Błyskawice
— 6 —

Błysk Pierwszy

Prośba, jaką wzniósł do Boga Jonasz, syn Amittaja (pokój niech będzie z nim i z naszym Prorokiem Muhammadem), to potężna i skuteczna suplikacja, będąca równocześnie najskuteczniejszą, jeśli chodzi o uzyskanie odpowiedzi na modlitwę. A oto, jaki jest sens znanej historii Jonasza (niech będzie z nim pokój):

Jonasz został wrzucony w morze, a następnie połknęła go wielka ryba. Na morzu szalał sztorm, noc była burzliwa i ciemna, znikąd nadziei. Jednak kiedy Jonasz (niech będzie z nim pokój) był w takiej sytuacji, jego błaganie:

﴿ لَٓا اِلٰهَ اِلَّٓا اَنْتَ سُبْحَانَكَ اِنّ۪ى كُنْتُ مِنَ الظَّالِم۪ينَ ﴾

tało się dla niego drogą do szybkiego ocalenia. Oto, w czym tkwiła tajemnica mocy tej suplikacji:

Jonasz znajdował się w sytuacji, w której nie mógł czegokolwiek uczynić, a do ocalenia potrzebował pomocy Tego, Który poprzez Swój rozkaz może podporządkować Sobie rybę i morze, noc i niebo. Noc, morze i wielka ryba zjednoczyły się przeciwko Jonaszowi. Tylko Ten, Który poprzez Swój rozkaz może nad nimi zapanować, mógł przenieść go na bezpieczny ląd. Nawet gdyby wszystkie stworzenia zostały sługami i pomocnikami Jonasza, nie przyniosłoby mu to żadnego pożytku, ponieważ jakiekolwiek ich czyny nie odniosłyby żadnego skutku. Kiedy tylko Jonasz ujrzał okiem całkowitej pewności, że nie ma innej ucieczki, jak tylko do Tego, Który Sam jest przyczyną wszelkich innych przyczyn i zarządzającym wszelkimi uczynkami, kiedy światło jedności Bożej odsłoniło dla niego całe jej znaczenie, raptem dzięki swej modlitwie był w stanie zapanować nad nocą, morzem i wielką rybą. Dzięki światłu jedności Boga spowodował, że brzuch ryby stał się dla niego jak okręt podwodny, a kipiące morze, które w swej straszliwości przypominało wybuchający wulkan, przekształciło

— 7 —

się w spokojną równinę, w miejsce dobre na przyjemną wycieczkę. Poprzez światło Bożej jedności Jonasz mógł zmieść z oblicza nieba wszystkie chmury, a nad swoją głową umieścić księżyc jako latarnię. Stworzenia, które napierały na Jonasza i zagrażały mu ze wszystkich stron, teraz ukazały mu przyjazne oblicza. Ostatecznie osiągnął zbawienny brzeg, gdzie leżąc pod krzewem rycynusowym, rozmyślał o wielkiej łasce swojego Pana.

Obecnie jesteśmy w sytuacji po stokroć bardziej przerażającej niż ta, w której znalazł się Jonasz (niech będzie z nim pokój). Naszą nocą jest przyszłość. Kiedy spojrzymy na nią i na to, jak ją lekceważymy, jawi się po stokroć ciemniejsza i bardziej straszliwa niż noc, w którą Jonasz został wrzucony do morza. Naszym morzem jest obracająca się Ziemia. Każda fala tego morza niesie z sobą tysiące zwłok, zatem jest tysiąckroć bardziej przerażająca niż morze, w którym znalazł się Jonasz (niech będzie z nim pokój). Naszą rybą są kaprysy naszych dusz, które to kaprysy usiłują wstrząsnąć podstawami naszego życia wiecznego i zniszczyć je, co może nam zaszkodzić po tysiąckroć bardziej, niż ryba zaszkodziła Jonaszowi. Ryba Jonasza mogła zniszczyć jedynie sto lat jego życia doczesnego, natomiast nasza stara się zniszczyć nieprzemijające życie ostateczne, trwające setki i miliony lat. Oto, w jakim stanie naprawdę się znajdujemy. Powinniśmy zatem, naśladując Jonasza (niech będzie z nim pokój), odwrócić się od wszelkich przyczyn, a ucieczki szukać jedynie u Tego, Kto jest przyczyną wszystkich przyczyn, naszym Panem i Jedynym, Który utrzymuje nas przy życiu. Powinniśmy powiedzieć:

﴿ لَٓا اِلٰهَ اِلَّٓا اَنْتَ سُبْحَانَكَ اِنّ۪ى كُنْتُ مِنَ الظَّالِم۪ينَ ﴾

zrozumieć z całkowitą pewnością, że jedynie On może oddalić od nas szkodę, jaką niosą nam przyszłość, ten świat i kaprysy naszych dusz, zjednoczone przeciw nam z powodu naszej niedbałości i kroczenia za złym przewodnictwem. Przyszłość podlega Jego rozkazowi, świat - Jego sądowi, a nasze dusze - Jego zarządzeniu.

Jakaż może istnieć przyczyna inna niż Stwórca niebios i ziemi, Który zna nawet najdrobniejsze i najbardziej skryte myśli naszych serc, Który może rozświetlić dla nas przyszłość poprzez udowodnienie istnienia ży cia ostatecznego, Który może ocalić nas przed miriadami miażdżących fal tego świata? Nie, oprócz Tego, Którego istnienie jest konieczne, nie istnieje nic, co w jakikolwiek sposób mogłoby udzielić nam pomocy i wybawić nas wbrew Jego przyzwoleniu i wbrew Jego rozkazowi.

— 8 —

Jeśli będziemy uważali za rezultat błagania Jonasza to, że wielka ryba stała się dla niego pojazdem czy też okrętem podwodnym, morze - spokojną równiną, a księżyc łagodnie rozświetlił dla niego noc, my także powinniśmy wznieść do Boga tę samą suplikację:

﴿ لَٓا اِلٰهَ اِلَّٓا اَنْتَ سُبْحَانَكَ اِنّ۪ى كُنْتُ مِنَ الظَّالِم۪ينَ ﴾

oprzez frazę "nie ma boga, jak tylko Ty" (ar. la ilaha illa Ant) rozciągamy spojrzenie Bożego miłosierdzia nad naszą przyszłością; poprzez słowa "Tobie niech będzie chwała" (subhanak) rozciągamy je nad naszym światem, a poprzez wyrażenie "zaprawdę, byłem wśród niesprawiedliwych" (inni kuntu mina zzalimin) - nad naszymi duszami. Nasza przyszłość staje się zatem rozświetlona światłem wiary i podobnym do księżycowego światłem Koranu, a groza i trwoga nocy przekształcają się w spokój i radość. Tak samo, zaokrętowani na statek prawdy islamu, zbudowany w stoczni Najmędrszego Koranu, możemy bezpiecznie przeprawić się przez morze naszej doczesnej siedziby, które za sprawą przemiennego następowania życia i śmierci jest zapełnione nieprzeliczonymi zwłokami unoszonymi na falach lat oraz wieków i ciskanymi w nicość. Gdy już zajmiemy miejsca na pokładzie tego statku, możemy dotrzeć do brzegu zbawienia i wypełnić obowiązek naszego życia. Nawałnica i szalejące morze objawią nam jak na ekranie szereg rozkosznych obrazów, a zamiast budzić grozę i przerażenie, zachwycą nas, staną się źródłem pieszczoty dla oczu i rozjaśnią spojrzenie naszych refleksji i kontemplacji. Dzięki czystości tajemnicy Koranu, dzięki wpływowi jego kryterium rozróżniania między prawdą a fałszem, nasze dusze nie będą dłużej dosiadać nas samych, lecz zamiast tego to one staną się dla nas wierzchowcami, a gdy ujeździmy je, staną się dla nas skutecznym środkiem do osiągnięcia wiecznego życia w Raju.

— 9 —
Podsumowanie

Człowiek, zgodnie z ogólną naturą swojego istnienia, jest jak chory, którym wstrząsają malaryczne dreszcze. Cierpi z powodu drgań i trzęsień ziemi, jak również dlatego, że spodziewa się największego cierpienia wszystkich istot w Dniu Zmartwychwstania. Jak lęka się nieskończenie małej bakterii, tak lęka się spadającej gwiazdy, kiedy ta pojawia się między ciałami niebieskimi. Jak kocha swój dom rodzinny, tak kocha cały szeroki świat. Jak kocha swój mały ogródek, tak żarliwie kocha nieskończony i wieczny Raj. Tylko Jedyny prawdziwie zasługujący na cześć człowieka, jego Pan, Zbawiciel, Ten, Który daje człowiekowi schronienie i jest celem jego wędrowania, może być Tym, Który obejmuje Swoją potęgą i trzyma w Swej władzy cały świat, Tym, pod Którego rozkazami pozostaje zarówno atom, jak planeta. Dlatego człowiek powinien nieprzerwanie powtarzać za Jonaszem (niech będzie z nim pokój):

﴿ لَٓا اِلٰهَ اِلَّٓا اَنْتَ سُبْحَانَكَ اِنّ۪ى كُنْتُ مِنَ الظَّالِم۪ينَ ﴾

﴿ سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ ﴾