Błysk Dwudziesty Trzeci
(Początkowo napisana jako Notatka Szesnasta Błysku Siedemnastego, ta część Traktatów Światła została później oznaczona jako Błysk Dwudziesty Trzeci, a to z powodu jej ważności. Traktat ten skazuje na śmierć niewiarę naturalistów, nie dając żadnych szans na przywrócenie jej do życia i całkowicie rozbijając jej kamienie węgielne).
Ten traktat objaśnia poprzez dziewięć Niemożliwości, które zawierają przynajmniej dziewięćdziesiąt innych niemożliwości, jak nierozumny, prymitywny i zabobonny jest sposób myślenia obrany przez niewierzą cych spośród naturalistów. By w tym miejscu skrócić dyskusję, a także ponieważ niektóre spośród tych niemożliwości zostały objaśnione w innych częściach Traktatów Światła, niektóre argumenty zostały pominięte. W związku z tym pojawia się pytanie, jak to możliwe, że tak sławni i rzekomo znakomici filozofowie przyjęli tak rażąco oczywisty przesąd i nadal podążają tą drogą. Cóż, w rzeczywistości nie są w stanie ujrzeć jego prawdziwej natury. Jestem gotów, by szczegółowo objaśnić i udowodnić za pomocą jasnych i rozstrzygających argumentów każdemu, kto ma co do tego wątpliwości, że owe prymitywne, odrażające i nierozumne niemożliwości są nieuniknionym wynikiem ich sposobu myślenia, a w rzeczywistości - samym sednem tego, w co wierzą.
Oświadczając poprzez pytanie retoryczne, że nie powinna i nie może istnieć jakakolwiek wątpliwość dotycząca Wszechmocnego Boga, powyższy werset jasno wykazuje istnienie Boga i Jego jedność.
Kiedy w 1922 roku przybyłem do Ankary, morale ludzi wiary było nadzwyczaj wysokie po zwycięstwie, jakie armia islamu odniosła nad Grekami. Dostrzegłem jednak obrzydliwy nurt ateizmu, który zdradziecko próbował zachwiać umysłami ludzi wiary, zatruć je i zniszczyć. "O, Boże!", powiedziałem, "ten potwór zamierza wyrządzić szkodę fundamentalnym zasadom wiary". W tym momencie, jako że przytoczony wyżej werset czyni istnienie i jedność Boga niewątpliwie zrozumiałymi, znalazłem w nim wsparcie i napisałem traktat w języku arabskim, zawierający zaczerpnięty z Wszechmądrego Koranu dowód wystarczająco potężny, by rozpędzić i zniszczyć ów prąd niewiary. Wydrukowałem go w Ankarze, w wydawnictwie Yeni Gun. Jednak, niestety, niewielu ludzi w ówczesnej Turcji znało język arabski, a tacy, którzy poważnie nad nim rozmyślali, byli rzadkością, dlatego ów traktat przedstawiał argumenty w nadzwyczaj zwięzłej i skróconej formie. W rezultacie nie odniósł on takiego skutku, jak powinien, a nurt ateizmu niestety potężniał i nabierał siły. Obecnie czuję się zmuszony do objaśnienia w języku tureckim części przytoczonego wówczas dowodu. Ponieważ niektóre spośród jego fragmentów zostały całkowicie wyjaśnione w innych rozdziałach Traktatów Światła, tutaj zostaną opisane w skrócie. Liczne dowody, jakie przytoczę, składają się na jeden dowód, więc każdy z nich może być traktowany jako część owego dowodu.
Wstęp
O, człowieku! Powinieneś być świadomy tego, że pewne zdania pociągające za sobą niewiarę weszły do powszechnego użytku. Wierni również ich używają, jednak nie zdając sobie sprawy z ich skutków. Objaśnimy trzy z najważniejszych spośród tych zdań:
Pierwsze: "Ta rzecz została stworzona przez przyczyny".
Drugie: "Ta rzecz ukształtowała samą siebie, sama powołała się do życia, a następnie przestała istnieć".
Trzecie: "Ta rzecz jest naturalna; natura wymaga jej istnienia, zatem ją stworzyła".
Zaiste, jako że stworzenia istnieją i nie można temu zaprzeczyć, jako że każdy byt jest powoływany do życia w mądry i kunsztowny sposób, jako że żaden z nich nie istnieje poza czasem, lecz jest czymś stale odnawianym, zatem, o fałszerzu prawdy, jesteś zobowiązany, by powiedzieć albo to, że przyczyny tego świata stwarzają wszelkie istoty, jak na przykład to-a-to zwierzę (co oznacza, że zwierzę zostało powołane do życia przez wspólne działanie przyczyn), albo też, że zwierzę ukształtowało samo siebie, albo też, że powołanie go do istnienia jest wymaganiem i koniecznością, wynikającymi z działania natury, albo też, że zwierzę zostało stworzone przez moc Tego, Który jest Wszechmocny i Któremu należy się wszelka chwała. Ponieważ rozsądek nie jest w stanie znaleźć innego sposobu zaistnienia danej rzeczy poza tymi czterema, jeżeli kategorycznie udowodniono, że trzy pierwsze są niemożliwością, ułomnością i absurdem, zostanie dowiedziona - bez jakiejkolwiek wątpliwości czy podejrzewania, w sposób zarówno konieczny, jak oczywisty - prawdziwość czwartej drogi, drogi Bożej jedności.
SPOSÓB PIERWSZY
Polega na wyobrażaniu sobie, że ukształtowanie i istnienie rzeczy i stworzeń zachodzi poprzez połączenie się przyczyn istniejących we wszechświecie. Wspomnimy jedynie o trzech spośród licznych niemożliwości związanych z tym sposobem myślenia.
Niemożliwość Pierwsza
Wyobraź sobie, że istnieje apteka, w której znajdują się setki słojów i fiolek, napełnionych najróżniejszymi substancjami. Spośród tych
medykamentów potrzebujemy jednej życiodajnej mikstury i jednego życiodajnego lekarstwa. Idziemy więc do apteki i widzimy obfitość i wielką różnorodność lekarstw. Badamy każdą z mikstur i widzimy, że ich składniki dobrano w rozmaitych, lecz precyzyjnie określonych proporcjach, biorąc je z każdego słoika i z każdej fiolki - jedną uncję z tego, trzy z tamtej, siedem z następnego i tak dalej. Jeśliby pobrano o jedną uncję za dużo lub za mało, mikstura nie byłaby życiodajna i nie wykazywałaby żadnych szczególnych zalet. Następnie badamy życiodajne lekarstwo i ponownie widzimy, że jego składniki wzięto ze słoików zgodnie z dokładnie określoną miarą, więc gdyby pobrano za wiele lub za mało, choćby o najdrobniejszą ilość, lekarstwo straciłoby swoje szczególne właściwości.
Choć słoików jest ponad pięćdziesiąt, składniki lekarstw pobrano z każdego z nich zgodnie z określoną miarą i w odpowiedniej ilości, przy czym owe miary i ilości są inne dla każdego ze składników. Czy jest w jakikolwiek sposób możliwe lub prawdopodobne, że fiolki i słoiki zostały poprzewracane przez dziwny przypadek lub przez nagły podmuch wiatru, że precyzyjnie odmierzone, choć różne ilości każdego składnika pochodzącego z każdego słoika i każdej fiolki miałyby po prostu się wylać, a później połączyć się w takim porządku, by ukształtować lekarstwo? Czy istnieje gorszy od takiego myślenia zabobon, czy istnieje bardziej nieprawdopodobna niemożliwość i bardziej absurdalna bzdura? Gdyby osioł mógł przemówić, powiedziałby: "Nie mogę przyjąć tej koncepcji!" i odbiegłby galopem jak najdalej!
Podobnie każda istota żywa może być porównana do naszego życiodajnego eliksiru, a każda roślina do życiodajnego lekarstwa, ponieważ zostały one stworzone ze związków, które zgodnie z precyzyjnie odmierzoną miarą pobrano z prawdziwie licznych i prawdziwie rozmaitych substancji. Jeśli zostanie to przypisane przyczynom i pierwiastkom, jeśli będzie się twierdzić, że przyczyny stworzyły owe istoty, będzie to niemożliwość i bzdura po stokroć większa od tej, jaką było twierdzenie, że mikstura w aptece powstała przez przypadek, dzięki poprzewracaniu się fiolek.
W skrócie: Substancje niezbędne do życia w owej olbrzymiej aptece wszechświata, które zostały odważone na szalach Bożego zarządzenia i rozporządzenia Wszechmądrego, Przedwiecznego, mogły zostać powołane do istnienia jedynie przez nieograniczoną mądrość, nieskończoną wiedzę i wolę, która obejmuje każdą rzecz. Słowa nieszczęśnika, który oznajmia, że są one dziełem ślepych, głuchych i niezliczonych pierwiastków, przyczyn i natury, płynącej jak wezbrana woda, słowa głupca,
który bredzi, twierdząc, że cudowne lekarstwo samo z siebie wylało się z poprzewracanych fiolek i przybrało kształt, z pewnością są sprzeczną z rozsądkiem bzdurą. Zaiste, takie zaprzaństwo i niewiara to niedorzeczność pozbawiona sensu!
Niemożliwość Druga
Przypisywanie istnienia wszelkiej rzeczy nie Wszechmocnemu, Któremu należy się wszelka chwała, Który w Swej jedności nie ma towarzysza, lecz przyczynom, wymaga założenia, że wiele pierwiastków i przyczyn we wszechświecie ingeruje w istnienie każdej żywej istoty. Zważywszy, że rozmaite, przeciwstawne i sprzeczne nawzajem przyczyny miałyby połączyć się w zgodzie, zupełnym porządku, najpiękniejszej równowadze i doskonałym porozumieniu w drobnym stworzeniu takim, jak mucha, jest to tak oczywistą niemożliwością, że każdy, kto ma choćby na jotę świadomości, powiedziałby: "To niemożliwość, która nie ma prawa istnieć!"
Drobne ciało muchy jest powiązane z większością pierwiastków i przyczyn istniejących we wszechświecie, zaiste, jest jak spis owych pierwiastków. Jeśli istnienie muchy nie zostanie przypisane Temu, Który jest Przedwieczny i Wszechmocny, przyczyny natury materialnej musiałyby znajdować się w bezpośrednim sąsiedztwie muchy, czy raczej wszystkie musiałyby zmieścić się w jej drobnym ciele, a nawet wejść do każdej komórki jej oka, które jest maleńką próbką całego ciała muchy, ponieważ jeśli przyczyna ma charakter materialny, wymagane jest, by istniała w bezpośredniej bliskości rzeczy, a nawet w jej wnętrzu. Takie wymagania zakładają, że składniki i pierwiastki wszechświata są fizycznie obecne wewnątrz maleńkiej komórki, w miejscu, które jest zbyt małe nawet dla czubka czułka muchy, a także, że wszystkie pracują tam w całkowitej zgodzie, podobne mistrzowi zawodu.
Taki sposób myślenia zawstydza nawet najgłupszego spośród sofistów!
Niemożliwość Trzecia
Istnieje powszechnie przyjęta zasada, która mówi: "Jeśli byt posiada jedność, może pochodzić tylko od jednej istoty, spod jednej ręki". Zwłaszcza jeśli byt wykłada przed oczami patrzącego wszechstronne przejawy życia, ułożone w doskonałym porządku i delikatnej równowadze, ukazuje przez to w oczywisty sposób, że życie nie mogło wyjść spod licznych rąk, które stałyby się przyczynami konfliktu i zamieszania, lecz wyszło spod jednej ręki, spod ręki Wszechmocnego i Wszechmądrego. W związku z tym przypisanie stworzenia tak dobrze uporządkowanego, wyważonego,
będącego jednością bytu plątaninie niezliczonych, pozbawionych życia, nieświadomych, nierozumnych, chaotycznych, ślepych i głuchych rąk przyczyn naturalnych, których ślepota i głuchota jeszcze się zwiększa, kiedy owe przyczyny połączą się i wymieszają na drogach niezliczonych możliwości, jest tak nierozsądne, jak zaakceptowanie wszystkich niezliczonych niemożliwości naraz. Jeśli odsuniemy tę niemożliwość i przyjmiemy, że przyczyny natury materialnej mają swoje skutki, to owe skutki mogą nastąpić jedynie dzięki bezpośredniemu kontaktowi i dotykowi. Jednak do kontaktu przyczyn naturalnych dochodzi nie w ciałach istot żywych, lecz poza nimi, gdy tymczasem widzimy, że wnętrze owych stworzeń, którego ręce przyczyn materialnych nie mogą ani dosięgnąć, ani dotknąć, jest dziesięć razy bardziej misterne, uporządkowane i doskonałe (jeśli chodzi o kunszt, z jakim zostały stworzone) niż ich forma zewnętrzna. Zatem skoro drobne stworzenia żywe, do których przyczyny materialne w żaden sposób nie mogłyby przyłożyć ręki ani innych narządów (zaiste, nie mogą one dotknąć nawet zewnętrznej formy wszystkich stworzeń równocześnie), są pod względem kunsztu ich stworzenia bardziej zdumiewające i bardziej cudowne od największych stworzeń, przypisanie ich istnienia pozbawionym życia, nieświadomym, prymitywnym, oddalonym od nich, rozległym, wzajemnie sprzecznym, ślepym i głuchym przyczynom może być jedynie wynikiem głuchoty i ślepoty tak wielkiej, jak wielka jest liczba istot żywych.
SPOSÓB DRUGI
Wyrażany jest słowami: "Ta rzecz ukształtowała sama siebie". Ten sposób myślenia również pociąga za sobą wiele niemożliwości i sam jest pod wieloma względami absurdem i niemożliwością. Wyjaśnimy trzy przykłady tych niemożliwości.
Niemożliwość Pierwsza
O, ty, który uparcie zaprzeczasz prawdzie! Twój egoizm uczynił cię tak głupim, że w jakiś sposób zdecydowałeś się na przyjęcie stu niemożliwości naraz. Ty, ty sam jesteś jednym ze stworzeń, a nie jakąś pojedynczą substancją, która jest nieożywiona i nie podlega zmianom. Przypominasz nadzwyczaj uporządkowaną maszynę, która wciąż się odnawia, lub pałac, który podlega ciągłym zmianom. Cząsteczki twego ciała nieprzerwanie pracują. Twoje ciało poprzez wzajemne relacje jest powiązane ze wszechświatem, zwłaszcza jeśli chodzi o zaopatrzenie, które otrzymujesz, a także o przetrwanie gatunku, zaś cząsteczki, które w nim pracują, baczą, by nie zniszczyć tej zależności ani nie przerwać połączenia. Zabierają
się do pracy tak ostrożnie, jakby miały na względzie cały wszechświat. Dostrzegając twoje powiązania z całym światem, zajmują odpowiednie dla nich pozycje, a ty odnosisz korzyści ze swoich zewnętrznych i wewnętrznych zmysłów zgodnie z tymi pozycjami, które w cudowny sposób zajęły cząsteczki twego ciała.
Jeśli nie przyjmujesz do wiadomości tego, że cząsteczki w twoim ciele są maleńkimi urzędnikami, poruszającymi się zgodnie z prawem Przedwiecznego i Wszechmocnego, że są armią, że każda z nich jest stalówką wiecznego pióra Bożego zarządzenia, że każda z nich jest kropką postawioną przez pióro Bożej mocy, wówczas w każdej cząsteczce, która wykonuje swą pracę wewnątrz twego oka musiałoby istnieć oko, które mogłoby zobaczyć każdą z twoich kończyn i części ciała, a także cały wszechświat, z którym jesteś połączony. Co więcej, musiałbyś przypisać każdej cząsteczce inteligencję równą tej, jaką ma setka genialnych ludzi, wystarczającą do tego, by poznać całą twoją przeszłość i przyszłość, wszystkich twych przodków i potomków, pochodzenie wszystkich składników twojego istnienia i wszystkie źródła zaopatrzenia, jakie otrzymujesz.
Przypisywanie wiedzy i inteligencji tysiąca ludzi podobnych Platonowi pojedynczej cząsteczce przez kogoś takiego jak ty, kto w kwestiach tego rodzaju nie ma nawet takiej inteligencji, jaką ma owa cząsteczka, jest po tysiąckroć szalonym przesądem!
Niemożliwość Druga
Twoje istnienie jest podobne cudownemu pałacowi o tysiącu kopuł, a kamienie użyte do budowy tego pałacu przylegają do siebie, pozostając w zawieszeniu bez czegokolwiek, co by je podpierało. Zaiste, twoje istnienie jest tysiąc razy bardziej cudowne od takiego pałacu, ponieważ pałac twojego ciała stale i w doskonałym porządku odnawia się. Nawet jeśli odsuniemy na bok twoją prawdziwie cudowną duszę, twoje serce i subtelne zdolności, to każda z części twojego ciała przypomina jedną z kopuł owego pałacu. Jak kamienie użyte do budowy kopuły, tak wszystkie cząsteczki twego ciała pozostają w doskonałej równowadze i porządku, jakie ukazują na przykład oko czy język, a każda z nich jest cudowną budowlą, nadzwyczajnym dziełem sztuki, cudem mocy.
Gdyby cząsteczki nie były urzędnikami zależnymi od rozkazu ich Pana, architekta wszechświata, wówczas każda z nich musiałaby mieć absolutną władzę nad wszystkimi innymi cząsteczkami ciała, a równocześnie całkowicie podlegać każdej z nich; musiałaby być równa, a zarazem (zgodnie
ze swą dominującą pozycją) przeciwstawna każdej innej cząsteczce; równocześnie byłaby początkiem i źródłem większości atrybutów, należących się jedynie Temu, Którego istnienie jest absolutnie konieczne, jak też byłaby niezmiernie ograniczona; miałaby kształt absolutu, a zarazem formę doskonale uporządkowanego artefaktu, który - poprzez tajemnicę jedności Bożej - mógłby być jedynie dziełem Tego, Który jest Jedyny w Swej jedności.
Każdy, kto posiada choćby cząsteczkę inteligencji, zrozumie, że przypisywanie takich atrybutów cząsteczce ciała jest oczywistą niemożliwością.
Niemożliwość Trzecia
Jeśli twoje istnienie nie zostałoby zapisane przez pióro Przedwiecznego i Wszechmocnego, Jednego i Jedynego, lecz "wydrukowane" przez naturę i jej przyczyny, natura musiałaby posiadać nie tyle czcionek drukarskich, ile komórek jest w twoim ciele, lecz tyle, ile kombinacji (podobnych okręgom o wspólnym środku) mogą utworzyć owe komórki. Na przykład jeśli ta książka, którą trzymamy w rękach, została napisana, mogło napisać ją pojedyncze pióro, zgodnie z wiedzą jej autora. Z drugiej strony, jeśli nie została ona napisana i nie przypiszemy jej istnienia pióru jej autora, jeśli powiemy, że zaistniała ona dzięki własnej woli, lub jeśli przypiszemy jej powstanie naturze, wówczas, jak jest to w przypadku drukowanej książki, konieczne byłoby istnienie innej dla każdej litery żelaznej czcionki, by książkę można było wydrukować. W prasie drukarskiej muszą istnieć czcionki, których będzie tyle, ile liter w alfabecie; za ich pomocą litery w książce zostają powołane do istnienia. Zamiast jednego pióra staje się konieczne istnienie tylu piór, ile jest liter.
Jak można zauważyć, niekiedy na całej stronie książki znajduje się tylko jedna wielka litera, kunsztownie zapisana małym piórem; w takim przypadku dla zapisania tylko jednej litery konieczne jest istnienie tysiąca piór. Jeśli ta litera przybrała kształt twojego ciała wraz ze wszystkimi jego składnikami, umieszczonymi w koncentrycznych okręgach jeden wewnątrz drugiego, musiałoby istnieć tyle czcionek drukarskich, ile jest owych okręgów, ile jest składników twego ciała, ile jest kombinacji, w których owe składniki mogą zostać ułożone.
Teraz spójrz! Jeśli twierdzisz, że to, co pociąga za sobą setkę niemożliwości, jest możliwe, jeśli nie uznamy, że wszystko jest dziełem jednego pióra, ponieważ zostały stworzone owe doskonale uporządkowane, kunsztowne, nienagannie wykonane czcionki i matryce, koniecznym się staje istnienie dalszych piór i czcionek w tej samej liczbie.
One również musiałyby zostać wykonane, musiałyby być doskonale uporządkowane i kunsztownie ukształtowane. I tak dalej, po kolei, aż do nieskończoności.
Zrozum nareszcie, że taki sposób myślenia pociąga za sobą tyle niemożliwości i przesądów, ile cząsteczek jest w twoim ciele! O, ty, który zaprzeczasz istnieniu Boga! Ujrzyj to i porzuć drogę zbłądzenia!
SPOSÓB TRZECI
Powiadają: "Natura wymaga istnienia tej rzeczy i natura ją stwarza". Takie oświadczenie zawiera w sobie wiele niemożliwości. Za pomocą przykładów wspomnimy o trzech spośród nich.
Niemożliwość Pierwsza
Jeśli kunszt i zdolność stworzenia, w których widoczne są rozeznanie i mądrość, jakie możemy ujrzeć we wszelkich stworzeniach, a zwłaszcza w istotach żywych, nie zostaną przypisane pióru Bożego zarządzenia i mocy Tego, Który jest Przedwiecznym słońcem, a zamiast tego zostaną przypisane naturze i jej siłom, które są ślepe, głuche i bezmyślne, stanie się konieczne albo to, by natura umieściła we wszelkich rzeczach maszyny i prasy drukarskie niezbędne do ich stworzenia, albo to, by w każdej rzeczy zawierały się moc i mądrość, wystarczające do stworzenia całego wszechświata i zarządzania nim. Przyczyny tego są następujące:
Słońce odbija się i ukazuje swe przejawy we wszystkich kawałeczkach szkła i kropelkach, jakie istnieją na obliczu Ziemi. Jeśli istnienia owych miniaturowych, odbitych, wyimaginowanych "słońc" nie przypiszemy słońcu na niebie, koniecznym będzie przyjęcie istnienie w każdej drobince szkła mniejszej od główki zapałki rzeczywistego słońca, które posiada wszystkie cechy słońca na niebie i które, choć niewielkie, zawiera głęboki sens, a co za tym idzie - przyjęcie istnienia tylu rzeczywistych słońc, ile jest owych kawałków szkła.
Dokładnie w ten sam sposób, jeśli wszelkie istoty, a wśród nich stworzenia ożywione, nie zostaną przypisane przejawom Najpiękniejszych Imion Tego, Który jest Przedwiecznym słońcem, stanie się konieczne założenie, że w każdej istocie, a zwłaszcza w stworzeniach żywych, tkwi siła natury (lub po prostu "bóg"), posiadająca nieskończoną moc, wolę, wiedzę i mądrość. Takie założenie jest największą bzdurą i najbardziej zabobonnym przesądem spośród wszystkich niemożliwości we wszechświecie. Ukazuje ono, że człowiek, który przypisuje kunszt Stwórcy wszechświata wyimaginowanej, pozbawionej znaczenia, nieświadomej naturze,
bez wątpienia - jeśli chodzi o kwestie prawdy - jest mniej świadomym od zwierzęcia.
Niemożliwość Druga
Jeśli istnienia stworzeń, które są w najlepszy sposób uporządkowane i przemyślane, ukształtowane kunsztownie i z mądrością, nie przypiszemy Temu, Który jest nieskończenie Potężny i Mądry, a zamiast tego przypiszemy je naturze, wówczas w każdej grudce ziemi musiałoby istnieć tyle fabryk i maszyn drukarskich, ile jest ich w całej Europie, by każda grudka ziemi posiadała środki dla wzrastania i powstawania niezliczonych kwiatów i owoców, dla których jest miejscem pochodzenia i warsztatem, w którym są one wytwarzane. Nasiona kwiatów zasadza się w miseczce wypełnionej ziemią, która jest dla nich doniczką. W owej garstce ziemi widoczna jest zdolność, która nada kształt i formę wszystkich zasianych w niej kwiatom, znacznie różniących się od siebie nawzajem. Jeśli owej zdolności nie przypiszemy Wszechmocnemu, Któremu należy się wszelka chwała, taka sytuacja byłaby niemożliwa bez istnienia w miseczce ziemi niematerialnych maszyn natury, innych dla każdego kwiatu.
Dzieje się tak, ponieważ materia, jaką zawiera każde nasiono (podobnie jak w przypadku spermy czy jaj), jest taka sama. Oznacza to, że nasiona składają się z nieuporządkowanej, nieukształtowanej, podobnej zaczynowi mieszaniny tlenu, wodoru, węgla i azotu. Ponieważ powietrze, woda, ciepło i światło również są proste, nieświadome, przepływające przez wszystko jak wezbrana woda, fakt, że kwiaty najróżniejszych kształtów wyrastają z gleby w najlepiej uporządkowanej i najbardziej kunsztownej formie, w sposób oczywisty i z całkowitą koniecznością wymaga, by w glebie znajdowały się niematerialne, miniaturowe fabryki i drukarnie, których w doniczce musiałoby być tyle, ile fabryk i drukarni ma Europa, by można było utkać w nich tak wiele żyjących i na różne sposoby haftowanych materiałów.
Możesz zatem zobaczyć, jak daleko od dziedziny rozsądku odeszli w swoim myśleniu niewierni spośród naturalistów. Choć ci pozbawieni mózgów samozwańcy, którzy wyobrażają sobie naturę jako stwórcę, twierdzą, że są ludźmi nauki i rozumu, spójrz, jak dalekie od rozumu i nauki jest ich myślenie, skoro obrali za swoją drogę zabobon niemożliwy pod każdym względem! Ujrzyj to i śmiej się z nich!
Jeśli zapytasz: "Skoro tak nadzwyczajne niemożliwości i trudności nie do przezwyciężenia pojawiają się, kiedy przypiszemy istnienie
stworzeń naturze, jak mogą zostać usunięte, kiedy przypiszemy je Jedynemu i Przedwiecznemu, Który jest ponad wszelkie potrzeby? Jak pełna trudności niemożliwość ma przekształcić się w to, co jest zarówno łatwe, jak i konieczne?",
Odpowiemy: W Niemożliwości Pierwszej Sposobu Trzeciego widzieliśmy, że przejaw słońca, jakim jest jego odbicie, ukazuje jego blask i oddziaływanie poprzez miniaturowe, wyimaginowane słońca z całkowitą łatwością i bez jakichkolwiek trudności, a przy tym w każdej rzeczy, od najmniejszej nieożywionej cząstki po powierzchnię największego z oceanów. Jeśli przerwiemy związek każdej z owych cząstek ze słońcem, stanie się koniecznie przyjęcie istnienia rzeczywistego słońca w każdej z owych drobnych cząstek, co jest trudnością równą niemożliwości.
Podobnie jeśli istnienie każdego bytu przypiszemy bezpośrednio Jedynemu, Przedwiecznemu, Który nie posiada żadnej potrzeby, wszystko, co jest niezbędne dla każdej istoty, zostanie z nią związane z lekkością i łatwością równą konieczności. Jeśli ów związek zostanie zerwany, a każde stworzenie straci swoją pozycję urzędnika w służbie Stwórcy i związane z nią obowiązki, a zostanie pozostawione naturze i jej działaniu, stanie się konieczne założenie (które przy stu tysiącach zawartych w nim trudności i przeszkód osiąga stopień niemożliwości), że ślepa natura posiada w każdej istocie moc i mądrość potrzebną do stworzenia wszechświata i zarządzania nim, jeśli może powołać do życia cudowną maszynę, jaką jest stworzenie żywe takie, jak choćby mucha, która w istocie jest jak maleńki spis treści całego wszechświata. To nie tylko jedna niemożliwość, to niemożliwe po tysiąckroć!
W skrócie: Jak niemożliwe i wykluczone jest, by Ten, Którego istnienie jest konieczne, miał jakiegokolwiek wspólnika lub kogokolwiek podobnego Sobie, tak samo niemożliwe i wykluczone jest wtrącanie się innych w sprawy Jego całkowitej władzy i Jego stworzenia.
Jeśli chodzi o trudności związane z Niemożliwością Drugą, jak zostało udowodnione w wielu częściach Traktatów Światła, jeśli stworzenie wszystkich rzeczy przypiszemy Temu, Który jest Jedyny w Swojej jedności, stanie się ono tak łatwe i bezproblemowe, jak stworzenie jednej z nich, podczas gdy kiedy przypiszemy je naturze i jej przyczynom, stworzenie jednej rzeczy będzie tak trudne, jak stworzenie wszystkich. Zostało to wykazane za pomocą licznych, rozstrzygających dowodów, a streszczenie jednego z nich jest następujące:
Jeśli człowiek jest związany z królem, będąc królewskim żołnierzem czy urzędnikiem, z powodu siły, jaką daje mu ów związek, może wykonywać obowiązki, daleko wykraczające poza jego własne siły. Działając w imię króla, może wziąć do niewoli innego króla, ponieważ sam nie musi dźwigać ekwipunku ani tego, co daje mu siłę niezbędną do wypełniania obowiązków czy do pracy, którą wykonuje, nie jest również do tego zmuszony. Z powodu owej zależności to skarb króla i jego wojsko, które stoją za tym człowiekiem i są dla niego punktem oparcia, noszą jego ekwipunek i to, co daje mu siłę. Oznacza to, że obowiązki, które wypełnia urzędnik, mogą być tak wspaniałe, jak sprawy samego króla, a działania jednego żołnierza mogą być tak straszne dla nieprzyjaciela, jak działania całej armii.
Zaiste, mrówka dzięki temu, że była urzędnikiem Boga, zniszczyła pałac Faraona; dzięki połączeniu z jej Królem, mucha zabiła Nimroda; dzięki temu połączeniu nasiono sosny, małe jak ziarnko pszenicy, wytwarza wszystkie części potężnego drzewa sosnowego.
Jeśli związek między człowiekiem a jego Władcą zostanie przerwany, a człowiek zostanie zwolniony z obowiązków, które miał jako królewski urzędnik, będzie zmuszony, by samemu dźwigać ekwipunek i to, co daje mu siłę konieczną do wykonania pracy. Wówczas będzie w stanie wypełniać jedynie te obowiązki, które są współmierne do ciężaru sprzętu czy amunicji, jaki może unieść. Ponieważ wymaga się od niego wykonywania obowiązków, które w sytuacji, jaką omówiliśmy wcześniej, były dla niego nadzwyczaj łatwe, koniecznym jest złożenie na jego barkach tego, co daje siłę całej armii, a więc wszystkich królewskich arsenałów i fabryk amunicji. Nawet klaun, który wymyśla rozmaite historyjki i dowcipy, by rozśmieszyć ludzi, wstydziłby się tak nieskończenie dziwacznego pomysłu!
W skrócie: Przypisanie stworzenia wszystkich istot Temu, Którego istnienie jest niezbędne, jest tak łatwe, że staje się koniecznością, podczas
gdy przypisanie go naturze jest tak trudne, że staje się niemożliwością leżącą poza granicami królestwa rozsądku.
Niemożliwość Trzecia
Tę niemożliwość objaśniają dwa poniższe porównania, które zostały zawarte także w innych częściach Traktatów Światła:
Porównanie Pierwsze
Dziki i nieokrzesany człowiek wkroczył do pałacu, który został wzniesiony pośrodku pustyni, ukończony i ozdobiony wszelkimi owocami, jakie wydała cywilizacja. Rzucił okiem na wnętrze owego pałacu i ujrzał tysiące doskonale proporcjonalnych, ukształtowanych z artyzmem przedmiotów. Z powodu swego prostactwa i niedostatku inteligencji powiedział: "Nikt z zewnątrz nie przyłożył do tego ręki, lecz jeden z przedmiotów, które widzę w środku pałacu, musiał stworzyć pałac wraz ze wszystkim, co się w nim znajduje", po czym zaczął rozmyślać, lecz nawet jego niewprawnemu rozumowi nie wydawało się możliwe, by jakakolwiek rzecz z tych, na które patrzył, mogła stworzyć wszystkie pozostałe, pałac i samą siebie.
Następnie ujrzał notatnik, w którym naszkicowano plan pałacu i zapisano program jego budowy, jak również spis rzeczy znajdujących się w pałacu i zasady zarządzania nim. Oczywiście również notatnik, który podobnie jak pozostałe rzeczy w pałacu nie posiadał rąk, oczu ani narzędzi, nie posiadał jakichkolwiek zdolności potrzebnych do tego, by wybudować pałac i upiększyć go. Jednak ponieważ ów człowiek ujrzał, że w odróżnieniu od wszystkich pozostałych rzeczy, notatnik miał związek z całym pałacem (ponieważ zawierał wszystkie teoretyczne prawa dotyczące pałacu), poczuł, że powinien powiedzieć: "Ależ tak! To ten notatnik urządził cały pałac, uporządkował go i ozdobił, a także ukształtował wszystkie rzeczy i umieścił je we właściwych miejscach", powodując, że jego grubiaństwo przekształciło się w niedorzeczny bełkot.
Zatem, dokładnie jak w tej przypowieści, gbur, który podpisuje się pod myśleniem naturalistów, który zaprzecza istnieniu Boga, wkroczył do pałacu wszechświata, który jest nieskończenie lepiej uporządkowany, nieskończenie bardziej doskonały, a w każdym jego zakątku znajduje się więcej cudownych przykładów mądrości, niż miało to miejsce w pałacu z naszego porównania. Nie myśląc, żeby ów pałac był dziełem kunsztu Tego, Którego istnienie jest konieczne, Który jest ponad wszelkie możliwości Swoich stworzeń, trzymając się z dala od tego poglądu, ujrzał zbiór praw Bożego zwyczaju i spis tego, co zostało sporządzone przez panujący
nad wszystkim kunszt, będące niby tablica, na której zapisywane (lub wymazywane z niej) jest Boże zarządzenie dotyczące sfery możliwości istot, będące niby wciąż zmieniający się notatnik, w którym zapisywane są prawa, przez które działa moc Boża; ujrzał ów zbiór i spis, które nadzwyczaj błędnie i mylnie nazwano "naturą", i powiedział:
"Wszystkie te rzeczy wymagają swej przyczyny, a nie wygląda na to, żeby cokolwiek innego poza tym notatnikiem miało związek ze wszystkimi rzeczami. To prawda, że rozum nie jest w stanie w żaden sposób zaakceptować tego, żeby ów notatnik miał wykonać wszelkie akty stworzenia, które są dziełem absolutnej władzy i wymagają nieskończonej potęgi, jednak ponieważ nie uznaję Wiecznego Stwórcy, znacznie bardziej możliwym do przyjęcia wyjaśnieniem jest to, że ów notatnik stworzył i stwarza wszystko, zatem tak powiem".
O, ty nieszczęśliwy, który tkwisz w błędzie! Twoja głupota jest większa niż wszystko, co tylko można sobie wyobrazić! Wydźwignij swą głowę z bagna natury i spójrz ponad siebie! Ujrzysz Stwórcę, Któremu należy się wszelka chwała, Którego istnienie zaświadczają różnymi językami wszelkie stworzenia od cząsteczek po planety, wskazując na Niego swymi palcami! Ujrzyj przejawy istnienia Przedwiecznego, Który ukształtował pałac i zapisał w notatniku plan jego budowy! Zbadaj Jego dekrety, posłuchaj Koranu, a będziesz wybawiony od twoich bredni i majaczeń!
Porównanie Drugie
Pewien wiejski gamoń przekroczył bramę wspaniałego pałacu i ujrzał, jak wojsko ćwiczy musztrę z dyscypliną tak wyjątkową, jakby czynił to jeden żołnierz. Przyglądał się, jak batalion, pułk i dywizja stają na baczność i w pozycji "spocznij", maszerują i otwierają ogień, kiedy tylko padnie rozkaz, tak zgodnie, jakby robił to jeden szeregowiec. Ponieważ jego prosty, niewykształcony umysł nie mógł tego pojąć, zaprzeczył on temu, że rozkazy wydaje dowódca, który również otrzymał swoje rozkazy na mocy prawa danego kraju lub dekretu królewskiego, zaś wyobraził sobie, że każdy z żołnierzy został przywiązany sznurem do innego żołnierza. Pomyślał o tym, jak zadziwiający musiałby być ów sznur, i zdumiał się.
Następnie podążał swoją drogą dalej, aż dotarł do meczetu tak wspaniałego, jak Aga Sofia. Wszedł do środka podczas piątkowej modlitwy i ujrzał zgromadzenie muzułmanów, powstających, skłaniających się, bijących czołem i siadających na dźwięk głosu imama. Ponieważ nie miał
pojęcia ani o prawie szari'a (które jest zbiorem duchowych praw objawionych), ani też o innych prawach dotyczących spraw ducha, przychodzących poprzez rozkaz Prawodawcy, wyobraził sobie, że każdy z członków zgromadzenia jest przywiązany do innego sznurem, a ów zdumiewający sznur czyni ich podporządkowanymi i sprawia, że poruszają się jak marionetki. Wymyśliwszy tę koncepcję, która jest tak absurdalna, że największego ignoranta uczyniłaby ryczącym ze śmiechu, rusza w dalszą drogę.
Dokładnie jak w tym porównaniu, ateista podpisujący się pod myślą materialistyczną, która jest jedynie negacją i efektem czystego ogłupienia, wkracza do wszechświata, który jest wspaniałymi koszarami Władcy przedwieczności i wieczności, służącymi Jego nieprzeliczonym oddziałom, oraz meczetem, w którym panuje doskonały porządek, należącym do Przedwiecznego, Jedynego, poza Którym nic nie jest godne czci. Wyobraża sobie, że każde z niematerialnych praw, dotyczących porządku we wszechświecie, a wynikających z mądrości Przedwiecznego Władcy, istnieje w sposób materialny i namacalny; tak samo sądzi o każdym z praw Bożej władzy i panowania, a także o każdej zasadzie i każdym rozporządzeniu "większego" prawa szariatu, dotyczącego Bożego stworzenia, które to zasady i rozporządzenia nie mają postaci materialnej, a istnieją jedynie poprzez wiedzę o nich. Jednak zastąpienie tymi prawami (które pochodzą od Boskich atrybutów wiedzy i mowy, a istnieją jedynie poprzez wiedzę na ich temat) mocy Bożej, przypisanie owym prawom zdolności stworzenia, a następnie przypisanie im miana natury, jak również mniemanie, że siła, będąca jedynie przejawem wszechwładnej mocy, jest samoistnym i wszechpotężnym posiadaczem owej mocy, jest ignorancją, która upadła tysiąc razy niżej niż ignorancja, o jakiej mówi nasze porównanie.
W skrócie: Wyimaginowana i nierealna rzecz, którą naturaliści nazwali naturą, jeśli nawet ma rzeczywisty, widoczny kształt, może być najwyżej dziełem sztuki, lecz nie może być artystą. Jest haftem, lecz nie może być tkaczem. Jest zbiorem dekretów, ale nie może być Tym, Który je ustanowił. Jest ogółem praw stworzenia, ale nie może być Prawodawcą. Jest zasłoną, która została stworzona dla Bożego majestatu, a ponieważ jest bierna, nie może być Stwórcą. Jest prawem, nie mocą, i nie może posiadać jakiejkolwiek mocy. Jest obdarowanym, lecz nie może być źródłem darów.
Podsumowując: Dopóki istnieją wszelkie stworzenia, dopóty - jak wyłuszczyliśmy to na początku niniejszego traktatu - rozum nie jest w stanie pomyśleć o innym sposobie wyjaśnienia tego, że stworzenia istnieją, oprócz czterech sposobów, które wymieniliśmy, spośród których
trzy (jak zostało w rozstrzygający sposób udowodnione poprzez wymienione Niemożliwości) są ułomne i absurdalne, zaś prawdziwość czwartego sposobu, którym - co oczywiste i konieczne - jest wyjaśnienie stworzenia i istnienia poprzez jedność Boga, została również rozstrzygająco wykazana. Ów czwarty sposób, zgodnie z wersetem przytoczonym na początku:
asno ukazuje, że nie może być żadnej wątpliwości ani wahania, kiedy chodzi o boskość Tego, Którego istnienie jest koniecznością, a także, że wszelka rzecz wychodzi bezpośrednio spod ręki Jego mocy, zaś niebiosa i ziemia podlegają Jego władzy.
O, nieszczęsny czcicielu natury i jej przyczyn! Ponieważ natura każdej rzeczy jest czymś, co zostało stworzone, tak jak wszystkie rzeczy, ponieważ jest pełna przejawów kunsztu i stale odnawiana, a pozorna przyczyna każdej rzeczy również jest czymś, co zostało stworzone, tak jak skutek istnienia owej rzeczy, ponieważ zaistnienie każdej rzeczy wymagało użycia wielu narzędzi, musi zatem istnieć Ten, Który jest Wszechmocny, Który stwarza naturę i powołuje przyczyny do istnienia, Który nie potrzebuje żadnych bezsilnych pośredników, którzy mieliby jakikolwiek udział w Jego władzy i w Jego aktach stworzenia. Niech Bóg uchroni!, On bez żadnych pośredników stwarza zarówno przyczyny, jak i skutki. By ukazać Swoją mądrość i przejawy Swoich Najpiękniejszych Imion, ustanawiając pozorny związek przyczynowo-skutkowy poprzez określony porządek i ustaloną kolejność, czyni On przyczyny i naturę zasłoną dla ręki Jego mocy po to, by zostały im przypisane pozorne błędy, usterki i wady, dzięki czemu zostaje zachowany Jego majestat.
Co jest łatwiejsze dla zegarmistrza? Czy wytworzenie trybów zegarka, a następnie takie rozmieszczenie ich i uporządkowanie, by powstał zegarek? Czy może stworzenie cudownej maszyny w każdym z trybów, a następnie pozostawienie wykonania zegarka w pozbawionych życia rękach owych maszyn? Czyż to drugie rozwiązanie nie przekracza granic możliwości? Dalej, osądź to swoim nieuczciwym rozumem i odpowiedz!
Co jest łatwiejsze dla pisarza? Czy zgromadzenie atramentu, piór i papieru, by następnie użyć ich do napisania książki? Czy może stworzenie w papierze, piórach i atramencie maszyny do pisania, co wymaga znacznie więcej kunsztu i przysparza znacznie więcej problemów, niż napisanie książki (przy czym maszyna mogłaby zostać użyta tylko do napisania tej jednej książki), by następnie powiedzieć owej pozbawionej świadomości
maszynie: "Dalejże, pisz książkę!", a samemu nie wtrącać się do jej pracy? Czyż nie jest to po stokroć trudniejsze od napisania książki własnoręcznie?
Jeśli powiesz: "Tak, stworzenie maszyny, która sama napisze książkę, jest po stokroć trudniejsze niż napisanie książki samemu. Lecz czy nie jest to w pewien sposób łatwiejsze, skoro maszyna stałaby się środkiem do wyprodukowania licznych kopii tej samej książki?",
Odpowiemy: Dzięki Swej nieograniczonej mocy Przedwieczny pisarz stale odnawia nieskończone przejawy Jego Imion, tak jak ukazuje je na nieskończenie wiele sposobów. Poprzez to niezmienne odnawianie stwarza On szczególne cechy, nadające tożsamość każdej rzeczy w sposób, który sprawia, że księga Jego władzy, spisana przez Przedwiecznego, Który jest pond wszelką potrzebę, nie może być księgą taką samą jak inne. Każda rzecz będzie posiadała inne cechy, by mogła wyrazić inne znaczenie.
y ją od innych; jest to niewątpliwy fakt. W związku z tym o każdej twarzy możemy myśleć jak o księdze, która różni się od innych ksiąg. Już do opracowania graficznego księgi wymagane są różne komplety czcionek, na rozmaite sposoby rozmieszczonych i ułożonych. By zaś zarówno zebrać potrzebne materiały, jak umieścić je we właściwych miejscach, by zawrzeć w każdej księdze wszystko, co jest niezbędne do jej istnienia, dla stworzenia każdej z nich byłby potrzebny całkiem inny warsztat.
Teraz, wiedząc, że jest to niemożliwe, pomyślmy o naturze jako o prasie drukarskiej. Jednak oprócz ułożenia czcionek w określonym porządku i oprócz wydrukowania księgi (co rzeczywiście jest sprawą prasy drukarskiej), substancje, z których ukształtowane jest ciało żywej istoty, którego stworzenie jest po stokroć trudniejsze niż to, co się tyczy układu i uporządkowania czcionek, muszą one być stworzone z zachowaniem konkretnych proporcji i określonego porządku, przyniesione z najdalszych zakątków kosmosu i umieszczone w matrycy prasy drukarskiej. Jednak, by dokonać tego wszystkiego, wciąż potrzebne są moc i wola Wszechmocnego, Który stworzył prasę drukarską. Oznacza to, że hipotezy z prasą drukarską są kompletnie bezsensownym przesądem.
W ten sposób - jak w przypowieściach o zegarku i o księdze - Stwórca, Któremu należy się wszelka chwała i Który jest nad każdą rzeczą Wszechwładny, stworzył przyczyny i tak samo stwarza skutki. Poprzez Swoją
mądrość ustanawia związek między przyczyną a skutkiem. Poprzez Swoją wolę ustanowił przejawy "większego" szariatu, prawa Bożego stworzenia, które zawiera Boże prawa dotyczące każdego ruchu we wszechświecie, i ustalił naturę stworzeń, która jest jedynie zwierciadłem dla owych przejawów i ich odbiciem. Poprzez Swoją wszechmoc stworzył oblicze tej natury, która otrzymała zewnętrzny kształt, stworzył rzeczy zgodne z ową naturą, a następnie połączył jedne spośród nich z innymi.
Co jest łatwiejsze? Czy zaakceptowanie tego faktu, który jest wnioskiem popartym przez liczne, wielce racjonalne dowody - czy w rzeczywistości jest ktoś, kto nie byłby zmuszony, żeby ów fakt zaakceptować? Czy może sprowadzenie stworzeń, które nazywasz naturą i przyczynami, które są pozbawione życia, nieświadome, ukształtowane, stworzone i proste, zapewnienie im niezliczonych narzędzi oraz ekwipunku niezbędnego dla istnienia każdej rzeczy i dla wykonania wszelkich spraw, które są wykonywane z mądrością i bystrością? Czyż nie przekracza to całkowicie granic możliwości? Zostawimy wam to pytanie, byście podjęli decyzję zgodnie z waszymi nierozsądnymi umysłami!
Niewierzący czciciel natury odrzekł: "Ponieważ prosisz mnie, bym był uczciwy i rozsądny, muszę wyznać, że błędna droga, którą podążałem, teraz jest dla mnie zarówno skomplikowaną niemożliwością, jak też jest nadzwyczaj szkodliwa i szkaradna. Każdy, kto ma choćby ziarnko inteligencji, zrozumie z twoich powyższych analiz, że przypisanie aktu stworzenia przyczynom i naturze jest wykluczone i niemożliwe, a przypisanie istnienia wszystkich rzeczy bezpośrednio Temu, Którego istnienie jest konieczne, jest naglącą koniecznością. Mówię: 'Al-hamdu li-llahi 'ala l-iman' i wierzę w Niego. Mam jednak jedną wątpliwość:
Wierzę, że Wszechmocny Bóg jest Stwórcą, jednak jaką szkodę wyrządziłoby to suwerenności Jego władzy, gdyby niektóre spośród mniejszych przyczyn miały przyłożyć rękę do stworzenia nieistotnych rzeczy, a tym samym uzyskać dla siebie troszkę chwały i uznania? Czyż w jakikolwiek sposób osłabi to Jego panowanie?"
Odpowiedź: Jak bezapelacyjnie udowodniliśmy to w innych częściach Traktatów Światła, cechą władzy jest odrzucenie jakiegokolwiek wtrącania się do jej spraw. Nawet najmniej znaczący władca czy urzędnik nie będzie tolerował mieszania się w to, co pozostaje w sferze jego władzy, choćby czynił to jego własny syn. Fakt, że - choć byli kalifami - niektórzy pobożni sułtanowie zamordowali swoich niewinnych synów jedynie
z powodu bezpodstawnych obaw o to, że synowie będą ingerować w sprawy ich władzy, ukazuje, jak fundamentalne jest prawo, które mówi o odrzuceniu wszelkiego wtrącania się w sprawowanie władzy. Z kolei prawo dotyczące zapobiegania jakiemukolwiek współudziałowi we władzy (którego wymaga nieodłączna od pojęcia władzy niezależność) ukazało swoją siłę poprzez nadzwyczaj silne wstrząsy, do jakich dochodziło w historii ludzkości za każdym razem, kiedy w jednym mieście rządzili dwaj gubernatorzy lub w jednym kraju panowali dwaj królowie.
Jeśli sens władzy i panowania (którego jedynie blady cień widać w słabych i potrzebujących wsparcia ludziach) w takim stopniu odrzuca jakąkolwiek ingerencję, uniemożliwia wmieszanie się innych do spraw władcy, nie uznaje jakiegokolwiek współudziału w panowaniu i tak zazdrośnie dąży do zabezpieczenia niezależności panującego, zatem, jeśli możesz, porównaj ową zasadę do Tego, Któremu należy się wszelka chwała, Którego władza absolutna osiągnęła stopień panowania nad każdą rzeczą, Którego władanie osiągnęło stopień boskości, Którego całkowita niezależność osiągnęła poziom jedności Jedynego, a brak jakichkolwiek potrzeb - stopień absolutnej wszechmocy, i zrozum, jak koniecznym warunkiem i jak nieuniknioną koniecznością wynikającą z Jego władzy jest owo odrzucenie jakiegokolwiek mieszania się w Jego sprawy, zapobieganie współudziałowi i odepchnięcie myśli o tym, żeby miał On towarzysza.
Co się tyczy drugiej części twojej wątpliwości, powiedziałeś: "Jeśli część czci oddawanej przez istoty pozbawione znaczenia zostanie skierowana ku pewnym przyczynom, czy w jakikolwiek sposób zmniejszy to cześć wszystkich stworzeń, od cząsteczek do planet, jaką oddają one Temu, Którego istnienie jest konieczne, Jedynemu, Któremu należy się cała cześć i chwała?"
Odpowiedź: Wszechmocny Stwórca uczynił wszechświat podobnym drzewu, istoty posiadające świadomość - najdoskonalszymi owocami tego drzewa, a człowiek jest najdoskonalszym owocem spośród stworzeń, które mają świadomość. Zaś najważniejszym z owoców istnienia człowieka, zaiste, skutkiem jego stworzenia, celem, na który wskazuje jego natura i owocem jego życia są podziękowania i cześć, jaką oddaje on swojemu Panu. Czyż ten absolutny Władca i niezależny Król, Który jest Jedynym w Swej jedności, Który uczynił wszechświat po to, by można było poznać Go i pokochać, miałby oddać innym człowieka, ów owoc wszechświata, a także najbardziej wzniosły spośród owoców ludzkiego życia, jakim
są podziękowania składane Bogu i oddawana Mu cześć? Czyż miałby stworzyć człowieka, ów owoc wszechświata, nadaremnie i na próżno, choć byłoby to całkowicie sprzeczne z Jego mądrością? Niech Bóg uchroni! Czyż miałby być zadowolony, gdyby przekazał innym cześć oddawaną przez stworzenia, co zaprzeczałoby Jego mądrości i Jego całkowitemu panowaniu? Choć ukazał poprzez Swe dzieła, że pragnie tego, by poznać Go i bezgranicznie pokochać, czyż sprawiłby, żeby zapomniały o Nim najdoskonalsze spośród Jego stworzeń, czyż przekazałby ich podziękowania i wdzięczność, miłość i cześć przyczynom natury, czyż sprawiłby, że owe stworzenia zaprzeczą wzniosłym celom wszechświata?
O, przyjacielu, który porzuciłeś cześć oddawaną naturze! Teraz mów! Ów człowiek odpowiedział: "Wszelka chwała niech będzie Bogu,
Który rozwiał moje wątpliwości. Zaś twoje dwa dowody dotyczące Bożej jedności, które ukazują, że On jest Jedynym Prawdziwym obiektem czci i nic innego, jak tylko On, nie zasługuje na cześć, są tak olśniewające i mocne, że zaprzeczenie im wymagałoby takiej arogancji, jakiej wymaga zaprzeczenie istnieniu słońca i dnia".
Zakończenie
Człowiek, który porzucił ateistyczny naturalizm i przyszedł do wiary, powiedział: "Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu! Nie mam już żadnych wątpliwości, lecz wciąż jest kilka pytań, które mnie zaciekawiły".
PYTANIE PIERWSZE
"Słyszymy wielu ludzi spośród leniwych i tych, którzy nie dbają o odmawianie pięciu obowiązkowych modlitw każdego dnia, jak pytają: 'Czy Wszechmocny Bóg potrzebuje czci, jaką mu oddajemy, skoro w Koranie tak surowo i usilnie potępia tych, którzy porzucają akty kultu, i grozi im tak straszną karą, jaką jest Piekło? W jaki sposób owa najwyższa srogość, spowodowana nieznacznym i niewielkim błędem, ma być zgodna z powściągliwym, łagodnym i pięknym stylem Koranu?'"
Odpowiedź: Wszechmocny Bóg nie potrzebuje waszej czci, zaiste, nie potrzebuje on czegokolwiek. To wy potrzebujecie oddawanej Mu czci, ponieważ zaprawdę jesteście chorzy, a jak udowodniliśmy w wielu częściach Traktatów Światła, cześć oddawana Bogu jest rodzajem lekarstwa na wasze rany natury duchowej. Sami możecie pojąć, jak wielkim absurdem byłoby, gdyby chory odpowiedział uprzejmemu lekarzowi, który nalega na to, by ów człowiek zażył lekarstwo, które poprawi jego stan, słowami: "Jaką masz potrzebę w tym, abym zażył twoje lekarstwo, skoro aż tak na to nalegasz?"
Jeśli zaś chodzi o surowe napomnienia i straszne kary, jakimi Koran grozi tym, którzy porzucają akty czci, można porównać je do sytuacji, w której król, by ochronić prawa swych poddanych, wymierza przestępcy surową karę, odpowiednią do stopnia, w jakim jego zbrodnia naruszyła prawa królewskich poddanych.
W ten sam sposób człowiek, który porzuca akty czci i modlitwę, w znaczącym stopniu narusza prawa wszystkich istot, które są jak poddani Władcy wieczności i przedwieczności, a jego działania istotnie są wobec owych stworzeń niesprawiedliwe. Doskonałość wszystkich stworzeń przejawia się poprzez wychwalanie ich Pana i oddawanie Mu czci, a owe akty kultu są wykonywane dzięki temu aspektowi natury stworzeń, który wskazuje na ich Stwórcę. Ten, kto porzuca akty czci, nie widzi i nie może zobaczyć czci oddawanej przez istoty, a nawet, zaiste, zaprzecza jej. Co więcej, wyniosła pozycja, jaką zajmują stworzenia, wynika właśnie z oddawania przez nie czci ich Panu i wychwalania Go, a każde
ze stworzeń jest podobne przesłaniu Przedwiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę, a także zwierciadłem dla Najpiękniejszych Imion Tego, Który utrzymuje przy życiu każdą rzecz. Ponieważ ten, kto porzuca akty kultu, odbiera stworzeniom Boga ich wysoką pozycję, uważając je za pozbawione znaczenia, życia, celu i obowiązków, w ten sposób znieważa je, zaprzeczając ich doskonałości i łamiąc ich prawa, które z niej wynikają.
Zaiste, każdy widzi świat we własnym zwierciadle. Wszechmocny Bóg stworzył człowieka jako miarę i skalę dla wszechświata, a spośród świata wydzielił każdemu człowiekowi jego własny świat, który ubarwia dla niego odpowiednio do szczerości jego wiary. Na przykład rozpaczający, lamentujący i szlochający człowiek postrzega wszystkie stworzenia jako szlochające i rozpaczające, podczas gdy radosny i wesoły optymista widzi cały wszechświat wesołym i uśmiechającym się. Rozważny człowiek, solennie oddany oddawaniu czci Bogu i wychwalaniu Go, odkrywa i widzi - do pewnego stopnia - prawdziwie istniejącą cześć oddawaną Bogu przez wszystkie stworzenia, a także wychwalanie Go przez wszelkie istoty, podczas gdy ten, kto czy to przez niedbalstwo, czy to przez zaprzaństwo porzuca akty czci, widzi stworzenia w sposób całkowicie sprzeczny z ich rzeczywistą doskonałością, dopuszczając się w ten sposób pogwałcenia ich praw.
Co więcej, ponieważ człowiek, który porzuca modlitwę, nie należy do samego siebie, wyrządza krzywdę własnej duszy, która jest sługą swego Prawdziwego właściciela. Ten, Który jest Panem i właścicielem człowieka, wygłasza Swoje straszliwe groźby, by ochronić prawa Swojego sługi przez działaniami jego nakazującej zło duszy. Ponadto, jako że taki człowiek porzucił oddawanie Bogu czci, które jest wynikiem jego stworzenia i celem zawartym w jego naturze, zostaje on ukaranym, ponieważ jego postępowanie jest aktem agresji przeciwko Bożej mądrości i przemożnej woli.
W skrócie: Ten, kto porzuca akty czci, zarówno wyrządza krzywdę własnej duszy, która jest sługą Wszechmocnego Boga i całkowicie należy tylko do Niego, jak też krzywdzi wszystkie doskonałe istoty wszechświata, łamiąc ich prawa. Niewątpliwie jak niewiara jest zniewagą dla wszystkich stworzeń, tak porzucenie aktów czci jest zaprzeczeniem doskonałości wszechświata. Ponieważ jest to akt agresji przeciw mądrości Bożej, zasługuje na straszliwe groźby i na surową karę.
Zatem to dla wyrażenia owego zasługiwania na karę i powyżej przytoczonych faktów Koran, który jest Księgą cudownej wystawy, wybrał - w cudowny sposób - ów srogi styl, który jest całkowicie zgodny z zasadami elokwencji, a także odpowiedni do wymogów sytuacji, którą omówiliśmy.
PYTANIE DRUGIE
Następnie człowiek, który porzucił naturalizm i przyszedł do wiary, pyta:
"Fakt, że każda istota jest pod każdym względem, ze wszystkimi swy mi obowiązkami, cechami i działaniami, zależna od woli i mocy Bożej, od władzy Boga nad każdą rzeczą, to zaiste rozległa prawda, której z powodu jej ogromu nie mogą ogarnąć nasze ciasne umysły. Jednakże nieskończona obfitość, jaką widzimy wokół nas, bezgraniczna łatwość w stwarzaniu i kształtowaniu wszelkich rzeczy, nieskończona łatwość drogi jedności Bożej, którą przyjąłem dzięki dowodom, jakie przytoczyłeś powyżej, a także nieskończona łatwość, jaką jasno ukazują i tłumaczą wersety Koranu podobne poniższym:
ukazują ową potężną prawdę jako kwestię najłatwiejszą do przyjęcia i najbardziej racjonalną. Jakie są mądrość i sekret owej łatwości?"
Odpowiedź: Ta kwestia została wyjaśniona w najbardziej jasny, rozstrzygający i przekonujący sposób poprzez wyjaśnienie słów Boga:
tóre to objaśnienie przybrało postać Zdania Dziesiątego Listu Dwudziestego. W Dopisku do owego Listu zostało wykazane jeszcze bardziej jasno, że stworzenie wszystkich istot staje się tak łatwe, jak stworzenie jednej, kiedy przypiszemy je Jedynemu Stwórcy, jeśli zaś nie przypiszemy go Temu, Który jest Jedyny w Swej jedności, stworzenie jednej istoty stanie się tak trudne, jak stworzenie wszystkich, a stworzenie ziarna będzie takim problemem, jak stworzenie drzewa. Kiedy przypiszemy stworzenie Prawdziwemu Stwórcy, stworzenie wszechświata stanie się tak bezproblemowe, jak stworzenie drzewa, stworzenie drzewa tak łatwe, jak stworzenie ziarna, stworzenie Raju tak łatwe, jak stworzenie wiosny, zaś stworzenie wiosny tak łatwe, jak stworzenie jednego kwiatu. Teraz jedynie pokrótce wskażemy na jeden lub dwa dowody (które zostały szczegółowo wyjaśnione w innych częściach Traktatów Światła) spośród setek tych, które wyjaśniają zasadnicze przyczyny i przykłady mądrości
zawarte w widocznej dla każdego bezgranicznej obfitości stworzeń, na łatwość stworzenia wielkiej liczby jednostek spośród każdego gatunku, na fakt, że mądrze uporządkowane, kunsztownie ukształtowane i wartościowe stworzenia są powoływane do życia z niezmierną szybkością i łatwością.
Przykładowo, jeśli komendę nad setką żołnierzy powierzymy jednemu oficerowi, będzie to po stokroć łatwiejsze niż powierzenie stu oficerom komendy nad jednym żołnierzem. Jeśli zadanie wyposażenia armii przydzielimy jednemu sztabowi i jednej fabryce, które będą podlegać prawu i rozkazowi jednego króla, stanie się to wręcz tak łatwe, jak wyekwipowanie jednego żołnierza. W ten sam sposób, jeśli wyekwipowanie jednego żołnierza będzie sprawą licznych sztabów, licznych fabryk i licznych dowódców, stanie się tak trudne, jak wyekwipowanie całej armii, ponieważ wyekwipowanie jednego żołnierza będzie wymagało tak wielu fabryk, jak wiele potrzeba ich dla całego wojska.
Ponadto ponieważ z powodu tajemnicy jedności Bożej drzewo jest zaopatrywane w to, co jest mu niezbędne do życia, poprzez jeden korzeń, a owo zaopatrzenie pochodzi z jednego miejsca i jest zgodne z jednym prawem, drzewo wytwarza tysiące owoców z taką łatwością, z jaką wydałoby jeden owoc. Jest to oczywiste. Jeśli jedność zmieniłaby się w mnogość, a wszystko, czego każdy owoc potrzebuje do życia, byłoby mu dostarczane z różnych miejsc, wytworzenie jednego owocu - a nawet jednego nasiona, które jest próbką i spisem treści drzewa - stałoby się tak trudne, jak powstanie całego drzewa, ponieważ ziarno potrzebuje do życia wszystkiego, czego potrzebuje drzewo.
Setki przykładów podobnych powyższym ukazują, że łatwiej powołać do życia tysiąc istot poprzez Bożą jedność, niż powołać do życia jedno stworzenie poprzez mnogość i przypisywanie Bogu wspólników. Ponieważ ta prawda została udowodniona z całkowitą pewnością w innych częściach Traktatów Światła, odsyłamy cię do nich, a w tym miejscu wyjaśnimy jedynie ważną przyczynę owej łatwości z punktu widzenia Bożej wiedzy, Bożego zarządzenia i Bożej mocy.
Jesteś jednym ze stworzeń. Jeśli przypiszesz swoje istnienie Przedwiecznemu i Wszechmocnemu, ujrzysz, że stworzył cię z niczego poprzez rozkaz Swojej nieskończonej mocy, w jednej chwili, która trwała tyle, co zapalenie zapałki. Jeśli tego nie uczynisz, lecz raczej przypiszesz swoje istnienie naturze i jej przyczynom, to wiedz, że ponieważ jesteś uporządkowanym streszczeniem, owocem, miniaturowym spisem treści i skorowidzem wszechświata, do twojego stworzenia byłoby niezbędne przesianie przez drobne sito całego wszechświata i wszystkich jego pierwiastków, zebranie
według precyzyjnej miary i ze wszystkich zakątków wszechświata substancji, z których składa się twoje ciało. Przyczyny natury fizycznej jedynie łączą się i nakładają na siebie, lecz jest potwierdzone przez ludzi rozumu, że nie mogą stworzyć z niczego tego, co nie jest obecne w nich samych, a w przypadku takim jak ten musiałyby stworzyć ciało niewielkiej istoty żywej z tego, co zebrałyby i zgromadziły ze wszystkich zakątków kosmosu.
Teraz pojmij, jaka łatwość leży w jedności, w Bożej jedności, i jakie trudności tkwią w zbłądzeniu i w przypisywaniu towarzyszy Bogu Jedynemu!
Po drugie, nieskończona łatwość jest widoczna także w odniesieniu do Bożej wiedzy. Boże zarządzenie jest przejawem Bożej wiedzy: ustala miarę dla każdej rzeczy, która jest jak szczególna, niematerialna forma odlewnicza dla danej rzeczy, jak jej plan lub model. Kiedy Bóg poprzez Swoją moc stwarza jakąś rzecz, czyni to z nadzwyczajną łatwością, wedle określonej miary. Jeśli istnienie danej rzeczy nie zostanie przypisane Wszechmocnemu, Chwalebnemu, Który obejmuje Swą przedwieczną i nieskończoną wiedzą każdą rzecz, wówczas, jak zostało to opisane powyżej, pojawią się nie tylko tysiące trudności, lecz także setki niemożliwości, ponieważ jeśli nie byłoby owej ustalonej miary, istniejącej w Bożej wiedzy, nawet do stworzenia ciała niewielkiego stworzenia żywego musiałyby być użyte tysiące materialnych form, posiadających zewnętrzny kształt.
Zrozum zatem przyczynę nieskończonej łatwości tkwiącej w jedności Bożej i nieskończonych trudności, jakie zawiera zbłądzenie i przypisywanie wspólników Jedynemu Bogu. Uświadom sobie, jak wiarygodną, słuszną i wzniosłą prawdę wyraża werset:
PYTANIE TRZECIE
Następnie dawny wróg, a obecnie prowadzony drogą prostą przyjaciel, pyta: "Filozofowie, którzy w tych dniach dokonali znacznego postępu, twierdzą, że nic nie może zostać stworzone z niczego, nic nie jest unicestwiane ani nie obraca się w nicość, a tym, co wprawia w ruch fabrykę wszechświata, są jedynie synteza i analiza. Czy ich rozumowanie jest słuszne?"
Odpowiedź: Od kiedy najbardziej oświeceni spośród filozofów, którzy przecież nie rozpatrywali kwestii bytu w świetle Koranu, dostrzegli, że kształtowanie i powoływanie do istnienia istot poprzez
środki i przyczyny naturalne byłoby tak trudne, że aż niemożliwe (jak udowodniliśmy to powyżej), filozofowie podzielili się na dwie grupy.
Pierwsza grupa to ci, którzy stali się sofistami; wyrzekając się rozumu, który jest darem właściwym jedynie istotom ludzkim, i upadając niżej niż bezmyślne zwierzęta, odkryli, że łatwiej zaprzeczyć istnieniu wszechświata, a nawet ich własnemu istnieniu, niż podążać drogą zbłądzenia, które twierdzi, że natura i jej przyczyny posiadają moc stwórczą. Zaprzeczyli zatem tak własnemu istnieniu, jak i istnieniu wszechświata, i runęli w całkowitą ignorancję.
Druga grupa to ci, którzy ujrzeli, że zbłądzenie, zgodnie z którym natura wraz ze swoimi przyczynami ma być stwórcą, pociąga za sobą (nawet jeśli chodzi o stworzenie muchy lub nawet ziarna) nieskończone trudności i wymaga, by natura miała moc niemożliwą do przyjęcia przez rozum. Zostali zatem zmuszeni, by zaprzeczyć wszelkim aktom stworzenia i powiedzieć: "Nic nie może powstać z niczego". Postrzegając również całkowite unicestwienie jako niemożliwe, oznajmili: "Cokolwiek istnieje, nie może obrócić się w nicość". Wyobrazili sobie wyimaginowaną sytuację, w której synteza i analiza, gromadzenie i rozpraszanie zachodzą jedynie poprzez ruch cząsteczek i dzięki wiatrom przypadku.
Teraz spójrz, na tych, którzy mniemają, że są najbardziej inteligentni, gdy w rzeczywistości są największymi ignorantami i głupcami! Zrozum, jak zbłądzenie czyni człowieka niedorzecznym, poniżonym i nieświadomym, i wyciągnij z tego nauczkę!
Zaiste, moc Przedwiecznego stworzyła niebiosa i ziemię w ciągu sześciu dni, każdego roku równocześnie stwarza czterysta tysięcy różnych gatunków na obliczu ziemi, a w ciągu sześciu tygodni każdej wiosny tworzy świat życia, bardziej wypełniony przejawami kunsztu i mądrości niż nasz świat jako taki. Tymczasem wyznawcy naturalizmu zaprzeczają Bożemu stworzeniu i uważają za nieprawdopodobne to, że jak zastosowanie odczynnika chemicznego ukazuje tekst zapisany atramentem sympatycznym, tak moc Przedwiecznego miałaby nadawać istnienie istotom, które, choć wcześniej nie istniały w zewnętrznym kształcie, istniały w Bożej wiedzy, a ich plany i miary zostały ustanowione w królestwie owej przedwiecznej wiedzy. Toż to głupota i ciemnota większa od głupoty i ciemnoty sofistów!
Ci nieszczęśnicy są absolutnie bezsilni i nie mają do dyspozycji niczego z wyjątkiem daru wolnej woli. Choć są nadęci pychą niby faraonowie, nie mogą ani zniszczyć, ani stworzyć z niczego czegokolwiek, nawet maleńkiej cząsteczki. Choć ręce przyczyn i natury, na której ci ludzie polegają,
nie są w stanie stworzyć jakąkolwiek rzecz z niczego, oni z powodu swej głupoty mówią: "Nic nie pochodzi z niebytu i nic nie zmierza do niebytu", a nawet rozciągają tę absurdalną i fałszywą zasadę na Wszechmocnego!
Zaiste, Wszechmocny i Chwalebny stwarza na dwa sposoby:
Sposób Pierwszy to zapoczątkowanie i zamysł. Oznacza to, że On powołuje każde stworzenie do istnienia z niczego, z niebytu, również z niebytu stwarza wszystko, co jest dla tego stworzenia niezbędne, a następnie umieszcza owe niezbędne środki w jego rękach.
Sposób Drugi to wytwarzanie i kunszt. Oznacza to, że On kształtuje określone stworzenie z pierwiastków wszechświata, by ukazać misterne przykłady mądrości, tak jak ukazuje doskonałość Swej mądrości i przejawy wielu spośród Jego Najpiękniejszych Imion. Działając zgodnie z prawem zapewniania zaopatrzenia, wysyła On do owych stworzeń cząsteczki i substancje, które podlegają Jego rozkazowi, i sprawia, że cząsteczki w ciałach stworzeń wykonują swoją pracę.
Tak, Wszechmocny stwarza na dwa sposoby: zarówno zapoczątkowuje stworzenie poprzez zamysł, jak też tworzy. Unicestwienie tego, co istnieje, i uczynienie istniejącym tego, co nie istnieje, jest dla Niego bardzo proste i łatwe, ponieważ jest jednym z Jego niezmiennych, powszechnych praw. Zatem człowiek, który mówi: "On nie może dać istnienia temu, co nie istnieje" w obliczu mocy, która w ciągu jednej wiosny powołuje do istnienia z nicości trzysta tysięcy gatunków istot żywych wraz z ich kształtem i cechami, z ich formami i stanami (nie mówiąc już o cząsteczkach, z których zbudowane są ich ciała)... Tak, istnienie takiego człowieka powinno zostać wymazane!
Człowiek, który porzucił naturę, a mocno objął prawdę, powiedział:
"Chwała i dzięki niech będą Wszechmocnemu Bogu tylekroć, ile istnieje cząsteczek, ponieważ osiągnąłem pełnię wiary. Zostałem wybawiony od ułudy i zbłądzenia. Nie pozostała żadna z moich wątpliwości".