Gdy przez pięć lat przebywałem w Emirdag, za każdym razem, kiedy dla chwili wytchnienia udawałem się na przejażdżkę bryczką, w zdumiewający sposób, małe dzieci w wieku od roku do siedmiu lat biegły do bryczki i obejmowały moją rękę z entuzjazmem i szacunkiem większym od tego, jaki okazywały swym rodzicom. Zaprawdę, kilka razy, kiedy niektóre z tych dzieci przewróciły się pod koła bryczki, w nadzwyczajny sposób wyszły z tego bez żadnego zadraśnięcia.
Pewnego razu dwoje trzyletnich dzieci biegło do bryczki przez usiane cierniami uliczki ich wioski, choć nigdy wcześniej mnie nie widziały. Pozdrowiły mnie jak dorośli ludzie i poprosiły, aby mogły ucałować moją dłoń. Zarówno ja sam, jak moi bracia oraz ci, którzy byli świadkami tego zdarzenia, byliśmy zadziwieni. Owo zdarzenie nie było odosobnionym nawet w tamtej okolicy; wszędzie, nawet w wioskach, działo się tak samo.
Przypominając sobie tę prawdę, która nigdy mnie nie zwiodła, moi przyjaciele i ja doszliśmy do następującego przekonania:
Choć nie były zdolne do objęcia (Traktatów Światła - uz. red. pol.) swym umysłem czy intelektem, poprzez wrodzony impuls zwany przeczuciem, przez wzgląd na ich niewinność, dzieci z owej niewinnej grupy uchwyciły wielką korzyść, jaką Traktaty Światła przyniosą im samym oraz innym niewinnym dzieciom tego kraju. To doprowadziło do faktu, iż biegły one do interpretatora Traktatów z szacunkiem dla znaczenia Traktatów Światła oraz z tęsknotą przewyższającą tę, jaka przyciągała je do ich matek.
My również przeczuwamy, że w przyszłości spośród tych małych, niewinnych istot wyłonią się wielcy uczniowie Światła (tur. Nurcular), którzy staną się wybranymi uczniami Światła. Oto dlaczego owe dzieci ukazują taki stan.
Jako że nie mam własnych dzieci, włączyłem wszystkich tych niewinnych malców do mych suplikacji (ar. du'a) jako moje duchowe dzieci. Wspominam je w mych suplikacjach każdego ranka, tak jak uczniów Światła.
Powodem, dla którego powinno się przedkładać roczne niewinne dziecko ponad czterdziestoletniego człowieka, który nie jest zainteresowany (Traktatami - uz. red. pol.), jest fakt, iż jako że są one bezgrzeszne i ukazują szczerą więź, zatem zaiste tym, co skłania je do
tego, jest prawda, zatem odpowiadałem na ich dojrzałe pozdrowienia tak samo, jak odpowiadałem dorosłym.
Ponadto przez wzgląd na ich niewinność oraz na to, że w przyszłości staną się one zupełnymi uczniami Światła (tur. Nurcular), mam do nich następującą prośbę, jako że ich suplikacje (ar. du'a) w mojej intencji będą przyjęte:
"Teraz, gdy stałyście się mymi duchowymi dziećmi, zaś ja włączyłem was do moich suplikacji (ar. du'a), jako że nie macie żadnych grzechów, zatem wasze suplikacje w mojej intencji, in sza'a-llah, są przyjmowane. Zatem wy również powinnyście modlić się za mnie, ponieważ jestem bardzo chory".
Moi bliscy bracia i ja wierzymy, że bardzo możliwym jest to, aby niewinne dzieci tureckiego narodu, który niósł sztandar islamu, przyjęły lekcję Światła poprzez świetliste przebudzenie i przeczucie, co posłuży jako odpowiedź niektórym szkołom, założonym jakiś czas temu przez masonów i ateistów, w których wychowuje się i naucza młodzież w duchu bolszewizmu, jaki później staje się zepsuciem młodzieży. Ów osobliwy stan, jaki ukazują owe dzieci, in sza'a-llah jest znakiem tego, że te dzieci i ludzie młodzi zostaną ocaleni od zła owych masonów.
Moi drodzy, wierni bracia! Duchowi uczniowie Światła z Medresetu'z-Zehra!
Po przybyciu do Isparty otrzymałem wiadomości o tym, że w Isparcie została otwarta Szkoła Imamów i Kaznodziejów. Ponieważ większość uczniów w tej szkole była uczniami Światła (tur. Nurcular), memu sercu przyszło na myśl, że w sąsiedztwie powinna zostać otwarta nieoficjalna Szkoła Światła (ar. Madrasa Nurija), aby również (istniejąca już - uz. red. pol.) szkoła stała się Szkołą Światła.
Dwa dni później rozeszły się wieści o tym, że zamierzam wygłosić lekcję, co doprowadziło do tego, że tłum mężczyzn i kobiet zebrał się, aby jej wysłuchać. Oznacza to, że gdyby istniała na pół oficjalna, publiczna Szkoła Światła (ar. Madrasa Nurija), zbierałby się w niej tłum, jaki trudno sobie wyobrazić. Ponieważ stwarzałoby to możliwość niepotrzebnych a tłumnych zgromadzeń, jak w czasie, gdy szliśmy do sądu w Afyon, porzuciłem tę myśl, a memu sercu została oznajmiona druga prawda, która jest następująca:
Gdyby każdy człowiek miał czterech lub pięciu członków rodziny, powinien on przekształcić swój dom w małą Szkołę Światła (ar. Madrasa Nurija). Jeśli nie ma on rodziny i żyje samotnie, powinni zebrać się trzej lub czterej ludzie spośród jego zainteresowanych (Światłem - uz. red. pol.) sąsiadów, a ta grupa powinna uczynić swój dom małą Szkołą Światła. Gdyby zajmowali się Traktatami Światła przynajmniej w porach, gdy nie mają żadnych zadań ani obowiązków, nawet przez pięć lub dziesięć minut, poprzez czytanie ich, słuchanie lub spisywanie, jak otrzymają nagrody i zaszczyt bycia prawdziwymi "uczniami wiedzy", tak również będą obdarowani pięcioma rodzajami oddawania czci Bogu, spisanymi w Traktacie o szczerości intencji. Podobnie jak w przypadku prawdziwych "uczniów wiedzy", również ich codzienne działania odnoszące się do zdobywania środków do życia mogą stać się rodzajem aktu czci.
Oto, co zostało oznajmione memu sercu, a ja również dzielę się tym z moimi braćmi.
Moi drodzy, wierni bracia!
Po pierwsze: Całym mym jestestwem winszuję wam waszej służby Koranowi i wierze (ar. iman). Wysyłamy do was ten list jako naradę (ar. maszłara) dla uzyskania waszego głosu w pewnej drażliwej kwestii. Czy jest on słuszny? Jeśli nie, możecie go poprawić.
Po drugie: W Traktatach Światła zostało ukazane, że Boże zarządzenie (ar. qadr) wymierza sprawiedliwość poprzez prawdziwą niesprawiedliwość, jakiej dopuszczają się ludzie. Oznacza to, że ludzie mogą popełniać czyny nieuczciwe, prześladować innych i zarządzać uwięzienie ich, jednak z jakiegoś innego powodu poprzez to samo uwięzienie Boże zarządzenie wymierza sprawiedliwość, wtrącając owego człowieka do więzienia za prawdziwą zbrodnię. Teraz wyjaśnię osobliwy przykład tej prawdy, jakiego doświadczyłem:
Wymówką dla ucisku, męczarni i kar, które nakładano na mnie przez dwadzieścia osiem lat oskarżeń, przetrzymywania w areszcie i w więzieniach, jaką przedstawiano przez rozmaite sądy w wielu prowincjach, jest następująca wyimaginowana zbrodnia, której żadnego świadectwa nigdy nie przedstawiono:
Mówią: "Said pragnie wykorzystać religię jako narzędzie polityki i robi to".
Jednak tym ludziom przez trzydzieści lat mego nieszczęsnego nowego życia nie udało się sfabrykować żadnego świadectwa tej zbrodni, nie znaleźli go także w trzydziestu spośród moich wielkich ksiąg. Jako że
jeden sprawiedliwy sąd nie był w stanie znaleźć żadnego takiego świadectwa i orzekł w tych kwestiach przeciwnie do oskarżenia, fakt, że inny sąd upiera się przy wytoczeniu nam procesu w tej samej sprawie, jest całkowicie sprzeczny z zasadami prawa, rozsądku i przyjętego postępowania. To wysunięte przeciwko nam oskarżenie jest raczej wykorzystywane jako zasłona przez tych, którzy wykorzystują politykę jako narzędzie ateizmu.
Ponadto wszystkie moje powiązania odnoszące się do służby religii przez sześćdziesiąt lat mego życia uczonego są jasnym świadectwem i rozstrzygającym dowodem tego, że postępowałem zgodnie z zasadą, wedle której wszelkie polityczne, doczesne i społeczne prądy, z którymi miałem kontakt, powinny służyć religii, być jej narzędziem oraz być jej posłuszne.
Stwierdziłem już i udowodniłem w sądach, że nie mówiąc już o wykorzystywaniu religii jako narzędzia polityki, jasno ukazałem, że nie zamieniłbym jednej prawdy wiary (ar. iman) nawet na władzę nad światem. Jednak ostatnio uświadomiłem sobie prawdziwy powód, dla którego pewni urzędnicy sądownictwa oraz politycy zajmujący wysokie stanowiska jak szaleńcy uwierzyli w to, że owa bezpodstawna kwestia jest prawdziwa i poddali mnie trwającej dwadzieścia osiem lat niesprawiedliwości, sprzecznej z prawdą pod dwudziestoma względami. Ten powód jest następujący:
Największym zagrożeniem, a także poważnym duchowym gwałtem i zbrodnią, jaką przypuszczalnie popełniłem w służbie na rzecz wiary (ar. iman) w tej epoce egoizmu, było wykorzystanie mej służby Koranowi w tej epoce jako środka służącego memu materialnemu i duchowemu postępowi i rozwojowi.
Składam niekończące się podziękowania Wszechmocnemu Bogu za to, że przez ten długi czas, niezależnie od mojej woli, nie mówiąc już o wykorzystaniu mej służby wierze (ar. iman) jako środka mego materialnego lub duchowego rozwoju i postępu, czy też dla ocalenia siebie samego od kary i Piekła, czy też nawet dla zyskania wiecznego szczęścia w życiu ostatecznym, zawsze stawałem wobec nadzwyczaj potężnych, duchowych przeszkód, które surowo uniemożliwiały mi wykorzystywanie owej służby jako narzędzia. Byłem tym całkowicie zdumiony.
Dlaczego było tak, że duchowo uniemożliwiano mi osiągnięcie lub nawet zwrócenie się ku owym duchowym rangom i przyjemnościom odnoszącym się do życia ostatecznego poprzez spełnianie dobrych uczynków - co jest dozwolone i nie wyrządza zupełnie żadnej szkody - które każdego radują? Stało się tak poprzez mój naturalny obowiązek wobec nauki, skłaniający
mnie do tego, bym ukazywał służbę wobec wiary (ar. iman) samą w sobie jako moją jedyną nagrodę - prócz poszukiwania przyjęcia jej przez Boga.
Jest tak, ponieważ w tej przerażającej epoce jedynym wyjściem umożliwiającym dostarczenie prawd wiary (ar. iman) - która ani nie służy żadnej rzeczy, ani żadnej nie jest podporządkowana, będąc daleko ponad wszystkimi celami - tym, którzy ich potrzebują, w najbardziej skuteczny sposób, poprzez wrodzone oddawanie czci Bogu, jest lekcja Koranu, która ocala wiarę i zaszczepia niezachwiane przekonanie, to jest, rozbija ona całkowitą niewiarę (ar. kufr) oraz uparte i zaciekłe zbłądzenie, zaś dostarcza każdemu całkowitego przekonania.
W warunkach tej epoki taka lekcja może zapewnić owo całkowite przekonanie jedynie wtedy, kiedy jasnym jest, że nie służy ona żadnym osobistym interesom, czy to dotyczącym życia ostatecznego, czy doczesnym. W przeciwnym razie nawet jeśli człowiek, który stoi przed straszliwą zbiorową osobowością duchową ateizmu, jaka wyłania się z komitetów i stowarzyszeń, posiadałby wysoką rangę duchową, wciąż nie uda mu się pozbyć wszystkich wątpliwości. Jest tak, ponieważ dusza (ar. nafs) i ego człowieka, który jest uparty, a chce przyjąć wiarę, mogą powiedzieć: "Ten błogosławiony człowiek zwiódł nas poprzez swój geniusz i wspaniałą rangę", i wciąż pozostaną w nich wątpliwości.
Wszelkie dzięki niech będą Wszechmocnemu Bogu za to, że poprzez prześladowania, jakim ludzie poddawali mnie przez dwadzieścia osiem lat, Boże zarządzenie (ar. qadr) niezależnie od mej woli, rękami prześladujących mnie ludzi, potraktowało moją duszę z całkowitą sprawiedliwością, aby udzielić jej napomnienia poprzez swoje klapsy, mówiąc:
«Nigdy nie wykorzystuj religii dla żadnej osobistej korzyści. Nie wykorzystuj prawd wiary (ar. iman) dla własnych korzyści, aby ci, którzy ich poszukują, wiedzieli, że to tylko prawda, która przemawia. Usuń wszystkie wątpliwości duszy (ar. nafs) i podstępy Szatana i zmuś je do milczenia».
Zaprawdę, choć miliony ksiąg stoją w jednym szeregu z prawdami omawianymi w Traktatach Światła, które elokwentnie rozprzestrzeniały owe prawdy, a ich lekcji nauczyły się tysiące prawdziwych uczonych, tamte księgi nie były w stanie w zupełności zatrzymać całkowitej niewiary (ar. kufr) w tym kraju, a z powodu wyżej wspomnianej tajemnicy Światła nawet jego wrogowie przyznają, że - pod pewnym względem - odniosło ono zwycięstwo. Zaiste, w tak krańcowo trudnych warunkach Traktaty Światła spełniły obowiązek wystąpienia przeciwko całkowitej niewierze,
co każdy może ujrzeć na własne oczy. Zatem moc Światła jest rezultatem owej wielkiej tajemnicy.
Ja również całym mym jestestwem przyjmuję męczarnie i nieszczęścia tych dwudziestu ośmiu lat. Wybaczyłem tym, którzy mnie dręczyli, zaś uczciwemu i sprawiedliwemu Bożemu zarządzeniu (ar. qadr) mówię: Zasłużyłem na twoje litościwe klapsy...
W przeciwnym razie, gdybym przyjął to błogosławione podejście, jakie każdy przyjmuje dla zadowolenia Boga, a jest ono dozwolone i nieszkodliwe; gdybym nie wyrzekł się swych uczuć w kwestiach materialnych i duchowych, utraciłbym tę cudowną duchową siłę w służbie wiary (ar. iman).
Osobliwą demonstracją owej siły jest fakt, że człowiek, który przeczytał księgę mówiącą o prawdach wiary (ar. iman) napisaną przez pewnych osobników, którzy godni są jedynie tego, aby być uczniami i służyć, a następnie przeczytał jedną stronę Traktatów Światła, wyznał, że jedna strona Traktatów Światła więcej uczyniła dla ocalenia jego wiary.
W odroczeniu naszego przesłuchania w sądzie zawarte jest dobro. Trudności nakładane na Światło i uczniów Światła (tur. Nurcular) aż do tej pory obecnie są przekształcane w miłosierdzie i ukazują, że za odroczeniem naszego przesłuchania tkwi wielkie dobro, zaś jeden z przykładów owego dobra prawdopodobnie jest następujący:
Teraz, kiedy Światło zaczęło wywierać znaczący wpływ na cały świat islamu, jak długi i szeroki, decyzja sądów o całkowitym uwolnieniu nas, podjęta teraz, kiedy ludzie z zamorskich krajów mają wrażenie, że tutejsi politycy są skłonni do pewnego stopnia przyjąć zwyczaje europejskie, co miałoby być łapówką dla Europy, byłaby przyczyną poważnych wątpliwości dotyczących szczerości intencji (ar. ichlas) Światła w całym
świecie islamu, jak długi i szeroki. Spowodowałaby podejrzenia, że albo uczniowie Światła (tur. Nurcular) zostali zmuszeni do tego, by postępować obłudnie, albo też ci, którzy sprzyjają ideom modernizacji, potraktowali ich pobłażliwie; (uczniowie Światła - uz. red. pol.) byliby postrzegani jako ukazujący słabość, a to wyrządziłoby wielką szkodę wartości Światła. Owo odroczenie sprawy całkowicie usunie takie wątpliwości, a ponadto dowodzi tego, że przez trzydzieści lat uczniowie Światła nie skłonili głów przed kwestiami sprzecznymi ze znakami szczególnymi (ar. sza'ir) islamu.
Nasz Nauczyciel podyktował poniższe uwagi, a my je spisaliśmy.
W tym roku koniecznym było ujawnienie natury dwóch procesów sądowych. Jeśli chodzi o proces toczący się tutaj:
Pięćdziesiąt lat temu dokonałem interpretacji hadisu mówiącego o Sufjanie i o noszeniu kapelusza z rondem. Ostatnio sądy wysunęły tę interpretację jako kwestię sporną i przedstawiły ją jako atak na pewnego generała. Ponadto sąd w Afyon wskazał ów atak i interpretację jako powód, dla którego zostałem surowo ukarany. Przez wzgląd na ten spór przypuśćmy, że napisałem to niedawno, a ów generał wciąż żyje. Setki milionów muzułmanów żyją pod rządami Brytyjczyków oddanych swej religii i ustrojowi, zaś przez sto lat odrzucali oni ustrój i religię Brytyjczyków, a nawet brytyjskie sądownictwo nie uznało, aby ów aspekt stanowił wedle prawa przestępstwo podlegające oskarżeniu. Ponadto mamy dawnych przywódców partyjnych, którzy - a załóżmy, że są oni drugim i trzecim obok owego generała (a nawet, że każdy z nich jest równy temu generałowi) - obecnie są celem ciosów zadawanych im przez gazety z zaciekłością dwadzieścia razy większą od tej, jaką cechował się cios, który zadałem tamtemu generałowi poprzez hadis. Nie oskarżono żadnego z ludzi atakujących owych przywódców; są oni na wolności. Tymczasem stało się tak, że kamień, jaki rzuciłem, rozbił głowę generała, w którą uderzył dwadzieścia lat później, a ów generał dawno temu zmarł, zaś więź łącząca go z rządem i tym światem została przerwana.
Zaprawdę, ataki wymierzone w przywódców dawnej partii (rządzącej - uz. red. pol.), choć są oni albo członkami parlamentu, albo też urzędnikami
rządowymi, pozostając związanymi z rządem, są dziesięć, a nawet sto razy silniejsze niż ciosy zadawane przez Traktaty Światła, zaś owe gazety znajdują się w obiegu.
Jeśli jednak chodzi o konfiskatę naszych ksiąg, to spośród stu trzydziestu ksiąg jedynie na jednej lub dwóch stronach jednej księgi znajdują się odniesienia do tamtego ciosu. Konfiskowanie stu trzydziestu ksiąg z tego powodu jest absurdalnym aż do śmieszności, okrutnym prześladowaniem, podobnym obwinianiu stu trzydziestu ludzi o zbrodnię jednego człowieka. Fakt, że księgi ludzi bezbożnych, zepsutych i ateistów, które szczególnie występują przeciwko krajowi i religii, swobodnie krążą po bibliotekach, księgarniach i w społeczeństwie, że, zaprawdę, w posiadaniu (wielu ludzi - uz. red. pol.) pozostaje księga doktora Dozy'ego, która jest całkowicie sprzeczna z islamem - to ukazuje, że konfiskata Traktatów Światła jest całkowicie niesprawiedliwą ohydą i bezlitosnym działaniem.
Jest tak, ponieważ żaden uczony (ar. 'alim) ani filozof nigdy nie sprzeciwił się Traktatom Światła, które przez ostatnie dwadzieścia osiem lat pozostawały w obiegu między najważniejszymi ośrodkami świata islamu oraz między uczonymi (ar. 'ulama) tego kraju. Sądownictwo i politycy wysunęli zarzuty jedynie wobec takich ich kwestii, jak zasłanianie ciała przez kobiety, a także wobec innej kwestii, dotyczącej generała, który będzie nosił kapelusz z rondem, a w dniach ostatnich (ar. achirzaman) zmusi do noszenia go (również innych - uz. red. pol.). Później w procesach dotyczących tych spraw cztery czy pięć sądów orzekło uniewinnienie. Skonfiskowanie pomimo tego wszystkich Traktatów Światła, jak gdyby dwadzieścia tysięcy stron oskarżono i uwięziono z powodu strony bądź dwóch, przypomina poniższy przykład:
Pewien człowiek przeprowadza słuszny atak, który nie jest niesprawiedliwy, a - choć nikt nie uznał owego ataku za przestępstwo podlegające oskarżeniu, zaś pięć sądów orzekło, iż nie jest on zbrodnią - dwadzieścia tysięcy ludzi uznaje się za winnych tej rzekomej zbrodni. W ten sam sposób skonfiskowanie dwudziestu tysięcy stron Światła z powodu strony bądź dwóch i uwięzienie ich w Afyon na cztery i pół roku jest atakiem i zbrodnią po stokroć większą, jest konspirowaniem przeciwko temu krajowi.
Moi drodzy, wierni bracia!
Po pierwsze: Po sto tysięcy razy dzięki niech będą Wszechmocnemu Bogu za to, że duchowa prawda Medresetu'z-Zehra, która była moim c elem i celem mego życia przez pięćdziesiąt pięć lat, całkowicie urzeczywistniła się dzięki wam, członkom Medresetu'z-Zehra.
Po drugie: Z powodu skutków mej krańcowo ciężkiej choroby, a także z innych powodów, nie jestem w stanie rozmawiać z mymi braćmi spośród uczniów Światła (tur. Nurcular) i pozbawiono mnie możliwości konwersacji z nimi. W rezultacie wyznaczam mych braci do tego, aby w imieniu waszego bezradnego brata prowadzili lekcje Traktatów Światła, jakie nowy Said otrzymał w medresie Koranu, a także lekcje słów Kazania z Damaszku wraz z Dopiskiem do niego, jakie stary Said otrzymał w medresie życia społecznego; aby rozmawiali z mymi braćmi, za którymi tak tęsknię.
Po trzecie: Jeśli chodzi o odejście zmarłego ojca Tahiriego, który założył we własnym domu małą Szkołę Światła (ar. Madrasa Nurija) i obdarował krąg Światła szczególnymi i szczerymi wojownikami takimi jak Tahiri, składam kondolencje jego krewnym, Isparcie i kręgowi Światła. Niech Wszechmocny Bóg pobłogosławi jego duszę po tylekroć, ile liter jest w Traktatach Światła, amen!
Po czwarte: Inebolu wyznaczyło trzysta kopii traktatu Zuhret'un Nur jako mój udział. Prosiłem zatem, aby sto pięćdziesiąt kopii wysłano do Isparty, a sto pięćdziesiąt do mnie. Moje już doszły. W zamian (za pozostałe sto pięćdziesiąt - uz. red. pol.) wyślijcie mi kopie Listów (tur. Mektubat), a jeśli jestem wam dłużny coś jeszcze, potrąćcie tę kwotę.
Po piąte: Przekażcie moje pozdrowienie pokoju strażnikowi grobu Wielkiego Nauczyciela w Bagdadzie oraz moim tamtejszym braciom, a także podzielcie się z nimi moim serdecznym pragnieniem odwiedzenia tamtych okolic, jeśli pożyję wystarczająco długo.
Moi drodzy, wierni bracia!
Niedawno miałem w ręku jedno z dawno opublikowanych dzieł starego Saida, a zbadałem je z ciekawością i uważnie. Memu sercu został oznajmiony poniższy fragment. Jeśli uznacie to za właściwe, może on zostać dodany do zakończenia zbioru Listy (tur. Mektubat).
Po pierwsze: Lekcje, jakich udzielał (stary Said - uz. red. pol.) podczas trzeciego roku Wolności, wśród plemienia Ertus, a zwłaszcza pośród plemion Gevdan i Mamhuran, w zamierzeniu miały całkowicie objaśnić ideę prawowitej konstytucji oraz przekonać do tej idei. Później - czterdzieści jeden lat temu, w 1329 roku - zostały one opublikowane przez Wydawnictwo Ebuzziya. Niestety, nie mogłem znaleźć kopii owego dzieła zatytułowanego Debaty (tur. Munazarat), którego poszukiwałem przez ostatnie dwadzieścia do trzydziestu lat. Teraz pewien człowiek znalazł jego kopię i wysłał ją do mnie. Oto, co uświadomiłem sobie, kiedy zacząłem studiować ją głową starego Saida, zaś poprzez znaczenia (tur. sunuhat), jakie zostały oznajmione sercu nowego Saida:
Poprzez osobliwe przeczucie stary Said odczuł materialne i duchowe wydarzenia dnia dzisiejszego trzydzieści do czterdziestu lat wcześniej. Było tak, jak gdyby za zasłoną koczowniczych plemion kurdyjskich ujrzał on zdrajców dnia dzisiejszego, nieucywilizowanych i wstecznych ateistów, którzy ukrywają się pod maską współczesnej cywilizacji, a działają pod płaszczykiem patriotyzmu - to jest, prowadzą ten naród do zwyczajów przedislamskich - a poprzez swoje przemówienia zadał im cios w ich głowy.
Po drugie: Szczególną uwagę zwróciłem na strony 105-109 tego wydania. Wygląda na to, że wśród klanu, któremu udzielałem nauki poprzez pytania i odpowiedzi znajdował się pewien ważny święty (ar. łali), ja zaś nie byłem tego świadom. W tym miejscu zgłosił on silny sprzeciw i powiedział:
"Posuwasz się za daleko i zaczynasz brać wyobrażenia za rzeczywistość. Znieważasz nas, traktując nas tak, jakbyśmy byli ignorantami. Żyjemy u kresu czasu (ar. achirzaman), a sprawy będą miały się jedynie gorzej!"
Wówczas otrzymał on taką odpowiedź, zawartą w drukowanym wydaniu owego dzieła:
"O wy, Saidowie, Hamzowie, Omerowie, Osmanowie, Tahirowie, Jusufowie, Ahmedowie i inni, którzy uważnie słuchacie słów Światła
i obserwujecie nas ukrytym spojrzeniem ze świata tego, co niewidzialne (ar. ghajb), ze wzniosłej epoki, która nadejdzie za trzysta lat, do was się zwracam! Unieście głowy i powiedzcie: "To jest prawda!", a powinniście być zobowiązani, aby tak uczynić. Jeśli współcześni nie poświęcają mi żadnej uwagi, niechaj tak będzie. Wołam do was przez telegraf bez drutu, który sięga z dolin przeszłości zwanej historią aż do waszej wzniosłej przyszłości. Cóż mogę uczynić? Choć spieszyłem się, przybyłem zimą, jednak wy przybędziecie podczas rajskiej wiosny. Ziarna Światła, które teraz zostały zasadzone, wykiełkują na waszych polach. Oto, czego oczekujemy w zamian za naszą służbę:
Kiedy przybędziecie do tej epoki przeszłości, odwiedźcie nasze groby. Przynieście kilka darów owej wiosny do cytadeli, która strzeże grobu mojej medresy Horhor, a która będzie schronieniem dla naszych kości (...)".
Oznacza to, że - jak zostało to objaśnione w Nadziei Trzynastej Traktatu dla ludzi starszych - wskazanie na śmierć mojej medresy Horhor, która była szkołą podstawową Medresetu'z-Zehra, umiejscowioną u stóp cytadeli w Van, a która to śmierć była znakiem zamknięcia i śmierci wszystkich medres w całej Anatolii, oznaczało, że olbrzymia cytadela w Van służy jako nagrobek wielkiego grobu. O wy, którzy przyjdziecie za sto lat! Sprawcie, by stało się pewnym zasadzenie nasion Szkoły Światła (ar. Madrasa Nurija) na szczycie owej cytadeli, to znaczy wznieście w materialnym kształcie Medresetu'z-Zehra, która jeszcze nie została wzniesiona materialnie, lecz wiecznie żyje w duchu pewnej wielkiej grupy.
Tak czy inaczej, większą część swego życia stary Said spędził -wyobrażając sobie tę szkołę, zaś na stronach 147-157 owego wydrukowanego dzieła podkreśla on ważne prawdy dotyczące jej założenia oraz płynące z niego korzyści.
Teraz, kiedy runęła dwudziestopięcioletnia tyrania, która zniszczyła medresy, zaiste korzystnym rozwojem wydarzeń jest fakt, że minister edukacji Tevfik postanowił zbudować Medresetu'z-Zehra pod nazwą Uniwersytetu Wschodniego, a prezydent Celal w zaskakujący sposób zatwierdził decyzję Tevfika pośród innych ważnych spraw, co ukazuje, że słowa starego Saida i nadzieje, jakie żywił on przez czterdzieści lat, zawierały prawdę.
W tym miejscu podzielę się z wami trzema prawdami, aby objaśnić odpowiedź, jakiej udzieliłem czterdzieści pięć lat temu.
Prawda Pierwsza: Stary Said ujrzał poprzez przeczucie rozwój dwóch osobliwych wydarzeń, lecz podobnie jak prawdziwy sen, owo przeczucie
wymagało interpretacji. Jak wtedy, kiedy na rzecz białą lub czarną patrzeć przez czerwoną zasłonę, ukaże się ona jako czerwona, tak on ujrzał ową prawdę przez zasłonę polityki muzułmańskiej, co do pewnego stopnia zmieniło sposób, w jaki ukazała się ta prawda. Zatem ów wielki święty (ar. łali), który był wówczas obecny, również ujrzał ten błąd starego Saida i silnie się mu sprzeciwił. Obecnie do tej prawdy odnoszą się dwie części (wyjaśnienia - uz. red. pol.):
Pierwsza to olśniewające światło, które wyłoni się z ziem osmańskich. Zaprawdę, przed ogłoszeniem Wolności, aby pocieszyć jego uczniów, Said przy wielu okazjach mówił: «Ukaże się światło, które przyniesie temu krajowi szczęście w obliczu całego zła, którego jesteśmy świadkami». Teraz, czterdzieści lat później, Traktaty Światła ukazały tę prawdę nawet oczom, które są ślepe.
Oto dlaczego, przeoczywszy pozornie ograniczony zasięg Światła co do ilości, Said dostrzegł prawdę jego wielkiego zasięgu co do jakości, zaś poprzez dostrzeżenie jego nadzwyczajnych korzyści, a także poprzez spoglądanie na nie z perspektywy polityki, wyraził tę prawdę, jak gdyby miała ona ziścić się na ziemiach osmańskich. Zatem ów wielki święty (ar. łali) sprzeciwił się wizji Saida, która zinterpretowała ów ograniczony krąg jako wielki. Zarówno on, jak i stary Said, do pewnego stopnia mieli rację.
Jest tak, ponieważ przez wzgląd na ocalenie wiary (ar. iman), jako że ograniczony krąg Traktatów Światła ratuje wieczne i wiecznie trwające życie, milion ich uczniów staje się równy miliardowi. Oznacza to, że jako że praca dla życia wiecznego tysiąca ludzi - nie mówiąc już o milionie ludzi - jest bardziej znacząca i większa duchowo niż praca na rzecz ulotnego, doczesnego i cywilizowanego życia nawet miliarda ludzi, stary Said ujrzał poprzez przeczucie podobne do prawdziwego snu, jak ów ograniczony krąg obejmie rozległe osmańskie ziemie. In sza'a-llah, dzięki temu, że ziarna zasiane przez Światło wykiełkują sto lat później, ów wielki krąg w całości stanie się kręgiem Światła, a taka opinia być może zatwierdzi błędną interpretację starego Saida.
Prawda Druga: Jak stwierdzono we Wprowadzeniu do Znaków cudowności (ar. Iszarat al-I'dżaz) i innych jego dzieł, w swych opublikowanych czterdzieści lat temu dziełach stary Said uparcie i wielokrotnie mówił, że nastąpi przewrót społeczny na wielką skalę, zarówno materialny, jak duchowy, zaś ludzie będą zazdrościć mi tego, że wycofałem się z tego świata, żyję w odosobnieniu i pozostałem nieżonaty.
Zaprawdę, w pierwszym roku Wolności, w Stambule, główny uczony Uniwersytetu Al-Azhar, Szejk Bahit (oby Bóg się nad nim zmiłował), zapytał starego Saida:
Said odpowiedział:
Oznacza to:
-Co powiesz o Europie i Państwie Osmańskim? Co myślisz na ten temat?
-Europa jest ciężarna i pewnego dnia da życie państwu islamskiemu.
Państwo Osmanów jest ciężarne i pewnego dnia da życie Europie.
Ów wielki uczony zgodził się z tym i powiedział do uczonych, którzy mu towarzyszyli:
-Nie mogę dyskutować z tym człowiekiem i pokonać go.
Wszyscy byliśmy świadkami pierwszych narodzin; przez ćwierć stulecia ten kraj odszedł od religii dalej niż Europa.
Drugie narodziny, in sza'a-llah, ukażą się w czasie dwudziestu do trzydziestu lat; wiele znaków zarówno ze wschodu, jak i z zachodu, wskazuje na to, że z Europy wyłoni się państwo muzułmańskie.
Prawda Trzecia: Zarówno stary Said, jak i nowy Said, dali nowinę o zarówno materialnych, jak i duchowych, znaczących, przerażających i destrukcyjnych przemianach, do jakich dojdzie na wielką skalę w społeczeństwie osmańskim - o czym stary Said wielokrotnie i uparcie oznajmiał poprzez przeczucie, jednakże, przeciwnie do kwestii Światła, błędnie zinterpretował ów wielki krąg jako ograniczony. Kiedy czas w zupełności potwierdził jego słowa poprzez nadejście drugiej wojny światowej, interpretacja owego wielkiego kręgu, jaki Said ujrzał w ziemiach osmańskich, jest następująca:
Choć zniszczenie, do jakiego doszło podczas drugiej wojny światowej, było olbrzymie, to poprzez wzgląd na życie tego świata i przemijającej cywilizacji było czymś ograniczonym, w przeciwieństwie do zniszczenia, jakie przytrafiło się Osmanom. Jako że duchowy przewrót, do jakiego doszło w Państwie Osmańskim, odbył się kosztem życia wiecznego i wiecznie trwającego szczęścia, a także był duchowym zamieszaniem
dla islamu, zatem duchowo był on daleko bardziej przerażający niż druga wojna światowa. To poprawiło ów błąd starego Saida, całkowicie zinterpretowało jego prawdziwy sen oraz ukazało jego dalekowzroczność, a także udowodniło, że choć sprzeciw człowieka świętości (ar. łalaja) był pozornie słuszny, to dalekowzroczność starego Saida miała więcej słuszności, całkowicie odrzucając sprzeciwy owego świętego (ar. łali).
Moi drodzy, wierni, błogosławieni bracia!
Po pierwsze: Uznaliśmy za właściwe podzielić się z wami streszczeniem lekcji, jaka została dana na prośbę członków Medresetu'z-Zehra. Tematem lekcji było:
Jak, w imieniu wszystkich istot we wszechświecie, ten, który był dumą wszechświata i powodem stworzenia świata, Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), zamiast pozdrowienia pokoju w Noc Wniebowstąpienia (ar. Lajlat al-Miradż) wypowiedział w obecności Boga słowa: At-tahijjatu, al-mubarakatu, as-salałatu, at-tajjibatu li-llah. czyniąc to w imieniu całej ludzkości, a raczej wszystkich istot żywych, a raczej całego stworzenia; jak, jako że fraza ta zawiera powszechne znaczenie, cała wspólnota (ar. umma) po wielokroć wypowiada je w swych modlitwach każdego dnia; jak ludzie z każdego poziomu ludzi wiary (ar. ahl al-iman) mają udział w owym wyrażeniu. Jak zostało wcześniej objaśnione w Dopisku do Punktu dotyczącego słowa Huła (On), przez wzgląd na zdumiewający cud mocy ukazywany przez audycje radiowe nadawane za pośrednictwem żywiołu powietrza, memu sercu zostało oznajmione, co następuje:
Dzięki wskazówkom Koranu jest zrozumiałym, że poprzez akty czci wykonywane w tym krótkim życiu doczesnym człowiek spośród ludzi wiary (ar. ahl al-iman) może wykonać akty czci z wielorakiego poziomu,
jak gdyby były one wykonywane w jego własnym, poszczególnym świecie, co da mu wieczny majątek wielki jak świat, a w wiecznej szczęśliwości odbierze za nie nagrody wielkie jak jego poszczególne światy. Gdy moja dusza odczuła powszechne znaczenia słów taszahhud, które jest objaśnione w dyskusji na temat wiedzy Boga w Stacji Drugiej Hudżdżat az-Zahra, kiedy recytowałem słowo at-tahijjatu, nagle cztery żywioły mego życia, to jest ziemia, woda, powietrze i światło (ar. nur) stały się czterema powszechnymi językami. Ujrzałem w wyobraźni, jak każdy z owych języków poprzez swoje usposobienie recytował słowa:
At-tahijjatu, al-mubarakatu, as-salałatu, at-tajjibatu li-llah
miliony, a nawet tryliony i kwadryliony razy.
Poprzez żywioł ziemi jako jeden język spośród żywiołów każda istota żywa stała się ożywionym słowem recytującym at-tahijjatu, ponieważ każda garstka ziemi może służyć jako magazyn i miejsce, z którego bierze początek większość roślin. Zatem albo każda garstka ziemi musi zawierać tyle miniaturowych duchowych fabryk, ile jest fabryk wzniesionych kiedykolwiek przez rodzaj ludzki, co jest niemożliwością w nieskończonym stopniu, albo też owa działalność zachodzi dzięki bezgranicznej mocy, nieskończonej wiedzy i woli Wszechmocnego (ar. Al-Qadiri Mutlaq).
To oznacza, że jako odbiorca takiego przejawu, żywioł ziemi ze wszystkimi jego składnikami i cząsteczkami oznajmia na niezliczone sposoby: at-tahijjatu li-llah. Oznacza to, że od przedwieczności (tur. ezel) po wieczność (tur. ebed) cała wdzięczność za dar życia dany wszystkim istotom żywym należy się wyłącznie Temu, Którego istnienie jest konieczne (ar. Al-Ładżib Al-Łudżud).
Również żywioł wody - który, jak w przypadku każdego innego (człowieka - uz. red. pol.), jest drugim żywiołem mego osobistego świata - ze wszystkimi jego cząsteczkami, a szczególnie z jego służbą dla zapoczątkowania istot żywych oraz z jego wspomaganiem ich życia, oznajmia powszechnym językiem błogosławione słowo at-tajjibatu tryliony i kwadryliony razy i rozprzestrzenia je po wszechświecie językiem swego usposobienia.
Jest tak, ponieważ obowiązki wykonywane przez krople wody - szczególnie zawarte w ich przebudzaniu nasienia, nasion i ziaren, w roziskrzaniu ich, aby ukazały swe wrodzone obowiązki, a także w dopomaganiu tym nadzwyczaj zadziwiającym, pięknym i cudownym drobnym stworzeniom, by stały się odbiorcami wielce uporządkowanych i doskonałych obowiązków, jakie wypełniają - sprawiają, że wszystkie
istoty świadome wykrzykują z powinszowaniem: "Błogosławiony niech będzie Bóg!" (ar. baraka-llah), zaś stan przybrany przez owe błogosławione istoty jest godzien tego, aby przyciągnął niezliczone pochwały: «Baraka-llah! Ma sza'a-llah! ». Byłoby zatem koniecznym, by każda cząsteczka żywiołu wody posiadała wiedzę tysięcy Platonów oraz mądrość i wolę tysięcy mądrych Luqmanów, a to jest niemożliwością po tylekroć, ile jest cząsteczek wody.
Zatem ukazując tak nieskończone cuda poprzez bezgraniczne moc, miłosierdzie, mądrość i wolę Wszechmocnego, Któremu należy się wszelka chwała (ar. Al-Qadiri Zu'l-Dżalal) oraz Najbardziej Miłosiernego i Najbardziej Litościwego (ar. Ar-Rahmani Rahim), cząsteczki żywiołu wody powszechnie oznajmiają al-mubarakatu li-llah po tylekroć, ile jest owych błogosławionych istot; oto dlaczego Szlachetny Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który jest powodem stworzenia świata, w Noc Wniebowstąpienia (ar. Lajlat al-Miradż) oznajmił w imieniu wszelkiego stworzenia: al-mubarakatu li-llah. Oznacza to, iż jako że wszystkie owe finezyjne stany i dzieła kunsztu, które służą powinszowaniom oraz okrzykom: "Oto, czego zechciał Bóg! Błogosławiony niech będzie Bóg!" (ar. ma sza'a-llah, baraka-llah) są wyłącznie rezultatem mocy Tego, Któremu należy się wszelka chwała, zatem Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) przedstawił wszystkie owe nieskończone deklaracje al-mubarakatu li-llah Wszechmocnemu Bogu, będąc w Jego obecności.
Również jeśli chodzi o żywioł powietrza w prywatnym świecie każdego człowieka, to ukazując swe obowiązki tablicy rozdzielczej, nadajnika i odbiornika, każda cząsteczka w garstce powietrza - kosztem tak małym, jakiego potrzeba na wydech przy wypowiadaniu słowa Huła (On) [26] - mówi o wszystkich suplikacjach (ar. du'a), wychwalaniach, prośbach, błaganiach i aktach czci, wypowiadając językiem swego usposobienia słowa as-salałatu li-llah. Jako że owe niezliczone słowa przedstawiane są Stwórcy tych cząsteczek powszechnym językiem żywiołu powietrza, wypowiadającego owe słowa kwadryliony, a raczej kwintyliony razy, zatem w ich imieniu, a poprzez ich powszechne znaczenie, Szlachetny Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) zwrócił się do Wszechmocnego Boga słowami as-salałatu li-llah. Oznacza to, że wszystkie suplikacje (ar. du'a), błagania biorące początek z potrzeby, wychwalania pochodzące od darów, akty czci i modlitwy należą się wyłącznie Wszechmocnemu Bogu, ponieważ, jak jest to wyjaśnione w Dopisku do Punktu dotyczącego słowa Huła (On):
Albo jest tak, że każda cząsteczka powietrza wydychanego ze słowem Huła (On) posiada absolutną moc i obejmującą każdą rzecz wolę, która zna wszystkie języki, dostrzega umiejscowienie wszystkich dźwięków - dalekich i bliskich, jest świadoma wszystkich akcentów i wymowy każdej litery, a w tym samym czasie wykonuje wiele innych zadań, wszystkie jednocześnie i bez żadnego nieporządku... Jako że to jest niemożliwością po tylekroć, ile jest cząsteczek powietrza, zatem zaiste, z pewnością, bez wątpienia i z całkowitą koniecznością każda cząsteczka ukazuje Wszechmądrego Stwórcę wraz ze wszystkimi Jego atrybutami i zaświadcza Jego istnienie. Jest tak, jak gdyby ich świadectwo w małej skali było tak wielkim, jak świadectwo świata.
Zatem, wychwalając Boga po tylekroć, ile jest cząsteczek powietrza, Ahmad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) podczas Wniebowstąpienia (ar. Al-Miradż) oznajmił: as-salałatu li-llah.
Również żywioł ognia i światła - to jest żywioł materialnego i duchowego światła (ar. nur), zarówno tego dającego ciepło, jak i tego pozbawionego ciepła - wypowiadając błogosławione słowo at-tajjibatu oznajmia: at-tajjibatu li-llah powszechnym językiem, w nieskończony i bezgraniczny sposób, niezliczonymi językami swego usposobienia.
Oznacza to: "Wszystkie piękne słowa, przyjemne znaczenia, całe cudowne piękno, wszystkie lśnienia Pięknych Imion Boga widoczne na całym obliczu wszechświata; piękno całego wszechświata i wszelkiego stworzenia, widzialne poprzez wiarę wszystkich ludzi wiary (ar. ahl al-iman), najznamienitszych proroków, świętych (ar. ałlija) i uczonych (ar. asfija); wszystkie piękne słowa, wychwalania Boga, podziękowania (ar. szukr), frazy głoszące jego bycie Jedynym (ar. tałhid), jedność (ar. tahlil), doskonałość (ar. tasbih) i wielkość (ar. takbir), biorące początek z wiary ahl al-iman, które zgodnie z tajemnicą słów:
Do Niego wznosi się dobre słowo są błogosławionymi słowami wznoszącymi się do Wielkiego Tronu (ar. 'Arsz al-A'zam); całe bezgraniczne piękno i wszystkie błogosławione słowa odbijające się na pierwszym z trzech obliczy świata, które jest zwierciadłem dla Najpiękniejszych Imion Boga; niezliczone dobre uczynki, cnoty, duchowe owoce i piękno ukazujące się na drugim obliczu świata, które jest polem dla plonu życia ostatecznego - to wszystko należy się wyłącznie Wszechmocnemu, Któremu należy
się wszelka chwała (ar. Al-Qadiri Zu'l-Dżalal), Który jest Sułtanem przedwieczności i wieczności".
Zatem, przedstawiając powszechną cześć wyrażaną powszechnym językiem żywiołu ognia i światła Temu, Któremu należą się cała cześć i chwała (ar. Al-Ma'bud Zu'l-Dżalal), ten, który był chlubą wszystkich światów (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), oznajmił w imieniu wszelkiego stworzenia: at-tajjibatu li-llah.
Jest tak, ponieważ obowiązki ukazywane przez żywioł materialnego i niematerialnego światła (ar. nur), wszystkie razem i każdy z osobna, wskazują na Tego, Którego istnienie jest koniecznie (ar. Al-Ładżib Al-Łudżud) i zaświadczają Jego istnienie na miliardy sposobów.
Tak, żywioł światła i ognia - jak żywioły ziemi, powietrza i wody - w najbardziej rozstrzygający sposób, najbardziej jasno i z całą koniecznością ukazuje na wszystkie owe sposoby, że przyczyny są jedynie zasłoną, a wszelkie stworzenie i wszystkie jego efekty należą się Wszechmocnemu i Chwalebnemu. Jako że światło (ar. nur) - jak istnienie i życie - godne jest tego, aby było zatrudniane bezpośrednio, bez żadnej zasłony, przez Bożą moc, zaś pozorne przyczyny nie przesłaniają go w żaden sposób, zatem ukazuje ono fakt, że Bóg jest Jedynym (ar. łahidijja) wraz z Bożą jednością (ar. ahadijja). Służy to wskazaniu na powszechne i rozległe świadectwo jedności (ar. ahadijja) Jedynego poprzez pomniejszy obowiązek, jaki zwięźle udowadniają dopiski do Punktu dotyczącego słowa Huła (On). Oto dwa niewielkie przykłady spośród miliardów:
Pierwszy: Pomniejszym lśnieniem niematerialnego światła - mającego postać wiedzy - w ludzkim umyśle jest fakt, że człowiek z pamięcią wielkości paznokcia miał w niej spisane słowa dziewięćdziesięciu ksiąg. Był on w stanie całkowicie odczytać jedynie część jednej karty swej pamięci, zajmując się tym przez trzy godziny każdego dnia na przestrzeni trzech miesięcy. Ten sam człowiek był w stanie zapisać na owej karcie pamięci wielkości paznokcia znaczenia, słowa, obrazy i dźwięki, jakie widział i słyszał przez osiemdziesiąt lat życia, które pobudzały jego ciekawość i które uważał on za przyjemne, a także w dowolnej chwili mógł mieć dostęp do owych zapisów podobnych wielkiej bibliotece, odzyskać wszelkie swoje archiwa i uporządkować je.
Gdyby owa mała jak paznokieć zdolność pamięci nie posiadała magazynu wielkiego jak ocean, promienia i duchowego światła wszechobejmującego jak słońce, kart rozległych jak oblicze świata, nie mogłaby osiągnąć takiego stanu. Jako że takie założenie jest wieloraką
niemożliwością po tysiąckroć, jest nie do pomyślenia, zatem zaiste i z pewnością owa drobna pamięć wielkości paznokcia w uświęcony sposób świadczy o jej stworzeniu przez wiedzę, mądrość i moc Wszechwiedzącego (ar. Al-'Alimi Mutlaq), dla Którego Strzeżona Tablica (ar. Al-Lałh al-Mahfuz) jest kartą Jego zarządzenia (ar. qadr) i mocy, a Który stworzył próbkę Strzeżonej Tablicy w ludzkim umyśle.
Drugim niewielkim przykładem jest elektryczność. Człowiek, który zbadał cudowne właściwości elektryczności, ujrzał, jak cząstki i cząsteczki rozprzestrzeniają się pomiędzy setkami przełączników, obwodów, metali i przewodów, choć te są pozbawione życia, nieświadome i bezczynne, jak poprzez prosty kontakt rozpraszają one ciemność rozprzestrzeniającą się na dziesięć kilometrów i w pół sekundy wypełniają ją światłem. Fakt, że owa widoczna ciemność nagle znika, a jej miejsce na naszych oczach wypełnia taka sama ilość światła, z całą pewnością nie jest wymysłem wyobraźni. Albo owe nieożywione i nieświadome cząsteczki, które wchodzą w kontakt ze sobą, mają w sobie bezgraniczną moc i światło, i wyciągają ręce, aby w jednej chwili rozproszyć ciemność i wypełnić światłem wielką przestrzeń setek kilometrów - co jest ideą tak niedorzeczną, że nawet gdyby zebrali się wszyscy szatani i ateiści, nie mogliby przekonać do niej nawet sofisty
- albo też dzieje się tak dzięki mocy i mądrości Wszechmocnego, Któremu należy się chwała (ar. Al-Qadiri Zu'l-Dżalal), Tego, Który zna to, co niewidzialne (ar. Al-'Alimi al-Ghajb), Wszechwiedzącego (ar. Al- 'Alimi Mutlaq), Którego panowanie rozciąga się na cały wszechświat, od Którego Imienia "Światło" (ar. An-Nur) wszelkie światła otrzymują swój blask, który jest Światłem Świateł (ar. Nur an-Nur), Stwórcą (ar. Al-Chaliq) światła i Tym, Który rozdziela światło.
Przykłady podobne tym dwóm są niezliczone.
W rezultacie, jak wszechświat przedstawia Temu, Któremu należy się wszelka chwała, wszystkie światła, przykłady piękna, błogosławieństwa, błogosławione słowa, cnoty i doskonałości językiem żywiołu światła, poprzez słowa at-tajjibatu li-llah, tak Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który jest efektem stworzenia wszechświata i powodem stworzenia świata, podjął to powszechne znaczenie w Noc Wniebowstąpienia (ar. Lajlat al-Miradż) i w imieniu wszystkich stworzeń wszechświata, których był przedstawicielem, oznajmił: at-tajjibatu li-llah.
Po tym, jak Szlachetny Prorok (pokój i miłosierdzie niech będą z nim po tylekroć, ile istnieje wszystkich cząsteczek) wypowiedział owe cztery piękne słowa zamiast pozdrowienia pokoju - jak objaśniły to Traktaty Światła - słowa odpowiedzi Boga: Pokój tobie, o Proroku (ar. As-salamu 'alajka, ajjuha-n Nabijju) wskazują na to, że owe słowa będzie wypowiadać również cała umma Muhammada, a także są dla ludzi z jego wspólnoty duchowym rozkazem i zaleceniem, by tak czynili. Wówczas, poprzez słowa: Pokój nam i wszystkim prawdziwym sługom Boga (ar. As-salamu 'alajna ła 'ala 'ibadi-llahi salihin), Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) ukazał, iż owo uświęcone pozdrowienie jest powszechnym i ogólnym pozdrowieniem pokoju dla niego, dla jego wspólnoty i dla wszystkich proroków, jacy przyszli przed nim, a będąc przedstawicielem wszystkich stworzeń, rozciągnął to pozdrowienie tak, aby obejmowało również i je.
Wypowiadanie słów: Pokój tobie, o Proroku w każdej modlitwie ukazuje, że wspólnota muzułmańska (ar. umma) wypełnia rozkaz i edykt Bożego pozdrowienia pokoju. Ukazuje to również przysięgę wierności Prorokowi (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) odnawianą każdego dnia w uznaniu jego władzy, a także odnawianie i wpajanie posłuszeństwa wobec przyniesionych przez niego zarządzeń. Ponadto słowa te są również powinszowaniem Prorokowi (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jego posłannictwa. Powtarzanie tych słów każdego dnia przez świat islamu jest również ukazaniem wdzięczności za przyniesioną przez niego radosną nowinę w temacie wiecznego szczęścia.
Zaiste, jak wszyscy ludzie są zasmuceni, widząc jak niszczone jest ich istnienie, tak również boleją z powodu zniszczenia ich domu i są głęboko zasmuceni zniszczeniem ich ojczyzny. Ich serca są ciężko zranione rozłąką (z bliskimi - uz. red. pol.) i śmiercią przyjaciół. Myśl o tym, że własny świat człowieka, rozległy jak ziemia, jest zniszczony przez zagładę, rozłąkę i ostateczne unicestwienie, pali jego duszę i świadomość, jakby była duchowym Piekłem.
Oto dlaczego - pod warunkiem, że nie utracił swej duszy, serca i umysłu - rozsądny człowiek dojdzie do wniosku, że w odpowiedzi na Noc Wniebowstąpienia (ar. Lajlat al-Miradż), w którą Muhammad z Arabii (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) przyniósł radosne oznajmienie o wiecznym szczęściu, które zaświadczył na własne oczy; dał ludziom wiary (ar. ahl al-iman) dobrą nowinę o wiecznym życiu w Raju; przyniósł błogi duchowy podarunek w postaci wiedzy o tym, że umiłowani człowieka nie zostali unicestwieni, a także pewności co do tego, że po odejściu człowiek raz jeszcze połączy się ze swymi bliskimi - cały świat islamu powtarza słowa: Pokój tobie, o Proroku wiele razy dziennie. Również dla ukazania duchowego podarunku przyniesionego nam przez Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), dla ukazania faktu, że karty i poziomy wszechświata są listami Samoistnego (ar. As-Samad), dla ukazania poprzez jego posłannictwo prawdziwej wartości i doskonałości stworzenia wszelkie stworzenie duchowo wypowiada w odpowiedzi słowa: Pokój tobie, o Proroku, wykrzykując powyższą prawdę językiem poprzedniej prawdy. Fakt, że pozdrowienie as-salamu 'alajkum jest sunną w ummie[27] i znakiem szczególnym (ar. sza'ir) islamu, wynika z tego, iż pozdrowienie pokoju jest promieniem owej prawdy.
Moi drodzy, wierni bracia!
Po pierwsze: Całym naszym jestestwem gratulujemy wam "błogosławionych trzech miesięcy", które w życiu wiecznym mogą wydać duchowy plon osiemdziesięciu lat, a także waszych błogosławionych i świętych nocy Lajlat ar-Ragha'ib, Lajlat al-Miradż, Lajlat al-Bara'a i Lajlat al-Qadr; prosimy Boże miłosierdzie o to, aby duchowe nagrody za suplikacje (ar. du'a) czynione przez każdego ucznia Światła (tur. Nurju) zostały przyznane wszystkim jego braciom; winszujemy wam waszych osiągnięć w służbie Światła.
Po drugie: Abyście nie litowali się nade mną, podzielę się z wami tym, jak nieszczęście utraty pamięci, jakie nastąpiło w wyniku otrucia, stało się dla mnie podobnym błogosławieństwu i miłosierdziu oraz posłużyło jako klucz do odkrycia pewnych prawd. Jednakże wciąż całym mym jestestwem proszę o wasze suplikacje (ar. du'a).
Tak, ostatnio recytowałem suplikację (ar. du'a) znajdującą się na początku Dającej światło lampy (ar. Siradż an-Nur). Ujrzałem, że za zasłoną tego, co dobrze znane, zwyczajne i monotonne, ukryte jest wiele zadziwiających prawd. Szczególnie ateiści spośród ludzi niedbalstwa, ludzie natury i filozofii, są ślepi na wiele cudów Bożej mocy ukrytych za prawami Bożego zwyczaju (ar. adatu-llah), zatem przypisują prawdę wielką jak góra przyczynie tak niskiej jak cząsteczka. W ten sposób blokują znajdujący się w każdej rzeczy trakt wiodący ku poznaniu (ar. marifa) Wszechmocnego. Oślepiając samych siebie na dary zawarte w każdej rzeczy, zamykają drzwi wdzięczności (ar. szukr) i wychwalania Boga.
Na przykład, jak jedno słowo jest w jednej chwili kopiowane na karcie powietrza milion, a raczej miliard razy przez blask Bożej mocy, tak, jak nadmienia o tym werset:
Do Niego wznosi się dobre słowo każde błogosławione słowo jest natychmiast kopiowane przez pióro Bożej mocy na całej karcie ziemskiej atmosfery, jakby nie wymagało to żadnego czasu, co jest zdumiewającym tak samo, jak cud Bożej mocy, poprzez który duchowe i przyjmowane prawdy kopiowane są na obliczu ziemskiej atmosfery - a można porównać ją do szyldu, na jakim zapisuje się różne rzeczy, aby później je zetrzeć - który to cud był ukrywany za zasłoną tego, co znane, przez ludzi niedbalstwa od czasów Adama (niech będzie z nim pokój). Teraz została ustanowiona ścisła prawda dotycząca radia, która mówi, że w każdej cząsteczce powietrza zawarty jest błysk bezgranicznej i przedwiecznej mocy wraz z nieskończoną wiedzą, mądrością i obecnością nadzoru, poprzez który niezliczone rozmaite słowa docierają do drobnych uszu owych cząsteczek i są wypowiadane ich miniaturowymi językami bez zamętu, nieprzerwanie i bez żadnego zamieszania.
Oznacza to, że nawet gdyby zgromadziły się wszystkie pozorne przyczyny, w żaden sposób nie mogłyby wykonać wrodzonego obowiązku pojedynczej cząsteczki, który ukazuje błysk uświęconej mocy; nie mogłyby w żaden sposób ingerować w nadzwyczaj cudowny i subtelny kunszt, jaki przejawia się poprzez niezliczone miniaturowe
uszy i języki każdej z tych cząsteczek. Oto dlaczego ludzie zbłądzenia i ludzie niedbalstwa na pewien czas wprowadzili w błąd samych siebie i ukryli tę prawdę poprzez zasłonę tego, co dobrze znane, zwyczaju, praw i monotonii, nadając jej prostą nazwę.
Na przykład, jak jest to objaśnione w notatce do Dopisku do Słowa Czternastego:
Podobnie jeśli rzemieślnik-cudotwórca wyprodukuje setkę okk rozmaitych towarów spożywczych lub sto jardów różnych tkanin z kawałka drewna wielkości paznokcia (a takim dziełem jest stworzenie z pestki drzewa owocowego), a ktoś wskaże na ów kawałek drewna i oznajmi, że wszystkie owe rzeczy wzięły z niego swój początek "naturalnie" i "przez przypadek", sprowadzi do zera cudowny kunszt i sztukę rzemieślnika. Cóż to za całkowite szaleństwo!, a przecież właśnie takim jest myślenie ludzi zbłądzenia.
Dokładnie w ten sam sposób podniesienie nasionka małego jak ziarnko grochu, aby ukazać sosnę lub drzewo figowe, które są cudami Bożej mocy uczynionymi z tysięcy cudownych dzieł kunsztu, i powiedzenie: "One zostały stworzone z tego nasiona"; uczynienie atmosfery ziemskiej miejscem Zgromadzenia i przekształcenie powierzchni ziemi w klasę i szkołę wiedzy; uczynienie (powierzchni ziemi - uz. red. pol.) obejmującą nieskończone dary - które są przyznawane natychmiast, a wymagają nieskończonej wdzięczności (ar. szukr) - próbką wiecznego szczęścia, jakim Boża łaska obdarowała ludzkość, co nie pozostawia żadnej wątpliwości co do tego, iż ów dar pochodzi wprost ze skarbca miłosierdzia, będąc podarunkiem Najbardziej Miłosiernego (ar. Ar-Rahman)... Określanie daru mianem "radio" i nazwanie go "falami elektromagnetycznymi", a zatem ukrywanie setek tysięcy darów za zasłoną zaprzaństwa (ar. kufr) jest - jak w powyższym przykładzie - stanowiskiem przyjętym przez materialistów i ludzi zbłądzenia, które jest nieskończonym absurdem, które należy uważać za nieskończenie wielką zbrodnię, zasługującą na nieskończenie wielką karę.
A zatem, moi bracia, zaprawdę, dzisiaj czytałem suplikację umieszczoną na początku Dającej światło lampy (ar. Siradż an-Nur) z zamiarem poprawienia jej. Jako że moja pamięć całkowicie zawiodła, nagle przyjęte zasłony tego, co dobrze znane, i zwyczaju, stały się nieznanymi dla mnie odnośnie do prawd owej suplikacji - jak gdybym w wieku osiemdziesięciu
lat narodził się na nowo. Przeczytałem ją z największym entuzjazmem, w zupełności z niej skorzystałem, ujrzałem ją jako cudowne dzieło.
Zrozumiałem, że nasi potajemni wrogowie wprowadzili w błąd pewnych urzędników oraz uczynili końcową część Dającej światło lampy (ar. Siradż an-Nur) pretekstem do skonfiskowania tego traktatu, aby mogli uniemożliwić rozpowszechnianie umieszczonej na jego początku suplikacji. Jak Punkt dotyczący słowa Huła (On) w przypadku Przewodnika dla młodzieży, tak ta suplikacja jest powodem, dla którego ateiści atakują Dającą światło lampę (ar. Siradż an-Nur).
Po trzecie: Całym naszym jestestwem dzielimy się z wami dobrą nowiną o tym, że dzięki uczniom Światła (tur. Nurcular) posiadającym całkowitą szczerość intencji (ar. ichlas), prawdziwą wierność i niezachwianą stałość, jakiekolwiek nieszczęście by nas nie spotkało, zawsze zostanie ono przekształcone we wspaniałe dary z perspektywy naszej służby wierze, a także o tym, że za zasłoną dokonują się wspaniałe podboje (Światła - uz. red. pol.), dalece przekraczające nasze pojęcie i wyobrażenie.
Na przykład sto papierowych lir zapłacono jako koszt mojej podróży z Isparty tutaj, do Stambułu[28]. Jednak zapewniam was, że nawet dla tej jednej sprawy, nawet tylko dla wykonania takiej służby odnośnie do Przewodnika, nawet tylko dla rezultatów tej służby dotyczącej mojej osoby, które ukazały się i wciąż się ukazują, nawet gdybym musiał zapłacić dwieście papierowych lir, wciąż uważałbym to za niską cenę. Możecie odnieść to do rezultatów, jakie (owa służba - uz. red. pol.) przyniosła każdemu w ogólności.