Stacja Druga Słowa Trzynastego
[1]
Będąc atakowanymi przez złudne i uwodzicielskie pragnienia obecnych czasów, pewni młodzi ludzie zapytali: «Jak możemy ocalić nasze życie ostateczne?» i szukali pomocy u Traktatów Światła, zatem w imieniu Traktatów Światła mówię im, co następuje:
Grób istnieje - jest o, tam - i nikt nie może temu zaprzeczyć. Każdy będzie musiał do niego zstąpić, czy chce tego, czy nie. Prócz poniższych trzech dróg nie istnieje żadna inna droga, jaką można do niego dojść:
Droga pierwsza: Dla wiernych grób jest bramą do świata daleko lepszego niż ten świat.
Droga druga: Dla tych, którzy wierzą w życie ostateczne, lecz zbliżają się do grobu, krocząc ścieżką rozpusty i zbłądzenia, grób jest drzwiami uwięzienia w samotności, wiecznym lochem, w którym będą rozłączeni ze wszystkimi, których umiłowali.
Droga trzecia: Dla niewiernych i ludzi zbłądzenia, którzy nie wierzą w życie ostateczne, grób jest bramą do wiecznej zagłady, jest szubienicą, na której zostaną straceni zarówno oni sami, jak i ci, których umiłowali. Ponieważ ci ludzie myślą o nim w ten sposób, dokładnie takie będzie doświadczenie, jakiego zaznają w grobie - zostaną ukarani.
Droga druga i trzecia są zupełnie jasne, nie wymagają żadnego dowodu; każdy może wyraźnie zobaczyć, że tak właśnie jest. Skoro wyznaczona
godzina śmierci jest tajemnicą, a śmierć może przyjść w każdej chwili, by ściąć głowę człowieka, bez różnicy - starego czy młodego, nieszczęśliwy człowiek, który wiecznie ma przed sobą tak przerażającą i poważną kwestię (którą będzie stale widział na horyzoncie, wielką jak cały świat), z pewnością będzie szukał środka ocalenia przed ową wieczną zagładą, przed niekończącym się uwięzieniem w samotności, narzędzia, które przekształci drzwi grobu w drzwi otwierające się na wiecznie trwający świat, świat światła i wiecznego szczęścia.
Zatem do owego niezbitego faktu, jakim jest śmierć, możemy dojść tylko trzema drogami, zaś sto dwadzieścia cztery tysiące prawdomównych posłańców - proroków, którzy mieli w swych rękach cuda na znak potwierdzenia ich przesłania - ogłosiły, że owe trzy drogi są takimi, jakie opisaliśmy powyżej. Sto dwadzieścia cztery miliony świętych mężów (ar. ałlija), polegając na doznanych oświeceniach i wizjach, potwierdziły wiadomości przyniesione przez proroków, kładąc pod nimi swoje podpisy. Niezliczeni skrupulatni uczeni udowodnili tę kwestię racjonalnie, za pomocą rozstrzygających dowodów, mających stopień "wiedzy równej całkowitej pewności". Wszyscy oni jednogłośnie oświadczyli, że owa kwestia jest prawdopodobna w dziewięćdziesięciu dziewięciu procentach, mówiąc: «Jedyną drogą do zbawienia od zagłady i od uwięzienia na wieki, wiodącą ku wiecznemu szczęściu, jest wiara i posłuszeństwo wobec Boga».
Jeśli człowiek zastanawia się - nawet jeśli nie poświęca temu zbyt wielkiej uwagi - nad słowem jednego posłańca, który przestrzega go, by nie obierał niebezpiecznej drogi, na której istnieje prawdopodobieństwo zguby równe jednemu procentowi, lęk przed zgubą, jaki będzie cierpiał, zagłuszy nawet jego głód. Tymczasem setki tysięcy wiarygodnych i prawdomównych posłańców oznajmiły, że zbłądzenie i występek ze stuprocentowym prawdopodobieństwem zaprowadzą na szubienicę grobu (którą człowiek zawsze będzie miał przed oczami) i do wiecznego uwięzienia w samotności, zaś wiara i oddawanie czci Bogu ze stuprocentowym prawdopodobieństwem usuną owe szubienice, zamkną bramę więzienia i przekształcą cały czas widoczny grób w drzwi otwierające się na wiecznie trwający skarbiec i pałac szczęśliwości, wskazując równocześnie na znaki i ślady owego skarbca i owego pałacu. Pytam was zatem: Jeśli nieszczęsny człowiek, który staje w obliczu tej dziwnej, strasznej i przerażającej kwestii - zwłaszcza jeśli jest on muzułmaninem - nie wierzy i nie oddaje czci Bogu, czyż będzie on w stanie odegnać od siebie ból wynikający z lęku,
jaki odczuwa przez cały czas, oczekując na to, aż nadejdzie kolej wezwania go na szubienicę, którą wciąż ma przed oczami, nawet jeśliby dano mu władzę nad całym światem wraz ze wszystkimi jego przyjemnościami?
Jako że czyhające ze wszystkich stron podeszły wiek, choroby, nieszczęścia i śmierć zadają tak straszny ból i są napomnieniem, to nawet jeśli ludzie zbłądzenia i występku radują się setką tysięcy przyjemności i rozkoszy, w ich sercach przeważnie doświadczają pewnego rodzaju piekła, lecz dogłębne otępienie niedbalstwa czyni ich niewrażliwymi na nie przez pewien czas.
Jako że dla ludzi wiary i oddawania czci Bogu grób, który cały czas mają przed oczami, jest drzwiami wiodącymi do wiecznie trwającego skarbca i wiecznego szczęścia; jako że każdy z nich wygrał na przedwiecznej loterii Bożego zarządzenia los, jaki daje wiara, wart miliony milionów funtów złota i diamentów, każdy z nich oczekuje słów: "Przyjdź, by odebrać swą wygraną" z prawdziwie głęboką przyjemnością i z prawdziwą rozkoszą duchową. Owa przyjemność jest tak wielka, że gdyby zmaterializowała się , a ziarno stałoby się drzewem, byłoby tak, jakby człowiek otrzymał swój prywatny raj. Jednakże ten, który wyrzeka się owej rozkoszy i wielkiej przyjemności z powodu tego, ku czemu kieruje go młodość, który w swej rozpuście i rozpasaniu wybiera chwilowe i niedozwolone przyjemności, przypominające miód zatruty niezliczonymi cierpieniami, upada na poziom stokroć niższy od poziomu zwierząt.
Co więcej, taki człowiek będzie gorszy od bezbożnych cudzoziemców, ponieważ tamci, jeśli zaprzeczają jednemu prorokowi, być może uznają innych proroków, a jeśli nie znają Boga, być może posiadają jakieś zalety, dzięki którym mogą osiągnąć pewną doskonałość. Jednak muzułmanin zna zarówno proroków, jak i swego Pana (ar. Ar-Rabb) oraz wszelkie doskonałości, a to dzięki Muhammadowi z Arabii (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Jeśli zatem jeden z muzułmanów wyrzeka się nauk Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i występuje z jego wspólnoty, nie będzie uznawał ani innych proroków, ani Boga, ani też nie będzie znał jakichkolwiek podstawowych zasad, zgodnie z którymi mógłby zachować pewne duchowe doskonałości. Jako że Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jest ostatnim i największym z proroków, a jego religia i jego wezwanie są skierowane do całego rodzaju ludzkiego, jako że przewyższa wszystkich ludzi przez wzgląd na jego cuda i jego religię, jako że jest nauczycielem całego rodzaju ludzkiego we wszystkich kwestiach dotyczących prawdy, jako że udowadnia to w olśniewający sposób od
czternastu stuleci, jako że jest dumą całego rodzaju ludzkiego, przeto muzułmanin, który porzuca zasadnicze nauki Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i zasady jego religii, z całą pewnością nie będzie w stanie odnaleźć jakiegokolwiek światła ani też osiągnąć jakiejkolwiek doskonałości. Zostanie on skazany na całkowite przepadnięcie.
A zatem, o wy, nieszczęśnicy, którzy jesteście uzależnieni od przyjemności życia tego świata i ze strachem walczycie o zabezpieczenie przyszłości i waszego życia! Jeśli pragniecie przyjemności, rozkoszy, szczęścia i łatwości na tym świecie, czyńcie to, co jest dozwolone. To wystarczy, byście się radowali. Z innych części Traktatów Światła z pewnością pojęliście, że w każdej przyjemności, która jest niedozwolona, tkwi tysiąc cierpień. Gdyby ukazać wydarzenia przyszłości - na przykład następnych pięćdziesięciu lat od tej chwili - na kinowym ekranie, w ten sam sposób, w jaki dzisiaj ukazuje się wydarzenia przeszłości, ci, którzy oddawali się występkom, zapłakaliby, przepełnieni przerażeniem i niesmakiem, nad tymi rzeczami, które dziś są dla nich rozrywką.
Ci, którzy chcą być stale i na wieki szczęśliwi na tym świecie i w świecie, który nadejdzie, niechaj obiorą za swego przewodnika naukę Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i niechaj nie przekraczają granic wiary.