Listy Dodatkowe z Emirdağ
— 345 —
Dodatek do petycji wysłanej do Prezydenta jaką byłem zobowiązany napisać

Najbardziej zasadniczym powodem, dla którego ci złośliwi ludzie mnie atakują, są ich przyjaźń i poparcie dla Mustafy Kemala. Powiedziałem im zatem, co następuje:

Trzydzieści lat temu napisałem komentarz dotyczący człowieka, który obecnie już odszedł z tego świata, a którego już nic nie łączy z rządem ani ze światem, oparty na hadisie dającym nowinę o tym, że pojawi się taki człowiek, który przyniesie szkodę Koranowi. Później czas pokazał, że owym człowiekiem był Mustafa Kemal.

Jako że nie przypisałem - co byłoby niesłuszne - Mustafie Kemalowi chwały i zwycięstwa bohaterskiej armii, która poprzez swe męstwo i umiłowanie prawdy rzucała wyzwanie całemu światu przez ostatnie pięćset lat, jego przyjaciele o złej woli torturowali mnie, używając fałszywych pretekstów, przez ostatnie dwadzieścia lat.

— 346 —

Tak, jak udowodniłem to w sądzie, opierając się na prawdziwej zasadzie, która mówi, że zaszczyty, cnoty oraz materialne i duchowe osiągnięcia należy przyznać całej wielkiej społeczności i rozdzielić je pośród niej, podczas gdy błędy i złe czyny przyznaje się jej przywódcy, tak chwała i triumf osiągnięte przez dzielnych oficerów, wiodących żołnierzy bohaterskiej armii, nie mogą zostać przypisane Mustafie Kemalowi, lecz raczej powinno mu się przypisać wyłącznie błędy i pomyłki. Zatem każdy, ktokolwiek oskarża mnie o to, iż go nie lubię, jest w moich oczach zdrajcą, który nie lubi owej bohaterskiej armii i plami jej honor. Jestem przygotowany do tego, aby udowodnić ową prawdę jego upartym przyjaciołom, jak udowodniłem ją w sądzie.

Wielce miłuję dzielną armię tego błogosławionego narodu, która liczy miliony żołnierzy i oficerów. Popieram ich honor i godność najlepiej, jak tylko mogę. Moi skąpi w pochwałach przeciwnicy duchowo zdradzają ich czy raczej ukazują swą wrogość wobec milionów ludzi przez wzgląd na umiłowanie jednego człowieka.

Tak, ukazano nam wiele wskazówek tego, iż ci, którzy mnie atakują, zostali podjudzeni do tego przez mój sprzeciw wobec Mustafy Kemala oraz przez fakt, iż odrzuciłem jego przyjaźń. Inne powody są jedynie wymówkami. Zatem z tego powodu jestem zobowiązany, aby powiedzieć moim wrogom, co następuje:

Ów człowiek zaprosił mnie do Ankary, aby chwalić mnie i wyznaczyć generalnym kaznodzieją prowincji wschodnich. Udałem się do Ankary, lecz poniższe trzy punkty sprawiły, że odrzuciłem jego przyjaźń. Cierpiałem męczarnie przez dwadzieścia lat odosobnienia, a jednak odmówiłem zaangażowania się w sprawy tego świata.

Punkt pierwszy: Jego uczynki ukazały, że to właśnie on był człowiekiem zapowiedzianym przez hadis, który miał dokładać starań w dniach ostatnich (ar. achirzaman), aby zaszkodzić muzułmańskim obyczajom. Komentarz (ar. tafsir) do tego hadisu spisałem trzydzieści sześć lat temu, zaś znaczenie hadisu było w najwyższym stopniu stosowne dla tego człowieka. Wyjaśnienie tego znajduje się w Zasadzie Trzeciej mej mowy obrończej, jaką wygłosiłem w sądzie.

Punkt drugi: Zasadą prawdy jest to, że istnienie, rozwój i życie jakiejkolwiek rzeczy zależą od zaistnienia wszystkich czynników i warunków, podczas gdy niebyt, zniszczenie i śmierć danej rzeczy mogą nastąpić już poprzez brak jednego z owych czynników. Oto dlaczego przysłowie: "Zniszczenie jest znacznie łatwiejsze od tworzenia" stało się tak rozpowszechnione.

— 347 —

W oparciu o tę ścisłą zasadę, za znaczące błędy i zniszczenia odpowiedzialny jest generał, zaś wielkie zaszczyty i zwycięstwa wywodzą się z bohaterstwa armii. Skoro tak, choć można się spodziewać, iż wszystkie błędy zostaną przypisane generałowi, a wszystkie cnoty armii, całkowicie sprzecznym z ową zasadą jest przyznawanie cnót wspólnoty osobie jej przywódcy i przypisywanie całej wspólnocie błędów tego jednego człowieka; jest to popełnianiem straszliwej niesprawiedliwości.

Punkt trzeci: Przypisywanie przywódcy cnót społeczności i zwycięstwa armii przy jednoczesnym przypisywaniu błędów tego przywódcy całej społeczności jest umniejszeniem tysięcy cnót do jednej cnoty i rozmnożeniem jednego błędu do tysięcy błędów.

Kiedy batalion zwycięża przerażającego nieprzyjaciela, ranga ghaziego jest przyznawana każdemu z jego żołnierzy, jednakże jeśli nadamy ją tylko dowódcy batalionu, zmniejszy się ona po tysiąckroć i będzie tylko jeden ghazi [88]. Jeśli straszliwe morderstwo zostało popełnione z powodu błędu owego dowódcy, a nie zostanie mu przypisane, wówczas ów jeden morderca jak gdyby stanie się tysiącem, zaś tysiąc żołnierzy będzie odpowiedzialnych za to morderstwo i zostaną oni ukarani.

Dokładnie w ten sam sposób, jeśli straszliwe błędy, które obecnie popełnia się zupełnie jawnie, nie zostaną przypisane zmarłemu człowiekowi, który je popełnił, lecz przypisze się je armii, która przez ostatnie pięćset, a nawet tysiąc lat, poprzez rangę ghaziego i umiłowanie prawdy złożyła swój podpis pod jej uświęconymi rozkazami, a mieczami i krwią żołnierzy wypełniła obowiązek chorążego Koranu, wówczas owe błędy zwiększą się tysiące razy, a będzie ich tyle, ilu jest żołnierzy owej armii. Pogrążą one w straszliwych ciemnościach świetlistą przeszłość owej armii, a także wprawą w zakłopotanie armię obecnego stulecia i uczynią ją odpowiedzialną przed armiami minionych stuleci. Poprzez przypisywanie obecnej chwały i zwycięstwa jednemu człowiekowi ranga ghaziego i cnoty, których powinno być tyle, ilu jest żołnierzy w owej armii, zmniejszą się tysiące razy, zblakną, będą uważane za tylko jedną cnotę i nie będą już stanowić pokuty za błędy.

Z tych powodów odrzuciłem jego przyjaźń, a zamiast niej zyskałem przyjaźń całej armii, której skutecznie służyłem w krytycznych czasach, a której chwałę - będącą tysiąc razy większą od jego chwały - staram się chronić poprzez Traktaty Światła.

Said Nursi, Emirdag

Przez dwadzieścia lat żaden urzędnik odpowiedzialny za bezpieczeństwo w żadnej z prowincji nie naprzykrzał mi się z powodu mego ubioru. Jedynym wyjątkiem był gubernator Ankary, Nevzad-bej, który pięć lat temu próbował wtrącać się do spraw mego stroju. Nie tylko nie powiodło mu się, lecz również spadł na niego cios z tego powodu, kiedy popełnił samobójstwo. Ponadto pewien urzędnik wysokiej rangi z biura gubernatora w Afyon wydał rozkaz, aby siłą wtrącić się do spraw mego ubioru; dopiero pewien młodszy urzędnik sądownictwa z Emirdag ukazał swe oddanie prawu, mówiąc: "Nie możemy interweniować w sposób niezgodny z prawem". Ponadto próbowano sprawić, aby tutejszy uczciwy pomocnik gubernatora został przeniesiony, ponieważ nie był wobec mnie podejrzliwy i nie prześladował mnie. Ponadto z powodu kilku moich chorób, które uniemożliwiły mi uczęszczanie na modlitwę w zgromadzeniu (ar. salat al-dżumu'a) [89], a także uczyniły mnie aspołecznym, otrzymałem zgodne z prawem orzeczenie lekarskie o stanie zdrowia, abym nie był wzywany na przesłuchanie. Wówczas wysłano dwóch lekarzy z Afyon, aby napisali raport przeciwny do tamtego i przedstawili go w sądzie. Taki poziom osiągnęła stronniczość prawa w tym, czemu zostaliśmy poddani.

(Poniższy fragment jest notatką i dopiskiem do oświadczenia, jakie złożyłem podczas mego przesłuchania w Emirdag, które przedstawiliśmy również zbiorowej osobowości sądownictwa oraz ministrowi spraw wewnętrznych, do nich się odwołując.)

Choć przez dwadzieścia pięć nie przeczytałem żadnej gazety ani nie słuchałem tego, o czym piszą w gazetach, pewnego dnia jeden z ludzi, którzy mi dopomagają, odczytał mi niewielką porcję wiadomości. Słysząc, że w budynku Ministerstwa Edukacji w Ankarze wybuchł pożar, który przyczynił strat na dwa miliony lir; że w innym pożarze spłonął dworzec autobusowy w Ankarze; że w tym czasie inne pożary całkowicie zniszczyły ważną fabrykę w Izmirze i wielki budynek w Adanie, z głębokim smutkiem współczułem temu biednemu narodowi. Mniej więcej w tym samym czasie sąd bezprawnie przesłuchiwał człowieka takiego jak ja, który jest stary i chory, i sprawił, iż cierpiałem męczarnie, jakich nie doświadczyłem nigdy wcześniej, zatrzymując mnie przez cztery i pół godziny przesłuchania, czego wcześniej nie uczynił żaden sąd. Będąc niezdolnym w żaden sposób

— 349 —

do zniesienia takich trudności, byłem gotów na to, by udzielić pewnej gwałtownej odpowiedzi, choćby miało to oznaczać, że podczas zimna tej pory roku i w chorobie, jaką cierpię, zostanę uwięziony - i udzieliłbym jej, gdyby nie człowieczeństwo tutejszego sądownictwa i uprzejmość, jaką do pewnego stopnia mi okazywano. Zaprawdę, planowaliśmy już, aby ktoś mógł mi dopomagać, dzieląc ze mną tę samą celę, i postanowiliśmy, że pewien człowiek uderzy drugiego, aby zostać uwięzionym wraz z nami. Jednak człowieczeństwo tutejszego sądownictwa, jak również Boża łaska, dały mi cierpliwość i jakoś to zniosłem.

Byłem ciekaw tego, jaki jest powód tak osobliwego stanu rzeczy i tej bezpodstawnej podejrzliwości. Wielu uczniów zostało oświeconych przez oficjalne opublikowanie i rozpowszechnianie Przewodnika dla młodzieży. Zaprawdę, Ministerstwo Edukacji stało się świadome faktu, że wartościowi studenci uniwersytetów w Ankarze i Stambule doceniają zasady Traktatów Światła jako służące szczęściu narodu i kraju, zaś przez swój patriotyzm oraz uczucia wobec narodu, kraju i godności nauki Traktaty Światła przyciągają również wielu nauczycieli (którzy dołączają do nich - uz. red. pol.) z całkowitym entuzjazmem. Oto dlaczego do pewnego stopnia spróbowano wtrącić się do spraw Traktatów Światła poprzez dezaprobatę dla nich.

Zaprawdę, nawet tutejsi donosiciele raportowali: "Odbiera nam młodych ludzi. Zwraca uwagę studentów uniwersytetu ku religii poprzez jego książkę Przewodnik dla młodzieży, która została wydrukowana". W rezultacie wtrącono się zarówno do moich spraw, jak i do spraw uczniów Traktatów Światła w niektórych prowincjach.

Choć jako człowiek wywodzący się z medresy powinienem poszukiwać wsparcia hodżów, ze wszystkich sił pragnąłem zdać się na Ministerstwo Edukacji oraz studentów uniwersytetu i zyskać ich wsparcie, ponieważ większość z tych, którzy wkroczyli do kręgu Traktatów Światła, stanowią studenci; hodżowie są nieliczni. Większość hodżów okazała niechęć, podczas gdy studenci uniwersytetu przyjęli Traktaty Światła z całkowitym uznaniem. Oto dlaczego zawsze żywiłem nadzieję na to, że - in sza'a-llah - Ministerstwo Edukacji będzie chronić uczniów Światła.

Kiedy miałem nadzieję na pomoc (urzędników Ministerstwa Edukacji - uz. red. pol.), nagle nastąpił ów nagły atak, przedsięwzięty przez naszych ukrytych wrogów, którzy starają się zwrócić Ministerstwo Edukacji przeciwko nam z powodu fragmentu znajdującego się w zakończeniu wydrukowanych egzemplarzy Przewodnika dla młodzieży: "Jako że rząd

— 350 —

na to zezwolił, właściwym jest, aby uczniowie Światła otwierali szkoły (tur. dershane) Światła wszędzie, gdzie się tylko da".

Aż do tej pory owi wrogowie wiele razy próbowali rozproszyć nas, wprowadzając w błąd sądownictwo, lecz ani razu się im nie powiodło, jak również nie udało im się wywołanie niepokojów. Później próbowali zwrócić przeciwko nam zajadłych i egoistycznych hodżów zajmujących oficjalne stanowiska, lecz nie powiodło im się również i w tej sprawie. Obecnie - starając się zwrócić przeciwko nam Ministerstwo Edukacji, na którego pomoc miałem największą nadzieję - wykorzystują niektórych z rządowych urzędników, aby przeszkodzić mnie samemu, zaś w szerszym kręgu - bezradnym i niewinnym uczniom Światła, w studiowaniu Traktatów Światła, a ścigają nas poprzez ten sam pretekst "zakładania stowarzyszenia politycznego i tariki", co do którego trzy sądy orzekły nasze uniewinnienie. Fakt, że budynek Ministerstwa Edukacji spłonął doszczętnie bez żadnych szans na ugaszenie ognia dokładnie w tym samym czasie, kiedy w mym godnym pożałowania stanie byłem przetrzymywany na przesłuchaniu przez cztery i pół godziny, nie wygląda na przypadek, lecz zdaje się, że ukazał on znak gniewu.

W tym samym czasie na zakończenie mego oświadczenia powiedziałem: "Nie pozbawiajcie mnie możliwości studiowania moich ksiąg na zesłaniu i w samotności. W przeciwnym razie będzie to hańbą dla mnie samego i dla tego narodu, a możliwe, że ziemia znowu zadrży ze wściekłości". Trzy minuty później nastąpiło trwające trzy sekundy trzęsienie ziemi. Ponadto ziemia zaatakowała ogniem Ministerstwo Edukacji w tym samym czasie, kiedy powtarzałem w sądzie fragmenty (mego oświadczenia - uz. red. pol.) - czy to za dnia, czy w nocy podczas przesłuchania - a wiele trzęsień ziemi nastąpiło w tym samym czasie, co atak przedsięwzięty przeciwko Traktatom Światła oraz ich uczniom; zostało to cztery razy udowodnione w sądzie. Z pewnością nie ma w tym żadnego zbiegu okoliczności.

Oznacza to, że prawdy Traktatów Światła są kamieniem węgielnym tego kraju, tego narodu oraz ich porządku publicznego, tak ważnym, że poprzez ciosy takich wydarzeń zwracają uwagę narodu na prawdziwy, prawdomówny i potężny komentarz (ar. tafsir) do Koranu, jakim są Traktaty Światła - a przynaglając cały naród (do przyjęcia ich - uz. red. tur.), wymierzają litościwe klapsy swym przeciwnikom.

Zatem jak nadobowiązkowa jałmużna (ar. sadaqa) odpycha nieszczęścia, tak - a tak wiele wydarzeń udowodniło, iż jest to prawda -

— 351 —

Traktaty Światła służą odpychaniu nieszczęść od tego narodu. Fakt, że nieszczęście pożarów ponownie uderzyło w tym samym czasie, kiedy Traktaty Światła były atakowane, jest dowodem tego, że Traktaty służą odpychaniu nieszczęść.

Moi drodzy, wierni bracia!

Jak człowiek, który zabrał nas przed sąd i skonfiskował kopie Laski Mojżesza (tur. Asay-i Musa) otrzymał cios, będąc skazanym na dwa lata więzienia; jak sędzia, który w gniewie skazał Husreva na miesiąc więzienia, otrzymał swego rodzaju cios, kiedy został zmuszony do rezygnacji i odeszła od niego żona, tak notatka, którą wysłaliśmy wam w załączniku, a która zawiera opis wydarzeń będących ciosami, jasno ukazuje, że znajdujemy się pod opieką ochrony Boga i Jego łaski. Ci, którzy wtrącają się do naszych spraw, otrzymają gwałtowne ciosy w życiu ostatecznym, a niektórym z nich owe ciosy zostały wymierzone już na tym świecie.

Ponadto w tym samym czasie, kiedy nas zaatakowano, zima ukazała swój gniew, zwiększając mróz i przynosząc burze, zaś kiedy ataki ustały, a uczniowie Światła (tur. Nurcular) zostali uwolnieni, owe nadzwyczaj mroźne dni zaczęły uśmiechać się niczym dni nawruz (pierwszego dnia wiosny). Jako że ów uśmiech trwał, byliśmy przekonani o tym, iż daje nam radosne nowiny duchowe i pocieszenie.

Jak jest to zapisane w notatce, pewien urzędnik policji starał się zaszkodzić uwadze, jaką okazuje nam społeczeństwo, za pomocą najbardziej dziwacznych i absurdalnych oszczerstw, do których nawet Szatan nie mógłby nikogo przekonać. Ukazuje to, iż ci, którzy nas atakują i którym zostały wymierzone ciosy, nie mają żadnego innego wyjścia, jak tylko uciec się do oszczerstw - nie mają innej opcji. My również musimy praktykować wielką ostrożność i rozwagę, a także jesteśmy zmuszeni do tego, aby nie poświęcać żadnej uwagi takim pogłoskom.