Zakończenie Słowa Czternastego
[1]
[2]
(Cios wymierzony niedbałym i lekcja będąca ostrzeżeniem).
O, moja nieszczęsna duszo, pogrążona w niedbalstwie, która postrzegasz to życie jako słodkie, zapomniałaś o życiu ostatecznym, a poszukujesz jedynie dóbr tego świata! Czy wiesz, co przypominasz? Strusia! Strusia, który widzi myśliwego, lecz nie może latać, więc chowa głowę w piasek, myśląc, że myśliwy go nie zobaczy, tymczasem to tylko jego oczy pozostają zamknięte i nie widzą myśliwego. O, moja duszo, rozważ poniższe porównanie, a zobaczysz, że dostrzeganie jedynie tego świata przekształca wielką przyjemność w dotkliwy ból:
Wyobraź sobie, że w tej wiosce, to jest w Barli, mieszkają dwaj mężczyźni. Dziewięćdziesięciu dziewięciu spośród setki przyjaciół jednego z nich wyjechało do Stambułu, gdzie dobrze im się wiedzie. Pozostał tylko jeden, który również tam wyjedzie. Z tego powodu ów człowiek tęskni za Stambułem i myśli o nim, pragnąc dołączyć do swych przyjaciół. Jeśli zostanie mu powiedziane, by również tam wyjechał, będzie uradowany i wyjedzie szczęśliwy. Jeśli chodzi o drugiego mężczyznę, dziewięćdziesięciu dziewięciu jego przyjaciół również wyjechało, jednak niektórzy przepadli bez śladu, zaś inni odeszli do miejsc, których nigdy nie widziano. Ów człowiek wyobraża sobie, że jego przyjaciele odeszli i zginęli w kompletnej niedoli. Ten nieszczęśnik zaznajamia się zatem z jednym człowiekiem, który jest w wiosce gościem, by ich zastąpił, i pragnie w ten sposób znaleźć pocieszenie, by dzięki owemu znajomemu zapomnieć o boleściach rozłąki.
O, moja duszo! Ten, który był umiłowanym przez Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a także niemal wszyscy twoi przyjaciele, przekroczyli drzwi grobu. Jeden lub dwaj, którzy jeszcze pozostali, również stąd odejdą. Niech zatem nie przeraża cię śmierć; nie lękaj się
grobu i nie odwracaj od niego swojej głowy. Mężnie spójrz na grób i wsłuchaj się w to, czego od ciebie żąda. Jak mężczyzna roześmiej się śmierci prosto w twarz i spójrz, czego ona wymaga. Strzeż się, nie bądź niedbała i podobna drugiemu człowiekowi z powyższego porównania.
O, moja duszo! Nie mów: "Czasy się zmieniły; żyjemy w innej epoce, w której każdy pogrążony jest w sprawach tego świata i oddaje cześć życiu doczesnemu. Każdy upił się walką o środki do życia", jako że śmierć jest niezmienna, a rozłąka również nie zmieniła się ani nie stała się wieczną. Bezsilność i ubóstwo człowieka nie zniknęły, lecz wzrosły, a jego podróż nie została przerwana, lecz odbywa się coraz szybciej.
Nie mów również: "Jestem taka, jak każdy inny", ponieważ przyjaciele towarzyszą ci tylko do drzwi grobu, zaś za owymi drzwiami pociecha z bycia razem w obliczu nieszczęścia nie będzie miała znaczenia. Nie przypuszczaj, że jesteś wolna i niezależna, ponieważ jeśli spojrzysz na gospodę tego świata okiem mądrości, ujrzysz, że żadna rzecz nie pozostaje bez porządku i określonego zamysłu. Jak zatem mogłabyś pozostawać poza owymi porządkiem i zamysłem? Zdarzenia tego świata, takie jak trzęsienie ziemi, nie są igraszkami przypadku. Widzisz na przykład, iż nadzwyczaj dobrze uporządkowane i pięknie haftowane szaty, z których jedna nakłada się na drugą, a równocześnie jedna zawiera się wewnątrz drugiej, szaty gatunków zwierząt i roślin, w które przyodziana jest ziemia, sa przyozdobione i ustrojone od góry do dołu w mądre zamysły i przykłady mądrości, a wiesz, że Ziemia obraca się i wiruje niczym pogrążony w ekstazie derwisz Mevlevi, w doskonałym porządku i pośród wzniosłych celów. Jak zatem jest możliwe, że ateiści przypuszczają, iż niektóre splamione śmiercią wydarzenia na ziemi, takie jak jej trzęsienia (które wyglądają tak, jakby Ziemia strząsała z siebie ciężar różnych form niedbalstwa, jakie potępia, zwłaszcza jeśli dotyczą one wiernych), miały być bezcelowym wynikiem przypadku? Jak to możliwe, by miały one ukazywać jedynie bolesną stratę wszystkich, których dotknęły, by miały pozostawać bez żadnej rekompensaty i odchodzić w nicość, wtrącając ludzi w straszliwą rozpacz? Ci, którzy tak twierdzą, popełniają wielki błąd i dopuszczają się wielkiego zła. Zaiste, takie zdarzenia zachodzą na rozkaz Wszechmądrego i Najbardziej Litościwego, by przemijający majątek wiernych został im zapisany jako jałmużna i stał się trwałym. Trzęsienia ziemi są pokutą za grzechy ludzi, będącą wynikiem ich niewdzięczności wobec darów Boga. Nadejdzie dzień, w którym
ujarzmiona przez człowieka ziemia ujrzy, że jego dzieła, które miały ozdabiać jej oblicze, są skażone przypisywaniem towarzyszy Bogu Jedynemu i nie stają się przyczyną składanych Mu podziękowań, lecz są szpetne. Na rozkaz Stwórcy ziemia zetrze owe dzieła z całej swej powierzchni, by ją oczyścić. Na rozkaz Stwórcy ziemia zrzuci do Piekła tych, którzy przypisali Bogu towarzyszy, zaś tym, którzy składali Mu podziękowania, powie: "Przybywajcie i wejdźcie do Raju!".