Listy
— 459 —

List Dwudziesty Ósmy

składający się z ośmiu Kwestii
Kwestia Pierwsza będąca równocześnie

Częścią Pierwszą

﴿ بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ ﴾
﴿ اِنْ كُنْتُمْ لِلرُّؤْيَا تَعْبُرُونَ ﴾

...Po drugie:

Chcesz, bym teraz zinterpretował twój sen, który miałeś trzy lata temu, trzy dni po tym, jak się spotkaliśmy, którego znaczenie stało się widoczne już dawno temu. Ów piękny, szczęśliwy i przyjemny sen odszedł już do przeszłości, zatem w tym, co go dotyczy, mam prawo powiedzieć to, co wyrażają poniższe wersy, czyż nie tak?

نَه شَبَمْ نَه شَبْ پَرَسْتَمْ مَنْ ٭ غُلَامِ شَمْسَمْ اَزْ شَمْسْ م۪ى گُويَمْ خَبَرْ

آنْ خَيَالَاتِى كِه دَامِ اَوْلِيَاسْتْ ٭ عَكْسِ مَهْرُويَانِ بُوسْتَانِ خُدَاسْتْ

Tak, mój bracie, przywykliśmy do omawiania z tobą zagadnień naukowych dotyczących czystej prawdy (ar. al-haqq), lecz jeśli chodzi o studiowanie snów, których drzwi otwierają się na wyobrażenie i miraż, by

— 460 —

doświadczyć prawdy, nie jest to zupełnie zgodne z naszą drogą poszukiwania prawdy i potwierdzania jej. Zatem w związku z owym niewielkim zdarzeniem, jakim jest sen, wyjaśnimy sześć Punktów dotyczących prawdy o śnie, który jest młodszym bratem śmierci, zgodnie z zasadami naukowymi i pod kątem tego, na co wskazują wersety Koranu. W Punkcie Siódmym przedstawimy skróconą interpretację twego snu.

Punkt Pierwszy

Jak ważnym elementem sury Jusuf jest sen Proroka Józefa (niech będzie z nim pokój), tak Koran poprzez wiele swych wersetów, takich jak na przykład:

﴿ وَجَعَلْنَا نَوْمَكُمْ سُبَاتًا ﴾

wskazuje na to, że sny i marzenia senne mogą zawierać pewne znaczące, choć ukryte, prawdy.

Punkt Drugi

Ci, którzy potwierdzają prawdę, nie popierają interpretowania snów i doszukiwania się w nich znaków wieszczych czy zapowiedzi zdarzeń poprzez Koran. Wszechmądry Koran często wymierza niewierzącym dotkliwe ciosy, zaś jeśli jego srogość ukazywana jest człowiekowi, który doszukuje się takich znaków lub zapowiedzi, wprawia go wręcz w rozpacz, a jego serce w zawstydzenie. Dotyczy to również snów, ponieważ choć są one czymś dobrym, czasami są postrzegane jako zło lub zdają się sprzeczne z rzeczywistością, przez co mogą sprawić, że człowiek popadnie w rozpacz, mogą zniszczyć jego morale i sprawić, że będzie myślał źle o pewnych rzeczach. Istnieje wiele snów, których znaczenia i interpretacje są bardzo dobre, choć kształt, jaki przybrały, jest przerażający, szkodliwy lub nieczysty. Nie każdy jest w stanie odkryć powiązanie między kształtem, jaki przybrał sen, a jego prawdziwym znaczeniem, przez co ludzie niepotrzebnie stają się zatroskani, rozpaczający i nieszczęśliwi. Już tylko ze względu na ten aspekt snów na początku powiedziałem, jak Imam Rabbani i inni ludzie, którzy potwierdzili prawdę:

نَه شَبَمْ نَه شَبْ پَرَسْتَمْ

Punkt Trzeci

Autentyczny hadis oznajmia, że jedna z czterdziestu części proroctwa przejawiła się w formie prawdziwych marzeń sennych, co oznacza, że prawdziwe sny zarówno są ważne, jak też mają związek z funkcją

— 461 —

proroctwa. Ów Punkt Trzeci jest zarówno ważny, jak też głęboki i związany z proroctwem, lecz jego omówienie trwałoby długo, toteż odkładam je na inną porę, a na razie nie otwieram tych drzwi.

Punkt Czwarty

Sny mogą być trojakiego rodzaju. Dwa spośród owych rodzajów, mówiąc słowami Koranu, اَضْغَاثُ اَحْلَامٍ i nie są one warte tego, by je interpretować. Jeśli w ogóle posiadają jakiekolwiek znaczenie, nie jest ono ważne. Również z powodu pewnych dolegliwości siła wyobraźni miesza rzeczy ze sobą i przedstawia je stosownie do tego; sen może również przywoływać jakieś ekscytujące wydarzenie, które zdarzyło się śniącemu tego samego dnia lub wcześniej, niekiedy nawet tego samego dnia roku poprzedniego lub dwa lata wcześniej, przeinaczając je i odtwarzając w innym kształcie. Również takie sny اَضْغَاثُ اَحْلَامٍ i nie są one warte interpretowania ich.

Trzeci rodzaj to prawdziwe sny. Kiedy zmysły, które wiążą człowieka ze światem przejawów i wędrują po tym świecie, odpoczywają i zaprzestają swego działania, subtelna zdolność, w jaką Wszechwładny wyposażył człowieka, kształtuje bezpośrednie połączenie ze światem tego, co niewidzialne, i otwiera okno wychodzące na ów świat. Poprzez to okno sen spogląda na wydarzenia, które dopiero nadejdą, zwraca się ku przejawom Strzeżonej Tablicy i niektórym próbkom przesłań Bożego zarządzenia, dostrzega pewne zdarzenia, które są prawdą. Niekiedy takim snem włada wyobraźnia, odziewając go w szatę jego kształtu. Ów rodzaj snów dzieli się na liczne rodzaje i poziomy. Czasami to, co się wydarza, dokładnie odpowiada snom, czasami okazuje się, że sen był nieco niejasny, jak gdyby zdarzenia zostały ukryte pod delikatnym welonem, a czasami jego znaczenie jest całkiem zawoalowane.

W hadisie przekazano, że sny Najszlachetniejszego Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) na początku Objawienia okazywały się tak jasne i prawdziwe, jak nadejście poranka.

Punkt Piąty

Prawdziwe sny są lepiej rozwiniętymi przeczuciami. Każdy ma jakieś przeczucia, w większym lub mniejszym stopniu; mają je nawet zwierzęta. Pewnego razy naukowo odkryłem dwa zmysły zawarte w przeczuciach,

— 462 —

które istnieją prócz dobrze znanych zmysłów zewnętrznych i wewnętrznych, takich jak nieświadome zmysły wynikające z instynktu, które skłaniają i pobudzają do czegoś, jak słuch i wzrok. Filozofowie i ludzie zbłądzenia błędnie i niemądrze nazwali owe mało znane zmysły "naturalnym instynktem". Niech Bóg uchroni! Nie jest to instynkt wynikający z natury; Boże zarządzenia skłania do czegoś istoty ludzkie i zwierzęta poprzez pewnego rodzaju duchowe natchnienie, jak na przykład wtedy, gdy ktoś idzie tam, gdzie znajduje roślinę, która może uleczyć jego oczy, naciera nią oczy i zdrowieje.

Również ptaki drapieżne, takie jak orły, na które - w czym są podobne urzędnikom służby zdrowia na ziemi - nałożono obowiązek usuwania padliny zwierząt wędrownych, są informowane - poprzez ów impuls Bożego zarządzenia, ową inspirację zmysłu odpowiedzialnego za przeczucie, owo prowadzenie przez Boga - o martwym zwierzęciu pozostającym w miejscu odległym o cały dzień lotu, a gdy polecą tam, znajdują je.

Również mała pszczoła, która dopiero co przyszła świat, leci do miejsca odległego o cały dzień jej podróży, kiedy tylko dzień ma się ku zachodowi, nie gubiąc drogi, a dzięki prowadzeniu jej przez Boże zarządzenie i dzięki impulsowi Bożego natchnienia, powraca do ula.

Również każdemu niejednokrotnie zdarza się, że kiedy tylko o kimś mówi, całkowicie niespodzianie otwierają się drzwi i wchodzi człowiek, o którym była mowa. W języku kurdyjskim istnieje nawet przysłowie, które mówi:

نَافِ گُرْب۪ينَه پَالَانْدَارْ ل۪ى وَر۪ينَه

Oznacza to, że - ujmując rzecz w skrócie - przeczucie, które jest subtelnym darem Wszechmocnego, dostrzegło przybycie tego człowieka. Jednak fakt, że umysł i świadomość nie mogą tego pojąć, sprawia, iż o tym mówimy, nie umyślnie, lecz mimowolnie. Ludzie posiadający intuicję niekiedy niemal w cudowny sposób przepowiadają coś, co nadchodzi. Pewnego razu nawet ja sam doświadczyłem tego wrażenia. Chciałem włączyć zastrzeżenia do pewnej zasady, jednak nie byłem w stanie ich do niej dopasować i czułem, że nie mógłbym tego zrobić. Jednakże u ludzi prawych, a zwłaszcza u ludzi świętości, przeczucie jest rozwinięte w wysokim stopniu i w cudowny sposób ukazuje swe skutki.

Nawet w zwyczajnych ludziach może przejawiać się pewien rodzaj świętości, a dzięki właściwej owej świętości cnocie, w swych prawdziwych snach śnią oni o rzeczach odnoszących się do tego, co niewidzialne, i do przyszłości, podobnie jak święci. Tak, jeśli chodzi o prawdziwe sny

— 463 —

zwykłych ludzi, mogą one przypominać pewien stopień świętości i stać się dla każdego z nich wspaniałym kinem Wszechwładnego. Jednakże myśli tych, którzy posiadają dobrą moralność, dotyczą tego, co dobre, zaś ci, którzy myślą o tym, co dobre, śnią o tym, co dobre, lecz ci, których moralność jest zła, myślą o tym, co złe, i śnią o tym, co złe. Co więcej, prawdziwe sny dla każdego są oknami w świecie przejawów, otwierającymi się na świat tego, co niewidzialne. Dla ograniczonych i efemerycznych istot ludzkich są one również nieskończenie rozległym miejscem, ukazującym pewien rodzaj wieczności, a także miejscem, z którego można spojrzeć na przeszłość i przyszłość, jak gdyby były one teraźniejszością. Są również miejscem odpoczynku dla istot posiadających dusze, przygniecionych przez ciężar obowiązków życia i cierpiących z powodu wielkich trudności. Oto, jakie powody - podobne do tych, dla których Koran naucza o śnie poprzez wersety podobne do tego, który mówi:

﴿ وَجَعَلْنَا نَوْمَكُمْ سُبَاتًا ﴾

- sprawiają, że są one ważne.

Punkt Szósty i najważniejszy

Prawdziwe sny, których doświadczyłem wiele razy, stały się dla mnie dowodami, rozstrzygającymi w stopniu całkowitej pewności fakt, że Boże zarządzenie obejmuje każdą rzecz. Zwłaszcza przez ostatnie kilka lat owe sny osiągnęły taki poziom, że uczyniły mnie pewnym tego, iż nawet najmniej znaczące zdarzenia, najbardziej nieistotne uczynki, a nawet najbardziej banalne rozmowy, jakie będę wiódł następnego dnia, są zapisane i zarządzone, zanim jeszcze się wydarzą, a poprzez śnienie o nich poprzedzającej je nocy mogę odczytać owe zapisy nie językiem, lecz oczami. Nie raz, nie sto, lecz być może nawet tysiąc razy to, co mówiłem w moich snach, to, co robili ludzie, o których śniłem nocą, choć wcale o nich nie myślałem, wydarzało się następnego dnia albo dokładnie w taki sam sposób, albo zgodnie z interpretacją tylko w niewielkim stopniu różniącą się od snu. Oznacza to, że nawet najbardziej trywialne rzeczy zostają zarówno zarejestrowane, jak i spisane, zanim się wydarzą. Nie ma w tym żadnego przypadku ani też zbiegu ślepych okoliczności; wydarzenia nie zachodzą bez żadnego planu i nie pozostają nieuporządkowanymi.

Punkt Siódmy

Twój piękny, błogosławiony i pomyślny sen był dobrem zarówno dla Koranu, jak i dla nas. Czas już zinterpretował ów sen i nadal go interpretuje; nie ma potrzeby, bym również ja to uczynił. Jego częściowa interpretacja również okazała się zgodna z prawdą, co zrozumiesz, jeśli uważnie

— 464 —

przestudiujesz swój sen. Wskażę jedynie na jeden lub dwa jego aspekty, to jest, objaśnię prawdę (ar. al-haqq). Wizje, których doznałeś, a które są niby prawdziwe znaczenia snów, są przedstawieniem owych prawdziwych znaczeń. Oto, jak jest:

Rozległe pole było światem islamu. Meczet na jego skraju był prowincją Isparta. Mętna woda wokół niego była bagnem rozpusty, nieróbstwa i innowacji naszych czasów. Fakt, że szybko, bezpiecznie i bez uwalania się owym błotem dotarłeś do meczetu, był znakiem tego, że wzniosłeś światło Koranu przed wszystkimi innymi, dzięki czemu nie uległeś zepsuciu, a szkody zepsucia nie doznało również twoje serce. Małe zgromadzenie w meczecie składało się z ludzi, którzy wzięli na siebie sprawę Słów, takich jak Hakki, Hulusi, Sabri, Suleyman, Rustu, Bekir, Mustafa, Ali, Zuhtu, Lutfi, Husrev i Re'fet. Jeśli chodzi o małe podwyższenie, było one małą wioską podobną Barli. Gromki głos był aluzją do siły Słów i do ich szybkiego rozprzestrzeniania się. Przeznaczone dla ciebie miejsce w pierwszym rzędzie było tym, które zwolnił dla ciebie Abdurrahman. Wskazówka wskazująca na fakt, że członkowie owego zgromadzenia, podobnego bezprzewodowemu odbiornikowi radiowemu, chcieli, by ich nauki usłyszał cały świat, spełni się w późniejszym czasie, jeśli Bóg zechce. Jeśli teraz ludzie są niczym drobne nasiona, to w przyszłości, z pomocą Boga, wszyscy staną się podobni wysokim drzewom lub urzędom telegraficznym. Jeśli chodzi o młodzieńca w turbanie, jest on kimś, kto w swych dziełach zrówna się z Hulusim lub nawet wyprzedzi go; jego przeznaczeniem jest zostać jednym z uczniów Światła i tym, który będzie rozpowszechniał Słowa. Przyszły mi na myśl pewne osoby, lecz nie mogę rzec z całą stanowczością, o kogo chodzi. Ów młodzieniec jest kimś, kto dostąpi wielkiego rozgłosu dzięki sile swej świętości. Pozostałe punkty możesz zinterpretować zamiast mnie.

Rozmawianie z przyjaciółmi podobnymi tobie jest zarówno przyjemne, jak i mile widziane, stąd mówiłem tak długo - i, być może, bez potrzeby - w temacie owej krótkiej kwestii. Jednak ponieważ rozpocząłem, mając intencję ukazania sposobu na wyjaśnienie wersetów Koranu, jakie poruszają temat snu, jeśli Bóg zechce, moja rozrzutność będzie mi wybaczona, lub nawet nie zostanie poczytana za marnotrawstwo.

***
— 465 —

Część Druga będąca równocześnie

Kwestią Drugą

(Owa Kwestia została spisana, by położyć kres sporowi w temacie hadisu mówiącego o tym, jak Mojżesz ugodził w oko Azra'ila - pokój niech będzie z nimi oboma - a także po to, by załagodzić spór dotyczący całej przekazanej w tym hadisie historii).

Ów uczony argument usłyszałem kiedyś w Egridir. Błędem było trzymanie takiego argumentu w tajemnicy, zwłaszcza w naszych czasach, nie wiedziałem jednak, czy rzeczywiście był on argumentem. Zadano mi pytanie i pokazano mi ów hadis w rzetelnej księdze, w której był oznaczony literą qaf, która oznacza zgodę dwóch szejków (tj. Al-Buchariego i Muslima) co do wiarygodności hadisu. Zapytano mnie: "Czy jest to hadis, czy też nie?"

Odpowiedziałem, że powinniśmy ufać komuś, kto w tak rzetelnej księdze przytacza zgodę dwóch szejków w temacie hadisu, co oznacza, że te słowa rzeczywiście są hadisem. Jednakże hadisy - podobnie jak Koran - mogą zawierać pewne niezrozumiałe dla nas alegorie, a jedynie specjaliści mogą ustalić, jakie jest ich znaczenie. Nawet dosłownie rozumiane znaczenie tego hadisu sugeruje, że może on należeć do kategorii alegorycznych i niejasnych. Gdybym tylko wiedział, że owa kwestia stanie się kwestią sporną, nie udzieliłbym tak krótkiej odpowiedzi, lecz odpowiedziałbym następująco:

Po pierwsze: Podstawowym warunkiem prowadzenia dyskusji w kwestiach tego rodzaju jest przytaczanie uczciwych argumentów, z czystą intencją odkrycia prawdy. Taka dyskusja jest dozwolona tym, którzy posiadają wiedzę w jej przedmiocie, dopóki nie popadają w upór i nie przyczyniają się do powstawania nieporozumień. Świadectwem tego, że spór prowadzony jest przez wzgląd na prawdę, jest fakt, iż jeśli prawda ukazuje się dzięki stronie przeciwnej, człowiek nie jest zdenerwowany, lecz zadowolony, ponieważ uczy się czegoś, o czym nie wiedział. Gdyby prawda ukazała się dzięki niemu, nie nauczyłby się wiele i być może stałby się zadufany w sobie.

Po drugie: Jeśli spór dotyczy hadisu, należy znać kategorie hadisów, jak również rodzaje objawienia (także niejawnego) oraz wszystkie rodzaje

— 466 —

mowy Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Nie jest dozwolone, by dyskusję nad wieloznacznym hadisem prowadzili zwykli ludzie; nie jest dozwolone popisywanie się ani uważanie siebie samego za znawcę prawa, ani poleganie na egoizmie po to, by wesprzeć raczej własne argumenty, miast polegania na prawdzie i tym, co słuszne. Kwestia, w temacie której rozpoczęto spór, może wpłynąć na umysły biednych, pospolitych ludzi w niekorzystny sposób. Tacy ludzie nie mogą zrozumieć hadisów niejasnych i alegorycznych, zaś jeśli im zaprzeczą, otworzy to przerażające drzwi wiodące do zaprzeczenia również jasnym, jednoznacznym hadisom, jakich nie może pojąć ich ograniczona inteligencja. Jeśli uznają hadis za wartościowy, przyjmą jego dosłowne znaczenie i zaczną rozpowszechniać swoją opinię, wybrukują ludziom zbłądzenia drogę do sprzeciwu i oskarżenia o zabobon. Ponieważ zwrócili uwagę na alegoryczny hadis (a istnieje wiele hadisów tego rodzaju), co zarówno nie było konieczne, jak okazało się szkodliwe, sprawą zasadniczą jest przedstawienie wyjaśnienia, które rozwieje ich wątpliwości. Niezależnie od tego, czy hadis jest godny zaufania, czy też nie, należy wspomnieć jeszcze o kwestii, którą omówimy poniżej.

Możemy uważać za wystarczające szczegółowe wyjaśnienia w traktatach, które napisaliśmy, to jest w dwunastu Zasadach Gałęzi Trzeciej Słowa Dwudziestego Czwartego, a także w Gałęzi Czwartej owego Słowa, jak również w jednej z Zasad Wprowadzenia do Listu Dziewiętnastego, mówiącego o rodzajach objawienia, zatem tutaj jedynie pokrótce wskażemy na ową prawdę, która jest następująca:

Aniołowie nie są ograniczeni do posiadania jednego kształtu, jak jest to w przypadku ludzi; choć są oni poszczególnymi istotami, owe istoty są również uniwersalne. Azra'il (niech będzie z nim pokój) jest nadzorcą aniołów, których obowiązkiem jest zabieranie dusz umierających.

Pytanie: Czy Azra'il sam odbiera owe dusze, czy też robią to ci, którzy mu pomagają?

Odpowiedź na to pytanie składa się z trzech Dróg.

Droga Pierwsza: Azra'il (niech będzie z nim pokój) bierze w posiadanie duszę każdego umierającego człowieka. Nie istnieją dla niego żadne przeszkody, ponieważ jest on świetlisty, a to, co jest świetliste, może być obecne w niezliczonych miejscach poprzez niezliczone zwierciadła i ukazywać się w każdym z tych miejsc oraz zwierciadeł. To, co jest podobne do świetlistych istot, posiada ich charakterystyczne cechy, może zatem być postrzegane jako takie samo jak owe istoty i nieróżniące się od nich. Obraz słońca w zwierciadle ukazuje jego światło i ciepło. W podobny sposób obrazy takich istot duchowych, jakimi są aniołowie, w świecie podobieństw są takie same jak oni

— 467 —

i przejawiają ich cechy charakterystyczne. Kiedy Gabriel (niech będzie z nim pokój) ukazał się towarzyszom Proroka pod postacią Dihji Ibn al-Kalbiego (niech Bóg będzie z niego rad), w tej samej chwili ukazał się w różnych postaciach w tysiącu innych miejsc, a także bił czołem - ukazując swe wspaniałe skrzydła, rozciągające się od wschodu do zachodu - przed Tronem Boga. Jego podobieństwo było obecne wszędzie, stosownie do charakteru danego miejsca; w tej samej chwili był obecny w tysiącu różnych miejsc.

Zgodnie z ową Drogą, dla poszczególnego obrazu Anioła Śmierci, który w swej ludzkiej postaci ukazał się w zwierciadle, jakim jest istota ludzka, kiedy odbierał jej duszę, otrzymanie ciosu od człowieka tak śmiałego, rozgniewanego i wzbudzającego strach, jak Mojżesz...; tak, dla owej formy obrazu, która przypomina szatę Anioła Śmierci, otrzymanie takiego ciosu, który mógłby wyłupić oko, nie jest ani niemożliwe, ani nadzwyczajne, ani irracjonalne.

Droga Druga: Archaniołowie Gabriel, Michał i Azra'il (niech będzie z nimi pokój) są przełożonymi innych aniołów. Mają oni swoich pomocników, którzy są do nich podobni, będąc istotami tego samego rodzaju, lecz zajmują niższą pozycję. Pomocnicy Azra'ila różnią się od siebie stosownie do rodzaju istot; jednym ich rodzajem są ci, którzy zabierają dusze sprawiedliwych, podczas gdy innym rodzajem - ci, którzy zabierają dusze ludzi nikczemnych, jak wskazują na to następujące wersety:

﴿ وَالنَّازِعَاتِ غَرْقًا ٭ وَالنَّاشِطَاتِ نَشْطًا ﴾

Z punktu widzenia owej Drogi całkowicie zgodnym z rozsądkiem jest fakt, iż Mojżesz (niech będzie z nim pokój), który ze swej natury był człowiekiem budzącym strach i mężnym, a także był tym, którego suplikacje zostały przyjęte przez Boga, wymierzył cios nie Azra'ilowi (niech będzie z nim pokój), lecz widzialnemu ciału jednego z jego pomocników.

Droga Trzecia: Jak jest to wyjaśnione w Zasadzie Czwartej Słowa Dwudziestego Dziewiątego i jak wskazują na to pewne hadisy, istnieją aniołowie,

— 468 —

którzy mają po czterdzieści tysięcy głów, a w każdej z głów czterdzieści tysięcy języków (co oznacza, że w każdej z głów mają osiemdziesiąt tysięcy oczu), a każdym z owych języków wypowiadają czterdzieści tysięcy inwokacji wychwalających Boga. Tak, jako że obowiązki, jakie nałożono na aniołów, pozostają w zgodności z rodzajami istot w świecie przejawów, aniołowie ukazują wychwalanie Boga przez owe gatunki stworzeń w świecie duchowym. Z pewnością tak jest, ponieważ kula ziemska również jest stworzeniem, które wychwala Wszechmocnego Boga. Nie posiada ona czterdziestu tysięcy, lecz być może nawet sto tysięcy rodzajów istot, a każdy z owych rodzajów jest niczym głowa. Do każdego rodzaju należą setki tysięcy stworzeń, które są niczym języki, i tak dalej. Oznacza to, że aniołowie wyznaczeni do obowiązków związanych z Ziemią i jej stworzeniami muszą posiadać nie czterdzieści tysięcy, lecz setki tysięcy głów, w każdej z nich muszą być setki tysięcy języków, i tak dalej.

Zatem zgodnie z ową drogą, Azra'il (niech będzie z nim pokój) posiada w swej twarzy tyle oczu, ilu jest ludzi, a każde oko przygląda się jednemu człowiekowi. Kiedy Mojżesz ugodził Azra'ila (niech pokój będzie z nimi oboma), ów cios nie był wymierzony bezpośrednio w zasadniczy i prawdziwy kształt Anioła Śmierci, nie był zniewagą ani wyrazem odrzucenia; Mojżesz wymierzył cios w oko istoty, która zwróciła uwagę na jego śmierć i chciała przeszkodzić mu w jego dziele, ponieważ pragnął, by jego misja prorocza trwała wiecznie.

اَللّٰهُ اَعْلَمُ بِالصَّوَابِ ٭ لَا يَعْلَمُ الْغَيْبَ اِلَّا اللّٰهُ ٭ قُلْ اِنَّمَا الْعِلْمُ عِنْدَ اللّٰهِ

﴿ هُوَ الَّذ۪ى اَنْزَلَ عَلَيْكَ الْكِتَابَ مِنْهُ اٰيَاتٌ مُحْكَمَاتٌ هُنَّ اُمُّ الْكِتَابِ وَاُخَرُ مُتَشَابِهَاتٌ فَاَمَّا الَّذ۪ينَ ف۪ى قُلُوبِهِمْ زَيْغٌ فَيَتَّبِعُونَ مَا تَشَابَهَ مِنْهُ ابْتِغَٓاءَ الْفِتْنَةِ وَابْتِغَٓاءَ تَاْو۪يلِهِ وَمَا يَعْلَمُ تَاْو۪يلَهُ اِلَّا اللّٰهُ وَالرَّاسِخُونَ فِى الْعِلْمِ يَقُولُونَ اٰمَنَّا بِهِ كُلٌّ مِنْ عِنْدِ رَبّنِاَ وَمَا يَذَّكَّرُ اِلَّٓا اُولُوا الْاَلْبَابِ ﴾

— 469 —

Fragment Trzeci będący równocześnie

Kwestią Trzecią

(Ta Kwestia zawiera szczególną i poufną odpowiedź na pytanie, jakie większość moich braci zadaje językiem swego usposobienia, a niektórzy z nich wyrażają je również słowami).

Pytanie: Każdemu, kto cię odwiedza, mówisz: "Nie oczekuj ode mnie postępowania właściwego świętym i nie myśl, że jestem kimś błogosławionym. Nie mam żadnej wysokiej rangi duchowej. Jak szeregowiec może przekazywać rozkazy feldmarszałka, tak i ja przekazuję rozkazy tak wielkiej rangi. Jak bankrut może zachwalać drogocenne diamenty sklepu jubilerskiego, tak i ja obwieszczam możliwość pozyskania towarów ze świętego sklepu Koranu". Jednakże nasze serca pragną blasku, tak samo jak nasze umysły potrzebują wiedzy, nasze dusze poszukują światła, i tak dalej; potrzebujemy wielu rzeczy pod wieloma względami. Przybywamy, by cię odwiedzić, gdyż uważamy cię za człowieka, który odpowie na nasze potrzeby. Nie potrzebujemy spotkania z uczonym, lecz ze świętym, z kimś o świętym oddziaływaniu na innych, z kimś o wielkich osiągnięciach duchowych. Jeśli ta kwestia w rzeczywistości przedstawia się tak, jak mówisz (zapytują językiem swego usposobienia), to być może byliśmy w błędzie, odwiedzając akurat ciebie?

Odpowiedź: Wysłuchajcie poniższych pięciu Punktów, następnie przemyślcie je i oceńcie, czy wasze wizyty były daremne, czy też przyniosą wam korzyść.

Punkt Pierwszy

Zwykły służący i nędzny żołnierz pewnego króla przekazuje generałom i paszom królewskie podarunki i ordery, co sprawia, że są oni wdzięczni. Jeśli generałowie i paszowie zapytają: "Dlaczego poniżamy się przed tym szeregowcem i przyjmujemy od niego podarunki i dary?", będzie to dowodem zadufania i głupoty. Również ów żołnierz, jeśli po wykonaniu swych obowiązków nie stanie na baczność przed feldmarszałkiem i nie uzna go za wyższego stopniem, okaże się głupcem i szaleńcem. Jeśli zaś jeden z wdzięcznych generałów z powodu swej wdzięczności raczy odwiedzić żołnierza w jego skromnym domostwie, król, który widzi i zna sytuację, w jakiej znajduje się żołnierz, wyśle swemu wiernemu słudze potrawy z królewskiej kuchni, by ten mógł przyjąć dostojnego gościa, zatem żołnierz nie będzie zawstydzony tym, że nie może podać nic prócz suchego chleba.

— 470 —

W podobny sposób, jakkolwiek niskiej pozycji by nie zajmował, wierny sługa Wszechmocnego Koranu przekazuje jego rozkazy bez wahania i w jego imieniu nawet ludziom zajmującym najwyższe stanowiska. Z dumą i niezależnością, nie poniżając się ani nie żebrząc, wysyła drogocenne diamenty Koranu tym, których udziałem jest bogactwo duchowe. Ci ludzie, niezależnie od tego, jak wysokie stanowiska będą zajmowali, nie potraktują arogancko zwykłego służącego, gdy ten wykonuje swój obowiązek, zaś jeśli odniosą się do niego właściwie, nie wbije się on w dumę ani też nie zacznie zadzierać nosa. Jeśli niektórzy z gości z powodu owego świętego skarbu uważają biednego sługę za świętego i patrzą na niego jak na kogoś wywyższonego, z pewnością jest to znakiem świętego współczucia prawdy Koranu, który wysyła gościom z Bożego skarbca wsparcie, wspomożenie i oświecenie, przy czym sługa nie miesza się do tych spraw ani nie jest ich świadomy, zatem nie zostanie zawstydzony.

Punkt Drugi

Imam Rabbani, Odnowiciel drugiego tysiąclecia, Ahmad Faruqi (niech Bóg będzie z niego rad) powiedział: "Moim zdaniem wyjawienie i objaśnienie jednej spośród prawd wiary jest lepsze od tysięcy oświeceń i przykładów cudotwórstwa. Co więcej, celem i efektem, do którego prowadzą wszystkie drogi sufich, jest wyjawianie i objaśnianie prawd wiary". Skoro tak orzekł mistrz sufizmu, jakim był Imam Rabbani, z pewnością Słowa, które objaśniają prawdy wiary z całkowitą jasnością, a swój początek biorą z tajemnic Koranu, mogą wydać efekty, jakich oczekuje się od świętości.

Punkt Trzeci

Trzydzieści lat temu straszliwe ciosy spadły na nieuważną głowę starego Saida, aż zastanowił się on nad twierdzeniem:

اَلْمَوْتُ حَقٌّ‌ Ujrzał samego siebie w błotnistym bajorze, poszukującego pomocy, drogi wyjścia, wybawcy. Kiedy zobaczył, że dróg jest wiele, nie mógł zdecydować się, którą z nich wybrać. Postanowił poszukać znaku w księdze Futuh al-Ghajb Szejka Gajlaniego, który nosił zaszczytny przydomek Ghałs al-A'zam (niech Bóg będzie z niego rad) i otworzył ją na tych oto wersach:

اَنْتَ فِى دَارِ الْحِكْمَةِ فَاطْلُبْ طَب۪يبًا يُدَاو۪ى قَلْبَكَ

To dziwne, lecz w owym

— 471 —

czasie rzeczywiście należałem do Daru'l-Hikmeti'l-Islamiye. Byłem jakby doktorem, który starał się uleczyć rany ludzi islamu, lecz sam byłem chory bardziej niż oni. Chory człowiek powinien patrzeć najpierw na siebie samego, a dopiero później na innych.

Szejk Gajlani mówił do mnie: "Sam jesteś chory, więc poszukaj doktora dla siebie samego", zatem powiedziałem: "Ty bądź moim lekarzem!" Wybrałem go na swego lekarza i przeczytałem jego księgę tak, jakby była skierowana do mnie, jednak było to dla mnie wielce bolesne. Owa księga zmiażdżyła mą dumę w prawdziwie przerażający sposób i dokonała drastycznej operacji chirurgicznej na mym sercu. Nie mogłem tego wytrzymać. Przeczytałem jedynie połowę księgi tak, jakby zwracała się do mnie, lecz nie miałem dość siły i wytrwałości, by ją skończyć, więc z powrotem odłożyłem ją na półkę. Po tygodniu ból towarzyszący owemu leczniczemu zabiegowi ustał, a zastąpiła go przyjemność. Ponownie otworzyłem księgę, przeczytałem ją za jednym razem i odniosłem wiele korzyści z lektury owej księgi pierwszego z moich mistrzów. Słuchałem jego modlitw i suplikacji, które również stały się dla mnie obfitym źródłem korzyści.

Następnie ujrzałem Listy (Maktubat) Imama Rabbaniego i sięgnąłem po nie wyłącznie po to, by i w tej księdze odnaleźć znak. To dziwne, lecz w całym zbiorze słowo "Bediuzzaman" pojawia się jedynie dwa razy, a ja czułem, jak natychmiast otwierają się przede mną te dwa listy, w których występuje. Ujrzałem, że w ich nagłówkach było napisane: "List do Mirzy Bediuzzamana", a mój ojciec miał na imię Mirza. "Chwała niech będzie Bogu!", wykrzyknąłem. "Te listy są zaadresowane do mnie!", jako że w owym czasie stary Said był znany również jako Bediuzzaman. Nie wiedziałem o żadnym sławnym człowieku (prócz Bediuzzamana Hamadaniego), jaki nosiłby to imię w ciągu ostatnich trzystu lat, natomiast taki człowiek żył w czasach Imama Rabbaniego i do niego Imam napisał te dwa listy. Położenie, w jakim znajdował się tamten człowiek, musiało być podobne do mojego, ponieważ odkryłem, że owe listy okazały się lekarstwem na moje dolegliwości. W wielu swoich listach Imam usilnie zalecał to, co napisał w owych dwóch: «Niech wasz kierunek modlitwy będzie jeden», co znaczy: przyjmijcie jednego człowieka za swego mistrza i podążajcie za nim, nie przejmując się nikim innym.

Owo zalecenie wielkiej wagi nie wyglądało na stosowne dla mego usposobienia ani dla stanu mego ducha. Niezależnie od tego, jak głęboko

— 472 —

rozmyślałbym nad tym, za którym z ludzi powinienem podążać, pozostawałem zakłopotany i zmieszany. Wszyscy z ludzi, o których myślałem, mieli rozmaite zalety, które mnie pociągały; nie potrafiłem wybrać tylko jednego. Kiedy pozostawałem w takim zakłopotaniu, Boże miłosierdzie oznajmiło mi: «Wszechmądry Koran jest głową owych rozmaitych dróg, źródłem owych strumieni i słońcem owych planet, a jedynym prawdziwym kierunkiem modlitwy jest ten, który w nim możesz znaleźć. W takim wypadku jest on również najbardziej wzniosłym przewodnikiem i najświętszym mistrzem». Uchwyciłem się tych słów obiema rękami i przylgnąłem do nich. Oczywiście przy moich niewystarczających i nędznych zdolnościach nie mogłem uzyskać od owego przewodnika blasku podobnego wodzie życia w stopniu, jaki byłby dla niego właściwy, lecz dzięki temu przewodnikowi wciąż możemy ukazywać ów blask, ową wodę życia, stosownie do zdolności tych, którzy go przyjmują, tych, którzy dostrzegają prawdę swoim sercem i osiągają pewne stany duchowe. Oznacza to, że Słowa oraz owe światła, które biorą swój początek z Koranu, nie są jedynie kwestiami naukowymi, które zwracają się do intelektu, lecz są kwestiami wiary, które odnoszą się do serca, duszy i stanów duchowych. Przypominają one najbardziej wzniosłą i najbardziej wartościową wiedzę w temacie Boga.

Punkt Czwarty

Wszystkie subtelne wewnętrzne zdolności tych spośród towarzyszy Proroka i tych ludzi z dwóch pokoleń, jakie nadeszły po nich, którzy osiągnęli poziom większej świętości, były ich udziałem, jaki otrzymali dzięki Koranowi, który był dla nich prawdziwym przewodnikiem i był dla nich wystarczający. Ukazuje to, że jak Wszechmądry Koran oznajmia pewne prawdy, tak również jest źródłem blasków większej świętości dla tych, którzy są w stanie je otrzymać.

Tak, są dwie drogi, którymi można przejść od tego, co pozorne, do prawdy:

Droga Pierwsza to wkroczenie do pośredniego królestwa sufizmu, to osiągnięcie prawdy dzięki przemierzaniu stopni podróży duchowej.

Droga Druga to bezpośrednie przejście do rzeczywistości dzięki Bożej łasce, bez wkraczania do pośredniego królestwa, jakim jest droga sufich. Jest to wzniosła i bezpośrednia droga, właściwa towarzyszom Proroka i tym, którzy nastąpili po nich.

Oznacza to, że światła bijące z prawd Koranu, a także Słowa, które interpretują owe światła, mogą posiadać takie właściwości, zatem postępujcie tak, byście mogli je posiąść.

— 473 —

Punkt Piąty

Poprzez pięć krótkich przykładów ukażemy, że Słowa zarówno nauczają o prawdzie, jak też wypełniają obowiązek przewodnika.

Przykład Pierwszy: Ja sam, poprzez doświadczenie, którego doznałem nie dziesięć i nie sto, lecz tysiące razy, wykształciłem w sobie przekonanie co do tego, że jak światła biorące swój początek ze Słów i Koran udzielają lekcji memu umysłowi, tak wywołują stan wiary w moim sercu, wytwarzają płynącą z wiary przyjemność mojej duszy, i tak dalej. To samo dotyczy kwestii życia doczesnego: jak uczeń szejka-cudotwórcy oczekuje od niego świętego wsparcia i odpowiedzi na swoje potrzeby, tak i ja oczekuję od cudownych tajemnic Wszechmądrego Koranu, że odpowiedzą na moje potrzeby, i faktycznie przy wielu okazjach stało się to moim udziałem w taki sposób, jakiego nie mogłem ani spodziewać się, ani przewidywać. Poniżej przytoczę jedynie dwa drobne przykłady:

Po pierwsze: Jak jest to szczegółowo opisane w Liście Szesnastym, duży bochenek chleba w nadzwyczajny sposób ukazał się na szczycie drzewa cedrowego mojemu gościowi o imieniu Suleyman. Przez dwa dni obaj żywiliśmy się owym podarunkiem Boga pochodzącym ze świata tego, co niewidzialne.

Po drugie: Opowiem o pewnym wielce znikomym, lecz sprawiającym zadowolenie zdarzeniu, jakie niedawno się wydarzyło. Oto, jak było:

Przed brzaskiem przyszło mi na myśl, że mówiono o mnie pewne rzeczy, które wywołałyby podejrzenia w sercu pewnego człowieka. Powiedziałem do siebie: "Gdybym tylko mógł go zobaczyć i rozwiać niepokój w jego sercu!" W owej chwili potrzebowałem fragmentu jednej z moich książek, która została wysłana do Nis, i rzekłem do siebie: "Gdybym tylko otrzymał ją z powrotem!" Ledwie usiadłem po modlitwie porannej i spójrzcie!, do pokoju wszedł właśnie ten człowiek, trzymając w ręku dokładnie tę część mojej książki. Spytałem go: "Cóż takiego trzymasz w ręku?" Odpowiedział:

"Nie wiem. Ktoś dał mi to, kiedy wyszedłem z domu, mówiąc, że ta przesyłka przyszła z Nis, zatem przyniosłem ją do ciebie". "Chwała niech będzie Bogu!", zawołałem. "To nie wygląda na przypadek, że ten człowiek wychodzi z domu właśnie o tej porze, kiedy ta część Słów przybywa z Nis". Pomyślałem: "Z pewnością święte oddziaływanie Wszechmądrego Koranu było tym, co właśnie w tej chwili dało właśnie temu człowiekowi właśnie ten kawałek papieru i przysłało go do mnie". Wykrzyknąłem: "Al-hamdu li-llah! Ten, Który zna najmniejsze, najbardziej skryte i najmniej znaczące pragnienia mego serca, z pewnością zlituje się nade mną i ochroni mnie, a w takim razie nie zawdzięczam temu światu zupełnie nic!"

— 474 —

Przykład Drugi: Mój bratanek, nieżyjący już Abdurrahman, miał o mnie - jako o człowieku - zdanie znacznie lepsze od opinii, na jaką zasługiwałem, mimo że rozstaliśmy się osiem lat wcześniej, a jego splamiły niedbalstwo i zmartwienia życia doczesnego. Pragnął ode mnie takiej pomocy i takiego wsparcia, jakich nie posiadałem i jakich nie mógłbym mu udzielić. Jednak z pomocą przybyło mu święte oddziaływanie Wszechmądrego Koranu: na trzy miesiące przed śmiercią wszedł w posiadanie Słowa Dziesiątego, traktującego o Zmartwychwstaniu. Ów traktat obmył go z duchowego brudu, z wątpliwości i niedbalstwa. Jakby wręcz wzniósł się do poziomu świętości, w liście, który napisał do mnie przed śmiercią, ukazał trzy jasne przykłady dokonywania cudów. Zostały one włączone do fragmentów Listu Dwudziestego Siódmego i do niego można się odnieść.

Przykład Trzeci: Miałem brata w życiu ostatecznym i ucznia, który należał do ludzi, jacy dostępują prawdy dzięki swoim sercom. Nazywał się on Hasan Efendi i pochodził z prowincji Burdur. Miał zbyt dobre zdanie o mnie, daleko lepsze niż na to zasługiwałem, i spodziewał się od takiego nieszczęśnika jak ja takiego wsparcia, jakby oczekiwał łaski i wpływu wielkiego świętego. Nieoczekiwanie (a nie miało to żadnego związku z Hasanem) dałem komuś, kto mieszkał w jednej z wiosek prowincji Burdur, Słowo Trzydzieste Drugie, by je przestudiował. Dopiero później przypomniałem sobie Hasana Efendiego i powiedziałem: "Jeśli udajesz się do Burdur, daj ów traktat Hasanowi Efendiemu i pozostaw mu pięć lub sześć dni na to, by uważnie go przeczytał". Ów człowiek udał się do Burdur i natychmiast dał traktat Hasanowi. Gdy minął zaledwie miesiąc, Hasan Efendi zmarł. Rzucił się na Słowo Trzydzieste Drugie, jak człowiek cierpiący straszliwe pragnienie rzuciłby się na słodką wodę rajskiego źródła Al-Kałsar, gdyby się na nie natknął. Studiował ów traktat nieprzerwanie i otrzymywał jego blask (zwłaszcza ten, który bije z dyskusji na temat umiłowania Boga w Trzecim Miejscu Postoju), aż został całkowicie uleczony z tego, co mu dolegało. Znalazł w owym traktacie oświecenie, jakiego mógłby spodziewać się od człowieka będącego najwspanialszym biegunem duchowości. Poszedł do meczetu, ciesząc się dobrym zdrowiem, odprawił modlitwę i tam oddał ducha Najbardziej Miłosiernemu. Oby Bóg się nad nim zmiłował!

Przykład Czwarty: Jak jest to zaświadczone przez fragment Listu Dwudziestego Siódmego autorstwa Hulusiego-Beja, Hulusi odnalazł w wypełnionych światłem Słowach, które interpretują tajemnice Koranu, wsparcie i pomoc, blask i światło wspanialsze od tych, jakie zyskał na drodze Naqszbandijja - najważniejszej i najbardziej wpływowej ze wspólnot sufich.

— 475 —

Przykład Piąty: Mój brat Abdulmecid straszliwie cierpiał z powodu śmierci Abdurrahmana (oby Bóg się nad nim zmiłował), a także wskutek innych bolesnych wydarzeń. Również on oczekiwał ode mnie wsparcia i działania, jakich nie mogłem mu dać. Nie korespondowałem z nim, lecz niespodziewanie wysłałem mu niektóre z najważniejszych części Słów. Po przestudiowaniu ich napisał do mnie: "Chwała niech będzie Bogu, zostałem uratowany przed szaleństwem, w które bym popadł! Każde z tych Słów stało się dla mnie duchowym przewodnikiem. Rozstałem się z jednym przewodnikiem, lecz nagle znalazłem tak wielu naraz i zostałem uratowany!" Zdałem sobie sprawę z tego, że Abdulmecid naprawdę wstąpił na dobrą drogę i został wybawiony od swych wcześniejszych trudności.

Istnieje wiele przykładów (podobnych do tych pięciu), które ukazują, że jeśli doświadczamy nauk wiary jak lekarstw z apteki tajemnic Wszechmądrego Koranu, w konsekwencji naszych potrzeb i jako balsamu na rany, to owe nauki i duchowe lekarstwa będą wystarczające dla tych, którzy dostrzegają swoje potrzeby, a z tych lekarstw czynią użytek z żarliwą szczerością. Niezależnie od tego, kim jest aptekarz, który je sprzedaje i herold, który o nich oznajmia - czy jest on zwykłym człowiekiem, czy bankrutem, czy bogaczem, czy człowiekiem wysokiej rangi, czy służącym - nie czyni to większej różnicy. Nie ma potrzeby uciekania się do światła świecy, kiedy świeci słońce. Jako że ukazuję słońce, bezsensowne jest szukanie u mnie światła świecy, nie ma takiej konieczności, zwłaszcza że nie mam żadnego światła. To raczej inni powinni wspierać mnie modlitwą, pomocą duchową, a być może nawet oddziaływaniem właściwym świętym. Moim prawem jest poszukiwanie pomocy i wsparcia u nich, podczas gdy na nich ciąży obowiązek bycia zadowolonymi z blasku spośród świateł Traktatów Światła, jaki stał się ich udziałem.

﴿ سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ ﴾

اَللّٰهُمَّ صَلِّ عَلٰى سَيِّدِنَا مُحَمَّدٍ صَلَاةً تَكُونُ لَكَ رِضَٓاءً وَ لِحَقِّه۪ اَدَٓاءً وَ عَلٰٓى اٰلِه۪ وَ صَحْبِه۪ وَ سَلِّمْ

— 476 —
(Oto krótki, poufny list, który może zostać dołączony jako suplement do Kwestii Trzeciej Listu Dwudziestego Ósmego).

Moi bracia w życiu ostatecznym, moi ciężko pracujący uczniowie! W światłach Koranu, znanych jako Słowa, dostrzegaliśmy trzy przy-

kłady cudownego działania Koranu. Teraz, dzięki waszym wysiłkom i waszemu entuzjazmowi, sprawiliście, że do owych trzech przykładów można dodać czwarty. A oto te trzy przykłady, które są mi znane:

Pierwszy to nadzwyczajna łatwość i szybkość spisywania Traktatów Światła. List Dziewiętnasty został spisany w dwa lub trzy dni, a każdego dnia pracowaliśmy po trzy lub cztery godziny, co razem daje dwanaście godzin, bez sięgania do jakiejkolwiek innej książki, wśród gór i sadów. Słowo Trzydzieste zostało spisane w pięć lub sześć godzin podczas choroby. Słowo Dwudzieste Ósme, będące dyskusją w temacie Raju, zostało spisane w godzinę lub dwie, w położonym w dolinie ogrodzie Suleymana (Tevfik, Suleyman i ja byliśmy zdumieni taką prędkością), i tak dalej. Zaś tak samo, jak w powstawaniu Słów widoczny jest cud Koranu...

Drugi:...tak również są one przepisywane i kopiowane z nadzwyczajną łatwością, entuzjazmem i bez jakiegokolwiek znużenia. Gdy ukazało się jedno ze Słów, nagle, choć w owym czasie zaszło wiele spraw, które mogły znużyć rozum i duszę, ludzie w wielu miejscach zaczęli przepisywać ów traktat z całkowitym entuzjazmem. Przedłożyli tę pracę nad wszystko inne, mimo iż mieli wówczas inne pilne zajęcia, i tak dalej.

Trzeci cud Koranu: Również czytanie Słów nie wywołuje uczucia nudy, zwłaszcza wtedy, gdy ktoś odczuwa potrzebę ich przeczytania; im więcej czyta, tym większej przyjemności dostaje, nie czując żadnego znużenia.

Teraz udowodniliście czwarty cud Koranu. Brat taki jak Husrev, który był leniwy, i choć od pięciu lat słyszał o Słowach, nie zabrał się poważnie do ich przepisywania, w ciągu jednego miesiąca przepisał - pięknie i uważnie - czternaście książek, co z pewnością było czwartym cudem spośród tajemnic Koranu. W pełni docenił wartość Trzydziestu Trzech Okien, a szczególnie Listu Trzydziestego Trzeciego, ponieważ ów list przepisał najpiękniej i najbardziej uważnie. Tak, oto najpotężniejsza i najbardziej olśniewająca część Traktatów, jeśli chodzi o zdobywanie wiedzy o Bogu i wiary w Boga. Jedynie pierwsze Okna są bardzo krótkie i zwięzłe, podczas gdy kolejne stopniowo odsłaniają coraz więcej prawdy i lśnią coraz większym blaskiem. W przeciwieństwie do innych pism religijnych, większość Słów rozpoczyna się zwięźle, by stopniowo rozwijać się i nabierać blasku.

— 477 —

Kwestia Czwarta będąca równocześnie

Częścią Czwartą
بِاسْمِهِ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪

(Ta Kwestia została napisana dla moich braci jako odpowiedź na zadane przez nich pytanie, dotyczące pewnego drobnego, lecz alarmującego zdarzenia).

Pytacie: Po przybyciu błogosławionego gościa policja weszła do twojego meczetu w noc poprzedzającą piątek. Co naprawdę się stało i dlaczego się tobie naprzykrzali?

Odpowiedź: Wyjaśnię to w czterech Punktach, z konieczności językiem starego Saida. Być może będzie to sposób na przestrzeżenie moich braci, a wy również otrzymacie odpowiedź na swoje pytanie.

Punkt Pierwszy

W rzeczywistości cały incydent był szatańskim spiskiem i aktem agresji, dokonanym przez hipokrytów z powodu ich niewiary, w sposób, który był pogwałceniem prawa i całkowitą samowolą, by tylko zaniepokoić nas w przeddzień piątku, zniszczyć entuzjazm panujący w zgromadzeniu i uniemożliwić mi spotkanie się z ludźmi. To dziwne, lecz tego samego dnia, to jest w czwartek, poszedłem w pewne miejsce, by odetchnąć świeżym powietrzem. Kiedy wracałem, po mojej lewej stronie ukazał się długi, czarny wąż, który wyglądał jak dwa splecione ze sobą węże, by następnie przepełznąć między mną a przyjacielem, który mi wtedy towarzyszył. Chcąc zapytać przyjaciela, czy przeraził się na widok tego węża, zapytałem:

-Widziałeś?

-Co widziałem? - odpowiedział.

-Straszliwego węża - powiedziałem.

-Nie - odparł. - Nie widziałem go ani teraz go nie widzę.

-Subhan Allah! - wykrzyknąłem. - Tak wielki wąż prześliznął się między nami, a ty go nie widziałeś! Jak to możliwe!

— 478 —

Wówczas nic nie przyszło mi na myśl, jednak oto, co później oznajmiono memu sercu: "To był znak dla ciebie. Strzeż się!" Sądziłem, że był to tylko jeden z węży, jakie często widywałem nocą. Jednakże za każdym razem, kiedy odwiedzał mnie jakiś urzędnik mający złe zamiary, widziałem go jako węża. Zaiste, pewnego razu powiedziałem naczelnikowi policji w dystrykcie: "Uważaj! Za każdym razem, kiedy przychodzisz w złych zamiarach, widzę cię jako węża". W podobny sposób wiele razy widziałem jego poprzednika. Zatem ów wąż, którego wyraźnie ujrzałem, był znakiem tego, że ich zdradzieckie podstępy nie pozostaną jedynie tym, co ci ludzie zamierzają, lecz przybiorą formę faktycznej agresji. Z pewnością w owym czasie ich agresja zdawała się mniejsza, a oni sami chcieli ją zbagatelizować, lecz komendant dystryktu, zachęcany przez pewnego pozbawionego skrupułów nauczyciela, który się do niego przyłączył, rozkazał żandarmom: "Przyprowadźcie tu jego gości!" Akurat recytowaliśmy w meczecie tasbih, jaki wypowiada się po obowiązkowych modlitwach, lecz tak czy owak ich zamiary rozgniewały mnie do tego stopnia, że w obliczu tak bezprawnego traktowania i tak zupełnej samowoli najchętniej zareagowałbym zgodnie ze skłonnościami starego Saida i wyrzuciłbym ich za drzwi. Jednak ci nędznicy nie wiedzieli, że Said nie broniłby się, ujmując w dłoń złamany kawałek drewna, lecz zaiste, ponieważ jego język może stać się diamentowym mieczem wykutym w kuźni Koranu, użyłby raczej owego miecza. Jednak żandarmi byli ludźmi rozsądnymi, a jako że żaden kraj ani żaden rząd nie ma prawa niepokoić ludzi w meczecie podczas modlitwy, gdy wypełniają oni swój religijny obowiązek, zaczekali, aż skończymy modlić się i recytować tasbih. Oficer rozgniewał się i wysłał za nimi strażnika wiejskiego, mówiąc: "Żandarmi nie zwracają żadnej uwagi na to, co do nich mówię!" Jednak Bóg Wszechmogący nie zmusił mnie do tego, bym z nimi walczył.

Czynię zatem następujące zalecenie dla moich braci: Dopóki nie jest to absolutnie konieczne, niech nie niepokoi was ich naprzykrzanie się. Trzymając się zasady: «Najlepszą odpowiedzią na słowa głupca jest milczenie», nie zniżajcie się do rozmowy z nimi. Jednak strzeżcie się, ponieważ jak okazanie słabości przed dzikim zwierzęciem ośmiela je, przez co zaatakuje, tak okazanie słabości przez schlebianie tym, których sumienia są sumieniami dzikich bestii, zachęca ich do tego, by stali się agresywni. Strzeżcie się, przyjaciele, by ci, którzy wspierają ateizm, nie odnieśli korzyści dzięki obojętności i niedbalstwu innych przyjaciół.

— 479 —

Punkt Drugi

Werset:

﴿ وَلَا تَرْكَنُٓوا اِلَى الَّذ۪ينَ ظَلَمُوا فَتَمَسَّكُمُ النَّارُ ﴾

grozi w straszliwy i srogi sposób nie tylko tym, którzy wspierają tyranów i są ich posłusznymi narzędziami, lecz również tych, którzy przejawiają choćby najlżejsze skłonności ku temu, ponieważ jak przyzwolenie na niewiarę jest niewiarą, tak przyzwolenie na tyranię i niegodziwość jest tyranią i niegodziwością.

Pewien człowiek spośród tych, którzy dostąpili doskonałości, zinterpretował jeden z wielu klejnotów powyższego wersetu w następujący sposób:

Ten, kto wspiera tyranię, jest najbardziej nikczemną z istot tego świata, Jest psem, który czerpie przyjemność ze służenia niesprawiedliwemu panu.

Tak, niektórzy z takich ludzi są psami, inni zaś wężami. Ten, który szpiegował nas owej błogosławionej nocy, kiedy wraz z naszym błogosławionym gościem recytowaliśmy błogosławione słowa modlitwy, który donosił na nas, jakbyśmy popełnili zbrodnię, który na nas napadł, z pewnością zasługuje na otrzymanie ciosu, jaki wymierza powyższy poemat.

Punkt Trzeci

Pytanie: Ponieważ polegasz na świętym oddziaływaniu Koranu oraz na jego blasku i światłach, by zmienić na lepsze i poprowadzić nawet najbardziej upartych bezbożników, i rzeczywiście to robisz, dlaczego nie wzywasz do religii Boga tych agresywnych ludzi, którzy nas otaczają, dlaczego również ich nie poprowadzisz?

Odpowiedź: Ważna zasada prawa szari'a mówi:

اَلرَّاض۪ى بِالضَّرَرِ لَا يُنْظَرُ لَهُ

"Człowiekowi, który świadomie przyzwala na wyrządzanie krzywdy, nie powinno się przebaczać". Opierając się na sile Koranu, mówię, że jeśli tylko nawet najbardziej zatwardziały spośród bezbożników nie jest całkowicie niegodziwy i nie raduje się, szerząc truciznę zbłądzenia niby jadowity wąż, to nawet jeśli nie przekonam go w ciągu kilku godzin, jestem gotów, by przynajmniej spróbować. Jednakże przemawianie o prawdzie i rzeczywistości do sumienia, które upadło do najniższego poziomu niegodziwości, mówienie do węży w ludzkim ciele, które doszły do takiego stopnia hipokryzji, że świadomie

— 480 —

sprzedają swą religię dla tego świata i świadomie wymieniają diamenty prawdy na nędzne okruchy szkła, które przyniosą im jedynie szkodę, byłoby wyrazem lekceważenia owych prawd, jak w przysłowiu mówiącym o rzucaniu pereł przed wieprze. Ci, którzy tak postępują, kilka razy słyszeli prawdy Traktatów Światła, a jednak świadomie starają się obalić owe prawdy, wybierając zbłądzenie ateizmu. Tak, tacy ludzie czerpią przyjemność ze swego trucicielstwa, niby jadowite węże.

Punkt Czwarty

Traktowanie, jakiego doznałem przez minione siedem lat, było czystą samowolą i nie mieściło się w granicach jakiegokolwiek prawa. Prawa dotyczące skazanych na zesłanie, aresztowanych i uwięzionych są jasne. Zgodnie z prawem, mogą oni spotykać się ze swymi bliskimi; nie można również powstrzymywać ich przed kontaktowaniem się z innymi ludźmi.

W każdym kraju, wśród wszystkich ludzi, akty czci i modlitwa są nietykalne. Inni ludzie, podobni do mnie, pozostali w swych miastach, wśród przyjaciół i znajomych. Nie zabroniono im ani zadawania się z innymi, ani kontaktowania się z ludźmi, ani swobodnego przemieszczania się, a mnie to uniemożliwiono. Najechano nawet na mój meczet i zaatakowano moje akty czci. Choć wedle szkoły Imama Szafi'iego (oby Bóg się nad nim zmiłował) sunną jest powtarzanie słów "nie ma boga prócz Boga Jedynego" w modlitwach następujących po modlitwach obowiązkowych, starano się, bym zrezygnował z wykonywania owej praktyki.

Pewnego razu jeden ze starych zesłańców z Burdur, niepiśmienny człowiek o imieniu Sebab, przybył tutaj wraz ze swoją teściową dla zmiany klimatu. Kiedy odwiedzili mnie, jako że przybyliśmy z tych samych stron, do meczetu przyszli po nich trzej uzbrojeni żandarmi. Później odpowiedzialny za to urzędnik starał się ukryć fakt, że popełnił błąd i postąpił niesprawiedliwie, i przepraszał, mówiąc: "Nie gniewajcie się, taki był mój obowiązek". Po tych słowach pozwolił im odejść.

Porównując z tym incydentem inne rzeczy i traktowanie, jakiego doznałem, staje się zrozumiałe, że sposób, w jaki mnie traktowano, był czystą samowolą, że nasyłano na mnie żmije i kundle, ja jednak nie zniżyłem się do tego, by się nimi przejmować. Zapobieżenie ich złu zostawiłem Wszechmocnemu Bogu.

Zaiste, ci sami ludzie, którzy podżegali do owego incydentu, sprawili, że zesłańcy mogli powrócić do swych stron, a potężni naczelnicy znowu stanęli na czele swych klanów. Uwolniono każdego. Wyjątek zrobiono jedynie dla mnie i dla dwóch innych ludzi, choć nie jestem w żaden sposób

— 481 —

powiązany ze światem prześladowców, który oby stał się ich końcem! Jednak jeden z owych dwóch ludzi później został wyznaczony na muftiego pewnego miejsca i mógł swobodnie wyjeżdżać wszędzie poza własny region, włączając w to również Ankarę. Drugiego pozostawiono w Stambule, pośród czterdziestu tysięcy ludzi z jego rodzinnych stron, i mógł on swobodnie spotykać się, z kim tylko zechciał. Co więcej, owi dwaj ludzie nie byli samotni i bez nikogo, jak ja, lecz - za zezwoleniem Boga - byli bardzo wpływowymi osobami... i tak dalej, i tak dalej. Jednak mnie bez skrupułów osadzono w tej wiosce. Przez sześć lat jedynie dwa razy mogłem udać się do innej wioski, odległej o dwadzieścia minut drogi, a gdy chciałem się udać tam na kilka dni dla zmiany klimatu, nie pozwolono mi na to, miażdżąc mnie uciskiem tyranii jeszcze bardziej. Tymczasem jakiegokolwiek kształtu nie miałoby prawo przyjmowane przez rząd, jest takie samo dla wszystkich. Nie mogą istnieć różne prawa dla różnych wiosek ani dla różnych ludzi. Oznacza to, że prawo moich prześladowców jest bezprawiem we wszystkim, co mnie dotyczy. Urzędnicy w tym miejscu używają wpływów rządu dla załatwiania swoich osobistych uraz, ja jednak po sto tysięcy razy składam dzięki Wszechmocnemu Bogu za to, a jako że znane mi są Jego dary, oto, co mówię:

Wszystkie ich prześladowania i cała ich tyrania to tylko drwa na opał dla ognia zapału i wysiłków oświecanych przez światła Koranu, a prześladowania sprawiają, że ów ogień bucha i lśni. Jeśli zaś chodzi o światła Koranu, które cierpią ich prześladowania, lecz rozprzestrzeniają się dzięki żarowi wysiłków i starań, sprawiły one, że zamiast Barli medresą stała się cała prowincja, a nawet, zaiste, większa część kraju. Sądzą, że jestem więźniem w tej wiosce. Przeciwnie, na przekór ateistom, Barla stała się katedrą nauczyciela, a wiele innych miejsc, jak Isparta, stało się medresami.

اَلْحَمْدُ لِلّٰهِ هٰذَا مِنْ فَضْلِ رَبّ۪ى

***
— 482 —

Kwestia Piąta będąca równocześnie

Częścią Piątą
O podziękowaniach
﴿ بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ ﴾
﴿ وَ اِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪ ﴾

﴿ اَفَلَا يَشْكُرُونَ ٭ اَفَلَا يَشْكُرُونَ ﴾

﴿ وَسَنَجْزِى الشَّاكِر۪ينَ ﴾

﴿ لَئِنْ شَكَرْتُمْ لَاَز۪يدَنَّكُمْ ﴾

﴿ بَلِ اللّٰهَ فَاعْبُدْ وَ كُنْ مِنَ الشَّاكِر۪ينَ ﴾

Poprzez powtarzanie wersetów podobnych powyższym, Koran, owa Księga cudownej wystawy, ukazuje, że podziękowania i wdzięczność są tym, czego Najbardziej Miłosierny Stwórca najbardziej pragnie od Swoich sług. Koran, ów wszechmądry rozróżniający między prawdą a fałszem, wzywa ludzi do składania podziękowań Bogu, nadając im największe znaczenie. Ukazuje, że niewdzięczność jest zaprzeczeniem Bożych darów, zaś w surze Ar-Rahman trzydzieści trzy razy wypowiada przerażającą i srogą groźbę:

﴿ فَبِاَىِّ اٰلَٓاءِ رَبِّكُمَا تُكَذِّبَانِ ﴾

co pokazuje, że niewdzięczność jest zaprzaństwem i negacją.

Zaiste, jak Wszechmądry Koran ukazuje, że podziękowania są efek tem stworzenia, tak wszechświat, który jest olbrzymim Koranem, ukazuje, że najważniejszym rezultatem stworzenia świata są należne Bogu

— 483 —

podziękowania. Jeśli obserwujemy wszechświat uważnie, to dzięki sposobowi, w jaki jest on zorganizowany, staje się jasne, że rezultatem istnienia każdej rzeczy są podziękowania; każda rzecz do pewnego stopnia na nie wskazuje i ku nim się zwraca. Jest tak, jakby podziękowania były najważniejszym owocem drzewa stworzenia, a wdzięczność - najbardziej wzniosłym produktem fabryki wszechświata. Powody takiego stanu rzeczy są następujące:

W stworzeniu świata widzimy, że wszelkie jego istoty zostały rozmieszczone jakby na okręgu, którego środkiem jest życie. Wszystkie istoty służą życiu, na nie wskazują i wytwarzają to, co jest niezbędne do życia. Oznacza to, że Ten, Który stworzył wszechświat, wybrał ze wszystkich Swych stworzeń istoty żywe, dając im pierwszeństwo przed innymi.

Następnie widzimy, że stworzył On królestwo zwierząt jako okrąg, w środku którego umieścił człowieka. Mówiąc prościej, skupił On cele wszystkich istot ożywionych w człowieku, zgromadzając wokół niego wszystkie istoty żywe i podporządkowując je człowiekowi. Uczynił je służącymi człowiekowi, zaś człowieka - panującym nad nimi. Oznacza to, że Chwalebny Stwórca wybrał człowieka spośród wszystkich istot żywych, a następnie zapragnął, by właśnie on miał szczególną pozycję na świecie, i przyznał mu ją.

Następnie widzimy, że świat człowieka, a także świat zwierząt, również są rozmieszczone jak okręgi o wspólnym środku, jakim jest zaopatrzenie. Bóg uczynił człowieka i zwierzęta rozmiłowanymi w zaopatrzeniu, podporządkował owe istoty zdobywaniu go i sprawił, że zaopatrzeniu służą. Tym, co nimi włada, jest ich zaopatrzenie, które On uczynił skarbcem tak wielkim i bogatym, że obejmuje wszystkie niezliczone dary Boże. Nawet poprzez zdolność nazywaną zmysłem smaku umieścił on na językach stworzeń wrażliwe szale, których jest tyle, ile jest rodzajów pożywienia, by istoty mogły rozpoznawać smaki wielu różnych rodzajów ich zaopatrzenia. Oznacza to, że najbardziej niesamowita, najbogatsza, najwspanialsza, dostarczająca największej przyjemności, najbardziej cudowna i najbardziej wszechstronna prawda wszechświata tkwi w zaopatrzeniu.

Teraz widzimy, że jak wszystko zostało zgromadzone wokół zaopatrzenia i na zaopatrzenie wskazuje, tak zaopatrzenie we wszelkich swoich odmianach istnieje dzięki podziękowaniom, tym materialnym i tym duchowym, tym wypowiadanym słowami i tym wypowiadanym językiem stanu stworzenia. Tak, zaopatrzenie istnieje dzięki podziękowaniom, wytwarza podziękowania i ukazuje podziękowania,

— 484 —

ponieważ żądza i pragnienie zaopatrzenia są rodzajem wrodzonych lub instynktownych podziękowań. Uciecha i przyjemność również są rodzajem nieświadomych podziękowań, jakie składają Bogu wszystkie zwierzęta. Jedynie człowiek jest tym, który poprzez zbłądzenie i niewiarę zmienia naturę owych wrodzonych podziękowań, schodzi z drogi wdzięczności i przypisuje towarzyszy Bogu Jedynemu.

Co więcej, znakomicie upiększone kształty, aromatyczne zapachy i cudownie wyśmienite smaki darów Bożych, które są zaopatrzeniem, zachęcają do podziękowań, budzą w istotach żywych gorliwość, a poprzez gorliwość skłaniają do pewnego rodzaju uznania, szacunku, a także wdzięczności. Przyciągają uwagę istot świadomych i wywołują podziw. Zachęcają do okazania szacunku Bożym darom, zaś poprzez to prowadzą do wdzięczności i składania podziękowań słowem i czynem, sprawiają, iż istoty doświadczają najwyższej i najsłodszej przyjemności ukrytej w podziękowaniach Bogu. Ukazują, że jak powierzchowna przyjemność jest krótka i szybko przemija, tak dzięki składanym Bogu podziękowaniom owo wyśmienite jedzenie i inne Boże dary prowadzą do zyskania łask Najbardziej Miłosiernego, które zapewniają stałą, prawdziwą, bezgraniczną przyjemność. Powodują, że istoty świadome zaczynają zastanawiać się nad nieskończoną przyjemnością łask Najbardziej Szczodrego, do Którego należą skarbce Jego miłosierdzia, a w efekcie tego stają się przyczyną zasmakowania nieskończonych rozkoszy Raju już na tym świecie. Zatem poprzez podziękowania zaopatrzenie staje się bogatym, pełnym kosztowności i obejmującym każdą rzecz skarbcem, zaś niewdzięczność powoduje, że staje się ono całkowicie bezwartościowe.

Jak wyjaśniliśmy to w Słowie Szóstym, kiedy zmysł smaku na języku zwraca się ku zaopatrzeniu przez wzgląd na Wszechmocnego Boga, to jest, kiedy język wypełnia swój obowiązek składania podziękowań, staje się podobny wdzięcznemu wizytatorowi niezliczonych kuchni Bożego miłosierdzia i wysoce szanowanemu nadzorcy, przepełnionemu wychwalaniem Boga. Jeśli jednak zwraca się ku zaopatrzeniu przez wzgląd na duszę, to jest nie myśląc o składaniu podziękowań Temu, Który zesłał zaopatrzenie, zmysł smaku zostaje zdegradowany z pozycji wysoce szanowanego nadzorcy do stopnia strażnika w fabryce żołądka lub odźwiernego w stajni brzucha. Jak poprzez niewdzięczność ci, którzy są sługami zaopatrzenia, upadają do takiego poziomu, tak ich natura i natura zaopatrzenia upada z najwyższego poziomu na najniższy, aż pogrążają się w stanie sprzecznym z mądrością Stwórcy wszechświata.

Miarą podziękowań są zadowolenie, oszczędność, satysfakcja i wdzięczność, podczas gdy miarą niewdzięczności są chciwość,

— 485 —

marnotrawstwo i rozrzutność, które są lekceważeniem, które są zjadaniem wszystkiego, co się nawinie, niezależnie od tego, czy jest to dozwolone, czy zabronione.

Jak niewdzięczność, tak i chciwość jest przyczyną zarówno straty, jak i poniżenia. Jest tak, jak na przykład z błogosławioną mrówką, która z przyczyny swej chciwości zostaje zmiażdżona pod nogami wraz z całym swym życiem społecznym, ponieważ choć kilka ziaren pszenicy wystarczyłoby jej na cały rok, nie zadowala się tym, a zebrałaby tysiące ziaren, gdyby tylko mogła to uczynić. Tymczasem błogosławiona pszczoła lata nad głowami ludzi z powodu jej zadowolenia, a na rozkaz Boga obdarowuje ludzi, przynosząc im miód, by go jedli.

Imię Boże "Najbardziej Miłosierny" - najwspanialsze zaraz po Imieniu "Allah", które wyraża istotę Boga i jest najwspanialszym z Najpiękniejszych Imion Przeczystego i Przenajświętszego - wskazuje na zaopatrzenie, a owego Imienia można dosięgnąć poprzez podziękowania, do których pobudza zaopatrzenie. Najbardziej jasnym znaczeniem Imienia "Najbardziej Miłosierny" jest to, które wyraża Najpiękniejsze Imię "Ten, Który daje zaopatrzenie".

Co więcej, istnieją różne rodzaje podziękowań, a najbardziej wszechstronnym z nich jest odmawianie obowiązkowych modlitw. Obowiązkowe modlitwy są niby spis treści, obejmujący wszelkie rodzaje podziękowań.

Co więcej, podziękowania zawierają w sobie czystą wiarę i szczere potwierdzenie Bożej jedności. Człowiek, który je jabłko i mówi: "Al-hamdu li-llah!", poprzez swe podziękowania oświadcza: "To jabłko jest upominkiem zesłanym bezpośrednio przez rękę Bożej mocy, jest podarunkiem pochodzącym wprost ze skarbca Jego miłosierdzia". Mówiąc to i wierząc w to, ów człowiek przypisuje każdą rzecz, czy to ogólną, czy szczególną, ręce Bożej mocy. Rozpoznaje przejaw Bożego miłosierdzia w każdej rzeczy. Poprzez podziękowania oznajmia swą prawdziwą wiarę i szczere potwierdzenie Bożej jedności.

Człowiek, który jest niedbały, ponosi dotkliwą stratę poprzez swoją niewdzięczność wobec darów Boga. Opiszemy jedynie kilka spośród wielu aspektów tego zjawiska.

Jeśli ktoś je wyśmienity dar i składa podziękowania, dzięki cnocie jego podziękowań ów dar staje się jednym ze świateł i owoców Raju w królestwie życia ostatecznego. Jeśli z powodu doznawanej przyjemności człowiek myśli o otrzymanym darze jako o dziele łaski i miłosierdzia Wszechmocnego Boga, ów dar przynosi prawdziwe i niekończące się zachwyt

— 486 —

i uciechę. Człowiek wysyła treść, istotę znaczeń otrzymanego daru oraz inne im podobne niematerialne substancje do wysokich miejsc zamieszkania, podczas gdy materialne pozostałości podobne plewom, które spełniły swój obowiązek i są już niepotrzebne, stają się ekskrementami i odchodzą, by z powrotem przekształcić się w substancje, z których powstały, to jest w pierwiastki. Jeśli człowiek zaniedbuje składania podziękowań, tymczasowa przyjemność pozostawia po jej odejściu ból i smutek, a sama idzie na marne. Dar drogocenny niczym diamenty jest przekształcany w węgiel. Tymczasem dzięki podziękowaniom efemeryczne zaopatrzenie wytwarza trwałe przyjemności i wiecznie trwające owoce. Kiedy jednak dar, jakim jest zaopatrzenie, spotyka się z niewdzięcznością, od najlepszej z form zwraca się ku najbardziej nieszczęsnej, jako że dla człowieka niedbałego zaopatrzenie po wytworzeniu ulotnej przyjemności kończy swe istnienie jako odchody.

Zaopatrzenie jest zsyłane w kształcie zaiste godnym umiłowania, zaś ów kształt staje się widoczny poprzez podziękowania. Jednakże namiętność, jaką ludzie zbłądzenia i niedbalstwa przejawiają dla zaopatrzenia, jest czymś zwierzęcym. Sami możecie dokonać dalszych porównań w ten sam sposób, a ujrzycie, jaką stratę cierpi niedbały i wprowadzony w błąd.

Spośród wszystkich gatunków istot żywych człowiek jest tym, który najbardziej potrzebuje wszystkich rodzajów zaopatrzenia. Wszechmocny Bóg stworzył człowieka jako zwierciadło, w którym odbijają się wszystkie Jego Najpiękniejsze Imiona, jako cud Swojej mocy obdarzony zdolnością rozważenia i rozpoznania zawartości wszystkich skarbców Jego miłosierdzia, jako Bożego namiestnika na ziemi, posiadającego zdolność do nakreślenia w pewnej skali i oszacowania wszystkich delikatnych przejawów Najpiękniejszych Imion. Dlatego On uczynił człowieka pozbawionym wszelkich środków, uczynił go potrzebującym nieskończenie wielu rodzajów zaopatrzenia materialnego i duchowego. Podziękowania są dla człowieka środkiem do wzniesienia się ku "najlepszej z form", która jest najwyższą z pozycji, jakie - stosownie do swej wszechstronnej natury - może osiągnąć człowiek. Jeśli jednak nie składa on podziękowań Bogu, upada do poziomu właściwego najniższemu z niskich i popełnia wielkie zło.'

W skrócie: Składanie Bogu podziękowań jest najbardziej istotną z czterech podstawowych zasad drogi oddawania czci Bogu Jedynemu i zdobywania Jego miłości, a jest to najwyższa i najbardziej wzniosła droga. Owe cztery zasady można zdefiniować następująco:

— 487 —
"Cztery rzeczy są niezbędne na drodze całkowicie bezsilnego, mój przyjacielu:

Całkowita bezsilność, całkowite ubóstwo, całkowity zapał i całkowita wdzięczność".

اَللّٰهُمَّ اجْعَلْنَا مِنَ الشَّاكِر۪ينَ بِرَحْمَتِكَ يَٓا اَرْحَمَ الرَّاحِم۪ينَ

﴿ سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ ﴾

اَللّٰهُمَّ صَلِّ وَ سَلِّمْ عَلٰى سَيِّدِنَا مُحَمَّدٍ سَيِّدِ الشَّاكِر۪ينَ وَ الْحَامِد۪ينَ وَ عَلٰٓى اٰلِه۪ وَ صَحْبِه۪ اَجْمَع۪ينَ اٰم۪ينَ

﴿ وَ اٰخِرُ دَعْوٰيهُمْ اَنِ الْحَمْدُ لِلّٰهِ رَبِّ الْعَالَم۪ينَ ﴾

***

Kwestia Szósta będąca równocześnie

Częścią Szóstą

Owa Kwestia została włączona do innego zbioru, zaś nie została zawarta w niniejszym wydaniu.

— 488 —

Kwestia Siódma będąca równocześnie

Częścią Siódmą
﴿ بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ ﴾
﴿ قُلْ بِفَضْلِ اللّٰهِ وَبِرَحْمَتِهِ فَبِذٰلِكَ فَلْيَفْرَحُوا هُوَ خَيْرٌ مِمَّا يَجْمَعُونَ ﴾

Niniejsza Kwestia składa się z siedmiu Znaków, jednak najpierw, by opowiedzieć o szeregu Bożych darów, wyjaśnimy siedem Powodów, które odsłaniają znaczenie kilku Bożych łask.

Powód Pierwszy

Przed Wielką Wojną lub mniej więcej wtedy, gdy się ona rozpoczęła, miałem wizję, która była prawdą. W owej wizji byłem u podnóża sławnej góry Agri, znanej jako Ararat. Nagle góra wybuchła ze straszliwym grzmotem, a jej odłamki, które same były wielkości gór, zostały rozrzucone po całym świecie. Ujrzałem, że w tym strasznym położeniu jest ze mną moja matka, której powiedziałem: «Nie lękaj się! To dzieje się na rozkaz Wszechmocnego Boga, a On jest Najbardziej Litościwy i Wszechmądry». Nagle, wciąż będąc w tym samym położeniu, ujrzałem wielce ważnego człowieka, który rozkazał mi: "Wyjaśniaj cudowność Koranu!" Zbudziłem się i pojąłem, że nadchodzi wielki wybuch i wstrząs, który zniszczy mury wzniesione wokół Koranu. Wówczas Koran zostanie zaatakowany i będzie bronił się sam, a jego cudowność będzie dla niego zbroją ze stali, zaś ktoś taki jak ja zostanie w owym czasie wyznaczony, w sposób dalece wykraczający poza jego zdolności, do ukazania innym jednego z rodzajów cudowności Koranu. Pojąłem, że już zostałem wyznaczony do tego zadania.

Jako że cudowność Koranu została do pewnego stopnia objaśniona w Słowach, przedstawienie łask Boga, jakich doznaliśmy w naszej służbie,

— 489 —

na pewno wesprze owe objaśnienia i zostanie nam zapisane na ich rachunek, zatem owe łaski powinny zostać przedstawione.

Powód Drugi

Wszechmądry Koran jest naszym przewodnikiem, mistrzem i przywódcą, który wskazuje nam drogę we wszystkich naszych uczynkach. Jako że wychwala on sam siebie, podążając za własnymi naukami, my wychwalimy komentarze do Koranu.

Co więcej, jako że Słowa, które zostały już napisane, są rodzajem koranicznego komentarza, a Traktaty Światła są własnością prawd Koranu; jako że w większości swych sur, a zwłaszcza w surach zaczynających się od liter الٓرٰ oraz w tych, które zaczynają się od liter حٰمٓ , Wszechmądry Koran ukazuje samego siebie w całej swej wspaniałości, mówiąc o własnej doskonałości i wychwalając siebie w sposób, jakiego jest godzien; na nas z pewnością nałożono obowiązek ujawnienia błysków cudowności Koranu, które odbijają się w Słowach, a także łask Wszechwładnego, które są znakami przyjęcia przez Niego naszej służby, ponieważ tak czynił nasz mistrz i nasz również uczył, byśmy tak robili.

Powód Trzeci

Tego, co mówię o Słowach, nie mówię z braku skromności, lecz po to, by objaśnić prawdę, zaś prawdy i doskonałości zawarte w Słowach nie należą do mnie, lecz są własnością Koranu i z niego wzięły swój początek. Na przykład Słowo Dziesiąte składa się z kilku Kropel odsączonych z setek wersetów koranicznych, a wszystkie pozostałe traktaty są do niego podobne. Ponieważ wiem, że tak właśnie jest, i ponieważ sam jestem przemijający i odejdę, przeto z całą pewnością nie powinno się i nie wolno wiązać z moją osobą dzieła, które jest trwałe. Ponieważ zwyczajem ludzi zbłądzenia i buntowników jest odrzucanie dzieła, które nie odpowiada ich oczekiwaniom, przez odrzucanie jego autora, zatem traktaty, które są związane z gwiazdami niebios Koranu, nie powinny być wiązane z przegniłym filarem takim jak ja, który może być obiektem krytyki i dezaprobaty, i który może się zawalić. Powszechnym zwyczajem jest również poszukiwanie zalet dzieła w zaletach jego autora, którego ludzie uważają za źródło, jakie dało początek dziełu. Przypisywanie owych wzniosłych prawd i lśniących klejnotów bankrutowi takiemu jak ja i mojej osobie, osobie tego, kto sam z siebie nie byłby w stanie stworzyć nawet tysięcznej części tych prawd, jest zgodne z tym zwyczajem, lecz jest wielką niesprawiedliwością wobec prawdy. Jestem

— 490 —

zatem zmuszony, by oznajmić, że Traktaty Światła nie są moją własnością; są własnością Koranu i z niego biorą swój początek, ukazując jego zalety. Tak, zalet kiści wyśmienitych winogron nie powinno się poszukiwać w ich suchych łodygach. Ja przypominam właśnie taką suchą łodygę.

Powód Czwarty

Niekiedy skromność sugeruje istnienie niewdzięczności w obliczu darów, zaiste, jest taką niewdzięcznością, zaś czasami wyliczanie darów jest przyczyną dumy. Jeden i drugi przypadek są szkodliwe, a jedyny ratunek polega na tym, by nie zaistniał żaden z nich. Przyznanie cnót i doskonałości, jednak bez roszczenia sobie prawa własności wobec nich, jest ukazaniem, iż są one dziełami Jedynego, Prawdziwego, Który zsyła Swoje dary. Przypuśćmy na przykład, że ktoś uczynił ci ten zaszczyt i przyodział cię w bogato haftowaną i inkrustowaną klejnotami szatę, która uczyniła cię bardzo pięknym. Ludzie mówią do ciebie: "Oto, jakie cuda były wolą Boga! Jak piękny jesteś! Jak pięknym się stałeś!", ty jednak skromnie odpowiadasz: "Niech Bóg uchroni! Nie mówcie takich rzeczy! Kimże jestem? Niczym!" Takie postępowanie byłoby niewdzięcznością wobec daru i lekceważeniem okazanym zręcznemu rzemieślnikowi, który przyodział cię w ową szatę. Jednak gdybyś z dumą odpowiedział: "Tak, jestem bardzo piękny. Z pewnością nie istnieje nikt, kogo można ze mną porównać!", byłoby to zarozumialstwem i pychą.

W konsekwencji tego, by uniknąć zarówno zarozumialstwa, jak i pychy, powinno się powiedzieć: "Tak, wyrosłem na pięknego człowieka. Jednak piękno bijące z owej szaty należy pośrednio do tego, który mnie w nią przyodział, zaś nie należy do mnie".

Podobnie, jeśli tylko memu głosowi starczy sił, będę wołał do całej ziemi: "Słowa są piękne, są prawdą, są rzeczywistością, lecz nie należą do mnie. Są promieniami blasku, jakim lśni Szlachetny Koran".

Zgodnie z zasadą, która mówi:

وَ مَا مَدَحْتُ مُحَمَّدًا بِمَقَالَت۪ى٭ وَ لٰكِنْ مَدَحْتُ مَقَالَت۪ى بِمُحَمَّدٍ

mówię:

وَ مَا مَدَحْتُ الْقُرْاٰنَ بِكَلِمَات۪ى٭ وَ لٰكِنْ مَدَحْتُ كَلِمَات۪ى بِالْقُرْاٰنِ

— 491 —

Oznacza to, że nie upiększam prawd cudowności Koranu, nie mógłbym ukazać ich w piękny sposób; raczej to piękne prawdy Koranu uczyniły moje słowa pięknymi i wzniosłymi. Ponieważ tak właśnie jest, dopuszczalnym jest wyliczanie Bożych darów i umożliwienie poznania - w imię piękna prawd Koranu - piękna zwierciadeł prawd koranicznych znanych jako Słowa, a także Bożych łask, które odbijają się w owych zwierciadłach.

Powód Piąty

Dawno temu usłyszałem od jednego z ludzi świętości, iż przepowiedziano mu poprzez niejasne aluzje świętych spośród starców - jakie otrzymał ze świata tego, co niewidzialne - że na wschodzie ukaże się światło, które rozproszy ciemności innowacji. Był tego pewien. Długo oczekiwałem na przybycie owego światła i wciąż na nie oczekuję. Jednak zanim wiosną pojawią się święte kwiaty, trzeba przygotować pod nie grunt. Pojąłem, że poprzez naszą służbę przygotowujemy grunt dla owych świetlistych ludzi, których przyjście przepowiedziano. Zatem rozgłaszanie Bożych łask nie należy do nas, lecz do świateł zwanych Słowami, nie powinno prowadzić do pychy ani zarozumialstwa, lecz do podziękowań, do wychwalania Boga i wyliczania Jego darów.

Powód Szósty

Łaski Wszechwładnego, które są natychmiastową nagrodą za naszą służbę Koranowi, jaką pełnimy przy pomocy Słów, są również zachętą i sukcesem zesłanym nam przez Boga, zaś sukces powinien zostać ujawniony. Jeśli sukcesy przewyższają oczekiwania, stają się Bożym obdarowaniem, zaś ujawnienie Bożego obdarowania prowadzi do podziękowań. Jeśli sukcesy wciąż stają się coraz większe, stają się cudami Koranu, jakie dokonały się bez udziału naszej woli, my zaś jedynie ukazujemy je. Ujawnianie cudów tego rodzaju, które wydarzają się nieoczekiwanie i bez udziału woli, jest szkodliwe. Jeśli przewyższają one "zwyczajne" cuda, stają się promieniami cudowności Koranu, a jako że cudowność może zostać ujawniona, zatem ujawnienie tego, co ją wspiera, będzie zapisane na konto owej cudowności i nie może być przyczyną jakiejkolwiek pychy ani żadnego zarozumialstwa, lecz staje się przyczyną wychwalania Boga i dziękowania Mu.

Powód Siódmy

Osiemdziesiąt procent ludzi nie jest dociekliwymi uczonymi, którzy są w stanie przeniknąć do prawdy, rozpoznać, że jest ona prawdą, i przyjąć ją jako prawdę. Pozostali raczej przyjmują poprzez naśladownictwo to, o czym usłyszeli od ludzi, których zdanie można przyjąć i polegać na nim,

— 492 —

co jest konsekwencją ich dobrej opinii o tych, którzy są godni zaufania. Zaiste, potężną prawdę postrzegają jako słabą, kiedy jest w posiadaniu słabego człowieka, podczas gdy widząc, że pewna bezwartościowa kwestia jest w posiadaniu godnego szacunku człowieka, uznają ją za wartościową. Z tego powodu, by nie pomniejszać wartości prawd wiary i Koranu w oczach większości ludzi tylko z tego powodu, że spoczywają one w rękach słabego i bezwartościowego nieszczęśnika takiego jak ja, jestem zmuszony, by wyznać, że istnieje Ten, Który zatrudnia nas bez naszej wiedzy i woli; nie jesteśmy tego świadomi, lecz to On czyni nas tymi, którzy wykonują swą pracę. Ja zaś zaświadczam, że bez udziału naszej woli i świadomości jesteśmy tymi, w których przejawiają się pewne łaski i ułatwienia. W takim przypadku musimy krzyczeć na cały głos, by obwieścić o owych łaskach.

W konsekwencji powyższych siedmiu Powodów, wskażemy na kilka Znaków obejmujących każdą rzecz łask Wszechwładnego.

ZNAK PIERWSZY

W Punkcie Pierwszym Kwestii Ósmej Listu Dwudziestego Ósmego zawarte zostały objaśnienia dotyczące kwestii tałafuq. Na przykład w Liście Dziewiętnastym, poświęconym cudom Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), w kopii sporządzonej przez nieświadomego tej okoliczności pisarza, na sześćdziesięciu stronach (z wyjątkiem dwóch) od Trzeciej do Osiemnastej Znaczącej Wskazówki ponad dwieście miejsc, w których pojawiają się słowa "Szlachetny Posłaniec Boga, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie" doskonale odpowiada sobie nawzajem, wskazując na siebie nawzajem. Każdy uczciwy człowiek, który spojrzy choć na dwie z tych stron, przyzna, że nie jest to jedynie wynikiem przypadku. Jeśli wiele przykładów tego samego słowa odpowiada sobie nawzajem na tej samej stronie, połowa może być przypadkiem, a połowa świadectwem tałafuq, jednak jeśli dotyczy to wielu stron, może to być jedynie tałafuq. Zatem jeśli fraza "Szlachetny Posłaniec Boga, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie" występuje dwa, trzy, cztery razy lub częściej, a wszystkie te przykłady doskonale odpowiadają innym, na wszystkich stronach, z pewnością niemożliwe jest, by był to jedynie przypadek. Ów przykład tałafuq ukazuje się również poprzez fakt, że ośmiu różnych ludzi przepisujących traktat nie było w stanie naruszyć owej zależności, która jest potężnym znakiem, pochodzącym ze świata tego, co niewidzialne. Choć w książkach uczonych z dziedzin retoryki i krasomówstwa można znaleźć różne poziomy elokwencji, elokwencja Wszechmądrego Koranu wzniosła się do poziomu cudowności, którego nie jest w stanie dosięgnąć nic innego. W podobny sposób przykłady tałafuq w Liście Dziewiętnastym,

— 493 —

który jest zwierciadłem dla cudów Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), w Słowie Dwudziestym Piątym, które jest interpretatorem cudów Koranu, oraz w wielu częściach Traktatów Światła, które są rodzajem komentarza do Koranu, ukazują niezwykłość przewyższającą tę, którą można znaleźć we wszelkich innych księgach. Dzięki temu można pojąć, że w owych zwierciadłach przejawia się i przedstawia rodzaj cudu spośród cudów Koranu i cudów Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).

ZNAK DRUGI

Oto druga z łask Wszechwładnego dotyczących służby Koranowi: Wszechmocny Bóg zesłał komuś takiemu jak ja, kto ma trudności z pisaniem, kto jest półanalfabetą, kto jest samotny na zesłaniu, komu zabroniono utrzymywania kontaktów z ludźmi, pomocników w osobach braci, którzy są silni, gorliwi, szczerzy, energiczni i gotowi do poświęceń, których wszystkie pióra są niczym diamentowe miecze. Złożył On na ich potężne barki obowiązek dotyczący Koranu, który był ciężarem dla mych słabych i bezsilnych ramion. Poprzez Swoją doskonałą szczodrość sprawił, że moje brzemię stało się lekkie. Mówiąc słowami Hulusiego, ta błogosławiona społeczność jest niczym zespół bezprzewodowych odbiorników telegrafu, zaś mówiąc słowami Sabriego, jej członkowie są niczym maszyny wytwarzające elektryczność w fabryce światła. Wraz z ich różnymi cnotami i wartościowymi zaletami przejawiają - znów mówiąc słowami Sabriego - rodzaj tałafuq pochodzący ze świata tego, co niewidzialne, rozprzestrzeniają wszędzie wokół tajemnice Koranu i światła wiary, a ponieważ w każdym z nich odbija się entuzjazm, wysiłki, energia i powaga każdego innego, sprawiają, że owe tajemnice i światła mogą dotrzeć wszędzie. Teraz, kiedy zmieniono alfabet, kiedy nie ma pras drukarskich, kiedy każdy potrzebuje świateł wiary, kiedy liczne rzeczy przygnębiają człowieka i niszczą jego entuzjazm, niezmordowana służba uczniów Światła, ich czysty zapał i starania są cudem Koranu i jasną łaską od Boga. Zaiste, jak świętość posiada swoje cuda, tak to samo tyczy się czystej intencji, a także szczerości. Zwłaszcza poważna i szczera solidarność między braćmi oraz braterstwo wyłącznie przez wzgląd na Boga skutkują wieloma cudami. Zaprawdę, zbiorowa osobowość takiej wspólnoty może osiągnąć doskonałość godną świętego i stać się przejawem Bożych łask.

O, moi bracia i moi przyjaciele w służbie Koranowi! Jak niesprawiedliwym i niesłusznym jest przyznanie całej chwały i całej zdobyczy sierżantowi kompanii, która zdobyła fortecę, tak nie powinniście przypisywać Bożych łask, przejawiających się w zwycięstwach odniesionych dzięki waszej zbiorowej osobowości i dzięki waszym piórom, nieszczęśnikowi takiemu jak ja!

— 494 —

Zaprawdę, w tak błogosławionej wspólnocie przejawia się jeszcze jedna wskazówka ze świata tego, co niewidzialne, bardziej potężna od pochodzących z owego świata przykładów tałafuq. Widzę ją, ale nie mogę wskazać jej wszem i wobec.

ZNAK TRZECI

Fakt, że różne części Traktatów Światła w olśniewający sposób udowadniają najważniejsze prawdy wiary i Koranu nawet najbardziej zatwardziałemu człowiekowi, jest potężnym znakiem ze świata tego, co niewidzialne, oraz Bożą łaską. Wśród owych prawd są takie, o których Awicenna, słusznie uważany za najwspanialszego geniusza, powiedział, wyznając swą bezsilność: "Rozum nie jest w stanie tego odgadnąć", tymczasem Słowo Dziesiąte wyjaśnia zwykłym ludziom, a nawet dzieciom, to, czego nie był w stanie dosięgnąć geniusz Awicenny.

Na przykład wielki uczony taki jak Sa'd ad-Din Taftazani na czterdziestu lub pięćdziesięciu stronach sławnego traktatu Muqaddimat Isna 'Aszar zawartym w jego dziele Talłihat mógł wyjaśnić jedynie tajemnicę Bożego zarządzenia i wolnej woli człowieka. Te same kwestie, których wyjaśnienie kierował on tylko do najlepszych z ludzi, są całkowicie objaśnione na dwóch stronach Tematu Drugiego Słowa Dwudziestego Szóstego, mówiącego o Bożym zarządzeniu, w taki sposób, że może je zrozumieć każdy. Czymże to jest, jeśli nie znakiem Bożej łaski?

Również jeśli chodzi o kwestie, które znamy jako tajemnicę stworzenia świata i zagadkę wszechświata, które wprawiały wszystkich w zakłopotanie, a żadna filozofia nie była w stanie ich rozwikłać, to dzięki cudowności Potężnego Koranu ów zawiły talizman, owa zdumiewająca zagadka została rozwiązana w Liście Dwudziestym Czwartym, w Aluzyjnym Punkcie pod koniec Słowa Dwudziestego Dziewiątego, a także w sześciu przykładach mądrości widocznej w przemianach drobnych cząsteczek, które to przykłady zostały wyjaśnione w Słowie Trzydziestym. Tak, zostały ujawnione i wyjaśniły tajemnicę zdumiewającej aktywności we wszechświecie, zagadkę stworzenia wszechświata i jego końca, znaczenie i przykłady mądrości zawarte w ruchu i przemianach cząsteczek, a każdy może zobaczyć owe traktaty i do nich sięgnąć.

Co więcej, Słowa Szesnaste i Trzydzieste Drugie wyjaśniają z doskonałą jasnością, poprzez tajemnicę istoty Jedynego, jedność wszechwładzy Tego, Który nie ma towarzysza, wraz ze zdumiewającymi prawdami nieskończonej bliskości Boga wobec nas, którzy jesteśmy od Niego nieskończenie daleko, podczas gdy przedstawienie frazy:

﴿ وَ هُوَ عَلٰى كُلِّ شَيْءٍ قَد۪يرٌ ﴾

— 495 —

w Liście Dwudziestym i Dopisku do niego (składającym się z trzech porównań) ukazuje z całą oczywistością, że w odniesieniu do Bożej mocy drobne cząsteczki są równe planetom, że Zmartwychwstanie i wskrzeszenie wszystkich istot posiadających dusze będzie dla mocy Bożej tak łatwe, jak wskrzeszenie jednej duszy, że wmieszanie się jakiegokolwiek towarzysza w Boże stworzenie wszechświata jest tak odległe od rozsądku, że aż staje się niemożliwością. Tak, List Dwudziesty odsłania wielką tajemnicę Bożej jedności.

Co więcej, choć prawdy wiary i Koranu są tak rozległe, że nie był w stanie pojąć ich największy geniusz ludzkości, fakt, że odsłaniają się one - wraz z olbrzymią większością ich delikatnych kwestii - poprzez człowieka takiego jak ja, którego umysł jest zagmatwany, a położenie nędzne, który nie ma żadnej księgi, do jakiej mógłby się odnieść, który pisze w pośpiechu i z trudnością, jest bezpośrednim dziełem cudowności Wszechmądrego Koranu, przejawem łaski Bożej i potężnym znakiem ze świata tego, co niewidzialne.

ZNAK CZWARTY

Sposób, w jaki zostały zesłane Traktaty Światła, których jest ponad pięćdziesiąt, ukazuje, że są one dziełami, które nie mogłyby zostać spisane nawet dzięki wysiłkom i staraniom wielkich geniuszów i wytężających siły uczonych, cóż dopiero mówić o kimś takim, jak ja, kto myśli niewiele, podąża za tym, co mu się ukazuje, i nie ma czasu na głębsze badania. Tak, ten fakt ukazuje, że Traktaty są dziełami należnymi bezpośrednio Bożej łasce. Wszystkie traktaty nauczają najbardziej głębokich prawd poprzez porównania zrozumiałe nawet dla prostych i niewykształconych ludzi. Tymczasem wiodący uczeni powiedzieli o większości owych prawd, że nie mogą one stać się zrozumiałe nawet dla elity, cóż dopiero dla zwykłych ludzi.

Zatem ponieważ nauka o owych najbardziej odległych prawdach jest przekazywana najbardziej prostemu człowiekowi w najbardziej bezpośredni sposób, z cudowną łatwością i jasnością wyrażeń, przez kogoś takiego jak ja, kto ma w sobie niewiele z Turka, kogo słowa są niejasne i w większości niezrozumiałe, kto przez wiele lat znany był z komplikowania nawet najbardziej jasnych spraw, a jego wcześniejsze dzieła tylko potwierdzały tę złą sławę, jest z pewnością i bez jakiejkolwiek wątpliwości znakiem Bożej łaski, a nie mogło zostać osiągnięte jedynie dzięki moim zdolnościom. To przejaw cudowności Szlachetnego Koranu, to przedstawienie i odbicie jego porównań.

— 496 —

ZNAK PIATY

Fakt, że choć ogólnie rzecz ujmując Traktaty Światła są szeroko rozprowadzane, choć wszelkie kategorie i grupy ludzi - od najwyższych uczonych do ludzi niewykształconych, od wielkich świętych spośród tych, których serca zbliżają się do prawdy, do najbardziej zatwardziałych spośród bezbożnych filozofów - widziały je i studiowały, to jednak nie znalazły powodów do krytyki, pomimo tego, że niektórym z nich Traktaty wymierzyły silne ciosy; fakt, że każda grupa ludzi może skorzystać z lektury Traktatów stosownie do swego poziomu...; tak, owe fakty niewątpliwie są znakiem Bożej łaski i cudem Koranu. Choć inne traktaty tego rodzaju były spisywane jedynie po długich studiach i badaniach, to Traktaty Światła zostały spisane z nadzwyczajną szybkością, w rozpaczliwych czasach, kiedy mój umysł był skurczony, co wprowadzało zamieszanie do moich myśli i i pojmowania. Tak, to znak Bożej łaski i darów zsyłanych przez Wszechwładnego.

Tak, większość moich braci, wszyscy przyjaciele, którzy są ze mną, i wszyscy przepisujący wiedzą, że pięć Części Listu Dziewiętnastego zostało napisanych w kilka dni, poprzez które pracowaliśmy po dwie lub trzy godziny każdego dnia, co daje razem dwanaście godzin; że Część Czwarta tego Listu, która jest najważniejsza i ukazuje jasną pieczęć proroctwa w słowach "Szlachetny Posłaniec Boga, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie", została spisana z pamięci, w ciągu trzech lub czterech godzin, w górach i na padającym deszczu; że tak ważny i głęboki traktat, jakim jest Słowo Trzydzieste, został spisany w sadzie, w ciągu sześciu godzin; że większość traktatów została spisana w podobnych warunkach, jak było ze Słowem Dwudziestym Ósmym, które zostało spisane w ostatecznej formie w ciągu dwóch godzin w ogrodzie należącym do Suleymana; moi bliscy przyjaciele wiedzą również i to, że przez wiele lat, kiedy cierpiałem rozmaite trudności, a mój umysł był skurczony, nie mogłem wyjaśnić nawet najprostszych faktów, o których, zaiste, nawet nie wiedziałem, zwłaszcza wtedy, kiedy moje choroby jeszcze potęgowały nieszczęścia, co jeszcze bardziej uniemożliwiało mi nauczanie i pisanie. Jednak mimo to najważniejsze ze Słów zostały napisane wtedy, gdy cierpiałem największe trudności i najgorsze choroby, a przy tym z największą prędkością. Cóż to jest, jeśli nie bezpośrednie doznanie Bożej łaski, dar Wszechwładnego i cud Koranu?

Co więcej, każda księga, jaka omawia prawdę o Bogu i prawdy wiary, z pewnością będzie szkodliwa dla niektórych ludzi, a z tego powodu nie każdego powinno się nauczać wszystkich kwestii, jakie są w niej zawarte. Jednakże, choć pytałem o to wielu ludzi, aż do dziś dnia Traktaty Światła nie przyczyniły nikomu żadnej szkody, nie spowodowały złych skutków,

— 497 —

nie spotkały się z nieprzychylną reakcją ani nie zmąciły niczyjego umysłu. Moim zdaniem jest całkowicie jasne, że jest to znak pochodzący bezpośrednio ze świata tego, co niewidzialne, a także łaska Wszechwładnego.

ZNAK SZÓSTY

Teraz stało się dla mnie całkowicie jasne, że przez większość mego życia byłem prowadzony ku takiej drodze - a wszystko bez udziału mojej woli czy zdolności i tak, że nie pojąłem tego ani nie dostrzegłem - na której mogły powstać Traktaty Światła, by służyć Wszechmądremu Koranowi. Jest tak, jakbym całe swoje życie uczonego spędził na przygotowaniach, jakby było ono wstępem, którego efektem stało się ukazanie cudowności Koranu poprzez Słowa. Nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że siedem lat zesłania i narzucone mi położenie, w którym byłem odizolowany od innych ludzi bez żadnego powodu i wbrew temu, czego bym sobie życzył; prowadzenie życia samotnika w małej wiosce, które było całkowicie sprzeczne z mym usposobieniem; niesmak, jaki odczuwałem; wyrzeczenie się tego, co łączyło mnie ze społeczeństwem, a także zasad życia społecznego, do których przez długi czas przywykłem...; tak, nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że to wszystko przydarzyło mi się po to, bym mógł wykonywać obowiązek służenia Koranowi z całkowitą szczerością intencji. Sądzę, że złe traktowanie, z którym często się spotykałem, było litościwym dziełem ręki Bożej łaski, ukrytym za zasłoną niesprawiedliwości i prześladowań, które miało na celu skupienie moich myśli na tajemnicach Koranu i ograniczenie ich do tego tematu, by mój umysł nie rozpraszał swej uwagi. Ponieważ uniemożliwiono mi studiowanie jakichkolwiek innych ksiąg, choć dawniej wielce pragnąłem ich studiowania, w duszy poczułem rezerwę wobec nich. Pojąłem, że przygotowano mnie do porzucenia studiowania ksiąg, które byłoby dla mnie pocieszeniem i towarzyszem na zesłaniu, po to, bym obrał za swego doskonałego mistrza wersety Koranu i bezpośrednio w nich szukał nauki.

Co więcej, większość dzieł, które napisałem, większość Traktatów Światła, była mi zsyłana nagle i w jednej chwili, w konsekwencji pewnych potrzeb, mających swój początek w mej duszy, nie zaś z powodu jakichkolwiek przyczyn zewnętrznych. Później, gdy pokazałem je przyjaciołom, powiedzieli, że są one lekarstwem na rany naszych czasów. Kiedy Traktaty zostały rozpowszechnione, dzięki opinii większości moich braci pojąłem, że całkowicie zaspokoiły one ich potrzeby wynikające z naszych czasów, stając się lekarstwem na wszelkie choroby.

Nie mam zatem żadnych wątpliwości co do tego, że wszystkie wyżej wymienione punkty, cały przebieg mego życia i moje mimowolne studiowanie tego, co było sprzeczne z powszechnym zwyczajem, były - bez

— 498 —

udziału mojej woli i świadomości - potężnymi łaskami Boga i darami Wszechwładnego, zesłanymi po to, by wydać święte efekty podobne tym, które wymieniłem.

ZNAK SIÓDMY

W ciągu naszej pracy przez minione pięć lub sześć lat ujrzeliśmy na własne oczy - bez przesady - setki przykładów zsyłania darów Bożych, łask Wszechwładnego i cudów Koranu. Na niektóre z nich wskazaliśmy w Liście Szesnastym, zaś inne opisaliśmy w różnych Kwestiach Tematu Czwartego Listu Dwudziestego Szóstego, a także w Kwestii Trzeciej Listu Dwudziestego Ósmego. Wiedzą o nich moi bliscy przyjaciele, a Suleyman Efendi, mój stały przyjaciel, również wie o wielu z nich. Doświadczyliśmy nadzwyczajnej i cudownej łatwości w rozprzestrzenianiu Traktatów Światła, w szczególności Słów, w poprawianiu ich, w porządkowaniu, w spisywaniu ich wersji roboczych i ostatecznych. Nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że jest to cud Koranu, a doznaliśmy setek przykładów owego cudu.

Co więcej, w życiu codziennym żywił nas ze wspaniałą czułością Łaskawy, dla Którego pracowaliśmy, obdarowując nas - tak, byśmy mogli zaspokoić najmniejsze pragnienia naszych serc - w sposób dalece wykraczający poza to, co zwyczajne, by tylko nas zadowolić. To prawdziwie potężny znak ze świata tego, co niewidzialne, wskazujący na to, że dla Niego pracowaliśmy, a On uczynił nas sługami Koranu zarówno w sferze zadowolenia Boga, jak i przez Bożą łaskę.

اَلْحَمْدُ لِلّٰهِ هٰذَا مِنْ فَضْلِ رَبّ۪ى

﴿ سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ ﴾

اَللّٰهُمَّ صَلِّ عَلٰى سَيِّدِنَا مُحَمَّدٍ صَلَاةً تَكُونُ لَكَ رِضَٓاءً وَ لِحَقِّه۪ اَدَٓاءً وَ عَلٰٓى اٰلِه۪ وَ صَحْبِه۪ وَ سَلِّمْ تَسْل۪يمًا كَث۪يرًا اٰم۪ينَ

***
— 499 —

Odpowiedź na poufne pytanie

(Ten przykład Bożej łaski został spisany w zaufaniu pewien czas temu i dodany do zakończenia Słowa Czternastego, jednakże wielu kopistów zapomniało o tej części tekstu i nie przepisało jej. Skoro owa odpowiedź pozostawała nieznana, oznacza to, że właściwe miejsce dla niej musi być właśnie tutaj).

Pytanie: Jak to możliwe, że w Słowach, które napisałeś, a które wywodzą się z Koranu, zawarte są moc i skuteczność, jakie rzadko można znaleźć w słowach komentatorów Koranu i tych, którzy mają wiedzę w temacie Boga? Czasami pojedynczy wers jest potężny jak cała strona, zaś jedna strona jest skuteczna niby cała księga!

Dobra Odpowiedź: Ponieważ wszelki zaszczyt należy się nie mnie, lecz cudowności Koranu, mówię bez lęku, że najczęściej jest tak z następującego powodu:

Słowa, które zostały spisane, nie są przypuszczeniem, lecz zatwierdzeniem; nie są poddaniem się, lecz wiarą; nie są intuicyjną wiedzą, lecz zaświadczeniem; nie są naśladowaniem, lecz potwierdzeniem; nie są udziałem w czymś, lecz pojmowaniem; nie są sufizmem, lecz prawdą (ar. al-haqq); nie są twierdzeniem, lecz zawartym w twierdzeniu dowodem. Wynikająca z tego mądrość jest następująca:

Niegdyś podstawy wiary były chronione, a poddanie się Bogu - silne. Nawet jeśli intuicyjnej wiedzy tych, którzy mieli wiedzę o Bogu, brakowało dowodu, to, co ukazywali, było przyjmowane jako wystarczające. Jednak w naszym czasie, jako że zbłądzenie wynikające z nauki wyciąga swe ręce po podstawy wiary i jej filary, Wszechmądry, Litościwy i Chwalebny, Który zesłał lekarstwo na każdą chorobę, w konsekwencji mojej bezsilności i słabości, mych pragnień i potrzeb, w Swym miłosierdziu obdarował moje pisma, które służą Koranowi, pojedynczym promieniem spośród porównań Szlachetnego Koranu, który jest najbardziej olśniewającym przejawem cudowności owej Księgi. Wszelka chwała niech będzie Bogu za to, że odległe prawdy stały się bliższe dzięki teleskopowi tajemnicy owych porównań. Dzięki aspektowi jedności Bożej zawartemu w tej tajemnicy, prawdziwie różne kwestie zostały zebrane razem. Dzięki schodom tajemnicy porównań można z łatwością dotrzeć do najwyższych prawd. Dzięki

— 500 —

oknu tajemnicy porównań pewność wiary w prawdy tego, co niewidzialne, a także w podstawowe zasady islamu, stała się bliska stopniowi pewności, jaki nadaje wiarygodne świadectwo. Rozum, podobnie jak wyobraźnia i przypuszczenie, jak dusza i jej kaprysy, został zmuszony do podporządkowania się owym prawdom, a nawet Szatan został zmuszony do tego, by poddać się i złożyć broń.

W skrócie: Wszelkie piękno i wszelka skuteczność, jakie można znaleźć w moich pismach, są jedynie błyskami koranicznych porównań. Do mnie należy jedynie żarliwa potrzeba i poszukiwanie, moja krańcowa bezsilność i moje błagania. Choroba należy do mnie, zaś lekarstwo należy do Koranu.

***
— 501 —

Zakończenie Kwestii Siódmej

(Ta część Kwestii Siódmej przepędza wszelkie wątpliwości - jakie powstały lub jakie miałyby powstać - dotyczące znaków ze świata tego, co niewidzialne, ukazujących się w kształcie wyżej omówionych ośmiu łask Bożych, a także opisuje kolejną łaskę Boga oraz jej wielką tajemnicę).

Zakończenie Kwestii Siódmej składa się z czterech Punktów.

Punkt Pierwszy

W Kwestii Siódmej Listu Dwudziestego ósmego twierdziliśmy, że ujrzeliśmy znak ze świata tego, co niewidzialne, nazwany łaską ósmą, który dostrzegliśmy w siedmiu lub ośmiu powszechnych, niematerialnych Bożych łaskach, a także, iż spostrzegliśmy przejaw owego znaku w haftach znanych jako tałafuq. Twierdzimy, że owe powszechne łaski Boże, których jest siedem lub osiem, są tak potężne i tak pewne, że każda z nich sama udowadnia prawdziwość owych znaków ze świata tego, co niewidzialne. Jeśli nawet - załóżmy taką niemożliwość - niektóre z nich wyglądają na słabe, lub nawet jeśli im zaprzeczyć, nie przyniesie to uszczerbku pewności w temacie owego znaku ze świata tego, co niewidzialne. Człowiek, który nie jest w stanie zaprzeczyć łaskom Boga, nie jest w stanie również zaprzeczyć ich znakom. Ponieważ jednak ludzie różnią się stosownie do swego poziomu; ponieważ najliczniejszym jest poziom, na którym znajduje się cała rzesza ludzi, polegających przede wszystkim na tym, co widzą; jako że tałafuq nie są najpotężniejszymi, lecz najbardziej jawnymi spośród wszystkich Bożych łask - z pewnością inne są potężniejsze, lecz ta jest najbardziej powszechna - zostałem zmuszony do tego, by objaśnić prawdę poprzez przyrównanie ich do siebie nawzajem, z intencją rozwiania owych wątpliwości.

W temacie jawnych łask Boga powiedzieliśmy, że w traktatach, które spisaliśmy, ukazuje się tak wiele przykładów tałafuq, dotyczących słowa "Koran" i frazy "Szlachetny Posłaniec Boga, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie", że nie pozostawiają one żadnej wątpliwości co do tego, iż owe słowa i frazy zostały rozmieszczone wedle zamierzonego porządku i w położeniach, które odpowiadają sobie nawzajem. Naszym dowodem na to, że wola i intencja nie należały do nas, jest fakt, iż staliśmy się świadomi tej sytuacji dopiero trzy lub cztery lata później, a to oznacza, że owa

— 502 —

wola i intencja należą do świata tego co niewidzialne, jako dzieło Bożej łaski. Osobliwy układ tych słów i fraz został zesłany wyłącznie dla potwierdzenia cudowności Koranu i cudów Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), w formie zjawiska tałafuq dotyczącego tych słów. Prócz tego, że świętość owych słów jest pieczęcią zatwierdzającą cudowność Koranu i cuda Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), olbrzymia większość podobnych fraz również przejawia zjawisko tałafuq, jednak widoczne tylko na jednej karcie, podczas gdy dwie frazy, o których mowa, ukazują się w ten sposób we wszystkich miejscach, w których występują w dwóch traktatach, jak również w większości miejsc, w których występują w pozostałych traktatach. Wielokrotnie mówiliśmy, że zasadniczo przykłady tałafuq można odnaleźć także w innych księgach, jednak nie w tak nadzwyczajnym stopniu, ukazującym wzniosłą wolę i intencję. Choć niemożliwością jest obalenie naszego twierdzenia, istnieją jeden lub dwa sposoby, na jakie owa cudowna zbieżność mogłaby się pojawić, gdyby patrzeć na nią powierzchownie.

Jeden z owych sposobów polega na tym, że ludzie mogą powiedzieć:

"Owe wypadki tałafuq zaistniały w twoim umyśle i to ty spowodowałeś ich zaistnienie. Łatwo można by było dokonać tego świadomie". W odpowiedzi mówimy: W każdej kwestii dla potwierdzenia prawdy wystarczy świadectwo dwóch prawdomównych ludzi, jednak w tym przypadku można znaleźć stu prawdomównych świadków, którzy potwierdzą, że nasza wola i nasz zamiar nie odgrywały żadnej roli, a sami staliśmy się świadomi owych przykładów tałafuq dopiero trzy lub cztery lata po spisaniu traktatów. W związku z tym chcę powiedzieć, że ów cud Koranu, wynikający z jego cudowności, nie jest ani podobny jego cudownej elokwencji co do swego rodzaju, ani też nie jest jej równy, jako że elokwencja Koranu przekracza granice ludzkich możliwości. Jednak ten cud cudowności Koranu, który omawiamy, nie mógł zajść dzięki mocy człowieka, ponieważ człowiek ze swą ograniczoną mocą nie może wtrącać się do spraw tego rodzaju. Gdyby nawet to uczynił, efekt jego wysiłków byłby sztuczny i jedynie zepsułby ów cudowny układ słów.

Punkt Trzeci

Wskażemy na subtelną kwestię dotyczącą wszechwładzy Boga i Jego miłosierdzia, która wiąże się z tematem znaków ogólnych i szczególnych.

— 503 —

Pewien z moich braci powiedział coś bardzo dobrego, co pragnę uczy nić tematem rozważań w tym miejscu. Pewnego dnia ukazałem mu jasny przykład tałafuq, a on powiedział, co następuje: "Oto rzecz, która jest dobra! Zaprawdę, wszystkie prawdy są dobre, lecz przykłady tałafuq w Słowach i sukces (jaki odniosły Traktaty Światła) są czymś jeszcze lepszym". "Tak", powiedziałem, "wszystko jest dobre albo co do swej rzeczywistości, albo samo w sobie, albo przez wzgląd na efekty, jakie przynosi, zaś owo dobro wskazuje na wszechwładzę Boga nad każdą rzeczą, na Jego wszechobejmujące miłosierdzie i na ich wszechobecne przejawy. Tak jak powiedziałeś, znak ze świata tego, co niewidzialne, jakim jest sukces (Traktatów), jest czymś jeszcze lepszym. Jest tak, ponieważ przybrał on kształt szczególnego przejawu miłosierdzia i wszechwładzy Boga".

Uczynimy tę kwestię łatwiejszą do zrozumienia poprzez następujące porównanie:

Poprzez swe panowanie i powszechne prawo król może obejmować swym królewskim miłosierdziem wszystkich ludzi z narodu, nad którym panuje. Każdy doznaje królewskich łask i bezpośrednio podlega władzy króla. Ta powszechna zależność między poddanymi a królem obejmuje wiele szczególnych zależności i powiązań.

Drugim aspektem władzy są dary i rozkazy króla, które mają naturę szczególną; władca jest tym, który ponad prawem zsyła ludziom swoje łaski i wydaje im rozkazy.

Podobnie jak w owym porównaniu, każda rzecz ma swój udział w podleganiu wszystkiego wszechwładzy i obejmującemu każdą rzecz miłosierdziu Tego, Którego istnienie jest konieczne, Wszechmądrego i Litościwego Stwórcy. On ma w Swej dyspozycji każdą rzecz poprzez Jego moc, wolę i wszechobejmującą wiedzę; On interweniuje nawet w najmniej istotnych kwestiach dotyczących każdej rzeczy; Jego wszechwładza obejmuje każdą rzecz. Każda rzecz potrzebuje Go pod każdym względem. Każde z dzieł wszelkich istot jest dokonywane i zarządzane poprzez Jego wiedzę i mądrość. Natura ani nie jest w stanie ukryć się przed Nim w sferze Jego wszechwładzy, ani nie może oddziaływać na jakąkolwiek rzecz lub ingerować w to, co do Niego należy, ani też przypadek nie może wtrącać się do dzieł Jego mądrości lub zakłócić ustaloną przez Jego mądrość delikatnej równowagi. W dwudziestu miejscach Traktatów Światła obaliliśmy twierdzenia o mocy przypadku i natury za pomocą rozstrzygających dowodów, ścinając owe kłamstwa mieczem Koranu; ukazaliśmy, że ich wtrącanie się do jakichkolwiek spraw jest niemożliwością. Jednak ludzie niedbalstwa nazwali "przypadkiem" to, o czym nie mają żadnej wiedzy, kwestie, których

— 504 —

mądrość i powód pozostają w sferze pozornych przyczyn, która również podlega wszechwładzy Boga nad każdą rzeczą. Nie byli w stanie dostrzec niektórych praw działania Boga, skrytych pod zasłoną natury, których mądrości i zamysłu nie pojęli, zatem szukali schronienia w naturze.

Kwestią drugą jest Boża wszechwładza nad tym, co poszczególne, Jego szczególne łaski i miłosierne wspomożenie, poprzez które Najpiękniejsze Imiona "Miłosierny" i "Litościwy" przychodzą z pomocą jednostkom niezdolnym do udźwignięcia presji nakładanej przez prawa natury ogólnej, wspierają je - każdą z osobna - i wybawiają je od owej przygniatającej presji. Zatem wszelkie istoty żywe, a zwłaszcza człowiek, w każdej chwili mogą szukać pomocy u Boga i otrzymywać wspomożenie.

Zatem szczególne łaski Bożej wszechwładzy nie mogą zostać ukryte przez ludzi niedbalstwa za zasłoną przypadku, ani też nie można przypisać ich naturze.

W konsekwencji tego, iż - jak uważamy i jak w to wierzymy - znaki ze świata tego, co niewidzialne, widoczne w traktatach Cudowność Koranu i Cuda Muhammada są szczególnymi znakami, jesteśmy pewnymi tego, że są one szczególną łaską Boga i Jego szczególnym wspomożeniem, jakie ukazują się wbrew zatwardziałym ludziom, którzy zaprzeczają prawdzie. Ogłosiliśmy je jedynie ze względu na Boga. Jeśli czyniąc tak, byliśmy w błędzie, oby Bóg nam wybaczył. Amen.

﴿ رَبَّنَا لَا تُؤَاخِذْنَٓا اِنْ نَس۪ينَٓا اَوْ اَخْطَاْنَا ﴾

***
— 505 —

Kwestia Ósma będąca równocześnie

Częścią Ósmą
(Ta kwestia składa się z sześciu pytań, w których zawiera się osiem Punktów).

PUNKT PIERWSZY

Dostrzegliśmy wiele znaków ze świata tego, co niewidzialne, sugerujących, że ręka Bożej łaski zatrudniła nas w służbie Koranowi, a na niektóre z tych znaków wskazaliśmy wcześniej. A oto kolejny znak:

Większość Słów zawiera przykłady tałafuq pochodzące ze świata tego, co niewidzialne. Mówiąc w skrócie, wskazują one na pewien rodzaj przejawu cudowności, wcielony w słowa "Najszlachetniejszy Posłaniec Boga", we frazę "niech będzie z nim pokój i miłosierdzie" i w błogosławione słowo "Koran". Jakkolwiek ukryte i drobne nie byłyby znaki ze świata tego, co niewidzialne, wskazują na przyjęcie naszej służby i na słuszność w przedstawianiu kwestii, a zatem wedle mej opinii mają wielkie znaczenie i moc. Co więcej, niszczą one moją dumę i ukazują mi z całą stanowczością, że jestem jedynie interpretatorem. Nie pozostawiają nic, co mogłoby stać się przyczyną mojej dumy, lecz jedynie ukazują rzeczy, które skłaniają do składania podziękowań Bogu. Ponieważ odnoszą się do Koranu i powinny zostać zapisane na rachunek jego cudowności; ponieważ nasza wola nie ma w tej sprawie żadnego udziału; ponieważ są one zachętą dla tych, którzy są leniwi w swej służbie; ponieważ nasuwają przeświadczenie, że Traktaty są prawdą; ponieważ są one formą Bożego obdarowania, jakie na nas spłynęło, a uczynienie ich znanymi jest umożliwieniem poznania darów Boga, to zaś zmusza do milczenia owych zatwardziałych ludzi, którzy pojmują jedynie to, co ujrzą na własne oczy... Z tych wszystkich przyczyn uczynienie ich znanymi jest konieczne, a jeśli Bóg zechce, nie przyniesie to żadnej szkody.

Oto jeden ze znaków ze świata tego, co niewidzialne:

Z powodu Swego doskonałego miłosierdzia i Swej doskonałej szczodrości, by dodać nam odwagi w służbie Koranowi i wierze, by nasze serca

— 506 —

mogły wypocząć, Wszechmocny Bóg zesłał nam subtelną łaskę Wszechwładnego oraz podarunek od Niego, który widać we wszystkich traktatach, jakie napisaliśmy, a w szczególności w traktatach Cudowność Koranu, Cuda Muhammada oraz Trzydzieści Trzy Okna, w kształcie znaku ze świata tego, co niewidzialne, wskazującego na przyjęcie naszej służby i na fakt, że to, co napisaliśmy, jest prawdą. Spowodował On, że te same słowa na tej samej karcie wskazują na siebie nawzajem. Tak, znak ze świata tego, co niewidzialne, widoczny jest w tym, że owe słowa zostały uporządkowane przez niewidzialną wolę, która mówi: "Nie polegajcie na własnej woli i zdolności pojmowania. Oto cudowne hafty, które zostały wykonane i rozmieszczone w określony sposób bez waszej wiedzy i świadomości". Słowa "Najszlachetniejszy Posłaniec Boga" oraz "niech będzie z nim pokój i miłosierdzie" szczególnie w traktacie Cuda Muhammada są niby zwierciadła jasno ukazujące owe znaki, jakimi są tałafuq pochodzące ze świata tego, co niewidzialne. W kopii sporządzonej przez nowego, niedoświadczonego pisarza, na wszystkich stronach z wyjątkiem pięciu, ponad dwieście fraz "niech będzie z nim pokój i miłosierdzie" jest tak rozmieszczone w wersach, że wskazują na siebie nawzajem.

Owe tałafuq nie są dziełem przypadku, który mógłby nieświadomie spowodować zaistnienie jednego lub dwóch przykładów tałafuq na dziesięć, ani też nie zrodziły się z myśli takiego nieszczęśnika jak ja, który nie ma wprawy w swym fachu, a skupiając się jedynie na znaczeniu, w ciągu godziny dyktuje z wielką prędkością trzydzieści lub czterdzieści stron, nie spisując ich samemu, lecz zostawiając ich spisanie innym.

Uświadomiłem sobie istnienie owych znaków dopiero po sześciu latach, dzięki przewodnictwu Koranu i przejawowi tałafuq dotyczącemu dziewięciu przykładów słowa اِنَّا inna (ar. zaiste, zaprawdę) w komentarzu do Koranu zatytułowanym Iszarat al-I'dżaz (Znaki cudowności). Kopiści osłupieli, kiedy usłyszeli o tym ode mnie. Słowa Resul-i Ekrem oraz salałat w Liście Dziewiętnastym były małymi zwierciadłami, odbijającymi jeden z cudów Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Podobnie słowo "Koran" w Słowie Dwudziestym Piątym, zatytułowanym Cudowność Koranu, a także w Osiemnastej Znaczącej Wskazówce Listu Dziewiętnastego, ukazało pewien rodzaj cudu: choć ludzkość można podzielić na czterdzieści grup, ten rodzaj cudowności Koranu przejawił się wobec grupy tych ludzi, którzy polegają jedynie na tym, co widzieli na własne oczy, we wszystkich traktatach, w kształcie tałafuq pochodzącym

— 507 —

ze świata tego, co niewidzialne, co było zaledwie jednym spośród czterdziestu rodzajów owego rodzaju cudowności Koranu, który to rodzaj przejawił się poprzez słowo "Koran" w następujący sposób:

Słowo "Koran" w Słowie Dwudziestym Piątym i w Osiemnastej Znaczącej Wskazówce Listu Dziewiętnastego powtarza się sto razy; poszczególne słowa nie odpowiadają sobie bardzo rzadko, bo jedynie raz czy dwa razy; wszystkie pozostałe wskazują na siebie nawzajem. Na przykład na stronie czterdziestej trzeciej, w Promieniu Drugim, słowo "Koran" pojawia się siedem razy, a wszystkie te słowa wskazują na siebie nawzajem. Na stronie pięćdziesiątej szóstej znajdziemy osiem takich przykładów; jedynie dziewiąte słowo "Koran" jest wyjątkiem. Pięć przykładów mamy na stronie sześćdziesiątej dziewiątej, a książkę otwartą na tej stronie mam teraz przed sobą, i tak dalej. Na wszystkich stronach poszczególne słowa

"Koran" odpowiadają sobie nawzajem. Na pięć lub sześć słów jedynie jedno, a i to z rzadka, pozostaje poza takim schematem.

Jeśli chodzi o inne słowa, to na stronie pięćdziesiątej trzeciej - którą teraz mam przed sobą - słowo oznaczające اَمْ am " czy" występuje piętnaście razy, a czternaście z nich wskazuje na siebie nawzajem. Na tej samej stronie mamy dziewięć przykładów słowa iman (ar. wiara), które również patrzą na siebie nawzajem. Jedynie jedno z nich nieco odeszło od tej zależności, ponieważ skryba pozostawił zbyt duży odstęp. Na stronie, którą teraz mam przed sobą, słowo mahbub (umiłowany) występuje dwa razy, raz w wersie trzecim i raz w wersie piętnastym, a oba słowa w doskonale wyważony sposób wskazują na siebie nawzajem. Pomiędzy nimi cztery przykłady słowa oznaczającego miłość zostały rozmieszczone tak, że wskazują na siebie nawzajem.

Inne przykłady tałafuq ze świata tego, co niewidzialne, można przyrównać do tych, które wymieniliśmy. Kimkolwiek nie byłby przepisujący i cokolwiek nie ukształtowałoby takiego układu wersów na stronie; owych przykładów tałafuq zaszło tak wiele, że nie mogą być ani dziełem przypadku, ani wytworem autora czy też spisujących. Oznacza to, że istnieje charakter pisma odpowiedni dla owych traktatów, do którego zbliżyli się niektórzy spośród pisarzy. Co dziwne, najczęściej przydarzało się to nie najbardziej uzdolnionym spośród przepisujących, lecz najmniej doświadczonym. Można z tego wywnioskować, że kunszt, powab i zalety Słów, które są rodzajem komentarza do Koranu, nie należą do nikogo, a szaty harmonijnego, dobrze uporządkowanego stylu, dopasowane do postury uporządkowanych i pięknych prawd koranicznych, nie zostały przez nikogo dobrowolnie ani świadomie wymierzone ani skrojone. To postura prawd Koranu wymaga, by ich szaty były właśnie takie; istnieje

— 508 —

niewidzialna ręka, która wymierza je i przycina stosownie do owej postury, a także odziewa prawdy koraniczne w owe szaty. Jeśli zaś chodzi o mnie (a właściwie o nas), jestem jedynie ich interpretatorem i sługą.

........................

PUNKT CZWARTY

Twoje pierwsze pytanie składało się z pięciu lub sześciu pytań: "Jak będą wyglądały Wielkie Zgromadzenie i Sąd Ostateczny? Czy wszyscy ludzie będą nadzy? Jak znajdziemy tam naszych przyjaciół i jak będziemy mogli znaleźć Szlachetnego Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), byśmy mogli odnieść korzyść z jego wstawiennictwa? W jaki sposób niezliczeni ludzie spotkają się z jednym człowiekiem? Jak będą wyglądały szaty ludzi Raju i szaty ludzi Piekła? Kto wskaże nam drogę?"

Odpowiedź: Najbardziej jasne i wyraźne odpowiedzi na te pytania można znaleźć w księgach hadisów. W tym miejscu napomkniemy jedynie o jednym lub dwóch punktach związanych z obraną przez nas drogą i przyjętym przez nas sposobem.

Po pierwsze: Wyjaśniliśmy w Liście Pierwszym, że granicę obszaru, na którym dojdzie do Zmartwychwstania, wyznacza orbita obiegu Ziemi wokół Słońca. Tak jak teraz Ziemia wysyła swe duchowe płody, które zostają zapisane na tablicach owego obszaru, tak swoim rocznym obiegiem wyznacza okrąg, którego powstawanie jest źródłem dla ukształtowania miejsca Zmartwychwstania. Mniejsze Piekło, znajdujące się wewnątrz owego okrętu Wszechwładnego, znanego jako Ziemia, zostanie opróżnione, a jego zawartość wyleje się do większego Piekła, tak jak mieszkańcy mniejszego Piekła wyjdą z niego na obszar Zmartwychwstania.

Po drugie: Fakt, że dojdzie do Zmartwychwstania, jak również istnienie obszaru, na którym ono nastąpi, zostały niezbicie udowodnione przede wszystkim w Słowach Dziesiątym i Dwudziestym Dziewiątym, a także w innych Słowach.

Po trzecie: Jeśli chodzi o spotykanie się ludzi, to w Słowach Szesnastym, Trzydziestym Pierwszym i Trzydziestym Drugim bezapelacyjnie udowodniono, że dzięki tajemnicy świetlistości człowiek może być obecny w tysiącach miejsc w tej samej chwili, i może spotykać się z milionami ludzi równocześnie.

Po czwarte: Najpiękniejsze Imię Boże "Wszechmądry" wymaga tego, by podczas Wielkiego Zgromadzenia i Zmartwychwstania ludzie zostali

— 509 —

rozebrani z szat będących wytworem ich rąk. Wszechmocny Bóg odzieje ludzi w naturalne ubrania, jak obecnie odziewa w naturalne szaty te istoty, które posiadają duszę, lecz nie są ludźmi. Na tym świecie mądrość przejawiająca się w wytwarzaniu ubrań nie jest ograniczona jedynie do ochrony przed gorącem i chłodem, upiększania i okrywania miejsc intymnych; innym ważnym przykładem mądrości jest fakt, że ubrania przypominają spis treści lub listę, wskazując na władzę człowieka nad innymi gatunkami istot, jego powiązania z innymi gatunkami i zwierzchnictwo nad nimi. W przeciwnym razie człowiek mógłby być odziany (co byłoby zarówno tanie, jak łatwe) w naturalny strój. Gdyby nie owa mądrość, człowiek okrywałby się rozmaitymi łachmanami, stając się w oczach innych świadomych istot pośmiewiskiem i błaznem, sprawiając, że wybuchłyby śmiechem. Podczas Zmartwychwstania nie zostaną przedstawione ani relacje między człowiekiem a innymi istotami, ani mądrość widoczna w szatach życia doczesnego, ani lista, którą przypominają nasze ubrania.

Po piąte: Jeśli chodzi o kogoś, kto wskaże drogę, dla ludzi podobnych tobie, którzy wkroczyli w blask Koranu, takim przewodnikiem będzie Koran. Spójrz na początki sur zaczynających się od liter الٓمٓ , na te, które zaczynają się od liter الٓرٰ oraz na te, które zaczynają się od liter حٰمٓ a ujrzysz i zrozumiesz, jak wspaniałym orędownikiem jest Koran, którego wstawiennictwo będzie przyjęte, jak prawdziwym przewodnikiem, jak uświęconym światłem!

Po szóste: Jeśli chodzi o szaty ludzi Raju i szaty ludzi Piekła, Słowo Dwudzieste Ósme wyjaśnia, dlaczego zasada, wedle której hurysy noszą siedemdziesiąt sukni, ma zastosowanie również do tej kwestii, a wyjaśnia tę sprawę następująco:

Człowiek Raju z pewnością będzie pragnął stałego czerpania korzyści z obcowania ze wszystkimi jego istotami, a wszystkie dobra Raju będą wielce różnorodne. Człowiek Raju przez cały czas będzie porozumiewał się ze wszystkimi z jego rozmaitych istot, a w takim razie przyodzieje zarówno siebie, jak i swoje hurysy, w próbki czy też niewielkie miary wszystkich dóbr Raju, a każda z owych próbek będzie niby mały Raj.

Na przykład wyobraź sobie, że pewien człowiek zgromadził w swym ogrodzie próbki wszystkich gatunków kwiatów rozsianych po całym

— 510 —

kraju, czyniąc ogród miniaturą owego kraju; że właściciel sklepu zebrał próbki wszystkich swoich towarów; że człowiek sporządził swe ubranie i wszystko, co jest mu potrzebne w domu, z próbek wszystkich gatunków stworzeń na świecie, którymi włada, które ma w swej dyspozycji, z którymi jest powiązany.

Podobnie człowiek spośród mieszkańców Raju - zwłaszcza jeśli używał on wszelkich swoich zmysłów i duchowych zdolności do oddawania czci Bogu, i jeśli osiągnął prawo do doświadczenia przyjemności Raju - będzie odziany przez Boże miłosierdzie, wraz ze swymi hurysami, w rodzaj szaty, która ukaże każdy spośród wszystkich cudów Raju, która zadowoli wszystkie jego zmysły, sprawi przyjemność wszystkim częściom jego ciała, zachwyci jego subtelne zdolności.

Świadectwo tego, że owe liczne szaty nie będą tego samego rodzaju, znajduje się w hadisie, który mówi: Hurysy będą odziane w siedemdziesiąt szat, lecz wciąż będzie można zobaczyć szpik w kościach ich nóg. Oznacza to, że będą istnieć różne stopnie szat, od wierzchniej do najbliższej ciału, które będą sprawiać przyjemność wszystkim zmysłom i częściom ciała, które będą wprawiać w zachwyt poprzez rozmaite delikatne cuda i na różne sposoby.

Jeśli zaś chodzi o ludzi Piekła, jako że na tym świecie grzeszyli swymi oczami, uszami, sercami, rękami, umysłami i tak dalej, nie wygląda na sprzeczne z mądrością ani sprawiedliwością, że zostaną oni uczynieni tymi, którzy w Piekle będą nosić ubrania złożone z wielu części, a każda z owych części będzie małym Piekłem, przyczyniającym im męczarni i boleści odpowiednio do grzechów, jakie popełnili.

PUNKT PIĄTY

Pytasz, czy w okresie między prorokami przodkowie Szlachetnego Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) wyznawali religię Boga i byli ludźmi pobożnymi.

Odpowiedź: Istnieją przekazy, które stwierdzają, że byli oni ludźmi pobożnymi, trwającymi przy pozostałościach religii Abrahama (niech będzie z nim pokój), które, choć skryte pod zasłoną niedbalstwa i duchowych ciemności, przetrwały w pewnych wyjątkowych ludziach. Z pewnością ludzie, którzy ukształtowali świetlisty łańcuch, rozciągający się od Abrahama (niech będzie z nim pokój) do Najszlachetniejszego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), nie byli obojętni wobec światła prawdziwej religii i nie zostali pokonani przez ciemności niewiary. Jednak

— 511 —

zgodnie z wersetem:

﴿ وَمَا كُنَّا مُعَذِّب۪ينَ حَتّٰى نَبْعَثَ رَسُولًا ﴾

ludzie, którzy żyli w czasach między prorokami, będą zbawieni. Zostało jednogłośnie stwierdzone, że nie będą oni karani za ich grzechy popełnione w sprawach drugorzędnych. Zgodnie ze zdaniem Imama Szafi'iego oraz Imama Asz'ariego (oby Bóg się nad nimi zmiłował), nawet jeśli ci ludzie zaprzeczali religii Boga i nie wierzyli w podstawowe prawdy wiary, będą zbawieni, jako że odpowiedzialność przed Bogiem zostaje ustanowiona wraz z zesłaniem proroków, a ludzie stają się odpowiedzialni za swe uczynki poprzez wiedzę o przesłaniu proroków. Ponieważ niedbalstwo i czas, który przeminął, zaciemniły religię dawnych proroków, ludziom żyjącym w czasie między prorokami nie można było dostarczyć odpowiednich dowodów. Jeśli ludzie byli posłuszni dawnej religii, otrzymają nagrodę, jeśli nie, nie zostaną ukarani, ponieważ to, co skryte, nie może być dowodem.

PUNKT SZÓSTY

Pytasz: "Czy wśród przodków Szlachetnego Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) byli jacyś prorocy?"

Odpowiedź: Brak pewnych relacji, które pozwoliłyby stwierdzić, czy wśród przodków Proroka Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) był jakikolwiek prorok po Izmaelu (niech będzie z nim pokój). Po Izmaelu pojawili się jedynie dwaj prorocy, zwani Chalid Ibn Sinan i Hanzala, którzy nie należeli do przodków Posłańca. Jednak jeden spośród jego przodków, Ka'b Ibn Lu'ajj, ułożył znany poemat, który wyraźnie stwierdzał, jakby cytował Pisma Objawione:

عَلٰى غَفْلَةٍ يَاْتِى النَّبِىُّ مُحَمَّدٌ ٭ فَيُخْبِرُ اَخْبَارًا صَدُوقًا خَب۪يرُهَا

a słowa te przypominają mowę proroków i inne cudowne wypowiedzi. Opierając się zarówno na dowodzie, jak i na oświeceniu, Imam Rabbani powiedział: "Liczni prorocy pojawili się w Indiach, lecz niektórzy z nich mieli jedynie kilku zwolenników lub nie mieli ich wcale, przez co nie stali się dobrze znani lub nie nazwano ich prorokami".

— 512 —

Zgodnie z ową opinią Imama Rabbaniego, jest możliwe, że prorocy tego rodzaju byli również wśród przodków Proroka Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).

PUNKT SIÓDMY

Pytasz: "Które przekazy spośród wspominających o tym, że rodzice Proroka i jego dziadek, 'Abd al-Muttalib, byli wierzącymi, są najbardziej autentyczne i godne zaufania?"

Odpowiedź: Przez dziesięć lat nowy Said nie miał ze sobą żadnej książki prócz Koranu, o którym mawiał, że jest dla niego wystarczający. Nie mam czasu na to, by studiować wszystkie księgi hadisów w temacie drugorzędnych kwestii takich jak ta, by pisać, który hadis jest najbardziej zasługujący na zaufanie i autentyczny. Powiem tylko tyle, że rodzice Szlachetnego Posłańca byli wierzącymi, zostaną zbawieni i trafią do Raju. Wszechmocny Bóg z pewnością nie zraniłby synowskiej czułości błogosławionego serca Swego umiłowanego, Najszlachetniejszego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).

Jeśli zostanie zadane Pytanie: " Skoro tak, dlaczego nie mieli oni możliwości, by uwierzyć w Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie)? Dlaczego nie żyli wystarczająco długo, by ujrzeć jego misję?",

Odpowiemy: Z powodu Swej szczodrości, by zadowolić synowskie uczucia Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), Wszechmocny Bóg nie nałożył na jego rodziców żadnych obowiązków wobec niego. Miłosierdzie Boże wymagało uczynienia ich szczęśliwymi, a by zadowolić Swego umiłowanego, Najszlachetniejszego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), Bóg nie odebrał im rangi, jaką nadaje rodzicielstwo, lecz nadał im rangę duchową, jaką daje potomstwo. Nie umieścił On rodziców i dziadka Proroka wśród jego wspólnoty (w rozumieniu dosłownym), jednak obdarował ich zaletami, cnotami i szczęściem ludzi z jego wspólnoty. Gdyby ojciec wielkiego feldmarszałka, mający stopień kapitana, stanął przed swoim synem, byłby przytłoczony przez dwa sprzeczne uczucia, zatem litościwy król nie mianuje ojca adiutantem feldmarszałka, który jest wzniosłym zastępcą króla.

PUNKT ÓSMY

Pytasz: "Jaki jest najbardziej autentyczny hadis mówiący o wierze Abu Taliba, stryja Proroka?"

Odpowiedź: Szyici przyjmują, że Abu Talib był człowiekiem wierzącym w Jednego Boga, podczas gdy większość sunnitów się z tym nie zgadza. Jednak oto, co przyszło na myśl memu sercu:

— 513 —

Abu Talib miłował w najbardziej żarliwy sposób, jednak nie miłował posłannictwa Najszlachetniejszego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), lecz osobę Muhammada jako takiego. Jego najbardziej żarliwa miłość i czułość z pewnością nie pójdą na marne. Tak, Abu Talib szczerze miłował najszlachetniejszego umiłowanego przez Boga, chronił go i wspierał, a nie uwierzył w niego w sposób, dzięki któremu jego wiara mogłaby zostać przyjęta, nie z powodu odrzucenia jego misji czy zatwardziałości, lecz z powodu wstydu i poczucia solidarności klanowej. Jeśli z tego powodu trafi do Piekła, Wszechmocny Bóg może stworzyć dla niego szczególny rodzaj Raju, co będzie nagrodą za jego dobre uczynki. Jak czasami stwarza On wiosnę podczas zimy, jak poprzez sny sprawia, że dla uwięzionych więzienie staje się pałacem, tak może zamienić owo szczególne Piekło w szczególny rodzaj Raju.

وَالْعِلْمُ عِنْدَ اللّٰهِ ٭ لَا يَعْلَمُ الْغَيْبَ اِلَّا اللّٰهُ

﴿ سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ ﴾

***