Wychodząca w Bagdadzie gazeta "Eddifa" pisze o uczniach Światła, co następuje:
Czy uczniowie Światła są w jakikolwiek sposób związani z Bractwem Muzułmańskim (ar. Ichłan al-Muslimin)? Czy istnieją między nimi jakieś powiązania? Jakie są różnice między nimi? Czy uczniowie Światła w Turcji są tym samym, co Bractwo Muzułmańskie, działające na rzecz jedności islamu w Egipcie i w świecie arabskim? Czy są oni częścią Bractwa Muzułmańskiego? Moja odpowiedź na te pytania jest następująca:
Celem uczniów Światła oraz Bractwa Muzułmańskiego jest służba szczęściu muzułmanów na tym świecie i w życiu ostatecznym poprzez prawdy Koranu, wiary i jedności muzułmańskiej. Jednakże uczniowie Światła różnią się od Bractwa Muzułmańskiego na pięć lub sześć sposobów.
Różnica Pierwsza: Uczniowie Światła nie angażują się w politykę, lecz uciekają od niej. Gdyby kiedykolwiek musieli zaangażować się w politykę, uczynią ją narzędziem islamu, aby zademonstrować świętość religii tym, którzy czynią politykę narzędziem ateizmu. Nie są oni żadnego rodzaju stowarzyszeniem politycznym.
Jeśli chodzi o Bractwo Muzułmańskie, to z powodu warunków panujących w ich kraju i pośród ich narodu, jego członkowie zajmują się polityką przez wzgląd na religię i są stowarzyszeniem politycznym.
Różnica Druga: Uczniowie Światła nie gromadzą się wokół swojego Nauczyciela i nigdy tego nie potrzebowali. Nie czują się zmuszeni do spotykania się z Nauczycielem, aby otrzymywać lekcje, lecz raczej cały kraj jest dla nich jak szkoła. Księgi Traktatów Światła, jakie mają oni w posiadaniu, dają im lekcje w zastępstwie ich Nauczyciela, a każdy traktat przybiera postać Saida.
Ponadto za darmo sporządzają oni odręczne kopie dzieł Nauczyciela, tak wiele, jak tylko mogą, a czynią to za darmo. Nie oczekując niczego w zamian, przekazują owe kopie potrzebującym, aby ci mogli czytać Traktaty Światła i słuchać ich. W ten sposób cały kraj staje się medresą.
Jeśli chodzi o Bractwo Muzułmańskie, to jego członkowie odwiedzają swe centra i gromadzą się w nich, aby otrzymywać lekcje od swych kaznodziei i przywódców. W głównym oddziale Bractwa spotykają się ze swym wielkim mistrzem i z ludźmi, którzy są jego zastępcami i spadkobiercami, i od nich pobierają nauki. Płacą również w swych ośrodkach za gazety i czasopisma, z których się uczą.
Różnica Trzecia: Jak uczniowie medresy i studenci uniwersytetu otrzymują swe lekcje, tak dokładnie w ten sam sposób uczniowie Światła otrzymują swe lekcje poprzez korespondencję o charakterze naukowym. Wielka prowincja staje się medresą. Nawet jeśli uczniowie nie widzą lub nie znają jeden drugiego, udzielają sobie nawzajem lekcji i wspólnie się uczą.
Jeśli chodzi o Bractwo Muzułmańskie, to z powodu warunków, z jakimi jego członkowie spotykają się w ich krajach, publikują oni czasopisma oraz książki i rozprowadzają je po całym świecie, a ludzie zapoznają się z nimi i otrzymują lekcje.
Różnica Czwarta: Obecnie uczniowie Światła dotarli do większości krajów muzułmańskich i jest ich w tych krajach wielu. Jednakże ich rozprzestrzenianie się po całym świecie nie wymaga zezwolenia różnych rządów, aby mogli oni gromadzić się i pracować. Jako że ich metoda nie jest metodą polityczną i nie dotyczy żadnego porządku społecznego, nie uważają, aby byli zobowiązani do tego, by prosić rząd o pozwolenie.
Jeśli chodzi o Bractwo Muzułmańskie, to ponieważ jego członkowie potrzebują powiązań z polityką, tworzą stowarzyszenia oraz otwierają swoje oddziały, muszą uzyskać pozwolenie i aprobatę rządu dla
działalności tych miejsc. Nie pozostają nieznani, jak jest to w przypadku uczniów Światła. W rezultacie owej zasady mają oni wiele biur i oddziałów w Egipcie, Syrii, Libanie, Palestynie, Jordanii, Sudanie, w regionie Maghrebu i w Bagdadzie.
Różnica Piąta: Uczniowie Światła są ludźmi z różnych klas społecznych. Wśród uczniów Światła można znaleźć przedstawicieli wielu grup, od dzieci w wieku siedmiu czy ośmiu lat, które chodzą do meczetu i uczą się, jak czytać Koran, aż do osiemdziesięcioletnich starców i staruszek; od wieśniaka i tragarza aż do ministra w rządzie; od szeregowca do wielkiego dowódcy. Cel wszystkich owych rozmaitych grup uczniów Światła jest ten sam, a jest nim otrzymywanie przewodnictwa od Szlachetnego Koranu i osiąganie Światła dzięki prawdom wiary. Wszystkie ich wysiłki służą szerzeniu wiedzy, mądrości i prawd wiary. Każdy wie, że nie zaangażowali się oni w nic innego. Przez minione dwadzieścia osiem lat straszliwe sądy ani przebiegli, zawistni wrogowie nie znaleźli żadnego innego ich celu, pod pozorem którego mogliby uwięzić ich lub sprawić, że rozproszyliby się i porzucili tę uświęconą służbę. Nic nie skłania uczniów Światła do tego, by poszukiwali klientów czy stronników. Mówią oni: "Naszym obowiązkiem jest służba; nie poszukujemy tych, którzy będą nas wspierać. To ludzie powinni nas poszukiwać, a wtedy nas znajdą". Nie przywiązują oni żadnego znaczenia do liczebności i przedkładają jedną osobę ze szczerością intencji (ar. ichlas) ponad setkę ludzi bez niej.
Jeśli chodzi o Bractwo Muzułmańskie, to jego członkowie, jak uczniowie Światła, również starają się zachęcać ludzi i prowadzić ich ku poznaniu islamu i prawd wiary. Jednakże z powodu warunków wymagających tego, by byli oni związani ze swym krajem, narodem i polityką, przywiązują znaczenie do liczebności i poszukują stronników.
Różnica Szósta: Prawdziwi, szczerzy uczniowie Światła nie przywiązują znaczenia do korzyści materialnych, praktykują najwyższą oszczędność i zadowolenie z tego, co posiadają, a choć niektórzy z nich żyją w biedzie, okazują cierpliwość i powstrzymują się od przyjmowania ludzkiej łaski. W ten sposób służą oni Koranowi z prawdziwą szczerością intencji (ar. ichlas) i samopoświęceniem. Pod pewnym względem wyrzekają się korzyści płynących z życia społecznego, aby uniknąć klęski wobec silnych ataków ludzi zbłądzenia, których jest wielu; aby zapobiec wszelkim wątpliwościom dotyczących prawdy i szczerości intencji ludzi potrzebujących; aby zapewnić, że ich uświęcona służba nie służy jakiemukolwiek celowi prócz zadowolenia Boga.
Jeśli chodzi o Bractwo Muzułmańskie, choć jego cele są co do swej natury takie same, to z powodu rozmaitych okoliczności i wielu innych powodów jego członkowie nie są w stanie wyrzec się świata, jak czynią to uczniowie Światła. Nie czują się oni zmuszeni do praktykowania największego poświęcenia.
Czytelnicy gazety "Eddifa" pytają mnie o przewodnika (ar. murszid) uczniów Światła, Bediuzzamana Saida Nursiego. Mówią: "Dostarcz nam informacje o uczniach Światła z Turcji i o ich Nauczycielu, Saidzie Nursim".
Oto, co pokrótce o nich powiem: Nauczyciel, Światło i uczniowie Światła mają pewne prawa do Arabów. Z tego powodu Arabowie powinni poważnie przedyskutować ich temat, ponieważ Arabowie, którzy stanowią esencję islamu, zaczynają czerpać wielkie korzyści z Traktatów Światła.
Poprzez Traktaty uczniowie Światła wznieśli mocny mur przeciwko rozprzestrzenianiu się komunizmu zarówno w Turcji, jak i w krajach arabskich (...).
Traktaty Światła szybko rozprzestrzeniają się nie tylko w Turcji i krajach muzułmańskich; żarliwie poszukują ich również ludzie w cudzoziemskich krajach. Ponadto nic nie może zniszczyć entuzjazmu uczniów Światła. Zatem wspaniała służba Traktatów Światła i ich uczniów na rzecz Koranu jest również zasługą rządu Demokratów. Każdy ruch muzułmański w błogosławionym świecie islamu powitał rządy Demokratów z uznaniem i podziwem. Cała populacja muzułmanów w Iraku, niezależnie od tego, czy są oni Arabami, Kurdami, Turkami czy Persami, przyjmuje ową służbę dla islamu i uświęconą walkę z rosnącym uczuciem ulgi. Obecnie ludzie uważają, że z pomocą swych tureckich braci będą w stanie oprzeć się negatywnym efektom cywilizacji Zachodu.
Choć jestem bardzo chory i nic nie łączy mnie z polityką, chciałbym porozmawiać z takim bohaterem islamu, jakim jest Adnan Menderes. Jako że mój stan nie pozwala na takie spotkanie, kreślę na papierze poniższe słowa, aby mogły one przemówić w moim imieniu.
Zwięźle ujmuję w słowa kilka zasad dla pobożnego człowieka, jakim jest Adnan Menderes, bohater islamu:
Po pierwsze, jedną z wielu podstawowych zasad islamu jest zasada następująca:
Ustanowioną prawdą wersetu:
[40]
jest to, że nikt, ani krewny, ani przyjaciel, nie może być odpowiedzialny za zbrodnię innego człowieka. Tymczasem obecnie, poprzez stronniczość, politycy spoglądają przychylnie na przyczynianie szkody dziewięciu niewinnym z powodu jednego przestępcy. Przez wzgląd na zbrodnię jednego przestępcy lżą i znieważają jego zwolenników, a nawet jego krewnych. Sprawia to, że jedno przestępstwo staje się setką zbrodni, jak również zaszczepia straszliwą niechęć i wrogość, skutkiem tego wywołując podobną niechęć i urazę jako odpłatę. Jest to trucizna, która całkowicie niszczy życie społeczne, a wrogom z zagranicy dostarcza doskonałą sposobność do tego, aby wtrącali się do naszych spraw. Jest zrozumiałym, że wydarzenia i kryzys w Iranie i Egipcie nastąpiły w wyniku owej zasady. Jednakże sytuacja ludzi z tych krajów jest inna niż tutaj. W porównaniu do nich to, czego doznaliśmy, jest zupełnie nieznaczne, być może to nawet tylko jeden procent ich kryzysu. Gdybyśmy - niech Bóg nas przed tym uchroni! - byli w tej samej sytuacji, byłoby to przerażające.
Jedyne wyjście z tego niebezpieczeństwa tkwi w ustanowieniu braterstwa muzułmańskiego i narodowości islamu kamieniem węgielnym owej siły, w ograniczeniu zbrodni przestępcy wyłącznie do niego samego, aby niewinni ludzie byli chronieni.
Ponadto z owej podstawowej zasady wynika kamień węgielny bezpieczeństwa i porządku publicznego. Jeśli na przykład w budynku lub na okręcie jest jeden niewinny człowiek i dziesięciu zbrodniarzy, to zgodnie z podstawową zasadą prawdziwych sprawiedliwości, bezpieczeństwa i porządku, aby uratować owego jednego niewinnego i nie narażać go na niebezpieczeństwo, owo mieszkanie czy też okręt nie mogą zostać zniszczone, dopóki ów niewinny człowiek nie będzie bezpieczny.
Zatem zgodnie z ową podstawową zasadą Koranu zakłócanie porządku publicznego oraz bezpieczeństwa wewnętrznego i narażanie dziewięćdziesięciu niewinnych na niebezpieczeństwo z powodu dziesięciu przestępców, ściągnie (na tych, którzy tak postępują - uz. red. pol.) gniew Boga.
Jako że w tej niebezpiecznej epoce Wszechmocny Bóg otworzył dla pobożnych ludzi drogę dla dojścia do władzy, te czasy ostrzegają nas, że jest koniecznym, aby tacy ludzie używali owej zasady Koranu jako punktu oparcia i aby osłaniali się nią jak tarczą przed tymi, którzy żywią wobec nich niechęć i urazę.
Drugą zasadniczą zasadą islamu jest hadis:
Władcą narodu jest ten, który mu służy
Prawdą jest, że ten, kto zajmuje stanowisko w rządzie, jest urzędnikiem państwowym; takie stanowisko nie może być narzędziem siły dla autorytetu ani dla ego.
W tej epoce brak muzułmańskiej moralności oraz słabość w odprawianiu aktów czci wzmocniły egoizm i samolubstwo. Sprawiły, że ci, którzy zajmują stanowiska w rządzie, odwrócili się od służby ogółowi, zaś owe stanowiska stały się dla nich rangami arogancji, która wydaje prześladowania i despotyzm. Zatem - jak w przypadku odmawiania modlitwy bez oczyszczenia się lub odprawiania modlitwy bez zwrócenia się w kierunku qibla [41] - duch sprawiedliwości jest zrujnowany, a prawa ogółu - zniszczone. Prawa sługi (ar. 'abd) nie mogą być uważane za równe prawom Boga. Roszczenie sobie takich praw stałoby się narzędziem niesprawiedliwości, jakiej dopuści się dusza (ar. nafs).
Teraz, kiedy Adnan Menderes powiedział: "Spełnimy to, czego wymaga islam", jest wysoce prawdopodobne, że zostaniemy zaatakowani przez dwa straszliwe prądy. Działając sprzecznie z dwoma wyżej wspomnianymi podstawowymi zasadami, owe dwa prądy wprowadzą masy w błąd,
wręczając im wielkie łapówki i przygotowując grunt dla wtrącania się mocarstw zagranicznych w nasze sprawy.
Pierwszy z owych ataków: Działając sprzecznie z pierwszą podstawową zasadą, morduje się czterdziestu niewinnych i pali się całą wieś z powodu jednego zbrodniarza. Ten poziom absolutnej tyranii atakuje wolność religijną, przekupując ludzi tym, czego pragnie każda dusza, ofiarowując im wyimaginowaną władzę na wysokich stanowiskach w służbie publicznej.
Atak drugi to wyrzekanie się uświęconej narodowości islamu i - podobnie jak w przypadku pierwszego ataku - deptanie praw setki niewinnych z powodu jednego zbrodniarza, które pozornie jest skłonnością do nacjonalizmu, lecz w rzeczywistości jest rasizmem. Działa to na zgubę liberalnych i pobożnych Demokratów, a także na zgubę siedemdziesięciu procent ludzi w całym tym kraju, którzy należą do innych grup etnicznych. Jest to działanie przeciwko rządowi, przeciwko bezradnym Turkom, przeciwko linii politycznej, jaką wyznają Demokraci. W ten sposób przekupuje się ludzi będących egoistycznymi próżniakami, dostarczając im rasistowskiej solidarności, która sprawia przyjemność duszy (ar. nafs). Z powodu owego stanu pijaństwa stają się oni niezdolni do odczucia przyjemności braterstwa po tysiąckroć ważniejszego od owej korzystnej przyjemności i nie mogą należycie ocenić niebezpieczeństwa, które sprawia, że bracia stają się wrogami.
Na przykład miast otrzymania korzyści duchowego wsparcia, jakie daje suplikacja (ar. du'a) wypowiadania każdego dnia przez czterysta
O, Boże! Zmiłuj się nad wierzącymi mężczyznami i wierzącymi kobietami
rasizm sprawia, że dla pomniejszej korzyści ludzie przedkładają czterystu niedbałych półgłówków ponad czterysta milionów uświęconych braterstwem muzułmanów. Owa groźba jest wielkim zagrożeniem dla tego kraju, dla tego rządu, dla pobożnych Demokratów i dla Turków. Ci, którzy tak postępują, nie są prawdziwymi Turkami. Szlachetni Turcy będą unikali popełnienia takiego błędu.
Poprzez działania owych dwóch grup jest oczywiste, że wykorzystają one wszystko, co tylko leży w ich mocy, aby obalić rząd pobożnych Demokratów lub zmusić go do ustąpienia. Walka z owym obcym zniszczeniem i z tymi dwoma potężnymi przeciwnikami oznacza zaufanie niezachwianej mocy prawd Koranu, z którym czterdziestu towarzyszy
Proroka wyruszyło na pole bitwy przeciw czterdziestu narodom i odnieśli oni zwycięstwo; który w każdym stuleciu przez tysiąc czterysta lat miał trzysta milionów uczniów - wraz z odwołaniem się do owych prawd, aby źródłem wsparcia dla wiernych stało się wieczne szczęście na tym świecie i w życiu ostatecznym. Mocne przylgnięcie do owych prawd jest najbardziej konieczne i wymagane, jest jedynym wyjściem w walce z waszymi wyżej wymienionymi wrogami, z waszymi wrogami tutaj i za granicą. W przeciwnym razie ci nieuczciwi wrogowie, zarówno tutejsi, jak i z zagranicy, wyolbrzymią jedno wasze przestępstwo do tysiąca, dodadzą je do tysiąca zbrodni waszych poprzedników i złożą je wszystkie na waszą głowę, jak uczynili to innym. Spowoduje to nieodwracalne niebezpieczeństwo dla was samych, dla tego kraju i tego narodu.
W zamian za przyjęcie wyżej wspomnianej prawdy moi przyjaciele spośród uczniów Światła i ja sam będziemy prosić Wszechmocnego Boga o to, by obdarował was sukcesem w waszej życzliwej islamowi służbie i by ochronił was od wyżej wspomnianych niebezpieczeństw.
Po trzecie, w podstawowej zasadzie islamu dotyczącej życia społecznego zawarta jest prawda trzeciego hadisu:
Wszyscy wierni są niczym solidnie stojący budynek, w którym każda ściana wspiera drugą
Ową prawdą jest zapominanie o wewnętrznych animozjach i całkowita solidarność wobec ataków wrogów zewnętrznych.
Zaprawdę, nawet najbardziej koczownicze grupy Beduinów zdały sobie sprawę z korzyści owej podstawowej zasady, wedle której wobec zewnętrznego zagrożenia dwie grupy, choć ludzie z jednej z nich zabijali ojców i braci drugiej, są w stanie odłożyć na bok swe wewnętrzne animozje i okazać wzajemne wsparcie, dopóki wróg nie zostanie wypędzony. Mówimy, że nieszczęściem po tysiąckroć większym jest fakt, że w obecnej sytuacji stronniczość wynikająca z egoizmu, zarozumialstwa, dumy i bezlitosnej polityki popchnie człowieka do tego, że będzie błogosławił popierającego go diabła, a sprawi, że będzie on przeklinał anioła popierającego stronę przeciwną.
Zaprawdę, byłem świadkiem tego, jak prawy uczony obmawiał innego wielkiego i prawego uczonego, który sprzeciwiał się jego poglądom politycznym, posuwając się aż do zarzucenia mu niewiary. Następnie namiętnie wychwalał ateistę sprzeciwiającego się islamowi, ponieważ
tamten akceptował i popierał jego poglądy. Zatem na ostatnie trzydzieści pięć lat wyrzekłem się polityki, jak gdybym uciekał przed Szatanem.
Teraz zobaczyliśmy, że jeśli ktoś popełnia poważny i bezprawny czyn przeciwko miesiącowi ramadan, przeciwko symbolom islamu, przeciwko temu pobożnemu narodowi, to strona przeciwna właściwie jest z tego zadowolona. Tymczasem jak przyzwolenie na niewiarę jest niewiarą, tak samo przyzwolenie na zbłądzenie, grzech czy prześladowania jest tym samym, co popełnienie grzechu, prześladowanie czy zbłądzenie.
W tajemnicy owego dziwnego stanu ujrzałem, że poprzez próby usprawiedliwiania ich bezeceństw w oczach społeczeństwa ludzie ukazują - lub próbują ukazać - swych wrogów jako będących dalece bardziej bezbożnymi i bezecnymi niż oni sami.
Jako że rezultaty tego rodzaju straszliwej niesprawiedliwości są w poważnym stopniu niebezpieczne, to jest ona całkowicie destrukcyjna dla moralności społecznej i może być uważana za próbę zabójstwa tego kraju, tego narodu oraz suwerenności islamu.
Zamierzałem napisać więcej, jednak poprzestaję na przedstawieniu pobożnym liberałom owych trzech podstawowych punktów.
Przedstawiamy notatkę dotyczącą wcześniej wspomnianej kwestii odnośnej do pewnej prawdy życia społecznego. Została ona spisana z intencją wysłania jej do Adnana Menderesa.
Osobiście myślę, że rozwiązanie uwalniające Demokratów od odpowiedzialności za sprawę wspólnoty Tijani, która była wynikiem stronniczych praw, nadużyć i prowokacji poprzedniego rządu, jest następujące:
Jak Demokraci zyskali dziesięciokrotną siłę, zezwalając na wykonywanie azanu Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), przywracając meczet Aya Sophia do jego uświęconego stanu, który wcześniej trwał przez pięćset lat, a także oficjalnie ogłaszając wolność Traktatów Światła, które wciąż wywierają pozytywny wpływ na islam i zyskały łaskawą uwagę ludzi tego kraju, a żaden sąd przez dwadzieścia osiem lat nie mógł znaleźć w nich czegokolwiek
szkodliwego, zaś pięć różnych sądów orzekło o ich uniewinnieniu, tak wierzę w to, że jedynie wtedy zyskają szacunek świata islamu i unikną odpowiedzialności za prześladowania i błędy innych.
Przez wzgląd na pobożnych Demokratów, szczególnie takich jak Adnan Menderes, przez godzinę lub dwie spoglądałem na politykę, której wyrzekłem się na trzydzieści pięć lat.
Otrzymałem wezwania z sądu w Samsun. Śledczy i oskarżenie wzywają mnie, abym stanął przed sądem z powodu mojej skargi, która została opublikowana i rozpowszechniona przez (gazetę - uz. red. tur.) "Buyuk Cihad". Odczytano mi te wezwania, a ja ujrzałem w nich jedynie cztery punkty warte tego, aby się do nich odnieść.
Punkt pierwszy: Główny wydawca "Buyuk Cihad" widocznie powiedział oskarżycielowi w sądzie: "Said Nursi wysłał mi ten artykuł, a ja opublikowałem go".
Prawda w tej kwestii jest następująca: Kiedy byłem ciężko chory, moi bracia z Emirdag przybyli, aby się ze mną zobaczyć, i rozmawialiśmy o despotycznym wydarzeniu, jakiego doświadczyłem w Emirdag. Będąc zarówno chorym, jak i rozdrażnionym, powiedziałem kilka rzeczy będących skargą wobec Ankary. Mój pomocnik spisał je jako list, który został wysłany - za zgodą uczniów Światła - do jednego lub dwóch uczniów Światła z Ankary dla przedstawienia go niektórym spośród pobożnych członków parlamentu, aby nie naprzykrzano mi się, kiedy byłem chory. Ostatecznie został on wysłany i zobaczyli go niektórzy spośród członków parlamentu. Wygląda na to, że jeden z parlamentarzystów, który pozostaje nam nieznany, docenił to, co przeczytał, i wysłał ów list do wydawcy "Buyuk Cihad". Przyrzekam, że do dziś nie wiem, kto wysłał ten list. Przysłano nam ten artykuł już po tym jak został on opublikowany. Został mi odczytany, jako że nie znam nowego alfabetu. Byłem z niego zadowolony i pragnąłem, aby Bóg był rad z tych, którzy go opublikowali. Choć wyrzekłem się polityki na ostatnie trzydzieści pięć lat, byłem
z niego zadowolony w imię religii i czułem się wdzięczny tym, którzy służą religii, jak gazeta "Buyuk Cihad", jej właściciele i dziennikarze. Zawsze przysyłano mi tę błogosławioną gazetę za darmo, bez mojej wiedzy.
Punkt drugi, który dotyczy wzywania mnie przed Sąd Karny w Samsun: Pozwólcie mi wyjaśnić w tej kwestii, że choć bardzo chciałbym odwiedzić i ujrzeć mych błogosławionych przyjaciół w życiu ostatecznym z tamtych okolic, z kręgu "Buyuk Cihad" i uczniów Światła, stałem się tak słaby - o czym mówiły raporty lekarzy - że przez minione półtora roku, choć byłem wzywany, nie byłem w stanie poświęcić nawet pięciu minut na rozwiązanie tej kwestii w sądzie, który ją zapoczątkował. Oskarżenie i sędzia śledczy byli zmuszeni do tego, by odwiedzić mnie celem przesłuchania. Przynieśli z sobą wydanie "Buyuk Cihad", które stało się podstawą procesu, a pewne słowa gazety zmieszano z moimi słowami. Odpowiedziałem na ich pytania i udzieliłem wyjaśnień. Jeśli przyjąć, że Sąd Karny rozdmucha tę kwestię, powinien on zezwolić na to, by moje przesłuchanie odbyło się w Eskisehir, abym mógł stawić się osobiście, (a mówię to - uz. red. pol.) w oparciu o raport komisji lekarskiej, który poświadcza, iż nie jestem zdolny do tego, aby udać się gdziekolwiek na dwa miesiące. W przeciwnym razie moja obecność (w sądzie - uz. red. pol.) nie będzie możliwa.
Punkt trzeci: Oskarżyciel i sędziowie śledczy w oparciu o Artykuł 163 Kodeksu Karnego wysunęli stwierdzenie, że Said Nursi wykorzystuje religię jako narzędzie polityki oraz jako szkodliwą propagandę, zakłócającą porządek i bezpieczeństwo publiczne. Prawda w tej kwestii w ciągu minionych dwudziestu dziewięciu lat została udowodniona przed pięcioma lub sześcioma sądami, a także przez policję pięciu lub sześciu prowincji wraz ze stu trzydziestoma trzema moimi księgami i tysiącami listów. Świadectwo tego, że jedynie poprzez prowokacje ateistycznych komitetów oraz poprzez wprowadzanie w błąd pewnych naiwnych urzędników dopatrzono się dwóch podlegających oskarżeniu przestępstw, jest następujące:
Po badaniu wszystkich moich listów i ksiąg przez dwa lata, Sądy Karne w Denizli i w Ankarze, a także Sąd Apelacyjny, jednogłośnie orzekły oddalenie wszystkich zarzutów przeciwko mnie i postanowiły zwrócić wszystkie moje księgi. Jedynie jeden sąd spośród sądów pięciu lub sześciu prowincji chciał wymierzyć mi łagodny wyrok pod pretekstem tego, że napisałem komentarz (ar. tafsir) do wersetu mówiącego o zasłanianiu ciała przez kobiety. Po mojej rozstrzygającej i potężnej mowie obrończej (sędziowie - uz. red. pol.) musieli odstąpić od wydania orzeczenia w oparciu o tzw. głos sumienia[42]. Oznacza to, że nie znaleziono niczego,
o co mogliby nas oskarżyć. W tym miejscu załączam petycję, jaką wysłałem do Naczelnego Sędziego sądu w Afyon jako szczegółowe wyjaśnienie tego punktu.
W skrócie: Ta sama śpiewka została powtórzona w pięciu lub sześciu sądach, które ostatecznie nie doszukały się żadnego przestępstwa podlegającego oskarżeniu. Obecnie tę samą śpiewkę powtarzają oskarżyciel i sędzia śledczy z Samsun: "Szerzy on propagandę dla zachowania wpływu na innych i wykorzystuje religię jako jej narzędzie". Odsyłam ich do mej liczącej czterysta stron mowy obrończej, która została sporządzona w mym imieniu w pięciu oddzielnych sądach, a której nie udało się obalić. Zamiast sprawiać, bym zabrał głos, powinni oni przyjrzeć się tej mowie.
W Jego Imię, niech będzie Mu chwała!
W odpowiedzi na wezwania, które przyszły z Samsun, przedstawiam moją zwięzłą odpowiedź składowi sędziowskiemu.
Po pierwsze: To nie ja wysłałem mój artykuł; wiedzą to wszyscy moi tutejsi przyjaciele.
Po drugie: Z powodu mej ciężkiej choroby, spowodowanej przez próby zabójstwa dokonane przez mych potajemnych wrogów, którzy mnie otruli, jedynie raz na dziesięć razy byłem w stanie przejść się do pobliskiego meczetu. Zgodnie z prawem proszę o to, by przesłuchanie mające się odbyć w sądzie w Samsun zostało przeniesione do pobliskiego Eskisehir.