Listy Dodatkowe z Emirdağ
— 264 —
Część mojej rozmowy z ministrem spraw wewnętrznych

(...)

Stałem się celem tyranii, jakiej nie widziano nigdy wcześniej w ludzkiej historii, a także bezprawnego okrucieństwa i prześladowań pod dziesięcioma względami. Oto, jak się sprawy mają:

Ten bezradny Said, który padł ofiarą strasznych spisków uknutych w celu zamordowania go, a także choruje z powodu wielu prób otrucia

— 265 —

go, jest nadzwyczaj słabym, mającym siedemdziesiąt jeden lat, starym człowiekiem. Jest samotny, wiedzie nieszczęsne życie na zesłaniu, żyje w nędzy. Utrzymuje się przy życiu, sprzedając swój płaszcz, koszulę i buty. Jest bojaźliwy i stale cierpi z powodu choroby. Wiodąc od dwudziestu pięciu lat życie pustelnika, spotyka się jedynie z jednym całkowicie wiernym mu człowiekiem spośród tysiąca. Jest niewinnym człowiekiem, którego dwadzieścia cztery lata życia oraz dzieła zostały osądzone oraz zbadane przez trzy sądy oraz komisję rzeczoznawców z Ankary - jedynie po to, by jednogłośnie uniewinnić go, a jego dzieła uznać za korzystne dla kraju i narodu oraz za takie, które nie powodują żadnej szkody. Jest on synem tego narodu, który wykonał doniosłą służbę podczas Wielkiej Wojny[69], a obecnie pracuje ze wszystkich sił, aby wybawić ten kraj i ten naród od anarchii i cudzoziemskiego zepsucia poprzez swoje pozostające w obiegu dzieła. W sądzie udowodnił on poprzez zeznania siedemdziesięciu świadków, że przez dwadzieścia pięć lat nie przeczytał żadnej gazety ani też nie był tym zainteresowany, a przez siedem lat ani nie pytał o przebieg drugiej wojny światowej, ani też nie otrzymywał żadnych informacji na ten temat. Poprzez silne świadectwo zawarte w jego dziełach udowodnił, że całkowicie wycofał się z polityki, a także - co oficjalnie przyznało pańskie sądownictwo - jest nieszkodliwym człowiekiem, który nie ingeruje w sprawy pańskiego świata. Gwałtownie odwraca się od uwagi społeczeństwa, aby nie wyrządziła ona szkody jego życiu ostatecznemu i jego szczerości intencji (ar. ichlas). Pozostaje obojętny wobec pochlebnych opinii i pochwał wygłaszanych pod jego adresem przez jego braci i siostry, a także gwałtownie odrzuca takie pochwały. Jak to możliwe, że przede wszystkim pan jako minister spraw wewnętrznych może wykorzystywać gubernatora Afyon oraz policję z Emirdag do prześladowania mnie, sprawiać, że przez jeden dzień cierpię męczarnie równe tym, jakich przyczyniał mi miesiąc uwięzienia w samotności, a także zmuszać mnie do tego, bym pozostawał w całkowitym odosobnieniu i zupełnej samotności? Jakież prawo zezwala na taką niesprawiedliwość? Mówię to ministrowi spraw wewnętrznych poprzez najwyższe władze sądownictwa, odpowiedzialne za utrzymywanie publicznej sprawiedliwości.

Prześladowany, pozbawiony schronienia we współczesnej i humanitarnej sprawiedliwości, ten, któremu odebrano prawo do życia,
Said Nursi
— 266 —

Niedawno dwaj wysokiej rangi pułkownicy (obaj z żandarmerii), a także ważny członek parlamentu (jeden z inspektorów partii), przybyli, aby odwiedzić Nauczyciela. Po długiej rozmowie wszyscy trzej zawarli przyjaźń z Nauczycielem. Jeden z nich został już uczniem Traktatów Światła. Ów członek parlamentu (i inspektor generalny) był niegdyś przyjacielem starego Saida. Po ich odjeździe otrzymaliśmy wiadomości o tym, że Hilmi-bej, były minister spraw wewnętrznych, a obecnie sekretarz generalny Republikańskiej Partii Ludowej, zapowiedział poprzez tego człowieka, iż ma zamiar osobiście złożyć serdeczną wizytę Nauczycielowi. Z tego powodu prosimy, aby owemu człowiekowi została wręczona kopia listu, jaki w tej sprawie wysłał Nauczyciel do Hilmi-beja. Nauczyciel zezwolił nam na to, abyśmy przed przybyciem Hilmi-beja wysłali wam kopię owego listu.

Nauczyciel również dopisał suplikację (ar. du'a) w zakończeniu niewielkiego traktatu spisanego przez Husnu, błogosławionego syna Re'fet-beja, którą dołączyliśmy do tego listu.

Nieskończone dzięki niech będą Wszechmocnemu Bogu za to, że na gubernatora dystryktu mianowano człowieka, który jest zarówno uczniem Światła (tur. Nurju), jak i (naszym - uz. red. pol.) szczerym przyjacielem oraz człowiekiem pobożnym. Dołączyliśmy do tego listu także fragment zatytułowany "Rozmowa z ministrem spraw wewnętrznych", który Nauczyciel odczyta mu osobiście.

Wiadomości o tym, że trzy kraje na północnym wschodzie przyjęły Koran, których nadejście poprzez tałafuq zbiegło się z rozprzestrzenianiem traktatu Zulfikar, a także potwierdza determinację wykazaną w zeszłym roku przez wojownika Nazifa oraz Yakuba Cemala, jak również fakt, że opublikowanie traktatu Zulfikar posłuży doniosłym podbojom w kraju i za granicą, są pomyślnym znakiem, a my podzielamy to przekonanie z oboma naszymi braćmi. W tym burzliwym czasie ateizmu wspaniałym koranicznym wydarzeniem jest fakt, że trzy kraje wyraźnie, zaś Niemcy w sposób domyślny, odczuły oraz potwierdziły czynem to, jak bardzo ludzkość w tej epoce potrzebuje Koranu. Nie mówiąc już o owych trzech krajach, nagłe przyjęcie Koranu przez dziesięciu sławnych ludzi, a nawet filozofów z dalekich krajów, dało radosną wieść nam oraz ludom islamu, a także dostarczyło wielkie źródło duchowej siły dla prostych ludzi wiary (ar. ahl al-iman).

— 267 —

Mądrością zawartą w tym, dlaczego wzmianki Koranu oraz przykłady tałafuq Traktatów Światła zostały zawarte w sposób nieuporządkowany w dziele Hucumat-i Sitte wraz z Dopiskiem do niego zamieszczonym w Liście Dwudziestym Dziewiątym Traktatów Światła, jak również w traktatach takich jak Iszarat as-Sab'a i Telvihat-i Tisa, było zmuszenie do milczenia sądów oraz fakt, że nie oskarżyły nas one w oparciu o te dzieła. Było tak, jak gdyby owe wzmianki i subtelne kwestie powiedziały im językiem usposobienia: "Bądźcie uczciwi i przestańcie wtrącać się do spraw ludzi, którzy z takim zapałem pracują dla tajemnic Koranu". Teraz ów nieporządek nie jest ani trochę właściwy, ponieważ jedynie jeden człowiek na dwudziestu będzie potrzebował owych wzmianek oraz przykładów tałafuq i doceni je, jednakże pozostałych dziewiętnastu na dwudziestu ludzi będzie potrzebować innych traktatów i doceni je.

(...)

Oto prośba tutejszych uczniów Światła:

Cudownie spisany Koran pozostawał w rękach braci z Denizli przez trzy lata; za ich zezwoleniem my również chcielibyśmy popatrzeć na niego choć przez trzy miesiące. Ponadto skontaktujemy się ze Stambułem i będziemy starać się o wydrukowanie dzieł Hizb an-Nuri oraz Hizb al-Qur'an przy pomocy druku fotograficznego.

Powiedzcie naszemu przyjacielowi i bratu, który pragnie wysłać poprzez amerykańskiego ambasadora traktat Zulfikar oraz kopię Laski Mojżesza (tur. Asay-i Musa) grupie muzułmanów w Ameryce, co następuje:

Jako że ambasadorowie są zajęci polityką, a Traktaty Światła nie mają żadnych powiązań z polityką, umysły polityków nie są zdolne do tego, aby szybko docenić Traktaty Światła. Ponadto Traktaty Światła nie poszukują stronników, lecz to ich stronnicy powinni poszukiwać Traktatów Światła i być z nich zadowolonymi. Ameryka śledzi nawet najmniej znaczące tutejsze wydarzenia, podczas gdy powinna przyjrzeć się najbardziej znaczącemu wydarzeniu w tym regionie, jakim są Traktaty Światła.

Od tej pory przywództwo we wszystkich naszych sprawach spoczywa na was i na wybranych uczniach, reprezentujących zbiorową osobowość duchową Traktatów Światła. Ja również mam prawo do zabrania głosu.

Wasz brat, który po tysiąckroć modli się za pokój i dobre samopoczucie wszystkich naszych braci w ogólności i prosi o ich modlitwy (ar. du'a)...

— 268 —

Składamy niekończące się podziękowania Bogu Jedynemu za to, że poprzez cud (tur. keramat) prawdziwej solidarności i niezachwianej jedności między nimi, pomyślnie przezwyciężając wszelkie trudności i przeszkody, uczniowie będący filarami Medresetu'z-Zehra są w stanie dostarczyć Światłu diamentowe miecze Zulfikar oraz nadzwyczajne i cudowne dowody dla potrzebujących. Nawet gdyby trudności, jakim stawiamy czoła, zwiększyły się po tysiąckroć, w obliczu takiego rezultatu nie ma to żadnego znaczenia.

Nasz brat Re'fet pisze o trojgu niewinnych dzieci - ich imiona to Munevvere, Nazmiye i Saim - które rozpoczęły naukę alfabetu koranicznego, a obecnie w trzy miesiące pomyślnie ukończyły cały khatm Koranu i z niewinnością oraz zapałem podążają za prawdami Światła wraz z ich lekcjami Koranu. Winszujemy im, jak również ich nauczycielom, ich matkom i ojcom. In sza'a-llah, Munevvere i Nazmiye dopełnią obowiązków w służbie Światła, jakie pozostawili po sobie Abdulbaki i Mehmed Celal.

Prosimy, by Wszechmocny Bóg uleczył chorego człowieka wspomnianego w liście wojownika Burhana - któremu jesteśmy wdzięczni zarówno my, jak i Traktaty Światła - oraz o to, aby zesłał on miłosierdzie na duszę zmarłej matki naszego brata imieniem Zekai, która odeszła, amen!

Sabri, który jest "tablicą rozdzielczą" Światła i jednym z jego filarów, z którego dumni są członkowie grupy hodżów, pisze w swym liście, że Ahmed Fuad - który kontynuuje wykonywanie obowiązków zmarłych Hafiza Alego oraz Hasana Feyziego jako ich spadkobierca - chce oddać życie za swego starego i bezradnego Nauczyciela, który niemal ukończył swe obowiązki, a także, że pragnie zstąpić w jego imieniu do królestwa pośredniego (ar. barzach). Nasz brat Sabri posuwa się do stwierdzenia, że on również chce zostać - o ile będzie to możliwe - czwartym, który dobrowolnie odda mi resztę swojego życia z całkowitym przekonaniem duszy (ar. nafs) i serca. Zatem, po tysiąckroć mówiąc: "Błogosławiony niech będzie Bóg!" (ar. baraka-llah), przyjmuję ofiarę mego długoletniego niezachwianego brata, którego życie jest nadzwyczaj korzystne dla Światła, dotyczącą obdarowania mnie resztą jego życia, a także - jak uczyniłem to z Ahmedem Fuadem - oddaję w depozyt owe dwa życia, jakie mi pozostały, obu tym moim braciom i obu tym nowym Saidom, aby mogli w mym imieniu służyć wierze (ar. iman) i Światłu.

Ponadto list Sabriego informuje nas o tym, że po przewodnictwem Samliego Hafiza Tevfika, głównego skryby medresy w Barli, syn Siddika

— 269 —

Suleymana o imieniu Yusuf poprzez naukę Koranu nauczył się spisywania Światła w alfabecie koranicznym, jak synowie Mustafy Cavusa oraz Ahmeda; że Hulusi i Hafiz Hakki kontynuują spisywanie Światła z entuzjazmem, umacniając nadzieje, jakie pokładam w Barli oraz dając mi głębokie uczucie ulgi i radości. Niech Wszechmocny Bóg ześle im sukces, amen! I niech towarzyszy On Tevfikowi poprzez Swoje przewodnictwo (tur. tevfik), amen!

Byłem głęboko zadowolony z otrzymania listu Sabriego i listu Huseyina, bratanka Siddika Suleymana, który oddał mi wielkie usługi, kiedy przebywałem w Barli, a którego po wielekroć wspominam. Ów list usunął moje troski o niego. Oto, czego zechciał Bóg (ar. ma sza'a-llah) - jego więź (z Traktatami Światła - uz. red. pol.) trwa tak samo, jak więź Siddika Suleymana.

Otrzymanie wraz z listem Sabriego listów Sukru, Suleymana i Osmana Cavusa, należących do uczniów Traktatów Światła z wioski Cire w dystrykcie Egirdir, które to listy ukazują ich szczerą i żarliwą więź ze Światłem, sprawiło, że powiedzieliśmy: "Niech Bóg pobłogosławi i ześle im sukces" (ar. baraka-llah, łaffakumu-llah).

Mehmed Feyzi i Emin, którzy są Husrevem i Rusdu z Kastamonu, przysłali mi niewielką liczbę traktatów, jakie pozostawiłem w Kastamonu, a teraz je otrzymałem. Mimo swej choroby Mehmed Feyzi, powiernik Traktatów Światła, spisał indeks do Laski Mojżesza (tur. Asay-i Musa), jaki wam wysłałem, w pięknym i naukowym stylu, dodając na początku bardzo ładny fragment, a prócz tego napisał do mnie list. Mimo wszystkich trudności i przeszkód w tamtym regionie, jego nadzwyczajna wierność i wybitna więź ze Światłem, a także fakt, iż na liczne sposoby i niezachwianie wykonuje on służbę wobec wiary (ar. iman), ukazują, iż jest on młodszym Husrevem, a także w zupełności jest (drugim - uz. red. pol.) Hasanem Feyzim.

Jednakże kiedy tam przebywałem, byli tam również pewien egoistyczny człowiek, dawniej będący ważnym urzędnikiem w służbie publicznej, a utożsamiający się z metodą sufich, jak również bardzo doświadczony hodża, blisko związany ze światem i aktywnie działający w polityce oraz zajmujący się handlem. Obaj unikali wtrącania się do moich spraw, zatem ja również nie starałem się wprowadzić ich do kręgu Światła i nie wtrącałem się do ich spraw. Teraz jednak Mehmed Feyzi nie był w stanie uchronić Kastamonu przed ich wpływem, aby to miasto mogło rozwinąć się tak, jak rozwinęło się Denizli. Jako że tacy wojownicy Światła jak Hilmi, Sadik i Ahmed Kureysi mieszkają na wsi, służba Feyziego pozostała do pewnego stopnia poufna. In sza'a-llah, w swoim czasie powiedzie się im w zupełności.

— 270 —

Na innym polu - pośród kobiet - Zehra, Hacer, Lutfiye, Ulviye i Necmiye z Kastamonu towarzyszą Feyziemu w służbie Światła.

Feyzi wspomina w swym liście o inicjatywie uczniów Światła zmierzającej do tego, aby otworzyć oficjalną szkołę Koranu, która najpierw będzie uczyć niewinne dzieci spośród uczniów Światła, a także o tym, że dzieci Emina wstąpiły do tej szkoły jako pierwsi uczniowie, aby ukończyć czytanie Koranu, a częściowo także uczyć się go na pamięć. Z tego powodu winszujemy im oraz ich ojcom, jak również tamtejszym uczniom, zaś owym niewinnym dzieciom po tysiąckroć mówimy: baraka-llah!

Posiadanie tak wartościowej siostry jak Zehra, która dwa razy przebyła w służbie Światła całą drogę tutaj, aby wpłacić dwieście lir na pokrycie kosztów papieru, jakiego potrzebuje Medresetu'z-Zehra, ukazuje, że również w grupie kobiet znajdują się Husrevowie, Feyzowie i Ahmedowie.

Otrzymałem list podpisany przez Hafiza Ihsana, a także list napisany wspólnie przez Hilmi-beja i Emina, którzy należą do wojowników Światła. Z głębokim uczuciem tęsknoty przesyłam moje pozdrowienie pokoju obu tym dawnym, wartościowym, niezachwianym i silnym przyjaciołom, jak również rodzinie Ihsan oraz tamtejszym uczniom Światła. Szczególnie jestem ciekaw tego, gdzie przebywa Ihsan, który wykonał wspaniałą służbę, kiedy wraz z nami był w więzieniu.

Okolice Safranbolu wraz ze zdumiewającą wiernością i więzią braci takich jak Mustafowie, Ahmed Fuad (oby Bóg się nad nim zmiłował - uz. red. tur.), Hifzi (oby Bóg się nad nim zmiłował - uz. red. tur.) i Rahmi są materialnym dowodem tego, że nasza ośmioletnia służba w Kastamonu nie poszła na marne, a Safranbolu również będzie olśniewającą Szkołą Światła (ar. Madrasa Nurija).

Wieści zawarte w liście Mustafy Osmana, a dotyczące podbojów, jakich Światło dokonuje wśród setek młodych ludzi oraz robotników przemysłowego miasta Karabuk, uważamy za dobrą nowinę godną odnotowania.

Nadzwyczaj pomyślnym znakiem jest również to, że - jak napisano w miłym liście Mustafy Sungura i Rahmiego spośród młodych wojowników Światła - Ahmed Fuad dokłada poważnych starań, aby dawać lekcje w ich wiosce; że wioska Eflani wraz z jej mieszkańcami, żarliwie poświęcającymi uwagę (Traktatom Światła - uz. red. pol.), staje się Szkołą Światła (ar. Madrasa Nurija) podobną wiosce Barla; że kolejni dwaj młodzi nauczyciele wkroczyli do kręgu Światła dzięki traktatom spisanym w starym alfabecie, a dzieci również zaczęły uczyć się alfabetu

— 271 —

koranicznego i spisywać Traktaty Światła. Niech Wszechmocny Bóg ześle sukces tym niewinnym dzieciom, niech będzie rad z ich nauczycieli i z ich rodziców. Dzieci te zostaną włączone do naszych suplikacji (ar. du'a), do kręgu niewinnych. Winszujemy przede wszystkim Ahmedowi Fuadowi, Mustafie, Rahmiemu oraz wiosce Eflani.

To, że Mustafa Sungur i Rahmi spośród młodych wojowników Światła w krótkim czasie zaczęli pięknie pisać w starym alfabecie; że Mustafa Sungur spisuje Kwestię Jedenastą Owoców wiary wraz z jej Podsumowaniem, zaś Rahmi spisuje Przewodnik dla młodzieży - oba dzieła w starym alfabecie; że przesyłają je wraz z księgami, jakie zostały wysłane do mnie z Kastamonu - to wszystko prawdziwie uradowało mnie tak, jak gdyby moi bratankowie Abdurrahman i Fuad powrócili do życia.

(...)

Pewien człowiek imieniem Edhem Hodża, imigrant w Balikesir, który jest uczniem Dżalal ad-Dina ar-Rumiego, a od blisko dwunastu lat jest wioskowym imamem i uczy dzieci Koranu, obecnie zaczął w zupełności służyć Traktatom Światła w rejonach Balikesir i Kirkagac. Napisał on długi list, podpisany: "W imieniu uczniów Światła z dystryktów Kirkagac i Balikesir, Ibrahim Edhem, wioskowy imam z Alamescid w dystrykcie Sandikli", w którym zaprasza lękliwych hodżów do Światła, dodając im odwagi, a także napisał wiele doniosłych i pięknych fragmentów, w których również wymierza ciosy owym lękliwym hodżom. Szczerze winszuję temu człowiekowi. Niech Wszechmocny Bóg ześle mu sukces. Przesyłam moje pozdrowienie pokoju jemu oraz wielu nowym uczniom Światła (tur. Nurcular), jakich wymienia on w swym liście.

Z powodu mej choroby nie byłem w stanie sprawdzić, skorygować i poprawić jego długiego listu. Koniecznym jest, aby albo usunąć jego pochwalne odniesienia do mojej osoby, albo też poprawić je. Przesyłam wam kopię owego listu, abyście włączyli ją do Listów Dodatkowych. In sza'a-llah, jak Hasan Feyzi i Ahmed Fuad zachęcili nauczycieli do (wstąpienia do kręgu - uz. red. tur.) Światła, tak ów dokładający starań hodża zachęci do tego innych hodżów.

Ponadto przesyłam pozdrowienie pokoju piekarzowi Mustafie, który przysłał mi list napisany wraz z Tahirem Cavusem, a który niekiedy usługiwał mi wraz ze swym synem, przynosząc chleb i rozpalając ogień, kiedy byłem przetrzymywany w hotelu w Denizli.

Przesyłamy tysiące pozdrowień pokoju wraz z modlitwą (ar. du'a) o wasze dobre samopoczucie.

— 272 —

Moi drodzy, wierni bracia!

Oto odpowiedź, która przyszła mi na myśl, a dotyczy ona pytania, mającego aspekt zarówno materialny, jak i duchowy.

Zostało powiedziane: Dlaczego odrzucasz przychylne opinie uczniów Światła na swój temat? Dlaczego odrzucasz również pewne zaszczyty i doskonałości, które są ci przyznawane, a które mogłyby stać się dla owych uczniów środkiem zachęty? Dlaczego przyznajesz ową wzniosłą rangę jedynie Traktatom Światła, a siebie samego przedstawiasz jako zwykłego ich ucznia, który popełnia wiele błędów?

Odpowiedź: Nieskończone dzięki niechaj będą Bogu Jedynemu za to, że Traktaty Światłą są bardzo silnym i niezachwianym punktem oparcia. Są w nich zawarte jasne i faktyczne dowody tego, że nie potrzebują one, bym posiadał owe cechy i zdolności, co do których przyjmuje się, że je posiadam. W odróżnieniu od innych dzieł, ich wpływ i siła nie wynikają ze zdolności ich autora. Oto one, dostępne dla wszystkich. Od dwudziestu lat, w oparciu o ich rozstrzygające dowody, ci, którzy są wrogo nastawieni wobec mojej osoby, byli zmuszani do podporządkowania się Traktatom w sensie materialnym i duchowym.

Gdyby moja osoba była dla Traktatów ważnym punktem oparcia, wówczas moi nieprzyjaciele i bezwzględni wrogowie spośród ateistów zadaliby potężny cios Światłu, dyskredytując moją ułomną osobę. Jest jasnym, że choć owi wrogowie w swej głupocie używają wszelkich podstępów, aby zdyskredytować mnie i odwrócić ode mnie uwagę społeczeństwa, nie byli w stanie zaszkodzić podbojom Traktatów Światła ani ich cnotom. Nawet jeśli zdezorientowali oni niektórych słabych ludzi, którzy od niedawna poszukiwali prawdy, to nie mogą sprawić, aby całkowicie wyrzekli się oni Traktatów Światła.

Z powodu owych prawd, a także z powodu tego, iż ego jest w tej epoce tak rozpowszechnione, odrzucam korzystne wyobrażenia na mój temat, które dalece przekraczają moje rzeczywiste zasługi. W odróżnieniu od moich braci nie spoglądam przychylnie na własną duszę (ar. nafs). Co się tyczy rang przynależnych życiu ostatecznemu, będących prawdziwymi i religijnymi rangami, które moi bracia przypisują ich bezradnemu bratu, to oparłem się na zasadach nakreślonych w zakończeniu Listu Drugiego ze zbioru Listy: "Doskonałości przypisywane mojej osobie, które mogą być duchowym podarunkiem, jeśli - niech Bóg uchroni - nie uznam, iż faktycznie posiadam owe przymioty, są dowodem tego, iż zaprawdę ich

— 273 —

nie posiadam. Jeśli wiem, iż faktycznie nie posiadam owych przymiotów, koniecznym jest, abym odrzucił owe ofiarowane mi duchowe podarunki". Również w odniesieniu do założenia, iż do człowieka należy jakaś duchowa ranga, ego może być współwinne.

Ostatnią rzeczą, która pozostaje (do wyjaśnienia - uz. red. pol.) jest fakt, że patrząc z perspektywy życia doczesnego, gdyby człowiek wykonujący obowiązek szerzenia prawd wiary zajmował pewne określone stanowisko, jego działania mogłyby być bardziej skuteczne. W tej kwestii istnieją dwie przeszkody:

Przeszkoda pierwsza: Jeśli przyjmiemy istnienie świętości (ar. łalaja), to dobrowolne poszukiwanie owej rangi jest sprzeczne ze szczerością intencji (ar. ichlas) oraz z pokorą, która jest naturą świętości. Nie jesteśmy w stanie ukazywać owych rang i wysuwać dotyczących ich roszczeń, jak było to w przypadku towarzyszy Proroka, będących dziedzicami posłannictwa. Nie możemy porównywać do nich siebie samych.

Przeszkoda druga: Jeśli człowiek zajmujący owo duchowe stanowisko może łatwo zostać zdyskredytowany, jest efemeryczny, znikomy i ulotny, może to wyrządzić szkodę Światłu oraz podbojom prawd wiary.

Istnieje jednakże jedna kwestia będąca przyczyną, dla której składam Bogu podziękowania: Moi wrogowie spośród ludzi polityki nie znają wyżej wspomnianych prawd. Wyobrażają sobie, że stoi przed nimi szacowny i dostojny stary Said i stale zajmują się zdradzaniem i znieważaniem mojej osoby, miast zajmować się Światłem. Zwracają przeciwko mojej osobie również niektórych fanatycznych i egoistycznych hodżów, jakby starali się zgasić Światło. Tylko w niewielkim stopniu zdają sobie sprawę z tego, że sprawiają, iż Światło lśni jeszcze jaśniej. Traktaty Światła otrzymują swe Światło nie od mej znikomej osoby, lecz od słońca Koranu, który jest źródłem Światła.

Wraz ze szczerym listem napisanym przez hodżę z wioski Alamescid, Ibrahima Edhema, sześciu młodych chłopców spośród ważnych i niewinnych uczniów Światła, którzy całkowicie otrzymali lekcje od tego błogosławionego hodży, podzieliło się ich ideą - wyrażoną w sześciu osobno spisanych przez każdego z nich notatkach - oddania części ich życia temu staremu i choremu Saidowi, co jest prawdziwie zdumiewającym i godnym

— 274 —

pochwały wydarzeniem Światła. Przyjmując owe błogosławione dary złożone mi przez tych niewinnych, zwracam je owym młodym Saidom, aby mogli oni pracować w moim imieniu. Niech Wszechmocny Bóg ześle im sukces. Ci młodzi Saidowie podpisali się, jak następuje: Ibrahim, dziewięć lat; Mustafa, jedenaście lat; Halil Ibrahim, dwanaście lat; Emin Yilmaz, czternaście lat; Mehmed, jedenaście lat; Abdullah, dwanaście lat.

Hafiz Mehmed, który należy do wojowników Szkoły Światła (ar. Madrasa Nurija) i jest synem oraz spadkobiercą błogosławionego nauczyciela owej szkoły, zmarłego Hadżiego Hafiza, napisał list w imieniu wszystkich uczniów tej medresy, a w nim następujący fragment: «Jak zajmowanie się Światłem jest lekarstwem na wszystkie nieszczęścia i choroby z wyjątkiem śmierci, tak poprzez ukazywanie faktu, że przerażająca śmierć jest drzwiami do Raju (ar. Dżanna), pobudza ono entuzjazm ludzi wiary (ar. ahl al-iman)». Wiele wydarzeń może potwierdzić prawdę tych słów. Teraz, kiedy jego syn zaczął uczyć się Koranu na pamięć - a in sza'a-llah, odniesie w tym sukces - będzie on kontynuował spuściznę zostawioną mu wraz z błogosławionym mianem hafiza, jakie nosili jego dziadek i ojciec.

W pozornie krótkim, lecz duchowo długim i wartościowym liście Mustafa Yildiz, który należy do posiadających diamentowe pióra wojowników Szkoły Światła (ar. Madrasa Nurija), pisze, że trzy spośród czterech dudków duchowo celebrowały wydrukowanie na kredowym papierze Pieczęci zatwierdzającej to, co niewidzialne, które zostało powierzone wojownikom Szkoły Światła, sugerując w ten sposób, iż Pieczęć zatwierdzająca to, co niewidzialne w olśniewającym stylu wyłoni się ze Szkoły Światła i dokona przepięknych podbojów.

Krótki traktat Błaganie (ar. Munadżat) wysłany przez wojownika Tahiriego jest spisany bezbłędnie, jednakże jest to tylko tłumaczenie jego pierwszej części. W moim obecnym stanie nie jestem zdolny do tego, by przetłumaczyć go w całości, zatem powinien on zostać spisany takim, jaki jest. To krótkie Błaganie ukazuje, że egoizm duszy (ar. nafs) oraz emocje związane z życiem doczesnym (ar. dunja) nie mają żadnego wpływu na spisywanie Traktatów Światła i nie kalają szczerości intencji (ar. ichlas) ani czystości Światła. Jak traktat Iszarat al-I'dżaz został spisany z całkowitą szczerością intencji (ar. ichlas) podczas Wielkiej Wojny, kiedy stale oczekiwałem, że stanę się męczennikiem (ar. szahid), tak w ten sam sposób pamięć o śmierci, silnie ukazująca się w Błaganiu, służy temu, aby Światło przybrało czysty i szczery kształt. In sza'a-llah, emocje duszy (ar. nafs) nie wtrącą się do tych spraw.

— 275 —

Dwaj ważni młodzi uczniowie z Barli, która jest pierwszą medresą (Światła - uz. red. pol.) i z którą w duchu jestem blisko związany, jeden imieniem Ahmed, zaś drugi imieniem Mehmed, przybyli tutaj, aby mnie odwiedzić, jak Ahmed i Mehmed z Denizli. Przybyli oni w imieniu Muhadżira Hafiza Ahmeda i Mustafy Cavusa, którzy obaj wiernie służyli mi przez osiem lat i z którymi byłem blisko związany w dawnych czasach; Ahmed, syn nieżyjącego już Mustafy Cavusa, przybył w imieniu swego zmarłego ojca, zaś fryzjer Mehmed przybył w zastępstwie swego teścia, nieżyjącego już Muhadżira Hafiza Ahmeda, a obaj przybyli, aby zobaczyć się ze mną w imieniu wszystkich uczniów Światła z Barli. Byłem szczerze rad, jak gdybym przeniósł się w czasie do mych dawnych dni w Barli. Oto, czego zechciał Bóg (ar. ma sza'a-llah) - Barla zaczęła odczuwać, że jest pierwszą Szkołą Światła (ar. Madrasa Nurija), a tamtejsi uczniowie przebudzili się i zaczęli okazywać żarliwą więź (łączącą ich z Traktatami Światła - uz. red. pol.). Zaprawdę, Hadżi Bekir, który w owym czasie opublikował Słowo Dziesiąte, najwidoczniej zachował pokój, w którym mieszkałem, nie sprzedał go i mógł pokryć koszty utrzymania tego pokoju. Do Barli wysłano wiadomość, aby ów pokój został zachowany jako pomieszczenie gościnne dla uczniów Światła.

Otrzymałem krótki list napisany przez naszego brata Sabriego, który jest "tablicą rozdzielczą" Światła, jego żonę, która została uczennicą Światła, a także jego błogosławionego syna Nureddina (Yasara - uz. red. tur.). Niech Wszechmocny Bóg ześle im dobrobyt, zdrowie i szczęście, amen!

To dziwne, że choć niemal wszystkie miejsca bez wyjątku potrzebują deszczu, ulewny deszcz z gradem wielkości orzechów spadł w szczególności na tereny położone wokół Emirdag, co było sprawą życia i śmierci dla sezonowych plonów. Byli ze mną dwaj bracia spośród uczniów Światła (tur. Nurcular), a oto, co powiedzieli:

Tym, co posłużyło nadejściu tego deszczu, jest cudowne przybycie Koranu, a choć po skonfiskowaniu kopii traktatu Zulfikar spodziewaliśmy się silnych ataków (przeciwko Traktatom Światła - uz. red. pol.), naczelnik policji przeczytał ów traktat z uznaniem, zaś trzej ważni urzędnicy - a wszyscy noszą imię Ismail - w zupełności stali się uczniami Światła i rozpowszechniają ten zbiór.

Aż do tej pory wiele razy doświadczyliśmy tego, jak stało się oczywistym, że kiedy Traktaty Światła są swobodnie rozpowszech niane, nieszczęścia rozwiewają się, zaś kiedy ludzie próbują zmusić je do milczenia i wtrącają się do ich spraw, przydarzają się nieszczęścia. Zaprawdę, zostało to udowodnione w sądzie.

— 276 —

Jest zrozumiałym, że przyczyną owej suszy były cztery prądy - dwa krajowe i dwa zagraniczne, a każdy z nich działa dla swych odrębnych celów - które starały się ingerować w sprawy entuzjazmu i starań uczniów Światła (tur. Nurcular) oraz zwrócić ich uwagę ku obliczu tego świata i polityki. In sza'a-llah, ta susza wkrótce przeminie.

Moi drodzy, wierni bracia!

Na przekór memu zwyczajowi pewien uczeń Światła poinformował mnie o bezsprzecznie niebiańskim wydarzeniu, o którym doniosły rządowe gazety, dotyczącym tego, że niebiańskie skały bardziej przerażające od tych, jakie spadły na lud Proroka Lota (niech będzie z nim pokój) - a każda była tak wielka, że im podobnych nigdy nie odnotowała ludzka historia - niedawno spadły na naród, wykorzystujący nadzwyczaj straszliwe środki dla odciągnięcia milionów ludzi spośród ludzi wiary (ar. ahl al-iman) i niewinnych od religii Objawienia i Bożych praw. Owo wydarzenie było przestrogą ciosów, jakie zstąpiły w postaci niebiańskich kamieni.

Powiedziałem mu, że od dwudziestu pięciu lat nie byłem ciekaw wieści przekazywanych przez gazety. Jednak odnośnie do owych meteorytów i przez wzgląd na to, że przedstawiają one ciosy wymierzone ateistom przez Traktaty Światła, które przepowiedziały owo wydarzenie pięć lub sześć lat temu, powiedziałem owemu uczniowi: "Idź, przeczytaj więcej na temat owego wydarzenia i przeprowadź dochodzenie w tej sprawie".

Tak uczynił, a kiedy wrócił, powiedział, że tej wiosny z nieba na lasy w okolicy Władywostoku spadły z nieba meteoryty tak wielkie, jakich nie widziano nigdy wcześniej w historii. Największy miał dwadzieścia pięć metrów długości i dziesięć metrów szerokości. Miażdżyły one drzewa i wybiły trzydzieści kraterów w ziemi. Z fragmentów, które zostały zbadane, (można wywnioskować, że - uz. red. pol.) owe skały składały się z rud żelaza i innych różnorodnych pierwiastków, które zostały jak gdyby zebrane, zsypane na stos (i złączone w całość - uz. red. pol.).

Ten raport, który został ukryty przez rządowe gazety, odpowiada cudownemu wyrażeniu تَرْم۪يهِمْ بِحِجَارَةٍ obrzuciły ich kamieniami z sury Al-Fil (sura 105 - Słoń) objawionej tysiąc trzysta sześćdziesiąt lat temu, która - jako przestroga przed niebiańskimi kamieniami - dała wiadomość o tym, że jak ptaki ababil (obrzuciły kamieniami wrogów

— 277 —

Mekki - uz. red. pol.), tak w 1359 roku niebiański aeroplan zrzuci bomby na głowy tych, którzy w pewien sposób działają na rzecz cywilizacji prowadzącej ludzkość na manowce poprzez przedkładanie tego świata ponad religię i czynienie ateizmu fundamentem cywilizacji.

Fraza fi tadlil [70] ukazuje dokładną datę 1360 i wyraża groźbę tego, że w konsekwencji owego zbłądzenia niebiańskie kamienie podobne tym, jakie spadły na lud Lota (niech będzie z nim pokój), spadną po tym właśnie roku.

W punkcie Traktatów Światła odnoszącym się do sury Al-Fil, w przypisie poczyniono następującą uwagę: «Tak, przez jedno z jej domyślnych znaczeń ta sura grozi, że jeśli po otrzymaniu owych ciosów niegodziwcy spośród ludzkości nie odwrócą się od szirk ku szukr (to jest od przydawania towarzyszy Bogu Jedynemu do składania Mu podziękowań) i nie wyrażą skruchy wobec Koranu, deszcz kamieni z niebios spadnie na ich głowy również z rąk aniołów».

Oto dwa znaki faktu, że ów fragment bezpośrednio wskazuje na te właśnie skały:

Pierwszy: Aż do tej pory wszystkie spadające z nieba skały miały wielkość kilku piędzi. Te wielkie jak góry skały, długie na dwadzieścia pięć metrów, a szerokie na dziesięć, z pewnością są znakami tego, że niebiosa kipią gniewem wymierzonym w ateistów, ponieważ prawdą jest zarówno wskazująca w cudowny sposób na to wydarzenie sura Al-Fil, jak i komentarz (ar. tafsir) do niej. Jest to wydarzenie godne tego, aby je zrelacjonować, ponieważ jest ono bezprecedensowe.

Drugi: Owe skały spadły na jedno z centrów przerażającego ateizmu, który zagraża całej planecie i całemu rodzajowi ludzkiemu. Odczuli to również ateiści, jako że - choć przekazują informacje nawet o najdrobniejszych wydarzeniach, jakby były one znaczącymi - przez ostatnie dwa miesiące starali się jak tylko mogli, aby bagatelizować wiadomości o tym wydarzeniu.

— 278 —
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪

[71]

اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ

Moi drodzy, wierni bracia - Tahiri, Sabri, Salahaddinie, Mehmedzie i Mustafo!

Po pierwsze: Przez wzgląd na nadchodzące trzy błogosławione miesiące oraz na wierność i szczerość intencji (ar. ichlas) uczniów Światła sprostujemy wydarzenie, które stało się przyczyną reprymendy i karcącego policzka dotyczących mnie samego, zatem nie czujcie się urażeni. Było, jak następuje:

Ostatniej nocy otrzymałem surowe duchowe napomnienie w formie reprymendy i kary, jakich nie doświadczyłem nigdy wcześniej. Zostało mi powiedziane: "Powierzono ci obowiązek zachowania szczerości intencji (ar. ichlas) oraz tego, aby wystarczyło ci Światło, abyś nie zniżał się do tego świata, do jego uciech i przyjemności. Miałeś obowiązek pracować poprzez Światło dla uleczenia choroby tej epoki, którą zgodnie z tajemnicą słów:

﴿ يَسْتَحِبُّونَ الْحَيٰوةَ الدُّنْيَا ﴾

[72] są przedkładanie tego świata ponad religię i świadoma zamiana diamentów na okruchy szkła. Po setce doświadczeń zdałeś sobie sprawę z tego, że ofiarowywane ci przez ludzi podarunki, łaski i pomoc przynoszą ci szkodę, a nawet sprawiają, że jesteś chory, zaś skutków tego doświadczasz każdego dnia. Sprawiłeś, że gotowi do poświęceń wojownicy Traktatów Światła, na których najbardziej polegasz, więcej uwagi poświęcają twej własnej wygodzie niż służbie Traktatom Światła...". I tak dalej; duchowo powiedziano jeszcze wiele rzeczy, całkowicie mnie besztając. Teraz wręcz lękam się tego, że może na mnie spaść duchowy cios.

Oto jedyna droga do wybrnięcia z tego wydarzenia:

Ci, którzy nabyli ów samochód, oznajmią: "Ten nasz brat, Said, nie może go przyjąć, ponieważ przeczuwa straszliwą duchową szkodę, jaką to przyniesie".

Po drugie, samochód powinien zostać dostarczony Sabriemu z Konyi; wyślijcie go tam. Jeśli Sabri również go nie przyjmie, wyślijcie go filarom Medresetu'z-Zehra. Sabri nie powinien się martwić; nadzwyczajna służba, jaką wykonuje on dla Światła każdego miesiąca, jest warta więcej, niż wynosi cena samochodu. Oto dlaczego nie powinien on być urażony.

— 279 —

Po drugie: Wiedzcie z całą pewnością, że powodem, dla którego zostałem tak surowo napomniany, jest fakt, że kiedy wyszedłem, aby udać się na przejażdżkę samochodem, a czułem wtedy pewien rodzaj pragnienia oraz chęć zaznania wygody, kierowca odwrócił się do mnie i powiedział: "Teraz małe samochody sprzedawane są za cenę tysiąca lir". W odpowiedzi wyraziłem życzenie: "Gdybyśmy tylko mogli wypożyczyć mały samochód, abym mógł odwiedzać swych braci spośród uczniów Światła (tur. Nurcular) w innych okolicach". Nie podjąłem jednak szczerej i poważnej decyzji w tej sprawie.

Choć było to jedynie pragnienie, dwaj spośród naszych wybranych braci poświęcili się, aby spełnić to życzenie, myśląc, że było ono decyzją, i z poświęceniem pracowali, aby przeznaczyć na ten cel nie jeden tysiąc, lecz cztery tysiące lir. Kiedy przybyli, przyjąłem ich z przyjemnością i uważałem moje życzenie za przyjętą przez Boga suplikację (ar. du'a), aż nagle dzisiaj w nocy odczułem duchowy sprzeciw i zostałem zganiony. Pojąłem błąd, jaki popełniłem poprzez owo życzenie. Istnieją trzy powody, dla których zostałem duchowo napomniany w ten sposób, jednak objaśnię je innym razem.

Pięciu braci, którzy nabyli ten samochód, powinno wiedzieć z całą pewnością, że nie mówiąc już o tym, by wszyscy razem mieli dać mi ów samochód jako jałmużnę nadobowiązkową (ar. sadaqa), łaskę i podarunek, przez wzgląd na ich łaskawe intencje dano mi znak, poprzez który uwierzyłem w to, że ich podarunki w służbie Traktatów Światła zostały przyjęte tak, jak gdyby każdy z nich osobiście wręczył mi prezent o wartości samochodu.

Moi drodzy bracia, jako że wasza szczera służba została przyjęta w ten sposób, nie bądźcie zasmuceni i wybawcie mnie od owej duchowej nagany. Powinniście szybko zapobiec ryzyku szkody, jaką to wydarzenie mogło przynieść mej życiowej zasadzie i tajemnicy szczerości intencji (ar. ichlas) Traktatów Światła. Ponadto samochód nie powinien pozostać tutaj, lecz powinien pozostawać u tego człowieka, który wniósł największy udział. Pojmiecie prawdę zawartą w mym zmartwieniu, kiedy objaśnię owe trzy ważne powody. Tak czy inaczej, nawet gdyby dano mi władzę nad całym światem, byłbym zmuszony do tego, aby nie poświęcać jej żadnej uwagi aż do końca trzech błogosławionych miesięcy, a na trzy miesiące przed tym, kiedy zostaną wydane owe ważne księgi. Jeśli nie możecie pokryć całego kosztu zakupu samochodu, postanowiłem, że tak czy inaczej wyślę wam wszystko, co mam, aby tylko pokryć brakującą kwotę.

— 280 —

Przesyłam pozdrowienia pokoju wam wszystkim. "Proszę, wybaczcie mi i zrezygnujcie z praw, jakie wobec mnie macie", a ja również wam wybaczę.

Moi drodzy, wierni bracia!

Nie martwcie się, Boża łaska trwa. Ten ich nowy atak, in sza'a-llah, nie powiedzie się, lecz przybędzie z pomocą podbojom Traktatów Światła. Na razie, nie czyniąc zamieszania, jeden z naszych braci powinien wyjechać do Ankary, aby z wykorzystaniem legalnych środków zapobiec owemu bezprawnemu traktowaniu. Powinien on przemówić do ludzi takich jak były inspektor Partii, Hilmi Uran; członek parlamentu i inspektor prowincji Afyon, Celal; Ahmed Hamdi z Ministerstwa Spraw Religijnych czy Yusuf Ziya z komisji rzeczoznawców. Powinien również starać się o to, by położyć kres temu bezprawnemu i stronniczemu traktowaniu.

Ponadto, jeśli chodzi o skonfiskowane kopie traktatów Zulfikar i Laska Mojżesza (tur. Asay-i Musa), a także powielacz, powiedzcie zarówno sądowi, jak i policji:

"Owe kopie zostały wydrukowane w celu wysłania ich za granicę. Jako że trzy kraje na północy przyjęły Koran i zaczęły nauczać go w szkołach; jako że Indie wystosowały oficjalną prośbę do tego rządu o przysłanie im dwóch milionów kopii Koranu; jako że po dwuletnim dochodzeniu prowadzonym przez trzy wasze sądy oraz uczonych spośród waszych filozofów części traktatów Zulfikar i Laska Mojżesza (tur. Asay-i Musa) zostały jednogłośnie, z uznaniem i poklaskiem, uniewinnione; jako że obie te księgi są ostrymi mieczami Koranu i olśniewającymi dowodami, które zmuszają do poddania się nawet najbardziej upartych; jako że tysiące dociekliwych ludzi nauki w zupełności zaświadczyły siłę obu tych dzieł, dzięki której skutecznie stawiają one opór ateistycznemu prądowi z północy, rodzącemu straszliwą i destrukcyjną anarchię; jako że obecny rząd zezwolił na otwieranie szkół koranicznych i na prowadzenie w szkołach lekcji religii - zaiste, takie postępowanie wobec nas jest bezprecedensową i stronniczą tyranią oraz zbrodnią przeciwko temu krajowi, temu narodowi, publicznemu porządkowi i wolności sumienia. Jest ona popełniana jedynie dlatego, że nie chcemy mieć nic wspólnego z polityką tego świata. Wiedzcie, że my wiemy, jak bronić naszych praw. Nie zmuszajcie nas do tego!"

— 281 —

Przesyłam tysiące pozdrowień pokoju wam wszystkim w ogólności. Wyślijcie mi we właściwym czasie oprawioną przez was kopię Laski Mojżesza (tur. Asay-i Musa). Materialna strata, jaka spotkała Husreva po dopełnieniu jego obowiązków, nie ma żadnego znaczenia. Kopie traktatu Zulfikar rozprzestrzeniły się w zupełności. Choć jeśli chodzi o kopie Laski Mojżesza (tur. Asay-i Musa), doznaliśmy pomniejszych strat, in sza'allah otrzymamy znacznie więcej duchowych korzyści. Jednak uczniowie Światła (tur. Nurcular) muszą utrzymywać wytrwałość i solidarność, nie będąc zaniepokojonymi ani nie tracąc entuzjazmu.

Wasz brat
Said Nursi

Moi drodzy, wierni bracia!

Jako że Isparta stała się szkołą (tur. dershane) Światła; jako że do tej pory władze i policja były wielce tolerancyjne, a nawet przyjazne wobec uczniów Światła (tur. Nurcular) i nie wyrządzały im nadmiernej szkody, zatem przez wzgląd na świętość[73] Isparty nie czujemy się znieważeni tym wywołanym przez nich wydarzeniem. W pewien sposób winszujemy im pomyślnego czytania Traktatów Światła, korzystania z nich i badania ich w zakresie obowiązków władz i policji.

Tak czy inaczej, mają do tego prawo. Powinni być pierwszymi, którzy przeczytają Traktaty. Oficer policji lub urzędnik sądowy posiadający silną wiarę (ar. iman) może przynieść narodowi i krajowi tyle korzyści co dziesięciu ludzi. Oto dlaczego nasze materialne straty nie mają żadnego znaczenia, kiedy przyrównamy je do tej duchowej korzyści.

Gdybyście mieli okazję po temu, przekażcie moje pozdrowienia pokoju naczelnikowi policji oraz oskarżycielowi i powiedzcie im, że nie mówiąc już o przeklinaniu ich, przeciwnie, modlę się za nich, mówiąc: «O, Panie! (ar. ja, Rabb). Ześlij im doskonałą wiarę (ar. iman) i pomyślny koniec, i spraw, aby skorzystali z Traktatów Światła».

— 282 —

Moi drodzy, wierni bracia!

Fakt, że odmówiłem przyjęcia samochodu, jaki kupiło dla mnie pięciu z naszych braci, choć nie byli do tego w żaden sposób zobowiązani, abym mógł odwiedzać moich braci w okolicznych miastach i w pewien sposób wspierać ich w służbie Światła - która na swój sposób wydaje niezbędne korzyści i ma wartość czterdziestu tysięcy lir - może być uważany za pozorną stratę. Jednak w konsekwencji tego owo wydarzenie posłużyło za bezsporny dowód w rękach uczniów Światła, jakiego można użyć przeciwko sprzeciwiającym się nam hodżom oraz politykom, którzy przez wzgląd na ten świat wyrządzają szkodę nauce i religii na podstawie tego, co jest koniecznością (ar. zarura), a także w rozstrzygający sposób udowodnić im poprzez owo wydarzenie, że wzniosłe prawdy Traktatów Światła nigdy nie zniżą się do tego, aby stać się narzędziem korzyści tego świata; owo wydarzenie stało się zatem dowodem umożliwiającym pokonanie ich, daleko bardziej wiążącym niż i tak potężny dowód nadzwyczajnego cudu (tur. keramat) Traktatów Światła. Zaprawdę, ci spośród nich, którzy unikali Światła, żywili bezpodstawne obawy i nie wierzyli w to, że Światło nigdy nie zniży się do jakiejkolwiek korzyści tego świata, obecnie są zmuszeni do tego, aby całkowicie podporządkować się prawdzie Światła, będącej ponad każdą rzecz. W ten sposób łaska Tego, Który jest Prawdą (ar. Al-Haqq) przekształciła tę stratę w doniosłe dla nas miłosierdzie.

Przypis: Trzy tysiące lir uzyskane ze sprzedaży samochodu wysłano do Emirdag, aby zostały wydane na drodze służby Traktatom Światła. Ja z kolei poprzez przelew telegraficzny zwróciłem je nadawcom. Dziś usłyszałem, że przyjaźni nam urzędnicy przedstawili owo wydarzenie tym, którzy się nam sprzeciwiają, w następujący sposób: «Człowiek taki jak ten, który nie zniża się do tego, aby wziąć trzy lub pięć tysięcy lir, jest kimś, komu w tych czasach możecie w zupełności zaufać, ponieważ zajmuje się on wyłącznie prawdą».

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Winszujemy wam z całej duszy minionej Nocy Wniebowstąpienia (ar. Lajlat al-Miradż), która była miłosierną, pełną błogosławieństwa (ar. baraka), cudów (tur. keramat) i deszczu, a także

— 283 —

modlimy się o to, aby Boże miłosierdzie zaszczyciło was jeszcze wieloma nocami jej podobnymi.

Jesteśmy w zupełności przekonani co do tego, że bezprecedensowa ulewa, jaka spadła w tym roku - tak jak w roku ubiegłym - w noc poprzedzającą Noc Wniebowstąpienia (ar. Lajlat al-Miradż), a deszcz wciąż padał w dzień i Noc Wniebowstąpienia, była znakiem tego, że wszechświat i jego żywioły oklaskują tę noc, a także wskazaniem na podboje traktatów Zulfikar i Laska Mojżesza (tur. Asay-i Musa), szczególnie w ministerstwach.

Ponadto do połowy tej błogosławionej nocy czułem uciskający mnie ból i chorobę, które do pewnego stopnia uniemożliwiały mi pracę, a które nagle zniknęły, dając mi wrażenie, iż ich odejście było rezultatem przyjętych przez Boga modlitw o moje zdrowie, jakie czynili tej nocy moi bracia, a także przynosząc mi pewnego rodzaju dobrą nowinę duchową o tym, że każda godzina choroby owej błogosławionej nocy przynosi taką nagrodę, jak dziesięć godzin. Byłem wdzięczny Bogu i powiedziałem: "Nieskończone dzięki niech będą Najbardziej Miłosiernemu z miłosiernych (ar. Arhamar Rahimin)".

Po drugie: Nie mamy żadnych wątpliwości co do tego, że wizyta złożona w Ankarze przez naszego brata Re'fet-beja, który jest jednym z przywódców Światła, w krótkim czasie oddała Światłu wielkie usługi. In sza'a-llah, jej wyniki staną się widoczne w bliskiej przyszłości. Szczególnie fakt, że członkowie Ministerstwa Spraw Religijnych przyjęli traktaty Zulfikar i Laska Mojżesza (tur. Asay-i Musa) oraz przyklasnęli im, a także obiecali raczej chronić je i bronić, niż krytykować, jest wielce znaczącym wydarzeniem, a także orzeczeniem korzystnym dla traktatów Zulfikar i Laska Mojżesza (tur. Asay-i Musa).

Mój szanowny Nauczycielu, mój czcigodny Effendi!

Jako że nasz brat, budowniczy Ismail-effendi, osobiście pozostawał w kontakcie z Hilmi-bejem, jemu pozostawiliśmy sprawę objaśnienia wymagających tego szczegółów i udaliśmy się bezpośrednio do Ministerstwa Spraw Religijnych. Najpierw spotkaliśmy się z wykładowcą Hasanem Husnu-bejem, którego znaliśmy z Isparty. Jest on jednym z członków Komisji Konsultacyjnej Ministerstwa Spraw Religijnych.

— 284 —

Przez chwilę rozmawiałem z nim osobiście i otrzymałem pewne wyjaśnienia. Później razem odwiedziliśmy biuro Komisji Konsultacyjnej i spotkaliśmy się z wykładowcą Yusufem Ziyą, który jest jednym z sygnatariuszy raportu komisji rzeczoznawców z Ankary. Uświadomiłem sobie, że raporty napisane w sprawie nas samych, a także ksiąg Zulfikar i Laska Mojżesza (tur. Asay-i Musa), spoczywają na jego biurku. Wskazał mi krzesło i udzielił mi pełnych wyjaśnień.

Powiedziałem mu:

"Raport, który panowie przygotowaliście, a także zarówno werdykty sądu w Denizli, jak i decyzja Sądu Apelacyjnego, zakończyły już tę sprawę. Jaki jest zatem powód owego ataku wymierzonego w nasze księgi i dlaczego jesteśmy nękani w taki sposób? Jako że zasady prawa mają najwyższą pozycję, a jego orzeczenia są tym, co przeważa nad rządzeniem Republiką, nie powinno się dłużej nękać nas w kwestii, w której zostaliśmy uniewinnieni przez sąd. Powstrzymanie tego stanu rzeczy spoczywa teraz na pańskich niezbitych wnioskach, w przeciwnym razie będziemy w stanie dochodzić naszych praw".

Później dodał on:

"Powodem takiego postępowania jest fakt, że urzędnicy sądowi oraz policja nie zostali właściwie poinformowani w waszej sprawie. Raport znajduje się teraz na moim biurku. Dostarczę odpowiedzi na każdą z ich ocen będącą wynikiem niewłaściwego poinformowania".

Powiedział on również, że pochwalił owe dzieła. Przekazałem zatem pozdrowienie pokoju naszego Nauczyciela, zaś on odwzajemnił pozdrowienie i poprosił, aby Nauczyciel pomodlił się za niego.

Następnie wyszedłem, aby spotkać się z ministrem spraw religijnych. Rozmawiałem z nim przez chwilę i wyjaśniłem mu całą sytuację. W odpowiedzi powiedział on:

"Znam naszego szanownego hodżę od dni Daru'l-Hikmet. Proszę przekazać mu moje pozdrowienia i wyrazy szacunku. Dostarczymy odpowiedzi, o jakie prosicie. In sza'a-llah, wszystko pójdzie dobrze".

Odkryliśmy, że członkowie Ministerstwa Spraw Religijnych dobrze przyjęli nasze dzieła. Zdałem sobie sprawę z tego, że tak bezprawne działania były rezultatem niechętnego osądu dokonanego przez ludzi, którzy intepretują dzieła religijne zgodnie z własnymi umysłami. Następnego dnia nasz brat Mehmed-effendi spotkał się z pochodzącym z Erzurum Vehbim Paszą, który również powiedział:

— 285 —

"Szczegółowo omówię tę sprawę z ministrem spraw wewnętrznych. Proszę przekazać moje wyrazy szacunku i pozdrowienie pokoju naszemu szanownemu Nauczycielowi".

Pozostawiłem zatem kwestię spotkania się z urzędnikami partyjnymi effendiemu Ismailowi i opuściłem Ankarę.

Twój grzeszny i słaby uczeń
Re'fet

Aby przyjrzeć się kwiatom kwitnącym podczas tej lśniącej wiosny, odbyłem trwającą godzinę lub dwie przejażdżkę samochodem.

Bezprecedensowe tego roku miłosierdzie w postaci deszczu; częściowe zdjęcie kapeluszy z głów żołnierzy; oficjalnie otwarcie szkół koranicznych; skuteczne rozpowszechnianie traktatów Zulfikar i Laska Mojżesza (tur. Asay-i Musa) celem ocalenia wiary - oto dowody tego, że nasze starania wydały wielce miłosierne rezultaty.

Przesyłamy tysiące pozdrowień pokoju wraz z modlitwą (ar. du'a) naszym braciom w ogólności.

Poczułem z wiedzą równą całkowitej pewności (ar. haqqa-l jaqin), że wszystkie kwiaty kwitły przez czas dużo dłuższy, niż widziałem to kiedykolwiek wcześniej, jak gdyby uśmiechając się odmawiały tasbih. Językiem swego usposobienia rośliny jak gdyby oklaskiwały i wychwalały Stwórcę, Któremu należy się wszelka chwała (ar. As-Sani Zu'l-Dżalal). Z tego stanu skorzystały moje emocje, które tęsknią za życiem tego świata, a także moja niedbała i niecierpliwa dusza. Moja dusza - sama poszukująca wiecznie trwających przyjemności pośród przemijania - sprzeciwiła się przeświadczeniu mego serca, wedle którego brzydzę się tym światem i czuję wstręt do tego życia pełnego chorób i trudności. Odmówiła oczekiwania na królestwo pośrednie i na spotkanie z dziewięćdziesięcioma procentami moich przyjaciół, którzy już tam są.

Nagle światło wiary, które przedostało się poprzez moje emocje i skłonności, zaoponowało wobec owego sprzeciwu słowami:

Jako że ta gleba ukazuje tak wielkie materialne piękno, miłosierdzie, życie i upiększenie, jest ona zasłoną dla nieskończonego miłosierdzia, a jakakolwiek rzecz, która do niej trafia, nie jest pozostawiana samej sobie. Zaiste, duchowe ośrodki i swego rodzaju działające warsztaty, wytwarzające owe widoczne, cielesne upiększenia i powab, piękno i wdzięk, miłosierdzie i życie, znajdują się pod zasłoną gleby i poza nią.

— 286 —

Z pewnością zstąpienie do ziemi, która jest niczym chroniąca nas matka, pragnienie objęcia jej i spoglądania na owe prawdziwe i trwałe kwiaty duchowe, są znacznie bardziej godne naszego umiłowania i tęsknoty.

Tak światło wiary całkowicie uciszyło owe ślepe emocje i miłującą ten świat duszę, a także oddaliło ich sprzeciw, sprawiając, że moja miłująca ten świat dusza powiedziała:

اَلْحَمْدُ لِلّٰهِ عَلٰى نُورِ الْا۪يمَانِ مِنْ كُلِّ وَجْهٍ

Chwała niech będzie Bogu za światło wiary na obliczu każdej rzeczy.

Said Nursi

Moje drogie, niewinne dzieci!

Staracie się otrzymywać lekcje, aby uczyć się (czytania - uz. red. tur.) Koranu, jednak ponieważ nowy alfabet, z którym jesteście zaznajomione, jest niedoskonały, najlepiej nie czytać Koranu przy użyciu nowego alfabetu.

Ponadto korzyścią z czytania Koranu nie jest stanie się hafizem ani zyskanie przez to pewnej rangi na tym świecie i otrzymanie wynagrodzenia. Raczej koniecznym jest, aby czytać Koran, wiedząc, że każda jego litera daje od dziesięciu do tysięcy nagród spośród owoców Raju (ar. Dżanna) i korzyści w życiu ostatecznym, a także z intencją zapewnienia sobie komfortu i szczęścia w życiu wiecznym.

Tak, jeśli w nauce w szkołach dla zdobycia środków do życia i rangi zawarty jest pojedynczy stopień korzyści dla tutejszego krótkiego życia doczesnego, to dla życia ostatecznego po tysiąckroć bardziej wartościowym jest uczenie się Koranu i jego świętych słów, a także świetlistych znaczeń Koranu w temacie wiary (ar. iman). Tamte korzyści mają wartość okruchów szkła, podczas gdy te mają wartość diamentów.

Ponadto dla swych rodziców staniecie się prawdziwymi i przynoszącymi im korzyść dziećmi. Jako że jesteście niewinne i nie macie żadnych grzechów[74], jeśli przy waszym czytaniu Koranu będziecie kierować się tak uświęconą intencją, zostaniecie przyjęte między niewinnych uczniów Traktatów Światła i staniecie się świetlistymi i błogosławionymi uczniami, aby mieć udział w suplikacjach (ar. du'a) odmawianych przez wszystkich uczniów Światła.

— 287 —

Winszuję waszemu nauczycielowi, wam samym, jak również waszym rodzicom i waszemu miastu.

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Całym naszym jestestwem winszujemy wam minionej Lajlat al-Bara'a.

Po drugie: Udanie się Re'fet-beja, ważnego przywódcy Światła i tego, który je rozpowszechnia, do Stambułu dla służenia Światłu jest bardzo dobre i piękne. Tak czy inaczej był tam potrzebny taki uczeń Światła (tur. Nurju) jak on. Niech Wszechmocny Bóg ześle mu sukces, amen!

Po trzecie: Przygotowałem po trzy kopie traktatów Zulfikar i Laska Mojżesza (tur. Asay-i Musa), aby dwie z nich wysłać do uczonych z Uniwersytetu Al-Azhar, dwie do uczonych ze Świetlistej Medyny (ar. Al-Madina al-Munałłara), którzy są blisko grobu Proroka, a dwie do szlachetnej Syrii (ar. Szam asz-Szarif; tj. do Damaszku - uz. red. tur.). Na początku dołączyliśmy list adresowany do uczonych (ar. 'ulama) z Uniwersytetu Al-Azhar, który wcześniej wysłaliśmy do was. In sza'allah, wyślemy te kopie tak szybko, jak tylko będzie to możliwe.

Po czwarte: Istnieją dwa aspekty, dla których rozpaczliwie potrzebuję waszej duchowej służby i waszych suplikacji (ar. du'a), a także tego, abyście pospieszyli mi na ratunek poprzez wasze wsparcie dla duchowych zysków, jakie otrzymujecie, wykonując w mym imieniu te obowiązki, których ja sam nie jestem w stanie wykonać.

Powód pierwszy: Nigdy wcześniej w życiu nie czułem tak rosnącej słabości, jaką czuję teraz. Jedynie z dużym trudem, a czasami w sposób niedoskonały, mogę regularnie odmawiać moje litanie (ar. ałrad), tymczasem podczas tych błogosławionych miesięcy moja potrzeba pracy jest po stokroć większa. Choć przez wzgląd na mój własny udział jest po tysiąckroć bardziej koniecznym, aby pospieszyć z pomocą waszemu duchowemu stowarzyszeniu, aby wesprzeć wasze suplikacje (ar. du'a), mówiąc po nich "amen!", będąc tak zmęczonym, mogę dać wam jedynie niewielką pomoc. Rozwiązanie jest następujące: Jak został wam przekazany mój obowiązek wobec Światła, tak również błagam Boże miłosierdzie o to, bym polegając na duchowym wsparciu, jakie mi zapewniacie, mógł żyć stosownie do łaskawej opinii, jaką macie na mój temat - a dalece

— 288 —

przekracza ona moje rzeczywiste zasługi - i być zdolnym do wypełniania mych obowiązków w tym stowarzyszeniu.

Drugi powód owej potrzeby: Pewni ludzie, którzy nie należą ani do was, ani do nas, przypisują waszemu bezradnemu bratu nadzwyczajne stany i rezultaty wyłaniające się z prawd Traktatów Światła oraz ze zbiorowej osobowości duchowej ich uczniów. Choć owe doniosłe rezultaty potrzebują potężnej siły i wytrwałości, to moje pomniejsze osobiste starania w chorobie i słabości zaiste sprawiają, że rozpaczliwie potrzebuję waszego duchowego wsparcia. Aby zatem wasze duchowe wsparcie przybyło mi na pomoc, mam intencję tego, by (moje suplikacje takie jak - uz. red. tur.): "ocal nas" (ar. adżirna) czy "zmiłuj się nad nami" (ar. irhamna), wypowiadane w pierwszej osobie liczby mnogiej, obejmowały was wszystkich. Wykonuję moją pracę tak, jakbyśmy wszyscy byli razem, a słowo "amen" wypowiadam z intencją tego, by było powiedzeniem "amen" po wszystkich waszych suplikacjach (ar. du'a). In sza'a-llah, Najbardziej Miłosierny z miłosiernych (ar. Arhamar Rahimin) w swym miłosierdziu przyjmie moją ułomną i niewielką pracę jako słowo "amen" doskonale wypowiedziane po wspaniałym dziele, jakiego się podejmujecie.

Po piąte: Wielce martwiłem się o waszą sytuację po tym ostatnim wydarzeniu. Dzięki niech będą Wszechmocnemu Bogu za to, że wasz list wspomina, iż wojownik Tahiri pojechał do Stambułu, aby pozyskać powielacz i papier, co ukazuje, iż efekty tego wydarzenia zanikają. Miast być przeszkodą dla rozpowszechniania Światła, in sza'a-llah posłużą wielu jego zwycięskim podbojom, jak stało się to w innych miejscach.

عَلٰى صَاحِبِهَا اَفْضَلُ الصَّلَاةِ وَ السَّلَامِ

W załączeniu przesyłamy traktaty Zulfikar i Laska Mojżesza (tur. Asay-i Musa), aby zostały przedstawione błogosławionym uczonym w bliskości grobu Proroka (ar. Rałza al-Mutahhara; w Medynie - uz. red. tur.). Zostały one wysłane, aby mogły stać się orędownikami, aby ich modlitwy w tych świętych miejscach zostały przyjęte przez Boga, aby odwiedziły owe błogosławione kraje i błogosławionych ludzi w imieniu ich autora.

— 289 —

W notatce dołączonej do tych kopii, jakie zostały wysłane do Damaszku, Egiptu i Indii, słowa "Rałza al-Mutahhara" zostały zastąpione przez frazy "Uniwersytet Al-Azhar" i "społeczność muzułmańska Damaszku i Indii". Ta sama notatka została spisana na początku zarówno traktatu Zulfikar, jak i Laski Mojżesza (tur. Asay-i Musa). Po dwie kopie obu traktatów wysłaliśmy na Uniwersytet Al-Azhar w Egipcie, do uczonych z Damaszku i do komisji w Indiach, która prosiła o przysłanie drukowanych kopii Koranu wartych dwa miliony lir.

Moi drodzy, wierni bracia!

Kiedy we właściwym czasie będziecie wysyłali kopie traktatów Laska Mojżesza (tur. Asay-i Musa), Zulfikar i Cuda Ahmada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a także Koran[75], uczonym, którzy są blisko Rałza al-Mutahhara, napiszcie im, co następuje:

عَلٰى صَاحِبِهَا اَفْضَلُ الصَّلَاةِ وَ السَّلَامِ

Dla uczonych bliskich Rałza al-Mutahhara Medresetu'z-Zehra Traktatów Światła jest duchowym synem, wielce potrzebującym troski; jest tym z ich uczniów, który cierpi z powodu ataków swych zaciekłych wrogów; jest małym departamentem i gałęzią waszej wspaniałej medresy, która nieprzerwanie rozświetla świat islamu. Wobec tego mamy nadzieję na to, że poprzez ich wzniosłe starania owi wybitni nauczyciele, troskliwi ojcowie i oddani przewodnicy (ar. murszidun) w zupełności udzielą duchowego wsparcia ich bezradnemu dziecku. W waszym liście do nich powiedzcie, że dwie księgi wysyłane tym wspaniałym nauczycielom są przedstawiane im w ten sam sposób, jak uczeń wieczorem przedstawia lekcję ojcu lub nauczycielowi, aby ukazać swój poziom pojmowania, zaś owe dwie lekcje przedstawiamy im, aby spojrzeli na nie z wyrozumiałością. Przekażcie im, że całuję ich dłonie, przekażcie moje pozdrowienie pokoju i wyrazy szacunku, a także powiedzcie im:

"Autor tych traktatów, Said Nursi, przez dwadzieścia dwa lata wiódł życie w odosobnieniu. Nie może on spotkać się z kimkolwiek ze społeczeństwa, ponieważ jest więziony w samotności. Jedynie

— 290 —

w najbardziej koniecznych kwestiach może krótko rozmawiać z innymi ludźmi. Nie ma przy sobie żadnych ksiąg. Źródłem i początkiem wszystkich stu trzydziestu traktatów, jakie napisał, jest Koran".

Oto, co powiedział Nauczyciel, a my również potwierdzamy to ze wszystkich sił. Powiedział nam, że ponieważ owe traktaty zostały spisane w godnym pożałowania stanie, kiedy był chory i przebywał na zesłaniu, mogą one zawierać pewne błędy z powodu spisywania ich w pośpiechu, my zaś mamy nadzieję, że tacy uczeni (ar. 'ulama) jak wy spojrzą na nie z wyrozumiałością. W załączeniu przesyłamy jego wiadomość i całujemy wasze dłonie.

Uczniowie Światła
Tahiri, Hayri, Mustafa, Sadik, Osman, Husrev i Tahir

Moi drodzy, wierni bracia!

Na północy, po tym, jak w Szwecji, Norwegii i Finlandii przyjęto Koran jako wspaniałą księgę i zbawiciela, obecnie ludzie pytają Uniwersytet Al-Azhar o post w ramadanie, który jest jednym z filarów islamu, mówiąc: "Czy istnieje jakieś rozwiązanie umożliwiające uczynienie postu lżejszym lub odłożenie go na później z powodu nadzwyczaj długich dni na północy?". Oznacza to, że po wymierzeniu ciosów tym, którzy w straszny sposób odwołują się do przemijającej i ulotnej natury tego świata, nie tylko rządy mniejszych państw Europy, lecz również ci, którzy wcześniej, nie ujawniając się, zajmowali wysokie stanowiska na tym świecie, a ujrzeli, iż zostały one zmniejszone do zera, odkryli, że prawdziwe pocieszenie można znaleźć tylko w prawdach Koranu, a ich samych co do znaczenia można uważać za równych tym, którzy są mali.

Tak, po zdaniu sobie sprawy z natury tego świata z pewnością nie pozostaje nic prócz życia wiecznego, co może uleczyć rany rozczarowanej ludzkości; nie istnieje nic takiego, jak tylko Koran.

Wielce mi drogi i wierny bracie, wojowniku Sabri!

Niech Wszechmocny Bóg sprawi, by w armii islamu wzeszło wielu bohaterów podobnych Galib-bejowi. Ten człowiek służy islamowi za

— 291 —

zachodzie tak samo jak Hulusi-bej czyni to na wschodzie. Pracuje on dla wybawienia ludzi wiary (ar. ahl al-iman) od zbłądzenia poprzez metodę tariki. Przez długi czas, zanim jeszcze poznał Traktaty Światła, starał się pracować wedle metody Światła, a po wzmocnieniu więzi, jaka łączy go ze Światłem, wykona daleko wspanialszą służbę. Jednakże fundamentalną zasadą w metodzie Światła jest prawda (ar. haqiqa) znamienitej sunny, a także to, aby być czujnym w wykonywaniu tego, co obowiązkowe (ar. fard), i unikać grzechów ciężkich; na tarikę owa metoda wskazuje dopiero w drugiej czy trzeciej kolejności. Nasz brat Galib myśli o tym, by dawać grupie alawitów lekcje tariki należącej do kręgu sunny, będącej jak gdyby streszczeniem tarik Qadirijja, Shazalijja i Rufa'ijja, pozostając w sferze umiłowania ahl al-bajt, a bez wtrącania się do spraw Kalifów Prawowiernych czy dziesięciu towarzyszy, którym obiecano Raj (ar. Aszara Mubaszara).

Istnieją trzy lub cztery korzyści z ocalania wiary (ar. iman) i powstrzymywania od innowacji religijnych (ar. bid'a) w imię prawdy.

Pierwsza: Dostarczają one doniosłej korzyści poprzez chronienie alawitów przed pochwyceniem ich przez inne szkodliwe prądy, przez skrajnych rafidytów czy polityczne formy tariki Baktasziego.

Druga: Niezależnie od tego, do jakiej skrajności się posunęli, alawici uznający za swą metodę umiłowanie ahl al-bajt, nawet jeśli stają się rafidytami, to nie upadają w ateizm i całkowitą niewiarę (ar. kufr). Dopóki trwa umiłowanie ahl al-bajt jako rdzeń ich duszy, nie wkroczą oni do stanu całkowitej niewiary, która będzie przyciągać ludzi wrogich Prorokowi (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i jego rodzinie (ar. ahl al-bajt). Przez wzgląd na ową miłość pozostają silnie związani z islamem. Przyciąganie takich ludzi do kręgu sunny poprzez tarikę przynosi wielką korzyść.

Ponadto przyciąganie ich do Światła, aby pewne polityczne prądy, które poważnie szkodzą jedności ludzi wiary (ar. ahl al-iman) nie wpłynęły na alawitów i nie wykorzystały ich naturalnego bohaterstwa dla własnych celów, już jest wielką korzyścią. Jako że Imam 'Ali (niech Bóg będzie z niego rad) jest nauczycielem uczniów Światła, a umiłowanie ahl albajt jest fundamentalną zasadą w metodzie Światła, dla prawdziwych alawitów konieczne jest wstąpienie do owego kręgu całym sercem.

Ta epoka jest epoką ratowania wiary (ar. iman). Jako że w tej epoce innowacji religijnych (ar. bid'a) wiele rzeczy przeszkadza w podróżach serca i w inicjacji na drodze tariki, powinieneś napisać do

— 292 —

niego, że poprzez przyjęcie metody prawdy (ar. haqiqa) krąg Światła może zapewnić te same korzyści, jakie daje tariqa. Powinszuj naszemu bratu z okazji miesiąca ramadan, przekaż mu moje pozdrowienie pokoju i poproś go, aby pomodlił się za nas.

Otrzymaliśmy błogosławiony list z pozdrowieniami napisany przez błogosławione pióra młodych, lecz bardzo ciężko pracujących Yilmaza (lat jedenaście) i Husnu (lat trzynaście) z domu naszego czystego brata Sabriego spośród braci z Safranbolu, który to dom służy jako Szkoła Światła (ar. Madrasa Nurija), zaś matki owych chłopców podobnie ciężko pracują dla Światła. Przyjmujemy ten list w imieniu całego Safranbolu oraz Szkoły Światła (ar. Madrasa Nurija) w Eflani, aby w tym miesiącu ramadan posłużył błogosławieństwu (ar. baraka) z najwyższego poziomu Raju (ar. Dżanna). Znaczenie snu Yilmaza ukazało się w zupełności.

Część pięknego i szczerego listu napisanego przez jednego z prawdziwie młodych wojowników z Eflani, Mustafę Sungura, zostanie włączona do Listów Dodatkowych. Zaprawdę, cudem (tur. keramat) wierności i oddania Mustafy Osmana jest fakt, że znalazł on dwóch poważnych przyjaciół w służbie Światłu, Mustafę Oruca i Mustafę Sungura, którzy ponadto noszą to samo imię.

Przesyłamy nasze pozdrowienie pokoju wraz z modlitwą (ar. du'a) w szczególności Ahmedowi Fuadowi, który jest Hasanem Feyzim z Safranbolu, a także wszystkim innym, których wymienił on z imienia w swym liście, i winszujemy im ich nadzwyczajnych starań.

Przesyłamy tysiące pozdrowień pokoju naszym braciom.

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Poprawne, doskonałe i piękne wydrukowanie traktatu Siradż an-Nur sprawi, że jako ważna nowa lekcja Medresetu'z-Zehra będzie on czytany z ciekawością w szerszym kręgu Światła, in sza'a-llah.

Po drugie: Uczenie się, nauczanie i ćwiczenia prowadzone przez Mehmeda Feyziego, owego Husreva z Kastamonu, a także jego praca dla

— 293 —

Światła wykonywana z całkowitą tęsknotą, nie tylko są relacjonowane w listach Nihada i Abdurrahmana Ihsana, lecz również mówią o nich ludzie, którzy stamtąd przybywają. Żyje on w sposób prawdziwie godny ucznia Światła. Niech Wszechmocny Bóg ześle mu sukces, amen.

Z okazji Nocy Przeznaczenia (ar. Lajlat Al-Qadr) winszujemy również służby wykonywanej potajemnie w Karabuk przez jednego z wojowników Światła, Mustafę Osmana, a także gratulujemy uczniom z Eflani i okolic ich entuzjazmu i starań.

Przypis: Kiedy poprawiałem traktat Siradż an-Nur, zasmuciłem się tym, że zupełnie nie mogłem znaleźć czasu na odmówienie mych doniosłych, regularnie wykonywanych suplikacji (ar. łird) podczas ramadanu. Nagle zostałem napomniany: Te kwestie, które czytasz, nie tylko są w pewien sposób aktem czci, lecz są również doskonałym poznaniem Boga (tur. marifetullah), wspominaniem Go (ar. zikru-llah), spokojem serca i umiłowaniem wiary (ar. iman), zatem w doskonały sposób wypełnią miejsce regularnie odmawianych suplikacji (ar. łird), jakie pominąłeś. Powiedziałem zatem: Al-hamdu li-llah.

Jeśli będzie to odpowiednim i właściwym, księgi wysłane do Stambułu powinny zostać wysłane również tutaj. Byłoby dla mnie prawdziwym dobrem, gdyby dwadzieścia do trzydziestu kopii oprawiono w Stambule i wysłano do mnie. Wiele z nich ofiarowałem wam w podarunku, a obecnie nie mam pieniędzy, aby zwrócić wam koszt (oprawy i wysyłki - uz. red. pol.).

Jeden lub dwaj doktorzy należący do najważniejszych uczniów Światła byli głęboko zatroskani tym, że choć cierpię z powodu ciężkiej choroby, nie zasięgałem rad owych szczerych i wiernych braci ani nie zażywałem ich lekarstw. Nie konsultowałem się z nimi i nie poruszałem żadnych tematów dotyczących mej gwałtownej choroby, kiedy nawiedziła mnie w czasie rozpaczliwej potrzeby, gdy doświadczałem cierpienia. Dlatego jestem zobowiązany do tego, by podzielić się z wami pewną zagadkową prawdą. Spisuję ją, abyście mogli z niej skorzystać.

Powiedziałem owym lekarzom:

Moim ukrytym wrogom oraz mojej duszy Szatan wpoił to, by znaleźli u mnie jakąś słabą cechę mego usposobienia. Chcą oni przyłapać mnie na

— 294 —

gorącym uczynku, aby mogli wykorzystać to przeciwko mnie i zaszkodzić całkowicie szczerej służbie Światłu. Najsłabszą cechą i najbardziej bolesną przeszkodą jest skłonność do chorowania. Im więcej uwagi poświęca się chorobie, tym bardziej zaczynają dominować cielesne emocje duszy, która uciszy serce i ducha poprzez wymówki takie, jak: "To jest konieczne, jestem do tego zmuszony". Sprawia to, że lekarz staje się despotycznym władcą i zmusza pacjenta do tego, aby był on posłuszny lekarstwom i zaleceniom lekarza. To zaś wyrządza szkodę służbie wykonywanej z poświęceniem i szczerością intencji (ar. ichlas).

Moi potajemni wrogowie stale pracowali nad wykorzystaniem tej mojej słabości, tak jak pracują nad wykorzystaniem strachu, chciwości, sławy i zaszczytów. Nie osiągnęli niczego, wykorzystując strach, który jest największą słabością człowieka. Pojęli, że nie przywiązujemy żadnej wagi do ich wyroków śmierci i prób zabójstwa.

Wówczas wielokrotnie starali się sprowokować mnie poprzez środki do życia i chciwość, która jest jedną z największych ludzkich słabości. Ostatecznie również w ten sposób niczego nie osiągnęli. Zdali sobie sprawę z tego, że nie przywiązujemy wagi do doczesnego majątku, dla którego poświęcili oni swe uświęcone wartości. Stało się to dla nich jasnym po wielu wydarzeniach. Zaprawdę, w ciągu tych dziesięciu lat oficjalnie, poprzez lokalne władze, dopytywali się: "Z czego on żyje?".

Następnie, po wielokrotnym prowokowaniu mnie poprzez zdradę, potępianie i zaczepki dręczenia mnie, obmyślono spiski, mające na celu wykorzystanie mnie poprzez tytuły, sławę i zaszczyty, które również są jednymi z największych ludzkich słabości. Nie powiodło się im i niczego nie osiągnęli. Z pewnością zrozumieli, że dla nas sława i zaszczyty tego świata, w którym są oni rozkochani, są tym samym, co hipokryzja i przynoszące szkodę zarozumialstwo. Umiłowanie rangi, sławy tego świata i zaszczytów, do których oni są tak przywiązani, w naszych oczach jest bezsensowne. Zaprawdę, w tym względzie uważamy ich za szaleńców.

Nawet gdyby patrząc z punktu widzenia prawdy uważać za słabość w odniesieniu do naszej służby wierze posiadanie rang duchowych, rozwijanie się na kolejnych poziomach świętości (ar. łalaja) i uznawanie darów Boga, to są one każdemu miłe i przez każdego poszukiwane. Ludzie mogą jedynie skorzystać z owych rang, zaś nie mogą doznać z ich powodu żadnej szkody. Jednakże z powodu tego, że w tej epoce dominują samolubstwo i egoizm, umiłowanie własnych korzyści i dbanie o ratunek tylko dla siebie samego, służba wierze oparta na tajemnicy

— 295 —

szczerości intencji nie może stać się narzędziem czegokolwiek innego. Wymaganym jest, aby nie poszukiwać poprzez działanie osobistych rang duchowych, by nie została zrujnowana tajemnica prawdziwej szczerości intencji (ar. ichlas). Koniecznym jest, by w oparciu o własne uczynki nie oczekiwać owych rang; nie powinno się ani poszukiwać ich, ani też rozmyślać nad nimi.

Z tego powodu ci, którzy starali się sprowokować słabości mego usposobienia, zrozumieli, że każdy poszukuje odkryć duchowych i cudów, lecz ja z pewnością nie poszukuję kolejnych poziomów doskonałości duszy. Nie powiodło im się zatem również w tej kwestii.

Przesyłamy pozdrowienia pokoju każdemu z naszych braci i błagamy miłosierdzie Boga o to, by prawdy Nocy Przeznaczenia, która jest niczym osiemdziesiąt trzy lata oddawania czci Bogu, stały się orędownikiem dla każdego ucznia Światła.

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
Wasz brat
Said Nursi
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪

[76]

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Hadis oznajmia, że wśród ostatnich dziesięciu dni ramadanu, a szczególnie wśród ich nieparzystych nocy, najprawdopodobniej zawarta jest Noc Przeznaczenia (ar. Lajlat al-Qadr). Oto dlaczego jest koniecznym, aby uczniowie Światła (tur. Nurcular) pracowali i skorzystali z owego największego Światła.

Po drugie: Proces dwóch naszych braci, Husreva i Tahiriego - którzy doskonale wypełnili obowiązki, jakie mieli jako Husrev i Tahiri, a po sobie pozostawili tysiąc Husrevów i pięciuset Tahirich - oraz jednego innego brata, pracującego wedle tego samego systemu, in sza'a-llah wyda w rezultacie wielką łaskę i podboje (Traktatów Światła - uz. red. pol.). W ogóle się tym nie martwcie. Zgodnie z tajemnicą słów:

﴿ عَسٰٓى اَنْ تَكْرَهُوا شَيْئًا وَهُوَ خَيْرٌ لَكُمْ ﴾

[77]

— 296 —

to wydarzenie, in sza'a-llah, posłuży materialnemu i duchowemu Piekłu dla owych tyranów, a także temu, aby uczniowie Światła (tur. Nurcular) zyskali Raj na tym świecie i w świecie, który nadejdzie.

Po trzecie: W związku z tym listem mówię, co następuje, ważnemu urzędnikowi, który wczoraj przybył, aby się ze mną zobaczyć:

Teraz jest jasnym, że trzy nadzwyczajne wydarzenia za życia starego Saida były rzeczywistym cudem (tur. keramat) Traktatów Światła, które miały ukazać się w przyszłości. Owe wydarzenia są następujące:

W dniu, kiedy stanąłem przed sądem wojskowym i Mahmudem Sevketem Paszą, który był głównodowodzącym armii czynnej podczas wydarzeń 31. marca, już zdążył on uznać, że go znieważyłem. Kiedy na stojących przede mną szubienicach wieszano piętnastu ludzi, przewodniczący sądu, Hurszid Pasza, odwrócił się do mnie i zapytał: "Pytasz o prawo szariatu? Widzisz tych, którzy poszukiwali szariatu - wieszamy ich ot, tak!".

Odpowiedziałem, mówiąc: "Gdybym nawet miał tysiąc żyć, poświęciłbym je wszystkie dla jednej kwestii szariatu!". Pomimo tego, kiedy - z powodu oszczerstw donosicieli - mieli tak wiele powodów do tego, aby mnie skazać, jednogłośnie orzekli, aby mnie uwolnić...

Pod koniec pierwszej wojny światowej, kiedy było pewnym, że zostanę zamordowany po tym, jak głównodowodzący sił brytyjskich w Stambule wszedł w posiadanie mojego dzieła Hutuvat-i Sitte, które ostro wy-stępowało przeciwko Brytyjczykom, a także innego dzieła, w którym obraziłem ich głównego duchownego, (ów dowódca - uz. red. pol.) powściągnął swój gniew i nie ingerował w moje sprawy...

Kiedy w biurze Prezydenta w Ankarze, wobec wielu innych parlamentarzystów, urażony Mustafa Kemal wrzeszczał na mnie, krzycząc: "Wezwaliśmy pana tutaj, aby podzielił się pan z nami swymi wzniosłymi ideami! Tymczasem oto pan jest i pisze pan różne rzeczy na temat modlitwy, aby zasiać konflikt między nami!", odpowiedziałem na jego gniew słowami: "Ci, którzy nie odprawiają modlitwy, są zdrajcami, a świadectwo zdrajców nie jest brane pod uwagę". Nie byłem delikatny. Choć te słowa wywołały niepokój wśród wielu moich obecnych (przy całym zdarzeniu - uz. red. pol.) przyjaciół spośród parlamentarzystów - jako że przypuszczali oni, iż nieuchronnie zostanę stracony - Mustafa Kemal wobec owego zgromadzenia powściągnął swój gniew i przyjął coś na kształt skruszonej postawy, jak gdyby czując wielką siłę i prawdę, które sprawiły, iż się wycofał. Drugiego dnia, w jego

— 297 —

prywatnym biurze, mówiłem do niego przez godzinę, odwołując się do całej treści Podstępu Pierwszego z dzieła Hucumat-i Sitte - zaczynając od zdania: "Na przykład, gdyby ludzie cnoty i doskonałości wypełnili meczet Aya Sophia...", i tak dalej, aż do Podstępu Drugiego. Choć zachwiałem jego uczuciami i zasadami, nie przerywał mi, lecz zaprawdę, starał się skusić mnie komplementami...

Z całą pewnością trzy osobliwe stany, ukazane przez tych trzech despotycznych i straszliwych dowódców, którzy jak gdyby bali się starego Saida, bez wątpienia wynikały z potężnej siły przyszłej zbiorowej osobowości duchowej uczniów i wojowników Traktatów Światła, a także były olśniewającym cudem (tur. keramat) Traktatów Światła.

Po czwarte: W odpowiedzi na życzenia z okazji ramadanu i Nocy Przeznaczenia (ar. Lajlat al-Qadr), jakie nasz brat Yakub Cemal przysłał nam w imieniu uczniów z Denizli, po tysiąckroć mówimy: "Błogosławiony niech będzie Bóg!" (ar. baraka-llah); jeśli chodzi o walkę, jaką podjął on przeciwko swojej duszy (ar. nafs), mówimy: "Niech Bóg ześle sukces!" (ar. łaffakumu-llah); jeśli chodzi o wieści od jego przyjaciół, którzy czytali w gazetach o tym, że mówcy w brytyjskiej stolicy publicznie oznajmiają: "Oto czas, żeby Anglia przyjęła islam!", a także odczytują wyjaśnienia każdego z wersetów Wszechmądrego Rozróżnienia, które obejmują wszystkie prawdziwe potrzeby ludzkości - po tysiąckroć mówimy: «Alhamdu li-llah!». Tak, w ten sposób może zostać ocalony świat, a także władza tego kraju i jego radość.

Dzielnemu bratu z grupy błogosławionej, starszemu Abdurrahmanowi w służbie Światła, Alemu Młodszemu, który jest człowiekiem wielkiego ducha, tysiące razy mówimy: «baraka-llah» w odpowiedzi na jego osiągnięcia w spisywaniu Blasków (ar. Lema'at), zaś jego niewinnemu synowi, który stał się hafizem, mówimy: "Oto, czego zechciał Bóg!" (ar. ma sza'a-llah); niech Bóg po tysiąckroć ześle mu sukces. Jednakże waszej decyzji pozostawiamy uniknięcie powtórzeń w częściach Dającej światło lampy (ar. Siradż an-Nur), w Pieczęci zatwierdzającej to, co niewidzialne, a także w Talizmanach spośród Błysków.

Tysiące pozdrowień pokoju dla was wszystkich.

— 298 —

...Odnośnie do mojej osoby powinien on powiedzieć:

Jesteśmy całkowicie przekonani co do tego, że ten człowiek chce uniknąć zwracania uwagi na siebie samego i na własne zdrowie do tego stopnia, że choć cierpiał z powodu ciężkiej choroby przez sześć czy siedem miesięcy, nigdy nie wezwał żadnego doktora spośród swoich znajomych, a także nigdy nie zastosował się do tego, aby przyjmować ich medykamenty.

Ponadto przez ostatnie dziesięć lat - jak zostało to udowodnione w sądzie - nie zastanawiał się nad przebiegiem wojny światowej ani też nie interesował się nią. Ponadto, aby odrzucić wszelkie skłonności do polityki i tego świata, przez dwadzieścia pięć lat ani nie wysłuchał, ani nie przeczytał choć jednej gazety, a także zachęcał wszystkich swych braci i uczniów do tego, by nie wtrącali się do takich spraw.

Ponadto choć jest samotny, stary i pozbawiony środków do życia, przetrwał on wszystkie trudności, jakim został poddany wyłącznie z powodu podejrzeń; przez dwadzieścia pięć lat nigdy nie przedłożył rządowi żadnej prośby dla własnej wygody; nie przyjmuje nikogo, kto chce się z nim zobaczyć, chyba że w sprawie najbardziej niezbędnych usług, a także odrzuca możliwość przyjęcia czyjejkolwiek pomocy czy łaski. Wszystkim, co mówi, są słowa: "Aby umacniać wiarę (ar. iman), co uważam za najbardziej doniosłą i najbardziej decydującą służbę dla tego narodu i tego kraju, w jednej chwili spisałem notatki dotyczące pewnych prawd wiary, które uleczyły moje skargi jako duchowy cud Wszechmądrego Koranu w tej epoce".

Jako że po dwuletnim dochodzeniu prowadzonym przez trzy sądy, a także przez komisję rzeczoznawców z Ankary, dzieła te zostały jednogłośnie uniewinnione jako zupełnie nieszkodliwe dla tego narodu i tego kraju, zatem z intencją kontynuowania owej służby wierze (ar. iman), zezwolił on swemu przyjacielowi na to, by niektóre z owych dzieł zostały opublikowane.

Ponadto słyszymy, jak mówi:

"Ten naród, ten kraj i ten rząd rozpaczliwie potrzebują owych dzieł. Przypuszczam, że członkowie rządu zatwierdzą owe dzieła. Wkrótce umrę; moje ręce są związane, a ja nie jestem w stanie ich (tj. Traktatów Światła - uz. red. pol.) strzec. In sza'a-llah, znajdę ulgę w nadziei na to, że pobożni i wpływowi ludzie jak Ahmed Hamdi będą chronić je w moim imieniu. Modlę się o to, aby ten naród i święta służba, jaką wykonacie dla społeczności muzułmańskiej, stały się dla was

— 299 —

orędownikami przed Najwyższym Sądem (w życiu ostatecznym - uz. red. tur.) i przesyłam moje pozdrowienie pokoju, w szczególności obu tym ludziom".

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Zwięźle wskażę na wielce rozległą i obszerną prawdę, która przyszła na myśl memu sercu w Noc Przeznaczenia (ar. Lajlat al-Qadr). Jest ona następująca:

Po krańcowej tyranii, krańcowym despotyzmie i bezlitosnemu zniszczeniu ostatniej wojny światowej; po tym, jak czyniła ona setki ludzi nieszczęśnikami z powodu jednego wroga; po straszliwej rozpaczy pokonanych; po przerażającym niepokoju zwycięzców, których kłuło żądło wyrzutów sumienia, jakie cierpieli z powodu niemożności utrzymania swego panowania oraz naprawienia przerażających zniszczeń, jakie wyrządzili; jako że teraz wszyscy mogą zobaczyć, iż życie tego świata jest całkowicie ulotnym i przemijającym, zaś złudzenia cywilizacji są zwodnicze i ogłupiające; jako że wrodzonej naturze ludzkości i jej wzniosłym przymiotom zadano straszliwe rany; jako że budzi się pragnienie uczuć odnoszących się do życia ostatecznego, a także wrodzonego ludzkości umiłowania, które upiększa życie wieczne; jako że "naturalizm", tak nieustępliwy i niechlujny w swym niedbalstwie (ar. ghafla) i zbłądzeniu (ar. dalala), jest ścinany diamentowym mieczem Koranu, zaś "polityka", która jest najbardziej duszącą i zwodniczą zasłoną niedbalstwa i zbłądzenia, odsłoniła się i ukazała w swym krańcowo szpetnym i okrutnym, prawdziwym kształcie - zatem nie ma zaiste żadnej wątpliwości co do tego, że:

Poprzez znaki, jakie ukazały się na północy, na zachodzie i w Ameryce, życie tego świata, które jest metaforycznym umiłowanym rodzaju ludzkiego, stało się tak niemiłym i ulotnym, że ludzie ze wszystkich swoich sił będą poszukiwali życia wiecznego, które prawdziwie miłują i poszukują go ze swej prawdziwej natury - zatem nie ma zaiste żadnej wątpliwości co do tego, że:

Przez tysiąc trzysta sześćdziesiąt lat Koran, owa Księga cudownej wystawy, wraz z trzystu pięćdziesięcioma milionami swych uczniów

— 300 —

w każdym stuleciu; wraz z milionami ludzi prawdy, którzy zatwierdzają każdy z jego osądów; wraz z milionami hafizów, którzy w każdej minucie przechowują go wraz z jego świętością w swych sercach, zaś językami głoszą jego lekcje - leczy wszystkie rany ludzkości, oznajmiając dobrą nowinę o życiu wiecznym i wiecznie trwającej szczęśliwości przygotowanej dla rodzaju ludzkiego, w sposób, z jakim nie może równać się żadne inne dzieło; poprzez tysiące jego żarliwych, potężnych i powtarzanych wersetów, a raczej poprzez wyraźne i domyślne stwierdzenia i relacje, jakie wygłasza dziesiątki tysięcy razy; poprzez rozstrzygające i niezachwiane dowody oraz niezliczone bezsporne argumenty. Zaiste, jeśli tylko ludzkość nie straciła w zupełności rozumu, jeśli nie spadnie na nią materialny i duchowy Dzień Zguby, wówczas - jak sławni mówcy w Szwecji, Norwegii, Finlandii i Anglii, pracujący nad tym, by te kraje przyjęły Koran; jak ważna i pobożna społeczność w Ameryce, poszukująca prawdziwej religii - kontynenty i rządy całego świata będą poszukiwały Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, a po docenieniu jego prawd przyjmą go całym swym jestestwem. Przez wzgląd na tę prawdę z całą pewnością nie istnieje nic, co w jakikolwiek sposób byłoby równe Koranowi lub mogłoby się z nim równać; nie istnieje nic, co kiedykolwiek mogłoby zająć miejsce owego największego z cudów.

Po drugie: Jako że Traktaty Światła służą owemu największemu z cudów jako diamentowy miecz w jego ręku; jako że zmusiły najbardziej nieustępliwych wrogów do poddania się, zatem jako duchowy cud Koranu kontynuują wykonywanie obowiązków herolda jego skarbców, nie mając żadnego innego źródła ani autorytetu, a czynią to w sposób, który całkowicie rozświetla serce, duszę oraz emocje i daje im uleczenie. Całkowicie pokonały przerażającą propagandę wymierzoną przeciwko nim oraz nadzwyczaj upartych ateistów, zaś w najbardziej gęstych, duszących i najszerszych sferach zbłądzenia, za najszerszymi zasłonami nauki - poprzez Kwestię Szóstą Laski Mojżesza (tur. Asay-i Musa) oraz poprzez jej Dowody Pierwszy, Drugi, Trzeci i Ósmy - rozpraszają one niedbalstwo, by ukazać światło jedności Jedynego (ar. nur at-tałhid) w najbardziej olśniewający sposób.

Zaprawdę, wraz z zezwoleniem wydanym dla otwierania centrów nauki (tur. dershane) celem dostarczenia nauk religijnych - na co obecnie oficjalnie zezwolono, a czego najbardziej potrzebujemy, co jest koniecznością dla tego narodu - niezbędnym jest, aby uczniowie Światła otwierali niewielkie szkoły Światła wszędzie, gdzie tylko będzie to możliwe. Prawdą jest, że każdy będzie mógł skorzystać z Traktatów Światła do pewnego stopnia, lecz nie każdy w zupełności pojmie każdą

— 301 —

kwestię. Ponieważ Traktaty są objaśnieniem prawd wiary, są one również wiedzą (ar. 'ilm), poznaniem (ar. marifa), pokojem i aktem czci.

W odróżnieniu od pięciu lub dziesięciu lat spędzanych w dawnych medresach, in sza'a-llah szkoły Światła dadzą ten sam rezultat w ciągu pięciu do dziesięciu tygodni, jak było przez ostatnie dwadzieścia lat.

Ponadto przy tak wielkich korzyściach - zapewnianych przez owe błyski Koranu i przez jego herolda, jakim są Traktaty Światła - dla władz, dla narodu i dla kraju, dla ich życia doczesnego, życia politycznego i życia ostatecznego, sprawą o najwyższym znaczeniu jest to, aby, nie mówiąc już o wtrącaniu się do spraw Traktatów, władze pracowały na rzecz promowania Traktatów Światła i rozpowszechniania ich, aby mogły one stać się pokutą za ciężkie grzechy przeszłości i barierą chroniącą przed straszliwymi nieszczęściami przyszłości i przed anarchią.

Po trzecie: Wielce potrzebowałem czytania Koranu z przyjemnością i entuzjazmem, tymczasem moja bolesna choroba, fizyczne i duchowe niedole, jakim stawiałem czoła, efekty mego zmęczenia oraz moja praca uczyniły mnie niespokojnym. Nagle, kiedy czytałem dżuz[78] cudownie spisany czarującym piórem Husreva, a także olśniewającą kopię Hizb al-Akbar al-Qur'an, cudownie spisaną przez Hafiza Alego i Tahiriego, która wciąż wydaje dla nich wiele nagród, odczułem, czytając jedno po drugim, przyjemność i entuzjazm tak wielkie, że zmniejszyły one do zera całe zmęczenie, jakiego doświadczałem. Kiedy bez żadnych obaw słuchałem nadzwyczaj olśniewających lekcji Koranu, jakich udzielały mi te pisma, pragnąłem ich całych mym jestestwem, a także zostało postanowione, że jak uczyniliśmy to z Hizb al-Akbar al-Qur'an, będziemy starać się, jak tylko potrafimy, aby wydrukować fotograficznie również ten cudowny Koran, in sza'a-llah.

Said Nursi

Pomyślnym znakiem jest fakt, że dzięki zwycięstwu Światła oraz jego duchowym podbojom księgi, które wam skonfiskowano, zostały wam zwrócone na polecenie z Ankary. Przez wzgląd na przyznanie całkowitej

— 302 —

wolności Traktatom Światła stało się to wspaniałym podbojem Światła oraz korzyścią dla niego.

اَلْحَمْدُ لِلّٰهِ هٰذَا مِنْ فَضْلِ رَبّ۪ى

Chwała niech będzie Bogu, oto dar od mego Pana!

Całym naszym jestestwem dziękujemy za życzenia przesłane przez Alego Osmana i Alego Cilingira oraz innych naszych ciężko pracujących braci i również składamy im życzenia z okazji Święta Zakończenia Postu i Nocy Przeznaczenia, a także winszujemy im ich nadzwyczajnej, wartościowej i dającej wielką nagrodę służby Światłu, jak również modlimy się o ich sukces oraz o to, aby pozostawali oni pod ochroną Boga. W pewien sposób sprawili oni, że krąg Światła jest im na wieki wdzięczny. Niech Bóg będzie z nich rad, amen! Przesyłamy nasze pozdrowienie pokoju wraz z modlitwą (ar. du'a) każdemu z naszych braci i sióstr wymienionych w liście Alego Osmana i prosimy o ich suplikacje (ar. du'a). Niech Bóg po tysiąckroć ześle deszcz miłosierdzia na duszę Kazima, który był jednym z naszych błogosławionych braci, i niech wypełni jego grób światłem, amen!

Cudem (tur. keramat) błogosławionego pióra Alego Osmana jest to, że wraz z nadejściem do nas piętnastu krótkich traktatów, jakie nam wysłał, w tym samym czasie ze Szkoły Światła (ar. Madrasa Nurija) w Konyi przybyli dwaj ważni uczniowie pytając o te właśnie księgi, które zatem zostały im dane. Przyniosą one (tj. spisane kopie - uz. red. tur.) Alemu Osmanowi nagrodę na znacznie szerszym polu.

Przesyłamy wam wszystkim nasze pozdrowienie pokoju wraz z modlitwą (ar. du'a).

Moi drodzy, wierni bracia!

Jeden z młodych wojowników Światła, nauczyciel Mustafa Sungur, przybył, aby odwiedzić nas i złożyć nam życzenia świąteczne w imieniu naszych braci z miejscowości Eflani, Safranbolu, Kastamonu, Inebolu, Daday i Arac. Wysyłamy go do was jako młodego Saida, aby powinszował materialnych oraz duchowych świąt wam i innym naszym braciom. Ponadto wysyłamy Mehmeda Caliskana, który jest Suleymanem Rusdu z Emirdag, aby zebrał Dającą światło lampę (ar. Siradż an-Nur) i zajął się sprawą ksiąg wysłanych za granicę.

— 303 —

Po poniesieniu klęski pod każdym względem ci, którzy sprzeciwiają się Światłu, obecnie wprowadzają w życie plan, który może wyglądać na nieprzyjemny dla nas, lecz w efekcie prawdziwie i w jeszcze wspanialszy sposób zapewnia korzyści Światłu. Przypuszczalnie starają się oni zaszkodzić solidarności uczniów Światła (tur. Nurcular) poprzez potajemne sprawienie, aby niektórzy z uczniów będących ważnymi filarami Ruchu Światła przenieśli się w inne miejsce. Na przykład spowodowali oni, że niektórzy z naszych braci rozproszyli się, wyjeżdżając do różnych miejsc, jak Muharrem wyjechał do Tavas, Mustafa Osman do Karabuk, a Re'fet do Stambułu. Zatem bez alarmowania naszych przeciwników ci nasi bracia wyjechali jak gdyby z własnej woli, podczas gdy ci, którzy spłodzili ów plan, najwidoczniej zamierzali potajemnie wprowadzić pewien stan celem zniszczenia solidarności uczniów Światła.

Ponadto jeden z ich planów polega na sprzeciwieniu się naszemu uwięzieniu, choć w oparciu o ich własny porządek prawny jest ono usprawiedliwione. Powód takiego sprzeciwu jest następujący:

Więzienie w Denizli nagle stało się szkołą (ar. madrasa) Światła, zaś współwięźniowie, którzy zostali przeniesieni do innych więzień, pracowali nad tym, by rozświetlić również tamte więzienia, co całkowicie zbiło z tropu naszych wrogów. Oto dlaczego wspierali oni zwolnienie nas z więzienia. W pewien sposób, przyznając prawdomówność Traktatów Światła, także przedstawiciele sądownictwa zaczęli obawiać się krytyki, jaka mogłaby spaść na nich w przyszłości, i powstrzymali swe działania, nie biorąc pod uwagę niekorzystnych dla nas orzeczeń wynikających ze stronniczości, zaś niektórzy spośród upartych ateistów pokonanych przez prawdy Światła porzucili swój upór. Z drugiej strony nasi potajemni wrogowie - wszystkie trzy ich grupy - będąc w strachu, jednogłośnie poparli nasze uniewinnienie, mówiąc: «Niech zostaną uwolnieni z więzienia, w przeciwnym razie więzienia staną się szkołami Światła».

Cudem (tur. keramat) zesłanym nam przez Bożą łaskę było również to, że jak trzej najbardziej przerażający dowódcy tego stulecia - wymieniając ich z imienia, chodzi o głównodowodzącego armii czynnej podczas wydarzeń 31. marca; o onieśmielenie straszliwego cudzoziemskiego dowódcy okupującego Stambuł w okresie Ruchu Narodowego podczas pierwszej wojny światowej, który powstrzymał swój atak; zaś trzecie wydarzenie miało miejsce w Ankarze, kiedy najbardziej straszliwy z prezydentów powściągnął swój gniew w jego własnym biurze - byli przerażeni, tak w ten sam sposób jednogłośna decyzja podjęta przez wszystkie trzy sądy, aby uwolnić

— 304 —

nas w uczciwy i polubowny sposób, choć (sędziowie - uz. red. pol.) słyszeli nasze chłoszczące ich i żarliwe mowy obrończe, a w rękach mieli tysiące wymówek, aby nas uwięzić, z pewnością jest cudem (tur. keramat) Traktatów Światła, które są duchowym cudem Koranu.

Odczułem to jasne napomnienie dzisiejszej nocy i spisałem je, jednakże zostało ono wysłane do was w tej nieuporządkowanej formie, bez jakichkolwiek poprawek czy ulepszeń.

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Otrzymaliśmy dwie części Dającej światło lampy (ar. Siradż an-Nur); jedna jest kompletna, zaś drugą należy uzupełnić. Zawierają one bardzo niewiele błędów. Załączamy krótką listę owych błędów.

Po drugie: Jako że Isparta jest duchową uczelnią Medresetu'z-Zehra; jako że do tej pory władze miasta, w którym mieści się owa błogosławiona szkoła (tur. dershane) działały w sposób bardzo dla nas pobłażliwy, a zaprawdę, przede wszystkim tamtejszy naczelnik policji przychylnie patrzył na Traktaty Światła, uważamy tamtejsze władze za przyjaciół. Nie poczujemy się urażeni niezależnie od tego, co postanowią uczynić.

Ponadto do tej pory z pomniejszych prześladowań, jakim nas poddano, wynikało znaczące dobro. Jako że niezgodne z tajemnicą Dającej światło lampy (ar. Sirran tanałłarat) byłoby jawne rozpowszechnianie jej do swobodnego wglądu, zatem dla pewnych korzyści w ich radzie dotyczącej praktykowania ostrożności znajduje się pewien stopień zasługi.

Po trzecie: W odpowiedzi na listy z życzeniami wysłane przez naszych wartościowych braci, Hafiza Hasana z Daday, który jest ważnym nauczycielem oraz wartościowym człowiekiem rozpowszechniającym Światło, oraz dwóch jego błogosławionych synów, będących uczniami Światła (tur. Nurcular), a także na listy doktora Hakkiego, Husnu, Tahira z Arac i Fuada z Daday - całym naszym jestestwem winszujemy im minionego Święta, a także sukcesu, jaki osiągnęli dzięki wytrwałości w służbie Światłu, oraz załączamy list Hafiza Hasana, aby został on dodany do Listów Dodatkowych.

— 305 —

Po czwarte: Nasz brat Re'fet spośród wojowników Światła znalazł w Stambule brata, ważnego hodżę imieniem 'Abd Al-Ahad, który jest całkowicie oddany Traktatom Światła i pracuje wedle tego samego systemu. Niech Wszechmocny Bóg ześle im obu ciągły sukces, amen!

Po piąte: Od pewnego czasu byłem zdumiony tym, dlaczego niewinne dzieci w wieku od dwóch do dziesięciu lat biegną do mnie z daleka, jak wtedy, kiedy jechałem bryczką - jak gdyby z zapałem biegły z daleka, by żarliwie uściskać swych rodziców. Nagle zostałem napomniany w następujący sposób:

Te młode dzieci z grupy niewinnych odczuły poprzez przeczucie, że w przyszłości znajdą radość w Traktatach Światła i będą wybawionymi od duchowych niebezpieczeństw, a także, że, zaprawdę, pewnego dnia większość z nich zostanie uczniami Traktatów. Poczułem, jak gdyby owe niewinne dzieci - w zastępstwie niedbałych ludzi starszych, którzy nie poświęcają żadnej uwagi temu, iż odmówiłem opuszczenia tego miejsca, choć nie przyzwyczaiłem się do tutejszego klimatu ani fizycznie, ani duchowo, a zesłańcom takim jak ja przyznano wolność, aby mogli odejść, dokąd zechcą - mówiły mi co do znaczenia: "Jesteśmy w kręgu Traktatów Światła, nie zostawiaj nas. Nie odchodź".