Suplikacja w języku perskim
(Ta suplikacja przyszła na myśl mojemu sercu w języku perskim, zatem w tym języku została spisana. Po raz pierwszy została opublikowana w moim dziele zatytułowanym Hubab).
O, Panie mój! Pogrążony w niedbalstwie, nie pokładając zaufania w Tobie, lecz w mych własnych mocy i woli, pobieżnie przyjrzałem się sześciu Aspektom, poszukując lekarstwa na moje choroby. Niestety, nie znalazłem żadnego lekarstwa i pojąłem, że powiedziano mi: «Czyż twoje choroby nie wystarczą ci jako lekarstwo?».
W swym niedbalstwie spojrzałem na przeszłość po mej prawej stronie, by znaleźć tam pociechę, lecz ujrzałem, że dzień wczorajszy ukazał mi się jako grób mego ojca, a dalsza przeszłość jako wielki grobowiec wszystkich moich przodków. Wypełniło mnie to grozą, nie zaś pocieszeniem*.
* Wiara ukazuje ów przerażający, ogromny grobowiec jako świetliste i dobrze znane miejsce spotykania się i zgromadzenia przyjaciół.
Następnie spojrzałem na przyszłość po mej lewej stronie, lecz tam również nie mogłem znaleźć żadnego lekarstwa, jako że dzień jutrzejszy ukazał mi się jako mój grób, zaś dalsza przyszłość jako wielki grobowiec moich współczesnych i przyszłych pokoleń. Nie wywołało to u mnie poczucia zaznajomienia, lecz przerażenie*.
*Wiara i wynikający z niej pokój ukazują, że ów straszny, ogromny grobowiec jest biesiadą wydaną przez Najbardziej Miłosiernego w zachwycających pałacach szczęśliwości.
Ponieważ także po lewej stronie nie ukazało mi się żadne dobro, spojrzałem na dzień dzisiejszy i ujrzałem, że przypomina on mary, na których złożono moje rozpaczliwie walczące zwłoki*.
*Wiara ukazuje, iż owe mary są miejscem handlu i bogato oświetloną gospodą.
Zatem skoro również w tym aspekcie nie mogłem znaleźć żadnego lekarstwa, uniosłem głowę i spojrzałem na wierzchołek drzewa mojego życia, jednak ujrzałem, że jedynym owocem tego drzewa są moje zwłoki, spoglądające na mnie z wierzchołka drzewa*.
*Wiara ukazuje, że to, co znajduje się na wierzchołku drzewa, to nie zwłoki, lecz zniszczony dom duszy, w której przejawia się życie wieczne, a której przeznaczeniem jest niekończące się szczęście, zaś z owego zniszczonego domu odchodzi ona po to, by podróżować pośród gwiazd.
Zrozpaczony również tym widokiem, spuściłem głowę. Spojrzałem pod nogi i ujrzałem, że proch, który pozostał z mych kości, zmieszał się z prochem, z którego zostałem stworzony po raz pierwszy. Ten widok nie przyniósł mi uleczenia, lecz jedynie dodatkowe cierpienia*.
*Wiara ukazuje, że ów pył jest drzwiami wiodącymi do Bożego miłosierdzia i kurtyną rozpostartą przed pałacami Raju.
Odwróciłem się również od tego widoku i spojrzałem za siebie, gdzie ujrzałem, jak przemijający i pozbawiony podstaw świat obraca się i odchodzi, staczając się w doliny nicości i w ciemność niebytu. Nie było to balsamem na moje dolegliwości, lecz raczej kolejną dawką trucizny grozy i przerażenia*.
*Wiara ukazuje, iż obracający się w ciemnościach świat składa się z przesłań Przedwiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę, i z kart zapisanych pismem Boga, które, kiedy ukończyły wypełnianie swych obowiązków i wyraziły swe znaczenia, odeszły, pozostawiając w zamian rezultaty swego istnienia.
Ponieważ również tam nie ujrzałem żadnego dobra, odwróciłem wzrok i spojrzałem przed siebie. Na końcu mojej drogi ujrzałem szeroko otwarte drzwi grobu, a za nimi szeroki trakt wiodący ku wieczności, który już z daleka przyciągał mój wzrok*.
*Jako że wiara ukazuje, iż drzwi grobu otwierają się na świat światła i na drogę wiodącą do wiecznego szczęścia, okazała się ona zarówno balsamem, jak i lekarstwem na moje choroby.
Zatem miast znaleźć w owych sześciu Aspektach pocieszenie i poczucie zaznajomienia, poczułem jedynie grozę i strach. Prócz zdolności woli nie miałem niczego, co pomogłoby mi stawić opór i działać w ich obliczu*.
*Wiara wydaje dokument, na mocy którego można polegać na nieskończonej mocy Boga miast na ludzkiej mocy wyboru, która jest niczym najmniejsza niepodzielna cząstka; zaiste, wiara jako taka jest owym dokumentem.
Orężowi człowieka, który nazywamy wolą, zarówno brak siły, jak i ma on krótki zasięg, przez co jest niedoskonały. Nie ma on żadnej mocy stwórczej, a prócz nabycia czy otrzymania czegoś nic nie może zrobić*.
*Wiara sprawia, że człowiek zaczyna używać swej woli w Imię Boga, a także sprawia, że staje się ona wystarczająca w obliczu wszystkiego, czemu tylko człowiek może stawić czoła. Podobnie, kiedy żołnierz używa swej nieznacznej siły w imię kraju, może on dokonać czynów po tysiąckroć większych od tych, jakich dokonałby na własną rękę.
Moja wola nie mogła ani przeniknąć przeszłości, ani rozpoznać przyszłości, zaś jeśli chodzi o dotyczące ich nadzieje i lęki, nie przyniosła mi żadnej korzyści*.
*Wiara wyjmuje cugle z rąk materialnego ciała i przekazuje je sercu i duszy, może zatem przeniknąć przeszłość i przyszłość, jako że sfera życia serca i duszy jest wielce rozległa.
Obszarem działania woli człowieka jest jedynie krótkotrwała teraźniejszość i ulotna chwila obecna.
Zatem pomimo wszystkich mych potrzeb i całej słabości, mimo niedostatku i ubóstwa, a także mimo mojego nieszczęsnego stanu, wywołanego przez przerażenie i grozę będące wynikiem powyższych sześciu Aspektów, jasno spisanych na karcie mego istnienia piórem Bożej mocy i zawartych w mojej naturze, moje pragnienia sięgały aż do wieczności, a moje nadzieje rozpościerały się nad całą wiecznością.
Zaiste, próbka każdej rzeczy, jaka tylko istnieje na tym świecie, jest zawarta w moim istnieniu. Jestem połączony ze wszystkimi rzeczami tego świata i to dlatego mogę wykonywać swą pracę.
Sfera moich potrzeb rozciąga się tak daleko, jak daleko sięga mój wzrok.
Zaprawdę, sfera moich potrzeb rozciąga się tak daleko, jak daleko może dotrzeć moja wyobraźnia. Czegokolwiek brakuje człowiekowi, tego on potrzebuje. Potrzebuje on tego, czego nie ma, zaś lista tego, czego mu brak, jest nieskończenie długa.
Jednak moc człowieka rozciąga się tylko tak daleko, jak daleko sięga jego krótka broń. To oznacza, że mój niedostatek i moje potrzeby są wielkie jak cały świat, podczas gdy mój majątek jest tak nieskończenie drobny, jak najmniejsza niepodzielna cząstka.
Zatem jaki może być pożytek z mej zdolności woli, wartej tyle co dwa pensy w odniesieniu do moich potrzeb, które obejmują cały świat, zaś to,
czego potrzebuję, mógłbym nabyć jedynie za miliony lir? Dzięki swej sile woli nie mogę ani kupić, ani otrzymać tego, co jest mi potrzebne, a w takim razie trzeba poszukać innego rozwiązania.
Owo rozwiązanie jest następujące: wyrzec się własnej woli i pozostawić wszystkie sprawy woli Boga; wyrzec się własnej mocy i siły, a szukać schronienia w mocy i sile Wszechmocnego Boga, mocno trzymając się prawdziwego polegania wyłącznie na Nim.
Tak, ktokolwiek znajduje owo bezbrzeżne morze miłosierdzia, z pewnością nie będzie polegał na własnej woli i decyzji, które są podobne mirażowi, nie wyrzeknie się owego miłosierdzia, szukając ratunku u własnej woli.
"O, Panie mój! Skoro taka jest droga wiodąca ku zbawieniu, wyrzekam się własnej woli i na Twojej drodze porzucam egoizm. Teraz Twoja łaska może wziąć mnie za rękę, litując się nad moją bezsilnością i słabością, zaś Twoje miłosierdzie może zmiłować się nad moimi potrzebami i mym ubóstwem, wesprzeć mnie i otworzyć przede mną swoje drzwi".
Niestety!, oszukano nas. Uważaliśmy, że życie tego świata jest stałe, przez co wszystko utraciliśmy. Tak, owo przemijające życie jest tylko snem i jak sen przemija. Jest wątłe i unosi się jak wiatr, a następnie odchodzi.
Arogancki i zadufany człowiek, który polega na sobie samym i przypuszcza, że będzie żył wiecznie, jest skazany na śmierć i szybko odchodzi. Również świat, dom człowieka, spada w ciemności niebytu. Nadzieje odchodzą, zaś cierpienia duszy trwają.
Skoro taka jest prawda, dalejże, moja nieszczęsna duszo, która tęsknisz za życiem, która jesteś rozmiłowana w tym świecie, która doświadczasz nieskończonych nadziei i nieskończonych cierpień! Zbudź się i oprzytomniej! Jak robaczek świętojański, który polega na swym malutkim światełku, pozostaje wśród bezgranicznych ciemności nocy, podczas gdy pszczoła znajduje światło słonecznego dnia i spogląda na wyzłocone słońcem kwiaty, które są jej przyjaciółmi, tak ty, polegając na sobie, na swoim istnieniu i na swoim ego, będziesz przypominać robaczka świętojańskiego. Tymczasem jeśli poświęcisz swoje przemijające istnienie na drodze Stwórcy, Który sprawił, że zaistniałaś, znajdziesz niekończące się światło istnienia wiecznego. Poświęć zatem to ulotne życie!, jako że twoje istnienie jest jedynie depozytem, który dano ci na przechowanie.
Co więcej, On obdarował cię istnieniem i do Niego ono należy, zatem nie pogardzaj nim, lecz poświęć je bez wahania. Poświęć życie doczesne, ponieważ stanie się ono życiem wiecznym. Jako że zanegowanie negacji jest potwierdzeniem, zatem jeśli nie istnieje niebyt, istnieje byt, a jeśli zanegujemy niebyt, zaistnieje byt.
Najbardziej Szczodry Stwórca kupuje od ciebie to, co i tak jest Jego własnością, a w zamian wypłaca ci wysoką cenę, jaką jest Raj, zatem dla ciebie dobrze opiekuje się Swoją własnością, by wzrosła jej wartość. Zwróci ci ją w formie zarówno doskonałej, jak wiecznej. O, moja duszo, nie zwlekaj! Dokonaj tego handlu, który przyniesie ci korzyść na pięć różnych sposobów, a będziesz zbawiona przed pięcioma rodzajami straty i natychmiast odniesiesz pięciokrotny zysk!
[7]
[8]
Słowa: لَٓا اُحِبُّ الْاٰفِل۪ينَ [8], jakie wypowiedział Prorok Abraham (niech będzie z nim pokój), a które oznajmiają o przemijaniu i śmierci wszechświata, sprawiły, że płaczę.
Oczy mego serca zapłakały nad tymi słowami, wylewając gorzkie krople łez. Każda łza była tak pełna smutku, jak moje oczy były pełne łez. Werset sprawił, że zapłakali także inni, jakby sam również płakał. Poniższe wersy spisane w języku perskim są moimi łzami, są rodzajem komentarza do niektórych spośród słów mądrego, wybranego przez Boga Proroka Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).
Umiłowany, który ze swej natury jest ukrytym, nie jest piękny, ponieważ to, co skazane na zanik, nie może być prawdziwie piękne. Takie rzeczy ani nie mogą pokochać sercem, które jest stworzone dla wiecznej miłości i jest zwierciadłem Przedwiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę, ani też nie mogą zostać umiłowane przez serce.
Upragniony, który ze swej natury jest skazany na zgubę, nie jest wart tego, by serce przywiązało się do niego, ani tego, by umysł miał się nim zajmować. Nie może być przedmiotem pragnienia. Nie jest wart tego, by ze smutkiem żałować jego odejścia. Dlaczegóż zatem serce miałoby czcić kogoś takiego i przywiązywać się do niego?
Poszukujemy tego, co jest zgubione w swej efemeryczności; nie pragnę nikogo takiego. Ponieważ sam jestem efemeryczny, nie pragnę tego, kto jest taki sam. Cóż zatem powinienem czynić?
Oddajemy cześć temu, którego przeznaczeniem jest bycie pogrzebanym w śmierci; nie będę go wzywał ani szukał u niego schronienia. Sam jestem nieskończenie potrzebujący i bezsilny, a ten, kto jest bezsilny, nie może znaleźć żadnego lekarstwa na moje niezliczone dolegliwości. Nie może również nasmarować żadnym balsamem moich wiecznych ran. Jak ktoś, kto nie może wybawić od śmierci samego siebie, może być przedmiotem czci?
Zaiste, rozum opętany pozorami płacze zrozpaczony, widząc we wszechświecie śmierć tego, czemu oddawał cześć, zaś dusza, która poszukuje wiecznego przedmiotu miłości, wypowiada z płaczem: لَٓا اُحِبُّ الْاٰفِل۪ينَ [8].
Nie chcę rozłąki, nie pragnę rozłąki, nie mogę znieść rozłąki!
Spotkania, po których natychmiast następuje rozłąka, nie są warte smutku, żalu ani tego, by za nimi tęsknić, ponieważ jak przeminięcie przyjemności jest cierpieniem, tak wyobrażenie sobie przemijania przyjemności również jest cierpieniem. Dzieła wszystkich - mówiąc w przenośni - umiłowanych, wszystkie dzieła poezji i miłości są płaczem z bólu będącego wynikiem owego wyobrażenia sobie przemijania przyjemności. Gdybyś uwięził dusze wszystkich dzieł poezji, z każdej wypłynąłby ów żałosny płacz.
Zatem to z powodu bólu i męczarni będących wynikiem owych spotkań zabarwionych przemijaniem, z powodu owych boleściwych, metaforycznych miłości moje serce płacze i woła przez łzy: لَٓا اُحِبُّ الْاٰفِل۪ينَ [8].
Jeśli pragniesz trwałości na tym przemijającym świecie, to wiedz, że trwałość pochodzi z przemijania. Znajdź to, co przemija, a tyczy się twojej nakazującej zło duszy, po to, byś sam mógł przetrwać.
Pozbądź się złych cech moralnych, które leżą u podstaw oddawania czci temu światu. Sam stań się przemijający! Poświęć swoje dobra i swój majątek na drodze prawdziwie Umiłowanego. Spójrz na kres istnienia, który pozornie wskazuje na niebyt, jakby był on drogą wiodącą do osiągnięcia trwałości na tym świecie, biorącą swój początek z przemijania.
Ludzki umysł, który nurza się w pozornych przyczynach, jest oszołomiony wstrząsami, jakie towarzyszą przemijaniu tego świata, i rozpaczliwie lamentuje. Tymczasem świadomość, która pragnie prawdziwego istnienia, zrywa więzi łączące ją z metaforycznymi umiłowanymi i z przemijającymi bytami, wołając jak Abraham: لَٓا اُحِبُّ الْاٰفِل۪ينَ [8] i ustanawia więź z Prawdziwym, Istniejącym, Wiecznym Umiłowanym.
O, moja nieświadoma duszo! Wiedz, że ten świat i wszystkie jego istoty z pewnością są efemeryczne, lecz w każdej efemerycznej rzeczy możesz odnaleźć drogę prowadzącą do trwałości, a także możesz dostrzec dwa blaski i dwie tajemnice spośród przejawów piękna Umiłowanego, Który nigdy nie umiera.
Tak, jednym z Jego darów jest możliwość dostrzeżenia obdarowania i łaski Najbardziej Miłosiernego. Jeśli przejdziesz od daru do obdarowania, znajdziesz Tego, Który jest Obdarowującym. Również każde z dzieł Przedwiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę, jest podobne przesłaniu, które umożliwia poznanie Najpiękniejszych Imion Stwórcy, Któremu należy się wszelka chwała. Jeśli przejdziesz od ozdoby do zawartego w niej znaczenia, znajdziesz Tego, na Którego wskazują Jego Najpiękniejsze Imiona. Skoro jesteś w stanie odnaleźć jądro i istotę wszystkich efemerycznych istot, uczyń to, a wówczas będziesz mogła bez
żalu odrzucić ich pozbawione znaczenia skorupy i pozory, by uniosła je fala efemeryczności.
Wśród wszystkich istot nie ma ani jednej, która nie byłaby znaczącym dziełem i ucieleśnionym słowem Boga i nie umożliwiałaby odczytania wielu z Najpiękniejszych Imion Chwalebnego Stwórcy. Skoro istoty są słowami Bożej mocy, odczytaj znaczenie owych słów i umieść je w swym sercu. Nie lękaj się i odrzuć słowa pozbawione znaczenia, by porwał je wiatr przemijania. Nie przejmuj się nimi, nie oglądaj się za nimi i nie zajmuj się nimi niepotrzebnie.
Jako że łańcuch myśli umysłu człowieka spośród ahl ad-dunja, który czci pozory, a którego kapitał stanowi to, co nazywa on "obiektywną wiedzą", prowadzi do nicości i do niebytu, krzyczy on z rozpaczy, oszołomienia i zawiedzionych nadziei. Umysł poszukuje ścieżki, która prawdziwie wiedzie do prawdy. Jako że dusza odwróciła się od «tych, którzy zachodzą» i tego, co efemeryczne, serce wyrzekło się swych metaforycznych umiłowanych, a świadomość także odwróciła swe oblicze od istot, które przemijają, również ty, moja nieszczęsna duszo, staraj się o pomoc Tego, Którego umiłowałem, لَٓا اُحِبُّ الْاٰفِل۪ينَ [8] «a nie tych, którzy zachodzą», jak Abraham, a będziesz zbawiona.
Spójrz, jak dobrze wyraził to Maulana Dżami, którego natura była jednym z miłością i który upoił się, pijąc z pucharu miłości:
1. Yaki khwah, 2. Yaki khwan, 3. Yaki ju, 4. Yaki bin, 5. Yaki dan, 6. Yaki gu.
Oznacza to:
1. Pragnij tylko Jego Jednego; wszystko inne nie jest warte upragnienia.
2. Wzywaj tylko Jego Jednego; nikt inny nie przybędzie ci z pomocą.
3. Poszukuj tylko Jego Jednego; wszystko inne nie jest tego warte.
4. Spoglądaj tylko na Jego Jednego; innych nie możesz oglądać przez cały czas, lecz ukrywają się oni za zasłoną efemeryczności.
5. Poznaj tylko Jego Jednego; wiedza inna od tej, która dopomaga w poznaniu Go, nie przyniesie ci żadnej korzyści.
6. Mów tylko o Nim Jednym; słowa, które Go nie dotyczą, uważaj za pozbawione znaczenia.
Tak, o Dżami, powiedziałeś całkowitą prawdę. Tym, Który jest prawdziwie Umiłowanym, Tym, Który prawdziwie jest ponad wszelką potrzebę, Tym, Który jest prawdziwie Upragnionym i Tym, Któremu prawdziwie należy się cała cześć, nie może być nikt inny, jak tylko On.
W wielkim kręgu wspominania Najpiękniejszych Imion Boga ten świat wraz ze wszystkimi jego istotami, we wszystkich ich językach i poprzez wszystkie rozmaite dźwięki oznajmia: لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُو [9], wraz ze wszystkimi istotami zaświadczając o Bożej jedności. Opatrując rany zadane przez słowa: لَٓا اُحِبُّ الْاٰفِل۪ينَ [8], wskazuje na Nieśmiertelnego Umiłowanego, nie zaś na metaforycznych umiłowanych, do których nie jest już przywiązany.
(Mniej więcej dwadzieścia pięć lat temu, w czasie, gdy postanowiłem wyrzec się tego świata, kilku ważnych dla mnie przyjaciół odwiedziło mnie na wznoszącym się w Stambule, nad Bosforem, wzgórzu Yusa Tepesi (Wzgórze Jozuego) i wzywali mnie, bym powrócił do świata i zajął pozycję, jaką cieszyłem się wcześniej. Powiedziałem im, by pozostawili mnie samego do następnego ranka, abym mógł poszukać właściwego przewodnictwa, zaś owego następnego poranka memu sercu oznajmiono to, co znajduje się w poniższych dwóch Tabelach. Te słowa przypominają poezję, lecz poezją nie są. Nie zmieniałem ich przez wzgląd na owo błogosławione wspomnienie i zachowały się w takiej postaci, w jakiej przyszły mi na myśl. Były dodatkiem do Słowa Trzydziestego Trzeciego, jednak teraz zostały umieszczone w tym miejscu, a to przez wzgląd na ich "stację").
Nie wzywajcie mnie do świata. Przybyłem do świata i ujrzałem, iż jest on przemijający.
Niedbalstwo jest zasłoną. Ujrzałem, iż światło prawdy zostało zakryte.
Jeśli mówicie o wszystkich istniejących bytach, ujrzałem je. Ujrzałem, iż wszystkie istoty są efemeryczne i przynoszą szkodę.
Jeśli mówicie o istnieniu, przywdziałem je. Biada mi! Istnienie okazało się niebytem i przysporzyło mi wielu cierpień.
Jeśli mówicie o życiu, skosztowałem go. Ujrzałem, że życie jest pasmem męczarni.
Umysł staje się czystą torturą. Ujrzałem, iż trwałość jest męką.
Życie staje się czystą fanaberią. Ujrzałem, iż każde osiągnięcie przynosi jedynie stratę.
Wszelkie uczynki stają się czystą hipokryzją. Ujrzałem, iż wszystkie nadzieje są czystym cierpieniem.
Jedność staje się tym, co podzielone. Ujrzałem, iż lekarstwo jest chorobą.
Światło staje się ciemnością. Ujrzałem, iż moi przyjaciele są sierotami.
Wszelkie głosy stają się zapowiedziami śmierci. Ujrzałem tych, którzy żyją, jako martwych.
Wiedza staje się kaprysem. Ujrzałem, iż naukę trapi tysiąc dolegliwości.
Przyjemność staje się czystym cierpieniem. Ujrzałem, iż istnienie w rzeczywistości jest skomplikowanym niebytem.
Jeśli mówicie o Umiłowanym, odnalazłem go. Biada mi! W rozłące cierpiałem z powodu ciężkiego bólu.
Niedbalstwo przemija. Wyraźnie ujrzałem światło prawdy.
Byt staje się dowodem na istnienie Boga. Spójrz! Życie jest zwierciadłem, w którym odbija się Bóg.
Umysł staje się kluczem otwierającym drzwi skarbców. Spójrz! Przemijanie jest drzwiami, które wiodą do trwałości.
Iskierka doskonałości gaśnie. Spójrz! Oto Ten, Który jest słońcem i do Którego należy piękno!
Rozłąka staje się prawdziwą jednością. Spójrz! Cierpienie jest czystą przyjemnością!
Życie staje się czystym działaniem. Spójrz! Wieczność jest czystym życiem!
Ciemność staje się pojemnikiem wypełnionym światłem. Spójrz! W śmierci istnieje prawdziwe życie!
Wszystkie rzeczy stają się dobrze znanymi. Posłuchaj! Wszystkie dźwięki są wspominaniem Boga!
Wszystkie istniejące atomy... Spójrz! Wszystkie głoszą chwałę Boga i wysławiają Go.
Odkryłem, że ubóstwo jest skarbcem pełnym bogactw. Spójrz! W bezsilności tkwi doskonała siła.
Jeśli znalazłeś Boga... Spójrz! Wszystkie rzeczy należą do ciebie.
Jeśli jesteś sługą Tego, do Którego należy każda rzecz... Spójrz! Jego majątek jest twoim majątkiem.
Jeśli jesteś arogancki i domagasz się czegoś od siebie samego... Spójrz! Oto ciężka próba i męczarnia, która nie ma końca.
Każde doznanie jest bezgraniczną męką. Spójrz! Oto nieszczęście znacznie bardziej przygniatające.
Jeśli prawdziwie jesteś sługą Boga... Spójrz! Oto bezgraniczne przyjemność i spokój.
Skosztuj owych niezliczonych nagród. Doznaj nieskończonego szczęścia.