Listy Dodatkowe z Kastamonu
— 169 —
Ostrzeżenie, lekcja i napomnienie dane wielu bezradnym młodym ludziom

Pewnego dnia przybyło do mnie wielu błyskotliwych, młodych ludzi, poszukujących skutecznego środka zapobiegawczego, aby mogli ustrzec się przed niebezpieczeństwami wynikającymi z życia, młodości i żądz duszy (ar. nafs). Rzekłem owym młodzieńcom, jak wcześniej powiedziałem tym, którzy poszukiwali pomocy u Traktatów Światła:

Wasza młodość z pewnością was opuści, a jeśli nie pozostaniecie w granicach tego, co dozwolone, owa młodość zostanie utracona, zaś miast przyjemności przyniesie wam nieszczęścia i cierpienia na tym świecie, w grobie i w życiu ostatecznym. Jeśli jednak, dzięki naukom islamu, w ramach wdzięczności (ar. szukr) za dar waszej młodości spędzicie ją honorowo, w prawości i posłuszeństwie Bogu, wskutek tego pozostanie ona młodością duchową na zawsze i stanie się przyczyną zyskania wiecznej młodości.

Jeśli chodzi o życie, to jeśli jest ono pozbawione wiary lub też jeśli z powodu buntowniczości wiara (ar. iman) jest nieskuteczna, wytworzy ono cierpienia, smutki i żal dalece przekraczające powierzchowną i ulotną radość, jaką przynosi. Ponieważ w przeciwieństwie do zwierząt ludzie posiadają rozum i myślą, są zatem ze swej natury związani zarówno z teraźniejszością, jak i z przeszłością oraz przyszłością i mogą pozyskać od nich zarówno cierpienie, jak i przyjemność. Jeśli chodzi o zwierzęta, to jako że nie myślą, smutki wynikające z przeszłości, a lęki i niepokoje wynikające z przyszłości nie psują teraźniejszych przyjemności. Tymczasem jeśli istota ludzka popada w zbłądzenie i niedbalstwo, owe pomniejsze teraźniejsze przyjemności prawdziwie stają się gorzkimi oraz zostają zepsute przez smutki wynikające z przeszłości oraz lęki i niepokoje wynikające z przyszłości. Jest tak szczególnie wtedy, gdy przyjemność jest niedozwolona; wówczas jest ona jak całkowicie zatruty miód.

Oznacza to, że z punktu widzenia przyjemności życia ludzie upadają do poziomu po stokroć niższego od poziomu zwierząt. Zaprawdę, dla

— 170 —

ludzi zbłądzenia i niedbalstwa ich życie, a zaiste, ich istnienie, a raczej ich świat, to dzień dzisiejszy. Z punktu widzenia ich zbłądzenia cały czas i wszystkie wszechświaty przeszłości nie istnieją, są martwe. Zatem ich umysł (ar. 'aql), który łączy ich z przeszłością i przyszłością, wytwarza dla nich jedynie ciemność i mrok. Z powodu ich braku wiary nie istnieje dla nich również przyszłość, zaś wieczna rozłąka, wynikająca z owego niebytu, stale wytwarza poprzez ich myśli jedynie mrok dla ich życia.

Tymczasem jeśli człowiek da życiu życie, wówczas dzięki światłu wiary zarówno przeszłość, jak i przyszłość stają się świetliste i znajdują swe istnienie. Przez wzgląd na wiarę dają one duszy i sercu wzniosłe, duchowe przyjemności oraz światło istnienia, tak jak teraźniejszość. Objaśnienie tej prawdy znajduje się w Nadziei Siódmej Traktatu dla ludzi starszych, do której możecie sięgnąć.

Takie oto jest życie. Jeśli pragniecie przyjemności i radości z życia, dajcie mu życie poprzez wiarę (ar. iman), upiększajcie je wypełnianiem tego, co obowiązkowe w religii (ar. fard), chrońcie je poprzez wystrzeganie się grzechów. Jeśli chodzi o przerażającą prawdę śmierci, która jest ukazywana przez śmierci każdego dnia w każdym czasie i w każdym miejscu, objaśnię ją wam poprzez przypowieść, w ten sam sposób, jak mówiłem o tym innym młodym ludziom:

Wyobraźmy sobie, że tutaj, przed naszymi oczami, zostały wzniesione szubienice. Za nimi znajduje się biuro loterii, lecz takiej, na której można kupić los dający prawdziwie wielkie nagrody. Dziesięciu spośród nas zostanie tam wezwanych, czy podoba się to nam, czy nie, nie ma innego wyjścia. Zostaniemy tam wezwani, a jako że czas wezwania jest tajemnicą, w każdej minucie możemy usłyszeć albo: "Przyjdź i odbierz bilet wstępu na twoją egzekucję! Wejdź na szubienicę!", albo też: "Oto jest dla ciebie los wygrywający miliony lir w złocie! Przyjdź i odbierz go!". Kiedy czekamy na te słowa, nagle w drzwiach ukazują się dwie osoby. Jedna z nich to skąpo odziana kobieta, piękna i zwodnicza. W ręku trzyma pozornie niezmiernie słodkie, lecz zaprawdę trujące cukierki, które przyniosła, pragnąc, abyśmy je zjedli. Drugą osobą jest pewien poważny człowiek, który nie wprowadza w błąd ani jego w błąd nie wprowadzono. Wkracza on za ową kobietą i mówi: "Oto przyniosłem wam pewien talizman, pewną lekcję. Jeśli uważnie ją przestudiujecie i nie skosztujecie owych cukierków, będziecie ocaleni przed wstąpieniem na szubienicę. Dzięki temu talizmanowi odbierzecie wasz los wygrywający nagrodę, jaka nie ma sobie równych".

Spójrzcie! Widzicie na własne oczy, że ci, którzy jedzą miód, wstępują

— 171 —

na szubienice, a do tego czasu cierpią straszliwy ból żołądka z powodu zawartej w cukierkach trucizny. Człowieka, który odebrał los na wielką nagrodę, nie widać i wydaje się, że on również wstąpił na szubienicę. Są jednak miliony świadków, którzy potwierdzają, że nie powieszono go, lecz użył szubienicy jako stopnia, by z łatwością przejść po niej do etapu przyznawania nagród.

Wyjrzyjcie przez okna! Oto najwyżsi urzędnicy i ludzie wysokiej rangi zajmujący się tą sprawą oznajmiają na cały głos: "Jak jasno i z pewnością widzicie na własne oczy tych, którzy wstępują na szubienice, tak bądźcie pewni tak, jak jesteście pewni światła dnia, bez żadnych wątpliwości ani obaw, że ci, którzy odebrali talizman, otrzymują los wygrywający wielką nagrodę".

Tak samo jak w owej przypowieści, jako że rozpustne przyjemności młodości ze sfery tego, co niedozwolone, które są niczym zatruty miód, prowadzą do utracenia wiary, która jest biletem do wiecznego skarbca i paszportem na podróż do wiecznego szczęścia, zatem człowiek, który się w nich nurza, zstępuje ku śmierci podobnej szubienicy i ku męczarniom grobu, podobnego drzwiom do wiecznej ciemności. Jako że wyznaczona godzina śmierci pozostaje nieznana, kat, który nie czyni żadnej różnicy między młodym a starym, może przybyć w każdej chwili, by ściąć wam głowę. Jeśli porzucicie niedozwolone pragnienia, będące niby zatruty miód, jeśli zyskacie wiarę i będziecie wykonywać to, co w religii obowiązkowe (ar. fard), a owe obowiązkowe uczynki są koranicznym talizmanem, to wiedzcie, że sto dwadzieścia cztery tysiące proroków (niech będzie z nimi pokój) wraz z niezliczonymi ludźmi świętości (ar. ahl al-łalaja), ludźmi dociekań i ludźmi prawdy jednogłośnie oznajmiają, że otrzymacie bilet do wiecznej szczęśliwości na tym, co zwą zdumiewającą loterią ludzkiego przeznaczenia, a wszyscy ci ludzie wskazują na jej ślady.

W skrócie: Młodość odejdzie, a jeśli odejdzie, będąc zmarnowaną, zaowocuje tysiącami nieszczęść i cierpień zarówno na tym świecie, jak i w świecie, który nadejdzie. Jeśli chcecie zrozumieć, w jaki sposób większość młodych ludzi kończy w szpitalach z wyimaginowanymi chorobami biorącymi początek z niewłaściwie spędzonej młodości i z rozrzutności, w więzieniach i przytułkach z powodu nędzy, do jakiej doprowadziły ich ekscesy, w barach z powodu niedoli wynikającej z ich cierpień - idźcie i pytajcie w szpitalach, w więzieniach i na cmentarzach! Z pewnością, jak z większości szpitali usłyszycie jęk i lament chorych z rozpusty i wyuzdania popędów młodości, tak z więzień usłyszycie żałosne westchnienia nieszczęśliwych młodych ludzi, ukaranych

— 172 —

za zabronione czyny, najczęściej wynikające z ekscesów młodości. Zrozumiecie, że większość męczarni grobu - owego pośredniego królestwa (ar. al-barzach), którego drzwi nieprzerwanie otwierają się i zamykają za tymi, którzy doń wkraczają - jest rezultatem niewłaściwie spędzonej młodości, jak zaświadczają ci, którzy doznali życia w grobie, jak jest to potwierdzone i zaświadczone przez wszystkich ludzi prawdy. Prócz tego pytajcie ludzi starych i chorych, którzy stanowią większą część ludzkości. Z pewnością olbrzymia większość z nich powie ze smutkiem i żalem: «Biada nam! Zmarnowaliśmy naszą młodość na namiętności i kaprysy, być może nawet w sposób, który przyniesie nam szkodę. Bądźcie ostrożni i nie czyńcie tego, co my uczyniliśmy!».

W konsekwencji niedozwolonej przyjemności pięciu do dziesięciu lat młodości człowiek cierpi całe lata żalu i smutku na tym świecie, mękę i krzywdę w królestwie pośrednim (ar. al-barzach), a wreszcie cierpienie Piekła i Ognia piekielnego (ar. As-Saqar) w życiu ostatecznym. Choć taki człowiek jest w położeniu prawdziwie godnym współczucia, to zgodnie z tajemnicą słów:

اَلرَّاض۪ى بِالضَّرَرِ لَا يُنْظَرُ لَهُ

Nie okazujcie współczucia tym, którzy dobrowolnie akceptują szkodę, w żaden sposób nie zasługuje on na współczucie, ponieważ nie można współczuć tym, którzy dobrowolnie nurzają się w przynoszących im szkodę uczynkach; nie zasługują oni na współczucie.

Niechaj Wszechmocny Bóg ocali nas i was przed ponętnymi pokusami tego czasu i niechaj nas od nich zachowa, amen.

Moi drodzy, wierni bracia, którzy jesteście uczniami Traktatów Światła!

Jestem zmuszony do tego, by objaśnić pewną prawdę w nawiązaniu do sprzeciwu wysuniętego przez pewnego starszego człowieka w kwestii, jakiej nigdy nawet sobie nie wyobrażaliśmy, w sposób, który przynosi szkodę słabszym uczniom Traktatów Światła; do tego, by położyć kres zasadzie ukrytej za takimi sprzeciwami. W tym miejscu powtórzę to, co wcześniej powiedziałem innemu człowiekowi:

Jakże oszałamiającym i nieszczęsnym jest fakt, że podczas gdy ludzie prawdy trwonią nadzwyczajną siłę, jaka tkwi w jedności, a w rezultacie owej straty zostają pokonani, ludzie niezgody i zbłądzenia, choć jest to

— 173 —

sprzeczne z ich metodą, jednoczą się, aby zyskać znaczącą siłę, jaką nabywa się poprzez jedność. Choć jest ich jedynie dziesięć procent, zwyciężają ludzi prawdy, którzy stanowią dziewięćdziesiąt procent. Ponadto najbardziej oszałamiającym i zdumiewającym jest fakt, że to ludzie prawdy są tymi, od których oczekujemy największych pomocy i wsparcia, a którym nie udaje się wypełnić obowiązku zapewnienia owej pomocy, jak wymagają tego islam, przyjęte przez nich metody oraz obowiązki religijne, lecz przeciwnie - w rezultacie niewłaściwego pojmowania przez nich pewnych spraw posunęli się do sprzeciwu spowodowanego znaczeniem ich pozycji społecznej, w sposób powodujący bezczynność w służbie Traktatów Światła.

Sprzeciwili się oni objaśnieniu pewnej prawdy - nie wiem, do której kwestii lub do którego wersetu Koranu odnosi się owa prawda. Prawdopodobnie chodzi o kwestię z poufnej części wskazówek koranicznych, noszących tytuł Promienia Pierwszego. Oto, co wasz słaby przyjaciel oznajmia staremu przyjacielowi oraz wam samym:

Dzięki blaskowi Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, nowy Said wyraża tak logiczne i prawdziwe świadectwa dotyczące prawd wiary, że zmuszają one nie tylko uczonych muzułmańskich, lecz również najbardziej upartych spośród europejskich filozofów do podporządkowania się owym prawdom.

Koran, owa Księga cudownej wystawy, czyni zaszczyt Traktatom Światła, które są jego duchowym cudem w tej epoce, poprzez wskazówki i aluzyjne wyrażenia wersetów wskazujące na ich wartość i znaczenie. Jak w przypadku wieści przepowiedzianych przez Imama 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad) i tego, który nosił przydomek Ghałs al-A'zam (niech jego tajemnica będzie uświęcona), Koran używa aluzyjnych i domyślnych odniesień pozostających na poziomach znaczenia domyślnego (ar. mana'i iszari). Takie odniesienie jest właściwe dla jego cudowności oraz jest koniecznością cudownej elokwencji owej mowy pochodzącej z królestwa tego, co niewidzialne (ar. al-ghajb).

W więzieniu Eskisehir, w straszliwym czasie, kiedy najbardziej potrzebowaliśmy uświęconego pocieszenia, zostało mi powiedziane poprzez duchowe napomnienie: "Przedstawiasz świętych z dawnych czasów jako świadków przyjęcia Traktatów Światła przez Boga. Jednakże zgodnie z tajemnicą słów:

﴿ وَلَا رَطْبٍ وَلَا يَابِسٍ اِلَّا ف۪ى كِتَابٍ مُب۪ينٍ‌ ﴾

[79]

największym autorytetem jest Koran. Czy Koran przyjmuje Traktaty

— 174 —

Światła i co o nich mówi?". Stojąc w obliczu tego osobliwego pytania, poszukiwałem pomocy u Koranu. W ciągu godziny oznajmiono mi, iż pośród trzydziestu trzech wersetów na poziomie znaczenia domyślnego (ar. mana'i iszari), który jest drugim poziomem znaczenia wyraźnego (ar. mana'i sarih), znajdują się szczególne aluzyjne odniesienia wskazujące na Traktaty Światła, zaś Traktaty mają swój udział w całości znaczenia domyślnego owych wersetów. W ciągu godziny poczułem mocne świadectwo owego przywileju, jakim jest wprowadzenie Traktatów do Koranu. Niektórych części owego świadectwa doświadczyłem szczegółowo, a niektórych pokrótce. Zostałem całkowicie przekonany, bez żadnych wątpliwości lub podejrzeń. Nie pozostała żadna niepewność ani żadne zwątpienie.

Zatem z intencją ochrony wiary ludzi wiary (ar. ahl al-iman) poprzez Traktaty Światła spisałem owo niezachwiane przekonanie dla mych wybranych braci i dałem im je pod warunkiem, że pozostanie ono poufnym.

W owym traktacie nie mówimy: "Takie jest wyraźne znaczenie wersetu", ponieważ wówczas hodżowie mogliby argumentować: "Nie, to jedynie twoja interpretacja". Nie twierdzimy również: "To znaczenie jest całością znaczenia domyślnego". Mówimy jedynie, że w domyślnym znaczeniu wersetu istnieje wiele poziomów. Jednymi z owych poziomów są znaczenia domyślne (ar. iszari) i aluzyjne (ar. ramz). Znaczenie domyślne również posiada swą całość oraz poszczególne aspekty, które wskazują na każde stulecie z osobna. W tym stuleciu Traktaty Światła mają swoje szczególne miejsce wśród całości poziomów znaczenia domyślnego. Przedstawiliśmy znaki i świadectwa zgodnie z zasadami nauki dżafr i nauki o wyliczeniach matematycznych (ar. rijaz), które przez długi czas były przeważającymi pośród uczonych, ukazując zamierzone odniesienia, podkreślające ważną rolę, jaką odegrają Traktaty. Pozostając dalekim od znieważania wyraźnego znaczenia wersetów Koranu, nasze stanowisko służy ukazaniu jego cudowności i elokwencji. Temu rodzajowi znaków spośród tego, co niewidzialne (ar. al-ghajb), nie można się sprzeciwiać. Kto nie jest w stanie zaprzeczyć niezliczonym znakom, wydobytym z Koranu przez ludzi prawdy, nie może i nie powinien zaprzeczać również temu znakowi.

Jednakże ktoś może sprzeciwić się i uznać za zdumiewający oraz niepojęty fakt to, że dzieło tak doniosłe może zaistnieć poprzez ręce człowieka tak znikomego jak ja. Tacy ludzie powinni zatem zastanowić się nad tym, że stworzenie drzewa cedrowego wielkiego jak góra z nasiona

— 175 —

małego jak ziarnko pszenicy jest przejawem wspaniałości Boga i Jego mocy. W ten sam sposób - jeśli chodzi o zaistnienie dzieła takiego jak to poprzez ręce ludzi takich jak my, w czasie krańcowej potrzeby, w absolutnych bezsilności i ubóstwie - człowiek będzie zmuszony przyznać, że ukazuje to fakt, iż miłosierdzie Boga obejmuje każdą rzecz.

Poprzez świętość i dostojeństwo Traktatów Światła zapewniam was oraz tych, którzy wysuwają sprzeciwy, że owe znaki, wzmianki, wiadomości i wskazówki dostarczone przez świętych (ar. ałlija) zawsze prowadziły mnie ku składaniu Bogu podziękowań, wychwalaniu Go i błaganiu o wybaczenie moich błędów. Przedstawiam wam dwadzieścia lat mojego życia na oczach społeczeństwa jako dowód tego, że owe znaki nawet na minutę nie dały mej nakazującej zło duszy egoizmu i samolubstwa, abym stał się chełpliwym pyszałkiem.

Zaiste, przy owej prawdzie ludzie podatni są na omyłki, zapominalstwo i błędy. Popełniłem wiele błędów, których nie jestem świadom. Być może moje myśli splątały się, a wynikające z tego błędy znalazły się w Traktatach. Niemniej jednak, obecnie pod płaszczykiem zastępowania uświęconych słów Koranu ludzkim tłumaczeniem znaczenia i pomijania pewnych słów przy zapisywaniu Koranu nowym alfabetem manipuluje się wyraźnym znaczeniem wersetów poprzez perwersyjne interpretacje i oszukańcze zmiany ludzi zbłądzenia. Ignorowanie tego, a także wysuwanie sprzeciwów wobec bezradnego człowieka, który popełnił błąd objaśniając pewną cudowną kwestię, aby wzmocnić wiarę swych braci, czynienie tego w sposób powodujący bezczynność w jego służbie na rzecz wiary... A zgodziliby się z tym nie tylko ludzie prawdy, lecz również każdy, kto posiada choćby ziarenko uczciwości.

Osobiście zdumiewa mnie fakt, że człowiekiem, który wysunął swój sprzeciw, jest pewien uczeń Szejka Fekima (niech jego tajemnica będzie uświęcona), będącego najważniejszym z mych nauczycieli w łańcuchu wiedzy, a także uczeń Imama Rabbaniego (oby Bóg się nad nim zmiłował), z którym jestem najmocniej związany. Ów człowiek jest tym, po kim najbardziej spodziewałbym się pobłażliwego spojrzenia na moje błędy oraz na moje minione zagmatwane życie pozbawione zasad, a także tego, że ze wszystkich sił pospieszy mi z pomocą. Tymczasem z wielkim żalem usłyszeliśmy o tym, jak wysunięty przez niego sprzeciw spowodował bezczynność niektórych z naszych słabych braci, a także wzmocnił sprawę ludzi zbłądzenia.

Oczekujemy, że ów starszy człowiek szybko zacznie pracować nad

— 176 —

naprawą tego stanu rzeczy poprzez wyrzeczenie się swych błędnych myśli, że będzie wspierał nas poprzez swe suplikacje (ar. du'a) oraz skuteczne rady. Dodam do tego następujące oświadczenie:

W obliczu straszliwych ataków zbłądzenia tego czasu potężne drogi i ścieżki prawdy oraz tariki z milionami oddanych uczniów pozornie zostały pokonane, jednak na pół piśmienny człowiek przebywający pod stałym nadzorem i żyjący naprzeciwko posterunku policji, który jest samotny i jest obiektem kampanii spadających na niego z wielu stron oszczerstw, mających na celu sprawienie, by wszyscy go znienawidzili, nie może rościć sobie praw do Traktatów Światła, które są bardziej rozwinięte od owych innych dróg i odparły silniejsze ataki; to dzieło nie może być wytworem jego umiejętności, zaś on nie może być z niego dumny, lecz raczej zostało ono zesłane bezpośrednio przez Boże miłosierdzie jako cud Koranu tych czasów. Ów człowiek wraz z tysiącami swoich przyjaciół położył ręce na tym podarunku Koranu. Z pewnością spadł na niego obowiązek bycia głównym interpretatorem Traktatów Światła, jednak świadectwem faktu, iż nie są one dziełem jego myśli, wiedzy i inteligencji, jest to, że niektóre części Traktatów Światła zostały spisane w ciągu sześciu godzin, inne w ciągu dwóch godzin, inne w ciągu godziny, a jeszcze inne w dziesięć minut. Przyrzekam, że nawet gdybym miał moc pamięci starego Saida (niech Bóg będzie z niego rad), nawet przez dziesięć godzin nie mógłbym spisać w oparciu o własne myśli tego, co zostało spisane w dziesięć minut. W oparciu o własny umysł i zdolności przez dwa dni nie mógłbym napisać traktatu, który został spisany w godzinę. Ani ja sam, ani też najbardziej skrupulatny i pobożny filozof, nie moglibyśmy zbadać kwestii Słowa Trzydziestego i spisać ich w ciągu sześciu dni, choć zostało ono napisane jednego dnia, w ciągu sześciu godzin... I tak dalej.

Oznacza to, że choć jesteśmy bankrutami, to każdy z nas stał się heroldem i sługą bogatego sklepu złotnika. Niechaj Wszechmocny Bóg w Swym blasku i Swej szczodrości ześle nam, a także wszystkim czystym i szczerym uczniom Traktatów Światła, wiecznie trwający sukces w owej służbie, amen.

Said Nursi