Kiedy pierwszy raz Pana zobaczyłem, wydał mi się Pan uczciwym i sprawiedliwym człowiekiem, a z tego powodu objaśnię prawdę, która dotyczy Pana bardziej niż kogokolwiek innego. Panu pozostawiam poinformowanie odnośnych władz, stosownie do Pana obowiązku. Owa prawda jest następująca:
Stan, któremu obecnie podlegam, nie ma precedensu w historii. Jestem przetrzymywany w całkowitym odosobnieniu i zabroniono mi kontaktowania się z kimkolwiek, nawet z ludźmi uczęszczającymi do meczetu. Kiedy cierpiałem z powodu starości, choroby i ubóstwa, memu sercu nagle przyszło na myśl, co następuje:
Jako że ja również jestem dzieckiem tego narodu, mym wrodzonym obowiązkiem jest służenie jego szczęśliwości. Nie posiadam nic
materialnego, co mógłbym wnieść jako swój wkład, jednakże upoważniłem niektórych spośród moich braci do wydrukowania w nowym alfabecie moich dzieł takich jak Owoce wiary i Hudżdżat al-Baligha, które zaczerpnąłem z Koranu.
Po blisko dwuletnim dochodzeniu zarówno władze z Ankary, jak i powołana przez nie komisja rzeczoznawców, a także sąd w Denizli, uznały, iż te traktaty nie dopuściły się żadnego przestępstwa podlegającego oskarżeniu publicznemu, a następnie zwróciły nam owe dzieła. Wysłałem nawet do nich list z odpowiedzią, aby te traktaty mogły zostać sprawdzone pod kątem ocenzurowania ich, a następnie ukazane dziennikarzom największych gazet, aby ci mogli je wydrukować. Ponadto częścią oficjalnego procesu byłoby wysłanie owych ksiąg do dwunastu ministerstw po tym, jak zostałyby one wydrukowane. Później do zakończenia owych dzieł można by było dołączyć również Traktat o szczerości intencji oraz Traktat o oszczędności, aby zostały one wydrukowane w nowym alfabecie.
Daję Panu niezachwianą nowinę o tym, że moim celem w wydrukowaniu owych dzieł są ochrona tego błogosławionego narodu i kraju przed materialną i duchową anarchią; zapewnienie duchowego wsparcia dla utrzymania porządku publicznego i dyscypliny; wzniesienie duchowej bariery przeciwko zagranicznemu prądowi, który wprawia w ruch anarchię; wykorzenienie obiekcji i krytyki podnoszonych przez świat islamu (wobec tego narodu - uz. red. tur.) i praca nad przywróceniem miłości i braterstwa, jakie świat islamu żywił wobec tego narodu uprzednio.
Jednakże niestety, choć nie jestem zaangażowany w sprawy tego świata ani nie spotykam się z ludźmi u władzy; choć nie jestem poinformowany o stanie tego świata; choć jestem poddany nieszczęściu niesprawiedliwego traktowania, pewni ludzie żywiący wrogość wobec mnie uznali to za okazję do zaszczepienia podejrzeń wśród policji i sądownictwa.
Na przykład: Przez osobliwy zbieg okoliczności usłyszałem o tym, że cztery z moich traktatów wraz z listami, jakie napisałem przez ostatnie dwa lata, były przetrzymywane przez prowadzących dochodzenie urzędników. Dwoma z tych traktatów były kopie Traktatu o szczerości intencji. Choć są one do pewnego stopnia poufne, po ich przejrzeniu, które zostało już przeprowadzone, zarówno sąd, jak i komisja rzeczoznawców z Ankary doszły do wniosku, że owe traktaty są nieszkodliwe i postanowiły, że dzieła te zostaną nam zwrócone.
Również Traktat o oszczędności, który został wysłany do Stambułu, aby mógł przejść przez cenzurę, ma w tej epoce kluczowe znaczenie dla każdego.
Przez pomyłkę wraz z innymi dziełami wysłano również Cuda Imama 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad), będące Błyskiem Osiemnastym. Nie mówiąc już o tym, by ów traktat miał zostać wydrukowany, zezwoliłem na to, by czytali go jedynie moi najbliżsi przyjaciele. To dzieło nie wskazuje na ten świat. Ponadto komisja rzeczoznawców oraz sąd zbadały je i zwróciły nam. Co więcej, owo dzieło zostało spisane ponad dziesięć lat temu w więzieniu Eskisehir, kiedy moje serce otrzymało duchową dobrą nowinę, a ja sam potrzebowałem pocieszenia w czasie największej niedoli.
Jednakże miast drukować i rozpowszechniać wraz z wymienionymi traktatami kopie moich listów, napisanych przez ostatnie dwa lata czy nawet cztery lub pięć lat, owe listy zostały jedynie wysłane w załączeniu, aby przeczytał je jeden lub dwaj spośród mych zaufanych ludzi. Powodem, dla którego układam owe listy, jest pociecha w trudnościach, jakich doświadczają ci, którzy zostali uwięzieni z mojej przyczyny, a którzy przez ostatnie dwadzieścia lat służyli interesom tego kraju i tego narodu. Można wśród nich znaleźć również niektóre z rozmów, w jakich zwracam się do Pana i do władz w Ankarze.
Zatem traktaty i listy, które zostały skonfiskowane przez śledczych, są właśnie takiej natury, zaś ja z wyprzedzeniem informuję Pana o tym, że zostaną one Panu przedstawione, lub też już to się stało. Mam nadzieję, że Pańskie oddanie i powaga Pańskiego stanowiska nie otworzą drogi dla bezprawnego traktowania mnie, opartego na podejrzeniach, a także, że nie nałoży się na mnie nic prócz ciężkiej niedoli, jaką obecnie cierpię na pięć lub sześć sposobów.
(Jest to część listu napisanego przez uczniów Traktatów Światła, którzy byli świadkami wydarzeń w Stambule.)
Moi drodzy bracia!
Wszelka chwała i wszelka wdzięczność należą się tylko Jemu!
Oto wczoraj w Stambule duchowe podboje Światła ukazały się w całej swej potędze i wspaniałości. Zostały zniszczone jedna lub dwie drukarnie stowarzyszenia planującego zasadzenie na świecie, a szczególnie w świecie islamu, ziaren całkowitej niewiary. Owe ośrodki, które propagowały ich
idee oraz ich bezbożną działalność, padły ofiarą wyrażonych przez słowa, czyny i działania protestów tych samych młodych ludzi, których owo stowarzyszenie - jak twierdziło - miało uczynić ateistami i komunistami. Ci młodzi ludzi przeklęli ich słowami: "Śmierć komunizmowi!". Stowarzyszenie poniosło straty materialne w tysiącach lir oraz straty duchowe równe milionom lir.
Jeśli zaś chodzi o tych z nas, którzy zostali zasmuceni, to zbiorowa osobowość duchowa, z którą połączone są serca, mówi do nas:
"O, uczniowie Światła! Niech nie zasmuca was w tym czasie brak środków materialnych. Podboje Światła trwają i rozprzestrzeniają się na coraz szersze sfery, a Traktaty odnoszą powszechne zwycięstwa". I tak dalej; owo nawoływanie trwa.
Moi drodzy, wierni bracia!
Podzielę się z wami znaczącym i osobliwym wydarzeniem, które dotyczy uczniów Traktatów Światła, a odnosi się do Traktatów Światła, do cudu (tur. keramat) Największego Znaku (tur. Ayet'ul Kubra), a także ma związek z zamiarami wtrącenia się w nasze sprawy żywionymi przez ahl ad-dunja. Naprzeciwko miejsca, w którym obecnie jestem przetrzymywany, stoi budynek, który dawniej był siedzibą rady miasta. W najzimniejszej godzinie nocy ratusz stanął w ogniu i w ciągu trzech godzin spłonął do szczętu w straszliwym, bezprecedensowym, piekielnym pożarze. W sąsiedztwie ratusza znajdował się duży sklep jednego z ciężko pracujących uczniów Traktatów Światła oraz jego dwóch braci, w którym złożono większość kapitału niewinnego Ceylana. Kiedy ów wielki ogień zbliżał się do sklepu i był oddalony od niego o dwa inne sklepy, bezradny Ceylan przybiegł i powiedział: "Nasz sklep płonie, to nas zrujnuje!".
W sklepie trzymał on niektóre z wydrukowanych kopii Największego Znaku (tur. Ayet'ul Kubra); wcześniej prosiłem go, aby przyniósł je do mnie, lecz nigdy tego nie uczynił. Oznacza to, że musiały one tam pozostać, aby ugasić ów pożar. Uczyniłem zatem Traktaty Światła oraz Największy Znak orędownikami i powiedziałem: "O, Panie, ocal ich!".
W ciągu trzech godzin ów pożar obrócił w ruinę cały budynek ratusza, zaś sklepy przylegające do niego i stojące za nim całkowicie spłonęły i zostały zniszczone. Jedynie sklep, w którym znajdowały się Traktaty Światła i kopie Największego Znaku, jak również znajdujący się pod nim sklep innego ucznia, nie zostały dotknięte pożarem w żaden sposób. Jedynie okna tego sklepu zostały wybite przez gapiów, którzy spieszyli, by ocalić choć część jego zawartości. Gdyby nie wtrącili się, sklep nie poniósłby absolutnie żadnej szkody.
Zatem jak pożar sklepu z dywanami w Isparcie, a także straszliwy pożar, który jednak nie spalił dwóch sąsiednich domów należących do rodzeństwa, jakie znalazło w swych domach miejsce dla Traktatów Światła, były wynikiem cudu (tur. keramat) Traktatów Światła, tak i w Kastamonu - podobnie jak w przypadku pożaru w Emirdag - straszliwy pożar budynku sąsiadującego z tym, w którym mieszkałem, w niezwykły sposób nie wyrządził żadnej szkody sąsiedniemu domowi jednego z uczniów Traktatów Światła, Hafiza Ahmeda, zaś jego siostra ocaliła przed owym pożarem życie, diamenty i złoto, skacząc w cudowny sposób z trzeciego piętra, co miało miejsce dzięki błogosławieństwu (ar. baraka) Traktatów Światła. W ten sam sposób czterej spośród najbardziej ciężko pracujących uczniów Traktatów Światła - a trzej spośród nich pochodzili z rodziny Caliskan - uratowali się z owego straszliwego pożaru, co było cudem Traktatów Światła i Największego Znaku (tur. Ayet'ul Kubra). Takie jest silne przekonanie, do którego doszedłem zarówno ja sam, jak i oni, a także reszta naszych braci. Gdyby wówczas wiał choćby najlżejszy wiaterek, co często się tu zdarza, pożar spaliłby większość sklepów w tym kompleksie. Zaprawdę, ze sklepu odległego o piętnaście sklepów od tego, w którym przetrzymywany był Największy Znak, zabrano towary, aby je ocalić.
Zebraliśmy pewne znaki tego, że teraz, kiedy nasi wrogowie położyli ręce na niektórych z moich listów, wokół centrum, jakim są Sandikli, Afyon i Kutahya, może być w toku atak wymierzony w Traktaty Światła oraz we mnie samego. Cios został zadany poprzez wydarzenie w Stambule wraz z dwoma wcześniejszymi wydarzeniami. Tym razem ów cios został im wymierzony jako kara za ich zamiar wtrącenia się do moich spraw, co - in sza'a-llah - sprawiło, iż porzucili oni ów zamiar, a także przeraziło ich i zmusiło do milczenia.
Moi bracia!
Wasza inteligencja oraz podjęte przez was środki ostrożności sprawiają, że nie ma żadnej potrzeby, abym udzielał wam rad dotyczących wzajemnej
współpracy. Jednakże niedawno poczułem, że dla zaszkodzenia waszej współpracy wrogowie szerzyli negatywne myśli, abyście zaczęli oskarżać jeden drugiego. Mogli oni powiedzieć takie rzeczy, jak: "Ten-a-ten uczeń może być naszym szpiegiem", aby wywołać podziały między wami.
Bądźcie bardzo ostrożni, a nawet jeśli sami tego doświadczyliście, nie zawstydzajcie takich ludzi. Odpowiadajcie na zło dobrymi uczynkami, jednak bądźcie nadzwyczaj ostrożni i nie wyjawiajcie żadnych tajemnic. Taki czy inaczej nie mamy żadnych tajemnic, lecz jest wielu ludzi sceptycznych. Gdyby odkryto, że jeden z uczniów szpiegował dla naszych wrogów, pracujcie nad tym, by zmienić go na lepsze, lecz nie zawstydzajcie go.
Wasza współpraca, szczególnie w szkole (ar. madrasa) w Isparcie, w zupełności sprawia, że Traktaty Światła, ich uczniowie i ten naród są z was dumni. Wasza współpraca, wasz entuzjazm i wasze wysiłki w znaczący sposób służą staraniom na rzecz Traktatów Światła ukazywanym przez innych ludzi. Niechaj Wszechmocny Bóg zachowa was w owej służbie wierze przez cały czas i niechaj ześle wam sukces, amen, amen!
Przesyłamy pozdrowienia pokoju wraz z modlitwą (ar. du'a) każdemu uczniowi z owych grup i uprzejmie prosimy o ich modlitwę.
Jesteśmy w zupełności przekonani co do tego, że w temacie pożaru nasz Nauczyciel napisał prawdę. Widzieliśmy to na własne oczy.
Mój drogi bracie!
Widziałem twoje piękne listy. Jednakże niektórzy dziennikarze i ludzie mający obowiązki (wobec państwa - uz. red. pol.) nie potrafią w zupełności docenić prawdy. Ponadto Traktaty Światła nie żebrzą, lecz są tymi, których powinno się prosić i błagać, a jedynie po docenieniu ich wartości oraz poszukiwaniu ich z zainteresowaniem zaakceptują pomoc.
Ponadto sądzę, iż nie jest to właściwy czas, aby zwracać uwagę na uczniów Traktatów Światła. Jednak ten twój brat - który przez siedem lat nie spojrzał na wojnę światową, a przez dwadzieścia pięć lat nie przeczytał żadnej gazety ani nie słuchał tego, co napisano w gazetach - nie jest kimś, z kim powinieneś naradzać się w tej kwestii. Ludzie, którzy rzeczywiście mogą wyrazić opinię w tym temacie, to ty sam, wybrani uczniowie Traktatów Światła oraz dociekliwi ludzie, którzy je rozpowszechniają; poprzez naradę (ar. maszłara), szczególnie z uczniami z Isparty, podejmiecie najbardziej właściwe działania, jakie będą niezbędne. Spisaliśmy twój piękny list i dołączyliśmy go do Listów Dodatkowych.
Feyzi i Emin zajmują ważną pozycję w owych Listach Dodatkowych; zastanawiam się, jak się mają? Czy są oni w stanie osiągnąć stan, jakiego wymaga owa ważna pozycja? Czy istnieje cokolwiek, co ich denerwuje? Ponadto jak mają się Sadik z Taskopru, Hilmi oraz Ihsan, którzy szczerze, z męstwem i samopoświęceniem pracowali dla mej wygody, kiedy przebywałem w więzieniu, a jestem im tak zobowiązany, jak gdyby służyli mi przez dekadę? Ponadto nie jestem w stanie zapomnieć o mych braciach z tamtych okolic, w szczególności z Inebolu. Powiedz im, aby nie martwili się o mnie. W odpowiedzi na zastój, jakiego - niekiedy nieregularnie - doznają Traktaty Światła na pewnych obszarach, ich podboje dokonywane za zasłoną są nadzwyczaj skuteczne i znaczące. Nie ma powodów do bycia niezdecydowanym; wraz z praktykowaniem ostrożności powinni oni nie ustawać w staraniach, być silnymi oraz kontynuować spisywanie Traktatów Światła.
Przesyłamy każdemu tysiące pozdrowień pokoju wraz z modlitwą (ar. du'a).
Moi drodzy, wierni bracia!
Po pierwsze: Przesyłamy wam wszystkim powinszowania z okazji rozpoczęcia służby Lasce Mojżesza (tur. Asay-i Musa), która jest najpierwszym obowiązkiem Światła, a także z racji tego, że widzimy, jak wasza Isparta rozwija się w praktykowaniu islamu oraz jego moralności, nie wycofując się.
Po drugie: Hasan Feyzi, który jest Husrevem z Denizli, napisał poetycki fragment mówiący o opisywaniu przez Traktaty Światła prawd
Koranu i tajemnicy wiary (ar. iman), a także o świetle Ahmada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), które jest początkiem, fundamentem i źródłem Traktatów Światła, zaś w owym fragmencie zawarta jest całkowita szczerość intencji (ar. ichlas) oraz silne przekonanie w temacie wiary. Choć w przeszłości był on uczonym, który nie dawał się łatwo przekonać i nie odstępował od swego zdania bez wyraźnego świadectwa, szczególnie jako nauczyciel, to jednak w jego liście, napisanym w imieniu jego samego oraz zbiorowej osobowości duchowej jego przyjaciół, odmalowuje on prawdę Traktatów Światła z tak nadzwyczajną doskonałością i szczerością, że uznaliśmy za właściwe dołączenie tego listu do ostatniej części zakończenia Pieczęci zatwierdzającej to, co niewidzialne, po listach stanowiących Dopisek, jak również do Listów Dodatkowych. Dzięki temu samemu światłu zapragnęliśmy dołączyć do zakończenia Pieczęci zatwierdzającej to, co niewidzialne ostatni list opisujący Traktaty Światła napisany przez Halila Ibrahima, i tak uczyniliśmy. Z racji potężnego i szczerego przekonania o jego prawdomówności można uważać, iż ów list jest wskazówką i znakiem tego samego rodzaju, co domyślne wskazówki zawarte w Pieczęci zatwierdzającej to, co niewidzialne.
Po trzecie: Przesyłamy wiele pozdrowień pokoju oraz powinszowań wszystkim tym, do których w swoim liście odnosi się Hasan Feyzi. Jak ich więzienie stało się Szkołą Światła (ar. Madrasa Nurija), tak prowincja Denizli in sza'a-llah stanie się swego rodzaju uczelnią Medresetu'z-Zehra. Podarunki, jakie nam wysłali, uczyniły dumnymi wielu tutejszych ludzi, a także pracowały na rzecz wybawienia Światła od tyranii, jak gdyby owe podarki zostały sprezentowane każdemu uczniowi Światła. Ten dar błogosławieństwa (ar. baraka) Światła jest memento tych wszystkich, którzy są im wdzięczni - a ludzie ci już uczciwie i po stokroć odpłacili Traktatom Światła.
Po czwarte: Oto dwa stany, które potwierdzają wskazówkę spośród tego, co niewidzialne, dotyczącą faktu, że spisywanie Traktatów Światła zostanie ukończone w 1364 roku.
Stan pierwszy: Choć przychodzi mi na myśl wiele ważnych punktów, nie czuję się w żaden sposób nakłaniany do tego, aby coś z owych punktów spisywać.
Stan drugi: Chciałbym zaświadczyć, że całe długie życie poświęciłem ochronie, rozpowszechnianiu, przyjęciu i zachowaniu Traktatów Światła. Jednak nieskończone dzięki niechaj będą Wszechmocnemu Bogu za to, że w miejsce bezradnego i starego Saida, obecnie ów obowiązek wykonuje wielu młodych Saidów. Jak Husrevowie, Feyzowie, Ahmedowie,
Mehmedowie, wielu młodych Abdurrahmanów przypominających mego bratanka Abdurrahmana... i tak dalej, dają radość i ulgę Hafizowi Alemu w jego grobie, tak samo dadzą radość mnie samemu, kiedy również zstąpię do grobu.
Przesyłamy pozdrowienie pokoju wraz z modlitwą (ar. du'a) wszystkim mym braciom oraz każdemu z członków grup niewinnych dzieci, ludzi niepiśmiennych oraz sióstr. Dzięki błogosławieństwu (ar. baraka) Traktatów Światła Caliskanowie nie doznali żadnej szkody w wyniku pożaru; oni również przesyłają wyrazy szacunku i pozdrowienia, a także całują wasze dłonie.
Moi drodzy, wierni bracia!
Spiski, które knuto przeciwko mnie przez ostatnie dwa miesiące, obecnie zostały ujawnione. Dzięki ochronie Boga poziom nieszczęścia zmniejszył się dwudziestokrotnie.
W spokojniejszym czasie chodziłem do meczetu. Bez mojej wiedzy uczniowie przygotowali dla mnie małą izdebkę, abym nie zmarzł. Cztery lub pięć dni temu postanowiłem, że nie będę już chodził do meczetu. Policjant kazał rozebrać ów przygotowany dla mnie kącik, a urzędnicy również powiadomili mnie: "Nie będziesz więcej chodził do meczetu". Uczynili zatem górę z kretowiska, dokonując prowokacji. Nie przejmujcie się, ma to jedynie niewielkie znaczenie.
Myślę, że tym, co robią, jest poszukiwanie pretekstów do zdradzenia mnie, aby mogli oni zniszczyć znaczącą a niezasłużoną atencję, jaką cieszę się w każdym miejscu. Myśląc o moich dawnych dniach, przyjęli, iż tego nie wytrzymam. Tymczasem - pod warunkiem, że szkody nie doznają bezpieczeństwo i rozpowszechnianie Traktatów Światła - będę składał podziękowania Bogu, nawet jeśli każdego dnia będę cierpiał z powodu tysiąca zdrad i prześladowań. Jak nie przywiązuję do owego zdarzenia żadnego znaczenia, tak nie zachwiało ono tutejszymi uczniami. Dzięki łasce Boga to wydarzenie, którego nastąpienia spodziewaliśmy się od dawna, wyrządziło nam jedynie niewielką szkodę.
Przesyłamy nasze pozdrowienia pokoju i modlimy się za każdego z naszych braci.
Moi drodzy, wierni bracia!
Cztery strony wskazujące na światło Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i jego towarzyszy (niech Bóg będzie rad z nich wszystkich) są bardzo piękne. W ich zakończeniu, we fragmentach wskazujących na Traktaty Światła, a pośrednio na nas, Hasan Feyzi przesadził w swej korzystnej opinii. Choć w ostatniej części jego kasydy zamierzał on wyrazić prawdę o Traktatach Światła oraz ich zbiorowej osobowości duchowej, wciąż uważam za konieczne wprowadzenie poprawek. Pomimo dodania pewnych słów i zmiany kilku innych, wciąż wzdrygam się na samą myśl o tym, że mój udział miałby być po tysiąckroć większy od mojej rzeczywistej zasługi. Jednak ponieważ owa kasyda zachęca uczniów do działania i sprawia, że dokładają oni starań, decyzję pozostawię wam.
Poprawcie te słowa, które uznacie za właściwe (do tego, by je poprawić - uz. red. pol.), biorąc pod rozwagę sceptycyzm ludzi tego czasu, a także kwestie pokory, szczerości intencji (ar. ichlas) oraz wyrzeczenia się ego, będące tym, czego wymaga nasza metoda. Ów fragment jest ważnym ciosem bata, służącym zachęcie w tych czasach niedbalstwa, i może zostać wysłany do naszych przyjaciół.
Ponadto ten nasz ważny brat, jako dziedzic i spadkobierca zmarłego Hafiza Alego (oby Bóg się nad nim zmiłował) ma nadzwyczajną więź łączącą go z Traktatami Światła oraz wierność wobec nich. Nie powinien on czuć się urażony moimi poprawkami.
Owa kasyda została ułożona dzięki szczeremu przekonaniu, głębokiej wiedzy, a także silnej i lśniącej wierze (ar. iman), przez jednego z wybranych uczniów Światła, Hasana Feyziego, który dawniej był wybitnym nauczycielem; który po raz drugi opisał naturę Traktatów Światła, zaś obecnie, dzięki inspiracji, jaką otrzymał od Pieczęci zatwierdzającej to, co niewidzialne, napisał tę kasydę mówiącą o Traktatach Światła, opisując początek i fundament owego Światła, którymi są światło Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), prawda Koranu oraz tajemnica wiary.
Moi drodzy, wierni bracia!
Otrzymałem silne duchowe ostrzeżenie, abym przypomniał wam o pewnej ważnej kwestii, którą streściłem wam wcześniej. Jest ona następująca:
Naszym potajemnym wrogom, hipokrytom (ar. munafiqun), nie udało się uczynić z sądownictwa, polityki i władz narzędzia służącego ich sprawie ateizmu - a podejmowali oni takie starania aż do tej pory. Porzucili oni ich wcześniejsze plany, które działały na korzyść podbojów Traktatów Światła. Teraz pewne znaki wskazują na to, iż knują oni bardziej fałszywy plan, który zadziwiłby nawet diabła. Najważniejszą zasadą owych planów jest sprawienie, by najbardziej szczerzy i zaangażowani spośród naszych braci poczuli się zalęknieni i stracili wiarę, a jeśli okaże się to możliwe - by porzucili oni Traktaty Światła.
Do osiągnięcia owego celu używają oni tak dziwacznych kłamstw i podstępów, że do odparcia ich potrzebne są stałość, wierność i siła jak ze stali, podobne tym, które posiadają bohaterscy uczniowie z grup "Róża" i "Światło" w Isparcie i okolicach. Niektórzy ludzie ukazują się jako przyjaciele, a jeśli tylko to możliwe, starają się zaszczepić strach i zasiać wątpliwości, robiąc górę z kretowiska. Mówią oni: "Cokolwiek robicie, nie zbliżajcie się do Saida, ponieważ rząd przetrzymuje go pod nadzorem policyjnym!" i starają się sprawić, by słabsi odeszli. Zaprawdę, dla niektórych z młodych uczniów przygotowali dziewczęta, które mają napastować ich i pobudzać ich żądze. Wskazują nawet na moje osobiste błędy i ułomności, by zniechęcić najważniejszych uczniów, aby odsunęli się oni od Traktatów Światła. Ukazując sławne osobistości spośród ludzi innowacji (ar. ahl albid'a), zaś owi sławni ludzie jedynie z pozoru są pobożni, mówią oni: "My również jesteśmy muzułmanami. Religia nie ogranicza się do metody Saida Nursiego". Ci, którzy potajemnie sprzeciwiają się nam, działając w imię anarchii i ateizmu, wykorzystują niektórych łatwowiernych ludzi religii i hodżów. In sza'a-llah, ten ich plan również spełznie na niczym. Powiedzcie takim ludziom:
"Jesteśmy uczniami Światła. Said jest uczniem takim jak my. Genezą, źródłem i fundamentem Traktatów Światła jest Koran. Ukazały one swą wartość i zatriumfowały nad najbardziej zaciekłymi wrogami, choć były celem bezprecedensowych śledztw i pogoni. Jakikolwiek by nie był osobisty stan Saida, który jest tłumaczem Traktatów i jednym z ich sług, nawet jeśli - niech Bóg nas przed tym
uchroni - zwróci się on przeciwko Traktatom Światła, nasza wierność i zaangażowanie nie zachwieją się, in sza'a-llah". Mówiąc to, zamkniecie im drzwi przed nosem.
Jednakże koniecznym jest, by zajmować się Traktatami Światła tak bardzo, jak tylko potraficie - jeśli to możliwe, przez spisywanie ich, by unikać przywiązywania jakiejkolwiek wagi do wyolbrzymionej propagandy, a także, aby praktykować całkowitą ostrożność, tak jak wcześniej.
Przekazujemy pozdrowienie pokoju każdemu z naszych braci i modlimy się za nich.
Nasi wrogowie starają się wyrządzić szkodę braterstwu i patriotyzmowi, a także zniszczyć uwagę świata islamu, która jest największą siłą ludzi tego narodu. Ci, którzy pragną zaszczepić całkowity ateizm, wprowadzili rząd w błąd, czyniąc politykę narzędziem ateizmu, a także już dwa razy zdezorientowali sądownictwo, mówiąc: "Uczniowie Światła wykorzystują religię jako narzędzie polityki, przez co istnieje ryzyko wyrządzenia szkody bezpieczeństwu publicznemu".
Tymczasem Traktaty Światła są materialnym i duchowym błogosławieństwem (ar. baraka) dla tego kraju. Poprzez swą nadzwyczajną służbę osłaniają prawdy, które dotyczą całego świata islamu. Znaki trzydziestu trzech wersetów Koranu, trzy cuda spośród tego, co niewidzialne, dokonane przez Imama 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad), a także pewne wiadomości, przekazane przez tego, który był Wielkim Wspomożeniem, dowodzą przyjęcia przez Boga Traktatów Światła, które nie są w żaden sposób związane z polityką. Poprzez unicestwianie całkowitego ateizmu oraz odpieranie anarchii, która jest jego fundamentem, a także prześladowań będących jego stropem, Traktaty zapewniają bezpieczeństwo publiczne, wolność i sprawiedliwość. Traktaty Światła nie mogą być prześladowane pod pretekstem tego, iż zagrażają one temu krajowi i jego władzom. Nie można dłużej używać tej wymówki dla przekonania kogokolwiek.
Obecnie hipokryci (ar. munafiqun) ponownie - jak uczynili to dwa lata temu w Stambule i w okolicach Denizli - starają się wykorzystać pod płaszczykiem religii łatwowiernych hodżów, ludzi popierających zakazane
innowacje (ar. bid'a) lub egoistów będących na drodze sufich, którzy występują przeciwko Traktatom Światła. In sza'a-llah, nie uda im się to.
Moi bracia!
Teraz jest oczywistym, iż uknuto tajny plan, aby oficjalnie zdradzić mnie i znieważyć, a to dla zniszczenia uwagi, jaką poświęca mi społeczeństwo. Nasi wrogowie potajemnie starają się o to, by zniechęcić i odstraszyć ode mnie wszystkich moich przyjaciół, tymczasem traktat Pieczęć zatwierdzająca to, co niewidzialne (tur. Sikke-i Tasdik-i Ghaybi) całkowicie zniszczył ich propagandę, choć do pewnego stopnia rozdrażnili mnie tym, że atakują mnie jako prywatnego człowieka. Ich postępowanie dotyczy pewnych skłonności, jakie pozostały mi po starym Saidzie. Niemniej jednak, w oczach ludzi prawdy oraz istot duchowych nadzwyczajne zwycięstwa Traktatów Światła spotkały się z najgłębszym szacunkiem oraz litością. Sprawia to, że wszelkie zdrady i zniewagi skierowane przeciwko mojej osobie są tak znikome, jak skrzydełko muchy.
Jeśli chodzi o tych nędzników, którzy mnie zdradzili, to ponieważ zniszczenie szacunku, jakim cieszą się ludzie religii i ludzie nauk religijnych przez wzgląd na swą pobożność, jest zdradą religii, zatem są oni przeklęci w oczach aniołów, istot duchowych, ludzi wiary i ludzi prawdy. Jedyną rzeczą, jaką zyskali, są pochwały, które otrzymali od jednego czy dwóch spośród tysiąca ateistów.
Ci nieszczęśnicy zakładają, iż znieważanie mnie zniszczy wpływ Traktatów Światła. Przypuszczają, że jestem źródłem Traktatów i w swej głupocie przyjmują, że Traktaty Światła znikną, jeśli zostanę zdyskredytowany, zatem kontynuują atakowanie mojej osoby.
Mówię im zatem: O, wy nieszczęśnicy, którzy zdradzacie mnie i znieważacie w imię ateizmu! Przekazuję wam pewną wiadomość o tym, że bardzo niedługo - o ile nie dokonacie skruchy - skończy się wasza pomyślność. Zostaniecie powieszeni na szubienicach śmierci i skazani na wieczną egzekucję, którą wykona kat, jakim jest śmierć. Podczas gdy wasze złe dusze zostaną skazane na uwięzienie w samotności, na was spadną ponadto odraza i przekleństwa ludzi wiary oraz istot duchowych. Jeśli tylko nie dokonacie skruchy, zemszczę się po dwakroć, zatem zamiast odczuwać gniew, współczuję wam.
Co się tyczy Traktatów Światła, to ich wpływ nie może zostać zniszczony ani ograniczony nawet w najdrobniejszym stopniu, szczególnie przez ludzi takich jak wy, którzy nie są warci nawet tyle, ile jest warta zwykła mucha. Jako że setki tysięcy ludzi ocaliły swą wiarę poprzez Traktaty Światła, docenią je oni i umiłują całym swym jestestwem.
Jeśli chodzi o moje osobiste udręki, to przekazuję wam pewną wieść o tym, że w zamian za minutę lub dwie smutku skrzywdzonego człowieka znajduję pocieszenie tak wielkie, że choćby wasze zniewagi i zdrady zwiększyły się po tysiąckroć, jeszcze nie przerwałoby to owej błogości.
Dzięki niekłamanym znakom Traktatów Światła widzimy, że ci, którzy atakują nas w imię ateizmu, spotkają się z konsekwencjami swej zdrady, jakimi są wieczne męczarnie i wieczna egzekucja w miejscu uwięzienia w samotności. Jeśli zaś chodzi o tych uczniów, którzy poprzez Traktaty Światła ocalili swą wiarę, ich udziałem stały się przejawy wiecznego uznania, miłosierdzia i pochwał. Wyraziliśmy owe konsekwencje poprzez tysiące dowodów, które zmusiły do milczenia filozofów.
Co więcej, nowy Said rygorystycznie sprzeciwia się zyskiwaniu uwagi, szacunku, sławy i zaszczytów, i nigdy ich nie przyjmie. Z tego powodu przez minione dwadzieścia lat wybierał on odosobnienie.
Jeśli czynicie to, co czynicie, by zniszczyć jego wpływ, działając w imię bezpieczeństwa publicznego i władz, popełniacie wielki błąd. Jak zostało to ukazane przez nasze uniewinnienie, orzeczone przez trzy sądy w ciągu dwóch lat, w żadnym z moich stu dwudziestu dzieł nie ma niczego, co wskazywałoby na możliwość zamachu stanu lub popełnienia jakiegokolwiek przestępstwa podlegającego oskarżeniu. Nie znaleziono niczego, co w jakikolwiek sposób występowałoby przeciwko temu krajowi lub narodowi, ani w dwudziestu latach mego życia, ani wśród stu dwudziestu tysięcy uczniów Światła. Zwrot wszystkich części Traktatów Światła wyraża ów fakt z całkowitą pewnością.
O wy, którzy prześladujecie nas w imię ateizmu! Staracie się wywołać zamieszanie uciskając mnie, działając na korzyść anarchii i straszliwych wpływów z zagranicy. Poprzez zezwalanie owym prądom na to, by wtrącały się do waszych spraw, działacie na szkodę tego kraju i narodu, jego bezpieczeństwa publicznego i władz. Oto, dlaczego nie przywiązuję żadnej wagi do jakiejkolwiek z waszych zdrad i zniewag. Postanowiłem okazywać cierpliwość i wytrwałość z korzyścią dla zachowania bezpieczeństwa publicznego.
Zaprawdę, świat nie jest stały; jego wydarzenia są burzliwe i podlegają stałym zmianom. W kilku godzinach zbrodni zawarte są tysiące owoców
piekielnego drzewa Az-Zaqqum i inne będące udręką rezultaty. Będziecie zatem lamentować, żałując po sto tysięcy razy, lecz na próżno! Powiem nieszczęśnikom takim jak wy, co napisałem do władz oraz do tych, którzy bezpośrednio odpowiadają za naszą sprawę: Poprzez Traktaty Światła pracujemy, aby odepchnąć dwa największe zagrożenia dla tego kraju i jego przyszłości, co ukazaliśmy czynem poprzez wiele znaków, a co częściowo zostało udowodnione w sądzie.
Zagrożenie pierwsze: Pracujemy dla wzniesienia bariery przeciwko falom anarchii, która nadciąga z zagranicy, aby wtargnąć do tego kraju.
Zagrożenie drugie: Pracujemy dla ustanowienia największych punktów oparcia dla tego narodu, przekształcając wrogość trzystu pięćdziesięciu milionów muzułmanów w braterstwo.