Wielce mi drodzy i wierni bracia!
Moi bracia, zaobserwowałem - w pewnej subtelnej kwestii dotyczącej Bożej jedności, która stała się dla mnie jasna, kiedy podczas podróży moich wyobraźni i umysłu studiowałem kartę, jaką jest powietrze, to jest w słowie هُوَ (ar. Huła) w wyrażeniach: لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ oraz قُلْ هُوَ اللّٰهُ (jedynie jeśli chodzi o ich materialny aspekt) - że droga wiary jest nieskończenie łatwa, łatwa tak bardzo, że staje się koniecznością, a droga zbłądzenia i przypisywania Bogu współtowarzyszy jest nieskończenie trudna, trudna tak bardzo, że staje się niemożliwością. Wyjaśnię tę długą kwestię przy pomocy nadzwyczaj zwięzłej wskazówki.
Jeśli fakt, że jedna garść gleby może stać się doniczką dla setek roślin, przypiszemy naturze i jej pozornym przyczynom, stanie się konieczne albo istnienie w owej garści gleby setek niematerialnych maszyn, których, zaiste, musiałoby być tyle, ile jest roślin, albo też każda cząstka owej garstki musiałaby wiedzieć, jak ukształtować wszystkie owe rozmaite rośliny wraz z różnymi charakterystycznymi dla każdej z nich, żyjącymi organami - mówiąc wprost, każda cząsteczka musiałaby stać się niczym "bóg" posiadający nieskończone wiedzę i moc.
Ta sama prawa tyczy się powietrza, które jest miejscem największego przejawu Bożej woli i Bożego rozkazu. Albo w każdej z jego cząsteczek, w każdym podmuchu wiatru, w każdym oddechu, w tej niewielkiej ilości powietrza, jaka wychodzi z ust wraz ze słowem هُوَ , musiałyby istnieć niezliczone miniaturowe centrale, odbiorniki i nadajniki wszystkich telefonów, telegrafów i aparatów radiowych na świecie, by każdy z nich mógł wypełniać te same niezliczone obowiązki w tej samej chwili, albo też każda cząsteczka powietrza, wydychanego wraz ze słowem هُوَ , zaiste, w ogóle każda cząsteczka żywiołu powietrza, musiałaby
posiadać tyle zdolności i osobowości, ilu jest użytkowników telefonu, telegrafistów, tych, którzy mówią przez radio, znać wszystkie ich języki i przekazywać ich wypowiedzi do innych cząsteczek powietrza, a wszystko w tym samym czasie, jako że taki stan rzeczywiście jest widoczny, a każda cząstka powietrza posiada taką zdolność. Zatem na drodze niewierzących, naturalistów i materialistów zupełnie wyraźnie pojawia się nie jedna niemożliwość, lecz tyle niemożliwości i trudności, ile jest cząsteczek powietrza.
Jednakże jeśli powietrze wraz ze wszystkimi jego cząsteczkami przypiszemy Stwórcy, Któremu należy się wszelka chwała, wówczas staną się one żołnierzami pozostającymi pod Jego rozkazami. Za zezwoleniem Stwórcy, dzięki Jego mocy, dzięki połączeniu z Nim i poleganiu na Nim, a także poprzez przejaw mocy Kształtującego, w jednej chwili, z szybkością błyskawicy i z łatwością taką, z jaką wypowiada się słowo هُوَ , cząsteczki powietrza poruszają się, falują i wypełniają swe niezliczone obowiązki z łatwością równą porządkowi, zgodnie z którym jedna cząsteczka wykonuje jedno zadanie. Oznacza to, że powietrze staje się kartą dla niekończących się, cudownych i uporządkowanych zapisów pióra Bożej mocy, jego cząsteczki stają się stalówkami, a wykonywane przez nie zadania - kropkami zapisywanymi przez owo pióro. Powietrze wykonuje swoje funkcje z łatwością równą tej, z jaką porusza się jedna jego cząsteczka.
Zatem, kiedy trwała moja podróż rozważań, do których skłoniły mnie wyrażenia لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ oraz قُلْ هُوَ اللّٰهُ , kiedy obserwowałem świat powietrza i studiowałem kartę, jaką jest ten żywioł, zaświadczyłem ową zwięzłą prawdę z całkowitą pewnością, jasno i szczegółowo. Pojąłem w stopniu "wiedzy równej całkowitej pewności", że to dlatego w słowie هُوَ , w powietrzu wydychanym podczas jego wymawiania, zawarty jest tak olśniewający dowód i blask Bożej jedności, a także w jego znaczeniu i napomknieniach jest tak lśniący frzejaw jedności Jedynego i tak mocny dowód Bożej jedności, zaś w owym dowodzie zawarta jest wskazówka, zgodnie z którą, skoro zaimek هُوَ jest bezwarunkowy i nieokreślony, nasuwa to pytanie: "Do kogo to słowo się odnosi?", a zarówno Koran, owa Księga cudownej wystawy, jak też ahl az-zikr (ar. ludzie wspominający Boga), powtarzają owe święte słowo na stacji Bożej jedności.
Jeśli, na przykład, na kartce białego papieru jest jedna kropka, a dwie lub trzy inne kropki postawimy tu i tam wokół niej, a wtedy ktoś, kto ma
już wiele innych zajęć, postara się je rozróżnić, będzie zdezorientowany; jeśli małe stworzenie obarczymy wieloma ciężarami, zostanie przez nie zmiażdżone; a jeśli liczne słowa wyjdą z jednych ust, by dokładnie w tej samej chwili znaleźć drogę do jednego ucha, ich porządek zostanie przerwany, zaś one staną się bezładną plątaniną.
Choć tak się sprawy mają, ujrzałem z całkowitą pewnością, że dzięki kluczowi i kompasowi, jakimi jest słowo هُوَ , choć tysiące różnych kropek, liter i słów zawarte są w każdej cząstce, każdej cząsteczce żywiołu powietrza, poprzez który podróżowałem w swym umyśle, owe cząsteczki ani nie mieszają się ze sobą, ani też nie psują istniejącego porządku; choć cząsteczki powietrza wykonują wielce różne obowiązki, to owe obowiązki są wykonywane bez żadnego zamieszania; choć na każdą cząsteczkę powietrza nałożono bardzo ciężkie ładunki, cząsteczki niosą owe ciężary, nie ociągając się ani też nie okazując żadnej słabości. Ujrzałem tysiące różnych słów ze wszystkich ich różnych rodzajów, wychodzących z ust i znajdujących drogę do uszu w doskonałym porządku, będącym efektem tego, że żadna z owych cząsteczek, będących miniaturowymi ustami i uszami, nie miesza się z innymi ani nie zakłóca porządku, zaś słowa znajdują drogę do owych miniaturowych uszu i wychodzą z tych miniaturowych ust, a spełniając tak nadzwyczajne obowiązki, każda cząsteczka oznajmia zachwyconym językiem swego istnienia i swej doskonałej wolności, zaświadczając powyższą prawdę: لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ , a także: قُلْ هُوَ اللّٰهُ اَحَدٌ , i podróżuje pośród zderzających się ze sobą fal powietrza, podobnym burzom z piorunami i grzmotami, nie zakłócając w żaden sposób istniejącego porządku ani też nie myląc się w swoich obowiązkach. Jeden obowiązek nie jest przeszkodą dla wypełnienia innego. Oto, co ujrzałem i czego jestem całkowicie pewien.
Oznacza to, że albo każda cząstka powietrza musi posiadać nieskończone mądrość, wiedzę, wolę i moc, jak również cechy dające jej władzę absolutną nad wszystkimi innymi cząsteczkami, by mogła stać się narzędziem służącym wykonaniu owych funkcji, co jest absurdem i niemożliwością po tylekroć, ile jest cząsteczek powietrza, a takiej niedorzeczności nie wyobraziłby sobie nawet Szatan, albo też - co jest oczywistością w stopniu "wiedzy równej całkowitej pewności", "wizji równej całkowitej pewności" i "całkowitej pewności" - karta, jaką jest powietrze, funkcjonuje dzięki nieograniczonej mądrości i nieskończonej wiedzy Tego, Któremu należy się wszelka chwała, jest zmieniającą się
kartą dla pióra Bożej mocy i Bożego zarządzenia, jest niczym szyld (na którym można zapisywać litery, a następnie ścierać je z niego) znany jako tablica pojawiania się i rozpadu, która spełnia funkcje Strzeżonej Tablicy w tym świecie przemian i zmian.
Zatem jak żywioł powietrza ukazuje wyżej wspomniane cuda i przejaw Bożej jedności, a także ukazuje niemożliwości zbłądzenia jedynie w odniesieniu do przekazywania dźwięków, tak samo - zachowując porządek i bez zamieszania - wykonuje inne ważne obowiązki, przekazywanie sił i energii takich, jak elektryczność, światło czy też siły przyciągania i odpychania, a równocześnie i w doskonałym uporządkowaniu wykonuje obowiązki mające zasadnicze znaczenie dla życia roślin i zwierząt, takie jak oddychanie i zapylanie. To w rozstrzygający sposób udowadnia, że powietrze jest miejscem największych przejawów Bożej woli i Bożego rozkazu. Doszedłem do tego solidnie ugruntowanego wniosku, który udowadnia, że nie istnieje żadna możliwość tego, by w zapisywanie na karcie, jaką jest powietrze, miały ingerować błąkający się przypadek, ślepa siła, głucha natura, zdezorientowane i pozbawione celu pozorne przyczyny czy też bezsilna, pozbawiona życia, nieświadoma materia. Pojąłem, że każda cząsteczka powietrza mówi językiem swego istnienia:
قُلْ هُوَ اللّٰهُ اَحَدٌ oraz: لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ Jak dzięki kluczowi, jakim jest słowo هُوَ On, ujrzałem owe cuda dotyczące materialnego aspektu powietrza, tak również żywioł powietrza staje się kluczem, otwierającym drzwi do świata podobieństw i świata znaczeń.
Na razie nie zezwolono na spisanie pozostałej części tematu. Przesyłam pozdrowienia wszystkim braciom.
Moi bracia!
Nie martwcie się. Powinniście okazywać zadowolenie z nadzwyczajnych, choć ukrytych, podbojów Światła. Cała historia aż do tej pory nie jest w stanie ukazać dzieła, które rozprzestrzeniałoby się tak skutecznie w tak trudnych warunkach. Rozsądek i mądrość ukryte za ograniczeniami swobody Traktatów Światła polegają na tym, że ludzie obawiają się ich nadzwyczajnej siły. Choć doceniają i uznają ich wartość, rozmowa, jaka miała miejsce między ministrem spraw religijnych a prezydentem, przynosi wieści o tym, że obawiają się oni oficjalnie zezwolić na ich publikowanie, lękając się przewrotu. Nie atakują oni już Traktatów, lecz pragną zawrzeć rozejm. Jednakże potężne siły sprzyjające Światłu sprawią - in sza'a-llah - że owo zatroskanie w temacie wydawania Traktatów stanie się entuzjazmem. Ponadto poprzez skłonność do zawiści wielu ludzi o wybujałym ego nie chce, by Traktaty Światła były łatwo dostępne, aby w ten sposób zwiększyć wartość własnych dzieł. Jednak nie martwcie się, Światło zwycięży.
Moi drodzy, wierni bracia!
Po pierwsze: Niedawno otrzymałem podarunek dwudziestu lekcji Medresetu'z-Zehra. W zamian wyślę wam dziewięćdziesiąt papierowych lir, jakie pozostały mi z dystrybucji (moich dzieł - uz. red. pol.) w czasach, kiedy jako uczony zostałem wyznaczony na członka Daru'l-Hikmet. Ta suma pozostała mi po odliczeniu ówczesnych kosztów drukowania traktatów i jest moim funduszem rezerwowym, który zamierzałem przeznaczyć na pielgrzymkę (ar. hadżdż). Dla mnie ma ona wartość tysiąca papierowych lir. Wysyłam wam te pieniądze wraz z ważnym człowiekiem rozpowszechniającym Traktaty Światła, Hafizem Mustafą (oby Bóg się nad nim zmiłował - uz. red. tur.), który jest pilnym spadkobiercą Hafiza Alego (oby Bóg się nad nim zmiłował), aby mogły stać się funduszem uświęconych lekcji Medresetu'z-Zehra. Jeśli chodzi o koszt tych nowych lekcji, to - jak w przypadku Dającej światło lampy (ar. Siradż an-Nur) i Pieczęci zatwierdzającej to, co niewidzialne - na mnie powinno przypadać siedem i pół liry, ponieważ jestem zobowiązany do tego, aby przekazać je w podarunku. Równocześnie uważam każdą lekcję i każdą kopię za tysiąc podarunków wręczonych mi przez filary Medresetu'z-Zehra.
Po drugie: Dzięki ludziom wyjeżdżającym na pielgrzymkę (ar. hadżdż) Traktaty Światła rozprzestrzeniają się do innych krajów w całym świecie islamu i sprawiają, iż trafiają w godne ręce. Jeśli chodzi o zbiory Laska Mojżesza (tur. Asay-i Musa) i Zulfikar, jakie wysłaliśmy do Damaszku wraz z odręcznie spisaną notatką, to delegacja naukowców studiowała je przez piętnaście dni, a na znak swej aprobaty uczeni ci powiedzieli, chwaląc owe dzieła: "Pozwólcie, abyśmy wydrukowali każdą z ich części jako niewielką książkę. Kwota potrzebna na wydanie ich w jednym tomie jest bardzo wysoka, tłumaczenie na arabski również wymaga wiele czasu, a obecnie nie mamy możliwości, aby tak uczynić". Zatem wysłani tam mój tutejszy długoletni uczeń wraz z jednym z nowych uczniów starali się odzyskać te księgi, ponieważ nie zostały one wydrukowane dla zysku. Ci moi bracia pracowali na rzecz tego, aby księgi były czytane przez tych, którzy za nimi tęsknią. Tak czy inaczej nie zezwoliłem na to, aby zostały one wydrukowane. Teraz nie czas na to. Ponadto tłumaczenie na arabski wymaga współudziału uczonych (ar. 'ulama) z Egiptu oraz wysokiej komisji wiodących naukowców. Niektóre z kopii, jakie wysłaliśmy do Stambułu, jeszcze nie zostały wysłane za granicę. Jednym z powodów tego jest fakt, że wymagania, jakie należało spełnić, aby pojechać na pielgrzymkę (ar. hadżdż), nie były zbyt wysokie, zaś z powodu przesadnej kontroli granicznej niektórzy z pielgrzymów zostali zawróceni pod błahymi pozorami. Brat, któremu powierzyliśmy księgi, aby zabrał je na hadżdż - na którą tak czy owak tłumnie przybyli wierni - napisał do nas: "Bardziej właściwym będzie wysłanie tych ksiąg bezpośrednio do Świętej Mekki, adresując przesyłkę do Mehmeda Alego Maliki z Vaziye, dzielnicy Damaszku". Postanowił, że nie zabierze ich ze sobą, aby nie zostały one zawrócone na granicy...
Po trzecie: ... i postąpił słusznie, ponieważ wysłanie owych ksiąg w imieniu uczniów Światła i mnie samego niewątpliwie sprawiłoby, że Traktaty Światła stałyby się siłą lub narzędziem myślenia o muzułmańskiej jedności oraz polityki muzułmańskiej jedności, to zaś zobowiązałoby nas do zwrócenia uwagi na politykę islamu. Tymczasem tajemnica szczerości intencji (ar. ichlas) Traktatów Światła jest ściśle związana z prawdami wiary i Koranu i nie może być narzędziem żadnej innej rzeczy prócz nich...
Ponadto wymaganym jest, aby nie Traktaty Światła poszukiwały swych odbiorców, lecz to ich odbiorcy powinni prawdziwie potrzebować Traktatów Światła i pragnąć ich odnalezienia dla uleczenia swych ran... Tymczasem miast zrozumieć prawdziwą potrzebę Światła, błogosławione
centra islamu, do których Traktaty zostaną wysłane, obecnie muszą martwić się o różne aspekty odnoszące się do życia świata islamu.
Ponadto egoizm i ostentacja wywołują pewnego rodzaju umiłowanie sławy, które jest odrzucane przez metodę Światła. Jako że w tej epoce egoizmu sprzedawanie samego siebie dla zyskania sympatii, zaś dla uczniów Światła - ukazywanie się poprzez owe dzieła w pozycji ludzi, którym należy się popularność i pewnego rodzaju przywileje, będą rodzajem ostentacji, zatem Boże zarządzenie (ar. qadr) nie zezwala uczniom Światła na takie zachowanie, aby tajemnica szczerości intencji (ar. ichlas) została w całości zachowana.
(...)
Po piąte: Co do wojownika Suleymana Rusdu, który wiernie i niezachwianie służył Światłu wraz ze swym bratem i niewinnymi dziećmi, który w bardzo krótkim czasie wykonał wielce wartościową służbę, niech Wszechmocny Bóg obdaruje go wieczną łaską zarówno na tym świecie, jak i w świecie, który nadejdzie, w jego sprawach zarówno materialnych, jak i duchowych.
Po szóste: Subtelny Finezyjny Punkt dotyczący słowa Huła (ar. On) jest krótki i zwięzły, lecz każdy może odebrać od niego potężne światło wiary (ar. nur al-iman). Oto dlaczego wysłaliśmy go do was. Jednakże niektóre słowa w zakończeniu owego Punktu należy poprawić. Zdanie:
"Każda podróżująca w zachwycie cząsteczka wypowiada językiem swego usposobienia słowa la ilaha illa-hu (ar. nie ma Boga, jak tylko On) i Powiedz (Muhammadzie): 'On, Bóg Jeden' " powinno zostać uzupełnione o słowa: "...językiem swego usposobienia i świadectwa, a także językiem wyżej wspomnianej prawdy".
Ów Finezyjny Punkt dotyczący słowa Huła (ar. On), a także podróż wyobraźni do wersetu اَللّٰهُ نُورُ السَّمٰوَاتِ [79], stanowiąca Część Piątą Listu Dwudziestego Dziewiątego, jak również podróż wyobraźni ukazująca tajemnicę zgromadzenia (ar. dżama'a) przez drzwi tylko jednej litery nun w słowie n'abudu (z Części Pierwszej Listu Dwudziestego Dziewiątego) - wszystkie te fragmenty powinny zostać dodane w zakończeniu Pieczęci zatwierdzającej to, co niewidzialne lub w innym miejscu, jakie uznacie za właściwe. Jeśli Łaski (tur. Inayat) nie zostaną dodane do zakończenia Pieczęci zatwierdzającej to, co niewidzialne (w całości - uz. red. pol.), pozostawiam wam dodanie ich streszczenia.
Moi drodzy, wierni bracia!
Słyszałem, że Semsi oraz inni autorzy, których nie wymienimy tu z imienia, publikują niektóre części traktatu Zulfikar oraz Traktatów Światła we własnym imieniu, na co też daję moją zgodę, wybaczam im i jestem z nich rad. Oni również są uczniami Światła, a w ten sposób publikują Traktaty Światła. Minione dwa lata widziały wielu spośród wielkich hodżów i autorów, którzy przywłaszczyli sobie kwestie Światła, publikując je we własnych dziełach, i nadal tak czynią.
Zaprawdę, nie mówiąc już o przyjaciołach, powinniśmy raczej wybaczyć nawet autorom zajmującym oficjalne stanowiska, którzy sprzeciwiają się rozprzestrzenianiu Światła i uniemożliwiają je, aby utrzymać popyt na własne dzieła, ponieważ ich sprzeciw działa na korzyść rozprzestrzeniania Światła oraz jego podbojów w zupełnie inny, lecz skuteczny sposób.
Ponieważ nie zastanawiam się nad obecnym stanem spraw, nie mam wiedzy w tym temacie. Mimowolnie usłyszałem, że autorzy zajmujący wysokie stanowiska i plagiatujący Światło mówią: "Możesz czytać Traktaty Światła, lecz nie dawaj ich innym", jak gdyby Światło miało zaćmić ich dzieła. Tymczasem w rzeczywistości Światło potwierdzi prawdy zawarte w ich pismach, wzmocni je i zwiększy popyt na te dzieła. In sza'a-llah, w swoim czasie będą oni zobowiązani do oficjalnego opublikowania ich.
Pewien sędzia z Izmiru przyznał: "Traktatów Światła nie można ukryć, nie są one podobne do innych ksiąg. Gdziekolwiek się znajdują, powiedzą wam: 'Jestem częścią Światła'".
Ponadto przez ostatnie osiem lat najważniejsze części Traktatów Światła pozostawały w obiegu w Stambule, zaś autorzy z zapałem je czytali. Pod warunkiem, że są oni uczniami Traktatów, Traktaty Światła, co do zasady, są podobne osobistej własności każdego człowieka.
Co do naszych braci, którzy pojechali z Isparty na pielgrzymkę (ar. hadżdż) i ślubowali, że odprawią duchową pielgrzymkę również za mnie, postanowiliśmy włączyć ich do kręgu wybranych uczniów i dzielić się z nimi wszystkimi naszymi zyskami duchowymi. Niech Wszechmocny Bóg ześle im szczęście na tym świecie i w świecie, który nadejdzie.
Wkrótce wyślę wam pozostałe sześćdziesiąt papierowych lir z przychodów uzyskanych dzięki egzemplarzom Laski Mojżesza (tur. Asay-i Musa) wysłanym przez Medresetu'z-Zehra.
Winszuję również Sklepowi Światła. In sza'a-llah, wkrótce nasza komunikacja będzie odbywała się za pośrednictwem strażnika Sklepu Światła.
Pokój wam wszystkim w ogólności.
Moi drodzy, wierni bracia!
Po pierwsze: Za pięćdziesiąt papierowych lir kupiłem od wydawców sto egzemplarzy Przewodnika, a zapłaciłem im pieniędzmi pochodzącymi ze sprzedaży mych własnych kopii Laski Mojżesza (tur. Asay-i Musa). Wysłałem je do was w zastępstwie sześćdziesięciu papierowych lir, jakie obiecałem wam za egzemplarze Laski Mojżesza, które ostatnio mi przysłaliście. Dwadzieścia do trzydziestu z nich możecie rozprowadzić wśród (uczniów - uz. red. pol.). Medresetu'z-Zehra, zaś pozostałe - w liczbie, jaką uznacie za właściwą - wyślijcie do miast takich jak Denizli, Milas, Burdur, Antalya, Aydin i Izmir. Zaprawdę, zasadniczą i prawdziwą ceną za każdą z tych kopii jest to, że człowiek, który je otrzyma, powinien sprawić, by każdą kopię przeczytało przynajmniej dziesięć osób, ponieważ liczba tych kopii jest ograniczona.
Po drugie: Podobała mi się wasza mowa obrończa w sądzie, jest dobra. Dobrze również, że sprawa została odroczona do dwudziestego drugiego października. Tak czy inaczej części, które mają w rękach nasi przeciwnicy, w pewien sposób dotyczą urzędników, i to oni powinni je przeczytać. Nawet jeśli tego nie zrobią, traktaty będą w ich ministerstwach, zaś poprzez zwięzłe napomknienie o tym, że prawdy Światła są częścią obowiązków tych urzędników, otrzymają oni duchowe lekcje. W ogóle się nie martwcie; Światło rozprzestrzenia się, jego podboje rosną i przyciąga ono wielu urzędników. Urzędnicy stali się ciekawi i poszukują Traktatów Światła, a kiedy je znajdą - choć otrzymali od nich karcący policzek - ostatecznie ucałują ich ręce.
Po trzecie: Listy napisane przez Ibrahima Młodszego i Saliha spośród wojowników młodszej Isparty sprawiły mi nadzwyczajną przyjemność; błogosławiony niech będzie Bóg (ar. baraka-llah) po tysiąckroć! Ci dwaj nasi bracia odwiedzili naszych braci w tamtym regionie i napisali nam o tym, iż tamci są zdrowi i bezpieczni. Ponadto poinformowali nas o tym, że leżące na wybrzeżu Morza Czarnego miejsca takie jak Ordu, Synopa, Gerze, Ayrancik, Bartin i Zonguldak zostały rozświetlone Światłem,
zaś hodżowie wychwalający Światło pracują dla niego wokół Uskudar w Stambule. Otrzymaliśmy również list napisany przez nowego brata z Gerze, ważnego biznesmena, który jest wielce żarliwy i zdeterminowany, aby w zupełności pracować dla Światła. Winszujemy Ibrahimowi, Salihowi oraz temu człowiekowi, przesyłamy im wiele pozdrowień pokoju i modlimy się o ich sukces.
Po czwarte: Nasz działający brat, imam Ibrahim Edhem z Alamescid, znalazł dwóch całkowicie oddanych uczniów Światła (tur. Nurcular) pracujących wedle jego własnego systemu, zaś oni napisali szczery i pełen oddania list, który ukazuje ich determinację w służbie Światła. Proszą oni o to, aby zostali przyjęci do kręgu wybranych uczniów. Niech Wszechmocny Bóg ześle im sukces, amen!
Przesyłamy wiele pozdrowień pokoju dla miejskiego muftiego Alego Rizy, który jest wymieniony w liście Alego Senturka. Niech wie, że wkroczył do kręgu Światła, obejmującego wielu ważnych braci, którzy również nazywają się Ali Riza, a także, że będzie on dobrym przykładem dla wielu innych.
Tysiące pozdrowień pokoju dla was wszystkich.
Wysłaliśmy jeden dżuz naszego cudownego Koranu, który zawiera subtelne przykłady tałafuq w surze Ar-Rahman, wraz z innym dżuzem ukazującym piękne przykłady tałafuq, do Aziza, drukarza ze Stambułu. Wyraził swój podziw i obiecał: "Będę miał dzieła takie jak Hizb al-Qur'an i Hizb an-Nurija wydrukowane fotograficznie, kiedy tylko zechcecie. Ponieważ dałem słowo, że przygotuję milion kopii Koranu, które zostaną wysłane do Indii, byłoby wspaniale wysłać wraz z nimi ten cudowny Koran. In sza'a-llah, Wszechmocny Bóg ześle uczniom Światła (tur. Nurcular) wielki sukces".
Zapłaciłem drukarzom za pięćdziesiąt kopii Przewodnika, które otrzymałem i wyślę je do was jako zapłatę za Pieczęć zatwierdzającą to, co niewidzialne. Ponadto, aby stały się błogosławioną zapłatą za owe błogosławione księgi, postanowiłem dać w zamian dwa rondle, które
służyły mi, lecz już ich nie potrzebuję, a nie chcę ich oddawać, bawełnianą szatę, którą nosiłem przez piętnaście lat, a także pewną wielce błogosławioną księgę, czajniczek, ostrą brzytwę, której używałem do golenia przez dwadzieścia cztery lata i prześcieradło, które służyło mi przez wiele lat. Zgodnie z wyceną ojca Alego Kilinca oraz Ahmeda Rasiha, którzy byli przy tym obecni, rondle są warte dziewięć lir, czajniczek dziewięć, ostra brzytwa dziewięć, co razem z jedną bawełnianą szatą, jednym ręcznikiem, sztuką bielizny i bawełnianą koszulą daje sto dwadzieścia pięć lir. To wycena dokonana przez tych, którzy byli obecni. Poprosiłem o dokonanie niższej wyceny, ponieważ ta jest zbyt wysoka.
Pozdrowienia pokoju dla was wszystkich.
Nasi drodzy, wierni bracia!
Po pierwsze, winszując wam błogosławionych dziesięciu nocy (ar. lajal'i aszara), podzielę się z wami dwoma następującymi cudami Światła:
Ostatni wzrost rozprzestrzeniania się Światła na różne sposoby, szczególnie za pomocą powielacza, oszołomił naszych wrogów spośród potajemnych ateistów. Konspirowali oni, aby pewien nieszczęsny i chwiejny człowiek doprowadził do pomniejszego, lecz nieszczęsnego wydarzenia, które mogłoby spowodować poważne podejrzenia i oskarżenia. Cztery razy strzelali oni do tego człowieka tuż obok domu jednego z wiodących uczniów Światła, którego obowiązek ma najwyższe znaczenie. Ów człowiek został ranny, a lekarz oznajmił ze stuprocentową pewnością, że umrze wskutek ran. Istniało dziewięćdziesięcioprocentowe prawdopodobieństwo przypisania tej zbrodni owemu ważnemu uczniowi, a także dziewięćdziesięcioprocentowe prawdopodobieństwo tego, że Traktaty Światła i listy znajdujące się w jego mieszkaniu zostaną skonfiskowane pod pozorem dochodzenia. Było zatem prawdopodobne, że uczniowie Światła (tur. Nurcular) oraz ja sam zostaniemy powiązani z tą sprawą, a nasi wrogowie znajdą powód wystarczający do tego, by splamić owego niewinnego ucznia poprzez tak dziwaczne oskarżenia. Choć rannego mogło reprezentować w tej sprawie wielu urzędników i wiele osób nieurzędowych, zgodnie z tajemnicą słów:
Boża ochrona jeszcze raz przybyła nam z pomocą. Ów człowiek nie umarł, choć z bliska wystrzelono w jego twarz cztery kule. W zdumiewający sposób nie było żadnych świadków całego zdarzenia. Pomimo presji wywieranej na sporządzenie raportu o tym zdarzeniu ani ów człowiek, ani jego ojciec, ani jego bracia nie powiedzieli sądowi, kim był człowiek, który do niego strzelał. Oznacza to, że nie sprawiono, aby o tym powiedzieli. Gdyby ów człowiek to powiedział, hipokryci (ar. munafiqun) robiący góry z kretowiska rozpowszechnialiby dziwaczne oszczerstwa. Dzięki łasce i szczodrości Wszechmocnego Boga Światło i uczniowie Światła (tur. Nurcular) byli pod Jego ochroną, zaś całe wydarzenie nie wyrządziło nam żadnej szkody. Jesteśmy całkowicie przekonani co do tego, że był to cud (tur. keramat) Światła.
Jako że ów człowiek wcześniej czytał pewną część Traktatów Światła, ocalił życie dzięki ich cudowi (tur. keramat) i dzięki lekcji prawdy, jaką od nich otrzymał. Mimo swego nieszczęsnego stanu i upartego charakteru zachował milczenie, nic nie mówiąc ani sądowi, ani krewnym, jednakże wcześniej odwiedził mnie i obiecał, że tego będzie się trzymał. Jako że postępował źle, został mu wymierzony cios. Zaprawdę, nawet uczeń, który mógł zostać wmieszany w tę sprawę, popełnił pewne niedbałe czyny przy jego całkowitej wierności i szczerości intencji (ar. ichlas), i z tego też powodu został mu wymierzony litościwy klaps.