Wiara i niewiara
— 188 —

Część Piąta Listu Dwudziestego Dziewiątego, będąca równocześnie

Traktatem Piątym
﴿ بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ ﴾
﴿ اَللّٰهُ نُورُ السَّمٰوَاتِ وَالْاَرْضِ ﴾

[1]

Kiedy przebywałem w pewnym stanie duchowym podczas miesiąca ramadan, dostrzegłem światło spośród wielu świetlistych tajemnic owego wypełnionego światłem wersetu; ujrzałem je jak gdyby z wielkiej odległości. Oto, co się wydarzyło:

Moje serce i wyobraźnia doznały wizji, która nasunęła mi przekonanie o tym, że - jak mówi znana suplikacja Ułajsa al-Qaraniego:

اِلٰه۪ى اَنْتَ رَبّ۪ى وَ اَنَا الْعَبْدُ ٭ وَ اَنْتَ الْخَالِقُ وَ اَنَا الْمَخْلُوقُ ٭ وَ اَنْتَ الرَّزَّاقُ وَ اَنَا الْمَرْزُوقُ ٭ الخ

[2]

wszystkie stworzenia żywe zanoszą suplikacje do Wszechmocnego Boga, Którego Imię oświetla każdy spośród osiemnastu tysięcy światów.

Ujrzałem, że nasz świat obejmuje tysiące światów, owiniętych w wiele zasłon, jedna po drugiej, każdy z nich znajduje się wewnątrz innego, a wszystkie są niby jak pączek róży o wielu płatkach. Kiedy podnosiły się kolejne zasłony, dostrzegałem inny świat. Było tak, jakby to, co opisuje werset, który w Koranie znajduje się po wersecie światła:

﴿ اَوْ كَظُلُمَاتٍ ف۪ى بَحْرٍ لُجِّىٍّ يَغْشٰيهُ مَوْجٌ مِنْ فَوْقِه۪ مَوْجٌ مِنْ فَوْقِه۪ سَحَابٌ ظُلُمَاتٌ بَعْضُهَا فَوْقَ بَعْضٍ اِذَا اَخْرَجَ يَدَهُ لَمْ يَكَدْ يَرٰيهَا وَ مَنْ لَمْ يَجْعَلِ اللّٰهُ لَهُ نُورًا فَمَا لَهُ مِنْ نُورٍ ﴾

[3]

— 189 —

ukazało mi się wśród mroku, na pustkowiu, w straszliwej ciemności. Nagle ujrzałem rozświetlający mrok przejaw Imienia Bożego, podobny promiennemu światłu. W miarę zwijania kolejnych zasłon przed oczami mego umysłu ukazywał się inny świat, a choć ukazywał się pogrążony w ciemnościach z powodu niedbalstwa, Imię Boga przejawiało się niczym słońce, wypełniając ów świat światłem od jego szczytów aż do dna. Owa podróż mojego serca i wyobraźni trwała długi czas, zatem opiszę ją w skrócie:

Kiedy ujrzałem świat zwierząt, ukazał mi się prawdziwie ciemny i smutny z powodu nieskończonych potrzeb zwierząt, ich dojmującego głodu, słabości i bezsilności. Nagle wzeszło Imię "Najbardziej Miłosierny", podobne lśniącemu słońcu, jako znak od Tego, Który daje zaopatrzenie, wyzłacając ów świat od szczytów do spodu blaskiem swego miłosierdzia.

Następnie wewnątrz świata zwierząt ujrzałem inny świat, w którym młode i potomstwo zwierząt - słabe, bezsilne i potrzebujące - walczyły o przetrwanie wśród gęstego mroku, a widok ten każdego przepełniłby litością. Nagle wzeszło Imię "Najbardziej Litościwy" jako znak łaski, oświecając ów świat tak pięknie i z taką słodyczą, że przekształciło skargi, politowanie i łzy smutku w radość, szczęście i łzy podziękowań będących efektem przyjemności.

Następnie uniosła się kolejna zasłona, jakby odsłaniał się ekran kinowy, a moim oczom ukazał się świat człowieka. Ukazał się jednak jako tak pogrążony w ciemnościach, przygniatający i straszny, że w udręce zawołałem: "Biada!". Ujrzałem, że ludzie mieli pragnienia i nadzieje sięgające aż do wieczności, że ich myśli i wyobrażenia obejmowały cały wszechświat, że ich skłonności i zdolności najbardziej żarliwie tęskniły za wiecznością, za niekończącym się szczęściem i za Rajem, zaś ich pragnienia i potrzeby były skierowanie ku nieskończenie wielu celom. Ludzie byli jednak słabi i bezsilni, wystawieni na ataki niezliczonych nieszczęść i wrogów, wiedli krótkie i zgiełkliwe życie w największej nędzy i pośród największych trudności. Wśród ciągłych mąk utraty i rozłąki - a jest to najbardziej żałośliwy stan serca - spoglądali w kierunku grobu, który dla niedbałych i opieszałych jest drzwiami do wiecznie trwającej ciemności; byli wrzucani w głąb owej ciemnej studni czy to pojedynczo, czy to w grupach.

W chwili, gdy ujrzałem ten świat spowity ciemnością, moje serce, dusza i umysł, wszystkie moje człowiecze zdolności, zaiste, wszystkie

— 190 —

cząsteczki tej istoty, jaką jestem, już-już miały załkać i zapłakać z bólu. Jednak nagle Imię Wszechmocnego Boga "Sprawiedliwy" wzeszło jako znak Wszechmądrego, Imię "Najbardziej Miłosierny" wzeszło jako znak Szczodrego, Imię "Najbardziej Litościwy" wzeszło jako znak Zawsze Przebaczającego, Imię "Ten, do Którego należy Zmartwychwstanie" weszło jako znak Tego, Który będzie Jedynym Prawdziwym dziedzicem, Imię "Ten, Który daje życie" wzeszło jako znak Hojnego, a Imię "Ar-Rabb" - jako znak Tego, do Którego należy każda rzecz. Te święte Imiona wyzłociły i wypełniły światłem wiele światów wewnątrz świata ludzkości. Otwierając okno z widokiem na świetlisty świat życia ostatecznego, rozsiały światło nad całym ciemnym światem człowieka.

Następnie została zwinięta kolejna olbrzymia zasłona i ukazał mi się świat Ziemi. Mroczne prawa naukowe filozofii ukazały mojej wyobraźni przerażający świat. Ujrzałem położenie nieszczęsnego rodzaju ludzkiego, podróżującego przez nieskończoną przestrzeń na sędziwej Ziemi, poruszającej się siedemdziesiąt razy szybciej niż kula armatnia, a w ciągu roku pokonującej odległość, na przebycie której człowiek potrzebowałby dwudziestu pięciu tysięcy lat. Ujrzałem ludzkość nękaną przez wewnętrzne wstrząsy, jakby miała lada chwila rozpaść się na kawałki. Moje serce zadrżało, a moje spojrzenie pociemniało. Nagle Imiona Stwórcy niebios i ziemi, Wszechmocnego, Wszechwiedzącego, Pana (ar. Ar-Rabb), Allaha, Tego, Który utrzymuje niebiosa i ziemię oraz Tego, Który podporządkował Sobie słońce i księżyc, wzeszły jako znaki miłosierdzia, ogromu i wszechwładzy Boga. Rozświetliły ów świat, aż ujrzałem, że Ziemia jest bezpiecznym linowcem pasażerskim, właściwie uporządkowanym, poddanym swemu Panu, doskonałym i przyjemnym, zaś ci, którzy schodzą z pokładu owego statku, czynią to, by dokonać korzystnego handlu i odbyć miłą podróż.

W skrócie: Każde z tysiąca i jednego Imion Bożych zwraca się ku wszechświatowi, ukazując się jako podobne słońcu, rozświetlając świat i wszystkie światy w nim zawarte, a przez wzgląd na jedność Boga w przejawach owych Imion zawarte są - do pewnego stopnia - przejawy pozostałych Imion Boga. Wówczas moje serce dostrzegło światło za wszystkimi ciemnościami i poczuło chęć do podróży, chciało dosiąść wyobraźni i wznieść się aż do niebios. W owej chwili uniosła się kolejna, największa zasłona, a moje serce wkroczyło do świata niebios. Ujrzało, że gwiazdy większe od Ziemi, które wcześniej zdawały mu się migocącymi i uśmiechniętymi, obracały się i podróżowały, jedna wewnątrz drugiej, szybciej niż Ziemia. Gdyby coś

— 191 —

zakłóciło ruch jakiejkolwiek z nich, zderzyłaby się z inną, eksplodując w wybuchu tak wielkim, że rozpadłby się cały wszechświat. Gwiazdy rozsiewały nie światło, lecz ogień, a na mnie patrzyły nie z uśmiechem, lecz z dzikością. Ujrzałem niebiosa pośród nieskończonej, okrywającej każdą rzecz, pustej, straszliwej, przerażającej ciemności. Tysiąckrotnie żałowałem tego, że przybyłem do ich świata. Nagle imiona رَبُّ السَّمٰوَاتِ وَ الْاَرْضِ [4] oraz رَبُّ الْمَلٰٓئِكَةِ وَ الرُّوحِ [5] ukazały się wraz z ich przejawami jako znak wersetów: وَ سَخَّرَ الشَّمْسَ وَ الْقَمَرَ [6] a także:

﴿ وَلَقَدْ زَيَّنَّا السَّمَٓاءَ الدُّنْيَا بِمَصَاب۪يحَ ﴾

[7]. Każda z gwiazd, które - zgodnie ze znaczeniem, jakie dostrzegałem wcześniej - miały rozpadać się w ciemności, otrzymała nieco blasku potężnego światła owych Imion i rozświetliła świat niebios niczym lśniąca lampa elektryczna. Również niebiosa, które wyglądały na puste i niezamieszkane, wypełniły się aniołami i innymi duchowymi istotami. Ujrzałem będące w ruchu słońca i księżyce, jakby armia Króla przedwieczności i wieczności - jedna z jego niezliczonych armii - przez swoje wielkie manewry ukazywała majestat i wspaniałość wszechwładzy Sułtana, Któremu należy się wszelka chwała. Z całych sił oświadczyłem, a gdyby było to możliwe, ogłosiłbym to wszystkimi cząsteczkami mej istoty i językami wszystkich stworzeń, gdyby tylko były mi posłuszne:

﴿ اَللّٰهُ نُورُ السَّمٰوَاتِ وَالْاَرْضِ مَثَلُ نُورِه۪ كَمِشْكَاةٍ ف۪يهَا مِصْبَاحٌ اَلْمِصْبَاحُ ف۪ى زُجَاجَةٍ اَلزُّجَاجَةُ كَاَنَّهَا كَوْكَبٌ دُرِّىٌّ يُوقَدُ مِنْ شَجَرَةٍ مُبَارَكَةٍ زَيْتُونَةٍ لَا شَرْقِيَّةٍ وَلَا غَرْبِيَّةٍ يَكَادُ زَيْتُهَا يُض۪ٓيءُ وَلَوْ لَمْ تَمْسَسْهُ نَارٌ نُورٌ عَلٰى نُورٍ يَهْدِى اللّٰهُ لِنُورِه۪ مَنْ يَشَٓاءُ ﴾

[8]

Wyrecytowałem ten werset w imieniu wszystkich stworzeń, a następnie powróciłem na ziemię, zbudziłem się i wykrzyknąłem: "Al-hamdu li-llahi 'ala an-nur al-iman łal-Qur'an!" [9]