli jednak wyłaniasz się z ukrycia i ukazujesz samego siebie, choć pozostając poza nimi, byłeś szanowany, to występując przed nich, stałeś się tyranem. Tam byłeś słońcem, zaś tutaj rzucasz cień.
Umniejszasz zasługi swych braci i sprawiasz, że tracą oni szacunek. Oznacza to, że ukazywanie własnych zalet i własnej indywidualności jest podwójną tyranią, a skoro tak, spójrz - oto, jakim się ukażesz!
Zatem jakież miejsce pozostaje dla kłamstw, sztuczności, hipokryzji, osobowości i sławy? Oto głęboka tajemnica, której źródło bije z mądrości Boga i Jego doskonałego porządku.
Ten, kto jest prawdziwie nadzwyczajny, rozciąga nad sobą samym skrywającą go zasłonę jego gatunku czy też grupy społecznej, sprawiając, że cały gatunek czy też grupa zyskują w oczach innych i stają się docenianymi.
Oto przykłady dla ciebie: Święci (ar. ałlija) spośród rodzaju ludzkiego pozostawali niepoznanymi, a wyznaczona godzina śmierci nie została
wyjawiona człowiekowi. Pośród godzin piątku została ukryta godzina, podczas której modlitwy są przyjmowane, pośród nocy ramadanu została ukryta Noc Przeznaczenia, zaś pośród Najpiękniejszych Imion Boga został ukryty eliksir Najwspanialszego Imienia.
Właśnie owo nieokreślenie jest tym, co czyni te przykłady tak wspaniałymi, a tajemnicę tak piękną; są one dowodami poprzez przemilczenie.
Na przykład istnieje równowaga w tym, że nie została ci wyjawiona godzina śmierci; jest to prawda niezależna od dotyczących cię okoliczności.
Dwie misy - strachu i nadziei - mogą pracować na rzecz świata, który dopiero nadejdzie, lub na rzecz tego świata; wyobrażenie sobie trwałego istnienia sprawia, że życie staje się przyjemne.
Dwadzieścia lat życia, którego koniec jest nieznany, przedkłada się nad tysiąc lat życia, którego koniec został wyznaczony, ponieważ gdyby połowa owego drugiego życia już przeminęła, z każdą mijającą godziną robiłbyś kolejny krok ku szubienicy.
Twoje cierpienie rosłoby proporcjonalnie do upływu kolejnych godzin, nie ofiarowując ci żadnego pocieszenia, a ty nie znalazłbyś spokoju.
Nie można obdarować miłosierdziem większym niż miłosierdzie Boga.
Na nikogo nie może spaść gniew większy od gniewu Boga.
Zostawmy więc owe sprawy Najbardziej Sprawiedliwemu i Najbardziej Litościwemu, ponieważ większe miłosierdzie stanie się przyczyną twego cierpienia, a większy gniew nie jest rzeczą sprawiedliwą.
O, mój rozrzutny bracie! Dwa kęsy pożywienia, które mają takie same wartości odżywcze, lecz jeden z nich kosztuje jeden kurusz, zaś drugi - dziesięć kuruszów,
Są tym samym, dopóki nie znajdą się w ustach, a także później, kiedy przejdą przez przełyk. Jedynie przez kilka sekund pozostawania w ustach dają one przyjemność niedbałemu.
Fakt, że różnią się one smakiem, zawsze jest zwodniczy dla zmysłu smaku, owego odźwiernego i inspektora ciała oraz żołądka.
Efekt smaku jest negatywny, nie zaś pozytywny, a jego funkcja polega jedynie na dawaniu napiwków odźwiernemu i sprawianiu mu satysfakcji, na sprawianiu przyjemności temu, kto jest bezrozumny!
Wprowadzanie zamieszania w jego prawdziwe obowiązki, wręczanie mu jedenastu kuruszów miast jednego - oto prawdziwie diabelski zwyczaj!
Jest jeden rodzaj i jedna droga najbardziej rozrzutnego marnotrawstwa i najgorszej ekstrawagancji, zatem nie poszukuj owej drogi!
Boża wszechwładza, mądrość i łaska uczyniły dwa ośrodki, jakimi są usta i nos, umieszczając w nich posterunki graniczne oraz korespondentów.
W mikrokosmosie Bóg uczynił naczynia krwionośne telefonami, a nerwy telegrafami.
Ten, Który prawdziwie daje zaopatrzenie, uczynił zmysł węchu telefonem, a zmysł smaku umieścił przy telegrafie. Z powodu Swego miłosierdzia, do pożywienia dodał on instrukcje w postaci smaku, koloru i zapachu.
Zatem owe trzy cechy są orędziami, zaproszeniami, przepustkami i heroldami jedzenia, poprzez które zaprasza ono potrzebujących i kupujących.
Bóg dał zwierzętom smak, wzrok i węch jako narzędzia. On upiększył pożywienie rozmaitymi ozdobami, a następnie uspokoił lęk w piersiach zwierząt i przyciągnął te, które pozostawały obojętne, wzbudzając ich zainteresowanie.
Kiedy pożywienie trafia do ust, zmysł smaku w jednej chwili wysyła telegramy do wszystkich części ciała, zaś zmysł zapachu telefonuje, przekazując informacje o rodzajach pożywienia.
Owe zmysły działają zgodnie z rozmaitymi potrzebami rozmaitych zwierząt, które otrzymują pożywienie. Albo zostaną poczynione niezbędne przygotowania, albo też pożywienie zostanie odrzucone,
A wówczas zmysły wyrzucają je, spluwając ci w twarz! Skoro mądrość Boga powierzyła im takie obowiązki, nie kuś ich przyjemnością, nie okłamuj ich, sprawiając im zadowolenie,
Ponieważ wówczas zapomną, czym jest prawdziwy apetyt, a fałszywy apetyt, który się narodzi, zada ci cios w głowę, przynosząc kary w postaci niedomagania i choroby.
Prawdziwa przyjemność bierze początek z prawdziwego apetytu, prawdziwy apetyt - z prawdziwej potrzeby; owa przyjemność jest jednako hojną dla króla i dla żebraka.
Co więcej, dinar i dirham są równe; przyjemność miesza je ze sobą, uśmierzając ból.
Zwróć uwagę na ten punkt! Jak dzięki intencji dozwolone z codziennych uczynków mogą stać się aktami czci, tak zależnie od punktu widzenia, nauki przyrodnicze mogą stać się wiedzą o Bogu.
Jest tak wówczas, kiedy badasz je i rozmyślasz nad nimi, kiedy postrzegasz wszelkie rzeczy tak, jakby wyrażały coś lub kogoś prócz siebie samych[17], a przez wzgląd na kunszt, z jakim je uczyniono, mówisz: "Jak pięknymi uczynił je ich Stwórca, jak dobrze to zrobił!", nie zaś: "Jakże one są piękne".
Jeśli spoglądasz na wszechświat z tego punktu widzenia, inskrypcje Przedwiecznego Zapisującego, Jego porządek i mądrość, błyski Jego zamysłu i kunsztu rozświetlą twoje wątpliwości,
A nauki o wszechświecie staną się wiedzą o Bogu. Jednak jeśli spoglądasz na rzeczy z punktu widzenia natury, to jest tak, jakby określały one same siebie, mówiąc: "Każda rzecz wskazuje wyłącznie na samą siebie",
Jeśli tak spoglądasz na wszechświat, wówczas twoja wiedza naukowa będzie ignorancją niezależnie od tego, jak bardzo nie byłaby rozległa. Nieszczęsne prawdy stają się bezwartościowe w bezwartościowych rękach, co potwierdzają liczne świadectwa.
Kiedy wzywa smaczne jedzenie, należy powiedzieć: "Jest tak, jakbym je zjadł", ponieważ ten, kto uczynił te słowa swoją zasadą, powstrzymał się przed zjedzeniem meczetu!
Dawniej mało kto spośród muzułmanów chodził głodny, a wierni cieszyli się do pewnego stopnia wygodnym życiem.
Teraz jednakże wielu popadło w nędzę i szariat nie zezwala nam na to, byśmy nadal czerpali przyjemności z życia.
Pożywienie rzeszy najbardziej niewinnych muzułmanów jest proste. Po tysiąckroć lepiej naśladować ich w prostocie zaopatrzenia
Niż stać się podobnym do ekstrawaganckiej mniejszości, do kilku utracjuszy w luksusach ich życia.
Pamięć jest darem, lecz dla niemoralnego człowieka w czasach nieszczęścia lepszym jest zapomnienie.
Zapomnienie również jest darem, który pozwala cierpieć tylko przez jeden dzień, a zapominać o smutkach nagromadzonych przez poprzednie dni.
O ty, porażony nieszczęściem! W owym nieszczęściu znajduje się dar. Spójrz uważnie, a sam to zobaczysz!
Jak w każdej rzeczy jest pewien stopień ciepła, tak w każdej katastrofie można znaleźć pewien stopień daru. Pomyśl o gorszym nieszczęściu, a zobaczysz, jak wielkim darem jest mniejsze,
A wtedy złóż Bogu obfite podziękowania. Jeśli jesteś zalękniony z powodu wyolbrzymiania nieszczęścia, jeśli biadolisz i użalasz się, nieszczęście wzrośnie,
A rosnąc, stanie się jeszcze gorsze. Jeśli niepokoisz się, nieszczęście się podwaja, a jego obraz, jaki wykształciłeś w twoim sercu, stanie się faktem,
Nauczy się wszystkiego od rzeczywistości, a następnie zwróci się ku tobie, by uderzać w twoje serce...
O ty, z nadętym ego i głową pyszałka! Powinieneś zrozumieć zasadę, wedle której w budynku ludzkiej społeczności każdy ma wyznaczone okno, zwane rangą, przez które zarówno widzi, jak i jest widziany.
Jeśli owo okno jest większe niż wzrost człowieka i niż jego wartość, duma owego człowieka sprawi, że będzie on rozciągał się, by tylko wydać się dłuższym. Jednak jeśli okno jest mniejsze niż wzrost i aspiracje człowieka, wówczas skromnie skłoni się on i schyli.
U dojrzałych i doskonałych miarą wielkości jest małość, podczas gdy u tych, którzy popadli w błąd, miarą małości jest wielkość.
Jedna cecha..., różne miejsca, jedna twarz. Czasami jest demonem, czasami aniołem, czasami jest tym, co prawe, czasami tym, co niegodziwe. Oto niektóre przykłady:
Jeśli cecha, którą słaby człowiek stojący przed silnym bierze za dostojeństwo, należy do kogoś słabego, jest dumą i arogancją.
Jeśli cecha, którą silny człowiek stojący przed słabym bierze za pokorę, należy do kogoś silnego, jest poniżeniem i hipokryzją.
W urzędzie powaga autorytetu wysokiego urzędnika jest dostojeństwem, zaś jego pokora jest poniżeniem, jednak w domu jego pokora jest skromnością, zaś jego powaga jest arogancją.
Pobłażliwość kogoś, kto mówi we własnym imieniu, jest patriotyzmem, jest samopoświęceniem, jest cnotą i dobrym uczynkiem,
Jednak jeśli człowiek mówi również w imieniu innych, jego pobłażliwość jest zdradą, zaś jego samopoświęcenie niegodziwą cechą i czynem podłym.
Przy podejmowaniu przygotowań do czegoś poleganie na Bogu jest lenistwem, jednak pozostawienie Mu zebrania plonu i konsekwencji jest poleganiem na Nim, jakiego uczy szari'a.
Zadowolenie z własnej doli, jeśli chodzi o efekty czyjegoś trudu, jest chwalebnym zadowoleniem, które zwiększa pragnienie pracowania,
Jednak poprzestawanie na istniejącym dobru nie jest wskazanym zadowoleniem, lecz brakiem aspiracji. Można by było przytoczyć jeszcze wiele innych przykładów.
Koran wspomina o absolutnie dobrych uczynkach i zaufaniu Bogu (ar. at-taqła). Poprzez to, że nie określa ich wyraźnie, wskazuje na istnienie ich stopni; jego zwięzłość jest szczegółowym wyjaśnieniem, zaś jego milczenie jest niczym wiele słów.
Przyjacielu! Pewnego razu pytający zapytał: "Skoro słowa: 'Prawda zwycięży' są prawdą, dlaczego niewierni zwyciężają muzułmanów, a siła zwycięża słuszność?"
Odpowiedziałem: Zastanów się nad czterema punktami, a twoja trudność zostanie rozwiązana.
Oto pierwszy punkt: Nie jest koniecznym, by wszystko, co służy każdej prawdzie, było prawdą;
Podobnie nie wszystko, co służy każdemu fałszowi, musi być fałszem. W efekcie to, co jest prawdą, zostaje zwyciężone przez to, co jest fałszywe, a w takim razie prawda zostaje zwyciężona przez fałsz. Jest to zjawisko tymczasowe i zachodzące pośrednio, nie zaś istotne i trwałe.
Jednakże ostatecznie prawda zawsze i wciąż pozostaje prawdą. Siła jest pewną prawdą, a jej stworzeniu znajduje się zasadnicze znaczenie.
Oto drugi punkt: Choć jest obowiązkiem, by wszystkie cechy, jakimi odznacza się muzułmanin, były muzułmańskie, z pozoru nie zawsze tak jest.
Podobnie nie wszystkie cechy każdego niewiernego muszą być typowe dla niewiary i nie wszystkie muszą brać z niej swój początek.
Podobnie nie zawsze wszystkie cechy każdego grzesznika muszą być grzeszne i wynikać z jego grzesznej natury.
Oznacza to, że muzułmańskie cechy niewiernego przeważają nad niedozwolonymi cechami muzułmanina, to jest pośrednio niewierny zwycięża wiernego.
Co więcej, na tym świecie prawo do życia jest powszechnym i obejmującym każdą rzecz. Jest powszechnym miłosierdziem, do którego należą wymowny przejaw i mądry wrodzony zamysł, a niewiara nie może stanąć im na przeszkodzie.
Oto trzeci punkt, a są nim dwa spośród atrybutów doskonałości Tego, Któremu należy się wszelka chwała i dwa dające prawo przejawy: zarządzenie poprzez wybór, mające swój początek w atrybucie woli, oraz prawo szari'a dotyczącego Bożego stworzenia,
Które, jak dobrze wiadomo, ma początek w Bożym atrybucie mowy.
Jak istnieją posłuch i bunt wobec słów Boga, tak istnieją posłuch i bunt w obliczu rozkazów stworzenia.
Nagrodę lub karę za te pierwsze otrzymuje się najczęściej w życiu ostatecznym, podczas gdy kary lub nagrody za te drugie otrzymuje się najczęściej w królestwie tego świata.
Na przykład nagrodą za cierpliwość jest zwycięstwo, karą za lenistwo jest bieda, a nagrodą za trud jest majątek.
Nagrodą za stałość jest zwycięstwo, karą za zażycie trucizny jest choroba, zaś nagrodą za zażycie antidotum jest zdrowie.
Niekiedy w jednej rzeczy zawarte są nakazy i zakazy obu praw szariatu, zaś owa rzecz posiada oblicza wskazujące na oba te prawa.
To, co oznacza posłuszeństwo rozkazowi Stwórcy, jest prawdą. Posłuszeństwo zwycięża, a bunt wobec nakazu prawa jest postawą fałszywą.
Jeśli prawda była narzędziem fałszu, to kiedy zwycięży, nadal będzie narzędziem fałszu. Prawda zostaje zatem pokonana przez fałsz pośrednio, lecz nie co do istoty rzeczy.
To znaczy, że słowa: "Prawda zwycięża" oznaczają: "...zwycięża co do istoty rzeczy". Koniec jest czymś zamierzonym; chodzi o zawężenie punktu widzenia.
Oto punkt czwarty: Prawda pozostaje taką, która nie została wyrażona, bądź bezsilną, bądź zafałszowaną, bądź zwiniętą. Potrzebuje zostać wyrażoną i rozwiniętą, potrzebuje, by dać jej świeżą siłę.
By ulepszyć ją i pozłocić, trzeba na pewien czas narzucić jej fałsz, by wypróbować ową sztabę, jaką jest prawda.
Następnie ukaże się ona czysta i niezafałszowana przez jej początki. Nawet jeśli fałsz wygrywa bitwę na tym świecie, nie może wygrać wojny. Werset: Ostateczny rezultat należy do bogobojnych! wymierzy fałszowi potężny cios!
Zatem fałsz jest pokonany, a tajemnica słów: "Prawda zwycięża" wymierza mu karę. Spójrz, jak zwycięża prawda!
Jeśli pragniesz usłyszeć kilka zasad społecznych, oto one: Sprawiedliwość, która nie jest równa dla wszystkich, nie jest sprawiedliwością.
Podobieństwo jest ważnym powodem istnienia przeciwieństw. Wzajemny stosunek jest podstawą solidarności.
Małostkowość jest źródłem dumy. Małoduszność jest kopalnią arogancji. Bezsilność jest źródłem sprzeciwu.
Ciekawość jest nauczycielem wiedzy. Potrzeba jest mistrzem postępu. Strapienie jest nauczycielem rozpusty.
Zatem nauczycielem rozpusty jest strapienie, zaś jeśli chodzi o strapienie, to jego kopalniami są rozpacz i pesymizm.
Źródło zbłądzenia bije z idei, mrok pochodzi z serca, marnotrawstwo przynależy ciału.
Kiedy mężczyźni stają się po kobiecemu uprzejmi poprzez podążanie za swymi kaprysami, kobiety nabierają cech męskich poprzez bezczelność.
Niska cywilizacja zabrała kobiety z ich domów, a zwracając je ku banalnym sprawom, zniszczyła szacunek, jakim się cieszyły.
Szari'a, prawo islamu, miłosiernie zaprasza kobiety, by wróciły do swych domów. To tam są szanowane; to tam, w ich domach i w życiu rodzinnym, jest im wygodnie.
Czystość jest ich ozdobą; dobry charakter jest ich splendorem; łaskawe piękno jest ich cnotą; litość jest ich doskonałością, a dzieci są dla nich wytchnieniem.
Zepsucie ma tak wiele narzędzi, że trzeba być twardym i silnym jak stal, aby stawić mu opór.
Piękna kobieta wkraczająca do zgromadzenia braci budzi skłonności do hipokryzji, rywalizacji, zawiści i samolubstwa. Pragnienia, które drzemały, nagle się budzą.
Zwiększona wolność dla kobiet doprowadziła do tego, że nagle ukazały się złe cechy moralne ludzkości. Przedstawianie kształtów małych, uśmiechających się zwłok odegrało wielką rolę w uczynieniu skażonej przez zło, zepsutej duszy współczesnego mężczyzny taką, jaka jest.
Posągi, których sporządzanie jest zakazane, są albo obróconą w kamień tyranią, albo ucieleśnioną żądzą, albo uosobieniem hipokryzji, albo talizmanem, przyciągającym złe duchy.
Z punktu widzenia obejmującej każdą rzecz efektywności rozporządzeń mocy Wszechmocnego, Któremu należy się wszelka chwała, nasze słońce jest niczym cząsteczka.
Wielkie rozporządzenia mocy Boga ukazują się nawet w tylko jednym królestwie istot. Weźmy przyciąganie między dwoma cząsteczkami,
A następnie połóżmy je obok przyciągania, jakie istnieje między Tym, Który jest słońcem słońc, a Drogą Mleczną.
Przyprowadźmy anioła, który niesie płatek śniegu, do promienistego anioła, który trzyma na swych barkach słońce; połóżmy drobną jak igła rybkę obok wieloryba;
W jednej chwili wyobraźmy sobie ogromny przejaw Przedwiecznego, Wszechmocnego i Chwalebnego, jakim jest Jego doskonały kunszt ukazujący się we wszystkich rzeczach, od najmniejszej aż do największej.
Kwestie zwyczajowe, takie jak grawitacja i inne prawa, a także nieokreśleni pośrednicy, są jedynie nazwami dla przejawów Jego mocy i rozporządzeń Jego mądrości;
Nie określają one nikogo prócz Niego, nie mogą mieć żadnego innego znaczenia. Pomyśl o nich, o wszystkich razem, a będziesz musiał pojąć, że istnieje Ten, Który jest prawdziwą przyczyną każdej rzeczy.
W oczach Jego mocy istnienie wszystkich pośredników, pomocników czy towarzyszy jest fałszem, wytworem wyobraźni, niemożliwością.
Życie jest doskonałością istnienia, zaś jego ranga jest wysoka i doniosła. Wobec tego mówię: Dlaczego ta planeta, która jest naszym światem, nie miałaby być posłuszna życiu i podporządkowana mu, jak zwierzę?
Jest wiele żyjących ptaków Przedwiecznego Władcy, należących do tego samego rodzaju, rozsianych po całej przestrzeni, majestatycznych i pięknych.
Obracają się, rozproszone po ogrodzie stworzenia; ich śpiew i ich ruch są słowami wychwalania Boga, sposobami oddawania czci Przedwiecznemu, Nieśmiertelnemu, Wiecznemu, Wszechmądremu.
Nasza planeta przypomina istotę żywą i ukazuje oznaki życia. Gdyby - by przypuścić to, co niemożliwe - została zmniejszona do rozmiarów jajka,
Bardzo możliwe, że stałaby się drobnym zwierzęciem. Z kolei gdyby mikroorganizm został powiększony do rozmiarów Ziemi, najprawdopodobniej byłby dokładnie takim, jak ona.
Jeśli świat zostałby zmniejszony do rozmiarów człowieka, zaś gwiazdy stałyby się cząsteczkami, możliwe, że świat stałby się zwierzęciem zarówno świadomym, jak inteligentnym.
Oznacza to, że świat wraz ze wszystkimi swymi częściami jest sługą wychwalającym Nieśmiertelnego Stwórcę, Wiecznego, Wszechmocnego, posłusznym Mu i całkowicie poddanym.
Z wielkości co do rozmiaru nie zawsze należy wnioskować bycie wielkim co do jakości, jako że zegarek wielkości ziarnka gorczycy byłby bardziej elokwentnym niż zegar wielkości meczetu Aya Sofia.
Stworzenie muchy jest bardziej cudownym niż stworzenie nieroztropnej istoty, jaką jest słoń.
Gdyby Koran został spisany piórem Bożej mocy w atomach eteru lub na najdrobniejszej cząsteczce, kunszt byłby odwrotnie proporcjonalny do wielkości owej stronicy,
A elokwencja tego Koranu byłaby równa elokwencji Koranu zapisanego w gwiazdach na obliczu niebios. Kunszt Przedwiecznego Zapisującego w każdym miejscu ukazuje najwyższe piękno i najwyższą doskonałość;
Wszędzie tak jest, ponieważ pióro oznajmiające Bożą jedność zawsze pracuje z całkowitą doskonałością. Przestudiuj uważnie ów wielce wymowny fragment!
Istnieją dwa Boże prawa szari'a, mające swój początek w dwóch atrybutach Boga; oba zwracają się do człowieka, a człowiek musi obu przestrzegać.
Szariat stworzenia, który ma swój początek w atrybucie woli Boga, porządkuje okoliczności dotyczące świata i ruch owego makrokosmosu. Ten kwestie nie są dobrowolne, lecz decyduje o nich wola Boga, niekiedy błędnie nazywana "naturą".
Prawo szari'a mające swój początek w atrybucie Bożej mowy jest zbiorem praw, które porządkują dobrowolne uczynki człowieka, będącego mikrokosmosem.
Niekiedy te dwa prawa szari'a spotykają się w tym samym miejscu.
Aniołowie Boga są wielką społecznością, są armią Boga.
Są oni posłusznymi sługami, niosącymi pierwsze prawo szari'a, są jego pracownikami i przedstawicielami. Niektórzy z nich są sługami Boga, oddającymi Mu cześć; inni w zachwycie tłoczą się wokół Bożego Tronu.
Życie jest sprawą fundamentalną, podstawową; materia jest od niego zależna i dzięki niemu istnieje i trwa. Jeśli porównasz mikroskopijny organizm i jego zmysły ze zmysłami człowieka, zobaczysz, że niezależnie od tego, o ile człowiek będzie większy od owego organizmu, o tyle jego zmysły będą niższe od zmysłów mikroorganizmu.
Organizm słyszy głos swego brata, widzi swoje pożywienie. Gdyby został powiększony do rozmiarów człowieka, jego zmysły byłyby cudowne, blask jego życia - oślepiający, a on sam wyglądałby jak błyskawica, która rozświetla niebiosa.
Człowiek nie jest istotą żywą złożoną z istot martwych, lecz żyjącą "komórką ludzką" złożoną z miliardów żyjących komórek.
[18]
[19]
Materializm jest duchową zarazą, a rodzaj ludzki został zarażony ową straszliwą gorączką. Zaszczepienie materializmu i naśladowanie go sprawiły, że nagle na ludzkość spadł gniew Boga.
Owa zaraza rozprzestrzenia się w takim stopniu, do jakiego może rozprzestrzeniać się krytyka. Została ona zaszczepiona przez naukę, zaś ślepego naśladownictwa nauczyła ją współczesna cywilizacja.
Wolność prowadzi do krytyki, a źródłem zbłądzenia jest duma.
Najbardziej nieszczęsnym, nędznym i strapionym człowiekiem jest ten, który jest bezrobotny. Bezczynność jest niebytem wewnątrz istnienia, śmiercią wewnątrz życia, podczas gdy wysiłek jest życiem istnienia i jawą życia!
Lichwa jest przyczyną bezczynności; tłumi ona zapał do pracy.
Korzyść, jaka czeka za drzwiami lichwy i w bankach, które są jej kuframi, zawsze jest przeznaczona dla najgorszej spośród grup ludzkości, dla niewiernych.
Korzyści będące udziałem niewiernych trafiają do najgorszych spośród nich, to jest do prześladowców.
Korzyści będące udziałem prześladowców zawsze trafiają do najgorszych z nich, to jest do rozpustników, co nie przynosi światu islamu niczego innego, jak tylko szkodę.
Według prawa szari'a niemożliwym jest, by cała ludzkość zawsze żyła w pomyślności. Wojujący niewierny nie zasługuje na szacunek, jest nieczysty, a jego krew zawsze jest przelaną na próżno.
Widziałem człowieka dotkniętego rozpaczą, chorego z pesymizmu, który powiedział: "Coraz mniej jest uczonych. Ilość zastąpiła jakość.
Jestem przerażony tym, że pewnego dnia nasza religia umrze". Odpowiedziałem: Wiara islamu nie umrze, dopóki nie zagaśnie wszechświat.
Dopóki cechy szczególne islamu, minarety naszej religii, miejsca, w których oddaje się cześć Bogu, dzieła prawa szariatu (a wszystkie te rzeczy są niczym gwoździe wbite w powierzchnię ziemi)...; dopóki one nie zgasną, dopóty islam zawsze będzie lśnił.
Wszystkie meczety są nauczycielami, uczącymi tych, którzy często je odwiedzają; wszyscy nauczyciele stali się mistrzami, którzy językiem usposobienia, bez błędów i bez zapominania, wpajają religię swym uczniom.
Wszystkie cechy szczególne islamu są uczonymi, stale nauczającymi ducha islamu tych, którzy na nie spoglądają. Z biegiem wieków stały się one przyczyną ciągłości religii.
Światła islamu jak gdyby przyjęły postać jego cech szczególnych, a czysta woda islamu zakrzepła w jego miejsca oddawania czci Bogu, każdemu z nich nadając kształt filaru wiary.
Nakazy i zakazy islamu zostały jak gdyby ucieleśnione w jego dziełach; każdy z diamentowych filarów islamu obrócił się w kamień jego światów; owe dzieła i światy powiązały ziemię z niebiosami.
Zwłaszcza mówca, którym jest Koran, owa Księga cudownej wystawy, stale powtarza swą przedwieczną rozprawę; w krajach muzułmańskich nie pozostały ani jedna wioska i ani jedno miejsce,
Które nie słuchają jego przesłania lub nie słyszą jego nauki. Zgodnie z ukrytym znaczeniem słów: اِنَّا لَهُ لَحَافِظُونَ [20], bycie hafizem to naprawdę wysoka ranga. Recytowanie Koranu jest aktem czci dla ludzi i dla dżinnów.
Z tego powodu Koran powinien być nauczany; powinno się również wspominać o jego bezspornych kwestiach. Poprzez stałe powtarzanie kwestie teoretyczne stają się bezspornymi i przekształcają się w oczywiste fakty, które nie wymagają dalszych objaśnień.
Podstawy religii przestały być kwestiami teoretycznymi, a stały się zasadniczymi. Wystarczy wspomnieć o nich i przypomnieć je, a Koran zawsze jest uzdrowicielem.
Odrodzenie się islamu i przebudzenie się społeczeństwa są dowodami dla każdego; jest w nich równowaga, a służą one owym wspominaniu i przypominaniu.
Ponieważ życie społeczne miało swój początek w islamie, wiara jednego człowieka nie jest ograniczona do dowodów dotyczących jego samego, lecz opiera się ona na świadomości. Zaiste, wiara opiera się na niezliczonych kwestiach obecnych w sercu zwykłego człowieka.
Godnym odnotowania jest fakt, że z biegiem czasu trudno obalić twierdzenia nawet słabej szkoły myśli, cóż dopiero twierdzenia islamu, który opiera się na dwóch solidnych fundamentach Objawienia i wrodzonego usposobienia, a jego władza przez wiele wieków była tak skuteczną!
Ze swymi solidnie zakorzenionymi zasadami i głębokimi dziełami islam spoił połowę świata, stając się duchem jej natury. Jeśli nawet teraz jest zaćmiony, wkrótce znów się ukaże!
Niestety!, pewni ludzie spośród niewiernych, którym przewróciło się w głowach, poprzez swe fałszywe argumenty atakują solidne fundamenty owego wzniosłego pałacu, kiedy tylko znajdą okazję po temu.
Starają się wstrząsnąć owymi fundamentami, jednak w te zasady nie można ingerować ani też manipulować przy nich, zatem niech zamilknie bezbożność - ten łajdak, który jest bankrutem! Dość już tych eksperymentów niewiary i kłamstw!
Wysuniętym posterunkiem świata islamu w walce przeciw światu niewiary był uniwersytet Daru'l-Funun, jednak z powodu bierności i niedbalstwa gad natury
Przerwał front wiary; bezbożność zaatakowała i wstrząsnęła narodem. Wysunięta placówka powinna być rajem rozświetlonym duchem islamu.
Albo niechaj będzie ona najbardziej solidną i prawdziwie przebudzoną, albo też niech nie będzie taką instytucją. Nie może być tak, że zwodzi ona islam. Serce jest siedliskiem wiary, zaś umysł jest miejscem, w którym odbija się światło wiary.
Umysł niekiedy jest mudżahidem, niekiedy jest zamiataczem ulic; jeśli wątpliwości umysłu nie znajdują drogi do serca, serce najprawdopodobniej uwierzy, a świadomość pozostanie niezachwiana.
Gdyby - jak przypuszczają niektórzy ludzie - siedzibą wiary był umysł, wówczas "absolutnej pewności", która jest duchem wiary, przeciwstawiłyby się niezliczone możliwe ewentualności i wszyscy bezlitośni wrogowie.
Siedliskiem wiary są serce i świadomość, zaś intuicja i natchnienie są jej świadectwem. Szóstym zmysłem jest droga wiary, zaś myśl i intelekt są jej strażnikami.
Podstawy religii, bezsporne kwestie prawa szari'a, obecne są w sercach ludzi, zaś serca stają się świadome owych kwestii dzięki ich przypominaniu.
Osiągnięto pożądany cel, a najbardziej wzniosły styl owo przypominanie osiąga, kiedy jest wygłaszane w języku arabskim.
Kazanie w języku arabskim podczas modlitwy piątkowej wystarczy dla przypomnienia kwestii zasadniczych i bezspornych.
Pouczenie dotyczące kwestii teoretycznych nie jest konieczne. Co więcej, słowa języka arabskiego odciskają na obliczu islamu pieczęć Bożej jedności; wypowiadanie owych słów w wielu językach jest niedopuszczalne.
Jeśli porównasz wersety Koranu i hadisy, jasno zobaczysz, że najbardziej elokwentnym z ludzi był ten, który przyniósł Objawienie, jednak nawet jego elokwencja nie dorównywała elokwencji wersetów koranicznych.
Nawet on nie mógłby naśladować Koranu, a to oznacza, że żadne ze słów Koranu, które wyszły z ust Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), nie pochodziło od niego.
Pewnego razu miałem sen, w którym znajdowałem się u podnóża góry Ararat. Nagle góra wybuchła, rozrzucając wielkie jak góry skały po całym świecie, aż ten się zatrząsł.
Wówczas obok mnie ukazał się pewien człowiek, który mi rzekł: "Objaśnij mi zwięźle i treściwie te aspekty cudowności Koranu, które są ci znane!"
Choć wciąż śniłem, myślałem o znaczeniu tego snu i rzekłem do siebie: "Ta eksplozja jest symbolem przemian, jakie dotkną ludzkość.
W rezultacie owych przemian i przewrotu przewodnictwo Rozróżnienia między prawdą a fałszem wszędzie zostanie wywyższone ponad inne rzeczy i zapanuje. Nadejdzie czas, by objaśnić jego cudowność!"
Mówię więc w odpowiedzi pytającemu: Cudowność Koranu ukazuje się jako pochodząca z siedmiu źródeł, bądź też jako złożona z siedmiu pierwiastków.
Źródło Pierwsze to potoczystość sformułowań Koranu, biorąca początek z czystości jego języka; to olśniewający styl jego wystawy, zrodzony z piękna jego składni; to elokwencja jego znaczeń, oryginalność pojęć, doskonałość konkluzji i niezwykłość stylów.
Obok tych przymiotów na jego cudowność składają się również cudowny haft i wystawa, niebanalny kunszt i język, dzięki którym powtórzenia w Koranie nigdy nie męczą ani nie nużą.
Pierwiastek Drugi to fakt, iż Koran jest skarbcem tajemnych nauk, zawierającym ukryte zasady dotyczące wydarzeń w kosmosie, niejasne tajemnice prawd Bożych, niewidzialne kwestie Objawienia, wydarzenia ukryte w przeszłości, a także kwestie skryte w przyszłości.
Koran rozmawia ze światem przejawów językiem świata tego, co niewidzialne, symbolicznie odsłaniając owe kwestie, zaś adresatem tych słów jest rodzaj ludzki, ów świetlisty blask cudowności.
Źródło Trzecie: Koran odznacza się cudowną wszechstronnością, która ma pięć aspektów, a przejawia się w jego słowach, znaczeniach, nakazach i zakazach, w jego wiedzy oraz w równowadze jego celów.
Jeśli chodzi o jego słowa, to obejmują one prawdziwy ogrom możliwych ewentualności oraz ich liczne aspekty, o każdym mówiąc w sposób najbardziej zgodny z zasadami retoryki, najbardziej poprawnym językiem arabskim i z największą słusznością wedle prawa szariatu.
Jeśli chodzi o jego znaczenie, to cudowność wystawy Koranu sprawia, że mieści on w sobie drogi wszystkich świętych (ar. ałlija), oświecenia wszystkich, którzy posiedli biegłość w wiedzy o Bogu, szkoły tych, którzy podążają drogą sufich, drogi uczonych w teologii (ar. kalam), a także ścieżki filozofów - tak rozległe są jego świadectwo
i jego znaczenia. Jakże rozległy obszar zobaczysz, jeśli wyjrzysz przez to okno!
Jeśli chodzi o zakres jego nakazów i zakazów, to cudowne prawo szariatu właśnie z Koranu wywnioskowało wszystkie zasady służące osiągnięciu szczęścia na tym świecie i w świecie, który dopiero nadejdzie, wszystkie środki zbawienia.
Orzeczenia Koranu obejmują wszystkie relacje społeczne, wszystkie metody edukacji i prawdę w temacie wszelkich możliwych stanów i warunków.
Jeśli chodzi o głębię jego wiedzy, to połączyła ona w raju Koranu i w fortecach jego sur zarówno nauki przyrodnicze, jak i nauki o Bogu, a także wszystkie znaki, aluzje i wskazówki owych nauk.
Jeśli chodzi o jego cele i zamysły, to w Koranie zastosowano doskonałą równowagę i systematyczną kolejność; owa równowaga została zachowana, zaś Koran pozostaje zgodny z zasadami wrodzonej istoty rzeczy i jedności.
We wszechstronności jego słów ujrzysz zatem zadziwiające obejmowanie każdej rzeczy, rozległość jego znaczeń, zakres jego nakazów i zakazów, głębię jego wiedzy i równowagę jego celów.
Pierwiastek Czwarty: Koran obdarowuje swym świetlistym blaskiem każdą epokę (stosownie do jej zdolności zrozumienia i do stopnia rozwoju literatury w danym czasie), a także wszystkie grupy ludzi, stosownie do ich zdolności i możliwości.
Jego drzwi są otwarte dla każdej ery i dla każdej grupy. Jest tak, jakby słowo Najbardziej Miłosiernego było na nowo objawiane w każdej chwili i każdym miejscu.
Im starszy jest Koran, tym staje się młodszym; jego znaki stają się widoczne, zaś owo Boże przesłanie rozdziera zasłonę natury i pozornych przyczyn.
Każdy jego werset nieprzerwanie rozsiewa światło Bożej jedności, unosząc zasłonę świata przejawów narzuconą na to, co niewidzialne.
Wzniosłość jego przesłania przyciąga uważne spojrzenie człowieka, ponieważ język Koranu jest językiem tego, co niewidzialne, którym rozmawia on ze światem przejawów. Z tego Pierwiastka, z tego obejmującego każdą rzecz oceanu bierze początek jego cudowna świeżość!
Koran mówi o Bożej łaskawości, by stała się ona dobrze znana dla ludzkich umysłów. Różnorodność stylu jego Objawienia czyni go dobrze znanym dla ludzi i dżinnów.
Źródło Piąte: Koran przekazuje swe opowieści, relacje i prawdomówne sprawozdania w oryginalnym i bogatym w znaczenia stylu, jakby sam je zaświadczał, czyniąc je kwestiami zasadniczymi,
Poprzez które ostrzega ludzkość. W swych relacjach mówi o wydarzeniach przeszłości i przyszłości, o sekretach Piekła i Raju,
O prawdach tego, co niewidzialne, o tajemnicach świata przejawów i tajemnicach Boga, o tajemnicach powiązań w kosmosie.
Są to jasne i proste historie, których nie obaliły ani rzeczywistość, ani logika. Nawet jeśli logika nie przyjmuje ich, nie może również obalić tych historii, o których mówią Księgi Objawione, darzone największą czcią przez cały świat.
Koran wiernie relacjonuje kwestie, co do których owe Księgi są zgodne, a także wspomina - w poprawnej formie - o tematach, co do których się poróżniły. Fakt, że omówienie takich kwestii ukazało się dzięki komuś, kto był niepiśmienny, jest największym cudem wszystkich czasów!
Pierwiastek Szósty: Koran był założycielem religii islamu, która jest w nim zawarta. Jeśli prześledzisz cały czas i wszystkie miejsca, zobaczysz, że ani przeszłość nigdy nie była zdolna do tego, by stworzyć coś podobnego do islamu, ani też nie będzie do tego zdolna przyszłość.
Ów niebiański wątek obejmuje nasz świat, zarządzając jego ruchem po orbicie i ruchem obrotowym. Przytłoczył on Ziemię i dosiadł jej, lecz Ziemia wciąż nie odstąpiła od swego buntu.
Źródło Siódme to połączenie świateł wylewających się z powyższych sześciu Źródeł; to połączenie ukazuje piękno, zaś piękno ukazuje intuicję, która jest świetlistym narzędziem zrozumienia.
Skutkiem tego jest przyjemność płynąca z owej cudowności, której można doznać, lecz nasz język nie wystarczy do tego, by ją opisać; zawodzi również umysł. Ową niebiańską gwiazdę można dostrzec, lecz nie można ująć jej w dłoń.
Od trzynastu wieków wrogowie Koranu pragnęli rzucić mu wyzwanie, podczas gdy w jego przyjaciołach zrodziło się pragnienie naśladowania go. To również jest dowodem cudowności Koranu.
W konsekwencji owych dwóch żarliwych pragnień napisano miliony ksiąg w języku arabskim, które weszły w skład biblioteki istnienia.
Jeśli porównamy je z Objawieniem, jeśli zostaną one zważone, wówczas nie tylko uczeni, lecz nawet ludzie prości, polegając na
świadectwie swych oczu i uszu, oznajmią: "Ta Księga pochodzi z niebios, zaś tamte są dziełem człowieka!"
Ludzie powiedzą również: "Ta księga nie przypomina pozostałych i nie jest taka, jak inne. Mogłaby zatem być niższą od wszystkich innych, lecz to z całą oczywistością nie może być prawda,
A wobec tego przewyższa ona wszystkie pozostałe". Znaczenia Koranu są ponadczasowe; jest on Księgą zadedykowaną rodzajowi ludzkiemu, która przywołuje do siebie dusze i umysły!
Człowiek miał nad nim władzę i zadawał mu kłam, lecz nigdy nie mógł sprzeciwić się znaczeniom Koranu, zaś obecnie czas próby już przeminął.
Koran nie przypomina innych ksiąg i nie może być do nich porównywany, ponieważ mądrość Wszechwładnego sprawiła, że był on objawiany fragment po fragmencie, przez dwadzieścia lat, stosownie do potrzeb.
Bezpośrednie przyczyny objawień były rozmaite. Powtarzały się rozmaite pytania dotyczące danej kwestii. Nakazy i nakazy Koranu były związane z wieloma zmieniającymi się wydarzeniami. Również pory objawienia były rozmaite.
Koran rozpatrywano w rozmaitych warunkach; zwracał się on do wielu grup ludzi, często wielce odległych jedna od drugiej; również cele jego przewodnictwa były różne.
Na tych fundamentach zostały oparte jego konstrukcja, jego cudowna wystawa, jego odpowiedzi i przesłania, a jednak mimo to gładkość jego stylu, jego harmonia i wzajemne proporcje ukazują doskonałość i brak jakichkolwiek wad.
Świadectwem tego jest fakt, że - mówiąc zgodnie z nauką retoryki - do Koranu należy cecha, jaką nie odznaczają się żadne inne słowa: jeśli słuchasz innych słów, ujrzysz za nimi mówcę bądź pisarza, albo też znajdziesz go wewnątrz nich. Styl jest zwierciadłem, w którym odbija się człowiek.
O ty, który we śnie zadałeś mi pytanie! Prosiłeś o zwięzłość, zatem uczyniłem jedynie wskazówkę. Jeśli pragniesz szczegółowego objaśnienia, nie leży ono w mojej możliwości! Mucha nie jest w stanie dostrzec niebios. Elokwencja Koranu to jedynie jeden z czterdziestu aspektów jego cudowności, zaś jego wystawę starałem się - choć w niegodny jej sposób - ukazać w dziele Iszarat al-I'dżaz,
Jednak mój komentarz, liczący sto stron, okazał się niewystarczającym. To raczej ja sam potrzebuję szczegółowych objaśnień od natchnień dla duszy, takich jak ty!
nie jest w stanie dosięgnąć słów Koranu [21]
Stan umysłu sprawiający przyjemność dojrzałym i dążącym ku doskonałości poprzez należyte docenianie znaczenia słów, nie sprawia satysfakcji tym, którzy są dziecinni, kapryśni lub rozpustni,
Ani też nie bawi ich. W rezultacie ci, którzy zostali wychowani pośród niegodziwych, rozwiązłych i cielesnych przyjemności pożądania nie zaznają przyjemności duchowej.
Spójrzmy na "powieściowy" punkt widzenia współczesnej literatury, jaki zrodziła Europa; czytelnicy powieści ani nie zobaczą, ani nie doznają wzniosłych subtelności i wspaniałych cnót Koranu.
Nie są w stanie przeanalizować tych cnót wedle swych kryteriów. Są trzy obszary, po których przechadza się literatura, wędrując w ich granicach:
Są to albo miłość i smutek, albo bohaterstwo i waleczność, albo opisywanie rzeczywistości. Literatura zagraniczna nie poszukuje prawdy w bohaterstwie, lecz raczej wpaja pragnienie siły poprzez przyklaskiwanie ludzkiemu okrucieństwu.
Co się tyczy smutku i miłości, literatura europejska nie wie, czym jest prawdziwa miłość, lecz wstrzykuje w duszę dreszczyk pobudzający żądzę.
W kwestii opisywania rzeczywistości nie postrzega wszechświata jako dzieła kunsztu Boga, nie widzi odcienia, jaki nadał mu Najbardziej Miłosierny,
Lecz raczej zbliża się do niego i opisuje go z punktu widzenia natury, nie mogąc się od tego uwolnić.
Z tego powodu tym, co wpaja literatura obca, jest umiłowanie natury. Zaszczepia w duszy uczucie materializmu, od którego niełatwo się wyzwolić.
Ponadto owa grubiańska literatura, będąca zarówno środkiem uspokajającym, jak narkotykiem, nie jest w stanie dostarczyć zbawiennego balsamu na strapienia duszy, które rodzą się ze zbłądzenia będącego skutkiem tego, o czym powiedzieliśmy powyżej.
Znalazła jedynie jedno lekarstwo na owe strapienia, a są nim jej powieści i fikcja. Książki z ich martwym życiem, kino z jego żywymi trupami... Śmierć nie może obdarować życiem!
Teatr z jego wcieleniami i duchami, które wychodzą z wielkiego grobu, znanego jako przeszłość... Wobec owych trzech rodzajów jej fikcji literatura jest kompletnie bezwstydna!
Włożyła ona kłamliwy język w usta rodzaju ludzkiego, umieściła lubieżne oko w jego twarzy, odziała świat w szkarłatną spódnicę, a nie uznaje zwyczajnego piękna.
Jeśli wskazuje ona na słońce, wywołuje w umyśle czytelnika obraz pięknej blond aktorki. Pozornie mówi: "Występek jest złem, jest czymś, co nie przystoi mężczyźnie",
Wskazując na szkodliwe konsekwencje występku. Jednak jej opisy tak nawołują do niemoralności, że sprawiają, iż usta stają się wodą, której rozsądek nie jest w stanie utrzymać pod swą kontrolą.
Owe opisy pobudzają żądzę, wzbudzają pożądanie, aż emocje nie zważają już na nic. Natomiast literatura Koranu nie wywołuje pożądania,
Lecz obdarowuje zmysłem umiłowania prawdy, namiętnością dla czystego powabu, docenieniem piękna i rozsmakowaniem w nim i pragnieniem prawdy, a przy tym nie kłamie.
Nie patrzy na wszechświat z punktu widzenia natury, lecz mówi o nim, traktując go jako dzieło Bożego kunsztu, dostrzegając pokolorowanie go przez Najbardziej Miłosiernego. Nie dezorientuje umysłu,
Lecz zaszczepia w nim światło poznania Stwórcy. Wskazuje na Jego znaki we wszystkich rzeczach. Wywołuje wzruszenie i smutek, lecz takie, które nie są podobne do innych.
Literatura zrodzona w Europie wzbudza patetyczny smutek wynikający z braku przyjaciół, z bycia tym, który nie ma właściciela, nie zaś wzniosły smutek.
Jest to boleściwy smutek, wywoływany przez głuchą naturę i ślepą siłę, który ukazuje świat jako opustoszały - i tylko w ten sposób.
Tak literatura Europy opisuje świat, zatrzymując na nim dotkniętego smutkiem człowieka, umieszczając go pośród obcych jako tego, który nie ma swego właściciela, pozostawiając go bez żadnej nadziei.
Z powodu owego uczucia konsternacji, jakie ogarnia człowieka, stopniowo pogrąża się on w zbłądzeniu; literatura otwiera drogę prowadzącą do ateizmu, z której trudno zawrócić, a być może ów człowiek nigdy z niej nie powróci.
Literatura Koranu wytwarza smutek, jednak jest to smutek miłości, nie smutek sieroty. Wynika on z rozłąki z przyjaciółmi, nie zaś z braku przyjaciół.
Literatura Koranu nie postrzega wszechświata jako dzieła ślepej natury, lecz jako świadome i miłosierne dzieło Bożego kunsztu; nie mówi o naturze.
Nie opisuje ślepej siły, lecz mądre i przemyślane dzieła Bożej mocy, dzięki czemu świat nie staje się bezludnym pustkowiem.
Zaiste, w oczach owego rozżalonego, do którego zwraca się Koran, świat staje się miejscem zgromadzenia przyjaciół. Gdzie nie spojrzeć, widoczne są wzajemna miłość i odzew, które nie są przyczyną strapienia.
Życzliwość widoczna w każdym zakątku świata zbliża przygnębionego człowieka do społeczności, sprawiając, że odczuwa on wzniosły smutek tęsknoty, nie żałobę.
Oba te uczucia wywołują zapał, jednak poprzez zapał, jaki wywołuje literatura obca, dusza staje się podniecona i budzą się żądze; ta literatura nie daje duszy żadnej radości.
Natomiast wzniosły zapał Koranu rozpłomienia duszę. Oto, dlaczego prawo szari'a przyniesione przez Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) nie pragnie żadnych uciech ani rozrywek.
Zakazało ono niektórych instrumentów muzycznych, służących rozrywce, zaś dozwoliło inne. Oznacza to, że instrumenty, których dźwięk wywołuje smutek Koranu lub zapał Objawienia, nie są szkodliwe.
Jeśli jednak dźwięk instrumentu wywołuje boleściwy żal sieroty lub dreszcze ciała, taki instrument jest zakazany. Ta kwestia zmienia się w zależności od człowieka; nie wszyscy ludzie są tacy sami.
Gdzie nie spojrzeć, gałęzie drzewa stworzenia wyraźnie wyciągają owoce swoich darów do rąk istot posiadających dusze,
Jednak w rzeczywistości to ręka miłosierdzia i mocy Boga jest tym, co wyciąga ku nam owe owoce i gałęzie.
Powinieneś z wdzięcznością ucałować tę rękę; powinieneś w podzięce głosić świętość owej ręki Bożej mocy.
O, bracie, który jesteś pełen nadziei! Zabierz ze sobą swoją wyobraźnię i chodź ze mną. Spójrz, jesteśmy w pewnym kraju i rozglądamy się dookoła. Nikt nas nie widzi.
Oto warstwa czarnych chmur rozpięta na wysokich górach, jakby były one masztami namiotu. Ta chmura okrywa również całe oblicze ziemi.
Jest ona niczym lity strop, który jednak otwiera się na sześć stron, zatem można zobaczyć słońce. Znajdujemy się pod tą chmurą, a ciemność nas uciska.
Rozpacz nas dusi, a brak powietrza zabija. Teraz spójrz, otwierają się przed nami trzy drogi. Jedna prowadzi do świetlistego kraju... Kiedyś już widziałem ów metaforyczny kraj.
Tak, kiedyś już tutaj byłem i przeszedłem owymi trzema drogami. Pierwszą drogę wybiera większość ludzi; jest to droga tego świata, która zaprasza nas do tego, byśmy nią podążyli.
Spójrz, oto idziemy tą drogą. Spójrz, grozi nam morze piasków pustyni, która pali nas swym gniewem!
Spójrz na fale wielkie jak góry, które również nam grożą. Dzięki Bogu!, jesteśmy już po drugiej stronie i możemy oglądać oblicze słońca,
Jednak tylko my wiemy, jakie trudy wycierpieliśmy. Ach!, oto wracamy na pustkowie, pod niski strop czarnych chmur. Tym, czego potrzebujemy, jest spojrzenie serca, które rozświetli dla nas wszystkie rzeczy.
Oto cudowny i wypełniony światłem świat; jeśli jesteś dość odważny, wkroczymy do niego razem, tą oto drogą, obfitującą w niebezpieczeństwa. To nasza druga droga:
Zanurzymy się w ziemię natury i przejdziemy na drugą stronę, lub też, drżąc ze strachu, przejdziemy przez tunel przyrody.
Kiedyś już podróżowałem tą drogą, bez strachu i przepełniony modlitwą. Jednak wówczas miałem przy sobie substancję, która mogła stopić i rozedrzeć ziemię natury.
A oto trzecia droga, zaś cudowne świadectwo o niej dał mi Koran. Bracie, trzymaj się blisko mnie i nie lękaj się!
Spójrz, czekają na nas jaskinie, będące niby tunel, którym płynie podziemny strumień. Możemy tamtędy przejść. Nie pozwól, by owe
straszliwe, lecz pozbawione życia istoty natury przeraziły cię choćby w najmniejszym stopniu!
Za zgorzkniałą twarzą natury znajduje się uśmiechnięte oblicze jej Litościwego właściciela. Światło Koranu ukazało mi substancję tej Księgi, zaś ta substancja lśni niczym rad.
Spójrz! Oto wyszliśmy z tunelu w świecie pełnym światła, widzimy delikatną ziemię, oddychamy łagodnym i lekkim powietrzem. Unieś głowę! Spójrz, oto drzewo Tuba, wznoszące się aż do nieba, rozdzierające chmury i zostawiające je daleko w dole. Owym drzewem Tuba, które nas zaprasza,
Jest Koran, który wszędzie rozpościera swe gałęzie. Musimy uczepić się tej zniżającej się gałęzi, aby mogła pociągnąć nas w górę.
Na ziemi jednym z uosobień owego niebiańskiego drzewa jest wspaniałe prawo szari'a. Jego drogą wspięliśmy się do tego świata światła bez żadnych trudności i nie dotknęło nas żadne strapienie ani rozpacz.
Jednak jako że poszliśmy złą drogą, wrócimy do miejsca, w którym byliśmy wcześniej, by znaleźć tę właściwą. Spójrz, oto nasza trzecia droga! Nad górami krąży wspaniały sokół,
Który recytuje azan całemu światu. Spójrz, najwspanialszy z muezzinów, Muhammad Haszymita (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), wzywa rodzaj ludzki do owego świetlistego świata, nakazując odmawianie suplikacji i wykonywanie modlitw obowiązkowych.
Spójrz na góry! Spójrz, oto przewodnictwo rozdarło zasłonę chmur, a góra szariatu wzniosła głowę do nieba! Jak wspaniale ozdobiła ona oko i oblicze ziemi!
Teraz musimy stąd odlecieć statkiem powietrznym dokładania starań. Oto delikatny wietrzyk i światło piękna... Ach, oto wielka góra Uhud, góra Bożej jedności!
Oto Al-Dżudi, góra islamu. Oto Góra Księżycowa, oto Koran Al-Azhar, a z owego wzniosłego źródła wypływa czysta woda Nilu. Napij się tej słodkiej wody!
[22]
[57]
Przyjacielu! Teraz odrzuć swoją wyobraźnię, a przywdziej szatę rozsądku! Pierwsze dwie drogi są drogami tych, na których Bóg jest zagniewany, oraz tych, którzy błądzą.
Wiele niebezpieczeństw czyha na owych drogach. Wiecznie panują na nich zima, jesień lub lato. Jedynie jeden na stu ludzi, którzy podążają owymi drogami, zostaje zbawiony, jeśli jest mędrcem podobnym Platonowi czy Sokratesowi.
Trzecia droga jest łatwa i prosta. Na niej równi są słabi i silni. Każdy może nią podążyć, a stając się męczennikiem lub ghazim można dojść do największych wygód.
Tak oto dotarliśmy do zakończenia. Tak, pierwsze dwie drogi są ścieżkami i szkołami dżinna nauki. Jeśli chodzi o trzecią drogę, a jest nią przewodnictwo Koranu, jest ona drogą prosta, która doprowadziła nas do celu.
[23]
Mój rozważny towarzyszu podróży! Mój przyjacielu! Jeśli chcesz wyraźnie ujrzeć różnicę między świetlistą drogą prostą a drogami tych, na których Bóg jest zagniewany, i tych, którzy błądzą,
Weź ze sobą swą fantazję i dosiądź swej wyobraźni, a razem udamy się w mrok niebytu. Odwiedzimy ten wielki grób, to miasto zmarłych.
Ręka mocy Przedwiecznego i Wszechmocnego zabrała nas z owego mrocznego miejsca, sprawiła, że dosiedliśmy istnienia, i wysłała nas na ten świat, do tego miasta pozbawionego przyjemności.
Teraz przybyliśmy na przerażającą pustynię świata istnienia. Mieliśmy otwarte oczy i patrzyliśmy w sześciu kierunkach.
Najpierw spojrzeliśmy przed siebie, poszukując łask, lecz udręki i cierpienia zaatakowały nas niczym wrogowie. Przestraszyliśmy się i odwróciliśmy wzrok.
Spojrzeliśmy w lewo i w prawo na żywioły natury, poszukując wsparcia, lecz ujrzeliśmy, że ich serca są twarde i bezlitosne, a one same gniewnie zgrzytają zębami, nie zważając ani na prośby, ani na lamenty.
Jak oblężeni, wnieśliśmy oczy w rozpaczy. Poszukując pomocy, spojrzeliśmy na ciała niebieskie, lecz one również groziły nam w najbardziej straszny sposób,
Jakby każde z nich było wystrzeloną bombą, pędzącą przez przestrzeń, jednak tak czy inaczej jedne nie stawały na drodze drugim.
Gdyby przez przypadek choć jedno z owych ciał niebieskich zboczyło ze swej drogi, świat przejawów zostałby rozsadzony na kawałki. Niech Bóg uchroni nas przed tym, aby miało to zależeć od zbiegu okoliczności! Nie wynikłoby z tego żadne dobro.
W rozpaczy odwróciliśmy wzrok, pokonani przez smutek i oszołomienie. Pochyliliśmy głowy i uważnie spojrzeliśmy na samych siebie.
Usłyszeliśmy krzyk miriad potrzeb i płacz tysięcy niedostatków, dochodzące z naszych żałosnych "ja". Oczekiwaliśmy pocieszenia, lecz otrzymaliśmy przerażenie.
Również spojrzenie na nas samych nie przyniosło nic dobrego. Poszukując schronienia i pocieszenia, naradziliśmy się z naszą świadomością i spojrzeliśmy w jej głąb. Niestety, również tam niczego nie znaleźliśmy, lecz sami musieliśmy dopomóc świadomości,
Ponieważ obejmuje ona tysiące nadziei, burzliwych emocji i dzikich żądz, rozprzestrzeniających się na cały wszechświat. Zadrżeliśmy w obliczu ich wszystkich i nie mogliśmy udzielić żadnej pomocy.
Wtłoczone do świata istnienia, owe nadzieje rozciągają się od przedwieczności z jednej strony po wieczność z drugiej. Są one tak wielkie, że gdyby połknęły cały świat, świadomość jeszcze nie byłaby usatysfakcjonowana.
Dokądkolwiek się zwróciliśmy na owej drodze smutku, napotykaliśmy nieszczęście. Tak już jest z drogą tych, którzy ściągnęli na siebie gniew Boga i tych, którzy błądzą. Ową drogę obsiadły przypadek i zbłądzenie.
Poszliśmy ową drogą i upadliśmy do naszego obecnego stanu, a nawet teraz na jakiś czas zapomnieliśmy o początku i końcu, o Stwórcy i Zmartwychwstaniu.
Ta droga jest gorsza niż Piekło, jej żar jest bardziej straszliwy, miażdży ona nasze dusze. Zwracaliśmy się, szukając schronienia, w owych sześciu kierunkach, lecz efektem tego stał się stan, w jakim się znajdujemy.
Ów stan przepełnia nas straszliwą grozą, sprawia, że drżymy w bezsilności, niepokoju, lęku, osieroceniu i rozpaczy, jest udręką dla naszej świadomości.
Utworzyliśmy front zwrócony w każdym z owych sześciu kierunków i staraliśmy się odepchnąć wszystkie zagrożenia. Najpierw szukaliśmy ratunku w naszej sile, lecz niestety!, jesteśmy bezsilni i słabi.
Następnie zwróciliśmy się do samych siebie, aby uciszyć potrzeby naszych dusz, lecz niestety!, słyszymy ich nieustanny płacz.
Następnie wzywaliśmy pomocy, poszukując wybawcy, lecz nikt nie usłyszał i nikt nie odpowiedział. Przypuszczamy, że każda rzecz jest nam obcą i wrogą. Nic nie pociesza naszych serc, nic nie daje nam poczucia bezpieczeństwa ani prawdziwej przyjemności.
Wreszcie im częściej spoglądaliśmy na ciała niebieskie, tym bardziej ich widok przepełniał nas przerażeniem i grozą, drażniąc świadomość, pogłębiając jej wyobcowanie, dręcząc umysł i wypełniając go złudzeniami.
Bracie! Oto droga zbłądzenia! Doświadczyliśmy na niej całego mroku niewiary. Chodź, mój bracie, zawrócimy ku niebytowi.
I oto znów w nim jesteśmy, lecz tym razem naszą drogą będzie droga prosta, droga wiary, zaś naszym przewodnikiem i przywódcą będą mądrość i Koran, ów sokół przelatujący ponad wiekami.
Pewnego razu miłosierdzie i łaska Przedwiecznego Władcy zapragnęły naszego istnienia, a Jego moc wydała nas na świat, łaskawie usadzając nas na grzbiecie prawa Jego woli i dopełniając nas etap po etapie.
Następnie litościwie przyodziała nas w szatę istnienia i obdarowała nas Największym Depozytem i związanym z nim rangą, zaś cechami szczególnymi owego depozytu są suplikacje i modlitwy obowiązkowe.
Wszystkie etapy są miejscami postoju na naszej długiej drodze. By uczynić tę drogę łatwą dla nas, Boże zarządzenie wydało dekret i nakleiło go na stronicy naszych czół.
Dokądkolwiek nie pójdziemy i wśród jakiej grupy nie będziemy gośćmi, zawsze zostaniemy powitani prawdziwie po bratersku. Rozdajemy z tego, co należy do nas, zaś otrzymujemy z tego, co należy do innych.
Inni karmią nas z miłością zrodzoną z bliskości, stroją nas w swe podarunki, widzą nas, jak idziemy naszą drogą. Oto w końcu przybyliśmy pod drzwi świata. Słyszymy hałas.
Spójrz, przybyliśmy na ziemię i postawiliśmy stopy w świecie przejawów, w owym zgiełkliwym mieszkaniu człowieka, na święcie Najbardziej Miłosiernego.
O niczym nie mamy pojęcia. Naszym przewodnikiem i przywódcą jest wola Miłosiernego, zaś zastępcą owego przewodnika są nasze wrażliwe
oczy. Otwieramy oczy i rozglądamy się. Czy pamiętamy, jak przybyliśmy tu po raz pierwszy?
Jesteśmy obcymi i sierotami, a nasi wrogowie są liczni. Nie znamy naszego obrońcy. Mamy jednak światło wiary, które jest silnym filarem, punktem oparcia, obrońcą odpierającym nieprzyjaciół.
Oto wiara w Boga, która jest światłem naszych dusz, światłem naszego życia i duszą naszych dusz. Teraz nasze serca są spokojne. Lekceważymy naszych wrogów, a nawet nie zauważamy ich.
Kiedy w naszej pierwszej podróży naradziliśmy się z naszą świadomością, usłyszeliśmy niezliczone płacze, lamenty i skargi,
A z ich powodu zmogło nas nieszczęście. Nasze nadzieje i pragnienia, nasze zdolności i zmysły zawsze pragną wieczności, jednak nie wiemy, jak możemy jej dostąpić, stąd owe lamenty i ów płacz.
Jednakże - al-hamdu li-llah (ar. wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu) - tym razem znaleźliśmy punkt wspomożenia, które zawsze daje życie naszemu wrodzonemu usposobieniu i naszym nadziejom, sprawiając, że wzlatują one ku wieczności.
Nasze wrodzone usposobienie ukazuje nam drogę od owego punktu i poszukuje pomocy, pije wodę życia i biegnie ku doskonałości przez ów punkt wspomożenia, ów dodający sił , nieuchwytny symbol.
Drugim biegunem wiary jest potwierdzenie Zmartwychwstania. Perłą, która kryje się w owej muszli, jest wiecznie trwające szczęście. Dowodem owej wiary jest Koran, zaś świadomość jest tajemnicą człowieka.
Teraz unieś głowę, spójrz na wszechświat i przemów do niego. Z drogi, którą szliśmy wcześniej, wyglądał groźnie. Teraz, gdzie nie spojrzeć, uśmiecha się, śmieje, nieśmiało mruga do nas i migocze.
Czyż nie widzisz, że nasze oczy stały się pszczołami? Latają po całym ogrodzie wszechświata, wśród obfitości kwiatów, a każdy kwiat ofiarowuje im łyk wybornego napoju,
A także pociechę, miłość i poczucie zażyłości. Nasze oczy również dają, biorą, zaświadczają, sprawiają, że z miodu owych kwiatów również wypływa miód, jakim jest przesłanie owego tajemniczego sokoła.
Kiedy nasze spojrzenie spoczywa na ciałach niebieskich, gwiazdach lub słońcach, widzimy, że ukazują one mądrość Stwórcy, sposób, w jaki przekazuje On Swą naukę, a także przejaw Jego miłosierdzia, który uczynił je wszystkie szybującymi w niebiosach.
Jest tak, jakby słońce rozmawiało z nami, mówiąc: "Moi bracia! Nie bądźcie wystraszeni ani przerażeni. Witajcie! Jak to dobrze, że przyszliście! To mieszkanie należy do was, ja zaś jestem tylko świecznikiem.
Jak wy, jestem jedynie posłusznym sługą, który nie buntuje się przeciwko swemu Panu. Jedyny, Który wiecznie jest ponad wszelką potrzebę, poprzez Swoje miłosierdzie podporządkował mnie tak, bym służyło wam moim światłem. Światło i ciepło pochodzą ode mnie, a suplikacje i modlitwa powinny pochodzić od was!"
Teraz spójrz na księżyc, na gwiazdy i na morza! Każde z nich mówi we własnym języku: "Witajcie! Dobrze, że przyszliście! Czyż nas nie poznajecie?"
Spójrz na tajemnicę współpracy poprzez znaki uporządkowania. Każda z istot mówi: "Wszystkie jesteśmy sługami i zwierciadłami dla miłosierdzia Tego, Któremu należy się wszelka chwała. Nie martwcie się i nie lękajcie!
Nie bądźcie przerażeni ani sceptyczni, gdy słyszycie huk gromu i płacz wydarzeń, albowiem słychać w nich dudniące recytacje, zgiełk wychwalania Boga, wrzawę suplikacji i błagań.
Ten, Któremu należy się wszelka chwała, a Który wysłał nas do was, trzyma w Swym ręku wodze wszystkich zdarzeń. Oko wiary odczyta na ich twarzach znaki miłosierdzia głoszonego przez każde z nich".
O ty, który wierzysz, a twoje serce czuwa! Pozwólmy naszym oczom, by nieco odpoczęły; niech zastąpią je uszy, które powierzymy błogosławionej dłoni wiary. Wyślemy je na świat, aby posłuchały jego uroczego śpiewu.
To, co idąc pierwszą drogą, braliśmy za powszechną żałobę i lamenty towarzyszące śmierci, teraz jest suplikacjami, modlitwami, okrzykami wychwalania Boga.
Posłuchaj pomruku powietrza, ćwierkania kurcząt, stukotu kropel deszczu, plusku mórz, huku gromu, trzasku kamieni - wszystkie są pełnymi znaczeń zaśpiewami.
Nucenie powietrza, intonacja gromu, dźwięki fal - wszystkie recytują Bożą wspaniałość. Wszystkie piosenki deszczu i wszystkie szczebioty ptaków są wychwalaniem Bożego miłosierdzia i aluzjami [58] do rzeczywistości.
Dźwięki wszystkich rzeczy są dźwiękami istnienia, które mówią: "Ja również istnieję". Cichy wszechświat nagle otrzymuje głos i mówi: "Nie przypuszczaj, że jestem pozbawionym życia, o rozpaplany człowieku!"
Śpiewają smaczne kąski, krople deszczu i ptaki.
Swymi cienkimi głosikami wyśpiewują różne piosenki, oklaskują miłosierdzie Boga, rozświetlają Jego dary, głoszą swoje podziękowania,
A w domyśle mówią: "O, istoty wszechświata, moi bracia! W jak pięknych okolicznościach żyjemy!
Jesteśmy delikatnie karmione, jesteśmy zadowolone z naszego losu". Ich wyciągnięte w górę dzioby rozsiewają w powietrzu tę pieśń.
Wszechświat w swej całości jest wzniosłą orkiestrą, a dzięki światłu wiary można usłyszeć jego recytacje i jego wychwalanie Boga.
Widoczna w nim mądrość i uporządkowanie wykluczają i odrzucają istnienie przypadku, jednym głosem przepędzają wątpliwości.
Mój towarzyszu podróży! Teraz opuszczamy ten świat podobieństw, schodząc z siodła wyobraźni i fantazji. Zsiądziemy z nich na arenie rozsądku, oszacujemy drogi, którymi podążaliśmy, a następnie zamkniemy prowadzące do nich drzwi.
Naszą pierwszą drogą, pełną bólu, była droga tych, którzy zasłużyli na gniew Boga, i tych, którzy błądzą, sprawiająca cierpienie i dotkliwy ból najgłębszej świadomości. To świadomość ukazała nam, że tak właśnie jest, aż na tamtej drodze staliśmy się przeciwieństwem świadomych istot.
Koniecznie potrzebowaliśmy wyratowania nas z tamtej drogi, potrzebowaliśmy tego, by nasz ból został uśmierzony, gdyż w przeciwnym razie nie moglibyśmy go znieść. Nikt nie zważał na nasze wołania o pomoc.
Uzdrowieniem jest przewodnictwo, lecz nasze uczucia zależą od kaprysów. Stan rzeczy na tamtej drodze wymaga pocieszenia, wymaga udawanej bezmyślności, zajęcia się czymś, zabawy, czarujących pragnień.
Tak oto owa droga może zwieść świadomość i uśpić umysł, by nie odczuwały one bólu. W przeciwnym razie jej ciężkie cierpienia zaczną doskwierać świadomości, ból stanie się niemożliwym do wytrzymania, a rozpacz tak wielką, że nie można będzie jej unieść.
To oznacza, że jesteśmy urzeczeni tą drogą w takim stopniu, do jakiego zboczyliśmy z drogi prostej. Nasza świadomość płacze, ponieważ w każdej przyjemności ukryte jest jakieś cierpienie, jakaś skaza.
To oznacza, że lśniąca cywilizacja, będąca mieszaniną kaprysu, żądzy, rozrywki i wyuzdania, jest tylko złudnym panaceum na straszliwą rozpacz zrodzoną ze zbłądzenia, jest trucizną, narkotykiem.
Mój drogi przyjacielu! Na naszej drugiej drodze, tej, która była wypełniona światłem, dostrzegliśmy taki stan umysłu, w którym życie staje się źródłem przyjemności, a cierpienia stają się radościami.
Zrozumieliśmy, że na owej drodze temu, kto nią podróżuje, udziela się stan ducha zależny od siły jego wiary. Ciało doznaje przyjemności poprzez duszę; dusza doznaje przyjemności poprzez świadomość.
Natychmiastowa przyjemność jest odczuwana przez świadomość, podczas gdy duchowa przyjemność jest obecna w sercu. Rozmyślanie o owej drodze jest otwarciem prowadzących na nią drzwi, podczas gdy jej sekrety stają się cechami określającymi świadomość.
Niezależnie od tego, jak bardzo serce jest pobudzone, świadomość ożywiona, a dusza poruszona, ów stan rzeczy zwiększa przyjemność, przekształca ogień w światło, zaś zimę w wiosnę.
W świadomości otwierają się drzwi rajskich ogrodów; świat staje się rajem. Nasze dusze wzlatują aż do nieba jak latawce, błagające, rozmodlone.
Żegnaj, zacny towarzyszu podróży! Ofiarujmy Bogu wspólną modlitwę, a później rozstaniemy się, by kiedyś spotkać się znowu!
[24]
Pewnego razu podstępny i bezlitosny nieprzyjaciel islamu, przebiegły polityk i podejrzliwy pastor, pragnąć wywyższyć się i popisać, zadał nam cztery pytania w formie negacji. Było to w straszliwej godzinie, kiedy trzymał on swe szpony na naszym gardle, radując się z naszego nieszczęścia. Domagał się odpowiedzi w sześciuset słowach. Odpowiedź zaiste była potrzebna - jak policzek wymierzony w twarz jego radości, jego podstępów i jego zaprzaństwa, jak splunięcie w jego twarz, aby go uciszyć. Nie będę zwracał się do niego, mam natomiast następującą odpowiedź dla tego, kto miłuje prawdę:
Jego pierwsze pytanie brzmiało: "Jaka jest religia Muhammada?"
Odpowiedziałem: Religią Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jest Koran. Podstawowymi ideami Koranu jest sześć filarów wiary i pięć filarów islamu.
Jego drugie pytanie brzmiało: "Co dała życiu i rozmyślaniom?"
Odpowiedziałem: Rozmyślaniom dała potwierdzenie Bożej jedności, zaś życiu - powściągliwość i drogę umiarkowania. Zaświadczeniem moich słów są wersety:
[25]
[42]
Jego trzecie pytanie brzmiało: "Jakie lekarstwo proponuje na bezeceństwa naszych czasów?"
Odpowiedziałem: Zakaz lichwy i odsetek oraz płacenie jałmużny (ar. zakat). Zaświadczeniem moich słów są wersety:
[26]
[27]
[28]
Jego czwarte pytanie brzmiało: "Jak postrzega ona przemiany człowieka?"
Odpowiedziałem: Fundamentalne znaczenie mają praca i dokładanie starań. Majątek nie może być skupiony w rękach tyranów ani pozostawać w nich. Zaświadczeniem moich słów są wersety:
[29]
[30]
[31]
O, Przenajświętszy! Prosimy Cię przez wzgląd na Twoje Najwspanialsze Imię, w najgłębszej czci dla Koranu, w największym szacunku dla Twego Najszlachetniejszego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), obdaruj wiecznie trwającym szczęściem w Raju wszystkich, którzy przyczynili się do wydania tej książki oraz wszystkich, którzy im pomagali. Amen! Obdaruj ich niekończącym się powodzeniem w służbie wierze i Koranowi. Amen! Zapisz w księgach ich dobrych czynów tysiąc zasług za każde słowo Słów. Amen! Obdaruj ich wytrwałością, stałością i szczerością intencji przy wydawaniu Traktatów Światła. Amen!
O, Najbardziej Miłosierny z miłosiernych! Obdaruj wszystkich uczniów Światła szczęściem na tym świecie i w świecie, który dopiero nadejdzie. Amen! Uchroń ich od zła szatanów spośród dżinnów i ludzi. Amen! I przebacz temu bezsilnemu i nieszczęsnemu Saidowi wszystkie jego winy. Amen!
[32]