Laska Mojżesza
Zbiór Laska Mojżesza zawiera fragmenty wielu pism Bediuzzamana Saida Nursiego, oby Bóg się nad nim zmiłował, również tych, które wcześniej były już wydane w tłumaczeniu na język polski. Na skutek pewnych różnic w przyjmowanej przy poszczególnych wydaniach pisowni (a także kilku błędów, które oby Bóg zechciał nam wybaczyć) zaszła konieczność dokonania kilku drobnych zmian redakcyjnych (m.in. dotyczących wielkich i małych liter) celem ujednolicenia pisowni w całym zbiorze.
Serdecznie przepraszamy za wszystkie nasze niedociągnięcia. Wszystko, co dobrego zawarte jest w owym zbiorze, z pewnością pochodzi od Jedynego, Prawdziwego Boga, zaś jeśli znajdą się w nim jakieś błędy, będą wynikiem naszej ludzkiej słabości (i, być może, podszeptów Szatana, przed którym szukamy ochrony u Wszechmogącego).
Prosimy Boga o to, aby zechciał przyjąć nasze niewielkie dobre dzieła, a wszystkich braci i siostry w islamie o modlitwę.
Tak jak ludzie wiary i nauczyciele współczesnych szkół w tym dziwnym czasie potrzebują zbioru Laska Mojżesza, tak uczeni i znający Święty Koran na pamięć niezwykle potrzebują zbioru Zu-l-fiqar.
Blaski cudowności i subtelność mądrości koranicznych w budzących wątpliwości miejscach zostały wyjaśnione przez większość wersetów wymienionych w pracy Cudowność Koranu.
I nie ma żadnej rzeczy, która by nie głosiła Jego chwały(1*).
1* Koran, 17:44. Wersety koraniczne podajemy za (przybliżonym) tłumaczeniem znaczenia Koranu wg J. Bielawskiego, Goodword Books, Noida (Indie) 2017. Uzupełnienia tekstu podawane w nawiasach okrągłych pochodzą od Autora lub od redakcji wydania polskiego. (Przyp. red. pol.).
Pokój, miłosierdzie i błogosławieństwo Boże niech będą z wami po wsze czasy.
Moi drodzy, prawdomówni bracia!
W związku z rozprzestrzenieniem się Traktatów Światła oraz zainteresowaniem uczniów i nauczycieli studiujących nowoczesną filozofię, należy powiedzieć o następującym fakcie:
Filozofia, którą mocno atakują Traktaty Światła, to jedynie szkodliwe kierunki myślowe, nie filozofia jako taka, albowiem płynąca z prawdziwej filozofii mądrość służąca życiu społecznemu, promująca normy moralne i człowieczeństwo oraz prowadząca do rozwoju przemysłowego pozostaje w zgodności i harmonii ze Świętym Koranem i służy mu, toteż Traktaty Światła nie kwestionują filozofii tego rodzaju.
Jednakże inny rodzaj filozofii stał się ścieżką wiodącą do upadku, zbłądzenia, ateizmu i cuchnącego bagna nauk przyrodniczych, prowadzącą człowieka do nieświadomości, zagubienia i głupoty. Jako że ten fałszywy rodzaj filozofii stoi w sprzeczności z prawdami Świętego Koranu, Traktaty Światła przeciwstawiają mu się, zadając silne ciosy, poprzez przytaczanie właściwych porównań i analogii oraz niezbitych dowodów, a jednocześnie nie kwestionują pożytecznego działu filozofii. Właśnie dlatego mądrzy spośród uczniów współczesnych szkół nie sprzeciwiają się Traktatom Światła, lecz bez wahania stają pod ich sztandarem.
Jednakże hipokryci, którzy wykorzystali niektórych uczonych w religii
i pod bezsensowymi pretekstami nakłonili ich do wrogości wobec Traktatów Światła, które są właściwym podręcznikiem dla szkół religijnych, być może wykorzystują również pychę niektórych filozofów i podjudzają ich przeciwko Traktatom Światła, toteż uznałem za właściwe przedstawić ten fakt na początku zbiorów Laska Mojżesza oraz Zu-l-fiqar.
Rozdział Pierwszy Zbioru Laska Mojżesza
Ten traktat, tak jak wszystkie Traktaty Światła, broni wiary i stawia czoła bezbożności i ateizmowi. Jest to jedyna metoda na skuteczną obronę naszej sprawy w więzieniu Denizli, a wszystkie wysiłki podejmujemy wyłącznie w imię wiary.
Oto jeden z owoców tego więzienia, który zrodził się podczas dwu błogosławionych dni piątkowych.
W Imię Boga, Miłosiernego, Litościwego!
"...i Józef pozostał w więzieniu przez kilka lat." Koran, 12:42.
Powyższy werset koraniczny wskazuje na to, że Prorok Józef, niech pokój z nim będzie, to przykład dla uwięzionych i najlepszy spośród nich. Więzienie można zatem określić mianem "szkoły Proroka Józefa". Jako że bardzo wielu Uczniów Światła już dwukrotnie wstąpiło do tej szkoły, powinni nauczać siebie nawzajem części kwestii związanych z wiarą, których dowody zostały przytoczone w Traktatach Światła, a które mają związek z więzieniem, aby dbać o swoje normy etyczne i właściwą postawę. Niniejszym przedstawimy kilka takich kwestii.
Kwestia Pierwsza
Oto skrót kwestii, która została wyjaśniona w Słowie Czwartym: Kapitałem naszego życia oraz jednym ze wspaniałych darów Szlachetnego i Potężnego Stwórcy są dwadzieścia cztery godziny, które każdy dzień przynosi ze sobą po to, byśmy dzięki nim zdobyli wszystko, co jest nam potrzebne zarówno w życiu doczesnym, jak i ostatecznym.
Jeśli nie poświęcimy choć jednej godziny - która wystarczy do wykonania wszystkich codziennych modlitw obowiązkowych - dla naszego wiecznego życia ostatecznego (przy czym pozostałe dwadzieścia trzy możemy poświęcić sprawom naszego krótkiego życia doczesnego), wykażemy się daleko posuniętym nierozsądkiem i popełnimy poważny błąd. W konsekwencji tego wielkiego błędu nasze serce niechybnie stanie się zatwardziałe i okrutne, zanieczyszczoną duszę ogarną ciemności, a normy etyczne zostaną zaburzone. Nasze życie będzie wówczas przemijać w rutynie, nudzie, smutku i bez celu. Ogarnie nas frustracja; nie będziemy w stanie skorzystać z nauki szkoły Proroka Józefa oraz ciężkich doświadczeń, które mogłyby wzbogacić nas duchowo, i tak oto staniemy się przegranymi.
Jeśli jednak poświęcimy jedną z dwudziestu czterech godzin na odprawienie pięciu obowiązkowych modlitw, to każda godzina nieszczęścia i cierpienia w więziennej celi zamieni się w cały dzień oddawania czci. To tak, jak gdyby mijające bezpowrotnie godziny - za sprawą błogosławieństwa tej jednej - stały się wieczne, nieprzemijające. Chmury smutku odpłyną znad serca, a ciemności przygnębienia odejdą z duszy. Godzina oddawania czci Bogu wymaże część popełnionych wcześniej błędów i grzechów, z powodu których, być może, znaleźliśmy się w więzieniu. W ten oto sposób poznamy sens kary więzienia, a ono samo stanie się dla nas szkołą, w której będziemy mogli pobierać pożyteczne nauki i gdzie wraz z towarzyszami niedoli odnajdziemy ulgę i pocieszenie.
W Słowie Czwartym przytoczono także przykład pokazujący ogromną stratę, którą ponosi ten, kto goni za szczęściem w życiu doczesnym, nie dbając o życie ostateczne:
Są ludzie, którzy wydają pięć bądź dziesięć spośród dwudziestu czterech lir, jakie posiadają, na kupno losu na loterię (w której prawdopodobieństwo wygranej wynosi jeden na tysiąc, jako że prócz kupującego jest jeszcze tysiąc uczestników), a nie wydają jednej spośród dwudziestu czterech godzin na coś, co zagwarantuje im uzyskanie wiecznego, ostatecznego skarbu. Prawdopodobieństwo wygranej w drugim przypadku - dla wiernych, których życie zakończyło się dobrymi uczynkami - wynosi dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć na tysiąc. Zostało to potwierdzone przez wszystkich szlachetnych proroków i posłańców, niech pokój z nimi będzie, którym uwierzyły niezliczone zastępy ludzi pobożnych i szlachetnych.
Ta mądra lekcja Traktatów Światła powinna uspokoić pracowników służby więziennej oraz administracji państwowej, jako że - jak pokazała praktyka - zarządzanie tysiącem ludzi wierzących, obawiających się kary więzienia w Piekle i błagających Boga o wybawienie od niej, jest o wiele łatwiejsze niż zarządzanie dziesięcioma ludźmi, którzy nie odmawiają modlitwy, których moralność jest zepsuta, którzy obawiają się jedynie kary w świecie doczesnym i nie odróżniają dobra od zła.
Streszczenie Kwestii Drugiej
W traktacie Przewodnik dla młodzieży wyjaśniłem w dobitny sposób, że od śmierci nie ma ucieczki, a jej przyjście jest pewniejsze od przyjścia nocy po dniu i od przyjścia zimy po jesieni. Więzienie jest jedynie tymczasowym miejscem schronienia, które to pustoszeje, to ponownie wypełnia się ludźmi. Podobnie życie doczesne jest jak hotel przy ruchliwej trasie, opuszczany przez gości po krótkim pobycie w nim. Tak więc śmierć, która na przestrzeni dziejów setki razy opróżnia każde miasto z mieszkańców i wypędza ich na cmentarze, musi wymagać czegoś większego i donioślejszego niż to ulotne życie doczesne.
Traktaty Światła rozwiązały tę zadziwiającą zagadkę, a oto rozwiązanie (w skrócie):
Skoro śmierci nie da się zabić, a wejścia do grobu nie da się zamknąć, to jednym z największych problemów trapiących umysł człowieka jest wyratowanie się z rąk tego kata i ucieczka od zasypanego ziemią grobu.
Traktaty Światła - dzięki obfitemu światłu Szlachetnego Koranu - udowodniły niezbicie, że istnieje rozwiązanie tego problemu:
Śmierć może być albo wiecznym unicestwieniem, dotykającym człowieka i jego bliskich, albo zwolnieniem z wykonywanej przez umierającego funkcji, mającym na celu przeniesienia go do innego, lepszego świata, paszportem pozwalającym (wraz ze świadectwem wiary) na wejście do pałaców wiecznego szczęścia. Z kolei grób jest albo ciemną izolatką i dnem głębokiej studni, albo jedną z bram do siedziby szczęśliwości w wiecznych Ogrodach - po uwolnieniu z więzienia tego świata.
Przewodnik dla młodzieży udowodnił tę prawdę na następującym przykładzie:
Na dziedzińcu więzienia ustawiono szubienice, a za nimi miejsce, w którym są rozdawane hojne nagrody. My, więźniowie, czekamy na naszą kolej, jako że każdy z nas niechybnie zostanie wezwany na ten plac,
a wtedy usłyszy: "Chodź tu! Weź wyrok skazujący cię na karę śmierci i wchodź na szafot!" albo: "Oto wyrok dożywotniego więzienia w izolatce, wejdź tam!", albo "Gratulacje! Wygrałeś kupon o wartości milionów złotych lir, chodź i weź go!"
I oto widzimy, jak ludzie są po kolei wzywani. Jedni stoją pod szubienicami, inni już wiszą, a jeszcze inni zmierzają do miejsca, gdzie są wydawane nagrody. Opieramy się na niepodważalnych relacjach pracujących tam urzędników, dzięki czemu widzimy to wszystko nieomal własnymi oczami.
Oto do więzienia weszły dwie grupy, z których jedna przyniosła instrumenty muzyczne, butelki z alkoholem i słodycze, na których wierzchu widać miód, lecz zawierają włożoną przez złych ludzi truciznę. Proponują nam to wszystko i zachęcają, byśmy do nich dołączyli. Z kolei ludzie z drugiej grupy trzymają w rękach mądre książki, broszury o właściwej treści, dobre jedzenie i błogosławione napoje. Dają nam je w prezencie i zgodnie potwierdzają: "Produkty, proponowane wam przez grupę pierwszą, służą jedynie doświadczeniu i sprawdzeniu was; jeśli je przyjmiecie i zadowolicie się nimi, będziecie wśród tych, którzy wiszą przed wami na szubienicach. Jeśli zaś przyjmiecie nasze podarki - które proponujemy wam w imię zarządcy tego kraju i z jego rozkazu - i jeśli przeczytacie instrukcje oraz napomnienia zawarte w tych książkach, wyratujecie się od kary śmierci i otrzymacie kupon, uprawniający was do otrzymania wspaniałej nagrody od wielkiego, szlachetnego władcy. Uwierzcie w to, co wam mówimy, tak jakbyście widzieli to własnymi oczami. Lecz strzeżcie się tych słodyczy - zakazanych bądź wątpliwych - gdy bowiem je zjecie, wasze żołądki na skutek trucizn dotknie silny skurcz i bóle, z powodu których będziecie cierpieć aż do momentu, kiedy wejdziecie na szubienicę".
Tak jak w powyższym przykładzie, zrządzenie Boże obdarzy wiernych - którzy spędzili swoje życie w posłuszeństwie Bogu i umarli, czyniąc dobre dzieła - wiecznymi, niewyczerpującymi się skarbami po tym, jak nadejdzie ich termin na tym świecie. Z kolei ci, którzy spędzili życie w nieposłuszeństwie i zepsuciu, a nie odbyli pokuty, zostaną w sensie duchowym całkowicie unicestwieni (jeśli chodzi o tych, którzy nie wierzą w życie ostateczne) bądź strąceni do wiecznej, ciemnej izolatki (jeśli chodzi o tych, którzy pomimo ich wiary w życie ducha po śmierci pozostawali w głupocie i zbłądzeniu). Na dziewięćdziesiąt dziewięć procent otrzymają oni decyzję o ich wiecznym nieszczęściu.
Ta prawdziwa wiadomość została przekazana przez sto dwadzieścia cztery tysiące proroków, niech będzie z nimi pokój, a jej autentyczność potwierdziły cuda proroków oraz sto dwadzieścia cztery miliony szlachetnych ludzi, którzy uwierzyli w prawdziwość tej wiadomości. Przekazały ją także niezliczone zastępy uczonych i rzetelnych badaczy, którzy potwierdzili tę wieść logicznymi dowodami oraz niezbitymi argumentami, po czym powiedzieli to samo, co dwie wielkie poprzednie grupy. Wszystkie trzy grupy wraz z kroczącymi drogą prawdy ludźmi - którzy są przewodnikami ludzkości, jej słońcami i księżycami - jednogłośnie i zgodnie przekazują tę prawdę. Biada więc temu, kto nie zważa na ich nakazy, nie kroczy zgodnie z ich wskazówkami drogą prostą prowadzącą do szczęścia wiecznego i nie interesuje się nieszczęsnym losem, który na dziewięćdziesiąt dziewięć procent stanie się jego udziałem, zamiast kroczyć ścieżką, na której prawdopodobieństwo wystąpienia niebezpieczeństwa wynosi jeden procent. Zamiast lepszej drogi wybiera gorszą.
Taka osoba przypomina pijanego bądź pomylonego, który nie zważa na to, że w każdej chwili może stać się ofiarą groźnych drapieżników. Postradał umysł, zgubił swoje serce, zepsuł swoją duszę i zniszczył swoje człowieczeństwo pomimo prawdziwych ostrzeżeń niezliczonych prawych ludzi, porzucił drogę krótszą i łatwiejszą, prowadzącą do pewnego zwycięstwa (Raju i wiecznego szczęścia) na rzecz drogi dłuższej, trudniejszej i węższej, prowadzącej niechybnie do więzienia Gehenny i wiecznego nieszczęścia.
Jednakże człowiek na tym świecie - jak powiedzieliśmy - często nie chce kroczyć krótką drogą, na której prawdopodobieństwo wystąpienia niebezpieczeństwa bądź aresztowania na okres miesiąca jest jak jeden na sto, a może nawet mniej, jako że o tym niebezpieczeństwie powiadomiła tylko jedna osoba, która może być kłamcą. Człowiek zamiast tego woli iść
inną drogą, nawet jeśli jest dłuższa i nie ma w niej pożytku, tylko dlatego, że - według jego mniemania - nie poniesie na niej żadnej szkody.
Skoro tak wyglądają sprawy, my, uwięzieni, powinniśmy z wielką radością przyjąć podarki drugiej grupy, by zemścić się na karze więzienia. Jako że minuta zemsty bądź kilka minut lub godzin lekkomyślności zepchnęły nas do więzienia, przez co jedni z nas spędzają w nim piętnaście lat, inni dziesięć, inni pięć, rok, dwa lub trzy, to powinniśmy przez przyjęcie podarków drugiej grupy przemienić te krótkie godziny w dni oddawania czci Bogu i zamienić dwa lub trzy lata kary na dwadzieścia lub trzydzieści lat życia wiecznego. Zamieńmy dwadzieścia bądź trzydzieści lat przebywania w więzieniu na miliony lat wiecznych. Niech wydane przeciwko nam wyroki staną się sposobem na uratowanie się od więzienia Piekła. Wówczas w życiu ostatecznym uśmiechniemy się i ucieszymy po płaczu i żalu naszego życia doczesnego. Tak oto zemścimy się na tej karze i pokażemy, że w rzeczywistości więzienie jest szkołą służącą poprawie naszego zachowania.
Niech zarządcy i kierownicy więzień zobaczą, że ci, których uważali za przestępców, zabójców i za lekkomyślne, łamiące porządek jednostki, stali się uczniami błogosławionej szkoły, w której uczą się kultury i dobrego zachowania, stając się pożytecznymi dla kraju i innych ludzi. Niech szczerze podziękują za to swojemu Panu!
Kwestia Trzecia
W Przewodniku dla młodzieży przytoczyłem opowieść z morałem, a oto jej streszczenie:
Pewnego dnia, a było to w Święto Republiki, siedziałem w oknie celi więzienia w Eskisehir, które wychodziło na gimnazjum dla dziewcząt. Dziewczynki z radością i szczęściem bawiły się i tańczyły na dziedzińcu szkolnym. Nagle przed moimi oczyma pojawił się obraz tych dziewczynek za kilkadziesiąt lat. Widziałem, jak około pięćdziesięciu spośród sześćdziesięciu dziewcząt zamieniło się w proch i cierpiało męki grobu. Pozostałe dziesięć stało się brzydkimi siedemdziesięcioletnimi i osiemdziesięcioletnimi staruchami, których uroda dawno przeminęła, których twarze oszpeciła starość, które cierpią ból z powodu pogardliwych spojrzeń tych, co oczekiwali od nich piękna i miłości. I wszystko dlatego, że w młodości nie dbały o swoją cnotliwość! Tak, zobaczyłem to nieomal na własne oczy i rzewnie zaszlochałem nad ich losem, co zauważyli inni więźniowie i zaczęli pytać, dlaczego płaczę. Poprosiłem ich wtedy, by odeszli i zostawili mnie.
To, co zobaczyłem, nie było złudzeniem, lecz czystą prawdą. Jak lato i jesień przemienią się w zimę, tak po lecie młodości nastąpi jesień starości i zima grobu. Gdyby można było ukazać wydarzenia pięćdziesiąt lat naprzód - tak jak na ekranie kina można pokazać sceny sprzed pięćdziesięciu lat - i gdyby ludzie zbłądzeni zobaczyli swój stan, przeraziliby się, przygnębili i gorzko zapłakali nad szpetnymi czynami, na które teraz poświęcają swój czas.
Gdy byłem pogrążony w zadumie i wpatrywałem się w ekran wyobraźni, zawieszony na ścianie celi więzienia w Eskisehir, ukazała się przede mną wyimaginowana postać. Był to szatan spośród ludzi, wzywający do lekkomyślności i sprowadzający na manowce. Rzekł do mnie: "Chcemy cieszyć się wszystkimi przyjemnościami życia i pozwolić innym, by cieszyli się nimi, zostaw więc nas i odejdź". Odpowiedziałem mu:
"Skoro rzucasz siebie w otchłanie zbłądzenia i lekkomyślności tylko po to, by skosztować przemijającej rozkoszy, i nie zważasz na śmierć, wiedz, że w perspektywie twojego zbłądzenia cała przeszłość umarła i przeminęła, stając się strasznym cmentarzem, na którym wszystkie ciała pochłonęła gleba. Jeśli masz więc choć trochę rozumu lub tętniące życiem serce, wiedz, że zrodzone przez śmierć i rozłąkę z twoimi bliskimi i krewnymi bóle przeważą nad rozkoszą, której kosztujesz przez tak krótki czas.
Tak jak z twojego punktu widzenia przeszłość przeminęła, tak samo przyszłość - w perspektywie twojej niewiary - nie istnieje, bądź jest strasznym, ciemnym i martwym placem. W twoich oczach każde biedne stworzenie, które pojawia się na świecie, jest zabierane przez kata śmierci i wrzucane w otchłań nicości. Jako że swoim rozumem jesteś związany z tymi stworzeniami, to przyszłość spuszcza na twoją bezbożną głowę deszcz bólów i strasznych lęków, które nie pozostawiają śladów po twoich drobnych rozkoszach.
Jeśli jednak porzucisz drogę zbłądzenia i lekkomyślność, przyjmiesz potwierdzoną rozumem wiarę i będziesz kroczył w jej świetle, zobaczysz, że daleka przeszłość nie odeszła w niepamięć i wcale nie jest cmentarzem, na którym wszystko znika, lecz jasnym światem, który istnieje naprawdę. Doczesny świat zamieni się w przyszłość, będącą miejscem, w którym wieczne dusze oczekują na zmartwychwstanie i wejście do przygotowanych dla nich Ogrodów wiecznego szczęścia. Przyszłość już na tym świecie - podług stopnia twojej wiary - da ci skosztować namiastki rozkoszy Raju. Nie będzie bolesna ani przygnębiająca, nie będzie miejscem samotności ani ciemną, straszną doliną, lecz dzięki światłu wiary stanie się siedzibą wiecznego szczęścia u Miłosiernego, Litościwego, pełnego Chwały i Szlachetności, Którego miłosierdzie i hojność objęły każdą rzecz. Jak Najwyższy uczynił z wiosny i jesieni dwa pełne darów i pożywienia stoły, tak rozpostarł wspaniałe nakrycia Swojej gościnności w wysokich pałacach, pełnych łask i znaków błogosławieństwa, dokąd kierują się pełne tęsknoty spojrzenia ludzi.
Oto obraz ukazujący się na ekranie wiary - w zależności od jej stopnia - oczom wiernego, który może skosztować nieco przyszłej szczęśliwości.
Tak więc prawdziwa, czysta, niezmącona bólem rozkosz leży w wierze i tylko poprzez wiarę można ją osiągnąć. W świecie doczesnym są tysiące smacznych owoców wiary, tysiące korzyści i pożytków, lecz my przedstawimy tylko jeden z owoców:
Wyobraź sobie, bracie, że twój jedyny, ukochany syn leży na łożu śmierci, a ty jesteś pogrążony w rozmyślaniu i cierpisz z powodu bólu wiecznej rozłąki. Wyobraź sobie, że w tej tragicznej sytuacji przychodzi zdolny lekarz - taki jak Chidr lub Lokman - i daje dziecku lekarstwo. Dziecko otwiera oczy z radością, jako że udało mu się wyrwać z objęć śmierci. Jakże wielkie byłyby twoja radość i szczęście!
To samo dotyczy milionów pochowanych na cmentarzu przeszłości, ukochanych przez ciebie bliskich osób, takich jak to dziecko. Zgodnie z twoim rozumowaniem te osoby przepadają i znikają na wieki, lecz w świetle wiary wysyłasz ze swojego serca światło - niczym mądry Lokman dla swojego dziecka - do tego dużego cmentarza, o którym myślisz, że jest miejscem odchodzenia w nicość. Słyszysz, jak ci, którzy odeszli do świata grobu, wołają: 'Nie jesteśmy martwi i nigdy nie umrzemy! Niedługo się spotkamy!'
Jak wyzdrowienie dziecka przynosi ogromną radość i szczęście po smutku i żalu, tak wiara - przez przyniesienie nam szczęścia i radości na tym świecie - dowodzi, że jest niczym nasionko, które ma tyle żywotności, że mogłyby zeń wyrosnąć drzewa szczęśliwości w Rajskich Ogrodach, przeznaczonych dla każdego wiernego".
Tak właśnie powiedziałem temu upartemu szatanowi spośród ludzi, lecz on sprzeciwił się i rzekł: "Daj nam żyć, choćbyśmy żyli jak zwierzęta, bez zważania na te wszystkie delikatne kwestie. Spędźmy życie w beztrosce i zabawie". Odparłem:
"Nie można porównać cię do zwierzęcia i nie będziesz takim jak ono. Zwierzę nie myśli bowiem o przeszłości ani przyszłości. Zwierzę nie myśli o przeszłości z bólem i żalem ani nie boi się przyszłości, dlatego jego przyjemność nie jest zmącona. Składa ono wyrazy wdzięczności swojemu Szlachetnemu Stwórcy. Nawet zwierzę, które jest przeznaczone na rzeź, odczuwa jedynie ból wskutek cięcia nożem, kiedy ostrze przesuwa się po jego gardle, lecz po chwili ból znika. Jak wspaniale Miłosierdzie i Litość Boża skrywają to, co niewidzialne i przesłaniają nieszczęścia, zwłaszcza w przypadku zwierząt!
Jednakże ty, człowieku, dzięki swojemu rozumowi możesz ujrzeć część swojej przeszłości i przyszłości, jesteś więc pozbawiony spokoju, który zwierzęta odczuwają dzięki rozpostartej przed nimi zasłonie. Żale i smutki związane z tym, co minęło, oraz obawy związane z przyszłością mącą
twoją niewielką rozkosz, spychając cię do poziomu o wiele niższego od zwierząt - pod względem odczuwania przyjemności. Masz więc wybór: albo pozbędziesz się rozumu i zaczniesz uważać się za zwierzę, co uratuje cię od tych żalów, albo oświecisz swój rozum światłem wiary i wsłuchasz się w piękny głos Szlachetnego Koranu, przez co staniesz się lepszy od zwierzęcia, zajmiesz wyższą niż ono pozycję i będziesz mógł zażywać czystych rozkoszy jeszcze na tym przemijającym świecie".
Przedstawiłem mu ten argument, lecz on zaprotestował i powiedział: "Żyjmy chociaż tak, jak bezbożni obcokrajowcy".
Odpowiedziałem mu: "Nie będziesz taki, jak bezbożni obcokrajowcy, jako że tamci, nawet jeśli odrzucili jednego proroka, to wierzą w innych. Nawet jeśli nie wierzą w żadnego proroka, to na pewno mają wiarę w Boga. Jeśli nawet tej wiary nie mają, to być może posiadają jakieś szlachetne i humanitarne cechy, które czynią ich osobowość wartościową. Jeżeli zaś muzułmanin odrzuci Ostatniego Proroka, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, odrzuci jedyną prawdziwą i uniwersalną religię i zejdzie z jej prostej drogi, to nie uwierzy w innego proroka ani nawet nie przyjmie wiary w Boga, jako że wcześniej poznał wszystkich Proroków i uwierzył w Boga za pośrednictwem Muhammada, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, i dzięki jego wskazówkom. Tak więc bez wiary w Ostatniego Proroka w sercu muzułmanina nie pozostanie żadna wiara. Stąd właśnie od wieków liczni wyznawcy różnych religii przyjmują islam, lecz bardzo rzadko zdarza się, by muzułmanin został szczerym wyznawcą judaizmu, zoroastryjczykiem bądź chrześcijaninem. Prędzej stanie się ateistą o zepsutym charakterze, szkodliwym dla otoczenia".
Gdy wysunąłem powyższy argument, szatan zrozumiał, że nie będzie w stanie naśladować bezbożnych cudzoziemców. Kiedy już zabrakło mu argumentów, wrócił do Gehenny.
Towarzysze moi, zebrani w szkole Proroka Józefa! Skoro Traktaty Światła już od dwudziestu lat rozbłyskują światłem, łamią opór buntowników i zmuszają ich do wiary, powinniśmy opierać się na naszej wierze i drodze prostej, przynoszącej nam pożytek w życiu doczesnym, życiu ostatecznym, przynoszącej pożytek naszemu krajowi i społeczności muzułmańskiej. Nie marnujmy naszego czasu na fantazje i płonne nadzieje, lecz przeżyjmy go, recytując sury Szlachetnego Koranu w dzień i w nocy, ucząc się jego sensu od braci, którzy żyją zgodnie z jego zasadami,
odrabiając opuszczone modlitwy obowiązkowe oraz zdobywając szlachetne cechy charakteru od siebie nawzajem. Być może wówczas Bóg Najwyższy uczyni nas tymi, którzy posadzą w więzieniach sadzonki, z których wyrosną wyniosłe pełne owoców drzewa. Starajmy się też, by funkcjonariusze służby więziennej stali się naszymi nauczycielami, przewodnikami i nadzorcami (którzy w szkole Proroka Józefa przygotują ludzi do Raju i będą dbali o ich dobre zachowanie), a nie jedynie wykonawcami surowych wyroków wobec zbrodniarzy i morderców.
Kwestia Czwarta
Pewnego razu bracia, którzy mi pomagali, spytali mnie:
"Druga wojna światowa przykuła uwagę wszystkich ludzi, wywołała wiele niepokoju i dotknęła także świat muzułmański. Jednak, pomimo że wybuchła pięćdziesiąt dni temu (lub siedem lat temu), w ogóle o nią nie pytasz. Z kolei ludzie pobożni i uczeni teologowie zostawiają wszystkie zajęcia i słuchają radia. Czy jest coś większego, co zaprząta twój umysł? Czy myślenie o wojnie niesie jakąś szkodę?" Odpowiadam im:
Kapitał ludzkiego życia jest niewielki, podróż na tym świecie krótka, a nasze obowiązki i zadania liczne. Obowiązki przypominają okręgi o wspólnym środku, którym jest człowiek.
Poczynając od okręgu serca, poprzez okręgi żołądka, ciała, domu, dzielnicy, miasta, kraju, kuli ziemskiej i ludzkości, kończąc na okręgu wszystkich żywych istot i całego świata, wszystkie okręgi nachodzą na siebie. Każdy człowiek posiada funkcję w każdym z tych okręgów. Największe, najważniejsze i najbardziej regularne obowiązki człowieka leżą w najmniejszym okręgu. Z kolei najmniejsze, najmniej ważne i najrzadziej wykonywane obowiązki leżą w największym spośród okręgów. I tak funkcje i obowiązki mogą być odwrotnie proporcjonalne do wielkości okręgu - im mniejszy jest okrąg, tym większe obowiązki, im większy i dalszy, tym obowiązki są mniejsze. Wielki okrąg jest przyciągający i atrakcyjny, zajmuje więc człowieka rzeczami zbędnymi i kieruje jego myśli ku działaniom, które nie mają dla niego żadnego znaczenia. Czasem nawet człowiek zaczyna lekceważyć najważniejsze obowiązki z najmniejszego okręgu, przez co marnuje kapitał swojego życia. Ponadto jego serce może przychylić się do jednej ze zwalczających się stron, aż sam całkowicie odda się śledzeniu wiadomości o wojnie. Nie potępi wtedy zbrodni popełnionych przez stronę, którą popiera, lecz będzie się z nich cieszył, a może nawet uczestniczył w nich.
Co do pierwszego punktu pytania: każdy człowiek, a zwłaszcza muzułmanin, służy ważnej sprawie, donioślejszej od toczącej się pomiędzy mocarstwami walki o władzę nad kulą ziemską. Ta sprawa jest tak ważna, że gdyby rozumny człowiek posiadł całą siłę i majątek Niemców lub Brytyjczyków, nie zawahałby się przed pozostawieniem ich dla tego doniosłego obowiązku.
Wiadomość o tej sprawie przekazało ponad sto tysięcy wybrańców, jej sztandar podniosły nieprzebrane zastępy gwiazd ludzkości i jej przewodników, opierających się na tysiącach traktatów, obietnic i ostrzeżeń Pana Światów. Być może część ludzi na własne oczy widziała poniższą - kluczową dla losu człowieka - kwestię:
Człowiek może zyskać dzięki wierze (lub stracić przez jej brak) wieczne królestwo i wspaniałe miejsca gościny w Ogrodach Edenu, szerokich niczym niebiosa i ziemia. Kto nie zdobędzie świadectwa wiary ani nie otoczy jej odpowiednią dbałością, z pewnością będzie wśród przegranych, jak wielu spośród tych, których dotknęła epidemia materializmu. Ach, jakże wielka to strata!
Jeden z bystrych uczonych zauważył, że wśród pewnej grupy ludzi, liczącej czterdzieści osób, prawdopodobnie tylko nieliczni wyratowali się dzięki swojej wierze od cierpienia śmierci, a ich życie miało dobry kres. Reszta jednak skazała siebie na zgubę. Ciekawe - gdyby ktoś spośród nich w zamian za omawianą wielką sprawę otrzymał władzę nad ziemią wraz z całym jej pięknem, czy ta zamiana byłaby wystarczającym powetowaniem jego straty? Czy uchroniłoby go to przed zgubą? Absolutnie!
Dlatego my, Uczniowie Światła, wiemy, że pozostawienie obowiązków, służących naszej wielkiej sprawie, zlekceważenie sposobu, który na dziewięćdziesiąt procent zagwarantuje nam wygraną i zajęcie się błahymi sprawami zewnętrznymi - tak jakby życie doczesne było wieczne - jest niczym innym, jak tylko głupotą i szaleństwem. Jesteśmy co do tego pewni; ten zatem, kto posiądzie rozum i zdolność pojmowania o wiele większą od posiadanych przez niego obecnie, zrobi dla tej sprawy wszystko.
O wy, bracia moi, którzyście dopiero co posmakowali nieszczęścia więzienia! Nie mieliście jeszcze okazji zapoznać się z Traktatami Światła tak, jak bracia, którzy zostali uwięzieni wraz ze mną. Dam wam posłuchać tego, co już wielokrotnie powtórzyłem i potwierdziłem i co mogą poświadczyć tysiące braci:
około dwudziestu tysięcy ludzi otrzymało świadectwo wygranej, czyli prawdziwą, potwierdzoną rozumem wiarę. Niewątpliwie jest to cudowny owoc Szlachetnego Koranu. Traktaty Światła są jednym z najważniejszych czynników stojących na straży naszej wielkiej sprawy. Pomimo że już od osiemnastu lat wrogowie, ateiści i materialiści knują spiski i nakłaniają część urzędników do pozbycia się nas przez wpędzenie nas do lochów - takich jak ten - nie udało im się zrobić wiele złego (i za pozwoleniem Boga nie uda im się), jako że nie byli w stanie naruszyć stalowej twierdzy Traktatów Światła wraz ze stu trzydziestoma armatami - traktatami (poza zaledwie dwoma lub trzema). Kto więc potrzebuje adwokata, który wstawi się za jego sprawą, wystarczy, że uszczknie nieco światła z Traktatów.
Bracia! Nie bójcie się, Traktaty Światła za pozwoleniem Boga nie zostaną zakazane ani ukryte przed światem, jako że parlamentarzyści i urzędnicy państwowi z pełną swobodą przekazują sobie Traktaty, poza dwoma lub trzema zakazanymi.
Jeśli Bóg pozwoli, przyjdzie dzień, w którym funkcjonariusze i dyrektorzy służby więziennej będą rozdawać uwięzionym Traktaty Światła, tak jak rozdają im chleb i lekarstwa, a wtedy więzienia przemienią się w szkoły i placówki wychowawcze.
Kwestia Piąta
W Przewodniku dla młodzieży przedstawiono szczegółowo następującą kwestię:
Młodość odchodzi, znika i nigdy nie wróci. Tak jak po lecie następuje jesień i zima, po dniu wieczór i noc, podobnie młodość zamieni się w starość, a następnie przyjdzie śmierć.
Jeśli człowiek wykorzysta energię swojej tymczasowej młodości na drodze dobra i prawości, w czystości i cnocie, według wszystkich zarządzeń Boga, to uzyska wieczną, nieprzemijającą młodość. I jak minuta gniewu może popchnąć człowieka do popełnienia zbrodni morderstwa, przez co spędzi miliony minut w więzieniu, tak porywczość, lekkomyślność i zakazane przez religię przyjemności dadzą mu posmakować bólów głębszych od chwilowej rozkoszy, przyniosą straszną karę w życiu ostatecznym, bolesne cierpienie w grobie oraz głęboki żal i przygnębienie na tym świecie z powodu przemijania przyjemności. Każdy rozumny młody człowiek może potwierdzić występowanie takich bólów w samej przyjemności, której doznawał.
Na przykład zakazana miłość i niedozwolona namiętność przynoszą tyle bólów, że przyćmiewają częściową rozkosz; są to bóle zazdrości, rozłąki z ukochanym, nieodwzajemniona miłość i inne uczucia, które czynią z tymczasowej przyjemności zatruty miód.
Zaprawdę, złe zachowania młodych ludzi i ich porywczość stają się przyczyną wielu chorób, które prowadzą ich do szpitali bądź na cmentarze. Ich lekkomyślność i brawura wpychają ich do więzień. Ich troski i niepowodzenia życiowe - spowodowane pustką duchową - prowadzą ich do drzwi lokali rozrywkowych. Jeśli potrzebujesz potwierdzenia, udaj się do szpitali, więzień, lokali z alkoholem i na cmentarze, a niechybnie usłyszysz westchnienia, jęki, żale i gorzkie szlochanie nieszczęśliwych młodych ludzi, którzy doświadczyli bolesnych ciosów na skutek wyjścia poza obszar tego, co dozwolił Bóg, i pogoni za grzesznymi rozkoszami.
Jeśli natomiast człowiek spędzi okres swojej młodości, wykonując nakazy Boga i krocząc prostą ścieżką, to ten czas stanie się dla niego najwspanialszą łaską Bożą. Przemijające, ulotne lata młodzieńcze staną się prostą drogą prowadzącą do szlachetnych czynów i przemienią się w pełną szczęścia młodość wieczną w życiu ostatecznym. Mówią nam o tym wszystkie pisma i Księgi Objawione ze Szlachetnym Koranem i jego jasnymi wersetami na czele.
Skoro taka jest prawda, skoro obszar tego, co jest dozwolone, wystarczy człowiekowi do szczęścia i przyjemności, skoro jedna zakazana rozkosz może przysporzyć człowiekowi cierpienia w więzieniu przez rok, a czasem przez dziesięć lat, to młodość powinna upłynąć w czystości, cnocie, prawości i wdzięczności za wspaniałe łaski Boże.
Kwestia Szósta
[ Niniejszym przedstawię w skrócie jeden z tysięcy dowodów na istnienie Boga. Ów dowód wraz z potwierdzającą go argumentacją pojawia się kilkakrotnie w Traktatach Światła. ]
Pewnego razu przyszła do mnie grupa uczniów szkoły średniej w Kastomoni. Poprosili mnie: "Opowiedz nam o naszym Stwórcy. Nasi nauczyciele w ogóle nie uczą nas o Bogu!"
Oto, co im odpowiedziałem:
Każda nauka, którą poznajecie, zawsze uczy o Bogu i daje wam poznać Szlachetnego Stwórcę charakterystycznym dla siebie językiem. Poznawajcie więc te nauki bez pomocy nauczycieli.
Na przykład:
Jeśli wyobrazimy sobie wielką aptekę, w której wszystkie fiolki zawierają życiodajne lekarstwa i preparaty, zważone za pomocą dokładnych wag i wymierzone wedle ściśle określonych proporcji, to zobaczymy, że stoi za tym mądry aptekarz i zdolny chemik. Tak samo apteka kuli ziemskiej, która zawiera ponad czterysta tysięcy gatunków istot żywych - roślin i zwierząt - z których każdy jest niczym fiolka precyzyjnie wymierzonych substancji chemicznych lub buteleczka życiodajnych mikstur, pokazuje nawet ślepym Wielkiego, Mądrego i Chwalebnego aptekarza. Szlachetnego, Najwyższego Stwórcę można poznać poprzez doskonałość tej apteki, jej uporządkowanie i ogrom - w porównaniu z apteką znajdującą się przy ulicy i z zasadami medycyny, której się uczycie.
Inny przykład:
Wielka, nowoczesna fabryka tekstylna, która z bardzo prostego materiału produkuje rozliczne rodzaje tkanin, niechybnie świadczy o tym, że zbudował ją zdolny inżynier. Podobnie wielka, stworzona przez Boga fabryka, składająca się z setek tysięcy fabryk głównych, z których każda zawiera setki tysięcy pomniejszych fabryk, niewątpliwie ukazuje nam jej Stwórcę i właściciela. Dzięki zasadom, których uczycie się na mechanice, możecie poznać doskonałość tej wielkiej fabryki i jej ogrom - w porównaniu z zakładem produkcyjnym wybudowanym przez człowieka.
Inny przykład:
Skoro duży magazyn żywności bądź ogromny sklep z tysiącem rodzajów różnorodnych, dokładnie posortowanych produktów spożywczych świadczy o istnieniu właściciela i dyrektora, to kula ziemska - wielki magazyn Miłosiernego, który każdego roku regularnie przemierza ogromny dystans w kosmosie (niosąc na swoim pokładzie setki tysięcy gatunków istot żywych, z których każdy potrzebuje specjalnego rodzaju pożywienia), który przechodzi przez cztery pory roku, do którego wiosna przychodzi niczym ciężarówka wypełniona tysiącami rodzajów żywności, przynosząc ulgę biednemu stworzeniu, po tym jak pożywienie skończyło się zimą, który przypomina statek wiozący tysiące towarów, urządzeń i opakowań z żywnością - zgodnie z przedmiotem o zaopatrzeniu i handlu, którego się uczycie, wskazuje na właściciela i zarządcę, zapoznaje z Nim i wzbudza naszą miłość do Niego.
Inny przykład:
Wyobraźcie sobie wielką armię, pod której sztandarem służy czterysta tysięcy ludów i narodów, a każdy z nich otrzymuje inne pożywienie, używa innej broni, nosi inne ubrania, wykonuje inne ćwiczenia i udaje się na przepustkę w innym czasie. Dowódca tej armii, który sam daje żołnierzom różne pożywienie, wyposaża ich w różną broń i mundury, nie myląc się przy tym ani nie zapominając, niewątpliwie jest dowódcą niezwykłym. Ten wspaniały obóz wojskowy wzbudza nasz podziw i miłość do wspaniałego dowódcy, Którego nam ukazuje. Każdej wiosny Wielki, Jedyny, Potężny, Najwyższy dowódca na nowo powołuje do służby armię, złożoną z czterystu tysięcy gatunków roślin i zwierząt, wyposażając każdy z nich w ubrania, zaopatrzenie, sprzęt, umiejętności i pory odpoczynku, nie myląc się ani nie zapominając o żadnym z nich. Szeroki, rozpościerający się po powierzchni ziemi obóz wiosny ukazuje - ludziom rozumnym i spostrzegawczym - dowódcę i Pana Ziemi, zgodnie z zasadami przysposobienia obronnego. Wielkość obozu, jego uporządkowanie i doskonałość wzbudzają w nas miłość i wielki szacunek do Najwyższego Władcy.
Inny przykład:
Wyobraźcie sobie, że w pewnym mieście rozbłyskują miliony latarni, lamp i żarówek, które się nie wyczerpują. Czy nie świadczy to o istnieniu wybitnego inżyniera i wprawnego elektryka, który wykonał te lampy? Zwisające z sufitu pałacu Ziemi lampy gwiazd, tysiące razy większych od
naszej planety, które nie rozpadają się ani nie zderzają, pomimo że poruszają się szybciej od pocisku, których paliwo nie wyczerpuje się przez miliony lat - o czym możecie dowiedzieć się z astronomii - wskazują palcami światła na nieograniczoną moc ich Stwórcy. Na przykład nasze Słońce, które jest milion razy większe od kuli ziemskiej i starsze od niej o milion lat, jest jedynie lampą i ogniskiem w siedzibie gościny Miłosiernego. Po to, by mogło świecić, każdego dnia potrzebowałoby tyle paliwa, ile wody jest we wszystkich morzach świata, tyle węgla, ile gór jest na Ziemi, i kilkakrotnie więcej drewna niż ma nasza Ziemia. Tym, co je rozpala - tak jak inne podobne mu gwiazdy, bez paliwa, węgla ani oleju - tym, co przytrzymuje jego ogień i rozpędza Słońce do wielkiej prędkości, jest nieskończona moc i nieograniczona władza. Wielki wszechświat i jego ogromne, błyszczące lampy pokazują dobitnie - zgodnie z zasadami elektryczności, których się uczyliście bądź będziecie uczyli - Władcę tej wielkiej wystawy, wskazują na wspaniałego zarządcę wszechświata i wzbudzają miłość wszystkich stworzeń do Niego, prowadząc je następnie do oddawania Mu czci i służenia Mu.
Inny przykład:
Wyobraźcie sobie książkę, w której każda linijka jest oddzielną księgą, a w każdym jej słowie zawarta jest sura koraniczna, której wszystkie głębokie znaczenia i wiadomości potwierdzają się wzajemnie. Taka książka niewątpliwie świadczy o wielkiej zdolności i talencie autora, ukazuje jego doskonałość i wzbudza podziw i zdumienie wśród czytelników, którzy wołają: "Niech Bóg pobłogosławi! Chwała niech będzie Bogu, oto jest Jego wola!" Podobnie wielka księga wszechświata, na której stronie, czyli Ziemi, w jednym akapicie, którym jest wiosna, spisanych jest trzysta tysięcy rodzajów różnych ksiąg - gatunków roślin i zwierząt. Wszystkie księgi są spisywane jednocześnie, nie mieszają się ze sobą, nie posiadają pomyłek ani pominięć. W każdym słowie zawarty jest wspaniały wiersz, a w każdej kropce jest spis treści całej książki, którą z pewnością napisało pióro autora o wielkich możliwościach. Spójrzcie, jak wielka księga wszechświata, której każde słowo zawiera liczne i doniosłe znaczenia - Koran, którego ucieleśnieniem jest świat - wskazuje na swojego wspaniałego pisarza - Najwyższego Stwórcę. Spójrzcie na szeroki wszechświat z perspektywy nauki o literaturze, a wtedy poznacie Najwyższego Stworzyciela i powiecie: "Bóg jest Wielki", uświęcicie Go, mówiąc: "Bóg jest ponad wszelkim niedostatkiem" i wyrazicie miłość do Niego słowami: "Chwała niech będzie Bogu".
Tak oto każda spośród licznych nauk wskazuje na Potężnego Stwórcę Wszechświata i naucza nas o Nim, o Jego Pięknych Imionach i doskonałych cechach, gdyż każda dziedzina wiedzy posługuje się precyzyjnymi kryteriami, wnikliwością i dedukcją.
Powiedziałem też uczniom o mądrości wynikającej z wielokrotnego powtórzenia w Koranie następujących fraz:
Otóż owo powtórzenie służy wskazaniu na powyżej opisaną prawdę, potwierdzeniu tego jasnego dowodu jedynobóstwa oraz przedstawieniu nam naszego Chwalebnego Stwórcy.
Uczniowie odpowiedzieli: "Ogromne dzięki niech będą naszemu Panu i Stwórcy za tę lekcję, która przyniosła nam wielką prawdę. Niech Bóg wynagrodzi cię obficie i będzie z ciebie zadowolony". Powiedziałem wtedy:
"Człowiek to żywe stworzenie, które cierpi z powodu tysięcy bólów i czerpie przyjemność z tysięcy rodzajów rozkoszy. Choć jest bardzo słaby, ma niezliczone zastępy wrogów, zarówno tych materialnych, jak i duchowych. Choć jest bardzo biedny, ma niezliczone pragnienia, wewnętrzne i zewnętrzne, jest nieszczęsnym stworzeniem, stale cierpiącym z powodu przemijania i rozłąki. Pomimo tego wszystkiego odnajduje on w wierze i służeniu Potężnemu Władcy silne oparcie, ostoję i ochronę przed wszystkimi wrogami. Opoką dla niego są prośby o spełnienie wszystkich jego potrzeb, pragnień i nadziei. Jak każdy poddany szczyci się przynależnością i pozycją, którą posiada na dworze władcy, tak przynależność człowieka przez wiarę do Wszechmogącego o nieskończonej mocy i Litościwego o szerokim miłosierdziu, oddawanie Mu czci i wdzięczność wobec Niego przemieniają śmierć z unicestwienia w przepustkę do świata wiecznego. Wyobraźcie sobie, jak człowiek rozkoszuje się słodyczą poddania swojemu Panu, dziękując Mu za wiarę w jego sercu, ciesząc się światłem islamu i składając dzięki za łaski wiary i islamu swojemu Wszechmogącemu i Litościwemu Panu".
To, co powiedziałem uczniom, mówię także więźniom:
"Kto poznał Boga i usłuchał Go, będzie szczęśliwy choćby w celi więziennej, a kto zlekceważył Go i zapomniał o Nim, będzie nieszczęśliwy nawet we wspaniałym pałacu.
Pewnego razu pewien niesłusznie skazany na śmierć człowiek, wchodząc na plac egzekucyjny, wykrzyknął z radością w twarz swoim oprawcom: 'Nie odchodzę w nicość ani nie przepadam, lecz z więzienia tego świata wychodzę na wolność do wiecznego szczęścia. To wy jesteście skazani na wieczną nicość, bo tak postrzegacie śmierć. Tak oto pomściłem moją duszę'. Umarł z uśmiechem na ustach, powtarzając: 'Nie ma boga prócz Boga Jedynego'".
Kwestia Siódma
W Imię Boga, Miłosiernego, Litościwego!
"...a rozkaz dotyczący Godziny będzie jak mgnienie oka albo jeszcze mniej(1*)."
1* Koran, 16:77. "Godzina" to jedno z wielu koranicznych określeń Dnia Zmartwychwstania i Sądu Ostatecznego (przyp. red. pol.).
Tak jak napisałem w Kwestii Szóstej, pewnego dnia w Kastomoni wygłosiłem lekcję dla uczniów szkoły średniej, którzy poprosili mnie, bym opowiedział im o ich Stwórcy; spełniłem ich prośbę i użyłem przy tym języka naukowego. Niektórzy spośród więźniów w Denizli, którzy byli w stanie skontaktować się ze mną, mieli okazję do zapoznania się z tymi wywodami, dzięki czemu poczuli wiarę, spokój ducha i pewność siebie, a następnie wielkie pragnienie życia przyszłego. Poprosili mnie: "Opowiedz nam dokładnie o naszym życiu przyszłym. Niech po tej lekcji nasze dusze ani szatani tego czasu nie sprowadzają nas z drogi i nie wpędzają do więzień!"
W związku z tą prośbą i palącą potrzebą uczniów Traktatów Światła w więzieniu Denizli, którzy zapoznali się z Kwestią Szóstą, za konieczne uznałem wyjaśnienie ważnego elementu wiary, jakim jest życie ostateczne. Podaję w skrócie to, o czym już powiedziałem w Traktatach Światła.
W Kwestii Szóstej spytaliśmy ziemię i niebiosa o naszego Najwyższego Stwórcę, a one powiedziały nam językiem nowoczesnych nauk o naszym Szlachetnym Stworzycielu w jasny i zrozumiały sposób. Spytajmy więc naszego Pana, Którego istnienia jesteśmy już pewni, o nasze życie przyszłe; następnie zapytamy naszego największego Posłańca, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, Święty Koran, wszystkich proroków, niech będzie z nimi pokój, Święte Księgi, aniołów, a na końcu inne stworzenia.
Jesteśmy na pierwszym etapie. Pytamy Boga Najwyższego o życie przyszłe, na co On odpowiada nam za pośrednictwem wszystkich Jego rozkazów, szlachetnych Posłańców, wszystkich Jego Pięknych Imion i szlachetnych cech: "Życie ostateczne niewątpliwie istnieje, a wy do niego zmierzacie". Jako że w Słowie Dziesiątym podałem dwanaście jasnych dowodów na życie ostateczne, z których część jest potwierdzona przez Piękne Imiona, niniejszym przytoczę je w skrócie.
Żadna władza, zwłaszcza potężna, nie może istnieć bez nagrody dla posłusznych i kary dla buntowników. Jasne jest zatem, że wieczny i absolutny Władca przygotował nagrodę dla przynależących do Niego i poddanych poprzez wiarę Jego rozkazom oraz karę dla tych, którzy odrzucili Jego wielkość i chwałę przez niewiarę i nieposłuszeństwo. Nagroda z pewnością jest właściwa dla Jego miłosierdzia i piękna, a kara dla Jego chwały i potęgi.
Tak oto Imiona "Rozliczający", "Władca" i "Pan Światów" odpowiedziały nam na pytanie o życie ostateczne.
Na własne oczy widzimy na powierzchni ziemi - tak wyraźnie, jak słońce - wszechobejmujące miłosierdzie, litość i szlachetność. Gdy tylko nadchodzi wiosna, widzisz, jak miłosierdzie ozdabia drzewa i rośliny, ubierając je w zielone ubrania niczym rajskie dziewice, po czym wręcza nam różne rodzaje owoców, mówiąc: "Jedzcie i rozkoszujcie się". Karmi nas czystym, życiodajnym, smacznym miodem wytworzonym przez jadowitego owada. Ubiera nas w delikatny jedwab, tkany przez pozbawionego kończyn robaka. W garstce nasionek i ziaren gromadzi tysiące ton pożywienia i zamienia je w zapasy dla nas. Ten, Który posiada tak szerokie miłosierdzie, wszechobejmującą litość i szlachetność, na pewno nie unicestwi
Swoich wierzących sług, kochających Go, których wychował, obdarzył i otoczył opieką. Zakończy ich funkcję w świecie doczesnym, by przygotować ich do doznania jeszcze piękniejszych przejawów Jego miłosierdzia.
Tak oto Imiona "Miłosierny" i "Szlachetny" odpowiedziały nam na pytanie o życie ostateczne, mówiąc: "Raj jest prawdą".
Widzimy, jak mądrze i sprawiedliwie rozdzielone są funkcje stworzeń. Ta mądrość i sprawiedliwość są tak precyzyjne, że człowiek nie jest w stanie wyobrazić sobie lepszych. Widzimy, jak wieczna mądrość obdarzyła człowieka siłą pamięci (która zajmuje w jego głowie obszar równy wielkości ziarnka gorczycy), napisała w niej szczegóły jego życia wraz z niezliczonymi wydarzeniami, jak gdyby pamięć była zminiaturyzowanym zbiorem dokumentów, a następnie umieściła ją w jednym z zakątków ludzkiego mózgu, by ciągle przypominać człowiekowi o Dniu Rachunku, kiedy wszystkie karty czynów zostaną rozpostarte.
Widzimy, jak absolutna sprawiedliwość umieszcza każdą część ciała żywego stworzenia w odpowiednim miejscu i koordynuje jej współpracę z innymi - zarówno w mikrobie, jak i w wielkim nosorożcu, zarówno w słabej pszczole, jak i w budzącym lęk orle, zarówno w małym kwiatku, jak i w rozkwitającej milionami kwiatów wiośnie. Widzimy, jak nadaje każdemu członkowi idealną harmonię, równowagę, artyzm i piękno, a stworzenia stają się ucieleśnieniem doskonałości i perfekcji. Sprawiedliwość nadaje każdemu żywemu stworzeniu prawo do życia, ułatwia mu zaspokajanie wszelkich potrzeb i stawia przed nim kryteria - nagrodą za dobro jest podobne dobro, a odpłatą za zło - zło jemu podobne. Jednocześnie ukazuje swoją siłę i wieczność, spuszczając srogą karę na tyranów i ciemięzców od czasów Adama, niech będzie z nim pokój. Tak jak nie mogłoby być słońca bez dnia, tak wieczna mądrość i sprawiedliwość mogą osiągnąć pełny wymiar tylko dzięki innemu, wiecznemu życiu. Nigdy nie pozwolą one na ostateczny koniec wszystkiego bez respektowania praw każdego ze stworzeń. Niesprawiedliwością byłaby śmierć bez zmartwychwstania, przez co okrutni oprawcy równi byliby nieszczęśliwym uciśnionym. Po śmierci musi więc być inne, wieczne życie, tak aby mądrość i sprawiedliwość prawdziwie się spełniły.
Tak oto Imiona Boga "Mądry", "Sędzia", i "Sprawiedliwy" odpowiedziały nam wyczerpująco na nasze pytanie o życie ostateczne.
Widzimy następnie, jak gromadzone są środki do życia dla wszelkich stworzeń, które same nie byłyby w stanie ich zdobyć. Wszystkie prośby,
z którymi się zwracają - zarówno językiem podstawowych potrzeb, jak i językiem naturalnych zdolności - są spełniane w najodpowiedniejszym momencie przez Litościwego o szerokim miłosierdziu, Wszechsłyszącego i Współczującego. Także większość wypowiadanych przez człowieka modlitw jest spełniana; dotyczy to zwłaszcza modlitw ludzi pobożnych i proroków, niech będzie z nimi pokój, które spełniane są na ogół w niezwykły sposób. Ten fakt niechybnie prowadzi do wniosku, że istnieje Słyszący, Odpowiadający na Modlitwy, Który słyszy żale każdego nieszczęśnika i westchnienia każdego chorego, Który wysłuchuje modlitw każdego potrzebującego, widzi najdrobniejszą potrzebę najmniejszego stworzenia i słyszy najcichsze westchnienie najsłabszego ze stworzeń, po czym obejmuje je Swoją litością, ratuje i uszczęśliwia. Jednakże najlepszą modlitwą jest ta w intencji szczęścia wiecznego i wiekuistości, jest ona bowiem najbardziej uniwersalna, dotyczy wszystkich stworzeń i wiąże się ze wszystkimi Pięknymi Imionami i szlachetnymi cechami Boga. Tę modlitwę wznosi najlepsze ze stworzeń, a mianowicie człowiek, zaś wśród ludzi także największy i najbardziej ukochany sługa Boży, czyli nasz Posłaniec, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, przewodnik proroków, niech będzie z nimi pokój, słońc i mistrzów ludzkości, którzy mówią "amen" po jego modlitwie. "Amen" po jego modlitwie mówi także co najmniej kilka razy dziennie każdy wierny. Co więcej, wszystkie stworzenia dołączają się do jego modlitwy, mówiąc: "Spełnij, Panie, jego prośbę, jako że my błagamy Cię i korzymy się przed Tobą, tak jak on". Tak uniwersalna modlitwa w intencji szczęścia wiecznego, wypowiadana przez tak wielkiego Posłańca niewątpliwie byłaby wystarczającym powodem do stworzenia wiecznego Raju i życia ostatecznego (nawet gdyby pominąć istnienie bardzo wielu innych powodów). Wystarczy powiedzieć, że stworzenie ich jest dla Wszechmogącego Boga tak łatwe i błahe, jak stworzenie wiosny.
Tak oto Imiona Boga "Odpowiadający na Modlitwy", "Słyszący" i "Litościwy" odpowiedziały nam na nasze pytanie o życie ostateczne.
Następowanie po sobie pór roku oraz zjawiska śmierci i zmartwychwstania, jakie zachodzą na powierzchni ziemi, dobitnie i jasno jak słońce wskazują na to, że istnieje niewidoczny dla naszych oczu Pan, Który w nieskończenie uporządkowany i sprawny sposób zarządza wielką Ziemią niczym małym ogródkiem bądź pojedynczym drzewem, a także wielką wiosną, upiększając ją niczym jeden kwiatek; Pan, Który nakreślił na powierzchni ziemi trzysta tysięcy gatunków roślin i zwierząt, które przypominają trzysta tysięcy książek opisujących Zmartwychwstanie.
Ten Wszechmogący Pan, Który spisuje niezliczone przykłady zmartwychwstania, nie zapominając o żadnym ani nie myląc się, ukazuje przez Swoją wielkość litościwą i mądrą siłę. On Najwyższy obejmuje wszechświat Swoim miłosierdziem i mądrością, daje człowiekowi wysoką pozycję, podporządkowuje mu ogromny świat, czyniąc zeń mieszkanie i miejsce schronienia. Nadaje człowiekowi stanowisko Swojego namiestnika na ziemi i powierza mu wielką odpowiedzialność, której poniesienia odmówiły niebiosa, ziemia i góry. Bóg wywyższył człowieka nad wszystkie stworzenia, uhonorował go skierowaniem do niego Swojej mowy i obiecał mu - we wszystkich Księgach Objawionych - że obdarzy go wiecznym szczęściem i wiekuistym życiem. Nie ma więc wątpliwości co do tego, że Bóg otworzy przed człowiekiem bramy wiecznego szczęścia, a Zmartwychwstanie i Wielkie Zgromadzenie z pewnością się ziszczą, co jest dla Niego może nawet łatwiejsze do uczynienia niż stworzenie wiosny.
Tak oto Imiona Boże "Dający Życie", "Sprowadzający Śmierć", "Żywy", "Samoistniejący", "Wszechmogący" i "Wszechwiedzący" odpowiadają nam na nasze pytanie o życie ostateczne.
Zaprawdę, każdej wiosny wszechmoc Boża ożywia korzenie drzew i krzewów i stwarza przykłady trzystu tysięcy rodzajów zmartwychwstania wśród roślin i zwierząt. Pokazuje wręcz tysiąc przykładów owych rodzajów zmartwychwstania i jego dowodów w dwóch tysiącach wiosen, jeśli spojrzymy wyobraźnią na epokę, w której żyły społeczności zarówno Muhammada, jak i Mojżesza, niech będzie z nimi pokój. Jak więc można wykluczyć zmartwychwstanie ciał i zgromadzenie ich przez tę absolutną siłę? Czyż wykluczanie tego nie jest całkowitą ślepotą?
Sto dwadzieścia cztery tysiące spośród najlepszych synów Adama, czyli prorocy, niech będzie z nimi pokój, zgodnie ogłosili istnienie szczęścia wiecznego i życia ostatecznego, opierając się na tysiącach obietnic i ostrzeżeń danych przez Najwyższego Boga i udowodniając własną prawdomówność wspaniałymi cudami. Nieprzebrane zastępy prawych i pobożnych ludzi także potwierdzają tę prawdę w oparciu o swoją wiedzę i spostrzegawczość.
Nie ma wątpliwości co do tego, że owa prawda jest jasna niczym słońce w porze południowej, a kto w to wątpi, został pozbawiony rozumu, jako że sąd jednego bądź dwóch ekspertów w pewnej gałęzi wiedzy lub w jakimś zawodzie, odnoszący się do kwestii z zakresu jego specjalizacji, unieważnia przeciwną opinię tysiąca osób nie będących specjalistami w tej dziedzinie, nawet jeśli są ekspertami w innej. Podobnie sąd dwóch wiarygodnych świadków w pewnej sprawie przeważa nad przeciwną opinią tysięcy ludzi. Może on dotyczyć obserwacji nowiu księżyca w ostatnim dniu przed ramadanem lub chociażby istnienia plantacji palm kokosowych, których owoce przypominają opakowania z mlekiem. Wystarczy, że ten, kto twierdzi, że one istnieją, pokaże owoc kokosu lub wskaże miejsce, gdzie rosną drzewa dające takie owoce. Natomiast odrzucający ich istnienie będzie mógł udowodnić swoją rację jedynie wtedy, gdy odwiedzi każdy zakątek ziemi i wykaże, że taki owoc nigdzie nie rośnie. Tak samo ten, który mówi o istnieniu Raju i wiecznej siedziby szczęścia udowadnia tę tezę przez ukazanie wskazówek, przesłanek i śladów prowadzących do Raju; z kolei ten, kto odrzuca jego istnienie, musiałby zobaczyć, a następnie pokazać wszem i wobec wszystkie byty i wszystkie czasy, od samego początku do samego końca, i wykazać, że Raju nie ma! Uczeni ustalili więc następującą regułę: Nie można udowodnić prawdziwości zanegowania twierdzenia, które nie dotyczy konkretnego miejsca, lecz całego bytu - takiego jak prawdy wiary - o ile twierdzenie samo w sobie nie jest absurdem.
W związku z powyższym odrzucenie prawd wiary przez tysiące filozofów nie może wzbudzać żadnej wątpliwości co do prawdziwości twierdzeń jednego wiarygodnego przekaziciela tych prawd. Jak wielką głupotą jest wątpienie w filary wiary z powodu podważenia ich przez garstkę filozofów-materialistów, których rozumy ograniczyły się do ich oczu i którzy widzą jedynie materię! Ich serca umarły i nie widzą żadnych spraw duchowych, gdy w kwestiach dotyczących filarów wiary zgodni okazali się wszyscy prorocy (w liczbie ponad stu dwudziestu tysięcy), którzy byli specjalistami w tej dziedzinie, a także niezliczeni eksperci i wiarygodni świadkowie spośród uczonych i prawych ludzi.
Zarówno w sobie samych, jak i w naszym otoczeniu jasno widzimy uniwersalne miłosierdzie, mądrość i opatrzność. Widzimy także ślady potężnej władzy Boskiej, mądrą sprawiedliwość i jej zarządzenia. Widzimy w jednym drzewie tyle mądrości, ile ma ono kwiatów i owoców, widzimy,
jak miłosierdzie Boże hojnie obdarza każdego człowieka tylekroć, ile posiada on zmysłów, zdolności i narządów. Widzimy, jak potężna sprawiedliwość z jednej strony unicestwia i srogo karze występne ludy, takie jak lud Noego, Huda, Saliha (pokój z nimi), lud 'Ad, Samud oraz lud Faraona, a z drugiej broni praw najmniejszego i najsłabszego stworzenia. Poniższy werset w cudownym skrócie ukazuje wielkość absolutnej władzy Boskiej:
Mówi on, że niebiosa i ziemia podporządkowują się rozkazowi Bożemu niczym śpiący w koszarach żołnierze. Tak jak na rozkaz dowódcy bądź sygnał trąby żołnierze wstają i spieszą na swoje stanowiska, tak na sygnał trąby anioła Israfila, niech będzie z nim pokój, martwi w koszarach niebios i ziemi pospiesznie wyjdą z grobów, ubrani we własne ciała. Każdej wiosny widzimy to posłuszeństwo, gdy z koszar ziemi wychodzą żołnierze i zbierają się na jedno zadęcie w trąbę przez anioła piorunów. Z powyższych wywodów jasno wynika, że miłosierdzie, mądrość, opatrzność, sprawiedliwość i wieczna władza osiągną swoją pełnię i cele w innym świecie, świadczą zatem o konieczności odbycia się Wielkiego Zgromadzenia, co zostało udowodnione w Słowie Dziesiątym. Nie ma więc wątpliwości co do nadejścia życia ostatecznego, a jego nieistnienie jest tysiąckrotną niemożliwością, jako że oznaczałoby zamianę nieskończenie pięknego miłosierdzia w okrucieństwo, zamianę doskonałej mądrości w przypadek i marnotrawstwo, zamianę łaskawej opatrzności w pełną goryczy obrazę i zamianę absolutnej sprawiedliwości i prawdy w okrutną niesprawiedliwość. Co więcej, nieistnienie życia ostatecznego oznaczałoby zaprzeczenie potężnej władzy i sile Boskiej i zamianę ich w niemoc. To wszystko jest nieprawdą i niemożliwością i nie przyjmie tego rozum żadnego człowieka, jako że każda rozumna osoba posiadająca zdolność czucia wie, że Bóg Najwyższy stworzył człowieka w najlepszej postaci, wychował go w najodpowiedniejszy sposób i wyposażył w narządy - takie jak rozum i serce - dzięki którym może on pragnąć szczęścia wiecznego i do niego dążyć. Każdy posiadający rozum zdaje sobie także sprawę z okrucieństwa, którego doznałaby szlachetna istota ludzka, gdyby jej losem była wieczna nicość! Rozumie również, że twierdzenie o nieprawdziwości Zmartwychwstania czyni wszystkie narządy i zdolności wrodzone człowieka
- z których płyną tysiące korzyści - pozbawionymi sensu i wartości, gdy tymczasem Bóg Najwyższy umieścił setki mądrości i pożytków w samym ludzkim mózgu. Rozumie zupełny absurd, całkowicie sprzeczny z wielkością i absolutem władzy Boskiej, którym byłoby niespełnienie tysięcy obietnic i ostrzeżeń. Jakże sprzeczne by to było z opatrznością i sprawiedliwością! Bóg Najwyższy jest wysoko ponad to.
Tak oto Imiona Boże "Miłosierny", "Mądry", a także takie Jego cechy, jak sprawiedliwość i szlachetność, ukazują nam wyżej omówioną prawdę w odpowiedzi na nasze pytanie o życie ostateczne i udowodniają ją w sposób nie pozostawiający żadnych wątpliwości.
Widzimy następnie zdumiewającą moc, która zapamiętuje i zapisuje każdy wypadek, kontroluje każdą żywą istotę, przechowuje obrazy licznych stworzeń danego gatunku, zapisuje ich czyny i funkcje wrodzone; widzimy także hołd składany przez wszystkie istoty - językiem sytuacji - Pięknym Imionom. Owa moc zapisuje wszystko na tablicach, w nasionach i pestkach, w pamięci - która stanowi zminiaturyzowany przykład na zawsze strzeżonej tablicy - a zwłaszcza pamięci człowieka, przypominającej niezwykle pojemną, choć bardzo niewielkich rozmiarów, bibliotekę umieszczoną w jego mózgu. Gdy tylko przychodzi wiosna - niczym kwiat ukazujący moc Bożą - widzimy przed naszymi oczami zapisane w pamięci wiadomości. W wielkim kwiecie pokazuje się prawda o Wielkim Zgromadzeniu, zawarta w wersecie:
"...kiedy karty Księgi zostaną rozpostarte(1*)..."
(1*) Koran, 81:10. Bóg mówi o jednym ze zdarzeń, do których dojdzie w Dniuisudu Ostatecznego, zaś "księga" może tutaj oznaczać rejestr dobrych i złych uczynków człowieka, na podstawie którego zostanie on osądzony (przyp. red. pol.).
Języki trylionów przykładów i dowodów mówią nam dobitnie, że wszystkie stworzenia - zwłaszcza te żywe, a w szczególności człowiek - nie zostały powołane do istnienia po to, by przepaść i zniknąć w otchłani nicości, lecz zostały stworzone do dążenia ku wieczności i wejściu do świata wiecznego, do czego są przystosowane ich wrodzone zdolności.
Zaprawdę, każde drzewo, korzeń, ziarnko i nasionko wszystkich niezliczonych roślin, które umarły jesienią, gdy tylko nadchodzi wiosna,
własnym językiem recytują przytoczony powyżej werset koraniczny i objaśniają jedno z jego znaczeń. Narząd rośliny, przez pełnienie tych samych funkcji, które spełniał w ubiegłych latach, ukazuje wielką siłę zachowującą i zapisującą każdą rzecz. Koran mówi:
Każde z wymienionych w tym wersecie czterech Imion wskazuje na istotę każdej rzeczy i wysuwa niezbity dowód na niechybność Wielkiego Zgromadzenia, którego nastąpienie jest tak pewne, jak przyjście wiosny.
Światło i manifestacje tych czterech Pięknych Imion objawiają się w każdej rzeczy, od najmniejszej do największej. Wyjaśnię to na przykładzie:
Nasionko, które jest zarodkiem drzewa, ukazuje siłę zapisującą każdą rzecz, padają na nie bowiem promienie światła Imienia Bożego "Pierwszy". Mimo że stanowi ono jedynie malutkie opakowanie, zawiera dokładny plan całego drzewa, jego narządów oraz etapów rozwoju rośliny.
Owoc również świadczy o zapisującej wszystko sile dzięki padającemu nań światłu Imienia Bożego "Ostatni", jako że, choć jest jedynie niewielkim pojemnikiem, zawiera spis treści wszystkich funkcji wrodzonych drzewa, jego procesów oraz zasad funkcjonowania.
Zewnętrzna część drzewa natomiast ukazuje wielkość mocy, mądrości, piękna i miłosierdzia Boga, jako że - oświecona światłem Imienia Bożego "Jawny" - przedstawia rozmaite wspaniałe ozdoby, błyszczące siedemdziesięcioma kolorami niczym szaty rajskich dziewic.
Wewnętrzna budowa drzewa, która stała się zwierciadłem odbijającym światło Imienia Bożego "Ukryty", także jasno wskazuje na absolutne moc, sprawiedliwość, miłosierdzie i mądrość. Drzewo jest niezwykłą fabryką, laboratorium chemicznym i magazynem z zaopatrzeniem, nie pozostawiającym żadnej gałęzi, owocu ani liścia bez niezbędnego pożywienia.
Jak każde nasionko, owoc, zewnętrzna część drzewa i jego budowa wewnętrzna ukazują cztery Imiona Boże: "Pierwszy", "Ostatni", "Jawny" i "Ukryty", tak kula ziemska jasno je odbija i pokazuje, że Potężny, Zapisujący Każdą Rzecz działa z wielką mocą, sprawiedliwością, mądrością i miłosierdziem. Kula ziemska pod względem następowania po sobie pór roku przypomina drzewo, jako że wszystkie nasionka i ziarenka,
które jesienią zostały - przez Imię Boga "Pierwszy" - zachowane w pamięci, wiosną wypuszczają niezliczone pędy i gałęzie, rozpościerając je na wszystkie strony, wydają piękne kwiaty i smaczne owoce, a ziemia przyozdabia się w piękne odzienie. Nasionka stanowią małe zeszyty, w których zapisane są rozkazy Boże. Zeszyty zawierają z kolei małe strony, na których zapisane są wszystkie czyny, dokonane przez drzewo w poprzednim roku. Ponadto zawierają wszystkie elementy, które wchodzą w skład wielkiego drzewa.
Pod koniec swojego życia "drzewo ziemi" umieszcza w nieskończenie małych pojemnikach zapis wszystkich funkcji, które wykonywało jesienią, wszystkich modlitw, które skierowało do Boga, wzywając Go Jego Pięknymi Imionami, i wszystkich rzeczy, które zostaną wskrzeszone następnej wiosny. Następnie powierza owe pojemniki mądrości Zapisującego Każdą Rzecz, wypowiadając Imię Boże "Ostatni", by słyszały je wszystkie stworzenia.
Z kolei częścią zewnętrzną tego "drzewa" są różnorodne kwiaty, które przedstawiają trzysta tysięcy rodzajów zmartwychwstania, i stoły z pożywieniem dla wszystkich żywych istot, zastawione przez Miłosiernego, Litościwego, Obdarzającego i Szlachetnego. Wszystko, co jest po zewnętrznej stronie drzewa, wznosi Imię Boże "Jawny" językiem jego owoców, kwiatów i pędów, wskazując na jasną jak słońce prawdę, ukazaną (m.in.) w wersecie koranicznym
Jeśli chodzi o wnętrze wielkiego drzewa, jest ono niczym fabryka z niezliczonymi maszynami i pracowniami, która produkuje tonę pożywienia z grama surowców i przekazuje je głodnym. Wszelkie części drzewa wykonują swoje funkcje bardzo dokładnie, a żadne ich działania nie są dziełem przypadku. Wnętrze drzewa wypowiada Imię Boże "Ukryty" - powtarzane przez część aniołów - i utwierdza je stoma tysiącami przykładów.
W przeciągu każdego roku ziemia, tak jak drzewo, jasno ukazuje siłę zapisywania oraz wskazuje na cztery wymienione wyżej Imiona Boże. Pod względem cyklicznych przemian ziemia również przypomina drzewo, które - na przestrzeni wieków - wysyła owoce na rynek życia ostatecznego.
Tak oto ziemia w całości staje się bardzo szerokim zwierciadłem odbijającym te cztery Imiona i otwiera bardzo szeroką drogę do życia ostatecznego, lecz rozumy i języki niektórych ludzi są niezdolne do ogarnięcia owej prawdy.
Podsumujmy tę kwestię następująco:
Wskazówki zegara, odliczające sekundy, minuty, godziny i dni przypominają siebie nawzajem. Każda wskazuje na drugą i przypomina o niej; ten więc, kto obserwuje ruch wskazówki sekundowej, musi uwierzyć w ruch innych wskazówek. Podobnie świat doczesny jest niczym zegar Stwórcy niebios i ziemi. Dni przypominają sekundy, lata - minuty, stulecia - godziny, epoki - dni, a każda wskazówka potwierdza istnienie drugiej.
Jeśli przyjmiemy ten punkt widzenia, zobaczymy, że ziemia na wiele sposobów powiadamia o nadejściu wiecznej wiosny i nieskończonego poranka po ciemnej zimie tego świata. Jest to tak pewne, jak nadejście poranka po nocy i przyjście wiosny po zimie. Tak oto Imię Boże "Zapisujący Każdą Rzecz" oraz cztery Imiona: "Pierwszy", "Ostatni", "Jawny" i "Ukryty" odpowiedziały nam na nasze pytanie dotyczące Wielkiego Zgromadzenia.
Skoro widzimy i pojmujemy, że człowiek:
-jest najbardziej rozwiniętym i posiadającym najwięcej szlachetnych cech owocem drzewa bytu;
-jest - jak potwierdził to Prorok Muhammad, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie - nasionkiem tego drzewa;
-jest wielkim wersetem księgi bytu, zawierającym największe Imię Boże, tak jak werset Tronu w Szlachetnym Koranie;
-jest najszlachetniejszym gościem w pałacu bytu;
-jest najbardziej pracowitym urzędnikiem, któremu pozwolono rozporządzać mieszkańcami tego pałacu;
-jest odpowiedzialny za uprawianie pola tej ziemi oraz za jej przychody i wydatki, jako że korzysta z setek nauk i tysięcy zdolności;
-jest namiestnikiem ziemi, nadzorcą jej królestwa, posłańcem Władcy wszechczasów, pracującym pod Jego nadzorem;
-jest zarządcą spraw ziemskich, którego poczynania są w całości spisywane;
-jest sługą o szerokim zakresie obowiązków;
-jest tym, który niesie wielką odpowiedzialność (jej poniesienia odmówiły niebiosa, ziemia i góry); pojawiły się więc przed nim dwie drogi: Jedna dla nieszczęśliwców, druga dla szczęśliwych;
-jest tym, w którym odbijają się Piękne Imiona Boże;
-jest adresatem Objawienia oraz tym, który najlepiej je rozumie;
-jest najbiedniejszą i najsłabszą spośród żywych istot;
-jest stworzeniem słabym i nieskończenie biednym, które ma niezliczonych wrogów, cierpi niezliczone krzywdy i bóle;
-jest tym, który posiada najbogatsze zdolności spośród żywych istot;
-jest najbardziej wrażliwą na ból istotą; a rozkosz jego życia miesza się z cierpieniem;
-jest tym, który najbardziej pragnie wieczności i nieśmiertelności oraz tym, który najbardziej na nie zasługuje;
-jest tym, który wznosi niezliczone modlitwy w intencji nieśmiertelności i wiekuistości, a gdyby miał w posiadaniu wszystko to, co jest na ziemi, jego pragnienie wieczności nie zmniejszyłoby się;
-jest tym, który kocha Tego, Który obdarzył go miłością do Siebie, i tym, który wzbudza miłość do Niego u innych istot; sam też jest ukochany przez swojego Stwórcę;
-jest największym cudem wiecznej mocy, cudem stworzenia, jako że zawiera w sobie większy świat, a wszystkie jego narządy zaświadczają, że jest stworzony do kroczenia ku wieczności,
widzimy i pojmujemy również to, że człowiek, który przez powyższe dwadzieścia prawd łączy się z Imieniem Boga "Prawda", związanym mocno z Imieniem Boga "Zapisujący Każdą Rzecz", zostanie uratowany przez Boga Najwyższego, od Którego żadna rzecz w niebiosach i na ziemi nie może się oddalić, Który dostrzega najbardziej błahą potrzebę najmniejszego stworzenia żywego, słyszy jego wezwanie, a Jego szlachetni pisarze zapisują wszystkie czyny człowieka i innych stworzeń. Człowiek - zważywszy na powyższe dwadzieścia prawd - musi być wskrzeszony i zmartwychwstać, a także niewątpliwie zostanie rozliczony - przez Tego, Którego jedno z Imion brzmi "Prawda" - z wykonanych prac i uczynków, także tych, których nie wykonał należycie. Niechybnie zostanie wypytany o zapisane - przez Tego, Którego jedno z Imion brzmi "Zapisujący Każdą Rzecz" - uczynki, zarówno te małe, jak i te największe. Nie ma wątpliwości co do tego, że otworzą się przed nim drzwi wiecznego szczęścia i wiekuistej gościny bądź bramy strasznych więzień i wiecznej kary. Człowiek nie może uniknąć osądzenia ani skryć się przed wzrokiem Tego, Który dowodzi wszystkimi stworzeniami i ich sprawami, nie może nie zostać zbudzony ze swego pośmiertnego snu!
Niemożliwym jest, by modlitwa cichsza od bzyczenia muchy była wysłuchiwana i spełniana, a modlitwa w intencji wieczności, której siła porusza niebo i ziemię, która wypływa z powyższych dwudziestu prawd, nie znajdowała odpowiedzi. Nielogicznym i absurdalnym jest twierdzenie, że wszystkie cechy człowieka przepadną, gdyż wielka mądrość Boża, daleka od wszelkiego absurdu i przypadkowości, nie może pozwolić na to, by choćby w najmniejszym stopniu zmarnować zdolności człowieka, nie może zniweczyć wszelkich jego nadziei i pragnienia wieczności, jako że byłoby to straszną niesprawiedliwością i okrucieństwem wobec wszystkich stworzeń, które zaświadczają o Imionach Bożych: "Prawda", "Zapisujący Każdą Rzecz", "Mądry", "Piękny" i "Litościwy" i które mówią o takim przypuszczeniu: "To po stokroć absurd i po tysiąckroć niemożliwość".
Tak oto Piękne Imiona Boże: "Prawda", "Zapisujący Każdą Rzecz", "Mądry", "Piękny" i "Litościwy", odpowiadają nam na nasze pytanie o świat ostateczny następująco: "Wielkie Zgromadzenie jest prawdą, co do której nie ma wątpliwości, tak jak My jesteśmy prawdą i tak jak świadczą o tym stworzenia".
Wyjaśniałbym kwestię życia ostatecznego dalej, lecz skoro jest jasna jak słońce, ograniczę się do wyżej przytoczonych przykładów. Każde spośród stu lub tysiąca Imion Bożych potwierdza swojego Właściciela przez ich odbicia w stworzeniach, ponadto ukazuje i niezbicie udowadnia Zmartwychwstanie i istnienie innego świata.
Jak nasz Najwyższy i Chwalebny Pan odpowiada nam w sposób stanowczy i rozstrzygający przez Swoje rozkazy (zawarte we wszystkich objawionych przez Niego Księgach) oraz przez wszystkie imiona, którymi Siebie nazwał, na nasze pytanie dotyczące życia ostatecznego, tak samo odpowiada nam językami Swoich aniołów, dając nam poznać życie ostateczne od innej strony:
"Istnieją niezliczone dowody i przesłanki, wskazujące na istnienie nas i świata duchowego, jako że od czasów Adama, niech będzie z nim pokój, odbyło się wiele rozmów pomiędzy nami a ludźmi rozwiniętymi duchowo. To prawdziwe i poświadczone przez wiele osób wydarzenia, co do których nie ma wątpliwości. Powiedzieliśmy (i zawsze mówimy) waszym prorokom o tym, co widzimy podczas naszych podróży po siedzibie świata ostatecznego. Dajemy wam dobrą i potwierdzoną nowinę o tych wiecznych promenadach i stojących za nimi wiecznych pałacach i mieszkaniach,
które są przygotowane do przyjęcia szlachetnych gości". Tak oto szlachetni aniołowie odpowiadają nam na nasze pytanie o życie ostateczne.
Nasz Szlachetny Stwórca wyznaczył dla nas największego nauczyciela, najdoskonalszy autorytet, najlepszy wzór i najwspanialszego przewodnika, a mianowicie Muhammada z rodu Haszymitów, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, którego przysłał jako pieczęć szlachetnych posłańców, niech będzie z nimi pokój. Powinniśmy więc przede wszystkim zadać naszemu nauczycielowi to samo pytanie, które zadaliśmy naszemu Potężnemu Stwórcy, a mianowicie pytanie o życie ostateczne. Jest to bowiem ukochany przez Wszechwiedzącego Stworzyciela wiarygodny Prorok, którego prawdomówność została potwierdzona przez tysiąc cudów ze Szlachetnym Koranem na czele.
Tak oto obydwa cudy - z których jeden to znaki widoczne we wszechświecie oraz świadectwo wszystkich proroków i pobożnych ludzi, a drugi to język świata niewidzialnego, obejmujący wszystkie Księgi Objawione i wszystkie prawdy o bycie - przedstawiły jasne jak słońce niezliczone dowody prawdziwości wskrzeszenia i Zmartwychwstania.
W rzeczywistości zagadnienie Zmartwychwstania i życia ostatecznego jest tematem wychodzącym poza możliwości rozumu ludzkiego i nie da się go w pełni zrozumieć bez nauk dwóch wspaniałych nauczycieli: Szlachetnego Koranu i ukochanego Posłańca, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie.
Powstaje pytanie, czemu poprzedni prorocy, niech będzie z nimi pokój, nie wyjaśnili kwestii Zmartwychwstania swoim narodom tak dokładnie, jak zostało to wyjaśnione w Szlachetnym Koranie? Otóż dlatego, że ich czasy były okresem "dzieciństwa" ludzkości, gdy człowiek był jeszcze niedojrzały, a jak wiadomo, na podstawowym poziomie nauczania materiał przedstawiany jest w skrócie.
Skoro większość Pięknych Imion świadczy o istnieniu życia przyszłego i wskazuje na nie, to dowody i argumenty wskazujące na Piękne Imiona muszą z kolei wskazywać na życie ostateczne.
Skoro aniołowie przekazują wiadomości o obserwowanych przez nich siedzibach w wiecznym świecie, to dowody na istnienie aniołów, na ich posłuszeństwo oraz na istnienie świata duchowego stanowią dowody istnienia innego świata.
Skoro najważniejszą - po jedynobóstwie - rzeczą, o której podczas swojego błogosławionego życia powiadomił Prorok Muhammad, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, jedną z podstaw wiary jest życie przyszłe, to wszystkie cuda i argumenty wskazujące na jego misję proroczą i prawdomówność wskazują na prawdziwość istnienia życia ostatecznego.
Skoro jedna czwarta Szlachetnego Koranu odnosi się do Zmartwychwstania i życia przyszłego, mówiąc o ich znakach w tysiącu wersetów, to wszystkie świadectwa, argumenty i dowody wskazujące na autentyczność Koranu świadczą z kolei o prawdziwości istnienia życia ostatecznego.
Zastanówcie się zatem nad tym wielkim filarem wiary, byście przekonali się co do niepodważalności wiary w życie przyszłe.
Streszczenie Kwestii Ósmej
W Kwestii Siódmej chciałem objaśnić zagadnienie życia ostatecznego pod wieloma aspektami, lecz odpowiedź naszego Stwórcy, posiadającego Piękne Imiona, była wystarczająca, wyczerpująca i w pełni przekonywująca, tak więc nie musieliśmy zadawać żadnych innych pytań i ograniczyłem się do powyższego wywodu.
Przy omawianiu następnej kwestii wybiorę ledwie kilka z setek owoców, korzyści i pożytków, które przynosi wiara w życie ostateczne, a mianowicie te, które wiążą się ze szczęściem człowieka w życiu przyszłym oraz życiu doczesnym.
Jeśli chodzi o szczęście w życiu przyszłym, to nic nie opisuje go lepiej niż Szlachetny Koran, zatem posłuchajmy go. Natomiast szczęście w tym życiu, wynikające z wiary w życie przyszłe, zostało już opisane w Traktatach Światła; wymienię jednak w skrócie kilka spośród setek sposobów, w jakie owa wiara czyni człowieka szczęśliwym w jego życiu osobistym i społecznym.
Owoc pierwszy
Człowiek - w przeciwieństwie do zwierzęcia - jest bardzo przywiązany do swojego domu, a także do życia doczesnego. Tak samo, jak jest związany ze swoimi bliskimi, odczuwa więź z całym rodzajem ludzkim. Jak kocha przebywanie w przemijającym świecie, tak pragnie przebywać w świecie wiecznym. Jak ciągle dąży do spełnienia potrzeb swojego żołądka, tak jest zmuszony przez swoją naturę do zapewnienia pożywienia swojemu rozumowi, sercu, duchowi i człowieczeństwu, który to pokarm czerpie ze stołów szerokich niczym ten świat i sięgających do wieczności. Ma tyle nadziei i pragnień, że jedynie szczęście wieczne może je zaspokoić. Pewnego razu, gdy byłem młody, spytałem moją wyobraźnię: "Co wolisz, spędzić na tym świecie szczęśliwe życie trwające milion lat, które skończy się nicością, czy wieczne, lecz ciężkie życie?" Zobaczyłem, że skłania się do drugiego wyboru, i powiedziała: "Nie chcę przeminąć, lecz wolę trwać, choćby w Piekle!"
Skoro wszystkie rozkosze tego świata nie zaspokajają fantazji, która jest jednym z elementów istoty ludzkiej, to znaczy, że ta bardzo rozwinięta istota jest w naturalny sposób związana z wiecznością i nieprzemijaniem.
Jakże wielkim skarbem dla człowieka, posiadającego nieskończone pragnienia i nadzieje, mimo że nie posiada dużego doświadczenia i znajduje się w wielkiej biedzie, jest wiara w życie przyszłe! Jakże wielkim źródłem szczęścia i rozkoszy jest ta wiara! Jakże wspaniałym schronieniem i pocieszeniem w obliczu nieskończonych zmartwień życia doczesnego! Gdyby człowiek mógł poświęcić całe swoje życie doczesne w zamian za te korzyści, nie byłaby to wygórowana cena!
Owoc drugi, związany z osobistym życiem człowieka
Tym, co nieustannie niepokoi człowieka i mąci jego szczęście, jest myślenie o losie jego bliskich i ukochanych i o śmierci, której już doświadczyli. Jeśli człowiek - który jest gotów oddać życie za bliskiego przyjaciela - wyobrazi sobie, że miliony milionów jego braci w człowieczeństwie odchodzą z tego świata w wieczną nicość i że po śmierci nie będzie już żadnego spotkania, poczuje głęboki ból, będący namiastką cierpienia w Piekle. Gdy człowiek wije się z tego bólu, przychodzi wiara w życie przyszłe i otwiera jego oczy, mówiąc: "Patrz", a oświecony przez nią człowiek zaczyna patrzeć, przez co zdobywa głęboką przyjemność duchową, będącą namiastką życia w Raju, widzi bowiem, jak jego bliscy ratują się przed wieczną śmiercią, nicością i przeminięciem, jak przebywają nieśmiertelni w wiecznym świecie, czekając na przybycie przyjaciół. Jako że Traktaty Światła objaśniły tę kwestię i podały odpowiednie argumenty, na tym zakończymy temat.
Owoc trzeci, związany z relacjami człowieka z innymi stworzeniami
Wysoka pozycja człowieka i jego pierwszeństwo przed resztą żywych stworzeń wynikają z jego szlachetnych cech, wrodzonych zdolności, wykonywanych zadań i wielkości obszaru, który zamieszkuje. Człowiek jest ograniczony do teraźniejszości, a oddzielony od przeszłości i przyszłości, które są dla niego niejasne i dalekie. Swoje cechy, takie jak miłość, braterstwo i człowieczeństwo kształtuje na podstawie ciasnej teraźniejszości i według jej ograniczonych kryteriów. Obdarza miłością ojca, brata, małżonka bądź ojczyznę i służy im tak, jakby nie znał ich wcześniej i nie miał zobaczyć ich nigdy później. Jego wierność nie jest pełna,
miłość nie jest nieskazitelna, a służba nie jest pozbawiona interesowności; wszystkie szlachetne cechy słabną i zanikają, a człowiek spada do poziomu niższego od zwierząt.
Lecz gdy tylko do tego człowieka przychodzi wiara w życie ostateczne, by uratować go i pomóc mu, przypominający grób wąski odcinek czasu staje się bardzo szeroki, gdyż zaczyna obejmować przeszłość i przyszłość, ukazując byt szeroki niczym cały świat, rozciągający się przez wszystkie czasy. Wtedy ów człowiek szanuje swojego ojca tak, jak wymaga tego ich relacja, rozciągająca się aż do wiecznej siedziby szczęśliwości. Pomaga swemu bratu tak, jak wymaga tego wieczne braterstwo. Kocha swoją żonę tak, jak wymaga tego towarzyszka życia doczesnego i przyszłego. Nie wykorzystuje wzajemnych relacji i ważnych zadań życia dla błahych spraw doczesnych i niewielkich korzyści z nich płynących. Tak oto doskonała przyjaźń, nieskazitelna wierność i pełne oddanie stają się podstawą jego relacji z innymi, a zatem wszelkich jego działań. Doskonali on swoje szlachetne cechy, a jego człowieczeństwo wznosi się na wyższy poziom.
I tak człowiek, któremu nie było dane wznieść się pod względem czerpanych z życia przyjemności na poziom wyższy od wróbla, stał się teraz -dzięki wierze w życie przyszłe - szlachetnym gościem na tym świecie, szczęśliwym i wspaniałym stworzeniem, które przewyższa wszystkie zwierzęta i staje się najbardziej ukochanym i szlachetnym sługą Pana i Władcy bytu.
Na tym skończę omawianie tego owocu, jako że Traktaty Światła opisały go już i wymieniły potwierdzające go argumenty.
Owoc czwarty, związany z życiem społecznym
Owoc ten został już opisany w Promieniu Dziewiątym, a oto jego streszczenie:
Dzieci, które stanowią jedną czwartą ludzkości, mogą normalnie żyć w społeczeństwie tylko dzięki wierze w życie ostateczne. Gdyby nie ta wiara, byłyby zmuszone żyć w ciągłym żalu i przygnębieniu. Nie cieszyłaby ich zabawa, jako że śmierć, która dotyka inne dzieci, pozostawia głęboki ślad w duszy, delikatnej psychice i sercu, które w przyszłości wypełni się wieloma pragnieniami i nadziejami. Dziecko ogarnęłyby lęki i niepokoje, a jego życie i rozum stałyby się dla niego cierpieniem. Zabawa nie byłaby dla niego ukojeniem, póki nie znalazłoby odpowiedzi
na swoje utrapienie. Z kolei wiara w życie przyszłe sprawi, że dziecko powie: "Mój przyjaciel (albo: braciszek), który zmarł, jest teraz jednym z rajskich ptaków i jest o wiele szczęśliwszy od nas. Moja mama, która zmarła, udała się do szerokiego miłosierdzia Boga, a w Raju też ją zobaczę i tam przytuli mnie do siebie". Dzięki takiemu rozumowaniu będzie żyło spokojnie i beztrosko.
Podobnie ludzie starsi, którzy stanowią jedną czwartą ludzkości, tylko dzięki wierze w życie ostateczne mogą znaleźć pocieszenie tuż przed końcem życia doczesnego i schronieniem się pod ziemią, gdy piękny świat zamyka przed nimi swoje drzwi. Gdyby nie wiara, czcigodni, litościwi ojcowie oraz pełne miłości i oddania matki cierpieliby duchowo, a ich stan psychiczny znacznie by się pogorszył. Dręczyłyby ich niepokoje, świat stałby się dla nich niczym więzienie, a życie - nieznośnym cierpieniem.
Wiara woła wtedy do nich: "Nie smućcie się i nie przejmujcie, gdyż czeka was nieskończona młodość, szczęśliwe, radosne i wieczne życie. Spotkacie się ze swoimi dziećmi i bliskimi, do których tęsknicie. Wszystkie wasze dobre uczynki są zapisane i niebawem otrzymacie za nie nagrodę". Tak oto wiara w Zmartwychwstanie daje im pociechę i ulgę, a gdyby jeden ze starców został obarczony ciężarem stu starości, zniósłby to cierpliwie, oczekując wiecznego, szczęśliwego życia.
Młodzież z kolei, która stanowi jedną trzecią ludzkości, nie zawsze słucha głosu swojego rozsądku. Rozbuchane pragnienia i namiętności młodych ludzi rządzą nimi, a jeśli zapomną o wierze w życie przyszłe i nie pomyślą o karze Piekła, wówczas staną się zagrożeniem dla majątków, honoru i spokoju słabych lub starych ludzi. Młody człowiek może zburzyć szczęście spokojnego domu dla krótkotrwałej przyjemności, przez co stanie się podobny drapieżnemu zwierzęciu, a następnie przez długie lata będzie odczuwał konsekwencje tego czynu w więzieniu.
Jeśli jednak wiara w życie ostateczne przyjdzie mu na pomoc, pójdzie on po rozum do głowy i powie do siebie: "Mimo że policja nie złapie mnie, jeśli dobrze się ukryję, to aniołowie Największego, Chwalebnego Władcy, Który zarządza wiecznym więzieniem Piekła, zapisują moje złe uczynki. Nie jestem więc zupełnie wolnym człowiekiem, lecz tylko tymczasowym gościem na świecie i mam do spełnienia pewne zadanie. Pewnego dnia niechybnie stanę się słaby i stary, tak jak ludzie, którym chciałem wyrządzić krzywdę".
Wtedy krople miłosierdzia, litości i współczucia popłyną z głębi jego serca, aż poczuje szacunek do tych, których prawo chciał naruszyć. Traktaty Światła już omówiły to zagadnienie, zakończę więc temat.
Kolejną, znaczącą grupę ludzi stanowią chorzy, prześladowani i podobni nam nieszczęśnicy, biedacy i więźniowie, skazani na ciężkie wyroki. Jeśli wiara w życie ostateczne nie przyjdzie im na pomoc i nie pocieszy ich, wtedy śmierć z powodu choroby, zniewagi ich ciemięzców (którym nie mogą się odpłacić ani uratować przed nimi swojej godności), bolesny żal z powodu tragedii, która dotknęła ich majątki czy długoletnia i przygnębiająca kara aresztu, następująca po przyjemności trwającej kilka minut lub godzin uczynią z tego świata wielkie więzienie, a z życia bolesną karę. Jeśli jednak w porę przyjdzie im na pomoc wiara w życie przyszłe, przynosząc dobrą nowinę i pocieszenie, odetchną z ulgą, a przygnębienie, żal, niepokój, smutek i pragnienie zemsty przeminą - w zależności od stopnia wiary - całkowicie bądź częściowo.
Ja sam mogę powiedzieć, że gdyby nie wiara w życie wieczne, która pomogła mi i moim braciom w nieszczęściu, jakim było umieszczenie nas w więzieniu - pomimo że nie popełniliśmy żadnej zbrodni - to gorycz jednego dnia kary równałaby się cierpieniom śmierci, a życie stałoby się dla nas udręką, której wolelibyśmy się pozbyć. Ogromne dzięki niech będą Bogu za to, że dał mi wytrzymać ból wielu moich braci, którzy są dla mnie milsi aniżeli moja własna dusza, oraz utratę tysięcy Traktatów Światła, które są dla mnie droższe od moich oczu, i wielu innych cennych książek. Dzięki wierze w życie przyszłe znoszę żal i smutek, mimo że wcześniej nie byłem w stanie ścierpieć żadnej zniewagi od żadnego człowieka. Przysięgam wam - byście byli spokojni - że światło wiary w życie przyszłe i jej siła dały mi taką cierpliwość, wytrzymałość, pocieszenie, radość i pragnienie otrzymania nagrody za zmagania i sprawdzian, że czuję się jak w dobrej szkole, którą - jak wspomniałem na początku tego traktatu -można nazwać szkołą Proroka Józefa, niech będzie z nim pokój. I gdyby nie choroba (która od czasu do czasu daje mi o sobie znać) i postępująca starość, z jeszcze większym zapałem pobierałbym nauki w tej szkole, tak spokojne jest moje serce. Czy tak, czy inaczej, odeszliśmy od tematu. Przepraszam za dygresję.
Dom każdego człowieka jest dla niego małym światem, wręcz małym rajem. Gdyby wiara w życie ostateczne nie była źródłem szczęścia dla domu, każdy z członków rodziny zacząłby odczuwać niepokój i ból w relacjach z innymi, a raj zamieniłby się w piekło nie do wytrzymania.
Umysł człowieka pochłonęłyby zabawa i lekkomyślność, a sam człowiek stałby się niczym widzący myśliwego struś, który chowa głowę w piasek, by się ukryć, jako że nie jest w stanie latać. Człowiek schowałby głowę w lekkomyślności, by nie zobaczyły go śmierć, przemijanie i rozłąka, pocieszając się tymczasowo własną głupotą, jak gdyby znalazł lekarstwo na swoje cierpienie!
Na przykład matka - która jest gotowa poświęcić swoje życie dla dziecka - gdy tylko widzi, jak dziecku zagraża niebezpieczeństwo, odczuwa silny strach o nie. Tak samo dzieci, które nie są w stanie uratować swoich rodziców bądź rodzeństwa przed nieszczęściami, znajdują się w ciągłym niepokoju. Stąd życie takiej rodziny, które na pozór wydaje się być spokojne, nie osiąga szczęścia na tym przemijającym świecie, jako że w bardzo krótkim życiu wzajemne relacje pomiędzy jej członkami nie dają prawdziwej przyjaźni, wierności, oddania ani miłości. Wartości moralne odchodzą tak, jak przemija życie, a być może znikają w ogóle.
Gdy natomiast w domu zagości wiara w życie wieczne, oświeci wszystkie jego kąty, jako że relacje bliskości i miłości pomiędzy członkami rodziny nie będą dostosowane do bardzo krótkiego życia doczesnego, lecz staną się trwającymi bez końca w siedzibie wiecznego szczęścia. Każdy członek rodziny będzie szanował innych, okazywał im czystą miłość, prawdziwą czułość i wierność, wybaczając im błędy i niedociągnięcia. Wartości moralne osiągną szczyt, a w domu zagości prawdziwe szczęście.
Ten temat również był poruszony w Traktatach Światła, na tym więc go zakończymy.
Każde miasto jest niczym duży dom dla jego mieszkańców. Jeśli wiara w życie przyszłe nie zapanuje nad członkami dużej rodziny jego obywateli, będą nimi rządzić nienawiść, prywata, oszustwo, egoizm, podejrzliwość i korupcja, a nie szlachetne zasady moralne, takie jak szczerość, szlachetność, cnota, miłość, ofiarność oraz pragnienie zadowolenia Boga i nagrody w życiu przyszłym. W mieście zapanują terror, chaos i okrucieństwo zamiast porządku, bezpieczeństwa i człowieczeństwa, dzieci będą pozostawione samym sobie, młodzież odda się pijaństwu i chuligaństwu, silni będą krzywdzić słabszych, a starsi łkać i szlochać.
Ojczyznę można porównać do domu rodzinnego narodu. Jeśli wiara w życie wieczne zapanuje nad krajem, pojawią się w nim i rozpowszechnią szlachetne cechy, takie jak wzajemny szacunek, prawdziwe miłosierdzie,
szczera, bezinteresowna miłość, współpraca pozbawiona oszustwa i ostentacji, czy godność pozbawiona pychy. Wiara w życie ostateczne będzie wzywać dzieci: "Porzućcie głupie zabawy, niech nie odciągają was od Raju, który na was czeka", a następnie rozwijać ich moralność przez Szlachetny Koran. Napomni młodzież: "Przed wami jest Ogień Piekielny, porzućcie więc pijaństwo i chuligaństwo", przywołując ją do rozsądku. Ostrzeże niesprawiedliwego: "Uważaj, bo dotknie cię surowa kara", dzięki czemu odsunie go od przestępstw i podporządkuje zasadom sprawiedliwości. Wezwie starców: "Radujcie się, albowiem czeka na was wieczna, radosna młodość oraz nieprzemijające szczęście, o wiele wznioślejsze od tego, które straciliście; spieszcie więc i zdobądźcie je!", a wtedy ich szlochanie przemieni się w radość i szczęście.
Tak oto wiara w życie przyszłe wywiera pozytywny wpływ na każdą grupę ludzi, każdego jej członka, niezależnie od jej liczebności.
Niech przysłuchają się temu socjologowie i etycy, którzy zajmują się sprawami ludzkimi!
Jeśli zbierzemy wymienione powyżej korzyści płynące z wiary w życie ostateczne i zestawimy je z resztą korzyści, stanie się zupełnie jasne, że kluczem do szczęścia w obydwu światach i obydwu życiach jest jedynie wiara.
Bardzo mocne odpowiedzi na wątpliwości dotyczące zmartwychwstania cielesnego zostały zawarte w Słowie Dwudziestym Ósmym, a także w innych traktatach, przedstawimy zatem niniejszym to zagadnienie w dużym skrócie:
Najwięcej Pięknych Imion Bożych przejawia się w cielesności, która jest ich zwierciadłem. Najdonioślejsze cele stworzenia istot objawiają się przez cielesność. Najwięcej różnych znaków dobroci Bożej widzimy w cielesności. Większość modlitw, które człowiek wznosi językiem swoich potrzeb, większość wyrazów wdzięczności i wysławiania, kierowanych przez niego do jego Litościwego Stwórcy, wywodzi się z cielesności. Najbardziej uniwersalna istota światów duchowych również zawiera się w cielesności.
W cielesności kryją się setki uniwersalnych prawd. Dlatego też Szlachetny Stwórca rozprzestrzenił cielesność na powierzchni ziemi, by objawić powyższe prawdy. Z ogromną szybkością i wydajnością stwarza istoty, grupa po grupie, zsyłając je na ten świat, a następnie kończy ich zadania i zsyła kolejne Swoje stworzenia. Tak oto sprawia, że maszyna istot
jest w ciągłym ruchu i pracy, produkuje wielką liczbę ciał na ziemi, czyniąc z niej pole uprawne życia wiecznego i Raju. Najwyższy dla zaspokojenia żołądka człowieka wysłuchuje jego modlitwy, a następnie spełnia ją, stwarzając niezliczone rodzaje smacznego, doskonałego pożywienia i zsyłając setki tysięcy innych łask, co niechybnie świadczy o tym, że większość rodzajów przyjemności w Raju będzie materialna. Najważniejsze łaski szczęścia wiecznego, o które proszą wszyscy, także są materialne.
Czy możliwym więc jest, by Wszechmogący, Litościwy, Wszechwiedzący i Szlachetny przyjmował modlitwę żołądka i wypełniał go - zupełnie nieprzypadkowo - namacalnym i materialnym, nieskończenie doskonałym i cudownym pożywieniem, a nie odpowiadał na niezliczone modlitwy człowieka i jego natury, nie obdarzył go przyjemnościami cielesnymi w życiu przyszłym, których Jego sługa tak bardzo pragnie w świecie wiecznym? Czy miałby odrzucić te modlitwy i nie doprowadzić do zmartwychwstania cielesnego? Czy miałby nie zadowolić człowieka -który jest uwieńczeniem wszystkich stworzeń i szlachetnym namiestnikiem Bożym na ziemi - i nie dać mu wiecznej szczęśliwości? Ależ nie! To po stokroć niemożliwość i absurd; jak można słyszeć bzyczenie muchy i nie słyszeć pioruna? Jak można troszczyć się o wyposażenie jednego żołnierza i nie baczyć na całą armię? Bóg jest wysoko ponad to.
Jasne przesłanie wersetu koranicznego:
mówi, że większość rozkoszy materialnych - których namiastki mamy okazję skosztować na tym świecie - człowiek ujrzy i skosztuje ich w Raju, w odpowiedniej dla tego miejsca formie. Język, oko, ucho i reszta części ciała w zamian za szczerą wdzięczność i akty czci otrzymają odpowiednie dla nich przyjemności cielesne. Opisanie przez Szlachetny Koran rozkoszy Raju jest bardzo jasne i oczywiste, tak że żadna interpretacja, odbiegająca od oczywistego znaczenia dosłownego, nie może być przyjęta.
Tak oto owoce wiary w życie ostateczne pokazują, że jak istota żołądka ludzkiego i jego potrzeby jasno wskazują na istnienie pożywienia, tak istota człowieka, jego szlachetne cechy, potrzeby naturalne, zdolności i nadzieja na życie wieczne niezbicie wskazują na korzyści płynące z tej wiary, na życie ostateczne, Raj oraz namacalne i materialne przyjemności. Wspaniałe właściwości wszechświata i tkwiąca w jego stworzeniu
mądrość, związana z istnieniem człowieka, jasno dowodzą istnienia życia ostatecznego, prawdziwości Zmartwychwstania i otwarcia się bram Raju i Piekła. Jako że Traktaty Światła, a w szczególności Słowo Dziesiąte, Słowo Dwudzieste Ósme wraz z uzupełnieniami, Słowo Dwudzieste Dziewiąte, Promień Dziewiąty oraz traktat Wołanie o pomoc udowodniły te kwestie, nie pozostawiając cienia wątpliwości, na tym zakończę temat.
Podobnie jak w przypadku Raju, podane przez Szlachetny Koran wiadomości dotyczące Piekła są jasne i dosłowne i nie mogą być interpretowane w żaden inny sposób. Powiem jednak w skrócie o dwóch rzeczach, które odrzucają wszelkie wątpliwości na ten temat, a odnośnie do szczegółów odsyłam do innych Traktatów Światła.
Punkt pierwszy
Myślenie o Piekle i strach przed nim wcale nie mąci rozkoszy płynących z wyżej wymienionych owoców wiary ani nie usuwa ich, jako że szerokie miłosierdzie Boże woła do bojącego się Piekła człowieka: "Chodź do mnie, tuż przed tobą jest brama pokuty, wejdź w nią". Istnienie Piekła służy nie tylko wzbudzeniu strachu, lecz także pełniejszemu zapoznaniu nas z rozkoszami Raju oraz odpłaceniu tym, którzy naruszyli prawa innych istot.
O ty, pogrążony w zbłądzeniu, który nie możesz z niego wyjść! Istnienie Piekła jest lepsze dla ciebie niż unicestwienie, jako że nawet dla niewiernych jest w nim coś z miłosierdzia Bożego, gdyż człowiek - tak jak nowonarodzone zwierzęta - czerpie przyjemność ze szczęścia jego bliskich, dzieci i ukochanych. Bezbożniku! Albo trafisz w otchłań nicości - tak jak podpowiada ci twoje zbłądzenie - albo wejdziesz do Ognia Gehenny. Unicestwienie byłoby czystym złem, a zniknięcie wszystkich bliskich tobie ludzi, twoich dzieci i potomków, przygnębiłoby twoją duszę i zasmuciłoby cię tysiąc razy bardziej niż kara Ognia, jako że gdyby nie było Piekła, nie byłoby też Raju. Jeśli jednak znajdziesz się w Piekle, pozostając w kręgu wiecznego istnienia, to być może twoi bliscy - dzięki miłosierdziu Boga Najwyższego - będą szczęśliwi w Raju. Nie masz zatem wyboru - musisz przyjąć istnienie Piekła, jako że zaprzeczanie jego istnieniu oznacza skłonienie się do zupełnej nicości, która oznacza zniknięcie szczęścia wszystkich twoich ukochanych i przyjaciół, a także ich samych!
Piekło to siedziba, która - zgodnie z mądrością i sprawiedliwością Potężnego, Mądrego - pełni rolę więzienia. To straszne i przerażające miejsce posiada ponadto inne mądre i doniosłe funkcje, odnoszące się do
świata wieczności. To również miejsce zamieszkania dla innych żywych istot, takich jak majestatyczni strażnicy Piekła.
Punkt drugi
Istnienie Piekła i jego surowej kary w ogóle nie jest sprzeczne z nieskończonym miłosierdziem Boga, z Jego prawdziwą sprawiedliwością ani pełną, nie znającą marnotrawstwa mądrością. Miłosierdzie, sprawiedliwość i mądrość wręcz wymagają istnienia Piekła, jako że zabicie zwierzęcia, które zagryzło sto innych zwierząt bądź ukaranie zbrodniarza, który naruszył nietykalność tysiąca niewinnych ludzi, to przejaw miłosierdzia dla tysięcy poszkodowanych. Z kolei uniewinnienie zbrodniarza bądź pozostawienie drapieżnego zwierzęcia na wolności to wielka niesprawiedliwość i okrucieństwo wobec setek biednych istot.
Zupełny niewierzący - który jest wtrącany do więzienia Gehenny - przez swoją niewiarę odrzuca prawa Pięknych Imion Bożych i narusza je. Narusza je także przez zaprzeczenie świadectwu istot o tych Imionach i odrzucenie wzniosłych funkcji stworzeń, które wypełniając swoje zadania, wychwalają te Imiona. Przez zanegowanie wielu rodzajów czci oddawanej przez stworzenia Wszechmocnemu i Jedynemu Bogu - co jest jedną z najważniejszych przyczyn ich istnienia - w rażący sposób narusza prawa wszystkich stworzeń. Stąd niewiara jest wielkim przestępstwem i zbrodnią, której ohyda przekracza wszelkie granice odpuszczenia i przebaczenia, a jak mówi Szlachetny Koran:
Tak więc nieumieszczenie takiej osoby w Gehennie z powodu miłosierdzia dla niej byłoby zupełnie niezgodne z miłosierdziem wobec ogromnej liczby stworzeń, których prawa zostały złamane.
Tak jak pokrzywdzeni domagają się istnienia Piekła, tak wymagają go chwała i wielkość Potężnego Boga. Gdyby lekkomyślny bądź występny człowiek zbuntował się przeciwko władcy i powiedział mu: "Nie jesteś i nie będziesz w stanie wtrącić mnie do więzienia", znieważając majestat władzy, ów władca niechybnie wybudowałby dla niego więzienie. Podobnie jest w przypadku całkowicie niewierzącego człowieka, który
przez swoją niewiarę znieważa majestat Najwyższego Boga, Jego moc i władzę. Nawet gdyby nie było tak wielu przyczyn, uzasadnień i funkcji, dla których stworzone zostało Piekło, to sama potrzeba ukarania niewiernych byłaby wystarczającym powodem, zgodnym z majestatem i chwałą Boga.
Już sama istota niewiary wskazuje na Piekło. Jak istota wiary, gdyby stała się materialna, przez swoje rozkosze i błogosławieństwa mogłaby zbudować w umyśle i sercu człowieka mały raj, który wskazywałby na wieczny Raj, czekający na niego w życiu przyszłym, tak niewiara (zwłaszcza ta zupełna), hipokryzja i apostazja przynoszą tyle bólów i cierpień, że gdyby stały się materialne i zakorzeniły się w duszy człowieka, uczyniłyby dlań małe piekło, wskazujące na prawdziwe Piekło, do którego trafi on w życiu przyszłym i którego kara będzie o wiele surowsza. Udowodniliśmy to niezbicie w Traktatach Światła, ponadto to zagadnienie zostało poruszone na początku niniejszego rozdziału.
Skoro ten świat jest polem uprawnym świata wiecznego, to pozornie nieznaczne rzeczy kiełkują i owocują w życiu przyszłym. I tak zatrute nasionko niewiary wskazuje na piekielne drzewo Az-Zaqqum, mówiąc: "Jestem korzeniem tego drzewa, kto więc spośród dotkniętych niewiarą niesie mnie w sercu, dla tego wyrośnie ze mnie specjalny egzemplarz przeklętego drzewa Az-Zaqqum".
Skoro niewiara jest naruszeniem niezliczonej liczby praw i rażącym przewinieniem, to jest także bezgranicznym występkiem, czyniącym popełniającego go człowieka kimś, kto zasługuje na nieograniczoną karę. Jeśli trwające jedną minutę zabójstwo wtrąca mordercę do więzienia na piętnaście lat (czyli około ośmiu milionów minut) i uważa się to za sprawiedliwość, to jedna minuta zupełnej niewiary - jeśli uznamy ją za tysiąc razy większe przewinienie od zabójstwa - zostanie odpłacona karą trwającą osiem miliardów minut. Jeżeli zastosowalibyśmy te kryteria wobec kogoś, kto spędził jeden rok swojego życia w zupełnej niewierze, będzie on wówczas zasługiwał na karę trwającą dwa tryliony osiemset osiemdziesiąt miliardów minut (a Bóg Najwyższy mówi w Koranie o niesprawiedliwych):
"...gdzie (tj. w Gehennie) będą przebywać na wieki." (1*)
1* "Zaprawdę, tym, którzy nie uwierzyli i którzy byli niesprawiedliwymi - tym nie przebaczy Bóg i nie poprowadzi ich drogą prostą, tylko - drogą Gehenny, gdzie będą przebywać na wieki. A to jest dla Boga łatwe!" Koran, 4:168-169.
Wspaniały styl, jakim Szlachetny Koran opisał Raj i Piekło, a także zawarte w Traktatach Światła - objaśnieniu Koranu - argumenty potwierdzające ich istnienie nie pozostawiają miejsca na kolejne objaśnienia. Takich wersetów jest wiele, na przykład:
Większość modlitw wznoszonych przez Najszlachetniejszego Posłańca, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, pozostałych proroków, niech będzie z nimi pokój, oraz ludzi prawdziwie wierzących (które brzmią: "Boże, uchroń nad od Ognia", "Boże, uratuj nas od Ognia", "Boże, wybaw nas od Ognia", a wypływają z pewnej, opartej o objawienie wiary w istnienie Piekła) pokazuje nam - podobnie jak powyższe fakty - że najdonioślejszą dla ludzkości sprawą jest uratowanie się od Ognia Piekielnego. Największą, najważniejszą i najbardziej zdumiewającą prawdą spośród prawd wszystkich stworzeń jest właśnie Piekło, które ogląda część badaczy i spostrzegawczych ludzi. Widzą języki jego płomieni i jego nieprzebrane ciemności. Niektórzy słyszą jego syk i bulgotanie i krzyczą z przerażeniem: "Boże, uratuj nas od Ognia!"
Zaprawdę, współistnienie dobra i zła, przyjemności i bólu, światła i ciemności, gorąca i zimna, piękna i brzydoty, prawości i zepsucia na tym świecie wynika z wielkiej mądrości, gdyby bowiem nie było zła, dobro nie byłoby zrozumiane, gdyby nie było bólu, przyjemność nie byłaby znana, światło bez sąsiadującej z nim ciemności nie byłoby piękne, stopnie ciepła zależą od istnienia zimna, a piękno staje się tysiąc razy bardziej atrakcyjne dzięki istnieniu brzydoty. Tak samo wiele przyjemności Raju nie istniałoby bez Piekła. Stąd każda rzecz może być poznana
przez pryzmat jej przeciwności, a ponadto jedna prawda może zaowocować licznymi prawdami.
Skoro wszystkie istoty zmierzają ze świata przemijania do świata wieczności, to dobro, przyjemność, światło, piękno, wiara i inne pozytywne wartości pójdą do Raju, a zło, ból, ciemność, brzydota, niewiara i inne szkodliwe rzeczy znajdą się w Piekle. Strumień przeciwnych sobie istot ciągle płynie do tych dwóch miejsc, do których zmierza wędrowanie.
Na tym zakończę temat, a odnośnie do szczegółów odsyłam do końca Słowa Dwudziestego Dziewiątego.
O wy, koledzy z ławki w szkole Proroka Józefa!
Łatwym sposobem na uratowanie się od straszliwego, wiecznego więzienia Gehenny jest wykorzystanie faktu, że znaleźliśmy się w więzieniu na tym świecie, dzięki czemu nasze ręce nie popełniły wielu grzechów, które czyhają na człowieka wolnego. Powinniśmy więc ukorzyć się przed Bogiem, prosić Go o przebaczenie naszych dawnych win i wykonywać przepisane przez religię obowiązki, by każda godzina kary więzienia stała się dla nas jak cały dzień oddawania czci. Tak oto kara stała się dla nas najlepszą okazją do uratowania się od więzienia wiecznego i wejścia do świetlistego Raju. Jeśli nie skorzystamy z tej okazji, wówczas nasze życie przyszłe zatonie - tak jak nasze życie doczesne - w morzu łez i spełnią się słowa Najwyższego:
"On stracił życie tego świata i ostateczne." (1*)
(1*) "Wśród ludzi jest i taki, który czci Boga na krawędzi: jeśli otrzyma jakieś dobro, to cieszy się nim spokojnie, a jeśli dosięgnie go jakaś próba, to odwraca twarz (od Boga i Jego religii). On stracił życie tego świata i ostateczne. To jest strata oczywista." Koran, 22:11.
Gdy pisałem niniejszy traktat, za oknem więzienia rozbrzmiewały okrzyki radości z okazji Święta Ofiarowania. Wyobraziłem sobie wtedy, jak jedna piąta ludzkości krzyczy "Allahu Akbar!" (Bóg jest Wielki) i jak ponad trzysta milionów muzułmanów wnosi ten okrzyk jednocześnie, przez co cała kula ziemska, na której rozbrzmiewa "Allahu Akbar", przekazuje to błogosławione hasło innym planetom i gwiazdom. Wyobraziłem sobie, jak dwadzieścia tysięcy pielgrzymów na wzgórzu 'Arafa jednocześnie powtarza echo słów Najszlachetniejszego Posłańca, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, jego rodziny i towarzyszy sprzed tysiąca i trzystu lat. Przekonałem się wtedy niezbicie o
tym, że te okrzyki i wołanie to nic innego, jak uniwersalny akt poddania, godny potężnej władzy Boga, Pana Ziemi i Pana Światów.
Następnie zadałem sobie pytanie: "Ciekawe, jaki jest związek pomiędzy świętymi słowami 'Allahu Akbar' a życiem ostatecznym?" Od razu przypomniałem sobie, że to jedno ze szlachetnych, trwałych i wartościowych wyrażeń, podobne takim, jak: "Subhana-llah" (Bóg jest ponad wszelką niedoskonałość), "Al-Hamdu Li-llah" (chwała niechaj będzie Bogu), "La Ilaha Illa-llah (nie ma bóstwa godnego czci prócz Boga Jedynego) i innych wypowiadanych w czasie muzułmańskich obrzędów religijnych fraz, które niewątpliwie przypominają o życiu wiecznym i wskazują na nie.
"Allahu Akbar" oznacza zwłaszcza to, że moc i wiedza Boga są ponad wszystkim i są większe od wszystkiego. Nic nie może znaleźć się poza zakresem Jego wiedzy i nic nie może uciec od Jego władzy, On Najwyższy jest bowiem większy od każdej istoty, której się boimy i przed którą czujemy respekt. Jest większy niż czyn zmartwychwstania - którego się obawiamy, większy od uratowania nas przed nicością i większy od dania nam szczęścia wiecznego. Jest większy od jakiejkolwiek rzeczy, którą podziwiamy, i od każdej rzeczy spoza zasięgu naszego umysłu.
Najwyższy powiedział:
Powyższy werset koraniczny mówi jasno, że wskrzeszenie i zebranie całej ludzkości w jednym miejscu jest dla mocy Boskiej tak łatwe, jak stworzenie jednej duszy. Nic więc dziwnego w tym, że człowiek powtarza "Allahu Akbar, Allahu Akbar" za każdym razem, gdy widzi doniosłą rzecz lub wielkie nieszczęście, w obliczu którego pociesza się, czyniąc z owych wspaniałych słów wielką siłę, na której się opiera. Tak jak napisałem w Słowie Dziewiątym, to wyrażenie wraz z jemu podobnymi: "Subhana-llah" i "Al-Hamdu Li-llah" to spis treści wszystkich aktów czci, podstawa modlitwy i jej streszczenie. Powtarzanie tych wyrażeń - które stanowią ważne elementy modlitwy i następującego po niej aktu zikr - służy wzmocnieniu modlitwy i pogłębieniu jej. To dobra odpowiedź na pytania, wzbudzone przez podziw, przyjemność i respekt, które wypełniają duszę człowieka, gdy ten spogląda na byt, po czym składa Bogu dzięki.
Jak napisałem pod koniec Słowa Szesnastego, w dzień świąteczny żołnierz i głównodowodzący stają razem przed obliczem sułtana, gdy w zwykły dzień żołnierz może mieć kontakt z władcą jedynie za pośrednictwem oficera. Podobnie na pielgrzymce każdy człowiek zapoznaje się ze swoim Prawdziwym, Najwyższym Władcą poprzez imiona "Pan Ziemi" i "Pan Światów" w takim stopniu, w jakim zwykle poznają Go jedynie szczególnie pobożni ludzie. Jak z kolei podaje Błysk Trzynasty, za każdym razem, gdy w sercu gości chwała i wielkość Boża, serce odpowiada: "Allahu Akbar". "Allahu Akbar" to także odpowiedź na powtarzające się i dręczące duszę pytania oraz knowania Szatana.
Jak wyrażenie "Allahu Akbar" odpowiada nam w sposób zwięzły i stanowczy na nasze pytanie o życie ostateczne, tak fraza "al-hamdu li-llah" również przypomina o Zmartwychwstaniu. Mówi do nas: "Moje znaczenie nie wypełni się bez życia wiecznego. Oznaczam, że każde słowo pochwały i wdzięczności wypowiedziane we wszystkich czasach przez kogokolwiek pod czyimkolwiek adresem należy się Jemu Najwyższemu".
Zaprawdę, powtarzanie przez każdego wiernego wyrażenia "al-hamdu li-llah" (które zawiera w sobie wychwalenie i wdzięczność wszystkich czasów) po każdej modlitwie, ponad sto pięćdziesiąt razy dziennie -do czego zachęcają nauki islamu - to cena, którą wierny płaci z góry za otrzymanie wiecznego szczęścia w Raju, jako że nie można ograniczyć efektu wychwalania Boga do przemijających łask doczesnych, mąconych bólami. Jeśli zastanowisz się nad przyjemnościami tego świata, dojdziesz do wniosku, że są jedynie środkami do zdobycia wiecznego szczęścia, za które powinno się podziękować.
Z kolei wyrażenie "subhana-llah" oznacza uznanie, że Bóg Najwyższy jest ponad potrzebą posiadania współtowarzyszy i jakąkolwiek inną potrzebą, ponad niezdolnością, niedostatkiem, niesprawiedliwością, słabością, okrucieństwem, przewrotnością i wszystkim, co jest sprzeczne z Jego doskonałością, pięknem i majestatem. Znaczenie tych słów przypomina o wiecznym szczęściu i wskazuje na życie ostateczne jako przejaw Jego wielkości, majestatu i doskonałości. Wskazuje także na istnienie Ogrodu Szczęśliwości. Gdyby nie istniało wieczne szczęście, wielkość, doskonałość, majestat, piękno i miłosierdzie Boga byłyby podważone i niedoskonałe, a Bóg jest wysoko ponad to. Stąd życie ostateczne niechybnie istnieje, jako że wymagają go władza, doskonałość, majestat, piękno i miłosierdzie Najwyższego.
Tak więc trzy wyżej wymienione święte formułki wraz z frazami "Bismillah" (w Imię Boga) oraz "La Ilaha Illa-llah" i wszystkimi błogosławionymi słowami stanowią podstawy filarów wiary i prawd koranicznych.
Te trzy formułki to istota modlitwy, istota Szlachetnego Koranu, którego sury niekiedy rozpoczynają się którąś z nich, niczym błyszczącym klejnotem. To prawdziwe skarby i mocne fundamenty Traktatów Światła, a także słowa regularnie powtarzane przez naśladowców Proroka Muhammada po każdej modlitwie, kiedy to ponad sto milionów wiernych zbiera się w wielkim zgromadzeniu i powtarza "Subhana-llah", "Al-Hamdu Li-llah" i "Allahu Akbar" po trzydzieści trzy razy. Powinieneś więc uświadomić sobie doniosłość wypowiadania tych trzech błogosławionych formuł, które są podstawą i podsumowaniem Koranu, wiary i modlitwy, oraz wielkość nagrody płynącej z powtarzania ich po trzydzieści trzy razy po każdej modlitwie obowiązkowej wraz z milionami wiernych.
Tak jak Kwestia Pierwsza tego traktatu stanowi cenną lekcję modlitwy, to jego koniec - mimo że tego nie zamierzałem - stał się ważną lekcją dotyczącą wspominania Boga w modlitwie. Chwała niech będzie Bogu za Jego łaski.
Kwestia Dziewiąta
W Imię Boga, Miłosiernego, Litościwego!
"Posłaniec i ludzie wierzący uwierzyli w to, co im zostało zesłane od ich Pana. Wszyscy uwierzyli w Boga i w Jego aniołów, w Jego Księgi i w Jego posłańców: 'My nie czynimy różnicy między żadnym z Jego posłańców!'" Koran, 2:285.
Przyczyną, dla której postanowiłem omówić ten doniosły i uniwersalny werset, jest refleksja nad pewną wielką łaską Bożą oraz pytanie egzystencjalne, które przyszło mi do głowy i brzmi:
Dlaczego ten, który odrzuca choć część prawd wiary, jest uważany za niewierzącego, mimo że światło wiary w Boga i Dzień Ostatni jest jasne jak słońce i rozprasza wszelkie ciemności? Dlaczego ten, kto najpierw uwierzył we wszystkie filary wiary, a następnie odrzucił choćby jeden z nich, staje się apostatą i całkowicie niewierzącym, skoro wiara w pozostałe filary powinna uratować go od niewiary?
Wiara jest jedną prawdą, opierającą się na sześciu połączonych i niepodzielnych filarach. Żaden z nich nie może być rozpatrywany osobno lub odrzucony, jako iż każdy z nich - wraz z argumentami, na których jest zbudowany - potwierdza resztę filarów i stanowi dowód ich autentyczności. Ten więc, kto nie jest w stanie odrzucić wszystkich filarów wraz z
potwierdzającymi je dowodami, nie będzie zdolny do odrzucenia choćby jednego filaru. Zaprzeczający im może jedynie zamknąć oczy i uprzeć się przy swoim postanowieniu, przez co stopniowo będzie zmierzał ku zupełnej niewierze, a wtedy znajdzie się w piekle zarówno materialnym, jak i duchowym.
W niniejszym traktacie wyjaśniliśmy pokrótce związek filarów wiary z życiem po śmierci. Teraz wymienimy sześć zwięzłych, choć zawierających głęboki i doniosły sens punktów dotyczących wersetu koranicznego 2:285, opierając się na Bożej opatrzności:
Punkt pierwszy
Jak wyjaśniono w Kwestii Siódmej, wiara w Boga wraz z niezbitymi dowodami jej autentyczności potwierdza prawdziwość wiary w życie ostateczne, a także prawdziwość pozostałych filarów wiary.
Zaprawdę, wiekuiste władza, moc i siła, które zarządzają nieogarnionym dla nas bytem, przypominają zarządzanie pałacem bądź miastem. To władza, której wszystkie zarządzenia są rozsądne i uporządkowane, która przemienia byt z wielką mądrością, która zarządza atomami i ciałami niebieskimi, która wyposaża zarówno muchy, jak i gwiazdy niczym posłusznych żołnierzy uporządkowanej armii i która prowadzi wszystkich na wielką defiladę czystej służebności, na manewry, szkolenia i sprawdziany z odpowiednich zadań i funkcji. Czy możliwym i logicznym jest, czy istnieje choćbyدّ٭jmniejsze prawdopodobieństwo, by ta wieczna władza i potęga nie posiadała żadnego wiecznego królestwa ani miejsca wiekuistego przebywania? Po tysiąckroć nie!
Tak więc wszechwładza Najwyższego Boga i jej wielkość, wraz z większością Pięknych Imion Boga - jak powiedziano w Kwestii Siódmej - i wszystkimi dowodami i argumentami na konieczność istnienia Potężnego Boga świadczą o niechybnym istnieniu życia ostatecznego.
Jakże mocna jest podstawa i podpora tego wielkiego filaru wiary!
Uświadom to sobie i uwierz, jakbyś widział na własne oczy.
Ponadto, jak wiara w Boga nie może istnieć bez wiary w życie ostateczne, tak samo wiara w Boga nie może istnieć bez wiary w posłańców -zostało to potwierdzone w Traktacie o Wielkim Zgromadzeniu. Albowiem skoro Bóg Najwyższy, ukazując Swą boskość i pokazując, że tylko On jest godzien czci, stworzył byt niczym wieczną księgę, której każda
strona zawiera całą treść księgi, a każda linijka zawiera treść strony, której każdy werset, słowo, litera, a nawet kropka stanowi cud, głoszący Jego chwałę, skoro stworzył go na obraz wielkiego meczetu, ozdobionego niezliczonymi wersetami i wzorami, w którego każdym kącie znajduje się grupa istot pogrążona w oddawaniu czci swojemu Miłosiernemu Stwórcy, to czy ten godny czci Prawdziwy Stwórca nie miałby zesłać nauczycieli, by nauczali treści tej wspaniałej księgi? Czy możliwym jest, by nie przysłał ludzi, objaśniających wersety wiecznego Koranu bytu? Czy możliwym jest, by nie wyznaczył imamów do owego wielkiego meczetu, aby prowadzili modlitwę stworzeń odprawiających różne akty kultu? Czy możliwym jest, by nie przekazał tym nauczycielom, objaśniającym i imamom Swoich rozkazów? Niech Bóg uchroni... po tysiąckroć nie!
Litościwy, Szlachetny Stwórca stworzył byt, ukazując czującym istotom piękno Swego miłosierdzia, Swej litości i absolutnej władzy na kształt wielkiej gościny, szerokiej wystawy i pięknego parku, aby zachęcić wiernych do wdzięczności i wysławiania Go. Przygotował w tym parku niezliczone i różnorodne łaski, umieścił w nim wspaniałe i niezwykłe przykłady Swojego stworzenia. Czy możliwym jest, by Litościwy i Szlachetny Stwórca nie przemawiał za pośrednictwem Swoich posłańców do czujących stworzeń, przebywających w Jego wspaniałej gościnie? Czy logicznym jest, by nie nauczał ich sposobu okazania Mu wdzięczności za te wspaniałe łaski i oddania Mu czci za Jego wszechobejmujące miłosierdzie i miłość? Ależ nie, po tysiąckroć nie!
Stwórca kocha każde Swoje stworzenie i chce wzbudzić jego podziw. Chce, by Jego stworzenie zachwycało się Nim i wysławiało Go, czego dowodem jest choćby stworzenie w ustach mechanizmów czucia, pozwalających na rozpoznanie tysięcy smaków. Przedstawia się każdemu z Jego wspaniałych stworzeń, wzbudzając miłość do Siebie. Czy logicznym jest, by ten Wspaniały Stwórca nie przemówił do najlepszych przedstawicieli rodzaju ludzkiego, skoro człowiek jest władcą stworzeń? Czy możliwym jest, by nie wybrał kogoś spośród ludzi? Wówczas piękne przykłady stworzenia nie byłyby podziwiane, piękno Imion Bożych nie byłoby doceniane, a istoty nie miałyby okazji do poznania i pokochania Boga. Niech Bóg uchroni!
Wszechwiedzący Bóg odpowiada - we właściwym czasie - na modlitwy wszystkich żywych istot, spełnia ich potrzeby naturalne i wyrażane językiem stanu pragnienia, przychodzi im na pomoc i przemawia do nich
przez nieskończoną łaskę, ukazując Swoją mądrość, siłę wyboru i wolę. Czy prawdopodobnym jest, by Wszechwiedzący rozmawiał z najmniejszym żywym stworzeniem, leczył jego chorobę, wspierał je Swoją dobrocią i spełniał jego potrzeby, a nie zwracał się do moralnych przywódców ludzkości, skoro człowiek jest władcą większości istot na ziemi, namiestnikiem Boga i uwieńczeniem wszystkich stworzeń? Czy rozsądnym jest twierdzenie, że On nie rozmawia z ludźmi tak, jak rozmawia z każdą żywą istotą? Czy możliwym jest, by nie zesłał do nich Swoich rozkazów, świętych pism i Ksiąg? Niech Bóg uchroni!
Tak oto wiara w Boga, wraz ze swoimi niepodważalnymi argumentami, potwierdza wiarę w Jego święte Księgi i szlachetnych posłańców, niech pokój z nimi będzie.
Istnieje człowiek, który sprawił, że w całym bycie brzmi prawda Koranu, który najlepiej poznał, a następnie przedstawił innym Wspaniałego Stwórcę, który ukochał Go i skłonił innych do tej miłości, który złożył Mu wyrazy wdzięczności i skłonił innych do tego samego, który sprawił wręcz, że cała ziemia powtarza: "Subhana-llah, Al-hamdu Li-llah, Allahu Akbar", co odbija się echem w najwyższych niebiosach, który uczcił władzę Boską odpowiednią czcią, który przez tysiąc trzysta lat mądrze i umiejętnie prowadził jedną piątą ludzkości pod względem liczby i połowę pod względem jakości, który głosi Szlachetny Koran całemu bytowi aż do dnia dzisiejszego, który dał wielką lekcję i wezwał wszystkich do szlachetnych celów, ukazując funkcję, wartość i pozycję człowieka - a mianowicie Muhammad, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, zwany Al Amin (Godny Zaufania), którego prawdomówność potwierdziło tysiąc jeden cudów. Czy możliwym jest, by ten drogi, wybrany, szlachetny Posłaniec Godnego Czci, Prawdziwego Boga nie był największym Jego Prorokiem? Ależ nie, po tysiąckroć nie!
Tak oto sens pierwszej części wyznania wiary "aszhadu an la ilaha illa-llah" (wyznaję, że nie ma bóstwa godnego czci, jak tylko Bóg Jedyny) wraz z potwierdzającymi jego autentyczność argumentami potwierdza sens drugiej części: "aszhadu anna Muhammadan Rasulu-llah" (wyznaję, że Muhammad jest Posłańcem Boga).
Skoro Stwórca sprawił, że Jego stworzenia komunikują się między sobą setkami tysięcy języków i narzeczy, skoro słyszy wszelką mowę i rozumie ją, to czy możliwe jest, by sam nie mówił? Ależ nie! Czy rozsądnym jest twierdzenie, że Stwórca nie naucza o sensie Swojego stworzenia
przez wielką księgę - Szlachetny Koran, który odpowiada na trzy trapiące umysły pytania: "Skąd przychodzą wszystkie stworzenia? Dokąd zmierza ich wędrowanie? Dlaczego tak szybko przychodzą i tak szybko odchodzą?" Ależ nie!
Szlachetny Koran, który oświecił trzynaście wieków, który w każdym momencie jest na stu tysiącach języków, który został spisany w pamięci milionów ludzi, którego prawom podporządkowuje się duża część ludzkości, który wychował i oczyścił dusze, serca i umysły ludzkie, który jest wiecznym cudem, którego czterdzieści aspektów - każdy skierowany do odpowiedniej grupy ludzi - zostało wymienionych w Traktatach Światła (w tym w Liście Dziewiętnastym), w pełni zasługuje na miano mowy Boga, a jednym z tysięcy jej cudów jest Muhammad, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie.
Czy możliwym jest, by ten Szlachetny Koran nie był mową Wiecznego, Mówiącego? Czy możliwym jest, by nie był to zbiór rozkazów Wiekuistego Stwórcy? Niech Bóg uchroni!
Tak więc wiara w Boga, wraz ze wszystkimi potwierdzającymi ją argumentami, dowodzi tego, że Szlachetny Koran jest mową Potężnego Boga.
Czy możliwym jest też, by Potężny Władca, Który nieustannie wypełnia i opróżnia powierzchnię ziemi, zasiedlając nasz świat czującymi istotami, by te mogły poznać Go i oddawać Mu cześć, pozostawił niebiosa i gwiazdy puste, by nie wypełnił tych niebiańskich pałaców odpowiednimi mieszkańcami? Czy możliwym jest, by Wielki Władca pozostawił największe z Jego królestw bez rzetelnych pracowników, heroldów, nadzorców, podziwiających je obserwatorów, szlachetnych sług i posłusznych poddanych? Niech Bóg uchroni tyle razy, ilu jest aniołów!
Mądry, Wszechwiedzący i Litościwy Bóg spisał byt niczym książkę. Spisał historię życia każdego drzewa w każdym jego nasionku oraz funkcje życia każdego krzewu i zadania każdego kwiatu w ich zarodkach. Spisał wszystkie wydarzenia z życia każdego czującego stworzenia w jego małej niczym ziarnko gorczycy pamięci. Zachował każdy epizod w Swoim królestwie tak, jakby zrobił kilka jego zdjęć. Stworzył Raj, Piekło, most nad Piekłem i wielką wagę po to, by spełniły się podstawy Jego Boskiej władzy - sprawiedliwość, mądrość i miłosierdzie. Czy możliwym zatem jest, by Mądry, Wszechwiedzący i Litościwy Pan nie zapisał czynów człowieka, związanych z innymi istotami? Czy możliwym jest, by nie spisywał jego złych i dobrych uczynków na tablicach przeznaczenia,
aby następnie wynagrodzić go lub pokarać? Niech Bóg uchroni tyle razy, ile liter spisano na wiecznie strzeżonej tablicy przeznaczenia!
Tak więc wiara w Boga, wraz z potwierdzającymi ją argumentami, niezbicie dowodzi autentyczności wiary w aniołów oraz w przeznaczenie. Te dwa filary wiary są jak słońce rozjaśniające dzień i dzień, który wskazuje na słońce.
W taki oto sposób filary wiary potwierdzają siebie nawzajem.
Punkt Drugi
Wszystko, do czego wezwały pisma i Księgi Objawione na czele ze Szlachetnym Koranem oraz prorocy na czele z Muhammadem, niech będzie z nimi pokój, opiera się na stabilnych podstawach i filarach. Wszyscy prorocy starali się udowodnić podstawy wiary i wpoić je innym. Tak więc wszystkie dowody i argumenty, świadczące o prawdziwości ich misji proroczej i ich prawdomówności, potwierdzają także głoszone przez nich podstawy i filary wiary. Tymi podstawami są wiara w Boga i w Dzień Ostatni, w Jego aniołów, Jego Księgi, Jego posłańców oraz przeznaczenie dobra i zła.
Absolutnie nie można więc oddzielić żadnego z sześciu filarów wiary od pozostałych, gdyż każdy z nich potwierdza wszystkie inne. Jako że każda gałąź błogosławionego, rajskiego drzewa Tuba wznosi się ku niebu, a każdy jej liść żyje razem z wiecznym życiem tego drzewa, nikt nie może zaprzeczyć życiu jednego liścia, jeśli nie zaprzeczy życiu drzewa, którego istnienie jest jasne jak słońce. Jeśli natomiast ktoś zaprzeczy istnieniu drzewa, to ono oskarży go o kłamstwo tyle razy, ile ma gałęzi, owoców i liści, a następnie go uciszy. Tak samo wygląda sprawa z filarami wiary.
Miałem zamiar omówić każdy z sześciu filarów wiary w oddzielnym punkcie, a w każdym punkcie zawrzeć pięć zagadnień, pragnąłem także odpowiedzieć szerzej na ciekawe pytanie wymienione we wstępie, jednakże pewne trudności uniemożliwiły mi to. Uważam jednak, że po lekturze punktu pierwszego rozsądni ludzie nie będą potrzebowali dodatkowych wyjaśnień.
Tak oto stało się jasne, że jeśli muzułmanin odrzuci jakąkolwiek z prawd wiary, stoczy się do zupełnej niewiary, jako że filary wiary muzułmańskiej są nierozerwalne, a islam wyjaśnił szczegółowo to, co inne religie przedstawiły w skrócie. Stąd ten, kto nie zna Muhammada, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, i nie wierzy w niego, nie zna Najwyższego
Boga wraz z Jego cechami ani życia ostatecznego. Wiara muzułmanina jest zaś mocna i niezachwiana do tego stopnia, że nie dopuści do żadnego odrzucenia, opiera się bowiem o bardzo wiele argumentów, a umysł korzy się, by ją przyjąć.
Punkt Trzeci
Pewnego razu powiedziałem "Al-Hamdu li-llah", a następnie zacząłem szukać zdania, które byłoby zgodne z szerokim znaczeniem tego wyrażenia, i przyszły mi do głowy następujące słowa: Chwała niechaj będzie Bogu - za wiarę w Niego, w Jego jedność, w konieczność Jego istnienia, w Jego cechy i Imiona - tyle razy, ile Jego Imiona objawiły się we wszystkich czasach.
Zastanowiłem się nad tym zdaniem i doszedłem do wniosku, że zupełnie się zgadza ze znaczeniem wyrażenia "Al-Hamdu Li-llah", które jest następujące:
..............
Kwestia Dziesiąta
(Przekonywująca i rozsądna odpowiedź na wątpliwości dotyczące powtórzeń w Szlachetnym Koranie)
Moi drodzy i wierni bracia!
Gdy zacząłem pisać o tym zagadnieniu, poczułem frustrację i niezadowolenie, stąd w moim spontanicznym wywodzie mogą znaleźć się pewne niejasności. Mimo to uważam, że udało mi się przekazać niezwykłość tematu. Bardzo przepraszam, jeśli nie udało mi się omówić cudu we właściwy dla niego sposób. Dzięki związkom ze Szlachetnym Koranem moje słowa stanowią rodzaj intelektualnego kultu i muszli, kryjącej w sobie cenne perły, jeżeli więc niektóre fragmenty wywodu będą niejasne, proszę o zwrócenie uwagi nie na skorupkę, lecz na jej wnętrze. Jeśli uważacie, że niniejszy wywód na to zasługuje, zawrzyjcie go w traktacie "Owoc" jako Kwestię Dziesiątą.
Złe odżywianie i dokuczające mi choroby zmusiły mnie do pisania wywodu w dużym skrócie, tak że w jednym zdaniu zawierałem po kilka ważnych faktów i argumentów. Spisałem go - z Łaski Boga - w błogosławionym miesiącu ramadan, w ciągu dwóch dni. Przepraszam więc jeszcze raz za wszystkie niedociągnięcia.
Moi wierni, szczerzy bracia!
Gdy w błogosławionym miesiącu ramadan czytałem cudowny Koran, zastanawiałem się nad sensem trzydziestu trzech wersetów omówionych w Promieniu Pierwszym i dostrzegłem, że każdy z nich (zwłaszcza werset światła w surze "Światło"), a także wersety sąsiadujące z nimi, w pewnym sensie dotyczą Traktatów Światła i ich uczniów. Inne wersety
-jak na przykład werset ciemności - przypominają o wrogach Traktatów. Nie ma wątpliwości co do tego, że wydźwięk i sens tych wersetów nie ograniczają się do określonego czasu i miejsca, lecz są ponadczasowe i uniwersalne. Doszedłem zatem do wniosku, że Traktaty Światła i ich uczniowie w naszym czasie również wchodzą w krąg uniwersalnych znaczeń wersetów koranicznych.
Uniwersalność i doniosłość przesłania koranicznego wynikają z nieograniczonej i wszechobejmującej władzy Boskiej, z wysokiej pozycji tego, za którego pośrednictwem Koran został objawiony, a mianowicie Szlachetnego Proroka, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, przemawiającego do całej ludzkości i reszty stworzeń, z wysokiej pozycji istot ludzkich, a także z doniosłości praw Najwyższego Boga, dotyczących świata doczesnego i ostatecznego, ziemi i nieba, wszystkich czasów i spraw wszystkich stworzeń. Ten wspaniały, doniosły i uniwersalny przekaz stanowi rzecz niezwykłą, jako że przemawia zarówno do prostych ludzi - którzy są większością jego adresatów - jak i do najwyższych poziomów umysłu człowieczego. Koran nie tylko podaje wskazówki i przytacza pełne morału historie, lecz także zwraca się do każdej klasy ludzi w każdej epoce w taki sposób, że jego przekaz jest wciąż aktualny, tak jak- by to im został objawiony po raz pierwszy.
Na przykład częste powtarzanie słowa اَلظَّالِم۪ينَ ٭ اَلظَّالِم۪ينَ (ciemięzcy, tyrani, niesprawiedliwi) wraz z jego karcącym wydźwiękiem to surowe ostrzeżenie przed zesłaniem na tyranów kary z nieba bądź spod ziemi. To powtórzenie przyciąga uwagę do niesprawiedliwości dzisiejszych czasów, która nie ma sobie równych w dziejach, a następnie przedstawia kary i nieszczęścia zesłane na takie ludy, jak narody 'Ad i Samud oraz lud Faraona. Z drugiej strony wkłada w serca uciemiężonych wiernych pocieszenie i ulgę przez opisanie ratunku, który przyszedł dla szlachetnych Posłańców, takich jak Abraham i Mojżesz, niech będzie z nimi pokój.
W każdym czasie Wielki Koran prowadzi każde pokolenie ludzi, mówiąc im, że odległe czasy i dawne epoki, które w oczach ignorantów są zamierzchłą nicością i pokrytym pyłem, strasznym cmentarzem, to żywa karta historii pełna lekcji i przykładów, wspaniały świat tętniący życiem i królestwo Boże, mające wiele wspólnego z naszymi czasami. Koran przedstawia nam przeszłość w sposób jasny, raz ukazując ją niczym na ekranie, raz zabierając nas w tamte czasy.
W podobny sposób Koran opisuje wszechświat (który ignoranci uważają za dziką, nieskończoną przestrzeń i martwe, krążące w rozłące i w bólu ciała) jako wielką księgę spisaną przez Jedynego, Wiekuistego, jako uporządkowane przez Miłosiernego, przościwego miasto oraz wystawę wspaniałych dzieł Szlachetnego Pana. W ten sposób nadaje każdemu z martwych ciał życie i sprawia, że wszystkie łączy przyjazna więź, a każde z nich ma swoje zadania i funkcje. Tak oto Koran daje prawdziwe lekcje wszystkim ludziom, dżinnom i aniołom. Nic więc dziwnego, że ta wielka Księga - o tak wspaniałym przekazie - zawiera wspaniałe i wzniosłe cechy, których przykłady wymieniam poniżej.
W każdej literze Koranu jest dziesięć, czasem tysiąc, a nawet tysiące błogosławieństw. Dżinny i ludzie nie są w stanie przynieść podobnej księgi, nawet gdyby zebrali się wszyscy razem. Jego mądre przesłanie jest zaadresowane do wszystkich potomków Adama, pokój z nim, wręcz do wszystkich stworzeń. Miliony ludzi w każdej epoce uczyły się go na pamięć z przyjemnością i radością. Jego regularne recytowanie nigdy się nie nudzi. Mimo skomplikowanych konstrukcji językowych jego treść jest przyswajalna przez proste umysły dzieci. Chorzy i umierający - którzy czują ból już przy wypowiadaniu najkrótszych fraz - czerpią przyjemność ze słuchania jego recytacji. Szlachetny Koran zawiera wiele innych wzniosłych cech i daje swoim recytatorom i uczniom różne rodzaje szczęścia w obydwu światach.
Wspaniałość niesionego przez tę Księgę przekazu ma również inny aspekt. Jej wymowa była całkowicie przystosowana do faktu, że jej przekaziciel, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, był niepiśmienny. Mimo to jego umysł pojął go i zachował. Koran jest zbyt wyniosły, by być wytworem oszustwa lub zmyślenia. Jego styl i wyraz jest przyswajalny przez prostych ludzi i ich proste umysły. Rozpościera przed nimi jasne niczym istnienie niebios i ziemi karty, przyciągając wzrok do cudów mocy Boga i Jego wielkiej mądrości, kryjących się pod zwykłymi rzeczami.
Innym niezwykłym aspektem Koranu są powtórzenia jednego zdania bądź całej historii. Służy to zwróceniu uwagi różnych grup adresatów na rozmaite znaczenia i morały zdania bądź opowiadania. To księga modlitwy, napomnienia, wspominania o Bogu oraz jedynobóstwa, a wszystko to wymaga powtórzeń. Ponadto każde powtórzenie wersetu bądź historii w Szlachetnym Koranie przynosi nowe znaczenie i mądrość.
Niezwykłość Koranu przejawia się ponadto dzięki przytoczonym w nim opowieściom z życia szlachetnych towarzyszy Proroka, z czasów
kształtowania się państwa muzułmańskiego i zasad szariatu. Widzimy, jak wiele uwagi poświęcone jest przytoczonym wydarzeniom, co pokazuje nam, że najdrobniejsze szczegóły najbłahszych wydarzeń nie umykają uwadze miłosierdzia Najwyższego, Jego władzy i woli. Historie te mówią także o zarządzeniach Boga we wszechświecie i Jego uniwersalnych prawach. Owe wydarzenia z czasów kształtowania się islamu i szariatu były niczym nasionka, z których następnie wyrastały dojrzałe i pożyteczne owoce mądrości.
Powtarzająca się potrzeba wymaga systematycznego spełniania jej. Dlatego na przestrzeni dwudziestu lat Szlachetny Koran odpowiedział na wiele powtarzających się pytań i wskazał drogę wielu różnym grupom adresatów. Powtarza zdania niosące tysiące znaczeń, a także poparte niezliczonymi dowodami wskazówki. Tak właśnie Koran umocnił się w umysłach i sercach, powodując wielkie przemiany na świecie i wskazując na wspaniały wieczny świat zamiast doczesnej przemijającej gościny.
Koran powtarza zdania i wersety, by pokazać dobitnie, że wszystkie rzeczy, poczynając od atomów, na gwiazdach kończąc, są pod kontrolą Jednego, Jedynego, Najwyższego. Powtarza je także po to, by wyrazić gniew Boga na człowieka, który czyni niesprawiedliwość, gdy lekceważy cel stworzenia. Gniewają się na niego wtedy wszystkie istoty zamieszkujące ziemię i niebo.
Tak więc powtarzanie zdań i wersetów przy przekazywaniu tak doniosłych treści żadną miarą nie jest niedociągnięciem stylistycznym, lecz celowym zabiegiem literackim oraz dostosowanym do sytuacji skutecznym środkiem wyrazu. Oto przykład:
Zdanie بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ pojawia się w Szlachetnym Koranie sto czternaście razy, wyraża bowiem doniosłą prawdę, a jak napisałem w Błysku Czternastym, każdy nieustannie potrzebuje tej prawdy. Nawet gdyby to zdanie powtórzyło się miliony razy, potrzeba jego wypowiedzenia nie zmniejszyłaby się i nie zostałaby zaspokojona, jako że prawda zawarta w tej frazie nie jest potrzebna jak chleb codzienny, lecz raczej jak powietrze i światło.
Werset
jest wymieniony w surze "Poeci" osiem razy. Powtórzenie tego doniosłego wersetu, zawierającego tysiące prawd, w surze, która mówi o uratowaniu Proroków, niech będzie z nimi pokój, i ukaraniu ich ludów, służy przekazaniu wiadomości, że niegodziwości ich narodów naruszały cel stworzenia i atakowały majestat władzy Boskiej, tak więc dostojność Pana wymagała ukarania tych niesprawiedliwych ludów, tak jak Jego miłosierdzie wymagało uratowania Proroków. Nawet gdyby ten werset powtórzył się tysiące razy, tęsknota do niego i pragnienie go nie zmniejszyłyby się, tak więc powtórzenie w tym przypadku to wspaniały zabieg literacki.
Podobnie werset
powtarzający się wielokrotnie w surze "Miłosierny", a także werset
w surze "Posłańcy", wołają i ogłaszają wszem i wobec, w niebiosach i na ziemi, że niewiara dżinnów i ludzi, odrzucanie przez nich błogosławieństw i łask Bożych oraz ich podłe przestępstwa wywołują gniew istot, ziemi i nieba, naruszają mądrość i cel stworzenia świata, przekraczają prawa wszystkich stworzeń i lekceważą wielkość władzy Boskiej. Stąd te wersety są związane z tysiącami podobnych prawd, posiadają znaczenie równe tysiącom innych kwestii i nawet gdyby powtórzyły się tysiące razy w mowie skierowanej do dżinnów i ludzi, to potrzeba ich powtarzania wciąż by istniała. Powtórzenie zatem stanowi przemyślny zabieg.
Powtórzenie możemy również znaleźć w hadisach Proroka Muhammada, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie. I tak na przykład jego wezwanie o pomoc Al Dżałszan al kabir to wspaniała modlitwa, zgodna z prawdą Szlachetnego Koranu i jego duchem. Zdanie:
powtarza się tam sto razy, lecz nawet gdyby powtórzyło się tysiące razy, nie wywołałoby to nudy, jako że powyższa prośba zawiera w sobie
najdonioślejszą prawdę we wszechświecie, a mianowicie jedynobóstwo, największe zadanie stworzeń wobec ich Pana, a mianowicie wychwalanie Go i oddawanie Mu czci, najważniejszą dla losu ludzkości sprawę, a mianowicie ratunek przed Ogniem i wiecznym nieszczęściem oraz największy cel kultu i słabości ludzkiej, a mianowicie modlitwę.
Oto przykłady podstaw wiary, przedstawionych przez Szlachetny Koran za pomocą powtórzenia. Możemy dostrzec, że prawda jedynobóstwa bywa wymieniana dwadzieścia razy - dosłownie bądź w przenośni - na jednej stronie egzemplarza Koranu, jeśli wymaga tego kontekst, wyjaśnienie i podkreślenie znaczenia. Takie powtórzenie pobudza pragnienie powtórzenia recytacji, daje siłę do niej i w ogóle nie powoduje nudy ani zmęczenia.
Inne części Traktatów Światła także wyjaśniły mądrość płynącą z powtórzeń w Szlachetnym Koranie i ich rolę w budowaniu stylu. A oto wyjaśnienie różnicy w stylu i szczegółowości omawianych zagadnień pomiędzy surami mekkańskimi i medyńskimi:
Pierwszą grupą, do której Koran skierował swój przekaz w Mekce, byli politeiści kurajszyccy - przeważnie niepiśmienni. Wymagało to zastosowania wzniosłego, mocnego stylu, przekonywującej zwięzłości i równocześnie powtórzeń, ułatwiających zrozumienie. Stąd większość sur mekkańskich przedstawia filary wiary i zasady jedynobóstwa w sposób wzniosły, mocny i zwięzły. Wiele razy mówią one o wierze w Boga, początku stworzenia, miejscu, do którego zmierza wędrowanie i życiu ostatecznym - właściwie na każdej stronie, w każdym wersecie, frazie, słowie, a nawet literze, przez prepozycję i postpozycję, przez definicję i potępienie, przez usunięcie i przypomnienie. Tak oto filary wiary zostały utwierdzone w tak elokwentny sposób, że uczeni z zakresu retoryki są zdumieni tym wspaniałym stylem. Traktaty Światła, zwłaszcza Słowo Dwudzieste Piąte - Cuda Koranu, wraz z uzupełnieniami, a także Krótki opis wskazówek cudowności w języku arabskim, który omawia cudowność Koranu pod względem harmonii pomiędzy wersetami, opisują wspaniałość Koranu w czterdziestu aspektach. Oba wymienione traktaty wykazały wzniosłość przekazu koranicznego.
Jeśli chodzi o wersety i sury medyńskie, to pierwszymi ich adresatami, a zarazem przeciwnikami, byli żydzi i chrześcijanie, czyli wierzący w Boga Ludzie Księgi. Stąd przesłanie koraniczne i styl przekazu musiały być właściwe dla nich; styl medyński jest łatwy, jasny, łagodny, skupiony bardziej na szczegółach niż zasadach ogólnych, jako że te szczegóły
są podstawą wielu uniwersalnych praw i osią różnic pomiędzy religiami Objawienia.
Jednakże przekaz Koranu jest przeważnie treściwy i mocny, zawierający niezbite argumenty, przytaczane po przedstawieniu krótkiego wydarzenia. Zastosowanie tej ogólnej zasady staje się łatwiejsze dzięki wierze w Boga, wzmocnionej wersetami o jedynobóstwie, wierze i życiu ostatecznym. Zwięzłe wnioski i podsumowania znacznie wzbogacają przekaz Koranu. Traktaty Światła, a zwłaszcza Drugie Światło Drugiej Pochodni Słowa Dwudziestego Piątego, poświęconego wspaniałości Koranu, ukazały nawet osobom upartym wysoki poziom elokwencji, doniosłe cechy oraz precyzyjne i wzniosłe style, zawarte w podsumowaniach koranicznych.
Spójrz na wyrażenia koraniczne, takie jak
i inne, mówiące o jedynobóstwie i przypominające o życiu przyszłym. Zobaczysz, że w taki lub podobny sposób kończy się większość wersetów koranicznych, oraz że Szlachetny Koran przy wykładaniu szczegółowych zasad prawnych i praw społecznych wznosi wzrok adresata ku wysokim horyzontom i zmienia - przez takie podsumowania - łatwy i jasny styl na styl podniosły i uroczysty, jakby przenosił czytelnika z lekcji prawa muzułmańskiego na lekcję teologii. Tak więc Koran jest zarówno Księgą prawa, zasad i mądrości, jak i Księgą wiary i jej prawd, Księgą przypomnienia, a także Księgą modlitwy i wzywania do Boga.
Różnice w stylu koranicznym widać na przykładzie dwóch określeń: رَبُّكَ (Twój Pan) oraz رَبُّ الْعَالَم۪ينَ (Pan Światów), które implikują różne aspekty jedynobóstwa: mniej i bardziej ogólny.
Inną charakterystyczną cechą stylu koranicznego jest to, że w jednym wersecie można zobaczyć na przykład przeniknięcie wiedzy Boga do atomu w źrenicy i jednocześnie do miejsca położenia słońca, wszechogarniającą Moc, która w jednej chwili umieszcza wszystko na swoim miejscu, czyniąc ze słońca oko nieba; słowa
następują po
Zatem przenikanie wiedzy Najwyższego do najskrytszych zakamarków serc jest zestawione ze wspomnieniem ogromu niebios i ziemi. Dzięki temu czytelnik pojmuje, że Bóg zna najskrytsze sprawy serca w ramach Swojej potęgi, dzięki której stworzył niebiosa oraz ziemię i zarządza ich sprawami. Tak więc umieszczenie słów On wie dobrze, co kryje się w sercach na końcu wersetu zmienia prosty i jasny styl - pojmowany przez ludzi prostych - w doniosłą wskazówkę.
Pytanie: Przez płytkie i przelotne spojrzenie w treść Koranu nie da się dojrzeć wielu ważnych kwestii oraz związku pomiędzy fragmentem wyrażającym prawdy wiary bądź prawa ogólne a na pozór zwykłą, krótką historią. Stąd wielu błędnie uważa, że przekaz koraniczny jest niedoskonały, powołując się na przykład na frazę
która następuje po opisie sprytnego sposobu, w jaki Józef połączył się ze swoim bratem. Jaki jest sens takich zabiegów?
Odpowiedź: Większość długich i średnio długich sur - z których każda jest niczym oddzielna księga - nie omawia tylko dwóch lub trzech spośród czterech głównych tematów Koranu (jedynobóstwo, proroctwo, Zmartwychwstanie, Boża sprawiedliwość), lecz zawiera całą jego istotę wraz ze wszystkimi czterema tematami. Tak więc każda z tych sur jest jakby osobną księgą napomnienia, wiary i refleksji, księgą prawa, mądrości i prawości, wręcz kilkoma księgami, dającymi różne lekcje. Zobaczysz, że każda opowieść, a nawet każda strona tej sury-księgi otwiera
człowiekowi bramy wiary i spełnia liczne cele, jako że Koran zawiera i jasno przedstawia treść wielkiej księgi bytu, wzmacnia w głębi serca wiarę w Boską władzę, obejmującą każdą rzecz oraz pokazuje wielkie znaki na ziemi i w duszach ludzkich. Tak więc pozornie niezwiązane ze sobą fragmenty Koranu w istocie łączy mocna relacja, a miejsce każdego zdania nie jest przypadkowe, lecz wynika z kontekstu i stylu danego fragmentu.
Inne pytanie: Co jest powodem tego, że Koran przytacza tysiące dowodów na Zmartwychwstanie, monoteizm i otrzymanie nagrody przez ludzi czyniących dobro? Dlaczego te kwestie są omawiane wprost lub w przenośni w każdej surze, a nawet na każdej stronie?
Odpowiedź: Jest tak dlatego, że Szlachetny Koran zwraca uwagę człowieka na największy przełom, który wydarzy się w dziejach świata stworzeń, a mianowicie nadejście świata wiecznego, oraz na najważniejszą sprawę, która dotyczy człowieka, niosącego na swych barkach wielką odpowiedzialność, a mianowicie wiarę w jedynobóstwo, od której zależy szczęście bądź kara wieczna. Jednocześnie Koran odpowiada na wiele wątpliwości i na wszelkie próby bezpodstawnego odrzucenia go. Nawet gdyby zwracał uwagę ludzkości na wiarę w nadejście świata wiecznego miliony razy, nie byłoby to zbędnym powtórzeniem, nie nużyłoby, a potrzeba czytania go nie zniknęłaby, jako że nie ma ważniejszej na świecie sprawy od jedynobóstwa i życia wiecznego.
Na przykład: Przesłaniem wersetu
jest dobra nowina o wiecznym szczęściu dla biednego człowieka, na każdym kroku spotykającego się ze śmiercią. Ta dobra nowina ratuje jego samego, jego świat i wszystkich krewnych przed wyobrażeniem śmierci jako wiecznego unicestwienia i przed samym unicestwieniem, dając im wieczną władzę i szczęście. Nawet gdyby ten werset powtórzył się miliardy razy, nie byłoby to przesadą i nie naruszyłoby to elokwencji przesłania koranicznego.
Widzisz zatem, jak Szlachetny Koran, który omawia tak cenne kwestie i dąży do przekonania do nich jego adresatów przez przytoczenie mocnych
argumentów, wpaja umysłom i sercom wiedzę o tych wielkich przemianach, które zajdą we wszechświecie, czyniąc ją tak jasną, jakby dotyczyła przemeblowania domu. Stąd zwrócenie uwagi na podobne sprawy (zarówno wprost, jak i w przenośni) tysiące razy jest tak konieczne dla człowieka, jak chleb, powietrze i światło, na które zapotrzebowanie wciąż się ponawia.
Inny przykład: Częste powtarzanie się oraz mocny wydźwięk zawartych w Koranie wyrażeń takich, jak
czy też
a także innych wersetów zawierających groźby i ostrzeżenia wynika z tego, że - jak udowodniłem to w Traktatach Światła - niewiara człowieka to rażące pogwałcenie praw większości stworzeń, wzbudzające gniew niebios, ziemi i wszystkich istot wobec niewiernych, których kara może dosięgnąć na przykład przez powódź. Nawet Piekło nieomal nie wybucha gniewem z ich powodu:
Przeto ze względu na ogrom przestępstwa, dotykającego praw niezliczonych stworzeń, i ze względu na chęć ukazania szpetoty niewiary i zbłądzenia niewierzących oraz znaczenia, jakie Bóg przywiązuje do praw Swoich poddanych - nawet gdyby Władca świata wymienił przestępstwo niewiary i karę za nie miliardy razy, w żadnym przypadku nie byłoby to przesadą ani niedociągnięciem stylistycznym.
Od tysiąca i kilkuset lat setki milionów ludzi czytają Szlachetny Koran z chęcią, pragnieniem i zainteresowaniem, bez znużenia ani zmęczenia. Każda chwila i każdy dzień są niczym oddzielny świat, który przychodzi, a odchodząc, otwiera bramę dla nowego świata. Tak więc wynikające z głębokiej potrzeby powtarzanie "La Ilaha Illa-llah" tysiące razy w celu oświecenia wszystkich przemijających światów światłem wiary czyni tę frazę jasnym słońcem na niebie wszystkich chwil i dni. Podobnie jest z
recytacją Koranu, która rozprasza ciemność panującą w tych światach, usuwa brzydotę ich odbić w zwierciadle życia i czyni nadchodzące chwile świadczącymi na rzecz recytującego człowieka (a nie przeciwko niemu) w Dniu Zmartwychwstania. Koran podnosi człowieka na wyższy poziom świadomości, przekazując mu wiedzę o surowej karze za przewinienia, przekonuje go o wartości ostrzeżeń dawanych przez Władcę wszechczasów, Który łamie opór niesprawiedliwych tyranów, wreszcie zachęca do pokonania duszy nakazującej zło. Dzięki powtórzeniom ostrzeżenia przed srogą karą pojawiają się tak często, że nawet Szatan nie śmie uznać ich za nieprawdę. Powyższe fakty również ukazują głęboki sens płynący ze stosowania powtórzeń w tekście koranicznym.
Zaprawdę, kara Gehenny to najsprawiedliwsza odpłata dla niewierzących, u których ostrzeżenia nie znajdują posłuchu!
Do powtarzających się wielokrotnie w Koranie fragmentów należą historie proroków, niech będzie z nimi pokój. Kilkakrotne przytaczanie na przykład historii Mojżesza, niech będzie z nim pokój, która niesie tyle mądrości, co jego laska, oraz opowiadań o innych prorokach - służy potwierdzeniu autentyczności misji proroczej Proroka Muhammada, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, gdyż tylko ten, kto odrzuca wszystkich proroków, może odrzucić Ostatniego z nich.
Faktem jest, że wielu ludzi nie jest w stanie regularnie czytać Koranu w całości bądź nie ma na to czasu, czytają więc łatwiejsze fragmenty. Dzięki temu można dostrzec wielką mądrość, polegającą na uczynieniu z każdej długiej bądź średnio długiej sury czegoś na kształt małego Koranu oraz na powtórzeniu w niej pewnych opowieści i opisu filarów wiary. Tak więc wielokrotne przytaczanie jednej historii bynajmniej nie jest przesadą, a ponadto uświadamia fakt, że przyjście Muhammada, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, jest jednym z największych wydarzeń w dziejach ludzkości i świata. Nadanie osobie Szlachetnego Posłańca wysokiej pozycji w Koranie i zestawienie świadectwa wiary "Muhammadun Rasulu-llah" (Muham-mad jest Posłańcem Boga) - które zawiera w sobie cztery filary wiary - z "La Ilaha Illa-llah" dobitnie świadczy o tym, że misja Proroka Muhammada jest jedną z najważniejszych kwestii, że Muhammad, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, jest jednym z najszlachetniejszych stworzeń, że jego osoba to światło dla światów i że w pełni zasługuje na tak wysoką pozycję. Zostało to udowodnione w kilku fragmentach Traktatów Światła, a niniejszym podam tylko jeden ze znajdującego się tam tysiąca dowodów:
Wszystkie dobre uczynki spełnione przez wszystkich członków społeczności muzułmańskiej we wszystkich czasach zgodnie z zasadą "kto jest przyczyną jakiegoś dobra, jest jak ten, kto je czyni" są zapisywane w księdze dobrych uczynków Proroka, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie. Dżinny, ludzie, aniołowie i inne stworzenia żywe dziękują mu za światło, które rzucił na przyczyny stworzenia istot. Można wręcz powiedzieć, że cały byt, niebiosa i ziemia radują się z jego szlachetnej osoby. Prorok otrzymuje także łaski płynące z milionów modlitw, wznoszonych codziennie w jego intencji przez pobożnych członków jego wspólnoty, z miliardów modlitw natury, które - tak jak prośby wypowiadane językiem potrzeby przez rośliny i zwierzęta - nigdy nie są odrzucane, oraz ze szlachetnych dzieł, których dokonano dzięki jego przewodnictwu. Co więcej, Prorokowi zapisywana jest w poczet dobrych uczynków każda przeczytana przez wszystkich członków jego wspólnoty litera w Koranie - których to liter jest ponad trzysta tysięcy - dziesięciokrotnie, stokrotnie albo i więcej.
Wszechwiedzący, Znający to, co skryte, Najwyższy Bóg zawsze wiedział, że osobowość Proroka Muhammada, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, będzie niosła tyle błogosławieństwa, co rajskie drzewo, nadał mu zatem wielkie znaczenie w Koranie i zasłużoną wysoką pozycję. Bóg objawił, że na wstawiennictwo Proroka, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, można zasłużyć przez posłuszeństwo mu i naśladowanie go, co jest jedną z najlepszych praktyk, które może wykonać człowiek. Najwyższy nie pominął żadnej ze zwykłych sytuacji życiowych, które dotyczyły Jego Posłańca i z których również płyną wielkie korzyści.
Widzimy zatem, jaka wartość i jak wielki sens płyną z powtórzeń koranicznych. Zdrowy rozum zaświadczy, że ten zabieg jest przemyślany i niezwykły, lecz tego, kogo serce i sumienie toczy choroba materializmu, będą dotyczyły następujące słowa:
Bywa, że ślepy człowiek światłu słońca zaprzecza,
Tak jak usta chorego wodzie, którą pije
PODSUMOWANIE KWESTII DZIESIĄTEJ
Dwanaście lat temu doszły mnie słuchy, że pewien zajadły heretyk postanowił przetłumaczyć Szlachetny Koran, by ukazać ludziom "niepotrzebne" powtórzenia, i by jego tłumaczenie było recytowane zamiast oryginału. Jednakże Traktaty Światła - za sprawą łaski Bożej - przez ich niezbitą argumentację i wszechobecność pokrzyżowały ten niecny plan i udowodniły, że przetłumaczenie Szlachetnego Koranu w pełnym tego słowa znaczeniu nie jest możliwe i że po takim zabiegu ani jeden werset nie będzie mógł zachować stylu ani elokwencji koranicznej. Ułomne i niedoskonałe tłumaczenia dokonywane przez ludzi w żadnym wypadku nie zastąpią niepowtarzalnego przekazu słów Koranu, w którego każdej literze zawartych jest od dziesięciu do tysiąca dobrych uczynków. Przeto recytacja tłumaczenia Koranu jest niedopuszczalna.
Jednakże obłudnicy, którzy wzięli przykład z tego heretyka, dokładali starań na drodze Szatana, by zgasić światło Szlachetnego Koranu swoimi ustami. Jako że przez dłuższy czas nie miałem kontaktu ze światem zewnętrznym, nie wiem, jak dalej potoczyła się sprawa, lecz ich działania są jednym z powodów, dla których - pomimo ciężkiej sytuacji, w jakiej się znalazłem - postanowiłem napisać Kwestię Dziesiątą.
Pewnego razu, po wypuszczeniu nas z więzienia w Denizli, siedziałem na górnym piętrze hotelu "Sehir" i spoglądałem na rosnące w pobliskich pięknych ogrodach wierzby, które przy najmniejszym podmuchu wiatru zginały się wdzięcznie. Byłem zachwycony widokiem pięknych drzew, które w moich oczach wychwalały Boga i głosiły Jego jedność.
Ich gałęzie musnęły struny mojego przygnębionego tęsknotą za braćmi i samotnością serca. Wnet przyszło mi na myśl, że przecież wszystkie
zielone liście opadną jesienią, a piękne drzewa stracą swoją urodę. Zacząłem opłakiwać urokliwe wierzby, a także inne stworzenia, moje oczy wypełniły się łzami i pogrążyłem się w smutku przemijania i tęsknoty.
Gdy trapiły mnie żale, na pomoc przyszła mi jedna z prawd przekazanych przez Proroka Muhammada, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, która pomaga każdemu wiernemu. Nagle niezliczone smutki i zmartwienia przemieniły się w ogromną radość. Oto prawda, której jedno z niezliczonych świateł przyszło mi na pomoc:
Nieświadome spojrzenie uznało delikatne liście i wyniosłe drzewa za pozbawione funkcji, zadania, celu i pożytku. Wydawało się, że nie szeleszczą z radości, lecz trzęsą się ze strachu przed nicością i przemijaniem. Niech przeklęte będzie spojrzenie, które rozbudziło tkwiące we mnie, a także w innych ludziach pragnienie wieczności, miłość do życia, zauroczenie jego wdziękami i żal wobec rodzaju ludzkiego, które to pragnienie zamieniło świat w piekło duchowe, a rozum w organ dostarczający nieszczęścia i udręki. Gdy zmagałem się z tym bólem, przyszło do mnie światło, którym Muhammad, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, oświecił całą ludzkość, odsunął zasłonę nieświadomości i pokazał tyle mądrości i celów stworzenia, ile wierzba ma liści. Traktaty Światła wykazały, że te cele i mądrości dzielą się na dwie części:
Część pierwsza jest skierowana do Pięknych Imion Potężnego Stwórcy. Tak jak wszyscy doceniają talent zdolnego rzemieślnika, gdy ten zbuduje nowatorską maszynę, tak sama maszyna chwali go przez samo swoje istnienie oraz zadania, które spełnia.
Z kolei część druga jest skierowana ku spojrzeniom stworzeń żywych i czujących i stanowi piękny obiekt oglądania oraz refleksji. Każda rzecz jest niczym księga wiedzy, która nie opuszcza świata doczesnego, zanim nie pozostawi swojego znaczenia w umysłach i pamięci stworzeń oraz swojego obrazu w rejestrach świata niewidzialnego. To znaczy, że nie przechodzi ze świata widzialnego do niewidzialnego, zanim nie uzyska pewnych form istnienia duchowego i metafizycznego.
Skoro więc Bóg istnieje i obejmuje wszystko Swoją wiedzą, to w świecie wiernego nie może być niebytu, nicości, przemijania ani absurdu, gdy z kolei świat niewierzących jest pełen bezcelowości #87
Jak wiara ratuje człowieka od całkowitego niebytu po śmierci, tak ratuje świat każdej osoby przed ciemnościami nicości i bezcelowości. Z kolei niewiara - zwłaszcza ta całkowita - unicestwia wyznającego ją człowieka wraz z jego własnym światem i wrzuca go w otchłań duchowego piekła, wypełniając jego życie bólem i żalem.
Niech dotrze to do uszu tych, którzy przedkładają życie doczesne nad ostateczne, i niech albo przyniosą lekarstwo na ten problem, jeśli mają rację, albo niech przyjmą wiarę i uratują siebie od wielkiej straty.
Wasz brat, który prosi o wasze modlitwy i tęskni do was,
Kwestia Jedenasta
Święte drzewo filarów wiary ma trzy gatunki owoców. Jednym jest Raj, drugim szczęście wieczne, a trzecim spoglądanie na Potężnego Boga. Traktaty Światła, a zwłaszcza Jasna lampa, już opisały setki płynących z tych owoców korzyści wraz z potwierdzającymi je argumentami, odsyłam więc do nich, a niniejszym przedstawię jedynie niewielką część owych smacznych owoców. A oto pierwsza ich część:
Pewnego razu odmawiałem następującą modlitwę: "Panie, błagam Cię ze względu na Gabriela, Michała, Israfila, 'Azra'ila i ich wstawiennictwo, byś uchronił mnie od zła szatanów spośród dżinnów i ludzi". Gdy wypowiadałem imię 'Azra'ila (anioła śmierci, na samą myśl o którym na ludzi pada blady strach), poczułem przyjemność i radość, po czym powiedziałem: "Chwała niech będzie Bogu" i odtąd pokochałem 'Azra'ila szczerą miłością. To jeden z aniołów, wiara w których stanowi jeden z filarów wiary. Powiem niniejszym w dużym skrócie o jednej z licznych korzyści płynących z wiary w tego anioła.
Najcenniejszą rzeczą, którą człowiek posiada, dba o nią i chroni, jest jego duch. Uradowałem się niezmiernie, gdy uświadomiłem sobie, że człowiek oddaje najdroższą rzecz, którą posiada, czyli swoją duszę, w ręce silnego i rzetelnego anioła, aby ten uratował ją od niebytu, zguby i zniknięcia.
Następnie przypomniałem sobie o aniołach wyznaczonych do spisywania czynów człowieka i zauważyłem, że płynie z tego bardzo wiele korzyści, jak na przykład:
Każdy człowiek pragnie uwiecznić doniosłość swoich czynów i wartość swoich słów, by uchronić je przed zapomnieniem. Czyni to przez pisanie prozy bądź poezji lub nakręcenie filmu. Jeśli któreś z jego czynów mają mieć wieczne owoce w Raju, jeszcze bardziej pragnie ich uwiecznienia.
Szlachetni aniołowie stoją przy barkach człowieka, by pokazać mu obrazy z wiecznego świata, by uwiecznić jego czyny w obrazach, a następnie wynagrodzić go cennymi, nieprzemijającymi darami. Wyobrażenie sobie tego dostarczyło mi przyjemności, której nie jestem w stanie opisać.
Gdy bezbożni ludzie oddalili mnie od życia w społeczeństwie, od moich książek, bliskich, pomocników i wszystkiego, co przynosiło mi radość, gdy wrzucili mnie do komnat samotności, dopadło mnie takie przygnębienie, że poczułem, jak gdyby świat miał się zawalić na moją głowę. Kiedy znajdowałem się w tym stanie, wiara mnie uratowała, rozświetliła świat wokół mnie i wypełniła go dobrymi aniołami. W każ-dym miejscu zobaczyłem radość i szczęście, a jednocześnie zobaczyłem, jak nieszczęsny, ciemny i bezcelowy jest świat bezbożników.
Gdy moja wyobraźnia rozkoszowała się smakiem owocu wiary w aniołów, otrzymała kolejny, podobny, pochodzący tym razem z wiary w posłańców, niech będzie z nimi pokój, i skosztowała go. Poczułem się, jak gdybym żył razem z nimi i jak gdybym słyszał, jak każdy z nich potwierdzał tysiącami słów filary wiary, do których wzywał Ostatni Posłaniec, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, i wiedziałem, że ich słowa uciszyły Szatana.
Wówczas przyszło mi do głowy pytanie, na które odpowiedź można znaleźć w Błysku poświęconym szukaniu u Boga ochrony, a mianowicie: Dlaczego korzystający z tylu owoców, pożytków i korzyści ludzie wierni, którym dobre uczynki i stała opatrzność Najmiłosierniejszego dają siłę i oparcie, przegrywają w starciu z bezbożnikami, nawet jeśli tamtych jest dwudziestu, a wiernych setka?! Czemu tak jest, skoro Szlachetny Koran obiecał wspomożenie wiernych przez aniołów w obliczu słabych knowań Szatana?
Choć Traktaty Światła wyjaśniły już tę kwestię za pomocą niezbitych argumentów, w największym skrócie odpowiem na to pytanie:
Często aż stu ludzi zostaje wyznaczonych do ochrony jednej posesji, gdy złoczyńca bądź chuligan zamierza wzniecić na niej pożar. W takim przypadku właściciel może zwrócić się o przydzielenie ochrony nawet do władz państwowych, jako że istnienie budowli zależy od wielu czynników, a zniszczenie tylko jednej jej części może poskutkować zawaleniem. Na tej zasadzie działają szatani spośród dżinnów i ludzi, którzy przez jeden drobny czyn wywołują wielki pożar i ogromne zniszczenia duchowe, podobnie jak czyni to podły człowiek, gdy do wspaniałej budowli wrzuca zapałkę.
Podstawą wszelkiego zła i grzechu jest nihilizm i zniszczenie, a pod ich zewnętrzną formą kryje się zepsucie. Dlatego właśnie szatani spośród dżinnów i ludzi oraz złoczyńcy są w stanie bardzo niewielkim wysiłkiem przeciwstawić się niezliczonym zastępom ludzi prawdy i zmusić ich do szukania ochrony u Boga Najwyższego. Stąd Szlachetny Koran obiecuje im wsparcie ze strony zastępów aniołów, którzy mają surowe rozkazy, by stawić czoła wrogom.
Z powyższej odpowiedzi wypłynęła ważna sprawa i doniosła prawda, a mianowicie, że jak Raj gromadzi plony wszystkich światów i powoduje kiełkowanie i owocowanie nasion zasianych w świecie doczesnym, tak Piekło miele plony niebytu dla ukazania bolesnych skutków nicości i przemijania oraz - poza wieloma innymi zadaniami - oczyszcza świat z brudu nicości. Jeśli Bóg pozwoli, omówię szerzej tę wielką kwestię przy innej okazji, gdyż nie chcę zaczynać tu kolejnego rozdziału.
A oto kolejny owoc wiary w aniołów, związany z aniołami Al Munkarem i An Nakirem:
Pewnego dnia stwierdziłem, że tak jak każdy człowiek niechybnie spocznę w grobie. W wyobraźni wszedłem więc do niego i poczułem przygnębienie z powodu przebywania w jednoosobowej celi więzienia, pozbawienia mnie wszystkiego, pozostawienia mnie bez pomocnika w tym ciemnym, wąskim, zimnym miejscu. Trwało to tak długo, aż przyszli do mnie dwaj szlachetni aniołowie, Al Munkar i An Nakir, i zaczęli ze mną rozmawiać. Moje serce i grób wypełniły się światłem i ciepłem, a przede mną otworzyły się okna wychodzące na świat duchów. W głębi duszy uradowałem się i podziękowałem szczerze Bogu za to, co widziałem i co niechybnie spełni się w przyszłości, mimo że widziałem to jedynie oczami wyobraźni.
Pewnego razu podczas nauki gramatyki zmarł pewien uczeń. Al Munkar i An Nakir spytali go w grobie: "Kim jest twój Pan?", na co tamten odparł: "Kim - orzecznik, jest - łącznik, twój - przydawka, Pan - podmiot. To łatwe, spytajcie o coś trudniejszego". Ta odpowiedź rozbawiła aniołów i został on uratowany od kary grobu. Myślę więc, że jeden z uczniów Traktatów Światła, Hafiz Ali, który zmarł w więzieniu, czytając z zapałem niniejszy traktat, odpowiedział na pytania aniołów w grobie argumentami z Traktatu "Owoc", podobnie zresztą zeznawał przed sądem. Jeśli Bóg pozwoli, ja i wszyscy uczniowie Traktatów Światła odpowiemy
na te pytania jasnymi argumentami i dowodami zawartymi w Traktatach, a nasze odpowiedzi zostaną pozytywnie ocenione.
Wiara w anioły może również dać szczęście na tym świecie, a oto przykład:
Wyobraźmy sobie dziecko, które uczy się o wierze i zasadach religii. Wnet przychodzi do niego drugie dziecko, które płacze z powodu śmierci swego niewinnego braciszka. Pierwsze dziecko uspokaja i pociesza drugie: "Nie płacz, lecz dziękuj Bogu, bo twój braciszek poszedł do Raju i lata tam wraz z aniołami w radości i szczęściu. Widzi z góry każdą rzecz i jest mu o wiele lepiej niż nam tutaj". Tak oto zamienia płacz i krzyk w uśmiech i radość.
Zachowałem się tak, jak to płaczące dziecko, gdy pewnej smutnej zimy otrzymałem wiadomość o śmierci dwóch bliskich mi osób. Pierwszą był mój bratanek Fuad, który piastował wysokie stanowiska w szkolnictwie wyższym i jednocześnie szerzył prawdy Traktatów Światła. Drugą natomiast była moja siostra Hanem, która zmarła podczas okrążania Ka'by. Gdy opłakiwałem ich śmierć, podobnie jak Abdurrahmana - o którym jest mowa w Traktacie dla ludzi starszych - sercem i duchem dzięki światłu wiary ujrzałem, jak aniołowie i hurysy towarzyszą dobremu Fuadowi i szlachetnej Hanem. Widziałem, jak moi bliscy zdobyli przyjaźń ludzi i jak pozbyli się zła tego świata. Podziękowałem Najmiłosierniejszemu Bogu tysiąc i jeden raz za to, że przemienił głęboki żal w poczucie radości i szczęścia. Pogratulowałem im, mojemu bratu Abdulmecidowi (ojcu Fuada) oraz mojej duszy. Napisałem o nich, by otrzymali błogosławieństwo płynące z modlitwy.
Wszystkie zawarte w Traktatach Światła porównania mają na celu ukazanie owoców szczęścia wiary w życiu doczesnym i ostatecznym. Owoce te dają radość życia już na tym świecie i mówią, że wiara przyniesie każdemu, kto ją posiadł, wieczne szczęście w Raju. Na przykład pięć owoców Podróży Nocnej opisałem pod koniec Słowa Trzydziestego Pierwszego, a innych pięć w Gałęzi Piątej Słowa Dwudziestego Czwartego.
Wspomnieliśmy wcześniej, że każdy z filarów wiary ma niezliczone owoce, zatem wszystkie filary razem wzięte mają ich nieskończoność. Jednym z nich jest wielki Raj, innym wieczne szczęście, a trzecim, najsmaczniejszym, możliwość oglądania Potężnego Boga. Inne owoce wiary są jasno opisane w porównaniu umieszczonym pod koniec Słowa Trzydziestego Drugiego.
Jednym z dowodów na to, że wiara w przeznaczenie również posiada cenne owoce na tym świecie, jest powtarzane przez wielu powiedzenie: "Kto uwierzył w przeznaczenie, tego nie dotknie nieszczęście". Pod koniec Traktatu o przeznaczeniu opisałem jeden z owoców tej wiary na przykładzie dwóch mężczyzn, którzy weszli do ogrodu władcy. W swoim życiu spotkałem się z tysiącami przypadków, które przekonały mnie, że bez wiary w przeznaczenie szczęście na tym świecie nie byłoby możliwe, zaś nieszczęścia dzięki niej stają się lżejsze i bardziej znośne. Spytałem siebie zdumiony: "Jak może żyć ktoś, kto nie wierzy w przeznaczenie?"
W drugim rozdziale Słowa Dwudziestego Drugiego opisałem inny z owoców wiary w aniołów, a oto on:
Wyobraziłem sobie, jak anioł śmierci 'Azra'il, niech będzie z nim pokój, żalił się swojemu Panu: "Twoi słudzy będą skarżyć się na mnie i złościć się, gdy będę wykonywał moją funkcję, polegającą na zabieraniu dusz". Bóg odpowiedział mu: "Uczynię choroby i nieszczęścia zasłoną dla twojego zadania, by skargi ludzi dotyczyły ich, nie ciebie". Funkcja 'Azra'ila także jest zasłoną, aby bezpodstawne skargi nie były kierowane do Prawdziwego, Najwyższego Boga. Nie każdy bowiem dostrzega zamysł, miłosierdzie, piękno i korzyść płynące ze śmierci, a wielu patrzy na sprawy powierzchownie i zaczyna sprzeciwiać się i skarżyć. Dlatego właśnie - żeby bezpodstawne skargi nie były kierowane do Absolutnie Litościwego - zadanie 'Azra'ila, pokój z nim, stało się zasłoną.
Podobnie wiele zadań powierzonych aniołom uczyniono zasłoną potęgi Boskiej, by uchronić wszechobejmujące moc, świętość i miłosierdzie Boże przed bezpodstawnymi posądzeniami o bezsensowność. Dlatego na pierwszy rzut oka w rzeczach pozornie niezgodnych z miłosierdziem bądź błahych nie widać ręki mocy Bożej. Traktaty Światła wykazały przez bardzo wiele dowodów, że tak naprawdę żadna przyczyna materialna nie ma wpływu na nic i żadna nie ma zdolności do stwarzania. Niezliczone pieczęcie jedynobóstwa znajdują się na każdej rzeczy, a stwarzanie jest wyłączną domeną Najwyższego Boga. Przyczyny są jedynie zasłonami, a aniołowie - istoty czujące - posiadają tylko częściową wolę wyboru, która jest niczym innym, jak rodzajem oddania i służebności, a w żadnym wypadku nie posiadają zdolności stwarzania.
Wielkość i potęga Boża wymagają tego, by od spojrzenia umysłu oddzielały je pozorne przyczyny, gdy z drugiej strony jedynobóstwo odkrywa istotę przyczyn.
Tak jak aniołowie i pozorne przyczyny istnieją po to, by mocy Boskiej nie przypisywano niedoskonałości i niesprawiedliwości, także użycie szatanów spośród dżinnów i ludzi służy uchronieniu majestatu Boga przed bezpodstawnymi oskarżeniami. Niedoskonałość bierze się ze słabości, nihilizmu bądź niewypełniania obowiązków, a Bóg jest wysoko ponad to. Tak więc zasłony w postaci szatanów mają na celu oddalenie wszelkich skarg i zażaleń kierowanych do Najwyższego Boga. W rzeczywistości złe i destrukcyjne działania nie wymagają wielkiej siły, a niewielki czyn bądź zlekceważenie obowiązku może doprowadzić do większego zła. Niektórym wydaje się, że czyniący zło ma dużą moc, jednak jego zdolności i wpływ są nikłe. Jeśli sprawcy zła posiadają wolną wolę, wówczas zasługują na odpowiednie konsekwencje. Natomiast jeżeli chodzi o dobre uczynki, to w pewnym sensie czyniący je nie są ich prawdziwymi sprawcami, lecz dobro wpada im w ręce dzięki szlachetności Bożej, a oni je przyjmują. Z kolei nagroda za te uczynki jest po prostu czystą hojnością Bożą. Szlachetny Koran tak oto przedstawia tę kwestię:
Gdy niezliczone światy dobra i zła przenikają się wzajemnie, gdy wyrastają z nich Raj i Piekło, gdy świat dobra powtarza "al-hamdu li-llah, al-hamdu li-llah", a świat zła "subhana-llah, subhana-llah", gdy aniołowie ścierają się z szatanami, a dobro ze złem, gdy wokół serca toczy się dyskusja pomiędzy Boską inspiracją a podszeptami Szatana, gdy toczą się te wszystkie konflikty, pojawia się jeden z owoców wiary w aniołów, rozstrzygając sprawę, rozwiązując problem i rozświetlając ciemne istoty jednym ze świateł wersetu:
Jakże smaczny i słodki to owoc!
Z kolei Słowo Dwudzieste Czwarte oraz Słowo Dwudzieste Dziewiąte wskazały na inny owoc i udowodniły istnienie aniołów i ich funkcji.
Potężna, litościwa i szeroka władza Boska, która przedstawiła się i skłoniła innych do umiłowania Boga, musi być wychwalona, uświęcona
i wysławiona. Skoro znajdujące się we wszechświecie ciała martwe nie posiadają woli i nie są w stanie oddać Bogu czci, w zamian za nie czynią to niezliczeni aniołowie. Oni właśnie - z pełną mądrością i majestatem - mogą reprezentować władzę Boską w każdym zakątku wszechświata, od najgłębszych zakątków ziemi do najdalszych obszarów niebios.
Oto przykład: Filozofia materialistyczna przedstawia stworzenie ziemi i jej funkcje w negatywny i przygnębiający sposób, lecz owoc wiary zmienia to wyobrażenie w radosny i świetlisty obraz, na którym aniołowie o imionach As Sałr i Al Hut niosą na swoich barkach - to znaczy chronią - kulę ziemską. Z Raju przyniesiono pewien rodzaj skały, by mogła stać się wiecznym fundamentem dla przemijającej kuli ziemskiej, co wskazuje na to, że część ziemi zostanie opróżniona i zamieniona na wieczny Raj. Jak relacjonowano za niektórymi prorokami spośród synów Izraela oraz za Ibn 'Abbasem, niech Bóg będzie z niego rad, ta oto skała stała się punktem oparcia dla aniołów As Sałra i Al Huta. Niestety to piękne porównanie wraz z upływem czasu zostało zamienione przez prostych ludzi w namacalny fakt, będący poza zasięgiem rozumu. Aniołowie bowiem mogą przemieszczać się w glebie, w skałach i we wnętrzu ziemi tak, jak w powietrzu. Nie potrzebują więc żadnej specjalnej skały, tak jak kula ziemska nie potrzebuje aniołów As Saura i Al Huta! Ta opowieść jest jedynie przenośnią.
Inny przykład: Skoro kula ziemska wychwala Boga tyle razy, ile jest na niej egzemplarzy zwierząt, roślin, rzeczy martwych, języków używanych przez stworzenia Boga oraz tyle razy, ile liści i owoców mają wszystkie rośliny, to przekazanie tego wychwalania i przedstawienie go majestatowi Bożemu wymaga istnienia anioła o czterdziestu tysiącach głów, z której każda ma czterdzieści tysięcy języków, a każdy język wychwala Boga czterdzieści tysięcy razy, jak zostało przekazane przez wiarygodnego informatora. Potęga i wielkość władzy Boskiej wymagają tego, by Gabriel, niech będzie z nim pokój, posiadał niezwykłą naturę i był wyznaczony do pośredniczenia w przekazywaniu człowiekowi - najważniejszemu skutkowi stworzenia świata - Bożych nakazów. Wymaga również tego, by Israfil i 'Azra'il, niech będzie z nimi pokój, posiadali niezwykłą naturę, jako że reprezentują zarządzenia Najwyższego Stwórcy i nadzorują dwie najważniejsze rzeczy w świecie istot żywych - zmar-
twychwstanie i śmierć. Wymaga także tego, by Michał, niech będzie z nim pokój, posiadał niezwykłą naturę, jako że reprezentuje różne rodzaje wdzięczności za dary Miłosiernego, którymi się opiekuje.
Potęga władzy Boskiej wymaga istnienia Gabriela i innych aniołów, posiadających niezwykłą naturę, a ich istnienie jest tak pewne, jak istnienie jasnej jak słońce władzy Boskiej we wszechświecie. Dotyczy to również innych kwestii związanych z aniołami.
Potężny, Wszechmogący i Piękny, Który na kuli ziemskiej tworzy z prostej i nędznej materii czterysta tysięcy gatunków istot żywych (w tym posiadających dusze), Który wypełnia nimi ziemię, Który sprawia, że widząc Jego wspaniałe stworzenie, wszyscy wołają z podziwem: "Oto wola Boga, niech Bóg pobłogosławi, chwała niech Mu będzie!", Który sprawia, że nawet najmniejsze zwierzęta mówią "al-hamdu li-llah, asz-szukru li-llah (dzięki niech będą Bogu), Allahu Akbar", widząc znaki Jego szerokiego miłosierdzia, z pewnością stworzył duchowych mieszkańców wszechświata, właściwych dla szerokich niebios, którzy nie sprzeciwiają się Jego rozkazowi, nieustannie oddają Mu cześć i zapełniają każdy zakątek nieba. Stworzył o wiele więcej rodzajów i gatunków aniołów niż ziemskich istot. Część aniołów jest bardzo mała, tak że przemieszczają się na kroplach deszczu i kryształkach śniegu, we własnym języku podziwiając stworzenie Boże, a część z nich przemieszcza się po kosmosie na planetach, ogłaszając całemu światu swoje poddanie i głosząc wielkość i Jedność Najwyższego Boga.
Zgodność wszystkich Ksiąg Objawionych i wszystkich religii od czasów Adama, niech będzie z nim pokój, co do istnienia aniołów i ich służby, a także liczne i autentyczne relacje kontaktów i rozmów z aniołami niezbicie świadczą o ich istnieniu. Jest to tak pewne, jak istnienie ludzi w Ameryce, których również nie widzieliśmy na oczy.
Spójrz teraz na ten owoc wiary i zasmakuj go, by zobaczyć, jak uradował i ozdobił wszystkie istoty od pierwszej do ostatniej, jak zamienił je w wielki meczet i świątynię. Ciemny, zimny, pozbawiony życia świat - tak jak przedstawiają go filozofowie materialistyczni - dzięki wierze zyskuje życie i uczucie, staje się jasny, radosny i przyjemny. Owoc wiary daje błysk rozkoszy życia wiecznego jeszcze na tym świecie.
Zakończenie
Z perspektywy jedynobóstwa ta sama moc, to samo Imię Boże, ta sama mądrość i ta sama zdolność znajdują się w każdym zakątku wszechświata, a każde stworzenie - w całości bądź częściowo - ogłasza językiem swojego stanu jedność Najwyższego Stwórcy, Jego zdolność do stwarzania, władzę i Świętość. Najwyższy stwarza aniołów w każdym zakątku wszechświata, by swoimi wychwalającymi Go językami przekazywali pochwały kierowane do Boga przez każde stworzenie, które zresztą nie zawsze jest tego świadome. Aniołowie nie sprzeciwiają się rozkazom Boga, wszystko czynią w absolutnym poddaniu, nie są w stanie niczego stworzyć ani uczynić czegokolwiek bez pozwolenia i nie mogą wstawiać się za nikim, jak tylko za pozwoleniem Jego Najwyższego. Stąd otrzymali określenie:
Część Druga Zbioru Laska Mojżesza
Biegli z Ankary niezwykle docenili ten traktat, dzięki któremu sąd uznał naszą niewinność, przez co nie ulega wątpliwości, iż jest to mocny argument oraz silny i wzniosły dowód łamiący potęgę absolutnej niewiary.
Wielki Znak
W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!
"Wysławia Go siedem niebios i ziemia oraz ci, którzy się tam znajdują. I nie ma żadnej rzeczy, która by nie głosiła Jego chwały. Lecz wy nie pojmujecie ich wysławiania. Zaprawdę, On jest Wspaniałomyślny, Przebaczający!" Koran, 17:44.
Niniejsza druga część traktatu objaśnia Wielki Znak, jednocześnie podając dowody na poparcie tez zawartych w części pierwszej, napisanej w języku arabskim.
Wiele wersetów Świętego Koranu, takich jak doniosły werset przytoczony powyżej, rozpoczyna przedstawienie Stwórcy wszechświata od niebios, które są najjaśniejszą stronicą jedynobóstwa. Odbiorca zastanawia się nad treścią wersetu, odczuwa zdumienie i przypatruje się mu z rozkoszą, stąd taki początek.
Zaprawdę, kto przybywa jako gość do królestwa tego świata i przebywa w jego gościnie, za każdym razem, gdy spojrzy dookoła siebie, ujrzy wspaniałe przyjęcie, piękną wystawę, plac szkoleniowy, wzbudzającą podziw promenadę i otwartą księgę o mądrej treści.
Gdy gość pragnie poznać właściciela tej wspaniałej gościny, autora wielkiej księgi i Władcę tego potężnego królestwa, piękne, rozbłyskujące jasnymi gwiazdami oblicze nieba woła doń: "Spójrz na mnie, poznam cię z Tym, Którego szukasz".
Podróżnik zauważa w tym królestwie setki tysięcy ciał niebieskich, których nic nie podtrzymuje, które są tysiąc razy większe od Ziemi i
siedemdziesiąt razy szybsze od pocisku. Widzi, jak poruszają się z ogromną prędkością, mimo to nie zderzają się. Widzi niezliczone wiszące lampy, które palą się bez oliwy i nie gasną. Widzi, jak sprawnie zarządzane są nieprzebrane, wielkie bloki materii.
Podróżnik widzi również Boską władzę w poddaniu się wielkich stworzeń w celu wykonania określonych funkcji, jak na przykład słońca i księżyca, wykonujących posłusznie i bez wahania swoje zadania. Widzi jednoczesne podporządkowanie niezliczonych ciał niebieskich, które zarządzane są w doskonały sposób.
Oto, w czym widzi przejawy Boskiej władzy: w podporządkowaniu wielkich ciał niebieskich o ogromnej sile, tak że nie sprzeciwiają się ani nie zbaczają z drogi, w oczyszczeniu nieba ze szczątków tych stłoczonych ciał, w uporządkowaniu ich tak, jak gdyby uczestniczyły w manewrach wojskowych, w zaprezentowaniu ich innym stworzeniom niczym na ekranie kina, w obracaniu Ziemią nocą i dniem i w odnawianiu tych wspaniałych i wprawiających w zdumienie widoków każdej nocy i każdego roku.
Ta potężna władza i jej widoczne działania, takie jak podporządkowanie, zarządzanie, układanie, sprzątanie i nadawanie funkcji świadczą o istnieniu Stwórcy niebios, o Jego jedności, absolutnej wielkości i wszechobecnym nadzorze w sposób bardziej oczywisty, niż oczywiste jest istnienie nieba.
Ten fakt został sformułowany w części pierwszej rozdziału pierwszego w następujący sposób:
Następnie wypełniona niezwykłymi i zdumiewającymi rzeczami przestrzeń zwana atmosferą zawołała donośnym głosem do przybywającego na ten świat podróżnika: "Spójrz na mnie, zaprowadzę cię do Tego, Kogo z tak wielkim pragnieniem poszukujesz, i poznam cię z Tym, Który przysłał ciebie tutaj".
Podróżnik spogląda więc na pochmurne oblicze zsyłającego miłosierdzie nieba. Słyszy jego groźne dudnienie przynoszące dobrą nowinę. Widzi, jak zawieszone między niebem a ziemią chmury miłosiernie podlewają ziemski ogród, dostarczają jego mieszkańcom życiodajną wodę, a gdy zachodzi potrzeba, przynoszą im ulgę od żaru słońca.
Mimo że wielka i ciężka chmura wykonuje liczne zadania, takie jak wymienione powyżej, w mgnieniu oka znika z wielkiego obszaru nieba, który zajmowała. W całości udaje się na wieczny odpoczynek i niezauważalnie ukrywa się przed spojrzeniami, tak jak zdyscyplinowana armia wycofuje się natychmiast po otrzymaniu rozkazu. Jednak gdy otrzyma rozkaz: "Spuść deszcz!", w ciągu godziny, wręcz kilku minut zapełnia niebo i niczym żołnierz staje się gotowa do wykonania rozkazu.
Potem podróżnik spogląda na wędrujące w powietrzu wiatry i spostrzega, że nawet nieczułe powietrze jest mądrze wykorzystywane do wielu zadań, tak jakby każdy jego atom słyszał i rozumiał rozkazy Władcy tego świata. Każdy atom powietrza wykonuje swoje zadania w imię potęgi rozkazodawcy i uczestniczy w oddychaniu wszystkich istot żywych na ziemi, w przenoszeniu dźwięku, życiodajnego ciepła, światła i prądu, w rozmnażaniu roślin, a przy spełnianiu tych wszystkich funkcji jest mądrze i z wyczuciem kierowany przez niewidzialną rękę.
Później patrzy na deszcz i widzi ładne, błyszczące, delikatne krople, które zostały zesłane jako dar z niewidzialnego skarbca miłosierdzia, niosące obfite podarki i spełniające liczne funkcje, jak gdyby wypływające ze źródeł Boskiego skarbca Miłosierdzie przybierało kształt spadających jedna po drugiej kropel. Stąd deszcz nazywany jest czasem pomocą i miłosierdziem.
Następnie dostrzega błyskawicę i przysłuchuje się grzmotowi, i widzi, że są one wykorzystywane do zdumiewających spraw.
Wreszcie zamyśla się i mówi: "Przecież ta wielka, martwa i pozbawiona uczuć chmura, przypominająca rozplecioną wełnę, nie zdaje sobie sprawy z naszego istnienia i nie zna nas, stąd nie może spieszyć nam na ratunek i litować się nad nami, nie może też pojawiać się na niebie znikąd i nagle znikać bez żadnego rozkazu. Musi więc spełniać określoną funkcję i rozkaz Wszechmogącego i Wszechmiłosiernego. Raz znika, nie pozostawiwszy po sobie śladu, po czym pojawia się nagle, przyjmuje swoje zadanie, wypełnia je i opuszcza niebo na rozkaz potężnego i sprawnego Władcy, zapisuje część tablicy nieba, a następnie ją wymazuje, czyniąc z niej tablicę wymazywania i utwierdzania oraz miniaturowy obraz Wielkiego Zgromadzenia i Zmartwychwstania. Na rozkaz Szlachetnego, Dobrego, Szczodrego i Troskliwego Władcy chmura płynie na pokładzie wiatrów, niosąc wielkie niczym góry zbiorniki deszczu i ratując nim potrzebujące go miejsca na ziemi, tak jakby litowała się nad nimi i lała na nie swoje łzy, po czym pokrywa je kwiatami i ziołami, daje ulgę przed żarem
słonecznym, nawadnia sady i pastwiska, myje twarz ziemi i oczyszcza ją z brudu, by zalśniła czystością i blaskiem".
Ciekawy podróżnik mówi następnie do siebie: "To martwe, nieczułe, chaotyczne, pozbawione celu powietrze wciąż jest pełne nieustannych burz, lecz za jego sprawą pojawiają się setki tysięcy łask i pełnych miłosierdzia, wspaniałych darów, co jasno dowodzi, że wiatry nie wprawiają się w ruch same, lecz porusza je rozkaz Wszechmocnego, Wszechwiedzącego, Mądrego i Szlachetnego dowódcy, tak jakby każdy atom powietrza - niczym posłuszny żołnierz - słyszał i rozumiał każdy rozkaz Władcy, a następnie wypełniał go. Wtedy wdychają je wszystkie żywe stworzenia, by pozostać przy życiu. Wiatr uczestniczy w zapylaniu roślin i ich wzroście, zapewnia im niezbędne do życia substancje, porusza chmurami i zarządza nimi, popycha żaglowce na morzu, pośredniczy w przenoszeniu dźwięków, rozmów i połączeń bezprzewodowych, telegramów i radia, spełnia także wiele innych działań. Cząsteczki powietrza zbudowane są z prostych pierwiastków, takich jak azot czy tlen, i są używane przez mądrą rękę w setkach tysięcy przykładów stworzenia Bożego".
Wtedy stwierdził: "Tak jak mówi werset:
Ten, Który daje rozkazy powietrzu, powierza mu niezliczoną liczbę zadań, zarządza wiatrem i kieruje chmurami, to nikt inny, jak Pan, Którego istnienie jest oczywiste, Który jest Wszechmogący, Wszechwiedzący i Pełen Chwały".
Podróżnik następnie spogląda na deszcz i spostrzega, że każdy opad przynosi korzyść, odbicia miłosierdzia i ukazuje mądrość. Widzi, że delikatne i błogosławione krople są tworzone w sposób regularny i w pięknym kształcie, a zwłaszcza śnieg lub grad, który pada nawet latem. Burze i wichury - które miotają ogromnymi przedmiotami - nie naruszają równowagi gradu ani nie czynią go szkodliwym. Nieożywiona i nieczuła woda jest używana dla setek tysięcy doniosłych i mądrych celów, zwłaszcza ożywiania i nawadniania, mimo że jest złożona z dwóch martwych i nieczułych substancji, a mianowicie wodoru i tlenu.
Deszcz nie jest niczym innym, jak czystym przejawem miłosierdzia, płynącym z niewidzialnego skarbca, a jego spadanie na ziemię jasno objaśnia werset koraniczny:
Podróżnik następnie wsłuchuje się w grzmot, z podziwem obserwuje błyskawice i widzi, jak te zdumiewające zjawiska atmosferyczne zostają objaśnione przez dwa wersety koraniczne:
To grzmot i błyskawica zwiastują deszcz, dając spragnionym i potrzebującym dobrą nowinę. Zaprawdę, wydanie przez ciemne niebo nagłego, donośnego krzyku, wypełnienie ciemności oślepiającym światłem i ogniem wprawiającym w przerażenie wszystkie stworzenia, rozpalenie wielkich niczym góry chmur, przypominających wełnę i niosących grad, śnieg i wodę, a także inne zdumiewające zjawiska rozbudzają nieświadomego człowieka, mówiąc mu: "O, ty! Podnieś głowę i spójrz na wspaniałe stworzenia Wszechmogącego, Który chce przedstawić Siebie Swoim sługom. Tak jak ty nie jesteś zupełnie wolny i pozostawiony sam sobie na tym świecie, te zjawiska nie mogą być bez celu, lecz każde z nich z pokorą i w poddaniu wykonuje mądre funkcje powierzone mu przez Mądrego Pana".
Tak oto nasz ciekawy podróżnik wysłuchuje wspaniałego świadectwa prawdy złożonej z podporządkowania chmur, kierowania wiatrem, spuszczania deszczu i innych zjawisk atmosferycznych i mówi: "Uwierzyłem w Boga".
Druga część pierwszego rozdziału przedstawiła obserwacje podróżnika następująco:
Następnie podróżnik-myśliciel, przywykły do podróży intelektualnych, usłyszał wołanie Ziemi: "Czemu błąkasz się po atmosferze i odległych zakątkach niebios i kosmosu? Chodź do mnie, a poznam cię z Tym, Którego szukasz. Spójrz na funkcje, które wykonuję, i przeczytaj to, co napisane jest na moich stronicach". Podróżnik zaczyna patrzeć i widzi, że Ziemia - niczym derwisz - zakreśla swoimi ruchami na skraju placu Wielkiego Zgromadzenia koło pokazujące dni, lata i pory roku. Ziemia jest niczym wielki statek niosący ponad sto tysięcy gatunków żywych istot wraz z ich zaopatrzeniem i rzeczami potrzebnymi do życia, płynący po falach kosmosu i podróżujący wokół słońca z idealną regularnością i porządkiem.
Następnie patrzy na jej strony i widzi, że każda z nich przedstawia jej Pana za pomocą tysięcy znaków. Jako że nie miał czasu na obejrzenie wszystkich stronic, ograniczył się do jednej, a mianowicie tej, która ucieleśnia przywoływanie istot żywych do istnienia i zarządzanie nimi w porze wiosennej. Widzi, jak nieprzebrane szeregi przedstawicieli stu tysięcy gatunków regularnie powstają z prostej substancji i ukazują się oczom innych, wyrastają w nieskończonym miłosierdziu, rozprzestrzeniają się na całej ziemi, a część nasion otrzymuje delikatne skrzydełka, dzięki którym unoszą się w powietrzu. Wszystkie gatunki są sprawnie zarządzane i miłosiernie odżywiane, ich smaczne i pożywne zaopatrzenie jest zapewnione i dostarczane z niczego, z suchej ziemi, twardych jak kości korzeni, podobnych do siebie kropli wody. Każdej wiosny z niewidzialnego skarbca wysyłane są ładunki dla żywych istot zawierające pożywienie i rzeczy potrzebne do życia, zwłaszcza czyste, smaczne mleko dla dzieci płynące z piersi miłosiernych matek. Wszystko to stanowi jedno z objawień miłosierdzia, opieki, litości i wszechobejmującej dobroci Miłosiernego Pana.
Podsumowanie: Podróżnik, obejrzawszy stronicę życia pięknej wiosny, zrozumiał, że jest to jeden z wielu obrazów Wielkiego Zgromadzenia i Zmartwychwstania, który został namacalnie objaśniony przez werset koraniczny:
Werset ten wskazuje jednocześnie na piękne znaczenia spisane na wiosennej stronicy ziemi. Podróżnik zrozumiał, co z całej siły powtarza ziemia wraz ze wszystkimi jej stronami: "Nie ma boga prócz Niego".
Dla wyjaśnienia jednego tylko aspektu spośród dwudziestu aspektów jednej z szerokich stronic kuli ziemskiej, których jest ponad dwadzieścia, i dla wyjaśnienia wniosków z obserwacji wszystkich stron wraz z ich aspektami wyciągniętych przez podróżnika w części trzeciej pierwszego rozdziału napisano:
Za każdym razem, gdy rozmyślający wędrowiec czytał stronicę, jego wiara - która stanowi klucz do szczęścia - wzmacniała się, jego wiedza o Bogu - która jest kluczem do wyżyn duchowości - poszerzała się, a jego świadomość osiągała kolejny stopień prawdy wiary w Boga, która jest mocną podstawą i źródłem wszelkich szlachetnych cech. Mimo że otrzymał wyczerpujące lekcje od nieba, powietrza i ziemi, szukał dalej. Za każdym razem, gdy kolejne strony dawały mu wiele rozkoszy duchowych, jego pragnienie wiedzy rosło i powtarzał: "Gdzie jeszcze znajdę wiedzę?" Wnet usłyszał echo modlitw mórz i wielkich rzek, w których woda płynie w pokorze przed Bogiem, i przysłuchał się ich smutnym acz przyjemnym głosom, mówiącym: "Czy nie chciałbyś na nas spojrzeć?" Podróżnik spogląda zadziwiony i widzi, że falujące, przelewające się i nachodzące na siebie morza obejmują kulę ziemską i wraz z nią podróżują z zawrotną prędkością, pokonując w rok okrąg o obwodzie równym dwudziestu pięciu tysiącom lat podróży. Pomimo tego wszystkiego nigdy się nie rozdzielają, nie rozlewają ani nie zajmują lądu stałego, stąd jest jasne, że są wprawiane w ruch i chronione z rozkazu Tego, do Którego należy wszelka moc i wielkość.
Następnie spogląda w głębie morza i widzi - oprócz jego przepięknych pereł - że danie życia tysiącom różnych zwierząt, zarządzanie nimi, określanie terminów ich narodzin i śmierci odbywa się w sposób doskonale regularny i że dostarczanie im pożywienia z piasku i słonej wody z łatwością udowadnia jasno, iż dzieje się to z rozkazu Wszechmogącego, Potężnego, Litościwego, Pięknego.
Następnie podróżnik spogląda na rzeki i widzi płynące z nich korzyści, spełniane przez nie role i równowagę dopływów i odpływów. Dowodzi to jasno, że wszystkie strumyki, potoki i wielkie rzeki wypływają ze skarbca
dzięki czemu zanikają niszczące trzęsienia ziemi, a jej mieszkańcy czują się bezpieczni. Tak jak na statku umieszcza się maszty, by zapobiec przechyłowi i zatonięciu, podobnie góry to wypełnione skarbami maszty statku ziemi, które zapobiegają jej trzęsieniu i zapewniają jej równowagę. Szlachetny Koran w następujący sposób przedstawił ten fakt:
Co więcej, wewnątrz gór znajdują się różnorakie źródła, wody, minerały i substancje lecznicze, których potrzebuje każde żywe stworzenie, mądrze zachowane i szczodrze podawane. I tak okazuje się, że góry to magazyny, przechowujące to wszystko na rozkaz Wszechmogącego, Którego moc nie ma końca, i Mądrego, Którego mądrość jest nieskończona. Podróżny obserwuje to, rozważa spełniane przez góry i pustynie funkcje, które są tak wielkie i szerokie jak same góry i pustynie, i dochodzi do wniosku, że góry i pustynie świadczą o jedynobóstwie słowami: "Nie ma boga prócz Niego" oraz językiem ich funkcji, szczególnie gromadzeniem przez nie materiałów, a świadectwo to jest mocniejsze od wyniosłych gór i szersze od rozległych pustyń. Jego język mówi w pokorze: "Uwierzyłem w Boga".
Piąta część pierwszego rozdziału podsumowała tę prawdę następująco:
Gdy wędrowiec podróżował w myślach po górach i pustyniach, otworzył się przed nim świat drzew i roślin i zawołał go: "Chodź do nas, przejdź się po naszych ogrodach i przeczytaj linijki naszych stronic". Wszedł więc i zobaczył, że drzewa i rośliny zebrały się w celu wychwalania Boga, głoszenia Jego jedności i dziękowania Mu. Zrozumiał, jak językiem swojego stanu powtarzają jednocześnie: "Nie ma boga prócz
Niego" i ujrzał trzy wielkie prawdy, wskazujące na to, że wszystkie owocujące drzewa i ukwiecone rośliny dają świadectwo, wychwalają Boga i czystymi językami ich wymierzonych liści, doniosłą mową ich pięknych kwiatów i wymownymi słowami ich regularnie ukształtowanych owoców razem powtarzają: "Nie ma boga prócz Boga Jedynego". A oto te prawdy:
Prawda pierwsza: Szczodrość, łaska, dobroć i wdzięczność, które można wyraźnie odczuć w każdej roślinie i drzewie. Jest ona jasna niczym światło słońca.
Prawda druga: Różnorodność, ozdoby i ukształtowanie. To prawda jasna niczym światło dnia, jako że rozróżnienie pomiędzy niezliczonymi gatunkami i egzemplarzami jest celowe i przemyślane, a upiększenie to zamierzone miłosierdzie. Ten fakt jest tak jasny, że w żadnym wypadku nie można przypisać go dziełu przypadku, lecz są to ślady Mądrego Stwórcy i przejawy Jego artyzmu.
Prawda trzecia: Prawda nadawania niezliczonym stworzeniom setek tysięcy różnorakich kształtów, poczynając od niewielkich i podobnych do siebie ziaren bądź nasionek, które wydają przepiękne rośliny o dokładnie wymierzonym kształcie. Bezbłędne nadanie kształtu każdemu z różnorodnych gatunków, których liczba przekracza dwieście tysięcy, w odpowiedniej proporcji i równowadze, jest prawdą jaśniejszą od słońca.
Wędrowiec zrozumiał, że świadectw i dowodów potwierdzających tę prawdę jest tyle, ile kwiatów na wiosnę, ile owoców i liści, i z głębi serca powiedział: "Chwała niech będzie Bogu za łaskę wiary".
Powyższe prawdy i świadectwa zostały wspomniane w części szóstej rozdziału pierwszego:
Gdy ów ciekawy wędrowiec, coraz bardziej zadowolony z efektów swojej podróży, wracał z wędrówki intelektualnej, radując się rozkoszą odnalezienia prawdy i ogrodów wiary i niosąc wielki niczym wiosna
bukiet kwiatów wiedzy i wiary, przed jego spragnionym wiedzy umysłem otworzył się świat ptaków i zwierząt, wydających setki tysięcy różnych dźwięków. Wszedł więc i zobaczył, że wszystkie gatunki ptaków i zwierząt zgodnie powtarzają: "Nie ma boga prócz Niego" językiem ich stanu i na głos, tak jakby powierzchnia ziemi była wielkim zgromadzeniem poświęconym wspominaniu i wychwalaniu Boga. Zobaczył, że każde stworzenie jest niczym wiersz przepełniony znakami władzy Boskiej, słowem wypowiadanym dla wychwalenia Stwórcy i literą o doniosłym znaczeniu odbijającą miłosierdzie Boże. Wszystkie wychwalają Stwórcę, tak jakby zmysły, części ciała, narządy i zdolności ptaków i zwierząt były regularnie ułożonymi słowami i elokwentną mową. Wędrowiec był świadkiem trzech wielkich prawd mówiących o tym, że ptaki i zwierzęta dziękują swojemu Stwórcy i Darczyńcy i głoszą Jego jedność powyższymi słowami:
Pierwsza: Prawda powoływania do istnienia, stwarzania i nadawania pięknego kształtu, czyli prawda dawania życia i ducha, czego w żadnym przypadku nie można przypisać zbiegowi okoliczności, ślepej sile bądź głuchej naturze, jako że to wszystko oparte jest na mądrości, doskonałości, woli i wiedzy. Stwarzanie jest wręcz objawieniem wiedzy, mądrości i woli w dwudziestu aspektach, dowodem na istnienie Żyjącego, Który ma władzę nad każdą rzeczą, prawdziwym świadectwem Jego siedmiu szlachetnych cech oraz znakiem jedności Najwyższego. Prawda ożywiania ma tyle dowodów, ile żywych istnień jest na ziemi.
Druga: Prawda odróżnienia, ozdobienia i nadania kształtu, którą wyraźnie widać w niezliczonych stworzeniach o różnorakich kształtach i rozmiarach. To wielka i doniosła prawda, jako że za tym wszystkim nie może stać kto inny, jak Ten, Który jest nad każdą rzeczą Wszechwładny i o każdej rzeczy Wszechwiedzący.
Trzecia: Prawda nadania niezliczonym zwierzętom setek tysięcy kształtów i form, począwszy od podobnych do siebie jajeczek bądź przypominających siebie kropelek. Nadanie form, które samo w sobie jest cudem, z perfekcją, bez błędu ani przesady, stanowi jasną prawdę czerpiącą światło z dowodów, których jest tyle, ile zwierząt na świecie.
I tak wędrowiec obejrzał świat ptaków i zwierząt i pobrał lekcję z powyższych trzech prawd, jasno mówiących, że wszystkie gatunki mówią razem: "Nie ma boga prócz Niego", aż ziemia staje się niczym olbrzym powtarzający z całej siły "Nie ma boga prócz Niego", co słyszą mieszkańcy niebios.
Siódma część pierwszego rozdziału wyraża tę prawdę następująco:
Następnie ów zamyślony wędrowiec postanowił wejść do świata człowieka, by wznieść się na kolejne poziomy wiedzy o Bogu i zaznać jej niegasnących świateł. Gdy elita ludzkości, a mianowicie prorocy, pokój z nimi, zaprosiła go do wejścia, wszedł i zaczął poznawać przeszłość. Zobaczył, że wszyscy prorocy - którzy są najlepszymi spośród ludzi - mówią zgodnie jednym głosem: "Nie ma boga oprócz Niego", wzywając do czystego jedynobóstwa siłą niezliczonych cudów potwierdzających ich prawdomówność. Zobaczył, że wszyscy oni wzywają ludzkość do wiary w Boga, by podnieść ludzi z poziomu zwierzęcości do poziomu aniołów. Wędrowiec uklęknął z szacunku, gdy otrzymał tę lekcję i zobaczył, że każdy z tych przewodników ludzkości pokazał cuda od Pana Światów potwierdzające jego prawdomówność. Za pośrednictwem każdego z nich nieprzebrane zastępy ludzkości weszły w obszar wiary. Tak oto podróżnik pojął siłę i moc jedynobóstwa, prawdy, co do której zgodni są prawdomówni prorocy, których liczba na przestrzeni dziejów przekroczyła sto tysięcy. Zrozumiał także ogrom błędu i występku, którego dopuszczają się ludzie zbłąkani, zaprzeczający tej jasnej i mocnej prawdzie, potwierdzonej przez wielką liczbę prawdomównych posłańców, którzy poparli ją niezliczonymi cudami. Uświadomił sobie, że ci, którzy czynią zło, zasłużyli na bolesną, wieczną karę. Dowiedział się, jak wiele słuszności mają ci, którzy uwierzyli w proroków i ich prawdomówność i weszli z nimi w obszar wiary. Tak oto objawiła się przed nim świętość wiary i wyniosłość jedynobóstwa.
Zaprawdę, niezliczone cuda to potwierdzenie od Prawdziwego, Najwyższego Boga zesłane prorokom, niechaj będzie z nimi pokój. Także ciosy zesłane z niebios na sprzeciwiających się im niedowiarków ukazały
prawdomówność proroków i pomoc udzielaną im przez Boga. Ich doskonałe cechy charakteru i trafne wskazówki dowodzą słuszności ich mowy. Siła ich wiary, powagi i poświęcenia świadczy o ich prawdomówności i autentyczności ich przesłania, przekazanych przez nich Ksiąg i świętych zwojów oraz ich niezliczonych uczniów, którzy dotarli do prawdy, wspięli się na wyżyny duchowości i poszli za światłem prostej drogi. Co więcej, zgodność tych wszystkich prawdomównych posłańców w udowadnianych przez nich kwestiach jest niezbitym argumentem na prawdziwość ich wiary i siłą, której nie dorówna żadna inna. To jasna prawda, w obliczu której znika każda wątpliwość i niepewność.
Tak oto wędrowiec poznał mądrość, z jaką wszyscy posłańcy potwierdzili jeden z filarów wiary, który jest tryskającym źródłem wielkiej siły wiary, a następnie zaczął czerpać z tego obfitego źródła.
W ósmym punkcie rozdziału pierwszego wymieniono znaczenie lekcji danej temu podróżnikowi:
Gdy poszukujący wędrowiec, który poczuł wzniosły smak siły wiary i aromat czystego życia, wracał z posiedzenia proroków, niech będzie z nimi pokój, zawołali go ci, którzy potwierdzili przesłanie proroków jasną wiedzą i podali niezbite argumenty jego autentyczności, a mianowicie uczeni i badacze, którzy zasłużyli na miano rzetelnych i prawdomównych. Zaprosili go do swych szkół, a gdy wszedł, ujrzał wielkie zgromadzenie tysięcy wybitnych mędrców i setek tysięcy badaczy, którzy poprzez głębokie studia i analizy formułują niezbite dowody kwestii wiary, na czele z nieuniknionością istnienia Najwyższego Stwórcy i Jego jedności.
Zaprawdę, zgodność tych wielkich uczonych, którzy opierają się na silnych dowodach, pomimo różnic w ich zdolnościach, wrodzonych talentach i ścieżkach, którymi kroczą, co do podstaw wiary stanowi niezbity dowód, który podważyć może jedynie ktoś, kto posiada większy umysł niż ci geniusze i może przynieść dowód mocniejszy od argumentów ich wszystkich. Jest to niemożliwością. Stąd można się im przeciwstawić tylko za pomocą ignorancji, lekceważenia i ślepoty wobec tego światła. Lecz ten, kto zamyka oczy, czyni swój dzień nocą.
Wędrowiec zrozumiał, że światła, które rozprzestrzeniali ci uczeni w elitarnej szkole, oświeciły połowę kuli ziemskiej w przeciągu tysiąclecia. Odnalazł w tym fakcie wielką siłę duchową, i nawet gdyby niedowiarki i
najbardziej uparci spośród ludzi zebrali się razem, nie byliby w stanie jej naruszyć choćby odrobinę. W części dziewiątej rozdziału pierwszego powiedziano w skrócie o lekcjach, które wędrowiec otrzymał w tej szkole:
Gdy zamyślony podróżnik wracał ze szkoły, w której spotkał uczonych, poczuł wielkie pragnienie powiększenia swojej wiary i ujrzenia lamp oświetlających drogę do stopnia pewnej wiedzy. Zawołały go tysiące, wręcz miliony pobożnych mężów, którzy dążyli ku prawdzie, prowadzili do niej i osiągnęli stopień pewnej wiedzy, wspinając się śladami Proroka, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, i krocząc jego drogą. Zaprosili go do wielkiego i radosnego miejsca, gdzie wspomina się Boga, otrzymuje się właściwe wskazówki, i którego światło wypełnia cały świat i wypływa z ich siedzib. Wszedł i zobaczył, jak ci pobożni ludzie powtarzają zgodnie: "Nie ma boga prócz Boga Jedynego", głosząc oczywistość istnienia Najwyższego Pana i Jego jedność w oparciu o ich obserwacje i odkrycia.
Zaiste, jak o istnieniu słońca świadczy siedem barw jego światła, tak o prawdzie jedynobóstwa świadczą wybitni, oświeceni ludzie, których stanowiska są zgodne, którzy reprezentują różne, choć słuszne, sposoby rozumowania, którzy mają siedemdziesiąt jasnych barw, a może tyle, ile jest Pięknych Imion Boga, i różnych wiecznych świateł odbijających się w sercach i na horyzontach. Wędrowiec zobaczył tę jasną prawdę na własne oczy, prawdę jaśniejszą od wskazującego na słońce światła dnia, co do której są zgodni prorocy, pokój z nimi, rzetelni uczeni i pobożni ludzie.
Tak oto w części dziesiątej rozdziału pierwszego wspomniano o lekcji, którą pobrał wędrowiec od pobożnych ludzi w ich siedzibach:
Następnie podróżnik z całej duszy zapragnął wzmocnić swoją wiarę i zgłębić wiedzę o Bogu, wiedząc, że miłość do Boga, wypływająca z wiary w Niego i wiedzy o Nim, to najszlachetniejsza i najważniejsza cecha istoty ludzkiej, wręcz źródło i podstawa wszelkich szlachetnych cech. Wzniósł więc wzrok ku niebu i zwrócił się do swego rozumu: "Skoro życie jest najdroższą rzeczą na świecie, wszystkie istoty są podporządkowane życiu, najbardziej wartościowymi stworzeniami żywymi są te
posiadające ducha, a najwznioślejszymi spośród stworzeń posiadających ducha są te posiadające rozum, skoro kula ziemska o wysokiej pozycji jest opróżniana i napełniana w każdej epoce i każdego roku żywymi istotami, to te wysokie, ozdobione niebiosa muszą mieć godnych mieszkańców posiadających życie, ducha i rozum. Od dawnych czasów przekazywano wiarygodne relacje potwierdzające widzenie aniołów i rozmowę z nimi, czego przykładem jest przybranie przez Gabriela, pokój z nim, postaci człowieka i jego przybycie do Proroka, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, i zgromadzonych wokół niego towarzyszy".
Wędrowiec dodał: "Och, gdybym dostąpił zaszczytu ujrzenia mieszkańców niebios, gdybym zdobył ich pewność co do prawdy wiary i jedynobóstwa, jako że najważniejszym świadectwem o Stwórcy świata jest ich świadectwo". Gdy tylko skończył mówić, wnet usłyszał tak jakby wołanie z niebios: "Skoro chcesz spotkać się z nami i posłuchać naszej lekcji, wiedz, że w kwestie wiary, które zostały objawione za naszym pośrednictwem wszystkim prorokom, na czele z Muhammadem, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, któremu objawiono Święty Koran, wpierw uwierzyliśmy my. Wiedz także, że wszystkie, bez wyjątku, dobre duchy spośród nas, w tym te, które ukazały się ludziom, zgodnie zaświadczyły o nieuchronności istnienia Stwórcy świata, o Jego jedności i szlachetnych cechach. Także liczne wiadomości, które przekazały, potwierdzają się wzajemnie. Ta jednorodność przekazywanych przez nie wiadomości powinna posłużyć ci za jasny jak słońce dowód". Wędrowiec zrozumiał ich mowę, światło jego wiary rozbłysło, a sam wzniósł się do niebios.
O tej krótkiej lekcji danej wędrowcowi przez aniołów wspomina część jedenasta rozdziału pierwszego:
Następnie podróżnik, zamyślony po lekcji, którą otrzymał od pewnych grup stworzeń w świecie widzialnym i z jego sfery cielesnej i materialnej, zapragnął kontynuacji podróży i poszukiwania prawdy, postanowił więc obejrzeć świat niewidzialny i świat grobu. Otworzyła się przed nim brama prawych, oświeconych rozumów i zdrowych, jasnych serc, które są obecne w każdej grupie ludzi. Rozum i serce są bowiem niczym rdzeń i istota człowieka, dzięki którym udało mu się zostać owocem bytu, a ich moc wystarczy do złożenia całego świata pomimo ich niewielkiego rozmiaru.
Wędrowiec ujrzał wówczas, że serca i umysły to ludzkie bariery pomiędzy światem niewidzialnego a światem widzialnym, a relacje pomiędzy tymi światami dotyczące człowieka odbywają się poprzez te punkty. Dlatego zwrócił się do swojego rozumu i serca: "Zbliżcie się, albowiem najkrótsza droga do prawdy prowadzi przez waszą bramę, dajcie mi więc skorzystać ze spoglądania w umysły i serca wypełnione wiarą i badania ich właściwości, jako że ta lekcja, w przeciwieństwie do innych dróg, nie jest przekazywana przez język". Zaczął wtedy przerzucać strony umysłów i otwierać strony serc, badając głęboko ich treść i rozmyślając, aż zobaczył, że wszystkie prawe i oświecone umysły zgodnie uznają mocne i jasne zasady wiary i jedynobóstwa, pomimo dużych różnic w ich możliwościach, pomimo odległości i różnych sposobów rozumowania. Wszystkie oparły się o niezmienne zasady, związały się z nimi i przyjęły niepodzielną prawdę. Zgodność umysłów w wierze, przekonaniu o nieuchronności istnienia Boga i Jedynobóstwie to nieprzerwany świetlisty łańcuch i szerokie okno, otwierające widok na prawdę.
Zobaczył także, że wszystkie zdrowe, świetliste serca mają te same odkrycia i obserwacje co do filarów wiary pomimo różnic w sposobach myślenia. Każde spośród świetlistych serc jest niczym maleńki tron, na którym zasiada wiedza o Bogu, niby zwierciadło odbijające światła wieczności i prowadzące do nich. Są to więc okna otwarte na słońce prawdy. Wszystkie te serca układają się razem w szerokie niczym morze, odbijające światło tego słońca zwierciadło.
Co więcej, zgodność tych serc i rozumów co do nieuchronności istnienia Najwyższego i Jego jedności to najlepszy dowód i wskazówka niepozostawiająca wątpliwości, jako że w żadnym wypadku nie jest możliwe, by urojenie bądź fałsz zwiodły wszystkie bystre, przenikliwe spojrzenia nieprzebranych zastępów posiadaczy czystych serc i rozsądnych umysłów i by to oszustwo trwało przez tak długie wieki i utrzymywało ich w stanie ignorancji. Czy ktoś może uważać to za prawdopodobne, poza tym, którego rozum jest zepsuty i wybrakowany? Nawet bezrozumni nihiliści, którzy zaprzeczają istnieniu wszechświata, nie akceptują takiego twierdzenia!
Zrozumiał to wędrowiec, który w zgodzie ze swym umysłem i sercem powiedział: "Uwierzyłem w Boga".
Trzynasta część rozdziału pierwszego następująco wspomina o wiedzy o Bogu, którą zdobył ów wędrowiec od prawych umysłów i oświeconych serc:
Następnie podróżnik, który przyjrzał się z bliska światowi niewidzialnemu i przeszedł się po światach rozumu i serca, zapukał do bram tego pierwszego, myśląc: "Ciekawe, co powie świat niewidzialny?" W materialnym, widzialnym świecie widzieliśmy, że Najwyższy, kryjący się za zasłoną niewidzialnego, przedstawia Siebie innym poprzez wielką liczbę pięknych stworzeń, zachęca nas do ukochania Go poprzez niezliczone, wspaniałe łaski i ukazuje nam Jego ukryte doskonałe cechy poprzez liczne ślady Jego artyzmu. Zaprawdę, Ten, Który przedstawia się i zachęca innych do umiłowania Go zarówno poprzez czyn, jak i jasnym językiem stanu, z pewnością przemówi słowem, przedstawiając się i zachęcając do umiłowania Go.
Dlatego wędrowiec powiedział do siebie: "Musimy poznać Najwyższego na podstawie objawień Jego boskości i władzy w świecie niewidzialnego". Jego serce zagłębiło się w sobie i zobaczył swoim rozumem, że prawda Objawienia Bożego niepodzielnie i nieprzerwanie panuje nad całym światem niewidzialnym. Sam Znający to, co niewidzialne, daje świadectwo Swojego istnienia i jedności. Świadectwo objawienia i inspiracji jest o wiele silniejsze od świadectwa stworzeń, gdyż Najwyższy nie ogranicza dowodów Swojego istnienia i jedności do samego świadectwa Jego stworzeń, lecz przemawia wieczną, godną Jego mową. Nie ma granic dla mowy Tego, Kto jest wszędzie obecny Swoją mocą i wiedzą. Jego mowa przedstawia Jego Samego wraz z Jego cechami.
Zaprawdę, zgodność przesłania stu tysięcy proroków, niech będzie z nimi pokój, pochodzącego od Objawienia Bożego, oraz cuda zawarte w Świętych Księgach i niebiańskich pismach, które są widocznym owocem objawienia i w które uwierzyła ogromna większość ludzkości, a następnie zastosowała się do ich nauk, uświadomiły dobitnie wędrowcowi, że Objawienie to niepodważalna i niebudząca wątpliwości prawda. Zrozumiał też, że z prawdy Objawienia wynika pięć świętych prawd, które potwierdzają tę pierwotną:
Pierwsza: Mowa zgodna z pojęciem ludzi i poziomem ich percepcji określana jest mianem objawień Bożych, zaadresowanych do umysłów ludzi. Ten, Który dał mowę wszystkim stworzeniom posiadającym dusze i Który wie, co mówią, z pewnością zawiera sens Swych wiecznych słów w mowie, która jest łatwa do przytoczenia dla ludzi.
Druga: Ten, Który uczynił stworzenia cudem, następnie wypełnił je Swoimi cudami, by przemawiały o Nim, i uczynił je językami mówiącymi o Jego doskonałych cechach, z pewnością przedstawi Siebie samego własną mową.
Trzecia: On Najwyższy odpowiada czynem na wezwania ludzi i ich wdzięczność - ludzi, którzy są kwintesencją i elitą stworzeń, a jednocześnie najbardziej potrzebującymi i najdelikatniejszymi spośród nich, i ta odpowiedź jest jedną z cech Stwórcy.
Czwarta: Cecha mowy, która mocno wiąże się z atrybutami wiedzy i życia, z pewnością jest wszechobecna, jak Jego wiedza, i wieczna, jak Jego życie.
Piąta: Ten, Kto umieścił słabość, biedę, potrzebę i niepokój o przyszłość w naturze Swych stworzeń, Kto obdarzył je miłością i poddaniem, tak że poczuły wielką miłość do Niego, wielkie pragnienie poznania ich prawdziwego Pana i Władcy ich losu i wielką potrzebę siły, na której mogłyby się oprzeć i na której mogłyby polegać, z pewnością da im odczuć Swoją obecność poprzez mowę.
Tak oto wędrowiec pojął, że dowody, które zgodnie wskazują na istnienie Tego, Którego istnienie jest nieuchronne, i na Jego jedność, zawarte w różnych rodzajach objawienia Bożego, to mocny argument, mocniejszy od świadectwa słońca o samym sobie w słoneczny dzień.
Następnie spojrzał na autentyczne inspiracje, które pomimo podobieństwa do objawienia, jako że stanowią rodzaj mowy Bożej, różnią się od niego pod dwoma względami:
1. Większość aktów Objawienia, które jest o wiele wznioślejsze od inspiracji, odbywa się za pośrednictwem aniołów, gdy z kolei większość przypadków inspiracji zachodzi bez pośrednictwa. Wyjaśni to następujący przykład:
Wiadomo, że władca wydaje rozkazy na dwa sposoby. Po pierwsze, w imię państwa, jego wielkości, suwerenności i władzy nad wszystkimi obywatelami, wysyłając swojego posłańca do jednego z przedstawicieli
lokalnych, bądź czasem - gdy sprawa jest bardzo ważna - spotykając się z nim i przekazując rozkaz osobiście. Po drugie, w imieniu własnym, nie państwa ani władzy, przekazując swoje słowa bezpośrednio słudze lub któremuś z poddanych.
Podobnie jest z mową Najwyższego Władcy wieczności, przemawia On bowiem poprzez objawienie bądź inspirację (która pełni funkcję objawienia) w Jego Imieniu i z Jego podpisem. On przemawia także w inny sposób, zza zasłon, do każdego żywego stworzenia podług jego zdolności, jako że jest ich Panem i Stwórcą.
2. Czyste objawienie jest udziałem jedynie wybranych, z kolei inspiracja nie jest tak jasna i czysta. Inspiracja ma charakter ogólny i ma bardzo wiele rodzajów, takich jak inspiracje aniołów, inspiracje człowieka czy inspiracje zwierząt. Wraz ze swymi wszystkimi bardzo licznymi rodzajami i formami inspiracja ukazuje wielość słów Pana, których jest więcej, niż kropel w morzu. Tak oto wędrowiec zrozumiał jedno ze znaczeń wersetu koranicznego:
Następnie podróżnik spojrzał na istotę inspiracji, pragnąc poznać jej sens i świadectwo, i zauważył, że jej właściwość, sens i rezultat składają się z czterech świateł:
Światło pierwsze: Skoro Bóg Najwyższy wzbudza miłość Swoich stworzeń do Siebie poprzez Jego łaskę wobec nich, to Jego miłosierdzie wskazuje na to, że będzie wzbudzał ich miłość także słowem.
Światło drugie: Skoro Najwyższy odpowiada na modlitwę Jego sług poprzez Swoje czyny, to Jego litość wskazuje na to, że odpowie na nią także słowem, wypowiedzianym zza zasłon.
Światło trzecie: Skoro Najwyższy pomaga Jego stworzeniom dotkniętym nieszczęściami i tragediami, gdy tylko Go o to poproszą, to Jego władza wskazuje na to, że pocieszy ich także słowami i inspiracją, która jest jednym z rodzajów Jego mowy.
Światło czwarte: Skoro Najwyższy daje poczuć Swoją obecność i zapewnia ochronę Jego stworzeniom, które posiadają rozum, które są słabe
i niezwykle potrzebują poznania ich Pana, Władcy i Opiekuna, to Jego litość i miłosierdzie wskazują na to, że da poczuć Swoją obecność jednemu ze stworzeń poprzez serię wiarygodnych inspiracji.
Następnie nasz wędrowiec spojrzał na świadectwo inspiracji i zobaczył, że jeśli słońce miałoby życie i rozum, a siedem kolorów jego światła byłoby jego cechami, to w pewnym sensie przemawiałoby poprzez swoje promienie i ich odbicia. W takim przypadku odbijanie się go od błyszczących przedmiotów, takich jak powierzchnia wody, i przenikanie jego obrazu przez ciała przezroczyste, takie jak szkło, jasno wskazałoby na istnienie słońca i jego mowę skierowaną do każdego z tych ciał osobiście.
Podobnie jest w przypadku mowy Potężnego Władcy wieczności i Pięknego Stwórcy wszystkich stworzeń, która jest mową wszechobejmującą, tak jak Jego wiedza i moc. Mowę tę słychać wszędzie, ma różnych odbiorców, a żadne jej słowa nie mieszają się z innymi.
Wędrowiec zdobył pewną wiedzę co do tego, że cała mowa i wszystkie inspiracje zgodnie wskazują na nieuchronność istnienia Wiecznego Władcy światła, Jego obecność i jedność.
Lekcja wiedzy o świecie niewidzialnego, którą pobrał ten spragniony wiedzy wędrowiec, przytoczona jest w skrócie w czternastej i piętnastej części rozdziału pierwszego następująco:
Później w świecie doczesnym wędrowiec zwrócił się do swojego rozumu ze słowami: "Wciąż poszukuję mojego Władcy i Stworzyciela, pytając o Niego stworzenia tego świata. Najlepiej więc będzie, jeśli odwiedzę najszlachetniejszego człowieka na świecie i największego spośród tych, którzy wzywają do dobra - co potwierdzają nawet jego wrogowie - najbardziej szanowanego, najbardziej prawdomównego, o najwyższej pozycji i oświeconym umyśle, a mianowicie Muhammada, niech będzie z nim
pokój i miłosierdzie, który swymi szlachetnymi cechami i przekazanym przezeń Koranem rozjaśnił czternaście wieków. W tym celu udamy się do najlepszego czasu, okresu szczęśliwości, epoki proroctwa". Udał się więc swoim rozumem do tamtego czasu i zobaczył, że Prorok, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, uczynił zeń najszczęśliwszą z epok w dziejach ludzkości. Stało się tak dlatego, że w krótkim czasie za pomocą światła, które zostało mu dane, przemienił prymitywne, koczownicze ludy w nauczycieli i panów świata.
Następnie podróżnik powiedział do siebie: "Przede wszystkim musimy poznać wielkość tej cudownej osoby na podstawie prawdziwości jej mowy. Potem spytamy ją o naszego Stwórcę". Rozpoczął poszukiwania. Niebawem znalazł niezliczone dowody potwierdzające prawdziwość Posłannictwa Muhammada, lecz ograniczył się do dziewięciu z nich.
Dowód Pierwszy
Wszystkie szlachetne i chwalebne cechy Proroka, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, które potwierdzili także jego przeciwnicy.
Do pierwszej kategorii dowodów zalicza się także dokonanie przez niego setek cudów, takich jak rozszczepienie księżyca na dwie połowy za wskazaniem palca, jak interpretuje się werset koraniczny:
pokonanie armii wroga za pomocą garści pyłu rzuconej w ich twarze, o czym według interpretacji znaczenia mówi werset:
cą spomiędzy jego błogosławionych palców i setki innych cudów dokonanych przez niego i zrelacjonowanych przez wiarygodnych świadków. Wędrowiec zapoznał się z Listem Dziewiętnastym, czyli traktatem o cudach Proroka Muhammada, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, który opisuje ponad trzysta ukazanych przezeń cudów wraz z ich dowodami i potwierdzonymi łańcuchami narratorów.
Następnie powiedział do siebie: "Ten, kto posiada tak szlachetne i prawe cechy i kto dokonał tak wielu wspaniałych cudów, bez wątpienia jest najbardziej prawdomównym spośród ludzi i absolutnie nie jest możliwe, by zniżył się do kłamstwa bądź ukrywania prawdy, jak czynią to ludzie zepsuci".
Dowód Drugi
Przekazany za pośrednictwem Proroka Muhammada, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, Koran jest cudem pod siedmioma względami i rozkazem wydanym przez Władcę Światów, któremu podporządkowanych jest i w którego wierzy trzysta milionów ludzi. Słowo Dwudzieste Piąte, czyli traktat o cudach koranicznych, wybitna pozycja spośród Traktatów Światła, przytoczył mocne dowody na to, że Koran jest cudowny pod czterdziestoma względami i że jest mową Pana Światów, stąd podróżnik odesłał tych, którzy chcieliby poznać szczegóły tej cudowności, do Słowa Dwudziestego Piątego. Następnie powiedział: "Ten, który strzeże mowy Bożej, wprowadza ją w życie i przekazuje tę wielką nowinę wszystkim ludziom, jest czystą prawdą i niemożliwe jest, by wypowiedział jakiekolwiek kłamstwo bądź coś, co budziłoby wątpliwość".
Dowód Trzeci
Muhammad, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, został posłany z prawem Bożym, religią natury, całkowitym oddaniem się, pokorną i uniwersalną modlitwą i mocną wiarą, która do dziś nie ma sobie równych. Nikt inny nie przyszedł z czymś takim ani nie przyjdzie, albowiem szariat, czyli prawo muzułmańskie, przekazane przez analfabetę, rządzi jedną piątą ludzkości pomimo wielości narodów i grup etnicznych od czternastu wieków w oparciu o prawdę, sprawiedliwość i precyzyjne przepisy, które nie mają sobie podobnych.
Podobnie islam, który wyszedł z czynów, słów i życia tego analfabety, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, to punkt oparcia i źródło wiary dla trzystu milionów ludzi, a także ich nauczyciel, przewodnik, wychowawca ich serc i dusz, który nie ma i nie będzie miał sobie równych.
Tak samo praktykowanie przez Proroka, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, wszystkich rodzajów kultu przepisanych przez jego religię, jego niezrównana bogobojność, silny strach przed Bogiem, ciągła staranność i troska o wszystkie szczegóły praktyki religijnej, nawet w najtrudniejszych okolicznościach, którą wykonywał szczerze, od początku do końca i nie naśladując nikogo. Bez wątpienia nie miał i nie będzie miał sobie równych.
Co więcej, zbiór modlitw Al-Dżałszan al-kabir, zawierający część z tysięcy wypowiedzianych przez Posłańca Boga, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, modlitw i próśb, op٦"je jego Pana z wiedzą, której nie posiadł żaden uczony ani pobożny człowiek. Świadczy to o tym, że także jego modlitwa była nadzwyczajna. Kto zajrzy do krótkiego wyjaśnienia jednego z dziewięćdziesięciu dziewięciu paragrafów Al Dżałszan al kabir, które znajduje się na początku traktatu Wołanie o pomoc,
z pewnością stwierdzi, że to piękna modlitwa, która nie ma sobie podobnych i reprezentuje szczyt wiedzy o Bogu.
Przekazanie przesłania i wezwanie ludzi do prawdy wymagało niezrównanej wytrwałości i odwagi, a podczas spełniania tej misji Prorok, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, ani razu nie zawahał się, nie tracił pewności i nie odczuwał strachu, pomimo wrogości ze strony imperiów i wielkich religii, a nawet jego ludu, plemienia i stryja. Rzucił wyzwanie całemu światu, a Bóg wspomógł go i włożył na głowę świata koronę islamu. Nikt inny nie przekazał przesłania od Boga tak, jak uczynił to Muhammad, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie.
Niósł mocną, niezachwianą wiarę, niezwykłe przekonanie i cudowną naturę, które rozświetliły świat. Żadne idee, dogmaty, słowa mędrców ani nauki ówczesnych przywódców duchowych nie wpłynęły na niego ani nie wzbudziły u niego wahania ani wątpliwości. Pomimo że sprzeciwiały się mu, nie wpłynęły na jego przekonanie, ufność w Boga ani spokój ducha. Do jego zasług należy zaliczyć również inspirację daną prawym ludziom, którzy wznieśli się po stopniach wiary, na czele ze szlachetnymi towarzyszami Proroka, którzy widzieli stopień jego wiary i religijności. To wszystko pokazuje, że jego wiara także nie ma sobie równych.
Wędrowiec zrozumiał więc, a jego rozum uwierzył, że ten, kto przyniósł sprawiedliwe prawo, jakie nie ma sobie równych, szlachetny islam, do którego nie ma podobnych, niezrównane poddanie, wspaniałą uniwersalną modlitwę i cudowną wiarę, nigdy nie skłamał ani nie oszukał.
Dowód Czwarty
Zgoda proroków, niech będzie z nimi pokój, co do prawd wiary sama w sobie jest niezbitym dowodem istnienia Najwyższego Boga i Jego jedności, to również autentyczne świadectwo prawdomówności Ostatniego Proroka, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, i autentyczności jego przesłania. Jest tak dlatego, że wszystkie dowody prawdziwości proroctwa poprzednich proroków, ich święte cechy, cuda i zadania, które wykonywali, były także obecne - w doskonalszej formie - u Muhammada, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, co jest potwierdzone historycznie. Prorocy, niech będzie z nimi pokój, powiadomili ludzi słowami - czyli poprzez Torę, Ewangelię, Psalmy i inne przekazane przez nich pisma - o przyjściu jego błogosławionej osoby (ponad dwadzieścia jasnych wskazówek z tych Świętych Ksiąg zostało wyjaśnionych i popartych dowodami w traktacie poświęconym cudom Proroka Muhammada, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Jak dali dobrą nowinę o jego przyjściu, tak wierzą w niego językami swoich stanów - czyli swoim proroctwem i cudami - i
potwierdzają autentyczność jego przesłania, jako że spełnia on misję proroctwa i wezwania do Boga w najlepszy sposób. Wędrowiec dowiedział się, że prorocy, tak jak wskazują swymi zgodnymi słowami na jedynobóstwo, świadczą także zgodnym językiem swojego stanu o prawdomówności tego Szlachetnego Proroka, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie.
Dowód Piąty
Tysiące pobożnych ludzi dotarło do prawdy i ukształtowało w sobie szlachetne cechy i wiedzę tylko dzięki temu, że wzorowali się na prawach przyniesionych przez Proroka, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, jego nauczaniu i naśladowali go. Jak oni wszyscy wskazują na jedynobóstwo, tak zgodnie zaświadczają o prawdomówności tego Szlachetnego Proroka - ich nauczyciela i przewodnika - i prawdziwości jego przesłania. Wędrowiec dowiedział się, że ujrzeli oni rejony świata niewidzialnego, o których powiadomił Prorok, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, dzięki światłu pobożności i wierze we wszystko to, o czym powiedział, co pokazuje jasno jak słońce: któż jest bardziej prawdomówny od ich największego przewodnika i kto bardziej zasługuje na to, by być ich największym mistrzem?
Dowód Szósty
Miliony rzetelnych i skrupulatnych uczonych i wierzących myślicieli, którzy osiągnęli najwyższe stopnie dzięki wiedzy o świętych i doniosłych prawdach przyniesionej przez Szlachetnego Proroka, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, i wyjawionej mu - mimo że był analfabetą - wiedzy o Bogu, oprócz tego, że dają dowody na jedynobóstwo, które jest podstawą jego misji, są także zgodni co do prawdomówności tego największego nauczyciela i słuszności jego słów. Ich świadectwo jest jasnym jak słońce argumentem za jego prawdomównością i słusznością jego przesłania, a składające się z ponad stu pozycji Traktaty Światła nie są niczym więcej, jak tylko jednym z dowodów prawdomówności ukochanego Proroka, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie.
Dowód Siódmy
Liczni członkowie rodziny Proroka i jego towarzysze, którzy pozostają najbardziej znamienitymi i najbardziej świadomymi ludźmi po prorokach, posiadają najszlachetniejsze cechy, są najbardziej przywiązani do religii i posiadają najbystrzejszy wzrok, zbadali wszystkie skryte i jawne myśli i zachowania Szlachetnego Proroka, niech będzie z nim pokój i miłosier-dzie, w miłości i tęsknocie do niego, z największą dokładnością, powagą i rzetelnością. Oni wszyscy zgodnie uwierzyli, że Prorok, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, jest najbardziej prawdomównym
człowiekiem, o najwyższej pozycji spośród nich i najbardziej przywiązanym do prawdy spośród potomków Adama. Ich niezachwiana i głęboka wiara w powyższe jest dowodem tak jasnym, jak bezchmurny dzień wskazujący na światło słońca.
Dowód Ósmy
Tak jak wszechświat wskazuje na swojego Stwórcę, i Kształtującego, na pisarza, Który przywołał go do istnienia, Który zarządza nim, porządkuje go i upiększa niczym wspaniały pałac, wielką księgę czy wystawę, tak z pewnością wymaga istnienia kogoś, kto przekaże znaczenia tej wielkiej księgi, pozna zamiar Boży stojący za stworzeniem świata, zachodzącymi w nim przemianami, jego funkcjami oraz wartością znajdujących się w nim stworzeń, a następnie będzie nauczał innych. Innymi słowy wymaga istnienia wielkiego misjonarza, prawdomównego herolda, rzetelnego nauczyciela i zdolnego wykładowcy. Wędrowiec pojął więc, że byt wskazuje na prawdomówność Szlachetnego Proroka, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, i na słuszność jego mowy jako najlepszego posłańca Pana Światów.
Dowód Dziewiąty
Jest Ktoś, Kto zza zasłony ukazuje wspaniałość Swojego stworzenia, przedstawia Siebie innym, poprzez Swoje niezliczone stworzenia wzbudza ich miłość do Siebie, zachęca do wdzięczności i wychwalania Go za Jego niezliczone łaski, wzbudza pragnienie stworzeń do oddawania Mu czci w ramach podzięki za życie, litość, ochronę, pożywienie zaspokajające wszystkie rodzaje łaknienia; Ktoś, Kto nakazuje stworzeniu wiarę i posłuszeństwo wobec Jego boskości, którą ukazuje poprzez zmiany pór roku, następstwo dnia i nocy i podobne przemiany, Kto ukazuje Swoją sprawiedliwość poprzez ochronę prawości i prawowiernych, a usuwanie zła i złoczyńców, ciemięzców i kłamców, których unicestwia zesłanymi z nieba katastrofami.
Nie ma więc wątpliwości co do tego, że najukochańszym dla Tego, Kto kryje się za zasłoną niewidzialnego i najbardziej prawdomównym sługą jest ten, kto z oddaniem pracuje w celu spełnienia wymienionych wyżej celów, kto rozwiązuje największą zagadkę stworzenia świata, kto zawsze zmaga się w imieniu swojego Stwórcy, bierze od Niego siłę, prosi o pomoc Jego Jedynego w każdej rzeczy i otrzymuje ją. Nie może to być nikt inny, jak tylko Muhammad Kurajszyta, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie.
Wtedy podróżnik powiedział swojemu rozumowi: "Skoro te dziewięć prawd jest świadectwem prawdomówności Szlachetnego Proroka, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, nie ma więc wątpliwości, że jest on
zaszczytem dla ludzkości i dumą dla świata, zasługującym na te miana. Przekazany przezeń rozkaz od Miłosiernego, czyli Święty Koran, którego władza duchowa obejmuje połowę ziemi, oraz jego szlachetne cechy osobiste wskazują, że największym człowiekiem jest właśnie ów Prorok, którego słowo na temat naszego Najwyższego Stwórcy jest rozstrzygające. Pomyśl więc, mój rozumie: wszystkie modlitwy tego Szlachetnego Proro ka, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, i cel jego całego życia to głoszenie istnienia Tego, Którego istnienie jest nieuchronne, Jego jedynobóstwa, szlachetnych cech i Pięknych Imion w oparciu o tysiące niezbitych faktów i setki jasnych cudów".
Ów Szlachetny Prorok, zwany ukochanym przez Boga, to duchowe słońce, które oświetla byt, to jasny dowód istnienia naszego Najwyższego Stwórcy i Jego jedności. Istnieją trzy rodzaje jednomyślności, której nie da się podważyć:
1- Jednomyślność tych, którzy są znani jako rodzina Muhammada. Przedstawicielem tej znamienitej grupy jest imam 'Ali, niech Bóg będzie z niego rad, który według relacji powiedział: "(Moja wiara jest tak mocna, że) nawet gdyby zasłona (przesłaniająca to, co niewidzialne) została odsłonięta, moja pewność (co do prawd wiary) nie zwiększyłaby się". Wtórują mu tysiące pobożnych ludzi o bystrym wzroku i wiedzy o tym, co niewidzialne, takich jak szejk Al-Gajlani, który będąc jeszcze na ziemi, oglądał oczami wyobraźni Wielki Tron i Israfila.
2- Jednomyślność szlachetnych towarzyszy Proroka, niech Bóg będzie z nich rad, ich zgodna wiara w Proroka, która skłoniła ich do poświęcenia życia i majątku, do porzucenia ojców i klanów. Pochodzili z koczowniczego ludu, który mieszkał w niepiśmiennym środowisku, któremu obce były przejawy życia społecznego, idee polityczne, prawdziwa wiara i objawiona Księga. Byli pogrążeni w ciemnościach, lecz szybko stali się przewodnikami, politykami i sprawiedliwymi władcami jednej z największych cywilizacji pod względem naukowym, społecznym i politycznym. Zapanowali nad światem od wschodu po zachód, a podniesione przez nich sztandary sprawiedliwości powiewały na lądzie i morzu.
3- Jednomyślna wiara wielkiej grupy szlachetnych uczonych i badaczy, którzy wychowali się w narodzie Proroka i szli różnymi ścieżkami. W każdej epoce dzierżyli palmę pierwszeństwa w każdej dziedzinie nauki. Oni wszyscy są całkowicie zgodni i przekonani co do jego prawdomówności.
Wędrowiec spostrzegł, że świadectwo niepiśmiennego Proroka, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, dotyczące jedynobóstwa nie jest
osobiste ani częściowe, lecz jest świadectwem uniwersalnym i niezbitym, a wszyscy szatani zebrani razem nie są w stanie go podważyć.
Oto streszczenie lekcji, którą otrzymał wędrowiec podczas podróży do epoki szczęścia, zamieszczone w części szesnastej rozdziału pierwszego:
Następnie niestrudzony i nienasycony wędrowiec, który pojął, że celem i istotą życia na tym świecie jest wiara, powiedział do swojego serca: "Mowa, której szukamy, to najlepsze, najbardziej prawdziwe i najmądrzejsze słowa. To mowa, która w każdej epoce rzucała wyzwanie temu, kto nie podporządkował się jej, a mianowicie Święty Koran o cudownym przesłaniu. Zajrzyjmy więc do tej wielkiej Księgi, by zrozumieć, co mówi. Zatrzymajmy się jednak przez chwilę, zanim wjedziemy do tego pięknego świata, i odpowiedzmy na pytanie, co czyni nas pewnymi, że jest to Księga od naszego Stwórcy". Tak oto rozpoczął poszukiwania i badania.
Jako że ów podróżnik żyje w naszych czasach, spojrzał wpierw do Traktatów Światła, które stanowią odbicie cudowności Szlachetnego Koranu, i zobaczył, że ten zbiór, liczący sto trzydzieści traktatów, sam w sobie jest cennym objaśnieniem sensu wersetów koranicznych.
Mimo że dzięki długotrwałemu wysiłkowi Traktaty Światła rozpowszechniają prawdy koraniczne w tym bezbożnym czasie, nikt nie jest w stanie sprzeciwić się im lub skrytykować ich, co dowodzi, że Święty Koran - słowo Pana Światów, a nie ludzkie - jest ich przewodnikiem, źródłem i słońcem. Słowo Dwudzieste Piąte i zakończenie Listu Dziewiętnastego to tylko dwa z setek argumentów podanych przez Traktaty Światła dotyczących cudowności Koranu, którą wykazały w czterdziestu aspektach. Te dowody zadziwiły każdego, kto zapoznał się z nimi, a nikt nie odrzucił ich ani nie skrytykował.
Wędrowiec odesłał więc do Traktatów Światła tych, którzy pragną dowiedzieć się o cudowności Świętego Koranu i jego Boskim pochodzeniu, lecz skupił się na kilku punktach, które w skrócie wyjaśniają wielkość tej Księgi:
1- Tak jak Szlachetny Koran ze wszystkimi jego cudami i faktami wskazującymi na to, że jest on cudem Muhammada, tak również Muhammad, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, ze wszystkimi pokazanymi przez niego cudami, dowodami proroctwa i wiedzą jest cudem i niezbitym argumentem przemawiającym za tym, że Święty Koran jest mową Pana Światów.
2- Szlachetny Koran całkowicie przemienił życie społeczne wiernych, wypełniając je szczęściem i prawdą. Wywołał wielkie i trwałe zmiany w duszach, sercach i umysłach ludzi, ich życiu osobistym, społecznym i politycznym, jako że jego sześć tysięcy sześćset sześćdziesiąt sześć wersetów recytowanych od czternastu wieków przez co najmniej sto milionów ludzi z szacunkiem i nabożnością wychowuje ludzi, oczyszcza ich dusze i serca, daje ich umysłom światło, a życiu energię i szczęście. Nie ma wątpliwości co do tego, że nie ma księgi jemu podobnej, że to cud, który wykracza poza zwyczajność i codzienność.
3- Szlachetny Koran od czasu objawienia go do dnia dzisiejszego ukazuje niezwykłą elokwencję i poziom literacki. Pomniejszył wartość siedmiu "mu'allaq", czyli utworów najwybitniejszych arabskich poetów epoki przedislamskiej, których słowa były tkane złotymi nićmi na tkaninie zawieszanej następnie na ścianach Ka'by. Doszło do tego, że córka Labida, jednego z owych poetów, zerwała wiersz swojego ojca ze ściany Ka- 'by, mówiąc: "Zostały zesłane wersety (Koranu), więc dla ciebie nie ma tu już miejsca".
Gdy pewien poeta-Beduin usłyszał werset z Koranu:
rzucił się na ziemię w pokłonie. Spytano go: "Czyżbyś przyjął islam?", na co odparł: "Nie, ale ukłoniłem się przed elokwencją tego wersetu".
Tysiące znawców retoryki i wybitnych literatów, takich jak 'Abd al-Qahir al Dżurdżani, As Sakkaki czy Az Zamachszari zgodzili się co do tego, że retoryka Koranu przekracza granice twórczości człowieka i jego percepcji.
Tak oto Szlachetny Koran od momentu jego zesłania rzucał wyzwanie - i wciąż rzuca - każdemu dumnemu pisarzowi i mówcy, by stworzyli choć jedną surę podobną do jego sur bądź przyznali swoją porażkę i zakosztowali kary za ich pychę w tym życiu i w życiu przyszłym.
Gdy Koran rzucił to wyzwanie, uparci mówcy naszych czasów porzucili krótszą drogę, a mianowicie odrzucanie Koranu i tworzenie podobnych do niego sur, i wybrali dłuższą, polegającą na niszczącej wojnie, co dowodzi tego, że krótsza droga jest zamknięta.
W zasięgu ręki mamy miliony książek w języku arabskim napisanych przez zwolenników Koranu pragnących naśladować jego styl, a także przez jego wrogów, którzy chcieli odrzucić go i skrytykować. Jednak wszystko to, co zostało napisane i jest pisane teraz, pomimo postępu w stylach literackich i myśli - który miał miejsce od czasu Objawienia do dnia dzisiejszego - w żaden sposób nie przypomina stylu koranicznego. Nawet prosty człowiek, który usłyszy recytację Koranu, z pewnością powie, że Koran nie przypomina żadnej innej książki, a żaden człowiek, nawet niewierzący czy głupiec, nie stwierdzi, że jego styl jest gorszy od innych dzieł, co jasno pokazuje, że styl Koranu musi być najlepszy.
Pewien człowiek wyrecytował werset koraniczny:
i powiedział: "Nie widzę nic cudownego w tym wersecie". Powiedziano mu wówczas: "Udaj się swoją wyobraźnią - tak jak nasz wędrowiec - do czasów Proroka, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, by posłuchać tego wersetu". Wyobraził sobie więc, że Koran nie został jeszcze zesłany. Zobaczył stworzenia rozrzucone po bezgranicznym pustkowiu w przemijającym świecie doczesnym, pogrążonym w ciemnościach, pozbawionym
życia i celu. Lecz gdy posłuchał tego wersetu i zastanowił się nad nim, zobaczył, jak odsuwa on zasłonę z oblicza świata, które stało się jasne. Tak oto wieczna mowa i rozkaz dały lekcję wszystkim posiadającym rozum we wszystkich epokach, pokazując im, że byt jest jak wielki meczet, a wszystkie stworzenia - zwłaszcza niebiosa i ziemia - są pogrążone w intensywnym wychwalaniu Boga i głoszeniu Jego jedności. Każde stworzenie wykonuje swoją funkcję z radością i wdzięcznością.
Tak oto wędrowiec zobaczył spełnienie tego wersetu koranicznego w bycie, zasmakował jego elokwencji, porównał go ze wszystkimi wersetami Koranu i pojął tajemnicę władzy niepowtarzalnych słów koranicznych nad połową ziemi i jedną piątą ludzkości, i poznał jedną z tysięcy mądrości, za sprawą których Koran panuje nieprzerwanie od czternastu wieków.
4- Szlachetny Koran ma w sobie oryginalne piękno i prawdę, tak że wielokrotne powtarzanie tych samych fraz - które powoduje nudę nawet w przypadku najlepszych dzieł - nie wywołuje znużenia u tego, kogo serce nie jest zepsute i tego, którego wrażliwość na piękno nie została stępiona. Wręcz przeciwnie, jego recytacja za każdym razem wzmacnia płynącą z jej słuchania przyjemność.
Szlachetny Koran ukazuje nieprzemijającą świeżość i aktualność, tak jakby został zesłany w tej chwili, pomimo upłynięcia czternastu wieków i jego dostępności dla każdego. Za każdym razem, gdy przychodziła kolejna epoka, Koran przemawiał do niej we właściwy dla niej sposób. Uczeni z każdej dziedziny, mimo że jest on cały czas w zasięgu ich ręki i mimo że zawsze korzystają z jego stylu, uważają, że wciąż zachowuje on niezmienną świeżość i aktualność.
5- Szlachetny Koran wyciągnął jedno skrzydło w kierunku przeszłości, a drugie ku przyszłości. Z kolei prawda, co do której zgodni byli poprzedni prorocy, to rdzeń Koranu i jedno z jego skrzydeł, które potwierdza autentyczność ich posłannictwa, oni zaś dowodzą prawdziwości Koranu zgodnym językiem stanu.
Prawi ludzie i rzetelni uczeni to owoce, które wyrosły z drzewa Świętego Koranu. Ich dopełnianie się nawzajem świadczy o tym, że ich błogosławione drzewo jest żywotne i obficie owocuje. Ci, którzy schronili się pod jego drugim skrzydłem, spośród kroczących wszystkimi prawdziwymi drogami prowadzącymi do pobożności i uczonych ze wszystkich dziedzin nauk muzułmańskich, zaświadczają, że Koran to czysta prawda, uniwersalny zbiór faktów i jasny cud.
6- Sześć aspektów Szlachetnego Koranu jest bardzo jasnych, co potwierdza jego autentyczność i słuszność.
Święty Koran opiera się na jasnych dowodach i argumentach oraz niepowtarzalności. Przed nim jest jego cel, a mianowicie dary szczęścia w obu światach, za nim jest jego fundament, czyli prawdy objawienia niebiańskiego, na prawo od niego są niezliczone dowody pobożnych umysłów, na lewo spokój, powaga, szczere upodobanie i całkowite podporządkowanie się zdrowych serc i czystych sumień.
Powyższe sześć aspektów dowodzi tego, że Szlachetny Koran to niebiańska twierdza na ziemi, której murów nie da się przebić. Fakt, że ta Księga to czysta prawda, że nie jest to ludzka mowa, że z żadnej strony nie może przeniknąć do niej kłamstwo, można wykazać na sześciu poziomach argumentacji.
Pierwszym poziomem jest poparcie samego Zarządcy Świata, Który uczynił ukazywanie piękna, ochronę prawości i prawdy, a usuwanie oszustów i kłamców Swoim zwyczajem. Najwyższy wsparł Koran, nadał mu szacowną pozycję i władzę nad światem.
Tak samo mocna i niezachwiana wiara błogosławionego Posłańca, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, który jest centralną postacią islamu i tłumaczem Koranu, wiara w tę szlachetną Księgę wraz z jej wszystkimi przepisami, objawienia, poprzez które Prorok otrzymywał Koran niezależnie od jego woli, różnica między jego osobistą mową a Koranem, wymienienie w Koranie opowieści z przeszłości i przepowiedzenie niektórych zdarzeń przyszłych, brak błędów pomimo analfabetyzmu Posłańca Boga zapewniają o tym, że Koran to Księga Objawiona oraz prawdziwa, słuszna i błogosławiona mowa Litościwego Pana.
Tak samo przywiązanie jednej piątej ludzkości do Szlachetnego Koranu, ich uczucie względem niego, słuchanie go z powagą i tęsknotą, zebranie się wokół niego podczas jego recytacji dżinnów, aniołów i ludzi uduchowionych, niczym przylatujących do światła motyli, świadczą o tym, że Koran jest obiektem podziwu całego bytu, w którym posiada najwznioślejszą pozycję.
W podobny sposób ludzie ze wszystkich grup społecznych - począwszy od najgłupszych i najprostszych, po mądrych, bystrych, skończywszy na uczonych - skorzystali z części przesłania Koranu i zrozumieli najgłębsze prawdy. Pożytek, który dzięki niemu odnieśli uczeni ze wszystkich dziedzin nauki i sztuki muzułmańskiej, zwłaszcza znawcy prawa muzułmańskiego, badacze doktryn religii, wybitni teologowie i im podobni, jak również znalezienie przez nich w Koranie odpowiedzi na nurtujące ich pytania dotyczące ich dziedzin świadczy o tym, że Święty Koran jest źródłem prawdy i jej kwintesencją.
Podobnie brak sprzeciwu ze strony wybitnych poetów arabskich, zwłaszcza tych, którzy nie przyjęli islamu - pomimo ich silnego pragnienia naśladowania Objawionej Księgi - i całkowita niemoc wobec jednego z siedmiu aspektów niepowtarzalności Świętego Koranu, a mianowicie retoryki, ich niezdolność do napisania choćby jednej sury podobnej do sur Koranu, niezdolność wybitnych mówców do odrzucenia jego niepowtarzalności - pomimo chęci rozsławienia swojego imienia w ten sposób - i ich milczenie są niezbitymi argumentami przemawiającymi za tym, że Święty Koran jest cudem przekraczającym ludzkie możliwości.
Wartość, znaczenie i wymowa słów zależą od trzech okoliczności: kto je wypowiedział, do kogo i dlaczego.
Dlatego właśnie nigdy nie pojawiło się - ani nie pojawi - nic podobnego do Świętego Koranu, jako że ta Księga to mowa Pana wszystkich światów i ich Stwórcy, to mowa, której nie da się naśladować pod żadnym względem i w której nie ma fałszu. Bezpośrednim adresatem jest Posłaniec w imię całej ludzkości, wręcz wszystkich stworzeń, spośród których był najbardziej godnym tego, by otrzymać to objawienie; to od jego silnej wiary islam wziął swoją potęgę, to on, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, dostąpił zaszczytu rozmowy z Najwyższym.
Święty Koran pokazał drogę do szczęścia w obu światach, określił cele stworzenia świata i powiedział o silnej wierze Posłańca we wszystkie prawdy religii islamu, odnosząc się do wszystkich aspektów nieprzebranego bytu i rozpościerając go przed nami niczym mapę. Koran uczy człowieka o jego Najwyższym Stwórcy, mówiąc o zmianach zachodzących na świecie. Nie ma żadnej wątpliwości co do tego, że nie jest możliwe przyniesienie podobnego Koranu ani żadnego dzieła, które osiągnie ten sam stopień niepowtarzalności.
Tak samo tysiące wybitnych uczonych, którzy napisali komentarze do Szlachetnego Koranu, zajmujące niekiedy trzydzieści, czterdzieści czy nawet siedemdziesiąt tomów, ich poparte dowodami wywody na temat wyjątkowych cech tej Księgi, zawartych w niej mądrości, precyzyjnych znaczeń, wzniosłej wymowy i wielu wiadomości dotyczących tego, co niewidzialne, to niezbity dowód na to, że Koran jest Boskim cudem. Każdy spośród stu trzydziestu Traktatów Światła ukazuje którąś z niezwykłych właściwości lub mądrości Koranu, popierając to dowodami, a zwłaszcza traktat Cuda Koranu i drugi rozdział Słowa Dwudziestego, który wiąże z Koranem wiele elementów nowoczesnej cywilizacji, takich jak pociąg lub samolot. Podobnie Promień Pierwszy, znany także pod tytułem Wskazówki koraniczne, ukazuje związek pomiędzy wersetami koranicznymi a Traktatami Światła i prądem elektrycznym; osiem krótkich traktatów
zwanych Ośmioma symbolami opisuje dokładną harmonię między literami Szlachetnego Koranu i jego głębokie znaczenia; inny krótki traktat traktuje o ostatnich wersetach sury Al Fath i wykazuje ich niezwykłość pod pięcioma względami z powodu ich związku z tym, co niewidzialne; kilka innych traktatów także podjęło ten temat. Ukazanie przez każdy fragment Traktatów Światła jednej z prawd Świętego Koranu i jednego z jego świateł to zapewnienie o tym, że Koran nie ma sobie podobnego, że to cud, język świata niewidzialnego w świecie widzialnym i mowa Znającego to, co niewidzialne.
Właśnie ze względu na niezwykłe właściwości Świętego Koranu, które wymieniono w powyższych sześciu punktach, pod sześcioma względami i na sześciu poziomach, jego potężna i święta władza z całą powagą panowały i panują, rzucając blask na oblicza epok i ziemi przez ponad tysiąc trzysta lat. Inną świętą właściwością Koranu jest to, że w każdej jego literze jest nagroda równa co najmniej dziesięciu dobrym uczynkom i dziesięć wiecznych owoców. Każda litera niektórych wersetów i sur daje wręcz sto, tysiąc lub więcej owoców życia ostatecznego. Nagroda i wartość każdej litery w niektórych błogosławionych momentach rosną od dziesięciu do kilkuset razy. Nasz wędrowiec zrozumiał te i inne święte cechy Koranu i powiedział do swojego serca:
"Zaprawdę, Szlachetny Koran, cudowny pod każdym względem, zaświadcza wraz ze wszystkimi swoimi surami, wersetami, tajemnicami, światłami, owocami i dowodami o istnieniu Tego, Którego istnienie jest nieuchronne, o Jego jedności, szlachetnych cechach, Pięknych Imionach, a świadectwo to potwierdzili wszyscy ludzie wierni własnymi, niezliczonymi świadectwami".
Tak oto w części siedemnastej rozdziału pierwszego wyłożono w skrócie lekcję jedynobóstwa i wiary, którą wędrowiec otrzymał za pośrednictwem Szlachetnego Koranu:
Następnie wędrowiec przekonał się o tym, że wiara, którą osiągnął, to największy kapitał człowieka, dlatego że daje jemu biednemu panowanie nie nad ulotnym miejscem zamieszkania, lecz nad wielkim światem i czyni go zasługującym na szerokie, wieczne królestwo, większe od tego świata. Wiara zapewnia przemijającemu człowiekowi warunki do życia wiecznego i ratuje go - gdy ten biedny czeka na szubienicę kresu - od strasznego końca i nicości, otwierając przed nim skarbce wiecznego szczęścia. Dlatego wędrowiec zwrócił się do swojej duszy: "Idź do przodu, zdobądźmy kolejny z niezliczonych stopni wiary, spójrzmy na cały byt i wysłuchajmy go, byśmy pogłębili otrzymane od niego lekcje".
Wędrowiec spojrzał na byt poprzez wielką lunetę zapożyczoną ze Świętego Koranu i zobaczył, że cały wszechświat jest wspaniale uporządkowany, zawiera wiele mądrości, przypomina wielką księgę, piękny pałac i uporządkowany kraj. Wszystkie rozdziały, strony, linijki, słowa i litery tej księgi i wszystkie zachodzące w niej przemiany jasno wskazują na istnienie Wszechwiedzącego, Wszechmogącego, Stworzyciela, Wszechwidzącego i znającego wzajemne relacje wszystkich rzeczy.
Tak oto cały byt wraz ze swoimi filarami, rodzajami, częściami, elementami, mieszkańcami, zawartością, przychodami, rozchodami, przemianami i odnowami świadczy o istnieniu i jedności Wzniosłego Stwórcy, do Którego nie ma podobnego, i do Którego należy bezgraniczna moc i mądrość.
Powyższe świadectwo wielkiego bytu dotyczące istnienia Stwórcy i Jego jedności potwierdzają dwie wielkie niczym cały byt prawdy:
Prawda pierwsza to prawda pojawiania się i możliwości, o której wspomnieli uczeni muzułmańscy z dziedziny zasad religii i teologii i potwierdzili ją niezbitymi dowodami. Powiedzieli: "Skoro na świecie i w każdej rzeczy zachodzą zmiany, to mają one kres i początek, nie istnieją od zawsze. Skoro coś się pojawiło, ktoś musi za tym stać. Skoro przyczyna istnienia bądź nieistnienia pewnej rzeczy nie tkwi w niej samej, to jej istnienie nie jest oczywiste ani nie będzie ona istnieć wiecznie". Udowodniono również niezbicie, że niemożliwością jest, by rzeczy mogły stwarzać siebie same. Stąd musi istnieć Ktoś, Kto jest przyczyną istnienia, Kto nie ma Jemu równego; wszystko, co istnieje oprócz Niego, jest stworzeniem, a co nie istnieje, może zostać do istnienia powołane.
Prawda pojawiania się panuje nad bytem, o czym może zaświadczyć oko i rozum. Widzimy bowiem każdej jesieni, jak umiera wielki świat, a wraz z nim setki tysięcy roślin i małych zwierząt, z których każde jest niczym żywy świat. Jednakże ta śmierć przebiega w określonym porządku, jako że każdy organizm pozostawia swoje nasiona, pestki bądź jajeczka - te cuda miłosierdzia, mądrości, mocy i wiedzy, które później zmartwychwstają - jako depozyt u Zachowującego każdą rzecz, otrzymując spis swoich czynów i funkcji, po czym umiera. Na wiosnę umarłe drzewa, korzenie i małe zwierzęta zmartwychwstają lub stwarzane są im podobne. W ten sposób tysiąckrotnym potomstwem żywych stworzeń potwierdza się cykl tworzenia i przemijania życia. Rodzi się nowe pokolenie takich samych roślin i zwierząt jako kontynuacja istnienia z poprzedniego roku, które spełniają takie same role i funkcje jak ich przodkowie. Owo pokolenie zapisuje w ten sposób nową kartę w księdze życia. Potwierdza się tym samym werset z Koranu:
Dotyczy to całego bytu, jako że każdej jesieni umiera wielki świat i każdej wiosny rodzi się nowy; umiera ogromna liczba żywych stworzeń i ogromna ich liczba przychodzi na świat, który jest niczym dom gościnny przyjmujący żywe istoty, które przybywają, wykonują swoje funkcje i odchodzą.
Tak oto pojawianie się żywych światów i stwarzanie istot o określonych funkcjach na tym świecie w uporządkowany i regularny sposób, a następnie wykorzystywanie ich dla Bożych celów jasno wskazuje wszystkim rozumom na nieuchronność istnienia Świętego, Potężnego, istoty o nieograniczonej mocy i mądrości.
Kończymy teraz kwestię pojawiania się, a odnośnie do szczegółów odsyłamy do Traktatów Światła i innych traktatów teologicznych.
Aspekt prawdopodobieństwa także zapanował nad bytem i ogarnął go. Widzimy, jak każda rzecz, mała lub duża, od Tronu Boga po ćmy, od atomów po galaktyki jest zsyłana na ten świat w szczególnej postaci, w określonej formie i ze specjalnymi właściwościami i pożytkami. Nadanie tych właściwości i postaci następuje poprzez wybranie ich spośród nieograniczonych wariantów i możliwości. Nadany danej rzeczy charakterystyczny obraz jest wybierany spośród nieskończonej liczby obrazów. Nadanie osobowości również odbywa się poprzez wybranie jej ze zbioru liczącego tyle elementów, ile jest egzemplarzy danego gatunku. Cechy także są wybierane ze zbioru możliwości, których jest tyle, ile cech i ich poziomów.
Wyposażenie stworzenia, które z początku było zagubione i pozbawione celu, w organy i zdolności, też może się odbywać na nieskończoną liczbę sposobów. Te wszystkie wskazówki i świadectwa pochodzące z prawdopodobieństwa niewątpliwie stanowią jedno ze skrzydeł wielkiego świadectwa bytu. Wszystkie możliwe postacie, kształty, właściwości i cechy to świadectwa nieuchronności istnienia Najwyższego, Który nadaje istotom właściwości, wybiera dla nich właściwe cechy, wyznacza je do odpowiednich funkcji i powoduje zdarzenia, Którego mądrość nie ma końca, przed Którym nic się nie może ukryć ani wymknąć się od Niego i nic dla Niego nie jest niemożliwe. Największa rzecz dla Niego jest tak prosta, jak najmniejsza; jest zdolny do stworzenia wiosny z taką łatwością, z jaką stwarza drzewo, a drzewa z taką łatwością, z jaką stwarza nasionko.
Skoro wiele fragmentów Traktatów Światła, zwłaszcza Słowo Dwudzieste Drugie, Słowo Trzydzieste Drugie, List Dwudziesty i List Trzydziesty Trzeci niezbicie wykazały świadectwo bytu wraz z jego dwoma skrzydłami i dwoma prawdami, kończymy tę bardzo obszerną kwestię odesłaniem do tychże traktatów.
Natomiast drugim skrzydłem wielkiego świadectwa pochodzącego z całości bytu jest prawda druga, a mianowicie współpraca, którą pokazują stworzenia walczące o przetrwanie - jeśli posiadają życie - i wykonujące odpowiednie zadania w atmosferze ciągłych przemian. I tak współdziałanie służące przeżyciu, jak na przykład zbieranie się chmur i nawadnianie przez nie roślin, pomoc świadczona przez rośliny zwierzętom i przez zwierzęta człowiekowi, świeże mleko dawane małym przez ich matki, spełnianie bardzo licznych potrzeb żywych stworzeń i zapewnianie im pożywienia, którego same nie byłyby w stanie zdobyć, budowanie przez cząsteczki pożywienia komórek organizmu i wiele innych przykładów współpracy odbywającej się na rozkaz Miłosiernego Pana jasno pokazują wszechobejmującą i uniwersalną władzę Pana Światów i miłosierdzie Tego, Który zarządza szerokim wszechświatem z taką łatwością, z jaką zarządza się niewielką posiadłością.
Zaprawdę, współpraca martwych, pozbawionych czucia i litości rzeczy rodzi sytuacje wskazujące na istnienie litości i emocji pomiędzy nimi. Niezbity to dowód na to, że spieszą na pomoc i dążą do współpracy dzięki sile Potężnego Pana, dzięki miłosierdziu nieskończenie Miłosiernego i na rozkaz nieskończenie Mądrego. Współpraca i równowaga, które obejmują wszystko od galaktyk po organy żywych stworzeń i ich komórki, piękno ozdabiające oblicze niebios i ziemi, a także urok powabnych kwiatów, porządek panujący w Drodze Mlecznej, Układzie Słonecznym oraz
w owocach kukurydzy i granatu, funkcje pełnione przez słońce, księżyc, pierwiastki, chmury, pszczoły i mrówki oprócz innych wielkich prawd to podobnie wielkie drugie skrzydło świadectwa bytu wskazującego na istnienie Najwyższego i Jego jedność. Jako że Traktaty Światła opisały to wielkie świadectwo, ograniczymy się do powyższego.
Tak oto w osiemnastej części rozdziału pierwszego zamieszczono krótką wzmiankę dotyczącą lekcji, którą wędrowiec otrzymał od bytu:
Wędrowiec, który przybył do świata, szukał swojego Stwórcy i wzniósł się po osiemnastu poziomach, osiągając tron prawdy poprzez duchowe wniebowstąpienie, wzniósł się następnie od poziomu wiedzy nieobecnego do poziomu obecności i dialogu. Powiedział wtedy do swojej duszy: "Sformułowane w trzeciej osobie na początku sury Al Fatiha wychwalenie przed słowem 'ijjaka' ('Ciebie') daje człowiekowi poczucie spokoju i wywyższa go do poziomu zwracania się do Boga w drugiej osobie poprzez słowo 'ijjaka'. Powinniśmy więc bezpośrednio spytać o to, czego szukamy, i przerwać poszukiwania, jako że o słońce - które oświetla wszystko dokoła - należy pytać samo słońce. Ten, Kto ukazuje wszystkie rzeczy i objaśnia je, niewątpliwie poprzez nie ukazuje Siebie Samego. Tak jak możemy zobaczyć słońce i poznać je dzięki jego promieniom i światłu, możemy także dążyć - według naszych zdolności - do poznania naszego Najwyższego Stwórcy dzięki odbiciom Jego Pięknych Imion i światłu Jego szlachetnych przymiotów".
W niniejszym traktacie wymienimy w skrócie jedynie dwa spośród bardzo licznych i szczegółowych faktów dotyczących tego zagadnienia.
Fakt pierwszy: istnienie wszechobecnej, aktywnej władzy, która obejmuje byt i którą widzimy przed naszymi oczami. Ona zarządza wszystkimi stworzeniami, zamienia i odnawia je, także te ogromne na niebiosach i w ziemi. Tę Boską władzę, sprawowaną przez Tego, Kto jako Jedyny zasługuje na cześć, można namacalnie poczuć wraz ze wszystkimi jej aspektami.
Działania Wszechmogącego i Wszechwiedzącego są odczuwalne - nieomal namacalnie - dzięki tej mądrej i stałej władzy sprawowanej zza zasłony. Dzięki niej widać również wyraźnie odbijające się w każdej rzeczy Piękne Imiona Boże, a także siedem przymiotów Boga. Z kolei poprzez owe siedem Bożych przymiotów, a mianowicie życie, moc, wiedzę, słuch, wzrok i mowę, wyraźnie widać ich Jedynego posiadacza. Tak więc istnienie Jego Najwyższego jest jaśniejsze i wyraźniejsze od słońca, jako że wartościowa książka lub perfekcyjnie zaprojektowany budynek niewątpliwie wskazują na czynności pisania i budowania. Z kolei czynności sprawnego pisania i umiejętnego budowania jasno wskazują na istnienie pisarza i budowniczego, którzy natomiast świadczą o istnieniu zawodu pisarstwa i inżyniera budownictwa. Tak więc nie może być czynności bez czyniącego, nazwy bez rzeczy, którą określa, cechy bez jej posiadacza ani zawodu bez wykonawcy.
Na podstawie tej prawdy i tej zasady można wywnioskować, że byt, wraz ze wszystkimi stworzeniami, został spisany piórem przeznaczenia i zbudowany narzędziem mocy. Napisano w nim niezliczone księgi i traktaty o wyniosłym znaczeniu oraz wzniesiono niezliczone budowle i pałace, z których każdy po tysiąckroć zaświadcza o nieuchronności istnienia i jedności Wiecznego, Potężnego, posiadającego siedem świętych przymiotów, wykonującego nieskończone, pełne miłosierdzia działania właściciela niezliczonych odbić Pięknych Imion, związanych z tymi działaniami. Całe piękno, wartość i perfekcja stworzenia, odzwierciedlające działania, imiona i przymioty Boże, jasno wskazują na piękno i doskonałość Najwyższego.
Tak oto władza Boska objawia się poprzez stwarzanie, budowanie, powoływanie do istnienia, nadawanie każdej rzeczy jej miary i postaci, mądre zarządzanie, celowe przemiany i udoskonalanie, obdarzanie łaskami i miłosierną hojność.
Z władzą Boską związane jest wyłączne prawo Boga do oddawania Mu czci. To prawo objawia się poprzez Piękne Imiona oraz siedem przymiotów Boga: życie, wiedzę, moc, wolę, słuch, wzrok i mowę.
Zaprawdę, jak cecha mowy dotyczy objawień i inspiracji zsyłanych przez Najwyższego, tak moc przedstawia się w postaci wspaniałego stworzenia, które niczym ucieleśnione słowa opisuje Potężnego, Wszechmogącego i ukazuje Go poprzez pokazanie całego wszechświata od jednego końca do drugiego. Podobnie przymiot wiedzy przedstawia istotę jej Jedynego posiadacza tylekroć, ile istnieje perfekcyjnie ukształtowanych stworzeń, które są dzięki tej Wiedzy zarządzane i ozdabiane.
Wszystkie rzeczy i zdarzenia wskazujące na Boski przymiot mocy, te świadczące o Jego Wiedzy oraz wszystkie dowody mówiące o reszcie szlachetnych przymiotów przedstawiają Boski przymiot życia, dzięki któremu istnieją wszystkie żywe stworzenia, stanowiące jego odbicia. Ów przymiot przemienia cały byt w wielkie zwierciadło złożone z niezliczonych pomniejszych zwierciadeł, które przekształcają się nieustannie, aby za każdym razem ukazywać piękne przejawy przymiotów Bożych.
Analogicznie przymioty wzroku, słuchu, woli i mowy szeroko przedstawiają Jego Najświętszego. Jak wskazują na Jego istnienie, tak świadczą wyraźnie o istnieniu życia i o tym, że Najwyższy i Chwalebny Bóg jest Żyjący, albowiem wiedza i słuch są oznakami życia, wzrok jest cechą istot żywych, wola współistnieje z życiem, dobrowolną moc posiadają tylko istoty żywe, a zdolność mowy - świadome żywe stworzenia.
Powyższe punkty uświadamiają, że o przymiocie życia świadczą dowody siedem razy większe od wszechświata. Ta cecha ukazuje samą siebie i jej Żyjącego posiadacza, przez co życie staje się podstawą i źródłem wszystkich Bożych przymiotów oraz Największego Imienia. Skoro Traktaty Światła wyjaśniły w pewnym stopniu prawdę pierwszą i poparły ją dowodami, ograniczymy się niniejszym do wspomnianej wyżej kropli z tego wielkiego morza.
Prawda druga: Słowa Boże, związane z przymiotem mowy. Zaprawdę, mowa Najwyższego Boga nie ma końca, co przekazuje następujący werset koraniczny:
Oczywistym jest, że mowa jest najlepszym dowodem na istnienie mówiącego, a prawda mowy Bożej daje niezliczone świadectwa istnienia Wiecznego Mówiącego i Jego jedności. W części czternastej i piętnastej niniejszego traktatu wymieniono już dwa mocne świadectwa owej prawdy, a mianowicie objawienie i inspirację. Ponadto w części dziesiątej można
odnaleźć świadectwo Objawionych Ksiąg, a w siedemnastej świadectwo niepowtarzalnego Świętego Koranu, odsyłamy więc do tych części.
Kolejnym świadectwem jest werset koraniczny:
który wspaniale ogłosił tę prawdę, a także świadectwa innych prawd, a jego przesłanie stało się dla naszego wędrowca zupełnie wystarczające.
Tak oto w dziewiętnastej części rozdziału pierwszego przedstawiono w skrócie lekcję otrzymaną przez podróżnika:
Drugi Argument Na Rzecz Wiary
W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!
"A gdyby na niebie i ziemi byli bogowie, poza Bogiem, to one uległyby zniszczeniu" Koran, 21:22.
Nic nie jest godne czci jak tylko Bóg, Jedyny, Który nie ma współtowarzyszy; do Niego należy królestwo i Jemu należy się wszelka chwała. On daje życie i On je odbiera, ale sam jest Żyjącym, Który nigdy nie umiera. W Jego dłoni znajduje się wszelkie dobro i On jest nad wszelką rzeczą Wszechwładny (*).
(*) At-Tirmizi, Ad-Da'ałat 36; An-Nasa'i, Al-Manasik 163; Ibn Madża, Al-Manasik 84; Ad-Darimi, Al-Manasik 34; Ahmad Ibn Hanbal, Al-Musnad 1/47.
Pewnej nocy błogosławionego miesiąca ramadanu wspomniałem, że w każdym z jedenastu zdań niniejszej mowy o jedynobóstwie znajduje się dobra nowina oraz jeden ze stopni jedynobóstwa. Wyjaśniłem bogatą w piękne znaczenia frazę "Który nie ma współtowarzyszy" w sposób zrozumiały dla zwykłych ludzi, poprzez obrazowe porównania, wyobrażoną dyskusję i przełożenie języka stanu na mowę. Przedstawię teraz tę dyskusję na prośbę moich drogich braci, którzy mi pomagają, oraz moich towarzyszy z meczetu. Oto ona:
Wyobraźmy sobie osobę, która przedstawia sobą współtowarzyszy Boga, urojonych przez wszelkiego rodzaju bałwochwalców, niewiernych i błądzących spośród czcicieli przyrody i wyznawców wpływu przyczyn. Wyobraźmy sobie następnie, że owa wymyślona osoba chce być panem
jakiejś rzeczy spośród wszystkich znajdujących się na świecie i twierdzi, że jest jej prawdziwym władcą!
I oto napotkała na najmniejszą rzecz, atom, i powiedziała doń językiem przyrody i filozofii materialistycznej, że to ona jest jego panem i prawdziwym właścicielem.
Atom odparł umieszczonym w nim językiem prawdy i mądrości Bożej:
-Wykonuję niezliczone funkcje i wchodzę w skład wszelkiego stworzenia. Jeśli więc posiadasz, o ty, uważający się za mego właściciela, szeroką wiedzę obejmującą wszystkie te funkcje, uniwersalną moc kierowania nimi, pełną władzę nade mną oraz podobnymi mi atomami
O tak, tak jak każda ruchoma rzecz, począwszy od atomów, skończywszy na płynących po orbicie planetach wskazuje na jedność Bożą, nosząc jej pieczęć, włącza także wszystkie miejsca, po których płynie, do królestwa jej Jedynego Władcy. Z kolei stworzenia nieruchome, począwszy od roślin, skończywszy na nieruchomych gwiazdach, są niczym pieczęcie jedynobóstwa i listy autorstwa ich Stwórcy. Każda roślina i każdy owoc są zatem pieczęcią i znakiem jedynobóstwa, a miejsca, w których się znajdują, to list od ich wspaniałego Stworzyciela.
Podsumowując, jedne istoty wpływają poprzez swój ruch na inne w imię jedynobóstwa, toteż kto nie jest w stanie kontrolować ruchu gwiazd, nie może być panem atomu. (Przyp. aut.).
działającymi i krążącymi we wszechświecie i jeśli jesteś w stanie być prawdziwym władcą istot, których stanowię część, takich jak krwinki czerwone, i kierować nimi w niezakłócony sposób, to możesz stwierdzić, że posiadłeś nade mną władzę, i powierzyć mnie komu innemu, niż mojemu Najwyższemu Stwórcy. W przeciwnym razie zamilcz! Nie jesteś bowiem w stanie wpłynąć na moje sprawy ani nie możesz być moim panem, jako że funkcje, działania i ruchy atomów podlegają idealnemu porządkowi, którego nie jest w stanie zaprowadzić ktoś nieposiadający absolutnej mądrości ani wszechogarniającej wiedzy, a gdyby ktoś inny niż Ten, Który je posiada, wpłynął na ów porządek, zburzyłby go. Jak więc możesz, uzurpatorze, wkładać palec w nasze sprawy, będąc słabym, bezsilnym, ślepym niewolnikiem w rękach ślepej natury i przypadku!
Osoba odparła tak, jak czynią to materialiści:
-Bądź więc władcą samego siebie. Dlaczego mówisz, że pracujesz dla kogo innego?
-Gdybym miał rozum wielki niczym słońce, wiedzę wszechogarniającą niczym jego światło, siłę wielką niczym jego żar, zmysły szerokie niczym siedem barw jego blasku, oblicze kierujące się do każdego miejsca, wzrok dosięgający każdej rzeczy oraz mowę docierającą do każdej istoty,
być może byłbym zadufany jak ty, by przypisać sobie władzę nad samym sobą! Odejdź ode mnie, albowiem nie masz na nas żadnego wpływu.
Gdy zwolennik idei uczestnictwa w stworzeniu stracił nadzieję na wygranie tej dyskusji, zwrócił się do krwinki czerwonej z nadzieją, że uda mu się coś zyskać. Powiedział do niej językiem przyczyn i natury oraz z perspektywy filozofii materializmu:
-Jestem twoim panem i władcą!
Krwinka czerwona odparła językiem prawdy i mądrości Bożej:
-Nie jestem jedyna, lecz wchodzę w skład wielkiej armii krwi. Podlegamy ustalonemu porządkowi i wykonujemy te same funkcje na rozkaz jednego dowódcy. Jeśli więc jesteś w stanie podporządkować sobie wszystkie podobne mi cząstki krwi, jeśli posiadasz przenikliwą mądrość oraz wielką moc pozwalające ci na sterowanie wszystkimi komórkami ciała, poprzez które wędrujemy i w których rzetelnie wykonujemy nasze zadania, proszę bardzo - wówczas twoje twierdzenie będzie miało sens. Jednak, uzurpatorze, posiadasz jedynie ślepą i głuchą siłę natury i nie jesteś w stanie wpłynąć na nasze sprawy w najmniejszy sposób, nie mówiąc o zapanowaniu nad nami, gdyż porządek, któremu podlegamy, jest tak szczegółowy i surowy, że nie może zapanować nad nami nikt, kto nie widzi każdej rzeczy, kto nie słyszy każdej rzeczy, kto nie wie o każdej rzeczy i kto nie czyni, co zechce. Zamilcz zatem, albowiem nasze zaszczytne i uporządkowane funkcje nie pozwalają nam na słuchanie twojego bełkotu.
Tak oto materialista został odrzucony przez krwinkę czerwoną.
Gdy nie udało mu się osiągnąć celu z krwinką czerwoną, zwrócił się do komórki ciała i powiedział jej z perspektywy swojej filozofii i językiem przyrody:
-Nie udało mi się przekonać do mojej idei ani atomu, ani krwinki czerwonej, więc być może ty mnie wysłuchasz, jako że jesteś jedynie niewielkim pojemnikiem zawierającym różne rzeczy! Jestem w stanie stworzyć cię, bądź zatem moim dziełem i własnością!
Komórka odparła językiem mądrości i prawdy:
-Faktycznie jestem bardzo mała, ale mam zaszczytne i doniosłe funkcje, ponadto łączą mnie mocne więzi ze wszystkimi komórkami organizmu. Utrzymuję relacje z naczyniami krwionośnymi - tętnicami i żyłami, z nerwami ruchowymi i czuciowymi oraz wszelkimi siłami organizmu,
takimi jak przyciąganie, odpychanie, rodzenie i kształtowanie. Jeśli więc posiadasz, uzurpatorze, szeroką wiedzę i siłę wystarczające do stworzenia, skoordynowania i używania naczyń krwionośnych, nerwów i zdolności organizmu, oraz wielką mądrość i potęgę pozwalającą ci na sterowanie wszystkimi komórkami organizmu - które są do siebie podobne pod względem perfekcji stworzenia i wspaniałości, to proszę - pokaż je i ogłoś, że jesteś w stanie mnie stworzyć. W przeciwnym razie zostaw nas, gdyż krwinki czerwone dają mi pożywienie, a krwinki białe bronią mnie przed zarazkami. Mam ważne zadania do wykonania, nie przeszkadzaj mi więc. Ktoś słaby i ślepy jak ty nie ma prawa do wpływania na nasze sprawy, albowiem idealny porządek, któremu podlegamy, zostałby zaburzony, gdyby nie rządził nami Wszechmądry, Wszechmogący i Wszechwiedzący.
Zaprawdę, Mądry Stwórca stworzył człowieka na podobieństwo idealnie uporządkowanego miasta. Jedna część naczyń pełni rolę telegrafu i telefonu, druga zaś - transportująca krew - rur wodociągowych. Krew, życiodajny płyn, zawiera dwa rodzaje krwinek: czerwone - dystrybuujące substancje odżywcze do komórek organizmu, tak jak dostawcy i handlarze, i mniej liczne białe - broniące organizmu przed zarazkami, wpadające w ruch obrotowy niczym wirujący derwisze, gdy nadchodzi bitwa z mikrobami. Krew jako całość ma dwa podstawowe zadania: odbudowuje zniszczone komórki i oczyszcza organizm z zanieczyszczeń i odpadów komórkowych. Są także dwa rodzaje naczyń krwionośnych: tętnice, które transportują i dystrybuują czystą krew, i prowadzące do układu oddechowego żyły, transportujące zepsutą krew zawierającą szkodliwe odpady.
Mądry Stwórca stworzył dwa elementy wchodzące w skład powietrza - azot oraz tlen, który gdy tylko zetknie się z krwią podczas oddychania, przyciąga do siebie węgiel, który zanieczyścił krew, zamieniając się w trujący dwutlenek węgla, oczyszczając tym samym krew. Ponadto tlen utrzymuje odpowiednią temperaturę ciała. Dzieje się tak dlatego, że Mądry Stwórca stworzył silną relację pomiędzy tlenem a węglem, przez co oba pierwiastki dążą do stworzenia związku chemicznego, który powstając wyzwala ciepło w procesie podobnym do spalania.
Tajemnica tego procesu polega na tym, że atomy każdego pierwiastka chemicznego poruszają się w specyficzny dla siebie sposób. Podczas reakcji następuje koordynacja ruchów, a część energii wyzwalana jest zgodnie z prawem Mądrego Stwórcy w postaci ciepła. Znanym faktem jest, że ruch rodzi ciepło. Z jednej strony ciało utrzymuje odpowiednią temperaturę, z drugiej krew oczyszczana jest z węgla.
Tak oto wdech oczyszcza życiodajny dla organizmu płyn i zapala ogień życia, a wydech wyzwala z ust słowa będące cudem mocy Bożej. Chwała niech będzie Temu, Którego stworzenie wprawia w zdumienie! (Przyp. aut.).
Gdy materialista stracił nadzieję na przekonanie komórki, zwrócił się do organizmu ludzkiego i powiedział mu językiem ślepej natury i błędnej filozofii:
-Jesteś moją własnością. To ja ciebie stworzyłem, a przynajmniej miałem w tym udział!
Ciało ludzkie odpowiedziało mu prawdą mądrego porządku, w którym zostało stworzone:
-Jeśli posiadasz, uzurpatorze, wszechogarniającą wiedzę i moc w pełni pozwalającą na sterowanie ludzkimi ciałami takimi jak ja o wyróżniających się obliczach, będących pieczęcią mocy i prawdziwej natury, jeśli masz ogromne bogactwo i panujesz nad składami mojego pożywienia sięgającymi od powietrza i wody do roślin i zwierząt oraz jeśli posiadasz nieskończoną mądrość pozwalającą na nadanie mi ducha, serca i rozumu i na podporządkowanie ich, pokaż je i ogłoś, że zapanowałeś nade mną. W przeciwnym razie zamilcz, albowiem mój Wspaniały Stwórca jest zdolny do każdej rzeczy, wie o każdej rzeczy, widzi każdą rzecz i słyszy każdą rzecz, o czym zaświadcza wspaniały porządek, któremu podlegam, oraz pieczęć jedynobóstwa wyciśnięta na moim obliczu. Tak więc ktoś słaby i błądzący nie będzie nigdy w stanie w najmniejszym stopniu uczestniczyć w moim stworzeniu ani wpłynąć na nie choćby na wagę atomu.
Wyznawca idei uczestnictwa w stworzeniu odszedł, nie będąc w stanie zapanować nad ciałem. Spojrzał na rodzaj ludzki, mówiąc do siebie: "Być może uda mi się znaleźć jakiś udział w tej rozprzestrzenionej i różnorodnej grupie i wpłynąć na naturę i jestestwo ludzi, tak jak Szatan poprzez swoje zbłądzenie wpływa na ich dobrowolne czyny i kwestie społeczne. Wtedy uda mi się zapanować nad ciałem człowieka, które odrzuciło mnie, wraz z jego komórkami".
Zwrócił się więc do rodzaju ludzkiego i przemówił językiem ślepej natury i fałszywej filozofii:
-Ludzie! Żyjecie w chaosie. Nie widzę, byście podlegali jakiemukolwiek porządkowi, będę więc waszym panem i władcą, a przynajmniej będę miał w tym udział.
Rodzaj ludzki odparł natychmiast językiem prawdy, mądrości i dyscypliny:
-Jeśli posiadasz, uzurpatorze, moc pozwalającą na ubranie kuli ziemskiej w kolorową, błyszczącą biżuterię okraszoną nićmi ponad stu tysięcy gatunków roślin i zwierząt przypominających gatunek ludzki i na rozłożenie na niej wspaniałego dywanu splecionego z setek tysięcy żywych stworzeń, a następnie ciągłe odnawianie go, i jeśli posiadasz zdolność sterowania kulą ziemską, do której owoców należymy, oraz kierowania sprawami świata, którego jesteśmy nasionami, przyślij nam środki do życia ze
wszystkich zakątków świata. Jeśli jesteś w stanie, uzurpatorze, stworzyć znaki mocy Bożej widoczne w obliczach naszych, naszych przodków i potomków, to być może mógłbyś uważać się za naszego pana. W przeciwnym razie zamilcz! Nie mów: "Jestem w stanie kierować sprawami tych, którzy żyją w chaosie i nieporządku", albowiem nasz porządek jest idealny. Stan, który uważasz za chaos, to emanacja mocy Bożej. Skoro idealny porządek rządzący życiem roślin i zwierząt nie akceptuje nikogo, kto chciałby choćby w części przejąć kontrolę nad nim, to co dopiero porządek rządzący nami, najwyższym stopniem życia? Czyż to, co tobie wydaje się bałaganem, nie jest w istocie mądrym pismem Bożym? Czy możliwe jest, by ten, kto utkał dywan z nici, umieszczając każdą w odpowiednim miejscu, nie był jego stwórcą? Czy możliwe jest, by Stwórca pestki nie był jednocześnie Stwórcą owocu? Czy możliwe jest, by Stwórca owocu nie był Stwórcą jego drzewa? Jesteś ślepy! Czy nie widzisz cudów mocy Bożej na naszych obliczach, a wspaniałości stworzenia w naszej naturze? Jeśli je dostrzeżesz, uświadomisz sobie, że przed naszym Stwórcą nic się nie ukryje, że żadna sprawa nie jest dla Niego trudna ani niemożliwa, że zarządza gwiazdami z taką łatwością, z jaką zarządza atomami, że tworzy wiosnę z łatwością stworzenia jednego kwiatu, i że w naszej istocie umieścił spis treści wielkiego wszechświata. Czyż więc ktoś bezsilny i ślepy jak ty jest w stanie mieć udział w stworzeniu dokonanym przez Wielkiego i Wspaniałego Stwórcę? Zamilcz więc i odwróć się od nas.
Materialista odszedł, po czym zwrócił się do pięknego dywanu rozpostartego na powierzchni ziemi oraz do wspaniałej szaty, którą przywdziała, językiem przyczyn, przyrody i swojej daremnej filozofii:
-Jestem w stanie cię kontrolować, jestem zatem twoim właścicielem, a co najmniej udziałowcem.
Piękny dywan i wspaniała szata odparły uzurpatorowi językiem prawdy i mądrości:
-Jeśli masz tak wielką moc i zdolność, że jesteś w stanie utkać te piękne dywany i stworzyć te wspaniałe klejnoty, znikające i pojawiające się z powrotem każdego roku, a następnie zdjąć je i powiesić na sznurze czasu minionego, po czym od nowa stworzyć klejnoty i umiejętnie je przyszyć, i jeśli posiadasz wieczną moc stworzenia ziemi i zniszczenia jej, zmiany składu dywanu oraz zapanowania nad ziemią, która ubiera
nas i osłania - proszę bardzo, możesz uznać się za naszego pana. W przeciwnym razie odejdź poniżony i opuść ziemię, albowiem nie ma tu dla ciebie miejsca. Jest w nas tyle przejawów i pieczęci jedynobóstwa, że ktoś, kto nie ma pod kontrolą wszystkich stworzeń, kto nie jest w stanie objąć wszystkich rzeczy na raz, kto nie jest w stanie wykonywać niezliczonych czynności jednocześnie i kto nie jest obecny w każdym czasie i miejscu, nie może być naszym właścicielem ani mieć na nas jakiegokolwiek wpływu. Mówiąc jednym słowem, kto nie posiada absolutnej mocy, mądrości ani wiedzy, nie może nami sterować.
Uzurpator odszedł, mówiąc do siebie: "Pójdę do kuli ziemskiej. Może uda mi się wykorzystać jej nieświadomość i wpłynąć na nią". Następnie zwrócił się do niej i powiedział w imię przyczyn i językiem przyrody:
-To, że się kręcisz bez celu wokół własnej osi, świadczy o tym, że jesteś porzucona i nie masz właściciela. Możesz więc być na mój rozkaz!
Ziemia zawołała ze wzburzeniem językiem tkwiącej w niej prawdy:
-Nie pleć dyrdymałów, głupcze! Jak mogłabym istnieć bez Właściciela i Pana?! Czy możesz ujrzeć na mnie choćby jedną nić wplecioną bez sensu i nieumiejętnie, skoro twierdzisz, jakobym była porzucona, pozbawiona pana i właściciela?! Spójrz chociażby na moje ruchy - obieg, podczas którego pokonuję dystans dwudziestu pięciu tysięcy lat wędrówki w ciągu roku, wykonując powierzone mi zadania. Jeśli władasz absolutną mądrością i nieskończoną mocą i jesteś w stanie wprawić w ruch mnie oraz dziesięć moich towarzyszek-planet po ich ogromnych orbitach, jeśli możesz stworzyć błyszczące słońce, które jest naszym przywódcą i przewodnikiem, przyciąga nas do siebie i wprawia w jednostajny, harmonijny ruch, to masz prawo do swojego twierdzenia. W przeciwnym razie nie gadaj tych bzdur, idź do Gehenny i nie odciągaj mnie od moich ważnych zadań! Podlegamy idealnemu porządkowi i dyscyplinie, świadczącym o tym, że wszystkie istoty od atomów do gwiazd, w tym słońca, są podporządkowane naszemu Stwórcy. Kieruje Układem Słonecznym z taką łatwością, z jaką zarządza drzewem i jego owocami. Oto Mądry, Wspaniały, Doskonały Władca.
Po tym, jak uzurpatorowi nie udało się zdobyć żadnego udziału w Ziemi, spojrzał na słońce i powiedział do siebie: "Słońce to wielkie ciało, być może uda mi się znaleźć w nim jakąś niedoskonałość i podporządkować je, a wraz z nim Ziemię".
Zwrócił się więc do słońca językiem bałwochwalstwa, szatańskiej filozofii i czcicieli ognia:
-Słońce, tyś jest władcą świata, z pewnością więc samo jesteś sobie panem i kontrolujesz świat, jak ci się podoba.
Słońce odparło natychmiast w imię prawdy i językiem mądrości Bożej:
-Nie! Po tysiąckroć nie! Jestem jedynie posłusznym stworzeniem oświetlającym gościa mojego Pana. Absolutnie nie jestem panem samego siebie, ba, nie mam władzy nawet nad skrzydłem muchy, której ciało obejmuje cenne klejnoty, takie jak oko i ucho. Ja tego nie posiadam i jest to poza zasięgiem moich możliwości.
Uzurpator odezwał się wtedy językiem pysznej filozofii:
-Skoro nie jesteś panem dla samego siebie, lecz sługą, jesteś zatem moją własnością i podlegasz moim rozkazom w imię przyczyn!
Słońce odparło stanowczo w imię prawdy i językiem poddania:
-Jestem własnością Tego, Kto stworzył wyniosłe gwiazdy, takie jak ja, umieścił w niebie we właściwych miejscach, wprawił je w harmonijny ruch i wspaniale upiększył.
Uzurpator powiedział wówczas do siebie: "Gwiazdy są pomieszane i rozproszone, być może uda mi się zdobyć w nich udział w imię mojego mocodawcy".
Zwrócił się wtedy do gwiazd słowami podobnymi do słów Sabejczyków - czcicieli gwiazd - w imię przyczyn, zgodnie z ideami jego towarzyszy i językiem niesprawiedliwej filozofii:
-Gwiazdy! Skoro jesteście tak rozrzucone i rozproszone, musi rządzić wami wielu władców!
Pojedyncza gwiazda odpowiedziała mu w imieniu wszystkich gwiazd:
-Jakżeś głupi! Czy nie widzisz pieczęci jedynobóstwa na naszych obliczach, czy nie możesz jej odczytać? Czy nie wiesz o kierujących nami prawach i surowej dyscyplinie, której podlegamy? Czy uważasz, że nie kieruje nami żaden porządek?
Jesteśmy stworzone, by być poddanymi Jednego, Jedynego, Który rządzi nami oraz niebiosami, które są naszym morzem i drzewem, Który włada szerokim kosmosem, po którym płyniemy. Jesteśmy niczym jasne lampiony zapalone podczas święta. Naszym światłem głosimy Jego absolutną władzę, gdziekolwiek byśmy nie były - w miejscach wysokich, niskich, doczesnych, pozagrobowych i ostatecznych.
O tak! Jesteśmy wspaniałym cudem spośród cudów Jedynego, dojrzałym owocem drzewa stworzenia, jasnym dowodem jedynobóstwa, mieszkaniem, wierzchowcem i meczetem dla aniołów, lampą dla światów niebiańskich, świadectwem władzy Bożej, pałacem, ozdobą i kwiatem świata - niczym świetliste ryby pływające w morzu niebios - oraz pięknym okiem na twarzy nieba. Jako całość stanowimy ciszę, przemyślany ruch, doniosłe piękno, harmonijne i perfekcyjnie zaprojektowane stworzenie. Stąd niezliczonymi językami świadczymy wobec wszystkich stworzeń o naszym Wspaniałym, Jedynym Stwórcy, Jego wiekuistości, pięknie, doskonałości i potędze. Czy w tym wypadku wciąż oskarżasz nas, poddane, czyste i posłuszne istoty, że rządzi nami chaos i bezcelowość i że nie mamy pana ani władcy? Z pewnością powinieneś zostać pouczony z powodu tego oskarżenia!"
I oto jedna z gwiazd trafiła uzurpatora, strącając go na dno Gehenny, a przyrodę w dolinę urojeń, przypadek w studnię nicości, jego wspólników w otchłań niemożliwości i absurdu, zaś antyreligijną filozofię w najgłębszą czeluść.
Następnie gwiazda ta wraz ze wszystkimi gwiazdami wyrecytowała słowa Najwyższego Boga:
ogłaszając, że nikt nie może przejąć od Boga najmniejszego udziału w żadnej rzeczy, począwszy od skrzydła muchy, skończywszy na niebiańskich lampach.
Boże, pobłogosław i obdarz pokojem naszego władcę Muhammada, jaśniejącą lampę Twojej jedności w mnogości Twoich stworzeń i wskazującego na Ciebie Jedynego w zgromadzeniu Twoich istot, oraz wszystkich jego członków rodziny i towarzyszy.
KRÓTKIE UZUPEŁNIENIE PIERWSZEGO ROZDZIAŁU
Wsłuchaj się w następujący werset Koranu:
Spójrz następnie na oblicze niebios! Ujrzysz spokój w ciszy, ruch w mądrości, blask w skromności, uśmiech w pięknie - wszystko wraz z harmonijnym stworzeniem. Blask lampy nieba, światłość jego żyrandola i migotanie jego gwiazd ogłaszają ludziom rozumnym nieskończone królestwo.
Owe linijki, napisane w języku arabskim, to wyjaśnienie części znaczeń powyższego wersetu, zwracającego uwagę człowieka na piękne niebo, by ujrzał spokój i ciszę nadaną mu na rozkaz Wszechmogącego. Gdyby nie absolutna moc Boża, to jest gdyby niebo było pozostawione samemu sobie i miało swobodę ruchu, wówczas ogromne ciała niebieskie wydawałyby przerażające dźwięki ogłuszające wszystkie stworzenia, a całkowity chaos unicestwiłby je. Albowiem wiadomo, że jeśli dwadzieścia byków na polu wpadnie w szał, dochodzi do chaosu i zniszczeń - co dopiero, kiedy miałoby chodzić o ogromne ciała niebieskie, tysiąc razy większe od Ziemi, poruszające się - według astronomii - siedemdziesiąt razy szybciej niż pocisk! Wiedz zatem, iż panujący na niebie spokój wskazuje na Moc Wszechmogącego i posłuszeństwo gwiazd.
Przytoczony werset nakazuje obserwowanie mądrze zaplanowanych ruchów ciał niebieskich. To wielkie ruchy, odbywające się w ramach szerokiej mądrości, zdumiewającej umysły ludzkie. Zdolny rzemieślnik umiejętnie wprawia w ruch znajdujące się w jego warsztacie maszyny, co świadczy o stopniu jego umiejętności i profesjonalizmu. Podobnie Wszechmogący i Wspaniały, do Którego należą najwspanialsze przykłady, Który stworzył Układ Słoneczny niczym wielki warsztat i obraca wielkimi kulami planet wokół słońca niczym kamyczkami do procy lub korbą małej maszyny, tak aby spoglądający na tę płynność człowiek uświadomił sobie ogrom Jego mądrości.
Niebo wypełnione jest jasnym blaskiem podobnym uśmiechowi, co ukazuje wielkość królestwa Boga i dokładność Jego stworzenia. Tak jak w dniu objęcia tronu przez nowego sułtana ulice miast są pełne radości i blasku, tak wielkie niebiosa z ogromnymi gwiazdami ukazują oczom rozmyślającego władzę Potężnego i piękno Jego stworzenia.
Harmonijne stworzenie Pana nieba mówi: "Spójrz na idealny porządek, w którym zostały stworzone istoty w niebiosach, i zrozum, jak doskonałym zasadom podlegają, a wtedy uświadomisz sobie moc Stwórcy i wielkość Jego wiedzy!"
Zaprawdę, zarządzanie i sterowanie małymi stworzeniami i zwierzętami odbywa się według ściśle ustalonych reguł, co ukazuje wielkość mocy ich Opiekuna, Jego mądrość i posłuszeństwo stworzeń wobec Niego. Tak samo wygląda sprawa z bezkresnymi niebiosami, które poprzez swój ogrom, poprzez wielkie, niezliczone gwiazdy - o ruchach tak ściśle określonych, że nie wychodzą poza swoje orbity na rozmiar mrówki i nie spóźniają się choćby o chwilę, i wykonują swoje obowiązki z dokładnością do jednej setnej minuty - wskazują na ich Wspaniałego Stwórcę i Jego panowanie nad tym idealnym porządkiem.
Podporządkowanie słońca, księżyca i gwiazd, o czym mowa w wielu wersetach koranicznych, między innymi w surze An-Naba', świadczy o tym, że zawieszenie błyszczącej i dającej ciepło lampy słońca na ozdobionym suficie nieba, spowodowanie, że jego światło stało się niczym atrament wiecznych listów Boga kreślący linie nocy i dnia na stronicach lata i zimy, uczynienie księżyca kalendarzem i wskazówką wielkiego zegara, przypominającego te umieszczone na wieżach, nadanie mu różnych faz, zmieniających się każdego dnia według ściśle określonego porządku, oraz okraszenie niebios błyszczącymi, uśmiechniętymi gwiazdami są niewątpliwie znakami nieskończonej władzy Bożej i boskości ich Stwórcy. To wszystko wzywa ludzi myślących i rozumnych do wiary i jedynobóstwa, a niebiosa zdają się mówić:
Spójrz na kolorową stronicę księgi bytu,
Jak zapisało ją pozłacane pióro mocy Boga.
Dla mających serce nie została tam ani jedna ciemna kropka,
Jak gdyby Najwyższy pisał Swe wersety światłem.
Spójrz! Cóż jest większe od cudu mądrości, wiodącego do posłuszeństwa!
Jak wspaniałe są widoki w przestrzeniach wszechświata!
Posłuchaj też gwiazd, ich słodkiej, smacznej mowy,
Byś zobaczył, co postanowiła pieczęć mądrości wobec bytu.
"Jesteśmy jasnymi dowodami potęgi Wszechmogącego, Wspaniałego,
Prawdomównymi świadkami istnienia
Potężnego Stwórcy, Jego jedności i mocy,
Jak aniołowie oglądamy wspaniałe cuda, które ozdobiły oblicze ziemi,
Jesteśmy tysiącami oczu spoglądających z nieba na ziemię i Raj,
Jesteśmy tysiącami pięknych owoców drzewa stworzenia, na którym umieściła nas ręka mądrości Pięknego, Wspaniałego,
W połowie nieba i na gałęziach Drogi Mlecznej.
Dla mieszkańców niebios jesteśmy przenośnymi meczetami i ruchomymi domami,
Wysokimi siedzibami, świetlistymi lampami, wielkimi statkami, olbrzymimi samolotami!
Cudami mocy Wszechmogącego, niezwykłościami stworzenia Mądrego,
Świadectwem niezrównanej mądrości, wspaniałością bytu, światami światła.
Tak oto przedstawiamy tysiąc jeden dowodów poprzez sto tysięcy jeden języków,
Temu, kto jest prawdziwym człowiekiem.
Oko bezbożnika oślepło; nie widzi naszych jasnych lic,
Nie słyszy naszych jasnych słów, a jesteśmy znakami mówiącymi prawdę.
Nasza droga jest jedna, nasz herb jest jeden, jesteśmy poddanymi, naszego Pana wychwalającymi, Jego rozkazowi podporządkowanymi,
Wymieniamy Imię Jego, Najwyższego, przyciągnięte miłością do Niego, siedząc w zebraniu modlitewnym Drogi Mlecznej".
Błysk Dwudziesty Trzeci
Wymierzony przeciwko prądowi niewiary, wypływającemu z niewłaściwego podejścia do pojęcia natury. Traktat ów niszczy ten prąd całkowicie, rozbijając jego podstawy i roztrzaskując je na kawałki.
UWAGA
Za pomocą dziewięciu rozdziałów (nazwanych "absurdami", a napisanych na podstawie co najmniej dziewięćdziesięciu dziewięciu absurdów), traktat ten ukazuje prawdę o filozofii, uprawianej przez ignorantów spośród naturalistów, ukazuje oddalenie ich prądu od zasad logiki oraz skalę ich bezczelności i fałszu.
Część tych absurdów, opisanych w innych traktatach, została niniejszym wymieniona raz jeszcze, wraz z innymi absurdami, bądź przytoczona w nieco krótszej formie.
Nasuwa się pytanie: Jak to możliwe, że znani filozofowie oraz sławni uczeni zaakceptowali ten okropny nonsens i powierzyli mu wodze swoich umysłów?!
Odpowiedź brzmi: Nie poznali istoty swojego sposobu myślenia
Powodem, który uczynił napisanie tego traktatu niezwykle pilnym i naglącym, był podły atak na Szlachetny Koran, bezczelne naruszenie prawd wiary poprzez zafałszowanie ich, związanie ateizmu z naturą, użycie określenia "nonsens" wobec wszystkiego, czego nie pojmują ograniczone i zgniłe umysły "naturalistów".
Atak ów wzbudził w mym sercu silny gniew, który wpłynął na wydźwięk traktatu, wymierzającego silny policzek w bezbożników i członków fałszywych prądów intelektualnych, sprzeciwiających się prawdzie.
Poza tym jednym przypadkiem, Traktaty Światła używają jedynie łagodnej i delikatnej retoryki. (Przyp. aut.)
ani tego, co się za nim kryje. Nie są świadomi absurdów, wynikających z ich
filozofii, ani związanych z ową filozofią szkód i przejawów nonsensu, które zostały wymienione na początku każdego z absurdów, opisanych i odrzuconych w niniejszym traktacie.
Jestem w pełni gotów do przedstawienia każdemu, kto ma wątpliwości co do mojego stanowiska, niezbitych dowodów oraz oczywistych argumentów, dowodzących prawdziwości powyższych słów,. Przedstawiam te dowody szeroko i szczegółowo.
W Imię Boga, Miłosiernego, Litościwego!
"Powiedzieli ich posłańcy: 'Czy można wątpić o Bogu, Stwórcy niebios i ziemi?'"(1*)
1* Koran, 14:10. Słowo "ich" odnosi się do ludów żyjących w przeszłości, o których opowiada Koran, m.in., do ludu Proroka Noego, a także do 'Adytów i Samudytów (przyp. red. pol.).
Ten szlachetny werset - poprzez zadanie pytania - wskazuje jasno i dobitnie na istnienie Boga oraz na Jego jedność.
W roku 1338 hidżry (1922 kalendarza gregoriańskiego) zostałem zaproszony do Ankary. Podczas tej wizyty byłem świadkiem radości wiernych z porażki Grecji w starciu z armią muzułmańską. Niemniej jednak, pośród tej fali radości zauważyłem przerażające herezje, podle przenikające wraz ze swoimi zepsutymi pojęciami do zasad ludzi wiary (które powinny być niezachwiane) w celu zepsucia i zatrucia ich. W głębi ducha smuciłem się i wołałem do Najwyższego i Wszechmogącego Boga, prosząc go o pomoc w odparciu tego strasznego demona, który chce naruszyć fundamenty wiary. Wsparcie znalazłem w przytoczonym wyżej szlachetnym wersecie, skorzystałem z zawartych w nim myśli i znaczeń, aby wykazać oczywistość istnienia i jedności Boga, niechaj chwała Mu będzie.
Okazałem wtedy silny, mocny i ucinający głowę herezji dowód, zawarty następnie w traktacie w języku arabskim. Traktat wydrukowałem w Ankarze, w drukarni Yeni Gun. Nie przyniósł on jednak oczekiwanej
pomocy w walce z herezją i nie udało mu się zatrzymać procesu przenikania jej do ludzkich umysłów. Stało się tak, ponieważ krótki traktat bardzo ogólnie omawiał temat, a w ówczesnej Turcji niewielu ludzi znało język arabski lub interesowało się nim. Dlatego - niestety! - urojenia ateizmu rozpowszechniły się wśród ludzi, co zmusiło mnie do ponownego napisania traktatu (wraz z jego dowodami i pewnymi objaśnieniami), tym razem w języku tureckim.
Jako że część omawianych tutaj dowodów została już opisana i wyjaśniona na łamach "Traktatów Światła", to niniejszym wymienimy je w sposób skrócony. Część innych dowodów, znajdujących się w innych traktatach, jest wspomniana również w tymże, a każdy z nich jest niczym część traktatu.
WSTĘP
O, człowieku!
Wiedz, iż istnieją przerażające słowa, od których bije odór niewiary. Wychodzą z ust ludzkich, a powtarzają je języki ludzi wiary, nieświadomych niebezpieczeństw ukrytych w znaczeniu słów, które wypowiadają. Poniżej wymienimy trzy niezwykle niebezpieczne rodzaje takiej mowy:
Rodzaj Pierwszy: Twierdzenie, że coś zostało "stworzone przez przyczyny", tzn. że przyczyny są czymś, co doprowadziło do istnienia daną rzecz.
Rodzaj Drugi: Twierdzenie, że coś "sformowało się samo", tzn. że jakaś rzecz ukształtowała się sama z siebie i sama sobie daje byt, a następnie sama przybiera formę.
Rodzaj Trzeci: Twierdzenie, że "takiej to a takiej rzeczy wymaga natura", tzn. że ta rzecz jest naturalna, a natura jest tym, co dało tej rzeczy byt i sprawiło jej istnienie koniecznym.
Byty istnieją na naszych oczach, w żaden sposób nie możemy im zaprzeczyć, a każde stworzenie pojawia się w perfekcyjnej formie i w określonym celu; nie istnieje ono wiecznie, lecz jest czymś nowym.
Bezbożniku! Powiadasz, że stworzenie - na przykład zwierzę - zostało przywołane do istnienia przez znajdujące się na świecie przyczyny (czyli, że jego istnienie jest wynikiem nałożenia się przyczyn materialnych) lub
sformowało się samo z siebie, bądź przychodzi na świat, bo natura i jej oddziaływanie tak chciały! A powinieneś powiedzieć: "Potęga Wszechmocnego i Chwalebnego Stwórcy dała mu istnienie!"
Zgodnie z rozsądkiem, nie istnieje żaden inny sposób, w jaki stworzenie może zacząć istnieć, poza powyższymi czterema. I skoro zostanie w niepodważalny sposób udowodnione, że trzy pierwsze sposoby są niemożliwe, fałszywe i nieprawdopodobne, to logika i oczywistość dowiodą prawdziwości sposobu czwartego, zakładającego jedność Stwórcy.
Jeśli chodzi o rodzaj pierwszy, a mianowicie o twierdzenie, iż zbieg różnych przyczyn istniejących w świecie stwarza byty i nadaje im istnienie, a także prowadzi do kształtowania się rzeczy, to wymienimy tutaj jedynie trzy spośród wielu obalających owo twierdzenia absurdów.
Absurd Pierwszy
Wyjaśnimy go na następującym przykładzie:
W aptece znajdują się setki buteleczek i fiolek, wypełnionych różnymi substancjami i związkami chemicznymi. Spośród wszystkich tych lekarstw i substancji potrzebujemy jednej życiodajnej maści w celu utworzenia innej mikstury, przeciwdziałającej truciznom. Jeśli wejdziemy do apteki, znajdziemy w niej ogromną liczbę rodzajów życiodajnych maści (podobnych do tej, która jest nam potrzebna), a gdy zaczniemy analizować każdą z nich, zauważymy, że to niezwykle precyzyjnie przygotowany preparat, składający się z różnych składników, wymieszanych w ściśle odmierzonych proporcjach. Z jednej fiolki wzięto dirham (jeden gram) tego, z drugiej trzy gramy owego, z innej dziesięć gramów tego, i w ten sposób uzyskano określony skład lekarstwa, a gdyby proporcje, w jakich zmieszano wszystkie składniki, różniły się choćby o gram, nasza maść straciłaby swe życiodajne właściwości.
Teraz wyobraźmy sobie, że uzyskaliśmy naszą substancję przeciwdziałającą toksynom, że dokonaliśmy dokładnej analizy chemicznej owego preparatu i zobaczyliśmy, że również zawiera on odpowiednie ilości rozmaitych substancji, wziętych z określonych fiolek według precyzyjnych proporcji. Gdybyśmy zaś pomylili się w rachubie i zwiększyli bądź zmniejszyli stężenie jednej z substancji składowych choćby o drobinkę, to lekarstwo straciłoby swoje właściwości.
Wnioskujemy z tego, że różne substancje zostały odmierzone we właściwych proporcjach za pomocą precyzyjnych wag. Czy możliwym i
logicznym jest, by powstanie tej maści, której każda część została dokładnie wymierzona, było dziwnym zbiegiem okoliczności bądź wynikiem rozbicia się fiolek i przypadkowego zmieszania się ich zawartości wskutek trzęsienia ziemi, które dotknęło aptekę?! Czy istnieje absurd bardziej dziwny i mniej logiczny od tego?! Czy jest bardziej wierutna bzdura?! Czy istnieje fałsz mniej prawdziwy od tego?! Nawet szczególnie tępy osioł, gdyby mógł mówić, powiedziałby: "Jakimże głupcem jest ten, kto mówi coś takiego!"
Na podstawie tego przykładu możemy powiedzieć, że każda żywa istota jest jak nasz zbiór życiodajnych substancji oraz maści. Każda roślina przypomina nasze panaceum na toksyny, gdyż składa się z różnych związków i substancji, wymierzonych w dokładnych proporcjach. Nie ma wątpliwości co do tego, że przypisywanie stworzenia tak wspaniałych istot przyczynom materialnym i pierwiastkom oraz twierdzenie, że "przyczyny nadały jej istnienie" - to fałsz i absurd daleki od logiki, podobny twierdzeniu mówiącemu, że życiodajna maść powstała w wyniku przypadkowego zmieszania się substancji z fiolek.
Podsumowując to, co powiedzieliśmy powyżej: Widzimy, że życiodajne substancje wymierzone za pomocą wagi zarządzenia i przeznaczenia przez Mądrego, Wiedzącego nie mogą istnieć w tym wielkim świecie, będącym ogromną, wspaniała apteką, inaczej, jak tylko dzięki nieskończonej mądrości, nieograniczonej wiedzy oraz wszechobejmującej woli. Jakże nieszczęśliwym jest ten, komu wydaje się, że wszelkie istoty są produktem składowych elementów wszechświata (które to elementy są ślepe i głuche w swym ruchu i biegu), bądź że wszystko należy do natury materii lub jest dziełem przyczyn materialnych!
Niewątpliwie osoba, której przychodzi do głowy, że niezwykłe lekarstwo stworzyło samo siebie i poprzez siebie w wyniku zderzenia się fiolek i wycieku ich zawartości, jest najbardziej nieszczęśliwą i najgłupszą osobą na świecie, której halucynacje są gorsze od halucynacji pijanego do nieprzytomności człowieka!
Tak, niewiara to halucynacja i szaleństwo pijanego!
Absurd Drugi
Ten, kto stworzenie każdej rzeczy przypisuje nie Jedynemu, Wszechmocnemu, Chwalebnemu, lecz przyczynom materialnym, twierdzi, że większość pierwiastków i przyczyn na świecie ma wpływ na istnienie każdej żywej istoty.
Sytuacja, w której sprzeczne i bardzo różniące się od siebie przyczyny spotykają się (bez ingerencji Stwórcy) w pełnym porządku, z kompletną precyzją i zupełną zgodą w organizmie niewielkiego stworzenia - takiego jak mucha - to oczywisty absurd, odrzucany przez każdego, kto ma umysł choćby wielkości skrzydła muchy, tymi słowy: "To absurd, to fałsz, to niemożliwe!"
Mały organizm muchy jest jakby esencją wszystkich pierwiastków, z których składają się wszelkie stworzenia, jeśli więc jego stworzenie nie zostanie przypisane absolutnej mocy Boskiej, to materialne przyczyny musiałyby istnieć obok tego ciała bezpośrednio w momencie jego stworzenia, musiałyby także wejść w wątłe ciało muchy i do komory oka, które to ciało reprezentuje. Jest tak dlatego, że jeśli przyczyny są czymś materialnym, to muszą znajdować się w pobliżu powodującego bądź w nim samym. Wówczas wszystkie pierwiastki musiałyby w sposób materialny wejść we wszystkie filary świata wraz z ich sprzecznymi właściwościami. Czy nie zawstydziłby się takich słów nawet najgłupszy z sofistów?
Absurd Trzeci
Skoro istoty posiadają formę pojedynczą, to muszą pochodzić z jednego źródła, wychodzić spod jednej ręki, jak mówi o tym jasna i potwierdzona zasada, według której pojedyncza rzecz może pochodzić jedynie z jednego źródła. Jeśli więc przyjmiemy, że dowolny byt spośród różnych form życia posiada doskonały porządek i harmonię oraz ukazuje nieskończoną dokładność i perfekcję, to oczywistym jest, że nie jest wytworem wielu rąk - między którymi musiałyby wybuchnąć konflikty i walki - lecz jednej ręki, należącej do Jednego, Jedynego, Wszechmocnego i Mądrego. Stąd przypisywanie regularnego, uporządkowanego, skoordynowanego, harmonijnego, jednolitego bytu szeregowi ślepych, głuchych, martwych, nieuporządkowanych, pomieszanych przyczyn naturalnych pozbawionych emocji i rozsądku oraz twierdzenie, że owe przyczyny stwarzają ten wspaniały byt, wybierając go spośród nieskończonej ilości możliwości i prawdopodobieństw - to przyjęcie stu i jednej niemożliwości, bardzo oddalonych od wszelkich kryteriów intelektu i rozsądku.
Pozostawmy na razie ten absurd i spójrzmy na wzajemne przenikanie się przyczyn materialnych. Widzimy, iż przyczyny naturalne mogą wpływać na żywe istoty jedynie z zewnątrz, jednakże nie mogą dotrzeć do ich wnętrza, które jest bardziej uporządkowane, zharmonizowane i doskonałe niż strona zewnętrzna. Małe i delikatne stworzenia, które w ogóle nie
mogą równać się z przyczynami materialnymi, są najdoskonalszymi i najwspanialszymi spośród stworzeń.
Czyż więc przypisywanie stworzenia wszelkich bytów ślepym, głuchym, martwym, głupim, sprzecznym przyczynom nie jest ślepotą nad ślepotami i głuchotą, od której nie ma większej głuchoty?
Jeśli chodzi o rodzaj drugi, a więc o twierdzenie, że coś "wzięło się samo z siebie", takie stanowisko zawiera wiele absurdów, których fałsz i nieprawdopodobieństwo widzimy za każdym razem, kiedy przyjrzymy się takim twierdzeniom. Poniżej omówimy trzy spośród wielu podobnych absurdów:
Absurd Pierwszy
O ty, uparty, który odrzucasz prawdę! Zaprawdę, siła twojej pychy spowodowała, iż grzęźniesz w bagnie nieskończonej głupoty, przyjmując sto jeden absurdów!
O ty, uparty, który odrzucasz prawdę! Bez wątpienia istniejesz i nie jesteś prostym i martwym materiałem, który nie ulega nieomal żadnym przemianom. Jesteś wielką, doskonałą fabryką, której maszyny wciąż się regenerują. Jesteś niczym wysmukły pałac, którego elewacja wciąż jest odnawiana. Komórki twojego organizmu nieustannie pracują i funkcjonują, nawiązując relacje ze znajdującymi się wokół ciebie przejawami bytu - poprzez pobieranie pożywienia w celu przedłużenia życia.
Pracujące w twoim organizmie atomy nie naruszają ściśle określonych relacji i więzi. Ty z kolei korzystasz z niezwykłego układu tych atomów, ciesząc się wszelkimi emocjami i zmysłami.
Jeśli nie uważasz, że te atomy są małymi sługami Wszechmocnego, Wiecznego, drobiazgami, podporządkowanymi prawom Jego, Chwalebnego, żołnierzami Jego zorganizowanej armii lub końcówkami pióra Boskiego przeznaczenia tudzież kropkami postawionymi przez pióro Boskiej mocy - wynika z tego, że każdy z atomów, na przykład, twojego oka, posiada małe oko, widzące wszystkie części twojego ciała oraz wszystkie stworzenia, które są w relacji z nimi. Ten atom zna całą twoją przeszłość i przyszłość, zna twoje pochodzenie, przodków oraz potomków, a także źródło każdej substancji, z której jesteś zbudowany i zasoby pożywienia, z którego korzystasz. Taki atom zatem musi posiadać wielki umysł!
O ty, który wyłączasz swój umysł przy rozważaniu tych kwestii! Czyż przypisywanie przez kogoś nierozumnego (jak ty) takiej wiedzy,
zdolności czucia i rozsądku, który tysiąckrotnie przewyższa umysły podobnych Platonowi, pojedynczemu atomowi, nie jest wierutną bzdurą i bezgranicznym idiotyzmem?!
Absurd Drugi
O, człowieku! Twoje ciało przypomina wspaniały, wielki pałac o tysiącu i jednej kopule, a na każdej z kopuł umieszczone są kamienie, które przylegają do siebie, czyniąc budowlę stabilną, pomimo że nie posiada kolumn. Twoje istnienie - jeśli o tym pomyślisz - jest tysiące razy dziwniejsze od tego pałacu, bowiem pałac twojego ciała nieustannie się odnawia, zachowując doskonałe i wspaniałe uporządkowanie.
Jeśli odwrócimy wzrok od twojego ducha, serca, bądź przymiotów moralnych, które same w sobie są cudem, a skupimy się na pojedynczej części twojego ciała, dojdziemy do wniosku, że ciało przypomina ów pałac z kopułami. Atomy, z których składa się ta lub owa część (na przykład oko czy język), współpracują ze sobą w całkowitym porządku i doskonałej harmonii - niczym kamienie na kopułach - tworząc niezwykłą budowlę, wspaniałe dzieło, ukazując otoczeniu olśniewający cud spośród cudów mocy Boskiej.
Gdyby te atomy nie były podporządkowane rozkazowi Wszechmocnego Stwórcy, to każdy z nich musiałby posiadać całkowitą władzę nad resztą atomów w organizmie, a jednocześnie być całkowicie podporządkowanym tej reszcie - musiałby być taki, jak wszystkie inne, a równocześnie być ich przeciwieństwem! Musiałby w tym samym czasie posiadać większość szlachetnych cech, które posiada jedynie Bóg Najwyższy, być całkowicie podporządkowany i całkowicie wolny!
Przypisywanie istnienia i doskonałego funkcjonowania pojedynczego, uporządkowanego i zorganizowanego stworzenia - które zgodnie z tajemnicą monoteizmu może być tylko śladem Jednego, Jedynego - tym niezliczonym atomom jest po stokroć absurdalne, z czego zdaje sobie sprawę każdy, kto ma choć trochę rozumu!
Absurd Trzeci
Gdyby twoje istnienie nie było zapisane piórem Jednego, Jedynego, Wszechmocnego, Wiecznego, a byłoby wydrukowane w drukarniach natury i jej przyczyn, wówczas musiałyby istnieć miliony wzorów zorganizowanych aparatów funkcjonujących w twoim organizmie - poczynając od najmniejszych komórek działających z nieskończoną precyzją, kończąc na największych układach organizmu ludzkiego.
By zrozumieć ten absurd, weźmy za przykład niniejszą książkę. Jeśli uważasz, że została ona przepisana ręcznie, to do jej przepisania wystarczyłoby jedno pióro, poruszane przez wiedzę piszącego, przelewającego na papier to, co chce. Jednakże jeśli uznamy, że książka nie została przepisana ręcznie i nie pochodzi od pióra piszącego, lecz została ukształtowana sama z siebie, a jej powstanie przypiszemy naturze, wówczas każda jej litera musiałaby posiadać swoją własną metalową odbitkę - tak jak w drukarni znajdują się metalowe matryce, których liczba jest równa liczbie liter. Wśród tych matryc musiałyby znajdować się także wielkie, na których drobną czcionką byłaby zapisana zawartość całych stron, co wymagałoby użycia tysięcy drobnych literek!
A co powiedziałbyś, jeśli litery nachodziłyby na siebie w regularny sposób, przybierając postawę i kształt twojego ciała?! Wówczas każda jego część i organ musiałyby posiadać własne wzory, a liczba wzorów równałaby się liczbie organów, których przecież jest bez liku!
Załóżmy, że powiesz, iż ta składająca się ze stu absurdów sytuacja się wydarzy. Nawet wtedy musi istnieć tyle wzorów, ile matryc, które mogłyby być odlane dzięki nim, jeśli książka nie zostanie przypisana jednemu pióru. Wszystkie organy są regularnymi i uporządkowanymi istotami, tęskniącymi do swego Stwórcy. Zrozum więc bezsens swojego myślenia, które zawiera tyle absurdów i bredni, ile atomów jest w twoim ciele!
O ty, który odrzucasz prawdę, powróć do swego rozumu i porzuć to straszne zbłądzenie!
Jeśli chodzi o rodzaj trzeci, a więc o mówienie o czymś: "Tego wymaga natura", z wielu absurdów tego poglądu przytoczymy trzy:
Absurd Pierwszy
Jeżeli perfekcja i doskonałość, z których przebijają wyraźna mądrość i zamysł, widoczne we wszystkich stworzeniach, zwłaszcza żywych, nie zostaną przypisane pióru Boskiego przeznaczenia oraz absolutnej mocy Boga, lecz - zamiast tego - ślepej, głuchej, tępej naturze oraz jej sile, wówczas natura musiałaby posiadać niezliczone drukarnie i maszyny, dzięki którym tworzy każdą rzecz. Musiałaby przydawać każdej rzeczy moc tworzenia całego wszechświata. Musiałaby wreszcie posiadać wielką mądrość, dzięki której mogłaby zarządzać wszystkimi sprawami.
Na przykład blask słońca, odbijający się w mieniących się kroplach wody bądź na rozsypanych tu i tam kawałkach szkła daje efekt lepszy niż
na idealnej fotografii. Gdyby te odbicia i błyski nie były przypisane prawdziwemu słońcu, które posyła do nas swój jasny promień, to w każdej kropli czy w każdym kawałku szkła - które jest niezwykle drobne - musiałoby istnieć małe, naturalne słońce, noszące cechy i przymioty samego słońca; trzeba by było uznać istnienie ilości słońc, równej liczbie atomów w kawałku szkła.
W świetle tego przykładu widzimy, że jeśli nie przypisze się stworzenia wszystkich istot (nie tylko żywych) wyłącznie przejawom Pięknych Imion Boga, Który jest światłem niebios i ziemi, trzeba będzie założyć istnienie sił natury, posiadających absolutną moc, wolę, wiedzę i mądrość w każdym ze stworzeń (zwłaszcza w żywym), a więc trzeba by było przyjąć istnienie boskości w każdym stworzeniu!
Taki wzór myślenia jest bardziej fałszywy niż jakikolwiek inny absurd, bowiem ten, kto przypisuje wspaniały i precyzyjny akt stworzenia, przejawiający się nawet w najmniejszej istocie, wydumanej ręce natury, która nie posiada nawet zdolności odczuwania, z pewnością takim rozumowaniem zepchnie siebie samego w otchłań i będzie jeszcze bardziej zagubiony niż zwierzę.
Absurd Drugi
Jeśli doskonale zorganizowane, wspaniałe, uporządkowane, stworzone z perfekcją i mądrością istoty zostaną przypisane nie Wszechmocnemu i Wszechmądremu, lecz naturze, to natura musiałaby w każdej garści gleby przygotować tyle fabryk i drukarni, ile znajduje się w Europie, by ta garść mogła wytwarzać piękne kwiaty i smaczne owoce. Albowiem garstka gleby, która wykonuje funkcję małej hodowli kwiatów, posiada gotowość do przyjęcia nasion każdego kwiatu bądź owocu na ziemi, niezależnie od jego kształtu i koloru. Jeśli nie przypiszemy tego mocy Wszechmogącego i Potężnego Stwórcy, wówczas każda garść ziemi musiałaby posiadać naturalną maszynę, przystosowaną do wszystkich rodzajów kwiatów, jakie są na świecie, ponieważ w przeciwnym razie nie moglibyśmy oglądać tylu gatunków kwiatów i owoców! Nasiona - podobnie jak zarodki i jaja - zawierają rozmaite pierwiastki (wodór, tlen, węgiel, azot itd.), które zmieszały się ze sobą, nie przybierając określonego kształtu. Wewnątrz każdej rzeczy w pozornie nieuporządkowany sposób płyną powietrze, woda, ciepło i światło - proste byty, nie posiadające rozumu ani uczuć. Powstawanie z garści gleby niezliczonych kwiatów o wspaniałych, regularnych i perfekcyjnych kształtach i formach niechybnie prowadziłoby do wniosku, iż znajdują się w niej miniaturowe fabryki czy też drukarnie
(których musiałoby być nawet jeszcze więcej niż w Europie!), niezbędne do produkcji nieskończonych ilości żywych tkanek, układających się w przeróżne formy!
Jakże daleka od zdrowego rozsądku jest ateistyczna ideologia naturalistów! Bądź świadom tego i zobacz, jak daleko od rozumu i nauki odeszli ci, którzy uważają, że są mędrcami i naukowcami, gdy mówią, że to natura stwarza byty. To ci, którzy uczynili z wierutnej i absurdalnej bzdury swoją ideologię - drwij więc z nich i odnoś się do nich z pogardą!
Ktoś może spytać: "To prawda, że wiele absurdów i wielkich dylematów powstaje, gdy tworzenie bytów przypisze się naturze, lecz w jaki sposób te problemy i dylematy znikają, gdy cały proces stworzenia zostanie przypisany Jednemu, Jedynemu, Który nie potrzebuje nikogo i niczego? Jakże ten fałsz przemienia się w oczywistość?"
Odpowiedzmy na to pytanie. Jak była o tym mowa przy omawianiu pierwszego z absurdów odnoszących się do trzeciego rodzaju twierdzeń materialistów, światło słońca i odbicia jego promieni ukazały same siebie z całkowitą łatwością, bez żadnego wysiłku ani trudności, we wszystkich materiałach, poczynając od maleńkich kawałków szkła, kończąc na największych powierzchniach mórz i oceanów, przez co można odnieść wrażenie, że każdy z okruchów szkła i każde z mórz jest idealnym słońcem. Jeśli zapomnimy o relacji pomiędzy tymi odbiciami a prawdziwym słońcem, to niechybnie będziemy musieli uznać odrębne istnienie naturalnego słońca w każdym atomie. Oczywiście ten absurd nie jest zgodny z rozumem.
Tak jak widać na powyższym przykładzie, przypisywanie stworzenia każdej rzeczy bezpośrednio Jednemu, Jedynemu, Który nie potrzebuje nikogo, dzięki Któremu ponadto wszystkie istoty będą połączone więzią - staje się łatwe i oczywiste. Jednakże jeśli ta więź zostanie zerwana, a każda istota będzie pozostawiona wolna, aby mogła robić, co zechce, wtedy posłuszne funkcjonowanie przemieni się w nieposłuszeństwo i bunt. Jeśli wszystko przypisze się naturze, wówczas pojawią się setki tysięcy absurdalnych problemów i dylematów. Gdy spojrzymy na małą muchę, to będziemy musieli założyć, iż ślepa natura posiada absolutną moc, dzięki której może stworzyć cały wszechświat oraz zarządzać nim, bowiem wyłącznie dzięki ślepej naturze mucha została stworzona we wspaniałym - pomimo jej niewielkich rozmiarów - kształcie i zawiera większość substancji, z których składa się reszta stworzeń, będąc niczym ich skrócony spis treści.
To nie jest jeden absurd, lecz tysiąc jeden absurdów!
Wniosek: Tak samo, jak absurdem i niemożliwością byłoby istnienie kogoś równego Najwyższemu Bogu bądź Jego wspólnika w boskości i władzy, tak absurdem i niemożliwością jest przydawanie Mu współtowarzyszy w stwarzaniu bytów.
Kwestie opisane przy omawianiu tego absurdu (o których pisaliśmy w wielu traktatach) zostaną wyjaśnione, jeśli uświadomimy sobie, że przypisanie stworzenia wszystkich rzeczy Jednemu, Jedynemu czyni to stworzenie równie łatwym, jak stworzenie jednej rzeczy. Jednakże w razie przypisania stworzenia przyczynom i naturze, stworzenie i przywołanie do istnienia jednej rzeczy staje się problemem wielkim jak stworzenie wszystkiego. Jako że udowodniliśmy ten fakt poprzez przytoczenie niezbitych dowodów, poniżej zamieszczamy w skrócie tylko jeden spośród nich.
Jeśli ktoś służy sułtanowi jako żołnierz bądź urzędnik, może zdziałać o wiele więcej, niż mógłby zdziałać samemu. Może na przykład w imię sułtana wziąć do niewoli wielkiego dowódcę, mimo że jest tylko szeregowym. Może nosić skarby sułtana, sprzęt oraz amunicję, lecz nie nosi ich sam z siebie, bowiem gdyby nie był w służbie sułtana, nie musiałby ich nosić. Wykonuje niezwykłe prace, jak gdyby sam był wielkim sułtanem, posiada cechy wielkiej armii, pomimo że jest jednostką - a wszystko to zawdzięcza służbie sułtanowi. Dzięki podobnej przynależności mrówka była w stanie zburzyć pałac okrutnego Faraona, a komar mógł zniszczyć potężnego Nimroda. Dzięki takiej relacji małe nasionko sosny, podobne do nasionka pszenicy, kształtuje wszystkie organy wielkiego drzewa sosnowego.
Jeśli relacja między stworzeniem a Stwórcą zostanie zerwana, określony byt, by nie stracić swojej funkcji, musiałby posiadać siłę, dzięki której wykona pracę o wiele większą od tej, która jest mu przeznaczona. Jednakże w rzeczywistości poszczególny byt jest w stanie wykonywać jedynie zadania, które zostały mu przydzielone jako będące w zasięgu jego ograniczonej siły, a gdyby zażądać od niego wykonania tych zadań, które wykonywałby w pierwszym przypadku, wówczas wyszłaby na jaw jego niemoc.
Ten, kto wierzy w takie urojenia, płynące po niebie omamów i fantazji, powinien ze wstydu schować się pod ziemię.
Wniosek z powyższego jest taki, że przypisanie każdego bytu Temu, Którego istnienie jest oczywiste, jest niezwykle łatwe i ewidentne. Z kolei przypisywanie stworzenia naturze tworzy niemożliwy do rozwiązania dylemat, wychodzący poza granice rozsądku.
Absurd Trzeci
Wyjaśnimy go na dwóch przykładach, które już pojawiły się w kilku traktatach:
Przykład Pierwszy
Prymitywny, naiwny człowiek, nieposiadający żadnego pojęcia o cywilizacji, zbliża się do wspaniałego, wielkiego pałacu, który jest wyposażony we wszelkie środki odpoczynku i relaksu, a jego światła rozjaśniają gęsty mrok. Człowiek powoli wchodzi do pałacu, zaczyna krążyć i oglądać jego wspaniałość, ozdoby i perfekcję, które wprawiają go w zdumienie. Ze względu na swoją naiwność i głupotę wyobraża sobie, że pałac sam sobie daje istnienie, sam daje sobie moc budowania swoich komnat i korytarzy, tworzenia pięknych obrazów i zachwycających ozdób. Nie może wyobrazić sobie nikogo spoza pałacu, komu mógłby przypisać jego budowę. Poczyna więc poszukiwać budowniczego wewnątrz budynku. Uznaje, że zdolny do wybudowania podobnego pałacu był któryś ze znajdujących się w nim przedmiotów, jednakże za każdym razem, gdy wzrok tego człowieka pada na jakąkolwiek rzecz, wątpi on w jej zdolność do wybudowania takiego pałacu, który zdumiewa duszę i umysł swoją wspaniałością. Wreszcie nogi prowadzą owego człowieka do jednej z komnat pałacu, gdzie wnet znajduje notatnik, a w nim szczegółowy plan budowy pałacu, a także listę znajdujących się w nim przedmiotów i przepisy, dotyczące zarządzania całym majątkiem. Pomimo, że ten notatnik (który jest metaforą ułożonych przez Boga praw naukowych), podobnie jak jego zawartość, nie był w stanie wybudować pałacu i ozdobić go (nie posiada bowiem ręki, którą mógłby pracować, ani oczu, którymi mógłby patrzeć), człowiek przywiązuje się do niego, gdyż widzi zgodność jego zawartości z rzeczami, znajdującymi się w pałacu, aż mówi: "To właśnie notatnik wybudował ten pałac, wykończył go i ozdobił, a także stworzył i uporządkował wszystkie znajdujące się w nim przedmioty". Tymi słowy ujawnia głębię swojej ignorancji i zakorzenionej głupoty.
Dokładnie tak, jak w tym przykładzie - do wielkiego pałacu świata (który jest jeszcze bardziej uporządkowany, bardziej perfekcyjny, piękniejszy i wspanialszy od pałacu z powyższego przykładu, bowiem każdy z aspektów świata promieniuje wspaniałymi cudami i wzniosłymi mądrościami) zbliża się ktoś spośród tych, którzy wierzą w ideologię naturalizmu i odrzucają wielkość Boga widoczną poprzez pałac świata, uprzednio nastawiając się przeciwko cudom stworzenia Najwyższego, Który jest ponad wszelkie Swoje stworzenia i ponad wszelką ich możliwość. Zaczyna poszukiwać przyczyny stwarzającej pośród prawdopodobieństw i stworzeń. Widzi prawa Boże oraz listę stworzeń Pana, lecz błędnie - a jakże wielki to błąd! - nazywa wszystko naturą, która wszak przypomina stronę ze spisu procesów zachodzących za sprawą Boskiej mocy lub tablicę zapisywaną przez Boskie przeznaczenie.
Taki człowiek mówi: "Dopóki wszystkim rzeczom brakuje przyczyny, która powołałaby je do istnienia, a nie ma żadnej innej rzeczy, która byłaby tak mocno z nimi związana, jak ten notatnik, dopóty będę trzymał się wniosku, że właśnie on jest tym, który dał rzeczom istnienie. Będę tak uważał, ponieważ nie podoba mi się wiara w Potężnego i Chwalebnego Stwórcę". Sądzi tak, pomimo że wolny od urojeń rozum (na który taki człowiek rzekomo się powołuje!) całkowicie odrzuca przypisywanie spraw Boskich, które wymagają mocy absolutnej, ślepemu, głuchemu i niemocnemu zeszytowi.
Odpowiadamy mu: "O ty, głupi jak but! Wznieś swą głowę ponad bagno natury, byś ujrzał Potężnego Stwórcę, o Którym zaświadczają wszystkie stworzenia, od atomów po galaktyki, wskazując na Niego na różne sposoby, mówiąc o Nim wszelkimi językami! Spójrz na przejawy mocy Tego Wszechmocnego Stworzyciela, Który wybudował wspaniały pałac świata i Który sam zapisał Swoje prawa i zarządzenia, niby w wielkim zeszycie. Uratuj siebie samego od grzesznego obłąkania!"
Przykład Drugi
Odizolowany od świata cywilizacji człowiek wchodzi do wielkiego obozu wojskowego i z zadziwieniem patrzy na musztrę, którą żołnierze wykonują z perfekcją, całkowitym posłuszeństwem i dyscypliną. Widzi ich skoordynowane ruchy tak, jakby były jednym ruchem, który - na mocy rozkazu dowódcy - wykonuje cały batalion, brygada czy dywizja. Zdaje się, że wszyscy otwierają ogień, na komendę jednej osoby, a wszyscy żołnierze zaprzestają strzelania, gdy zaprzestaje go ich dowódca. Człowiek czuje się
zmieszany, a jego naiwny umysł nie jest w stanie pojąć, że dowódca z kolei wykonuje jedynie rozkazy generała, rządu czy sułtana; wyobraża sobie zatem sznur, wiążący tych żołnierzy ze sobą. Następnie zaczyna wyobrażać sobie, jak dziwny musi być ten urojony sznur. To powoduje, że czuje się jeszcze bardziej zmieszany i zawstydzony, aż wreszcie odchodzi.
Ten sam człowiek w piątek dociera do wielkiego meczetu Aga Sofia i widzi zastępy modlących się za jednym mężczyzną ludzi, którzy na zawołanie imama wstają, siadają, skłaniają się i wybijają pokłony. Jako że nic nie wie o Boskim prawie szariatu ani o zasadach, kierujących modlitwą muzułmanina, zaczyna wyobrażać sobie, że wszyscy ludzie w meczecie również są związani ze sobą materialnymi sznurami, które ograniczyły swobodę ich ruchów. Myśląc w ten sposób, odchodzi, wypełniając swój umysł błędnymi wyobrażeniami, które wywołują kpiny nawet najbardziej szorstkich i brutalnych ludzi.
To jest właśnie przykład ateisty, który przychodzi na ten świat - będący wielkim obozem dla żołnierzy Potężnego Władcy oraz wielkim meczetem, w którym wychwala się Jedynego, Wiecznego, Godnego Czci - przynosząc ze sobą straszną głupotę ideologii naturalizmu.
Wyobraża on sobie, że zasady, których ślady dostrzega w więzi pomiędzy układami wspaniałego wszechświata, a które pochodzą z wielkiej mądrości Chwalebnego Stwórcy, są prawami materialnymi, więc traktuje je w swoich "rozważaniach" tak, jak traktuje materię i rzeczy martwe.
Uważa, że Boskie prawa, które są najbardziej zgodnym z naturą systemem, ustanowionym przez Jedynego, Który jest Godzien Czci, które mogą być pojęte przez umysł ludzki i naukę, są odrębnymi i materialnymi istotami.
Sądzi, że te ustanowione przez Boską wiedzę i mowę prawa, które mogą być pojęte jedynie poprzez naukę, posiadają moc stwarzania i przydawania istnienia. Nadaje więc im nazwę natury i wyobraża sobie siłę zawartą w manifestacjach mocy Pana jako niezależną moc samą w sobie.
Jakże wielka to głupota i ignorancja! Czyż nie jest jeszcze większa od tej, przytoczonej w poprzednim przykładzie?!
Wniosek
Przyroda według rozumienia naturalistów to dla trzeźwo myślącego człowieka urojenie, które nie ma nic wspólnego z prawdą. Jeśli miałoby ono być prawdziwe, to przyroda musiałaby posiadać zewnętrzną istotę i
siłę sprawczą. Tymczasem w rzeczywistości jest ona rzeźbą, a nie rzeźbiarzem, stworzeniem, a nie Stwórcą, grupą zasad, ale nie Władcą, naturalnym prawem, lecz nie prawodawcą, zasłoną stworzoną dla chwały, a nie Stworzycielem, ulegającą wpływom naturą, ale nie Tym, Który powołał ją do życia, zbiorem zarządzeń, a nie Wszechmocnym i miarką, a nie budowniczym.
Podsumowanie
Dopóki istoty rzeczywiście istnieją, rozum nie jest w stanie wyobrazić sobie więcej niż czterech sposobów powstania bytu - które wymieniliśmy po kolei, udowadniając fałsz i oczywisty absurd trzech spośród nich. Stąd niechybnie dochodzimy do niepodlegającego wątpliwościom wniosku, przekazanego przez niniejszy werset
który w sposób oczywisty i ewidentny wskazuje na istnienie Tego, Kogo istnienie jest konieczne, na Jego całkowitą boskość, na pochodzenie każdej rzeczy z ręki Jego mocy oraz na to, że władza nad niebiosami i ziemią jest w ręku Jego, Najwyższego.
O ty, czcicielu przyczyn! O ty, biedaku, zwiedziony przez przyrodę!
Skoro natura każdej rzeczy jest stworzona tak samo, jak sama rzecz, skoro tak samo jak ona istnieje od niedawna, skoro tak samo posiada znak wspaniałego stworzenia i perfekcji - to pozorna przyczyna istnienia tej rzeczy również jest czymś nowym. Skoro istnienie każdej rzeczy wymaga wielu narzędzi, to musi istnieć Ten, Który posiada absolutną moc, by stworzyć naturę w owej rzeczy, powołać do istnienia jej przyczynę, a także nie potrzebować niczego i nikogo, w tym żadnych pośredników w stwarzaniu i władzy.
Czyż może to być ktoś inny, jak nie Wszechmogący, Bogaty i Wywyższony, Który przez Swą chwałę bezpośrednio stwarza pozornie czyniącego wraz z przyczyną, a także pozorny związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy nimi? Który łączy wszystko w porządku i harmonii, czyniąc z przyczyn i natury zasłonę ręki Jego mocy, Jego wielkości i chwały, by Jego chwała pozostała czysta i święta? Który czyni ponadto z owych przyczyn przedmiot skarg z powodu ich pozornych niedostatków?
Cóż jest łatwiejsze do pojęcia i bliższe rozumowi: wyobrażenie, że zegarmistrz wykonuje koła zębate zegara i jego tryby, następnie montuje je
według określonego porządku i precyzyjnie wymierza ruchy ich wskazówek, czy twierdzenie, że zegarmistrz w każdym z kół zębatych, wskazówek i precyzyjnych mechanizmów tworzy niezwykłą maszynę, której powierzy wykonanie zegara? Spytaj wraz ze mną: "Czyż nie jest to pustosłowie, absurd i niemożność?" Porozmawiaj ze swoim niesprawiedliwym umysłem, po czym sam bądź sędzią i decydującym.
Które z wyobrażeń jest łatwiejsze do przyjęcia przez logikę i rozsądek: pisarza, przynoszącego przyrządy takie, jak atrament, pióro i papier, a następnie piszącego książkę, czy też pisarza, który wytwarza dla tej książki drukarnię, bardziej złożoną i skomplikowaną od samej książki, i tej maszynie powierza zadanie napisania książki bez żadnej interwencji z jego strony, mówiąc: "Zacznij pisać książkę"?
Czyż takie urojenie nie jest tak zagmatwane i niepojęte, jak nakazywanie książce, by sama się napisała?!
Powiesz: "Prawdą jest, że wykonanie maszyny do drukowania książki jest bardziej skomplikowane i trudniejsze od napisania książki, jednakże maszyna drukarska jest w stanie w krótkim czasie wydrukować tysiące egzemplarzy książki, co jest wielkim ułatwieniem".
Odpowiem: "Chwalebny Stwórca powołał do istnienia - dzięki Swojej absolutnej mocy oraz kolejnym, różnorodnym manifestacjom Jego Pięknych Imion - cechy i formy charakterystyczne dla każdej rzeczy, stąd nie ma dwóch idealnie takich samych stworzeń, co zostało zarządzone przez Tego, Który nie potrzebuje nikogo ani niczego".
Po to, by każde stworzenie spełniło sens swojego istnienia, musi posiadać cechę charakterystyczną, odróżniającą je od innych. Spójrz więc uważnie na twarz człowieka, a zobaczysz, że na tej twarzy zgromadziło się wiele charakterystycznych znaków, dzięki którym można odróżnić jej właściciela od wszystkich innych ludzi, żyjących od czasów Adama, niech będzie z nim pokój, aż do końca świata - pomimo oczywistego podobieństwa pomiędzy ludźmi.
Rysy każdej twarzy są jakby rodzajem księgi, która różni się od każdej innej księgi. Aby stworzyć taką księgę, zachowując całą doskonałość jej wykonania, należy posiadać czcionki dla całego alfabetu, o odpowiednim rozmiarze, ułożyć je we właściwych miejscach na odpowiedniej matrycy, by następnie utworzyć specjalny wzór jednej twarzy, który będzie różnił się od pozostałych. Trzeba by było także przygotować materiały do
wykonania twarzy na podstawie tego wzoru, włożyć je do innej dla każdej twarzy maszyny, która z kolei musiałaby różnić się elementami konstrukcji od innych maszyn. To wszystko wymagałoby istnienia fabryk, z których każda musiałaby produkować maszynę przeznaczoną dla danej, jednej tylko twarzy. Następnie każda z takich fabryk czy drukarni - jeśli założymy, że istnieją - będzie wymagać określonej organizacji i odpowiedniego zaprogramowania, nie mówiąc już o ułożeniu jej liter.
Znajdujące się w ciele każdej żywej istoty substancje są o wiele bardziej złożone od materiałów drukarskich. Sprowadzenie tych substancji z różnych stron świata w określonych proporcjach, a następnie uporządkowanie ich wedle potrzeby i w końcu włożenie ich do maszyny wymaga przede wszystkim stwórcy, który wykonałby maszynę drukarską, a może to być jedynie Wszechmogący Stwórca ze Swoją mocą i wolą, która od razu zostaje wykonana. Tak więc uważanie za prawdopodobne, by natura była niczym maszyna drukarska, to wierutna bzdura, całkowicie pozbawiona sensu!
Na przykładzie zegara i książki zobaczyliśmy, że Chwalebny Stwórca jest zdolny do każdej rzeczy, sam jest Stwórcą przyczyn i czynników, a także Tym, Który Swoją mądrością wiąże czynniki i przyczyny, Tym, Który poprzez Swoją wolę określił naturę rzeczy i uczynił je zwierciadłem, odbijającym manifestacje wielkiego prawa stworzenia, wedle którego to prawa został stworzony wszechświat. To prawa Boga regulują wszystkie sprawy wszechświata. Bóg poprzez Swoją wszechmoc powołał do istnienia naturę, na której opiera się widoczny świat zewnętrzny, a następnie stworzył rzeczy wedle tej natury i wymieszał je według mądrego zamysłu.
Teraz przedłożymy tę sprawę twojemu niesprawiedliwemu umysłowi, by zobaczyć, co przyjmie twój umysł i w co uwierzy. Czy w logiczną prawdę, wynikającą z niezliczonych, niepodważalnych i oczywistych dowodów? Czy w przypisanie rzeczom niezliczonych mechanizmów, mądrości i zamysłu działań?! Czy też może w przypisanie tego wszystkiego naturze i przyczynom, które są nieczułymi, martwymi, stworzonymi substancjami? Czyż wszelkie możliwości poza pierwszą nie są wychodzącym poza granice rozsądku urojeniem?
Czciciel natury - ten odrzucający prawdę - jeśli będzie obdarzony rozumem, odpowie: "Skoro wzywasz mnie do rozsądku, przyznaję: droga, którą kroczyliśmy do tego momentu, jest po stokroć absurdalna i
szkodliwa, a także zła i zepsuta. Ten, kto posiada choć krztynę rozumu, na podstawie rozważań intelektualnych i badań naukowych, popartych wyżej wspomnianymi dowodami zda sobie sprawę, iż przypisywanie stwarzania przyczynom i naturze jest niedorzeczne i absurdalne, a oczywistym i koniecznym jest przypisywanie każdej rzeczy bezpośrednio Temu, Którego istnienie jest oczywiste i konieczne. Chwalę więc Boga, Który poprowadził mnie do wiary!"
Może jednak powiedzieć również: "W moim umyśle pozostała jedna wątpliwość. Oto wierzę w Boga jako Pana i Stwórcę każdej rzeczy, lecz co zaszkodzi Jego wielkości i potężnej władzy, jeśli wychwalimy niektóre częściowe przyczyny za utworzenie przez nie małych, błahych rzeczy? Czy w jakikolwiek sposób zmniejszy to potęgę Jego, Chwalebnego?"
Odpowiem: "W wielu traktatach niezbicie udowodniliśmy, że pojęcie władzy całkowicie odrzuca jakiekolwiek współuczestnictwo w niej".
Władca nawet najniższego szczebla nie pozwoli własnemu synowi na wchodzenie w swoje kompetencje. Podejrzenie o wtrącanie się w kompetencje władzy popchnęło niektórych władców do zabicia swoich niewinnych synów, pomimo bogobojności i prawości tych ostatnich. Ukazuje to prawdziwość zasady, zabraniającej wchodzenia w czyjeś kompetencje kierownicze - a zasada ta dotyczy każdego, poczynając od przewodniczącego małej gminy, kończąc na królach, walczących o zdobycie niepodzielnej władzy nad krajami. Niezależność władzy wymaga również przestrzegania innej zasady, a mianowicie zasady niepodzielności władzy. Na przestrzeni długiej historii ludzkości wielokrotnie widzieliśmy, jak złamanie tej zasady doprowadzało do walk, zabójstw, wypędzeń i rozlewu krwi.
Pomyśl o człowieku, który nie jest w stanie załatwić większości swoich spraw bez wsparcia innych ludzi. Nie posiada on władzy nad prawie żadną rzeczą, lecz mimo to odrzuca wchodzenie innych ludzi w sferę jego kompetencji, odً٤"ca ich współudział w tych niewielu rzeczach, nad którymi ma kontrolę, i z całych sił stara się zachować niezależność swojej pozycji. Spójrz na absolutnego Władcę, Który zasiada na Tronie boskości i przewyższa wszystko Swoją Boską władzą, Który jest całkowicie niezależny i zupełnie nikogo ani niczego nie potrzebuje - to właśnie jest Bóg, nasz Potężny Pan. Porównaj ograniczoną władzę człowieka, który zawsze potrzebuje innych ludzi i całkowitą, nie potrzebującą niczego, wszechobejmującą władzę Boga. Jakże oczywista staje się w Jego przypadku
zasada, zabraniająca wchodzenia w czyjeś kompetencje! Jak oczywiste staje się prawo niepodzielności i braku wspólnika w przypadku Jego absolutnej władzy!
Pytasz z kolei: "Jeśli niektóre przyczyny będą czczone z powodu niektórych częściowych spraw, to czy umniejszy to choć trochę kierowaną do Wszechmogącego Boga cześć wszystkich stworzeń, poczynając od atomów, kończąc na galaktykach?"
Odpowiem: "Mądry, Wszechwiedzący, Chwalebny Stwórca stworzył wszechświat niczym drzewo, uczynił posiadaczy uczuć na podobieństwo doskonałych owoców, zaszczycił człowieka, czyniąc go najlepszym owocem spośród posiadaczy uczuć, a następnie z wdzięczności i czci uczynił najlepszy owoc życia człowieka, stanowiący efekt i cel jego stworzenia".
Czy więc rozumnym jest sądzić, by ten absolutny Władca i niepodzielny suweren, Jeden, Jedyny, oddał sprawy człowieka, który jest owocem całego świata, w ręce jakichś przyczyn? Czy rozumnym jest sądzić, by oddał On owoc życia człowieka (a mianowicie wdzięczność i cześć) innym istotom - po tym, jak stworzył cały wszechświat dla poznania Jego boskości i dla umiłowania Jego władzy? Czy możliwe jest, żeby wynik stworzenia i owoc wszechświata spadał w czeluść zgnilizny absurdu?! Ależ nie, niech Bóg uchroni! Jak w wielu miejscach mówi Koran:
Czy możliwe jest, by Chwalebny Bóg akceptował to, co nie jest zgodne z Jego mądrością i boskością, a mianowicie oddawanie czci niektórym przyczynom w ten sam sposób, w jaki stworzenia czczą Jego? Przecież On, Chwalebny i Najwyższy, dał poznać stworzeniom Swoje działania i Swoje miłosierdzie poprzez wszelkie rzeczy tego świata. Jak On, Chwalebny - zważywszy na to wszystko - może pozwolić na przekazanie miłości najlepszego i najdoskonalszego (pod względem czci, wdzięczności i wysławiania) spośród Swoich stworzeń innym stworzeniom? Jak może pozwolić innym stworzeniom na to, by Go zapomniały, po tym, jak ukazał poprzez Swoje czyny Jego wyższe cele we wszechświecie, a mianowicie poznanie Go i oddawanie mu Czci? Ależ nie! Chwała niech będzie Bogu, Który jest ponad to, co o Nim mówią!
Co powiesz, o prawdomówny, po tym, co przed chwilą usłyszałeś?
Odpowie: "Chwała niech będzie Bogu, Który ułatwił mi rozwiązanie wątpliwości, ukazując mi je w świetle Swojej jedności, Który jest Jedynym zasługującym na cześć! Chwała niech będzie Bogu za to, że ukazał mi dwa mocne i jasne dowody, których nie można odrzucić!"
Czy ktokolwiek poza człowiekiem pysznym i upartym może zaprzeczać światłu słońca?!
Zakończenie
Po tym, jak naturalista porzucił swoją ideologię i wyobrażenia, i wszedł ze zmienionym sposobem myślenia w strefę wiary, mówi: "Chwała niech będzie Bogu! Wyznaję, że wszystkie moje wątpliwości znikły, jednakże pozostało w mojej duszy coś, co nie daje mi spokoju i powiększa moje zmieszanie, a mianowicie pytania, na które nie znam odpowiedzi".
Pytanie Pierwsze
Słyszymy, jak wielu ludzi, którzy z lenistwa porzucają część aktów kultu, a zwłaszcza tych, którzy porzucili modlitwę, mówi: "Czy naprawdę Chwalebny i Najwyższy Pan - Który nie posiada żadnej potrzeby - potrzebuje naszych aktów kultu? Czemu grozi nam w Jego Szlachetnej Księdze największą karą w Ogniu piekielnym? Jak ta straszna groźba za błahy i nieważny błąd ma się do cudownego, miłego i delikatnego stylu w innych miejscach Księgi?"
Faktycznie Chwalebny i Najwyższy Bóg, Który nie posiada żadnej potrzeby, w ogóle nie potrzebuje twojej czci, o człowieku - bowiem nie potrzebuje niczego. To ty potrzebujesz czci i jest ci ona niezbędna. Twój duch cierpi na chorobę, a kult to balsam leczący rany twojego ducha i uśmierzający bóle twej duszy, co udowodniliśmy na łamach wielu traktatów.
Wyobraź sobie, że chory zwraca się do miłosiernego lekarza, który nalega, by tamten zażył lekarstwo na swoją chorobę, pytając: "Co masz z tego lekarstwa, skoro tak bardzo nalegasz, bym je zażył?" Czy te słowa nie są dowodem na głupotę i nierozsądek pacjenta?
A oto wyjaśnienie groźby koranicznej pod adresem osoby pozostawiającej akty czci i wytłumaczenie ostrzeżenia przed surową karą:
Jak sułtan w celu ochrony praw jego poddanych surowo karze złoczyńcę, popełniającego naruszające prawa innych ludzi przestępstwo, tak samo Władca wieczności surowo karze porzucającego modlitwę i inne akty czci, bowiem ten mocno narusza prawa wszystkich istot i w podły sposób krzywdzi Jego poddanych. Doskonałe cechy stworzeń Boga ukazują się w formie czci, skierowanej do Mądrego Stwórcy, niechaj chwała Mu będzie. Ten, kto porzucił akty kultu, nie widzi czci,
oddawanej przez inne istoty - i nie zobaczy, albowiem odrzuca ją, obniżając wartość stworzeń Boga, z których każde jest niczym wspaniały list, napisany znakami kultu i wychwalania, kierowanych do Najwyższego Stwórcy. Każda z istot jest także zwierciadłem, odbijającym manifestacje świetlistych Imion Pana. Taka osoba - poprzez swoje odrzucenie aktów czci - spycha stworzenia Boże z wysokiego poziomu, nie widzi w ich istnieniu niczego, jak tylko bezsensowną egzystencję, pozbawia je ich funkcji i uznaje je za coś bez znaczenia, poprzez co narusza ich godność i doskonałość, przypuszczając atak na autentyczność ich istnienia.
Tak, każdy człowiek patrzy na wszechświat swoim własnym spojrzeniem i według tego, co pokazuje mu jego własne zwierciadło. Postrzega świat, jaki dostał od Stwórcy, w porównaniu do formy, w której ukształtował go jego Chwalebny Pan, a także wedle posiadanej w sercu wiary. Smutny i nieszczęsny człowiek widzi wszelkie istoty jako szlochające i nieszczęśliwe, z kolei radosny i szczęśliwy postrzega je jako uśmiechnięte, śmiejące się i radujące.
Ten, który w swojej ignorancji i odrzuceniu praw Bożych porzuca akty czci, posiada całkowicie nieprawdziwe wyobrażenie o istotach, a przy tym łamie ich prawa. Ponadto porzucający modlitwę krzywdzi samego siebie poprzez rezygnację z modlitwy, bowiem nie jest właścicielem swojej duszy, która jest sługą jej Króla, Władcy i Stwórcy. Tak więc Prawdziwy Pan człowieka ostrzega go i grozi surową karą, by wyegzekwować Swoje prawo od duszy nakazującej zło. Gdy człowiek porzuca akty czci, które są efektem i celem jego stworzenia, narusza tym samym granicę poszanowania dla Boskiej mądrości i woli Pana, Który surowo go za to karze.
Wniosek z powyższego jest następujący: Jak porzucający akty czci krzywdzi samego siebie oraz duszę, która jest sługą Prawdziwego Boga, tak samo krzywdzi inne stworzenia, nie przestrzegając ich praw. Tak, skoro niewiara jest ignorowaniem istot i niedocenianiem ich wartości, to porzucenie czci jest odrzuceniem ich doskonałości oraz występkiem przeciwko mądrości Bożej. Stąd porzucający akty kultu zasługuje na ostrą groźbę i surową karę. Bóg w Szlachetnym Koranie wybiera jak najbardziej właściwy i przystosowany do sytuacji styl groźby i ostrzeżenia, by przekazać wymienioną powyżej prawdę.
Z kolei ten, który prawidłowo, w powadze i refleksji wykonuje akty czci i wspomina Boga, odkrywa cześć, oddawaną Stwórcy przez inne istoty wychwalające Boga i postrzega ją jako niezbity fakt.
Pytanie Drugie
Nasz przyjaciel, który porzucił ideę naturalizmu i został zaszczycony wiarą w Boga, powiada: "Zupełne podporządkowanie się każdej istoty - w każdej sprawie, w każdej części i we wszystkim, co czyni - woli i mocy Bożej to tak wielka i doniosła prawda, że nasze ograniczone umysły nie są w stanie jej pojąć. Możemy zaobserwować obfitość istot i zupełną łatwość, z jaką są stwarzane, które to obfitość i łatwość są oczywistym wynikiem jedynobóstwa, potwierdzonego niniejszym przez niezbite dowody i argumenty".
Zostało to również potwierdzone przez Szlachetny Koran:
Ten, kto uwierzył, zapyta: "To wszystko czyni wielką prawdę łatwości stwarzania przystępną dla umysłu, jaki jest więc sens i tajemnica tej łatwości?"
Owa tajemnica została w sposób jasny i oczywisty wytłumaczona w Liście Dwudziestym, a zwłaszcza w jego uzupełnieniu, przy okazji wyjaśniania szlachetnych słów Bożych zawartych w Koranie:
Poniżej w skrócie przytoczymy zawarte w Liście Dwudziestym dowody i argumenty.
Jeśli przypisze się stworzenie wszystkich istot Jedynemu Stwórcy, wówczas proces ten okaże się łatwy niczym stworzenie jednej istoty. Jednakże jeśli przypisze się je wielu stwórcom, wtedy proces stworzenia jednej istoty okaże się tak trudny, niczym stworzenie wszystkich po kolei. Stworzenie jednego nasionka byłoby trudne niczym stworzenie drzewa, lecz jeśli stwarzanie zostanie przypisane Prawdziwemu Stwórcy, niechaj będzie Mu chwała, to stworzenie wszystkich istot stanie się proste niczym
stworzenie jednego drzewa, stworzenie drzewa niczym stworzenie nasionka, stworzenie ogrodu niczym stworzenie wiosny, a stworzenie wiosny niczym stworzenie kwiatu.
Wskażemy tutaj pokrótce na jeden lub dwa spośród setek dowodów, które szczegółowo omówiliśmy w innych traktatach, a które dotyczą tajemnic i mądrości, kryjących się w obfitości niezliczonych stworzeń, a także w wielości gatunków i osobników, przychodzących na świat z łatwością, w uporządkowanej i perfekcyjnej formie.
Przykładowo, dowodzenie stu żołnierzami przez jednego oficera jest stokrotnie łatwiejsze od dowodzenia jednym żołnierzem przez stu oficerów.
Gdy rozkaz wyposażenia całej armii w sprzęt wojskowy zostanie wydany z jednego ośrodka, na podstawie jednego zarządzenia, i będzie skierowany do jednej fabryki przez jednego dowódcę, wówczas zapewnienie dużych ilości sprzętu będzie tak łatwe, jak wyposażenie pojedynczego żołnierza. Jeśli natomiast rozkaz wyposażenia jednego żołnierza w sprzęt wojskowy zostanie wydany przez kilka ośrodków i skierowany do kilku fabryk przez wielu dowódców, to zapewnienie małej ilości sprzętu będzie tak trudne, jak wyposażenie całego wojska. Trzeba by było znaleźć tak wiele fabryk, ilu żołnierzy w całej armii, by wyposażyć każdego z nich po kolei.
Można także zauważyć, że pojedyncze drzewo, które pobiera niezbędne substancje za pomocą jednego korzenia, z jednego źródła i na podstawie jednego prawa, wydaje tysiące owoców z taką łatwością, z jaką wydawałoby jeden owoc. W przeciwnym razie każdy z owoców otrzymywałby niezbędne dla życia substancje z różnych ośrodków i różnych korzeni, a wówczas utworzenie jednego owocu (lub nasionka, które jest niczym spis treści drzewa) byłoby tak trudne i skomplikowane, jak utworzenie samego drzewa, bowiem drzewo potrzebuje do życia substancji podobnych tym, których potrzebuje nasionko.
Istnieją setki podobnych przykładów, które ukazują łatwość przychodzenia na świat tysięcy istot, wielokroć większą niż wtedy, gdyby jedna istota wielokrotnie przychodziła na świat. Udowodniliśmy tę prawdę w wielu traktatach, do których odsyłamy, niemniej jednak powiemy tutaj o wielkiej tajemnicy, związanej z łatwością przychodzenia na świat, i rozważymy ją z punktu widzenia wiedzy i mocy Boskiej oraz przeznaczenia.
Jesteś jedną z istot Boga, jeśli więc oddasz się w ręce absolutnie Wszechmocnego, zrozumiesz, że stworzył cię dzięki jednemu rozkazowi, w oka mgnieniu, z nicości. Jeśli natomiast nie oddasz się w Jego ręce, lecz oprzesz się na naturze i przyczynach materialnych, wówczas będziesz musiał dokładnie poszukać wszystkich substancji twojego organizmu, zebrać je z każdego zakątku świata, a następnie umieścić w laboratoriach i zbadać niezwykle precyzyjnymi instrumentami. Jesteś bowiem streszczeniem całego wszechświata, jego dojrzałym owocem, skróconym spisem treści i próbówką, zawierającą wszystkie jego substancje.
Ludzie rozumni wiedzą, że przyczyny materialne mogą jedynie nakładać się na siebie i gromadzić, nie mogą zaś utworzyć z nicości tego, czego w nich nie ma, dlatego więc byłyby zmuszone do zebrania wszystkich substancji, niezbędnych dla życia niewielkiej istoty żywej, ze wszystkich zakątków świata. Zrozum więc zupełną łatwość, wynikającą z jedynobóstwa, oraz wielkie trudności, płynące z politeizmu i zbłądzenia.
Drugi dowód szczegółowo omawia fakt, że dla Wszechwiedzącego stwarzanie jest niezwykle proste.
Boskie przeznaczenie jest rodzajem Boskiej wiedzy, która określa miarę każdej rzeczy, niczym jej wzorzec. Ta określona przeznaczeniem miara jest czymś w rodzaju planu bądź modelu danej rzeczy, gdy więc Boska moc powołuje tę rzecz do istnienia, czyni to z całkowitą łatwością, wedle określonej miary. Jeżeli natomiast nie przypiszemy stworzenia danej rzeczy Temu, Który posiada absolutną, wszechobejmującą i wieczną wiedzę, a mianowicie Potężnemu, Wszechmogącemu Bogu, to nie tylko pojawią się tysiące problemów, lecz zaistnieją także setki absurdów, bowiem jeśli nie będzie tej przepisanej przez przeznaczenie miary naukowej, dla stworzenia małego organizmu zwierzęcego trzeba będzie użyć tysięcy wzorców materialnych!
Zrozum więc tajemnicę całkowitej łatwości, zawierającą się w jedynobóstwie, oraz wielość i niezliczoność problemów, jaką niosą ze sobą politeizm i wielobóstwo.
Poznaj tę wzniosłą prawdę, którą wyraża szlachetny werset:
Pytanie trzecie
Ten, który wcześniej odnosił się do tajemnicy Boskiego stwarzania z wrogością, lecz został obdarzony wiarą i poszedł drogą prostą, pyta: "O co chodzi niektórym współczesnym filozofom, którzy powiadają, że nic nie może powstać z nicości ani nic nie może przestać istnieć, a to, co porusza wszechświat, to jedynie synteza i analiza substancji?"
Filozofowie, którym nie udało się spojrzeć na istoty w jasnym świetle Koranu, spojrzeli na nie z punktu widzenia natury i przyczyn, po czym doszli do wniosku, że teza o ukształtowaniu się i powstaniu stworzeń poprzez czynniki natury oraz przyczyn wiąże się z wielkimi problemami i dylematami - jak mówiliśmy o tym przy okazji wyjaśniania absurdów takiego myślenia. Wobec tej trudnej kwestii podzielili się na dwie grupy.
Członkowie pierwszej z nich zostali nihilistami i pozostawili rozsądek (będący jednym ze zmysłów człowieka), spadając do poziomu niższego niż poziom zwierząt, bowiem ich ideologia zaczęła odrzucać istnienie w ogóle, aż odrzuciła nawet istnienie ich samych. Taką negację uznali oni za bardziej rozsądną i łatwiejszą do pojęcia od wyobrażenia sobie natury i przyczyn jako sił sprawczych - dlatego odrzucili istnienie samych siebie i wszystkich stworzeń, wpadając do otchłani całkowitej ignorancji.
Z kolei druga grupa uznała, że jeśli przypiszemy stwarzanie przyczynom i naturze (jak czynią to ludzie błądzący), wówczas stworzenie bardzo małej rzeczy, takiej jak komar czy nasionko, będzie wiązało się z niezliczonymi problemami i będzie wymagało wielkiej mocy, której umysł nie jest w stanie pojąć. Członkowie tej grupy uznali, że wypowiedzenie słów: "Nic nie może powstać z nicości" zmusza ich do odrzucenia samego pojęcia stwarzania! Uznali ponadto, że zniknięcie jakiejkolwiek rzeczy także jest niemożliwe i stwierdzili, iż byt nie znika. Wyobrazili sobie, że szereg zjawisk (takich jak analiza, synteza, dzielenie się i łączenie) wynika jedynie z przypadkowych ruchów atomów!
Spójrz na tych, którzy uważają się za najbardziej rozsądnych, a którzy wpadli w bagno głupoty i ignorancji, i zobacz, jak zbłądzenie czyni ze szlachetnego człowieka - gdy zrzeknie się wiary - obiekt kpin i drwin z każdej strony.
My z kolei pytamy: "Jak można wykluczyć stworzenie jakiejkolwiek rzeczy przez absolutną moc Bożą, która każdego roku stwarza na powierzchni ziemi tysiąc gatunków istot żywych, która stworzyła niebiosa i ziemię w sześć dni, która każdej wiosny, na oczach człowieka i w zasięgu jego słuchu, w sześć tygodni stwarza na powierzchni ziemi rośliny i
zwierzęta jeszcze bardziej perfekcyjne niż cały wszechświat? Jak można wykluczać, że istoty, których plany i miary są określone przez wieczną wiedzę, zostały stworzone z wielką łatwością, niczym niewidoczne dla nas pismo substancji chemicznych?"
Wykluczanie przydawania form zewnętrznych istotom, które na początku istniały jedynie w zamyśle wiecznej mocy, a następnie odrzucanie samego faktu stwarzania - to głupota większa od tej, którą charakteryzują się znani nihiliści!
Jako że dumne i słabe dusze tych nieszczęśników, którzy posiadają jedynie niewielką wiedzę, nie są w stanie spowodować zniknięcia żadnej rzeczy; jako że nie są oni w stanie stworzyć z nicości jakiejkolwiek istoty; jako że natura i przyczyny (którym oddają oni cześć, szczycąc się tym) również są niezdolne do stworzenia czegoś z niczego - słyszymy, jak wyprowadzają ogólną zasadę, która mówi: "Materia nie znika, ani nie pojawia się z niczego". Z tej zasady próbują oni wyprowadzić ogólny sąd, który według nich dotyczy nawet mocy absolutnie Wszechmogącego!
Tak jest, Potężny, absolutnie Wszechmogący stwarza na dwa sposoby. Sposób pierwszy to kreacja i tworzenie. On Chwalebny z nicości kreuje istnienie stworzenia, z nicości powołuje do istnienia wszystko, czego to stworzenie potrzebuje, aby przekazać mu Swoje zaopatrzenie.
Sposób drugi to budowanie, produkcja i wykańczanie. Bóg stwarza część istot z samych elementów wszechświata, ukazując doskonałość Jego mądrości i przejawy Jego Pięknych Imion. Wysyła do tych istot podporządkowane Jego rozkazom atomy i substancje (zgodnie z prawami rozdzielania zaopatrzenia we wszechświecie) i czyni je poddanymi Swoim istotom tak, by dokończyć tworzenie wszechświata.
Zaiste, dwa sposoby tworzenia przez Wszechmogącego, to kreacja i budowanie. Spowodowanie zniknięcia jakiejkolwiek istoty oraz stworzenie czegoś z niczego jest dla Niego bardzo łatwe, podlega bowiem Jego stałemu i uniwersalnemu prawu.
Ten, kto wyklucza istnienie mocy twórczej, która stwarza z nicości trzysta tysięcy istot i żywych stworzeń, przydając im ich formę, cechy, charakter i naturę, aż do poziomu atomu; ten, kto mówi: "Ona nie jest w stanie stworzyć czegoś z niczego", niechybnie spadnie w ciemność nicości.
Mówi ten, który pozbył się naturalizmu i wszedł na drogę prawdy: "Chwała niechaj będzie Bogu tyle razy, ile atomów jest we wszechświecie! Chwała Jemu, Który pozwolił mi na zdobycie doskonałej wiary, uratował mnie od urojeń i zabłądzenia, i dzięki Którego łasce znikły wszystkie moje wątpliwości i obiekcje".
Chwała niech będzie Bogu za religię islamu i doskonałość wiary.
Czwarty Argument Wiary
Zwróciłem uwagę na pewien niuans owego wersetu oraz błysk jednego z sześciu świateł emanacji Imienia Bożego "Sprawiedliwy".
Tak jak w punkcie pierwszym, ujrzałem to światło z daleka, przebywając w więzieniu w Eskisehir. Aby ułatwić zrozumienie tej kwestii, objaśnię ją na przykładzie:
Ten świat to wspaniały pałac będący niczym wielkie miasto, w którym nieustannie dochodzi do zniszczenia i do budowy. Miastem wstrząsają wojny i migracje, a w jego granicach jest duży świat płynący po morzu śmieci i życia. Pomimo niepokojów w mieście panują porządek i harmonia, co świadczy o tym, że wszystkie przemiany, którym podlegają istoty, odbywają się wedle miary ściśle ustalonej przez Tego, Kto widzi jednocześnie wszystkie części świata, Kto wprawia je w ruch i nieustannie kontroluje. Oto Jeden, Jedyny, pozbawiony wszelkiej niedoskonałości. W przeciwnym razie, gdyby istniały przyczyny dążące do zaburzenia harmonii, niekontrolowane bądź podlegające czystemu przypadkowi, ślepej sile lub tępej przyrodzie, tysiące jajeczek jednej ryby lub ponad dwadzieścia tysięcy nasionek znajdujących się w jednym kwiecie maku zaburzyłyby tę harmonię, nie wspominając o większych obiektach takich jak potoki bądź wielkich zmianach zachodzących w różnych zakątkach wszechświata. Każda z nich, niepodporządkowana, byłaby w stanie zaburzyć idealną harmonię panującą wśród istot w ciągu jednego roku lub nawet dnia. Zobaczyłbyś, jak świat stacza się w otchłań chaosu, i jak targają nim niepokoje i zaburzenia. Morza wypełniłby się gnijącymi odpadami i trupami. Powietrze zostałoby zatrute szkodliwymi gazami. Ziemia stałaby się śmietniskiem, rzeźnią i bagnem, w którym nie da się żyć.
Jeśli chcesz, przyjrzyj się wszystkim istotom - komórkom organizmów żywych, krwinkom czerwonym i białym, przemianom zachodzącym w atomach, współpracą układów ciała, krążeniu wody w morzach i wodach podziemnych, narodzinom zwierząt i roślin i ich śmierci, zniszczeniom jesieni i budowom wiosny, funkcjom pierwiastków chemicznych, ruchom gwiazd, zderzaniu się śmierci z życiem, światła z ciemnością i ciepła z zimnem oraz wszelkim innym stworzeniom i zjawiskom, abyś dowiedział się, że wszystko podlega porządkowi tak niezwykle wrażliwemu, że umysł ludzki nie jest w stanie dostrzec w nim żadnego marnotrawstwa ani bezcelowości. Gdy człowiek próbuje ogarnąć to swoją wiedzą, próbuje przedstawić sobie tę precyzyjną harmonię. Opracowane przez człowieka nauki to właśnie opisanie wspaniałego porządku wszechświata.
Zastanów się więc nad wspaniałym porządkiem panującym pomiędzy słońcem a dwunastoma planetami, z których każda różni się od innej. Czyż nie wskazuje to w sposób jasny jak słońce na Najwyższego Boga, Który jest Sprawiedliwy, Wszechmogący?
Następnie zastanów się nad Ziemią - jedną z planet, nad płynącym po kosmosie statkiem przemierzającym w ciągu roku dystans, na jakiego pokonanie człowiek potrzebowałby dwudziestu czterech tysięcy lat wędrówki. Pomimo tej ogromnej prędkości przedmioty znajdujące się na jej powierzchni nie rozsypują się ani nie wzlatują w kosmos. Gdyby choć trochę przyspieszyła lub zwolniła, jej mieszkańcy wystrzeliliby w kosmos, a gdyby jej ruch został zaburzony o minutę, a nawet sekundę, zboczyłaby z toru, a być może zderzyłaby się z inną planetą, co oznaczałoby koniec życia na Ziemi.
Zastanów się też nad narodzinami i śmiercią roślin i zwierząt, których gatunków jest ponad czterysta tysięcy, i nad ożywieniem ich, a ujrzysz wspaniałą, pełną miłosierdzia harmonię, wskazującą na Sprawiedliwego i Litościwego Stwórcę tak jasno, jak światło wskazuje na słońce.
Następnie zastanów się nad częściami ciała choćby jednego z niezliczonych stworzeń żywych, przyjrzyj się jego układom i zmysłom, a zobaczysz, że perfekcyjna harmonia i idealna koordynacja jasno wskazują na Sprawiedliwego, Mądrego Stwórcę.
Zastanów się także nad komórkami ciała żywej istoty i nad naczyniami krwionośnymi, nad krwinkami i nad atomami krwinek, a ujrzysz wspaniałą harmonię, co udowodni ci niezbicie, że może wynikać ona jedynie z surowego prawa i dyscypliny ustalonej przez Jedynego, Sprawiedliwego,
Mądrego, Który kontroluje każdą rzecz, Który posiada klucze każdej rzeczy, przed Którym nic się nie ukryje i Który zarządza wszystkim z taką samą łatwością, z jaką zarządza jedną rzeczą.
Zaprawdę, gdyby ten, kto nie wierzy, że w Dniu Wielkiego Zgromadzenia czyny dżinnów i ludzi zostaną zważone na wadze sprawiedliwości Bożej, kto dziwi się temu i wyklucza to, zastanowił się nad widocznymi przejawami wielkiej harmonii w tym świecie, jego wątpliwość i zdumienie z pewnością odeszłyby.
O ty, rozrzutny, niesprawiedliwy i nieczysty człowieku!
Wiedz, iż oszczędność, czystość i sprawiedliwość to prawa Boże rządzące światem i zarządzające istotami. Nikt ich nie narusza z wyjątkiem ciebie, nieszczęśniku. Jako że postępujesz inaczej niż reszta istot, podporządkowanych tym prawom, nie lubią cię i są na ciebie zagniewane, na co zasługujesz. Dlaczego więc wywołujesz gniew wszystkich istot, popełniasz niesprawiedliwość, dopuszczasz się marnotrawstwa i nie zważasz na harmonię i czystość?
O tak, mądrość ogarniająca cały byt, która jest największym przejawem Imienia "Mądry", kręci się wokół osi oszczędności i nakazuje ją.
Zaprawdę, uniwersalna sprawiedliwość rządząca światem, wypływająca z największej emanacji Imienia "Sprawiedliwy", kieruje harmonią wszystkich rzeczy i nakazuje ludzkości zaprowadzać sprawiedliwość. Waga została wymieniona w surze Ar-Rahman czterokrotnie, za każdym razem mówiąc o innym rodzaju wagi i podkreślając jej znaczenie dla bytu:
Tak jak w niczym nie ma marnotrawstwa, nie ma też niesprawiedliwości ani oszustwa na wadze. Dzięki oczyszczeniu przez największą emanację Imienia "Święty" istoty ukazują się nam w całej swojej krasie. W stworzeniu nie ma żadnej nieczystości ani wrodzonej brzydoty - z wyjątkiem tego, czego dotknęła brudna ręka człowieka.
Wiedz zatem, iż sprawiedliwość, oszczędność i czystość, jedne z prawd Koranu i praw islamu, tkwią głęboko w życiu społecznym. To pokazuje,
jak mocno zasady Koranu związane są z bytem i jak podtrzymują go poprzez mocny uchwyt. Zrozum z tego, że zniszczenie tych praw jest niemożliwe, tak jak niemożliwe jest naruszenie porządku panującego we wszechświecie i zniekształcenie go.
Jak trzy wielkie zasady rządzące wszechświatem - sprawiedliwość, oszczędność i czystość, tak samo inne towarzyszące im prawdy, takie jak miłosierdzie, opatrzność i kontrola wymagają prawdziwości Wielkiego Zgromadzenia i istnienia życia wiecznego. W przeciwnym razie owe prawdy, którym podporządkowane są wszystkie istoty, zamieniłyby się w ich przeciwieństwa: miłosierdzie zamieniłoby się w niesprawiedliwość, mądrość lub oszczędność w bezcelowość i marnotrawstwo, a czystość w brud i zepsucie. Uchowaj Boże!
Zaprawdę, miłosierdzie i mądrość Boże, które troszczą się o prawo do życia słabego komara, nie mogą skazać- poprzez brak Zgromadzenia - wszystkich czujących istot na utratę ich niezliczonych praw.
Wielkość władzy Bożej przejawia ogromną precyzję w miłosierdziu, współczuciu, sprawiedliwości i mądrości, obejmuje swoim panowaniem cały byt i poprzez ukazanie swojej doskonałości i obdarzanie łaskami zabiega o miłość stworzeń. Czy ta wspaniała władza Boża mogłaby pozwolić na to, by nie doszło do Zgromadzenia, a tym samym obniżyć wartość przejawów swojej doskonałości oraz wartość wszystkich stworzeń? Bóg jest stanowczo ponad tym.
Tak doskonałe piękno nie może - co oczywiste - przyjąć tak wielkiej brzydoty.
Kto zaprzecza istnieniu życia ostatecznego, musi wpierw zaprzeczyć istnieniu wszechświata wraz ze wszystkimi zawartymi w nim prawdami. W przeciwnym razie stworzenia wraz z zakorzenionymi w nich prawdami sprzeciwią się takiemu człowiekowi tysiącem języków i wykażą, że jest on jedynie zadufanym w sobie kłamcą. Traktat o Wielkim Zgromadzeniu wykazał za pomocą niezbitych dowodów, że istnienie życia wiecznego jest tak oczywiste, jak istnienie tego świata.
Piąty Argument Wiary
Pewnego błogosławionego miesiąca ramadan zwróciłem uwagę na pewien niuans owego wersetu oraz błysk jednego ze świateł emanacji Imienia Bożego "Sędzia". Spisałem więc pospiesznie moje refleksje w pięciu punktach, pozostawiając je w formie brudnopisu i nie dokonując żadnych zmian ani poprawek.
Punkt Pierwszy
Jak wspomnieliśmy w Słowie Dziesiątym, największa emanacja Imienia "Sędzia" sprawiła, iż ten świat przypomina wielką księgę. Na każdej z jej stron spisano setki ksiąg, w każdym jej wierszu napisano setki stron, w każdym jej słowie napisano setki wierszy, pod każdą jej literą można przeczytać setki słów, a w każdej kropce znajduje się skrócony spis treści wielkiej księgi. Księga ta wraz z jej stronami, wierszami, a nawet kropkami jasno wskazuje - na setki sposobów - na jej Stwórcę i autora. Samo spojrzenie na wielką księgę bytu wskazuje na istnienie pisarza i Jego jedność o wiele dobitniej, niż ona sama na swoje istnienie, jako że każda jej litera mówi o jej istnieniu poprzez jedną literę, lecz opisuje swojego autora poprzez cały wiersz.
Zaprawdę, powierzchnia ziemi to strona tej wielkiej księgi zawierająca tyle ksiąg, ile żyje na niej gatunków roślin i zwierząt. Każdej wiosny na naszych oczach jest bezbłędnie pisana przez wiele piór jednocześnie.
Ogród to wersy tej strony, pisane bezbłędnie i jednocześnie przez wiele piór w postaci kwiatów, drzew i roślin.
Rosnące drzewo o jasnych liściach, okraszone kwiatami i obsypane owocami to słowo jednego wersu, słowo, którego znaczenie jasno wskazuje na Potężnego Sędziego tyle razy, ile liści, pięknych kwiatów i powabnych owoców znajduje się na drzewie przypominającym wspaniały poemat opiewający znaki stworzenia Potężnego Stwórcy.
Mądry, Potężny stwarza wszystkie istoty tak, jakby chciał ukazać piękno Jego cudownego stworzenia na wielkiej wystawie ziemi tysiącom oczu. Cenne podarki, piękne ozdoby i wspaniałe sztandary nadane - na przykład - drzewu przez Najwyższego Boga zapewniają mu najlepszy kształt i przygotowują je do pokazania się innym stworzeniom w dniu radosnego, wiosennego święta. Każdy kwiat i owoc drzewa świadectwem wiary wskazuje na istnienie Stwórcy i Kształtującego i na Jego Piękne Imiona wieloma sposobami i mówi o Nim różnymi językami.
I tak, na przykład, kwiat i owoc są stwarzane i odnawiane wedle ściśle ustalonej miary połączonej z perfekcyjnym kształtem i zapierającym dech w piersiach pięknem, przejawiającym się w zapachu i smaku. Stąd każdy kwiat wskazuje na Potężnego Sędziego tylekroć, ile podobnych kwiatów rośnie na drzewie. Drzewo jest niczym słowo, jego owoce niczym litery, a nasiona niczym kropki, z których każda zawiera spis treści całego drzewa i schemat jego funkcji życiowych. Jeśli porównamy do tego drzewa wielką księgę świata, zobaczymy, jak w jej wierszach i stronach przejawiają się światła emanacji Imion "Mądry" i "Sędzia". Wręcz każda jej strona, wers, słowo, litera i kropka są tak wielkimi cudami, że nawet gdyby wszystkie przyczyny materialne zebrały się razem, by stworzyć jedną z takich kropek - czyli nasionko - nie uda im się to. Wszystkie przyczyny materialne razem wzięte nie są w stanie sprzeciwić się tym cudom.
Zaprawdę, każdy spośród wersetów wielkiej księgi świata ukazuje tyle cudów, ile jest w nim kropek i liter. Nie ulega wątpliwości, iż ślepy traf, przypadkowa siła i tępa natura pozbawione celu i równowagi w żadnym wypadku nie mogą wpłynąć na tak idealne harmonię i porządek, pełne mądrości i idealnie zaplanowane. Nawet gdyby wyobrazić sobie coś takiego, ich wpływ byłby od razu widoczny, a przecież w stworzeniu Boga nie widać żadnego niedostatku ani usterki.
Punkt Drugi
Kwestia pierwsza: W Słowie Dziesiątym wyjaśniono ważną zasadę mówiącą, że idealne piękno i doskonałość muszą być widoczne. Zgodnie z tą ogólną zasadą Kształtujący Stwórca, niech będzie Mu chwała, Który napisał wielką księgę bytu, ukazuje piękno Swojej doskonałości i doskonałość Swojego piękna, zdobywając miłość Jego stworzeń, zarówno tych najmniejszych, jak i największych. Bóg Najwyższy daje poznać Jego, Świętego, zrozumieć Jego doskonałość i ujrzeć Jego wspaniałe piękno poprzez wszechświat wraz z każdą jego stroną, wierszem, słowem, literą i kropką wielkiej księgi.
O ty, nieświadomy! Mądry, Potężny Sędzia i Piękny Władca przedstawia się tobie na wiele sposobów i cieszy twój wzrok każdym z Jego wspaniałych stworzeń, których jest bez liku. Jeśli nie odpowiesz na to wiarą w Niego, poznaniem Go, czczeniem Go ani miłością do Niego, to jakże wielka będzie twoja głupota i jak sromotna będzie twoja klęska! Uważaj i obudź się ze swojej nieświadomości!
Kwestia druga: W tym wielkim, szerokim świecie, zbudowanym przez Wszechmogącego, Mądrego za pomocą Jego mocy i dzięki Jego mądrości, nie ma miejsca dla żadnych wspólników Stwórcy, albowiem istnienie idealnego porządku w każdej rzeczy wyklucza udział kogokolwiek innego. Gdyby wiele rąk pracowało nad stworzeniem jednej rzeczy, widać byłoby w niej usterki i niedoskonałość, tak jak powstaje nieporządek, gdy krajem rządzą dwaj władcy, miastem dwaj burmistrzowie, a dzielnicą dwaj urzędnicy. Nawet pracownik najniższego szczebla nie pozwala innym na mieszanie się do spraw związanych z jego pracą.
To wszystko pokazuje, że podstawową cechą władzy Boskiej jest niezależność i monopol - tak jak porządek wymaga jedności, tak władza wymaga monopolu. Jeśli słaba władza bezsilnego, nędznego człowieka z taką siłą odpowiada na zagrożenia dla jej suwerenności, to co dopiero prawdziwa, absolutna władza Najwyższego, Wszechmogącego? Czyż nie odrzuci wspólników?
Gdyby założyć możliwość współudziału choćby na wagę pyłku, cały porządek i równowaga zostałyby naruszone. Należy wiedzieć, że świat został stworzony w tak cudowny sposób, że moc potrzebna do stworzenia jednego nasionka jest równa mocy potrzebnej do stworzenia całego drzewa, a moc potrzebna do stworzenia jednego drzewa jest równa mocy potrzebnej do stworzenia całego świata. Gdyby założyć istnienie wspólnika, jego udział
musiałby się przejawić w stworzeniu na przykład najmniejszego nasionka - które stanowi wzór całego stworzenia - a wówczas w małym nasionku, a nawet w atomie musiałyby istnieć dwie władze, a nie byłoby dla ich obu miejsca w całym wielkim świecie. To jeden z największych absurdów i jedno z najbardziej sprzecznych z logiką i rozsądkiem twierdzeń.
Wiedz zatem, że przypisywanie Bogu wspólników i niewiara w Niego to największy fałsz, najgorsze kłamstwo i najstraszniejsza bzdura, albowiem sugerują słabość Wszechmogącego, Który podtrzymuje niebiosa i ziemię, aby nie ustały, Który trzyma klucze niebios i ziemi oraz zarządza niebem i ziemią podług Swojej sprawiedliwości i mądrości. Sugerują Jego słabość nawet przy stwarzaniu małego nasionka! Wiedz, że jedynobóstwo to największa prawda i słuszność i najcelniejsze stwierdzenie. Uświadom to sobie i powiedz: "Chwała niech będzie Bogu za dar wiary!"
Punkt Trzeci
Wszechmogący Stwórca, noszący Imiona "Sędzia" i "Mądry", umieścił na świecie tysiące wspaniałych, uporządkowanych światów. Człowiekowi, który jest najwyraźniejszym i najlepszym przejawem mądrości stworzenia, nadał najwyższą pozycję, czyniąc zeń środek i oś światów, w których wiele rzeczy przynosi człowiekowi korzyść. Zaopatrzenie zaś uczynił środkiem życia człowieka, stąd większość dążeń człowieka na tym świecie ma na celu uzyskanie korzyści związanych z zaopatrzeniem. Tak więc emanacje Imienia "Mądry" niezwykle jasno ukazują się poprzez uczucia i zmysły człowieka, korzystającego z zaopatrzenia, a każda z setek nauk, które człowiek stworzył dzięki zmysłom, ukazują jeden z przejawów Imienia "Sędzia".
Gdyby na przykład zadać medycynie pytanie: "Co to za stworzenia?", odparłaby, że to wielka apteka, w której dostępne są wszystkie lekarstwa, idealnie uporządkowane.
Gdyby zadać chemii pytanie: "Co to jest kula ziemska?", odparłaby, że to uporządkowane laboratorium chemiczne. Mechanika odpowiedziałaby natomiast, że to perfekcyjny warsztat, w którym niczego nie brakuje. Rolnictwo odpowiedziałoby, że to sad i gospodarstwo, dające wszelkie rodzaje plonów. Handel odpowiedziałby, że to wielki, idealnie uporządkowany rynek, na którym można znaleźć najcenniejsze towary najlepszej jakości. Zaopatrzenie odparłoby, że to wielki magazyn,
zawierający wszelkie rodzaje produktów. Nauka o żywieniu odparłaby, że to wielka kuchnia, gdzie w idealnym porządku przyrządza się setki tysięcy smacznych dań. Nauka o wojskowości odparłaby, że to wielkie koszary, do których każdej wiosny przyprowadza się nowych uzbrojonych żołnierzy, tworzących ponad czterysta tysięcy armii roślin i zwierząt, obozujących na powierzchni ziemi. Mimo że pożywienie, umundurowanie, uzbrojenie, rozkazy i przepustki obowiązujące w każdej armii są różne, wszystkie sprawy odbywają się w idealnym porządku, a ekwipunek każdego żołnierza jest przygotowany bezbłędnie i bez pominięcia żadnej rzeczy - to wszystko na rozkaz Najwyższego Boga i dzięki Jego miłosierdziu.
Elektryczność odparłaby, że sufit wspaniałego pałacu świata został ozdobiony niezliczonymi, jasnymi, perfekcyjnie wykonanymi lampami, a umiejętne ich zamontowanie zapobiega wybuchowi tych wiecznie świecących niebiańskich lamp (tysiąckrotnie większych od Ziemi, na czele ze słońcem), zaburzeniu ich równowagi oraz spowodowaniu przez nie pożaru. Skąd więc bierze się paliwo tych niezliczonych lamp, które nie zużywają się? Dlaczego palą się bez zakłóceń, kiedy lampy oliwnej trzeba cały czas pilnować, gdyż w przeciwnym razie zgaśnie? Chwała niech będzie Wszechmogącemu, Mądremu i Potężnemu, Temu, Kto zapalił słońce milion razy większe od ziemi i istniejące ponad milion lat - co ustaliła astronomia - bez paliwa ani oliwy, które mimo to nie zgasło.
Pomyśl o tym, wychwal Boga i powiedz: "Oto wola Boga, niech będzie błogosławiony, nie ma bóstwa prócz Boga Jedynego!" tyle razy, ile sekund minęło od powstania słońca.
Nie ulega wątpliwości, że wspaniałe, błyszczące lampy niebiańskie podlegają idealnemu, surowemu porządkowi, kontroli i obserwacji. Ośrodek ciepła - podobny kotłom parowym - tych niezliczonych, ogromnych bloków ognia przypomina Gehennę, której żar nigdy nie znika i która wysyła ciepło do ciemnych ciał pozbawionych własnego światła.
Maszynownia tych niezliczonych świetlistych lamp i żyrandoli jest zaś jak wieczny Raj, wysyłający do nich światło, które nie ustaje dzięki największej emanacji Imion Bożych "Mądry" i "Sędzia".
Analogicznie do powyższych przykładów, każda z setek nauk niezbicie zaświadcza, że ten świat został wypełniony różnymi mądrościami i korzyściami zgodnie z nienaruszalnym porządkiem, a przejawy wszechogarniającej byt mądrości zostały umieszczone w najmniejszych stworzeniach, takich jak nasionko.
Wiadomo, że cele, mądrości i korzyści mogą powstać jedynie za sprawą woli, wyboru i zamiaru. To wspaniałe stwarzanie nie może być dziełem przyczyn ani przyrody - które nie mają ani woli, ani wyboru, ani zamiaru, ani zmysłu - nie mogą więc mieć w nim żadnego udziału. Któż jest więc głupszy od tego, kto nie zna Stworzyciela o wolnej woli, kto nie widzi Mądrego Stwórcy ani nie wierzy w Niego, gdy w stworzeniach wypełniających wszechświat jest tyle mądrości i perfekcji?
Jedną z najdziwniejszych rzeczy jest negowanie istnienia Najwyższego, na Którego istnienie i jedność wskazują niezliczone przejawy idealnego porządku i różnorakie przykłady Jego mądrości w niezliczonych istotach. Cóż to za ślepota! Jak wielką głupotą odznacza się ten, kto nie widzi Mądrego Pana! Możemy wręcz stwierdzić, że sofiści, uważani za nierozsądnych z powodu zanegowania przez nich bytu, są mądrzejsi od niewierzących, jako że nie jest możliwe stwierdzenie istnienia bytu po zanegowaniu istnienia jego Stwórcy - Godnego Chwały Boga. Dlatego ci pierwsi zaczęli negować byt, w tym samych siebie, i powiedzieli, że w ogóle nic nie istnieje. Tym samym zbliżyli się nieco do rozsądku - w przeciwieństwie do bezbożników, przypisujących sobie rozum.
Punkt Czwarty
W Słowie Dziesiątym napisano, że gdy mądry, utalentowany architekt wznosi wspaniały pałac, umieszczając każdą cegłę, gdzie należy, ciężko wyobrazić sobie, że nie wybuduje dachu, który uchroni pałac przed wilgocią. Bez dachu budynek byłby narażony na zniszczenie, a jego pozostałe elementy nie pełniłyby swoich funkcji. Tak samo absolutnie Mądry tworzy z garści nasion setki ton korzyści, mądrości i celów i zarządza nimi. Nie jest więc do wyobrażenia, by w stworzeniu na przykład dużego drzewa było coś bezcelowego, bezsensownego i pozbawionego pożytku, skoro On poświęcił mu tak wielką uwagę!
Tak samo ktokolwiek, kto posiada choć krztynę rozumu, nie może sobie wyobrazić, że Mądry Stwórca pozwoli na bezcelowość, nie stworzy życia wiecznego i nie dopuści do Zmartwychwstania i Zgromadzenia po tym, jak nadał każdej istocie w pałacu świata setki mądrości, celów i funkcji - na przykład w drzewie umieścił tyle mądrości i funkcji, ile rośnie na nim kwiatów. Rozumnej osobie nie przyjdzie więc do głowy, by Mądry i Potężny skazał te wszystkie mądrości, cele i zadania na zatracenie poprzez wykluczenie Zmartwychwstania i życia wiecznego. Oznaczałoby to przypisanie całkowitej niemocy Wszechmogącemu, przypisanie bezcelowości absolutnie Mądremu, przypisanie brzydoty Pięknemu, Miłosiernemu i przypisanie niesprawiedliwości doskonale Sprawiedliwemu; innymi słowy byłoby to zanegowaniem widocznych dla każdego mądrości, miłosierdzia i sprawiedliwości Boga. Jakże fałszywe i niemądre to twierdzenie!
Niech przyjdą ludzie zbłądzeni i niechaj spojrzą na swoje zbłądzenie! Jest ciemne, pełne skorpionów i żmij, tak jak groby, w których się znajdą. Niech wiedzą, że droga wiary w życie ostateczne jest oświetlona i piękna niczym Raj. Niech więc kroczą nią i korzystają z łaski wiary.
Punkt Piąty
Kwestia pierwsza: Nadanie przez Wspaniałego, Mądrego Stwórcę każdej istocie najlepszego kształtu, wyposażenie jej w najlepsze dla niej zdolności i wyznaczenie jej najbardziej pożytecznej formy jasno wskazują na to, że w naturze nie ma rozrzutności ani bezcelowości. We wszystkim jest pożytek i sens. Rozrzutność stoi w sprzeczności w Imieniem "Mądry", zaś oszczędność jest główną zasadą z niego płynącą.
Rozrzutniku! Wiedz, że naruszasz jedno z największych praw bytu, który opiera się na oszczędności. Zastanów się nad wersetem:
"Jedzcie i pijcie, ale nie trwońcie!(1*)" Koran, 7:31.
1* Bóg poprzedza te słowa inwokacją: "O, synowie Adama!", co oznacza, że kieruje je do wszystkich ludzi (przyp. red. pol.). aby przekonać się o znaczeniu tego przepisu.
Kwestia druga: Można stwierdzić, że Imiona Boże "Sędzia" i "Mądry" jasno zaświadczają o oczywistości misji proroczej Muhammada, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, wręcz wymagają jej istnienia.
Tak jak księga o doniosłej treści wymaga istnienia zdolnego nauczyciela, który będzie w stanie nauczać zawartych w niej prawd, tak jak wspaniałe piękno wymaga istnienia lustra, w którym będzie się mogło odbijać, tak i perfekcyjne stworzenie wymaga tego, kto będzie wzywał do Stwórcy - spośród ludzi musi być ktoś, kto przekaże treść wielkiej księgi bytu, której każda litera zawiera doniosłe prawdy i ważne mądrości. Powiadam: Musi istnieć przewodnik i nauczyciel, który poprowadzi ludzi do świętych mądrości spisanych w tej wielkiej księdze i rozprzestrzenionych we wszechświecie, pokaże cel stworzenia i istnienia świata, ukaże piękno stworzenia i Pięknych Imion niczym czyste lustro i odda cześć Władcy i Stwórcy w imieniu wszystkich stworzeń, zwracając ich uwagę na Wspaniałego Stworzyciela poprzez głoszenie Jego chwały. Wygłosi wszystkim rozumnym lekcje, przytoczy wskazówki z Mądrego Koranu i poprzez niego w najjaśniejszy sposób przedstawi cele Mądrego Stwórcy i Sędziego, aby ludzkość w najlepszy sposób przyjęła ukazujące się na horyzoncie przejawy Mądrości i Piękna. Oto zadanie tego człowieka, którego istnienie jest konieczne dla świata, tak jak istnienie słońca.
Zadania te wypełnia nie kto inny, jak Najszlachetniejszy Posłaniec, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie. Tak jak słońce wymaga istnienia światła, a światło istnienia dnia, tak rozprzestrzenione na horyzoncie świata i po jego bokach mądrości wymagają misji proroczej Muhammada, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie.
I tak jak największa emanacja Imion "Sędzia" i "Mądry" wymagają posłannictwa Muhammadowego, tak samo większość Pięknych Imion - na przykład "Bóg", "Miłosierny", "Litościwy", "Kochający", "Obdarzający", "Szlachetny", "Piękny" i "Pan - wymaga tej misji.
Na przykład wszechogarniające miłosierdzie Boże, jedna z emanacji Imienia "Miłosierny", jasno ukazuje tego, który został określony miłosierdziem dla światów. Miłość Boża i możliwe dzięki niej poznanie naszego Stwórcy, jedne z emanacji Imienia "Kochający", wskazują na umiłowanego przez Pana Światów. Wszystkie rodzaje piękna: Piękno Boga, Jego Pięknych Imion, stworzenia i istot - które są jedną z emanacji Imienia "Piękny" - można ujrzeć w lustrze Muhammadowym. Nawet przejawy wielkości władzy Bożej są wyjaśnione poprzez misję tego wielkiego Posłańca, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie. Tak więc większość Pięknych Imion to jasne dowody misji Muhammada.
Podsumowanie: Skoro nie można zanegować istnienia świata, nie można także zaprzeczyć jego kolorom, pięknu, światłości, perfekcji, rodzajom życia ani prawdom takim, jak mądrość, opatrzność, miłosierdzie, piękno, porządek, równowaga czy ozdabianie. Skoro nie można zanegować tych cech i działań, nie można zaprzeczyć istnieniu posiadacza tych cech, wykonującego te działania ani słońca owych świateł, czyli Najświętszego Boga, Którego istnienie jest konieczne, Mądrego, Litościwego, Pięknego, Sędziego, Sprawiedliwego. Podobnie nie można zanegować tego, poprzez którego przejawiają się owe cechy i czyny Boże, czyli Szlachetnego Posłańca Muhammada, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, wielkiego przewodnika, najlepszego nauczyciela, najsprawniejszego misjonarza, odkrywcy tajemnic stworzeń, wiecznego lustra i wybrańca umiłowanego przez Miłosiernego. Nie można także zaprzeczyć jego misji, albowiem jest ona najjaśniejszym światłem w tym świecie, jasnym niczym blask świata prawdy i prawdy stworzeń.
Niech pokój i miłosierdzie będą z nim, jego rodziną i towarzyszami dziesięć razy więcej niż tylekroć, ile minęło dni od początku świata i tyle razy, ile atomów jest we wszystkich ciałach ludzkich.
Szósty Argument Wiary
Oto brama ożywiania i sprowadzania śmierci, czyli manifestacja Pięknych Imion Bożych "Żyjący", "Samoistniejący", "Dający Życie" i "Sprowadzający Śmierć".
Czy możliwym jest, by Ten, Który okazuje Swoją moc poprzez ożywianie ogromnej ziemi po jej śmierci i posusze, Który dał życie ponad trzystu tysiącom gatunków stworzeń (przy czym danie życia jednemu z nich jest tak zdumiewające, jak narodziny człowieka), Który pokazał, że obejmuje Swoją wiedzą wszystkie istoty żywe, nadając niepowtarzalną postać każdej jednostce w tej wielkiej grupie, Który skierował spojrzenia wszystkich Jego sług ku wiecznej szczęśliwości, obiecawszy im wezwanie na Wielkie Zgromadzenie, Który okazał wielkość Swej Boskiej władzy, sprawiając, iż zarządzane przez Niego stworzenia uzupełniają się, dopełniają nawzajem i wspomagają, Który przypisał ludzkości wielkie znaczenie, czyniąc z niej najcenniejszy, najdelikatniejszy i najbardziej atrakcyjny owoc drzewa istnień (człowiekowi podporządkowano każdą rzecz na ziemi, a jego modlitwa jest najczęściej spełniana), by Wszechmocny, Litościwy, Wszechwiedzący, Mądry nie doprowadził do Zmartwychwstania? By nie zarządził Wielkiego Zgromadzenia ani nie wskrzesił ludzkości? Czyżby miał być niezdolny do otwarcia bram wielkiego Sądu i do stworzenia Raju oraz Piekła?! Chwała niech będzie Bogu, On jest wysoko ponad tym wszystkim.
Zaprawdę, Potężny Pan zarządzający tym światem w każdej epoce, każdego roku i każdego dnia tworzy na wąskiej, tymczasowej ziemi liczne wzory, przykłady i wskazówki Wielkiego Zgromadzenia. A oto jeden z tych przykładów:
W ciągu kilku wiosennych dni Stwórca gromadzi i przywołuje do życia ponad trzysta tysięcy gatunków roślin i zwierząt, zarówno dużych jak i małych, ożywia korzenie drzew i krzewów, niektóre zwierzęta budzi ze snu zimowego, a inne przyprowadza na świat po raz pierwszy, na wzór już istniejących. Mimo że różnice pomiędzy niewielkimi nasionkami są bardzo nieznaczne, to nasionka kiełkują i wyrastają w bardzo różny sposób,
często w bardzo dużym tempie - na przykład w sześć dni, a czasem wolniej - na przykład w sześć tygodni, z wielką łatwością i obfitością, pomimo ich przemieszania. Czy więc trudnym lub niemożliwym byłoby dla Tego, Który stoi za tymi wszystkimi procesami, stworzenie niebios i ziemi w sześć dni bądź zebranie ludzkości jednym zawołaniem? Chwała niech będzie Bogu, On jest ponad tym, co Mu przypisują!
Wyobraź sobie niezwykłego pisarza, który z pamięci przepisuje trzysta tysięcy książek, których litery uległy zatarciu, na jednym arkuszu, bez żadnego błędu ani niedociągnięcia, pięknym pismem i w ciągu zaledwie jednej godziny. Gdyby oznajmiono ci: "Ten pisarz w ciągu jednej minuty z pamięci odtworzy dla ciebie książkę, której jest autorem, by skopiować egzemplarz, który wpadł do wody", to czy mógłbyś odpowiedzieć: "Nie, nie będzie mógł tego zrobić"? Na pewno nie! Przecież to Władca, Który w cudowny sposób wznosi góry, a następnie usuwa je, zmienia całe miasta, jednym skinieniem przemienia morze w ląd, ukazując Swą moc i czyniąc znak dla ludzkości. Zastanów się nad tym i wyobraź sobie, że wielka skała spada w dół doliny, zagradzając drogę Jego gościom. Powiedziano ci: "Władca z pewnością usunie tę skałę z drogi i roztrzaska ją, niezależnie od jej wielkości, nie może przecież pozostawić Swych gości na drodze". Jakże szalona i oderwana od rzeczywistości byłaby twoja odpowiedź, gdybyś odparł: "Nie, nie mógłby tego zrobić!" Albo wyobraź sobie, że dowódca, który sformował całą armię w jeden dzień, jest w stanie zebrać wszystkich żołnierzy. Tobie powiedziano: "On zbierze wszystkie rozsypane i zdemobilizowane oddziały pod swoją chorągwią za sprawą jednego dmuchnięcia w trąbę", na co ty odpowiadasz: "Nie wierzę!" Zdasz sobie wówczas sprawę, jak niedorzeczna byłaby twoja odpowiedź.
Jeśli zrozumiałeś trzy powyższe przykłady, zastanów się nad Kształtującym, Najwyższym Stwórcą, niechaj będzie Mu chwała, nad Tym, Który w najpiękniejszy i najdoskonalszy sposób zapisuje piórem mocy i przeznaczenia ponad trzysta tysięcy gatunków na arkuszu ziemi, zamieniając białą stronicę zimy na soczyste liście wiosny i lata. On jest Tym, Który zapisuje bez pomieszania ani pomyłki, pomimo licznych różnic w budowie i kształcie stworzeń. Nigdy nie zdarza Mu się błąd. Czy Mądry i Zapisujący Każdą Rzecz Pan, Który włożył cały schemat wielkiego drzewa w malutkie nasionko, może być spytany o to, w jaki sposób zachowa dusze zmarłych? Czy Wszechmocny i Potężny, Który z wielką prędkością obraca Ziemią, może być spytany, w jaki sposób usunie ją i zniszczy? Czy Ten, Który posiada wszelką chwałę i splendor, Który z nicości stworzył atomy i uporządkował je w organizmach żywych istot rozkazem
Miłosiernego, Szlachetnego. Wody rzek są magazynowane, a następnie płyną w niezwykły sposób. Relacjonowano, że Prorok Muhammad, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, powiedział, że z Raju wypływają cztery rzeki. Oznacza to, że płynięcie rzek mocno przekracza przyczyny pozorne, co wskazuje na to, iż wypływają z niewyczerpalnego skarbca duchowego raju i niewidzialnego źródła.
Na przykład Nil, który zamienił jałową pustynię Egiptu w raj na ziemi, płynie nieprzerwanie niczym małe morze, wypływając spod stóp góry Al-
-Qamar. Gdyby zebrać płynącą w nim wodę przez sześć miesięcy i zamrozić, to powstała góra lodu byłaby większa od góry Al-Qamar! Co ciekawe, miejsce, w którym magazynowana jest woda, nie przekracza jednej szóstej obszaru góry, która znajduje się w gorącym, ubogim w opady rejonie. To wszystko nie pozwala na zmagazynowanie większej ilości wody i utrzymanie bilansu wodnego, dlatego uważa się, że Nil płynie z niewidzialnego Raju, łamiąc zasady fizyki, co potwierdza powyższa ciekawa relacja.
Tak oto podróżnik zobaczył jedno świadectwo i jedną prawdę z tysięcy świadectw i prawd, które są szerokie jak morze. Zrozumiał, że wszystkie zgodnie powtarzają z całą siłą, jaka jest w morzach: "Nie ma boga prócz Niego". Pojawiło się przed nim tylu świadków prawdziwości tego świadectwa, ile stworzeń żyje w morzach.
Tak oto czwarta część rozdziału pierwszego przedstawiła świadectwa mórz i rzek:
Następnie góry i pustynie wołają tego oddanego podróżom duchowym wędrowca: "Czy nie chcesz przeczytać także naszej stronicy?" Przyjrzał się więc im i zobaczył, że uniwersalne funkcje gór i korzyści z nich płynące wprawiają umysł w zmieszanie.
Na przykład wyniosłość i utwierdzenie gór w ziemi z rozkazu Boskiego uspokaja drżenie ziemi, uśmierza jej gniew wynikający z przemian wewnętrznych i daje jej odpocząć i oddychać poprzez górskie przełęcze,
"Bądź! I to się staje" (1*)
1* Fraza wielokrotnie wymieniana w Koranie (przyp. red. pol.). tworząc z tych atomów wielkie armie, może być spytany o to, w jaki sposób za sprawą jednego zawołania zbierze wszystkie cząstki podstawowe, które zapoznały się ze sobą i które zjednoczyły się pod chorągwią organizmu?
Własnymi oczyma możesz ujrzeć, jak wiele wzorów, przykładów i wskazówek Wielkiego Zgromadzenia, przypominającego zebranie gatunków na wiosnę, stworzył Najwyższy i Chwalebny Stwórca o każdej porze roku i w każdej epoce. Nawet zmiana nocy na dzień czy utworzenie ciężkich chmur, a następnie rozproszenie ich w powietrzu to przykłady i wskazówki Wielkiego Zgromadzenia.
Jeśli wyobrazisz sobie, że żyjesz tysiąc lat wcześniej, i porównasz przeszłość z przyszłością, ujrzysz tak wiele przykładów i wzorów Wielkiego Zgromadzenia i Zmartwychwstania, ile jest epok i dni. Jeśli po spojrzeniu na te wszystkie przykłady i wzory wykluczysz Zgromadzenie i cielesne zmartwychwstanie ciał, wmawiając sobie, że nie są one logiczne, uświadomisz sobie, jak głupim jest ten, kto zaprzecza Wielkiemu Zgromadzeniu.
Zastanów się nad tym, co o tej prawdzie mówi największa konstytucja:
Podsumowując: Nie ma rzeczy, która uniemożliwiłaby odbycie się Wielkiego Zgromadzenia, lecz wszystko wskazuje na nie i czyni je koniecznym. Zaprawdę, Ten, Który ożywia tę pełną dziwów, ogromną Ziemię, by następnie uczynić ją martwą, jak najpodlejsze ze zwierząt, Który uczynił z niej wygodną siedzibę i piękny statek dla człowieka i zwierzęcia, Który uczynił słońce światłością i lampą domu gościnnego, Który uczynił z płynących po niebie planet i świecących gwiazd latające domy dla aniołów, Który sprawuje tak potężną i wspaniałą władzę, nie ogranicza się do spraw przemijającego, ulotnego, słabego, niestałego, błahego i zmiennego
świata doczesnego. Musi zatem istnieć inna trwała, wieczna, wspaniała, potężna, stała siedziba, godna Jego, Najwyższego, Który zachęca nas do dokładania starań, byśmy otrzymali w posiadanie wieczne królestwa i domy. Zaświadczają o tym posiadacze świetlistych dusz, serc i umysłów, którzy osiągnęli wiedzę o prawdzie i zdobyli zaszczyt zbliżenia się do Niego, Najwyższego. Zgodnie informują nas o tym, że Najwyższy przygotował nagrodę i odpłatę, a Jego ostrzeżenia i obietnice niechybnie się spełnią.
Niosące z sobą hańbę i poniżenie złamanie obietnicy nijak się ma do Jego Świętości. Z kolei niespełnienie groźby wynika zwykle z pobłażliwości i niemocy. Jako że niewiara to największy występek,
Niewiara to obraza i zniewaga dla wszystkich stworzeń, prowadzi bowiem do bezcelowości i odrzucenia pożytku. To również zafałszowanie obrazu Pięknych Imion Bożych, gdyż zaprzecza objawianiu się ich w zwierciadłach stworzeń. To przypisanie kłamstwa wszystkim stworzeniom, jako że odrzuca wypowiadane przez nie świadectwo o jedynobóstwie. Niewiara niszczy siłę człowieka i jego zdolności w tym stopniu, że nie jest on w stanie przyjąć dobra i prawości. Tak więc jest to wielki występek, stanowiący naruszenie praw wszystkich stworzeń i wszystkich Pięknych Imion Boga, zatem w celu ochrony tych praw i ze względu na niezdolność duszy niewierzącego do przyjęcia dobra, wobec takiej osoby nie stosuje się "amnestii". Szlachetny werset koraniczny:
اِنَّ الشِّرْكَ لَظُلْمٌ عَظ۪يمٌ (zaprawdę, dodawanie Bogu współtowarzyszy to wielki występek) potwierdza powyższe.
nie zasługuje na pobłażliwość i przebaczenie. Wszechmogący Pan jest Święty i ponad wszelką niemoc - co do czego zgodni są świadkowie i ludzie posiadający wiedzę, pomimo różnic ideologicznych i metodologicznych. Liczba tych gwiazd ludzkości, jej wielmożów i przewodników wskazuje na wiarygodność ich zgodnych świadectw. Są prawdziwymi specjalistami, a przecież uznaje się, że rozstrzygnięcie dwóch specjalistów w pewnej dziedzinie nauki bądź techniki przeważa nad przeciwną opinią laików, a zdanie dwóch historyków może podważyć sprzeczne z nim mniemanie tysięcy ludzi, nie posiadających większej wiedzy historycznej. (I tak na przykład, według prawa muzułmańskiego świadectwo dwóch wiarygodnych świadków wystarczy do tego, by ogłosić rozpoczęcie miesiąca ramadan, choćby tysiące innych ludzi temu zaprzeczało).
Na świecie nie ma bardziej prawdziwej informacji, słuszniejszej sprawy ani jaśniejszej i bardziej oczywistej prawdy.
Siódmy Argument Wiary
Jeśli zastanowimy się nad rozpostartą przed nami powierzchnią ziemi, ujrzymy ogromną obfitość w każdej znajdującej się na niej rzeczy. Mimo że taka obfitość kojarzy się z bałaganem i nieporządkiem, to możemy zaobserwować idealną harmonię i uporządkowanie. Spójrz chociażby na wszystkie rośliny, które ozdabiają powierzchnię ziemi, a dostrzeżesz ten fakt.
Możemy również zaobserwować ogromną szybkość, z jaką rzeczy są przywoływane do istnienia. Mimo że taka szybkość powinna czynić kształt tych rzeczy nieregularnym oraz odbierać im równowagę i perfekcję, to widzimy ich porządek, precyzję wykonania i regularność. Spójrz chociażby na wszystkie owoce, które ozdabiają powierzchnię ziemi, a ujrzysz ten fakt w najlepszej formie.
Widzimy także ogromną wielość wszelkich stworzeń, i mimo że taka wielość powinna czynić je błahymi, niegodnymi uwagi, a wręcz brzydkimi, to spostrzegamy wspaniałą perfekcję i precyzję, z jaką zostały stworzone oraz zapierające dech w piersiach piękno. Spójrz na wszystkie kwiaty zdobiące powierzchnię ziemi i zastanów się nad nimi - czyż nie widać w nich tego?!
Widzimy ogromną łatwość, z jaką stwarzane są rzeczy. Mimo że taka łatwość powinna czynić rzeczy prostymi i posiadającymi wady, to możemy spostrzec ich doskonałe wykonanie i perfekcję formy. Spójrz dokładnie na nasiona i pestki - te małe pojemniki, zawierające w sobie spisy treści organów drzewa i mapy organizmów roślinnych.
Widzimy wielką odległość pomiędzy czasami i miejscami, w których stwarzane są rzeczy. Mimo że te olbrzymie dystanse powinny powodować różnice między rzeczami, to możemy dostrzec doskonałą zgodność w ich właściwościach i cechach. Spójrz chociażby na gatunki zbóż uprawianych we wszystkich zakątkach świata i we wszystkich czasach.
Widzimy ponadto wielką różnorodność i liczne interferencje w stwarzaniu rzeczy. Mimo że owa różnorodność powinna sprawiać przemieszanie się wszystkich substancji, to jesteśmy w stanie z łatwością odróżnić je od siebie. Spójrz na rozsypane i pogrzebane pod ziemią nasiona - jak bardzo różni się ich kiełkowanie i wzrost, pomimo podobieństw w ich budowie! Zastanów się nad różnymi substancjami wchodzącymi w skład drzew, które przemieniają się w delikatne liście, piękne kwiaty i smaczne owoce. Pomyśl o rozmaitych rodzajach pożywienia, które wchodzą do żołądka, a następnie odpowiednie z nich wchodzą do właściwych części ciała oraz komórek. Spójrz na ślady absolutnej mocy Boga przez pryzmat Jego absolutnej mądrości.
Widzimy ogromną ilość rzeczy i wielką liczbę ich rodzajów. Mimo że ta obfitość powinna czynić rzeczy prostymi i niezłożonymi, to obserwujemy ich wartość i najwyższą jakość. Zwróć uwagę na znajdujące się na powierzchni ziemi wspaniałe ślady mądrości, popatrz na jeden owoc, chociażby owoc morwy. Czyż nie jest wspaniałym przykładem słodyczy wytworzonych przez rękę mocy Boskiej? Spójrz na absolutne miłosierdzie twego Pana, ukryte w Jego doskonałym stworzeniu!
Podobnie na całej powierzchni ziemi możemy ujrzeć tak jakość i wartość stworzeń, pomimo ich nieskończonej obfitości, jak i duże różnice pomiędzy stworzeniami. Dostrzegamy nie tylko różnice, ale także zgodność i podobieństwo pomiędzy istotami, pomimo odległości pomiędzy nimi. W tej zgodności widzimy wspaniałe piękno oraz nieskończoną opiekę, pomimo nieskończonej łatwości, z jaką stworzenia zostały powołane do życia. W pełnej opiece zauważamy odpowiednią, pozbawioną marnotrawstwa miarę i równowagę, pomimo szybkości w stwarzaniu. W równowadze, harmonii i braku marnotrawstwa obserwujemy wspaniały proces stworzenia, pomimo nieskończonej ilości istot, a w owym wspaniałym procesie - perfekcyjną równowagę, pomimo wielkiej hojności przy powoływaniu dzieł Boga do istnienia.
a światło na słońce - na Tego, Którego istnienie jest oczywiste, na Wielkiego, Doskonałego, Miłosiernego, Pięknego, świadcząc o Jego jedności, o absolutnych mocy, pięknie i władzy Jedynego, wyjaśniając jedną z tajemnic szlachetnego wersetu:
O ty, uparty, nieświadomy, biedny głupcze! W jaki sposób możesz wyjaśnić wielką prawdę, którą widzisz gołym okiem? Jak możesz wytłumaczyć niezwykłe sytuacje, ukazujące się przed tobą? Komu przypisujesz zarządzanie wspaniałymi, cudownymi stworzeniami? Jaką zasłoną spośród zasłon nieświadomości możesz przesłonić szerokie niczym cała Ziemia okno?
Gdzie jest przypadek, w który wierzysz; gdzie jest bezduszna natura, na której się opierasz? Gdzie są omamy zbłądzenia, na które się powołujesz i w które wierzysz?! Jak się mają do tych wszystkich zadziwiających faktów i sytuacji? Czy nie jest stokrotnym absurdem, by przypadek był przyczyną tych wszystkich rzeczy? Czy nie jest tysiąckrotnym absurdem przypisywanie choćby jednej z tych spraw naturze, nie mówiąc o nich wszystkich?! Czy uważasz, że martwa, bezwolna natura posiada zdolność panowania nad każdą rzeczą? Jakże wielkie to zbłądzenie!
Ósmy Argument Wiary
Niniejszy ósmy argument wiary zaświadcza o niechybności istnienia Jego Największego, Który nie ma towarzysza, o Jego władzy, mocy, miłosierdziu i ogarniającej każdy zakątek wszechświata wiedzy, przytaczając niezbite dowody.
Mówiąc w skrócie, z każdego z ośmiu wstępów w niniejszym ósmym argumencie wiary płynie osiem wniosków, co nadało temu argumentowi niezwykłych cech.
Traktat Błaganie dowodzi konieczności istnienia Boga, Jego jedności, wspaniałości Jego władzy, wielkości Jego mocy, szerokości Jego miłosierdzia, wielkości Jego panowania, zasięgu Jego wiedzy i mądrości oraz innych podstaw wiary w skrócie i w niezwykły sposób. Ponadto są w nim (szczególnie w jego ostatniej części) silne wskazówki prawdziwości Wielkiego Zgromadzenia.
W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!
"Zaprawdę, w stworzeniu niebios i ziemi, w kolejnym następstwie nocy i dnia, w okręcie, który płynie po morzu - z tym, co jest pożyteczne dla ludzi - i w tym, co zesłał Bóg z nieba w postaci wody - ożywiając przez nią ziemię, po jej śmierci, i rozprzestrzeniając na niej wszelkie zwierzęta - w zmianie wiatrów i w chmurach, posłusznie podporządkowanych, między niebem a ziemią, - są z pewnością znaki dla ludzi, którzy są rozumni!" Koran, 2:164.
Boże, Panie mój!
Dzięki bystrości płynącej z wiary, dzięki naukom Koranu i jego światłu, dzięki lekcjom Szlachetnego Posłańca, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, oraz dzięki przejawom Imienia Bożego "Mądry" spostrzegłem, co następuje:
Każdy ruch w niebiosach wskazuje na Twoje istnienie. Każde ciało niebieskie poprzez wykonywanie swojej funkcji w ciszy oraz utrzymywanie się bez podpory zaświadcza o Twojej władzy i jedności. Każda gwiazda poprzez harmonijny kształt, świetlisty uśmiech i podobieństwo do innych gwiazd zaświadcza o boskości Wielkiego, Który nie ma towarzysza. Każda spośród dwunastu planet poprzez swój precyzyjny ruch, uniżenie się w posłuszeństwie i prawidłowe spełnianie swoich funkcji zaświadcza o konieczności Twojego istnienia i wskazuje na Twoje królestwo.
Każde spośród niebios wraz ze swoimi mieszkańcami, a także wszystkie razem jasno zaświadczają o konieczności Twojego istnienia, Stwórco niebios i ziemi, o Twojej jedności o Ty, Który zarządzasz
regularnie zbudowanymi atomami, i Który wprawiasz w ruch planety wraz z ich satelitami i podporządkowujesz je Sobie. To prawdziwe świadectwo potwierdzone tyloma jasnymi dowodami, ile gwiazd jest na niebie.
Czyste i piękne niebiosa wyraźnie wskazują na majestat Twojej władzy, wielkość Twojej mocy twórczej, Twego panowania obejmującego szerokie niebiosa, Twojego wielkiego miłosierdzia obejmującego każdą żywą istotę, Twojej bezkresnej mądrości stojącej za każdym czynem, Twojej wszechwiedzy ogarniającej każdą rzecz i jej właściwości - a to poprzez ogromne ciała niebieskie pędzące z zawrotną prędkością, poprzez zdyscyplinowaną armię i uroczystość ozdobioną jaśniejącymi lampami. Oto jasne świadectwo, a każda gwiazda to jedno jego słowo. Płynące po morzu niebios gwiazdy, przypominające poddanych Tobie żołnierzy, symetryczne statki, szybkie samoloty i wspaniałe lampy ukazują blask Twojej Boskiej władzy. Te towarzyszki naszego słońca, które również jest gwiazdą tej armii, spoglądają na światy wieczne. Żadna z nich nie zaprzestaje spełniania swych funkcji, o czym świadczą zadania, które spełnia słońce na planetach, w tym na naszej Ziemi. Być może są to słońca wiecznych światów.
O Ty, Którego istnienie jest oczywiste, Jeden, Jedyny!
Wspaniałe gwiazdy, ogromne słońca i cudowne księżyce zostały podporządkowane Twojej władzy, w Twoich niebiosach, za Twoim rozkazem, Twoją siłą, mocą i zarządzeniem. Wszystkie ciała niebieskie głoszą chwałę i wielkość Jedynego Stwórcy, Który zbudował je, podtrzymuje je i zarządza nimi. Mówią głosem swojego stanu: "Chwała niech będzie Bogu! Bóg jest Wielki!", a ja wraz z nimi wychwalam Cię wszystkimi ich wezwaniami.
O Ty, Który ukryłeś się za wyraźnym pojawieniem! O Ty, Który zasłoniłeś się wielkością chwały! Wszechmogący, Potężny!
Z lekcji Twojego Mądrego Koranu i Szlachetnego Posłańca, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, nauczyłem się, że jak niebiosa i gwiazdy zaświadczają o Twoim istnieniu i jedności, tak atmosfera - wraz z jej chmurami, błyskawicami, grzmotami, wiatrem i deszczem - także zaświadcza o oczywistości Twojego istnienia i Twojej jedności.
Zaprawdę, zsyłanie przez pozbawioną ducha i zmysłów chmurę życiodajnego deszczu jako ratunku dla żywych istot wynika tylko i wyłącznie z Twoich miłosierdzia i mądrości, a nie ze zbiegu okoliczności.
Tak samo błyskawica, wielka siła elektryczna, której blask jasno oświetla Twoją moc, działającą w przestworzach.
Tak samo zapowiadający nadejście deszczu grzmot, którego wychwalanie rozlega się w przestworzach niebios. Głosi Twą chwałę i świętość, zaświadczając o Twojej władzy językiem stanu.
Tak samo wiatry podporządkowane Tobie dla wykonywania wielu zadań - takich jak przenoszenie pożytecznego pożywienia dla wielu istot żywych, dystrybuowanie niezbędnego do życia tlenu i dawanie wytchnienia w upalne dni - wskazują na działanie Twojej mocy i zaświadczają o Twoim istnieniu poprzez wymianę powietrza, co przypomina tablicę, na której zapisuje się wiadomości i wymazuje je. Spadająca z chmur woda przeznaczona dla istot żywych świadczy o Twoich miłosierdziu i litości tyloma słowami, ile kropel słodkiej wody spada na ziemię.
O, Zarządzający, Czyniący, Hojny, Wzniosły!
Jak chmury, błyskawice, grzmoty, wiatry i deszcz zaświadczają o konieczności Twojego istnienia, tak za sprawą współpracy i interferencji jasno wskazują na Twoją jedność i wyłączność w boskości i sprawowaniu władzy pomimo różnic w ich naturze.
I tak, jak te zjawiska atmosferyczne zaświadczają o potędze Twojej władzy, czyniącej z szerokich przestworzy zgromadzenie cudów, zmieniające się dynamicznie kilka razy jednego dnia, tak wskazują również na wielkość Twojej mocy zarządzającej każdą rzeczą. Wielka moc zapisuje atmosferę i zmienia ją niczym pismo na tablicy, a także spuszcza z niebios czystą wodę, by podlać ogród ziemi. Ponadto zjawiska te wskazują na ogrom Twojego miłosierdzia, Twojej władzy i jej wpływu na każdą rzecz, w tym na kulę ziemską wraz ze wszystkimi zamieszkującymi ją istotami, obracaną w pokrywie atmosfery.
Tak samo rozprzestrzenione w kosmosie powietrze, chmury i deszcze służą ważnym celom i przynoszą wielkie korzyści, co nie byłoby możliwe bez Twej ogarniającej wszystko wiedzy i obejmującej wszystko mądrości.
O Ty, Który czynisz to, co chcesz!
Zaprawdę, nieustanne przedstawianie podobieństwa Zgromadzenia i Zmartwychwstania w przestworzach niebios, zamiana lata na zimę i zimy na lato w ciągu godziny, przyjście jednego świata i odejście drugiego do świata niewidzialnego, jak też inne przejawy Twojej mocy wskazują na przejście jednego świata w drugi, a ponadto będą miały wieczne formy w życiu ostatecznym.
O Wszechmocny, o Wspaniały!
Powietrze, wiatry, chmury, deszcz, błyskawice i grzmoty podporządkowane są Twojej władzy, działają na Twój rozkaz i za sprawą Twojej siły i mocy. Pomimo różnic w naturze istoty w niebiosach wychwalają ich dowódcę i sławią ich Władcę, Którego rozkazy natychmiast wykonują.
Stwórco ziemi i niebios! Chwalebny!
Dzięki naukom Twojego Mądrego Koranu i lekcjom Szlachetnego Posłańca, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, uwierzyłem i dowiedziałem się, że tak jak niebiosa wraz z gwiazdami i przestworzami, i wszystkim tym, co w nich jest, zaświadczają o niechybności Twojego istnienia i Twej jedności, tak samo ziemia wraz ze wszystkimi zamieszkującymi ją stworzeniami i zachodzącymi w niej procesami wskazuje na Twoje istnienie i jedność tyloma świadectwami, ile istot się na niej znajduje.
O tak, każda zachodząca na ziemi przemiana, taka jak coroczna zmiana szaty przez drzewa i zwierzęta, czy to całkowita, czy częściowa, swoją dokładnością i perfekcją wskazuje na Twoje istnienie i na Twą jedność.
Nie ma zwierzęcia, które poprzez miłosierne obdarzanie go pożywieniem i dzięki umieszczeniu w nim perfekcyjnie działających, niezbędnych do życia układów, zgodnie z jego naturą i potrzebami nie zaświadczałoby o Twoim istnieniu i o Twojej jedności.
Nie ma rośliny ani zwierzęcia, powoływanego do życia każdej wiosny na naszych oczach, które nie wskazywałyby na Ciebie poprzez ich cudowne stworzenie, piękno, unikalność i regularność. Stworzenie wypełniających ziemię cudów Twojej mocy, zwanych roślinami i zwierzętami, wraz z jajeczkami, nasionkami i pestkami, z których każde pomimo niewielkich różnic ma właściwe tylko jemu cechy, to świadectwo istnienia Mądrego Stwórcy i Jego jedności, absolutnej mądrości i mocy, silniejsze od świadectwa światła na rzecz słońca.
Każdy pierwiastek: powietrze, woda, światło, ogień i ziemia zaświadcza o Twojej jedności i o Twoim istnieniu poprzez wykonywanie swoich zadań w najlepszy sposób pomimo nieposiadania zmysłów, a także poprzez przynoszenie różnych owoców i plonów ze skarbca tego, co niewidzialne pomimo ich prostoty i chaotycznej interferencji.
Stwórco, Wszechmogący, Otwierający, Wszechwiedzący, Czyniący!
Tak jak ziemia wraz ze wszystkimi jej mieszkańcami zaświadcza o istnieniu jej Stwórcy, tak zaświadcza również o Twojej Jedności, o Jeden,
Jedyny, Czuły, Hojny, Obdarzający, Zaopatrujący, Który nie masz towarzysza! Dzieje się to za sprawą znaków widocznych na obliczach jej i jej mieszkańców, a także dzięki współpracy tych, którzy ją zamieszkują. Także jedność Imion opiekującej się nimi Bożej władzy i siły sprawczej zaświadcza o Twojej jedności, o Jedyny, tyle razy, ile stworzeń jest na ziemi.
Tak jak ziemia - przypominająca koszary i plac szkoleniowy dla czterystu tysięcy narodów wchodzących w skład dywizji roślin i zwierząt, wyposażonych w odpowiedni ekwipunek - wskazuje na wielkość Twojej władzy i obecność Twojej mocy w każdej rzeczy, podobnie różnorakie rodzaje pożywienia przeznaczone dla niezliczonych żywych istot powstałe z suchej ziemi oraz wysyłanie ich z miłosierdziem do każdej całkowicie poddanej rozkazom Bożym istoty ukazuje wielkość Twoich miłosierdzia i panowania, przejawiających się w każdej rzeczy.
Tak samo zarządzanie stworzeniami podlegającymi nieustannym zmianom zachodzącym na ziemi, zsyłanie na nie śmierci i nadawanie im życia, co może odbywać się jedynie za sprawą wszechogarniającej wszystko wiedzy i nieskończonej mądrości, wskazują właśnie na Twoją wszechwiedzę i wszechmądrość.
Nie ulega wątpliwości, że to wielkie znaczenie, nieograniczone dary, emanacje władzy Bożej, niezliczone przykłady mowy nadprzyrodzonej oraz nieskończona dobroć Boża wobec człowieka, który panuje nad istotami ziemskimi i wykonuje nieskończone zadania w krótkim czasie, będąc wyposażonym w zdolności duchowe przygotowujące go do nieskończonego życia, nie są ograniczone do niniejszej doczesnej szkoły, tymczasowych koszar ziemi, czasowej wystawy świata, krótkiego, smutnego życia ani do tego przemijającego świata pełnego nieszczęść i katastrof. Wręcz przeciwnie - to wszystko jasno wskazuje na inne, wieczne życie i nieskończoną szczęśliwość.
Stwórco każdej rzeczy!
Wszystkie stworzenia ziemi są podporządkowane Twojej władzy, żyjąc w Twojej ziemi i za sprawą Twojej siły, mocy, woli, wiedzy i mądrości.
Działania władzy Bożej są widoczne na całej powierzchni ziemi, a jej wspaniałe przejawy, objawiające się w każdym zakątku, są z natury podobne, świadcząc o tym, że władza Boga jest niepodzielna. Ziemia wraz ze wszystkimi jej mieszkańcami głosi chwałę i świętość jej Stwórcy
niezliczonymi jasnymi językami, bardziej zrozumiałymi niż język mowy. Sławią one wspaniałego darczyńcę językami stanu tyle razy, iloma łaskami obdarzył ich Ten, Który Daje Zaopatrzenie.
O Ty, Który ukryłeś się za wyraźnym pojawieniem! O Ty, Który zasłoniłeś się wielkością chwały!
Głoszę Twoją świętość i chwałę tyle razy, ile ziemia zaprzecza Twojej słabości, niemocy i istnieniu wspólnika. Sławię Cię tyle razy, ile czyni to ziemia.
Panie lądu i morza!
Dzięki lekcji Koranu i naukom Szlachetnego Posłańca nauczyłem się, że tak jak niebiosa, przestworza i ziemia świadczą o Twojej jedności i Twoim istnieniu, tak samo morza, rzeki, strumienie i źródła jasno wskazują na konieczność Twojego istnienia i na to, że jesteś Tym, Który nie ma towarzysza.
O tak, nie ma stworzenia, nie ma kropli wody w pełnym cudowności oceanie, które nie wskazywałyby na ich Stwórcę, a to za sprawą ich regularności i płynących z nich korzyści.
Nie ma stworzenia spośród dziwnych stworzeń, które otrzymują całość swojego pożywienia z błahego piasku i wody ani zwierzęcia spośród wspaniale stworzonych zwierząt morskich, zwłaszcza ryb, które ozdabiają morza poprzez wyrzucanie milionów jajeczek przez jedną z nich, które nie wskazywałoby na ich Stwórcę i nie zaświadczało o jego Darczyńcy poprzez swoją naturę, nadane funkcje, sposób życia i utrzymywanie.
Podobnie nie ma w morzu ani jednej spośród cennych, pięknych i błyszczących pereł o zdumiewających właściwościach, która nie znałaby Cię ani nie dawała poznać Ciebie innym za sprawą jej powabnego kształtu, szczególnej natury i pożytecznych właściwości.
Każda perła zaświadcza oddzielnie i wszystkie perły zaświadczają razem o Twojej jedności poprzez swoją współpracę, interferencję, podobieństwo, niezwykłą łatwość w postawaniu i liczność.
Umocowanie okalających ziemię mórz tak, że płyną wokół słońca, zamiast wylewać się w przestworza lub wdzierać na ląd, stworzenie w nich różnorodnych zwierząt i kształtnych pereł z błahego piasku i wody, bezbłędne zarządzanie tymi stworzeniami i wszystkimi ich sprawami, a także oczyszczanie powierzchni mórz z martwych ciał daje tyle świadectw konieczności Twojego istnienia, ile stworzeń żyje w morzach.
Tak jak jasno wskazują na wspaniałość Twojej władzy i wielkość Twojej wszechmocy, wskazują również na ogrom Twojego miłosierdzia i panowania nad każdą rzeczą. Twoje miłosierdzie, wszechmoc i panowanie ratują każdą rzecz, począwszy od ogromnych gwiazd płynących w niebiosach, skończywszy na małych rybkach otrzymujących regularne pożywienie w głębinach mórz. To wszystko świadczy o Twojej wszechogarniającej wiedzy i mądrości za sprawą harmonijnego stworzenia wszelkich istot, korzyści z nich płynących i ich zrównoważonego trybu życia.
Stworzenie tych zbiorników miłosierdzia (jakimi są oceany) dla człowieka przybywającego w gościnę życia doczesnego i przystosowanie ich do przenoszenia statków przewożących jego i jego towary wskazuje na to, że Ten, Kto z taką hojnością podejmuje Swojego gościa darami mórz przez jeden wieczór w wybudowanym przy trasie jego podróży zajeździe, z pewnością przygotował w siedzibie Jego wiecznej władzy wieczne morza miłosierdzia, przy których ziemskie oceany to jedynie przemijająca namiastka.
Stąd istnienie mórz w tym niezwykłym kształcie na brzegach ziemi oraz zarządzanie żyjącymi w nich istotami i utrzymywanie ich jasno ukazują, że wszystkie są poddane Twojej władzy, idą za Twoim rozkazem, jedynie za sprawą Twoich siły, mocy i zarządzania. Głoszą one językiem swojego stanu świętość ich Stwórcy, wołając: "Bóg jest Wielki!"
O, Wszechmogący, Potężny, Który uczyniłeś z gór filary dla statku ziemi!
Dzięki naukom Szlachetnego Posłańca i lekcjom Twojego Mądrego Koranu dowiedziałem się, że tak jak morza znają Cię i dają innym Cię poznać poprzez ich niezwykłość i cudowność, podobnie góry znają Cię i dają innym Cię poznać poprzez ich funkcje polegające na ochronie ziemi przed trzęsieniami i zniszczeniem, przed gwałtownymi przemianami zachodzącymi w jej wnętrzu i wyniosłymi falami morskimi oraz dzięki oczyszczaniu powietrza ze szkodliwych gazów i przechowywaniu wody oraz ważnych dla potrzeb żywych istot minerałów.
O tak, każdy rodzaj wchodzących w skład gór skał, każdy rodzaj substancji leczących różnorakie choroby i dolegliwości, każdy gatunek minerałów, niezbędnych do życia człowieka, oraz każdy rodzaj roślin zdobiących swymi kwiatami górskie stoki, a owocami powierzchnie pustyń jasno zaświadcza o konieczności istnienia Wszechmogącego Stwórcy, nieskończonych mądrości, miłosierdzia i szczodrości, a to poprzez cudowność ich stworzenia, przynoszone przez nie korzyści - których nie można przypisać
przypadkowi - czy różnorodność smaków pomimo podobieństw w wyglądzie - na przykład soli, soli cytrynowej, siarczanów i ałunów - różnych rodzajów roślin wyrastających z marnej gleby wraz z kwiatami i owocami. To wszystko poprzez powtarzającą się regularność i widoczną w każdej rzeczy perfekcję zaświadcza o jedności Jedynego, Stworzyciela.
Podobnie stworzenie każdego rodzaju istot znajdujących się na powierzchni gór oraz w ich wnętrzu, rozprzestrzenionych po całej powierzchni ziemi, według jednego wzoru, bez pomyłki pomimo nachodzenia na siebie wielu rodzajów stworzeń, z wielką szybkością i jednocześnie bez przerywania jednej czynności na rzecz innej - to wszystko wskazuje na majestat Twojej władzy i wielkość Twojej mocy, dla której nie ma nic niemożliwego.
Podobnie pokrycie stoków górskich drzewami i roślinami oraz wypełnienie ich wnętrza minerałami o różnych smakach, dostosowanymi do spełniania potrzeb istot żywych, leczenia ich chorób i uzupełniania ich pożywienia wskazuje na nieograniczoność Twojego miłosierdzia i królowania.
Podobnie wydobycie przez Ciebie ukrytych i zmieszanych substancji z ciemności warstw gleby zgodnie z potrzebą i w przemyślany sposób wskazuje na to, że Twoja wiedza i mądrość objęły każdą rzecz.
Podobnie gromadzenie i przechowywanie minerałów jest przejawem Twej opatrzności i jasno wskazuje na mądrość zarządzeń Twojej litościwej i szlachetnej władzy.
Podobnie uczynienie z wyniosłych gór magazynów rezerwowych do przechowania materiałów niezbędnych dla życia gości przybywających w gościnę ziemi i dla spełnienia ich potrzeb w przyszłości świadczy o tym, że ich Stwórca, odznaczający się tak wielkimi szczodrością, mądrością, miłosierdziem, mocą i opiekuńczością, z pewnością posiada także wieczne magazyny nieśmiertelnych cudów w nieprzemijającym świecie, przeznaczone dla umiłowanych przez Niego podróżników i gości. Gwiazdy spełniają tam tę samą rolę, którą tutaj spełniają góry.
O Ty, nad każdą rzeczą Wszechwładny!
Góry i wszystkie znajdujące się w nich istoty są podległe Twojej władzy, sile, mocy, wiedzy i mądrości. Głoszą chwałę i świętość Stwórcy, Który nadał im takie funkcje i kształt.
Stwórco Miłosierny! Panie Litościwy!
Dzięki naukom Szlachetnego Posłańca, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, i lekcjom Mądrego Koranu dowiedziałem się, że tak jak niebo, kosmos, ziemia, morza i góry znają Cię i dają poznać Cię innym wraz ze znajdującymi się w nich stworzeniami, tak samo drzewa i rośliny znają Cię i dają poznać Cię innym poprzez liście, kwiaty i owoce. Każdy liść drzew i roślin potrząsanych wspominaniem Boga, każdy kwiat opisujący swym pięknem Imiona jego Stwórcy i każdy uśmiechający się dzięki przejawiającemu się weń miłosierdziu owoc składają (poprzez cudowność ich stworzenia, harmonijny porządek, zrównoważone piękno, powabny zapach, różnorakie smaki połączone z aromatami) jasne świadectwo - którego nie można przypisać zbiegowi okoliczności - konieczności istnienia Stwórcy o nieskończonym miłosierdziu i szczodrości.
Tak więc wszystkie drzewa i rośliny jasno zaświadczają o jedynobóstwie Stwórcy, Którego istnienie jest konieczne, za sprawą ich jedności, podobieństwa w kształcie, zarządzaniu, funkcjach i sposobie powoływania ich do życia. Gospodarowanie setkami tysięcy gatunków odbywa się bezpośrednio, bez chaosu ani błędu.
Tak jak zaświadczają one o konieczności Twojego istnienia i o Twojej jedności, podobnie utrzymywanie na powierzchni ziemi niezliczonych żołnierzy nieprzebranej armii żywych stworzeń złożonej z czterystu tysięcy narodów i zarządzanie nimi bezbłędnie, na setki tysięcy sposobów, z mądrością i celowością, wskazują na potęgę Twojej władzy, na majestat w Twojej jedności, na wielkość Twojej mocy, która stwarza wiosnę z łatwością stworzenia jednego kwiatu oraz na Twoje absolutne miłosierdzie, które przygotowuje różnorodne i niezliczone rodzaje pożywienia, po czym daje je licznym zwierzętom i ludziom w każdym zakątku tej ogromnej ziemi.
Niezliczone wspaniałe dary, rodzaje gospodarowania, utrzymywania, przejawy opieki, a także poddanie się Twym rozkazom i opiece każdej rzeczy, aż do atomów, jasno wskazują na wszechobecność Twojej władzy.
Praca każdego liścia, kwiatu, owocu, korzenia i gałęzi wszystkich drzew i roślin, właściwie wykonywana i przynosząca korzyści, wskazuje na to, że Twoja wiedza i mądrość ogarniają każdą rzecz, co pokazują niezliczonymi palcami. Wychwalają niezliczonymi językami piękno Twojego doskonałego stworzenia i obfitość Twoich darów.
I tak niezliczone cenne błogosławieństwa i hojne dary, które docierają do nas za pośrednictwem drzew i roślin w tymczasowym domu i w gościnie
tego świata, w niedługim czasie i podczas krótkiego życia zaświadczają, że Litościwy, Wszechmogący i Szczodry, Który udzielił Swoim gościom miłosierdzia, z pewnością przygotował pełne owoców drzewa i rozkwiecone rośliny w wiecznym Raju, w wiecznym świecie, w wiecznym królestwie, gdzie poddani Mu będą przebywać na zawsze. To dlatego, by Jego znaki, które przedstawił dla zapoznania się z nimi i pokochania ich, nie zamieniły się w ich przeciwieństwa, czyli żeby wszystkie stworzenia nie powiedziały: "Dał nam posmakować tych łask i unicestwił nas, zanim je zjedliśmy", żeby nie upadł majestat Jego boskości, żeby nikt nie zanegował Jego wszechobejmującego miłosierdzia i żeby wszyscy miłujący Go nie zamienili się we wrogów z powodu pozbawienia ich łask, które, zaiste, wyjął z magazynów wiecznego miłosierdzia i umieścił w Jego wiecznych Ogrodach. Natomiast to, co znajduje się tutaj, to jedynie schematy służące temu, by dać klientom wyobrażenie o prawdziwym towarze.
Tak jak wszystkie drzewa i rośliny głoszą Twoją świętość i chwałę słowami ich liści, kwiatów i owoców, tak samo każde drzewo i każda roślina wychwala Cię oddzielnie językiem stanu, bardziej wymownym od języka mowy - poprzez wspaniałe owoce o różnych miąższach i niezwykłych nasionach, poprzez wspaniałe pożywienie, które umieściłeś na gałęziach drzew i krzewów, by pokazać ich kształty istotom żywym spośród Twoich gości.
Wszystkie stworzenia są podporządkowane Twojej władzy, sile, mocy, woli, dobroci, mądrości i miłosierdziu, będąc posłuszne Twoim rozkazom.
O Ty, Który ukryłeś się za wyraźnym pojawieniem! O Ty, Który zasłoniłeś się wielkością chwały! Mądry Stwórco! Litościwy Stworzycielu! Głoszę Twoją chwałę i wykluczam Twoją słabość, niemoc i istnienie wspólnika językiem wszystkich drzew, roślin, liści, kwiatów i owoców tyle razy, ile jest ich na ziemi.
Wszechmogący Stwórco! Mądry Zarządco! Litościwy Opiekunie!
Dzięki naukom Szlachetnego Posłańca, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, i lekcjom Mądrego Koranu dowiedziałem się i uwierzyłem, że tak jak rośliny i drzewa znają Cię i nauczają o Twoich świętych cechach i Pięknych Imionach, podobnie nie ma istoty posiadającej ducha, takiej jak człowiek lub zwierzę, która nie zaświadczałaby o konieczności Twojego istnienia i Twoich szlachetnych cechach poprzez wewnętrzne i zewnętrzne organy ciała działające jak w zegarku, współpracujące w pełnej równowadze, poprzez precyzyjne zmysły, umieszczone w ich ciałach z mądrością i zamysłem. A to dlatego, że wspaniałe, pełne mądrości stworzenie i
idealna równowaga nie mogą wynikać w żadnym stopniu ze ślepej siły, głuchej natury ani zbiegu okoliczności - jest to po stokroć niemożliwe, albowiem musiałyby znać każdy atom ciała, każdy szczegół jego struktury i wszystko, co jest z nim związane na świecie. Jednym słowem, musiałyby posiadać absolutną wiedzę i moc niczym Bóg, a następnie przypisać im stworzenie ciała i powiedzieć: "Stworzyło się samo!"
Podobnie wszelkie prawa i zasady, którym podlegają istoty żywe, jeden system zarządzania, podobieństwa między egzemplarzami jednego gatunku i w naturze różnych gatunków - na przykład cechy wspólne, takie jak oko, ucho, usta i inne - przykłady mądrości przejawiające się w każdej istocie żywej, podobieństwa w zdobywaniu pożywienia i przychodzeniu na świat i spotykanie się wielu gatunków na jednym terytorium to niezbite świadectwo jedności Jedynego. W każdym ze spoglądających na byt stworzeń przejawiają się emanacje wszystkich Pięknych Imion.
Tak jak podporządkowanie tysięcy gatunków zwierząt rozprzestrzenionych wraz z człowiekiem na całej powierzchni ziemi, wyposażenie ich, wyszkolenie oraz uczynienie ich zorganizowaną armią, posłuszną rozkazom Bożej władzy wskazują na wspaniałość Twojego panowania, podobnie wartość tych niezliczonych stworzeń i stwarzanie ich w mgnieniu oka z wielką łatwością, lecz z zachowaniem doskonałej formy niezbicie wskazują na wielkość Twojej mocy.
Podobnie dostarczanie zaopatrzenia rozprzestrzenionym od najdalszego wschodu do najdalszego zachodu i od najdalszej północy do najdalszego południa stworzeniom, począwszy od najmniejszego drobnoustroju, skończywszy na największym zwierzęciu, i począwszy od najmniejszego owada, skończywszy na największym ptaku wskazuje na ogrom Twojego absolutnego miłosierdzia.
Podobnie przemienianie się oblicza ziemi każdej wiosny w obóz dla stworzeń, zastępujących te, których misja zakończyła się jesienią, i wykonywanie przez każde z nich powierzonych mu zadań, tak jak gdyby było posłusznym żołnierzem mobilizowanym na nowo, niezbicie wskazuje na Twoje wszechogarniające panowanie.
Tak jak każde zwierzę wskazuje na Twoją obejmującą każdą rzecz wiedzę i mądrość tylekroć, ile zwierząt żyje na ziemi poprzez stworzenie każdego z nich na podobieństwo miniatury wszystkich stworzeń z mądrością, celowością i precyzją, bez pomieszania ich części, pomylenia kształtów, pomimo ich różnorodności, bez żadnej usterki ani niedoskonałości, co czyni ich stworzenie wspaniałym cudem perfekcji i piękna,
podobnie wskazuje na doskonałość Twojego Boskiego stworzenia, które w takiej krasie prezentujesz.
Podobnie pełna miłosierdzia opieka, zwłaszcza nad małymi, i spełnianie ich wszystkich potrzeb wskazują niezliczoną liczbę razy na piękno Twojej opatrzności.
Miłosierny, Litościwy! Spełniający Obietnice, Godny Zaufania!
Władco Dnia Sądu!
Dzięki naukom Twojego Szlachetnego Posłańca, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, i dzięki przewodnictwu Twojego Mądrego Koranu dowiedziałem się, że skoro życie to najcenniejsza esencja bytu, duch to esencja życia, istoty czujące to esencja istot posiadających ducha, człowiek to esencja istot czujących, wszystkie stworzenia są przystosowane do życia i dążą do niego, żywe stworzenia są przystosowane dla stworzeń posiadających ducha, gdyż to dla nich zostały zesłane na ziemię, stworzenia posiadające ducha są przystosowane dla człowieka i nieustannie pozostają do jego usług, ludzie z natury miłują szczerze ich Stwórcę, Stwórca miłuje ich i daje im Siebie pokochać na różne sposoby, instynkty i organy człowieka patrzą ku innemu, wiecznemu światu i wiecznemu życiu, jego serce i uczucia pragną wieczności, a jego język kieruje do Stwórcy niezliczone prośby o wieczność, to nie jest w ogóle możliwe, by miłujący i miłowani ludzie zostali zawiedzeni i skłonieni do wiecznej wrogości, by nie zostali wskrzeszeni po tym, jak byli pierwszymi spośród stworzeń. Wszakże zostali stworzeni dla wiecznej miłości i zesłani na ten świat dla osiągnięcia szczęśliwego życia w innym, wiecznym świecie.
Piękne Imiona przejawiające się w człowieku wskazują na to, że ten, kto jest odbijającym je w tym przemijającym, krótkim życiu zwierciadłem, będzie korzystał z ich nieustannych przejawów w życiu wiecznym. Zaprawdę, prawdziwy przyjaciel Wiecznego także musi być wieczny, tak jak zwierciadło odbijające Wiecznego musi być wieczne. Według autentycznych relacji dusze zwierząt są wieczne, a niektóre z nich odejdą do świata wiecznego wraz z ich ciałami (na przykład dudek i mrówki Salomona, wielbłądzica Saliha czy pies towarzyszy groty Al-Baghałi, Ma'alim at-tanzil 3/154; Abu as-Su'ud, At-Tafsir 5/212; Al-Alusi, Ruh al-ma'ani 15/226.
Odnośnie do historii towarzyszy groty i ich psa, por. Koran, 18:9-26; dudka i mrówek Proroka Salomona, niech będzie z nim pokój, Koran, 27:17-28; zaś historia Proroka Saliha, niech będzie z nim pokój, i jego wielbłądzicy (według egzegetów, w cudowny sposób wyszła ona ze skały, co miało być znakiem zesłanym przez Boga dla potwierdzenia misji Saliha), jest przypomniana w Koranie kilka razy (przyp. red. pol.).
i każdy ich gatunek będzie mógł otrzymać nowe ciało dla spełnienia określonego celu. Mądrość, prawda, miłosierdzie i władza Boża wymagają tego wszystkiego.
Wszechmogący, Wiekuisty!
Wszystkie stworzenia posiadające życie, ducha i zmysły zostały wyposażone we wrodzone funkcje za sprawą Twojej władzy i zostały podporządkowane jedynie Twoim rozkazom, Twojej sile, mocy, woli, Twoim zarządzeniom, miłosierdziu i mądrości. Część z nich została podporządkowana człowiekowi ze względu na Twoje miłosierdzie, nie za sprawą siły człowieka, lecz raczej dla jego wrodzonej słabości. Każde zwierzę w specyficzny dla siebie sposób, językiem stanu i mowy, oddaje cześć swojemu Stwórcy, głosząc, iż jest On wolny od jakiejkolwiek niedoskonałości, i że nie może mieć wspólnika, wysławiając Go i dziękując Mu za Jego łaski i cuda.
O Ty, Który ukryłeś się za wyraźnym pojawieniem! O Ty, Który zasłoniłeś się wielkością chwały! Głoszę Twoją świętość modlitwami wszystkich posiadających ducha istot i wołam: "Chwała niech będzie Tobie, Któryś stworzył z wody każdą żywą rzecz!"
Panie Światów! Boże pierwszych i ostatnich! Panie niebios i ziemi!
Dzięki naukom Szlachetnego Posłańca, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, i lekcjom Mądrego Koranu nauczyłem się i uwierzyłem, że tak jak niebo, kosmos, ziemia, ląd, morza, drzewa, rośliny i zwierzęta wraz z ich egzemplarzami, częściami i atomami znają Cię, zaświadczają o Twoim istnieniu i Twojej jedności i dowodzą ich, podobnie prorocy i pobożni mężowie, będący esencją rodzaju człowieczego, będącego esencją żywych istot, będących esencją bytu zaświadczają o konieczności Twojego istnienia i jedności w sposób niezbity, jednomyślny i jednogłośny, w oparciu o doświadczenia ich serc, rozumów, o inspiracje, wysunięte przez nich wnioski, przekazane przez nich wiadomości, ich cuda i dowody.
Zaiste, każda przychodząca do serca ze świata niewidzialnego myśl wskazująca na Tego, Kto jest za zasłoną niewidzialnego, każda autentyczna inspiracja wskazująca na Tego, Kto ją objawia, każde przekonanie wskazujące na Jego święte cechy i Piękne Imiona, odkrywające czystą prawdę, każde świetliste serce proroka i pobożnego męża w przekonaniu oglądające światła Tego, Którego istnienie jest oczywiste, i każdy oświecony rozum prawego i prawdomównego człowieka wierzący w znaki
istnienia Stwórcy każdej rzeczy i przytaczający prawdziwe dowody Jego jedności zaświadcza o oczywistości Twojego istnienia, o Twoich świętych cechach, jedności i Pięknych Imionach Jedynego.
Każdy spośród wspaniałych cudów potwierdzających wiadomości przekazane przez przewodnika, przywódcę i przedstawiciela wszystkich proroków oraz prawych, pobożnych i prawdomównych ludzi - Szlachetnego Posłańca, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, każda spośród przekazanych przez niego wzniosłych prawd, każdy spośród mówiących o jedynobóstwie wersetów Koranu o cudownej wymowie, który streszcza wszystkie Święte Księgi, oraz każda spośród poruszonych przez Muhammada, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, kwestii wiary zaświadcza o oczywistości Twojego istnienia, o Twoich świętych cechach, o jedności i Pięknych Imionach Jedynego.
I jak wszyscy spośród setek tysięcy prawdomównych przekazicieli zaświadczają poprzez ich cuda i argumenty o Twojej jedności, tak zgodnie i jednomyślnie głoszą wielkość Twojej władzy obejmującej wszystko, począwszy od zarządzania sprawami ogarniającego każdą rzecz Wielkiego Tronu, skończywszy na najdelikatniejszych emocjach, najskrytszych życzeniach i najcichszych modlitwach serca. Głoszą wielkość Twojej mocy, która na naszych oczach niezliczone rodzaje istot w tej samej chwili i stwarza największą rzecz z taką samą łatwością, z jaką stwarza najmniejszego owada, a żadne dzieło stworzenia nie przeszkadza innemu.
Tak jak prorocy i pobożni ludzie głoszą - potwierdzając to swoimi cudami i argumentami - wielkość Twojego absolutnego miłosierdzia, które uczyniło ze wszechświata wysoki pałac dla istot posiadających ducha, a zwłaszcza dla człowieka, które przygotowało dżinnom i ludziom Raj i wieczne szczęście, które ani na chwilę nie zapomina o najmniejszym żywym stworzeniu, i które uspokaja najsłabsze serce, jak głoszą szerokość Twojego panowania, którego rozkazom poddane są wszystkie rodzaje stworzeń począwszy od atomów, skończywszy na galaktykach, podobnie jednogłośnie zaświadczają o szerokości Twojej wiedzy ogarniającej każdą rzecz, która uczyniła ze wszechświata coś na kształt wielkiej księgi i zbioru traktatów, która zanotowała wszystkie wydarzenia w jasnym rejestrze i jasnej księdze wchodzących w skład Strzeżonej Tablicy, która umieściła w nasionach spisy treści drzew i historie ich wzrostu, i która do wszystkich sił umieszczonych w głowach czujących stworzeń włożyła historię ich życia. Zaświadczają także o Twojej świętej mądrości obejmującej każdą rzecz, która nadała każdej istocie niezliczone cele, na przykład przypisała
drzewu tyle korzyści, ile drzewo daje owoców, która dała każdej żywej istocie tyle korzyści, ile ta istota ma części ciała lub nawet komórek, i tak na przykład język człowieka został wyposażony w zdolność rozpoznania tylu smaków, ile jest rodzajów żywności. Zaświadczają także o nieustających przejawach wspaniałych Imion Bożych widocznych na tym świecie i trwających w świecie wiecznym oraz o trwaniu w siedzibie szczęśliwości i w pełnej krasie Twoich cudów, których przykłady można ujrzeć na tym ulotnym świecie. Ci, którzy tęsknili do nich w tym życiu, będą cieszyć się nimi w wieczności.
Szlachetny Posłaniec, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, stojący na czele proroków i ludzi pobożnych, wraz jego setkami wspaniałych cudów, oraz Święty Koran wraz jego rozstrzygającymi wersetami, następnie wszyscy prorocy - posiadacze świetlistych dusz, wszyscy prawi mężowie - posiadacze świetlistych serc oraz wszyscy ludzie pobożni - posiadacze świetlistych umysłów przynoszą dżinnom i ludziom dobrą nowinę o wiecznym szczęściu i przestrzegają błądzących przed Gehenną w oparciu o Twoje obietnice i ostrzeżenia zawarte we wszystkich Księgach Objawionych i świętych pismach oraz w oparciu o Twoje cechy, takie jak moc, miłosierdzie, opatrzność, mądrość, potęga i piękno. Z wiarą w Twoją potęgę i władzę zaświadczają o powyższym poprzez swoje odkrycia, obserwacje i pewną wiarę.
O Wszechmogący i Mądry, Miłosierny i Litościwy, Spełniający Obietnicę i Szczodry, Wszechpotężny i Wyniosły, Chwalebny i Wielki!
Jesteś całkowicie ponad to, by tak wielka liczba wiernych Tobie prawdomównych poddanych okazała się kłamcami, a Twoje liczne obietnice i szlachetne cechy okazały się nieprawdą. Nie spełniłoby się wówczas to, czego wymaga Twoja Boska władza, a niezliczone modlitwy i prośby wznoszone przez miłujących Ciebie i umiłowanych przez Ciebie, dzięki ich wierze i posłuszeństwu, wiernych poddanych zostałyby odrzucone. Ty jesteś Wyniosły i nie potrzebujesz wiary ludzi błądzących i niewierzących, którzy poprzez odrzucanie Zgromadzenia zaprzeczają Twojej potędze, obrażają Twoją dostojność, naruszają majestat Twojej boskości i miłosierdzie Twojej władzy poprzez niewiarę w Ciebie, oskarżanie Ciebie o kłamstwo, bunt przeciwko Tobie i uważanie Twoich obietnic za nieprawdziwe.
Ja zaś głoszę Twoją nieskończoną sprawiedliwość, Twe piękno i miłosierdzie, odrzucając stanowczo tę nieskończoną niesprawiedliwość i oszczerstwo. Chciałbym wyrecytować tyle razy, ile atomów jest w moim ciele, ów werset:
Twoi prawdomówni posłańcy, którzy są prawdziwymi głosicielami Twojej władzy, dają pewne i oczywiste świadectwo oraz dobrą nowinę o wiecznych skarbcach Twojego miłosierdzia, o skarbach Twoich cudów w świecie wiecznym i nieustających pełnych przejawach Twoich Pięknych Imion w siedzibie szczęśliwości. Pokazują także Twoim wiernym poddanym, iż najjaśniejszy promień Imienia "Prawda", które jest źródłem, słońcem i obrońcą wszelkich prawd, to prawda Wielkiego Zgromadzenia.
O, Panie proroków i prawdomównych ludzi!
Ci wszyscy są poddani Twojej władzy i spełniają powierzone przez nią funkcje na Twój rozkaz, za sprawą Twojej mocy, woli, zrządzenia, wiedzy i mądrości. Poprzez głoszenie Twojej świętości, wielkości, chwały, jedności i Twego majestatu uczynili kulę ziemską największym miejscem wspominania Boga, a wszechświat największym meczetem.
Panie mój, Panie niebios i ziemi! Stwórco mój i Stwórco każdej rzeczy!
Błagam Cię na Twoją moc, wolę, mądrość, na Twe panowanie i miłosierdzie, za sprawą których podporządkowałeś niebiosa wraz z gwiazdami, ziemię wraz z jej istotami oraz wszystkie stworzenia niezależnie od ich rodzaju:
Podporządkuj mi moją duszę, podporządkuj mi moje potrzeby i podporządkuj serca ludzi Traktatom Światła, by służyli Koranowi i wierze. Daj mi i moim braciom pełną wiarę i dobre zakończenie życia. Tak jak podporządkowałeś morze Mojżeszowi, podporządkowałeś ogień Abrahamowi, podporządkowałeś góry i żelazo Dawidowi, podporządkowałeś ludzi i dżinny Salomonowi i podporządkowałeś słońce i księżyc Muhammadowi, niech pokój z nimi będzie, podporządkuj serca i umysły Traktatom Światła. Uchroń mnie oraz uczniów Traktatów Światła od zła duszy i Szatana, od kary w grobie i Ognia Gehenny, i daj nam szczęście w najwyższym miejscu Raju (Firdałs).
Powyższą lekcję, dla której inspiracją był Święty Koran i Wielka Tarcza zbiór zawierający modlitwy Proroka, dedykuję Mojemu Litościwemu Panu jako akt czci intelektualnej. Jeśli popełniłem jakiś niedostatek, uciekam się do Jego miłosierdzia, wzywając wstawiennictwa Świętego Koranu i Wielkiej Tarczy, błagając o przebaczenie.
Dziewiąty Argument Wiary
Chwała niech będzie Bogu, kiedy zastaje was pora wieczorna i kiedy zastaje was pora poranna!
I chwała Jemu w niebiosach i na ziemi, kiedy się ściemnia i w porze południowej!
On wyprowadza żyjącego ze zmarłego; On wyprowadza zmarłego z żyjącego; On ożywia ziemię po jej śmierci - w ten sposób zostaniecie wyprowadzeni (z grobów na Sąd Ostateczny w Dniu Zmartwychwstania).
A z jego znaków jest to, iż On stworzył was z prochu; następnie oto wy, ludzie, rozprzestrzeniliście się.
I z Jego znaków jest to, iż On stworzył dla was żony z was samych (tj, stworzył Ewę z żebra Adama), abyście mogli odpocząć przy nich; i ustanowił między wami miłość i miłosierdzie. Zaprawdę, w tym są znaki dla ludzi, którzy się zastanawiają!
I z Jego znaków jest stworzenie niebios i ziemi, różnorodność waszych języków i kolorów (skóry).Zaprawdę, w tym są znaki dla tych, którzy wiedzą!
I z Jego znaków jest - wasz sen w nocy i w dzień i wasze poszukiwanie Jego łaski. Zaprawdę, w tym są znaki dla ludzi, którzy słyszą!
I z jego znaków jest to, iż On ukazuje wam błyskawicę, by wzbudzić strach (przed uderzeniem pioruna) i nadzieję (na deszcz), iż On zsyła z nieba wodę i
ożywia przez nią ziemię po jej śmierci. Zaprawdę, w tym są znaki dla ludzi, którzy są rozumni!
I z Jego znaków jest to, iż stoją mocno na Jego rozkaz niebo i ziemia. Potem, kiedy On was wezwie jednym wezwaniem, wtedy (w Dniu Zmartwychwstania) z ziemi wyjdziecie.
Do Niego należą ci, którzy są w niebiosach i na ziemi; wszyscy są Jemu pobożnie posłuszni.
On jest Tym, Który daje początek stworzeniu, potem je powtarza. To jest dla Niego łatwe! On jest najwznioślejszym wzorem w niebiosach i na ziemi. On jest Potężny, Mądry!
W niniejszym Promieniu Dziewiątym ukażemy mocny argument i silny dowód prawdziwości jednego z kluczowych elementów wiary, a mianowicie Wielkiego Zgromadzenia, zawarty w powyższych wersetach koranicznych.
Dzięki wspaniałej opatrzności Bożej przed trzydziestoma laty stary Said pod koniec dzieła Rozważania, stanowiącego wstęp do egzegezy koranicznej jego autorstwa pod tytułem Krótki opis wskazówek cudowności, napisał, co następuje:
"Oto cel drugi, który objaśni dwa wersety dotyczące Wielkiego Zgromadzenia".
Zaczął słowami: "Nacho w Imię Boga, Miłosiernego, Litościwego", jednakże zatrzymał się i nie dokończył myśli.
Składam więc Szlachetnemu Stwórcy tyle wyrazów wdzięczności, ile jest dowodów i przesłanek na temat Wielkiego Zgromadzenia za to, że po trzydziestu latach pozwolił mi napisać to objaśnienie. Najwyższy Bóg po zwolił mi także dziesięć lat później napisać pierwszy komentarz, dotyczący wersetu:
Dzięki temu Słowo Dziesiąte i Słowo Dwudzieste Dziewiąte stały się jasnymi i mocnymi argumentami, zamykającymi usta zaprzeczającym prawdzie niedowiarkom.
Tak więc dziesięć lat po wybudowaniu tej mocnej twierdzy, chroniącej prawdę o Wielkim Zgromadzeniu, Bóg Najwyższy pozwolił mi na napisanie komentarza do wersetów, znajdujących się na początku tego Promienia, i tak właśnie powstał Traktat o Wielkim Zgromadzeniu. Niniejszy Promień Dziewiąty traktuje o dziewięciu znaczeniach, na które wskazały powyższe wersety Szlachetnego Koranu.
Niniejszy wstęp składa się z dwóch punktów: w pierwszym napiszę o ważnej mądrości życiowej i duchowej, płynącej z wiary w Wielkie Zgromadzenie, wyjaśniając niezbędność tego dogmatu dla życia człowieka, a przede wszystkim dla życia społecznego.
Wymienimy również jeden uniwersalny argument - spośród wielu argumentów przemawiających za wiarą w Wielkie Zgromadzenie - wraz z jego oczywistością i jasnością, które nie pozostawiają żadnych wątpliwości co do tej prawdy.
Punkt Pierwszy
Wymienię cztery spośród setek dowodów na to, że wiara w Życie Ostateczne to podstawa społecznego i indywidualnego życia człowieka, jego dążenia do doskonałości i do szczęścia.
Dowód Pierwszy
Dzieci, które stanowią połowę ludzkości, są w stanie znieść psychicznie straszne dla nich wiadomości o śmierci jedynie dzięki swej sile duchowej, płynącej z wiary w Raj. Owa wiara otwiera bramę świetlistej nadziei przed ich delikatną i bardzo słabą naturą, przez którą dziecko często wpada w płacz z byle powodu. Wiara ta wkłada radość i szczęście w ich serca. Wierzące w Raj dziecko mówi do samego siebie: "Mój mały braciszek (lub: kochany przyjaciel), który umarł, jest teraz jednym z rajskich ptaków, lata sobie po Ogrodach, gdzie chce, a jego życie jest lepsze i szczęśliwsze od naszego". Relacjonował 'Abd Allah Ibn Mas'ud:
Słyszałem, jak Posłaniec Boga, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, powiedział o tych, którzy umarli na drodze Boga: "Ich dusze (po śmierci) znajdą schronienie w ciałach zielonych ptaków, które będą miały zawieszone na Tronie lampy i będą latać po Raju, gdzie im się spodoba (...)". Muslim, Al Imara 121; At Tirmizi, Tafsir surat Al 'Imran 9; Abu Dałud, Al Dżihad 25; Ibn Madża, Al Dżana'iz 4, Al Dżihad 16; Ad Darimi, Al Dżihad 18; Ahmad Ibn Hanbal, Al Musnad 1/265. Gdyby nie wiara w Raj, wówczas śmierć
- która dotyka podobne mu dzieci oraz bliskich spośród dorosłych - zaburzyłaby system emocjonalny i psychikę słabego dziecka, które wpadłoby w stan rozpaczy i rozstroju umysłowego. Taki stan mógłby w konsekwencji doprowadzić do zaburzeń emocjonalnych, zagubienia i depresji.
Dowód Drugi
Stanowiący niemałą część ludzkości ludzie starsi, którzy znajdują się tuż przy wejściu do grobu, często wytrzymują ten stan dzięki wierze w życie ostateczne. Gdy czują, że ich świeca niebawem zgaśnie, a bramy pięknego życia doczesnego wkrótce zostaną przed nimi zamknięte, właśnie w tej wierze mogą znaleźć źródło cierpliwości i pocieszenie. Starsi ludzie, których dusze i charaktery stały się słabe i wrażliwe niczym u dzieci, stawiają czoła bolesnemu, zabójczemu smutkowi, wynikającemu z perspektywy śmierci i przemijania, dzięki nadziei na życie przyszłe. Gdyby nie wiara w życie ostateczne, ojcowie i matki - którzy najbardziej zasługują na litość i miłosierdzie, i którzy najbardziej potrzebują ciszy i spokoju - odczuwaliby niepokój i cierpienie psychiczne, świat stałby się dla nich strasznym, ciemnym lochem, a życie bolesną męką.
Dowód Trzeci
Jedyną rzeczą stanowiącą oś życia społecznego, która może powstrzymać rozbuchane emocje młodzieży, powstrzymać młodych ludzi od wyrządzania krzywdy i zniszczenia, zapobiec ich lekkomyślności i zagwarantować ich właściwą rolę w stosunkach społecznych, jest strach przed Ogniem Piekielnym. Gdyby nie strach przed tą wielką karą, wówczas lekkomyślne i rozwydrzone nastolatki zamieniłyby ten świat w piekło dla ludzi słabych i starszych, a szlachetne ludzkie życie w byt zwierzęcy, w którym władza należy do silniejszego.
Dowód Czwarty
Życie rodzinne to oś i ośrodek życia na tej ziemi, tajemnica szczęścia, twierdza oraz bezpieczne miejsce schronienia. Dla każdego człowieka dom stanowi w pewnym sensie jego własny świat. Szczęście w życiu rodzinnym może być osiągnięte jedynie poprzez wzajemny szacunek, lojalność, litość i miłosierdzie, połączone z poświęceniem. Szczery szacunek i wzajemne miłosierdzie mogą zaistnieć jedynie dzięki wierze w istnienie wiecznych i nieśmiertelnych relacji miłości, braterstwa i przyjaźni, które będą trwały w czasie nigdy niekończącego się życia. Mąż mówi
do siebie: "Moja żona będzie mi towarzyszką także w świecie wiecznym i życiu przyszłym, zatem nic nie szkodzi, że utraciła już swą urodę i młodość, gdyż jej piękno powróci na tamtym świecie. Jestem więc gotów do okazania jej największej wierności i miłosierdzia, do poświęcenia wszystkiego dla tej wiecznej miłości". Tak oto mężczyzna może żywić dla swojej starszej żony miłosierdzie i miłość, które w życiu ostatecznym okaże także rajskim dziewicom. W przeciwnym razie krótkotrwałe i pozorne przyjaźń i miłość, po których następuje wieczna rozłąka, byłyby uczuciami, które nie opierają się na niczym, a mogą zostać zrodzone jedynie przez pozorne miłosierdzie, udawany szacunek, zwierzęce emocje, interesy osobiste i pożądanie cielesne, które będą rządzić prawdziwymi miłosierdziem i szacunkiem, co zamieni szczęśliwe życie rodzinne w piekło.
Powyższe cztery dowody wskazują na tylko jeden rodzaj wpływu, wywieranego przez wiarę w Wielkie Zgromadzenie na życie społeczne człowieka, spośród setek innych, lecz on jeden - posiadający setki aspektów i korzyści - wystarczy do podkreślenia wielkiej roli tego dogmatu. Istnienie tego wpływu jest tak oczywiste jak to, że żołądek potrzebuje pożywienia. Można by było przekonać się o tym fakcie jeszcze dobitniej, jeśli ta prawda - prawda o Wielkim Zgromadzeniu - zostałaby człowiekowi odebrana, a wówczas szlachetny rodzaj człowieczy straciłby wiele ze swej godności.
Niech przysłuchają się temu socjologowie, politolodzy, etycy oraz inni uczeni, badający moralność człowieka i kwestie społeczne, niech przyjdą i powiedzą, czym mogliby zapełnić tę pustkę? Jak mogliby opatrzyć i uleczyć tak głębokie rany?
Punkt Drugi
Niniejsza część w wielkim skrócie przedstawia jeden spośród niezliczonych dowodów prawdy o Wielkim Zgromadzeniu, który wynika z pozostałych filarów wiary muzułmańskiej.
Wszystkie cuda, świadczące o misji proroczej Muhammada, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, wraz ze wszystkimi dowodami jego posłannictwa i prawdomówności, wskazują na Wielkie Zgromadzenie, bowiem cała jego misja oparta była o wiarę w jedność Boga oraz w Wielkie Zgromadzenie po Zmartwychwstaniu. Z kolei wszystkie jego cuda, wskazujące na wiarygodność proroków, niech będzie z nimi pokój, i jego wzywanie do wiary w poprzedników świadczą o tej samej prawdzie, czyli
o Wielkim Zgromadzeniu. Podobnie świadectwo Ksiąg Objawionych, które wyniosło przesłanie szlachetnych posłańców, niech będzie z nimi pokój, do stopnia oczywistości, wskazuje na tę samą prawdę.
I tak Szlachetny Koran, wraz z jego cudowną elokwencją, świadczy całą swoją wspaniałością, wszystkimi argumentami i prawdami - które potwierdzają jego autentyczność - o Wielkim Zgromadzeniu, bowiem jedna trzecia Koranu i początki większości krótkich sur są poświęcone życiu przyszłemu. Tysiące szlachetnych wersetów koranicznych wskazują na nie w sposób bezpośredni bądź metaforyczny. Na przykład:
Szlachetny Koran poprzez te i im podobne wersety w około czterdziestu surach dowodzi, że do Wielkiego Zgromadzenia niewątpliwie dojdzie, że jego znaczenie dla bytu jest kluczowe, że jest to niezwykle ważne wydarzenie i nie ma od niego ucieczki. Wiele innych wersetów podaje różne fakty potwierdzające tę prawdę.
Skoro na jednej wskazówce zawartej w jednym spośród wielu wersetów tej księgi opiera się cały zbiór faktów naukowych i ontologicznych, znanych jako nauki muzułmańskie, to jak silnym musi być świadectwo tysięcy jego wersetów, które jasno jak słońce potwierdzają wiarę w Wielkie Zgromadzenie? Czyż odrzucenie tej wiary nie jest podobne odrzuceniu istnienia słońca bądź wszystkich istot?! Czyż nie jest to fałszem i absurdem?!
Jak tysiące obietnic i ostrzeżeń wielkiego władcy mogą być zbrukane kłamstwem, gdy całe armie gotowe są toczyć boje, kiedy jedne słowo ziemskiego władcy zostanie podane w wątpliwość? Przecież ten wielki przywódca duchowy, którego władza trwa już nieprzerwanie trzynaście wieków, wychował niezliczone umysły, serca i dusze, oczyszczając je i dając im poznać prawdę. Czyż jego jedno słowo nie wystarczy do udowodnienia prawdy o Wielkim Zgromadzeniu? A przecież padło ich tak wiele z jego ust! Czyż ten, który nie jest zdolny do pojęcia tej jasnej prawdy, nie jest ignorantem i głupcem? Czyż nie będzie sprawiedliwością, kiedy Ogień Piekielny stanie się jego schronieniem?
Wszystkie Księgi Objawione, z których każda w swoim czasie była źródłem inspiracji dla ludzi, tysiącami wskazówek potwierdzają ponadczasowe przesłanie Szlachetnego Koranu - którego prawdy są uniwersalne w każdej epoce - dotyczące Wielkiego Zgromadzenia, choć uczyniły to w skrócie, tak jak wymagały tego ówczesne dla każdej z nich warunki.
Niniejszym przytaczam tekst z końca traktatu Wołanie o Pomoc, który bardzo pasuje do bieżącego kontekstu. To niezbity argument, stanowiący streszczenie zagadnienia Wielkiego Zgromadzenia i wynikający z fundamentów wiary muzułmańskiej, w szczególności z wiary w posłańców i Księgi Objawione, który rozwiewa wszystkie wątpliwości i urojenia:
"Mój Litościwy Panie, z nauk Posłańca, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, oraz z nauczania Mądrego Koranu zrozumiałem, że wszystkie Święte Księgi, z Mądrym Koranem na czele, oraz wszyscy prorocy, niech będzie z nimi pokój, na czele z Najszlachetniejszym Posłańcem, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, zgodnie i jednomyślnie zaświadczają, że objawienia Pięknych Imion Bożych są widoczne zarówno na tym świecie, jak we wszystkich światach, i że będą trwały wiecznie. Zrozumiałem, że manifestacje tych Imion w naszym przemijającym świecie najjaśniejsze światło dadzą w wiecznej siedzibie szczęśliwości. Zrozumiałem, że stęsknione za nimi i pragnące ich w czasie krótkiego życia doczesnego istoty będą towarzyszyć im wiecznie. Zrozumiałem, że wszyscy prorocy,
którzy są posiadaczami świetlistych dusz, na czele ze Szlachetnym Posłańcem, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, że wszyscy prawi ludzie, obdarzeni oświeconymi sercami, którzy są wybitnymi przedstawicielami gatunku ludzkiego, że wszyscy prawdomówni ludzie, którzy są posiadaczami ٰی،enikliwych umysłów, mocno i głęboko wierzą w Wielkie Zgromadzenie. Zaświadczają o nim i niosą ludzkości dobrą nowinę o wiecznym szczęściu, ostrzegają ludzi zbłąkanych, że ich losem może być Ogień Piekielny, i pocieszają ludzi prawych, że ich miejscem schronienia będzie Raj - to wszystko w oparciu o setki niezbitych cudów, jasnych dowodów i o wymienione przez Ciebie w objawionych pismach i Świętych Księgach tak wiele razy, mój Panie, tysiące obietnic i ostrzeżeń. Przekazują te wieści także na podstawie Twej potęgi i władzy Boskiej, Twych świętych przymiotów, takich jak wszechmoc, miłosierdzie, opatrzność, mądrość, potęga i piękno, a także w oparciu o własne niezliczone badania i obserwacje, które odkrywają ślady życia ostatecznego i jego wskazówki, oraz na podstawie swojej pewnej i niezachwianej wiary.
O Ty, Wszechmogący, Mądry, Miłosierny, Litościwy, Ty, Którego obietnica zawsze jest prawdziwa, Chwalebny, Wielki, Potężny Władco, Tyś jest Święty, nie posiadasz żadnej skazy, jesteś ponad to, by wszyscy wierzący w Ciebie prawi ludzie, wszystkie Twoje obietnice i święte przymioty zbrukane były fałszem. Gdyby Twoi szlachetni słudzy kłamali, to czy odpowiedziałbyś na ich modlitwy? A przecież ukochałeś ich, a oni ukochali Ciebie i zasłużyli na Twą miłość poprzez swą wiarę i posłuszeństwo Tobie. Jesteś wysoko ponad tym, by prawdziwymi były słowa ludzi błądzących i niewierzących, zaprzeczających Wielkiemu Zgromadzeniu, tych, którzy swoją niewiarą, buntem i uznaniem Twych obietnic za kłamstwo godzą w Twą wielkość i chwałę, oraz tych, którzy lekceważą Twoją potęgę, litość i wielkość Twej Boskiej władzy.
Bezgranicznie wierzymy w świętość Twojej sprawiedliwości, Twoje Piękno i szerokie miłosierdzie, i w to, że jesteś wysoko ponad niesprawiedliwością i brzydką mową. Z całej naszej siły wierzymy, że tysiące szlachetnych posłańców, proroków i niezliczone zastępy prawych ludzi, świadcząc swą pewną wiedzą, wzywają do Ciebie, do wiecznych skarbców Twojego miłosierdzia i dobroci w świecie wiecznym oraz manifestacji Twych Pięknych Imion, które odkryją się zupełnie dopiero w siedzibie szczęśliwości. Wierzymy, że ich świadectwo jest prawdą, ich mowa jest autentyczna i wiarygodna, a głoszone przez nich dobre nowiny faktycznie się ziszczą. Oni wszyscy wierzą, że ta doniosła prawda, a mianowicie Wielkie Zgromadzenie, to wielki promień Imienia Bożego "Prawda"
które jest źródłem wszystkich prawd i ich słońcem, pokazujący właściwą drogę - za Twym pozwoleniem - Twym sługom.
Panie nasz! Daj nam wiarę tak niezachwianą, jak prawdziwe jest ich nauczanie i przewodnictwo, spraw, że gdy umrzemy my i uczniowie Światła, cieszyć się będziemy Twoim zadowoleniem i że zasłużymy na ich wstawiennictwo. Amen".
Tak oto dowody i argumenty na rzecz prawdziwości Szlachetnego Koranu oraz wszystkich Ksiąg Objawionych, a także cuda dowodzące prawdziwości misji proroczej Muhammada, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, oraz prawdziwości przesłania wszystkich proroków, są dowodem także na to, do czego oni wszyscy wzywają, a mianowicie na życie ostateczne. Tak samo większość dowodów i argumentów, przemawiających za istnieniem Tego, Którego istnienie jest niezbędne, oraz za jednością Jego, Najwyższego, świadczy o istnieniu otwartej na oścież siedziby szczęśliwości i świata wiecznego, które są największym przejawem władzy Boskiej, co wyjaśnimy poniżej. Jest tak dlatego, ponieważ istnienie Jego, Najwyższego, Jego Pięknych Imion, cech i przymiotów, takich jak władza, miłosierdzie, opatrzność, mądrość i sprawiedliwość, wymaga istnienia życia ostatecznego, Wielkiego Zgromadzenia, Zmartwychwstania, nagrody i kary.
Skoro Bóg istnieje i jest Jeden, Odwieczny i Wieczny, to oś Jego Boskiej władzy, czyli życie ostateczne, również musi istnieć. Skoro absolutna władza Boska przejawia się w stworzeniach, zwłaszcza tych żywych, i skoro cechuje się takimi przymiotami, jak potęga, wielkość i współczucie, to musi również istnieć szczęście wieczne, dzięki któremu można odrzucić stwierdzenie, jakoby absolutna władza Boska zlekceważyła całe stworzenie i pozostawiła je bez nagrody, które oddzieli mądrość od absurdu, a litość od zdrady. Tak więc siedziby życia wiecznego istnieją, a stworzenia z pewnością do nich wejdą.
Skoro te wszystkie rodzaje dobroci, szlachetności, opatrzności i miłosierdzia są widoczne dla wszystkich umysłów, które nie wygasły, i serc, które nie umarły, i wskazują na konieczność istnienia Miłosiernego i Litościwego Pana, to musi istnieć życie wieczne, by oddzielić dobroć od szyderstwa, dobrodziejstwo od oszustwa, opatrzność od absurdu, miłosierdzie od zemsty oraz szlachetność od poniżenia, i by te wszystkie wartości znalazły swoje spełnienie i uszczęśliwiły sługi Boże. Tym, co czyni dobroć prawdziwą dobrocią, a łaskę prawdziwą łaską, jest istnienie wiecznego życia w wiecznotrwałym świecie. Tak, to musi się ziścić!
Skoro pióro wszechmocy zapisuje na kartce wiosny sto tysięcy ksiąg bez błędu ani znużenia, czego jesteśmy naocznymi świadkami, a właściciel tego pióra obiecał sto tysięcy razy, że wiecznotrwałym pismem napisze księgę prostszą od rozpostartej przed nami księgi wiosny, w miejscu szerszym i piękniejszym od tego wąskiego i ciasnego, to znaczy, że taka księga powstanie i nigdy nie przeminie, a my będziemy czytać ją ze zdumieniem i podziwem. Najwyższy wspomina o tej księdze we wszystkich Jego rozkazach, zatem główna część jej tekstu już została napisana, a jej przypisy i komentarze zostaną dopisane w Dniu Wielkiego Zgromadzenia i Zmartwychwstania, po czym zostaną dodane do niej karty czynów każdego stworzenia.
Ziemia, ze względu na setki tysięcy żyjących na niej stworzeń oraz różnych istot żywych, posiada wielkie znaczenie, czyniące z niej serce bytu, jego streszczenie, ośrodek, istotę i wynik. Ponadto w bardzo wielu wersetach, które nazywają Stwórcę
została wymieniona obok niebios. Skoro dzieci Adama panują nad większością terenów Ziemi, czynią większość żywych stworzeń sobie poddanymi, wedle kryteriów swojego postępowania, zachcianek lub potrzeb naturalnych porządkują i ozdabiają tę planetę, przyciągając do siebie spojrzenia nie tylko dżinnów, lecz także innych mieszkańców niebios i wszechświata, a nawet samego Władcy bytu, co nadaje człowiekowi wielkie znaczenie i wartość, a jego wiedza i zdolności pokazują, że to on jest celem stworzenia ziemi wraz ze wszystkimi znajdującymi się na niej stworzeniami - nie ma wątpliwości co do tego, że to on jest namiestnikiem Bożym na Ziemi. Jako że ukazuje wspaniałe dzieła Stwórcy i porządkuje je na tym świecie, należna mu kara za jego bunt i niewiarę została odroczona i pozwolono mu żyć na tym świecie, by dostał szansę zakończenia swojej misji sukcesem.
Skoro dzieci Adama - których stworzenie i natura mają określone właściwości - z racji wielkiej słabości posiadają niezliczone potrzeby i skoro trapią je niezliczone cierpienia, a ich Wszechmogący Pan o nieskończonym miłosierdziu uczynił z Ziemi wielki skarbiec metali i minerałów, których potrzebuje człowiek, magazyn niezbędnych dla niego produktów
żywnościowych oraz skład wszelkich bogactw, których pragniemy, to oznacza, że On, Najwyższy otacza człowieka troską i miłosierdziem, wychowuje go i daje mu to, czego on potrzebuje.
Skoro Pan Najwyższy kocha człowieka i zachęca go do miłości do Niego, skoro jest Wieczny i Jego królestwo jest wieczne, skoro zarządza wszystkimi sprawami wedle Swojej sprawiedliwości i mądrości, skoro wielkość i trwałość władzy Odwiecznego Stwórcy nie są ograniczone do wąskiego świata doczesnego, a człowiek w czasie swojego krótkiego życia ani przemijającego istnienia Ziemi nie jest w stanie ich poznać, skoro człowiek na tym świecie nie otrzymuje kary za niesprawiedliwość, niewiarę i bunt wobec jego Opiekuna, Który obdarzył go i otoczył litością i miłosierdziem, (taki brak kary dla niesprawiedliwych jedynie pozornie przeczy Jego sprawiedliwości), jako że okrutny ciemięzca spędza swoje życie w spokoju, a skrzywdzony żyje w biedzie i niedostatku, to nie ma wątpliwości co do tego, że widoczna we wszystkich stworzeniach absolutna sprawiedliwość Boża nigdy nie zaakceptuje takiego stanu rzeczy na wieczność, a wszyscy, zarówno ciemięzcy jak i skrzywdzeni, którzy są równi wobec śmierci, zostaną wskrzeszeni.
Skoro Najwyższy Władca wybrał Ziemię spośród całego bytu, skoro wybrał człowieka spośród wszystkich istot na Ziemi, dał mu wysoką pozycję, otoczył go uwagą i troską, skoro spośród dzieci Adama wybrał proroków, szlachetnych i prawych ludzi, którzy wypełniali Wolę Bożą i przybliżali się do Niego poprzez wiarę i poddanie, i którym dał okazję do czynienia cudów i doniosłych dzieł, skoro pokarał ich wrogów karą z niebios, skoro wybrał spośród tych wybranych ich dumę i chwałę, czyli Muhammada - niech będzie z nim pokój i miłosierdzie - po czym na przestrzeni kilku wieków oświecił jego światłem połowę kuli ziemskiej i jedną piątą ludzkości, skoro wiele stworzeń stanęło u boku Ostatniego Proroka, by wspomóc religię i wskazać na Koran, z którymi został przysłany, to ten człowiek (w nagrodę za swoje wielkie przysługi) zasługuje na życie wieczne. Jednakże przeżył na tym świecie tylko sześćdziesiąt trzy lata w znoju i walce. Czy możliwym i prawdopodobnym więc jest, by on i jemu podobni nie zostali wskrzeszeni?! By jego duch nie był teraz żywy? By zniknął zupełnie i przepadł w nicości? Nie, po stokroć nie, niech Bóg od tego uchroni. Cały byt i wszystkie prawdy świata proszą Pana o wskrzeszenie go i danie mu życia wiecznego.
Traktat zatytułowany Wielki Znak, który jest zarazem Promieniem Siódmym, w oparciu o trzydzieści trzy mocne niczym wyniosła góra argumenty dowodzi tego, że ów świat został stworzony przez rękę Jednego, Jedynego i jest własnością tylko Jednego, Jedynego. To dzieło - za pomocą wspomnianych dowodów - ukazało, że jedynobóstwo to oś i biegun Boskiej doskonałości. Ponadto wyjaśniło ono, że uznanie jedności Bożej zamienia cały byt w podporządkowaną rozkazowi Jednego, Jedynego armię oraz rzeszę posłusznych sług, a nadejście życia ostatecznego ratuje szlachetność tego świata, spełnia absolutną sprawiedliwość Bożą, wyzwala skrzywdzonych z opresji, oddziela wielką mądrość Boga od absurdu i nonsensu, czyni Jego szerokie miłosierdzie wszechobejmującym, oddzielając je od cierpień i mąk, oddziela Jego potęgę od słabości i ukazuje każdy przymiot Najwyższego w pełnym kształcie.
Nie ma wątpliwości co do tego, że Dzień Zmartwychwstania nadejdzie, że wskrzeszenie i Wielkie Zgromadzenie odbędą się, a bramy siedziby nagrody i siedziby kary zostaną otwarte. Potwierdza to osiem powyższych akapitów, zaczynających się od słowa "skoro", które są jedynie niewielką częścią setek mądrości dotyczących wiary w Boga. Życie ostateczne służy temu, by podkreślić znaczenie Ziemi i jej centralne położenie we wszechświecie oraz znaczenie i pozycję człowieka, by utwierdziły się sprawiedliwość Pana Ziemi i Pana człowieka, Jego mądrość, miłosierdzie i władza, by Nieśmiertelny Pan uratował prawych i ukochanych przez Niego ludzi od nicości i wiecznego niebytu, by największy, najukochańszy i najdroższy spośród nich ujrzał nagrodę za swoją pracę oraz wyniki swojej wielkiej służby, która uczyniła wiele stworzeń wdzięcznymi i zadowolonymi, by doskonałość wiecznej władzy Boga została odróżniona od niedoskonałości, Jego moc od słabości, Jego mądrość od głupoty, by Jego sprawiedliwość ostatecznie przeważyła nad niesprawiedliwością tego świata.
Wniosek
Skoro Potężny Bóg istnieje, to życie ostateczne niechybnie nadejdzie.
Tak jak trzy wspomniane powyżej fundamenty wiary muzułmańskiej wraz ze wszystkimi swoimi wskazówkami dowodzą autentyczności Wielkiego Zgromadzenia i świadczą o nim, tak samo dwa inne fundamenty, a mianowicie wiara w aniołów oraz w przeznaczenie dobra i zła, wskazują na oczywistość Wielkiego Zgromadzenia oraz świata wiecznego w następujący sposób:
Wszystkie dowody, świadectwa i rozmowy, wskazujące na istnienie aniołów i ich służbę, pokazują jednocześnie świat niewidzialny, świat wieczny, świat ostateczny, siedzibę szczęśliwości, Raj oraz Piekło, które zostaną wypełnione dżinnami i ludźmi, bowiem aniołowie są w stanie - za pozwoleniem Boga - obserwować te światy i wchodzić do nich. Stąd najważniejsi spośród aniołów - tacy jak Gabriel, niech będzie z nim pokój, który spotykał się z ludźmi - zgodnie informują o istnieniu takich światów. I jak jesteśmy pewni istnienia kontynentu amerykańskiego na podstawie świadectw tych, którzy go odwiedzili, mimo że większość z nas tam nie była, tak pewne jest potwierdzone przez aniołów istnienie wiecznego świata ostatecznego, Raju i Piekła.
Podobnie dowody utwierdzające wiarę w przeznaczenie - która została omówiona w Słowie Dwudziestym Szóstym - jednocześnie są dowodami na Wielkie Zgromadzenie, rozłożenie ksiąg z uczynkami i zważenie wszystkich czynów na wielkiej wadze, jako że widoczne dla nas zapisywanie przeznaczenia każdej rzeczy na tablicach porządku i równowagi, zapisywanie losów wszystkich istot żywych w ich pamięci, nasionach i jądrach komórkowych, ustanowienie "notatników", służących do zapisywania czynów każdej istoty posiadającej ducha (w szczególności człowieka), przytwierdzenie ich do chronionych tablic, i inne fakty, świadczące o istnieniu przeznaczenia, a także mądre wymierzenie każdej rzeczy oraz skrupulatne i rzetelne zapisywanie każdego wydarzenia, mogą służyć jedynie wielkiemu trybunałowi, wiecznej nagrodzie oraz karze. W przeciwnym wypadku zapisywanie najdrobniejszej rzeczy nie miałoby sensu ani pożytku, co byłoby przeciwieństwem mądrości i stanu faktycznego. Gdyby nie było Wielkiego Zgromadzenia, wówczas wszystkie prawdziwe znaczenia księgi bytu, napisane przez pióro przeznaczenia, zostałyby wymazane. Jest to niemożliwość, nieprawdopodobieństwo i kompletny absurd, podobny do zaprzeczania samemu bytowi.
Podsumowanie
Wszystkie dowody, na których opiera się pięć fundamentów wiary muzułmańskiej, wskazują jednocześnie na prawdziwość Wielkiego Zgromadzenia, Zmartwychwstanie oraz istnienie życia ostatecznego, świadczą o nich, a wręcz czynią je oczywistymi. Zatem rozsądnym i logicznym staje się fakt, że jedna trzecia wspaniałego Koranu poświęcona jest życiu wiecznemu, a w niej znajdują się mocne podstawy tego dogmatu i jego dowody oraz wszystkie związane z nim prawdy.
Była to pierwsza spośród dziewięciu części poświęconych dziewięciu dowodom dotyczącym Wielkiego Zgromadzenia i wymienionym w następujących wersetach koranicznych:
Za pozwoleniem Boga niniejszemu rozdziałowi udało się przedstawić niezbity dowód na prawdziwość Wielkiego Zgromadzenia.
Dziesiąty Argument Wiary
W Imię Jego, Godnego Chwały. I nie ma rzeczy, która nie głosiłaby Jego chwały. W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!
Nie ma bóstwa prócz Boga Jedynego, Który nie ma żadnego wspólnika. Do Niego należy królestwo i chwała. On daje życie i On sprowadza śmierć. On jest Żyjącym i nie umiera. W Jego ręku jest dobro. On jest nad każdą rzeczą Wszechwładny i do Niego zmierza wędrowanie (1*).
1* Ahmad Ibn Hanbal, Al-Musnad 4/227; Ibn Abi Szajba, Al-Musannaf 6/27, 7/171; Al-Bazzar, Al-Musnad 3/260; At-Tabarani, Al-Mu'dżam Al-Kabir 20/65.
Powyższe słowa, które streszczają jedynobóstwo, składają się z jedenastu fraz. Recytowanie ich po modlitwach porannej oraz o zachodzie słońca ma bardzo dużą wartość. Wedle jednej z autentycznych relacji suplikacja ta ma wręcz pozycję Największego Imienia. Nic więc dziwnego, że każde z jej słów obfituje w nadzieję, ukojenie i dobrą nowinę, zajmuje jedną z zaszczytnych pozycji jedności władzy Bożej oraz ukazuje wielkość i doskonałość jedynobóstwa z perspektywy Największego Imienia.
Jako że wszystkie te doniosłe prawdy zostały jasno wyjaśnione we wszystkich Słowach, odsyłamy do nich, niniejszym ograniczając się do przedstawienia ich spisu treści, tak jak wcześniej obiecano, w formie bardzo krótkiego streszczenia składającego się z dwóch rozdziałów i wstępu.
Bądź pewien, że najdonioślejszym celem stworzenia i największym owocem natury ludzkiej jest wiara w Boga. Wiedz, że najwyższym stopniem człowieczeństwa jest zawarte w tej wierze poznanie Boga. Wiedz, że największym szczęściem i darem dla ludzi i dżinnów jest miłość do Boga wynikająca z Jego poznania. Wiedz, że największą radością dla duszy i serca człowieczego jest przyjemność duchowa płynąca z tej miłości.
O tak, wszystkie rodzaje prawdziwego szczęścia, szczerej radości, najcenniejszego daru i największej przyjemności zawierają się w poznaniu Boga i miłości do Niego. Bez nich nie ma prawdziwego szczęścia ani radości.
Każdy, kto poznał Najwyższego Boga i wypełnił swoje serce światłem miłości do Niego, zasłuży na wieczną szczęśliwość i nieustającą radość, które zdobędzie albo poprzez czyn i działania, albo poprzez gotowość i akceptację. Ten zaś, kto nie zna swojego Stwórcy prawdziwą wiedzą i nie żywi do Niego należnej miłości i uwielbienia, wpada w wieczne nieszczęście materialne i duchowe i cierpi na niezliczone bóle i urojenia.
Nieszczęsny człowiek skręca się z bólu, gdy straci Pana i Strzegącego, cierpi z powodu błahości i bezsensowności swojego życia i jest jedynie słabą jednostką wśród nieszczęśliwej ludzkości. Cóż więc innego niż wiara mogłoby ukoić jego cierpienie, nawet gdyby był władcą całej ziemi?!
Jakże nieszczęśliwy jest człowiek miotający się w wirze ulotnego życia i w nieuporządkowanych tłumach ludzkich, jeśli nie znajdzie swojego prawdziwego Opiekuna i nie pozna we właściwy sposób swojego Władcy i Pana! Jeśli jednak znajdzie swojego Pana i pozna swojego Opiekuna i Władcę, trafi pod skrzydła Jego szerokiego miłosierdzia i znajdzie oparcie w Jego absolutnej mocy. Jego opuszczony świat zamieni się w radosny ogród i targ, na którym można dobić korzystnego handlu.
Każde ze słów poświęconej jedynobóstwu mowy przytoczonej na początku Listu Dwudziestego przynosi dobrą nowinę i nadzieję. W każdej dobrej nowinie jest ukojenie i balsam, a każde ukojenie przynosi duchową przyjemność i spokój ducha.
Fraza Pierwsza: "Nie ma bóstwa prócz Boga..."
Fraza ta przynosi wielką, dobrą nowinę i nadzieję.
Pragnący niezliczonych rzeczy i zagrożony przez niezliczonych wrogów, utrudzony duch ludzki znajduje w tej frazie wielkie wsparcie, jako że otwiera ona bramy skarbców szerokiego miłosierdzia Bożego, spełniającego wszystkie jego potrzeby i żądania. Człowiek znajduje w niej także mocny punkt oparcia, dzięki któremu broni się przed wszelkim złem i szkodą. Jest tak dlatego, że pokazuje ona człowiekowi siłę jego prawdziwego Opiekuna, prowadzi go do jego Wszechmogącego Władcy i przedstawia mu jego Stwórcę, Który jest Jedynym godnym tego, by oddawać Mu cześć. Dzięki tej prawdziwej wizji i poznaniu Jedynego Boga fraza ta ratuje serce człowieka przed ciemnością osamotnienia i urojeń oraz ratuje jego ducha przed bólem, żalem i cierpieniem, zapewniając mu wieczną radość i szczęście.
Fraza Druga: "Jedynego..."
Słowo to przynosi następującą nadzieję i dobrą nowinę:
Wykończony duch ludzki i serce duszące się pod presją silnych więzi łączących je z większą częścią stworzeń znajdują w tym słowie bezpieczne miejsce schronienia, ratujące je przed niebezpieczeństwami i nieszczęściami. Słowo to oznacza, że Bóg jest Jeden, Jedyny - nie męcz się więc, człowieku, poprzez kierowanie się do innych. Nie uniżaj się przed nimi, nie błagaj ich o łaskę, nie zniżaj przed nimi głowy, nie biegaj za nimi, nie bój się ich i nie drżyj przed nimi, albowiem Władca bytu jest tylko Jeden. On ma klucze do każdej rzeczy, trzyma stery każdej rzeczy, rozwiązuje węzeł każdej rzeczy poprzez Swój rozkaz, a każde nieszczęście rozwiązuje się za Jego pozwoleniem. Jeśli znalazłeś Go, posiadłeś wszystko, zdobyłeś to, czego pragnąłeś, uratowałeś się przed okowami proszenia innych o łaskę i wydostałeś się z niewoli strachu i urojeń.
Fraza Trzecia: "Który nie ma żadnego wspólnika..."
Tak jak Bóg nie ma równego Sobie ani przeciwnika w Swojej boskości i władzy, albowiem jest Jeden, tak panowanie, zarządzanie i stwarzanie jest tylko Jego domeną i nikt inny nie ma w nich żadnego udziału. Inaczej ma się rzecz w przypadku władców ziemskich - nawet władca absolutny nie wykonuje wszystkich czynności sam, lecz musi posiłkować się urzędnikami i służbą, którzy są jego wspólnikami w administrowaniu i kierowaniu sprawami państwa. Ludzie wtedy zwracają się przeważnie do nich, zamiast do niego. Prawdziwy i Najwyższy Bóg natomiast jest Władcą Odwiecznym, Jedynym, Który z nikim nie dzieli Swojej władzy ani nie zleca nikomu wykonania Jego zarządzeń, jako że żadna rzecz nie wpływa na drugą, jak tylko za Jego rozkazem, poprzez Jego moc i siłę. Każdy zatem może zwrócić się do Niego bez pośrednika ani pomocnika. Nikt nie powie pragnącemu zwrócić się do Niego: "Nie wolno ci teraz stanąć przed majestatem Bożym".
Fraza ta kryje w sobie nadzieję i dobrą nowinę, mówiąc, że człowiek, którego duch został rozjaśniony światłem wiary, może bez żadnej przeszkody przedstawić swoje wszystkie potrzeby Pięknemu, Potężnemu, Wszechmogącemu i Doskonałemu, by poprosić o spełnienie swoich pragnień, gdziekolwiek by się nie znajdował. Gdy wymienia wszystkie potrzeby i pragnienia przed Litościwym, Który posiada obfite skarbce miłosierdzia, zyskując oparcie w Jego wszechsile, ogarnia go wówczas nieopisana radość i szczęście.
Fraza Czwarta: "Do Niego należy królestwo..."
Oznacza ona, że całe królestwo należy do Boga, bez żadnego wyjątku. Ty także należysz do Jego królestwa jako Jego poddany, sługa i pracownik w Jego królestwie.
Fraza ta przynosi nadzieję i dobrą nowinę, mówiąc: "Człowieku! Nie twierdź, że jesteś władcą samego siebie, o nie! Przecież nie jesteś nawet w stanie zarządzać wszystkimi swoimi sprawami. To dla ciebie wielka trudność, której nie możesz podołać. Nie jesteś w stanie uchronić siebie samego przed nieszczęściami ani spełnić wszystkich potrzeb życiowych. Nie przysparzaj więc sobie bólu i nie sprawiaj sobie niepokoju, albowiem królestwo nie jest twoje - należy do kogo innego, do Wszechmogącego, Litościwego Władcy. Pozwól, by wspomogła cię Jego wszechmoc i nie oskarżaj Jego miłosierd-zia. Pozostaw to, co mętne, wybierz to, co przejrzyste. Porzuć nieszczęścia i trudności, oddychaj pełną piersią i zdobądź radość i szczęście".
Ta fraza mówi także, że świat, który miłujesz, z którym jesteś związany, gdyż przeżywasz targające go niepokoje i odczuwasz bezsilność, gdy próbujesz go naprawić, cały jest we władaniu Wszechmogącego, Litościwego. Powierz zatem władzę Temu, Który jest jej godzien, porzuć ją, albowiem On zajmie się jej sprawowaniem, i ciesz się wraz ze światem. Niech nie martwią cię dotykające go nieszczęścia, albowiem Władca jest Mądry i Litościwy i zarządza Swoim królestwem tak, jak chce, zgodnie z Jego mądrością i miłosierdziem.
Jeśli cos cię przerazi, wyjrzyj z okna, lecz nie wyważaj go. Powiedz tak, jak poeta Ibrahim Hakki:
Spójrzmy, co czyni nasz Pan Jedyny,
Gdyż najpiękniejsze są Jego czyny.
Fraza Piąta: "Do Niego należy chwała..."
Cała chwała, sława i wszystkie podzięki należą się Jemu Jedynemu i tylko On jest ich godzien, albowiem wszystkie łaski i cuda pochodzą tylko od Niego i z Jego wielkich skarbców, które nigdy się nie wyczerpują.
Fraza ta przynosi dobrą nowinę i mówi: "Człowieku! Nie zamartwiaj się z powodu przeminięcia łaski, gdyż skarbce miłosierdzia Boga nie wyczerpują się. Nie krzycz z powodu zniknięcia przyjemności, jako że był to tylko jeden z niezliczonych owoców szerokiego miłosierdzia. Skoro drzewo wciąż rośnie, owoce będą wciąż spadać".
Wiedz, człowieku, że poprzez dostrzeżenie dotyczącego ciebie przejawu miłosierdzia i łaski, a następnie poprzez podziękowanie ich właścicielowi tych pięknych przymiotów i wychwalenie Go, będziesz czerpał z tej łaski sto razy większą przyjemność. Gdy Potężny Władca wysyła ci prezent, choćby było nim jabłko, to przyniesie ci on o wiele więcej przyjemności niż zwykłe jabłko. Na tym właśnie polega przyjemność z tego, że Władca i Król obdarza łaską specjalnie ciebie. W ten oto sposób fraza: "Do Niego należy chwała" otwiera przed tobą szeroką bramę, przez którą wypływa czysta duchowa przyjemność tysiące razy lepsza od łask, a to za sprawą wychwalenia i wdzięczności, docenienia łaski, poznania Hojnego poprzez Jego szczodrość oraz refleksji nad skierowaniem się łaski i litości Najwyższego ku tobie oraz nad Jego nieustającą dobrocią wobec ciebie.
Fraza Szósta: "On daje życie..."
Te słowa oznaczają, że tylko Bóg obdarza życiem, podtrzymuje je poprzez zapewnianie pożywienia, spełnia jego wszystkie potrzeby i gwarantuje odpowiednie warunki dla jego trwania. Tak więc doniosłe cele życia i
jego ważne rezultaty kierują się ku Niemu, tak jak dziewięćdziesiąt dziewięć procent jego owoców.
Fraza ta woła śmiertelnego i bezsilnego człowieka, przynosząc mu dobrą nowinę i przekazując mu ducha nadziei słowami: "Człowieku! Nie wykańczaj siebie, nosząc ciężary życia na twoich słabych ramionach, i nie zamartwiaj się tym, że życie w końcu upłynie. Nie okazuj żalu ani niezadowolenia z twojego przyjścia na świat za każdym razem, gdy przemija jego radość i jego ulotne owoce. Wiedz, że życie, które wypełnia twój byt, jest pod opieką Żyjącego i Samowystarczalnego, Który bierze na Siebie podtrzymanie go i zapewnienie mu niezbędnych rzeczy. Twoje życie kieruje się ku Niemu wraz z jego licznymi celami i rezultatami, a ty jesteś jedynie prostym pracownikiem na statku życia. Spełnij więc obowiązek w najlepszy sposób, weź swój depozyt, ciesz się nim i zawsze pamiętaj o znaczeniu żywota, który przemierza fale bytu, o jego wielkich korzyściach i owocach, a także o szczodrości jego prawdziwego Właściciela i o miłosierdziu jego Pana. Zastanów się nad tym i płyń w przestworzach radości, bądź dobrej myśli i podziękuj jak należy swojemu Panu. Wiedz ponadto, że jeśli będziesz dobrze wykonywał swoje czyny, to w twojej księdze zostaną spisane wszystkie osiągnięcia statku życia, a ty otrzymasz życie wieczne w Raju".
Fraza Siódma: "On sprowadza śmierć..."
Bóg zwolni cię z funkcji życia, przyprowadzi kogo innego na twoje miejsce w ulotnym świecie, uratuje cię przed ciężarem służby i uwolni od odpowiedzialności za twoją misję. Jednym słowem, przeniesie cię z krótkiego żywota do życia wiecznego.
Fraza ta woła w ucho śmiertelnych ludzi i dżinnów: "Radujcie się! Śmierć nie jest unicestwieniem, bezsensem, bezcelowością, wyginięciem, zgaśnięciem ani wieczną rozłąką. Zaprawdę, śmierć to nie przypadkowe i samoczynne zniknięcie, lecz uwolnienie od trudów przez Czyniącego, Mądrego i Litościwego, zmiana miejsca i wybranie się do wiecznej szczęśliwości, do twojej pierwotnej ojczyzny. To brama do świata grobu, świata gromadzącego dziewięćdziesiąt dziewięć procent tych, których umiłowaliście".
Fraza Ósma: "On jest Żyjącym i nie umiera..."
Widoczne w stworzeniach doskonałość i piękno, będące odbiciem nieopisanego i nieograniczonego, absolutnego piękna Boga i Jego doskonałości, służą miłości. Błysk przejawów piękna Jego, Najwyższego jest
równy wszystkim umiłowanym istotom świata doczesnego. Ten umiłowany i czczony Bóg żyje wiecznie, a Jego istnienie jest pozbawione wszelkich cech przemijalności i niedoskonałości.
Fraza ta ogłasza wszem i wobec, dżinnom i ludziom, wrażliwym i bystrym, miłującym i kochającym: "Dobra nowina! Przyszły do was nadzieja i dobro. Oto istnieje Ten, Który jest Wieczny, Który jest obiektem miłości, Który leczy rany rozłąki z waszymi doczesnymi uciechami i smaruje je kojącym balsamem Jego miłosierdzia. Skoro On istnieje i skoro jest Wieczny, wszystko inne jest błahe. Nie martwcie się więc ani nie smućcie, albowiem piękno, dobro i doskonałość, które sprawiły, iż jesteście tak przywiązani do swoich ukochanych, to jedynie kawałek słabego cienia spośród cieni bardzo licznych zasłon jednego spośród przejawów piękna Wiecznego, ukochanego. Niech więc nie martwi was odejście waszych ukochanych i rozłąka z nimi, albowiem byli oni jedynie rodzajem zwierciadeł, których zmiana odnawia odbicia emanacji piękna Bożego i jego zachwycającego blasku. Skoro On istnieje, wszystko inne istnieje również".
Fraza Dziewiąta: "W Jego ręku jest dobro..."
Ten, w Którego ręku jest wszelkie dobro, zapisuje wszystkie szlachetne czyny. Ta fraza woła do dżinnów i ludzi, głosząc im dobrą nowinę i dając im nadzieję: "Biedacy! Nie mówcie wtedy, gdy opuszczacie ten świat i zmierzacie do grobu: 'Biada nam! Co za nieszczęście! Nasze majątki przepadły, nasze starania poszły na marne, a z szerokiego świata trafiliśmy do ciasnego grobu!' Nie krzyczcie z żalem, albowiem wszystko, co macie, jest chronione przez Niego, Najwyższego, wszystkie wasze dzieła i starania są przez Niego zapisane - nic nie ginie i nie popada w zapomnienie, albowiem Potężny, w Którego ręku jest całe dobro, wynagrodzi was za wasze czyny i po tym, jak włoży was do gleby - waszego tymczasowego miejsca przebywania - przywoła was, byście stanęli przed Nim".
Jakże więc możecie być szczęśliwi po zakończeniu waszej posługi, wypełnieniu misji i zwolnieniu z odpowiedzialności! Dni cierpienia i ciężarów minęły, a teraz idziecie, by odebrać nagrodę i otrzymać udział w zyskach.
Zaprawdę, Wszechmogący, Potężny, Który przechowuje nasiona i pestki stanowiące spisy czynności poprzedniej wiosny oraz funkcji rośliny i jej komórek, po czym na wiosnę powoduje ich kiełkowanie i wzrost licznych pięknych i pożytecznych roślin, niewątpliwie przechowuje także owoce waszego życia i uczynków, by sowicie was za nie wynagrodzić.
Fraza Dziesiąta: "On jest nad każdą rzeczą Wszechwładny..."
Czyli jest Jeden, Jedyny, zdolny do każdej rzeczy, nic dla Niego nie jest trudne i nic Go nie męczy. Na przykład stworzenie całej wiosny jest dlań łatwe niczym stworzenie jednego kwiatu. Stworzenie Raju jest dlań łatwe niczym stworzenie wiosny. Wszystkie niezliczone stworzenia, które każdego dnia, każdego roku i w każdym wieku powołuje do istnienia i odnawia, zaświadczają niezliczonymi językami o Jego wszechmocy.
Ta fraza także przynosi nadzieję i dobrą nowinę, mówiąc: "Zaiste, dzieła i akty czci, które spełniliście, nie przepadają, istnieje bowiem wieczna siedziba nagrody i miejsce nieustającej szczęśliwości, przygotowane specjalnie dla ciebie. Przed tobą jest wieczny, pragnący twojego przybycia Raj. Uwierz zatem w obietnicę twojego Potężnego Stwórcy, przed Którym bijesz pokłony, i bądź pewien, że zostanie spełniona. Nie jest możliwe, by jej nie dotrzymał, wszakże w Jego mocy nie ma żadnej niedoskonałości, a Jego dzieła nie cechują się słabością - tak jak stworzył twój mały ogród i utrzymuje go, tak jest zdolny do stworzenia dla ciebie szerokiego Raju. Właściwie już go stworzył i obiecał ci go, a skoro obiecał, to niechybnie spełni Swoją obietnicę i zabierze cię tam".
Widzimy przecież, jak każdego roku z wielką szybkością i równowagą Wszechmocny zwraca życie ponad trzystu tysiącom gatunków roślin i zwierząt. Nie ulega zatem wątpliwości, że Wszechmogący i Potężny jest zdolny także do spełnienia Swojej obietnicy.
Skoro każdego roku Wszechmogący przedstawia tysiące różnych przykładów zmartwychwstania i Raju, skoro daje dobrą nowinę o obiecanym Raju i we wszystkich niebiańskich nakazach obiecuje wieczne szczęście, skoro wszystkie Jego dzieła i kroki są prawdziwe i słuszne, skoro wszystkie ślady Jego dzieł świadczą o tym, że jest On ponad wszelki niedostatek i skoro łamanie obietnicy, kłamstwo i krętactwo to najbrzydsze cechy, a także wyraźny przejaw niedostatku, to nie ulega wątpliwości, że Wszechmogący i Potężny, Mądry i Doskonały, Litościwy i Piękny niechybnie spełni Swoją obietnicę, otworzy bramy wiecznego szczęścia i wprowadzi was - o, wierni - do Raju, siedziby waszego ojca Adama, pokój z nim.
Fraza Jedenasta: "Do Niego zmierza wędrowanie"
Ci, którzy są przysyłani do świata doczesnego, miejsca sprawdzianu, dla prowadzenia handlu i spełniania zadań, powrócą do Tego, Kto ich przysłał - Potężnego Stwórcy, po zakończeniu misji i przeprowadzeniu
transakcji, i spotkają ich Szlachetnego Pana. Zostaną zaszczyceni stanięciem przed obliczem ich Litościwego Pana w siedzibie szczerej prawdy, w obecności ich Wszechpotężnego Króla, Który nie będzie skryty przed nimi za żadną zasłoną. Zostaną uwolnieni od przyczyn, zasłon i pośredników i każdy z nich właściwie i w pełni pozna swojego Stwórcę, Pana, Władcę i Króla.
Ta fraza daje nadzieję i dobrą nowinę niemające sobie równych, mówiąc: "Człowieku! Czy wiesz, dokąd zmierzasz? Czy wiesz, dokąd jesteś prowadzony?"
W zakończeniu Słowa Trzydziestego Drugiego napisano, że spędzenie tysiąca lat szczęśliwego i dostatniego życia na tym świecie nie równa się jednej godzinie życia w Raju, a tysiąc jeden lat szczęśliwości w Raju nie równa się jednej godzinie radości spoglądania na piękno Pięknego, niech będzie Mu chwała.
Tak więc, człowieku, wrócisz na dziedziniec Jego miłosierdzia, by stanąć na dworze Jego majestatu. Piękno, które widzisz w swoich ukochanych i ulubieńcach, a także piękno wszystkich istot tego świata to jedynie cień emanacji piękna Najwyższego i Jego Pięknych Imion. Raj wraz z jego uciechami, rozkoszami, hurysami i pałacami to tylko jeden z przejawów Jego miłosierdzia. Wszystkie rodzaje tęsknoty, miłości i atrakcyjności to jedynie nikły odblask miłości wiecznego i nieśmiertelnego obiektu czci i uwielbienia! Zmierzacie zatem do siedziby Jego majestatu. Jesteście zaproszeni do siedziby Jego wiecznej gościny, do wiecznego Raju.
Nie smućcie się więc, gdy wchodzicie do grobu, lecz radujcie się i przyjmujcie go z uśmiechem i radością.
Słowo to także przynosi światło nadziei i dobrą nowinę, mówiąc:
"Człowieku! Nie wmawiaj sobie, że zmierzasz do nicości, unicestwienia, niebytu, ciemności, zapomnienia, rozpadu, rozbicia i rozproszenia się. Zmierzasz do wieczności, nie nicości, do nieprzemijającego bytu, nie do niebytu, do świata światła, nie ciemności; zmierzasz do twojego prawdziwego Pana i Władcy, do siedziby Władcy świata i bytu. Odpoczniesz i uradujesz się na dziedzińcu jedynobóstwa, nie ginąc w obfitości stworzeń, gdyż zmierzasz do spotkania i połączenia, nie rozłąki i rozstania!"
Jedenasty Argument Wiary
W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!
"Bóg przytacza przypowieści ludziom - być może, oni się opamiętają!" Koran, 14:25.
Pewnego razu dwaj ludzie kąpali się w dużym jeziorze. Wnet poczuli się słabo i stracili przytomność. Gdy się ocknęli, spostrzegli, że znaleźli się w innym, dziwnym świecie, w którym wszystko jest dziwne. Przypominał on duże, uporządkowane królestwo, piękne, ludne miasto lub wspaniały, dobrze urządzony pałac. Z podziwem obserwowali wszystko dokoła. Gdzie nie spojrzeli, ich oczom ukazywało się to uporządkowane królestwo, to dobrze zaprojektowane miasto, to znów wyniosły, majestatyczny pałac. Gdy tak przechadzali się po tym dziwnym świecie, zauważyli stworzenia mówiące w niezrozumiałym języku. Mimo to po ich gestach i postawach zrozumieli, że wykonują one ważne zadania i obowiązki.
Jeden powiedział do drugiego:
- Na pewno w tym dziwnym świecie jest ktoś, kto zarządza jego sprawami. We wspaniałym królestwie musi być rządzący nim król, piękne miasto musi mieć gubernatora, który nim administruje, zaś wyniosły pałac - architekta i budowniczego. Myślę, że powinniśmy spróbować go poznać, bo wydaje się, że to właśnie on nas tu przyprowadził. Jeśli go nie poznamy, to któż inny uratuje nas i spełni nasze potrzeby w tym dziwnym świecie? Czy możemy pokładać jakąkolwiek nadzieję w tych słabych stworzeniach, z którymi nie jesteśmy w stanie się porozumieć?
Poza tym ten, kto zbudował ten świat na kształt uporządkowanego
królestwa, wspaniałego miasta i pięknego pałacu, po czym uczynił go skarbcem niezwykłych rzeczy, nadał mu niezwykłe piękno i umieścił cuda w każdym jego zakątku, przyprowadził nas oraz tych, którzy nas otaczają, dla jakiegoś celu. A więc pierwszą rzeczą, którą powinniśmy zrobić, jest poznać go dobrze, dowiedzieć się, czego od nas chce i czego oczekuje.
Jego towarzysz odparł:
-Co ty wygadujesz?! Nie wierzę, że ktokolwiek zarządza tym dziwnym światem...
-Poczekaj chwilę i posłuchaj mnie. Jeśli nie poznamy go, niczego nie zyskamy, a być może wiele stracimy. Jeśli zaś spróbujemy go poznać, nie napotkamy na trudności, a być może wiele zyskamy. W każdym razie nie powinniśmy unikać poznania go - odrzekł pierwszy.
-Nie zgadzam się. Wolę nie myśleć o takich sprawach i nic nie wiedzieć o tym wspaniałym stwórcy, jak go określiłeś. Nie widzę powodu, dla którego miałbym trudzić się czymś, czego nie obejmuje mój rozum. Myślę, że te wszystkie rzeczy to jedynie przypadek i pomieszanie. Wzięły początek same z siebie. Dlaczego więc miałbym myśleć o takich rzeczach?
-Boję się, że twój upór sprowadzi nieszczęścia na nas i na innych. Czyż całe miasta nie były burzone z powodu działań jednego przestępcy?
-Zakończmy ten temat. Albo udowodnisz mi niezbicie, że to wielkie królestwo ma jednego króla i jedynego stwórcę, albo dasz mi spokój!
-Skoro wciąż upierasz się, przyjacielu, w sposób przypominający szaleństwo i mogący doprowadzić do zniszczenia całego królestwa, przedstawię ci dwanaście dowodów tego, że ten wspaniały niczym pałac świat i to uporządkowane niczym miasto królestwo mają Jedynego Stwórcę, Który zajmuje się wszystkimi sprawami. Jak widzisz, nie ma w nim żadnej niedoskonałości ani usterki. Stwórca, którego nie widzimy, widzi nas i wszystko inne i słyszy mowę każdej rzeczy. W każdym Jego czynie są cuda i niezwykłe zjawiska. Stworzenia, których mowy nie rozumiemy, są jedynie Jego poddanymi, spełniającymi Jego rozkazy i powierzone przez Niego funkcje w Jego królestwie.
Dowód Pierwszy
Chodź, przyjacielu, zastanówmy się nad otaczającymi nas rzeczami. Czy nie widzisz, że za wszystkim stoi ukryta, działająca ręka? Czy nie widzisz, że słabe istoty, które z jednej strony nie są w stanie nosić same siebie,
z drugiej noszą tysiące funtów ciężaru? Czy nie widzisz, jak nieposiadające zmysłów ani zdolności percepcji stworzenia wykonują doniosłe prace?
Nie działają zatem same z siebie, lecz muszą mieć opiekuna i zdolnego twórcę, który zarządza nimi z ukrycia. Gdyby były niezależne i rządziły same sobą, wówczas każda rzecz byłaby cudotwórcą, co jest absurdem.
Dowód Drugi
Chodź, przyjacielu, przyjrzyjmy się rzeczom, które zdobią place i podwórza, gdyż w każdej ozdobie znajdziemy coś na kształt pieczęci, co powie nam o Władcy i wskaże nam go. Wszakże pieczęć każdego władcy jest dowodem jego istnienia i przejawem jego majestatu. Spójrz na przykład na to drobniutkie ciało, którego człowiek prawie nie jest w stanie zważyć, z którego Władca stworzył długie, różnokolorowe tkaniny o pięknych zdobieniach i wyprowadził z nich pożywienie smaczniejsze od słodyczy i słodkich wypieków. Gdyby tysiące takich jak my odziało się w te tkaniny i jadło z tego pożywienia, one i tak nie skończyłyby się.
Spójrz następnie, jak Władca Swoją niewidzialną ręką sięga po żelazo, glebę, wodę, węgiel, miedź, srebro i złoto, po czym tworzy z nich kawałek mięsa.
O, nieświadomy! Za tymi wszystkimi rzeczami i działaniami stoi Ten, w Którego ręce jest władza nad tym królestwem. Nic się przed Nim nie ukryje i wszystko jest podporządkowane Jego woli.
Dowód Trzeci
Spójrzmy teraz na niezwykłe stworzenia, obdarzone zdolnością ruchu. Każde z nich jest niczym miniatura tego wielkiego pałacu i w każdym z nich można znaleźć to, co znajduje się w całym pałacu. Czy ktokolwiek poza zdolnym budowniczym mógłby umieścić miniaturę całego pałacu w precyzyjnym mechanizmie? Czy możesz ujrzeć jakikolwiek niedostatek albo nonsens w świecie umieszczonym w małym mechanizmie?
Wszystkie widziane przez ciebie maszyny są znakiem wskazującym na zdolnego inżyniera i ogłoszeniem jego wielkości, mówiącym: "Stworzył nas ten, kto stworzył cały świat z taką samą łatwością".
Dowód Czwarty
Uparty bracie! Chodź, pokażę ci coś jeszcze bardziej zadziwiającego! Spójrz, w królestwie zaszły przemiany, które dotknęły każdą rzecz. Widzimy na własne oczy, że żadna rzecz nie jest niezmienna, lecz wszystko przemienia się i odnawia.
Spójrz na te nieruchome obiekty, pozbawione czucia. Każdy tak jakby przyjął kształt absolutnego Władcy, rządzącego każdą rzeczą. Spójrz na znajdującą się obok nas maszynę, która potrzebne jej do upiększenia się i funkcjonowania rzeczy otrzymuje natychmiast, na rozkaz jej Pana. Spójrz na ten pozbawiony zmysłów obiekt, skrytym skinieniem podporządkowujący sobie największe rzeczy, które są do jego usług. To jedynie dwa przykłady z bardzo wielu.
Jeśli nie przypiszesz zarządzania tym królestwem niewidzialnemu Władcy, będziesz musiał przypisać każdemu strzuzeniu tę samą zdolność i doskonałość, którą ja przypisuję Jemu - kamieniowi, garści gleby, zwierzęciu, człowiekowi czy jakiejkolwiek innej istocie.
Jeśli wykluczysz, że jeden Stwórca jest Władcą i zarządcą tego królestwa, musisz założyć istnienie bilionów zdolnych twórców - tylu, ile jest istot! Każdy z nich byłby do siebie podobny, byłby dla drugiego wspólnikiem i zastępcą i mieszałby się w jego sprawy! Jednak wspaniały porządek jest sprzeczny ze współudziałem. Gdyby inna siła miała choć drobny udział w tym wielkim królestwie, jej ślad byłby wyraźnie widoczny. Skoro we wsi rządzonej przez dwóch sołtysów, mieście rządzonym przez dwóch burmistrzów i państwie rządzonym przez dwóch królów powstaje chaos, to co dopiero stałoby się, gdyby uporządkowanym królestwem zaczęli rządzić niezliczeni władcy?!
Dowód Piąty
Wątpiący przyjacielu! Chodź, przyjrzyjmy się napisom wydrążonym na ścianach tego wielkiego pałacu, ozdobom tego pięknego miasta oraz idealnemu porządkowi tego wielkiego królestwa i zastanówmy się nad wspaniałym stworzeniem tego świata. Gdyby stwierdzić, że te napisy nie pochodzą od dłuta Władcy, Który jest twórcą niezliczonych cudów, lecz są dziełem nieposiadających zmysłów przyczyn, ślepej natury i głuchej przyrody, wówczas każdy kamień i każde zioło w tym królestwie musiałyby być wybitnymi artystami, którzy są w stanie napisać tysiące ksiąg w jednej literze i zawrzeć miliony wspaniałych dzieł w jednym napisie. Widzisz wszakże, że widniejący na znajdującej się przed tobą cegle napis zawiera napisy całego pałacu, wszystkie prawa i kodeksy obowiązujące w mieście oraz jego plan zagospodarowania. Stworzenie tych wspaniałych napisów jest tak niezwykłe, jak stworzenie samego królestwa. Każda rzecz to tablica, na której spisano cechy wspaniałego Władcy, a każdy napis to jasna pieczęć wskazująca na Niego.
Jak litera niechybnie wskazuje na tego, kto ją napisał, tak napis świadczy o tym, kto go wydrążył. Jak więc litera zawierająca w sobie wielką księgę może nie świadczyć o pisarzu, a napis, w którym znajdują się tysiące napisów, nie świadczyć o Tym, Który jest ich autorem? Czy nie wskazują na Niego tak jasno, jak wskazują same na siebie?
Dowód Szósty
Chodź, przyjacielu, wybierzmy się na przechadzkę po rozpostartej przed nami szerokiej przestrzeni. O, tam jest wysoka góra, wejdźmy na nią, aby ujrzeć wszystkie krańce przestrzeni jak na dłoni, i obejrzyjmy widoki przez lornetkę. W tym królestwie jest wiele niezwykłych rzeczy, które na myśl by nie przyszły. Spójrz na te wysokie góry, szerokie
równiny i ludne miasta. To niezwykłe, jak wszystkie przemieniają się w mgnieniu oka za sprawą bilionów skoordynowanych i zsynchronizowanych działań. To tak, jakby na naszych oczach w jednej sekundzie powstawały miliony kolorowych tkanin. To niezwykłe przemiany. Gdzie są kwiaty, które uśmiechały się do nas i dawały nam radość? Zniknęły, a ich miejsce zajęły inne pod względem kształtu, lecz podobne pod względem natury. To tak, jak gdyby wszystkie te przestrzenie i wyniosłe góry były stronicami księgi, na których bezbłędnie i pięknym pismem zapisywane są inne księgi, które następnie są wymazywane, by na ich miejscu mogły zostać zapisane inne księgi. Czy uważasz, przyjacielu, że te zachodzące w idealnym porządku i równowadze przemiany odbywają się same z siebie? Czyż nie jest to największy z absurdów?
Nie można przypisać tych pięknie stworzonych rzeczy samym sobie, gdyż byłby to absurd. Są to jasne dowody wskazujące na ich zdolnego twórcę jeszcze wyraźniej, niż rzeczy wskazują same na siebie. Pokazują one, że ich utalentowany budowniczy jest zdolny do wszystkiego i nic go nie męczy, a napisanie tysiąca ksiąg jest dlań łatwe niczym napisanie jednej litery. Przyjrzyj się, bracie, rozpostartym przed tobą przestrzeniom, a dostrzeżesz, że Wielki twórca umieścił wszystko w odpowiednim miejscu w dobrze przemyślanym celu, a każdej rzeczy okazał dobroć, hojność i wielką łaskę. Tak jak otwiera bramy Jego łask i cudów przed każdą rzeczą, podobnie spełnia pragnienia każdej rzeczy i zapewnia to, co jest dla niej niezbędne.
Jednocześnie rozstawia On suto zastawione stoły z niezliczonymi darami dla zwierząt i roślin tego królestwa. W Swoim Imieniu wysyła każdej istocie z osobna dary, bez błędu ani zapomnienia. Czyż istnieje większy absurd niż twierdzenie, że to wszystko jest jedynie dziełem przypadku, że nie ma to sensu, że kto inny poza zdolnym budowniczym ma udział w sprawach królestwa lub że nie każda rzecz jest podległa Jego władzy? Czy możesz, przyjacielu, znaleźć usprawiedliwienie dla zaprzeczenia temu, co widzisz?
Dowód Siódmy
Zostawmy małe rzeczy, przyjacielu, i przyjrzyjmy się temu niezwykłemu światu. Zobaczymy, jak jego części są ze sobą połączone. Panuje w nim taki porządek, jak gdyby każda rzecz nadzorowała porządek w całym królestwie, będąc jego dopasowaną częścią. Widać, jak bardzo
oddalone od siebie rzeczy zbliżają się do siebie w celu współpracy i wzajemnego wsparcia.
Spójrz! Wielka karawana, która wyruszyła ze świata niewidzialnego, kieruje się w naszą stronę. Wiezie tace z prowiantem dla żywych stworzeń. Spójrz na tę jaśniejącą lampę zawieszoną na sklepieniu królestwa, jak oświetla wszystko dokoła, dzięki czemu dojrzewa pożywienie zawieszone na cienkiej nitce, wystawione przez niewidzialną rękę na światło owej lampy. Spójrz wraz ze mną na chude i słabe zwierzęta, jak do ich paszcz spływa czyste pożywienie wypływające z pomp zwisających nad ich głowami - wystarczy, że tylko się do nich przyssą!
Jednym słowem, każda rzecz na tym świecie patrzy na drugą i wspiera ją. Jedna uzupełnia działanie drugiej i jest jej pomocnikiem, a wszystkie idą obok siebie po drodze życia. Te wszystkie zjawiska niezbicie wskazują na to, że każda rzecz w tym niezwykłym pałacu jest podporządkowana jej Wszechmocnemu Władcy i zdolnemu twórcy i pracuje w Jego imieniu, na Jego rzecz. Każda istota jest niczym posłuszny żołnierz gotowy do przyjęcia rozkazów. Każda wypełnia powierzone jej obowiązki za sprawą siły i mocy jej Władcy. Porusza się na Jego rozkaz, porządkuje swoje sprawy za sprawą Jego mądrości, współpracuje za sprawą Jego hojności i łaski i wspomaga innych swoim miłosierdziem. Jeśli jesteś w stanie, bracie, podać ten dowód w wątpliwość, uczyń to.
Dowód Ósmy
Chodź, przemądrzały towarzyszu, podobny do mojej nakazującej zło duszy, uważającej siebie za dobrą i rozsądną. Widzę, przyjacielu, że nie chcesz poznać właściciela tego wspaniałego pałacu, mimo że wszystko wskazuje na Niego i świadczy o Jego istnieniu. Jak więc możesz odrzucić te wszystkie świadectwa? Musisz zatem zanegować istnienie samego pałacu, a nawet stwierdzić, że w ogóle nie ma żadnego pałacu, ani królestwa, ani w ogóle niczego, także ciebie samego! Możesz też wrócić do rozsądku i uważnie mnie posłuchać:
Zastanów się nad pierwiastkami i metalami, które wypełniają to królestwo i które można znaleźć w każdym zakątku tego pałacu. Wiadomo, że w królestwie nie ma niczego, co nie byłoby stworzone z tych substancji. Tak więc ten, kto jest właścicielem tych substancji i pierwiastków, jest także właścicielem wszystkiego, co się z nich produkuje - tak jak właściciel gospodarstwa jest także właścicielem plonów, a właściciel morza jest właścicielem wszystkiego, co w nim jest.
Spójrz, przyjacielu, na kolorowe tkaniny ozdobione kwiatami. Są one tworzone z jednej substancji. Ten, Który ją przygotował, a następnie utkał materiały, niewątpliwie jest jeden, jako że to rzemiosło może być uprawiane tylko przez jedną osobę. Są one więc jedynie Jego własnością. Zwróć uwagę na to, że różne rodzaje tkanin można znaleźć w każdym zakątku tego niezwykłego świata. Są tkane jednocześnie, w dużej obfitości i według jednego wzoru. Jest to działanie jednej osoby i wszystko to dzieje się na jeden rozkaz. W przeciwnym razie nie byłaby możliwa idealna synchronizacja i koordynacja pracy przy wytwarzaniu tych samych materiałów, według tego samego wzoru na całym świecie. A zatem każda perfekcyjnie wykonana rzecz jasno wskazuje na twórcę, którego nie widzimy, lecz jest tak, jakby przedstawiał Siebie Samego. Tak jakby każda okraszona kwiatami tkanina, każda wspaniała maszyna i każde smaczne pożywienie było znakiem towarowym i pieczęcią cudownego twórcy. Każda rzecz mówi językiem stanu: "Miejsce, w którym się znajduję, należy do mojego twórcy". Każdy napis mówi: "Kawałek tkaniny, na którym jestem, należy do Tego, Który mnie utkał". Każdy smaczny kęs mówi: "Garnek, w którym jestem gotowany, należy do Tego, Który mnie stworzył i czynie mnie zdatnym do spożycia".
Maszyny mówią: "Każda maszyna na świecie podobna do nas należy do Tego, Który mnie stworzył. Tylko Ten, Który jest właścicielem całego królestwa i pałacu, może być naszym posiadaczem". Podobnie ten, kto chce umieszczać guziki i godło państwowe na umundurowaniu, musi być właścicielem wszystkich produkujących je fabryk. W przeciwnym razie zostanie uznany za kłamcę i ukarany.
Podsumowując: Skoro rzeczy w tym królestwie składają się z substancji obecnych w każdym jego zakątku, to mają one jednego właściciela. Podobnie wszystkie obecne w całym królestwie stworzenia o tym
samym wzorze i z tym samym znakiem wskazują na jedną osobę, panującą nad każdą rzeczą.
Przyjacielu! Znak jednorodności i jedności twórcy jest wyraźnie widoczny na całym świecie. Niektóre rzeczy są jednakowe na całym świecie, inne zaś różnią się od siebie, lecz mają cechy wspólne z innymi rodzajami rzeczy. A zatem jedność rzeczy świadczy o jedności ich twórcy. Ponadto wszystkie obdarzają nas cennymi darami zza zasłony niewidzialnego, z której zwisają nici i sznury z cenniejszymi od diamentów i szmaragdów przejawami hojności.
Sam więc oceń głupotę tego, kto nie zna osoby zarządzającej tymi niezwykłymi sprawami i obdarzającej tymi wspaniałymi darami. Jakże nieszczęsny jest ten, kto nie dziękuje za nie! Jego ignorancja popycha go do przypominającego bredzenie stwierdzenia, że te wszystkie perły tworzą same siebie, a więc do przypisania władzy każdemu z tych sznurów! Prawda jest taka, że widzimy, jak niewidzialna ręka zarządza tymi sznurami i wiesza na nich prezenty. Jednym słowem, wszystko w tym pałacu wskazuje na jego zdolnego budowniczego jaśniej, niż pałac wskazuje sam na siebie. Jeśli nie poznasz Go tak jak należy, towarzyszu, wówczas spadniesz do poziomu niższego od zwierząt, będziesz bowiem zmuszony do zanegowania tych wszystkich rzeczy.
Dowód Dziewiąty
Przyjacielu, wyprowadzasz fałszywe sądy, jako że nie znasz właściciela tego pałacu i nie chcesz Go poznać. Wykluczasz wręcz, że pałac ma właściciela i zaczynasz negować związane z Nim fakty, ponieważ twój rozum nie jest w stanie pojąć wszystkich cudów i rzeczy niezwykłych. Wykluczanie i trudne problemy logiczne wynikają właśnie z braku poznania właściciela. Popycha cię to do zanegowania istnienia tanich, lecz obfitych substancji, którymi jesteś obdarzany. Jeśli zaś Go poznamy, będzie bardzo łatwo przyjąć i pojąć wszystko, co jest w tym pałacu i na całym świecie, tak jakby była to jedna rzecz. W przeciwnym razie każda rzecz stałaby się trudna i nie byłoby widać tego, co masz na wyciągnięcie ręki. Spójrz choćby na słoiki z dżemem zwisające z tych nici. Gdyby nie pochodziły z kuchni niezwykłej mocy, nie byłbyś w stanie ich posiąść nawet za wysoką cenę.
Zaprawdę, negacja, problemy logiczne, trudności, zguba i absurd wynikają z niepoznania Władcy i Stwórcy. Na przykład, gdyby każdy owoc podlegał różnym prawom, stworzenie owocu byłoby tak skomplikowane jak stworzenie drzewa. Jednak skoro stworzenie owocu podlega jednemu prawu i jest scentralizowane, stworzenie tysiąca owoców jest łatwe jak stworzenie jednego. Można to porównać do wyposażenia armii w sprzęt
- jeśli ekwipunek pochodzi z jednego źródła i jednej fabryki i jest dostarczany na podstawie tego samego prawa, wówczas cały proces jest łatwy i odbywa się sprawnie. Gdyby jednak każdy żołnierz był wyposażany na podstawie innego przepisu w sprzęt z innej fabryki i z innego magazynu, niezwykle skomplikowałoby to sprawę. Armia potrzebowałaby wtedy tyle fabryk, centrów dystrybucji i regulaminów, z ilu składa się żołnierzy.
Powyższe dwa przykłady pokazują, że jeśli przypisać stworzenie rzeczy w tym wielkim pałacu, pięknym mieście, wspaniałym królestwie i ogromnym świecie jednej osobie, okazuje się to proste pomimo obfitości stworzeń. Gdyby jednak nie przypisać jej tego, wówczas stworzenie jakiejkolwiek rzeczy stałoby się bardzo trudne, wręcz w ogóle niemożliwe, nawet gdyby dać za to cały świat.
Dowód Dziesiąty
Przyjacielu, który powoli stajesz się rozsądniejszy. Jesteśmy tutaj już piętnaście dni, jeśli więc nie poznamy prawa obowiązującego w tym kraju ani jego Władcy, będziemy podlegać karze, jako że już nie będziemy mieli usprawiedliwienia. Mieszkańcy królestwa dali nam te kilkanaście dni i nie mieli do nas żadnych uwag. Jednak nie jesteśmy całkowicie wolni, gdyż jesteśmy we wspaniałym królestwie pełnym perfekcyjnie stworzonych istot, co wskazuje na wielkość jego Władcy, a także na surowość Jego kary. Spróbuję wyjaśnić ci wielkość i potęgę tego Władcy:
Zarządza tym ogromnym niezwykłym światem z taką samą łatwością, z jaką zarządza wyniosłym pałacem, a nawet małym domem. Zapełnia to ludne miasto w idealnym porządku i bezbłędnie, po czym tak samo opróżnia je z mieszkańców z taką łatwością, z jaką napełnia się talerz i opróżnia go. Rozstawia ozdobione stoły, niewidzialną ręką przygotowuje smaczne pożywienie z Jego szczodrości i nakrywa stoły na całym świecie,
po czym sprząta z nich wszystkich z taką łatwością, z jaką nakrywa się do jednego stołu i zabiera się naczynia. Jeśliś bystry, zrozumiesz, że ta wielkość i majestat obejmują nieskończoną hojność.
Wszystkie rzeczy są prawdziwym świadectwem wielkości Potężnego Władcy, Jego władzy oraz Jego jedności. Zachodzące jedna po drugiej przemiany są dowodem wieczności Władcy, jako że wraz z rzeczami przemijającymi przemijają także ich przyczyny. Po nich jednak nadchodzą nowe rzeczy, podobne do poprzednich, które nie są dziełem tych samych przyczyn, lecz czegoś, co nie przemija. Tak jak pozostanie blasku po zniknięciu fal płynącej rzeki w powstałych po nich falach pokazuje nam, że błysk nie pochodzi od niestałych fal, lecz od stałego źródła światła, tak samo błyskawiczna zamiana rzeczy i nadanie im tych samych cech pokazuje, że to działania kogoś wiecznego, nieprzemijającego, a wszystkie rzeczy to wyłącznie Jego podpisy, zwierciadła i dzieła.
Dowód Jedenasty
Chodź, przyjacielu, dam ci dowód tak silny, jak dziesięć poprzednich. Przygotujmy się do wejścia na pokład statku morskiego, który zabierze nas na daleką wyspę. Wiesz, czemu tam płyniemy? Są tam klucze do zagadek, tajemnic i cudów tego świata. Czy nie widzisz, jak wszyscy spoglądają na nią, wyczekując wiadomości i rozkazów? O, właśnie odbijamy od brzegu... Przybyliśmy, a nasze stopy stanęły na wyspie. Stoimy przed wielkim zgromadzeniem ludzi. Wszyscy dostojnicy królestwa zebrali się tutaj. Spójrz, przyjacielu, na przewodniczącego tego wielkiego zgromadzenia. Zbliżmy się do niego i przyjrzyjmy się mu z bliska. Ma ponad tysiąc wysokich odznaczeń i przemawia językiem dobroci, zaufania i spokoju. Jako że przez piętnaście dni nauczyłem się nieco z tego, co mówi, przekażę ci to. Mówi mianowicie o Władcy tego królestwa, o Jego cudach i o tym, że to właśnie Władca przysłał go do nas. Spójrz, jak pokazuje cuda i niezwykłe zjawiska, co jasno zaświadcza, że to właśnie on został posłany przez Wielkiego Władcę. Przysłuchaj się dobrze
jego mowie, tak jak słuchają go wszystkie stworzenia, wręcz całe królestwo - wszyscy próbują usłyszeć jego dobrą mowę i poznać jego prawe życie. Czy myślisz, że tylko człowiek go słucha? Zwierzęta również, a nawet góry i przedmioty martwe są posłuszne jego rozkazom i trzęsą się z obawy i tęsknoty do niego. Spójrz, jak drzewa wypełniają jego rozkaz i zmierzają tam, gdzie im nakazał. Sprawia, że woda wytryska tam, gdzie on tego zechce, nawet spomiędzy jego palców, a ludzie gaszą nią pragnienie. Spójrz na zwisającą ze sklepienia królestwa lampę, jak rozpadła się na dwie części na jego skinienie. Wydaje się, że całe królestwo wraz ze wszystkim, co w nim jest, zna go dobrze i wie, że został wysłany z misją przez Władcę jako godny zaufania przekaziciel Jego dekretów. Widzisz, jak wszyscy okazują mu posłuszeństwo, niczym poddani lub żołnierze. Każdy rozsądny człowiek z jego otoczenia mówi, że to Szlachetny Posłaniec, wierzy mu i przyjmuje jego słowo. Ale nie tylko ludzie mu wierzą - także góry i wielka lampa. Wszyscy z pokorą mówią językiem stanu: "Zaprawdę, wszystko, co mówi, to prawda, sprawiedliwość i słuszność".
Nieświadomy przyjacielu! Czy uważasz, że może istnieć choć najmniejsze prawdopodobieństwo, że ten zacny człowiek kłamie lub oszukuje? Niech Bóg uchroni! Nic takiego nie może pojawić się w jego słowach. Władca odznaczył go przecież tysiącem medali i orderów, które są jego autoryzacją; wierzą mu wszyscy możni w królestwie, a jego godna zaufania mowa przedstawia cechy niezwykłego Władcy i przekazuje Jego ważne rozkazy. Jeśli uważasz, że istnieje prawdopodobieństwo kłamstwa, powinieneś za kłamców uznać wszystkie wierzące mu zastępy, a także zanegować istnienie pałacu, lamp i wszystkiego innego. Jeśli uważasz inaczej, przedstaw swoje argumenty - niniejsze dowody rzucają ci wyzwanie.
Dowód Dwunasty
Bracie! Być może dzięki mojej mowie stałeś się nieco rozsądniejszy.
Teraz przedstawię ci dowód większy od wszystkich poprzednich.
Spójrz na schodzące z najwyższego horyzontu rozkazy od Władcy. Wszyscy patrzą na nie z podziwem i nabożnością. I oto szlachetna osoba
uhonorowana orderami stanęła obok świetlistych rozkazów i jęła objaśniać zgromadzonym istotom ich znaczenia. Przyjrzyj się stylowi tych rozkazów, jak budzi u wszystkich podziw. Poruszają one poważne tematy dotyczące każdego, a piękny styl sprawia, że każdy ich słucha. W drobnych szczegółach przedstawiają sprawy, czyny, rozkazy i cechy Władcy. Na każdym rozkazie widnieje pieczęć Władcy, podobnie na każdej linijce widnieje Jego znak. Jeśli przyjrzysz się bliżej, ujrzysz Jego znak na każdym zdaniu, na każdym znaczeniu, celu, rozkazie czy zakazie, a nawet na każdej literze.
Jednym słowem, rozkazy Wielkiego Władcy wskazują na Niego tak jasno, jak światło wskazuje na dzień.
Myślę, przyjacielu, że wróciłeś do rozsądku i obudziłeś się ze snu nieświadomości. Wszystkie przedstawione przeze mnie dowody są wystarczające. Jeśli masz jakieś uwagi, to daj znać.
Uparty towarzysz zdobył się na następujące słowa:
- Cóż mogę powiedzieć? Chwała niech będzie Bogu! Uwierzyłem i zaufałem. Moja wiara jest teraz jasna jak słońce w pogodny dzień. Przekonałem się, że to królestwo ma Doskonałego Pana, ten świat Potężnego Opiekuna, a ten pałac Pięknego Stwórcę. Niech Bóg będzie z ciebie rad, dobry przyjacielu, uratowałeś mnie od uporu i podłego fanatyzmu, które niemal popchnęły mnie do szaleństwa i głupoty. Każdy z przedstawionych przez ciebie dowodów był wystarczający, by doprowadzić mnie do prawdy, lecz nie przerywałem ci, by wysłuchać ich wszystkich. Każdy otwierał przede mną szersze horyzonty i okna do wiedzy o Bogu i miłości do Niego.
Tak zakończyła się historia o wielkiej prawdzie jedynobóstwa i wierze w Boga.
W drugiej części - z łaski Bożej i za sprawą inspiracji Świętego Koranu i światła wiary - uzupełnimy dwanaście dowodów z owej przypowieści dwunastoma błyskami światła prawdziwego jedynobóstwa, poprzedzonymi wstępem.
Prosimy Boga o sukces i prowadzenie drogą prostą.
W Imię Jego, Chwalebnego! I nie ma żadnej rzeczy, która by nie głosiła Jego chwały.
Pokój, miłosierdzie i błogosławieństwo Boże niech będą z wami po wsze czasy.
Niezachodzące z niebios wszechświata słońce - Święty Koran - oświetla swymi promieniami znaki stworzenia wielkiej księgi bytu, pozwalając je odczytać i poznać ich prawdziwy kształt. Koran ukazuje prostą drogę właśnie poprzez oświecenie ludzkiego umysłu. Dzięki jego światłu cała ludzkość jest w stanie zobaczyć i zrozumieć cel i sens swojego stworzenia. Ci, którzy otrzymują manifestację koranicznego przewodnictwa, stają się zwierciadłami odbijającymi światło świętej Księgi, a zarazem zbliżają się do jego źródła. Dzięki światłu Koranu staje się widoczna prawdziwa natura rzeczy i życia; jest ono wręcz niezbędne do ujrzenia i zrozumienia ich. Koran to ukazujące prostą drogę światło Przedwiecznego Słońca, pokazujące prawdę i rzeczywistość oczom serca i rozumu. Ci, którzy nie zbliżają się do tego światła, pozostają w ciemnościach i nie są w stanie niczego zobaczyć, poznać ani pojąć. W obecnym czasie zbiorowa osobowość Traktatów Światła odebrała manifestacje światła Koranu, wiecznego słońca prawdy.
Traktaty Światła niczym reflektor pokazują drogę do prawd wiary tym, którzy jak nietoperze nie chcą opuścić ciemności i, błąkając się w nieświadomości, przemieniają swój dzień w noc i rozumieją jedynie to, co są w stanie zobaczyć; pokazują drogę tym, którzy nie są zupełnie ślepi. Jasnym blaskiem oświetlają głowy niewierzących, mówiąc im: "Albo pozbędziecie się swoich zdolności umysłowych i staniecie się zwierzętami, albo użyjecie swoich rozumów i zostaniecie prawdziwymi istotami ludzkimi!"
Jako że wiedza jest światłem, warto, byśmy pokrótce wymienili parę dowodów na to, że Traktaty Światła zawierają doniosłą wiedzę:
1- Powinniśmy napomnieć, że ponieważ Traktaty Światła nie uznają innego mistrza poza Koranem i nie służą niczemu innemu jak tylko Koranowi, ich zaakceptowanie nie powinno wzbudzać żadnych zastrzeżeń. Jedynie dla przedstawienia uczonym wartości Traktatów powiadam:
Traktaty Światła dowodzą i wyjaśniają (w najbardziej przekonujący i dostępny dla wszystkich - od najprostszych ludzi do elity uczonych - sposób) kwestie, których wcześniej nie był w stanie dowieść w całkowicie jasny sposób żaden uczony. Takimi właściwościami nie odznacza się żadne inne dzieło.
2- We wszystkich sprawach Traktaty ukazują, że stanowią komentarz do niektórych wersetów koranicznych oraz odblask ich światła.
3- Traktaty Światła w sposób naukowy, przy użyciu dowodów i argumentów odpowiadają na najgłębsze potrzeby istot ludzkich. Dowodzą na przykład istnienia Boga, życia po śmierci oraz prawdziwości innych filarów wiary, interpretując świadectwo drobnych cząsteczek, wypowiadane językami ich stanów. Ibn Sina, Al-Farabi oraz Ibn Ruszd, jedni z najwybitniejszych filozofów muzułmańskich, przedstawili dowód w tej materii ukazany przez wszystkie stworzenia, jednakże Traktaty Światła dowodzą tych prawd poprzez języki drobnych cząsteczek i nasion. Gdyby filozofowie poznali naukową moc Traktatów Światła, niewątpliwie przyjęliby je z pokorą jako swego nauczyciela.
4- Nauki Traktatów Światła przedstawione są w skondensowanej formie, co pozwala na przyswojenie w krótkim czasie wiedzy, której poznanie w inny sposób wymagałoby lat studiów.
5- Traktaty dostarczają sposobu na osiągnięcie zadowolenia Boga, co jest głównym celem zdobywania wiedzy w ogóle. Zawarta w nich wiedza w żadnym wymiarze nie służy celom ziemskim, lecz spełnia najdonioślejszy obowiązek służby ludzkości.
6- Stanowiąc owoc doniosłej i świętej refleksji na tematy wiary, Traktaty Światła interpretują mowę wszystkich stworzeń, wypowiadaną językami ich bytów. Ukazują prawdy wiary dzięki absolutnej pewności wiedzy i jasności spojrzenia.
7- Traktaty Światła wraz z przedstawionymi w nich zasadami obejmują wszystkie dziedziny nauki. Są niczym gobelin utkany z nici wiedzy. To zbiór zwięzłych zwrotów nigdy wcześniej niewypowiedzianych przez żadnego uczonego. Wymienimy niniejszym kilka przykładów, aby polecić ludziom, którzy chcieliby zdobyć lepsze pojęcie o tym, co stanowią Traktaty Światła jako całość, by sięgnęli do owego oceanu wiedzy:
a) Kto stworzył oko komara, ten stworzył słońce.
b) Kto nadał kształt układowi trawiennemu motyla, ten zorganizował Układ Słoneczny.
c) Moc potrzebna do stworzenia całego wszechświata jest niezbędna do stworzenia pojedynczej cząsteczki, albowiem każda litera wielkiej księgi wszechświata, a zwłaszcza te jej litery, którymi są organizmy żywe, posiada oblicze oraz oko spoglądające na wszystkie zdania.
d) Natura jest prasą drukarską, lecz nie drukarnią. Jest haftem, nie hafciarką. Jest wzorcem, nie pierwowzorem. Jest zorganizowanym ustrojem, nie organizatorem. Podlega kodeksowi praw, biorących się z woli, który nie posiada postaci zewnętrznej, lecz sama nie jest prawodawcą ni nie posiada mocy.
e) Jak ustalone i niezmienne prawa natury, tak duch przychodzi ze świata Bożego zarządzenia i atrybutu woli Boga. Moc Stwórcy odziała go, czyniąc zeń stworzenie ukraszone zmysłami, a z delikatnej zdolności wewnętrznej uczyniła muszlę dla tej perły.
Traktaty Światła zawierają tysiące takich zwięzłych fraz.
Drodzy, szczerzy Bracia!
W waszym liście spostrzegliśmy promień światła islamu. Zrozumieliśmy, że Traktaty Światła, które w widoczny sposób naprawiły szkody wyrządzone islamowi na przestrzeni stuleci przez agresywne idee niewiernych, rozpowszechniają się dzisiaj wśród młodych ludzi. Miłośnicy prawdy podróżujący po drodze do życia przyszłego porzucają puste słowa fantazji, tak by przy pomocy Traktatów Światła unicestwić ziarna niewiary. Wasze listy zachęciły nas do większych wysiłków. Traktaty Światła, komentarz do Koranu, mówią nam, że największą głupotą w obecnym czasie jest pozostawanie w zbłądzeniu i rezygnacja ze zmagania się z niewiarą. Najpilniejszym zadaniem w czasie, gdy komunizm, anarchia i wolna masoneria rosną w siłę, jest służenie Traktatom Światła i przekazywanie ich tym, którzy ich potrzebują, abyśmy mogli zdobyć zadowolenie Boga. Nawet najostrzejsze ataki tych, którzy chcieliby, byśmy porzucili nasz najważniejszy, najcenniejszy i niezbędny obowiązek, jedynie rozpalą nasz entuzjazm. Oto czego uczą nas Traktaty Światła, popierając to dowodami:
Ten świat to dom gościnny. Wielka nagroda, jaką otrzymają po śmierci poszukujący życia wiecznego w Raju, skłania ich do pilnego wypełniania obowiązków w owym domu. Oznacza to, że naszym głównym zadaniem jest współzawodniczenie we wspieraniu tych wyznawców islamu, którzy chcą być uratowani od upadku w otchłań, lecz których twarde serca jeszcze błąkają się w ciemnościach. Powinniśmy zacząć od zmieniania nas samych, abyśmy stali się godnymi posłańcami Traktatów Światła. Niezwykle ważne jest, by czytać Traktaty Światła regularnie, uważnie i z refleksją, aby poznać zawarte w nich prawdy Koranu i wiary i w możliwie najkrótszym czasie zdobyć o nich pełną wiedzę. Każdy, kto osiąga tę wspaniałą łaskę, staje się niezwykle pożyteczny dla siebie, swojego narodu i kraju. Staje się zdolny do służenia swojemu krajowi, narodowi, młodzieży, a także całemu światu muzułmańskiemu. Prosimy o modlitwę przede wszystkim naszego Mistrza Bediuzzamana oraz was, którzyście godni, by być jego prawdziwymi, oddanymi uczniami, tak byśmy poszukiwali Traktatów Światła, abyśmy znajdywali i nabywali, a następnie czytali je uważnie, z refleksją, szczerą intencją,spiesząc tym
samym ku służbie Koranowi i wierze. Dowodów na wartość Traktatów Światła jest tyle, że naturalnym jest, iż wszyscy nasi uczciwie myślący, wierzący bracia powinni włączyć się do służby im.
Co więcej, jako że wydźwięk Traktatów Światła czyni je właściwymi dla czasów współczesnych, jako że zostały pochwalone przez tysiące uczonych, jako że mistrz Bediuzzaman postępował jak rzecznik Koranu, a kierując się uczciwością oraz prawdziwymi zasadami poświęcił swoje życie islamowi i wierze jak nikt inny, pragnąc jedynie zadowolenia Boga i unikając wszelkich korzyści doczesnych; jako że uczniowie Traktatów Światła także służą wierze i islamowi - zgodnie z wierzeniami sunnickimi - całym swoim życiem i siłami, nie pragnąc żadnego rodzaju korzyści osobistych, jako że setki tysięcy uczniów Bediuzzamana dowiodły tego faktu pomimo prześladowań i gróźb, jako że oni wszyscy zostali tak wykształceni, iż są w stanie logicznie i prawidłowo odeprzeć twierdzenia panujących obecnie fałszywych idei filozoficznych, jako że Koran spełnia wszystkie nasze potrzeby i zawiera wszystkie niezbędne dla nas prawdy, jako że Koran jest najwspanialszym darem od Wszechmogącego Boga, Jego światłem i miłosierdziem, to prawdziwym aktem czci i źródłem przyjemności jest uważne, regularne i pełne refleksji czytanie Traktatów Światła, albowiem nauczają one (w zrozumiały dla każdego sposób) tego, jak wielkim są źródłem prawdy i skarbem Bożego miłosierdzia. To najskuteczniejsze panaceum i lekarstwo dla nas, młodych ludzi, przynoszące obok ratunku prawdziwą przyjemność. Odrzucenie Traktatów Światła w obliczu tych wszystkich faktów i odmowa poznania ich w całości mogłyby być jedynie efektami bezmyślnej apatii.
Każdy rzetelnie poszukujący prawdy powinien przysłuchać się lekcjom Traktatów Światła. Każda oświecona osoba, która postępuje za nimi, niechybnie osiągnie prawdziwe szczęście i pojmie prawdziwą naturę rzeczy. My, uczniowie Traktatów Światła z Ankary, jesteśmy co do tego zgodni, idąc za światłem Koranu, wskazującym skarb życia wiecznego, i pragnąc, by srebrzysty głos Traktatów Światła rozległ się po całym świecie.
Według hadisu Proroka, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, uczeni muzułmańscy są prawdziwymi spadkobiercami proroków, o ile nie gonią za pragnieniami doczesnymi. Jesteśmy przekonani, że Traktaty Światła są prawdziwym dziedzictwem Proroka Muhammada, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, albowiem potwierdza to ich zbiorowa osobowość. Ślepi, głusi i bezduszni idioci, którzy sprzeciwiają się im, powinni zostać poniżeni. Dzięki temu, że wszystko, co jest w nich napisane, ma doskonały
sens, Traktaty Światła pozyskają uczniów spośród filozofów i uczonych oraz wszystkich ludzi posiadających rozważny umysł i szlachetne serce. Wydarzy się to, jak Bóg da, już w niedalekiej przyszłości. Jak powiedziało wielu spośród uczonych, nasz świat, stojąc w obliczu ukształtowania się na nowo, poszukuje światła. Odnosząc się do tego, poeta Mehmed Akif napisał:
Ześlij teraz to światło, Boże, długie wieki przeminęły,
Ten nieuduchowiony lud wypatruje brzasku na horyzoncie.
Nasz miły, błogosławiony, ukochany Mistrzu!
Za sprawą twych modlitw i błogosławieństw, im częściej czytamy Traktaty Światła z uwagą i refleksją, tym bardziej rozumiemy, że są one niedoścignionym dziełem, które rozwiązuje i wyjaśnia zagadkę wszechświata, oraz wspaniałym przewodnikiem po teraźniejszości i przyszłości. Zaiste, każdy czytający je inteligentny człowiek zdaje sobie sprawę, że oświecą one ludzkość zarówno w tym wieku, jak i w przyszłych, i uratują ją od ciemności idei prowadzących do zbłądzenia.
Traktaty Światła zostały napisane dla spełnienia potrzeb świata islamu, a także całej ludzkości, nie tylko tego kraju i tego narodu. Dzisiaj ludzkość zmaga się ze skutkami niebywałej katastrofy i nie uratuje jej nic innego, jak tylko przyjęcie Traktatów Światła oraz uważne i pełne refleksji studiowanie różnych ich części, niezależnie od tego, ile kosztowałoby ich zdobycie. Każdy, kto je czyta, potwierdza ten fakt. Gdybyśmy byli w stanie, wznieślibyśmy się do punktu, z którego rozciąga się widok na cały wszechświat i ogłosilibyśmy to światu. Lecz jako że nie jesteśmy w stanie tego zrobić, a dzięki błogosławieństwom naszego Mistrza do pewnego stopnia pojęliśmy uniwersalną wartość Traktatów Światła, powinniśmy regularnie czytać to promieniejące źródło wiedzy i doskonałości, w dzień i w nocy, przy każdej okazji, nie marnując ani chwili z naszego czasu. Stale nad tym pracujmy, a być może nasze życzenia się spełnią dzięki modlitwom i błogosławieństwom naszego Mistrza.
Co więcej, oczywistym jest nawet dla najwybitniejszego uczonego, że każdy może być uczniem Traktatów Światła i ich autora, wszyscy bowiem potrzebują czytania ich. Jeśli jednak ktoś przegra walkę z własnym egoizmem, nie uda mu się podążyć za przewodnictwem Traktatów, przez co poniesie wielką stratę. My, w obliczu tej wspaniałej prawdy, którą poznajemy, nie jesteśmy zdolni do wyrażenia naszej wdzięczności zbawicielowi ludzkości i wybitnej osobowości wyróżniającej się na tle milionów istot ludzkich. Dzięki Twoim modlitwom i błogosławieństwom zrozumieliśmy, że nie jesteśmy w stanie odpłacić nawet za korzyści, które czerpiemy z jednej linijki tej wspaniałej pracy, będącej cudem Świętego Koranu. Dlatego jedynie błagamy Wszechmogącego Boga:
"Panie! Uchroń naszego ukochanego, drogiego Mistrza przed intrygami jego bezwzględnych wrogów, albowiem poprzez jego niezrównaną pracę,
Traktaty Światła, uratował nas przed wiecznym więzieniem i zaoferował nam klucz do skarbu prawd, które mogą przynieść nam szczęście w świecie wiecznym. Zawsze przynoś mu powodzenie w jego służbie Koranowi i wierze, daj mu dobre zdrowie, dostatek i długie życie!"
Drogi Mistrzu! My, młodzi studenci, którzy dostąpiliśmy wielkiej łaski uważnego i pełnego refleksji poznawania Traktatów Światła, wierzymy głęboko - a wiara ta nie jest przypuszczeniem ani jedynie przejawem dobrej woli, lecz wynikiem szczegółowych badań i dociekań oraz niezachwianej pewności opartej o wiedzę - że Bediuzzamanowi uda się wyzwolić oblicze ziemi z bezbożności i ateizmu, które w naszym wieku przyniosły niespotykaną nigdy wcześniej eskalację barbarzyństwa.
Nasze przekonanie nie jest przejawem naiwności ani rezultatem domysłów, lecz oparte jest na badaniach i dowodach natury intelektualnej. Nawet ci, którzy sprzeciwiają się Traktatom, przyznają ten fakt całym sercem. Prosimy, byś wciąż modlił się za nas, tak byśmy mogli poświęcić się służbie Koranowi i wierze oraz studiować Traktaty Światła, nie marnując ni chwili z naszego czasu, byśmy mogli spisywać je, a wszystko z całkowicie szczerą intencją zadowolenia Jedynego Boga.
(Wstęp do oficjalnej biografii Bediuzzamana, napisanej przez wybitnego uczonego mieszkającego w Medynie.)
We wstępie tak oto napisałem o wielkim Iqbalu:
"Kiedy czyta się biografie wielkich ludzi, wspomnienia o nich i ich historie, można odczuć, jakby wchodziło się do innego świata. Serce rozpala się czystym ogniem miłości i ogarnia je święta emanacja. Historia mówi nam czasem o ludziach tak wielkich, że inni wydają się przy nich mali.
Gdy wspominamy wielkich, którzy przynieśli dziejom zaszczyt,
Duch wznosi się z ziemi ku szerokim światom;
Docierają doń tysiące zapachów
Z różanych ogrodów raju przeszłości."
Gdy piszę niniejsze słowa, ta wielka prawda ogarnia mnie w całej wspaniałości, albowiem praca, którą z całą szczerością i dobrą wolą przedstawiam szanownym czytelnikom, należy do zdobywcy naszych serc, Bediuzzamana Saida Nursiego - a każdy etap jego niemal stuletniego, owocnego życia zawierał tysiące cudów - do zbioru Traktatów Światła jego autorstwa, składającego się ze stu trzydziestu części, oraz do uczniów Traktatów Światła, których wzorowe zachowanie, cnoty, szczerość, dobra wola i wiedza stanowią przykłady warte do naśladowania nie tylko przez określoną grupę wiekową w jednym kraju, lecz przez całą ludzkość.
Wstęp do książki powinien streszczać pracę, lecz jakże treść tego wielkiego dzieła, którego każdy temat jest zbyt doniosły i obszerny, by dał się zawrzeć w jednym opracowaniu, mogłaby być przedstawiona na kilku stronach wstępu?
Nigdy nie czułem się tak słaby i zakłopotany podczas pisania, a pisałem zarówno poezję, jak i prozę. Ci, którzy będą czytać tę pracę z prawdziwą przyjemnością, duchową radością i radosnym podekscytowaniem, będą zdumieni faktem, iż Bediuzzaman już od dzieciństwa był wyróżniającym się uczonym o wyjątkowym wykształceniu, który przez całe życie otrzymywał Boże inspiracje.
Po przestudiowaniu w najdrobniejszych szczegółach biografii tego wielkiego człowieka, a także pracy jego i jego uczniów, po tym, jak mój duch, umysł i zmysły zamieszkały w świecie światła, uświadomiłem sobie, jak doniosłą prawdę wyraził pewien starożytny poeta arabski w słowach: "Nie jest trudnym dla Wszechmogącego Boga zebrać cały świat w jednej osobie".
Każdego dnia rośnie liczba osób otrzymujących inspirację dzięki doniosłości celu Bediuzzamana, dzięki przyczynom jego starań oraz głębi jego wiary, rośnie liczba ludzi przyciągniętych przez ten duchowy biegun. Ten zdumiewający fakt z jednej strony złości odrzucających Traktaty Światła, zaś z drugiej zachwyca wiernych. Spójrz, jak pewien wielki mudżahid w niedoścignionym stylu zwracającym się do serca opisał ten nadzwyczajny fenomen, który jest niczym węzeł na sercach wiernych:
"W tych ciemnych czasach, gdy wszechobecne plugastwo niemoralności przypełza niemal z każdej strony i grozi zamazaniem każdej cnoty, znajduję pocieszenie w tym, że jego, to jest Bediuzzamana, wdzięk, płynący niczym tajemnica z serca do serca, staje się tak duży, że nie da się stawić mu oporu. (...)
Nasze noce rzeczywiście stały się ciemne, lecz najciemniejsza godzina zapowiada nadejście brzasku".
O tak, każdy, kto we wszystkich częściach kraju dostrzega wspaniałe działanie niepokonanego światła, przechodzącego z serca do serca, pyta ze zdumieniem: "Kim jest ten człowiek, którego sława doszła do każdego zakątka kraju? Co napisał? Jaki ma światopogląd? Czy stworzył bractwo sufickie, społeczność religijną, czy organizację polityczną?"
Co więcej, władze i sądy przeprowadziły liczne przesłuchania, długie śledztwa i długotrwałe procesy dotyczące Ruchu Światła. Wszystkie zakończyły się wnioskiem, że ten przejaw religijności nie jest niczym innym jak tylko ruchem religijnym założonym w ludzkich sercach. Tak przejawiła się Boża sprawiedliwość; Bediuzzaman Said Nursi został formalnie oczyszczony z zarzutów, tak samo jak jego prace. Tak oto niezmienne prawa Boże, zgodnie z którymi duch zawsze przeważa nad materią, prawda nad fałszem, światło nad ciemnościami i wiara nad zaprzeczeniem, objawiły się jasne niczym słońce.
Uważa się, że najskuteczniejszym kryterium świadczącym o prawdomówności i szczerości jakiegokolwiek reformatora, a także o naturze i prawdziwej spójności głoszonych przez niego prawd, są zmiany, które zaszły w jego życiu osobistym, społecznym i duchowym od dnia, w którym po raz pierwszy ogłosił swoją sprawę, do dnia, w którym odniósł zwycięstwo.
Bywa na przykład tak, że w pierwszych dniach swojej misji reformator jest skromny, szlachetny, oddany swej idei, pokorny, całkowicie sprawiedliwy i uczciwy, wyróżniający się jako przykład cnoty i moralności. Lecz jaki staje się wtedy, kiedy jego zmagania kończą się triumfem i kiedy jest kochany i wielbiony przez wszystkich? Czy pozostaje przykładem trzeźwości rozsądku, czy też - jak wiele tak zwanych wielkich osobistości - upaja się zwycięstwem, stając się zadufanym arogantem?
Takie jest najczystsze zwierciadło odbijające prawdziwą naturę i charakter jakiegokolwiek człowieka promującego jakąkolwiek sprawę, dużą czy małą.
Najlepszymi przykładami tych, którzy na przestrzeni dziejów zwycięsko wyszli z tej strasznej próby, są przede wszystkim prorocy, na czele z Władcą Proroków (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), następnie towarzysze Proroka Muhammada, jego następcy oraz wielkie osoby idące jego drogą.
Obdarzony niedoścignioną elokwencją Prorok poprzez swoje słowa: "Uczeni są spadkobiercami proroków" zwrócił uwagę na to, że bycie uczonym w religii to rzecz niełatwa. Jako że uczeni są spadkobiercami proroków, muszą trzymać się ich ścieżki, ścieżki prawdy i jej głoszenia, nawet jeśli ścieżka ta wiedzie przez skaliste góry, dzikie tereny, grzęzawiska, kamienistą pustynię czy przepaść, a nawet, co gorsza, jeśli są poddawani aresztowaniom, procesom, karom więzienia, wypędzeniu, izolacji czy jakimkolwiek formom prześladowania, opresji i tortur, do zamachów na ich życie czy wyroków śmierci włącznie.
Bediuzzaman był taką osobą. Przez całe swoje życie kroczył trudną ścieżką prawdy i przez ponad pół wieku prowadził swój święty dżihad, niczym błyskawica pokonując liczne pojawiające się przed nim przeszkody i udowadniając czynem, że jako uczony był prawdziwym spadkobiercą proroków.
Ze wszystkich jego licznych cnót naukowych, moralnych i literackich najbardziej urzeka mnie jego wiara, mocniejsza od gór, głębsza od oceanu i szersza od niebios. Panie, jakże wielka to wiara! Co za trwała, niezłomna cierpliwość! Co za nieugięta wola! W obliczu prześladowań, represji i tortur, na samą myśl o których cierpnie skóra, nie spuścił głowy ani nie wstrzymał oddechu.
Po tym jak urzeczony i zainspirowany poezją Iqbala napisałem poemat zatytułowany Mudżahid, niektórzy czytelnicy zasugerowali mi, że poniższe wersy zaszły za daleko w poetyckiej ekstrawagancji. Jednakże każdy, kto przeczyta dzieło, do którego piszę niniejszy wstęp, zrozumie, że niektórzy ze sług Wszechmogącego Boga mogą zrobić wszystko, jeśli ich wiara osiągnie stopień perfekcji.
Gdy postanowienie wchodzi w wierzące serce,
A człowiek osiąga ostateczny stopień wiary,
Nie powstrzyma go najbardziej krwawa śmierć
Ani nie zahamuje rozżarzona lawa.
Inspiracja od jego Pana umacnia go w postanowieniu,
Każdej nocy Prorok ukazuje mu się w snach.
Światło to niezmienny mihrab dla jego wierzącego serca,
Gdy światło doczesne nie może rozświetlić horyzontu.
Ani zamieć, ani burza, ani ból nie zniechęcają go;
Przez całe swoje życie kroczy w chłodnym, letnim cieniu.
Gdy spogląda na światy Raju,
Jawią mu się niczym łańcuch górski, niezachwiany przez niszczycielskie wichury.
Nawet gdy walą się na niego wysokie skały,
Gdy księżyc zachodzi, słońce umiera, niebo pokrywa ciemność,
A niebiosa upadają - wciąż nie porzuca swojej drogi,
A lampa wiary w jego duszy ani zamigocze.
Jak święta jest wiara, wzbierająca w jego sercu!
"Podróżniku, prędzej! Jutrznia nadchodzi, nie zatrzymuj się!
Chwyć lampę! Pokonaj ciemność szkarłatem i ochrą,
Wstąp do gwiazd, wznieś się ku wyniosłym światom!
" Ręka wyciągnęła się z Raju, by uratować ludzkość.
Te wersy zostały napisane tak, jakby mówiły o Bediuzzamanie, bohaterze wiary i wielkim mudżahidzie. Wszystkie wymienione w nich przymioty są jego cechami. Teraz zobacz, co Wszechmogący Bóg obiecuje mudżahidom:
Chodzi o tych spośród walczących, którzy czczą Boga tak, jak gdyby Go widzieli.
Tak oto Wszechmogący Bóg obiecuje, że pokaże drogę prawdy i przewodnictwo tym, którzy dokładają największych starań dla Koranu i wiary, wyrzekając się świata doczesnego i siebie samych. Bóg Wszechmogący nigdy nie łamie Swej obietnicy, jednak aby obietnica ta została spełniona, spełnione muszą być także pewne warunki.
Powyższy werset oświeca nas i mówi, jak powinniśmy rozumieć charakter i osobowość Nauczyciela, których najlepsze i najsubtelniejsze strony możemy zobaczyć w jaśniejącym świetle przytoczonych słów koranicznych. Osoba, która dostępuje łaski ochrony Boga Wszechmogącego, nie odczuwa czegoś takiego jak strach, niepokój, smutek, rozpacz czy nuda.
Jakie chmury mogą zaciemnić niebiosa serca rozjaśnionego światłem Boga? Jakie przelotne nadzieje i życzenia, jakie nędzne łaski i dary, jakie marne cele i ambicje mogą zadowolić dusze sług Bożych, którzy osiągają nieprzemijające poczucie Jego obecności?
Bóg jest jego przyjacielem, nauczycielem i obrońcą;
Wszystkie jego zmysły i uczucia przemieniają się w światło, gdy tylko Go wspomni!
Stale wznosi się na wyżyny wiedzy,
Jak szerokie horyzonty Koran otwiera w jego duchu!
Bóg przypomina mu przysięgę, pytając: "Czyż nie Ja jestem twoim Panem?",
A miłujący Go zachwyca się emanacją Przedwiecznego.
Bediuzzaman był wyjątkową osobą, która dostąpiła wspaniałej łaski, dzięki której więzienia przemieniły się w różane ogrody, a w nich otworzyły się dla niego wieczne, wypełnione światłem okna. Szubienice stały się ambonami do szerzenia prawdy, z których nauczał ludzkość, cierpliwie, nieugięcie i pewnie spełniając wzniosły cel. Wszystkie więzienia stały się szkołami Proroka Józefa (Medrese-i Yusufiye), do których wszedł, jak profesor wchodzi na teren uczelni, by nauczać. Więźniowie byli jego słuchaczami, potrzebującymi jego promieniejącego przewodnictwa. Największe szczęście przynosiło mu codzienne ratowanie wiary grupy ludzi i przemienianie przestępców w anioły.
Nie ulega wątpliwości, że dzięki swojej głębokiej świadomości na temat wiary i szczerości intencji, pozostawiając za sobą w gęstym świecie materii pozłacane efekty czasu i przestrzeni, wzniósł się swoim duchem do czystych, jasnych przestrzeni światów niematerialnych.
Wysoki stopień duchowego rozwoju, określony przez wielkie postacie sufizmu (niech Bóg będzie z nich rad) jako "rozpłynięcie się w Bogu" i "trwanie w Bogu" to właśnie dostąpienie tego świętego zaszczytu.
O tak, wszyscy wierni mają swoje własne stany czci, postępu duchowego, wycofania się z życia doczesnego i rozpuszczenia się w Bogu. Każda osoba może dostąpić efektu tej świętej przyjemności proporcjonalnie do własnej wiary, wiedzy, bogobojności, dobrych dzieł, oświecenia i duchowości. Jednak wielcy mudżahidzi, nazwani w przytoczonym wcześniej wersecie 29:69 tymi, którzy czynią dobro, stale doświadczają tego miłego stanu zjednoczenia ze Stwórcą, albowiem nigdy o Nim nie zapominają. Niczym lwy, całe swoje życie poświęcają walce. Z każdym oddechem idą naprzód i wznoszą się o kolejne stopnie. Całe ich byty są rozpuszczone w zadowoleniu Pana Wszystkich Światów wraz z Jego atrybutami piękna, perfekcji i chwały.
Niech Bóg Najwyższy uczyni nas jednymi spośród tych wielkich ludzi!
Amen.
Powyżej powiedzieliśmy o ogromnej wierze Nauczyciela, która przestraszyła jego wrogów tak mocno, jak urzekła tych, którzy go umiłowali. Teraz warto, byśmy opisali jego wyjątkowe cechy osobiste, moralność i zalety, które otaczały go niczym aureola.
Jak wiadomo, każdy człowiek posiada różne cechy. Omówimy te, które składały się na osobowość Nauczyciela.
-Wyrzeczenie się samego siebie i altruizm
Wyrzeczenie się samego siebie i altruizm to cechy nieodzowne dla człowieka sprawy, zwłaszcza reformatora, jeśli ma odnieść sukces. Jest tak dlatego, że ludzie weryfikują je z wielką uwagą. Życie Nauczyciela jest pełne wspaniałych przykładów altruizmu.
Pewnego razu usłyszałem, jak wielki uczony i szejk islamu Mustafa Sabri mówi o wyrzeczeniu się samego siebie: "Dzisiaj islam potrzebuje takich mudżahidów, którzy są gotowi do poświęcenia nie tylko życia doczesnego, lecz także ostatecznego".
Wówczas nie pojąłem w pełni tych słów, zrównałem je z tajemniczymi zawołaniami pogrążonych w ekstazie sufich i nie przekazałem ich wszystkim.
Następnie, gdy wyczytałem tę samą myśl z płomiennych pism Bediuzzamana, zrozumiałem, że jest to właśnie miara wyrzeczenia się samego siebie. Czy możliwe jest, by Najszlachetniejszy, Najmiłosierniejszy z miłosiernych Bóg porzucił mudżahidów, którzy z przyjemnością wyrzekają się samych siebie dla islamu? Czy uchodzi, by pozbawił tak oddane sługi Swojej łaski, hojności, dobroci i miłosierdzia?
Bediuzzaman był najlepszym tego, kto dobrowolnie rezygnuje z dóbr życia doczesnego. Przez całe życie był kawalerem, całkowicie porzucając wszystkie dozwolone przyjemności tego świata. Nigdy nie znalazł czasu ani okazji, by założyć dom i prowadzić szczęśliwe życie rodzinne, lecz Bóg Wszechmogący obdarzył go takimi łaskami, że doczesne pióra nie są w stanie opisać ich wspaniałości.
Czy jakakolwiek głowa rodziny jest dzisiaj tak szczęśliwa jak Bediuzzaman? Czy jest inny ojciec, który ma miliony - i to jakich! - dzieci? Czy jest jakikolwiek inny nauczyciel i mistrz, który nauczył tak wielu studentów?
Za pozwoleniem Boga, święta więź duchowa między Nauczycielem a jego uczniami będzie trwała tak długo, jak będzie istniał świat, i wyda falę światła, albowiem nasza święta sprawa wykrystalizowała się ze
świetlistego oceanu koranicznego, narodziła się dzięki Koranowi i będzie istnieć razem z nim.
-Miłosierdzie i uprzejmość
Nasz wielki Mistrz odkrył prawdę już w dzieciństwie. Kryjąc się w jaskiniach, aby słuchać szlochów swojego serca i obcować ze swoją duszą, osiągnął wiedzę o Bogu i przyjemność odczuwania Jego obecności poprzez kult, kontemplację i refleksję.
Lecz w tamtym okropnym czasie, gdy czarne fale niewiary i ateizmu groziły zalaniem świata muzułmańskiego wraz z naszym krajem, Mistrz wyskoczył na pole walki niczym lew ze swojego legowiska lub wybuchający wulkan. Poświęcił wszelkie wygody dla świętej sprawy islamu. To właśnie dlatego od tamtego czasu wszystkie jego słowa były niczym lawa, a idee niczym stopiona skała. Rozpalając serca, na które spadały, rozbudzały w nich emocje i idee.
Nasz wielki Mistrz przypomina pod tym względem Imama al-Ghazalego, ponieważ tak samo powrócił do prowadzenia ludzi i życia w społeczeństwie po okresie całkowitego wycofania się i izolacji, przechodząc przez podobne etapy.
To świadczy o tym, że Bóg Najwyższy powierza wielkim przewodnikom ludzi obowiązek prowadzenia i oświecania innych po tym, jak przeszli oni przez etap oczyszczenia i szkolenia w odosobnieniu. Kiedy tylko ich oddechy, teraz czystsze od wody destylowanej, opuszczają ich piersi, tworząc odbicie ich idei w ludzkich sercach, odnoszącefekt nieco inny niż wcześniej.
Jak Al-Ghazali dziewięćset lat temu odniósł zwycięstwo na polu cnoty i moralności, tak w naszych czasach Bediuzzaman zwyciężył na polu wiary i szczerości.
Tak, to niezrównana uprzejmość i litość naszego Mistrza zawsze popychały go do walki na polu jego doniosłych zmagać. Zobaczmy, jak sam to opisywał:
"Pytają mnie: 'Dlaczego atakujesz tego i tego?' Odpowiadam im: 'Nie byłem tego świadom'. Przede mną szaleje wielki pożar, którego płomienie dotykają niebios. Palą się w nim moje dzieci i moja wiara, którą także objął ogień. Spieszę, by zgasić ogień i uratować moją wiarę. Jeśli ktoś chce powstrzymać mnie na tej drodze, a ja go skrytykuję, jakie to ma znaczenie? Jakie znaczenie ma drobny incydent w obliczu wielkiego pożaru? O, ograniczone umysły! Ograniczone spojrzenia!"
-Samowystarczalność i niezależność
Tysiące przykładów samowystarczalności i niezależności Nauczyciela, które przedstawił na przestrzeni swojego życia każdej klasie społecznej, są dobrze znane każdemu. Jako swoją drogę życiową obrał zależność jedynie od nieskończonego skarbca Pana Światów (zarówno w sensie fizycznym, jak i duchowym), i był całkowicie samowystarczalny w obliczu jakichkolwiek rzeczy poza Bogiem. To było coś więcej niż przyzwyczajenie. Zawsze upierał się przy tej drodze, niezależnie od ceny, jaką musiał za to płacić.
Co ciekawe, na swej drodze nie pozostał sam, lecz przekazał ją uczniom jako święty ideał. Można tylko pochwalić samowystarczalność Uczniów Światła, którzy dostąpili zaszczytu zanurzenia się w oceanie Traktatów Światła.
Spójrzcie, jak w Liście Drugim, będącym częścią znakomitego zbioru Listy (Mektubat), Nauczyciel wyjaśnia ten ważny punkt w sześciu aspektach , z pełnym dostojeństwem wiary i świadomością wiedzy:
1. Ludzie błądzący oskarżają uczonych w religii o czynienie z nauczania źródła utrzymania. Niesprawiedliwie atakują ich, mówiąc: "Z wiedzy i religii czynią źródło utrzymania dla samych siebie". Koniecznym jest wykazać poprzez czyn, że jest to nieprawda.
2. Naszym obowiązkiem jest postępowanie za prorokami w szerzeniu prawdy. We wszechmądrym Koranie ci, którzy to czynią, mówią:
Święte triumfy manifestacji Traktatów Światła to wspaniałe owoce i przykłady heroicznego hartu ducha Nauczyciela, kroczącego ścieżką proroków. Dzięki obranej ścieżce i wsparciu Traktatów, które stały się dla niego bezcennym mieczem, zachował godność nauki. Jakże człowiek, który w przeciwieństwie do innych nie miał najmniejszego związku z pensjami, stanowiskami, bogactwem i wieloma innymi korzyściami osobistymi i materialnymi, mógłby nie stać się zdobywcą serc? Jakże wierzące serca mogłyby nie wypełnić się po brzegi płynącym od niego światłem?
-Oszczędność
Oszczędność nie jest niczym innym, jak wspomnianą wyżej samowystarczalnością. Innymi słowy, droga do pałacu jednej z tych cech - z których obie wymagają siebie nawzajem - wiedzie przez drugą.
Dla mudżahida pokroju Nauczyciela, który w tym względzie brał przykład z proroków, oszczędność staje się drugą naturą - tak dalece, że człowiek zadowala się miską zupy, szklanką wody i kawałkiem chleba dziennie. Jak powiedział bezstronny francuski poeta Lamartine, takie osoby "nie żyją po to, by jeść, lecz jedzą po to, by żyć".
Zrozumiawszy w pełni światopogląd i styl życia Nauczyciela, nieodpowiednim wydaje się odnoszenie jego wyniosłej oszczędności jedynie do błahych spraw doczesnych, takich jak jedzenie i picie; powinna być ona pojmowana w kontekście duchowego planu i mierzona kryteriami niematerialnymi.
Nauczyciel był geniuszem, który doceniał moc tej doniosłej cechy, jaką jest oszczędność, nie tylko wtedy, kiedy chodziło o proste rzeczy, takie jak jedzenie, picie i ubiór, lecz także w odniesieniu do wartości niematerialnych (takich jak myślenie, moce intelektualne, możliwości, zdolności, czas, okazje, dusza czy oddychanie), których nie możemy trwonić, by poszły na marne. Rozważne myślenie i świadomość czekającego rozliczenia z naszych czynów, które z upływem czasu stały się częścią jego charakteru, wpoił swoim uczniom. Stąd nie jest łatwo znaleźć ucznia Światła, który słuchałby wszelkiej (tak samo złej, jak i dobrej) mowy, jako że słowa: "Strzeż się!" są napisane na środkowych częściach naśladowców Nauczyciela, które spełniają ważną funkcję nadzorczą.
Tak oto nieskazitelne pokolenia, które wychował Bediuzzaman, rzeczywiście dowodzą faktu, że był on zdolnym reformatorem i nadzwyczajnie skutecznym wychowawcą. Był rzadkim klejnotem stworzenia, który dodał do dziejów oszczędności nową stronę, spisaną blaskami światła.
-Skromność i pokora
Te dwie cechy charakteru Bediuzzamana niezwykle przyczyniły się do nadzwyczajnego rozprzestrzenienia się Traktatów Światła na całym świecie. W swoich pracach ani mowach Nauczyciel nie przypisywał sobie tytułów takich jak Qutb al-'Arifin (Biegun Wiedzących) czy Ghałs al-Łasilin (Pomoc dla tych, którzy łączą się z Bogiem), toteż ludzie od razu poczuli doń sympatię, pokochali go z pełną szczerością i przyjęli jego wzniosłe cele za swoje.
I tak na przykład wiele ze swoich mów i nauk o moralności i cnocie, mądrości, wiele spośród pouczających przykładów odniósł przede wszystkim do własnej duszy. Tylko do siebie samego kierował ostre przemowy. Wtedy bijące z jego słów światło rozprzestrzeniało się na całe otoczenie, trafiając do serc ludzi pragnących światła, radości, szczęścia i pokoju.
W życiu prywatnym Nauczyciel był niezwykle łagodny i skromny. Był tak ostrożny, że uważał, by nie skrzywdzić drobnej cząsteczki, co dopiero człowieka. Znosił nieopisane trudności i przeszkody, uciążliwości i nękanie, jednak pod warunkiem, że atak był wymierzony tylko w niego samego, nie zaś w religię ani w Koran.W takim przypadku można było zobaczyć, jak spokojne morze wzburza się, a jego ogromne fale w swoim gniewie dotykają niebios.
Bediuzzaman był dzielnym sługą Koranu i odważnym, oddanym żołnierzem,chroniącym pochody wiary. Wyraził to w następujących zwięzłych słowach:
"Żołnierz na służbie nigdy nie zostawia swojej strzelby, nawet gdy pojawia się głównodowodzący. Jestem takim żołnierzem i sługą Koranu: jeśli ktokolwiek agresywnie atakuje mnie, gdy jestem na służbie, to moim zadaniem jest pokazać takim ludziom prawdę i nigdy nie korzyć się przed nimi".
Niczym koń pociągowy będę szedł w zakrwawionej uprzęży,
Nigdy nie sprzedam mojej tożsamości zdradliwemu wrogowi;
Stracić tożsamość to dla mnie niewola;
Cóż to za udręka, cierpieć takie poniżenie!
Nieustannie pragnę nieprzemijającej jedności;
Moja wiara jest cytadelą, wzniesioną przez rękę mocy.
Jak szczęśliwe jest moje serce z tej świętej ambicji;
Moi przodkowie-męczennicy długo czekają na mnie w Raju.
Moje życie jest wieczne, póki żyje mój duch;
Śmierć jest odejściem do Boga i pięknym zjednoczeniem.
Pierwotnie chciałem przestudiować akademickie, sufickie i literackie idee Nauczyciela, a także aspekty jego osobowości. Uświadomiłem sobie jednak, że te niezwykle obszerne tematy nie mogą być dokładnie omówione na niewielu stronach, toteż postanowiłem powiedzieć o nich jedynie pokrótce, w kilku zdaniach.
Jeśli Bóg da mi tę łaskę, chciałbym całym moim sercem zgłębić te tematy wraz z uczniami zbioru Traktatów Światła, w sposób analityczny, w ramach obszernej, niezależnej pracy. Proszę o modlitwę w tej intencji naszego czcigodnego Mistrza, a także moich drogich braci.
-Nauczyciel jako uczony
W dwuwierszu:
Prawdę o przedmiocie pokaże lustro,
Inteligencja człowieka widoczna jest w jego dziełach
Zija Pasza wyraził prawdę, która została przekazana kolejnym pokoleniom.
Próba szczegółowego przedstawienia wiedzy autora Traktatów Światła byłaby równie zbyteczna, co próba opisania słońca w samo południe, ponieważ Traktaty są wspaniałym podsumowaniem nauki i wiary, dzięki któremu Nauczyciel natchnął serca muzułmanów świętym światłem religii.
Jakkolwiek pełen smutku poeta powiedział, iż:
piękno polega na tym, że ktokolwiek je zobaczy, traci zdolność pojmowania,
opowiadanie o wiedzy i nauce, o dobrej moralności i osiągnięciach tego, który na każdym etapie swojego życia był zaszczycany niebiańskimi emanacjami, daje rozkosz zupełnie innego rodzaju, dlatego nie mogę powstrzymać się przed tym, by rzec więcej.
W Traktatach Światła Nauczyciel omawia kwestie związane z religią, społeczeństwem, zasadami moralnymi, literaturą, prawem, filozofią i sufizmem, ze wszystkimi radząc sobie zadziwiająco pomyślnie.
Najbardziej zdumiewającym jest fakt, że na pytania - nawet dotyczące skomplikowanych tematów, przy omawianiu których wielu uczonych niebezpiecznie zbłądziło - odpowiada zarówno z wielką jasnością, jak z wielką pewnością. Nauczyciel, podążając świetlistą drogą sunny, ominął spienione wiry, przybił do bezpiecznego brzegu i wylądował na nim wraz ze swoimi dziełami i czytelnikami.
Z tego powodu czuję się zaszczycony, że mogę z całkowitym zaufaniem i szczerością przedstawić zbiór Traktatów Światła wszelkim grupom naszego szlachetnego narodu. Wszystkie Traktaty są lśniącymi kropelkami z oceanu Koranu oraz roziskrzonymi zwierciadłami, które odbijają światło, jakie zsyła nam słońce jego przewodnictwa. Oto dlaczego świętym obowiązkiem każdego muzułmanina jest rozprzestrzenianie tych pism jako ratunku dla religii. Historia pokazuje, że dzieło jednego człowieka często prowadziło ku szczęściu niezliczonych ludzi, rodzin i całych społeczności. Jak szczęśliwy jest ten, kto może ocalić wiarę swojego brata!
-Nauczyciel jako filozof
Dobrze wiadomo, że każdy z mędrców ma własny sposób myślenia, określony cel i własne ideały, które są dla niego droższe niż cokolwiek innego. Kiedy je omawia, poprzedza je długimi wyjaśnieniami. Tymczasem myśl Bediuzzamana można streścić w jednym zdaniu:
Zaświadcza on o boskości i jedności Stworzyciela świata (co było wyłącznym przekazem wszystkich Ksiąg Objawionych i jedyną misją wszystkich proroków, niech będzie z nimi pokój), oraz udowadnia to założenie przy pomocy argumentów nauki, logiki i filozofii.
Czy to oznacza, że Nauczyciel zajmował się zarówno logiką, filozofią i współczesną nauką?
Tak, tak długo, jak logika i filozofia pozostawały w zgodzie z Koranem, by służyć prawdzie i rzeczywistości, Nauczyciel był najwspanialszym logikiem i najbardziej roztropnym filozofem. Współczesna nauka dostarczała mu najbardziej olśniewających dowodów i najbardziej niezbitych argumentów, których używał dla wykazania prawdziwości swoich świętych, uniwersalnych racji, z każdym mijającym dniem zaświadczając z coraz większą mocą, że Koran jest objawionym słowem Jedynego Boga.
W każdym wypadku, tak długo, jak filozofia oznacza mądrość, wszystkie dzieła, które próbują dowodzić przymiotów Tego, Którego istnienie jest niezbędne, są największą mądrością, a ich autorzy - największymi mędrcami.
A zatem, od kiedy Nauczyciel postanowił podążać drogą uczonego, kroczył świetlistą drogą Koranu. Został zaszczycony ocaleniem wiary tysięcy studentów, do których dotarły jego dzieła. Posiadał również - jako uczony, człowiek pióra czy filozof - liczne inne zalety, które - jeśli zechce Bóg Jedyny, od którego pochodzi wszelki prawdziwy sukces - opiszę i przedstawię dzięki przykładom w osobnej pracy.
-Nauczyciel jako sufi
Pewnego razu zapytałem szejka z tariki An-Naqszbandijja, wielkiego uczonego, który starał się naśladować Szlachetnego Proroka, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, we wszystkich swoich uczynkach:
-Co jest przyczyną niezgody między uczonymi a sufimi?
Odpowiedział:
-Uczeni odziedziczyli wiedzę Szlachetnego Proroka, a sufi są dziedzicami jego uczynków. Oto dlaczego człowiek, który naśladuje Proroka tak w jednym, jak i w drugim, nazywany jest Zu-l-Dżanahajn - posiadaczem dwóch skrzydeł. Celem, do którego prowadzi droga sufich, jest postępowanie w całkowitej zgodności z przewodnictwem i moralnością Proroka, a także oczyszczanie się z własnych słabości, aż do zniszczenia ich dla zadowolenia Boga. Niewątpliwie ci, którzy wznieśli się na tak wysoki poziom, prawdziwie są ludźmi. Krocząc drogą sufizmu, osiągnęli upragniony cel, do którego dążyli. Jednak, ponieważ nie dla każdego jest to łatwe, zostały ustalone pewne specyficzne zasady. Mówiąc w skrócie, droga sufizmu jest okręgiem wewnątrz większego okręgu Boskiego prawa szari'a. Kto odstępuje od drogi sufich, ten odstępuje od prawa szari'a, lecz, szukam przed tym schronienia u Boga Jedynego, kto odstępuje od drogi prawa szari'a, ten oddala się od niej dla wiekuistego potępienia.
Zgodnie z tym, co powiedział ów wielki uczony, nie ma zasadniczych różnic między świetlistą drogą, którą otworzył przed ludźmi Bediuzzaman, a prawdziwym, czystym sufizmem. Obie te drogi prowadzą do zadowolenia Boga, a zatem do Raju i do oglądania Boga twarzą w twarz. Nie ma zatem żadnego powodu, by przeszkadzać naszym braciom sufim, którzy mają taki sam cel, w czytaniu Traktatów Światła; przeciwnie - mogą oni rozwijać się w zakresie kontemplacji sufickiej na drodze Koranu, dodając do niej obowiązek rozważania go jako formę zanoszenia próśb i suplikacji do Jedynego Boga.
Dzięki takim rozmyślaniom nad Koranem, które otwierają nowe horyzonty dla oczu i dla serc, student w tej szkole myślenia, który wcześniej był zaabsorbowany jedynie przez rozważania swojego serca, przygląda się, kontempluje i obserwuje - nie tylko sercem, ale także wszystkimi misternymi zmysłami - wszechświat w całym jego ogromie, od cząsteczek aż do ciał niebieskich, w zachwycie spostrzega Najpiękniejsze Imiona i atrybuty Boże, przejawiające się w pobieranych przez niego naukach na miriady sposobów, a dzięki wynikającym z pewności wiedzy i wizji, dzięki absolutnemu przekonaniu o prawdzie czuje się, jakby był w nieskończenie wielkim meczecie. W tym rozległym meczecie zgromadziły się nieprzeliczone miliony wiernych, a wszyscy wspominają swojego Stwórcę z zapałem i miłością, ze strachem i w zachwyceniu równocześnie. Słodkimi głosami, różnymi tonami, melodiami i zestrojonymi w rozmaite harmonie dźwiękami oświadczają: "Wszelka chwała należy się tylko
Bogu!", "Dzięki niech będą Bogu!", "Nie ma bóstwa oprócz Boga Jedynego!" i "Bóg jest Najwyższy!" (subhan-Allah, al-hamdu li-llah, la ilaha illa-llah, Allahu Akbar).
Oto wspaniały meczet, do którego drzwi otwierają Traktaty Światła, by wszedł doń ten, kto kroczy drogą wiary, wiedzy i Koranu, rozpostartą przed nim dzięki Traktatom. Każdy człowiek zostanie oświecony proporcjonalnie do jego wiary, wiedzy i szczerości jego intencji.
-Nauczyciel jako człowiek pióra
Od najwcześniejszych czasów poeci i pisarze, myśliciele i uczeni podzielili się na dwie grupy: niektórzy przywiązują wagę jedynie do stylu, rytmu i rymu, uświęcając znaczenie tych środków wyrazu, co jest widoczne przede wszystkim w poezji. Jednakże druga grupa przywiązuje wagę do treści i znaczenia, lecz bez uświęcania istoty i sedna sprawy.
Sądzę, że dzięki temu krótkiemu objaśnieniu łatwiej będzie zrozumieć wielkiego mędrca, jakim był Bediuzzaman, również jako literata. Jako że był on geniuszem, który spędził swoje długie i owocne życie nie na porządkowaniu słów i układaniu ich we właściwej kolejności, lecz na wpajaniu ludziom sensu religii i świadomości wiary, a także pojęcia cnotliwego i dobrego postępowania, zatem owe cnoty, o których nauczał, na zawsze pozostaną z ludzkością jako święte ideały, osadzone w ludzkich sercach, duszach, sumieniach i umysłach. To oczywiste, że człowiek dokładający wysiłków na drodze Boga, poświęcający samego siebie i wszystkie korzyści tego świata dla osiągnięcia tak wzniosłego ideału, nie będzie zajmował się czymś tak ulotnym, jak forma literacka.
Niemniej jednak można rzec, że Nauczyciel - przy swoim poczuciu dobrego smaku, swej wrażliwości, głębi myślenia i potędze wyobraźni - posiadał także nadzwyczajny talent literacki. Z tego powodu jego styl zmienia się stosownie do omawianego tematu. Na przykład, kiedy omawia problemy naukowe i filozoficzne, kiedy przekonuje do swoich racji za pomocą logicznych, ścisłych dowodów, wyraża się bardzo zwięźle. Kiedy jednak przemawia do serca czytelnika, pobudza jego duszę, wtedy używane przez Nauczyciela środki wyrazu osiągają przejrzystość wręcz niemożliwą do opisania. Na przykład, kiedy opisuje niebiosa, słońce, gwiazdy, światło księżyca, a zwłaszcza wiosnę, kiedy odmalowuje moc i majestat Wszechmocnego Boga, przejawiające się we wszystkich światach, jego styl nabiera takiej finezji, że każde porównanie przybiera kształt obrazu oprawionego w ramę z delikatnych kolorów, a każdaprzenośnia przedstawia oddzielny, tętniący życiem świat.
Odpowiednio do wielkiej mądrości zawartej w Traktatach Światła, zgłębiający je studenci, niezależnie od tego, na jakim wydziale uniwersyteckim pobierają nauki, czują, że całkowicie zaspokoili potrzeby swoich zmysłów, rozumów, dusz, sumień i wyobraźni. Jakże mogliby nie czuć się usatysfakcjonowani? Przecież zbiór Traktatów Światła jest bukietem kwiatów zebranych z ogarniającego cały świat ogrodu Szlachetnego Koranu, jest odbiciem światła, atmosfery, jasności i zapachu owego błogosławionego, Bożego ogrodu.
Płynące wody mówią o potrzebie duszy,
Ludzkość wiecznie będzie potrzebowała Koranu.
SPIS TREŚCI
Wstęp 5
Owoc Drzewa Wiary
Kwestia Pierwsza 14
Streszczenie Kwestii Drugiej 16
Kwestia Trzecia 20
Kwestia Czwarta 25
Kwestia Piąta 28
Kwestia Szósta 30
Kwestia Siódma 35
Streszczenie Kwestii Ósmej 50
Kwestia Dziewiąta 66
Kwestia Dziesiąta (Kwiat Emirdag) 73
Podsumowanie Kwestii Dziesiątej 85
Kwestia Jedenasta 88
Wielki Znak98
Drugi Argument Na Rzecz Wiary138
Krótkie Uzupełnienie Pierwszego Rozdziału148
Błysk Dwudziesty Trzeci (Traktat O Przyrodzie)151
Zakończenie172
Czwarty Argument Wiary (Drugi Punkt Błysku Trzydziestego)180
Piąty Argument Wiary184
Szósty Argument Wiary (Prawda Dziewiąta)193
Siódmy Argument Wiary (Okno Siedemnaste Listu Trzydziestego Trzeciego)197
Ósmy Argument Wiary (Błaganie)200
Dziewiąty Argument Wiary (Wstęp Do Promienia Dziewiątego Poświęconego)218
Dziesiąty Argument Wiary232
Jedenasty Argument Wiary (Pierwsza Część Słowa Dwudziestego Drugiego)241
W Uznaniu254
Spis Treści278
W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!
O Boże, o Miłosierny, o Litościwy, o Jedyny, o Żyjący, o Istniejący, o Sędzio, o Sprawiedliwy, o Święty!
Proszę Cię na Twoje największe Imię, na świętość Koranu o niedoścignionej elokwencji, na szlachetność Twojego wielkiego Posłańca, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, wprowadź tych, którzy wydrukowali ten zbiór i ich prawych pomocników do rajskich Ogrodów i wiecznej szczęśliwości, amen. Daj im służyć wierze i Koranowi po wsze czasy, amen. Zapisz na stronicy ich dobrych uczynków tysiąc dobrych uczynków za każdą literę ze zbioru Laska Mojżesza, amen. Daj im niezłomność, wytrwałość i szczerą intencję w rozpowszechnianiu Traktatów Światła, amen.
O, Najmiłosierniejszy z miłosiernych! Daj wszystkim Uczniom Światła w tym życiu dobro i w życiu ostatecznym dobro, amen. Uchroń ich od zła szatanów spośród dżinnów i ludzi, amen. Odpuść winy tego nędznego, słabego, poddanego Tobie Saida, amen.