Wszechświat w swej całości jest największym dowodem, który głosi chwałę Boga i Jego jedność swymi zarówno widocznymi, jak i niewidzialnymi językami. Tak, wszechświat tubalnym głosem recytuje jedność Boga, mówiąc:
NIE MA BOGA, JAK TYLKO ON!
Wszystkie jego cząsteczki i komórki, wszystkie jego części są językami wspominającymi Boga. Wszystkie razem oznajmiają owym tubalnym głosem:
NIE MA BOGA, JAK TYLKO ON!
Ich języki są różne, a głosy mają różną wysokość, lecz wszystkie jednoczą się we wspominaniu Go, mówiąc:
NIE MA BOGA, JAK TYLKO ON!
Wszechświat jest "makroczłowiekiem", wspomina Boga dźwięcznym głosem, podczas gdy wszystkie jego części i cząsteczki dołączają swe cienkie głosiki do jego potężnego głosu. Wszystkie jednym głosem oznajmiają:
NIE MA BOGA, JAK TYLKO ON!
Świat na swej orbicie recytuje wersety Koranu, wspominając Boga, zaś świt Koranu rozsiewa jego światło. Wszystkie istoty posiadające dusze wyrażają koncepcję:
NIE MA BOGA, JAK TYLKO ON!
Wszystkie wersety chwalebnego Rozróżnienia między prawdą a fałszem, owego wyraźnego dowodu Bożej jedności, które są mówiącymi prawdę językami, wszystkie jego promienie, które są blaskami wiary, wszystkie razem oznajmiają:
NIE MA BOGA, JAK TYLKO ON!
Jeśli przyłożysz ucho do piersi owego Rozróżnienia, w jej najdalszej głębi usłyszysz wyraźny, niebiański głos, który recytuje:
NIE MA BOGA, JAK TYLKO ON!
Ów głos jest całkowicie wzniosły, całkowicie poważny, prawdziwie szczery, w największym stopniu dobrze znany, całkowicie przekonujący, przystrojony dowodami. Wciąż i na nowo oznajmia on:
NIE MA BOGA, JAK TYLKO ON!
Każdy z sześciu aspektów owego świetlistego dowodu jest przejrzysty; znajduje się na nim lśniąca pieczęć cudowności; lśni w nim światło przewodnictwa, które mówi:
NIE MA BOGA, JAK TYLKO ON!
Tak, poza nim znajduje się misternie tkana logika i wytworny dowód; po jego prawej stronie znajduje się dociekanie inteligencji; rozum potwierdza to, co znajduje się z każdej jego strony, mówiąc:
NIE MA BOGA, JAK TYLKO ON!
Po jego lewej stronie znajduje się wezwanie świadomości do tego, by również zaświadczyła jedność Boga; przed nim znajduje się czyste dobro; jego celem są szczęście i pomyślność, a jego kluczem w każdej chwili są słowa:
NIE MA BOGA, JAK TYLKO ON!
Jego wsparcie pochodzi z niebios; jest on czystym Objawieniem Boga. Każdy z owych sześciu aspektów jest świetlisty i ukazuje się w jego konstelacjach.
NIE MA BOGA, JAK TYLKO ON!
Czyż jakiekolwiek złodziejskie podejrzenie, jakakolwiek potajemna wątpliwość, jakakolwiek zdradziecka ułuda może zakraść się do owego olśniewającego zamku, którego wyniosłymi murami są sury? Zaiste, każde jego słowo anielskim głosem mówi:
NIE MA BOGA, JAK TYLKO ON!
Potężny Koran jest oceanem potwierdzającym Bożą jedność. Za przykład weźmiemy jedną kroplę z tego oceanu, jedną surę: surę Al-Ichlas (sura 112), jedyną delikatną wzmiankę spośród niezliczonych napomknień Koranu. Jej sześć fraz (trzy negujące i trzy potwierdzające) odrzuca wszelkiego rodzaju przypisywanie towarzyszy Bogu, a także udowadnia siedem aspektów potwierdzenia Bożej jedności.
Fraza Pierwsza: قُلْ هُوَ "Powiedz, Muhammadzie: On nie ma żadnego towarzysza" oznacza, że Bóg ze Swej definicji jest Absolutem. Częścią owej definicji jest wyrażenie:
Jest to aluzja do empirycznego potwierdzenia Bożej jedności. Jeśli dostrzegające prawdę spojrzenie zagłębi się w Bożej jedności, wówczas mówi:
Fraza Druga: Słowa: اَللّٰهُ اَحَدٌ On, Bóg Jeden... są wyraźnym potwierdzeniem jedności Boga w Jego boskości. Rzeczywistość oznajmia językiem prawdy:
NIE ISTNIEJE NIC GODNEGO CZCI, JAK TYLKO ON!
Fraza Trzecia: اَللّٰهُ الصَّمَدُ "A Bóg jest Wieczny i ponad wszelką potrzebę" jest muszlą, w której znajdują się dwie perły potwierdzenia Bożej jedności. Pierwsza z nich jest potwierdzeniem jedności Boga w Jego wszechwładzy. Tak, oznajmia ona językiem porządku panującego we wszechświecie:
NIE ISTNIEJE INNY STWÓRCA, JAK TYLKO ON!
Druga perła jest potwierdzeniem jedności Boga w Jego samoistnieniu. Tak, cały wszechświat oznajmia językiem tego, iż potrzebuje odnoszącej skutek mocy, zarówno dla powołania go do istnienia, jak i dla przetrwania jego istnienia:
NIE ISTNIEJE INNY SAMOISTNY, JAK TYLKO ON!
Fraza Czwarta, która mówi, że لَمْ يَلِدْ "Bóg nie zradza", kryje w sobie potwierdzenie jedności Boga w Jego chwale, odrzucającej każdy rodzaj przypisywania Bogu towarzyszy, a także stanowczo obala twierdzenia niewiary. Oznacza ona, że ten, kto podlega zmianie lub podziałowi, kto się rozmnaża, ten nie może być ani Bogiem, ani Stwórcą, ani Samoistnym.
Słowo لَمْ lam (ar. nie) wyraża negację, odrzuca koncepcję potomstwa i bluźnierstwo zakładające ojcostwo Boga.
Większa część prądów ludzkiego zbłądzenia wzięła swój początek stąd, że w różnych czasach przypisywano Bogu towarzyszy, uważając za nich czy to "dziesięć geniuszy intelektu", czy to aniołów, czy to twierdząc, że Jezus (niech będzie z nim pokój) lub 'Uzajr mieli być synami Boga.
Fraza Piąta: وَ لَمْ يُولَدْ "Ani nie został On zrodzony" wskazuje na potwierdzenie przedwieczności Boga i Jego jedności. Ten, którego istnienie nie jest konieczne ani ten, kto nie jest przedwieczny, nie może być Bogiem. Oznacza to, że ten, kto został stworzony w określonej chwili, kto pochodzi od swego przodka, nie może być Obrońcą i Opiekunem całego wszechświata.
Przyczynowość, oddawanie czci gwiazdom, bałwochwalstwo, naturalizm: wszystkie one są rodzajami przypisywania Bogu towarzyszy, wszystkie są etapami zbłądzenia.
Fraza Szósta: وَ لَمْ يَكُنْ "I nie istnieje nikt, kto byłby Mu podobny" jest wszechstronnym potwierdzeniem Bożej jedności. Z negacji poprzez słowo لَمْ lam można wywnioskować, że Bóg nie ma podobnego Sobie, równego Sobie ani towarzysza - ani w Swej istocie, ani w Swych atrybutach, ani w Swym działaniu.
Co do znaczenia, każda z owych fraz zarówno wynika z pozostałych, jak udowadnia pozostałe; ich dowody są uporządkowane i ułożone we właściwej kolejności w fortecy sury Al-Ichlas.
Oznacza to, że sura Al-Ichlas mieści w sobie - w sposób właściwy dla jej postaci - trzydzieści innych sur, ułożonych we właściwej kolejności i we właściwym porządku, sama zaś jest źródłem ich promieniejącego brzasku.
Moi drodzy, wierni bracia!
Ten fragment został spisany zarówno w Dopisku, jak również w zakończeniu Cudowności Koranu. W ciągu kilku dni wyślemy inny ważny fragment.
Poprzez tajemnicę przypadającej w ramadanie, błogosławionej Nocy Przeznaczenia (ar. Lajlat al-Qadr); poprzez tajemnicę mądrości, z jaką ofiarowuje ona osiemdziesiąt trzy lata duchowego życia; poprzez tajemnicę solidarności w szczerości intencji oraz współuczestnictwa w uczynkach dotyczących życia ostatecznego, każdy z wiernych uczniów Światła otrzyma tę nadzwyczajną duchową nagrodę. Wielce silny dowód tego jest następujący: W owym kręgu, do którego należy czterdzieści tysięcy, a raczej sto tysięcy szczerych i prawdziwych wiernych (ar. mu'minun), znajdzie się nie jeden lub dwaj, nie dziesięciu lub dwudziestu, lecz raczej setki takich ludzi, których udziałem najprawdopodobniej stanie się prawda Nocy Przeznaczenia.
Zwracając nas samych oraz was samych ku owej prawdzie, poprzez tajemnicę szczerości intencji oraz tajemnicę współuczestnictwa w uczynkach dotyczących życia ostatecznego, podczas błogosławionego miesiąca ramadan możemy uważać, że każdy z nas działa w imieniu nas wszystkich, będąc spośród naszych przyjaciół, zaś przyjmując literę nun za pierwszą osobę liczby mnogiej w słowach takich, jak:
O, Boże! Ocal nas (od Ognia - uz. red. pol.), zmiłuj się nad nami, wybacz nam, ześlij nam sukces, poprowadź nas drogą prostą i uczyń Noc Przeznaczenia w tym miesiącu ramadan prawdziwie lepszą od tysiąca miesięcy, przez cały czas możemy żywić intencję, zgodnie z którą końcówka -na obejmuje wszystkich braci. Z ową intencją szczególnie dopomagajcie najsłabszemu z waszych braci w jego trudnym obowiązku.
Moi drodzy, wierni bracia!
Winszujemy wam, nam samym, kręgowi Traktatów Światła, a szczególnie wojownikowi Tahirowi z okazji ukazania się dzieła Łird al-a'zam al-Qur'an w takiej postaci. Tak, poprzez wydrukowanie go zostały wypełnione dwa wspaniałe obowiązki:
Pierwszy: Dzieło to otworzyło bezprecedensową epokę w wydawaniu cudownie spisanego Wszechmądrego Koranu oraz Traktatów Światła spisanych tak, by zostały ukazane ich cuda.
Drugi: Jest to kwestia nadzwyczajnej nagrody, jaką wydanie owego dzieła zapewniło Tahirowi, Hafizowi Alemu oraz ich przyjaciołom. Jasno ukazuje to fakt, że w sposób, jakiego nigdy nie widziano w podobnych drukach oraz publikacjach, dzieło to wygląda jak fotograficzny obraz pisma (ar. hatt) Tahira. Ktokolwiek spojrzy na jego strony, powie: "To nie jest druk, to charakter pisma Tahira".
Jako że zarówno moje zasoby papieru, jak i mój czas są ograniczone, przesyłam wszystkim moje wieczne pozdrowienie pokoju.
Moi drodzy, wierni bracia!
Podczas tego świętego miesiąca ramadan wielce potrzebowałem unikania spraw zewnętrznych oraz zapomnienia o świecie, jednakże niestety, ahl ad-dunja zmuszają nas do tego, abyśmy od czasu do czasu przyglądali się światu. In sza'a-llah, jako że naszą intencją w owym spoglądaniu na świat była służba wierze, również można uważać je za rodzaj aktu czci.
Tak, jak nasi nieprzyjaciele nękają was, tak w ten sam sposób sprawiają, że również my na różne sposoby odczuwamy ich ataki. Jednak - wszelkie podziękowania należą się Wszechmocnemu Bogu - ich ataki spaliły na panewce, a ostatecznie wspomogły podboje Traktatów Światła. Jeśli chodzi o sprzeciwy pewnego starego człowieka ze Stambułu, to wojownik Nazif pisze, że posłużyły one podbojom Traktatów Światła oraz temu, by zalśniły one w Stambule. Pomniejsze ataki przeciwko nam, dokonywane na różne sposoby, również dają takie rezultaty. Obecnie jednak nasi wrogowie uciekli się do środków niemożliwych do pomyślenia, aby zaszczepić wahanie i obojętność wobec Traktatów Światła, wykorzystując pewnych bezradnych hodżów oraz sufich, a to w następujący sposób:
Mówią oni: "Said nie trzyma przy sobie innych ksiąg, co znaczy, że nie uznaje ich i nie pochwala. Ponieważ nie darzy całkowitym szacunkiem Imama Ghazalego (oby Bóg się nad nim zmiłował), nie nosi przy sobie jego ksiąg". Używając tak dziwacznych i bezsensownych słów wywołują oni zamieszanie. Tymi, którzy wykonują ów przebiegły plan, są działający w ukryciu ludzie ateizmu, zaś oni wykorzystują łatwowiernych hodżów oraz niektórych sufich.
Mówimy na to: Niech Bóg uchroni po stokroć! Traktaty Światła oraz ich uczniowie nie dość, że nie potępiają Imama Ghazalego ani mojego jedynego nauczyciela, łączącego mnie ze szlachetnym Imamem 'Alim (niech Bóg będzie z niego rad), to jeszcze pracują ze wszystkich sił nad ocaleniem i zachowaniem metody, jaką tamci się posługiwali, odpierając ataki ludzi zbłądzenia.
Jednakże w ich czasach owe przerażające ataki ateistów nie osłabiały filarów wiary. Ponadto broń, jakiej owi wielcy ludzie prawdy (ar. muhaqqiqun), wielcy uczeni oraz mudżtahidowie używali w naukowych i religijnych debatach toczonych wedle wymagań ich czasów, można osiągnąć jedynie po długim czasie, a prócz tego za jej pomocą nie można odnieść zwycięstwa nad wszystkimi wrogami dnia
dzisiejszego. W rezultacie, jako że Traktaty Światła znalazły w Koranie, owej Księdze cudownej wystawy, broń szybszą i ostrzejszą, która może ściąć głowy wszystkich wrogów, nie uciekają się do korzystania z broni wykutej w warsztacie owych błogosławionych i świętych ludzi. Jako że Koran stał się w zupełności doskonałym nauczycielem Traktatów Światła, będąc autorytetem, źródłem i mistrzem ich wszystkich, jako że czas oraz nasza liczba są ograniczone, nie mamy czasu na to, aby korzystać z owych świetlistych dzieł.
Ponadto ludzie, którzy zajmują się tymi księgami i wypełniają owe obowiązki, są po stokroć bardziej liczni od uczniów Traktatów Światła, zatem im pozostawiamy ten obowiązek. Poza tym, niech Bóg uchroni! Miłujemy błogosławione dzieła tych świętych nauczycieli całym naszym jestestwem, jednak każdy z nas ma tylko jedną głowę, jedną rękę i jeden język, a stawiamy czoła tysiącom napastników. Nasz czas jest ograniczony. Jako że uważamy Traktaty Światła za ostateczną broń w rodzaju karabinu maszynowego, jesteśmy zobowiązani do tego, aby mocno się ich trzymać i być z nich zadowolonymi.
Świadomie napisaliśmy na początku listu:
O, Boże, po tylekroć, ile jest dziesiątych części wszystkich minut miesiąca ramadan, jednak z powodu rozmaitych innych zajęć nie ukończyliśmy tego listu. Wtedy przyszedł błogosławiony list Atifa. Zaczynał się on od słów:
O, Boże, po tylekroć, ile jest dziesiątych części wszystkich minut miesiąca ramadan i sprawił, że czekaliśmy, aż owe słowa ukażą przykład tałafuq, przez jaki są zgodne z początkiem naszego listu. Jako wspaniała usługa oddana Światłu, olśniewające pisma, które Atif wysłał wcześniej do tego miasta, spisane jego piórem pełnym cudów (tur. keramat) z intencją wysłania Traktatów Światła, aby dopomogły nam w tym regionie, są ofiarą złożoną przez niego osobiście, jednakże on sam również wielce ich potrzebuje.
W imieniu tutejszych uczniów Traktatów Światła rozciągamy na jego osobę tysiące pochwał oraz gratulujemy mu wykonania owej służby. Ujrzenie tego, że jego pióro pełne cudów odwróciło się od ponętnych tajemnic tałafuq i w zupełności objęło publikowanie Traktatów Światła, sprawiło, że poczuliśmy się głęboko zobowiązani i zadowoleni. Niechaj
Wszechmocny Bóg pomnoży liczbę oddanych i szczerych uczniów jemu podobnych, amen.
Od czasu do czasu wspominacie w swych listach Siddika Suleymana wraz z jego minionymi zapałem, wiernością, więzią i głodem wiedzy. Aż po kres mego życia nigdy nie zapomnę jego wierności, spokoju serca i szczerej służby mnie samemu oraz Traktatom Światła.
Moi drodzy, wierni, oddani i szczerzy bracia! Moi poważni, prawdziwi przyjaciele w służbie Koranu!
Ostatnio, odnośnie do rozpowszechniania Błysków ze zbioru Traktatów Światła mówiących o szczerości intencji, a także w odniesieniu do jednego bądź dwóch pomniejszych wydarzeń, do mego serca dotarło surowe napomnienie. Zostanie ono spisane w trzech Punktach dotyczących hipokryzji (ar. rija).
Punkt Pierwszy: Nie może istnieć żadna hipokryzja w obowiązkowych uczynkach, które należą do kategorii fard i ładżib, w symbolach (ar. sza'ir) islamu, w podążaniu za znamienitą sunną ani w wyrzekaniu się tego, co zakazane (ar. haram). Okazywanie tych czynów publicznie nie może być uważane za hipokryzję - chyba że poprzez nadzwyczaj słabą wiarę człowiek z natury jest skłonny do hipokryzji. Zaprawdę, uczeni tacy, jak Hudżdżat al-Islam, Imam Ghazali (oby Bóg się nad nim zmiłował), wyjaśniają, że jawne ukazywanie aktów czci należących do symboli islamu przynosi większą nagrodę niż wykonywanie ich na osobności. Choć większą nagrodę przynosi odprawianie dobrowolnych aktów czci (ar. nałafil) na osobności, to w odniesieniu do symboli islamu, szczególnie w tej epoce innowacji religijnych (ar. bid'a), ukazywanie zaszczytu podążania za sunną oraz jawne okazywanie bogobojności (ar. taqła) w wyrzekaniu się tego, co zakazane (ar. haram) pośród tak ciężkich grzechów (ar. kaba'ir), będąc dalekim od hipokryzji, przynosi wielekroć większą nagrodę i jest o wiele bardziej czyste od wykonywania owych uczynków na osobności.
Punkt Drugi: Spośród powodów, które prowadzą ludzi ku hipokryzji, powodem pierwszym jest słabość wiary. Ci, którzy nie myślą o Bogu, będą oddawać cześć pozornym przyczynom i przyjmą
postawę hipokryzji poprzez egocentryzm wobec (innych - uz. red. tur.) ludzi. Dzięki potężnym lekcjom potwierdzonej wiary (tur. tahqiq-i iman), jakie otrzymują od Traktatów Światła, uczniowie Światła nie przywiązują żadnej wagi i żadnego znaczenia do pozornych przyczyn i do innych ludzi, aby mieli przejawiać hipokryzję wobec nich, kiedy wykonują swoje akty czci.
Powód drugi: Chciwość oraz ambicja prowadzą do hipokryzji jako służące przyciąganiu uwagi innych ludzi poprzez słabość i ubóstwo. Dostojeństwo wiary uczniów Traktatów Światła, jaką osiągnęli oni dzięki lekcjom Traktatów w temacie oszczędności, zadowolenia ze stanu posiadania, polegania na Bogu (ar. tałakkul) i przyjmowania tego, co jest im dane w życiu, in sza'a-llah uchroni ich od hipokryzji i egocentryzmu przejawianych przez wzgląd na korzyści tego świata.
Powód trzeci: Emocje takie jak żądza sławy, umiłowanie rangi, pragnienie zajmowania wysokiego stanowiska, bycia wyższym ponad równych sobie, bycia tym, na którego ludzie spoglądają łaskawie, obsesja czynienia czegoś na pokaz, a także zajmowanie niezasłużenie wysokiego stanowiska poprzez ukazywanie fałszu - prowadzą ludzi do hipokryzji. Uczniowie Traktatów Światła przekształcają "ja" w "my", to jest wyrzekają się ego (ar. ananijja) i pracują w imieniu zbiorowej osobowości duchowej kręgu Traktatów Światła, mówiąc "my" zamiast "ja". Jak w przypadku metod używanych przez ludzi tariki dla ocalenia się od hipokryzji - takich, jak "zatracenie się w szejku", "zatracenie się w Proroku" czy zabijanie nakazującej zło duszy - metodą, za którą w tej epoce uczniowie Traktatów Światła podążają czynem, jest "zatracenie się pośród braci". Oznacza to, iż rozpuszczają oni swe osobowości w zbiorowej osobowości duchowej swych braci i stosownie do tego postępują. Jak ludzie prawdy zostali ocaleni od hipokryzji, tak w ten sam sposób, dzięki owej tajemnicy, uczniowie Światła również będą od niej ocaleni, in sza'a-llah.
Punkt Trzeci: W terminach określających obowiązki religijne wysiłki czynione dla zyskania uznania ludzi oraz wzniosłych manier i stanów, jakie człowiek spodziewa się osiągnąć na owej stacji, nie stanowią egocentryzmu ani hipokryzji i nie powinny być za takowe uważane - chyba że człowiek wykorzystuje ów obowiązek i czyni go podążającym za ego.
Tak, podczas wykonywania obowiązków swego stanowiska imam może jawnie ukazywać i wypowiadać tasbih; w żaden sposób nie można uważać tego za hipokryzję. Jednakże wówczas, gdy nie wykonuje obowiązków wynikających z jego stanowiska, jako że hipokryzją (ar. rija) może być
sprawianie, by inni wyraźnie słyszeli odmawiany przez niego tasbih, większą nagrodę przyniesie odmówienie go w ciszy.
W ich rozpowszechnianiu religii, w oddawaniu przez nich czci Bogu, w podążaniu za sunną, w ich bogobojności (ar. taqła) i wystrzeganiu się grzechów ciężkich (ar. kaba'ir) prawdziwi uczniowie Traktatów Światła mogą być uważani za tych, którzy wykonują obowiązek w imię Koranu. In sza'a-llah, nie będzie to hipokryzją (ar. rija) - chyba że wkroczyli oni do kręgu Traktatów Światła z intencją zyskania jakichś korzyści doczesnych.
Miałem napisać więcej, lecz stan zastoju sprawił skrócenie omówienia tego tematu.