Wiara i niewiara
— 181 —

Pytanie Czwarte

z Listu Pierwszego

Przemijająca miłość do rzeczy (tur. mecazi) może przekształcić się w prawdziwą miłość; czy zatem przemijająca miłość, jaką większość ludzi odczuwa dla tego świata, może również stać się prawdziwą miłością?

Odpowiedź: Tak, jeśli człowiek, który kocha przemijającą miłością efemeryczną twarz tego świata, widzi na tej twarzy szpetotę upadku i przemijania i odwraca się od niej; jeśli poszukuje nieśmiertelnego obiektu miłości; jeśli powiodło mu się i dostrzegł dwie inne, piękne twarze tego świata - twarz zwierciadła dla Najpiękniejszych Imion Boga i twarz pola uprawnego, które wyda plon w życiu ostatecznym, wówczas jego przemijające, występne uczucie zaczyna przekształcać się w prawdziwą miłość, wszakże stanie się tak pod jednym warunkiem: że nie pomyli własnego, wewnętrznego, ulotnego i nietrwałego świata, który jest ściśle związany z jego życiem, ze światem zewnętrznym. Jeśli - jak ludzie zbłądzenia i ci, którzy są niedbali - taki człowiek zapomni o sobie samym, pogrążając się w świecie zewnętrznym i mniemając, że świat ogólny jest jego prywatnym światem, pokocha go, wpadnie w bagno natury i utonie w nim, chyba że w cudowny sposób uratuje go ręka Bożej łaski. Rozważcie następujące porównanie, które rozświetli ową prawdę:

Jeśli na czterech ścianach pięknie ozdobionego pokoju są cztery lustra, z których każde zajmuje całą ścianę, należące do czterech z nas, wówczas będzie tam pięć pokojów - jeden rzeczywisty i należący do wszystkich, zaś cztery będące jedynie jego podobieństwami, należącymi do właścicieli poszczególnych luster. Każdy z nas byłby w stanie za pomocą zwierciadła zmieniać kształt, formę czy kolor swego pokoju. Jeśli pomalujemy zwierciadło na czerwono, ukaże się w nim czerwony pokój, jeśli na zielono - zielony. Podobnie moglibyśmy zmieniać nasze pokoje przez odpowiednie ustawianie zwierciadeł, czyniąc je brzydkimi bądź pięknymi, a także nadając im różne kształty, jednak nie moglibyśmy tak łatwo zmienić zewnętrznego, ogólnego pokoju. Choć rzeczywiście pokój należący do wszystkich i cztery poszczególne

— 182 —

pokoje byłyby tym samym, to jednak w praktyce różniłyby się od siebie. Moglibyście zniszczyć jednym palcem pokój należący do was, lecz nie moglibyście poruszyć nawet jednego kamienia ze ścian wspólnego pokoju.

Zatem ten świat jest jak przyozdobiony bądź pomalowany dom. Życie każdego z nas jest owym zajmującym całą ścianę zwierciadłem. Każdy z nas ma w ogólnym świecie swój świat, jednak jego podporą, centrum i drzwiami do niego jest życie człowieka. Zaiste, nasz własny świat jest niby karta, a nasze życie jest piórem; wiele rzeczy z tych, które zostały nim zapisane przechodzi do księgi naszych uczynków. Kochamy nasz świat, lecz później zaczynamy zauważać, że ponieważ został on zbudowany w oparciu o nasze życie, zatem podobnie jak życie jest ulotny, efemeryczny i nietrwały. Dostrzegamy to i rozumiemy, a nasza miłość dla owego świata zwraca się ku odbiciom Najpiękniejszych Imion Boga, dla których nasz świat jest zwierciadłem, zmienia się w miłość dla przejawów owych Najpiękniejszych Imion. Co więcej, jeśli jesteśmy świadomi tego, że nasz świat jest jedynie przejściową sadzonką życia ostatecznego i Raju, jeśli kierujemy nasze uczucia - takie jak żarliwe pragnienie, miłość czy zachłanność - ku korzyściom życia ostatecznego, stają się one jego owocami i pędami, które przyniosą efekty, a wówczas przemijająca miłość zostaje przekształcona w miłość prawdziwą. W przeciwnym razie, ukazując znaczenie wersetu:

﴿ نَسُوا اللّٰهَ فَاَنْسٰيهُمْ اَنْفُسَهُمْ اُولٰٓئِكَ هُمُ الْفَاسِقُونَ ﴾

[1] człowiek zapomni o sobie samym, nie myśląc o ulotnej naturze życia doczesnego i mniemając, że jego osobisty, nietrwały świat jest tak stały, jak świat ogólny, aż wyobrazi sobie, że sam jest nieśmiertelny, skupi się na sprawach tego świata i z żarliwym uczuciem weźmie je w objęcia, pogrąży się w świecie doczesnym, aż odejdzie z niego. Taka miłość będzie dla niego nieskończonym cierpieniem i męką. Z takiej miłości zrodzi się rozpacz, miękkie serce i współczucie podobne litowaniu się nad sierotami, aż człowiek będzie litował się nad wszelkimi istotami żywymi. Zaiste, będzie odczuwał współczucie dla wszystkich pięknych stworzeń, które obumierają, będzie odczuwał ból rozłąki i cierpiał w absolutnej rozpaczy, nie będąc w stanie niczego zrobić.

Jednakże ten, kto ocalił samego siebie od niedbalstwa, znajduje wspaniałe remedium na ból, będący skutkiem tak przejmującej litości, jako że w śmierci i przemijaniu wszystkich istot żywych, których tak żałuje, dostrzega zwierciadła ich nieśmiertelnych dusz, w których

— 183 —

przedstawiają się przejawy wiecznych Imion Tego, Który trwa wiecznie. Żal owego człowieka przekształca się w radość. We wszystkich pięknych stworzeniach, które podlegają śmierci i przemijaniu, widzi również odbicie Tego, Który uczynił je pięknymi, widzi kunszt, upiększenie, obdarowanie i rozświetlenie, które są trwałe i które powodują, że człowiek dostrzega niedoścignione piękno i świętą urodę. Postrzega śmierć i przemijanie jako odnowienie, którego zamysłem jest powiększenie piękna, wzmocnienie przyjemności i ukazanie kunsztu, a to zwiększa odczuwaną przez niego przyjemność, jego gorliwość i jego podziw.

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى

[2]

Said Nursi