Moi drodzy, wierni bracia!
Często myślałem nad następującym zagadnieniem: Choć ci, którzy kończą medresę, powinni przylgnąć do Traktatów Światła bardziej niż ktokolwiek inny, dlaczego jest tak, że zachowującymi największą rezerwę są ci z nich, którzy zajmują oficjalne stanowiska?
Obecnie dostarczę niewielką część odpowiedzi, jaka nagle do mnie przyszła.
Po pierwsze: Jako że potajemni hipokryci (ar. munafiqun) głoszą swą zaciekłą propagandę, wykorzystując niektórych z urzędników najwyższego stopnia i zwracając ich przeciwko nam, wszyscy ci, którzy służą społeczeństwu jako urzędnicy, obecnie są zmuszeni do tego, aby okazywali nam niechęć i bali się nas. Wśród nich jeszcze bardziej niechętnymi stali się ci hodżowie, którzy są egoistyczni, wątpią lub wspierają innowacje religijne (ar. bid'a), zaś hipokryci wykorzystują ich jako wymówkę i usprawiedliwienie.
Traktaty Światła wymierzyły cios tym, którzy wspierają innowacje (ar. bid'a), poprzez Iszarat as-Sab'a; poprzez Błyski Ósmy i Osiemnasty zadały przynoszącym szkodę uczonym (ar. 'ulama) cios bronią Imama 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad); poprzez List Dwudziesty Ósmy, dotyczący kwestii wahabizmu, zadały cios tym, którzy potajemnie przyjęli szkołę wahabistyczną, która w pewien sposób i do pewnego stopnia jest otwarta na innowacje; zadały również ciężkie ciosy tym, którzy przetłumaczyli Koran i wydali orzeczenie (ar. fatła), aby czytać to tłumaczenie zamiast Koranu jako takiego. Konieczność (ar. zarura) zdobywania środków do życia oraz pragnienie zachowania dostojeństwa w szeregach społeczeństwa sprawiły, że hodżowie - nawet przyjaźni wcześniej hodżowie ze Stambułu - uciekli (od Traktatów Światła - uz. red. pol.), a niewielka ich liczba stara się nawet krytykować Traktaty. Zaprawdę, z powodu tego, że Traktaty Światła są duchowym podarunkiem oraz dziełem rodziny Proroka (ar. ahl al-bajt) i Imama 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad), ci, którzy działają na rzecz ekstremalnego wahabizmu, żywiącego wrogość wobec ahl al-bajt i Imama 'Alego, zaczęli zgłaszać swe sprzeciwy (wobec Traktatów - uz. red. pol.). Jednakże uczeni ze Stambułu nie rozdrażnili nas; raczej jesteśmy z nich zadowoleni, ponieważ w porównaniu do innych nie wtrącają się do naszych spraw.
Ponadto przez wzgląd na uczciwych, szanownych i nieżyjących już hodżów ze Stambułu, takich jak naczelnik Urzędu ds. Fatł Ali Riza, Ahmet Shirani, Sevket-effendi i Mehmet Akif, którzy wyrazili podziw i poklask dla Traktatów Światła, jesteśmy przyjaciółmi hodżów ze Stambułu i nie gniewamy się na nich. In sza'a-llah, Błysk Dwudziesty mówiący o szczerości intencji sprawi, że przeczytają go, a wówczas dawni przyjaciele staną się nowymi przyjaciółmi.
Bracia! Nie każdy będzie tak wytrwały jak wy. Niektórzy hodżowie są potajemnie wykorzystywani do tego, aby zniszczyć duchową siłę uczniów Światła (tur. Nurcular); nie dajcie się zwieść ani nie bądźcie tym wstrząśnięci. Nie wchodźcie w spór z nimi, lecz na ile tylko możecie, utrzymujcie z nimi serdeczne relacje. Powiedzcie im, że jesteście ich braćmi, i pamiętajcie o punktach tego listu, abyście nie zostali wprowadzeni w błąd.
Hatice i Rabia, którzy przysłali mi listy, a należą do tych, którzy dzięki staraniom Husreva wkroczyli do kręgu (Traktatów Światła - uz. red. pol.) i stali się nowymi uczniami Światła, zostali przyjęci do kręgu wybranych uczniów. Słysząc o tym, że w Barli, z którą jestem głęboko związany, Bahri i jego syn pobierają lekcje Światła z pomocą Eyyuba, Alego, Mehmeda i Suleymanów, zapłakałem z radości. Wszystkim ludziom z Barli, a szczególnie Suleymanom, Bahriemu, Mehmedom i Mustafom; Samliemu Hafizowi Tevfikowi, który w przeszłości wykonał wartościową służbę dla Światła; błogosławionemu Hafizowi Halidowi; imamowi Hakki-effendiemu; Muhadżirowi Hafizowi Ahmedowi, jego synowi i wnukom; Semiemu i Abdullahowi Cavusowi, którzy wielce mi się przysłużyli; moim tamtejszym sąsiadom, mężczyznom i kobietom - przesyłam tysiące pozdrowień pokoju wraz z modlitwą (ar. du'a) i proszę o to, aby modlili się za mnie podczas tych błogosławionych miesięcy.
Właśnie otrzymałem wiadomości o tym, że Bahri i jego dzieci spisali trzy kopie Laski Mojżesza (tur. Asay-i Musa). Żarliwe i szczere listy Kazima i fryzjera Mehmeda, napisane w imieniu Muhadżira Hafiza Ahmeda i naszych braci z Barli, zasługują na to, aby znalazły się w Listach Dodatkowych; ponadto powinien być do nich dołączony piękny krótki poemat napisany przez Bahriego w imieniu (uczniów - uz. red. pol.) młodszej Szkoły Światła (ar. Madrasa Nurija).
Subtelną łaską godną zadziwienia jest fakt, iż moje serce zostało napomniane co do tego, że Mustafa Starszy (oby Bóg się nad nim zmiłował - uz. red. tur.) będzie służył Światłu swą wiernością, swym piórem i swymi zdolnościami dokładnie tak, jak nieżyjący już Abdurrahman, a w owym czasie pomogło mi to przezwyciężyć żal po śmierci Abdurrahmana. Zaprawdę, Ali Młodszy potwierdził poprzez swoje pióro, że owa wiadomość ze świata tego, co niewidzialne (ar. al-ghajb) była najzupełniej prawdziwa. Ujął on pióro swego brata i sprawił, iż ów żółty nóż stał się diamentowym mieczem. Musiało być tak, że w owym czasie ujrzałem go jako posiadającego takiego samego ducha, jak Mustafa.
Ponadto w sercu przeczułem, że Muhadżir Hafiz Ahmed będzie jednym z wiodących uczniów i tych, którzy z poświęceniem rozpowszechniają Światło w odniesieniu do więzi i wierności łączących go ze mną oraz z Traktatami Światła. Nigdy jednak nie był w stanie wykonywać służby poprzez pióro. Często przypominałem sobie ową myśl pochodzącą od tego, co niewidzialne (ar. ghajb), aż nagle jego syn Kazim wraz z jego zięciami Bahrim i Mehmedem zaczęli wykonywać z nadzwyczajną więzią i wiernością ową stałą służbę, jaką przeczułem, a miałem nadzieję, że w doskonały sposób będzie wykonywał ją Hafiz Ahmed. Zaprawdę, również jego córki zostały zaliczone do niewinnych uczniów (Światła - uz. red. pol.).
Pozdrowienia pokoju wszystkim w ogólności...
Moi drodzy, wierni, szczęśni, oddani, wytrwali w działaniu bracia!
Po pierwsze: Jeszcze raz winszujemy wam z okazji błogosławionego miesiąca radżab oraz Lajlat al-Ragha'ib, a w zamian za życzenia od naszych braci z Safranbolu my również winszujemy im trzech błogosławionych miesięcy, czterech błogosławionych nocy, a także ich szczerej więzi ze Światłem. Życzyłem sobie, aby włączyć do Listów Dodatkowych list z powinszowaniami wysłany w imieniu tamtejszych uczniów, jak uczyniłem to z niektórymi listami Halila Ibrahima, w których poprawiłem pochwały i wysokie rangi ofiarowywane mojej wielce grzesznej osobie
jako odnoszące się do Traktatów Światła. Jednakże, jako że wyrażenia użyte w tym liście nadały mojej osobie tak wielką wagę, nie uznałem tego za właściwe i na razie ów list nie został dodany.
Bracia! Wiedzcie z całą pewnością, że lękam się osobistych zaszczytów, chwały, egoizmu, że uciekam od nich oraz od tego, abym miał polegać na samym sobie i sprawić, by inni mnie miłowali; nie cieszą mnie pochwały mojej osoby. Jednakże patrząc z perspektywy tego, że wskazują one na wierność i zadowolenie z Traktatów Światła, częściowo je poprawiłem, przyjąłem oraz zachowałem milczenie wobec pewnych przesadnych wyrażeń, czy to przez wzgląd na przyjaźń, czy dlatego, aby uniknąć rozwiania się owej korzystnej opinii. Niemniej jednak dwa Błyski mówiące o szczerości intencji (ar. ichlas), a także zasady "będąc najbliższym przyjacielem" (ar. chilla), szczerości intencji i braterstwa (ar. uchułła), zawarte w naszej metodzie, nie zezwalają na takie pochwały. Ponadto w owej epoce "ja" i ego, w oczach tych, którzy miłują sławę, owe pochwały mogą zaszkodzić czystości i szczerości Traktatów Światła.
Po drugie: Kopie Laski Mojżesza (tur. Asay-i Musa), Przewodnika i Krótkich Słów, spisane przez dwójkę niewinnych dzieci Hifziego, dały nam wielką radość. Po stokroć mówię: "Oto, czego zechciał Bóg!" (ar. ma sza'a-llah). Przyszłość będzie rozświetlona przez tysiące tak niewinnych uczniów Światła (tur. Nurcular).
Moi drodzy, wierni bracia!
In sza'a-llah, podczas tych błogosławionych miesięcy uczniowie Światła (tur. Nurcular) ujrzą, jak ich duchowa współpraca zapewnia rozległe i uświęcone dobro. Każdy uczeń Światła (tur. Nurju) otrzyma nagrody równe nagrodom za dzieła tysięcy języków i setek piór. Podczas tych trzech miesięcy pełnych błogosławieństwa (ar. baraka) wielce szczęsnymi są ci, którzy pracują, służąc swymi piórami dziełu Zulfikar, co na pięć sposobów jest rodzajem aktu czci. Jednakże ważniejszym i bardziej niezbędnym jest skupienie się raczej na dokładności, niż na samym spisywaniu.
Dzisiaj ponownie ujrzałem dwa znaczące i słodkie przykłady tałafuq, które dostarczyły mi przekonanie co do tego, że to Boża łaska w słodki sposób dała mi nagrodę za obecne kłopoty z poprawianiem Laski Mojżesza (tur. Asay-i Musa) w tak ciężkich warunkach.
Pierwszy: Małe słodycze, które przyniósł mi wojownik Tahiri, doznały zdumiewającego błogosławieństwa (ar. baraka); choć jadłem dwa lub trzy kawałki każdego dnia, nie kończyły się. Byłem tym zdumiony. Dziś, kiedy właśnie miałem wziąć dwa kawałki, jak zwykle to czyniłem, zdałem sobie sprawę, że jedynie dwa zostały. Wziąłem zatem tylko jeden, aby praktykować oszczędność. O tej samej godzinie dwoje niewinnych dzieci Hifziego przyniosło, prócz ksiąg, jakie spisały, małe pudełko słodyczy i ciasteczek dokładnie tego samego rodzaju jak przyniesione przez Tahiriego; było ich również tyle samo.
Drugi: Jak czerpałem przyjemność z doświadczenia owego przykładu tałafuq, tak wczoraj, mniej więcej w tym samym czasie, miałem wysoką gorączkę i piłem dużo wody. Wydawało mi się, że mam trochę kompotu śliwkowego. Nie byłem tego świadomy i zupełnie o tym uczuciu zapomniałem, kiedy takie same śliwki, jakich kiedyś tak bardzo pragnąłem i jakie często jadłem dla zbicia gorączki, zostały mi przyniesione w pudełku ze słodyczami przez uczennicę Światła Serife Hanim, która należy do bliskich przyjaciółek Asiye.
Zatem ze względu na owe wielce słodkie przykłady tałafuq po stokroć przyjąłem te błogosławione podarunki, przyniesione mi przez niewinne dzieci.
Przesyłam tysiące pozdrowień pokoju wam wszystkim.
Moi drodzy, wierni, niezachwiani bracia, którzy nie czujecie znużenia ani niechęci i nie wycofujecie się!
Po pierwsze, tym, którzy mówią, że przy spisywaniu Traktatów Światła można do pewnego stopnia poczuć zniechęcenie w rezultacie walki o środki do życia podczas tego lata, a także odnośnie do aktów czci wykonywanych podczas tych błogosławionych trzech miesięcy, mówimy, co następuje: Przeciwnie, spisywanie Traktatów da - i powinno dać - entuzjazm spisującemu, ponieważ jak służba Światłu poprzez jej
błogosławieństwo (ar. baraka) dopomaga w zdobyciu środków do życia i osiągnięciu spokoju serca, tak przez wzgląd na to, iż jest ona rodzajem oddawania czci Bogu poprzez rozmyślania, wielce dopomoże w zyskaniu nagród owych błogosławionych miesięcy.
Po drugie, pewien uczeń Światła powiedział mi:
Minionego roku, zanim nasze księgi zostały nam zwrócone, zaś już po tym, jak niektóre zwrócono nam poufnie, a miłosierdzie (to jest deszcz - uz. red. tur.) ukazało się w stopniu poszczególnym, powiedziałeś nam: "Kiedy tylko Światło będzie czytane, spisywane i wróci do nas, ciesząc się całkowitą wolnością, miłosierdzie deszczu ukaże się w całej pełni". Teraz, kiedy Laska Mojżesza (tur. Asay-i Musa) jest z zapałem spisywana i czytana wszędzie przez całą wiosnę, a traktat Zulfikar również zaczyna być spisywany z entuzjazmem, jestem w zupełności przekonany co do tego, że posłużyły one nadejściu owego bezprecedensowego deszczu, jakiego doświadczyliśmy.
Moi drodzy, wierni bracia!
Po pierwsze: Wojownik Rusdu - który dzieli tę samą duszę z Husrevem, choć mają oni różne ciała, a także wraz ze swym dzielnym bratem osiągnął wysoką rangę w służbie Światłu - a także jego starania o to, aby pozyskać dla Światła zdumiewającą maszynę drukarską, wyznaczają początek doniosłych podbojów Światła. Jak owe pióra spoczywają w godnych rękach, tak in sza'a-llah Światło ponownie będzie drukowane i publikowane przez godne tego ręce uczniów Światła (tur. Nurcular), a nie będzie już potrzebować żadnych ludzi obcych ani niegodnych. Niemniej jednak rzeczą najbardziej ważną jest to, aby Traktaty Światła były drukowane starannie, bez błędów, w ładnej formie, a jeśli byłoby to możliwe, właściwym będzie wydrukowanie ich najpierw w starym, a dopiero później w nowym alfabecie. Pozostawiamy tę kwestię waszemu roztropnemu osądowi.
Po drugie: Widziałem list, jaki Sabri z Konyi napisał do Re'feta, i pojąłem, że jak inny Sabri, tak również i ten Sabri jest wielce czystym, szczerym i ciężko pracującym uczniem Światła (tur. Nurju). Po tysiąckroć mówię: "Niech Bóg pobłogosławi!" (ar. baraka-llah) jemu oraz uczonemu (ar. 'ulama) z Konyi, który zachęcił go, zmotywował i sprawił, że hodżowie są z niego dumni. Przesyłamy nasze pozdrowienie pokoju im, a przede
wszystkim błogosławionemu mufassir Hodży Vehbiemu oraz tamtejszym uczniom Światła, a także prosimy o ich suplikacje (ar. du'a) podczas tych błogosławionych trzech miesięcy.
Moi drodzy, wierni bracia!
Muhadżir Hafiz Ahmed (oby Bóg się nad nim zmiłował), który wiernie mi służył przez osiem lat i żarliwie pracował dla Światła wraz ze swymi dziećmi, wnukami, żoną i zięciami, zwykł dawać wszystkie swoje lekcje i głosić kazania w oparciu o Światło. W ostatniej, najważniejszej woli na tym świecie, o której oznajmił na dziesięć minut przed śmiercią, poprosił Samliego Hafiza o to, aby ten ukończył spisywanie jego niekompletnych kopii Traktatów Światła. Poprzez cud (tur. keramat) jego wierności ujrzał on list, jaki do was wysłałem - w którym napisałem, że przedkładam Sav nad Barlę i proszę, aby pochowano mnie na cmentarzu w Sav - w tym samym czasie, kiedy napisał list do mnie, na dwa dni przed jego odejściem, aby odpowiedzieć poprzez skargę i sprzeciw, mówiąc:
"Choć oznajmiłeś, że Barla jest dla ciebie drugim rodzinnym miastem, dlaczego tu nie przybywasz, lecz zamiast tego wolisz odwiedzać inne miejsca? Barla jest najpierwszą Szkołą Światła (ar. Madrasa Nurija); tu powinieneś być pogrzebany".
Dwa dni później - zanim mój list przyszedł do was - otrzymałem jego list wraz z listem Samliego Hafiza, w którym, na drugiej stronie, informował on o odejściu Muhadżira Hafiza Ahmeda (oby Bóg się nad nim zmiłował) z tego świata. Ta nowina zszokowała mnie tak jak wieść o śmierci Abdurrahmana oraz sprawiła, że zapłakałem i powiedziałem:
[51]
Niech jego dusza po tysiąckroć zazna miłosierdzia, amen! Niech jego grób będzie siedzibą dla Koranu i Światła, jak był nią jego dom, amen!
Ów jasny cud (tur. keramat) wierności nie pozostawił mi żadnych wątpliwości co do sposobu, w jaki ukazuje on, że uczniowie Światła
(tur. Nurcular) zstąpią do grobu w stanie wiary (ar. iman) i będą tymi, którym zostanie dany pomyślny koniec. Prześlijcie w moim imieniu kondolencje jego krewnym i poinformujcie ich, że włączam go do wszystkich moich suplikacji (ar. du'a).
Po drugie: Nasz brat Re'fet pisze do nas, mówiąc: "Światło jest w Stambule bardzo potrzebne, a każdy potrzebuje go tak jak chleba, zaś Yesil Semseddin, który jest jednym z naszych braci, jest blisko związany z Traktatami Światła, a jako uczeń Światła (tur. Nurju) często je czyta, zgromadził tysiące ludzi uczęszczających na jego kazania oraz daje lekcje pochodzące od prawd Światła".
Re'fet dodaje: "Jasno z tego wynika, że Traktaty Światła są czymś, czego ten naród potrzebuje każdego dnia, tak jak potrzebuje chleba".
Ponadto wręczył on ważnym ludziom pewne części Traktatów Światła i prosi o poprawioną przeze mnie kopię traktatu Zulfikar.
Przesyłamy nasze pozdrowienie pokoju wraz z modlitwą (ar. du'a) wszystkim w ogólności i prosimy o ich modlitwy.
Winszujemy Husrevowi i modlimy się za jego sukces w poprawianiu, przydzielaniu, wydawaniu i kopiowaniu Traktatów Światła, w zarządzaniu nimi i w komunikowaniu się w ich sprawach. Obok owych ważnych obowiązków widzimy wśród wielu spisanych kopii Traktatów charakter pisma jego słodkiego i lśniącego pióra. Jak rozumiem z jego listu, spisuje on również pojedyncze kopie.
Nagle przypomniałem sobie Hadżiego Hafiza ze Szkoły Światła (ar. Madrasa Nurija) w Sav, zmarłego Hafiza Mehmeda i jego braci, Mehmedów i Ahmedów, owych niewinnych uczniów Światła (tur. Nurcular), błogosławionych ludzi starszych i innych wojowników spośród uczniów. Przez całe życie z całej duszy chciałem być blisko Sav, zaś po mym odejściu pragnę, aby złożono mnie na spoczynek obok ich grobów.
Nagle zostałem napomniany: "Choć fizyczna obecność w prowincji Isparta, będącej centrum uczelni Medresetu'z-Zehra, jest na wiele sposobów korzystną i przyjemną, jednakże przez wzgląd na metodę
Światła i na drogę uczniów Światła (tur. Nurcular) zawsze jesteście razem. Czas i przestrzeń nie są żadnymi przeszkodami. Czy jesteście na wschodzie, na zachodzie, na północy czy na południu, na tym świecie czy w królestwie pośrednim (ar. barzach), duchowo przebywacie w tym samym zgromadzeniu. Między nimi stale istnieje wzajemne duchowe wsparcie, które dotrze i do ciebie".
Rozproszyło to moje wątpliwości i powiedziałem: Jako że istnieje wiele silnych rąk, które wszędzie wspierają Światło, jako że doskonale pracują one na rzecz tego, aby zachowywać je i rozpowszechniać, nie będzie lenistwem, jeśli przez krótką chwilę odpocznę.
Moi drodzy, wierni bracia!
Po pierwsze: Winszujemy wam z okazji minionej błogosławionej nocy Lajlat al-Bara'a oraz nadchodzącego świętego miesiąca ramadan. W zadziwieniu doświadczyliśmy tego, jak tegoroczna Lajlat al-Bara'a była dla uczniów Światła (tur. Nurcular) pełną błogosławieństwa (ar. baraka) i cudów (tur. keramat), a było, jak następuje:
Na krótko przed Lajlat al-Bara'a, kiedy byłem zajęty poprawianiem Laski Mojżesza (tur. Asay-i Musa), przez okno wleciał gołąb i popatrzył na mnie. Powiedziałem do niego: "Czy przyniosłeś mi dobre wieści?". Nie spłoszył się, jakbyśmy byli starymi przyjaciółmi. Zeskoczył na Laskę Mojżesza i siedział tam przez trzy godziny. Dałem mu chleb i ryż, lecz nie jadł. Został ze mną aż do świtu po Lajlat al-Bara'a. Kiedy położyłem się, zbliżył się do mojej głowy i - jak gdyby żegnając mnie - pogładził mi włosy, po czym odleciał. Drugiego dnia, kiedy czułem smutek, przybył znowu i pozostał przez kolejną noc. Oznacza to, że ów błogosławiony ptak przybył, aby powinszować Lasce Mojżesza, a także nam, z okazji Lajlat al-Bara'a.
Moi drodzy, wierni bracia!
Mehmed Feyzi i Emin, którzy są Husrevem i Suleymanem Rusdu z Kastamonu, napisali notkę biograficzną dotyczącą czasu, jaki ich
Nauczyciel spędził w Kastamonu. Powód, dla którego nie poprawiłem ich nadmiernie korzystnego przedstawienia (mojej osoby - uz. red. pol.), które przekracza moje rzeczywiste zasługi, lecz przyjąłem je, jest następujący:
Niedawno pewien ważny urzędnik z Afyon wykorzystał tutejszego sierżanta, aby mnie zdradzić, przypuszczając, że w ten sposób wyrządzi szkodę postrzeganiu mnie przez społeczność, aby ta prowincja nie wspierała w zupełności Światła, jak uczyniły to Denizli i Isparta, i aby nie lśniło w niej Światło. Choć tolerowałem to, byłem poruszony, widząc jak zasmucili się tutejsi nowi uczniowie. Kiedy byłem pogrążony w takich myślach, ten szczery i naukowy list z wyrazami szacunku, napisany przez Mehmeda Feyziego, cisnął temu jegomościowi i temu urzędnikowi ich zdradę prosto w twarz, zmniejszył ją do zera i całkowicie usunął oraz zmył mój smutek. Jestem całkowicie przekonany o tym, że pochwały i szacunek ofiarowane mi przez owych dwóch uczniów Światła (tur. Nurcular) - których poziom jest po tysiąckroć wyższy od poziomu tamtych dwóch nędzników - a także fakt, iż ów list poprzez tałafuq nadszedł w tym samym czasie, kiedy doszło do tego bezprawnego użycia siły i zdrady... Tak, to może być tylko cud (tur. keramat) wierności Feyziego i Emina.
Moi bracia!
Obecnie jest oczywistym, że zamysłem bezzasadnego wezwania mnie na posterunek policji oraz przed oblicze władz rządowych było zdradzenie mnie i ukazanie mnie jako znikomego, a także ukazanie społeczeństwu, iż jestem osobnikiem godnym potępienia. Dłużej nie mogę tego znieść. Najlepiej byłoby, gdyby w ogóle mnie tam nie wzywano. Porozmawiajcie o tej sprawie z sędzią, a jeśli będzie to konieczne, znajdźcie kogoś w rodzaju adwokata, który może udać się na posterunek policji w moim imieniu. Dla człowieka, który przez dwadzieścia pięć lat żył jako pustelnik, spotkanie z tak zdradzieckimi ludźmi jest bolesną męczarnią. Kiedy byłem przetrzymywany w Kastamonu, przez osiem lat jedynie raz, wskutek jego nalegań, odwiedziłem gubernatora, a dwa razy byłem na posterunku policji. Tutaj zdarzyło się tak już ponad dziesięć razy. Więcej tam nie pójdę. Uzyskajcie zatem zaświadczenie lekarza, w przeciwnym razie materialna i duchowa szkoda spotka to miasto.
Cztery trzęsienia ziemi, jakie miały miejsce ostatniej nocy, potwierdziły zdanie Husreva w temacie trzęsień ziemi, o jakich napisano w mej mowie obrończej. Nadeszły one w tym samym czasie, kiedy sierżant z posterunku policji, potajemnie wspierany przez wysokiego urzędnika z Afyon, jakby czuł wstręt wobec mnie, wobec Światła i wobec tego kraju, wykrzykiwał groźby i zniewagi pod moim adresem do pewnego człowieka, który pozostaje w mojej służbie, choć byli przy tym przedstawiciele miejscowych władz, aż powiedział: "Idź i powiedz mu to!". Gubernator dystryktu nakazał użycie siły, rozkazując strażnikom i żandarmom: "Przyprowadzić go, choćby był chory!". W ten sposób wielce zaszkodził zarówno entuzjazmowi tutejszych uczniów Światła, jak i spisywaniu Traktatów Światła w tym miejscu, a także sprawił, iż poczułem się do głębi udręczony. Fakt, że cztery silne trzęsienia ziemi uderzyły w ten rejon w bezprecedensowy sposób, ukazuje, że Traktaty Światła służą oddalaniu nieszczęść, zaś nieszczęścia nadejdą, kiedy tylko służba Traktatów zostanie wstrzymana.
Pokorny i skromny list napisany przez Mustafę Osmana, który w krótkim czasie oddał Światłu wielkie usługi, ukazuje jego szczerą wierność oraz szczerość intencji (ar. ichlas), a także fakt, że Mustafa Osman stoi ramię w ramię z wybranymi uczniami ostatnich piętnastu lat. Tak czy inaczej, silnym dowodem tego jest spisana przez niego kopia Laski Mojżesza (tur. Asay-i Musa).
Teraz, dokładnie w chwili, kiedy pisałem te słowa, uderzyło kolejne lekkie trzęsienie ziemi.