Listy
— 514 —

List Dwudziesty Dziewiąty

(List Dwudziesty Dziewiąty składa się z dziewięciu Części, zaś pierwsza Część składa się z dziewięciu Punktów).

﴿ بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ ﴾
﴿ وَ اِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِهِ ﴾

Mój drogi, wierny bracie i prawdziwy przyjacielu w służbie Koranowi!

Teraz, kiedy w swym liście prosisz o odpowiedź na ważne pytanie, ani mój brak czasu, ani stan mego umysłu nie pozwalają mi na odpowiedź.

Mój bracie! Chwała niech będzie Bogu za to, że w tym roku znacząco wzrosła liczba spisanych traktatów. Kopie przychodzą do mnie dla ponownego sprawdzenia i jestem zajęty, zajmując się tym bezzwłocznie, od rana do wieczora. Inne ważne prace pozostają niewykonane, jednak ten obowiązek uważam za daleko ważniejszy. Zwłaszcza w miesiącach sza'ban i ramadan serce przeważa nad rozsądkiem, a duch staje się ożywiony. Odłożę zatem ową ważną kwestię na inny czas i stopniowo będę pisał do ciebie w jej temacie, kiedy tylko moje serce zostanie natchnione przez miłosierdzie Wszechmocnego Boga. Na razie wyjaśnię trzy Punkty.

PUNKT PIERWSZY

Koncepcja wyrażona słowami: "Tajemnice Wszechmądrego Koranu są nieznane, zaś komentatorzy Koranu nie pojęli prawdy o tych tajemnicach" ma dwa aspekty, zaś ludzie w odniesieniu do niej podzielili się na dwie grupy.

— 515 —

Grupa pierwsza to ludzie prawdy i dociekliwi uczeni. Mówią oni: "Koran jest nieskończonym, niewyczerpanym skarbcem. Każda epoka zarówno podporządkowuje się jego ustalonym, bezspornym kwestiom, przyjmuje je, jak i dodatkowo otrzymuje swój udział w jego ukrytych prawdach, nie może jednak naruszyć ukrytego udziału innych epok". Tak, oznacza to, że w miarę upływu czasu odsłania się coraz więcej prawd Koranu. Jednak - niech Bóg uchroni! - nie może to być przyczyną wątpliwości dotyczących oczywistych prawd koranicznych, które zostały już objaśnione przez wcześniejsze pokolenia. Wiara w owe prawdy jest obowiązkiem; są one ustalone, stanowcze, fundamentalne i podstawowe. Werset: عَرَبِىٌّ مُب۪ينٌ stwierdza, że ich znaczenie jest jasne. Od początku aż do końca Boże przesłanie obraca się wokół owych znaczeń, potwierdzając je i czyniąc jasnymi. Odrzucenie owych bezapelacyjnych znaczeń sugeruje - niech Bóg uchroni! - odrzucenie Wszechmocnego Boga i zniewagę dla rozumu Jego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Oznacza to, że owe bezsporne znaczenia były sukcesywnie przyjmowane od źródła, jakim jest posłannictwo Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Ibn Dżarir at-Tabari napisał swój wspaniały komentarz, odnoszący się do wszystkich znaczeń Koranu dzięki łańcuchowi autentycznego przekazu, sięgającemu aż do tego źródła, jakim jest posłannictwo.

Grupa druga to albo głupcy spośród przyjaciół, którzy przyczyniają szkód i pogarszają sytuację, albo diabelsko przebiegli wrogowie, którzy chcą sprzeciwić się rządom islamu i prawdom wiary. Chcą znaleźć drogę prowadzącą do środka fortec, jakimi są sury Wszechmądrego Koranu, które, mówiąc twoimi słowami, są niczym twierdze ze stali. Tacy ludzie rozprzestrzeniają koncepcje podobne wspomnianym wcześniej, by - niech Bóg uchroni! - wzbudzić wątpliwości w temacie prawd wiary i Koranu.

PUNKT DRUGI

Wszechmocny Bóg w Koranie przysięga na wiele rzeczy. W koranicznych przysięgach zawarte są liczne tajemnice i znaczące kwestie. Na przykład przysięga: وَالشَّمْسِ وَضُحٰيهَا kształtuje podstawy wspaniałego porównania użytego w Słowie Jedenastym, które przedstawia wszechświat jako pałac lub miasto. Przysięga:

﴿ يٰسٓ ٭ وَالْقُرْاٰنِ الْحَك۪يمِ ﴾

zwraca

— 516 —

uwagę na świętość cudowności Koranu i wskazuje na to, iż jest on tak godnym czci, że można na niego przysięgać. Przysięgi:

وَ النَّجْمِ اِذَا هَوٰى oraz

﴿ فَلَٓا اُقْسِمُ بِمَوَاقِعِ النُّجُومِ ٭ وَاِنَّهُ لَقَسَمٌ لَوْ تَعْلَمُونَ عَظ۪يمٌ ﴾

wskazują na fakt, iż spadające gwiazdy są znakiem tego, że dżinnom i diabłom uniemożliwiono pozyskiwanie informacji ze świata tego, co niewidzialne, przez co nie mogą one wzbudzać wątpliwości w temacie Objawienia. Wskazują również na olbrzymią moc i doskonałą mądrość, widoczne w tym, że niesamowicie wielkie gwiazdy są rozmieszczone na swoich miejscach w doskonałym porządku, a planety w zdumiewający sposób zostały uczynione tymi, które się obracają. Przysięgi: وَالذَّارِيَاتِ oraz وَالْمُرْسَلَاتِ zwracają uwagę na aniołów odpowiedzialnych za wiatry, by ogłosić umysłowi znaczące przykłady mądrości widoczne w rozkazywaniu powietrzu i w jego ruchu. Żywioły, o których przypuszcza się, że rządzi nimi przypadek, w istocie spełniają ważne obowiązki zgodnie z subtelnym zamysłem. Wszystkie przysięgi (oraz ich położenie w tekście Koranu) zawierają w sobie rozmaite kwestie i służą rozmaitym celom. Na razie, ponieważ pora jest niedogodna po temu, wskażę pokrótce na tylko jedną piękną kwestię i na jedną spośród wielu przysiąg:

﴿ وَ التّ۪ينِ وَ الزَّيْتُونِ ﴾

Poprzez przysięganie Na drzewo figowe i oliwkowe! Wszechmocny Bóg oznajmia umysłowi bezkres Swojej mocy, doskonałość Swego miłosierdzia oraz Swoje rozległe dary, by zawrócić z drogi tych ludzi, którzy zmierzają ku najniższemu z tego, co niskie, by ukazać, że mogą oni rozwinąć się duchowo poprzez składanie Bogu podziękowań, przemyślenia, wiarę i dobre uczynki, aż dosięgną najwyższego z tego, co wysokie. Powodem, dla którego wymienione w owej przysiędze zostały drzewo figowe i oliwka, jest fakt, że jak ich owoce są najbardziej błogosławione i przynoszą najwięcej korzyści, tak w ich stworzeniu zawiera się wiele rzeczy godnych uwagi i darów Bożych. Oliwa jest wykorzystywana do oświetlania i do jedzenia, jest podstawowym towarem w życiu społecznym i w handlu. Figi tyczy się to samo; w jej stworzeniu ukazuje się cud Bożej mocy,

— 517 —

jakim jest zamknięcie wszystkich części wielkiego drzewa figowego w maleńkim nasionie. Figa jest darem od Boga zarówno jako pożywienie, jak też dla innych jej zastosowań, dla jej trwałości (w odróżnieniu od innych owoców) i innych zalet. To wszystko zostaje obwieszczone rozumowi poprzez przysięgę, która poucza człowieka, by wyciągnął naukę z jej słów, by uwierzył i wykonywał dobre uczynki, by nie upadał do poziomu najniższego spośród niskich.

PUNKT TRZECI

Pojedyncze litery na początku niektórych sur są Bożym szyfrem. Za ich pomocą Wszechmocny Bóg czyni Swemu wyjątkowemu słudze (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) aluzję do kwestii świata tego, co niewidzialne. Kluczem do odczytania owego szyfru jest ów sługa i ci, którzy stali się jego spadkobiercami. Wszechmądry Koran zwraca się do stworzeń wszystkich epok i do wszystkich grup ludzkości. Zawiera liczne rozmaite aspekty i znaczenia, w których mieści się udział każdej grupy ludzi w każdej epoce. Najczystszym udziałem jest ten, który przypadł prawym ludziom spośród pierwszych pokoleń islamu i przez nich został objaśniony. Ludzie świętości oraz ci, którzy potwierdzili prawdę, znaleźli - a poprzez swoje pisma, objaśnili - liczne aluzje, tyczące się kwestii tego, co niewidzialne, przynależnych ich duchowym podróżom. Omówiliśmy je - choć tylko w niewielkim stopniu - z punktu widzenia cudowności elokwencji Koranu w komentarzu zatytułowanym Iszarat al-I'dżaz (Znaki cudowności), dotyczącym początku sury Al-Baqara, można zatem sięgnąć do owego komentarza.

PUNKT CZWARTY

Słowo Dwudzieste Piąte udowodniło, że wierne przetłumaczenie Wszechmądrego Koranu jest niemożliwe. Nie można również oddać w innym języku wzniosłego stylu, właściwego jego cudowności. Byłoby nadzwyczaj trudne wyjaśnienie lub uczynienie zrozumiałą przyjemności i prawdy, jakie biją z wzniosłego stylu jego znaczeń. Jednakże napomkniemy o jednym lub dwóch aspektach jego cudowności, by ukazać drogę.

﴿ وَمِنْ اٰيَاتِهِ خَلْقُ السَّمٰوَاتِ وَالْاَرْضِ وَاخْتِلَافُ اَلْسِنَتِكُمْ وَ اَلْوَانِكُمْ ﴾

﴿ وَالسَّمٰوَاتُ مَطْوِيَّاتٌ بِيَم۪ينِه۪ ﴾

— 518 —
﴿ يَخْلُقُكُمْ ف۪ى بُطُونِ اُمَّهَاتِكُمْ خَلْقًا مِنْ بَعْدِ خَلْقٍ فِى ظُلُمَاتٍ ثَلَاثٍ ﴾

﴿ خَلَقَ السَّمٰوَاتِ وَالْاَرْضَ فِى سِتَّةِ اَيَّامٍ ﴾

﴿ يَحُولُ بَيْنَ الْمَرْءِ وَقَلْبِهِ ﴾

﴿ لَا يَعْزُبُ عَنْهُ مِثْقَالُ ذَرَّةٍ ﴾

﴿ يُولِجُ الَّيْلَ فِى النَّهَارِ وَيُولِجُ النَّهَارَ فِى الَّيْلِ وَ هُوَ عَل۪يمٌ بِذَاتِ الصُّدُورِ ﴾

Poprzez wersety podobne powyższym, w zadziwiająco wzniosłym stylu i z cudowną wszechstronnością Koran, owa Księga cudownej wystawy, odmalowuje wyobraźni prawdę w temacie stworzenia, wskazując na to, co powiemy poniżej:

«Jakimkolwiek młotem budowniczy Wszechświata, Który jest Stwórcą wszystkich światów, nie umocowałby słońca i księżyca we właściwych dla nich miejscach, tym samym młotem i w tej samej chwili przymocował on wszystkie atomy do właściwych dla nich miejsc, jak na przykład w źrenicach oczu żywych stworzeń. Wedle jakiejkolwiek miary i za pomocą jakiegokolwiek niematerialnego narzędzia nie rozmieściłby on niebios we właściwym porządku i nie rozwinął ich, w tej samej chwili i poprzez ten sam porządek sprawia On, że poruszają się powieki oka, które się otwiera. On jest tym, Który czyni każdą rzecz, Który wszystko porządkuje i umieszcza we właściwym miejscu. Jakimkolwiek niematerialnym młotem Swojej mocy Stwórca, Któremu należy się wszelka chwała, nie przymocowałby gwiazd do niebios, za pomocą tego samego młota przytwierdza On wszystkie znaki szczególne człowieka do jego oblicza oraz umieszcza jego wewnętrzne i zewnętrzne zmysły we właściwych miejscach».

Oznacza to, że by ukazać Swoje dzieło zarówno oczom, jak i uszom, Stwórca, Któremu należy się wszelka chwała, gdy wykonuje Swe dzieło, uderza w atom młotem wersetów Koranu, a inne słowo tego samego wersetu jest niby

— 519 —

młot uderzający w słońce; w cudownie wzniosłym stylu, jak gdyby uderzał w sam środek, ukazuje On Swoją jedność w byciu Jedynym, Swoją nieskończoną chwałę w Swej nieskończonej piękności, Swój nieskończony ogrom w Swej nieskończonej skrytości, Swą nieskończoną rozległość w Swojej nieskończonej precyzji, Swój nieskończony majestat w Swoim nieskończonym miłosierdziu, Swoje nieskończone oddalenie w Swej nieskończonej bliskości. Koran wyraża najwyższy stopień połączenia przeciwieństw, uważanego za niemożliwe, w taki sposób, że staje się ono koniecznością, udowadnia to i ukazuje. Oto ukazanie i styl, które powodują, że najbardziej zdumiewający geniusz literatury bije czołem przed elokwencją Koranu!

Na przykład poprzez werset:

﴿ وَمِنْ اٰيَاتِه۪ اَنْ تَقُومَ السَّمَٓاءُ وَالْاَرْضُ بِاَمْرِه۪ ثُمَّ اِذَا دَعَاكُمْ دَعْوَةً مِنَ الْاَرْضِ اِذَا اَنْتُمْ تَخْرُجُونَ ﴾

Wszechmocny Bóg ukazuje wspaniałość Swego królewskiego panowania i wszechwładzy w następujący, wzniosły sposób:

Na jeden rozkaz lub sygnał podobny dźwiękowi trąbki istoty w niebiosach i na ziemi, które przypominają dwa budynki koszar, w jakich mieszkają zdyscyplinowani żołnierze, lub dwa uporządkowane sztaby armii, skwapliwie i z doskonałym posłuszeństwem zerwą się ze snu za zasłoną przemijania i niebytu. Oznajmiając: "Na rozkaz!", zgromadzą się w miejscu Zmartwychwstania i Sądu Ostatecznego.

Z jaką cudownością i w jakże wzniosłym stylu ów werset opisuje Zmartwychwstanie i Wielkie Zgromadzenie! Wskazuje on na następujący rozstrzygający dowód, zawarty w swym twierdzeniu:

Możemy zaobserwować na własne oczy, jak ziarna ukryte w ciemnościach ziemi, jak gdyby były martwe, ze zdumiewającą szybkością i w doskonałym porządku, kiedy docierają do nich krople wody - ukryte, rozproszone i pozornie nieistniejące w atmosferze - każdej wiosny szybko i w doskonałym porządku budzą się do życia. Ziarna wypuszczają pędy, owe wiecznie pojawiające się na polu próby i egzaminu przykłady zmartwychwstania. Podczas Zmartwychwstania na Sąd Ostateczny wszelkie istoty wyjdą z ziemi z taką samą łatwością. Skoro obserwujesz owe przykłady zmartwychwstania, nie możesz zaprzeczyć Wielkiemu Zmartwychwstaniu.

— 520 —

Możesz teraz przyrównać stopień elokwencji omawianego wersetu do innych wersetów Koranu. Czyż mogłoby w ogóle być możliwe dokonanie ich wiernego przekładu? Z całą pewnością nie! W najlepszym razie byłoby to oddanie uproszczonego znaczenia, interpretacja, a i wtedy byłoby potrzebne pięć lub sześć wersów dla wyrażenia jednej frazy.

PUNKT PIĄTY

Na przykład wyrażenie "al-hamdu li-llah" (wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu) to fraza koraniczna. Zgodnie z zasadami gramatyki i retoryki, jej znaczenie najkrócej można oddać następująco:

كُلُّ فَرْدٍ مِنْ اَفْرَادِ الْحَمْدِ مِنْ اَىِّ حَامِدٍ صَدَرَ وَعَلٰى اَىِّ مَحْمُودٍ وَقَعَ مِنَ الْاَزَلِ اِلَى الْاَبَدِ خَاصٌّ وَمُسْتَحِقٌّ لِلذَّاتِ الْوَاجِبِ الْوُجُودِ الْمُسَمّٰى بِاللّٰهِ

Owo skrócone znaczenie można z kolei oddać następująco:

Słowa «Każdy poszczególny przypadek wychwalania każdego rodzaju» wynikają z użycia określonego przedimka al w słowie al-hamd (ar. chwała). Jeśli chodzi o interpretację słów: "cokolwiek nie wychwalałoby czegokolwiek", to jako że "chwała" jest rzeczownikiem odczasownikowym, a imiesłów czynny został pominięty, w tym sensie znaczenie słowa "chwała" jest ogólne (tj. obejmuje każdą rzecz). Powszechność i uniwersalność zostają wyrażone ponownie poprzez pominięcie imiesłowu biernego, co doprowadza do wyrażenia znaczenia "czegokolwiek". Jeśli chodzi o analizę słów "od przedwieczności aż po wieczność", wyrażają one takie, a nie inne znaczenie dzięki transpozycji zdania czasownikowego w rzeczownikowe, wskazującej na ciągłość. Z kolei przyimek li w wyrażeniu li-llah (Bogu) wyraża znaczenie Tego, Który jako Jedyny coś posiada lub jako Jedyny jest czegoś godzien. Jeśli chodzi o "Tego, Którego istnienie jest konieczne, a Którego Imię to Allah", ponieważ konieczność istnienia jest zarówno niezbędnym atrybutem Boga, jak i terminem wyrażającym istotę Tego, Któremu należy się wszelka chwała, zatem Imię "Allah", obejmujące wszystkie Najpiękniejsze Imiona i atrybuty Boże oraz będące Jego Najwspanialszym Imieniem, wskazuje zarówno na konieczność istnienia Boga, jak również na Boże Imię czy też tytuł "Ten, Którego istnienie jest konieczne".

— 521 —

Jeśli tak można najkrócej wyrazić najbardziej oczywiste znaczenie frazy "al-hamdu li-llah", a zgadzają się co do tego wszyscy uczeni w dziedzinie języka arabskiego, to jakże owe słowa mogłyby zostać przetłumaczone na inny język z zachowaniem całej ich cudowności i mocy?

Co więcej, pośród wszystkich języków świata jest tylko jeden, którego gramatykę można porównać do gramatyki języka arabskiego, a on również nie osiągnie takiej zdolności wyrażenia wszelkiej rzeczy, jaką cechuje się arabski. Czyż jest zatem możliwe dokonanie takiego tłumaczenia na inne języki (pamiętajmy, że mają one własną składnię i fleksję, zaś zdolność zrozumienia ludzi jest jedynie częściowa, ich pojmowanie ograniczone, koncepcje splątane, a serca ciemne), które zajęłoby miejsce świętych słów Koranu, powstałego w cudowny sposób w języku tak doskonale obejmującym każdą rzecz i cechującym się tak wspaniałą gramatyką, powstałego dzięki obejmującej każdą rzecz wiedzy, która w jednej chwili poznała wszystkie jego aspekty i zażyczyła sobie jego Objawienia? Mogę nawet powiedzieć (a być może, również udowodnić), że wszystkie słowa Koranu są niby skarbce prawd, a niekiedy w jednej literze zawarta jest nauka o prawdzie, której objaśnienie wymagałoby zapisania całej strony.

PUNKT SZÓSTY

Opowiem o świetlistym doświadczeniu i prawdziwej wizji, jakiej doznałem, by objaśnić to, co powiedzieliśmy powyżej. Oto, jak było:

Pewnego razu zastanawiałem się nad użyciem pierwszej osoby liczby mnogiej w wersecie:

﴿ اِيَّاكَ نَعْبُدُ وَاِيَّاكَ نَسْتَع۪ينُ ﴾

a moje serce poszukiwało przyczyny, dla której pierwsza osoba liczby pojedynczej uległa przekształceniu w pierwszą osobę liczby mnogiej w słowie czcimy (ar. n'abudu). Nagle - dzięki owej literze nun na początku słowa - odsłoniła się przede mną tajemnica odprawiania modlitw w zgromadzeniu wraz ze wszystkimi zaletami modlitwy w grupie. Ujrzałem, że uczestniczenie w zbiorowych modlitwach w Meczecie Bajazyda (w którym odprawiałem modlitwy) sprawiło, że każdy z ludzi w owym zgromadzeniu stał się dla mnie pewnego rodzaju orędownikiem, zaświadczającym i potwierdzającym wszystkie oświadczenia, jakie wypowiedziałem, recytując Koran podczas modlitwy. Dzięki owemu wspaniałemu, zwielokrotnionemu aktowi czci odprawionemu w zgromadzeniu poczułem odwagę pozwalającą na zanoszenie do Bożego dworu moich niedoskonałych aktów czci. Wówczas uniosła się przede mną kolejna zasłona. Do Meczetu Bajazyda

— 522 —

dołączyły inne meczety Stambułu, aż całe miasto stało się niby ten wspaniały meczet. Nagle poczułem się tak, jakbym otrzymał swój udział we wszystkich modlitwach odmawianych w tych meczetach i w potwierdzeniach wypowiadanych przez modlących się. Następnie ujrzałem samego siebie w meczecie, jakim jest oblicze ziemi, w którym wierni stoją w szeregach wokół Ka'by, i oświadczyłem:

﴿ اَلْحَمْدُ لِلّٰهِ رَبِّ الْعَالَم۪ينَ ﴾

«Wszelka chwała niech będzie Bogu, Jedynemu Panu wszystkich światów za to, że mam tak wielką liczbę orędowników, którzy recytują te same słowa, które ja recytuję, i potwierdzają to, co wypowiadam». Kiedy w mojej wyobraźni uniosła się kolejna zasłona, ukazała mi się Ka'ba jako mihrab. Korzystając z okazji, wezwałem szeregi wiernych w owym zgromadzeniu do wypowiedzenia i powierzenia Czarnemu Kamieniowi wyznania wiary:

اَشْهَدُ اَنْ لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ وَ اَشْهَدُ اَنَّ مُحَمَّدًا رَسُولُ اللّٰهِ

Kiedy wypowiadałem te słowa, odsłoniła się przede mną kolejna sytuacja. Ujrzałem, że zgromadzenie, do którego należałem, było podzielone na trzy okręgi:

Okręgiem pierwszym było wielkie zgromadzenie na obliczu ziemi wiernych i wszystkich, którzy potwierdzają Bożą jedność.

Okrąg drugi: Spojrzałem i ujrzałem, że należę do zgromadzenia wszystkich istot, z których każda, odprawiając modlitwy i wychwalając Boga, zajęta jest Jego wychwalaniem i wysławianiem w sposób właściwy dla danej grupy i gatunku. Ich aktami czci były działania, które widzimy na własne oczy, nazywając je "funkcjami" danej rzeczy. Wypowiadając w obliczu tej prawdy słowa: "Allahu Akbar!" (ar. Bóg jest Największy), w zadziwieniu pochyliłem głowę i spojrzałem na siebie samego.

Trzeci okrąg, jaki ujrzałem, to zadziwiający mikrokosmos, który pozornie i w odniesieniu do swych cech zdaje się mały, lecz jest wielki, jeśli chodzi o rzeczywistość, o liczbę i o swoje obowiązki. Każda grupa w owym zgromadzeniu - od cząsteczek w moim ciele do zewnętrznych

— 523 —

zmysłów - zajęta była wypełnianiem swych obowiązków, polegających na oddawaniu czci Bogu i składaniu Mu podziękowań. W owym okręgu wewnętrzna zdolność, umieszczona przez Wszechwładnego w moim sercu, oznajmiała w imieniu całego zgromadzenia:

﴿ اِيَّاكَ نَعْبُدُ وَاِيَّاكَ نَسْتَع۪ينُ ﴾

Podobnie jak w przypadku poprzednich zgromadzeń, słowa te wypowiedział również mój język - z intencją wypowiedzenia ich w imieniu wszystkich atomów, cząsteczek, zmysłów i zdolności mego ciała.

W skrócie: Litera nun w słowie n'abudu wskazuje na owe trzy zgromadzenia. Kiedy to rozważałem, zbiorowa osobowość Szlachetnego Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), owego interpretatora i herolda Koranu, nagle ucieleśniła się w całym swym majestacie na jego duchowej kazalnicy w Medynie. Jak wszyscy inni, miałem wrażenie, że słyszę jego przesłanie:

﴿ يَٓا اَيُّهَا النَّاسُ اعْبُدُوا رَبَّكُمْ ﴾

a każdy w każdym z owych trzech zgromadzeń odpowiedział tak jak ja, mówiąc: اِيَّاكَ نَعْبُدُ Zgodnie z zasadą, która mówi: "Jeśli coś zostanie ustalone, jest ustalone wraz ze wszystkim, czego dana rzecz wymaga", memu umysłowi została obwieszczona następująca prawda:

Wybierając rodzaj ludzki na odbiorców Swego przesłania, Pan wszystkich światów zwraca się do wszystkich istot, a Jego Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) głosi to wzniosłe przesłanie całej ludzkości, zaiste, wszystkim świadomym istotom posiadającym duszę. Cała przeszłość i cała przyszłość stają się jak teraźniejszość; przesłanie jest dostarczane ludzkości, a każdy człowiek jest zgromadzeniem, którego wszystkie szeregi różnią się od siebie nawzajem. Wtedy ujrzałem, że każdy werset koraniczny posiada wzniosłą moc, elokwencję i piękno, które otrzymał poprzez wspaniałość i zakres jego pozycji, jego nadzwyczaj licznych, różnorodnych i znaczących przesłań od Przedwiecznego, Mówiącego, do Którego należą nieskończona chwała i nieskończona wspaniałość, a także od jego wzniosłego interpretatora (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który dostąpił rangi umiłowanego przez Boga. Ujrzałem, że każdy werset jest skąpany w olśniewającym, zaprawdę olśniewającym blasku cudowności. Wówczas ujrzałem, że cudem jest nie tylko cały Koran, nie jego sury czy wersety, lecz każde z jego słów. "Wszelka

— 524 —

chwała niech będzie Bogu Jedynemu za światło wiary i Koranu", oznajmiłem. Wyszedłem z mego wyobrażenia, które było czystą prawdą, tak samo, jak wkroczyłem do niego poprzez literę nun ze słowa n'abudu, i pojąłem, że nie tylko wersety i słowa Koranu, lecz również niektóre z jego liter - jak nun w słowie n'abudu - są świetlistymi kluczami do ważnych prawd.

Po tym, jak moje serce i wyobraźnia wyszły z owej wizji, której dostąpiły poprzez literę nun ze słowa n'abudu, mój umysł wystąpił naprzód i powiedział:

"Ja również chcę otrzymać swój udział. Nie umiem latać tak jak wy, lecz mymi stopami są świadectwa i dowody. Na drogę wiodącą do Stwórcy, Który jako Jedyny jest godni czci i Którego jako Jedynego powinniśmy błagać o pomoc, muszą wskazywać te same słowa نَعْبُدُ i نَسْتَع۪ينُ , zatem mogę wam towarzyszyć".

Wówczas memu sercu przyszło na myśl, by powiedzieć memu oszołomionemu umysłowi, co następuje:

Zastanów się nad wszystkimi istotami we wszechświecie, czy to żyjącymi, czy nieożywionymi, nad ich doskonałym uporządkowaniem i posłuszeństwem, nad tym, że wszystkim z nich przepisano pewne akty czci, których odprawianiem jest wykonywanie przez istoty ich obowiązków. Choć niektórym z nich brakuje uczuć czy inteligencji, spełniają swe obowiązki w świadomy i uporządkowany sposób, oddając cześć Bogu. Oznacza to, że istnieje Ten, Który jako Jedyny jest prawdziwie godny czci, Najwyższy dowódca, Który zatrudnia wszystkie owe istoty i skłania je do oddawania Mu czci.

Teraz ponownie zastanów się nad istotami, zwłaszcza nad stworzeniami żywymi. Choć wszystkie mają niezmiernie liczne i różnorodne potrzeby, które muszą zostać zaspokojone, by pozostały one przy życiu, ich ręce nie mogą dosięgnąć nawet tego, co umożliwi spełnienie najmniejszej z potrzeb, a ich moc jest niewystarczająca. Mimo to wszystkie otrzymują to, co zaspokaja ich niezliczone potrzeby, regularnie, z miejsc niespodziewanych dla owych istot, we właściwym czasie - co też możemy wyraźnie zobaczyć.

Zatem owe bezgraniczne potrzeby i bezgraniczne pragnienie wszystkich istot, nadzwyczajna pomoc od Tego, Który jest Niewidoczny, i Jego miłosierne wsparcie z całą oczywistością ukazują, że istnieje Ten, Który

— 525 —

chroni wszystkie stworzenia i daje im zaopatrzenie, do Którego należy bogactwo w całości, Który jest doskonale Szczodry i całkowicie Wszechmocny; to u Niego każda rzecz i wszystkie stworzenia żywe szukają pomocy i Jego błagają o wsparcie, mówiąc: اِيَّاكَ نَسْتَع۪ينُ Wówczas mój umysł oznajmił: "Uwierzyliśmy i potwierdzamy!"

PUNKT SIÓDMY

Kiedy powiedziałem:

﴿ اِهْدِنَا الصِّرَاطَ الْمُسْتَق۪يمَ ٭ صِرَاطَ الَّذ۪ينَ اَنْعَمْتَ عَلَيْهِمْ ﴾

ujrzałem, że wśród karawan rodzaju ludzkiego, jakie odeszły w przeszłość, była świetlista i lśniąca karawana proroków, ludzi prawdomównych, męczenników, świętych i prawych. Rozpędzali oni mrok przyszłości, podróżując prostą drogą, szerokim traktem wiodącym wprost ku wieczności. Koraniczna fraza, którą wypowiedziałem, ukazała mi sposób na dołączenie do owej karawany, zaiste, sprawiła, że do niej dołączyłem. Wykrzyknąłem: "Subhan Allah! Każdy, kto ma choćby na jotę inteligencji, musi wiedzieć, jak wielką stratą jest nieprzyłączenie się do owej długiej, rozsiewającej światło karawany, która rozświetla przyszłość i podróżuje, będąc całkowicie bezpieczną. Gdzież znajdzie światło ten, który odłącza się od owej karawany, tworząc innowacje; jaką inną drogę może obrać?" Nasz przewodnik, Najszlachetniejszy Posłaniec Boga, zarządził:

كُلُّ بِدْعةٍ ضَلَالَةٌ وَكُلُّ ضَلَالَةٍ فِى النَّارِ

Cóż mogą przeciwstawić owemu stanowczemu stwierdzeniu ci nędznicy, którzy zasługują jedynie na określenie ich zepsutymi uczonymi w religii? Jaka fatłę wydali, że bez żadnej potrzeby wyrządzają szkodę, sprzeciwiając się jasnym kwestiom, będącym znakami szczególnymi islamu (tur. seair-i Islamiye), i uważają, że jest możliwe, by je zmienić? Owych zepsutych uczonych z pewnością zwiodło chwilowe "olśnienie", będące skutkiem ulotnego przejawu znaczenia. Na przykład jeśli obedrzemy ze skóry zwierzę lub obierzemy owoc, wkrótce delikatne mięso czy przepyszny owoc - choć przez krótki czas wydają się

— 526 —

świeże - czernieją i gniją, a ich skóra staje się odstręczająca, schnie, twardnieje, i staje się czymś nieistotnym. Dokładnie w ten sam sposób frazy słów Boga i słów proroków, które stanowią cechy szczególne islamu, podobne są żywej i chwalebnej skórze. Kiedy zdejmiemy ową skórę, na pewien czas staje się widoczna światłość znaczenia tych słów, jednak jak dzieje się to z obranym owocem, tak i duch owych błogosławionych znaczeń ulatnia się, pozostawiając w umysłach i sercach ludzi jedynie skórę, która szybko ciemnieje. Światło ulatuje, pozostawiając za sobą jedynie dym. Jednakże...

PUNKT ÓSMY

Należy wyjaśnić pewną zasadę dotyczącą rzeczywistości, która odnosi się do tego, co powiedzieliśmy. Jest ona następująca:

Jak istnieją dwa rodzaje praw, prawa natury ogólnej i poszczególnej, które należy uważać za rodzaj prawa Bożego, tak samo wśród kwestii prawa szariatu jedne odnoszą się do poszczególnych ludzi, zaś inne, mające naturę ogólną, do społeczeństwa. Te drugie nazwane są seair-i Islamiye. Owe prawa dotyczą każdego człowieka i każdy im podlega. Wtrącanie się w to, czego dotyczą, bez zgody całej społeczności, jest naruszeniem praw całego społeczeństwa. Najdrobniejsza z owych cech szczególnych (z których wszystkie mają status sunny) jest pod względem znaczenia równa największym kwestiom, ponieważ jedne i drugie bezpośrednio dotyczą całego świata islamu. Ci, którzy starają się przerwać ów świetlisty łańcuch, jaki łączy wszystkie wspaniałe osobistości islamu, od czasów Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) aż do współczesności, którzy starają się zepsuć go i zniszczyć, a także ci, którzy ich w tym wspomagają, powinni zastanowić się nad tym, jak okropny błąd popełniają. Jeśli posiadają choćby najmniejsze ziarenko inteligencji, powinni zatrząść się ze strachu!

PUNKT DZIEWIĄTY

Niektóre kwestie prawa szari'a, dotyczące oddawania czci Bogu, nie odwołują się do racjonalnego myślenia. Wykonujemy akty czci, gdyż zostało to nam nakazane. Powodem ich wykonywania i przestrzegania dotyczących ich praw jest rozkaz Boga.

Istnieją również inne prawa, których powód można zrozumieć racjonalnie. Oznacza to, że zawarta w nich jest pewna mądrość lub korzyść, z powodu której zostały one włączone do prawa szariatu. Nie jest to jednak prawdziwy powód ani przyczyna; prawdziwym powodem jest rozkaz lub zakaz Boga.

— 527 —

Przykłady mądrości lub korzyści nie mogą doprowadzić do zmian szczególnych cech islamu dotyczących oddawania czci Bogu; ich aspekt dotyczący oddawania czci dominuje nad innymi i nie może zostać naruszony. Owe "znaki szczególne" nie mogą zostać zmienione nawet dla osiągnięcia tysiąca korzyści. Podobnie nie jest słusznym twierdzenie, że zastosowanie tego, co wyróżnia islam, jest ograniczone jedynie do tych zamysłów, które są dobrze znane. Jest to fałszywa koncepcja, a te zamysły są tylko jednymi z wielu. Na przykład ktoś mógłby powiedzieć: "Mądrość i zamysł widoczne w wezwaniu do modlitwy polegają na tym, by zwołać muzułmanów na modlitwę, a w takim przypadku wystarczyłoby wypalić ze strzelby". Jednakże ów głupiec nie wie, że zwołanie na modlitwę jest tylko jednym spośród tysięcy celów. Nawet jeśli dźwięk wystrzału z fuzji spełniałby ów cel, to jak - w imię ludzkości lub w imię całej ludności danego miasta - mógłby zastąpić wezwanie na modlitwę, którego znaczeniem jest oznajmienie w obliczu Bożej wszechwładzy, że jesteśmy czcicielami Boga, a także głoszenie Bożej jedności, te zaś są najważniejszymi rezultatami stworzenia wszechświata i stworzenia rodzaju ludzkiego?

W skrócie: Piekło nie jest czymś, czego istnienie jest niekonieczne; wiele rzeczy z całych sił wykrzykuje: "Niech żyje Piekło!". Podobnie wejście do Raju nie jest tanie, lecz wymaga zapłacenia wysokiej ceny.

﴿ لَا يَسْتَو۪ى اَصْحَابُ النَّارِ وَاَصْحَابُ الْجَنَّةِ اَصْحَابُ الْجَنَّةِ هُمُ الْفَٓائِزُونَ ﴾

***
— 528 —

Część Druga będąca równocześnie

Traktatem Drugim
O miesiącu ramadan

(Jako że pod koniec Części Pierwszej pokrótce wspomnieliśmy o znakach odróżniających islam od innych religii, w Części Drugiej omówimy szlachetny miesiąc ramadan, najbardziej olśniewający i wspaniały z owych znaków. Część Druga składa się z dziewięciu Punktów, które objaśniają dziewięć przykładów mądrości widocznych w ustanowieniu ramadanu miesiącem postu).

﴿ بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ ﴾
﴿ شَهْرُ رَمَضَانَ الَّذ۪ٓى اُنْزِلَ ف۪يهِ الْقُرْاٰنُ هُدًى لِلنَّاسِ وَ بَيِّنَاتٍ مِنَ الْهُدٰى وَ الْفُرْقَانِ ﴾

PUNKT PIERWSZY

Post w miesiącu ramadan jest jednym z pięciu filarów islamu, jest również jednym z najwspanialszych znaków szczególnych i praktyk religijnych islamu.

W poście podczas miesiąca ramadan, który zarówno wskazuje na wszechwładzę Wszechmocnego Boga, jak i na życie społeczne i osobiste człowieka, na konieczność wyćwiczenia jego ulegającej instynktom duszy, a także skłania człowieka do wdzięczności za Boże dary, zawarte jest wiele przykładów mądrości i mądrych zamysłów. Oto jeden z wielu przykładów mądrości zawartej w poszczeniu przez wzgląd na wszechwładzę Wszechmocnego Boga:

Wszechmocny Bóg stworzył oblicze ziemi jako stół uginający się od Jego darów, i rozmieścił na owym stole wszelkie rodzaje tych darów, by wyrazić znaczenie słów: مِنْ حَيْثُ لَا يَحْتَسِبُ W ten sposób

— 529 —

oznajmia On o doskonałości Swej wszechwładzy, o Swym miłosierdziu i o Swojej litości. Ludzie nie są w stanie wyraźnie dostrzec ani jasno rozeznać prawdy tkwiącej w owym stanie rzeczy, a czasami o niej zapominają, gdyż znajduje się ona w sferze pozornych przyczyn i za zasłoną niedbalstwa. Lecz podczas miesiąca ramadan ludzie wiary nagle ukazują się jako dobrze zdyscyplinowana armia: kiedy zbliża się zachód słońca, przyjmują postawę czcicieli Boga, jak gdyby byli zaproszeni na ucztę Przedwiecznego Króla i tylko czekali na rozkaz: "Zabierajcie się do jedzenia, by dopomóc samym sobie!" Odpowiadają na litościwe, znamienite i powszechne miłosierdzie poprzez wszechstronne, wzniosłe i uporządkowane akty czci. Czyż ci ludzie, którzy nie uczestniczą w tak wzniosłym oddawaniu czci Bogu i nie mają udziału w Jego szlachetnych darach, zasługują na to, by nazywać ich istotami ludzkimi?

PUNKT DRUGI

Oto jeden z wielu przykładów mądrości zawartej w poszczeniu podczas błogosławionego miesiąca ramadan przez wzgląd na wdzięczność Wszechmocnemu Bogu:

Jak stwierdziliśmy to w Słowie Pierwszym, za jedzenie, które sługa przynosi na tacach z królewskiej kuchni, należy zapłacić pewną cenę. Jednak postrzeganie owych bezcennych darów jako wartych jedynie napiwku dla służącego, a nieuznawanie Tego, Który je zesłał, jest wielką głupotą.

Wszechmocny Bóg rozprzestrzenił po całym obliczu ziemi nieprzeliczone rodzaje darów dla rodzaju ludzkiego, w zamian za co życzy sobie naszych podziękowań, które będą zapłatą za Jego dary. Pozorne przyczyny i ci, którzy na pozór niosą owe dary, podobni są służącym. Płacimy im określoną cenę i jesteśmy im zobowiązani, nawet jeśli nie zasługują oni na tak wielki szacunek i przesadną wdzięczność. Tymczasem Jedyny, Prawdziwy, Który zsyła dary, zasługuje na podziękowania nieskończenie bardziej niż zasługują na nie owe przyczyny, które są jedynie środkami służącymi przekazaniu Jego darów. Zatem podziękowaniami dla Niego jest uznanie faktu, iż wszystkie owe dary pochodzą bezpośrednio od Niego, a także docenienie wartości owych darów i uświadomienie sobie tego, że ich potrzebujemy.

Poszczenie w ramadanie jest zatem kluczem do prawdziwej, szczerej, rozległej i powszechnej wdzięczności, ponieważ w innych porach roku, większość ludzi - których warunki życiowe nie są ciężkie - nie zdaje sobie sprawy z wartości wielu darów Boga, ponieważ nie

— 530 —

doświadczyli prawdziwego głodu. Jeśli mają pełne żołądki, a zwłaszcza jeśli są bogaci, nie pojmują, jak wielkim darem jest kawałek suchego chleba. Kiedy jednak przychodzi czas przerwania postu, zmysł smaku zaświadcza o tym, że w oczach wierzącego suchy chleb jest drogocennym darem Boga. Podczas ramadanu każdy - od króla do nędzarza - przejawia pewien rodzaj wdzięczności poprzez zrozumienie wartości, jaką mają owe dary.

Co więcej, ponieważ jedzenie jest zakazane w ciągu dnia, wierni mówią: "Te dary nie należą do mnie. Nie mogę swobodnie ich spożywać, ponieważ należą do Tego, Który zesłał je jako podarunki. Czekam zatem na Jego rozkaz". Zdają sobie sprawę z tego, że dar Boga rzeczywiście jest darem, i składają podziękowania. W ten sposób post pod wieloma względami staje się kluczem do wdzięczności, a wdzięczność jest podstawowym obowiązkiem człowieka.

PUNKT TRZECI

Oto jeden z wielu przykładów mądrości zawartej w poszczeniu przez wzgląd na życie społeczne człowieka:

Istoty ludzkie zostały stworzone tak, że różnią się między sobą pod względem posiadanych środków do życia. W konsekwencji tego Wszechmocny Bóg zachęca bogatych do wspomagania biednych, by poprzez głód, jakiego doświadczają podczas postu, mogli prawdziwie zrozumieć cierpienie i głód, jakie cierpi biedak. Gdyby nie post, wielu pobłażających sobie bogaczy nie byłoby w stanie uświadomić sobie, jak ciężkie są głód i ubóstwo i jak bardzo potrzebują współczucia ci, którzy cierpią z ich powodu.

Współczucie dla towarzysza jest zasadniczą częścią prawdziwej wdzięczności. Kimkolwiek nie byłby człowiek, zawsze będzie ktoś, kto pod jakimś względem będzie biedniejszy od niego, zatem jest mu zalecane, by był litościwy i współczujący wobec takiej osoby. Jeśli sam nie byłby zmuszony do tego, by cierpieć głód, nie byłby w stanie - poprzez współczucie - pomóc drugiemu i wesprzeć go tak, jak jest zobowiązany uczynić, a nawet gdyby był w stanie, byłoby to niewystarczające, ponieważ sam nigdy prawdziwie nie doświadczyłby głodu.

PUNKT CZWARTY

Oto jeden z wielu przykładów mądrości zawartej w poszczeniu podczas ramadanu przez wzgląd na ćwiczenie dla ulegającej instynktom duszy:

Podążająca za instynktami dusza chce być wolną i niezależną, i za taką też uważa samą siebie. Zgodnie z nakazami jej natury pragnie nawet

— 531 —

urojonej władzy i postępuje tak, aby to pragnienie zaspokoić. Nie chce przyznać, że jest istotą utrzymywaną przy życiu przez niezliczone dary oraz szkoloną. Zwłaszcza wtedy, kiedy posiada majątek i moc tego świata, a także jeśli zachęca ją do tego jej niedbalstwo, będzie pożerała dary Boga, przywłaszczała je sobie i kradła jak zwierzę.

Podczas miesiąca ramadan podążająca za instynktami dusza każdego człowieka, od najbogatszego do najbardziej ubogiego, może zrozumieć, że nie należy do samej siebie, lecz sama jest własnością, że nie jest wolną, lecz jest niewolnikiem. Pojmuje, że jeśli nie otrzyma Bożego rozkazu, nie będzie mogła dokonać nawet tego, co najprostsze i najłatwiejsze, nie będzie mogła nawet wyciągnąć ręki po wodę. Jej urojona władza zostaje zatem rozbita; dusza wykonuje akty czci i zaczyna składać Bogu podziękowania, wypełniając swój prawdziwy obowiązek.

PUNKT PIĄTY

Oto jeden z wielu przykładów mądrości zawartej w poszczeniu podczas ramadanu przez wzgląd na ulepszanie postępowania ulegającej instynktom duszy i porzucenie jej buntowniczych nawyków:

Z powodu swego niedbalstwa ludzka dusza zapomina o sobie samej, aż nie może - i nie chce - dostrzec swej całkowitej bezsilności, swych pragnień i swej niedoskonałości. Nie myśli o tym, jak bardzo jest słaba, jak bardzo podlega przemijaniu i nieszczęściom, ani o tym, że ciało, w które została przyobleczona, składa się jedynie z kości i mięsa, które szybko gniją i rozpadają się. Atakuje wręcz cały świat, jakby posiadała ciało wykute ze stali i jakby wyobrażała sobie, że jest nieśmiertelna i wieczna. Rzuca się na cały świat z olbrzymią zachłannością i żarłocznością, z przywiązaniem do świata i umiłowaniem go. Urzeka ją każda rzecz, która tylko przyniesie jej przyjemność lub korzyść. Co więcej, dusza zapomina o swoim Stwórcy, Który utrzymuje ją przy życiu ze Swą doskonałą litością, nie myśli o konsekwencjach jej życia doczesnego ani o życiu ostatecznym. Zaiste, tarza się w rozpuście i złym prowadzeniu się.

Jednakże post podczas miesiąca ramadan otwiera oczy nawet najbardziej niedbałych i niepoprawnych na ich słabość, bezsilność i pragnienia. Głód sprawia, że myślą oni o własnych żołądkach i rozumieją ich potrzeby. Zdają sobie sprawę z tego, jak słabe są ich ciała, i dostrzegają, jak bardzo potrzebują oni dobroci i litości. Porzucają despotyzm swych dusz podobnym Faraonom, uznają własną całkowitą bezsilność i potrzeby, dostrzegają pragnienie schronienia się na dworze Boga. Przygotowują się do

— 532 —

tego, by zapukać do drzwi Bożego miłosierdzia ręką wdzięczności - i tak postępują, jeśli tylko niedbalstwo nie zniszczyło ich serc.

PUNKT SZÓSTY

Oto jeden z wielu przykładów mądrości zawartej w poszczeniu podczas ramadanu przez wzgląd na objawienie Wszechmądrego Koranu (a miesiąc ramadan był najważniejszym czasem dla jego objawienia):

Jako że Wszechmądry Koran został objawiony w miesiącu ramadan, by ludzie mogli unikać najniższych żądań swej duszy i tego, co trywialne, by przypominali aniołów dzięki powstrzymywaniu się od jedzenia i picia, najlepszym przywitaniem owego niebiańskiego przesłania jest osiągnięcie stanu świętości. Czytanie i słuchanie Koranu tak, jakby dopiero co został on objawiony, słuchanie Bożego przesłania, jakby zostało ono objawione właśnie w tej chwili, słuchanie owego przesłania, jakby słyszało się je od Szlachetnego Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), zaiste, od anioła Gabriela (niech będzie z nim pokój), a nawet od Samego Przedwiecznego, Mówiącego, jest osiąganiem tego samego stanu świętości. Takie postępowanie jest postępowaniem tego, kto interpretuje Koran, powoduje, że zaczynają go słuchać również inni, a w pewnym stopniu ukazuje mądrość zawartą w objawieniu Koranu.

Zaiste, jest tak, jakby podczas ramadanu świat islamu stawał się meczetem, a w każdym zakątku owego meczetu miliony tych, których serca poznały cały Koran, sprawiają, że owo niebiańskie przesłanie słyszą wszyscy mieszkańcy ziemi. Każdy ramadan w świetlistym i olśniewającym stylu głosi werset:

﴿ شَهْرُ رَمَضَانَ الَّذ۪ٓى اُنْزِلَ ف۪يهِ الْقُرْاٰنُ ﴾

który udowadnia, że ramadan jest miesiącem Koranu. Niektórzy z członków owego wielkiego zgromadzenia z szacunkiem słuchają recytatorów, podczas gdy inni sami recytują Koran.

Podążanie za żądzami podłej i ulegającej instynktom duszy, gdy przebywamy w tym świętym meczecie, wychodzenie z owego świetlistego stanu przez jedzenie i picie jest czymś prawdziwie ohydnym i sprawia, że człowiek staje się obiektem odrazy i obrzydzenia wszystkich zgromadzonych w meczecie. Ludzie, którzy sprzeciwiają się poszczącym w ramadanie w takim samym stopniu stają się obiektem odrazy i obrzydzenia całego świata islamu.

— 533 —

PUNKT SIÓDMY

Oto jeden z wielu przykładów mądrości zawartej w poszczeniu podczas ramadanu przez wzgląd na zysk i korzyść człowieka, który przychodzi na ten świat, by uprawiać pole, które wyda plon w życiu ostatecznym i by dokonać handlu korzystnego dla życia ostatecznego:

Nagroda za dobre uczynki podczas miesiąca ramadan zostaje tysiąckrotnie pomnożona. Zgodnie z hadisem każde słowo Wszechmądrego Koranu to dziesięć dobrych uczynków, każde będzie policzone jako dziesięć dobrych uczynków i każde wyda dziesięć owoców w Raju. Tymczasem podczas ramadanu każde słowo niesie nie dziesięć, lecz tysiąc owoców, a wersety takie, jak ajat al-kursi (Koran, 2:255) przynoszą tysiące korzyści za każde słowo, zaś w piątki podczas miesiąca ramadan nawet więcej. Każde słowo Koranu wypowiedziane podczas Nocy Przeznaczenia będzie policzone jako trzydzieści tysięcy dobrych uczynków.

Zaiste, Wszechmądry Koran, którego każde ze słów wydaje trzydzieści tysięcy owoców, jest podobny świetlistemu rajskiemu drzewu Tuba, które sprawia, że wierni mogą zyskać miliony jego wiecznych owoców. Chodź zatem i spójrz na ów święty, wieczny i zyskowny handel, następnie zastanów się nad tym i pojmij nieskończoną stratę tych, którzy nie doceniają wartości słów Koranu.

Mówiąc wprost, miesiąc ramadan jest wystawą i targiem dla handlu, który jest nadzwyczaj korzystny dla życia ostatecznego. Jest nadzwyczaj żyzną ziemią dla żniw świata, który dopiero nadejdzie. Jeśli chodzi o wzrost i rozkwit dobrych uczynków, ramadan jest dla nich tym, czym dla roślin jest kwietniowy deszcz wiosną. Jest olśniewającą i święta defiladą aktów czci całej ludzkości przed królewską wszechwładzą Boga. Ponieważ tak jest, na rodzaj ludzki nałożono obowiązek postu, by ludzie nie pobłażali w swym niedbalstwie zwierzęcym potrzebom ulegającej instynktom duszy, takim jak jedzenie i picie, by nie zaspokajali swych żądze, które pragną tego, co trywialne. Poprzez czasowe wzbicie się ponad zwierzęcość i ponad to, do czego wzywa ten świat, człowiek zbliża się do stanu właściwego aniołom i wkracza na rynek, na którym prowadzony jest handel życia ostatecznego. Poprzez poszczenie zbliża się on do stanu właściwego życiu ostatecznemu, właściwego duchowi, który jest jedynie odziany w cielesny kształt. Jest tak, jakby człowiek stawał się rodzajem zwierciadła, w którym odbija się Przedwieczny, Który jest ponad wszelką potrzebę. Zaiste, miesiąc ramadan mieści w sobie życie wieczne i umożliwia doznanie go na tym ulotnym

— 534 —

świecie, podczas krótkiego, przemijającego życia doczesnego. Z pewnością nawet jeden ramadan może przynieść owoce równe tym, jakie wydaje osiemdziesiąt lat życia, czego niezbicie dowodzi koraniczne twierdzenie, które mówi, że Noc Przeznaczenia jest bardziej pomyślna od tysiąca miesięcy.

Wyobraźmy sobie, że pewien król ogłasza, że podczas jego panowania pewne dni będą dniami świątecznymi. Może to być jeden dzień w roku, rocznica jego wstąpienia na tron lub inne dni, które odbijają lśniące przejawy jego władzy królewskiej. Przy takich okazjach monarcha jest łaskawy dla swoich poddanych, nie w zakresie ogólnych praw, lecz poprzez obdarowanie ich wyjątkowymi podarkami i łaskami wynikającymi z jego jawnej obecności i zdumiewających działań. Jego łaska szczególnie spłynie na tych spośród jego narodu, którym okaże wyjątkowy szacunek i uwagę, którzy stali się godnymi jego darów dzięki swojej niezachwianej wierności.

W ten sam sposób Król osiemnastu tysięcy światów, Któremu należy się wszelka chwała, Który jest Władcą przedwieczności i wieczności, objawił w ramadanie przesławne zarządzenie Wszechmądrego Koranu, wskazującego na osiemnaście tysięcy światów. Zatem Jego mądrość wymaga tego, by ramadan był wyjątkowym Bożym świętem, przejawem Bożej wszechwładzy, duchowym zgromadzeniem. Ponieważ ramadan jest takim świętem, Bóg rozkazał człowiekowi, by ten pościł, by do pewnego stopnia uwolnił się od nieszlachetnych działań właściwych zwierzętom.

Najdoskonalszym postem jest ten, który sprawia, że wszystkie zmysły i organy człowieka, takie jak oczy, uszy, serce i myśli, poszczą wraz z żołądkiem. Oznacza to dla nich wszystkich porzucenie tego, co zakazane, a także drobnostek, i wezwanie każdego z owych zmysłów i organów do tego, by sam czcił Boga we właściwy sobie sposób. Na przykład zakazanie językowi kłamstw, obmawiania i słów nieprzyzwoitych, sprawienie, by pościł, zajęcie go takimi czynnościami, jak recytowanie Koranu, modlitwa, wychwalanie Najpiękniejszych Imion Boga, proszenie Boga o Jego błogosławieństwa dla Proroka Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), poszukiwanie przebaczenia za grzechy; na przykład powstrzymanie oka od spoglądania na części ciała płci przeciwnej (prócz tych ludzi, z którymi łączą człowieka ustalone więzy pokrewieństwa); na przykład powstrzymanie uszu od słuchania tego, co przynosi szkodę,

— 535 —

a zamiast tego wykorzystanie ich do słuchania prawdy i Koranu - oto, co sprawia, że poszczą również inne organy. Prawdę powiedziawszy, skoro żołądek jest największą fabryką, to kiedy post sprawia, że ma on wymuszone wakacje, sprawia również, że inne małe warsztaty z łatwością podążają za ową wielką fabryką.

PUNKT ÓSMY

Oto jeden z wielu przykładów mądrości zawartej w poszczeniu podczas ramadanu przez wzgląd na życie osobiste człowieka:

Post jest leczącą ciało i duszę dietą najważniejszego rodzaju. Kiedy posłuszna instynktom dusza człowieka je i pije dokładnie tak, jak się jej podoba, jest to szkodliwe dla fizycznego zdrowia człowieka z punktu widzenia medycyny, a kiedy dusza rzuca się na wszystko, co napotka, bez różnicy, czy jest to dozwolone, czy zakazane, będzie to po prostu trucizną dla duchowego życia człowieka. Co więcej, dla takiej duszy trudne jest bycie posłuszną sercu, lecz z chęcią ujmuje wodze w swoje ręce i człowiek nie może kierować duszą, lecz raczej dusza kieruje człowiekiem. Jednak poprzez post w ramadanie dusza zaczyna przyzwyczajać się do pewnego rodzaju diety. Stara się zdyscyplinować samą siebie i uczy się tego, jak słuchać rozkazów.

Co więcej, dusza nie zaprasza choroby do nieszczęsnego, słabego żołądka, napychając go jedzeniem, zanim jeszcze strawił poprzedni posiłek. Przez porzucanie nawet tego, co dozwolone, kiedy zostaje jej to nakazane, dusza nabędzie zdolności słuchania rozkazów prawa szariatu oraz rozsądku, a także stanie się zdolna do unikania tego, co zakazane. Będzie starała się nie niszczyć duchowego życia człowieka.

Ponadto olbrzymia większość ludzkości często cierpi głód. Człowiek zatem potrzebuje głodu i dyscypliny, które ćwiczą go w byciu cierpliwym i wyrozumiałym. Post w ramadanie to cierpliwe znoszenie głodu trwającego piętnaście godzin (lub nawet dwadzieścia cztery godziny, jeśli zabrakło posiłku przed świtem), to trening i dyscyplina. Oznacza to, że poszczenie jest również lekarstwem na niecierpliwość i brak wytrwałości, które sprawiają, że problemy człowieka stają się dwa razy większe.

Co więcej, w fabryce żołądka pracuje wielu robotników, a wiele organów ludzkiego ciała jest powiązanych z żołądkiem. Jeśli idąca za instynktami dusza nie odpocznie przez miesiąc od aktywności w ciągu dnia, sprawi, że robotnicy w fabryce i owe organy zapomną

— 536 —

o swoich podstawowych obowiązkach, a zajmą się wyłącznie nimi samymi, przez co pozostaną w despotycznej władzy duszy nakazującej zło. Wtedy łomot maszyn fabrycznych i buchająca z nich para zaburzą odpoczynek pozostałych organów ludzkiego ciała. Dusza stale zwraca ich uwagę na siebie samą, sprawiając, że na pewien czas zapominają one o własnych wzniosłych obowiązkach. Oto dlaczego przez całe stulecia ci, którzy byli najbliżsi Bogu, przyzwyczajali się do dyscypliny, do jedzenia i picia w małych ilościach, by tylko stać się bliższymi doskonałości.

Dzięki poszczeniu w ramadanie robotnicy z fabryki żołądka rozumieją, że nie zostali stworzeni wyłącznie dla pracy w tej fabryce. Tymczasem pozostałe organy, zamiast zachwycać się prostackimi rozrywkami, jakich dostarcza owa fabryka, czerpią przyjemność z duchowych i anielskich uciech, i to ku nim zwracają swój wzrok. Oto, z jakiego powodu w ramadanie wierni doświadczają oświecenia, poczucia, że ich czyny wydają plon, a także duchowych radości - różniących się zależnie od stopnia każdego z nich. Ich delikatne zdolności i dary, takie jak serce, dusza i rozum, poprzez post w tym błogosławionym miesiącu wspaniale się rozwijają i doskonalą. Choć żołądek szlocha, one śmieją się z bezgrzeszną radością.

PUNKT DZIEWIĄTY

Oto jeden z wielu przykładów mądrości zawartej w poszczeniu podczas ramadanu przez wzgląd na roztrzaskanie urojonej władzy duszy podążającej za instynktami i sprawienie, by poznała swoje obowiązki wynikające z oddawania czci Bogu, poprzez wskazanie na jej bezsilność:

Ulegająca instynktom dusza nie chce uznać swego Pana, niby Faraon pragnie własnego panowania. Niezależnie od tego, jak wielkie męki by cierpiała, zachowuje tę skłonność, jednakże niszczy ją głód. Stąd post podczas ramadanu wymierza silny cios wprost w fasadę podobnej Faraonowi duszy, roztrzaskując ją na kawałki. Post ukazuje jej bezsilność, słabość i pragnienia, i sprawia, że dusza uświadamia sobie, że jest jedynie niewolnikiem.

Wśród hadisów znajdziemy następującą relację:

Wszechmocny Bóg powiedział do ulegającej instynktom duszy:

«Kim jestem Ja i czym jesteś ty?» Dusza odpowiedziała: "Ja to ja, a Ty to Ty". Bóg ukarał ją i wtrącił do Piekła, po czym zapytał o to samo ponownie, a ona ponownie odpowiedziała: "Ja to ja, a Ty to Ty". Jakkolwiek ją karał, nie wyrzekła się swojego egoizmu. Wreszcie ukarał ją

— 537 —

głodem, a wtedy zapytał jeszcze raz: "Kim jestem Ja i czym jesteś ty?" Dusza odpowiedziała:

اَنْتَ رَبِّى الرَّحِيمُ ٭ وَاَنَا عَبْدُكَ الْعَاجِزُ

«Ty jesteś moim litościwym Panem, a ja jestem Twym bezsilnym niewolnikiem!»

اَللّٰهُمَّ صَلِّ وَسَلِّمْ عَلٰى سَيِّدِنَا مُحَمَّدٍ صَلَاةً تَكُونُ لَكَ رِضَٓاءً وَ لِحَقِّهِ اَدَٓاءً بِعَدَدِ ثَوَابِ قِرَائَةِ حُرُوفِ الْقُرْاٰنِ ف۪ى شَهْرِ رَمَضَانَ وَ عَلٰٓى اٰلِه۪ وَ صَحْبِه۪ وَ سَلِّمْ

﴿ سُبْحَانَ رَبِّكَ رَبِّ الْعِزَّةِ عَمَّا يَصِفُونَ ٭ وَسَلَامٌ عَلَى الْمُرْسَل۪ينَ ٭ وَ الْحَمْدُ لِلّٰهِ رَبِّ الْعَالَم۪ينَ ٭ اٰم۪ينَ ﴾

PRZEPROSINY: Owa Część Druga została spisana w pośpiechu, w czasie, gdy zarówno ja sam, jak ten, kto spisywał jej wersję roboczą, byliśmy chorzy, w związku z czym jest nieuporządkowana i zawiera wiele błędów. Oczekujemy od naszych braci, że spojrzą na nią pobłażliwie. Mogą poprawić ją w sposób, jaki uznają za odpowiedni.

***
— 538 —

Część Trzecia będąca równocześnie

Traktatem Trzecim

(Napisałem tę Część, by przedstawić moim braciom w życiu ostatecznym pewien ważny zamiar, aby go rozważyli. Chodzi o spisanie Koranu w sposób, który ukaże sto lub dwieście rodzajów cudowności Koranu, owej Księgi cudownej wystawy wedle właściwego wzoru, to jest zgodnie z układem tekstu na kartach wedle Hafiza Osmana, z przyjęciem wersetu Mudajana (2:282) za miarę, a sury Al-Ichlas za normę dla jednego wiersza. Owa Część Trzecia, którą napisałem dla naradzenia się z moimi braćmi w tej sprawie, dla poznania ich koncepcji, a także jako napomnienie dla samego siebie, składa się z dziewięciu Kwestii).

KWESTIA PIERWSZA

W Słowie Dwudziestym Piątym, zatytułowanym Cudowność Koranu, ustaliliśmy i udowodniliśmy, że cudowność Potężnego Koranu ma czterdzieści rodzajów. Niektóre z nich ukazaliśmy szczegółowo, niektóre pokrótce, by przekonać nawet zatwardziałych. Różne rodzaje cudowności Koranu, jakie ukazuje on każdej z czterdziestu grup ludzkości, zostały objaśnione również w Osiemnastej Znaczącej Wskazówce Listu Dziewiętnastego, w której udowodniono również udział, jaki otrzymuje dziesięć z owych grup. Pozostałe trzydzieści grup to ci, którzy podążają wszystkimi spośród różnych dróg świętości, a także uczeni w dziedzinach wszelkich rozmaitych nauk, którzy ukazują swą pewną i potwierdzoną wiarę (w stopniach wiedzy wynikającej z pewności, wizji pewności oraz całkowitej pewności) w to, że Koran jest prawdziwym słowem Boga. Oznacza to, że każdy z nich bada inny rodzaj cudowności Koranu, a wszyscy robią to na różne sposoby. Jak cudowność, którą pojmuje święty poszukujący wiedzy o Bogu, nie będzie tym samym, co piękno cudowności, jaką zaświadcza święty, który umiłował Boga, tak piękno cudowności Koranu przejawia się różnymi drogami i na różne sposoby. Aspekt cudowności, który dostrzega uczony dogłębnie badający podstawowe zasady religii, nie będzie tym samym, który dostrzega ten, kto w sposób miarodajny interpretuje drugorzędne

— 539 —

kwestie prawa szari'a, i tak dalej. Nie jestem w stanie ukazać szczegółowo wszystkich tych różnych aspektów; moja zdolność pojmowania nie może objąć ich wszystkich, a moja opinia nie jest w ich kwestii wystarczająca. Z tego powodu wyjaśniłem to, co dotyczy jedynie dziesięciu grup ludzkości, a o pozostałych jedynie pokrótce wspomniałem. A oto dwie grupy spośród tych, które w traktacie Cuda Muhammada nie zostały opisane tak, jak by na to zasługiwały, zatem istnieje potrzeba wyjaśnienia tego tematu:

Grupa pierwsza to rzesza ludzi niewykształconych, których nazywamy "słuchającymi"; ci ludzie jedynie słuchają Koranu i pojmują jego cudowność poprzez słuch. Mówią oni: "Koran, który słyszę, nie przypomina żadnych innych ksiąg, zatem musi być albo czymś gorszym, albo czymś lepszym od wszystkich innych. Nikt nie mógłby powiedzieć - ani nie powiedział - że jest on czymś gorszym; nawet Iblis nie mógłby tak powiedzieć. Musi zatem być lepszy od wszystkich innych ksiąg". W Osiemnastej Znaczącej Wskazówce napisaliśmy o tym jedynie pokrótce, a dalsze wyjaśnienia można znaleźć w Temacie Pierwszym Listu Dwudziestego Szóstego, zatytułowanym Spór z Szatanem, który obrazuje i udowadnia zrozumienie cudowności Koranu przez tę grupę ludzi.

Grupa druga to "ci, którzy patrzą". W Osiemnastej Znaczącej Wskazówce stwierdziliśmy, że ten aspekt cudowności Koranu, który można ujrzeć, wskazuje albo na niewykształconych, prostych ludzi, albo na materialistów, których umysły nie sięgają dalej niż ich wzrok. Owo twierdzenie wymaga wielu wyjaśnień, by objaśnić je całkowicie i udowodnić. Nie zostało ono wyjaśnione w tamtym miejscu z powodu pewnego ważnego przykładu mądrości Wszechwładnego, który zrozumieliśmy dopiero teraz. Wskazaliśmy jedynie kilka szczegółów. Teraz pojmujemy mądrość zawartą w owym przykładzie i jesteśmy pewni, że ówczesne odłożenie tego tematu na później było lepszym rozwiązaniem. By ułatwić zrozumienie cudowności Koranu ludziom z owej grupy, mieliśmy Koran spisany w sposób, który ukazuje ten aspekt jego cudowności, jaki można zobaczyć, a jest to jeden z czterdziestu aspektów.

(Pozostałe kwestie Części Trzeciej, a także Część Czwarta, omawiają temat tałafuq. Zostały włączone do Indeksu, zatem nie powtarzamy ich w tym miejscu; tu zaś umieszczamy jedynie Napomnienie, dotyczące Części Czwartej i jej Punktu Trzeciego).

— 540 —

NAPOMNIENIE

Sto sześćdziesiąt wersów spisano, by wyjaśnić tylko jedną ważną kwestię dotyczącą słowa "Posłaniec". Prócz tego, że owe wersy posiadają wspaniałe zalety, tworzą koraniczną suplikację dla tych, którzy chcą zapamiętywać lub recytować różne wersety, jako że udowadniają i uzupełniają się nawzajem, jeśli chodzi o znaczenie, zaś ich znaczenia są wielce głębokie. Elokwencja i piękno sześćdziesięciu dziewięciu wersów wyjaśniających podniosłą kwestię dotyczącą słowa "Koran" również są cudowne i wzniosłe w tym samym stopniu. Można polecić je naszym braciom jako drugą suplikację koraniczną. Jeśli chodzi o słowo "Koran", pojawia się ono w siedmiu wersach, z wyjątkiem dwóch słów, które pozostają poza owymi wersami, a jako że tamte dwa oznaczają recytację Koranu, nie Koran jako Księgę Objawioną, ich pozostawanie poza pewnego rodzaju szablonem wzmacnia wymowę całej kwestii. Jeśli chodzi o słowo "Posłaniec", to ponieważ surami najbardziej powiązanymi z tym słowem są sury Muhammad i Al-Fath (Zwycięstwo) i jako że ograniczyliśmy się do tych wersów, w których słowo "Posłaniec" występuje w tych surach, nie włączyliśmy do naszych rozważań przykładów pojawiania się tego słowa w innych miejscach. Jeśli wystarczy czasu, związane z nimi tajemnice również zostaną wyjaśnione, za zezwoleniem Boga.

Punkt Trzeci (Części Czwartej) składa się z czterech Punktów. Punkt Pierwszy

Imię Boże "Allah" występuje w Koranie dwa tysiące osiemset sześć razy, włączając w to również frazę Bismillah (ar. w Imię Boga). Imię "Ar-Rahman" (Miłosierny) pojawia się sto pięćdziesiąt dziewięć razy; Imię "Ar-Rahim" (Litościwy) - dwieście dwadzieścia razy; Imię "Al-Ghafur" (Przebaczający) - sześćdziesiąt jeden razy; imię "Ar-Rabb" (Pan) - osiemset czterdzieści sześć razy; Imię "Al-Hakim" (Mądry) - osiemdziesiąt sześć razy; Imię "Al-'Alim" (Wszechwiedzący) - sto dwadzieścia sześć razy; Imię "Al-Qadir" (Wszechmocny a. Wszechwładny) - trzydzieści jeden razy; zaimek "Huła" (On) we frazie: nie ma boga, jak tylko On - dwadzieścia sześć razy. W tym, ile razy powtarza się słowo "Allah", zawarte są liczne tajemnice i subtelne kwestie. Na przykład liczba miejsc, w których Imiona "Miłosierny", "Litościwy", "Przebaczający" i "Mądry" (które są najczęściej powtarzającymi się po Imionach "Allah" i "Ar-Rabb") powtarzają się wraz ze słowem "Allah", jest równa liczbie połowy wersetów Koranu. Tyle samo razy powtarza się słowo "Allah" wraz z Imieniem "Ar-Rabb", które niekiedy jest wymieniane zamiast Imienia "Allah". Słowo

— 541 —

"Ar-Rabb" jest wymienione osiemset czterdzieści sześć razy, lecz jeśli uważnie je zbadamy, zobaczymy, że około pięciuset razy zastępuje ono słowo "Allah", podczas gdy w mniej więcej dwustu przypadkach tak nie jest.

Również liczba miejsc, w których powtarzają się Imię "Allah" wraz z Imionami "Miłosierny", "Litościwy" i "Mądry", a także z zaimkiem "On" we frazie nie ma boga, jak tylko On, jest jedynie o cztery większa od liczby połowy wersetów Koranu. Jeśli zaimek "On" zastąpimy Imieniem "Wszechmocny", różnica ta wyniesie jedynie dziewięć. Jest wiele subtelnych kwestii dotyczących całkowitej liczby miejsc, w których pojawia się słowo "Allah", lecz na razie uważamy, że to, co powiedzieliśmy w tej kwestii, jest wystarczające.

Punkt Drugi

Ten Punkt odnosi się do sur Koranu i również zawiera wiele delikatnych kwestii. Dotyczy on dalszych przykładów tałafuq, wskazujących na porządek, zamiar i wolę.

W surze Al-Baqara słowo "Allah" występuje tyle razy, ile jest wersetów tej sury. Wprawdzie te dwie liczby różnią się o cztery, lecz cztery razy Imię "Allah" jest zastąpione przez zaimek "On", jak w słowach: nie ma boga, jak tylko On, zatem gdy to uwzględnimy, otrzymamy liczbę całkowicie równą liczbie wersetów. Tak samo w surze Al 'Imran liczba wersetów i liczba miejsc, w których występuje słowo "Allah", są niemal równe - Imię "Allah" pojawia się dwieście dziewięć razy, zaś wersetów jest dwieście, jednak niewielkie różnice nie szpecą delikatnych kwestii dotyczących zalet elokwencji i języka Koranu, takich jak te, o których mówimy; przybliżona zgodność jest wystarczająca. Łączna liczba wersetów w surach An-Nisa, Al-Ma'ida i Al-An'am odpowiada liczbie słów "Allah" w tych surach; wersetów jest czterysta sześćdziesiąt jeden, a przykładów użycia słowa "Allah" - czterysta sześćdziesiąt cztery; po dodaniu Imion "Allah" występujących we frazach W Imię Boga na początku sur, obie liczby dokładnie się zgadzają.

A oto kolejny przykład tałafuq: Liczba słów "Allah" w pierwszych pięciu surach Koranu jest dwukrotnie wyższa od liczby tych słów w surach Al-A'raf, Al-Anfal, At-Tauba, Junus i Hud. Innymi słowy, ta liczba dla drugich pięciu sur to połowa liczby dla pierwszych pięciu sur. Następnie, liczba słów "Allah" w surach Jusuf, Ar-Ra'd, Ibrahim, Hidżr i An-Nahl jest równa połowie liczby słów "Allah" w surach od Al-A'raf do Hud, zaś kiedy i tę podzielimy przez dwa, otrzymamy liczbę słów "Allah"

— 542 —

w surach Al-Isra, Al-Kahf, Mariam, Ta Ha, Al-Anbija i Al-Hadżdż. Liczba słów "Allah" zmniejsza się w mniej więcej tym samym stopniu, kiedy przyjrzymy się kolejnym częściom Koranu, z których każda będzie składała się z pięciu sur. Co prawda istnieją pewne niewielkie różnice, które z pozoru zdają się niedociągnięciami, jednak nie wyrządzają one żadnej szkody owym stacjom Bożego przesłania. Na przykład w jednym miejscu otrzymujemy sto dwadzieścia jeden, w drugim sto dwadzieścia pięć; w jednym sto pięćdziesiąt cztery, a w jeszcze innym sto pięćdziesiąt dziewięć. W pięciu surach, z których pierwszą jest sura Az-Zuhruf, liczba słów "Allah" zmniejsza się do ośmiu, a w pięciu poczynając od sury An-Nadżm ta liczba to sześćdziesiąt cztery, jednak przybliżona zgodność zostaje zachowana. Różnice wynikające z niewielkich rozbieżności nie wyrządzają żadnej szkody stacjom Bożego przesłania. Każda z trzech kolejnych grup, które liczą po pięć krótkich sur, zawiera jedynie trzy przykłady słowa "Allah", co pokazuje, że na liczbę owych słów w żaden sposób nie wpłynął przypadek czy ślepy traf, lecz została ona wyliczona zgodnie z określonym porządkiem i mądrością.

Punkt Trzeci dotyczący słowa "Allah"

Ów punkt dotyczy tego, w jaki sposób liczba słów "Allah" na danej stronie może odnosić się do innych kart lub stron, a mówimy w nim, co następuje:

Liczba słów "Allah" na danej stronie wskazuje na stronę po przeciwnej stronie karty, a tamta czasami wskazuje na stronę naprzeciw niej po prawej, zaś czasami na stronę naprzeciw niej po lewej lub na tę po drugiej stronie przeciwległej karty. Przestudiowałem ten rodzaj tałafuq, korzystając z mojego egzemplarza Koranu, i zauważyłem, że - mówiąc ogólnie - mamy do czynienia z bardzo piękną zależnością dotyczącą liczb. Zaznaczyłem przykłady owej zależności w moim egzemplarzu. Bardzo często te liczby są równe, a niekiedy jedna z nich jest połową lub jedną trzecią drugiej. Układ słów "Allah" mówi o mądrości Boga, Jego zamyśle i porządku.

Punkt Czwarty

Ten Punkt dotyczy przykładów tałafuq na pojedynczej stronie Koranu. Moi bracia i ja sam porównaliśmy trzy lub cztery różne egzemplarze Koranu i doszliśmy do wniosku, że we wszystkich z nich owe zbieżności

— 543 —

są zamierzone, zatem można mówić o tałafuq. Jednakże ponieważ ci, którzy przygotowywali poszczególne kopie do druku, mieli na oku różne cele, ów szczególny porządek tałafuq został w pewnym stopniu zagubiony. Jeśli jednak ułożylibyśmy cały tekst koraniczny we właściwym porządku, stałoby się widoczne tyle przykładów tałafuq, ile razy - to jest, dwa tysiące osiemset sześć - słowo "Allah" występuje w całym Koranie, z jedynie nielicznymi wyjątkami. Z owych zależności bije blask światła cudowności Koranu, ponieważ umysł człowieka nie mógłby ani objąć tak rozległej strony, ani też wmieszać się w jej stworzenie i spisanie. Również ręka ślepego przypadku nie mogłaby dosięgnąć takiego układu słów, przepełnionego doniosłym znaczeniem i mądrością.

Teraz mamy nowy egzemplarz Koranu, spisany tak, by do pewnego stopnia ukazywał to, o czym mówi Punkt Czwarty. Zachowano w nim układ stron i wersów tych kopii Koranu, które są najbardziej rozpowszechnione, a równocześnie słowa w miejscach, które zagubiły swe uporządkowanie z powodu niedbalstwa kaligrafów, miały zostać rozmieszczone tak, by ukazały - za zezwoleniem Boga - prawdziwy porządek przejawiający się w owych przykładach tałafuq. Zaiste, zostało to ukazane.

اَللّٰهُمَّ يَا مُنْزِلَ الْقُرْاٰنِ بِحَقِّ الْقُرْاٰنِ فَهِّمْنَا اَسْرَارَ الْقُرْاٰنِ مَادَارَ الْقَمَرَانِ وَ صَلِّ وَ سَلِّمْ عَلٰى مَنْ اَنْزَلْتَ عَلَيْهِ الْقُرْاٰنَ وَ عَلٰٓى اٰلِه۪ وَ صَحْبِه۪ اَجْمَع۪ينَ اٰم۪ينَ

***
— 544 —

Część Piąta będąca równocześnie

Traktatem Piątym
﴿ بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ ﴾
﴿ اَللّٰهُ نُورُ السَّمٰوَاتِ وَالْاَرْضِ ﴾

Kiedy przebywałem w pewnym stanie duchowym podczas miesiąca ramadan, dostrzegłem światło spośród wielu świetlistych tajemnic owego wypełnionego światłem wersetu; ujrzałem je jak gdyby z wielkiej odległości. Oto, co się wydarzyło:

Moje serce i wyobraźnia doznały wizji, która nasunęła mi przekonanie o tym, że - jak mówi znana suplikacja Ułajsa al-Qaraniego:

اِلٰه۪ٓى اَنْتَ رَبّ۪ى وَ اَنَا الْعَبْدُ ٭ وَ اَنْتَ الْخَالِقُ وَ اَنَا الْمَخْلُوقُ ٭ وَ اَنْتَ الرَّزَّاقُ وَ اَنَا الْمَرْزُوقُ ٭ الخ

wszystkie stworzenia żywe zanoszą suplikacje do Wszechmocnego Boga, Którego Imię oświetla każdy spośród osiemnastu tysięcy światów.

Ujrzałem, że nasz świat obejmuje tysiące światów, owiniętych w wiele zasłon, jedna po drugiej, każdy z nich znajduje się wewnątrz innego, a wszystkie są niby jak pączek róży o wielu płatkach. Kiedy podnosiły się kolejne zasłony, dostrzegałem inny świat. Było tak, jakby to, co opisuje werset, który w Koranie znajduje się po wersecie światła:

— 545 —
﴿ اَوْ كَظُلُمَاتٍ ف۪ى بَحْرٍ لُجِّىٍّ يَغْشٰيهُ مَوْجٌ مِنْ فَوْقِه۪ مَوْجٌ مِنْ فَوْقِه۪ سَحَابٌ ظُلُمَاتٌ بَعْضُهَا فَوْقَ بَعْضٍ اِذَٓا اَخْرَجَ يَدَهُ لَمْ يَكَدْ يَرٰيهَا وَمَنْ لَمْ يَجْعَلِ اللّٰهُ لَهُ نُورًا فَمَا لَهُ مِنْ نُورٍ ﴾

ukazało mi się wśród mroku, na pustkowiu, w straszliwej ciemności. Nagle ujrzałem rozświetlający mrok przejaw Imienia Bożego, podobny promiennemu światłu. W miarę zwijania kolejnych zasłon przed oczami mego umysłu ukazywał się inny świat, a choć ukazywał się pogrążony w ciemnościach z powodu niedbalstwa, Imię Boga przejawiało się niczym słońce, wypełniając ów świat światłem od jego szczytów aż do dna. Owa podróż mojego serca i wyobraźni trwała długi czas, zatem opiszę ją w skrócie:

Kiedy ujrzałem świat zwierząt, ukazał mi się prawdziwie ciemny i smutny z powodu nieskończonych potrzeb zwierząt, ich dojmującego głodu, słabości i bezsilności. Nagle wzeszło Imię "Najbardziej Miłosierny", podobne lśniącemu słońcu, jako znak od Tego, Który daje zaopatrzenie, wyzłacając ów świat od szczytów do spodu blaskiem swego miłosierdzia.

Następnie wewnątrz świata zwierząt ujrzałem inny świat, w którym młode i potomstwo zwierząt - słabe, bezsilne i potrzebujące - walczyły o przetrwanie wśród gęstego mroku, a widok ten każdego przepełniłby litością. Nagle wzeszło Imię "Najbardziej Litościwy" jako znak łaski, oświecając ów świat tak pięknie i z taką słodyczą, że przekształciło skargi, politowanie i łzy smutku w radość, szczęście i łzy podziękowań będących efektem przyjemności.

Następnie uniosła się kolejna zasłona, jakby odsłaniał się ekran kinowy, a moim oczom ukazał się świat człowieka. Ukazał się jednak jako tak pogrążony w ciemnościach, przygniatający i straszny, że w udręce zawołałem: "Biada!". Ujrzałem, że ludzie mieli pragnienia i nadzieje sięgające aż do wieczności, że ich myśli i wyobrażenia obejmowały cały wszechświat, że ich skłonności i zdolności najbardziej żarliwie tęskniły za wiecznością, za niekończącym się szczęściem i za Rajem, zaś ich pragnienia i potrzeby były skierowanie ku nieskończenie wielu celom. Ludzie byli jednak słabi i bezsilni, wystawieni na ataki niezliczonych

— 546 —

nieszczęść i wrogów, wiedli krótkie i zgiełkliwe życie w największej nędzy i pośród największych trudności. Wśród ciągłych mąk utraty i rozłąki - a jest to najbardziej żałośliwy stan serca - spoglądali w kierunku grobu, który dla niedbałych i opieszałych jest drzwiami do wiecznie trwającej ciemności; byli wrzucani w głąb owej ciemnej studni czy to pojedynczo, czy to w grupach.

W chwili, gdy ujrzałem ten świat spowity ciemnością, moje serce, dusza i umysł, wszystkie moje człowiecze zdolności, zaiste, wszystkie cząsteczki tej istoty, jaką jestem, już-już miały załkać i zapłakać z bólu. Jednak nagle Imię Wszechmocnego Boga "Sprawiedliwy" wzeszło jako znak Wszechmądrego, Imię "Najbardziej Miłosierny" wzeszło jako znak Szczodrego, Imię "Najbardziej Litościwy" wzeszło jako znak Zawsze Przebaczającego, Imię "Ten, do Którego należy Zmartwychwstanie" weszło jako znak Tego, Który będzie Jedynym Prawdziwym dziedzicem, Imię "Ten, Który daje życie" wzeszło jako znak Hojnego, a Imię "Ar-Rabb" - jako znak Tego, do Którego należy każda rzecz. Te święte Imiona wyzłociły i wypełniły światłem wiele światów wewnątrz świata ludzkości. Otwierając okno z widokiem na świetlisty świat życia ostatecznego, rozsiały światło nad całym ciemnym światem człowieka.

Następnie została zwinięta kolejna olbrzymia zasłona i ukazał mi się świat Ziemi. Mroczne prawa naukowe filozofii ukazały mojej wyobraźni przerażający świat. Ujrzałem położenie nieszczęsnego rodzaju ludzkiego, podróżującego przez nieskończoną przestrzeń na sędziwej Ziemi, poruszającej się siedemdziesiąt razy szybciej niż kula armatnia, a w ciągu roku pokonującej odległość, na przebycie której człowiek potrzebowałby dwudziestu pięciu tysięcy lat. Ujrzałem ludzkość nękaną przez wewnętrzne wstrząsy, jakby miała lada chwila rozpaść się na kawałki. Moje serce zadrżało, a moje spojrzenie pociemniało. Nagle Imiona Stwórcy niebios i ziemi, Wszechmocnego, Wszechwiedzącego, Pana (ar. Ar-Rabb), Allaha, Tego, Który utrzymuje niebiosa i ziemię oraz Tego, Który podporządkował Sobie słońce i księżyc, wzeszły jako znaki miłosierdzia, ogromu i wszechwładzy Boga. Rozświetliły ów świat, aż ujrzałem, że Ziemia jest bezpiecznym linowcem pasażerskim, właściwie uporządkowanym, poddanym swemu Panu, doskonałym i przyjemnym, zaś ci, którzy schodzą z pokładu owego statku, czynią to, by dokonać korzystnego handlu i odbyć miłą podróż.

W skrócie: Każde z tysiąca i jednego Imion Bożych zwraca się ku wszechświatowi, ukazując się jako podobne słońcu, rozświetlając

— 547 —

świat i wszystkie światy w nim zawarte, a przez wzgląd na jedność Boga w przejawach owych Imion zawarte są - do pewnego stopnia - przejawy pozostałych Imion Boga. Wówczas moje serce dostrzegło światło za wszystkimi ciemnościami i poczuło chęć do podróży, chciało dosiąść wyobraźni i wznieść się aż do niebios. W owej chwili uniosła się kolejna, największa zasłona, a moje serce wkroczyło do świata niebios. Ujrzało, że gwiazdy większe od Ziemi, które wcześniej zdawały mu się migocącymi i uśmiechniętymi, obracały się i podróżowały, jedna wewnątrz drugiej, szybciej niż Ziemia. Gdyby coś zakłóciło ruch jakiejkolwiek z nich, zderzyłaby się z inną, eksplodując w wybuchu tak wielkim, że rozpadłby się cały wszechświat. Gwiazdy rozsiewały nie światło, lecz ogień, a na mnie patrzyły nie z uśmiechem, lecz z dzikością. Ujrzałem niebiosa pośród nieskończonej, okrywającej każdą rzecz, pustej, straszliwej, przerażającej ciemności. Tysiąckrotnie żałowałem tego, że przybyłem do ich świata. Nagle imiona

﴿ رَبُّ السَّمٰوَاتِ وَ الْاَرْضِ ﴾

oraz

﴿ رَبُّ الْمَلٰٓئِكَةِ وَ الرُّوحِ ﴾

ukazały się wraz z ich przejawami jako znak wersetów:

﴿ وَ سَخَّرَ الشَّمْسَ وَ الْقَمَرَ ﴾

a także:

﴿ وَلَقَدْ زَيَّنَّا السَّمَاءَ الدُّنْيَا بِمَصَاب۪يحَ ﴾

Każda z gwiazd, które - zgodnie ze znaczeniem, jakie dostrzegałem wcześniej - miały rozpadać się w ciemności, otrzymała nieco blasku potężnego światła owych Imion i rozświetliła świat niebios niczym lśniąca lampa elektryczna. Również niebiosa, które wyglądały na puste i niezamieszkane, wypełniły się aniołami i innymi duchowymi istotami. Ujrzałem będące w ruchu słońca i księżyce, jakby armia Króla przedwieczności i wieczności - jedna z jego niezliczonych armii - przez swoje wielkie manewry ukazywała majestat i wspaniałość wszechwładzy Sułtana, Któremu należy się wszelka chwała. Z całych sił oświadczyłem, a gdyby było to możliwe, ogłosiłbym to wszystkimi cząsteczkami mej istoty i językami wszystkich stworzeń, gdyby tylko były mi posłuszne:

— 548 —
﴿ اَللّٰهُ نُورُ السَّمٰوَاتِ وَالْاَرْضِ مَثَلُ نُورِه۪ كَمِشْكَاةٍ ف۪يهَا مِصْبَاحٌ اَلْمِصْبَاحُ ف۪ى زُجَاجَةٍ اَلزُّجَاجَةُ كَاَنَّهَا كَوْكَبٌ دُرِّىٌّ يُوقَدُ مِنْ شَجَرَةٍ مُبَارَكَةٍ زَيْتُونَةٍ لَا شَرْقِيَّةٍ وَلَا غَرْبِيَّةٍ يَكَادُ زَيْتُهَا يُض۪ٓئُ وَلَوْ لَمْ تَمْسَسْهُ نَارٌ نُورٌ عَلٰى نُورٍ يَهْدِى اللّٰهُ لِنُورِه۪ مَنْ يَشَٓاءُ ﴾

Wyrecytowałem ten werset w imieniu wszystkich stworzeń, a następnie powróciłem na ziemię, zbudziłem się i wykrzyknąłem: "Al-hamdu li-llahi 'ala an-nur al-iman łal-Qur'an!"

***
— 549 —

Część Szósta będąca równocześnie

Traktatem Szóstym

(Ta część została napisana, by ostrzegać uczniów i sługi Wszechmądrego Koranu, by nie zostali zwiedzeni ani wprowadzeni w błąd).

﴿ بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ ﴾
﴿ وَلَا تَرْكَنُٓوا اِلَى الَّذ۪ينَ ظَلَمُوا فَتَمَسَّكُمُ النَّارُ ﴾

Jeśli Bóg zechce, niniejsza Część Szósta udaremni sześć podstępów szatanów spośród dżinnów i ludzi, i zamknie przed nimi sześć dogodnych dróg do ataku.

PODSTĘP PIERWSZY

W konsekwencji instrukcji, jakie odebrali od szatanów spośród dżinnów, szatani w ludzkim ciele pragną zwodzić - poprzez wzbudzanie pragnienia wysokiej rangi czy też pozycji - gotowych do poświęceń ludzi, którzy są sługami Koranu, którzy stanowią jego partię, a także sprawić, by porzucili oni swą świętą służbę i wzniosły dżihad poprzez słowo.

U większości ludzi jest obecne właściwe hipokrytom pragnienie tego, by widzieli ich inni ludzie, a także osiągnięcie pozycji, która sprawi, że ujrzą ich wszyscy. Jest to ambicja, pragnienie sławy i oklasków, a także skłonność do chwalenia siebie samego; owe cechy w mniejszym lub większym stopniu występują u wszystkich, którzy poszukują dóbr i nagrody tego świata. Pragnienie zrealizowania owych ambicji może doprowadzić człowieka nawet do tego, że poświęci on dla nich swoje życie. Ambicja tego rodzaju jest nadzwyczaj niebezpieczna dla tych, którzy poszukują korzyści życia ostatecznego, a nawet dla tych, którzy poszukują korzyści tego świata, jest to wyboista droga. Jest ona również źródłem wielu złych cech moralnych, a także największą słabością człowieka. Człowiek musi jedynie zaspokoić tę ambicję, by

— 550 —

uzyskać kontrolę nad innym, przyciągnąć drugiego człowieka do siebie, przywiązać go do siebie i zapanować nad nim. Wiele nad tym myślałem i najbardziej lękam się dla moich braci tego, że ateiści wykorzystają ową skłonność, która osłabia wiernych, jako że zwabili oni na tę drogę pewnych nieszczęśników, którzy nie byli prawdziwymi przyjaciółmi, wciągając ich w niebezpieczeństwo.

O, moi bracia i przyjaciele w służbie Koranowi! Powiedzcie tajnym agentom przebiegłych ahl ad-dunja, agitatorom ludzi zbłądzenia i uczniom Szatana (ponieważ oni wszyscy starają się zwieść was, wzbudzając pragnienie wysokiej rangi), co następuje: "Po pierwsze, zadowolenie Boga, łaski Miłosiernego i przyjęcie dobrych uczynków przez Wszechwładnego dają pozycję tak wysoką, że wszystko oprócz niej, czemu ludzie poświęcają uwagę i co podziwiają, warte jest dosłownie tyle, co nic. Osiągnięcie Bożego miłosierdzia jest wystarczające. Szacunek ludzi jest mile widziany wtedy, gdy jest on odbiciem i cieniem szacunku dla Bożego miłosierdzia, w innym przypadku jest niepożądany. Jako że zgaśnie on u drzwi grobu, jest wart tyle, co nic!"

Jeśli pragnienia rangi i wysokiej pozycji nie można uciszyć ani wyeliminować, należy zwrócić je ku innym rzeczom. Wszelkie emocje mogą być dozwolone, jeśli występują przez wzgląd na życie ostateczne, z intencją modlitwy lub dla sprawienia, że czyjaś praca stanie się efektywna, a wyjaśnimy to przez następujące porównanie:

Wyobraźmy sobie, że w czasie, gdy meczet Aya Sophia jest wypełniony dostojnymi, błogosławionymi, cnotliwymi i znamienitymi ludźmi, jeden lub dwaj leniwi młodzieńcy i niemoralni próżniacy kręcą się przy wejściu, podczas gdy przy oknach kilku Europejczyków wypatruje jakiejś rozrywki. Do meczetu wchodzi pewien człowiek i dołącza do zgromadzenia, następnie pięknie i ładnym głosem recytuje fragment Koranu; spojrzenia tysięcy ludzi prawdy zwracają się na niego, a oni otrzymują nagrodę dzięki szacunkowi dla tego człowieka i modlitwom za niego. To nie jest miłe dla gnuśnych młodzieńców, nierobów spośród heretyków i jednego lub dwóch Europejczyków. Gdyby zaś człowiek, który wszedł do

— 551 —

błogosławionego meczetu i dołączył do wielkiego zgromadzenia, zaczął śpiewać na cały głos sprośne piosenki, tańczyć i podskakiwać, sprawiłoby to, że owi gnuśni młodzieńcy roześmialiby się, sprawiłoby przyjemność rozpustnym nierobom, jako że zachęcałoby do rozpusty, zaś Europejczycy uśmiechnęliby się drwiąco, ponieważ są oni zadowoleni, kiedy widzą w islamie jakiekolwiek przywary. Jednak takie postępowanie przyciągnęłoby spojrzenia błogosławionych ludzi z owego wielkiego zgromadzenia, które wyrażałyby obrzydzenie i pogardę; w oczach tych ludzi ów człowiek upadłby do poziomu najniższego z niskich.

Dokładnie tak, jak w naszym przykładzie, świat islamu i Azja są wielkim meczetem, zaś zamieszkujący je ludzie wiary i prawdy to szacowne zgromadzenie w tym meczecie. Bezczynni młodzieńcy to podobni dzieciom pochlebcy, rozpustni próżniacy to nikczemnicy, którzy idą za Europą, aż nie mają ani narodowości, ani religii, zaś widzowie z Europy to dziennikarze, którzy szerzą koncepcje Europejczyków. Wszyscy muzułmanie, zwłaszcza cnotliwi i ci, którzy pragną się doskonalić, mają w owym meczecie swoje miejsca, stosownie do ich stopnia; ludzie widzą ich i zwracają na nich uwagę. Jeśli spełniają oni dobre dzieła, jak uczą tego nakazy i święte prawdy Wszechmądrego Koranu, zgodnie z zasadami szczerości intencji i zadowolenia Boga, które są podstawowymi zasadami islamu, jeśli językiem swego usposobienia recytują wersety Koranu, wówczas będą wśród tych, o których mówi suplikacja:

اَللّٰهُمَّ اغْفِرْ لِلْمُؤْمِن۪ينَ وَ الْمُؤْمِنَاتِ

która jest stale wypowiadana przez każdego człowieka ze świata islamu. Otrzymają oni swój udział w nagrodzie tych, którzy wypowiadają owe słowa, a braterstwo połączy ich ze wszystkimi wiernymi. Jednakże wartość takiego stanu nie ukaże się ani niektórym spośród ludzi zbłądzenia, którzy są niby przyczyniające szkód bestie, ani niektórym głupcom, którzy są jak dzieci, choć już wyrosły im brody. Jeśli człowiek wypiera się wszystkich swoich przodków, owego źródła honoru, jeśli wypiera się przeszłości, która może być dla niego przyczyną dobrze rozumianej dumy, jeśli w duchu porzuca świetlisty trakt prawych ludzi spośród tych, którzy byli przed nim, choć tamci mieli ów szeroki trakt za punkt oparcia, jeśli podąża za własnymi zachciankami i namiętnościami, jeśli jak hipokryta szuka sławy i podąża za innowacjami, w oczach wszystkich ludzi prawdy i wiary upadnie do prawdziwie najniższej pozycji. Zgodnie z hadisem, który mówi:

— 552 —
اِتَّقُوا فِرَاسَةَ الْمُؤْمِنِ فَاِنَّهُ يَنْظُرُ بِنُورِ اللّٰهِ

niezależnie od tego, jak bardzo prostym i nieświadomym człowiekiem byłby wierny, jego serce patrzy chłodno i z odrazą na tak chełpliwych i samolubnych ludzi, choćby nawet jego umysł nie zdawał sobie z tego sprawy.

Człowiek porwany umiłowaniem pozycji i rangi, opętany przez pragnienie sławy, w oczach niezliczonych członków zgromadzenia wiernych upada do poziomu najniższego z niskich, zaś zyskuje tymczasową pozycję, która nie przyniesie mu nic pomyślnego, w oczach kilku pozbawionych znaczenia szyderców, szaleńców i nierobów. Zgodnie z wersetem:

﴿ اَلْاَخِلَّٓاءُ يَوْمَئِذٍ بَعْضُهُمْ لِبَعْضٍ عَدُوٌّ اِلَّا الْمُتَّق۪ينَ ﴾

taki człowiek - drugi człowiek z naszego porównania - znajdzie kilku fałszywych przyjaciół, którzy przyczynią mu szkód w życiu doczesnym, męczarni w królestwie pośrednim, a w życiu ostatecznym będą jego wrogami.

Jeśli chodzi o pierwszego człowieka z naszego porównania, nawet jeśli nie wykreśli on ze swego serca pragnienia wysokiej pozycji, jeśli tylko przyjmie on szczerość intencji i zadowolenie Boga za swe wiodące zasady, a nie uczyni rangi i pozycji swym celem, osiągnie on chwalebną rangę duchową, która całkowicie zaspokoi jego pragnienie. Człowiek straci coś, co znaczy niewiele, bardzo niewiele, a w miejsce tego, co stracił, znajdzie wiele, bardzo wiele wartościowych rzeczy, które nie przyczynią mu żadnej szkody. Zaiste, odpędzi od siebie kilka węży, a znajdzie liczne błogosławione stworzenia i stanie się ich bliskim przyjacielem, lub też nie dopuści do siebie dzikich szerszeni, zaś przyciągnie błogosławione pszczoły podobne sprzedawcom orzeźwiających napojów miłosierdzia. Będzie jadł miód z ich rąk, zaś dzięki ich modlitwom znajdzie przyjaciół ze wszystkich części świata islamu, dzięki którym jego dusza nabierze blasku, jakim lśni woda rajskiego źródła Al-Kałsar, a ich modlitwy zostaną zapisane w księdze jego dobrych uczynków.

Pewnego razu, kiedy pewien mały człowiek zajmujący wysokie stanowisko na tym świecie, z powodu wielkiego błędu, do popełnienia którego popchnęło go pragnienie sławy, stał się błaznem w oczach świata islamu, przemówiłem do niego, ucząc go znaczenia powyższego porównania,

— 553 —

którym zdzieliłem go po głowie. Był bardzo wstrząśnięty, jednak jako że ja sam nie byłem wolny od pragnienia rangi i pozycji, moje ostrzeżenie nie otworzyło mu oczu.

PODSTĘP DRUGI

Jedną z najsilniejszych i najbardziej podstawowych emocji człowieka jest strach. Knujący spiski prześladowcy czerpią z niego wielkie korzyści, za jego pomocą powstrzymując tych, którzy są małoduszni. Agenci ahl ad-dunja i agitatorzy ludzi zbłądzenia korzystają z owej skłonności do strachu ludzi prostych, ale zwłaszcza ze strachu uczonych w religii, przerażając ich i podsycając ich bezpodstawne lęki. Na przykład by przestraszyć tchórza stojącego na dachu i sprawić, by znalazł się on w niebezpieczeństwie, człowiek knujący spiski ukazuje mu coś, co tamten uważa za szkodliwe, podsyca jego strach i stopniowo ściąga go na krawędź dachu, a następnie sprawia, że ów bojaźliwy człowiek spada i łamie kark. Dokładnie w ten sam sposób ci, którzy knują spiski, sprawiają, że ludzie poświęcają rzeczy najważniejsze z powodu najmniej ważnych. Starając się uniknąć ukąszenia komara, uciekają w paszczę smoka.

Pewnego razu pewien dostojny człowiek - niech Bóg się nad nim zmiłuje - przeraził się samego wejścia na pokład łodzi wiosłowej. Pewnego wieczoru razem poszliśmy do mostu w Stambule, gdzie musieliśmy wejść na pokład łodzi, przy czym obstawałem - nie było żadnych wozów, a my udawaliśmy się do Meczetu Sułtana Eyuba. Ów człowiek powiedział: "Jestem przerażony. Ta łódź może zatonąć!" Zapytałem: "Jak wiele łodzi naliczyłbyś tutaj i w Złotym Rogu?" "Być może nawet tysiąc", odpowiedział. Zapytałem: "Jak wiele łodzi tonie każdego roku?" Odparł: "Jedna lub dwie, a być może nawet żadna". Zapytałem: "Jak wiele dni liczy sobie rok?", a on odparł: "Trzysta sześćdziesiąt". Rzekłem mu: "Prawdopodobieństwo zatonięcia łodzi, które wzbudza w tobie bezpodstawny strach i sprawia, że się niepokoisz, jest zatem jak jeden do trzystu sześćdziesięciu. Ktoś, kto jest przerażony czymś tak mało prawdopodobnym, nie jest istotą ludzką, nie można go nazwać nawet zwierzęciem!" Następnie zapytałem go: "Wedle twoich wyliczeń, jak długo będziesz żył?" Odparł: "Jestem stary, być może pożyję jeszcze dziesięć lat". Rzekłem mu zatem: "Wyznaczona godzina śmierci jest dla nas tajemnicą, zatem możemy umrzeć każdego dnia. To oznacza, że możesz umrzeć któregokolwiek spośród trzech tysięcy sześciuset dni. Widzisz, prawdopodobieństwo tego, że umrzesz dzisiaj jest jak jeden do trzech tysięcy, a prawdopodobieństwo tego, że

— 554 —

umrzesz, ponieważ zatonie łódź, jak jeden do trzystu tysięcy. Drżyj ze strachu, szlochaj i spisz testament!" Ów człowiek oprzytomniał, a ja zabrałem go, drżącego, na pokład łodzi. Kiedy już byliśmy na łodzi, powiedziałem mu: "Wszechmocny Bóg dał nam uczucie strachu, by chronić życie, nie po to, by je niszczyć! Nie dał nam życia po to, by było uciążliwe, trudne, by było cierpieniem i męczarnią. Jeśli strach jest spowodowany przez coś, co jest prawdopodobne jak jeden do dwóch, do trzech, do czterech, niechby nawet jak jeden do pięciu lub sześciu, jest ostrożnością i czymś dozwolonym, jednak strach w obliczu czegoś, czego prawdopodobieństwo wynosi jeden do dwudziestu, trzydziestu lub czterdziestu, jest bezpodstawny i czyni życie torturą!"

Moi bracia! Jeśli ci, którzy podlizują się ateistom, atakującym was i wzbudzającym w was przerażenie, porzucą wasz święty dżihad poprzez słowo, powiedzcie im:

"Jesteśmy stronnictwem Koranu, a zgodnie z wersetem:

﴿ اِنَّا نَحْنُ نَزَّلْنَا الذِّكْرَ وَ اِنَّا لَهُ لَحَافِظُونَ ﴾

jesteśmy wewnątrz cytadeli Koranu. Werset:

﴿ حَسْبُنَا اللّٰهُ وَنِعْمَ الْوَك۪يلُ ﴾

to forteca, której solidne mury wnoszą się wokół nas. Wykorzystując lęk przed niewielką szkodą, której możemy doznać w ulotnym i tymczasowym życiu doczesnym (a prawdopodobieństwo doznania owej szkody jest jak jeden do tysiąca), nie sprawicie, że z własnej woli damy się wam poprowadzić drogą, która ze stuprocentową pewnością wyrządzi szkodę naszemu życiu ostatecznemu!"

Powiedzcie również:

"Czy ktokolwiek doznał jakiejś szkody z winy Saida Nursiego, naszego przyjaciela w służbie Koranowi, naszego mistrza przodującego w naszym świętym dziele? Czy ktokolwiek doznał szkody ze strony ludzi prawdy, takich jak my, którzy są jego towarzyszami na drodze prawdy? Czy jest ktokolwiek, kogo spotkały jakieś trudności z rąk jego bliskich uczniów, lub takie, których przyczyniliśmy my sami? Czyż zatem powinniśmy niepokoić się prawdopodobieństwem doznania takich szkód lub trudności? Ten-Nasz brat ma tysiące przyjaciół i tysiące braci w życiu ostatecznym. Choć przez dwadzieścia lub

— 555 —

trzydzieści lat odgrywał znaczącą rolę w życiu społecznym tego świata, nie słyszeliśmy o tym, by choć jednemu z jego braci stała się krzywda z jego powodu, a w owych czasach wymachiwał on tęgim kijem polityki. Teraz trzyma on w ręku światło prawdy, a nie tęgi kij. Z pewnością, dawno temu był on zamieszany w wydarzenia trzydziestego pierwszego marca i wystąpił przeciw niektórym swym przyjaciołom, lecz później stało się jasne, że do owych wydarzeń podżegali inni, a jego przyjaciele cierpieli nieszczęścia nie z jego przyczyny, lecz z przyczyny jego nieprzyjaciół. Co więcej, w owym czasie uratował on bardzo wielu ludzi spośród swych przyjaciół. Zatem szatani wam podobni nie powinni myśleć, że sprawią, byśmy wyrzucili wieczny skarb z powodu strachu przed czymś, czego prawdopodobieństwo to już nie jeden do tysiąca, lecz jeden do wielu tysięcy!"

Powiedzcie to, uderzcie owych pochlebców ludzi zbłądzenia w usta, i przepędźcie ich! Powiedzcie również: "Jeśli nadejście śmierci nie jest prawdopodobne jak jeden do stu, lecz jest pewne w stu procentach, jeśli mamy choćby na jotę rozsądku, nie damy się zastraszyć, nie porzucimy naszego Nauczyciela i nie uciekniemy!"

Liczne wydarzenia ukazały, i nadal ukazują, że tych, którzy zdradzili swojego starszego brata i mistrza w czasie niebezpieczeństwa, spotykają nieszczęścia, i że to przede wszystkim w nich owe nieszczęścia uderzają. Tacy ludzie zostają bezlitośnie ukarani, a wszyscy spoglądają na nich ze wzgardą. W efekcie tego ich dusze żyją w poniżeniu, a oni sami umierają, również w sensie fizycznym. Ci, którzy ich dręczą, nie litują się nad nimi, mówiąc: "Ponieważ ci ludzie zdradzili swego mistrza, który dochował im wierności i był dla nich dobry, muszą być całkowicie nikczemni i zasługują na wzgardę, nie na współczucie!"

Tak, taka jest prawda!

Jeśli bezwzględny i niegodziwy, pozbawiony skrupułów człowiek powalił kogoś na ziemię i staje nad nim, by rozdeptać jego głowę, a leżący na ziemi człowiek całuje stopy swego barbarzyńskiego prześladowcy, jego serce z powodu owego poniżenia zostanie zmiażdżone wcześniej niż jego głowa, zaś jego dusza umrze przed jego ciałem. Taki człowiek straci głowę, a jego szacunek dla samego siebie i duma zostaną zniszczone. Przez okazanie słabości w obliczu dzikiego prześladowcy pozbawionego sumienia ów człowiek jedynie zachęci tyrana do tego, by go zmiażdżył. Jednak jeśli uciskany człowiek pluje w twarz tyrana, uratuje on swe serce i duszę, zaś jego pokrzywdzone ciało będzie męczennikiem. Plujcie zatem w bezwstydne twarze prześladowców!

— 556 —

Pewnego razu, kiedy Brytyjczycy zniszczyli strzegące Bosforu działa i okupowali Stambuł, najważniejszy duchowny kościoła anglikańskiego, najważniejszej instytucji religijnej w swoim kraju, zadał sześć pytań urzędowi Wielkiego Muftiego (ar. Szajch al-Islam). W owym czasie należałem do komitetu Daru'l Hikmeti'l-Islamiye. Poproszono mnie, bym odpowiedział na owe pytania, zaś pytający domagali się odpowiedzi w sześciuset słowach. Powiedziałem jednak: «Odpowiem im, używając nie tylko sześciuset, lecz nawet sześciu słów, lecz z ustami pełnymi śliny! Widzicie, do czego doprowadziły ich rządy: kiedy tylko postawili stopę na brzegach naszego Bosforu, ich pastor arogancko zadaje nam sześć pytań. W obliczu takiego zachowania powinniśmy napluć mu w twarz. Pluńmy zatem w bezlitosne twarze tyranów!»

Teraz zaś mówię:

O, moi bracia! Kiedy byliśmy pod okupacją tyranów podobnych Brytyjczykom, ochrona, jaką dawał mi Koran, była dla mnie wystarczająca, choć było pewne w stu procentach, że konfrontacja z nimi poprzez język prasy przyniesie mi szkodę, zatem powinna być po stokroć bardziej wystarczająca dla was w obliczu szkody, jaka może spotkać was z ręki owych mało znaczących zabijaków, a prawdopodobieństwo zaistnienia owej szkody jest jak jeden do stu.

Co więcej, o bracia moi!, większość z was odbyła służbę wojskową. Ten, kto jej nie odbył, z pewnością słyszał o tym, jak jest w wojsku, zaś jeśli ktokolwiek z was o tym nie słyszał, niechaj teraz usłyszy ode mnie:

"Najwięcej rannych jest wśród ludzi, którzy porzucają swoje okopy i uciekają, podczas gdy najmniej ran odnoszą ci, którzy wytrwali w okopach!"

Aluzyjne znaczenie wersetu:

﴿ قُلْ اِنَّ الْمَوْتَ الَّذ۪ى تَفِرُّونَ مِنْهُ فَاِنَّهُ مُلَاق۪يكُمْ ﴾

ukazuje, że tych, którzy uciekają, w wyniku ich ucieczki najprawdopodobniej spotka śmierć!

TRZECI PODSTĘP SZATANA

Szatani łapią w swe sidła wielu ludzi poprzez chciwość.

W wielu traktatach udowodniliśmy poprzez niezbite dowody, że - jak wynika wprost z jasnych wersetów Wszechmądrego Koranu - dozwolone zaopatrzenie nie przychodzi proporcjonalnie do mocy i woli, lecz

— 557 —

proporcjonalnie do bezsilności i potrzeby. Prawdę tę ukazują liczne znaki, wskazówki, i świadectwa, jak na przykład:

Drzewa, które są rodzajem stworzeń żywych i potrzebują zaopatrzenia, pozostają na miejscu, a ich zaopatrzenie samo spieszy ku nim, tymczasem ponieważ zwierzęta chciwie uganiają się za swoim zaopatrzeniem, nie są karmione w tak doskonały sposób, jak jest to w przypadku drzew.

Również ryby, choć są najgłupszymi i najbardziej bezsilnymi ze zwierząt, są karmione w najlepszy sposób i obrastają tłuszczem, podczas gdy inteligentne i zdolne zwierzęta jak małpy czy lisy są słabe i szczupłe, ponieważ ich zaopatrzenie jest skąpe, co ukazuje, że potrzeba, a nie siła, jest środkiem do zdobycia zaopatrzenia.

Również delikatne zaopatrzenie wszystkich młodych, czy to spośród ludzi, czy to spośród zwierząt, jakim jest mleko, ów delikatny podarunek ze skarbca miłosierdzia, jest zsyłane im w niespodziewany dla nich sposób w wyniku współczucia dla ich słabości, bezsilności i trudnych warunków życia dzikich zwierząt, co ukazuje, że bezsilność i potrzeba, nie zaś inteligencja i siła, są środkami do zdobycia dozwolonego zaopatrzenia.

Również wśród narodów świata są takie, które uganiają się za swym zaopatrzeniem bardziej od innych, będąc wręcz sławnymi ze swej zachłanności. Jednak te narody bardziej niż jakiekolwiek inne cierpią z powodu biedy, braku środków do życia, poniżenia i ubóstwa. Nawet bogate spośród nich żyją skromnie. Tak czy inaczej majątek, w jakiego posiadanie owe narody weszły przy pomocy niedozwolonych środków, takich jak lichwa, nie obejmuje dozwolonego zaopatrzenia, zatem nie może być użyty jako argument w tej dyskusji.

Również ubóstwo wielu osobistości spośród literatów i uczonych, a także dostatek i bogactwo wielu głupców, ukazują, że tym, co przyciąga zaopatrzenie, nie są inteligencja i moc, lecz bezsilność i potrzeba. Tym, co przyciąga zaopatrzenie, jest podporządkowanie się Bogu przy równoczesnym poleganiu na Nim, a także suplikacja poprzez słowo, poprzez stan i poprzez uczynek.

Werset:

﴿ اِنَّ اللّٰهَ هُوَ الرَّزَّاقُ ذُو الْقُوَّةِ الْمَت۪ينُ ﴾

obwieszcza ową prawdę oraz jest potężnym, stanowczym dowodem naszego twierdzenia, wypowiadanym przez wszystkie rośliny i zwierzęta, a także przez ich młode. Każda grupa stworzeń, które poszukują zaopatrzenia, recytuje ten werset językiem właściwym swemu usposobieniu.

— 558 —

Ponieważ zaopatrzenie jest wyznaczane i zsyłane, a Tym, Który je daje, jest Wszechmocny Bóg; ponieważ jest On zarówno Najbardziej Litościwy, jak Szczodry, przeto ci, którzy poniżają samych siebie, zyskując to, co zakazane, w ten sposób czynią tak, jakby rzucali oszczerstwa na Jego miłosierdzie i znieważali Jego szczodrość, a gdyby posiadali sumienie i potrafili rozsądzić święte kwestie dotyczące spraw choćby tak oczywistych, jak łapówki, jak przyjmowanie tego, co niezgodne z prawem i niekorzystne - powinni zadumać się nad tym, jak wielorakim szaleństwem jest ich postępowanie.

Tak, ahl ad-dunja, a zwłaszcza ludzie zbłądzenia, nie rozdają pieniędzy za darmo, lecz sprzedają je za wysoką cenę. Czasami coś, co może udzielić niewielkiej pomocy w ciągu roku życia doczesnego, staje się środkiem zniszczenia nieskończonego życia wiecznego. Poprzez podłą cechę, jaką jest chciwość, człowiek ściąga na siebie gniew Boga, kiedy stara się o to, by ludzie zbłądzenia byli z niego zadowoleni.

Tak, moi bracia! Jeśli ci, którzy płaszczą się przed ahl ad-dunja, a także hipokryci spośród błądzących, uchwycą się was z powodu owej słabości, owej skłonności ludzkiej natury, pomyślcie o powyższej prawdzie i weźcie waszego biednego brata za przykład. Zapewniam was ze wszystkich sił, że zadowolenie z tego, co posiadacie, oraz oszczędność zabezpieczą wasze życie i zagwarantują wam zaopatrzenie większe niż wysokie pobory. Jeśli zaś chodzi o jakiekolwiek pieniądze, które zostały wam dane niezgodnie z prawem, to ci, którzy je dali, w zamian zażądają ceny tysiąckrotnie wyższej. Może to również utrudnić waszą służbę Koranowi (a ta służba może otworzyć przed wami niewyczerpany skarbiec) lub sprawić, że w owej służbie staniecie się opieszali. Byłaby to tak wielka strata, pozostawiająca taką pustkę, że nawet gdyby dawano wam tysiąc pensji każdego miesiąca, nie wystarczyłyby do wypełnienia owego pustego miejsca.

Przestroga: Ludzie zbłądzenia nie są w stanie obronić się i odpowiedzieć na prawdy wiary i Koranu, które czerpiemy z Wszechmądrego Koranu i rozpowszechniamy, zatem dla swych intryg hipokrytów wykorzystują sidła oszustwa i podstępu. Chcą zwieść moich przyjaciół poprzez pragnienie wysokiej pozycji, chciwość, strach, chcą obalić moje twierdzenia, przypisując mi pewne rzeczy. W naszej świętej służbie zawsze działamy pozytywnie, lecz na nieszczęście, niekiedy obowiązek usunięcia przeszkody z drogi wiodącej ku jakiejś dobrej kwestii skłania nas do działania negatywnego.

— 559 —

Oto, z jakiego powodu w obliczu przebiegłej propagandy hipokrytów ostrzegam moich braci przed tym, co się tyczy wyżej wymienionych trzech punktów. Próbuję odeprzeć ataki wymierzone w moich braci.

Obecnie najbardziej znamienny atak przypuszczono na moją osobę. Mówią: "Said jest Kurdem, dlaczego więc okazujecie mu tak wielki szacunek i dlaczego za nim podążacie?" Jestem zatem zmuszony, by wspomnieć o czwartym podstępie Szatana, a uczynię to - choć tego nie chcę - językiem starego Saida, by uciszyć łajdaków, którzy tak mówią.

CZWARTY PODSTĘP SZATANA

By zwieść moich braci i wzbudzić w nich uczucia nacjonalistyczne, pewni bezbożni ludzie, którzy zajmują wysokie stanowiska, atakują mnie poprzez swoją propagandę. Na skutek podszeptów Szatana i sugestii ludzi zbłądzenia mówią: "Wy jesteście Turkami. Dzięki niech będą Bogu!, pośród Turków są uczeni w religii i ludzie, do których należy doskonałość wszelkiego rodzaju. Said jest Kurdem, a pracowanie razem z kimś, kto nie jest tej samej narodowości, nie jest patriotyzmem".

Odpowiedź: Nędzniku, który nie masz żadnej religii! Al-hamdu li-llah, jestem muzułmaninem. Mój naród liczy sobie trzysta pięćdziesiąt milionów ludzi. Po sto tysięcy razy szukam u Boga ucieczki przed tym, bym dla idei rasizmu i negatywnego nacjonalizmu miał poświęcić trzysta pięćdziesiąt milionów braci, którzy radują się wiecznym braterstwem, którzy dopomagają mi swymi modlitwami i wśród których jest również olbrzymia większość Kurdów. Szukam u Boga ucieczki przed tym, bym miał wyrzec się owych nieprzeliczonych i błogosławionych braci, a w ich miejsce znaleźć kilku, którzy wkroczyli na drogę, na której nie ma żadnej religii i która nie jest zgodna z żadną szkołą prawa, choć noszą oni miano Kurdów i uważa się, że należą do narodu kurdyjskiego. O, ty, który nie masz żadnej religii! Jedynie idioci tacy jak ty mogliby porzucić wiecznie trwające braterstwo świetlistej i przynoszącej korzyści społeczności liczącej trzysta pięćdziesiąt milionów prawdziwych braci, by zyskać braterstwo - które nawet na tym świecie nie da żadnej korzyści - garstki węgierskich niewiernych lub zeuropeizowanych Turków, którzy stracili własną religię. Ponieważ w Kwestii Trzeciej Listu Dwudziestego Szóstego ukazaliśmy - wraz z dowodami - naturę negatywnego nacjonalizmu i wyrządzane przez ów prąd szkody, odsyłamy cię do tamtego traktatu, a w tym miejscu jedynie objaśnimy następującą prawdę, o której pokrótce wspomnieliśmy w zakończeniu Kwestii Trzeciej:

— 560 —

Oto, co mówię owym pseudopatriotom, owym bezbożnikom, którzy zbłądzili z drogi, którzy kryją się za zasłoną tureckiego patriotyzmu, a w rzeczywistości są wrogami Turków:

Poprzez wieczne i prawdziwe braterstwo jestem blisko i prawdziwie związany z narodem islamu, w tym również z wiernymi tego kraju, zwanymi Turkami. Przez wzgląd na islam czuję dumę i miłuję synów tego kraju, którzy przez blisko tysiąc lat nieśli sztandar Koranu od zwycięstwa do zwycięstwa w każdym zakątku świata. A jeśli chodzi o was, o, wy pseudopatriotyczni oszuści!, jesteście na drodze, która sprawi, że zapomnicie o prawdziwej dumie narodowej Turków, a do was należy jedynie metaforyczne i przemijające braterstwo, oparte na koncepcji rasy i na nienawiści. Pytam was: Czy naród turecki składa się jedynie z niedbałych i lubieżnych ludzi młodych, w wieku od dwudziestu do czterdziestu lat? Czy tym, co jest dla nich korzystne i dobrze się im przysłuży - a zadbania o to wymaga nacjonalizm i patriotyzm - jest edukacja na wzór europejski, która jedynie powiększy ich niedbalstwo, przyzwyczai ich do rozpusty i zachęci do tego, co zakazane? Czy może wszystko po to, by zabawić ich na pewien czas, a sprawić, że na starość zapłaczą? Jeśli to jest nacjonalizm i patriotyzm, jeśli to jest postęp i szczęście w życiu, jeśli takimi tureckimi nacjonalistami jesteście, to uciekam jak najdalej od takiego patriotyzmu, a wy możecie uciec jak najdalej ode mnie! Jeśli macie w sobie choćby jotę patriotyzmu, inteligencji i uczciwości, zastanówcie się nad poniższymi podziałami społeczeństwa i dajcie mi odpowiedź!

Synowie tej ziemi są znani jako naród turecki, który składa się z sześciu części. Pierwsza część to ludzie prawi i pobożni; druga to chorzy i ci, których dotknęło nieszczęście; trzecia to ludzie starsi; czwarta to dzieci; piąta to biedni i słabi; szósta grupa to ludzie młodzi. Czyż ludzie z pierwszych pięciu grup nie są Turkami? Czyż oni nic nie otrzymają od waszego narodowego patriotyzmu? Czyż narodowym patriotyzmem jest dokuczanie ludziom z owych pięciu grup, niszczenie przyjemności, jaką czerpią z życia, oraz tych rzeczy, które są dla nich pociechą, by dostarczyć pijackiej uciechy ludziom z szóstej grupy? Czy też może jest to dowodem wrogości wobec narodu? Zgodnie z zasadą, która mówi: "Decydujące słowo należy do większości", to, co szkodzi większości, jest wrogie, nie zaś przyjazne!

Pytam was, czy największe korzyści dla wierzących i pobożnych ludzi z pierwszej grupy można znaleźć w cywilizacji typu europejskiego, czy też można je znaleźć w rozmyślaniu o wiecznej szczęśliwości poprzez

— 561 —

prawdy wiary, w podróżowaniu drogą prawdy, której ludzie najbardziej pragną, w znajdowaniu prawdziwego pocieszenia? Droga, którą obrali ludzie zbłądzenia i farbowani patrioci wam podobni, gasi duchowe światła pobożnych ludzi wiary, niszczy prawdziwą pociechę i ukazuje śmierć jako wieczną nicość, zaś grób jako drzwi do niekończącej się rozłąki.

Czyż korzyści dla dotkniętych przez nieszczęście, chorych i tych, którzy są zrozpaczeni życiem, dla ludzi z grupy drugiej, można odnaleźć w bezbożnej cywilizacji typu europejskiego? Ci nieszczęśnicy pragną światła, pragną pocieszenia. Pragną nagrody za nieszczęścia, jakie wycierpieli. Pragną odpłacić tym, którzy ich prześladowali. Pragną odepchnąć trwogę u drzwi grobu, do którego się zbliżają. Poprzez fałszywy patriotyzm ludzie tacy jak wy pogrążają igły w sercach owych nieszczęśliwych ofiar nieszczęścia, które tak bardzo potrzebują litości, ukojenia i uleczenia, które tak bardzo na nie zasługują. Wymierzacie cios w ich głowy! Bezlitośnie niszczycie wszystkie ich nadzieje! Wtrącacie ich w całkowitą rozpacz! Czy to jest narodowy patriotyzm? Czy tak chcecie zapewnić korzyści temu narodowi?

Trzecią grupę tworzą ludzie starsi. Zbliżają się oni do grobu i do śmierci, coraz bardziej oddalają się od tego świata, przybliżając się do życia ostatecznego. Czyż korzyści, światła i pociechę dla nich można znaleźć w słuchaniu wieści o okrutnych wydarzeniach, do jakich doprowadzili tyrani podobni Hulagu i Czyngis-chanowi? Czyż jest dla nich miejsce w waszych nowoczesnych ruchach, które sprawiają, że zapomina się o życiu ostatecznym, które wiążą człowieka z tym światem, nie dają żadnych efektów i choć pozornie są postępem, oznaczają upadek? Czy światło życia ostatecznego można znaleźć w kinie, a prawdziwe pocieszenie w teatrze? Czyż narodowym patriotyzmem jest to, co prowadzi do zarzynania owych ludzi niematerialnym nożem, co podsuwa im ideę mówiącą: "Jesteście popychani ku niekończącej się nicości", co przekształca grób, który mieli za bramę miłosierdzia, w paszczę smoka, i dyszy im do ucha: "Wy również tam wkroczycie"?! Jeśli z tego składa się wasz patriotyzm, od którego ludzie starsi oczekują szacunku, to po sto tysięcy razy szukam schronienia u Boga przed takim patriotyzmem!

Czwarta grupa to dzieci, które pragną dobroci od narodowego patriotyzmu, które oczekują litości. Również przez wzgląd na ich słabość, bezsilność i niemoc ich dusze mogą rozwijać się poprzez poznawanie Litościwego i Wszechmocnego Stwórcy, zaś one same mogą wówczas odkrywać swe zdolności w sposób, który daje im szczęście. Jeśli wpoimy

— 562 —

im poleganie na Bogu, którego źródłem jest wiara, wraz z poddaniem się Stwórcy (a owym poddaniem się jest islam), będą mogły znieść straszliwe lęki i wszelkie położenia, jakie przyniesie życie doczesne; owe niewinne istoty będą mogły śmiało patrzeć w przyszłość. Czyż można osiągnąć to samo poprzez nauczanie ich o postępie cywilizacji, z którą tak mało je łączy, o zasadach pozbawionej światła materialistycznej filozofii, która niszczy ich morale i gasi ich dusze? Gdyby człowiek składał się jedynie ze zwierzęcego ciała i nie miał rozumu w głowie, być może owe europejskie zasady - którym nadaliście wyszukaną nazwę edukacji cywilizowanej i narodowej - mogłyby przynieść owym niewinnym dzieciom pewne doczesne korzyści w formie krótkotrwałych uciech właściwych dzieciństwu. Jako że będą one wrzucone w burzliwy zgiełk życia, jako że są istotami ludzkimi, z pewnością w swych serduszkach mają dalekosiężne pragnienia, a w ich główkach zrodziły się wielkie cele. Ponieważ tak przedstawia się rzeczywistość, w obliczu ich nieskończonych potrzeb i bezsilności w ich sercach umieszczono nadzwyczaj potężne wsparcie i nigdy niegasnące miejsce schronienia, a owym wsparciem i miejscem schronienia jest wiara w Boga i w życie ostateczne. To jest dla nich dobrocią i litością. W przeciwnym razie zamordujecie owe nieszczęsne, niewinne istoty w pijaństwie waszego narodowego patriotyzmu, jak szalona matka morduje nożem swoje dziecko. To dzikie okrucieństwo i zło, podobne wyrwaniu ich serc i mózgów i zmuszeniu owych dzieci, by zjadły je dla nakarmienia swego ciała.

Piąta grupa to ludzie biedni i słabi. Biedacy, którzy z powodu ich ubóstwa wielce cierpią pod ciężkimi brzemionami życia, ludzie słabi, którym straszliwe przewroty życia przysparzają smutku - czyż oni nic nie otrzymają od waszego narodowego patriotyzmu? Czyż ich udział można odnaleźć w prądach, które zaprowadziliście pod nazwą cywilizacji w stylu europejskim (a gdyby opadła ta zasłona, należałoby mówić o cywilizacji, która jest niczym Faraon), a które jedynie zwiększają ich rozpacz i cierpienia? Balsam na rany ubóstwa można znaleźć w świętej aptece islamu, nie w rasistowskich ideach. Słabi nie otrzymają siły ani odporności od filozofii naturalizmu, która jest ciemna, nieświadoma i ograniczona do przypadku, lecz mogą znaleźć ową siłę w muzułmańskim zapale i w świętej narodowości islamu!

Szósta grupa to ludzie młodzi. Gdyby ich młodość była wieczna, wówczas wino, które podajecie im do picia w ideach negatywnego nacjonalizmu, przyniosłoby pewne tymczasowe korzyści i byłby z niego jakiś pożytek. Jednak kiedy posuną się oni w latach i oprzytomnieją, co będzie dla

— 563 —

nich bolesne, kiedy o poranku starości zbudzą się ze słodkiego snu, ich rozpacz po przyjemnościach i pijaństwie młodości sprawi, że zaszlochają, a odejście ich przyjemnego snu przyczyni im jeszcze większego smutku i sprawi, że każdy z nich wykrzyknie: "Biada mi! Zarówno moja młodość odeszła, jak i moje życie odchodzi, a ja zbliżam się do grobu jako bankrut! Och, gdybym tylko używał swojej głowy, żeby myśleć!" Czy udziałem, jaki narodowy patriotyzm przyznaje tej grupie, jest to, by radowali się jedynie przejściowo, a później przez bardzo długi czas gorzko szlochali? Czy też ich szczęście i przyjemność w życiu doczesnym można znaleźć w uczynieniu ich ulotnej młodości trwałą przez oddawanie czci Bogu i przez spędzenie młodości, która jest pięknym i słodkim darem Boga, nie na drodze rozpusty i hulania, lecz na drodze prostej, w składaniu Bogu podziękowań, by zyskać wieczną młodość w królestwie szczęśliwości? Mówcie, jeśli macie choćby ziarnko inteligencji!

W skrócie: Gdyby naród turecki składał się wyłącznie z ludzi młodych; gdyby ich młodość była wieczna; gdyby nie mieli żadnego innego miejsca prócz tego świata - wówczas wasz europejski ruch pod płaszczykiem tureckiego patriotyzmu mógłby zostać uznany za narodowy patriotyzm. Moglibyście mówić o mnie jako o kimś, kto przywiązuje niewielką wagę do życia tego świata, kto uważa rasizm za "europejską chorobę", kto stara się powstrzymać młodych ludzi przed uganianiem się za niedozwolonymi rozrywkami i za tym, co niegodziwe, kto przyszedł na świat w innym kraju: "On jest Kurdem, nie podążajcie za nim!" Być może mielibyście prawo do tego, by tak powiedzieć. Jednak ponieważ, jak zostało to wyjaśnione powyżej, synowie tego kraju, którzy noszą imię Turków, należą do sześciu grup, przyczynianie szkód pięciu z tych grup i niszczenie przyjemności, jaką czerpią z życia, by dać ludziom z jednej tylko grupy chwilową, doczesną przyjemność, której wszystkie konsekwencje są złe, by odurzyć ich i oszołomić, ledwie można nazwać przyjaźnią dla narodu tureckiego; jest to wrogość.

Tak, wedle kryteriów rasy nie zaliczam się do Turków, lecz pracowałem z całych sił, z całkowitym zapałem, w sposób, jaki nakazują litość i braterstwo, na rzecz tych grup spośród Turków, do których należą bogobojni, dotknięci przez nieszczęście, starsi, dzieci, ludzie biedni i słabi. Pracowałem również dla ludzi młodych, którzy stanowią grupę szóstą; pragnąłem, by porzucili wszelkie bezprawne uczynki, które będą trucizną dla ich życia doczesnego, zniszczą ich życie ostateczne, a w zamian za godzinę śmiechu przyniosą rok płaczu. Dzieła, których tematy zaczerpnąłem z Koranu i które opublikowałem

— 564 —

w języku tureckim - a czyniłem to nie przez owe sześć czy siedem lat, lecz przez lat dwadzieścia - może zobaczyć każdy. Tak, chwała niech będzie Bogu za to, że dzięki tym dziełom, zaczerpniętym z kopalni światła Wszechmądrego Koranu, ukazało się światło, którego ludzie starsi pragną bardziej niż czegokolwiek innego; dotkniętym przez nieszczęście i chorym wskazano najskuteczniejsze lekarstwa w świętej aptece Koranu; drzwi grobu, o których ludzie starsi rozmyślają więcej niż o czymkolwiek innym, zostały ukazane jako drzwi wiodące do miłosierdzia, nie na miejsce egzekucji. Prawdziwie potężne wsparcie w obliczu nieszczęść i rzeczy przynoszących szkodę, z jakimi mierzą się wrażliwe serca dzieci, oraz miejsce schronienia, w którym spotkają spełnienie wszystkich swych nadziei i pragnień, zostały wydobyte z kopalni Wszechmądrego Koranu i ukazane, by mogły przynieść rzeczywiste korzyści. Ciężkie powinności życia, które miażdżą większość ludzi biednych i słabych, zostały złagodzone przez prawdy wiary, pochodzące z Wszechmądrego Koranu.

Owe pięć grup to pięć spośród sześciu części narodu tureckiego, a my pracujemy dla ich korzyści. Szósta grupa to ludzie młodzi. Czujemy potężną więź braterstwa z dobrymi ludźmi spośród nich, jednak nie może istnieć żadna przyjaźń między nami a podobnymi wam, którzy sprowadziliście innych z drogi prostej! Nie uważamy za Turków tych, którzy objęli zbłądzenie i chcą wyrzec się narodowości muzułmańskiej, w której zawierają się wszystkie prawdziwe przyczyny dumy Turków. Uważamy ich za Europejczyków ukrywających się pod zasłoną tego, co tureckie! Nawet gdyby twierdzili oni sto tysięcy razy, że są Turkami i tureckimi patriotami, nigdy nie zwiodą ludzi prawdy, ponieważ ich czyny i dzieła będą zadawać kłam ich twierdzeniom.

O, wy, którzy podążacie drogami Europejczyków! I wy, którzy zeszliście z drogi prostej, którzy poprzez waszą propagandę staracie się sprawić, by moi prawdziwi bracia patrzyli na mnie ozięble! Jakież to korzyści dajecie temu narodowi? Gasicie światła ludzi z grupy pierwszej, pobożnych i prawych. Smarujecie trucizną rany ludzi z grupy drugiej, którzy zasługują na uprzejmość i opiekę. Niszczycie to, co jest pociechą dla ludzi z grupy trzeciej, najbardziej zasługujących na szacunek, i wtrącacie ich w rozpacz. Całkowicie niszczycie morale ludzi z grupy czwartej, którzy prawdziwie potrzebują litości, i tłumicie ich prawdziwe człowieczeństwo. Czynicie bezowocnymi nadzieje i wołania o pomoc ludzi z grupy piątej, którzy są najbardziej potrzebującymi wsparcia, pomocy i pocieszenia, i sprawiacie, że życie staje się w ich oczach czymś bardziej

— 565 —

okropnym niż śmierć. Zaś ludziom z grupy szóstej, którzy potrzebują tego, by ich ostrzec, by oprzytomnieli, dajecie do picia, gdy pogrążeni są w śnie młodości, wino tak mocne, że ból głowy po nim będzie zaprawdę straszliwy. Czy to z powodu waszego narodowego patriotyzmu poświęcacie tak wiele świętości? Czy właśnie to wasz patriotyzm ma do zaoferowania Turkom? Po sto tysięcy razy szukam u Boga schronienia przed takim patriotyzmem!

Panowie! Wiem, że kiedy w obliczu prawdy jesteście pokonani, uciekacie się do siły. Zgodnie z rzeczywistością moc leży w prawdzie, nie zaś w sile, możecie zatem podpalić cały świat wokół mojej głowy, lecz owa głowa, która została poświęcona dla prawd Koranu, nie pokłoni się przed wami. Mówię wam również i to, że gdyby moimi wrogami nie była ograniczona liczba ludzi wam podobnych (którymi w efekcie ich działań gardzi cały naród), lecz tysiące, nie poświęciłbym im uwagi i nie przywiązałbym do nich wagi większej niż ta, jaką przywiązuję do szkodników spośród zwierząt. Cóż możecie mi zrobić? Wszystko, co możecie mi zrobić, to albo zakończyć moje życie, albo też zepsuć moje dzieło i moją służbę. Poza nimi nie istnieje na tym świecie nic, do czego byłbym przywiązany. Jeśli chodzi o wyznaczoną godzinę śmierci, wierzę z pewnością równą tej, jaką daje świadectwo, że jest ona wyznaczona i nie podlega zmianie. Ponieważ tak jest, zatem jeśli mam umrzeć jak męczennik na drodze prawdy, nie będę odwlekał tej chwili, lecz wyczekuję jej z utęsknieniem. Co więcej, jestem stary i trudno mi uwierzyć, że żyłbym dłużej niż przez kolejny rok. Przekształcenie jednego roku pozornego życia w niekończące się życie wieczne poprzez męczeństwo jest wzniosłym celem dla ludzi takich jak ja. Jeśli chodzi o moje dzieło i moją służbę, to Wszechmocny Bóg poprzez Swoje miłosierdzie obdarował mnie takimi braćmi w służbie wierze i Koranowi, że po mojej śmierci owa służba będzie wykonywana w wielu ośrodkach w miejsce jednego. Jeśli mój język zostanie uciszony przez śmierć, inne potężne języki będą mówić w jego zastępstwie, kontynuując moje dzieło. Mogę nawet powiedzieć, że jak pojedyncze ziarno wydaje życie pędu, kiedy wkracza do ziemi i w niej umiera, a następnie setka ziaren wykonuje swe obowiązki w miejsce tego jednego, tak ja żywię nadzieję, że moja śmierć stanie się środkiem prowadzącym do wykonywania służby wspanialszej niż moje życie!

PIĄTY PODSTĘP SZATANA

Czerpiąc korzyści z egoizmu, ci, którzy wspierają ludzi zbłądzenia, chcą odciągnąć mych braci ode mnie. Zaprawdę, egoizm jest najbardziej

— 566 —

niebezpieczną ze skłonności człowieka, a także jego największą słabością. Poprzez podsycanie egoizmu można sprawić, że ludzie będą robili rzeczy straszne. Moi bracia! Strzeżcie się, nie pozwólcie, by wrogowie zadawali wam ciosy, by chwytali was w sidła waszego egoizmu, który wykorzystują! Powinniście wiedzieć, że w naszym stuleciu ludzie zbłądzenia dosiedli swojego ego i galopują przez doliny zbłądzenia. Ludzie prawdy powinni porzucić egoizm, jeśli chcą służyć prawdzie. Nawet jeśli można usprawiedliwić człowieka, który korzysta za swego "ja", ponieważ stanie się on podobny do innych, którzy będą przypuszczali, że jest on egoistą jak oni, będzie to niesprawiedliwością wyrządzoną służbie prawdy. Służba Koranowi, wokół której się zgromadziliśmy, w żadnym wypadku nie przyjmuje słowa "ja", lecz wymaga słowa "my", mówiąc: "Nie mówcie 'ja', mówcie 'my'".

Oczywiście zdajecie sobie sprawę z tego, że wasz biedny brat nie rozpoczął swojego dzieła, zapatrzony w swoje "ja" i nie sprawił, byście to jemu służyli. Zaiste, ukazał wam samego siebie jako sługę Koranu, który uwolnił się od własnego ego. Nie dba o samego siebie i uczynił swoim zwyczajem, aby nie korzystać z niczego, co należy do ego. W każdym przypadku udowadniał wam poprzez rozstrzygające świadectwa, że dzieła, które ukazały się dla powszechnej korzyści, są wspólną własnością, to jest, że ich źródłem jest Wszechmądry Koran. Nikt nie może egoistycznie domagać się prawa własności wobec nich. Nawet jeśli - by założyć taką niemożliwość - z powodu mojego ego twierdziłbym, że są one moją własnością, to, jak rzekł jeden z moich braci, skoro drzwi prowadzące do prawdy Koranu zostały otwarte, zatem uczeni i ci, którzy poszukują doskonałości, nie powinni patrzeć na moje wady i niewielkie znaczenie ani powstrzymywać się od podążania za mną, nie powinni mniemać, że sami sobie wystarczą. Z pewnością dzieła dawnych prawych i dociekliwych uczonych w religii są wielkim skarbcem lekarstw wystarczających do uleczenia każdej choroby, lecz czasami zdarza się, że klucz do skarbca ma większe znaczenie niż sam skarbiec, ponieważ skarbiec jest zamknięty, a jeden klucz może otwierać wiele skarbców.

Sądzę, że ci, którzy popadają w przesadny egoizm z powodu swej uczoności, zrozumieli, że wszystkie wydane Słowa są kluczami do prawd Koranu i diamentowymi mieczami, rażącymi tych, którzy zaprzeczają owym prawdom. Ludzie cnoty i doskonałości, a także ci, którzy są egoistami z powodu swej uczoności, powinni wiedzieć, że uczniowie

— 567 —

Światła nie są moimi uczniami, lecz uczniami Wszechmądrego Koranu, a ja uczę się wraz z nimi.

Jeśli - by założyć taką niemożliwość - twierdziłbym, że jestem mistrzem, to jako że mamy drogę do wybawienia wszystkich grup spośród ludzi wiary (od ludzi prostych do elity) od sceptycyzmu i wątpliwości, na które są wystawieni, zatem albo pozwólmy owym uczonym, by znaleźli łatwiejsze rozwiązanie, albo też niech przyłączą się do nas, a my nauczajmy ich i wspierajmy. Zepsuci uczeni w religii stoją twarzą w twarz z poważnymi zagrożeniami, a w naszych czasach uczeni w religii muszą być szczególnie ostrożni. Przypuśćmy zatem, jak czynią to moi wrogowie, że pełnię służbę taką jak ta jedynie ze względu na mój egoizm. Ponieważ wielka liczba ludzi porzuciła swój egoizm i zgromadziła się wokół człowieka podobnego Faraonowi, z całkowitą wiernością, dla celu związanego z życiem doczesnym i nacjonalizmem, a wykonują swą pracę z całkowitą solidarnością, czyż wasz brat - dopóki ukrywa swój egoizm - nie ma prawa, by poprosić, abyście z taką samą solidarnością zebrali się wokół prawd wiary i Koranu, jak owi kaprale ze wspólnoty ahl ad-dunja? Nawet gdyby nie zgodzili się z tym najwięksi uczeni spośród was, czyż nie byliby w błędzie?

Moi bracia! Aspektem egoizmu najbardziej niebezpiecznym dla naszego dzieła jest zawiść. Jeśli nie pełnimy naszej służby jedynie przez wzgląd na Boga, zawiść wtrąca się do naszego dzieła i psuje je. Jak jedna z rąk człowieka nie może być zawistna wobec drugiej, jak oko nie może zazdrościć uchu, a serce nie może rywalizować z rozumem, tak każdy z was przypomina zmysł lub część zbiorowej osobowości ciała, jakie stanowimy. Waszym zasadniczym obowiązkiem, wynikającym ze świadomości, jest nie rywalizować z innym bratem, lecz czuć dumę i zadowolenie z zalet każdego z braci.

Pozostaje jeszcze jedna sprawa, która jest wielce niebezpieczna: Wy sami oraz wasi przyjaciele jesteście zawistni wobec waszego biednego brata. Wśród was są uczeni, którzy zdobyli sobie pewną reputację, a niektórzy spośród uczonych stają się egoistyczni, kiedy chodzi o ich wiedzę. Są egoistyczni pod tym względem, nawet jeśli poza tym są skromni. Nie są w stanie łatwo zrezygnować ze swego egoizmu. Czegokolwiek nie mogłyby uczynić ich serca i umysły, ich nakazujące zło dusze domagają się wyższości, domagają się tego, by owi uczeni zaprzedali samych siebie, a nawet, by wiedli spór z Traktatami Światła, które zostały już napisane. Choć ich serca miłują owe traktaty, a ich umysły

— 568 —

wysoko je oceniają i uznają ich wartość, ich dusze - z powodu egoizmu wynikającego z tego, co dotyczy ich uczoności - pragną oczernić Słowa i zaprzeczyć ich wartości, jakby żywiły ślepą wrogość wobec nich, ponieważ wytwory ich własnych myśli nie mogą rywalizować ze Słowami ani nie sprzedają się tak dobrze, jak one. Oto, co muszę im powiedzieć:

Nawet jeśli członkowie owego kręgu nauki Koranu są uczonymi i autorytetami w dziedzinie Bożego prawa, ich jedynym obowiązkiem wobec nauk wiary jest wyjaśnianie i objaśnianie Słów, które zostały już napisane, bądź też układanie ich we właściwym porządku. Poprzez wiele znaków zrozumiałem, iż nałożono na nas obowiązek wydawania orzeczeń (ar. fatła) w dziedzinie tego, co tyczy się nauk wiary. Jeśli ktoś spośród naszego kręgu napisał cokolwiek, co wykracza poza ten obowiązek, czując w swej duszy egoizm wynikający z jego wiedzy, będzie to niby prowadzenie oziębłego sporu, a jego dzieło będzie kiepskim plagiatem. Dzięki licznym świadectwom i znakom zostało ustalone, że wszystkie części Traktatów Światła biorą swój początek z Koranu. Zgodnie z zasadą podziału pracy, każdy z nas przyjął na siebie określony obowiązek i mamy dostarczyć ową wydestylowaną wodę życia tym, którzy jej potrzebują!

SZÓSTY PODSTĘP SZATANA

Lu dzie zbłądzenia wykorzystują takie cechy, jak lenistwo, pragnienie komfortu materialnego czy przywiązanie do innych obowiązków. Tak, szatani spośród dżinnów i ludzi atakują z każdej strony. Kiedy widzą tych spośród naszych przyjaciół, których serca są mocne, intencje czyste, wierność silna, a przedsięwzięcia wzniosłe, zaatakują z innej strony.

By zatrzymać naszą pracę i odwieść nas od naszej służby, korzystają z lenistwa niektórych przyjaciół, z ich pragnienia komfortu materialnego i przywiązania do innych obowiązków. Powstrzymują ludzi od służenia Koranowi za pomocą podstępów każdego rodzaju, sprawiając, że dla niektórych z nich nagle znajduje się więcej innych zajęć, choć oni sami nie są tego świadomi. Wówczas ludzie nie mogą znaleźć czasu na służbę Koranowi. Innym z kolei ukazywane są kuszące rzeczy tego świata, by obudzić ich pragnienia, przez co stają się oni opieszali w swej służbie; i tak dalej. Owe drogi ataku są liczne, więc skrócimy ów temat, zostawiając go waszej przenikliwości i zdolności zrozumienia.

— 569 —

Moi bracia, bądźcie bardzo ostrożni! Wasz obowiązek jest święty, a wasza służba wzniosła. Każda godzina waszego czasu może być tak wartościowa, jak cały dzień oddawania czci Bogu. Bądźcie tego świadomi i nie zmarnujcie żadnej z owych godzin!

﴿ يَٓا اَيُّهَا الَّذ۪ينَ اٰمَنُوا اصْبِرُوا وَصَابِرُوا وَرَابِطُوا وَاتَّقُوا اللّٰهَ لَعَلَّكُمْ تُفْلِحُونَ ﴾

﴿ وَلَا تَشْتَرُوا بِاٰيَات۪ى ثَمَنًا قَل۪يلًا ﴾

﴿ سُبْحَانَ رَبِّكَ رَبِّ الْعِزَّةِ عَمَّا يَصِفُونَ وَسَلَامٌ عَلَى الْمُرْسَل۪ينَ وَ الْحَمْدُ لِلّٰهِ رَبِّ الْعَالَم۪ينَ ﴾

﴿ سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ ﴾

اَللّٰهُمَّ صَلِّ وَ سَلِّمْ عَلٰى سَيِّدِنَا مُحَمَّدٍ ۨالنَّبِىِّ الْاُمِّىِّ الْحَب۪يبِ الْعَالِى الْقَدْرِ الْعَظ۪يمِ الْجَاهِ وَ عَلٰٓى اٰلِه۪ وَ صَحْبِه۪ وَ سَلِّمْ اٰم۪ينَ

***
— 570 —

Święta Data

Data wyjaśnienia znaczącej tajemnicy Wszechmądrego Koranu ponownie związana jest ze słowem "Koran", a to w następujący sposób:

Zgodnie z nauką abdżad wartość liczbowa słowa "Koran" (ar. Qur'an) to trzysta pięćdziesiąt jeden. Słowo to zawiera dwie litery alif; jeśli niewymawiane alif przeczytamy jako alfun, to wartość owego alfun będzie wynosiła tysiąc. Oznacza to, że rok tysiąc trzysta pięćdziesiąty pierwszy możemy nazwać Rokiem Koranu, jako że w owym roku zdumiewająca tajemnica tałafuq dotyczących słowa "Koran" została ukazana w niektórych częściach Traktatów Światła, które są komentarzem do Koranu. Cudowna tajemnica tałafuq dotyczących Imienia "Allah" w Koranie ukazała się w tym samym roku. Tak, Koran ukazuje cudowne wzory, uporządkowane wedle nowego sposobu, wedle którego został spisany w tym właśnie roku. Owego roku uczniowie Koranu ze wszystkich sił starali się ustrzec tekst koraniczny przed zmianami, jakie chciano w nim wprowadzić; w tym samym roku stały się widoczne ważne aspekty cudowności Koranu; w tym roku zaszły również liczne zdarzenia związane z Koranem i, jak się zdaje, zachodzą one nadal.

— 571 —

Dopisek do Części Szóstej, będącej równocześnie

Traktatem Szóstym
Sześć Pytań

(Ów Dopisek został napisany, by uniknąć odrazy i obelg, jakie zostaną w nas wymierzone w przyszłości. Innymi słowy został napisany po to, by, kiedy mówimy: "Spójrzcie na pozbawionych moralnego kręgosłupa ludzi naszych czasów!", ślina wrogów albo nie bryznęła nam w twarze, albo też została z nich otarta. Niech nasze słowa rozbrzmiewają w uszach przywódców Europy, dzikusów skrytych pod maskami człowieczeństwa! Niechaj wbiją się w ślepe oczy niesprawiedliwych prześladowców, którzy nasłali na nas tyranów pozbawionych skrupułów! Niech nasza petycja wymierzy cios w głowy tych, którzy podążają za podłą współczesną cywilizacją, przez których w naszym stuleciu istnienie Piekła stało się sto tysięcy razy bardziej niezbędnym!)

﴿ بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ ﴾
﴿ وَمَا لَنَٓا اَلَّا نَتَوَكَّلَ عَلَى اللّٰهِ وَقَدْ هَدٰينَا سُبُلَنَا وَلَنَصْبِرَنَّ عَلٰى مَٓا اٰذَيْتُمُونَا وَعَلَى اللّٰهِ فَلْيَتَوَكَّلِ الْمُتَوَكِّلُونَ ﴾

W ostatnich czasach ukryta agresja bezbożników przybrała najbardziej szpetny kształt, kształt agresji wymierzonej w nieszczęsnych ludzi wiary i w religię. Kiedy wraz z jednym lub dwoma braćmi oddawałem cześć Bogu w meczecie, który sam pomagałem remontować, nasze kameralne i ciche wezwanie na modlitwę oraz iqama zostały przerwane. Zapytano nas: "Dlaczego w tajemnicy recytujecie iqamę po arabsku i wykonujecie wezwanie na modlitwę?" Moja cierpliwość i zdolność zachowania

— 572 —

milczenia zostały wyczerpane, więc powiedziałem, jednak nie do owych pozbawionych skrupułów i podłych ludzi, którzy nie byli warci tego, by w ogóle się do nich zwracać, lecz do naczelników owej społeczności podobnej Faraonom, którzy samowolnie i despotycznie igrają z losem tego narodu:

"O, wy, ludzie innowacji, którzy sprowadzacie innych z drogi prostej religii Boga! Domagam się odpowiedzi na sześć pytań".

Po pierwsze:

Każdy rząd na świecie, każdy lud, który jest przez kogoś rządzony, nawet kanibale lub hersztowie band rozbójników mają pewne zasady i pewne prawo, poprzez które sprawują rządy. Zatem zgodnie z jaką zasadą dokonujecie aktów tak nadzwyczajnej agresji? Pokażcie wasze prawo! Czy też może przyjmujecie za prawo samowolne zachcianki podłych urzędników? Żadne prawo nie może przerwać aktów czci człowieka w taki sposób; prawo, które by na to pozwalało, nie może istnieć!

Po drugie:

Na jakiej sile polegacie, że ośmielacie się pogwałcić podstawową zasadę wolności sumienia, która panuje wśród ludzkości niemal wszędzie, zwłaszcza w naszym wieku wolności i w kręgach ludzi cywilizowanych, że traktujecie to tak lekko, choć zachowujecie się tak, jakbyście chcieli wyrządzić zniewagę wszystkim ludziom i odrzucić ich sprzeciwy? Jaką moc posiadacie, że w ten sposób atakujecie religię i ludzi, którzy ją wyznają, jakbyście sami żarliwie przyjęli bezbożność za waszą religię, choć przez nazywanie się ludźmi świeckimi ogłaszacie, że nie będziecie mieszać się ani w sprawy religii, ani w sprawy bezbożności? Taka rzecz nie pozostanie w tajemnicy, a wy będziecie musieli za nią odpowiedzieć! Zatem jaką dacie odpowiedź? Choć nie moglibyście wytrzymać sprzeciwu najmniejszego z dwudziestu rządów, staracie się pogwałcić siłą wolność sumienia, jakbyście kompletnie nie dbali o sprzeciwy dwudziestu rządów razem wziętych!

Po trzecie:

Zgodnie z jaką zasadą proponujecie ludziom takim jak ja, którzy podążają za szkołą prawną Imama Szafi'iego, szkołę Imama Abu Hanify, czyniąc to w sposób sprzeczny z wzniosłością i czystością owej szkoły, opierając się na fałszywych fatłach pewnych zepsutych uczonych w religii, którzy sprzedali własne sumienia za korzyści tego świata? Jeśli po tym, jak unieważnicie szkołę Imama Szafi'iego, której trzymają się miliony ludzi, a sprawicie, by wszyscy oni podążyli za szkołą hanaficką, do czego też próbujecie mnie zmusić w sposób godny tyranów, być może zostanie

— 573 —

powiedziane, że jest to zasada bezbożnych ludzi takich jak wy. Poza tym jest to samowola i nikczemność, a my nie podążamy za kaprysami ludzi tego rodzaju, ani też nie uznajemy ich!

Po czwarte:

Zgodnie z jaką zasadą proponujecie, opierając się na zepsutym orzeczeniu, które jest innowacją, wykonywanie iqamy w języku tureckim, w sposób całkowicie sprzeczny z tureckim nacjonalizmem, który jest szczerze pobożny i żywi szczery szacunek dla religii, który od najdawniejszych czasów był połączony z islamem, w imię tureckiego patriotyzmu (który dla was oznacza ślepe zapatrzenie w Europę), ludziom takim jak ja, którzy należą do innego narodu? Tak, choć relacje przyjaźni i braterstwa łączą mnie z prawdziwymi Turkami, nic i pod żadnym względem nie łączy mnie z tym, co tureckim patriotyzmem nazywają podobni wam naśladowcy Europy. Jak w ogóle możecie proponować mi coś takiego? Jakim prawem? Być może jeśli zniesiecie narodowość kurdyjską, do której przyznają się miliony ludzi, którzy przez tysiące lat nie zapomnieli własnej narodowości i języka, którzy byli dla Turków obywatelami tego samego państwa i prawdziwymi towarzyszami dżihadu, jeśli sprawicie, by zapomnieli oni własny język, wówczas być może propozycja, jaką składacie ludziom takim jak ja, spośród innego ludu, byłaby zgodna z jakimś rodzajem barbarzyńskiego prawa. W innym przypadku jest to czysta samowola. Nie można podążać za samowolnymi kaprysami ludzi, i my nie podążamy za nimi!

Po piąte:

Wszelkie prawa rządu mają zastosowanie do obywateli danego kraju i do tych, których rząd uważa za obywateli tego kraju, jednak rząd nie może zastosować swoich praw wobec tych, których nie uważa za obywateli owego państwa, jako że wtedy mogliby oni powiedzieć: "Nie jesteśmy obywatelami waszego kraju, zatem wy nie jesteście naszym rządem!"

Co więcej, żaden rząd nie może dwukrotnie i w tym samym czasie karać za to samo. Albo wtrąca mordercę do więzienia, albo nakazuje wykonać na nim wyrok śmierci. Ukaranie zarówno przez karę więzienia, jak i poprzez wymierzenie kary głównej, nie jest zasadą w żadnym miejscu!

Jednakże, pomimo faktu, że nie przyczyniłem jakiejkolwiek szkody ani temu krajowi, ani temu narodowi, od ośmiu lat trzymacie mnie w niewoli, a takiej kary nie wymierzyliście nawet zbrodniarzom należących do najdzikszych i najbardziej obcych narodów. Choć ułaskawiliście przestępców,

— 574 —

negujecie moje prawo do wolności i pozbawiacie mnie w ogóle wszelkich praw cywilnych. Nie powiedzieliście: "On również jest synem tej ziemi", zatem zgodnie z jaką zasadą i prawem proponujecie - co jest sprzeczne z życzeniami tego narodu - owe niszczące wolność zasady komuś takiemu jak ja, kto jest dla was cudzoziemcem pod każdym względem? Jako że podczas Wielkiej Wojny mieliście za nic wszystkie bohaterskie czyny, których dokonał ów człowiek, co zostało poświadczone przez dowódców armii; jako że uważacie, że jego pełna poświęcenia walka za ten kraj była zbrodnią; jako że poczytujecie jako starania o zachowanie dobrej moralności w owym nieszczęsnym narodzie oraz jego poważne i skuteczne działania na rzecz szczęścia tego narodu na tym świecie i w życiu ostatecznym za zdradę; jako że przez osiem (a teraz już dwadzieścia osiem) lat karaliście tego, który przyjmował - a nie czynił tego dla samego siebie - wasze szkodliwe, niebezpieczne i samowolne zasady, które w rzeczywistości nie przynosiły żadnych korzyści, a wynikały z niewiary i z wpływów Europy; kara w każdym przypadku była ta sama. Nie przyjąłem jej do wiadomości, więc sprawiliście, że cierpię z jej powodu. Zatem zgodne z jaką zasadą ma być wymierzenie kary po raz drugi?

Po szóste:

W obliczu traktowania, z jakim spotkałem się z waszej strony, zgodnie z tym, w co wierzycie, ogólnie rzecz biorąc, sprzeciwiam się wam. Poświęcacie waszą religię i wasze życie ostateczne przez wzgląd na wasze życie na tym świecie. Czy zgodnie z wami, czy też z powodu przeciwieństw między nami, a wbrew temu, co mówicie, w każdej chwili jesteśmy gotowi, by poświęcić nasze życie tego świata dla naszej religii i dla życia ostatecznego. Poświęcenie dwóch lub trzech lat życia w poniżeniu pod waszymi rządami dla dostąpienia świętego męczeństwa jest dla nas niczym woda z rajskiego źródła Al-Kałsar. Jednakże, byście zadrżeli ze strachu, oto, co wam mówię z całkowitą pewnością, polegając na blasku i wskazówkach Wszechmądrego Koranu:

Jeśli mnie zabijecie, sami również nie pozostaniecie przy życiu! Zostaniecie wyprowadzeni z tego świata, który jest waszym rajem i który miłujecie, przez rękę, której nic nie powstrzyma, i zostaniecie szybko ciśnięci w niekończącą się ciemność. Wkrótce po moim odejściu, wasi przywódcy podobni Nimrodom zostaną zabici i wysłani do mnie. Uchwycę ich za ich obroże i przyprowadzę przed Boga, a kiedy Boża sprawiedliwość ciśnie ich na najniższy z niskich poziomów, zemszczę się!

— 575 —

O, nędzni nieszczęśnicy, którzy sprzedajecie waszą religię i wasze życie ostateczne za ten świat! Jeśli chcecie żyć, nie wtrącajcie się do moich spraw! Przez Boże miłosierdzie żywię nadzieję na to, że moja śmierć przysłuży się religii bardziej niż moje życie, i wybuchnie nad waszymi głowami jak bomba, a wy rozpierzchniecie się! Przyczyniajcie mi kłopotów, jeśli macie odwagę! Jeśli zrobicie cokolwiek, zobaczycie! W obliczu wszystkich waszych pogróżek z całych swych sił wypowiadam werset:

﴿ اَلَّذ۪ينَ قَالَ لَهُمُ النَّاسُ اِنَّ النَّاسَ قَدْ جَمَعُوا لَكُمْ فَاخْشَوْهُمْ فَزَادَهُمْ ا۪يمَانًا وَ قَالُوا حَسْبُنَا اللّٰهُ وَنِعْمَ الْوَك۪يلُ ﴾

***
— 576 —

Część Siódma: Siedem Znaków

﴿ بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ ﴾
﴿ فَاٰمِنُوا بِاللّٰهِ وَرَسُولِهِ النَّبِىِّ الْاُمِّىِّ الَّذ۪ى يُؤْمِنُ بِاللّٰهِ وَكَلِمَاتِه۪ وَاتَّبِعُوهُ لَعَلَّكُمْ تَهْتَدُونَ ﴾

﴿ يُر۪يدُونَ اَنْ يُطْفِؤُ۫ا نُورَ اللّٰهِ ِباَفْوَاهِهِمْ وَيَاْبَى اللّٰهُ اِلَّٓا اَنْ يُتِمَّ نُورَهُ وَلَوْ كَرِهَ الْكَافِرُونَ ﴾

(Owe siedem Znaków jest odpowiedziami na trzy pytania. Odpowiedź na pytanie pierwsze składa się z czterech Znaków).

ZNAK PIERWSZY

Jak całe zło, które wyrządzili, tak również argumenty, jakie przytaczają dla swego poparcia ludzie, którzy starają się zmienić cechy szczególne islamu, mają swój początek w ich ślepym naśladowaniu Europy. Mówią oni:

"W Londynie Europejczycy, którzy przyjęli islam, przetłumaczyli wiele rzeczy - takich jak iqama czy wezwanie na modlitwę - na swoje ojczyste języki. W obliczu tego świat islamu nic nie mówi i nie zgłasza sprzeciwu. Skoro wszyscy zachowują milczenie, musi to oznaczać, że takie postępowanie jest dozwolone według prawa szariatu".

Odpowiedź: Istnieje oczywista różnica, dla której żadna istota świadoma nie mogłaby dokonać takiego porównania i nie mogłaby naśladować Europejczyków. Kraje Europy w terminologii prawa szari'a nazwane są siedzibą wojny, a istnieje wiele rzeczy, które są dozwolone w siedzibie wojny, lecz nie są zgodne z prawem w siedzibie islamu.

Co więcej, kraje europejskie są królestwem chrześcijaństwa. Nie są miejscem, które ogłasza i zaszczepia znaczenia terminów szariatu i koncepcje świętych słów, zatem z konieczności święte znaczenia zostały przedłożone

— 577 —

nad święte słowa; zrezygnowano ze słów na rzecz ich znaczenia, wybierając mniejsze zło. Jednakże w siedzibie islamu już samo środowisko naucza ludzi islamu skróconego znaczenia owych świętych słów. Rozmowy muzułmanów o tradycjach muzułmańskich, historii islamu, o cechach szczególnych islamu i o jego filarach - to wszystko stale zaszczepia w ludziach zwięzłe znaczenie błogosławionych słów. W tym kraju prócz meczetów i medres nawet nagrobki na cmentarzach są niby nauczyciele, wpajają wiernym owe święte znaczenia i przywołują je. Jeśli ktoś, kto nazywa samego siebie muzułmaninem, dla jakichś korzyści doczesnych każdego dnia uczy się pięćdziesięciu słów ze słownika języka francuskiego, a przez pięćdziesiąt lat nie nauczył się świętych wyrażeń "Subhan Allah", "al-hamdu li-llah", "la ilaha illa-llah" czy "Allahu Akbar", które powtarza się pięćdziesiąt razy dziennie, czyż nie upadł niżej od zwierzęcia? Owych świętych słów nie można tłumaczyć, psuć ani wypędzać dla bestii tego rodzaju! Zmiana ich znaczenia i wypędzanie ich z języka ściera wszystkie napisy na nagrobkach i sprawia, że zmarli przewracają się w grobach, drżąc z oburzenia wobec takiej zniewagi.

By zwieść cały naród, zepsuci uczeni w religii, którzy zostali wprowadzeni w błąd przez bezbożników, mówią, iż w przeciwieństwie do innych Imamów, Imam A'zam powiedział: "Jeśli w dalekich krajach zaistnieje taka potrzeba, jest dozwolone dla tych, którzy wcale nie znają arabskiego, by recytowali surę Al-Fatiha w języku perskim". Jesteśmy w takiej potrzebie, czy zatem możemy recytować surę Al-Fatiha po turecku?

Odpowiedź: Ludzie najważniejsi z tych, którzy są wiodącymi autorytetami, tak samo jak dwunastu ludzi spośród wybitnych mudżtahidów, wydali fatły sprzeciwiające się owemu orzeczeniu Imama Al-A'zama. Ich traktem jest wspaniały trakt świata islamu, którym może podążać społeczność muzułmańska. Ci, którzy wiodą wspólnotę ku innej drodze, osobliwej i wąskiej, prowadzą ludzi na manowce. Fatła Imama Al-A'zama jest szczególna pod pięcioma względami:

— 578 —

Po pierwsze: Jest adresowana do ludzi, którzy znajdują się daleko od ośrodków islamu.

Po drugie: Została wydana w konsekwencji zaistnienia rzeczywistej potrzeby.

Po trzecie: Zgodnie z jednym z przekazów, odnosi się jedynie do przekładów na język perski, który ma być domniemanym językiem ludzi Raju.

Po czwarte: Owo orzeczenie jest ograniczone do sury Al-Fatiha, zatem ci, którzy jej nie znają, nie powinni porzucać odprawiania modlitw obowiązkowych.

Po piąte: Owo zezwolenie zostało dane po to, by święte znaczenia słów mogły być zrozumiane przez prostych ludzi, których muzułmański zapał jest wynikiem silnej wiary. Jednak tłumaczenie słów Boga i odrzucanie ich arabskiego oryginału z powodu słabości wiary, negatywnego nacjonalizmu czy nienawiści wobec języka arabskiego (a do tego mogą doprowadzić pewne destrukcyjne bodźce) spowoduje, że ludzie odstąpią od religii.

ZNAK DRUGI

Ludzie innowacji, którzy zmienili cechy wyróżniające islam spośród innych religii, przede wszystkim poszukiwali orzeczeń wydanych przez zepsutych uczonych w religii, zaś poprzednio wytknęli fakt, iż fatła, jaką objaśniliśmy, jest szczególna pod pięcioma względami. Po drugie, ludzie innowacji przejęli pewne niekorzystne koncepcje od "reformatorów" europejskich, którzy, będąc niezadowolonymi z Kościoła katolickiego (co tyczy się przede wszystkim rewolucjonistów, reformatorów i filozofów, którzy zgodnie z nauką Kościoła byli ludźmi innowacji, a można porównać ich do mu'tazylitów), faworyzowali protestantyzm, zaś korzystając z okazji, jaką stworzyła im Rewolucja Francuska, częściowo zniszczyli Kościół katolicki i proklamowali protestantyzm.

Pseudopatrioci w tym kraju, którzy przywykli do ślepego naśladownictwa, powiedzieli: " Oto, do jakiej rewolucji doszło w religii chrześcijańskiej. Początkowo rewolucjoniści byli nazywani apostatami, jednak później ponownie zostali uznani za chrześcijan. Dlaczego zatem nie miałoby dojść do podobnej religijnej rewolucji wewnątrz islamu?"

Odpowiedź: W tym przypadku różnica jest jeszcze większa od tej, jaka wynika z błędnego porównania, które przytoczyliśmy w Znaku Pierwszym. Jest tak, ponieważ w religii Jezusa (niech będzie z nim pokój) jedynie podstawowe zasady religii pochodzą od niego. Większość nakazów dotyczących życia społecznego, a także drugorzędne kwestie prawne zostały

— 579 —

sformułowane przez uczniów Jezusa i innych przywódców duchowych. Większa ich część została zaczerpnięta z wcześniejszych Świętych Pism. Jako że Jezus (niech będzie z nim pokój) nie był władcą ani królem na tym świecie, jako że nie od niego pochodziły ogólne zasady społeczne, zatem podstawy jego religii zostały jak gdyby przyodziane w szatę praw zwyczajowych i zasad obywatelskich zaczerpniętych z innych źródeł, które przyjęły inny kształt i zostały nazwane prawem chrześcijańskim. Jeśli nawet ów kształt jest zmieniany, a szata podlega przemianom, to fundamentalne zasady religii Jezusa (niech będzie z nim pokój) mogą przetrwać; nie pociąga to za sobą wyparcia się Jezusa ani też zadawania mu kłamu.

Jednakże ten, który był chwałą tego świata (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) był założycielem zarówno religii islamu, jak również jej prawa szariatu. Był władcą tego świata i będzie władcą w świecie, który dopiero nadejdzie, a jego tronami były Wschód i Zachód, Andaluzja i Indie. W związku z tym on sam zarówno nauczał fundamentalnych prawd islamu, jak również był tym, który przyniósł nakazy dotyczące kwestii drugorzędnych, włączając w to nawet drobne kwestie dotyczące codziennego postępowania; on sam ich nauczał i on je nakazał. Oznacza to, że w islamie kwestie drugorzędne nie są szatą, którą można dowolnie zmieniać, a jeśli zostanie ona zmieniona, istota religii przetrwa. Są raczej rodzajem ciała - lub przynajmniej skóry - dla fundamentalnych praw religii. Wymieszały się z nimi i połączyły, i nie można oddzielić ich od podstaw religii. Ich zmiana pociąga za sobą zaprzaństwo i zaprzeczenie wobec tego, który przyniósł prawo szari'a.

Jeśli chodzi o różnice między czterema szkołami prawa, wzięły one swój początek z różnic w sposobach pojmowania teoretycznych zasad ukazanych przez Tego, do Którego należy prawo szari'a. Zasady zwane zasadniczymi dla religii, które nie są otwarte dla dowolnej interpretacji, a także te nazwane bezspornymi, nie mogą być zmieniane w żaden sposób i nie można ich interpretować. Ktokolwiek je zmienia, ten porzuca religię i jest spomiędzy tych, do których stosuje się zasada:

يَمْرُقُونَ مِنَ الدّ۪ينِ كَمَا يَمْرُقُ السَّهْمُ مِنَ الْقَوْسِ

Oto, jaki pretekst ludzie innowacji znaleźli dla swej bezbożności i odstąpienia od drogi prostej. Mówią oni: " Rewolucja Francuska była przyczyną całej sekwencji zdarzeń w świecie ludzkości. Duchownych i przywódców duchowych Kościoła katolickiego, który był Kościołem Francuzów, zaatakowano i usunięto. Później Rewolucję zaakceptowało wielu ludzi, a Francuzi dokonali znacznego postępu. Czyż nie tak?"

— 580 —

Odpowiedź: Podobnie jak w przypadku wcześniejszego porównania, także i tutaj różnice są wyraźne, jako że we Francji religia chrześcijańska, a w szczególności Kościół katolicki, przez długi czas były narzędziami władzy i despotyzmu w rękach klas wyższych i ludzi rządzących. Poprzez owe środki utrwalano władzę rządzących nad zwykłymi ludźmi. Ponieważ to właśnie Kościół katolicki był narzędziem uciskania patriotów, jak również tych spośród zwykłych ludzi, którzy przebudzili się i zostali nazwani jakobinami; ponieważ przez Kościół byli prześladowani myśliciele poszukujący wolności i ci, którzy występowali przeciwko despotyzmowi tyranów z klas wyższych; ponieważ przez blisko czterysta lat Kościół katolicki uważano za przyczynę europejskich rewolucji, które wywróciły do góry nogami stabilizację życia społecznego, zatem był on atakowany nie w imię bezbożności, lecz przez inne odłamy chrześcijaństwa. Tak wśród zwykłych ludzi, jak i wśród filozofów powstało uczucie oburzenia i wrogości, w wyniku czego doszło do wyżej wspomnianego wydarzenia historycznego.

Jednakże żaden uciskany człowiek i żaden myśliciel nie ma prawa do tego, by uskarżać się na religię Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) ani na muzułmańskie prawo szari'a, ponieważ prawo szariatu nie szkodzi ludziom, lecz chroni ich. Historia islamu jest dostępna dla wszystkich. Prócz jednego lub dwóch incydentów nie doszło do żadnych wojen domowych na tle religijnym, podczas gdy Kościół katolicki stał się przyczyną czterystu lat konfliktów wewnętrznych.

Co więcej, islam zawsze był twierdzą raczej dla zwykłych ludzi, niż dla klas wyższych. Poprzez nakaz dawania jałmużny (ar. zakat), a zakazanie lichwy (ar. riba) i odsetek nie uczyniło ludzi z klas wyższych despotami panującymi nad prostymi ludźmi, lecz w pewnym sensie ich sługami. Islam mówi: سَيِّدُ الْقَوْمِ خَادِمُهُمْ a także: خَيْرُ النَّاسِ مَنْ يَنْفَعُ النَّاسَ Również Wszechmądry Koran, poprzez święte wyrażenia takie, jak:

﴿ اَفَلَا يَتَفَكَّرُونَ ﴾

﴿ اَفَلَا يَتَدَبَّرُونَ ﴾

﴿ اَفَلَا تَعْقِلُونَ ﴾

wzywa rozum do tego, by ten zaświadczył, ostrzega, odwołuje się do rozsądku, namawia do dociekania. W ten sposób udziela uczonym i ludziom rozumnym wysokiej

— 581 —

pozycji, nadając im znaczenie. Nie oddala rozsądku, jak robi to Kościół katolicki, nie ucisza myślicieli, nie wymaga ślepego naśladownictwa.

Jako że podstawy dzisiejszego chrześcijaństwa (które nie jest prawdziwym chrześcijaństwem) i postawy islamu nie są zbieżne, jeśli chodzi o pewną ważną kwestię, owe religie pod wieloma względami, takimi jak wyżej wspomniane różnice, poszły innymi drogami. A oto owa ważna kwestia:

Islam jest religią prawdziwego potwierdzenia Bożej jedności, zatem odrzuca pośredników i pozorne przyczyny. Przełamuje i rozbija egoizm, a ustanawia szczere oddawanie czci Bogu. Ucina u samych korzeni i odrzuca każdy rodzaj fałszywej władzy, poczynając od władzy duszy. Z tego powodu jeśli zajmujący wysoką pozycję człowiek z klasy wyższej zamierza być całkowicie pobożny, będzie musiał porzucić swój egoizm. Jeśli tego nie zrobi, straci siłę, jaką daje mu religia, i do pewnego stopnia porzuci religię.

Jeśli chodzi o religię chrześcijańską w dzisiejszym kształcie, to ponieważ przyjęła ona wiarę w Jezusa (niech będzie z nim pokój) jako Syna Bożego, przypisuje rzeczywiste efekty pozornym przyczynom i pośrednikom. Chrześcijaństwo nie może przełamać egoizmu w imię religii. Zamiast tego, mówiąc, że egoizm jest świętym zastępcą Jezusa, przypisuje mu świętość. Z tego powodu chrześcijanie należący do klas wyższych, którzy zajmują najwyższe stanowiska tego świata, mogą być całkowicie pobożni. Zaprawdę, wielu z nich - jak były prezydent Stanów Zjednoczonych Wilson czy były premier Wielkiej Brytanii Lloyd George - było ludźmi tak pobożnymi, jak gorliwi duchowni. Jednak muzułmanie, którzy wznoszą się do tak wysokich pozycji, rzadko pozostają całkowicie pobożni i mocno trwający przy religii, ponieważ nie mogą porzucić dumy i egoizmu. Prawdziwa bogobojność (ar. at-taqła) nie może być połączona z dumą i egoizmem.

Jak żarliwe oddanie religii wśród wyższych klas chrześcijaństwa i opieszałość w religii wśród wyższych klas islamu ukazują ważną różnicę, tak fakt, że filozofowie wywodzący się z chrześcijaństwa byli obojętni wobec spraw religii lub nawet występowali przeciw niej, podczas gdy olbrzymia większość tych, którzy wywodzili się z islamu, zbudowała swą filozofię na muzułmańskich fundamentach, ukazuje inną ważną różnicę.

Co więcej - mówiąc ogólnie - przeciętni chrześcijanie, którzy w ciężkich czasach upadli lub trafili do więzienia, nie mogą spodziewać się wsparcia ze strony religii. Dawniej większość z nich stawała się ludźmi bezbożnymi. Zaprawdę, znani z historii rewolucjoniści, którzy podżegali wybuch Rewolucji Francuskiej, zwani bezbożnymi jakobinami, najczęściej

— 582 —

byli prostymi ludźmi, dotkniętymi przez nieszczęście. Tymczasem w islamie olbrzymia większość tych, którzy cierpią z powodu nieszczęścia lub trafiają do więzienia, oczekuje wspomożenia ze strony religii, i stają się oni ludźmi pobożnymi. Ten stan rzeczy również ukazuje znaczącą różnicę.

ZNAK TRZECI

Ludzie innowacji mówią: "Gorliwość w religii sprawiła, że staliśmy się zacofani. Życie w naszym wieku wymaga porzucenia owej gorliwości. Europa rozwinęła się, kiedy ją odrzuciła. Czyż nie tak?"

Odpowiedź: Jesteście w błędzie i zostaliście oszukani lub też sami zwodzicie innych, ponieważ Europa jest żarliwie religijna. Powiedzcie przeciętnemu Bułgarowi, żołnierzowi angielskiemu lub jakobinowi z Francji: "Załóż ten turban lub zostaniesz wtrącony do więzienia!", a ich zapał religijny zmusi ich, by odpowiedzieli: "Nie pójdę do więzienia, nawet jeśli mnie zabijecie. Nie wyrządzę takiej zniewagi mojej religii i mojemu narodowi!"

Również historia zaświadcza, że kiedy tylko ludy islamu mocno trzymały się swojej religii, rozwijały się dzięki sile, jaką im to dawało, zaś kiedykolwiek zaczynały mniej trwać przy swej religii, podupadały. Jeśli zaś chodzi o chrześcijaństwo, było przeciwnie. Również to przeciwieństwo wynika z zasadniczej różnicy między religiami.

Ponadto islamu nie można przyrównywać do innych religii; jeśli muzułmanin odstępuje od islamu i porzuca religię, nie uzna żadnego innego proroka, zaiste, nie uzna również Wszechmocnego Boga, a być może nawet żadnej świętości. Nie będzie miał sumienia, które pozwoli mu na osiągnięcia moralne i duchowe; jego sumienie będzie zepsute. Dlatego z punktu widzenia islamu, niewierzący podczas wojny ma prawo do życia, a jego życie zgodnie z islamem jest chronione, jeśli przebywa on poza krajem i dokłada starań na rzecz pokoju, lub też jeśli mieszka w państwie muzułmańskim i płaci podatek, jednak apostata nie ma prawa do życia, ponieważ jego sumienie jest zepsute, a on staje się trucizną dla życia całej wspólnoty. Jednak chrześcijanin może nadal dokładać starań dla dobra społeczności, nawet jeśli stał się człowiekiem bezbożnym. Może uznawać niektóre święte kwestie, wierzyć w niektórych proroków i pod pewnymi względami uznawać Wszechmocnego Boga.

Zastanawiam się, jakie korzyści owi ludzie innowacji - a mówiąc dokładniej, ci, którzy zboczyli z drogi prostej i heretycy - znajdują w swej bezbożności? Jeśli myślą o rządach i publicznym porządku, to sprawowanie rządów nad dziesięcioma bezbożnymi anarchistami, którzy nie znają Boga, a także odparcie ich zła, są o wiele trudniejsze

— 583 —

niż rządzenie tysiącem ludzi wyznających swoją religię. Jeśli myślą o postępie, to przecież ludzie bezbożni są przeszkodą na drodze do postępu, tak samo jak szkodzą administracji kraju i jego rządowi. Niszczą bezpieczeństwo i porządek publiczny, które są podstawami postępu i handlu. Zaprawdę, są oni burzycielami właśnie z powodu drogi, jaką obrali. Tylko największy głupiec na świecie może spodziewać się postępu, dobrobytu i szczęścia od takich bezbożnych anarchistów. Jeden z owych głupców, który zajmuje wysokie stanowisko, powiedział: "Mówiliśmy: 'Boże! Boże!' i pozostaliśmy zacofani. Europa mówiła o karabinach i armatach, i rozwinęła się".

Zgodnie z zasadą, która mówi: "Głupcowi powinno odpowiadać się milczeniem", odpowiedzią dla takich ludzi jest milczenie, lecz ponieważ za pewnymi głupcami stoją źli, choć mądrzy ludzie, oto, co mówimy:

O, nieszczęśnicy! Ten świat jest gospodą. Każdego dnia trzydzieści tysięcy świadków kładzie swoje podpisy pod zarządzeniem słów "śmierć jest prawdą", potwierdzając je. Czyż możecie zabić śmierć? Czyż możecie zaprzeczyć owym świadkom? Ponieważ nie możecie, śmierć sprawia, że ludzie mówią: "Boże! Boże!". Które z waszych karabinów i armat mogą rozświetlić niekończącą się ciemność, w obliczu której staje ten, kto jest w agonii? Które mogą zastąpić słowa: "Boże! Boże!" i przekształcić całkowitą rozpacz umierającego w prawdziwą nadzieję? Ponieważ śmierć istnieje, a my zstąpimy do grobu, ponieważ życie doczesne odchodzi, a przychodzi życie ostateczne, jeśli działa i karabiny przemówią raz, słowa "Boże! Boże!" powinniśmy wypowiedzieć tysiąc razy. Jeśli używa się ich na drodze Boga, karabiny również mówią: "Boże! Boże", zaś huk dział oznajmia: "Allahu Akbar!", przerywając post i rozpoczynając go Imieniem "Allah".

ZNAK CZWARTY

Destrukcyjne innowacje są dwojakiego rodzaju:

Rodzaj pierwszy przemawia jak gdyby przez wzgląd na religię i z powodu wierności wobec islamu, jakby dla wzmocnienia religii poprzez nacjonalizm: "Chcemy zasadzić świetliste drzewo religii, które wyrosło słabe, w ziemi nacjonalizmu, by stało się mocne". Innowacje tego rodzaju zdają się być wsparciem dla religii.

Rodzaj drugi mówi w imię narodu, przez wzgląd na nacjonalizm i po to, by wzmocnić teorie rasistowskie: "Chcemy zaszczepić islam na gruncie pojęcia narodu", a mówiąc tak, ludzie tworzą innowacje.

Jeśli chodzi o rodzaj pierwszy, mówimy: O, nieszczęśni i zepsuci uczeni w religii, którzy potwierdzacie słowa "lojalnych głupców" lub ekstatycznych,

— 584 —

bezmyślnych, nieświadomych sufich! Drzewo islamu, drzewo Tuba, którego korzenie są osadzone w rzeczywistości wszechświata, a gałęzie rozpościerają się ponad wszystkimi prawdami wszechświata, nie może być zasadzone w ziemi urojonego, przejściowego, będącego jedynie poszczególną częścią całości, negatywnego, zaiste pozbawionego podstaw, powodującego urazy, despotycznego i mrocznego rasizmu! Starania, by tak uczynić, to próba uczynienia tego, co głupie i destrukcyjne, co jest innowacją.

Oto, co mówimy nacjonalistom drugiego rodzaju: O, wy, pijani pseudopatrioci! Być może poprzednie stulecie mogło być wiekiem nacjonalizmu. Nasze stulecie nie jest wiekiem rasizmu! Komunizm i socjalizm przenikają wszystko, niszcząc idee rasistowskie. Wiek rasizmu przemija. Wieczny i trwały nacjonalizm muzułmański nie może zostać związany z przejściowym i nietrwałym rasizmem ani nie może zostać zaszczepiony na jego gruncie. Nawet gdyby tak się stało, zepsułoby to naród muzułmański, lecz nie zmieniłoby to na lepsze rasistowskiego nacjonalizmu. Tak, przejściowe zaszczepienie takich idei zdaje się być przyjemnym i dającym przejściową siłę, lecz korzyści są wielce krótkotrwałe, a konsekwencje niebezpieczne.

Co więcej, otwiera to drogę do takich podziałów w tureckim narodzie, które nie zostaną zaleczone aż po całą wieczność. Siła narodu zostanie zmniejszona do zera, jako że jedna jego część złamie moc drugiej części. Jeśli na dwóch szalach wagi umieścimy dwie góry, ciężar nawet kilku funtów może sprawić, że jedna uniesie się, a druga opadnie.

Pytanie drugie składa się z dwóch Znaków:

Znak Pierwszy, będący ZNAKIEM PIĄTYM, jest wielce zwięzłą odpowiedzią na ważne pytanie.

Pytanie: Istnieją liczne autentyczne przekazy mówiące o pojawieniu się Mahdiego u kresu czasu i o tym, że sprawi on, iż świat, który będzie zepsuty, zacznie przestrzegać praw. Jednakże teraźniejszość jest czasem społeczności i wspólnoty, nie czasem indywidualności. Niezależnie od tego, jak wielkim geniuszem jest jeden człowiek, nawet jeśli jest geniuszem po stokroć, jeśli nie jest przedstawicielem jakiejś grupy lub jej zbiorowej osobowości, kiedy stawi czoła zbiorowej osobowości grupy przeciwnej, zostanie pokonany. W naszych czasach, jakkolwiek wzniosła nie byłaby moc świętości człowieka, jak mógłby on zmienić świat na lepsze wobec rozpowszechnionego zepsucia grup takich, jak te? Jeśli wszystkie dzieła Mahdiego byłyby cudowne, stałoby to w sprzeczności z Bożą mądrością i z prawami Boga dotyczącymi tego świata. Pragniemy zrozumieć prawdę w temacie Mahdiego. Jak możemy tego dokonać?

— 585 —

Odpowiedź: W każdym czasie, kiedy wspólnota muzułmańska była zepsuta, Wszechmocny Bóg z powodu Swego doskonałego miłosierdzia zsyłał reformatora, odnowiciela, namiestnika o wysokiej pozycji, człowieka, który był doskonałym biegunem duchowości, doskonałego przewodnika lub błogosławionego człowieka przypominającego Mahdiego, jako znak tego, że będzie On chronił muzułmańskie prawo szari'a aż po wieczność. Ludzie usuwali zepsucie, zmieniali na lepsze naród muzułmański i zachowywali religię Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Ponieważ zawsze taki był Jego zwyczaj, z pewnością w czasie największego zepsucia u kresu czasu ześle on świetlistego człowieka, który będzie zarówno najwspanialszym interpretatorem prawa, jak najlepszym odnowicielem, władcą, Mahdim, przewodnikiem, biegunem duchowości; a ów człowiek będzie pochodził z rodziny Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Wszechmocny Bóg wypełnia chmurami świat między niebiosami a ziemią i opróżnia go, w jednej chwili ucisza wzburzone morze, wiosną w jednej godzinie stwarza próbki lata, a latem w jednej godzinie stwarza zimową burzę. Tak Wszechmocny i Chwalebny może również poprzez Mahdiego rozproszyć ciemności spowijające świat islamu. Obiecał to i z całą pewnością spełni Swoją obietnicę.

Jeśli zastanowimy się nad tą kwestią z punktu widzenia Bożej mocy, okaże się ona bardzo łatwa. Jeśli pomyślimy o niej z punktu widzenia przyczyn i Bożej mądrości, ponownie okaże się ona tak rozsądna i tak konieczna, że uczeni dowiedli, iż nawet jeśli przekazy dotyczące Mahdiego nie pochodzą od tego, który przyniósł pewną nowinę (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), tak powinno się stać i tak się stanie. Kwestia ta przedstawia się następująco:

Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu; modlitwa:

اَللّٰهُمَّ صَلِّ عَلٰى سَيِّدِنَا مُحَمَّدٍ وَ عَلٰٓى اٰلِ سَيِّدِنَا مُحَمَّدٍ كَمَا صَلَّيْتَ عَلٰى اِبْرَاه۪يمَ وَ عَلٰٓى اٰلِ اِبْرَاه۪يمَ فِى الْعَالَم۪ينَ اِنَّكَ حَم۪يدٌ مَج۪يدٌ

którą wspólnota muzułmańska powtarza przynajmniej pięć razy każdego dnia, w każdej modlitwie obowiązkowej, z pewnością będzie przyjęta. Jest tak, ponieważ jak ludzie z rodziny Abrahama (niech będzie z nim

— 586 —

pokój), tak i ci, którzy należą do rodziny Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), są przywódcami, od których zaczynają się wszystkie błogosławione łańcuchy autorytetów duchowych, w zgromadzeniach wszystkich regionów świata, przez wszystkie stulecia. Jest ich tak wielu, że wszyscy razem tworzą wielką armię. Gdyby przyjęli kształt materialny, a dzięki swej solidarności stworzyli dywizję wojska, gdyby zbudzili religię islamu, wspólnie zjednoczyli muzułmanów i ustanowili pewien rodzaj świętej narodowości, żadna armia żadnego innego narodu nie mogłaby stawić im oporu. Zatem ową liczną i potężną armią jest rodzina Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), najbardziej doborowa armia Mahdiego.

Tak, w dzisiejszym świecie nie ma innej rodziny wyróżnionej tak wielkim zaszczytem, wzniosłymi zaletami i szlachetnością jej potomków, nieprzerwanie następujących po sobie w dobrze udokumentowanym pochodzeniu, która byłaby tak potężna i miałaby tak wielkie znaczenie, jak linia wszystkich Sajjidów z rodziny Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Od najdawniejszych czasów to oni stali na czele wszystkich grup ludzi prawdy i oni są tymi, którzy byli sławnymi przywódcami ludzi doskonałości. Teraz do owej błogosławionej linii należą miliony ludzi. Są czujni i przezorni; ich serca przepełnione są wiarą i umiłowaniem Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a oni zostali wyróżnieni poprzez ich zaszczytny, sławny na całym świecie rodowód. Zajdą doniosłe wydarzenia, które obudzą świętą siłę owej wielkiej społeczności. Z pewnością dzięki owej potężnej sile wzbije się wzniosły zapał, a Mahdi przyjdzie, by zostać przywódcą owej wspólnoty i poprowadzić ją ku drodze prawdy i rzeczywistości. Oczekujemy od Bożego prawa i od Bożego miłosierdzia, że tak będzie, jak oczekujemy na przyjście wiosny po zimie - i tak się stanie, zaś my mamy prawo, by tego oczekiwać.

Znak Drugi, będący ZNAKIEM SZÓSTYM

Świetlista społeczność Mahdiego naprawi zniszczenia, jakie wyrządzi popierający innowacje reżim tajnej społeczności Sufjana, i odnowi chwalebną sunnę Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Oznacza to, że tajne stowarzyszenie Sufjana będzie

— 587 —

starało się zniszczyć przyniesione przez Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) prawo szariatu w świecie islamu z zamiarem zaprzeczenia posłannictwu Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), lecz zostanie ścięta i rozbita cudownym duchowym mieczem wspólnoty Mahdiego.

Co więcej, w świecie ludzkości tajne stowarzyszenie Dadżdżala wywróci do góry nogami cywilizację i obali wszystkie świętości rodzaju ludzkiego, z zamiarem zaprzeczenia istnieniu i istocie Boga. Gorliwa i gotowa do poświęceń wspólnota, znana jako społeczność chrześcijańska, lecz zasługująca na to, by jej członków nazwać

«muzułmańskimi chrześcijanami», będzie działać na rzecz zjednoczenia prawdziwej religii Jezusa (niech będzie z nim pokój) z prawdą islamu, i pod przywództwem Jezusa (niech będzie z nim pokój) zabije i rozpędzi ludzi ze społeczności Dadżdżala, w ten sposób ratując ludzkość przed ateizmem.

Ta ważna tajemnica jest wielce rozległa, a ponieważ pokrótce omówiliśmy ją w innych miejscach, w tym miejscu uczynimy to jedynie poprzez tę wskazówkę.

ZNAK SIÓDMY, będący Pytaniem Trzecim

Ludzie mówią: "Wcześniej odpierałeś zarzuty i dokładałeś starań na drodze islamu w stylu innym od tego, w jakim czynisz to obecnie. Również nie bronisz islamu przed Europą tak, jak czynią to filozofowie i myśliciele. Dlaczego zmieniłeś styl starego Saida? Dlaczego nie działasz w ten sam sposób, jak ci, którzy dokładają starań na rzecz islamu, posługując się niematerialnymi środkami?"

Odpowiedź: Stary Said i niektórzy myśliciele częściowo przyjęli zasady ludzkiej i europejskiej filozofii i walczyli z nimi ich własną bronią, przyjmując te zasady do pewnego stopnia. Niezachwianie podporządkowali się niektórym z owych zasad, takim jak fizyka i nauki jej podobne, zatem nie mogli ukazać prawdziwej wartości islamu. Mówiąc wprost, było tak, jakby zaszczepiali w islamie pewne gałęzie filozofii, których korzenie uważali za sięgające bardzo głęboko, by w ten sposób wzmocnić islam. Je dnak ponieważ ta metoda dała niewiele zwycięstw, a zmniejszyła wartość islamu, porzuciłem ją, ukazując, że w rzeczywistości zasady islamu sięgają tak głęboko, że nie mogą ich dosięgnąć nawet najgłębsze zasady filozofii, które prócz tego pozostają powierzchowne. Słowo Dwudzieste, List Dwudziesty Czwarty i Słowo Dwudzieste Dziewiąte ukazały tę prawdę i poparły ją dowodami. Zgodnie z ową dawną metodą, filozofię uważano za głęboką, a kwestie islamu za

— 588 —

powierzchowne, przypuszczano, że poprzez powiązanie go z gałęziami filozofii islam zostanie zachowany i przetrwa. Jak gdyby zasady filozofii mogły w jakikolwiek sposób dosięgnąć kwestii islamu!

﴿ سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ ﴾

﴿ اَلْحَمْدُ لِلّٰهِ الَّذ۪ى هَدٰينَا لِهٰذَا وَمَا كُنَّا لِنَهْتَدِىَ لَوْلَا اَنْ هَدٰينَا اللّٰهُ لَقَدْ جَٓاءَتْ رُسُلُ رَبِّنَا بِالْحَقِّ ﴾

اَللّٰهُمَّ صَلِّ عَلٰى سَيِّدِنَا مُحَمَّدٍ وَ عَلٰٓى اٰلِ سَيِّدِنَا مُحَمَّدٍ كَمَا صَلَّيْتَ عَلٰى سَيِّدِنَا اِبْرَاه۪يمَ وَ عَلٰٓى اٰلِ اِبْرَاه۪يمَ فِى الْعَالَم۪ينَ اِنَّكَ حَم۪يدٌ مَج۪يدٌ

***
Osiem Symboli
które są równocześnie Częścią Ósmą

Ów traktat składa się z ośmiu Symboli, to jest, z ośmiu krótkich traktatów. Podstawą owych Symboli jest zjawisko tałafuq, będące ważną zasadą nauki dżafr i wartościowym kluczem do nauk tajemnych, a także do pewnych tajemnic Koranu należących do świata tego, co niewidzialne. Ta część nie została włączona do niniejszego wydania, ponieważ została opublikowana w innym zbiorze.

***
— 589 —

Część Dziewiąta: Dziewięć Aluzji

﴿ بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ ﴾
﴿ اَلَٓا اِنَّ اَوْلِيَٓاءَ اللّٰهِ لَا خَوْفٌ عَلَيْهِمْ وَلَاهُمْ يَحْزَنُونَ ﴾

(Ta część poświęcona jest drogom świętości, a składa się z dziewięciu Aluzji).

ALUZJA PIERWSZA

Zasadnicze pojęcia sufizmu, takie jak droga, świętość i podróż duchowa, są przyjemną, świetlistą, radosną, świętą prawdą duchową. Owa prawda została ogłoszona i opisana, a także nauczano jej w tysiącach ksiąg, napisanych przez będących autorytetami uczonych spośród ludzi oświecenia i tych, którzy odsłaniają to, co zakryte, a którzy opowiedzieli o owej prawdzie społeczności muzułmańskiej i nam. Oby Bóg hojnie ich wynagrodził! Teraz, ponieważ zmuszają nas do tego pewne okoliczności naszych czasów, wskażemy jedynie na kilka drobnych kropelek z owego olbrzymiego oceanu.

Pytanie: Czym jest droga sufich?

Odpowiedź: Celem drogi sufich jest zdobycie wiedzy o Bogu i wyjawienie prawd wiary poprzez duchową podróż odbywaną na stopach serca, w cieniu wniebowstąpienia Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), podróż do ujawnienia prawd wiary i Koranu poprzez zasmakowanie pewnych wzniosłych stanów, a w pewnym stopniu także dzięki bezpośredniej wizji; to wzniosła tajemnica ludzkości i doskonałość nazywana drogą sufich lub sufizmem.

Tak, jako że człowiek jest wyczerpującym indeksem wszechświata, jego serce przypomina mapę tysięcy światów. Niezliczone ludzkie nauki i dziedziny wiedzy ukazują, że mózg znajdujący się w głowie człowieka jest pewnego rodzaju centrum wszechświata, niby centrala

— 590 —

telegraficzna i telefoniczna obsługująca niezliczone linie. Podobnie miliony rozsiewających światło ksiąg, spisanych przez nieprzeliczonych świętych, ukazują, że serce człowieka w jego zasadniczej istocie jest miejscem przejawu niezliczonych prawd kosmosu, jest osią i ziarnem owych prawd.

Ponieważ zatem serce i umysł człowieka są centralą, a wszystkie części potężnego drzewa mieszczą się w jego nasionku, zaś w owych kapsułkach zawarto części i składniki wiecznej i wspaniałej maszyny, przynależnej do życia ostatecznego, zatem Stwórca serca z pewnością chciał, by ono działało, oddzielając to, co rzeczywiste, od tego, co warunkowe, by rozwijało się i pracowało, ponieważ On takim je uczynił. Skoro On tego chciał, serce z pewnością będzie pracowało podobnie jak rozum, a najbardziej skutecznym narzędziem jego pracy jest zwrócenie się w stronę prawd wiary, na drodze sufich, dzięki pamiętaniu o Bogu w stopniu właściwym świętości.

ALUZJA DRUGA

Kluczami i środkami do owych podróży serca i do rozwoju duchowego są pamiętanie o Bogu i rozważania. Ich zalety są zbyt liczne, by je opisać. Prócz niezliczonych korzyści dotyczących życia ostatecznego, osiągnięć człowieka i jego doskonalenia się, mniejsze korzyści, związane z hałaśliwym życiem doczesnym, są następujące:

Każdy pragnie pocieszenia i poszukuje przyjemności, by choć w niewielkim stopniu zostać wybawionym od wstrząsów życia i jego ciężkich brzemion, by przez chwilę odpocząć; każdy poszukuje przyjaźni, by odpędzić samotność. Jednemu lub dwóm spośród dziesięciu ludzi stowarzyszenia społeczne cywilizowanego życia oferują przejściową, lecz godną niedbałego lub pijanego, znajomość, zażyłość i pociechę. Jednak osiemdziesiąt procent ludzi wiedzie życie samotników na górach bądź w dolinach, lub też kierowani są do odległych miejsc, by tam poszukiwać środków do życia, lub też z powodu nieszczęść lub podeszłego wieku, które przypominają o życiu ostatecznym, zostają pozbawieni towarzystwa grup ludzi i stowarzyszeń. Okoliczności nie pozwalają im na zaznanie żadnej zażyłości, przyjaźni ani pociechy.

Taki człowiek może znaleźć prawdziwe pocieszenie, zażyłość i słodką przyjemność w zwróceniu własnego serca - w owych odległych miejscach, w odludnych górach i przyprawiających o rozpacz dolinach - ku pamiętaniu o Bogu i rozważaniom. Wzywając Wszechmocnego Boga, może sprawić, że w sercu stanie się kimś bliskim

— 591 —

Bogu, a dzięki zaletom owej zażyłości pomyśli o tym, co go otacza, co traktowało go brutalnie, a teraz przyjaźnie uśmiecha się do niego. Powie: "Mój Stwórca, którego wspominam, ma niezliczone sługi w tym miejscu mojego osamotnienia, tak jak w każdym innym miejscu. Nie jestem sam, a samotność nie ma znaczenia". Taki człowiek dzięki swej wierze doznaje przyjemności płynącej z poczucia zażyłości. Pojmuje znaczenie szczęścia w życiu i składa Bogu podziękowania.

ALUZJA TRZECIA

Świętość jest dowodem Bożego posłannictwa, a droga sufich jest dowodem prawa szariatu, ponieważ te prawdy wiary, które głosi posłannictwo, świętość widzi poprzez rodzaj bezpośredniej wizji, potwierdza je sercem i smakuje ich duchem w stopniu tego, co ujrzało się z całą pewnością. Potwierdzenie przez świętość jest niechybnym dowodem prawdziwości posłannictwa. Dzięki empirycznej wiedzy drogi sufich, dzięki wyjawieniu tego, co ta droga odsłania, dzięki jej korzyściom i blaskom, owo potwierdzenie jest jasnym dowodem prawd i kwestii, o których naucza prawo szari'a, ukazuje, że owe kwestie są prawdą i z prawdy biorą swój początek. Jak świętość i droga sufich są świadectwem i dowodem dla posłannictwa i dla szariatu, tak są doskonałością islamu i środkami, dzięki którym można dosięgnąć jego świateł, a dzięki islamowi stają się źródłem postępu ludzkości i duchowego oświecenia.

Choć owa ogromna tajemnica ma tak wielkie znaczenie, pewne sekty tych, którzy zboczyli z drogi, dążyły do tego, by jej zaprzeczyć. Sami zostali pozbawieni owych świateł i sprawili, że również inni zostali ich pozbawieni. Najbardziej godnym pożałowania jest fakt, że ci ludzie wykorzystali jako pretekst pewne nadużycia i błędy, jakie popełnili ci, którzy podążali drogą sufizmu, a także pewni uczeni spośród sunnitów i niektórzy niedbali politycy, również będący sunnitami, lecz starającymi się zamknąć ów najwyższy skarbiec, zaiste, zniszczyć go i osuszyć owo źródło Al-Kałsar, z którego bije woda podobna wodzie życia. Jednakże istnieje bardzo niewiele takich rzeczy i takich dróg, które są wolne od jakichkolwiek błędów i dobre pod każdym względem; ze swej natury muszą one zawierać pewne błędy i nadużycia. Jeśli powierzymy coś ludziom niewtajemniczonym, z pewnością skorzystają z owej rzeczy w niewłaściwy sposób. Jednak jeśli chodzi o rachowanie uczynków w życiu ostatecznym, Wszechmocny i Wszechwładny Bóg ukazuje Swą sprawiedliwość, ważąc dobre i złe uczynki. Oznacza to, że jeśli dobre uczynki przeważą i będą cięższe, Bóg przyjmie je i przyzna za nie wynagrodzenie, natomiast

— 592 —

jeśli przeważą złe uczynki, odrzuci je i ukarze za nie. Równowaga złych i dobrych uczynków wskazuje raczej na ich wartość, niż na ilość. Czasami zdarza się, że pojedynczy dobry czyn będzie ważył więcej niż tysiąc złych i sprawi, że zostaną one wybaczone. Bóg w Swej sprawiedliwości sądzi w taki sposób, a rzeczywistość również uważa to za słuszne. Zatem świadectwem tego, że dobre uczynki wykonane na drodze sufich - to jest na drogach, które nie wykraczają poza granice praktyki Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) - zdecydowanie przeważą nad złymi uczynkami, jest fakt, że ci, którzy podążają tą drogą, zachowują swoją wiarę w obliczu ataków ludzi zbłądzenia. Zwykły, lecz mający szczerą intencję człowiek podążający drogą sufich chroni samego siebie lepiej niż ten, kto powierzchownie i z pozoru jest muzułmaninem, lecz pod owymi pozorami jest "nowoczesny" i "naukowy". Ten, kto podąża drogą sufich, dzięki jej świetlistości i dzięki miłości świętych ratuje swoją wiarę. Jeśli nawet popełnia grzechy ciężkie, staje się grzesznikiem, lecz nie niewierzącym, i nie jest łatwo przyciągnąć go do ateizmu. Żadna moc nie jest w stanie obalić twierdzeń łańcucha szejków, których taki człowiek, żarliwie miłujący i trwający w wierze, uznaje za bieguny duchowości. Ponieważ żadna siła nie jest w stanie ich obalić, jego zaufanie do nich nie może zostać zachwiane, a jak długo jego zaufanie pozostaje niezachwiane, tak długo nie zaakceptuje on ateizmu. W obliczu podstępów ateistów w dzisiejszym czasie całkowita ochrona samego siebie staje się trudna dla człowieka, który nie jest powiązany z drogą sufich, którego serce nie zostało wprowadzone w ruch, nawet jeśli jest on uczonym mędrcem.

Powiedzmy również, że droga sufich nie powinna być potępiana z powodu zła niektórych sufickich wspólnot, które zapożyczyły praktyki, jakie nie mieszczą się w granicach at-taqła, a nawet w granicach islamu, i niesprawiedliwie nazwały je drogami sufich. Pomijając już wzniosłą pobożność i duchowe owoce drogi sufich, również i te wskazujące na życie ostateczne, wspólnoty sufickie były pierwszymi, najbardziej skutecznymi i najbardziej żarliwymi narzędziami rozprzestrzeniania i umacniania braterstwa, owej świętej więzi muzułmańskiego świata. Były również jedną z trzech niezdobytych fortec islamu, która odparła straszliwe ataki świata niewiary i polityków chrześcijaństwa. Tym, co przez pięćset pięćdziesiąt lat chroniło Stambuł, stolicę Kalifatu, przed całym światem chrześcijańskim, były światła wiary, wylewającej się z pięciuset miejsc w Stambule, potężnej wiary tych, którzy recytowali: "Boże! Boże" w tekke na tyłach wielkich meczetów, w owych miejscach, które

— 593 —

w stolicy islamu były źródłem wsparcia dla ludzi wiary, a także ich duchowa miłość wynikająca z poznania Boga, i ich żarliwe szepty.

O, wy bezrozumni pseudopatrioci i fałszywi nacjonaliści! Jakież zło znajduje się na drogach sufich, by mogło zanegować całe dobro w życiu waszego społeczeństwa? Mówcie!

ALUZJA CZWARTA

Droga świętości jest bardzo łatwa, a równocześnie bardzo trudna; jest bardzo krótka, a równocześnie bardzo długa; prócz tego, że jest bardzo wartościowa, jest bardzo niebezpieczna, a będąc bardzo szeroką, równocześnie jest bardzo wąska. To dlatego niektórzy z ludzi obierających tę drogę toną, inni stają się szkodliwi, a jeszcze inni zawracają z tej drogi i prowadzą innych na manowce.

W skrócie: Na drodze sufich można wyróżnić dwie drogi, zwane jako podróżowanie wewnętrzne i podróżowanie zewnętrzne.

Droga wewnętrzna rozpoczyna się od własnego "ja" człowieka i odciąga wzrok od świata zewnętrznego, wskazując na serce. Przebija egoizm, otwiera drogę wiodącą z serca, znajduje prawdę i wtedy wkracza do świata zewnętrznego, który wygląda jak świetlisty. Podróżując tą drogą, szybko dociera się do końca. Rzeczywistość widoczna w świecie wewnętrznym, jest widoczna w większej skali w świecie zewnętrznym. Podróż wewnętrzną wybiera większość dróg praktykujących wspominanie Boga w milczeniu. Jest najbardziej istotne zasady to przełamanie ego, odstąpienie od pragnień ciała i zabicie nakazującej zło duszy.

Druga droga rozpoczyna się od świata zewnętrznego, spogląda na odbicia Najpiękniejszych Imion i atrybutów Boga w miejscach ich przejawów w większej sferze, po czym wkracza do świata wewnętrznego, w którym obserwuje ich światła w pomniejszeniu w sferze serca i otwiera najkrótszą drogę pośród nich. Ta droga polega na ujrzeniu tego, że serce jest zwierciadłem dla Przedwiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę, i jest zjednoczeniem się z celem, do którego się dąży.

Jeśli ludziom, którzy podróżują pierwszą drogą, nie powiodło się zabicie nakazującej zło duszy, jeśli nie mogli porzucić pragnień ciała i przełamać ego, spadają z rangi właściwej podziękowaniem do rangi właściwej dumie, a następnie od dumy zniżają się do pychy

— 594 —

i zarozumialstwa. Jeśli taki człowiek zostaje urzeczony i odurzony miłością, może wzbić się wysoko na skrzydłach swoich twierdzeń, zwanych wypowiedziami ekstatycznymi, daleko wykraczających poza jego własne cechy. Jest to szkodliwe zarówno dla niego, jak i dla innych.

Na przykład jeśli podporucznik stanie się zarozumiały z powodu przyjemności, jaką daje mu stanowisko dowódcy, będzie przypuszczał, że jest feldmarszałkiem, i pomiesza swoją małą sferę ze sferą tego, co powszechne. Z powodu pewnego rodzaju podobieństwa pomyli słońce, które ukazuje się w małym lusterku, ze słońcem, które w całej swej wspaniałości ukazuje się w powierzchni morza.

Dokładnie w ten sam sposób wielu ludzi świętości postrzega samych siebie jako wspanialszych niż ci, którzy w rzeczywistości są wspanialsi od nich w tym samym stopniu (co przypomina różnicę między muchą a pawiem); tak to widzą i sądzą, że mają rację. Nawet ja sam widziałem pewnego człowieka, którego serce dopiero co się zbudziło, i ledwie można było w nim dostrzec tajemnicę świętości; ów człowiek uważał siebie samego za najwspanialszy z biegunów duchowości i obnosił się z miną stosowną do tego mniemania. Powiedziałem mu: "Mój bracie, jak prawo królewskiej władzy posiada swoje poszczególne i powszechne przejawy od urzędu premiera aż do komendanta policji w dystrykcie, tak również świętość i duchowa ranga mają różne sfery i różne przejawy. Każda stacja ma wiele cieni i odcieni. Najwyraźniej ujrzałeś przejaw rangi najwyższego bieguna duchowości, owego odpowiednika urzędu premiera, w twojej sferze, która jest niczym urząd komendanta posterunku, i zostałeś zwiedziony. To, co ujrzałeś, było prawdą, jednak twój osąd był błędny. Dla muchy nawet kubek wody jest małym morzem". Ów człowiek oprzytomniał - za zezwoleniem Boga - w rezultacie tego, co mu powiedziałem, i został uratowany przed upadkiem w przepaść.

Widziałem również wielu ludzi, którzy uważali samych siebie za pewnego rodzaju Mahdich, i ogłosili to innym. Tacy ludzie nie są kłamcami ani zwodzicielami, lecz sami zostali zwiedzeni. To, co widzą, biorą za rzeczywistość. Jak Najpiękniejsze Imiona Boga mają różne przejawy, od Wielkiego Tronu aż po atom, a miejsca ich przejawów różnią się w tym samym stopniu, tak samo stopnie świętości, które składają się z przejawów Najpiękniejszych Imion, różnią się między sobą w ten sam sposób. A oto, co jest najważniejszym z powodów zamieszania:

Na niektórych spośród stacji, jakie osiągają święci, można zaobserwować cechy właściwe dla funkcji Mahdiego, lub też może zostać

— 595 —

ukształtowana szczególna relacja z człowiekiem zwanym Qutb A'zam lub z Al-Chidrem; pewne stacje są związane z pewnymi sławnymi ludźmi. Faktycznie, owe stacje zostały nazwane stacją Al-Chidra, stacją Ułajsa lub stacją Mahdiego. Z tego powodu ludzie, którzy docierają do tych stacji lub do ich mniejszych wzorców czy też cieni, mniemają, że sami są sławnymi ludźmi związanymi z owymi stacjami. Uważają samych siebie za Al-Chidra, Mahdiego lub za jednego z ludzi o przydomku Qutb A'zam. Jeśli ego takiego człowieka nie poszukuje wyniosłej rangi ani wysokiej pozycji, nie będzie on potępiony za stan, jakiego doznał. Jego nadzwyczaj wysoko szybujące twierdzenia zostaną poczytane za ekstatyczne wypowiedzi, za które prawdopodobnie nie będzie odpowiedzialny. Jednak jeśli jego ego w tajemnicy zwraca się ku randze i pozycji, jeśli ów człowiek zostanie pokonany przez własne "ja", zaprzestanie dziękowania Bogu i stanie się dumny, będzie stopniowo popadał w arogancję lub spadnie w głębiny szaleństwa, lub też zboczy z drogi prawdy. Ponieważ sądzi, że wielcy święci byli tacy jak on, jego opinia na ich temat ulega zepsuciu, ponieważ jak bardzo arogancką nie byłaby dusza, wciąż będzie dostrzegała własne wady. Przyrównując owych wielkich świętych do samego siebie, wyobraża sobie ich jako tych, którzy byli w błędzie; zmniejsza się nawet jego szacunek dla proroków.

Ci, którzy cierpią z tego powodu, powinni szybko uchwycić się równowagi, jaką daje prawo szari'a, przyjąć zasady uczonych w dziedzinie podstaw religii i obrać za przewodników nauki będących autorytetami uczonych spośród świętych, jak Imam Ghazali czy Imam Rabbani. Powinni również stale oskarżać swoje dusze i nie przypisywać im niczego prócz wad, bezsilności i potrzeb. Ekstatyczne wypowiedzi poczynione przez podążających tą drogą wynikają z umiłowania samego siebie, ponieważ oczy wypełnione miłością nie dostrzegają żadnych wad. Z powodu miłości własnej taki człowiek przypuszcza, że wybrakowany, bezwartościowy okruch szkła jest brylantem lub diamentem. Najbardziej niebezpieczny ze wszystkich jego błędów polega na tym, że częściowe znaczenia, które przyszły na myśl jego sercu

— 596 —

poprzez natchnienie, są "słowem Boga", i nazywa je "wersetami" (ar. ajat), jak wersety Koranu. To powoduje brak szacunku dla Bożego Objawienia, do którego należy najświętszy i najbardziej wzniosły stopień świętości.

Tak, wszystkie natchnienia - od natchnień pszczół i zwierząt do natchnień prostych ludzi i elity ludzkości; od natchnień przeciętnych aniołów do natchnień wzniosłych cherubinów - są pewnego rodzaju słowami Boga; jednak są mową Wszechwładnego w stopniu właściwym dla danego miejsca przejawów i dla danych stacji; są rozmaitymi przejawami Bożego przesłania, jakie lśnią zza siedemdziesięciu tysięcy zasłon. Jednakże całkowicie błędne jest używanie dla takich natchnień rzeczownika "Objawienie", określenia "mowa Boga" czy też słowa "werset", które jest rzeczownikiem właściwym jedynie dla gwiazd Koranu, owej najbardziej jawnej egzemplifikacji słowa Bożego. Jak zostało to wyjaśnione i udowodnione w Słowach Dwunastym, Dwudziestym Piątym i Trzydziestym Pierwszym, relacja między natchnieniem w sercach tych, którzy wygłaszają powyższe twierdzenia, a wersetami słońca Koranu, który jest słowem Boga i bezpośrednio od Niego pochodzi, przypominają relację między drobnym, przyćmionym i niewyraźnym obrazem słońca w trzymanym w ręku, pokolorowanym lusterku, a słońcem na niebie. Tak, jeśli mówimy, że obrazy i odbicia słońca ukazujące się we wszystkich zwierciadłach do słońca należą i z nim są powiązane, jest to słuszne, lecz glob ziemski nie może być związany ze "słońcami" w owych drobnych zwierciadłach, które nie posiadają żadnej siły przyciągania, jaka mogłaby przywiązać do nich Ziemię.

ALUZJA PIĄTA

Nadzwyczaj ważną drogą w sufizmie jest droga jedności świadectwa, co jest inną nazwą drogi jedności bytu. Ta droga zawęża spojrzenie do istnienia Tego, Którego istnienie jest konieczne, a inne byty postrzega w porównaniu z Nim jako tak słabe i podobne bladym cieniom, że oznajmia, iż nie zasługują one na nazwanie ich istniejącymi. Osnuwa je w zasłony wyobraźni, a po osiągnięciu stacji odstąpienia od wszystkich rzeczy prócz Boga, uważa je za nic. Nawet wyobraża sobie, że wszelkie owe rzeczy nie istnieją, co prowadzi aż do pomniejszania i bagatelizowania przejawów Najpiękniejszych Imion Boga, ponieważ - jak mówią - owe przejawy są jedynie wyimaginowanymi zwierciadłami.

— 597 —

Ważną cechą tej drogi jest fakt, że z powodu silnej wiary, jaką ona zaszczepia, a także z powodu wzniosłej świętości tych, którzy nią podążają, rozwiniętej aż do stopnia całkowitej pewności, istnienie bytów zależnych jest pomniejszane - zgodnie z tym punktem widzenia - do tego stopnia, że nie pozostaje nic prócz wyobrażenia i niebytu; jest tak, jakby owa droga zaprzeczała istnieniu wszechświata przez wzgląd na Tego, Którego istnienie jest konieczne.

Jednak na tej drodze czyhają niebezpieczeństwa, a pierwsze z nich jest następujące:

Istnieje sześć filarów wiary, a takie filary, jak wiara w Dzień Ostatni czy wiara w Boga, wymagają istnienia bytów zależnych. Owe solidnie osadzone filary wiary nie mogą być wytworem wyobraźni! Z tego powodu, kiedy człowiek podążający tą drogą ponownie wkracza do świata trzeźwego spojrzenia, wychodząc ze światów zachwytu i upojenia, nie powinien ani zabierać wizji swego upojenia ze sobą, ani też postępować zgodnie z nimi.

Co więcej, człowiek nie powinien przekształcać tej drogi, która przynależy do serca, do oświeceń i do pewnych stanów duchowych, nie powinien nadawać jej kształtu przynależącego do rozsądku, wiedzy i słów, ponieważ prawa i zasady związane z rozumem, wiedzą i mową, które wynikają z Koranu i z praktyki Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), nie mogą odnosić się do tej drogi ani też nie mają na niej zastosowania. Z tego powodu nie widziano, by ową drogę praktykowali czterej Kalifowie Prawowierni, wiodące autorytety w dziedzinie religii, interpretatorzy prawa, a także autorytety spośród pierwszych pokoleń islamu. Oznacza to, że owa droga nie jest najbardziej wzniosłą. Może być wzniosła, lecz jest również niedoskonała. Jest bardzo ważna, lecz również wielce ryzykowna i trudna, jednak pozostaje bardzo przyjemną. Ci, którzy wstąpili na nią dla przyjemności, nie chcą jej porzucić, a z powodu swego egocentryzmu uważają ją za najwyższy stopień duchowego rozwoju. Podstawy i istotę owej drogi objaśniliśmy - do pewnego stopnia - w traktacie zatytułowanym Nokta Risalesi, a także w niektórych spośród Listów i Słów, i na tym poprzestaniemy. W tym miejscu opiszemy tylko jedno z poważnych niebezpieczeństw, jakie czyhają na owej ważnej drodze, a jest ono następujące:

Dla najlepszych spośród elity, którzy wyszli poza sferę przyczyn i wyrzekli się wszystkiego prócz Boga, zrywając swe przywiązanie do bytów warunkowych i osiągając stan całkowitego zatopienia się w Bogu, ta droga

— 598 —

jest drogą prawości. Jednak przedstawienie jej poprzez terminy wiedzy rozumowej tym, którzy są pogrążeni w przyczynach, rozmiłowani w świecie, którzy nurzają się w filozofii materialistycznej i naturze, pogrąży ich jeszcze bardziej w naturze i materializmie, a oddali ich od prawdy islamu. Jest tak, ponieważ ci, którzy kochają ten świat i są przywiązani do sfery przyczyn, pragną przypisywać owemu przemijającemu światu pewnego rodzaju trwałość. Nie chcą stracić tego, co umiłowali. Pod pretekstem jedności bytu wyobrażają sobie, że to, co umiłowali, istnieje w sposób trwały. Ze względu na ten świat, który jest ich umiłowanym, a także przez przypisywanie mu trwałości i wieczności, czynią ten świat obiektem czci, a to - przed czym szukam schronienia u Boga! - brukuje drogę do otchłani zaprzeczenia istnieniu Boga.

W naszym stuleciu materializm jest wielce rozpowszechniony, a to, co materialne, jest uważane za źródło każdej rzeczy. Jeśli w wieku takim jak nasz ludzie należący do elity wiernych uznają, że to, co materialne, jest tak pozbawione znaczenia, jakby nie istniało, materialiści potwierdzą to, mówiąc: "Mówimy to samo". Tymczasem spośród wszystkich dróg świata najdalszą od drogi materialistów i czcicieli natury jest droga jedności bytu, jako że ci, którzy nią podążają, z powodu swej wiary nadają istnieniu Boga tak wielkie znaczenie, że zaprzeczają istnieniu wszechświata i wszelkich bytów prócz Niego. Tymczasem materialiści nadają istnieniu bytów tak wielkie znaczenie, że przez wzgląd na wszechświat zaprzeczają istnieniu Boga. Jakże te dwie drogi mogą się spotkać lub być przyrównywane do siebie nawzajem?

ALUZJA SZÓSTA

Ta aluzja składa się z trzech Punktów. Punkt Pierwszy

Spośród wszystkich dróg świętości najpiękniejszą, najprostszą, najwspanialszą i najbardziej olśniewającą jest podążanie za praktyką (sunną) Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), to jest myślenie o jego praktyce przy własnych działaniach i uczynkach, podążanie za nią i naśladowanie jej. Jeśli chodzi o postępowanie wobec innych, droga ta polega na myśleniu o orzeczeniach prawa szariatu i na przyjęciu ich jako przewodnika.

Kiedy podążamy tą drogą, codzienne czynności, postępowanie i zwyczajne, nawykowe uczynki stają się aktami czci, a myślenie o praktyce Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i prawie szari'a przy

— 599 —

własnych działaniach przywołuje nakazy i zakazy prawa szariatu. To sprawia, że człowiek myśli o tym, który przyniósł owo prawo (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a myślenie o nim przypomina o Wszechmocnym Bogu i wywołuje pewnego rodzaju poczucie Jego obecności. To może przekształcić wszystkie chwile życia człowieka w akty czci wykonywane w obecności Boga. Ów wspaniały szeroki trakt jest traktem towarzyszy Proroka i ludzi prawych spośród pierwszych pokoleń islamu, którzy uzyskali ową większą świętość, jaką jest dziedzictwo proroctwa.

Punkt Drugi

Szczerość intencji jest podstawą wszystkich dróg świętości i wszystkich odgałęzień drogi sufich, ponieważ dzięki szczerości intencji człowiek może zostać wybawiony od niejawnego dodawania towarzyszy Bogu Jedynemu. Kto nie dostąpił szczerości intencji, ten nie może podróżować tymi drogami, a najpotężniejszą siłą na owych drogach jest miłość. Tak, miłość nie szuka wymówek dla swego ukochanego i nie chce widzieć jego wad. Najlżejsze oznaki doskonałości ukochanego postrzega jako silne dowody i zawsze staje po stronie ukochanego.

Z tego powodu ci, którzy zwrócili się ku wiedzy o Bogu i podążają ku niej na stopach miłości, nie dają posłuchu wątpliwościom i obiekcjom; oni z łatwością będą uratowani. Nawet tysiąc szatanów nie mógłby zanegować najdrobniejszej wzmianki o doskonałości ich prawdziwie Umiłowanego. Ci, którzy nie dostąpili takiej miłości, będą rozpaczliwie walczyć, stawiając czoła ich duszom, Szatanowi i obiekcjom diabłów spoza własnej duszy. Aby ocalić samych siebie, musieliby posiadać hart godny bohaterów, siłę wiary i uważne spojrzenie.

Z tego powodu na wszystkich poziomach świętości najważniejszym zaczynem i eliksirem jest miłość wynikająca z poznania Boga. Jednak miłość prowadzi ku przepaści: od błagań i samozaparcia, które są istotą oddawania czci Bogu, przeskakuje do uskarżania się, wysuwania roszczeń i niezrównoważonych działań. Jeśli tyczy się innych rzeczy prócz Boga, człowiek przestaje dostrzegać, jak wskazują one na ich Stwórcę i zaczyna postrzegać je jako określające wyłącznie siebie same, a wtedy miłość staje się trucizną, choć była lekarstwem. Oznacza to, że choć człowiek, który miłuje inne rzeczy prócz Boga, powinien przylgnąć do nich swoim sercem ze względu na Boga, w Jego Imię, i dlatego, że są one zwierciadłami odbijającymi Jego Najpiękniejsze Imiona, to niekiedy miłuje je dla nich samych, ze względu na ich własną doskonałość

— 600 —

i piękno. Miłuje je, nie myśląc o Bogu ani o Jego Posłańcu (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Tymczasem jeśli człowiek miłuje owe rzeczy jako opisujące ich Stwórcę, prowadzi to do umiłowania Boga; zaiste, można powiedzieć, że taka miłość jest przejawem umiłowania Boga.

Punkt Trzeci

Ten świat jest królestwem mądrości i królestwem służby, nie jest królestwem nagrody ani wynagrodzenia. Zapłata za uczynki, działania i służbę na tym świecie jest przyznawana w królestwie pośrednim i w życiu ostatecznym. Działania tutaj wydają owoce tam. Prawda w tej kwestii jest taka, że nie powinno się poszukiwać na tym świecie rezultatów działań, które wskazują na życie ostateczne. Jeśli są one dane, powinny być przyjmowane nie z wdzięcznością, lecz z żalem, ponieważ w Raju im więcej owoców się zerwie, tym piękniej one wyrosną. Dlatego z trudem można uznać za rozsądne spożywanie na tym ulotnym świecie owoców uczynków przynależnych do życia ostatecznego, które w ten sposób zostają utracone. Przypomina to zamianę nieustannie świecącej lampy na taką, która przetrwa minutę, a później zamigocze i zgaśnie.

Z tego powodu ludzie świętości postrzegają służbę, trudności, nieszczęścia i biedę jako przyjemne. Nie uskarżają się ani nie lamentują, lecz mówią: "Chwała niech będzie Bogu Jedynemu za każdy stan!" Kiedy zostaną obdarowani oświeceniem i cudami, odsłonięciem czegoś i światłem, przyjmują je jako Boże łaski, lecz starają się przemilczeć je i ukryć. Nie stają się dumni, lecz składają Bogu więcej podziękowań i wykonują więcej aktów czci. Wielu spośród nich chciało, by owe stany zostały ukryte lub ustały, aby nie zaszkodziły szczerości intencji w ich działaniach. Tak, najwyższą Bożą łaską dla człowieka, z którego jest On zadowolony, jest sprawienie, by nie zdawał on sobie sprawy z Bożej łaski, ponieważ wówczas nie porzuca on błagań i podziękowań, nie staje się nadmiernie zadowolony ani nie zaczyna narzekać.

Z powodu owej prawdy jeśli ci, którzy poszukując świętości, podążają drogą sufich, czynią to dla oświeceń i cudów, które są jednymi z emanacji świętości; jeśli zwracają się ku nim i czerpią z nich przyjemność, postępują tak, jakby na tym przejściowym świecie spożywali wieczne owoce życia ostatecznego. To również otwiera drogę do utraty szczerości intencji, owego zaczynu świętości, a świętość unika takich ludzi.

— 601 —

ALUZJA SIÓDMA

Ta aluzja składa się z czterech Punktów. Punkt Pierwszy

Prawo szari'a jest bezpośrednim - pozbawionym jakichkolwiek cieni czy zasłon - rezultatem Bożego przesłania, dzięki tajemnicy istoty Jedynego Boga i przez wzgląd na Jego całkowitą wszechwładzę. Najwyższe stopnie drogi sufich i prawdy są niczym części szariatu, niczym jego narzędzia, wprowadzenie do niego i jego sługa. Ich rezultaty są bezspornymi kwestiami prawa szari'a. Oznacza to, że drogi wspólnot sufickich są niby narzędzia, słudzy i stopnie schodów, którymi można dotrzeć do prawd prawa szari'a, aż do najwyższego poziomu, na którym zostają przekształcone w znaczenie rzeczywistości i istotę drogi sufich, które są sercem szariatu, a wtedy stają się częściami większego szariatu. Nie jest właściwe myślenie o prawie szari'a jako o zewnętrznej skorupie, a o rzeczywistości jako o tym, co jest wewnątrz skorupy, co jest rezultatem i celem, jak czynią to niektórzy spośród sufich. Tak, prawo szari'a odsłania się stosownie do poziomów, jakie osiągnęli ludzie. Błędem jest zakładanie, że to, co większość ludzi wyobraża sobie jako zewnętrzny aspekt prawa szari'a, jest prawdą szariatu, jak również nazywanie rzeczywistością i drogą sufich tych poziomów szariatu, które zostały ujawnione jedynie elicie. Stopnie szariatu wskazują na wszystkie grupy ludzi.

W konsekwencji tego, co się tyczy późniejszych spośród sufich i tych, którzy poszukują rozwijania się w prawdzie, ich tęsknota za prawdami prawa szari'a rośnie, podobnie jak ich urzeczenie przez owe prawdy oraz podążanie za nimi. Uważają najdrobniejsze aspekty praktyki Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) za swe największe cele i dokładają wszelkich starań, by podążać za jego praktykami i naśladować je. Niezależnie od tego, jak bardzo Boże Objawienie nie przewyższałoby natchnienia, tak postępowanie wedle prawa szari'a, które jest owocem Objawienia, w tym samym stopniu przewyższa postępowanie według drogi sufich, owego owocu natchnienia. Co za tym idzie, podążanie za praktyką Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jest podstawową i zasadniczą częścią drogi sufich.

Punkt Drugi

Droga sufich i droga prawdy nie powinny wykroczyć poza bycie narzędziami. Jeśli zostaną one uczynione ostatecznym celem, bezsporne nauki prawa szariatu, postępowanie wedle tego prawa i podążanie za praktyką

— 602 —

Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) staną się jedynie kwestią formy, podczas gdy serce będzie spoglądało poza nie. Oznacza to, że taki człowiek myśli raczej o ludziach ze swego kręgu wspominania Boga niż o obowiązkowych modlitwach; bardziej pociągają go jego recytacje i suplikacje niż to, co obowiązkowe w religii; bardziej przejmuje się tym, by nie uchybić zasadom postępowania obowiązującym w jego wspólnocie, niż unikaniem grzechów ciężkich. Tymczasem recytacje drogi sufich nie mogą być równoważne uczynkom obowiązkowym, ustanowionym przez bezsporne kwestie prawa szari'a, ani nie mogą ich zastąpić. Etykieta drogi sufich i ich inwokacje powinny być pocieszeniem i sposobem na dostąpienie prawdziwej przyjemności płynącej z wykonywania obowiązkowych aktów czci, nie mogą zaś być źródłem owej przyjemności same w sobie. Oznacza to, że tekke powinna prowadzić człowieka do wytrwania przy odprawianiu pięciu modlitw obowiązkowych w meczecie. Jeśli jednak człowiek odprawia modlitwy w meczecie pospiesznie i tylko dla formalności, myśląc, że prawdziwą przyjemność i doskonałość znajdzie w tekke, to oddala się od prawdy.

Punkt Trzeci

Niekiedy ludzie zadają pytanie: " Czy jakakolwiek droga sufich może pozostawać poza granicami praktyki Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i kwestii szariatu?"

Odpowiedź: Niektóre z dróg sufich są takie, inne zaś takie nie są. Te, które są takimi drogami, istnieją, ponieważ niektórzy spośród najwyższych świętych zostali ścięci mieczem szariatu. Te, które takimi drogami nie są, istnieją, ponieważ będący autorytetami uczeni spośród świętych zgodzili się z następującą zasadą Sa'diego z Szirazu:

مُحَالَسْتْ سَعْد۪ى بَرَاهِ صَفَا ٭ ظَفَرْ بُرْدَنْ جُزْ دَرْ پَىِ مُصْطَفٰى

Oznacza to, że dla tego, kto nie podąża szerokim traktem Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), niemożliwością jest dotarcie do prawdziwych świateł prawdy, a to z kolei znaczy, co następuje:

Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) był Pieczęcią Proroków i tym, który odebrał Boże przesłanie w imieniu całej ludzkości, zatem ludzkość nie może rozwijać się, podążając drogą inną niż jego droga; sprawą zasadniczą jest, by pozostawać pod jego sztandarem. Jednak ponieważ ekstatycy i ci, którzy zagłębiają się w kontemplacji

— 603 —

Boga, nie są odpowiedzialni za swoje akty sprzeciwu; ponieważ człowiek posiada pewne subtelne zdolności, za które również nie jest odpowiedzialny, a kiedy owe zdolności zapanują nad człowiekiem, nie może on odpowiadać za sprzeciwienie się obowiązkom, jakie nakłada na niego prawo szari'a, jako że ani nie są one podległe sądowi woli, ani nie mogą być kontrolowane przez umysł, gdyż nie zważają ani na serce, ani na umysł; z pewnością, kiedy owe zdolności zapanują nad człowiekiem - lecz tyczy się to wyłącznie naszego czasu - jest on usprawiedliwiony i nie traci rangi świętości przez sprzeciwianie się przepisom szariatu, jednakże pod warunkiem, że nie zaprzecza on prawom szariatu i wiary, nie znieważa ich lub nie okazuje pogardy wobec nich. Nawet jeśli nie wypełnia nakazów i zakazów prawa, musi uznawać, że są one słuszne. Jednak jeśli jest on opanowany przez ten stan i zajmuje stanowisko, które - przed czym szukam ucieczki u Boga - prowadzi do zaprzeczania owym bezspornym prawdom i do zadawania im kłamu, jest to znak, iż ów człowiek zboczył z drogi!

W skrócie: Istnieją dwie grupy, które podążają drogą sufich, wykraczając poza granice prawa szari'a.

Grupa pierwsza: Jak opisano to powyżej, ludzie z tej grupy albo są opanowani przez stan swego umysłu, zanurzenie się w kontemplacji, zachwyt lub upojenie, albo też zapanowały nad nimi niektóre z ich subtelnych zdolności, które nie zważają na nakazy i zakazy religii ani nie słuchają woli, stąd ci ludzie wykraczają poza granice prawa szari'a. Jednak nie dzieje się tak z powodu ich antypatii wobec tych praw ani dlatego, że nie chcą ich przestrzegać; są raczej zmuszani do tego bez udziału własnej woli. Do tej grupy należą ludzie świętości, a niektórzy z nich na pewien czas stali się nawet świętymi wysokiej rangi. Jednak będący autorytetami uczeni spośród świętych orzekli, iż niektórzy z nich przekroczyli nie tylko granice prawa szariatu, lecz także granice islamu. Mogą być jednak uważani za ludzi świętości pod warunkiem, że nie zaprzeczają jakimkolwiek z nakazów i zakazów przyniesionych przez Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Dzieje się tak, ponieważ ci ludzie nie myślą o owych prawach, nie mogą utrzymać ich w polu widzenia, lub nie są ich świadomi, a jeśli są ich świadomi, nie są w stanie ich przyjąć.

Jeśli chodzi o grupę drugą, to ludzie, którzy do niej należą, dali się unieść olśniewającym przyjemnościom drogi sufich i drogi prawdy, a jako że nie są w stanie dostąpić przyjemności prawd szariatu, które są daleko bardziej wzniosłe, uważają je za nudne formalności i są wobec nich

— 604 —

obojętni. Stopniowo przyjmują koncepcję, zgodnie z którą prawo szari'a jest jedynie zewnętrzną skorupą, zaś prawda, jaką odnaleźli, jest zasadniczym celem. Mówią oni: "Odkryłem tę prawdę i ona mi wystarczy", i postępują w sposób sprzeczny z nakazami i zakazami szariatu. Każdy człowiek z owej grupy, który jest przy zdrowych zmysłach, jest odpowiedzialny za swe uczynki; zaiste, do pewnego stopnia stali się oni zabawką w rękach Szatana.

Punkt Czwarty

Niektórzy ludzie należący do dywizji ludzi zbłądzenia i innowacji zostali przyjęci przez wspólnotę muzułmańską, podczas gdy inni - choć są podobni tamtym i pozornie niczym się od nich nie różnią - zostali odrzuceni. Zawsze się temu dziwiłem. Na przykład, choć ktoś taki jak Zamachszari był jednym z najbardziej żarliwych członków sekty mu'tazylitów, będący autorytetami uczeni sunniccy nie ogłosili go ani za niewiernego, ani za błądzącego, pomimo jego drastycznych wątpliwości, lecz raczej szukali sposobu oczyszczenia go z zarzutów. Jednak ci sami uczeni utrzymują, że tacy mający autorytet uczeni mu'tazylitów, jak Abu 'Ali Dżubba'i, choć byli w swych twierdzeniach daleko mniej żarliwi niż Zamachszari, powinni zostać odepchnięci i odrzuceni. Byłem tym zaciekawiony przez długi czas, aż dzięki Bożej łasce zrozumiałem, że wątpliwości, jakie żywił Zamachszari względem drogi sunnitów, wynikały z umiłowania przez niego jego drogi, którą postrzegał jako słuszną.

Oznacza to, że wedle jego punktu widzenia - na przykład - można ogłosić, że Bóg jest prawdziwie wolny od jakichkolwiek wad i błędów, poprzez stwierdzenie, że zwierzęta same stwarzają swoje uczynki. To z powodu umiłowania Boga jako wolnego od wszelkich niedoskonałości Zamachszari nie przyjął zasad sunnickich dotyczących stwarzania uczynków. Tymczasem inni będący autorytetami uczeni spośród mu'tazylitów zostali odrzuceni, ponieważ ich niewystarczająca inteligencja nie mogła wspiąć się do wzniosłych zasad sunnitów, a oni sami nie mogli dostosować wzniosłych praw sunnitów do swych ciasnych koncepcji, zatem zaprzeczyli im. Jak mu'tazylici sprzeciwili się sunnitom w kwestiach teologii, tak też niektórzy spośród podążających drogą sufich wystąpili przeciw

— 605 —

praktyce Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), zaś ich sprzeciw jest dwojakiego rodzaju:

Rodzaj pierwszy: Jak Zamachszari, z powodu umiłowania ich drogi lub doznawanego stanu, ci ludzie pozostali po trochu obojętni wobec zasad postępowania prawa szari'a, ponieważ poprzez owe zasady nie mogli osiągnąć tego samego poziomu przyjemności.

Rodzaj drugi: Niech Bóg uchroni! Ci ludzie mniemają, że zasady prawa szariatu są nieważne w porównaniu z zasadami drogi sufich, ponieważ ich ciasne umysły nie mogą pojąć owych rozległych przyjemności, a krótkie etapy ich podróży duchowych nie mogą dosięgnąć wzniosłych praw szariatu.

ALUZJA ÓSMA

Ta aluzja opisuje osiem zagrożeń. Pierwsza:

Niektórzy spośród ludzi, którzy wstąpili na drogę podróży duchowych, nie dostosowują się całkowicie do praktyki Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i wpadają w otchłań przedkładania świętości ponad proroctwo. W Słowach Dwudziestym Czwartym i Trzydziestym Pierwszym zostało udowodnione, jak wzniosła jest natura proroctwa i jak bezbarwna w porównaniu do niego jest świętość.

Druga:

Niektórzy z podążających drogą sufich wpadają w otchłań przedkładania ludzi o skrajnych poglądach spośród świętych ponad towarzyszy Proroka, a nawet wiary w to, że owi święci byli prorokami. W Słowach Dwunastym i Dwudziestym Siódmym, a także w Dopisku poświęconym towarzyszom Proroka, zostało udowodnione w sposób rozstrzygający, że dzięki rozmowom z Prorokiem (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) udziałem jego towarzyszy stały się takie zalety, jakich nie można osiągnąć dzięki świętości, że towarzyszy Proroka nie może przewyższyć nikt spośród późniejszych pokoleń, a święci nigdy nie osiągną stopnia doskonałości właściwego towarzyszom Proroka.

Trzecia:

Niektórzy spośród ludzi nadmiernie żarliwych w tym, co dotyczy drogi sufich, sprzeciwiają się praktyce Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i porzucają ją z powodu przedkładania ponad nią zwyczajów, uczynków i recytacji drogi sufich, których nie porzucają nigdy.

— 606 —

W ten sposób stają się opieszali w praktykowaniu tego, co nakazuje prawo szari'a, i wpadają w otchłań.

Jak jest to udowodnione w wielu Słowach, a także jak powiedzieli tak prawdomówni i będący autorytetami uczeni, jak Imam Ghazali czy Imam Rabbani: "Stopień przyjęcia danego uczynku przez Boga wynikający z podążania za jedną z praktyk Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) nie może być osiągnięty nawet przez sto własnych praktyk i nadobowiązkowych aktów czci. Jak jeden uczynek obowiązkowy jest lepszy od tysiąca nadobowiązkowych zgodnych z praktyką proroka, tak jeden spośród owych czynów nadobowiązkowych jest lepszy niż tysiąc praktyk sufizmu".

Czwarta:

Niektórzy spośród skrajnych sufich uważają, że natchnienie jest niczym Boże Objawienie, lub że jest czymś podobnego rodzaju, co Objawienie, i w ten sposób wpadają w otchłań. W Słowach Dwunastym i Dwudziestym Piątym, poświęconym cudowności Koranu, zostało udowodnione w sposób najbardziej rozstrzygający, jak wzniosłe, powszechne i święte jest Boże Objawienie, a jak mało znaczące i mętne w porównaniu do niego są natchnienia i inspiracje.

Piąta:

Niektórzy spośród sufich, którzy nie pojmują istoty drogi sufich, by umocnić słabych, zachęcić opieszałych, by rozświetlić trudy i zmęczenie wynikające ze żmudnej służby, znajdują przyjemnymi światła, oświecenia i cuda, które nie są czymś, czego można się domagać, lecz czymś, co jedynie może być dane, stają się urzeczeni przez nie i wpadają w otchłań przedkładania ich nad oddawanie czci Bogu, nad akty służby i nad recytowanie suplikacji. W Punkcie Trzecim Aluzji Szóstej niniejszego traktatu wspomnieliśmy pokrótce o tym, co zostało kategorycznie udowodnione w innych Słowach - o tym, że ten świat jest królestwem służby, nie zaś królestwem nagrody. Ludzie, którzy poszukują swego wynagrodzenia na tym świecie, zarówno nadają trwałym i wiecznym owocom życia ostatecznego przejściowy i przemijający kształt, jak również doszukują się trwałości w przyjemnościach tego świata, przez co nie tęsknią za życiem w królestwie pośrednim. Mówiąc wprost, pod pewnym względem miłują oni życie tego świata, ponieważ zdaje im się, że znajdują w nim pewien rodzaj życia ostatecznego.

Szósta:

Niektórzy spośród ludzi wstępujących na drogę podróży duchowych wpadają w otchłań poprzez pomieszanie cieni, odcieni i częściowych wzorców

— 607 —

stacji świętości z podstawowymi, uniwersalnymi stacjami tej drogi. Jak jasno udowodniono w Gałęzi Drugiej Słowa Dwudziestego Czwartego, a także w innych spośród Słów, poprzez zwierciadła słońce staje się licznymi słońcami, a każde z jego podobieństw posiada światło i ciepło słońca, mimo ich marności w porównaniu z rzeczywistym słońcem. Dokładnie w ten sam sposób stacje właściwe prorokom i wielkim świętym posiadają cienie i odcienie. Ci, którzy odbywają podróż duchową, docierają do tych cieni i postrzegają samych siebie jako większych od owych wspaniałych świętych lub nawet jako tych, którzy na drodze rozwoju duchowego doszli dalej niż prorocy, i w ten sposób wpadają w otchłań. Jednakże sposobem na uniknięcie tego błędu jest to, by zawsze przyjmować zasady wiary i podstawy prawa szari'a za podstawy własnego postępowania i za przewodników, a także, by postrzegać własne oświecenia i wizje jako sprzeczne z owymi zasadami.

Siódma:

Niektórzy spośród ludzi oświecenia i zachwytu podczas swych duchowych podróży wpadają w otchłań poprzez przedkładanie dumy, uskarżania się, ekstatycznych wypowiedzi lub publicznego szacunku i tego, co się do niego odnosi, nad składanie Bogu podziękowań, wypowiadanie suplikacji i błaganie Wszechmocnego Boga, a także zadowolenie z tego, co się posiada. Tymczasem najwyższym stopniem, jaki można osiągnąć, jest oddawanie czci Bogu tak, jak czynił to Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), które określa się terminem "umiłowanie". Podstawą i istotą oddawania czci Bogu w taki sposób jest ukazywanie doskonałości owej prawdy poprzez suplikacje i zanoszenie błagań do Wszechmocnego Boga, ukazywanie głębokiej pokory w Jego obecności, składanie podziękowań językiem bezsilności i potrzeby, a także poprzez okazywanie wobec innych zadowolenia z tego, co się posiada. Niektórzy spośród wielkich świętych - mimowolnie i jedynie na pewien czas - stali się dumni, wypowiadali skargi i ekstatyczne wypowiedzi, lecz jeśli chodzi o takie kwestie, nie powinno się dobrowolnie podążać za nimi. Są oni prowadzeni drogą słuszności, lecz sami nie są przewodnikami; nie można obierać ich drogi!

Ósma:

Niektórzy spośród ludzi odbywających podróże duchowe są egocentryczni, pochopni i pragną spożywać już na tym świecie owoce świętości, które będą dane w życiu ostatecznym. Wpadają w otchłań poprzez poszukiwanie owych owoców na drogach ich duchowych podróży. Jednak,

— 608 —

jak stwierdzają wersety takie, jak:

﴿ وَمَا الْحَيَاةُ الدُّنْيَا اِلَّا مَتَاعُ الْغُرُورِ ﴾

a także jak zostało to bezspornie udowodnione w wielu Słowach, pojedynczy owoc królestwa wieczności jest lepszy niż tysiąc ogrodów na tym ulotnym świecie. Z tego powodu owe błogosławione owoce nie powinny być konsumowane w miejscu, jakim jest ten świat. Jeśli - bez poszukiwania ich - zostaną one dane do zjedzenia już tutaj, powinno się za to dziękować i uważać łaski zesłane przez Boga nie za nagrodę, lecz za zachętę.

ALUZJA DZIEWIATA

W tym miejscu pokrótce opiszemy dziewięć spośród prawdziwie licznych owoców i korzyści, jakie przynosi droga sufich.

Po pierwsze:

Pierwszym owocem i pierwszą korzyścią jest wyjawianie i objaśnianie - poprzez drogi tych spośród sufich, którzy są na drodze prostej - prawd wiary, które są kluczami do wiecznego skarbca i źródłami niekończącej się szczęśliwości; jest to przejaw owych prawd wiary w stopniu ujrzenia z całkowitą pewnością.

Po drugie:

Jako że droga sufich jest narzędziem, dzięki któremu pracuje serce, owa najważniejsza część maszyny, jaką jest człowiek; jako że droga sufich wprawia w ruch również inne subtelne zdolności człowieka, sprawia ona, że owe zdolności wypełniają zamysł ich stworzenia, a przez to sprawia, że człowiek staje się prawdziwie istotą ludzką.

Po trzecie:

W podróży do pośredniego królestwa i do życia ostatecznego można przyłączyć się do jednej z szeregu wspólnot sufickich i zostać jednym z tych, którzy w owej świetlistej karawanie podróżują drogą wiodącą ku wieczności. W ten sposób człowiek zostaje ocalony przed samotnością, znajduje przyjaźń innych podróżnych z owej karawany na tym świecie i w królestwie pośrednim, a polegając na ich jednomyślnej opinii i zgodzie w obliczu ataków wątpliwości i lęków, postrzega każdego z mistrzów jako potężne wsparcie i silny dowód, dzięki temu odpiera on owe wątpliwości i przykłady zbłądzenia.

Po czwarte:

Owocem czwartym i czwartą korzyścią jest zrozumienie dzięki czystej drodze sufich tego, że w wierze w Boga można odnaleźć wiedzę

— 609 —

o Bogu, zaś w wiedzy o Bogu można odnaleźć przyjemność z umiłowania Boga, a poprzez owo zrozumienie można zostać uratowanym od całkowitej samotności na pustkowiu tego świata, miejsca zesłania człowieka we wszechświecie. W wielu ze Słów udowodniliśmy, iż szczęście na tym świecie i w świecie życia ostatecznego, wolną od bólu przyjemność, zażyłość nieskażoną przez samotność, prawdziwą rozkosz i wolne od trosk szczęście - to wszystko można znaleźć w wierze i w prawdzie, jaką jest islam. Jak zostało wyjaśnione w Słowie Drugim, wiara wytwarza nasiona rajskiego drzewa Tuba, zaś poprzez ćwiczenie i pielęgnowanie wiary na drodze sufich owe nasiona rosną i wyrastają z nich pędy.

Po piąte:

Kolejnym owocem i kolejną korzyścią jest uświadomienie sobie - dzięki przebudzeniu serca, spowodowanego drogą sufich i wspominaniem Boga - subtelnych prawd zawartych w obowiązkach prawa szari'a, a także należyte ich docenienie. Wówczas człowiek jest posłuszny i wykonuje swoje akty czci nie z musu, lecz z tęsknotą.

Po szóste:

Owoc szósty i korzyść szósta to wzniesienie się do stacji całkowitego zaufania Bogu, osiągnięcie rangi, jaką daje całkowite poddanie się Jedynemu, i zdobycie Jego zadowolenia, a wszystkie one są środkami umożliwiającymi uzyskanie prawdziwej rozkoszy, prawdziwego pocieszenia, przyjemności wolnej od bólu i przyjaźni nieskażonej przez samotność.

Po siódme:

Dzięki szczerości intencji, która jest zasadniczym warunkiem wstępnym dla podróżowania drogą sufich, a także najbardziej wartościowym rezultatem owej drogi, człowiek zostaje wybawiony od tak podłych cech, jakimi są dodawanie towarzyszy Bogu Jedynemu, hipokryzja i fałsz. Poprzez oczyszczenie duszy, które jest operacją chirurgiczną drogi sufich, zostaje również uratowany od niebezpieczeństw nakazującej zło duszy i od zagrożeń egoizmu.

Po ósme:

Poprzez wzgląd na Boga, świadomość Jego obecności i szczytne intencje drogi sufich, osiągane poprzez wspominanie Boga sercem i rozważanie Go umysłem, codzienne uczynki wynikające z nawyku zostają przekształcone w akty czci, a postępowanie w życiu doczesnym staje się uczynkami przynoszącymi korzyści w życiu ostatecznym. Człowiek wykorzystuje kapitał swego życia, co sprawia, że wszystkie jego minuty stają się ziarnami, które wypuszczą pędy wiecznej szczęśliwości.

— 610 —
Po dziewiąte:

Kolejny owoc i kolejna korzyść to walka - poprzez podróże serca, wysiłki umysłu i postęp duchowy - o to, by stać się doskonałym człowiekiem, to jest, by być prawdziwym wiernym i muzułmaninem w każdym calu, by zyskać nie powierzchowną wiarę, lecz prawdę wiary i prawdę islamu, by stać się sługą i niewolnikiem (we wszechświecie, a pod pewnym względem także jako przedstawiciel wszechświata) Chwalebnego Stwórcy wszechświata, być adresatem Jego przesłania, Jego przyjacielem, umiłowanym przez Niego i zwierciadłem dla Niego; zaś to wszystko, ukazując człowieka jako najlepszy z wzorców, udowadnia jego wyższość nad aniołami. To lot poprzez wysokie stacje na skrzydłach, jakie dają prawo szariatu, wiara i dobre uczynki, to ujrzenie wiecznej szczęśliwości już na tym świecie, a nawet wstąpienie do owego wiecznego szczęścia.

﴿ سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ ﴾

اَللّٰهُمَّ صَلِّ وَ سَلِّمْ عَلَى الْغَوْثِ الْاَكْبَرِ ف۪ى كُلِّ الْعُصُورِ وَ الْقُطْبِ الْاَعْظَمِ ف۪ى كُلِّ الدُّهُورِ سَيِّدِنَا مُحَمَّدٍ ۨالَّذ۪ى تَظَاهَرَتْ حِشْمَةُ وَلَايَتِه۪ وَ مَقَامُ مَحْبُوبِيَّتِه۪ ف۪ى مِعْرَاجِه۪ وَ اِنْدَرَجَ كُلُّ الْوَلَايَاتِ ف۪ى ظِلِّ مِعْرَاجِه۪ وَ عَلٰٓى اٰلِه۪ وَ صَحْبِه۪ٓ اَجْمَع۪ينَ اٰم۪ينَ وَ الْحَمْدُ لِلّٰهِ رَبِّ الْعَالَم۪ينَ

***
— 611 —

Dopisek

﴿ بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ ﴾
(Ten krótki dopisek ma wielkie znaczenie i może być korzystny dla każdego).

Drogi wiodące do Wszechmocnego Boga są prawdziwie liczne. Wszystkie prawdziwe drogi są zaczerpnięte z Koranu, lecz niektóre są krótsze, inne bezpieczniejsze, a jeszcze inne bardziej utarte od innych. Wśród owych dróg zaczerpniętych z Koranu jest również droga bezsilności, ubóstwa, litości i rozważań, z której skorzystałem stosownie do mojej ułomnej zdolności pojmowania.

Jak ekstatyczna miłość, tak również bezsilność jest drogą, która przez oddawanie czci Bogu prowadzi do zdobycia Jego miłości, lecz jest bezpieczniejsza. Ubóstwo również prowadzi do Najpiękniejszego Imienia Boga "Najbardziej Miłosierny". Podobnie jak ekstatyczna miłość, tak również litość prowadzi do Najpiękniejszego Imienia "Najbardziej Litościwy", lecz jest drogą szerszą i taką, której pokonanie zajmuje mniej czasu. Również rozważania, podobnie jak ekstatyczna miłość, prowadzą do Najpiękniejsze Imienia "Wszechmądry", lecz są drogą wspanialszą, szerszą i bardziej olśniewającą. Ta droga składa się nie z dziesięciu stopni podobnych dziesięciu delikatnym zdolnościom tych spośród dróg sufich, którzy zajmują się wspominaniem Boga w milczeniu, i nie z siedmiu etapów podobnych siedmiu duszom tych, którzy wygłaszają swe recytacje na głos, lecz z czterech kroków. Ta droga jest raczej prawdą (ar. al-haqq), niż drogą tarik sufickich. Jest to szariat.

Jednakże, aby uniknąć nieporozumień, należy dodać, że owa droga to dostrzeganie własnej bezsilności, własnego ubóstwa i win w obliczu Wszechmocnego Boga, nie zaś wymyślanie ich i ukazywanie ich ludziom. Metodą owej krótkiej drogi jest podążanie za praktyką Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), wykonywanie tego, co w religii obowiązkowe, oraz porzucenie ciężkich grzechów. Owa metoda to przede

— 612 —

wszystkim odprawianie - prawidłowo i z właściwym skupieniem - modlitw obowiązkowych, a także recytowanie tasbih po tych modlitwach.

Werset: فَلَا تُزَكُّٓوا اَنْفُسَكُمْ wskazuje na pierwszy krok na tej drodze.

Werset:

﴿ وَلَا تَكُونُوا كَالَّذ۪ينَ نَسُوا اللّٰهَ فَاَنْسٰيهُمْ اَنْفُسَهُمْ ﴾

wskazuje na jej drugi krok.

Werset:

﴿ مَٓا اَصَابَكَ مِنْ حَسَنَةٍ فَمِنَ اللّٰهِ وَمَٓا اَصَابَكَ مِنْ سَيِّئَةٍ فَمِنْ نَفْسِكَ ﴾

wskazuje na jej trzeci krok.

Werset:

﴿ كُلُّ شَيْءٍ هَالِكٌ اِلَّا وَجْهَهُ ﴾

wskazuje na jej czwarty krok.

Zwięzłe objaśnienie owych czterech kroków jest następujące:

Krok Pierwszy

Jak sugeruje to werset: فَلَا تُزَكُّٓوا اَنْفُسَكُمْ , krok pierwszy polega na tym, by nie oczyszczać własnej duszy, ponieważ zgodnie ze swą naturą i wrodzonym usposobieniem, człowiek miłuje samego siebie. Zaiste, daje on miłości własnej pierwszeństwo przed miłością skierowaną ku czemukolwiek innemu, a nawet miłuje jedynie siebie. Na rzecz własnej duszy poświęca wszystko prócz siebie samego. Wychwala samego siebie w sposób przynależny obiektowi kultu. W ten sam sposób rozgrzesza i uniewinnia samego siebie. Dopóki tylko może, nie uznaje własnych wad ani nie postrzega ich jako tego, co jest stosowne dla człowieka. Żarliwie broni samego siebie, jakby samemu sobie oddawał cześć. Nawet używając części ciała i zdolności, które zostały mu dane, by wychwalał i wysławiał Jedynego prawdziwie godnego czci, ukazuje znaczenie wersetu:

﴿ مَنِ اتَّخَذَ اِلٰهَهُ هَوٰيهُ ﴾

Człowiek myśli o sobie samym, polega na sobie samym i ma upodobanie w sobie samym, zatem jego oczyszczenie, będące pierwszym

— 613 —

krokiem na owej drodze, nie jest ani oczyszczaniem, ani rozgrzeszaniem samego siebie.

Krok Drugi

Jak naucza werset:

﴿ وَلَا تَكُونُوا كَالَّذ۪ينَ نَسُوا اللّٰهَ فَاَنْسٰيهُمْ اَنْفُسَهُمْ ﴾

człowiek nie pamięta o sobie samym i nie jest samego siebie świadomy. Jeśli myśli o śmierci, to w odniesieniu do innych. Jeśli myśli o przemijaniu i zaniku, to nie przypisuje ich samemu sobie. Jego nakazująca zło dusza żąda tego, by jeśli idzie o niedogodności i służbę wobec innych, zapominał on o sobie samym, lecz by myślał o sobie samym i gorąco dopominał się swego udziału, kiedy chodzi o otrzymywanie wynagrodzenia, korzyści i uciechę. Oczyszczenie człowieka i jego szkolenie na owym etapie omawianej drogi są czymś wręcz przeciwnym. Oznacza to, że tam, gdzie dusza nakazuje zapominanie o samym sobie, człowiek ma o sobie pamiętać; ma zapominać o sobie samym, kiedy chodzi o przyjemność, ambicję i chciwość, a myśleć o sobie samym, kiedy chodzi o śmierć i służenie innym.

Krok Trzeci

Jak naucza werset:

﴿ مَٓا اَصَابَكَ مِنْ حَسَنَةٍ فَمِنَ اللّٰهِ وَمَٓا اَصَابَكَ مِنْ سَيِّئَةٍ فَمِنْ نَفْسِكَ ﴾

nakazująca zło dusza ze swej natury żąda tego, by wszelkie dobro uważać za pochodzące od niej samej, stając się próżną i zarozumiałą. Ten krok omawianej drogi polega na tym, by człowiek dostrzegał w sobie samym jedynie winy, błędy, bezsilność i ubóstwo, by rozumiał, że wszystkie jego zalety i doskonałości są darami zesłanymi mu przez Stwórcę, Któremu należy się wszelka chwała. Człowiek składa Bogu podziękowania, zamiast być zarozumiałym, i wychwala Go, zamiast przechwalać się i chlubić. Zgodnie ze znaczeniem wersetu: قَدْ اَفْلَحَ مَنْ زَكّٰيهَا jego oczyszczenie na tym etapie polega na uświadomieniu sobie, że jego doskonałość leży w niedoskonałości, moc w bezsilności, a dostatek w ubóstwie.

Krok Czwarty

Jak naucza werset:

﴿ كُلُّ شَيْءٍ هَالِكٌ اِلَّا وَجْهَهُ ﴾

nakazująca zło dusza uważa samą siebie za wolną, niezależną i istniejącą samą z siebie.

— 614 —

Z tego powodu człowiek twierdzi, że do niego należy pewien rodzaj wszechwładzy. Żywi wrogość i jest buntownikiem wobec Tego, Który jest Jedynym prawdziwie godnym czci człowieka. Człowiek może zostać wybawiony od tego poprzez zrozumienie następującego faktu:

Zgodnie z pozornym znaczeniem rzeczy, które wskazuje na każdą rzecz jako taką, wszystko jest przejściowe, wybrakowane, przypadkowe i nieistniejące. Jednak zgodnie ze znaczeniem, które nie wyraża danej rzeczy samej w sobie, a także przez wzgląd na to, że każda rzecz jest zwierciadłem dla Najpiękniejszych Imion Stwórcy, Któremu należy się wszelka chwała, a także wszystkie są obarczone różnorodnymi obowiązkami, każda z nich zarówno zaświadcza, jak jest zaświadczana, a przy tym istnieje. Oto, na czym polega oczyszczenie człowieka na tym etapie drogi:

W swoim istnieniu człowiek jest nieistniejący, zaś w swym nieistnieniu istnieje. Oznacza to, że jeśli ceni samego siebie i przypisuje sobie istnienie, znajduje się w ciemnościach niebytu tak wielkich, jak cały wszechświat. Jeśli polega on na własnym istnieniu, a nie pamięta o Tym, Który prawdziwie nadaje istnienie, jest on pojedynczym światłem istnienia, podobnym światełku robaczka świętojańskiego, zanurzonym w nieskończonej ciemności niebytu i rozłąki. Jeśli jednak porzuca on egoizm i dostrzega, że jest zwierciadłem dla przejawów Prawdziwego, Który powołuje do istnienia, zyskuje nieskończone istnienie poprzez wszystkie byty, ponieważ kto znajduje Tego, Którego istnienie jest konieczne (a przejawy Jego Najpiękniejszych Imion ukazują wszelkie istoty), ten znajduje wszystko.

Podsumowanie

Cztery kroki na drodze bezsilności, ubóstwa, litości i rozważań zostały wyjaśnione daleko bardziej obszernie w dwudziestu sześciu Słowach, które dotyczą poznania prawdy, prawdy prawa szariatu, a także mądrości Koranu. Zatem w tym miejscu jedynie pokrótce napomkniemy o jednej lub dwu kwestiach:

Ta droga jest krótsza od innych, ponieważ składa się jedynie z czterech kroków. Kiedy bezsilność powoduje, że człowiek porzuca podszepty swej duszy, zwraca go wprost ku Wszechmocnemu, Chwalebnemu. Tymczasem kiedy człowiek kroczący drogą ekstatycznej miłości, najszybszą z dróg, porzuca swoją duszę, jego droga sprawia, iż zwraca się on ku umiłowanym, którzy przemijają. Jedynie wtedy,

— 615 —

gdy odkryje nietrwałość tego, co umiłował, zwróci się ku Prawdziwie Umiłowanemu.

Ta droga jest również bezpieczniejsza, ponieważ nie występują na niej majaczenia i wybujałe roszczenia duszy, jako że dusza nie posiada nic innego prócz bezsilności, ubóstwa i ułomności, nie może zatem wykroczyć poza te cechy szczególne.

Ta droga jest również znacznie szersza i bardziej uniwersalna, ponieważ - by dostąpić stałej świadomości obecności Boga - człowiek nie jest zmuszony do tego, by wyobrażać sobie cały wszechświat jako skazany na niebyt i ogłosić, jak ci, którzy uwierzyli w koncepcję jedności bytu: "Nie istnieje nic prócz Niego", ani też do tego, by przypuszczać, że wszechświat jest skazany na uwięzienie w całkowitym zapomnieniu - jak ci, którzy uwierzyli w ideę jedności świadectwa i powiedzieli: "Nic prócz Niego nie jest zaświadczone". Raczej, jako że Koran zupełnie wyraźnie przebacza wszechświatowi, uwalniając go z więzienia i ratując przed egzekucją, człowiek na tej drodze lekce sobie waży powyższe idee, zwalnia wszelkie rzeczy z pracy dla samych siebie, zaś zatrudnia je, by pracowały dla Stwórcy, Któremu należy się wszelka chwała, by spełniały obowiązek ukazywania Jego Najpiękniejszych Imion i by były zwierciadłami dla owych Imion; człowiek rozważa wszelką rzecz wedle punktu widzenia zakładającego, że nie wyraża ona jedynie siebie samej, a będąc uratowanym od zupełnego niedbalstwa, na stałe wkracza w poczucie Bożej obecności, we wszelkiej rzeczy znajdując drogę prowadzącą do Wszechmocnego Boga.

W skrócie: Uwolnienie bytów od pracy na rzecz innych bytów to droga, która polega na tym, by nie postrzegać ich jako wyrażających siebie same.

***