Wiara i niewiara
— 206 —

Kwestia Czwarta

Objaśnienietej Kwestii również znajduje się w Przewodniku dla młodzieży. Pewnego razu bracia, którzy mi pomagają, zadali mi na-stępujące pytanie:

"Przez pięćdziesiąt dni" - a teraz minęło siedem lat od tej rozmowy - "w ogóle nie pytałeś o straszliwą wojnę światową [1], która pogrążyła cały świat w chaosie i jest ściśle związana z losem świata islamu, ani też nie byłeś jej ciekaw, podczas gdy pewni pobożni i uczeni ludzie porzucali zgromadzenia w meczetach i na wyścigi spieszyli, by słuchać radia. Czyż istnieje wydarzenie bardziej doniosłe od wojny? Czy też zaprzątanie uwagi jej sprawami jest w pewien sposób szkodliwe?"

Odpowiedziałem im:

Kapitał życia jest bardzo niewielki, a pracy do wykonania jest dużo. Istnieje wiele sfer, położonych jedna wewnątrz drugiej niczym okręgi o wspólnym środku, od sfer serca i żołądka człowieka, przez sfery jego domu i jego ciała, dzielnicy w której mieszka i jego miasta, jego ziemi, kraju, planety i ludzkości, aż do sfer istot żywych i świata. Każdy człowiek może posiadać pewne obowiązki w każdej z owych sfer, lecz najważniejszymi i najbardziej trwałymi są te, które dotyczą najmniejszej sfery, podczas gdy najmniej ważnymi i przemijającymi obowiązkami są te, które dotyczą największej, zatem zgodnie z tą analogią to, co największe, jest odwrotnie proporcjonalne do tego, co najmniejsze. Jednak największa sfera z powodu jej atrakcyjności sprawia, że człowiek zaniedbuje swoje ważne i konieczne obowiązki dotyczące sfery najmniejszej, zajmując się trywialnymi, zbędnymi i drugoplanowymi kwestiami. Owe bezwartościowe rzeczy niszczą kapitał życia człowieka i zabijają jego drogocenne życie. Czasami ten, kto z zaciekawieniem śledzi działania wojenne, zaczyna żarliwie wspierać jedną ze stron, spoglądając życzliwie na jej tyranię i stając się jej współuczestnikiem.

— 207 —

Odpowiedź na pierwszą część pytania: Tak, wydarzenie bardziej doniosłe od wojny światowej i sprawa ważniejsza od władzy nad światem rozpościera się nad głowami wszystkich ludzi, a zwłaszcza muzułmanów, zatem jeśli ktoś posiadałby bogactwo, siłę i rozsądek Anglików czy Niemców, bez wahania poświęciłby je wszystkie dla zwycięstwa w tej jednej sprawie, a jest ona następująca:

Polegając na tysiącach obietnic i gwarancji Tego, do Którego należy wszechświat, Który nim rozporządza, setki tysięcy najbardziej wybitnych przedstawicieli ludzkości, a także nieprzeliczona ilość jej gwiazd i przewodników - wszyscy jednomyślnie przekazali wieść (a niektórzy z nich rzeczywiście to ujrzeli) o tym, że przed wszystkimi ludźmi otwiera się sprawa, poprzez którą mogą albo zyskać dzięki wierze, albo też stracić wieczne majętności, rozległe jak cała ziemia, wraz z ich pałacami i ogrodami. Jeśli ludzie nie zaopatrzą się w dokument potwierdzający ich wiarę, poniosą stratę, jak stało się to z wieloma ludźmi tego wieku, a to z powodu plagi materializmu. Pewien człowiek spośród ludzi dociekających prawdy, którzy umieli ją przepowiedzieć, zauważył w pewnym miejscu, że spośród czterdziestu ludzi, którzy zmarli, jedynie kilku wygrało, zaś inni ponieśli stratę. Czyż cokolwiek jest w stanie zastąpić owo stracone zwycięstwo, choćby nawet była to władza nad całym światem?

Jako że my, uczniowie Światła, wiemy, że czystym szaleństwem byłoby zaprzestanie wykonywania obowiązków, dzięki którym możemy zwyciężyć w owej sprawie, i wyrzeczenie się cudownego orędownika, który ratuje dziewięćdziesięciu dziewięciu na stu od straty, jak również zadania, do wykonania którego zatrudnił nas ów orędownik, a zaangażowanie się w drugorzędne drobnostki, jakbyśmy mieli pozostać na tym świecie na zawsze, przeto jesteśmy pewni tego, że gdyby nawet każdy z nas posiadał inteligencję po stokroć większą od tej, jaką faktycznie posiada, wciąż używalibyśmy jej jedynie do wykonania tego zadania.

O, moi nowi bracia tego miejsca, moi bracia w tym nieszczęściu, jakim jest więzienie! Widzieliście Traktaty Światła, tak samo jak widzieli je moi starsi bracia, którzy przybyli tu wraz ze mną. Biorąc na świadków ich oraz tysiące im podobnych uczniów, mówię, że udowadniam i udowadniałem, iż Traktaty Światła są tym, co pozwala na odniesienie zwycięstwa w owej sprawie przez dziewięćdziesięciu spośród setki ludzi, zyskując dla nich pewną i zatwierdzoną wiarę; są dokumentem i gwarancją zwycięstwa dla dwudziestu tysięcy ludzi, jacy poznali je przez dwadzieścia lat. Traktaty Światła biorą swój

— 208 —

początek z cudowności Wszechmądrego Koranu i są najwybitniejszym orędownikiem tego czasu. Choć przez osiemnaście lat moi wrogowie, ateiści i materialiści omamili poprzez ich najbardziej okrutne spiski przeciwko mnie niektórych z członków rządu, choć wysłali nas do więzienia, żeby się nas pozbyć - tak w przeszłości, jak i teraz, byli w stanie wyrządzić szkodę jedynie dwóm lub trzem ze stu trzydziestu części ekwipunku zgromadzonego w stalowej fortecy Traktatów Światła. Oznacza to, że wejście w ich posiadanie wystarczy tym, którzy potrzebują orędownika. Zatem nie lękajcie się, Traktaty Światła nie mogą stać się zabronionymi! Z wyjątkiem dwóch lub trzech części owego zbioru, Traktaty swobodnie krążą wśród przywódców rządu Republiki i posłów, którzy służą owemu rządowi. In sza'a-llah, pewnego dnia szczęśliwi naczelnicy i strażnicy rozpowszechnią owe światła wśród więźniów, jak rozdają im chleb i lekarstwa, czyniąc w ten sposób więzienie miejscem prawdziwie skutecznych zmian na lepsze.