Moi drodzy, wierni bracia i spadkobiercy!
Jako że wyznaczona godzina śmierci pozostaje nieznana, sunną jest spisanie ostatniej woli. Proszę, aby wszystko, co do mnie należy, moje osobiste kopie i pięknie oprawione księgi Traktatów Światła, zostało przekazane przede wszystkim Husrevovi, Tahiriemu, a także dwunastu wspaniałym braciom z grup "Róża" i "Światło". Zostawiam je im, aby po mojej śmierci, która jest rozkazem Boga, to, co pozostawiłem, mogło działać i być używane w moim imieniu dla służby Światłu i wierze wykonywanej przez owe wierne i błogosławione ręce.
Moi bracia! Nie bądźcie zaniepokojeni z powodu tego testamentu. Choć czuję się zmęczony z powodu smutku i dziewięciu prób otrucia mnie, spisałem ową ostatnią wolę z powodu trwających, zabójczych intryg potajemnych hipokrytów (ar. munafiqun). Nie martwcie się. Zapewniana przez Boga ochrona i zachowywanie przez Niego każdej rzeczy przetrwają.
Moi drodzy, wierni bracia! Moi zdecydowani przyjaciele w służbie wiary!
Po pierwsze: Ten najpierwszy obowiązek Światła (jakim jest spisywanie Traktatów - uz. red. pol.) in sza'a-llah wykona pracę daleko większą od pracy pras drukarskich. Ponadto już dostarcza on uczniom Światła wspaniałe nagrody i możliwość wykonania potężnej służby na rzecz wiary (ar. iman). Czy wykonywanie tego obowiązku rozwija się, czy też pozostaje w tyle z powodu zimowych warunków?
Jeśli chodzi o obowiązek drugi: Słowo Dziesiąte wraz z Dopiskami do niego powinno zostać dołączone zarówno do zakończenia traktatu Cuda,
jak i do Dopisków do niego. Jeśli ci, którzy ukończyli wypełnianie pierwszego obowiązku, mają inne części Traktatów Światła, powinni zebrać je w jednym tomie lub też powinni starać się o zdobycie takiego tomu. Jest tak, ponieważ świat islamskiego przebudzenia dnia dzisiejszego oraz pracy na rzecz muzułmańskiej jedności z pewnością będzie poszukiwał dzieł takich jak Traktaty Światła, a rozległe spojrzenie tak szerokich kręgów będzie wymagało treściwych ksiąg.
Po drugie: Wsparcie, jakiego mi udzielacie, jest wielce znaczące, a ukazuje się pod dwoma względami.
Pierwszy: Praca, jaką wykonujecie w służbie Światła, nie upadając na duchu, zmniejsza do zera wszystkie moje nieszczęścia i niedole, a raczej przemienia je w wielkie przyjemności.
Drugi: Wiedzcie z całą pewnością, że wasze suplikacje (ar. du'a) przekształciły owe prześladowania i bolesną niesprawiedliwość w korzystne dla mnie i mądre miłosierdzie. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości, a oto przykład:
Odstraszanie ode mnie urzędników i społeczeństwa wybawiło mnie od wielkich błędów, powierzchownych działań i stanów sprzecznych ze szczerością intencji (ar. ichlas), a także ustrzegło mnie od marnowania czasu; Boże zarządzenie (ar. qadr) ukazało swą doskonałą uczciwość i łaskawość w prawdziwej niesprawiedliwości popełnionej przez ludzi. W ten sam sposób miłosierdzie ukryte jest poza wszystkim, cokolwiek cierpię. Przyczyniona mi strata dziesięciu kuruszów, wynikająca z zajmowania się wyłącznie moją osobą, wybawia Traktaty Światła od strat równych dziesięciu tysiącom lir. Oto dlaczego proszę, abyście w ogóle się o mnie nie martwili. Zaprawdę, kiedy zapragnąłem przekląć ich zdradę, która została dokonana w sposób, jaki miał podburzyć mój temperament, myśl o mękach, jakie czekają mych wrogów po egzekucji śmierci, w odosobnieniu grobu, a także o korzyściach, które wynikają dla mnie z ich zdrady, oraz o wynikających z niej udogodnieniach dla naszej służby, sprawiła, że porzuciłem ten zamiar.
Po trzecie: Jeden lub dwa listy, jakie przysyłacie każdego tygodnia, są remedium, środkiem pocieszenia, rodzajem duchowego spotkania z wami, ja zaś wielce oczekuję otrzymania następnego listu.
Przesyłam pozdrowienie pokoju wam wszystkim w ogólności.
Moi drodzy, wierni bracia! Moi miłujący prawdę przyjaciele, którzy jesteście na drodze prawdy!
Nie bądźcie urażeni tym, że odpowiadam tylko jednym nieuporządkowanym listem na pięć lub sześć błogosławionych listów, jakie wysłaliście do mnie.
Po pierwsze: Odnośnie do listu napisanego przez Halila Ibrahima, choć nasza metoda wymaga ode mnie, abym odrzucił go z powodu nadzwyczajnych zalet, jakie przypisuje on mojej osobie, dwa znaczące przykłady tałafuq sprawiły, że przyjąłem go i dołączyłem do Listów Dodatkowych. Niemniej jednak, skreśliłem niektóre fragmenty odnoszące się do mnie, zaś w kilku przypadkach zastąpiłem (moje imię - uz. red. pol.) słowami "Traktaty Światła", w ten sposób odpowiadając na pytania.
Pierwszy przykład tałafuq miał miejsce tego samego dnia, którego tutejszy porucznik bezprawnie obraził mnie i zdradził na pięć sposobów, aby zaszkodzić uwadze, jaką poświęca mi społeczeństwo. Zaprawdę, dokładnie w tej samej chwili, aby efekt tej zdrady został zmniejszony do zera, jeden z naszych braci, należący do filarów Ruchu Światła - który w oczach ludzi prawdy ma znaczenie po stokroć większe niż tamten porucznik - napisał ów nowy list, wyrażając swój szacunek w sposób po stokroć większy od moich rzeczywistych zasług. Ponadto pod listem za zgodność podpisali się czterej inni ważni uczniowie spośród filarów Ruchu Światła. Zatem przez wzgląd na ów przykład tałafuq po wprowadzeniu poprawek do owego pochwalnego listu przyjąłem go, choć jest sprzeczny z naszą metodą, dołączyłem go do Listów Dodatkowych, a także wysłałem wam jego brudnopis.
Drugi przykład tałafuq: Nocą myślałem o tych, którzy spisywali Laskę Mojżesza (tur. Asay-i Musa) i przejrzałem listy, aby sprawdzić, czy jest w nich jakakolwiek wzmianka o tych uczniach. Martwiło mnie to, że mogą oni upaść na duchu z powodu nadzwyczaj srogiej zimy, a także naprzykrzających mi się od czasu do czasu hipokrytów (ar. munafiqun). Poczułem, że koniecznym jest ofiarowanie im zachęcającego chlaśnięcia batem. Starałem się znaleźć coś, co zachęciłoby ich w ten sam sposób, w jaki dwa poematy napisane przez Hasana Feyziego i Halila Ibrahima skłoniły każdego do entuzjastycznego spisywania Traktatów. Wtedy, owego ranka, nagle otrzymałem ten list, który odnosi się do mojej śmierci. Ta perspektywa w jasny sposób przeraziła uczniów oraz sprawiła, że zwiększyły się ich wysiłki, a także prędkość spisywania. Powiedziałem: "Wierność Halila Ibrahima osiągnęła poziom cudotwórstwa (tur. keramat)".
Po drugie: List napisany przez Feyziego i Emina usunął wiele mych niepokojów. Tak, wierność, służba i prawo do Traktatów Światła, jakie ukazują ci dwaj nasi bracia, są wielce znaczące. Zapłakałem łzami radości, kiedy usłyszałem, że moi bracia tacy jak Hilmi, Sadiq, Ihsan - który w ciągu dziewięciu miesięcy wykonał wartościową służbę równą tej, jaką można wykonać przez dziewięć lat - stary Tahsin, znany jako Beskardes - który swym piórem oddał wielkie usługi Traktatom Światła - i inni z obszaru, na który wskazuje list Feyziego i Emina, a z którym jestem blisko związany, trwają w służbie Światłu.
Jednak Abdulmecid, który w pełni jest moim bratem, martwi się o mnie i stara się pozyskać informacje dotyczące mojego stanu od tutejszego muftiego, którego nawet nie widziałem. Od tej pory Abdulmecid może być uważany za trzeciego obok Feyziego i Emina. Powinni oni przesłać również do niego listy, jakie otrzymali od wojowników Światła z Safranbolu.
Powinni również napisać do niego w mym imieniu, by mu rzec: "Jak byłeś wiodącym uczniem starego Saida, tak jesteś również uczniem nowego Saida, który stoi w pierwszym szeregu wraz z Hulusim".
Ponadto, kiedy słyszy on złe wieści na mój temat, które go martwią, powinien być jak mój ojciec Mirza, nie zaś jak moja matka Nuriye (oby Bóg zmiłował się nad nimi obojgiem). W dawnych dniach mój ojciec i matka otrzymywali dziwne wiadomości o mym ówczesnym życiu wędrowca. Przekazywano im złe wieści takie jak: "Wasz syn zmarł lub został zastrzelony, lub też wtrącono go do więzienia", które mój ojciec przyjmował z zadowoleniem i uśmiechem, mówiąc: «Oto, czego zechciał Bóg (ar. ma sza'a-llah)! Każdy mówi o moim synu; musiał on zatem otrzymać ważne zadanie lub też dokonał jakiegoś mężnego czynu». W przeciwieństwie do jego radości, moja matka gorzko płakała. Później czas dowiódł tego, że mój ojciec wiele razy miał rację.
Po trzecie: Otrzymałem listy napisane przez Abdullaha Cavusa, który jest wytrwałym i wielce oddanym spadkobiercą Lutfu, a także przez Mustafę, który jest uczniem i spadkobiercą zmarłego Hafiza Alego z Islamkoy. Przyjąłem je w imieniu wszystkich wojowników z grupy "Światło". Składam niekończące się podziękowania Wszechmocnemu i Najbardziej Miłosiernemu z miłosiernych (ar. Arhamar Rahimin) za to, że uczynił On ich wioski Szkołami Światła (ar. Madrasa Nurija), tak jak miejscowości Sav i Kuleonu.
Moi drodzy, wierni bracia!
Na liczne listy, które do mnie wysłaliście, tym razem odpowiem tylko jednym listem, a to z powodu choroby, na którą cierpię.
Po pierwsze: Husrev, ów wojownik Traktatów Światła, wyraził swoje szczere i żarliwe pragnienie tego, by umrzeć za mnie i wziąć brzemię mojej choroby na swoje barki. Oto, co na to powiem: Teraz jest czas rozpowszechniania Traktatów Światła, nie zaś spisywania nowych dzieł. Jak twój charakter pisma jest lepszy i bardziej korzystny dla owego rozpowszechniania od mojego, tak w tym samym stopniu twoje życie przynosi służbie Światła większą korzyść niż moje życie, pełne niedoli. Gdybym tylko był w stanie tak uczynić, z przyjemnością oddałbym ci własne życie i zdrowie.
Po drugie: Hasan Feyzi, który jest całkowitym spadkobiercą zmarłego męczennika (ar. szahid) Hafiza Alego, napisał olśniewającą kasydę oraz czwarty już poemat w imieniu Denizli i naszych żarliwych braci z tego regionu. Czytam je i wiem, że uczniowie czynnie działający na rzecz Światła są remedium zarówno na truciznę, jak i na nadzwyczaj ciężką chorobę, jaka przysparza mi cierpień. Nieskończone dzięki niechaj będą Wszechmocnemu i Najbardziej Miłosiernemu z miłosiernych (ar. Arhamar Rahimin) za to, że uczynił on Denizli drugą Ispartą i większym Islamkoy.
Tak, ów uczciwy sędzia Muharrem, Feyzi oraz Hafiz Mustafa w ciągu roku lub dwóch wykonali służbę Światłu równą tej, jaką można wykonać przez dwadzieścia lat, i sprawili oni, że uczniowie Światła są im wdzięczni na wieki. Niech Wszechmocny Bóg będzie rad na wieki z nich oraz z tych, którzy wspierają ich w służbie Światła, amen!
Po trzecie: Serdeczny i poruszający list kondolencyjny napisany w imieniu Szkoły Światła (ar. Madrasa Nurija) przez Marangoza Ahmeda, który należy do wojowników Szkoły Światła i jest całkowitym spadkobiercą Marangoza Mustafy Cavusa z Barli oraz Hafiza Mehmeda, sprawił, że zapłakałem z radości.
Oto, co powiem: Jako że w owej błogosławionej medresie istnieje wielu starszych i młodszych Saidów, nie będzie miało żadnego znaczenia, jeśli zabraknie starego i słabego Saida, który dopełnił swego obowiązku. Jako że jesteśmy zjednoczeni w życiu wiecznym, zatem nawet jeśli tutaj (tj. na tym świecie - uz. red. tur.) doznamy czasowej rozłąki, nie powinno to was smucić.
Po czwarte: M.H.R.M., który przysłużył się prawdziwej sprawiedliwości i uwolnieniu Traktatów Światła najbardziej zaraz po uczciwym sędzi, został włączony do moich suplikacji (ar. du'a) pośród najbardziej szczerych uczniów, a także jest wspominany przez należny mu tytuł razem z moim bratem w całej pełni i pierwszym uczniem, Mułłą Mehmedem. Obaj mają udział w mych duchowych zyskach.
Po piąte: Z powodu spisania przeze mnie ostatniej woli również Sabri z Konyi napisał zwięzły, lecz bardzo piękny poemat - w stylu Halila Ibrahima i Hasana Feyziego - w którym przypisuje swemu Nauczycielowi zbyt wiele cnót. Poprzez olśniewające zwierciadło jego korzystnych myśli nadał on swemu bezradnemu bratu nadzwyczajne znaczenie. Pisał również o uczonych, którzy ukazali wielkie starania w ich pracy na rzecz Światła.
Oto, co powiem: Człowiekiem, którego nazywa on Nauczycielem, a któremu przypisuje wielkie zalety, może być jedynie zbiorowa osobowość duchowa Traktatów Światła. Przyjmę ten poemat w jej imieniu, dołączę go do Listów Dodatkowych, a jego kopia, którą posiadam, zostanie do was wysłana.
Nie martwcie się, mój stan w chorobie poprawia się z dnia na dzień.
Dołączony do tego listu był również szczery, lecz osobliwy list napisany przez jednego z naszych braci, Mustafę z Isparty. Nie jestem pewien, który to Mustafa. Przesyłam pozdrowienie pokoju także i jemu. Jego osobliwy sen przynosi dobrą nowinę, lecz na razie nie potrafię go zinterpretować.
Przesyłam moje pozdrowienie pokoju wraz z modlitwą (ar. du'a) wszystkim naszym braciom i siostrom, my zaś prosimy o ich przyjmowane przez Boga suplikacje (ar. du'a).
Po dodaniu kilku słów do pięknego poematu Hasana Feyziego włączyliśmy go do Listów Dodatkowych, a jego kopię wysłaliśmy także i do was.
Wielce mi drodzy, wielce wierni i oddani bracia! Moi godni zaufania i szczerzy spadkobiercy przez wzgląd na Traktaty Światła!
Otrzymałem napomnienie, aby podzielić się z wami oczywistym cudem (tur. keramat) Światła, który jest zarówno głębokim, jak i potężnym przykładem tałafuq, a także świadectwem wierności uczniów. Było, jak następuje:
W tej samej chwili, kiedy spisałem moją ostatnią wolę, potajemni hipokryci (ar. munafiqun) sprawili, że policja zakazała odwiedzania
mnie mym wybranym uczniom, którzy mi usługiwali, a równocześnie skorzystała z okazji, aby wysłać do mnie kogoś, kogo nie znałem, a kto podał mi truciznę bardziej toksyczną niż dziewięć trucizn (jakie podano mi wcześniej - uz. red. tur.).
W tym samym czasie Hodża Hasmet z Tunezji - który należy do naszych braci w nauce, a minionego roku przybył, aby mnie odwiedzić, lecz powrócił, nie zobaczywszy się ze mną - przysłał tutaj z Yozgat następującą notkę: «(Słyszeliśmy, że - uz. red. tur.) Said odszedł. Traktaty Światła potrzebują ochrony, zatem możemy wydrukować je w bliskiej przyszłości».
Ponadto w tym samym czasie olśniewający list napisany przez Halila Ibrahima, traktujący o mojej śmierci, a napisany w formie wzruszającej pochwały, sprawił, że tutejsi uczniowie zapłakali.
Ponadto jeden lub dwa listy napisane przez Husreva, które otrzymałem mniej więcej w tym samym czasie, w niezwykły sposób wzmiankowały o mojej śmierci, wskazując na nią poprzez odniesienia do tego, jakoby miało pozostać mi tylko kilka dni życia, co nieco mnie zasmuciło. Zacząłem martwić się, że zbliża się mój czas odejścia.
Ponadto mniej więcej w tym samym czasie, kiedy byłem głęboko zatroskany o mój obowiązek w tym życiu doczesnym; kiedy zastanawiałem się nad tym, czy w tych straszliwych czasach uczniowie po mym odejściu będą kontynuować wykonywanie tego obowiązku w moim imieniu, nagle, poza wszelkim spodziewaniem, Denizli, Milas, Isparta i Inebolu wyraziły swe zaangażowanie, a ich mocne przylgnięcie (do Traktatów Światła - uz. red. pol.) i wsparcie sprawiły, że wykonywaniu tego obowiązku oddało się jeszcze więcej ludzi, także nauczycieli i uczonych. Całkowicie mnie to zaskoczyło.
Podsumowując: Ten przykłady tałafuq na pięć sposobów są jasnym cudem (tur. keramat) Światła.
Chwała niech będzie Bogu, oto dar od mego Pana!
Moi bracia!
Nie martwcie się, suplikacje Wielka Tarcza (ar. Dżałszan al-Kabir) i Ałrad al-Bahaijja raz jeszcze przezwyciężyły niebezpieczeństwo tej śmiertelnej trucizny. Niebezpieczeństwo minęło, lecz choroba trwa.
Przesyłam moje pozdrowienie pokoju wszystkim braciom i modlę się o ich dobre samopoczucie, a także oczekuję na ich nadzwyczaj przyjmowane przez Boga suplikacje (ar. du'a). Słysząc wiadomości o tym, że w Inebolu i jego okolicach wiele kobiet i wiele małych dzieci rozpoczęło spisywanie Traktatów Światła, zaś wiele spośród niewinnych dzieci pobiera lekcje Koranu, winszuję im wszystkim całym moim jestestwem.
Moi bracia!
Nie smućcie się ani nie martwcie. Jednakże możecie dopomóc mi poprzez wasze suplikacje (ar. du'a), ponieważ przez ostatnie kilka dni odczuwam silny ból w lewym ręku, co przyczynia mi wiele żalu nocą. Jako że nikomu nie pozwalam na pozostawanie ze mną, jedynie z dużym trudem mogę zadbać o moje podstawowe potrzeby, nie wychodząc z pokoju. Mniemam, iż jest to symptom chronicznego bólu barku, jaki odczuwałem od dawna, klimatu, który poprzez chłód zimy źle wpływa na moje usposobienie,a także podejrzeń, prześladowań i duchowych zim (będących wynikiem działań - uz. red. pol.) tych niesprawiedliwych ludzi, którzy działają mi na nerwy. Cierpię ból tak wielki, jak gdybym został dotknięty częściowym paraliżem. Jednakże - li-llahi l-hamd - wasze przyjmowane przez Boga suplikacje (ar. du'a) sprawiły, że również to niebezpieczeństwo przybrało lżejszą formę. In sza'a-llah, ono również przeminie i pozostawi po sobie wiele nagród oraz korzyści.
Bracia! Zgodnie z tym, co napisał Salahaddin, zbiór Laska Mojżesza (tur. Asay-i Musa) nadal działa na tamtym obszarze i dokonuje dalszych podbojów. Oznacza to, iż wciąż wykonuje on tam ów bardzo ważny obowiązek Światła. Al-hamdu li-llah po sto tysięcy razy, a po stokroć mówię: "Oto, czego zechciał Bóg! Niech Bóg pobłogosławi!" (ar. ma sza'a-llah, baraka-llah) tym, którzy spisują ów zbiór.
Moi drodzy, wierni bracia!
Po pierwsze: Niekończące się dzięki niech będą Bogu Jedynemu za to, że oddanie wojowników spośród uczniów Światła, wciąż niezachwianie pracujących w tak trudnych warunkach, udowodnia, że Isparta zacznie - i już zaczęła - stawać się w zupełności uczelnią Medresetu'z-Zehra i Uniwersytetem Al-Azhar. Wiedza o tym, że z takim zapałem pracują oni dla swej religii, dla Koranu i dla Traktatów Światła; że wiele dzieci staje się uczniami Światła dzięki wysiłkom Alich z Alikoy; że wszyscy młodzi z innej wioski pracują wieczorami dla Koranu; że meczety są wypełnione przez zgromadzenia wiernych - zmniejsza do zera wszystkie kłopoty, z powodu których cierpią uczniowie Światła.
Po drugie: Ów czwarty poemat napisany przez Halila Ibrahima, do którego należą zdumiewająca wierność i więź (łącząca go z Traktatami Światła - uz. red. pol.), przedstawia mą służbę Światłu w sposób dalece przekraczający moje rzeczywiste zasługi. Choć jest on pięknie napisany, to jako że wskazuje bardziej na moją osobę niż na Traktaty Światła, na razie go nie wysyłam; zostanie on wysłany po wprowadzeniu do niego poprawek. Przesyłamy nasze pozdrowienie pokoju Halilowi i jego towarzyszom.
Po trzecie: Nie martwcie się z powodu prób zamordowania mnie; raczej powinniście czuć się do pewnego stopnia zadowoleni z tego, że ich ataki i męczarnie są wymierzone w moją znikomą osobę, która już w zupełności ukończyła swój obowiązek, nie zaś w Traktaty Światła i ich uczniów. W ostatnich dniach tutejsi starsi urzędnicy jawnie i bez żadnych skrupułów oznajmili pewnym ludziom: "Musimy odebrać Saidowi życie". Moi potajemni wrogowie wykorzystali zatem idee takich urzędników, a po odstraszeniu ode mnie mych zaufanych uczniów, którzy mi służyli, skorzystali z okazji, aby mnie otruć. Dzięki takim urzędnikom rosną oni w siłę. Jednakże ochrona i łaska Boga sprawiły, iż owe próby zamordowania mnie spełzły na niczym. In sza'a-llah, łaska Boga zawsze nas ochroni i nadal będzie udaremniać wszystkie ich spiski.