Błyskawice
— 10 —

Błysk Drugi

﴿ بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ ﴾
﴿ اِذْ نَادٰى رَبَّهُٓ اَنّ۪ى مَسَّنِىَ الضُّرُّ وَاَنْتَ اَرْحَمُ الرَّاحِم۪ينَ ﴾

Suplikacja Hioba (niech będzie z nim pokój), mistrza cierpliwości, jest zarówno dobrze wypróbowana, jak skuteczna. Idąc za powyższym wersetem, my również powinniśmy mówić w naszych modlitwach:

﴿ رَبِّ اِنّ۪ى مَسَّنِىَ الضُّرُّ وَاَنْتَ اَرْحَمُ الرَّاحِم۪ينَ ﴾

Sens dobrze znanej historii Hioba (niech będzie z nim pokój) jest następujący:

Kiedy Hiob przez długi czas cierpiał z powodu licznych ran i wrzodów, pamiętał o wielkiej nagrodzie, jaką otrzyma za swoją chorobę, i znosił swoje dolegliwości z największą cierpliwością. Jednak później, kiedy robactwo, które zalęgło się w jego ranach, przeniknęło do jego serca i języka (które są siedzibą wiedzy o Bogu i wspominania Go), bał się, że ucierpi na tym wypełnianie jego obowiązków wobec Pana, dlatego powiedział w swojej suplikacji - nie dla własnej wygody, lecz dla oddawania czci Bogu: "Panie mój! Oto dotknęło mnie utrapienie, a ucierpią na tym moje wspominanie Ciebie słowami i moje oddawanie Ci czci całym sercem".

Wtedy Wszechmocny Bóg przyjął jego czyste, bezinteresowne i pobożne prośby i odpowiedział na nie w najbardziej cudowny sposób. Dał Hiobowi doskonałe zdrowie, ukazując poprzez tę historię wszelkie możliwe rodzaje litości i miłosierdzia.

— 11 —

Ten Błysk składa się z Pięciu Punktów.

PUNKT PIERWSZY

Cielesnym ranom i chorobom Hioba (niech będzie z nim pokój) odpowiadają nasze dolegliwości natury wewnętrznej, choroby ducha i serca. Jeśli nasze dolegliwości natury duchowej ujawniłyby się, a te fizyczne skryły, okazałoby się, że jesteśmy bardziej poranieni i poważniej chorzy niż Hiob. Dzieje się tak, ponieważ każdy grzech, jaki popełniamy, oraz każda wątpliwość, jaka przenika do naszych umysłów, zadaje rany naszym duszom i naszym sercom.

Rany Hioba (niech będzie z nim pokój) były takiego rodzaju, że zagrażały jedynie jego krótkiemu życiu doczesnemu, podczas gdy nasze rany natury wewnętrznej zagrażają nieskończenie długiemu życiu wiecznemu. Potrzebujemy takiego błagania, jakie zaniósł do Boga Hiob, tysiące razy bardziej niż on sam go potrzebował. Tak jak robactwo, które wyszło z jego ran, docierało do serca i języka, każda pokusa i każda wątpliwość wyrastające z ran, jakie zadaje nam każdy popełniany przez nas grzech, mogą - oby Bóg nas przed tym uchronił! - dotrzeć do wnętrza naszych serc, siedliska wiary, zagrażając w ten sposób naszej religijności. Przedostają się także do duchowej radości, jaką dają słowa objaśniające religię Boga, powodując, że człowiek zaczyna ze wstrętem unikać wspominania Boga, zamieniając je na milczenie.

Grzechy docierające do serca czynią je ciemnym i czarnym, dopóki nie zagaśnie w nim światło wiary. W każdym złym uczynku ukryta jest ścieżka prowadząca do niewiary. Jeśli grzech nie zostanie szybko zmazany przez poszukiwanie Bożego przebaczenia, z robaka wyrośnie wąż kąsający serce człowieka.

Dla przykładu: człowiek, który w tajemnicy popełnia haniebny grzech, będzie bał się hańby, która wyniknie z tego, że inni dowiedzą się o jego uczynku. Istnienie aniołów i dżinnów będzie zatem dla niego czymś trudnym do zniesienia, więc długo będzie mu zaprzeczał, choćby musiał czynić to na mocy najmniej znaczących przesłanek.

Podobnie, kto popełnia wielki grzech, przez co zasługuje na męczarnie w Piekle, ten będzie pragnął całym sercem, by Piekło nie istniało, a kiedy usłyszy o groźbie Ognia Piekielnego, ośmieli się zaprzeczać jej, choćby poprzez nic nieznaczącą wskazówkę czy wątpliwość, jeśli nie schroni się za tarczą skruchy i poszukiwania Bożego wybaczenia.

— 12 —

Podobnie, kto nie odprawia obowiązkowej modlitwy i nie wypełnia swojego obowiązku oddawania czci Bogu, ten niechybnie popadnie w rozpacz, jak dzieje się to z ludźmi, którzy zaniedbują swoje mniej ważne obowiązki wobec pomniejszych władców. Opieszałość w wypełnianiu powinności, w jakiej pogrąży się mimo powtarzających się rozkazów Króla, Przedwiecznego, będzie go wielce zasmucać, aż w wyniku swego udręczenia da wyraz swoim pragnieniom, mówiąc do siebie samego: "Och, gdyby nie było żadnego obowiązku oddawania czci!" Z kolei z tego pragnienia wyrośnie żądza sprzeciwienia się Bogu, która przyniesie z sobą wrogość wobec Niego. Jeśli do serca człowieka trafią wątpliwości dotyczące istnienia Boga, będzie on skłonny przyjąć je jako rozstrzygający dowód. Otworzy się przed nim szeroka brama prowadząca do samozniszczenia. Taki nieszczęśnik nie wie, że chociaż jego zaprzaństwo uwolniło go od drobnych problemów, jakie może przynieść obowiązek oddawania czci Bogu, równocześnie właśnie przez swoje zaparcie się ów człowiek stał się celem dla milionów daleko bardziej straszliwych kłopotów. Uciekając przez ugryzieniem komara, z zadowoleniem przyjął ukąszenie węża.

Jest wiele innych przykładów, które mogą być zrozumiane, kiedy odniesiemy je do trzech powyższych po to, aby stał się dla nas oczywisty بَلْ رَانَ عَلٰى قُلُوبِهِمْ sens słów:

PUNKT DRUGI

Jak wyjaśniliśmy w Słowie Dwudziestym Szóstym, omawiając sens Bożego rozstrzygnięcia, znanego jako przeznaczenie, człowiek nawet w przypadku nieszczęść czy chorób nie ma prawa narzekać, a to z następujących trzech powodów:

Powód pierwszy: Bóg Najwyższy uczynił ubranie, jakim jest ciało, w które przyodział człowieka, przejawem Swojej biegłości. Bóg stworzył człowieka, by ten był manekinem, na którym On przycina, poprawia, przerabia i zmienia ubranie, jakim jest ludzkie ciało, ujawniając w ten sposób rozmaite z Jego Najpiękniejszych Imion. Jak Imię Boże "Uzdrowiciel" powoduje, że koniecznym staje się istnienie choroby, tak imię "Dający zaopatrzenie" powoduje, że koniecznym staje się istnienie głodu. I tak dalej.

مَالِكُ الْمُلْكِ يَتَصَرَّفُ ف۪ى مُلْكِه۪ كَيْفَ يَشَٓاءُ

— 13 —

Powód drugi: Nieszczęścia i choroby uszlachetniają nasze życie, udoskonalają je, wzmacniają i rozwijają tak, że przynosi ono efekty, osiąga perfekcję i spełnia własny cel. Życie monotonnie spędzane na łożu wygody i komfortu nie tyle przypominałoby czyste dobro (jakim mogłoby się zdawać), co zmierzałoby w kierunku czystego zła.

Powód trzeci: Doczesne królestwo tego świata jest dla sług Boga jedynie polem próby i tymczasowym mieszkaniem. Nie jest miejscem przyjemności, wynagrodzenia i zapłaty. Rozważmy zatem, że jeśli jest to mieszkanie dla sługi i miejsce oddawania czci jego Panu, to choroby i niepowodzenia - dopóki nie oddziałują na wiarę człowieka i są znoszone z cierpliwością - pozostają w całkowitej zgodności z aktami czci, a nawet umacniają je, ponieważ każdą godzinę spędzoną na czczeniu Boga czynią równorzędną całemu dniu dobrych uczynków. Zatem ten, którego dotknęły przeciwności, powinien składać za nie podziękowania swemu Panu zamiast narzekać.

W rzeczywistości, są dwa rodzaje oddawania czci: pozytywny i negatywny. Co rozumiemy poprzez czynnik pozytywny, jest oczywiste. Co zaś tyczy się negatywnego, można o nim mówić, kiedy ktoś dotknięty tragedią czy chorobą dostrzega własną słabość i bezsilność, a zwraca się ku swojemu Litościwemu Panu, u Niego szukając schronienia, o Nim rozmyślając, do Niego zanosząc modlitwy - w ten sposób ofiarowuje swojemu Panu czystą postać czci, do której nie ma dostępu obłuda. Jeśli przy tym cierpliwie znosi przeciwności, myśli o związanej z nimi nagrodzie i składa Bogu dzięki, wtedy każda mijająca godzina będzie mu policzona za cały dzień nieprzerwanego oddawania czci. Jego krótkie życie doczesne stanie się dzięki temu bardzo długie. Są nawet przypadki, w których jedna minuta może zostać policzona jako cały dzień wypełniony aktami kultu.

Pewnego razu byłem niezmiernie zatroskany z powodu strasznej choroby, jaka dosięgła jednego z moich braci w życiu ostatecznym, Muhadżira Hafiza Ahmeda. Wtedy jednak do mojego serca przyszła przestroga:

— 14 —

"Pogratuluj mu! Każda minuta, jaką poświęcił na oddawanie czci Bogu, jest warta tyle, co cały dzień". Tak czy inaczej, znosił on swoją chorobę z cierpliwością i wdzięcznością.

PUNKT TRZECI

W jednym lub w dwóch Słowach zwróciliśmy już uwagę na to, że kiedy ktokolwiek rozmyśla o swoim przeszłym życiu, lamentuje, wykrzykując - na głos bądź też jedynie w sercu - "ach!" i "och!". Człowiek albo pogrąży się w żalu, albo też powie: "Dzięki i chwała niech będą Bogu Jedynemu!" Żal człowieka rozniecają cierpienia i strapienia, wynikające z przeminięcia dawnych przyjemności, ponieważ przerwanie przyjemności powoduje strapienie. Niekiedy uciecha trwająca jedynie chwilę powoduje niekończącą się udrękę. Sama myśl o minionych przyjemnościach przypomina rozcinanie bolesnej rany i powoduje wezbranie żalu.

Co zaś tyczy się nieprzemijającej rozkoszy duchowej, która wynika z oddalenia się od trwających tylko chwilę cierpień doznanych w przeszłości, to pobudza ona człowieka do wykrzyknięcia: "Dzięki i chwała niech będą Bogu Jedynemu!" Przy tej wrodzonej skłonności każdego człowieka, jeśli tylko pomyśli on o nagrodzie za wszystkie przeciwności, o wynagrodzeniu, jakie czeka go w życiu ostatecznym, jeżeli uświadomi sobie, że dzięki wszelkim nieszczęściom jego krótkie życie doczesne może zostać policzone jako bardzo długie, wówczas zamiast bycia jedynie cierpliwym powinien być wdzięczny swojemu Panu i powiedzieć:

اَلْحَمْدُ لِلّٰهِ عَلٰى كُلِّ حَالٍ سِوَى الْكُفْرِ وَ الضَّلَالِ

Powszechnie powiada się, że nieszczęścia trwają długo. Rzeczywiście tak jest, lecz nie dlatego, że są aż tak dokuczliwe i bolesne, jak zazwyczaj wyobrażają sobie ludzie, lecz raczej dlatego, że przynoszą istotne efekty, tak jak może je przynieść długie życie.

PUNKT CZWARTY

Jak zostało wyjaśnione w Stacji Pierwszej Słowa Dwudziestego Pierw szego, cierpliwość i wytrzymałość, dane każdemu człowiekowi przez Wszechmocnego Boga są odpowiednie do każdego nieszczęścia, jakie go spotyka, jeśli tylko człowiek nie roztrwoni ich w bezpodstawnych lękach. Jednak poprzez uleganie złudzeniom, niedbalstwu czy wyobrażeniu, że przemijające życie doczesne będzie trwać wiecznie, marnuje on swoją wytrzymałość na zajmowanie się przeszłością i przyszłością, aż przestaje być ona

— 15 —

wystarczająca do wytrwania w nieszczęściach teraźniejszości, a człowiek zaczyna narzekać i jęczeć, jak gdyby - niechaj Bóg broni! - skarżył się przed ludźmi na Wszechmocnego Boga. Użalając się jak ktoś wielce niesprawiedliwy, a nawet jak szaleniec, ukazuje jedynie niedostatek cierpliwości.

Jeśli dzień, który przeminął, przyniósł nieszczęście, to dzisiaj strapienie odeszło, a pozostał jedynie spokój. Cierpienie przepadło, a przyjemność wynikająca z przemijania strapienia pozostała; odeszły kłopoty, a pozostała nagroda. Stąd nie powinniśmy narzekać, a składać Bogu podziękowania za przyjemności, nie oburzać się z powodu przeciwności, lecz pokochać je. Przemijające życie, które minęło, będzie nam policzone jako błogosławione życie wieczne, a to z powodu nieszczęść, które cierpliwie znosiliśmy. Tracenie cierpliwości na rozmyślanie z upodobaniem o cierpieniach, które minęły, jest obłędem.

Rozmyślanie o chorobach i przeciwnościach, jakie przynoszą dni, które jeszcze nie nadeszły, lecz już jesteśmy z ich powodu zatroskani i zirytowani, również jest głupotą. Powiedzenie komuś: "Jutro lub pojutrze będę głodny i spragniony" i nieprzerwane jedzenie chleba i picie wody już dziś to czyste szaleństwo! Podobnie rozmyślanie o przeciwnościach i chorobach przyszłości, które jeszcze nie zaistniały, cierpienie z ich powodu już teraz, okazywanie irytacji i zadręczanie nią siebie i innych bez najmniejszej konieczności jest głupotą tak wielką, że nie zasługuje już ani na litość, ani na współczucie.

W skrócie: Tak jak wdzięczność zwiększa dary Boże, tak samo narzekania tylko powiększają nieszczęście, a przy tym usuwają możliwość zasłużenia na miłosierdzie.

Podczas pierwszej wojny światowej pewien błogosławiony człowiek z miasta Erzurum został dotknięty straszną chorobą. Udałem się do niego w odwiedziny, a on rzekł do mnie, gorzko się uskarżając: "Od stu nocy nie jestem w stanie złożyć głowy na poduszce, żeby się przespać". Byłem wielce zasmucony, lecz nagle przyszła mi do głowy pewna myśl i powiedziałem:

"Bracie, sto trudnych dni, które przebyłeś, teraz jest jak sto szczęśliwych dni. Nie rozmyślaj o nich, użalając się, raczej spójrz na nie i bądź wdzięcznym. Jeśli chodzi o przyszłe dni, to dopóki nie nadeszły, pokładaj zaufanie w swoim Litościwym i Miłosiernym Panu. Nie płacz, dopóki nie przyjąłeś ciosu, nie martw się tym, czego nie ma, nie przydawaj nieistniejącemu barw tego, co istnieje. Myśl o godzinie, która trwa teraz; twoja cierpliwość i wytrzymałość są dla niej wystarczające. Nie postępuj jak oszalały dowódca, który spodziewając się wzmocnienia sił wroga stojących naprzeciwko prawego skrzydła jego szyku, osłabia lewe skrzydło

— 16 —

własnego wojska, a później przerzuca oddziały ze środka szyku na prawo i na lewo, zanim jeszcze nieprzyjaciel związał walką prawe skrzydło jego armii. Wówczas wróg rozbija centrum jego wojsk, a on pozostaje słaby, z jedynie znikomymi siłami. Bracie, nie bądź jak ten dowódca! Zmobilizuj całą swoją siłę na tę godzinę teraźniejszości, myśl o miłosierdziu Boga, o nagrodzie w przyszłości, o tym, jak twoje krótkie i przemijające życie doczesne przemieni się w długotrwałe i wieczne życie ostateczne. Zamiast gorzko narzekać, składaj Bogu radosne podziękowania".

Z wielką ulgą powiedział: "Chwała i dzięki niech będą Bogu Jedynemu. Teraz moja choroba jest dla mnie dziesięć razy mniej uciążliwa, niż była wcześniej".

PUNKT PIĄTY,

składający się z "Trzech Kwestii" Kwestia Pierwsza

Kwestia Pierwsza

Prawdziwie szkodzącymi nam nieszczęściami są te, które oddzia łują na naszą wiarę. Trzeba w każdej chwili szukać schronienia przed przeciwnościami dotykającymi spraw religii u Boga, do Którego należy sąd, jak również Jego wzywać na pomoc. Z kolei nieszczęścia, które nie dotyczą spraw wiary, w rzeczywistości nie są dla nas niepomyślne. Niektóre z nich to ostrzeżenia, pochodzące od Najbardziej Miłosiernego. Kiedy pasterz ciska kamykami w owce, gdy te wkraczają na pastwisko należące do kogoś innego, owce rozumieją, że kamyk jest ostrzeżeniem przed niebezpiecznym uczynkiem, i przepełnione wdzięcznością, zawracają. Tak samo wiele z pozornych przeciwności to Boże przestrogi i napomnienia, inne stanowią pokutę za grzech, a jeszcze inne powodują, że znika niedbalstwo człowieka, przypominają mu o ludzkiej bezsilności i słabości, przynoszą mu uspokojenie. Co się tyczy tego rodzaju przeciwności, którym są choroby, niezupełnie są one dla nas nieszczęściami, lecz raczej, jak już powiedzieliśmy, łaską od Boga i środkiem, który umożliwia nam oczyszczenie się. Pewne podanie mówi: "Tak jak drzewo zrzuca swoje dojrzałe owoce, kiedy nim potrząsnąć, tak grzechy odpadają od człowieka, gdy gorączkuje i wstrząsają nim dreszcze".

— 17 —

Hiob (niech będzie z nim pokój) w swoim błaganiu nie modlił się o pocieszenie dla swojej duszy, lecz raczej poszukiwał lekarstwa dla intencji oddawania czci Bogu, kiedy choroba uniemożliwiła mu wspominanie Boga słowem i rozmyślanie o Nim sercem. My również, kiedy odmawiamy tę suplikację, powinniśmy uczynić naszą podstawową intencją uleczenie wewnętrznych i duchowych ran, które powstały na skutek naszych grzechów.

Dopóki dotykają nas jedynie schorzenia natury fizycznej, możemy szukać ucieczki przed nimi, kiedy utrudniają nam wykonywanie aktów kultu, jednak powinniśmy czynić to z pokorą i błaganiem, bez protestów i użalania się nad sobą. Jeśli przyjmujemy Boga za naszego Pana i za Tego, bez Którego istnienia nasza egzystencja byłaby niemożliwa, musimy także zaakceptować wszystko, co zsyła nam nasz Pan w Swojej hojności. Wzdychania i narzekania pociągają za sobą sprzeciw wobec Bożego rozstrzygnięcia, są oskarżeniami wymierzonymi przeciwko Bożemu miłosierdziu. Ten, kto krytykuje zarządzenia Boga, zachowuje się jak człowiek, który uderza głową o kowadło i rozbija ją. Ktokolwiek śmie oskarżać Boskie miłosierdzie, ten niechybnie zostanie go pozbawiony. Użycie złamanej ręki do wywarcia srogiej zemsty spowoduje jedynie jeszcze większe jej uszkodzenie. Tak samo kiedy człowiek dotknięty nieszczęściem odpowiada na to buntem, narzekaniami i zatroskaniem, jedynie powiększa swoje nieszczęście.

Kwestia Druga

Nieszczęścia natury fizycznej rosną, gdy postrzegamy je jako duże, a kurczą się, gdy są postrzegane jako małe. Przykładowo, nocą przychodzi do kogoś sen - jeśli zwrócimy na niego uwagę, zacznie rosnąć i rosnąć, jeśli nie, ulotni się. Tak samo, jeśli ktoś stara się odpędzić atakujący go rój pszczół, staną się bardziej agresywne, natomiast gdy człowiek nie zwróci na nie uwagi, rozpierzchną się i odlecą. Jeśli zatem uważamy przeciwności natury fizycznej za wielkie, jeśli sami nadajemy im znaczenie, będą rosły, a z winy naszego niepokoju wyjdą ze sfery wyłącznie cielesnej, by zapuścić korzenie w naszych sercach. Rezultatem tego będzie schorzenie duchowe, wokół którego oplecie się nieszczęście natury zewnętrznej, by stać się niezniszczalnym. Jeśli jednak usuniemy trwogę poprzez zadowolenie z Bożego dekretu i całkowite zaufanie Bogu, nieszczęście natury cielesnej zacznie się stopniowo zmniejszać, aż wyschnie i sczeźnie, tak jak drzewo, od którego odcięto korzenie.

Pewnego razu dla opisania owej prawdy ułożyłem następujące wersy:

— 18 —

Nie szlochaj z powodu przeciwności, nieszczęśniku, przyjdź i zaufaj Bogu!

Wiedz, że lamentowanie tylko umacnia twe nieszczęście i jest wielkim błędem.

Znajdź Tego, Który zesłał nieszczęście, a dowiesz się, że jest ono rozkosznym darem spośród Jego darów.

Porzuć zatem płacz i złóż Mu podziękowania, jak słowik uśmiechaj się przez łzy!

Jeśli Go nie odnalazłeś, wiedz, że cały ten świat jest cierpieniem spośród cierpień, ulotnością i stratą.

Dlaczegóż więc biadasz z powodu drobnej przeciwności, kiedy świat wokół ciebie jest pełen niedoli? Przyjdź i zaufaj Bogu!

Zaufaj Bogu! Śmiej się nieszczęściu w twarz, a i ono się roześmieje. Kiedy się roześmieje, osłabnie, przekształci się i zmieni.

Jeśli podczas pojedynku śmiejemy się w twarz strasznemu przeciwnikowi, jego wrogość maleje, staje się zwyczajnym żartem, aż znika, zmieniając się w chęć pojednania. Jeśli staniemy w obliczu nieszczęścia, ufając Bogu, efekt będzie podobny.

Kwestia Trzecia

Każda epoka ma określone cechy. W naszych czasach, w wieku niedbałości, przeciwności zmieniły swój kształt. W pewnych czasach i dla pewnych ludzi pozorne nieszczęścia w rzeczywistości są raczej przejawami łaski Bożej. Ponieważ uważam, że ci, których w dzisiejszych czasach dotykają choroby, są szczęśliwi - pod warunkiem, że choroby nie osłabiają ich wiary - nie zdarza mi się sprzeciwiać się dolegliwościom i nieszczęściom ani nie współczuję tym, na których zostały one zesłane. Kiedykolwiek napotykam młodego człowieka, dotkniętego chorobą czy strapieniem, widzę, że przejmuje się on swoimi obowiązkami religijnymi i sprawami życia ostatecznego znacznie bardziej niż jego rówieśnicy. Wnioskuję z tego, że dla takich ludzi choroba nie stanowi nieszczęścia, lecz raczej dar od Boga. To prawda, że choroba przyprawia człowieka o strapienie podczas krótkiego i ulotnego życia doczesnego, lecz równocześnie jest korzystna dla jego życia ostatecznego, a odpowiednią postawę podczas niej należy traktować jako rodzaj aktu czci. Gdyby człowiek był zdrowy, nie zachowałby stanu, który cieszy go, kiedy jest chory, a w wyniku zapalczywości właściwej dla młodego wieku oraz wskutek hulaszczej natury naszych czasów oddałby się rozpuście.

— 19 —

Podsumowanie

Wszechmocny Bóg w celu ukazania Swojej nieskończonej potęgi i nieograniczonego miłosierdzia uczynił nieodłącznymi dla człowieka nieskończoną bezsilność i nieograniczone potrzeby. Dodatkowo, celem ukazania bezkresnego haftu, utkanego z Jego Najpiękniejszych Imion, stworzył człowieka niby maszynę zdolną do odczuwania nieskończonej ilości rodzajów tak dolegliwości, jak również rozkoszy. We wnętrzu maszyny, jaką jest człowiek, znajdują się setki różnych przyrządów, a każdemu z nich Bóg przypisał różne cierpienia i przyjemności, różne obowiązki i nagrody za ich wykonywanie. Wszystkie Jego Najpiękniejsze Imiona przejawiają się zarówno w "makroczłowieku", jakim jest nasz świat, jak i w mikrokosmosie, jakim jest człowiek. Korzyści (jak zdrowie czy dobre samopoczucie) i przyjemności czynią człowieka składającym podziękowania Bogu i pobudzają maszynę, jaką jest ludzkie ciało, do wykonywania jej rozlicznych funkcji, aż człowiek staje się podobny fabryce wytwarzającej owe podziękowania.

Podobnie dzięki nieszczęściom, chorobom, cierpieniom i innym czynnikom, wprawiającym maszynę w ruch, inne tryby maszyny poruszają się i obracają. Kopalnia słabości, bezsilności i ubóstwa, nieodłącznie związana z ludzką naturą, została stworzona po to, by działała. Taka kolej rzeczy wywołuje w człowieku stan, w wyniku którego poszukuje on u Boga schronienia i pomocy nie tylko słowem, ale też językiem wszystkich swoich członków. Poprzez takie zdarzenia człowiek staje się podobny do piszącego pióra, zawierającego w sobie tysiące innych piór. Zapisuje ustaloną dla niego drogę jego egzystencji na stronie swojego życia doczesnego lub na tablicy w świecie porównań, wytęża siły, by wypowiadać Najpiękniejsze Imiona Boże, staje się poematem na cześć chwały Boga Jedynego i w ten sposób wypełnia obowiązki wynikające z jego natury.