Moi drodzy, wierni bracia!
Podczas tej ostrej zimy, a także podczas straszliwej, duchowej zimowej pory innego rodzaju, z powodu mej troski o ludzkość oraz litości wobec mych bliźnich w człowieczeństwie czułem wielki smutek i cierpienie z powodu tych, którzy bezradnie cierpią podczas owej innego rodzaju, przerażającej i przeklętej zimy w życiu społecznym ludzkości. Jeszcze raz, jak już wyraziłem to w wielu miejscach, mądrość i miłosierdzie ich Litościwego i Miłosiernego Stwórcy, Który jest Najbardziej Miłosiernym z miłosiernych (ar. Arhamar Rahimin) i Najmądrzejszym z mądrych (ar. Ahkamal Hakimin), przybyły z pomocą memu sercu.
Duchowo zostało mi powiedziane: "Twoja nadmierna litość będzie rodzajem sprzeciwu wobec mądrości i miłosierdzia Wszechmądrego i Najbardziej Miłosiernego. Nie możesz odczuwać litości większej od Bożego miłosierdzia. W sferze bytów zależnych nie możesz posiadać mądrości bardziej doskonałej niż mądrość panowania Boga nad każdą rzeczą (ar. rububijja). Pamiętaj, że buntownicy będą ukarani, zaś niewinni i prześladowani otrzymają nagrodę dziesięć razy większą od trudności, jakim stawiają czoła! Powinieneś postrzegać wydarzenia zachodzące poza kręgiem twojej woli z perspektywy miłosierdzia Boga, Jego mądrości, sprawiedliwości i panowania nad każdą rzeczą!". Tak oto zostałem ocalony od owego niepotrzebnego, ciężkiego cierpienia biorącego początek z litości.
Trzydzieści lat temu, kiedy podróżowałem pośród plemion (wschodniej Turcji - uz. red. pol.), zadano mi następujące pytanie: Podnoszące się skargi na ten czas i na tę epokę, jakie wygłaszają nawet ludzie wielcy i święci (ar. ałlija), wyrażają skargę na los i na ten wiek. Czyż nie równa się to sprzeciwowi wobec cudownego aktu stwórczego Stwórcy, Któremu należy się wszelka chwała?
Odpowiedź: Nie, w żaden sposób! Znaczenie owych skarg jest raczej takie, jak gdyby skarżący się człowiek mówił: Porządek, jakiego pragnę, rzeczy, jakich sobie życzę, stan, do którego aspiruję, nie pasują do sposobu, w jaki urządzony jest ten świat, uporządkowany przez zasady przedwiecznej mądrości; nie pasują one do praw przeznaczenia, przyozdobionych przez wzory, jakie wyznacza busola przedwiecznej łaski; nie są one zgodne z naturą czasu, wydrukowaną na prasie drukarskiej przedwiecznej woli; nie sprzyja im Boża mądrość, która rozmieściła ogólne zasady we właściwych miejscach; nie jest właściwym, aby świat tego, co możliwe, miał poprzez determinację naszej inteligencji i żądzę
naszych pragnień zerwać wszystkie owoce pochodzące z dłoni mocy Tego, Który zsyła wszystkie dary. Nawet jeśli (ów owoc - uz. red. tur.) został zesłany, nie można go uchwycić, a nawet jeśli spadł, nie można go podnieść. Tak, wielka i obejmująca każdą rzecz sfera nie może zostać powstrzymana od swych doniosłych działań przez kaprysy człowieka.
Na dodatek do owej odpowiedzi udzielonej trzydzieści lat temu Traktaty Światła dodają niewielki przypis do tematu trzęsień ziemi i mówią:
W każdym żywiole, pośród wydarzeń takich jak materialne oraz duchowe zimy i trzęsienia ziemi, znajdują się setki korzystnych celów i rezultatów. Powstrzymanie działalności owych zdarzeń dla osiągnięcia tylko jednego rezultatu jest złem i przynosi szkodę, jest przyczyną stukrotnego zła poprzez powstrzymanie setek korzyści dla uniknięcia jednego zła. Jest to całkowicie sprzeczne z mądrością, prawdą i panowaniem Boga nad każdą rzeczą (ar. rububijja).
Jednakże jeśli chodzi o ludzi wzywających pomocy pod ciężarem owych powszechnych praw, to Najbardziej Miłosierny z miłosiernych (ar. Arhamar Rahimin) może wysłać pomoc każdemu takiemu nieszczęśnikowi poprzez Swoją szczególną łaskę, określony cel i osobiste obdarowanie takiego człowieka; może dopomóc tym ludziom w ich męce. Jednak owa pomoc będzie zgodna nie z pragnieniami człowieka, lecz z prawdziwymi korzyściami. Niekiedy miast okruchu szkła, upragnionego na tym świecie, zostanie dany diament w życiu ostatecznym.
Jako że przykłady tałafuq są jednym z najsłodszych owoców pośród doniosłych prawd wyrażonych przez naszego Nauczyciela i przez Traktaty Światła, jako dopisek do poprzednich przykładów tałafuq, jakie wam wysłaliśmy, spiszemy dla naszych braci jeden lub dwa mniejsze przykłady tałafuq, jakie miały miejsce podczas owych dwóch dni.
Zaiste, przykłady tałafuq znajdujące się w Słowach oraz w słowach naszych listów ukazują zamierzoną i szczególną łaskę - niekiedy będąc tak nadzwyczajnymi, że osiągają poziom cudu (tur. keramat), a niekiedy przyjmując subtelny i elegancki kształt. Również w wydarzeniach odnoszących się do Traktatów Światła i do Nauczyciela, w ich urządzeniu zgodnym z zamysłem i łaską, możemy ujrzeć tę samą cudowną zbieżność (ar. tałafuq).
Tak było na przykład z cudowną zbieżnością (ar. tałafuq), jaką opisaliśmy w naszym wcześniejszym liście, mówiącym o właścicielce domu, która przez cztery miesiące nie przybywała, aby odebrać swój czynsz, a zapukała do drzwi, kiedy nasz Nauczyciel powiedział: "Wyślij do niej wiadomość". Przy dwóch okazjach, kiedy czytaliśmy to zdanie owego listu i kiedy były czytane słowa "powiedział do Emina", Emin wchodził przez drzwi na górze, choć nie było to w jego zwyczaju. Oba owe przykłady tałafuq, odpowiadające przykładowi tałafuq dotyczącemu właścicielki domu, ukazują, iż nawet nasze najdrobniejsze działania nie są przypadkowe, lecz owa cudowna zbieżność jest zamierzona.
Ponadto Fuad spośród uczniów Traktatów Światła, który cztery miesiące temu przyniósł nam nieco zupy, wyjechał do Stambułu. Jego przybycie tego samego dnia, w którym byliśmy zatroskani o jego powrót, opóźniający się o trzydzieści dni, poprzez tałafuq dokładnie zbiegło się z dniem, w którym skończyła się jego zupa.
Ponadto tego samego dnia skończył się nam kawałek masła - a zarówno my, jak Nauczyciel, czuliśmy, że było w nim błogosławieństwo (ar. baraka) - co poprzez tałafuq zbiegło się z dostarczeniem nam tej samej ilości masła o tej samej porze i w tym samym miejscu. Podobnie pieczona w popiele przez tutejszych wieśniaków bułka, z której Nauczyciel cieszył się, jedząc ją rankiem i wieczorem, skończyła się po piętnastu dniach, lecz tego samego dnia jeden z krewnych Nauczyciela przyniósł taką samą bułkę. Przez wzgląd na ów przykład tałafuq Nauczyciel nie odrzucił tego daru i przyjął go, dając coś w zamian dla błogosławieństwa. Widzieliśmy na własne oczy przejaw słodkiej Bożej łaski w owym przykładzie tałafuq i pojęliśmy, że ślepy traf nie może wtrącać się do naszych spraw. Jak głębokie przykłady tałafuq ukazują się w Słowach i Listach ze zbioru Traktatów Światła, tak również można je znaleźć w działaniach i uczynkach odnoszących się do Traktatów Światła, a jako że tym, co je zapewnia, jest Boża łaska, to nawet w przypadku bardzo drobnej kwestii jej wartość jest wielka. Dalsze pisanie w ten sam sposób i przydawanie owym wydarzeniom wielkiego znaczenia nie będzie przesadą. Jako że tym, co zamierzone, jest ich znaczenie - a jest nim łaska Boga i pochwała Jego miłosierdzia - sprawia to, że nawet niniejsze omówienie jest duchową formą uznania.
Moi drodzy, wierni bracia!
Strażnik grupy "Światło" oraz jej wojownik Tahir przysłał nam wieści, które wielce nas zadowoliły, a ponadto (on i jego towarzysze - uz. red. pol.) pytają o pewne kwestie. Decyzja podjęta przez członków waszej grupy oraz to, co uznają oni za właściwe, in sza'a-llah będzie bardziej trafna niż moja własna opinia. Jako że chcą oni wziąć pod uwagę również moje zdanie, to na razie nie ma potrzeby korzystania z usług drukarzy, którzy wcześniej byli nam niechętni. Ponadto nie jest to konieczne, gdyż zostało dane pewnego rodzaju zezwolenie na drukowanie Traktatów Światła w nowym alfabecie, choć jest to sprzeczne z naszą metodą. Również Nazif do pewnego stopnia potrafi obsługiwać powielacz. Należy poważnie zwrócić uwagę na poprawki. Kopie spisane przez moich braci, którzy posiadają zdolność pisania w starym alfabecie, również sprawiają, że nie ma potrzeby korzystania z pras drukarskich. Powinni nam oni dopomóc.
Jeśli chodzi o drugą kwestię, o jaką pytacie, to jest o traktaty, jakie dałem Hafizowi Mustafie, to większość z nich powinna zostać wydana osobno, zaś niektóre z nich razem. Tytuły takie, jak Lampa dla niedbałych (ar. Siradż al-ghafilin) czy Przewodnik dla młodzieży mogą zostać dodane do niewielkiego traktatu o ludziach młodych; tytuły takie, jak Pełnoprawne dowody czy Światło wiary (ar. Misbah al-iman) do traktatu mówiącego o jedności Jedynego Boga (ar. tałhid), zaś jeśli chodzi o księgę mówiącą o cudach (tur. keramat), to można zatytułować ją Pieczęć zatwierdzająca to, co niewidzialne. Jeśli Łird al-akbar an-nurija w języku arabskim jest już wydrukowany, to jako ułatwienie dla tych uczniów Traktatów Światła, którzy nie znają arabskiego, dobrze będzie dodać przypisy z numerami stron, odsyłające do wyjaśnień i interpretacji w Promieniu Siódmym, w traktacie Największy Znak (tur. Ayet'ul Kubra) oraz w Liście Dwudziestym. Oznacza to, że będzie dobrym dodanie wskazówek mówiących: "Objaśnienie owej stacji w języku arabskim można znaleźć w takim-to-a-takim traktacie, na takiej-to-a-takiej stronie", a także będzie dobrym, jeśli nasi bracia, rozprowadzający to dzieło przez swe diamentowe pióra, spiszą takie wskazówki w niektórych kopiach, zaś wy wyślecie do nas jedną lub dwie spośród kopii, jakie sporządziliście na powielaczu, lub spośród tych, jakie zostały wydrukowane.
Moi drodzy, wierni bracia!
Odnośnie do wzrostu cen towarów, głodu przy tak obfitym majątku, a także walki o środki do życia, jaka przytłacza ludzi biednych podczas owej ostrej, materialnej oraz duchowej zimy, zacząłem niezmiernie martwić się z powodu możliwości tego, że uczniowie Traktatów Światła, którzy przeważnie są ubodzy, będą cierpieć z powodu owego przerażającego stanu, a ich solidarność dozna uszczerbku. W tak burzliwym czasie, w imieniu uświęconego obowiązku wiary (ar. iman), jaki wykonują Traktaty Światła, jesteście odpowiedzialni za to i bardziej niż kiedykolwiek wymaga się od was tego, abyście zachowali waszą współpracę i jedność, aby jeden z was nie patrzył na błędy drugiego i abyście nie krytykowali siebie nawzajem.
Strzeżcie się tego, aby znieważać i krytykować jeden drugiego. W przeciwnym razie, jeśli okażecie najmniejszą słabość, ludzie niezgody skorzystają z tego i wyrządzą wam wielką szkodę. Koniecznym jest, aby odpowiedzieć na trudności w zdobywaniu środków do życia poprzez oszczędność i zadowolenie ze stanu posiadania. Jestem zatroskany, jako że wielu spośród ludzi prawdy, a nawet ludzi tariki, doprowadzono do tego, że zaczęli rywalizować między sobą przez wzgląd na doczesne korzyści. Jak dotąd, ów aspekt nie wyrządził żadnej szkody uczniom Traktatów Światła. In sza'a-llah, nie wyrządzi jej również i teraz, lecz nie każdy może pozostawać na tym samym poziomie moralności. Jeśli ktoś poszukuje ułatwień w kręgu tego, co dozwolone (ar. halal), nie powinniśmy się temu sprzeciwiać. Uczeń, który znajduje się w stanie konieczności (ar. zarura) może przyjąć obowiązkową jałmużnę (ar. zakat). Pomaganie poprzez jałmużnę tym, którzy poświęcają swój czas służbie Traktatom Światła, również jest rodzajem służby Traktatom.
Pomoc powinna być udzielana, jednak nie powinno się poszukiwać jej z chciwością, ambicją ani poprzez usposobienie. W przeciwnym razie ci ludzie zbłądzenia, którzy na drodze chciwości oraz ambicji poświęcili swą religię, porównają takie postępowanie do swego postępowania i powiedzą, patrząc z własnej perspektywy: "Niektórzy uczniowie Traktatów Światła również wykorzystują religię jako narzędzie dla spraw tego świata", tym samym otwierając bramę dla tak podłych oskarżeń i ataków.
Od czasu do czasu powinniście czytać we własnym gronie Błyski mówiące o szczerości intencji (ar. ichlas) i oszczędności, a czasami czytajcie traktat Sześć podstępów. Nadzwyczajne niezłomność,
wytrwałość, solidarność i jedność, jakie ukazywaliście do tej pory, są takiego poziomu, że będą one powodem do dumy dla tego narodu i ocalą jego przyszłość. Strzeżcie się! Nie pozwólcie, by ta nowa burza wyrządziła szkodę waszej solidarności. Wasze dobre wiadomości o dziele Łird al-akbar an-nurija w języku arabskim oraz nieustanne wysiłki wojownika Tahiriego i jego grupy, a także grupy błogosławionej, dostarczają lekarstwo i spieszą, by uleczyć straszliwą zarazę, sprawiając przyjemność nie tylko nam, lecz także aniołom i dostojnikom z królestwa tego, co niewidzialne (ar. al-ghajb). Całkowite uznanie oraz potwierdzenie przez Hulusiego kwestii cudowności sury Al-'Asr, a także jego przeniesienie się do Konyi przez wzgląd na służbę Światłu, uradowały mnie. Zaiste, było koniecznym, aby jeden z najbardziej aktywnych uczniów Traktatów Światła udał się do owego ważnego miasta.
Bracia! Opis "informatorów z Isparty", użyty w Błysku zawierającym mowy obrończe, skierowany był do tyranów z Ankary, którzy wymogli uwięzienie nas. Nie mieliśmy innego wyjścia, jak tylko wyrazić się w taki sposób. Jako że Isparta jest moją błogosławioną ojczyną i umiłowaną ojczyzną wielu spośród mych wartościowych braci, obecnie zastąpiłem słowa "informatorzy z Isparty" słowami "bezbożni tyrani". Wy również powinniście spisywać ów fragment w ten sposób.
Ponadto w traktacie zawierającym mowy obrończe, spisanym dla mnie przez wojownika Tahira, nadał on kwestii związanej z Ankarą tytuł Nadziei Ósmej z Błysku dla ludzi starszych. W rzeczywistości jest to Nadzieja Siódma. Możecie wprowadzić również tę poprawkę. Przesyłamy również nasze pozdrowienie pokoju i składamy gratulacje naszemu bratu Husnu-effendiemu, który jak Tahiri ma wspaniałego syna oraz ma w domu sześciu uczniów Traktatów Światła.
I nie ma żadnej rzeczy, która by nie głosiła Jego chwały.
Moi drodzy bracia!
Jako że nawet najmniejsza i najdrobniejsza kwestia dotycząca Koranu ma wielkie znaczenie, dzisiaj w związku z kwestią cudowności sury Al-'Asr zostałem napomniany, abym objaśnił pewien finezyjny punkt dotyczący niewielkiego promienia z poziomu domyślnego znaczenia sury Al-Fil (Słoń), który oparty jest na zasadzie przykładów tałafuq, odnoszących się do wskazówek Koranu związanych z naszymi czasami. Jest on następujący:
Elokwencja Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, która zwraca się do całej ludzkości we wszystkich epokach, wymaga zapewnienia tego, by w każdym stuleciu istniały wydarzenia podobne pewnym uniwersalnym wydarzeniom i przypominające je, a także wyrażania znaczeń zgodnych z każdym poziomem znaczenia poprzez poziom wskazania.
Poprzez objaśnienie sławnego i historycznego, choć pomniejszego wydarzenia w surze Alam tara kajfa... (Słoń) owa święta sura wskazuje również na naszą epokę, dostarcza właściwych dla niej lekcji i wymierza cios nędznikom. Obok tego, że na poziomie jej domyślnego znaczenia daje nowinę o największym wydarzeniu tego stulecia w ramach nagany za przedkładanie tego świata ponad religię na wszelkie sposoby, a także za podążanie za zbłądzeniem, poprzez wyliczenia zgodne z naukami dżafr i abdżad trzy spośród jej fraz są dokładnie zgodne z datą owego wydarzenia i na nią wskazują.
Fraza pierwsza: Uświęcone zdanie تَرْم۪يهِمْ بِحِجَارَةٍ obrzuciły ich kamieniami..., opisujące niebiańskie bomby, zrzucone przez "samoloty" ptaków ababil na głowy żołnierzy Abrahy atakujących Wielką Ka'bę, ma wartość 1359, a poprzez tałafuq wskazuje na niebiańskie bomby i kamienie, których deszcz spadnie na głowy zwolenników cywilizacji, przedkładających ten świat ponad religię i pracujących na rzecz zepsucia ludzkości.
Fraza druga: Uświęcone zdanie: Czy nie zniweczył ich podstępu? wskazuje na to, w jaki sposób napastnicy, atakujący, aby zgasić swym
podstępem światło Ka'by, sami popadli w zbłądzenie niebytu oraz ciemności i otrzymali ciosy, w wyniku których ich ataki zwróciły się przeciwko nim. W ten sam sposób, poprzez swą wartość wynoszącą wedle nauki dżafr 1360, uświęcone słowa fi tadlil wskazują poprzez tałafuq na ten sam rok, w którym niebiańskie bomby zostały zesłane jako kara za niegodziwość despotycznych i dumnych ludzi zbłądzenia, a także za to, że sprowadzili oni innych na manowce, a także za zniszczenie w tej epoce Ka'by religii Objawienia i kierunku modlitwy (ar. qibla) przez wzgląd na zbłądzenie, za pomocą podstępu, intryg i tyranii.
Fraza trzecia: Zwracając się do Szlachetnego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) uświęcona fraza:
Czy nie widziałeś, jak postąpił twój Pan z towarzyszami słonia? mówi w swym wyraźnym znaczeniu: "Czyż nie widziałeś, jak święta świętych, Mekka, i Wielka Ka'ba, które są twoją ojczyzną i twym kierunkiem modlitwy, zostały w nadzwyczajny sposób ocalone przed twymi wrogami; czyż nie widziałeś, w jaki sposób twoi wrogowie zostali ukarani?". W ten sam sposób owa uświęcona fraza zwraca się również do tej epoki poprzez swe znaczenie domyślne i mówi: «Czyż nie widzicie, jak ci, którzy oddają cześć temu światu i wyznawcy tego świata, którzy dla doczesnych korzyści zdeptali to, co święte, którzy są wrogami waszej religii, wrogami islamu, Koranu i ludzi prawdy, ponieśli karę poprzez niebiański cios pochodzący od waszego Pana? Spójrzcie i ujrzyjcie!». Poprzez swe znaczenie domyślne, a także poprzez wartość owej frazy wedle nauki dżafr, wynoszącą dokładnie 1359, owa fraza poprzez wskazanie dokładnie objaśnia, jak spadnie deszcz niebiańskich ciosów, mających postać niebiańskiego nieszczęścia, a będących konsekwencją zdrady islamu. Jednakże słowami, które zastępują zwrot "towarzysze słonia", są słowa "towarzysze tego świata". Słowo "świat" powinno być uważane za słowo "słoń".
Obrzuciły ich kamieniami (ar. tarmihim bihidżaratin): Dwie litery ta to 800. Dwie litery ra to 400. Dwie litery mim, jedna ba, jedna ha (miękkie) i jedna ja dają razem 100. Ponieważ tanłin nie oznacza zatrzymania się podczas recytacji, wartość nun wynosi 50. Jedna litera ha (twarde), jedna dżim i jedna alif madda to łącznie dziewięć, co w sumie daje wartość 1359.
Fi tadlil: Litera dad (emfatyczne) to 800. Litera fa to 80. Litera ta to 400. Dwie litery ja to 20. Dwie litery lam to 60. Tanłin nie jest brany pod uwagę, ponieważ oznacza zatrzymanie się, zatem łączna wartość to 1360.
Czy nie widziałeś, jak postąpił twój Pan z towarzyszami słonia? (ar. Alam tara kajfa fa'ala Rabbuka bi ashabi-l fil): Dwie litery ra i jedna ta to 800. Dwie litery fa i dwie litery kaf to 200. Dwie litery lam i jedna mim to 100. Cztery litery ba, trzy alif, jedna ja i jedna ha (miękkie) dają razem 29. Dwie litery dal i jedna alif w słowie ad-dunja (ar. ten świat, życie doczesne) zastępującym słowo al-fil (ar. słoń) dają razem 9. Jedna litera nun to 50, jedna ja to 10, a jedna alif to 1. Razem daje to 1359 lub 1358, jeśli nie liczyć niemego alif. Wskazuje to z osobna poprzez tałafuq na daty owych rozmaitych niebiańskich nieszczęść, wedle kalendarzy zarówno arabskiego, jak romańskiego.
Przesyłam moje pozdrowienia pokoju wraz z modlitwą wszystkim naszym braciom.
Moi drodzy, wierni i błogosławieni bracia!
Z łaski Wszechmocnego Boga dzieło Hizb al-akbar an-nurija, które, mówiąc słowami Sabriego, jest mieczem Zu'l-Fikar Traktatów Światła, ukazało się w sposób prawdziwie przekraczający nasze oczekiwania, jako olśniewająca, piękna, szczegółowa i dokładna praca, zawierająca tylko minimalną liczbę błędów. Hafiz Ali, Tahiri i Hafiz Mustafa prawdziwie wypełnili swą pracę wymaganą do wykonania tego zadania. Włożyli oni diamentowy miecz w dłoń Traktatów Światła.
Moi bracia!
Dokładnie w tym samym czasie, kiedy wasze uświęcone podarunki przybyły do miasta - jako doskonały przykład tego, jak w naszym rodzinnym mieście uczniowie wydaliby biesiadę nazywaną w języku kurdyjskim maftihane za każdym razem, kiedy rozpoczynają studiowanie ksiąg - pięciu uczniów Traktatów Światła przyniosło posiłek, o czym nie mieliśmy wcześniej żadnych wieści. Każdy z nich przyniósł różnego rodzaju pożywienie jako rodzaj niewielkiej uczty wydanej z okazji studiowania owej uświęconej księgi. Sposób, w jaki bez żadnej przyczyny doszło do tego zdarzenia w sposób całkowicie sprzeczny z mym zwyczajem, a owych pięciu uczniów zgodziło się co do tego, że owa kwestia ukazuje przykład tałafuq, sprawił, że pięciu z nas (to jest Emin, Feyzi, Hilmi, Tevfik i ja sam) jednogłośnie doszło do wniosku, że niemożliwym jest, aby był to zbieg okoliczności. To oznacza, iż był to cud Światła pochodzący od Bożego miłosierdzia, będący wydaniem uczty przez tutejszą szkołę Światła.
Ponadto, prócz ostatnich trzydziestu dni, goście z Inebolu przybywali raz lub dwa razy w tygodniu. Później, zanim przybył ktokolwiek z nich, jeden z wybranych uczniów Światła przyszedł nagle i bez żadnego powodu, przynosząc Hizb al-akbar. Drugiego dnia odebrał on część dzieła Hizb alakbar an-nurija, jak gdyby została ona wysłana specjalnie dla niego.
Moi drodzy bracia!
W owym dziele Hizb an-nurija zawarty jest niezwykle ważny dla mnie, duchowy cud (tur. keramat). Naszedł czas, aby to wyjaśnić:
Dwadzieścia trzy lata temu, kiedy stary Said przekształcił się w nowego Saida, poszukiwał on tajemnicy słów:
Godzina rozmyślań jest lepsza niż rok oddawania czci Bogu, jako że podążał za metodą rozważań i kontemplacji (ar. tafakkur). Każdego roku lub co dwa lata owa tajemnica skutkowała nowym traktatem w języku arabskim
lub tureckim i zmieniała kształt. Poczynając od traktatu Kropla (tur. Katre) spisanego w języku arabskim, aż do traktatu Największy Znak (tur. Ayet'ul Kubra), owa prawda zmieniała kształt, aż ostatecznie na stałe ukształtowała się w postaci dzieła Hizb al-akbar an-nurija. Przez ostatnie dwadzieścia trzy lata za każdym razem, kiedy czułem napięcie, zaś mój umysł i moje serce doświadczały zmęczenia i znużenia, czytałem, rozważając, część owego hizbu, a napięcie, zmęczenie i znużenie odchodziły. Zaprawdę, doświadczyłem znużenia i zmęczenia będących wynikiem czterech do pięciu godzin zajęć każdej nocy, blisko świtu. Za każdym razem bez wyjątku, przy czytaniu jednej z sześciu części tego hizbu, po zmęczeniu nie pozostawał żaden ślad, a powtórzyło się to tysiąc razy.
W odniesieniu do owej prawdy podzielę się z wami doniosłą prawdą dotyczącą ludzi medresy oraz hodżów tej epoki, a jest ona następująca:
Od dawien dawna grupa ludzi medresy była posłuszna grupie ludzi tekke [110]; ludzie medresy podchodzili do ludzi tekke z posłuszeństwem i poszukiwali u nich owoców świętości (ar. łalaja), zaś w ich warsztacie poszukiwali przyjemności wiary i świateł prawdy. Zaprawdę, wielki uczony z medresy ucałowałby dłoń pomniejszego szejka-świętego z tekke i podążałby za nim. Ludzie medresy poszukiwali w tekke fontanny z wodą życia.
Tymczasem Traktaty Światła dzięki duchowemu cudowi Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, otworzyły (nową - uz. red. pol.) drogę i ukazały, że wewnątrz medresy znajduje się krótsza droga prowadząca do prawdy, a w wiedzy (ar. 'ilm) na temat wiary czystsza i bardziej szczera fontanna wody życia, zaś w wiedzy, prawdach wiary i nauce o teologii (ar. 'ilm al-kalam) sunnitów (ar. ahl as-sunna) istnieje droga świętości (ar. łalaja) wyższej, słodszej i mocniejszej od wykonywania (dobrych - uz. red. pol.) uczynków (ar. amal), oddawania czci Bogu i praktyk tariki. Ujrzeć to może każdy.
Z tego powodu, choć jest koniecznym i wymaganym, by uczeni z grup ludzi medresy byli tymi, którzy z całkowitym zapałem, wsparciem i dumą spieszą ku Traktatom Światła bardziej niż ktokolwiek inny, na nieszczęście większość ludzi należących do owych grup nawet nie poszukuje, nie rozpoznaje i nie jest w stanie zachować tej fontanny wody życia ani tego drogocennego i wiecznego skarbu, jakie wyłaniają się z ich medres. Chwała niech będzie Bogu (ar. li-llahi l-hamd) za to, że obecnie zaczęli tak postępować. Słowa przyciągnęły ku Światłu zarówno hodżów, jak i nauczycieli.
We fragmentach otwierających Hizb an-nurija, spisanych w języku tureckim, po słowach: "ci, którzy w zupełności znają język arabski" winno być napisane: "lub każdy, ktokolwiek tylko może do nich dołączyć
i przeczytać traktaty Ayet'ul Kubra i Munadżat, a także List Dwudziesty". Ponadto na końcu strony czwartej, na początku przedostatniego zdania, litera łał przesunęła się do przodu, winno zatem być napisane nie li-l ałqat, lecz li-l aqłat, ponieważ to słowo oznacza "pożywienie" w liczbie mnogiej
Ponadto na stronie dwudziestej drugiej, po frazie ła fi sahifa w zdaniu czwartym należy dodać imiona Hafiza Alego, Tahiriego, Hafiza Mustafy i Nazifa, zaś słowo ła amsalihi winno być zapisane jako ła amsalihim.
Moi drodzy, wierni bracia!
Nieskończona chwała niechaj będzie Wszechmocnemu Bogu za to, że uczynił on prowincję Isparta uczelnią Medresetu'z-Zehra i uniwersytetem Al-Azhar, co przez długi czas było celem mego życia. Wytwarzając w tak krótkim czasie tak doskonałe kopie ukazujące przykłady tałafuq, wasze pióra sprawiły, że nie ma już żadnej potrzeby drukowania Traktatów Światła. W południe, wraz z przyniesieniem przez Emina waszych podarunków, które są tak słodkie i tak piękne, jak owoce Ogrodu Raju, zostało całkowicie udowodnione twierdzenie, jakie poczyniłem owego ranka, a było ono następujące:
Powiedziałem: Jak prawdy wiary, którym służą Traktaty Światła, przewyższają każdą rzecz, tak są one najbardziej potrzebną rzeczą w tej epoce. Jeśli chodzi o tych ateistów, którzy zabili swe serca i skazili swe dusze pragnieniami, to jako że zaprzeczają oni temu, do jakiego stopnia potrzebne są prawdy zawarte w wierze, wysunęli oni oskarżenie, wedle którego "tym, co motywuje i prowadzi ludzi religii i ludzi wiedzy, są doczesne cele i potrzeby", a następnie bezlitośnie zaatakowali ludzi religii w oparciu o owo oskarżenie. Tym, co jest obecnie potrzebne, aby kategorycznie uciszyć owych nędzników szerzących zepsucie, są gotowi do poświęceń bohaterowie, którzy poprzez swe działania mogą wykazać, że nawet najbardziej znaczące zajęcie tego świata, a raczej straszliwe straty, jakie owe zajęcia powodują, nie zagłuszają potrzeby prawd wiary, jaką odczuwają owi bohaterowie.
Później zastanawiałem się, czy istnieją tacy ludzie. Tak, istnieją! Oto prowincja Isparta wraz jej mieszkańcami! Oto dzielni ludzie
i mudżtahidowie z Sandikli, którzy w ciągu trzech czy czterech miesięcy przedłożyli Traktaty Światła ponad każdą inną rzecz! Tak brzmiało moje twierdzenie. Dwie godziny później, w sposób dalece przekraczający nasze oczekiwania, Emin, który otrzymał przydomek "Rahmatu-llah" (ar. miłosierdzie Boga), przybył, niosąc dwie duże skrzynie, aby ukazać dwa dowody owego twierdzenia.
List naszego brata Katiba Osmana podziałał jako remedium na moje rozmaite zmartwienia. Niechaj Wszechmocny Bóg sprawi, by ta medresa wydała tysiące uczniów Światła podobnych do niego, amen.
Wiadomości o tym, że Atif przybył do okolic Sandikli i osiągnął tam sukces, uradowały nie tylko nas, lecz również aniołów. Przydomek
"wioska wiedzy" in sza'a-llah stanie się tytułem godnym szkoły Światła. Przeczuwałem, że ichlas Atifa wyda takie rezultaty.
Przesyłamy tysiące pozdrowień pokoju i modlimy się za pomyślność ludzi z grup "Światło" i "Róża", ludzi z grupy błogosławionej, ze Szkoły Światła (tur. Medrese Nuriye), a także niewinnych i ludzi starszych.
Pięć opakowań rozmaitych słodkości, które niedawno nadeszły, w uroczy sposób przypomniało słodycze jedzone trzynaście lat temu w Barli, które poprzez pięciokrotne błogosławieństwo (ar. baraka) osiągnęły poziom cudu (tur. keramat), a także przypomniało wielce błogosławionego Haciego Hafiza, który je przysłał. Niechaj Wszechmocny Bóg ześle mu tysiące niebiańskich słodkości w Raju w zamian za każdą z owych słodyczy, amen.
Drogi bracie Husrevie!
Niechaj Wszechmocny Bóg ześle twej matce przebaczenie, niechaj da tobie oraz innym jej dzieciom piękną cierpliwość! Ja również łączę się z tobą w głębokim żalu.
Dzielę z tobą twoje łzy i płaczę wraz z twym listem. Tak, jak moje, tak również twoje więzi z tym światem zaczynają być przecinane pod dwoma względami. Tak powinno być. Gotowy do poświęceń bohater Traktatów Światła taki jak ty nie powinien mieć żadnych więzi łączących go z tym światem ani też nie powinien ich pielęgnować. Jak można spodziewać
się, że człowiek okaże nadzwyczajną niezłomność i szczerość intencji (ar. ichlas), kiedy istnieją takie więzi? W obliczu pewnych niepowodzeń zachwieją się, a on nie będzie w stanie okazać całkowitego poświęcenia. Wojownicy z tej okolicy są prawdziwie wyjątkowi, a więzi łączące ich z tym światem nie sprawią, iż się oni zachwieją. Jednakże niektórzy z nich, tacy jak Husrev, Said, Atif i im podobni, potrzebują tego, by w zupełności odciąć się od świata.
Od tej pory owa droga nam dama zostanie zaliczona do wybranych uczniów Traktatów Światła, których wspominam w mych suplikacjach (ar. du'a) blisko sto razy dziennie, tak jak dzieliła nasze duchowe zyski poprzez wspominanie jej imienia po modlitwie porannej (ar. fadżr) przez ostatnie dziesięć lat. Teraz, po jej odejściu, jak zwykła mieć udział w szczególnych suplikacjach, tak nadal otrzymuje swój udział poprzez wspominanie jej imienia po sto razy każdego dnia.
Mój drogi bracie Husrevie! Chciałbym długo z tobą porozmawiać, jednakże mój czas jest obecnie tak ograniczony, że zupełnie niepotrzebnie rozgniewałem się na czterech lub pięciu ludzi, którzy są moimi przyjaciółmi i przyszli zobaczyć się ze mną, ja zaś poprosiłem, aby mi nie przeszkadzali. Tak czy inaczej... Przesyłam wiele pozdrowień pokoju naszym braciom, za którymi głęboko tęsknimy, a także modlę się za ich pomyślność. Twoi tutejsi bracia również przesyłają kondolencje, zaś innym braciom składają wyrazy szacunku i przesyłają pozdrowienia.
Moi drodzy, wierni bracia!
Jako że dzieło Hizb an-nuri zawiera w sobie tajemnicę słów تَفَكُّرُ سَاعَةٍ godzina rozważań... oraz powszechny akt czci, byłem teraz świadkiem pewnego silnego znaku. Dzisiaj, kiedy czytałem część dzieła Hizb an-nuri oraz część suplikacji Wielka tarcza (ar. Dżałszan Kabir), ujrzałem, że w ostatniej części Listu Dwudziestego Dziewiątego, w wyjaśnieniu wersetu:
Bóg jest Światłem niebios i ziemi [111] ..., w podróży serca przez części i królestwa wszechświata, każde z Imion Boga rozświetliło królestwo
tego wszechświata i rozproszyło ciemność. Zatem stosownie do tego i w inny sposób suplikacja Wielka Tarcza, Traktaty Światła i Hizb an-nuri całkowicie rozświetlają wszechświat i rozpraszają ciemności, rozbijając wszelkie formy niedbalstwa i naturalizmu. Ujrzałem, że rozdzierają one zasłony, za którymi pragnęliby ukryć się ludzie niedbalstwa i zbłądzenia. Doświadczyłem tego, jak rozpraszają wszechświat ze wszystkimi jego kategoriami, a następnie porządkują go za pomocą grzebieni mądrości. Ukazują światło jedności Jedynego Boga (ar. tałhid) poza najdalszą i największą z zasłon, w jakich pogrążyli się ludzie zbłądzenia.
W skrócie: Dwa dni temu, po przeczytaniu Punktu poświęconemu Imieniu Boga "Al-Hakim" (ar. "Mądry"), nawet pewien derwisz spośród naqszbandytów nie mógł dojrzeć, w jaki sposób odniesienia do słońca i jego orbity miałyby stosować się do metody Traktatów Światła. Założył on i powiedział: "To wyjaśnienie jest podobne tym, jakie czynią ludzie nauki i astronomii". Kiedy czytał je przy mnie, zrozumiał je i powiedział: "To zupełnie co innego". Oznacza to, że Traktaty Światła wskazują na światło jedności Jedynego Boga (ar. an-nur at-tałhid) zawarte nawet w najdalszych i najbardziej rozległych punktach wsparcia ludzi nauki, takich jak astronomowie. Ścigają swych wrogów nawet tam, niszcząc ich najdalsze cytadele. Wszędzie otwierają drogę wiodącą do uświadomienia sobie obecności Boga. Gdyby miały pobiec aż do słońca, powiedziałyby: "Oto żar i światło, lecz któż daje im paliwo? Poznajcie i zbudźcie się!", zadając ludziom nauki cios w głowę.
Ponadto Traktaty ukazują, w jaki sposób cały wszechświat jest podobny szeregowi zwierciadeł, ukazujących odbijające się w nich Imiona Boga tak wyraźnie, że czyni to niedbalstwo niemożliwością. Nic nie stoi na przeszkodzie obecności Boga. Ujrzałem, że bez konieczności zaprzeczenia wszechświatowi, wyrzeczenia się i porzucenia go, jak czynią to ludzie tariki i ludzie prawdy, aby osiągnąć stan stałej świadomości obecności Boga, Traktaty osiągnęły poziom owej świadomości wielki jak cały wszechświat, otwierając rozległą, powszechną i niezmienną sferę oddawania czci Bogu, szeroką jak cały wszechświat. To nie koniec, lecz sprawiono, bym na razie napisał tylko tyle.
Moi drodzy, wierni bracia!
Tym razem otrzymałem trzy ważne listy napisane przez Abdullaha, owego spadkobiercę Hafiza Alego, Halila Ibrahima i Lutfu. Informuje on o smutku, jakiego doznał Hafiz Ali odnośnie do błędów w spisanych kopiach dzieł Hizb an-nuri oraz Hizb al-Qur'an. Niech wie z całą pewnością, że wydrukowanie owych dwóch hizbów dzięki staraniom jego samego, Tahiriego, Hafiza Mustafy oraz jego przyjaciół, jest w tej epoce i w tak trudnych warunkach olśniewającym sukcesem Światła. Nagroda zostanie zapisana w rejestrach ich dobrych uczynków, gdziekolwiek by nie byli. Otrzymają swój udział w nagrodzie za czytanie owych dzieł, ktokolwiek będzie je czytał. Błędy (popełnione przy ich spisywaniu - uz. red. tur.) są mniej ważne, niż myślimy. Chwała niech będzie Bogu (ar. li-llahi l-hamd) za to, że poprawiliśmy je z łatwością, a owe kopie trafiły w godne ręce.
Odnośnie do jego szczerości intencji (ar. ichlas) i szczerego zadowolenia ze stanu posiadania, słodkie, piękne i pochwalne opisanie Traktatów Światła oraz ich charakterystyka pióra Halila Ibrahima są dla nas olśniewającą notatką literacką. Włączymy do Dopisku część poświęconą Traktatom Światła. Nie mamy żadnych wątpliwości co do tego, że Halil Ibrahim jest ważnym, niezłomnym i stałym filarem Ruchu Światła. Poinformujcie jego oraz jego towarzyszy, szczególnie Ince Mehmeda, że mają oni swój udział w naszych szczególnych suplikacjach (ar. du'a) oraz nagrodach, a także przekażcie im nasze pozdrowienie pokoju.
Sprawiło mi wielką radość otrzymanie listu napisanego przez Abdullaha, który jest prawdziwym i szczerym spadkobiercą zmarłego Lutfu, zaś w owym liście - pozdrowień pokoju naszych braci najmocniej złączonych z Traktatami Światła, takich jak przede wszystkim Tahiri i jego ojciec, Ali i Vehbi, Sukru, Mustafa Mehmed, Huseyin, Hakki, a zwłaszcza Zuhdu Starszy, który wcześniej zajmował wysokie stanowisko w Ruchu Światła. Również przesyłam moim braciom pozdrowienia pokoju wraz z modlitwą (ar. du'a) i uprzejmie proszę o ich modlitwę. Co się tyczy pytań zawartych w liście Abdullaha, to nie jestem w stanie dojrzeć odpowiedzi na nie, jako że mój umysł obecnie jest zajęty inną kwestią.
(...)
Kwestia Trzecia jest subtelną kwestią spisaną jako napomnienie dla brata, który nie dostrzega swego błędu. Spisaliśmy ją, aby mogła przynieść wam korzyść.
Pewien czas temu widziałem, jak niektórzy ludzie spośród wielkich świętych (ar. ałlija), którzy ocalili samych siebie przed ich nakazującymi zło duszami, zaciekle walczyli z nakazującymi zło duszami (ar. nafs) i uskarżali się na nie. Zwykle byłem tym zdziwiony.
Długi czas później, prócz sztuczek nakazującej zło duszy jako takich, ujrzałem inną, duchową, nakazującą zło duszę, silniejszą i bardziej krnąbrną, która utrzymuje wyższy poziom złych cech charakteru; która powstaje z połączenia pragnień, usposobienia i nerwów, a także charakteru i emocji; która jest ostateczną cytadelą dla nakazujących zło dusz; która po oczyszczeniu nakazującej zło duszy podejmuje wykonywane przez nią wcześniej obowiązki czynienia zła; która kontynuuje swą walkę do ostatnich dni jej życia na tym świecie. Pojąłem, że skargi owych błogosławionych ludzi nie dotyczyły prawdziwej duszy nakazującej zło, lecz raczej nakazującej zło duszy, która jest metaforyczna. Później ujrzałem, że również Imam Rabbani przekazał wiadomości o owej metaforycznej, nakazującej zło duszy.
Jako że ta druga nakazująca zło dusza jest prowadzona przez emocje, które są nieświadome i ślepe, nie pojmuje ona słów umysłu (ar. 'aql) i serca (ar. qalb) ani nie zważa na nie, aby mogła poprawić samą siebie poprzez owe słowa i zrozumieć swój błąd. Jedynie dzięki ciosom i cierpieniom dusza może poczuć wstręt do swoich pragnień lub poświęcić je dla swego celu, aby całkowicie stać się bohaterem. Następnie, jak uczą tego filary Traktatów Światła, może wyrzec się wszystkiego, również swojego egoizmu.
Poprzez straszliwe rzeczy, jakie ta dziwna epoka zaszczepia i wpaja ludziom, prawdziwa i metaforyczna dusza nakazująca zło zjednoczyły się, sprawiając, iż ludzie popełniają błędy i grzechy tak wielkie, aż wszechświat kipi gniewem. Zaprawdę, ja sam w ciągu minuty zbliżyłem się do tego, by przedłożyć uwolnienie się od problemu wartego dwadzieścia kuruszów ponad dobry uczynek wart sześćdziesiąt lir[112]. Ponadto w ciągu dziesięciu minut zażartej duchowej walki deszcz ciosów podobnych wielkim pociskom spadał na wroga, torując mi drogę. Poczułem, że oba rodzaje duszy wykorzystały ulotną chwilę nieuwagi (ar. ghaflah), a poprzez wielce uciążliwe i mroczne emocje egocentryzmu i wyższości, miast składać wielkie podziękowania i wyrażać wdzięczność, najbardziej szpetna skłonność do czynienia czegoś na pokaz (ar. rija) i rywalizacji rzekła we mnie: "Ach, dlaczegóż nie zadałem tego ciosu".
Składam Wszechmocnemu Bogu sto tysięcy podziękowań za to, że Traktaty Światła, a w szczególności Traktat o szczerości intencji,
wykorzeniły intrygi obu rodzajów duszy, uleczyły otwierane przez nie rany, a w jednej chwili wyrugowały stany tak owej minuty, jak i dziesięciu minut. Poznałem swój błąd, który był rodzajem duchowej pokuty, i zostałem wybawiony od cierpień i męczarni związanych z owym błędem, które są natychmiastową karą za niego.
Przesyłamy pozdrowienie pokoju wszystkim naszym braciom.
Moi drodzy, wierni bracia!
Objaśnię troskę, jaka nagle przybyła do mej duszy.
Jako że ludzie zbłądzenia nie mogliby sprzeciwić się diamentowym mieczom Traktatów Światła, poczułem i uświadomiłem sobie, iż korzystając z kłopotów towarzyszących zdobywaniu środków do życia, a także wykorzystując niedbalstwo wiosny, obrali drogę wyszukiwania słabych wątków - jeśli chodzi o różnice w podejściu do tematu lub w emocjach - aby skompromitować solidarność uczniów Światła.
Strzeżcie się! Zwracajcie na to poważną uwagę i niech nie zaistnieje między wami żadna rozbieżność. Nikt nie może być doskonałym, lecz drzwi skruchy pozostają otwarte. Kiedy dusza (ar. nafs) i Szatan prowadzą was ku sprzeciwieniu się waszemu bratu i słusznym krytykowaniu go, uciszcie duszę słowami: "Nie mówiąc już o tak pomniejszych prawach, spoczywa na nas obowiązek poświęcenia naszego życia, zaszczytów i doczesnego szczęścia dla tej solidarności, która jest najsilniejszą więzią Ruchu Światła. Odnośnie do rezultatów, jakie wydaje dla nas owa solidarność, naszym obowiązkiem jest poświęcenie wszystkiego, co dotyczy tego świata i egoizmu". Jeśli istnieje kwestia sporna lub niezgoda, powinniście przeprowadzić naradę. Bądźcie ostrożni, aby nie obstawać twardo przy własnym stanowisku, jako że niemożliwym jest, aby każdy miał takie samo podejście do danej kwestii. Obecnie koniecznym jest, abyście spoglądali jeden na drugiego z tolerancją.
Przesyłamy pozdrowienie pokoju wszystkim naszym braciom.
Moi drodzy, wierni bracia!
Nieskończone dzięki niechaj będą Wszechmocnemu Bogu za to, że w tej wiosennej porze niedbalstwa i wobec kłopotów ze zdobywaniem środków do życia Traktaty Światła kontynuują swe podboje. Piszą mi ze Stambułu, że każdy - przede wszystkim Ali Riza, naczelnik urzędu do spraw orzeczeń religijnych - kto widział i czytał wysłane tam traktaty - zwłaszcza spisane przez Husreva Cuda Ahmada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) - mówi ze zdumieniem i uznaniem: "Nigdy, w żadnej innej księdze nie widzieliśmy takiego stylu wyrażania się, takich dowodów i objaśnień. Nikt inny nie został obdarowany łaską tworzenia takich dzieł w takich warunkach". Ludzie przyjęli Traktaty z całkowitym zapałem. Ponadto pośród tych, którzy zajmują wysokie doczesne stanowiska w Ankarze, a także w wojsku, znajdują się ludzie, którzy spisują Traktaty Światła i sprawiają, iż są one czytane z całkowitym zapałem i uznaniem. Ważni generałowie, a szczególnie pułkownik Mehmed Yumnu oświadczają, iż "Traktaty Światła są zbawicielem wiary", a czytając je z uznaniem i całkowitym oddaniem, odnoszą z tego korzyść.
Zaprawdę, wiele rozmaitych rodzajów spisków i środków, jakie podjęto tutaj przeciwko Traktatom Światła, aby ich uczniowie wyrzekli się ich i rozproszyli się, zaś szczególnie trudności ze zdobywaniem środków do życia - to wszystko nie zatrzymało wzrastania Traktatów Światła. Dzień po dniu rozprzestrzeniają się one coraz bardziej. Zaprawdę, nawet najbardziej zaciekli napastnicy potajemnie starają się z nich skorzystać. Nieskończone dzięki niechaj będą Wszechmocnemu Bogu za to, że trwają Boża łaska i Boża ochrona. Jednakże istnieje atak przeprowadzony wedle skutecznego planu przez hipokrytów (ar. munafiqun) na innym froncie. Aby udaremnić ich plany, konieczne są wielka ostrożność, niezłomność i solidarność.
Owym planem jest skruszenie solidarności między uczniami Traktatów Światła. Program naszych wrogów, jakiego trzymali się przez ostatnie osiemnaście lat, zakładał sprawienie tego, że wybrani uczniowie Światła uciekną od nas i wyrzekną się nas. Ten plan zawiódł. Obecnie starają się oni zaszkodzić rozprzestrzenianiu Traktatów Światła poprzez zniszczenie solidarności, a sięgają w tym celu po pewnych ludzi kierowanych samolubstwem - którzy jednak są spośród ludzi wiedzy i ludzi religii - aby walczyć z prądem Traktatów.
Ponadto, jak w zakończeniu traktatu o miesiącu ramadan, nakazująca zło dusza (ar. nafs) porzuca swój upór bardziej poprzez głód niż poprzez jakąkolwiek inną karę. Sprawia to, że staje się możliwym, iż ludzie
zbłądzenia wykorzystają głód cierpiany przez ogół ludzi oraz przez niewinnych, a także problem ze zdobywaniem środków do życia - a są to kary za upór i rozwiązłość niektórych ludzi wojny - i użyją ich przeciwko ubogim uczniom Traktatów Światła. Jako że aż do tej pory w większości przypadków uczniowie Traktatów Światła uważali służbę Traktatom za lekarstwo i remedium na każde trudności i na wszelką chorobę, stosownie do stopnia, w jakim pełnimy naszą służbę każdego dnia, odczuwamy i zaświadczamy łatwość w zdobywaniu środków do życia, ulgę w naszych sercach oraz ułatwienie w naszych niedolach. Z pewnością na owe przerażające nowe problemy i nieszczęścia ponownie musimy odpowiedzieć poprzez służbę Traktatom Światła.
Przesyłamy pozdrowienie pokoju wszystkim naszym braciom.
Mój drogi, wierny i wartościowy Husrevie, który poprzez swe nadzwyczajne pióro ukazałeś jeden z aspektów cudowności Koranu, owej Księgi cudownej wystawy; który stale masz udział w nagrodach wszystkich ludzi czytających spisany przez ciebie Koran, jakie są zapisywane w rejestrze twych dobrych uczynków!
Spośród dwóch błogosławionych kopii, jakie mi przysłałeś, odesłałem ci pierwszą poprzez Hilmi-beja. Przewidująco wysłałeś kopie do obu z nas, spodziewając się, że opuścimy Ispartę. To, że tak uczyniłeś, było dobre. Jako że teraz Isparta jest wspaniałą uczelnią Medresetu'z-Zehra oraz wielką szkołą Światła, jest koniecznym, by owe uświęcone dzieła znalazły się tam, zwłaszcza w przededniu błogosławionych trzech miesięcy. In sza'a-llah, jak my, tak również ludzie z Isparty rozdzielą ich części pomiędzy siebie, aby przeczytać cały Koran.
Moi drodzy, wierni bracia!
Tym razem przeczuliśmy dobre wieści zawarte w liście Hafiza Alego, a mówiące o tym, że wszystko jest gotowe do wydrukowania Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, i że nie pozostały już żadne przeszkody. Jako że błogosławiony Husrev już przybył, ma on prawdziwie najwięcej do powiedzenia w tej sprawie. Jako że jeden i drugi Ali, Tahiri i Hafiz Mustafa z ich nadzwyczajną solidarnością, z ich oczywistymi zasługami, które zachwyciły wszystkich uczniów Traktatów Światła, zaś ludzi
wiary (ar. ahl al-iman) uczyniły zadowolonymi i wdzięcznymi, a także z niezachwianą wiernością wojownika Rusdu..., zatem jest koniecznym, abyście pracowali wraz z Husrevem, wypełniając tę wzniosłą, poważną i wartościową służbę Koranowi z doskonałą solidarnością.
Strzeżcie się i bądźcie ostrożni! Nie pozwólcie, aby ludzie zbłądzenia dostrzegli jakąkolwiek możliwość wykorzystania różnic między wami dotyczących podejścia do tematu; nie pozwólcie, aby wykorzystali waszą słabość i wasze kłopoty ze zdobywaniem środków do życia; nie krytykujcie jeden drugiego! Chrońcie się przez rozbieżnością opinii poprzez naradę (ar. asz-szura), jaką nakazuje prawo szariatu. Zawsze pamiętajcie o zasadach Traktatu o szczerości intencji. W przeciwnym razie najdrobniejsza niezgoda między wami wyrządzi w tym czasie wielką szkodę Traktatom Światła. Zaprawdę, nie będę ukrywał przed wami tego, o czym wiedzą również Feyzi i Emin, to jest tego, że nawet najmniej znacząca krytyka pośród was wyrządza nam tutaj szkodę tak wielką, że moja dusza czuje zmartwienie, zaś wcześniej wysłałem wam dwa listy poświęcone owej kwestii, choć nie miałem żadnych wieści w tym temacie. Cierpiąc, myślałem: "Czy to nowy atak przeciwko nam?".
Ponadto to z powodu owej szkody mimo nowego entuzjazmu i nowej szybkości (w pracy na rzecz Traktatów - uz. red. pol.), jakie odnaleźliśmy wraz z powrotem Husreva, spisanie części traktatu Munadżat, która miała zostać włączona do zakończenia zbioru Hizb an-nuri, opóźniło się o piętnaście dni. Spodziewałem się, że nadejdzie ona piętnaście dni temu. Nikt nie może być wolnym od błędów ani też od przeciwników. Jak wspaniali uczniowie Światła przezwyciężyli każdą trudność, tak in sza'a-llah w tej doniosłej i przerażającej porze jeszcze raz przezwyciężą wszystkie trudności. Nie skażą swej czystości i szczerości intencji (ar. ichlas) i nie upadną na duchu w pełnieniu swej służby. Lepiej niż ja będziecie wiedzieć, jakie materialne środki ostrożności należy podjąć, jednak jako że Husrev i Rusdu są nadzwyczaj ważnymi filarami Ruchu Światła; jako że wielu ważnych uczniów Traktatów Światła zgromadziło się wokół nich; jako że powszechne przyjęcie służby, jaką wykonali dla Traktatów Światła Hafiz Ali, Tahiri, Hafiz Mustafa i Ali Młodszy zostało udowodnione przez całkowity sukces, jaki oni odnieśli - zatem oba owe prądy należy uważać za dwoje oczu w jednej głowie. Całkowita solidarność jest konieczna, aby ich barki mogły unieść ciężar owego skarbu.
Przesyłamy pozdrowienie pokoju wszystkim naszym braciom.
Piękne i szczere wersy spisane przez wartościowego ucznia szkoły Światła z wioski Sav, cieślę Ahmeda, uradowały nas i zostały włączone do Dopisku. Szczególnie fragment mówiący o tym, jak niewinne dziecko nie zeszłoby z fotela, a także jego słowa: «Ktokolwiek zasiądzie w tym świetlistym fotelu, będzie ocalony od pożarów i burz» brzmią tak, jak gdyby z przyszłości przybył prawdziwy uczeń owej doskonałej Medresetu'z-Zehra, pocieszają nas tu i teraz oraz dają dobrą nowinę o tym, że wzrasta liczba niewinnych uczniów.
Podczas wczesnego etapu spisywania Traktatów Światła, kiedy przebywałem w Barli, nieżyjąca już żona głównego skryby, Samliego Hafiza Tevfika, nosiła drwa na plecach, aby tylko Samli Hafiz mógł kontynuować spisywanie Traktatów. Od tamtej pory w zamian za jej łaskę włączyliśmy jego nieżyjącą już żonę pośród zmarłych uczniów Światła, których imiona wymawiamy w naszych suplikacjach (ar. du'a) i nadal będziemy tak czynić.
Moi drodzy, wierni bracia!
Tym razem trzy lub cztery listy przysłane przez filar Ruchu Światła sprawiły mi głęboką radość oraz sprawiły, że złożyłem podziękowania Bogu, usuwając wszystkie moje niedawne zmartwienia, a także udowadniając, że prowincja Isparta jest duchową Medresetu'z-Zehra, a także, że w swej niezłomności i wierności uczniowie z Isparty przewyższają uczniów ze wszystkich innych miejsc. Ponadto gotowość do poświęceń i szlachetny charakter, jaki poprzez swą służbę Traktatom Światła i poprzez wsparcie swych piór ukazują nam bracia wspomniani w tym liście w takiej epoce i w takich czasach, dały nam przekonanie co do tego, iż jest to olśniewająca Boża łaska.
Cudowny Koran, jak również dzieło Cuda Koranu wraz z dodatkami do niego, o jakie proszą jeden i drugi Ali oraz Tahiri z grupy "Światło", są wraz z Hafizem Eminem w Stambule. Tam są czytane i przepisywane.
Jeśli chcecie, możecie wziąć od Hafiza Emina moją prywatną kopię, a w zamian dajcie mu jedną z pięknych kopii wraz z dodatkami, aby miał ją przy sobie.
Wyślę ostatnio spisaną kopię Koranu do Stambułu, kiedy będzie taka potrzeba i kiedy osobiście przybędziecie w sprawie jej wydrukowania. Długi, urzekający i wartościowy list Husreva, a także krótki list napisany przez wojownika Rusdu jako dopisek do niego; a także sposób, w jaki wielu ważnych braci, z którymi jestem związany, dopomaga nam poprzez swe pióra i przedkłada zajmowanie się Traktatami Światła ponad wszystko inne; a także nieprzerwane starania Husreva, jakich dokłada on od czasu swego powrotu - to wszystko udowadnia, że Isparta ma całkowite prawa do Traktatów Światła, zaś w miejsce jednego Saida znalazła tysiąc Saidów. Nieskończone podziękowania i wszelka chwała niechaj będą Wszechmocnemu Bogu.
Na razie jesteśmy zmuszeni do tego, aby odłożyć na później tę doniosłą sprawę, jaką jest wydrukowanie i oprawienie cudownego Koranu, jako że koszt tego przedsięwzięcia wzrósł do trzydziestu tysięcy lir. Włączymy do listów zawartych w Dopisku, jako lekcję godną odnotowania, pierwszą część zadziwiającego i niezrównanego listu Re'fet-beja, który wprawił nas w zdumienie. Szczególnie jego odniesienie się do Słowa Trzydziestego, zatytułowanego Ego i cząsteczka, jako do dzieła, którego powinni uczyć się na pamięć wszyscy wierzący; a także relacja o tym, jak po odczytywaniu owego dzieła pewien błogosławiony kot - jako brat błogosławionego kota z Barli, który otrzymał imię "Abdurrahim" (ar. Sługa Litościwego) po tym, jak usłyszeliśmy jego wspominanie Boga (ar. zikr) słowami ja Rahim, ja Rahim (ar. "o, Litościwy!") - stał cicho jak człowiek i z tęsknotą słuchał azanu Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), zarówno zaskoczyło nas, jak i uradowało. Ujrzeliśmy azan Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jako niosący dobrą nowinę o tym, że oto Traktaty Światła ukażą się w swej całości.
Ponadto sen Mehmeda Tenekeciego, który - jak Katib Osman i Mehmed Zuhdu - jest dojrzałym, ważnym i wartościowym członkiem służby Koranowi, jest znaczący. Oby Bóg sprawił, by ów sen pomyślnie się spełnił. Jest on niezmiernie pomyślnym dla Isparty i zawiera znaczącą dobrą nowinę.
List naszego brata Re'feta uradował mnie na cztery sposoby. Przez długi czas w swej wyobraźni i w swym umyśle uważałem Husreva, Re'feta i Rusdu za jedność. Dzięki niechaj będą Wszechmocnemu Bogu za to, że trwają doskonała wierność i niezłomność, jakich się po nich spodziewałem.
Mym niezłomnym braciom, których imiona zostały wymienione w liście napisanym przez Husreva i Hafiza Alego, Katibowi Osmanowi, Mehmedowi Zuhdu, Hafizowi Alemu z Isparty oraz wojownikom z Sav przesyłamy nasze pozdrowienie pokoju i modlimy się za każdego z nich. Teraz, kiedy pisałem ten list, Emin przyniósł mi list Sabriego, który jest niczym tablica rozdzielcza Traktatów Światła. Ujrzeliśmy, że odnośnie do głodu i suszy, jakich doświadczono, Sabri pisze, że dzięki błogosławieństwu wielkiej liczby spisujących traktat Munadżat Boże miłosierdzie (to jest deszcz - uz. red. tur.) przybyło na ratunek ubogim i pozostającym w nędzy. Rozwiązało to pewną ważną dla mnie kwestię.
Również tutaj rozpaczliwie potrzebowaliśmy deszczu, a nie przeczuwaliśmy żadnych znaków jego nadejścia. Susza, jaka nadeszła w tym czasie głodu, zebrała swoje żniwo wśród ubogich. Trzy razy po modlitwie błagaliśmy o deszcz, czyniąc orędownikami tej modlitwy niewinnych ubogich ludzi, stworzenia cierpiące głód oraz Traktaty Światła. Nagle, tej samej nocy, doświadczyliśmy przyjęcia owych suplikacji (ar. du'a) w sposób dalece przekraczający nasze oczekiwania. Nie mógłbym wyliczyć, jaką rolę w tej powszechnej kwestii miałaby odegrać nasza pomniejsza suplikacja (ar. du'a), i powiedziałem: "Nasze suplikacje z pewnością miały ledwie tysięczną część udziału pośród innych doniosłych suplikacji". Okazało się, że świetliste, duchowe suplikacje wypowiadane przez oświeconych ludzi z Isparty sprawiły, że i my mieliśmy udział w miłosierdziu. Zaprawdę, właśnie objaśniłem to znaczenie oraz swoje zaskoczenie Feyziemu, który był jednym ze stojących za mną i mówiących "amen" po moich suplikacjach. Gdybym powiedział mu o tym wcześniej, nie byłbym w stanie sprostować jego nadmiernie dobrego zdania na mój temat, jako że przyznał on swojemu Nauczycielowi największy udział (w odpowiedzi na owe suplikacje - uz. red. pol.).
Otrzymanie pozdrowień pokoju od Siddika Suleymana oraz naszych braci z Barli, a także fakt, iż całkowicie utrzymują oni łączącą ich więź, jak jest to wspomniane w liście Sabriego, sprawiły, iż wspomniałem moje życie w Barli. Ja również przesyłam im wiele pozdrowień pokoju.
Błogosławiony Husrev pisze o tym, jak Re'fet, Rusdu, Katib Osman, Osman Nuri, Atif i Feyzi spośród naszych wybranych braci otrzymali kopię spisanych przez nich dzieł jako memento. Niechaj Wszechmocny Bóg nagrodzi ich tysiąckrotną zasługą za każdą z liter, jakie zapisali, amen.
Moi drodzy, wierni bracia!
Dobrze jest praktykować ostrożność we wszystkich czasach. Tak czy inaczej, bycie ostrożnymi jest radą, jaką Imam 'Ali (niech Bóg będzie z niego rad) dał nam jako cud (tur. keramat). Teraz na wschodzie miało miejsce nowe wydarzenie:
Poprzez swych przedstawicieli na owym terenie pewien szejk wprowadził do obiegu łaskawe dla religii dzieło zatytułowane "Ostatnia wola naszego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie)" spisane przez kogoś zwanego Szejkiem Ahmedem, kto jest znanym od dawnych czasów strażnikiem grobu Proroka. Sprawiło to, że Salahaddin, który działa na tamtym terenie, stał się do pewnego stopnia ostrożny, a także zapobiegał postrzeganiu tej kwestii w taki sposób, jakoby istniał jakikolwiek związek między takimi prądami, które wchodzą w kontakt z polityką, a prądem Traktatów Światła, który pozostaje z dala od wszelkiej polityki i nie zniża się do politykowania. Owo zdarzenie zmusiło go do praktykowania większej ostrożności i doświadczenia zastoju.
Dzisiaj odwiedził on nas po drodze w swej pięciodniowej podróży do Ankary celem wykonania tam pewnej pracy. Za nim przybył również śledzący go szpieg. Kiedy Salahaddin odszedł, powiedziałem owemu szpiegowi, co następuje:
Uczniowie Traktatów Światła, którzy w całości otrzymali ich lekcje, nigdy nie wykorzystają ich jako narzędzia nawet przeciwko całemu światu, jak nigdy nie uczynili tego w przeszłości, nie mówiąc już o uczynieniu Traktatów narzędziem jakiejkolwiek polityki tego świata. Nie wtrącamy się do spraw świata ahl ad-dunja. Głupotą jest obawianie się jakiejkolwiek szkody z naszej strony.
Po pierwsze: Koran zabronił nam zajmowania się polityką, aby jego cenne niczym diamenty prawdy nie zmalały w oczach ahl ad-dunja do poziomu odłamków szkła.
Po drugie: Litość, sumienie i prawda zabroniły nam zajmowania się polityką, ponieważ jeśli dwaj spośród dziesięciu niewiernych hipokrytów (ar. munafiqun) zasługują na karcący policzek, to związek z nimi ma siedmiu lub ośmiu ludzi bezradnych, niewinnych, ich rodziny, dzieci, ludzie słabi, chorzy i starsi. Jeśli owych dwóch spotka nieszczęście lub kata-strofa, ucierpią również ich niewinni krewni, a być może owi dwaj hipokryci ucierpią najmniej. Z tego powodu litość, miłosierdzie,
sprawiedliwość i prawda nieodłącznie właściwe Traktatom Światła zakazują ich uczniom naruszania porządku i bezpieczeństwa publicznego, a także wkraczania na drogę polityki dla osiągnięcia niepewnych rezultatów.
Po trzecie: Ta ojczyzna, ten naród i ludzie rządzący tym narodem niezmiernie potrzebują Traktatów Światła. Nawet najwięksi ateiści spośród nich powinni wspierać pobożne i prawdziwe zasady Traktatów, nie mówiąc już o obawianiu się ich czy wrogości wobec nich - jeśli oczywiście nie zdradzili oni w zupełności tego narodu, kraju i władzy islamu. Aby ocalić życie społeczne oraz politykę tego narodu i tego kraju przed anarchią, niezbędne i konieczne jest trzymanie się pięciu zasad.
Pierwszą zasadą jest litość. Drugą jest szacunek.
Trzecią jest bezpieczeństwo.
Czwartą jest wiedza o tym, co jest zakazane (ar. haram), a co jest dozwolone (ar. halal), oraz wystrzeganie się tego, co zakazane.
Piątą jest skończenie z próżniactwem i posłuszeństwo.
Oto dlaczego, kiedy Traktaty Światła rozważają życie społeczne, w oparciu o owe pięć zasad kładą fundamenty publicznego porządku, dostarczając i objaśniając je. Ci, którzy wtrącają się do spraw Traktatów Światła, stanowczo powinni wiedzieć, że ich wtrącanie się jest działaniem wrogim wobec tego kraju, tego narodu oraz ich porządku publicznego, zaś zachodzi w imię anarchii.
Objaśniłem to w skrócie owemu szpiegowi, któremu powiedziałem:
- Powiedz to tym, którzy cię przysłali, i powiedz im: Jeśli człowiek przez osiemnaście lat nigdy nie zwrócił się do rządu we własnej sprawie; jeśli nie otrzymał żadnej wiadomości o bitwach, które przez dwadzieścia miesięcy wywracały oblicze świata; jeśli wystrzegał się przyjacielskiego zainteresowania ważnych ludzi zajmujących bardzo wysokie stanowiska i odrzucał owo zainteresowanie, dlaczego obawiacie się, żywicie wątpliwości i podejrzewacie, że ów człowiek może się wtrącać do spraw waszego świata? Jakież znaczenie ma przyczynianie mu nieszczęść poprzez przetrzymywanie go pod nadzorem? Jaką korzyść ma to przynieść? Jakie prawo tego wymaga? Nawet głupiec będzie wiedział, że wtrącanie się do jego spraw jest głupotą.
Po tych słowach ów szpieg wstał i odszedł.
Przesyłamy nasze pozdrowienie pokoju w szczególności owym filarom oraz drukarzom, a zwłaszcza Hafizowi Alemu, wojownikowi Tahiriemu, Hafizowi Mustafie oraz jego żonom, które rozpowszechniają Hizb an-nurija.
Moi drodzy, wierni i błogosławieni bracia!
Składam nieskończone podziękowania Wszechmocnemu Bogu za to, że w tej osobliwej epoce obdarował nas braćmi takimi jak wy, którzy są szczerzy, posiadają szczerość intencji (ar. ichlas), są skromni i gotowi do poświęceń.
Tym razem przeczytałem cztery listy napisane przez Husreva, Hafiza Alego, Hafiza Mustafę i Alego Młodszego, z których jeden zwraca się do drugiego. Poczułem serdeczną radość, uczucie wdzięczności i zadowolenie. Zdałem sobie sprawę z tego, jak szlachetnego i wzniosłego ducha są moi bracia, a także z tego, jak są gotowi do poświęceń w służbie Traktatów Światła. Powierzenie Traktatów Światła tak silnym i szczerym rękom dało nam silne przekonanie co do tego, że Traktaty nie zostaną pokonane. Owa silna solidarność przetrwa, aby uczynić je wiecznie żywymi i lśniącymi.
Tak, moi bracia! W zupełności zachowujecie tajemnicę szczerości intencji (ar. ichlas). Sposób, w jaki zachowujecie waszą jedność pośród takich przyczyn podziału, jest prawdziwie nadzwyczajny. Te cztery listy, wysłane przez każdego z was, poinformowały mnie o tym, że Hafiz Ali stale zachowuje zasady szczerości intencji oraz "zatracenia się w braciach" z prawdziwie wyjątkowymi skromnością i pokorą; o tym, że Husrev prawdziwie potrafi podjąć konieczne środki ostrożności z taką znajomością rzeczy, że nie ma już potrzeby, abym sam podejmował owe środki ostrożności, a przy tym, jak Hafiz Ali, posiada wysoką szczerość intencji (ar. ichlas) oraz skromność; o potężnej wierności, gotowości do poświęceń i posłuszeństwie Hafiza Mustafy, zawartych w wielkiej sile, jaką ukazuje on w służbie Światłu; o tym, że Ali Młodszy, będący człowiekiem wzniosłego ducha, działając w duchu Abdurrahmana, Lutfu i Hafiza Alego przedłożył służbę Traktatom Światła ponad wszystko inne, czyniąc ją największym celem jego życia, a także przejawia silną wytrwałość w obliczu kwestii, które powodują spór.
Nie mamy żadnych wątpliwości co do tego, że Tahiri i wojownik Rusdu, którzy są złączeni z tą samą sprawą, działają wedle tego samego systemu, niosąc tę samą prawdę i zachowując te same cnoty moralne. Przejście przez ów tymczasowy rozłam z prawdziwą solidarnością, ręka w rękę, ramię w ramię, jeden obok drugiego, da owym sześciu filarom wartość duchową sześciuset, a raczej sześciu tysięcy ludzi... W imieniu Traktatów Światła składamy niekończące się podziękowania Wszechmocnemu Bogu oraz winszujemy wam. Martwię się o wybranych i szczerych uczniów z Isparty, o których nie słyszałem żadnych nowin w ostatnich kilku listach, Mehmeda Zuhdu i Hafiza Alego z Isparty. Wszystko u nich w porządku, czyż nie?
Listy wysłane przez naszego brata Hasana Atifa, który poważnie i z całkowitym entuzjazmem działa w rejonie Sandikli, spowodowały, że odniosłem wrażenie, iż niektórzy hodżowie wykorzystują pewnych członków tarik sufickich do tego, aby potajemnie powstrzymać jego działalność i wywołać zniechęcenie. Jednakże naszą metodą jest działanie pozytywne. Nie mówiąc już o wchodzeniu w spór z innymi, nasza metoda zabrania nam nawet zajmowania umysłów ich sprawami. Ponadto nie mamy obowiązku poszukiwania odbiorców, lecz to odbiorcy powinni błagać o spotkanie z nami.
Ów nasz brat jest prawdziwie szczery i całkowicie wierny. Jak jego pióro, tak również jego serce i dusza są piękne. Jednak chciałby on, aby wszystko od razu stało się doskonałe, dlatego doświadcza niewielkich trudności. Powinien podjąć środki ostrożności, na ile to możliwe, i powinien trzymać zamknięte drzwi prowadzące do sporu z hodżami. In sza'a-llah, Wszechmocny Bóg ześle mu sukces. Znajdzie on, a być może już znalazł w owym rejonie szczerych uczniów, którzy będą mogli stać się filarami takimi, jak on sam. Przesyłamy nasze gratulacje jemu samemu oraz zgromadzonym wokół niego uczniom Traktatów Światła. Postrzegamy ich niewielkie usługi jako wielkie. Ponieważ sam nie jestem w stanie skontaktować się z nimi z tego miejsca ani naradzić, możecie przesłać owym braciom pozdrowienie pokoju w naszym imieniu oraz poinformować ich, że dzielimy z nimi nasze duchowe zyski, włączając ich do kręgu wybranych jako wiernych towarzyszy Atifa. Duchowo są oni z nami każdego ranka.
Moi drodzy, wierni, czujni, szczerzy, zjednoczeni i błogosławieni bracia!
Ja również gratuluję wam wszystkim tego, że pomyślnie udaremniliście intrygi szatanów spośród dżinnów i ludzi. Niechaj Wszechmocny Bóg zawsze zsyła wam sukces w tej służbie Światłu, amen. Niechaj będzie z was rad na wieki, amen.
Dawno temu w Barli Hafiz Ali i Husrev poświęcili czas i dołożyli starań, aby uporządkować i skopiować rodowód (szejków - uz. red. tur.) wszystkich tarik. Wówczas serdecznie życzyłem sobie tego i miałem silną nadzieję na to, iż ci dwaj ludzie w przyszłości wykonają znaczne usługi dla Traktatów Światła, a także, jak dwoje oczu w jednej głowie, będą oni patrzeć dwiema parami oczu, lecz widzieć jedną rzecz. Nieskończone dzięki niechaj będą Wszechmocnemu Bogu za to, że ziściły się moje nadzieje; obecnie są one całkowicie spełnione.
Moi bracia! Nie wyolbrzymiajcie nadzwyczaj niewielkich błędów, jakie mają miejsce między wami. Nie tylko ja sam, lecz również każdy, kto jest świadom prawdy, może potwierdzić, że uczniowie Traktatów Światła z Isparty i jej okolic osiągnęli tak nadzwyczajny poziom wierności, niezłomności, braterstwa (ar. uchułła), szczerości intencji (ar. ichlas) i męstwa, że w tej dziwnej epoce, pośród tysięcy przyczyn powodujących walkę i zepsucie, zachowują oni swą jedność, współpracę i zaangażowanie w ich służbie. Będąc otoczonymi przez tak burzliwe wydarzenia, nie pozostawiacie Traktatów Światła bezczynnymi i zamglonymi, lecz sprawiacie, iż lśnią one tak bardzo, że oświeciliście nas, co zwiększyło również nasze wysiłki. Szczególnie podczas wiosny, pośród rozpowszechnionego niedbalstwa i w straszliwym nieszczęściu spowodowanym przez trudności ze zdobywaniem środków do życia, praca na rzecz Traktatów Światła z tak doskonałym entuzjazmem i zapałem prawdziwie jest Bożą łaską. Winszujemy wam całym naszym jestestwem i uznajemy sześciu wojowników, którzy zjednoczyli się, aby ich pióra pracowały w naszym imieniu, za sześć ciał posiadających jedną duszę, za sześciu nowych Saidów, zaś dwudziestu jeden moich braci uważamy za dwudziestu jeden Abdurrahmanów i Abdulmecidów. Niechaj Wszechmocny Bóg w Dniu Zmartwychwstania i Sądu zapisze w księgach ich dobrych uczynków za każdy gram atramentu z owych piór, będącego czarnym światłem, równowartość stu gramów krwi męczennika, jak przekazano w hadisie z kategorii sahih, amen.
Wielce uradowała mnie wieść o tym, że Mehmed Nakkas i Babacan, ów spadkobierca Asima, żyją i działają w służbie Traktatów Światła.
Moi drodzy, wierni bracia!
Odejście zmarłego Mehmeda Zuhdu jest prawdziwie wielką stratą dla Traktatów Światła. Jednakże nieskończone dzięki niechaj będą Wszechmocnemu Bogu za to, że ów błogosławiony człowiek wykonał wielką służbę na rzecz Traktatów Światła w tak krótkim czasie. Ukończył on służbę Światłu odpowiadającą okresowi czterdziestu lub pięćdziesięciu lat w ciągu ośmiu czy też dziesięciu lat. Poprzez jego nadzwyczajną służbę duchowo wciąż żyje w olśniewający sposób w naszym kręgu. Przez wzgląd na jego dobre czyny nie umarł, a w księdze jego dobrych uczynków wciąż zapisywane jest coraz więcej zasług.
Zaprawdę, jak - aby miał on udział w mych duchowych zyskach - włączyłem go pośród tych, których imiona wypowiadam po kilka razy dziennie, a (myślę o nich - uz. red. pol.) po sto razy dziennie, wymieniając nazwę uczniów Światła, jak wspominam go wraz z jego nieżyjącym ojcem, który dał go Traktatom Światła, tak teraz przez kilka dni wymieniam jego imię blisko pięćdziesiąt razy dziennie. Oznacza to, że nagroda, jaką otrzyma za swe życie, wzrosła. Niechaj Wszechmocny Bóg ześle jego krewnym piękną cierpliwość i niechaj obdaruje go całkowitym przebaczeniem, amen.
Ahmed Zuhdu dał nam swoje błogosławione pióro, ja zaś również przyjąłem go jako Abdurrahmana i Abdulmecida. Uważamy, że praca wykonywana przez jego pióro trwa, zaś on nie odszedł. Poprzez nauczanie w swym domu Koranu i Traktatów Światła blisko dwustu niewinnych dzieci ów błogosławiony człowiek w krótkim czasie wypełnił obowiązki całego życia, a później odszedł, jak Abdurrahman. Olśniewający fragment, który napisał o nim nasz brat Katib Osman, zostanie włączony do Dopisku. Prawdziwie zasługuje on na poświęcenie mu takiego fragmentu. In sza'allah, w Isparcie ukaże się wielu ludzi pracujących wedle tego samego systemu, który uleczy cierpienie. Przekażcie moje kondolencje jego matce i dzieciom.
Widziałem doniosły list Hulusi-beja, który jest nadzwyczaj ważnym uczniem Traktatów Światła. Zaprawdę, ten nasz brat przez cały czas pozostaje na pierwszym miejscu. Zawsze wyobrażam go sobie jako pracującego nad Traktatami Światła z piórem w dłoni, a we wszystkich mych wiadomościach do niego zwracam się w pierwszej kolejności. Traktaty ze zbioru Listy (tur. Mektubat), które zostały spisane wraz z jego pytaniami i napisanymi przez niego szczerymi listami, przyciągnęły i wciąż przyciągają w jego imieniu wielu ludzi do kręgu Traktatów Światła. Tak jak on wspomina, nie jest daleko od nas, lecz jesteśmy razem po wielekroć każdego dnia. Nasz kontakt nigdy nie został zerwany. Kiedy rozmawiam z wami, znajduję Hulusiego w owej rozmowie. Jak Sabri rozmawia ze mną w jego imieniu, tak w ten sam sposób on może rozmawiać w mym imieniu z Sabrim.
Przesyłamy pozdrowienia pokoju każdemu z naszych braci z osobna.
Moi drodzy, wierni bracia!
Otrzymaliśmy wasze wielce błogosławione i przynoszące wielką korzyść podarunki oraz przypomnienia spisane przez wasze diamentowe pióra. Niechaj Wszechmocny Bóg wynagrodzi skrybów, którzy je spisali, dziesięciokrotnym miłosierdziem za każdą z ich liter, amen. Rodzaj cudu (tur. keramat) ukazywanego przez owe świetliste Traktaty dla ludzi starszych jest następujący:
Dokładnie wtedy, kiedy Emin przyniósł ów depozyt pod nasze drzwi, dawny mufti tego regionu, który przez osiem lat odwiedził mnie tylko dwukrotnie, przybył wraz z burmistrzem, czego zupełnie się nie spodziewaliśmy. Ponadto tego samego dnia, kiedy tylko przybył ów depozyt w postaci Traktatu dla ludzi starszych, dwaj bardzo starzy ludzie, opiekujący się niepiśmiennymi starcami pozostającymi w służbie Traktatów Światła w tym mieście, przybyli z różnych miejsc, a każdy z nich przyniósł trochę jogurtu jako błogosławieństwo (ar. baraka). Również tego samego dnia jeden z przedstawicieli wojowników z Isparty, Hilmi-bej, który wcześniej odwiedził nas jedynie trzy razy, przybył z miejsca oddalonego o dzień drogi, zupełnie niespodziewanie dołączając do kompanii, kiedy jeszcze trzymaliśmy w rękach podarunki, jak gdyby
przybył, aby przyjrzeć się temu, jak odbieramy owe podarunki. Przybycie w tej samej chwili ucznia imieniem Hayri - który wcześniej był odbiorcą jednego lub dwóch cudów (tur. keramat) - wraz z ważnym uczniem Traktatów Światła imieniem Fuad, który przybył z wioski Daday, aby zabrać trzy kopie owego depozytu do Stambułu, by były tam czytane, z pewnością nie może być jedynie zbiegiem okoliczności lub wydarzeniem zaaranżowanym, lecz raczej owe zdarzenia są świadectwem ciepłego przyjęcia depozytu dotyczącego ludzi starszych oraz znakami tego, że te dzieła będą wywierać korzystny wpływ na ten region.
Moi bracia! Przez ostatni rok lub dwa osobiste wsparcie oraz podboje braci należących do sześciu filarów, których imiona to jeden i drugi Ali, Tahiri i Hafiz Mustafa, szczególnie w tym regionie - niezależnie od tego, czy stało się tak dzięki ich nadzwyczajnej szczerości intencji (ar. ichlas), czy też dzięki ich wzniosłym zdolnościom i działaniom - osiągnęły taki poziom, że uczyniły uczniów Traktatów Światła w tej prowincji na wieki wdzięcznymi, a także mocno i na wieki ugruntowały Traktaty Światła w tym regionie. Niechaj Wszechmocny Bóg będzie rad na wieki z nich i z was samych, amen.
Użyczanie przez nauczyciela Szkoły Światła (tur. Medrese Nuriye) Haciego Hafiza oraz jego syna ich piór, aby dopomóc mnie niepiśmiennemu; pomoc braci Mustafy i Saliha, braci Ahmeda i Suleymana, a także pięciu innych braci, którzy wszyscy są uczniami Światła, zaś trzech z nich ofiarowało pomoc; pomoc Babacana pracującego wedle systemu Asima i czyniącego jego duszę dumną z niego; fakt, że Zekai sprawia radość duszy Lutfu, przejmując jego obowiązki niczym dawny Zekai, zaś bracia tacy, jak Marangoz Ahmed, Katib Osman, Mehmed Zuhdu, Nuri i Mehmed Tenekeci spieszą, aby rozświetlić Kastamonu jak inni, którzy wcześniej rozświetlili Ispartę poprzez swą wartościową służbę; fakt, że trzej Mustafowie oraz Eyyub, których niedawno spotkałem, a którzy jak moi dawni przyjaciele spieszą poprzez swe pióra z pomocą mnie niepiśmiennemu - to wszystko w zupełności i bez wątpienia potwierdza dobrą nowinę słów:
Z pewnością jesteście obserwowani i chronieni przez oko (Bożej) łaski.
Moi drodzy, wierni, dokładający starań bracia, Hasanie Atifie i jego wierny towarzyszu!
Po pierwsze: Winszujemy wam z okazji trzech błogosławionych miesięcy. Z całkowitą przyjemnością otrzymaliśmy i przyjęliśmy wasze pisma, które są napomnieniami waszych piór, potwierdzającymi waszą wierność Traktatom Światła i waszą niezłomność. Wasz opis widocznego oblicza świata wskazuje, iż przedkładacie swoją religię ponad ten świat, zaś wasze podpisy są dokumentami ukazującymi waszą niezmienną niezłomność w służbie wiary. Niechaj Wszechmocny Bóg zapisze w księgach waszych dobrych uczynków tyle nagród ze skarbca Swego miłosierdzia, ile jest liter w owych pismach, amen.
Moi drodzy bracia! Po tym, jak zobaczyłem wśród waszych pism Traktat o szczerości intencji, odsyłam was do jego lekcji i nie widzę żadnej potrzeby dawania wam innych lekcji. Jednakże przypominam wam o tym, co następuje:
Jako że nasza metoda jest oparta na tajemnicy szczerości intencji (ar. ichlas) i jest prawdami wiary, unikamy wtrącania się do spraw życia tego świata i życia społecznego, chyba że jesteśmy do tego zmuszeni, zaś ze względu na naszą metodę musimy trzymać się z dala od sytuacji, które prowadzą do rywalizacji, stronniczości i sprzeczek. Jest nieszczęsnym po tysiąckroć, że bezradni ludzie wiedzy i ludzie religii, którzy są atakowani przez straszliwe węże, wspierają owe węże i bezbożne zniszczenie hipokrytów (ar. munafiqun), ułatwiając zabijanie się nawzajem poprzez wzajemną krytykę spowodowaną pomniejszymi kwestiami, tak drobnymi, jak ugryzienie muchy.
W liście napisanym przez naszego szczerego brata Hasana Atifa mowa jest o tym, jak pewien starszy uczony i kaznodzieja najwyraźniej zajął stanowisko przyczyniające szkody służbie Traktatów Światła. Chciał on wtrącać się do spraw Traktatów Światła, dyskredytując bezradnego człowieka takiego jak ja, który popełnił tysiące błędów, wykorzystując jako pretekst to, że nie podążam za sunną (w kwestii noszenia brody - uz. red. tur.), na co mam dwa ważne oraz dozwolone usprawiedliwienia.
Po pierwsze: Zarówno wy, jak i ów człowiek, powinniście wiedzieć, że jestem sługą Traktatów Światła oraz heroldem w ich sklepie. Jeśli chodzi o Traktaty Światła, są one prawdziwym tafsirem związanym z Koranem, któremu należy się wszelka chwała, a który z kolei związany jest z Wielkim Tronem. Nie mogą dotyczyć ich moje osobiste
błędy. Podarte ubrania, które noszę, nawołując, nie mogą umniejszyć wartości owych wiecznych diamentów.
Po drugie: Przekażcie moje wyrazy szacunku owemu uczonemu i kaznodziei. Z całego serca przyjmuję jego krytykę oraz obiekcje wobec mojej osoby. Wy również nie powinniście prowokować ani jego, ani ludzi takich jak on do sporu i debaty. Nawet jeśli popełnią wykroczenie, nie powinniście odpowiadać nawet przeklinaniem ich. Kimkolwiek by oni nie byli, ten, kto posiada wiarę, pod tym względem jest naszym bratem. Opierając się na naszej metodzie nie możemy się mścić, nawet jeśli ci ludzie są wrodzy wobec nas, ponieważ istnieją wrogowie i węże daleko bardziej przerażający.
Mamy w rękach światło, nie pałki, a światło nie wyrządzi krzywdy, lecz delikatnie muśnie ich swym blaskiem. Szczególnie w przypadku, gdy tacy ludzie są ludźmi wiedzy, z której bierze początek ich egoizm, nie powinniście prowokować ich ego. Na ile to możliwe, przyjmijcie za swego przewodnika zasadę, która mówi:
[113]
Jako że ten człowiek, zwany Hasan Avni, należał wcześniej do Ruchu Światła i wniósł swój wkład w naszą służbę, przepisując Traktaty, pozostanie w tym kręgu. Nawet jeśli jego myśli są błędne, powinniście mu wybaczyć. Ta dziwna epoka, nasza metoda i nasza uświęcona służba wymagają tego, byśmy nie wtrącali się do spraw kogokolwiek, kto tylko posiada wiarę, nawet sekt zbłądzenia, nie mówiąc już o postępowaniu wobec ludzi wiary i muzułmanów podążających drogą tariki. Nie powinniśmy wywoływać sprzeczek dotyczących kwestii spornych między nami a jakimikolwiek ludźmi, którzy uznają Jednego Boga i wierzą w życie ostateczne, nawet jeśli są oni chrześcijanami. Ponadto w odpowiedzi na rozprzestrzenianie się Traktatów Światła w świecie islamu na uczniach Światła spoczywa obowiązek przyjęcia przyjacielskiej postawy wobec innych, aby nie powstawały żadne przeszkody (dla służby Traktatów - uz. red. pol.) w życiu społecznym i politycznym.
Strzeżcie się! Nigdy nie przeszkadzajcie w modlitwach piątkowych ani modlitwach w zgromadzeniu prowadzonych przez hodżę. Nawet jeśli sami nie uczęszczacie na te modlitwy, nie krytykujcie tych, którzy biorą w nich udział. Choć Imam Rabbani powiedział: "Nie wchodźcie do miejsc, w których obecne są innowacje (ar. bid'a)", jego zamysłem było wyrażenie znaczenia, wedle którego modlitwa w takim miejscu nie
przyniesie nagrody; innymi słowy nie oznacza to, że modlitwa będzie nieważna. Jest tak, ponieważ niektórzy ludzie spośród pierwszych pokoleń ludzi prawych i podążających za Prorokiem (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) modlili się za takimi ludźmi, jak Jazyd czy Łalid. Gdyby ktoś był zmuszony do popełnienia ciężkiego grzechu (ar. kaba'ir) w drodze do meczetu i z powrotem, wówczas powinien pozostać w domu.
Po trzecie: Hasan Atif mówi o dzielnych i niezłomnych ludziach, których nazywa efe (bojownikami). Witamy owych nowych, dzielnych i niezłomnych braci całym naszym jestestwem. Jednakże dla tych, którzy wkraczają do kręgu Traktatów Światła, koniecznym jest, aby zwiększyli wartość swego męstwa poprzez poważne działania na rzecz niezachwianej niezłomności, stałości i solidarności między ich braćmi, w ten sposób przekształcając swe osobiste męstwo, które jest warte tyle, co okruch szkła, w diament poświęcenia i wierności wobec umiłowania prawdy.
Zaiste, najwspanialszą zasadą w naszej metodzie, zaraz po całkowitej szczerości intencji (ar. ichlas), jest niezłomność i stałość. Istnieje tak wiele zdarzeń dotyczących owej stałości, że (potwierdzają one, iż - uz. red. pol.) każdy, kto ją posiada, odniesie w owej służbie Światłu sukces równy sukcesowi stu ludzi. Są ludzie, którzy zdają się prostymi w wieku lat dwudziestu kilku lub trzydziestu kilku, lecz stali się takimi, którzy przewyższają świętych (ar. ałlija) mających sześćdziesiąt lub siedemdziesiąt kilka lat.
Ponadto nawet jeśli ktoś osobiście odznacza się wielką odwagą, to po wstąpieniu do współpracującej wspólnoty (ar. dżama'a) nie może korzystać z owej osobistej odwagi, aby zostały zachowane wspólne pokój i niezłomność. Obecnie koniecznym jest, aby postępować zgodnie z tajemnicą hadisu:
Krocz stosownie do stanu twej słabości [114], zaś w powodujących oszołomienie sytuacjach uczniowie Traktatów Światła muszą unikać wywoływania niepotrzebnych dyskusji i sporów z ludźmi spoza ich kręgu w kwestiach takich, jak noszenie kapelusza, wykonywanie wezwania do modlitwy czy cechy szczególne Dadżdżala oraz Sufjana, które to dyskusje sprawiają, że zarówno hodżowie, jak i ludzie polityki zajmują stanowisko wrogie Traktatom Światła i atakują je, co jest niezmiernie szkodliwym; wymaga się (od uczniów Światła - uz. red. pol.), aby praktykowali ostrożność, a także są oni zobowiązani do tego, by zachować spokój i opanowanie. Zaprawdę, wasza najmniejsza nieostrożność dotyczy nas wszystkich tutaj, aż do końca.
Ruch Światła nie jest pojedynczym kręgiem, lecz posiada poziomy podobne okręgom o wspólnym środku. Znajdują się w nim takie poziomy, jak filary, strażnicy, wybrani, rozpowszechniający, uczniowie i zwolennicy. Ci, którzy nie zasługują na to, aby znaleźć się w kręgu filarów - pod warunkiem, że nie wspierają oni prądów przeciwnych - nie mogą zostać wykluczeni z kręgu Ruchu Światła. Ci, którzy nie przejawiają cech charakterystycznych dla wybranych - pod warunkiem, że nie przyłączają się do metody przeciwnej - mogą zostać uczniami. Ci, którzy postępują zgodnie z innowacjami (ar. bid'a) - pod warunkiem, że nie popierają ich w sercach - mogą stać się przyjaciółmi. Oto dlaczego nie powinniście wykluczać kogokolwiek z naszego kręgu, aby tacy ludzie z powodu drobnego błędu nie dołączyli do szeregów wroga. Jednakże koniecznym jest, abyście nie dzielili się z nimi kwestiami poufnymi oraz nie informowali ich o drażliwych środkach podjętych przez filary i strażników Traktatów Światła.
Moi drodzy, wierni bracia!
Dwa pomniejsze wydarzenia z ostatnich dwóch dni przypomniały mi o czterech lub pięciu kwestiach.
Kwestia Pierwsza: Salahaddin z Ankary pisze, że zostały podjęte ataki przeciwko tarikom, a w związku z tą kwestią jawnie aresztuje się ludzi zarówno w Ankarze, jak i na wschodzie. Uczniowie Traktatów Światła w każdym miejscu pozostają pod ochroną Bożej łaski. Ich silna szczerość intencji (ar. ichlas), solidarność i ostrożność umożliwiają to, by trwała łaska Boga nad nimi.
Kwestia Druga: Ostatnio dało się słyszeć powszechne skargi na poczucie niedoli. Jest tak, jak gdyby kiepska duchowa pogoda spowodowała materialną i ogólną chorobę niedoli. Zaprawdę, ja również zostałem nią zarażony na jeden dzień. Ci, którzy zajmują się Traktatami Światła, będącymi remedium na wszystkie nasze problemy, albo nigdy nie zapadli na ową chorobę niedoli, albo też cierpieli z jej powodu jedynie minimalnie.
Kwestia Trzecia: Jeśli chodzi o służbę Traktatom Światła, głęboko zasmuciło nas odejście zmarłego Mehmeda Zuhdu. Wtedy jednak przypomniałem sobie, jak w zeszłym roku uczniowie Traktatów Światła z jego wioski nadzwyczaj dzielnie ślubowali, że w ciągu dziesięciu dni przepiszą i zwrócą Hafizowi Mehmedowi wszystkie traktaty, jakie mu
skonfiskowano, a także pojąłem, że Isparta i jej okolice - ziemia, która wydała bohaterskie lwy - będą pełniły służbę Mehmeda Zuhdu z jeszcze większym zapałem i wypełnią lukę pozostałą po jego odejściu.
Kwestia Czwarta: W niektórych spośród listów, jakie zostały włączone do Dopisku widziałem, że nasi bracia z Isparty przyznają swemu Nauczycielowi zbyt wielkie przymioty charakteru. Spojrzałem na samego siebie i ujrzałem, że nie mam prawa nawet do tego, by owe cechy charakteru, których nie posiadam, zostały mi przyznane jako jałmużna (ar. zakat). Powiedziałem: "Zastanawiam się, w jaki sposób ci moi bracia, którzy umiłowali prawdę, mają odnieść korzyść z tak nadmiernie korzystnego zdania na mój temat, a także dlaczego wciąż tak postępują mimo moich licznych napomnień". Oto, jak zostało napomniane moje serce:
"Jako że owi bracia oraz ich ziomkowie z okolic Isparty doznali błogosławionych owoców ich korzystnych myśli osiągających najwyższy poziom życzliwego myślenia, zatem patrząc z tej perspektywy, zgodnie ze stanowiskiem ludzi świętości (ar. ahl al-łalaja) takich jak Beskazli Osmani Halidi czy Topal Sukru, nie popadli oni w przesadę i zaświadczyli prawdę. Jednak jak odkrycia (ar. kaszf) potrzebują objaśnienia, a sny interpretacji, tak kiedy osądy odnoszące się do tego, co poszczególne, stają się ogólnymi, w pewien sposób może to jawić się jako błąd. W ten sam sposób ci ludzie przypisują korzyść, jaką oni sami oraz ich miasta otrzymali od zbiorowej osobowości duchowej Traktatów Światła, swemu bratu, którego nazywają Nauczycielem, jako przedstawicielowi zbiorowej osobowości duchowej Traktatów Światła, zaś poprzez uważanie zdarzenia, jakie nastąpiło w ich mieście, za zdarzenie ogólne i poprzez oznajmianie o nim jako o takim, wyrażają ową prawdę poprzez nadmiernie łaskawe myśli".
Kwestia Piąta: Przyszło mi na myśl, że Traktaty Światła składają się z wielu części, a choć każdy ich potrzebuje, to nie każdy może wejść w posiadanie ich wszystkich. Nagle w odpowiedzi przyszło mi na myśl dzieło Hudżdżatu-llahi Baligha (Doniosły Argument od Boga).
Tak, z Traktatów Światła wyłania się wiele dzieł, przy czym każde może stać się niewielkim, lecz potężnym Traktatem Światła, dostępnym dla każdego potrzebującego. W tym względzie zastanowiłem się nad Dopiskami do Słowa Dwudziestego Piątego. Obecnie mam przy sobie cztery lub pięć kopii tego Słowa bez Dopisków. W Dopisku do kopii sporządzonej i wysłanej przez braci z grupy błogosławionej indeks Rumuzat'i Semaniye jest niekompletny, zaś nie zostały w nim zawarte wskazówki sur: اِذَا جَٓاءَ نَصْرُ اللّٰهِ Kiedy przychodzi pomoc Boga
i اِنَّٓا اَعْطَيْنَا Zaprawdę, My daliśmy..., na które wskazuje palcem trzynaście liter alif, a także trzynaście rąk z sury Al-Fatiha, jak również (nie zawarto w owym Dopisku - uz. red. pol.) ważnych części w rodzaju wskazówek sury اِنَّٓا اَنْزَلْنَا Zaprawdę, zesłaliśmy go... Wczoraj czytałem niewielki traktat mówiący o podróży wyobraźni i serca zawarty w ostatniej części Listu Dwudziestego Dziewiątego, a traktujący o wersecie:
Bóg jest światłem niebios i ziemi... Przypomniałem sobie zawartą w Promieniu Pierwszym wskazówkę, poprzez którą ów werset wskazuje na Traktaty Światła, i powiedziałem: Właściwym jest, aby owe dwa punkty dotyczące Światła oraz fraza:
[115]
wraz z wskazaniem i notatką, znalazły się w dopiskach do Cudowności Koranu. Jeśli wy również uważacie to za właściwie, spiszcie (Cudowność Koranu w taki sposób - uz. red. pol.). Możecie włączyć do owego traktatu wszelkie ważne części wskazujące na cuda Koranu.
Kwestia Szósta: Winszuję wam całym mym jestestwem z okazji błogosławionych trzech miesięcy, które zawierają tajemnicę zyskania dodatkowych osiemdziesięciu lat duchowego i wiecznego życia, a także z okazji Lajlat al-Ragha'ib. Dwa lub trzy dni temu słuchałem odczytywania Słowa Dwudziestego Drugiego, kiedy były do niego wprowadzane poprawki. Ujrzałem, że zawarte są w nim światła takie, jak powszechne wspominanie Boga i zanoszenie do Niego inwokacji (ar. zikr), wszechstronne rozmyślania (ar. fikr) czy powtarzające się zaświadczanie jedności Jedynego (ar. tahlil). Tak, znajdują się w nim potężna lekcja wiary (ar. iman), pozbawione niedbalstwa poczucie Bożej obecności (ar. huzur), uświęcona mądrość, a także wzniosły poziom oddawania czci Bogu oraz kontemplacji. Pojąłem mądrość, dla której niektórzy uczniowie czy to czytają Traktaty, czy to przepisują je lub słuchają ich z intencją oddawania czci Bogu. Powiedziałem: "Błogosławiony niech będzie Bóg!" (ar. baraka-llah) i zgodziłem się z nimi.
Kiedy spisywałem pięć lub sześć Kwestii tego listu, otrzymaliśmy list strażnika grupy "Światło", Hafiza Alego, oraz list Hasana Atifa, który jest wyjątkowym w swej szczerości intencji (ar. ichlas), ciężkiej pracy i skrupulatności. List Hafiza Alego jest świadectwem tego, w jaki
sposób najwyższe przymioty szczerości intencji (ar. ichlas) ukazują się w uczniach Traktatów Światła. Tajemnica szczerości intencji uczniów Traktatów Światła ukazuje ich jako tych, którzy posiedli wysoki stopień wyrzeczenia się ego oraz bycia obojętnymi wobec przyjemności duszy (ar. nafs). Na przykład Hafiz Ali mówi, że nasz brat Husrev nie popiera fotograficznego druku cudownego Koranu, jaki spisał własnym piórem, lecz jest zdania, że należy poczekać, aż zostanie wydane zezwolenie wydrukowania Koranu przy użyciu prasy drukarskiej, co jest jasnym świadectwem jego nadzwyczajnej szczerości intencji (ar. ichlas), a także wyrzeczenia się przez niego pragnień duszy (ar. nafs). Ten Koran, będący jego własnym rękopisem (ar. hatt), gdyby został wydrukowany za pomocą druku fotograficznego, dałby Husrevowi - jak gdyby spisał on tysiące kopii Koranu - wspaniałą, niewinną i nieszkodliwą stację pod względem życia ostatecznego, a także w duchowych oczach świata islamu. Poprzez wyrzekanie się własnej przyjemności przez wzgląd na tajemnicę szczerości intencji porzucił on tę możliwość i zgodził się na popieranie druku za pomocą prasy drukarskiej. Co się tyczy błędów (w druku - uz. red. tur.), jakie znalazł, to takie błędy można znaleźć nawet po trzykrotnym wydrukowaniu za pomocą prasy drukarskiej.
Podsumowując: Spostrzeżenia Hafiza Alego, które biorą początek ze szczerości intencji (ar. ichlas), a także wychwalanie przez niego Husreva przez wzgląd na jego nadzwyczajną szczerość intencji, przy wyrzeczeniu się przez Husreva swego znaczącego i wiecznego udziału - zaiste potwierdzają twierdzenie, jakie wygłaszałem od dawna i po wielokroć, a które mówi: "Prawdziwi uczniowie Traktatów Światła uważają służbę wierze za wyższą ponad wszystko. Nawet gdyby ofiarowano im poziom 'bieguna duchowości' (ar. qutb), przez wzgląd na szczerość intencji przedłożyliby ponad niego służbę". Takim braciom składamy nasze najgłębsze powinszowania.
Z listu Hasana Atifa pojęliśmy, iż prawdziwie pracuje on (na rzecz Traktatów Światła - uz. red. pol.) pod każdym względem. W zamian za sprezentowanie nam w podarunku napomnień sporządzonych przez pióra tych, których nazywa on mudżtahidami Traktatów Światła oraz efe, mówimy: "Niechaj Wszechmocny Bóg będzie z nich rad na wieki". Pośród wielu spisanych przez niego znaczących wersów wyczułem lekką wrogość wobec ludzi innowacji (ar. ahl al-bid'a). Czas, okoliczności oraz pozytywna metoda Traktatów Światła nie pozwalają nam nawet na to, abyśmy zajmowali nimi nasze myśli oraz umysły, nie mówiąc już o aktywnym angażowaniu się w sprawy ludzi innowacji.
Ostrożność wymagana jest w każdym czasie. Ten nasz szczery brat, in sza'a-llah, wychowa wielu podobnych sobie szczerych uczniów. Włączamy do naszych suplikacji (ar. du'a) Atifa wraz ze wszystkimi jego towarzyszami. Chciałbym skontaktować się z nim osobiście, lecz jako że uczniowie z Isparty wykonują ów obowiązek w bardziej doskonały sposób, im to pozostawiam.
Wielką radość sprawiło nam ujrzenie pochwał, jakie Hafiz Ali czyni w zakończeniu swego listu pod adresem Ahmeda i jego brata Suleymana, którzy należą do wojowników Szkoły Światła (tur. Medrese Nuriye) i posługują się systemem Husreva. Osobiście uważałem już uczniów Szkoły Światła za uczniów Medresetu'z-Zehra, której powstanie od dawna było jednym z celów mego życia. Powiedziałbym zatem: "Takimi się stali lub też są oni ariergardą uczniów Medresetu'z-Zehra".
Moi drodzy, wierni bracia!
Winszujemy wam z okazji Nocy Wniebowstąpienia (ar. Lajlat al-Miradż) i prosimy Boże miłosierdzie, aby dało wam i nam całkowity sukces w postępowaniu za znamienitą sunną tego, któremu zostało dane Wniebowstąpienie (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Napiszę wam o jednej lub dwóch pomniejszych kwestiach, które zwróciły naszą uwagę podczas ostatniego dnia lub dwóch dni.
Kwestia Pierwsza to wydarzenie ukazujące jeden z wielu powodów, dla których niektórzy spośród uczniów Traktatów Światła pozostają nieżonaci, a jest ono następujące:
Niedawno objaśniłem pewną zwięzłą prawdę damie, która cierpiała z powodu ciosów młodości, była niezamężna, a szukając pocieszenia, chciała dołączyć do Ruchu Światła. Zajmowała się studiami w znamienitej szkole i była córką pewnego ważnego człowieka. Piszę wam o tym, aby mogli z tego skorzystać również inni bracia w waszym regionie.
Powiedziałem jej, co następuje: "Jako że cierpisz z powodu ciosów młodości, nie podejmuj naturalnego obowiązku reprodukcji".
Powiedziałem tak, ponieważ w zamian za wypełnienie owego obowiązku człowiek otrzymuje przemijające radość i przyjemność, które do pewnego stopnia są dla niego wystarczające jedynie na początku. Jeśli chodzi o ową bezradną damę, przez rok dźwigałaby ona ciężkie brzemię owego naturalnego obowiązku, a później pozostałaby z kłopotami wychowywania i pielęgnowania dzieci przez rok lub dwa lata, zaś w rezultacie nieskromnego ubioru, który stał się rozpowszechniony, musiałaby stawić czoła oskarżeniom o niewierność ze strony jej męża, a także możliwości tego, że mąż zainteresuje się innymi kobietami i nie będzie traktował jej ze szczerym miłosierdziem; przez cały czas cierpiałaby kłopoty i musiałaby radzić sobie z wyrzutami sumienia - zaś w tej zepsutej epoce przemijające radość i przyjemność wynikające z małżeństwa nie są równe nawet setnej części owego brzemienia.
Szczególnie wtedy, kiedy (między małżonkami - uz. red. tur.) nie istnieje podobieństwo zgodne z prawem szariatu, to jest wówczas, kiedy nie pasują oni do siebie pod względem charakteru i religii, owa męka staje się daleko bardziej bolesna. Szczególnie w przypadku tych, którzy pozostają poza kręgiem nauki islamu, a żyją, będąc muzułmanami jedynie z nazwy, jako że nie są w stanie odnaleźć szacunku i wzajemnego współczucia, biorących początek z wiary, ów stan rzeczy całkowicie niszczy szczęście doczesne i sprawia, że cierpią oni męczarnie Piekła.
W zamian za wiele trudności napotykanych przy wypełnianiu obowiązku reprodukcji i związanej z nim służby, zarówno matka, jak i ojciec otrzymują na tym świecie jedynie szczery szacunek, wierność i posłuszeństwo ich dziecka, będące odpłatą za ich służbę i litość, jaką okazywali z całkowitymi szacunkiem i wiernością, a po ich odejściu zasługi ich dzieci zostają zapisane w księgach dobrych uczynków rodziców dzięki ich prawości, chwalebnym uczynkom i suplikacjom (ar. du'a), zaś jeśli dziecko umrze jako niewinne, przed osiągnięciem wieku piętnastu lat, stanie się ich orędownikiem w Dniu Zmartwychwstania i Zguby, zaś w Raju będzie ich umiłowanym dzieckiem, które wezmą w objęcia.
Jednak obecnie, jako że nauka tej okrutnej cywilizacji zajmuje miejsce nauki islamu, jedynie jedno dziecko na dziesięć, dwadzieścia, a raczej czterdzieści ledwie może osiągnąć wyżej wymienione przymioty wartościowego dziecka w zamian za nadzwyczaj doniosłą służbę oraz litość matki i ojca. Inne stale będą ranić litość swych rodziców i przyczyniać im niepokojów; ich matki i ojcowie, będący ich prawdziwymi i wiernymi przyjaciółmi, będą cierpieć katusze wyrzutów sumienia, zaś dziecko zwróci się przeciwko nim w Dniu Sądu, pytając: "Dlaczego nie
wychowaliście mnie w wierze?". Miast stać się ich orędownikiem, będzie uskarżać się na nich.
Kwestia Druga: Pięć subtelnych przykładów tałafuq, jakich doświadczyliśmy wczoraj, dało nam pewność co do tego, że nawet w najmniejszych i najbardziej znikomych dziełach pozostajemy pod życzliwym spojrzeniem Boga.
Po pierwsze: Kiedy otworzyłem drzwi, w zupełnie niespodziewany sposób i nagle przybyli razem czterej Ahmedowie spośród uczniów Traktatów Światła, a każdy był w stanie dopomóc mi w sprawie, w której potrzebowałem pomocy. Dwaj z nich pochodzą z wiosek, dwaj inni z różnych miejsc w pobliżu.
Ponadto daliśmy jednemu z ważnych uczniów Traktatów Światła, Ahmedowi Koroglu, nieco jogurtu, aby ofiarować mu błogosławieństwo (ar. baraka), a także jako zaopatrzenie. Kiedy trzymał ów jogurt, jeden z niewinnych uczniów Traktatów Światła, Ahmed syn Hilmiego, przybył pukając do drzwi i przynosząc tyle jogurtu, ile daliśmy tamtemu Ahmedowi. Ten rodzaj wydarzeń ukazujących przykłady tałafuq, jakie miały miejsce w ciągu jednego dnia, a dotyczyły sześciu Ahmedów spośród uczniów Traktatów Światła, ukazał się nie jako zbieg okoliczności, lecz raczej jako znak zwracający uwagę na owych Ahmedów.
Po drugie: Pewna uboga dama spośród emigrantów poprosiła o to, abym dał jej jakiś przedmiot jako błogosławieństwo (ar. baraka), zatem dałem jej koszulę. Pięć minut później inna dama tego samego imienia znalazła sposób, abym przyjął koszulę, i wysłała ją. Przyjąłem ją przez wzgląd na tałafuq.
Ponadto tego samego dnia, kiedy oddawałem połowę mego masła pewnym potrzebującym ludziom, włożyłem do pojemnika nieco za dużo, a dla mnie samego pozostało bardzo niewiele. Zanim jeszcze potrzebujący otrzymali to masło, dokładnie taka sama ilość, jaką zamierzałem sobie zostawić, została mi dostarczona przez pewnego człowieka z dalekiej wioski w zamian za przeczytanie napisanych przeze mnie ksiąg. Przez wzgląd na tałafuq przyjąłem również to masło.
Po trzecie: Tego samego dnia, kiedy jeździłem konno, dogonił mnie pewien jeździec. Zeskoczył z siodła i objął moją nogę i strzemię. Nigdy wcześniej nie spotkałem tego człowieka. Zapytałem go: "Kim jesteś, że okazujesz mi taką przyjaźń?", a on odpowiedział: "Jestem kaznodzieją z wioski Kuzca". Nigdy wcześniej nie słyszałem o takiej wiosce w Kastamonu.
Po moim powrocie podeszli do mnie dwaj żołnierze z Isparty, a jeden z nich powiedział: "Przyniosłem ci list od kaznodziei z wioski Kuzca". Ów niezwykły przykład tałafuq, dotyczący dwóch różnych prowincji, wskazuje na ludzi wiernie pracujących w służbie Traktatów Światła. Przez wzgląd na to przekażcie w moim imieniu wiele pozdrowień pokoju Sabriemu oraz kaznodziei z wioski Kozca. Włączamy go pośród wybranych uczniów, którzy mają udział w naszych duchowych zyskach. Jako że nie mamy w zwyczaju pisania prywatnych listów, nie powinien on czuć się urażony tym, że nie piszę do niego osobiście.
Tego samego dnia doświadczyłem owoców słodkiego tałafuq w daleko bardziej urzekający sposób, a było to, jak następuje:
Dwaj żołnierze przybyli z wielką radością i przyjaźnie powiedzieli: "Jesteś z Isparty, jesteś naszym ziomkiem". Odpowiedziałem na to: "Jestem z tego dumny! Jestem z Isparty pod każdym względem. Według mnie Isparta jest błogosławiona na wszelkie sposoby i jest moją ojczyzną. Jest również miejscem narodzin setek i tysięcy moich prawdziwych przyjaciół, z których każdy jest równy setce ludzi".
Zaiste, czy to owi żołnierze, czy to ktokolwiek inny, większość ludzi przybywających z Isparty uważa mnie za ich ziomka. Ktokolwiek z nich widzi mnie, pyta: "Czy jesteś z Isparty?", ja zaś odpowiadam:
Jestem z tego dumny! Jestem z Isparty i mam w Isparcie tak wielu prawdziwych przyjaciół i krewnych, że pod wieloma względami przedkładam ją ponad wioskę Nurs, w której się urodziłem. Przedkładam jedną wioskę większej prowincji Isparta ponad moją prowincję Isparta, która jest młodym potomkiem większej Isparty. Isparta, która dała mi tak wielu szczerych i bohaterskich braci i sióstr, stała się błogosławiona pod każdym względem dla mnie, a raczej dla całej Anatolii. In sza'allah, każde z ziaren Światła, jakie rozprzestrzeniają oni po Anatolii i po świecie islamu, będzie odbiorcą miłosierdzia i stanie się sadzonką, zaś owe sadzonki będą pożywieniem, światłami oraz odtrutkami i rozproszą duchowe drożyznę, zarazę, tyranię i ciemność.
Po czwarte: Po napisaniu o trzech powyższych przykładach tałafuq otrzymałem bardzo piękny list Hafiza Alego Starszego, głęboki list Abdullaha Cavusa, będącego Hulusim Trzecim, a także wartościowy list Hulusi-beja i Katiba Osmana. Odnośnie do uczonych z Konyi, spisujących z uznaniem Traktaty Światła, a także odnośnie do pochwał i uznania, jakie autor komentarza do Koranu, Hodża Verbi (oby Bóg się nad nim zmiłował), kieruje pod adresem Traktatów Światła po tym, jak podporządkował się Traktatowi o szczerości intencji, Hafiz Ali pisze: "Cud
(tur. keramat) Traktatów Światła polega na tym, że nie karmią one krowy mięsem, a lwa trawą, lecz dają trawę wołu, a mięso lwu. Pierwszym traktatem, na jaki natknął się ów podobny lwu (dzielny - uz. red. tur.) hodża, był Traktat o szczerości intencji".
Na sześć lub siedem dni przed otrzymaniem owego listu Hafiza Alego, kiedy schodziłem z góry Karadag, nagle powiedziałem do siebie: «Uważaj! Nie karm konia mięsem, a lwa trawą, daj mięso lwu, a trawę koniowi!». Uradowałem się z tego tak bardzo, że powtórzyłem to zdanie sześć lub siedem razy. Albo Hafiz Ali napisał to jako pierwszy, a sprawiono, abym ja to powiedział, albo też ja powiedziałem to pierwszy, a sprawiono, aby on to napisał. W tym niezwykłym tałafuq była tylko jedna różnica między nami - od odniósł się do karmienia trawą wołu, ja zaś mówiłem o karmieniu trawą konia.
Moi drodzy, wierni bracia! Moi silni, stali, poważni, niezachwiani, gotowi do poświęceń przyjaciele w służbie wiary! Moi świetliści towarzysze w podróży przez królestwo pośrednie (ar. al-barzach) i zaświaty!
Tym razem w zamian za każdą literę waszych uświęconych podarunków, spisanych przez wasze błogosławione pióra, z których spływa czarne światło - a każda jego kropla jest po stokroć warta kropli krwi męczennika - niechaj Wszechmocny i Najbardziej Miłosierny z miłosiernych (ar. Arhamar Rahimin) nagrodzi was tysiąckrotnym miłosierdziem, amen. Wasza gotowość do poświęceń, wasze wysiłki i starania w owej niedbałej, niepokojącej i nużącej porze roku, pośród zajęć doczesnych, prawdziwie są szczególną Bożą łaską oraz cudem Światła. Niechaj Wszechmocny Bóg będzie z was rad na wieki, amen.
Sposób, w jaki dwudziestu jeden Abdurrahmanów i Abdulmecidów ukończyło za pomocą swych diamentowych piór owe kopie w tak krótkim czasie, aby nam dopomóc, a także wysłanie kopii pozostawionych przez Mehmeda Zuhdu, którego grób skąpany jest w świetle, jak gdyby jego pióro pracowało w naszym imieniu nawet w królestwie pośrednim (ar. al-barzach), sprawiły, że złożyliśmy Bogu radosne i głębokie podziękowania (ar. szukr).
Podczas mych lat nauki słyszałem od godnych zaufania ludzi, którzy przekazywali te słowa za znamienitymi imamami: "Kiedy poważny, pragnący wiedzy i oddany jej uczeń odchodzi podczas nauki, zostanie on obdarowany takim samym stanem w królestwie pośrednim (ar. al-barzach), jak gdyby przebywał on w duchowej medresie, w stanie właściwym dla owego królestwa". Ten przekaz był w swoim czasie często omawiany wśród uczniów wiedzy. Teraz, w tej epoce, jako że uczniowie Traktatów Światła są najszczerszymi spośród uczniów wiedzy, obowiązki ludzi takich, jak zmarli Mehmed Zuhdu, Asim i Lutfu, z pewnością trwają. In sza'a-llah, pracują oni swymi duchowymi piórami, aby zapisywać dalsze zasługi w księgach ich dobrych uczynków.
Składamy niekończące się podziękowania Wszechmocnemu Bogu za to, że wasze nadzwyczajne starania i praca nie pozostawiają żadnej potrzeby korzystania z pras drukarskich. Traktaty, które przysłaliście tym razem, są bardzo piękne, idealne, a także bardzo potrzebne, jednak jeśli o nie chodzi, popełniłem jeden błąd. Założyłem, że spisałem Błysk Jedenasty oraz traktat Dziewięć wzmianek (tur. Talwihat-i Tis'a), choć tego nie uczyniłem. Mamy przy sobie traktat Minhadż as-sunna (Stacja Pierwsza Błysku Jedenastego). Właściwym jest włączenie Błysku Jedenastego składającego się z jedenastu Punktów oraz traktatów Minhat as-sunna (Stacja Druga Błysku Jedenastego ) i Dziewięć wzmianek jako dodatków do fragmentu zatytułowanego Talwihat (Wzmianki), który został włączony do Słowa Siedemnastego, będąc równocześnie Dopiskiem do Traktatu o Bożym zarządzeniu, składającego się z czterech Kroków. Byłoby dobrze umieścić między nimi również dwulub trzystronicowy fragment spośród ostatnich części Listu Dwudziestego Dziewiątego, będący podróżą serca poprzez wyobraźnię, wskazującą na przejaw wersetu:
[116]
Teraz podzielę się z wami szczególną Bożą łaską, będącą rezultatem pewnego nieszczęścia, aby posłużyła ona nasileniu waszych suplikacji (ar. du'a).
Dzisiaj, cztery godziny temu, byłem sam pośród bezludnych lasów Karadag. Jechałem na bardzo płochliwym koniu. Kiedy go dosiadałem, nagle zerwały się wodze. Sytuacja stała się naprawdę przerażająca, gdyż zaplątałem się w cugle. Spadłem na ziemię bardzo źle, bo pod końskie kopyta, i tak zostałem wobec możliwości tego, że moja lewa ręka i lewa stopa zostały złamane - wydawało się, że tak właśnie się stało. Koń, który należał do kogoś innego, popędził w bezludny las, a wokół nie było
nikogo, kto mógłby udzielić mi jakiejkolwiek pomocy. Nieskończone dzięki niech będą Wszechmocnemu Bogu za to, że moja ręka i stopa nie były złamane, a choć porządnie się potłukłem, byłem w stanie iść, podpierając się parasolem. Ów płochliwy koń pognał w las na przełaj, nie zaś ścieżką, zatem szedł z tą samą prędkością, z jaką ja szedłem. Natknąłem się na niego po godzinie, w odległości, której przebycie normalnie zajęłoby piętnaście minut. Kiedy koń pił wodę, nadeszła dama imieniem Nuriye i wyciągnęła do niego dłoń z kromką chleba. Wszelkie dzięki niechaj będą Bogu za to, że byłem w stanie dosiąść konia i mogłem wrócić do swego pokoju. Nagle jednak zdaliśmy sobie sprawę z tego, że wejście do mojego pokoju zalała woda, a to z powodu ulewnych deszczów i burz. Poprzez przybycie Nuriye do źródła Wszechmocny Bóg wybawił mnie od trudności, takich jak pozostawanie w bezludnym lesie, złapanie przez deszcz czy utrata konia należącego do kogoś innego.
Potwierdzamy, że w owym pomniejszym nieszczęściu było dziewięć aspektów błogosławieństwa i wierzymy w to, że ów rodzaj zachowania od złego i ochrony jest rezultatem waszych szczerych suplikacji (ar. du'a). W tym zdarzeniu, które posłużyło złożeniu podziękowań Bogu na dziewięć sposobów, zawarty jest znak wskazujący na to, iż podarunek Światła, jaki otrzymaliśmy wczoraj, przynosi wielką korzyść, ponieważ znane przysłowie mówi : "Trudności związane z daną rzeczą są znakiem jej przyjęcia".
Przesyłamy nasze pozdrowienia wraz z modlitwą (ar. du'a) wszystkim naszym braciom i prosimy o ich modlitwy.
Moi drodzy, wierni bracia!
Aby wyrazić to, jak podczas tych błogosławionych dni i świętych nocy coraz bardziej potrzebuję waszych błogosławionych modlitw (ar. du'a), w mym poprzednim liście podzieliłem się z wami wiadomością o tym, jak dziewięć spośród dziesięciu nieszczęść wynikających ze zdarzenia z płochliwym koniem stało się darami Boga. Jednakże jedno spośród owych dziesięciu nieszczęść połączyło się z chronicznym bólem barku oraz z reumatyzmem, na który cierpię od dawna, a który przykuł mnie do łóżka. Nie martwcie się jednak, mogę już wstać i poruszać się.
Podczas nanoszenia poprawek w traktatach, które przysłaliście mi dzisiaj, nabrałem przekonania równego pewności co do tego, że to nieszczęście, będące jednym na dziesięć, które pozostało po owym wydarzeniu, stało się darem na dziesięć sposobów. Spośród z górą dziesięciu korzyści z niego jedna jest następująca:
Choć nie doświadczyłem zmęczenia, wprowadzając poprawki, uczyniłem swym zwyczajem czerpanie lekcji i zwiększonej korzyści z każdego sprostowania. Niekiedy byłem przepełniony zachwytem. Przyjemność, jaką czerpałem z obserwowania pięknych Bożych dzieł kunsztu pośród gór i ogrodów podczas tej pory roku, zaczęła przeważać nad przyjemnością z wprowadzania poprawek. W chorobie, jaką stale odczuwam w owym nowym nieszczęściu, czytam i poprawiam kopie Błysku mówiącego o Proroku Hiobie (niech będzie z nim pokój) oraz Błysku dla chorych, czyniąc to z całkowitymi przyjemnością i entuzjazmem, jak gdybym widział każdą kopię po raz pierwszy. Nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że owe trudności i choroba zostały mi dane przez wzgląd na ów rozkoszny i miłosierny obowiązek służenia Światłu. Przysparzają mi trudności w poruszaniu się, w odmawianiu modlitwy i obmywaniu się przed modlitwą, lecz jak w odprawianiu aktów czci podczas choroby zawarta jest wielokrotna nagroda, tak przyjemność z wprowadzania poprawek do Traktatów Światła zmniejsza owe trudności do zera.
Chwała niech będzie Bogu Jedynemu za każdy stan prócz niewiary i zbłądzenia.
Po drugie: Niekiedy dokładnie ten sam błąd pojawia się w kilku sporządzonych przez was kopiach. Oznacza to, że owa kwestia nie została właściwie zrozumiana i taką ją pozostawiono. Na przykład pod koniec Traktatu o oszczędności, w piątym zdaniu notatki Husreva, zdanie: "Jeśli chodzi o uczonych (ar. ulama), to jako że nie znają wartości tego, co posiadają, z powodu tego, co wydają..." jest niepoprawne. Właściwe znaczenie należy odczytać następująco: "Co się tyczy uczonych, to jako że doceniają wartość tego, co posiadają, z powodu swej wiedzy...". Ponadto w następnym zdaniu słowo "po" jest błędne. Właściwym słowem jest "pomiędzy".
Moi drodzy, wierni, błogosławieni, gotowi do poświęceń bracia!
Wczoraj otrzymałem sześć waszych ważnych listów. Szczerze chciałem napisać długą odpowiedź na każdy z nich, ponieważ macie prawo do tego, aby takiej odpowiedzi oczekiwać. Jednakże Feyzi, który teraz spisuje dla mnie ten list, jest świadkiem tego, że w ciągu sześciu dni nie byłem w stanie przespać nawet sześciu godzin. Podczas tych sześciu nocy byłem w stanie zasnąć najwyżej na półtorej godziny. Oto dlaczego poprzestanę na napisaniu kilku krótkich zdań w odpowiedzi na każdy z owych ważnych listów.
Po pierwsze: Bracie Sabri, który jesteś "tablicą rozdzielczą" Traktatów Światła, a reprezentujesz Hulusiego, Hakkiego i Suleymana! Uszr to jałmużna (ar. zakat) związana z prawem szari'a. Co się tyczy jałmużny, to wręcza się ją tym, którzy zasługują na to, aby ją otrzymać.
Po drugie: Bracie Husrevie, który jesteś w stanie sprawić, że przemówią różane ogrody grupy "Róża" oraz słowiki koczowników! Choć wiele wydarzeń potwierdza fakt, że Traktaty Światła są powodem, dla których Isparta jest chroniona przed niebiańskimi i ziemskimi nieszczęściami, nowymi dowodami są niedawne trzęsienie ziemi oraz grad, jaki spadł na głowę sprzeciwiającego się Traktatom hodży. Pozostawiamy Dopisek do Cudów Koranu twemu wnikliwemu spojrzeniu. Ponadto powinieneś wysłać nam to, co spisałeś do tej pory. Uzupełnimy owe dzieła tutaj, a później poinformujemy cię o wprowadzonych do nich uzupełnieniach.
Po trzecie: Bracie Hafizie Ali, strażniku grupy "Światło"! Twoja cudowna szczerość intencji, więź z Traktatami Światła oraz oddanie im, in sza'a-llah, stale będą lśnić w tym regionie. Fakt, że nie słyszałeś o trzęsieniu ziemi ani nie odczułeś go - jak odczuł je ów hodża, otrzymując wymierzony mu cios - jest rodzajem cudu (tur. keramat) Traktatów Światła. Oznacza to, że - nie mówiąc już o wyrządzaniu szkody uczniom Traktatów Światła - trzęsienie ziemi unika tego, aby wybrani uczniowie mieli je odczuć, a także unika przerażania ich.
Po czwarte: Mój wspaniały bracie Tahiri, który uczyniłeś nas oraz uczniów Traktatów Światła z Kastamonu wdzięcznymi po kres czasu, wysyłając poprzez swe wyjątkowe pióro niemal wszystkie Traktaty Światła z pomocą dla tego regionu, a także służąc Traktatom Światła wraz ze swymi dziećmi, ojcem, matką i żoną! Część mojej choroby dosięga także i ciebie. Powiedz w moim imieniu ojcu i matce: "Tak błogosławione małżeństwo, które wychowało dla Traktatów Światła ucznia tak wspaniałego, jak
Tahiri, a także stale zapisuje kolejne zasługi w swych księgach dobrych uczynków, dając nam takiego ucznia za przyjaciela, zawsze będzie trwać w szczęśliwości, in sza'a-llah. Nie przedłożą oni szkła ponad diamenty. Włączamy ich imiona do naszych szczególnych suplikacji (ar. du'a)".
Po piąte: Bracie Hasanie Atifie, nauczycielu mudżtahidów, prawdziwy doradco efe, czysty i szczery uczniu Traktatów Światła! Sprawiło mi przyjemność czytanie literackiego opisu twych subtelnych uczuć, a także słodki sposób, w jaki wyrażasz się w swym długim, skutecznym i ważnym liście. Bracie, smutek, jakiego doświadczyłeś z powodu wtrącania się do spraw Traktatów ludzi, którzy są zwolennikami innowacji (ar. bid'a), którzy są egoistyczni i bezbożni, zasmucił mnie w twym imieniu. List, który napisałem do ciebie wcześniej, in sza'a-llah odpędzi ów smutek. Metoda Traktatów Światła mówi, że wykonują one swe obowiązki, a nie wtrącają się do obowiązków Boga. Ich obowiązkiem jest przekazanie przesłania (ar. tabligh). Przyjęcie tego jest obowiązkiem Wszechmocnego Boga.
Ponadto nie powinno się przydawać żadnego znaczenia ilości. Jeśli znajdziesz w owym regionie jednego Atifa, będzie tak, jakbyś znalazł ich stu. Nie martw się. Ponadto rób, co tylko możesz, aby nie przywiązywać żadnego znaczenia do wtrącania się ludzi z zewnątrz, i pozostań ostrożny. Podczas tej pory roku i jej bezczynności, w czasie niedbalstwa, w czasie, kiedy walka o środki do życia stała się obsesją, nawet drobne zajmowanie się (Traktatami Światła - uz. red. tur.) jest ważne. Nie jest to niepowodzenie ani klęska pozbawiona towarzyszącego jej sukcesu! Traktaty Światła wszędzie dokonują swych przemożnych podbojów.
Po szóste: Mój drogi bracie Mehmedzie Celalu, stary przyjacielu i bracie, który następnie stałeś się poważnym uczniem Traktatów Światła, a poprzez swą piękną służbę dla mnie podczas mego życia w Isparcie byłeś szczerym przyjacielem, pracującym niewiele, lecz szczodrym w sercu!
Nigdy o tobie nie zapomniałem. Przez długi czas należałeś do tych, którzy za pomocą swych piór pracują w kręgu Traktatów Światła. Jakże pragnąłbym tego, abym mógł wykorzystać twe wysokie zdolności i wzniosłe wysiłki na rzecz Traktatów Światła! Wygląda na to, że do pewnego stopnia ograniczyła cię walka o środki do życia. Odwzajemniam pozdrowienie pokoju twego błogosławionego ojca, a także innych członków twego rodzinnego domu. Przekaż również wiele pozdrowień pokoju Mehmedowi Seyraniemu. Jeśli jest on tym samym Mehmedem Seyranim,
którego poznałem, kiedy tam byłem, a który przyjął system Husreva, przesyłam pozdrowienia pokoju w odpowiedzi na jego pozdrowienia. Jak tamten Seyrani miał związek z niewielką częścią Traktatów Światła, a ów związek nie został przerwany, tak i ja o nim nie zapomniałem. Od dawna spodziewałem się tego, że Seyrani będzie pracował dla Traktatów Światła, podążając za Husrevem. Wygląda na to, że walka o środki do życia pochłonęła także i jego.
Po siódme: Czternastoletni duchowy syn jednego z ważnych filarów Ruchu Światła, Halila Ibrahima, in sza'a-llah otrzyma ważną rangę wśród niewinnych uczniów z kręgu Traktatów Światła. W osobowości owego małego chłopca widoczna jest dusza olśniewającego i wspaniałego ucznia. Słowa w jego liście nie są słowami dorastającego chłopca; ujrzenie tego, że wyraża się on tak precyzyjnie, jakby był wielkim uczonym, sprawiło mi wielką radość oraz sprawiło, że oznajmiliśmy: "Oto, czego zechciał Bóg! Błogosławiony niech będzie Bóg!" (ar. ma sza'a-llah, baraka-llah).
Po ósme: Aby mogło to posłużyć waszym suplikacjom oraz waszemu wsparciu, jak podczas poprzedniego ramadanu, podzielę się z wami brakującym fragmentem tego, co powiedziałem ludziom odwiedzającym mnie z powodu mego stanu zdrowia, a dotyczącym wiadomości, jakie otrzymałem w temacie mojej choroby. Jest on następujący:
Powiedziałem tym, którzy dopytywali o mój stan: Dzięki Bożemu miłosierdziu to nieszczęście, jakie nawiedziło mnie z powodu złego oka i złych duchów, zmalało z dziesięciu nieszczęść do jednego, zaś pozostałe dziewięć stało się darami. To jedno, które pozostało, wydało dziewięć korzyści.
Korzyść pierwsza: Zamienia ono każdą godzinę oddawania czci Bogu w czasie mojej choroby w dziewięć godzin oddawania czci Bogu.
Korzyść druga: Umożliwia mi poprawianie z całkowitą przyjemnością piętnastu kopii Traktatu dla chorych, aby szybko został on dostarczony chorym i potrzebującym podczas ich choroby.
Korzyść trzecia: Jak dawna choroba przekształciła starego Saida w nowego Saida, tak ta choroba w efekcie olśniewającego rozprzestrzeniania Traktatów Światła wybawiła nowego Saida od szkody, jaką sprawia zajmowanie się do pewnego stopnia sprawami tego świata.
Korzyść czwarta: Choć moim życzeniem było wykonanie wielu uczynków odnoszących się do życia ostatecznego, choć tęskniłem za nimi i potrzebowałem ich, pora roku i pewne przyczyny sprawiły, iż nie udało mi się tego zrobić, co niezmiernie mnie zasmuciło. W sposób całkowicie właściwy dla owych miesięcy choroba dała mi wielką korzyść
przez wzgląd na szczerość intencji i liczne zasługi, jakie zapewnia każda choroba. Jak za dnia uniemożliwiła mi podejmowanie moich wycieczek w góry czy do ogrodów, tak nocą ocaliła mnie od snu i niedbalstwa oraz sprawiła, że spędzałem całe noce na modlitwie, odmawianiu suplikacji (ar. du'a) i zanoszeniu błagań do Boga.
Korzyść piąta: Jak choroba, z powodu której cierpiałem podczas ostatniego ramadanu, tak również ta choroba wzbudziła współczucie mych gotowych do poświęceń przyjaciół, doprowadzając do tego, że ofiarowali w moim imieniu jałmużnę (ar. zakat) z uczynków przynależnych życiu ostatecznemu, czyniąc ją środkiem pomnożenia mego lichego i nędznego kapitału z jednego do dziesięciu, a raczej do setki i tysiąca.
Korzyść szósta: Aplikując mej własnej duszy lekarstwa traktatu dostarczającego chorym dwudziestu pięciu remediów wiary, choroba uczyniła mnie zaświadczającym to, iż ów traktat jest doskonałą prawdą, zaś z powodu mej nadmiernej drażliwości wynikającej z mego usposobienia oraz nerwów, w pewnym stopniu ocaliła mnie od zbędnego odczuwania niespokojnego zaciekawienia przemijającymi dziełami, które są pozbawione znaczenia, a także od troskania się o nie bez żadnego sensu i w sposób przynoszący szkodę.
Wasz brat, który przesyła osobiste pozdrowienia pokoju wszystkim swym braciom i siostrom, modli się o ich pokój i dobre samopoczucie oraz oczekuje ich modlitw (ar. du'a),
Moi drodzy, wierni bracia!
Spisuję dla was pozostałe trzy spośród dziewięciu korzyści wynikających z mojej choroby, której jednym z owoców jest wcześniej spisany fragment w języku arabskim.
Korzyść siódma: Stało się tak, że owa choroba sprostowała poważny błąd pewnego ważnego ucznia Traktatów Światła. Na razie nie jest właściwym, aby objaśniać ową doniosłą korzyść.
Korzyść ósma jest wielce subtelna i nie powinna być objaśniania, jednakże jedynie wskażemy na nią poprzez wskazówkę. Jak Husrev odrzucił możliwość opublikowania spisanego przez niego Koranu z użyciem druku fotograficznego; jak poprzez tysiące urzekających kopii Koranu, jakie rozprzestrzeniły się po całym świecie islamu w jego własnym rękopisie (ar. hatt), wyrzekł się wzniosłej rangi i zaszczytnego przywileju stopnia bieguna duchowości (ar. qutb); jak zachował tajemnicę szczerości intencji w kręgu Traktatów Światła i powstrzymał się przed czerpaniem jakichkolwiek przyjemności duszy (ar. nafs)...
Tak dokładnie w ten sam sposób owa choroba dokonała w mym duchu takiej przemiany, że nawet moja nakazująca zło dusza (ar. nafs) zgodziła się porzucić moje pochwalne obserwacje olśniewających podbojów Traktatów Światła, jak również duchową radość i zaszczyty otrzymywane poprzez pełnienie nakazanej służby, która jest pełna zasług i przypomina dżihad; zgodziła się na to, aby zrzec się przyjemności i przywilejów, jakie otrzymywałem w służbie wiary, która jest jej duchowym owocem na tym świecie przez wzgląd na tajemnicę szczerości intencji (ar. ichlas), a skierować owe przyjemności i przywileje ku moim braciom; zgodziła się na to, aby być zadowoloną z ich zaszczytów i radości, aby zamknąć moje oczy na duchowe i piękne oblicze świata, a z ulgą powitać wyznaczoną godzinę śmierci.
Korzyść dziewiąta: Choroba doprowadziła do ujawnienia mego od dawna praktykowanego, prywatnego, codziennego wspominania Boga (ar. łird), które nigdy nie zostało spisane, a obejmuje najbardziej rozległy i najwyższy poziom wdzięczności Bogu (ar. szukr), która jest jedną z największych czterech zasad naszej metody, a po wielokroć była rodzajem remedium na moje cielesne i duchowe choroby. Poprzez włączenie do owego łird dziewięciu wspaniałych wersetów Koranu wraz z Największym Imieniem Boga (ar. Ismi A'zam) i frazą W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego (ar. bismi-llahi-r Rahmani-r Rahim) wyrażam wdzięczność Bogu (ar. szukr) i wychwalam Go we wspaniały sposób dziewiętnaście razy, a poprzez wychwalanie Go po tylekroć zamierzam włączyć podziękowania Bogu i wychwalanie Go, jakie istoty głoszą językiem swego usposobienia, do ogółu nieskończonych wychwalań Boga, aby stały się wspaniałą i wielką deklaracją chwały Boga i składanych Mu podziękowań, a także aby objaśniły wspaniałą nową lekcję dotyczącą sześciu Jego Imion zawartą w traktacie w traktacie Sakina (noszącym nazwę suplikacji szlachetnego 'Alego, niech Bóg będzie z niego rad, która jest potężna i rozpowszechniona - uz. red. pol.). Przesyłamy nasze pozdrowienia
pokoju wraz z modlitwą (ar. du'a) wszystkim naszym braciom oraz winszujemy im z okazji Lajlat al-Bara'a.