Listy Dodatkowe z Emirdağ
— 317 —
Ten fragment należy spisać w zakończeniu Finezyjnego Punktu dotyczącego słowa Huła (ar. On)

Ujrzałem, że królestwo podobieństw zapisuje nieskończenie liczne fotografie, a każda fotografia utrwala nieprzeliczone wydarzenia na świecie, wszystkie naraz, bez żadnego nieporządku. Myślałem o nim tak, jakby było wielką kamerą, ustawioną celem ukazywania na wiecznych wystawach ulotnych i idących na marne stanów i spraw przemijających istot i owoców ich przemijającego życia; celem ukazywania spojrzeniu tych, którzy doświadczają wiecznie trwającego szczęścia w Raju (ar. Dżanna), ich przygód na tym świecie oraz wspomnień na wielkim ekranie kinowym życia ostatecznego.

Zdolność pamięci i wyobraźnia są dwoma świadectwami, dwiema spośród najmniejszych próbek, dwiema wskazówkami istnienia zarówno Strzeżonej Tablicy (ar. Al-Lałh al-Mahfuz), jak i królestwa podobieństw

— 318 —

(ar. misal). Choć są one małe jak umieszczone w naszych głowach ziarnko soczewicy, to fakt, że zebrane w nich informacje, które wypełniłyby wielką bibliotekę, są zapisywane bez żadnego zamieszania i w największym porządku, jest rozstrzygającym dowodem tego, że królestwo podobieństw i Strzeżona Tablica należą do najwspanialszych i największych wzorów owych dwóch zdolności.

Żywioły powietrza i wody, a szczególnie nasienie i żywioł powietrza, są takimi śladami mądrości i woli Boga, zapisanymi przez pióro Jego zarządzenia (ar. qadr) i mocy, które dalece przewyższają żywioł ziemi, będąc od niego o wiele wspanialszymi. Jasno zrozumiałym z pewnością równą wiedzy (ar. 'ilm al-jaqin) jest zatem fakt, że niemożliwością po stokroć i pod każdym względem jest to, aby w ich sprawy miały ingerować w jakikolwiek sposób przypadek, ślepa siła, głucha natura czy pozbawione życia i bezcelowe (pozorne - uz. red. pol.) przyczyny; raczej są one kartą dla śladów pozostawionych przez pióro zarządzenia i mądrości Boga.

Nie zezwolono mi na to, bym spisał resztę owej kwestii.

﴿ سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ ﴾

[80]

Wasz brat
Said Nursi

Moi drodzy, wierni bracia! Moi działający i wytrwali przyjaciele w służbie Koranu!

Po pierwsze: Całym naszym jestestwem winszujemy wam błogosławionych dziesięciu nocy (ar. lajal'i aszara), które zawierają w sobie znaczenie większej pielgrzymki (ar. hadżdż al-akbar).

Po drugie: Podboje Światła trwają zarówno w kraju, jak i za granicą. Jednakże ludzie zbłądzenia i występku, którzy są naszymi potajemnymi wrogami, używają w swych staraniach pewnych pomniejszych wydarzeń, aby zaszczepić niepokój pomiędzy uczniami Światła i zdezorientować ich, czyniąc górę z kretowiska.

Ostatnie takie wydarzenie miało wieczorem niedaleko domu pewnego ważnego ucznia, który jawnie przechowuje moje księgi oraz listy z ostatnich trzech lat. Prawdopodobieństwo najścia na dom owego ucznia celem

— 319 —

przeszukania go z powodu owego wydarzenia wynosiło dziewięćdziesiąt procent. Jednak poprzez Swą łaskę i ochronę Wszechmocny Bóg uchronił ten dom przed dochodzeniem. Gdybym tego ranka nie napominał dwóch naszych naiwnych braci; gdyby nie zostały stamtąd zabrane listy i księgi, zostałaby wywołana dość poważna sprawa w kręgu Światła. Jest jasnym, że za tym wydarzeniem stoją pewnego rodzaju motywy polityczne. Choć jesteśmy chronieni przez Bożą łaskę; kiedy rozpowszechniane są ostatnio wydrukowane dzieła, kiedy tak bardzo jesteśmy zobowiązani do tego, by zachować spokój i praktykować ostrożność, nasi wrogowie - którzy robią górę z kretowiska - wyolbrzymiliby całe zdarzenie i wywołali niepokój oraz dezorientację między nami. Boża łaska raz jeszcze udaremniła ten plan i ochroniła nas.

Jednakże owo odosobnione wydarzenie wywołało taki alarm w mojej duszy, zadało jej tak silny duchowy cios, spowodowało taką myśl o szkodzie, jaka może spotkać służbę Światła, że stało się przyczyną niedoli, duchowych ran i zdenerwowania, jakich nie doświadczyłem nigdy wcześniej. Miażdżył mnie mimowolny żal. Nagle, jako doskonałe remedium na rany owego duchowego żalu, Wszechmocny i Najbardziej Miłosierny z miłosiernych (ar. Arhamar Rahimin) w Swym doskonałym miłosierdziu dwa dni później zesłał mi przybycie nadzwyczaj oddanego Nuriego Benli, wojownika z Kastamonu Said-beja, a także Ismaila spośród wojowników Inebolu.

Ponadto nasz brat Emin, który powrócił do swego rodzinnego miasta, w swoim liście napisał, że Mułła Hamza - którego od piętnastu lat miałem za męczennika (ar. szahid) i włączałem go do swych suplikacji (ar. du'a) wraz z innymi braćmi, którzy zostali męczennikami, jak Ubeyd; który wydrukował zarówno Znaki cudowności (ar. Iszarat al-I'dżaz), jak i Słowo Dziesiąte - żyje w Iraku i poszukiwał Światła. Ta radosna nowina całkowicie uleczyła moje rany; złożyłem niekończące się podziękowania Wszechmocnemu Bogu.

Przesyłamy tysiące pozdrowień pokoju naszym braciom w ogólności.

— 320 —

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Mam powód do tego, by podzielić się z wami pewnym nieszczęsnym, bolesnym i subtelnym wydarzeniem z mego życia, aby ukazać, że moi wrogowie sięgnęli po ostateczne środki. Sfabrykowali oni oskarżenia prawdopodobne jak jeden do tysiąca, które są tak bezpodstawne, że nawet Szatan nie zwiódłby nikogo za ich pomocą. Ukazuje to, że nie pozostała im już żadna inna broń, jakiej mogliby użyć przeciwko Światłu. Cała sprawa wygląda następująco:

Tym, którzy znają moje życie, dobrze wiadomo, że pięćdziesiąt pięć lat temu, kiedy miałem mniej więcej dwadzieścia lat, zatrzymałem się w rezydencji nieżyjącego już gubernatora Omara Paszy w Bitlis. Przebywałem tam przez dwa lata, gdyż nalegał na to, a także z powodu wielkiego szacunku, jaki miał dla nauki. Miał on sześć córek; trzy z nich były młode, a pozostałe trzy nieco starsze. Choć przez dwa lata mieszkałem z nimi w tym samym domu, nie rozpoznawałem żadnej z trzech starszych ani nie mógłbym odróżnić jednej z nich od drugiej. Nigdy nie poświęcałem im na tyle uwagi, aby poznać je na tyle dobrze. Zaprawdę, mój przyjacieluczony przybył, aby mnie odwiedzić, a po dwóch dniach potrafił już odróżnić jedną z nich od drugiej. Wszyscy byli zdziwieni moją postawą i pytali mnie:

- Dlaczego w ogóle nie patrzysz na nie?

- Dbałość o dostojeństwo nauki powstrzymuje mnie od patrzenia na nie - odpowiadałem.

Ponadto podczas szczególnego święta Kagithane w Stambule, skąpo odziane kobiety Greków i Ormian ustawiły się w szeregach po obu stronach Złotego Rogu, przez całą drogę od Mostu do Kagithane. Nieżyjący już członek parlamentu, Mułła Sajjid Taha, inny członek parlamentu, Hadżi Ilyas, a także ja, płynęliśmy razem łodzią niedaleko tych kobiet. Nie byłem tego świadomy, lecz po godzinie na łodzi wyznali, że sprawdzali mnie i kolejno mieli mnie na oku.

- Jesteśmy zdumieni tym, że nie spojrzałeś na nie ani razu! - powiedzieli.

- Jako że konsekwencją niepotrzebnych, przemijających i grzesznych przyjemności są niedola i żal, nie chcę patrzeć na takie rzeczy - odparłem.

Ci, którzy są ze mną zaprzyjaźnieni, wiedzą, że przez całe życie wystrzegałem się przyjmowania prezentów, darowizn i zaszczytów,

— 321 —

a także zobowiązań wobec ludzi. Poprzez dwukrotne straszliwe uwięzienie mnie w ciągu dwudziestu lat mej męczącej niewoli stało się jasnym i oczywistym, że dla zachowania honoru i pomyślności Światła, a także służby wierze i Koranowi, wyrzekłem się wszelkich pragnień oraz zainteresowań materialnych, społecznych czy politycznych. Nie poświęciłem najmniejszej uwagi groźbom zgładzenia mnie wygłaszanym przez ludzi o złej woli.

Choć praktykowałem tę zasadę przez całe moje siedemdziesięciopięcioletnie życie, to pewien człowiek zajmujący oficjalne stanowisko z intencją splamienia nadzwyczajnej cnoty Traktatów Światła był zdolny do oszczerstwa, jakiego nie wyobraziłby sobie ani nie pomyślał o nim nawet Iblis. Stwierdził on: "Nocami odwiedzały go prostytutki i inni bezwstydni osobnicy z całymi tacami baklavy". Tymczasem na noc moje drzwi są zamknięte z zewnątrz i od wewnątrz, zaś przed drzwiami aż do świtu stoi strażnik - na rozkaz wydany właśnie przez tego nędznika. Ponadto moi sąsiedzi i wszyscy moi przyjaciele wiedzą, że od modlitwy wieczornej (ar. 'isza) aż do rana nie pozwalam nikomu na to, by mnie odwiedzał.

Zatem gdyby nawet rozpustny i głupi człowiek stał się najpierw osłem, a później diabłem, wciąż nie miałby szans na to, by wymyślić takie oszczerstwo. Kiedy to zrozumiano, ów człowiek porzucił swój plan, a później został wysłany do Piekła czy gdzie indziej. Tym, co zamierzał, było wykorzystanie jego oficjalnego stanowiska do manipulowania niedawnymi wydarzeniami. Próbował on zdyskredytować raczej uczniów Światła niż moją osobę i w ten sposób ich splamić, jednakże ochrona i wsparcie Bożej opatrzności udaremniły ten plan w zdumiewający sposób.

Mówiąc to, nie rozgrzeszam mojej duszy. Mówię raczej: «Uświęcona służba wierze sprawia, że dusza zapomina o wszystkich swych pragnieniach. Duchowe przyjemności, jakich doznaje w owej służbie, są dla niej wystarczające», a także mówię o potrzebie tego, by uczniowie Światła praktykowali ostrożność i roztropność.

Po drugie: Wysyłam do was pisarza, który ma doświadczenie i biegłość w pracy z powielaczem. Odkryłem, że pisanie sprawia mi trudność, zatem nie obrażajcie się na mnie o to, że piszę do was tak niewiele.

Po trzecie: Przesyłam pozdrowienie pokoju kaznodziei Mehmedowi Tevfikowi z Eflani; jego sen jest błogosławiony.

Po czwarte: W tej chwili otrzymałem piękny list Mehmeda Feyziego, owego Husreva z Kastamonu, przynoszący radosne wieści o zwycięstwach

— 322 —

Światła. Całym swym jestestwem składam życzenia z okazji dziesięciu świętych nocy (chodzi o ostatnie noce miesiąca ramadan - uz. red. tur.), a także Święta Zakończenia Postu, przede wszystkim owemu wartościowemu bratu, a także Hilmiemu i Eminowi wraz z pięcioma innymi braćmi, jak również siostrom takim jak Zehra, Lutfiye, Ulviye i im podobne. W załączeniu przesyłamy wam listy napisane przez Hulusiego i Feyziego.

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Pewien ważny i cnotliwy uczeń Światła zadał mi w imieniu wielu innych następujące pytanie:

Niektórzy spośród ważnych i szczerych uczniów Światła wciąż myślą o tobie jako o wielkim przewodniku (ar. murszid) spośród ahl al-bajt, który ma nadejść w dniach ostatnich (ar. achirzaman); obstają przy tym, choć nieprzerwanie zaprzeczasz takim opiniom i okazujesz niechęć wobec nich, wciąż je odrzucasz i wzbraniasz się przed takimi ideami. Z pewnością muszą jednak posiadać oni pewną prawdę i rozstrzygające świadectwo (dla swoich twierdzeń - uz. red. pol.), podczas gdy powód, dla którego się z nimi nie zgadzasz, również musi być wynikiem pewnej prawdy i mądrego zamysłu. Tak czy inaczej, jest to sprzeczność, zaś my prosimy, abyś rozwiązał dla nas to zagadnienie.

Zatem odnosząc się do wielu kwestii poruszonych w tym pytaniu, powiem: Owi wybrani uczniowie Światła (tur. Nurcular) posiadają pewną prawdę, jednakże wymaga ona objaśnienia oraz interpretacji pod dwoma względami.

Pierwszy: Jak wskazałem na to w wielu moich listach, zbiorowa osobowość duchowa uświęconej społeczności, której przedstawicielem będzie Mahdi spośród rodziny Posłańca (ar. ahl ar-Rasul), będzie miała trzy obowiązki. Jeśli wcześniej nie nastąpi Dzień Zmartwychwstania (ar. Jałm al-Qijama), a ludzkość nie ulegnie całkowitemu zepsuciu, pokładamy w Bożym miłosierdziu nadzieję na to, że owe obowiązki zostaną wypełnione przez jego społeczność i przez wspólnotę ludzi szlachetnych. Oto te trzy wielkie obowiązki:

Obowiązek pierwszy to ocalenie wiary w sposób, który zmusi do milczenia przede wszystkim filozofię i ideologię materialistyczną, jakie powstały z zarazy materializmu i naturalizmu, która rozprzestrzeniła się wśród ludzkości poprzez ataki nauki i filozofii. Jako że obowiązek

— 323 —

obrony ludzi wiary (ar. ahl al-iman) przed zbłądzeniem wymaga wyrzeczenia się tego świata wraz ze wszystkim, co się na nim znajduje, a także zaangażowania się w szczegółowe dochodzenia, zatem czas i okoliczności przeważnie nie pozwolą Szlachetnemu Mahdiemu na to, aby całkowicie wypełnił osobiście ów obowiązek, ponieważ jego panowanie przez wzgląd na bycie namiestnikiem (ar. chalifa) Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) nie pozostawi mu czasu na takie zajęcia.

Zaiste, ów obowiązek będzie musiała wypełnić do pewnego stopnia grupa ludzi, jacy przyjdą przed nim. Ta osobistość podejmie zatem dzieło spisane wskutek rozległych dochodzeń ludzi z owej grupy i przyjmie je jako własny plan działania, poprzez który całkowicie wypełni ów pierwszy obowiązek. Moc oraz duchowa armia tego obowiązku będą opierać się na grupie uczniów, których całym ekwipunkiem będą jedynie atrybuty szczerości intencji (ar. ichlas), wierności i solidarności. Nieważne, jak nieliczni będą ci uczniowie; ich duchowa siła i wartość będą równe sile i wartości całej armii.

Obowiązek drugi to ożywienie znaków szczególnych (ar. sza'ir) islamu poprzez stanowisko namiestnika Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Poprzez obranie za punkt oparcia jedności świata islamu owym obowiązkiem jest ocalenie ludzkości przed materialnymi i duchowymi niebezpieczeństwami oraz przed gniewem Boga. Jeśli chodzi o punkt oparcia i o sługi, jakich wymaga ów obowiązek, to będą nimi armie złożone z milionów żołnierzy.

Obowiązek trzeci: Jako że wiele nakazów koranicznych doznało szkody wraz z upływem czasu, zaś prawo szariatu Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) zostało do pewnego stopnia zawieszone, owa osobistość będzie pracować nad wypełnieniem tego wspaniałego obowiązku, zbierając duchowe wsparcie wszystkich ludzi wiary (ar. ahl albajt) i wsparcie jedności islamu, szczególnie przy współudziale milionów oddanych i szlachetnych ludzi z rodu ahl al-bajt, którzy są liczni i potężni w każdym stuleciu.

Jako że taka jest prawda w owej kwestii, zatem wydaje się, że najważniejszy obowiązek Mahdiego i jego najbardziej wzniosła metoda, która polega na ocaleniu wiary (ar. iman) i przekazywaniu ogółowi ludzi lekcji potwierdzonej wiary (ar. tahqiqi iman), a nawet obowiązek polegający na wzniesieniu wiary prostych ludzi do poziomu tahqiqi iman, ukazuje w najbardziej wyraźny sposób znaczenie przyniesienia zbawienia i przewodnictwa, zarówno duchowych, jak i rzeczywistych. Jako że uczniowie Światła postrzegają Traktaty Światła

— 324 —

jako całkowicie wykonujące ów obowiązek, zaś obowiązki drugi i trzeci są drugoi trzeciorzędnym, zatem z tego powodu słusznie postrzegają zbiorową osobowość duchową Traktatów Światła jako będącą pewnego rodzaju Mahdim.

Jako że przedstawicielem owej zbiorowej osobowości duchowej jest zbiorowa osobowość zrodzona z solidarności uczniów Światła; jako że przypuszczają oni, iż tę osobowość do pewnego stopnia reprezentuje bezradny interpretator Traktatów, zatem niekiedy przyznają oni to miano także i jemu. Choć powoduje to zamieszanie i jest błędem, nie będą za to odpowiedzialni, ponieważ zwyczaj nadmiernie korzystnych myśli w czyimś temacie szeroko rozprzestrzenił się od czasów minionych i nie można mu się sprzeciwiać. Ponieważ uważam nadmiernie korzystne myśli mych braci za rodzaj suplikacji (ar. du'a) i żarliwego pragnienia, a także za odbicie całkowitego przekonania, jakie żywią uczniowie Światła, najczęściej nie wtrącam się do tego. Poprzez taką interpretację najlepiej można potwierdzić fakt, że niektórzy święci (ar. ałlija) z dawnych czasów dzięki ich cudom (tur. keramat) spośród tego, co niewidzialne (ar. ghajb), ujrzeli w swych odkryciach (ar. kaszf) Traktaty Światła jako tego, kto przyniesie zbawienie w dniach ostatnich (ar. achirzaman).

Oznacza to, że zmieszano ze sobą dwa punkty, które wymagają interpretacji:

Punkt pierwszy: To prawda, że obowiązki drugi i trzeci nie mają tego samego stopnia ważności, co obowiązek pierwszy. Jednakże przez wzgląd na namiestnictwo Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i wspaniałość islamu, który zapanuje nad całym światem dzięki armiom muzułmańskiej jedności, każdy - szczególnie ludzie prości, ludzie polityki, a zwłaszcza społeczeństwo tamtej epoki - będzie uważał, iż owe dwa obowiązki mają zakres po tysiąckroć większy niż obowiązek pierwszy.

Kiedy owo miano (Mahdiego - uz. red. pol.) przypisać jednemu człowiekowi, natychmiast przywodzi ono na myśl owe dwa obowiązki, zaś implikując znaczenie polityczne, wzywa ono umysł do egoizmu, a raczej wskazuje na pragnienie sławy i zaszczytów, na umiłowanie rangi i sławy. Od dawnych czasów, a nawet i obecnie, wielu łatwowiernych ludzi, opętanych przez pragnienie rangi, twierdziło, iż są oni Mahdim. To prawda, że w każdym stuleciu przychodzi pewnego rodzaju Mahdi i odnowiciel (ar. mudżaddid) jako ten, który przynosi zbawienie, lecz przez wzgląd na to, iż w pewien sposób wykonywali oni jedynie jeden obowiązek spośród trzech, żaden nie został nazwany Wielkim Mahdim dni ostatnich (ar. achirzaman).

— 325 —

Ponadto, opierając się na owym przekonaniu niektórych uczniów, komisja rzeczoznawców z Denizli orzekła, występując przeciwko mnie w sądzie: "Gdyby oznajmił, że jest Mahdim, wszyscy jego uczniowie ochoczo by to przyznali".

Odpowiedziałem na to, mówiąc:

Nie wiem, czy jestem szlachetnym (ar. sajjid) [81]. W tej epoce nie znamy swoich przodków, tymczasem ów wielki człowiek dni ostatnich (ar. achirzaman) będzie spośród ahl al-bajt. Ponieważ jako duchowy syn Szlachetnego 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad) przyjąłem od niego lekcję prawdy, a wedle jednego ze znaczeń do ahl al-Muhammad należą również prawdziwi uczniowie Światła, zatem można uważać, że duchowo jestem spośród ahl al-bajt. Jednakże jako że ta epoka jest epoką zbiorowych osobowości duchowych; jako że metoda Światła w żaden sposób nie zezwala na egoizm i egocentryzm ani też na pragnienie rangi dla siebie samego, zaś poszukiwanie sławy i chwały jest całkowicie sprzeczne z tajemnicą szczerości intencji (ar. ichlas), zatem składam niekończące się podziękowania Wszechmocnemu Bogu za to, że nie uczynił mnie rozmiłowanym w samym sobie. Nigdy nie utkwię spojrzenia w rangach, które w nieskończony sposób przekraczają moje rzeczywiste zasługi. Nawet gdyby przyznawano mi rangi życia ostatecznego, uważam, iż mam obowiązek odrzucić, je, aby nie doznała szkody tajemnica szczerości intencji (ar. ichlas) w służbie Światła.

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Winszuję z okazji Święta (Ofiarowania - uz. red. pol.) uczniom Światła w ogólności oraz tym uczniom Światła, którzy są obecni na większej pielgrzymce (ar. hadżdż al-akbar), a także tym wspierającym Światło, którzy obecnie są na pielgrzymce. Ponadto winszuję wam z okazji dobrych wiadomości, jakie przynosi to Święto, a które mówią o rozpoczęciu wielkiego święta dla świata islamu, jakim jest ustanowienie muzułmańskiej jedności przez wielkie narody świata islamu, takie jak narody Indii i Arabii. Owe narody na długi czas utraciły swą niepodległość i znajdowały się w niewoli. Teraz państwa muzułmańskie liczące sto milionów ludzi w Indiach i pięćdziesiąt milionów na Jawie, a także

— 326 —

cztery lub pięć rządów państw arabskich, kształtujących arabską jedność, podobną jedności Stanów Zjednoczonych, łączą się w jedności islamu.

Po drugie: Zgodnie z tym, co napisali Re'fet-bej i Mustafa Oruc, nad głównym wejściem do wielkiego kompleksu budynków w Stambule, mieszczących Sztab Generalny i Ministerstwo Wojny, przez długi czas zarządzające armią islamu, które to budynki później służyły jako siedziba uniwersytetu, wypisano głębokie wersety Koranu:

﴿ اِنَّا فَتَحْنَالَكَ فَتْحًا مُب۪ينًا ٭ وَ يَنْصُرَكَ اللّٰهُ نَصْرًا عَز۪يزًا ﴾

[82]

które później zakryto marmurem, aby ukryć ich światła. Obecnie widzimy silny znak tego, że zostanie dozwolone używanie alfabetu koranicznego, co stanie się narzędziem służącym celom Traktatów Światła. Uniwersytety w przyszłości staną się szkołami Światła. W blasku tego samego światła Ahmad, który jest jednym z uczniów Światła w Denizli, odnalazł pewien szczególny fragment w dziełach Bismarcka, który był sławnym uczonym i największym umysłem dziewiętnastego wieku, a osiągnął najwyższe poziomy filozofii społecznej. W owym fragmencie wielki Bismarck mówi:

Zbadałem Koran w każdym aspekcie i znalazłem wielką mądrość w każdym jego słowie. Jeśli chodzi o zarządzanie sprawami ludzkości, ta księga nie ma podobnych sobie.

Mówi także, wołając do Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie):

O, Muhammadzie! Prawdziwie żałuję, że nie jestem tobie współczesnym. Ludzkość nigdy już nie ujrzy ponownie tak wybitnego i potężnego człowieka jak ty, zatem biję ci czołem w głębokim szacunku.

Bismarck

Tak, napisał on swoje nazwisko pod tymi słowami. Z powodu jego nadmiernej krytyki wcześniejszych Ksiąg Objawionych, które zostały zniekształcone i unieważnione, wskazałem na to, że owych zdań nie należy rozpowszechniać.

Ten człowiek był największym geniuszem i najwspanialszym umysłem dziewiętnastego wieku, a także najważniejszą osobistością politycznego i społecznego życia ludzkości. Niepodległość, jaką zyskał świat islamu, a także fakt, że cudzoziemskie rządy aktywnie poszukują prawd Koranu, zaś wielkie prądy zachodu i północnego zachodu zwracają się ku Koranowi

— 327 —

- to wszystko jest wielce zachęcającymi osiągnięciami. Jak Bismarck, tak również największy i najbardziej sławny filozof Ameryki, Mr. Carlyle, doszedł do następującego rozstrzygającego wniosku:

Żadna inna księga nie może kiedykolwiek osiągnąć poziomu Koranu. Jest on słowem prawdy; jest on tym, na co powinniśmy zwrócić uwagę.

Podboje Traktatów Światła w każdym miejscu, a także ich rozwój, są osiągnięciami tak zachęcającymi, że wskazują one na to, iż na Zachodzie narodzi się wiele osobowości podobnych Bismarckowi czy Carlyle'owi. Przedstawiamy wam tę prawdę jako świąteczny podarunek i wysyłamy do was ten list, dołączając do niego słowa zapisane przez Bismarcka.

Spojrzałem na list napisany pięknym charakterem pisma przez niewinnego syna fryzjera Alego Osmana, i nagle przyszło mi na myśl:

Wspaniała służba wykonywana w podobny sposób przez trzech fryzjerów z trzech ważnych centrów Światła, a także fakt, że każdy z nich pracuje dla Światła wraz ze swymi dziećmi, sprawiły, że stałem się z nich dumny. Fryzjer Burhan, fryzjer Hifzi, fryzjer Ali Osman - każdy z nich jest godnym wojownikiem Światła. Niech Bóg ześle im, ich rodzinom i dzieciom, szczęście na tym świecie i w świecie, który nadejdzie, amen!

Said Nursi

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Trzej uczniowie Medresetu'z-Zehra otrzymali łagodny wyrok miesiąca pozbawienia wolności, w całkowicie bezprawny i bezsensowny sposób, poprzez wściekłość nieprzychylnego nam sędziego. Jednakże w zamian, dzięki silnemu przekonaniu oraz sile, jakie nasuwa wiele wskazówek, dajemy dobrą nowinę o tym, że w odpowiedzi na ów niewielki wyrok, jaki ów człowiek przez swój bezsensowny gniew wymierzył tym uczniom oraz ich pomocnikom, istoty duchowe, aniołowie i przyszłe pokolenia - wszystkie wyrażą swoje uznanie dla takich uczniów przez miliony oklasków. Jako że takie naprzykrzania się i męczarnie służą ocaleniu przed milionami lat kary w wiecznym więzieniu, zmniejsza to znaczenie takich wydarzeń - znikomych jak skrzydełko muchy - do zera.

— 328 —

Sto lat temu jeden z najbardziej inteligentnych i dociekliwych uczonych oraz domniemanych samodzielnych władców, egoistyczny i sławny książę Bismarck - choć był chrześcijaninem - okazał się na tyle śmiały, aby zdyskredytować wszelkie wcześniejsze religie i objawienia, a nawet zaprzeczyć im. Na zakończenie własnoręcznie spisanego pisma stwierdził, że z posłuszeństwem i strachem bije czołem Wszechmądremu Koranowi. Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy wiadomości o tym krążyły w gazetach, zaś Bismarck stwierdził, że porzucił swój upór, ego, oraz ateizm, i oznajmił światu o swoim posłuszeństwie Koranowi, straszliwy rząd na północnym wschodzie, który zaprzeczał wszelkim religiom Objawienia, zachęcał wielu z zamieszkujących ów kraj muzułmanów do tego, by udali się na pielgrzymkę (ar. hadżdż), aby świat islamu odniósł wrażenie, że zelżały ateizm, upór i wrogość owego rządu; aby zapewnić o tym, że ów rząd - któremu nie udało się zaprzeczyć Koranowi, a w pewien sposób podporządkował się owej Księdze i przyznał jej rację - jest lepiej niż tutejsze ludy poinformowany o znaczeniu Koranu. Ów rząd wykorzystał to, aby twierdzić, że tutejsze ludy pozostały w tyle, ponieważ nie wysłały tak wielu pielgrzymów. W odpowiedzi, choć ludzie stąd - oto, czego zechciał Bóg! (ar. ma sza'a-llah) - w zupełności odprawili pielgrzymkę, pośród tak zaciekłej politycznej propagandy, uczniowie Światła z uczelni Medresetu'z-Zehra rozpowszechniali swymi piórami prawdy i cuda Wzniosłego Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, poprzez zdumiewające dzieła takie jak Zulfikar i Laska Mojżesza (tur. Asay-i Musa), i sprawili, że większość najbardziej upartych ateistów przyznała owym dziełom rację. Obecny atak przedsięwzięty przez ludzi zbłądzenia sprawi zatem, że wszyscy ludzie prawdy, a nawet istoty duchowe i anioły, zapłaczą, czym wzbudzą gniew ziemi i niebios.

Jako że traktat Największy Znak (tur. Ayet'ul Kubra), którego tysiąc egzemplarzy wydrukowano w starym alfabecie, a także wszystkie Traktaty Światła, zostały jednogłośnie uniewinnione, a po trwającym dwa lata dochodzeniu wszystkie zwrócono właścicielom, zatem próba oskarżenia i skazania niektórych traktatów drukowanych w starym alfabecie, którą poważnie zajmuje się sądownictwo, jest ujmą na honorze jego sprawiedliwości.

Po drugie: W tej chwili nie mam osobistego skryby, zaś inni skrybowie nie są zaznajomieni ze stylem mego języka. Ponadto jestem chory, a piszę z wielkim trudem i bardzo powoli. Tymczasem od wczoraj otrzymałem blisko dwadzieścia listów podpisanych imionami wielu naszych braci i sióstr. Wraz z życzeniami świątecznymi dla tych, którzy chcą zostać

— 329 —

nowymi uczniami Światła, przyjmujemy ich całym naszym jestestwem i prosimy Wszechmocnego Boga, aby był rad z tych, którzy ich zachęcili, i aby zesłał im wszystko, czego tylko pragną ich serca.

Po trzecie: Piękny list Sabriego, będącego "tablicą rozdzielczą" Traktatów Światła, który zostanie dołączony do Listów Dodatkowych; uświęcona służba Alego Osmana i Alego Cilingira przy rozpowszechnianiu Światła; skuteczne działania Ibrahima Edhema w Balikesir i okolicach - a dzięki jego przewodnictwu wielu ludzi dołączyło do kręgu Światła; działania i zapał Ahmeda Fuada w Eflani i okolicach, które przypominają działania i zapał Hasana Feyziego; wysiłki Sabriego z Konyi, pracującego nad tym, aby wielu młodych uczniów wkroczyło do kręgu Światła; łaskawa uwaga i serdecznie przyjęcie Traktatów Światła, szczególnie przez hadżiego i hodżę Vehbi-effendiego, a także przez uczonych (ar. 'ulama) z Konyi; szczera i żarliwa więź ze Światłem widoczna w liście Abdurrahmana Ihsana; dołączenie z zapałem trzech wielce szczerych i oddanych ludzi do kręgu uczniów Światła, o którym pisze Osman, kaznodzieja z Tavsanli; fakt, że wioski Egirdir wydały wielu szczerych uczniów Światła (tur. Nurcular), co potwierdzają Ali Osman i Halil Ibrahim; pełen oddania i lśniący list Abdullaha z Arac, który wykonał ważną służbę na Uniwersytecie w Ankarze, który był pierwszym uczniem szkół z Kastamonu, jaki dołączył do Światła, który dokłada starań, aby bronić i chronić w Ankarze Vahdeta, syna Abdurrahmana, a także informuje o tym, że w rezultacie wzrostu czytelnictwa Traktatów Światła liczba ich egzemplarzy przestała być wystarczająca, i o tym, jak wraz ze swym przyjacielem Mehmedem z Konyi szerzy Światło wśród młodych ludzi; suplikacje (ar. du'a) i opisy w przyjemnym i szczerym liście Alego Akdaga, który - w czym in sza'a-llah będzie przypominał Ahmeda Feyziego - jest mocno związany ze Światłem i dostrzega istotę fragmentów spisanych w efekcie Światła - te wszystkie nowiny uczyniły dumnymi nas oraz cały krąg Światła i są wspaniałym duchowym podarunkiem świątecznym, który przyjmujemy. Niech Wszechmocny Bóg będzie rad ze wszystkich, których wymieniliśmy. Proszę, aby nie czuli się urażeni tym, że nie jestem w stanie odpisać każdemu z nich z osobna.

Zatwierdzam bez żadnych zmian petycję Husreva do Sądu Apelacyjnego. Możecie złożyć waszą kopię bezpośrednio w sądzie. Jako że macie w ręku jej kopię, możecie również dołączyć ją do Listów Dodatkowych przed wysłaniem tego listu. Jeśli chodzi o cenę Przewodnika dla młodzieży, o którą pytacie w liście, pozostawiam to waszej decyzji, lecz nie powinna ona być mniejsza niż półtorej papierowej liry. Co do tego, że Husrev

— 330 —

rozpoczął spisywanie swym piórem Słowa Czwartego, po tysiąckroć mówimy: Baraka-llah. Niech Wszechmocny ześle mu sukces, amen!

W odpowiedzi na życzenia świąteczne wojownika z Safranbolu, fryzjera Hifziego, oraz dwóch jego niewinnych synów spośród uczniów Światła (tur. Nurcular), Husnu i Yilmaza, a także Alemu Osmanowi spośród wojowników Inebolu wraz z dwoma jego synami spośród uczniów Światła, przesyłamy nasze pozdrowienia pokoju i modlimy się za ich sukces.

Mój drogi, wierny bracie Re'fet-beju!

Po pierwsze: Moja dusza została surowo napomniana, abym objaśnił prawdę odnoszącą się do pomniejszych wydarzeń, jakie nas dotyczyły. Owa prawda jest następująca:

Zaiste, wybrani uczniowie tacy jak ty wiedzą już, że Traktaty Światła nie mogą być narzędziem żadnej rzeczy ani też nie mogą służyć żadnemu innemu celowi prócz przyjęciu ich przez Boga, a także, że są zainteresowane przede wszystkim dostarczaniem lekcji w temacie prawd wiary (ar. iman) oraz ocaleniem wiary ludzi upadłych, bezsilnych i słabych.

Po drugie: Szczerość intencji (ar. ichlas) jest największą siłą, jaką Traktaty Światła posiadają i jakiej mogą użyć przeciwko wielu swym przeciwnikom. Nie mogą one być narzędziem czegokolwiek na tym świecie. Nie są one w żaden sposób powiązane z prądami, które zostały zbudowane w oparciu o namiętność stronniczości, szczególnie z tymi, które są związane z polityką. Jest tak, ponieważ cecha usposobienia, jaką jest stronniczość, niszczy szczerość intencji i zmienia prawdę.

Powodem, dla którego wycofałem się z polityki na ostatnie trzydzieści lat, jest fakt, że widziałem pobożnego uczonego, który przez skłonność do stronniczości, wywodzącą się z przedkładania własnych poglądów nad inne, posunął się aż do znieważenia innego wielkiego uczonego oskarżeniem go o niewiarę (ar. kufr), ponieważ tamten sprzeciwiał się jego poglądom politycznym. Z drugiej strony wychwalał on znanego i agresywnego hipokrytę (ar. munafiq) i schlebiał mu, ponieważ tamten popierał jego myśli i poglądy. Lękałem się tego całą duszą.

Polityka, kiedy połączy się ze skłonnością do stronniczości, może prowadzić do tak zatrważających błędów. Oznajmiłem zatem:

— 331 —
اَعُوذُ بِاللّٰهِ مِنَ الشَّيْطَانِ وَ السِّيَاسَةِ

"Szukam schronienia u Boga przed Szatanem i polityką!" i od tamtej pory wycofałem się z polityki.

Moi bracia tacy jak ty wiedzą, że w rezultacie tego stanu nie przeczytałem żadnej gazety, nie słuchałem, kiedy czytał ją ktoś inny, ani nawet nie dopytywałem o to, co piszą w gazetach. Przez ostatnie dziesięć lat nie poświęciłem żadnej uwagi (drugiej - uz. red. pol.) wojnie światowej ani też nie byłem jej ciekaw. Wiesz, że aby uniknąć jakiegokolwiek kontaktu ze stronniczością czy polityką, aby uniknąć wszelkiej szkody, jakiej mogłaby doznać szczerość intencji (ar. ichlas) Światła, przez dwadzieścia dwa lata życia w udręce i niewoli nie przedstawiłem władzom żadnej petycji dla własnej wygody, jeśli nie liczyć moich mów obrończych.

Ponadto wiesz, że - jak napisałem do ciebie z więzienia - jeśli ludzie, którzy postanowili, że powieszą mnie na szubienicy, którzy zadawali mi okrutne męczarnie, ocalą swą wiarę dzięki Traktatom Światła, to chcę, abyś zaświadczył, iż wybaczyłem im. Aby poprzez skłonność do stronniczości nie wyrządzać szkody szczerości intencji (ar. ichlas), unikamy kontaktu ze straszliwymi prądami z kraju i zagranicy, a ja do pewnego stopnia ostrzegłem mych braci, aby postępowali tak samo.

Po trzecie: Wiesz również, że nie przyjmuję żadnych darowizn ani podarunków, a sam nie mam środków po temu, aby takiej pomocy udzielić. Korzystając z pieniędzy, które otrzymuję ze sprzedaży własnych ubrań i rzeczy osobistych, kupuję moje księgi od braci, którzy je spisali, aby żadna doczesna korzyść nie mogła zaszkodzić Traktatom Światła ani ingerować w ich sprawy, a także dlatego, by inni moi bracia byli ostrożni i nigdy nie używali Traktatów jako narzędzia jakiejkolwiek innej sprawy.

Po czwarte: Światło wystarczy prawdziwym uczniom Światła. Powinni oni również być zadowoleni z tego, co mają, a nie spoglądać na inne przywileje czy korzyści, materialne ani duchowe. Ponadto nie powinno się wieść sporów ani ożywionych, stronniczych dyskusji odnośnie do kwestii religijnych, aby uniknąć wyrządzenia szkody przez ludzi o złej woli, którzy sprzeciwiają się Światłu.

Zaprawdę, poprzez pewnego rodzaju przeczucie moje serce wpadło w wielki gniew i obraziło się na naszego brata Mustafę Oruca, który w tej samej chwili rozmawiał z pewnym człowiekiem w sposób sprzeczny z metodą Traktatów Światła. Poczułem nawet, że powinna mu zostać odebrana owa znacząca ranga, którą osiągnął dzięki Światłu. Byłem tym zasmucony, bo skoro myślałem, że jest on dla mnie niczym Abdurrahman,

— 332 —

to dlaczego tak strasznie rozgniewałem się na niego? Później przybył on w Święto, aby się ze mną zobaczyć. Al-hamdu li-llah za to, że otrzymał on ważną lekcję i zrozumiał swój wielki błąd. Przyznał, że popełnił błąd właśnie wtedy, kiedy poczułem, że jestem na niego zagniewany. In sza'allah, będzie to pokuta za jego błąd, zaś on zostanie oczyszczony z grzechu i wybawiony od niego.

Po piąte: Inny człowiek przez ostatnie cztery lub pięć miesięcy wysyłał mi gazety. Otrzymałem je dopiero niedawno, ponieważ moi przyjaciele tutaj znają moje zwyczaje i wiedzą, że nie przyjmuję jakichkolwiek książek ani czasopism prócz Traktatów Światła, nie mówiąc już o gazetach. Bali się pokazać mi tę przesyłkę lub powiadomić mnie o niej, jako że nie znam liter nowego alfabetu. Wreszcie pewien człowiek pokazał mi list na mój temat, napisany przez dziennikarza, który był również moim przyjacielem i krajanem.

Powiedziano mi: "To on od jakiegoś czasu wysyłał ci gazety. Nie chcieliśmy mówić ci o tym".

Odpowiedziałem na to: "Prześlijcie temu człowiekowi wiele pozdrowień ode mnie i poinformujcie go o tym, że stary Said, którego znał mój przyjaciel, zmienił się, a wszystkie więzi łączące go z tym światem zostały przerwane. Jestem chory i nie chcę, żeby ów człowiek poczuł się urażony tym, że nie odpowiadam mu osobiście".

Przesyłam pozdrowienia pokoju wszystkim przyjaciołom, szczególnie braciom takim, jak Hafiz Emin i Hafiz Fahreddin, i jeszcze raz winszuję im z okazji Święta.

Nasz brat Ahmed Feyzi - który jest obrońcą Traktatów Światła, Hasanem Feyzi z Aydin i Husrevem tamtych okolic - przez ostatnie trzy lata potwierdził poprzez doskonale jasne świadectwo, poprzez zgodność znaczeń hadisów i wersetów Koranu, a także poprzez trzy wyliczenia wedle nauki dżafr setki znaków danych przez Pieczęć zatwierdzającą to, co niewidzialne, które z całą mocą udowadniają zbiorową osobowość duchową Traktatów Światła. Niektóre ze znaków hadisów wskazujących na zbiorową osobowość duchową przedstawiającą zbiorową osobowość duchową Traktatów Światła uważa on za wskazujące na interpretatora Światła. W rzeczywistości do interpretatora nie należy żadnego rodzaju przejaw zbiorowej osobowości duchowej, który mógłby odnosić się do

— 333 —

autorstwa Traktatów. Zresztą ani nie zasługuję na to, ani nie mam prawa do tego, aby być przyczyną tak uświęconych wskazówek. Tak czy inaczej...

Nie mogłem badać tych wyliczeń ani chwili dłużej. Trwające trzy i pół roku badania Feyziego, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę to, że były one prowadzone przez brata tak nadzwyczajnie inteligentnego jak on, mogą zostać uznane za zatwierdzenie prawdomówności Traktatów Światła, a kiedy tylko znajdę czas i zdrowie na to, by przestudiować je i wprowadzić do nich poprawki - mogą zostać spisane jako Dopisek albo do traktatu Tilsimlar, albo do Błysków.

W zamian za figi, które przysłał w podarunku, wyślijcie w mym imieniu naszemu bratu Ahmedowi Feyziemu kopię Pieczęci zatwierdzającej to, co niewidzialne, aby jego figi nie przysporzyły mi niewygód. Wiele świadectw z ostatnich czasów jasno potwierdza, że jestem chory, kiedy przyjmuję podarunki bez dania czegokolwiek w zamian.

Ponadto w zamian za szczere listy napisane przez obie żony naszego brata, a także przez jego szanowną matkę i dwóch jego synów o imionach Said i Nuri, ofiarowuję im oraz jego dzieciom wiele suplikacji (ar. du'a). Jeśli chodzi o ofertę uczynioną przez prawdomówną, szanowną i pobożną żonę takiego wojownika Światła, która chce powierzyć nam ich niewinne dzieci jako dzielnych uczniów Światła, przyjmujemy ją całym naszym jestestwem i witamy je w niewinnym kręgu Światła.

Przesyłamy pozdrowienie pokoju wraz z modlitwą (ar. du'a) Mehmedowi Eminowi, Alemu Akdagowi, Ahmedowi Feyziemu i wszystkim braciom w ogólności.

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

W Jego Imię, niech będzie Mu chwała!

Moi drodzy, wierni bracia!

Otrzymałem wielce błogosławioną setkę lir ze sprzedaży mej żywności i ubrań, których już nie potrzebuję, a prócz tego mam jeszcze dziesięć lir z wynagrodzenia, jakie otrzymywałem w Daru'l-Hikmet - a chciałem za te pieniądze udać się na pielgrzymkę. Tyle zostało z mego udziału w zaopatrzeniu dwudziestu dwóch lat. Skoro tak to wygląda, załączam te dziesięć lir wraz z setką lir jako zapłatę za Błyski.

— 334 —

Moi drodzy, wierni bracia!

Nieskończone dzięki niech będą Bogu Jedynemu! Znak tego, że Traktaty Światła zostały przyjęte w Świętym Świętych (ar. Haramajn Szarif), jest następujący:

Wojownik Światła z Denizli, Hafiz Mustafa, odebrał ze Stambułu traktaty zatytułowane Zulfikar, Laska Mojżesza (tur. Asay-i Musa) i Dająca światło lampa (ar. Siradż an-Nur), które miały zostać wysłane do uczonych w Indiach, i zabrał je na pielgrzymkę (ar. hadżdż), aby czytać je wraz z pielgrzymami. Owe traktaty zostały przekazane w Medynie znanemu uczonemu pochodzącemu z Kaszmiru, bardzo dobrze znającemu język turecki. Po wyrażeniu wielkiego uznania zapewnił on, że wyśle je do ośrodków nauki w Indiach. Otrzymałem dobre wiadomości o tym, że księgi wysłane do Medyny i innych miejsc bezpiecznie dotarły do celu, o czym powiadomili mnie pielgrzymi towarzyszący Hafizowi Mustafie z Denizli, a także dwaj bracia z Afyon, będący młodymi uczniami Światła, którzy po drodze (do Mekki - uz. red. pol.) czytali te księgi. Owe wiadomości przyniosły dobrą nowinę o uroku Traktatów Światła i o korzystnym przyjęciu, z jakim spotkały się one za granicą.

Jednakże jedna z trzech ksiąg - to jest traktat Zulfikar, który miał zostać wysłany na Uniwersytet Al-Azhar - nie mogła zostać wysłana; pozostałe zostały wysłane. Zawarta w tym mądrość jest następująca: Zulfikar jest rozległą lekcją naukową. Byłoby zatem niewłaściwym wysyłać go jako lekcję na Uniwersytet Al-Azhar, który jest wielką medresą świata islamu, a ponadto, z powodu niedawnego wybuchu tam epidemii cholery, traktatowi Zulfikar nie poświęcono by uwagi, na jaką w tym czasie zasługuje.

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Po tysiąckroć mówię: Baraka-llah, Ma sza'a-llah i "Bóg powiedział prawdę" (ar. sadaqa-llah) wielkiemu wojownikowi Światła, Hafizowi Mustafie, który zabrał ważne księgi Światła do Świętej Mekki i przekazał je wybitnemu uczonemu z Indii, Ahmadowi Alemu Simsiriemu. Otrzymał on zapewnienie, że owe księgi zostaną dostarczone do Indii i przetłumaczone na hindi. Niechaj Medresetu'z-Zehra pozostaje w kontakcie z owym ważnym człowiekiem w Świętej Mekce. Możecie wysyłać listy na adres: Ahmad Ali Simsiri, Bab as-Salam, Święta Mekka.

— 335 —

Po drugie: Dowiedzieliśmy się, że z powodu ich podejrzeń wobec niedawnego wydarzenia, nasi wrogowie uczynili góry z jednego kretowiska, a wskazówka tego jest następująca:

Wypełniając rozkazy ministra spraw wewnętrznych, gubernator Afyon i naczelnik policji przybyli do mego domu z zamiarem przeprowadzenia niespodziewanego nalotu. Jako że nie towarzyszył im publiczny oskarżyciel, czekali oni do ranka i wyznaczyli do tego zadania dwóch ludzi, którzy najbardziej nami pogardzają. Wyłamali oni drzwi, aby przeprowadzić nagłe najście. Tego samego dnia, kiedy wyszedłem z domu, by przejechać się bryczką, na małej wysokości latało nad nami pięć samolotów. Jako że piloci wiedzieli, że jestem w bryczce, zatoczyli koło wokół nas dwa lub trzy razy. Drugiego dnia, kiedy ponownie wyjechaliśmy bryczką do pewnego odludnego miejsca nad strumieniem, krążyło nad nami pięć samolotów, jakby ich piloci czegoś wypatrywali. Zdaliśmy sobie sprawę z tego, że to nas szukają. Innego dnia pięć samolotów ponownie przeleciało nad miastem, a odleciały, kiedy weszliśmy do pokoju, co dosadnie wskazuje na to, że z jednego kretowiska uczyniono setkę gór.

Jeśli chodzi o męczarnie, jakich przyczynia mi się w tym miejscu z powodu tak bezpodstawnych podejrzeń, wyrażam swą wdzięczność i uznanie dla władz i sądownictwa Isparty odnośnie do tego, że męczarnie zadawane wojownikom Medresetu'z-Zehra zmalały tam dziesięciokrotnie. Niech moi wrogowie dowiedzą się, że jeśli chodzi o pogwałcenie moich praw i o męczarnie, jakie zostały mi zadane, wybaczyłem im.

Po trzecie: W odniesieniu do owego nieszczęścia, jak zawsze, jeszcze raz spojrzałem na sprawiedliwość Bożego zarządzenia (ar. qadr) i Bożej łaski, i ujrzałem, że powodem nieszczęścia, które się tam zdarzyło, było zapewnienie o tym, że Kutahya, jej sądownictwo i władze - które były już blisko związane ze Światłem, lecz w odróżnieniu od innych prowincji pozostały w tyle - związały się ze Światłem jak Denizli i Kastamonu. Tak, niezależnie od tego, jak sprzeczne z tym mogłyby być ich myśli i obowiązki, Traktaty zostały tam wysłane, aby dać Ruchowi Światła doniosłe korzyści odnoszące się do wiary (ar. iman) przez wzgląd na serce i duszę, a także po to, aby uczniom Światła (tur. Nurcular) zostały zesłane wspaniałe nagrody.

Zatem Boże zarządzenie (ar. qadr) wymierzyło mi litościwy klaps, kiedy - jako że minister spraw wewnętrznych z Erzurum, który również

— 336 —

pochodzi z mego rodzinnego miasta, a także pochodzący z Antalyi gubernator Afyon, do tej pory nie dokuczali mi - pomyślałem: "Choć jestem wolny, teraz, kiedy znalazłem takiego gubernatora, nie opuszczę Emirdag". Wymierzając mi karę za pewnego rodzaju radość i zaniedbanie ostrożności, Boże zarządzenie (ar. qadr) postąpiło sprawiedliwie i zadało mi cios rękami obu tych ludzi.

Gubernator, naczelnik policji i członkowie komisji zajmującej się naszą sprawą tu w Afyon wysłali do Ankary następujący raport: "Nie istnieje nic, co wskazywałoby na zakładanie jakiegokolwiek stowarzyszenia lub tariki. Jednakże Said Nursi ma przynajmniej dwieście tysięcy braci, którzy są gotowi do tego, by poświęcić się dla niego na jedno jego słowo".

Ponownie, lecz w inny sposób, wzbudzono wielką podejrzliwość pośród władz. Jednakże ich raport przyniósł korzyść Światłu oraz uczniom Światła (tur. Nurcular), choć istniała możliwość, że wyrządzi pewną szkodę mnie samemu.

Jeden aspekt owej korzyści jest następujący: Istnieje twarda jak stal prawda, która mówi, że w tak trudnych warunkach wśród odbiorców Traktatów Światła jest dwieście tysięcy Turków, którzy są gotowi do tego, by poświęcić dla nich swoje dusze. Z tego punktu widzenia umocni się wiara (ar. iman) tych, którzy mają słabą wiarę, zaś ludzie polityki oraz ci, którzy stracili wiarę, będą obawiali się naprzykrzać się im i nigdy więcej nie zaryzykują nagłych ataków.

Co do szkody, jaką może wyrządzić mi ten raport - Wszechmocny Bóg jest Jedynym Obrońcą (ar. Al-Hafiz). Obecnie jest bardzo prawdopodobne, że zdyskredytują mnie; że sprawią, iż uciekną ode mnie moi przyjaciele; że wyrządzą szkodę naszemu braterstwu, szerząc oszczerstwa i przypisując mi cechy charakteru, jakich nie mógłby wymyślić nawet Szatan, próbując w ten sposób umniejszyć moje znaczenie.

Yusuf Ziya oraz hodżowie z komisji rzeczoznawców i z Ministerstwa Spraw Religijnych proszą nas o kopię całego zbioru Traktatów Światła. Odpowiedziano im poprzez Hasana Caliskana, którego wysłaliśmy tam, aby z szacunkiem i uprzejmością dostarczył im Słowo Trzydzieste mówiące o cząsteczkach; Słowo Trzydzieste Drugie, w którym na początku Stacji Pierwszej jest mowa o dyskusji cząsteczek; Punkt dotyczący słowa Huła (ar. On), a także omówienie tematu cząsteczek z Traktatu o naturze.

— 337 —

Jest tak, jak gdyby chcieli oni pojąć znaczenie wersetu:

﴿ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪ ﴾

[83]

które dzięki tym częściom Traktatów Światła staje się zrozumiałym i ostatecznie zmusza do milczenia materialistów, którzy zaczęli jawnie szerzyć swe idee zepsucia.

Odmówiono przyjęcia mego świadectwa, choć prawo wymaga tego, aby tak uczynić. Zatem teraz przedstawiam moje świadectwo zbiorowej osobowości sądownictwa oraz ministrowi spraw wewnętrznych, do nich się odwołując:

Przez ostatnie czterdzieści lat pewien człowiek oddał wielkie usługi temu krajowi i temu narodowi, nie wyrządzając im żadnej szkody; na przykład podczas rewolucji marcowej jednym przemówieniem zwrócił ku posłuszeństwu osiem zbuntowanych batalionów wojska, ratując życie wielu oficerów; należąc do Ruchu Narodowego, ocalił uczonych (ar. 'ulama) i Wielkiego Muftiego (ar. Szajch al-Islam) od wspierania cudzoziemskiej okupacji Stambułu, a to poprzez swe dzieło Hutuvat-i Sitte; z wielkim poświęceniem służył podczas wielkiej wojny, a wypowiadając się o tej służbie, Enver Pasza wyraził swój podziw i uznanie. Ten człowiek, do którego spraw nie mógł wtrącić się żaden z trzech przerażających dowódców, choć byli na niego zagniewani; którego - mimo fałszywych oskarżeń jego potajemnych wrogów i dyskryminujących go praw - nie mogły oskarżyć trzy sądy, pokonane przez prawdę, za jaką on podąża, i lękające się uwięzienia go; którego traktaty zostały przyjęte przez ludzi nauki z uznaniem i poklaskiem, zaś on przemawia w imieniu owych traktatów... Tak, przez wzgląd na wasze oficjalne funkcje spoczywa na was obowiązek tego, abyście poświęcili temu człowiekowi jedną godzinę waszej uwagi.

Zatem oto zaczynam. Tym, co posiadamy, jest prawda. Oby Wszechmocny Bóg nigdy nie zmusił nas do tego do tego, byśmy mieli dochodzić naszych praw siłą lub za pomocą innych środków, amen!

Przez ostatnie trzy lata, na co wskazują setki doświadczeń, Boża łaskawość chroniła nas i wybawiła nas od wszelkiego rodzaju przerażającej

— 338 —

tyranii. Powinniśmy żywić silne przekonanie co do tego, że w ten sam sposób ocali nas przed całkowicie bezprawnymi i strasznymi prześladowaniami, które są w nas wymierzone. Nawet jeśli doznaliśmy pewnej niedoli, trudności i szkody, to z wielką nadzieją oczekujemy od Bożego miłosierdzia tego, że miłosierdzie, Boża łaska i nagrody, jakie się w nas przejawiły, będą tysiąc razy większe od owej trudności i posłużą nam dla ocalenia w inny sposób wiary wielu bezradnych ludzi wiary (ar. ahl al-iman).

Ukażę, w jaki sposób to wydarzenie jest bezprawnym na dziesięć sposobów.

Punkt Pierwszy: Choć Traktaty Światła zostały uważnie zbadane przez trzy sądy i trzy komisje rzeczoznawców, a także przez siedem departamentów rządu w Ankarze oraz ich przedstawicieli prawnych; choć wszystkie Traktaty zostały jednogłośnie i bez żadnego sprzeciwu uniewinnione, zaś Said i wszyscy z jego siedemdziesięciu pięciu towarzyszy również zostali uniewinnieni, bez skazania ich choćby na jeden dzień więzienia, ponownie skonfiskowano owe traktaty, jakby były one złośliwymi pismami, co jest całkowicie sprzeczne z prawem, a pojąłby to nawet ten, kto posiada choćby najlżejszą cząstkę rozsądku.

Punt Drugi: Człowiek, który przez całe trzy i pół roku po uniewinnieniu żył w Emirdag w zupełnej samotności, będąc obcym, zaś jego drzwi były zamknięte od zewnątrz i zaryglowane od środka; który przyjmował jedynie jednego na stu ludzi, jeśli ów człowiek przychodził w istotnej sprawie; który nawet porzucił pisanie (a był za nie prześladowany przez dwadzieścia lat) i nie napisał nic więcej - jego drzwi zostały wyważone przez śledczych, którzy włamali się do niego dla celów politycznych, jednak nie znaleźli nic prócz arabskiego modlitewnika i makatki na ścianę[84]. Każdym, kto tylko posiada choć ziarnko uczciwości, zrozumiałby, jak bezprawnym było nękanie owego człowieka w taki sposób.

Punkt Trzeci: Jak już ów człowiek powiedział w sądzie, jeśli istnieje ktoś, kto przez siedem lat nie wiedział niczego o drugiej wojnie światowej - jak zostało to potwierdzone przez siedemdziesiąt świadectw - i ani nie był jej ciekaw, ani o nią nie pytał; jeśli obecnie od dziesięciu lat pozostaje w tym samym stanie umysłu; jeśli od dwudziestu pięciu lat nie przeczytał żadnej gazety ani nie słuchał tego, co piszą w gazetach; jeśli od trzydziestu lat mówił: "Szukam schronienia u Boga przed Szatanem i polityką", unikając polityki, jak tylko mógł; jeśli przed dwadzieścia dwa lata najbardziej zawiłej niedoli, aby nie zwracać na siebie uwagi polityków ani nie angażować się w politykę, ani razu nie zwrócił się do rządu, aby ten ulżył mu w jego położeniu - jeśli istnieje taki człowiek, czyż zgodny

— 339 —

z jakimkolwiek prawem jest najazd na jego miejsce odosobnienia, jakby knuł on polityczne intrygi; czyż zgodne z jakimkolwiek prawem jest sprawienie, by z powodu swych cierpień stracił słuch, kiedy był chory? Każdy, kto posiada choć jotę sumienia, współczułby człowiekowi w takim stanie!

Punkt Czwarty: Sąd w Eskisehir studiował Traktaty Światła przez sześć miesięcy, ponieważ zostaliśmy oskarżeni o tworzenie stowarzyszenia politycznego oraz zakładanie tariki sufickiej. Z powodu owego po dejrzenia, podejrzenia, jak również osobistej nienawiści, jaką żywi wobec nas pewien wielki przywódca, który namówił pewnych członków aparatu sądownictwa do wystąpienia przeciwko nam (choć ów sąd uniewinnił nas od zarzutów dotyczących stowarzyszenia politycznego i wspólnoty sufich), wykorzystując jako pretekst krótki Traktat o ubiorze muzułmańskim, piętnastu spośród stu uczniów Światła skazano na sześć miesięcy więzienia, czyniąc to nie w sposób nie zgodny z prawem, lecz stronniczy. Choć do zakończenia dochodzenia pozostawali oni w więzieniu przez cztery i pół miesiąca, a później odbyli pozostałą część kary, to jest półtora miesiąca, dziesięć lat później sąd w Denizli - ponownie wykorzystując jako pretekst zakładanie stowarzyszenia politycznego czy tariki sufickiej - po szczegółowym zbadaniu listów i pism napisanych na przestrzeni niemal dwudziestu lat wysłał pięć skrzyń ksiąg do Sądu Karnego w Ankarze, a choć owe księgi i listy przez dwa lata podlegały ścisłemu badaniu przez Ankarę i sąd w Denizli, podjęto jednogłośną decyzję o uniewinnieniu owych pism od zarzutów dotyczących politycznego stowarzyszenia i wspólnoty sufich,

Podstawą i celem Ruchu Światła jest pewna wiara i zasadnicza prawda Koranu. Z tego powodu trzy sądy uniewinniły ów Ruch od zarzutu, wedle którego miał on być tariką sufich. Co więcej, przez dwadzieścia lat ani jeden człowiek nie powiedział: "Said nauczał mnie tak, jak czyni się to w tarikach". Ponadto droga, do której od tysiąca lat przywiązana była większość przodków owego narodu, nie może zostać uczyniona czymś, za co (członkowie narodu - uz. red. tur.) mają ponosić odpowiedzialność. Ponadto nie można oskarżyć tych, którzy z powodzeniem zwalczali owych ukrytych hipokrytów, jacy nadają nazwę tariki prawdzie islamu i atakują religię tego narodu, o to, że sami są tariką.

Jeśli chodzi o stowarzyszenie czy też wspólnotę, są one bractwem wskazującym na życie ostateczne, które pozostaje częścią muzułmańskiego braterstwa. Jak orzekły trzy sądy, które w tym względzie uniewinniły Ruch Światła, nie jest on żadnym stowarzyszeniem politycznym.

a także od zarzutów stawianych pod innymi pretekstami, zaś wszystkie księgi zwrócono ich właścicielom. Uniewinniono także Saida i jego towarzyszy. Zatem ktokolwiek, kto tylko nie utracił swego człowieczeństwa, zrozumie, jak bezprawne jest postrzeganie Saida jako politycznego aktywisty, a także oskarżanie go o to, że jest spiskowcem, oraz podburzanie przeciwko niemu sądowych urzędników.

— 340 —

Punkt Piąty: Z powodu litości, która jest podstawą mojej drogi i drogi Traktatów Światła, zaś od trzydziestu lat była zasadą, wedle której żyłem, nie krytykowałem tyranów, którzy mnie prześladują, nie mówiąc już o przeklinaniu ich, aby żadna szkoda nie spotkała niewinnych. Nawet kiedy byłem zagniewany na niektórych spośród owych zdeprawowanych nędzników, którzy prześladują mnie z powodu zjadliwej nienawiści, czy nawet na bezbożnych tyranów, moja litość powstrzymywała mnie od odpowiadania im choćby przeklinaniem ich, co dopiero siłą, ponieważ owi okrutni tyrani także mają rodziców i dzieci. Nie czyniłem niczego przeciwko nim, aby materialna szkoda nie spotkała owych czterech czy pięciu ludzi starszych, nieszczęsnych i niewinnych. Niekiedy nawet wybaczałem im. To z powodu owej litości absolutnie nigdy nie wtrącałem się do spraw rządu ani też nie zakłócałem publicznego porządku. Co więcej, zalecałem to samo moim przyjaciołom tak usilnie, że niektórzy uczciwi policjanci trzech prowincji przyznali, iż "uczniowie Światła są pewnego rodzaju policją, która chroni porządek i zachowuje publiczne bezpieczeństwo". Są tysiące świadectw tego faktu, które potwierdzają go poprzez dwadzieścia lat doświadczeń. Potwierdzają ten fakt także uczniowie Światła, którzy nigdy nie zaangażowali się w jakikolwiek odnotowany przez policję incydent. Zatem jakież prawo zezwala na najechanie domu owego nieszczęśliwego człowieka, jakby był on rewolucjonistą lub komitadżi [85], na to, by ludzie, którzy nie mają litości, znieważali go, choć w jego domu nie znaleziono nic kompromitującego, jakby zbrodnią po wielokroć było trzymanie w domu jego najcenniejszego, cudownego Koranu i makatki z wyhaftowanymi inskrypcjami; jakby Koran i owa makatka były zjadliwymi pismami? Jakaż korzyść wymaga zwrócenia przeciwko rządowi i porządkowi publicznemu tysięcy pobożnych ludzi, którzy przez swą dobrą moralność tak zasłużyli się dla owego porządku, a wszystko z powodu jakiegoś bezpodstawnego podejrzenia?

Punkt Szósty: Nieskończone dzięki niechaj będą Bogu Jedynemu za to, że trzydzieści lat temu, dzięki Jego łasce i dzięki blaskowi Koranu, pewien człowiek uświadomił sobie, jak bezwartościowymi i pozbawionymi sensu są ulotna sława i chwała tego świata, jego egoistyczne podziwianie siebie samego z powodu bycia kimś znanym, zaś od tamtego czasu ze wszystkich sił walczył ze swą nakazującą zło duszą, aby być skromnym, porzucić egoizm, a nie być człowiekiem fałszywym ani hipokrytą. Zaświadczają to i są tego całkowicie pewni ci, którzy służyli mu bądź przyjaźnili się z nim. Od dwudziestu lat ów człowiek ze wszystkich sił uciekał od dobrych opinii ludzi na swój temat

— 341 —

i od zwracania na siebie ich uwagi, z której każdy czerpie zbyt wiele przyjemności, a także - w przeciwieństwie do wszystkich - odrzucał sławę, poklask oraz przyznawanie mu wysokiej rangi duchowej. Odrzucał również nadmiernie dobre zdanie jego najbliższych braci na jego temat i ranił ich uczucia, nie przyjmując pochwał wyrażanych w ich listach. Ukazywał siebie samego jako pozbawionego zalet, zaś całą cnotę przypisywał Traktatom Światła, owemu komentarzowi do Koranu, a w związku z tym - zbiorowej osobowości uczniów Światła, o sobie samym myśląc jedynie jako o uniżonym słudze. To udowadnia, iż nie starał się o to, aby być lubianym, nie pragnął tego i odrzucał to. Zatem zgodnie z jakim prawem został uznany za winnego z powodu tego, że niektórzy spośród jego braci w pewnym odległym miejscu mieli o nim nadmiernie dobre zdanie, wychwalali go i przyznali mu wysoką rangę duchową; z powodu tego, co powiedział kaznodzieja w regionie Kutahya, którego ów człowiek nawet nie zna; z powodu listu ze sfałszowanym podpisem, który został wysłany do Kutahyi (a nigdy nie wysyłałem tam żadnego listu); z powodu napastliwej księgi wydanej w Balikesir, której autor jest nieznany? Czyż jakiekolwiek prawo na świecie pozwoliłoby na wysłanie urzędników, którzy wyważyli drzwi do pokoju nieszczęsnego, posuniętego w latach, chorego i obcego człowieka, jakby popełnił on poważną zbrodnię; czyż pozwoliłoby im na usprawiedliwienie tego poprzez fakt, że znaleźli oni jedynie księgę suplikacji i makatkę wiszącą na ścianie? Czyż jakakolwiek polityka zezwoliłaby na taką agresję?

Punkt Siódmy: Czyż jakiekolwiek prawo zezwoliłoby na to, by w przypadku owego nieszczęśnika, który, choć w tym czasie w kraju, w którym istnieje tak wiele żywotnych partii i nurtów politycznych, a grunt został przygotowany do tego, aby wyciągnąć z tego korzyści, to jest zyskać poparcie licznych dyplomatów i polityków w miejsce garstki przyjaciół, mówił swym przyjaciołom jedynie dlatego, by nie zaangażować się w politykę, nie zaszkodzić swej szczerości intencji, nie zwrócić na siebie uwagi rządu ani nie pozwolić na to, by zaabsorbowały go sprawy tego świata: "Strzeżcie się! Nie pozwólcie na to, by owe prądy sprawiły, iż dacie się ponieść emocjom! Nie angażujcie się w politykę! Nie zakłócajcie porządku publicznego!", a choć dwa z owych prądów (dawny z powodu bezpodstawnych obaw, zaś nowy dlatego, iż ów człowiek mu nie dopomógł) przyczyniły mu krzywd i niedoli dlatego, że w ten sposób wycofał się on z polityki - choć pomimo tego wszystkiego nigdy nie wtrącał się do spraw świata ahl ad-dunja i był zajęty sprawami swego życia ostatecznego, zaś przez dwadzieścia dwa

— 342 —

lata nie napisał nawet jednego listu do rodzonego brata, mieszkającego w jego rodzinnych stronach, w wiosce Nurs, a przez dwadzieścia lat nie napisał nawet dziesięciu listów do swych przyjaciół w tamtych prowincjach... Jakież prawo zezwala na to, by ktokolwiek mógł do tego stopnia ingerować w jego zajmowanie się sprawami życia ostatecznego?

Czyż jakiekolwiek prawo zezwoliłoby na gromadzenie kopii Traktatów Światła [86], w których trzy sądy nie znalazły niczego, co mogłoby stać się podstawą pociągnięcia do odpowiedzialności, choć na mocy praw i wolności nikt nie wtrąca się do spraw publikacji tych, którzy nie posiadają żadnej religii, a także komunistów, choć ich dzieła są nadzwyczaj szkodliwe dla kraju, narodu i moralności? Traktaty Światła od dwudziestu lat dokładały starań, aby zachować życie społeczne, moralność i bezpieczeństwo kraju i narodu; skutecznie walczyły o to, aby ponownie pozyskać dla tego kraju prawdziwe wsparcie, jakim są braterstwo i przyjaźń świata islamu, a także o to, aby umocnić ową przyjaźń i owo braterstwo, zaś takie części Traktatów Światła, jak Zulfikar i Laska Mojżesza (tur. Asay-i Musa), które z polecenia Ministerstwa Spraw Wewnętrznych przez trzy miesiące były badane przez Ministerstwo Spraw Religijnych z zamysłem poddania ich krytyce, w pełni potwierdziły swą wartość, zaś Ministerstwo Spraw Religijnych umieściło je w swej bibliotece jako "znaczące dzieło", a pielgrzymi widzieli Laskę Mojżesza umieszczoną na grobie Proroka Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) na znak jej przyjęcia. Czyż zatem jakiekolwiek prawo, sumienie lub sprawiedliwość mogłyby zezwalać na gromadzenie owych traktatów, jakby były dokumentami, które mogą przynieść szkodę, i na wysyłanie ich do sądu?

Punkt Ósmy: Następnie ów człowiek , który - choć po dwudziestu dwóch latach bolesnego i niczym nieusprawiedliwionego zesłania została mu dana całkowita wolność - nie powrócił w rodzinne strony, gdzie miał tysiące przyjaciół i krewnych, lecz wybrał samotność i zesłanie, aby nie mieć żadnego kontaktu z życiem społecznym i polityką; który porzucił chwalebne zgromadzenie w meczecie, wybierając pozostawanie w swym pokoju i samotne odmawianie modlitw; którego stan umysłu uczynił go unikającym pochlebstw ludzi, zaś jak jest to zaświadczone przez dwadzieścia lat jego życia oraz potwierdzone przez tysiące cnotliwych Turków, przedkłada on jednego pobożnego Turka nad wielu niedbałych Kurdów, a nawet w sądzie udowodnił, że nie zamieniłby jednego tureckiego brata o silnej wierze - takiego, jak Hafiz Ali - na stu niedbałych Kurdów; który, aby nie stać się obiektem szacunku

— 343 —

i czci, nigdy nie spotykał się z ludźmi, dopóki nie było to konieczne, i nie chodził do meczetu; który przez czterdzieści lat ze wszystkich sił i poprzez wszystkie swe dzieła pracował na rzecz muzułmańskiego braterstwa oraz tego, by muzułmanie miłowali się nawzajem; który, jako że naród turecki jest chorążym Koranu i jest wychwalany przez Koran, wielce umiłował ten naród i spędził życie wśród jego ludzi... Aby znieważyć tego człowieka językiem biurokracji, aby szerzyć propagandę i odstraszyć od niego jego przyjaciół, były gubernator powiedział: "On jest Kurdem, a wy jesteście Turkami. On jest szafi'itą, a wy jesteście hanafitami", starając się wystraszyć wszystkich na tyle, by porzucili owego człowieka. Choć przez dwadzieścia lat ani przed dwoma sądami ów człowiek nie został zmuszony do tego, by zmienić styl swego ubioru, choć wojskowa spiczasta czapka uległa zmianom, a na głowę owego pustelnika siłą włożono kapelusz z rondem - jakaż korzyść ma wynikać z tego wszystkiego? Jakież prawo na to zezwala?

Punkt Dziewiąty jest wielce doniosły i potężny,

lecz porusza on sprawy polityki, zatem zachowuję milczenie.

Punkt Dziesiąty: Oto atak, na który nie zezwala żadne prawo, który nie przynosi żadnej korzyści, lecz jest jedynie czynieniem góry z kretowiska z powodu bezsensownych przywidzeń, a nie jest częścią jakiegokolwiek prawa.

Również dlatego zachowuję milczenie, aby nie poruszać spraw polityki, którą - zgodnie z naszą drogą - nie przejmujemy się.

W obliczu takiego traktowania, które jest bezprawnym na dziesięć sposobów, mówimy zatem:

﴿ حَسْبُنَا اللّٰهُ وَنِعْمَ الْوَك۪يلُ ﴾

[87]

Said Nursi
— 344 —

Moi drodzy, wierni bracia!

Nieskończone dzięki niech będą Wszechmocnemu Bogu za to, że ów nowy atak na szeroką skalę, który miał wzbudzić wielką podejrzliwość, zelżał po stokroć. Wczoraj byłem przesłuchiwany w sądzie przez cztery godziny. Odpowiedziałem poprzez to samo stwierdzenie, jakie wcześniej wysłałem do was. Niech Bóg będzie rad z sądownictwa Isparty, ponieważ jego łaskawa współpraca wielce nam dopomogła. W przeciwnym razie podejrzenia (wzbudzone - uz. red. pol.) w Afyon, a także sposób, w jaki dopomogły one naszym potajemnym wrogom w tutejszych władzach, sprawiłyby, iż cierpielibyśmy poważne trudności.

Nasz Koran, który został skonfiskowany, wysłano do Ministerstwa Spraw Religijnych. My również napisaliśmy do ministra spraw religijnych, dołączając dwa dżuzy, jakie wysłaliśmy do Stambułu, a także pierwszy dżuz. Nasz list mówił: "Chcielibyśmy opracować i wydrukować ten Koran przy użyciu druku fotograficznego. Mamy nadzieję na otrzymanie autoryzacji i wsparcia Ministerstwa Spraw Religijnych".

Jednym z wielu bezsensownych pytań, jakie zadano mi w owym czasie w sądzie, było: "Jak żyjesz?" Odpowiedziałem:

Dzięki obfitości, która jest wynikiem oszczędności. Człowiek, który w Isparcie przeżył ramadan, mając jeden bochenek chleba, kilogramową torbę jogurtu oraz kilogram ryżu, nie zniżyłby się do tego, aby uchwycić się tego świata celem zdobycia środków do życia, i nie zostałby zobowiązany do przyjmowania podarunków.

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Całym naszym jestestwem gratulujemy waszego sukcesu, waszej wytrwałości oraz faktu, iż przy spisywaniu Słowa Dwudziestego Dziewiątego na woskowanym papierze zachowaliście cud (tur. keramat) liter alif, nie tracąc zapału.

Po drugie: Będąc przesłuchiwanym przez cztery godziny, znosiłem bezprecedensowe cierpienia. Jak gdyby przez zbieżność z tym wydarzeniem, dziesięć godzin później w Ministerstwie Edukacji wybuchł

— 345 —

pożar, który spowodował szkody o wartości dwóch milionów lir i ukazał, że Traktaty Światła służą odpychaniu nieszczęść, ponieważ kiedy zostaną one zaatakowane, nieszczęście znajduje sposób, żeby uderzyć.

Po trzecie: Fragment mówiący o pożarze jako o cudzie (tur. keramat) Traktatów Światła przez tydzień oczekiwał na wysłanie go do was. Nie wysłaliśmy go pocztą, ponieważ bezpodstawne podejrzenia naszych wrogów doprowadziły do uważnego badania przesyłek pocztowych. Ponadto martwiliśmy się o was z powodu sytuacji, w jakiej znajdujecie się w sądzie.

Nasz brat pisze, że Burhan doświadcza niewielkich trudności. Martwimy się o to. Oby Wszechmocny Bóg odsunął od niego owe trudności.

Wielką przyjemność sprawiło mi otrzymanie listów Re'fet-beja i Abdullaha Cavusa. Przesyłam im pozdrowienie pokoju.

Pokój niech będzie z każdym spośród was w ogólności.

Wasz brat
Said Nursi