Część Druga Zbioru Laska Mojżesza
Biegli z Ankary niezwykle docenili ten traktat, dzięki któremu sąd uznał naszą niewinność, przez co nie ulega wątpliwości, iż jest to mocny argument oraz silny i wzniosły dowód łamiący potęgę absolutnej niewiary.
Wielki Znak
W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!
"Wysławia Go siedem niebios i ziemia oraz ci, którzy się tam znajdują. I nie ma żadnej rzeczy, która by nie głosiła Jego chwały. Lecz wy nie pojmujecie ich wysławiania. Zaprawdę, On jest Wspaniałomyślny, Przebaczający!" Koran, 17:44.
Niniejsza druga część traktatu objaśnia Wielki Znak, jednocześnie podając dowody na poparcie tez zawartych w części pierwszej, napisanej w języku arabskim.
Wiele wersetów Świętego Koranu, takich jak doniosły werset przytoczony powyżej, rozpoczyna przedstawienie Stwórcy wszechświata od niebios, które są najjaśniejszą stronicą jedynobóstwa. Odbiorca zastanawia się nad treścią wersetu, odczuwa zdumienie i przypatruje się mu z rozkoszą, stąd taki początek.
Zaprawdę, kto przybywa jako gość do królestwa tego świata i przebywa w jego gościnie, za każdym razem, gdy spojrzy dookoła siebie, ujrzy wspaniałe przyjęcie, piękną wystawę, plac szkoleniowy, wzbudzającą podziw promenadę i otwartą księgę o mądrej treści.
Gdy gość pragnie poznać właściciela tej wspaniałej gościny, autora wielkiej księgi i Władcę tego potężnego królestwa, piękne, rozbłyskujące jasnymi gwiazdami oblicze nieba woła doń: "Spójrz na mnie, poznam cię z Tym, Którego szukasz".
Podróżnik zauważa w tym królestwie setki tysięcy ciał niebieskich, których nic nie podtrzymuje, które są tysiąc razy większe od Ziemi i
siedemdziesiąt razy szybsze od pocisku. Widzi, jak poruszają się z ogromną prędkością, mimo to nie zderzają się. Widzi niezliczone wiszące lampy, które palą się bez oliwy i nie gasną. Widzi, jak sprawnie zarządzane są nieprzebrane, wielkie bloki materii.
Podróżnik widzi również Boską władzę w poddaniu się wielkich stworzeń w celu wykonania określonych funkcji, jak na przykład słońca i księżyca, wykonujących posłusznie i bez wahania swoje zadania. Widzi jednoczesne podporządkowanie niezliczonych ciał niebieskich, które zarządzane są w doskonały sposób.
Oto, w czym widzi przejawy Boskiej władzy: w podporządkowaniu wielkich ciał niebieskich o ogromnej sile, tak że nie sprzeciwiają się ani nie zbaczają z drogi, w oczyszczeniu nieba ze szczątków tych stłoczonych ciał, w uporządkowaniu ich tak, jak gdyby uczestniczyły w manewrach wojskowych, w zaprezentowaniu ich innym stworzeniom niczym na ekranie kina, w obracaniu Ziemią nocą i dniem i w odnawianiu tych wspaniałych i wprawiających w zdumienie widoków każdej nocy i każdego roku.
Ta potężna władza i jej widoczne działania, takie jak podporządkowanie, zarządzanie, układanie, sprzątanie i nadawanie funkcji świadczą o istnieniu Stwórcy niebios, o Jego jedności, absolutnej wielkości i wszechobecnym nadzorze w sposób bardziej oczywisty, niż oczywiste jest istnienie nieba.
Ten fakt został sformułowany w części pierwszej rozdziału pierwszego w następujący sposób:
Następnie wypełniona niezwykłymi i zdumiewającymi rzeczami przestrzeń zwana atmosferą zawołała donośnym głosem do przybywającego na ten świat podróżnika: "Spójrz na mnie, zaprowadzę cię do Tego, Kogo z tak wielkim pragnieniem poszukujesz, i poznam cię z Tym, Który przysłał ciebie tutaj".
Podróżnik spogląda więc na pochmurne oblicze zsyłającego miłosierdzie nieba. Słyszy jego groźne dudnienie przynoszące dobrą nowinę. Widzi, jak zawieszone między niebem a ziemią chmury miłosiernie podlewają ziemski ogród, dostarczają jego mieszkańcom życiodajną wodę, a gdy zachodzi potrzeba, przynoszą im ulgę od żaru słońca.
Mimo że wielka i ciężka chmura wykonuje liczne zadania, takie jak wymienione powyżej, w mgnieniu oka znika z wielkiego obszaru nieba, który zajmowała. W całości udaje się na wieczny odpoczynek i niezauważalnie ukrywa się przed spojrzeniami, tak jak zdyscyplinowana armia wycofuje się natychmiast po otrzymaniu rozkazu. Jednak gdy otrzyma rozkaz: "Spuść deszcz!", w ciągu godziny, wręcz kilku minut zapełnia niebo i niczym żołnierz staje się gotowa do wykonania rozkazu.
Potem podróżnik spogląda na wędrujące w powietrzu wiatry i spostrzega, że nawet nieczułe powietrze jest mądrze wykorzystywane do wielu zadań, tak jakby każdy jego atom słyszał i rozumiał rozkazy Władcy tego świata. Każdy atom powietrza wykonuje swoje zadania w imię potęgi rozkazodawcy i uczestniczy w oddychaniu wszystkich istot żywych na ziemi, w przenoszeniu dźwięku, życiodajnego ciepła, światła i prądu, w rozmnażaniu roślin, a przy spełnianiu tych wszystkich funkcji jest mądrze i z wyczuciem kierowany przez niewidzialną rękę.
Później patrzy na deszcz i widzi ładne, błyszczące, delikatne krople, które zostały zesłane jako dar z niewidzialnego skarbca miłosierdzia, niosące obfite podarki i spełniające liczne funkcje, jak gdyby wypływające ze źródeł Boskiego skarbca Miłosierdzie przybierało kształt spadających jedna po drugiej kropel. Stąd deszcz nazywany jest czasem pomocą i miłosierdziem.
Następnie dostrzega błyskawicę i przysłuchuje się grzmotowi, i widzi, że są one wykorzystywane do zdumiewających spraw.
Wreszcie zamyśla się i mówi: "Przecież ta wielka, martwa i pozbawiona uczuć chmura, przypominająca rozplecioną wełnę, nie zdaje sobie sprawy z naszego istnienia i nie zna nas, stąd nie może spieszyć nam na ratunek i litować się nad nami, nie może też pojawiać się na niebie znikąd i nagle znikać bez żadnego rozkazu. Musi więc spełniać określoną funkcję i rozkaz Wszechmogącego i Wszechmiłosiernego. Raz znika, nie pozostawiwszy po sobie śladu, po czym pojawia się nagle, przyjmuje swoje zadanie, wypełnia je i opuszcza niebo na rozkaz potężnego i sprawnego Władcy, zapisuje część tablicy nieba, a następnie ją wymazuje, czyniąc z niej tablicę wymazywania i utwierdzania oraz miniaturowy obraz Wielkiego Zgromadzenia i Zmartwychwstania. Na rozkaz Szlachetnego, Dobrego, Szczodrego i Troskliwego Władcy chmura płynie na pokładzie wiatrów, niosąc wielkie niczym góry zbiorniki deszczu i ratując nim potrzebujące go miejsca na ziemi, tak jakby litowała się nad nimi i lała na nie swoje łzy, po czym pokrywa je kwiatami i ziołami, daje ulgę przed żarem
słonecznym, nawadnia sady i pastwiska, myje twarz ziemi i oczyszcza ją z brudu, by zalśniła czystością i blaskiem".
Ciekawy podróżnik mówi następnie do siebie: "To martwe, nieczułe, chaotyczne, pozbawione celu powietrze wciąż jest pełne nieustannych burz, lecz za jego sprawą pojawiają się setki tysięcy łask i pełnych miłosierdzia, wspaniałych darów, co jasno dowodzi, że wiatry nie wprawiają się w ruch same, lecz porusza je rozkaz Wszechmocnego, Wszechwiedzącego, Mądrego i Szlachetnego dowódcy, tak jakby każdy atom powietrza - niczym posłuszny żołnierz - słyszał i rozumiał każdy rozkaz Władcy, a następnie wypełniał go. Wtedy wdychają je wszystkie żywe stworzenia, by pozostać przy życiu. Wiatr uczestniczy w zapylaniu roślin i ich wzroście, zapewnia im niezbędne do życia substancje, porusza chmurami i zarządza nimi, popycha żaglowce na morzu, pośredniczy w przenoszeniu dźwięków, rozmów i połączeń bezprzewodowych, telegramów i radia, spełnia także wiele innych działań. Cząsteczki powietrza zbudowane są z prostych pierwiastków, takich jak azot czy tlen, i są używane przez mądrą rękę w setkach tysięcy przykładów stworzenia Bożego".
Wtedy stwierdził: "Tak jak mówi werset:
Ten, Który daje rozkazy powietrzu, powierza mu niezliczoną liczbę zadań, zarządza wiatrem i kieruje chmurami, to nikt inny, jak Pan, Którego istnienie jest oczywiste, Który jest Wszechmogący, Wszechwiedzący i Pełen Chwały".
Podróżnik następnie spogląda na deszcz i spostrzega, że każdy opad przynosi korzyść, odbicia miłosierdzia i ukazuje mądrość. Widzi, że delikatne i błogosławione krople są tworzone w sposób regularny i w pięknym kształcie, a zwłaszcza śnieg lub grad, który pada nawet latem. Burze i wichury - które miotają ogromnymi przedmiotami - nie naruszają równowagi gradu ani nie czynią go szkodliwym. Nieożywiona i nieczuła woda jest używana dla setek tysięcy doniosłych i mądrych celów, zwłaszcza ożywiania i nawadniania, mimo że jest złożona z dwóch martwych i nieczułych substancji, a mianowicie wodoru i tlenu.
Deszcz nie jest niczym innym, jak czystym przejawem miłosierdzia, płynącym z niewidzialnego skarbca, a jego spadanie na ziemię jasno objaśnia werset koraniczny:
Podróżnik następnie wsłuchuje się w grzmot, z podziwem obserwuje błyskawice i widzi, jak te zdumiewające zjawiska atmosferyczne zostają objaśnione przez dwa wersety koraniczne:
To grzmot i błyskawica zwiastują deszcz, dając spragnionym i potrzebującym dobrą nowinę. Zaprawdę, wydanie przez ciemne niebo nagłego, donośnego krzyku, wypełnienie ciemności oślepiającym światłem i ogniem wprawiającym w przerażenie wszystkie stworzenia, rozpalenie wielkich niczym góry chmur, przypominających wełnę i niosących grad, śnieg i wodę, a także inne zdumiewające zjawiska rozbudzają nieświadomego człowieka, mówiąc mu: "O, ty! Podnieś głowę i spójrz na wspaniałe stworzenia Wszechmogącego, Który chce przedstawić Siebie Swoim sługom. Tak jak ty nie jesteś zupełnie wolny i pozostawiony sam sobie na tym świecie, te zjawiska nie mogą być bez celu, lecz każde z nich z pokorą i w poddaniu wykonuje mądre funkcje powierzone mu przez Mądrego Pana".
Tak oto nasz ciekawy podróżnik wysłuchuje wspaniałego świadectwa prawdy złożonej z podporządkowania chmur, kierowania wiatrem, spuszczania deszczu i innych zjawisk atmosferycznych i mówi: "Uwierzyłem w Boga".
Druga część pierwszego rozdziału przedstawiła obserwacje podróżnika następująco:
Następnie podróżnik-myśliciel, przywykły do podróży intelektualnych, usłyszał wołanie Ziemi: "Czemu błąkasz się po atmosferze i odległych zakątkach niebios i kosmosu? Chodź do mnie, a poznam cię z Tym, Którego szukasz. Spójrz na funkcje, które wykonuję, i przeczytaj to, co napisane jest na moich stronicach". Podróżnik zaczyna patrzeć i widzi, że Ziemia - niczym derwisz - zakreśla swoimi ruchami na skraju placu Wielkiego Zgromadzenia koło pokazujące dni, lata i pory roku. Ziemia jest niczym wielki statek niosący ponad sto tysięcy gatunków żywych istot wraz z ich zaopatrzeniem i rzeczami potrzebnymi do życia, płynący po falach kosmosu i podróżujący wokół słońca z idealną regularnością i porządkiem.
Następnie patrzy na jej strony i widzi, że każda z nich przedstawia jej Pana za pomocą tysięcy znaków. Jako że nie miał czasu na obejrzenie wszystkich stronic, ograniczył się do jednej, a mianowicie tej, która ucieleśnia przywoływanie istot żywych do istnienia i zarządzanie nimi w porze wiosennej. Widzi, jak nieprzebrane szeregi przedstawicieli stu tysięcy gatunków regularnie powstają z prostej substancji i ukazują się oczom innych, wyrastają w nieskończonym miłosierdziu, rozprzestrzeniają się na całej ziemi, a część nasion otrzymuje delikatne skrzydełka, dzięki którym unoszą się w powietrzu. Wszystkie gatunki są sprawnie zarządzane i miłosiernie odżywiane, ich smaczne i pożywne zaopatrzenie jest zapewnione i dostarczane z niczego, z suchej ziemi, twardych jak kości korzeni, podobnych do siebie kropli wody. Każdej wiosny z niewidzialnego skarbca wysyłane są ładunki dla żywych istot zawierające pożywienie i rzeczy potrzebne do życia, zwłaszcza czyste, smaczne mleko dla dzieci płynące z piersi miłosiernych matek. Wszystko to stanowi jedno z objawień miłosierdzia, opieki, litości i wszechobejmującej dobroci Miłosiernego Pana.
Podsumowanie: Podróżnik, obejrzawszy stronicę życia pięknej wiosny, zrozumiał, że jest to jeden z wielu obrazów Wielkiego Zgromadzenia i Zmartwychwstania, który został namacalnie objaśniony przez werset koraniczny:
Werset ten wskazuje jednocześnie na piękne znaczenia spisane na wiosennej stronicy ziemi. Podróżnik zrozumiał, co z całej siły powtarza ziemia wraz ze wszystkimi jej stronami: "Nie ma boga prócz Niego".
Dla wyjaśnienia jednego tylko aspektu spośród dwudziestu aspektów jednej z szerokich stronic kuli ziemskiej, których jest ponad dwadzieścia, i dla wyjaśnienia wniosków z obserwacji wszystkich stron wraz z ich aspektami wyciągniętych przez podróżnika w części trzeciej pierwszego rozdziału napisano:
Za każdym razem, gdy rozmyślający wędrowiec czytał stronicę, jego wiara - która stanowi klucz do szczęścia - wzmacniała się, jego wiedza o Bogu - która jest kluczem do wyżyn duchowości - poszerzała się, a jego świadomość osiągała kolejny stopień prawdy wiary w Boga, która jest mocną podstawą i źródłem wszelkich szlachetnych cech. Mimo że otrzymał wyczerpujące lekcje od nieba, powietrza i ziemi, szukał dalej. Za każdym razem, gdy kolejne strony dawały mu wiele rozkoszy duchowych, jego pragnienie wiedzy rosło i powtarzał: "Gdzie jeszcze znajdę wiedzę?" Wnet usłyszał echo modlitw mórz i wielkich rzek, w których woda płynie w pokorze przed Bogiem, i przysłuchał się ich smutnym acz przyjemnym głosom, mówiącym: "Czy nie chciałbyś na nas spojrzeć?" Podróżnik spogląda zadziwiony i widzi, że falujące, przelewające się i nachodzące na siebie morza obejmują kulę ziemską i wraz z nią podróżują z zawrotną prędkością, pokonując w rok okrąg o obwodzie równym dwudziestu pięciu tysiącom lat podróży. Pomimo tego wszystkiego nigdy się nie rozdzielają, nie rozlewają ani nie zajmują lądu stałego, stąd jest jasne, że są wprawiane w ruch i chronione z rozkazu Tego, do Którego należy wszelka moc i wielkość.
Następnie spogląda w głębie morza i widzi - oprócz jego przepięknych pereł - że danie życia tysiącom różnych zwierząt, zarządzanie nimi, określanie terminów ich narodzin i śmierci odbywa się w sposób doskonale regularny i że dostarczanie im pożywienia z piasku i słonej wody z łatwością udowadnia jasno, iż dzieje się to z rozkazu Wszechmogącego, Potężnego, Litościwego, Pięknego.
Następnie podróżnik spogląda na rzeki i widzi płynące z nich korzyści, spełniane przez nie role i równowagę dopływów i odpływów. Dowodzi to jasno, że wszystkie strumyki, potoki i wielkie rzeki wypływają ze skarbca
Miłosiernego, Szlachetnego. Wody rzek są magazynowane, a następnie płyną w niezwykły sposób. Relacjonowano, że Prorok Muhammad, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, powiedział, że z Raju wypływają cztery rzeki. Oznacza to, że płynięcie rzek mocno przekracza przyczyny pozorne, co wskazuje na to, iż wypływają z niewyczerpalnego skarbca duchowego raju i niewidzialnego źródła.
Na przykład Nil, który zamienił jałową pustynię Egiptu w raj na ziemi, płynie nieprzerwanie niczym małe morze, wypływając spod stóp góry Al-
-Qamar. Gdyby zebrać płynącą w nim wodę przez sześć miesięcy i zamrozić, to powstała góra lodu byłaby większa od góry Al-Qamar! Co ciekawe, miejsce, w którym magazynowana jest woda, nie przekracza jednej szóstej obszaru góry, która znajduje się w gorącym, ubogim w opady rejonie. To wszystko nie pozwala na zmagazynowanie większej ilości wody i utrzymanie bilansu wodnego, dlatego uważa się, że Nil płynie z niewidzialnego Raju, łamiąc zasady fizyki, co potwierdza powyższa ciekawa relacja.
Tak oto podróżnik zobaczył jedno świadectwo i jedną prawdę z tysięcy świadectw i prawd, które są szerokie jak morze. Zrozumiał, że wszystkie zgodnie powtarzają z całą siłą, jaka jest w morzach: "Nie ma boga prócz Niego". Pojawiło się przed nim tylu świadków prawdziwości tego świadectwa, ile stworzeń żyje w morzach.
Tak oto czwarta część rozdziału pierwszego przedstawiła świadectwa mórz i rzek:
Następnie góry i pustynie wołają tego oddanego podróżom duchowym wędrowca: "Czy nie chcesz przeczytać także naszej stronicy?" Przyjrzał się więc im i zobaczył, że uniwersalne funkcje gór i korzyści z nich płynące wprawiają umysł w zmieszanie.
Na przykład wyniosłość i utwierdzenie gór w ziemi z rozkazu Boskiego uspokaja drżenie ziemi, uśmierza jej gniew wynikający z przemian wewnętrznych i daje jej odpocząć i oddychać poprzez górskie przełęcze,
dzięki czemu zanikają niszczące trzęsienia ziemi, a jej mieszkańcy czują się bezpieczni. Tak jak na statku umieszcza się maszty, by zapobiec przechyłowi i zatonięciu, podobnie góry to wypełnione skarbami maszty statku ziemi, które zapobiegają jej trzęsieniu i zapewniają jej równowagę. Szlachetny Koran w następujący sposób przedstawił ten fakt:
Co więcej, wewnątrz gór znajdują się różnorakie źródła, wody, minerały i substancje lecznicze, których potrzebuje każde żywe stworzenie, mądrze zachowane i szczodrze podawane. I tak okazuje się, że góry to magazyny, przechowujące to wszystko na rozkaz Wszechmogącego, Którego moc nie ma końca, i Mądrego, Którego mądrość jest nieskończona. Podróżny obserwuje to, rozważa spełniane przez góry i pustynie funkcje, które są tak wielkie i szerokie jak same góry i pustynie, i dochodzi do wniosku, że góry i pustynie świadczą o jedynobóstwie słowami: "Nie ma boga prócz Niego" oraz językiem ich funkcji, szczególnie gromadzeniem przez nie materiałów, a świadectwo to jest mocniejsze od wyniosłych gór i szersze od rozległych pustyń. Jego język mówi w pokorze: "Uwierzyłem w Boga".
Piąta część pierwszego rozdziału podsumowała tę prawdę następująco:
Gdy wędrowiec podróżował w myślach po górach i pustyniach, otworzył się przed nim świat drzew i roślin i zawołał go: "Chodź do nas, przejdź się po naszych ogrodach i przeczytaj linijki naszych stronic". Wszedł więc i zobaczył, że drzewa i rośliny zebrały się w celu wychwalania Boga, głoszenia Jego jedności i dziękowania Mu. Zrozumiał, jak językiem swojego stanu powtarzają jednocześnie: "Nie ma boga prócz
Niego" i ujrzał trzy wielkie prawdy, wskazujące na to, że wszystkie owocujące drzewa i ukwiecone rośliny dają świadectwo, wychwalają Boga i czystymi językami ich wymierzonych liści, doniosłą mową ich pięknych kwiatów i wymownymi słowami ich regularnie ukształtowanych owoców razem powtarzają: "Nie ma boga prócz Boga Jedynego". A oto te prawdy:
Prawda pierwsza: Szczodrość, łaska, dobroć i wdzięczność, które można wyraźnie odczuć w każdej roślinie i drzewie. Jest ona jasna niczym światło słońca.
Prawda druga: Różnorodność, ozdoby i ukształtowanie. To prawda jasna niczym światło dnia, jako że rozróżnienie pomiędzy niezliczonymi gatunkami i egzemplarzami jest celowe i przemyślane, a upiększenie to zamierzone miłosierdzie. Ten fakt jest tak jasny, że w żadnym wypadku nie można przypisać go dziełu przypadku, lecz są to ślady Mądrego Stwórcy i przejawy Jego artyzmu.
Prawda trzecia: Prawda nadawania niezliczonym stworzeniom setek tysięcy różnorakich kształtów, poczynając od niewielkich i podobnych do siebie ziaren bądź nasionek, które wydają przepiękne rośliny o dokładnie wymierzonym kształcie. Bezbłędne nadanie kształtu każdemu z różnorodnych gatunków, których liczba przekracza dwieście tysięcy, w odpowiedniej proporcji i równowadze, jest prawdą jaśniejszą od słońca.
Wędrowiec zrozumiał, że świadectw i dowodów potwierdzających tę prawdę jest tyle, ile kwiatów na wiosnę, ile owoców i liści, i z głębi serca powiedział: "Chwała niech będzie Bogu za łaskę wiary".
Powyższe prawdy i świadectwa zostały wspomniane w części szóstej rozdziału pierwszego:
Gdy ów ciekawy wędrowiec, coraz bardziej zadowolony z efektów swojej podróży, wracał z wędrówki intelektualnej, radując się rozkoszą odnalezienia prawdy i ogrodów wiary i niosąc wielki niczym wiosna
bukiet kwiatów wiedzy i wiary, przed jego spragnionym wiedzy umysłem otworzył się świat ptaków i zwierząt, wydających setki tysięcy różnych dźwięków. Wszedł więc i zobaczył, że wszystkie gatunki ptaków i zwierząt zgodnie powtarzają: "Nie ma boga prócz Niego" językiem ich stanu i na głos, tak jakby powierzchnia ziemi była wielkim zgromadzeniem poświęconym wspominaniu i wychwalaniu Boga. Zobaczył, że każde stworzenie jest niczym wiersz przepełniony znakami władzy Boskiej, słowem wypowiadanym dla wychwalenia Stwórcy i literą o doniosłym znaczeniu odbijającą miłosierdzie Boże. Wszystkie wychwalają Stwórcę, tak jakby zmysły, części ciała, narządy i zdolności ptaków i zwierząt były regularnie ułożonymi słowami i elokwentną mową. Wędrowiec był świadkiem trzech wielkich prawd mówiących o tym, że ptaki i zwierzęta dziękują swojemu Stwórcy i Darczyńcy i głoszą Jego jedność powyższymi słowami:
Pierwsza: Prawda powoływania do istnienia, stwarzania i nadawania pięknego kształtu, czyli prawda dawania życia i ducha, czego w żadnym przypadku nie można przypisać zbiegowi okoliczności, ślepej sile bądź głuchej naturze, jako że to wszystko oparte jest na mądrości, doskonałości, woli i wiedzy. Stwarzanie jest wręcz objawieniem wiedzy, mądrości i woli w dwudziestu aspektach, dowodem na istnienie Żyjącego, Który ma władzę nad każdą rzeczą, prawdziwym świadectwem Jego siedmiu szlachetnych cech oraz znakiem jedności Najwyższego. Prawda ożywiania ma tyle dowodów, ile żywych istnień jest na ziemi.
Druga: Prawda odróżnienia, ozdobienia i nadania kształtu, którą wyraźnie widać w niezliczonych stworzeniach o różnorakich kształtach i rozmiarach. To wielka i doniosła prawda, jako że za tym wszystkim nie może stać kto inny, jak Ten, Który jest nad każdą rzeczą Wszechwładny i o każdej rzeczy Wszechwiedzący.
Trzecia: Prawda nadania niezliczonym zwierzętom setek tysięcy kształtów i form, począwszy od podobnych do siebie jajeczek bądź przypominających siebie kropelek. Nadanie form, które samo w sobie jest cudem, z perfekcją, bez błędu ani przesady, stanowi jasną prawdę czerpiącą światło z dowodów, których jest tyle, ile zwierząt na świecie.
I tak wędrowiec obejrzał świat ptaków i zwierząt i pobrał lekcję z powyższych trzech prawd, jasno mówiących, że wszystkie gatunki mówią razem: "Nie ma boga prócz Niego", aż ziemia staje się niczym olbrzym powtarzający z całej siły "Nie ma boga prócz Niego", co słyszą mieszkańcy niebios.
Siódma część pierwszego rozdziału wyraża tę prawdę następująco:
Następnie ów zamyślony wędrowiec postanowił wejść do świata człowieka, by wznieść się na kolejne poziomy wiedzy o Bogu i zaznać jej niegasnących świateł. Gdy elita ludzkości, a mianowicie prorocy, pokój z nimi, zaprosiła go do wejścia, wszedł i zaczął poznawać przeszłość. Zobaczył, że wszyscy prorocy - którzy są najlepszymi spośród ludzi - mówią zgodnie jednym głosem: "Nie ma boga oprócz Niego", wzywając do czystego jedynobóstwa siłą niezliczonych cudów potwierdzających ich prawdomówność. Zobaczył, że wszyscy oni wzywają ludzkość do wiary w Boga, by podnieść ludzi z poziomu zwierzęcości do poziomu aniołów. Wędrowiec uklęknął z szacunku, gdy otrzymał tę lekcję i zobaczył, że każdy z tych przewodników ludzkości pokazał cuda od Pana Światów potwierdzające jego prawdomówność. Za pośrednictwem każdego z nich nieprzebrane zastępy ludzkości weszły w obszar wiary. Tak oto podróżnik pojął siłę i moc jedynobóstwa, prawdy, co do której zgodni są prawdomówni prorocy, których liczba na przestrzeni dziejów przekroczyła sto tysięcy. Zrozumiał także ogrom błędu i występku, którego dopuszczają się ludzie zbłąkani, zaprzeczający tej jasnej i mocnej prawdzie, potwierdzonej przez wielką liczbę prawdomównych posłańców, którzy poparli ją niezliczonymi cudami. Uświadomił sobie, że ci, którzy czynią zło, zasłużyli na bolesną, wieczną karę. Dowiedział się, jak wiele słuszności mają ci, którzy uwierzyli w proroków i ich prawdomówność i weszli z nimi w obszar wiary. Tak oto objawiła się przed nim świętość wiary i wyniosłość jedynobóstwa.
Zaprawdę, niezliczone cuda to potwierdzenie od Prawdziwego, Najwyższego Boga zesłane prorokom, niechaj będzie z nimi pokój. Także ciosy zesłane z niebios na sprzeciwiających się im niedowiarków ukazały
prawdomówność proroków i pomoc udzielaną im przez Boga. Ich doskonałe cechy charakteru i trafne wskazówki dowodzą słuszności ich mowy. Siła ich wiary, powagi i poświęcenia świadczy o ich prawdomówności i autentyczności ich przesłania, przekazanych przez nich Ksiąg i świętych zwojów oraz ich niezliczonych uczniów, którzy dotarli do prawdy, wspięli się na wyżyny duchowości i poszli za światłem prostej drogi. Co więcej, zgodność tych wszystkich prawdomównych posłańców w udowadnianych przez nich kwestiach jest niezbitym argumentem na prawdziwość ich wiary i siłą, której nie dorówna żadna inna. To jasna prawda, w obliczu której znika każda wątpliwość i niepewność.
Tak oto wędrowiec poznał mądrość, z jaką wszyscy posłańcy potwierdzili jeden z filarów wiary, który jest tryskającym źródłem wielkiej siły wiary, a następnie zaczął czerpać z tego obfitego źródła.
W ósmym punkcie rozdziału pierwszego wymieniono znaczenie lekcji danej temu podróżnikowi:
Gdy poszukujący wędrowiec, który poczuł wzniosły smak siły wiary i aromat czystego życia, wracał z posiedzenia proroków, niech będzie z nimi pokój, zawołali go ci, którzy potwierdzili przesłanie proroków jasną wiedzą i podali niezbite argumenty jego autentyczności, a mianowicie uczeni i badacze, którzy zasłużyli na miano rzetelnych i prawdomównych. Zaprosili go do swych szkół, a gdy wszedł, ujrzał wielkie zgromadzenie tysięcy wybitnych mędrców i setek tysięcy badaczy, którzy poprzez głębokie studia i analizy formułują niezbite dowody kwestii wiary, na czele z nieuniknionością istnienia Najwyższego Stwórcy i Jego jedności.
Zaprawdę, zgodność tych wielkich uczonych, którzy opierają się na silnych dowodach, pomimo różnic w ich zdolnościach, wrodzonych talentach i ścieżkach, którymi kroczą, co do podstaw wiary stanowi niezbity dowód, który podważyć może jedynie ktoś, kto posiada większy umysł niż ci geniusze i może przynieść dowód mocniejszy od argumentów ich wszystkich. Jest to niemożliwością. Stąd można się im przeciwstawić tylko za pomocą ignorancji, lekceważenia i ślepoty wobec tego światła. Lecz ten, kto zamyka oczy, czyni swój dzień nocą.
Wędrowiec zrozumiał, że światła, które rozprzestrzeniali ci uczeni w elitarnej szkole, oświeciły połowę kuli ziemskiej w przeciągu tysiąclecia. Odnalazł w tym fakcie wielką siłę duchową, i nawet gdyby niedowiarki i
najbardziej uparci spośród ludzi zebrali się razem, nie byliby w stanie jej naruszyć choćby odrobinę. W części dziewiątej rozdziału pierwszego powiedziano w skrócie o lekcjach, które wędrowiec otrzymał w tej szkole:
Gdy zamyślony podróżnik wracał ze szkoły, w której spotkał uczonych, poczuł wielkie pragnienie powiększenia swojej wiary i ujrzenia lamp oświetlających drogę do stopnia pewnej wiedzy. Zawołały go tysiące, wręcz miliony pobożnych mężów, którzy dążyli ku prawdzie, prowadzili do niej i osiągnęli stopień pewnej wiedzy, wspinając się śladami Proroka, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, i krocząc jego drogą. Zaprosili go do wielkiego i radosnego miejsca, gdzie wspomina się Boga, otrzymuje się właściwe wskazówki, i którego światło wypełnia cały świat i wypływa z ich siedzib. Wszedł i zobaczył, jak ci pobożni ludzie powtarzają zgodnie: "Nie ma boga prócz Boga Jedynego", głosząc oczywistość istnienia Najwyższego Pana i Jego jedność w oparciu o ich obserwacje i odkrycia.
Zaiste, jak o istnieniu słońca świadczy siedem barw jego światła, tak o prawdzie jedynobóstwa świadczą wybitni, oświeceni ludzie, których stanowiska są zgodne, którzy reprezentują różne, choć słuszne, sposoby rozumowania, którzy mają siedemdziesiąt jasnych barw, a może tyle, ile jest Pięknych Imion Boga, i różnych wiecznych świateł odbijających się w sercach i na horyzontach. Wędrowiec zobaczył tę jasną prawdę na własne oczy, prawdę jaśniejszą od wskazującego na słońce światła dnia, co do której są zgodni prorocy, pokój z nimi, rzetelni uczeni i pobożni ludzie.
Tak oto w części dziesiątej rozdziału pierwszego wspomniano o lekcji, którą pobrał wędrowiec od pobożnych ludzi w ich siedzibach:
Następnie podróżnik z całej duszy zapragnął wzmocnić swoją wiarę i zgłębić wiedzę o Bogu, wiedząc, że miłość do Boga, wypływająca z wiary w Niego i wiedzy o Nim, to najszlachetniejsza i najważniejsza cecha istoty ludzkiej, wręcz źródło i podstawa wszelkich szlachetnych cech. Wzniósł więc wzrok ku niebu i zwrócił się do swego rozumu: "Skoro życie jest najdroższą rzeczą na świecie, wszystkie istoty są podporządkowane życiu, najbardziej wartościowymi stworzeniami żywymi są te
posiadające ducha, a najwznioślejszymi spośród stworzeń posiadających ducha są te posiadające rozum, skoro kula ziemska o wysokiej pozycji jest opróżniana i napełniana w każdej epoce i każdego roku żywymi istotami, to te wysokie, ozdobione niebiosa muszą mieć godnych mieszkańców posiadających życie, ducha i rozum. Od dawnych czasów przekazywano wiarygodne relacje potwierdzające widzenie aniołów i rozmowę z nimi, czego przykładem jest przybranie przez Gabriela, pokój z nim, postaci człowieka i jego przybycie do Proroka, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, i zgromadzonych wokół niego towarzyszy".
Wędrowiec dodał: "Och, gdybym dostąpił zaszczytu ujrzenia mieszkańców niebios, gdybym zdobył ich pewność co do prawdy wiary i jedynobóstwa, jako że najważniejszym świadectwem o Stwórcy świata jest ich świadectwo". Gdy tylko skończył mówić, wnet usłyszał tak jakby wołanie z niebios: "Skoro chcesz spotkać się z nami i posłuchać naszej lekcji, wiedz, że w kwestie wiary, które zostały objawione za naszym pośrednictwem wszystkim prorokom, na czele z Muhammadem, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, któremu objawiono Święty Koran, wpierw uwierzyliśmy my. Wiedz także, że wszystkie, bez wyjątku, dobre duchy spośród nas, w tym te, które ukazały się ludziom, zgodnie zaświadczyły o nieuchronności istnienia Stwórcy świata, o Jego jedności i szlachetnych cechach. Także liczne wiadomości, które przekazały, potwierdzają się wzajemnie. Ta jednorodność przekazywanych przez nie wiadomości powinna posłużyć ci za jasny jak słońce dowód". Wędrowiec zrozumiał ich mowę, światło jego wiary rozbłysło, a sam wzniósł się do niebios.
O tej krótkiej lekcji danej wędrowcowi przez aniołów wspomina część jedenasta rozdziału pierwszego:
Następnie podróżnik, zamyślony po lekcji, którą otrzymał od pewnych grup stworzeń w świecie widzialnym i z jego sfery cielesnej i materialnej, zapragnął kontynuacji podróży i poszukiwania prawdy, postanowił więc obejrzeć świat niewidzialny i świat grobu. Otworzyła się przed nim brama prawych, oświeconych rozumów i zdrowych, jasnych serc, które są obecne w każdej grupie ludzi. Rozum i serce są bowiem niczym rdzeń i istota człowieka, dzięki którym udało mu się zostać owocem bytu, a ich moc wystarczy do złożenia całego świata pomimo ich niewielkiego rozmiaru.
Wędrowiec ujrzał wówczas, że serca i umysły to ludzkie bariery pomiędzy światem niewidzialnego a światem widzialnym, a relacje pomiędzy tymi światami dotyczące człowieka odbywają się poprzez te punkty. Dlatego zwrócił się do swojego rozumu i serca: "Zbliżcie się, albowiem najkrótsza droga do prawdy prowadzi przez waszą bramę, dajcie mi więc skorzystać ze spoglądania w umysły i serca wypełnione wiarą i badania ich właściwości, jako że ta lekcja, w przeciwieństwie do innych dróg, nie jest przekazywana przez język". Zaczął wtedy przerzucać strony umysłów i otwierać strony serc, badając głęboko ich treść i rozmyślając, aż zobaczył, że wszystkie prawe i oświecone umysły zgodnie uznają mocne i jasne zasady wiary i jedynobóstwa, pomimo dużych różnic w ich możliwościach, pomimo odległości i różnych sposobów rozumowania. Wszystkie oparły się o niezmienne zasady, związały się z nimi i przyjęły niepodzielną prawdę. Zgodność umysłów w wierze, przekonaniu o nieuchronności istnienia Boga i Jedynobóstwie to nieprzerwany świetlisty łańcuch i szerokie okno, otwierające widok na prawdę.
Zobaczył także, że wszystkie zdrowe, świetliste serca mają te same odkrycia i obserwacje co do filarów wiary pomimo różnic w sposobach myślenia. Każde spośród świetlistych serc jest niczym maleńki tron, na którym zasiada wiedza o Bogu, niby zwierciadło odbijające światła wieczności i prowadzące do nich. Są to więc okna otwarte na słońce prawdy. Wszystkie te serca układają się razem w szerokie niczym morze, odbijające światło tego słońca zwierciadło.
Co więcej, zgodność tych serc i rozumów co do nieuchronności istnienia Najwyższego i Jego jedności to najlepszy dowód i wskazówka niepozostawiająca wątpliwości, jako że w żadnym wypadku nie jest możliwe, by urojenie bądź fałsz zwiodły wszystkie bystre, przenikliwe spojrzenia nieprzebranych zastępów posiadaczy czystych serc i rozsądnych umysłów i by to oszustwo trwało przez tak długie wieki i utrzymywało ich w stanie ignorancji. Czy ktoś może uważać to za prawdopodobne, poza tym, którego rozum jest zepsuty i wybrakowany? Nawet bezrozumni nihiliści, którzy zaprzeczają istnieniu wszechświata, nie akceptują takiego twierdzenia!
Zrozumiał to wędrowiec, który w zgodzie ze swym umysłem i sercem powiedział: "Uwierzyłem w Boga".
Trzynasta część rozdziału pierwszego następująco wspomina o wiedzy o Bogu, którą zdobył ów wędrowiec od prawych umysłów i oświeconych serc:
Następnie podróżnik, który przyjrzał się z bliska światowi niewidzialnemu i przeszedł się po światach rozumu i serca, zapukał do bram tego pierwszego, myśląc: "Ciekawe, co powie świat niewidzialny?" W materialnym, widzialnym świecie widzieliśmy, że Najwyższy, kryjący się za zasłoną niewidzialnego, przedstawia Siebie innym poprzez wielką liczbę pięknych stworzeń, zachęca nas do ukochania Go poprzez niezliczone, wspaniałe łaski i ukazuje nam Jego ukryte doskonałe cechy poprzez liczne ślady Jego artyzmu. Zaprawdę, Ten, Który przedstawia się i zachęca innych do umiłowania Go zarówno poprzez czyn, jak i jasnym językiem stanu, z pewnością przemówi słowem, przedstawiając się i zachęcając do umiłowania Go.
Dlatego wędrowiec powiedział do siebie: "Musimy poznać Najwyższego na podstawie objawień Jego boskości i władzy w świecie niewidzialnego". Jego serce zagłębiło się w sobie i zobaczył swoim rozumem, że prawda Objawienia Bożego niepodzielnie i nieprzerwanie panuje nad całym światem niewidzialnym. Sam Znający to, co niewidzialne, daje świadectwo Swojego istnienia i jedności. Świadectwo objawienia i inspiracji jest o wiele silniejsze od świadectwa stworzeń, gdyż Najwyższy nie ogranicza dowodów Swojego istnienia i jedności do samego świadectwa Jego stworzeń, lecz przemawia wieczną, godną Jego mową. Nie ma granic dla mowy Tego, Kto jest wszędzie obecny Swoją mocą i wiedzą. Jego mowa przedstawia Jego Samego wraz z Jego cechami.
Zaprawdę, zgodność przesłania stu tysięcy proroków, niech będzie z nimi pokój, pochodzącego od Objawienia Bożego, oraz cuda zawarte w Świętych Księgach i niebiańskich pismach, które są widocznym owocem objawienia i w które uwierzyła ogromna większość ludzkości, a następnie zastosowała się do ich nauk, uświadomiły dobitnie wędrowcowi, że Objawienie to niepodważalna i niebudząca wątpliwości prawda. Zrozumiał też, że z prawdy Objawienia wynika pięć świętych prawd, które potwierdzają tę pierwotną:
Pierwsza: Mowa zgodna z pojęciem ludzi i poziomem ich percepcji określana jest mianem objawień Bożych, zaadresowanych do umysłów ludzi. Ten, Który dał mowę wszystkim stworzeniom posiadającym dusze i Który wie, co mówią, z pewnością zawiera sens Swych wiecznych słów w mowie, która jest łatwa do przytoczenia dla ludzi.
Druga: Ten, Który uczynił stworzenia cudem, następnie wypełnił je Swoimi cudami, by przemawiały o Nim, i uczynił je językami mówiącymi o Jego doskonałych cechach, z pewnością przedstawi Siebie samego własną mową.
Trzecia: On Najwyższy odpowiada czynem na wezwania ludzi i ich wdzięczność - ludzi, którzy są kwintesencją i elitą stworzeń, a jednocześnie najbardziej potrzebującymi i najdelikatniejszymi spośród nich, i ta odpowiedź jest jedną z cech Stwórcy.
Czwarta: Cecha mowy, która mocno wiąże się z atrybutami wiedzy i życia, z pewnością jest wszechobecna, jak Jego wiedza, i wieczna, jak Jego życie.
Piąta: Ten, Kto umieścił słabość, biedę, potrzebę i niepokój o przyszłość w naturze Swych stworzeń, Kto obdarzył je miłością i poddaniem, tak że poczuły wielką miłość do Niego, wielkie pragnienie poznania ich prawdziwego Pana i Władcy ich losu i wielką potrzebę siły, na której mogłyby się oprzeć i na której mogłyby polegać, z pewnością da im odczuć Swoją obecność poprzez mowę.
Tak oto wędrowiec pojął, że dowody, które zgodnie wskazują na istnienie Tego, Którego istnienie jest nieuchronne, i na Jego jedność, zawarte w różnych rodzajach objawienia Bożego, to mocny argument, mocniejszy od świadectwa słońca o samym sobie w słoneczny dzień.
Następnie spojrzał na autentyczne inspiracje, które pomimo podobieństwa do objawienia, jako że stanowią rodzaj mowy Bożej, różnią się od niego pod dwoma względami:
1. Większość aktów Objawienia, które jest o wiele wznioślejsze od inspiracji, odbywa się za pośrednictwem aniołów, gdy z kolei większość przypadków inspiracji zachodzi bez pośrednictwa. Wyjaśni to następujący przykład:
Wiadomo, że władca wydaje rozkazy na dwa sposoby. Po pierwsze, w imię państwa, jego wielkości, suwerenności i władzy nad wszystkimi obywatelami, wysyłając swojego posłańca do jednego z przedstawicieli
lokalnych, bądź czasem - gdy sprawa jest bardzo ważna - spotykając się z nim i przekazując rozkaz osobiście. Po drugie, w imieniu własnym, nie państwa ani władzy, przekazując swoje słowa bezpośrednio słudze lub któremuś z poddanych.
Podobnie jest z mową Najwyższego Władcy wieczności, przemawia On bowiem poprzez objawienie bądź inspirację (która pełni funkcję objawienia) w Jego Imieniu i z Jego podpisem. On przemawia także w inny sposób, zza zasłon, do każdego żywego stworzenia podług jego zdolności, jako że jest ich Panem i Stwórcą.
2. Czyste objawienie jest udziałem jedynie wybranych, z kolei inspiracja nie jest tak jasna i czysta. Inspiracja ma charakter ogólny i ma bardzo wiele rodzajów, takich jak inspiracje aniołów, inspiracje człowieka czy inspiracje zwierząt. Wraz ze swymi wszystkimi bardzo licznymi rodzajami i formami inspiracja ukazuje wielość słów Pana, których jest więcej, niż kropel w morzu. Tak oto wędrowiec zrozumiał jedno ze znaczeń wersetu koranicznego:
Następnie podróżnik spojrzał na istotę inspiracji, pragnąc poznać jej sens i świadectwo, i zauważył, że jej właściwość, sens i rezultat składają się z czterech świateł:
Światło pierwsze: Skoro Bóg Najwyższy wzbudza miłość Swoich stworzeń do Siebie poprzez Jego łaskę wobec nich, to Jego miłosierdzie wskazuje na to, że będzie wzbudzał ich miłość także słowem.
Światło drugie: Skoro Najwyższy odpowiada na modlitwę Jego sług poprzez Swoje czyny, to Jego litość wskazuje na to, że odpowie na nią także słowem, wypowiedzianym zza zasłon.
Światło trzecie: Skoro Najwyższy pomaga Jego stworzeniom dotkniętym nieszczęściami i tragediami, gdy tylko Go o to poproszą, to Jego władza wskazuje na to, że pocieszy ich także słowami i inspiracją, która jest jednym z rodzajów Jego mowy.
Światło czwarte: Skoro Najwyższy daje poczuć Swoją obecność i zapewnia ochronę Jego stworzeniom, które posiadają rozum, które są słabe
i niezwykle potrzebują poznania ich Pana, Władcy i Opiekuna, to Jego litość i miłosierdzie wskazują na to, że da poczuć Swoją obecność jednemu ze stworzeń poprzez serię wiarygodnych inspiracji.
Następnie nasz wędrowiec spojrzał na świadectwo inspiracji i zobaczył, że jeśli słońce miałoby życie i rozum, a siedem kolorów jego światła byłoby jego cechami, to w pewnym sensie przemawiałoby poprzez swoje promienie i ich odbicia. W takim przypadku odbijanie się go od błyszczących przedmiotów, takich jak powierzchnia wody, i przenikanie jego obrazu przez ciała przezroczyste, takie jak szkło, jasno wskazałoby na istnienie słońca i jego mowę skierowaną do każdego z tych ciał osobiście.
Podobnie jest w przypadku mowy Potężnego Władcy wieczności i Pięknego Stwórcy wszystkich stworzeń, która jest mową wszechobejmującą, tak jak Jego wiedza i moc. Mowę tę słychać wszędzie, ma różnych odbiorców, a żadne jej słowa nie mieszają się z innymi.
Wędrowiec zdobył pewną wiedzę co do tego, że cała mowa i wszystkie inspiracje zgodnie wskazują na nieuchronność istnienia Wiecznego Władcy światła, Jego obecność i jedność.
Lekcja wiedzy o świecie niewidzialnego, którą pobrał ten spragniony wiedzy wędrowiec, przytoczona jest w skrócie w czternastej i piętnastej części rozdziału pierwszego następująco:
Później w świecie doczesnym wędrowiec zwrócił się do swojego rozumu ze słowami: "Wciąż poszukuję mojego Władcy i Stworzyciela, pytając o Niego stworzenia tego świata. Najlepiej więc będzie, jeśli odwiedzę najszlachetniejszego człowieka na świecie i największego spośród tych, którzy wzywają do dobra - co potwierdzają nawet jego wrogowie - najbardziej szanowanego, najbardziej prawdomównego, o najwyższej pozycji i oświeconym umyśle, a mianowicie Muhammada, niech będzie z nim
pokój i miłosierdzie, który swymi szlachetnymi cechami i przekazanym przezeń Koranem rozjaśnił czternaście wieków. W tym celu udamy się do najlepszego czasu, okresu szczęśliwości, epoki proroctwa". Udał się więc swoim rozumem do tamtego czasu i zobaczył, że Prorok, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, uczynił zeń najszczęśliwszą z epok w dziejach ludzkości. Stało się tak dlatego, że w krótkim czasie za pomocą światła, które zostało mu dane, przemienił prymitywne, koczownicze ludy w nauczycieli i panów świata.
Następnie podróżnik powiedział do siebie: "Przede wszystkim musimy poznać wielkość tej cudownej osoby na podstawie prawdziwości jej mowy. Potem spytamy ją o naszego Stwórcę". Rozpoczął poszukiwania. Niebawem znalazł niezliczone dowody potwierdzające prawdziwość Posłannictwa Muhammada, lecz ograniczył się do dziewięciu z nich.
Dowód Pierwszy
Wszystkie szlachetne i chwalebne cechy Proroka, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, które potwierdzili także jego przeciwnicy.
Do pierwszej kategorii dowodów zalicza się także dokonanie przez niego setek cudów, takich jak rozszczepienie księżyca na dwie połowy za wskazaniem palca, jak interpretuje się werset koraniczny:
pokonanie armii wroga za pomocą garści pyłu rzuconej w ich twarze, o czym według interpretacji znaczenia mówi werset:
cą spomiędzy jego błogosławionych palców i setki innych cudów dokonanych przez niego i zrelacjonowanych przez wiarygodnych świadków. Wędrowiec zapoznał się z Listem Dziewiętnastym, czyli traktatem o cudach Proroka Muhammada, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, który opisuje ponad trzysta ukazanych przezeń cudów wraz z ich dowodami i potwierdzonymi łańcuchami narratorów.
Następnie powiedział do siebie: "Ten, kto posiada tak szlachetne i prawe cechy i kto dokonał tak wielu wspaniałych cudów, bez wątpienia jest najbardziej prawdomównym spośród ludzi i absolutnie nie jest możliwe, by zniżył się do kłamstwa bądź ukrywania prawdy, jak czynią to ludzie zepsuci".
Dowód Drugi
Przekazany za pośrednictwem Proroka Muhammada, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, Koran jest cudem pod siedmioma względami i rozkazem wydanym przez Władcę Światów, któremu podporządkowanych jest i w którego wierzy trzysta milionów ludzi. Słowo Dwudzieste Piąte, czyli traktat o cudach koranicznych, wybitna pozycja spośród Traktatów Światła, przytoczył mocne dowody na to, że Koran jest cudowny pod czterdziestoma względami i że jest mową Pana Światów, stąd podróżnik odesłał tych, którzy chcieliby poznać szczegóły tej cudowności, do Słowa Dwudziestego Piątego. Następnie powiedział: "Ten, który strzeże mowy Bożej, wprowadza ją w życie i przekazuje tę wielką nowinę wszystkim ludziom, jest czystą prawdą i niemożliwe jest, by wypowiedział jakiekolwiek kłamstwo bądź coś, co budziłoby wątpliwość".
Dowód Trzeci
Muhammad, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, został posłany z prawem Bożym, religią natury, całkowitym oddaniem się, pokorną i uniwersalną modlitwą i mocną wiarą, która do dziś nie ma sobie równych. Nikt inny nie przyszedł z czymś takim ani nie przyjdzie, albowiem szariat, czyli prawo muzułmańskie, przekazane przez analfabetę, rządzi jedną piątą ludzkości pomimo wielości narodów i grup etnicznych od czternastu wieków w oparciu o prawdę, sprawiedliwość i precyzyjne przepisy, które nie mają sobie podobnych.
Podobnie islam, który wyszedł z czynów, słów i życia tego analfabety, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, to punkt oparcia i źródło wiary dla trzystu milionów ludzi, a także ich nauczyciel, przewodnik, wychowawca ich serc i dusz, który nie ma i nie będzie miał sobie równych.
Tak samo praktykowanie przez Proroka, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, wszystkich rodzajów kultu przepisanych przez jego religię, jego niezrównana bogobojność, silny strach przed Bogiem, ciągła staranność i troska o wszystkie szczegóły praktyki religijnej, nawet w najtrudniejszych okolicznościach, którą wykonywał szczerze, od początku do końca i nie naśladując nikogo. Bez wątpienia nie miał i nie będzie miał sobie równych.
Co więcej, zbiór modlitw Al-Dżałszan al-kabir, zawierający część z tysięcy wypowiedzianych przez Posłańca Boga, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, modlitw i próśb, opisuje jego Pana z wiedzą, której nie posiadł żaden uczony ani pobożny człowiek. Świadczy to o tym, że także jego modlitwa była nadzwyczajna. Kto zajrzy do krótkiego wyjaśnienia jednego z dziewięćdziesięciu dziewięciu paragrafów Al Dżałszan al kabir, które znajduje się na początku traktatu Wołanie o pomoc,
z pewnością stwierdzi, że to piękna modlitwa, która nie ma sobie podobnych i reprezentuje szczyt wiedzy o Bogu.
Przekazanie przesłania i wezwanie ludzi do prawdy wymagało niezrównanej wytrwałości i odwagi, a podczas spełniania tej misji Prorok, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, ani razu nie zawahał się, nie tracił pewności i nie odczuwał strachu, pomimo wrogości ze strony imperiów i wielkich religii, a nawet jego ludu, plemienia i stryja. Rzucił wyzwanie całemu światu, a Bóg wspomógł go i włożył na głowę świata koronę islamu. Nikt inny nie przekazał przesłania od Boga tak, jak uczynił to Muhammad, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie.
Niósł mocną, niezachwianą wiarę, niezwykłe przekonanie i cudowną naturę, które rozświetliły świat. Żadne idee, dogmaty, słowa mędrców ani nauki ówczesnych przywódców duchowych nie wpłynęły na niego ani nie wzbudziły u niego wahania ani wątpliwości. Pomimo że sprzeciwiały się mu, nie wpłynęły na jego przekonanie, ufność w Boga ani spokój ducha. Do jego zasług należy zaliczyć również inspirację daną prawym ludziom, którzy wznieśli się po stopniach wiary, na czele ze szlachetnymi towarzyszami Proroka, którzy widzieli stopień jego wiary i religijności. To wszystko pokazuje, że jego wiara także nie ma sobie równych.
Wędrowiec zrozumiał więc, a jego rozum uwierzył, że ten, kto przyniósł sprawiedliwe prawo, jakie nie ma sobie równych, szlachetny islam, do którego nie ma podobnych, niezrównane poddanie, wspaniałą uniwersalną modlitwę i cudowną wiarę, nigdy nie skłamał ani nie oszukał.
Dowód Czwarty
Zgoda proroków, niech będzie z nimi pokój, co do prawd wiary sama w sobie jest niezbitym dowodem istnienia Najwyższego Boga i Jego jedności, to również autentyczne świadectwo prawdomówności Ostatniego Proroka, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, i autentyczności jego przesłania. Jest tak dlatego, że wszystkie dowody prawdziwości proroctwa poprzednich proroków, ich święte cechy, cuda i zadania, które wykonywali, były także obecne - w doskonalszej formie - u Muhammada, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, co jest potwierdzone historycznie. Prorocy, niech będzie z nimi pokój, powiadomili ludzi słowami - czyli poprzez Torę, Ewangelię, Psalmy i inne przekazane przez nich pisma - o przyjściu jego błogosławionej osoby (ponad dwadzieścia jasnych wskazówek z tych Świętych Ksiąg zostało wyjaśnionych i popartych dowodami w traktacie poświęconym cudom Proroka Muhammada, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Jak dali dobrą nowinę o jego przyjściu, tak wierzą w niego językami swoich stanów - czyli swoim proroctwem i cudami - i
potwierdzają autentyczność jego przesłania, jako że spełnia on misję proroctwa i wezwania do Boga w najlepszy sposób. Wędrowiec dowiedział się, że prorocy, tak jak wskazują swymi zgodnymi słowami na jedynobóstwo, świadczą także zgodnym językiem swojego stanu o prawdomówności tego Szlachetnego Proroka, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie.
Dowód Piąty
Tysiące pobożnych ludzi dotarło do prawdy i ukształtowało w sobie szlachetne cechy i wiedzę tylko dzięki temu, że wzorowali się na prawach przyniesionych przez Proroka, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, jego nauczaniu i naśladowali go. Jak oni wszyscy wskazują na jedynobóstwo, tak zgodnie zaświadczają o prawdomówności tego Szlachetnego Proroka - ich nauczyciela i przewodnika - i prawdziwości jego przesłania. Wędrowiec dowiedział się, że ujrzeli oni rejony świata niewidzialnego, o których powiadomił Prorok, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, dzięki światłu pobożności i wierze we wszystko to, o czym powiedział, co pokazuje jasno jak słońce: któż jest bardziej prawdomówny od ich największego przewodnika i kto bardziej zasługuje na to, by być ich największym mistrzem?
Dowód Szósty
Miliony rzetelnych i skrupulatnych uczonych i wierzących myślicieli, którzy osiągnęli najwyższe stopnie dzięki wiedzy o świętych i doniosłych prawdach przyniesionej przez Szlachetnego Proroka, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, i wyjawionej mu - mimo że był analfabetą - wiedzy o Bogu, oprócz tego, że dają dowody na jedynobóstwo, które jest podstawą jego misji, są także zgodni co do prawdomówności tego największego nauczyciela i słuszności jego słów. Ich świadectwo jest jasnym jak słońce argumentem za jego prawdomównością i słusznością jego przesłania, a składające się z ponad stu pozycji Traktaty Światła nie są niczym więcej, jak tylko jednym z dowodów prawdomówności ukochanego Proroka, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie.
Dowód Siódmy
Liczni członkowie rodziny Proroka i jego towarzysze, którzy pozostają najbardziej znamienitymi i najbardziej świadomymi ludźmi po prorokach, posiadają najszlachetniejsze cechy, są najbardziej przywiązani do religii i posiadają najbystrzejszy wzrok, zbadali wszystkie skryte i jawne myśli i zachowania Szlachetnego Proroka, niech będzie z nim pokój i miłosier-dzie, w miłości i tęsknocie do niego, z największą dokładnością, powagą i rzetelnością. Oni wszyscy zgodnie uwierzyli, że Prorok, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, jest najbardziej prawdomównym
człowiekiem, o najwyższej pozycji spośród nich i najbardziej przywiązanym do prawdy spośród potomków Adama. Ich niezachwiana i głęboka wiara w powyższe jest dowodem tak jasnym, jak bezchmurny dzień wskazujący na światło słońca.
Dowód Ósmy
Tak jak wszechświat wskazuje na swojego Stwórcę, i Kształtującego, na pisarza, Który przywołał go do istnienia, Który zarządza nim, porządkuje go i upiększa niczym wspaniały pałac, wielką księgę czy wystawę, tak z pewnością wymaga istnienia kogoś, kto przekaże znaczenia tej wielkiej księgi, pozna zamiar Boży stojący za stworzeniem świata, zachodzącymi w nim przemianami, jego funkcjami oraz wartością znajdujących się w nim stworzeń, a następnie będzie nauczał innych. Innymi słowy wymaga istnienia wielkiego misjonarza, prawdomównego herolda, rzetelnego nauczyciela i zdolnego wykładowcy. Wędrowiec pojął więc, że byt wskazuje na prawdomówność Szlachetnego Proroka, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, i na słuszność jego mowy jako najlepszego posłańca Pana Światów.
Dowód Dziewiąty
Jest Ktoś, Kto zza zasłony ukazuje wspaniałość Swojego stworzenia, przedstawia Siebie innym, poprzez Swoje niezliczone stworzenia wzbudza ich miłość do Siebie, zachęca do wdzięczności i wychwalania Go za Jego niezliczone łaski, wzbudza pragnienie stworzeń do oddawania Mu czci w ramach podzięki za życie, litość, ochronę, pożywienie zaspokajające wszystkie rodzaje łaknienia; Ktoś, Kto nakazuje stworzeniu wiarę i posłuszeństwo wobec Jego boskości, którą ukazuje poprzez zmiany pór roku, następstwo dnia i nocy i podobne przemiany, Kto ukazuje Swoją sprawiedliwość poprzez ochronę prawości i prawowiernych, a usuwanie zła i złoczyńców, ciemięzców i kłamców, których unicestwia zesłanymi z nieba katastrofami.
Nie ma więc wątpliwości co do tego, że najukochańszym dla Tego, Kto kryje się za zasłoną niewidzialnego i najbardziej prawdomównym sługą jest ten, kto z oddaniem pracuje w celu spełnienia wymienionych wyżej celów, kto rozwiązuje największą zagadkę stworzenia świata, kto zawsze zmaga się w imieniu swojego Stwórcy, bierze od Niego siłę, prosi o pomoc Jego Jedynego w każdej rzeczy i otrzymuje ją. Nie może to być nikt inny, jak tylko Muhammad Kurajszyta, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie.
Wtedy podróżnik powiedział swojemu rozumowi: "Skoro te dziewięć prawd jest świadectwem prawdomówności Szlachetnego Proroka, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, nie ma więc wątpliwości, że jest on
zaszczytem dla ludzkości i dumą dla świata, zasługującym na te miana. Przekazany przezeń rozkaz od Miłosiernego, czyli Święty Koran, którego władza duchowa obejmuje połowę ziemi, oraz jego szlachetne cechy osobiste wskazują, że największym człowiekiem jest właśnie ów Prorok, którego słowo na temat naszego Najwyższego Stwórcy jest rozstrzygające. Pomyśl więc, mój rozumie: wszystkie modlitwy tego Szlachetnego Proro ka, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, i cel jego całego życia to głoszenie istnienia Tego, Którego istnienie jest nieuchronne, Jego jedynobóstwa, szlachetnych cech i Pięknych Imion w oparciu o tysiące niezbitych faktów i setki jasnych cudów".
Ów Szlachetny Prorok, zwany ukochanym przez Boga, to duchowe słońce, które oświetla byt, to jasny dowód istnienia naszego Najwyższego Stwórcy i Jego jedności. Istnieją trzy rodzaje jednomyślności, której nie da się podważyć:
1- Jednomyślność tych, którzy są znani jako rodzina Muhammada. Przedstawicielem tej znamienitej grupy jest imam 'Ali, niech Bóg będzie z niego rad, który według relacji powiedział: "(Moja wiara jest tak mocna, że) nawet gdyby zasłona (przesłaniająca to, co niewidzialne) została odsłonięta, moja pewność (co do prawd wiary) nie zwiększyłaby się". Wtórują mu tysiące pobożnych ludzi o bystrym wzroku i wiedzy o tym, co niewidzialne, takich jak szejk Al-Gajlani, który będąc jeszcze na ziemi, oglądał oczami wyobraźni Wielki Tron i Israfila.
2- Jednomyślność szlachetnych towarzyszy Proroka, niech Bóg będzie z nich rad, ich zgodna wiara w Proroka, która skłoniła ich do poświęcenia życia i majątku, do porzucenia ojców i klanów. Pochodzili z koczowniczego ludu, który mieszkał w niepiśmiennym środowisku, któremu obce były przejawy życia społecznego, idee polityczne, prawdziwa wiara i objawiona Księga. Byli pogrążeni w ciemnościach, lecz szybko stali się przewodnikami, politykami i sprawiedliwymi władcami jednej z największych cywilizacji pod względem naukowym, społecznym i politycznym. Zapanowali nad światem od wschodu po zachód, a podniesione przez nich sztandary sprawiedliwości powiewały na lądzie i morzu.
3- Jednomyślna wiara wielkiej grupy szlachetnych uczonych i badaczy, którzy wychowali się w narodzie Proroka i szli różnymi ścieżkami. W każdej epoce dzierżyli palmę pierwszeństwa w każdej dziedzinie nauki. Oni wszyscy są całkowicie zgodni i przekonani co do jego prawdomówności.
Wędrowiec spostrzegł, że świadectwo niepiśmiennego Proroka, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, dotyczące jedynobóstwa nie jest
osobiste ani częściowe, lecz jest świadectwem uniwersalnym i niezbitym, a wszyscy szatani zebrani razem nie są w stanie go podważyć.
Oto streszczenie lekcji, którą otrzymał wędrowiec podczas podróży do epoki szczęścia, zamieszczone w części szesnastej rozdziału pierwszego:
Następnie niestrudzony i nienasycony wędrowiec, który pojął, że celem i istotą życia na tym świecie jest wiara, powiedział do swojego serca: "Mowa, której szukamy, to najlepsze, najbardziej prawdziwe i najmądrzejsze słowa. To mowa, która w każdej epoce rzucała wyzwanie temu, kto nie podporządkował się jej, a mianowicie Święty Koran o cudownym przesłaniu. Zajrzyjmy więc do tej wielkiej Księgi, by zrozumieć, co mówi. Zatrzymajmy się jednak przez chwilę, zanim wjedziemy do tego pięknego świata, i odpowiedzmy na pytanie, co czyni nas pewnymi, że jest to Księga od naszego Stwórcy". Tak oto rozpoczął poszukiwania i badania.
Jako że ów podróżnik żyje w naszych czasach, spojrzał wpierw do Traktatów Światła, które stanowią odbicie cudowności Szlachetnego Koranu, i zobaczył, że ten zbiór, liczący sto trzydzieści traktatów, sam w sobie jest cennym objaśnieniem sensu wersetów koranicznych.
Mimo że dzięki długotrwałemu wysiłkowi Traktaty Światła rozpowszechniają prawdy koraniczne w tym bezbożnym czasie, nikt nie jest w stanie sprzeciwić się im lub skrytykować ich, co dowodzi, że Święty Koran - słowo Pana Światów, a nie ludzkie - jest ich przewodnikiem, źródłem i słońcem. Słowo Dwudzieste Piąte i zakończenie Listu Dziewiętnastego to tylko dwa z setek argumentów podanych przez Traktaty Światła dotyczących cudowności Koranu, którą wykazały w czterdziestu aspektach. Te dowody zadziwiły każdego, kto zapoznał się z nimi, a nikt nie odrzucił ich ani nie skrytykował.
Wędrowiec odesłał więc do Traktatów Światła tych, którzy pragną dowiedzieć się o cudowności Świętego Koranu i jego Boskim pochodzeniu, lecz skupił się na kilku punktach, które w skrócie wyjaśniają wielkość tej Księgi:
1- Tak jak Szlachetny Koran ze wszystkimi jego cudami i faktami wskazującymi na to, że jest on cudem Muhammada, tak również Muhammad, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, ze wszystkimi pokazanymi przez niego cudami, dowodami proroctwa i wiedzą jest cudem i niezbitym argumentem przemawiającym za tym, że Święty Koran jest mową Pana Światów.
2- Szlachetny Koran całkowicie przemienił życie społeczne wiernych, wypełniając je szczęściem i prawdą. Wywołał wielkie i trwałe zmiany w duszach, sercach i umysłach ludzi, ich życiu osobistym, społecznym i politycznym, jako że jego sześć tysięcy sześćset sześćdziesiąt sześć wersetów recytowanych od czternastu wieków przez co najmniej sto milionów ludzi z szacunkiem i nabożnością wychowuje ludzi, oczyszcza ich dusze i serca, daje ich umysłom światło, a życiu energię i szczęście. Nie ma wątpliwości co do tego, że nie ma księgi jemu podobnej, że to cud, który wykracza poza zwyczajność i codzienność.
3- Szlachetny Koran od czasu objawienia go do dnia dzisiejszego ukazuje niezwykłą elokwencję i poziom literacki. Pomniejszył wartość siedmiu "mu'allaq", czyli utworów najwybitniejszych arabskich poetów epoki przedislamskiej, których słowa były tkane złotymi nićmi na tkaninie zawieszanej następnie na ścianach Ka'by. Doszło do tego, że córka Labida, jednego z owych poetów, zerwała wiersz swojego ojca ze ściany Ka- 'by, mówiąc: "Zostały zesłane wersety (Koranu), więc dla ciebie nie ma tu już miejsca".
Gdy pewien poeta-Beduin usłyszał werset z Koranu:
rzucił się na ziemię w pokłonie. Spytano go: "Czyżbyś przyjął islam?", na co odparł: "Nie, ale ukłoniłem się przed elokwencją tego wersetu".
Tysiące znawców retoryki i wybitnych literatów, takich jak 'Abd al-Qahir al Dżurdżani, As Sakkaki czy Az Zamachszari zgodzili się co do tego, że retoryka Koranu przekracza granice twórczości człowieka i jego percepcji.
Tak oto Szlachetny Koran od momentu jego zesłania rzucał wyzwanie - i wciąż rzuca - każdemu dumnemu pisarzowi i mówcy, by stworzyli choć jedną surę podobną do jego sur bądź przyznali swoją porażkę i zakosztowali kary za ich pychę w tym życiu i w życiu przyszłym.
Gdy Koran rzucił to wyzwanie, uparci mówcy naszych czasów porzucili krótszą drogę, a mianowicie odrzucanie Koranu i tworzenie podobnych do niego sur, i wybrali dłuższą, polegającą na niszczącej wojnie, co dowodzi tego, że krótsza droga jest zamknięta.
W zasięgu ręki mamy miliony książek w języku arabskim napisanych przez zwolenników Koranu pragnących naśladować jego styl, a także przez jego wrogów, którzy chcieli odrzucić go i skrytykować. Jednak wszystko to, co zostało napisane i jest pisane teraz, pomimo postępu w stylach literackich i myśli - który miał miejsce od czasu Objawienia do dnia dzisiejszego - w żaden sposób nie przypomina stylu koranicznego. Nawet prosty człowiek, który usłyszy recytację Koranu, z pewnością powie, że Koran nie przypomina żadnej innej książki, a żaden człowiek, nawet niewierzący czy głupiec, nie stwierdzi, że jego styl jest gorszy od innych dzieł, co jasno pokazuje, że styl Koranu musi być najlepszy.
Pewien człowiek wyrecytował werset koraniczny:
i powiedział: "Nie widzę nic cudownego w tym wersecie". Powiedziano mu wówczas: "Udaj się swoją wyobraźnią - tak jak nasz wędrowiec - do czasów Proroka, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, by posłuchać tego wersetu". Wyobraził sobie więc, że Koran nie został jeszcze zesłany. Zobaczył stworzenia rozrzucone po bezgranicznym pustkowiu w przemijającym świecie doczesnym, pogrążonym w ciemnościach, pozbawionym
życia i celu. Lecz gdy posłuchał tego wersetu i zastanowił się nad nim, zobaczył, jak odsuwa on zasłonę z oblicza świata, które stało się jasne. Tak oto wieczna mowa i rozkaz dały lekcję wszystkim posiadającym rozum we wszystkich epokach, pokazując im, że byt jest jak wielki meczet, a wszystkie stworzenia - zwłaszcza niebiosa i ziemia - są pogrążone w intensywnym wychwalaniu Boga i głoszeniu Jego jedności. Każde stworzenie wykonuje swoją funkcję z radością i wdzięcznością.
Tak oto wędrowiec zobaczył spełnienie tego wersetu koranicznego w bycie, zasmakował jego elokwencji, porównał go ze wszystkimi wersetami Koranu i pojął tajemnicę władzy niepowtarzalnych słów koranicznych nad połową ziemi i jedną piątą ludzkości, i poznał jedną z tysięcy mądrości, za sprawą których Koran panuje nieprzerwanie od czternastu wieków.
4- Szlachetny Koran ma w sobie oryginalne piękno i prawdę, tak że wielokrotne powtarzanie tych samych fraz - które powoduje nudę nawet w przypadku najlepszych dzieł - nie wywołuje znużenia u tego, kogo serce nie jest zepsute i tego, którego wrażliwość na piękno nie została stępiona. Wręcz przeciwnie, jego recytacja za każdym razem wzmacnia płynącą z jej słuchania przyjemność.
Szlachetny Koran ukazuje nieprzemijającą świeżość i aktualność, tak jakby został zesłany w tej chwili, pomimo upłynięcia czternastu wieków i jego dostępności dla każdego. Za każdym razem, gdy przychodziła kolejna epoka, Koran przemawiał do niej we właściwy dla niej sposób. Uczeni z każdej dziedziny, mimo że jest on cały czas w zasięgu ich ręki i mimo że zawsze korzystają z jego stylu, uważają, że wciąż zachowuje on niezmienną świeżość i aktualność.
5- Szlachetny Koran wyciągnął jedno skrzydło w kierunku przeszłości, a drugie ku przyszłości. Z kolei prawda, co do której zgodni byli poprzedni prorocy, to rdzeń Koranu i jedno z jego skrzydeł, które potwierdza autentyczność ich posłannictwa, oni zaś dowodzą prawdziwości Koranu zgodnym językiem stanu.
Prawi ludzie i rzetelni uczeni to owoce, które wyrosły z drzewa Świętego Koranu. Ich dopełnianie się nawzajem świadczy o tym, że ich błogosławione drzewo jest żywotne i obficie owocuje. Ci, którzy schronili się pod jego drugim skrzydłem, spośród kroczących wszystkimi prawdziwymi drogami prowadzącymi do pobożności i uczonych ze wszystkich dziedzin nauk muzułmańskich, zaświadczają, że Koran to czysta prawda, uniwersalny zbiór faktów i jasny cud.
6- Sześć aspektów Szlachetnego Koranu jest bardzo jasnych, co potwierdza jego autentyczność i słuszność.
Święty Koran opiera się na jasnych dowodach i argumentach oraz niepowtarzalności. Przed nim jest jego cel, a mianowicie dary szczęścia w obu światach, za nim jest jego fundament, czyli prawdy objawienia niebiańskiego, na prawo od niego są niezliczone dowody pobożnych umysłów, na lewo spokój, powaga, szczere upodobanie i całkowite podporządkowanie się zdrowych serc i czystych sumień.
Powyższe sześć aspektów dowodzi tego, że Szlachetny Koran to niebiańska twierdza na ziemi, której murów nie da się przebić. Fakt, że ta Księga to czysta prawda, że nie jest to ludzka mowa, że z żadnej strony nie może przeniknąć do niej kłamstwo, można wykazać na sześciu poziomach argumentacji.
Pierwszym poziomem jest poparcie samego Zarządcy Świata, Który uczynił ukazywanie piękna, ochronę prawości i prawdy, a usuwanie oszustów i kłamców Swoim zwyczajem. Najwyższy wsparł Koran, nadał mu szacowną pozycję i władzę nad światem.
Tak samo mocna i niezachwiana wiara błogosławionego Posłańca, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, który jest centralną postacią islamu i tłumaczem Koranu, wiara w tę szlachetną Księgę wraz z jej wszystkimi przepisami, objawienia, poprzez które Prorok otrzymywał Koran niezależnie od jego woli, różnica między jego osobistą mową a Koranem, wymienienie w Koranie opowieści z przeszłości i przepowiedzenie niektórych zdarzeń przyszłych, brak błędów pomimo analfabetyzmu Posłańca Boga zapewniają o tym, że Koran to Księga Objawiona oraz prawdziwa, słuszna i błogosławiona mowa Litościwego Pana.
Tak samo przywiązanie jednej piątej ludzkości do Szlachetnego Koranu, ich uczucie względem niego, słuchanie go z powagą i tęsknotą, zebranie się wokół niego podczas jego recytacji dżinnów, aniołów i ludzi uduchowionych, niczym przylatujących do światła motyli, świadczą o tym, że Koran jest obiektem podziwu całego bytu, w którym posiada najwznioślejszą pozycję.
W podobny sposób ludzie ze wszystkich grup społecznych - począwszy od najgłupszych i najprostszych, po mądrych, bystrych, skończywszy na uczonych - skorzystali z części przesłania Koranu i zrozumieli najgłębsze prawdy. Pożytek, który dzięki niemu odnieśli uczeni ze wszystkich dziedzin nauki i sztuki muzułmańskiej, zwłaszcza znawcy prawa muzułmańskiego, badacze doktryn religii, wybitni teologowie i im podobni, jak również znalezienie przez nich w Koranie odpowiedzi na nurtujące ich pytania dotyczące ich dziedzin świadczy o tym, że Święty Koran jest źródłem prawdy i jej kwintesencją.
Podobnie brak sprzeciwu ze strony wybitnych poetów arabskich, zwłaszcza tych, którzy nie przyjęli islamu - pomimo ich silnego pragnienia naśladowania Objawionej Księgi - i całkowita niemoc wobec jednego z siedmiu aspektów niepowtarzalności Świętego Koranu, a mianowicie retoryki, ich niezdolność do napisania choćby jednej sury podobnej do sur Koranu, niezdolność wybitnych mówców do odrzucenia jego niepowtarzalności - pomimo chęci rozsławienia swojego imienia w ten sposób - i ich milczenie są niezbitymi argumentami przemawiającymi za tym, że Święty Koran jest cudem przekraczającym ludzkie możliwości.
Wartość, znaczenie i wymowa słów zależą od trzech okoliczności: kto je wypowiedział, do kogo i dlaczego.
Dlatego właśnie nigdy nie pojawiło się - ani nie pojawi - nic podobnego do Świętego Koranu, jako że ta Księga to mowa Pana wszystkich światów i ich Stwórcy, to mowa, której nie da się naśladować pod żadnym względem i w której nie ma fałszu. Bezpośrednim adresatem jest Posłaniec w imię całej ludzkości, wręcz wszystkich stworzeń, spośród których był najbardziej godnym tego, by otrzymać to objawienie; to od jego silnej wiary islam wziął swoją potęgę, to on, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, dostąpił zaszczytu rozmowy z Najwyższym.
Święty Koran pokazał drogę do szczęścia w obu światach, określił cele stworzenia świata i powiedział o silnej wierze Posłańca we wszystkie prawdy religii islamu, odnosząc się do wszystkich aspektów nieprzebranego bytu i rozpościerając go przed nami niczym mapę. Koran uczy człowieka o jego Najwyższym Stwórcy, mówiąc o zmianach zachodzących na świecie. Nie ma żadnej wątpliwości co do tego, że nie jest możliwe przyniesienie podobnego Koranu ani żadnego dzieła, które osiągnie ten sam stopień niepowtarzalności.
Tak samo tysiące wybitnych uczonych, którzy napisali komentarze do Szlachetnego Koranu, zajmujące niekiedy trzydzieści, czterdzieści czy nawet siedemdziesiąt tomów, ich poparte dowodami wywody na temat wyjątkowych cech tej Księgi, zawartych w niej mądrości, precyzyjnych znaczeń, wzniosłej wymowy i wielu wiadomości dotyczących tego, co niewidzialne, to niezbity dowód na to, że Koran jest Boskim cudem. Każdy spośród stu trzydziestu Traktatów Światła ukazuje którąś z niezwykłych właściwości lub mądrości Koranu, popierając to dowodami, a zwłaszcza traktat Cuda Koranu i drugi rozdział Słowa Dwudziestego, który wiąże z Koranem wiele elementów nowoczesnej cywilizacji, takich jak pociąg lub samolot. Podobnie Promień Pierwszy, znany także pod tytułem Wskazówki koraniczne, ukazuje związek pomiędzy wersetami koranicznymi a Traktatami Światła i prądem elektrycznym; osiem krótkich traktatów
zwanych Ośmioma symbolami opisuje dokładną harmonię między literami Szlachetnego Koranu i jego głębokie znaczenia; inny krótki traktat traktuje o ostatnich wersetach sury Al Fath i wykazuje ich niezwykłość pod pięcioma względami z powodu ich związku z tym, co niewidzialne; kilka innych traktatów także podjęło ten temat. Ukazanie przez każdy fragment Traktatów Światła jednej z prawd Świętego Koranu i jednego z jego świateł to zapewnienie o tym, że Koran nie ma sobie podobnego, że to cud, język świata niewidzialnego w świecie widzialnym i mowa Znającego to, co niewidzialne.
Właśnie ze względu na niezwykłe właściwości Świętego Koranu, które wymieniono w powyższych sześciu punktach, pod sześcioma względami i na sześciu poziomach, jego potężna i święta władza z całą powagą panowały i panują, rzucając blask na oblicza epok i ziemi przez ponad tysiąc trzysta lat. Inną świętą właściwością Koranu jest to, że w każdej jego literze jest nagroda równa co najmniej dziesięciu dobrym uczynkom i dziesięć wiecznych owoców. Każda litera niektórych wersetów i sur daje wręcz sto, tysiąc lub więcej owoców życia ostatecznego. Nagroda i wartość każdej litery w niektórych błogosławionych momentach rosną od dziesięciu do kilkuset razy. Nasz wędrowiec zrozumiał te i inne święte cechy Koranu i powiedział do swojego serca:
"Zaprawdę, Szlachetny Koran, cudowny pod każdym względem, zaświadcza wraz ze wszystkimi swoimi surami, wersetami, tajemnicami, światłami, owocami i dowodami o istnieniu Tego, Którego istnienie jest nieuchronne, o Jego jedności, szlachetnych cechach, Pięknych Imionach, a świadectwo to potwierdzili wszyscy ludzie wierni własnymi, niezliczonymi świadectwami".
Tak oto w części siedemnastej rozdziału pierwszego wyłożono w skrócie lekcję jedynobóstwa i wiary, którą wędrowiec otrzymał za pośrednictwem Szlachetnego Koranu:
Następnie wędrowiec przekonał się o tym, że wiara, którą osiągnął, to największy kapitał człowieka, dlatego że daje jemu biednemu panowanie nie nad ulotnym miejscem zamieszkania, lecz nad wielkim światem i czyni go zasługującym na szerokie, wieczne królestwo, większe od tego świata. Wiara zapewnia przemijającemu człowiekowi warunki do życia wiecznego i ratuje go - gdy ten biedny czeka na szubienicę kresu - od strasznego końca i nicości, otwierając przed nim skarbce wiecznego szczęścia. Dlatego wędrowiec zwrócił się do swojej duszy: "Idź do przodu, zdobądźmy kolejny z niezliczonych stopni wiary, spójrzmy na cały byt i wysłuchajmy go, byśmy pogłębili otrzymane od niego lekcje".
Wędrowiec spojrzał na byt poprzez wielką lunetę zapożyczoną ze Świętego Koranu i zobaczył, że cały wszechświat jest wspaniale uporządkowany, zawiera wiele mądrości, przypomina wielką księgę, piękny pałac i uporządkowany kraj. Wszystkie rozdziały, strony, linijki, słowa i litery tej księgi i wszystkie zachodzące w niej przemiany jasno wskazują na istnienie Wszechwiedzącego, Wszechmogącego, Stworzyciela, Wszechwidzącego i znającego wzajemne relacje wszystkich rzeczy.
Tak oto cały byt wraz ze swoimi filarami, rodzajami, częściami, elementami, mieszkańcami, zawartością, przychodami, rozchodami, przemianami i odnowami świadczy o istnieniu i jedności Wzniosłego Stwórcy, do Którego nie ma podobnego, i do Którego należy bezgraniczna moc i mądrość.
Powyższe świadectwo wielkiego bytu dotyczące istnienia Stwórcy i Jego jedności potwierdzają dwie wielkie niczym cały byt prawdy:
Prawda pierwsza to prawda pojawiania się i możliwości, o której wspomnieli uczeni muzułmańscy z dziedziny zasad religii i teologii i potwierdzili ją niezbitymi dowodami. Powiedzieli: "Skoro na świecie i w każdej rzeczy zachodzą zmiany, to mają one kres i początek, nie istnieją od zawsze. Skoro coś się pojawiło, ktoś musi za tym stać. Skoro przyczyna istnienia bądź nieistnienia pewnej rzeczy nie tkwi w niej samej, to jej istnienie nie jest oczywiste ani nie będzie ona istnieć wiecznie". Udowodniono również niezbicie, że niemożliwością jest, by rzeczy mogły stwarzać siebie same. Stąd musi istnieć Ktoś, Kto jest przyczyną istnienia, Kto nie ma Jemu równego; wszystko, co istnieje oprócz Niego, jest stworzeniem, a co nie istnieje, może zostać do istnienia powołane.
Prawda pojawiania się panuje nad bytem, o czym może zaświadczyć oko i rozum. Widzimy bowiem każdej jesieni, jak umiera wielki świat, a wraz z nim setki tysięcy roślin i małych zwierząt, z których każde jest niczym żywy świat. Jednakże ta śmierć przebiega w określonym porządku, jako że każdy organizm pozostawia swoje nasiona, pestki bądź jajeczka - te cuda miłosierdzia, mądrości, mocy i wiedzy, które później zmartwychwstają - jako depozyt u Zachowującego każdą rzecz, otrzymując spis swoich czynów i funkcji, po czym umiera. Na wiosnę umarłe drzewa, korzenie i małe zwierzęta zmartwychwstają lub stwarzane są im podobne. W ten sposób tysiąckrotnym potomstwem żywych stworzeń potwierdza się cykl tworzenia i przemijania życia. Rodzi się nowe pokolenie takich samych roślin i zwierząt jako kontynuacja istnienia z poprzedniego roku, które spełniają takie same role i funkcje jak ich przodkowie. Owo pokolenie zapisuje w ten sposób nową kartę w księdze życia. Potwierdza się tym samym werset z Koranu:
Dotyczy to całego bytu, jako że każdej jesieni umiera wielki świat i każdej wiosny rodzi się nowy; umiera ogromna liczba żywych stworzeń i ogromna ich liczba przychodzi na świat, który jest niczym dom gościnny przyjmujący żywe istoty, które przybywają, wykonują swoje funkcje i odchodzą.
Tak oto pojawianie się żywych światów i stwarzanie istot o określonych funkcjach na tym świecie w uporządkowany i regularny sposób, a następnie wykorzystywanie ich dla Bożych celów jasno wskazuje wszystkim rozumom na nieuchronność istnienia Świętego, Potężnego, istoty o nieograniczonej mocy i mądrości.
Kończymy teraz kwestię pojawiania się, a odnośnie do szczegółów odsyłamy do Traktatów Światła i innych traktatów teologicznych.
Aspekt prawdopodobieństwa także zapanował nad bytem i ogarnął go. Widzimy, jak każda rzecz, mała lub duża, od Tronu Boga po ćmy, od atomów po galaktyki jest zsyłana na ten świat w szczególnej postaci, w określonej formie i ze specjalnymi właściwościami i pożytkami. Nadanie tych właściwości i postaci następuje poprzez wybranie ich spośród nieograniczonych wariantów i możliwości. Nadany danej rzeczy charakterystyczny obraz jest wybierany spośród nieskończonej liczby obrazów. Nadanie osobowości również odbywa się poprzez wybranie jej ze zbioru liczącego tyle elementów, ile jest egzemplarzy danego gatunku. Cechy także są wybierane ze zbioru możliwości, których jest tyle, ile cech i ich poziomów.
Wyposażenie stworzenia, które z początku było zagubione i pozbawione celu, w organy i zdolności, też może się odbywać na nieskończoną liczbę sposobów. Te wszystkie wskazówki i świadectwa pochodzące z prawdopodobieństwa niewątpliwie stanowią jedno ze skrzydeł wielkiego świadectwa bytu. Wszystkie możliwe postacie, kształty, właściwości i cechy to świadectwa nieuchronności istnienia Najwyższego, Który nadaje istotom właściwości, wybiera dla nich właściwe cechy, wyznacza je do odpowiednich funkcji i powoduje zdarzenia, Którego mądrość nie ma końca, przed Którym nic się nie może ukryć ani wymknąć się od Niego i nic dla Niego nie jest niemożliwe. Największa rzecz dla Niego jest tak prosta, jak najmniejsza; jest zdolny do stworzenia wiosny z taką łatwością, z jaką stwarza drzewo, a drzewa z taką łatwością, z jaką stwarza nasionko.
Skoro wiele fragmentów Traktatów Światła, zwłaszcza Słowo Dwudzieste Drugie, Słowo Trzydzieste Drugie, List Dwudziesty i List Trzydziesty Trzeci niezbicie wykazały świadectwo bytu wraz z jego dwoma skrzydłami i dwoma prawdami, kończymy tę bardzo obszerną kwestię odesłaniem do tychże traktatów.
Natomiast drugim skrzydłem wielkiego świadectwa pochodzącego z całości bytu jest prawda druga, a mianowicie współpraca, którą pokazują stworzenia walczące o przetrwanie - jeśli posiadają życie - i wykonujące odpowiednie zadania w atmosferze ciągłych przemian. I tak współdziałanie służące przeżyciu, jak na przykład zbieranie się chmur i nawadnianie przez nie roślin, pomoc świadczona przez rośliny zwierzętom i przez zwierzęta człowiekowi, świeże mleko dawane małym przez ich matki, spełnianie bardzo licznych potrzeb żywych stworzeń i zapewnianie im pożywienia, którego same nie byłyby w stanie zdobyć, budowanie przez cząsteczki pożywienia komórek organizmu i wiele innych przykładów współpracy odbywającej się na rozkaz Miłosiernego Pana jasno pokazują wszechobejmującą i uniwersalną władzę Pana Światów i miłosierdzie Tego, Który zarządza szerokim wszechświatem z taką łatwością, z jaką zarządza się niewielką posiadłością.
Zaprawdę, współpraca martwych, pozbawionych czucia i litości rzeczy rodzi sytuacje wskazujące na istnienie litości i emocji pomiędzy nimi. Niezbity to dowód na to, że spieszą na pomoc i dążą do współpracy dzięki sile Potężnego Pana, dzięki miłosierdziu nieskończenie Miłosiernego i na rozkaz nieskończenie Mądrego. Współpraca i równowaga, które obejmują wszystko od galaktyk po organy żywych stworzeń i ich komórki, piękno ozdabiające oblicze niebios i ziemi, a także urok powabnych kwiatów, porządek panujący w Drodze Mlecznej, Układzie Słonecznym oraz
w owocach kukurydzy i granatu, funkcje pełnione przez słońce, księżyc, pierwiastki, chmury, pszczoły i mrówki oprócz innych wielkich prawd to podobnie wielkie drugie skrzydło świadectwa bytu wskazującego na istnienie Najwyższego i Jego jedność. Jako że Traktaty Światła opisały to wielkie świadectwo, ograniczymy się do powyższego.
Tak oto w osiemnastej części rozdziału pierwszego zamieszczono krótką wzmiankę dotyczącą lekcji, którą wędrowiec otrzymał od bytu:
Wędrowiec, który przybył do świata, szukał swojego Stwórcy i wzniósł się po osiemnastu poziomach, osiągając tron prawdy poprzez duchowe wniebowstąpienie, wzniósł się następnie od poziomu wiedzy nieobecnego do poziomu obecności i dialogu. Powiedział wtedy do swojej duszy: "Sformułowane w trzeciej osobie na początku sury Al Fatiha wychwalenie przed słowem 'ijjaka' ('Ciebie') daje człowiekowi poczucie spokoju i wywyższa go do poziomu zwracania się do Boga w drugiej osobie poprzez słowo 'ijjaka'. Powinniśmy więc bezpośrednio spytać o to, czego szukamy, i przerwać poszukiwania, jako że o słońce - które oświetla wszystko dokoła - należy pytać samo słońce. Ten, Kto ukazuje wszystkie rzeczy i objaśnia je, niewątpliwie poprzez nie ukazuje Siebie Samego. Tak jak możemy zobaczyć słońce i poznać je dzięki jego promieniom i światłu, możemy także dążyć - według naszych zdolności - do poznania naszego Najwyższego Stwórcy dzięki odbiciom Jego Pięknych Imion i światłu Jego szlachetnych przymiotów".
W niniejszym traktacie wymienimy w skrócie jedynie dwa spośród bardzo licznych i szczegółowych faktów dotyczących tego zagadnienia.
Fakt pierwszy: istnienie wszechobecnej, aktywnej władzy, która obejmuje byt i którą widzimy przed naszymi oczami. Ona zarządza wszystkimi stworzeniami, zamienia i odnawia je, także te ogromne na niebiosach i w ziemi. Tę Boską władzę, sprawowaną przez Tego, Kto jako Jedyny zasługuje na cześć, można namacalnie poczuć wraz ze wszystkimi jej aspektami.
Działania Wszechmogącego i Wszechwiedzącego są odczuwalne - nieomal namacalnie - dzięki tej mądrej i stałej władzy sprawowanej zza zasłony. Dzięki niej widać również wyraźnie odbijające się w każdej rzeczy Piękne Imiona Boże, a także siedem przymiotów Boga. Z kolei poprzez owe siedem Bożych przymiotów, a mianowicie życie, moc, wiedzę, słuch, wzrok i mowę, wyraźnie widać ich Jedynego posiadacza. Tak więc istnienie Jego Najwyższego jest jaśniejsze i wyraźniejsze od słońca, jako że wartościowa książka lub perfekcyjnie zaprojektowany budynek niewątpliwie wskazują na czynności pisania i budowania. Z kolei czynności sprawnego pisania i umiejętnego budowania jasno wskazują na istnienie pisarza i budowniczego, którzy natomiast świadczą o istnieniu zawodu pisarstwa i inżyniera budownictwa. Tak więc nie może być czynności bez czyniącego, nazwy bez rzeczy, którą określa, cechy bez jej posiadacza ani zawodu bez wykonawcy.
Na podstawie tej prawdy i tej zasady można wywnioskować, że byt, wraz ze wszystkimi stworzeniami, został spisany piórem przeznaczenia i zbudowany narzędziem mocy. Napisano w nim niezliczone księgi i traktaty o wyniosłym znaczeniu oraz wzniesiono niezliczone budowle i pałace, z których każdy po tysiąckroć zaświadcza o nieuchronności istnienia i jedności Wiecznego, Potężnego, posiadającego siedem świętych przymiotów, wykonującego nieskończone, pełne miłosierdzia działania właściciela niezliczonych odbić Pięknych Imion, związanych z tymi działaniami. Całe piękno, wartość i perfekcja stworzenia, odzwierciedlające działania, imiona i przymioty Boże, jasno wskazują na piękno i doskonałość Najwyższego.
Tak oto władza Boska objawia się poprzez stwarzanie, budowanie, powoływanie do istnienia, nadawanie każdej rzeczy jej miary i postaci, mądre zarządzanie, celowe przemiany i udoskonalanie, obdarzanie łaskami i miłosierną hojność.
Z władzą Boską związane jest wyłączne prawo Boga do oddawania Mu czci. To prawo objawia się poprzez Piękne Imiona oraz siedem przymiotów Boga: życie, wiedzę, moc, wolę, słuch, wzrok i mowę.
Zaprawdę, jak cecha mowy dotyczy objawień i inspiracji zsyłanych przez Najwyższego, tak moc przedstawia się w postaci wspaniałego stworzenia, które niczym ucieleśnione słowa opisuje Potężnego, Wszechmogącego i ukazuje Go poprzez pokazanie całego wszechświata od jednego końca do drugiego. Podobnie przymiot wiedzy przedstawia istotę jej Jedynego posiadacza tylekroć, ile istnieje perfekcyjnie ukształtowanych stworzeń, które są dzięki tej Wiedzy zarządzane i ozdabiane.
Wszystkie rzeczy i zdarzenia wskazujące na Boski przymiot mocy, te świadczące o Jego Wiedzy oraz wszystkie dowody mówiące o reszcie szlachetnych przymiotów przedstawiają Boski przymiot życia, dzięki któremu istnieją wszystkie żywe stworzenia, stanowiące jego odbicia. Ów przymiot przemienia cały byt w wielkie zwierciadło złożone z niezliczonych pomniejszych zwierciadeł, które przekształcają się nieustannie, aby za każdym razem ukazywać piękne przejawy przymiotów Bożych.
Analogicznie przymioty wzroku, słuchu, woli i mowy szeroko przedstawiają Jego Najświętszego. Jak wskazują na Jego istnienie, tak świadczą wyraźnie o istnieniu życia i o tym, że Najwyższy i Chwalebny Bóg jest Żyjący, albowiem wiedza i słuch są oznakami życia, wzrok jest cechą istot żywych, wola współistnieje z życiem, dobrowolną moc posiadają tylko istoty żywe, a zdolność mowy - świadome żywe stworzenia.
Powyższe punkty uświadamiają, że o przymiocie życia świadczą dowody siedem razy większe od wszechświata. Ta cecha ukazuje samą siebie i jej Żyjącego posiadacza, przez co życie staje się podstawą i źródłem wszystkich Bożych przymiotów oraz Największego Imienia. Skoro Traktaty Światła wyjaśniły w pewnym stopniu prawdę pierwszą i poparły ją dowodami, ograniczymy się niniejszym do wspomnianej wyżej kropli z tego wielkiego morza.
Prawda druga: Słowa Boże, związane z przymiotem mowy. Zaprawdę, mowa Najwyższego Boga nie ma końca, co przekazuje następujący werset koraniczny:
Oczywistym jest, że mowa jest najlepszym dowodem na istnienie mówiącego, a prawda mowy Bożej daje niezliczone świadectwa istnienia Wiecznego Mówiącego i Jego jedności. W części czternastej i piętnastej niniejszego traktatu wymieniono już dwa mocne świadectwa owej prawdy, a mianowicie objawienie i inspirację. Ponadto w części dziesiątej można
odnaleźć świadectwo Objawionych Ksiąg, a w siedemnastej świadectwo niepowtarzalnego Świętego Koranu, odsyłamy więc do tych części.
Kolejnym świadectwem jest werset koraniczny:
który wspaniale ogłosił tę prawdę, a także świadectwa innych prawd, a jego przesłanie stało się dla naszego wędrowca zupełnie wystarczające.
Tak oto w dziewiętnastej części rozdziału pierwszego przedstawiono w skrócie lekcję otrzymaną przez podróżnika:
Drugi Argument Na Rzecz Wiary
W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!
"A gdyby na niebie i ziemi byli bogowie, poza Bogiem, to one uległyby zniszczeniu" Koran, 21:22.
Nic nie jest godne czci jak tylko Bóg, Jedyny, Który nie ma współtowarzyszy; do Niego należy królestwo i Jemu należy się wszelka chwała. On daje życie i On je odbiera, ale sam jest Żyjącym, Który nigdy nie umiera. W Jego dłoni znajduje się wszelkie dobro i On jest nad wszelką rzeczą Wszechwładny (*).
(*) At-Tirmizi, Ad-Da'ałat 36; An-Nasa'i, Al-Manasik 163; Ibn Madża, Al-Manasik 84; Ad-Darimi, Al-Manasik 34; Ahmad Ibn Hanbal, Al-Musnad 1/47.
Pewnej nocy błogosławionego miesiąca ramadanu wspomniałem, że w każdym z jedenastu zdań niniejszej mowy o jedynobóstwie znajduje się dobra nowina oraz jeden ze stopni jedynobóstwa. Wyjaśniłem bogatą w piękne znaczenia frazę "Który nie ma współtowarzyszy" w sposób zrozumiały dla zwykłych ludzi, poprzez obrazowe porównania, wyobrażoną dyskusję i przełożenie języka stanu na mowę. Przedstawię teraz tę dyskusję na prośbę moich drogich braci, którzy mi pomagają, oraz moich towarzyszy z meczetu. Oto ona:
Wyobraźmy sobie osobę, która przedstawia sobą współtowarzyszy Boga, urojonych przez wszelkiego rodzaju bałwochwalców, niewiernych i błądzących spośród czcicieli przyrody i wyznawców wpływu przyczyn. Wyobraźmy sobie następnie, że owa wymyślona osoba chce być panem
jakiejś rzeczy spośród wszystkich znajdujących się na świecie i twierdzi, że jest jej prawdziwym władcą!
I oto napotkała na najmniejszą rzecz, atom, i powiedziała doń językiem przyrody i filozofii materialistycznej, że to ona jest jego panem i prawdziwym właścicielem.
Atom odparł umieszczonym w nim językiem prawdy i mądrości Bożej:
-Wykonuję niezliczone funkcje i wchodzę w skład wszelkiego stworzenia. Jeśli więc posiadasz, o ty, uważający się za mego właściciela, szeroką wiedzę obejmującą wszystkie te funkcje, uniwersalną moc kierowania nimi, pełną władzę nade mną oraz podobnymi mi atomami
O tak, tak jak każda ruchoma rzecz, począwszy od atomów, skończywszy na płynących po orbicie planetach wskazuje na jedność Bożą, nosząc jej pieczęć, włącza także wszystkie miejsca, po których płynie, do królestwa jej Jedynego Władcy. Z kolei stworzenia nieruchome, począwszy od roślin, skończywszy na nieruchomych gwiazdach, są niczym pieczęcie jedynobóstwa i listy autorstwa ich Stwórcy. Każda roślina i każdy owoc są zatem pieczęcią i znakiem jedynobóstwa, a miejsca, w których się znajdują, to list od ich wspaniałego Stworzyciela.
Podsumowując, jedne istoty wpływają poprzez swój ruch na inne w imię jedynobóstwa, toteż kto nie jest w stanie kontrolować ruchu gwiazd, nie może być panem atomu. (Przyp. aut.).
działającymi i krążącymi we wszechświecie i jeśli jesteś w stanie być prawdziwym władcą istot, których stanowię część, takich jak krwinki czerwone, i kierować nimi w niezakłócony sposób, to możesz stwierdzić, że posiadłeś nade mną władzę, i powierzyć mnie komu innemu, niż mojemu Najwyższemu Stwórcy. W przeciwnym razie zamilcz! Nie jesteś bowiem w stanie wpłynąć na moje sprawy ani nie możesz być moim panem, jako że funkcje, działania i ruchy atomów podlegają idealnemu porządkowi, którego nie jest w stanie zaprowadzić ktoś nieposiadający absolutnej mądrości ani wszechogarniającej wiedzy, a gdyby ktoś inny niż Ten, Który je posiada, wpłynął na ów porządek, zburzyłby go. Jak więc możesz, uzurpatorze, wkładać palec w nasze sprawy, będąc słabym, bezsilnym, ślepym niewolnikiem w rękach ślepej natury i przypadku!
Osoba odparła tak, jak czynią to materialiści:
-Bądź więc władcą samego siebie. Dlaczego mówisz, że pracujesz dla kogo innego?
-Gdybym miał rozum wielki niczym słońce, wiedzę wszechogarniającą niczym jego światło, siłę wielką niczym jego żar, zmysły szerokie niczym siedem barw jego blasku, oblicze kierujące się do każdego miejsca, wzrok dosięgający każdej rzeczy oraz mowę docierającą do każdej istoty,
być może byłbym zadufany jak ty, by przypisać sobie władzę nad samym sobą! Odejdź ode mnie, albowiem nie masz na nas żadnego wpływu.
Gdy zwolennik idei uczestnictwa w stworzeniu stracił nadzieję na wygranie tej dyskusji, zwrócił się do krwinki czerwonej z nadzieją, że uda mu się coś zyskać. Powiedział do niej językiem przyczyn i natury oraz z perspektywy filozofii materializmu:
-Jestem twoim panem i władcą!
Krwinka czerwona odparła językiem prawdy i mądrości Bożej:
-Nie jestem jedyna, lecz wchodzę w skład wielkiej armii krwi. Podlegamy ustalonemu porządkowi i wykonujemy te same funkcje na rozkaz jednego dowódcy. Jeśli więc jesteś w stanie podporządkować sobie wszystkie podobne mi cząstki krwi, jeśli posiadasz przenikliwą mądrość oraz wielką moc pozwalające ci na sterowanie wszystkimi komórkami ciała, poprzez które wędrujemy i w których rzetelnie wykonujemy nasze zadania, proszę bardzo - wówczas twoje twierdzenie będzie miało sens. Jednak, uzurpatorze, posiadasz jedynie ślepą i głuchą siłę natury i nie jesteś w stanie wpłynąć na nasze sprawy w najmniejszy sposób, nie mówiąc o zapanowaniu nad nami, gdyż porządek, któremu podlegamy, jest tak szczegółowy i surowy, że nie może zapanować nad nami nikt, kto nie widzi każdej rzeczy, kto nie słyszy każdej rzeczy, kto nie wie o każdej rzeczy i kto nie czyni, co zechce. Zamilcz zatem, albowiem nasze zaszczytne i uporządkowane funkcje nie pozwalają nam na słuchanie twojego bełkotu.
Tak oto materialista został odrzucony przez krwinkę czerwoną.
Gdy nie udało mu się osiągnąć celu z krwinką czerwoną, zwrócił się do komórki ciała i powiedział jej z perspektywy swojej filozofii i językiem przyrody:
-Nie udało mi się przekonać do mojej idei ani atomu, ani krwinki czerwonej, więc być może ty mnie wysłuchasz, jako że jesteś jedynie niewielkim pojemnikiem zawierającym różne rzeczy! Jestem w stanie stworzyć cię, bądź zatem moim dziełem i własnością!
Komórka odparła językiem mądrości i prawdy:
-Faktycznie jestem bardzo mała, ale mam zaszczytne i doniosłe funkcje, ponadto łączą mnie mocne więzi ze wszystkimi komórkami organizmu. Utrzymuję relacje z naczyniami krwionośnymi - tętnicami i żyłami, z nerwami ruchowymi i czuciowymi oraz wszelkimi siłami organizmu,
takimi jak przyciąganie, odpychanie, rodzenie i kształtowanie. Jeśli więc posiadasz, uzurpatorze, szeroką wiedzę i siłę wystarczające do stworzenia, skoordynowania i używania naczyń krwionośnych, nerwów i zdolności organizmu, oraz wielką mądrość i potęgę pozwalającą ci na sterowanie wszystkimi komórkami organizmu - które są do siebie podobne pod względem perfekcji stworzenia i wspaniałości, to proszę - pokaż je i ogłoś, że jesteś w stanie mnie stworzyć. W przeciwnym razie zostaw nas, gdyż krwinki czerwone dają mi pożywienie, a krwinki białe bronią mnie przed zarazkami. Mam ważne zadania do wykonania, nie przeszkadzaj mi więc. Ktoś słaby i ślepy jak ty nie ma prawa do wpływania na nasze sprawy, albowiem idealny porządek, któremu podlegamy, zostałby zaburzony, gdyby nie rządził nami Wszechmądry, Wszechmogący i Wszechwiedzący.
Zaprawdę, Mądry Stwórca stworzył człowieka na podobieństwo idealnie uporządkowanego miasta. Jedna część naczyń pełni rolę telegrafu i telefonu, druga zaś - transportująca krew - rur wodociągowych. Krew, życiodajny płyn, zawiera dwa rodzaje krwinek: czerwone - dystrybuujące substancje odżywcze do komórek organizmu, tak jak dostawcy i handlarze, i mniej liczne białe - broniące organizmu przed zarazkami, wpadające w ruch obrotowy niczym wirujący derwisze, gdy nadchodzi bitwa z mikrobami. Krew jako całość ma dwa podstawowe zadania: odbudowuje zniszczone komórki i oczyszcza organizm z zanieczyszczeń i odpadów komórkowych. Są także dwa rodzaje naczyń krwionośnych: tętnice, które transportują i dystrybuują czystą krew, i prowadzące do układu oddechowego żyły, transportujące zepsutą krew zawierającą szkodliwe odpady.
Mądry Stwórca stworzył dwa elementy wchodzące w skład powietrza - azot oraz tlen, który gdy tylko zetknie się z krwią podczas oddychania, przyciąga do siebie węgiel, który zanieczyścił krew, zamieniając się w trujący dwutlenek węgla, oczyszczając tym samym krew. Ponadto tlen utrzymuje odpowiednią temperaturę ciała. Dzieje się tak dlatego, że Mądry Stwórca stworzył silną relację pomiędzy tlenem a węglem, przez co oba pierwiastki dążą do stworzenia związku chemicznego, który powstając wyzwala ciepło w procesie podobnym do spalania.
Tajemnica tego procesu polega na tym, że atomy każdego pierwiastka chemicznego poruszają się w specyficzny dla siebie sposób. Podczas reakcji następuje koordynacja ruchów, a część energii wyzwalana jest zgodnie z prawem Mądrego Stwórcy w postaci ciepła. Znanym faktem jest, że ruch rodzi ciepło. Z jednej strony ciało utrzymuje odpowiednią temperaturę, z drugiej krew oczyszczana jest z węgla.
Tak oto wdech oczyszcza życiodajny dla organizmu płyn i zapala ogień życia, a wydech wyzwala z ust słowa będące cudem mocy Bożej. Chwała niech będzie Temu, Którego stworzenie wprawia w zdumienie! (Przyp. aut.).
Gdy materialista stracił nadzieję na przekonanie komórki, zwrócił się do organizmu ludzkiego i powiedział mu językiem ślepej natury i błędnej filozofii:
-Jesteś moją własnością. To ja ciebie stworzyłem, a przynajmniej miałem w tym udział!
Ciało ludzkie odpowiedziało mu prawdą mądrego porządku, w którym zostało stworzone:
-Jeśli posiadasz, uzurpatorze, wszechogarniającą wiedzę i moc w pełni pozwalającą na sterowanie ludzkimi ciałami takimi jak ja o wyróżniających się obliczach, będących pieczęcią mocy i prawdziwej natury, jeśli masz ogromne bogactwo i panujesz nad składami mojego pożywienia sięgającymi od powietrza i wody do roślin i zwierząt oraz jeśli posiadasz nieskończoną mądrość pozwalającą na nadanie mi ducha, serca i rozumu i na podporządkowanie ich, pokaż je i ogłoś, że zapanowałeś nade mną. W przeciwnym razie zamilcz, albowiem mój Wspaniały Stwórca jest zdolny do każdej rzeczy, wie o każdej rzeczy, widzi każdą rzecz i słyszy każdą rzecz, o czym zaświadcza wspaniały porządek, któremu podlegam, oraz pieczęć jedynobóstwa wyciśnięta na moim obliczu. Tak więc ktoś słaby i błądzący nie będzie nigdy w stanie w najmniejszym stopniu uczestniczyć w moim stworzeniu ani wpłynąć na nie choćby na wagę atomu.
Wyznawca idei uczestnictwa w stworzeniu odszedł, nie będąc w stanie zapanować nad ciałem. Spojrzał na rodzaj ludzki, mówiąc do siebie: "Być może uda mi się znaleźć jakiś udział w tej rozprzestrzenionej i różnorodnej grupie i wpłynąć na naturę i jestestwo ludzi, tak jak Szatan poprzez swoje zbłądzenie wpływa na ich dobrowolne czyny i kwestie społeczne. Wtedy uda mi się zapanować nad ciałem człowieka, które odrzuciło mnie, wraz z jego komórkami".
Zwrócił się więc do rodzaju ludzkiego i przemówił językiem ślepej natury i fałszywej filozofii:
-Ludzie! Żyjecie w chaosie. Nie widzę, byście podlegali jakiemukolwiek porządkowi, będę więc waszym panem i władcą, a przynajmniej będę miał w tym udział.
Rodzaj ludzki odparł natychmiast językiem prawdy, mądrości i dyscypliny:
-Jeśli posiadasz, uzurpatorze, moc pozwalającą na ubranie kuli ziemskiej w kolorową, błyszczącą biżuterię okraszoną nićmi ponad stu tysięcy gatunków roślin i zwierząt przypominających gatunek ludzki i na rozłożenie na niej wspaniałego dywanu splecionego z setek tysięcy żywych stworzeń, a następnie ciągłe odnawianie go, i jeśli posiadasz zdolność sterowania kulą ziemską, do której owoców należymy, oraz kierowania sprawami świata, którego jesteśmy nasionami, przyślij nam środki do życia ze
wszystkich zakątków świata. Jeśli jesteś w stanie, uzurpatorze, stworzyć znaki mocy Bożej widoczne w obliczach naszych, naszych przodków i potomków, to być może mógłbyś uważać się za naszego pana. W przeciwnym razie zamilcz! Nie mów: "Jestem w stanie kierować sprawami tych, którzy żyją w chaosie i nieporządku", albowiem nasz porządek jest idealny. Stan, który uważasz za chaos, to emanacja mocy Bożej. Skoro idealny porządek rządzący życiem roślin i zwierząt nie akceptuje nikogo, kto chciałby choćby w części przejąć kontrolę nad nim, to co dopiero porządek rządzący nami, najwyższym stopniem życia? Czyż to, co tobie wydaje się bałaganem, nie jest w istocie mądrym pismem Bożym? Czy możliwe jest, by ten, kto utkał dywan z nici, umieszczając każdą w odpowiednim miejscu, nie był jego stwórcą? Czy możliwe jest, by Stwórca pestki nie był jednocześnie Stwórcą owocu? Czy możliwe jest, by Stwórca owocu nie był Stwórcą jego drzewa? Jesteś ślepy! Czy nie widzisz cudów mocy Bożej na naszych obliczach, a wspaniałości stworzenia w naszej naturze? Jeśli je dostrzeżesz, uświadomisz sobie, że przed naszym Stwórcą nic się nie ukryje, że żadna sprawa nie jest dla Niego trudna ani niemożliwa, że zarządza gwiazdami z taką łatwością, z jaką zarządza atomami, że tworzy wiosnę z łatwością stworzenia jednego kwiatu, i że w naszej istocie umieścił spis treści wielkiego wszechświata. Czyż więc ktoś bezsilny i ślepy jak ty jest w stanie mieć udział w stworzeniu dokonanym przez Wielkiego i Wspaniałego Stwórcę? Zamilcz więc i odwróć się od nas.
Materialista odszedł, po czym zwrócił się do pięknego dywanu rozpostartego na powierzchni ziemi oraz do wspaniałej szaty, którą przywdziała, językiem przyczyn, przyrody i swojej daremnej filozofii:
-Jestem w stanie cię kontrolować, jestem zatem twoim właścicielem, a co najmniej udziałowcem.
Piękny dywan i wspaniała szata odparły uzurpatorowi językiem prawdy i mądrości:
-Jeśli masz tak wielką moc i zdolność, że jesteś w stanie utkać te piękne dywany i stworzyć te wspaniałe klejnoty, znikające i pojawiające się z powrotem każdego roku, a następnie zdjąć je i powiesić na sznurze czasu minionego, po czym od nowa stworzyć klejnoty i umiejętnie je przyszyć, i jeśli posiadasz wieczną moc stworzenia ziemi i zniszczenia jej, zmiany składu dywanu oraz zapanowania nad ziemią, która ubiera
nas i osłania - proszę bardzo, możesz uznać się za naszego pana. W przeciwnym razie odejdź poniżony i opuść ziemię, albowiem nie ma tu dla ciebie miejsca. Jest w nas tyle przejawów i pieczęci jedynobóstwa, że ktoś, kto nie ma pod kontrolą wszystkich stworzeń, kto nie jest w stanie objąć wszystkich rzeczy na raz, kto nie jest w stanie wykonywać niezliczonych czynności jednocześnie i kto nie jest obecny w każdym czasie i miejscu, nie może być naszym właścicielem ani mieć na nas jakiegokolwiek wpływu. Mówiąc jednym słowem, kto nie posiada absolutnej mocy, mądrości ani wiedzy, nie może nami sterować.
Uzurpator odszedł, mówiąc do siebie: "Pójdę do kuli ziemskiej. Może uda mi się wykorzystać jej nieświadomość i wpłynąć na nią". Następnie zwrócił się do niej i powiedział w imię przyczyn i językiem przyrody:
-To, że się kręcisz bez celu wokół własnej osi, świadczy o tym, że jesteś porzucona i nie masz właściciela. Możesz więc być na mój rozkaz!
Ziemia zawołała ze wzburzeniem językiem tkwiącej w niej prawdy:
-Nie pleć dyrdymałów, głupcze! Jak mogłabym istnieć bez Właściciela i Pana?! Czy możesz ujrzeć na mnie choćby jedną nić wplecioną bez sensu i nieumiejętnie, skoro twierdzisz, jakobym była porzucona, pozbawiona pana i właściciela?! Spójrz chociażby na moje ruchy - obieg, podczas którego pokonuję dystans dwudziestu pięciu tysięcy lat wędrówki w ciągu roku, wykonując powierzone mi zadania. Jeśli władasz absolutną mądrością i nieskończoną mocą i jesteś w stanie wprawić w ruch mnie oraz dziesięć moich towarzyszek-planet po ich ogromnych orbitach, jeśli możesz stworzyć błyszczące słońce, które jest naszym przywódcą i przewodnikiem, przyciąga nas do siebie i wprawia w jednostajny, harmonijny ruch, to masz prawo do swojego twierdzenia. W przeciwnym razie nie gadaj tych bzdur, idź do Gehenny i nie odciągaj mnie od moich ważnych zadań! Podlegamy idealnemu porządkowi i dyscyplinie, świadczącym o tym, że wszystkie istoty od atomów do gwiazd, w tym słońca, są podporządkowane naszemu Stwórcy. Kieruje Układem Słonecznym z taką łatwością, z jaką zarządza drzewem i jego owocami. Oto Mądry, Wspaniały, Doskonały Władca.
Po tym, jak uzurpatorowi nie udało się zdobyć żadnego udziału w Ziemi, spojrzał na słońce i powiedział do siebie: "Słońce to wielkie ciało, być może uda mi się znaleźć w nim jakąś niedoskonałość i podporządkować je, a wraz z nim Ziemię".
Zwrócił się więc do słońca językiem bałwochwalstwa, szatańskiej filozofii i czcicieli ognia:
-Słońce, tyś jest władcą świata, z pewnością więc samo jesteś sobie panem i kontrolujesz świat, jak ci się podoba.
Słońce odparło natychmiast w imię prawdy i językiem mądrości Bożej:
-Nie! Po tysiąckroć nie! Jestem jedynie posłusznym stworzeniem oświetlającym gościa mojego Pana. Absolutnie nie jestem panem samego siebie, ba, nie mam władzy nawet nad skrzydłem muchy, której ciało obejmuje cenne klejnoty, takie jak oko i ucho. Ja tego nie posiadam i jest to poza zasięgiem moich możliwości.
Uzurpator odezwał się wtedy językiem pysznej filozofii:
-Skoro nie jesteś panem dla samego siebie, lecz sługą, jesteś zatem moją własnością i podlegasz moim rozkazom w imię przyczyn!
Słońce odparło stanowczo w imię prawdy i językiem poddania:
-Jestem własnością Tego, Kto stworzył wyniosłe gwiazdy, takie jak ja, umieścił w niebie we właściwych miejscach, wprawił je w harmonijny ruch i wspaniale upiększył.
Uzurpator powiedział wówczas do siebie: "Gwiazdy są pomieszane i rozproszone, być może uda mi się zdobyć w nich udział w imię mojego mocodawcy".
Zwrócił się wtedy do gwiazd słowami podobnymi do słów Sabejczyków - czcicieli gwiazd - w imię przyczyn, zgodnie z ideami jego towarzyszy i językiem niesprawiedliwej filozofii:
-Gwiazdy! Skoro jesteście tak rozrzucone i rozproszone, musi rządzić wami wielu władców!
Pojedyncza gwiazda odpowiedziała mu w imieniu wszystkich gwiazd:
-Jakżeś głupi! Czy nie widzisz pieczęci jedynobóstwa na naszych obliczach, czy nie możesz jej odczytać? Czy nie wiesz o kierujących nami prawach i surowej dyscyplinie, której podlegamy? Czy uważasz, że nie kieruje nami żaden porządek?
Jesteśmy stworzone, by być poddanymi Jednego, Jedynego, Który rządzi nami oraz niebiosami, które są naszym morzem i drzewem, Który włada szerokim kosmosem, po którym płyniemy. Jesteśmy niczym jasne lampiony zapalone podczas święta. Naszym światłem głosimy Jego absolutną władzę, gdziekolwiek byśmy nie były - w miejscach wysokich, niskich, doczesnych, pozagrobowych i ostatecznych.
O tak! Jesteśmy wspaniałym cudem spośród cudów Jedynego, dojrzałym owocem drzewa stworzenia, jasnym dowodem jedynobóstwa, mieszkaniem, wierzchowcem i meczetem dla aniołów, lampą dla światów niebiańskich, świadectwem władzy Bożej, pałacem, ozdobą i kwiatem świata - niczym świetliste ryby pływające w morzu niebios - oraz pięknym okiem na twarzy nieba. Jako całość stanowimy ciszę, przemyślany ruch, doniosłe piękno, harmonijne i perfekcyjnie zaprojektowane stworzenie. Stąd niezliczonymi językami świadczymy wobec wszystkich stworzeń o naszym Wspaniałym, Jedynym Stwórcy, Jego wiekuistości, pięknie, doskonałości i potędze. Czy w tym wypadku wciąż oskarżasz nas, poddane, czyste i posłuszne istoty, że rządzi nami chaos i bezcelowość i że nie mamy pana ani władcy? Z pewnością powinieneś zostać pouczony z powodu tego oskarżenia!"
I oto jedna z gwiazd trafiła uzurpatora, strącając go na dno Gehenny, a przyrodę w dolinę urojeń, przypadek w studnię nicości, jego wspólników w otchłań niemożliwości i absurdu, zaś antyreligijną filozofię w najgłębszą czeluść.
Następnie gwiazda ta wraz ze wszystkimi gwiazdami wyrecytowała słowa Najwyższego Boga:
ogłaszając, że nikt nie może przejąć od Boga najmniejszego udziału w żadnej rzeczy, począwszy od skrzydła muchy, skończywszy na niebiańskich lampach.
Boże, pobłogosław i obdarz pokojem naszego władcę Muhammada, jaśniejącą lampę Twojej jedności w mnogości Twoich stworzeń i wskazującego na Ciebie Jedynego w zgromadzeniu Twoich istot, oraz wszystkich jego członków rodziny i towarzyszy.
KRÓTKIE UZUPEŁNIENIE PIERWSZEGO ROZDZIAŁU
Wsłuchaj się w następujący werset Koranu:
Spójrz następnie na oblicze niebios! Ujrzysz spokój w ciszy, ruch w mądrości, blask w skromności, uśmiech w pięknie - wszystko wraz z harmonijnym stworzeniem. Blask lampy nieba, światłość jego żyrandola i migotanie jego gwiazd ogłaszają ludziom rozumnym nieskończone królestwo.
Owe linijki, napisane w języku arabskim, to wyjaśnienie części znaczeń powyższego wersetu, zwracającego uwagę człowieka na piękne niebo, by ujrzał spokój i ciszę nadaną mu na rozkaz Wszechmogącego. Gdyby nie absolutna moc Boża, to jest gdyby niebo było pozostawione samemu sobie i miało swobodę ruchu, wówczas ogromne ciała niebieskie wydawałyby przerażające dźwięki ogłuszające wszystkie stworzenia, a całkowity chaos unicestwiłby je. Albowiem wiadomo, że jeśli dwadzieścia byków na polu wpadnie w szał, dochodzi do chaosu i zniszczeń - co dopiero, kiedy miałoby chodzić o ogromne ciała niebieskie, tysiąc razy większe od Ziemi, poruszające się - według astronomii - siedemdziesiąt razy szybciej niż pocisk! Wiedz zatem, iż panujący na niebie spokój wskazuje na Moc Wszechmogącego i posłuszeństwo gwiazd.
Przytoczony werset nakazuje obserwowanie mądrze zaplanowanych ruchów ciał niebieskich. To wielkie ruchy, odbywające się w ramach szerokiej mądrości, zdumiewającej umysły ludzkie. Zdolny rzemieślnik umiejętnie wprawia w ruch znajdujące się w jego warsztacie maszyny, co świadczy o stopniu jego umiejętności i profesjonalizmu. Podobnie Wszechmogący i Wspaniały, do Którego należą najwspanialsze przykłady, Który stworzył Układ Słoneczny niczym wielki warsztat i obraca wielkimi kulami planet wokół słońca niczym kamyczkami do procy lub korbą małej maszyny, tak aby spoglądający na tę płynność człowiek uświadomił sobie ogrom Jego mądrości.
Niebo wypełnione jest jasnym blaskiem podobnym uśmiechowi, co ukazuje wielkość królestwa Boga i dokładność Jego stworzenia. Tak jak w dniu objęcia tronu przez nowego sułtana ulice miast są pełne radości i blasku, tak wielkie niebiosa z ogromnymi gwiazdami ukazują oczom rozmyślającego władzę Potężnego i piękno Jego stworzenia.
Harmonijne stworzenie Pana nieba mówi: "Spójrz na idealny porządek, w którym zostały stworzone istoty w niebiosach, i zrozum, jak doskonałym zasadom podlegają, a wtedy uświadomisz sobie moc Stwórcy i wielkość Jego wiedzy!"
Zaprawdę, zarządzanie i sterowanie małymi stworzeniami i zwierzętami odbywa się według ściśle ustalonych reguł, co ukazuje wielkość mocy ich Opiekuna, Jego mądrość i posłuszeństwo stworzeń wobec Niego. Tak samo wygląda sprawa z bezkresnymi niebiosami, które poprzez swój ogrom, poprzez wielkie, niezliczone gwiazdy - o ruchach tak ściśle określonych, że nie wychodzą poza swoje orbity na rozmiar mrówki i nie spóźniają się choćby o chwilę, i wykonują swoje obowiązki z dokładnością do jednej setnej minuty - wskazują na ich Wspaniałego Stwórcę i Jego panowanie nad tym idealnym porządkiem.
Podporządkowanie słońca, księżyca i gwiazd, o czym mowa w wielu wersetach koranicznych, między innymi w surze An-Naba', świadczy o tym, że zawieszenie błyszczącej i dającej ciepło lampy słońca na ozdobionym suficie nieba, spowodowanie, że jego światło stało się niczym atrament wiecznych listów Boga kreślący linie nocy i dnia na stronicach lata i zimy, uczynienie księżyca kalendarzem i wskazówką wielkiego zegara, przypominającego te umieszczone na wieżach, nadanie mu różnych faz, zmieniających się każdego dnia według ściśle określonego porządku, oraz okraszenie niebios błyszczącymi, uśmiechniętymi gwiazdami są niewątpliwie znakami nieskończonej władzy Bożej i boskości ich Stwórcy. To wszystko wzywa ludzi myślących i rozumnych do wiary i jedynobóstwa, a niebiosa zdają się mówić:
Spójrz na kolorową stronicę księgi bytu,
Jak zapisało ją pozłacane pióro mocy Boga.
Dla mających serce nie została tam ani jedna ciemna kropka,
Jak gdyby Najwyższy pisał Swe wersety światłem.
Spójrz! Cóż jest większe od cudu mądrości, wiodącego do posłuszeństwa!
Jak wspaniałe są widoki w przestrzeniach wszechświata!
Posłuchaj też gwiazd, ich słodkiej, smacznej mowy,
Byś zobaczył, co postanowiła pieczęć mądrości wobec bytu.
"Jesteśmy jasnymi dowodami potęgi Wszechmogącego, Wspaniałego,
Prawdomównymi świadkami istnienia
Potężnego Stwórcy, Jego jedności i mocy,
Jak aniołowie oglądamy wspaniałe cuda, które ozdobiły oblicze ziemi,
Jesteśmy tysiącami oczu spoglądających z nieba na ziemię i Raj,
Jesteśmy tysiącami pięknych owoców drzewa stworzenia, na którym umieściła nas ręka mądrości Pięknego, Wspaniałego,
W połowie nieba i na gałęziach Drogi Mlecznej.
Dla mieszkańców niebios jesteśmy przenośnymi meczetami i ruchomymi domami,
Wysokimi siedzibami, świetlistymi lampami, wielkimi statkami, olbrzymimi samolotami!
Cudami mocy Wszechmogącego, niezwykłościami stworzenia Mądrego,
Świadectwem niezrównanej mądrości, wspaniałością bytu, światami światła.
Tak oto przedstawiamy tysiąc jeden dowodów poprzez sto tysięcy jeden języków,
Temu, kto jest prawdziwym człowiekiem.
Oko bezbożnika oślepło; nie widzi naszych jasnych lic,
Nie słyszy naszych jasnych słów, a jesteśmy znakami mówiącymi prawdę.
Nasza droga jest jedna, nasz herb jest jeden, jesteśmy poddanymi, naszego Pana wychwalającymi, Jego rozkazowi podporządkowanymi,
Wymieniamy Imię Jego, Najwyższego, przyciągnięte miłością do Niego, siedząc w zebraniu modlitewnym Drogi Mlecznej".
Błysk Dwudziesty Trzeci
Wymierzony przeciwko prądowi niewiary, wypływającemu z niewłaściwego podejścia do pojęcia natury. Traktat ów niszczy ten prąd całkowicie, rozbijając jego podstawy i roztrzaskując je na kawałki.
UWAGA
Za pomocą dziewięciu rozdziałów (nazwanych "absurdami", a napisanych na podstawie co najmniej dziewięćdziesięciu dziewięciu absurdów), traktat ten ukazuje prawdę o filozofii, uprawianej przez ignorantów spośród naturalistów, ukazuje oddalenie ich prądu od zasad logiki oraz skalę ich bezczelności i fałszu.
Część tych absurdów, opisanych w innych traktatach, została niniejszym wymieniona raz jeszcze, wraz z innymi absurdami, bądź przytoczona w nieco krótszej formie.
Nasuwa się pytanie: Jak to możliwe, że znani filozofowie oraz sławni uczeni zaakceptowali ten okropny nonsens i powierzyli mu wodze swoich umysłów?!
Odpowiedź brzmi: Nie poznali istoty swojego sposobu myślenia
Powodem, który uczynił napisanie tego traktatu niezwykle pilnym i naglącym, był podły atak na Szlachetny Koran, bezczelne naruszenie prawd wiary poprzez zafałszowanie ich, związanie ateizmu z naturą, użycie określenia "nonsens" wobec wszystkiego, czego nie pojmują ograniczone i zgniłe umysły "naturalistów".
Atak ów wzbudził w mym sercu silny gniew, który wpłynął na wydźwięk traktatu, wymierzającego silny policzek w bezbożników i członków fałszywych prądów intelektualnych, sprzeciwiających się prawdzie.
Poza tym jednym przypadkiem, Traktaty Światła używają jedynie łagodnej i delikatnej retoryki. (Przyp. aut.)
ani tego, co się za nim kryje. Nie są świadomi absurdów, wynikających z ich
filozofii, ani związanych z ową filozofią szkód i przejawów nonsensu, które zostały wymienione na początku każdego z absurdów, opisanych i odrzuconych w niniejszym traktacie.
Jestem w pełni gotów do przedstawienia każdemu, kto ma wątpliwości co do mojego stanowiska, niezbitych dowodów oraz oczywistych argumentów, dowodzących prawdziwości powyższych słów,. Przedstawiam te dowody szeroko i szczegółowo.
W Imię Boga, Miłosiernego, Litościwego!
"Powiedzieli ich posłańcy: 'Czy można wątpić o Bogu, Stwórcy niebios i ziemi?'"(1*)
1* Koran, 14:10. Słowo "ich" odnosi się do ludów żyjących w przeszłości, o których opowiada Koran, m.in., do ludu Proroka Noego, a także do 'Adytów i Samudytów (przyp. red. pol.).
Ten szlachetny werset - poprzez zadanie pytania - wskazuje jasno i dobitnie na istnienie Boga oraz na Jego jedność.
W roku 1338 hidżry (1922 kalendarza gregoriańskiego) zostałem zaproszony do Ankary. Podczas tej wizyty byłem świadkiem radości wiernych z porażki Grecji w starciu z armią muzułmańską. Niemniej jednak, pośród tej fali radości zauważyłem przerażające herezje, podle przenikające wraz ze swoimi zepsutymi pojęciami do zasad ludzi wiary (które powinny być niezachwiane) w celu zepsucia i zatrucia ich. W głębi ducha smuciłem się i wołałem do Najwyższego i Wszechmogącego Boga, prosząc go o pomoc w odparciu tego strasznego demona, który chce naruszyć fundamenty wiary. Wsparcie znalazłem w przytoczonym wyżej szlachetnym wersecie, skorzystałem z zawartych w nim myśli i znaczeń, aby wykazać oczywistość istnienia i jedności Boga, niechaj chwała Mu będzie.
Okazałem wtedy silny, mocny i ucinający głowę herezji dowód, zawarty następnie w traktacie w języku arabskim. Traktat wydrukowałem w Ankarze, w drukarni Yeni Gun. Nie przyniósł on jednak oczekiwanej
pomocy w walce z herezją i nie udało mu się zatrzymać procesu przenikania jej do ludzkich umysłów. Stało się tak, ponieważ krótki traktat bardzo ogólnie omawiał temat, a w ówczesnej Turcji niewielu ludzi znało język arabski lub interesowało się nim. Dlatego - niestety! - urojenia ateizmu rozpowszechniły się wśród ludzi, co zmusiło mnie do ponownego napisania traktatu (wraz z jego dowodami i pewnymi objaśnieniami), tym razem w języku tureckim.
Jako że część omawianych tutaj dowodów została już opisana i wyjaśniona na łamach "Traktatów Światła", to niniejszym wymienimy je w sposób skrócony. Część innych dowodów, znajdujących się w innych traktatach, jest wspomniana również w tymże, a każdy z nich jest niczym część traktatu.
WSTĘP
O, człowieku!
Wiedz, iż istnieją przerażające słowa, od których bije odór niewiary. Wychodzą z ust ludzkich, a powtarzają je języki ludzi wiary, nieświadomych niebezpieczeństw ukrytych w znaczeniu słów, które wypowiadają. Poniżej wymienimy trzy niezwykle niebezpieczne rodzaje takiej mowy:
Rodzaj Pierwszy: Twierdzenie, że coś zostało "stworzone przez przyczyny", tzn. że przyczyny są czymś, co doprowadziło do istnienia daną rzecz.
Rodzaj Drugi: Twierdzenie, że coś "sformowało się samo", tzn. że jakaś rzecz ukształtowała się sama z siebie i sama sobie daje byt, a następnie sama przybiera formę.
Rodzaj Trzeci: Twierdzenie, że "takiej to a takiej rzeczy wymaga natura", tzn. że ta rzecz jest naturalna, a natura jest tym, co dało tej rzeczy byt i sprawiło jej istnienie koniecznym.
Byty istnieją na naszych oczach, w żaden sposób nie możemy im zaprzeczyć, a każde stworzenie pojawia się w perfekcyjnej formie i w określonym celu; nie istnieje ono wiecznie, lecz jest czymś nowym.
Bezbożniku! Powiadasz, że stworzenie - na przykład zwierzę - zostało przywołane do istnienia przez znajdujące się na świecie przyczyny (czyli, że jego istnienie jest wynikiem nałożenia się przyczyn materialnych) lub
sformowało się samo z siebie, bądź przychodzi na świat, bo natura i jej oddziaływanie tak chciały! A powinieneś powiedzieć: "Potęga Wszechmocnego i Chwalebnego Stwórcy dała mu istnienie!"
Zgodnie z rozsądkiem, nie istnieje żaden inny sposób, w jaki stworzenie może zacząć istnieć, poza powyższymi czterema. I skoro zostanie w niepodważalny sposób udowodnione, że trzy pierwsze sposoby są niemożliwe, fałszywe i nieprawdopodobne, to logika i oczywistość dowiodą prawdziwości sposobu czwartego, zakładającego jedność Stwórcy.
Jeśli chodzi o rodzaj pierwszy, a mianowicie o twierdzenie, iż zbieg różnych przyczyn istniejących w świecie stwarza byty i nadaje im istnienie, a także prowadzi do kształtowania się rzeczy, to wymienimy tutaj jedynie trzy spośród wielu obalających owo twierdzenia absurdów.
Absurd Pierwszy
Wyjaśnimy go na następującym przykładzie:
W aptece znajdują się setki buteleczek i fiolek, wypełnionych różnymi substancjami i związkami chemicznymi. Spośród wszystkich tych lekarstw i substancji potrzebujemy jednej życiodajnej maści w celu utworzenia innej mikstury, przeciwdziałającej truciznom. Jeśli wejdziemy do apteki, znajdziemy w niej ogromną liczbę rodzajów życiodajnych maści (podobnych do tej, która jest nam potrzebna), a gdy zaczniemy analizować każdą z nich, zauważymy, że to niezwykle precyzyjnie przygotowany preparat, składający się z różnych składników, wymieszanych w ściśle odmierzonych proporcjach. Z jednej fiolki wzięto dirham (jeden gram) tego, z drugiej trzy gramy owego, z innej dziesięć gramów tego, i w ten sposób uzyskano określony skład lekarstwa, a gdyby proporcje, w jakich zmieszano wszystkie składniki, różniły się choćby o gram, nasza maść straciłaby swe życiodajne właściwości.
Teraz wyobraźmy sobie, że uzyskaliśmy naszą substancję przeciwdziałającą toksynom, że dokonaliśmy dokładnej analizy chemicznej owego preparatu i zobaczyliśmy, że również zawiera on odpowiednie ilości rozmaitych substancji, wziętych z określonych fiolek według precyzyjnych proporcji. Gdybyśmy zaś pomylili się w rachubie i zwiększyli bądź zmniejszyli stężenie jednej z substancji składowych choćby o drobinkę, to lekarstwo straciłoby swoje właściwości.
Wnioskujemy z tego, że różne substancje zostały odmierzone we właściwych proporcjach za pomocą precyzyjnych wag. Czy możliwym i
logicznym jest, by powstanie tej maści, której każda część została dokładnie wymierzona, było dziwnym zbiegiem okoliczności bądź wynikiem rozbicia się fiolek i przypadkowego zmieszania się ich zawartości wskutek trzęsienia ziemi, które dotknęło aptekę?! Czy istnieje absurd bardziej dziwny i mniej logiczny od tego?! Czy jest bardziej wierutna bzdura?! Czy istnieje fałsz mniej prawdziwy od tego?! Nawet szczególnie tępy osioł, gdyby mógł mówić, powiedziałby: "Jakimże głupcem jest ten, kto mówi coś takiego!"
Na podstawie tego przykładu możemy powiedzieć, że każda żywa istota jest jak nasz zbiór życiodajnych substancji oraz maści. Każda roślina przypomina nasze panaceum na toksyny, gdyż składa się z różnych związków i substancji, wymierzonych w dokładnych proporcjach. Nie ma wątpliwości co do tego, że przypisywanie stworzenia tak wspaniałych istot przyczynom materialnym i pierwiastkom oraz twierdzenie, że "przyczyny nadały jej istnienie" - to fałsz i absurd daleki od logiki, podobny twierdzeniu mówiącemu, że życiodajna maść powstała w wyniku przypadkowego zmieszania się substancji z fiolek.
Podsumowując to, co powiedzieliśmy powyżej: Widzimy, że życiodajne substancje wymierzone za pomocą wagi zarządzenia i przeznaczenia przez Mądrego, Wiedzącego nie mogą istnieć w tym wielkim świecie, będącym ogromną, wspaniała apteką, inaczej, jak tylko dzięki nieskończonej mądrości, nieograniczonej wiedzy oraz wszechobejmującej woli. Jakże nieszczęśliwym jest ten, komu wydaje się, że wszelkie istoty są produktem składowych elementów wszechświata (które to elementy są ślepe i głuche w swym ruchu i biegu), bądź że wszystko należy do natury materii lub jest dziełem przyczyn materialnych!
Niewątpliwie osoba, której przychodzi do głowy, że niezwykłe lekarstwo stworzyło samo siebie i poprzez siebie w wyniku zderzenia się fiolek i wycieku ich zawartości, jest najbardziej nieszczęśliwą i najgłupszą osobą na świecie, której halucynacje są gorsze od halucynacji pijanego do nieprzytomności człowieka!
Tak, niewiara to halucynacja i szaleństwo pijanego!
Absurd Drugi
Ten, kto stworzenie każdej rzeczy przypisuje nie Jedynemu, Wszechmocnemu, Chwalebnemu, lecz przyczynom materialnym, twierdzi, że większość pierwiastków i przyczyn na świecie ma wpływ na istnienie każdej żywej istoty.
Sytuacja, w której sprzeczne i bardzo różniące się od siebie przyczyny spotykają się (bez ingerencji Stwórcy) w pełnym porządku, z kompletną precyzją i zupełną zgodą w organizmie niewielkiego stworzenia - takiego jak mucha - to oczywisty absurd, odrzucany przez każdego, kto ma umysł choćby wielkości skrzydła muchy, tymi słowy: "To absurd, to fałsz, to niemożliwe!"
Mały organizm muchy jest jakby esencją wszystkich pierwiastków, z których składają się wszelkie stworzenia, jeśli więc jego stworzenie nie zostanie przypisane absolutnej mocy Boskiej, to materialne przyczyny musiałyby istnieć obok tego ciała bezpośrednio w momencie jego stworzenia, musiałyby także wejść w wątłe ciało muchy i do komory oka, które to ciało reprezentuje. Jest tak dlatego, że jeśli przyczyny są czymś materialnym, to muszą znajdować się w pobliżu powodującego bądź w nim samym. Wówczas wszystkie pierwiastki musiałyby w sposób materialny wejść we wszystkie filary świata wraz z ich sprzecznymi właściwościami. Czy nie zawstydziłby się takich słów nawet najgłupszy z sofistów?
Absurd Trzeci
Skoro istoty posiadają formę pojedynczą, to muszą pochodzić z jednego źródła, wychodzić spod jednej ręki, jak mówi o tym jasna i potwierdzona zasada, według której pojedyncza rzecz może pochodzić jedynie z jednego źródła. Jeśli więc przyjmiemy, że dowolny byt spośród różnych form życia posiada doskonały porządek i harmonię oraz ukazuje nieskończoną dokładność i perfekcję, to oczywistym jest, że nie jest wytworem wielu rąk - między którymi musiałyby wybuchnąć konflikty i walki - lecz jednej ręki, należącej do Jednego, Jedynego, Wszechmocnego i Mądrego. Stąd przypisywanie regularnego, uporządkowanego, skoordynowanego, harmonijnego, jednolitego bytu szeregowi ślepych, głuchych, martwych, nieuporządkowanych, pomieszanych przyczyn naturalnych pozbawionych emocji i rozsądku oraz twierdzenie, że owe przyczyny stwarzają ten wspaniały byt, wybierając go spośród nieskończonej ilości możliwości i prawdopodobieństw - to przyjęcie stu i jednej niemożliwości, bardzo oddalonych od wszelkich kryteriów intelektu i rozsądku.
Pozostawmy na razie ten absurd i spójrzmy na wzajemne przenikanie się przyczyn materialnych. Widzimy, iż przyczyny naturalne mogą wpływać na żywe istoty jedynie z zewnątrz, jednakże nie mogą dotrzeć do ich wnętrza, które jest bardziej uporządkowane, zharmonizowane i doskonałe niż strona zewnętrzna. Małe i delikatne stworzenia, które w ogóle nie
mogą równać się z przyczynami materialnymi, są najdoskonalszymi i najwspanialszymi spośród stworzeń.
Czyż więc przypisywanie stworzenia wszelkich bytów ślepym, głuchym, martwym, głupim, sprzecznym przyczynom nie jest ślepotą nad ślepotami i głuchotą, od której nie ma większej głuchoty?
Jeśli chodzi o rodzaj drugi, a więc o twierdzenie, że coś "wzięło się samo z siebie", takie stanowisko zawiera wiele absurdów, których fałsz i nieprawdopodobieństwo widzimy za każdym razem, kiedy przyjrzymy się takim twierdzeniom. Poniżej omówimy trzy spośród wielu podobnych absurdów:
Absurd Pierwszy
O ty, uparty, który odrzucasz prawdę! Zaprawdę, siła twojej pychy spowodowała, iż grzęźniesz w bagnie nieskończonej głupoty, przyjmując sto jeden absurdów!
O ty, uparty, który odrzucasz prawdę! Bez wątpienia istniejesz i nie jesteś prostym i martwym materiałem, który nie ulega nieomal żadnym przemianom. Jesteś wielką, doskonałą fabryką, której maszyny wciąż się regenerują. Jesteś niczym wysmukły pałac, którego elewacja wciąż jest odnawiana. Komórki twojego organizmu nieustannie pracują i funkcjonują, nawiązując relacje ze znajdującymi się wokół ciebie przejawami bytu - poprzez pobieranie pożywienia w celu przedłużenia życia.
Pracujące w twoim organizmie atomy nie naruszają ściśle określonych relacji i więzi. Ty z kolei korzystasz z niezwykłego układu tych atomów, ciesząc się wszelkimi emocjami i zmysłami.
Jeśli nie uważasz, że te atomy są małymi sługami Wszechmocnego, Wiecznego, drobiazgami, podporządkowanymi prawom Jego, Chwalebnego, żołnierzami Jego zorganizowanej armii lub końcówkami pióra Boskiego przeznaczenia tudzież kropkami postawionymi przez pióro Boskiej mocy - wynika z tego, że każdy z atomów, na przykład, twojego oka, posiada małe oko, widzące wszystkie części twojego ciała oraz wszystkie stworzenia, które są w relacji z nimi. Ten atom zna całą twoją przeszłość i przyszłość, zna twoje pochodzenie, przodków oraz potomków, a także źródło każdej substancji, z której jesteś zbudowany i zasoby pożywienia, z którego korzystasz. Taki atom zatem musi posiadać wielki umysł!
O ty, który wyłączasz swój umysł przy rozważaniu tych kwestii! Czyż przypisywanie przez kogoś nierozumnego (jak ty) takiej wiedzy,
zdolności czucia i rozsądku, który tysiąckrotnie przewyższa umysły podobnych Platonowi, pojedynczemu atomowi, nie jest wierutną bzdurą i bezgranicznym idiotyzmem?!
Absurd Drugi
O, człowieku! Twoje ciało przypomina wspaniały, wielki pałac o tysiącu i jednej kopule, a na każdej z kopuł umieszczone są kamienie, które przylegają do siebie, czyniąc budowlę stabilną, pomimo że nie posiada kolumn. Twoje istnienie - jeśli o tym pomyślisz - jest tysiące razy dziwniejsze od tego pałacu, bowiem pałac twojego ciała nieustannie się odnawia, zachowując doskonałe i wspaniałe uporządkowanie.
Jeśli odwrócimy wzrok od twojego ducha, serca, bądź przymiotów moralnych, które same w sobie są cudem, a skupimy się na pojedynczej części twojego ciała, dojdziemy do wniosku, że ciało przypomina ów pałac z kopułami. Atomy, z których składa się ta lub owa część (na przykład oko czy język), współpracują ze sobą w całkowitym porządku i doskonałej harmonii - niczym kamienie na kopułach - tworząc niezwykłą budowlę, wspaniałe dzieło, ukazując otoczeniu olśniewający cud spośród cudów mocy Boskiej.
Gdyby te atomy nie były podporządkowane rozkazowi Wszechmocnego Stwórcy, to każdy z nich musiałby posiadać całkowitą władzę nad resztą atomów w organizmie, a jednocześnie być całkowicie podporządkowanym tej reszcie - musiałby być taki, jak wszystkie inne, a równocześnie być ich przeciwieństwem! Musiałby w tym samym czasie posiadać większość szlachetnych cech, które posiada jedynie Bóg Najwyższy, być całkowicie podporządkowany i całkowicie wolny!
Przypisywanie istnienia i doskonałego funkcjonowania pojedynczego, uporządkowanego i zorganizowanego stworzenia - które zgodnie z tajemnicą monoteizmu może być tylko śladem Jednego, Jedynego - tym niezliczonym atomom jest po stokroć absurdalne, z czego zdaje sobie sprawę każdy, kto ma choć trochę rozumu!
Absurd Trzeci
Gdyby twoje istnienie nie było zapisane piórem Jednego, Jedynego, Wszechmocnego, Wiecznego, a byłoby wydrukowane w drukarniach natury i jej przyczyn, wówczas musiałyby istnieć miliony wzorów zorganizowanych aparatów funkcjonujących w twoim organizmie - poczynając od najmniejszych komórek działających z nieskończoną precyzją, kończąc na największych układach organizmu ludzkiego.
By zrozumieć ten absurd, weźmy za przykład niniejszą książkę. Jeśli uważasz, że została ona przepisana ręcznie, to do jej przepisania wystarczyłoby jedno pióro, poruszane przez wiedzę piszącego, przelewającego na papier to, co chce. Jednakże jeśli uznamy, że książka nie została przepisana ręcznie i nie pochodzi od pióra piszącego, lecz została ukształtowana sama z siebie, a jej powstanie przypiszemy naturze, wówczas każda jej litera musiałaby posiadać swoją własną metalową odbitkę - tak jak w drukarni znajdują się metalowe matryce, których liczba jest równa liczbie liter. Wśród tych matryc musiałyby znajdować się także wielkie, na których drobną czcionką byłaby zapisana zawartość całych stron, co wymagałoby użycia tysięcy drobnych literek!
A co powiedziałbyś, jeśli litery nachodziłyby na siebie w regularny sposób, przybierając postawę i kształt twojego ciała?! Wówczas każda jego część i organ musiałyby posiadać własne wzory, a liczba wzorów równałaby się liczbie organów, których przecież jest bez liku!
Załóżmy, że powiesz, iż ta składająca się ze stu absurdów sytuacja się wydarzy. Nawet wtedy musi istnieć tyle wzorów, ile matryc, które mogłyby być odlane dzięki nim, jeśli książka nie zostanie przypisana jednemu pióru. Wszystkie organy są regularnymi i uporządkowanymi istotami, tęskniącymi do swego Stwórcy. Zrozum więc bezsens swojego myślenia, które zawiera tyle absurdów i bredni, ile atomów jest w twoim ciele!
O ty, który odrzucasz prawdę, powróć do swego rozumu i porzuć to straszne zbłądzenie!
Jeśli chodzi o rodzaj trzeci, a więc o mówienie o czymś: "Tego wymaga natura", z wielu absurdów tego poglądu przytoczymy trzy:
Absurd Pierwszy
Jeżeli perfekcja i doskonałość, z których przebijają wyraźna mądrość i zamysł, widoczne we wszystkich stworzeniach, zwłaszcza żywych, nie zostaną przypisane pióru Boskiego przeznaczenia oraz absolutnej mocy Boga, lecz - zamiast tego - ślepej, głuchej, tępej naturze oraz jej sile, wówczas natura musiałaby posiadać niezliczone drukarnie i maszyny, dzięki którym tworzy każdą rzecz. Musiałaby przydawać każdej rzeczy moc tworzenia całego wszechświata. Musiałaby wreszcie posiadać wielką mądrość, dzięki której mogłaby zarządzać wszystkimi sprawami.
Na przykład blask słońca, odbijający się w mieniących się kroplach wody bądź na rozsypanych tu i tam kawałkach szkła daje efekt lepszy niż
na idealnej fotografii. Gdyby te odbicia i błyski nie były przypisane prawdziwemu słońcu, które posyła do nas swój jasny promień, to w każdej kropli czy w każdym kawałku szkła - które jest niezwykle drobne - musiałoby istnieć małe, naturalne słońce, noszące cechy i przymioty samego słońca; trzeba by było uznać istnienie ilości słońc, równej liczbie atomów w kawałku szkła.
W świetle tego przykładu widzimy, że jeśli nie przypisze się stworzenia wszystkich istot (nie tylko żywych) wyłącznie przejawom Pięknych Imion Boga, Który jest światłem niebios i ziemi, trzeba będzie założyć istnienie sił natury, posiadających absolutną moc, wolę, wiedzę i mądrość w każdym ze stworzeń (zwłaszcza w żywym), a więc trzeba by było przyjąć istnienie boskości w każdym stworzeniu!
Taki wzór myślenia jest bardziej fałszywy niż jakikolwiek inny absurd, bowiem ten, kto przypisuje wspaniały i precyzyjny akt stworzenia, przejawiający się nawet w najmniejszej istocie, wydumanej ręce natury, która nie posiada nawet zdolności odczuwania, z pewnością takim rozumowaniem zepchnie siebie samego w otchłań i będzie jeszcze bardziej zagubiony niż zwierzę.
Absurd Drugi
Jeśli doskonale zorganizowane, wspaniałe, uporządkowane, stworzone z perfekcją i mądrością istoty zostaną przypisane nie Wszechmocnemu i Wszechmądremu, lecz naturze, to natura musiałaby w każdej garści gleby przygotować tyle fabryk i drukarni, ile znajduje się w Europie, by ta garść mogła wytwarzać piękne kwiaty i smaczne owoce. Albowiem garstka gleby, która wykonuje funkcję małej hodowli kwiatów, posiada gotowość do przyjęcia nasion każdego kwiatu bądź owocu na ziemi, niezależnie od jego kształtu i koloru. Jeśli nie przypiszemy tego mocy Wszechmogącego i Potężnego Stwórcy, wówczas każda garść ziemi musiałaby posiadać naturalną maszynę, przystosowaną do wszystkich rodzajów kwiatów, jakie są na świecie, ponieważ w przeciwnym razie nie moglibyśmy oglądać tylu gatunków kwiatów i owoców! Nasiona - podobnie jak zarodki i jaja - zawierają rozmaite pierwiastki (wodór, tlen, węgiel, azot itd.), które zmieszały się ze sobą, nie przybierając określonego kształtu. Wewnątrz każdej rzeczy w pozornie nieuporządkowany sposób płyną powietrze, woda, ciepło i światło - proste byty, nie posiadające rozumu ani uczuć. Powstawanie z garści gleby niezliczonych kwiatów o wspaniałych, regularnych i perfekcyjnych kształtach i formach niechybnie prowadziłoby do wniosku, iż znajdują się w niej miniaturowe fabryki czy też drukarnie
(których musiałoby być nawet jeszcze więcej niż w Europie!), niezbędne do produkcji nieskończonych ilości żywych tkanek, układających się w przeróżne formy!
Jakże daleka od zdrowego rozsądku jest ateistyczna ideologia naturalistów! Bądź świadom tego i zobacz, jak daleko od rozumu i nauki odeszli ci, którzy uważają, że są mędrcami i naukowcami, gdy mówią, że to natura stwarza byty. To ci, którzy uczynili z wierutnej i absurdalnej bzdury swoją ideologię - drwij więc z nich i odnoś się do nich z pogardą!
Ktoś może spytać: "To prawda, że wiele absurdów i wielkich dylematów powstaje, gdy tworzenie bytów przypisze się naturze, lecz w jaki sposób te problemy i dylematy znikają, gdy cały proces stworzenia zostanie przypisany Jednemu, Jedynemu, Który nie potrzebuje nikogo i niczego? Jakże ten fałsz przemienia się w oczywistość?"
Odpowiedzmy na to pytanie. Jak była o tym mowa przy omawianiu pierwszego z absurdów odnoszących się do trzeciego rodzaju twierdzeń materialistów, światło słońca i odbicia jego promieni ukazały same siebie z całkowitą łatwością, bez żadnego wysiłku ani trudności, we wszystkich materiałach, poczynając od maleńkich kawałków szkła, kończąc na największych powierzchniach mórz i oceanów, przez co można odnieść wrażenie, że każdy z okruchów szkła i każde z mórz jest idealnym słońcem. Jeśli zapomnimy o relacji pomiędzy tymi odbiciami a prawdziwym słońcem, to niechybnie będziemy musieli uznać odrębne istnienie naturalnego słońca w każdym atomie. Oczywiście ten absurd nie jest zgodny z rozumem.
Tak jak widać na powyższym przykładzie, przypisywanie stworzenia każdej rzeczy bezpośrednio Jednemu, Jedynemu, Który nie potrzebuje nikogo, dzięki Któremu ponadto wszystkie istoty będą połączone więzią - staje się łatwe i oczywiste. Jednakże jeśli ta więź zostanie zerwana, a każda istota będzie pozostawiona wolna, aby mogła robić, co zechce, wtedy posłuszne funkcjonowanie przemieni się w nieposłuszeństwo i bunt. Jeśli wszystko przypisze się naturze, wówczas pojawią się setki tysięcy absurdalnych problemów i dylematów. Gdy spojrzymy na małą muchę, to będziemy musieli założyć, iż ślepa natura posiada absolutną moc, dzięki której może stworzyć cały wszechświat oraz zarządzać nim, bowiem wyłącznie dzięki ślepej naturze mucha została stworzona we wspaniałym - pomimo jej niewielkich rozmiarów - kształcie i zawiera większość substancji, z których składa się reszta stworzeń, będąc niczym ich skrócony spis treści.
To nie jest jeden absurd, lecz tysiąc jeden absurdów!
Wniosek: Tak samo, jak absurdem i niemożliwością byłoby istnienie kogoś równego Najwyższemu Bogu bądź Jego wspólnika w boskości i władzy, tak absurdem i niemożliwością jest przydawanie Mu współtowarzyszy w stwarzaniu bytów.
Kwestie opisane przy omawianiu tego absurdu (o których pisaliśmy w wielu traktatach) zostaną wyjaśnione, jeśli uświadomimy sobie, że przypisanie stworzenia wszystkich rzeczy Jednemu, Jedynemu czyni to stworzenie równie łatwym, jak stworzenie jednej rzeczy. Jednakże w razie przypisania stworzenia przyczynom i naturze, stworzenie i przywołanie do istnienia jednej rzeczy staje się problemem wielkim jak stworzenie wszystkiego. Jako że udowodniliśmy ten fakt poprzez przytoczenie niezbitych dowodów, poniżej zamieszczamy w skrócie tylko jeden spośród nich.
Jeśli ktoś służy sułtanowi jako żołnierz bądź urzędnik, może zdziałać o wiele więcej, niż mógłby zdziałać samemu. Może na przykład w imię sułtana wziąć do niewoli wielkiego dowódcę, mimo że jest tylko szeregowym. Może nosić skarby sułtana, sprzęt oraz amunicję, lecz nie nosi ich sam z siebie, bowiem gdyby nie był w służbie sułtana, nie musiałby ich nosić. Wykonuje niezwykłe prace, jak gdyby sam był wielkim sułtanem, posiada cechy wielkiej armii, pomimo że jest jednostką - a wszystko to zawdzięcza służbie sułtanowi. Dzięki podobnej przynależności mrówka była w stanie zburzyć pałac okrutnego Faraona, a komar mógł zniszczyć potężnego Nimroda. Dzięki takiej relacji małe nasionko sosny, podobne do nasionka pszenicy, kształtuje wszystkie organy wielkiego drzewa sosnowego.
Jeśli relacja między stworzeniem a Stwórcą zostanie zerwana, określony byt, by nie stracić swojej funkcji, musiałby posiadać siłę, dzięki której wykona pracę o wiele większą od tej, która jest mu przeznaczona. Jednakże w rzeczywistości poszczególny byt jest w stanie wykonywać jedynie zadania, które zostały mu przydzielone jako będące w zasięgu jego ograniczonej siły, a gdyby zażądać od niego wykonania tych zadań, które wykonywałby w pierwszym przypadku, wówczas wyszłaby na jaw jego niemoc.
Ten, kto wierzy w takie urojenia, płynące po niebie omamów i fantazji, powinien ze wstydu schować się pod ziemię.
Wniosek z powyższego jest taki, że przypisanie każdego bytu Temu, Którego istnienie jest oczywiste, jest niezwykle łatwe i ewidentne. Z kolei przypisywanie stworzenia naturze tworzy niemożliwy do rozwiązania dylemat, wychodzący poza granice rozsądku.
Absurd Trzeci
Wyjaśnimy go na dwóch przykładach, które już pojawiły się w kilku traktatach:
Przykład Pierwszy
Prymitywny, naiwny człowiek, nieposiadający żadnego pojęcia o cywilizacji, zbliża się do wspaniałego, wielkiego pałacu, który jest wyposażony we wszelkie środki odpoczynku i relaksu, a jego światła rozjaśniają gęsty mrok. Człowiek powoli wchodzi do pałacu, zaczyna krążyć i oglądać jego wspaniałość, ozdoby i perfekcję, które wprawiają go w zdumienie. Ze względu na swoją naiwność i głupotę wyobraża sobie, że pałac sam sobie daje istnienie, sam daje sobie moc budowania swoich komnat i korytarzy, tworzenia pięknych obrazów i zachwycających ozdób. Nie może wyobrazić sobie nikogo spoza pałacu, komu mógłby przypisać jego budowę. Poczyna więc poszukiwać budowniczego wewnątrz budynku. Uznaje, że zdolny do wybudowania podobnego pałacu był któryś ze znajdujących się w nim przedmiotów, jednakże za każdym razem, gdy wzrok tego człowieka pada na jakąkolwiek rzecz, wątpi on w jej zdolność do wybudowania takiego pałacu, który zdumiewa duszę i umysł swoją wspaniałością. Wreszcie nogi prowadzą owego człowieka do jednej z komnat pałacu, gdzie wnet znajduje notatnik, a w nim szczegółowy plan budowy pałacu, a także listę znajdujących się w nim przedmiotów i przepisy, dotyczące zarządzania całym majątkiem. Pomimo, że ten notatnik (który jest metaforą ułożonych przez Boga praw naukowych), podobnie jak jego zawartość, nie był w stanie wybudować pałacu i ozdobić go (nie posiada bowiem ręki, którą mógłby pracować, ani oczu, którymi mógłby patrzeć), człowiek przywiązuje się do niego, gdyż widzi zgodność jego zawartości z rzeczami, znajdującymi się w pałacu, aż mówi: "To właśnie notatnik wybudował ten pałac, wykończył go i ozdobił, a także stworzył i uporządkował wszystkie znajdujące się w nim przedmioty". Tymi słowy ujawnia głębię swojej ignorancji i zakorzenionej głupoty.
Dokładnie tak, jak w tym przykładzie - do wielkiego pałacu świata (który jest jeszcze bardziej uporządkowany, bardziej perfekcyjny, piękniejszy i wspanialszy od pałacu z powyższego przykładu, bowiem każdy z aspektów świata promieniuje wspaniałymi cudami i wzniosłymi mądrościami) zbliża się ktoś spośród tych, którzy wierzą w ideologię naturalizmu i odrzucają wielkość Boga widoczną poprzez pałac świata, uprzednio nastawiając się przeciwko cudom stworzenia Najwyższego, Który jest ponad wszelkie Swoje stworzenia i ponad wszelką ich możliwość. Zaczyna poszukiwać przyczyny stwarzającej pośród prawdopodobieństw i stworzeń. Widzi prawa Boże oraz listę stworzeń Pana, lecz błędnie - a jakże wielki to błąd! - nazywa wszystko naturą, która wszak przypomina stronę ze spisu procesów zachodzących za sprawą Boskiej mocy lub tablicę zapisywaną przez Boskie przeznaczenie.
Taki człowiek mówi: "Dopóki wszystkim rzeczom brakuje przyczyny, która powołałaby je do istnienia, a nie ma żadnej innej rzeczy, która byłaby tak mocno z nimi związana, jak ten notatnik, dopóty będę trzymał się wniosku, że właśnie on jest tym, który dał rzeczom istnienie. Będę tak uważał, ponieważ nie podoba mi się wiara w Potężnego i Chwalebnego Stwórcę". Sądzi tak, pomimo że wolny od urojeń rozum (na który taki człowiek rzekomo się powołuje!) całkowicie odrzuca przypisywanie spraw Boskich, które wymagają mocy absolutnej, ślepemu, głuchemu i niemocnemu zeszytowi.
Odpowiadamy mu: "O ty, głupi jak but! Wznieś swą głowę ponad bagno natury, byś ujrzał Potężnego Stwórcę, o Którym zaświadczają wszystkie stworzenia, od atomów po galaktyki, wskazując na Niego na różne sposoby, mówiąc o Nim wszelkimi językami! Spójrz na przejawy mocy Tego Wszechmocnego Stworzyciela, Który wybudował wspaniały pałac świata i Który sam zapisał Swoje prawa i zarządzenia, niby w wielkim zeszycie. Uratuj siebie samego od grzesznego obłąkania!"
Przykład Drugi
Odizolowany od świata cywilizacji człowiek wchodzi do wielkiego obozu wojskowego i z zadziwieniem patrzy na musztrę, którą żołnierze wykonują z perfekcją, całkowitym posłuszeństwem i dyscypliną. Widzi ich skoordynowane ruchy tak, jakby były jednym ruchem, który - na mocy rozkazu dowódcy - wykonuje cały batalion, brygada czy dywizja. Zdaje się, że wszyscy otwierają ogień, na komendę jednej osoby, a wszyscy żołnierze zaprzestają strzelania, gdy zaprzestaje go ich dowódca. Człowiek czuje się
zmieszany, a jego naiwny umysł nie jest w stanie pojąć, że dowódca z kolei wykonuje jedynie rozkazy generała, rządu czy sułtana; wyobraża sobie zatem sznur, wiążący tych żołnierzy ze sobą. Następnie zaczyna wyobrażać sobie, jak dziwny musi być ten urojony sznur. To powoduje, że czuje się jeszcze bardziej zmieszany i zawstydzony, aż wreszcie odchodzi.
Ten sam człowiek w piątek dociera do wielkiego meczetu Aga Sofia i widzi zastępy modlących się za jednym mężczyzną ludzi, którzy na zawołanie imama wstają, siadają, skłaniają się i wybijają pokłony. Jako że nic nie wie o Boskim prawie szariatu ani o zasadach, kierujących modlitwą muzułmanina, zaczyna wyobrażać sobie, że wszyscy ludzie w meczecie również są związani ze sobą materialnymi sznurami, które ograniczyły swobodę ich ruchów. Myśląc w ten sposób, odchodzi, wypełniając swój umysł błędnymi wyobrażeniami, które wywołują kpiny nawet najbardziej szorstkich i brutalnych ludzi.
To jest właśnie przykład ateisty, który przychodzi na ten świat - będący wielkim obozem dla żołnierzy Potężnego Władcy oraz wielkim meczetem, w którym wychwala się Jedynego, Wiecznego, Godnego Czci - przynosząc ze sobą straszną głupotę ideologii naturalizmu.
Wyobraża on sobie, że zasady, których ślady dostrzega w więzi pomiędzy układami wspaniałego wszechświata, a które pochodzą z wielkiej mądrości Chwalebnego Stwórcy, są prawami materialnymi, więc traktuje je w swoich "rozważaniach" tak, jak traktuje materię i rzeczy martwe.
Uważa, że Boskie prawa, które są najbardziej zgodnym z naturą systemem, ustanowionym przez Jedynego, Który jest Godzien Czci, które mogą być pojęte przez umysł ludzki i naukę, są odrębnymi i materialnymi istotami.
Sądzi, że te ustanowione przez Boską wiedzę i mowę prawa, które mogą być pojęte jedynie poprzez naukę, posiadają moc stwarzania i przydawania istnienia. Nadaje więc im nazwę natury i wyobraża sobie siłę zawartą w manifestacjach mocy Pana jako niezależną moc samą w sobie.
Jakże wielka to głupota i ignorancja! Czyż nie jest jeszcze większa od tej, przytoczonej w poprzednim przykładzie?!
Wniosek
Przyroda według rozumienia naturalistów to dla trzeźwo myślącego człowieka urojenie, które nie ma nic wspólnego z prawdą. Jeśli miałoby ono być prawdziwe, to przyroda musiałaby posiadać zewnętrzną istotę i
siłę sprawczą. Tymczasem w rzeczywistości jest ona rzeźbą, a nie rzeźbiarzem, stworzeniem, a nie Stwórcą, grupą zasad, ale nie Władcą, naturalnym prawem, lecz nie prawodawcą, zasłoną stworzoną dla chwały, a nie Stworzycielem, ulegającą wpływom naturą, ale nie Tym, Który powołał ją do życia, zbiorem zarządzeń, a nie Wszechmocnym i miarką, a nie budowniczym.
Podsumowanie
Dopóki istoty rzeczywiście istnieją, rozum nie jest w stanie wyobrazić sobie więcej niż czterech sposobów powstania bytu - które wymieniliśmy po kolei, udowadniając fałsz i oczywisty absurd trzech spośród nich. Stąd niechybnie dochodzimy do niepodlegającego wątpliwościom wniosku, przekazanego przez niniejszy werset
który w sposób oczywisty i ewidentny wskazuje na istnienie Tego, Kogo istnienie jest konieczne, na Jego całkowitą boskość, na pochodzenie każdej rzeczy z ręki Jego mocy oraz na to, że władza nad niebiosami i ziemią jest w ręku Jego, Najwyższego.
O ty, czcicielu przyczyn! O ty, biedaku, zwiedziony przez przyrodę!
Skoro natura każdej rzeczy jest stworzona tak samo, jak sama rzecz, skoro tak samo jak ona istnieje od niedawna, skoro tak samo posiada znak wspaniałego stworzenia i perfekcji - to pozorna przyczyna istnienia tej rzeczy również jest czymś nowym. Skoro istnienie każdej rzeczy wymaga wielu narzędzi, to musi istnieć Ten, Który posiada absolutną moc, by stworzyć naturę w owej rzeczy, powołać do istnienia jej przyczynę, a także nie potrzebować niczego i nikogo, w tym żadnych pośredników w stwarzaniu i władzy.
Czyż może to być ktoś inny, jak nie Wszechmogący, Bogaty i Wywyższony, Który przez Swą chwałę bezpośrednio stwarza pozornie czyniącego wraz z przyczyną, a także pozorny związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy nimi? Który łączy wszystko w porządku i harmonii, czyniąc z przyczyn i natury zasłonę ręki Jego mocy, Jego wielkości i chwały, by Jego chwała pozostała czysta i święta? Który czyni ponadto z owych przyczyn przedmiot skarg z powodu ich pozornych niedostatków?
Cóż jest łatwiejsze do pojęcia i bliższe rozumowi: wyobrażenie, że zegarmistrz wykonuje koła zębate zegara i jego tryby, następnie montuje je
według określonego porządku i precyzyjnie wymierza ruchy ich wskazówek, czy twierdzenie, że zegarmistrz w każdym z kół zębatych, wskazówek i precyzyjnych mechanizmów tworzy niezwykłą maszynę, której powierzy wykonanie zegara? Spytaj wraz ze mną: "Czyż nie jest to pustosłowie, absurd i niemożność?" Porozmawiaj ze swoim niesprawiedliwym umysłem, po czym sam bądź sędzią i decydującym.
Które z wyobrażeń jest łatwiejsze do przyjęcia przez logikę i rozsądek: pisarza, przynoszącego przyrządy takie, jak atrament, pióro i papier, a następnie piszącego książkę, czy też pisarza, który wytwarza dla tej książki drukarnię, bardziej złożoną i skomplikowaną od samej książki, i tej maszynie powierza zadanie napisania książki bez żadnej interwencji z jego strony, mówiąc: "Zacznij pisać książkę"?
Czyż takie urojenie nie jest tak zagmatwane i niepojęte, jak nakazywanie książce, by sama się napisała?!
Powiesz: "Prawdą jest, że wykonanie maszyny do drukowania książki jest bardziej skomplikowane i trudniejsze od napisania książki, jednakże maszyna drukarska jest w stanie w krótkim czasie wydrukować tysiące egzemplarzy książki, co jest wielkim ułatwieniem".
Odpowiem: "Chwalebny Stwórca powołał do istnienia - dzięki Swojej absolutnej mocy oraz kolejnym, różnorodnym manifestacjom Jego Pięknych Imion - cechy i formy charakterystyczne dla każdej rzeczy, stąd nie ma dwóch idealnie takich samych stworzeń, co zostało zarządzone przez Tego, Który nie potrzebuje nikogo ani niczego".
Po to, by każde stworzenie spełniło sens swojego istnienia, musi posiadać cechę charakterystyczną, odróżniającą je od innych. Spójrz więc uważnie na twarz człowieka, a zobaczysz, że na tej twarzy zgromadziło się wiele charakterystycznych znaków, dzięki którym można odróżnić jej właściciela od wszystkich innych ludzi, żyjących od czasów Adama, niech będzie z nim pokój, aż do końca świata - pomimo oczywistego podobieństwa pomiędzy ludźmi.
Rysy każdej twarzy są jakby rodzajem księgi, która różni się od każdej innej księgi. Aby stworzyć taką księgę, zachowując całą doskonałość jej wykonania, należy posiadać czcionki dla całego alfabetu, o odpowiednim rozmiarze, ułożyć je we właściwych miejscach na odpowiedniej matrycy, by następnie utworzyć specjalny wzór jednej twarzy, który będzie różnił się od pozostałych. Trzeba by było także przygotować materiały do
wykonania twarzy na podstawie tego wzoru, włożyć je do innej dla każdej twarzy maszyny, która z kolei musiałaby różnić się elementami konstrukcji od innych maszyn. To wszystko wymagałoby istnienia fabryk, z których każda musiałaby produkować maszynę przeznaczoną dla danej, jednej tylko twarzy. Następnie każda z takich fabryk czy drukarni - jeśli założymy, że istnieją - będzie wymagać określonej organizacji i odpowiedniego zaprogramowania, nie mówiąc już o ułożeniu jej liter.
Znajdujące się w ciele każdej żywej istoty substancje są o wiele bardziej złożone od materiałów drukarskich. Sprowadzenie tych substancji z różnych stron świata w określonych proporcjach, a następnie uporządkowanie ich wedle potrzeby i w końcu włożenie ich do maszyny wymaga przede wszystkim stwórcy, który wykonałby maszynę drukarską, a może to być jedynie Wszechmogący Stwórca ze Swoją mocą i wolą, która od razu zostaje wykonana. Tak więc uważanie za prawdopodobne, by natura była niczym maszyna drukarska, to wierutna bzdura, całkowicie pozbawiona sensu!
Na przykładzie zegara i książki zobaczyliśmy, że Chwalebny Stwórca jest zdolny do każdej rzeczy, sam jest Stwórcą przyczyn i czynników, a także Tym, Który Swoją mądrością wiąże czynniki i przyczyny, Tym, Który poprzez Swoją wolę określił naturę rzeczy i uczynił je zwierciadłem, odbijającym manifestacje wielkiego prawa stworzenia, wedle którego to prawa został stworzony wszechświat. To prawa Boga regulują wszystkie sprawy wszechświata. Bóg poprzez Swoją wszechmoc powołał do istnienia naturę, na której opiera się widoczny świat zewnętrzny, a następnie stworzył rzeczy wedle tej natury i wymieszał je według mądrego zamysłu.
Teraz przedłożymy tę sprawę twojemu niesprawiedliwemu umysłowi, by zobaczyć, co przyjmie twój umysł i w co uwierzy. Czy w logiczną prawdę, wynikającą z niezliczonych, niepodważalnych i oczywistych dowodów? Czy w przypisanie rzeczom niezliczonych mechanizmów, mądrości i zamysłu działań?! Czy też może w przypisanie tego wszystkiego naturze i przyczynom, które są nieczułymi, martwymi, stworzonymi substancjami? Czyż wszelkie możliwości poza pierwszą nie są wychodzącym poza granice rozsądku urojeniem?
Czciciel natury - ten odrzucający prawdę - jeśli będzie obdarzony rozumem, odpowie: "Skoro wzywasz mnie do rozsądku, przyznaję: droga, którą kroczyliśmy do tego momentu, jest po stokroć absurdalna i
szkodliwa, a także zła i zepsuta. Ten, kto posiada choć krztynę rozumu, na podstawie rozważań intelektualnych i badań naukowych, popartych wyżej wspomnianymi dowodami zda sobie sprawę, iż przypisywanie stwarzania przyczynom i naturze jest niedorzeczne i absurdalne, a oczywistym i koniecznym jest przypisywanie każdej rzeczy bezpośrednio Temu, Którego istnienie jest oczywiste i konieczne. Chwalę więc Boga, Który poprowadził mnie do wiary!"
Może jednak powiedzieć również: "W moim umyśle pozostała jedna wątpliwość. Oto wierzę w Boga jako Pana i Stwórcę każdej rzeczy, lecz co zaszkodzi Jego wielkości i potężnej władzy, jeśli wychwalimy niektóre częściowe przyczyny za utworzenie przez nie małych, błahych rzeczy? Czy w jakikolwiek sposób zmniejszy to potęgę Jego, Chwalebnego?"
Odpowiem: "W wielu traktatach niezbicie udowodniliśmy, że pojęcie władzy całkowicie odrzuca jakiekolwiek współuczestnictwo w niej".
Władca nawet najniższego szczebla nie pozwoli własnemu synowi na wchodzenie w swoje kompetencje. Podejrzenie o wtrącanie się w kompetencje władzy popchnęło niektórych władców do zabicia swoich niewinnych synów, pomimo bogobojności i prawości tych ostatnich. Ukazuje to prawdziwość zasady, zabraniającej wchodzenia w czyjeś kompetencje kierownicze - a zasada ta dotyczy każdego, poczynając od przewodniczącego małej gminy, kończąc na królach, walczących o zdobycie niepodzielnej władzy nad krajami. Niezależność władzy wymaga również przestrzegania innej zasady, a mianowicie zasady niepodzielności władzy. Na przestrzeni długiej historii ludzkości wielokrotnie widzieliśmy, jak złamanie tej zasady doprowadzało do walk, zabójstw, wypędzeń i rozlewu krwi.
Pomyśl o człowieku, który nie jest w stanie załatwić większości swoich spraw bez wsparcia innych ludzi. Nie posiada on władzy nad prawie żadną rzeczą, lecz mimo to odrzuca wchodzenie innych ludzi w sferę jego kompetencji, odrzuca ich współudział w tych niewielu rzeczach, nad którymi ma kontrolę, i z całych sił stara się zachować niezależność swojej pozycji. Spójrz na absolutnego Władcę, Który zasiada na Tronie boskości i przewyższa wszystko Swoją Boską władzą, Który jest całkowicie niezależny i zupełnie nikogo ani niczego nie potrzebuje - to właśnie jest Bóg, nasz Potężny Pan. Porównaj ograniczoną władzę człowieka, który zawsze potrzebuje innych ludzi i całkowitą, nie potrzebującą niczego, wszechobejmującą władzę Boga. Jakże oczywista staje się w Jego przypadku
zasada, zabraniająca wchodzenia w czyjeś kompetencje! Jak oczywiste staje się prawo niepodzielności i braku wspólnika w przypadku Jego absolutnej władzy!
Pytasz z kolei: "Jeśli niektóre przyczyny będą czczone z powodu niektórych częściowych spraw, to czy umniejszy to choć trochę kierowaną do Wszechmogącego Boga cześć wszystkich stworzeń, poczynając od atomów, kończąc na galaktykach?"
Odpowiem: "Mądry, Wszechwiedzący, Chwalebny Stwórca stworzył wszechświat niczym drzewo, uczynił posiadaczy uczuć na podobieństwo doskonałych owoców, zaszczycił człowieka, czyniąc go najlepszym owocem spośród posiadaczy uczuć, a następnie z wdzięczności i czci uczynił najlepszy owoc życia człowieka, stanowiący efekt i cel jego stworzenia".
Czy więc rozumnym jest sądzić, by ten absolutny Władca i niepodzielny suweren, Jeden, Jedyny, oddał sprawy człowieka, który jest owocem całego świata, w ręce jakichś przyczyn? Czy rozumnym jest sądzić, by oddał On owoc życia człowieka (a mianowicie wdzięczność i cześć) innym istotom - po tym, jak stworzył cały wszechświat dla poznania Jego boskości i dla umiłowania Jego władzy? Czy możliwe jest, żeby wynik stworzenia i owoc wszechświata spadał w czeluść zgnilizny absurdu?! Ależ nie, niech Bóg uchroni! Jak w wielu miejscach mówi Koran:
Czy możliwe jest, by Chwalebny Bóg akceptował to, co nie jest zgodne z Jego mądrością i boskością, a mianowicie oddawanie czci niektórym przyczynom w ten sam sposób, w jaki stworzenia czczą Jego? Przecież On, Chwalebny i Najwyższy, dał poznać stworzeniom Swoje działania i Swoje miłosierdzie poprzez wszelkie rzeczy tego świata. Jak On, Chwalebny - zważywszy na to wszystko - może pozwolić na przekazanie miłości najlepszego i najdoskonalszego (pod względem czci, wdzięczności i wysławiania) spośród Swoich stworzeń innym stworzeniom? Jak może pozwolić innym stworzeniom na to, by Go zapomniały, po tym, jak ukazał poprzez Swoje czyny Jego wyższe cele we wszechświecie, a mianowicie poznanie Go i oddawanie mu Czci? Ależ nie! Chwała niech będzie Bogu, Który jest ponad to, co o Nim mówią!
Co powiesz, o prawdomówny, po tym, co przed chwilą usłyszałeś?
Odpowie: "Chwała niech będzie Bogu, Który ułatwił mi rozwiązanie wątpliwości, ukazując mi je w świetle Swojej jedności, Który jest Jedynym zasługującym na cześć! Chwała niech będzie Bogu za to, że ukazał mi dwa mocne i jasne dowody, których nie można odrzucić!"
Czy ktokolwiek poza człowiekiem pysznym i upartym może zaprzeczać światłu słońca?!
Zakończenie
Po tym, jak naturalista porzucił swoją ideologię i wyobrażenia, i wszedł ze zmienionym sposobem myślenia w strefę wiary, mówi: "Chwała niech będzie Bogu! Wyznaję, że wszystkie moje wątpliwości znikły, jednakże pozostało w mojej duszy coś, co nie daje mi spokoju i powiększa moje zmieszanie, a mianowicie pytania, na które nie znam odpowiedzi".
Pytanie Pierwsze
Słyszymy, jak wielu ludzi, którzy z lenistwa porzucają część aktów kultu, a zwłaszcza tych, którzy porzucili modlitwę, mówi: "Czy naprawdę Chwalebny i Najwyższy Pan - Który nie posiada żadnej potrzeby - potrzebuje naszych aktów kultu? Czemu grozi nam w Jego Szlachetnej Księdze największą karą w Ogniu piekielnym? Jak ta straszna groźba za błahy i nieważny błąd ma się do cudownego, miłego i delikatnego stylu w innych miejscach Księgi?"
Faktycznie Chwalebny i Najwyższy Bóg, Który nie posiada żadnej potrzeby, w ogóle nie potrzebuje twojej czci, o człowieku - bowiem nie potrzebuje niczego. To ty potrzebujesz czci i jest ci ona niezbędna. Twój duch cierpi na chorobę, a kult to balsam leczący rany twojego ducha i uśmierzający bóle twej duszy, co udowodniliśmy na łamach wielu traktatów.
Wyobraź sobie, że chory zwraca się do miłosiernego lekarza, który nalega, by tamten zażył lekarstwo na swoją chorobę, pytając: "Co masz z tego lekarstwa, skoro tak bardzo nalegasz, bym je zażył?" Czy te słowa nie są dowodem na głupotę i nierozsądek pacjenta?
A oto wyjaśnienie groźby koranicznej pod adresem osoby pozostawiającej akty czci i wytłumaczenie ostrzeżenia przed surową karą:
Jak sułtan w celu ochrony praw jego poddanych surowo karze złoczyńcę, popełniającego naruszające prawa innych ludzi przestępstwo, tak samo Władca wieczności surowo karze porzucającego modlitwę i inne akty czci, bowiem ten mocno narusza prawa wszystkich istot i w podły sposób krzywdzi Jego poddanych. Doskonałe cechy stworzeń Boga ukazują się w formie czci, skierowanej do Mądrego Stwórcy, niechaj chwała Mu będzie. Ten, kto porzucił akty kultu, nie widzi czci,
oddawanej przez inne istoty - i nie zobaczy, albowiem odrzuca ją, obniżając wartość stworzeń Boga, z których każde jest niczym wspaniały list, napisany znakami kultu i wychwalania, kierowanych do Najwyższego Stwórcy. Każda z istot jest także zwierciadłem, odbijającym manifestacje świetlistych Imion Pana. Taka osoba - poprzez swoje odrzucenie aktów czci - spycha stworzenia Boże z wysokiego poziomu, nie widzi w ich istnieniu niczego, jak tylko bezsensowną egzystencję, pozbawia je ich funkcji i uznaje je za coś bez znaczenia, poprzez co narusza ich godność i doskonałość, przypuszczając atak na autentyczność ich istnienia.
Tak, każdy człowiek patrzy na wszechświat swoim własnym spojrzeniem i według tego, co pokazuje mu jego własne zwierciadło. Postrzega świat, jaki dostał od Stwórcy, w porównaniu do formy, w której ukształtował go jego Chwalebny Pan, a także wedle posiadanej w sercu wiary. Smutny i nieszczęsny człowiek widzi wszelkie istoty jako szlochające i nieszczęśliwe, z kolei radosny i szczęśliwy postrzega je jako uśmiechnięte, śmiejące się i radujące.
Ten, który w swojej ignorancji i odrzuceniu praw Bożych porzuca akty czci, posiada całkowicie nieprawdziwe wyobrażenie o istotach, a przy tym łamie ich prawa. Ponadto porzucający modlitwę krzywdzi samego siebie poprzez rezygnację z modlitwy, bowiem nie jest właścicielem swojej duszy, która jest sługą jej Króla, Władcy i Stwórcy. Tak więc Prawdziwy Pan człowieka ostrzega go i grozi surową karą, by wyegzekwować Swoje prawo od duszy nakazującej zło. Gdy człowiek porzuca akty czci, które są efektem i celem jego stworzenia, narusza tym samym granicę poszanowania dla Boskiej mądrości i woli Pana, Który surowo go za to karze.
Wniosek z powyższego jest następujący: Jak porzucający akty czci krzywdzi samego siebie oraz duszę, która jest sługą Prawdziwego Boga, tak samo krzywdzi inne stworzenia, nie przestrzegając ich praw. Tak, skoro niewiara jest ignorowaniem istot i niedocenianiem ich wartości, to porzucenie czci jest odrzuceniem ich doskonałości oraz występkiem przeciwko mądrości Bożej. Stąd porzucający akty kultu zasługuje na ostrą groźbę i surową karę. Bóg w Szlachetnym Koranie wybiera jak najbardziej właściwy i przystosowany do sytuacji styl groźby i ostrzeżenia, by przekazać wymienioną powyżej prawdę.
Z kolei ten, który prawidłowo, w powadze i refleksji wykonuje akty czci i wspomina Boga, odkrywa cześć, oddawaną Stwórcy przez inne istoty wychwalające Boga i postrzega ją jako niezbity fakt.
Pytanie Drugie
Nasz przyjaciel, który porzucił ideę naturalizmu i został zaszczycony wiarą w Boga, powiada: "Zupełne podporządkowanie się każdej istoty - w każdej sprawie, w każdej części i we wszystkim, co czyni - woli i mocy Bożej to tak wielka i doniosła prawda, że nasze ograniczone umysły nie są w stanie jej pojąć. Możemy zaobserwować obfitość istot i zupełną łatwość, z jaką są stwarzane, które to obfitość i łatwość są oczywistym wynikiem jedynobóstwa, potwierdzonego niniejszym przez niezbite dowody i argumenty".
Zostało to również potwierdzone przez Szlachetny Koran:
Ten, kto uwierzył, zapyta: "To wszystko czyni wielką prawdę łatwości stwarzania przystępną dla umysłu, jaki jest więc sens i tajemnica tej łatwości?"
Owa tajemnica została w sposób jasny i oczywisty wytłumaczona w Liście Dwudziestym, a zwłaszcza w jego uzupełnieniu, przy okazji wyjaśniania szlachetnych słów Bożych zawartych w Koranie:
Poniżej w skrócie przytoczymy zawarte w Liście Dwudziestym dowody i argumenty.
Jeśli przypisze się stworzenie wszystkich istot Jedynemu Stwórcy, wówczas proces ten okaże się łatwy niczym stworzenie jednej istoty. Jednakże jeśli przypisze się je wielu stwórcom, wtedy proces stworzenia jednej istoty okaże się tak trudny, niczym stworzenie wszystkich po kolei. Stworzenie jednego nasionka byłoby trudne niczym stworzenie drzewa, lecz jeśli stwarzanie zostanie przypisane Prawdziwemu Stwórcy, niechaj będzie Mu chwała, to stworzenie wszystkich istot stanie się proste niczym
stworzenie jednego drzewa, stworzenie drzewa niczym stworzenie nasionka, stworzenie ogrodu niczym stworzenie wiosny, a stworzenie wiosny niczym stworzenie kwiatu.
Wskażemy tutaj pokrótce na jeden lub dwa spośród setek dowodów, które szczegółowo omówiliśmy w innych traktatach, a które dotyczą tajemnic i mądrości, kryjących się w obfitości niezliczonych stworzeń, a także w wielości gatunków i osobników, przychodzących na świat z łatwością, w uporządkowanej i perfekcyjnej formie.
Przykładowo, dowodzenie stu żołnierzami przez jednego oficera jest stokrotnie łatwiejsze od dowodzenia jednym żołnierzem przez stu oficerów.
Gdy rozkaz wyposażenia całej armii w sprzęt wojskowy zostanie wydany z jednego ośrodka, na podstawie jednego zarządzenia, i będzie skierowany do jednej fabryki przez jednego dowódcę, wówczas zapewnienie dużych ilości sprzętu będzie tak łatwe, jak wyposażenie pojedynczego żołnierza. Jeśli natomiast rozkaz wyposażenia jednego żołnierza w sprzęt wojskowy zostanie wydany przez kilka ośrodków i skierowany do kilku fabryk przez wielu dowódców, to zapewnienie małej ilości sprzętu będzie tak trudne, jak wyposażenie całego wojska. Trzeba by było znaleźć tak wiele fabryk, ilu żołnierzy w całej armii, by wyposażyć każdego z nich po kolei.
Można także zauważyć, że pojedyncze drzewo, które pobiera niezbędne substancje za pomocą jednego korzenia, z jednego źródła i na podstawie jednego prawa, wydaje tysiące owoców z taką łatwością, z jaką wydawałoby jeden owoc. W przeciwnym razie każdy z owoców otrzymywałby niezbędne dla życia substancje z różnych ośrodków i różnych korzeni, a wówczas utworzenie jednego owocu (lub nasionka, które jest niczym spis treści drzewa) byłoby tak trudne i skomplikowane, jak utworzenie samego drzewa, bowiem drzewo potrzebuje do życia substancji podobnych tym, których potrzebuje nasionko.
Istnieją setki podobnych przykładów, które ukazują łatwość przychodzenia na świat tysięcy istot, wielokroć większą niż wtedy, gdyby jedna istota wielokrotnie przychodziła na świat. Udowodniliśmy tę prawdę w wielu traktatach, do których odsyłamy, niemniej jednak powiemy tutaj o wielkiej tajemnicy, związanej z łatwością przychodzenia na świat, i rozważymy ją z punktu widzenia wiedzy i mocy Boskiej oraz przeznaczenia.
Jesteś jedną z istot Boga, jeśli więc oddasz się w ręce absolutnie Wszechmocnego, zrozumiesz, że stworzył cię dzięki jednemu rozkazowi, w oka mgnieniu, z nicości. Jeśli natomiast nie oddasz się w Jego ręce, lecz oprzesz się na naturze i przyczynach materialnych, wówczas będziesz musiał dokładnie poszukać wszystkich substancji twojego organizmu, zebrać je z każdego zakątku świata, a następnie umieścić w laboratoriach i zbadać niezwykle precyzyjnymi instrumentami. Jesteś bowiem streszczeniem całego wszechświata, jego dojrzałym owocem, skróconym spisem treści i próbówką, zawierającą wszystkie jego substancje.
Ludzie rozumni wiedzą, że przyczyny materialne mogą jedynie nakładać się na siebie i gromadzić, nie mogą zaś utworzyć z nicości tego, czego w nich nie ma, dlatego więc byłyby zmuszone do zebrania wszystkich substancji, niezbędnych dla życia niewielkiej istoty żywej, ze wszystkich zakątków świata. Zrozum więc zupełną łatwość, wynikającą z jedynobóstwa, oraz wielkie trudności, płynące z politeizmu i zbłądzenia.
Drugi dowód szczegółowo omawia fakt, że dla Wszechwiedzącego stwarzanie jest niezwykle proste.
Boskie przeznaczenie jest rodzajem Boskiej wiedzy, która określa miarę każdej rzeczy, niczym jej wzorzec. Ta określona przeznaczeniem miara jest czymś w rodzaju planu bądź modelu danej rzeczy, gdy więc Boska moc powołuje tę rzecz do istnienia, czyni to z całkowitą łatwością, wedle określonej miary. Jeżeli natomiast nie przypiszemy stworzenia danej rzeczy Temu, Który posiada absolutną, wszechobejmującą i wieczną wiedzę, a mianowicie Potężnemu, Wszechmogącemu Bogu, to nie tylko pojawią się tysiące problemów, lecz zaistnieją także setki absurdów, bowiem jeśli nie będzie tej przepisanej przez przeznaczenie miary naukowej, dla stworzenia małego organizmu zwierzęcego trzeba będzie użyć tysięcy wzorców materialnych!
Zrozum więc tajemnicę całkowitej łatwości, zawierającą się w jedynobóstwie, oraz wielość i niezliczoność problemów, jaką niosą ze sobą politeizm i wielobóstwo.
Poznaj tę wzniosłą prawdę, którą wyraża szlachetny werset:
Pytanie trzecie
Ten, który wcześniej odnosił się do tajemnicy Boskiego stwarzania z wrogością, lecz został obdarzony wiarą i poszedł drogą prostą, pyta: "O co chodzi niektórym współczesnym filozofom, którzy powiadają, że nic nie może powstać z nicości ani nic nie może przestać istnieć, a to, co porusza wszechświat, to jedynie synteza i analiza substancji?"
Filozofowie, którym nie udało się spojrzeć na istoty w jasnym świetle Koranu, spojrzeli na nie z punktu widzenia natury i przyczyn, po czym doszli do wniosku, że teza o ukształtowaniu się i powstaniu stworzeń poprzez czynniki natury oraz przyczyn wiąże się z wielkimi problemami i dylematami - jak mówiliśmy o tym przy okazji wyjaśniania absurdów takiego myślenia. Wobec tej trudnej kwestii podzielili się na dwie grupy.
Członkowie pierwszej z nich zostali nihilistami i pozostawili rozsądek (będący jednym ze zmysłów człowieka), spadając do poziomu niższego niż poziom zwierząt, bowiem ich ideologia zaczęła odrzucać istnienie w ogóle, aż odrzuciła nawet istnienie ich samych. Taką negację uznali oni za bardziej rozsądną i łatwiejszą do pojęcia od wyobrażenia sobie natury i przyczyn jako sił sprawczych - dlatego odrzucili istnienie samych siebie i wszystkich stworzeń, wpadając do otchłani całkowitej ignorancji.
Z kolei druga grupa uznała, że jeśli przypiszemy stwarzanie przyczynom i naturze (jak czynią to ludzie błądzący), wówczas stworzenie bardzo małej rzeczy, takiej jak komar czy nasionko, będzie wiązało się z niezliczonymi problemami i będzie wymagało wielkiej mocy, której umysł nie jest w stanie pojąć. Członkowie tej grupy uznali, że wypowiedzenie słów: "Nic nie może powstać z nicości" zmusza ich do odrzucenia samego pojęcia stwarzania! Uznali ponadto, że zniknięcie jakiejkolwiek rzeczy także jest niemożliwe i stwierdzili, iż byt nie znika. Wyobrazili sobie, że szereg zjawisk (takich jak analiza, synteza, dzielenie się i łączenie) wynika jedynie z przypadkowych ruchów atomów!
Spójrz na tych, którzy uważają się za najbardziej rozsądnych, a którzy wpadli w bagno głupoty i ignorancji, i zobacz, jak zbłądzenie czyni ze szlachetnego człowieka - gdy zrzeknie się wiary - obiekt kpin i drwin z każdej strony.
My z kolei pytamy: "Jak można wykluczyć stworzenie jakiejkolwiek rzeczy przez absolutną moc Bożą, która każdego roku stwarza na powierzchni ziemi tysiąc gatunków istot żywych, która stworzyła niebiosa i ziemię w sześć dni, która każdej wiosny, na oczach człowieka i w zasięgu jego słuchu, w sześć tygodni stwarza na powierzchni ziemi rośliny i
zwierzęta jeszcze bardziej perfekcyjne niż cały wszechświat? Jak można wykluczać, że istoty, których plany i miary są określone przez wieczną wiedzę, zostały stworzone z wielką łatwością, niczym niewidoczne dla nas pismo substancji chemicznych?"
Wykluczanie przydawania form zewnętrznych istotom, które na początku istniały jedynie w zamyśle wiecznej mocy, a następnie odrzucanie samego faktu stwarzania - to głupota większa od tej, którą charakteryzują się znani nihiliści!
Jako że dumne i słabe dusze tych nieszczęśników, którzy posiadają jedynie niewielką wiedzę, nie są w stanie spowodować zniknięcia żadnej rzeczy; jako że nie są oni w stanie stworzyć z nicości jakiejkolwiek istoty; jako że natura i przyczyny (którym oddają oni cześć, szczycąc się tym) również są niezdolne do stworzenia czegoś z niczego - słyszymy, jak wyprowadzają ogólną zasadę, która mówi: "Materia nie znika, ani nie pojawia się z niczego". Z tej zasady próbują oni wyprowadzić ogólny sąd, który według nich dotyczy nawet mocy absolutnie Wszechmogącego!
Tak jest, Potężny, absolutnie Wszechmogący stwarza na dwa sposoby. Sposób pierwszy to kreacja i tworzenie. On Chwalebny z nicości kreuje istnienie stworzenia, z nicości powołuje do istnienia wszystko, czego to stworzenie potrzebuje, aby przekazać mu Swoje zaopatrzenie.
Sposób drugi to budowanie, produkcja i wykańczanie. Bóg stwarza część istot z samych elementów wszechświata, ukazując doskonałość Jego mądrości i przejawy Jego Pięknych Imion. Wysyła do tych istot podporządkowane Jego rozkazom atomy i substancje (zgodnie z prawami rozdzielania zaopatrzenia we wszechświecie) i czyni je poddanymi Swoim istotom tak, by dokończyć tworzenie wszechświata.
Zaiste, dwa sposoby tworzenia przez Wszechmogącego, to kreacja i budowanie. Spowodowanie zniknięcia jakiejkolwiek istoty oraz stworzenie czegoś z niczego jest dla Niego bardzo łatwe, podlega bowiem Jego stałemu i uniwersalnemu prawu.
Ten, kto wyklucza istnienie mocy twórczej, która stwarza z nicości trzysta tysięcy istot i żywych stworzeń, przydając im ich formę, cechy, charakter i naturę, aż do poziomu atomu; ten, kto mówi: "Ona nie jest w stanie stworzyć czegoś z niczego", niechybnie spadnie w ciemność nicości.
Mówi ten, który pozbył się naturalizmu i wszedł na drogę prawdy: "Chwała niechaj będzie Bogu tyle razy, ile atomów jest we wszechświecie! Chwała Jemu, Który pozwolił mi na zdobycie doskonałej wiary, uratował mnie od urojeń i zabłądzenia, i dzięki Którego łasce znikły wszystkie moje wątpliwości i obiekcje".
Chwała niech będzie Bogu za religię islamu i doskonałość wiary.
Czwarty Argument Wiary
Zwróciłem uwagę na pewien niuans owego wersetu oraz błysk jednego z sześciu świateł emanacji Imienia Bożego "Sprawiedliwy".
Tak jak w punkcie pierwszym, ujrzałem to światło z daleka, przebywając w więzieniu w Eskisehir. Aby ułatwić zrozumienie tej kwestii, objaśnię ją na przykładzie:
Ten świat to wspaniały pałac będący niczym wielkie miasto, w którym nieustannie dochodzi do zniszczenia i do budowy. Miastem wstrząsają wojny i migracje, a w jego granicach jest duży świat płynący po morzu śmieci i życia. Pomimo niepokojów w mieście panują porządek i harmonia, co świadczy o tym, że wszystkie przemiany, którym podlegają istoty, odbywają się wedle miary ściśle ustalonej przez Tego, Kto widzi jednocześnie wszystkie części świata, Kto wprawia je w ruch i nieustannie kontroluje. Oto Jeden, Jedyny, pozbawiony wszelkiej niedoskonałości. W przeciwnym razie, gdyby istniały przyczyny dążące do zaburzenia harmonii, niekontrolowane bądź podlegające czystemu przypadkowi, ślepej sile lub tępej przyrodzie, tysiące jajeczek jednej ryby lub ponad dwadzieścia tysięcy nasionek znajdujących się w jednym kwiecie maku zaburzyłyby tę harmonię, nie wspominając o większych obiektach takich jak potoki bądź wielkich zmianach zachodzących w różnych zakątkach wszechświata. Każda z nich, niepodporządkowana, byłaby w stanie zaburzyć idealną harmonię panującą wśród istot w ciągu jednego roku lub nawet dnia. Zobaczyłbyś, jak świat stacza się w otchłań chaosu, i jak targają nim niepokoje i zaburzenia. Morza wypełniłby się gnijącymi odpadami i trupami. Powietrze zostałoby zatrute szkodliwymi gazami. Ziemia stałaby się śmietniskiem, rzeźnią i bagnem, w którym nie da się żyć.
Jeśli chcesz, przyjrzyj się wszystkim istotom - komórkom organizmów żywych, krwinkom czerwonym i białym, przemianom zachodzącym w atomach, współpracą układów ciała, krążeniu wody w morzach i wodach podziemnych, narodzinom zwierząt i roślin i ich śmierci, zniszczeniom jesieni i budowom wiosny, funkcjom pierwiastków chemicznych, ruchom gwiazd, zderzaniu się śmierci z życiem, światła z ciemnością i ciepła z zimnem oraz wszelkim innym stworzeniom i zjawiskom, abyś dowiedział się, że wszystko podlega porządkowi tak niezwykle wrażliwemu, że umysł ludzki nie jest w stanie dostrzec w nim żadnego marnotrawstwa ani bezcelowości. Gdy człowiek próbuje ogarnąć to swoją wiedzą, próbuje przedstawić sobie tę precyzyjną harmonię. Opracowane przez człowieka nauki to właśnie opisanie wspaniałego porządku wszechświata.
Zastanów się więc nad wspaniałym porządkiem panującym pomiędzy słońcem a dwunastoma planetami, z których każda różni się od innej. Czyż nie wskazuje to w sposób jasny jak słońce na Najwyższego Boga, Który jest Sprawiedliwy, Wszechmogący?
Następnie zastanów się nad Ziemią - jedną z planet, nad płynącym po kosmosie statkiem przemierzającym w ciągu roku dystans, na jakiego pokonanie człowiek potrzebowałby dwudziestu czterech tysięcy lat wędrówki. Pomimo tej ogromnej prędkości przedmioty znajdujące się na jej powierzchni nie rozsypują się ani nie wzlatują w kosmos. Gdyby choć trochę przyspieszyła lub zwolniła, jej mieszkańcy wystrzeliliby w kosmos, a gdyby jej ruch został zaburzony o minutę, a nawet sekundę, zboczyłaby z toru, a być może zderzyłaby się z inną planetą, co oznaczałoby koniec życia na Ziemi.
Zastanów się też nad narodzinami i śmiercią roślin i zwierząt, których gatunków jest ponad czterysta tysięcy, i nad ożywieniem ich, a ujrzysz wspaniałą, pełną miłosierdzia harmonię, wskazującą na Sprawiedliwego i Litościwego Stwórcę tak jasno, jak światło wskazuje na słońce.
Następnie zastanów się nad częściami ciała choćby jednego z niezliczonych stworzeń żywych, przyjrzyj się jego układom i zmysłom, a zobaczysz, że perfekcyjna harmonia i idealna koordynacja jasno wskazują na Sprawiedliwego, Mądrego Stwórcę.
Zastanów się także nad komórkami ciała żywej istoty i nad naczyniami krwionośnymi, nad krwinkami i nad atomami krwinek, a ujrzysz wspaniałą harmonię, co udowodni ci niezbicie, że może wynikać ona jedynie z surowego prawa i dyscypliny ustalonej przez Jedynego, Sprawiedliwego,
Mądrego, Który kontroluje każdą rzecz, Który posiada klucze każdej rzeczy, przed Którym nic się nie ukryje i Który zarządza wszystkim z taką samą łatwością, z jaką zarządza jedną rzeczą.
Zaprawdę, gdyby ten, kto nie wierzy, że w Dniu Wielkiego Zgromadzenia czyny dżinnów i ludzi zostaną zważone na wadze sprawiedliwości Bożej, kto dziwi się temu i wyklucza to, zastanowił się nad widocznymi przejawami wielkiej harmonii w tym świecie, jego wątpliwość i zdumienie z pewnością odeszłyby.
O ty, rozrzutny, niesprawiedliwy i nieczysty człowieku!
Wiedz, iż oszczędność, czystość i sprawiedliwość to prawa Boże rządzące światem i zarządzające istotami. Nikt ich nie narusza z wyjątkiem ciebie, nieszczęśniku. Jako że postępujesz inaczej niż reszta istot, podporządkowanych tym prawom, nie lubią cię i są na ciebie zagniewane, na co zasługujesz. Dlaczego więc wywołujesz gniew wszystkich istot, popełniasz niesprawiedliwość, dopuszczasz się marnotrawstwa i nie zważasz na harmonię i czystość?
O tak, mądrość ogarniająca cały byt, która jest największym przejawem Imienia "Mądry", kręci się wokół osi oszczędności i nakazuje ją.
Zaprawdę, uniwersalna sprawiedliwość rządząca światem, wypływająca z największej emanacji Imienia "Sprawiedliwy", kieruje harmonią wszystkich rzeczy i nakazuje ludzkości zaprowadzać sprawiedliwość. Waga została wymieniona w surze Ar-Rahman czterokrotnie, za każdym razem mówiąc o innym rodzaju wagi i podkreślając jej znaczenie dla bytu:
Tak jak w niczym nie ma marnotrawstwa, nie ma też niesprawiedliwości ani oszustwa na wadze. Dzięki oczyszczeniu przez największą emanację Imienia "Święty" istoty ukazują się nam w całej swojej krasie. W stworzeniu nie ma żadnej nieczystości ani wrodzonej brzydoty - z wyjątkiem tego, czego dotknęła brudna ręka człowieka.
Wiedz zatem, iż sprawiedliwość, oszczędność i czystość, jedne z prawd Koranu i praw islamu, tkwią głęboko w życiu społecznym. To pokazuje,
jak mocno zasady Koranu związane są z bytem i jak podtrzymują go poprzez mocny uchwyt. Zrozum z tego, że zniszczenie tych praw jest niemożliwe, tak jak niemożliwe jest naruszenie porządku panującego we wszechświecie i zniekształcenie go.
Jak trzy wielkie zasady rządzące wszechświatem - sprawiedliwość, oszczędność i czystość, tak samo inne towarzyszące im prawdy, takie jak miłosierdzie, opatrzność i kontrola wymagają prawdziwości Wielkiego Zgromadzenia i istnienia życia wiecznego. W przeciwnym razie owe prawdy, którym podporządkowane są wszystkie istoty, zamieniłyby się w ich przeciwieństwa: miłosierdzie zamieniłoby się w niesprawiedliwość, mądrość lub oszczędność w bezcelowość i marnotrawstwo, a czystość w brud i zepsucie. Uchowaj Boże!
Zaprawdę, miłosierdzie i mądrość Boże, które troszczą się o prawo do życia słabego komara, nie mogą skazać- poprzez brak Zgromadzenia - wszystkich czujących istot na utratę ich niezliczonych praw.
Wielkość władzy Bożej przejawia ogromną precyzję w miłosierdziu, współczuciu, sprawiedliwości i mądrości, obejmuje swoim panowaniem cały byt i poprzez ukazanie swojej doskonałości i obdarzanie łaskami zabiega o miłość stworzeń. Czy ta wspaniała władza Boża mogłaby pozwolić na to, by nie doszło do Zgromadzenia, a tym samym obniżyć wartość przejawów swojej doskonałości oraz wartość wszystkich stworzeń? Bóg jest stanowczo ponad tym.
Tak doskonałe piękno nie może - co oczywiste - przyjąć tak wielkiej brzydoty.
Kto zaprzecza istnieniu życia ostatecznego, musi wpierw zaprzeczyć istnieniu wszechświata wraz ze wszystkimi zawartymi w nim prawdami. W przeciwnym razie stworzenia wraz z zakorzenionymi w nich prawdami sprzeciwią się takiemu człowiekowi tysiącem języków i wykażą, że jest on jedynie zadufanym w sobie kłamcą. Traktat o Wielkim Zgromadzeniu wykazał za pomocą niezbitych dowodów, że istnienie życia wiecznego jest tak oczywiste, jak istnienie tego świata.
Piąty Argument Wiary
Pewnego błogosławionego miesiąca ramadan zwróciłem uwagę na pewien niuans owego wersetu oraz błysk jednego ze świateł emanacji Imienia Bożego "Sędzia". Spisałem więc pospiesznie moje refleksje w pięciu punktach, pozostawiając je w formie brudnopisu i nie dokonując żadnych zmian ani poprawek.
Punkt Pierwszy
Jak wspomnieliśmy w Słowie Dziesiątym, największa emanacja Imienia "Sędzia" sprawiła, iż ten świat przypomina wielką księgę. Na każdej z jej stron spisano setki ksiąg, w każdym jej wierszu napisano setki stron, w każdym jej słowie napisano setki wierszy, pod każdą jej literą można przeczytać setki słów, a w każdej kropce znajduje się skrócony spis treści wielkiej księgi. Księga ta wraz z jej stronami, wierszami, a nawet kropkami jasno wskazuje - na setki sposobów - na jej Stwórcę i autora. Samo spojrzenie na wielką księgę bytu wskazuje na istnienie pisarza i Jego jedność o wiele dobitniej, niż ona sama na swoje istnienie, jako że każda jej litera mówi o jej istnieniu poprzez jedną literę, lecz opisuje swojego autora poprzez cały wiersz.
Zaprawdę, powierzchnia ziemi to strona tej wielkiej księgi zawierająca tyle ksiąg, ile żyje na niej gatunków roślin i zwierząt. Każdej wiosny na naszych oczach jest bezbłędnie pisana przez wiele piór jednocześnie.
Ogród to wersy tej strony, pisane bezbłędnie i jednocześnie przez wiele piór w postaci kwiatów, drzew i roślin.
Rosnące drzewo o jasnych liściach, okraszone kwiatami i obsypane owocami to słowo jednego wersu, słowo, którego znaczenie jasno wskazuje na Potężnego Sędziego tyle razy, ile liści, pięknych kwiatów i powabnych owoców znajduje się na drzewie przypominającym wspaniały poemat opiewający znaki stworzenia Potężnego Stwórcy.
Mądry, Potężny stwarza wszystkie istoty tak, jakby chciał ukazać piękno Jego cudownego stworzenia na wielkiej wystawie ziemi tysiącom oczu. Cenne podarki, piękne ozdoby i wspaniałe sztandary nadane - na przykład - drzewu przez Najwyższego Boga zapewniają mu najlepszy kształt i przygotowują je do pokazania się innym stworzeniom w dniu radosnego, wiosennego święta. Każdy kwiat i owoc drzewa świadectwem wiary wskazuje na istnienie Stwórcy i Kształtującego i na Jego Piękne Imiona wieloma sposobami i mówi o Nim różnymi językami.
I tak, na przykład, kwiat i owoc są stwarzane i odnawiane wedle ściśle ustalonej miary połączonej z perfekcyjnym kształtem i zapierającym dech w piersiach pięknem, przejawiającym się w zapachu i smaku. Stąd każdy kwiat wskazuje na Potężnego Sędziego tylekroć, ile podobnych kwiatów rośnie na drzewie. Drzewo jest niczym słowo, jego owoce niczym litery, a nasiona niczym kropki, z których każda zawiera spis treści całego drzewa i schemat jego funkcji życiowych. Jeśli porównamy do tego drzewa wielką księgę świata, zobaczymy, jak w jej wierszach i stronach przejawiają się światła emanacji Imion "Mądry" i "Sędzia". Wręcz każda jej strona, wers, słowo, litera i kropka są tak wielkimi cudami, że nawet gdyby wszystkie przyczyny materialne zebrały się razem, by stworzyć jedną z takich kropek - czyli nasionko - nie uda im się to. Wszystkie przyczyny materialne razem wzięte nie są w stanie sprzeciwić się tym cudom.
Zaprawdę, każdy spośród wersetów wielkiej księgi świata ukazuje tyle cudów, ile jest w nim kropek i liter. Nie ulega wątpliwości, iż ślepy traf, przypadkowa siła i tępa natura pozbawione celu i równowagi w żadnym wypadku nie mogą wpłynąć na tak idealne harmonię i porządek, pełne mądrości i idealnie zaplanowane. Nawet gdyby wyobrazić sobie coś takiego, ich wpływ byłby od razu widoczny, a przecież w stworzeniu Boga nie widać żadnego niedostatku ani usterki.
Punkt Drugi
Kwestia pierwsza: W Słowie Dziesiątym wyjaśniono ważną zasadę mówiącą, że idealne piękno i doskonałość muszą być widoczne. Zgodnie z tą ogólną zasadą Kształtujący Stwórca, niech będzie Mu chwała, Który napisał wielką księgę bytu, ukazuje piękno Swojej doskonałości i doskonałość Swojego piękna, zdobywając miłość Jego stworzeń, zarówno tych najmniejszych, jak i największych. Bóg Najwyższy daje poznać Jego, Świętego, zrozumieć Jego doskonałość i ujrzeć Jego wspaniałe piękno poprzez wszechświat wraz z każdą jego stroną, wierszem, słowem, literą i kropką wielkiej księgi.
O ty, nieświadomy! Mądry, Potężny Sędzia i Piękny Władca przedstawia się tobie na wiele sposobów i cieszy twój wzrok każdym z Jego wspaniałych stworzeń, których jest bez liku. Jeśli nie odpowiesz na to wiarą w Niego, poznaniem Go, czczeniem Go ani miłością do Niego, to jakże wielka będzie twoja głupota i jak sromotna będzie twoja klęska! Uważaj i obudź się ze swojej nieświadomości!
Kwestia druga: W tym wielkim, szerokim świecie, zbudowanym przez Wszechmogącego, Mądrego za pomocą Jego mocy i dzięki Jego mądrości, nie ma miejsca dla żadnych wspólników Stwórcy, albowiem istnienie idealnego porządku w każdej rzeczy wyklucza udział kogokolwiek innego. Gdyby wiele rąk pracowało nad stworzeniem jednej rzeczy, widać byłoby w niej usterki i niedoskonałość, tak jak powstaje nieporządek, gdy krajem rządzą dwaj władcy, miastem dwaj burmistrzowie, a dzielnicą dwaj urzędnicy. Nawet pracownik najniższego szczebla nie pozwala innym na mieszanie się do spraw związanych z jego pracą.
To wszystko pokazuje, że podstawową cechą władzy Boskiej jest niezależność i monopol - tak jak porządek wymaga jedności, tak władza wymaga monopolu. Jeśli słaba władza bezsilnego, nędznego człowieka z taką siłą odpowiada na zagrożenia dla jej suwerenności, to co dopiero prawdziwa, absolutna władza Najwyższego, Wszechmogącego? Czyż nie odrzuci wspólników?
Gdyby założyć możliwość współudziału choćby na wagę pyłku, cały porządek i równowaga zostałyby naruszone. Należy wiedzieć, że świat został stworzony w tak cudowny sposób, że moc potrzebna do stworzenia jednego nasionka jest równa mocy potrzebnej do stworzenia całego drzewa, a moc potrzebna do stworzenia jednego drzewa jest równa mocy potrzebnej do stworzenia całego świata. Gdyby założyć istnienie wspólnika, jego udział
musiałby się przejawić w stworzeniu na przykład najmniejszego nasionka - które stanowi wzór całego stworzenia - a wówczas w małym nasionku, a nawet w atomie musiałyby istnieć dwie władze, a nie byłoby dla ich obu miejsca w całym wielkim świecie. To jeden z największych absurdów i jedno z najbardziej sprzecznych z logiką i rozsądkiem twierdzeń.
Wiedz zatem, że przypisywanie Bogu wspólników i niewiara w Niego to największy fałsz, najgorsze kłamstwo i najstraszniejsza bzdura, albowiem sugerują słabość Wszechmogącego, Który podtrzymuje niebiosa i ziemię, aby nie ustały, Który trzyma klucze niebios i ziemi oraz zarządza niebem i ziemią podług Swojej sprawiedliwości i mądrości. Sugerują Jego słabość nawet przy stwarzaniu małego nasionka! Wiedz, że jedynobóstwo to największa prawda i słuszność i najcelniejsze stwierdzenie. Uświadom to sobie i powiedz: "Chwała niech będzie Bogu za dar wiary!"
Punkt Trzeci
Wszechmogący Stwórca, noszący Imiona "Sędzia" i "Mądry", umieścił na świecie tysiące wspaniałych, uporządkowanych światów. Człowiekowi, który jest najwyraźniejszym i najlepszym przejawem mądrości stworzenia, nadał najwyższą pozycję, czyniąc zeń środek i oś światów, w których wiele rzeczy przynosi człowiekowi korzyść. Zaopatrzenie zaś uczynił środkiem życia człowieka, stąd większość dążeń człowieka na tym świecie ma na celu uzyskanie korzyści związanych z zaopatrzeniem. Tak więc emanacje Imienia "Mądry" niezwykle jasno ukazują się poprzez uczucia i zmysły człowieka, korzystającego z zaopatrzenia, a każda z setek nauk, które człowiek stworzył dzięki zmysłom, ukazują jeden z przejawów Imienia "Sędzia".
Gdyby na przykład zadać medycynie pytanie: "Co to za stworzenia?", odparłaby, że to wielka apteka, w której dostępne są wszystkie lekarstwa, idealnie uporządkowane.
Gdyby zadać chemii pytanie: "Co to jest kula ziemska?", odparłaby, że to uporządkowane laboratorium chemiczne. Mechanika odpowiedziałaby natomiast, że to perfekcyjny warsztat, w którym niczego nie brakuje. Rolnictwo odpowiedziałoby, że to sad i gospodarstwo, dające wszelkie rodzaje plonów. Handel odpowiedziałby, że to wielki, idealnie uporządkowany rynek, na którym można znaleźć najcenniejsze towary najlepszej jakości. Zaopatrzenie odparłoby, że to wielki magazyn,
zawierający wszelkie rodzaje produktów. Nauka o żywieniu odparłaby, że to wielka kuchnia, gdzie w idealnym porządku przyrządza się setki tysięcy smacznych dań. Nauka o wojskowości odparłaby, że to wielkie koszary, do których każdej wiosny przyprowadza się nowych uzbrojonych żołnierzy, tworzących ponad czterysta tysięcy armii roślin i zwierząt, obozujących na powierzchni ziemi. Mimo że pożywienie, umundurowanie, uzbrojenie, rozkazy i przepustki obowiązujące w każdej armii są różne, wszystkie sprawy odbywają się w idealnym porządku, a ekwipunek każdego żołnierza jest przygotowany bezbłędnie i bez pominięcia żadnej rzeczy - to wszystko na rozkaz Najwyższego Boga i dzięki Jego miłosierdziu.
Elektryczność odparłaby, że sufit wspaniałego pałacu świata został ozdobiony niezliczonymi, jasnymi, perfekcyjnie wykonanymi lampami, a umiejętne ich zamontowanie zapobiega wybuchowi tych wiecznie świecących niebiańskich lamp (tysiąckrotnie większych od Ziemi, na czele ze słońcem), zaburzeniu ich równowagi oraz spowodowaniu przez nie pożaru. Skąd więc bierze się paliwo tych niezliczonych lamp, które nie zużywają się? Dlaczego palą się bez zakłóceń, kiedy lampy oliwnej trzeba cały czas pilnować, gdyż w przeciwnym razie zgaśnie? Chwała niech będzie Wszechmogącemu, Mądremu i Potężnemu, Temu, Kto zapalił słońce milion razy większe od ziemi i istniejące ponad milion lat - co ustaliła astronomia - bez paliwa ani oliwy, które mimo to nie zgasło.
Pomyśl o tym, wychwal Boga i powiedz: "Oto wola Boga, niech będzie błogosławiony, nie ma bóstwa prócz Boga Jedynego!" tyle razy, ile sekund minęło od powstania słońca.
Nie ulega wątpliwości, że wspaniałe, błyszczące lampy niebiańskie podlegają idealnemu, surowemu porządkowi, kontroli i obserwacji. Ośrodek ciepła - podobny kotłom parowym - tych niezliczonych, ogromnych bloków ognia przypomina Gehennę, której żar nigdy nie znika i która wysyła ciepło do ciemnych ciał pozbawionych własnego światła.
Maszynownia tych niezliczonych świetlistych lamp i żyrandoli jest zaś jak wieczny Raj, wysyłający do nich światło, które nie ustaje dzięki największej emanacji Imion Bożych "Mądry" i "Sędzia".
Analogicznie do powyższych przykładów, każda z setek nauk niezbicie zaświadcza, że ten świat został wypełniony różnymi mądrościami i korzyściami zgodnie z nienaruszalnym porządkiem, a przejawy wszechogarniającej byt mądrości zostały umieszczone w najmniejszych stworzeniach, takich jak nasionko.
Wiadomo, że cele, mądrości i korzyści mogą powstać jedynie za sprawą woli, wyboru i zamiaru. To wspaniałe stwarzanie nie może być dziełem przyczyn ani przyrody - które nie mają ani woli, ani wyboru, ani zamiaru, ani zmysłu - nie mogą więc mieć w nim żadnego udziału. Któż jest więc głupszy od tego, kto nie zna Stworzyciela o wolnej woli, kto nie widzi Mądrego Stwórcy ani nie wierzy w Niego, gdy w stworzeniach wypełniających wszechświat jest tyle mądrości i perfekcji?
Jedną z najdziwniejszych rzeczy jest negowanie istnienia Najwyższego, na Którego istnienie i jedność wskazują niezliczone przejawy idealnego porządku i różnorakie przykłady Jego mądrości w niezliczonych istotach. Cóż to za ślepota! Jak wielką głupotą odznacza się ten, kto nie widzi Mądrego Pana! Możemy wręcz stwierdzić, że sofiści, uważani za nierozsądnych z powodu zanegowania przez nich bytu, są mądrzejsi od niewierzących, jako że nie jest możliwe stwierdzenie istnienia bytu po zanegowaniu istnienia jego Stwórcy - Godnego Chwały Boga. Dlatego ci pierwsi zaczęli negować byt, w tym samych siebie, i powiedzieli, że w ogóle nic nie istnieje. Tym samym zbliżyli się nieco do rozsądku - w przeciwieństwie do bezbożników, przypisujących sobie rozum.
Punkt Czwarty
W Słowie Dziesiątym napisano, że gdy mądry, utalentowany architekt wznosi wspaniały pałac, umieszczając każdą cegłę, gdzie należy, ciężko wyobrazić sobie, że nie wybuduje dachu, który uchroni pałac przed wilgocią. Bez dachu budynek byłby narażony na zniszczenie, a jego pozostałe elementy nie pełniłyby swoich funkcji. Tak samo absolutnie Mądry tworzy z garści nasion setki ton korzyści, mądrości i celów i zarządza nimi. Nie jest więc do wyobrażenia, by w stworzeniu na przykład dużego drzewa było coś bezcelowego, bezsensownego i pozbawionego pożytku, skoro On poświęcił mu tak wielką uwagę!
Tak samo ktokolwiek, kto posiada choć krztynę rozumu, nie może sobie wyobrazić, że Mądry Stwórca pozwoli na bezcelowość, nie stworzy życia wiecznego i nie dopuści do Zmartwychwstania i Zgromadzenia po tym, jak nadał każdej istocie w pałacu świata setki mądrości, celów i funkcji - na przykład w drzewie umieścił tyle mądrości i funkcji, ile rośnie na nim kwiatów. Rozumnej osobie nie przyjdzie więc do głowy, by Mądry i Potężny skazał te wszystkie mądrości, cele i zadania na zatracenie poprzez wykluczenie Zmartwychwstania i życia wiecznego. Oznaczałoby to przypisanie całkowitej niemocy Wszechmogącemu, przypisanie bezcelowości absolutnie Mądremu, przypisanie brzydoty Pięknemu, Miłosiernemu i przypisanie niesprawiedliwości doskonale Sprawiedliwemu; innymi słowy byłoby to zanegowaniem widocznych dla każdego mądrości, miłosierdzia i sprawiedliwości Boga. Jakże fałszywe i niemądre to twierdzenie!
Niech przyjdą ludzie zbłądzeni i niechaj spojrzą na swoje zbłądzenie! Jest ciemne, pełne skorpionów i żmij, tak jak groby, w których się znajdą. Niech wiedzą, że droga wiary w życie ostateczne jest oświetlona i piękna niczym Raj. Niech więc kroczą nią i korzystają z łaski wiary.
Punkt Piąty
Kwestia pierwsza: Nadanie przez Wspaniałego, Mądrego Stwórcę każdej istocie najlepszego kształtu, wyposażenie jej w najlepsze dla niej zdolności i wyznaczenie jej najbardziej pożytecznej formy jasno wskazują na to, że w naturze nie ma rozrzutności ani bezcelowości. We wszystkim jest pożytek i sens. Rozrzutność stoi w sprzeczności w Imieniem "Mądry", zaś oszczędność jest główną zasadą z niego płynącą.
Rozrzutniku! Wiedz, że naruszasz jedno z największych praw bytu, który opiera się na oszczędności. Zastanów się nad wersetem:
"Jedzcie i pijcie, ale nie trwońcie!(1*)" Koran, 7:31.
1* Bóg poprzedza te słowa inwokacją: "O, synowie Adama!", co oznacza, że kieruje je do wszystkich ludzi (przyp. red. pol.). aby przekonać się o znaczeniu tego przepisu.
Kwestia druga: Można stwierdzić, że Imiona Boże "Sędzia" i "Mądry" jasno zaświadczają o oczywistości misji proroczej Muhammada, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, wręcz wymagają jej istnienia.
Tak jak księga o doniosłej treści wymaga istnienia zdolnego nauczyciela, który będzie w stanie nauczać zawartych w niej prawd, tak jak wspaniałe piękno wymaga istnienia lustra, w którym będzie się mogło odbijać, tak i perfekcyjne stworzenie wymaga tego, kto będzie wzywał do Stwórcy - spośród ludzi musi być ktoś, kto przekaże treść wielkiej księgi bytu, której każda litera zawiera doniosłe prawdy i ważne mądrości. Powiadam: Musi istnieć przewodnik i nauczyciel, który poprowadzi ludzi do świętych mądrości spisanych w tej wielkiej księdze i rozprzestrzenionych we wszechświecie, pokaże cel stworzenia i istnienia świata, ukaże piękno stworzenia i Pięknych Imion niczym czyste lustro i odda cześć Władcy i Stwórcy w imieniu wszystkich stworzeń, zwracając ich uwagę na Wspaniałego Stworzyciela poprzez głoszenie Jego chwały. Wygłosi wszystkim rozumnym lekcje, przytoczy wskazówki z Mądrego Koranu i poprzez niego w najjaśniejszy sposób przedstawi cele Mądrego Stwórcy i Sędziego, aby ludzkość w najlepszy sposób przyjęła ukazujące się na horyzoncie przejawy Mądrości i Piękna. Oto zadanie tego człowieka, którego istnienie jest konieczne dla świata, tak jak istnienie słońca.
Zadania te wypełnia nie kto inny, jak Najszlachetniejszy Posłaniec, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie. Tak jak słońce wymaga istnienia światła, a światło istnienia dnia, tak rozprzestrzenione na horyzoncie świata i po jego bokach mądrości wymagają misji proroczej Muhammada, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie.
I tak jak największa emanacja Imion "Sędzia" i "Mądry" wymagają posłannictwa Muhammadowego, tak samo większość Pięknych Imion - na przykład "Bóg", "Miłosierny", "Litościwy", "Kochający", "Obdarzający", "Szlachetny", "Piękny" i "Pan - wymaga tej misji.
Na przykład wszechogarniające miłosierdzie Boże, jedna z emanacji Imienia "Miłosierny", jasno ukazuje tego, który został określony miłosierdziem dla światów. Miłość Boża i możliwe dzięki niej poznanie naszego Stwórcy, jedne z emanacji Imienia "Kochający", wskazują na umiłowanego przez Pana Światów. Wszystkie rodzaje piękna: Piękno Boga, Jego Pięknych Imion, stworzenia i istot - które są jedną z emanacji Imienia "Piękny" - można ujrzeć w lustrze Muhammadowym. Nawet przejawy wielkości władzy Bożej są wyjaśnione poprzez misję tego wielkiego Posłańca, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie. Tak więc większość Pięknych Imion to jasne dowody misji Muhammada.
Podsumowanie: Skoro nie można zanegować istnienia świata, nie można także zaprzeczyć jego kolorom, pięknu, światłości, perfekcji, rodzajom życia ani prawdom takim, jak mądrość, opatrzność, miłosierdzie, piękno, porządek, równowaga czy ozdabianie. Skoro nie można zanegować tych cech i działań, nie można zaprzeczyć istnieniu posiadacza tych cech, wykonującego te działania ani słońca owych świateł, czyli Najświętszego Boga, Którego istnienie jest konieczne, Mądrego, Litościwego, Pięknego, Sędziego, Sprawiedliwego. Podobnie nie można zanegować tego, poprzez którego przejawiają się owe cechy i czyny Boże, czyli Szlachetnego Posłańca Muhammada, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, wielkiego przewodnika, najlepszego nauczyciela, najsprawniejszego misjonarza, odkrywcy tajemnic stworzeń, wiecznego lustra i wybrańca umiłowanego przez Miłosiernego. Nie można także zaprzeczyć jego misji, albowiem jest ona najjaśniejszym światłem w tym świecie, jasnym niczym blask świata prawdy i prawdy stworzeń.
Niech pokój i miłosierdzie będą z nim, jego rodziną i towarzyszami dziesięć razy więcej niż tylekroć, ile minęło dni od początku świata i tyle razy, ile atomów jest we wszystkich ciałach ludzkich.
Szósty Argument Wiary
Oto brama ożywiania i sprowadzania śmierci, czyli manifestacja Pięknych Imion Bożych "Żyjący", "Samoistniejący", "Dający Życie" i "Sprowadzający Śmierć".
Czy możliwym jest, by Ten, Który okazuje Swoją moc poprzez ożywianie ogromnej ziemi po jej śmierci i posusze, Który dał życie ponad trzystu tysiącom gatunków stworzeń (przy czym danie życia jednemu z nich jest tak zdumiewające, jak narodziny człowieka), Który pokazał, że obejmuje Swoją wiedzą wszystkie istoty żywe, nadając niepowtarzalną postać każdej jednostce w tej wielkiej grupie, Który skierował spojrzenia wszystkich Jego sług ku wiecznej szczęśliwości, obiecawszy im wezwanie na Wielkie Zgromadzenie, Który okazał wielkość Swej Boskiej władzy, sprawiając, iż zarządzane przez Niego stworzenia uzupełniają się, dopełniają nawzajem i wspomagają, Który przypisał ludzkości wielkie znaczenie, czyniąc z niej najcenniejszy, najdelikatniejszy i najbardziej atrakcyjny owoc drzewa istnień (człowiekowi podporządkowano każdą rzecz na ziemi, a jego modlitwa jest najczęściej spełniana), by Wszechmocny, Litościwy, Wszechwiedzący, Mądry nie doprowadził do Zmartwychwstania? By nie zarządził Wielkiego Zgromadzenia ani nie wskrzesił ludzkości? Czyżby miał być niezdolny do otwarcia bram wielkiego Sądu i do stworzenia Raju oraz Piekła?! Chwała niech będzie Bogu, On jest wysoko ponad tym wszystkim.
Zaprawdę, Potężny Pan zarządzający tym światem w każdej epoce, każdego roku i każdego dnia tworzy na wąskiej, tymczasowej ziemi liczne wzory, przykłady i wskazówki Wielkiego Zgromadzenia. A oto jeden z tych przykładów:
W ciągu kilku wiosennych dni Stwórca gromadzi i przywołuje do życia ponad trzysta tysięcy gatunków roślin i zwierząt, zarówno dużych jak i małych, ożywia korzenie drzew i krzewów, niektóre zwierzęta budzi ze snu zimowego, a inne przyprowadza na świat po raz pierwszy, na wzór już istniejących. Mimo że różnice pomiędzy niewielkimi nasionkami są bardzo nieznaczne, to nasionka kiełkują i wyrastają w bardzo różny sposób,
często w bardzo dużym tempie - na przykład w sześć dni, a czasem wolniej - na przykład w sześć tygodni, z wielką łatwością i obfitością, pomimo ich przemieszania. Czy więc trudnym lub niemożliwym byłoby dla Tego, Który stoi za tymi wszystkimi procesami, stworzenie niebios i ziemi w sześć dni bądź zebranie ludzkości jednym zawołaniem? Chwała niech będzie Bogu, On jest ponad tym, co Mu przypisują!
Wyobraź sobie niezwykłego pisarza, który z pamięci przepisuje trzysta tysięcy książek, których litery uległy zatarciu, na jednym arkuszu, bez żadnego błędu ani niedociągnięcia, pięknym pismem i w ciągu zaledwie jednej godziny. Gdyby oznajmiono ci: "Ten pisarz w ciągu jednej minuty z pamięci odtworzy dla ciebie książkę, której jest autorem, by skopiować egzemplarz, który wpadł do wody", to czy mógłbyś odpowiedzieć: "Nie, nie będzie mógł tego zrobić"? Na pewno nie! Przecież to Władca, Który w cudowny sposób wznosi góry, a następnie usuwa je, zmienia całe miasta, jednym skinieniem przemienia morze w ląd, ukazując Swą moc i czyniąc znak dla ludzkości. Zastanów się nad tym i wyobraź sobie, że wielka skała spada w dół doliny, zagradzając drogę Jego gościom. Powiedziano ci: "Władca z pewnością usunie tę skałę z drogi i roztrzaska ją, niezależnie od jej wielkości, nie może przecież pozostawić Swych gości na drodze". Jakże szalona i oderwana od rzeczywistości byłaby twoja odpowiedź, gdybyś odparł: "Nie, nie mógłby tego zrobić!" Albo wyobraź sobie, że dowódca, który sformował całą armię w jeden dzień, jest w stanie zebrać wszystkich żołnierzy. Tobie powiedziano: "On zbierze wszystkie rozsypane i zdemobilizowane oddziały pod swoją chorągwią za sprawą jednego dmuchnięcia w trąbę", na co ty odpowiadasz: "Nie wierzę!" Zdasz sobie wówczas sprawę, jak niedorzeczna byłaby twoja odpowiedź.
Jeśli zrozumiałeś trzy powyższe przykłady, zastanów się nad Kształtującym, Najwyższym Stwórcą, niechaj będzie Mu chwała, nad Tym, Który w najpiękniejszy i najdoskonalszy sposób zapisuje piórem mocy i przeznaczenia ponad trzysta tysięcy gatunków na arkuszu ziemi, zamieniając białą stronicę zimy na soczyste liście wiosny i lata. On jest Tym, Który zapisuje bez pomieszania ani pomyłki, pomimo licznych różnic w budowie i kształcie stworzeń. Nigdy nie zdarza Mu się błąd. Czy Mądry i Zapisujący Każdą Rzecz Pan, Który włożył cały schemat wielkiego drzewa w malutkie nasionko, może być spytany o to, w jaki sposób zachowa dusze zmarłych? Czy Wszechmocny i Potężny, Który z wielką prędkością obraca Ziemią, może być spytany, w jaki sposób usunie ją i zniszczy? Czy Ten, Który posiada wszelką chwałę i splendor, Który z nicości stworzył atomy i uporządkował je w organizmach żywych istot rozkazem
"Bądź! I to się staje" (1*)
1* Fraza wielokrotnie wymieniana w Koranie (przyp. red. pol.). tworząc z tych atomów wielkie armie, może być spytany o to, w jaki sposób za sprawą jednego zawołania zbierze wszystkie cząstki podstawowe, które zapoznały się ze sobą i które zjednoczyły się pod chorągwią organizmu?
Własnymi oczyma możesz ujrzeć, jak wiele wzorów, przykładów i wskazówek Wielkiego Zgromadzenia, przypominającego zebranie gatunków na wiosnę, stworzył Najwyższy i Chwalebny Stwórca o każdej porze roku i w każdej epoce. Nawet zmiana nocy na dzień czy utworzenie ciężkich chmur, a następnie rozproszenie ich w powietrzu to przykłady i wskazówki Wielkiego Zgromadzenia.
Jeśli wyobrazisz sobie, że żyjesz tysiąc lat wcześniej, i porównasz przeszłość z przyszłością, ujrzysz tak wiele przykładów i wzorów Wielkiego Zgromadzenia i Zmartwychwstania, ile jest epok i dni. Jeśli po spojrzeniu na te wszystkie przykłady i wzory wykluczysz Zgromadzenie i cielesne zmartwychwstanie ciał, wmawiając sobie, że nie są one logiczne, uświadomisz sobie, jak głupim jest ten, kto zaprzecza Wielkiemu Zgromadzeniu.
Zastanów się nad tym, co o tej prawdzie mówi największa konstytucja:
Podsumowując: Nie ma rzeczy, która uniemożliwiłaby odbycie się Wielkiego Zgromadzenia, lecz wszystko wskazuje na nie i czyni je koniecznym. Zaprawdę, Ten, Który ożywia tę pełną dziwów, ogromną Ziemię, by następnie uczynić ją martwą, jak najpodlejsze ze zwierząt, Który uczynił z niej wygodną siedzibę i piękny statek dla człowieka i zwierzęcia, Który uczynił słońce światłością i lampą domu gościnnego, Który uczynił z płynących po niebie planet i świecących gwiazd latające domy dla aniołów, Który sprawuje tak potężną i wspaniałą władzę, nie ogranicza się do spraw przemijającego, ulotnego, słabego, niestałego, błahego i zmiennego
świata doczesnego. Musi zatem istnieć inna trwała, wieczna, wspaniała, potężna, stała siedziba, godna Jego, Najwyższego, Który zachęca nas do dokładania starań, byśmy otrzymali w posiadanie wieczne królestwa i domy. Zaświadczają o tym posiadacze świetlistych dusz, serc i umysłów, którzy osiągnęli wiedzę o prawdzie i zdobyli zaszczyt zbliżenia się do Niego, Najwyższego. Zgodnie informują nas o tym, że Najwyższy przygotował nagrodę i odpłatę, a Jego ostrzeżenia i obietnice niechybnie się spełnią.
Niosące z sobą hańbę i poniżenie złamanie obietnicy nijak się ma do Jego Świętości. Z kolei niespełnienie groźby wynika zwykle z pobłażliwości i niemocy. Jako że niewiara to największy występek,
Niewiara to obraza i zniewaga dla wszystkich stworzeń, prowadzi bowiem do bezcelowości i odrzucenia pożytku. To również zafałszowanie obrazu Pięknych Imion Bożych, gdyż zaprzecza objawianiu się ich w zwierciadłach stworzeń. To przypisanie kłamstwa wszystkim stworzeniom, jako że odrzuca wypowiadane przez nie świadectwo o jedynobóstwie. Niewiara niszczy siłę człowieka i jego zdolności w tym stopniu, że nie jest on w stanie przyjąć dobra i prawości. Tak więc jest to wielki występek, stanowiący naruszenie praw wszystkich stworzeń i wszystkich Pięknych Imion Boga, zatem w celu ochrony tych praw i ze względu na niezdolność duszy niewierzącego do przyjęcia dobra, wobec takiej osoby nie stosuje się "amnestii". Szlachetny werset koraniczny:
اِنَّ الشِّرْكَ لَظُلْمٌ عَظ۪يمٌ (zaprawdę, dodawanie Bogu współtowarzyszy to wielki występek) potwierdza powyższe.
nie zasługuje na pobłażliwość i przebaczenie. Wszechmogący Pan jest Święty i ponad wszelką niemoc - co do czego zgodni są świadkowie i ludzie posiadający wiedzę, pomimo różnic ideologicznych i metodologicznych. Liczba tych gwiazd ludzkości, jej wielmożów i przewodników wskazuje na wiarygodność ich zgodnych świadectw. Są prawdziwymi specjalistami, a przecież uznaje się, że rozstrzygnięcie dwóch specjalistów w pewnej dziedzinie nauki bądź techniki przeważa nad przeciwną opinią laików, a zdanie dwóch historyków może podważyć sprzeczne z nim mniemanie tysięcy ludzi, nie posiadających większej wiedzy historycznej. (I tak na przykład, według prawa muzułmańskiego świadectwo dwóch wiarygodnych świadków wystarczy do tego, by ogłosić rozpoczęcie miesiąca ramadan, choćby tysiące innych ludzi temu zaprzeczało).
Na świecie nie ma bardziej prawdziwej informacji, słuszniejszej sprawy ani jaśniejszej i bardziej oczywistej prawdy.
Siódmy Argument Wiary
Jeśli zastanowimy się nad rozpostartą przed nami powierzchnią ziemi, ujrzymy ogromną obfitość w każdej znajdującej się na niej rzeczy. Mimo że taka obfitość kojarzy się z bałaganem i nieporządkiem, to możemy zaobserwować idealną harmonię i uporządkowanie. Spójrz chociażby na wszystkie rośliny, które ozdabiają powierzchnię ziemi, a dostrzeżesz ten fakt.
Możemy również zaobserwować ogromną szybkość, z jaką rzeczy są przywoływane do istnienia. Mimo że taka szybkość powinna czynić kształt tych rzeczy nieregularnym oraz odbierać im równowagę i perfekcję, to widzimy ich porządek, precyzję wykonania i regularność. Spójrz chociażby na wszystkie owoce, które ozdabiają powierzchnię ziemi, a ujrzysz ten fakt w najlepszej formie.
Widzimy także ogromną wielość wszelkich stworzeń, i mimo że taka wielość powinna czynić je błahymi, niegodnymi uwagi, a wręcz brzydkimi, to spostrzegamy wspaniałą perfekcję i precyzję, z jaką zostały stworzone oraz zapierające dech w piersiach piękno. Spójrz na wszystkie kwiaty zdobiące powierzchnię ziemi i zastanów się nad nimi - czyż nie widać w nich tego?!
Widzimy ogromną łatwość, z jaką stwarzane są rzeczy. Mimo że taka łatwość powinna czynić rzeczy prostymi i posiadającymi wady, to możemy spostrzec ich doskonałe wykonanie i perfekcję formy. Spójrz dokładnie na nasiona i pestki - te małe pojemniki, zawierające w sobie spisy treści organów drzewa i mapy organizmów roślinnych.
Widzimy wielką odległość pomiędzy czasami i miejscami, w których stwarzane są rzeczy. Mimo że te olbrzymie dystanse powinny powodować różnice między rzeczami, to możemy dostrzec doskonałą zgodność w ich właściwościach i cechach. Spójrz chociażby na gatunki zbóż uprawianych we wszystkich zakątkach świata i we wszystkich czasach.
Widzimy ponadto wielką różnorodność i liczne interferencje w stwarzaniu rzeczy. Mimo że owa różnorodność powinna sprawiać przemieszanie się wszystkich substancji, to jesteśmy w stanie z łatwością odróżnić je od siebie. Spójrz na rozsypane i pogrzebane pod ziemią nasiona - jak bardzo różni się ich kiełkowanie i wzrost, pomimo podobieństw w ich budowie! Zastanów się nad różnymi substancjami wchodzącymi w skład drzew, które przemieniają się w delikatne liście, piękne kwiaty i smaczne owoce. Pomyśl o rozmaitych rodzajach pożywienia, które wchodzą do żołądka, a następnie odpowiednie z nich wchodzą do właściwych części ciała oraz komórek. Spójrz na ślady absolutnej mocy Boga przez pryzmat Jego absolutnej mądrości.
Widzimy ogromną ilość rzeczy i wielką liczbę ich rodzajów. Mimo że ta obfitość powinna czynić rzeczy prostymi i niezłożonymi, to obserwujemy ich wartość i najwyższą jakość. Zwróć uwagę na znajdujące się na powierzchni ziemi wspaniałe ślady mądrości, popatrz na jeden owoc, chociażby owoc morwy. Czyż nie jest wspaniałym przykładem słodyczy wytworzonych przez rękę mocy Boskiej? Spójrz na absolutne miłosierdzie twego Pana, ukryte w Jego doskonałym stworzeniu!
Podobnie na całej powierzchni ziemi możemy ujrzeć tak jakość i wartość stworzeń, pomimo ich nieskończonej obfitości, jak i duże różnice pomiędzy stworzeniami. Dostrzegamy nie tylko różnice, ale także zgodność i podobieństwo pomiędzy istotami, pomimo odległości pomiędzy nimi. W tej zgodności widzimy wspaniałe piękno oraz nieskończoną opiekę, pomimo nieskończonej łatwości, z jaką stworzenia zostały powołane do życia. W pełnej opiece zauważamy odpowiednią, pozbawioną marnotrawstwa miarę i równowagę, pomimo szybkości w stwarzaniu. W równowadze, harmonii i braku marnotrawstwa obserwujemy wspaniały proces stworzenia, pomimo nieskończonej ilości istot, a w owym wspaniałym procesie - perfekcyjną równowagę, pomimo wielkiej hojności przy powoływaniu dzieł Boga do istnienia.
a światło na słońce - na Tego, Którego istnienie jest oczywiste, na Wielkiego, Doskonałego, Miłosiernego, Pięknego, świadcząc o Jego jedności, o absolutnych mocy, pięknie i władzy Jedynego, wyjaśniając jedną z tajemnic szlachetnego wersetu:
O ty, uparty, nieświadomy, biedny głupcze! W jaki sposób możesz wyjaśnić wielką prawdę, którą widzisz gołym okiem? Jak możesz wytłumaczyć niezwykłe sytuacje, ukazujące się przed tobą? Komu przypisujesz zarządzanie wspaniałymi, cudownymi stworzeniami? Jaką zasłoną spośród zasłon nieświadomości możesz przesłonić szerokie niczym cała Ziemia okno?
Gdzie jest przypadek, w który wierzysz; gdzie jest bezduszna natura, na której się opierasz? Gdzie są omamy zbłądzenia, na które się powołujesz i w które wierzysz?! Jak się mają do tych wszystkich zadziwiających faktów i sytuacji? Czy nie jest stokrotnym absurdem, by przypadek był przyczyną tych wszystkich rzeczy? Czy nie jest tysiąckrotnym absurdem przypisywanie choćby jednej z tych spraw naturze, nie mówiąc o nich wszystkich?! Czy uważasz, że martwa, bezwolna natura posiada zdolność panowania nad każdą rzeczą? Jakże wielkie to zbłądzenie!
Ósmy Argument Wiary
Niniejszy ósmy argument wiary zaświadcza o niechybności istnienia Jego Największego, Który nie ma towarzysza, o Jego władzy, mocy, miłosierdziu i ogarniającej każdy zakątek wszechświata wiedzy, przytaczając niezbite dowody.
Mówiąc w skrócie, z każdego z ośmiu wstępów w niniejszym ósmym argumencie wiary płynie osiem wniosków, co nadało temu argumentowi niezwykłych cech.
Traktat Błaganie dowodzi konieczności istnienia Boga, Jego jedności, wspaniałości Jego władzy, wielkości Jego mocy, szerokości Jego miłosierdzia, wielkości Jego panowania, zasięgu Jego wiedzy i mądrości oraz innych podstaw wiary w skrócie i w niezwykły sposób. Ponadto są w nim (szczególnie w jego ostatniej części) silne wskazówki prawdziwości Wielkiego Zgromadzenia.
W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!
"Zaprawdę, w stworzeniu niebios i ziemi, w kolejnym następstwie nocy i dnia, w okręcie, który płynie po morzu - z tym, co jest pożyteczne dla ludzi - i w tym, co zesłał Bóg z nieba w postaci wody - ożywiając przez nią ziemię, po jej śmierci, i rozprzestrzeniając na niej wszelkie zwierzęta - w zmianie wiatrów i w chmurach, posłusznie podporządkowanych, między niebem a ziemią, - są z pewnością znaki dla ludzi, którzy są rozumni!" Koran, 2:164.
Boże, Panie mój!
Dzięki bystrości płynącej z wiary, dzięki naukom Koranu i jego światłu, dzięki lekcjom Szlachetnego Posłańca, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, oraz dzięki przejawom Imienia Bożego "Mądry" spostrzegłem, co następuje:
Każdy ruch w niebiosach wskazuje na Twoje istnienie. Każde ciało niebieskie poprzez wykonywanie swojej funkcji w ciszy oraz utrzymywanie się bez podpory zaświadcza o Twojej władzy i jedności. Każda gwiazda poprzez harmonijny kształt, świetlisty uśmiech i podobieństwo do innych gwiazd zaświadcza o boskości Wielkiego, Który nie ma towarzysza. Każda spośród dwunastu planet poprzez swój precyzyjny ruch, uniżenie się w posłuszeństwie i prawidłowe spełnianie swoich funkcji zaświadcza o konieczności Twojego istnienia i wskazuje na Twoje królestwo.
Każde spośród niebios wraz ze swoimi mieszkańcami, a także wszystkie razem jasno zaświadczają o konieczności Twojego istnienia, Stwórco niebios i ziemi, o Twojej jedności o Ty, Który zarządzasz
regularnie zbudowanymi atomami, i Który wprawiasz w ruch planety wraz z ich satelitami i podporządkowujesz je Sobie. To prawdziwe świadectwo potwierdzone tyloma jasnymi dowodami, ile gwiazd jest na niebie.
Czyste i piękne niebiosa wyraźnie wskazują na majestat Twojej władzy, wielkość Twojej mocy twórczej, Twego panowania obejmującego szerokie niebiosa, Twojego wielkiego miłosierdzia obejmującego każdą żywą istotę, Twojej bezkresnej mądrości stojącej za każdym czynem, Twojej wszechwiedzy ogarniającej każdą rzecz i jej właściwości - a to poprzez ogromne ciała niebieskie pędzące z zawrotną prędkością, poprzez zdyscyplinowaną armię i uroczystość ozdobioną jaśniejącymi lampami. Oto jasne świadectwo, a każda gwiazda to jedno jego słowo. Płynące po morzu niebios gwiazdy, przypominające poddanych Tobie żołnierzy, symetryczne statki, szybkie samoloty i wspaniałe lampy ukazują blask Twojej Boskiej władzy. Te towarzyszki naszego słońca, które również jest gwiazdą tej armii, spoglądają na światy wieczne. Żadna z nich nie zaprzestaje spełniania swych funkcji, o czym świadczą zadania, które spełnia słońce na planetach, w tym na naszej Ziemi. Być może są to słońca wiecznych światów.
O Ty, Którego istnienie jest oczywiste, Jeden, Jedyny!
Wspaniałe gwiazdy, ogromne słońca i cudowne księżyce zostały podporządkowane Twojej władzy, w Twoich niebiosach, za Twoim rozkazem, Twoją siłą, mocą i zarządzeniem. Wszystkie ciała niebieskie głoszą chwałę i wielkość Jedynego Stwórcy, Który zbudował je, podtrzymuje je i zarządza nimi. Mówią głosem swojego stanu: "Chwała niech będzie Bogu! Bóg jest Wielki!", a ja wraz z nimi wychwalam Cię wszystkimi ich wezwaniami.
O Ty, Który ukryłeś się za wyraźnym pojawieniem! O Ty, Który zasłoniłeś się wielkością chwały! Wszechmogący, Potężny!
Z lekcji Twojego Mądrego Koranu i Szlachetnego Posłańca, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, nauczyłem się, że jak niebiosa i gwiazdy zaświadczają o Twoim istnieniu i jedności, tak atmosfera - wraz z jej chmurami, błyskawicami, grzmotami, wiatrem i deszczem - także zaświadcza o oczywistości Twojego istnienia i Twojej jedności.
Zaprawdę, zsyłanie przez pozbawioną ducha i zmysłów chmurę życiodajnego deszczu jako ratunku dla żywych istot wynika tylko i wyłącznie z Twoich miłosierdzia i mądrości, a nie ze zbiegu okoliczności.
Tak samo błyskawica, wielka siła elektryczna, której blask jasno oświetla Twoją moc, działającą w przestworzach.
Tak samo zapowiadający nadejście deszczu grzmot, którego wychwalanie rozlega się w przestworzach niebios. Głosi Twą chwałę i świętość, zaświadczając o Twojej władzy językiem stanu.
Tak samo wiatry podporządkowane Tobie dla wykonywania wielu zadań - takich jak przenoszenie pożytecznego pożywienia dla wielu istot żywych, dystrybuowanie niezbędnego do życia tlenu i dawanie wytchnienia w upalne dni - wskazują na działanie Twojej mocy i zaświadczają o Twoim istnieniu poprzez wymianę powietrza, co przypomina tablicę, na której zapisuje się wiadomości i wymazuje je. Spadająca z chmur woda przeznaczona dla istot żywych świadczy o Twoich miłosierdziu i litości tyloma słowami, ile kropel słodkiej wody spada na ziemię.
O, Zarządzający, Czyniący, Hojny, Wzniosły!
Jak chmury, błyskawice, grzmoty, wiatry i deszcz zaświadczają o konieczności Twojego istnienia, tak za sprawą współpracy i interferencji jasno wskazują na Twoją jedność i wyłączność w boskości i sprawowaniu władzy pomimo różnic w ich naturze.
I tak, jak te zjawiska atmosferyczne zaświadczają o potędze Twojej władzy, czyniącej z szerokich przestworzy zgromadzenie cudów, zmieniające się dynamicznie kilka razy jednego dnia, tak wskazują również na wielkość Twojej mocy zarządzającej każdą rzeczą. Wielka moc zapisuje atmosferę i zmienia ją niczym pismo na tablicy, a także spuszcza z niebios czystą wodę, by podlać ogród ziemi. Ponadto zjawiska te wskazują na ogrom Twojego miłosierdzia, Twojej władzy i jej wpływu na każdą rzecz, w tym na kulę ziemską wraz ze wszystkimi zamieszkującymi ją istotami, obracaną w pokrywie atmosfery.
Tak samo rozprzestrzenione w kosmosie powietrze, chmury i deszcze służą ważnym celom i przynoszą wielkie korzyści, co nie byłoby możliwe bez Twej ogarniającej wszystko wiedzy i obejmującej wszystko mądrości.
O Ty, Który czynisz to, co chcesz!
Zaprawdę, nieustanne przedstawianie podobieństwa Zgromadzenia i Zmartwychwstania w przestworzach niebios, zamiana lata na zimę i zimy na lato w ciągu godziny, przyjście jednego świata i odejście drugiego do świata niewidzialnego, jak też inne przejawy Twojej mocy wskazują na przejście jednego świata w drugi, a ponadto będą miały wieczne formy w życiu ostatecznym.
O Wszechmocny, o Wspaniały!
Powietrze, wiatry, chmury, deszcz, błyskawice i grzmoty podporządkowane są Twojej władzy, działają na Twój rozkaz i za sprawą Twojej siły i mocy. Pomimo różnic w naturze istoty w niebiosach wychwalają ich dowódcę i sławią ich Władcę, Którego rozkazy natychmiast wykonują.
Stwórco ziemi i niebios! Chwalebny!
Dzięki naukom Twojego Mądrego Koranu i lekcjom Szlachetnego Posłańca, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, uwierzyłem i dowiedziałem się, że tak jak niebiosa wraz z gwiazdami i przestworzami, i wszystkim tym, co w nich jest, zaświadczają o niechybności Twojego istnienia i Twej jedności, tak samo ziemia wraz ze wszystkimi zamieszkującymi ją stworzeniami i zachodzącymi w niej procesami wskazuje na Twoje istnienie i jedność tyloma świadectwami, ile istot się na niej znajduje.
O tak, każda zachodząca na ziemi przemiana, taka jak coroczna zmiana szaty przez drzewa i zwierzęta, czy to całkowita, czy częściowa, swoją dokładnością i perfekcją wskazuje na Twoje istnienie i na Twą jedność.
Nie ma zwierzęcia, które poprzez miłosierne obdarzanie go pożywieniem i dzięki umieszczeniu w nim perfekcyjnie działających, niezbędnych do życia układów, zgodnie z jego naturą i potrzebami nie zaświadczałoby o Twoim istnieniu i o Twojej jedności.
Nie ma rośliny ani zwierzęcia, powoływanego do życia każdej wiosny na naszych oczach, które nie wskazywałyby na Ciebie poprzez ich cudowne stworzenie, piękno, unikalność i regularność. Stworzenie wypełniających ziemię cudów Twojej mocy, zwanych roślinami i zwierzętami, wraz z jajeczkami, nasionkami i pestkami, z których każde pomimo niewielkich różnic ma właściwe tylko jemu cechy, to świadectwo istnienia Mądrego Stwórcy i Jego jedności, absolutnej mądrości i mocy, silniejsze od świadectwa światła na rzecz słońca.
Każdy pierwiastek: powietrze, woda, światło, ogień i ziemia zaświadcza o Twojej jedności i o Twoim istnieniu poprzez wykonywanie swoich zadań w najlepszy sposób pomimo nieposiadania zmysłów, a także poprzez przynoszenie różnych owoców i plonów ze skarbca tego, co niewidzialne pomimo ich prostoty i chaotycznej interferencji.
Stwórco, Wszechmogący, Otwierający, Wszechwiedzący, Czyniący!
Tak jak ziemia wraz ze wszystkimi jej mieszkańcami zaświadcza o istnieniu jej Stwórcy, tak zaświadcza również o Twojej Jedności, o Jeden,
Jedyny, Czuły, Hojny, Obdarzający, Zaopatrujący, Który nie masz towarzysza! Dzieje się to za sprawą znaków widocznych na obliczach jej i jej mieszkańców, a także dzięki współpracy tych, którzy ją zamieszkują. Także jedność Imion opiekującej się nimi Bożej władzy i siły sprawczej zaświadcza o Twojej jedności, o Jedyny, tyle razy, ile stworzeń jest na ziemi.
Tak jak ziemia - przypominająca koszary i plac szkoleniowy dla czterystu tysięcy narodów wchodzących w skład dywizji roślin i zwierząt, wyposażonych w odpowiedni ekwipunek - wskazuje na wielkość Twojej władzy i obecność Twojej mocy w każdej rzeczy, podobnie różnorakie rodzaje pożywienia przeznaczone dla niezliczonych żywych istot powstałe z suchej ziemi oraz wysyłanie ich z miłosierdziem do każdej całkowicie poddanej rozkazom Bożym istoty ukazuje wielkość Twoich miłosierdzia i panowania, przejawiających się w każdej rzeczy.
Tak samo zarządzanie stworzeniami podlegającymi nieustannym zmianom zachodzącym na ziemi, zsyłanie na nie śmierci i nadawanie im życia, co może odbywać się jedynie za sprawą wszechogarniającej wszystko wiedzy i nieskończonej mądrości, wskazują właśnie na Twoją wszechwiedzę i wszechmądrość.
Nie ulega wątpliwości, że to wielkie znaczenie, nieograniczone dary, emanacje władzy Bożej, niezliczone przykłady mowy nadprzyrodzonej oraz nieskończona dobroć Boża wobec człowieka, który panuje nad istotami ziemskimi i wykonuje nieskończone zadania w krótkim czasie, będąc wyposażonym w zdolności duchowe przygotowujące go do nieskończonego życia, nie są ograniczone do niniejszej doczesnej szkoły, tymczasowych koszar ziemi, czasowej wystawy świata, krótkiego, smutnego życia ani do tego przemijającego świata pełnego nieszczęść i katastrof. Wręcz przeciwnie - to wszystko jasno wskazuje na inne, wieczne życie i nieskończoną szczęśliwość.
Stwórco każdej rzeczy!
Wszystkie stworzenia ziemi są podporządkowane Twojej władzy, żyjąc w Twojej ziemi i za sprawą Twojej siły, mocy, woli, wiedzy i mądrości.
Działania władzy Bożej są widoczne na całej powierzchni ziemi, a jej wspaniałe przejawy, objawiające się w każdym zakątku, są z natury podobne, świadcząc o tym, że władza Boga jest niepodzielna. Ziemia wraz ze wszystkimi jej mieszkańcami głosi chwałę i świętość jej Stwórcy
niezliczonymi jasnymi językami, bardziej zrozumiałymi niż język mowy. Sławią one wspaniałego darczyńcę językami stanu tyle razy, iloma łaskami obdarzył ich Ten, Który Daje Zaopatrzenie.
O Ty, Który ukryłeś się za wyraźnym pojawieniem! O Ty, Który zasłoniłeś się wielkością chwały!
Głoszę Twoją świętość i chwałę tyle razy, ile ziemia zaprzecza Twojej słabości, niemocy i istnieniu wspólnika. Sławię Cię tyle razy, ile czyni to ziemia.
Panie lądu i morza!
Dzięki lekcji Koranu i naukom Szlachetnego Posłańca nauczyłem się, że tak jak niebiosa, przestworza i ziemia świadczą o Twojej jedności i Twoim istnieniu, tak samo morza, rzeki, strumienie i źródła jasno wskazują na konieczność Twojego istnienia i na to, że jesteś Tym, Który nie ma towarzysza.
O tak, nie ma stworzenia, nie ma kropli wody w pełnym cudowności oceanie, które nie wskazywałyby na ich Stwórcę, a to za sprawą ich regularności i płynących z nich korzyści.
Nie ma stworzenia spośród dziwnych stworzeń, które otrzymują całość swojego pożywienia z błahego piasku i wody ani zwierzęcia spośród wspaniale stworzonych zwierząt morskich, zwłaszcza ryb, które ozdabiają morza poprzez wyrzucanie milionów jajeczek przez jedną z nich, które nie wskazywałoby na ich Stwórcę i nie zaświadczało o jego Darczyńcy poprzez swoją naturę, nadane funkcje, sposób życia i utrzymywanie.
Podobnie nie ma w morzu ani jednej spośród cennych, pięknych i błyszczących pereł o zdumiewających właściwościach, która nie znałaby Cię ani nie dawała poznać Ciebie innym za sprawą jej powabnego kształtu, szczególnej natury i pożytecznych właściwości.
Każda perła zaświadcza oddzielnie i wszystkie perły zaświadczają razem o Twojej jedności poprzez swoją współpracę, interferencję, podobieństwo, niezwykłą łatwość w postawaniu i liczność.
Umocowanie okalających ziemię mórz tak, że płyną wokół słońca, zamiast wylewać się w przestworza lub wdzierać na ląd, stworzenie w nich różnorodnych zwierząt i kształtnych pereł z błahego piasku i wody, bezbłędne zarządzanie tymi stworzeniami i wszystkimi ich sprawami, a także oczyszczanie powierzchni mórz z martwych ciał daje tyle świadectw konieczności Twojego istnienia, ile stworzeń żyje w morzach.
Tak jak jasno wskazują na wspaniałość Twojej władzy i wielkość Twojej wszechmocy, wskazują również na ogrom Twojego miłosierdzia i panowania nad każdą rzeczą. Twoje miłosierdzie, wszechmoc i panowanie ratują każdą rzecz, począwszy od ogromnych gwiazd płynących w niebiosach, skończywszy na małych rybkach otrzymujących regularne pożywienie w głębinach mórz. To wszystko świadczy o Twojej wszechogarniającej wiedzy i mądrości za sprawą harmonijnego stworzenia wszelkich istot, korzyści z nich płynących i ich zrównoważonego trybu życia.
Stworzenie tych zbiorników miłosierdzia (jakimi są oceany) dla człowieka przybywającego w gościnę życia doczesnego i przystosowanie ich do przenoszenia statków przewożących jego i jego towary wskazuje na to, że Ten, Kto z taką hojnością podejmuje Swojego gościa darami mórz przez jeden wieczór w wybudowanym przy trasie jego podróży zajeździe, z pewnością przygotował w siedzibie Jego wiecznej władzy wieczne morza miłosierdzia, przy których ziemskie oceany to jedynie przemijająca namiastka.
Stąd istnienie mórz w tym niezwykłym kształcie na brzegach ziemi oraz zarządzanie żyjącymi w nich istotami i utrzymywanie ich jasno ukazują, że wszystkie są poddane Twojej władzy, idą za Twoim rozkazem, jedynie za sprawą Twoich siły, mocy i zarządzania. Głoszą one językiem swojego stanu świętość ich Stwórcy, wołając: "Bóg jest Wielki!"
O, Wszechmogący, Potężny, Który uczyniłeś z gór filary dla statku ziemi!
Dzięki naukom Szlachetnego Posłańca i lekcjom Twojego Mądrego Koranu dowiedziałem się, że tak jak morza znają Cię i dają innym Cię poznać poprzez ich niezwykłość i cudowność, podobnie góry znają Cię i dają innym Cię poznać poprzez ich funkcje polegające na ochronie ziemi przed trzęsieniami i zniszczeniem, przed gwałtownymi przemianami zachodzącymi w jej wnętrzu i wyniosłymi falami morskimi oraz dzięki oczyszczaniu powietrza ze szkodliwych gazów i przechowywaniu wody oraz ważnych dla potrzeb żywych istot minerałów.
O tak, każdy rodzaj wchodzących w skład gór skał, każdy rodzaj substancji leczących różnorakie choroby i dolegliwości, każdy gatunek minerałów, niezbędnych do życia człowieka, oraz każdy rodzaj roślin zdobiących swymi kwiatami górskie stoki, a owocami powierzchnie pustyń jasno zaświadcza o konieczności istnienia Wszechmogącego Stwórcy, nieskończonych mądrości, miłosierdzia i szczodrości, a to poprzez cudowność ich stworzenia, przynoszone przez nie korzyści - których nie można przypisać
przypadkowi - czy różnorodność smaków pomimo podobieństw w wyglądzie - na przykład soli, soli cytrynowej, siarczanów i ałunów - różnych rodzajów roślin wyrastających z marnej gleby wraz z kwiatami i owocami. To wszystko poprzez powtarzającą się regularność i widoczną w każdej rzeczy perfekcję zaświadcza o jedności Jedynego, Stworzyciela.
Podobnie stworzenie każdego rodzaju istot znajdujących się na powierzchni gór oraz w ich wnętrzu, rozprzestrzenionych po całej powierzchni ziemi, według jednego wzoru, bez pomyłki pomimo nachodzenia na siebie wielu rodzajów stworzeń, z wielką szybkością i jednocześnie bez przerywania jednej czynności na rzecz innej - to wszystko wskazuje na majestat Twojej władzy i wielkość Twojej mocy, dla której nie ma nic niemożliwego.
Podobnie pokrycie stoków górskich drzewami i roślinami oraz wypełnienie ich wnętrza minerałami o różnych smakach, dostosowanymi do spełniania potrzeb istot żywych, leczenia ich chorób i uzupełniania ich pożywienia wskazuje na nieograniczoność Twojego miłosierdzia i królowania.
Podobnie wydobycie przez Ciebie ukrytych i zmieszanych substancji z ciemności warstw gleby zgodnie z potrzebą i w przemyślany sposób wskazuje na to, że Twoja wiedza i mądrość objęły każdą rzecz.
Podobnie gromadzenie i przechowywanie minerałów jest przejawem Twej opatrzności i jasno wskazuje na mądrość zarządzeń Twojej litościwej i szlachetnej władzy.
Podobnie uczynienie z wyniosłych gór magazynów rezerwowych do przechowania materiałów niezbędnych dla życia gości przybywających w gościnę ziemi i dla spełnienia ich potrzeb w przyszłości świadczy o tym, że ich Stwórca, odznaczający się tak wielkimi szczodrością, mądrością, miłosierdziem, mocą i opiekuńczością, z pewnością posiada także wieczne magazyny nieśmiertelnych cudów w nieprzemijającym świecie, przeznaczone dla umiłowanych przez Niego podróżników i gości. Gwiazdy spełniają tam tę samą rolę, którą tutaj spełniają góry.
O Ty, nad każdą rzeczą Wszechwładny!
Góry i wszystkie znajdujące się w nich istoty są podległe Twojej władzy, sile, mocy, wiedzy i mądrości. Głoszą chwałę i świętość Stwórcy, Który nadał im takie funkcje i kształt.
Stwórco Miłosierny! Panie Litościwy!
Dzięki naukom Szlachetnego Posłańca, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, i lekcjom Mądrego Koranu dowiedziałem się, że tak jak niebo, kosmos, ziemia, morza i góry znają Cię i dają poznać Cię innym wraz ze znajdującymi się w nich stworzeniami, tak samo drzewa i rośliny znają Cię i dają poznać Cię innym poprzez liście, kwiaty i owoce. Każdy liść drzew i roślin potrząsanych wspominaniem Boga, każdy kwiat opisujący swym pięknem Imiona jego Stwórcy i każdy uśmiechający się dzięki przejawiającemu się weń miłosierdziu owoc składają (poprzez cudowność ich stworzenia, harmonijny porządek, zrównoważone piękno, powabny zapach, różnorakie smaki połączone z aromatami) jasne świadectwo - którego nie można przypisać zbiegowi okoliczności - konieczności istnienia Stwórcy o nieskończonym miłosierdziu i szczodrości.
Tak więc wszystkie drzewa i rośliny jasno zaświadczają o jedynobóstwie Stwórcy, Którego istnienie jest konieczne, za sprawą ich jedności, podobieństwa w kształcie, zarządzaniu, funkcjach i sposobie powoływania ich do życia. Gospodarowanie setkami tysięcy gatunków odbywa się bezpośrednio, bez chaosu ani błędu.
Tak jak zaświadczają one o konieczności Twojego istnienia i o Twojej jedności, podobnie utrzymywanie na powierzchni ziemi niezliczonych żołnierzy nieprzebranej armii żywych stworzeń złożonej z czterystu tysięcy narodów i zarządzanie nimi bezbłędnie, na setki tysięcy sposobów, z mądrością i celowością, wskazują na potęgę Twojej władzy, na majestat w Twojej jedności, na wielkość Twojej mocy, która stwarza wiosnę z łatwością stworzenia jednego kwiatu oraz na Twoje absolutne miłosierdzie, które przygotowuje różnorodne i niezliczone rodzaje pożywienia, po czym daje je licznym zwierzętom i ludziom w każdym zakątku tej ogromnej ziemi.
Niezliczone wspaniałe dary, rodzaje gospodarowania, utrzymywania, przejawy opieki, a także poddanie się Twym rozkazom i opiece każdej rzeczy, aż do atomów, jasno wskazują na wszechobecność Twojej władzy.
Praca każdego liścia, kwiatu, owocu, korzenia i gałęzi wszystkich drzew i roślin, właściwie wykonywana i przynosząca korzyści, wskazuje na to, że Twoja wiedza i mądrość ogarniają każdą rzecz, co pokazują niezliczonymi palcami. Wychwalają niezliczonymi językami piękno Twojego doskonałego stworzenia i obfitość Twoich darów.
I tak niezliczone cenne błogosławieństwa i hojne dary, które docierają do nas za pośrednictwem drzew i roślin w tymczasowym domu i w gościnie
tego świata, w niedługim czasie i podczas krótkiego życia zaświadczają, że Litościwy, Wszechmogący i Szczodry, Który udzielił Swoim gościom miłosierdzia, z pewnością przygotował pełne owoców drzewa i rozkwiecone rośliny w wiecznym Raju, w wiecznym świecie, w wiecznym królestwie, gdzie poddani Mu będą przebywać na zawsze. To dlatego, by Jego znaki, które przedstawił dla zapoznania się z nimi i pokochania ich, nie zamieniły się w ich przeciwieństwa, czyli żeby wszystkie stworzenia nie powiedziały: "Dał nam posmakować tych łask i unicestwił nas, zanim je zjedliśmy", żeby nie upadł majestat Jego boskości, żeby nikt nie zanegował Jego wszechobejmującego miłosierdzia i żeby wszyscy miłujący Go nie zamienili się we wrogów z powodu pozbawienia ich łask, które, zaiste, wyjął z magazynów wiecznego miłosierdzia i umieścił w Jego wiecznych Ogrodach. Natomiast to, co znajduje się tutaj, to jedynie schematy służące temu, by dać klientom wyobrażenie o prawdziwym towarze.
Tak jak wszystkie drzewa i rośliny głoszą Twoją świętość i chwałę słowami ich liści, kwiatów i owoców, tak samo każde drzewo i każda roślina wychwala Cię oddzielnie językiem stanu, bardziej wymownym od języka mowy - poprzez wspaniałe owoce o różnych miąższach i niezwykłych nasionach, poprzez wspaniałe pożywienie, które umieściłeś na gałęziach drzew i krzewów, by pokazać ich kształty istotom żywym spośród Twoich gości.
Wszystkie stworzenia są podporządkowane Twojej władzy, sile, mocy, woli, dobroci, mądrości i miłosierdziu, będąc posłuszne Twoim rozkazom.
O Ty, Który ukryłeś się za wyraźnym pojawieniem! O Ty, Który zasłoniłeś się wielkością chwały! Mądry Stwórco! Litościwy Stworzycielu! Głoszę Twoją chwałę i wykluczam Twoją słabość, niemoc i istnienie wspólnika językiem wszystkich drzew, roślin, liści, kwiatów i owoców tyle razy, ile jest ich na ziemi.
Wszechmogący Stwórco! Mądry Zarządco! Litościwy Opiekunie!
Dzięki naukom Szlachetnego Posłańca, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, i lekcjom Mądrego Koranu dowiedziałem się i uwierzyłem, że tak jak rośliny i drzewa znają Cię i nauczają o Twoich świętych cechach i Pięknych Imionach, podobnie nie ma istoty posiadającej ducha, takiej jak człowiek lub zwierzę, która nie zaświadczałaby o konieczności Twojego istnienia i Twoich szlachetnych cechach poprzez wewnętrzne i zewnętrzne organy ciała działające jak w zegarku, współpracujące w pełnej równowadze, poprzez precyzyjne zmysły, umieszczone w ich ciałach z mądrością i zamysłem. A to dlatego, że wspaniałe, pełne mądrości stworzenie i
idealna równowaga nie mogą wynikać w żadnym stopniu ze ślepej siły, głuchej natury ani zbiegu okoliczności - jest to po stokroć niemożliwe, albowiem musiałyby znać każdy atom ciała, każdy szczegół jego struktury i wszystko, co jest z nim związane na świecie. Jednym słowem, musiałyby posiadać absolutną wiedzę i moc niczym Bóg, a następnie przypisać im stworzenie ciała i powiedzieć: "Stworzyło się samo!"
Podobnie wszelkie prawa i zasady, którym podlegają istoty żywe, jeden system zarządzania, podobieństwa między egzemplarzami jednego gatunku i w naturze różnych gatunków - na przykład cechy wspólne, takie jak oko, ucho, usta i inne - przykłady mądrości przejawiające się w każdej istocie żywej, podobieństwa w zdobywaniu pożywienia i przychodzeniu na świat i spotykanie się wielu gatunków na jednym terytorium to niezbite świadectwo jedności Jedynego. W każdym ze spoglądających na byt stworzeń przejawiają się emanacje wszystkich Pięknych Imion.
Tak jak podporządkowanie tysięcy gatunków zwierząt rozprzestrzenionych wraz z człowiekiem na całej powierzchni ziemi, wyposażenie ich, wyszkolenie oraz uczynienie ich zorganizowaną armią, posłuszną rozkazom Bożej władzy wskazują na wspaniałość Twojego panowania, podobnie wartość tych niezliczonych stworzeń i stwarzanie ich w mgnieniu oka z wielką łatwością, lecz z zachowaniem doskonałej formy niezbicie wskazują na wielkość Twojej mocy.
Podobnie dostarczanie zaopatrzenia rozprzestrzenionym od najdalszego wschodu do najdalszego zachodu i od najdalszej północy do najdalszego południa stworzeniom, począwszy od najmniejszego drobnoustroju, skończywszy na największym zwierzęciu, i począwszy od najmniejszego owada, skończywszy na największym ptaku wskazuje na ogrom Twojego absolutnego miłosierdzia.
Podobnie przemienianie się oblicza ziemi każdej wiosny w obóz dla stworzeń, zastępujących te, których misja zakończyła się jesienią, i wykonywanie przez każde z nich powierzonych mu zadań, tak jak gdyby było posłusznym żołnierzem mobilizowanym na nowo, niezbicie wskazuje na Twoje wszechogarniające panowanie.
Tak jak każde zwierzę wskazuje na Twoją obejmującą każdą rzecz wiedzę i mądrość tylekroć, ile zwierząt żyje na ziemi poprzez stworzenie każdego z nich na podobieństwo miniatury wszystkich stworzeń z mądrością, celowością i precyzją, bez pomieszania ich części, pomylenia kształtów, pomimo ich różnorodności, bez żadnej usterki ani niedoskonałości, co czyni ich stworzenie wspaniałym cudem perfekcji i piękna,
podobnie wskazuje na doskonałość Twojego Boskiego stworzenia, które w takiej krasie prezentujesz.
Podobnie pełna miłosierdzia opieka, zwłaszcza nad małymi, i spełnianie ich wszystkich potrzeb wskazują niezliczoną liczbę razy na piękno Twojej opatrzności.
Miłosierny, Litościwy! Spełniający Obietnice, Godny Zaufania!
Władco Dnia Sądu!
Dzięki naukom Twojego Szlachetnego Posłańca, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, i dzięki przewodnictwu Twojego Mądrego Koranu dowiedziałem się, że skoro życie to najcenniejsza esencja bytu, duch to esencja życia, istoty czujące to esencja istot posiadających ducha, człowiek to esencja istot czujących, wszystkie stworzenia są przystosowane do życia i dążą do niego, żywe stworzenia są przystosowane dla stworzeń posiadających ducha, gdyż to dla nich zostały zesłane na ziemię, stworzenia posiadające ducha są przystosowane dla człowieka i nieustannie pozostają do jego usług, ludzie z natury miłują szczerze ich Stwórcę, Stwórca miłuje ich i daje im Siebie pokochać na różne sposoby, instynkty i organy człowieka patrzą ku innemu, wiecznemu światu i wiecznemu życiu, jego serce i uczucia pragną wieczności, a jego język kieruje do Stwórcy niezliczone prośby o wieczność, to nie jest w ogóle możliwe, by miłujący i miłowani ludzie zostali zawiedzeni i skłonieni do wiecznej wrogości, by nie zostali wskrzeszeni po tym, jak byli pierwszymi spośród stworzeń. Wszakże zostali stworzeni dla wiecznej miłości i zesłani na ten świat dla osiągnięcia szczęśliwego życia w innym, wiecznym świecie.
Piękne Imiona przejawiające się w człowieku wskazują na to, że ten, kto jest odbijającym je w tym przemijającym, krótkim życiu zwierciadłem, będzie korzystał z ich nieustannych przejawów w życiu wiecznym. Zaprawdę, prawdziwy przyjaciel Wiecznego także musi być wieczny, tak jak zwierciadło odbijające Wiecznego musi być wieczne. Według autentycznych relacji dusze zwierząt są wieczne, a niektóre z nich odejdą do świata wiecznego wraz z ich ciałami (na przykład dudek i mrówki Salomona, wielbłądzica Saliha czy pies towarzyszy groty Al-Baghałi, Ma'alim at-tanzil 3/154; Abu as-Su'ud, At-Tafsir 5/212; Al-Alusi, Ruh al-ma'ani 15/226.
Odnośnie do historii towarzyszy groty i ich psa, por. Koran, 18:9-26; dudka i mrówek Proroka Salomona, niech będzie z nim pokój, Koran, 27:17-28; zaś historia Proroka Saliha, niech będzie z nim pokój, i jego wielbłądzicy (według egzegetów, w cudowny sposób wyszła ona ze skały, co miało być znakiem zesłanym przez Boga dla potwierdzenia misji Saliha), jest przypomniana w Koranie kilka razy (przyp. red. pol.).
i każdy ich gatunek będzie mógł otrzymać nowe ciało dla spełnienia określonego celu. Mądrość, prawda, miłosierdzie i władza Boża wymagają tego wszystkiego.
Wszechmogący, Wiekuisty!
Wszystkie stworzenia posiadające życie, ducha i zmysły zostały wyposażone we wrodzone funkcje za sprawą Twojej władzy i zostały podporządkowane jedynie Twoim rozkazom, Twojej sile, mocy, woli, Twoim zarządzeniom, miłosierdziu i mądrości. Część z nich została podporządkowana człowiekowi ze względu na Twoje miłosierdzie, nie za sprawą siły człowieka, lecz raczej dla jego wrodzonej słabości. Każde zwierzę w specyficzny dla siebie sposób, językiem stanu i mowy, oddaje cześć swojemu Stwórcy, głosząc, iż jest On wolny od jakiejkolwiek niedoskonałości, i że nie może mieć wspólnika, wysławiając Go i dziękując Mu za Jego łaski i cuda.
O Ty, Który ukryłeś się za wyraźnym pojawieniem! O Ty, Który zasłoniłeś się wielkością chwały! Głoszę Twoją świętość modlitwami wszystkich posiadających ducha istot i wołam: "Chwała niech będzie Tobie, Któryś stworzył z wody każdą żywą rzecz!"
Panie Światów! Boże pierwszych i ostatnich! Panie niebios i ziemi!
Dzięki naukom Szlachetnego Posłańca, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, i lekcjom Mądrego Koranu nauczyłem się i uwierzyłem, że tak jak niebo, kosmos, ziemia, ląd, morza, drzewa, rośliny i zwierzęta wraz z ich egzemplarzami, częściami i atomami znają Cię, zaświadczają o Twoim istnieniu i Twojej jedności i dowodzą ich, podobnie prorocy i pobożni mężowie, będący esencją rodzaju człowieczego, będącego esencją żywych istot, będących esencją bytu zaświadczają o konieczności Twojego istnienia i jedności w sposób niezbity, jednomyślny i jednogłośny, w oparciu o doświadczenia ich serc, rozumów, o inspiracje, wysunięte przez nich wnioski, przekazane przez nich wiadomości, ich cuda i dowody.
Zaiste, każda przychodząca do serca ze świata niewidzialnego myśl wskazująca na Tego, Kto jest za zasłoną niewidzialnego, każda autentyczna inspiracja wskazująca na Tego, Kto ją objawia, każde przekonanie wskazujące na Jego święte cechy i Piękne Imiona, odkrywające czystą prawdę, każde świetliste serce proroka i pobożnego męża w przekonaniu oglądające światła Tego, Którego istnienie jest oczywiste, i każdy oświecony rozum prawego i prawdomównego człowieka wierzący w znaki
istnienia Stwórcy każdej rzeczy i przytaczający prawdziwe dowody Jego jedności zaświadcza o oczywistości Twojego istnienia, o Twoich świętych cechach, jedności i Pięknych Imionach Jedynego.
Każdy spośród wspaniałych cudów potwierdzających wiadomości przekazane przez przewodnika, przywódcę i przedstawiciela wszystkich proroków oraz prawych, pobożnych i prawdomównych ludzi - Szlachetnego Posłańca, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, każda spośród przekazanych przez niego wzniosłych prawd, każdy spośród mówiących o jedynobóstwie wersetów Koranu o cudownej wymowie, który streszcza wszystkie Święte Księgi, oraz każda spośród poruszonych przez Muhammada, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, kwestii wiary zaświadcza o oczywistości Twojego istnienia, o Twoich świętych cechach, o jedności i Pięknych Imionach Jedynego.
I jak wszyscy spośród setek tysięcy prawdomównych przekazicieli zaświadczają poprzez ich cuda i argumenty o Twojej jedności, tak zgodnie i jednomyślnie głoszą wielkość Twojej władzy obejmującej wszystko, począwszy od zarządzania sprawami ogarniającego każdą rzecz Wielkiego Tronu, skończywszy na najdelikatniejszych emocjach, najskrytszych życzeniach i najcichszych modlitwach serca. Głoszą wielkość Twojej mocy, która na naszych oczach niezliczone rodzaje istot w tej samej chwili i stwarza największą rzecz z taką samą łatwością, z jaką stwarza najmniejszego owada, a żadne dzieło stworzenia nie przeszkadza innemu.
Tak jak prorocy i pobożni ludzie głoszą - potwierdzając to swoimi cudami i argumentami - wielkość Twojego absolutnego miłosierdzia, które uczyniło ze wszechświata wysoki pałac dla istot posiadających ducha, a zwłaszcza dla człowieka, które przygotowało dżinnom i ludziom Raj i wieczne szczęście, które ani na chwilę nie zapomina o najmniejszym żywym stworzeniu, i które uspokaja najsłabsze serce, jak głoszą szerokość Twojego panowania, którego rozkazom poddane są wszystkie rodzaje stworzeń począwszy od atomów, skończywszy na galaktykach, podobnie jednogłośnie zaświadczają o szerokości Twojej wiedzy ogarniającej każdą rzecz, która uczyniła ze wszechświata coś na kształt wielkiej księgi i zbioru traktatów, która zanotowała wszystkie wydarzenia w jasnym rejestrze i jasnej księdze wchodzących w skład Strzeżonej Tablicy, która umieściła w nasionach spisy treści drzew i historie ich wzrostu, i która do wszystkich sił umieszczonych w głowach czujących stworzeń włożyła historię ich życia. Zaświadczają także o Twojej świętej mądrości obejmującej każdą rzecz, która nadała każdej istocie niezliczone cele, na przykład przypisała
drzewu tyle korzyści, ile drzewo daje owoców, która dała każdej żywej istocie tyle korzyści, ile ta istota ma części ciała lub nawet komórek, i tak na przykład język człowieka został wyposażony w zdolność rozpoznania tylu smaków, ile jest rodzajów żywności. Zaświadczają także o nieustających przejawach wspaniałych Imion Bożych widocznych na tym świecie i trwających w świecie wiecznym oraz o trwaniu w siedzibie szczęśliwości i w pełnej krasie Twoich cudów, których przykłady można ujrzeć na tym ulotnym świecie. Ci, którzy tęsknili do nich w tym życiu, będą cieszyć się nimi w wieczności.
Szlachetny Posłaniec, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, stojący na czele proroków i ludzi pobożnych, wraz jego setkami wspaniałych cudów, oraz Święty Koran wraz jego rozstrzygającymi wersetami, następnie wszyscy prorocy - posiadacze świetlistych dusz, wszyscy prawi mężowie - posiadacze świetlistych serc oraz wszyscy ludzie pobożni - posiadacze świetlistych umysłów przynoszą dżinnom i ludziom dobrą nowinę o wiecznym szczęściu i przestrzegają błądzących przed Gehenną w oparciu o Twoje obietnice i ostrzeżenia zawarte we wszystkich Księgach Objawionych i świętych pismach oraz w oparciu o Twoje cechy, takie jak moc, miłosierdzie, opatrzność, mądrość, potęga i piękno. Z wiarą w Twoją potęgę i władzę zaświadczają o powyższym poprzez swoje odkrycia, obserwacje i pewną wiarę.
O Wszechmogący i Mądry, Miłosierny i Litościwy, Spełniający Obietnicę i Szczodry, Wszechpotężny i Wyniosły, Chwalebny i Wielki!
Jesteś całkowicie ponad to, by tak wielka liczba wiernych Tobie prawdomównych poddanych okazała się kłamcami, a Twoje liczne obietnice i szlachetne cechy okazały się nieprawdą. Nie spełniłoby się wówczas to, czego wymaga Twoja Boska władza, a niezliczone modlitwy i prośby wznoszone przez miłujących Ciebie i umiłowanych przez Ciebie, dzięki ich wierze i posłuszeństwu, wiernych poddanych zostałyby odrzucone. Ty jesteś Wyniosły i nie potrzebujesz wiary ludzi błądzących i niewierzących, którzy poprzez odrzucanie Zgromadzenia zaprzeczają Twojej potędze, obrażają Twoją dostojność, naruszają majestat Twojej boskości i miłosierdzie Twojej władzy poprzez niewiarę w Ciebie, oskarżanie Ciebie o kłamstwo, bunt przeciwko Tobie i uważanie Twoich obietnic za nieprawdziwe.
Ja zaś głoszę Twoją nieskończoną sprawiedliwość, Twe piękno i miłosierdzie, odrzucając stanowczo tę nieskończoną niesprawiedliwość i oszczerstwo. Chciałbym wyrecytować tyle razy, ile atomów jest w moim ciele, ów werset:
Twoi prawdomówni posłańcy, którzy są prawdziwymi głosicielami Twojej władzy, dają pewne i oczywiste świadectwo oraz dobrą nowinę o wiecznych skarbcach Twojego miłosierdzia, o skarbach Twoich cudów w świecie wiecznym i nieustających pełnych przejawach Twoich Pięknych Imion w siedzibie szczęśliwości. Pokazują także Twoim wiernym poddanym, iż najjaśniejszy promień Imienia "Prawda", które jest źródłem, słońcem i obrońcą wszelkich prawd, to prawda Wielkiego Zgromadzenia.
O, Panie proroków i prawdomównych ludzi!
Ci wszyscy są poddani Twojej władzy i spełniają powierzone przez nią funkcje na Twój rozkaz, za sprawą Twojej mocy, woli, zrządzenia, wiedzy i mądrości. Poprzez głoszenie Twojej świętości, wielkości, chwały, jedności i Twego majestatu uczynili kulę ziemską największym miejscem wspominania Boga, a wszechświat największym meczetem.
Panie mój, Panie niebios i ziemi! Stwórco mój i Stwórco każdej rzeczy!
Błagam Cię na Twoją moc, wolę, mądrość, na Twe panowanie i miłosierdzie, za sprawą których podporządkowałeś niebiosa wraz z gwiazdami, ziemię wraz z jej istotami oraz wszystkie stworzenia niezależnie od ich rodzaju:
Podporządkuj mi moją duszę, podporządkuj mi moje potrzeby i podporządkuj serca ludzi Traktatom Światła, by służyli Koranowi i wierze. Daj mi i moim braciom pełną wiarę i dobre zakończenie życia. Tak jak podporządkowałeś morze Mojżeszowi, podporządkowałeś ogień Abrahamowi, podporządkowałeś góry i żelazo Dawidowi, podporządkowałeś ludzi i dżinny Salomonowi i podporządkowałeś słońce i księżyc Muhammadowi, niech pokój z nimi będzie, podporządkuj serca i umysły Traktatom Światła. Uchroń mnie oraz uczniów Traktatów Światła od zła duszy i Szatana, od kary w grobie i Ognia Gehenny, i daj nam szczęście w najwyższym miejscu Raju (Firdałs).
Powyższą lekcję, dla której inspiracją był Święty Koran i Wielka Tarcza zbiór zawierający modlitwy Proroka, dedykuję Mojemu Litościwemu Panu jako akt czci intelektualnej. Jeśli popełniłem jakiś niedostatek, uciekam się do Jego miłosierdzia, wzywając wstawiennictwa Świętego Koranu i Wielkiej Tarczy, błagając o przebaczenie.
Dziewiąty Argument Wiary
Chwała niech będzie Bogu, kiedy zastaje was pora wieczorna i kiedy zastaje was pora poranna!
I chwała Jemu w niebiosach i na ziemi, kiedy się ściemnia i w porze południowej!
On wyprowadza żyjącego ze zmarłego; On wyprowadza zmarłego z żyjącego; On ożywia ziemię po jej śmierci - w ten sposób zostaniecie wyprowadzeni (z grobów na Sąd Ostateczny w Dniu Zmartwychwstania).
A z jego znaków jest to, iż On stworzył was z prochu; następnie oto wy, ludzie, rozprzestrzeniliście się.
I z Jego znaków jest to, iż On stworzył dla was żony z was samych (tj, stworzył Ewę z żebra Adama), abyście mogli odpocząć przy nich; i ustanowił między wami miłość i miłosierdzie. Zaprawdę, w tym są znaki dla ludzi, którzy się zastanawiają!
I z Jego znaków jest stworzenie niebios i ziemi, różnorodność waszych języków i kolorów (skóry).Zaprawdę, w tym są znaki dla tych, którzy wiedzą!
I z Jego znaków jest - wasz sen w nocy i w dzień i wasze poszukiwanie Jego łaski. Zaprawdę, w tym są znaki dla ludzi, którzy słyszą!
I z jego znaków jest to, iż On ukazuje wam błyskawicę, by wzbudzić strach (przed uderzeniem pioruna) i nadzieję (na deszcz), iż On zsyła z nieba wodę i
ożywia przez nią ziemię po jej śmierci. Zaprawdę, w tym są znaki dla ludzi, którzy są rozumni!
I z Jego znaków jest to, iż stoją mocno na Jego rozkaz niebo i ziemia. Potem, kiedy On was wezwie jednym wezwaniem, wtedy (w Dniu Zmartwychwstania) z ziemi wyjdziecie.
Do Niego należą ci, którzy są w niebiosach i na ziemi; wszyscy są Jemu pobożnie posłuszni.
On jest Tym, Który daje początek stworzeniu, potem je powtarza. To jest dla Niego łatwe! On jest najwznioślejszym wzorem w niebiosach i na ziemi. On jest Potężny, Mądry!
W niniejszym Promieniu Dziewiątym ukażemy mocny argument i silny dowód prawdziwości jednego z kluczowych elementów wiary, a mianowicie Wielkiego Zgromadzenia, zawarty w powyższych wersetach koranicznych.
Dzięki wspaniałej opatrzności Bożej przed trzydziestoma laty stary Said pod koniec dzieła Rozważania, stanowiącego wstęp do egzegezy koranicznej jego autorstwa pod tytułem Krótki opis wskazówek cudowności, napisał, co następuje:
"Oto cel drugi, który objaśni dwa wersety dotyczące Wielkiego Zgromadzenia".
Zaczął słowami: "Nacho w Imię Boga, Miłosiernego, Litościwego", jednakże zatrzymał się i nie dokończył myśli.
Składam więc Szlachetnemu Stwórcy tyle wyrazów wdzięczności, ile jest dowodów i przesłanek na temat Wielkiego Zgromadzenia za to, że po trzydziestu latach pozwolił mi napisać to objaśnienie. Najwyższy Bóg po zwolił mi także dziesięć lat później napisać pierwszy komentarz, dotyczący wersetu:
Dzięki temu Słowo Dziesiąte i Słowo Dwudzieste Dziewiąte stały się jasnymi i mocnymi argumentami, zamykającymi usta zaprzeczającym prawdzie niedowiarkom.
Tak więc dziesięć lat po wybudowaniu tej mocnej twierdzy, chroniącej prawdę o Wielkim Zgromadzeniu, Bóg Najwyższy pozwolił mi na napisanie komentarza do wersetów, znajdujących się na początku tego Promienia, i tak właśnie powstał Traktat o Wielkim Zgromadzeniu. Niniejszy Promień Dziewiąty traktuje o dziewięciu znaczeniach, na które wskazały powyższe wersety Szlachetnego Koranu.
Niniejszy wstęp składa się z dwóch punktów: w pierwszym napiszę o ważnej mądrości życiowej i duchowej, płynącej z wiary w Wielkie Zgromadzenie, wyjaśniając niezbędność tego dogmatu dla życia człowieka, a przede wszystkim dla życia społecznego.
Wymienimy również jeden uniwersalny argument - spośród wielu argumentów przemawiających za wiarą w Wielkie Zgromadzenie - wraz z jego oczywistością i jasnością, które nie pozostawiają żadnych wątpliwości co do tej prawdy.
Punkt Pierwszy
Wymienię cztery spośród setek dowodów na to, że wiara w Życie Ostateczne to podstawa społecznego i indywidualnego życia człowieka, jego dążenia do doskonałości i do szczęścia.
Dowód Pierwszy
Dzieci, które stanowią połowę ludzkości, są w stanie znieść psychicznie straszne dla nich wiadomości o śmierci jedynie dzięki swej sile duchowej, płynącej z wiary w Raj. Owa wiara otwiera bramę świetlistej nadziei przed ich delikatną i bardzo słabą naturą, przez którą dziecko często wpada w płacz z byle powodu. Wiara ta wkłada radość i szczęście w ich serca. Wierzące w Raj dziecko mówi do samego siebie: "Mój mały braciszek (lub: kochany przyjaciel), który umarł, jest teraz jednym z rajskich ptaków, lata sobie po Ogrodach, gdzie chce, a jego życie jest lepsze i szczęśliwsze od naszego". Relacjonował 'Abd Allah Ibn Mas'ud:
Słyszałem, jak Posłaniec Boga, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, powiedział o tych, którzy umarli na drodze Boga: "Ich dusze (po śmierci) znajdą schronienie w ciałach zielonych ptaków, które będą miały zawieszone na Tronie lampy i będą latać po Raju, gdzie im się spodoba (...)". Muslim, Al Imara 121; At Tirmizi, Tafsir surat Al 'Imran 9; Abu Dałud, Al Dżihad 25; Ibn Madża, Al Dżana'iz 4, Al Dżihad 16; Ad Darimi, Al Dżihad 18; Ahmad Ibn Hanbal, Al Musnad 1/265. Gdyby nie wiara w Raj, wówczas śmierć
- która dotyka podobne mu dzieci oraz bliskich spośród dorosłych - zaburzyłaby system emocjonalny i psychikę słabego dziecka, które wpadłoby w stan rozpaczy i rozstroju umysłowego. Taki stan mógłby w konsekwencji doprowadzić do zaburzeń emocjonalnych, zagubienia i depresji.
Dowód Drugi
Stanowiący niemałą część ludzkości ludzie starsi, którzy znajdują się tuż przy wejściu do grobu, często wytrzymują ten stan dzięki wierze w życie ostateczne. Gdy czują, że ich świeca niebawem zgaśnie, a bramy pięknego życia doczesnego wkrótce zostaną przed nimi zamknięte, właśnie w tej wierze mogą znaleźć źródło cierpliwości i pocieszenie. Starsi ludzie, których dusze i charaktery stały się słabe i wrażliwe niczym u dzieci, stawiają czoła bolesnemu, zabójczemu smutkowi, wynikającemu z perspektywy śmierci i przemijania, dzięki nadziei na życie przyszłe. Gdyby nie wiara w życie ostateczne, ojcowie i matki - którzy najbardziej zasługują na litość i miłosierdzie, i którzy najbardziej potrzebują ciszy i spokoju - odczuwaliby niepokój i cierpienie psychiczne, świat stałby się dla nich strasznym, ciemnym lochem, a życie bolesną męką.
Dowód Trzeci
Jedyną rzeczą stanowiącą oś życia społecznego, która może powstrzymać rozbuchane emocje młodzieży, powstrzymać młodych ludzi od wyrządzania krzywdy i zniszczenia, zapobiec ich lekkomyślności i zagwarantować ich właściwą rolę w stosunkach społecznych, jest strach przed Ogniem Piekielnym. Gdyby nie strach przed tą wielką karą, wówczas lekkomyślne i rozwydrzone nastolatki zamieniłyby ten świat w piekło dla ludzi słabych i starszych, a szlachetne ludzkie życie w byt zwierzęcy, w którym władza należy do silniejszego.
Dowód Czwarty
Życie rodzinne to oś i ośrodek życia na tej ziemi, tajemnica szczęścia, twierdza oraz bezpieczne miejsce schronienia. Dla każdego człowieka dom stanowi w pewnym sensie jego własny świat. Szczęście w życiu rodzinnym może być osiągnięte jedynie poprzez wzajemny szacunek, lojalność, litość i miłosierdzie, połączone z poświęceniem. Szczery szacunek i wzajemne miłosierdzie mogą zaistnieć jedynie dzięki wierze w istnienie wiecznych i nieśmiertelnych relacji miłości, braterstwa i przyjaźni, które będą trwały w czasie nigdy niekończącego się życia. Mąż mówi
do siebie: "Moja żona będzie mi towarzyszką także w świecie wiecznym i życiu przyszłym, zatem nic nie szkodzi, że utraciła już swą urodę i młodość, gdyż jej piękno powróci na tamtym świecie. Jestem więc gotów do okazania jej największej wierności i miłosierdzia, do poświęcenia wszystkiego dla tej wiecznej miłości". Tak oto mężczyzna może żywić dla swojej starszej żony miłosierdzie i miłość, które w życiu ostatecznym okaże także rajskim dziewicom. W przeciwnym razie krótkotrwałe i pozorne przyjaźń i miłość, po których następuje wieczna rozłąka, byłyby uczuciami, które nie opierają się na niczym, a mogą zostać zrodzone jedynie przez pozorne miłosierdzie, udawany szacunek, zwierzęce emocje, interesy osobiste i pożądanie cielesne, które będą rządzić prawdziwymi miłosierdziem i szacunkiem, co zamieni szczęśliwe życie rodzinne w piekło.
Powyższe cztery dowody wskazują na tylko jeden rodzaj wpływu, wywieranego przez wiarę w Wielkie Zgromadzenie na życie społeczne człowieka, spośród setek innych, lecz on jeden - posiadający setki aspektów i korzyści - wystarczy do podkreślenia wielkiej roli tego dogmatu. Istnienie tego wpływu jest tak oczywiste jak to, że żołądek potrzebuje pożywienia. Można by było przekonać się o tym fakcie jeszcze dobitniej, jeśli ta prawda - prawda o Wielkim Zgromadzeniu - zostałaby człowiekowi odebrana, a wówczas szlachetny rodzaj człowieczy straciłby wiele ze swej godności.
Niech przysłuchają się temu socjologowie, politolodzy, etycy oraz inni uczeni, badający moralność człowieka i kwestie społeczne, niech przyjdą i powiedzą, czym mogliby zapełnić tę pustkę? Jak mogliby opatrzyć i uleczyć tak głębokie rany?
Punkt Drugi
Niniejsza część w wielkim skrócie przedstawia jeden spośród niezliczonych dowodów prawdy o Wielkim Zgromadzeniu, który wynika z pozostałych filarów wiary muzułmańskiej.
Wszystkie cuda, świadczące o misji proroczej Muhammada, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, wraz ze wszystkimi dowodami jego posłannictwa i prawdomówności, wskazują na Wielkie Zgromadzenie, bowiem cała jego misja oparta była o wiarę w jedność Boga oraz w Wielkie Zgromadzenie po Zmartwychwstaniu. Z kolei wszystkie jego cuda, wskazujące na wiarygodność proroków, niech będzie z nimi pokój, i jego wzywanie do wiary w poprzedników świadczą o tej samej prawdzie, czyli
o Wielkim Zgromadzeniu. Podobnie świadectwo Ksiąg Objawionych, które wyniosło przesłanie szlachetnych posłańców, niech będzie z nimi pokój, do stopnia oczywistości, wskazuje na tę samą prawdę.
I tak Szlachetny Koran, wraz z jego cudowną elokwencją, świadczy całą swoją wspaniałością, wszystkimi argumentami i prawdami - które potwierdzają jego autentyczność - o Wielkim Zgromadzeniu, bowiem jedna trzecia Koranu i początki większości krótkich sur są poświęcone życiu przyszłemu. Tysiące szlachetnych wersetów koranicznych wskazują na nie w sposób bezpośredni bądź metaforyczny. Na przykład:
Szlachetny Koran poprzez te i im podobne wersety w około czterdziestu surach dowodzi, że do Wielkiego Zgromadzenia niewątpliwie dojdzie, że jego znaczenie dla bytu jest kluczowe, że jest to niezwykle ważne wydarzenie i nie ma od niego ucieczki. Wiele innych wersetów podaje różne fakty potwierdzające tę prawdę.
Skoro na jednej wskazówce zawartej w jednym spośród wielu wersetów tej księgi opiera się cały zbiór faktów naukowych i ontologicznych, znanych jako nauki muzułmańskie, to jak silnym musi być świadectwo tysięcy jego wersetów, które jasno jak słońce potwierdzają wiarę w Wielkie Zgromadzenie? Czyż odrzucenie tej wiary nie jest podobne odrzuceniu istnienia słońca bądź wszystkich istot?! Czyż nie jest to fałszem i absurdem?!
Jak tysiące obietnic i ostrzeżeń wielkiego władcy mogą być zbrukane kłamstwem, gdy całe armie gotowe są toczyć boje, kiedy jedne słowo ziemskiego władcy zostanie podane w wątpliwość? Przecież ten wielki przywódca duchowy, którego władza trwa już nieprzerwanie trzynaście wieków, wychował niezliczone umysły, serca i dusze, oczyszczając je i dając im poznać prawdę. Czyż jego jedno słowo nie wystarczy do udowodnienia prawdy o Wielkim Zgromadzeniu? A przecież padło ich tak wiele z jego ust! Czyż ten, który nie jest zdolny do pojęcia tej jasnej prawdy, nie jest ignorantem i głupcem? Czyż nie będzie sprawiedliwością, kiedy Ogień Piekielny stanie się jego schronieniem?
Wszystkie Księgi Objawione, z których każda w swoim czasie była źródłem inspiracji dla ludzi, tysiącami wskazówek potwierdzają ponadczasowe przesłanie Szlachetnego Koranu - którego prawdy są uniwersalne w każdej epoce - dotyczące Wielkiego Zgromadzenia, choć uczyniły to w skrócie, tak jak wymagały tego ówczesne dla każdej z nich warunki.
Niniejszym przytaczam tekst z końca traktatu Wołanie o Pomoc, który bardzo pasuje do bieżącego kontekstu. To niezbity argument, stanowiący streszczenie zagadnienia Wielkiego Zgromadzenia i wynikający z fundamentów wiary muzułmańskiej, w szczególności z wiary w posłańców i Księgi Objawione, który rozwiewa wszystkie wątpliwości i urojenia:
"Mój Litościwy Panie, z nauk Posłańca, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, oraz z nauczania Mądrego Koranu zrozumiałem, że wszystkie Święte Księgi, z Mądrym Koranem na czele, oraz wszyscy prorocy, niech będzie z nimi pokój, na czele z Najszlachetniejszym Posłańcem, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, zgodnie i jednomyślnie zaświadczają, że objawienia Pięknych Imion Bożych są widoczne zarówno na tym świecie, jak we wszystkich światach, i że będą trwały wiecznie. Zrozumiałem, że manifestacje tych Imion w naszym przemijającym świecie najjaśniejsze światło dadzą w wiecznej siedzibie szczęśliwości. Zrozumiałem, że stęsknione za nimi i pragnące ich w czasie krótkiego życia doczesnego istoty będą towarzyszyć im wiecznie. Zrozumiałem, że wszyscy prorocy,
którzy są posiadaczami świetlistych dusz, na czele ze Szlachetnym Posłańcem, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, że wszyscy prawi ludzie, obdarzeni oświeconymi sercami, którzy są wybitnymi przedstawicielami gatunku ludzkiego, że wszyscy prawdomówni ludzie, którzy są posiadaczami przenikliwych umysłów, mocno i głęboko wierzą w Wielkie Zgromadzenie. Zaświadczają o nim i niosą ludzkości dobrą nowinę o wiecznym szczęściu, ostrzegają ludzi zbłąkanych, że ich losem może być Ogień Piekielny, i pocieszają ludzi prawych, że ich miejscem schronienia będzie Raj - to wszystko w oparciu o setki niezbitych cudów, jasnych dowodów i o wymienione przez Ciebie w objawionych pismach i Świętych Księgach tak wiele razy, mój Panie, tysiące obietnic i ostrzeżeń. Przekazują te wieści także na podstawie Twej potęgi i władzy Boskiej, Twych świętych przymiotów, takich jak wszechmoc, miłosierdzie, opatrzność, mądrość, potęga i piękno, a także w oparciu o własne niezliczone badania i obserwacje, które odkrywają ślady życia ostatecznego i jego wskazówki, oraz na podstawie swojej pewnej i niezachwianej wiary.
O Ty, Wszechmogący, Mądry, Miłosierny, Litościwy, Ty, Którego obietnica zawsze jest prawdziwa, Chwalebny, Wielki, Potężny Władco, Tyś jest Święty, nie posiadasz żadnej skazy, jesteś ponad to, by wszyscy wierzący w Ciebie prawi ludzie, wszystkie Twoje obietnice i święte przymioty zbrukane były fałszem. Gdyby Twoi szlachetni słudzy kłamali, to czy odpowiedziałbyś na ich modlitwy? A przecież ukochałeś ich, a oni ukochali Ciebie i zasłużyli na Twą miłość poprzez swą wiarę i posłuszeństwo Tobie. Jesteś wysoko ponad tym, by prawdziwymi były słowa ludzi błądzących i niewierzących, zaprzeczających Wielkiemu Zgromadzeniu, tych, którzy swoją niewiarą, buntem i uznaniem Twych obietnic za kłamstwo godzą w Twą wielkość i chwałę, oraz tych, którzy lekceważą Twoją potęgę, litość i wielkość Twej Boskiej władzy.
Bezgranicznie wierzymy w świętość Twojej sprawiedliwości, Twoje Piękno i szerokie miłosierdzie, i w to, że jesteś wysoko ponad niesprawiedliwością i brzydką mową. Z całej naszej siły wierzymy, że tysiące szlachetnych posłańców, proroków i niezliczone zastępy prawych ludzi, świadcząc swą pewną wiedzą, wzywają do Ciebie, do wiecznych skarbców Twojego miłosierdzia i dobroci w świecie wiecznym oraz manifestacji Twych Pięknych Imion, które odkryją się zupełnie dopiero w siedzibie szczęśliwości. Wierzymy, że ich świadectwo jest prawdą, ich mowa jest autentyczna i wiarygodna, a głoszone przez nich dobre nowiny faktycznie się ziszczą. Oni wszyscy wierzą, że ta doniosła prawda, a mianowicie Wielkie Zgromadzenie, to wielki promień Imienia Bożego "Prawda"
które jest źródłem wszystkich prawd i ich słońcem, pokazujący właściwą drogę - za Twym pozwoleniem - Twym sługom.
Panie nasz! Daj nam wiarę tak niezachwianą, jak prawdziwe jest ich nauczanie i przewodnictwo, spraw, że gdy umrzemy my i uczniowie Światła, cieszyć się będziemy Twoim zadowoleniem i że zasłużymy na ich wstawiennictwo. Amen".
Tak oto dowody i argumenty na rzecz prawdziwości Szlachetnego Koranu oraz wszystkich Ksiąg Objawionych, a także cuda dowodzące prawdziwości misji proroczej Muhammada, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, oraz prawdziwości przesłania wszystkich proroków, są dowodem także na to, do czego oni wszyscy wzywają, a mianowicie na życie ostateczne. Tak samo większość dowodów i argumentów, przemawiających za istnieniem Tego, Którego istnienie jest niezbędne, oraz za jednością Jego, Najwyższego, świadczy o istnieniu otwartej na oścież siedziby szczęśliwości i świata wiecznego, które są największym przejawem władzy Boskiej, co wyjaśnimy poniżej. Jest tak dlatego, ponieważ istnienie Jego, Najwyższego, Jego Pięknych Imion, cech i przymiotów, takich jak władza, miłosierdzie, opatrzność, mądrość i sprawiedliwość, wymaga istnienia życia ostatecznego, Wielkiego Zgromadzenia, Zmartwychwstania, nagrody i kary.
Skoro Bóg istnieje i jest Jeden, Odwieczny i Wieczny, to oś Jego Boskiej władzy, czyli życie ostateczne, również musi istnieć. Skoro absolutna władza Boska przejawia się w stworzeniach, zwłaszcza tych żywych, i skoro cechuje się takimi przymiotami, jak potęga, wielkość i współczucie, to musi również istnieć szczęście wieczne, dzięki któremu można odrzucić stwierdzenie, jakoby absolutna władza Boska zlekceważyła całe stworzenie i pozostawiła je bez nagrody, które oddzieli mądrość od absurdu, a litość od zdrady. Tak więc siedziby życia wiecznego istnieją, a stworzenia z pewnością do nich wejdą.
Skoro te wszystkie rodzaje dobroci, szlachetności, opatrzności i miłosierdzia są widoczne dla wszystkich umysłów, które nie wygasły, i serc, które nie umarły, i wskazują na konieczność istnienia Miłosiernego i Litościwego Pana, to musi istnieć życie wieczne, by oddzielić dobroć od szyderstwa, dobrodziejstwo od oszustwa, opatrzność od absurdu, miłosierdzie od zemsty oraz szlachetność od poniżenia, i by te wszystkie wartości znalazły swoje spełnienie i uszczęśliwiły sługi Boże. Tym, co czyni dobroć prawdziwą dobrocią, a łaskę prawdziwą łaską, jest istnienie wiecznego życia w wiecznotrwałym świecie. Tak, to musi się ziścić!
Skoro pióro wszechmocy zapisuje na kartce wiosny sto tysięcy ksiąg bez błędu ani znużenia, czego jesteśmy naocznymi świadkami, a właściciel tego pióra obiecał sto tysięcy razy, że wiecznotrwałym pismem napisze księgę prostszą od rozpostartej przed nami księgi wiosny, w miejscu szerszym i piękniejszym od tego wąskiego i ciasnego, to znaczy, że taka księga powstanie i nigdy nie przeminie, a my będziemy czytać ją ze zdumieniem i podziwem. Najwyższy wspomina o tej księdze we wszystkich Jego rozkazach, zatem główna część jej tekstu już została napisana, a jej przypisy i komentarze zostaną dopisane w Dniu Wielkiego Zgromadzenia i Zmartwychwstania, po czym zostaną dodane do niej karty czynów każdego stworzenia.
Ziemia, ze względu na setki tysięcy żyjących na niej stworzeń oraz różnych istot żywych, posiada wielkie znaczenie, czyniące z niej serce bytu, jego streszczenie, ośrodek, istotę i wynik. Ponadto w bardzo wielu wersetach, które nazywają Stwórcę
została wymieniona obok niebios. Skoro dzieci Adama panują nad większością terenów Ziemi, czynią większość żywych stworzeń sobie poddanymi, wedle kryteriów swojego postępowania, zachcianek lub potrzeb naturalnych porządkują i ozdabiają tę planetę, przyciągając do siebie spojrzenia nie tylko dżinnów, lecz także innych mieszkańców niebios i wszechświata, a nawet samego Władcy bytu, co nadaje człowiekowi wielkie znaczenie i wartość, a jego wiedza i zdolności pokazują, że to on jest celem stworzenia ziemi wraz ze wszystkimi znajdującymi się na niej stworzeniami - nie ma wątpliwości co do tego, że to on jest namiestnikiem Bożym na Ziemi. Jako że ukazuje wspaniałe dzieła Stwórcy i porządkuje je na tym świecie, należna mu kara za jego bunt i niewiarę została odroczona i pozwolono mu żyć na tym świecie, by dostał szansę zakończenia swojej misji sukcesem.
Skoro dzieci Adama - których stworzenie i natura mają określone właściwości - z racji wielkiej słabości posiadają niezliczone potrzeby i skoro trapią je niezliczone cierpienia, a ich Wszechmogący Pan o nieskończonym miłosierdziu uczynił z Ziemi wielki skarbiec metali i minerałów, których potrzebuje człowiek, magazyn niezbędnych dla niego produktów
żywnościowych oraz skład wszelkich bogactw, których pragniemy, to oznacza, że On, Najwyższy otacza człowieka troską i miłosierdziem, wychowuje go i daje mu to, czego on potrzebuje.
Skoro Pan Najwyższy kocha człowieka i zachęca go do miłości do Niego, skoro jest Wieczny i Jego królestwo jest wieczne, skoro zarządza wszystkimi sprawami wedle Swojej sprawiedliwości i mądrości, skoro wielkość i trwałość władzy Odwiecznego Stwórcy nie są ograniczone do wąskiego świata doczesnego, a człowiek w czasie swojego krótkiego życia ani przemijającego istnienia Ziemi nie jest w stanie ich poznać, skoro człowiek na tym świecie nie otrzymuje kary za niesprawiedliwość, niewiarę i bunt wobec jego Opiekuna, Który obdarzył go i otoczył litością i miłosierdziem, (taki brak kary dla niesprawiedliwych jedynie pozornie przeczy Jego sprawiedliwości), jako że okrutny ciemięzca spędza swoje życie w spokoju, a skrzywdzony żyje w biedzie i niedostatku, to nie ma wątpliwości co do tego, że widoczna we wszystkich stworzeniach absolutna sprawiedliwość Boża nigdy nie zaakceptuje takiego stanu rzeczy na wieczność, a wszyscy, zarówno ciemięzcy jak i skrzywdzeni, którzy są równi wobec śmierci, zostaną wskrzeszeni.
Skoro Najwyższy Władca wybrał Ziemię spośród całego bytu, skoro wybrał człowieka spośród wszystkich istot na Ziemi, dał mu wysoką pozycję, otoczył go uwagą i troską, skoro spośród dzieci Adama wybrał proroków, szlachetnych i prawych ludzi, którzy wypełniali Wolę Bożą i przybliżali się do Niego poprzez wiarę i poddanie, i którym dał okazję do czynienia cudów i doniosłych dzieł, skoro pokarał ich wrogów karą z niebios, skoro wybrał spośród tych wybranych ich dumę i chwałę, czyli Muhammada - niech będzie z nim pokój i miłosierdzie - po czym na przestrzeni kilku wieków oświecił jego światłem połowę kuli ziemskiej i jedną piątą ludzkości, skoro wiele stworzeń stanęło u boku Ostatniego Proroka, by wspomóc religię i wskazać na Koran, z którymi został przysłany, to ten człowiek (w nagrodę za swoje wielkie przysługi) zasługuje na życie wieczne. Jednakże przeżył na tym świecie tylko sześćdziesiąt trzy lata w znoju i walce. Czy możliwym i prawdopodobnym więc jest, by on i jemu podobni nie zostali wskrzeszeni?! By jego duch nie był teraz żywy? By zniknął zupełnie i przepadł w nicości? Nie, po stokroć nie, niech Bóg od tego uchroni. Cały byt i wszystkie prawdy świata proszą Pana o wskrzeszenie go i danie mu życia wiecznego.
Traktat zatytułowany Wielki Znak, który jest zarazem Promieniem Siódmym, w oparciu o trzydzieści trzy mocne niczym wyniosła góra argumenty dowodzi tego, że ów świat został stworzony przez rękę Jednego, Jedynego i jest własnością tylko Jednego, Jedynego. To dzieło - za pomocą wspomnianych dowodów - ukazało, że jedynobóstwo to oś i biegun Boskiej doskonałości. Ponadto wyjaśniło ono, że uznanie jedności Bożej zamienia cały byt w podporządkowaną rozkazowi Jednego, Jedynego armię oraz rzeszę posłusznych sług, a nadejście życia ostatecznego ratuje szlachetność tego świata, spełnia absolutną sprawiedliwość Bożą, wyzwala skrzywdzonych z opresji, oddziela wielką mądrość Boga od absurdu i nonsensu, czyni Jego szerokie miłosierdzie wszechobejmującym, oddzielając je od cierpień i mąk, oddziela Jego potęgę od słabości i ukazuje każdy przymiot Najwyższego w pełnym kształcie.
Nie ma wątpliwości co do tego, że Dzień Zmartwychwstania nadejdzie, że wskrzeszenie i Wielkie Zgromadzenie odbędą się, a bramy siedziby nagrody i siedziby kary zostaną otwarte. Potwierdza to osiem powyższych akapitów, zaczynających się od słowa "skoro", które są jedynie niewielką częścią setek mądrości dotyczących wiary w Boga. Życie ostateczne służy temu, by podkreślić znaczenie Ziemi i jej centralne położenie we wszechświecie oraz znaczenie i pozycję człowieka, by utwierdziły się sprawiedliwość Pana Ziemi i Pana człowieka, Jego mądrość, miłosierdzie i władza, by Nieśmiertelny Pan uratował prawych i ukochanych przez Niego ludzi od nicości i wiecznego niebytu, by największy, najukochańszy i najdroższy spośród nich ujrzał nagrodę za swoją pracę oraz wyniki swojej wielkiej służby, która uczyniła wiele stworzeń wdzięcznymi i zadowolonymi, by doskonałość wiecznej władzy Boga została odróżniona od niedoskonałości, Jego moc od słabości, Jego mądrość od głupoty, by Jego sprawiedliwość ostatecznie przeważyła nad niesprawiedliwością tego świata.
Wniosek
Skoro Potężny Bóg istnieje, to życie ostateczne niechybnie nadejdzie.
Tak jak trzy wspomniane powyżej fundamenty wiary muzułmańskiej wraz ze wszystkimi swoimi wskazówkami dowodzą autentyczności Wielkiego Zgromadzenia i świadczą o nim, tak samo dwa inne fundamenty, a mianowicie wiara w aniołów oraz w przeznaczenie dobra i zła, wskazują na oczywistość Wielkiego Zgromadzenia oraz świata wiecznego w następujący sposób:
Wszystkie dowody, świadectwa i rozmowy, wskazujące na istnienie aniołów i ich służbę, pokazują jednocześnie świat niewidzialny, świat wieczny, świat ostateczny, siedzibę szczęśliwości, Raj oraz Piekło, które zostaną wypełnione dżinnami i ludźmi, bowiem aniołowie są w stanie - za pozwoleniem Boga - obserwować te światy i wchodzić do nich. Stąd najważniejsi spośród aniołów - tacy jak Gabriel, niech będzie z nim pokój, który spotykał się z ludźmi - zgodnie informują o istnieniu takich światów. I jak jesteśmy pewni istnienia kontynentu amerykańskiego na podstawie świadectw tych, którzy go odwiedzili, mimo że większość z nas tam nie była, tak pewne jest potwierdzone przez aniołów istnienie wiecznego świata ostatecznego, Raju i Piekła.
Podobnie dowody utwierdzające wiarę w przeznaczenie - która została omówiona w Słowie Dwudziestym Szóstym - jednocześnie są dowodami na Wielkie Zgromadzenie, rozłożenie ksiąg z uczynkami i zważenie wszystkich czynów na wielkiej wadze, jako że widoczne dla nas zapisywanie przeznaczenia każdej rzeczy na tablicach porządku i równowagi, zapisywanie losów wszystkich istot żywych w ich pamięci, nasionach i jądrach komórkowych, ustanowienie "notatników", służących do zapisywania czynów każdej istoty posiadającej ducha (w szczególności człowieka), przytwierdzenie ich do chronionych tablic, i inne fakty, świadczące o istnieniu przeznaczenia, a także mądre wymierzenie każdej rzeczy oraz skrupulatne i rzetelne zapisywanie każdego wydarzenia, mogą służyć jedynie wielkiemu trybunałowi, wiecznej nagrodzie oraz karze. W przeciwnym wypadku zapisywanie najdrobniejszej rzeczy nie miałoby sensu ani pożytku, co byłoby przeciwieństwem mądrości i stanu faktycznego. Gdyby nie było Wielkiego Zgromadzenia, wówczas wszystkie prawdziwe znaczenia księgi bytu, napisane przez pióro przeznaczenia, zostałyby wymazane. Jest to niemożliwość, nieprawdopodobieństwo i kompletny absurd, podobny do zaprzeczania samemu bytowi.
Podsumowanie
Wszystkie dowody, na których opiera się pięć fundamentów wiary muzułmańskiej, wskazują jednocześnie na prawdziwość Wielkiego Zgromadzenia, Zmartwychwstanie oraz istnienie życia ostatecznego, świadczą o nich, a wręcz czynią je oczywistymi. Zatem rozsądnym i logicznym staje się fakt, że jedna trzecia wspaniałego Koranu poświęcona jest życiu wiecznemu, a w niej znajdują się mocne podstawy tego dogmatu i jego dowody oraz wszystkie związane z nim prawdy.
Była to pierwsza spośród dziewięciu części poświęconych dziewięciu dowodom dotyczącym Wielkiego Zgromadzenia i wymienionym w następujących wersetach koranicznych:
Za pozwoleniem Boga niniejszemu rozdziałowi udało się przedstawić niezbity dowód na prawdziwość Wielkiego Zgromadzenia.
Dziesiąty Argument Wiary
W Imię Jego, Godnego Chwały. I nie ma rzeczy, która nie głosiłaby Jego chwały. W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!
Nie ma bóstwa prócz Boga Jedynego, Który nie ma żadnego wspólnika. Do Niego należy królestwo i chwała. On daje życie i On sprowadza śmierć. On jest Żyjącym i nie umiera. W Jego ręku jest dobro. On jest nad każdą rzeczą Wszechwładny i do Niego zmierza wędrowanie (1*).
1* Ahmad Ibn Hanbal, Al-Musnad 4/227; Ibn Abi Szajba, Al-Musannaf 6/27, 7/171; Al-Bazzar, Al-Musnad 3/260; At-Tabarani, Al-Mu'dżam Al-Kabir 20/65.
Powyższe słowa, które streszczają jedynobóstwo, składają się z jedenastu fraz. Recytowanie ich po modlitwach porannej oraz o zachodzie słońca ma bardzo dużą wartość. Wedle jednej z autentycznych relacji suplikacja ta ma wręcz pozycję Największego Imienia. Nic więc dziwnego, że każde z jej słów obfituje w nadzieję, ukojenie i dobrą nowinę, zajmuje jedną z zaszczytnych pozycji jedności władzy Bożej oraz ukazuje wielkość i doskonałość jedynobóstwa z perspektywy Największego Imienia.
Jako że wszystkie te doniosłe prawdy zostały jasno wyjaśnione we wszystkich Słowach, odsyłamy do nich, niniejszym ograniczając się do przedstawienia ich spisu treści, tak jak wcześniej obiecano, w formie bardzo krótkiego streszczenia składającego się z dwóch rozdziałów i wstępu.
Bądź pewien, że najdonioślejszym celem stworzenia i największym owocem natury ludzkiej jest wiara w Boga. Wiedz, że najwyższym stopniem człowieczeństwa jest zawarte w tej wierze poznanie Boga. Wiedz, że największym szczęściem i darem dla ludzi i dżinnów jest miłość do Boga wynikająca z Jego poznania. Wiedz, że największą radością dla duszy i serca człowieczego jest przyjemność duchowa płynąca z tej miłości.
O tak, wszystkie rodzaje prawdziwego szczęścia, szczerej radości, najcenniejszego daru i największej przyjemności zawierają się w poznaniu Boga i miłości do Niego. Bez nich nie ma prawdziwego szczęścia ani radości.
Każdy, kto poznał Najwyższego Boga i wypełnił swoje serce światłem miłości do Niego, zasłuży na wieczną szczęśliwość i nieustającą radość, które zdobędzie albo poprzez czyn i działania, albo poprzez gotowość i akceptację. Ten zaś, kto nie zna swojego Stwórcy prawdziwą wiedzą i nie żywi do Niego należnej miłości i uwielbienia, wpada w wieczne nieszczęście materialne i duchowe i cierpi na niezliczone bóle i urojenia.
Nieszczęsny człowiek skręca się z bólu, gdy straci Pana i Strzegącego, cierpi z powodu błahości i bezsensowności swojego życia i jest jedynie słabą jednostką wśród nieszczęśliwej ludzkości. Cóż więc innego niż wiara mogłoby ukoić jego cierpienie, nawet gdyby był władcą całej ziemi?!
Jakże nieszczęśliwy jest człowiek miotający się w wirze ulotnego życia i w nieuporządkowanych tłumach ludzkich, jeśli nie znajdzie swojego prawdziwego Opiekuna i nie pozna we właściwy sposób swojego Władcy i Pana! Jeśli jednak znajdzie swojego Pana i pozna swojego Opiekuna i Władcę, trafi pod skrzydła Jego szerokiego miłosierdzia i znajdzie oparcie w Jego absolutnej mocy. Jego opuszczony świat zamieni się w radosny ogród i targ, na którym można dobić korzystnego handlu.
Każde ze słów poświęconej jedynobóstwu mowy przytoczonej na początku Listu Dwudziestego przynosi dobrą nowinę i nadzieję. W każdej dobrej nowinie jest ukojenie i balsam, a każde ukojenie przynosi duchową przyjemność i spokój ducha.
Fraza Pierwsza: "Nie ma bóstwa prócz Boga..."
Fraza ta przynosi wielką, dobrą nowinę i nadzieję.
Pragnący niezliczonych rzeczy i zagrożony przez niezliczonych wrogów, utrudzony duch ludzki znajduje w tej frazie wielkie wsparcie, jako że otwiera ona bramy skarbców szerokiego miłosierdzia Bożego, spełniającego wszystkie jego potrzeby i żądania. Człowiek znajduje w niej także mocny punkt oparcia, dzięki któremu broni się przed wszelkim złem i szkodą. Jest tak dlatego, że pokazuje ona człowiekowi siłę jego prawdziwego Opiekuna, prowadzi go do jego Wszechmogącego Władcy i przedstawia mu jego Stwórcę, Który jest Jedynym godnym tego, by oddawać Mu cześć. Dzięki tej prawdziwej wizji i poznaniu Jedynego Boga fraza ta ratuje serce człowieka przed ciemnością osamotnienia i urojeń oraz ratuje jego ducha przed bólem, żalem i cierpieniem, zapewniając mu wieczną radość i szczęście.
Fraza Druga: "Jedynego..."
Słowo to przynosi następującą nadzieję i dobrą nowinę:
Wykończony duch ludzki i serce duszące się pod presją silnych więzi łączących je z większą częścią stworzeń znajdują w tym słowie bezpieczne miejsce schronienia, ratujące je przed niebezpieczeństwami i nieszczęściami. Słowo to oznacza, że Bóg jest Jeden, Jedyny - nie męcz się więc, człowieku, poprzez kierowanie się do innych. Nie uniżaj się przed nimi, nie błagaj ich o łaskę, nie zniżaj przed nimi głowy, nie biegaj za nimi, nie bój się ich i nie drżyj przed nimi, albowiem Władca bytu jest tylko Jeden. On ma klucze do każdej rzeczy, trzyma stery każdej rzeczy, rozwiązuje węzeł każdej rzeczy poprzez Swój rozkaz, a każde nieszczęście rozwiązuje się za Jego pozwoleniem. Jeśli znalazłeś Go, posiadłeś wszystko, zdobyłeś to, czego pragnąłeś, uratowałeś się przed okowami proszenia innych o łaskę i wydostałeś się z niewoli strachu i urojeń.
Fraza Trzecia: "Który nie ma żadnego wspólnika..."
Tak jak Bóg nie ma równego Sobie ani przeciwnika w Swojej boskości i władzy, albowiem jest Jeden, tak panowanie, zarządzanie i stwarzanie jest tylko Jego domeną i nikt inny nie ma w nich żadnego udziału. Inaczej ma się rzecz w przypadku władców ziemskich - nawet władca absolutny nie wykonuje wszystkich czynności sam, lecz musi posiłkować się urzędnikami i służbą, którzy są jego wspólnikami w administrowaniu i kierowaniu sprawami państwa. Ludzie wtedy zwracają się przeważnie do nich, zamiast do niego. Prawdziwy i Najwyższy Bóg natomiast jest Władcą Odwiecznym, Jedynym, Który z nikim nie dzieli Swojej władzy ani nie zleca nikomu wykonania Jego zarządzeń, jako że żadna rzecz nie wpływa na drugą, jak tylko za Jego rozkazem, poprzez Jego moc i siłę. Każdy zatem może zwrócić się do Niego bez pośrednika ani pomocnika. Nikt nie powie pragnącemu zwrócić się do Niego: "Nie wolno ci teraz stanąć przed majestatem Bożym".
Fraza ta kryje w sobie nadzieję i dobrą nowinę, mówiąc, że człowiek, którego duch został rozjaśniony światłem wiary, może bez żadnej przeszkody przedstawić swoje wszystkie potrzeby Pięknemu, Potężnemu, Wszechmogącemu i Doskonałemu, by poprosić o spełnienie swoich pragnień, gdziekolwiek by się nie znajdował. Gdy wymienia wszystkie potrzeby i pragnienia przed Litościwym, Który posiada obfite skarbce miłosierdzia, zyskując oparcie w Jego wszechsile, ogarnia go wówczas nieopisana radość i szczęście.
Fraza Czwarta: "Do Niego należy królestwo..."
Oznacza ona, że całe królestwo należy do Boga, bez żadnego wyjątku. Ty także należysz do Jego królestwa jako Jego poddany, sługa i pracownik w Jego królestwie.
Fraza ta przynosi nadzieję i dobrą nowinę, mówiąc: "Człowieku! Nie twierdź, że jesteś władcą samego siebie, o nie! Przecież nie jesteś nawet w stanie zarządzać wszystkimi swoimi sprawami. To dla ciebie wielka trudność, której nie możesz podołać. Nie jesteś w stanie uchronić siebie samego przed nieszczęściami ani spełnić wszystkich potrzeb życiowych. Nie przysparzaj więc sobie bólu i nie sprawiaj sobie niepokoju, albowiem królestwo nie jest twoje - należy do kogo innego, do Wszechmogącego, Litościwego Władcy. Pozwól, by wspomogła cię Jego wszechmoc i nie oskarżaj Jego miłosierd-zia. Pozostaw to, co mętne, wybierz to, co przejrzyste. Porzuć nieszczęścia i trudności, oddychaj pełną piersią i zdobądź radość i szczęście".
Ta fraza mówi także, że świat, który miłujesz, z którym jesteś związany, gdyż przeżywasz targające go niepokoje i odczuwasz bezsilność, gdy próbujesz go naprawić, cały jest we władaniu Wszechmogącego, Litościwego. Powierz zatem władzę Temu, Który jest jej godzien, porzuć ją, albowiem On zajmie się jej sprawowaniem, i ciesz się wraz ze światem. Niech nie martwią cię dotykające go nieszczęścia, albowiem Władca jest Mądry i Litościwy i zarządza Swoim królestwem tak, jak chce, zgodnie z Jego mądrością i miłosierdziem.
Jeśli cos cię przerazi, wyjrzyj z okna, lecz nie wyważaj go. Powiedz tak, jak poeta Ibrahim Hakki:
Spójrzmy, co czyni nasz Pan Jedyny,
Gdyż najpiękniejsze są Jego czyny.
Fraza Piąta: "Do Niego należy chwała..."
Cała chwała, sława i wszystkie podzięki należą się Jemu Jedynemu i tylko On jest ich godzien, albowiem wszystkie łaski i cuda pochodzą tylko od Niego i z Jego wielkich skarbców, które nigdy się nie wyczerpują.
Fraza ta przynosi dobrą nowinę i mówi: "Człowieku! Nie zamartwiaj się z powodu przeminięcia łaski, gdyż skarbce miłosierdzia Boga nie wyczerpują się. Nie krzycz z powodu zniknięcia przyjemności, jako że był to tylko jeden z niezliczonych owoców szerokiego miłosierdzia. Skoro drzewo wciąż rośnie, owoce będą wciąż spadać".
Wiedz, człowieku, że poprzez dostrzeżenie dotyczącego ciebie przejawu miłosierdzia i łaski, a następnie poprzez podziękowanie ich właścicielowi tych pięknych przymiotów i wychwalenie Go, będziesz czerpał z tej łaski sto razy większą przyjemność. Gdy Potężny Władca wysyła ci prezent, choćby było nim jabłko, to przyniesie ci on o wiele więcej przyjemności niż zwykłe jabłko. Na tym właśnie polega przyjemność z tego, że Władca i Król obdarza łaską specjalnie ciebie. W ten oto sposób fraza: "Do Niego należy chwała" otwiera przed tobą szeroką bramę, przez którą wypływa czysta duchowa przyjemność tysiące razy lepsza od łask, a to za sprawą wychwalenia i wdzięczności, docenienia łaski, poznania Hojnego poprzez Jego szczodrość oraz refleksji nad skierowaniem się łaski i litości Najwyższego ku tobie oraz nad Jego nieustającą dobrocią wobec ciebie.
Fraza Szósta: "On daje życie..."
Te słowa oznaczają, że tylko Bóg obdarza życiem, podtrzymuje je poprzez zapewnianie pożywienia, spełnia jego wszystkie potrzeby i gwarantuje odpowiednie warunki dla jego trwania. Tak więc doniosłe cele życia i
jego ważne rezultaty kierują się ku Niemu, tak jak dziewięćdziesiąt dziewięć procent jego owoców.
Fraza ta woła śmiertelnego i bezsilnego człowieka, przynosząc mu dobrą nowinę i przekazując mu ducha nadziei słowami: "Człowieku! Nie wykańczaj siebie, nosząc ciężary życia na twoich słabych ramionach, i nie zamartwiaj się tym, że życie w końcu upłynie. Nie okazuj żalu ani niezadowolenia z twojego przyjścia na świat za każdym razem, gdy przemija jego radość i jego ulotne owoce. Wiedz, że życie, które wypełnia twój byt, jest pod opieką Żyjącego i Samowystarczalnego, Który bierze na Siebie podtrzymanie go i zapewnienie mu niezbędnych rzeczy. Twoje życie kieruje się ku Niemu wraz z jego licznymi celami i rezultatami, a ty jesteś jedynie prostym pracownikiem na statku życia. Spełnij więc obowiązek w najlepszy sposób, weź swój depozyt, ciesz się nim i zawsze pamiętaj o znaczeniu żywota, który przemierza fale bytu, o jego wielkich korzyściach i owocach, a także o szczodrości jego prawdziwego Właściciela i o miłosierdziu jego Pana. Zastanów się nad tym i płyń w przestworzach radości, bądź dobrej myśli i podziękuj jak należy swojemu Panu. Wiedz ponadto, że jeśli będziesz dobrze wykonywał swoje czyny, to w twojej księdze zostaną spisane wszystkie osiągnięcia statku życia, a ty otrzymasz życie wieczne w Raju".
Fraza Siódma: "On sprowadza śmierć..."
Bóg zwolni cię z funkcji życia, przyprowadzi kogo innego na twoje miejsce w ulotnym świecie, uratuje cię przed ciężarem służby i uwolni od odpowiedzialności za twoją misję. Jednym słowem, przeniesie cię z krótkiego żywota do życia wiecznego.
Fraza ta woła w ucho śmiertelnych ludzi i dżinnów: "Radujcie się! Śmierć nie jest unicestwieniem, bezsensem, bezcelowością, wyginięciem, zgaśnięciem ani wieczną rozłąką. Zaprawdę, śmierć to nie przypadkowe i samoczynne zniknięcie, lecz uwolnienie od trudów przez Czyniącego, Mądrego i Litościwego, zmiana miejsca i wybranie się do wiecznej szczęśliwości, do twojej pierwotnej ojczyzny. To brama do świata grobu, świata gromadzącego dziewięćdziesiąt dziewięć procent tych, których umiłowaliście".
Fraza Ósma: "On jest Żyjącym i nie umiera..."
Widoczne w stworzeniach doskonałość i piękno, będące odbiciem nieopisanego i nieograniczonego, absolutnego piękna Boga i Jego doskonałości, służą miłości. Błysk przejawów piękna Jego, Najwyższego jest
równy wszystkim umiłowanym istotom świata doczesnego. Ten umiłowany i czczony Bóg żyje wiecznie, a Jego istnienie jest pozbawione wszelkich cech przemijalności i niedoskonałości.
Fraza ta ogłasza wszem i wobec, dżinnom i ludziom, wrażliwym i bystrym, miłującym i kochającym: "Dobra nowina! Przyszły do was nadzieja i dobro. Oto istnieje Ten, Który jest Wieczny, Który jest obiektem miłości, Który leczy rany rozłąki z waszymi doczesnymi uciechami i smaruje je kojącym balsamem Jego miłosierdzia. Skoro On istnieje i skoro jest Wieczny, wszystko inne jest błahe. Nie martwcie się więc ani nie smućcie, albowiem piękno, dobro i doskonałość, które sprawiły, iż jesteście tak przywiązani do swoich ukochanych, to jedynie kawałek słabego cienia spośród cieni bardzo licznych zasłon jednego spośród przejawów piękna Wiecznego, ukochanego. Niech więc nie martwi was odejście waszych ukochanych i rozłąka z nimi, albowiem byli oni jedynie rodzajem zwierciadeł, których zmiana odnawia odbicia emanacji piękna Bożego i jego zachwycającego blasku. Skoro On istnieje, wszystko inne istnieje również".
Fraza Dziewiąta: "W Jego ręku jest dobro..."
Ten, w Którego ręku jest wszelkie dobro, zapisuje wszystkie szlachetne czyny. Ta fraza woła do dżinnów i ludzi, głosząc im dobrą nowinę i dając im nadzieję: "Biedacy! Nie mówcie wtedy, gdy opuszczacie ten świat i zmierzacie do grobu: 'Biada nam! Co za nieszczęście! Nasze majątki przepadły, nasze starania poszły na marne, a z szerokiego świata trafiliśmy do ciasnego grobu!' Nie krzyczcie z żalem, albowiem wszystko, co macie, jest chronione przez Niego, Najwyższego, wszystkie wasze dzieła i starania są przez Niego zapisane - nic nie ginie i nie popada w zapomnienie, albowiem Potężny, w Którego ręku jest całe dobro, wynagrodzi was za wasze czyny i po tym, jak włoży was do gleby - waszego tymczasowego miejsca przebywania - przywoła was, byście stanęli przed Nim".
Jakże więc możecie być szczęśliwi po zakończeniu waszej posługi, wypełnieniu misji i zwolnieniu z odpowiedzialności! Dni cierpienia i ciężarów minęły, a teraz idziecie, by odebrać nagrodę i otrzymać udział w zyskach.
Zaprawdę, Wszechmogący, Potężny, Który przechowuje nasiona i pestki stanowiące spisy czynności poprzedniej wiosny oraz funkcji rośliny i jej komórek, po czym na wiosnę powoduje ich kiełkowanie i wzrost licznych pięknych i pożytecznych roślin, niewątpliwie przechowuje także owoce waszego życia i uczynków, by sowicie was za nie wynagrodzić.
Fraza Dziesiąta: "On jest nad każdą rzeczą Wszechwładny..."
Czyli jest Jeden, Jedyny, zdolny do każdej rzeczy, nic dla Niego nie jest trudne i nic Go nie męczy. Na przykład stworzenie całej wiosny jest dlań łatwe niczym stworzenie jednego kwiatu. Stworzenie Raju jest dlań łatwe niczym stworzenie wiosny. Wszystkie niezliczone stworzenia, które każdego dnia, każdego roku i w każdym wieku powołuje do istnienia i odnawia, zaświadczają niezliczonymi językami o Jego wszechmocy.
Ta fraza także przynosi nadzieję i dobrą nowinę, mówiąc: "Zaiste, dzieła i akty czci, które spełniliście, nie przepadają, istnieje bowiem wieczna siedziba nagrody i miejsce nieustającej szczęśliwości, przygotowane specjalnie dla ciebie. Przed tobą jest wieczny, pragnący twojego przybycia Raj. Uwierz zatem w obietnicę twojego Potężnego Stwórcy, przed Którym bijesz pokłony, i bądź pewien, że zostanie spełniona. Nie jest możliwe, by jej nie dotrzymał, wszakże w Jego mocy nie ma żadnej niedoskonałości, a Jego dzieła nie cechują się słabością - tak jak stworzył twój mały ogród i utrzymuje go, tak jest zdolny do stworzenia dla ciebie szerokiego Raju. Właściwie już go stworzył i obiecał ci go, a skoro obiecał, to niechybnie spełni Swoją obietnicę i zabierze cię tam".
Widzimy przecież, jak każdego roku z wielką szybkością i równowagą Wszechmocny zwraca życie ponad trzystu tysiącom gatunków roślin i zwierząt. Nie ulega zatem wątpliwości, że Wszechmogący i Potężny jest zdolny także do spełnienia Swojej obietnicy.
Skoro każdego roku Wszechmogący przedstawia tysiące różnych przykładów zmartwychwstania i Raju, skoro daje dobrą nowinę o obiecanym Raju i we wszystkich niebiańskich nakazach obiecuje wieczne szczęście, skoro wszystkie Jego dzieła i kroki są prawdziwe i słuszne, skoro wszystkie ślady Jego dzieł świadczą o tym, że jest On ponad wszelki niedostatek i skoro łamanie obietnicy, kłamstwo i krętactwo to najbrzydsze cechy, a także wyraźny przejaw niedostatku, to nie ulega wątpliwości, że Wszechmogący i Potężny, Mądry i Doskonały, Litościwy i Piękny niechybnie spełni Swoją obietnicę, otworzy bramy wiecznego szczęścia i wprowadzi was - o, wierni - do Raju, siedziby waszego ojca Adama, pokój z nim.
Fraza Jedenasta: "Do Niego zmierza wędrowanie"
Ci, którzy są przysyłani do świata doczesnego, miejsca sprawdzianu, dla prowadzenia handlu i spełniania zadań, powrócą do Tego, Kto ich przysłał - Potężnego Stwórcy, po zakończeniu misji i przeprowadzeniu
transakcji, i spotkają ich Szlachetnego Pana. Zostaną zaszczyceni stanięciem przed obliczem ich Litościwego Pana w siedzibie szczerej prawdy, w obecności ich Wszechpotężnego Króla, Który nie będzie skryty przed nimi za żadną zasłoną. Zostaną uwolnieni od przyczyn, zasłon i pośredników i każdy z nich właściwie i w pełni pozna swojego Stwórcę, Pana, Władcę i Króla.
Ta fraza daje nadzieję i dobrą nowinę niemające sobie równych, mówiąc: "Człowieku! Czy wiesz, dokąd zmierzasz? Czy wiesz, dokąd jesteś prowadzony?"
W zakończeniu Słowa Trzydziestego Drugiego napisano, że spędzenie tysiąca lat szczęśliwego i dostatniego życia na tym świecie nie równa się jednej godzinie życia w Raju, a tysiąc jeden lat szczęśliwości w Raju nie równa się jednej godzinie radości spoglądania na piękno Pięknego, niech będzie Mu chwała.
Tak więc, człowieku, wrócisz na dziedziniec Jego miłosierdzia, by stanąć na dworze Jego majestatu. Piękno, które widzisz w swoich ukochanych i ulubieńcach, a także piękno wszystkich istot tego świata to jedynie cień emanacji piękna Najwyższego i Jego Pięknych Imion. Raj wraz z jego uciechami, rozkoszami, hurysami i pałacami to tylko jeden z przejawów Jego miłosierdzia. Wszystkie rodzaje tęsknoty, miłości i atrakcyjności to jedynie nikły odblask miłości wiecznego i nieśmiertelnego obiektu czci i uwielbienia! Zmierzacie zatem do siedziby Jego majestatu. Jesteście zaproszeni do siedziby Jego wiecznej gościny, do wiecznego Raju.
Nie smućcie się więc, gdy wchodzicie do grobu, lecz radujcie się i przyjmujcie go z uśmiechem i radością.
Słowo to także przynosi światło nadziei i dobrą nowinę, mówiąc:
"Człowieku! Nie wmawiaj sobie, że zmierzasz do nicości, unicestwienia, niebytu, ciemności, zapomnienia, rozpadu, rozbicia i rozproszenia się. Zmierzasz do wieczności, nie nicości, do nieprzemijającego bytu, nie do niebytu, do świata światła, nie ciemności; zmierzasz do twojego prawdziwego Pana i Władcy, do siedziby Władcy świata i bytu. Odpoczniesz i uradujesz się na dziedzińcu jedynobóstwa, nie ginąc w obfitości stworzeń, gdyż zmierzasz do spotkania i połączenia, nie rozłąki i rozstania!"
Jedenasty Argument Wiary
W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!
"Bóg przytacza przypowieści ludziom - być może, oni się opamiętają!" Koran, 14:25.
Pewnego razu dwaj ludzie kąpali się w dużym jeziorze. Wnet poczuli się słabo i stracili przytomność. Gdy się ocknęli, spostrzegli, że znaleźli się w innym, dziwnym świecie, w którym wszystko jest dziwne. Przypominał on duże, uporządkowane królestwo, piękne, ludne miasto lub wspaniały, dobrze urządzony pałac. Z podziwem obserwowali wszystko dokoła. Gdzie nie spojrzeli, ich oczom ukazywało się to uporządkowane królestwo, to dobrze zaprojektowane miasto, to znów wyniosły, majestatyczny pałac. Gdy tak przechadzali się po tym dziwnym świecie, zauważyli stworzenia mówiące w niezrozumiałym języku. Mimo to po ich gestach i postawach zrozumieli, że wykonują one ważne zadania i obowiązki.
Jeden powiedział do drugiego:
- Na pewno w tym dziwnym świecie jest ktoś, kto zarządza jego sprawami. We wspaniałym królestwie musi być rządzący nim król, piękne miasto musi mieć gubernatora, który nim administruje, zaś wyniosły pałac - architekta i budowniczego. Myślę, że powinniśmy spróbować go poznać, bo wydaje się, że to właśnie on nas tu przyprowadził. Jeśli go nie poznamy, to któż inny uratuje nas i spełni nasze potrzeby w tym dziwnym świecie? Czy możemy pokładać jakąkolwiek nadzieję w tych słabych stworzeniach, z którymi nie jesteśmy w stanie się porozumieć?
Poza tym ten, kto zbudował ten świat na kształt uporządkowanego
królestwa, wspaniałego miasta i pięknego pałacu, po czym uczynił go skarbcem niezwykłych rzeczy, nadał mu niezwykłe piękno i umieścił cuda w każdym jego zakątku, przyprowadził nas oraz tych, którzy nas otaczają, dla jakiegoś celu. A więc pierwszą rzeczą, którą powinniśmy zrobić, jest poznać go dobrze, dowiedzieć się, czego od nas chce i czego oczekuje.
Jego towarzysz odparł:
-Co ty wygadujesz?! Nie wierzę, że ktokolwiek zarządza tym dziwnym światem...
-Poczekaj chwilę i posłuchaj mnie. Jeśli nie poznamy go, niczego nie zyskamy, a być może wiele stracimy. Jeśli zaś spróbujemy go poznać, nie napotkamy na trudności, a być może wiele zyskamy. W każdym razie nie powinniśmy unikać poznania go - odrzekł pierwszy.
-Nie zgadzam się. Wolę nie myśleć o takich sprawach i nic nie wiedzieć o tym wspaniałym stwórcy, jak go określiłeś. Nie widzę powodu, dla którego miałbym trudzić się czymś, czego nie obejmuje mój rozum. Myślę, że te wszystkie rzeczy to jedynie przypadek i pomieszanie. Wzięły początek same z siebie. Dlaczego więc miałbym myśleć o takich rzeczach?
-Boję się, że twój upór sprowadzi nieszczęścia na nas i na innych. Czyż całe miasta nie były burzone z powodu działań jednego przestępcy?
-Zakończmy ten temat. Albo udowodnisz mi niezbicie, że to wielkie królestwo ma jednego króla i jedynego stwórcę, albo dasz mi spokój!
-Skoro wciąż upierasz się, przyjacielu, w sposób przypominający szaleństwo i mogący doprowadzić do zniszczenia całego królestwa, przedstawię ci dwanaście dowodów tego, że ten wspaniały niczym pałac świat i to uporządkowane niczym miasto królestwo mają Jedynego Stwórcę, Który zajmuje się wszystkimi sprawami. Jak widzisz, nie ma w nim żadnej niedoskonałości ani usterki. Stwórca, którego nie widzimy, widzi nas i wszystko inne i słyszy mowę każdej rzeczy. W każdym Jego czynie są cuda i niezwykłe zjawiska. Stworzenia, których mowy nie rozumiemy, są jedynie Jego poddanymi, spełniającymi Jego rozkazy i powierzone przez Niego funkcje w Jego królestwie.
Dowód Pierwszy
Chodź, przyjacielu, zastanówmy się nad otaczającymi nas rzeczami. Czy nie widzisz, że za wszystkim stoi ukryta, działająca ręka? Czy nie widzisz, że słabe istoty, które z jednej strony nie są w stanie nosić same siebie,
z drugiej noszą tysiące funtów ciężaru? Czy nie widzisz, jak nieposiadające zmysłów ani zdolności percepcji stworzenia wykonują doniosłe prace?
Nie działają zatem same z siebie, lecz muszą mieć opiekuna i zdolnego twórcę, który zarządza nimi z ukrycia. Gdyby były niezależne i rządziły same sobą, wówczas każda rzecz byłaby cudotwórcą, co jest absurdem.
Dowód Drugi
Chodź, przyjacielu, przyjrzyjmy się rzeczom, które zdobią place i podwórza, gdyż w każdej ozdobie znajdziemy coś na kształt pieczęci, co powie nam o Władcy i wskaże nam go. Wszakże pieczęć każdego władcy jest dowodem jego istnienia i przejawem jego majestatu. Spójrz na przykład na to drobniutkie ciało, którego człowiek prawie nie jest w stanie zważyć, z którego Władca stworzył długie, różnokolorowe tkaniny o pięknych zdobieniach i wyprowadził z nich pożywienie smaczniejsze od słodyczy i słodkich wypieków. Gdyby tysiące takich jak my odziało się w te tkaniny i jadło z tego pożywienia, one i tak nie skończyłyby się.
Spójrz następnie, jak Władca Swoją niewidzialną ręką sięga po żelazo, glebę, wodę, węgiel, miedź, srebro i złoto, po czym tworzy z nich kawałek mięsa.
O, nieświadomy! Za tymi wszystkimi rzeczami i działaniami stoi Ten, w Którego ręce jest władza nad tym królestwem. Nic się przed Nim nie ukryje i wszystko jest podporządkowane Jego woli.
Dowód Trzeci
Spójrzmy teraz na niezwykłe stworzenia, obdarzone zdolnością ruchu. Każde z nich jest niczym miniatura tego wielkiego pałacu i w każdym z nich można znaleźć to, co znajduje się w całym pałacu. Czy ktokolwiek poza zdolnym budowniczym mógłby umieścić miniaturę całego pałacu w precyzyjnym mechanizmie? Czy możesz ujrzeć jakikolwiek niedostatek albo nonsens w świecie umieszczonym w małym mechanizmie?
Wszystkie widziane przez ciebie maszyny są znakiem wskazującym na zdolnego inżyniera i ogłoszeniem jego wielkości, mówiącym: "Stworzył nas ten, kto stworzył cały świat z taką samą łatwością".
Dowód Czwarty
Uparty bracie! Chodź, pokażę ci coś jeszcze bardziej zadziwiającego! Spójrz, w królestwie zaszły przemiany, które dotknęły każdą rzecz. Widzimy na własne oczy, że żadna rzecz nie jest niezmienna, lecz wszystko przemienia się i odnawia.
Spójrz na te nieruchome obiekty, pozbawione czucia. Każdy tak jakby przyjął kształt absolutnego Władcy, rządzącego każdą rzeczą. Spójrz na znajdującą się obok nas maszynę, która potrzebne jej do upiększenia się i funkcjonowania rzeczy otrzymuje natychmiast, na rozkaz jej Pana. Spójrz na ten pozbawiony zmysłów obiekt, skrytym skinieniem podporządkowujący sobie największe rzeczy, które są do jego usług. To jedynie dwa przykłady z bardzo wielu.
Jeśli nie przypiszesz zarządzania tym królestwem niewidzialnemu Władcy, będziesz musiał przypisać każdemu stworzeniu tę samą zdolność i doskonałość, którą ja przypisuję Jemu - kamieniowi, garści gleby, zwierzęciu, człowiekowi czy jakiejkolwiek innej istocie.
Jeśli wykluczysz, że jeden Stwórca jest Władcą i zarządcą tego królestwa, musisz założyć istnienie bilionów zdolnych twórców - tylu, ile jest istot! Każdy z nich byłby do siebie podobny, byłby dla drugiego wspólnikiem i zastępcą i mieszałby się w jego sprawy! Jednak wspaniały porządek jest sprzeczny ze współudziałem. Gdyby inna siła miała choć drobny udział w tym wielkim królestwie, jej ślad byłby wyraźnie widoczny. Skoro we wsi rządzonej przez dwóch sołtysów, mieście rządzonym przez dwóch burmistrzów i państwie rządzonym przez dwóch królów powstaje chaos, to co dopiero stałoby się, gdyby uporządkowanym królestwem zaczęli rządzić niezliczeni władcy?!
Dowód Piąty
Wątpiący przyjacielu! Chodź, przyjrzyjmy się napisom wydrążonym na ścianach tego wielkiego pałacu, ozdobom tego pięknego miasta oraz idealnemu porządkowi tego wielkiego królestwa i zastanówmy się nad wspaniałym stworzeniem tego świata. Gdyby stwierdzić, że te napisy nie pochodzą od dłuta Władcy, Który jest twórcą niezliczonych cudów, lecz są dziełem nieposiadających zmysłów przyczyn, ślepej natury i głuchej przyrody, wówczas każdy kamień i każde zioło w tym królestwie musiałyby być wybitnymi artystami, którzy są w stanie napisać tysiące ksiąg w jednej literze i zawrzeć miliony wspaniałych dzieł w jednym napisie. Widzisz wszakże, że widniejący na znajdującej się przed tobą cegle napis zawiera napisy całego pałacu, wszystkie prawa i kodeksy obowiązujące w mieście oraz jego plan zagospodarowania. Stworzenie tych wspaniałych napisów jest tak niezwykłe, jak stworzenie samego królestwa. Każda rzecz to tablica, na której spisano cechy wspaniałego Władcy, a każdy napis to jasna pieczęć wskazująca na Niego.
Jak litera niechybnie wskazuje na tego, kto ją napisał, tak napis świadczy o tym, kto go wydrążył. Jak więc litera zawierająca w sobie wielką księgę może nie świadczyć o pisarzu, a napis, w którym znajdują się tysiące napisów, nie świadczyć o Tym, Który jest ich autorem? Czy nie wskazują na Niego tak jasno, jak wskazują same na siebie?
Dowód Szósty
Chodź, przyjacielu, wybierzmy się na przechadzkę po rozpostartej przed nami szerokiej przestrzeni. O, tam jest wysoka góra, wejdźmy na nią, aby ujrzeć wszystkie krańce przestrzeni jak na dłoni, i obejrzyjmy widoki przez lornetkę. W tym królestwie jest wiele niezwykłych rzeczy, które na myśl by nie przyszły. Spójrz na te wysokie góry, szerokie
równiny i ludne miasta. To niezwykłe, jak wszystkie przemieniają się w mgnieniu oka za sprawą bilionów skoordynowanych i zsynchronizowanych działań. To tak, jakby na naszych oczach w jednej sekundzie powstawały miliony kolorowych tkanin. To niezwykłe przemiany. Gdzie są kwiaty, które uśmiechały się do nas i dawały nam radość? Zniknęły, a ich miejsce zajęły inne pod względem kształtu, lecz podobne pod względem natury. To tak, jak gdyby wszystkie te przestrzenie i wyniosłe góry były stronicami księgi, na których bezbłędnie i pięknym pismem zapisywane są inne księgi, które następnie są wymazywane, by na ich miejscu mogły zostać zapisane inne księgi. Czy uważasz, przyjacielu, że te zachodzące w idealnym porządku i równowadze przemiany odbywają się same z siebie? Czyż nie jest to największy z absurdów?
Nie można przypisać tych pięknie stworzonych rzeczy samym sobie, gdyż byłby to absurd. Są to jasne dowody wskazujące na ich zdolnego twórcę jeszcze wyraźniej, niż rzeczy wskazują same na siebie. Pokazują one, że ich utalentowany budowniczy jest zdolny do wszystkiego i nic go nie męczy, a napisanie tysiąca ksiąg jest dlań łatwe niczym napisanie jednej litery. Przyjrzyj się, bracie, rozpostartym przed tobą przestrzeniom, a dostrzeżesz, że Wielki twórca umieścił wszystko w odpowiednim miejscu w dobrze przemyślanym celu, a każdej rzeczy okazał dobroć, hojność i wielką łaskę. Tak jak otwiera bramy Jego łask i cudów przed każdą rzeczą, podobnie spełnia pragnienia każdej rzeczy i zapewnia to, co jest dla niej niezbędne.
Jednocześnie rozstawia On suto zastawione stoły z niezliczonymi darami dla zwierząt i roślin tego królestwa. W Swoim Imieniu wysyła każdej istocie z osobna dary, bez błędu ani zapomnienia. Czyż istnieje większy absurd niż twierdzenie, że to wszystko jest jedynie dziełem przypadku, że nie ma to sensu, że kto inny poza zdolnym budowniczym ma udział w sprawach królestwa lub że nie każda rzecz jest podległa Jego władzy? Czy możesz, przyjacielu, znaleźć usprawiedliwienie dla zaprzeczenia temu, co widzisz?
Dowód Siódmy
Zostawmy małe rzeczy, przyjacielu, i przyjrzyjmy się temu niezwykłemu światu. Zobaczymy, jak jego części są ze sobą połączone. Panuje w nim taki porządek, jak gdyby każda rzecz nadzorowała porządek w całym królestwie, będąc jego dopasowaną częścią. Widać, jak bardzo
oddalone od siebie rzeczy zbliżają się do siebie w celu współpracy i wzajemnego wsparcia.
Spójrz! Wielka karawana, która wyruszyła ze świata niewidzialnego, kieruje się w naszą stronę. Wiezie tace z prowiantem dla żywych stworzeń. Spójrz na tę jaśniejącą lampę zawieszoną na sklepieniu królestwa, jak oświetla wszystko dokoła, dzięki czemu dojrzewa pożywienie zawieszone na cienkiej nitce, wystawione przez niewidzialną rękę na światło owej lampy. Spójrz wraz ze mną na chude i słabe zwierzęta, jak do ich paszcz spływa czyste pożywienie wypływające z pomp zwisających nad ich głowami - wystarczy, że tylko się do nich przyssą!
Jednym słowem, każda rzecz na tym świecie patrzy na drugą i wspiera ją. Jedna uzupełnia działanie drugiej i jest jej pomocnikiem, a wszystkie idą obok siebie po drodze życia. Te wszystkie zjawiska niezbicie wskazują na to, że każda rzecz w tym niezwykłym pałacu jest podporządkowana jej Wszechmocnemu Władcy i zdolnemu twórcy i pracuje w Jego imieniu, na Jego rzecz. Każda istota jest niczym posłuszny żołnierz gotowy do przyjęcia rozkazów. Każda wypełnia powierzone jej obowiązki za sprawą siły i mocy jej Władcy. Porusza się na Jego rozkaz, porządkuje swoje sprawy za sprawą Jego mądrości, współpracuje za sprawą Jego hojności i łaski i wspomaga innych swoim miłosierdziem. Jeśli jesteś w stanie, bracie, podać ten dowód w wątpliwość, uczyń to.
Dowód Ósmy
Chodź, przemądrzały towarzyszu, podobny do mojej nakazującej zło duszy, uważającej siebie za dobrą i rozsądną. Widzę, przyjacielu, że nie chcesz poznać właściciela tego wspaniałego pałacu, mimo że wszystko wskazuje na Niego i świadczy o Jego istnieniu. Jak więc możesz odrzucić te wszystkie świadectwa? Musisz zatem zanegować istnienie samego pałacu, a nawet stwierdzić, że w ogóle nie ma żadnego pałacu, ani królestwa, ani w ogóle niczego, także ciebie samego! Możesz też wrócić do rozsądku i uważnie mnie posłuchać:
Zastanów się nad pierwiastkami i metalami, które wypełniają to królestwo i które można znaleźć w każdym zakątku tego pałacu. Wiadomo, że w królestwie nie ma niczego, co nie byłoby stworzone z tych substancji. Tak więc ten, kto jest właścicielem tych substancji i pierwiastków, jest także właścicielem wszystkiego, co się z nich produkuje - tak jak właściciel gospodarstwa jest także właścicielem plonów, a właściciel morza jest właścicielem wszystkiego, co w nim jest.
Spójrz, przyjacielu, na kolorowe tkaniny ozdobione kwiatami. Są one tworzone z jednej substancji. Ten, Który ją przygotował, a następnie utkał materiały, niewątpliwie jest jeden, jako że to rzemiosło może być uprawiane tylko przez jedną osobę. Są one więc jedynie Jego własnością. Zwróć uwagę na to, że różne rodzaje tkanin można znaleźć w każdym zakątku tego niezwykłego świata. Są tkane jednocześnie, w dużej obfitości i według jednego wzoru. Jest to działanie jednej osoby i wszystko to dzieje się na jeden rozkaz. W przeciwnym razie nie byłaby możliwa idealna synchronizacja i koordynacja pracy przy wytwarzaniu tych samych materiałów, według tego samego wzoru na całym świecie. A zatem każda perfekcyjnie wykonana rzecz jasno wskazuje na twórcę, którego nie widzimy, lecz jest tak, jakby przedstawiał Siebie Samego. Tak jakby każda okraszona kwiatami tkanina, każda wspaniała maszyna i każde smaczne pożywienie było znakiem towarowym i pieczęcią cudownego twórcy. Każda rzecz mówi językiem stanu: "Miejsce, w którym się znajduję, należy do mojego twórcy". Każdy napis mówi: "Kawałek tkaniny, na którym jestem, należy do Tego, Który mnie utkał". Każdy smaczny kęs mówi: "Garnek, w którym jestem gotowany, należy do Tego, Który mnie stworzył i czynie mnie zdatnym do spożycia".
Maszyny mówią: "Każda maszyna na świecie podobna do nas należy do Tego, Który mnie stworzył. Tylko Ten, Który jest właścicielem całego królestwa i pałacu, może być naszym posiadaczem". Podobnie ten, kto chce umieszczać guziki i godło państwowe na umundurowaniu, musi być właścicielem wszystkich produkujących je fabryk. W przeciwnym razie zostanie uznany za kłamcę i ukarany.
Podsumowując: Skoro rzeczy w tym królestwie składają się z substancji obecnych w każdym jego zakątku, to mają one jednego właściciela. Podobnie wszystkie obecne w całym królestwie stworzenia o tym
samym wzorze i z tym samym znakiem wskazują na jedną osobę, panującą nad każdą rzeczą.
Przyjacielu! Znak jednorodności i jedności twórcy jest wyraźnie widoczny na całym świecie. Niektóre rzeczy są jednakowe na całym świecie, inne zaś różnią się od siebie, lecz mają cechy wspólne z innymi rodzajami rzeczy. A zatem jedność rzeczy świadczy o jedności ich twórcy. Ponadto wszystkie obdarzają nas cennymi darami zza zasłony niewidzialnego, z której zwisają nici i sznury z cenniejszymi od diamentów i szmaragdów przejawami hojności.
Sam więc oceń głupotę tego, kto nie zna osoby zarządzającej tymi niezwykłymi sprawami i obdarzającej tymi wspaniałymi darami. Jakże nieszczęsny jest ten, kto nie dziękuje za nie! Jego ignorancja popycha go do przypominającego bredzenie stwierdzenia, że te wszystkie perły tworzą same siebie, a więc do przypisania władzy każdemu z tych sznurów! Prawda jest taka, że widzimy, jak niewidzialna ręka zarządza tymi sznurami i wiesza na nich prezenty. Jednym słowem, wszystko w tym pałacu wskazuje na jego zdolnego budowniczego jaśniej, niż pałac wskazuje sam na siebie. Jeśli nie poznasz Go tak jak należy, towarzyszu, wówczas spadniesz do poziomu niższego od zwierząt, będziesz bowiem zmuszony do zanegowania tych wszystkich rzeczy.
Dowód Dziewiąty
Przyjacielu, wyprowadzasz fałszywe sądy, jako że nie znasz właściciela tego pałacu i nie chcesz Go poznać. Wykluczasz wręcz, że pałac ma właściciela i zaczynasz negować związane z Nim fakty, ponieważ twój rozum nie jest w stanie pojąć wszystkich cudów i rzeczy niezwykłych. Wykluczanie i trudne problemy logiczne wynikają właśnie z braku poznania właściciela. Popycha cię to do zanegowania istnienia tanich, lecz obfitych substancji, którymi jesteś obdarzany. Jeśli zaś Go poznamy, będzie bardzo łatwo przyjąć i pojąć wszystko, co jest w tym pałacu i na całym świecie, tak jakby była to jedna rzecz. W przeciwnym razie każda rzecz stałaby się trudna i nie byłoby widać tego, co masz na wyciągnięcie ręki. Spójrz choćby na słoiki z dżemem zwisające z tych nici. Gdyby nie pochodziły z kuchni niezwykłej mocy, nie byłbyś w stanie ich posiąść nawet za wysoką cenę.
Zaprawdę, negacja, problemy logiczne, trudności, zguba i absurd wynikają z niepoznania Władcy i Stwórcy. Na przykład, gdyby każdy owoc podlegał różnym prawom, stworzenie owocu byłoby tak skomplikowane jak stworzenie drzewa. Jednak skoro stworzenie owocu podlega jednemu prawu i jest scentralizowane, stworzenie tysiąca owoców jest łatwe jak stworzenie jednego. Można to porównać do wyposażenia armii w sprzęt
- jeśli ekwipunek pochodzi z jednego źródła i jednej fabryki i jest dostarczany na podstawie tego samego prawa, wówczas cały proces jest łatwy i odbywa się sprawnie. Gdyby jednak każdy żołnierz był wyposażany na podstawie innego przepisu w sprzęt z innej fabryki i z innego magazynu, niezwykle skomplikowałoby to sprawę. Armia potrzebowałaby wtedy tyle fabryk, centrów dystrybucji i regulaminów, z ilu składa się żołnierzy.
Powyższe dwa przykłady pokazują, że jeśli przypisać stworzenie rzeczy w tym wielkim pałacu, pięknym mieście, wspaniałym królestwie i ogromnym świecie jednej osobie, okazuje się to proste pomimo obfitości stworzeń. Gdyby jednak nie przypisać jej tego, wówczas stworzenie jakiejkolwiek rzeczy stałoby się bardzo trudne, wręcz w ogóle niemożliwe, nawet gdyby dać za to cały świat.
Dowód Dziesiąty
Przyjacielu, który powoli stajesz się rozsądniejszy. Jesteśmy tutaj już piętnaście dni, jeśli więc nie poznamy prawa obowiązującego w tym kraju ani jego Władcy, będziemy podlegać karze, jako że już nie będziemy mieli usprawiedliwienia. Mieszkańcy królestwa dali nam te kilkanaście dni i nie mieli do nas żadnych uwag. Jednak nie jesteśmy całkowicie wolni, gdyż jesteśmy we wspaniałym królestwie pełnym perfekcyjnie stworzonych istot, co wskazuje na wielkość jego Władcy, a także na surowość Jego kary. Spróbuję wyjaśnić ci wielkość i potęgę tego Władcy:
Zarządza tym ogromnym niezwykłym światem z taką samą łatwością, z jaką zarządza wyniosłym pałacem, a nawet małym domem. Zapełnia to ludne miasto w idealnym porządku i bezbłędnie, po czym tak samo opróżnia je z mieszkańców z taką łatwością, z jaką napełnia się talerz i opróżnia go. Rozstawia ozdobione stoły, niewidzialną ręką przygotowuje smaczne pożywienie z Jego szczodrości i nakrywa stoły na całym świecie,
po czym sprząta z nich wszystkich z taką łatwością, z jaką nakrywa się do jednego stołu i zabiera się naczynia. Jeśliś bystry, zrozumiesz, że ta wielkość i majestat obejmują nieskończoną hojność.
Wszystkie rzeczy są prawdziwym świadectwem wielkości Potężnego Władcy, Jego władzy oraz Jego jedności. Zachodzące jedna po drugiej przemiany są dowodem wieczności Władcy, jako że wraz z rzeczami przemijającymi przemijają także ich przyczyny. Po nich jednak nadchodzą nowe rzeczy, podobne do poprzednich, które nie są dziełem tych samych przyczyn, lecz czegoś, co nie przemija. Tak jak pozostanie blasku po zniknięciu fal płynącej rzeki w powstałych po nich falach pokazuje nam, że błysk nie pochodzi od niestałych fal, lecz od stałego źródła światła, tak samo błyskawiczna zamiana rzeczy i nadanie im tych samych cech pokazuje, że to działania kogoś wiecznego, nieprzemijającego, a wszystkie rzeczy to wyłącznie Jego podpisy, zwierciadła i dzieła.
Dowód Jedenasty
Chodź, przyjacielu, dam ci dowód tak silny, jak dziesięć poprzednich. Przygotujmy się do wejścia na pokład statku morskiego, który zabierze nas na daleką wyspę. Wiesz, czemu tam płyniemy? Są tam klucze do zagadek, tajemnic i cudów tego świata. Czy nie widzisz, jak wszyscy spoglądają na nią, wyczekując wiadomości i rozkazów? O, właśnie odbijamy od brzegu... Przybyliśmy, a nasze stopy stanęły na wyspie. Stoimy przed wielkim zgromadzeniem ludzi. Wszyscy dostojnicy królestwa zebrali się tutaj. Spójrz, przyjacielu, na przewodniczącego tego wielkiego zgromadzenia. Zbliżmy się do niego i przyjrzyjmy się mu z bliska. Ma ponad tysiąc wysokich odznaczeń i przemawia językiem dobroci, zaufania i spokoju. Jako że przez piętnaście dni nauczyłem się nieco z tego, co mówi, przekażę ci to. Mówi mianowicie o Władcy tego królestwa, o Jego cudach i o tym, że to właśnie Władca przysłał go do nas. Spójrz, jak pokazuje cuda i niezwykłe zjawiska, co jasno zaświadcza, że to właśnie on został posłany przez Wielkiego Władcę. Przysłuchaj się dobrze
jego mowie, tak jak słuchają go wszystkie stworzenia, wręcz całe królestwo - wszyscy próbują usłyszeć jego dobrą mowę i poznać jego prawe życie. Czy myślisz, że tylko człowiek go słucha? Zwierzęta również, a nawet góry i przedmioty martwe są posłuszne jego rozkazom i trzęsą się z obawy i tęsknoty do niego. Spójrz, jak drzewa wypełniają jego rozkaz i zmierzają tam, gdzie im nakazał. Sprawia, że woda wytryska tam, gdzie on tego zechce, nawet spomiędzy jego palców, a ludzie gaszą nią pragnienie. Spójrz na zwisającą ze sklepienia królestwa lampę, jak rozpadła się na dwie części na jego skinienie. Wydaje się, że całe królestwo wraz ze wszystkim, co w nim jest, zna go dobrze i wie, że został wysłany z misją przez Władcę jako godny zaufania przekaziciel Jego dekretów. Widzisz, jak wszyscy okazują mu posłuszeństwo, niczym poddani lub żołnierze. Każdy rozsądny człowiek z jego otoczenia mówi, że to Szlachetny Posłaniec, wierzy mu i przyjmuje jego słowo. Ale nie tylko ludzie mu wierzą - także góry i wielka lampa. Wszyscy z pokorą mówią językiem stanu: "Zaprawdę, wszystko, co mówi, to prawda, sprawiedliwość i słuszność".
Nieświadomy przyjacielu! Czy uważasz, że może istnieć choć najmniejsze prawdopodobieństwo, że ten zacny człowiek kłamie lub oszukuje? Niech Bóg uchroni! Nic takiego nie może pojawić się w jego słowach. Władca odznaczył go przecież tysiącem medali i orderów, które są jego autoryzacją; wierzą mu wszyscy możni w królestwie, a jego godna zaufania mowa przedstawia cechy niezwykłego Władcy i przekazuje Jego ważne rozkazy. Jeśli uważasz, że istnieje prawdopodobieństwo kłamstwa, powinieneś za kłamców uznać wszystkie wierzące mu zastępy, a także zanegować istnienie pałacu, lamp i wszystkiego innego. Jeśli uważasz inaczej, przedstaw swoje argumenty - niniejsze dowody rzucają ci wyzwanie.
Dowód Dwunasty
Bracie! Być może dzięki mojej mowie stałeś się nieco rozsądniejszy.
Teraz przedstawię ci dowód większy od wszystkich poprzednich.
Spójrz na schodzące z najwyższego horyzontu rozkazy od Władcy. Wszyscy patrzą na nie z podziwem i nabożnością. I oto szlachetna osoba
uhonorowana orderami stanęła obok świetlistych rozkazów i jęła objaśniać zgromadzonym istotom ich znaczenia. Przyjrzyj się stylowi tych rozkazów, jak budzi u wszystkich podziw. Poruszają one poważne tematy dotyczące każdego, a piękny styl sprawia, że każdy ich słucha. W drobnych szczegółach przedstawiają sprawy, czyny, rozkazy i cechy Władcy. Na każdym rozkazie widnieje pieczęć Władcy, podobnie na każdej linijce widnieje Jego znak. Jeśli przyjrzysz się bliżej, ujrzysz Jego znak na każdym zdaniu, na każdym znaczeniu, celu, rozkazie czy zakazie, a nawet na każdej literze.
Jednym słowem, rozkazy Wielkiego Władcy wskazują na Niego tak jasno, jak światło wskazuje na dzień.
Myślę, przyjacielu, że wróciłeś do rozsądku i obudziłeś się ze snu nieświadomości. Wszystkie przedstawione przeze mnie dowody są wystarczające. Jeśli masz jakieś uwagi, to daj znać.
Uparty towarzysz zdobył się na następujące słowa:
- Cóż mogę powiedzieć? Chwała niech będzie Bogu! Uwierzyłem i zaufałem. Moja wiara jest teraz jasna jak słońce w pogodny dzień. Przekonałem się, że to królestwo ma Doskonałego Pana, ten świat Potężnego Opiekuna, a ten pałac Pięknego Stwórcę. Niech Bóg będzie z ciebie rad, dobry przyjacielu, uratowałeś mnie od uporu i podłego fanatyzmu, które niemal popchnęły mnie do szaleństwa i głupoty. Każdy z przedstawionych przez ciebie dowodów był wystarczający, by doprowadzić mnie do prawdy, lecz nie przerywałem ci, by wysłuchać ich wszystkich. Każdy otwierał przede mną szersze horyzonty i okna do wiedzy o Bogu i miłości do Niego.
Tak zakończyła się historia o wielkiej prawdzie jedynobóstwa i wierze w Boga.
W drugiej części - z łaski Bożej i za sprawą inspiracji Świętego Koranu i światła wiary - uzupełnimy dwanaście dowodów z owej przypowieści dwunastoma błyskami światła prawdziwego jedynobóstwa, poprzedzonymi wstępem.
Prosimy Boga o sukces i prowadzenie drogą prostą.