Błyskawice
— 157 —

Błysk Siedemnasty

składający się z piętnastu Notatek zaczerpniętych
z traktatu "Zuhre"
﴿ بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ ﴾
WPROWADZENIE

Dwanaście lat przed napisaniem tego Błysku spisałem w formie notatek w języku arabskim, w takich traktatach, jak Zuhre, Su'le, Habbe, Semme, Zerre i Katre kilka błysków dotyczących Bożej jedności, która stała się dla mnie jasna dzięki wszechwładnej łasce Boga, kiedy rozwijałem swoją duszę i swój umysł, a moje serce podróżowało poprzez Bożą wiedzę. Jednak ponieważ owe notatki zostały napisane, by ukazać tylko jedną wskazówkę dotyczącą rozległej prawdy i by wskazać na tylko jeden promień lśniącego światła, ponieważ każda z nich miała formę memento i przypomnienia skierowanego tylko do mnie, korzyści, jakie mogliby odnieść dzięki nim inni, były mocno ograniczone, szczególnie że olbrzymia większość moich wybranych, wyjątkowych braci nie zna arabskiego. Na ich usilne prośby zobowiązałem się zatem do napisania w języku tureckim czegoś zbliżonego do owych notatek, owych błysków, co mogłoby objaśnić je w nieco skróconej formie. Ponieważ owe notatki i traktaty w języku arabskim stały się pierwszymi dziełami nowego Saida dotyczącymi wiedzy o rzeczywistości, co w pewnym stopniu poświadczył on przez swego rodzaju oświecenie, zostały spisane w formie niezmienionej co do ich znaczenia, stąd praca ta zawiera pewne myśli, które zostały już wspomniane w Słowach. Niektóre z nich nie zostały wyjaśnione (pomimo że są wyrażone w sposób bardzo zwięzły), by nie zagubić subtelnej wymowy oryginału.

— 158 —

NOTATKA PIERWSZA

Zwróciłem się do samego siebie, mówiąc:

O, niedbały Saidzie! Wiedz, że jest niegodnym, byś przywiązywał swoje serce do czegoś, co nie będzie towarzyszyło ci po tym, jak ten świat dojdzie do swego kresu, byś przywiązywał się do czegoś, co rozłączy się z tobą, kiedy świat zostanie zniszczony. To nierozsądne, byś wiązał swoje serce z przemijającymi rzeczami, które odwrócą się plecami do ciebie i pozostawią cię, kiedy wiek, w którym przyszło ci żyć, osiągnie swój kres, które nie przyjdą ci z pomocą w podróży poprzez królestwo pośrednie między życiem doczesnym a ostatecznym, nie będą towarzyszyć ci do drzwi grobu, które odejdą od ciebie na zawsze po roku lub dwóch latach, obarczą cię swoimi grzechami i na złość tobie porzucą cię, gdy dokona się twój czas.

Jeśli jesteś rozsądny, porzucisz sprawy, które zostaną roztrzaskane i zniszczone pod ciosami rewolucji tego świata, na etapach królestwa pośredniego, lub gdy zderzą się z wstrząsami życia ostatecznego, porzucisz sprawy, które nie mogą towarzyszyć ani dopomóc ci w podróży do wieczności. Nie przywiązuj do nich żadnej wagi! Nie żałuj ich przemijania!

Pomyśl nad swoją naturą; pośród wszystkich twoich subtelnych zdolności jest jedna, której nie może zadowolić nic innego, jak tylko wieczność i Ten, Który jest Przedwiecznym. Nie może zwracać się ona do nikogo prócz Niego. Nie może ona uniżyć się przed czymkolwiek innym. Nawet gdybyś dał jej cały świat, nie zaspokoi to owej wrodzonej potrzeby, która jest władcą wszelkich twoich zmysłów i zdolności. Bądź więc posłuszny temu władcy, ponieważ on jest posłuszny rozkazowi Wszechmądrego Stwórcy! Odnajdź zbawienie!

NOTATKA DRUGA

Miałem prawdziwy sen, w którym powiedziałem do ludzi:

O, człowieku! Oto jedna z zasad Koranu: zważ, że nikt inny, jak tylko Wszechmocny Bóg nie może być większy od ciebie na tyle, byś oddawał mu cześć. Nie uważaj, żebyś był większy od czegokolwiek innego w takim stopniu, by stać się hardym i wyniosłym. Jak wszystkie istoty są równe ze względu na ich dalekowzroczność, nie będąc jednak godnymi tego, by oddawać im cześć, tak samo są równe ze względu na ich stworzenie.

NOTATKA TRZECIA

O, niedbały Saidzie! Żyjesz złudzeniami, postrzegając ten w najwyższym stopniu tymczasowy świat jako wieczny i trwały. Kiedy patrzysz na świat

— 159 —

wokół siebie, widzisz go jako do pewnego stopnia trwały i niezmienny. Ponieważ na siebie samego patrzysz w ten sam sposób, uważasz, że przejściowa istota, jaką jesteś, również nie przeminie. Przeraża cię jedynie Dzień Sądu, jakbyś myślał, że będziesz żył aż do tego Dnia.

Użyj swego rozumu! Podobnie jak twój własny świat, tak i ty jesteś stale wystawiony na ciosy śmierci i przemijania. Twoje złudzenia i sofizmaty przypominają następujące porównanie: Jeśli posiadasz zwierciadło, które trzymasz w swoim domu, mieście, lub ogrodzie, ich obrazy ukażą się w zwierciadle. Jeśli lustro zostanie przesunięte, jeśli zajdzie choćby najdrobniejsza, najmniejsza zmiana, obraz w nim zostanie wykrzywiony i zniekształcony. Fakt, że twój rzeczywisty dom, miasto lub ogród poza lustrem trwają i są niezmienne, nie przynosi ci żadnego pożytku, ponieważ dom, miasto czy ogród odbijające się w lustrze, które trzymasz w ręku, istnieją tylko w tej skali i w tych proporcjach, jakie daje ci zwierciadło.

Twoje życie jest zwierciadłem tego świata, jego podporą i jego środkiem. W każdej minucie dom, miasto i ogród mogą umrzeć i zostać zniszczone; są w takim stanie, jakby każdej minuty mogły runąć ci na głowę, a gdy to się stanie, nadejdzie twój własny dzień zguby. Ponieważ tak jest, nie obciążaj ani twego życia, ani twego świata ciężarami, których nie mogą ani unieść, ani utrzymać!

NOTATKA CZWARTA

Wiadomo, że na mocy ogólnego zwyczaju Wszechmądrego Stwórcy rzeczy ważne i wartościowe powracają w dokładnie tej samej postaci. Oznacza to, że odnawiając większość rzeczy w podobnym kształcie zgodnie z kolejnymi porami roku i ze zmianą wieków, przywraca On do istnienia te najważniejsze i najbardziej wartościowe. To prawo Bożego zwyczaju zdaje się być niezmienne w większości przypadków "wskrzeszania" dni, lat i stuleci.

Wskutek tego niezmiennego prawa mówimy: Ponieważ zgodnie z jednogłośnym zaświadczeniem nauki człowiek jest najdoskonalszym owocem z drzewa stworzenia, najważniejszym i najbardziej wartościowym spośród stworzeń, ponieważ jeden człowiek jest równy całym gatunkom zwierząt, można z pewnością wywnioskować, że w Dniu Najwyższego Zmartwychwstania każda istota ludzka powróci w dokładnie tej samej postaci, wraz z jej ciałem i wszystkimi cechami.

— 160 —

NOTATKA PIĄTA

Zachodnia nauka i cywilizacja zajmowały do pewnego stopnia miejsce w myślach starego Saida, zatem kiedy nowy Said rozpoczął swe podróże umysłu i serca, przekształciły się one w choroby serca i stały się przyczyną nadzwyczajnych trudności, dlatego nowy Said chciał wyrzucić ze swego umysłu ową błędną filozofię i rozpustną cywilizację. By uciszyć emocje swej nakazującej zło duszy, która świadczyła na korzyść Europy, został zmuszony do tego, by objąć umysłem dyskusję (która pod jednym względem jest wielce zwięzła, lecz pod innym długa) ze zbiorową osobowością Europy, którą to dyskusję przytoczę za chwilę.

Bym nie został źle zrozumiany, uważam, że Europa ma dwojaką naturę. Jedna Europa podąża za naukami, które służą sprawiedliwości i temu, co słuszne, podąża za przemysłem i za tym, co korzystne dla życia społecznego dzięki inspiracjom, jakie przyjęła od prawdziwego chrześcijaństwa; nie zwracam się do tej Europy. Zwracam się do drugiej, zepsutej Europy, która z powodu ciemności filozofii naturalistycznej bierze to, co złe w cywilizacji, za jej cnoty, i prowadzi ludzkość ku występkowi i zbłądzeniu.

Podczas mojej duchowej podróży, w owym czasie powiedziałem do zbiorowej osobowości Europy, którą należy oddzielić od dobroczynnej nauki i cnót cywilizacji, która trzyma w swym ręku szkodliwą filozofię pozbawioną sensu i niezdrową, rozpustną cywilizację:

Wiedz, o druga Europo, że trzymasz chorą i wprowadzającą w błąd filozofię w prawym ręku, a szkodliwą i zepsutą cywilizację w lewym ręku, i twierdzisz: "W nich jest szczęście całego rodzaju ludzkiego!" Niech obie twoje ręce będą złamane i niech te dwa ohydne dary, które w nich trzymasz, przyniosą ci śmierć! Tak się stanie!

O, nieszczęśliwa duszo, która szerzysz niewiarę i niewdzięczność! Czy człowiek, który cierpi straszliwe męczarnie i okropne nieszczęścia, dręczące tak jego duszę, jak i sumienie, rozum i serce, może być szczęśliwy dzięki temu, że jego ciało pławi się w powierzchownych, zwodniczych blaskach i bogactwach? Czyż można rzec, że jest on szczęśliwy?

Czyż nie widzisz, że w poczuciu rozpaczy wywołanym przez mniej ważne kwestie, w nadziei na spełnienie niektórych złudnych życzeń staje się on zgubiony i rozczarowany nieistotnymi sprawami, że słodkie wyobrażenia takiego człowieka stają się dla niego gorzkie, że co było dla niego przyjemne, dręczy go, a świat go dusi i staje się dla niego więzieniem? Jakie szczęście możesz zapewnić takiemu nieszczęśnikowi, który, prowadzony przez ciebie ku temu, co niepomyślne, cierpi z powodu ciosów

— 161 —

wymierzanych przez zbłądzenie, które docierają do najdalszych zakątków jego serca i do fundamentów jego duszy, a z powodu tych ciosów gasną wszystkie jego nadzieje, zaś biorą z nich początek wszelkie jego cierpienia? Czy można powiedzieć o kimś, kogo ciało znajduje się w złudnym i szybko przemijającym raju, zaś jego serce i dusza cierpią męki piekielne, że jest szczęśliwy? Spójrz, prowadzisz nieszczęsną ludzkość na manowce! Powodujesz, że ludzie cierpią męki Piekła w złudnym niebie!

O, nakazująca zło duszo ludzkości! Rozważ poniższe porównanie i spójrz, dokąd prowadzisz ludzkość! Wyobraźmy sobie, że mamy przed sobą dwie drogi. Wybieramy jedną z nich i na każdym kroku po tej drodze napotykamy nieszczęsnego, bezsilnego człowieka. Prześladowcy atakują go, zabierają jego dobytek i dobra, niszczą jego skromny dom, a czasami także ranią go. Niebo aż płacze nad jego żałosnym stanem. Gdziekolwiek nie spojrzy, sprawy idą w tym samym kierunku. Na tej drodze słychać wrzaski prześladowców i jęki uciskanych; całą tę drogę otacza powszechna żałoba. Człowiek doświadcza bezgranicznego smutku, ponieważ z powodu swego człowieczeństwa cierpi ból z powodu cierpień innych ludzi. Ponieważ jego sumienie nie może znieść tak wielkiego bólu, podróżujący tą drogą jest zmuszony do jednej z dwóch rzeczy: albo odrzuci człowieczeństwo, a uchwyci się bezgranicznego barbarzyństwa, a wówczas jego serca nie obejdzie nawet śmierć całej reszty ludzkości, dopóki ono samo będzie zdrowe i bezpieczne, albo stłumi on wszelkie żądania serca i rozumu.

O, Europo, zepsuta przez swe wady i zbłądzenie, która daleko odeszłaś od religii Jezusa! Do spółki z twym ślepym dżinnem, który podobnie jak Dadżdżal, ma tylko jedno oko, obdarowałaś człowieka tym piekielnym stanem! Potem zrozumiałaś, że owa nieuleczalna choroba zrzuca człowieka z pozycji najwyższego z wyniesionych do pozycji najniższego z poniżonych, sprowadzając go do poziomu najniższego ze zwierząt. Jedynym lekarstwem na tę chorobę, jakie znalazłaś, są kaprysy uciech i zabaw, rozrywki, które chwilowo łagodzą cierpienie, paraliżując zmysły. Niechaj twoje lekarstwa przyniosą ci śmierć - tak się stanie! Patrz tam! Droga, którą otworzyłaś dla ludzkości i szczęście, które jej dałaś, przypominają owo porównanie.

Druga droga to Wszechmądry Koran, który został zesłany jako dar dla ludzkości, a owa droga jest podobna takiemu porównaniu: Widzimy, że w każdym miejscu na popas, w każdej miejscowości i w każdym mieście

— 162 —

krążą patrole złożone ze sprawiedliwych żołnierzy Sprawiedliwego Władcy. Od czasu do czasu, na rozkaz Króla, pewna grupa żołnierzy zostaje zwolniona do cywila. Karabiny, konie i ekwipunek odpowiedni dla ich rangi zostają od nich odebrane, zaś otrzymują oni dokumenty, potwierdzające zakończenie służby. Pozornie są smutni, gdy muszą oddać swoje karabiny i konie, z którymi się zżyli, jednak w rzeczywistości są szczęśliwi z powodu zwolnienia ich ze służby, i nadzwyczaj zadowoleni z tego, że mogą odwiedzić Króla i powrócić do Jego pałacu.

Niekiedy urzędnicy zajmujący się przeprowadzeniem demobilizacji trafiają na świeżego rekruta, który ich nie rozpoznaje. Kiedy mówią mu: "Oddaj karabin!", żołnierz odpowiada: "Jestem żołnierzem Króla i pozostaję w Jego służbie. Pójdę do Niego później. Kim jesteście? Jeśli przyszliście za Jego zezwoleniem i zgodą, z przyjemnością was pozdrowię, lecz pokażcie mi Jego rozkazy. Jeśli nie, odejdźcie i trzymajcie się ode mnie z daleka! Nawet jeśli pozostanę sam, a was będą tysiące, będę z wami walczył, i nie będę robił tego dla samego siebie, ponieważ należę do mojego Króla. Zaiste, ma On zaufanie do mnie i do mojego karabinu. Nie poddam się wam, ponieważ muszę chronić wiarę i bronić honoru i godności mojego Króla!"

Taka sytuacja jest jedną z tysięcy, jakie napotkamy na drugiej drodze, będącej przyczyną radości i szczęścia. Dla własnego dobra pomyśl o innych sytuacjach. Wszędzie na tej drodze zobaczysz mobilizację i wysyłanie oddziałów (znane pod nazwą narodzin), którym towarzyszą radość i świętowanie, jak również rozwiązywanie oddziałów (znane pod nazwą śmierci) przy wtórze wiwatów i dźwięków orkiestry wojskowej. Tą drogą ludzkość została obdarowana poprzez Wszechmądry Koran. Ktokolwiek przyjmie ten dar całym sercem, ten podróżuje drogą wiodącą w dół, ku szczęściu w tym świecie i życiu ostatecznym. Nie czuje ani żalu za przeszłością, ani strachu przed przyszłością.

O, druga, zepsuta Europo! Oto, jakie są twoje przegniłe i pozbawione oparcia fundamenty! Mówisz: "Każda istota żywa od największego anioła do najdrobniejszej rybki jest właścicielem samej siebie, pracuje dla samej siebie i walczy tylko o własną przyjemność. Ma prawo do życia, a jej cel, jej zamysły i jej dążenia to żyć i pozostać przy życiu". Oznajmiasz idiotycznie: "Życie jest walką", ponieważ bierzesz za walkę pełne współczucia i szczodrości przejawy ogólnego prawa Szczodrego Stwórcy, które ukazują się w tym, że rośliny spieszą z pomocą zwierzętom, a zwierzęta spieszą z pomocą człowiekowi zgodnie z zasadą wzajemnej pomocy, która jest dostosowana do całkowitego posłuszeństwa najważniejszych istot zamieszkujących wszechświat.

— 163 —

W jaki sposób fakt, że cząsteczki pożywienia spieszą z całkowitym zapałem, by nakarmić komórki ciała - co jest przejawem zasady wzajemnej pomocy - można nazwać konfliktem? Jak mogłaby to być kolizja lub walka? Jest to raczej wzajemna pomoc, zachodząca na rozkaz Szczodrego Pana, Który utrzymuje przy życiu każdą rzecz.

Inne spośród twoich przegniłych fundamentów widać, kiedy mówisz: "Każda rzecz jest właścicielem samej siebie". Oto jasny dowód na to, że tak nie jest: Najbardziej szlachetnym spośród dzieł Boga i - zgodnie z Jego wyborem - tym, które ma najbardziej rozległą wolę, jest człowiek. Jednak spośród najbardziej oczywistych czynności związanych z wolą człowieka, jak myślenie, mówienie czy jedzenie, zaledwie jedna setna w wątpliwym stopniu podlega jego woli i mieści się w granicach jego mocy. Jak zatem można powiedzieć, że człowiek jest właścicielem samego siebie?

Jeśli zatem najwyższym istotom z najlepiej rozwiniętą wolą w takim stopniu wzbroniono rzeczywistej mocy i prawa do własności, ktoś, kto twierdzi, że pozostałe stworzenia, żywe i nieożywione, należą same do siebie, udowadnia jedynie, że jest zwierzęciem gorszym od zwierząt i że jest bardziej pozbawiony życia i nieświadomy niż stworzenia nieożywione.

Europo, tym, co popycha cię ku popełnianiu takiego błędu i strąca cię w taką przepaść, jest twój jednooki dżinn, którym jest twój nadzwyczajny, złowrogi blask. Z powodu owego ślepego dżinna zapominasz o swoim Panu, Który jest Stwórcą wszechrzeczy, przypisałaś Jego dzieła wyimaginowanej naturze i jej przyczynom, i rozdzieliłaś to, co należy do Stwórcy, między bożków i fałszywe bóstwa. Stosownie do tego (i według twojego dżinna), każde stworzenie i każda istota ludzka muszą na własną rękę opierać się niezliczonym wrogom i walczyć o zdobycie tego, co zaspokoi ich nieskończone potrzeby. Są do tego zmuszone, choć posiadają siłę drobnej cząsteczki, choć ich wola podobna jest cieniutkiej nitce, ich świadomość - przelotnemu błyskowi, a życie, które przemija w ciągu jednej minuty - szybko gasnącemu płomieniowi, choć najważniejsze z tych nieszczęsnych, żywych stworzeń nie są w stanie odpowiedzieć nawet na tysięczną część stawianych im wymagań. Kiedy dotyka ich nieszczęście, nie doczekają się jakiegokolwiek balsamu na swój ból innego niż głuche, ślepe przyczyny. W nich przejawia się znaczenie wersetu:

﴿ وَمَا دُعَٓاءُ الْكَافِر۪ينَ اِلَّا ف۪ى ضَلَالٍ ﴾

Twój dżinn ciemności przekształcił dzień ludzkości w noc. Aby ogrzać tę ciemną, przygnębiającą, niespokojną noc, dajesz ludziom jedynie

— 164 —

światło zwodniczych, tylko przez chwilę świecących lamp. Owe lampy nie uśmiechają się do ludzi z radością, lecz raczej głupawo i idiotycznie szydzą z ich opłakanego i godnego pożałowania stanu, drwią i wyśmiewają się z nich.

Według twoich uczniów wszystkie istoty żywe są nieszczęśliwe; uderzają w nie wszelkie nieszczęścia, a stworzenia są obiektem ataków ich prześladowców. Świat jest miejscem powszechnej żałoby, a jego opuszczanie to płacz i zawodzenie w obliczu śmierci i cierpienia. Uczeń, który gruntownie pobrał wszystkie twoje nauki, staje się Faraonem, nikczemnym Faraonem, który oddaje cześć temu, co najbardziej niegodziwe, a siebie uważa za pana nad wszystkim, co tylko uważa za korzystne. Twój student jest uparty, jest upartym nędznikiem, który akceptuje całkowite poniżenie się dla osiągnięcia jednej przyjemności; jest tak nikczemny, jakby całował stopy Szatana dla jednej bezwartościowej korzyści. Jest okrutnikiem, lecz ponieważ w jego sercu nie ma niczego, na czym mógłby polegać, jest bezsilnym i okrutnym samochwałą. Całym jego celem i wszystkim, do czego dąży, jest zaspokojenie żądz jego duszy, przebiegłe osiągnięcie własnych korzyści za zasłoną patriotyzmu i poświęcenia, praca dla zaspokojenia jego dumy i ambicji. Nie kocha prawdziwie niczego poza sobą samym i poświęci wszystko dla własnego dobra.

Jeśli zaś chodzi o szczerego, oddanego całym sercem studenta Koranu, jest on sługą Boga, oddającym Mu cześć, lecz jest on także szanowanym przez swego Pana sługą, który nie schyli się w pokłonie nawet przed najpotężniejszym ze stworzeń, by oddać mu cześć, ani nie uczyni najwyższego dobrodziejstwa, jakim jest Raj, celem swego oddawania czci. Jest łagodny i delikatny, lecz równocześnie szlachetny i łaskawy; nie ukorzy się przed nikim innym, jak tylko Stwórca, Któremu należy się wszelka chwała, a schyli się przed skromnym i pokornym tylko za zezwoleniem swojego Pana i na Jego rozkaz. Jest potrzebujący, lecz z powodu nagrody, jaką jego Najbardziej Szczodry właściciel przygotował dla niego w przyszłości, równocześnie jest samowystarczalny. Jest słaby, lecz w swej słabości jest silny, ponieważ polega na sile swego Pana, Którego moc jest nieskończona. Czyż Koran mógłby sprawić, by ów wierny student obrał za swój cel i zamysł ten ulotny, przemijający świat, jeśli uczynił go kimś, dla kogo celem nie jest nawet wieczny Raj? Możesz zatem zrozumieć, jak bardzo cele i dążenia tych dwóch studentów różnią się od siebie.

Możesz nadal porównywać zapał i samopoświęcenie studentów Wszechmądrego Koranu z postawą uczniów chorej filozofii:

— 165 —

Student filozofii dla własnego dobra ucieka od swego brata i składa w sądzie pozew przeciwko niemu. Tymczasem postrzegając wszystkich sprawiedliwych czcicieli Boga w niebie i na ziemi jako braci i siostry, student Koranu szczerze zanosi suplikacje w ich intencji. Jest szczęśliwy ich szczęściem i czuje potężną więź duchową, jaka go z nimi łączy, więc modląc się, mówi: "O, Boże, wybacz wierzącym mężczyznom i wierzącym kobietom!" Co więcej, uważa nawet największe rzeczy, jak Tron Boga czy słońce, za podległych Panu urzędników, za Jego sługi i za stworzenia podobne sobie samemu.

Rozważ zatem wzniosłość duszy i rozwój duchowy dwóch studentów: Koran nadaje duszy swych studentów radosną wzniosłość, która zamiast dziewięćdziesięciu dziewięciu paciorków różańca wkłada w ich dłonie drobne cząstki dziewięćdziesięciu dziewięciu światów, ukazujących przejawy dziewięćdziesięciu dziewięciu Najpiękniejszych Imion Boga, i mówi im, by umieszczali Najpiękniejsze Imiona Boże w swych inwokacjach. Posłuchaj inwokacji takich studentów Koranu, jak szejkowie Gajlani, Rufa'i czy Szazali - niech Bóg będzie z nich rad! Spójrz, w ich palcach są sznurki poruszające wszystkimi cząsteczkami, krople wody, oddechy wszystkich stworzeń! Recytuj ich inwokacje wraz z nimi, sławiącymi i wychwalającymi Boga Jedynego, i wspominającymi Jego Najpiękniejsze Imiona.

Spójrz na nadprzyrodzone nauki Księgi cudownej wystawy, jaką jest Koran, i spójrz, jak wysoce wyniesiony dzięki tej Księdze staje się człowiek - ten sam mało znaczący człowiek, który staje się oszołomiony i zmieszany w obliczu małego żalu czy drobnego smutku, który może zostać pokonany przez mikroskopijne zarazki! Jak bardzo rozwinęły się jego zmysły wewnętrzne, jeśli stworzenia szerokiego świata jawią się jako nieodpowiednie nawet dla roli paciorków różańca, przesuwanych w dłoniach podczas wypowiadanych przez niego inwokacji! Uważa, że nawet Raj nie jest wystarczającym celem dla jego błagań i dla recytowania Najpiękniejszych Imion Boga, lecz nie postrzega siebie samego jako wywyższonego nad najniższe spośród stworzeń Wszechmocnego Boga. Łączy w sobie najwyższe dostojeństwo i najwyższą pokorę. Dzięki temu możesz zobaczyć, jak nikczemni i podli są uczniowie filozofii!

Zatem przewodnictwo Koranu - który dwoma lśniącymi oczami znającymi to, co niewidzialne, spogląda na dwa światy, a dwiema dłońmi wskazuje na dwa szczęścia ludzkości - mówi odnośnie do prawd, które

— 166 —

jednooki dżinn, jaki wyłonił się z chorej filozofii Europy, postrzega w sposób niewłaściwy, co następuje:

O, człowieku! Twoje istnienie ani twoja własność nie należą do ciebie, lecz są jedynie powierzonym ci depozytem. Właścicielem owego depozytu jest Najbardziej Litościwy i Szczodry, nad każdą rzeczą Przemożny i posiadający wiedzę o każdej rzeczy. Chce kupić od ciebie twą własność, a wtedy będzie jej strzegł, by nie przepadła. W przyszłości zapłaci ci za nią uczciwą cenę. Jesteś żołnierzem pozostającym pod jego rozkazami, na którego nałożono pewne obowiązki. Pracuj w Jego Imieniu i działaj na Jego rachunek, ponieważ On zsyła ci zaopatrzenie w postaci rzeczy, które są ci potrzebne, a także chroni cię przed tym, czego nie mógłbyś unieść. Celem i zarazem rezultatem twego życia doczesnego powinno być ukazanie Imion i atrybutów Tego, Który jest twoim właścicielem. Kiedy zaś drogą, którą obrałeś, przychodzi nieszczęście, powiedz:

﴿ اِنَّا لِلّٰهِ وَاِنَّٓا اِلَيْهِ رَاجِعُونَ ﴾

o oznacza: "O, nieszczęście, pozostaję w służbie Tego, Który jest moim właścicielem! Jeśli zatem przychodzisz za Jego zezwoleniem i zgodą, pozdrawiam cię, jesteś mile widziane! Tak czy inaczej pewnej godziny powrócimy do Niego, wkroczymy w Jego obecność, i tęsknimy za Nim. Ponieważ On uwolni nas od odpowiedzialności za nasze życie, niech więc owo uwolnienie i zwolnienie z obowiązków będą w twoim ręku, o nieszczęście, zgadzam się na to. Lecz jeśli zgodnie z Jego zrządzeniem twoje przyjście ma być jedynie próbą dla mojej obowiązkowości i wierności, z jaką zachowuję powierzony mi depozyt, wówczas bez Jego zezwolenia i zgody na oddanie owego depozytu tobie, tak długo, jak długo starczy mi sił, nie oddam tego, co powierzył mi Ten, do Którego należę, komuś, kto z pewnością nie powinien owego depozytu otrzymać".

Rozważ ten jeden przykład spośród tysiąca i ujrzyj rangę instrukcji, jakie przekazują dżinn filozofii i przewodnictwo Koranu. W rzeczywistości obie strony postępują w sposób opisany powyżej, lecz rangi ludzi prowadzonych drogą prostą i ludzi zbłądzenia są różne. Nie każdy jest w stanie poczuć ową prawdę całkowicie, ponieważ niedbalstwo paraliżuje zmysły, a w obecnych czasach stępiło je do tego stopnia, że ludzie cywilizacji nie czują owego dotkliwego bólu i cierpienia. Jednakże wrażliwość wzrasta i rozdziera zasłonę niedbalstwa dzięki rozwojowi nauki oraz z powodu ostrzeżeń przed śmiercią, które każdego dnia przejawiają się w trzydziestu tysiącach zwłok. Dla tych, którzy z winy bożków Europejczyków i nauk naturalizmu wybrali drogę zbłądzenia, jak również dla tych, którzy

— 167 —

postępują za nimi, ślepo ich naśladując, powinniśmy odczuwać całkowitą odrazę i tysiąckrotne ubolewanie!

O, synowie tureckiej ziemi! Nie starajcie się naśladować Europejczyków! Jak możecie zgodnie z rozsądkiem zaufać występkom Europy i jej kalekiej, bezwartościowej myśli; jak możecie podążać za nimi po tym, jak Europa ukazała wam swą bezgraniczną tyranię i wrogość? Nie! Nie! O wy, którzy ich naśladujecie w rozpuście, nie podążając za nimi, lecz nieświadomie dołączając do ich szeregów, wiedzcie, że skazujecie na śmierć siebie samych i waszych braci. Wiedzcie, że im bardziej podążacie ich śladami w tym, co niemoralne, tym bardziej kłamiecie, twierdząc, że jesteście patriotami, ponieważ podążanie za nimi tą drogą to pogardzanie swoim narodem, to kpina z własnego narodu!

هَدٰينَا اللّٰهُ وَ اِيَّاكُمْ اِلَى الصِّرَاطِ الْمُسْتَق۪يمِ

NOTATKA SZÓSTA

O, nieszczęśliwy człowieku, którego trwoży wielka liczba niewiernych i ich zgodność w zaprzeczaniu niektórym prawdom religii, przez co twoja wiara drży w posadach! Powinieneś wiedzieć, że wartość i znaczenie nie polegają na ilości i liczbie. Jeśli człowiek nie jest istotą prawdziwie ludzką, przekształca się w diabelskie zwierzę (jak niektórzy spośród Europejczyków i ich naśladowcy) tym bardziej, im bardziej rośnie jego zwierzęca żądza. Możesz zobaczyć, że jeśli chodzi o ich liczbę, ludzie są niezwykle nieliczni w porównaniu z nieprzeliczonymi zwierzętami, a jednak są oni władcami panującymi nad wszystkimi gatunkami zwierząt i wicekrólami ziemi.

Przynoszący szkodę niewierni i ci zdeprawowani nieszczęśnicy, którzy podążają ich drogą, są występnym gatunkiem spośród zwierząt Wszechmocnego Boga, które Wszechmądry Stwórca uczynił dla rozwijania się tego świata i dla jego pomyślności. Stwórca uczynił ich pewnego rodzaju jednostką miary, by Jego wierni słudzy mogli poznać wszystkie stopnie darów, jakimi ich obsypał, a ostatecznie wyśle owe zwierzęta do Piekła, na które zasługują.

Niewierni i błądzący, którzy zaprzeczają jakiejkolwiek prawdzie wiary lub czynią ją przedmiotem sporów, nie posiadają żadnej mocy. Ich zgodzie również brakuje mocy; tysiąc zaprzańców odpowiada jednemu. Na przykład, nawet jeśli wszyscy mieszkańcy Stambułu zaprzeczą ujrzeniu nowiu księżyca na początku ramadanu, udowodnione zeznanie dwóch świadków unieważni

— 168 —

zaprzeczenie owej wielkiej rzeszy i zgodność wśród jej członków. W rzeczywistości niewiara i zbłądzenie są negacją i zaprzeczeniem, zatem są ignorancją i niebytem, i nawet zgodność wielkiej liczby niewierzących nie ma żadnego znaczenia. Ponieważ kwestie wiary są prawdziwe i jasno ustalone, a ich słuszność jest udowodniona, sąd dwóch wiernych, oparty na pewnym świadectwie, ma pierwszeństwo przed zgodą wielkiej liczby błądzących i przewagę nad nią. Powód takiego stanu rzeczy jest następujący:

Pozornie twierdzenia tych, którzy zaprzeczają prawdzie, są jednakowe, lecz w rzeczywistości są różnorodne i nie mogą złączyć się w jedno, a zatem nie mogą również zyskać siły, podczas gdy twierdzenia tych, którzy potwierdzają prawdę, łączą się, a każde z nich czerpie siłę z każdego innego. Jest tak, ponieważ człowiek, który nie widzi nowiu księżyca wyznaczającego początek ramadanu, mówi: "Moim zdaniem nie ma księżyca, ponieważ nie ukazał się, bym mógł go zobaczyć". Inny człowiek mówi: "Moim zdaniem księżyc się nie ukazał". Tak samo robią inni; każdy mówi, że według niego nie ma księżyca. Ponieważ każdy ma inne zdanie, a przyczyny, które uniemożliwiły im zobaczenie księżyca, także mogą być różne, ich twierdzenia również się różnią, a żadne z nich nie może popierać pozostałych. Jednak ci, którzy potwierdzają ukazanie się księżyca, nie mówią: "Zgodnie z moją opinią nów księżyca jest tam!", lecz: "Nów księżyca rzeczywiście widać na niebie". Ci którzy zobaczyli księżyc, wygłaszają takie same twierdzenia, mówiąc: "W rzeczywistości...". Oznacza to, że wszyscy twierdzą to samo, lecz ponieważ zdania tych, którzy zaprzeczają pojawieniu się księżyca, są różne, ich twierdzenia także różnią się między sobą, ich orzeczenia nie są zgodne ze stanem faktycznym. Jako że negacji dotyczącej tego, co rzeczywiste, nie można udowodnić, wymagany jest dowód obejmujący wszystkie możliwe czynniki.

Powszechnie przyjęta zasada mówi: Całkowite nieistnienie może zostać udowodnione jedynie z największą trudnością. Tak, jeśli twierdzisz, że określona rzecz istnieje w tym świecie, wystarczy po prostu ją wskazać, lecz jeśli twierdzisz, że ona nie istnieje, jeśli zaprzeczasz jej istnieniu, musisz dokładnie zbadać cały świat, by to wykazać, ponieważ tylko wtedy zaprzeczenie może zostać udowodnione. W konsekwencji tego niewierni zaprzeczający prawdzie podobni są ludziom rozwiązującym jakiś problem, przeciskającym się przez wąski otwór lub przeskakującym przez rów; nie czyni żadnej różnicy, czy taki człowiek jest jeden, czy będzie ich tysiąc, ponieważ i tak żaden z nich nie będzie mógł pomóc drugiemu.

— 169 —

Lecz ponieważ ci, którzy potwierdzają prawdę, patrzą na sedno sprawy i na rzeczywistą sytuację, ich twierdzenia jednoczą się, a siła każdego z nich łączy się z siłą pozostałych i wspiera je. Przypomina to podnoszenie wielkiego głazu: im więcej rąk w nim uczestniczy, tym większą mają siłę i tym łatwiejsze staje się to zadanie.

NOTATKA SIÓDMA

O, wy nędzni pseudopatrioci, którzy tak gorąco zachęcacie muzułmanów do tego, by wzięli w objęcia ten świat, którzy na siłę prowadzicie ich ku przemysłowi i rozwojowi Europy! Uważajcie, byście nie zerwali więzi, które łączą ludzi spośród naszego narodu z ich religią! Jeśli poprzez nierozumne i ślepe naśladowanie Europejczyków zniszczycie i zdepczecie owe więzi, bezbożni staną się szkodliwi dla życia społecznego jak śmiertelna trucizna, ponieważ sumienie tego, kto odstępuje od wiary, jest całkowicie zepsute, a dla życia wspólnoty staje się trucizną. Z tego powodu zgodnie z nauką o podstawowych zasadach religii mówimy: "Ten, kto odstępuje od islamu, traci prawo do życia, podczas gdy niewierny, jeśli należy do mniejszości, którym została zapewniona ochrona, lub jeśli czyni pokój, ma prawo do życia"; jest to jedna z zasad prawa szari'a. Co więcej, zgodnie z poglądami szkoły hanafickiej, świadectwo niewiernego jest możliwe do przyjęcia, podczas gdy świadectwo tego, kto zbłądził z drogi prawa szariatu, jest odrzucane, ponieważ jest on człowiekiem wiarołomnym.

O, nędzny grzeszniku, który zboczyłeś z drogi prawa szari'a! Nie patrz na mnogość rozpustnych i tych, którzy zostali oszukani, nie mów: "Większość ludzi myśli tak jak ja!" Ludzie zepsuci nie chcą wziąć w objęcia zepsucia, raczej upadają w nie i nie mogą się z niego wyzwolić. Nie ma żadnego grzesznika, który nie chciałby być człowiekiem prawym, który nie chciałby, by jego przełożony i zwierzchnik stał się człowiekiem pobożnym. Co innego, jeśli - szukam schronienia u Boga! - jego sumienie jest zepsute przez odszczepieństwo, a on sam, niczym jadowity wąż, czerpie przyjemność z trucicielstwa.

O, obłąkana głowo! O, zepsute serce! Czy przypuszczacie, że muzułmanie nie kochają tego świata, że nie myślą o ubóstwie, w którym się znaleźli, że potrzebują napomnienia, by nie zapomnieli o swoim udziale w tym świecie?

— 170 —

Wasze przypuszczenia są fałszywe, a wasze domysły błędne. To wzrastająca chciwość muzułmanów jest powodem, z którego popadają oni w biedę, ponieważ dla muzułmanina chciwość zawsze będzie skutkowała stratą i ubóstwem. Powiedzenie: Chciwiec naraża się na stratę i rozczarowanie stało się przysłowiem.

Tak, wiele rzeczy wzywa człowieka do spraw tego świata i prowadzi go ku nim, jak jego dusza, jej żądze i potrzeby, jak jego zmysły i uczucia, Szatan, pozorny urok tego świata czy wreszcie wam podobni, fałszywi przyjaciele. Tymczasem tych, którzy wzywają do długotrwałego, wiecznego życia ostatecznego, jest niewielu. Jeśli choć w najdrobniejszym stopniu jesteście patriotami tego narodu, jeśli wysokie aspiracje, którymi się przechwalacie, nie są kłamstwem, powinniście pomóc owym nielicznym, którzy wzywają do życia wiecznego, ponieważ jeśli uciszycie ich, a pomożecie większości, przyjdziecie z pomocą Szatanowi!

Czy sądzicie, że nędza, w jakiej pozostaje nasz naród, jest wynikiem religijnej ascezy lub lenistwa wynikającego z wyrzeczenia się spraw tego świata? Jesteście w błędzie, jeśli tak przypuszczacie. Czyż nie widzicie, że narody, nad którymi zapanowała Europa - takie jak Chińczycy, jak bramini i zoroastryjczycy z Indii, jak ludy Czarnej Afryki - są biedniejsze od nas? Czyż nie widzicie, że w rękach muzułmanów nie pozostało nic prócz najbardziej podstawowych środków potrzebnych do utrzymania się przy życiu? Reszta została skradziona lub skonfiskowana przez niewiernych tyranów Europy bądź przez hipokrytów z Azji.

Możecie być pewni, że jeśli zamiarem ukrytym w waszym prowadzeniu ludzi siłą ku zdegenerowanej cywilizacji jest zaprowadzenie w kraju prawa i porządku lub ułatwienie zarządzania nim, jesteście w błędzie i sprowadzacie ludzi na złą drogę. Znacznie trudniej rządzić setką nikczemnych ludzi, których wiara jest wstrząśnięta, a moralność zepsuta, znacznie trudniej jest utrzymać bezpieczeństwo publiczne wśród nich, niż rządzić tysiącami sprawiedliwych.

Zatem, zgodnie z tymi zasadami, ludzie islamu nie potrzebują zachęcania i prowadzenia ich do spraw tego świata i do chciwości. W ten sposób nie można zapewnić rozwoju ani porządku w społeczeństwie. Muzułmanie potrzebują raczej uporządkowania warunków ich pracy, potrzebują ustanowienia bezpieczeństwa i zaprowadzenia zasad dotyczących wzajemnego zachęcania się do współdziałania. To, co zaspokoi ich potrzeby, może być przyniesione tylko poprzez święte nakazy wiary, bogobojność i mocne uchwycenie się religii islamu.

— 171 —

NOTATKA ÓSMA

O, bezczynny człowieku, który nie jesteś świadom przyjemności wynikającej z wysiłku i szczęścia wynikającego z wykonanej pracy! Wiedz, że w Swej nieskończonej szczodrości Wszechmocny Bóg umieścił w pracy nagrodę za jej wykonywanie, zawarł gażę pobieraną za pracę wewnątrz pracy jako takiej. Jest tak, ponieważ przy wykonywaniu określonych obowiązków (co nazywamy spełnianiem rozkazu Stwórcy), zwierzęta, a nawet - patrząc na tę sprawę z pewnego punktu widzenia - stworzenia nieożywione odpowiadają na przemożny rozkaz z całkowitym zapałem i czerpią z tego pewnego rodzaju przyjemność. Wszystko od pszczół, much i kurczaków aż do słońca i księżyca wykonuje swoje obowiązki z całkowitą przyjemnością. Oznacza to, że wykonują swoją pracę doskonale, ponieważ znajdują w niej radość, choć nie myślą o wynikach swojej pracy, jako że nie posiadają inteligencji.

Jeśli zapytasz: "Istoty żywe mają zdolność odczuwania przyjemności, lecz w jaki sposób stworzenia nieożywione mogą doświadczać przyjemności i zapału?",

Odpowiem: Stworzenia nieożywione pragną osiągnięcia pewnej pozycji i rangi, poszukują doskonałości, piękna i porządku nie na własny rachunek, lecz poprzez Najpiękniejsze Imiona Boże, które się w nich przejawiają. Stają się rozświetlone i rozwijają się, ponieważ poprzez wykonywanie obowiązków wynikających z ich natury stają się podobne zwierciadłom, w których odbijają się Najpiękniejsze Imiona Tego, Który jest Światłem nad światłościami.

Na przykład jeśli kropla wody lub odłamek szkła, choć same w sobie są nieważne i pozbawione światła, zwrócą swoje czyste serca ku słońcu, staną się tronami dla słońca i uśmiechną się do ciebie. Podobnie cząsteczki i stworzenia, które są niby zwierciadła pod względem swoich obowiązków wobec Najpiękniejszych Imion Tego, Któremu należy się wszelka chwała, do Którego należą całkowite piękno i doskonałość, wznoszą się od bardzo niskiej pozycji do wielce wyniosłego stopnia przejawu owych Imion i lśnią niczym kropla wody lub fragment szkła, kiedy pada na nie blask słońca. Ponieważ wznoszą się do świetlanej i wzniosłej godności dzięki cnotom wynikającym z ich obowiązków, można powiedzieć, że - na ile to możliwe i na ile mają one zdolność doznawania przyjemności, to znaczy, na ile mają udział w życiu wszystkich stworzeń - wypełniają swoje obowiązki z całkowitą przyjemnością.

— 172 —

Pomyśl o swoich członkach i uczuciach jako o jasnym dowodzie przyjemności, jaką daje wypełnianie obowiązków. Każdy z twoich narządów doznaje różnych przyjemności, wypełniając obowiązki związane z przetrwaniem twoim - jako jednego człowieka - i całej rasy ludzkiej. Owe obowiązki jako takie są dla nich środkami do osiągnięcia przyjemności, a zaniechanie swoich obowiązków jest dla każdej części twego ciała rodzajem cierpienia.

Kolejnym jasnym dowodem są poświęcenie i odwaga, które przejawiają się w wykonywaniu obowiązków przez zwierzęta takie, jak koguty i kury. Kogut nawet jeśli jest głodny, daje pierwszeństwo kurom, zwołując je do jedzenia. Sam nie dziobie pożywienia, lecz pozwala kurom, by to robiły. To jasne, że odczuwa przyjemność, radość i dumę z wykonania obowiązku, a to oznacza, że daje mu ono większą przyjemność niż jedzenie. Kura poświęci swoje życie dla kurczaków, rzucając się na psa, pozostanie też głodna, by one dostały ziarno. Oznacza to, że czerpie ze swoich obowiązków przyjemność, która przewyższa cierpienia głodu i męki towarzyszące śmierci.

Matki spośród zwierząt czerpią przyjemność z chronienia swoich młodych, co jest ich obowiązkiem, kiedy młode są jeszcze małe. Kiedy podrosną, kończy się obowiązek, a wraz z nim przyjemność; matki biją swoje potomstwo, by odebrać mu ziarna pożywienia. Jedynie obowiązki matek spośród ludzi trwają jeszcze pewien czas, ponieważ z powodu swojej słabości i bezsilności ludzie pod pewnym względem zawsze są dziećmi i zawsze potrzebują litości.

Zastanów się nad samcami i samicami różnych gatunków zwierząt, takimi jak kwoka i kogut, który postępuje jak pasterz, i zrozum, że nie wykonują one swoich obowiązków na własny rachunek, we własnym imieniu ani dla własnej doskonałości, ponieważ jeśli w trakcie wypełniania swych zadań muszą poświęcić własne życie, robią to. Spełniają swoje obowiązki raczej przez wzgląd na Najbardziej Szczodrego, darczyńcę wszystkich darów, Stwórcę, Któremu należy się wszelka chwała, Który zatrudnił je, by wykonywały określone obowiązki, w których wypełnianiu, przez Swe miłosierdzie, zawarł On przyjemność.

Dowód na to, że gaża jest częścią obowiązków jako takich, jest następujący:

Rośliny i drzewa odpowiadają na rozkazy Chwalebnego Stwórcy w sposób, który implikuje istnienie gorliwości i przyjemności. Aromatyczna woń, jaką roztaczają; fakt, że są one upiększone ozdobami, które

— 173 —

wabią oko kupującego; to, że poświęcają się dla swych pędów i owoców, dopóki same nie zgniją - to wszystko ukazuje temu, kto się im uważnie przyjrzy, że osiągają one przyjemność z posłuszeństwa Bożym rozkazom, mimo iż powodują one, że rośliny gniją i ulegają zniszczeniu.

Spójrz na drzewa owocowe takie, jak palma kokosowa która niesie na swej głowie tak wiele puszek z mlekiem, lub jak figowiec, proszący językiem zgodnym z jego naturą o najlepsze pożywienie podobne mleku ze skarbca miłosierdzia; drzewa owocowe otrzymują właściwe dla nich pożywienie i oddają je swoim owocom, podczas gdy same zadowalają się mętną wodą.

Również w nasionach jasno widoczne są ich pragnienia, przejawiające się w ich obowiązku kiełkowania i wypuszczania pędów. Jak ktoś uwięziony w ciasnej celi tęskni za wyjściem na otwartą przestrzeń lub do ogrodu, tak tęsknota i stan radości przejawiają się w nasionach i w nałożonym na nie obowiązku kiełkowania.

To z powodu owych tajemniczych reguł, które obowiązują w całym wszechświecie i nazywane są zwyczajem Boga, bezczynni i leniwi ludzie, żyjący w wygodach i dostatku, przeważnie cierpią większe nieszczęścia niż ci, którzy dokładają starań i pracują. Bezczynni zawsze uskarżają się na swe życie i chcą, by minęło one szybko, na oddawaniu się zabawie, natomiast ten, kto pracuje i dokłada starań, jest wdzięczny, wychwala Boga i nie chce, by jego życie szybko upłynęło. Ogólna zasada mówi: Człowiek żyjący w bezczynności i wygodzie użala się na swoje życie, podczas gdy pracowity jest wdzięczny. Również z tego powodu powiedzenie: "Łatwość leży w trudności, a trudność w łatwości" stało się przysłowiem.

Zaiste, jeśli starannie zbadamy stworzenia nieożywione, ujrzymy, że dzięki swoim słabo rozwiniętym, wewnętrznym zdolnościom i umiejętnościom rozwijającym się od teoretycznej możliwości do stanu faktycznego osiągają one stan podobny do wyżej wspomnianego zwyczaju Boga. Pokazuje to, że spełnianie właściwego dla nich obowiązku prowadzi do zapału i przyjemności. Jeśli stworzenie nieożywione uczestniczy w życiu ogółu istot, gorliwość jest jego udziałem; w przeciwnym razie należy ona do tego, co działa w imieniu tej istoty i nadzoruje ją. Można nawet powiedzieć, że kiedy subtelna, delikatna woda otrzymuje rozkaz, by zamarzła, spełnia go z tak potężnym zapałem, że może rozłupać na kawałki żelazo. Oznacza to, że gdy dociera do niej Boży rozkaz, mówiący: "Rozprzestrzeń się!", wyrażony językiem obniżenia temperatury wody w zamkniętym, żelaznym zbiorniku do wartości poniżej zera, woda poprzez swą wielką gorliwość przełamuje żelazo i rozbija ów zbiornik, stając się lodem.

— 174 —

Możesz wyciągnąć z tego przykładu analogie dotyczące każdej rzeczy; od obracającego się słońca i jego wędrówki aż po wirowanie, obracanie się i wibracje drobnych cząsteczek, podobnych tańczącym derwiszom, każda krzątanina i ruch we wszechświecie uruchamiane są poprzez prawo Bożego postanowienia, pochodzą z ręki Bożej wszechmocy i przejawiają się poprzez rozkaz Stwórcy, zawierający w sobie Bożą wolę, wiedzę i panowanie.

Każda cząsteczka, każde stworzenie i każda żywa istota przypominają żołnierza, który jest na różne sposoby związany ze wszystkimi oddziałami w wojsku i ma różne obowiązki wskazujące na każdy z tych oddziałów; wszystkie cząsteczki i istoty żywe podobne są takiemu żołnierzowi. Na przykład cząsteczka twojego oka pozostaje powiązana z komórkami oka, z okiem jako takim, z nerwami twarzowymi i z naczyniami krwionośnymi ciała, a także ma obowiązki wynikające z owych relacji i przynosi korzyści zgodne z owymi obowiązkami. Możesz porównać z owym żołnierzem i z ową cząsteczką oka każdą rzecz, zatem wszystkie rzeczy zaświadczają o istnieniu Wszechmocnego i Przedwiecznego, Którego istnienie jest niezbędne, na dwa sposoby:

Pierwszy: Poprzez wykonywanie obowiązków dalece przekraczających możliwości tych, którym zostały powierzone, wszystko zaświadcza istnienie Wszechmocnego.

Drugi: Poprzez działanie zgodne z prawami, które ukształtowały porządek świata, oraz z zasadami, które powodują, że wszystkie istoty pozostają w wiecznej równowadze, każda rzecz świadczy o Wszechwiedzącym i Wszechmocnym. Jest tak, ponieważ rzeczy pozbawione życia, jak cząsteczki, i maleńkie zwierzęta, jak pszczoły, nie mogą wiedzieć o tym porządku i równowadze, które są delikatnymi kwestiami Księgi Jasnej. Jak pozbawiona życia cząsteczka lub maleńka pszczoła mogłyby przeczytać równie delikatne, co doniosłe kwestie Księgi Jasnej, będącej w ręku Tego, Któremu należy się wszelka chwała, Który otwiera, zamyka i zbiera wszelkie poziomy niebios, jakby były one kartkami notatnika? Jeśli szaleńczo przypuszczasz, że cząsteczka posiada oko zdolne do przeczytania pięknych liter owej Księgi, spróbuj obalić świadectwo, które składa owa cząsteczka!

Tak, Wszechmocny Stwórca zebrał zasady Księgi Jasnej w najpiękniejszej formie i streścił je, a by zaspokoić właściwą każdej rzeczy potrzebę odczuwania przyjemności, umieścił je w istotach, które stworzył. Jeśli każda rzecz poprzez swoje działanie osiąga właściwą dla niej

— 175 —

przyjemność, odpowiadającą właściwej dla niej potrzebie, nieświadomie postępuje zgodnie z zasadami Księgi Jasnej. Na przykład drobny komar przychodzi na świat z kłujką, wylatuje ze swojego domu i bez wahania atakuje twarz człowieka, uderza w nią swą długą laską, powodując, że tryska z niej woda życia, którą pije. Unikając wymierzonych w niego ciosów, demonstruje zręczność godną wyszkolonego wojownika. Któż nauczył owo drobne, niedoświadczone, nowo narodzone stworzenie nauki o wojnie i sztuki wydobywania wody? Gdzie ono się tego nauczyło? Ja, ten nieszczęsny Said, wyznaję, że jeśli byłbym na miejscu komara z jego kłujką, mógłbym nauczyć się owej taktyki ataku i ucieczki, owej sztuki wydobywania wody, jedynie po wielce długim przeszkoleniu i zdobyciu dużego doświadczenia.

Porównaj z komarem zwierzęta takie jak natchniona pszczoła, jak pająk, jak słowik, który wije swe gniazdo jak człowiek splata pończochę, a później w ten sam sposób porównaj rośliny z owymi zwierzętami. Tak, Ten, Który jest bezgranicznie Szczodry (niech Jego chwała będzie wywyższona!) nadał każdej żywej istocie status pisany piórem przyjemności i atramentem potrzeb, a wraz z nim umieścił w każdym stworzeniu wytyczne Jego twórczych rozkazów i spis treści obowiązków owego stworzenia. Spójrz, jak Wszechmądry i Chwalebny wypisał na pokwitowaniu liczbę obowiązków pszczoły, wynikających z zasad Księgi Jasnej, a następnie umieścił owo pokwitowanie w szkatułce wewnątrz pszczelej głowy. Kluczem do tej szkatułki jest przyjemność właściwa pracowitej pszczole. Tym kluczem pszczoła otwiera szkatułkę, czyta swoje wytyczne, pojmuje rozkazy, i działa, głosząc znaczenie wersetów:

﴿ وَ اَوْحٰى رَبُّكَ اِلَى النَّحْلِ ﴾

eśli wysłuchałeś całej Notatki Ósmej i całkowicie ją zrozumiałeś, dzięki intuicji płynącej z wiary pojmiesz jedno ze znaczeń wersetu:

﴿ وَسِعَتْ رَحْمَتُهُ كُلَّ شَيْءٍ ﴾

jedną spośród prawd wersetu:

﴿ وَ اِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪ ﴾

jedną spośród zasad wersetu:

— 176 —
﴿ اِنَّمَٓا اَمْرُهُٓ اِذَٓا اَرَادَ شَيْئًا اَنْ يَقُولَ لَهُ كُنْ فَيَكُونُ ﴾

jedną spośród kwestii wersetu:

﴿ فَسُبْحَانَ الَّذ۪ى بِيَدِه۪ مَلَكُوتُ كُلِّ شَيْءٍ وَاِلَيْهِ تُرْجَعُونَ ﴾

NOTATKA DZIEWIĄTA

Wiedz, że wśród ludzi proroctwo jest streszczeniem i fundamentem dobra człowieka i jego doskonałości, religia prawdziwa jest spisem treści pomyślności i szczęścia, a wiara jest czystym, niedoścignionym dobrem. Jako że w tym świecie widoczne są lśniące piękno, rozległe i wyniosłe dobro, oczywista prawda i najwyższa doskonałość, niewątpliwie prawda i rzeczywistość znajdują się w posłannictwie i w rękach proroków, podczas gdy zło, zbłądzenie i strata są z tymi, którzy sprzeciwiają się prorokom.

Spośród tysięcy zalet oddawania czci Bogu, rozważmy jedynie następującą: Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jednoczy serca tych, którzy potwierdzają jedność Boga w modlitwach świątecznych i piątkowych, a także w aktach czci wykonywanych w zgromadzeniu. Sprawia, że ich języki wspólnie wypowiadają jedno zdanie, przez co jeden człowiek odpowiada na majestatyczne wezwanie Przedwiecznego, Który jako Jedyny zasługuje na oddawanie Mu czci, poprzez błagania i inwokacje, wypowiadane głosem niezliczonych serc i języków. Każda z tych próśb i inwokacji wzmacnia inne, wspiera inne, a wszystkie łączą się przed obliczem Przedwiecznego, Któremu należą się wszelkie akty kultu, jakby cała Ziemia ze wszystkimi jej krainami wypowiadała owe inwokacje i ofiarowywała błagania, jakby Ziemia ze wszystkimi swoimi strefami klimatycznymi była posłuszna rozkazowi:

﴿ اَق۪يمُوا الصَّلٰوةَ ﴾

tóry z ogromną chwałą został objawiony spoza niebios. Poprzez tajemnicę owego zjedno czenia, poprzez cnotę bezmiernej czci, człowiek, owa maleńka i bezsilna istota, która wśród wszechświata jest jak cząsteczka, staje się umiłowanym sługą Stwórcy niebios i ziemi, Jego namiestnikiem na ziemi, tym, który nią włada, naczelnikiem nad wszystkimi zwierzętami, przyczyną i celem stworzenia świata.

— 177 —

Tak, jeśli głosy setek milionów ludzi oświadczają: "Bóg jest Największy!" po każdej z pięciu modlitw obowiązkowych, a zwłaszcza podczas modlitw świątecznych, jednocząc się w świecie oczywistym tak, jak robią to w świecie tego, co niewidzialne, cała Ziemia staje się jedną wielką istotą ludzką. Jako że słowa "Bóg jest Największy!" Ziemia wypowiada potężnym głosem, odpowiednim do jej własnej wielkości, oświadczenie "Bóg jest Największy!", które w tej samej chwili jednym głosem wypowiadają wierzący w jedność Boga, staje się potężnym wyznaniem: "Bóg jest Największy!", jakie wypowiada kula ziemska. Kiedy świat islamu wypowiada swoje inwokacje i wychwalania, Ziemia jest jak wstrząśnięta wielkim trzęsieniem. Obwieszczając wraz ze swoimi krainami i strefami klimatycznymi: "Bóg jest Największy!", czyni to zgodnie ze swą intencją - czystym sercem, jakim jest Ka'ba, wyznaczająca kierunek modlitwy, wypowiadaniem słów: "Bóg jest Największy!" przez język Góry Arafat w ustach Mekki, a owo jedno zdanie nabiera kształtu w powietrzu wydychanym przez wszystkie podobne jaskiniom usta wiernych we wszystkich częściach Ziemi. Jak echo słów "Bóg jest Największy!" powołuje do życia kolejne powtórzenia owej frazy, tak recytowanie tej przyjmowanej przez Boga inwokacji powoduje, że niebiosa rozbrzmiewają nią niby biciem dzwonów, a ów dźwięk to wznosi się, to opada w pośrednich królestwach.

Wychwalamy i głosimy wielkość Tego, Któremu należy się wszelka chwała, tyle razy, ile jest wszelkich cząsteczek na ziemi, wychwalamy Tego, Który uczynił ziemię padającą przez Nim na twarz i oddającą Mu cześć, głoszącą Jego chwałę i wyniosłość, Który uczynił ją meczetem dla Jego sług i kołyską dla Jego stworzeń. Wychwalamy Go tyle razy, ile jest wszystkich Jego stworzeń, wychwalamy Tego, Który uczynił nas członkami wspólnoty Jego Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który nauczył nas oddawania czci naszemu Panu we właściwy sposób.

NOTATKA DZIESIĄTA

O, niedbały i zagmatwany w swych poczynaniach Saidzie! Wiedz, że jeśli chcesz dotrzeć do światła poznania Boga, spojrzeć na nie, zobaczyć jego przejawy w zwierciadłach znaków i świadków, ujrzeć jego świadectwa i dowody, nie powinieneś badać go palcami krytyki. Nie powinieneś krytycznie badać każdego światła, jakie przechodzi przez ciebie, jakie pojawia się w twoim sercu czy objawia się twemu umysłowi, ani ganić go ręką niezdecydowania. Nie wyciągaj swej dłoni, by uchwycić światło,

— 178 —

które ci się objawia! Raczej odstąp od rzeczy, które powodują niedbałość, zwróć się ku światłu i czekaj, ponieważ zaobserwowałeś, że świadectwa i dowody wiedzy o Bogu są trojakiego rodzaju:

Pierwszy rodzaj jest jak woda, która jest widoczna i można jej dotknąć, lecz nie można utrzymać jej w palcach. Jeśli chodzi o świadectwa i dowody tego rodzaju, by je poczuć, trzeba zanurzyć się w nich, odrywając się od złudzeń; nie można ich dostrzec za pomocą palców krytyki. Jeśli tego spróbujemy, odpłyną i będą dla nas stracone. Palce nie mogą stać się miejscem zamieszkania dla wody życia!

Drugi rodzaj jest jak powietrze, które można poczuć, ale nie można ani zauważyć go, ani dotknąć. Powinieneś zwrócić ku niemu swoją twarz, usta i duszę, wystawiając się na powiew miłosierdzia. Nie wyciągaj jednak ku niemu ręki krytyki, ponieważ nie będziesz w stanie go uchwycić. Niech oddycha nim twoja dusza. Jeśli spojrzysz na owe dowody okiem niezdecydowania, jeśli położysz na nich ręce poprzez krytykowanie ich, uciekną i odejdą od ciebie. Twoje ręce nie staną się miejscem ich zamieszkania; one nigdy nie byłyby z tego zadowolone!

Jeśli chodzi o rodzaj trzeci, to jest on jak światło, które jest widoczne, lecz nie można ani dotknąć go, ani przytrzymać. Powinieneś wystawić się na światło, spojrzeć na nie oczami serca i wzrokiem twej duszy, zwrócić ku niemu spojrzenie i czekać. Być może przyjdzie do ciebie, jeśli samo się na to zgodzi. Światła nie można przytrzymać w dłoni ani nie można wytropić go palcami; można doścignąć je jedynie dzięki światłu wnikliwości i intuicji. Jeśli wyciągniesz swą zachłanną, cielesną rękę i będziesz próbował zważyć światło na szalach materialnej wagi, nawet jeśli nie zgasisz go, skryje się przed tobą. Jak światło tego rodzaju nie zgodzi się na uwięzienie go w jakimkolwiek przedmiocie, tak nie może zostać niczym ograniczone ani nie uzna zwartej materii za swego pana i władcę.

NOTATKA JEDENASTA

Wiedz, że w sposobie, w jaki wyraża się Koran, który jest Księgą cudownej wystawy, zawiera się tak wiele życzliwości i współczucia, ponieważ tymi, do których zwraca się ta Księga, są zwykli ludzie. By pochlebić ich prostym umysłom, Koran wielokrotnie mówi o znakach wypisanych na obliczach niebios i ziemi, ponieważ ich wzrok nie dosięga tego, co piękne. Koran ułatwia czytanie owych wielkich liter, na przykład poprzez naukę o znakach, które są wyraźnie widoczne i łatwe do odczytania, jak stworzenie niebios i ziemi czy deszcz, który uczyniono

— 179 —

spadającym z nieba i powodującym wzrastanie życia na ziemi. Rzadko kieruje uwagę ku delikatnym znakom, zapisanym małymi literami, które są zawarte pośród wielkich, ponieważ wówczas zwykli ludzie mieliby trudności z ich odczytaniem.

W stylu Koranu widzimy elokwencję, potoczystość i naturalność, przez co jest on jak hafiz, gdy recytuje wersety zapisane piórem Bożej wszechmocy na stronicach wszechświata. Jest tak, jakby Koran recytował księgę wszechświata i wyrażał słowami jego porządek, jakby odczytywał atrybuty Przedwiecznego snycerza i spisywał Jego dzieła i uczynki. Jeśli chcesz ujrzeć tę elokwencję wysławiania się, uczyń swe serce świadomym i uważnym i posłuchaj takich dekretów, jakimi są sura 'Amma czy werset:

﴿ قُلِ اللّٰهُمَّ مَالِكَ الْمُلْكِ ﴾

NOTATKA DWUNASTA

O, moi przyjaciele, którzy słuchacie tych notatek! Powinniście wiedzieć, że powodem, dla którego niekiedy spisuję modlitwy mojego serca, jego błagania i suplikacje kierowane do mojego Pana, które powinny pozostać tajemnicą, jest prośba, by Bóg w Swym miłosierdziu zechciał przyjąć słowa, które zapisuję, kiedy śmierć uciszy mój język. Tak, skrucha i żal za grzechy wyrażane moim językiem, którego życie jest krótkie, nie wystarczą, bym odpokutował moje niezliczone grzechy. Język pisma jest trwały (przynajmniej w pewnym stopniu) i bardziej skuteczny. Trzynaście lat temu, kiedy na skutek burzy w mojej duszy śmiech starego Saida przemienił się w płacz nowego Saida - a było to w czasie, kiedy zbudziłem się ze snu nieuwagi właściwej młodości o poranku dojrzałego wieku - spisałem owe błagania i suplikacje w języku arabskim. Znaczenie części z nich jest następujące:

O, mój Litościwy Panie i Szczodry Stwórco! Z powodu błędnych wyborów, jakie dokonałem, moje życie i moja młodość są stracone i odeszły, a wszystkim, co pozostało mi jako ich owoce, są ciężkie grzechy, przygniatający smutek oraz wątpliwości właściwe zbłądzeniu. Z tym ciężkim

— 180 —

brzemieniem i z chorym sercem zbliżam się do grobu, by spotkać się ze swą hańbą. Jak moi przyjaciele, rówieśnicy i krewni, którzy odeszli, tak i ja, nie zbaczając w lewo ni w prawo, mimo woli pochodzę do drzwi grobu.

Grób jest pierwszym miejscem postoju na drodze wiodącej z ulotnego królestwa tego świata do niekończącej się rozłąki i do całej wieczności, jest pierwszymi drzwiami, które otwierają się na rozłąkę i wieczność. Jednak choć jestem przywiązany do królestwa tego świata, choć jestem przez nie urzeczony, zrozumiałem z całkowitą pewnością, że jest ono przemijające i umrze, zginie i odejdzie. Jak można zaobserwować, stworzenia podróżują przez to królestwo konwój za konwojem i przepadają. Ten świat jest niezmiernie okrutny i zdradliwy, zwłaszcza dla takich jak ja, których dusze nakazują zło. Za jedną przyjemność zadaje tysiąc cierpień, za jedno winogrono wymierza setkę klapsów.

O, mój Litościwy Panie i Szczodry Stwórco! Jak mówiłem: "Wszystko, co nadchodzi, jest bliskie", tak teraz widzę, że wkrótce wdzieję całun, wstąpię na mary, poproszę przyjaciół o wybaczenie. Zbliżając się do grobu, wołam do pałacu Twego miłosierdzia niemym językiem mych zwłok i wyraźnym językiem mej duszy: "Łaski! Łaski! O, Najbardziej Łaskawy! O, Najbardziej Łagodny! Uratuj mnie od hańby moich grzechów!"

Teraz, kiedy dotarłem do krawędzi mojego grobu, staję przed moimi zwłokami, a następnie wyciągam się obok nich. Unosząc głowę ku pałacowi Twego miłosierdzia, krzyczę błagalnie, ze wszystkich sił: "Łaski! Łaski! O, Najbardziej Łagodny! O, Najbardziej Łaskawy! Uwolnij mnie od ciężkiego brzemienia moich grzechów!"

Teraz, kiedy owinięty w całun zstąpiłem do grobu, a ci, którzy przyszli, by wysłać mnie w tę drogę, zostawili mnie samego i odeszli, wyczekuję Twego przebaczenia i Twego miłosierdzia. Widzę wyraźnie, że nie ma innego miejsca schronienia, jak tylko u Ciebie, i nie ma wspomożenia poza Twoim wspomożeniem. Z całych sił krzyczę w szkaradną twarz grzechu, który jest barbarzyńskim buntem przeciwko Bogu, krzyczę w ciasnocie miejsca, w którym jestem:

"Łaski! Łaski! O, Najbardziej Miłosierny! O, Najbardziej Łagodny! O, Najbardziej Łaskawy! O, Sprawiedliwy Sędzio! Uwolnij mnie od towarzystwa moich szpetnych grzechów! Rozszerz dla mnie miejsce, w którym jestem! Mój Boże, mój ratunek jest w Twoim miłosierdziu, w umiłowanym

— 181 —

przez Ciebie, zesłanym jako miłosierdzie dla wszystkich światów, by stał się sposobem na zdobycie Twego miłosierdzia. Nie skarżę się na Ciebie, lecz na swą duszę i na mój obecny stan.

O, mój Szczodry Stwórco i Litościwy Panie! Twoje stworzenie, twój sługa zwany Saidem jest buntownikiem, jest bezsilny, nieuważny, nieświadomy, schorowany i nikczemny, jest grzesznikiem, zestarzał się, jest złoczyńcą, jest podobny zbiegłemu niewolnikowi, lecz czterdzieści lat później pokutował i pragnie powrócić do Twego pałacu. Szuka schronienia w Twoim miłosierdziu i wyznaje swe nieprzeliczone grzechy i błędy. Cierpiąc z powodu wątpliwości i wszelkiego rodzaju nieszczęść, błaga Cię i doprasza się zmiłowania. Przyjmij go w Swym doskonałym miłosierdziu, przebacz mu i zmiłuj się nad nim - to Ci przystoi, ponieważ Ty jesteś Najbardziej Miłosiernym spośród miłosiernych. Jeśli mu nie przebaczysz, do czyich drzwi miałby się zbliżyć, skoro tu, gdzie jest, nie ma żadnych innych drzwi? Prócz Ciebie nie ma żadnego innego pana, którego sąd mógłby przynieść ratunek. Nic prócz Ciebie nie jest godne czci i w niczym innym nie można znaleźć schronienia".

Nie ma innego boga jak tylko Ty, Który nie masz towarzysza! Niech moimi ostatnimi słowami na tym świecie i pierwszymi słowami w życiu ostatecznym i w grobie będą: "Zaświadczam, że nie ma bóstwa oprócz Boga Jedynego i zaświadczam, że Muhammad jest Posłańcem Boga - oby Bóg, Który jest Wyniosły ponad wszystko, pobłogosławił go i obdarzył pokojem".

NOTATKA TRZYNASTA,

składająca się z pięciu Kwestii, które stały się przyczyną zamieszania

Kwestia Pierwsza

Chociaż ci, którzy dokładają starań na drodze prawdy, powinni myśleć jedynie o własnych obowiązkach, myślą o tych, które dotyczą jedy nie Wszechmocnego Boga, opierają na nich swe działania i popadają w błąd. W dziele Adab ad-din ła ad-dunja jest napisane, że pewnego razu Szatan kusił Jezusa (niech będzie z nim pokój), mówiąc: "Skoro mówisz, że wyznaczona godzina śmierci, jak wszystko, jest dokładnie określona przez Boży rozkaz, rzuć się z tego wysokiego miejsca, a zobaczysz, że umrzesz". Jezus (niech będzie z nim pokój) odpowiedział: Bóg poddaje próbie Swoje sługi, lecz sługa nie może poddać próbie jego Pana, co oznacza:

— 182 —

Wszechmocny Bóg poddaje próbie Swojego sługę, mówiąc do niego: "Jeśli ty zrobisz to, ja zrobię tamto. Dalej, spójrz, czy jesteś w stanie to uczynić". Jednak sługa nie ma ani prawa, ani mocy wystarczającej do tego, by poddać próbie Wszechmocnego Boga i powiedzieć: "Jeśli zrobię to, czy Ty zrobisz tamto?" Taka postawa, jakby poddająca panowanie Wszechmocnego Boga próbie czy egzaminowi, jest złym postępkiem, sprzecznym z należną Mu czcią i z tym, że człowiek jest niewolnikiem Boga. Skoro tak jest, człowiek powinien robić to, co należy do jego obowiązków i nie mieszać się do spraw Wszechmocnego Boga.

Dobrze wiadomo, że kiedy jeden z bohaterów islamu, szach Chorezmu Dżalal ad-Din, który wiele razy pokonał wojska Czyngis-chana, wyruszał na wojnę, jego ministrowie i stronnicy powiedzieli mu: "Będziesz zwycięski, Wszechmocny Bóg uczyni cię zwycięzcą". Odpowiedział: "Bóg przez Swój rozkaz nałożył na mnie obowiązek działania na drodze dżihadu. Nie wtrącam się do spraw Boga. Uczynienie nas zwycięzcami lub zwyciężonymi to Jego sprawa". Ponieważ w ten sposób pojął tajemnicę całkowitego poddania się woli Boga, przy wielu okazjach odnosił zdumiewające zwycięstwa.

Przy wykonywaniu uczynków nadobowiązkowych człowiek nie powinien myśleć o ich skutkach, które należą do Wszechmocnego Boga. Jako przykład dla niektórych z naszych braci można podać sytuację, w której ludzie przyjmują Traktaty Światła, co rozpala w nich zapał i sprawia, że zwiększają oni swoje wysiłki, jednak wtedy, gdy nie słuchają ich inni, słabi spośród nich stają się zdeprawowani, a ich zapał nieco się zmniejsza. Tymczasem Szlachetny Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który był prawdziwym mistrzem dla wiernych, przywódcą w każdym rozumieniu tego słowa i doskonałym przewodnikiem, przyjął jako bezwarunkową wskazówkę dla siebie Boże zarządzenie:

﴿ وَمَا عَلَى الرَّسُولِ اِلَّا الْبَلَاغُ ﴾

gdy ludzie próbowali go powstrzymać i nie słuchali go, dążył do tego, by głosić Boże przesłanie, dokładając jeszcze więcej starań i z jeszcze większą gorliwością, ponieważ - zgodnie z wersetem:

﴿ اِنَّكَ لَا تَهْد۪ى مَنْ اَحْبَبْتَ وَلٰكِنَّ اللّٰهَ يَهْد۪ى مَنْ يَشَٓاءُ ﴾

— 183 —

zrozumiał, że uczynienie ludzi słuchającymi i poprowadzenie ich drogą prostą jest sprawą Wszechmocnego Boga. Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) nie wtrącał się do spraw Boga.

A zatem, bracia moi! Nie powinniście być nadgorliwi ani przez opieranie swoich działań na tym, co was nie dotyczy, ani poprzez zajmowanie takiego stanowiska, jakbyście poddawali próbie waszego Stwórcę!

Kwestia Druga

Oddawanie czci Bogu i bycie Jego sługą wskazuje na rozkaz Boga i na Jego zadowolenie. Powodem oddawania czci jest Boży rozkaz, a wynikiem aktów kultu - zadowolenie Boga. Owoce aktów czci i korzyści z nich płynące wskazują na życie ostateczne. Jednak dopóki korzyści tego świata i wynikające z nich owoce nie są podstawowym powodem aktów czci, a intencją wiernego nie jest zabieganie o nie, nie stoją one w sprzeczności z oddawaniem czci Bogu, raczej zachęcają słabych i czynią ich skłonnymi do wykonywania aktów kultu. Jeśli jednak owe owoce i korzyści staną się choćby częściową przyczyną 'ibadat, inwokacji (ar. łirt) czy zikr, częściowo unieważniają akty czci. Zaiste, sprawia to, że chwalebne inwokacje stają się bezowocne i nie dają żadnych efektów.

Zatem ci, którzy nie rozumieją owej tajemnicy, recytują - przykładowo - Ałrad Qudsijja Szejka Naqszbandiego, co przynosi sto korzyści i zasług, lub Dżałszan al-Kabir, co przynosi ich tysiąc, czyniąc niektóre z owych korzyści swoją główną intencją. Wówczas nie otrzymują owych korzyści, nie otrzymają ich w przyszłości i nie zasługują na to, by je otrzymać, ponieważ korzyści nie mogą być przyczyną inwokacji, same w sobie nie mogą być intencją ani też nie można uganiać się za nimi, jako że można ich dostąpić jedynie wtedy, kiedy nie zabiega się o nie - są wówczas wynikiem szczerze wypowiadanych inwokacji i łaską od Boga. Jeśli zaś zakłada się ich osiągnięcie, w pewnym stopniu niszczy to szczerość intencji. Zaiste, wówczas inwokacje przestają być aktami czci i tracą całą wartość. Pozostaje jednak jedna kwestia, zgodnie z którą słabi ludzie potrzebują czegoś, co zachęci ich do recytowania chwalebnych inwokacji. Jeśli myślą o korzyściach i recytują owe suplikacje z zapałem, dla zdobycia miłosierdzia Boga i z myślą o życiu ostatecznym, nie powoduje to żadnej szkody, a ich uczynki nawet wtedy są przyjmowane. Jednak ponieważ ten przejaw mądrości nie został

— 184 —

zrozumiany, wielu ludzi popada w zwątpienie, a nawet zaczynają oni zaprzeczać istnieniu korzyści (choć opowiadali o nich ludzie, którzy byli "biegunami duchowości", a także sprawiedliwi spośród pokoleń, które przeminęły), kiedy ich nie osiągają.

Kwestia Trzecia

Szczęśliwy jest ten, kto zna własne granice i nie przekracza ich.

Słońce przejawia się w różnych rzeczach, od odłamka szkła i kropli wody aż do sadzawki, oceanu, księżyca i planet. Każda z nich zawiera odbicie i obraz słońca zgodne ze zdolnościami danej rzeczy, i zna swoje ograniczenia. Odpowiednio do swojej zdolności, kropla wody mówi: "Jest we mnie odbicie słońca", lecz nie może powiedzieć: "Jestem takim samym zwierciadłem, jak ocean". Dokładnie w ten sam sposób ranga świętości ma swoje stopnie, zgodnie z różnorodnością przejawów Najpiękniejszych Imion Boga. Każde z Najpiękniejszych Imion ma swój przejaw podobny słońcu, od serca aż do Tronu Boga. Serce zatem również jest pewnego rodzaju tronem, jednak nie może powiedzieć: "Jestem jak Tron Boga".

Zatem ci, którzy niechętnie wykonują dobre uczynki i postępują z dumą, zamiast zdać sobie sprawę z własnej bezsilności, ubóstwa, win i wad, i błagalnie paść na twarz przed sądem Bożym, co jest podstawą aktów czci, uważają swe maleńkie serca za równe Tronowi Boga. Pomylili swą pozycję podobną kropli wody z pozycją świętych, podobną oceanowi. Skłaniają się przed tym, co zostało stworzone, przed fałszywymi przejawami, popadają w bezsensowne wychwalanie samych siebie, by uczynić samych siebie odpowiadającym owej wysokiej randze, i w ten sposób przyczyniają samym sobie wielu kłopotów.

W skrócie: Pewien hadis mówi:

Wszyscy zginą, z wyjątkiem tych, którzy wiedzą; ci, którzy wiedzą, zginą, z wyjątkiem tych, którzy działają; ci, którzy działają, zginą, z wyjątkiem tych, którzy mają szczerą intencję; a ci, którzy mają szczerą intencję, są w śmiertelnym niebezpieczeństwie.

Oznacza to, że jedynym środkiem ratunku i zbawienia jest szczerość intencji, a jej pozyskanie jest sprawą o największym znaczeniu. Naj drobniejsze dzieło dokonane ze szczerą intencją jest lepsze od całych ton uczynków spełnionych bez szczerości. Człowiek powinien zrozumieć, że tym, co daje szczerość intencji jego uczynkom, jest wykonywanie ich

— 185 —

z czystym sercem, ponieważ pochodzą one z Bożego rozkazu, a ich wynikiem będzie zadowolenie Boga, zaś nie powinien mieszać się w sprawy Boga Jedynego.

Szczerość intencji jest we wszystkim. Nawet odrobina szczerej miłości przewyższa tony "oficjalnej" miłości, która pragnie odpłaty. Niektórzy opisali ową szczerą miłość słowami: Nie chcę podarunku, wynagrodzenia, odpłaty ani nagrody za miłość, ponieważ miłość, która poszukuje wynagrodzenia, jest słaba, a jej życie krótkie. Szczera miłość została umieszczona w ludzkiej naturze i w naturze wszystkich matek. W matczynym współczuciu przejawia się prawdziwe znaczenie owej szczerej miłości. Świadectwem tego, że poprzez tajemnicę owego współczucia matki nie chcą ani nie żądają nagrody ani podarunków za ich miłość do dzieci, jest ich gotowość do poświęcenia dla dzieci życia, a nawet wiecznej szczęśliwości. Wszystkim, co posiada kwoka, jest jej życie, a jednak kwoka poświęciła własną głowę, by ocalić głowy swoich kurcząt przed szczękami psa - jak zaświadczył Husrev.

Kwestia Czwarta

Nie powinniśmy przyjmować darów, które przychodzą w rękach pozornych przyczyn lub (jak może się zdawać) jedynie z powodu tych pozornych przyczyn. Jeśli przyczyna taka, jak zwierzę lub drzewo, nie posiada własnej woli, jej dary pochodzą bezpośrednio od przyczyny, którą jest Wszechmocny Bóg. Pozorna przyczyna wypowiada słowa: "W Imię Boga!" właściwym dla niej językiem i daje owe dary tobie, więc ty również powiedz: "W Imię Boga!" i przyjmij je przez wzgląd na Jego miłosierdzie. Jeśli pozorna przyczyna posiada własną wolę, powinna powiedzieć: "W Imię Boga!", a wówczas możesz je przyjąć, w przeciwnym razie powinieneś je odrzucić. Oprócz swego wyraźnego znaczenia werset:

﴿ وَلَا تَاْكُلُوا مِمَّا لَمْ يُذْكَرِ اسْمُ اللّٰهِ عَلَيْهِ ﴾

osiada również znaczenie, które można wywnioskować, a które mówi: "Nie przyjmujcie udziału w darach, które nie wspominają Prawdziwego darczyńcy i nie zostały dane w Jego Imię".

Ponieważ tak jest, zarówno ten, kto daje, jak i ten, kto otrzymuje, powinni powiedzieć: "W Imię Boga!" Jeśli ten, kto daje, nie wypowie tych słów, a ty jesteś potrzebującym, powiedz: "W Imię Boga!", ujrzyj nad

— 186 —

darczyńcą rękę Bożego miłosierdzia, ucałuj ją w podzięce i przyjmij od ofiarodawcy jego dar. Oznacza to, że powinniśmy patrzeć nie na dar, a na obdarowanie, zaś patrząc na obdarowanie, powinniśmy myśleć o Prawdziwym darczyńcy, gdyż już rozważania tego rodzaju są rodzajem podziękowań. Następnie, jeśli chcesz, ofiaruj swą modlitwę w intencji tego, kto stał się widocznym narzędziem woli Boga, ponieważ to przez jego ręce dar został przesłany do ciebie.

Tych, którzy oddają cześć pozornym przyczynom, zwodzą dwie rzeczy zachodzące razem lub istniejące razem (co nazywa się "powiązaniem"); ci ludzie przypuszczają, że owe dwie rzeczy są przyczynami dla siebie nawzajem. Ponadto, ponieważ nieistnienie jednej z tych rzeczy jest przyczyną nieistnienia daru, mniemają oni, że tak samo jej istnienie jest przyczyną zaistnienia daru. Ofiarowują więc podziękowanie i wdzięczność owej rzeczy, i w ten sposób popadają w błąd, ponieważ zaistnienie daru wynika z wszelkich koniecznych warunków i przygotowań, podczas gdy dar nie zaistnieje, jeśli nie zostanie spełniony choć jeden warunek jego zaistnienia.

Na przykład ktoś, kto nie otworzył śluzy w kanale, by nawodnić ogród, jest powodem i przyczyną wyschnięcia ogrodu i niezaistnienia jego darów. Jednak zaistnienie darów, jakie przynosi ten ogród, jest zależne od setek warunków oprócz obowiązków człowieka; dary są powoływane do życia poprzez Bożą wolę i wszechmoc, które są prawdziwą przyczyną. Zrozum więc, jak oczywisty jest błąd sofistów i w jakim błędzie są ci, którzy oddają cześć pozornym przyczynom!

Tak, "powiązanie" to jedna kwestia, a przyczyna to inna kwestia. Otrzymujesz dar, lecz intencja człowieka, który cię obdarował, była jedynie powiązana z darem, lecz nie była jego przyczyną. Przyczyną było Boże miłosierdzie. Jeśli ów człowiek nie zamierzałby obdarować cię, nie otrzymałbyś tego daru, a jego brak intencji byłby przyczyną, dla której dar nie zaistniał. Jednak w konsekwencji powyższej zasady pragnienie obdarowania nie może być przyczyną daru, może być jedynie jednym z setek warunków jego zaistnienia.

Na przykład niektórzy z uczniów Światła (jak Husrev czy Re'fet), którzy otrzymali dary Wszechmocnego Boga, pomylili "powiązanie" z przyczyną i byli nadmiernie wdzięczni swojemu mistrzowi. Jednak Wszechmocny Bóg połączył przyznany im dar, jakim były korzyści płynące z nauk Koranu, i dar nauczania, jaki przyznał ich mistrzowi, sprawiając zaistnienie "powiązania" między dwoma Swymi darami. Powiedzieli:

— 187 —

"Jeśli nasz mistrz nie przybyłby tutaj, nie otrzymalibyśmy tej nauki, zatem jego nauka jest przyczyną naszych korzyści", jednakże odpowiedziałem:

"Bracia! Dary, jakimi Wszechmocny Bóg obsypał was i mnie, przybyły razem. Przyczyną obu darów jest Boże miłosierdzie. Tak jak wy, ja również pewnego razu pomyliłem 'powiązanie' z przyczyną i byłem bardzo wdzięczny setkom wam podobnych uczniów Ruchu Światła, wyposażonych w diamentowe pióra. Mógłbym powiedzieć: 'Gdyby nie oni, jak na pół piśmienny nieszczęśnik taki jak ja miałby wykonywać swoją służbę?' Wtedy zrozumiałem, że po obdarowaniu was świętym darem poprzez pióro, Bóg obdarował mnie sukcesem w mej służbie. Dokonał 'powiązania' dwóch darów, z których żaden nie był przyczyną Drugiego. Nie dziękuję wam, lecz winszuję; wy również raczej módlcie się za mnie i winszujcie mi, niż bądźcie mi wdzięczni".

Tak, dzięki owej Kwestii Czwartej można zrozumieć, jak wiele stopni ma nieuwaga!

Kwestia Piąta

Tak jak błędem jest oddanie majątku całej wspólnoty jednemu człowiekowi, jak jeden człowiek źle uczyni, jeśli położy rękę na dobroczynnych fundacjach, należących do wspólnoty, tak samo nieodpowiednie zarówno dla wspólnoty, jak i dla jej przywódcy czy też mistrza, jest przypisywanie przywódcy lub mistrzowi wyników pracy całej wspólnoty, bądź też zaszczytów i zasług wynikających z jej dobrych uczynków. Takie postępowanie łechce jego egoizm i wspiera jego dumę. Chociaż jest tylko odźwiernym, we własnym mniemaniu jest królem. W ten sposób wyrządza zło samemu sobie. Zaiste, otwiera on drzwi do pewnego zamaskowanego rodzaju przydawania współtowarzyszy Bogu Jedynemu.

Tak, pułkownik nie może rościć sobie praw do łupu, zwycięstwa i sławy należnych pułkowi, który zdobył cytadelę. Mistrz i przewodnik duchowy nie powinien być uważany za źródło i początek wspólnoty, lecz powinien być znany jako ten, w którym odbijają się i przejawiają dobre czyny jej członków. Na przykład ciepło i światło docierają do ciebie za pośrednictwem zwierciadła. Byłoby szaleństwem, gdybyś zapomniał o istnieniu słońca i, poczytując lustro za źródło owego światła i ciepła, byłbyś wdzięczny jemu, zamiast być wdzięcznym słońcu. Zwierciadło powinno zostać zachowane, ponieważ jest miejscem, w którym przejawia się słońce. Dusza i serce przewodnika duchowego są jak zwierciadło; są miejscem, w którym odbija się blask bijący od Wszechmocnego

— 188 —

Boga. W odniesieniu do owego blasku, przewodnikowi nie należy przypisywać pozycji wyższej niż ta, która wynika z jego bycia narzędziem. Czasami nawet zdarza się, że mistrz uważany za źródło, w istocie nie jest ani źródłem blasku, ani miejscem jego przejawów. Jego uczeń uważa, że blask, który otrzymał jego mistrz, wynika bądź z czystości jego szczerej intencji, bądź z siły jego przywiązania lub ze skupienia się na tym, który jest mistrzem jego mistrza, bądź też w inny sposób pochodzi ze zwierciadła, jakim jest dusza mistrza. Podobnie jak w wyniku hipnozy, niektórzy ludzie otwierają okno na świat podobieństw poprzez uważane wpatrywanie się w lustro, w którym widzą dziwne i cudowne rzeczy, które jednak nie znajdują się w lustrze. Okno, które umożliwia im oglądanie owych rzeczy, otwiera się w ich wyobrażeniach dzięki temu, że skupiają uwagę na zwierciadle, lecz poza zwierciadłem. Oto, z jakiego powodu szczery uczeń może niekiedy osiągnąć wyższy stopień niż niedoskonały szejk. Uczeń powraca, prowadzi swego szejka i sam staje się dla niego szejkiem.

NOTATKA CZTERNASTA,

składająca się z czterech krótkich Znaków, nawiązujących do Bożej jedności

Znak Pierwszy

O, czcicielu przyczyn! Oto znajdujesz cudowny pałac, ukształtowany i stworzony z rzadkich klejnotów. Niektóre z klejnotów użytych przy jego budowie można znaleźć jedynie w Chinach, inne w Andaluzji, jeszcze inne w Jemenie, podczas gdy innych nie można znaleźć nigdzie poza Syberią. Jeśli widzisz, że ów pałac został stworzony, a szlachetne kamienie pochodzące z południa, północy, wschodu i zachodu zostały zgromadzone tego samego dnia, czyż mógłbyś mieć jakiekolwiek wątpliwości co do tego, że mistrz budowniczy, który wykonał ów pałac, jest cudotwórcą, który włada całą ziemią?

Każde zwierzę jest pałacem Boga, a człowiek jest najpiękniejszym i najbardziej cudownym z owych pałaców. Niektóre klejnoty w pałacu nazywanym człowiekiem pochodzą ze świata duchowego, inne ze świata podobieństw i ze Strzeżonej Tablicy, a jeszcze inne ze świata powietrza, świata światła i świata żywiołów. Człowiek jest cudownym pałacem, a jego potrzeby rozciągają się aż po wieczność, jego nadzieje rozprzestrzeniają się na wszystkie krainy niebios i ziemi, a on sam jest powiązany ze wszystkimi epokami tego świata i życia ostatecznego.

— 189 —

O, ty, który mniemasz, że jesteś prawdziwie człowiekiem! Ponieważ taka jest twoja prawdziwa natura, możesz być uczyniony jedynie przez Tego, dla Którego ten świat i życie ostateczne są jak mieszkanie, dla Którego niebo i ziemia są jak stronice, Który rozporządza przedwiecznością i wiecznością, jakby były dniem wczorajszym i dniem jutrzejszym. W takim przypadku jedyną istotą godną tego, by człowiek oddawał jej cześć, jedynym miejscem ratunku i Jedynym Zbawicielem może być tylko Ten, Który włada ziemią i niebiosami, Który trzyma w Swej dłoni cugle tego świata i świata ostatecznego.

Znak Drugi

Są tacy głupcy, którzy, ponieważ nie rozpoznają słońca, kiedy widzą je w zwierciadle, zaczynają miłować zwierciadło. Z wielkim uczuciem starają się zabezpieczyć zwierciadło, ponieważ (jak sądzą) wówczas nie przepadnie znajdujące się w nim słońce. Ilekroć głupiec uświadamia sobie, że słońce nie umiera wraz ze śmiercią lustra i nie ginie, kiedy lustro zostanie rozbite, zwraca się z całą swą miłością ku słońcu na niebie. Pojmuje, że ani słońce pojawiające się z zwierciadle, ani jego dalsze istnienie nie zależą od zwierciadła, lecz to raczej słońce utrzymuje lustro i zaopatruje je w lśniące światło. Przetrwanie słońca nie zależy od zwierciadła, lecz przetrwanie blasku lustra zależy od przejawów słońca.

O, człowieku! Twoje serce, tożsamość i natura są lustrem. Żarliwe umiłowanie nieśmiertelności, umieszczone w twej naturze i w twoim sercu, nie powinno być skierowane ku zwierciadłu ani ku twojemu sercu czy twej naturze, lecz ku przejawowi Trwającego, Chwalebnego, którego przejawy odbijają się w zwierciadle, zgodnie z jego charakterem. Jednakże z powodu twej głupoty twoja miłość jest zwrócona w innym kierunku. Ponieważ tak jest, powiedz: "O, Ty, Który trwasz, jesteś Jedynym Trwającym!", co znaczy: "Ponieważ Ty istniejesz i trwasz, to jeśli chcesz, by zdarzyło się nam cokolwiek z tego, co przemija lub nie istnieje, niech tak będzie, to rzeczy bez znaczenia!"

Znak Trzeci

O, człowieku! Najdziwniejszym stanem, jaki Wszechmądry Stwórca zawarł w twojej naturze, jest twoja niezdolność do tego, byś spokojnie osiadł w szerokim świecie; jak ktoś, kto dusi się w więzieniu, z trudem łapiesz powietrze, tęskniąc do miejsca bardziej rozległego niż ten świat. A jednak wchodzisz w najdrobniejszą kwestię, w jedno wspomnienie, w jedną chwilę, by w nich zamieszkać. Twoje serce i umysł, które nie mogły znaleźć sobie miejsca w wielkim świecie, osiedlają się w tej odrobinie.

— 190 —

Wraz ze swoimi najgłębszymi uczuciami wędrujesz przez ową krótką chwilę, przez drobne wspomnienie.

Stwórca ulokował w twej naturze również takie niematerialne moce i misterne zdolności, którym nie dogodzisz, choćby pożarły cały świat, choć niektóre z nich nie są w stanie udźwignąć nawet drobnej cząsteczki. Jak oko nie może ponieść nawet włosa, chociaż głowa może ponieść ciężkie kamienie, tak owe zdolności nie uniosą nawet czegoś o wadze włosa (to jest, nieistotnego stanu wynikającego z nieuwagi), lecz zgasną lub nawet umrą.

Skoro tak jest, bądź ostrożny, uważnie stawiaj kroki i strzeż się, byś nie utonął! Nie pław się w kęsach pożywienia, w słowach, ziarnach, błyskach, znakach, pocałunkach! Nie nurzaj swych rozległych zdolności, które mogłyby połknąć cały świat, w rzeczach tego rodzaju, ponieważ istnieją rzeczy, które, choć są bardzo małe, mogą - pod pewnym względem - połknąć te, które są bardzo wielkie. Niebo wraz z jego gwiazdami może zanurzyć się w małym odłamku szkła. Większość spośród stronic, na których zapisano działania i rozstania twego życia, przechowujesz dzięki swojej zdolności pamięci, drobnej jak ziarnko gorczycy. Zatem tak samo istnieją małe rzeczy, które połykają rzeczy wielkie i mieszczą je w sobie.

Znak Czwarty

O, człowieku, który oddajesz cześć temu światu! Uważasz swój świat za bardzo rozległy, lecz w istocie przypomina on ciasny grób. Jednak ponieważ ściany tego miejsca zamieszkania podobnego grobowi są ze szkła, odbijają się jedna w drugiej i rozciągają się, jak okiem sięgnąć. Twój świat, choć jest ciasny jak grób, zdaje się być wielkim jak całe miasto. Choć zarówno ściana po prawej stronie, która jest przeszłością, jak ściana po lewej stronie, która jest przyszłością, nie istnieją, odbijają się jedna w drugiej, rozpościerając skrzydła niezwykle krótkiej i ograniczonej teraźniejszości. Rzeczywistość mieszka się z wyobraźnią, a ty bierzesz za istniejący świat, który nie istnieje.

Szybko wirująca linia zdaje się szeroka jak rozległa powierzchnia, choć w rzeczywistości jest cienką kreską. Twój świat także w rzeczywistości jest ciasny, lecz z powodu twojej nieuwagi, twych złudzeń i twojej wyobraźni jego ściany oddaliły się od siebie. Jeśli prowadzony przez nieszczęście wmieszasz się w sprawy tego świata, uderzysz głową w ścianę, którą brałeś za będącą daleko od ciebie. To rozpędzi złudzenia w twojej głowie i odpędzi od ciebie sen. Wtedy zobaczysz, że twój rozległy świat w rzeczywistości jest bardziej ciasny od grobu i węższy niż most. Twoje życie przemija szybciej niż błyskawica, przepływa szybciej niż wylewana z naczynia herbata.

— 191 —

Ponieważ życie tego świata, życie ciała i życie zwierząt są tym samym, strząśnij z siebie zwierzęcość, uwolnij się od niej, pozostaw za sobą to, co materialne, wejdź na poziom życia twego serca i życia duchowego! Znajdziesz glob życia, świat światła, daleko bardziej rozległy niż ten świat, który wyobrażałeś sobie jako szeroki. Kluczem do owego świata światła jest uczynienie serca wypowiadającym święte słowa: Nie ma bóstwa oprócz Boga Jedynego!, które wyrażają tajemnice Bożej jedności i wiedzy o Bogu, a także uczynienie duszy działającą zgodnie z ich znaczeniem.

NOTATKA PIĘTNASTA,

składająca się z "Trzech Kwestii"

Kwestia Pierwsza Wersety:
﴿ فَمَنْ يَعْمَلْ مِثْقَالَ ذَرَّةٍ خَيْرًا يَرَهُ ٭ وَمَنْ يَعْمَلْ مِثْقَالَ ذَرَّةٍ شَرًّا يَرَهُ ﴾

wskazują na najpełniejszy przejaw Imienia Bożego "Zachowujący". Jeśli chcesz dowodu owej prawdy Wszechmądrego Koranu, spójrz na stronice księgi wszechświata, która jest spisana na wzór Księgi Jasnej, a ujrzysz największy z przejawów Imienia Bożego "Zachowujący" i wiele rzeczy podobnych na wiele sposobów najwyższej prawdzie powyższych wersetów.

Weź na przykład garść nasion różnych drzew, kwiatów i roślin, które są niczym małe szkatułki, a wszystkie różnią się od siebie, a następnie zagrzeb je w ciemności zwykłej, pozbawionej życia ziemi. Podlej je zwykłą wodą, której brak równowagi, która nie posiada zdolności rozróżnienia i podąża wszędzie tam, gdzie ją wylejesz.

Teraz wróć, kiedy przyszła wiosna, owa scena, na której zachodzi coroczne zmartwychwstanie, i spójrz! Zwróć uwagę na czas wiosny, kiedy podobny Israfilowi anioł grzmotu przywołuje deszcz, jakby dął w swą trąbę, dając dobrą nowinę o powiewie życia, który tchnie w nasiona zagrzebane pod ziemią, a ujrzysz, że zgodnie z przejawem Imienia Bożego "Zachowujący" owe nasiona, z których każde jest podobne do

— 192 —

innego, a wszystkie są zmieszane ze sobą, doskonale i bez błędu odpowiadają na rozkaz stworzenia, przychodzący od Wszechmądrego Stwórcy. Odpowiadają na niego z taką dokładnością, że w ich wzrastaniu przejawiają się olśniewająca świadomość, przenikliwość, zamysł, wola, wiedza, doskonałość i mądrość. Sam widzisz, że owe nasiona, z których każde jest podobne do innego, rozdzieliły się i zostały rozróżnione jedno od Drugiego.

Na przykład to drobne nasionko stało się drzewem figowym, które zaczęło rozpościerać dary Wszechmądrego Stwórcy ponad naszymi głowami. Rozdziela je, wyciągając je do nas w swoich rękach. A te dwa nasiona, które pozornie są takie same, wydały kwiaty zwane słonecznikami i bratkami, i upiększyły je dla nas. Kwiaty uśmiechają się do nas i sprawiają, że je kochamy. A nasiona tego rodzaju stały się pędami, a później drzewami, które wydały piękne owoce. Rozbudzając nasz apetyt poprzez ich rozkoszny smak, poprzez ich zapach i kształt, zapraszają nas do siebie, poświęcają się dla swych nabywców, aby ci mogli wnieść się z poziomu życia właściwego warzywom do poziomu życia zwierząt. I tak dalej; możesz tworzyć dalsze przykłady w ten sam sposób. Nasiona rozwinęły się w taki sposób, że jedna ich garść stała się ogrodem, pełnym różnorodnych drzew i kwiatów, wśród których nie znajdziesz żadnego mankamentu ani żadnego błędu. Ukazują one znaczenie wersetu:

﴿ فَارْجِعِ الْبَصَرَ هَلْ تَرٰى مِنْ فُطُورٍ ﴾

Poprzez przejaw Imienia Bożego "Zachowujący" i dzięki zsyłanym przez nie darom, każde z nasion zachowuje i ukazuje, bez chaosu i bez błędu, swój rodowód i dziedzictwo swego rodzica.

To wszystko z pewnością wskazuje na Zachowującego, Który wykonał ową cudowną pracę, a najwyższy przejaw Swego zachowywania każdej rzeczy zademonstruje, kiedy nastąpi Zmartwychwstanie na Sąd Ostateczny.

Tak, tak doskonały i bezbłędny przejaw zachowania każdej rzeczy, widoczny w pozbawionych znaczenia, ulotnych i przemijających sprawach, jest rozstrzygającym dowodem tego, że uczynki, dzieła, słowa, dobre i złe czyny człowieka, posiadacza najwyższej wiary i wicekróla ziemi - czyny o najwyższym znaczeniu, których efekty są wieczne - są dokładnie zachowywane i będą podlegać rozliczeniu.

Czy człowiek przypuszcza, że zostanie pozostawiony sam sobie? Niech Bóg uchroni! Przeznaczeniem człowieka jest wieczność, niekończące się

— 193 —

szczęście lub nieustanna męka. Zostanie wezwany, by zdał rachunek ze wszystkich swoich uczynków, tych małych i tych wielkich, tych, których było wiele, i tych, które były nieliczne. Otrzyma nagrodę lub zostanie ukarany.

Świadectw najwyższego przejawu zachowania każdej rzeczy i świadectwa prawdziwości wersetów, które przytoczyliśmy na początku tej Kwestii, jest tak wiele, że są one poza możliwościami jakiegokolwiek obliczenia czy rachunku. Te, które ukazaliśmy w tej kwestii, są jedną kroplą z oceanu, atomem z wielkiej góry.

﴿ سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ ﴾