Listy Dodatkowe z Emirdağ
— 74 —
Dopisek do listu o odsłaniających się łaskach
Oto, co napisaliśmy we Wprowadzeniu do Wskazówek koranicznych:

Oto pierwsza z ośmiu części, które zatwierdzają przyjęcie Traktatów Światła (przez Boga - uz. red. pol.) oraz informują o nim poprzez wskazówki związane z tym, co niewidzialne (ar. ghajb). W tym traktacie znajduje się dwadzieścia dziewięć wskazówek tej samej kwestii. Poprzez blisko tysiąc znaków, wskazówek, wzmianek i implikacji, wraz z pozostałymi częściami wskazującymi na tę samą kwestię i sprawę, (ów traktat - uz. red. pol.) wznosi tę kwestię do poziomu jasno objaśnionej. Przez wzgląd na zjednoczenie się w tej samej kwestii owe znaki wzmacniają siebie nawzajem, a jeden z nich daje siłę drugiemu. W trzech spośród tych ośmiu części Imam 'Ali (niech Bóg będzie z niego rad) daje nowinę o Traktatach Światła poprzez swój cud (tur. keramat) spośród tego, co niewidzialne.

Komisja rzeczoznawców z Ankary uważnie zbadała osiem owych części i nie wysunęła żadnych sprzeciwów. Jej członkowie powiedzieli jedynie: "Ten, kto ukazuje cuda (tur. keramat), nie powinien o nich pisać".

Odpowiedziałem im zatem, mówiąc: "Ten cud (tur. keramat) nie należy do mnie, lecz jest cudem Traktatów Światła. Jeśli zaś chodzi o Traktaty Światła, są one własnością Koranu i komentarzem (ar. tafsir) do niego", co przyjęli milczeniem, a to oznacza, iż zgodzili się z tym.

Zostało powiedziane, że bardziej właściwie byłoby nie opisywać takich łask. Jednakże powstawanie przeciwko takim wrogom, którzy są nieprzeliczeni, potężni i liczni, z pewnością było imperatywem nakazującym ofiarowanie duchowej siły, ukazanie wsparcia spośród tego, co niewidzialne (ar. ghajb), zaszczepienie męstwa i stałości, a także dostarczenie niezłomności, zatem spisałem owe łaski. Nawet jeśli daje to memu ego poczucie egocentryzmu i jest przyczyną mego upadku, nie ma to żadnego znaczenia. Jeśli zajdzie taka potrzeba, wielkim szczęściem będzie dla mnie poświęcenie mego życia, jak również mego życia ostatecz nego, w tej służbie, to jest na drodze ocalenia ludzi wiary (ar. ahl al-iman) przed upadkiem w absolutne zbłądzenie; jestem skłonny zstąpić do Piekła, aby tysiące moich przyjaciół i braci wkroczyły do Raju.

— 75 —

Moi drodzy, wierni bracia!

Obecnie stało się konieczne podzielenie się z wami nowinami o moim położeniu, abyście nie byli zasmuceni z innych powodów. Owo położenie jest następujące:

W rezultacie ucisku, jaki znosiłem przez te dwadzieścia lat, ukazała się we mnie poważna i chroniczna choroba. Już od dawna miałem symptomy t ej choroby, która jest stanem bycia aspołecznym, takie jak trzymanie się z dala od ludzi, unikanie kontaktów międzyludzkich, a także bycie rozdrażnionym przez jakiekolwiek kontakty... Zaprawdę, odkryłem, że uciążliwe dla mego ducha jest spotkanie z mym nawet najbardziej uprzejmym duchowym bratem bądź uczniem - pod warunkiem, że nie dotyczy służby Traktatów Światła. Odkryłem nawet, iż głęboko mnie niepokoi, kiedy ktoś spogląda na mnie w bardzo przyjazny sposób. Jak przyczynami tego doniosłego stanu były prześladowania oraz zbrodnie, jakie ludzie popełnili przeciwko mnie, tak najważniejszą przyczyną była chęć zachowania Bożej łaski, sprawiedliwości, Bożego zarządzenia (ar. qadr) oraz szczerości intencji (ar. ichlas) w służbie wiary; w pewien sposób zmniejszyło to do zera wielkie okrucieństwo ludzi i sprawiło, iż z zadowoleniem przyjmuję tę chorobę, dającą mi cierpliwość i odporność.

Jak podejrzliwość ludzi oraz ich nieugięte powstrzymywanie mnie przed spotykaniem się z kimkolwiek ostatecznie wpłynęły na moje nerwy, tak w ten sam sposób, dzięki Bożej łasce, dzięki mądrości zawartej w tym, by nie wyrządzić szkody szczerości intencji (ar. ichlas) w służbie wierze (ar, iman); by nie zmuszać mnie do przyjęcia pretensjonalnej i egoistycznej postawy; by nie zmuszać mnie do pewnego rodzaju sztuczności i próżności wobec tych, którzy żywią nadmiernie korzystne myśli (na mój temat - uz. red. pol.); by wybawić mnie z sytuacji, w której miałbym otrzymywać uwagę i miłość skierowane ku mojej osobie - a taka postawia wielce wstrząsnęła tą epoką; by uwolnić mnie od ukazywania siebie samego jako posiadającego pewną rangę, co wyrządza szkodę służbie; by nie sprowadzić do poziomu szkła podobnych diamentom prawd Traktatów Światła, które pochodzą od Koranu, poprzez przypisywanie ich mnie samemu, Wszechmocny i Najbardziej Miłosierny z miłosiernych (ar. Arhamar Rahimin) zesłał mi tę chorobę. Złożyłem wyrazy wdzięczności (ar. szukr) Wszechmocnemu Bogu. Wy również nie powinniście się smucić, lecz powinniście być zadowoleni. Niemniej jednak potrzebuję waszych du'a, aby wytrwać w obliczu naturalnych cierpień.

— 76 —

Moi drodzy bracia! Spojrzałem na niektóre spośród moich ksiąg - na wielkie tomy w pozłacanych okładkach - jakie zostały nam zwrócone i ujrzałem, że owe traktaty, które zostały spisane przez diamentowe pióra uczniów z grup «Światło» i "Róża", a także tomy w pozłacanych okładkach, które niekiedy zawierają piętnaście lub dwadzieścia traktatów, jak piękny diamentowy miecz obronią same siebie przed ich wrogami, na wyniosłych stacjach i w wysokich sądach, a także, że dzięki tej mądrości na pięć miesięcy przed naszym uwięzieniem, bez jakiegokolwiek powodu, który zmuszałby nas do tego, nagle postanowiliśmy zebrać Traktaty Światła w owych wielkich tomach. Nie mam żadnych wątpliwości co do tego, iż zawarty w tym jest wspaniały przykład Bożej ochrony; pojęliśmy, dlaczego filozofowie musieli ścierpieć klęskę. Zebranie razem tych traktatów daje siłę daleko większą od tej, jaką dałoby zsumowanie sił każdej z ich części - szczególnie dlatego, że zostały one zebrane i współpracują w czasie obrony.

Moi bracia, od dawna chciałem wam powiedzieć, iż Słowo Dwudzieste Dziewiąte ze swymi cudami (tur. keramat) jest jedynie Stacją Pierwszą owego Słowa. Jeśli chodzi o Stację Drugą tego Słowa, to jest nią spisany w języku arabskim Błysk Dwudziesty Dziewiąty, któremu pod pewnym względem, a to z powodu jego znaczenia, Imam 'Ali (niech Bóg będzie z niego rad) nadał tytuł Największego Znaku (tur. Ayet'ul Kubra), jako że objaśnia on światło zapewniane przez poziomy tasbih takie jak fraza "Allahu Akbar" (ar. Bóg jest Największy), a także jest jednym ze źródeł Hizb an-Nurija.

Przesyłam moje pozdrowienie pokoju wraz z modlitwą (ar. du'a) wszystkim braciom w ogólności. Winszuję wam z powodu waszej Nocy Przeznaczenia (ar. Lajlat al-Qadr), która pozostaje ukryta, a zatem możliwe, iż może nią być jakakolwiek dana nam noc.

Wasz brat
Said Nursi
— 77 —

Mój drogi bracie!

Również winszujemy ci z okazji miesiąca ramadan. Twoje sny są prawdziwie błogosławione. In sza'a-llah, jest to znak tego, że Wszechmocny Bóg obdaruje cię wspaniałymi łaskami.

Dla mnie największą łaską i najwspanialszym obowiązkiem tej epoki jest ocalanie wiary i pracowanie na rzecz umocnienia wiary innych. Strzeż się! Trzymaj się z dala od rzeczy, które są przyczyną egoizmu i dumy. Skromność, pokora i wyrzeczenie się ego są niezbędne i zasadnicze dla ludzi prawdy. Jako że największe niebezpieczeństwo tego wieku bierze swój początek z egoizmu i samochwalstwa, jest koniecznym, by ludzie prawdy zawsze w pokorze dostrzegali własne błędy i obwiniali o nie własne dusze. W tak krańcowo trudnych warunkach bohaterskie zachowywanie wiary i odprawianie aktów czci - jak ty to robisz - ma bardzo wysoką rangę. Jedna z interpretacji twego snu jest taka, że twój sen powinszował ci pod tym względem. Nabądź i przeczytaj część Traktatów Światła dotyczącą prawd tariki, jaką jest traktat zatytułowany Dziewięć wzmianek (tur. Telvihat-i Tis'a).

Ci ludzie, którzy są silni i posiadają wiarę taką jak twoja, powinni wkroczyć do kręgu Traktatów Światła, ponieważ w tym stuleciu Traktaty Światła nie zostały pokonane pomimo wszystkich podjętych przeciwko nim ataków. Nawet ich najbardziej zaciekli wrogowie oficjalnie ustąpili i zostali zmuszeni do uwolnienia Traktatów. Zaprawdę, po szczegółowych dochodzeniach urzędnicy wysokiego stopnia oraz sądownictwo zatwierdzili wolność Traktatów Światła. Zgodzili się na to, aby uwolnić moje zarówno prywatne, jak i opublikowane dzieła, i zwrócić je ich prawowitym właścicielom.

W odróżnieniu od drogi tarik czy też innych dróg, droga Traktatów Światła nie może zostać pokonana. Traktaty poprzez swe zwycięstwa doprowadziły wielu ludzi do wiary, a także udowodniły poprzez świadectwo jakże wielu wydarzeń, że są duchowym cudem Koranu w tym stuleciu. Dzięki tak licznym doświadczeniom jesteśmy przekonani o tym, że w tym kraju służbę na rzecz religii można prowadzić poza kręgiem Traktatów Światła jedynie w pomniejszej i jednostkowej skali, pracując w tajemnicy jak ktoś, kto został pokonany, lub też poprzez okazywanie tolerancji dla innowacji (ar. bid'a) i przyjmowanie wymuszonych interpretacji spośród tysięcy tych, których dokonano w oparciu o celowe zniekształcenia (źródeł pierwotnych, tj. Koranu i sunny - uz. red. tur.).

— 78 —

Jako że ukazujesz tak wspaniałe wysiłki i tak silną wiarę z całkowitą szczerością intencji oraz pokorą, zostań niezłomnym uczniem Światła. Wówczas otrzymasz swój udział w "duchowym stowarzyszeniu życia ostatecznego", złożonym z tysięcy, a raczej setek tysięcy uczniów. W rezultacie twoje przyjmowane przez Boga dobre uczynki z poszczególnych staną się powszechnymi, a ty dokonasz handlu korzystnego dla życia ostatecznego.

Moi drodzy, wierni bracia!

Po dwóch latach dochodzenia sądy zwróciły niektóre z moich ksiąg. Pośród nich ujrzałem dziś wielki tom w pozłacanych okładkach, w którym zebrano fragmenty wysłane do mnie jako memento przez grupę niewinnych (dzieci - uz. red. pol.) oraz przez wspólnotę niepiśmiennych ludzi starszych. Myślałem o tym, by na początek tego tomu podzielić się z wami fragmentem, jaki spisałem pewien czas temu w Kastamonu. Możliwe, że od tamtej pory jego kopia została do was wysłana. W oparciu o to doszedłem do wiary, w co następuje:

Prawdziwe i szczere dzieło spisane przez niewinnych i niepiśmiennych, które teraz trzymam w ręku, jest wspaniałym narzędziem służącym zwycięstwu nad filozofami i ludźmi upartymi; rozproszyło ono upór i doprowadziło do tego, że ci, którzy byli nieuczciwi, stali się sprawiedliwi. Zebraliśmy zatem te dzieła, które zostały wysłane do mnie z wielu miejsc, a także fragmenty wysłane do mnie przez niepiśmiennych, w trzech tomach. Wysyłam wam tę notatkę, którą ujrzałem na pierwszej stronie księgi.

Ponadto prócz kompilacji, którą zebraliśmy, a która zawiera osiem części dotyczących wskazówek przyjęcia Traktatów Światła (przez Boga - uz. red. pol.), cudów (tur. keramat) Ghałsa oraz Imama 'Alego, a także Wskazówki koraniczne, dołączamy także fragment godny tego, aby został on spisany i dołączony do pierwszej części księgi, a w nim kolejne trzy lub cztery fragmenty z Dopisku oraz pewne inne części, które zostały do niego włączone.

Przesyłamy nasze pozdrowienie pokoju wraz z modlitwą (ar. du'a) wszystkim moim braciom i siostrom w ogólności, szczególnie niewinnym i niepiśmiennym, ja zaś proszę o ich modlitwę. Po tysiąckroć mówimy im: "Ma sza'a-llah!

— 79 —

Baraka-llah! ". Każdy, kto tylko widzi ich pisma, podziwia je i jest przez nie urzeczony.

Przysłano nam pięćdziesiąt do sześćdziesięciu kopii spisanych przez młodych i niewinnych uczniów Światła. Zebraliśmy je w trzech tomach i spisaliśmy imiona niektórych spośród owych niewinnych uczniów, jak na przykład: Omer, lat 15; Mustafa, lat 13; Hafiz Nebi, lat 14; Hicret, lat 15; Huseyin, lat 11; Ahmed Zeki, lat 13; Ayse, lat 11; Hafiz Ahmed, lat 14; Mustafa, lat 14; Bekir, lat 9; Ali, lat 12...

Poważne dokładanie starań, jakie ukazali oni w tych czasach, pokazuje, że Traktaty Światła są duchową przyjemnością tak wielką i światłem tak przyciągającym, że przyjemność ze służby Traktatom przewyższa skuteczność wszelkich nagród i zachęca szkoły do tego, by uczniowie w klasach czytali Traktaty Światła. Tym, co sprawia, że dzieci z pasją służą Traktatom Światła, są przyjemność, radość i wsparcie, jakich dostarczają Traktaty. To ukazuje, że Traktaty Światła rozpościerają swoje korzenie. In sza'a-llah, nic i nigdy nie będzie w stanie ich wyrwać, a Traktaty zwyciężą dla pokoleń, które nadejdą.

Jak owe niewinne dzieci, tak nawet niepiśmienni ludzie starsi, którzy dołączyli do przyciągającego kręgu Traktatów Światła po ukończeniu czterdziestu czy pięćdziesięciu lat, rozpoczęli spisywanie ich przez wzgląd na Traktaty Światła. Do dwóch lub trzech zbiorów włączyliśmy spisane przez nich czterdzieści czy pięćdziesiąt fragmentów. Owi niepiśmienni ludzi starsi, a do pewnego stopnia również pasterze i dzielni mężczyźni, ukazali w tym czasie i w krańcowo osobliwych warunkach żarliwe starania na rzecz Traktatów Światła, dając im pierwszeństwo przed wszelkimi innymi rzeczami.

To ukazuje, że w tej epoce Traktaty Światła są potrzebne bardziej niż chleb. To sprawia, że żniwiarze, farmerzy, pasterze i inni dzielni bracia przedkładają pracę na rzecz Traktatów Światła ponad swe podstawowe potrzeby, ukazując w ten sposób prawdomówność Traktatów.

Przy ostatnich sześciu tomach, a także przy niektórych częściach niniejszego tomu, doświadczyłem wielkich trudności przy sprawdzaniu fragmentów spisanych przez owych niewinnych i starszych niepiśmiennych ludzi. Nie miałem wystarczająco dużo czasu. Duchowo zostało mi oznajmione, co znaczy: «Nie trudź się! Ponieważ ich charakteru pisma nie można odczytać szybko, zmusza to ludzi spieszących się do tego, by czytali powoli i uważnie, dzięki czemu swój udział mogą otrzymać umysł, serce i dusza. W przeciwnym razie swój udział otrzymałby jedynie umysł, zaś pozostałe zdolności pozostałyby bez pożywienia».

— 80 —

Traktaty Światła nie powinny być czytane tak, jak czyta się księgi innych nauk, ponieważ zawarta w nich nauka o potwierdzonej wierze (tur. iman-i tahqiqi) nie jest podobna do innych nauk i osiągnięć. Traktaty są pożywieniem i światłem dla wielu ludzkich zdolności prócz umysłu (ar. 'aql).

Podsumowując: W niedoskonałym charakterze pisma niepiśmiennych ludzi starszych zawarte są dwie korzyści.

Po pierwsze: Zmusza on do starannego i uważnego czytania.

Po drugie: Sprawia, że ludzie studiują lekcje słodkich i głębokich kwestii Traktatów Światła, jakie otrzymują od ich niewinnych, czystych i szczerych języków, pozostając w przyjemnym stanie zadziwienia.

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
Wasz brat
Said Nursi

Al-hamdu li-llah za to, że tego roku twoi uczniowie z Isparty uniknęli upadku w niedbalstwo poprzez ich doczesne zajęcia. Nasze najbardziej gorliwe wysiłki w służbie Światła trwają, a powab Światła naszych serc można ujrzeć na naszych twarzach. Jest tak, jakby serca twych uczniów były pełne radości.

Nasz umiłowany Nauczycielu! Zaiste, wszyscy twoi uczniowie mówią jak jeden, co następuje: Choć nie jesteśmy tego warci, choć jesteśmy nikim, pozostajemy zatrudnieni, jakbyśmy byli tak niewinni, jako uczniowie i skrybowie Nauczyciela-cudotwórcy, jako adresaci prze-słania i wydawcy, jako mudżtahidowie, przewodnicy i słudzy Boga w owej służbie Światła. Nieważne, jak wiele podziękowań składamy Wszechmocnemu Bogu, i tak nigdy nie będą one wystarczającą odpowiedzią na te powszechne błogosławieństwa, jakie zostały nam zesłane. Już samo pragnienie składania Mu podziękowań - które nasz Stwórca łaskawie zesłał naszym sercom - wypełnia serca twych uczniów radością. Wdzięczny styl życia, jakie wiedli niewinni ludzie z Nurs podczas młodych lat naszego Nauczyciela, dzisiaj ukazuje się w naszych stanach i naszym postępowaniu. Nieskończone dzięki i wieczna chwała niechaj będą Temu, Któremu należy się wszelka chwała (ar. Zati Zu'l-Dżalal), za to, że w Swej łasce i

— 81 —

szczodrości wydobył nas z mroku ignorancji, z bagna buntu i niewdzięczności, a uczynił nas uczniami lśniącego i olśniewającego Światła.

Gdyby nasz Nauczyciel nie wyjaśnił już wcześniej, iż iktiran oznacza zesłanie dwóch darów równocześnie, mógłby przyjąć wyrazy wdzięczności spływające z naszych piór jaką interpretację (tego pojęcia - uz. red. pol.) dokonaną przez nasze serca.

Tak, o nasz umiłowany Nauczycielu! Spoglądamy na siebie samych i widzimy, że nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na błogosławione przesłanie Traktatów Światła. Mimo to zaświadczamy przejawy miłosierdzia naszego Litościwego Stwórcy (ar. Al-Haliq Ar-Rahim), które jest tym większe, im bardziej go potrzebujemy. Serce Nauczyciela jest lśniącym zwierciadłem, przejawem i odbiciem (tego miłosierdzia - uz. red. pol.). Mowa Nauczyciela jest czcigodnym heroldem, nauczycielem i przewodnikiem (ar. murszid). Stan Nauczyciela jest ucieleśnieniem najpiękniejszego przykładu, modelu i wzoru. Tym, co zostało spisane i ukazane, są potrzeby rozmaitych grup ludzkości.

Ludzka tyrania, która przez siedem lat ziała ogniem, dzisiaj cierpi straszliwe boleści. Każda istota świadoma nie odrywa uszu od radia. Ludzie są oszołomieni, zastanawiając się nad tym, co przyniesie jutro. Choć spodziewają się, że pokój i bezpieczeństwo zostaną zaprowadzone po pokonaniu Japończyków na Wschodzie[28], teraz można zobaczyć, że na Zachodzie pojawia się ruch Dadżdżala. Sprawia to, że każdy cierpi lęk i niepokój. Strach taki jak ten, który wepchnie ludzkość w mroki przyszłości, sprawia, iż każdy z niepokojem biegnie, by śledzić wiadomości przekazywane przez radio. Dzięki niech będą Bogu Jedynemu (ar. lillahi l-hamd) za to, że Traktaty Światła pocieszają nasze dusze ich wzniosłymi wyrażeniami, poprzez ich prawdziwe lekcje pozostawiając nasze serca zadowolonymi.

Ów straszliwy prąd, który pojawił się dzisiaj, może zostać pokonany jedynie dzięki zjednoczeniu się świata chrześcijaństwa z islamem. Pewne znaki wskazują na zjednoczoną, niebiańską siłę, która zostanie osiągnięta poprzez Biblię zjednoczoną z Koranem i podążającą za Koranem, a także na to, że ów prąd zostanie pokonany przez tę zjednoczoną, niebiańską siłę. Owo znaczenie wskazuje na to, że nadszedł czas, by oczekiwać na ponowne przyjście Jezusa. Zgodnie z tym, co mówią audycje radiowe, Ameryka rozesłała cztery swoje komisje po całym świecie, a jednej z nich powierzono poszukiwanie prawdziwej religii, odpowiedniej dla tego, by mogła ona przynieść ludzkości bezpieczeństwo i szczęście. Mocno wierzymy w to, że Traktaty Światła, które oznajmiły w sądach,

— 82 —

że przyjmują rolę mudżtahida, będą przyczyną wielkiego szczęścia dla przygnębionej ludzkości. Dopóki tylko prowadzi nas nasz umiłowany Nauczyciel, dopóki tylko mamy Traktaty Światła, które zawierają najbardziej wzniosłe prawdy i są najwyższym komentarzem (ar. tafsir) do Koranu, jesteśmy przepełnieni bezgraniczną radością.

Gdyby ujawniło się działania każdej z cech szczególnych owej prawdy, Traktaty Światła sprawiłyby, iż byłyby czytane z ciekawością i zadowoleniem w każdym miejscu. Istnieje wiele oczywistych dowodów tego twierdzenia.

Istnieje wiele oczywistych dowodów takiego stanu rzeczy. Zwłaszcza wydrukowane kopie Słowa Dziesiątego, które zadaje klęskę wszystkim koncepcjom zaprzeczającym Zmartwychwstaniu, a także traktat zatytułowany Największy Znak (tur. Ayet'ul Kubra), są czytane otwarcie i swobodnie, choć zostały wydrukowane potajemnie, a zawierają one wspaniałe cuda umacniające wiarę. Świetlisty zbiór, jakim jest Doniosły argument od Boga (tur. Hujjat'ul Balighah), będący drugą częścią zbioru Laska Mojżesza, unicestwia wszystkie ideologie bezbożnego zaprzaństwa, co może zobaczyć każdy. In sza'a-llah, Traktaty Światła całkowicie zniszczą słabą barierę wzniesioną wokół Koranu, zgaszą pożar niewiary i wytrysną, pozwalając światu na to, by napił się wody z rajskiego źródła Al-Kałsar, zapewniając ludziom prawdziwą wiarę.

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
Twój grzeszny uczeń
Husrev

Jedynie w imieniu zbiorowej osobowości duchowej Traktatów Światła mogę przyjąć waszą nadmiernie dobrą opinię na mój temat; w przeciwnym razie nie leży w moich możliwościach ujrzenie tego, bym ja sam miał zajmować tak wysokie stacje.

Ponadto metodą Traktatów Światła nie jest tariqa, lecz prawda (ar. haqiqa); jest nią lśniąca droga towarzyszy Proroka. Ta epoka nie jest epoką tariki, lecz epoką ocalenia wiary (ar. iman). Li-llahi l-hamd za to, że Traktaty Światła nadal wykonują tę służbę w będących największym wyzwaniem i najtrudniejszych czasach.

Zgodnie z ich oznajmieniami, pochodzącymi od tego, co niewidzialne (ar. ghajb), krąg Traktatów Światła w tej epoce jest kręgiem uczniów Szlachetnego 'Alego, Hasana i Husajna (niech Bóg będzie rad z nich

— 83 —

wszystkich), a także tego, który nosił przydomek Ghałs al-A'zam (niech jego tajemnica będzie uświęcona). Jak Szlachetny Ali (niech Bóg będzie z niego rad) poinformował o Traktatach Światła poprzez trzy jego cuda (tur. keramat) spośród tego, co niewidzialne (ar. ghajb), tak również Ghałs al-A'zam (niech jego tajemnica będzie uświęcona) poczynił silne wskazówki odnośnie do Traktatów Światła, informując o nich i zachęcając ich interpretatora. Te cztery poufne traktaty, dotyczące cudów (tur. keramat) Imama 'Alego i Ghałsa, in sza'a-llah mogą zostać wysłane do was w późniejszym terminie. Wyznaczona przez sąd komisja rzeczoznawców nie sprzeciwiła się żadnemu z nich, lecz jej członkowie tytułem pomniejszej krytyki powiedzieli jedynie: "To nie powinno zostać napisane". Odpowiedziałem im zatem, zaś oni zamilkli.

Tak czy inaczej, swoje lekcje prawdy otrzymałem bezpośrednio od Imama 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad), na drodze Ułajsiego, poprzez tego, który nosił przydomek Ghałs al-A'zam (niech jego tajemnica będzie uświęcona), Zajna al-'Abidina oraz Hasana i Husajna (niech Bóg będzie rad z nich wszystkich). Oto dlaczego krąg, w którym pełnimy służbę, jest ich kręgiem.

Nieskończone dzięki niechaj będą Wszechmocnemu Bogu za to, że dzięki staraniom waszych suplikacji (ar. du'a) nadzwyczaj wysoka gorączka, jaką cierpiałem od piętnastu dni z powodu niebezpiecznej choroby, będącej wynikiem otrucia, minęła w ostatnich dwóch dniach. Ponieważ każda godzina oddawania czci Bogu w chorobie jest równa odprawianiu aktów czci przez cały dzień, in sza'a-llah ta choroba stanie się uczynkami, których nie byłem w stanie wypełnić, a także pokutą za wiele moich błędów. Jednakże moja fizyczna słabość i choroba trwają.

Subtelnym i głębokim przykładem tałafuq jest fakt, że wczoraj otrzymałem księgę spisaną przez niewinne dzieci. Kiedy ją otworzyłem, ujrzałem, jak starannie i pięknie zostały spisane przez Marangoza Ahmeda - który, podobny naczelnikowi owych niewinnych, jest wojownikiem Szkoły Światła (ar. Madrasa Nurija) - Krótkie Słowa, zawarte na początku księgi. Powiedziałem Marangozowi Ahmedowi, który jest naczelnikiem owych niewinnych: "Oto, czego zechciał Bóg!" (ar. ma sza'a-llah). Tego samego dnia otrzymałem list, który wysłał on do mnie, i otworzyłem go. Ujrzałem, jak pewnej nocy dwa koniki polne uważnie słuchały Marangoza

— 84 —

Ahmeda, kiedy czytał on list, jaki do niego wysłaliśmy, aż do końca. Jak kilka dni temu, podczas pisania tego listu, dwa gołębie, jakie nas odwiedziły, potwierdziły jego przyjęcie, tak jak wcześniej potwierdziły je przynoszące dobrą nowinę wróbel oraz gołębica, tak samo dwa koniki polne Marangoza, potwierdzające dobre wieści przyniesione przez gołębie i inne ptaki, były subtelnym i znaczącym przykładem tałafuq. Jest tak, jak gdyby mówiły one językiem swego usposobienia: "My także znamy Traktaty Światła".

W świetle tego wydarzenia mój wzrok przyciągnął fragment owej księgi znajdujący się na stronie poprzedzającej Wskazówkę Ósmą Promienia Ósmego, spisany przez Hafiza Ahmeda, który jest bratankiem Alego Młodszego spośród wojowników (Traktatów Światła - uz. red. pol.), a także jest niewinnym i młodym Abdurrahmanem. W dotyczących przyjęcia Traktatów Światła przez Boga listach, jakie napisałem przez ostatnie dwa miesiące, znalazłem fragmenty mówiące o tym, że nie mam żadnego udziału w zaszczycie, jaki spotkał Traktaty, ani w ich biegłości, zaś mają one związek z tym fragmentem, który wysyłam wam teraz. Możecie umieścić je we właściwym miejscu. Ów fragment mówi o tym, jak nadzwyczajne znaczenie dzieła Dżaldżalutijja nadane Traktatom Światła nie zawiera żadnego blasku ani żadnej biegłości, jakie należałyby do mnie. Powiedziałem w tym fragmencie, co następuje:

Ponadto przyznaję, że w żaden sposób nie jestem godzien rangi odbiorcy tak mile przyjmowanego dzieła. Jednakże stworzenie ogromnego drzewa z najmniejszego i najbardziej znikomego z nasion jest zwyczajem mocy Boga i dowodem Jego wspaniałości.

Przyrzekam i zapewniam was, że moim zamysłem w wychwalaniu Traktatów Światła jest umocnienie, udowodnienie i rozpowszechnienie prawd Koranu i dogmatów wiary. Składam nieskończonego podziękowania memu Litościwemu Stwórcy (ar. Chaliqi Rahim) za to, że nie uczynił mnie rozmiłowanym w sobie samym, że ukazał mi ułomności i błędy mojej duszy (ar. nafs), że nie pozostawił we mnie żadnego pragnienia tego, aby inni podziwiali ową nakazującą zło duszę.

Tak, dla człowieka, który oczekuje u drzwi grobu, odwrócenie się, aby spojrzeć za siebie na ten ulotny świat, jest żałosnym stanem głupoty i straszliwą stratą. Niech Wszechmocny Bóg uchowa mnie od tego, abym miał ponieść taką stratę, amen.

Przesyłam moje pozdrowienie pokoju wraz z modlitwą (ar. du'a) każdemu z mych braci w ogólności i proszę o ich modlitwę.

— 85 —

Moi drodzy, wierni, błogosławieni bracia!

Winszujemy wam całym naszym jestestwem z powodu błogosławionego miesiąca ramadan, Nocy Przeznaczenia (ar. Lajlat al-Qadr) i Święta Zakończenia Postu. Niech Wszechmocny i Najbardziej Miłosierny z miło-siernych (ar. Arhamar Rahimin) pobłogosławi was poprzez wiele więcej (miesięcy i nocy - uz. red. pol.) im podobnych, amen!

Mimo wielu kłopotów i cierpień, jakie znosiłem podczas tego błogosławionego ramadanu z powodu otrucia, nieskończone dzięki niech będą Wszechmocnemu Bogu za to, że zesłał mi cierpliwość i wytrwałość, zaś doniosłe nagrody płynące z tej choroby wyeliminowały niedbalstwo biorące początek z jej cierpień. Tym razem, dzięki błogosławieństwu waszych du'a, jeszcze raz zostałem całkowicie wybawiony od tej trucizny. Niemniej jednak spowodowane przez nią słabość i szok od czasu do czasu przysparzają mi kłopotów.

Jak wcześniej pisałem wam o tym, że Hizb an-Nurija jest streszczeniem Traktatów Światła oraz Największego Znaku (tur. Ayet'ul Kubra), tak w ciągu dziesięciu minut streszczenie Hizb an-Nurija ukazało się w postaci trzydziestu trzech powszechnych języków trzydziestu trzech stacji konieczności istnienia Boga w Jego jedności (ar. tałhid), wyłaniając się z Największego Znaku, który wypłynął z tego błogosławionego ramadanu, zaś zostało ułożone i rozpowszechnione podczas ramadanu jako Traktat o miesiącu ramadan. Duch, wyobraźnia i serce doznały uczucia takiej rozległości, że, jak oświadczyłem, świadectwo każdej stacji słów la ilaha illa-llah (ar. nie ma boga prócz Boga Jedynego) było takim, jak gdyby ów powszechny język był moim własnym, ja zaś zacząłem odczuwać wspaniałość jedności Jedynego (ar. tałhid). Największy Znak (tur. Ayet'ul Kubra) może zatem, będąc podobnym słońcu, wpoić duszom światło wiary (ar. nur al-iman). Doszedłem do tego przekonania i ujrzałem to bez cienia wątpliwości, a także pojąłem tajemnicę ukrytą za znaczeniem nadanym Największemu Znakowi przez Imama 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad).

Tym razem list napisany przez wojownika Husreva, a przedstawiający uczucia ogółu uczniów z Isparty, przyznał mi udział daleko większy od mojej rzeczywistej zasługi. Jednakże mimo tego, jako że ukazuje on stopień całkowitej więzi między uczniami z Isparty i jej okolic, a także całkowitą wartość Traktatów Światła, jest godzien włączenia go do moich listów oraz tego, aby spisać go i dołączyć do Listów Dodatkowych, tak

— 86 —

samo jak inne stacje, które uznacie za właściwe. Będziemy posiadać jego kopię wysłaną do was w nowym alfabecie.

Wielu z mych ważnych braci w prowincji Kastamonu oraz w tym mieście, z którymi jestem blisko związany, a także Mustafa Osman, przez którego komunikujemy się z uczniami z Isparty, prawdziwie wykonali bardzo doniosłą służbę w tak krótkim czasie; zasługują oni na to, aby znaleźć się w pierwszym szeregu wybranych uczniów. Oznacza to, że jego szczerość intencji (ar. ichlas) jest całkowita, skoro mógł dokonać tak wiele w tak krótkim czasie. Niech Wszechmocny Bóg powiększy liczbę jemu podobnych na tamtym terenie, niech ześle im niezłomność i sukces, amen!

Przesyłam moje pozdrowienie pokoju wraz z powinszowaniami i modlitwą (ar. du'a) każdemu z mych braci i każdej z sióstr.

Said Nursi

Jako że rozmaite części Traktatów Światła mówią już o tych tematach, zatem polegając na waszej inteligencji, jedynie zwięźle powiem wam o dwóch bardzo ważnych kwestiach.

Kwestia Pierwsza: Prawdziwy uczeń Światła i skryba Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, napisał do mnie list, prosząc o objaśnienie prawdy opartej o jego pochlebną opinię na mój temat, która po tysiąckroć przekracza moje rzeczywiste zasługi. Patrząc z perspektywy tego, iż jestem jego Nauczycielem, ujrzał on w mej niedoskonałej osobie jeden przejaw owego ważnego i uświęconego obowiązku wykonywanego przez zbiorową osobowość duchową Traktatów Światła, a także jeden z wielu wzniosłych obowiązków wykonywanych przez namiestnictwo posłannictwa Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Życzy on sobie widzieć we mnie odbiorcę owego duchowego namiestnictwa.

Po pierwsze: Wieczna prawda nie powinna być budowana w oparciu o ulotne osobowości, w przeciwnym razie będzie to niesprawiedliwością dla owej prawdy. Obowiązku, który jest pod każdym względem doskonały i niezmienny, nie można łączyć z ludźmi, których przeznaczeniem jest cierpienie i którzy podlegają zepsuciu. Jeśli tak się stanie, przyczyni to niezmiernych szkód owemu obowiązkowi.

Po drugie: Ukazanie się Traktatów Światła nie jest jedynie efektem myśli ich tłumacza, ani też owe blaski Koranu nie są efektem duchowego

— 87 —

wysławiania się jednostki, które odbija jedynie jej osobiste zdolności. Chodzi raczej i szczerych, silnych i wiernych ludzi, którzy są adresatami przesłania owego tłumacza. Są oni jego przyjaciółmi w lekcjach Koranu, którzy z całej duszy poszukiwali owych blasków, a także przyjęli je, potwierdzili i zastosowali. Przy wielu innych aspektach podobnych tym, które wymieniłem, to ci uczniowie stali się przyczyną pojawienia się owego Światła, które dalece przekracza możliwości jego tłumacza; to oni są tymi, którzy stanowią prawdę zbiorowej osobowości duchowej Traktatów Światła oraz ich uczniów. Tłumacz Traktatów ma w tym pewien udział i można przyznać mu zaszczyt starszeństwa, dopóki tylko nie wyrządzi krzywdy owej prawdzie niedostatkiem szczerości intencji (ar. ichlas).

Po trzecie: Ten wiek jest wiekiem wspólnoty (ar. dżama'a). Niezależnie od tego, jak nadzwyczajnym będzie geniusz jednostki, może on zostać pokonany przez geniusz powstały ze zbiorowej osobowości duchowej danej wspólnoty. Z tego powodu, tak jak zapisali to moi błogosławieni bracia, służba wierze, która rozświetli świat islamu, a także uświęcone światło, emanujące z takiej duchowej jasności, nie mogą zostać złożone na barki jednej osoby, szczególnie na barki tego, kto jest bezradny, słaby, pokonany, kto jest celem niezliczonych wrogów i zaciekłych przeciwników, pragnących zdyskredytować go poprzez zdradę i zniewagi. Jeśli ta sprawa zostanie złożona na barki jednego człowieka, a ów ułomny człowiek zachwieje się w obliczu zdradzieckich ataków nieprzyjaciół, ów ciężki ładunek spadnie i roztrzaska się.

Po czwarte: Od dawien dawna wielu ludzi przychylnie spoglądało na ich nauczyciela, przewodnika (ar. murszid) czy przywódcę, w sposób dalece przekraczający jego rzeczywiste zasługi. Jako że był to sposób na skorzystanie z jego lekcji czy przewodnictwa, ów nadmiernie pochlebny punkt widzenia został do pewnego stopnia zaakceptowany, zaś niesłuszne poglądy tych ludzi nie zostały poddane krytyce. Przypisywanie mi wzniosłego poziomu oraz blasku godnego Nauczyciela uczniów Światła dalece przerasta mój niedoskonały i bezradny charakter. Jednak nawet jeśli taki pogląd dalece przekracza moje rzeczywiste zasługi, to pochlebne postrzeganie mnie może zostać przyjęte, jako że zachęca innych do pracy z zapałem i entuzjazmem. Należy jednak zrozumieć, iż majątkiem, który do mnie należy, jest jedynie zbiorowa osobowość duchowa Traktatów Światła.

Jako że przede wszystkim niewierni i ludzie zbłądzenia, lecz także ludzie polityki, ludzie niedbalstwa, a nawet pobożni ludzie o czystych sercach popełniają błąd, nadmiernie podkreślając rolę jednostki, przeto ludzie niesprawiedliwi przyjmują, że bezradny człowiek taki jak ja jest źródłem

— 88 —

owego Światła i za pomocą wszelkich środków starają się zdyskredytować mnie, zgasić owo Światło i wprowadzić w błąd ludzi o czystych sercach. Na ową prawdę pokrótce wskazuje wydarzenie omówione w Kwestii Drugiej.

Kwestia Druga: Drugiego dnia świąt poszedłem na spacer na wieś dla chwili wytchnienia. Pewien ważny urzędnik bezprawnie zaatakował mnie na pięć sposobów. Dzięki miłosierdziu i hojności Boga, aby zachować dzieła Traktatów Światła, które zostały złożone na moje barki i na moją głowę, aby zachować godność i honor ich uczniów, które zostały złożone na moje serce i duszę, zostałem obdarowany nadzwyczajną cierpliwością i wytrwałością. Później stało się jasne, że plan zakładał sprawienie tego, iż zareaguję gniewem, by w ten sposób ograniczyć podboje Traktatów Światła, a szczególnie Największego Znaku (tur. Ayet'ul Kubra).

Strzeżcie się! Strzeżcie się wpadania w gniew! Nie martwcie się ani nie lękajcie o mnie i nie odczuwajcie wyrzutów sumienia z mego powodu. Bez wątpienia zza zasłony ochrania nas wsparcie Boga i oby ukazało ono w nas znaczenie wersetu:

﴿ عَسٰٓى اَنْ تَكْرَهُوا شَيْئًا وَهُوَ خَيْرٌ لَكُمْ ﴾

Być może, czujecie wstręt do jakiejś rzeczy, choć jest dla was dobra. [29]

Plan naszych wrogów został zatem udaremniony, jednakże w tej prowincji istnieją ludzie, którzy prześladują mnie, polegając bezpośrednio na owym wysokiej rangi urzędniku. Gdyby było to możliwe, powiedziałbym, iż nie mogę przystosować się do tutejszego klimatu, a także wykorzystałbym sąd w Denizli oraz Sąd Apelacyjny w Ankarze do poruszenia kwestii przeniesienia mnie w bardziej właściwe miejsce. Ponieważ nie mogę przedstawić takiego wniosku osobiście, byłoby dobrze, gdyby taką próbę podjęli moi przyjaciele w Denizli, którzy troszczą się o mnie bardziej niż ja sam. Przynajmniej mogliby oni użyć tego pretekstu, abym ponownie został tam uwięziony.

Said Nursi

Mój drogi, wierny, wielce błogosławiony, działający, szczery i wartościowy bracie Husrevie!

Twój list, który przybył, jak gdyby poinformował o nim gołąb, a który otrzymałem drugiego dnia Święta, posłużył jako remedium i lekarstwo

— 89 —

na męczarnię i smutek, jakie cierpiałem dokładnie tego dnia z powodu mego żalu wynikającego ze zdarzenia zaatakowania (nas - uz. red. pol.). Przywiódł on mi na myśl następujące znaczenie:

"A jednak istnieje wysoki szacunek i poważanie, jakie wojownicy z grup 'Róża' i 'Światło' przeciwstawiają zdradzie nędznych ludzi, nie mówiąc już o zniewagach kilku osób. Może on wytrwać w obliczu zdrady milionów nieprzyjaciół oraz uczynić ich (działania - uz. red. pol.) nieskutecznymi".

Oto, co poczułem w sercu. Jednakże wtedy spojrzałem na samego siebie i ujrzałem, że w chwili, gdy byłem podobny suchej i zbutwiałej pestce daktyla, która już przysłużyła się zamysłowi, jaki miała wykonać, ty postrzegałeś mnie jako wielkie i wspaniałe, uginające się od owoców drzewo w ogrodzie Traktatów Światła, które w pewien sposób wyłoniło się z owej pestki. Ujrzałem, iż twoje nadmiernie łaskawe myśli zaistniały z powodu tego drzewa, a jako że pestka w pewien sposób była narzędziem służącym jego powstaniu, ja również otrzymałem swój udział w owych korzystnych myślach.

Pierwsza strona tego listu jest piękna i ja również się z nią zgadzam, lecz dopisałem swoje poprawki w kilku miejscach na drugiej stronie. Na przykład jedna z poprawek, jakie poczyniłem w twym liście, jest następująca: Choć kalifat Szlachetnego Hasana (niech Bóg będzie z niego rad) trwał jedynie sześć miesięcy, to w oparciu o siłę i blask, jakie otrzymały od suplikacji Wielka Tarcza (ar. Dżałszan al-Kabir) i dzieła Dżaldżalutijja przez wzgląd na rozprzestrzenianie prawd wiary - które jest najbardziej doniosłym obowiązkiem kalifatu - Traktaty Światła w zupełności można uważać za piątego kalifa, wydłużającego ów bardzo krótki czas kalifatu Szlachetnego Hasana (niech Bóg będzie z niego rad). Jest tak, ponieważ to Traktaty Światła zdolne są do tego, aby z prawdziwą sprawiedliwością przynieść ludziom tej epoki szczęście, zaś ich zbiorowa osobowość duchowa może być uważana za pomocnika Szlachetnego Hasana (niech Bóg będzie z niego rad), dopełniającego jego misję, a także za jego duchowego potomka. Oto poprawka, jaką wniosłem do twojego listu. W twym imieniu wprowadziłem również zmiany w jednym bądź dwóch innych miejscach.

Jednakże tego samego dnia ujrzałem ów brakujący fragment pośród brudnopisów listów, jakie sądy zwróciły wraz z mymi księgami, zaś sędziowie oznaczyli je zielonym atramentem z powodu przydawanego im znaczenia. "Chwała niech będzie Bogu!", wykrzyknąłem i pojąłem, iż powiedziano mi, abym użył tego fragmentu, odpowiadając na twój list.

— 90 —

Choć ten fragment został włączony do Listów Dodatkowych, spiszę dla ciebie jego kopię, a oto i ów fragment:

Nie powinieneś postrzegać mojej grzesznej osoby z perspektywy rang, jakie przyznajesz mi poprzez swoją łaskawą opinię. Raczej powinieneś spojrzeć na obowiązek oraz wykonywaną służbę i na nich oprzeć swój pogląd. Gdyby zasłona (skrywająca to, co niewidzialne - uz. red. pol.) została uniesiona, zaś moja grzeszna natura ukazałaby się od stóp do głów, litowałbyś się nade mną. Zatem aby nie utracić twego braterstwa i abyś ty nie czuł wyrzutów sumienia, nie łącz więzi między nami z wyimaginowanymi rangami, które dalece przekraczają moje rzeczywiste zasługi. Moja relacja z tobą jest relacją braterską; nie mam prawa do tego, by stać się przewodnikiem (ar. murszid). Nie jestem też twoim Nauczycielem, lecz raczej towarzyszem w nauce. Potrzebuję twych litościwych du'a i twego wsparcia z powodu moich błędów. Nie powinieneś oczekiwać ode mnie żadnej pomocy, lecz raczej ja mam prawo do otrzymania wsparcia od ciebie. Dzięki darom i hojności Wszechmocnego Boga, poprzez zasadę oddelegowania do danych obowiązków, staliśmy się towarzyszami w wielce uświęconej, wielce doniosłej i wielce wartościowej służbie, która przynosi korzyść każdemu spośród ahl al-iman. Wystarczą nam nadzwyczajne znaczenie i cnota, a także przewodnictwo (ar. irszad) zapewniane przez zbiorową osobowość duchową, będącą wynikiem naszej wzajemnej współpracy.

Jako że, pomijając wszystko inne, służba wierze (ar. iman) jest najbardziej doniosłym obowiązkiem w tej epoce, zaś co się tyczy ilości, to ma ona niewielkie znaczenie w porównaniu z jakością; jako że przemijające i stale podlegające zmianom kręgi polityczne nie mają żadnego znaczenia w porównaniu do wiecznej, stałej i ustalonej służby wierze i nie mogą służyć za miarę, musimy poszukiwać zadowolenia w promiennych rangach, jakie przyznano nam w kręgu nauki Traktatów Światła. Miast ofiarowywania wyjątkowych i nadzwyczaj korzystnych myśli oraz wzniosłych rang, przekraczających moje rzeczywiste zasługi, tym, czego potrzebujemy, są wyjątkowe szczerość i niezłomność, przesadna wręcz więź oraz szczerość intencji (ar. ichlas). Na tym polu powinniśmy się rozwijać.

Zaprawdę, ty w zupełności dokonałeś tego postępu. (Koniec fragmentu).

— 91 —

Moi drodzy, wierni, silni i szczerzy bracia!

Moja dusza (ar. nafs), a także ci, którzy pozostają w kontakcie ze mną, poruszyli doniosłą kwestię, która jest natury zarówno materialnej, jak i duchowej, pytając:

Dlaczego jest tak, że - w przeciwieństwie do wszystkich innych i jak nikt inny wcześniej - nie poszukujesz wsparcia ze strony ważnych sił, które mogą ci dopomóc? Dlaczego odmawiasz im? Dlaczego nie przyjmujesz wielkich zaszczytów, których poszukują wszyscy inni, a które - z czym jednogłośnie zgadzają się twoi wybrani uczniowie - mogłyby przysłużyć się rozprzestrzenianiu Traktatów Światła oraz ich podbojom? Dlaczego wystrzegasz się tego tak gwałtownie?

Odpowiedź: W tym wieku ludzie wiary rozpaczliwie potrzebują prawdy, która nigdy nie będzie mogła zostać wykorzystana jako narzędzie, zwolennik lub pomost dla jakiejkolwiek rzeczy we wszechświecie, a także lekcji prawd wiary, której nie może zepsuć żaden cel (prócz zadowolenia Boga - uz. red. pol.), której nie mogą pokonać żadna wątpliwość czy filozofia. Wtedy wszyscy wierni będą mogli chronić swoją wiarę przez atakami zbłądzenia nagromadzonego przez tysiąc lat.

Z tego powodu Traktaty Światła nie przywiązują wagi do wpływu czy poparcia jakiejkolwiek potęgi z kraju czy z zagranicy. Nie poszukują ich ani nie stają po ich stronie, aby w oczach ludzi wiary Traktaty Światła nigdy nie były postrzegane jako pomost dla pewnych celów doczesnych. Poprzez fakt, że nie są narzędziem czegokolwiek innego prócz życia wiecznego, Traktaty nabrały nadzwyczajnej mocy i prawdy, które są w stanie odeprzeć szturm wątpliwości i niepewności.

Pytanie: Dlaczego uciekasz od przyjęcia mile widzianych i nieszkodliwych, duchowych i wiecznych rang, których zwykle pragną wszyscy ludzie wiary? Uciekasz od owych zaszczytów, jakie ofiarowują ci twoi szczerzy bracia, pomimo faktu, że owe przychylne myśli nie wyrządzają żadnej szkody szczerości intencji (ar. ichlas). Tymczasem gdybyś przyjął owe zaszczyty, stałyby się one bezspornym dowodem przyjęcia Traktatów Światła. Ty jednak odrzucasz je bez żadnej skromności i pokory, napastliwie i ostro, nawet kosztem tego, że urazisz swych braci.

— 92 —

Odpowiedź: Jak patriota poświęci się dla ocalenia życia jego przyjaciół, tak w ten sam sposób, aby chronić życie ludzi wiary, jeśli będzie taka potrzeba (a jest taka potrzeba), opierając się na lekcjach litości, jakie otrzymałem od Traktatów Światła, poświęcę nawet moją rangę życia wiecznego, nie mówiąc już o poświęceniu owych rang, na które nie zasługuję.

Tak, w każdym wieku, zwłaszcza w tym wieku, a szczególnie wtedy, kiedy z ogólnego niedbalstwa powstaje zbłądzenie, kiedy zapanowały polityka i filozofia; w tym wieku, kiedy rozpowszechnionymi stały się ego i samochwalstwo, owe wysokie rangi sprawiają, iż każdy mocno je obejmuje i użyje wszystkiego jako pomostu służącego osiągnięciu owych zaszczytów. Zaprawdę, sprawiło to, iż nawet uświęcone kwestie religii stały się narzędziem zaszczytów tego świata. Odziaływanie prawdy straci blask poprzez oskarżenia i podejrzenia o to, że "uczynił on uświęconą służbę i jej prawdy tarczą chroniącą go w oczach ludzi, a także sprawia, że wygląda na to, iż jest on godzien owych zaszczytów". Choć może to przynieść korzyść i wysoką rangę jednemu człowiekowi, szkoda, jaką wyrządzi w oczach społeczeństwa poprzez ukazanie, że nie stosujemy się do prawdy, do której wzywamy, będzie tysiąckrotna.

Podsumowując: Prawda szczerości intencji (ar. ichlas) zabrania mi rzeczy, które mogą stać się przyczyną chwały, honoru i zaszczytów zarówno materialnych, jak i duchowych. Choć odrzucanie owych rang może przyczynić wielkiej straty służbie Światła, jako że ilość nie ma żadnego znaczenia w porównaniu z jakością, postrzegam dostarczenie lekcji w temacie prawd wiary dziesięciu ludziom, będącym uczniami o szczerej intencji, którzy przedkładają prawdę ponad wszystko, jako daleko ważniejsze od poprowadzenia tysiąca ludzi dzięki randze "bieguna duchowości" (ar. qutb), ponieważ tych dziesięciu ludzi dzięki przyjęciu owej całkowitej prawdy, przedkładaniu jej ponad wszystko inne i ukazywaniu stałości sprawi, że ich podobne nasionom serca rozwiną się i staną się drzewami. Z drugiej strony tysiąc ludzi może zostać pokonany i rozproszony przez wątpliwości zrodzone z tego świata i filozofii, a to z powodu ich postrzegania lekcji, jakie daje ten, kto jest "biegunem duchowości", jako "pochodzących od jego ograniczonej rangi, osobowości i charakteru". Przedkładam zatem świętość ponad owe zaszczyty.

Zaprawdę, obawiam się o człowieka, który podczas święta bezprawnie zdradził mnie na pięć sposobów, korzystając z planów

— 93 —

opracowanych przez moich wrogów. Mam nadzieję, że nie spotkała go żadna szkoda, ponieważ cała sprawa została tak nagłośniona, że gdyby coś się stało, społeczeństwo mogłoby przypisać mi wysoką rangę i uznać to zdarzenie za mój nadzwyczaj-ny cud. Modliłem się zatem: "O, Panie (ar. ja, Rabb), zmień na lepsze jego postępowanie lub ześlij mu karę, lecz spraw, by nie ukazała się jako cud".

W związku z tym powiem, co następuje:

Wśród listów moich uczniów, jakie zostały mi zwrócone przez sąd, widziałem jeden, pod którym złożono wiele podpisów. Został on włączony do Listów Dodatkowych, a dotyczył błogosławieństwa środków do życia otrzymanych przez uczniów Światła, a także niektórych ciosów, jakie im wymierzono. Nie mamy żadnych wątpliwości co do tego, że jak tym, którzy otrzymali owe ciosy w Kastamonu, tak pięciu osobom stąd wymierzono te same ciosy.

Tak, byliśmy tego świadkami i nie pozostały nam żadne wątpliwości.

Za zgodność, w imieniu tutejszych uczniów - Ceylan, Ibrahim.

Pewien skryba Traktatów Światła powiedział: Dlaczego błędy naszych przyjaciół spotykają się z karcącymi policzkami, podczas gdy takich ciosów nie wymierza się atakującym nas wrogom?

Odpowiedź: Jeśli człowiek, który dopuszcza się zdrady, nie wykonuje urzędowego obowiązku, lub też jeśli postąpił tak zgodnie ze swym osobistym charakterem, cios zostanie wymierzony jemu osobiście. Istnieje wiele zdarzeń tego rodzaju. Jest również wielu ludzi, którzy działają z całkowitą wiernością i doświadczyli wielu błogosławieństw odnośnie do błogosławieństwa (ar. baraka) zawartego w ich środkach do życia, a także odnośnie do łatwości w sercach.

Jeśli chodzi o tych, którzy wykonują obowiązek, to jeśli ktokolwiek dopuszcza się bezprawnej zdrady w imieniu prawa lub wtrąca się (do naszych spraw - uz. red. pol.), jego postępowanie posłuży ciosowi natury ogólnej, jaki spadnie na to miasto i jego bezradnych mieszkańców. Jego błędy będą przyczyną ogólnych nieszczęść w postaci trzęsień ziemi, suszy, epidemii lub burz. Będzie jedynie wyglądało tak, jak gdyby cios nie został wymierzony temu człowiekowi osobiście.

Ponadto jeśli chodzi o tych, którzy wtrącają się do spraw tej służby wierze (ar. iman) w imię niewiary (ar. kufr), to zgodnie z zasadą:

اَلظُّلْمُ لَا يَدُومُ وَالْكُفْرُ يَدُومُ

Przemoc się kończy, niewiara trwa nadal, jako że ich tyrania - która jest tak wielką - osiągnęła poziom niewiary,

— 94 —

ich kara została odłożona w czasie do życia ostatecznego; nie dokona się ona w ten sam sposób, jak wymierzenie kary za większość pomniejszych niesprawiedliwości, jakie można ujrzeć na tym świecie.

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
Said Nursi