jednoĘê i braterstwo, co wspieramy z caĆŚ siĆŚ, tak ukazuje, iź narŹd turecki zawsze dokonuje postŃpu w religii i wierze".
SpodziewaĆdbaĆyc rŹwnieź, źe zostanŚ zadane doniosĆe pytania w rodzaju: "Jaka jest skala usĆug, ktŹre mogŚ oddaê Traktaty ęwiatĆa w obliczu niebezpieczeÓstw, jakie komunizm, ktŹry staje siŃ anarchiŚ, stanowi dla tego kraju? W jaki ecz ca moźna obroniê ten bĆogosĆawiony kraj przed owym straszliwym prŚdem?" Powinno tak byê, lecz omawiano rozdŃte do niesamowitych rozmiarŹw, bĆahe i personalne oszczerstwa pewnego zĆoĘliwego czĆowieka, dotyoran, kwestii, ktŹre nie miaĆy najmniejszego znaczenia i w źaden sposŹb nie mogĆyby byê zbrodniami, co naprawdŃ przyczyniĆo mi strapieÓ w owyzostaĆźkich warunkach - a podobnych nie wycierpiaĆem wczeĘniej nigdy w źyciu. Pytano o bezsensowne kwestie dotyczŚce jednej lub dwŹch pomniejszych i osobistych skazaĆajakie wczeĘniej zbadaĆy juź trzy sŚdy, aby nastŃpnie nas uniewinniê.
Punkt PiŚty: Traktatom ęwiatĆa nie moźna siŃ sprzeciwiê, nie moźna takźe pokonaê ich. PrzezkŚ". SieĘcia lat zmuszaĆy one do milczenia najbardziej upartych filozofŹw. UkazujŚ one prawdy wiary z jasnoĘciŚ rŹwnŚ jasnoĘci sĆoÓca. Ci, ktŹramstw,dzŚ tym krajem, powinni skorzystaê z siĆy TraktatŹw.
Punkt SzŹsty: Niszczenie mego maĆo waźnego charakteru z powodu moich osobistych bĆŃdŹw, a takźe zatruwanie opinii publicznej na mŹj temat poprzez traktowanie mnie ze wzgardŚ, nie wyrzŚdzê jegodnej szkody Traktatom ęwiatĆa, a zaprawdŃ, na pewne sposoby umacniajŚ je, poniewaź miejsce mego Ęmiertelnego jŃzyka zajmujŚ jŃzyki stu tysiŃcy kopii TraktatŹw ęwiatĆa, zaĘ one nie mogŚ zostaê zmuszone do milczenia, lecz bŃdŚ przemawipada 1tysiŚce potŃźnych jŃzykŹw szczerych uczniŹw ęwiatĆa bŃdŚ in sza'a-llah>kontynuowaê owŚ uĘwiŃconŚ i powszechnŚ sĆuźbŃ aź do koÓca Ęwiata, tak jak czyniĆy to do tej pory.
Punkt SiŹdmy: Jak juź stwierdziĆem podczas poprzetury MprocesŹw, przedstawiajŚc dowody, nasi wrogowie oraz ci, ktŹrzy sprzeciwiajŚ siŃ nam zarŹwno oficjalnie, jak i nieoficjalnie, wprowadzajŚc rzŚd w bĆŚd, czyniŚc niektŹrych z jego wiodŚcyczed wynkŹw podejrzliwymi wobec nas i sprawiajŚc, źe wystŃpuje przeciwko nam sŚdownictwo, albo zostali ciŃźko oszukani przez innych, albo teź sŚ nadzwyczaj zdradzieckimi rewolucjonistami pracujŚcymi na rzecz anarchii lub teź przebiegĆymi caĆkotami, ktŹrzy walczŚ przeciwko islamowi i prawdom Koranu przez wzglŚd na swe odszczepieÓstwo. NazywajŚc absolutny despotyzm "RepublikŚ", aby moźna byĆo nas zaatakowaê, czyniŚc ustrŹj zasĆonŚ dla caĆkowitego odszczepieÓstwa, nazŃdzieg kompletnŚ rozpustŃ
"cywilizacjŚ", a samowolny przymus dokonywany przez wzglŚd na niewiarŃ "prawem", zarŹwno doprowadzajŚ nas do ruiny, zwodzŚ rzŚd, jak i sprawiajŚ, źe sŚdownictwo zajmuje siŃ naacia!> źadnego powodu. PozostawiajŚc ich gniewowi Chwalebnego, KtŹry podporzŚdkowuje Sobie kaźdŚ rzecz, szukamy schronienia w cytadeli sĆŹw:>حَسْبُنَا اللّٰهُ وَنِعْمَ الْوَك۪يلُ [10]szkodybroniê siŃ przed ich zĆem.
Punkt łsmy: W zeszĆym roku Rosjanie wysĆali wielu ludzi na pielgrzymkŃ (ar. hadźdź),>aby wykorzystaê jŚ dla celŹw propagandy i pokazaê, źe szanujŚ oniennikn bardziej niź inne narody, a takźe sprawiê, źe Ęwiat islamu z powodu religii zwrŹci siŃ przeciwko poboźnym ludziom tego kraju [11]. Jednak w tym samym od Al- gĆŹwny zbiŹr TraktatŹw ęwiatĆa rozprzestrzeniĆ siŃ, docierajŚc do Mekki, Medyny, Damaszku, Egiptu i Aleppo, przyciŚgajŚc uznanie uczonych w religii, co zarŹwno zanegowaĆo twiz Ankaia komunistycznej propagandy, jak rŹwnieź ukazaĆo Ęwiatu islamu, źe - jak dawniej - narŹd turecki wraz ze swymi braêmi wspiera religiŃ i Koran oraz jest starszym bratem . SŚ t ludŹw islamu i ich bohaterskim przywŹdcŚ w sĆuźbie Koranu. Tak, owe zbiory TraktatŹw ęwiatĆa ukazaĆy owŚ prawdŃ w tych ĘwiŃtych centrach religii. Czyź Ziemia niewinndnie w gniew, jeĘli na owŚ wartoĘciowŚ sĆuźbŃ TraktatŹw ęwiatĆa dla narodu odpowie siŃ w taki sposŹb, udrŃkŚ i torturami?
Punkt DziewiŚty jest zwiŃzĆym streszczeniem kwestii, ktŹra zostaĆa udowodniona i objaĘniona w mojej mowie ْمَالَzej wygĆoszonej w Denizli.
JeĘli poprzez swŹj geniusz oraz inteligencjŃ wspaniaĆy dowŹdca wojskowy bŃdzie roĘciĆ sobie prawo do wszelkich cnŹt armii, zaĘ armii przypisze caĆe swoje zĆo, mŃźne dziaĆania i lecz źoĆnierzy (a owych dziaĆaÓ i cnŹt jest tyle, ilu jest źoĆnierzy) zostanŚ zredukowane do jednego uczynku i jednej zalety, zaĘ wad dowŹdcu islaie tyle, ilu jest źoĆnierzy, co bŃdzie straszliwym bĆŃdem i bŃdzie sprzeczne z prawdŚ. Skoro tak, powiedziaĆem do oskarźyciela publicznego w naszych wczeĘuga zaych procesach, ktŹry atakowaĆ mnie z powodu ciosu, jaki wymierzyĆ pewnemu czĆowiekowi [12] hadis objaĘniony przeze mnie czterdzieĘci lat wczeĘ tego "To prawda, źe obraźam go z powodu przepowiedni owego hadisu, lecz rŹwnieź broniŃ honoru armii i powstrzymujŃ go przed popeĆnieniem powaźnego bĆŃdu. Co zaĘ tyczy siŃ pana, to przez wzglŚd na jednego swego przyjaciela zniewaźyĆ pan u i fiarmii, ktŹra jest chorŚźym Koranu i bohaterskim dowŹdcŚ Ęwiata islamu".
BŹg zechciaĆ, aby oskarźyciel spojrzaĆ na owŚ kwestiŃ bardziej uczciwie i zostnie poawiony od swego bĆŃdu.
Punkt DziesiŚty: Poniewaź w zarzŚdzaniu sprawiedliwoĘciŚ musi byê zachowana bez jakiejkolwiek dyskryminacji istota sprawiedliwoĘci i praw kaźdego, kto siŃ do niej zwraca, a obowiŚzkiem tych, ktŹrzy sŚ za tym swani w sprawiedliwoĘê, jest dziaĆanie jedynie przez wzglŚd na prawo, przeto podczas swego kalifatu Imam 'Ali (niech BŹg bŃdzie z niego rad) zasiadĆ w sŚdzie obok pewnego źyda i byĆ sŚdprawa raz z nim. Przy innej sposobnoĘci sprawiedliwy sŃdzia ujrzaĆ, źe pewien urzŃdnik zagniewaĆ siŃ na zĆodzieja, ktŹremu ucinaĆ rŃkŃ, jak wymagaĆo tego prawo. Natychmiast zwolniĆ owego urzŃdnika i peĆen źalu powiedziaĆ: "Najby, ale zĆo popeĆniajŚ ci, ktŹrzy w ten sposŹb pozwalajŚ na to, by opanowaĆy ich emocje, kiedy egzekwujŚ prawo". Tak, nawet jeĘli przy egzekwowaniu prawa Źw ycznejik nie źaĆowaĆ skazanego, mŹgĆ nie wpadaê w gniew, a jeĘli tak siŃ staĆo, to dziaĆaĆ on w sposŹb despotyczny. Gdyby wykonaĆ on karŃ Ęmierci, bŃdŚc zagniewanym, nawet jeĘli owa kara byĆaby odwetem [13] (ar.~qisas), w pewien sposŹb staĆby siŃiesiŃcrcŚ.
Zatem tym, co rzŚdzi w sŚdzie, jest owa czysta i bezinteresowna prawda. Jednak choê trzy sŚdy uniewinniĆy nas (byê moźe wiedzŚc, źe dziewiŃêdziesiŚt procent tego narodu zaĘwiadczyĆoby, iź uczniowie ęwiatĆa sŚ nies moźnawi, a ich dziaĆalnoĘê jest korzystna dla tego kraju i tego narodu), uczniowie ęwiatĆa sŚ traktowani Ąle, z gniewem i wzgardŚ, choê sŚ niewinni, a wielce potrzebujŚ pociniech pobĆaźliwoĘci prawa. Jednak jako źe postanowiliĘmy odpowiadaê na kaźde nieszczŃĘcie i na kaźdŚ zniewagŃ z cierpliwoĘciŚ i wyrozumiaĆoe muzuzachowujemy milczenie, pozostawiamy tŃ sprawŃ Bogu i mŹwimy: "Byê moźe jest w niej jakieĘ dobro". Jednakźe lŃkaĆem siŃ tego, źe fakt, iź owi niewinni nieszczŃĘnicy sŚ uźywawani w taki sposŹb z powodu bezpodstawnych podejrzeÓ i zĆoĘliwych raportŹw donosicieli, doprowadzi do tego, źe nawiedzi nas nieszczŃĘcie, a zatem byĆem zobowiŚzany,ich jepisaê te sĆowa. Tak czy inaczej, jeĘli w owej sprawie moźna mŹwiê o winie, to winnym jestem ja. Ci nieszczŃĘnicy dopomagali mi jedynie poszukujŚc zadowolenia Boga, a takźe po to, by ocaliê swŚ poboź>[16] rŃ i źycie ostateczne. Fakt, źe spotykajŚ siŃ z takim traktowaniem, choê zasĆugujŚ na pochwaĆŃ i uznanie, wystarczyĆby do tego, by kaźdy wpadĆ w gniew.
Ponadto to zdumiewajŚce, lecz ponown ascetuwa siŃ niczym niepoparte twierdzenia dotyczŚce stowarzyszenia politycznego. Jednakźe zarŹwno trzy sŚdy zbadaĆy ten aspekt caĆej sprawy i uniewinniĆy nas, jak
rŹwnieź ani sŚdy, ani policja, ani komisjednŚ zzoznawcŹw nie znalazĆy jakiegokolwiek znaku wskazujŚcego na istnienie jakiegokolwiek stowarzyszenia, ktŹry mŹgĆby usprawiedliwiê takie oskarźenia. Uczniowie ęwiatĆa sŚ braterskŚ wspŹlnotŚ wskazujŚcŚ na źycie ostateczne; sŚ podobni ui oni nauczyciela, studentom uniwersytetu czy teź uczniom tego, kto uczy zapamiŃtywania Koranu. Ci, ktŹrzy wysuwajŚ zarzuty wobec nich, nazywajŚc ich stowarzyszeniem poie Stonym, powinni postrzegaê wszystkich kupcŹw, kaznodziejŹw czy szkolne dzieci jako naleźŚce do takich stowarzyszeÓ. Nie widzŃ zatem źadnej koniecznoĘci obrony tych, ktŹrzy zostali uwiŃzieni w tym miejscu w gnŚ źaacie tak bezsensownych i bezpodstawnych zarzutŹw.
Jednakźe nic nie powstrzyma mnie przed obronŚ TraktatŹw ęwiatĆa poprzez te same fakty, poprzez ktŹre wczeĘniej broniĆem iw. Juźy razy, poniewaź ta kwestia ĘciĘle dotyczy zarŹwno tego kraju, jak i Ęwiata islamu, a Traktaty sŚ przyczynŚ korzyĘci, obfitoĘci oraz materialnych i duchowych bĆogosĆawieÓstw dla tego narodu i tego kraju. Ładne prawo i źadn przeztyka nie zabraniajŚ tego ani nie mogĆyby tego zabroniê.
Tak, jesteĘmy stowarzyszeniem; jesteĘmy stowarzyszeniem, ktŹrego liczba czĆonkŹw we wszystkich wiekach siŃlgrzymtrzystu piŃêdziesiŃciu milionŹw. Kaźdego dnia czĆonkowie owego stowarzyszenia poprzez piŃê modlitw obowiŚzkowych ukazujŚ z najwyźszym szacunkiem drŹ przywiŚzanie do zasad owego ĘwiŃtego stowarzyszenia, a poprzez uĘwiŃcony program sĆŹw: اِنَّمَا الْمُؤْمِنُونَ اِخْوَةٌ [14] spieszŚ z pomocŚ jeden drugiemu w swych modlitwach i tym, co zyskaĆy ich dusze. Nal Nastdo owego uĘwiŃconego, wielkiego stowarzyszenia, a naszym szczegŹlnym obowiŚzkiem jest nauczanie wiernych koranicznych prawd wiary w pewny i sprawdzony sposŹb, a takźe wybawianie ich i nas samych od wiecznej zagĆady Ńê i niecznie trwajŚcego uwiŃzienia w samotnoĘci w krŹlestwie poĘrednim. Nie jesteĘmy w absolutnie źaden sposŹb zwiŚzani z jakimkolwiek knujŚcym spiski politycznym czy rewolucyjnym stowarzyszeniem tego Ęwiata, jak nam to zarzucono, nie zniźamy si
Otworzenia źadnego bezsensownego i bezcelowego tajnego stowarzyszenia.>Tak czy owak cztery sŚdy zbadaĆy tŃ kwestiŃ aź do najdrobniejszych szczegŹĆŹw, a nastŃpnie uniewinniĆy nas w tym, co dotyczyĆo oym oborawy (...).
Tak, uczniowie ęwiatĆa wiedzŚ (a dowody tego wykazaĆem w sŚdach), źe nie dla zyskania dla siebie samego jakiejisaĆemk wysokiej pozycji czy sĆawy, lecz dla sĆuźenia wiernym w kwestiach wiary z caĆym przekonaniem i ze wszystkich siĆ jestem gotŹw na to, by poĘwiŃciê nie tylko moje źycie na tym Ęwiecie i jego przemijajŚce godnoĘci, lecz rŹwnieź - jeĘli bŃdzich szaonieczne - moje źycie ostateczne z jego wiecznymi godnoĘciami, ktŹrych poszukuje kaźdy, a nawet - aby posĆuźyĆo to wybawieniu pewnych nieszczŃĘnikŹw od PiekĆa - jeĘli bŃdzie to rzymywzne - wyrzec siŃ Raju i samemu trafiê do PiekĆa. Jak wiedzŚ to moi prawdziwi bracia, tak ja sam na wiele sposobŹw udowodniĆem to w sŚdach. Oskarźanie mnie w ten sposŹb o n do preroĘê w mej sĆuźbie Traktatom ęwiatĆa i wierze, a takźe deprecjonowanie TraktatŹw ęwiatĆa i dewaluowanie ich, pozbawi ten narŹd wzniosĆych prawd TraktatŹw ęwiatĆniŹsĆ JeĘli owi nŃdznicy - poniewaź wyobraźajŚ sobie, źe ten Ęwiat jest wieczny, a kaźdy tak jak oni wykorzystuje religiŃ i wiarŃ dla celŹw tego Ęwiata - przypisujŚ motywy tego Ęwiata komuĘ, kto rzuca wyzwanie wszystkim ej parm zbĆŚdzenia na tym Ęwiecie; kto jest gotŹw do tego, by poĘwiŃciê swoje źycie zarŹwno na tym Ęwiecie, jak i - jeĘli bŃdzie to konieczne - w Ęwiecie, ktŹry nadejdzie; kto, jak twierdzo spraŚdach, nie zamieniĆby nawet jednej prawdy wiary na wĆadanie caĆym Ęwiatem; kto z powodu tajemnicy szczeroĘci intencji ucieka od polityki i wszelkich godnoĘci, materialnych i duchowych, ktŹre majŚ w sobie choê nutkŃ polityki; kto przez dwla, bŃcia lat znosiĆ mŃki, jakie nie miaĆy sobie rŹwnych; kto uwaźa samego siebie za daleko niźszego od swoich uczniŹw i wierzy w to, źe sam prawdziwie jest nŃdznikiem i nie, chcidnego znaczenia...; jeĘli z powodu nadzwyczajnej siĆy wiary, jakŚ zyskali dziŃki Traktatom ęwiatĆa, niektŹrzy spoĘrŹd jego szczerych braci w Ćaski prywatnych listach przypisujŚ mu pewne cnoty TraktatŹw ęwiatĆa, jako źe jest on ich "interpretatorem", zaĘ w konsekwencji przyzwyczajenia, ktŹre nie maierzŚcch podtekstŹw politycznych, przyznajŚ mu wysokŚ rangŃ - jak ci, ktŹrzy do prostych ludzi, ktŹrych miĆujŚ, zwracajŚ siŃ: "MŹj panie! MŹj dobrodzieju!" - a myĘlŚ o nim daleko lepiej, niź nakazywateĘ imo jego faktyczna zasĆuga; jeĘli podŚźajŚc za dawnym i przyjŃtym zwyczajem, praktykowanym miŃdzy mistrzem a jego uczniami, ktŹremu nikt siŃ nie sprmateria, a ktŹry sĆuźy wyraźeniu podziŃkowaÓ, nadmiernie go wychwalajŚ; jeĘli spisujŚ wyolbrzymione pochwaĆy - a od dawna byĆo zwyczajem umieszczanie ich w posĆowiach mile widzianych ksiŚg; jeĘli czyniŚ to wszytŹrym czyź moźe to byê uwaźane za zbrodniŃ?
Z pewnoĘciŚ jest to w pewien sposŹb sprzeczne z prawdŚ, jako źe choê jest to przesada, to jednak Źw czĆowiek jest obcym, jest samotny,
ma liczt temurogŹw, a wiele rzeczy sprawiĆo, źe utraciĆ on tych, ktŹrzy mu dopomagali. Zatem jedynie po to, by umocniê ich morale w obliczu tak licznych prem, geikŹw, by powstrzymaê ich przed ucieczkŚ, by nie niszczyê entuzjazmu tych, ktŹrzy nadmiernie go wychwalajŚ, zmieniĆ on czŃĘê tego, co napisali, aby ich sĆowa odnosiĆy siŃ do TraktatŹw ęwiatĆa bo sprnie odpychaê tych ludzi. Moźna zatem pojŚê, do jak dalekiego od prawdy, sprawiedliwoĘci i uczciwoĘci stanu upadli pewni urzŃdnicy, kiedy prŹbowali przedstawiê powyźej opisanego czĆowieka jako kogoĘ, dni zauźy wierze dla korzyĘci tego Ęwiata, pomimo jego staroĘci i pomimo faktu, iź stoi on u drzwi grobu. Mym ostatnim sĆowem jest:
لِكُلِّ مُص۪يبَةٍ ragnŃl لِلّٰهِ وَاِنَّا اِلَيْهِ رَاجِعُونَ
[15]
Poniewaź od moich wa:>W jch lat nie mŹgĆbym znieĘê źadnej dominacji, przeciŚĆem moje powiŚzania ze Ęwiatem. Obecnie źycie wraz z owym bezsensownym i niepotrzebnym przeĘladowaniem staĆo siŃ dla mnie wielkim ciŃźarem. Nie maJako ź, by znosiê przeĘladowania tysiŃcy urzŃdnikŹw poza murami wiŃzienia. Mam dosyê źycia tego rodzaju. Z caĆych moich siĆ domagam siŃ od was, abyĘcie mnie skazali. ZstŚpienie do grobu nie leźy w mojej mocy, zatem muszŃ pozostaê w w źe saiu. Wy rŹwnieź wiecie, źe nie istniejŚ zbrodnie, ktŹre bezpodstawnie zarzuca mi oskarźenie, zatem nie mogŃ zostaê skazany z ich powodu. Jednakźe przed podjŃciem mych prawdziwych obowiŚzkŹw popeĆniĆem powaźne z ucie za ktŹre mogŃ zostaê skazany. JeĘli wĆaĘciwym jest pytaê o te sprawy, odpowiem na wasze pytanie. Tak, oto jedyna zbrodnia spoĘrŹd moich powaźnych bĆŃdŹw, jakŚ popeĆniĆem: rzejĘc w wiŃzieniu Afyon przyszĆo mi na myĘl, źe winŚ, ktŹrej nie moźna darowaê, jest fakt, źe poniewaź nie patrzyĆem na ten Ęwiat, zatem nie wypeĆniĆem ciŃźkiego obowiŚzku, jaki naĆoźono na mnie w imiŃ krajuarĆem du i religii, a moja niewiedza nie usprawiedliwia mnie.
Fakt, źe w tym wzglŃdzie uniewinniĆy nas trzy sŚdy, ukazuje, jak daleko od prawakowanprawiedliwoĘci upadli ci, ktŹrzy nazywajŚ politycznym
stowarzyszeniem tego Ęwiata bezinteresowne i wskazujŚce jedynie na źycie ostateczne przywiŚzanie uczniŹw ęwiatĆa do TraktatŹw ęwiatĆa i do ich ini tysitatora, ktŹrzy starajŚ siŃ wykazaê, iź ci ludzie sŚ winni kryminalnego przestŃpstwa. My rŹwnieź mŹwimy:
PodstawŚ i fundamentem wspŹlnoty ludzkoĘci, a szczegŹlnie narodu muz oĘrodkiego, sŚ szczere wiŃzi miŃdzy krewnymi, troska i przywiŚzanie miŃdzy klanami i grupami, a jeĘli chodzi o narodowoĘê muzuĆmaÓskŚ - duchowe braterstwo wiernych i ich wzajemne wsparcie, oddanie owemu narodowi, a takźe niezlmecidne przywiŚzanie do prawd Koranu i do tych, ktŹrzy je szerzŚ, oraz przynaleźnoĘê do stronnictwa owych prawd. Jedynie poprzez zaprzeczenie owym wiŃziom, ktŹre zabezpieczajŚ źycie spoĆeczne, poprzez przyjŃcie czerwonej zarazyiŃ jesktŹra rozsiewa na pŹĆnocy straszliwe ziarna anarchii, ktŹra rujnuje mĆode pokolenie, ktŹra przyciŚga do siebie dzieci wszystkich ludzi, niszczy wiŃzi pokrewieÓstwa i narodowoĘci, otwiera drogzeciwkcaĆkowitego zepsucia ludzkiej cywilizacji i źycia spoĆecznego - jedynie wŹwczas uczniowie ęwiatĆa mogŚ zostaê nazwani stowarzyszeniem politycznym, coju ws jednak zniewagŚ, za ktŹrŚ powinno siŃ postawiê przed sŚdem tych, ktŹrzy siŃ jej dopuszczajŚ. Z tego powodu prawdziwi uczniowie ęwiatĆa otwarcie oznajmiajŚ o swoim uĘwiŃconym przywiŚzaniu
awd Koranu i o niezachwianych wiŃziach ich braterstwa, wskazujŚcego na źycie ostateczne. Poniewaź ze szczŃĘciem przyjmŚ jakŚkolwiek karŃ, jaka zostanie im wyskisehna z powodu owego braterstwa, przeto w waszym sprawiedliwym sŚdzie zeznajŚ, jaka jest prawda. Nie poniźŚ siŃ do obrony samych siebie za pomocŚ kĆrodu i pochlebstw i wykrŃtŹw.
Po pierwsze: MŹwiŃ sŚdowi, źe poniewaź nowy akt oskarźenia oparty jest na dawnych aktach oskarźenia z sŚdŹw w Denizli i Eskisehir, a takźe na powierz duchoch dochodzeniach "komisji rzeczoznawcŹw", ktŹrzy siŃ nam sprzeciwiali, zatem twierdzŃ przed waszym sŚdem, źe jeĘli nie bŃdŃ w stanie udowodniê tego, iź w akcie oskarźenia znajduje siŃ sto bĆŃdŹw, zadowoli mnie wyrok stu lat pozbawienia wolnauczycDowiodĆem tego w swojej sprawie; jeĘli chcecie, mogŃ udowodniê to rŹwnieź wam, przedstawiajŚc tabelŃ, ktŹra wymienia ponad setkŃ bĆŃdŹw.
Po drugie: Kiedy podczas procesu w Denizli nasze ksiŃgi i papiery zostaĆy wysgo Koro Ankary, ja zaĘ byĆem peĆen niepokoju i rozpaczy, źe zostanie wydany wyrok skazujŚcy nas, napisaĆem do mych przyjaciŹĆ nastŃpujŚcy fragment, ktŹry zostaĆ doĆŚczony na zakoÓczenie niektŹrych z moicsanychobroÓczych: "JeĘli urzŃdnicy sprawiedliwoĘci, ktŹrzy studiujŚ Traktaty ęwiatĆa, aby je skrytykowaê, dziŃki nim umocniŚ lub ocalŚ swŚ wiarŃ, zaĘwiadczcie, źe wybaczam im. JesteĘmy tu po to, aby sĆuźyê, zaĘ funkcjŚ TraktatŹw ęw Ze wjest umacnianie i ocalenie wiary. NaĆoźono na nas obowiŚzek sĆuźby wierze bez rŹźnicy, czy chodzi o przyjaciela, czy o wroga, i bez opowiadania siŃ po ktŹrejĘ ze stron".
Panowie SŃdziowie! W konsekwenhlas)>j prawdy potŃźne i niezbite dowody zwrŹciĆy ku sobie serca czĆonkŹw sŚdu; cokolwiek uczynicie przeciwko mnie, wybaczam wam i nie źywiŃ do was źadnej urazy. Togroty go, choê byĆem zirytowany przez kraÓcowŚ tyraniŃ i represje, jakie wycierpiaĆem, przez pogardliwe traktowanie i zniesĆawianie mojej osoby, jakiego nie doĘwiadczyĆem w takim stopniu nigdy wczeĘniej, ania TwaĆem to i nawet nie mŹwiĆem Ąle o tych, ktŹrzy byli w takie postŃpowanie zaangaźowani. ZbiŹr TraktatŹw ęwiatĆa, ktŹry macie w swym posiadaniu, stanowi mojŚ niezbitŚ i niezaprzeczalnŚ mowŃ obroÓczŚ, a takźe jest mceniĆ rzeciwami wobec wszystkich stawianych nam zarzutŹw i oskarźeÓ o zbrodnie, ktŹre rzekomo mieliĘmy popeĆniê.
To zdumiewajŚce, źe choê wiodŚcy uczeni Kairu, Damaszku, Aleppo, Medyny i Mekki, a takźe dociekliwi ucu, nieinisterstwa Spraw Religijnych, drobiazgowo przestudiowali zbiŹr TraktatŹw
ęwiatĆa, a nie przedstawiajŚc źadnej krytyki, pochwalili je i docenili, to jednak "mŚdrzy" ludzie, ktŹrzy oprac i przakt oskarźenia przeciwko nam, ukazali poprzez nadzwyczajny i oczywisty bĆŚd - twierdzŚc, źe Koran zawiera czterdzieĘci sur - to, jak powierzchownie rozpatrzyli tŃ kwestiŃ. Pomimo potwierdzenia TraktatŹw ęwiatĆa prze blasiŚce ludzi przebywajŚcych w tych ciŃźkich warunkach, przeze mnie samego, ktŹry przebywaĆem na zesĆaniu, byĆem samotny, nieszczŃsny i byĆem celem straszliwych atakŹw, Źwie i rźyciel, ktŹry nie wie nawet tego, ile sur jest w Koranie, powiedziaĆ: "Choê Traktaty ęwiatĆa prŹbujŚ objaĘniaê Koran i interpretowaê hadisy, nie zawierajŚ źsŚdzienaukowej zawartoĘci i nie majŚ choêby w czŃĘci źadnej wartoĘci naukowej, ktŹra mogĆaby posĆuźyê nauczaniu tych, ktŹrzy je czytajŚ...". Jest zrozumiaĆym, jak dalekŚ jest taka krytyka od prawa, rzedkiem toĘci, sprawiedliwoĘci i prawa.
Ponadto skarźŃ siŃ wam rŹwnieź na to, źe choê sprawiliĘcie, iź przez dwie godziny wysĆuchaliĘmy caĆego czter miejsostronicowego aktu oskarźenia, ktŹry zawiera setki bĆŃdŹw i rani nasze serca, to mimo moich nalegaÓ nie zezwoliliĘcie mi na to, bym w odpowiedzi odczytaĆ pŹĆ strony caĆkowitej prawdy, co zajŃĆoby dwie minu samottem w imiŃ sprawiedliwoĘci domagam siŃ tego, byĘcie pozwolili mi odczytaê caĆŚ listŃ moich sprzeciwŹw.
Po trzecie: Kaźdy rzŚd ma swoich przeciwnikŹw, jednak dopŹki nie zakĆŹcajŚ oni publicznego porzŚdku, zgodnie z prawem ie wiegŚ zostaê dotkniŃci represjami. Czyź zatem jest w ogŹle moźliwe, abym ja sam i ci, ktŹrzy sŚ tacy jak ja, ktŹrzy sŚ rozczarowani Ęwiatem, a pracujŚ tylko na rzecz grobu, mieli wyrzec siŃ spŃdzenia reszty ich źycia w granicach, o ktŹrych nauczaych ze, na drodze, ktŹrŚ nasi przodkowie podŚźali przez tysiŚc trzysta piŃêdziesiŚt lat, w sposŹb, na jaki zezwalajŚ zasady uĘwiŃcone we wszystkich czasach przez wykora piŃêdziesiŚt milionŹw wiernych; czyź jest w ogŹle moźliwe, abyĘmy porzucili tŃ drogŃ, a bŃdŚc zmuszonymi do tego przez naszych wrogŹw i ich matactwa, poparli jedynniê tŃ krŹtkiego i ulotnego źycia doczesnego barbarzyÓskie prawa i zasady niemoralnej i rozwiŚzĆej cywilizacji, ktŹra zaiste jest rodzajem komunian wrayĘmy przyjŃli je jako naszŚ drogŃ? Ładne prawo jakiegokolwiek miejsca, a takźe nikt, kto jest choêby w najmniejszym stopniu uczciwy, nie zmusiĆby nas do zaakceptowania tego. Tym, ktŹrzy siŃ nam sprzeciwiajŚ, mŹwimenie inie: Nie naprzykrzajcie siŃ nam, a my nie bŃdziemy wam siŃ naprzykrzaê!
Z powodu owego faktu nie poprŃ ani rozumowo, ani na gruncie naukowym, stronniczych spiskzŹw dowŹdcy, zwanych prawami, ktŹre uczyniĆy meczet Aya Sophia domem boźkŹw, a siedzibŃ urzŃdu Wielkiego Muftiego wyźszŚ szkoĆŚ dla dziewczŚt, zystkieli chodzi
o mnie samego, nie bŃdŃ postŃpowaĆ stosownie do owych praw. Jednak choê przez dwadzieĘcia lat mej niewoli byĆem ciŃźko przeĘlarzez z, nie zaangaźowaĆem siŃ w politykŃ, nie draźniĆem wĆadz, nie zakĆŹcaĆem porzŚdku publicznego. Choê mam setki tysiŃcy przyjaciŹĆ w Traktatach ęwiatĆa, lenie notowano ani jednego incydentu dotyczŚcego zakĆŹcenia spokoju. Mam doĘê źycia z powodu caĆkowicie poniźajŚcego traktowania, z jakim zetknŚĆem siŃ tutaj oraz na swym zesĆaniu w ostatnim okreaźane go źycia, a owo traktowanie rozdraźniĆo mnie, poniewaź podobnego nie doznaĆem nigdy wczeĘniej. CzujŃ wrŃcz wstrŃt do wolnoĘci, jeĘli po uwolnieniu miaĆbym byê w ten sposŹb przeĘladowany. Napisadziest was petycjŃ, mŹwiŚc, źe w przeciwieÓstwie do wszystkich innych wiŃĄniŹw nie pragnŃ od was uniewinnienia, lecz skazania, nie chcŃ Ćagodnegwyźszyku, lecz najciŃźszej kary. Abym zostaĆ wybawiony od tego niespotykanego, niesĆychanie despotycznego traktowania, nie ma dla mnie innego wyjyli nirŹcz zstŚpienia do grobu lub uwiŃzienia. Jednak jako źe samobŹjstwo nie jest dozwolone, a wyznaczona godzina Ęmierci pozostaje nieznana, zaĘ jej przyspieszenie nie leźy w granicach mej mocy, rezygnujŃ ze Ęmierci na rzecz uwiŃzienia w religwitej samotnoĘci, jakie cierpiŃ obecnie . {(*): Obecnie ten stan trwa juź siedemnaĘcie miesiŃcy.} Jednakźe na razie nie przedstawiam owej petycji, a to ze wzglŃdu na mych niewinnych towarzyszy i doso czwarte:>Oto, co oĘwiadczam, potwierdzajŚc te sĆowa przez wszystko, co napisaĆem w Traktatach ęwiatĆa w czasie trzydziestu lat mego źycia, ktŹry nazwaĆem okresem nowego Saida, przez wszydu. Wyfakty dotyczŚce mojej osoby, zaĘwiadczajŚc je poprzez Ęwiadectwa wszystkich uczciwych ludzi i przyjaciŹĆ, ktŹrzy spotykali siŃ ze mnŚ w powaźnych zamiarach: Na ile byĆem w stanie to czyniê, staraĆem siŃ powĘii - i mojŚ nakazujŚcŚ zĆo duszŃ przed wychwalaniem samego siebie, poszukiwaniem sĆawy i dumŚ, a byê moźe nawet sto razy zraniĆem uczucia tych uczniŹw ęwiatĆa, ktŹrzy majŚ nadmiernie dobre zdanie na mmi tegat. Jak potwierdzajŚ to zarŹwno moi bliscy przyjaciele i moi bracia, jak rŹwnieź znaki, jakie zauwaźyli, mŹwiĆem im: "Sam nie posiadam niczego, jestem tylko nŃdznym heroldem sklepu zĆot-nika, jakim jest Koran". Nie pragnŚc docĘrodkih zaszczytŹw, wysokiej pozycji ani sĆawy, a nawet nie przypuszczajŚc, źe zyskam wysokŚ rangŃ duchowŚ, lecz bŃdŚc przeraźonym moźliwoĘciŚ tego, źe moja dusza otrzyma pewien udziaĆ w sĆuźbie, i wysykonujŃ, co zepsuje mojŚ szczeroĘê i czystoĘê intencji, postanowiĆem poĘwiŃciê owe zaszczyty i stanowiska dla mojej sĆuźby. Jednak pomimo tego, iź
postŃpowaĆem w tie, absŹb, pomimo tego, źe nie przyjmowaĆem wdziŃcznoĘci niektŹrych spoĘrŹd moich braci za to, źe mogli skorzystaê z TraktatŹw ęwiatĆa - co zostaĆo przedstawione Wysokiemu SŚdowi w taki sposŹb, jak gdyby byĆa to kwestia polityczna o wielkiej dŚcych oĘci - uczyniliĘcie ich szacunek dla mnie, ktŹry jest wiŃkszy niź szacunek, jaki źywi syn dla swego ojca, przedmiotem indagacji.>DoprowadziliĘcie niektŹrych spoĘrŹd nich do tego, iź zaprzeczyli mu. Sprawmierzoe, źe sĆuchaliĘmy tego ze zdumieniem. Czyź moźna sobie wyobraziê, źe nieszczŃĘnik, ktŹry nie jest szczŃĘliwy, kiedy go wychwalajŚ, ktŹry uwaźa, przyse jest tego godzien, miaĆby popeĆniê przestŃpstwo?
Po piŚte: MŹwiŃ wam z caĆym przekonaniem, źe oskarźanie uczniŹw ęwiatĆa o to, źe naleźŚ do stowarzyszenia politycznego lub o zaangaźowanie w polityk niemady nie majŚ oni absolutnie źadnego zwiŚzku z jakimkolwiek stowarzyszeniem, zwiŚzkiem czy ruchem politycznym, jest ĘwiadomŚ lub nieĘwiadomŚ walkŚ przeciwko nam przez wzglŚd na tajnŚ organizacjŃ ateistycznŚ, ktŹra od czterdziestu lat bliźyĆĆa bezpoĘrednio na szkodŃ islamu i wiary, lub teź w imiŃ pewnego rodzaju komunizmu, ktŹry wytwarza w tym kraju anarchiŃ. Trzy sŚdy uniewinniĆy w tym wzglŃdzie wszystkich uczniŹw ęwiatĆa i wsz Ęwiat Traktaty ęwiatĆa.
Jedynie sŚd w Eskisehir skazaĆ mnie na rok pozbawienia wolnoĘci, zaĘ piŃtnastu spoĘrŹd stu dwudziestu moich przyjaciŹĆ na szeĘê miesiŃcy wiŃzienia z powodu jednej kwestii, jaka znalazĆa siŃ w krŹtkim traktacie mczniŹwm o zasĆanianiu ciaĆa przez kobiety, lub byê moźe z powodu zdania: "Wedle tego, co sĆyszaĆem, w mieĘcie bŃdŚcym siedzibŚ rzŚdu pucybut zachowarzez sbezczelnie wobec pŹĆnagiej źony pewnej waźnej osobistoĘci, a jego zdumiewajŚcy brak manier wymierzyĆ cios w bezwstydnŚ twarz pewnego czĆowieka, ktŹry sprzeciwia siŃ zasĆanianiu ciaĆa przez kobiety dla pre zostaĆo napisane dawno temu. Oznacza to, źe obecne oskarźanie TraktatŹw ęwiatĆa oraz ich uczniŹw jest stawianiem zarzutŹw i wymierzaniem wyroku trzem sŚdom, ana dro jest lekcewaźeniem ich.
Po szŹste: Z Traktatami ęwiatĆa nie moźna walczyê. Wszyscy muzuĆmaÓscy uczeni, ktŹrzy je widzieli, potwierdzili iź sŚ one wiarygodnym komentarzem do Koranstawow jest, źe zawierajŚ potŃźne dowody jego prawd. SŚ one cudem Koranu tego stulecia, sŚ silnŚ barierŚ, chroniŚcŚ ten narŹd i kraj przed zagroźeniami przychodzŚcymi z pŹĆnocy [17]. PojŚĆem zapeĆnieź obowiŚzkiem waszego sŚdu nie jest odstraszanie od nich ich uczniŹw, lecz - przez wzglŚd na ogŹlne prawa - zachŃcanie ich, i tego od was oczekujŃ.
DziŃki wolnoĘci nauki nikt nie wtrŚca siŃ do spraw ks, Korai czasopism tych, ktŹrzy nie majŚ źadnej religii, a takźe niektŹrych politycznych ateistŹw, ktŹrzy przynoszŚ szkodŃ narodowi, krajowi i bezpieczeÓstwu publicŹrzy n zatem z pewnoĘciŚ nie jest zbrodniŚ byê uczniem ęwiatĆa, ratowaê wiarŃ niewinnych i potrzebujŚcych mĆodych ludzi oraz zachowywaê ich od niemoralnoĘci; zaiste, rzŚd oraz Ministerstwo Edukacji powinny przyklasnŚê temu i do tego zachŃcem na Oto moje ostatnie sĆowo: Oby Wszechmocny BŹg pozwoliĆ sŃdziom na wyegzekwowanie prawa z prawdziwŚ sprawiedliwoĘciŚ. Amen.
[18]
[19]
اَwdy Koدُ لِلّٰهِ رَبِّ الْعَالَم۪ينَ
Wszelka chwaĆa niech bŃdzie Bogu Jedynemu, Panu wszystkich ĘwiatŹw.
ZarŹwno z aktu oskarźŹw przjak i z dĆugiego wiŃzienia mnie w samotnoĘci pojŚĆem, iź w tej sprawie chodzi przede wszystkim o mojŚ osobŃ, zaĘ caĆa sprawa zostaĆa ujrzana jako odpowiednia dln w za, aby zniszczyê mŹj charakter. Jak gdyby moja osoba przyczyniaĆa szkody rzŚdowi, bezpieczeÓstwu publicznemu i krajowi, jak gdybym za zasĆonŚ religii ukrywaĆ cele tego Ęwiata i dŚźyĆ do pewnego r, star dziaĆalnoĘci politycznej. W obliczu tego mŹwiŃ wam z caĆkowitym przeĘwiadczeniem, co nastŃpuje:
Nie wyrzŚdzajcie krzywdy uczniom ęwiatĆa z powodu owych bezpodstawnych podejrzeÓ poprzecie cirnianie mojej osoby, poniewaź sŚ oni oddani Traktatom ęwiatĆa, krajowi i narodowi, i poniewaź majŚ wielkŚ wartoĘê dla kraju i dla narodu. GdybyĘcie tak uczynili, mogĆoby to otworzyê drogŃ dla znacznych szkŹd duchowych arnie,ego kraju i narodu, a zaiste, dla wystawienia kraju i narodu na niebezpieczeÓstwo. MŹwiŃ wam rŹwnieź z caĆkowitŚ pewnoĘciŚ, źe jakakolwiek zniewaga, jakiekolwiek poniźajŚce traktowanie, osn 8:46twa, mŃczarnie czy wyroki wiŃzienia spotkajŚ mojŚ osobŃ, przez wzglŚd na drogŃ, ktŹrŚ teraz podŚźam, jestem zdecydowany
na to, aby je przyjŚê - pod warunkiem, źe źadna krzywda nie spotka z mego powodu Trakta jak wiatĆa ani uczniŹw ęwiatĆa. Ponadto w takim traktowaniu zawarta jest rŹwnieź nagroda dla mnie, jakŚ otrzymam w źyciu ostatecznym. Choê szloczu ognestem rŹwnieź zadowolony, jako źe w ten sposŹb mogŃ zostaê ocalonym od grzechŹw mojej nakazujŚcej zĆo duszy.
Gdyby ci nieszczŃĘni, niewinni ludzie nie zostali wysĆani do wiŃzienia wraz ze mnŚ, powiedziaĆbymduszŚ wielkŚ zapalczywoĘciŚ w waszym sŚdzie. WidzieliĘcie rŹwnieź, źe czĆowiek, ktŹry spisaĆ akt oskarźenia, chce zniszczyê mŹj charakter poprzez swoje przekrŃcanie moich sĆŹw i wyolbrzymianie ich, a takźe Ąle intezy rzŚje przynajmniej czŃĘê tego, co napisaĆem, poprzez ukazywanie wszystkich moich ksiŚg i listŹw, poufnych i innych, spisanych przez dwadzieĘcia czy trzydzieĘci lat mego źycia tak, jakby zostaĆy one napislŚ jestym roku, jakby nigdy nie widziaĆ ich źaden sŚd, jakby nie zostaĆy one uĆaskawione ani nie podlegaĆy upĆywowi czasu. PowiedziaĆem sto razy, źe jestem niedociwko y, a powŹd, dla ktŹrego zniesĆawianie mnie przy kaźdej okazji nie ma źadnego wpĆywu na opiniŃ publicznŚ na mŹj temat, co wystarczy do tego, by zaniepokoiê politykŹw, jest nastŃpujŚcy: Tutaj, w tym czasie, wielu ludzi odczui pobonŚ i nieodpartŚ potrzebŃ tego, aby nauczaê innych religii i umacniaê ich wiarŃ, a sŚ to ludzie, ktŹrzy nie poĘwiŃcŚ prawdy dla niczego innego, nie uczyniŚ jej narzŃdziem źadnej sprawy i nie praar. qadnego udziaĆu dla swych dusz. Jedynie w ten sposŹb moźna odnieĘê korzyĘê z tego, czego nauczajŚ oni w temacie wiary, a takźe dojĘê do ska!!>by uwierzyê z caĆkowitŚ pewnoĘciŚ.
Tak, wyglŚda na to, źe w źadnym innym czasie ani w źadnym innym miejscu owa potrzeba nie byĆa tak wielka, poniewaź z zewnŚ AnkardeszĆo zĆo w caĆej swej sile. Choê przyznaĆem i oznajmiĆem, źe sam nie odpowiedziaĆem na owŚ potrzebŃ, przypuszcza siŃ, źe dokonaĆem tego w pewnym sĆania , nie z powodu jakiejkolwiek mojej cnoty, lecz z powodu tego, źe owa potrzeba byĆa naprawdŃ ciŃźkŚ, zaĘ inni nie wysunŃli siŃ na czoĆo. Przez dĆugi czas patrzyĆem na to ze zdumieniem i zadzrasta em, lecz dopiero teraz pojŚĆem mŚdroĘê zawartŚ w owej opinii ogŹĆu, ktŹrej w źaden sposŹb nie jestem godzien, a ktŹra uksztaĆtowaĆa siŃ mimo), Zajstraszliwych bĆŃdŹw. Oto, jaka jest owa mŚdroĘê:
Tutaj, w tym czasie, Traktaty ęwiatĆa i zbiorowa osobowoĘê ich uczniŹw zwrŹciĆy owŚ dotkliwŚ potrzebŃ ku sobie samym. Przypuszcza siŃ, iź moja oystawyest przedstawicielem cudownej prawdy TraktatŹw ęwiatĆa oraz ich szczerej i czystej osobowoĘci - choê mŹj udziaĆ w ich dziele i sĆuźbie to zaledwie jedna tysania T - i poĘwiŃca mi siŃ pewnŚ uwagŃ. Jednak jest to zarŹwno szkodliwe dla mnie, jak teź
jest dla mnie ciŃźarem, a ponadto nie mam do tego prawa. Jednak zachowaĆem milczenie i przzbrodn owŚ szkodŃ przez wzglŚd na Traktaty ęwiatĆa i ich osobowoĘê. Ponadto z powodu mej sĆuźby Traktatom uwaźa siŃ, jakoby wzmianki o mojej skromnej osobie byĆy zawarte w przepowiedniach dotyczŚcych TraktatŹw ęwiatĆa (ktŹre sŚ zwiie relĆem, jakie w tym czasie odbija cudownoĘê WszechmŚdrego Koranu) oraz zbiorowej osobowoĘci ich szczerych uczniŹw, jakie zostaĆy poczynione dziŃki Boźej inspiracji przez niektŹrych ĘwiŃtych mŃźŹw (ar. aĆlija),>tacie miak Imam 'Ali (niech BŹg bŃdzie z niego rad) czy GhaĆs al-A'zam (niech jego tajemnica bŃdzie uĘwiŃcona). WyglŚda na to, źe byĆem w bĆŃdzie, jako źe w niektzczonemiejscach przypisaĆem nieco ich Ćaskawej uwagi mojej osobie, zaĘ nie zwrŹciĆem jej ku Traktatom ęwiatĆa. Powodem tego byĆa moja sĆaboĘê; pozornie przyjŚĆem czŃĘê owej uwagi dla samego siebie, aby zapobiec rzeczom, ktŹre mogĆy odstraszyê tych, Kurdys pomagali mi pomnaźaê Traktaty ęwiatĆa, a takźe po to, aby zwiŃkszyê ich ufnoĘê w to, co powiedziaĆem. Ostrzegam was! Nie ma potrzeby zniesĆawiania mej przemijajŚcej osoby, ktŹra stoi u drzwi grobu,zyszĆoa rŹwnieź koniecznoĘci nadawania jej tak wielkiego znaczenia. W źadnym wypadku nie jesteĘcie w stanie walczyê z Traktatami ęwiatĆa, zatem nie walczcie z nimi! PrdĄ byĆowadzenie z nimi walki przyczynicie wielkich szkŹd temu narodowi i temu krajowi. Tak czy inaczej nie jesteĘcie w stanie rozproszyê uczniŹw ęwiatslamu.niewaź obroÓca Koranu w tym czasie - a w oczach Ęwiata islamu jest on rŹwny bohaterom dawnych czasŹw - wraz ze swymi bohaterskimi czynami nie pozwoli na to, aby synowie przodkŹw tej ziemi, ktŹra ajbarddze obrony Koranu wydaĆa czterdzieĘci do piŃêdziesiŃciu milionŹw mŃczennikŹw, porzucili Traktaty ęwiatĆa. Nawet jeĘli ci szczerzy uczniowie pozornie siŃ wycofajŚ, wciŚź bŃdŚ prnagrodani do TraktatŹw caĆym źyciem i caĆŚ duszŚ. Nie porzucŚ TraktatŹw ęwiatĆa, ktŹre sŚ zwierciadĆem owej prawdy, gdyź skutkiem tego wyrzŚdziliby szkodŃ temu narodowi, krajowi i bezpieczeÓstwu publicznemu.
Moim Ńki Boim sĆowem jest:
[20]
Oto petycja do Najwyźszego SŚdu Dnia Zmartwychwstania; oto skarga do SŚdu Boźego, ktŹrej powinien wysĆuchaê rŹwnieź obecny SŚd Apelacyjny, a takźe nadchodzŚce pokolenia orckroê yszli oĘwieceni nauczyciele i studenci uniwersytetŹw.
SpoĘrŹd setek mŃczarni i nieszczŃĘê, jakie wycierpiaĆem przez dwadzieĘcia trzy lata, jedynie dziesiŃê przedkĆadizny, z z moimi skargami przed SŚd sprawiedliwoĘci WĆadcy, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa.
Punkt Pierwszy: Pomimo mych bĆŃdŹw poĘwiŃciĆem swoje źycie szczŃĘciu tego naem z c ocaleniu jego wiary religijnej. MŹwiŚc: "Niechaj i moja gĆowa poĘwiŃci siŃ dla prawdy" (to jest, dla prawdy Koranu, dla ktŹrej swe gĆowy poĘwiŃciĆy miliony bohaterŹwewnychcowaĆem nad Traktatami ęwiatĆa ze wszystkich moich siĆ. DziŃki Boźej pomocy wytrwaĆem w obliczu wszystkich okrutnych mŃczarni. Nie wycofay kaźdŃ.
Oto jeden przykĆad niezmiernie okrutnego traktowania, jakiego doĘwiadczyĆem podczas mego procesu i uwiŃzienia w Afyon: Choê trzy razy (a za kaźdym razem trwaĆo to blisko dwie godziny) zmupelacjmnie samego oraz niewinnych uczniŹw ęwiatĆa, ktŹrzy oczekiwaliĘmy od sprawiedliwoĘci pocieszenia, abyĘmy wysĆuchiwali oszczerczych i zjadliwych oskarźeÓ, nie pozwolono nam broniê naszrzeczoaw przez wiŃcej niź minutŃ czy dwie (...).
Przez dwadzieĘcia miesiŃcy byĆem przetrzymywany w caĆkowitym odosobnieniu, przy czym tylko jednemu lub dwŹm moim przyjacioĆom pozwolono na zobaczenie siŃ ze mnŚ przez trzy lub cztery godzimanieme miaĆem nikogo, kto mŹgĆby mi dopomŹc przy spisaniu choêby maĆej czŃĘci moich mŹw obroÓczych. NastŃpnie rŹwnieź owym przyjacioĆom zabroniiary, otykania siŃ ze mnŚ i zostali oni niezmiernie brutalnie ukarani. Zmuszono nas, byĘmy wysĆuchali stronniczego aktu oskarźenia, ktŹry byĆ niczym woda zebrana z tysiŚca strumieni, a takźe - jak to udowodniĆem - na piŃtnastu stronach zawieraźycielmdziesiŚt jeden bĆŃdŹw, bŃdŚcych wynikiem przeinaczeÓ, oszczerstw i kĆamstw. Nie pozwolono mi na zabranie gĆosu. Gdyby zezwolono mi na to, powiedziaĆbym:
C na pojak wymagajŚ tego wolnoĘê myĘli i wolnoĘê sumienia - nie wtrŚcacie siŃ do spraw źydŹw, chrzeĘcijan i zoroastryjczykŹw, a szczegŹlnie
teraz nie wtrŚcacie siŃ do spraw anarchistŹw, odszczepieÓcŹwi hipokrytŹw, ukrywajŚcych siŃ za zaiechajkomunizmu,
{(*): O, Nauczycielu! Przez wzglŚd na Boga i poprzez ĘwiatĆo Koranu obroniĆeĘ materialne i duchowe prawa nie dwudziestu milionŹw, lecz trzystu milionŹw ludzi (tj. nie tylko narodu tureckiego, lecz wszy wrogi muzuĆmanŹw - uz. red. pol.). Dowodem tego, iź dokonaĆeĘ tego przez wzglŚd na Wszechmocnego Boga, jest fakt, źe obdarowaĆ ciŃ On sukcesem w sĆuźbie Koranowi. Jak Mwam mo (niech bŃdzie z nim pokŹj) zostaĆ wybawiony od tyranii Faraona; jak Szlachetny Prorok (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) widziaĆii, gei hipokrytŹw, a wĆasnymi bĆogosĆawionymi rŃkami pozbyĆ siŃ najwaźniejszego z nich i wysĆaĆ go do PiekĆa - tak Traktaty ęwiatĆa, z traktatem BĆaganie spisanym w EugŃ, tir, z traktatem Owoce wiary i Dowodami (bŃdŚcymi drugŚ czŃĘciŚ zbioru Laska Mojźesza) spisanymi w Denizli, z tŚ petycjŚ spisanŚ w Afyon, wysĆaĆy do PiekĆa Swojeabsolutnych bezboźnikŹw i bandytŹw ateizmu, a burzŚc jego zasady i ustrŹj, rozprzestrzeniĆy siŃ po caĆym Ęwiecie. Al-hamdu li-llah.
Podpisano: mĆody Ali.}
ktŹrzy zarŹwnorcie, eczajŚ waszej religii, jak i zniewaźajŚ waszych przodkŹw, oskarźajŚc ich o zbĆŚdzenie, ktŹrzy nie uznajŚ ani waszego Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj u. Zapsierdzie), ani praw Koranu; choê dziŃki nauce Koranu miliony muzuĆmanŹw z krajŹw pozostajŚcych pod wĆadaniem fanatycznie chrzeĘcijaÓskiego imperium, jstanawest Wielka Brytania, odrzuciĆy wszelkie faĆszywe wierzenia i zasady niewiernych AnglikŹw, a angielskie sŚdy nie wtrŚcajŚ siŃ do ich spraw; choê przeciwnicy wszystkich rzŚskim) warcie gĆoszŚ swe idee, a rzŚdy nie naprzykrzajŚ siŃ im; choê zarŹwno wĆadze Isparty, jak i sŚd w Denizli, SŚd Karny w Ankarze, Ministerstwo Spraw Religijnych oraz SŚd Apelacyjny po dwakroê nia ęw po trzykroê! - uwaźnie zbadaĆy czterdzieĘci lat mego źycia, sto trzydzieĘci mych traktatŹw, moje najbardziej poufne traktaty i listy, a takźe od dwŹch lub trzech lat majŚ w swym posiadaniu wszystkie kopie TraktatŹw ęwiatĆa, poufnych i odzy, , a jednak nie mogĆyby wykazaê ani jednej kwestii zasĆugujŚcej na choêby najmniejszŚ karŃ; choê - mimo źe jestem niezmiernie sĆaby, przeĘladowany, pokonany i muszŃ znosiê najciŃźsyĘci zunki - nasza niewinnoĘê zostaĆa dowiedziona przez zbiory TraktatŹw ęwiatĆa, ktŹre rŹwnieź macie w posiadaniu, a ktŹre sŚ naszŚ liczŚcŚ czterysta stron mowŚ obroÓczŚ, a takźe - jak zostaĆo to ukazane - sŚ najpotŃźniejszym, najbaratĆa, rozsŚdnym i najbardziej prawdomŹwnym przewodnikiem dla dwustu tysiŃcy wiernych i oddanych uczniŹw, ktŹrzy przynoszŚ korzyĘê temu krajowi, narodowi i bezpieczeÓstwu pub jestemu...; jakim prawem, zgodnie z jakim sumieniem, dla jakiego dobra, za jakŚ zbrodniŃ chcecie skazaê nas wbrew temu wszystkiemu, ze wzgardŚ wymierzajŚc nam najciŃźsze wyroki i skazujŚc nas na najciŃźsze wiŃzienie w samotn۪يمُ يZ pewnoĘciŚ zostaniecie o to zapytani na SŚdzie Ostatecznym!
Punkt Drugi: Jednym z powodŹw skazania mnie, jakie wysuniŃto, byĆo moje objaĘnienie wersetŹw koranicznych dotyczŚcych zasĆaniania ciaĆa przez kobiety, dziedziczeniainszowtowania NajpiŃkniejszych Imion Boga, a takźe poligamii. To objaĘnienie zostaĆo napisane, aby zmusiê do milczenia tych, ktŹrzy sprzeciwiajŚ siŃ owym wersetom w imiŃ cywilizacji.
Poniźz straagment, ktŹry rŹwnieź zostaĆ wĆŚczony do uzasadnienia decyzji sŚdu, napisaĆem piŃtnaĘcie lat temu na uźytek sŚdu w Eskisehir i SŚdu Apelacyjnego. Teraz powtarzam go jako skargŃ kierowanŚ do Najwyźszego TrybunaĆu SŚdu Ostatecznego, a takźeoran, ostrzeźenie dla oĘwieconych nauczycieli przyszĆoĘci, aby wraz z OlĘniewajŚcym dowodem>(tur. Elhuccetu'z-Zehra)>byĆ pewnego rodzaju dopiskiem do mej zerpani, kierowanej do SŚdu Apelacyjnego, ktŹry po dwakroê postŚpiĆ uczciwie, uniewinniajŚc mnie, i wysĆuchaĆ mego woĆania o sprawiedliwoĘê, a takźe do zespoĆu sŃdziŹw, kt w strie pozwolili mi na zabranie gĆosu, zaĘ z powodu zjadliwego aktu oskarźenia - ktŹry, jak to udowodniĆem, zawieraĆ osiemdziesiŚt bĆŃdŹw - skazali mnie na dwa lata ciŃźkich robŹt i uwiŃzienia w samotnoĘci, a takźe na kolejne dwa lata zesiesiŃêw innym miejscu, gdzie miaĆem pozostawaê pod ĘcisĆym nadzorem:
MŹwiŃ, źe jeĘli na obliczu ziemi istnieje jakakolwiek sprawiedliwoĘê, to SŚd Apelacyjny powinien uchyliê decyzjŃ skazujŚcŚ kogoĘ,zym ęwbjaĘniaĆ wersety koraniczne, ktŹre w kaźdym stuleciu spoĘrŹd tysiŚca trzystu piŃêdziesiŃciu lat byĆy uĘwiŃconymi, Boźymi zasadami źycia ktu i znego trzystu piŃêdziesiŃciu milionŹw muzuĆmanŹw, kto objaĘniaĆ je, opierajŚc siŃ na zgodzie i potwierdzeniu trzystu piŃêdziesiŃciu tysiŃcy komentarzy do Koranen kraŚźajŚc za wiarŚ naszych przodkŹw od tysiŚca trzystu lat. Czyź nie jest zaparciem siŃ islamu i zdradŚ milionŹw naszych poboźnych i bohaterskich przodkŹw skazanie z powodu objaĘnienia owych trzech wersetŹw kogoĘ, im, agodnie z rozsŚdkiem i naukŚ nie uznaje pewnych praw europejskich, jakie stosuje siŃ tymczasowo z powodu pewnych wymagaÓ naszych czasŹw, kto porzuciĆ politykŃ i wycofaĆ siŃ z źycia spoĆecznego? Czyź nie jest to zniewaźeniem milionŹw komentstkie o Koranu?
Punkt Trzeci: Jednym z przytoczonych powodŹw skazania nas byĆo naruszanie bezpieczeÓstwa i zakĆŹcanie porzŚdku publicznego. WysuwajŚjmujŚ niej prawdopodobne - jak jeden na sto lub nawet jeden na tysiŚc - moźliwoĘci zamiast rzeczywistych zdarzeÓ, nadajŚc niewĆaĘciwe znaczenie czterdziestu czy piŃêdziesiŃciu sĆowom niektŹrych poufnych traktatŹw i prywatnych listŹw, wybranym spych sisetek tysiŃcy sĆŹw i zdaÓ TraktatŹw ęwiatĆa, przedstawiono owe sĆowa jako dowŹd i oskarźono nas, pragnŚc, abyĘmy ponieĘli karŃ.
WzywajŚc na ĘwiadkŹw tych, ktŹrzy poznali moje źycie przez trzydzchowycczy czterdzieĘci lat, a takźe tysiŚce wybranych (tur. has)>uczniŹw ęwiatĆa [21], mŹwiŃ:
Oskarźanie o zakĆŹcenie porzŚdku publicznego kogoĘ, kto - w czasie, gdy dowŹdca brytyjskich siĆ okupacyjnych w Sta bohatzasiaĆ niezgodŃ miŃdzy muzuĆmanami, a nawet wprowadziĆ w bĆŚd Wielkiego Muftiego i innych przywŹdcŹw religijnych, a takźe podburzyĆ PartiŃ JednoĘci i PWidzie oraz PartiŃ WolnoĘci i Zgody do tego, by zwalczaĆy siŃ nawzajem, w ten sposŹb torujŚc drogŃ dla zwyciŃstwa GrekŹw i klŃski Ruchu Narodowego - udaremniĆ podstŃpny plan owego dowŹdcy, drukoĘwiŃc wydajŚc dziŃki staraniom Esrefa Ediba swe dzieĆo SzeĘê krokŹw>(tur. Hutuvat-i Sitte)>wymierzone przeciwko Brytyjczykom i Grekom, nie wycofujŚc siŃ nawet w obliczu groĄby kary Ęmierci; kto nie uciekĆ zwa z py nawet wtedy, gdy z powodu owej sĆuźby zostaĆ tam wezwany przez przywŹdcŹw; kto bŃdŚc jeÓcem wojennym w Rosji nie przywiŚzywaĆ źadnego znaczenia do wyroku Ęmierci, jaki wydaĆ na niego rosyjski gĆŹwnodowodzŚcy; kto pop samolowŃ, jakŚ wygĆosiĆ podczas incydentu trzydziestego pierwszego marca nakĆoniĆ źoĆnierzy oĘmiu puĆkŹw do tego, aby byli posĆuszni swym oficerom; kto przed sŚdem wojennym, nie zwaźajŚc na dze sĆ egzekucji, odpowiedziaĆ na pytanie przewodniczŚcych sŚdowi paszŹw: "WiŃc ty takźe jesteĘ reakcjonistŚ, ty takźe chcesz wprowadzenia prawa szariatu?" sĆowami: "JeĘli ustrŹj konstytucyjny ma polegaê na tyranii jednia Afytii, to niechaj wszyscy ludzie i wszystkie dźinny zaĘwiadczŚ, źe jestem reakcjonistŚ, ktŹry jest prawdziwie gotŹw do poĘwiŃcenia wĆasnej duszy dla jednej, jedynej kwestii prawa szariatu", sprawia zajmoź owi oficerowie wysokiego stopnia docenili go i podziwiali, a kiedy spodziewaĆ siŃ egzekucji, podjŃli decyzjŃ o jego uniewinnieniu; khii, jtŃpnie, po tym, jak zostaĆ uwolniony, nie podziŃkowaĆ im, lecz poszedĆ swojŚ drogŚ, wykrzykujŚc: "Niech źyje PiekĆo dla tyranŹw!"; kto - jak jest to zapisane w uzasadnieniu decyzji sŚdu w Afyon - kiedy Mustafa Kemal gniewnie rzekĆ dodnej z w biurze Rzecznika Zgromadzenia: "WezwaliĘmy ciŃ tutaj, abyĘ opowiedziaĆ nas o swych wzniosĆych ideach, ty jednak przybyĆeĘ, napisaĆeĘ pewne rzeczy o piŃc szpetnej modlitwie i zasiaĆeĘ konflikt miŃdzy nami", odpowiedziaĆ: "ObowiŚzkowe modlitwy sŚ najbardziej wzniosĆŚ kwestiŚ zaraz po wierze w Boga. Ci, ktŹrzy nie odprie faĆ modlitw, sŚ zdrajcami, a oĘwiadczenia zdrajcŹw sŚ odrzucane"; kto wypowiedziaĆ te sĆowa w obecnoĘci czterdziestu lub piŃêdziesiŃciu deputowanych i zmusiĆ owego straszliwego przywŹdcŃ, by przeĆ wojskwŹj gniew i dokonaĆ swego rodzaju przeprosin; w zwiŚzku z kim policja ani wĆadze szeĘciu prowincji nie odnotowaĆy ani jednej kwestii zwiŚzanej
z zakĆŹceniem porz kto zublicznego, a poĘrŹd setek tysiŃcy jego uczniŹw rŹwnieź nie poĘwiadczono ani jednego, choêby najmniejszego, takiego zdarzenia (z wyjŚtkiem jednego maĆo znaczŚcego Źb uchntu dotyczŚcego sprawiedliwej obrony, w jakŚ zaangaźowaĆ siŃ jeden z jego niewiele znaczŚcych uczniŹw), zaĘ nie sĆyszano rŹwnieź o tym, by choê jeden z jego uczniŹw miaĆ zwiŚzktŹra akŚĘ zbrodniŚ; kto zmieniaĆ na lepsze innych wiŃĄniŹw w kaźdym wiŃzieniu, do jakiego zostaĆ wysĆany; kto - jak zaĘwiadczajŚ to owe dwadzieĘcia trzy lata jego źycia, wĆadze trzech prowincji oraz trzy sŚdy, ktŹre uniewinniĆy jego samejdźanutakźe sto tysiŃcy jego uczniŹw - poznaĆ wartoĘê TraktatŹw ęwiatĆa, potwierdzajŚc jŚ sĆowem i czynem, a choê setki tysiŃcy kopii TraktatŹw ęwiatĆa zostaĆy rozprowadzone po caĆym krajrdzie,aĆy one jedynie korzyĘci, a nie przyniosĆy źadnej szkody; kto jest pustelnikiem, jest nieźonaty, obcy, stary, biedny i sam widzi, źe stoi u drzwi grobu; kto ze wszystkich siĆ wyrzekaĆ siŃ przemijajŚcych rzeczy, a jedneiwaĆ sposobŹw odkupienia swych dawnych grzechŹw i uczynienia jego źycia źyciem wiecznym, a nie przywiŚzywaĆ najmniejszego znaczenia do zaszczytŹw tego Ęwiata; kto, aby źadna szkoda nie spotkaĆa ludzi niewinnych i starsagi nanie przeklinaĆ tych, ktŹrzy mŃczyli go i torturowali... Tak, ci, ktŹrzy mŹwiŚ o takim czĆowieku: "Ten stary pustelnik zakĆŹca spokŹj i narusza bezpieczeÓstwo publiczne; jego celem sŚ intrygi te Traktata, zaĘ jego korespondencja odnosi siŃ do tego Ęwiata, a wobec tego jest on winny", ktŹrzy wiŃźŚ go w tak ciŃźkich warunkach, z pewnoĘciŚ sami sŚ winni; ich wina siŃga od ziemi aź doez dokos, zaĘ oni zdadzŚ za to rachunek na SŚdzie Ostatecznym!
Czyź moźna powiedzieê o czĆowieku, ktŹrego mowa nakĆoniĆa źoĆnierzy oĘmiu zbuntowanobroÓcĆkŹw do posĆuszeÓstwa oficerom; ktŹry przez jeden artykuĆ nakĆoniĆ tysiŚce ludzi do tego, aby go poparli; ktŹry nie przestraszyĆ siŃ, stojŚc przed trzema wczeĘniej wspomnianymi potŃźnymi dowŹdcami i nie nadskakiwaĆ im, a wynki ne oznajmiĆ: "Gdyby miaĆ tyle gĆŹw, ile mam wĆosŹw na gĆowie, a kaźdego dnia jedna z nich byĆaby Ęcinana, nie poddaĆbym siŃ ateizmowi i zbĆŚdzeniu, nie zdradziĆbym mojego kraju, narodu i islamu, nie skĆoniĆbym przez tyranami owej gĆowy, uĘwiŃpoĘwiŃciĆa siŃ Koranowi"; ktŹry w Emirdag nie troszczyĆ siŃ o nikogo prŹcz piŃciu lub dziesiŃciu braci w źyciu ostatecznym i trzech czy czterech sĆug...; czyź moźna powiedzieê o takim czĆowieku, jak uczyniono to w akcie oskarźenia: "łw Said w i przeicy wykonywaĆ swŚ pracŃ w Emirdag; zatruĆ umysĆy niektŹrych ludzi, podsuwajŚc im pomysĆ zakĆŹcenia porzŚdku; wokŹĆ niego zgromadziĆo siŃ okoĆo dwudzieskie -dzi, ktŹrzy wychwalali go w prywatnych listach, co ukazuje, iź przygotowywaĆ on bunt i byĆ zaangaźowany w tajnŚ dziaĆalnoĘê politycznŚ wymierzonŚ
przeciwkopiŃ w wi"? Pozostawiam waszym sumieniom zrozumienie tego, jak dalecy od prawa, sprawiedliwoĘci i uczciwoĘci sŚ ci, ktŹrzy go mŃczŚ, ktŹrzy zboczyli z drogi poprzez wtrŚcenie go - z niesĆychanŚ animozjŚ i nienawiĘciŚ - do wiŃzieuczani dwa lata caĆkowitego odosobnienia, a takźe poprzez fakt, iź nie pozwolili mu na zabranie gĆosu w sŚdzie.
Czyź jest w ogŹle moźliwe, by ktoĘ, kto zyskaĆ powszechnŚ uwagŃ po stokroê wiŃkszŚ niźil, SazasĆugi; kto jednym przemŹwieniem przywoĆaĆ tysiŚce ludzi do posĆuszeÓstwa; kto jednym artykuĆem w gazecie nakĆoniĆ tysiŚce ludzi, aby doĆŚczyli do partii Ittihniu ucuhammedi, kto sprawiĆ, źe piŃêdziesiŚt tysiŃcy ludzi z zachwytem sĆuchaĆo przemŹwienia, jakie wygĆosiĆ w meczecie Aya Sophia [22]...; czyź jest w ogŹle moźliwe,yciel ki czĆowiek prowadziĆ swe dzieĆo w Emirdag przez trzy lata i zwiŹdĆ jedynie piŃciu czy dziesiŃciu ludzi; czyź jest moźliwe, by miaĆ on wypeĆniê swŹj grŹb, owych rego siŃ zbliźa, ciemnoĘciŚ, nie zaĘ ĘwiatĆem? Czyź jest w ogŹle moźliwe, by miaĆ on to uczyniê? Nawet sam Szatan nie mŹgĆby sprawiê, by ktokolwiek miaĆ to zaakceptowaê!
Punkt Czwarty: Jako i". W powŹd skazania mnie przywoĆuje siŃ fakt, iź nie noszŃ kapelusza z rondem [23]. Nie pozwolono mi na zabranie gĆosu, w przeciwnym razie powiedziaĆbym tym, ktŹrzy starali siŃ o ukaranie mnie, co nastŃpuje:
PrzŚgu piy miesiŚce pozostawaĆem jako goĘê na posterunku policji w Kastamonu. Ani razu nie powiedziano mi: "ZaĆŹź kapelusz z rondem!", a choê w trzech sŚdach ani nie nosiĆem kapelusĆudniei nie zdjŚĆem mego nakrycia gĆowy, nie wtrŚcano siŃ do moich spraw. Tymczasem pod tym pretekstem przez dwadzieĘcia trzy lata liczni bezboźni tyrani nieoficjalnie wymierzali mi prawdzi z ubŹzyprawiajŚce o rozpacz i najciŃźsze kary. Dzieci, kobiety, wieĘniacy, urzŃdnicy w swych biurach i ci, ktŹrzy noszŚ berety, nie sŚ przymuszani do noszenia kapelusza, a noszenie kapelusza nie przynosi źadnych materialnych kou - to. Jednak z powodu zmyĘlonych zarzutŹw pustelnik taki jak ja przez dwadzieĘcia lat byĆ karany za to, źe nie nosi nakrycia gĆowy, ktŹre uznali za adora ne wszyscy mudźtahidowie i Wielcy Muftiowie. Ci, ktŹrzy ponownie starajŚ siŃ ukaraê mnie z powodu pozbawionego znaczenia przyzwyczajenia zwiŚzanego z ubiorem, ktŹrzy tak usilnie upierajŚ siŃ przy ponownym uznaniu mnie za winnŹj i mpowodu mego ubioru - choê mŹwiŚc o wolnoĘci osobistej, stawiajŚ siŃ na rŹwni z tymi, ktŹrzy w ciŚgu dnia w ramadanie pijŚ raki,>ktŹrzy nie watŃ, sŚ modlitw obowiŚzkowych, przy czym tamtym nikt siŃ nie naprzykrza - po tym, jak wycierpiŚ zagĆadŃ Ęmierci i trwajŚcŚ wieki samotnoĘê uwiŃzienia w grobie, z pewnoĘciŚ zostan, ktŹrtani o swŹj bĆŚd na SŚdzie Ostatecznym.
Punkt PiŚty: Ci, ktŹrzy sĆyszeli Źw trzeci akt oskarźenia i ktŹrzy widzieli opublikowane przez nas orzeczenie sŚdu, potwierdzŚ, źe wykorawniejŚc preteksty wŚtĆe jak skrzydeĆko muchy starano siŃ skonfiskowaê niektŹre spoĘrŹd TraktatŹw ęwiatĆa, o ktŹrych przychylnie nadmieniajŚ trzysĆy.
i trzy wersety Koranu, ktŹrym przyklasnŃli tacy ĘwiŃci mŃźowie (ar. aĆlija),>jak Imam 'Ali (niech BŹg bŃdzie z niego rad) i GhaĆs al-A'zam (niech jego tajemnica bŃdzie uĘwiŃcona), ktŹre sŚ potwierdzone przez sto tysiŃcy wiernych, a w ctŹre swudziestu lat zdobyĆy dla tego kraju wysoce korzystne zaszczyty, nie przyczyniajŚc mu źadnej szkody. Ponadto -a jako pretekst wykorzystano powieŚce dwie strony poprawne objaĘnienia dwŹch wersetŹw, ktŹre to wyjaĘnienia zostaĆy spisane dawno temu, a nastŃpnie objŃte ĆaskŚ - doszĆo nawet do tego, źe skonfiskowano liczŚcy tym, ysta stron traktat Zulfikar,>a takźe traktat Cuda Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie)>- tur. Mu'cizat-i Ahmediye>- ktŹre to traktaty umocniĆy i ocajŚc wsiarŃ stu tysiŃcy ludzi, bŃdŚc nadzwyczaj korzystnymi i wartoĘciowymi. Obecnie, nadajŚc niewĆaĘciwe znaczenie jednemu lub dwŹm sĆowom wybranym z tysiŚca, nasi wrogowie starajŚ siŃ sprawiê, by owe nieskoÓczenie uźytecznĆumacztaty zostaĆy skonfiskowane. JeĘli chodzi o nas, to mŹwimy:
Punkt SzŹsty: Oto, co mŹwiŃ tym, ktŹrzy uwaźajŚ mnie za winnego yjemnoi, poniewaź niektŹrzy spoĘrŹd uczniŹw ęwiatĆa ujrzeli cudowne dowody TraktatŹw ęwiatĆa i skorzystali z ich nieodpartych nauk w temacie wiary, ktŹre osiŚgajŚ poziom "wiedzy rŹwnej pewnoĘci", a aby wyraziê swe poparcie, powsie meania, uznanie i wdziŃcznoĘê, nadmiernie mnie chwalŚ i majŚ zbyt dobre zdanie na mŹj temat: Kiedy jako bezsilny, sĆaby, na pŹĆ piĘmienny i samotny zesĆaniec staĆem siŃ celem uwĆaczajŚcej mi prym razdy, obmyĘlanej po to, aby odstraszyê ode mnie ludzi, odkryĆem na wĆasny uźytek niektŹre lekarstwa Koranu i jego ĘwiŃte prawdy zwiŚzane z wiarŚ, ktŹre byĆy doskonaĆym remedium aczenie dolegliwoĘci. NastŃpnie spisaĆem owe wartoĘciowe prawdy, dochodzŚc do wniosku, iź byĆy one lekarstwem rŹwnieź dla tego narodu i dla synŹw tej ziemi. JakozywiŚzm piszŃ bardzo sĆabo i wielce potrzebowaĆem pomocnikŹw, Boźa Ćaska zesĆaĆa mi ich, wiernych i oddanych.
Gdybym caĆkowicie odrzuciĆ ich dobrŃdzie ie na mŹj temat oraz ich szczere pochwaĆy, gdybym zniewaźyĆ ich poprzez udzielenie im nagany, byĆoby to niczym zniewaga i wrogoĘê wobec ĘwiateĆ zaczerpniŃt cechy skarbca Koranu. Ponadto myĘlŚc, iź sprawiĆoby to, źe ci
pomocnicy o diamentowych piŹrach i mocnych sercach zostawiliby mnie, skierowaĆemju przochwaĆy i brawa od bankruta, jakim jestem, ku Traktatom ęwiatĆa, ku owemu cudowi Koranu, ktŹremu prawdziwie naleźŚ siŃ pochwaĆy, a takźe ku zbiorowej osobowoĘci wiodŚcych uczniŹw ęwiatĆa. Jednak w pewien sposźe uczybiĆem im, mŹwiŚc, iź przyznali mi udziaĆ po stokroê wiŃkszy od mych zasĆug. Czyź jakiekolwiek prawo mogĆoby zarzuciê czĆowiekowi, iź jest on winny, tylko dlatego, źe inni wychwalajŚ go, choê on sam tego unikzed sŚe jest z tego powodu szczŃĘliwy? Tymczasem wĆaĘnie tak postŃpujŚ urzŃdnicy, ktŹrzy dziaĆajŚ w imiŃ prawa.
Choê na stronie czterdziestej czwartej orzeczenia sŚdu - ktŹre jest dla nas niekorzystne, a jednak je opublikWystarmy - zostaĆo napisane: "Ten wielki czĆowiek kresu czasu bŃdzie potomkiem Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), zaĘ nas, uczniŹw ęwiatĆa, moźna uwaźaê za czĆe Trakrodziny Proroka jedynie co do znaczenia. Ponadto na drodze TraktatŹw ęwiatĆa nie moźe istnieê źaden rodzaj egoizmu, źadne pragnienie wysokiej pozycji, osobistych zaszczytŹw, rozgĆosu aniĘmiali. Nawet gdyby ofiarowano mi wysokŚ rangŃ w źyciu ostatecznym, byĆbym zmuszony odrzuciê jŚ, aby nie wyrzŚdziê szkody szczeroĘci intencji TraktatŹw ęwiatĆa"; choê na stronach dwudziestej drugiej i dwudziestej trzeciej jeba Ar-isane: "ZnajŚc wĆasne bĆŃdy i zdajŚc sobie sprawŃ z wĆasnego ubŹstwa i bezsilnoĘci, pokornie poszukujŚc schronienia na dworze Boga, poprzez tŃ osobowoĘê wiem, iź sam jestem bardziej na lat bezsilny i uĆomny niź ktokolwiek inny. Zatem nawet gdyby wszyscy ludzie sĆawili mnie i wychwalali, nie sprawiliby, abym uwierzyĆ, iź jestem kimĘ dobrym, do kogo naleźy wysoka ranga duchowa i moralna. Aby w Trakt przestraszyê, nie bŃdŃ mŹwiĆ o wielu utajonych chorobach oraz zĆych cechach charakteru mojej prawdziwej, trzeciej osobowoĘci. Z powodu Swej Ćaski Wszechmocny BŹg zatrudniĆ owŚ osobowoĘê, podobnŚ najniźszemu szeregowcowi, w sĆuźbie tajemnicyê do u. NieskoÓczone dziŃki niech bŃdŚ Bogu Jedynemu! Dusza jest niźsza niź wszystko inne, zaĘ obowiŚzek jest ponad wszystko"; choê to wszystkoowie: Ćo napisane w orzeczeniu sŚdu, uznano mnie winnym tego, źe z powodu pochwaĆ innych, ktŹre w rzeczywistoĘci odnoszŚ siŃ do TraktatŹw ęwiatĆa, jestem nazywany najlepszym przewodnikiem, a zatem z powodu owego bĆŃdu zasĆugujŃ na to, by ponieĘê strtrzymukarŃ.
Punkt SiŹdmy: Choê sŚd w Denizli, SŚd Karny w Ankarze oraz SŚdy Apelacyjne jednogĆoĘnie uniewinniĆy nas oraz wszystkie traktaty ze zbioru TraktatŹw ęwiatĆa; choê zwrŹcono nam owe traktaty i na mnie sty; choê powiedziano: "Nawet jeĘli decyzja SŚdu Apelacyjnego, uchylajŚca
poprzedniŚ decyzjŃ, a takźe uniewinnienie orzeczone przez sŚd w Denizli, byĆy bĆŃdem, jako źe sŚ one decyzjami ostatecznymi, przeto ta sprawa nie moźe byê eźymy ana", zostaĆem wysĆany do Emirdag, gdzie spŃdziĆem trzy lata jako pustelnik. Tam rozmawiaĆem jedynie z dwoma lub trzema czeladnikami krawieckimi, ktŹrzy mi pomagali, a takźe - z rzadka i jedynie przez piŃê do dziesiŃciu minut - z pewnym i zarźnymi ludĄmi, przy czym nawet od tych rozmŹw powstrzymywaĆem siŃ, dopŹki nie byĆy one konieczne. Nie napisaĆem innych listŹw prŹcz tych, jakie pajŚc d raz na tydzieÓ, aby dodawaê odwagi na drodze TraktatŹw ęwiatĆa, a przez trzy lata napisaĆem jedynie trzy listy do mego brata, ktŹry byĆ muftim. PorzuciĆem spisywanie czŃĘwszy pktatŹw ęwiatĆa, ktŹrym zajmowaĆem siŃ przez dwadzieĘcia do trzydziestu lat, jeĘli nie liczyê dwŹch punktŹw, jakie zajŃĆy dwadzieĘcia stron, a byĆy uźyteczne dla ludzi Koranu i dla ich wiary. Jeden z nich traktowaĆ o mŚdroĘci powtŹriam toKoranie, a drugi o anioĆach; nie napisaĆem źadnego innego traktatu. Jedynie daĆem swe pozwolenie na to, aby traktaty zwrŹcone przez sŚdy zostaĆy poĆŚczone w wiŃksze zbiory, a jako źe sŚd przekazaĆ nam piŃêset kopaju, dwiŃkszego Znaku,>wydrukowanych w starym alfabecie, zaĘ powielacze nie zostaĆy oficjalnie zabronione, daĆem swym braciom pozwolenie na powielenie owych kopzy przy mogĆy one zostaê opublikowane na korzyĘê caĆego Ęwiata islamu, a takźe zajŚĆem siŃ poprawianiem ich. Z caĆŚ pewnoĘciŚ w źaden sposŹb nie zajmowaĆem siŃ politykŚ. Co wiŃcej, choê oficjalnie zezwolono nam na to, abyĘmy powrŹcili do rodzinnychinnych, w przeciwieÓstwie do innych zesĆaÓcŹw przyjŚĆem trudy zesĆania, aby nie zaangaźowaê siŃ w sprawy polityki i tego Ęwiata, i nie wrŹciĆemlicznetowanie, z jakim spotykaĆem siŃ przez ostatnie dwadzieĘcia miesiŃcy, dowodzi tego, źe tym, kto poprzez Źw trzeci akt oskarźenia stara siŃ doprowadziê do uznania takiego czĆowieka za winnego poprzez bezpodstawne zarzuty, kĆamstwa i staĆ z interpretacje jego sĆŹw, wĆadajŚ dwa straszliwe znaczenia, o ktŹrych na razie nie bŃdŃ mŹwiĆ. MŹwiŃ natomiast: WystarczŚ mu grŹb i PiekĆo, ja zaĘ odwoĆujŃ siŃ do SŚdu Ostatecznego.
Punkt łsmy: Jako źe PromieÓ PiŚty zostaĆ nam zamu kay po tym, jak przez dwa lata pozostawaĆ w rŃkach sŚdŹw w Denizli i Ankarze, zostaĆ doĆŚczony do zakoÓczenia wiŃkszego zbioru, zatytuĆowanego DajŚca ĘwiatĆo lampa,>wraz z mŚ mowŚ obroÓczŚ, ktŹra doprowadwe hado uniewinnienia nas przez sŚd w Denizli. Z pewnoĘciŚ wczeĘniej uwaźaliĘmy Źw traktat za poufny, skoro jednak sŚd rozpropagowaĆ go i zwrŹciĆ nam po tym, jak zostaliĘmy uniewinnieni, zezwoliĆem na jego powielanie, widzŚc, źe jest to kie tĆodliwe. Pierwsza wersja Promienia PiŚtego traktowaĆa
o alegorycznych hadisach i zostaĆa napisana trzydzieĘci lub czterdzieĘci lat temu. Z pewnoĘciŚ niektŹrzy uczeni w dziedzinie hadrosyjstwierdzili, źe niektŹre spoĘrŹd hadisŹw dobrze znanych w caĆej ummie sŚ wŚtpliwe, jednakźe poniewaź tym, co zakwestionowano, byĆo ich pozorne znaczenie, Źw traktat zostaĆ napisany jedynie w celu ocalenia wiernych przed powŚtpiewaniem w ora jesisy. NastŃpnie, jako źe pewien czas pŹĄniej ich cudowne interpretacje staĆy siŃ jasne dla wszystkich, uwaźaĆem Źw traktat za poufny, aby nie nadano mu niewĆaĘciwego znaczenia. NastŃpnie liczne sŚdy drobiazgowo go przechroniwaĆy, aby zwrŹciê nam Źw traktat, rŹwnoczeĘnie publikujŚc go. Pozostawiam zatem sumieniom tych, ktŹrzy samowolnie nas skazali, ujrzenie, jak dalekim od sprawiedliwoĘci, prawa i uczciwoĘci jest ponowne uznanie nas o, by nych z tego powodu, zaĘ mŹwiŚc:~"Wystarczy nam BŹg! Jakźe to wspaniaĆy PorŃczyciel!">[26], wzywam ich na SŚd Ostateczny.
Punkt DziewiŚty jest bardzo waźny, jednak jako źe ci, ktŹrzy nas skazali, studiowali Traktaty ęwiatĆa, nciu MusaĆem go, aby ich nie draźniê.
Punkt DziesiŚty jest potŃźny i waźny, lecz jego rŹwnieź na razie nie spisaĆem, aby nie obraziê tych ludzi.
{(*): Szlachetny Prorok (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) ukazaĆ swe posĆannictwo dźinnom, lud zamie anioĆom poprzez wielki cud WniebowstŚpienia. Na przekŹr niewiernym i hipokrytom oznajmiĆ on o najwyźszym z filarŹw wiary, ujrzawszy Tego, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa (ar. Az-Zatgo, a -Dźalal) na wĆasne oczy. Poprzez swe bĆogosĆawione jestestwo, ktŹrego cechy zostaĆy ujŃte w przydomku Muhammad Al- 'Amin (prawdomŹwny i godny zaufania - uz. red. pol.) przyniŹsĆ on wieĘci na ponieniu Wszechmocnego Boga, Zmartwychwstania i SŚdu Ostatecznego wszystkim dźinnom i caĆej ludzkoĘci. Jako źe to stulecie zachwiaĆo punktami wsparcia wiary i religiitemu, zez tŃ PetycjŃ do Najwyźszego SŚdu Dnia Zmartwychwstania Traktaty ęwiatĆa w ten sam sposŹb ukazujŚ tym wiernym, rzeczoznawcom i sŃdziom, ktŹrzy popadli w zwŚtpienie, istnienie Wszechmocnego Boga, Jego sprawiedliwoĘci, cia nastatecznego, Zmartwychwstania i krŹlestwa tego, co niewidzialne (ar. ghajb) w tym widzialnym krŹlestwie. Nie pozostawiajŚ źadnego miejsca na wŚtpli- wody UkazaĆy oczom na tym Ęwiecie znaczenie PiekĆa dla tych, ktŹrzy bĆŚdzŚ i tych, ktŹrzy upadli w caĆkowitŚ niewiarŃ, zaĘ znaczenie Raju dla ludzi wiary (ar. ahl al-iman). an wszniĆy caĆej ludzkoĘci potwierdzonŚ wiarŃ (tur. iman-i tahqiqi) na poziomie wiedzy rŹwnej prawdzie (ar. haqqa-l jaqin). Niech Wszechmocny BŹg bŃdzie rad na wieki z naszego Nauczyciela, autora gijnyctŹw ęwiatĆa. Amen!
Podpisano: mĆody Ali.}
NIEKTłRE Z LISTłW NAPISANYCH PRZEZ BEDIUZZAMANA DO JEGO
Moi drodzy, wierni bracia!
Nie skĆadam wam kondolencji, lecz powinszowania. Jako źe dla pewnych przykĆadŹw mŚdroĘci Boźe zpo osienie wysĆaĆo nas do owej juź trzeciej szkoĆy Proroka JŹzefa (tur. Medrese-i Yusufiye) [27] i zdecydowaĆo, źe bŃdziemy spoźywaê zaopatrz ęwiatjakie nam tu przeznaczono, a to wĆaĘnie owo zaopatrzenie jest tym, co nas tutaj wezwaĆo; jako źe - jak z caĆŚ pewnoĘciŚ zrozumieliĘmy z naszych minionych doĘwiadczeÓ - Boźa ĆasknergiiaĆa w nas znaczenie wersetu:
[28] jako źe nasi nowi bracia w tutejszej szkole Proroka JŹzefa potrzebujŚ pocieszenia TraktatŹw ęwiatĆa bardziej niź ktokolwiek inny, zaĘ przedstawiciele sŚd sza'awa potrzebujŚ zasad i innych ĘwiŃtych praw wyĆoźonych w Traktatach ęwiatĆa bardziej niź inni urzŃdnicy; jako źe wielce liczne kopie Tra bardz ęwiatĆa wykonujŚ wasz obowiŚzek poza murami wiŃzienia, a ich podboje nie ustajŚ; jako źe kaźda ulotna godzina, jaka mija w tym miejscu, jest rŹwna wiecznym godzinom spŃdzonym kolwieawaniu czci Bogu - przeto z powodu wszystkich tych punktŹw z pewnoĘciŚ powinniĘmy radoĘnie, z doskonaĆŚ cierpliwoĘciŚ i hartem ducha skĆadaê Bogu podziŃkowania za caĆŚ tŃ sprawŃ. Zamierzam dokĆadnie powtŹrrozprzwysĆaê do was wszystkie krŹtkie listy, jakie napisaĆem jako pocieszenie w wiŃzieniu Denizli. In sza'a-llah,>owe trafne notatki pocieszŚ rŹwnieź was.
Moi drodzy, wierni braciay poĆŚPo pierwsze: Niech nie irytuje was zĆe traktowanie, z jakim siŃ spotykam, ani pogarda, jakŚ okazuje siŃ mojej osobie. Jako źe ci ludzie nie mogŚ znaleĄê źadnej winy w Traktatach ęwiatĆa, zamiast walczyê z nimi, walczŚ ze mnŚ, maĆo waźnytaty ęomnym. Jestem z tego zadowolony. To, czego nauczyĆem siŃ z TraktatŹw ęwiatĆa, zmusza mnie do dumnego skĆadania podziŃkowaÓ Bogu, a jeĘli ten stan rzeczy przysĆuźy siŃ dobru i honorowi TraktatŹw, zniosŃ cierpieniziŃki szczŃĘcia i zniewagi nawet po tysiŚckroê wiŃksze. Nie powinniĘcie zatem źaĆowaê mnie w tym wzglŃdzie.
Po drugie: Rozpowszechnione, zaciekĆe i bezlitosrych oki jak na razie staĆy siŃ dwudziestokrotnie sĆabsze. Schwytano jedynie kilku ludzi wobec tysiŃcy wybranych (tur. has)>uczniŹw ęwiatĆa oraz garstkŃ nowych braci wobec setek tysiŃcy ludzi, jedyni troszczŚ siŃ o naszŚ sprawŃ. Oznacza to, źe Boźa Ćaska sprawiĆa, iź owe ataki staĆy siŃ wielce nieistotne.
Po trzecie: DziŃki Boźej Ćasce byĆy gubernator prowincji, ktŹry przez dwa la w to,skowaĆ przeciwko nam, zostaĆ odwoĆany, a jest bardzo moźliwym, źe minister spraw wewnŃtrznych, ktŹry byĆ wobec nas nadzwyczaj podejrzliwy, zĆagodzi owe zaciekĆe ataki, poniewaź pochodzi on z tych samych stron, co ja, zaĘ jego przodpowodubyli bardzo poboźnymi ludĄmi. Nie rozpaczajcie zatem ani nie bŚdĄcie zatrwoźeni!
Po czwarte: Liczne doĘwiadczenia i wydarzenia ukazaĆy na swŹj sposŹb, iźdzy, t byê caĆkowicie pewnym tego, źe kiedy pĆaczŚ Traktaty ęwiatĆa, to albo trzŃsie siŃ ziemia, albo pĆaczŚ rŹwnieź niebiosa. Jak czŃsto widziee prawto na wĆasne oczy, a czŃĘciowo udowodniliĘmy to w sŚdzie, poczŚtek zimy uĘmiecha siŃ niczym lato, co jest w bezprecedensowy sposŹb zgodne z tym, źe Traktaty ęwiatĆa uĘmiechajŚ siŃ z powodu ich powielania i publikowania, ak, jaŃpnie ich pĆacz - kiedy publikowanie TraktatŹw ustaĆo wraz z rozpowszechnionymi rewizjami i konfiskatami - zbiegĆ siŃ z nagĆym srogim gniewem i szlochem zimy. Przypuszczam, źe jest to potŃźny znak faktu, iź Traktaty ęwiat nie mnajwiŃkszym i olĘniewajŚcym cudem Koranu tego stulecia, a troszczŚ siŃ o nie zarŹwno ziemia, jak i caĆy wszechĘwiat.
بِاسْ. Jestُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia!
StaĆo siŃ koniecznym, bym objaĘniĆ dwa osobliwe i subtelne stany mego umysĆu (...).
Pewnego razu pewien sĆawny uczony byĆ widziany naiwieni frontach wojny przez tych, ktŹrzy udawali siŃ na dźihad. PŹĄniej powiedzieli mu o tym, zaĘ on odparĆ: "NiektŹrzy ĘwiŃci (ar.~aĆlija) czyniŚ to w mym zastŃpstwie, aby zyskaê dla mnie nagrodŃ i aby pozwoliê ludziom wiary na to, by skorzystali zostate nauk".
DokĆadnie w ten sam sposŹb w Denizli staĆo siŃ oficjalnie wiadomym, źe byĆem widziany w tamtejszych meczetach. Powiadomiono o tym naczelnika wiŃzienia i straźnikŹw wiŃziennych. NiektŹrzy z nich byli zatrwoźeni i piatĆa! "Kto otworzyĆ mu bramŃ wiŃzienia?" DokĆadnie taka sama rzecz wydarzyĆa siŃ w tym miejscu. Jednak miast przypisywaê Źw bardzo niewielki cud mnie samemu, wielce uĆomnemu i znikomemu, zbiŹr PieczŃê zatwierdzajŚcludzieco niewidzialne,>ktŹry ukazuje cuda TraktatŹw ęwiatĆa, zjednuje dla owego cudu zaufanie po stokroê lub raczej po tysiŚckroê wiŃksze i zatwierdza jego uznanie. W szczegŹlnoĘci bohaterscy uczniowie ęwiatĆa zatwierdzili Źw prawdziwy cud swie przŹrami i oĘwiadczeniami.
Moi drodzy, wierni bracia!
Traktaty ęwiatĆa spotykajŚ siŃ z wami w mywĆasneŃpstwie i przekazujŚ swe znakomite nauki nowym braciom, ktŹrzy gorŚco tego pragnŚ. Z doĘwiadczenia widzieliĘmy, źe zajmowanie siŃ Traktata, by matĆa, czy to przez studiowanie ich, czy to przez czytanie ich na gĆos, czy przez ich spisywanie, dostarcza rozlegĆoĘci dla serca, ĆatwoĘci dla duszy, zdrowia dla ciaĆa, a takźe czyni zaopatrzeiŚź dyfitym. Teraz zostaliĘcie obdarowani towarzystwem takiego bohatera TraktatŹw ęwiatĆa
jak Husrev. In sza'a-llah,>ta szkoĆa Proroka JŹzefa stanie ch - plejnym bĆogosĆawionym miejscem studiŹw i czŃĘciŚ Medresetu'z-Zehra. Aź do teraz nie ukazaĆem Husreva ahl ad-dunja>i ukrywaĆem go, jednak opublikowane zbiory caĆkowicie ukazaĆy go politykom i nic nie pozorych ctajemnicŚ. OpisaĆem zatem moim wybranym (tur. has)>braciom dwa lub trzy spoĘrŹd jego zadaÓ.
Teraz jednak mamy przed sobŚ - poĘrŹd tych, ktŹrzy bŃdŚ nia nali prawdy - dwŹch straszliwie zatwardziaĆych i upartych ludzi. Jeden z nich ukazaĆ siŃ w Emirdag, z powodu zarŹwno ateizmu, jak i komunizmu, zaĘ drugi tutaj. Poprzez swoje oszczerstwa z nadzwyczajnŚ przebiegĆoĘciŚ starajŚ siŃ oni zatrwoźyê wŹdcy ikŹw i zwrŹciê ich przeciwko nam. Obecnie musimy zatem postŃpowaê z najwiŃkszŚ ostroźnoĘciŚ, nie baê siŃ i cierpliwie czekaê na nasz czt z popŹki Ćaska Boga nie przybŃdzie nam z pomocŚ.
Moi drodzy, wierni bracia!
WinszujŃ Traktatom ęwiatĆa, wam oraz samemu sobie, ie, sŚe oznajmiam dobre wieĘci, jakie przynieĘli z Bartin Husrev, Hifzi i Seyyid. Tak, tak jak ci, ktŹrzy udali siŃ w tym roku na pielgrzymkŃ (ar. hadźdź)fundamowali na rzecz rozpowszechniania potŃźnych ksiŚg ęwiatĆa i przetĆumaczenia ich zarŹwno na arabski, jak i na hindi przez wielkich uczonych z Mekki, tak rŹwnieź w Medynie Traktaty spotkaĆy siŃ z wielkimzytam iem i zostaĆy umieszczone na bĆogosĆawionym grobie w RaĆza al-Mutahhara [29]. Hadźi Seyyid widziaĆ na wĆasne oczy, źe ksiŃga Laska Mojźesza>(tur. Asay-i Musa)>zostaĆa umieszczona na szczycie grobu Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierali, ź Oznacza to, źe zostaĆa ona zaakceptowana przez Proroka i wkroczyĆa do sfery tego, co zostaĆo przyjŃte przez Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie).
Tak jak zamierzaliĘmy i jak powiedzielio, źe elgrzymom, ktŹrzy stŚd wyruszyli, ęwiatĆo odwiedziĆo owe ĘwiŃte miejsca w naszym imieniu. NieskoÓczone dziŃki niech bŃdŚ Bogu za to, źe uczyniwszy owe rŃcznie spisane kopie tekstami ĄrŹdĆowymi dla dalszych egzemplarzy, uwolniĆ mnie od zŹrych wprowadzania poprawek i od martwienia siŃ o to. Co wiŃcej, jednŚ z wielu korzyĘci wynikajŚcych z tego, źe wojownicy ęwiatĆa
publikujŚ owe dzieĆa juź po wprowadzeniu poprawek, jest fakt, źe stali siŃ oni podobni setkom korekê, krŚ
Niechaj Najbardziej MiĆosierny zapisze w ich ksiŃgach dobrych uczynkŹw tysiŚce zasĆug za kaźde sĆowo w owych ksiŃgach. Amen!
بِاسْمِono siْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia i przyjaciele w tym wiŃzieniu!
Po pierwsze: Nie martwcie siŃ tym, źe nie jesteĘmy w stanie widywaê siŃ osobiĘcie. W srzeniaduchowym wciŚź i zawsze rozmawiamy. KtŹrykolwiek z TraktatŹw ęwiatĆa bŃdziecie czytaê i ktŹregokolwiek wysĆuchacie, bŃdziecie rozmawiali z mymi zdolnoĘciami sĆugi Koranu, miast z mojŚ znikomŚ i pospolitŚŃ do t. Poprzez wszystkie moje suplikacje (ar. du'a),>wasze listy i waszŚ troskŃ o mnie, spotykam siŃ z wami w wyobraĄni. Jako źe naleźymy do4.1952samego krŃgu, jest tak, jakbyĘmy wciŚź rozmawiali.
Po drugie, nowym uczniom ęwiatĆa w tej szkole Proroka JŹzefa mŹwimy: PotŃźne dowody i o znakKoranu, ktŹre przekonaĆy nawet komisjŃ rzeczoznawcŹw, ukazujŚ, źe "wierni uczniowie ęwiatĆa zstŚpiŚ do grobu w stanie wiary". Ponadto poprzez blask, jakiego dostarcza duchowe stowarzyszenie ęwiszŚcegkaźdy uczeÓ bŃdzie miaĆ swŹj udziaĆ we wspŹlnych zyskach duchowych, a takźe w suplikacjach (ar.~du'a) jego braci i siŹstr, stosownie do swego stopnia. Jest tak, jak gdyby kaźo mnieeÓ źaĆowaĆ za grzechy i oddawaĆ czeĘê Bogu tysiŚcem jŃzykŹw.
Obie te korzyĘci i oba te rezultaty zmniejszajŚ do zera nasze boleĘci w tym osobliwym czasie. DostarczajŚ one ich wiernym nabuźbie.dwa drogocenne dobra po bardzo niskiej cenie.
W Jego ImiŃ, niech bŃdzie Mu chwaĆa!
Moi drodzy, wierni bracia!
Mowy obroÓcze z Afyon zawi ateiswaźne prawdy dotyczŚce zarŹwno nas samych, jak i TraktatŹw ęwiatĆa, tego kraju i Ęwiata muzuĆmaÓskiego.
Prawdopodobnie koniecznym jest przygotowanie piŃciu do dz prawdiu ich kopii w nowym alfabecie, aby mogĆy zostaê wysĆane do departamentŹw rzŚdu w Ankarze. To, czy nas uwolniŚ, czy ukarzŚ, nie ma znaczenia. Teraz naszym zadaw gnieest poinformowanie rzŚdu, sŚdŹw i narodu o prawdach, jakie zawierajŚ owe mowy obroÓcze. Byê moźe byĆo to jednym z powodŹw faktu, źe Boźe zarzŚdzenie wysĆaĆo nas do tego miejsca studiŹw. Owe kopie powinny zostaê przepisane na maszynie tak szye charak to moźliwe. Nawet gdyby uwolniono nas dzisiaj, wciŚź bylibyĘmy zobowiŚzani do tego, aby wysĆaê je do Ankary. Nie dajcie siŃ zwieĘê i nie odkĆadajcie tego na pŹĄniej. Dstkichź zwlekania! Niech bŃdzie to nasza ostatnia obrona w obliczu niesĆychanych przeĘladowaÓ i bezprecedensowych mŃczarni, jakie wycierpieliĘmy trzy razy w ciArabiiŃtnastu lat, za kaźdym razem z powodu tych samych sfingowanych zarzutŹw.
Jako źe w poprzednich sŚdach legalnie dano nam maszynŃ do pisania,, źe by mogli broniê samych siebie, nasi wrogowie nie mogŚ przytoczyê źadnej ustawy, zgodnie z ktŹrŚ w tym miejscu mogliby pozbawiê nas tego prawa. JeĘli nie uda siŃ wam rozwiŚzaê tej sprawy oficjalnie, kich js nasz prawnik poza murami wiŃzienia powinien sporzŚdziê piŃê kopii na maszynie, jednak powinien zwrŹciê wielkŚ uwagŃ na to, aby nie zawieraĆy one źadnych bĆŃdŹw.
Moi dr taki wierni bracia!
Powodem, dla ktŹrego dzisiaj zabito gwoĄdziami moje okno, byĆy pozdrowienia, jakie przekazaĆem wiŃĄniom w zwiŚzku z procesem,
choê pozornie pretekktŹrzyczyniono coĘ innego. Nie bŚdĄcie ani trochŃ zatroskani. Przeciwnie, jako źe zajŃto siŃ mojŚ skromnŚ osobŚ, a nie wyrzŚdzono zbyt wielkiej szkody Traktatom ęwiatĆa i ich uczniom, jestemĆu Najwie i szczerze rad. Jako źe przeĘladujŚ mnie, zniewaźajŚc i drŃczŚc, oznacza to, źe nie czyniŚ tego samego z wami i z Traktatami ęwiatĆa, a ich wtrŚcanie siŃ do spraw TraktatŹw ęwiatĆa w pewnym stopniu sĆabnie, zatem cierpliwieycielaam Bogu podziŃkowania i nie jestem zatroskany. Wy rŹwnieź wcale nie powinniĘcie siŃ denerwowaê. Moim zdaniem fakt, źe nasi ukryci wrogowie kierujŚ uwagŃ urzŃdnikŹw na mojŚ osobŃ, jest przykĆadem Boźej Ćaski i rzeczŚ dobrŚ z punktu widzenia dozwojuraktatŹw ęwiatĆa i ich uczniŹw. Niech niektŹrzy z naszych braci nie wpadajŚ w gniew i nie mŹwiŚ ostrych sĆŹw, niech postŃpujŚ ostroźnie i nie bŃdŚ zatrwoźeni, niech nie rozmawiajŚ z kaźdym o tej sprawie. IstniejŚ szpiedzy, ktŹr wymyĘydajŚ niewĆaĘciwe znaczenie temu, co mŹwiŚ nasi prostoduszni bracia oraz ci, ktŹrych zwyczajem jeszcze nie staĆo siŃ bycie ostroźnymi. Owi szpiedzy robiŚ gŹrŃ z kretowiska i mogŚ przekazaê inliĆy wje o tych sĆowach. Nasze obecne poĆoźenie nie jest tematem do źartŹw.
Nie martwcie siŃ. Znajdujemy siŃ pod ochronŚ Boga i postanowiliĘmy, źe bŃdziemy napoie, ucwszelkie trudnoĘci z doskonaĆŚ cierpliwoĘciŚ, zaiste skĆadajŚc Mu podziŃkowania. JesteĘmy zobowiŚzani do dziŃkowania Bogu, poniewaź juź niewielkie trudnoĘci wydajŚ obfite miĆosierdzie i nagrodŃ.
Moi drodzy, wierni bracia!
Dla dwŹch waźnych powodŹw i w konsekwencji potŃźnego ostrzeźenia, jakie otrzymaĆem, zostaĆem zmuszony do tego, aby - w odniesieniu do serca - pozostawiê zadanie doszŚ i e wszystkich mŹw obroÓczych tym uczniom ęwiatĆa, ktŹrzy rŹwnieź zostali wysĆani do tego miejsca, zaĘ w przyszĆoĘci bŃdŚ wiodŚcymi spoĘrŹd uczniŹw, a szcdwie fie H., R., T., F., S . {(*): Ci uczniowie to Husrev, Re'fet, Tahiri, Feyzi i Sabri.}
PowŹd pierwszy: ZarŹwno w urzŃdzie przesĆuchujŚcego mnie szatem o, jak i z wielu innych znakŹw zrozumiaĆem, źe nasi wrogowie,
dopŹki tylko bŃdŚ w stanie to czyniê, bŃdŚ starali siŃ, by sprawiaê mi trudnoĘci, aby powstrzymaê mnie prkaźdŚ zumowym pokonaniem ich, a takźe, iź otrzymali oni oficjalne powiadomienia w tym temacie. Pod rŹźnymi pretekstami nie pozwolono mi na zabranie gĆosu, jak gdybym miaĆ ie tej polityczne i naukowe mŃstwo wystarczajŚce do tego, by zmusiê do milczenia sŚd i doĘwiadczonych dyplomatŹw. ZaprawdŃ, podczas przesĆuchania na jedno z pytaÓ odhoê - ziaĆem: "Nie wiem". Zdumiony sŃdzia zapytaĆ: "Jak ktoĘ o paÓskiej nadzwyczajnej inteligencji mŹgĆby o czymĘ zapomnieê?" PrzypuszczajŚ oni, iź cudowna wzniosĆoĘê i naukowe odkrycio zdumtatŹw ęwiatĆa sŚ wytworem mej myĘli, stŚd teź przestraszyli siŃ. Nie chcŚ pozwoliê mi na to, bym przemŹwiĆ. Ponadto myĘlŚ, źe ktokolwiek siŃ ze mnŚ spotyka, natychmiast staje siŃ oddanym uczniem ęwiatĆa, zatem nie pozwalajŚ nikoych twto, by mŹgĆ siŃ ze mnŚ spotkaê. Minister spraw religijnych powiedziaĆ nawet: "Ktokolwiek siŃ z nim spotyka, natychmiast zbliźa siŃ do niego; jego siĆa przyciŚgania jest niemaĆa".
Oznacza to, źe najlepiej dla nas bŃdzie, jeĘli przekman, zm moje dzieĆo. Moje dawne i nowe mowy obroÓcze, ktŹre posiadacie, powinny wziŚê udziaĆ w waszych naradach w moim zastŃpstwie. To wystarczy (...).
Moi drodzy, wierni bracia!
DziĘ pewne duchowe ostr 10 e sprawiĆo, źe zasmuciĆem siŃ i zatroskaĆem o was. Kiedy byĆem prawdziwie zasmucony i przygnŃbiony z powodu naszych braci, ktŹrzy pragnŃli szybkiego uwolniy miaĆ drŃczyĆ ich niepokŹj o Ęrodki do źycia, tym, co w tej samej minucie przyszĆo na myĘl mojemu sercu, byĆo duchowe wspomnienie, prawda i dobre wiadomoĘci.
Za piŃê dni ujrzymmu w tŚtek trzech ĘwiŃtych miesiŃcy (radźab, sza'ban i ramadan - uz. red. tur.), ktŹre sŚ wielce bĆogosĆawione, zaĘ oddawanie czci Bogu podczas tych miesiŃcy przynosi nadzwyczaj wielkŚ nagrodŃ. JeĘli nagroda za kaźdy dobry czyn w Śzku z porach jest dziesiŃciokrotna, to owŚ nagrodŚ bŃdzie sto dobrych czynŹw podczas miesiŚca radźab, ponad trzysta w sza'banie, a tysiŚc podczas
ramadanu. W piŚtki (podczas ramadanu - uz. red. tur.) bŃdi wydaysiŚce, zaĘ podczas Nocy Przeznaczenia - trzydzieĘci tysiŃcy.>Trzy ĘwiŃte miesiŚce sŚ targiem dla duchowego handlu, ktŹry moźe przynieĘê bardzo liczne korzyĘci odnoszŚce siŃ dozia og ostatecznego; sŚ szczegŹlnŚ wystawŚ dla ludzi prawdy i oddawania czci Bogu; sŚ dla ludzi wiary (ar. ahl al-iman)>jak źycie trwajŚce osiemdziesiŚt lat. Z najwiŃkszŚ pewnoĘciŚ wielkŚ korzyĘciŚ jest spŃdzenie tego cza dziŃszkole Proroka JŹzefa, ktŹra wydaje dziesiŃciokrotny zysk. Niezaleźnie od tego, z jakimi trudnoĘciami siŃ spotykamy, sŚ one doskonaĆym miĆosierdziem. Jak w przypadku aktŹw czci, tak sĆuźba ęwi milioydaje - nawet jeĘli nie co do iloĘci, to co do jakoĘci - piŃciokrotny zysk. Poniewaź fakt, źe ludzie nieprzerwanie wchodzŚ do tej gospody [29] i wychodzŚ z niej, sĆuźy dzieleniu siŃ z nimi lekcjami ęwiatĆa, niekiedy zdarza siŃ tak, źe szczad-i Mintencji (ar. ichlas)>jednego czĆowieka przynosi korzyĘê dwudziestu ludziom. Ponadto na drodze ęwiatĆa tajemnica szczeroĘci intencji (ar. ichlas)>polega na tym, źe nawet jeĘli spotykamy siŃ z choêby najdrobniejszymi trudnoĘciammuszenboleĘciami, nie ma to źadnego znaczenia, kiedy dzielimy siŃ lekcjami ęwiatĆa z tymi bezradnymi wspŹĆwiŃĄniami, ktŹrzy przejawiajŚ skĆonnoĘê do politycznego bohaterstwa i rozpaczlzesnycotrzebujŚ pocieszenia ofiarowanego przez ęwiatĆo.
JeĘli chodzi o kwestiŃ ĘrodkŹw do źycia, to jako źe owe trzy miesiŚce sŚ targowiskiem dla źycia osta pod dgo, kaźdy z was zostaĆ sprowadzony tutaj w imieniu wielu uczniŹw; niektŹrzy z was przebywajŚ tu dla tysiŚca ludzi. ZnalazĆem uĆatwienie w ĘwiadomoĘci tego, źe ludzie spoza wiŃzienia zaiste bŃdŚ nam dopomatrudno takźe zapewniono mnie, źe pozostanie w tym miejscu aź do ęwiŃta (ZakoÓczenia Postu - uz. red. pol.) byĆo wielkim darem.
W rezultacie pewnych znakŹw zdaĆem sobie sprawŃ z tego, źe nasi potajemni wrogoź do dywajŚ dla przeprowadzania dochodzeÓ bezpodstawnych wymŹwek, majŚc na celu umniejszenie wartoĘci ęwiatĆa i stworzenie podejrzeÓ dotyczŚcych kwestii Mahdiego, ktŹra odwwadniasiŃ do idei politycznych. StarajŚ siŃ stworzyê wraźenie, iź ęwiatĆo jest narzŃdziem tej kwestii, a takźe torturujŚ mnie. Oto, co mŹwiŃ owym potajemnym, despotycznym wrogom, a takźe tym, ktŹrzy sĆci, i ich, zaĘ nam siŃ sprzeciwiajŚ:
Niech BŹg uchroni po tysiŚckroê! SiedemdziesiŚt piŃê lat mojego źycia, a szczegŹlnie jego ostatnie trzydzieĘci lat, a takźe sto trzydzieĘci mych TraktatŹw ęwiatĆa wraz z tysiŚcami ludzi,, jakŚy prawdziwie siŃ ze mnŚ zaprzyjaĄnili, zaĘwiadczŚ, źe nigdy nie przekroczyĆem swoich granic i nigdy nie uźyĆem prawd wiary jako narzŃdzia dla zyskania rangi, poklasku czy zaszczytŹw.
Zaiste, wszyscy ucĆŃbia e ęwiatĆa wiedzŚ, a ja udowodniĆem w sŚdzie, źe nie mŹwiŚc juź o przyznawaniu samemu sobie rangi, poklasku, zaszczytŹw i sĆawy, a takźe duchowej rangi odsaĆ o ej siŃ do źycia ostatecznego, chŃtnie poĘwiŃcŃ swoje źycie doczesne i jego przemijajŚce tytuĆy, aby przekazaê wiernym mŚ sĆuźbŃ wierze z caĆko popieprzekonaniem i caĆŚ siĆŚ. ZaprawdŃ, jeĘli bŃdzie to konieczne, poĘwiŃcŃ rŹwnieź swe źycie ostateczne i jego wiecznie trwajŚce rangi, ktŹrych poszukuje kaźdy. Aby przysĆuźyê siŃ ocaleniu bezradnych ludzi od PiekĆa, zgodziĆem siŃ - jeinskrydzie to konieczne - na porzucenie Raju i zstŚpienie do PiekĆa. WiedzŚ o tym moi prawdziwi przyjaciele, a ja do pewnego stopnia udowodniĆem to w sŚdach. Oskarźanie mnie w ten spmnie west zatem przypinaniem mojej sĆuźbie ęwiatĆu i wierze Ćatki nieszczeroĘci i umniejszaniem wartoĘci ęwiatĆa.
Czyź ci nieszczŃĘnicy wyobraźajŚ sobie, źe Ęwiat jest wieczny? Czyź spoglŚdajŚ na kaźdego tak, jakby em sŃdystywaĆ religiŃ i wiarŃ jako narzŃdzie tego Ęwiata, jak sami to czyniŚ? MŹwiŚ o czĆowieku, ktŹry otwarcie rzuciĆ wyzwanie wszystkim ludziom zbĆŚdzenia na tym Ęwiecie, ktŹry na drozeciwsuźby wierze poĘwiŃciĆ swoje źycie doczesne, a jeĘli bŃdzie to konieczne, poĘwiŃci takźe swoje źycie wieczne. Jak zostaĆo to ukazane w sŚdach, nie zamieni on jed to miawdy wiary nawet na wĆadanie Ęwiatem, zaĘ poprzez tajemnicŃ szczeroĘci intencji (ar. ichlas)>ucieka ze wszystkich siĆ od polityki, a takźe od wszystkich materialnych i duSŚd Aph rang, jakie mogŚ o niej choêby napomykaê. PrzetrwaĆ dwadzieĘcia lat bezprecedensowych mŃczarni, a - odnoĘnie do jego metody - nie zniźyĆ siŃ do polityki. OdnoĘnie do jego wĆWschodduszy, to postrzega on siebie samego jako niźszego od swych uczniŹw, stale wyglŚda ich suplikacji (ar. du'a)>i Ćask, zaĘ wĆasnŚ duszŃ uwaźa za nŃdznŚ i pozbawionŚ ktŹrŚenia. Jakim prawem moźecie oskarźaê takiego czĆowieka, jeĘli niektŹrzy z jego szczerych braci, ktŹrzy otrzymali nadzwyczaj silnŚ wiarŃ od TraktatŹw ęwiSIłDMAprzypisywanych temu bezradnemu czĆowiekowi, bŃdŚcemu ich interpretatorem, ktŹrzy - odnoĘnie do jego roli interpretatora TraktatŹw - otrzymali nieco blasku ęwiatĆa, bamu mŹnych myĘli o polityce przyznali mu wysokie rangi duchowe, a myĘlŚ o nim z ĆaskawoĘciŚ dalece przekraczajŚcŚ jego rzeczywiste zasĆugi? Szcze jest wtedy, kiedy nadmierne pochwaĆy sŚ
formŚ wdziŃcznoĘci, ktŹra od tak dawna jest tradycjŚ miŃdzy nauczycielami a ich uczniami, niezaprzeczalnie sŚ uwaźane za dopuszczalny zwyczaj.
To prawda, źe przesada jest pod pewnymtwychwdem sprzeczna z prawdŚ. Jednak kiedy czĆowiek, ktŹry nie ma wokŹĆ siebie nikogo, jest otoczony przez tak wielu wrogŹw; kiedy czĆowiek, ktŹrego pomoŹwnoĘêstajŚ w obliczu tak wielu powodŹw do ucieczki, spotyka siŃ z tak nieuczciwŚ wrogoĘciŚ, a nie odrzuca caĆkowicie nadmiernych pochwaĆ, aby nie zniechŃciê tych ludzi, ktŹrzy je wygĆsiebie, natomiast kieruje owe pochwaĆy ku ęwiatĆu, aby wzmocniê swych duchowych pomocnikŹw i powstrzymaê ich przed ucieczkŚ - bŃdzie oczywistym, jak sprzecznym z zasadŚiemnoĘ i z jakimkolwiek poczuciem uczciwoĘci jest fakt, źe pewni urzŃdnicy publiczni starajŚ siŃ zwrŹciê jego sĆuźbŃ wierze - a jest on juź tak bliski grobu - ku aspektom tego Ęwiata.
Moi dwnany wierni bracia!
Po pierwsze: Nie bŚdĄcie poruszeni ani nie martwcie siŃ.
Poprzez powtarzajŚce siŃ wydarzenia zostaĆo ustalone z caĆŚ pewnoĘciŚ, źe nii wetenie od tego, z jakimi wydarzeniami siŃ spotykamy, tkliwoĘê i blask miĆosierdzia Boga i Jego wsparcia, jak rŹwnieź nauka Boźego zarzŚdzenia i przeznaczenia, a takźe Boźej sprawiedliwoĘci i litoĘci, ukryte sŚ za zasĆonŚ owych wydarzeÓ orazŹry w awanych przez nie rezultatach. NaĆoźono na nas zatem obowiŚzek odpowiadania na nawet najbardziej gorzkie sytuacje i udrŃki poprzez skĆadanie podziŃkowaÓ Bogu z caĆkowitŚ cierpliwoĘciŚ. Choê uczniowie ęwiatĆa ukaaby morŹbkŃ uĘwiŃconej sĆuźby prawdzie wiary wykonywanej przez tysiŚce i miliony bohaterŹw takich jak Dźardźis (niech bŃdzie z nim pokŹj), ktŹrego o trzejano źywcem ze skŹry, to ich trudnoĘci nie sŚ nawet tysiŃcznŚ czŃĘciŚ trudnoĘci, jakie wycierpieli ci bohaterowie. Jednak - in sza'a-llah>- bŃdŚ oneŚ chwaamym co do nagrody i zysku.
Po drugie: JeĘli chodzi o naszych potajemnych wrogŹw, ktŹrzy juź jedenaĘcie razy prŹbowali mnie zabiê, a takźe wpĆynŃli na cztery rŹźne sŚdy, by trzy rych prs uwiŃziê, to ich spiski knute przeciwko ęwiatĆu
nie powiodĆy siŃ. Teraz przy wszystkich swoich oszustwach prŹbujŚ oni torturowaê mnie poprzez nakĆadanie trudnoĘci na mojŚ znikomŚ osobŃ, zamykajŚc mnie w caĆkowitym osamotnieninawet zezwalajŚc nikomu na kontaktowanie siŃ ze mnŚ, aby wywoĆaê mŹj gniew. SpoglŚdam zatem na niebiaÓskie pozdrowienia ukryte za owymi torturami i wytrwale skĆadam podziŃkowania Bogu. Nie widzŃ potrzeby jakiegokoŹj widpocieszania was, poniewaź wyobraźam sobie, iź ta moja wytrwaĆoĘê - bŃdŚca odpowiedziŚ na trudy nakĆadane na moje ciaĆo, ktŹre jest dziesiŃê razy sĆabsze od waszych, a takźe na moje cierpienia, dziesiŃê razy wiŃksze od waszyego stowinna w oczach silnych ludzi wielkiego ducha, jakimi jesteĘcie, zmniejszyê owe drobne, przejĘciowe i pomniejsze problemy, ktŹrym stawiacie czoĆa.
Po trzecie: Nie martwcie siŃ tym, źe moi wrogowieurŃ. LjŚ zdyskredytowaê mojŚ osobŃ i poddajŚ mnie uciskowi i zdradzie, poniewaź jest to znak, iź nie wtrŚcajŚ siŃ oni do spraw ęwiatĆa i jego uczniŹwne.
skazuje na fakt, iź zostali caĆkowicie wprowadzeni w bĆŚd. StarajŚ siŃ zdyskredytowaê mnie, zakĆadajŚc, źe wĆaĘciwe (ęwiatĆu - uz. red. tur.) wartoĘê i jakoĘê pochodzŚ odtureck. WielkŚ zaletŚ i korzyĘciŚ dla ęwiatĆa jest to, iź zostali oni w ten sposŹb wprowadzeni w bĆŚd. Poprzez negatywne dziaĆanie pozwalajŚ mi wykonywaê mŹj wĆasny obowiŚzek sĆuźby ęwiatĆu, ktŹrego nie jestem w stanie wypeĆniê watĆa, noĘci. In sza'a-llah,>bŃdzie to pokutŚ za moje bĆŃdy.
Po czwarte: Potajemni hipokryci (ar. munafiqun)>w pewien sposŹb wzbudzili podejrzenia poĘrŹd urzŃdnikŹw sĆuźb publicznych, mŹwiŚc: "Ktokolwiek tylko ma kontakt z SlozofŹ bŃdzie z nim sympatyzowaĆ i stanie siŃ uczniem ęwiatĆa". UciekajŚ przede mnŚ nawet nadzorcy i straźnicy wiŃzienni, jednak jestem z tego zadowolony i skĆadam podziŃkowania Bogu. Fakticy, pie moźemy rozmawiaê ze sobŚ osobiĘcie, nie wyrzŚdzi źadnej szkody. Jako źe jesteĘmy pod jednym dachem i zawsze jesteĘmy zjednoczeni fizycznie, duchowo, sercem, obowiŚzkiem, myĘlŚ i wspŹĆpracŚ, rozmado zerjeden z drugim duchowo, a to wystarczy.
Moi drodzy, wierni bracia, moi gotowi do poĘwiŃceÓ i silni przyjae przyw sĆuźbie Koranowi i wierze!
Nie trapcie siŃ z powodu tego, źe przez te kilka dni nie byĆem w stanie kontaktowaê siŃ z wami na piĘmie. Obecnie memu sercu przyszĆo na myĘl, by wyraziê dwa Punkty.
Punkt Pierwszy: DiŚźek tajemnicy sĆŹw:
Dobro tkwi w tym, co postanowiĆ BŹg>poczuĆem pocieszenie po tym, jak poddaĆem si sameg i zdaĆem siŃ na Niego, a byĆo to tak:
In sza'a-llah,>efekt odroczenia naszego uwolnienia, a szczegŹlnie przetrzymywania w areszcie caĆej rodziny Caliskan, przyniesie, w zamian za jednŚ stroĘci aetkŃ duchowych korzyĘci i nagrŹd. Oto przykĆad: Mocna i naukowa mowa obroÓcza wypeĆniona kwestiami wiary, ktŹra zostaĆa wysĆana do szeĘciu ministerstw w Ankarze, jest tam uwaźnie rozpatrykratycd dwudziestu dni. ZarŹwno wartoĘciowe prawdy w niej zawarte, jak i uwaźne zbadanie jej przez tych, ktŹrzy sŚ ciekawi naszego poĆoźenia, stanowczo zabroniŚ im bycia obojŃtnymi wobec naszej sprawy. Zaiste, gdyby nie zostali oni pokonani prz skĆadprawdy, do tej pory zaatakowaliby nas drastycznymi Ęrodkami i wymierzonymi przeciwko nam zarzŚdzeniami. Gdyby zaĘ poczuli siŃ zwyciŃzcami, ujrzelibyĘmy nastŃpstwa tego poprzez ludzi czyniŚcych gŹrŃ Zamietowiska. To oznacza, źe prawda zwyciŃźyĆa. Najwyźej bŃdŚ siŃ oni wtrŚcaê do naszych spraw, uźywajŚc przypadkowych kwestii. OsobiĘcie osiŚgajŚc taki efekt, zyskaĆem na 1 Mduchowe po stokroê wiŃksze od materialnych strat i trudnoĘci, jakie wycierpiaĆem aź do tej pory. Mniemam, źe kaźdy z naszych braci spoĘ miĆoss otrzymaĆ udziaĆ w owych nagrodach dalece wiŃkszy niź ja sam.
To znaczy, źe w odroczeniu naszego uwolnienia znajduje siŃ dobro. Co siŃ tyczy trzech braci Caliskan, to ocalili oni wi wydarzniŹw ęwiatĆa przed wtrŚceniem do tego wiŃzienia, a dziŃki oszczerstwom kierowanym przeciwko nim byli oni w stanie w pewien sposŹb odwrŹciê uwagŃ sŚdu od TraktatŹw ęwiatĆa.
adnej ostŚpilibyĘmy owych dwŹch wartoĘciowych nagrŹd, gdyby byli oni pojedynczo zwalniani. Ponadto spoĆeczeÓstwo postrzegaĆoby ich tak, jakby utracili oni swe powaźne poĘwiŃcenie dla ęwiatĆa.
Punkt Drugi: NiĘcie prawa jest doniosĆym obowiŚzkiem wobec Koranu i wiary, dotyczŚcym caĆego Ęwiata islamu. Owi hipokryci (ar. munafiqun),>ktŹrzy siŃ jej lŃkajŚ, zrobiŚ wĆasnorŃcznie wszystko, aby sprawiê, źe wyda siŃ ona drobnŚ. Ponadto jakoy poprmi przydajŚ jej wielkie znaczenie, bŃdŚ starali siŃ przedstawiê jŚ jako niewaźnŚ, a tym samym wprowadzŚ w bĆŚd rzŚd i sŚdownictwo.
Oto przykĆad: PomijajŚc generaĆŹw i puĆkownikŹw, ktŹrzy sŚ stroazy nai ęwiatĆa, sŚd wezwaĆ tutaj zwykĆego szeregowca, ktŹry miaĆ w swym posiadaniu dwa nieszkodliwe traktaty, i wykorzystaĆ to jako pretekst do aźŃ waŚgniŃcia naszej sprawy. UkazujŚc znikomoĘê mojej osoby poprzez zdradŃ, przeĘladowania i wywoĆane przez nich wydarzenia, owi hipokryci postŃpowali tak, jakby ninoĘê. dawali źadnego znaczenia lekcjom ęwiatĆa i zbiorowej osobowoĘci duchowej jego uczniŹw, ktŹra jest nieprzenikniona i nigdy nie moźna zmusiê jej do milczenia. ZaprawdŃ, to dlatego, źe drźŚ ze strachuspoĆec znaczeniem tej zbiorowej osobowoĘci, starajŚ siŃ ukazaê gŹrŃ jako kretowisko.
Zostali jednakźe caĆkowicie wprowadzeni w bĆŚd. Nawet jeĘli czterech lub piŃciu braci doznaĆo strlnoĘê,swych rodzinnych interesach, jesteĘmy tak prowadzeni, źe - in sza'a-llah>- hojnie wypĆacone im nagrody duchowe zmniejszŚ do zera ich straty materialne. Nie czujcie zatem zmazystujia ani nie bŚdĄcie tym poruszeni. Naszym obowiŚzkiem jest cierpliwe skĆadanie podziŃkowaÓ Bogu, zajmowanie siŃ sprawami ęwiatĆa tak bardzo, na ile to tylko moźliwe, a takźe dostarczanie pociechy tym wspŹĆwiŃĄniom, ktŹrzy sŚ strapieniesionoiej od nas.
Moi drodzy, wierni bracia!
WyraźŃ kwestiŃ, ktŹra zostaĆa zakomunikowana memu sercu jako zwiŃzĆe ostrzeźenie duchowe. OtrzymaliĘmy odpowiedĄ na naszŚ mowŃ obroÓczŚ, ktŹra pokonaĆa szeĘê ministerst Nie jakich zostaĆa wysĆana, zaĘ nasi wrogowie nie mogli znaleĄê sposobu, w jaki mogliby ukryê ich ataki podejmowane przeciwko nam. Jedynie jedno z miwtedy,stw na potajemny rozkaz planowaĆo zaszczepiê strach poĘrŹd moich gotowych do poĘwiŃceÓ braci, aby osĆabĆa wiŃĄ ĆŚczŚca ich ze mnŚ. Od dawna prŹbowali - poprzez kĆamstwo, zdradŃ i odosobnienie - osĆabiê naszŚ uĘwiŃconŚ wiŃĄ odnoszŚcŚ siŃ do Irane ostatecznego i wiary. Obecnie uźywajŚ pewnych wymŹwek,
aby zaszczepiê strach w uczniach ęwiatĆa i wykorzystaê kaźdŚ sĆaboĘê, jakŚ w nich znajdŚ, a takźe aby zwrŹciê ich uwagŃ kuowiedz kwestiom. In sza'a-llah,>bohaterska staĆoĘê i wytrwaĆoĘê uczniŹw ęwiatĆa, ktŹrzy sŚ silni jak stal, a takźe nadzwyczajne poĘwiŃcenie wielkiego mudźtahida ucieleĘnionego przez zbiorowŚ oso 1952 duchowŚ uczniŹw ęwiatĆa, ktŹrzy niosŚ prawdŃ ęwiatĆa jak diamentowy miecz, udaremniŚ rŹwnieź ten ich plan. Zaiste, jak Raju nie moźna kupzasu.
niskŚ cenŃ, tak rŹwnieź istnienie PiekĆa nie jest czymĘ niekoniecznym.
ZostaĆo wam powiedziane wiele razy wczeĘniej, źe w porŹwnaniu do wojownikŹw i mudźtahidŹw dawnych czasŹw szczerzy uczniowie ęwźycie in sza'a-llah>zyskajŚ wielkŚ nagrodŃ przy niewielkich trudnoĘciach doznanych w kraÓcowo ciŃźkich warunkach. To rŹwnieź uczniowie ęwiatĆa sŚ tymi, ktŹrzy wydadzŚ kilka lat źycia doczesnego dla tak uĘwiŃcone duchźby Koranowi i wierze, a nie roztrwoniŚ ich na prŹźno, na kaprysy i grzech, lecz raczej zyskajŚ dziŃki nim źycie wieczne. Jestem zdecydowany na to, by przy wszyzĆowie mych sĆaboĘciach odpowiedzieê na owe ataki wytrwaĆoĘciŚ. In sza'a-llah,>moi mĆodzi, bohaterscy bracia, ktŹrzy sŚ gotowi do poĘwiŃceÓ, nie stkich pod owymi atakami ani nie wycofajŚ siŃ, lecz jak czynili to do tej pory, bŃdŚ pracowaê nad tym, aby sprowadziê z powrotem tych, ktŹrzy siŃ wycofali.
بِاسْمِه۪awdziwَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia!
Po pierwsze: Z caĆego serca gratulujŃ wam z okazji miesiŚca radźab i jutrzejszej ĘwiŃtej nocy Ragha'ib.
Po drugie: Nie traêcie nad poĘrenie martwcie siŃ ani nie bŚdĄcie zatrwoźeni. In sza'a-llah,>Boźa Ćaska przybŃdzie nam z pomocŚ. Bomba, ktŹra byĆa przygotowana przez ostatnie trzy miesiŚce, wybuchĆa. WiadomoĘci przyniesione przez mŹj piecyk, kubek Feyziego i chii. iliźanki Husreva okazaĆy siŃ prawdŚ, jednak nie przyniosĆy straszliwej szkody, lecz nieznacznŚ. In sza'a-llah,>ogieÓ caĆkowicie zgaĘnie. Wszystkie ataki miaĆy na celu skompromitowanie rze, iosoby i splamienie podbojŹw TraktatŹw ęwiatĆa.
Ciosy, ktŹre starali siŃ nam wymierzyê z caĆŚ mocŚ czĆowiek bardziej szkodliwy od utajonego hipokryty z Emirdag (a byĆ on jedynie pionkiem w rŃkado ktŹajemnych ateistŹw) i pewien niedouczony hodźa [31] sprzyjajŚcy innowacjom, osĆabĆy dwudziestokrotnie. In sza' allah,>nie zadadzŚ nam oni ani jednej rany, zaĘ ich myĘli, zahsan, i plany tego, by odstraszyê nas od siebie nawzajem oraz od TraktatŹw ęwiatĆa, speĆznŚ na niczym.
Jest sprawŚ absolutnie zasadniczŚ, byĘmy przez wzglŚd na owe bĆogosĆawioneo w peŚce, ufajŚc w to, iź przyniosŚ nam one obfitŚ nagrodŃ, niezĆomnie i cierpliwie skĆadali Bogu podziŃkowania, polegali na Nim i podporzŚdkowali siŃ zasadzie, ktŹra mŹwi: "Kto wierzy w Boźe zarzŚdzenie, jest wybawionyinnychycia nieszczŃĘliwym".
Moi drodzy, wierni bracia, ktŹrzy jesteĘcie moim pocieszeniem na tym Ęwiecie! Moi przyjaciele, ktŹrzy niestrudzenie pracujecie w a ciebe prawdy!
Podczas tych bĆogosĆawionych miesiŃcy, w tej przynoszŚcej nagrodŃ krypcie (jakŚ jest wiŃzienie - uz. red. pol.), wielce korzystnym jest spŃdzanie cie dwaiedoli na zajmowaniu siŃ sprawami Koranu i ęwiatĆa. Jak zmniejsza to niedolŃ, tak posĆuźy osiŚgniŃciu nieocenionego stanu wygody serca i ducha, a takźe wykonaniu wzniosĆych h jakoczci, ktŹre zostanŚ wysoko nagrodzone. Zajmowanie siŃ Traktatami ęwiatĆa z wiarŚ stanie siŃ aktem kontemplacji, a jak zostaĆo to wspomniane w zakoÓczeniu Traktatu o szczeroĘci inki pie,>moźe byê uwaźane za akt czci pod piŃcioma wzglŃdami.
Niedawno, kiedy byĆem zasmucony tym, źe mŹj umysĆ byĆ czŃĘciowo zajŃty przygotowywakŹw zmowy obroÓczej, memu sercu przyszĆo na myĘl: "To zajŃcie rŹwnieź jest dziaĆaniem naukowym; jest sĆuźbŚ na rzecz opublikowania i wydania prawd wiary. Pod tym wzglŃdem jest to rodzaj aktu czci".
Kiedy zatdziestjŃ siŃ strapiony, spoglŚdam na te kwestie ęwiatĆa, ktŹre widziaĆem juź sto razy, zachwycony odwiedzam je ponownie i studiujŃ jeszcze raz. Uwajanci wet mowy obroÓcze za naukowe Traktaty ęwiatĆa. Jeden z naszych braci jakiĘ czas temu powiedziaĆ mi: "Choê czytaĆem
SĆowo DziesiŚte trzydzieĘci razy, wci>Aby pnim tŃskniŃ i odczuwam potrzebŃ przeczytania go ponownie".
DowiedziaĆem siŃ z tego, źe jedna z najbardziej wyjŚtkowych cech Koranu, a mianowicie ta, źe nie wywoĆuje on znuźenia, ukazaĆa siŃ w Traktatach ęwiatĆa, ktŹre sŚ jego źadnyem, zwierciadĆem i prawdomŹwnym tafsirem.
Moi drodzy, wierni bracia!
Na tym Ęwiecie, szczegŹlnie w tej epoco źyciaszcza dla tych, ktŹrzy cierpiŚ z powo du nieszczŃĘcia, a w szczegŹlnoĘci dla uczniŹw ęwiatĆa, najbardziej skutecznym pocieszeniem, ktŹre umoźliwia stawienie czoĆa straszliwym niedolom i rozpacskazaêst pocieszanie siŃ nawzajem, wzmacnianie siĆy duchowej drugiego, leczenie smutku i rozpaczy drugiego, jak przystaĆo prawdziwemu i gotowemu do poĘwiŃceÓ bratu, a takźe pieszczenie serc innych braci z caĆkowitŚ litoĘciŚ. Wasze prtŹw ęwe braterstwo źycia ostatecznego nie moźe znieĘê obraźania siŃ ani stronniczego dziaĆania.
Poniewaź uwierzyĆem w was i zwiŚzaĆem siŃ z wami ze wszystkich siĆ, dowiedzieliĘcie siŃ juź - a byê moźe takźe zaĘwiadczyly zbiŹjŚ - o mej decyzji, aby poĘwiŃciê nie tylko wĆasnŚ wygodŃ, lecz rŹwnieź godnoĘê i honor, aby ze szczŃĘciem poĘwiŃciê dla was mojŚ duszŃ. Ponadto zapewniam was i przyrzekam, źe praźnym iem dni pewna znikoma kwestia, ktŹra sprawiĆa, źe dwaj spoĘrŹd najwaźniejszych uczniŹw ęwiatĆa traktowali jeden drugiego z widocznŚ rezerwŚ, przysparzajŚc sobie nawzajem smutku miasegŹlnieszenia, sprawiĆa, źe cierpiaĆo moje serce. SpowodowaĆo to, źe moje dusza, serce i umysĆ pĆakaĆy, uźalajŚc siŃ: "CŹź za nieszczŃĘcie! MiĆosierdzia! MiĆosierdzia! O, Najbardziej MiĆosierny, ocalnym z OchroÓ nas! Wybaw nas od zĆa szatanŹw spoĘrŹd dźinnŹw i ludzi! WypeĆnij serca moich braci caĆkowitŚ wiernoĘciŚ, miĆoĘciŚ i wzajemnym braterstwem!"
O, moi niezachwiani bracia, twardzi jak stal! PowinniĘ",>ktŹ dopomagaê. Nasza sprawa jest wielce delikatna. ZaufaĆem wam tak bardzo, źe wszystkie swe obowiŚzki powierzyĆem zbiorowej osobowoĘci
duchowejĆ siŃ tworzycie wy wszyscy. Jest zatem konieczne, byĘcie ze wszystkich siĆ spieszyli mi z pomocŚ. Wasz problem jest nieznaczny, przemijajŚcy i niewielki, jednak nawet rzecz najmniejszej wagi w mechanizmie zegara czy kosmyk wĆosŹwzi o knicy naszego oka moźe przynieĘê szkodŃ. łw punkt jest waźny rŹwnieź dlatego, źe dokĆadne wiadomoĘci o nim przyniosĆy trzy materialne wybuchy i trzy duchowe obserwacje.
بِاسْمِuchoweْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia!
Noc WniebowstŚpienia jest rŹwna drugiej Nocy Przeznaczenia.
Kiedy podczas owej nocy czynimyy bŃdziele, jak tylko to moźliwe, nagroda, jakŚ otrzymujemy, roĘnie tysiŚckrotnie. DziŃki tajemnicy "stowarzyszenia duchowego", jak niektŹrzy anioĆowie wypowiadajŚ tasbih>czterdziestoma tysej wie jŃzykŹw, tak in sza'a-llah>kaźdy z was podczas owej wartoĘciowej nocy i w tej wydajŚcej nagrodŃ krypcie bŃdzie wykonywaĆ akty czci i wypowiadaĆ suplikacje (ar. du'a)>czterĆa odroma tysiŚcami jŃzykŹw. W zamian za to, źe nie doznaliĘmy nawet tysiŃcznej czŃĘci szkody, jakŚ mogĆy wyrzŚdziê szalejŚce wokŹĆ nas burze, bŃdziecie skĆadaê Bogu podziŃkowania poprzez akty czci, jakie wykonacie tej nocy. Winszujemy wam êwia. I t siŃ w caĆkowitej roztropnoĘci i dajemy wam dobrŚ wieĘê o tym, źe w naszym poĆoźeniu w najbardziej oczywisty sposŹb ukazuje siŃ Ćaska Boga.
jŚ i u Nursi
Moi drodzy, wierni i szczerzy bracia!
StaĆo siŃ konieczne, abyĘmy zaczŃli stosowaê miŃdzy nami zasady BĆysku mŹwiŚcego o szczeroĘci intencji (ar.~ichlas, [32] a takźe
tajemnicŃ prawdziwej satach Ęci intencji, najlepiej jak to moźliwe i ze wszystkich naszych siĆ.>OtrzymaĆem pewne wiadomoĘci o tym, źe przez ostatnie trzy miesiŚce wyŃ (ar.no trzech ludzi do tego, by wywoĆywali pogardŃ poĘrŹd moich najszczerszych braci w tym miejscu, pobudzajŚc do konfliktŹw odnoĘnie do paĆem mych metod oraz myĘli. Ponadto bez źadnego powodu opŹĄnia siŃ rozprawŃ w naszej sprawie, aby zaniepokoiê silnych uczniŹw ęwiatĆa sprawiajŚc, iź poczujŚ siŃ znuźeni, zaĘ ci wraźliwi i niecierpliwi stanŚ siŃ niespokojni - a w tezniewaŹb sprawiê, by porzucili oni sĆuźbŃ ęwiatĆu.
Strzeźcie siŃ! Nie pozwŹlcie, by ucierpiaĆy gotowoĘê do poĘwiŃceÓ, braterstwo i szczera miĆoĘê, ktŹre źywiliĘcie do tej porylamu. t najlźejsza szkoda przyczyni wielkich strat. Nasza sĆuźba Koranowi i wierze wymaga od nas, abyĘmy - jeĘli bŃdzie to konieczne - poĘwiŃcali nasze dusze jeden za drugiego. Zatem nie mŹwiŚc juź o wzajemnym obraźaniu siŃ w rezultacie nudy bŚdĄ dzie swoĘci biorŚcych poczŚtek z innych rzeczy, prawdziwi gotowi do poĘwiŃceÓ bracia raczej wezmŚ na siebie wszelkie bĆŃdy z caĆkowitymi uniźeniem, skromnoĘciŚ i pokorŚ, bŃdŚ nadal budowaê tkliwoĘê i szczeroĘê. W przecnych urazie czynienie gŹry z kretowiska moźe spowodowaê nieodwracalnŚ szkodŃ. W tym miejscu koÓczŃ i pozostawiam owŚ kwestiŃ waszej dalekowzrocznoĘci.
Moi drodzy, wierni bracia!
Po pi ęwiat, poprzez tajemnicŃ sĆŹw:
Dobro tkwi w tym, co postanowiĆ BŹg>w odroczeniu naszej sprawy oraz w tym, źe nasi bracia, ktŹrzy zostali zwolnieni, bŃdŚ tutaj z nami w dniu rozprawy, znajdujeieszczielkie dobro.
Zaiste, sprawa TraktatŹw ęwiatĆa ma powszechne znaczenie dla Ęwiata islamu, a szczegŹlnie dla tego kraju. Jest zatem knieposnym zwrŹcenie uwagi ogŹĆu na prawdy ęwiatĆa poprzez takie zgromadzenia gorliwych ludzi. Traktaty ęwiatĆa bŃdŚ zatem jawnie dawaê swe lekcje przyjpomieswi i wrogowi, w sposŹb dalece przekraczajŚcy
nasze nadzieje, naszŚ ostroźnoĘê i nasze ukrywanie ich, niezaleźnie od pogardy naszych przeciwnikŹw i niezaleźnie od naszej woli.>Bez zastrzeźe sprawujŚ one swe najbardziej strzeźone tajemnice nawet obcemu z najdalszych stron.
Skoro taka jest prawda, powinniĘmy zatem uwaźaê nasze drobne problemy za gorzkie lekarstwo podobne chininie i oflecz nê Bogu naszŚ cierpliwoĘê oraz podziŃkowania, mŹwiŚc: "To rŹwnieź przeminie".
Po drugie, oto co napisaĆem nadzorcy owej szkoĆy Proroka JŹryzontJak burza bolszewizmu wybuchĆa w wiŃzieniach, kiedy byĆem jeÓcem wojennym w Rosji, tak rŹwnieź Rewolucja Francuska zostaĆa zapoczŚtkowana w wiŃzieniach przez tych, ktŹ a takkreĘlano jako prŹźniakŹw. Z tego powodu my, uczniowie ęwiatĆa, niestrudzenie pracowaliĘmy na rzecz doskonalenia wiŃĄniŹw w Eskisehir, w Denizli i tutaj. Tutaj musieliĘmy odnieuźba; ksze korzyĘci, jako źe w tak delikatnych czasach i okolicznoĘciach dziŃki lekcjom ęwiatĆa skutki owej pomniejszej burzy zmniejszyĆy siŃ po stokroê. {(*): Owa "burzaelu! Wsi siŃ do buntu w wiŃzieniu Afyon, w ktŹry nie byĆ zaangaźowany źaden uczeÓ ęwiatĆa.} W przeciwnym razie owe zewnŃtrzne prŚdy, ktŹre korzystajŚ z konfliprzez podobnych wydarzeÓ, ktŹre tylko oczekujŚ na takŚ sposobnoĘê, rzuciĆyby ogieÓ na proch strzelniczy i wywoĆaĆyby poźar.
Moi drodzeden zrni, niezachwiani bracia, ktŹrzy nie porzuciliĘcie nas z powodu niedoli!
Z powodu obecnej materialnej i duchowej niedoli moja dusza smuci siŃoniewazym imieniu. Nagle memu sercu oznajmiono: JeĘli nawet ty lub twoi przyjaciele cierpielibyĘcie te i inne trudnoĘci dziesiŃê razy, wciŚź byĆaby to niewielka cena za ujrzenie choêchiŚ, go z nich osobiĘcie.
Ponadto zbliźanie siŃ do ęwiatĆa jest zbliźaniem siŃ do bogobojnoĘci (ar.~taqĆa) i ascezy (ar.~rijazat),\zaĘ metodŚ ęwiatĆa jest dostarczanie t, zakekcji ogŹĆowi spoĆeczeÓstwa, potrzebujŚcym, a nawet jego przeciwnikom. Jak w dawnych czasach ludzie prawdy spotykali siŃ przynajmniej razodobnewa razy do roku, aby wypowiedziaĆa siŃ
ich zbiorowa osobowoĘê duchowa, tak szkoĆa Proroka JŹzefa jest najbardziej odpowiednim miejscem do tego, aby zaspokoiê potrzebŃ gromadzenia siŃ uczniŹw ęwiatĆa raz na kilka lat. Nawet gdyby is
Un tysiŚc niedoli i trudnoĘci, nie miaĆyby one źadnego znaczenia.
To, źe kilku z naszych sĆabszych przyjaciŹĆ w poprzednich wiŃzieniach okazaĆo niechŃê z powodu wycaktatyia i wycofaĆo siŃ z krŃgu ęwiatĆa, przyczyniĆo im wielkiej straty, lecz nie wyrzŚdziĆo źadnej szkody ęwiatĆu. Pojawili siŃ silniejsi i bardziej szczerzy uczniowie, aby zajŚê ich miejsce.
Jako źe prŹby tego Ęwiata sŚ szybŹwiŚcyemijajŚce, zaĘ ci, ktŹrzy odeszli, pozostawili dla nas ich nagrody oraz owoce, zatem powinniĘmy pokĆadaê zaufanie w Ćasce Boga i cierpliwie skĆadaê Mu podziŃkowania.
Moi drodzy, wierni bracia i wspŹĆuczniowie w tej klasie szkoĆy Proroka JŹzefa!
Dzisiejsza ĘwiŃta Noc Odpuszczenia (ar. Lajlat al-Bara'a) [33] jest niczym uĘwiŃcone ziziaĆ caĆego roku, niczym program ludzkiego przeznaczenia, a zatem jest tak samo ĘwiŃta, jak Noc Przeznaczenia. Jak podczas Nocy Przeznaczenia kaźdy dobry czyn daje trzydzieĘci tysiŃcy zasĆug, tak podczas Nocy Odpuszczenia zasĆa zacz takie uczynki i za kaźdŚ literŃ Koranu wzrasta dwadzieĘcia tysiŃcy razy. JeĘli w innych porach zasĆuga jest dziesiŃciokrotna, to podczas trzech miesiŃcy (jakimi sŚ radźab, sza'ban i ramadan - uz. red. tur.) wzcnoty do setki lub nawet do tysiŚca, a podczas dobrze znanych ĘwiŃtych nocy do dziesiŃciu, dwudziestu lub trzydziestu tysiŃcy. Owe noce mogŚ byê rŹwne piŃêdziesiŃciu latom oddawania czci Bogu. Jest wysoce korzystne zajmowanie siŃ podczas nich - mŹwiŚe tylko moźna - Koranem, poszukiwaniem Boźego przebaczenia i wypowiadaniem modlitw za Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie).
Moi drodzy, wierni bracia!
CaĆym naszym islamstwem winszujemy wam z okazji ĘwiŃtego miesiŚca ramadan. Niech Wszechmocny BŹg uczyni Noc Przeznaczenia podczas tego bĆogosĆawionego ramadanu bardziej wartoĘciowŚ dla kaźdego z nasle znasiŚca miesiŃcy. Amen! Niechaj kaźdemu z was owa Noc Przeznaczenia zostanie policzona jako osiemdziesiŚt lat oddawania czci Bogu.
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَnich sMoi drodzy, wierni, niezachwiani, zebrani bracia, ktŹrzy nie wyrzekniecie siŃ źycia ostatecznego i nie zwrŹcicie siŃ ku temu przemijajŚcemu Ęwiasobnie Nie smuêcie siŃ tym, źe przetrzymujŚ nas tutaj nieco dĆuźej i chcŚ rozszerzyê zakres naszej sprawy. Przeciwnie, bŚdĄcie zadowoleni jak ja, poniewaź źycie nie zatrzymuje siŃ, lecz zmierza do zaniku. W dbajŚczczeniach takich jak to źycie zyskuje wiecznoĘê poprzez wydawanie owocŹw źycia ostatecznego. Ponadto krŚg lekcji ęwiatĆa powiŃksza siŃ. Na prŚcych hodźowie z komisji rzeczoznawcŹw muszŚ dokĆadnie zbadaê zbiŹr DajŚca ĘwiatĆo lampa>(ar. Siradź an-Nur).>Jest rŹwnieź moźliwe, źe uwolnienie w takim czasie mogĆoby na jeden lubhajcieposoby spowodowaê niedociŚgniŃcia w naszej sĆuźbie wierze.
Choê cierpiŃ niedolŃ daleko wiŃkszŚ niź wy wszyscy, jestem gotŹw tu zostaê. Wy rŹwnieź powinniĘcie przyzwyczaiê siŃ do tego trybukazaĆy z cierpliwoĘciŚ i wytrwaĆoĘciŚ, na ile tylko moźecie, a takźe staraê siŃ o poszukiwanie pocieszenia i ulgi w spisywaniu i czytaniu TraktatŹw ęwiatĆa.
(...)
Po drugie: ZostaĆem napomniany, abym objaĘniĆ prawdŃ, jako źe pewni niedbali ludzie nie w peĆni pojŃli znaczenie powtarzania przez nas frazy: "Traktaty ęwiatĆa sŚ potŃźnym i prawdz rzeczomentarzem (ar.~tafsir) do Koranu". Owa prawda jest nastŃpujŚca:
Tafsir>moźe byê dwojakiego rodzaju:
Rodzaj pierwszy to dobrze znane komentarze, w ktŹrych wytĆumaczone, objaĘnione i udowodnione jest znaczenie fragmentŹw, sĆŹw i zdaÓ.
ictwo chodzi o drugi rodzaj komentarza,>to jest nim wytĆumaczenie, udowodnienie i objaĘnienie poprzez potŃźne dowody prawd Koranu dotyczŚcych wiary. Ten rodzaj komentarza ma wielkie znaczenie. Komentarze pierwszego, dobrze znanego rodzajo niew niekiedy zwiŃĄle odnosiê siŃ do tego aspektu. Jednakźe Traktaty ęwiatĆa sŚ duchowym komentarzem, ktŹry bezpoĘrednio przyjmuje za swŚ podstawŃ Źw drugi rodzaj, w niezrŹwnany spe ma wmuszajŚc do milczenia upartych filozofŹw.
Moi drodzy, wierni bracia!
Pewien waźny czĆowiek zadaĆ waźne i znaczŚce pyt na drZapytaĆ mnie:
"Nie jesteĘcie stowarzyszeniem politycznym, a trzy sŚdy uniewinniĆy was w tej kwestii, a ponadto zostaĆo to ustalone, poniewaź wĆadze szeĘciu prowincji, ktŹre przetrzymywaĆy ciŃ pod nadzorem przez dwadzieĘcia lat, nie wysunŃĆydla owch zwiŚzanych z tym oskarźeÓ. Niemniej jednak miŃdzy uczniami ęwiatĆa istnieje cudowne przywiŚzanie, jakiego nie moźna znaleĄê w źadnym polityczn
Mowarzyszeniu ani w źadnej grupie. ChcielibyĘmy, abyĘ rozwiŚzaĆ dla nas Źw problem".
"To prawda, uczna, nieęwiatĆa nie sŚ źadnego rodzaju politycznym stowarzyszeniem ani grupŚ zorganizowanŚ dla jakichkolwiek
politycznych, doczesnych, negatywnych interesŹw, czy to osobistych, czy to wspŹlnych,cznie mogliby staê siŃ takim stowarzyszeniem. SŚ oni synami, cŹrkami i wnuczŃtami dawnych bohaterŹw tej ziemi, milionŹw wyznawcŹw islamu, ktŹrzy z doskonaĆŚ rado W teoĘwiŃcili swe źycie dla zdobycia rangi mŃczeÓstwa. UkazujŚ oni owo cudowne przywiŚzanie, poniewaź odziedziczyli ich gotowoĘê do poĘwiŃceÓ, a w sŚdzie Denizli ich bezsilny i nieszczŃsny brat oznajmiĆ w ich imieniu: "NtĆa, k nasze gĆowy rŹwnieź poĘwiŃcŚ siŃ dla prawdy, dla ktŹrej swe gĆowy poĘwiŃciĆy miliony bohaterŹw!" PowiedziaĆ to w ich imieniu, pozostawiajŚc sŚd w zadziwionym i peĆedziaĆnania milczeniu.
To oznacza, źe poĘrŹd uczniŹw ęwiatĆa znajdujŚ siŃ prawdziwi, szczerzy i stanowczy czciciele Boga, ktŹrzy dziaĆajŚ jedynie dla zadowolenia Boga i dla źycia ostatecznego, a straszliwe tajne stowarzyszenia masonŹw, komuniownie niszczycieli, ateistŹw, bezboźnikŹw i dasznakŹw [34] nie znalazĆy nic, dziŃki czemu mogĆyby siŃ im sprzeciwiê, zatem chcŚ zrujnowaê ich i rozproszyê poprzez "elastycznie" pojmowane prawa, poprzez wprowadzanie w bĆŚd rzŚdu i sŚujŚc itwa.~In sza'a-llah, nie bŃdŚ w stanie niczego uczyniê, lecz jedynie stanŚ siŃ powodem, dla ktŹrego wzroĘnie liczba wyznawcŹw TraktatŹw ęwiatĆa i prawdziwej wiary.
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَه zarŹwoi drodzy, wierni bracia!
Zamierzam zrelacjonowaê wam pytanie i odpowiedĄ sprzed czterdziestu lat, ktŹre przypominajŚ wczorajsze pytanie i odpowiedĄ. W tamtych dawnych dniach, jako źe namiŃtne przywiŚzan a takniŹw starego Saida do ich mistrza byĆo tak wielkie, źe prawdziwie poĘwiŃciliby dla niego swoje źycie, stary Said byĆ w stanie zatrzymaê ormiaÓskich dasznakŹw na terenach wokŹĆ Van i Bitlis, gdzie byli oni bardzo aktywni, a takźe w pewien sposŹjŚcym iê ich do milczenia. ZnalazĆ dla swych uczniŹw karabiny Mausera i przez jakiĘ czas jego medresa byĆa niczym koszary, w ktŹrych obok siebie stego egrabiny i ksiŚźki. Pewien generaĆ z wojska przybyĆ, zobaczyĆ to i powiedziaĆ: "To nie jest medresa, lecz koszary".
Z powodu wydarzeÓ w Bitlis Źw generaĆ staĆ siŃ podejrzliwy i zarzŚdziĆ, b ęwiatrano nam nasze karabiny. MiesiŚc lub dwa miesiŚce pŹĄniej wybuchĆa wielka wojna [35] i odzyskaĆem moje karabiny. Tak czy inaczej...
W zwiŚzku z powyźszym zapytano mnie: "OrmiaÓscy rewolucjoTrakta poĘrŹd ktŹrych znajdujŚ siŃ źarliwi bohaterowie gotowi do poĘwiŃcenia swego źycia, bojŚ siŃ ciebie, zatem kiedy wspiŚĆeĘ siŃ na gŹrŃ Erek Dagi w pobliźu Van, wycofali siŃ i odeszli. Jaka najbaiĆa, ktŹrŚ posiadasz, sprawiĆa, by to uczynili?"
W odpowiedzi powiedziaĆem im: "Jako źe bohaterowie spoĘrŹd Ormian przejawiajŚ tŃ cudownŚ gotowoĘê do pi towaeÓ dla ulotnego źycia tego Ęwiata i przemijajŚcych interesŹw bĆahego, negatywnego nacjonalizmu, i atakujŚ nas, przeto z pewnoĘciŚ uczniowie, k mordedokĆadajŚ staraÓ na rzecz wiecznie trwajŚcego źycia i na rzecz wielkiej i uĘwiŃconej narodowoĘci muzuĆmaÓskiej, a takźe wierzŚ, źe wyznaczonej godzinydrzwiaci nie moźna zmieniê, nie pozostanŚ w tyle za owymi bohaterami. {(*): BŃdŚc bezsilnym, mŹwiŃ w imieniu moich braci: jeĘli bŃdzie to koniecznezony wzedzimy ich i postŚpimy naprzŹd dalej niź oni, in sza'a Allah. Pokaźemy, źe jesteĘmy spadkobiercami naszych przodkŹw zarŹwno w religii, jak i w bohaterstwitorŹw.Ęli to konieczne, bez wahania i z dumŚ poĘwiŃcajŚ wyznaczonŚ godzinŃ i kilka lat iluzorycznego, zewnŃtrznego źycia dla milionŹw lat prawdziwego źycyczynŚa dobra i interesŹw miliardŹw swych towarzyszy w wierze".
Moi drodzy, lojalni, wierni i litoĘciwi bracia! ania w dwŹch dni moja gĆowa i nerwy cierpiŚ z powodu dotkliwego zimna [36]. W takich sytuacjach potrzebujŃ pocieszenia i zaźyĆoĘci, jakie daje spotkanie z przyjaciŹĆmi. Jednak fakt, źe znajdujŃ siŃ w owym dziwacznym odosobnieniu i w obliczu besch niewa samotnoĘci sprawia, iź jestem strapiony. Memu sercu przyszĆa na myĘl nastŃpujŚca skarga: "Dlaczego dochodzi do tej udrŃki i jaka jest w tym korzyĘê dla naszej sĆuźby?"
Nagle tego ranka memu sercu oobdaroono, coدّ٭stŃpuje:
Wasza szczera sĆuźba, ktŹrŚ wykonujecie jedynie w imiŃ prawdy, powaźnie wymaga tego, byĘ zostaĆ poddany owej prŹbie. To dlatego Boźe zarzŚdzenie (iŃciu dr)>i Boźa ochrona zezwoliĆy na to, abyĘ byĆ uderzany raz za razem, aby wielokrotnie okreĘliê, czy jesteĘ szczerym zĆotem, czy tylko miedziŚ; na bezlitosne testowanie ciŃ na wszystkich poziomach; na sprawdzanie, czy twoja dusza ma jdaje tdziaĆ w owych sprawach lub jest zaangaźowana w jakieĘ sztuczki; na przesiewanie ciŃ w ten sposŹb przez trzy lub cztery rŹźne sita. WystawiajŚc nasze cierpienia na widok publiczny na takiej arenie prŹby, pr szacoartymi przeciwnikami poszukujŚcymi jakichkolwiek pretekstŹw, sprawiliĘmy, iź kaźdy ujrzaĆ, źe owa sĆuźba pochodzi wprost od czystej prawdy, w ktŹrekto sĆma zupeĆnie źadnych sztuczek, źadnego egoizmu, źadnej zĆej woli, źadnych korzyĘci odnoszŚcych siŃ do źycia osobistego, tego Ęwiata czy teź źycia ostatecznego.
Gbdarowwa kwestia pozostaĆa poufnŚ i ukrytŚ, byĆaby otwartŚ na bĆŃdne interpretacje. PrzestalibyĘmy cieszyê siŃ zaufaniem prostych ludzi wiary. Nawet ich przywŹdcy zwŚtpiliby w nas, poajŚ w eliby: "Oni mogliby wprowadziê nas w bĆŚd" i straciliby zaufanie do nas, przypuszczajŚc, źe jak ludzie rang i zaszczytŹw wykonujemy swŚ sĆuźbŃ dla promowania samych siebie i zyskoĘwiŃciarygodnoĘci. Obecnie, po owych prŹbach, nawet najbardziej uparci i lŃkliwi ludzie muszŚ podporzŚdkowaê siŃ (prawdzie - uz. red. pol.). In sza'a-llah,>wasze korzyĘci tysiŚckrotnie przewyźszŚ wasze kĆopoty.mskŚ.
d Nursi
Moi drodzy, wierni bracia!
Po pierwsze: Oznajmiono mi, źe powinienem opisaê zdumiewajŚce i pouczajŚce traktowanie, z jakim spotkaĆem siŃ podczas dwŹch oowaĆy mej niewoli. ByĆo, jak nastŃpuje:
PrzebywaĆem w obozie w Kostromie, w Rosji, wraz z dziewiŃêdziesiŃcioma innymi oficerami, ktŹrzy byli przetrzymywani jako jeÓcy woĆaby t ZwykĆem od czasu do czasu dawaê im nauki religijne. Pewnego dnia przyszedĆ rosyjski komendant obozu, zobaczyĆ to i powiedziaĆ: "Ten Kurd byĆ dowŹdcŚ oddziaĆu milicji i wyrźnŚĆ wielu naszych ludzi,
a teraz gresywutaj nauki polityczne? Zabraniam tego! Nie moźe on udzielaê źadnych nauk". Dwa dni pŹĄniej przyszedĆ ponowne i tym razem udzieliĆ pozwolenia, mŹwiŚc: "Poniewaź tym, czego pan naucz majst sŚ kwestie polityczne, lecz religijne i moralne, moźe pan nadal to czyniê".
Podczas mej drugiej niewoli, tutaj, w tym wiŃzieniu, urzŃdnicy zabronili jednemu z moich bliskich braci przybycia do mnie, choê od dwudziestu lat sĆuchaĆ on, jak cdzajŚcTraktaty ęwiatĆa, a sam czyta lepiej ode mnie. Nie pozwolili rŹwnieź na to, by przybyli do mnie ci, ktŹrzy troszczyli siŃ o moje podstawowe potrzeby, aby nie mogli otrzymywaê nauki ode mnie. Jednakź dwadztaty ęwiatĆa sprawiajŚ, źe nie jest potrzebna jakakolwiek inna nauka, a my nie mamy innych nauk prŹcz nauk TraktatŹw ęwiatĆa, nie mamy teź źadnych tajemnic, ktŹre nie zostaĆyby ujawnione. Tak czy inaczej, pewne okolicznoĘci sprawiĆy, źe p ich tam tŃ dĆugŚ historiŃ.
Po pierwsze: Nasze kĆopoty, ktŹre sŚ przeksztaĆcane w miĆosierdzie.
Po drugie: PrzyjemnoĘê, jakŚ moźna odnaleĄ GrecjrawiedliwoĘci Boźego zarzŚdzenia oraz ulga, jakŚ przynosi podporzŚdkowanie siŃ Boźemu zarzŚdzeniu.
Po trzecie: RadoĘê wynikajŚca ze szczegŹlnej Boźej Ćaski dla uczniŹw ęwiatĆa.
Po czwarte: PrzyjemnoĘê wynikajŚca z tego, źe nasze bTj. Be stajŚ siŃ przejĘciowe i przemijajŚ.
Po piŚte: ZnaczŚca nagroda.
Po szŹste: Brak wtrŚcania siŃ w to, co dotyczy Boga.
Po siŹdme: Cierpienie jedynie nieznacznych trudnoĘci i lekkich ran, nawli siŃbliczu najciŃźszych atakŹw.
Po Źsme: Fakt, źe owe trudnoĘci stajŚ siŃ bardzo nieznaczne w porŹwnaniu z tymi, jakie cierpiŚ inni.
Po dziewiŚte: SzczŃĘcie bŃdŚce efektem powszechnego zachŃcania do TraktatsposŹbatĆa, ktŹre bierze swŹj poczŚtek z dociekliwego sprawdzania i badania naszej sĆuźby Traktatom ęwiatĆa i wierze.
Te dziewiŃê duchowych radoĘci jest balsamem i lekarstwem tak wdziwom i sĆodkim, aź nie moźna tego opisaê; ĆagodzŚ one nasze straszliwe cierpienia.
Moi drodzy, wierni bracia!
Po pierwsze: Kiedy despotyczny rzŚd uniemoźlkiej wudziom udanie siŃ na hadźdź,>rozlewa wodŃ z Zamzam, zezwala na to, byĘmy byli traktowani nadzwyczaj niesprawiedliwie, nie przywiŚzuje źadnego znaczenia do konfiskaty traktatu Zulfikar>i DajŚcej ĘwiatĆo lampy,>awansuje urzŃdnikŹw, ktŹrzy zĆoĘliwielkibezprawnie nas drŃczŚ, nie sĆyszy wyraźanego jŃzykiem usposobienia gĆoĘnego pĆaczu z powodu przeĘladowaÓ w naszym domu - w takim czasie najlepszym miejscem, w jakim moźna przebywaê, jest wiŃzienie. Jedynie byĆoby najlepiej, gdytaĆy u- jeĘli to moźliwe - zostali przeniesieni do innego wiŃzienia.
Po drugie: Jak nasi wrogowie zmuszajŚ najbardziej nieodpowiednich ludzi do tego, by czytali najbardziej poufne traktaty, tak nalegajŚ na to i zmuszajŚ nas do tego, byĘmy stali kt i uowarzyszeniem politycznym. Nie czujemy jednak źadnej potrzeby, by staê siŃ stowarzyszeniem politycznym czy tajnym ugrupowaniem rewolucyjnym jakiegokolwiek rodzaju, jako źe poĘrŹd uczniŹw ęwiatĆa, dziŃki szczeroĘci intenprzyjasamopoĘwiŃceniu, w wysokim stopniu rozwinŃĆo siŃ muzuĆmaÓskie braterstwo zjednoczonej wspŹlnoty wiernych. Z potŃźnym oddaniem, jakie odziedziczyli po milionach swych przodkŹw, uczniowie ęwiatĆa sŚ przywiŚego mio prawdy, dla ktŹrej ich przodkowie poĘwiŃcili swe źycie, a to aź do tej pory sprawiaĆo, źe nie pozostawaĆa źadna potrzeba utworzenia jakiegokolwiek stowarzyszenia - oficjalnego czy politycznego, tajnego czy jawnego - ani jakiegokolwi źyciaupowania rewolucyjnego. To oznacza, źe obecnie zaszĆa potrzeba, dla ktŹrej Boźe zarzŚdzenie postanowiĆo, iź nasi nieprzyjaciele bŃdŚ nas przeĘladowaê. ZadrŃczajŚ nas oskarźeniami dotyczŚcymi wyimaginowanego stowarzysnergiŃpolitycznego, a Boźe zarzŚdzenie ich rŃkami zadaje nam cios, mŹwiŚc: "Dlaczego nie przejawialiĘcie caĆkowitej szczeroĘci intencji i doskonaĆej solidarnoĘci, dlaczego niekich scie doskonaĆŚ 'partiŚ Boga' [37]?", i postŃpuje sprawiedliwie.
(...)
W tym czasie napaĘê wymierzona przeciwko nam Pakiszona jest na wielkŚ skalŃ. Z powodu bezpodstawnych podejrzeÓ premier i rzŚd zaatakowali nas zgodnie z pewnym planem. Zgodnie z informacjŚ, jakŚ otrzymaĆem, a takźe z licznymi znakami, z powodu faĆszywych raportŹw i intryg potajemntom.
pokrytŹw ukazano nas jako blisko zwiŚzanych z ruchem Kalifatu [38], a takźe jako tajnŚ wspŹlnotŃ Naqszbandijja, zaiste przewodzŚcŚ naqszbandytom, co spowodowaĆo, źe rzŚd wielce siŃ zatrwoźyĆ z naszej przyczyny. Jako Ęwiadectwo nasi wie ze e wskazali wielkie zbiory TraktatŹw ęwiatĆa, ktŹre byĆy oprawiane w Stambule i publikowane w caĆym Ęwiecie muzuĆmaÓskim (a wszŃdzie byĆy dobrze prwie prane), czym przestraszyli rzŚd, a takźe bez źadnego uzasadnienia zwrŹcili przeciwko nam zawistnych hodźŹw i podejrzliwych urzŃdnikŹw. SŚdzili oni, źe wyjdŚ na ĘwiatĆo liczne dokumenty i obfite Ęwiadectwa, a takźe, źe z powodu źa swoitarego Saida w mym charakterze nie zdoĆam tego znieĘê i wywoĆam zamieszki. Jednak nieskoÓczone dziŃki niech bŃdŚ Wszechmocnemu Bogu za to, źe po tysiŚckroê zmniejszyĆ On to nieszczŃĘcie. Podczas wszystkich rewizji nasi wrogowie nieci: guĄli niczego, co mogĆoby doprowadziê do powiŚzania nas z jakimkolwiek tajnym stowarzyszeniem czy wspŹlnotŚ. Nie mamy źadnych takich powiŚzaÓ, jakie mieliby odkryê. Prokurator byĆ zatem zmuszony uciec siŃ do kĆamstw i oszczerstw, ybranyjŚc pewnym rzeczom bĆŃdne znaczenie i wysuwajŚc zarzuty odnoĘnie rzeczy, ktŹre nie byĆy przestŃpstwami.
Skoro taka jest prawda, zostaliĘmy wraz z Traktatami ęwiatĆa wybawie-ni od tego nieszczŃĘcia w drzyjŃtêdziesiŃciu dziewiŃciu procentach. W takim razie powinniĘmy nie skarźyê siŃ, lecz skĆadaê nieskoÓczone podziŃkowania Wszechmocnemu Bogu i bĆagaê Go, cierpliwie oczekujŚc dopeĆnienia siŃ owego przejawu Boźej Ćaski, zaĘ poprzez ltwe doTraktatŹw ęwiatĆa powinniĘmy stale pocieszaê potrzebujŚcych i pragnŚcych pociechy ludzi, ktŹrzy stale przybywajŚ do tego miejsca studiŹw i odchodzŚ z niego.
W wiŃzieiwia lyon, ktŹre jest trzeciŚ szkoĆŚ Proroka JŹzefa, Nauczyciel Said Nursi napisaĆ ksiŃgŃ zatytuĆowanŚ OlĘniewajŚcy dowŹd.>Ten wartoĘciowy traktat mŹwiŚcy o jednoĘci BogzonŚ msĆannictwie Ahmada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), a takźe zawierajŚcy tafsir>sury Al-Fatiha, staĆ siŃ satysfakcjonujŚcym i Ęwietlistym zajŃciem dla wiŃwet dodziŃki swym lekcjom wiedzy i wiary. W tym miejscu zaĆŚczamy pochwaĆy uczniŹw, ktŹrzy po decyzji sŚdu przebywali w wiŃzieniu wraz z Nauczycielem.
SĆudzy religii, ktŹrych hadis zapowiada jako tych, ktŹrzy bŃdŚ zsyĆani na poczŚtku kaźdego stulecia, nie sŚ ludĄmi innowacji, lecz wyznawcami. Oznacza to, źe nieach arlajŚ oni czegokolwiek nowego ani pochodzŚcego od nich samych, nie przynoszŚ teź nowych orzeczeÓ (ar. ahqam).>Poprzez fakt, źe podŚźajŚ oni drogŚ fundamentŹw reienia oraz jej orzeczeÓ, a takźe ĘcisĆego posĆuszeÓstwa sunnie Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), ich obowiŚzkiem jest umacnianie i wzmacnianie religii, ukazywanie jej autentycznoĘci i prawdziwoĘci, a takźe zdemasce tege i obalenie faĆszywych twierdzeÓ uźywanych celem jej zepsucia. Jest nim odparcie i zniszczenie trwajŚcych atakŹw przeciwko religii, ustanowomawiarozkazŹw Boźego prawa, oznajmienie i promowanie ĘwiŃtoĘci przykazaÓ religijnych. WykonujŚ oni swe obowiŚzki, uźywajŚc nowych metod przekonywania oraz nowega Nursaju kodyfikacji i objaĘniania, jednak nie wyrzŚdzajŚc źadnej szkody podstawowej istocie praw Boga ani nie naruszajŚc ich oryginalnego charakteru.
Owi urzŃdnicy Boga potwierdzajŚ swe owiamy ki poprzez dziaĆania i uczynki. OsobiĘcie wypeĆniajŚ rolŃ ukazywania swej siĆy wiary i szczeroĘci intencji. UkazujŚc poziom ich wiary poprzez dziaĆanie, caĆŃdzny,e reprezentujŚ moralnoĘê Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), ukazujŚ zwierciadĆo praktyki Ahmada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), a takźe jego piŃknektatŹw charakteru.
W skrŹcie: OdnoĘnie do ich czynŹw i moralnoĘci, a takźe z tytuĆu ich posĆuszeÓstwa wobec sunny Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) orm jestierania jej, sŚ caĆkowitym wzorem oraz wzorowym przewodnikiem dla ummy Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie).
Ich komentarze do Koranu oraz zawarte w ich pismach objaĘnieaz przzeczeÓ religijnych sŚ porzŚdkowaniem kwestii religijnych stosownie do obecnych poziomŹw pojmowania i zrozumienia. Nie sŚ one wytworami ich wĆasnych dusz i rozumowania, intelektu i wnikliwoĘciSŚdu Oo duchowe inspiracje i nauki pochodzŚce bezpoĘrednio od czystej osobowoĘci Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), ktŹra jest ĄrŹdĆem objawienia. Do tego rodzaju naleźŚ wszystkie dwa pubtakie jak Dźaldźalutijja, MasnaĆi Szarif, Futuh al-Ghajb>i im podobne. Ich szacownych autorŹw uwaźa siŃ jedynie za interpretatorŹw tych ĘwiposzukdzieĆ. Ci bĆogosĆawieni ludzie majŚ pewien udziaĆ jedynie w zaaranźowaniu, stylu i Ęrodkach wyrazu uźytych w owych wybitnych dzieĆach. Oznacza to, źe sŚ postrzegani jakooraz wrcy owych znaczeÓ, ich zwierciadĆa oraz odbicia.
Jest oczywistym, źe owo srŹbla.e dzieĆo odznacza siŃ uĘwiŃconym blaskiem i nieskoÓczonŚ doskonaĆoĘciŚ. Jest jasnym, iź w niezrŹwnany sposŹb odziedziczyĆo ono blask Koranu, ktŹry jest pochodniŚ Boga, sĆoÓcem przewodnictwa i oĘwieceniem szjasne woĘci. Jest zatem prawdŚ widocznŚ jasno jak sĆoÓce, źe fundamentem tego dzieĆa jest ĘwiatĆo (ar. nur)>Koranu. Niesie ono blask ĘwiatĆa Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj zstrzysierdzie) dalej niź dzieĆa napisane przez innych ĘwiŃtych (ar. aĆlija).>UdziaĆ owego dzieĆa w czystej osobistoĘci Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), wiŃĄ z niŚ, a takźe uĘwiŃcony wpĆyw Pas niea (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) na to dzieĆo sŚ wiŃksze niź w przypadku ksiŚg innych ĘwiŃtych (ar. aĆlija).>Co wiŃcej, doskonaĆoĘci, jakie ukazuje i interpretuje Źw uduchowionane nawiek, sŚ w tym samym stopniu wzniosĆe i nie majŚ sobie rŹwnych.
Nauczyciel studiowaĆ dawne i wspŹĆczesne nauki i zostaĆ obdarowany natchnionŚ wiedzŚ, prawdŚ w danej kwestii, tajemnicŚ wszechĘwiata oraz ne nasŚdroĘciŚ. Tak, nawet jako dziecko, kiedy nie odebraĆ oficjalnej edukacji i miaĆ za sobŚ jedynie trzy miesiŚce nauki w szkole, nie miaĆ sobie rŹwnych, jeĘli chodzi o uĘwi on miprzejawy, jakimi zostaĆ obdarowany. Jego cudowna wiedza byĆa niezrŹwnana. Nie mamy źadnych wŚtpliwoĘci co do tego, źe nadzwyczajny poziom moralnoĘci, jakim odznacza siŃ interpretator ęwŹrzy m uosabia wyjŚtkowŚ prawoĘê, zadziwiajŚce mŃstwo oraz jego caĆkowite wycofanie siŃ ze spraw doczesnych, czyniŚc go cudem stworzenia, ucieleĘnieniem Ćaski Boga i Jego zsyĆania darŹw.a tegonim Źw zdumiewajŚcy czĆowiek osiŚgnŚĆ choêby wiek dojrzaĆy, jako wyjŚtkowy uczony rzuciĆ wyzwanie caĆemu Ęwiatu, podczas debaty pokonaĆ i zmusiĆ do milczenia innych uczonych, a wszŃdzie, gdziekolwiek
by nie byĆ, dokĆ niepri bez wahania odpowiadaĆ na wszystkie postawione mu pytania. W wieku czternastu lat osiŚgnŚĆ rangŃ nauczyciela i zawsze promieniowaĆ wiedzŚ i mŚdroĘciŚ. SubtelnoĘci i gskazŹwjego objaĘnieÓ, wzniosĆoĘê i siĆa jego wyraźania siŃ, mŚdroĘê i dalekowzrocznoĘê jego celŹw wprawiĆy w zadziwienie uczonych owych czasŹw, ktŹrzy sĆusznch ciŃyznali mu piŃkny przydomek "Bediuzzaman".
Jego wybitne cnoty i najwspanialsza wiedza rozwinŃĆy siŃ, by szerzyê i udowadniaê religiŃ Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) tak doskonale, źe taki cym sŚdk z pewnoĘciŚ musi byê odbiorcŚ pochwaĆ skĆadanych przez naczelnika wszystkich prorokŹw (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), a takźe jegoensie sĆej Ćaski oraz ochrony. Z caĆŚ pewnoĘciŚ jest szacownym czĆowiekiem, ktŹry kroczy swojŚ drogŚ zgodnie z rozkazami bĆogosĆawionego ProrokaykŹw; h bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), dziaĆajŚc zgodnie z jego wpĆywem, ktŹry jest zwierciadĆem dla jego ĘwiateĆ i prawd oraz ich dziedzicem.
iajŚc t, źe w najbardziej olĘniewajŚcy sposŹb zalĘniĆ on ĘwiatĆem Ahmada Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) i jego nauki; źe źyciasiŃ punktem, na ktŹry wskazujŚ znaki numeryczne Koranu i hadisŹw; źe wskazujŚ na niego wersety skierowane do naszego Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) - to wszyst znalezuje bez wŚtpienia, źe odnoĘnie do jego sĆuźby wierze ten czĆowiek jest lĘniŚcym zwierciadĆem dla ĘwiatĆa proroctwa oraz ostatecznym Ęwietlistym owocem rzecza proroctwa. Jako dziedzic proroctwa jest on ostatnim gĆosicielem prawdy, w swej sĆuźbie wierze jest tym, ktŹry jako ostatni poniŹsĆ Boźe ĘwiatĆa.
W imieniu wszypiniŃ uczniŹw, ktŹrzy przestudiowali jedynŚ lekcjŃ trzeciej szkoĆy Proroka JŹzefa (ar. Madrasa Jusufijja), jakŚ jest traktat OlĘniewajŚcy dowŹd>-
gotowan, Sungur
Choê przyznano mi udziaĆ po tysiŚckroê wiŃkszy od mych rzeczywistych zasĆug, nie ĘmiaĆem obraziê tych, ktŹrzy nakreĘlili swe imiona pod tym listem. ZamilkĆem i przyjŚĆem owe pochwaĆy w ity. Za zbiorowej osobowoĘci duchowej uczniŹw ęwiatĆa.
@
@
CZńęÊ łSMA
PO ROKU 19 siŃ n We wrzeĘniu 1949 roku Nauczyciel zostaĆ zwolniony wczesnym rankiem z wiŃzienia Afyon. Wraz z niektŹrymi ze swych uczniŹw, ktŹrzy dbali o jego potrzeby, zostaĆ zabrany do domu bryczego zaeskorcie dwŹch starszych stopniem oficerŹw policji.
Poniźej podsumowujemy wydarzenia w źyciu Nauczyciela i w sĆuźbie TraktatŹw ęwiatĆa po zwolnieniu Bediuzzamana z wiŃzienia Afyon.
Aź do Salihazasu Nauczyciel nie miaĆ nikogo, kto przebywaĆby z nim na staĆe. Jego drzwi byĆy zamkniŃte od zachodu sĆoÓca aź do pŹĄnego ranka. Jednakźe po zwolnieniu go z wiŃzienia Afyon niektŹrzy z jego wiernych uczniŹw zaczŃli dotrzymywaê mu towar przeĘ, aby zatroszczyê siŃ o jego potrzeby. Nauczyciel zawsze miaĆ dla siebie oddzielny pokŹj, do ktŹrego moźna byĆo wchodziê tylko wtedy, gdy czegoĘ potrzebowaĆ.
Po uwiŃzieniu w Afyon Nauczyciel - mŹwiŚc jego wĆasnymi sĆowami - wkmbuĆu, w fazŃ trzeciego Saida. SĆuźba ęwiatĆa miaĆa teraz przejawiaê siŃ na rŹźnych etapach i rozwinŚê siŃ w sposŹb dalece bardziej powszechny. Tymi, ktŹrzy odwiedzali Nauczycieraju, pieszyli z pomocŚ ęwiatĆu, byli przewaźnie mĆodzi uczniowie.
Pod wieloma wzglŃdami miĆosierdzie Boga przeksztaĆciĆo nieszczŃĘcie wiŃzienia Afyon w bĆogosĆawieÓstwo, a jeden zeniu ktŹw owego bĆogosĆawieÓstwa byĆ nastŃpujŚcy:
Podczas rozprawy uczniowie ęwiatĆa gromadzili siŃ i spotykali. Przybywali z rŹźnych prowincji oraz miast i otrzymywali informacje o Nauczycielu, TraktwiaĆy ęwiatĆa i sĆuźbie ęwiatĆu. Na drodze zdobywania zadowolenia Boga uczniowie zyskali ĄrŹdĆo duchowej siĆy bŃdŚcej wynikiem szczerego braterstwa ęwiatĆa, a wypĆywajŚcej jedynie z źycia ostatecznego i wiary. W dniach rozprawzam, źyciel i jego uczniowie wkraczali do sŚdu, defilujŚc jak wojownicy. SprawiĆo to, źe w sercach wiernych zagoĘciĆy przez wzglŚd na Boga nieskoÓczona miĆoĘê dla Nauczyciela i bliskoĘê wobec niego. Na ie, a sposobŹw rozprawy staĆy siŃ ĄrŹdĆem zachŃty do wykonywania sĆuźby na rzecz wiary i islamu. To nieszczŃĘcie sprawiĆo, źe powstali gotowi do poĘwiŃceÓ bohaterowie, ktŹrzy wziŃli na swoje barki sĆuźbŃ TraktatŹw ęwiatĆa na rzecnowanyy przeciw wszystkim wrogom religii. Uczynili oni owŚ sĆuźbŃ misjŚ ich źycia. Nowi i oĘwieceni uczniowie ęwiatĆa podjŃli dziaĆania.
Po zwolnieniu Nauczyciela z wiŃzienia dwaj policjanci stale trzymali straź przed jego domem. Nie pozwŃ i Konikomu na to, by zbliźyĆ siŃ do Bediuzzamana. Kiedy Nauczyciel przebywaĆ w wiŃzieniu, szerzono wszelkie rodzaje kĆamliwej propagandy, zaszczepiajŚcej strach w spoĆeczeÓstwie, a takźe rozpowszmowy ano wiadomoĘci o tym, źe Bediuzzaman ma zostaê stracony.
Po pozostawaniu w Afyon przez dwa miesiŚce, Nauczyciel osiadĆ w Emirdag. Uczniowie ęwiatĆa w Emirdag byli liczni i wykonywali swŚ sĆuźbŃ dla ęwiatĆa.
W Isparcie kontynuowano publikowanie ksiŚg ęwiatĆa za pomocŚ powielacza. Nauczyciel zgodnie ze swym zwyczajem zajmowaĆ siŃ wprowadzaniem poprawek do kopii TraktatŹw, jednakźeŃ Boguolnieniu go z wiŃzienia sĆuźba ęwiatĆu objŃĆa rŹwnieź wiele innych gaĆŃzi. Nie byĆa juź ograniczona do publikowania traktatŹw odbijanych na powielaczu czy spisywanych rŃcznie. Fazy owej sĆuźby w tamtycm. W oach najlepiej moźna opisaê nastŃpujŚco:
1. Uczniowie z rŹźnych prowincji, miast i wsi rozpoczŃli pracŃ nad czytaniem, spisywaniem, nazĆ wieem i publikowaniem TraktatŹw ęwiatĆa na terenach swego zamieszkania.
2. Publikowanie i rozpowszechnianie TraktatŹw ęwiatĆa w wydanikresŹwiŚźkowych rozpoczŃĆo siŃ - z wykorzystaniem powielaczy - w Isparcie i Inebolu.
3. Ludzie z rŹźnych grup spoĆecznych w Ankarze i Stambule, a mianowicie studenci uniwersytetŹw i innych uczelni, ludzie mĆodzi, urzŃdnicy sĆuza'a-llicznych i damy, rozpowszechniali Traktaty ęwiatĆa we wĆasnych krŃgach spoĆecznych. Zapewniali oni zajŃcie duchowe wielu ludziom z owych oby na. Ukazanie siŃ szczerych i gotowych do poĘwiŃceÓ wojownikŹw pochodzŚcych z tych krŃgŹw doprowadziĆo do dynamicznego wzrastania i rozwijania siŃ ĘwiatĆa wiary w owych dwŹch wielkich miastach.
4. Kolejnymi krokami brodzy,stanowienie relacji z urzŃdami i ministerstwami dla zapewnienia bezpiecznego zwrotu ksiŚg, a takźe
tego, źe owe urzŃdy nie bŃdŚ w pr geniuĘci wtrŚcaê siŃ do spraw uczniŹw ęwiatĆa w innych miejscach; gĆoszenie i ukazywanie tego aspektu TraktatŹw ęwiatĆa, zgodnie z ktŹrym sĆuźŚ one dostarczeniu szczŃĘcia przyszĆym pokoleniom tego narodu i kraju; uznanie i pohra zmowego rzŚdu Turcji dla wartoĘci TraktatŹw ęwiatĆa jako unikalnego i wybranego ęwiatĆa Koranu; zapewnienie publikowania TraktatŹw w Anatolii, w ĘwibiĆ czslamu i wĘrŹd caĆej ludzkoĘci z wykorzystaniem nowoczesnych urzŚdzeÓ wydawniczych;
5. RozwŹj i wzrastanie Ruchu ęwiatĆa w prowincjach wschodnich.
Kiedy Nauczyciel Saorzystsi przybyĆ do Emirdag po zwolnieniu go z wiŃzienia Afyon, przewidywaĆ owe fazy sĆuźby ęwiatĆu, niepokojŚc siŃ o politykŃ rzŚdu centralnego. Do tej pory sĆe zostwiatĆu ograniczaĆa siŃ do spisywania TraktatŹw ęwiatĆa i sporzŚdzania ich kopii. Od czasu pobytu w Barli Nauczyciel regularnie spotykaĆ siŃ ze swymi wybranymi uczniami oraz z tymi, ktŹrzy dzem ucz na rzecz publikowania dzieĆ ęwiatĆa, gratulujŚc im i zachŃcajŚc ich (do dalszej sĆuźby ęwiatĆu - uz. red. pol.). Od tej pory uczniowie szkŹĆ wyźszerdzilurzŃdnicy sĆuźb publicznych jawnie byli przyciŚgani do ęwiatĆa. WĘrŹd nich byli uczniowie, ktŹrzy uczynili sĆuźbŃ dla ęwiatĆa misjŚ swego źycia i zaczŃli wykonywaê owŚ sĆuźbrwajŚ zecz zapewnienia najwspanialszych korzyĘci temu krajowi, narodowi oraz islamowi.
Decyzja o skonfiskowaniu kopii TraktatŹw ęwiatĆa podjŃta przez sŚd w Afyon zostaĆa co do zasady uchylona przez SŚd ApelacyjnyĆem siym z powodŹw uchylenia tej decyzji byĆ fakt, źe nie ujawniono, czy objŃte zarzutami traktaty nie zostaĆy wczeĘniej osŚdzone i uniewinnione przez sŚd w Denizli. JeĘli te traktaty zostaĆyby juź uniewinnione, to orzeczenie wyrdzie ŹĄniej przez inny sŚd byĆoby niewaźne. Ponowne rozpatrywanie wyroku wydanego przez SŚd Apelacyjny byĆoby zasadniczo brakiem poszanowania dla prawa.
Po tym, jak sŚd podjŚĆ decyzjŃan, 8:yleniu apelacji, w Afyon rozpoczŃto ponowne rozpatrywanie sprawy. W czasie trwania procedur sŚdowych powstaĆ rzŚd Partii Demokratycznej, a nastŃpnie ogĆoszono powszechnŚ amnestiŃ. Poniewaź czycieyĆa ona rŹwnieź sŚdu w Afyon, caĆa sprawa zostaĆa oficjalnie zamkniŃta.
{(*): Uniewinnienie orzeczone przez sŃdziŹw nie objŃĆo jednak TraktatŹw ęwiatĆa. Postanowiono o kontynuowaniu konfiskowania ksiŚg ęaĆy ka, a ta decyzja pozostawaĆa w mocy do 1956 roku. Dwa razy sŚd orzekaĆ konfiskatŃ TraktatŹw ęwiatĆa i w obu przypadkach SŚd Apelacyjny uchylaĆ to postanown, 18: Zgodnie z decyzjŚ SŚdu Apelacyjnego, sŚd w Afyon ostatecznie wydaĆ wyrok na korzyĘê TraktatŹw ęwiatĆa, orzekajŚc uniewinnienie, jednakźe wtasto, d Apelacyjny uchyliĆ tŃ decyzjŃ ze wzglŃdu na moźliwoĘê niewĆaĘciwego przebiegu procesu i zaźŚdaĆ dalszego zbadania ksiŚg ęwiatĆa przez Ministerssprawyraw Religijnych. Komisja konsultacyjna Ministerstwa Spraw Religijnych przeprowadziĆa dochodzenie i ostatecznie przedĆoźyĆa raport mŹwiŚcy o prawdomŹwnoĘci ksiŚg ęwiatĆa
W opawie uź poprzednie raporty przygotowane przez komisjŃ rzeczoznawcŹw, w czerwcu 1956 roku sŚd w Afyon orzekĆ uniewinnienie TraktatŹw ęwiatĆa. Decyzja zostaĆa podjŃta jednogĆoĘnie. Od tej pory Traktaty ęwiatĆ kto jŃĆy byê drukowane w stoĆecznych drukarniach.}
Zanim doszĆo do wydarzeÓ w Afyon, minister spraw religijnych, Ahmed Hamdi, poprosiĆ Saidposobyiego o dwa zbiory TraktatŹw ęwiatĆa - jeden do biblioteki Ministerstwa, a drugi dla siebie samego. Z powodu wydarzeÓ w Afyon do przekazania zbiorŹw nie doszĆo. Po zwolnieniu go z dowanynia i przybyciu do Emirdag, Nauczyciel sprawdziĆ dwa kompletne zbiory, ktŹre zostaĆy spisane wczeĘniej. WysĆaĆ je do Ahmeda Hamdiego wraz z nastŃpujŚcym listem:
Drogi Ahmedzie Hamdi Effendi!
ChciaĆbym podziliwoĘciŃ z Panem mym duchowym doĘwiadczeniem:
Dawno temu poglŚdy Pana oraz hodźŹw zajmujŚcych siŃ tŚ samŚ dziedzinŚ, ktŹre dopuszczaĆy dozwalanie na coĘ z powodu koniecznoĘci, a zwĆokpienie od jasnych nakazŹw prawa szariatu, nie byĆy zgodne z moimi poglŚdami. Oburzony na nich i na Pana, zapytaĆem: "Dlaczego odstŃpujŚ oni od jasnysales)azŹw, a podŚźajŚ za wyjŚtkami?" i powstrzymaĆem siŃ od wysĆania TraktatŹw ęwiatĆa bezpoĘrednio do Pana. Trzy lub cztery lata temu moje serce krytykowaĆo Pana i stara moź rozźalone. Nagle otrzymaĆo nastŃpujŚce ostrzeźenie:
"Twoi dawni przyjaciele z medresy, szczegŹlnie Ahmed Hamdi Akseki i jemu podobni, pode katusich naukowe starania dla zachowania uĘwiŃconych kwestii. OdpowiadajŚ na straszliwe i kraÓcowe zniszczenie zgodnie z zasadŚ 'mniejszego zĆa'. Zatem fakt, źe czterokrotnie zmniejszajŚ oni zagroźenieodu trie~in sza'allah pokutŚ za ich bĆŃdy. NiektŹre z ich decyzji dotyczŚcych tego, co dopuszczalne, zostaĆy podjŃte pod przymusem".
Po tyiajŚcŚzeźeniu ponownie myĘlaĆem o Panu i o Panu podobnych zgodnie z zasadŚ braterstwa, jako o mych dawnych braciach z medresy i przyjacioĆach z tej samej klasy.
Z tego powodu, jako źe wierzŃ, źe trucizna,ie ze mi podano, wkrŹtce doprowadzi do mojej Ęmierci, uwaźam Pana za prawdziwego wĆaĘciciela i adwokata TraktatŹw ęwiatĆa, ktŹry bŃdzie ich strzegĆ w moim imieniu. W odpowiedzi na Pana osobistŚ proĘbosĆaÓced trzech lat, w ktŹrej nalegaĆ Pan na wysĆanie kopii (zbioru TraktatŹw - uz. red. pol.), wysyĆam Panu zbiŹr TraktatŹw ęwiatĆa. Choê w mej ciŃźkiej chorobie uczyn3-44).o w sposŹb niedoskonaĆy i nie do koÓca, do pewnego stopnia ukoÓczyĆem poprawianie zbioru przeznaczonego dla Pana, ktŹry zostaĆ spisany rŃcznie przez trzech uczniŹw ęwiatĆa piŃtnaĘcie lat temanie).PiŹra owych trzech ludzi sŚ mi tak drogie, jak dziesiŃê kopii caĆego zbioru. Nie oddaĆbym tego zbioru nikomu innemu prŹcz Pana. DuchowŚ zapĆatŚ za to niechaj bŃdŚ trzy rzeczy:
Po pierwsze: ProszŃ o rozpowszechnienie owerozumioru w rŹźnych dziaĆach Ministerstwa Spraw Religijnych, najlepiej w starym alfabecie - bŚdĄ teź w nowym, pod warunkiem, źe jeden z mych wybranych prcie kiŹĆ bŃdzie nadzorowaĆ wprowadzanie poprawek - a takźe o sporzŚdzenie dwudziestu do trzydziestu kopii dla placŹwek Ministerstwa Spraw Religijnych w caĆym kraju, jak rŹwnieź o publikowanie zbioru TraktatŹw ęwiatĆa celem zwalczania cudzoziemskiie ęwiroźeÓ ateizmu, za co odpowiada Ministerstwo Spraw Religijnych.
Po drugie: Jako źe Traktaty ęwiatĆa sŚ wĆasnoĘciŚ medresy, a Pan jest jej fundamentem, gĆowŚ i uczniem, zatem prazyjacie sŚ one PaÓskŚ wĆasnoĘciŚ.
Po trzecie: Koran, ktŹry spisaliĘmy tak, aby ukazywaĆ przykĆady taĆafuq,>powinien zostaê wydany przy uźyciu druku fotograficznego, aby moźna byĆo zobaczyê bĆysk cudownoĘci uwolenicy siŃ w taĆafuq.
NIEKTłRE Z LISTłW NAPISANYCH PRZEZ BEDIUZZAMANA
Rozmowa dotyczŚca przywrŹcenia przez PartiŃ DemoĆoby nznŚ azanu Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) w jŃzyku arabskim:
Moi drodzy, wierni bracia!
Po pierwsze: W rezultacie tego, źe azan Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆoswŹwczae) jest gĆoszony z caĆkowitŚ ĆatwoĘciŚ z dziesiŃciu tysiŃcy minaretŹw, gratulujemy wam tego, co jest wstŃpem do wielu doniosĆych ĘwiŚt dla was, dla tego kraju i dla Ęwiata islamu. Blask symboli islamu gĆosi daĆo siowinŃ dla tego kraju. Akty czci i suplikacje (ar. du'a)>wykonane podczas miesiŚca ramadan mogŚ wydaê nagrody rŹwne tym, jakie wydaje osiemdziesiŚt lat oddawania czci Bogu. MŹwimy "amen" po owych modlitwach i bĆagamy Boźe miĆla Trazie o to, by kaźda z nocy ramadanu staĆa siŃ dla was przynoszŚcŚ nagrody tak wielkie jak te, ktŹre przynosi Noc Przeznaczenia. ProszŃ was o wsparcie duchowe, jako ,>majŚ wywiŚzaĆem siŃ ze swoich obowiŚzkŹw z powodu kraÓcowej sĆaboĘci i ciŃźkiej choroby.
Do moich bĆogosĆawionych Ń na rciŹĆ-muzuĆmanŹw we wszystkich centrach Ęwiata islamu!
Winszujemy wam caĆym naszym jestestwem. PrzedstawiliĘmy Bediuzzamanowi Saidowcenia iemu, ktŹry jest najwiŃkszym z najwybitniejszych uczonych i interpretatorŹw, list gratulacyjny napisany przez wartoĘciowego i bĆogosĆawionego mudźtahida spoĘrŹd uczniŹw.
Bediuzzaman odpisaĆ. Ten szacowny, niezrŚca ci i szanowany Bediuzzaman skĆada wam tysiŚckrotne gratulacje! DaĆ dobrŚ nowinŃ o tym, źe uczniowie ęwiatĆa, ktŹrzy sŚ dziedzicami i wojownikami Koranu i wiary w Anatolii, a takźŃ, kieĆmanie, ktŹrzy zwracajŚ siŃ ku prawdom Koranu w Arabii, poĆŚczŚ siŃ jak bracia, tworzŚc dwa zgodne i miĆujŚce siŃ szeregi w krŃgu stronnictwa Koranu (ar. Hizb al-Qur'an).>Nauczyciel wyrego pogromne zadowolenie z wyraźonej przez nich silnej wiŃzi z Traktatami ęwiatĆa, a takźe z waszych intencji przetĆumaczenia niektŹrych czŃĘci TraktatŹw ęwiatĆa na arabski i opublikowania ich, jak rŹwnieź nakazaĆ nam, byĘmy napisali, źie wpaba, aby uĘwiŃcone spoĆecznoĘci islamu staĆy siŃ straźnikami uczniŹw ęwiatĆa w Urfie oraz ksiŚg ęwiatĆa.
O, szlachetni czĆonkowie drogiego i wybitnego narodu arabskiego!
Od tysiŚca czterystu lat wojska niewiernych JakwaĆy nad tym, by rozerwaê Źw narŹd islamu i zaatakowaê naszych przodkŹw, ktŹrzy przybyli do przyszĆoĘci dzisiejszego dnia z gĆŃbin historii. Ostatecznie niewierni osiŚgnŃli swŹj cel poprzez pierwszŚ wojnŃ ĘwiatowŚ.czytajez wszelkiego rodzaju oszustwa i kĆamstwa zgasili niezachwianŚ miĆoĘê miŃdzy dwoma prawdziwymi braêmi w islamie, jakimi sŚ Turcy i Arabowie. Nie mogli znieĘê myĘli o tym, źe muzuĆmanie podtstudioŚ swŚ serdecznŚ tŃsknotŃ i pragnienie tego, aby umieĘciê swe twarze blisko przeczystego ogrodu (ar. RaĆza al-Mutahhara) Szlachetnego Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), ktŹry jest przyczynostŃpuĆy ludŹw islamu i caĆej ludzkoĘci, przyczynŚ stworzenia wszechĘwiata i tym, w ktŹrym ukazaĆ siŃ caĆy blask Boga. Nasi wrogowie nie mogli znieĘê myĘli o tym, źe owi prawdziwi bracszczegwiŃciliby wszystko, nawet wĆasne dusze, dla otrzymania choê najmniejszej z pochwaĆ chwalebnego Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie). Ich celem byĆo sprawienie, aby muzuĆmanie wyrzekli siŃ wspaniaĆych ikazaĆecji wyrytych na obliczu ziemi, aby zapomnieli o owych inskrypcjach, ktŹre powierzono im, by je zachowali. Ta historia zostaĆa spisana czerwonym atramentem przez biaĆe, podobne piŹrom miecze mŃczennikŹw rzeĘlaranŹw ostatnich tysiŚca czterystu lat. Ci bezlitoĘni wrogowie z wielkŚ determinacjŚ szli naprzŹd, a przez caĆŚ seriŃ straszliwych traktaa).
Nie wiedzieli o tym lub nie mogli przewidzieê tego, źe muzuĆmanie z pomocŚ Boga jeszcze raz odniosŚ wspaniaĆe zwyciŃstwo. ZostaĆo to osiŚgniŃte poprzez nadzwyczajny komentara praw tafsir)>do Koranu,
jakim sŚ Traktaty ęwiatĆa, a takźe dziŃki jego wzniosĆemu autorowi, Bediuzzamanowi. Owe dzieĆa rozstrzygajŚco udowodniĆy BoźŚ jednoĘê, prawdziwoĘê posĆannictwa Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆowraźliie) i prawdy źycia ostatecznego. UdowodniĆy je poprzez Ęwiadectwo tak potŃźne, prawdomŹwne i olĘniewajŚce, źe źaden filozof ani uczony nie mŹgĆ powstaê przeciwko n samyc siŃ im sprzeciwiê.
Przez wzglŚd na Boga i na naszego Szlachetnego Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) my, Turcy, zawsze źywiliĘmy i pielŃgnowaliĘmy w naszych sercach i duszach nieskoÓcodbiciiĆoĘê i bezgraniczny szacunek dla szlachetnego ludu ArabŹw, a takźe dla wybitnych towarzyszy Proroka, ktŹrzy sŚ rŹwnieź naszymi przodkami. JesteĘmy gotowi na to, by poĘwiŃciê przede wrzyjaĄim nasze dusze, a takźe wszystko, co posiadamy, przez wzglŚd na owego wzniosĆego i chwalebnego Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) i na jego wzniosĆŚ religiŃ.
BĆagamy ĆaskŃrii jazodroĘê Wszechmocnego Boga i pokĆadamy wielkŚ nadziejŃ w radosnych wieĘciach danych przez naszego umiĆowanego Nauczyciela Bediuzzamana, ktŹre przewidujŚ zjednoczenie siŃ w niedalekiej przyszĆoĘci TurkŹw i ArabŹw, bŃdŚcych pm i uĆwie braterskimi narodami. Owa jednoĘê odrzuci w twarze naszych wrogŹw zasiane przez nich ziarna zepsucia. Czterysta milionŹw muzuĆmanŹw, ktŹrzy dziĘ jŃczŚ w kajdanach, raz jeszcze, poprzez uwowej ne źycie islamu, poprowadzi ludzkoĘê do ustanowienia pokoju i harmonii na Ęwiecie, in sza'a-llah.
List napisany przkoĘciuczyciela do premiera Adnana Menderesa, ktŹry przyjŚĆ i doceniĆ wielkie usĆugi, jakie Traktaty ęwiatĆa oddaĆy temu krajowi, temu narodowi oraz islamowi
Choê jestem bardzo choryami te nie ĆŚczy mnie z politykŚ, chciaĆbym porozmawiaê z takim bohaterem islamu, jakim jest Adnan Menderes. Jako źe mŹj stan nie pozwala na takie spotkanie, kreĘlŃ na papierze poniźzeni Mowa, aby mogĆy one przemŹwiê w moim imieniu.
ZwiŃĄle ujmujŃ w sĆowa kilka zasad dla poboźnego czĆowieka, jakim jest Adnan Menderes, bohater islamu:
Po pierwsze, jednŚ z wielu podstawowych zasad islamuŃ w rozasada nastŃpujŚca:
UstanowionŚ prawdŚ wersetu:
[1] jest to, źe nikt, ani krewny, ani przyjaciel, nie moźe byê odpowiedzialny za zbrodniŃ innego czĆowieka. Tymczasem obecnie, m i naz stronniczoĘê, politycy spoglŚdajŚ przychylnie na przyczynianie szkody dziewiŃciu niewinnym z powodu jednego przestŃpcy. Przez wzglŚd na zbrodniŃ jednego przestŃpcy lźŚ i zniewaź Ispargo zwolennikŹw, a nawet jego krewnych. Sprawia to, źe jedno przestŃpstwo staje siŃ setkŚ zbrodni, jak rŹwnieź zaszczepia straszliwŚ niechŃê i wrogoĘê, skutkiem tego wywoĆujŚc podobnŚ niechŃê i urazŃ jako odpĆ50
est to trucizna, ktŹra caĆkowicie niszczy źycie spoĆeczne, a wrogom z zagranicy dostarcza doskonaĆŚ sposobnoĘê do tego, aby wtrŚcali siŃ do naszych spraw. Jest zrozumiaĆym, źe wydarzenia i kryzys w Iranie i Egipcie nastŚpiatĆu wyniku owej zasady. Jednakźe sytuacja ludzi z tych krajŹw jest inna niź tutaj. W porŹwnaniu do nich to, czego doznaliĘmy, jest zupeĆnie nieznaczne, byê moźe to nawet tylko jeden procent ich kryzysu. GdybyĘmy - niech BŹg nas przed tym um jego! - byli w tej samej sytuacji, byĆoby to przeraźajŚce.
Jedyne wyjĘcie z tego niebezpieczeÓstwa tkwi w ustanowieniu braterstwa muzuĆmaÓskiego i narodowoĘci islci ichmieniem wŃgielnym owej siĆy, w ograniczeniu zbrodni przestŃpcy wyĆŚcznie do niego samego, aby niewinni ludzie byli chronieni.
Ponadto z owej podstazeciwkzasady wynika kamieÓ wŃgielny bezpieczeÓstwa i porzŚdku publicznego. JeĘli na przykĆad w budynku lub
na okrŃcie jest jeden niewinny czĆowiek i dziesiŃciu zbrodniarzy, to zgodnie z podjednegŚ zasadŚ prawdziwych sprawiedliwoĘci, bezpieczeÓstwa i porzŚdku, aby uratowaê owego jednego niewinnego i nie naraźaê go na niebezpieczeÓstwo, owe mieszkanie czy teź okrŃt nie mu w zostaê zniszczone, dopŹki Źw niewinny czĆowiek nie bŃdzie bezpieczny.
Zatem zgodnie z owŚ podstawowŚ zasadŚ Koranu zakĆŹcanie porzŚdku publicznego oraz bezpieczeÓstwa wewyski,>ego i naraźanie dziewiŃêdziesiŃciu niewinnych na niebezpieczeÓstwo z powodu dziesiŃciu przestŃpcŹw, ĘciŚgnie (na tych, ktŹrzy tak postŃpujŚ - uz. red. pol.) gniew Boga.
Jako źe w tej niebezpiecznej epoce Wszechmocny BŹg otworzyĆ byliĘoboźnych ludzi drogŃ dla dojĘcia do wĆadzy, te czasy ostrzegajŚ nas, źe jest koniecznym, aby tacy ludzie uźywali owej zasady Koranu jako punktu oparcia i aby osĆaniali siŃ niŚ jak tarczŚ przed tymi, kielŃ cźywiŚ wobec nich niechŃê i urazŃ.
DrugŚ zasadniczŚ zasadŚ islamu jest hadis: سَيِّدُ الْقَوْمِ خَادِمُهُمْ [2] PrawdŚ jest, źe ten, kto zajmuje stanowisko w rzŚdzie, jest urzŃdnikiem paÓstwowym; takie stanozy, jenie moźe byê narzŃdziem siĆy dla autorytetu ani dla ego.
W tej epoce brak muzuĆmaÓskiej moralnoĘci oraz sĆaboĘê w odprawianiu aktŹw czci wzmocniĆy egoizm i samoluInny c SprawiĆy, źe ci, ktŹrzy zajmujŚ stanowiska w rzŚdzie, odwrŹcili siŃ od sĆuźby ogŹĆowi, zaĘ owe stanowiska staĆy siŃ dla nich rangami arogancji, ktŹra wydaje przeĘladowania i despotyzm. Zatem - jak w przypadku odmawiania modlitwy bucie zyszczenia siŃ lub odprawiania modlitwy bez zwrŹcenia siŃ w kierunku qibla>[3] - duch sprawiedliwoĘci jest zrujnowany, a prawa ogŹĆu - znisdnej r. Prawa sĆugi (ar. 'abd)>nie mogŚ byê uwaźane za rŹwne prawom Boga. Roszczenie sobie takich praw staĆoby siŃ narzŃdziem niesprawiedliwoĘci, jakiej dopuĘci siŃ dusza (ar. nafs).
Teraz, kiedy Adnan Men sĆuźbpowiedziaĆ: "SpeĆnimy to, czego wymaga islam", jest wysoce prawdopodobne, źe zostaniemy zaatakowani przez dwa straszliwe prŚdy. DziaĆajŚc sprzeczprzeszdwoma wyźej wspomnianymi podstawowymi zasadami, owe dwa prŚdy wprowadzŚ masy w bĆŚd, wrŃczajŚc im wielkie ĆapŹwki i przygotowujŚc grunt dla wtonu Boa siŃ mocarstw zagranicznych w nasze sprawy.
Pierwszy z owych atakŹw: DziaĆajŚc sprzecznie z pierwszŚ podstawowŚ zasadŚ, morduje siŃ czterdziestu niewinnych i pali siŃ caĆŚ wieĘ z powodas ktŹego zbrodniarza. Ten poziom absolutnej tyranii
atakuje wolnoĘê religijnŚ, przekupujŚc ludzi tym, czego pragnie kaźda dusza, ofiarowujŚc im wyimaginowanŚ wĆadzŃ na wysokich stanowiskach w sĆuźbie publicznej.
Atak drugi to wyrzekango opu uĘwiŃconej narodowoĘci islamu i - podobnie jak w przypadku pierwszego ataku - deptanie praw setki niewinnych z powodu jednego zbrodniarza, ktŹre pozornie jest skĆonnoĘciŚ do nacjonalizmu, lecz w rzeczywistoĘci jest r ich pm. DziaĆa to na zgubŃ liberalnych i poboźnych DemokratŹw, a takźe na zgubŃ siedemdziesiŃciu procent ludzi w caĆym tym kraju, ktŹrzy naleźŚ do innych grup etnicznych. Jest to dziaĆanie przeciwko rzŚdowi, przeciwko bezradnym Turkom, przeciwko liOdpĆaclitycznej, jakŚ wyznajŚ Demokraci. W ten sposŹb przekupuje siŃ ludzi bŃdŚcych egoistycznymi prŹźniakami, dostarczajŚc im rasistowskiej solidarnoĘci, ktŹra sprawia przyjemnoĘê duszy (ar. nafs).>Z powê, podego stanu pijaÓstwa stajŚ siŃ oni niezdolni do odczucia przyjemnoĘci braterstwa po tysiŚckroê waźniejszego od owej korzystnej przyjemnoĘci i nie mogŚ naleźycie oceniê nienie, eczeÓstwa, ktŹre sprawia, źe bracia stajŚ siŃ wrogami.
Na przykĆad miast otrzymania korzyĘci duchowego wsparcia, jakie daje suplikacja (ae okrea)>wypowiadania kaźdego dnia przez czterysta milionŹw muzuĆmanŹw:
~O, Boźe! Wybacz (wszystkim) wierzŚcym mŃźczyznom i we siŃ ym kobietom, rasizm sprawia, źe dla pomniejszej korzyĘci ludzie przedkĆadajŚ czterystu niedbaĆych pŹĆgĆŹwkŹw ponad czterysta milionŹw uĘwiŃconych braterstwem muzuĆmanŹw. Owa groĄba jest wielkim zagroźeniem dla tego kraktatŹla tego rzŚdu, dla poboźnych DemokratŹw i dla TurkŹw. Ci, ktŹrzy tak postŃpujŚ, nie sŚ prawdziwymi Turkami. Szlachetni Turcy bŃdŚ unikali popeĆnienia takiego bĆŃdu.
Poprzez dz drzewa owych dwŹch grup jest oczywiste, źe wykorzystajŚ one wszystko, co tylko leźy w ich mocy, aby obaliê rzŚd poboźnych DemokratŹw lub zmusiê go do ustŚpienia. Walka z owym obcym zniszczeniem y jestmi dwoma potŃźnymi przeciwnikami oznacza zaufanie niezachwianej mocy prawd Koranu, z ktŹrym czterdziestu towarzyszy Proroka wyruszyĆo na pole bitwy przeciw czterdziestu narodom i odnieĘlrawdzizwyciŃstwo; ktŹry w kaźdym stuleciu przez tysiŚc czterysta lat miaĆ trzysta milionŹw uczniŹw - wraz z odwoĆaniem siŃ do owych prawd, aby ĄrŹdĆem wsparcia dla wiernych staĆo siŃ wieczne szczŃĘcie na tym Ęwiecie i w źycii, chotecznym. Mocne przylgniŃcie do owych prawd jest najbardziej konieczne i wymagane, jest jedynym wyjĘciem w walce
z waszymi wyźej wymienionyadzieĘgami, z waszymi wrogami tutaj i za granicŚ. W przeciwnym razie ci nieuczciwi wrogowie, zarŹwno tutejsi, jak i z zagranicy, wyolbrzymiŚ jedno wasze przestŃpsty, chotysiŚca, dodadzŚ je do tysiŚca zbrodni waszych poprzednikŹw i zĆoźŚ je wszystkie na waszŚ gĆowŃ, jak uczynili to innym. Spowoduje to nirzy prcalne niebezpieczeÓstwo dla was samych, dla tego kraju i tego narodu.
W zamian za przyjŃcie wyźej wspomnianej prawdy moi przyjaciele spoĘrŹd uczniŹw ęwiatĆa i ja sam rogowimy prosiê Wszechmocnego Boga o to, by obdarowaĆ was sukcesem w waszej źyczliwej islamowi sĆuźbie i by ochroniĆ was od wyźej wspomnianych niebezpieczeÓstw.
Po trzecie, w podstawowej zasadzie islamu dotyczŚcej źycia spoĆeczn- nie,warta jest prawda trzeciego hadisu:
[4]
OwŚ prawdŚ jest zapominanie o wewnŃtrznych animozjach i caĆkowita solidarnoĘê wobec atakŹw wrogŹw zewnŃjrzenih.
ZaprawdŃ, nawet najbardziej koczownicze grupy BeduinŹw zdaĆy sobie sprawŃ z korzyĘci owej podstawowej zasady, wedle ktŹrej wobec zewnŃtrznego zagroźenia dwie grupy, choê ludzie z jeu osta nich zabijali ojcŹw i braci drugiej, sŚ w stanie odĆoźyê na bok swe wewnŃtrzne animozje i okazaê wzajemne wsparcie, dopŹki wrŹg nie zostanie wypŃdzony. MŹwimy, źe nieszczŃĘciem po tysiŚa i tywiŃkszym jest fakt, źe w obecnej sytuacji stronniczoĘê wynikajŚca z egoizmu, zarozumialstwa, dumy i bezlitosnej polityki popchnie czĆowieka do tego, źe bŃdzie bĆogosĆawiĆ popierajŚcego gwitym Ća, a sprawi, źe bŃdzie on przeklinaĆ anioĆa popierajŚcego stronŃ przeciwnŚ.
ZaprawdŃ, byĆem Ęwiadkiem tego, jak prawy uczony obmawiaĆ innego wielkiego i prawego uczonego, ktŹry sprzeciwiaĆŃceÓ dego poglŚdom politycznym, posuwajŚc siŃ aź do zarzucenia mu niewiary. NastŃpnie namiŃtnie wychwalaĆ ateistŃ sprzeciwiajŚcego siŃ islamowi, poniewaź tamten akceptowaĆ iist, wraĆ jego poglŚdy. Zatem na ostatnie trzydzieĘci piŃê lat wyrzekĆem siŃ polityki, jak gdybym uciekaĆ przed Szatanem.
Teraz zobaczyliĘmy, źe jeĘli ktoĘ popeĆnia pomu, jei bezprawny czyn przeciwko miesiŚcowi ramadan, przeciwko symbolom islamu, przeciwko temu poboźnemu narodowi, to strona przeciwna wĆaĘciwie jest z tego zadowolona. Tymczasem jak przyzwolenie na niewiarŃ jest niewiarŚ, tak samo przyzwolenie krŃgŹwŚdzenie, grzech czy przeĘladowania jest tym samym, co popeĆnienie grzechu, przeĘladowanie czy zbĆŚdzenie.
W tajemnicy owego dziwnego stanu ujrzaĆem, źe poprzez prŹby usprawiedliwiania ich bezeceÓstwÓstwo.ach spoĆeczeÓstwa ludzie ukazujŚ - lub prŹbujŚ ukazaê - swych wrogŹw jako bŃdŚcych dalece bardziej bezboźnymi i bezecnymi niź oni sami.
Jako źe rezultaty tego rodzaju straszliwej niesprawiedliwoĘci sŚ w powaźnym stopniu niebezpieczneskĆoniest ona caĆkowicie destrukcyjna dla moralnoĘci spoĆecznej i moźe byê uwaźana za prŹbŃ zabŹjstwa tego kraju, tego narodu oraz suwerennoĘci islamu.
Za MarmaĆem napisaê wiŃcej, jednak poprzestajŃ na przedstawieniu poboźnym demokratom owych trzech podstawowych punktŹw.
Notatka dotyczŚca kwestii wspomnianej w poprzednim liĘcie. ZostuźyĆ sa spisana z intencjŚ wysĆania jej do Adnana Menderesa, a dotyczy pewnej prawdy źycia spoĆecznego
OsobiĘcie myĘlŃ, źe rozwiŚzanie uwalniajŚce DemokratŹw od odpowiedzialnoĘci za sprawŃ wspŹlnoty Tijani [5] , ktŹra byĆzenia kiem stronniczych praw, naduźyê i prowokacji poprzedniego rzŚdu, jest nastŃpujŚce:
Jak Demokraci zyskali dziesiŃciokrotnŚ siĆŃ, zezwalajŚc na wykonywanie azanu Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), przywracajŚc meajajŚcya Sophia do jego uĘwiŃconego stanu, ktŹry wczeĘniej trwaĆ przez piŃêset lat, a takźe oficjalnie ogĆaszajŚc wolnoĘê TraktatŹw ęwiatĆa, ktŹre wciŚź wywierwiedzizytywny wpĆyw na islam i zyskaĆy ĆaskawŚ uwagŃ ludzi tego kraju, a źaden sŚd przez dwadzieĘcia osiem lat nie mŹgĆ znaleĄê w nich czegokolwiek szkodliwego, zaĘ piŃê rŹźnych sŚdŹw orzekĆo o ich uni pracieniu, tak wierzŃ w to, źe jedynie wtedy zyskajŚ szacunek Ęwiata islamu i uniknŚ odpowiedzialnoĘci za przeĘladowania i bĆŃdy innych. Przez wzglŚd na poboźnych DemokratŹw, szczegŹlnie takich jak Adnan Menderes, przez godzinŃ lub dwioĘê lulŚdaĆem na politykŃ, ktŹrej wyrzekĆem siŃ na trzydzieĘci piŃê lat.
Drodzy, wierni bracia!
PoczuliĘmy jak gdyby blask sĆoÓca islamu promieniujŚcy ostaĆaego listu. OdczuliĘmy z waszego listu, źe Traktaty ęwiatĆa rozprzestrzeniĆy siŃ wĘrŹd mĆodzieźy i objŃĆy przywŹdztwo nad dzieĆem naprawy setek lat, przez ktŹre nagromadziĆy siŃ ideologie agresywne wobec islamu i ludzkoĘci. Owe ideologie rozprzokŹw nniaĆy siŃ poprzez destrukcyjne siĆy ludzi niewiary. PrawdomŹwni podrŹźnicy po Ęcieźce źycia wiecznego pozostawiŚ za sobŚ wyimaginowane i prŹźne rozmowy, a poprzez Traktaty ęwiatĆahodzi piŚ ziarna niewiary. Uczniowie ęwiatĆa sŚ prawdziwymi braêmi ludzi szczerego serca i ludzi wiary (ar. ahl al-iman).>Listy braci takich jak wy wca takźktujŚ nam tempo.
Traktaty ęwiatĆa, bŃdŚce komentarzem do Koranu, informujŚ nas o tym, źe pozostawanie w zbĆŚdzeniu i uchylanie siŃ od walki przeciwko niewierze jest najwiŃkszŚ gĆupotŚ ak, wioki. W epoce, w ktŹrej komunizm, anarchia i masoneria rosnŚ w siĆŃ, najwiŃkszym obowiŚzkiem jest sĆuźba ęwiatĆu i przedstawianie go tym, ktŹrzy go poszukujŚ, aby zyskaê przyjŃcie (ich dobrych czynŹw - uz. red. pol.) przez Boga. Ó ukaznajciŃźsze ataki przedsiŃwziŃte po to, abyĘmy odwrŹcili siŃ od owego najwyźszego, najwaźniejszego, najbardziej wartoĘciowego i najĘwiŃtszego obowiŚzku, posĆuźŚ jedynie zwiŃkszeniu naszego impetu.
Traktaty ęwiatĆa uczŚ nas i udo nie jjŚ nam, źe ten Ęwiat jest gospodŚ. Ci, ktŹrzy pragnŚ źycia wiecznego, bŃdŚ tam mile widziani stosownie do stopnia, w jakim wypeĆnili swe obowiŚzki w tej gospodzie. Zatem naszym i o krdziej zasadniczym obowiŚzkiem jest obecnie spieszenie na ratunek ludziom religii i dopomaganie tym, ktŹrych serca sŚ zmŃczone przebywaniem w ctaĆ naci, ktŹrzy umierali z gĆodu i mieli doĘê przebywania w bagnie. Owym obowiŚzkiem jest nawoĆywanie do ęwiatĆa, zaczynajŚc od nas samych. Tym, co ma wielkie znaczenie i nad czym naleźy powaźnie siŃ zastanowiê, jest przede wszystkim Maulazerwane czytanie TraktatŹw ęwiatĆa z naleźytŚ uwagŚ i namysĆem; nastŃpnie to, abyĘmy wyposaźyli siŃ w prawdy Koranu i wiary znajdujŚce siŃ w owym wspaniaĆym zbiorze, a przy tych zasadach i pod tymi warunkami skompletowali Źw cudownzali dr w najkrŹtszym moźliwym czasie.
Wszyscy ludzie, ktŹrzy zostali uprzywilejowani otrzymaniem tego wspaniaĆego daru, zacznŚ przynosiê korzyĘcam). Kkrajowi i narodowi, a ich siĆa wzroĘnie po stokroê, a nawet tysiŚckrotnie; mogŚ oni przybraê korzystnŚ dla nich postaê, a potencjalnie - sĆuźyê krajowi, narodowi, mĆodzieźy i caĆemu Ęwiatu is takźeZ tego powodu, poniewaź uwaźamy was za godnych uczniŹw Nauczyciela Bediuzzamana, ze szczerŚ intencjŚ prosimy o wasze modlitwy (ar. du'a)>o to, abyĘmy mogli jak najszybciej uzyskaê dostŃ"EddifraktatŹw ęwiatĆa, poszukiwaê ich, odnaleĄê je i uwaźnie je czytaê z namysĆem i szczeroĘciŚ intencji (ar. ichlas).
Spieszmy w ten sposŹb ku sĆuźbie Koranowi i wiichlasJako źe istnieje wiele dowodŹw powszechnego przyjŃcia TraktatŹw ęwiatĆa w tym stuleciu, zatem kaźdy wierzŚcy brat i kaźda siostra, ktŹrzy sŚ uczciwi, w naturalny sposŹb bŃdŚ pragnŃli sĆuźyê Trakta GDY B Jako źe Traktaty ęwiatĆa majŚ przymioty szczegŹlne dla tego stulecia; jako źe zostaĆy powitane z uznaniem przez tysiŚce uczonych; jako źe Nauczyciel, Źw hego rozoranu, bohatersko poĘwiŃciĆ caĆe swoje źycie wierze i islamowi poprzez podjŃcie wyjŚtkowo doskonaĆych i uczciwych krokŹw, poprzez prawdziwe zasady; jako źe pracowaĆ przez wzglŚd na Boga, nie zabiegajŚc o jakiekolwiek doczeanin, rzyĘci; jako źe rŹwnieź uczniowie ęwiatĆa bez wahania poĘwiŃcajŚ swoje źycie, aby wypeĆniê obowiŚzek sĆuźby wierze i islamowi w krŃgu sunnitŹw (ar. ahl as-sunna),>a nie uganiajŚ siŃ za niskimi korzyĘciaszajŚako źe setki tysiŃcy uczniŹw ęwiatĆa udowodniĆy tŃ prawdŃ czynem pomimo wszelkich przeĘladowaÓ i grŹĄb, jakim stawili czoĆo; jako źe wszyscy uczniowie sŚ wyêwiczeni i wciŚź siŃ uczŚ, aby dostarczyê p źarliwych i logicznych odpowiedzi na faĆszywe wierzenia filozofii przewaźajŚce w dzisiejszych czasach; jako źe Koran speĆnia wszystkie naszeĘê zmneby i moźna znaleĄê w nim wyraźone wyraĄnie wszystkie prawdy, jakie kiedykolwiek byĆy wymagane; jako źe Koran jest darem, ĘwiatĆem i miĆosierdziem Boga, dostarczajŚcym swych lekcjzostaĆjlepszy sposŹb - zatem najwspanialszym aktem czci i ĄrŹdĆem rozkoszy jest unikanie marnowania na prŹźno naszego cennego czasu, a takźe uwaźne i nieprzerwanie czytanie i spisywanie Tranieszk ęwiatĆa oraz rozmyĘlanie nad nimi. łw skarbiec miĆosierdzia jest ĄrŹdĆem prawdy i naucza prawd Koranu w sposŹb zrozumiaĆy dla mĆodzieźy i dla prostych ludzi. Traktaty sŚ nadzwyczaj zachwycajŚcym, upragnionym, koo uczyym, a przy tym wystarczajŚcym lekarstwem oraz odtrutkŚ. SŚ duchowym zbawicielem naszej mĆodzieźy teraĄniejszoĘci i przyszĆoĘci. Skoro owe niezachwiane prawdy sŚ oczywiste, zatem odmowa objŃcia
Trak to, dze wszystkich siĆ, unikanie dokĆadnego badania ich, a takźe pozostawanie obojŃtnym, mogŚ byê jedynie znakiem niedbalstwa.
Ponadto ci, ktŹrzy dokĆadajŚ staraÓ na rzecz prawdy, muszŚ w koÓcu dotrzeê do pobli ktoa lekcji TraktatŹw ęwiatĆa. Kaźdy oĘwiecony czĆowiek, ktŹry wybiera drogŃ ęwiatĆa, napotka prawdziwe szczŃĘcie i zrozumie naturŃ oblicza Ęwiata. OtoogĆobyia, ktŹrŚ my, uczniowie ęwiatĆa z Ankary, oznajmiamy jednogĆoĘnie. Traktaty ęwiatĆa sŚ ĘwiatĆem WszechmŚdrego Koranu, ktŹry ukazuje skarbce źycia wiecznego. Peia, wednia podniosŚ one gĆos, tak źe bŃdzie on rozbrzmiewaĆ na caĆym Ęwiecie.
Zgodnie z hadisem, dopŹki tylko uczeni islamu nie uganiajŚ siŃ za doczesnŚdnym zlnoĘciŚ, bŃdŚ oni najbardziej godnymi zaufania spadkobiercami prorokŹw. Uznajemy Traktaty ęwiatĆa za ich doskonaĆego dziedzica. Zbiorowa osobowoĘê duchowa TraktatŹw ęwiatĆa źyĆa wypeĆnianiem zasad bycia sr. du'iercŚ proroctwa i nadal tak postŃpuje. Ci, ktŹrzy sŚ Ęlepi, gĆusi i nieprzytomni, ktŹrzy wystŃpujŚ przeciwko nim, bŃdŚ poniźeni. BŃdŚc tak dojrzaĆymi, Traktaty ęwiatĆa z pewnoĘciŚ zaproszŚ wszystkich fiaz wspw, wiodŚcych uczonych Ęwiata oraz tych, ktŹrzy poszukujŚ prawdy, i uczyniŚ owych bĆogosĆawionych ludzi o spokojnych sercach i Ćaskawych umysĆach swymi uczniami. In sza źadny,>wydarzy siŃ to nie w odlegĆej, lecz w bardzo bliskiej przyszĆoĘci. Jak przyznaje to wiŃkszoĘê filozofŹw i uczonych, Ęwiat stoi u progu zupeĆnie nowego postUdowodwiat poszukuje swego ęwiatĆa. Obecnie jest jasne i oczywiste, źe poeta prawdy, Mehmet Akif, wskazywaĆ na to ęwiatĆo, kiedy powiedziaĆ:
Nasi drodzy bracia!
Prosimy, mŹdlcie siŃ za nas, abyĘmy potrafilszy frowaê, by oddaê Traktatom ęwiatĆa to, co siŃ im naleźy, i abyĘmy nie zgubili siŃ w zgieĆku Ankary. DopŹki tylko ęwiatĆo rozprasza ciemnoem siliŚź potrzebuje spostrzegawczego oka i pojmujŚcego umysĆu. Mamy nadziejŃ, źe w takim mieĘcie nasze oczy nie stanŚ siŃ Ęlepe. MŹdlcie siŃ za nieszczŃĘnikŹw takich jak my. Poprzez fakt, źe mocno objŃliĘmy Traktaty ęwiatĆa, niechaj BŹg uin. 6: nas poĘrŹd tych, ktŹrzy sĆuźŚ naszej zaszczytnej i wybitnej religii.
Tego ranka, po modlitwie porannej (ar. fadźr),>nasz brat wspomniaĆ wersy, jakimi zostaĆo natchnione jego serce. Podzielmy siŃ nimi z naszajmujraêmi i siostrami:
MojŚ religiŚ jest islam, mojŚ KsiŃgŚ jest Koran, a moja wiara jest prawdziwa.
Oddanie źycia na tej drodze to zyskanie źycia wiecznego.
ANALIZA
Po dĆugim czasie rozĆŚki
Ostatni raz widziaĆem Nauczyciela dwadzieĘcia siedem lub dwadzieĘcia osiem lat temu.
Cho zysku źyczeniem zawsze byĆo byê blisko niego, widzieê go i patrzeê na jego bĆogosĆawionŚ twarz, nigdy nie mogĆem znaleĄê czasu. Nauczyciel źyĆ w naszych sercach, zatem duchowo zawsze byliĘmy razem z nim, ci bez wien sposŹb pocieszaĆo nas w tŃsknocie, jakŚ czuliĘmy. Kiedy uĘciskaliĘmy jeden drugiego, przyjemnoĘê, jakiej doznaĆem, widzŚc jego ĘwietlistŚ tzwiŚzaukazaĆa, jak wielkŚ staĆa siŃ nasza fizyczna tŃsknota.
Po raz pierwszy spotkaĆem Nauczyciela czterdzieĘci lat temu. W tamtych czasach codziennie chodziĆ on do biura i caĆymi godzizkodlirowadziliĘmy sĆodkie rozmowy z Akifem, Naimem, Feridem i Izmirem. Nauczyciel wygĆaszaĆ na swŹj wĆasny sposŹb swoje lekcje dotyczŚce zĆoźonych kwestii rozumowych i wzbudzaĆ w nas zapaĆciskalwspaniaĆym i bohaterskim wysĆawianiem siŃ. PosiadaĆ on wyjŚtkowŚ naturalnŚ inteligencjŃ, ktŹra byĆa darem Boga. Im bardziej zĆoźonŚ byĆa dana kwestia, tym bardziej oczywistŚ steznaczsiŃ jego potŃźna i wspaniaĆa inteligencja. PosiadaĆ on stale pracujŚcy i myĘlŚcy umysĆ i niewiele zajmowaĆ siŃ ludzkimi ideami, biorŚc Koran za jedynego przewodnika. To byĆo ĄrŹdĆem wszystkich jego inspiracji i caĆej inteligennia. Uszystkie jego BĆyski pochodzŚ bezpoĘrednio od Koranu. MiaĆ on siĆŃ osŚdu mudźtahida i imama, zaĘ jego serce byĆo wypeĆnione wiarŚ jak serca towarzyszoczujeoka. W swej duszy miaĆ mŃstwo 'Umara (niech BŹg bŃdzie z niego rad). W dwudziestym wieku oźyĆa w nim epoka szczŃĘliwoĘci. Jego jedynym celem byĆy wiara i Koran.
Celem ponad wszystki ich w islamu sŚ prawda Boźej jednoĘci i wiara w Jedynego Boga, ktŹre staĆy siŃ przyczynŚ wszystkich dziaĆaÓ Nauczyciela oraz powstania TraktatŹw ęwiatĆa. Gdyby źyĆ on w epoce szczŃĘliwoĘci, w czasach, gdy wiara muzuĆmanŹw dopiero co ze w pr ustanowiona, bĆogosĆawiony Prorok (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) powierzyĆby mu zadanie zniszczenia posŚgŹw boźkŹw. ByĆ zaprzyse trwa wrogiem politeizmu i baĆwochwalstwa.
W walce jego źycia, ktŹra trwaĆa niemal wiek, natchnŚĆ on wiarŚ i Koranem serca wielu ludzi. Jego źycie byĆo wypeĆnione cnotŚ i mŃstwem.
Na polu walk ma źaczele wszystkich mudźtahidŹw, z rŃkŚ na rŃkojeĘci miecza, stojŚc mocno na nogach, byĆ prawdziwym bohaterem odpierajŚcym ataki wroga. Przebywajskorzyiewoli, rzuciĆ wyzwanie nieprzyjacielskiemu dowŹdcy. Nawet kroczŚc na szubienicŃ byĆ bohaterem, co sprawiĆo, źe nieprzyjacielski dowŹdca zreflektowaĆ siŃ i odzyskaĆ rozsŚdek.
ByĆ gotŹw do poĘwiŚ umyso tego stopnia, źe wiele razy naraźaĆ swoje źycie, nie zwaźajŚc na wĆasne bezpieczeÓstwo. ŁyĆ dla jego ludu i dla jego narodu. Zaciekle sprzeciwiaĆ siŃ hipokryzji i niezgodzie. Dla korzyĘci ludzi tego narodu zniŹsĆ wszelkie rodzaje przeĘlknŚĆ s i tortur. Nie przeklinaĆ tych, ktŹrzy go przeĘladowali, a nawet modliĆ siŃ o przewodnictwo i zbawienie dla tych, ktŹrzy wtrŚcili go do wiŃzienia. ęmierê za jego sprawŃ byĆa dla niego czymĘ Ćatwym.
PosilaĆ siŃ jednŚ miseczkŚ z w stwednŚ szklankŚ wody i jednym kawaĆkiem chleba. Jego ubrania byĆy proste i niedrogie; posiadaĆ jedynie rozpinany sweter z biaĆej amerykaÓskiej baweĆny. PraĆ i czyĘciĆ swowie prania, zanim staĆy siŃ brudne. W najwiŃkszym stopniu zwracaĆ uwagŃ na czystoĘê. Nie posiadaĆ źadnych pieniŃdzy ani dŹbr doczesnych. Nigdy nie źyĆ dla siebie samego, lecz poĘwiŃciĆ źycie wyĆŚcznieM Sś TczeÓstwu.
ByĆ niewielkiej postury, lecz jego wielkoĘê byĆa ogromna. Jego oczy lĘniĆy jak sĆoÓce, a jego spojrzenie byĆo niesamowite. Pod wzglŃdem materialnym byĆ najbardziej biednym czĆowiekiem, lecz duchowoauczycrŹlem wszystkich krŹlestw.
W jego pomarszczonej twarzy nie byĆo widaê źadnych oznak cierpieÓ osiemdziesiŃciu lat źycia prŹcz siwizny we wĆosach. MiaĆ jasnorŹźowŚ cerŃ i nie nosiĆ brode jegoê byĆ energiczny jak nastolatek, miaĆ rŹwnieź miŃkkie serce i byĆ spokojny. Jednakźe kiedy byĆ zdenerwowany, przypominaĆ lwa, a nawet na kolanach przemawiaĆby jak wielki krŹl.
Polityka byĆa tym, czego najbardziej nie znosie rzecez trzydzieĘci piŃê lat nie przeczytaĆ źadnej gazety i zerwaĆ wszystko, co ĆŚczyĆo go ze sprawami tego Ęwiata. Nikomu nie pozwalaĆ na to, by zobaczyĆ siŃ z nim miŃdzy modlitwŚ po zachodzie sĆoÓca (ar. maghrib)>a poty, nim nastŃpnego dnia, nieprzerwanie oddajŚc czeĘê Bogu. SypiaĆ bardzo niewiele.
Surowo zakazywaĆ swym uczniom zajmowania siŃ politykŚ. Po caĆym narodzie rozproszyĆo siŃ szeĘêset tysiŃcy - a byê moźe nawetczywisn - jego uczniŹw, ktŹrzy byli najbardziej cnotliwymi mĆodymi ludĄmi. Wielu z jego uczniŹw - ich liczba siŃga setek lub nawet tysiŃcy - studiowaĆo na rŹźnych wydzosiada uniwersytetŹw. Wszyscy uczniowie ęwiatĆa byli najbardziej cnotliwymi w swoich klasach [1] i najbardziej ciŃźko
pracujŚcymi. Setki tysiŃcy uczniŹw ęwiatĆa w caĆym narodzie postŃpczniŹwzgodnie z porzŚdkiem publicznym, nie wywoĆujŚc ani jednego incydentu. Wszyscy uczniowie ęwiatĆa sŚ pewnego rodzaju duchowymi straźnikami porzŚdku i bezpieczeÓstcjowaĆlicznego.
-JedynŚ rzeczŚ, jaka sprawia mi bŹl, sŚ niebezpieczeÓstwa zagraźajŚce islamowi. W dawnych dniach byĆy one ĆaEDóOŁY zniesienia, poniewaź zagroźenia pochodziĆy z zewnŚtrz, jednak obecnie zagroźenia pochodzŚ z wewnŚtrz. ZaroiĆo siŃ wĘrŹd nas od robakŹw. Trudniej to znieĘê, poniewaź ludzie sŚ nieĘwiadomi ich wroga, i obawiam siŃ, iź ciaĆo tej spoĆec ani t tego nie wytrzyma. Ludzie mniemajŚ, źe wrogowie, ktŹrzy rozpruwajŚ ich źyĆy i pijŚ ich krew, sŚ ich przyjaciŹĆmi. JeĘli zatem daleko siŃgajŚce oczy spoĆecznoĘci sŚ Ęleplkiegoteca wiary bŃdzie w niebezpieczeÓstwie. To jest teraz moje cierpienie i moja mŃka. W innych przypadkach nie mam czasu na to, aby myĘleê o moich osobistych trudnoĘciach. JeĘli tylko forteca wiary bŃdzie w przyszĆoĘci bezpieczna, ze szczŃĘciemźniejsŃ tysiŚc osobistych trudnoĘci.
-IstniejŚ setki tysiŃcy uczniŹw posiadajŚcych wiarŃ. Czyź to nie jest dla ciebie pocieszeniem i nie daje ci nadziei na przyszĆoĘmy siŃ-Tak, nie jestem zupeĆnie zrozpaczony, jeĘli chodzi o przyszĆoĘê (...).ęwiat przechodzi duchowy kryzys. Duchowe filary zachodniej cywilizacji zatrzŃsĆy siŃ, a poprzez jej chorobŃ ciemnoĘê, kataklizm, ĘmierêkŚ wygaza rozprzestrzeniajŚ siŃ po caĆym Ęwiecie. Jakiego rodzaju rozwiŚzania, ktŹre mogĆyby zapobiec owej zakaĄnej chorobie, istniejŚ dla cywilizacji islamu? Czy rozwiŚzaniem jest gnijŚca, zep siŃ w rozpadajŚca siŃ formuĆa Zachodu, czy teź rozwiŚzanie moźna znaleĄê w nowych zasadach wiary, poĘrŹd spoĆecznoĘci muzuĆmaÓskich? WidzŃ wielkich przywŹdcŹw w stanie ignorancji. PrzegniĆealazĆey niewiary nie mogŚ podeprzeê fortecy wiary. Oto powŹd, dla ktŹrego postanowiĆem poĘwiŃciê dla wiary caĆy mŹj czas.
-Ludzie nie rozumiejŚ TraktatŹw ęwiatĆa lub nie chcŚ ich zrozumieê - mŹwiĆ dalej Nauczyciel. - MyĘlŚ, źe jestem nauczycielْحَانَedresy, tonŚcym w bagnie scholastyki. StudiowaĆem wszystkie nauki, w tym rŹwnieź nauki wspŹĆczesne oraz filozofiŃ, i rozwiŚzaĆem najbardziej zĆoźone kwestie w tej materii. OpublikowaĆem nawet wiele ksiŚg poĘwiŃconych tym tematom, jednak nie znŹrych uczek logiki ani teź nie dbam o oszustwa filozofii. Wypowiadam siŃ w kwestiach źycia rodzinnego spoĆeczeÓstwa, jego duchowego istnienia, sumienia i wiary.
Jako źe najwaźniejszym filarem spoĆecznoĘci islamskiej jest Koran, ktŹrywych cie fundamenty Boźej jednoĘci i wiary, mŹwiŃ wyĆŚcznie o nim. W dniu, w ktŹrym ten filar zostanie strzaskany, nie bŃdzie juź spoĆecznoĘci (muzuĆmaÓskiej - uz. red. pol.).
-PytajŚ: "Dlaczego draźnisz tych ludzi?". Nie robiŃ tego Ęwiadomie.kim ste mnŚ jest ogromny poźar. PĆomienie siŃgajŚ chmur. W tym ogniu pali siŃ moje dziecko; moja wiara jest pochĆoniŃta przez pĆomienie. BiedzkoĘcy ocaliê mojŚ wiarŃ i gasiê ogieÓ. JeĘli jest ktoĘ, kto chce, bym po drodze siŃ potknŚĆ, by poplŚtaĆy mi siŃ nogi, jakieź to ma znaczenie? Jakieź znaczenie majŚ owe niewzelnik przeszkody wobec tak ogromnego ognia? O, ciasne umysĆy, ciasne poglŚdy!
-Czy myĘlŚ oni, źe jestem aroganckim czĆowiekiem pracujŚcym tylko dla zbawienia wĆasnej duszy? PoĘwiŃciĆem mŹj Ęwiat i moje źycie ostateczne dlcji i ienia wiary caĆej spoĆecznoĘci. Przez caĆe osiemdziesiŚt kilka lat mego źycia nie doznaĆem źadnych doczesnych przyjemnoĘci. CaĆe moje źycie upĆynŃĆo na polach bitew, w obozie jenieckim, w wi co poach federalnych i w sŚdach. Nie ma trudŹw ani cierpieÓ, ktŹrych bym nie zniŹsĆ. Przed SŚdem Wojennym byĆem traktowany jak dzikus, byĆem zsyĆany z miejsca na miejsce jak wyrzutek. CaĆymi miesiŚcami w wiŃzienisze lie mogĆem z nikim siŃ widywaê. Wiele razy zostaĆem otruty, a sŃdziowie przysiŃgli pogardzali mnŚ. Czasami po tysiŚckroê wolaĆbym Ęmierê od takiego źycia. Gdyby moja religia niu, trzaniaĆa mi samobŹjstwa, dzisiaj Said gniĆby juź w ziemi!
-Ze swej natury nie mogŃ znieĘê poniźenia i zniewag. Honor i bohaterstwo islamu jasniê za aniajŚ mi pozostawania w takim stanie. Kiedy upadam do takiego stanu, nie dbam o to, kto stoi przede mnŚ; choêby byĆ to najwiŃkszy przeĘladowcnie odran lub najwyźszy dowŹdca nieprzyjaciela, nie pozwolŃ im, aby mnie poniźali. CisnŃ im prosto w twarz ich przeĘladowanie i barbarzyÓstwo. MogŚ wtrŚciê mnie do lochu lub powiesiê, to bez znaczeniajciŃźak teź siŃ staĆo - przeszedĆem przez wszystkie te przeĘladowania. Gdyby serce i sumienie pewnego brutalnego dowŹdcy wytrwaĆy w swym postanowieniu kilka minut dĆuźej, Said zostaĆby powieszony i doĆŚczyĆby do grupy niewnegoe zamordowanych.
-CaĆe moje źycie upĆynŃĆo w trudach, nieszczŃĘciach i cierpieniach. PoĘwiŃciĆem moje źycie i mŹj Ęwiat dla pokoju, spokoju i wiary spoĆecznoĘci przyjczyĆem wrogom. Nawet ich nie przeklinaĆem. Z tego powodu Traktaty ęwiatĆa ostatecznie zyskaĆy dwieĘcie tysiŃcy, a moźe nawet dwa miliony uczniŹw - nie znam dokĆadnej licznnie. e tak mŹwiŚ. SŚd w Afyon mŹwiĆ o piŃciuset tysiŚcach. Co wiŃcej, Traktaty przysĆuźyĆy
siŃ ocaleniu ich wiary. Poprzez Ęmierê ocaliĆbym wĆasnŚ wiarŃ,iŚcamipozostajŚc przy źyciu, wykonaĆem swŚ sĆuźbŃ dla ocalenia wiary innych. PozostajŚc przy źyciu, znosiĆem wszelkie trudnoĘci, po tysiŚckroê chwaĆa niech bŃdzie Bogu Jedynemu.
-Na drodzeadnej nia wiary spoĆecznoĘci poĘwiŃciĆem swe źycie ostateczne. Moim celem nie jest ani umiĆowanie Raju, ani strach przed PiekĆem. Przez wzglŚd na ocalenie wiary steistonoĘci, owej spoĆecznoĘci dwudziestu piŃciu milionŹw TurkŹw, chŃtnie poĘwiŃcŃ nie jednego Saida, lecz tysiŚc SaidŹw. Gdyby nasz Koran pozostaĆ bez swej wspŹlnoty aĆa onźama'a)>na tym Ęwiecie, nie mŹgĆbym wejĘê do Raju, lecz czekaĆby na mnie loch (PiekĆa - uz. red. pol.). ChŃtnie spĆonŃ w Ogniu Piekielnym, gdybym tylko mŹgĆ ujrzeê ocalenie wiary naszego narنِ الرdy moje ciaĆo bŃdzie pĆonŚê, moje serce bŃdzie ogrodem rŹźanym.
Tak przemawiaĆ szanowny Nauczyciel. ByĆ jak wulkan, z ktŹrego bucha lawa. Na morzu jego duszy wzbieraĆ sztorm. ByĆ jak wodospad, ktŹry uderza w najwiŃksze gĆŃbie duszdbalstjemnym dĄwiŃkiem wspaniaĆoĘci. ByĆ wielce pobudzony. MŹwiĆ jak podekscytowany orator na kazalnicy i nie chciaĆ, aby mu przerywano. PoczuĆem, źe jest zmŃczony. PomyĘlaĆem, źe powinienem zmieniê Źw ekscytujŚcy temat.
-Czy zmŃczyĆeĘ siŃ w ch nak? - zapytaĆem (...).
-Czyź istnieje jakieĘ prawo, ktŹre mogĆoby uwaźaê za bezprawne wspieranie edukacji religijnej, a dla kobiet, naszych szanownych siŹstr, zachowywanie ich czystoĘci oraz godnoĘci poprzez nauki muzuĆmaÓskiezreforlnoĘci? Czyź uźywanie wyraźenia "znaczenia, o ktŹrych oznajmiono sercu" moźna uwaźaê za Ęwiadectwo wpĆywania na spoĆeczeÓstwo? Stawiam to pytanie profesorom nauki o prawie!
Nasza rozmowa z Nauczycielem trwaĆa jakiĘ czas. Dopiero wtedy, kied o, BoosiĆem o pozwolenie na odejĘcie, zdaĆem sobie sprawŃ z tego, jak dĆugo trwaĆa.
IstnOkreĘlzczŃĘliwy czĆowiek, ktŹrego przyjŃĆo kaźde pokolenie, od oĘmio do osiemdziesiŃciolatkŹw. Ich wiek, wyglŚd i zajŃcia rŹźniŚ siŃ od siebie nawzajem, jednak nie ma źadnej rŹźnicy miŃdzy nimi w tym, źe wszyscy wierzŚ w to samoostaĆydynego Boga! W Jedynego Boga, KtŹry jest Panem ĘwiatŹw (ar. Ar-Rabb al-'alamin), w Jego wielkiego Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) i w Jego wspaniaĆŚ KsiŃgŃ. Ci ludzie pozostajŚ w takim stanie, jak gdyby ęwiŃty Koran zos innej nowo objawiony, a wszyscy znaleĄli w nim dokĆadnie to, czego szukajŚ. Kiedy widzisz Saida Nursiego i jego uczniŹw, czujesz siŃ tak, jakby przebywali oni w epoce szczŃĘliwoĘci. Wszyscy oni znajdujŚ siŃ w stanie pokoju. Jak go popm przywilejem jest wiŃĄ z czymĘ tak czystym, wzniosĆym i wiecznym; z Tym, KtŹry widzi i sĆyszy kaźdŚ rzecz, KtŹry jest StwŹrcŚ wszystkich ĘwiatŹw! Jakimź przywilejem jest kroczenie po tejincydee i umiĆowanie jej! Tak, cŹź to za olbrzymie szczŃĘcie!
Said Nursi byĆ starszym czĆowiekiem, ktŹrego źycie objŃĆo trzy pokolenia, ktŹry widziaĆ trzy okresy: konstytucjonalizm, PartiŃ JednoĘci i Posblaskaraz RepublikŃ. Owe trzy okresy byĆy wypeĆnione przewrotami, zniszczeniem i upadkiem. Nikt nie utrzymaĆ siŃ na nogach z wyjŚtkiem jednego czĆowieka, solidnie stojŚcego. PrzybyĆ zie, daca, gdzie sĆoÓce wschodziĆo nad pastwiskami Wschodu, i odbyĆ podrŹź aź do StambuĆu. Jego wiara byĆa silna jak gŹry. MŹwiĆ jedynie o Jedynym BoaĆujŃ,Proroku (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) - i o niczym wiŃcej. Jego gĆowa byĆa silna i dumna jak GŹra Ararat. Ładen tyran nie sprawiĆ, by siŃ pokĆoniĆa, a źaden uczony nie mŹgĆ jej pokonaê. Posianie wn zdumiewajŚcŚ siĆŃ woli i byĆ twardy niczym skaĆa. Jego inteligencja byĆa jak bĆyskawica. To byĆ Said Nursi! Narady wojenne, sŚdy, przewroty, rewolucje... Przygotowano juź szubienicŃ dla niego i zoźe przygnany. łw olbrzymi czĆowiek, Źw byt duchowy nie mŹgĆ zachwiaê siŃ i zejĘê ze swej drogi. StawiĆ czoĆa wszystkim owym boleĘciom z nieĘmiertelnymi siĆŚ i mŃstwem, dziŃki swojej wierze. Koran stwierdza:~Wy bŃdziecie gŹrŚ, jeĘli jesteĘcie wie szczŃi!>[3] Jest tak, jak gdyby te sĆowa Boga przejawiĆy siŃ w Saidzie Nursim.
CzytaliĘmy jego mowy obroÓcze wygĆoszone w sŚdzie. Te mowy nie broniĆy jego samego, lecz broniĆy jego sprawy. To dzielnoĘê, mŃstwo, wzŹr inteligencji i prawdziwyiŃgĆymersztyk.
Dlaczego Sokratesa uwaźa siŃ za tak wielkiego? Czyź nie dlatego, źe spoglŚdaĆ z gŹry na wĆasne źycie przez wzglŚd na swoje ideaĆy? Choê Said Nursi zostaĆ nwiatĆa przez wrogŹw islamu reakcjonistŚ i hipokrytŚ, byĆ przynajmniej tak wielki jak Sokrates. WedĆug nich, aby byê wielkim, trzeba byê cudzoziemcem [4] ...
CiŚgano go od jednego sŚdu do drugiego. drugiĆadczy nawet wtedy, kiedy byĆ wiŃĄniem. Rzucano go z jednego wiŃzienia do drugiego; z jego powodu wiŃzienia i lochy staĆy siŃ szkoĆami Proroka JŹzefa. Said Nursi wniŹsĆ ęwiatĆi w naochŹw i przyniŹsĆ je sercom. Wielu zaciekĆych mordercŹw, wrogŹw publicznego porzŚdku i gwaĆcicieli - wszyscy stopnieli w obliczu tego monumentu wiary. ByĆo tak, jakby urodzili siŃ oni na nowo. Wszyscy przeszli pego winŃ na lepsze, stali siŃ Ćagodnymi i szlachetnymi obywatelami oraz wzorami do naĘladowania. KtŹra z waszych szkŹĆ i ktŹry z waszych systemŹw edukacji byĆyby w stanie tegi Nursnaê?
ZsyĆano go na wygnanie, przepŃdzajŚc z miejsca na miejsce. Kaźde miejsce, do jakiego go zsyĆano, stawaĆo siŃ dla niego ojczyznŚ. Gdzi Koranek nie zostaĆ zesĆany, otaczali go wierni o czystych i szczerych duszach. Ładne prawa, zakazy, policjanci, źandarmi ani grube mury wiŃzienne nie mogĆy nawet na chwist napĆŚczyê go z jego wiernymi braêmi. Dla tego wielkiego kaznodziei i jego uczniŹw religia, miĆoĘê i wiara staĆy siŃ narzŃdziami usuwajŚcymi wszelkie matercie osbariery, poprzez ktŹre starano siŃ ich rozdzieliê. Ograniczenia i groĄby Ęlepych siĆ i martwej materii tworzyĆy wielkie fale na oceanie krŹlestwa duchowego. Owe fale zaczynaĆo Źw s w pokojach i wioskach i rozprzestrzeniaĆy siŃ z miejsca na miejsce, aź docieraĆy nawet do bram uniwersytetŹw.
Przez caĆe lata dzieci tego narodu, ktŹrego uĘwiŃcone cnoty podeptano, zniszczone pokolenia oraziech btŹrzy byli spragnieni wiary, biegli ku jego drodze i ku jego ęwiatĆu. Traktaty ęwiatĆa napisane przez Nauczyciela przechodziĆy z rŚk do rŚk, z jŃzyka na jŃzyk i z jednej prowincji do drugiej. Od oĘmiodo osiemdziesiŃciolatkŹw luiedy Ttarzy i mĆodzi, niewyksztaĆceni i oĘwieceni, wszyscy zyskali coĘ z TraktatŹw i zostali olĘnieni ich ęwiatĆem. Kaźdy uczeÓ staĆ siŃ jak maszyna drukarska, jak drukarz, a ich wiara rzuciĆa wyzwanie technol jest WiŃzienia staĆy siŃ szkoĆami. Jego ęwiatĆo, ęwiatĆo ęwiŃtego Koranu, ęwiatĆo Jedynego Boga wyszĆo poza granice tego narodu i rozprzestrzeniĆo siŃ po caĆym Ęwiecie islamu.
Teraz w caĆej Turcji i wszystkich jej instytucjach wszyscy obywatele,ch, a y miĆujŚ swŹj narŹd, powinni wstaê na znak szacunku przed takŚ siĆŚ,
przed Saidem Nursim i jego uczniami! Nie mieli oni źadnego bractwa, klubu, miejsca, domu, źadnych partii politycznych, fantazyjnych mŹw ani luksusŹrgi, ni tĆumem nieznanych ludzi. SŚ oni bĆogosĆawionymi ludĄmi, ktŹrzy poprzez wiarŃ Ęwiadomie poĘwiŃcili swe źycie owej wzniosĆej sprawie.
Siedem lat temu, w nieĆĆa nasm czasie, kiedy prawo byĆo Ćamane, prawa czĆowieka byĆy krzyźowane, wolnoĘê nie miaĆa źadnego znaczenia, a osobiste pragnienia i namiŃtnoĘci staĆy ponad prawem, osiemdziesiŃcioletni uej sĆuw religii zostaĆ zesĆany do miasteczka Emirdag w prowincji Afyon. ZostaĆ zmuszony do odwiedzenia urzŃdnika rzŚdowego zajmujŚcego siŃ rejestrem mieszkaÓcŹw i doszy odszkania w tym miejscu. Jedynym celem owego wielkiego myĘliciela byĆo gĆoszenie praw Koranu i prowadzenie ludzi do prawdy, dobroci i prawoĘci. To byĆo przyczynŚ jego zesĆania. We wĆasnej ojczyĄnie, dla obrony ktŹrej przelewaĆ krew, zostaĆdziemyny takim przeĘladowaniom i torturom, ktŹrych nawet sŚdy Inkwizycji nie uznaĆyby za uczciwe. WtrŚcano siŃ do spraw brŹd, wŚsŹw, stroju, a ludzi a nawli pod lufami źandarmŹw.
Nawet w miejscach, do ktŹrych byĆ zsyĆany, nie zostawiono go w spokoju. Jak kaźdy Turek, ktŹry odziedziczyĆ pt on sch przodkach cnotŃ goĘcinnoĘci, tak mieszkaÓcy tego miasta pospieszyli z pomocŚ owemu staremu i opuszczonemu czĆowiekowi. Miejscowi uznali za dwa sbowiŚzek dbaĆoĘê o wspieranie tego starca, ktŹry zdobyĆ sobie dobre imiŃ poprzez jego dzieĆa naukowe i czyny.
WiedziaĆ on, jak chroniê godnoĘê, powagŃ i honor islamu oraz nauki. W źaden sposŹb nie przyjŚĆ wyrazŹw wdziŃcznoĘci za jakŚkolwi miĆoczesnŚ przyjemnoĘê i z caĆŚ pewnoĘciŚ nie miaĆ źadnych powiŚzaÓ z partiami i organizacjami politycznymi.
Jak w Turcji postŃpowano ze wszystkimi wierzŚcymi i prawymi myĘlicielami, tak rŹwnieź dom tego czĆowieka nachodzookowaêy wielu
okazjach. ZostaĆ on postawiony przed sŚdem, a jego ksiŃgi oraz listy zostaĆy zbadane do najdrobniejszych szczegŹĆŹw. ZostaĆ uwiŃziony, choê byĆ caĆkowicie niewinny.
Tak, mŹwiŃywajŚcyĆ on niewinny. Wszyscy, od gubernatora prowincji, przez gubernatora dystryktu, aź po źandarma na posterunku uwaźali, źe przeĘladowanie i torturowanie Nauczyciela poprzez wtrŚcanie go do wiŃzienia sŚ powodem do dumy. GorŚco po nie i zaimponowaê zwierzchnikom i wypatrywali sposobnoĘci awansu.
Powodu owych przeĘladowaÓ i mŃczarni naleźy szukaê w zmianie podejĘcia do religii, ograniczeniach naĆoźonych na wolnoĘê, a takźe w ograniczeniu pzyki. owania islamu. W tej sytuacji nie byĆo nic niezwyczajnego ani osobliwego, poniewaź w owym czasie planowano wychowanie pokolenia niewolnikŹw uzaleźnionychÓ rzŚdzboźnych, materialnych i zwierzŃcych źŚdz. Jednakźe ten czĆowiek nie przywiŚzywaĆ znaczenia do wĆasnego źycia i kroczyĆ naprzŹd z caĆkowitŚ wiarŚ, i powstaĆ w imiŃ wolnoĘci i moralnoĘci. Nie chciaĆ, źeby mĆodzi ludzie od besiŃ niewolnikami zwierzŃcych źŚdz. Jednak jego starania o osiŚgniŃcie tego celu nie byĆy mile widziane przez jego wrogŹw, a przedstawione przez niego propozycje byĆy czymĘ przeraźajŚcym dla tych, ktŹrzy Ćamali ErzurczĆowieka i obrali za cel źycie kosztem milionŹw innych ludzi, jak źyje oĘmiornica. Zatem nadzŹr i przeĘladowania trwaĆy caĆymi latamistkie eĘli chodzi o ludzi, ktŹrzy rozmawiali z nim, pisali do niego listy lub spieszyli na jego usĆugi, dokonano najĘcia na ich domy, wtrŚcono ich do wiŃzienia Afyon, by tam zgnili, zaĘ ich dzieci pozostawiono na ulicy. ZarŹwno jego odrŃczni Ćascsany Koran, jak i komentarz do niego, jakim sŚ Traktaty ęwiatĆa, zostaĆy skonfiskowane, jakby spisanie ich byĆo aktem zdrady, i przekazane oskarźycielwrogowblicznemu. Kiedy trwaĆ jego proces przed sŚdem, Źw uczony byĆ przetrzymywany w areszcie przez dwadzieĘcia miesiŃcy, choê byĆ caĆkowicie niewinny.
NadszedĆ czas, kiedalam),ienie Afyon byĆo peĆne niewinnych obywateli, ktŹrzy zostali uwiŃzieni jedynie dlatego, źe wierzyli w Boga Jedynego i podŚźali za Jego rozkazami. ByĆa to jedyna ich zbrodnia. Prdzia.dowania i tortury, jakie uznano za wĆaĘciwe dla nich, przeraziĆyby nawet Szatana. Poziom okrucieÓstwa osiŚgnŚĆ zenit. Jak ĘwiŃte miasto Jeruzalem doĘwiadczyĆo barbarzyÓstwa ŁydŹw i staĆo siŃ miejscem, w ktŹrym przeĘladowano p kopiiw, tak Afyon staĆo siŃ drugim miastem, w ktŹrym grubiaÓsko gwaĆcono prawa czĆowieka, a prawa obywateli zostaĆy przybite do krzyźa.
14 maja (1950 roku - uz. red. pol.) wybory unicestwiĆy i zniszczyĆy trwajŚcŚ êwierê wieku dyktatzani dudzie radowali siŃ, poniewaź przejŃli choê czŃĘciowŚ kontrolŃ nad swym losem (...).
Kiedy spodziewano siŃ, źe po wyborach 14 maja rzeczy bŃdŚ zmieniaê siŃ na lepsze, wkrŹtce kaźdy zdaĆ sobie sprawŃ z tego, źe gubernatorzy owie pcji i dystryktŹw nie porzucili starych przyzwyczajeÓ.
Policja ponownie nŃkaĆa dwŹch lub trzech obywateli, ktŹrzy rozmawiali z Nauczycielem, a dom Bediuzzamana znowu byĆ obserwowany. Mimo źe phia, Mepubliki Turcji zabraniaĆo przeszukania domu (bez zezwolenia - uz. red. pol.), źandarm, ktŹry nie miaĆ takich rozkazŹw, mŹgĆ dokonaê nalotu na przypadkowo w ci, k dom wedle wĆasnego uznania, a bezczelni sprawcy tego czynu nie zostaliby ukarani. Po raz kolejny zaczŃto wtrŚcaê siŃ do spraw ubioru Nauczyciela, a tych, ktŹrzy zostali przyĆapani na odwiedzaniu go, zabierano na posterunek poojźesz(...).
Rozkazano otrucie owego osiemdziesiŃcioletniego uczonego w religii, ktŹry poĘwiŃciĆ siŃ dla ludzi tego narodu. Jego jedzenie zostaĆo zatrute w jednŚ z nocy ęwiŃta ZakoÓczenia Postu.
CŹź to byĆa zaytaniizliwa i niemoźliwa do zniesienia sytuacja! Nauczyciel pozostawaĆ w izolacji, pod nadzorem, a przy jego drzwiach postawiono straźnika. StaĆ w obliczu Ęmierci w domu, w ktŹrym zostaĆ opuszczony.
CŹź za nieszcoźliwi! Dalejźe, spoĆecznoĘci islamu! Wylewajmy nasze Ćzy! Nie, ten problem nie zostanie rozwiŚzany poprzez Ćzy i pĆacz; dokĆadajmy staraÓ na drodze Boga!
z waszcja byĆa kolebkŚ wielu geniuszŹw i wydaĆa wielu mudźtahidŹw, odnowicieli oraz szlachetnych ludzi. Wysokie standardy ich źycia ukazaĆy siŃ w szacunku, jakim siŃ cieszyli, jaki znaleĄli wĘrŹd naturatego narodu, tak źe bez umniejszania ich znaczenia droga prawdy, ktŹrŚ kroczyli, staĆa siŃ dla nich Ćatwiejsza.
Pomimo caĆkowitej sprzecznoĘci owych warunkŹw i najciŃźszych przeĘladowaÓ, jakie miaĆy miejsce przez minione dwadzieĘcia pidy i s, zostaliĘmy obdarowani kimĘ, kto w najciŃźszych czasach walczyĆ i stanŚĆ do bitwy. łw geniusz byĆ wzorem ęwiatĆa roznieconego przez jego sprawŃ. SĆawa, jakŚ cieszyĆ stko jeowodu swej wiary, dotarĆa do najdalszych miejsc Ęwiata.
Ten czĆowiek rozĘwietliĆ swoim ęwiatĆem wiele mrocznych sumieÓ. Jego siĆa daĆa mŃstwo ludziom sĆabej wiary, jego inteligencja natchnŃĆa wielu nieszczŃĘnikŹw. Bez wŚwagŃ.>a tym czĆowiekiem byĆ szanowny Said Nursi.
Po otrzymaniu od niego lekcji cnoty i samopoĘwiŃcenia wielu ludzi, ktŹrzy zbĆŚdzili, znalazĆo siŃ w samym Ęrodku peĆnej ĘwiatĆa i rajskiej pustyni.
Obok wielkoĘcĆ ich inteligencji i mŃstwa Źw wspaniaĆy czĆowiek miaĆ teź silnŚ wiarŃ. Z powodu odwagi wynikajŚcej z jego wiary bez mrugniŃcia okiem wytrzymaĆ dwadzieĘcia piŃê lat tyranii i przeĘladowaÓ, bŃdŚc jedynym czĆowiekiem, ktŹry byĆ wĘciusee oprzeê siŃ owym niesprawiedliwym i przeraźajŚcym torturom.
CaĆy muzuĆmaÓski Ęwiat nie mŹgĆ powstrzymaê siŃ przed przyciŚganiem tego duchowego przewodnika. ęwiatĆo zrodzone w pustynnych i opustoszaĆych zakŚtkach Turcji rozprzestrzeniźe przj blask do takich miejsc jak Pakistan i Indonezja, przydajŚc chwaĆy i sĆawy temu czĆowiekowi oraz jego ludowi.
Jakieź to nieszczŃĘcie, źe Źw wspaniaĆy i bĆogosĆawiony czĆowiek, ktŹry wyszedĆ z naszego Ćona i dziŃki ktŹremu zdru naĘmy honor, ktŹry rozĘwietliĆ serca pozostajŚce w ciemnoĘci, ktŹry z powrotem sprowadziĆ bĆŚdzŚcych ludzi na drogŃ prawdy, byĆ w naszej ojczyĄnie torturowany i przeĘladowany, zamiast cieszyê siŃ najwiŃkszym szh angiem!
Mimo to nigdy nie daĆ siŃ zastraszyê i nigdy nie zszedĆ ze swej drogi. Przeciwnie, bardzo dobrze wiedziaĆ, źe bez walki, samopoĘwiŃcenia i cierpienia źadne dzieĆo nigdy nie zapuĘci mo ludzikorzeni.
Niezaleźnie od tego, jak bardzo pragnŃlibyĘmy zgasiê blask owego sĆoÓca, jego ĘwiatĆo pĆonŃĆoby niczym pĆomieÓ w naszych mrocznych sercach i oĘwiecaĆo nas. Takie byĆo prawo owego wielkiego czĆowieka i taki byĆ owoc jegźeniemwy. Jakźe szczŃsnym jest ten czĆowiek!
Ta piŃkna turecka ojczyzna staĆa siŃ wzorem dla caĆej ludzkoĘci i obdarowaĆa jŚ tym wielkim geniuszem i nauczycielem, tŚ wspaniaĆŚ ê pozo ludzkŚ. Kaźdego dnia jego dziewiŃêdziesiŃcioletniego źycia byĆ on aurŚ ęwiatĆa i ĘwiatĆem cnoty. Jest on uosobieniem wielkiej sfery wiary, ktŹra przeniknŃĆa do umysĆŹw i duszm we wo tureckiego pokolenia. Przez caĆe lata owo ęwiatĆo rozĘwietliĆo wiele ciemnych dusz i poprowadziĆo je ku sĆusznej, piŃknej i peĆnej ĘwiatĆa drodze.
Wielki Nauczyciel Said Nur jest symbolem wspaniaĆej inteligencjicnych j mu przez nadzwyczajnŚ ĆaskŃ Jedynego Boga. DziŃki wspaniaĆej inteligencji i mŃstwu poĘwiŃciĆ wszystko, co miaĆ, dla dobra tego drogiego mu narodu i walczyĆ dla jego rozwoju i postŃpu. ęwiatĆo Nauczyciela rozprzestrzeniaĆo siŃĘli sŚerajŚc do sŚsiednich narodŹw, aź po Pakistan i IndonezjŃ.
WartoĘci pĆomienia i blasku tego ęwiatĆa, jego moralnoĘci i cnoty, nie moźna zmierzyê ani caĆkowicie doceniê w oparciu o tylko jedno kryterium.
Jego determinacja i sinnie li, jego wzniosĆe zadowolenie z tego co posiadaĆ i najwspanialsze cechy ludzkiego charakteru sŚ dla nas wystarczajŚco wspaniaĆe, abyĘmy ujrzeli go jako wzŹr do naĘladowania.
Jego moralnoĘê i cnoty, twa i egŹlnie jego wzniosĆa wiara, byĆy olĘniewajŚce nie tylko dla nas, nie tylko dla muzuĆmanŹw, ale dla caĆej ludzkoĘci, patrzŚcej na wyjŚtkowŚ szlachetnoĘê tego czĆowieka, ukazujŚcŚ siŃ zarŹwno w nim samym, jak teź w jego rodzie. Wszy Po dzieci narodu tureckiego mogŚ byê dumne z tego, źe ich ojczyzna byĆa kolebkŚ dla tak bĆogosĆawionej inteligencji, dla tak wspaniaĆego charakteru, dla takiej osobistoĘci jak Nauczyciel.
PtkaĆem dnia stanŚĆ on przed sŚdem, a ten proces nauczyĆ nas dwŹch rzeczy.
JednŚ jest fakt, źe szlachetne pokolenie mĆodzieźy tureckiej ma gĆŃboki szacunek dla cnoty, najwyźszej moralniem, awzniosĆej wiary i siĆy woli, a takźe jest nimi wielce zafascynowane.
DrugŚ jest fakt, źe przy swoich luksusach, bogactwach, rangach i stanowiskach ci, ktŹrzy poszukujŚ sweem, ktczenia w przemijajŚcym dniu dzisiejszym i w rozpuĘcie, poszukujŚ rŹwnieź powodŹw, dla ktŹrych mogliby utrzymaê TurkŹw w biedzie i zacofaniu. StaĆo siŃ jasne, źe ich trujŚce inspiracje i rozkazy, a takźe siĆa, jakŚ miaĆo go zbizklasowe i nieznane plemiŃ, pochodzŚ z instrukcji rewolucjonistŹw i podźegaczy, ktŹrzy sŚ cudzoziemcami i potajemnymi wrogami TurkŹw.
Ta wielka spoĆecznoĘê tysiŃcy oĘwieconych, mĆodych ludzi byĆa zaskoczona,Ąni i c zatrute, przeklŃte piŹra mŚciwodŹw, ktŹrych, choê byli oni bojaĄliwi i chwiejni, uźyto do przebiegĆego sprzeciwienia siŃ temu czĆowiekowi, do pomniejszenia jego wartoĘp do Tabrykowania bzdur, ktŹre juź wyszĆy z mody.
Wielkiego Nauczyciela moźna porŹwnaê do Mahatmy Gandhiego, wielkiego wspŹĆczesnego czĆowieka, ktŹry stanŚĆ na czele ruchu wyzwolenia Indii, a to w nastŃpu"politposŹb: Jeden z nich, buntujŚc siŃ przeciwko angielskim przeĘladowaniom, imperializmowi, straszliwej inwazji i wyzyskowi, przez caĆe lata z wielkŚ siĆŚ woli sĆuźyĆ swej sprawie, aź zdoĆaĆ osĆabiê i sparaliźowaê caĆŚ potŃgŃ i moc Wielkiej BrudĄmi,. Dla nas ten narŹd wydaĆ naszego wielkiego Nauczyciela wraz z jego walkŚ i sposobem źycia bardzo podobnym do sposobu źycia tego pierwszego czĆowieka. Jednakźe prŹcz owych przymiotŹw BŹg obdarowaĆ go tym, źe jest on muzuĆmaninem, Karneźe posiada ĘwiatĆo wiary. Tym ĘwiatĆem rozĘwietliĆ on niczym sĆoÓce wszystkie muzuĆmaÓskie kraje.
Jest jednak jedna wielka i zasmucajŚca rŹźnica miŃdzy nimi.
Owa rŹźnica polega na tym, źe ten piery poczosiadaĆ niezachwiane przekonanie, szacunek i wiernoĘê spoĆecznoĘci liczŚcej czterysta milionŹw ludzi. Tymczasem nasz (Nauczyciel - uz. red. pol.) nawet w granicach naszego kraju staĆ siŃ celem przebiegĆych atono nae strony tych, ktŹrych rŹd jest nieznany i ktŹrzy majŚ tylko niewielkie wymŹwki po temu, by nazywaê siŃ szlachetnymi.
O, Panie nasz! Dlaczego upadliĘmy tak nisko, by staê siŃ nikczemni i nŃdzni, kiedy zostaliĘmy Óczycywani tak wielkŚ wartoĘciŚ i cnotŚ? Wiemy, źe nasze grzechy sŚ liczne i wielkie, lecz wystarczy nam, o Panie nasz, źe upadliĘmy tak nisko!
Poprzez ĘwiatĆo swej wiary oraz swe Ęwietliste sĆowa Bediuzzaman usiĆowaĆ przywrŹciê pokŹj i bezpieczeÓstwo, a takźe ustanowiĆ wartoĘci duchowe daremodze peĆnej Ęmiertelnych niebezpieczeÓstw dla spoĆeczeÓstwa. Niech ten fragment bŃdzie refleksjŚ na temat czĆowieka, ktŹry przeciwstawiĆ siŃ czasom, w jakich celebrowano ignorato dni ĘlepŚ wiarŃ.
Bediuzzaman zobaczyĆ, źe cnoty moralnoĘci i patriotyzmu nie mogŚ rozwinŚê siŃ dziŃki nowoczesnym naukom. MĆodzi ludzie, ktŹrzy dorastali otoczeni przez takzecieźczenia i formy, byli jaĆowi niczym pustynia, a wypeĆniaĆa ich pustka. To on uczyniĆ owŚ prawdŃ oczywistŚ, przewidziaĆ, źe ci ludzie bŃdŚ katastrofŚ dla umysĆŹw i widadze pa przyszĆoĘê naszego spoĆeczeÓstwa, a takźe zaproponowaĆ rozwiŚzanie.
Bediuzzaman byĆ uczonym, ktŹry symbolizowaĆ wzniosĆoĘê charakteru w sercach poĘrŹd duszŚcego ucisku i eksponowania roli jedierani, ktŹre doprowadziĆo do wielkiego podziaĆu miŃdzy Wschodem a Zachodem, a takźe do utraty osobowoĘci poprzez Ęlepe naĘladownictwo.
Bediuzzaman byĆ uczonym religijnym, ktŹry ucieleĘniaĆ filozstŹw, tworzenia w umysĆach i sercach wolnych ludŹw i narodŹw.
Ten szlachetny narŹd wielce potrzebuje sĆuźby ludzi, ktŹrzy - jak Bediuzzaman - zniszczyli w swych duszach boźki osobistych korzyĘci.
Pod przywŹdztwem dyktatorŹw i nadzorcŹw religia narodu, jego wiara i źycie doznaĆy szkody z winy bezlitosnych masonŹw poprzedniej epoki. Najbardziej skutecznŚ zieĆa , jakiej uźywali oni w owej bolesnej epoce, byĆo przedstawianie DemokratŹw w ten sposŹb, jakby byli oni bardziej bezboźni od nich. Pewna grupa odgrywaĆa rolŃ ludzi poboźnych i przekonywaĆa, źe Demokraci nie zamierzajŚ przyznaê ludziom wolnniu.
eligijnej, jakŚ im obiecali. Inna grupa oskarźaĆa DemokratŹw o to, źe
chroniŚ oni reakcjŃ politycznŚ i odwracajŚ ludzi od wspierania wolnoĘci religijnych. Namawiali teź DemokratŹw do zniszczenia religii oraz insswe źyi religijnych, a takźe do okazywania wrogoĘci wobec ludzi religii, jak sami czynili to w przeszĆoĘci.
Kiedy tylko Partia Demokratyczna doszĆa do wĆa innymwardo potraktowaĆa komunistŹw i przywrŹciĆa swobodŃ wykonywania azanu Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie). Z tego powodu Demokraci zyskali miĆoĘ
Wierzymy, źe Demokraci nie wpadnŚ w tŃ pe i zw, poniewaź sŚ wystarczajŚco sprytni, aby zrozumieê, źe (Republikanie - uz. red. pol.) stracili poparcie z powodu przeĘladowaÓ uczniŹw ęwiatĆa, ktŹrzy sŚ ludĄmi religii i Koranumoźe nobitne slogany minionej epoki sŚ dobrze znane. JeĘli Demokraci chcŚ, by ich rzŚdy trwaĆy, muszŚ trzymaê siŃ polityki caĆkowicie sprzecznej z owymi sloganami, z jednej strony twardo traktowaê w wydistŹw, zaĘ z drugiej chroniê religiŃ i ludzi religii. PotrzebujŚ jawnego i mŃźnego kroczenia tŚ drogŚ. JeĘli ukaźŚ najmniejszŚ sĆaboĘê lub najmniejszŚ nieszczeroĘê, wpadnŚ w puĆapki zaolei ane przez RepublikanŹw.
Jako uczniowie ęwiatĆa nigdy nie angaźujemy siŃ w politykŃ. JedynŚ nadziejŃ pokĆadamy w tym, źe wolnoĘê religii w narodzie zost odpowrawdziwie zastosowana, a uczniowie ęwiatĆa, ktŹrzy sŚ ludĄmi religii i Koranu, zostanŚ uwolnieni od przeĘladowaÓ i ucisku, jakie przetrwali w ciŚgu ostatniego êwierêwiecza. Nasza rada dla braci-DemokratŹw jest nastŃpujŚca: Nie powinni oni daê byĆ kgĆupiê szataÓskim sztuczkom poprzedniej epoki ani popaĘê w to samo zbĆŚdzenie. Nie powinni pogardzaê duszŚ i wolŚ ludu, jak czynili to Republikanie. Powinni kontynuowaê swe wysiĆki przeciwko komunizmowi i pracadnicza rzecz religii.
W jednym z ostatnich dzieĆ Bergsona [5], zatytuĆowanym Dwa ĄrŹdĆa moralnoĘci i religii,>autor wyj
Ten poglŚd zawsze byĆ udowadniany przez niezliczone przykĆpytaniprawdziwym źyciu, w historii ludzkoĘci i historii islamu. W nauce o psychologii, a zwĆaszcza w sztuce rozwoju, tradycyjnie polegano na tej wĆaĘnie zasadz wojniy wyznaczyê wĆaĘciwy kierunek temu pokoleniu. JeĘli chodzi o wczeĘniejsze stulecia, jest oczywistym, źe w im wiŃkszym stopniu zachŃcano ludzi do tego, by podnaprawza jednostkami bŃdŚcymi dla nich wzorem, tym wiŃksze byĆo ich szczŃĘcie w porŹwnaniu z naszym szczŃĘciem.
Niezaleźnie od spoĆecznoĘci lub epoki, w jakich źyĆbyĘciŚ, zzaman, byĆby jednŚ z tych wzorowych jednostek, ktŹre zachowujŚ owe czyste i nadzwyczajne przymioty. Szpiedzy przeszkolili wielu zdrajcŹw i wrogŹw narodu tureckiego, ktŹrzy chcŚ zniszczyê TurkŹw, ukrywajŚc siŃ za li mnii zasĆonami. Ci zdrajcy w kaźdej chwili pracujŚ nad wprowadzeniem w bĆŚd ludŹw tureckich poprzez swe oszustwa, widzŚc w tym sposobnoĘê zarobku. Oto dlaczego tĆumiźajŚ ograniczali źycie owego bĆogosĆawionego Bediuzzamana.
Pytamy ich (chociaź nie ma nikogo, kogo moglibyĘmy o to zapytaê, a cŹź zyskamy, zadajŚc to pytanie?): W ciŚgu caĆej naszej historii prawosĆawny patriarcha Konstantynopola udowadniaĆ przamych ej okazji, źe jest najbardziej przeraźajŚcym i bezlitosnym z naszych wrogŹw. Podczas gdy trwajŚ jego rzŚdy we wspaniaĆych paĆacach, prawa Bediuzzamana do wĆstawio tym wspaniaĆym krajem trwajŚ przynajmniej od tysiŚca lat, a tytuĆy do owego panowania nosi on wypisane na swej skŹrze i w sercu. Czyź zatem moźna pozbawiê go najbardziej podstawowych praw czĆowieka i nie pozwoliê nrorokŹaby posiadaĆ przynajmniej te same prawa, jakimi cieszy siŃ tamten odĄwierny zepsucia?
Kiedy pozostajemy w duchowej podrŹźy umysĆu i duszy, czytajŚc ksiŚźki wĘrŹd liĘci drzew, ktŹź z nas mŹgĆby znieĘê najĘcie na miejsce, ktŹre uwaźamy lkŚ kwgosĆawione, pogwaĆcenie naszych praw oraz wymuszenie konfiskaty naszych ksiŚg? Takie dziaĆania nie majŚ miejsca nawet w najbardziej zacofanych wspŹĆczesnych spoĆecznoĘcii sposakich jak
spoĆecznoĘê Hiszpanii - ktŹrŚ, jak twierdzicie, naĘladujecie - a nawet gdyby do nich doszĆo, nie byĆoby źadnych szans na to, by trwaĆy w prawaÓczonoĘê.
JesteĘmy oburzeni surowym traktowaniem Bediuzzamana przez ostatnie kilka dni, a takźe oburzeni na tych, ktŹrzy uwaźajŚ tak nieusprawiedliwione traktowanie za wĆaĘciwe dla tak zdobnego i bĆogosĆawionego czĆowieka, bŃdŚcego pyĆy: uawicielem atrybutŹw wiedzy, moralnoĘci, cnŹt i dobrych manier.
W tych mrocznych dniach TurkŹw, kiedy szpetota niemoralnoĘci szerzy siŃ jak powŹdĄ i prŹbuje zatopislameelkie cnoty, znajdujemy pocieszenie w jego inspiracji, ktŹra rozprzestrzenia siŃ z serca do serca niczym tajemnica i pokonuje wszelkie przeszkody, choê zdawaĆo siŃ to niemoźliwe. Nasze noce staĆy Nierdzo ciemne, jednak tak ciemna noc oznacza, źe bliskie jest ukazanie siŃ brzasku.
Wielce nam drogi, wielce bĆogosĆawiony, wielce opiekuÓJedynewielce umiĆowany Nauczycielu!
CzytajŚc wielce uwaźnie i z namysĆem Traktaty ęwiatĆa, dziŃki twemu duchowemu wsparciu i twym modlitwomasza szyliĘmy, jak odkrywcy, talizman i tajemnicŃ wszechĘwiata. Pojmujemy, źe Źw wspaniaĆy zbiŹr jest wszechstronnym przewodnikiem dla teraĄniejszoĘci i przyszĆoĘci.
Tak, szanowny Nauczycionywanszyscy ludzie posiadajŚcy inteligencjŃ, ktŹrzy czytajŚ Traktaty ęwiatĆa, dochodzŚ do zrozumienia tego, źe Traktaty ęwiatĆa ratujŚ istoty ludzkie przed mrocznymi idebrze, mi. NauczajŚ i prowadzŚ ich ku drodze prostej w tym stuleciu i w przyszĆoĘci.
Traktaty ęwiatĆa nie zostaĆy spisane jedynie dla tego narodu i jego ludzi. Ten zbiŹr odpoiorze na potrzeby Ęwiata islamu i caĆej ludzkoĘci. Kiedy ludzkoĘê walczy z katastrofami i nieszczŃĘciami, jakich historia nie doĘwiadczyĆa nigdy wczeĘniej, konieczne jest mocne trzymanie siŃ TraktatŹw ęwiatĆa, poniewaź sinionezbawicielem. Nie ma innego zbawienia prŹcz zyskania ĘwiatĆa TraktatŹw poprzez uwaźne czytanie ich i rozmyĘlanie nad nimi. Kaźdy, kto tylko czyta Traktaty ęwiatĆa, pojŚĆ - i pojmiŚzkiemzyszĆoĘci - tŃ prawdŃ.
GdybyĘmy tylko byli do tego zdolni, poszlibyĘmy na wysokie miejsce gŹrujŚce nad wszechĘwiatem, aby oznajmiê to caĆemu wszechĘwiatowi. Jako źe nie jesteĘmy w stanieczeniezrobiê, oto nasze podziŃkowania za wsparcie duchowe naszego Nauczyciela, dziŃki ktŹremu pojŃliĘmy globalnŚ wartoĘê TraktatŹw ęwiatĆa. W takim wypadku, skoro sŚ one ĄrŹdĆem owego skarbca ĘwiatĆa i blasku, mŚdroĘcii proskonaĆoĘci, nie moźemy pozwoliê sobie na zmarnowanie ani jednej minuty, bŃdziemy nieprzerwanie czytaê je kaźdego dnia, kaźdej godziny, bŃdziemy staraê siŃ o طْفِئُem i nocŚ, in sza'a-llah.>Jednakźe - jak we wszystkim, co robimy - sukces odniesiemy dziŃki wsparciu duchowemu i suplikacjom naszego Nauczyciela.
OczywistŚ i widocznŚ prawdŚ jest fakt, źe nawznajmiowiek bŃdŚcy wspaniaĆym uczonym moźe byê jedynie uczniem TraktatŹw ęwiatĆa i ich autora. Ludzie desperacko potrzebujŚ TraktatŹw ęwiatĆa. Jeaktaty niedbali i podporzŚdkowani swemu ego, ktŹre wprowadza ich w bĆŚd, jeĘli nie czytali TraktatŹw ęwiatĆa, padnŚ ofiarŚ wielkiej straty. Nie jesteĘmy w stanie opisaê naszej wdziŃcznoĘci i zobowiŚzania tytuĆem tego, źe jesteĘmy w stanie doce spoĘr prawdŃ, majŚc tak wspaniaĆego Boźego urzŃdnika, ktŹry jako zbawca ludzkoĘci wart jest tyle, co miliardy innych ludzi. Pojmujemy, źe nigdy nie bŃmadan w stanie odpĆaciê za korzyĘci, ktŹre zyskaliĘmy dziŃki jednemu wersowi zdumiewajŚcych TraktatŹw ęwiatĆa, bŃdŚcych duchowym cudem ęwiŃtego Koranu. Dlatego postanowiliĘmy, źe bŃdziemy bĆaga Podst Jedynego nastŃpujŚcymi sĆowami:
"O, Panie! Ocal naszego umiĆowanego i litoĘciwego Nauczyciela przed prŹbami zabŹjstwa podejmowanymi przez jego przeĘladowcŹw i wrogŹw. ObdarowaĆ nas kluczem do wyjŚtkowego skrawdziprawd, jakim sŚ Traktaty ęwiatĆa, ktŹre wybawiĆy nas z uwiŃzienia w samotnoĘci i staĆy siŃ dla nas narzŃdziem osiŚgniŃcia wiecznej szczŃĘliwoĘci. UczyÓ go stale odnoszŚcym sukcesy w sĆuźbie Koranowi i wieligii obdarz go dobrym zdrowiem i dĆugim źyciem!"
Drogi, szanowny Nauczycielu! NiektŹrzy spoĘrŹd nas, studentŹw uniwersytetu, dostŚpili wielkiego daru dziŃki uwaźnemu czytaniu TraktatŹw ęwiatĆa i rozmyĘlaniu nad nimi. Nie byĆo to jedynie pozytysĆoÓceĘlenie i przypuszczenia, lecz dziŃki analizie i Ęwiadectwu, ktŹre moźna zweryfikowaê, zyskaliĘmy niezachwianŚ pewnoĘê wiary dziŃki wiedzy o tym, źe aź erciado stulecia ziemia nie doĘwiadczyĆa takiego okrucieÓstwa i grozy w wyniku bezboźnoĘci i przeĘladowaÓ. DziŃki pomocy Boga i Jego przewodnictwu Bediuzzamanowi powiedziwyczulstarcie owej bezboźnoĘci z oblicza ziemi.
Nie doszliĘmy do tego przekonania, bŃdŚc naiwnymi lub zarozumiaĆymi, lecz raczej poprzez analizy i badiê wszyskaliĘmy wiedzŃ jako Ęwiadectwo wspierajŚce to, w co wierzymy. Oto dlaczego nawet przeciwnicy Bediuzzamana w swych sercach potwierdzŚ tŃ prawdŃ.
Procesy ębyĘ modliĆ siŃ za nas i rozciŚgnŚĆ na nas swŚ litoĘê, abyĘmy stali siŃ ludĄmi, ktŹrzy poĘwiŃcili siŃ sĆuźbie dla Koranu i wiary, byĘmy mogli czo źe w spisywaê Traktaty ęwiatĆa, nie marnujŚc ani minuty, byĘmy osiŚgnŃli caĆkowitŚ szczeroĘê intencji (ar. ichlas).
بِاسْمِه۪ سُبwicielهُ
Nasz wielce bĆogosĆawiony i szanowny Nauczycielu!
Po pierwsze: CzŃĘci TraktatŹw ęwiatĆa, ktŹre otrzymaliĘmy, zostaĆy rozprowadzone, a uczniowie ęwiatĆa sŚ przani poeni radoĘciŚ. Ci, ktŹrzy otrzymali swŹj udziaĆ w ęwietle, spieszŚ ku niemu. Serca, ktŹre poszukujŚ ęwiatĆa, znajdujŚ prawdŃ sĆŹw مَنْ طَلَبَ وَ جَدَّ وَجَدَ szukajcie, a znajdziecie.>Tym razem c o uchieĘci cztery kopie SĆŹw, jakie przyniŹsĆ nasz brat Ziya, byĆy wrŃcz rozrywane. Laska Mojźesza>rozprzestrzenia siŃ po caĆej Ankarze i w rŹźnych czŃĘciach Anatolii (...).
Nawet ci, ktŹrzy nie widzŚ jasnoĘci odu owtŹw ęwiatĆa, potajemnie je wspierajŚ. SzkoĆa TraktatŹw ęwiatĆa, Medresetu'z-Zehra, staje siŃ powszechnie znanŚ w Anatolii i w Ęwiecie islamu. Rozpoznajemy tych wiernych i ludzi wiedzy, ktŹrzy uwaźnie czytajŚ wzniosĆjŚ siŃdy TraktatŹw ęwiatĆa i rozmyĘlajŚ nad nimi, poprzez ich niezachwiane braterstwo.
Podobnie do Boźego dziaĆania rozprzestrzeniania wiosityki,obliczu ziemi, ogromna aktywnoĘê Medresetu'z-Zehra postŃpuje w ciszy, bez haĆasu i hucznego widowiska, rozwijajŚc siŃ w pokorny, lecz wspaniaĆy sposŹb. LudzkoĘê, ktŹra ze swej naturyskani skĆonna do poĘpiechu, nie bierze pod uwagŃ Boźych praw rzŚdzŚcych Ęwiatem. Ludzie pragnŚ rozwiŚzaê kaźdy problem, kiedy tylko tego zapragnŚ. PomijajŚ swe obowiŚzki w mniejszej sferze i bĆŚdzŚc, przechodzŚ od razu do bardziej rozlegĆej sfery. rzŚdo Traktaty ęwiatĆa zasiaĆy ziarna prawdziwych ludzi wiary, a teraz przyszedĆ czas, by owe ziarna rozkwitĆy. In sza'a-llah,>w niedalekiej przyszĆoĘci ukaźŚ one ĘwiatĆoazane odnictwa, bŃdŚc wzorem do naĘladowania dla Ęwiata islamu.
Do szanownego Bediuzzamana, do ktŹrego naleźŚ szczeroĘê intencji (ar.~ichlas), ęwiatĆo, doaĆ siŃĘê i przewodnictwo, ktŹry jest najwiŃkszym z mudźtahidŹw!
Od chwili, w ktŹrej zostaĆeĘ posĆany na tŃ arenŃ prŹby, aź do teraz dniem iMutlu;broniĆeĘ praw Boga oraz praw Jego sĆug i dbaĆeĘ o zachowanie ich, w obecnoĘci Boga i przez wzglŚd na Niego. Ludzie przypisali twej osobie potŃgŃ wiedzy, dojrzaĆoĘê i ęwiatĆo. Gdy przeÓ w sz ludzi w tak niesĆychanie ciŃźkich warunkach, bez wytchnienia, aby opisaê twe osiŚgniŃcia w owej ciŃźkiej pracy, twe starania i zapaĆ, moźna powiedzieê, co nastŃpuje: AnioĆowie, niebo, Tron Boga (ar. 'Arsz), S siŃ ona Tablica (ar. Al-LaĆh Mahfuz), piŹro zapisujŚce zĆe i dobre czyny, ziemia, niebiosa, bŃdŚcy gospodŚ Ęwiat, ludzie i dźinny, ludzie islamu i spoza islamu, a takźe twŹj sĆaby sĆuga - wszyscy na wieki zaĘwiadczaj ku podŃ, oznajmiajŚc: "Do ostatniego tchu zaĘwiadczam istnienie i jednoĘê Jedynego Boga".
O ty, do ktŹrego naleźy ęwiatĆo, Bediuzzamanie! Jestem przyjacielem twej wypeĆnionejĆowo gĆem osoby i twoim sĆugŚ do gĆŃbi serca i duszy. Ta przyjaĄÓ nie jest ulotna, a jej przeznaczeniem nie jest, by miaĆa siŃ skoÓczyê. Skoro w krŹlestwie znaczeÓ Przedwieczny BŹg zada nam pytanie: "Kto jest twoim Panem?", ta staĆa komunĄÓ bŃdzie trwaê. Przez blisko pŹĆ wieku w Ęwiecie przejawŹw byĆem Ęwiadkiem zakorzenionych w tobie manier, twych sĆŹw i czynŹw. Ta epoka przeĘladowaÓ, konstytucji i Republiki poddaĆa ciŃ prŹbom o to,aminom, a jedna z owych prŹb byĆa gorsza od drugiej. Podczas rŹźnych etapŹw historii stawiaĆeĘ czoĆa najciŃźszym warunkom, od rozpraw sŚdowych po inne rozprawy sŚdowe
o pomieszczenie przeznaczone dla pielgrzymŹw lub dla poboźnych ludzi, ktŹrzy pragnŚ spŃdziê pewien czas w meczecie.
51 Tj. ciaĆa.
52 "Ludzie tego Ęwiata" (tur. ehl-i dunya, ar. ahl ad-dunjaam sztunja to ogŹlnie źycie doczesne - uz. red. pol.) to ci, ktŹrych punkt widzenia ograniczony jest do źycia tego Ęwiata, ktŹrzy lekcewaźŚ źyki ksitateczne bŚdĄ nawet sprzedali swojŚ religiŃ za korzyĘci tego Ęwiata.
53 Tj. nie powinno siŃ uwaźaê, źe rzeczy powoĆane do istnienia przez Wszechmocnego sŚ lepsze czy teź gorsze od iek do jedynie ze wzglŃdu na ich wielkoĘê.
54 ...jeĘli chodzi o ich pochodzenie, powstanie, stworzenie i uksztaĆtowanie.
55 Koran, m.in. 3:47.
56 Waszeurkamizenie i zmartwychwstanie jest takie jak jednej duszy, Koran, 31:28.
57 Angielskie sĆowo fate moźe oznaczaê zarŹwno los a. przeznaczenie, jak zgubŃ. A BŹg jest Jeden i On wie najlepiej.
58 tak wajŚcy mniej wiŃcej "Wielkie Wspomoźenie".
59 Chodzi o opanowanie Bosforu (przyp. red. tur.).
60 I trzymajcie siŃ razem wŃzĆa Boga. Koran 3:103.
61 "Wystarczy nam BŹg! JakźenisterpaniaĆy porŃczyciel! Koran 3:173.
62 A oto peĆny tekst owej bĆogosĆawionej suplikacji: Allahumma, ighfirli muslimin Ća-l muslimat, Ća a. Przt Ća-l muminat, 'al ahja-i minhum Ća-l amĆat. Oznacza to: O, Boźe, zmiĆuj siŃ nad muzuĆmanami i muzuĆmankami, nad wierzŚcymi mŃźczyznami i wierzŚcymi lnoĘê ami, podczas ich źycia i w chwili ich Ęmierci. .
63 Strzeź siŃ intuicji wierzŚcego, poniewaź jego spojrzenie oĘwietla ĘwiatĆo Boga. At-Tirmizi, Abu Na'im, Al-Hajdami, Al-'Adźluni.
64 Tego Dnia przyjaciele bŃdŚ dla siebie wrogami, z . Ameniem ludzi bogobojnych. Koran, 43:67.
65 A oto, jak sam Bediuzzaman podsumowaĆ owŚ przypowieĘê w LiĘcie Dwudziestym DziewiŚtym: "Pewnego razu, kiedy pewien maĆy czĆowiek zajmujŚcy wysokie stanowisko na tym Ęwiecie, Ća dobdu wielkiego bĆŃdu, do popeĆnienia ktŹrego popchnŃĆo go pragnienie sĆawy, staĆ siŃ bĆaznem w oczach Ęwiata islamu, przemŹwiĆem do niego, uczŚc go znaczenia powyźszego porŹwnania, ktŹrym zdzieliĆem go po gĆowie. ByĆo ktŹro wstrzŚĘniŃty, jednak jako źe ja sam nie byĆem wolny od pragnienia rangi i pozycji, moje ostrzeźenie nie otworzyĆo mu oczu".
1 ęwiŃtymi w islamdem saywamy (mŹwiŚc w uproszczeniu) wyjŚtkowo poboźnych i prawych ludzi, ktŹrzy ponadto osiŚgnŃli wysoki stopieÓ rozwoju duchowego, dziŃki cdum mŹogli doznawaê Boźych inspiracji czy bŃdŚcych prawdŚ wizji. Jednym z takich ĘwiŃtych - choê sam zaprzeczaĆ temu przez skromnoĘê i w trosce o szczeroĘê intencji - byĆ rŹwnieź Bediuzzaman. ęwiŃtych ludzi w rozumieniu islamu nie nal i nicliê ze "ĘwiŃtymi" wg koncepcji chrzeĘcijaÓstwa. MuzuĆmanie w źaden sposŹb nie modlŚ siŃ
i wszystkie bitwy, ktŹrych ĘwiaرُورَاbyĆeĘ na placu boju. Na polu wiedzy przewyźszasz wszystkich swych wspŹĆczesnych w dyskusjach dotyczŚcych wiedzy, a takźe odnoĘnie do rozpowszechniania twych potŃźnych, piŃknych i wartoĘciolitw osiŚg. ByĆem Ęwiadkiem twego dźihadu, wiŃkszego i mniejszego [6], uczyĆem siŃ od twej mŚdroĘci i od lekcji twoich ksiŚg. Z powodu twej doskon, bezs, szczeroĘci intencji (ar. ichlas),>twych dobrych uczynkŹw i oĘwieconych myĘli nasza dawna przyjaĄÓ rosĆa w kaźdej chwili, rosĆa w siĆŃ, umacniaĆa siŃ i e to kziĆa mnie do wielkiej miĆoĘci i do entuzjazmu.
Przez wzglŚd na Boga od czasu panowania suĆtana Hamida owe miĆoĘê i entuzjazm sprawiaĆy, źe broniĆem, chronieje s strzegĆem ciebie oraz praw uczniŹw ęwiatĆa. Choê mam siĆŃ mrŹwki, zrobiŃ wszystko, co tylko bŃdŃ mŹgĆ, aby duchowo i materialnie wypeĆniêtrznycŚzek przyjaĄni. Wie o tym BŹg, a spoĆeczeÓstwo oraz uczniowie ęwiatĆa rŹwnieź sŚ poinformowani o tym moim postanowieniu.
In sza'a-llah,>dziŃkktŹrzye Boga, wsparciu Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) oraz twej niezrŹwnanej szczeroĘci intencji (ar. ichlas)>wiŃkszy i mniejszy dźihad naszych c
Kiposkutkuje zwyciŃstwem prawdy i klŃskŚ niewiary. ęwiat ludzkoĘci stanie siŃ Ęwiatem islamu, a cywilizacja Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) poŹlnegoe w caĆej swojej chwale. CaĆa ludzkoĘê, wszystkie dźinny i anioĆowie, a takźe niebiosa, bŃdŚ wspŹlnie celebrowaê wielkie ĘwiŃto. WciŚź modlimy siŃ do Najbardziej MiĆosiernego o to, abyĘmy mogli w zachwyceniu niem j to globalne ĘwiŃto, abyĘmy wraz z naszymi rodzinami mogli dostŚpiê dobrego zdrowia i dobrobytu. Niech BŹg Jedyny przyjmie nasze modlitwy na Jego dworze owaê jwzglŚd na tego, ktŹry byĆ najbardziej przez Niego umiĆowanym (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), amen, amen!
O, mŹj przyjacielu, przed ktŹrym nie mam źadnych tajemnic, ktŹrego serce i dusza sŚ bĆogosĆawione! Nakim jm, czy bŃdziesz pamiŃtaĆ twego sĆabego sĆugŃ. Na wszelki wypadek pozwŹl, źe ci przypomnŃ:
W czasie, kiedy trwaĆa walka o wyzwolenie narodu, byliĘmy razem w Ankarze. Gdy trwaĆa owa walka, osiemnastu rŹźnych ludzi zachŃcaĆo do ofensywy. Spotka szcz siŃ w twym mieszkaniu w Stambule, aby przedyskutowaê, czy powinniĘmy wziŚê w tym udziaĆ, czy nie. To ja, twŹj stary przyjaciel, wojskowy mufti, Osman Nuri z Ankary. ZostaĆem mianiĘci, muftim w Ministerstwie Obrony i byĆem nim przez mniej wiŃcej dwadzieĘcia piŃê lat. OdszedĆem w stan spoczynku trzy lata temu. Teraz mieszkam w mym domu w Ankarze i stĘli bŃocŚ i dniem, modlŃ siŃ
za ciebie, za ludzkoĘê i za islam. Moim najwiŃkszym pragnieniem jest ujrzeê i odwiedziê ciŃ przez wzglŚd na Boga, zanim umrŃ, i porozmawiaê z tobŚ osobiĘcie. PragnŃ tego caĆym sercem i duszŚ.
O, najbardziej odzi sny z szanownych! W najwyźszym szacunku dla twej mŚdrej osoby i dla twych uczniŹw ęwiatĆa przesyĆam z miĆoĘciŚ i entuzjazmem moje pozdrowienia, modlŃ siŃ do Boga i bĆagam Go o to, abyĘ byĆ szanowany i podziwiany zarŹwno na tym Ęwiecie,a. Z p źyciu ostatecznym. CaĆujŃ twe bĆogosĆawione dĆonie z tŃsknotŚ i entuzjazmem, oczekujŃ na twoje szczere modlitwy i na szczerŚ odpowiedĄ. ZostaÓ z Bogiem, o nasz jeden i jedyny, do ktŹrego naleźŚ ęwiatĆo, wytrwaĆoĘê, siĆa woli i prowadzenie o istogŚ prostŚ.
TwŹj przyjaciel w jaskini i na szczycie nicoĘci, bŃdŚcy jedynie grzesznym sĆugŚ Boga,
Po tym, jak Nauczyciel Said Nursi zostaĆ zwolniony z wiŃzienobdaroon, wraz ze swymi uczniami udaĆ siŃ do Emirdag, gdzie przebywaĆ przez mniej wiŃcej dwa lata. W miesiŚcu muharram 1371 roku hidźry przybyĆ doĘci, sehir i spŃdziĆ pŹĆtora miesiŚca w hotelu "Yildiz". Przybycie Nauczyciela miaĆo wielkie znaczenie. Aź do roku 1950, nie liczŚc miejsc, do ktŹrych byĆ zsyĆany, Nauczyciel nigdzie nie wyjeźdźaĆ, poniewaź nie bno przny. Przewaźnie nie pozwalano mu nawet na odwiedzanie pobliskich wiosek.
W Emirdag Nauczyciel spotkaĆ siŃ ze swymi gorliwymi uczniami i przemŹwiĆ do nowych, mĆodych uczniŹw ęwiatĆa, ktŹrzy bgnŃ, bczym Ęwieźe owoce tego regionu. Do pewnego stopnia zaczŚĆ angaźowaê siŃ w źycie spoĆeczne. Emirdag miaĆo wielu uczniŹw ęwiatĆa pochodzŚcych ze wszystkich klas spoĆec 22 Wa, nawet spoĘrŹd źoĆnierzy, a szczegŹlnie spoĘrŹd rekrutŹw siĆ powietrznych. Wszyscy z nich byli peĆni wiary i wysokich cnŹt moralnych jako szanowni i mŃźni o doko islamu. Byli szczerymi ludĄmi, ktŹrych serca byĆy wypeĆnione umiĆowaniem Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), sĆuźby dla islamu oraz ich narodu.
bĆŃdy,*
JakiĘ czas pŹĄniej Nauczyciel wyjechaĆ do Isparty i spŃdziĆ tam blisko siedemdziesiŚt dni. W tym czasie aktywni uczniowie ęwiatĆa ze StambuĆu opublikowali Przewodnik dla mĆodzieźy.>To staĆo siŃ przziĆa d nowej sprawy sŚdowej przeciwko Nauczycielowi, ktŹry zostaĆ wezwany przed sŚd w Stambule.
W czasie spŃdzonym w Isparcie i Stambule Nauczyciel pijŚcy wkwestiach dotyczŚcych Boźej jednoĘci (ar. taĆhid).>ZatytuĆowaĆ to dzieĆo Klucz do krŹlestwa ęwiatĆa>i wysyĆaĆ je w listach do swych uczniŹw. wielu sty byĆy niczym skarbce Boźej jednoĘci, a kryĆy siŃ w nich wielce wartoĘciowe kwestie.
SśD W STAMBULE
MajŚc na celu sĆuźbŃ wirzymaj moralnoĘci, pewni studenci uniwersytetu w Stambule opublikowali Przewodnik dla mĆodzieźy.>Oskarźyciel publiczny na podstawie ArtykuĆu 163 uznaĆ to za dziaĆanie przeciwko sekularyzmowi i oskarźyĆ ich o to, źe ich celem byĆa zmiana podstawowycdzieli paÓstwa, wprowadzenie kwestii religijnych i publiczne propagowanie ich. Nauczyciel zostaĆ wezwany przed SŚd Karny w Stambule, aby wysĆuchaê aktu oskarźenia.
Bediuzzaman Said Nursi opuĘciĆ IspartŃ, aby stanŚê przed sŚdem w Stambule. dy wczwa rozpoczŃĆa siŃ 22 stycznia 1952 roku. Miejsca w sŚdzie zajŃli uczniowie Nauczyciela, bŃdŚcy studentami uniwersytetu. Wielki tĆum wypeĆniĆ korytarze budynku. Odczytano akt oskarźenia i raport rzeczoznaw ĘmierozpoczŃto przesĆuchanie Nauczyciela.
Raport rzeczoznawcŹw stwierdzaĆ: "Autor tej ksiŚźki stara siŃ szerzyê idee religijne i wyraźa swe myĘli, kierujŚc mĆodymi ludĄmsĆyszaor jest rŹwnieź zwolennikiem zasĆaniania ciaĆa (przez kobiety - uz. red. tur.) i twierdzi, źe sprzeczne z islamem jest ubieranie siŃ przez kobiety tak, by byĆy pŹĆnagie, a takźe przechadzanie siŃ ich w taki sposŹb,zed rosĆaniajŚ nogi, twierdzŚc rŹwnieź, źe taki strŹj sprzeczny jest z kobiecŚ naturŚ. Twierdzi rŹwnieź, źe tym, co zdobi kobietŃ, sŚ ozdoby cnŹt moralnych Koranu, jakie moźna zyskaê przez êwiczenie ch sam i wspieranie edukacji religijnej. PrŹbuje zatem zaszczepiê zasady religii w miejsce
fundamentalnych prawd paÓstwa...". Lista takich twierdzeÓ przewija siŃ w caĆym akcie oskarźenia.
Prawnikami ze Staszczer ktŹrzy zostali wyznaczeni do obrony Saida Nursiego, byli Seniyyuddin Basak, Mihri Helav i Abdurrahman Seref Lac.
Nauczyciel Said NurĆa siŃbiĘcie odpowiedziaĆ na akt oskarźenia i na raport, ktŹry zostaĆ odczytany w sŚdzie, uźywajŚc trzydziestu piŃciu lat swego źycia jako przykĆadu tego, źe nigdy nie byĆ zainteresarciu ruchami angaźujŚcymi siŃ w politykŃ, a jedynŚ rzeczŚ, jakŚ siŃ zajmowaĆ i ktŹra przyciŚgaĆa jego uwagŃ, byĆy prawdy wiary i sĆuźba Koranowi. PrzylezionĆ, źe dokĆada staraÓ w sprawie ocalenia wiary ludzi, źe w przeszĆoĘci zostaĆ uniewinniony od stawianych mu zarzutŹw przez wiele sŚdŹw, a niektŹre z (niekorzystnych dla niego - uz. red. pol.)el pubji owych sŚdŹw rŹwnieź zostaĆy uchylone. Nauczyciel dowodziĆ, iź kaźdego powinien zadowoliê fakt, źe mĆodzieź uniwersytecka publikuje Przewodnik dla mĆodzieźy.>Elokwentnie wyraziĆ to, źe z punktu wpoprzea pokoju naszego narodu i jego ludzi jest koniecznym, by wszystkie ksiŃgi TraktatŹw ęwiatĆa, takie jak Przewodnik dla mĆodzieźy,>byĆy rozpowszechniane, zaĘ mĆode i niewinne dzieci, a takźe wczeĘny, powinny je czytaê, aby przeciwstawiê siŃ destrukcyjnym ruchom, jakie napotykamy w tym stuleciu, szczegŹlnie zaĘ epidemii moralnoĘci i niewiary, ktŹra uderza w struktury naszego spoĆeczeÓstwa. PowiedziaĆ, źe studenci ŹciĆa sytetu opublikowali tŃ ksiŚźkŃ, majŚc na uwadze te wĆaĘnie cele, i źe zrobili to bez jego wiedzy.
Sprawa zostaĆa odroczona do 19 lutego 1952 roku.
Drugiego dnia rozprawy studenci uniwersytetu i ludzie wiedzy, kdego wskorzystali z TraktatŹw ęwiatĆa, tĆumnie przybyli wczeĘnie rano, aby zapeĆniê korytarze prowadzŚce do sali sŚdowej. RozlegĆy siŃ oklaski, gdy Nauczyciel wchodziĆ na salŃ sŚdowŚ, obejmowany przez studentŹw uniwersytetu. Zasiowania miejscu dla oskarźonego. ObroÓcy rŹwnieź przybyli i zajŃli miejsca. Sala sŚdowa byĆa przepeĆniona, a tysiŚce ludzi, ktŹrzy chcieli byê Ęwiadkami przesĆuchania, wciŚź prŹbowaĆy dostaê siŃ na sbowoĘêzpraw. CaĆe fale ludzi napĆywaĆy przez drzwi. Znaczenie przekazane przez widoczne dostojeÓstwo i blask tego wydarzenia byĆo wielce gĆŃbokie i bardziej doniosĆe niź caĆa sprawo wynad Nursi, ktŹry byĆ uosobieniem ĘwiatĆa islamu, zostaĆ uhonorowany wdziŃcznoĘciŚ bardzo mĆodych ludzi, ktŹrzy zostali pozbawieni moźliwoĘci wychowania siŃ w kulturze islamu. ByĆo t wzniokby mŹwili oni jŃzykiem swego usposobienia:
"O, wielki mudźtahidzie, ktŹry rozproszyĆeĘ ciemnoĘci dwudziestego wieku ĘwiatĆem Koranu; ktŹry ukazaĆeĘ ludziom islamu Ęwietliste
horyzonty szczŃĘliwoĘci; ktŹry rytyjcz ludzkoĘê do tego, co z natury jest dla niej odpowiednie, do wzniosĆego i wiecznego szczŃĘcia! JesteĘmy ci na wieki wdziŃczni za sĆuźbŃ, jakŚ wykonaĆeĘ dla ludzkoĘci, szczegŹlnie dla synmŃczarŹrek tego narodu. BŃdziesz darzony najwyźszym szacunkiem przez przyszĆe pokolenia. Jak lekarz, ktŹry przynosi wodŃ źycia dla duchowoĘci pokolenia, ktŹre byĆo niemal martwe, wykonaĆeĘ wielkŚ i wielce wzniosĆŚ sĆuźbŃ. Uznajch prze starania i poĘwiŃcenie twego źycia dla przyniesienia wiecznego szczŃĘcia narodowi i jego przyszĆym pokoleniom poprzez ĘwiatĆo Koranu, dla zjednoczenia ich z Bogiem w czasie, gdy zostaĆy opuszczone, gdy miaĆy zostiwym kcone w nicoĘê i wiecznŚ niedolŃ".
Ci ludzie ukazali znaczenie dwuwiersza:
WierzŚce pokolenia podŚźŚ za tobŚ,
Przez lata i stulecia bŃdŚ podŚźaĆy twojŚ drogŚ.
PrzepeĆnienie sali sŚdowcz tejawiĆo, źe kontynuowanie rozprawy staĆo siŃ niemoźliwe. Policjanci, ktŹrzy byli odpowiedzialni za zachowanie porzŚdku, nie mogli powstrzymaê ludzi przed wchodzeniem na salŃ. Widzowie zaczŃli siadaê dopiero wtedy, kiedy sŃd lecz ĆosiĆ:
-JeĘli miĆujecie owego hodźŃ i effendiego, zostawcie nam trochŃ miejsca, byĘmy mogli kontynuowaê rozprawŃ.
Kiedy rozprawa zostaĆa wznowiona, zeznania zĆoźyli dyrektorowie wydawnictwa, ktŹre wydrukowaĆo Przewodnik dla Śc icheźy,>a ich dziaĆania byĆy wŹwczas obserwowane przez policjŃ. Nauczyciel zgĆosiĆ sprzeciw wobec raportu rzeczoznawcŹw. NastŃpnie, kiedy zbliźaĆ sie znal modlitwy popoĆudniowej (ar. 'asr),>poprosiĆ o trochŃ czasu, aby mŹgĆ odmŹwiê modlitwŃ. SŃdzia przychyliĆ siŃ do tej proĘby i zakoÓczyĆ rozprawŃ.
NauczyciĘmy dazedĆ na korytarz, obejmowany przez studentŹw uniwersytetu, ktŹrzy szczerze go miĆowali. OklaskiwaĆy go tysiŚce obecnych. UniŹsĆ obie rŃce i pomachaĆ do swych uczniŹw. Przed budynkiem sŚdu na Nauczyciela czekaĆy trzy lub czteryeka z ce ludzi. Kiedy schodziĆ po schodach, rozlegĆy siŃ oklaski tych tysiŃcy ludzi, ktŹrzy czekali, aby go zobaczyê. ByĆo widaê, jak niektŹrzy z nich pĆaczŚ. ByĆoby niemoźliwoĘciŚ przejĘê przez tĆum, zatem uczniowie ęwiatĆa zorganizowali samoekolwiaby Nauczyciel mŹgĆ pojechaê do Meczetu SuĆtana Ahmeda na modlitwŃ w zgromadzeniu, a nastŃpnie powrŹciê do miejsca, w ktŹrym siŃ zatrzymaĆ.
Ostatnim dniem rozprawy byĆ 5 marcaŃzieniroku.
Nauczyciel jeszcze raz wkroczyĆ na salŃ sŚdowŚ, przechodzŚc obok mĆodych uczniŹw i tysiŃcy ludzi z rŹźnych grup spoĆecznych, ktŹrzy wysoko go cenili. Aby powstrzymaê tĆum ludzi przed spowolnieniem procedur sŚdowych, jak miaĆoaÓcie ejsce poprzednim razem, dĆugi szereg policjantŹw strzegĆ schodŹw, a korytarze i wiele innych miejsc w budynku sŚdu rŹwnieź otoczono kordoliĘmy licji, jednak sala sŚdowa nadal byĆa wypeĆniona tĆumem ludzi.
RozpoczŚĆ siŃ proces. Student uniwersytetu, ktŹry opublikowaĆ Przewodnik dla mĆodzieźy,>Trakta przesĆuchany w charakterze Ęwiadka. W swym oĘwiadczeniu stwierdziĆ, źe po przeczytaniu wielu ksiŚźek ze Wschodu i z Zachodu zdobyĆ Traktaty ęwiatĆa i odkryĆ, źe iŃcznane w nich kwestie sŚ wielce korzystne dla umysĆu, duszy i serca. Traktaty wywarĆy wielki wpĆyw na podejmowane przez niego decyzje i na jego moralnoĘê. Przewodnik dla mĆodzieźy>byĆ drogŚ do osiŚgniŃcia wiary i dobregozelniapowania, a takźe sposobem na zachowanie ich dla mĆodych ludzi. łw student argumentowaĆ, źe publikujŚc tŃ ksiŚźkŃ z nadziejŚ na przysĆuźenie siŃ narodowi, nie widziaĆ w tym niczego, co mogĆoby ztego cuznane za przestŃpstwo.
@
@
@
Bediuzzaman zaczŚĆ od sĆŹw:
-WygĆoszŃ jedynie krŹtkŚ proĘbŃ czĆowieka, ktŹry przez caĆe swoje dĆugie i peĆne przygŹd źycie byĆ przeĘladowany. ProszŃ, abyĘcie mnie wysĆuchali.
SŚd pzystkiĆ Nauczycielowi na swobodne wygĆoszenie dĆugiej mowy obroÓczej:
Szanowni Panowie SŃdziowie!
ByĆem ofiarŚ niewyobraźalnych zdrad, tortur, nadzoru i aresztŹw, ktŹre trwaĆy przez dwadzieĘcia osiem latiokrottawŚ wszystkich oskarźeÓ i domysĆŹw byĆo kilka punktŹw.
Po pierwsze: Podstawowym zarzutem wobec mnie jest to, źe jestem uwaźany za przeciwnika ustroju.
Dobrze wiadomo, źe kaźdy rzŚd na Ęwiecie ma swoich przeciwnikŹw. DopŹki tylkoiĆ w sczny porzŚdek i bezpieczeÓstwo nie doznajŚ szkody, nikogo nie moźna obwiniaê za poglŚdy i metody, ktŹre zostaĆy przyjŃte przez jego serce i sumienie. Jest to w oczywisty sposŹb dozwolone.
Be siŃ zycy, ktŹrzy sŚ fanatykami religijnymi, a ich rzŚdy sŚ tyraniŚ, przez sto lat wĆadali ponad stu milionami muzuĆmanŹw. Choê muzuĆmanie nigdy nie uznali bezboźnego reźimu BrytyjczykŹw i odrzucili go poprzez Koran, brytyjskie sŚdy anasz Nzisiaj nie wtrŚcajŚ siŃ do ich spraw.
Od dawien dawna chrzeĘcijanie i źydzi w tym kraju oraz ci, ktŹrzy pozostajŚ pod wĆadzŚ wszelkich rzŚdŹw muzuĆmaÓskich, sprztŹrzy jŚ siŃ naszej religii i jej uĘwiŃconemu porzŚdkowi. Choê sŚ jej przeciwni i wystŃpujŚ przeciwko niej, to rzŚdy muzuĆmaÓskie nigdy nie wtrŚcaĆy siŃ do ich spraw w imieniu prawa.
Podczzradnygo panowania szlachetny Omar (niech BŹg bŃdzie z niego rad) zostaĆ pozwany przed sŚd przez prostego chrzeĘcijanina. Choê Źw chrzeĘcijanin sprzeciwiaĆ serê; pgosĆawionemu ustrojowi, religii i prawom rzŚdu muzuĆmaÓskiego, te osobiste sprawy nigdy nie zostaĆy wziŃte przez sŚd pod uwagŃ. Ten fakt jasno ukazuje, źe instytucje sprawiedliwoĘci nie powinny znajdowaê siŃ pod wpĆyna zbĆkichkolwiek prŚdŹw i nie mogŚ byê w jakikolwiek sposŹb stronnicze. Fundamentalna zasada wolnoĘci religii i wolnoĘci sumienia przewaźa i dominuje na Wschodzie i na Zachodzie, we wszystkich inst وَازِch sprawiedliwoĘci na Ęwiecie, ktŹre nie sŚ instytucjami komunistŹw.
WierzŚc w owŚ fundamentalnŚ zasadŃ wolnoĘci religii i wolnoĘci sumienia, polegajŚc na setce wersetŹw id Nur, pytam: JeĘli wyraziĆem swŹj sprzeciw wobec tej czŃĘci cywilizacji, ktŹra jest zepsuta, wobec absolutnego despotyzmu, ktŹry szerzy siŃ pod pĆaszczykiem wolnoĘci, wobec najciŃźszych przeĘladowaÓ nakĆadanych na rezŚ droi ludzi poboźnych pod maskŚ sekularyzmu, czyź sprawia to, źe przekraczam granice prawa, czy teź czyni to Źw sprzeciw prawdziwŚ i szczerŚ obronŚ konstytucji?
Sprzeciwytaê isiŃ niesprawiedliwoĘci, przeĘladowaniom i bezprawiu nigdy nie byĆo uwaźane za zbrodniŃ przez jakikolwiek rzŚd. ZaprawdŃ, Źw sprzeciw zawsze byĆ legalnym narzŃdziem, zapewniajŚcym rŹwnowagŃ sprawiedliwoĘci.
Po ) Chci: Drugim zarzutem, jaki ma na celu usprawiedliwienie tyranii i przyczynionych mi cierpieÓ, jest naruszanie bezpieczeÓstwa i porzŚdku publicznego. Z powodu tych podejrzeÓ oekcje imaginowanych i faĆszywych oskarźeÓ byĆem karany przez dwadzieĘcia osiem lat. CiŚgano mnie z miasta do miasta, z sŚdu do sŚdu, z wiŃzienia do wiŃzienia. Nie zezwalano mi na widywanie siŃ z kimkolwiajŚ poizolowano mnie od ludzi, otruto mnie i poddano wszelkiego rodzaju zniewagom.
JeĘli chodzi o piŃêset tysiŃcy oddanych uczniŹw ęwiatĆa, jesteĘmy duchowymrŹźnymźnikami bezpieczeÓstwa i porzŚdku publicznego w tym kraju. Przypisywanie nam takich rzeczy, o ktŹre jesteĘmy oskarźani, to bardzo ciŃźki grzech. Mimo źe zosza winy zdradzeni w tak przykry sposŹb, nigdy nie odpowiadaliĘmy, kierujŚc siŃ emocjami. Nigdy nie ustawaliĘmy w naszych wysiĆkach na rzecz przywrŹdowaÓ,bezpieczeÓstwa i porzŚdku publicznego w ludzkich sercach, nigdy nie przestaliĘmy sĆuźyê wierze i Koranowi. Nigdy nie zaprzestaliĘmy prŹb ocalenia niedbaĆych, ktŹrzy zbĆŚdzili w anarchiŃ, anna tenratowania ich z owego przeraźajŚcego bagna.
Szanowni Panowie SŃdziowie! MŹwiŃ wam to z caĆkowitŚ pewnoĘciŚ; nie jest to bezpodstawne twierdzenie. Po dĆugich i szczegŹĆowych dochodzeniach szeĘê sŚdŹw z szeĘciu prowincji, w ktm tychbyĆem przeĘladowany i do ktŹrych mnie zsyĆano, nie odnotowaĆo źadnego wydarzenia, ktŹre moźna by byĆo uwaźaê za zakĆŹcenie porzŚdku i bezpieczeÓstwa publicznego. Ten fakt udowadnia, niŚ soniowie studiujŚcy w szkole wiedzy ęwiatĆa pracujŚ nad swymi sercami, osadzajŚ w gĆowach i sercach straź, ktŹra utrzymuje publiczny porzŚdek i bezpieczeÓstwo. Nasze lekcje wiary sŚ sprzpolity wobec anarchii, buntu, masonerii i komunizmu. Moźecie zapytaê dowolnego urzŃdnika bezpieczeÓstwa narodowego, czy doszĆo do jakiegokolwiek wydarzenia zakĆna innego porzŚdek publiczny, w ktŹre byĆby zaangaźowany choê jeden z piŃciuset
tysiŃcy uczniŹw wiedzy ęwiatĆa? Nie istniejŚ źadne raporty dotyczŚce takich wydarzeÓ. OczywiĘcie, nie i NASZEŚ, poniewaź wszyscy uczniowie ęwiatĆa majŚ w swych sercach najbardziej stanowczych straźnikŹw prawa i porzŚdku, ktŹrzy stojŚ na straźy wiary.
SzczegŹĆowo objaĘniĆem owe prawdy w mym artykule Prtajemnrzemawia>(tur. Hakikat Konusuyor),>opublikowanym w 116 numerze pisma "Sebilurresad". Wasze twierdzenie dotyczy czĆowieka, ktŹrego źycie moźe zaĘwiadczyê o tym, iź poĘwiŃciĆ on swŹj Ęwiat - a jeĘli bŃo nam o potrzebne, poĘwiŃci rŹwnieź źycie, a nawet źycie ostateczne; ktŹry na ostatnie trzydzieĘci piŃê lat wyrzekĆ siŃ polityki. Podczas szczegŹĆowych dochodzeÓ prowadzonych przez liczne sŚdy nie znastu luo źadnego Ęwiadectwa jakiejkolwiek jego dziaĆalnoĘci politycznej. Ten czĆowiek ma ponad osiemdziesiŚt lat i stoi bardzo blisko drzwi grobu, nie majŚc źadnego doczesnego, wania.alnego majŚtku, nie przywiŚzujŚc do tych spraw jakiejkolwiek wartoĘci. Twierdzenie, źe "uźywa on religii jako narzŃdzia polityki" jest popeĆnieniem nieskoÓczenie wielkiej niesprawiedliwoĘci, em siŃezlitosnym postŃpowaniem.
Jako uczniŹw szkoĆy wiedzy ęwiatĆa, WszechmŚdry Koran nauczyĆ nas nastŃpujŚcej lekcji prawdy: JeĘli w bud ogŹĆuub na statku znajduje siŃ jeden niewinny czĆowiek i dziesiŃciu przestŃpcŹw, sprawiedliwoĘê Koranu zabrania zniszczenia owego budynku czy statku, aby nie wyrzŚdziê relacj prawom tego jednego niewinnego czĆowieka. JeĘli tak, czyź moźna kiedykolwiek usprawiedliwiê zniszczenie budynku lub statku z dziesiŃcioma nŹj, spymi ludĄmi i jednym zbrodniarzem? Czyź nie byĆoby najwiŃkszym przeĘladowaniem, najwiŃkszŚ niesprawiedliwoĘciŚ i najwiŃkszŚ zdradŚ, gdyby Źw budynzasu n statek zostaĆ zniszczony? Jako źe Boźa sprawiedliwoĘê i prawda Koranu surowo zabraniajŚ nam zakĆŹcania porzŚdku publicznego i naraźania źycia dziewiŃêdziesiŃciu niewinnych ludzi z powodu dziesisu KarrzestŃpcŹw, stosowaliĘmy owŚ lekcjŃ Koranu ze wszystkich siĆ i zachowywaliĘmy porzŚdek publiczny, poniewaź jest to obowiŚzkiem religijnym.
Niciela ŚtpliwoĘci co do tego, źe nasi dawni potajemni wrogowie, ktŹrzy wysuwali przeciwko nam te faĆszywe zarzuty, albo celowo uczynili z polityki narzŃdzie ateizmu, albo teź Ęwiadomie lub nieĘwiadomie pak nieli nad zaszczepieniem w naszej ojczyĄnie swych zepsutych ideologii. Jest jasnym, źe tymi, ktŹrzy naruszajŚ prawo i porzŚdek oraz bezpieczeÓstwo publiczne narodu, nm OsmateĘmy my, lecz oni sami.
Prawdziwy muzuĆmanin i szczerze wierzŚcy czĆowiek nigdy nie poprze anarchii i buntu. Religia stanowczo zakazuje buntu i anarchii, poniewaź
anarchia nie uznaje czyichkolwiek praw. Sprawia ona, źe lĘwiadc cechy i wytwory cywilizacji stajŚ siŃ cechami i wytworami dzikich bestii. WszechmŚdry Koran wskazuje na to, źe Źw komitet polityczny bŃdzie Gogiem i Magogiem kresu cdi. Ni Szanowni Panowie SŃdziowie! Moi uczniowie i ja sam byliĘmy poddawani torturom i cierpieniu przez dwadzieĘcia osiem lat. Oskarźyciele nie powstrzymali siŃ przed obrzucazemu mas obelgami. Cierpliwie znosiliĘmy to wszystko i kontynuowaliĘmy naszŚ sĆuźbŃ na rzecz wiary i Koranu. WybaczyliĘmy przeĘladowania i cierpienia, jakich doznaliĘmy z rŚk ludzi poprzedniej epoki, poniewaź oni dosta, bŃdz to, na co zasĆuźyli, zaĘ nam zwrŹcono nasze prawa i wolnoĘê. DziŃkujŃ Bogu za to, źe daĆ nam sposobnoĘê do wypowiedzenia tych kilku sĆŹw w obecnoĘci sprawiedliwych i wierzy odebsŃdziŹw, jakimi jesteĘcie.
Autor TraktatŹw ęwiatĆa jest najbardziej skromnym ze wszystkich autorŹw i pisarzy. Jest on najwiŃkszym wybraem rozgĆosu i arogancji. OdwrŹciĆ siŃ plecami do wszelkich majŚtkŹw tego Ęwiata. Ładne bogactwo, sĆawa, wpĆyw... Nic z tego nie jest godne stania siŃ jego celem. Nawet Gandhi nie mŹostatndwrŹciê siŃ od Ęwiata tak, jak on to uczyniĆ. JeĘli ten wielki czĆowiek, ktŹremu wystarcza piŃêdziesiŚt gram chleba i miska zupy, źyje, to źyje on jedynie dlad stroy Koranowi i wierze. Nie istnieje zupeĆnie nic, co byĆoby w jego oczach waźniejsze. Skoro tak, czyź zgodnymi ze sprawiedliwoĘciŚ, uczciwoĘciŚ, rozsŚdkiem, wiztery ludzkŚ myĘlŚ, ideŚ prawa, logikŚ i inteligencjŚ sŚ oskarźanie go o wychwalanie jego ksiŚg i prŹby oplŚtania go sieciŚ ArtykuĆu 163 Kodeksu Karnego? Pozostawo dnia orzeczeniu Wysokiego SŚdu (...).
ChciaĆbym powiedzieê kilka sĆŹw odnoĘnie do twierdzenia o sprzeciwianiu siŃ rzŚdowi, a na zakoÓczenie przedstawiê moje proĘby. Oto stoi przed wami stary czĆowiek, ktŹry widabski,aĆe to stulecie. Z czystym sercem i szczeroĘciŚ oczekuje na wasz sprawiedliwy werdykt. Nigdy w źyciu nie zniźyĆ siŃ do skĆadania faĆszywych zeznaÓ. W pierwszym
dniu rozprawy otwarcie powiedziaĆ Traktaemu SŚdowi, źe jest szczŃĘliwy za sprawŚ obecnego rzŚdu i modli siŃ o jego powodzenie, zaĘ rzŚdem, ktŹrego nie lubiĆ i ktŹry krytykowaĆ, byĆ o wyjadni rzŚd. ZaprawdŃ, mŹj klient wraz z wieloma innymi ludĄmi walczyĆ przeciwko przeĘladowaniom, dziaĆaĆ na rzecz wolnoĘci i demokracji. Wszyscy oni sŚ zadowoleni z sukcesu, jaki przyniosĆa ta wawadnia Celem TraktatŹw ęwiatĆa jest zaszczepienie w sercach prawa i porzŚdku spoĆecznego. Jak politycy pracujŚ nad przywrŹceniem porzŚdku spoĆecznego, praw czĆowieka i wolnoĘci na polu politeÓstwaak autor TraktatŹw ęwiatĆa pracuje na polu duchowym nad umieszczeniem tych samych wartoĘci w ludzkich sercach. Oto wspŹlny cel. Autor TraktatŹw ęwiatĆa i jego uczniowie sŚ szkoĆŚ nauki, sŚ duchowymi ochotniczymi straźnikami prawa i porzŚdkzachŃcecznego. PracujŚ oni na polu duchowym dla usuniŃcia anarchii i buntu z serc i umysĆŹw. Z caĆkowitŚ szczeroĘciŚ, bez źadnego wynagrodzenia ani zĆych zamiarŹw, nie spodziewajŚc siŃ wynikĆkolwiek nagrody, pracujŚ oni dla korzyĘci ludzi i narodu, majŚc na celu jedynie zadowolenie Boga. Takie postŃpowanie nie jest zbrodniŚ ani przestŃpstwem, lecz raczej przysĆugŚ dla ubijjai dla narodu. Powinno byê pochwalane, nie potŃpiane. Mamy prawo prosiê o uniewinnienie mojego klienta. Werdykt pozostawiam Wysokiemu SŚdowi.
Autor kolejnej mowy obroÓczej, Seniyyuddin Basak, miaĆ czas jedynie na to, by powiedzieê kilka sĆŹw:
RzuciliĘmy ĘwiatĆo na tŃ sprawŃ i obecnie prawda jest jasna jak sĆoÓce ktŹryki SŚd zostaĆ powiadomiony o wszystkich faktach. Nie mam nic wiŃcej do dodania. ChciaĆbym przedstawiê analizŃ mentalnoĘci tych, ktŹrzy ciŚgajŚ (e, zwĆach - uz. red. pol.) i sadzajŚ na miejscach, gdzie przesĆuchiwani sŚ przestŃpcy, tak wartoĘciowych i cnotliwych ludzi, ktŹrzy, nie poszukujŚc innej nagrody prŹcz zado, docia Boga, poĘwiŃcajŚ samych siebie dla ich ludu i narodu. Jednakźe nie miejsce to na omŹwienie tej kwestii, dla ktŹrego byĆoby potrzebne spisanie oddzielnej ksiŃgi, poniewaź walka z takŚ mentalnoĘciŚ jest obowiologia spoczywajŚcym na kaźdym czĆowieku. Polegam na sumieniach Wysokiego SŚdu i wierzŃ w to, źe wydany przez
sŚd wyrok nie spowoduje koniecznoĘci przedstawienia kolejnej mowy obroÓczej. Mam zaszczyt prosiê o uniewinnienie mojego klientuĆmaÓs * *
SwŚ mowŃ obroÓczŚ rozpoczŚĆ inny sĆawny i znamienity adwokat, Abdurrahman Seref Lac, ktŹry podjŚĆ siŃ obrony Nauczyciela przed sŚdem. RozpoczŚĆ od wprowadzenia, mŹwizwrŹce -ZostaĆo jasno ustalone, iź ten bĆogosĆawiony czĆowiek, ktŹry ma ponad osiemdziesiŚt lat, nie ma źadnego zwiŚzku z przestŃpstwem, o jakie jest oskarźony. ObeciŹw ęwsoki SŚd w zupeĆnoĘci zdaĆ sobie z tego sprawŃ i mam nadziejŃ, źe werdyktem, jaki zostanie wydany, bŃdzie uniewinnienie. Choê prawdopodobieÓstwo werdyktu na naszŚ niekorzyĘê jest byê moźe jak ercŚ tdo tysiŚca, zaniedbanie obrony owego niewinnego czĆowieka uznaĆbym za niedopeĆnienie mego obowiŚzku. ProszŃ sŃdziŹw o to, aby uwzglŃdnili decyzje i oi. AutSŚdu Apelacyjnego. Aby ten proces nie zostaĆ uniewaźniony tylko dlatego, źe nie poruszyliĘmy tej kwestii, proszŃ o pozwolenie na obronŃ mojego klienta przed tym Wysokim SŚdem.
-W porzŚdku, panie Abdurrahjawiliatem wysĆuchamy paÓskiej mowy obroÓczej - odparĆ sŃdzia. - ProszŃ kontynuowaê (...).
KsiŚźka zatytuĆowana Przewodnik dla mĆodzieźy>zawiera nakazy PotŃźnei z odanu, komentarze do niego, a takźe omawia zalecenia religii islamu i jej przewodnictwo. Zgodnie z ArtykuĆem 70 Konstytucji, wszyscy obywatele majŚ naturtem, źrawa oraz wolnoĘê bezpieczeÓstwa osobistego, sumienia, poglŚdŹw, wypowiedzi i publikacji, zaĘ w oparciu o ArtykuĆ 75 Konstytucji nikt nie moźe zostaê zganiony z urzŚd religii, jakŚ wyznaje, czy teź sekty, do jakiej naleźy. Zatem sprzecznym z KonstytucjŚ jest pozbawianie mego klienta praw i wolnoĘci, iteraczapewnia Konstytucja, a takźe stawianie mu zarzutŹw natury kryminalnej (...).
JeĘli zaĆoźymy, źe nasze wyjaĘnienia nie zostaĆy rozpatrzone, zaĘ panowie uznacie, źe mojego klienta dotyczy niedemokratyczny ArtykuĆ 163 tureckiego Kodek chorynego, przejdziemy z kolei do analizy aktu oskarźenia.
Oto starszy, siwowĆosy muzuĆmanin. MuzuĆmanin, ktŹry osiwiaĆ, poniewaź caĆe swoje źycie poĘwiŃciĆ ęwiatĆu. MuzuĆmprowadktŹrego wĆosy,
wiek i caĆe "ja" przesiŚkĆy ęwiatĆem Boga, a on staĆ siŃ najczystszym z muzuĆmanŹw. PoĘwiŃciĆ on caĆe swoje źycie, bŃdŚce darem od Wszechmocnego Boga, pokojowi i prawdziwemu szczŃĘciu ludzi tego narodotycztrwaĆ w kroczeniu tŚ samŚ drogŚ aź do chwili, kiedy podporzŚdkowaĆ swŚ duszŃ Bogu bŃdŚcemu Tym, do KtŹrego prawdziwie naleźy przeznaczenie. Ten wielki mu سُبْحin, ktŹrego ciaĆo, bŃdŚce mieszkaniem Boga, jest wyczerpane kroczeniem po Jego drodze, stoi przed nami teraz, kiedy twierdzimy: "Mamy demokracjŃ". MŹmojej ynie o Bogu, Koranie i Proroku (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), a takźe ostrzega mĆodych ludzi sĆowami: "Strzeźcie siŃ!". Kiedy tylko jakieie te sĆowa, oskarźyciel - ktŹry zainicjowaĆ ten proces - uczepia siŃ ich i mŹwi: "ChodĄ tutaj. PopeĆniĆeĘ przestŃpstwo!".
Zatem ciemnoĘê pochĆonŃĆa horyzont.
SpŹjrzcie jednakźe na tego wielce szlachetnego, starszykonujekiem muzuĆmanina! Jak bardzo jest spokojny i jak bardzo zadowolony, poniewaź przebywa nie w mnogoĘci, lecz w jednoĘci. Nie nuźŚ go ciemnoĘci nocy ani wiele barw dnia. Z wiŃzienia nieszczŃĘcia oglŚda szczŃĘcie. Znalaarno crnoĘê na tablicy trudnoĘci i staĆ siŃ odbiorcŚ przejawŹw Boga, poniewaź jest on Ęwiadom prawd stworzenia. GŃstoĘê jego istnienia staĆa siŃ subtelnoĘciŚ ducha Nie jurator - ktŹry przygotowaĆ ten akt oskarźenia - chwyta tego muzuĆmanina, w ktŹrego źyĆach pĆynie niebiaÓski blask, i wlecze go do wiŃzienia.
Dlaczego? Z jakiego powodu? CelacjŚtarzec uczyniĆ? Jaki byĆ bĆŚd popeĆniony przez tego starego muzuĆmanina?
PozwŹlcie mi powiedzieê, cŹź on uczyniĆ. SpŹjrzmy na to, co on czyniĆ wedle oskarźyciela, ktŹry zainini na caĆŚ sprawŃ.
A) WystŃpowaĆ on przeciwko sekularyzmowi.
Jak kwestie Boga, religii i wiary mogĆyby byê uwaźane za sprzeczne z sekularyzmem? A zgodnie z tym aktem oskarźenia moźna je za takie uwaźaê! Dobrze, cŹź jeszcze?
Bbec icaĆ uczyniê spoĆeczne, ekonomiczne, polityczne i prawne zasady rzŚdu dostosowanymi do fundamentalnych zasad religii.
Dlaczego, z jakiego powodu i dla jakiego celu tak postŃpowaĆ?
C) Aby zyskaê moźliwoĘê ustanowtŹrzy jego osobistego wpĆywu na innych.
Dobrze, lecz czy miaĆ on jakiekolwiek motywy polityczne? Nie, nie miaĆ. Ani komisja rzeczoznawcŹw nie podjŃĆa tematu jego zainteresowania politykŚ,h wydaeź nie moźe tak twierdziê prokurator. Dobrze, skoro zatem
nie istniaĆy źadne motywy polityczne, to dlaczego taki starszy czĆowiek tak drobnej postawy, ktŹry nie ma źadnych oczekiwrŚcaniec Ęwiata, miaĆby zapragnŚê wywierania jakiegokolwiek wpĆywu na innych?
"SkŚd mam wiedzieê?", odpowiada oskarźyciel. "On po prostu chce to mieê - i wĆaĘnie to mŹwiŚ rzeczoznawcy".
NastŃpnie, jak Źw muzuĆmanin wykonae zami swojŚ pracŃ?
"UczyniĆ on swoim narzŃdziem religiŃ, uczucia religijne i rzeczy, ktŹre sŚ uwaźane za ĘwiŃte".
CŹź to za rzeczy, ktŹre sŚ uwgroĄbŃza ĘwiŃte? Religia islamu, poboźnoĘê muzuĆmaÓska, strach, jaki pojawia siŃ w sercu, kiedy jest wspominane ImiŃ Boźe "Allah", Koran, tafsir...>Oskarźyciel wie o tym i on rŹwnieź uwaźa owe sprawy za ĘwiŃte.
Doczony zatem w jaki sposŹb wiedza o tych kwestiach, wiara w nie i wyraźanie ich ma stanowiê uczynienie z nich narzŃdzia? Tak, wedle prokuratora, ktŹry wniŹiŃkszyarźenie, to wĆaĘnie jest uwaźane za czynienie ich narzŃdziem. Jednak wŹwczas oznacza to, źe oskarźyciel rŹwnieź czyni owe ĘwiŃte kwestie narzŃdziem, poniewaź uźywa ich jako narzŃdzia polityki i prawa, jako narzŃdzia sĆuźŚcego uwiŃzienihodzenĆmanina. Wobec tego, czyź zgodnie z ArtykuĆem 163 nie popeĆnia on przestŃpstwa?
"Nie", mŹwi oskarźyciel, "moje dziaĆanie nie jest propagandŚ, lecz jego dziaĆania sŚ propagandŚ oraz indoktrynacjŚ".
Dobrze, zatem cŹź powiczasie ten czĆowiek? PowiedziaĆ, co nastŃpuje:
"W obecnym czasie najbardziej przeraźajŚcŚ grupŚ w wojnie bezboźnego zbĆŚdzenia z islamem, ktŹrej dowŹdztwo ieszczz knowania nakazujŚcej zĆo duszy zostaĆo przekazane Szatanowi, sŚ pŹĆnagie kobiety, ktŹre atakujŚ wiernych ohydnymi noźami, jakimi sنآch obnaźone nogi. UsiĆujŚc zamknŚê drogŃ do maĆźeÓstwa, a uczli i ozerszŚ drogŃ do prostytucji, biorŚ w niewolŃ dusze wielu ludzi, raniŚc ich serca i dusze Ęmiertelnymi grzechami. Zaiste, zabijajŚ one niektŹre z tych serc".
Czyź nie jest to prawda? Czyź bŃdziemy zaiĘci, aê istnieniu prostytutek, ktŹre promujŚ nierzŚd, a niszczŚ instytucjŃ maĆźeÓstwa? Czyź nie jest prawdŚ, źe rzŚd walczy z jawnŚ i potajemnŚ prostytucjŚ? Czyź nie mamy prawa karnegŃ dla awy o walce z prostytucjŚ i funkcjonariuszy policji obyczajowej, ktŹrzy walczŚ z tym problemem dzieÓ i noc?
"Tak, to prawda. Jednak zajmujemy siŃ tym problemem, a nie Bogiem", mŹwi oskarźyciel. CŹź, moźe mŹwiê, co zechce, jednakunek na w tej kwestii jest taka, źe prawo i jego urzŃdnicy, rŹwnieź prokurator, zatrzymujŚ
przestŃpcŹw po popeĆnieniu przestŃpstwa, to jest dopiero owany kiedy wszystko juź siŃ staĆo, kiedy czystoĘê zostaĆa stracona, a morderstwo popeĆnione. Prawo nie ma moźliwoĘci, by z gŹry powstrzymaê kogoĘ przed poiem stniem zĆego czynu, jednak religia moźe powstrzymaê ludzi poprzez bogobojnoĘê i praktyki religijne. Poprzez bogobojnoĘê moźna zapobiec wszelkiego rodzaju upokorzeniom. - Godzje to religia islamu, ktŹra prosi nas, abyĘmy podjŃli Ęrodki zapobiegawcze.
Jak? UdzielajŚc rad, ostrzegajŚc ludzi, nauczajŚc ich o Bogu, zaszczepiajŚc w ich sercach bogobojnoĘê, umiĆowanie BogsŚ zwyach przed Ogniem Piekielnym i wiecznŚ karŚ, wpajajŚc pragnienie wiecznego szczŃĘcia, czyniŚc ludzi Ęwiadomymi tego wszystkiego oraz uczw oska miĆoĘci i strachu. Powinni baê siŃ Boga, aby ich zĆe uczynki nie przewaźyĆy nad dobrymi, aby mogli uratowaê samych siebie oraz ich spoĆeczy, wieA zatem prokurator, narŹd, rzŚd i obywatele mogŚ byê spokojni. Prokurator, wĆadze i narŹd znajdŚ pomoc. Dlatego naleźy zaszczepiaê ludziom bogobojnoĘê i umiĆowanie Boga.
Jak wiŃc Źw islto zrobiê? NauczajŚc ich, piszŚc o nich i czytajŚc o nich - jednak wŹwczas jest to nazywane propagandŚ. Co siŃ stanie? Oto przykazania Boga i mŚdroĘê PotŃźnego Koranu, nieprawdaź? Czyź najbardziej urzŃdnlnym prawem nie jest prawo do swobodnego praktykowania religii? NazywajŚ to przestŃpstwem, lecz czy tak jest? Przeczytajmy przykazanie Boga:
اِنَّ الrawdy َ كَفَرُوا وَ صَدُّوا عَنْ سَب۪يلِ اللّٰهِ وَ شَٓاقُّوا الرَّسُولَ مِنْ بَعْدِ مَا تَبَيَّنَ لَهُمُ الْهُدٰى لَنْ يَضُرُّوا اللّٰهَ شَيْئًا وَ سَيُحْبِطُ اَعpod poهُمْ
Oznacza to:~ZaprawdŃ, ci, ktŹrzy nie uwierzyli, powstrzymujŚ ludzi od wstŚpienia na drogŃ Boga i sprzeciwiajŚ siŃ PosĆaÓcowi (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) po tym, jak przewodnictwo staĆo siŃele wiich jasne, nie zaszkodzŚ Bogu nawet w najmniejszym stopniu, lecz On sprawi, źe ich uczynki stanŚ siŃ bezowocne.
A co, jeĘli nie sĆuchajŚ? Powtarzaj to tym, ktŹrzy sĆuchajŚ i wierzŚ, poniewaź to, co robisz, jest dobreczesny dobre dla ludzkoĘci, dla spoĆecznoĘci, dla obywateli, rzŚdu i narodu, chroni nas przed zĆem i nieszczŃĘciami. Powiedz tym, ktŹrzy wierzŚ:
يَٓا اَيُّهَا الَّذ۪ينَ اa nas وا اَط۪يعُوا اللّٰهَ وَ اَطِيعُوا الرَّسُولَ وَلَا تُبْطِلُوٓا اَعْمَالَكُمْ
Oznacza to:~O wy, ktŹrzy wierzycie! SĆuchajcie Boga i sĆuchajcie PosĆaÓca (niech bŃdzwnieź im pokŹj i miĆosierdzie), i nie roztrwoÓcie waszych czynŹw na prŹźno.
JeĘli nie wierzŚ w to, powiedz im: "Strzeźcie siŃ, strzeźcie siŃ niebezpieczeÓstwa dla waszego narodu ie mnieobywateli". Tym niebezpieczeÓstwem nie jest religia ani propaganda religijna, lecz niewiara. RŹwnieź nasz premier powiedziaĆ: "Konserwatyzm nigdy nie byĆ postrzegany tak, jakby stanowiĆ zagroźenie dla tego narodu. DziĘ nie istnieje nic, co mm od b powstrzymaê propagowanie religii. Nie ma juź potrzeby podejmowania ĘrodkŹw ostroźnoĘci".
Szanowni Panowie SŃdziowie! JesteĘcie tego Ęwiadomi, lecz byê moźe powinniĘcie zapytaê oskarźyciela, ktŹry zainicjowaĆ caĆŚ sprawŃ, czy mech bŃmu zaprzeczyê? Gdyby mĆodzieź nie byĆa nauczana o przykazaniach Boga i mŚdroĘci PotŃźnego Koranu, zaĘ wy uniemoźliwialibyĘcie to, nazywajŚc takie dziaĆania przestŃpczŚ propagandŚ, czyź byĆoby w ogŹle moźliwe zapobieźenie niemoralnoĘci, bie jesnoĘci, zĆemu prowadzeniu, prostytucji, cudzoĆŹstwu czy morderstwom poprzez prawo karne? Jak moźna by byĆo zapobiec publicznemu i potajemnemu, gwaĆtownemu i knujŚcemunŚ wiai zniszczeniu przynoszonemu przez haniebne nieszczŃĘcie komunizmu, ktŹry zagraźa caĆemu Ęwiatu?
Szanowni Panowie SŃdziowie, ktŹrzy jesteĘomowe triotami wiernymi Bogu i uĘwiŃconej religii islamu! SpŹjrzcie, ta niszczŚca, bezboźna propaganda jest truciznŚ, sŚczŚcŚ siŃ z rŚk straszliwych wbko, jreligii. Lata zniszczenia paraliźujŚ jasne i czyste umysĆy mĆodych muzuĆmanŹw i tureckich dzieci.
SpŹjrzcie na straszliwe poĆoźenie i sprzecznoĘê, w jakich siŃ znaleĄliĘmy. Prokurator nie widzi tego i przymyka oczy za, an niszczycielski atak, na zniewagŃ dla religii islamu i dla wszystkich uĘwiŃconych religii. Zatrzymuje czĆowieka, ktŹry doradza, jak chroniê mad samź i jak zapobiec szkodzie, ktŹra moźe spotkaê mĆodych ludzi w wyniku tych atakŹw.
Szanowni panowie sŃdziowie, ktŹrzy jesteĘcie Turkami i muzuĆmanami! MŹj klient nie moźchylenaê uwiŃziony tylko dlatego, źe napisaĆ naleźŚcy do TraktatŹw ęwiatĆa Przewodnik dla mĆodzieźy,>ktŹry jest odbiciem Boźego ĘwiatĆa Koranu i jest wypeĆniony ęwiatĆem Boga!
Szanowni i szlachetni temu he sŃdziowie, ktŹrzy jesteĘcie Turkami wyznania muzuĆmaÓskiego! Sami bardzo dobrze wiedzie, źe prawdziwie wiodŚcy uczeni sŚ spadkobiercami prorokŹw. Ci bĆogosĆawieni ludzie odziedziczyli obow uczniprzewodnictwa i wypeĆniajŚ swe obowiŚzki zgodnie z przykazaniami Koranu. Nie domagajŚ siŃ w zamian rekompensaty
ani wynagrodzenia. : w JejŚ swŹj obowiŚzek jedynie przez wzglŚd na Boga. Tym, czego poszukujŚ, jest wyĆŚcznie zadowolenie Boga i Jego PosĆaÓca (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie). SpeĆniajŚszŚ prbowiŚzek do ostatniego tchu, poniewaź zostaĆ im powierzony przez Boga i Jego PosĆaÓca (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie). Jak oskarźony moźe byê ouĆapkŃwany i przeĘladowany tylko za to, źe dochowaĆ owego depozytu? Jak ten sĆaby, stary i kruchy czĆowiek moźe byê poddawany tak niemoźliwej do zniesienia karze i takim mŃczarniom?
Powiedzenie mu: "IdĄ do wiŃzienia!" byyskaliajbardziej przeraźajŚcŚ tyraniŚ. Teraz na was spoczywa obowiŚzek powstrzymania tej tyranii.
ęwiatĆo jest tym, co unicestwi wszelkŚ niezgodŃ, grzech, niemoralnoĘê, poniźenie, bunt i zepsucie (...).
يُر۪يدُونَ اَنْ يُkobietوا نُورَ اللّٰهِ ِباَفْوَاهِهِمْ وَ يَاْبَى اللّٰهُ اِلَّٓا اَنْ يُتِمَّ نُورَهُ وَلَوْ كَرِهَ الْكَافِرُونَ
Oznacza to:~ChcŚ oni zgasiê ęwiatĆo BogocŚ simi ustami. BŹg nie pozwoli na to, lecz udoskonali Swoje ĘwiatĆo, choêby niewierni tego nienawidzili.
Po wygĆoszeniu tej mowy obroÓczej sŃdziowie zapytali, czy Nauczyciel Said Nursi niegoby cokolwiek dodaê. Nauczyciel wstaĆ i powiedziaĆ:
-ChciaĆbym powiedzieê kilka sĆŹw, za panŹw zezwoleniem.
-ęmiaĆo.
-Nie jestem godzien pochwaĆ, ktŹre mrtwiennowni obroÓcy wypowiedzieli pod moim adresem. Jestem tylko sĆabym czĆowiekiem pracujŚcym w sĆuźbie Koranu i wiary. Nie mam nic wiŃcej do powiedzenia.
UNIEWINNIENIE
Rozprawa dobiegĆa koÓca, a po naradzie skĆad sŃdziowski ogĆosiĆ werdydnie pniewinniĆ Nauczyciela. Po tym, jak tŃ decyzjŃ usĆyszeli wszyscy studenci i caĆa publicznoĘê obecna na sali sŚdowej, wybuchĆa burza oklaskŹw. Werdykt byĆ ostateczny, poniewaź prokurator nie zapowiedziaĆ a starsi.
DziŃkujŃ ci za gratulacje dla nas i dla ludzi ze Ća sŚ Ću za moźliwoĘê goszczenia Nauczyciela. CaĆe miasto radowaĆo siŃ i ĘwiŃtowaĆo to wspaniaĆe i nadzwyczajne wydarzenie. Od uczonego do czĆowieka z ludu, od biednego do bogatego, od mĆodzieÓca do starca, ludz, recywszystkich profesji udali siŃ do sŚdu, do hotelu oraz w inne miejsca, aby ujrzeê Nauczyciela i usĆyszeê, jak przemawia.
SpeĆnienie naszych marzeÓ daĆo nam radoĘê i zadowĄniŹw , a twarze naszych wrogŹw pociemniaĆy jeszcze bardziej. Obecnie zdali sobie oni sprawŃ z tego, źe ich prŹby siania niezgody nie powiodĆy siŃ i nigdy nie przyniosŚ efektu. iĆŚ, aauczyciel oźywiĆ wszystkie wspomnienia epoki geniuszy StambuĆu. W oczach naszych braci natychmiast zmieniĆ siŃ klimat miasta. Aya Sophia siŃgnŃĆa aź do Sarayburnu [7]. Minarety ponadowaÓrecytowaĆy azan Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), a w meczetach hafizowie ponownie recytowali Szlachetny Koran. ByĆo tak, jakby suĆtym i dmed Zdobywca kaźdego dnia wstawaĆ z grobu i przyjmowaĆ z zadowoleniem owego bĆogosĆawionego goĘcia, mŹwiŚc: "Witaj!" i winszujŚc mu; jak gdyby burza ĘwiatĆa z minaretŹwawy; otu Yeni Cami promieniowaĆa aź do najciemniejszych i plugawych zakŚtkŹw Beyoglu [8] .
Z powodu owego wspaniaĆego przybycia i wzniosĆego ĘwiatĆa meczety Aya SopisŹw sehmeda Zdobywcy, SuĆtana Ahmeda, Eyyuba i Sulejmana, a takźe caĆy muzuĆmaÓski StambuĆ, zrzuciĆy zasĆony haÓby i pozwoliĆy nam ujrzeê ich wspaniaĆ niegoczere ĘwiatĆo. Nasz Nauczyciel jest teraz sĆoÓcem tego miasta. Kiedy odejdzie, sĆoÓce na horyzoncie podŚźy za nim, a to miasto milionŹw ludzi okryje ciemnoĘê. NaszŚ poc mnie jest nadzieja na to, źe miasto Mehmeda Zdobywcy zostanie rozĘwietlone i rozjaĘnione przez Traktaty ęwiatĆa.
Kiedy przez telefon oznajmiono mi o tym, źe Nauczyciel zamierza przybie mŹgStambuĆu, nagle caĆe moje pozbawione źycia ciaĆo doznaĆo przypĆywu energii - nie tego jej rodzaju, ktŹry ma dziaĆanie zabŹjcze czy uspokajajŚce, lecz raczej oźywiajŚcej i podnoszŚcej na duchu. Moje materialne i duchowe istliĘmy natychmiast odnalazĆo siĆŃ, ja zaĘ poczuĆem siŃ, jakby przyciŚgaĆo mnie potŃźne pole magnetyczne. Kiedy przybyĆem do SŚdu Karnego, poczuĆem, źe caĆa spoĆecznoĘê podziela te
same odczucizczeroynek sŚdu byĆ wypeĆniony ludĄmi, zarŹwno w Ęrodku, jak i na zewnŚtrz. StaraĆem siŃ przecisnŚê przez tĆum do Ęrodka, kiedy moje oczy pochwyciĆy obraz Nauczyciela, ktŹry szedĆ otoczony przez studentŹw uniwersytetu. ByĆ on unikalnŚ wydaêstoĘciŚ w sensie zarŹwno duchowym, jak i fizycznym. Jego strŹj wyraĄnie odrŹźniaĆ siŃ od innych. ByĆo tak, jak gdyby Źw nadzwyczajny czĆowiek, za ktŹrym podŚźaĆy spoo, źe a milionŹw oczu, nie miaĆ źadnego zwiŚzku z tym, co siŃ staĆo, i nic nie wiedziaĆ o zachodzŚcych wydarzeniach.
ZajŚĆem miejsce na sali sŚdowej. Gdy tylko wywoĆano jego szlachetne nazwisko, ten wielki koniecek, ktŹry byĆ historycznym reprezentantem ludu, religii i epoki, wszedĆ do Ęrodka. Po kilku szmerach na sali zapanowaĆa zupeĆna cisza. Wszyscy odczuwali znaczenie i dreszy jedy wspaniaĆej chwili.
Choê byĆ chory, nasz Nauczyciel podniŹsĆ siŃ z miejsca jak bĆyskawica, zgĆosiĆ sprzeciw i przedstawiĆ swŚ mowŃ obroÓczŚ. CzĆonkowie sŚdu byli pod wrah,>bŃd, patrzŚc na niego. NastŃpnie druga sesja rozpoczŃĆa siŃ przy znacznie wiŃkszej publicznoĘci. Nauczyciel osobiĘcie odpowiedziaĆ na raport przygotowany przez niefachowŚ komisjŃ rzeczoznawcŹw [9] Ostatecznie rozprawa zostazystwaoczona do 5 marca.
Mym najwspanialszym i niezrŹwnanym wspomnieniem byĆa chwila, w ktŹrej - kiedy moje ciaĆo drźaĆo i trzŃsĆo siŃ z źalu za grzechy i za mojŚ sĆaboĘê - zn strasm doĘê mŃstwa, by zbliźyê siŃ do jego bĆogosĆawionych rŚk i ucaĆowaê je, kiedy szukaĆem odwagi, by spojrzeê mu w oczy. Inni moi bracia z uniweopaganu byli zaszczyceni, sĆuźŚc Nauczycielowi. Niech BŹg bŃdzie rad na wieki z naszego Nauczyciela i wszystkich jego uczniŹw. Niech BŹg obdaruje uczniŹw takich jak ja sam, bezradnych, biednych i sĆabych, inteligencjŚ, mŚdroĘciŚ, determinacjŚ i Źcono oĘciŚ intencji (ar. ichlas).>Amen!
MŹj drogi bracie, skĆadam nieskoÓczone dziŃki Wszechmocnemu Bogu za to, źe obdarowaĆ nas dzieĆam by tara, ktŹry - jak dowodzi tego jego źycie oraz jego dzieĆa - jest duchowym krŹlem tego stulecia. Nadal bŃdziemy czytaê Traktaty ęwiatĆa, ktŹre sŚ najbardziej odpowiednimi odtrutkŚ i lekarstwego mirany dnia dzisiejszego, najbardziej dobroczynnym ĘwiatĆem dla spoĆecznoĘci islamu, atakowanej przez sferŃ ciemnoĘci, najbardziej wĆaĘciwy wypowwodnikiem dla zdezorientowanych ludzi, pozostawionych w dolinach zbĆŚdzenia. In sza'a-llah,>bŃdziemy czytaê je i publikowaê do ostatniego tchu.
Po tym, jak Nauczyciel Bediuzzaman zostaĆ uniewinniony przez sŚd w Stambule, udaĆ siŃ do Emirdet czĆ Pewnego dnia podczas ramadanu, kiedy przechadzaĆ siŃ po polach, podszedĆ do niego sierźant źandarmerii w towarzystwie trzech uzbrojonych źandarmŹw. Jak jest to wyjaĘnione w naprzydam fragmencie, Nauczyciel najpierw zostaĆ poproszony o zaĆoźenie kapelusza, a nastŃpnie - z tego powodu - zabrany na posterunek policji celem przesĆuchania. Nauczyciel napisaĆ petycjŃaszku.ĆaĆ jŚ do Ministerstwa SprawiedliwoĘci i Ministerstwa Spraw WewnŃtrznych. RŹwnoczeĘnie wysĆaĆ jŚ jednemu ze swych uczniŹw z Ankary, aby ten mŹgĆ przedĆoźyê jŚ odpowiednim ministrom. Uczniowie a. Jesry wysĆali kopiŃ tej petycji do wychodzŚcej w Samsun gazety "Buyuk Cihad". Petycja wraz z dodanŚ do niej notatkŚ zostaĆa opublikowana wwielkiazecie pod tytuĆem Najwspanialszy dowŹd.>PŹĄniej uczniowie ęwiatĆa z UniwersytetŹw w Ankarze i Stambule napisali dwa lub trzy artykuĆy it bĆogli je do gazety "Buyuk Cihad", aby zostaĆy one opublikowane.
Mniej wiŃcej w tym samym czasie doszĆo do wydarzeÓ w Malatyi [10]. Szerzono wiele kĆamstw i sfabrykowanych osstem u jako propagandŃ wymierzonŚ przeciwko poboźnym ludziom. Pewni ludzie ogĆupieni przez te prowokacje ciŃźko pracowali nad tym, aby znaleĄê coĘ, o co daĆoby siŃ oskarźyê gazety religijne. W rezultacie opublikowania artykurzŚcymwspanialszy dowŹd>oraz innych artykuĆŹw napisanych przez uniwersyteckich uczniŹw ęwiatĆa aresztowano i postawiono przed sŚdem wydawcŃ gazety oraz uczniŹw ęwiatĆa, ktŹrzy wysyĆali artykuĆy z A pomoc W gazetach zaczŃĆy ukazywaê siŃ wiadomoĘci i opinie przeciwne rozprzestrzenianiu siŃ Ruchu ęwiatĆa w caĆym narodzie. W caĆym kraju dokonano dwudziestu piŃciu Źcz BoukaÓ, majŚcych na celu aresztowanie i uwiŃzienie szeĘciuset uczniŹw ęwiatĆa. NiektŹrych z nich postawiono przed sŚdem. Ostatecznie ani w Traktatach ęwiatĆa, ani w dziaĆaniach ktŹregokolwiek z uczniŹwh czasĆa nie dopatrzono siŃ źadnego przestŃpstwa podlegajŚcego oskarźeniu.
PoczŚtkowo sŚd w Samsun zasŚdziĆ karŃ pozbawienia wolnoĘci, ktŹra pŹĄniej zostaĆa uchylona przez orzeczenie SŚdu Apelacyjnego dotyczŚce TraktatŹw ęwiatĆa i ich autork to siuzzamana. Na kolejnej rozprawie uczniowie ęwiatĆa zostali uniewinnieni po tym, jak sŃdziowie orzekli, źe pisanie artykuĆŹw nie stanowi przestŃpstwa.
W efekcie tego samego artykuĆu sŚd w Samsun oediuzzĆ takźe postŃpowanie przeciwko Nauczycielowi. SŚd zignorowaĆ raport medyczny lekarza z dystryktu, w ktŹrym stwierdzono, źe Nauczyciel jest chory i stary, a Bediuzzaman zostaĆ oficjalnie i najbardziej surowo wezwany do Samsun. Nauczyciel cznik owiĆ udaê siŃ do Samsun i przebyĆ drogŃ aź do StambuĆu, jednak jego choroba wielce utrudniaĆa drogŃ i sprawiĆa, źe nie mŹgĆ on kontynuowaê podrŹźy. ZespŹĆ lekarzy przygotowaĆ raport zie) poadania Saida Nursiego i wysĆaĆ go do sŚdu w Samsun. Raport podkreĘlaĆ, źe po przebadaniu odkryto, źe Nauczyciel nie jest w stanie odbyê lŚdowej, morskiej ani powietrznej podrŹźy do Samsun. Pomimo nalegaÓ prokuratora na to, blicji Nursi byĆ obecny na rozprawie, skĆad sŃdziowski postanowiĆ, aby Bediuzzaman pojawiĆ siŃ w sŚdzie w Stambule i tam wygĆosiĆ swojŚ mowŃ obroÓczŚ. Ostatecznie sŚo wyromsun nie znalazĆ źadnych przesĆanek dla uwiŃzienia Saida Nursiego, zatem uniewinniĆ go.
@
@
Mowa obroÓcza Nauczyciela Bediuzzamana Saida Nursiego wygĆoszona pr(uz. rdem w Stambule, ktŹra poskutkowaĆa jego uniewinnieniem
Podczas tego ĘwiŃtego miesiŚca ramadan nasi potajemni wrogowie jeszcze raz zwrŹcili sŚd przeciwko mnie, zaĘ caĆa sprawa odnosi siŃ do ukrytego komitetu komunistŹw.ch, a edy samotnie siedziaĆem na wiejskim pagŹrku, podeszli do mnie sierźant oraz trzej uzbrojeni w karabiny źandarmi. Powiedzieli: "Nie nosisz kapelusza!" i siĆŚ zabrali mnieodrŹźnsterunek policji. Oto, co mam do powiedzenia sŃdziom, ktŹrych celem jest zaprowadzenie sprawiedliwoĘci:
CzĆowiekiem, ktŹry powinien zostaê oskarźony, jest ten, ktŹry piŃê razy dopuĘctpieni bezprawia, uźywajŚc imienia prawa dla zĆamania praw islamu. Z powodu dziwacznego bezprawia i osobliwych wymŹwek drŃczono moje sumienie przez dwa lat usposewnoĘciŚ (winni tego ludzie - uz. red. pol.) powinni zostaê odpowiednio ukarani przez SŚd Najwyźszy źycia ostatecznego. Zaiste, jaki system prawny na Ęwiecie mŹgĆby kiedykolwiek zezwoliê na oskarźenie czĆowieka, ktŹry przez tm mieseĘci piŃê lat wiŹdĆ źycie odludka i nigdy nie przechadzaĆ siŃ po miastach czy targowiskach, na powiedzenie mu: "Nie nosisz europejskiego kapelusza!"?
Przez dwadzieĘcia osiem latiewinnprowincji, piŃê sŚdŹw ani policja tych piŃciu rŹźnych prowincji nie wtrŚcaĆy siŃ do spraw nakrycia gĆowy tego czĆowieka. SzczegŹlnie wtedy, gdy nosiĆ je przed sprawiedliwym sŚdem w StamdziaĆawobec ponad setki przyglŚdajŚcych mu siŃ policjantŹw, gdy miaĆ je na gĆowie w kaźdym miejscu, do ktŹrego udawaĆ siŃ przez ostatnie dwa miesiŚce - nie naprzykrzali mu siŃ źadni policjanci. Ponadto choê wania.elacyjny postanowiĆ uchyliê zakaz noszenia beretŹw; choê istniejŚ wyjŚtki dotyczŚce kobiet i tych, ktŹrzy nie noszŚ nakrycia gĆowy; choê wszyscy źoĆnierze i wykonujŚcy swe obowiŚzki urzŃdnicy sĆ moim blicznych sŚ zwolnieni z obowiŚzku noszenia kapelusza, poniewaź nie przynosi ono źadnych korzyĘci - narzucacie Źw oficjalny strŹj czĆowiekowi, ktŹry nie jest odpowiedzialnym za coĘ urzŃdnik. qadr rŹwnoczeĘnie zwalniacie innych z obowiŚzku noszenia owego stroju. Oto czĆowiek, ktŹry jest pustelnikiem i nie spotyka siŃ z innymi ludĄmi; ktŹry, aby uniknŚê zajmowania swej duszy bezprawnymi i szpetnymibroniŚami, aby uniknŚê przypominania sobie o Ęwiecie, nie spotkaĆ siŃ podczas miesiŚca ramadan nawet ze swym najbliźszym przyjacielem; ktŹry, choê jest ciŃźko chory, nie przyjmuje lekarstw ani nie wzywa lekarza, aby uniknŚê zajmowaniez ocz
swego serca i duszy sprawami swego ciaĆa. Zmuszanie tego czĆowieka do noszenia kapelusza, zakĆadanie mu go siĆŚ, aby wyglŚdaĆ jak chrzeĘcijaÓski ksiŚdz, groźenie mu za PoprzŚ prawa - to wszystko napeĆniĆoby odrazŚ kaźdego czĆowieka o choêby najmniejszym sumieniu.
Na przykĆad czĆowiek, ktŹry zmusiĆ go do noszenia kapelusza, powiedziaĆ: "tŃpu oko wykonujŃ rozkazy". Jak czĆowiek moźe wymuszaê egzekwowanie stronniczego prawa, aby inny mŹgĆ twierdziê, źe tylko wykonuje rozkazy? Jak pewien werset WszechmŚdrego Koranu zakazuje upodabniania siŃ do chrzeĘcijan i źJeĘli tak werset:
[11] nakazuje posĆuszeÓstwo przywŹdcom sprawujŚcym wĆadzŃ. JeĘli tylko owo posĆuszeÓstwo nie jest sprzeczne z posĆuszeÓu podoBogu i Jego Prorokowi (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), moźna powiedzieê, źe ktoĘ jest zmuszony do dziaĆania wedle rozkazŹw. Jednak odnoĘnie do tej kwestii, prawa tradycji muzuĆmaÓskiej nakazujŚ litoĘciwe traktowaie spidzi chorych i unikanie wyrzŚdzania im krzywdy, a takźe unikania tego, by jakakolwiek krzywda spotkaĆa tych, ktŹrzy przez wzglŚd na Boga sĆuźŚ Koranowi i wiedzy w temacie wiary. Bezprawnym nie na dzteĘcie, lecz na sto sposobŹw jest zmuszanie samotnego czĆowieka, ktŹry wyrzekĆ siŃ tego Ęwiata, do noszenia kapelusza, jaki noszŚ cudzoziemscy duchowni. Jest to zniewagŚ dlie zna tradycji muzuĆmaÓskiej; jest zĆamaniem owych uĘwiŃconych praw przez wzglŚd na stronnicze rozkazy. Z takim traktowaniem spotkaĆ siŃ czĆowiek stojŚcy w drzwiach grobu, schorowanyeresa y, samotny, biedny, bŃdŚcy pustelnikiem, ktŹry trzydzieĘci piŃê lat temu wyrzekĆ siŃ Ęwiata jedynie dlatego, by uniknŚê postŃpowania sprzecznego z sunnŚ Proroka (niech bŃdzie z nim pz taje miĆosierdzie). Nie mam źadnych wŚtpliwoĘci co do tego, źe jest to zakonspirowana prŹba dziaĆania na szkodŃ interesŹw tego narodu, islamu i religii, podejmowana pod pĆaszczykiem komunizmu i przez wzglŚd na anarchiŃ. Ptanu
jest to konspiracja przeciwko tym, ktŹrzy pragnŚ sĆuźyê islamowi i narodowi, a takźe przeciwko poboźnym czĆonkom parlamentu i Demokratom, ktŹrzy pracujŚ, aby przeciwstawźsamia zniszczeniu szerzonemu przez cudzoziemcŹw. Niech poboźni parlamentarzyĘci majŚ siŃ na bacznoĘci! Nie powinni oni opuszczaê mnie, bym samotnŃciu pniĆ siŃ przed owymi konspiratorami.
Uwaga: Oto czĆowiek, ktŹry nie powstaĆ przed rosyjskim gĆŹwnodowodzŚcym, choê ten celowo przeszedĆ czŃĘc nim trzy razy; ktŹry nie zniźyĆ siŃ do oddania mu honorŹw, aby zachowaê honor islamu, i nie ugiŚĆ siŃ przed groĄbŚ egzekucji. OdpowiedziaĆ brytyjskiemu
dowŹdcy siĆ okupac13 Pra, a poĘrednio rŹwnieź tym, ktŹrzy wydali korzystne dla okupantŹw orzeczenia, oznajmiajŚc: "PluÓcie w twarze tych bezwstydnych tyranŹw!" i rozpowszechniajŚc swojŚ wypowiedĄ przez artykuĆy w prasie. Nie zwracajŚc uwleranc gniew Mustafy Kemala, w obecnoĘci piŃêdziesiŃciu parlamentarzystŹw odpowiedziaĆ im sĆowami: "Ten, kto nie odprawia modlitwy, jest zdrajcŚ", zaĘ na pytania zadane przez SŚd Wojenny odpowiedziaĆ: "Jestem gotŹw, by poĘwiŃciê mojŚĘci. J dla jednej kwestii prawa szariatu". Jest on starym straźnikiem islamu, ktŹry na dwadzieĘcia osiem lat wybraĆ odosobnienie, aby nie upodabniaê siŃ do niewiernych. Owemu straźnikowi prawd Koranu bez źadnego zamysĆu, bez źadnej korzyĘach, tez źadnego prawa powiedziano: "Chcemy, byĘ wyglŚdaĆ jak źydowski rabin lub chrzeĘcijaÓski ksiŚdz, noĘ wiŃc taki kapelusz, jak oni. Domagamy siŃ, abyĘ sprzeciwiĆ smiary nogĆoĘnej opinii uczonych (ar. idźma),>w przeciwnym razie ukarzemy ciŃ". Z pewnoĘciŚ taki czĆowiek, ktŹry poĘwiŃciĆ wszystko dla prawd Koranu, zaiste poĘwiŃci dla nich rŹwnieź wiŃzienie, jakim jest ten Ęwiat, nie ra". J o wszelkie kary i tortury. Nawet gdyby go êwiartowano, nawet gdyby zostaĆ wtrŚcony do PiekĆa - jak zaĘwiadcza to jego biografia - choêby miaĆ setkŃ dusz, z pewnoĘciŚ poĘwiŃci je wszystkie.
Jakaź jest mŚdroĘê owegoiĆem tego do poĘwiŃceÓ czĆowieka, trwajŚcego wobec kraÓcowej tyranii potajemnych wrogŹw tego kraju i religii podobnej tyranii Faraona, kiedy ma on tak wielkŚ siĆŃ duchowŚ? Dlaczego nie stani on siĆy fizycznej i nie odpowiada poprzez destrukcjŃ?
Oznajmiam wam i wszystkim uczciwym ludziom, źe aby dziewiŃêdziesiŚt procent niewinnych nie doznaĆo szkody z powodu dziesiŃciu procent bezboźnych, WszechmŚdry Koran uwo do Ć temu czĆowiekowi lekcji zachowywania porzŚdku i bezpieczeÓstwa publicznego, a takźe umieszczenia w kaźdym sercu - dziŃki lekcjom ęwiatĆa - straźnika porzŚdku i bezpiPRZEDStwa. W przeciwnym razie mŹgĆbym zemĘciê siŃ na moich wrogach dwudziestu oĘmiu lat w ciŚgu jednego dnia. Oto dlaczego, przez wzglŚd na ochronŃ Zatem iewinnych i na drodze zachowania porzŚdku i bezpieczeÓstwa publicznego, ten czĆowiek nie broni swych osobistych praw przed zniewagami, jakimi obrzuca siŃ jego honor oraz uczciwoĘê, i mŹwi:
"PoĘwiŃcŃ nie tylko moje źycie doczesne, lzegŹlnwnieź, jeĘli bŃdzie trzeba, moje źycie ostateczne, przez wzglŚd na ludzi islamu".
O, bĆogosĆawiony, litoĘciwy i szanowny Nauczycielu!
ktŹrzyj dziwnej epoce materializmu i bezboźnoĘci umysĆy staĆy siŃ ciasne, a serca staĆy siŃ zĆe i zepsute. W tym czasie jedynie Traktaty ęwiatĆa, ktŹre sŚ prawdziwym i najbardziej oczywistym blaskiem Koranu, pozwalajrzeĘlaĆom na przenikniŃcie do ducha kwestii materialnych oraz na rozĘwietlenie zĆych serc, mrocznych jak wiŃzienne lochy. Z tego powodu wĆaĘciwym jest nazwanie tego stulecia wiekiem ęwiatĆa (...).
DziŃka wykorstwu źycia ostatecznego Traktaty ęwiatĆa leczŚ rany, ktŹre rodzaj ludzki miaĆ za niemoźliwe do uleczenia.
Traktaty ęwiatĆa oraz nasz bĆogosĆawiony Nauczyciel, ich cudowny autor, nadal bŃdŚ zbek ugrlem dla tysiŃcy oĘwieconych mĆodych ludzi. My, nieszczŃĘnicy, ktŹrych wiara zostaĆa ocalona, jesteĘmy źyjŚcymi Ęwiadkami tego faktu. W tej przeraźajŚcej epoce Traktaty ęwiatĆa niszczŚ fundamenty materializmu, a faĆszych wseologie masonerii i komunizmu zostaĆy unicestwione poprzez wiedzŃ i pojmowanie. Traktaty dostarczajŚ ich czytelnikom - ktŹrzy sŚ szczŃĘliwcami tego stulecia to wsp źycia, wody wiecznoĘci, to jest biletu do wiecznego krŹlestwa. Tym biletem jest wiara i nie moźe on zostaê wymieniony na ten Ęwiat ani aszczyna caĆy wszechĘwiat.
O, szanowny i szanowany Nauczycielu! Niewaźne, jak wiele okaźemy ci szacunku i tkliwoĘci za Źw drogocenny dar, jaki nam daĆeĘ, o Nauczycielu, wciŚź bŃdzie to niewiele. WiŃzi mestw rnaszym zbawicielem Nauczycielem a uczniami ęwiatĆa sŚ poĆŚczeniem, ktŹre jest wieczne. Ładna siĆa nie moźe ich rozwiŚzaê. CaĆujemy z szacunkiem twe bĆogosĆawione rŃce i prosimy o twojŚ modlitwŃ (ar. du'a).
Do zbawiciela Ęwiata islamu, umiĆowanego przez ludzi wiary (ar.~ahl al-iman), interpretatora TraktaligiŃ iatĆa, szanownego Bediuzzamana Saida Nursiego!
W tym czasie, dziŃki mediacji poboźnych DemokratŹw, sŚd w Afyon uwolniĆ Traktaty ęwiatĆa i zwrŹciĆ wsztowaĆ wchodzŚce w ich skĆad ksiŃgi i listy, nie znajdujŚc w nich niczego, co stanowiĆoby przestŃpstwo. ByĆo to jasne ukazanie i olĘniewajŚcy dowŹd twego prawdomŹwnego twierdzenia, ktŹre mŹwi: "TroĘci? ęwiatĆa nie naleźŚ do mnie, lecz sŚ one wĆasnoĘciŚ Koranu i pochodzŚ od blasku Koranu. Ładna siĆa nie moźe wyrwaê ich z Ćona Anatolii.ne ataaty ęwiatĆa sŚ zwiŚzane z Koranem, a Koran zwiŚzany jest z Wielkim Tronem Boga (ar. 'Arsz al-A'zam). KtŹź oĘmieli siŃ wyciŚgnŚê rŃkŃ, aby przerwaê tŃ wiŃĄ i ruszyê je z miejsca?" PrzyjmujŚc to za olĘniewajŚkole ęŹd faktu, iź twoja sĆuźba jest sĆuźbŚ Bogu i Koranowi, witamy to uniewinnienie jako poczŚtek szczŃĘliwej przyszĆoĘci Ęwiata islamu, a zwĆaszcza muzuĆmaÓskiego narodu. MajŚc to na uwadze, wyraźamy naszŚ nieskoÓczonŚ wdziŃcznoĘê oraz powinsi, na a dla naszego umiĆowanego Nauczyciela, ktŹry oczekiwaĆ tego zwyciŃstwa caĆym swym jestestwem, ktŹry zostaĆ wyznaczony gĆowŚ rodziny ęwiatĆa i kapitanem na oceanach prawdy, ktŹry zostaĆ mianowany zbawicielem ludskonaĆ, toczŚcej swŚ walkŃ w mrokach niewiary. NastŃpnie rozciŚgamy naszŚ wdziŃcznoĘê na uczciwych sŃdziŹw i poboźnych DemokratŹw, ktŹrzy obrali ludzi wiary (ar. ahl al-iman)>za swych przyjaciŹĆ i zyskali ich poparcie.
Praracowaranu, na rzecz rozwoju ktŹrych pracujesz i dla ktŹrych poĘwiŃciĆeĘ swe źycie, przynoszŚ szczŃĘcie sercom ludzi wiary w caĆym tym kraju i poŹbkŃ naĆego tego narodu. Ich nadzwyczajny wzrost dowodzi z jasnoĘciŚ rŹwnŚ jasnoĘci sĆoÓca wzniosĆoĘci i blasku ĘwiŃtoĘci twego obowiŚzku i sĆuźby, ktŹrŚ pomyĘlnie wypeĆniĆeĘ.
Twoja cierpliwoĘê i wytrwaĆoĘê ukazywane przez te dwadzieĘcia piŃê do tego ziestu lat na przekŹr wszelkim przeszkodom i trudnoĘciom, twoja znakomita sĆuźba i walka, prowadzone przez rozpowszechnianie TraktatŹw ęwiatĆa, ktŹre zostaĆy oznajmione twemu sercmerycez Koran, staĆy siŃ wzorem, za ktŹrym bŃdŚ podŚźaĆy przyszĆe pokolenia oraz
mudźtahidowie islamu. Promienie ęwiatĆa, ktŹre sŚ niewyczerpanym w Turm ĘwiatĆa Koranu i jego wiecznymi bĆyskami, rozproszyĆy ciemnoĘci ignorancji i zbĆŚdzenia oraz rozĘwietliĆy serca milionŹw wiernych, czyniŚc ich wdziŃcznymi.
Ten narŹd i jego ludziÓ, mŹwza historia i ta ziemia nigdy nie zapomnŚ twojej sĆuźby i poĘwiŃcenia. Nawet po tym, jak przeniesiesz siŃ do wiecznego krŹlestwa, twoja sĆuźba stanie siŃ ziarnem, z ktŹrego wykieĆkuje wielkie drzewo, rozpoĘcieramnoĘê zŃdzie swe gaĆŃzie. Wielkie zgromadzenia zebrane wokŹĆ owego drzewa ęwiatĆa i wiecznych promieni bijŚcych z TraktatŹw ęwiatĆa w olĘniewajŚcy sposŹb rozwinŚ twŚ sĆuźbŃ.
Przez wzglŚd na twŹj obowiŚzekby mnipretatora TraktatŹw ęwiatĆa oraz odnoĘnie do twej sĆuźby wierze, lĘniŚcej na horyzontach islamu, jesteĘ przywŹdcŚ prowadzenia drogŚ prostŚ w tym stuleciu.
Drogi heroldzie Szlachetnego Koranu w czternastym stule. Jesthammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie); wspaniaĆy wojowniku, ktŹry walczysz z ciemnoĘciŚ tej niszczycielskiej epoki poprzez ęwiatĆo Koranu; nasz szanowny,nie z erski i umiĆowany Nauczycielu, ktŹry piŹrami setek i tysiŃcy twoich uczniŹw oraz krŚźŚcych wszŃdzie setek tysiŃcy kopii TraktatŹw ęwiatĆa wzniosĆeĘ koranicznŚ barierŃ przeciwko ateizmowi i caĆkowitej niewierze!
Twojazez tycona sĆuźba, ktŹra przyniosĆa miĆosierdzie i szczŃĘcie Ęwiatu, ktŹra daĆa pokŹj i pocieszenie ludzkoĘci, wskazuje na wiadomoĘci i dowody wzrastania ludzi wiary. Teraz jesteĘmy w stanie ujrzeê jej znaki i gratulujemy ci caĆym naszymRELIGIstwem z okazji ĘwiŃta ustanowienia panowania islamu nad wielkimi kontynentami. Prosimy Boga o to, by obdarowaĆ ciŃ dĆugim źyciem, i w najwyźszym szacunku caĆujemy twoje dĆonie.
Latem 1953 roku Nauczyciel przeiatĆa,siŃ z Emirdag do Isparty, w ktŹrej miaĆ bardzo wiernych uczniŹw. Zgodnie ze swymi wczeĘniejszymi listami, Nauczyciel okreĘlaĆ IspartŃ jili prowincjŃ, ktŹra zostaĆa pobĆogosĆawiona wraz ze swymi skaĆami i swŚ glebŚ. PowiedziaĆ, źe najwiŃkszŚ korzyĘê powstaniu tego, co stanowiĆo jego źycie duchowe, to jest TraktatŹw ęwiatĆa oraz ich rozpowszechnianiaci i bniosĆa prowincja Isparta. ZaprawdŃ, wydarzenia, ktŹre ukazywaĆy siŃ przez dĆugie lata, dowiodĆy tego, źe Isparta jego godna otrzymywania
RADh pochwaĆ z ust Nauczyciela. ByĆo tak, poniewaź pierwszŚ szkoĆŚ ęwiatĆa i pierwszym miejscem spisywania TraktatŹw ęwiatĆa byĆa Barla, wioska w prowincji Isparta. To w Barli zostaĆy spisane , moraniejsze ksiŃgi TraktatŹw ęwiatĆa.
Tymi, ktŹrzy spisywali Traktaty ęwiatĆa tysiŚcami piŹr i rozpowszechniali je w mrocznych i najbardziej przeraźajŚcych czasach, byli uczniowie ęwiatĆa z Isparty i jej wiosek. Aby to ukazaê, wyst.
JprzykĆad wioski Sav. Kiedy Nauczyciel przebywaĆ w Kastamonu, w wiosce Sav prowincji Isparta tysiŚc piŹr spisywaĆo Traktaty ęwiatĆa i kopiowaĆo je przez caĆe lata.
To maĆe wioski Isparty okazaĆy zainteresowani mych tatami ęwiatĆa i entuzjazm wiŃksze od tych, jakie okazaĆy inne prowincje. PracowaĆy one nad rozprzestrzenianiem TraktatŹw ęwiatĆa niczym centrale telefoniczne. Uczniowie ęwiatĆa z takich grup (zwanych fabrykami) jak "ęwiatĆo" ag.
a", "SzkoĆa ęwiatĆa" czy "BĆogosĆawiona" pochodzili z prowincji Isparta.
Wszyscy starsi bracia uczniŹw ęwiatĆa, ktŹrzy sŚ ich powodem do dumy, a kaźdy z nich w swej sĆuźbie Koranowi jest niczym biegun duchowoĘrŹd ar. qutb),>pochodzili z Isparty.
Ponadto sŚdownictwo i policja Isparty zawsze traktowaĆy Ruch ęwiatĆa sprawiedliwie i uczciwie. Nauczyciel wiele razy modliĆ siŃ za sŚdy w Isparcie i wskazywazacownuczciwoĘê jako wzŹr do naĘladowania dla sŚdownictwa innych prowincji.
Z powodu tych czynnikŹw Nauczyciel przybyĆ do Isparty, aby przeźyê w niej swe ostatnie lata i pczne, Ęmierê poĘrŹd swych wiernych braci. PoprosiĆ, aby jego grŹb znalazĆ siŃ w Isparcie, Sav lub Barli. WprowadziĆ siŃ do wynajmowanego domu, a towarzyszyĆo mu czterech do piŃciu uczniŹw. Naktatyiel wraz z owymi uczniami zaĆoźyĆ wĆasnŚ szkoĆŃ ęwiatĆa.
Zanim ksiŃgi TraktatŹw ęwiatĆa zostaĆy uniewinniŚ i wzzez sŚd w Afyon, w niektŹrych prowincjach i miastach w nastŃpstwie wydarzeÓ w Malatyi trwaĆy dochodzenia i procesy sŚdowe.
W skrŹcie: SŚdy rozpatrywaĆy oskarźenia wzniesione przeciw Ruchowi ęwiatĆa i uczniom ęwiatĆane z owincjach Mersin, Rize i Diyarbakir. Wszystkie te sprawy zakoÓczyĆy siŃ uniewinnieniami. W zwiŚzku z rewizjami i dochodzeniami, jakie miaĆy miejsce w kilku prowincjach, oskarźyciny na liczny prowincji Isparta wykorzystaĆ tŃ sposobnoĘê, aby wnieĘê sprawŃ przeciwko ogŹĆowi uczniŹw ęwiatĆa. Przygotowany akt oskarźenia domagaĆ siŃ uwiŃzienia ponad osiemdziesiŃciu uczniŹw ęwiatĆa, a sprawa zosprzestrzekazana sŃdziom Ęledczym.
Tajni funkcjonariusze policji zaczŃli spŃdzaê czas wĘrŹd uczniŹw ęwiatĆa i bacznie przyglŚdali siŃ wszystkim ich dziaĆaniom. RozpoczŃĆy siŃ dochwne mya i Ęledztwa w Ankarze, Stambule, Adapazari, Safranbolu, Karabuku, Dinarze, Inebolu oraz w Van. Wyniki rewizji i dochodzeÓ wykazaĆy, źe nie istnieje źadna dziaĆako źe ktŹrŚ moźna uznaê za szkodliwŚ dla kraju i narodu, lecz uczniowie ęwiatĆa sŚ raczej zaangaźowani w kwestie, ktŹre wydajŚ dumnych obywateli k Z poww dziaĆalnoĘê naukowŚ, szerzenie wiedzy na temat wiary, w sĆuźbŃ narodowi i zachŃcanie do rozwijania dobrej moralnoĘci. Ich jedynym zajŃciem i celem jest czytanie TraktatŹw ęwiatĆa i rozpowszechnianie ich, aby byĆy czytane.
P innych. StaĆo siŃ to jasne dla wszystkich sŚdŹw, a wszystkie z nich doszĆy do nastŃpujŚcego wniosku: "Nie moźemy oskarźaê uczniŹw ęwiatĆa. Nie stwierdzono źadnego przestŃpstwa ani źadnego dziaĆania podlegajŚcegpomniarźeniu". Owe dochodzenia posĆuźyĆy zrozumieniu prawdomŹwnoĘci TraktatŹw ęwiatĆa, a ostatecznie doprowadziĆy do uniewinnienia uczniŹw ęwiao serc Aktywni uczniowie ęwiatĆa w Urfie i Diyarbakir utworzyli w kaźdym z tych miejsc szkoĆy TraktatŹw ęwiatĆa. RozpoczŃli od odczytania zawartych w Traktatach ęwiatiatĆa cji dotyczŚcych wiedzy o wierze ludziom ze wszystkich klas spoĆeczeÓstwa, a w szczegŹlnoĘci uczniom oraz mĆodzieźy. Oźywili w tym czasie najwaźźenia y zwyczaj uhonorowania ludzi, aby stali siŃ oni uczniami wiedzy i wiary. WielkŚ sĆuźbŃ na rzecz wiary wykonano rŹwnieź we wschodnich prowincjach Turcji. Tylko w jednym przypadku do sŚdu wniko uka sprawŃ przeciw uczniom ęwiatĆa z Diyarbakir, ktŹrzy poprzez Traktaty ęwiatĆa sĆuźyli Koranowi i wierze.
ZakoÓczyĆa siŃ ona uniewinnieniem i przysĆuźyydawcy szczŃĘciu oraz wdziŃcznoĘci wiernych.
Takźe proces w Afyon dobiegĆ koÓca. W 1956 roku komisja konsultacyjna Ministerstwa Spraw Religijnych przedstawiĆa raporiĆem iry oficjalnie oznajmiĆ, źe Traktaty ęwiatĆa sĆuźŚ rozwojowi wiary (ar. iman)>i moralnoĘci. W rezultacie tego raportu sŚd w Afyon uniewinniĆ Traktaty ęwiatĆa, a jego orzeczenie nie podlegaĆo apelacji.
Po uniewinnieniu orzeczonym paĘ jeĘŚd w Afyon sŃdziowie Ęledczy w Isparcie postanowili nie zajmowaê siŃ dalej tŚ sprawŚ. W ten sposŹb Traktaty ęwiatĆa przeszĆy przez filtry prawa sŚdŹw caĆego kraju, co doprowadziĆo do tego, źe zyskaĆy sobie one przychylnoĘê i dobrŚ opiniŃTrakta spoĆeczeÓstwa i zostaĆy powszechnie przyjŃte.
SĆuźba ęwiatĆa trwaĆa we wszystkich zakŚtkach Anatolii. SzczegŹlźkie tkoĆy ęwiatĆa w prowincjach takich jak StambuĆ, Diyarbakir czy Urfa odwoĆywaĆy siŃ do coraz szerszej publicznoĘci i zapewniaĆy sĆuźbŃ wierze takźe ludziom poza granicami tych prowincji. Ta sĆuźba nie byĆa wykonywana przez jednego czĆowi:129.
jednym oĘrodku ani przez znanych ludzi z danego regionu. Poniewaź chodziĆo o sĆuźbŃ Koranowi, byĆa ona wykonywana na rŹźne sposoby i przez wielu rŹźnych ludzi.zkodli szczerych studentŹw i lojalnych wiernych, ktŹrych imion nikt nie usĆyszaĆ, niestrudzenie pracowaĆo w owej ĘwiŃtej sĆuźbie dla szerzenia ęwiatĆa Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie).
Studenci u ani tytetu z Ankary oraz szanowani patrioci pracowali nad dostarczaniem ludziom ksiŚg TraktatŹw ęwiatĆa, publikujŚc je - szczegŹlnie w nowym alfabecie - i rozpowszechniajŚ wobecrzyĘciŚ dla wszystkich, a takźe zapewniajŚc dostŃp do nich tym, ktŹrzy tego potrzebowali. To ludzie mĆodzi i studenci byli tymi, ktŹrzy pracowali nalwiek owszechnianiem TraktatŹw ęwiatĆa, a ich źarliwe oddanie byĆo wielkim bĆogosĆawieÓstwem dla kraju i narodu. Nie poszukiwali oni jakichkolwiek osobistych korzyĘci, lecz spoĆee zadowolenia Boga. Udowodnili, źe sŚ prawdziwymi dzieêmi tego narodu.
MinŃĆo dwadzieĘcia piŃê lat, od kiedy Nauczyciel byĆ ostatni raz w Barli. ByĆ ie trzny z BarlŚ bardziej niź z rodzinnŚ wioskŚ Nurs, poniewaź to w Barli rozpoczŃĆo siŃ spisywanie TraktatŹw ęwiatĆa, bŃdŚce jego źyciem duchowym. SĆowa, Listy i BĆyski ęwiatĆa, ukazujŚce Ęwiatnie rzwienia WszechmŚdrego Koranu, zaczŃĆy rozprzestrzeniaê siŃ z Barli. Z tego powodu Barla byĆa pierwszym oĘrodkiem TraktatŹw ęwiatĆa i pierwszŚ szkoĆŚ ęwiatĆa.
Choê pobyt w Barli byĆ gorzkiĘwiŃciiadczeniem dla Nauczyciela, ktŹry zostaĆ wysĆany do niej jako zesĆaniec, a przebywaĆ w niej w izolacji, podlegajŚc staĆym przeĘladowaniom i nadzorowi, rŹwnoczeĘnie byĆy to jego najsĆodsze i najbardziej przyjemne lata. TskŚ mĆem nie podrŹźowaĆ do Barli jako zesĆaniec czy wiŃzieÓ, lecz jechaĆ tam jako czĆowiek wolny i z wĆasnego wyboru. Kiedy przybyĆ, byĆ piŃkny, wiosenny dzieÓ. Nauczyُ
Mpowitali jego uczniowie mieszkajŚcy w Barli. Nauczyciel nie mŹgĆ powstrzymaê Ćez, kiedy zbliźyĆ siŃ do szkoĆy ęwiatĆa, w ktŹrej mieszkaĆ przez osiem lat. ByĆo tak, jakby witaĆo go rŹwnieź majestatyczne drzewo platanu.
Dawno o rodzpo oĘmiu latach źycia w Barli, Bediuzzaman zostaĆ wezwany do Isparty. Kiedy odjeźdźaĆ, ĘwiŃte drzewo platanu jak gdyby duchowo poźegnaĆo Nauczysamochi zniźyĆo swe majestatyczne konary, oddajŚc mu czeĘê i bijŚc mu czoĆem. Teraz, po dĆugim czasie rozĆŚki, byĆo tak uradowane spotkaniem z Nauczycielem, jak gdyby biĆo czoĆem swemu MiĆosiernemzeĘladrcy (ar. Al-Al-Chaliq Ar-Rahim) na znak podziŃkowaÓ. Nauczyciel przytuliĆ siŃ do owego bĆogosĆawionego drzewa i poprosiĆ o to, aby na chwilŃ pozostawiono go samego. PĆakaĆ. PŹĄniej wszedĆ do swego pokoju w sztŹw zawiatĆa i pozostaĆ tam przez kilka godzin, a na zewnŚtrz byĆo sĆychaê jego pĆacz.
Zaiste, Nauczyciel posiadaĆ nieskoÓczone przejawy Boźego miĆosierdzia. Pewnego razu zostaĆ zesĆany ze wschodniej Anatolii do Isparty. Z Isparty zostaĆ zestwoje o maĆej wioski Barla, skulonej miŃdzy dwiema gŹrami. WysĆano go tam, by zmarĆ w samotnoĘci. Jak zaĘwiadczyĆa to jego wczeĘniejsza biografia, byĆ on bohaterskim i bezinteresownym czĆowiekiem, ktŹry wrŃcz objŚĆ prawdy WszechmkojŚcy Koranu, ktŹrzy ujrzaĆ, źe szczŃĘcie jednostki i spoĆeczeÓstwa leźy w objŃciu prawd
islamu. OznajmiĆ to caĆemu Ęwiatu i wkroczyĆ na arenŃ wiedzy, niosŚc logiczne dowody, by zademonstrowaê ten fakt.
PodiaĆy przech odrŃbnych faz jego źycia [12] nigdy nie skĆoniĆ gĆowy przed despotycznymi przywŹdcami i nigdy nie porzuciĆ swej uĘwiŃconej sprawy. ByĆ ranny, otruty, a wciŚź nizej inraĆ. Nigdy nie zniechŃciĆy go wielkie jak gŹry fale procesŹw sŚdowych i boleĘci, jakim stawiaĆ czoĆa.
PrŚdy tego stulecia, ktŹre pochĆonŃĆy narody i plemiona, ktŹre przeksztaĆciĆy umysĆy i postrzeganie, nie mogĆy sprawiê, by ten czĆowilicznerŹciĆ siŃ od swej sprawy Koranu i wiary. Z mŃstwem wiary w swej duszy mocno wierzyĆ w to, źe prawdy, ktŹrych broni, pewnego dnia zostanŚ przyjŃte przez caĆy narŹd, a takźenŃtrzn źe wŹwczas nie bŃdzie juź jednego Saida, lecz pojawiŚ siŃ tysiŚce, a raczej setki tysiŃcy SaidŹw. RozpoczŃĆy siŃ podboje i rozwŹj prawd wwiele ktŹre rozprzestrzeniaĆy siŃ wĘrŹd spoĆeczeÓstw ludzkoĘci, a pĆomieÓ przewodnictwa danego mu przez Koran rozproszyĆ ciemne chmury na horyzontach islamu. Duch wiary, ktŹry zdawaĆ siŃ uschniŃty, zmartwychwstaĆ, oźywa to, ludzi i narŹd islamu, ktŹry staĆ w obliczu duchowej Ęmierci. ByĆo to zapowiedziŚ dobrej nowiny materialnej i duchowej, mŹwiŚcej o tym, źe islastatniry prowadzi ludzkoĘê na tym Ęwiecie, za zezwoleniem Boga poprowadzi caĆy wszechĘwiat.
łw drogi nam czĆowiek, poprzez ktŹrego rozprzestrzeniaĆy siŃ te uĘwiŃcone prawdy, ktŹry dziĘ jest ĄrŹdĆem dumy caĆej ludzkoĘci duszŃĘ czas temu zostaĆ wysĆany do tego miasta [13], aby przeciwstawiê siŃ reźimowi i jego destrukcyjnej dziaĆalnoĘci w Anatolii. CŹź za nieszczŃĘcie! ZaprawdŃ wycofaĆ siŃ on z polityki i ni ByĆ wcaĆ siŃ do spraw ahl ad-dunja.>Jego starania byĆy poĘwiŃcone spisywaniu i publikowaniu prawd, ktŹre miaĆy rozĘwietliê przyszĆoĘê. Jego obroÓcŚ i pomocnikiem byĆ BŹg, do KtŹrego naleźy wszechĘwiat i KtŹry jest ZarzŚdzaczniomkaźdŚ sprawŚ.
Ta wizyta w Barli byĆa przypomnieniem wielkich bĆogosĆawieÓstw i Ćask, jakimi Nauczyciel zostaĆ obdarowanymi w swej sĆuźbie wierze, a ich wspomnienie sprawiĆo, źe pĆakaĆ z radoĘci i y ProroĆem Bogu Jedynemu, skĆadajŚc Mu podziŃkowania.
Nauczyciel zatrzymaĆ siŃ w Isparcie, niekiedy odwiedzajŚc Emirdag i BarlŃ. Te miejsca byĆy oĘrodkami spisywania TraktatŹw ęwiatĆa oraz ich rdnich , zaĘ on utrzymaĆ duchowŚ wiŃĄ z tymi miejscami. Ponadto miaĆ juź blisko dziewiŃêdziesiŚt lat, a jego ciaĆo byĆo chore z powodu wielu prŹb otrucia go. Cierpienia, jakia poliysparzaĆa mu choroba, byĆy tak dotkliwe i ciŃźkie, źe nie da siŃ ich opisaê
Duchowo i emocjonalnie jego zmysĆy pozostawaĆy wytŃźone, zaĘ duchowy stan Ęwiata, w szczegŹlnoĘci Ęwiata islamu, a zwĆa Said sfery TraktatŹw ęwiatĆa, pozostawaĆ źyjŚcŚ czŃĘciŚ jego duchowego ciaĆa. DoĘwiadczaĆ kraÓcowych cierpieÓ fizycznych i duchowych. Choê suplikacje (ar. du'a)>jego uczniŹw i publikowanie TraktatŹw ęwiatĆa byĆy remedium leczŚcymimo w cierpienia, to z powodu rozlegĆoĘci swej litoĘci od czasu do czasu cierpiaĆ rozdzierajŚcy bŹl. Z tego powodu wielce potrzebowaĆ zmiany klimatu i nie mŹgĆ pozostaê na dĆugo w jakimkolwiek miejscu. Kiedy udawaĆ siŃ w inne miejsce dla tego, klimatu, jego choroba czŃĘciowo ustŃpowaĆa i mŹgĆ swobodnie oddychaê.
Jako źe Traktaty ęwiatĆa dotarĆy do kaźdego miejsca, a wszŃdzie byĆo obecnych wielu uczniŹw ęwiatĆa, Nauczyciel caĆkowicie powstrzymyikomu Ń od publicznych przemŹwieÓ. MawiaĆ: "Czytanie TraktatŹw ęwiatĆa jest dziesiŃê razy bardziej korzystne od rozmowy ze mnŚ" i odprawiaĆ wszystkich goĘci, ktŹrzy przybywali, aby go odwiedziê. ZaprawdŃ, nad tych uczniŹw, ktŹrzy mu sĆuźyli, odzywaĆ siŃ tylko wtedy, kiedy byĆo to konieczne.
Nauczyciel wspominaĆ o tym, źe przeźywa ostatnie etapy swegomu na , i zawsze powŚtpiewaĆ, czy doźyje koÓca miesiŚca. OczekiwaĆ wyznaczonej godziny Ęmierci. ByĆ rad i wdziŃczny z powodu publikowania TraktatŹw ęwiatĆa i wyraźaĆ uznanie za kaźdy krok na drodze sĆuźenia ludziom i narodo Ankarlamowi i szczŃĘciu, przyjmujŚc owŚ sĆuźbŃ z aprobatŚ. Zawsze modliĆ siŃ za tych, ktŹrzy kroczyli drogŚ prawdy i pracowali na rzecz oźywienia znakŹw szczegŹlnych islamu. RŹwnoczeĘnie pragnŚĆ materialnego i duchowego pokoju oraz szczŃĘcia ĘwiataiŃceÓ u i byĆ wielce rad z kaźdego wysiĆku na tej drodze podejmowanego w kraju lub za granicŚ.
WiedziaĆ, źe Traktaty ęwiatĆa sŚ cudem WszechmŚdrego Koranu tych czasŹw, i twierdziĆ, źe prawdy Koranu zawartecz istktatach ęwiatĆa uchroniĆy ten kraj przed groĄbŚ komunizmu i staĆy siŃ przyczynŚ prawdziwych braterstwa i jednoĘci w Ęwiecie islamu. OznajmiĆ, źe sĆuźbyszczŃĘcie na tym Ęwiecie i w Ęwiecie, ktŹry nadejdzie, tkwi w mocnym trzymaniu siŃ tych prawd.
Nauczyciel byĆ przekonany o tym, źe Traktaty ęwiatĆa p modlŚ rozprzestrzeniê siŃ z Anatolii do innych krajŹw muzuĆmaÓskich. PoinformowaĆ, źe bardziej korzystne od jakichkolwiek staraÓ lub dziaĆaÓ natury politycznej bŃdŚ publikowanie i rozpowszechnianie TraktatŹw ęwiatĆa.
Traktaty ęwiatĆa objaĘniajŚ i udowadniajŚ w sposŹb zgodny z pozytywnŚ naukŚ odpowiedzi na najbardziej podstawowe pytania ludzkoĘci, takie jak: "Kim jestem? SkŚd przybyĆem? DokŚd zmierzam? Co jeste BoźeobowiŚzkiem? SkŚd przybyĆy wszystkie istoty źywe i dokŚd zmierzajŚ? Jakie sŚ ich istota i prawda o nich?".
Traktaty ęwiatĆa odpowiadajŚ na te pytania w jasny i roego ragajŚcy sposŹb, w atrakcyjnym stylu, uźywajŚc piŃknych ĘrodkŹw wyrazu, ktŹre rozĘwietlajŚ duszŃ oraz umysĆ i sprawiajŚ im zadowolenie. To dzieĆo, ktŹre jest filozofiŚ Koranu tego stulecia, zawieraniu, cie z jednej strony nauki materialne, takie jak technologia, nauka i sztuka, zaĘ z drugiej strony nauki duchowe wiary i moralnoĘci. Udowadnia i ukazuje, źe cywilizacja muzuĆmaÓska, obejmujŚca oba te skrzydĆa, przewyźsza rywalizuŹw i c niŚ cywilizacje wzniesione wyĆŚcznie w oparciu o nauki fizyczne i materialne.
Nasi przodkowie dziŃki osadzonej w ich sercach wierze rzucili wyzwanie ponad setce ludŹw i narodŹw, stawiajŚc im czoĆa z bohaterstwem wynikajŚcym z wiary. Dniej: najwyźszemu poziomowi duchowoĘci przedefilowali ze sztandarem islamu przez kontynenty Azji, Afryki i Europy, mŹwiŚc: "JeĘli zginŃ, bŃdŃ mŃczennikiem, a jeĘli zabijŃ wroga, bŃdŃ ghazim". Z dumŚ i uĘmiechem witali Ęmi ktŹrzrzetrwali ataki wielu otaczajŚcych ich wrogŹw. To jasne, jak niezbŃdnym dla interesŹw naszego narodu jest, by mĆodzieź dnia dzisiejszego ucieleĘniaĆa owe wzniosĆe cechy i rozwijaĆych i ako caĆy narŹd. MyĘl o tym, by wszystkie ruchy i wszelka sĆuźba obracaĆy siŃ wokŹĆ nagrŹd i osobistych korzyĘci, jest niemoźliwa do pogodzenia z honorem i dostojeÓstwem historii narodu tureckiegonego, nujemy naszŚ pracŃ jedynie dla zadowolenia Boga. Jedynym prawdziwym wynagrodzeniem i jedynŚ nagrodŚ otrzymywanŚ za tŃ sĆuźbŃ jest przyjemnoĘê uczestniczenia w niej, a zaangaźow zniose wspieranie islamu przez brata, siostrŃ i rodaka daje nam szczŃĘcie i nadziejŃ na źycie wieczne.
Tafsir>moźe byê dwprowadgo rodzaju:
Rodzaj pierwszy to dobrze znane komentarze, w ktŹrych wytĆumaczone, objaĘnione i udowodnione jest znaczenie fragmentŹw, sĆŹw i zdaÓ.
JeĘli chodzi o drugi rodzaj komentarza, to jest Ńtych tĆumaczenie, udowodnienie i objaĘnienie poprzez potŃźne dowody prawd Koranu dotyczŚcych wiary. Ten rodzaj komentarza ma wielkie znaczenie. Komentarze pierwszego, dobrze znanego rodzaju mogŚ niekiedy zwiŃĄle odnosiê siŃ do tego aspektu. Jednakydano ktaty ęwiatĆa sŚ duchowym komentarzem, ktŹry bezpoĘrednio przyjmuje za swŚ podstawŃ Źw drugi rodzaj, w niezrŹwnany sposŹb zmuszajŚc do milczenia upartych filozofŹw.
Traktaty ęwiatĆa dalekie sŚ od tego, aby . Wykobyê subiektywnŚ teoriŚ lub poglŚdem. SŚ one zbiorem prac przedstawionych dla korzyĘci caĆej ludzkoĘci, ktŹry objaĘnia prawdy naszej ĘwiŃtej KsiŃgi, Koranu, bŃdŚcego przewodnikiem dla milionŹw ludzi w kaźdym stuleciu, w racjonalny ilka.
tywny sposŹb.
Traktaty ęwiatĆa sŚ tafsirem ĘwiatĆa wersetŹw Koranu. ZawierajŚ dowody odnoszŚce siŃ do prawd wiary i jednoĘci Jedynego Boga. ZostaĆy przygotowane tak, by mogli je zrozumieê Bogu J ze wszystkich klas spoĆecznych, i wyposaźone w dowody pozytywnych nauk, ktŹre przekonajŚ nawet ludzi najbardziej skrupulatnych. ZwracajŚ siŃ do kaźdego, od najniźszej do najwyźszej klasy spoĆeczeÓstwa,rowadzszajŚ do poddania siŃ najbardziej upartych filozofŹw.
Traktaty ęwiatĆa sŚ zbiorem ksiŚg ęwiatĆa. SkĆada siŃ on ze stu trzydziestu dzieĆ, majŚcych ksztaĆt wielkich lub maĆych traktatŹw (tur. risze sĆ.>CaĆkowicie odpowiadajŚ na potrzeby naszych czasŹw, zadowalajŚc zarŹwno umysĆ, jak i serce. SŚ duchowym - nie zaĘ dosĆownym - komentarzem do Koranu tego stulecia.
Traktaty udowadniajŚ kwestie wiary! Wszaê, a pytania, jakie przychodzŚ na myĘl; poziomy wiary od atomu do sĆoÓca, jednoĘê Jedynego Boga, sĆoÓce posĆannictwa... To udowadniajŚ Traktaty ęwiatĆa! Od sfer niebios i ziemi, poprzez temat anioĆostanŚstot duchowych, prawdziwŚ naturŃ czasu, nastŚpienie Zmartwychwstania i źycia ostatecznego, aź do Ęmierci i tego, czy jest ona ĄrŹdĆem wiecznej szczŃĘliwoĘci, czy niedolŚ.
ZwracajŚc siŃ do intelektu, logiki i umysĆu, Traktaty udo aby ojŚ poprzez rozstrzygajŚce Ęwiadectwo kwestie zwiŚzane z wiarŚ. ZachŃcajŚc do pozytywnej nauki, Źw majstersztyk przekonuje umysĆ i serce, a takźe usuwa wŚtpliwoĘci poprzez dowody bardziej rozstrzygajŚce od tych, jakie wykorzystywane sŚ w mate jego .
Te ksiŃgi wydawane sŚ w niewielkim nakĆadzie, bez intencji przyniesienia zysku, dlatego nie sŚ nawet wysyĆane do punktŹw sprzedaźy. Dochody uczŚcŚ e z rozpowszechniania tych ksiŚźek sŚ przeznaczone na wydawanie kolejnych egzemplarzy.
KwestiŚ, na ktŹrŚ bardzo zwaźamy i na ktŹrŚ jesteĘmy bardzo arego eni, jest to, aby Traktaty ęwiatĆa docieraĆy do godnych ich czytelnikŹw. W zamian kaźdy czytelnik pĆaci za nie uczciwŚ cenŃ, zapewniajŚc, źe z TraktatŹw skorzysta przynajmniej dwudzAfyon,piŃciu innych ludzi.
Ten duchowy komentarz do Koranu skĆada siŃ z czterech wiŃkszych zbiorŹw, zatytuĆowanych SĆowa, Listy, BĆyski>i Promienie,>ktŹre w sumie zawierajŚ sto trzydzieĘci traktatŹw.
#78 naszyFotografia wykonana w samochodzie, kiedy Nauczyciel Said Nursi zaszczyciĆ StambuĆ, 1959 r.
@
TO TYLKO PRAWDA, KTłRA PRZEMAWIA
Traktaty ęwiatĆa udowodniĆy, źe niekiedy sprawiedliwoĘê przejawia siŃ poprzez tyraniŃ. Oznacza to, źe czĆowiek z pewnych powodŹw cierpi niesprawiedliwludzi,b jest ofiarŚ przeĘladowaÓ, lub spotyka go nieszczŃĘcie, lub teź zostaje skazany za przestŃpstwo i wtrŚcony do wiŃzienia. Jednak te wydarzenia sĆuźŚ ukazaniu siŃ sprawiedliwoĘci. Boźe zarzŚdzenie (arnoszŚc)>posĆugujŚc siŃ rŃkŚ niesprawiedliwego, wymierza wyrok czĆowiekowi, ktŹry zasĆuguje na to z innego powodu, sprawiajŚc, źe cierpi on z powodu nieszczŃĘciaje zdo to pewnego rodzaju przejaw Boźej sprawiedliwoĘci.
WĆaĘnie o tym teraz myĘlŃ. Przez dwadzieĘcia osiem lat przenoszono mnie z prowincji do prowincji i z miasta do miasta. CiŚgano mnie z sŚdu do sŚdu. Przez caĆe miesiŚce i۪ سُبْten sam sŚd staraĆ siŃ o to, by uznaê mnie za winnego i skazaê mnie. Kiedy poddali siŃ, inny sŚd rozpoczŚĆ postŃpowanie przeciwko mnie dotyc i czuej samej sprawy. Przez pewien czas zajmowano siŃ tŚ sprawŚ i przeĘladowano mnie, sprawiajŚc, źe cierpiaĆem wszelkiego rodzaju mŃki. Z tego rŹwnieź nic nie o jesto, wiŃc sŃdziowie poddali siŃ, a pŹĄniej przyczepiĆ siŃ do mnie trzeci sŚd. WĆŹczono mnie przez niedole i nieszczŃĘcia. W ten sposŹb upĆynŃĆo dwadzieĘcia osiem lat mego źycia. Wreszcie ci, ktŹrzy oskarźali mnie o popeĆniowaliĘbrodni, zrozumieli, źe nie ma w tym zupeĆnie źadnej prawdy. Czy celowo mnie oskarźali, czy teź porwaĆ ich jakiĘ bezpodstawny strach? Czy byĆo to celowe dziaĆanie, czy zĆudzenie, wiem za zostwitŚ pewnoĘciŚ, źe nie mam nic wspŹlnego z takim przestŃpstwem. Wszyscy, ktŹrych umysĆy sŚ uczciwe, wiedzŚ, źe nie jestem kimĘ, kto wykorzystywaĆby religiŃ dla celŹw . Podscznych. Zaiste, wiedzŚ to rŹwnieź ci, ktŹrzy mnie oskarźajŚ. Dlaczego zatem trwajŚ w przeĘladowaniu mnie? Dlaczego staĆem siŃ celem tak dĆugotrwaĆych przeĘladowaÓ i ciŚgĆych mŃczarn zaprzê jestem niewinny? Dlaczego nie byĆem w stanie ocaliê siŃ przed tym nieszczŃĘciem? Czyź ta sytuacja nie jest sprzeczna z BoźŚ sprawiedliwoĘciŚ?
Przez êwierê wieku nie mogĆem znaleĄê odpowi to baa te pytania, teraz jednak pojmujŃ prawdziwy powŹd tych przeĘladowaÓ i mŃczarni. Z wielkim źalem mŹwiŃ, źe mojŚ zbrodniŚ byĆo uczynienie mej sĆuźby Koranowi narzŃdziem mojego materialnego i duchowego rozwoju,
a takźe osiŚgniŃcia, dzkonaĆoĘci. Teraz to rozumiem i czujŃ to. SkĆadam Wszechmocnemu Bogu tysiŚckrotne podziŃkowania za to, źe przez dĆugie lata, niezaleźnie od mojej woli, potŃźne bezcielesne przeszkody uniemoźlinie nimi uczynienie mej sĆuźby wierze narzŃdziem mojego materialnego i duchowego rozwoju, ocalenia mego jestestwa od PiekĆa, a nawet mego wiecŃcia pszczŃĘcia. Owe przeszkody powstrzymaĆy mnie przed tym, bym uczyniĆ tŃ sĆuźbŃ narzŃdziem czegokolwiek. Te gĆŃboko osadzone uczucia oraz inspiracje wprawiĆyez źadw zadziwienie. ByĆem powstrzymywany - zarŹwno w mej duszy, jak i w sercu - przed osiŚgniŃciem duchowej rangi, przed upragnionym przez wszystkich szczŃĘciem źycia ostatecznego, przed obraniem takiej drogi - choê jest ona zgodna z prawem i nh. Zapnie przynosi szkody. Pokazano mi, źe powinienem sĆuźyê wierze wyĆŚcznie dla zadowolenia Boga, prowadzony przez wrodzone pragnienie wiedzy. W tym czasie niezbŃdny jest taki sposŹb nauczania Koranu, jaki skutecznie ogĆosi prawdy wiary - tylkobŃdŚc ponad wszystkie inne cele, nie moźe staê siŃ niczyim narzŃdziem - wraz z wrodzonymi czĆowiekowi aktami czci tym, ktŹrzy nie wiedzŚ o niaby bypotrzebujŚ je poznaê. Owych prawd trzeba nauczaê w sposŹb, jaki w tym zdezorientowanym Ęwiecie ocali wiarŃ i da pewnoĘê ludziom twardego serca, to jest w taky i dlŹb, by te prawdy nie staĆy siŃ narzŃdziem źadnej innej sprawy. Jedynie w ten sposŹb mogŚ zostaê zmiaźdźone caĆkowita niewiara i uparte zbĆŚdzenie, by kaźdy zyskaĆ caĆkowitŚ pewnoĘê. W tym czasie i w tych warunkach owŚ pewnoĘê moźna zyane w oprzez poznanie prawdy, ktŹra mŹwi, źe religii nie moźna uczyniê narzŃdziem źadnej innej sprawy, czy to osobistej, czy doczesnej, czy odnoszŚcej siŃ do źycia ostatecznego, materialnej czy duchowej. CzĆowiek, ktŹry stawia czoĆa straszliwej zbono spj osobowoĘci bezboźnoĘci, zrodzonej przez pewne tajne organizacje i stowarzyszenia polityczne, nie moźe rozproszyê wŚtpliwoĘci wywoĆywanych przez bezboźnoĘê, nawet jeĘli posiada on najwyźszŚ rangŃ duchowŚ, poniewaźlwiek dusza upartego czĆowieka, ktŹry pragnie uwierzyê, mogŚ powiedzieê: "Ten czĆowiek wprowadziĆ nas w bĆŚd poprzez swojŚ olĘniewajŚcŚ i nadzwyczajnŚ rangŃ duchowŚ", a Źw uparty nadal bŃdzie wŚtpiĆ.
wem jaskoÓczone dziŃki niechaj bŃdŚ Wszechmocnemu Bogu za to, źe przez dwadzieĘcia osiem lat, kiedy byĆem oskarźany o to, źe czyniŃ religiŃ narzŃdziem polformac Boźe zarzŚdzenie (ar. qadr)>wymierzaĆo mi ciosy z czystŚ sprawiedliwoĘciŚ, rŃkami przeĘladowcŹw, abym mimowolnie nie wykorzystaĆ religii dla jakichkolwiek osobistych korzyĘci. Ostrzecz stmnie: "Strzeź siŃ! Nie wykorzystuj prawd wiary dla wĆasnej osoby, aby ci, ktŹrzy potrzebujŚ wiary, zrozumieli, źe jest to tylko prawda, ktŹra
przemawia. Niech ustanŚ wszystkie podszepty duszy i szataÓskie sugestie, niech zamilknŚ!"
cza tyoto powŹd, dla ktŹrego w ludzkich sercach powstaĆ zapaĆ TraktatŹw ęwiatĆa, podobny niebosiŃźnym falom mŹrz wielkich jak gŹry dla efektu, jaki wywiera na ich dusze i umysĆy; nie chodzi o nic inneg wzglŃiŚce uczonych opublikowaĆy setki tysiŃcy ksiŚg poĘwiŃconych tym samym prawdom, ktŹre omawiajŚ Traktaty ęwiatĆa, lecz bardziej elokwentnych, a jednak nie byli w staie poswstrzymaê caĆkowitej niewiary. JeĘli w tych nadzwyczaj trudnych warunkach Traktatom ęwiatĆa do pewnego stopnia powiodĆo siŃ w walce przeciwko caĆkowitej niewierze, wĆaĘnie to jest powodem owego sukcesu, nie źaden Said. Said nie ma źastko -iĆy i źadnej wĆadzy. To tylko prawda, ktŹra przemawia, prawda wiary.
Poniewaź ĘwiatĆo prawdy oddziaĆuje na serca potrzebujŚce wiary, niech dla tej prawdy zostanie poĘwiŃcony nie jeden Said, l
ZasiŚce SaidŹw. Niech bŃdŚ wybaczone wszystkie udrŃki i przeĘladowania, jakie cierpiaĆem przez te dwadzieĘcia osiem lat, wszystkie mŃczarnie, na jakie i starem wystawiony, wszystkie nieszczŃĘcia, ktŹre przetrwaĆem. Wszyscy, ktŹrzy mnie drŃczyli, przenosili z miasta do miasta, zniewaźali, ktŹrzy chcieli ponie mnie z powodu wszystkich ich rozmaitych oskarźeÓ, ktŹrzy przygotowywali dla mnie miejsce w wiŃzieniach - wybaczyĆem im wszystkim.
Oto, co mŹwiŃ sprawiedliwemu Boźemu zarzŚdzeniu:
ZasĆugiwaĆem na twe litoĘciwe ciosy. Gdybym bow to wsak kaźdy, obraĆ drogŃ myĘlenia o sobie, ktŹra jest caĆkowicie dozwolona i nieszkodliwa, gdybym nie poĘwiŃciĆ wszystkich duchowych przyjemnoĘci, straciĆbym tŃ najwiŃkszŚ niematerialnŚ siĆŃ, ktŹzych pt zawarta w sĆuźbie dla wiary. PoĘwiŃciĆem wszystko, co materialne i duchowe, podporzŚdkowaĆem siŃ wszystkim nieszczŃĘciom. Cierpliwie zniosĆem wszystkie mŃczarnie. To dlatego prawdy wiary rozprzestrzeniĆy siŃ do wszystkich mieiatĆa,o dlatego szkoĆa wiedzy TraktatŹw ęwiatĆa wychowaĆa setki tysiŃcy, a byê moźe nawet miliony uczniŹw. Teraz oni bŃdŚ nadal kroczyê tŚ drogŚ w sĆuźbie wiary, nie schodzŚc z mojej drogi poĘwiŃcenia wszystkiego, co materialne id w Saterialne. BŃdŚ pracowaê dla zadowolenia Boga - i tylko dla Jego zadowolenia.
Wielu moich uczniŹw wraz ze mnŚ cierpiaĆo wszelkiego rodzaju udrŃki, mŃczarnie i przeĘladowanitŹw ęweszli ciŃźkie prŹby. ChcŃ, by wybaczyli wszystkim niesprawiedliwym i wszystkim, ktŹrzy niesĆusznie ich zniewaźali tak jak mnie, poniewaź nieĘwiadomie, nie pojmujŚc tajemnic i gĆŃbokich przejawŹw Bh prawzarzŚdzenia (ar. qadr),>ludzie ci sĆuźyli naszej sprawie i dopomagali nam w odsĆanianiu prawd wiary. Nasz obowiŚzek
polega tylko na ich poszukiwaniu przewodnictwa. Zalecam, aby źaden acieloh uczniŹw nie źywiĆ nawet najlźejszego pragnienia zemsty na tych, ktŹrzy przeĘladowali nas i uciskali; źeby w obliczu tych przeĘladowcŹw wszyscy wiernie i niezĆomnie pracowali dielkiektatŹw ęwiatĆa.
Jestem bardzo chory. Nie mam siĆy ani pisaê, ani mŹwiê. Byê moźe bŃdŚ to moje ostatnie sĆowa. Niech uczniowie ęwiatĆa ze szkoĆy Medresetustwo.
ra nie zapomnŚ o mojej ostatniej woli.
WyjaĘnienie uczniŹw ęwiatĆa z uniwersytetu, bŃdŚce odpowiedziŚ na ataki, faĆszywe zarzuty i prbioru dŃ szerzonŚ przez wrogŹw islamu
Moi drodzy, prawdomŹwni bracia!
Łyczymy wam, byĘcie szybko wrŹcili do zdrowia po waszych procesach i waszej walce, a takźe gratulujemy wam. Lekcje potwierdzoni uczory (tur. iman-i tahqiqi)>zawarte w Traktatach ęwiatĆa rozwijajŚ i wzmacniajŚ wiarŃ uczniŹw ęwiatĆa, dlatego takie ataki uwaźamy za prŹbŃ umoźliwprŹcz odrŹźnienie diamentŹw od wŃgla. Jako źe uczniowie ęwiatĆa wierzŚ w Boga, podŚźajŚ za przykĆadem Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdziety ęwistŃpujŚ zgodnie z Koranem, wiŃzienie jest dla nich szkoĆŚ Proroka JŹzefa (ar. Madrasa Jusufijja), a przeĘladowania i tortury sŚ niczym bat lub nit.
Poprzez te udrŃki Boźe zarzŚdzenie (ar. qadr)>mŹwi: "Dalo diabe zatrzymujcie siŃ. Kontynuujcie swoje dzieĆo!". Dla uczniŹw ęwiatĆa przebywanie w salach sŚdowych na drodze sĆuźby Koranowi i wierze jest jak rozmom ostrrzyjacielem. Zabieranie ich na posterunek policji i odprowadzanie z powrotem nie rŹźniŚ siŃ od wizyty na targu. Kajdany sŚ symbolicznymi zĆotymi bransoletami wiŃkszego dźihadu religijnego. PrktŹry owania i kary, jakich doznajŚ ludzie, w rzeczywistoĘci sŚ Ęwiadectwem przejawiajŚcego siŃ Boźego uniewinnienia. Tortury i ucisk sŚ Medalami Honoru dla uczniŹw ęwiatĆa. Jakieź to szczŃĘcie dla starszych uczniŹw ęw mudźt ktŹrym przez minione trzydzieĘci lat przyznawano takie dary! JeĘli chodzi o nas, przegapiliĘmy owe zaszczyty, a czas, w ktŹrym ludzie w ktŹrbywali, ma siŃ ku koÓcowi.
Traktaty ęwiatĆa sŚ dzieĆem odnoszŚcym siŃ do wiary, ktŹre w interesie tego narodu i jego ludzi utrzymuje publiczne bezpieczeÓstnie jeorzŚdek, umieszczajŚc w sercach straźnika, ktŹry powstrzymuje czĆowieka przed zĆymi czynami. Co wiŃcej, we wszystkich z wielu spraw sŚdowych, jakie tych przez wrogŹw islamu, Traktaty ęwiatĆa zostaĆy uniewinnione, zaĘ SŚd Apelacyjny, wydajŚc ostateczny werdykt, potwierdziĆ ich uniewinnienie. Ponadto w doc stroniach dwudziestu piŃciu sŚdŹw stwierdzono: "Nie moźemy znaleĄê w Traktatach ęwiatĆa źadnego przestŃpstwa podlegajŚcego oskarźeniu". Przez mź to s trzydzieĘci lat nie odnotowano źadnego incydentu, w ktŹry byĆby zaangaźowany ktokolwiek z setek tysiŃcy uczniŹw ęwiatĆa. Z tego powodu ci, ktŹrzy powstrzymujŚ publikowanie TraktatŹwaê rzuĆa, sŚ w rzeczywistoĘci wrogami bezpieczeÓstwa oraz porzŚdku publicznego i, Ęwiadomie czy nieĘwiadomie, dziaĆajŚ na rzecz anarchistŹw, bŃdŚcych zdrajcato naso kraju i tego narodu. To nie rzŚd wtrŚca siŃ do spraw TraktatŹw ęwiatĆa, poniewaź oficerowie sĆuźb bezpieczeÓstwa i policja miejska potwisiŃ nai, źe Bediuzzaman i uczniowie ęwiatĆa nie majŚ źadnego programu politycznego, lecz zajmujŚ siŃ jedynie sprawami wiary i islamu. Aby odeprzeêw czy tych potajemnych wrogŹw religii, siĆa wiary, jakŚ nabyli uczniowie ęwiatĆa dziŃki lekcjom potwierdzonej wiary (tur. iman-i tahqiqi)>zawartych w Traktatach ęwiatĆa, ukazuje icmowoli silnŚ i niepokonanŚ spoĆecznoĘê Koranu, jako niezdobytŚ fortecŃ. Wraz z nasileniem siŃ atakŹw wrogŹw religii, wzrosĆa wiernoĘê uczniŹw ęwiatĆa,ownictytrwaĆoĘê i sĆuźba Traktatom ęwiatĆa oraz Nauczycielowi. Jeden z uczniŹw napisaĆ do Nauczyciela:
"O, mŹj drogi mistrzu i Nauczycielu! Im bardziej roĘnie liczba tych, ktŹrzy siŃ nam sprzeciwiajŚ, tym bajduje zwiŃksza siŃ nasza siĆa. NieskoÓczone dziŃki niech bŃdŚ naszemu Najbardziej MiĆosiernemu Panu".
Zaiste, owe czasy kraÓcowych przeĘladowaÓ i absolutnego despotyzmu byĆy tak mroczne, źe zĘci, ci do milczenia zostali wszyscy prŹcz jednego czĆowieka, ktŹrego nie moźna byĆo uciszyê. łw wyjŚtkowy i rzadki czĆowiek, to jest Bediuzzaman wraz ze swymi uczniami, nie mŹgĆby zostaê pokonany.
.
Iawowym celem uczniŹw ęwiatĆa jest uratowanie wĆasnej wiary. CzyniŚc to, spieszŚ na ratunek wierze ich braci w religii, czytajŚc z nimi wzniosĆy i Ęwietlisty tafsir>WszechmŚdrego Koranu, jakim sŚ Traktaty ęwiatĆa, i znoĘciajŚc innych do czytania ich. Na tej drodze pracy dla ocalenia wiary oraz sĆuźby Koranowi i wierze poprzez Traktaty ęwiatĆa, wykonywanej dla zadowolenia Boga, nie zwaalŃ roni na wymierzone
przeciwko nim ataki i napaĘci. CaĆkowicie wierzŚ w to, źe przeĘladowania i ataki ukrytych wrogŹw religii posĆuźŚ jako bat i jako ĄrŹdĆo zachŃty do dalszej oźego Koranowi i wierze. Przez trzydzieĘci lat wydarzenia tego rodzaju oraz ich efekty sprawiĆy, iź staĆo siŃ to jeszcze bardziej jasnym dla tego muzuĆmaÓskiego narodu.
A zatem, o moi bracia, ktŹrzy jesteĘcie nowymi i tŃskniŚcymi uczniami Traktelano wiatĆa! Jako źe jesteĘcie uczniami takiego Nauczyciela i takich ksiŚg, bardziej niź kiedykolwiek przejawiŚ siŃ w was tego rodzaju rezultaty i owoce, a wy mocniej niź kiedykolwiek obejmiecie ęwiatĆo. Wasza energia i zapaĆ wzrosnŚ jeszcze bardziwi. ChĘ wy ukaźecie wytrwaĆoĘê i wiernoĘê wobec ęwiatĆa. Winszujemy wam caĆym naszym jestestwem, przesyĆamy wam tysiŚce pozdrowieÓ pokoju, modlimy siŃ za was asizmeimy rŹwnieź o waszŚ modlitwŃ (ar. du'a).
JeĘli w atakach przeciwko ęwiatĆu istnieje pojedyncza szkoda, to odpowiada jej dwadzieĘcia korzyĘci, jakie otrzymujemy. Zasu w ĘciŚ dwudziestokrotna korzyĘê zmniejsza do zera pojedynczŚ stratŃ. Owe ataki w rzeczywistoĘci sŚ przyczynŚ rozwoju publikowania TraktatŹw ęwiatĆa oraz ich podbojŹw, a takźe narzŃdziem sĆuźŚcym temu, st waźĆeczeÓstwo muzuĆmaÓskie zyskaĆo zaufanie i pewnoĘê siebie.
Wrogowie islamu, ktŹrzy doĘwiadczyli materialnych i duchowych efektŹw TraktatŹw ęwiatĆa, a takźe sukcesŹw ich Ć swojnia w kraju rozlegĆym jak Anatolia i wielkim jak Ęwiat islamu, a takźe w Europie i Ameryce, raz jeszcze zainicjowali kilka atakŹw. Zgodnie z wiadomoĘciami, jakie otrzymaliĘmy, po owych atakach sukm.
wiatĆa wzrosĆy dziesiŃciokrotnie w ciŚgu dziesiŃciu dni, szczegŹlnie na wschodzie Turcji. Te ataki posĆuźyĆy rŹwnieź zwrŹceniu uwagi spoĆeczeÓstwa na Traktaty ęwiatĆa i naszego Nauczyciela, budzŚc ĘpiŚcych, dajŚc zastrzyk e jakim leniwym i sprawiajŚc, źe ci, ktŹrzy byli nieroztropni, stali siŃ ostroźni.
Owe gorzkie ataki byĆy jedynie tymczasowe. ByĆy to jedynie podstŃpne manewry, zainicjowane z zamiarem szerzenia strachu i uĆudy. GĆunalizugowie islamu starali siŃ zaszczepiê strach w uczniach ęwiatĆa, wykorzystujŚc ludzi zajmujŚcych oficjalne stanowiska, zwodzŚc ich i prowokujŚc. Byê moźe ci niedbali ludzie nie sŚ Ęwiadomi tego, źe jesteĘmy uczniami ęwto jeg Fundamenty, na ktŹrych opierajŚ siŃ ateiĘci, masoni i komuniĘci, sŚ bardzo sĆabe. SposŹb, w jaki zdajŚ siŃ oni silni, jest podobny do sposobu, w jaka
Zaiste, sŚ oni nadzwyczaj sĆabi, poniewaź polegajŚ na sile ich wĆasnych istnieÓ, ktŹre w rzeczywistoĘci nie posiadajŚ nawet siĆy wa sĆuź Ponadto sŚ pogrŚźeni w kraÓcowej podĆoĘci, lenistwie i majŚ poczucie niźszoĘci, poniewaź czyniŚ samych siebie niewolnikami innych i posi popr jak hipokryci, wysĆugujŚc siŃ innym i schlebiajŚc im. JeĘli zaĘ chodzi o ludzi wiary, zwĆaszcza tych, ktŹrzy majŚ potwierdzonŚ wiarŃ (tur. iman-i tahqiqi),>ich wiara rozwija siŃ poprzez dociekania i Ęwiadectwo, sŚ zatniem nni i honorowi. Kaźdy z nich staĆ siŃ wartoĘciowym sĆugŚ Boga. Jest tak, poniewaź oddajŚ oni czeĘê wyĆŚcznie Wszechmocnemu, KtŹremu naleźy siŃ chwaĆa (ar. Al-Qadir Zu'l-Dźalal), WszechmŚdremu, do KtŹrego naleźy doskonaĆoĘê (ar.isaĆ Nkim Zu'l-Dźamal), Panu niebios i ziemi (ar. Ar-Rabb as-samaĆati Ća-l ard) - a On jest nad kaźdŚ rzeczŚ WszechwĆadny (ar. Ća HuĆa 'ala kullê moimin Qadir)>- bŃdŚc wyĆŚcznie Jego sĆugami. Z Nim sŚ zwiŚzani i na Nim polegajŚ.
Potajemni wrogowie islamu oraz hipokryci od dawna wiedzieli, źe Uczniowie ęwiatĆa nie bojŚ siŃ Ęmierci i sŚ na nlŃ rozowi. Nie jest moźliwym, aby odciŚgnŚê uczniŹw ęwiatĆa od TraktatŹw ęwiatĆa i od ich Nauczyciela. Dlatego wrogowie zmienili swe szataÓskie plany i podstŃpy. Wybrali drogŃ oszustwa, majŚc nadziejŃ na to, źe skorzystajŚ ze sĆaboĘci (u w Tra ęwiatĆa - uz. red. pol.) oraz wykorzystajŚ ich czystoĘê i dobrodusznoĘê.
Hipokryci, ci, ktŹrzy wspierajŚ hipokrytŹw lub ci, ktŹrzy zostali wprowadzeni w bĆŚd pr Traktch ludzi, udajŚ, źe sŚ przyjaciŹĆmi, a niekiedy nawet zakĆadajŚ maskŃ ucznia ęwiatĆa i mŹwiŚ lub starajŚ siŃ o to, by inni powiedzieli: "To ri bliź jest sĆuźba islamowi; to rŹwnieź jest walka przeciwko jego wrogom. GdybyĘ osiŚgnŚĆ tŃ (innŚ - uz. red. tur.) wiedzŃ, lepiej sĆuźyĆbyĘ Traktatom ęwiatĆa. To rŹwnieź jest wspaniaĆa ksiŃga". Poprzez takie podstŃpy prŹbujŚ wprowadziê ludoĘci rĆŚd i stopniowo zmniejszaê liczbŃ uczniŹw ęwiatĆa bezpoĘrednio dziaĆajŚcych na rzecz ęwiatĆa i jemu sĆuźŚcych, starajŚc siŃ zwrŹciê ich uwagŃ ku innym rzeczom, aź w koÓcu zabraknie im czasu na Traktaty ęwiatĆa. Ewentualnie zwodzŚczyniŃzeczami takimi jak wynagrodzenie, majŚtek, stanowisko czy sĆawa, lub teź zastraszajŚc ich, starajŚ siŃ sprawiê, by porzucili swŚ sĆuźbŃ.
JeĘ źyciaĘ uwaźnie czyta Traktaty ęwiatĆa, budzŚ one i ostrzegajŚ umysĆ, duszŃ i serce, ktŹre zaczynajŚ byê mocno przyciŚgane do TraktatŹw. Ma to efekt i rezultat caĆkowicie sprzeczny z celem owych hipokrytŹw. ChwaĆa nydawanŃdzie Bogu (ar. subhan Allah)!>SŚ tacy uczniowie ęwiatĆa, ktŹrzy posiadajŚc prawdziwŚ i szczerŚ intencjŃ oraz uĘwiŃcony cel, rozmyĘlnie sprzeciwiajŚ siŃ planom hipokrytŹw, wyrzekajŚc siŃ źycia doczesnego
i oddajŚcie nazh siebie jako datek (ar. Ćaqf)>Traktatom ęwiatĆa. Tak jak ich Nauczyciel, mŹwiŚ oni: "NadszedĆ czas, by zostaê bohaterem islamu".
اَلْحَمْدُ لِلّٰهِ هٰذَا مِنْ فَضْلِ رprzecz Wszelka chwaĆa niech bŃdzie Bogu Jedynemu, oto dar od mojego Pana..
Nie mamy źadnego zwiŚzku z politykŚ, ktŹra w porŹwnaniu do naszej sĆuźby wierzeadaĆ opodobna okruchom szkĆa. W podsumowaniu raportu rzeczoznawcŹw Ministerstwa Spraw Religijnych stwierdzono: "KsiŃgi TraktatŹw ęwiatĆa nie zawierajŚ źadnej kwestii zwiŚzanej z polityeliê swego czasu nawet prokurator z Afyon stwierdziĆ w swym akcie oskarźenia: "DziaĆania Bediuzzamana i jego uczniŹw nie majŚ charakteru politycznego".
Tak, obowiŚzek, ktŹrym zajmujŚ siŃ uczniowie TraktatŹw ęwiatĆa, jestdŹw oto wspanialszy od jakiejkolwiek z najwaźniejszych kwestii tego Ęwiata. Nie mamy czasu na to, by zajmowaê siŃ politykŚ. Nawet gdybyĘmy mieli po sto rŚk, ledwie wystarczyĆyby one dla ęwiatĆa. Nawet gdybyĘmy posia o nieaĆe bogactwo AmerykanŹw i BrytyjczykŹw, wydalibyĘmy je dla naszej misji ocalenia wiary innych ludzi.
Nie mamy teź czasu, aby wtrŚcaê siŃ do spraw dziaĆaÓ kierowanych motywami politycznymi, faĆszywych ruchŹjakie ideologii. Nasze źycie jest krŹtkie. Nasz czas jest ograniczony. Jak mawia nasz Nauczyciel: "Zajmowanie siŃ tym, co negatywne, ma negatywne skutki i pozostawia negatywny Ęlad". ZwĆaszcza w tym stuleciu "szczegŹĆowe przedstawianym stoszu wypacza czyste umysĆy". Zaiste, sŚ tacy, ktŹrzy z czystŚ intencjŚ rozpoczŃli uczenie siŃ kĆamstwa, aby z nim walczyê, jednakźe ich staĆe zajmowanie siŃ faĆszem doprowadziĆo do tego, źe ich wiŃĄ z religiŚ, siĆa i wiernoĆadajŚiejszyĆy siŃ w porŹwnaniu do ich poprzedniego stanu.
Traktaty ęwiatĆa rozpraszajŚ i zmazujŚ ciemnoĘê, osadzajŚc w niej ĘwiatĆo. CzyniŚ ludzi Ęwiadomymi zĆa i pomagajŚ im rozpoznaê je i wyrzec siŃ go, nauczajŚcm wszyego, co jest dobre. WybawiajŚ ich od faĆszu i chroniŚ przed nim poprzez nauczanie prawdy.
W skrŹcie: Zajmujemy siŃ wyĆŚcznie ęwiatĆem i klejnotami Koranu. Poszukujemy prawd koranicznych, ktŹre sŚ niczym diaOznaczwielkie jak caĆy wszechĘwiat. SĆuźymy wyĆŚcznie temu, co jest wieczne. Nie trwonimy naszych wysiĆkŹw na rzeczy ulotne. Nasza sĆuźba wierze poprzez TrĆ wsze ęwiatĆa zwalnia nas z zajmowania siŃ innymi rzeczami i wystarcza, aby zaspokoiê wszystkie nasze potrzeby.
PodsumowujŚc: BezwzglŃdni, potajemni wrogowie religii, ktnie beprzeciwiajŚ siŃ naszemu Nauczycielowi i Traktatom ęwiatĆa, zostali pokonani na wieki z powodu ich caĆkowitej sĆaboĘci, podczas gdy Bediuzzaman i Traktaty ęwiatĆa wiecznie o rodzciŃscy i odnoszŚ sukcesy. TraktatŹw ęwiatĆa nie moźna obaliê, prŹbujŚc obaliê jednego czĆowieka, poniewaź Traktaty same w sobie sŚ Ęwiadectwem i dowodem. Ci, ktŹrzy prŹbujŚ obaliê tarczety ęwiatĆa i ich autora, sŚ skazani na to, źe sami zostanŚ obaleni. PrzykĆady tego w historii sŚ widoczne dla wszystkich. WzniosĆe prawdy TraktatŹw ęwiatĆa sprawiŚ, źe Traktaty przetrwajŚ aź po wiecznoĘê.
Uczniowie ęwiatĆa stwierdz dusz,zed SŚdem Karnym: "Nie ma takiej ludzkiej siĆy, ktŹra mogĆaby oderwaê nas od Nauczyciela Bediuzzamana, od TraktatŹw ęwiatĆa, ktŹra mogĆaby oderwaê jednego z nas od drugiego". Nawet bomby atŃcone hipokrytŹw sŚ pod tym wzglŃdem sĆabsze (od TraktatŹw ęwiatĆa - uz. red. pol.). ZakĆadajŚc, źe byĆoby to moźliwe, to nawet jeĘli zabijŚ nasze ciaĆa, nasze dusze bŃdŚ przebywaê w ydĆa.
i wiecznej szczŃĘliwoĘci. My rŹwnieź, jak nasz Nauczyciel w ksiŃdze zatytuĆowanej Listy,>mŹwimy: "Nawet jeĘli jeden z nas przebywa na tym Ęwiecie, zaĘ inny w źyciu ostattych, ; jeden z nas na Zachodzie, a inny na Wschodzie; jeden z nas na PŹĆnocy, a inny na PoĆudniu, to wciŚź jesteĘmy razem".
Nasz Nauczyciel nie roĘci sobie praw do jakiejkolwiek rangi duchowej, a nawet odrzuca , aby aĆe rangi i najwyźsze poziomy, jakie przypisujŚ mu inni. Jednak jego postawa i postŃpowanie, jego stan i dziaĆania wystarczŚ jako dowŹd,en rokceniê, kim jest naprawdŃ. Zaiste, aby powstrzymaê sĆuźbŃ Koranowi, wierze i islamowi, jakŚ wykonujŚ Bediuzzaman i Traktaty ęwiatĆa, naleźaĆoby posiadaê moc kontrolowania Ęwiata i obracania kulŚ zieteczne Poniźej zamieszczamy kilka zdaÓ z mowy obroÓczej naszego Nauczyciela zamieszczonej w ksiŚźce zatytuĆowanej WspaniaĆe mowy obroÓcze,>jazpowszĆosiĆ on, kiedy zostaĆ postawiony przed sŚdem, ktŹry miaĆ skazaê go na Ęmierê:
"Uczniowie ęwiatĆa nie sŚ tacy jak inni. Nie jesteĘcie w stanie wtrŚcaê siŃ do ich spraw i nie zostanŚ oni pokonani. Tru StwŹ ęwiatĆa sŚ wĆasnoĘciŚ Koranu i zostaĆy rozsiane przez Koran. Koran jest Ęwietlistym ĆaÓcuchem ĆŚczŚcym ziemiŃ z Tronem Boga (ar. 'Arsz); ktŹź ĘmiaĆby wtrŚcaê siwzywasego spraw? Traktaty ęwiatĆa osiedliĆy siŃ w sercu Anatolii i źadna siĆa nie moźe ich stamtŚd wyrwaê".
"Traktaty ęwiatĆa nzytajŚjedynie naprawianiem nieznacznej szkody czy niewielkiego budynku, lecz sŚ naprawianiem obejmujŚcej kaźdŚ rzecz cytadeli, za murami ktŹrej znajduje siŃ islam, a ktŹrej kamienie sŚ wielkie jak gŹry. Nie sŚ dokĆadaniem staraÓ, majŚcym na celu y, a tmowanie serca i ĘwiadomoĘci jednostki, lecz sŚ dokĆadaniem staraÓ, majŚcym na celu uleczenie - poprzez lekarstwa Koranu i wiary oraz poprzez cudownoĘê Koranu - serca caĆej spoĆecznoĘci i ogŹlnie przyjŃtych idownic ktŹrych w straszliwy sposŹb uczyniono wyĆom, uźywajŚc narzŃdzi zepsucia przygotowywanych i skĆadowanych od tysiŚca lat, a takźe uleczenie ogŹlnej ĘwiadomoĘci, ktŹra stawia czoĆa zepsuszczerlegajŚcemu na zniszczeniu fundamentŹw, nurtŹw i cech szczegŹlnych islamu, jakie sŚ ostojŚ dla wszystkich, a szczegŹlnie dla rzesz wiernych.
Z pewnoĘciŚ do m Osmaienia wyĆomŹw wielkich jak caĆy Ęwiat i do uleczenia tak straszliwych ran niezbŃdny jest ekwipunek w postaci dowodŹw o najwiŃkszej pewnoĘci, ktŹre majŚ siĆŃ gŹr, a takźe sprawdzone lekarsautor niezliczone specyfiki, ktŹre majŚ skutecznoĘê tysiŚca medykamentŹw. WyĆaniajŚc siŃ w tym wĆaĘnie czasie z cudownoĘci Koranu, owej KsiŃgi cudownej w Bediu, Traktaty ęwiatĆa peĆniŚ tŃ wĆaĘnie funkcjŃ, a takźe sŚ narzŃdziem rozwoju, umoźliwiajŚcym postŃpowanie naprzŹd przez niezliczone stopnie wiary".
Drodzy bracia, w tak niszczycielskich czasach, jakim podobnych nie doĘwiadczono nige i szistorii, setki uczonych baĆy siŃ mŹwiê, publikacje religijne byĆy zakazane, uczonych religijnych - choê ich obowiŚzkiem byĆo nauczanie i dostarczanie prawd Koranu - powstrzymywano siĆŚ prt, ktŹpeĆnianiem ich obowiŚzkŹw, a poboźnych ludzi likwidowano. Kiedy wykonywano te przebiegĆe plany zniszczenia Koranu, wiary i islamu, kiedy ateistyczne i bezboźne prŚdy przybraĆy najbardziej przeraźajŚcŚ awicie, pojawiĆ siŃ Bediuzzaman Said Nursi, ktŹry podjŚĆ walkŃ religijnŚ, sĆuźŚc za gotowego do poĘwiŃceÓ, nieustraszonego obroÓcŃ Koranu, wiary i islamu.
Bediuzzaman y ęwialko wystŚpiĆ przeciwko narodom i krajom, ale takźe w pojedynkŃ rzuciĆ - i nadal to czyni - wyzwanie nie tylko Faraonom jednego regionu, lecz wszystkim aZńęÊ Tm Europy. Szerzy on prawdy Koranu w warunkach kraÓcowych przeĘladowaÓ i absolutnej tyranii. MŹwi on: "Naszym obowiŚzkiem jest praca. Pokonanie nas lub uŚdowi,nie zwyciŃzcami, a takźe sprawienie, by inni przyjŃli ęwiatĆo, naleźy do Boga. Nie wtrŚcamy siŃ do obowiŚzkŹw Boga". DoĘwiadczyĆ on najwiŃksab GenrzeĘladowaÓ i mŃczarni. U jego drzwi stali źandarmi i policjanci, aby uniemoźliwiê mu
udaniesiŃ na piŚtkowŚ modlitwŃ, a caĆe jego nerajŚ Ńsne poĆoźenie byĆo utrzymywane w ĘcisĆej tajemnicy, aby nikt siŃ o nim nie dowiedziaĆ.
W tak strasznych okolicznoĘciach dziŃki Ćasce Boga sumieauczyciel spisywaĆ alfabetem koranicznym kopie wiŃkszoĘci TraktatŹw ęwiatĆa i rozpowszechniaĆ je. Zatem rŹwnoczeĘnie chroniĆ alfabet koraniczny oraz umoźliwiaĆ setkom podarcy mĆodych tureckich muzuĆmanŹw dostŚpienie bĆogosĆawieÓstw i zaszczytu czytania TraktatŹw ęwiatĆa, uczŚc ich czytania Koranu. Ze swŚ siĆŚ wiary i caĆkowitŚ szczeroĘciŚ intencji (ar. ichlas)>w nowy i niezrŹk i posposŹb przedstawiĆ i ukazaĆ prawdy Koranu i wiary zarŹwno spoĆeczeÓstwu, jak i elicie uczniŹw wiedzy w taki sposŹb, by wszyscy mogli zrozumieê owe prawdy stosownie do pOWA OBnia epoki, w ktŹrej źyjemy. W ten sposŹb Boźa Ćaska zaprezentowaĆa Traktaty ęwiatĆa jako oryginalny, Ęwietlisty i wzniosĆy tafsir>Koranu.
Tziem niewajŚce dzieĆo uchroniĆo ten kraj i ten narŹd przed ateizmem i komunizmem. W czasach przeĘladowaÓ, kiedy siĆŚ usuwano znaki szczegŹlne islamu, wiŃkszoĘê ludzi odczuwaĆa potrzebŃ poĘwiŃcenia owych cech wyrŹźniajinnychislam dla doczesnej wygody i postŃpowaĆa w sposŹb przynoszŚcy szkodŃ religii. Wydawano orzeczenia sprzeczne z islamem i wymuszano przyjmowanie innowacji religijnych (ar. bid'a).>Choê byĆ przeĘladowany i źyĆ po stworbŚ egzekucji, Bediuzzaman nawet w najmniejszy sposŹb nie zmieniĆ swej postawy, swych sĆŹw ani swych dziaĆaÓ.
KorzystaĆ z kaźdej okazji do dokĆadania starawŃ turiŚc: "Godzina Ęmierci zostaĆa wyznaczona i nie ulega zmianie. ęmierê jest uwolnieniem z tego przemijajŚcego Ęwiata i przejĘciem do Ęwiata ęwiatĆa". Jak gdyby przywracajŚc przejaw epokiwspaniĘliwoĘci, przez trzydzieĘci lat kontynuowaĆ spisywanie i rozpowszechnianie swych dzieĆ, ktŹre ujawniaĆy i powstrzymywaĆy innowacje (ar. bid'a),>podtrzymywaĆy znaki szczegŹln w odpmu i oźywiaĆy sunnŃ. WybraĆ źycie wĘrŹd mŃczarni i w odosobnieniu, aby uniknŚê źycia niezgodnego z sunnŚ. Przez trzydzieĘci lat bezboźny, bezprecedensowy i przygniatajŚcy reźim, ktŹry wĆadaĆ miliczet Aludzi, w źaden sposŹb nie mŹgĆ wĆadaê Bediuzzamanem. ZaprawdŃ, to owi przeĘladowcy i tyrani zostali pokonani przez niego.
ZaprawdŃ, Traktaty ęwiatĆa przeksztaĆcajŚ wiarŃ poprzez naĘladownwet za(tur. iman-i taqlidi)>w potwierdzonŚ wiarŃ, nabywanŚ poprzez dociekania (tur. iman-i tahqiqi)>i wzmacniajŚ wiarŃ, zapewniajŚc w ten sposŹb szczŃĘcie w obu Ęwiatach [14] i pomyĘlny koniec na tymerciadie. Ponadto Traktaty zmusiĆy do milczenia najwiŃkszych filozofŹw spoĘrŹd ateistŹw.
Oto jedna z cech TraktatŹw ęwiatĆa: W odrŹźnieniu od innych uczonych w teologii (ar.~kajmĆod nie objaĘniajŚ one negatywnych cech ludzi, ktŹrzy zbĆŚdzili z drogi prawdy. Zamiast tego dajŚ jedynie pozytywnŚ lekcjŃ i leczŚ, nie otwierajŚc ran. Pod tym wzglŃdem Traktaty ęwiatĆa niszczŚ wŚtpliwoĘci i obczĆowidpowiadajŚ na pytania, ktŹre przychodzŚ na myĘl i proszŚ o wyjaĘnienie; zmuszajŚ do milczenia duszŃ (ar.~nafs)\i odpowiadajŚ, ofiarowujŚc sercu Ęwiadectwoiem zaekonanie.>
Traktaty ęwiatĆa rozĘwietlajŚ zarŹwno umysĆ, jak i serce, jednoczeĘnie ujarzmiajŚc duszŃ (ar. nafs).>Z tego powodu ludzie studiujŚcy na tradycyjnych ucpol.),ch i ludzie filozofii, ktŹrzy wykorzystujŚ tylko umysĆ, jak rŹwnieź sufi (ar. ahl at-tasaĆĆuf),>ktŹrzy wykorzystujŚ tylko serce - wszyscy przyjmujŚ Traktaty ęwiatĆa.
Ci, ktŹrzy studiujŚ w szkoĆanak bytakźe ludzie filozofii, zaczynajŚ zdawaê sobie sprawŃ z tego, źe prawdziwe oĘwiecenie moźe istnieê jedynie wtedy, kiedy serce i umysĆ sŚ zjednoczone. ki dlaystywanie jedynie umysĆu ogranicza go wyĆŚcznie do tego, co umysĆ widzi. Ten stan skutkuje tym, źe czĆowiek stara siŃ lataê, uźywajŚc tylko jednego skrz czy s Szczery czĆowiek spoĘrŹd sufich (ar. ahl at-tasaĆĆuf)>zaczyna rozumieê, źe ten czas nie jest podobny minionym czasom. W czasach takich jak te czĆowiek potrzebuje podrŹźowaê drogŚ Koranu, ktŹrŚ dotrze do prawdy,rŹwniezystujŚc zarŹwno umysĆ, jak i serce, i wzleci, stajŚc siŃ tym, ktŹry posiada dwa skrzydĆa (ar. zu'l-dźanahajn).
{(*): Ludzie, ktŹrzy Źw i ih duchowych podrŹźach przemierzyli siedemdziesiŚt lub osiemdziesiŚt lat i osiŚgnŃli rangŃ bieguna duchowoĘci i wspomoźenia (ar. al-qutb ĆĆa-l ghaĆs), docierajŚ do tego punktu ioga o : "Oto ostateczny cel podrŹźy, nie moźna iĘê dalej". Ludzie, ktŹrzy czytali ęwietlisty poemat MasnaĆi w jŃzyku arabskim, przyznajŚ, źe dziŃki wiedzy Bediuzzamana doszli drogŚ, jakŚ odkryĆ on w Korand groĄlej od ludzi owych rang. Uwaźny czĆowiek wiedzy, ktŹry czyta owo dzieĆo w jŃzyku arabskim, mŹwi:
"Niezaleźnie od tego, jak wiele nauczymy siŃ z tej ksiŃgi, laĆem ma wielkŚ gĆŃbiŃ i zawiera subtelne oraz wzniosĆe prawdy, bŃdzie to dla nas wielkŚ korzyĘciŚ".}
Ludzie medresy, ktŹrzy siŃ przebudzili, zaczynajŚ rozumieê, źe efekt piŃtnastu lat studiowania wi, poprislamu w stylu medresy dawnych czasŹw moźna osiŚgnŚê, studiujŚc Traktaty ęwiatĆa przez piŃtnaĘcie tygodni. Nasz Nauczyciel twierdzi: "CzĆowiek, ktŹry przez jed Pakis czyta, pojmuje i przyjmuje Traktaty ęwiatĆa, moźe staê siŃ waźnym i prawdomŹwnym uczonym tych czasŹw".
Traktaty ęwiatĆa sŚ ĘwiatĆem i skarbcem blasku, ktŹry ukazuje ĘwietlistŚ metodŃ Szlachetnego Proroka (niech bŃdzie z nim i szc i miĆosierdzie)
i wzniosĆe przymioty jego szlachetnych towarzyszy. łw wspomniany stan daje temu Ęwiatu Ęwieźe, wypeĆnione ĘwiatĆem źycie i caĆkiem nowe oblicze, a takźe ukazuje, źe przez dĆugi czas byĆo tak,atywnydyby ludzie nauki, ludzie medresy i sufi sprzeciwiali siŃ jedni drugim. Jednakźe Traktaty ĆŚczŚ ich i o nich piszŚ, a takźe zaprowadzajŚ pokŹj miŃdzy tej gem a Zachodem, ktŹre byĆy swoimi przeciwnikami.
Eksperci przyjŃli i potwierdzili fakt, źe Traktaty ęwiatĆa sŚ rozwiŚzaniem, ktŹre umoźliwia muzuĆmanom osiŚgniŃcie islamskiej jednoĘci. RozwiŚzujŚ spory caĆego Ęwiat ProszjaĘniajŚ prawdŃ ludziom dwudziestego wieku, ktŹrzy rozwinŃli siŃ dziŃki swym ideom. DajŚ nowe moźliwoĘci studiowania wiedzy ludziom, ktŹrzy poszukujŚ prŚdŹw odrodzenia w AsiŃ z , Europie, a zwĆaszcza w Niemczech. Oto zbiŹr TraktatŹw ęwiatĆa, jeĘli ludzie potrafiŚ je pojŚê. PojawiajŚ siŃ zatem znaki wskazujŚce na pojmowanie prawdy takiej, jak widzoparcizczŃĘliwi ludzie z Niemiec.
{(*): PrzykĆadem tego jest fakt, źe pewne miasto chrzeĘcijaÓskiej Europy wydaĆo szeĘêdziesiŃciu piŃciu uczniŹw ęwiatĆa, noszŚcych (muzuĆmaÓ dobro uz. red. pol.) nakrycia gĆowy.}
To dziŃki blaskowi Koranu Traktaty odkryĆy (prawdŃ - uz. red. pol.), udowodniĆy jŚ poprzez rozum i naukŃ oraz rozwikĆaĆy wŃzĆy, z ktŹrych nie mogli wyswobodziê siŃ f
Prowie przeszĆoĘci, a takźe wŃzĆy, co do ktŹrych wspŹĆczeĘni filozofowie wyznali: "Filozofia jeszcze nie rozwiŚzaĆa tych zagadnieÓ". Traktaty ęwiatĆa zwiŃĄle objaĘniajŚ na jednej stronie nawet zĆoźone kwestie, ktŹreeĘli zsze filozofii Wschodu starali siŃ objaĘniê na czterdziestu stronach.
Oto jedno lub dwa zdania z mowy obroÓczej, ktŹrŚ Bediuzzaman przedstawiĆ przed SŚdem Karnym w 1935 roku, kiedy chciano, by zostaĆ stracony: "Traktaty ęwiatĆa nie zia, dl i nie mogŚ zostaê zgaszone. SŚ ĘwiatĆem, ktŹre staje siŃ jaĘniejsze, kiedy dmuchacie, by je zgasiê. Traktaty ęwiatĆa sŚ kluczem do rozwiŚzania zagadki tajemniczego talizmanu wszechĘwiata".
RŹwnieź jeĘli chod źe odwestiŃ Zmartwychwstania po Ęmierci, to sĆawny geniusz spoĘrŹd filozofŹw, jakim byĆ Awicenna, powiedziaĆ: "Moźemy poznaê Zmartwychwstanie tylko poprzez Objawienie. Wierzymy w nie, jednak umysĆ ktŹra źe podŚźaê tŚ drogŚ". Jednakźe Traktaty ęwiatĆa pochodzŚcego z blasku Koranu logicznie i w bezprecedensowy sposŹb udowodniĆy tŃ kwestiŃ ogŹĆowi spoĆeczeÓstwa.
Europejczycy i studenci, ktŹrzy emy twili z drogi prostej, nie pojŃli dosĆownego znaczenia oznajmujŚcych wersetŹw Koranu oraz hadisŹw
i zaprzeczyli im. Jednakźe Traktaty ęwiatĆa dajŚ logiczne odpowiedzi i udowadniajŚ, iź owe wersety sŚ cudami. Zatem Traktaty wykorzenwko syerezjŃ i wŚtpliwoĘci wywodzŚce siŃ z nauki i filozofii tych czasŹw, a czyniŚ to, przyjmujŚc pozytywnŚ metodŃ.
Traktaty ęwiatĆa odznaczajŚ siŃ wyjŚtkowŚ wyźszoĘciŚ literackŚ. Nie moźna nawet porŹwnywaê ich do najsĆ metodszych dzieĆ; poprzez wyjŚtkowŚ elokwencjŃ, jasnoĘê, potoczystoĘê i zwiŃzĆoĘê ich styl jest jedyny w swoim rodzaju. Nawet kiedy Ęwiat islamu nalegaĆ, aby dzic z kodiuzzamana zostaĆy przetĆumaczone na arabski, wielcy uczeni islamu po przeczytaniu Laski Mojźesza>powiedzieli:
"DzieĆa Bediuzzamana mogŚ byê tm, ktŹone jedynie przez niego samego. Nie jesteĘmy w stanie zachowaê wzniosĆej elokwencji, niezrŹwnanej jasnoĘci i zwiŃzĆoĘci TraktatŹw ęwiatĆa. Nie moźemy w peĆni pojŚê jego poziomu wiedzy".
Tymi sĆowami owi wtej epuczeni ukazali cnotŃ naszego Nauczyciela i doskonaĆoĘê TraktatŹw ęwiatĆa.
W odrŹźnieniu od innych wielkich pisarzy i osobistoĘci literatury, ktŹre skupiajŚ siŃ na formie wypowiedzi, Bediuzzaman przywiŚzuje wagŃ do znaczenia. Nigdy nie poĆy adrĆ znaczenia dla literackich ĘrodkŹw wyrazu, lecz raczej poĘwiŃca literackie Ęrodki wyrazu dla znaczenia. Jego celem nie jest zaspokojenie emocji czytelnika, lecz raczej odzwierciedlenie prawdy i znala i s. SzyjŚc szatŃ dla ciaĆa, przycinaĆ nie ciaĆo, lecz materiaĆ. Tym, co przyciŚga umysĆ, serce i ĘwiadomoĘê do TraktatŹw ęwiatĆa, co sprawia, źe skĆaniajŚ one gĆowŃ przed prawdŚ, jest Boźy powiliĘmyŹry sprawia, źe dzieci, mĆodzieź i starcy spoĘrŹd ogŹĆu spoĆeczeÓstwa, aź do jego elity, spieszŚ ku ęwiatĆu i stajŚ siŃ miĆoĘnikami owego przyciŚgajŚcego ęwiatĆa. Jasnym przykĆadem owej prawdy jest wielka liczba uczniŹw ęwiastelnitŹrzy w krŹtkim czasie sprawili, źe wrogowie religii drźŚ ze strachu.
RozwaźajŚc wszystkie aspekty TraktatŹw ęwiatĆa, naleźy wspomnieê rŹwnieź o wartoĘci i waźnoĘci ich aspektu lesowaĆkiego, poniewaź przekracza on granice moźliwoĘci wielkich osobistoĘci literatury, a szczegŹlnie naszego dzieĆa. Nasze wyraźenia sŚ tak sĆabe, jak źyjŚca w ciemnoĘci mrŹwka, lecz bŃdŚc szczerymi i uczciwymi, postanowiliĘmy uźyê tych wyraźeÓ z pcnicy nieskoÓczonej wdziŃcznoĘci za olbrzymie korzyĘci, jakie zyskaliĘmy dziŃki Traktatom ęwiatĆa. Inaczej mŹwiŚc, jedynym czĆowiekiem upowaźnionym do zabrania gĆosu i ekspertem w tych kwestiach jest sam Ś jŚ sTraktatŹw ęwiatĆa.
Traktaty ęwiatĆa sŚ jedynym komentarzem do Koranu, ktŹry w peĆni odpowiada potrzebom tej epoki. PotwierdzajŚwstanioceniajŚc je i podziwiajŚc, cnotliwi uczeni islamu, ktŹrzy poĘwiŃcili swe ego dla Boga. Z powodu dzieĆ Bediuzzamana Saida Nursiego, a takźe gĆŃbi jego wiedzy i geniuszu, piŃêdziesiŚt lat temu media egipskie ogĆosiĆy go "Bediuzzamanii, leniuszem tej epoki".
Nawet wrogowie Bediuzzamana przyznali, źe ĘciĘle przestrzega on za-sady, ktŹra mŹwi, aby nie przyjmowaê podarunku bez dania podarunku w zamian.trateggo postŃpowanie ostatecznie obala oskarźenie wysuniŃte przez wrogŹw islamu wobec ludzi wiedzy, a mŹwiŚce, źe czyniŚ oni swŚ wiedzŃ narzŃdziemmi i s i korzyĘci. ZachowaĆ on godnoĘê i reputacjŃ uczonych muzuĆmaÓskich, a takźe dostojeÓstwo islamu i religii, wy-stŃpujŚc w ich obronie przeciwko najwiŃkszym przeĘladowcom spoĘrŹd wĆadcŹw. Nawet kiedy cierpiaĆ gĆŹd, ani razu nie porzucic najmej zasady zadowolenia ze stanu posiadania, mŹwiĆ: "OszczŃdnoĘê i zadowolenie sŚ dwoma wielkimi skarbcami, a bĆogosĆawieÓstwo (ar. baraka)>z na i nist wystarczajŚce"i nigdy nie przyjŚĆ czegokolwiek od spoĆeczeÓstwa.
Bediuzzaman Said Nursi byĆ rzucany z wiŃzienia do wiŃzienia, przenoszonya sprahu do lochu i zsyĆany z miejsca na miejsce. ByĆ nieustannie przeĘladowany i torturowany, a siedemnaĘcie razy zostaĆ otruty. W ciŚgu jednego dnia cierpiaĆ bŹl caĆego miesiŚca. Oto źywa pieczê z Trajbardziej jasny dowŹd, ktŹre ukazujŚ prawdomŹwnoĘê jego samego oraz TraktatŹw ęwiatĆa.
Na przykĆad kiedy w Indiach zapytano: "Jakiego rodzaju czĆowiekiem jest Bediuzzaman?", odpowie tysiŚa nastŃpujŚca: "Jest schorowanym czĆowiekiem, przetrzymywanym z dala od swego rodzinnego miasta, biednym i niewinnym. Nigdy nie przyjmuje on podarunkŹw ani jaĆmuźny, a choê jest stale przeĘladowany, od szeĘêdziesiŃciu lat nibule, e porzuciĆ swej sprawy". Odpowiedziano: "Wobec tego broni on prawdy, a nie skĆaniajŚc gĆowy przed ateistami i ludĄmi bezboźnymi, nie popisuje siŃ, nie angaźuje w pochlebstwa i wykonuje zna bardzi skutecznŚ sĆuźbŃ na rzecz Koranu i islamu, ktŹra jest ostatecznŚ przyczynŚ jego przeĘladowaÓ".
SĆowa podziwu dla naszego Nauczyciela Bediuzzamana wypowiadane przezbĆŃdneiwych ludzi nie sŚ pospolitŚ pochwaĆŚ. WyraźajŚ one prawdŃ o prawdziwych wydarzeniach i dziaĆaniach, zaĘ relacja o owych wydarzeniach i dziaĆaniach ukazuje skromny jeden procent prawdy. RŹwnieź dotyczŚ cywilo tematu artykuĆy, listy i wspomnienia spisane przez uczniŹw ęwiatĆa nie sŚ pochwaĆŚ, lecz pozytywnŚ obronŚ przeciwko pozbawionym
skrupuĆŹw i bezlitosnysĆ oskom religii, ktŹrzy chcŚ zaatakowaê sĆuźbŃ Nauczyciela dla religii oraz jego osobŃ .
{(*): Szatani spoĘrŹd dźinnŹw i ludzi, a takźe ludzie bezboźni majŚ sawet niŃ polegajŚcŚ na tym, źe mŹwiŚ bŚdĄ sprawiajŚ, by inni powiedzieli: "Wasz Nauczyciel nie ceni samego siebie, a jednak piszecie o nim pochwalne listy, co znaczyi z tyie dziaĆacie zgodnie z postanowieniem waszego Nauczyciela". StarajŚ siŃ oni, aby ukrŹciê tŃ pozytywnŚ i czystŚ formŃ obrony TraktatŹw ęwiatĆa oraz Nauczyciela przeciwko wrogom islamu, wykorzystujŚc niewinne i dobroduszn 35 Maktery uczniŹw ęwiatĆa, a poprzez takie myĘli i faĆsz prŹbujŚ wprowadziê ich w bĆŚd.
Tak, nasz Nauczyciel Bediuzzaman moźe nie przywiŚzywaê wagi do siebie samego, co jest wymogiem jego szczerej intencji (ar. ichlas). Ten stan ukazuje akowaĆoskonaĆoĘê i wzniosĆe cechy charakteru. JeĘli nie przywiŚzuje on wagi do siebie samego, to dalekowzrocznoĘê, czĆowieczeÓstwo i wdziŃcznoĘê za dar od Boga wymagajŚdziw ns przypisania znaczenia temu, co wykonuje, miliardy razy, poniewaź od niego pochodzi olĘniewajŚcy tafsir Koranu i majstersztyk, jakim sŚ Traktaty ęwiatĆa. Nie tylko dzisiejszy Ęwiat islamu i ĘwiatŚ zapyoĘci, lecz rŹwnieź wszystkie miliony przyszĆych pokoleÓ interesujŚ siŃ autorem takiego dzieĆa i sĆugi sprawie TraktatŹw ęwiatĆa.}
W zwici co owymi opiniami, a takźe z powodu wyrazŹw uznania wypowiadanych przez uczniŹw ęwiatĆa, Nauczyciel jest zagniewany na takich lu dzi. Wielokrotnie nawet uraźaĆ ich (odrzucajŚc ich wyrazy uznania - uz. i pod ol.) i mŹwiĆ:
"Ta epoka nie jest czasem dla jednostek, lecz jest czasem zbiorowej osobowoĘci duchowej. W Ruchu ęwiatĆa nie ma miejsca dla źadnej jednostki, leie zawnieje zbiorowa osobowoĘê duchowa. Ja sam jestem niczym. Traktaty ęwiatĆa sŚ wĆasnoĘciŚ Koranu i przez niego zostaĆy rozsiane. Zaszczyt i piŃkno naleźŚ siŃ Koranowi. Moja osobowoĘê przemieszaĆa siŃ z Traktatami ęwiatĆa. Cnota naleźy do Traktaielcy iatĆa, a niezrŹwnany sukces rozprzestrzeniania TraktatŹw naleźy do uczniŹw ęwiatĆa. Trzeba wspomnieê jedynie o tym, źe Wszechmocny BŹg zesĆaĆ lekarstwa i eliksiry pochodzŚce z Koranu na skutek mojej wielkiej potrzeby. PrzechciaĆje na papier. W pewien sposŹb obowiŚzek tĆumacza naleźy teraz do mnie, ktŹry rŹwnieź jestem uczniem ęwiatĆa. Choê przeczytaĆem dany traktat sto razy, wciŚź czujŃ potsĆuchaczytania go. Jestem waszym towarzyszem w otrzymywaniu lekcji".
Tajemnica sukcesu i zwyciŃstwa Bediuzzamana Saida Nursiego w powszechnej sĆuźbie na rzecz Koranu, wiary i islamu, a takźe tajemnica potŃźnej skutecznoĘci TraktatŹw ęwiattatŹw wiŚ w tym, źe Nauczyciel osiŚgnŚĆ szczeroĘê intencji (ar. ichlas).>Innymi sĆowy, jego jedynym celem jest poszukiwanie zadowolenia Boga. Pod tym wzglŃdem "istotŚ naeźy myetody jest osiŚgniŃcie caĆkowitej szczeroĘci intencji i wyrzeczenie siŃ egoizmu. Uncja dziaĆania ze szczeroĘciŚ intencji jest lepsza niź tony dziaĆania
bez niej. Trzymam siŃ z dala od materialnych i niematerialnych podarunkŹw ludzi, od iodstawcunku i od zwracania uwagi na siebie samego". Byê moźe taka byĆa mŚdroĘê ukryta za tym, źe Nauczyciel nigdy nie przyjmowaĆ goĘci. Ponadto najwiŃksze znaczenie, jakie przywiŚzywaĆ on do szczeroĘci intencji, moźna zami szeê dziŃki temu, co stwierdza na poczŚtku Traktatu o szczeroĘci intencji:>"Ten traktat powinno czytaê siŃ przynajmniej raz na piŃtnaĘcie dniowie ksiŃdze WspaniaĆe mowy obroÓcze>Bediuzzaman mŹwi: "Traktaty ęwiatĆa nie mogŚ sĆuźyê osiŚgniŃciu caĆego Ęwiata ani nawet wszechĘwiata; naszym celem jest wyĆŚcznie zadoĘliciee Boga".
Oto tajemnica szczeroĘci intencji, ktŹrŚ dostrzega czĆowiek wiedzy, uwaźnie poszukujŚcy prawdy i czytajŚcy ksiŃgi najsĆawniejszych filozofe Mojźamu, takich jak Imam Al-Ghazali. Taki czĆowiek mŹwi: "KorzyĘci, jakie otrzymujŃ dziŃki przeczytaniu jednej strony TraktatŹw ęwiatĆa, sŚ daleko wiŃksze oie bro, jakie otrzymujŃ dziŃki przeczytaniu dziesiŃciu stron innych ksiŚg".
Nauczyciel zajmujŚcy siŃ dzieĆami filozofii mŹwi: "ZajmowaĆem siŃ czytaniem dzieĆ literatury faktzych, lozofii przez wiele lat. Nie natrafiĆem na ksiŚźkŃ, ktŹra przekonuje mnie, ktŹra leczy rany, jakie zadaĆo mi czytanie dzieĆ zawierajŚcych filozoficzne idee Zachodu, ktŹra udziela komp Ęwiath odpowiedzi na pytania naszych czasŹw, tak jak czyniŚ to Traktaty ęwiatĆa".
Literat powiedziaĆ: "MŹj umysĆ byĆ nieoĘwiecony, choê mwsparcrce wierzyĆo. Jednak Traktaty ęwiatĆa oĘwieciĆy zarŹwno mŹj umysĆ, jak i moje serce. ZmusiĆy do milczenia mojŚ duszŃ i wybawiĆy mnie od tego piekielnego stanu".
Lekarz powiedziaĆ: "DzieÓ, w ke trzezaczŚĆem korzystaê z TraktatŹw ęwiatĆa, uwaźam za dzieÓ, w ktŹrym otworzyĆem oczy i spojrzaĆem na Ęwiat".
SzczŃsny student uniwersytetu powiedziaĆ: "PrzedkĆadam sĆuźbŃ polegajŚcŚ na dostarczeniu listu Nauczycielowi lub nê mniearczeniu listu mŹwiŚcego o Traktatach ęwiatĆa z jednej dzielnicy StambuĆu do drugiej nad zasiadanie w parlamencie".
TrzydzieĘci lat temu szczery, cnotliwy i starszy wiekiem sufi wskazaĆ na mĆodego czĆowieka imieniem Lutfu i pach niiaĆ: "Ten uczeÓ ęwiatĆa rozwinŚĆ siŃ bardziej niź ja".
To jedynie kilka przykĆadŹw spoĘrŹd tysiŃcy Ęwiadectw.
To dziŃki owej wspaniaĆej szczeroĘci intencji uczniowie ęwiatĆa osiŚgajŚ sukces w sĆuźbtwy
#8rze oraz islamowi peĆnionej w najciŃźszych warunkach oraz przy najwiŃkszych ograniczeniach, a takźe poĘwiŃcajŚ swe źycie Traktatom ęwiatego klz swemu Nauczycielowi. Uczynili oni Traktaty
ęwiatĆa kapitaĆem oraz celem swego źycia. To dlatego, źe celem TraktatŹw ęwiatĆa jest zadowozeciwiBoga, wybitni prawnicy, wystŃpujŚcy publicznie w obronie islamu, zechcieli zostaê honorowymi obroÓcami TraktatŹw ęwiatĆa, zaĘ poboźni i uczciwiz oczeahidowie spoĘrŹd pisarzy zapragnŃli zaszczytu, jakim jest udziaĆ w darze wspierania TraktatŹw ęwiatĆa, aby mogĆy rozprzestrzeniê siŃ na caĆy Ęwiat. Wydawanie i rozdrowiechnianie TraktatŹw ęwiatĆa sŚ podobne rozprzestrzenianiu siŃ stworzeÓ po obliczu ziemi podczas wspaniaĆej wiosny.
O, bracia i siostry w ęwietle, ktŹrym zesĆano tak wspaniaĆy dar, jakim sŚ godne nieskoÓczonych pochwaĆ Traktaty ęwĆego!" Tak wielki geniusz; tak wspaniaĆy muzuĆmaÓski pisarz i uczony naszej epoki, posiadajŚcy wiedzŃ o dawnych i wspŹĆczesnych naukach (ar. 'ilm al-aĆĆalin Ća alachirin);>tak wielki mudźtahid>i wysĆaa, ktŹry zawsze jest Ęwiadom obecnoĘci Boga; tak wspaniaĆy sĆuga ucieleĘniajŚcy istnienie prawd wiary, ktŹry nie poszukuje niczego prŹcz zadowolenia Boga; ten uczeÓ Koranu i sĆuga isloczachwi: "Jestem gotŹw, aby trafiê do PiekĆa, by tylko ocaliê wiarŃ jednego czĆowieka".
Kiedy taki wybawca wiary zostaĆ wezwany przed SŚd Wojenny, ktŹry miaĆ skazaê go na Ęmierê, zarzucono mu: "JesteĘ reakcjonistŚ!". Odpowjego lĆ, mŹwiŚc: "JeĘli konstytucja ma polegaê na tyranii jednej grupy, wŹwczas niech caĆa ludzkoĘê i wszystkie dźinny zaĘwiadczŚ, źe jestem reakcjonistŚ! Nawet gdybym miaĆ tysiŚc w was poĘwiŃciĆbym je wszystkie dla jednej kwestii Koranu!", a nastŃpnie, nie dziŃkujŚc za uniewinnienie, wyszedĆ z sŚdu, woĆajŚc: "Niech źyje PiekĆo dla tyranŹw! Niech źyje PiekĆo dla tyranŹw!".
Kiedy dwadzieĘcia laiŚ got wezwano go przed sŚd, ktŹry miaĆ go zgĆadziê, powiedziaĆ: "O wy, ateiĘci i niewierni! PowiedzieliĘcie, źe Said ma siĆŃ piŃêdziesiŃciu tysiŃcy źoĆnierzy... JesteĘcie w bĆŃdzie. W odniesieniu do sĆuźby Koranowi i wierze mam siĆŃ ni przezdziesiŃciu tysiŃcy, lecz piŃêdziesiŃciu milionŹw! Drźyjcie ze strachu! WtrŚcajcie siŃ do moich spraw, jeĘli siŃ oĘmielicie! Moja Ęmierê wybuchnie jak bojny und waszymi gĆowami. Jak ziarna zasiane w glebie wydajŚ setki pŃdŹw, tak zamiast jednego Saida setki SaidŹw wykrzyknŚ wam prosto w twarz te wzniosĆe prawdy".
PiŃtnaĘcie lat teidzeniiedziaĆ: "Gdybym miaĆ tyle gĆŹw, ile wĆosŹw na gĆowie, a kaźdego dnia byĆaby Ęcinana jedna z nich, nadal nie wyrzekĆbym siŃ tej sĆuźby wierze", a takźe: "Nawet jeĘli podpalicie caĆy Ęwiat, moja RozsŚ ktŹra poĘwiŃciĆa siŃ dla prawd Koranu, nie skĆoni siŃ przed niewiernymi!".
PiŃêdziesiŚt lat temu, kiedy Ęwiat islamu powstaĆ przeciwko imperium kolonializmu, tyranii i przeĘla prŹbu powiedziaĆ: "PluÓcie w bezlitosne twarze tych tyranŹw!" i publicznie odpowiedziaĆ (Brytyjczykom - uz. red. pol.) na Ćamach prasy.
PrzewodniczŚcemu Wielkiego Zgromadzenia Narodowego powiedziaĆ: "NajwyźtureckawdŚ we wszechĘwiecie jest wiara, a po niej modlitwa. Ci, ktŹrzy nie odprawiajŚ modlitwy, sŚ zdrajcami, a opinia zdrajcŹw nie jest brana pod uwagŃ. W stu miejscach Korau spoĆ nakazaĆ odprawianie modlitwy. Gdyby istniaĆa po wierze prawda wiŃksza od tej, zostaĆaby nakazana przez Boga!" Po spisaniu tej broszurki czĆonkowie Zgromadzenia zany. Niodprawiaê modlitwŃ.
Kiedy byĆ dowŹdcŚ puĆku ochotnikŹw, trafiĆ do rosyjskiej niewoli, w ktŹrej broniĆ godnoĘci islamu przeciwko carowi moskiewskiemu [15], a kiedy zostaĆ skazany na Ęmierê i miaĆ stanŚgŃ nied plutonem egzekucyjnym, bagatelizowaĆ Ęmierê, mŹwiŚc: "PotrzebujŃ paszportu na podrŹź do źycia ostatecznego".
Nawet gdybyĘmy poĘwiŃcili nasze źycĆŹcaniybyĘmy byli stale przeĘladowani i nigdy nie powstalibyĘmy z dziŃkczynnego pokĆonu przed Bogiem w zamian za przywilej czytania dzieĆ takiego bohatera islamu, jak nasz Nauczyciel Bediuzzaman, wciŚź byĆoby to bardzo niewiele.
czĆow Nauczyciel zawsze mŹwiĆ: "Nasz sposŹb dziaĆania jest pozytywny, Koran zakazuje nam negatywnego dziaĆania".
Nasz drogi, godny zaufania Effendi! O ty, ktŹry jesteĘ duszŚ naszych dusz, serceĘrŹd jych serc, źyciem naszego źycia, naszŚ koronŚ, nasz umiĆowany Nauczycielu! Jako źe nie zezwalasz nam na negatywne dziaĆanie, bŃdziemy bĆagaê miĆosierdzie Boga i obiecujemy, źe zemĘcimy siŃ na wrogach naszego Nauczyciewi, isdŚcych brutalnymi i bezlitosnymi przeĘladowcami oraz nieprzyjaciŹĆmi religii, jedynie w ten sposŹb, źe stale i aź do Ęmierci bŃdziemy czytaê Traktaty ęwiatĆa, poĘwiŃcimy siŃ ich rozpowszechnianiu i bŃdziemy wierni ich sĆ na il In sza'a-llah,>spiszemy je zĆotym atramentem.
MuszŃ przeprosiê wspostanch moich przyjaciŹĆ, a szczegŹlnie moich goĘci.
WiŃkszoĘê mego źycia spŃdziĆem w samotnoĘci, a przez trzydzieĘci do czterdziestu lat znajdowaĆem siŃznej zozorem policyjnym i atakowano mnie. Unikam rozmawiania z ludĄmi i powstrzymujŃ siŃ od niego, kiedy nie jest to konieczne. RŹwnieź w przeszĆoĘci zbyt trudnym byĆo dla mnie przyjmowani nas! rialnych i niematerialnych podarunkŹw. Obecnie moi goĘcie stali siŃ liczni i potrzebujŚ reakcji duchowej. Jak otrzymany w podarunku kŃs poźywienia sprawia, źe jestem chory, tak samo jest z niematerialnym podarunkiem takim jak goĘê yki, tzmowa. ZwĆaszcza jeĘli goĘcie zadajŚ sobie trud przybycia do mnie z dalekich miast, by odwiedziê mnie i uĘcisnŚê mi dĆoÓ, jest to waźny duchowy podarunek. Nie jest to coĘ, za co mogŃ odpĆaciê, a ponadto taki podariŃ zobie jest tani, lecz raczej kosztowny. Nie sŚdzŃ, abym byĆ godzien szacunku tego rodzaju i nigdy nie bŃdŃ w stanie duchowo zaÓ odpĆaciê. Oto, dlaczego - o ile onami st to konieczne - zabroniono mi przyjmowania duchowych podarunkŹw takich jak rozmowa, ktŹre sŚ dla mnie niczym Boźe Ćaski. NiektŹre z nich sprawiajŚ, źe jestemuchajŚ, tak samo jak jestem chory, kiedy nie jestem w stanie caĆkowicie odpĆaciê za podarunek materialny. Dlatego nie powinniĘcie czuê siŃ zranieni ani odia poĘê ze zĆamanym sercem.
Czytanie TraktatŹw ęwiatĆa jest po dziesiŃêkroê korzystniejsze od odwiedzania mnie, rŹwnieź jeĘli ktoĘ odwiedza mnie ze wzglŃdu na źycie ostateczne, wiaręÊ PIEran. Jako źe zerwaĆem wiŃzi ĆŚczŚce mnie ze Ęwiatem, rozmowa dotyczŚca tego Ęwiata nie ma sensu. JeĘli chodzi o źycie ostateczne, wiarŃ i Koran, nie jestem wam potrzebny, poniewaź istniejŚ Traktaty ęwiatĆa. Nie umiem rozmawiaê nawet z mzed upjbliźszymi braêmi, jeĘli nie jest to konieczne. ChciaĆbym rozmawiaê jedynie z niektŹrymi ludĄmi o sĆuźbie dla rozpowszechniania i wydawĆowaneraktatŹw ęwiatĆa. Kiedykolwiek poczujŃ chŃê porozmawiania o tych kwestiach, takie rozmowy stanŚ siŃ dla mnie dopuszczalne i nie zaszkodzŚ mi.
ChciaĆbym poinformowaê tych, ktŹrzy przybywajŚ za mynie odwiedziê, a nie wiedzŚ o tej kwestii, źe kilka lat temu ogĆosiĆem w gazetach, iź jeĘli chodzi o tych, ktŹrzy przybywajŚ, aby mnie odwiedziê, a szczj nie e tych,
ktŹrzy nie mogli zobaczyê siŃ ze mnŚ po odbyciu dalekiej podrŹźy, to wĆŚczyĆem ich do mych modlitw i modlŃ siŃ za nich kaźdego ranka. Oto dlaczego nie powinni oni czuê siŃ zranieni.
W tym miejscu zaĆŚczamy listy i lekcje naszego szanownego Nauczyciela dotyczŚce jego ostatniej woli. Blisko kresu jego dĆugiego źycia, peĆnego poĘwiŃcenia i dokĆadania staraÓ dla wykonania uĘwiŃconego dy wiŃzgo obowiŚzku sĆuźby wierze i Koranowi, Nauczyciel przygotowaĆ Źw waźny testament, wypeĆniajŚc sunnŃ dotyczŚcŚ spisania ostatniej woli. WĆaĘciwym jest zaĆŚczenie w tym miejscu tych listŹw z Dopisku Emirdag,>w ktŹrych Naucz
ToszczegŹĆowo opisaĆ, w jaki sposŹb jego najwaźniejsze dzieĆo i zamysĆ, Traktaty ęwiatĆa, winny byê rozpowszechniane i chronione; w jaki sposŹb wpĆywy z rozprowadzania ich kopii winny byê gaê, azywane zwolennikom ęwiatĆa,; a takźe wymieniĆ imiona tych uczniŹw, ktŹrych wyznaczyĆ do tego, by byli straźnikami rozpowszechniania i zachowywania TraktatŹw ęwiatĆa.
Moi drodzy, wierni bracia i spadkobiercy!
Jako źe wyznaczona godzina Ęmierci pozostaje nieznana, sunnŚ jest spisanie ostatniej woli.i gĆupŃ, aby wszystko, co do mnie naleźy, moje osobiste kopie i piŃknie oprawione ksiŃgi TraktatŹw ęwiatĆa, zostaĆo przekazane przede wszystkim Husrevovi, Tahiriemu, a takźe dwunastu wspaniaĆym braciom z grup "RŹźa" i "ęwiatĆo" . {(*): MŹj brat AbduęwiatĆ, Zubeyir, Mustafa Sungur, Ceylan, Mehmed Kaya, Husnu, Bayram, Rusdu, Abdullah, Ahmed Aytimur, Atif, Said z Tillo, Mustafa, Seyyid Salih.} Zostawiam jee uwaźby po mojej Ęmierci, ktŹra jest rozkazem Boga, to, co pozostawiĆem, mogĆo
dziaĆaê i byê uźywane w moim imieniu dla sĆuźby ęwiatĆu i wierze wykzĆoźonej przez owe wierne i bĆogosĆawione rŃce.
Moi bracia! Nie bŚdĄcie zaniepokojeni z powodu tego testamentu. Choê czujŃ siŃ zmŃczony z powodu smutku i dziewiŃciu prŹb otrucia mnie, spisaĆem owŚ ostatniŚ wolŃ z powi Zu'lwajŚcych, zabŹjczych intryg potajemnych hipokrytŹw. Nie martwcie siŃ. Zapewniana przez Boga ochrona i zachowywanie przez Niego kaźdej rzeczy przetrwajŚ.
Jest koniecznym, by majŚtek zarŹwno mojej osoby, jak teź zbiorowej osobowoĘci duchowej TraktatŹw ęwiatĆa, zostaĆ przekazany tym, ktŹrzy oddali siebie samych jako Ćaqf>sĆuźbie Traktatom ęwiatĆa, a szczegŹlnie tym, kt tego!ie sŚ w stanie utrzymaê samych siebie.
Od kilku lat wiedzieli o tym wyĆŚcznie wybrani uczniowie ęwiatĆa, ktŹrzy zwykli otrzymywaê to, co byĆo im wysyĆane. Jest koniecznym, by bracia, ktŹrzy mi sĆuźŚ, kontynuowali ten obonie be jako moi przedstawiciele. Powinni rŹwnieź utrzymywaê solidarnoĘê.
(W ostatnich latach nasz Nauczyciel powstrzymywwaĆ go przed rozmawianiem z ludĄmi. Rozumiemy, źe w tej epoce zdarzajŚ siŃ sytuacje, w ktŹrych ludzie doznajŚ szkody przez podkreĘlanie swej doskonaĆoĘci).
Moja chorobaĆa lekĆa zesĆana dla zachowania caĆkowitej szczeroĘci intencji w metodzie TraktatŹw ęwiatĆa. Jako źe w tej epoce przewaźa pretensjonalnoĘê ukryta pod pĆaszczykiŚ prawwy i zaszczytŹw, wymaganym jest, by poprzez caĆkowitŚ szczeroĘê intencji wyrzec siŃ rŹwnieź egoizmu.
Przyjaciele powinni z daleka recytowaê surŃ Al-Fatiha za mojŚ duszŃ, modliê siŃ za mnie i odwiedzaê mnia.
owo. Nie powinni przychodziê na mŹj grŹb. Nawet jeĘli sŚ daleko, dotrze do mnie ich recytacja sury Al-Fatiha. Poprzez najwyźszŚ szczeroĘê intencji (ar. ichlas)>TraktatŹw ęwiatĆa czujŃ potrzebŃ caĆkowitego wyrzeczenia siŃ eg Ofia SpoĘrŹd tych, ktŹrzy oddali samych siebie jako Ćaqf>Traktatom ęwiatĆa ci, ktŹrzy mi sĆuźŚ, powinni kolejno byê blisko mego grobu, aby informowaê o tej kwestii nieproszonych goĘci.
Na trzydziestej stronie biografii wydanej przez Esrefa Edipa szeĘê spoĘrŹd siedmiu cech charakteru Saida opisano w nastŃpujŚcy spsuta i "Nigdy podczas swojego źycia nie przyjmowaĆ on podarunkŹw bez dania czegoĘ w zamian, a mimo swego kraÓcowego ubŹstwa szeĘêdziesiŚt lub siedemdziesiŚt lat temu osoboje sedostarczaĆ swym uczniom ĘrodkŹw do źycia, samemu polegajŚc na oszczŃdnoĘci i zadowoleniu z tego, co miaĆ".
Jako źe chwila dzisiejszego dnnie Wyajemnica owego dziwnego stanu zostaĆy ustanowione lata temu, nadszedĆ czas, aby dopisaê zakoÓczenie do mojej ostatniej woli.
NieskoÓczone dziŃki niech bŃdŚ Wszechmocnemu Bogu za to, źe przy mym kraÓcowym ubŹstwidla owmowystarczalnoĘci, a bez przyjmowania podarunkŹw, dziŃki cudownemu bĆogosĆawieÓstwu (ar. baraka)>majŚtek uzyskany z legalnego rozpowszechniek z jraktatŹw ęwiatĆa za pomocŚ powielacza wystarczyĆ, aby rozdzieliê go miŃdzy gotowych do poĘwiŃceÓ uczniŹw TraktatŹw ęwiatĆa w czterech lub piŃciu prowincjach duchowej szkoĆy Medresetu'z-Zehra, ktŹriec owali swe źycie Traktatom ęwiatĆa i nie sŚ w stanie znaleĄê czasu na to, by zadbaê o Ęrodki do źycia. ProszŃ o to, aby nawet po mojej Ęmierci m
To zaskakujŚce, źe podczas sza bĆoawnych czasŹw w Van, stary Said przyjmowaĆ datki zarzŚdu do spraw Ćaqf>dla owych piŃciu uczniŹw. MajŚc tak niewiele pieniŃdzy, zawsze osobiĘcie rozdzielaĆ je wĘrŹd swoich uczniŹw, choê ich liczba wzrosĆa do dwudziestNawet ydziestu, a wreszcie szeĘêdziesiŃciu. DziŃki bĆogosĆawieÓstwu oszczŃdnoĘci i zadowolenia z tego, co posiadaĆ, a takźe sprzedajŚc swoje karabiny, mŹgĆ nie sprzeciwiaê siŃ owej zasadzie. Choê w tamtym czasie miaĆ wielu zszano ikŹw, takich jak Tahir Pasza, wciŚź trzymaĆ siŃ swej zasady. DziŃki Ćasce Boga owoc owego zadowolenia i samowystarczalnoĘci zostaĆ zesĆany szeĘêdziesiŚt do siedemdziesiŃciu lat pŹĄniej popania znak tego, co niewidzialne, dotyczŚcy owej zasady mego źycia, majŚcej ponad szeĘêdziesiŚt lat. Przez tak wiele lat, mimo wszystkich spraw sŚdowych, konfiskat i prawnego zakazu korzystania ze ste.
alfabetu, Traktaty ęwiatĆa wynagradzaĆy za ich rozpowszechnianie wiernych i gotowych do poĘwiŃceÓ uczniŹw rozsianych po czterech lub piŃciu prowincjach duchowej Medresetu'z-Zehra.
ZaprawdŃ, znaczna czŃĘê kopii TraktatŹw zostaĆa p26 Seyana za darmo, w podarunku, a takźe zostaĆa wysĆana do rŹźnych miejsc w pobliźu, w Ęwiecie islamu i w Europie, a Said wydawaĆ pieniŚdze przeznaczone na wĆasne utrzymanie na druk TraktatŹi sza'tĆa. Mimo to, posiadanie kopii TraktatŹw byĆo wystarczajŚcym wsparciem dla niego i dla jego szczerych i gotowych do poĘwiŃceÓ uczniŹw, co daĆo mi przekonanie, iź sŚ one owocem i mŚdroĘciŚ owego dawnegTutaj,u tego, co niewidzialne. Dlatego doĆŚczam ten fragment do zakoÓczenia mojej ostatniej woli.
WĆaĘciwym jest, aby wyraziê tŃ prawdŃ, zaĘ kopiŃ owego testamentu doĆŚczyê doprzynoy, ktŹre bŃdŚ rozdzielane po mojej Ęmierci, aby pewni okrutni ludzie nie powiedzieli: "Ten Said pozostawiĆ w spadku setki lir, choê obywaĆ siŃ piŃcioma lub dziesiŃcioma kuruszami dziennie. Jak zdobyĆ te pieniŚdze?".
MojŚ woe i sat, aby moje duchowe dzieci i gotowi do poĘwiŃceÓ pomocnicy - tacy, jak Zubeyir, Ceylan, Sungur, Bayram, Husnu, Abdullah i Mustafa - zachowali tŃ zasadŃ, zaĘ nadzŹr nad tym niech sprawujŚ wojownicy ęwiatĆa o o, źe ch sercach - Husrev, Nazif, Tahiri i Mustafa Gul.
Moi drodzy, wierni, gotowi do poĘwiŃceÓ, szczerzy bracia o czystych duszach! Moi prawdziwi, źarliwi i nieranu, przyjaciele w sĆuźbie Koranu!
DzielŃ siŃ z wami mym waźnym stanem, wiadomoĘciŚ o wyniszczajŚcej trudnoĘci i pozornej dolegliwoĘci, w ktŹrych dziŃki Ćasce Boga ucieleĘniĆo siŃ wielkie miĆosierdzie, a takźe o chorobie, ktŹra syg cnotlje odpoczynek dla duszy i wypeĆnienie moich obowiŚzkŹw. Nie skarźŃ siŃ, lecz skĆadam Bogu podziŃkowania, jednakźe proszŃ, byĘcie modlili siŃ o mojŚ wytrwaĆoĘê. łw stan jest nastŃpujŚcy:
Kiedy tylko odzywam siŃ, czu rozto moja gorŚczka roĘnie, jakby chodziĆo o jakiĘ duchowy zakaz. ZaprawdŃ, choê zwykĆem piê wodŃ raz lub dwa razy dziennie, obecnie, choê jem bardzo maĆo, muszŃ piê wodŃ dwadzieĘcia do trzydziestu razy dzienami pZaprawdŃ, dwa dni temu mŹj stan byĆ bardzo powaźny. MyĘlaĆem, źe zostaĆem otruty, a z powodu owych podejrzeÓ podzieliĆem siŃ tŚ myĘlŚ z przebĘê wiŃymi obok mnie braêmi. ProsiĆem Boga, aby obdarowaĆ mnie cierpliwoĘciŚ i wytrwaĆoĘciŚ, bym przezwyciŃźyĆ tŃ nadzwyczaj ciŃźkŚ chorobŃ, z powodu ktŹrej cierpiaĆem. BĆagaĆem o to Boźe anych.erdzie, a wŹwczas nagle memu sercu przyszĆo na myĘl, co nastŃpuje: Jak trudnoĘci, jakich doznawaĆem przez wiŃkszoĘê mojego źycia, zawieraĆy w sobie przejaw miĆosierdzia, tak in sza'a-llah>rŹwnieź w tej trudnoĘci znajduje siŃ iechŚ z takich przejawŹw.
Szatani spoĘrŹd ludzi i dźinnŹw, ktŹrzy chcŚ otruê was i uciszyê, sŚ narzŃdziem Boźego miĆosierdzia sĆuźŚcym temu, byĘcie mogli wypeĆniê swe obowiŚzki i odpoczŚê. Przez caĆy miniony rok udzielaĆem lekcji tafsiru IszarstaĆ wI'dźaz>oraz Poematu MasnaĆi w jŃzyku arabskim.>Choê moi potajemni wrogowie spoĘrŹd szatanŹw spomiŃdzy dźinnŹw i ludzi pracowali nad tym, by zmusiê mnie do milczenia poprzez swoje intrygi, Boźe miĆosierdzie obdarowaĆo mnie przekĆadami ch. Opt al-I'dźaz>oraz Poematu MasnaĆi w jŃzyku arabskim>na jŃzyk turecki. Jako źe Traktaty ęwiatĆa udzielŚ lekcji same z siebie, przewaźnie nie potrzebujŚc nauczycieli, owa dziwna choroba przybraie ucztaĆt Boźej Ćaski, stajŚc siŃ narzŃdziem sĆuźŚcym odpoczynkowi i powinszowaniom.
Ponadto mojej duszy oznajmiono: Masz tysiŚce, jeĘli nie setki tysiŃcy mĆodych SaidŹw, ktŹrzy mogŚ nauczaê i przemawiaê w twym imieniu. DziŃki Boźej Ćasce a, jakty ęwiatĆa nie wymagajŚ skomplikowanych lekcji, jak jest to z innymi naukami.
Podobnie jak w najbardziej niszczycielskich czasach, cudowne sĆowa GhaĆsa al-Gajlaniego (niech jego tajemnica bŃdzie uĘwiŃcona) jeszcze raz dowiodĆy swej praoi szcĘci. Ponadto, aby wasza caĆkowita szczeroĘê
intencji (ar. ichlas)>nie doznaĆa szkody, rozmowa i przemawianie w czasach, gdy wrogowie stajŚ siŃ przyjaciŹĆmi, mogŚ przysĆuźyê siŃ otrzymaniu piŃknych i niepr takicjŚcych owocŹw sĆuźby odnoszŚcej siŃ do źycia wiecznego. Aby szczeroĘê intencji najwyźszego poziomu nie staĆa siŃ narzŃdziem źadnej sprawy, abym nieerdzenwaĆ siŃ sprawami Boga, Boźe zarzŚdzenie (ar. qadr)>dopuĘciĆo Źw kraÓcowo ciŃźki stan, dziaĆajŚc nie przeciwko mnie, ale na mojŚ korzyĘê. Wyznaczam mĆodych ludzi, ktŹrych uznaĆem za swe duchopostaêeci, aby byli przedstawicielami mej ostatniej woli. TraktujŃ tych, ktŹrzy bŃdŚ z nimi rozmawiali, tak jakby rozmawiali oni bezpoĘrednio ze mnŚ.
Choroba, z powodu ktŹrej cierpi nasz Nauczyciel ukazuje, źe ukryci ateiĘci wynaleĄli truciznŃ, ktŹra uniemoźliwia mu mŹwienie, i dodali jŚ do jego jedzenia. MŹwiŚc w skrŹcie, jest dla nas jasnym, źe Nauczycielowi uniemcji tea siŃ pozdrawianie ludzi, rozmawianie z nimi i przemawianie do nich.
OsobiĘcie nie mam juź siĆ, by wytrwaê w wykonywaniu obowiŚzku ęwiatĆa. Byê moźe moje starania nie sŚ juź potrzet pocionadto przez wielokrotne podanie mi trucizny, bŃdŚc starym i chorym, nie mogŃ juź znieĘê pozostawania przy źyciu. Nawet gdyby Ęmierê, za ktŹrŚ tak tŃskniŃ, miaĆa nie przyjĘê, spisujŃ ostatniŚ wolŃ, jak gdybym odchodach ks Ęwiata tego, co widoczne.
NieskoÓczone dziŃki niech bŃdŚ Najbardziej MiĆosiernemu i LitoĘciwemu (ar. Ar-Rahmani Rahim) za to, źe przeciwnie do przyjŃtego zwyczaju na drodze pobierania nauk, a zwĆaszcza nauki o wierze, stary Said k kontĆasnego ubŹstwa nigdy nie bĆagaĆ o wsparcie innych, a zawsze, od mĆodoĘci i dzieciÓstwa, pomagaĆ swoim uczniom. Przez
krŹtki czas przyjmowaĆ to, co przysyĆano dla piŃciu spora, ktego uczniŹw, lecz nadal osobiĘcie wysyĆaĆ datki dla pozostaĆych dwudziestu czy trzydziestu. Z tego powodu uczniowie nigdy nie czuli siŃ zmuszeni do tego, by uczyniê swojŚ naukŃ narzŃdziemymi nacym zdobywaniu ĘrodkŹw do źycia.
Jak osiŚgnŃli to dziŃki wĆasnej oszczŃdnoĘci i zadowoleniu ze stanu posiadania, tak nieskoÓczone podziŃkowania naleźŚ siŃ Bogu za to, źe Traktaty ęwiatĆie siŃzez ich wydawanie w najlepszy sposŹb podjŃĆy obowiŚzek rozdzielania dŹbr wĘrŹd ich prawdziwych uczniŹw, jak robiĆ to stary Said.
Aby zachowaê caĆkowitŚ szczeroĘê intencji (ar. uznan)>i aby w doskonaĆy sposŹb utrzymaê zapewnienie ĘrodkŹw do źycia wybranym uczniom ęwiatĆa, szczegŹlnie tych, ktŹrzy nie sŚ w stanie utrzymaê samych siebie, zgodnie z prawem,opagan majŚ oni do TraktatŹw ęwiatĆa, piŚta czŃĘê zyskŹw wygenerowanych ze sprzedaźy kopii TraktatŹw bŃdzie wystarczajŚca dla owych piŃêdziesiŃciu do szeĘêdziesiŃciu DzisiŹw. Ja - ten bezradny Said - nie mam do nich źadnych praw, jednakźe wielce szczegŹlna cecha TraktatŹw ęwiatĆa oraz doskonaĆa wiernoĘê zbiorowej i zwywoĘci duchowej ich uczniŹw sprawiĆy, źe przysĆuźyĆy siŃ one owemu duchowemu ĘwiŃtu ęwiatĆa.
Nie oznajmiajŚc, aby byli oni lepsi od incka mĆczniŹw, wyznaczam czterech lub piŃciu ludzi spoĘrŹd tym, ktŹrzy sŚ mi najbliźsi, dopomagajŚ mi, a do pewnego stopnia poznali mŹj sposŹb postŃpowania i mogŚ go zaĘwiadczyê, Przedli moimi wyĆŚcznymi przedstawicielami. MogŚ oni wypeĆniê sĆuźbŃ ęwiatĆu dokĆadnie na mŹj sposŹb, gdybym miaĆ umrzeê lub straciê ĘwiadomoĘê, pozo w Ąre przy źyciu. MojŚ wolŚ jest, by moimi wyĆŚcznymi przedstawicielami zostali Tahiri, Sungur, Ceylan, Husnu i jeszcze jedna bŚdĄ dwie osoby.
WpĆywy ze sprzedaźy kopii TraktatŹw ęwiatĆa naleźŚ do TraktatŹw ęwiatĆa. Said rŹwnieź jest ucznokŹj iiatĆa i moźe otrzymywaê swŹj udziaĆ, pozostajŚc przy źyciu. ZaprawdŃ, w ostatnich dniach Ęmierê zdawaĆa mi siŃ bardzo bliska. Przez ostatnie dwa lub trzy lata usilnie starrzerywiŃ rozdzielaê kapitaĆ pochodzŚcy ze sprzedaźy TraktatŹw ęwiatĆa miŃdzy piŃêdziesiŃciu do szeĘêdziesiŃciu ludzi z szeĘciu prowincji. Nie poŚ one m siŃ w tej sprawie dalej, poniewaź zdaĆem sobie sprawŃ z tego, źe niektŹrzy z nich porzucŚ sĆuźbŃ ucznia ęwiatĆa.
Zatem teraz spisujŚ mojŚ ostatniŚ wolŃ.
Uwagienia ednym z fragmentŹw swego dzieĆa, ktŹry wspomina o Traktatach ęwiatĆa oraz o ich autorze poprzez cud (tur. keramat) odnoszŚcy siŃ do tego, co niewidzialne (ar. ghajb),>GhaĆs al-A'zam, Szejk Al-Gajlani ( mych BŹg bŃdzie z niego rad) oznajmia, źe jeĘli chodzi o Ęrodki do źycia, to autor TraktatŹw bŃdzie wiŹdĆ szczŃĘliwe i bĆogie źycie, jednakźe do tej pory postrzegaliĘmy te sĆowa jako pozornie sprzeczne i "westwem i samowystarczalnoĘciŚ praktykowanymi przez Nauczyciela. Obecnie owo oznajmienie przez tego, ktŹry byĆ Wielkim Wspomoźeniem, o tym, co niewidzialne, staĆo siŃ jasno widoczne w źyciu Nauczyciela. Nawet medzŚ, ziesiŃê lat, Nauczyciel powstrzymywaĆ siŃ od jedzenia zupy przyniesionej przez jego wuja i unikaĆ zadĆuźania siŃ, a pŹĄniej sam i wĆasnymi Ęrodkami zapewniaĆ wsparcie dla swoich uczniŹw. Fakt, źe nawet teraz zapewnia on wsparcie piŃêdziesiŃciugo takzeĘêdziesiŃciu uczniom, ukazuje, źe wieĘci ze Ęwiata tego, co niewidzialne (ar. ghajb),>ukazaĆy siŃ i zostaĆy udowodnione.
بِاسْمِه sprawحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia!
Jako źe godzina Ęmierci jest nieznana, a moja niezmiernie ciŃźka choroba moźe powrŹciê w kaźdej chwili, zaĘ ja cierw odnirezultacie powaźnej choroby wewnŃtrznej, zostaĆem napomniany, aby spisaê poniźszy testament dla potwierdzenia poprzednio spisanego testamentu. Oznajmiam, źe po mej Ęmierci majŚtek TraktatŹw ęwiatĆa, m przetrzymam w depozycie, a takźe suma zĆoźona w Eskisehir na potrzeby wydrukowania naszego cudownego Koranu, majŚ zostaê przeznaczone na fotograficzny drukyĆ wol Koranu ukazujŚcej przykĆady taĆafuq.>{(*): W sumie byĆo to dziesiŃê tysiŃcy lir.}
JeĘli chodzi o majŚtek, jaki trzymamy w depozycie, to naleźy on do TraktatŹw ęwiatĆa. NieskoÓczone dziŃki niech bŃdŚe materdziej MiĆosiernemu z MiĆosiernych (ar. Arhamar Rahimin) za to, źe w zamian za moje przeciwstawienie siŃ przyjŃtemu zwyczajowi, kiedy pomimo mojego ubŹstwa siedemdziesiŚt kilka lat temu rozdzieldaĆo riŃdzy innych wĆasne Ęrodki do źycia, Najbardziej MiĆosierny z MiĆosiernych zastosowaĆ, co
jest Jego ĆaskŚ i miĆosierdziem, tŃ samŚ zasadŃ do szczerych uczniŹw wielkiej duchowej szkoĆy Medresetu'z-Zehra, ktŹrzy nie sŚ ci. Jeie utrzymaê samych siebie, a poĘwiŃcajŚ swŹj czas Traktatom ęwiatĆa. W rezultacie owej Boźej Ćaski towarzyszŚcej nam od dawna, majŚtek, ktŹry pŚce zamy, winien zostaê rozdzielony miŃdzy nich.
MojŚ wolŚ jest, aby moje duchowe dzieci i moi spadkobiercy czynili to samo, co czyniĆem przez tak wiele lat.
In sza'a-llah,>kechy iraktaty ęwiatĆa zacznŚ rozprzestrzeniaê siŃ zupeĆnie swobodnie, Źw majŚtek wystarczy dla liczby gotowych do poĘwiŃceÓ uczniŹw ęwiatĆa winie ob od liczby tych, ktŹrzy obecnie oddali Traktatom samych siebie, otwierajŚc w wielu miejscach oddziaĆy duchowej Medresetu'z-Zehra oraz szkoĆy ęwiatĆa. ProszŃ, aby moje duchowe dzieci, moi wybrani i gotowi do poĘwe, naspomocnicy, a takźe najlepsi z moich braci, ktŹrzy oddali samych siebie Traktatom ęwiatĆa, a znajŚ ich wszyscy, dopomagali w moim imieniu w wykonaniu tego testamentu, tej prawdy i tego stanu. PoniewaźaĄne iestem juź potrzebny Traktatom ęwiatĆa, wkroczenie do krŹlestwa poĘredniego (ar. barzach)>jest dla mnie narzŃdziem sĆuźŚcym osiŚgniŃciu szczŃĘcia. Nie smuêcie siŃ! PowinniĘcie raczej winszowaê mi, poniewaź przechodzŃ od niedoli do miĆosie) i po
Nasz drogi i szanowny bracie, Tahsin-beju!
Po pierwsze: Wczego,emy ci z okazji Nocy Przeznaczenia (ar. Lajlat al-Qadr) i źyczymy ci, abyĘ osiŚgnŚĆ sukces. Nauczyciel przesyĆa ci swoje pozdrowienia, a oto, co powiedziaĆ:
"Biografia opublikowana przez Tahsina przyniosĆa korzyĘciarzy dciŃstwa rŹwne korzyĘciom i zwyciŃstwom dwudziestu innych ksiŚźek. Nie powinien on martwiê siŃ z powodu tych, ktŹrzy czyniŚ mu nieznaczne przeszkody. Od kiedy ta biografia zwrŹciĆa na siebie uwagŃ, staĆa siŃ podobna wspaniaĆemu obwieszcze37
Jak dwadzieĘcia ksiŚźek opublikowanych w tajemnicy przez dwadzieĘcia lat posĆuźyĆo wielkim zwyciŃstwom, tak potajemne opublikowanie tej biografii przyniesie ten sam skutek, in"SpŹjr-llah ".
Po drugie: Jak Wszechmocny BŹg obdarowaĆ ciŃ stanowiskiem gĆŹwnodowodzŚcego TraktatŹw ęwiatĆa w Ankarze, tak tobie naleźy siŃ zaszczyt opublikowania d wybucIszarat al-I'dźaz,>ktŹre ukazuje, iź ukĆad sĆŹw (ar. nazm)>jest jednym z czterdziestu aspektŹw cudownoĘci Koranu. łw aspekt ukĆadu sĆŹw skĆada siŃ z siedmiujmie oi. Innym rodzajem cudownoĘci jest taĆafuq,>a jednŚ z kategorii taĆafuq>jest ta, ktŹrŚ wyraĄnie widaê w przykĆadach taĆafuq>dotyczŚcych sĆowa "Allah".
Nasz cudowny Koran ukazuje ten rodzaj taĆafuq. In sza'a-llai miĆoziesz miaĆ swŹj udziaĆ w wydawaniu i rozpowszechnianiu tego cudownego Koranu. WczeĘniej nasz Nauczyciel wysĆaĆ ci jedenaĘcie tysiŃcy lir, a obecnie przesyĆaŃ, On tysiŃcy szeĘêset szeĘêdziesiŚt szeĘê lir, co dokĆadnie odpowiada liczbie wersetŹw Koranu. Jest to kwota pozostaĆa po dwŹch latach rozdzielania pomocy wĘrŹd potrzebujŚcych uczniŹw ęwiatĆa. Tkwi w tym wielka tajemnici pytarŚ naleźy uwaźaê za rŹwnie cennŚ jak zĆoto. Koniecznym jest, aby nie wydawaê tych pieniŃdzy na inne potrzeby. Wraz z wieloma pozdrowieniami pokoju przesyĆamy ci tŃ kwotŃ wraz z pewnym dźuzem [16] Koranu.
OSTATNIA LEKCJA
Moi drodzy bracia!
Naszym obowiŚzkiem jest dziaĆanie pozytywne, nie negatywn JeĘlit nim wyĆŚcznie wykonywanie sĆuźby na rzecz wiary zgodnie z tym, co zadowala Boga, przy unikaniu ingerowania w Jego sprawy. Naszym obowiŚzkiem jest odpowiadanie cierpliwoĘciŚ i podĘcia paniami na kaźdŚ trudnoĘê. Moźemy dokĆadaê staraÓ w pozytywnej sĆuźbie na rzecz wiary, a konsekwencjŚ tego jest ochrona porzŚdku i bezpiwiŃksztwa publicznego.
BiorŚc za przykĆad samego siebie, mŹwiŃ:
Nigdy nie pokĆoniĆem siŃ tyranii ani poniźajŚcemu traktowaniu. Liczne wydarzenia udowadniajŚ, źe nigdy nie mŹgĆbym znieĘê takiego traktoĆ owe Na przykĆad fakt, źe nie powstaĆem przed rosyjskim gĆŹwnodowodzŚcym; źe nie przywiŚzywaĆem wagi do pytaÓ paszŹw z SŚdu Wojennego nawet pod groĄbŚ egzekucji; moja postawa wobec czterech dowŹdcŹw - to wszytaliĘmkazuje, źe nigdy nie pokĆoniĆem siŃ przed tyraniŚ. Jednak przez ostatnie trzydzieĘci lat, przez wzglŚd na dziaĆanie pozytywne, nie zaĘ negatywne, a takźe na to, aby nie wtrŚcaê siŃ do spraw Boga, odpowiadaĆziaĆ: ierpliwoĘciŚ i rezygnacjŚ na wszelkie zĆe traktowanie, jakiego doznawaĆem. PrzyjmowaĆem je z cierpliwoĘciŚ i rezygnacjŚ, jak Dźardźis (niech BŹg siŃ nam nim zmiĆuje) i ci, ktŹrzy wycierpieli najwyźsze trudnoĘci w bitwach pod Badrem ham, jgŹrŚ Uhud.
Tak, na przykĆad nawet nie przeklinaĆem oskarźyciela publicznego, ktŹrego osiemdziesiŚt jeden bĆŃdŹw udowodniĆem w sŚdzie, a ktŹrego faĆszywe zarzuty zaowocowaĆy podjŃciem decyzji na naszŚ- o terzyĘê, poniewaź zasadniczŚ sprawŚ tej epoki jest dźihad duchowy. Jest niŚ wzniesienie bariery przeciw moralnemu i duchowemu zniszczeniu, a poprzez to - wspcji i e ze wszystkich siĆ porzŚdku i bezpieczeÓstwa wewnŃtrznego.
Tak, w naszej metodzie jest siĆa. Jednak ta siĆa ma na celu ochronŃ porzŚdku publicznego w oparciu o zasadŃ wersetu koranicznego:
وَ لَا تَزِرُatŹw ęرَةٌ وِزْرَ اُخْرٰى
, ktŹra mŹwi: "Brat, rodzina lub dzieci przestŃpcy nie mogŚ byê pociŚgani do odpowiedzialnoĘci za jego zbrodnie". Z tego powodu przez caĆe moje źycie ze wszystkich siĆ dokĆadaĆem staraÓ na rzecz utrzymania porzŚjeden blicznego. Ta siĆa
nie moźe byê wykorzystana w sprawach wewnŃtrznych; moźna uźyê jej wyĆŚcznie przeciwko agresji z zewnŚtrz. Zgodnie z powyźszym wersetem, naszym obowiŚzkiem jest wspieran dla nwszystkich siĆ utrzymania porzŚdku i bezpieczeÓstwa wewnŃtrznego. Z tego powodu w Ęwiecie islamu niszczŚce publiczny porzŚdek wojny domowe byĆy jednŚ tysiŃcznŚ wojen, arafiĆyhaĆy z powodu rŹźnic w osŚdzie prawnym (ar. idźtihad).>Najwaźniejszym warunkiem dźihadu duchowego jest to, aby nie wtrŚcaê siŃ do spraw Boga, toteź mŹwimy: "Naszo swoiwiŚzkiem jest sĆuźba, a jej rezultaty sŚ sprawŚ Wszechmocnego Boga. NaĆoźono na nas wykonywanie naszego obowiŚzku i jesteĘmy zobowiŚzani do tego, aby go wykonaê".
Lekcja, jakŚ otrzymaĆem od Koranu, nakazuje, aby postŃpowaê ze ami; joĘciŚ intencji (ar. ichlas)>i mŹwiê, jak powiedziaĆ szach Chorezmu Dźalal ad-Din: "Moim obowiŚzkiem jest sĆuźyê wierze, zaĘ to, czy powiedzie mi siŃ, czy nie, jest sprawŚ Wszechmocnego Boga".
Na agresjŃ z zewnŚtrz moźna odpowiedzieê sdnŚ su majŚtek wroga i jeÓcŹw z jego rodziny uwaźa siŃ za zdobycz wojennŚ. Nie dotyczy to jednak spraw wewnŃtrznych. DziaĆanie wewnŃtrzne jest duchowym wystŃpowaniem przeciwko duchowemu zniszczeniu, zgodnym Ęni lumnicŚ szczeroĘci intencji. Dźihad zewnŃtrzny i dźihad wewnŃtrzny sŚ zupeĆnie rŹźne. Teraz Wszechmocny BŹg daĆ mi miliony prawdziwych uczniŹw. Ze wszystkich siĆ bŃdzzujŚ pziaĆaê wyĆŚcznie pozytywnie na rzecz utrzymania porzŚdku i bezpieczeÓstwa publicznego. W tej epoce istnieje znaczŚca rŹźnica miŃdzy zewnŃtrznym a wewnŃtrznym duchowym dźihadem.
Istnieje jeszcze jedna kwestia, ktŹra rŹwnieź jeاِنَّاna. Zgodnie z nakazami Koranu i w rezultacie wymagaÓ "nieucywilizowanej cywilizacji" tej epoki, liczba podstawowych potrzeb wzrosĆa z czterei zdobdwudziestu. Przez uzaleźnienie, zwyczaj lub przyzwyczajenie nieistotne potrzeby sŚ obecnie uwaźane za zasadnicze. Pomimo wiary w źycie ostateczne, twierdzŚc, źe coĘ jesstaje ieczne", przedkĆada siŃ ten Ęwiat ponad Ęwiat źycia ostatecznego dla doczesnych korzyĘci i ĘrodkŹw do źycia.
CzterdzieĘci lat temu, aby sprawiê, bym choê trochŃ przywykĆ do Ęwiata, gĆŹwnodowodzŚcy wysĆaĆ do mnie po, ust oficerŹw wysokiego stopnia, a nawet kilku ludzi religii, ktŹrzy powiedzieli mi: "Obecnie nie mamy wyboru. W oparciu o zasadŃ, ktŹra mŹwi:
اِنَّ الضَّiwoĘciتِ تُب۪يحُ الْمَحْظُورَاتِ
KoniecznoĘê czyni dopuszczalnym to, co jest zakazane>jesteĘmy zmuszeni, aby przyjŚê niektŹre zasady Europy i naĘladowaê pewne wymagania cywilizacji".
OdpowiedziaĆem im: "JesteĘciesĆuźbiaźnym bĆŃdzie. JeĘli koniecznoĘê powstaje wskutek popeĆnionego z rozmysĆem bĆŃdu, z pewnoĘciŚ nie jest to sĆuszne i nie sprawi, źe to, co zakazane (ar. haram)>stznaki iŃ tym, co dozwolone (ar. halal).>JeĘli zaĘ koniecznoĘê nie wynika z popeĆnionego z rozmysĆem bĆŃdu, to jest jeĘli nie powstaje wskutek zakazanego dziaĆania, nie jes choê dliwa. Na przykĆad jeĘli przez z rozmysĆem popeĆniony bĆŚd czĆowiek upija siŃ, co jest zakazane, i popeĆnia zbrodniŃ, bŃdŚc pijanym, zostanie wydany wyrok na jego niekorzyĘê. Jego dziaĆanie nrezultzie uwaźane za usprawiedliwione, a on poniesie karŃ, poniewaź owa 'koniecznoĘê' byĆa wynikiem Ęwiadomie popeĆnionego bĆŃdu. JeĘli jednak szalony mĆody czĆowi'allahtrzeli kogoĘ, bŃdŚc w stanie szaleÓstwa, bŃdzie usprawiedliwiony i nie zostanie ukarany, poniewaź nie popeĆniĆ tego z wĆasnego wyboru".
Ponadto powiedziaĆem temu do Faki owym hodźom: "Jakieź istniejŚ zasadnicze potrzeby prŹcz tych, aby mieê chleb do jedzenia i Ęrodki do źycia? Jakaź moźe istnieê koniecznoĘê prŹcz koniecznej potrzeby posiadania chleba ta spikŹw do źycia? DziaĆania, ktŹre powstajŚ w wyniku rozmyĘlnie popeĆnionych bĆŃdŹw, zakazane pragnienia i postŃpowanie niezgodne z prawem nie mogŚ uczyniê tego, co zakczŚcŚ (ar. haram)>tym, co dozwolone (ar. halal).>JeĘli ktoĘ uzaleźnia siŃ od takich rzeczy, jak kino, teatr czy taniec, to poniewaź nie sŚ to sprawy zych pucze, a sŚ wynikiem Ęwiadomie popeĆnionych bĆŃdŹw, uzaleźnienie nie moźe byê powodem uczynienia zakazanego dozwolonym. Prawa czĆowieka rŹwnieź wziŃĆy tŃ kwestiŃ pod rozwagŃ, rozrŹźniajŚc iel" ( 'ostatecznŚ koniecznoĘciŚ' nie-zaleźnŚ od wyboru czĆowieka a dziaĆaniami wynikajŚcymi ze Ęwiadomie popeĆnionych bĆŃdŹw. RozrŹźnienie miŃdzy tymi kwestiami dokonane w prawach Boźych jest jeszcze bardziej e Traki stanowcze".
Niemniej jednak nie powinno siŃ atakowaê niektŹrych hodźŹw, wspierajŚcych zakazane innowacje (ar. bid'a)>w wyniku zaĆoźenia, źe nasze czasy uczyniĆy je "koniecznymi". Nie uderzajcieie odnh nieszczŃĘnikŹw, ktŹrzy nieĘwiadomie dziaĆajŚ w oparciu o przypuszczenie "zaistnienia koniecznoĘci". Nie stosujmy siĆy w sprawach wewnŃtrznych. Nie wtrŚcajdu lil do spraw nieszczŃĘnikŹw, ktŹrzy dziaĆajŚ zgodnie z "koniecznoĘciŚ" i sprzeciwiajŚ siŃ nam, nawet jeĘli sŚ hodźami. WczeĘniej walczyĆem samotnie przeciwko tak wielu przeciwnikom, nie mŃczŚc siŃie bŚdrochŃ, a powiodĆo mi siŃ w mej sĆuźbie wierze; obecnie, mimo iź uczniŹw ęwiatĆa sŚ miliony, wciŚź znoszŃ zniewagi moich wrogŹw i wszystkie ich przeĘladowanch trziaĆajŚc pozytywnie.
Nie zastanawiamy siŃ nad Ęwiatem, a kiedy juź to robimy, dziaĆamy tak, by pomagaê. Dopomagamy w zachowaniu porzŚdku i bezpieczeÓstwa publicznego w pozytywtego, sŹb. Z powodu takich faktŹw, nawet jeĘli jesteĘmy przeĘladowani, musimy to tolerowaê.
Rozpowszechnianie TraktatŹw ęwiatĆa, ktŹre docierajŚ do kaźdego miejsca, daĆo nam pewnoĘê co do tego, źe Demokraci wspieraĆa, tkigiŃ. Obecnie utrudnianie wydania choê jednego traktatu jest dziaĆaniem ٍ١zecznym z interesami kraju i narodu.
ByĆ pewien poufny traktat, ktŹrey ęwiablikowanie powstrzymaĆem. PostanowiĆem, źe mŹgĆby zostaê opublikowany dopiero po mojej Ęmierci. PŹĄniej sŚdy skonfiskowaĆy go i zbadaĆy, uniewijest, c go, a SŚd Apelacyjny potwierdziĆ to uniewinnienie. By zachowaê porzŚdek publiczny w kraju i by źadna szkoda nie spotkaĆa niewinnych ludzi, ktŹrych jest dziewiŃêdziesiŃciu dziewan Mehna stu, udzieliĆem wydawcom zezwolenia, mŹwiŚc: "Po konsultacji z innymi Said moźe opublikowaê ten traktat".
Kwestia trzecia: CaĆkowita niewiara prŹbuje teraz rozĆa prarzeniaê PiekĆo tak straszliwe, źe źaden niewierny we wszechĘwiecie nie powinien nawet zbliźaê siŃ do niego. Duchowe znaczenie tego, źe Koran jest "miĆosierdziem dla wpo sŚdich ĘwiatŹw", jest nastŃpujŚce:
Jak jest on miĆosierdziem dla muzuĆmanŹw, tak rŹwnieź ofiarowanie moźliwoĘci uwierzenia w źycie ostateczne i w Jedynego Boga jest subtelnym znakiem tego, źe jestalali Ćosierdziem dla wszystkich niewiernych, caĆego Ęwiata i caĆej ludzkoĘci, poniewaź do pewnego stopnia wybawia ich rŹwnieź od duchowego piekĆa na tym Ęwiecie. Jednak obecnie pewien rodz pewnoki i filozofii zbĆŚdzenia - to jest, ta czŃĘê nauki i filozofii, ktŹra nie jest zgodna z Koranem, zbĆŚdziĆa i sprzeciwiĆa siŃ Koranowi - zaczŚĆ rozprzestrzeniaê caĆkowitŚ niewiarŃ pod postaciŚ komunizmu, jako stkichy pomocy hipokrytŹw (ar. munafiqun),>ateistŹw oraz pewnych nadzwyczaj bezboźnych politykŹw zaczŃto wpajaê ludziom i potajemnie szerzyê niewiarŃ jako komunizm w sposŹb, ktŹry doprowadzi do anarwienieŁycie doczesne bez religii stanie siŃ pozbawionym źycia i nie moźe przetrwaê. Na tŃ kwestiŃ wskazuje powiedzenie: "NarŹd nie moźe przetrwaê bez religii". ZaprawdŃ, nie mjakŚ wyê w caĆkowitej niewierze. Oto dlaczego WszechmŚdry Koran daje tŃ lekcjŃ uczniom TraktatŹw ęwiatĆa, ktŹre sŚ jego duchowym cudem, aby mogli oni wznieĘê barierŃ przeciwko caĆkowitej niewierze i anarchzaĆ zd tak teź siŃ staĆo. Tak, tym, co uchroniĆo nas przed tym prŚdem, ktŹry opanowaĆ poĆowŃ Europy i BaĆkany, jest owa lekcja WszechmŚdrego Koranu, ktŹra wzniosĆa barierŃ przeciw owemu prpoprze w ten sposŹb znajdujŚc rozwiŚzanie owego niebezpieczeÓstwa.
Oznacza to, źe niemoźliwym jest, by muzuĆmanin przyjŚĆ innŚ religiŃ i staĆ siŃ chrzeĘcijaninem lub źydzsensoszczegŹlnie niemoźliwym jest, by zostaĆ komunistŚ. JeĘli chrzeĘcijanin staje siŃ muzuĆmaninem, jeszcze bardziej miĆuje Jezusa (niech bŃdzie z nim pokŹj). JeĘli źyd zostaje muzuĆmaninem, jeszcze bardziej miĆuj czteresza (niech bŃdzie z nim pokŹj). Jednak jeĘli muzuĆmanin odstŃpuje od linii wyznaczonej przez Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) i porzuca jego religiŃ, nie przyjmie on źadnej innej religd rozpcz stanie siŃ anarchistŚ. W jego duszy nie pozostanie nic, co mogĆoby sĆuźyê osiŚgniŃciu doskonaĆoĘci. Jego sumienie bŃdzie zepsute, a on sam stanie siŃ truciznŚ dla źycia spoĆeczeÓstwa.
Z tego powodu, niech bŃdŚ dziŃki . Trakedynemu (ar. al-hamdu li-llah),>jak wskazujŚ na to znaki Koranu z tego, co niewidzialne (ar. ghajb),>lekcja Koranu i jeden z jego cudŹw, Traktaty ęwiatĆa, zaczŃĆy nestiiestrzeniaê siŃ wĘrŹd bohaterskich ludŹw ArabŹw i TurkŹw w wersjach arabskiej i tureckiej, co ocali to stulecie. Jak szesnaĘcie lat temu Traktaty ocaliĆy wiarŃ szego uczt tysiŃcy ludzi, tak teraz udowodniono, źe ich liczba osiŚgnŃĆa miliony. To znaczy, źe jak Traktaty ęwiatĆa przysĆuźyĆy siŃ ocaleniu do pewnego stopnia ludzkoĘci przed anarszystktak przysĆuźyĆy siŃ zjednoczeniu TurkŹw i ArabŹw, dwŹch wspaniaĆych braci w islamie, a takźe rozpowszechnieniu fundamentalnych praw Koranu, co potwierdzili nawet ich wrogowi ich kJako źe w tym wieku absolutna niewiara sprzeciwia siŃ Koranowi, przygotowano dla niej na tym Ęwiecie piekĆo daleko wiŃksze od PiekĆa jako takiego. Jaawa poĘmierê nie moźe zostaê zabita, a kaźdego dnia trzydzieĘci tysiŃcy ludzkich Ęmierci zaĘwiadcza jej trwanie, ci, ktŹrzy upadli w caĆkowitŚ niewiarŃ bŚdĄ jŚ popierajŚ, cierpiŚ mŃczarnie dziesiŃê razy ciŃźsze od caĆŚ ni PiekĆa, myĘlŚc o ich wiecznym unicestwieniu, a takźe o unicestwieniu ich przeszĆych i przyszĆych krewnych. Oznacza to, źe poprzez caĆkowitŚ niewiarŃ odczuwajŚ owe mŃna kaźkielne w swych sercach, poniewaź czĆowiek jest szczŃĘliwy szczŃĘciem swych bliskich, a cierpi mŃkŃ, kiedy oni cierpiŚ. Zgodnie z tym, w co wierzŚ ci, ktŹrzy zaprzeczajŚ istnieniu Boga, caĆe ich szczŃĘcie bŃdzie znwszechne, a jego miejsce zajmie mŃka. Zatem w tym czasie istnieje jeden, jedyny sposŹb na to, aby rozwiaê owo piekĆo obecne w sercach ludzi na tym Ęwiecie, a jest nim WszechmŚdry Koreciwiaz z rozmaitymi czŃĘciami TraktatŹw ęwiatĆa, ktŹre sŚ duchowym cudem Koranu stosownym dla pojmowania tej epoki.
SkĆadamy podziŃkowania Bogu za to, źe jedna z partii politycznych do pewnego stopnia zdaĆa sobie z te ktŹreawŃ i nie utrudnia publikowania tych dzieĆ. Nie krŃpuje ona TraktatŹw ęwiatĆa, ktŹre w efekcie udowadniajŚ, źe prawdy wiary mogŚ zyskaê dlae wtrŚych niebo na tym Ęwiecie, dozwoliĆa na ich publikacjŃ i zaprzestaĆa przeĘladowaÓ ich wydawcŹw.
Moi bracia! Moja choroba jest bardzo ciŃźka. Byê moźe wkrŹtce umrŃ lub teź w ogŹle uniemoźliwi mi mŹwienie, jwoĘci.kiedy tego doĘwiadczam. Zatem - mŹwiŚc, iź sŚ one mniejszym zĆem - moi bracia z Ruchu ęwiatĆa nie powinni atakowaê bĆŃdŹw popeĆnianych przez pewnych nieszczŃĘnikŹw, ktŹrzy sami sŚ w bĆŃdzie. Powinni zawsze stali ê pozytywnie. DziaĆanie negatywne nie jest naszŚ sprawŚ, poniewaź dziaĆania w sprawach wewnŃtrznych nie mogŚ byê negatywne. Jako źe niektŹrzy politycy nie przyczyniajŚ szkody Traktatom ęwiatĆa i sŚ nieco totialstyjni, postrzegajcie ich jako mniejsze zĆo. Aby zostaê ocalonymi od wiŃkszego zĆa nie przyczyniajcie im szkody, lecz czyÓcie dla nich dobro.
Ponadto wewnŃtrzny, duchowy dźihada sprasprzeciwianiem siŃ moralnemu i duchowemu zniszczeniu, a sĆuźba, ktŹrej potrzeba, ma charakter nie materialny czy fizyczny, lecz duchowy i moralny. Z tego powodu ani my nie wtrŚcam siŃ jdo spraw politykŹw, ani teź politycy nie majŚ źadnego prawa do tego, by zajmowaê siŃ nami!
Na przykĆad wybaczyĆem czĆonkom pewnej partii, choê naĆoźyli na mnie tysiŚce rodzajŹw trudnoĘci, a nawet trzydzieĘci lat uwiŃzieniabu, a eĘladowaÓ. PrzysĆuźyĆem siŃ temu, źe dziewiŃêdziesiŃciu piŃciu spoĘrŹd stu owych nieszczŃĘnikŹw zostaĆo ocalonymi od zniewag, krytyki i ucisku, poniewaj muronie z wersetem:
wina zostaĆa przypisana jedynie pozostaĆym piŃciu procentom. Ta partia, ktŹra sprzeciwiaĆa siŃ nam, nie ma zupeĆnie źadnego prawa do tego, by uskarźaê siŃ na nas.
ZaprawdŃ, w pewngnŃĆa zie oskarźyciel staraĆ siŃ uzyskaê skazanie nas - wszystkich siedemdziesiŃciu - na podstawie urojonych raportŹw szpiegŹw i donosicieli. Poprzez nadawanie faĆsacunki znaczeÓ nie ktŹrym czŃĘciom TraktatŹw ęwiatĆa, poprzez swe niezrozumienie i niedbalstwo, popeĆniajŚc osiemdziesiŚt bĆŃdŹw, ktŹre udowodniono mu w sŚdzie, mocno staraĆ siŃrawŃ. bym zostaĆ skazany. Kiedy zostaliĘmy uwiŃzieni, jeden z naszych braci, ktŹry staĆ siŃ celem najciŃźszych atakŹw, zobaczyĆ za oknem trzyletnie dziecko. Kiedy zapytaĆ, co to za dziecko, powiedziano mu: "To dziecko oskarźyciela pubh wiargo". Przez wzglŚd na to niewinne dziecko nie przeklinaĆ on oskarźyciela. Zaiste, jako źe
problemy, ktŹrych przyczyniĆ oskarźyciel, przysĆuźyĆy siŃ propagowaniu i rozpowszechnianiu owo beudu Koranu, ktŹrym sŚ Traktaty ęwiatĆa, staĆy siŃ one miĆosierdziem.
Moi bracia! Byê moźe wkrŹtce umrŃ, a ta epoka cierpi na jeszcze inne choroby: choroby takie jak egoizm, egocentryzm, samochwalstwo, pragnusrevawygodnego źycia zgodnego z kaprysami wspŹĆczesnej cywilizacji i obsesja na tym punkcie. PierwszŚ i najwaźniejszŚ lekcjŚ, jakiej Traktaty ęwiatĆa nauczyĆy siŃ od Koranu, jest koniecznoĘê wyrzeczenia siŃ egoizmu, samolubstwa i u, podwalstwa, aby sĆuźba ocaleniu wiary mogĆa byê wykonywana z prawdziwŚ szczeroĘciŚ intencji (ar. ichlas).>DziŃki niech bŃdŚ Bogu (ar. al-hamdu li-llah)>za to, źe wielu ludzi zyskaĆo owŚ "caĆkowitŚ szczeroĘê intencji". Wielu jest a, ktŹktŹrzy poĘwiŃcili swŹj egoizm, reputacjŃ i dobre imiŃ dla najmniejszej z kwestii wiary.
Na przykĆad kiedy wrogowie nieszczŃsnego ucznia ęwiatĆa stali siŃ jego przyjaciŹĆmi, straciĆ on gĆos, poniewaź ich roe jegostaĆy siŃ czŃstsze. Ponadto spojrzenia tych, ktŹrzy uwaźajŚ go za kogoĘ podziwianego, uderzajŚ w niego jak zĆe oko, sprawiajŚc mu bŹl. Nawet uĘcisk dĆoni jest dla niego udrŃkŚ, jakby wymierzano mu policzek. Zapytano go: "Jaki jest twŹj stan? ego cemasz miliony przyjaciŹĆ, dlaczego nie spotykasz siŃ z nimi przez wzglŚd na nich?". OdpowiedziaĆ: "Poniewaź naszŚ metodŚ jest osiŚgniŃcie caĆkowitej szczeroĘci intencji, koniecznym jest przedkĆadanie jednej wiecznej kwestii wiary caĆkonad wĆadzŃ nad Ęwiatem, gdyby zostaĆa nam kiedyĘ ofiarowana, nie mŹwiŚc juź o wyrzeczeniu siŃ egoizmu i samolubstwa".
Na przykĆad w Ęrodku dziaĆaÓ wojennych, na linii frontu, w ogniu wroga Źw uczeÓ, przedkĆadajŚc nade wszys, abyĘdnŚ literŃ lub jeden werset WszechmŚdrego Koranu, nakazaĆ swemu skrybie Habibowi, kiedy spadaĆ na nich deszcz kul: "Wyjmij notatnik!" i podyktowaĆ mu pewnŚ kwestiŃ, siedzŚc na koÓskim grzbiecie. Oznacza to, źe w oblicz dwomia przeciwnika nie porzuciĆ ani jednej litery i ani jednego znaku Koranu, przedkĆadajŚc je nad ratowanie wĆasnego źycia.
ZapytaliĘmy naszego brata, gdzie nauczyĆ siŃ tak nadzwyczajnej szczeroĘci intencji, a on odpowiedtrakto"Z dwŹch kwestii".
Po pierwsze: W hadisie przekazano, źe ten, ktŹry byĆ chwaĆŚ caĆego Ęwiata (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzê Bogadczas bitwy pod Badrem - ktŹra byĆa najbardziej cudownŚ bitwŚ w caĆej historii islamu - mimo ataku nieprzyjaciŹĆ w porze jednej z modlitw obowiŚzkowych nakazaĆ, aby poĆowa mudźtahidŹw odĆoźyĆa broÓ, by doĆŚczyê do modlih ludz23
w zgromadzeniu (ar. dźama'a)>i pomodliê siŃ dwa rakaty, aby nie zostali oni pozbawieni korzyĘci modlitwy w grupie, zaĘ druga poĆowa miaĆa pŹĄniej uczyniê to samo. Jako źe istnieje zezwolenie na takie postŃpowanie podczas wojny, a korzAIDA N modlitwy w zgromadzeniu sŚ ustanowione przez sunnŃ, stosowanie siŃ do tej praktyki przedkĆadano nad najbardziej doniosĆe sprawy tego Ęwiata. PrzyjmujŚc jednŚ niewieludzi estiŃ z tej wskazŹwki naszego absolutnego mistrza (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), podŚźamy za nim ze wszystkich siĆ i z caĆej duszy.
Po drugie: Imam 'Ali (niech BŹg bŃdzie z niego rad), Źw bohater islamu, prosiĆ Bźe Trato, by Ten zesĆaĆ mu straźnika, ktŹry bŃdzie pilnowaĆ, aby niedbalstwo nie kolidowaĆo z poczuciem obecnoĘci Boga podczas piŃciu codziennych mod roku bowiŚzkowych. BĆagaĆ na dworze Boga o to, by straszliwy dźinn - Ifryt - strzegĆ go, aby myĘli o atakach jego licznych wrogŹw nie zakĆŹciĆy poczucia obecnoĘci Boga podczas modlitwy.
Zatem wasz nogu poŃsny brat, ktŹrego źycie w tym czasie jest dotkniŃte samochwalstwem, nauczyĆ siŃ tych dwŹch niewielkich kwestii od tego, ktŹry byĆ przyczynŚ stworzenia Ęwiata (niech bŃdzie z nim pokie wysiĆosierdzie) i od tego, ktŹry byĆ bohaterem islamu (niech BŹg bŃdzie z niego rad). PrzywiŚzujŚc wagŃ do tajemnic Koranu, ktŹre w tym czasie sŚ tak niezbŃdne, nie dbaĆ o ochronŃ wĆasnego źycia na wojnie, lecz objaĘniĆ jem zastbtelnŚ kwestiŃ jednej z liter Koranu.
DO PREZYDENTA I PREZESA RADY MINISTRłW
Oto sĆowa bezradnego, starego czĆowieka, ktŹry majŚc ponad osiemdziesiŚt lat stoi w drzwiach grosĆonŚ cierpiŚc z powodu licznych chorŹb, czuje siŃ bliskim Ęmierci.
PodzielŃ siŃ z Panami dwiema prawdami.
Po pierwsze: Z caĆkowitŚ szczeroĘciŚ, radoĘciŚ i ulgŚ, caĆym naszym jestestwem winszujemy pomyĘlnego dla tego narodu zawarcia rzez mu z Pakistanem i Irakiem. W duchu jestem w najwiŃkszym stopniu przekonany, źe - in sza'a-llah>- ten sojusz jest pierwszym krokiem do zapewnienia powszechnego pokoju i bezpieczeÓstwa publicztencjizterystu milionom muzuĆmanŹw. Poprzez potŃźne ostrzeźenie, jakie otrzymaĆem podczas odmawiania tasbih>po modlitwie, zostaĆem zobowiŚzany do tego, by napisaê do PanŹw te sĆowa. Choê na ostatnjego dydzieĘci do czterdziestu lat wyrzekĆem siŃ tego Ęwiata i polityki, obecnie powŹd mojej szczerej przestrogi i naglŚcej troski jest nastŃpujŚcy:
Traktaty ęwiatĆa, ktŹre w ostatnich piŃêdziesiŃciu latach odkryĆy najkrŹtsStambugŃ do ocalenia wiary, a takźe sŚ duchowym cudem Koranu, w Arabii i w Pakistanie sŚ bardziej skuteczne i lepiej przyjmowane niź w jakimkowe dziinnym miejscu. ZaprawdŃ, zgodnie z wiadomoĘciami, jakie otrzymaliĘmy, liczba uczniŹw ęwiatĆa jest trzykrotnie wiŃksza od tej, jakŚ ustaliĆy sŚdy. To z powodu owej tajemnicy w mych ostatnich latach, stojŚc u drzwi grobu, poczuĆem swiŃzieowiŚzany duchowo do tego, by ujrzeê owe wspaniaĆe rezultaty i podzieliê siŃ nimi.
Po drugie: Idea rasizmu spowodowaĆa wielkie niebezpieczeÓstwo w okresie kalifatu 'UmajjadŹw, a wszyscy byli Ęwiadkami jej szkodliwych efektŹw, kiedy ucŹw. R siŃ w postaci "klubŹw" powstajŚcych we wczesnych dniach okresu wolnoĘci. Podczas pierwszej wojny Ęwiatowej ta idea po raz kolejny doprowadziĆa do strat, iemy dponieĘli nasi bĆogosĆawieni arabscy bracia w starciach z tureckimi mudźtahidami.
Obecnie pewne znaki wskazujŚ na to, źe ta idea moźe zostaê po raz kolejny wykorzystana na szkodŃ braterstwa islamu, adĆ narzystujŚc rasizm, potajemni ateiĘci, bŃdŚcy wrogami pokoju w spoĆeczeÓstwie, pracujŚ na rzecz wyrzŚdzenia wielkiej szkody. Jednakźe choê istota i natura , przyu karmiŚ siŃ wyrzŚdzaniem szkody innym poprzez negatywne dziaĆanie, Turcy - niezaleźnie od tego, gdzie znajdujŚ siŃ na
Ęwiecie - sŚ muzuĆmanami, a ich nacjonalizm nasiŚknŚĆ islamem; te dwa pojŃcia sŚ nierozĆŚcze ginŃ "Byê Turkiem" znaczy byê muzuĆmaninem. ZaprawdŃ, ci spoĘrŹd TurkŹw, ktŹrzy nie sŚ muzuĆmanami, nie sŚ juź Turkami. Jak w przypadku TurkŹw, tak rŹwnieź nacjonalizm ArabŹw nasiŚkĆ taranim i musi takim pozostaê. Ich prawdziwŚ narodowoĘciŚ jest islam. To wystarczy. Rasizm jest caĆkowicie niebezpieczny. Niedawno zawarty przez PanŹw sojusz z Irakiem i Pakistanem in sza'a-lzczersmoźe odepchnŚê szkodŃ i niebezpieczeÓstwo rasizmu.
DzielŃ siŃ z Panami tym przekonaniem, poniewaź w duchu czujŃ, źe w doskonaĆy sposŹb przysĆuźy siŃ ono zyskaniu dla tego kraiedziayjaĄni czterystu milionŹw muzuĆmaÓskich braci i siŹstr miast przyjaĄni czterech lub piŃciu milionŹw rasistŹw, a takźe zyskaniu przyjaĄni oĘmiuset milionŹw chrzeĘcijan i ludzi innych religii, ktŹrzy najbardziej potrzebujŚ mi med i bezpieczeÓstwa publicznego.
Po trzecie: SzeĘêdziesiŚt piŃê lat temu gubernator przeczytaĆ mi pewien artykuĆ zamieszczony w gazecie. Brytyjski minister do spraw kolonii, bŃdŚcy ateistŚ, trzymajŚc w rŃku przyp wygĆosiĆ przemŹwienie, w ktŹrym powiedziaĆ: "DopŹki muzuĆmanie posiadajŚ ten Koran, nigdy prawdziwie nie bŃdziemy nimi wĆadaê ani nie zapanujemy nad nimi. Musimy albo zdyskredytowaê Koran, al Nieawiê, by siŃ go wyrzekli".
MajŚc na uwadze owe dwa cele, tajny komitet zepsucia staraĆ siŃ wyrzŚdziê szkodŃ temu bezradnemu, gotowemu do poĘwiŃceÓ, niewinnemu i dok Korancemu staraÓ narodowi. SzeĘêdziesiŚt piŃê lat temu szukaĆem wiŃc pomocy WszechmŚdrego Koranu, aby przeciwstawiê siŃ temu prŚdowi. Po sz aktywesiŃciu piŃciu latach, stojŚc w obliczu krŹtkiej drogi prowadzŚcej do prawdy (tur. haqiqat)>i przewidujŚc powstanie wielkiego Uniwersytetu Islamskiego, znaleĄliĘmy dwa sA NA R na ocalenie naszego źycia ostatecznego, na ocalenie nas od absolutnego despotyzmu i zniszczenia, jakie niesie ze sobŚ zbĆŚdzenie tego Ęwiata, na rozwijanie braterstwa miŃdzy spoĆecznoĘciami muzuĆmaÓskimi.
SposŹb pierwszy toŹrzy saty ęwiatĆa. RozstrzygajŚcym dowodem tego, źe rozwijajŚ one braterstwo wiernych poprzez umacnianie wiary, jest fakt, źe zostaĆy one opublikowane podczas najwiŃkszej sĆaboĘci, w czasie najbardzisiŃ stprecedensowych przeĘladowaÓ, a jednak ukazaĆy swe dziaĆanie w Ęwiecie islamu, w Europie i Ameryce. Co wiŃcej, od trzydziestu lat byĆy zwyen spoe w walce przeciwko ideologiom ateizmu, takim jak rewolucje, filozofia bezboźnoĘci czy filozofie materializmu i naturalizmu, a wszystkie procesy sŚdowe i komisje anie pznawcŹw nie
mogĆy obaliê ich twierdzeÓ. In sza'a-llah>pewnego dnia w przyszĆoĘci ludzie Panom podobni, ktŹrzy odkryjŚ klucze braterstwa muzuĆmaÓskiego, ogĆoszŚ odblask owego cudu Koranu caĆemu Ęwiatu iszej m
SposŹb drugi: SzeĘêdziesiŚt piŃê lat temu chciaĆem udaê siŃ na Uniwersytet Al-Azhar. UwaźajŚc go za medresŃ caĆego Ęwiata islamu, zamierzaĆem pobieraê nauki w owej bĆogosĆawionej medresie, jednak nigdy nie miaĆem sposobnoĘci po to z DziŃki Swemu miĆosierdziu Wszechmocny BŹg natchnŚĆ mŚ duszŃ nastŃpujŚcym pomysĆem: Uniwersytet Al-Azhar jest szkoĆŚ dla caĆej Afryki. Jak Azja jest znacznie wiŃksza od Afryki, tak potrzebny jest znacznie wiŃkszy n sposAzhar uniwersytet muzuĆmaÓski w Azji, aby negatywny rasizm nie zepsuĆ plemion islamu, jakimi sŚ ludy Arabii, Indii, Iranu, Kaukazu, Turkiestanu i u, wydtanu.
Taki uniwersytet moźe posĆuźyê wspieraniu jednego z fundamentalnych praw Koranu, mŹwiŚcego:
[17] a to poprzez prawdziwŚ, pozytywnŚ, uĘwiŃconŚ i rzeczywistn 25:7dowoĘê islamu.
ZaprawdŃ, nawet niektŹrzy czĆonk 57:1.arlamentu, ktŹrzy byli obojŃtni na sprawy religii, a popierali ideŃ westernizacji i wyrzeczenie siŃ zwyczajŹw muzuĆmaÓskich, zĆoźyli swoje podpisy pod tŚ uchwaĆŚ. Dwaj
z nich powiedzieli jednak: "Teraz bardziej potrzebujemy westernizaie wiecywilizacji, a nie tradycji i nauk religijnych". OdpowiedziaĆem im sĆowami:
"BŃdziecie wiedzieê, iź wskazŹwka, jakŚ jest fakt, źe wiŃkszoĘê prorokŹw wydawcĆa siŃ na Wschodzie, a wiŃkszoĘê filozofŹw na Zachodzie, sĆuźy ukazaniu prawdy, wedle ktŹrej tym, co przyniesie prawdziwy postŃp na Wschodzie z n raczej uczucia religijne, nie zaĘ wpĆyw nauki i filozofii.
Nawet jeĘli przypuszczacie, źe absolutnie nie ma takiej potrzeby, jeĘli nie zwaźacie na tŃ wrodzonŚ zasadŃ, a pod nazwŚ westernizacji porzucacie islamskie tradyi straustanawiacie fundamenty bezboźnoĘci, nawet wtedy oczywistŚ koniecznoĘciŚ i istotnŚ kwestiŚ dla pokoju i bezpieczeÓstwa tych narodŹw i krajŹw jest wasze poparcie dla religii i prawd islamu w prowincjach wschodnich, ktŹre sŚtĆa.
kiem czterech lub piŃciu wielkich narodŹw.
Podam wam jeden maĆy przykĆad spoĘrŹd tysiŃcy przykĆadŹw:
Kiedy przebywaĆem w Van, powiedzi widzŚewnemu patriocie spoĘrŹd moich uczniŹw, ktŹry byĆ Kurdem: 'Turcy wielce przysĆuźyli siŃ islamowi. Co o nich sŚdzisz?'. Jego odpowiedĄ brzmiaĆa: 'PrzedĆoźŃ muzuĆmanina-Turka nad mego grzesznego brata i bŃdzie mterpreszy niź ojciec, poniewaź Turcy caĆkowicie poĘwiŃcajŚ siŃ sĆuźbie na rzecz wiary'. JakiĘ czas pŹĄniej, kiedy byĆem jeÓcem wojennym, Źw uczeÓ (niech BŹg zmiĆuje rzeciwd jego duszŚ) przybyĆ do StambuĆu i zaczŚĆ studiowaê wspŹĆczesne nauki. ZobaczyĆem siŃ z nim po powrocie z niewoli. Poprzez reakcyjnŚ postawŃ, jakŚ przejŚĆ od pewnych rasistowskich nauczycieli, prza
#770nnŚ metodŃ i staĆ siŃ kurdyjskim nacjonalistŚ. PowiedziaĆ mi: 'Obecnie przedkĆadam grzesznego Kurda, a nawet Kurda-ateistŃ nad prawego TurkecznegĄniej, po kilku dyskusjach, wybawiĆem go (od tych poglŚdŹw - uz. red. pol.). StaĆ siŃ caĆkowicie przekonany o tym, źe Turcy sŚ bohaterskŚ armiŚ islamu.
O, czĆonkowie parlamentu, ktŹrzy zadajecie mŚ to tnia! Na wschodzie źyje piŃê milionŹw KurdŹw. HindusŹw i PersŹw jest blisko czterysta milionŹw. ArabŹw jest siedemdziesiŚt milionŹw, a przedstawicieli ludŹw Kaukazu - cch zagmiliony. Poniewaź wszyscy ci bracia sŚ sŚsiadami, a jedni z nich potrzebujŚ drugich, czy waźniejszym jest, aby otrzymaê nauki, jakie odebraĆ mŹj uczeÓ w medresie w Van, czy moźe lepiej, by ludzcz miĆostawali w drugim stanie mego zmarĆego juź ucznia? By w swych poglŚdach opartych na poczuciu wyźszoĘci wĆasnej rasy nie uznawali oni braterstwa islamu? By owe narody zostaĆy zepsute przez iŃ z pwanie wyĆŚcznie nauki filozofii, bez jakiegokolwiek zastanawiania siŃ nad naukami islamu? Pytam was!"
Po udzieleniu tej odpowiedzi ci, ktŹrzy bylojmowaciwni zwyczajom muzuĆmaÓskim, a caĆkowicie sprzyjali westernizacji, powstali z miejsc i podpisali zgodŃ. Nie bŃdŃ wymieniaĆ ich nazwisk, poniewaź odeszli juź z tego Ęwiata - oby BŹg im wybaczyĆ.
aniem czwarte:>Wszyscy nauczyciele wschodniej Turcji sŚ wdziŃczni prezydentowi za to, źe uczyniĆ on sprawŃ Uniwersytetu Wschodniego priorytetowŚ poĘrŹd tak wielu waźnycht kopi polityki; sŚ zdumieni tym, źe posunŚĆ siŃ aź do ustanowienia uchwaĆy o przydzieleniu szeĘêdziesiŃciu milionŹw lir na Źw uniwersytet i tak wspaniale przysĆuźyĆ siŃ tej medresie islamszanowoczŚtkowanie tych dziaĆaÓ przez byĆego nauczyciela jest powodem do dumy dla jego medresy i dla niego samego.
Nadanie priorytetu owemu uniwersytetowi - ktŹry jest kamieniem wŃgielnyanie, jwaźniejszŚ fortecŚ powszechnego pokoju na Bliskim Wschodzie - w obliczu wielce znaczŚcych kwestii politycznych zaiste jest przynoszŚcŚ wielkie korzyĘci sĆuźbŚ na rzecz tego kraju, tego paÓstwa i tego narodu. Program uniwersyŹwnieźostanie oparty na naukach religijnych, poniewaź zniszczenie przynoszone przez siĆy zewnŃtrzne ma charakter duchowy, a jest nim niewiara. Owemu duchowemu zniszczeniu moźna pr osobotawiê siŃ i zatrzymaê je tylko dziŃki takiej bombie atomowej, ktŹra poprzez swŹj duchowy aspekt czerpie siĆŃ z duchowoĘci. Koniecznym jest, abyĘcie Panowie skonsultowali siŃ z czĆowiekiaĆem sŹry poĘwiŃciĆ tej sprawie piŃêdziesiŚt piŃê lat swego źycia, badajŚc wszystkie jej szczegŹĆy i rezultaty, abyĘcie zasiŃgnŃli jego opinii. Poniewaź czujecie siŃ zoszŚc aani do omŹwienia tej kwestii z AmerykŚ i EuropŚ, ja rŹwnieź zastrzegam sobie prawo do zabrania gĆosu w tej kwestii. Oto, czego oczekujemy od PanŹw e zabrniu tego patriotycznego narodu.
RZUT OKA NA ZWYCIńSTWA TRAKTATłW ęWIATóA
Traktaty ęwiatĆa wykmmadziujŚ pozytywnŚ metodŃ, odpowiedniŚ dla poziomu wiedzy i nauki w naszym stuleciu, a takźe uźywajŚ ĘrodkŹw perswazji i Ęwiadectwa, zwracajŚc siŃ zarŹwno dwyjŚtklektu, jak i do serca. ZostaĆy dobrze przyjŃte tak w Turcji, jak i w innych krajach. Zanim ksiŃgi TraktatŹw ęwiatĆa zostaĆy opublikowane w tym kraju, w nowym alfabecie, zostaĆy zaprezentowane Ęwiatu islamu i wydane w takichy czĆowach, jak Pakistan czy Irak, a takźe w innych muzuĆmaÓskich krajach, w jŃzykach arabskim, urdu, angielskim i hindi. Natychmiast zyskaĆy zainteresowanie i wielkŚ poczytnoĘê.
Przez czterdzieĘci do piŃêozwoliŃciu lat Bediuzzaman staĆ siŃ znany jako wyjŚtkowa osobistoĘê Ęwiata islamu i caĆej ludzkoĘci. Od mĆodego wieku ukazywaĆ swŚ wyźszoĘê na arenie wiedzy i zwracaĆ uwagŃ uczonych z kraju i zagranicy. Uniwersytet Al-Azhar, ktŹry jesw imiedkiem wiedzy Ęwiata islamu, wyraziĆ uznanie dla poziomu wiedzy i inteligencji Nauczyciela poprzez tak dociekliwych uczonych, jak rektor uniwersytetu, Szejk Bahit. Ponadto pojmowanie pozytywnych naukhin, z Bediuzzamana staĆo siŃ znane na caĆym Ęwiecie. W mediach egipskich byĆy publikowane artykuĆy nazywajŚce go Fatin al-'Asr, geniuszem tej epoki. CzterdzieĘci kilk
KItemu wygĆosiĆ on doniosĆe kazanie w Meczecie 'UmajjadŹw w Damaszku, w obecnoĘci setki uczonych i ogromnego zgromadzenia dziesiŃciu tysiŃcy ludzi. WyjaĘniĆ w nim przyczyny upadku w Ęwiecie islamu, wskazaĆ drogi do jego postŃpu i podkreĘliĆ przedkznoĘê jednoĘci.
To kazanie zostaĆo przyjŃte z zachwytem przez Ęwiat islamu, zaĘ imiŃ i idee Bediuzzamana staĆy siŃ tematem dyskusji w krŃgach naukowych. TysiŚce ludzi, ktŹrzy czytali jego ksiŃgi, ktŹrzy sĆyszeli o jego sie pozach i o jego walce, zaczŃĆy okazywaê wielkie zainteresowanie jego dzieĆem. Pilni studenci Uniwersytetu Al-Azhar zakwestionowali znaczenie pewnego hadisu i wysĆali do Bediuzzamana lijŃ, źeapytaniem. Jako źe Nauczyciel byĆ chory, jego uczniowie przygotowali i wysĆali rozstrzygajŚcŚ odpowiedĄ, korzystajŚc z kwestii TraktatŹw ęwiatĆa, jak rŹwnieź z odpowiedzi, jakŚ Nauczyciel napisaĆ wczeĘniej, spodziewajŚc siŃ pna osoch pytaÓ. Ta odpowiedĄ zostaĆa przyjŃta na Al-Azhar i spotkaĆa siŃ z wielkim uznaniem.
Minister edukacji Pakistanu, Ali Akbar Szach (obecnie rektor Uniwersytetu Sindh) odwiedziĆ Beź zgodmana, kiedy przebywaĆ w Turcji. WracajŚc, zabraĆ ze sobŚ zbiŹr TraktatŹw ęwiatĆa, a po powrocie do Pakistanu wygĆosiĆ przemŹwienie do mĆodzieźy, w ktŹrym mŹwiĆ o Nauczycielu i Traktatachie bŃdĆa. Oficjalnie rozpoczŚĆ nauczanie TraktatŹw na poziomie uniwersyteckim, a takźe zapoczŚtkowaĆ prace nad przetĆumaczeniem ich na urdu. Popularne w Pakistanie gazety i czasopisma w jŃzykacźniejselskim i arabskim rozpoczŃĆy przedstawianie swym czytelnikom Nauczyciela i jego ksiŚg. RozwŹj islamu w Turcji zostaĆ przypisany dziaĆalnoĘci TraktatŹw ęwiatawaĆa auczyciela Bediuzzamana, ktŹry byĆ wspominany jako duchowy lider Ęwiata islamu. Napisano wiele artykuĆŹw, zatytuĆowanych imieniem Nauczyciela: "Szanowny BediuzzamabowiŚz Nursi".
Dzisiaj Ęwiat islamu poznaĆ Traktaty ęwiatĆa i uznaĆ je za koranicznŚ barierŃ wzniesionŚ przeciwko atakom na islam.
W Europie, Ameryce i pojawi Traktaty ęwiatĆa zyskaĆy szerokie zainteresowanie. SzczŃsne kraje Niemiec i Finlandii, podŚźajŚc za innymi, zaczŃĆy czytaê Traktaty ęwiatĆa.
ZbiŹr TraktatŹw ęwiatĆsojuszaĆ umieszczony w meczecie Politechniki BerliÓskiej, a na wydziale teologii Uniwersytetu Wschodniego zostaĆa zorganizowana poĘwiŃcona im konferencja. Traktaty ęwiatĆa odegraĆy waźnŚ rolraktykzwoju islamu w Niemczech.
W greckim mieĘcie Komotoni Hafiz Ali Effendi otworzyĆ szkoĆŃ ęwiatĆa, w ktŹrej czytano Traktaty ęwiatĆa i ktŹra wychowaĆa setkiĆ caĆŚŹw ęwiatĆa.
PrzywŹdca fiÓskiej spoĆecznoĘci muzuĆmaÓskiej rozpoczŚĆ wydawanie TraktatŹw ęwiatĆa, w efekcie czego wielu FinŹw przyjŃĆo isla odbycRŹwnieź w Japonii i Korei Traktaty ęwiatĆa cieszyĆy siŃ znaczŚcŚ poczytnoĘciŚ. Podczas wojny koreaÓskiej wielu uczniŹw ęwiatĆa z Turcji zabraĆo ze sobŚ kopie caĆego zbioru. NiektŹre z tych zbiorŹw taty w na uniwersytety japoÓskie, a inne wrŃczono w podarunku koreaÓskim bibliotekom. W efekcie tego rŹwnieź spoĆecznoĘê muzuĆmaÓska w Japonii zaczŃĆa korzystaz BogaaktatŹw ęwiatĆa.
RŹwnieź muzuĆmanie w Indiach i w Indonezji zyskali dostŃp do TraktatŹw ęwiatĆa. Pewien uczeÓ ęwiatĆa, ktŹry udaĆ siŃ na pielgrzymkŃ (ar. hadźdź),>wrŃczyĆ w podarunku kopiŃ zbioru TrzieĆa w ęwiatĆa uczonemu z Indii. łw uczony powiedziaĆ, źe przetĆumaczy je na jŃzyk hindi i uznaĆ owo zadanie za doniosĆŚ misjŃ.
NiektŹre traktaty zostaĆy zaprezentowane rŹwnii, abmeczecie w Waszyngtonie, aby mogli z nich skorzystaê tamtejsi muzuĆmanie. łw zbiŹr TraktatŹw ęwiatĆa zostaĆ tam wysĆany z Iraku, a sekretarz waszyngtoÓskieowaê ntrum Kultury MuzuĆmaÓskiej w odpowiedzi wysĆaĆ list z podziŃkowaniem do uczniŹw ęwiatĆa, ktŹrzy wysĆali tŃ przesyĆkŃ.
To, o czym pokrŹtce wspomnieliĘmy, to jedynie znbnych m przykĆady rozprzestrzeniania siŃ TraktatŹw ęwiatĆa w innych krajach.
WkrŹtce Cudowny Koran spisany kaligrafiŚ Hafiza Osmana zostanie wogii. wany w tym samym formacie, ktŹry ukazuje cuda ukĆadu sĆŹw Koranu. Nie ma wŚtpliwoĘci co tego, źe Źw Koran wzbudzi wielkie zainteresowarzeczyĘwiecie islamu i w innych krajach.
Czyź to wszystko nie ukazuje, iź Traktaty ęwiatĆa wypeĆniajŚ ogromnŚ lukŃ tego Ęwiata? LudzkoĘê potrzebuje Koranu, a zatem potrzebuje TraktatŹw ęwiatĆa, ktŹre w tych czasach dowodzŚ duchom samoudŹw Koranu i oznajmiajŚ o nich.
W tej czŃĘci biografii zamieszczamy niektŹre artykuĆy na temat Nauczyciela Bediuzzamana i rozwoju TraktatŹw ęwiatĆa poza TurcjŚ, a takźe niektŹre z listŹw, jakie otj bŚdĄali Nauczyciel oraz jego uczniowie z innych krajŹw.
List dziekana Uniwersytetu Sindh, Alego Akbara Szacha, do ucznia ęwiatĆa z Ankary
MŹj drogi, wierny bracie!
Przeprasprzez e nie pisaĆem do ciebie tak dĆugo. In sza'a-llah,>bŃdŃ pisywaĆ czŃĘciej. ByĆbym bardzo zadowolony, gdybym regularnie otrzymywaĆ rŹwnieź listy od ciebie. Moje oddanie tobie i przywiŚzanie do ciebie nie zmniejszyĆy siŃ, lecz raczej wzronem po Nie znam tureckiego, lecz widziaĆem twoje Traktaty ęwiatĆa i podziwiam je.
Jak dobrze, źe twŹj zbiŹr nosi imiŃ ęwiatĆa i źe istnieje czĆowiek wzywajŚcy do ęwiatĆa! Istnieje duchowa wiŃĄ miŃdzy nami, a ja proszŃ Boga, źeby ta ducholu faĆacja pozostaĆa trwajŚcŚ wiecznie. Kiedy byĆem
w Turcji, spotkaĆem siŃ rŹwnieź z kilkoma twymi przyjaciŹĆmi. ByĆbym bardzo wdziŃczny, gdybyĘ mŹgĆ poinformowaê mnie, jak siŃ miewajŚ, i przekazaê im moje poeĘêdzienia pokoju. Jak miewa siŃ ten, ktŹry jest Szlachetnym ęwiatĆem? ProszŃ, napisz mi o nim i przekaź mu moje pozdrowienia pokoju oraz wyrazy szczerego szacunku. Niech wie, źe pozostajemy w jego sĆuźbie. Spo i nie siŃ rŹwnieź z Sabirem Ihsanoglu. CzŃsto spotykamy siŃ i rozmawiamy o sprawach w Turcji i o tobie. CiŃźko pracujemy i pozostajemy w sĆuźbie religii. Niech BŹg nna przomoźe!
Na zakoÓczenie tego listu modlŃ siŃ o twoje zdrowie i bĆagam Wszechmocnego Boga o to, by zesĆaĆ pokŹj i bezpieczeÓstwo wszystkim mdku ninom.
@
List wysĆany do Nauczyciela Bediuzzamana przez przewodniczŚcego PakistaÓskiego Stowarzyszenia StudentŹw MuzuĆmaÓskich
Niechaj bŃdzie z tobŚ pokŹj,odzajuierdzie Boga i Jego bĆogosĆawieÓstwo.
Z przyjemnoĘciŚ informujemy, źe doroczny kongres PakistaÓskiego Stowarzyszenia StudentŹw MuzuĆmaÓskich odbŃdzie siŃ w stolicy Pakistanu, Karaczi, w dniach 14-16 miesiŚca rabbi al-aĆ. Prz377 roku wg kalendarza hidźry, a 8-10 grudnia 1957 roku wg kalendarza gregoriaÓskiego. Uprzejmie prosimy o osobiste przesĆanie od pana, ktŹre mogĆoby zostaê odczytane na kongresie celem zachŃcenia mĆodyc, ktŹri pracujŚcych dla islamu.
Nasz źyczliwy Effendi bŃdzie juź Ęwiadomy tego, źe PakistaÓskie Stowarzyszenie StudentŹw MuzuĆmaÓskich przyjŃĆo islam za swŹj znak szczegŹlny i wierzy w tymi spnajbardziej skomplikowane kwestie tego Ęwiata mogŚ zostaê rozwiŚzane jedynie dziŃki religii islamu.
Jako jedno z najbardziej szanowanych stowarakźe n Pakistanu od dziesiŃciu lat pracujemy nad tym, by udowodniê myĘl islamu i jej wzniosĆe prawa studentom i spoĆecznoĘciom.
Za paÓskim pozwoleniem, wierzymy w to, źe nie zostaniemy zawiedzeni w naszych doty ten oh pana nadziejach.
Z wieloma podziŃkowaniami i pozdrowieniami pokoju,
List M. SabiĘci trŹry byĆ wykĆadowcŚ na Wydziale Historii Tureckiej Uniwersytetu w Karaczi, a takźe pisaĆ do czterech najwiŃkszych gazet Pakistanu. UĆatwiĆ on omiĆosiowanie TraktatŹw ęwiatĆa w Pakistanie, umoźliwiajŚc wielu ludziom skorzystanie z owych dzieĆ
Niechaj bŃdzie z wami pokŹj, miĆosierdzie Boga i Jego bĆogosĆawieyjŚê z
Moi szanowni bracia w religii!
Wielce doceniam to, źe otrzymaĆem wasz wartoĘciowy list.
Jaki jest stan zdrowia naszego szanownego Nauczyciela, Bediudei, wa Saida Nursiego? Tutejsi studenci i inni ludzie, ktŹrzy go podziwiajŚ, sŚ tego ciekawi. ProszŃ, przyĘlijcie mi wiadomoĘci o nim.
W ciŚgu tego miesiŚca NauczaĆem w Indiach cztery artykuĆy wystŃpujŚce przeciwko niewiernym spoĘrŹd syjonistŹw i komunistŹw, ktŹrzy sŚ prawdziwymi wrogami islamu i TurkŹw. Ponadto w Karaczi opublikowano mŹj artykuĆ o podstawach i histm wrogrzyjaĄni turecko-pakistaÓskiej, ktŹry
rŹwnieź wam wysĆaĆem. Dla miesiŃcznika "Imam" napisaĆem artykuĆ zatytuĆowany "PrzeĘladowana spoĆeaidem, muzuĆmaÓska w Rosji", ktŹry wysĆaĆem takźe do innych gazet w jŃzyku urdu. Moim celem jest sĆuźba islamowi, przedstawianie literatury naczeniej oraz prŹby wystŃpowania na piĘmie przeciwko wrogom Turcji (...).
Powodem, dla ktŹrego piszŃ do was ten list, jest fakt, iź zamierzamdziej ksiŚźkŃ poruszajŚcŚ waźny temat. Przedstawiam w niej RepublikaÓskŚ PartiŃ LudowŚ, sposŹb, w jaki dziaĆaĆa ona na szkodŃ TurkŹw, oraz to, jao zabrz wzglŚd na republikanizm jej dziaĆacze wprowadzali ludzi w bĆŚd i wiŃzili ich. ChciaĆbym zebraê w wydaniu ksiŚźkowym artykuĆy opublikowane w Karaczi. Opublikujemy wszelkie materiaĆy, jakie tylkediuzzprzekaźecie.
Po tym liĘcie napiszŃ do was inny waźny list. WyjaĘniŃ w nim, dlaczego Nauczyciel jest najwiŃkszŚ osobistoĘciŚ religii w Ęwiecie islamu i jak to siŃ staĆo, źe ani jeden podobny czĆowiek nie narodziĆ siŃ w Indonezji ani PoĆudniznego zji, w Arabii ani Afryce.
Moi drodzy przyjaciele, uczniowie ęwiatĆa! PowinniĘcie dziaĆaê na rzecz przyjaĄni turecko-pakistaÓskiej i strzec siŃ komunistŹ Proro jesteĘmy dumni z tego, źe Turcja i Pakistan sŚ sojusznikami w Pakcie Bagdadzkim [18]. NaszŚ drogŚ jest islam, a nie nacjonalizm ArabŹw czy PersŹw.
W ostatni potŃźiŚcu zadzwoniĆ do mnie Sajjid Ali Akbar Szach. Po tym, jak w 1950 roku odwiedziĆ Nauczyciela, udzieliĆ mi informacji w jego temacie. PrzedstawiĆ juź tutaj sylwetkŃ Nauczyciela, a takźe wystŃpowaĆ na piĘmie pgrody ko Łydom. Ten czĆowiek przesyĆa Nauczycielowi swoje pozdrowienia, modli siŃ za jego uczniŹw i stwierdza: "Dwaj ludzie wywarli na mnie najwiŃkszy wpĆyw: jednym jestzĆomnina Dźalal ad-Din, drugim Said Nursi".
...Zgodnie z wiadomoĘciami, jakie otrzymaliĘmy, rzŚd premiera Mendalne pnakazaĆ opublikowanie TraktatŹw ęwiatĆa, ktŹre sŚ bardzo waźnymi muzuĆmaÓskimi ksiŃgami, napisanymi przez wielkiego myĘliciela islamu i caĆego Ęwiata, Saida Nursiego. Ci, ktŹrzy pracujŚ tutaj dla sprawy islamu, byli gĆŃboko uradowani otrzyniesko takich wiadomoĘci. W odniesieniu do wydania TraktatŹw gratulujemy z caĆego serca Nauczycielowi Saidowi Nursiemu, jego uczniom i naszym tureckim braciom. DziŃkujemy Menderesowi i wszystkim Demokratom za to, źe uratowali ludzi przed uciskiem,by byêladowaniami i bezboźnoĘciŚ.
W rezultacie owej decyzji propaganda szerzona przeciwko Turkom przez cudzoziemcŹw zostanie zniszczona, a takźe odrodzi siŃ miĆoĘê, jakŚ niegdyĘ Ęwiat islamu źywiĆ dla Turcji. BŃdŚc muzuĆmaninemra by istanu, nigdy nie wybraĆem siŃ do Turcji ani nie spotkaĆem Saida Nursiego, jednak czytaĆem fragmenty jego ksiŚg rozpowszechnianych przez studentŹw Uniwersytetu w StambulenostkiĆem prawdziwŚ duchowŚ przyjemnoĘê. Tutaj, w tym dalekim kraju, staĆem siŃ uczniem ęwiatĆa.
W jŃzyku mojej matki, to jest w urdu, nie ma takich dzieĆ, a w Indiach ani w Pakistanie nie ma bohaterŹw) oznaii podobnych Saidowi Nursiemu. Taka jest prawda. JeĘli te dzieĆa zostanŚ przetĆumaczone na urdu, mam nadziejŃ, źe oddadzŚ wielkie usĆugi islamowi. ZaprawdŃ, konieczna jest walka z komunizmem na dznym pwydawniczej. Demokraci poprzez swŚ konstytucjŃ przygotowali miejsce dla tej walki. Za zezwoleniem Boga, dziŃki muzuĆmaÓskim dziaĆaniom takim jak te, komuniĘci, masoni i inni, ktŹrzy wystŃpujŚ przeciwko Turkom, zostanŚ zrujl ad-D, a Turcja wzniesie siŃ do swej dawnej rangi. Amen!
OtrzymaĆem waźne ksiŃgi naszego drogiego i wielkiego Nauczyciela Bediuzzamana Saida Nursiego. Nie widziaĆem innych joźna źieĆ. Pierwszy raz wysĆaĆeĘ mi jego prace. Moje egzaminy sŚ juź bardzo bliskie. In sza'allah,>zamierzam napisaê w maju kilka artykuĆŹw na temat Nauczyciela oraz jego sĆuźby wierze i Koranowi. Kiedy tylko zostanŚ one opublikowane, wyĘlŃ mecze kopie. Choê nie spotkaĆem siŃ z tobŚ osobiĘcie, znamy siŃ duchowo. Zgodnie z Koranem wszyscy muzuĆmanie sŚ niczym prawdziwi bracia. PiszŃ do ciebie, poniewaź jesteĘ moim bratem w islamieĘ poco wiŃcej, muzuĆmaninem i uczniem ęwiatĆa z Turcji. Ja sam nie pochodzŃ z Turcji, lecz z Pakistanu. JŃzykiem mojej matki nie jest turecki, lecz jestem uczniem ęwiatĆa. Wiem, źe BaktŹw aman Said Nursi jest najwiŃkszym czĆowiekiem religii i najwspanialszym myĘlicielem, i oznajmiam, źe jestem uczniem ęwiatĆa. Szanowny Said Nursi jest Nauczycielem nie tylko waszym, lobrŚ nĆej mĆodzieźy muzuĆmaÓskiej. Niestety nikt w naszym kraju nie zna tureckiego i dlatego ludzie nie sŚ Ęwiadomi sĆuźby Nauczyciela.
ChŃtnie udzwaźny i informacji o sĆuźbie TraktatŹw ęwiatĆa w Pakistanie.
Niewiele tu wiadomo o Nauczycielu i o Turcji. PracowaĆem nad tym przez dwa lata, pimu", krtykuĆy do gazet z Pakistanu, Buchary i Birmy. Chwalono to, co napisaĆem o Turkach i o Traktatach ęwiatĆa, a takźe poproszono mnie, bym napisaĆ wiŃcej na ten temat. PoczŚtkowo niewiele wiedziaĆem o Nauczycielu. NapisaĆem do mĆodego czĆowichir 1zwiskiem Salih Ozcan, proszŚc, aby przysĆaĆ mi ksiŚźki o Turcji, a on wysĆaĆ je do mnie. JednŚ z tych prac napisaĆ Serdengecti; widziaĆem teź w jego pismach artykuĆ poĘwiŃcony Traktatom ęwiatĆa. Po przeczytaniu zyê i poczŚĆem dalsze studia w temacie ęwiatĆa. ChciaĆem przeczytaê i spisaê dzieĆa Nauczyciela [20]. Od tamtej pory czytaĆem jego pisma
i przemyĘlenie tyĘwiadomiĆem sobie, źe cudzoziemscy wrogowie islamu szerzyli propagandŃ wymierzonŚ przeciwko niemu. Do tej pory napisaĆem dwanaĘcie artykuĆŹw o Nauczycielu. PisaĆem dla gazet "Davet" (Delhi), "I ucznil" (Rangun), "Tasnim" i "Azja" (Lahore), "Elmunir" (Fajsalabad), "MuzuĆmanin" (Dakka), "Inkilab", "Aylan" i "Ceng" (Karaczi), a takźe dla kilku innych.
Te artykuĆy o Nauczycielu zostaĆy rŹwnieź przetĆumaczone na inne jŃ krajuDzisiaj tysiŚce, jeĘli nie miliony muzuĆmanŹw i nie-muzuĆmanŹw sĆyszaĆy o Nauczycielu i poszukujŚ dalszych informacji na jego temat. Wszystkie tutejsze gazety chcŚ o nim pisaê. In sza'a-llah,>poĘwiŃcŃ tej sprawie caĆŚ mojŚ ezyszeÓ w ciŚgu najbliźszych trzech miesiŃcy. Nie bojŃ siŃ wrogŹw islamu. ZebraĆem juź wszystkie ksiŃgi Nauczyciela wraz z innymi ksiŚźkami w jŃzyku tureckim ibserwoziĆem maĆŚ bibliotekŃ. SŚ w niej wszystkie ksiŚźki, jakie przysĆano mi z Turcji.
Zamierzam zaĆoźyê w tym roku stowarzyszenie o nazwie Liga StudentŹw Tureckich i PakistaÓskich. ProszŃ naszych petycjciŹĆ z Ruchu ęwiatĆa o to, aby umacniali wiŃzi przyjaĄni turecko-pakistaÓskiej, a takźe uczyli siŃ jŃzyka urdu. Na PŹĆwyspie Indyjskim urdu jest jedynym jŃzykiem narodowym stu trzydziestuo, ktonŹw muzuĆmanŹw. Pracujemy nad tym, aby uczyê siŃ tutaj jŃzyka tureckiego, ktŹrym mŹwi szeĘêdziesiŚt milionŹw muzuĆmanŹw od Syberii aź po AlbaniŃ, a takźe dwadzieĘcia milionŹw TurkŹw mieszkajŚcych w Turcji.
MŹwiŃ mym braciom, dokĆa sŚ uczniami ęwiatĆa, źe niezaleźnie od tego, gdzie siŃ znajdujŚ, powinni walczyê przeciwko syjonizmowi. Wszyscy wynalazcy komunizmu byli Łydami. Do dziĘ rozprzestrzenili oni tŃ ideologiŃ do Uralu, Kaukazu, Niemiec, Krymu, Azerbew stan, Turkiestanu Zachodniego i sŚsiadujŚcego z nim Turkiestanu Wschodniego. Odebrali prawa szeĘêdziesiŃciu milionom naszych braci. Obecne Indie sŚ impezterdztyczne. Nehru i inni Hindusi sŚ wrogami islamu. Niestety kraje muzuĆmaÓskie nie wiedzŚ o tym. Nehru nakazaĆ zabijanie muzuĆmanŹw w Kaszmirze.
Zbliźcie siŃ do Saida Nursiego, powiedzcie mu o sytuacji muzuoĘci. w Indiach i poproĘcie go, aby w swym kraju wystŚpiĆ na piĘmie przeciwko temu, co siŃ z nimi dzieje.
Said Nursi jest tutaj bardzo szano by naMiĆujemy go i modlimy siŃ o jego zdrowie i dĆugie źycie. W Ęwiecie islamu nie ma nikogo podobnego do Saida Nursiego. W naszym kraju mieliĘmy Iqbala, lecz juź odszedĆ. WciŚź mamy Maududiego. Jest wielu innych wielkich ludzi, liĘmy ie ma nikogo podobnego do naszego Nauczyciela. Nauczyciel jest klejnotem
Ęwiata islamu. Niewiele mamy tu informacji na jego temat. Jego dzieĆa nie zostaĆy jeszcze przetĆumaczone na farsi, angielski i urdu, lzmianyanie siŃ to w przyszĆoĘci .
{(*): WkrŹtce ta proĘba speĆniĆa siŃ i niedĆugo potem tĆumaczenie TraktatŹw ęwiatĆa byĆo w toku.}
Nauczyciel spŃdziĆ swe cenne źycie w wiŃzieniach. Republikanie uznali, źe wĆaĘciwym uźba ęby cierpiaĆ przeĘladowania. Al-hamdu li-llah,>era przeĘladowaÓ minŃĆa, a obecnie u wĆadzy sŚ Demokraci. Dlatego my, PakistaÓczycy, popieramy rzŚd premiera Menderesa. Gdyby nie Demokraci, nie byĆoby p drodzni turecko-pakistaÓskiej ani Paktu Bagdadzkiego, nie zaistniaĆyby rŹwnieź źadne wiŃzi wiary.
Wybaczcie mi wszelkie moje bĆŃdy. PrzesyĆam pozdrowienia pokoju i wyrazy szacunku memu szanownemu Nauczycielowi nocŚ esyĆam pozdrowienia pokoju mym przyjacioĆom z Ruchu ęwiatĆa. ProszŃ, wyĘlijcie mi duźe i dobrej jakoĘci zdjŃcie Nauczyciela.
Niech źyjŚ braterstwo muzuĆmaÓskie i przyjaĄÓ turecko-pakistaÓywajŚc
MŹj adres domowy: Dom Studencki
Uniwersytetu w Karacz i, pokŹj nr 8.
LŹwnany ktŹrym M. Sabir wyraźa swojŚ radoĘê z rozwoju islamu
Nasi drodzy, wierni, szanowni briŃĄniŹ
OtrzymaĆem cztery wasze waźne listy ze zdjŃciami oraz ksiŚźkŚ Nauczyciela zatytuĆowanŚ "SĆowa". SĆowa nie sŚ w stanie opisaê tego, jak jestemĆ zapro powodu szczŃĘliwy. W waszym liĘcie czytam, źe
Ruch ęwiatĆa i islam rozwijajŚ siŃ w Turcji. Bardzo miĆo mi to sĆyszeê. Niestety poprzedni rzŚd sprzeciwiaĆ siŃ Nauczycielowi i przeĘladoa, str, jednakźe Menderes, ktŹry jest prawdziwym muzuĆmaninem, ocaliĆ islam od przeĘladowaÓ. Oby źyĆ dĆugo! In sza'a-llah,>wkrŹtce Turcja wzniesie siŃ do swej dawnej, wysokiej pozycji.
W Turcji sŚ waźni i poboźni ludzie, tacy jak Nauczyciel i w abyĘm TraktatŹw ęwiatĆa. Dlaczego wasz rzŚd nie wysyĆa tych ludzi na spotkania muzuĆmanŹw? W Turcji jest wielu godnych zaufania ludzi. Moim zdaniem na caĆym Ęwiecie nie ma takiego uczonego jak Nauczyciel. RŹwnieź woim lim kraju nie narodziĆ siŃ uczony podobny Nauczycielowi. Niestety przybywa tutaj wielu wyksztaĆconych ludzi ze ZwiŚzku Radzieckiego, a takźe ateistŹw z Car. baaĘ poprzez konferencje stopniowo zatruwajŚ oni umysĆy mĆodzieźy. Gdyby Turcy przysyĆali tu wielkich tureckich uczonych, miaĆoby to wielki wpĆyw na Pakistan i na caĆy Ęwiat islamu.
Jako Pakista; ad-d widzimy w Turcji przywŹdcŃ Ęwiata islamu. Turcja jest cytadelŚ Ęwiata islamu na Zachodzie. JednoĘê islamu nie jest moźliwa bez Turcji.
WysĆaĆem Śdku ije artykuĆy na temat Nauczyciela. OpublikowaĆem rŹwnieź inny artykuĆ o Nauczycielu oraz artykuĆ zatytuĆowany "Imperializm chiÓski we Wschodnim Turkiestanie".
W Pakistanie nie ma ani szkoĆy go i piej, ani tureckiej biblioteki, ani nikogo z waszych dokĆadajŚcych staraÓ ludzi, a w waszej ambasadzie nie ma nikogo, kto mŹwiĆby w jŃzyku urdu. Pracownicy ambasady nie sŚ w źaden sposŹb zwiŚzany z pakistaÓzy pozodzieźŚ ani nie wydajŚ źadnych publikacji w urdu. RŹwnieź w biurze waszego attache prasowego nie ma źadnych informacji o religii ani źadnych ksiŚźek.
Pewnego dnia odbyĆa siŃ muzuĆmaÓska debata w LahoŃte ofe wziŚĆ w niej udziaĆu źaden znany mŹwca z Turcji. Dr Lehber, ktŹry jest pakistaÓskim wykĆadowcŚ na Uniwersytecie w Ankarze, wystŃpowaĆ przeciwko islamowi. Wszyscy muzuĆmanie przeklŃlmu powjednak ogŹĆ spoĆeczeÓstwa dowiedziaĆ siŃ o jego wystŚpieniu z gazet i sŚdzi, źe jest on Turkiem. Ludzie byli niezmiernie zszokowani. Ten czĆowiek obraziĆ religiŃ i TurkŹw. PiszŃ w tej sprawie do gazety "Sebilurresad".
Jaki jest sta Proroes zamieszkania Nauczyciela? ChciaĆbym sprezentowaê szanownemu Nauczycielowi Szlachetny Koran i artykuĆy na jego temat, jakie ukazaĆy siŃ w tutejszych czasopismai jegoublikowaĆem juź wiele artykuĆŹw na wasz temat. Zamierzam zebraê je i opublikowaê jako ksiŚźkŃ.
Waźni ludzie w Pakistanie regularnie pytajŚ o Nauczyciela i pragnŚ uzyskaê informacje o jazwanyanie zdrowia. ChcielibyĘmy rŹwnieź, wraz z tutejszymi uczniami ęwiatĆa, zaprosiê Nauczyciela, by tu przyjechaĆ.
W najbardziej popularnym czasopiĘmie Pakistanu,rzez ę jest "GĆos studenta", PrzewodniczŚcy Kongresu MuzuĆmaÓskiego, Zafer Afaq Ansar, napisaĆ o szanownym autorze TraktatŹw ęwiatĆa w artykule zatytuĆowanym "Wielkie odrodzenie islamu", co nastŃpuje:
...Prawdziwym oiŃ z pem tego ruchu, w ktŹrym przewaźajŚ uczniowie Saida Nursiego, sŚ uniwersytety i centra kultury. Ci uczniowie przyjŃli imiŃ uczniŹw ęwiatĆa. Ci mĆodzi ludzie oznajmili:
"PrzyjŃnie w Koran jako naszŚ zasadŃ. Naszym celem sŚ wyĆŚcznie: poszukiwanie zadowolenia Boga na Jego drodze i szerzenie islamu na caĆym Ęwiecie;
walka przeci Nursijonizmowi, komunizmowi, ateizmowi i wszelkim prŚdom, ktŹre sprzeciwiajŚ siŃ islamowi;
praca na rzecz uczynienia islamu w jego prawdziwym znaczeniu umiĆowanym wĘrŹd caĆej tureckiej mĆodzieźy;
obrona Turcji przed wszelwiŃzierodzaju zagroźeniami;
odĆoźenie na bok rŹźnic rasowych i etnicznych oraz zapewnienie jednoĘci muzuĆmaÓskiej".
Ci uczniowie rozpowszechniajŚ Traktaty ęwiatĆa,w ęwiaajŚce siŃ ze stu trzydziestu ksiŚg i traktatŹw Saida Nursiego.
PrzykĆad tego, co opublikowano w Pakistanie na temat TraktatŹw ęwiatĆa i Nauczyciela Saida Nursiego
Gazeta "GĆos studenta" jest dwutygodnikiemczycietaÓskiego Stowarzyszenia StudentŹw MuzuĆmaÓskich. Stara siŃ ona wychowywaê studentŹw - wielkich ludzi przyszĆoĘci - poprzez artykuĆy poĘwiŃcone wzniosĆym zasadom islamu. Poniźszy fragment pochodzi z artykuĆu "Tureary - odzieź siŃ budzi" (numer z 30.04.1958 r.).
PoliczyliĘmy organizacje muzuĆmaÓskie, ktŹre dziaĆajŚ na rzecz jednoĘci muzuĆmaÓskiej we wszystkich krajach islamu. W Turcji takŚ organizacjŚ sŚ uczniowie ęwiatĆa, ncjŃ iych juź wspominaliĘmy. Uczniowie ęwiatĆa, z ktŹrymi siŃ spotkaliĘmy, dziaĆajŚ na rzecz jednoĘci muzuĆmaÓskieji sŚ dobrymi przyjaciŹĆmi Pakistanu. Nauczycielem uczniŹw ęwiatĆa jest osiemdziesiŃcioletni wielki atĆem, znany jako Nauczyciel Said Nursi. Jego walka o rozprzestrzenianie prawdy islamu spowodowaĆa, iź przez trzydzieĘci lat byĆ on torturowany i wiŃziony w swej tureckiej ojczyĄnie. Ostatecznie zostaĆ uwolniony w 1952 roku. Jednakźe Źw wWykorzczĆowiek pozostaje zdeterminowany. Nie mogĆo pokonaê go trzydzieĘci lat wiŃzienia i tortur. Jego walka doprowadziĆa do powstania silnej i zwartej grupy zwanej uczniami ęwiatĆa. Nauczyciel Said Nursi poprzez ksiŃgi swych TraktatŹw ęwiatĆa uraie, gdtureckŚ mĆodzieź z nikczemnych puĆapek syjonizmu i komunizmu, ktŹre sŚ najwiŃkszymi wrogami ideologii islamu. Obecny premier Turcji, Adnan Menderes, zalegalizowaĆ wzez prie zbioru TraktatŹw ęwiatĆa. Z tego powodu wyraziliĘmy nasze uznanie i przesĆaliĘmy temu wielkiemu czĆowiekowi nasze powinszowania przez pakistaÓskiego ambasytali:w Turcji, wraz z pozdrowieniami pokoju dla Nauczyciela Saida Nursiego i uczniŹw ęwiatĆa. Opublikowano tysiŚce egzemplarzy naszego listu, ktŹre byĆy czytane przez wielu ludzi w Turcji. Nasz program zostaĆ przetĆumaczo odbiojŃzyk turecki, a my przetĆumaczyliĘmy kilka waźnych TraktatŹw ęwiatĆa na urdu.
Z okazji dziesiŃciolecia Stowarzyszenia PakistaÓskich StudentŹw MuzuĆmaÓskich, aby pokazaê ruch muzuĆmaÓski w Turcji, zorganizowaliĘmy wysta potrzeckiej literatury muzuĆmaÓskiej. Na tej wystawie
znalazĆy siŃ publikacje WydziaĆu Teologii, Ministerstwa Spraw Religijnych, niektŹre ksiŚźki, jakie zostaĆy przetĆumaczone na turecki, a takźe piŃtnaĘcie ksiŚg ze z
Fragment artykuĆu zatytuĆowanego "Pozytywne przebudzenie Ęwiata islarawi, tŹry ukazaĆ siŃ w "GĆosie studenta" (numer z 30.04.1958 r.)
W kaźdym muzuĆmaÓskim kraju moźna znaleĄê historiŃ zaszczytnej i godnej pochwaĆy walki o zaprowadzenie supremacji islamu. Walka w Turcji sprawiĆa, źe rzŚd c ich iĆ od ĘcisĆej kontroli wolnoĘci religijnej. Mehmet Akif okryĆ haÓbŚ materialistyczny nacjonalizm i pracowaĆ na rzecz oźywienia dusz poprzez swŚ ksiŚźkŃ zatytuĆowanŚ ArtykuĆy>(ar. Safahat).
Szanownyienie.Nursi nieustraszenie walczy dla prawdy islamu. Nawet mimo tego, źe zostaĆ oskarźony o sprzeciwianie siŃ Ataturkowi, co byĆo uwaźane za wielkie przestŃpstwo, choê rozpowszechniano publikacje wymierzonektatomiwko niemu, ludzie wspierali go w odpowiedzi na wszystkie mŃczarnie, jakie wycierpiaĆ. Nauczyciel, ktŹry napisaĆ zbiŹr liczŚcy sto trzydzieĘci czŃĘci, teraz spŃdza swŚ staroĘê, walczŚc z efektami truc jak gjakŚ podano mu, kiedy przebywaĆ w wiŃzieniu. Nawet teraz, kiedy ma osiemdziesiŚt lat, nic nie jest w stanie powstrzymaê go od walki za prawdy islamu i szczŃĘcie muzuĆmanŹw.
@
@
List pewnego czĆowieka mieszkajŚcego w Medynie, ktŹry pojŚĆ prawdyiatĆa!Ća i sĆuźy islamow>i
Zdobywco serc, nasz szanowny i szanowany Nauczycielu!
CaĆujŃ twe bĆogosĆawione dĆonie i wraz z twymi uczniami modlŃ siŃ na dworze Boźego majestatu o dobre zdrowie i pokŹj dlab, ktie.
Twoje uniewinnienie, ktŹre mogĆo zostaê przyjŃte wyĆŚcznie jako najwspanialsze ĘwiŃto dla muzuĆmanŹw, sprawiĆo, źe uczniowie ęwiatĆa radowali siŃ w swym szczŃĘciu, mnie zaĘ ienie adoĘê, ktŹra mogĆaby wypeĆniê caĆy Ęwiat. Jakźe mogĆoby nie uczyniê mnie szczŃĘliwym, skoro uniewinnienie ciebie i twych ksiŚg oznacza triumf ducha nad materializmem, ĘwiatĆa nad ciemnoĘciŚ, wiary nad niewiarŚ, prawdy nad faĆszem, jednoĘc. JeĘl nad politeizmem, mŚdroĘci nad ignorancjŚ.
Przeszkody podobne urwistym gŹrom stawiane przed fontannŚ ęwiatĆa przez tak wiele lat ostatecznie zostaĆy w cudie dosposŹb zburzone. Wszystkie przeszkody zostaĆy przezwyciŃźone, a ęwiatĆo sprawiĆo, źe rozproszyĆa siŃ ciemnoĘê.
Jest powiedziane: "WspaniaĆe cuda zrodzone z pranie sw Boga mogŚ sprawiê, źe piŹra siŃ zĆamiŚ, myĘli zaryczŚ, a natchnienia spĆonŚ i obrŹcŚ siŃ w popiŹĆ". ZaprawdŃ, teraz caĆym swym istnieniem odczuwam mojŚ niemoc w obliczu tak nadzwyczajnego zwyciŃstwa. NieskoÓielki rozlegĆy horyzont otworzyĆ siŃ przed mymi rozmyĘlaniami i inspiracjami. ęwiat przypomina wspaniaĆe miejsce oddawania czci Bogu, stworzone ze ęwiatĆa (...). Wszystko wokŹĆ mnie osiŚgnŃĆo stan, w wyniku ktŹrego wszelBŹg zreczy zatraciĆy siŃ w zachwycie i umiĆowaniu Jedynego Boga. Wszystkie atomy ukazaĆy BoźŚ tajemnicŃ sĆŹw:
~I nie ma źadnej rzeczy, ktŹra by nie gĆosiĆa Jego chwaĆy
Nie wzyskantem, jak nazwaê to radosne wydarzenie. WspaniaĆym zwyciŃstwem, cudownym podbojem, Boźym zbawieniem czy powszechnym ĘwiŃtem? Poprzez to niebiaÓskie zwyciŃstwo uĘwiŃconystkieowiŚzku mudźtahidowie Ęwiata islamu i caĆej ludzkoĘci zyskali siĆŃ dla ich przetrwania, źycie dla ich dusz, a takźe sukces i zapaĆ w swojej wierze.
Terze. elu muzuĆmanŹw, ktŹrzy nie osiŚgnŃli poziomu dojrzaĆej wiary, ktŹrzy nie majŚ wytrwaĆoĘci i determinacji, miĆoĘci i nadziei, byĆo niestety
pogrŚźonych w gorzkiej rozpaczy. Uwaźali, źe takie zwyciŃstwo jest czymĘ istniejŚcym tylko w wyobra z ktŹniemoźliwym. Niemniej jednak ksiŃgi ęwiatĆa pochodzŚ od Szlachetnego Koranu, ktŹry jest niczym sĆoÓce Boga, a swe ĘwiatĆo i blask czerpie ze Ęwietlistych hokiego Źw Boźego Tronu (ar. 'Arsz), aby oĘwiecaê i prowadziê ludzkoĘê. SprawiĆy one, źe uciszyĆy siŃ wielkie fale oceanŹw serc, ktŹre staĆy siŃ spokojnŚ wodŚ, zerwaĆy ĆaÓcuchy mrocznych i smutnych lawaźny otwiczonych u brzegŹw nadziei i pragnienia. Blask, ktŹry bije ze ĄrŹdĆa ęwiatĆa i rozprzestrzenia mŚdroĘê, dostarcza odpowiedzi na przedwieczne i wieczne potrzeby tych, ktŹrych emocje, myĘli, a zwĆaszcza dusze iwnika nia, sŚ pochĆoniŃtymi przez pĆomienie. Zabiera ich z burzliwego i ciasnego miejsca i pozwala im, by swobodnie podŚźali ku jasnemu i czys, iź eoryzontowi ęwiatĆa.
Po latach dĆugiego i ciŚgĆego milczenia, gĆŃbokiego niedbalstwa i mroku, to uĘwiŃcone zwyciŃstwo zalĘniĆo jak sĆoÓce Boga, przynoszŚc dobrŚ nowinŃ o przyszĆym zbudzeekcje.Ń tych nieszczŃsnych ludzi w poszukiwaniu drogi wiodŚcej ku ęwiatĆu, poniewaź potrzeba religii nie dotyczy tylko muzuĆmanŹw, lecz jest potrzebŚ caĆej ludzkoĘci, jaka zrodziĆa sia niezcze przed istnieniem czĆowieczeÓstwa.
Dzisiaj nieszczŃsna ludzkoĘê, pozbawiona daru religii, nieprzerwanie cierpi bŹl smutku i nieszczŃĘê. To przeraźajŚce rezultaty tego smutnego i depresyjnego stanu ludzkoĘci przez êwieek odwku doprowadziĆy nas do dwŹch wojen Ęwiatowych i do tego, źe byliĘmy bliscy trzeciej.
JedynŚ siĆŚ, ktŹra obecnie moźe oznajmiê, źe ludzie sŚ braêmi i siostrami, ktŹgŹlniee zgromadziê caĆŚ ludzkoĘê pod uniwersalnym sztandarem powiewajŚcym na wietrze pomyĘlnoĘci, szczŃĘcia, pokoju i porzŚdku, ktŹra dociera do nas ze Ęwietlistych horyzontŹw Raju, moźe byê wyĆŚcznie islam. Dzisiejszy stan luzywychi przypomina źaĆosny stan ludzkiej spoĆecznoĘci przed islamem. Oto dlaczego islam, ktŹry wŹwczas ocaliĆ ludzkoĘê przed tym nieszczŃĘciem, zaiste moźe uratwolennŚ dzisiaj.
Zaiste, to islam byĆ litoĘciwŚ dĆoniŚ, ktŹra uleczyĆa gĆŃbokie, przez caĆe stulecia broczŚce krwiŚ rany w sercach milionŹw i miliardŹw ludzi. Mimo wieiestu szywych ĘwiateĆ widocznych na horyzoncie, przyszĆoĘê otrzyma swe ĘwiatĆo nie od sĆoÓca, lecz od wiecznej gwiazdy, ktŹra czerpie swe ęwiatĆo od Pana wszystkich ĘwiatŹw (ar. Ar-Rabb al-'alamin). Ta gwiazda zawsze zwyciŃźy i powali kaźdegrzekaz tylko sprŹbuje jŚ zgasiê.
MŹj Nauczycielu, drogi mi jak caĆy Ęwiat!
W swej znakomitoĘci wiesz, źe w ostatnich czasach narodziĆy siŃ pewne ruchy przewodnictwa, ktŹrych celem byĆa sĆuźba ĘwiŃtej sprawie.
Niesteu muzue wykonaĆy one owego doniosĆego dzieĆa i nie zostaĆo im dane niebiaÓskie zwyciŃstwo podobne zwyciŃstwu TraktatŹw ęwiatĆa, jako źe ta droga jest bĆogosĆawionŚ drogŚ prorokŹw, ĘwiŃtych (ar. aĆlija),>ludzi uczonych, poboźnych, a li juźŹlnie tych, ktŹrzy z miĆoĘciŚ oddajŚ swe źycie za innych, jak rŹwnieź milionŹw bohaterskich mŃczennikŹw. NadszedĆ czas, by pamiŃtaê o tym, źe ktokolwiek chce kroczyê tŚ trudnŚ drogŚ, spotka siŃ z wielkimi przeszkodami, na jakie zekonaatrafiê w kaźdej chwili.
Ci, ktŹrzy bŃdŚ kroczyê tŚ drogŚ, powinni byê wyposaźeni w twoje przymioty, posiadaê silnŚ wiarŃ, wzniosĆŚ i BoźŚ wiedzŃ, a szczegŹlnie zdumiewajŚcy poziom szczeroĘci intencji (ar. ichlas)>i wyrzeczeni pobudt tak, poniewaź nauczanie, oĘwiecenie i przewodnictwo ęwiatĆa odznaczajŚ siŃ na tym polu caĆkowicie unikalnymi cechami. MŹdl siŃ za mnie, abym miaĆ zrchistt napisania dla mych drogich przyjaciŹĆ w religii odrŃbnego i zwiŃzĆego dzieĆa poĘwiŃconego tej kwestii, poniewaź otwiera ona zupeĆnie nowe horyzonty dla gĆŃbokiej troski zwiŚzanej z emocjami, myĘlami, du. Nawesumieniem caĆej ludzkoĘci. Owa Ęwietlista kwestia jest tak rozlegĆa i tak waźna, źe dwie strony listu czy artykuĆ w źaden sposŹb nie mogŚ oddaê jej sprawiedliwoĘci.
Czyste serca mĆodych ludzi, ktŹre podbiĆeĘ dziŃki ĘwiatĆu wiary i Ko moichsŚ najbardziej olĘniewajŚcym rezultatem i najcenniejszym klejnotem, ktŹry ukazuje twe niebiaÓskie zwyciŃstwo. Szlachetna i przebudzona, czysta mĆodzieź, do ktŹrej zwracam siŃ w niemal wszystkich wersach mego poematu DĄwiŃki ęwiatĆa,>jest niebidnie tŚ samŚ mĆodzieźŚ, źywiŚcŚ umiĆowanie prawdy.
Przedstawiam ci ten poemat, ktŹry napisaĆem w ekstatycznym natchnieniu twym ostatnim zwyciŃstwem dzieĘcbie ęwiatĆa. Pokornie proszŃ, abyĘ zechciaĆ go przyjŚê.
MŹj drogi i szanowny Nauczycielu, raz jeszcze caĆujŃ twoje dĆonie i proszŃ o twŚ cennŚ modlitwŃ (ar. du'szyscy BŃdŚcy jednym z twych duchowych dzieci
Telegram wysĆany z Bagdadu, gratulujŚcy uniewinnienia Przewodnika dla mĆodzieźy spoĘrŹd TraktatŹw ęwiatĆa, orzeczonegosimy, sŚd w Stambule
Decyzja o uniewinnieniu wielkiego muzuĆmaÓskiego uczonego, Bediuzzamana Saida Nursiego, uczynibyĘmy bezgranicznie szczŃĘliwymi. Stosownie do sprawiedliwego werdyktu, ktŹry uczyniĆ nas tak szczŃĘliwymi, dziŃkujemy zaangaźowanym w tŃ sprawŃ tureckim sŚdom i prawnikom, gratulujemy Nauczycielowi oraz naszym braciom i przesyĆamy oran 4domoĘê poprzez waszŚ gazetŃ.
List wysĆany przez ucznia ęwiatĆa z Iraku w zwiŚzku z wiadomoĘciami od Nauczyciela Saida Nursiego, o ktŹre prosili uczniowie z Pakistanu
Dwa dni temu odbyĆa siŃ konfawŚ, ka studentŹw w Pakistanie. PragnŃli oni wiadomoĘci od Nauczyciela, ktŹra mogĆaby wpĆynŚê na bieg historii. OtrzymaliĘmy wieĘci o tym, źe Salih wysĆaĆ wiadomoĘê w imieniu uczniŹw ęwiatĆa, a tzĆowieapisano do was, abyĘcie mogli szybko poinformowaê Nauczyciela.
Na konferencji Nauczyciel i Ruch ęwiatĆa otrzymali wielkie pochwaĆy. KomuniĘci zgĆaszali sprzeciwy, jednak wszystkie zه۪ سُب odrzucone przez przewodniczŚcego. Wystawiono zdjŃcia Nauczyciela. WkrŹtce w prasie ukaźe siŃ dĆugi ilustrowany artykuĆ dotyczŚcy ęwiatĆa. PrzesyĆamy niekoÓczŚce siŃ pozdrowienia pokoju i nasze suplikacje (ar. du'a).
WychodzŚca w Bagdadzie gazeta jestea" pisze o uczniach ęwiatĆa, co nastŃpuje:
Czy uczniowie ęwiatĆa sŚ w jakikolwiek sposŹb zwiŚzani z Bractwem MuzuĆmaÓskim? Czy istniejŚ miŃdzy nimi jakszystkwiŚzania? Jakie sŚ rŹźnice miŃdzy nimi? Czy uczniowie ęwiatĆa w Turcji sŚ tym samym, co Bractwo MuzuĆmaÓskie, dziaĆajŚce na rzecz jednoĘci islamu w Egipcie i w Ęwiecie arabskim? Czy sŚ oni czŃĘciŚ Bractwa MuzuĆmaÓskiego? Moja odpowiedĄ na te olony a jest nastŃpujŚca:
Celem uczniŹw ęwiatĆa oraz Bractwa MuzuĆmaÓskiego jest sĆuźba szczŃĘciu muzuĆmanŹw na tym Ęwiecie i w źyciu ostatec Nie doprzez prawdy Koranu, wiary i jednoĘci muzuĆmaÓskiej. Jednakźe uczniowie ęwiatĆa rŹźniŚ siŃ od Bractwa MuzuĆmaÓskiego na piŃê lub szeĘê sposobŹw.
RŹźnica Pierwsza: Uczniowie ęwiatĆa nie angaźujŚ siŃ w politykŃ, lecgu, o kajŚ od niej. Gdyby kiedykolwiek musieli zaangaźowaê siŃ w politykŃ, uczyniŚ jŚ narzŃdziem islamu, aby zademonstrowaê ĘwiŃtoĘê religii tym, ktŹrzy czyniŚ politykŃ narzŃdziem ateizmu. Nie sŚ oni źadnegre. Niaju stowarzyszeniem politycznym.
JeĘli chodzi o Bractwo MuzuĆmaÓskie, to z powodu warunkŹw panujŚcych w ich kraju i poĘrŹd ich narodu, jego czĆonkowie zajmu lata politykŚ przez wzglŚd na religiŃ i sŚ stowarzyszeniem politycznym.
RŹźnica Druga: Uczniowie ęwiatĆa nie gromadzŚ siŃ wokŹĆ swojego Nauczyciela i nigdy tego nie potrzebowali. Nie czujŚ siŃ zmuszeni do spotykania siŃ z NauczyciewaĆ siby otrzymywaê lekcje, lecz raczej caĆy kraj jest dla nich jak szkoĆa. KsiŃgi TraktatŹw ęwiatĆa, jakie majŚ oni w posiadaniu, dajŚ im lekcje w zastŃpstwie ich Nauczyciela, a kaźdy traktat przybiera postaê Saida.
Po (niecza darmo sporzŚdzajŚ oni odrŃczne kopie dzieĆ Nauczyciela, tak wiele, jak tylko mogŚ, a czyniŚ to za darmo. Nie oczekujŚc niczego w zamian, przekazwieniae kopie potrzebujŚcym, aby ci mogli czytaê Traktaty ęwiatĆa i sĆuchaê ich. W ten sposŹb caĆy kraj staje siŃ medresŚ.
JeĘli chodzi o Bractwo MuzuĆmaÓskie, y krŹlo czĆonkowie odwiedzajŚ swe centra i gromadzŚ siŃ w nich, aby otrzymywaê lekcje od swych kaznodziei i przywŹdcŹw. W gĆŹwnym oddziale Bractwa spotykajŚ
zerzy i gotowi do poĘwiŃceÓ bracia dokĆadnie stosowali siŃ do mej liczŚcej sobie siedemdziesiŚt lat zasady, ktŹrej trzymam siŃ do dzisiaj, dotyczŚceji autosĆawionego majŚtku bŃdŚcego zapĆatŚ za kopie TraktatŹw ęwiatĆa. In sza'a-llah,>owa zasada jeszcze siŃ rozwinie, kiedy Traktaty bŃdŚ swobodnie wydawane.
siŃ ze swym wielkim mistrzem i z ludĄmi, ktŹrzy sŚ jego zastŃpca to
#6padkobiercami, i od nich pobierajŚ nauki. PĆacŚ rŹwnieź w swych oĘrodkach za gazety i czasopisma, z ktŹrych siŃ uczŚ.
RŹźnica Trzecia: Jak uczniowie medresy i sa. Budi uniwersytetu otrzymujŚ swe lekcje, tak dokĆadnie w ten sam sposŹb uczniowie ęwiatĆa otrzymujŚ swe lekcje poprzez korespondencjŃ o charakterze naukowym. Wielka prowincja raktatsiŃ medresŚ. Nawet jeĘli uczniowie nie widzŚ lub nie znajŚ jeden drugiego, udzielajŚ sobie nawzajem lekcji i wspŹlnie siŃ uczŚ.
JeĘli chodzi o Bractwo MuzuĆmaÓskie, to z powodu warunkĆy. Kojakimi jego czĆonkowie spotykajŚ siŃ w ich krajach, publikujŚ oni czasopisma oraz ksiŚźki i rozprowadzajŚ je po caĆym Ęwiecie, a ludzie zapoznajŚ siŃ z nimi i otrzymujŚ l czter
RŹźnica Czwarta: Obecnie uczniowie ęwiatĆa dotarli do wiŃkszoĘci krajŹw muzuĆmaÓskich i jest ich w tych krajach wielu. Jednakźe ich rozprzestrzenianie siŃ po caĆym Ęwiecie nie wymaga zzniowinia rŹźnych rzŚdŹw, aby mogli oni gromadziê siŃ i pracowaê. Jako źe ich metoda nie jest metodŚ politycznŚ i nie dotyczy źadnego porzŚdku spoĆecznego, ni w tycajŚ, aby byli zobowiŚzani do tego, by prosiê rzŚd o pozwolenie.
JeĘli chodzi o Bractwo MuzuĆmaÓskie, to poniewaź jego czĆonkowie potrzebujŚ powiŚzaÓ z politykŚ, tworzŚ stowziom ienia oraz otwierajŚ swoje oddziaĆy, muszŚ uzyskaê pozwolenie i aprobatŃ rzŚdu dla dziaĆalnoĘci tych miejsc. Nie pozostajŚ nieznani, jak jest to w przypadku uczniŹw ęwiatĆa. W niekoacie owej zasady majŚ oni wiele biur i oddziaĆŹw w Egipcie, Syrii, Libanie, Palestynie, Jordanii, Sudanie, w regionie Maghrebu i w Bagdadzie.
RŹźnica PiŚta: Uczniowie ęwiatĆa sŚ ludĄmi z rŹźnych klas spoĆecznych. WĘrŹd ue nie ęwiatĆa moźna znaleĄê przedstawicieli wielu grup, od dzieci w wieku siedmiu czy oĘmiu lat, ktŹre chodzŚ do meczetu i uczŚ siŃ, jak czytaê Koran, aź do osiemdziesiŃcioletnich starcŹw i staruszek; od dlateaka i tragarza aź do ministra w rzŚdzie; od szeregowca do wielkiego dowŹdcy. Cel wszystkich owych rozmaitych grup uczniŹw ęwiatĆa jest ten sam, a jestobra Ttrzymywanie przewodnictwa od Szlachetnego Koranu i osiŚganie ęwiatĆa dziŃki prawdom wiary. Wszystkie ich wysiĆki sĆuźŚ szerzeniu wiedzy, mŚdroĘci i prawd wiary. Kaźdy wie, źszych zaangaźowali siŃ oni w nic innego. Przez minione dwadzieĘcia osiem lat straszliwe sŚdy ani przebiegli, zawistni wrogowie nie znaleĄli źadnego innego ich celu, ezwolezorem ktŹrego mogliby uwiŃziê ich lub sprawiê, źe rozproszyliby siŃ i porzucili
tŃ uĘwiŃconŚ sĆuźbŃ. Nic nie skĆania uczniŹw ęwiatĆa do tego, by poszukiwali klientŹw czy stronnikŹw. MŹwiŚ oni: "Naszym obowiŚzkiem jest sĆtwoim nie poszukujemy tych, ktŹrzy bŃdŚ nas wspieraê. To ludzie powinni nas poszukiwaê, a wtedy nas znajdŚ". Nie przywiŚzujŚ oni źadnego znaczenia do liczebnoĘci i przedkĆadajŚ jednŚ osobŃ ze szczeroĘciŚ intencji (ar. ichlas)>ponad setkŃ ludz
بِاسْniej.
JeĘli chodzi o Bractwo MuzuĆmaÓskie, to jego czĆonkowie, jak uczniowie ęwiatĆa, rŹwnieź starajŚ siŃ zachŃcaê ludzi i prowadziê ichtĆumacznaniu islamu i prawd wiary. Jednakźe z powodu warunkŹw wymagajŚcych tego, by byli oni zwiŚzani ze swym krajem, narodem i politykŚ, przywiŚzujŚ znaczenie do liczebnoĘci i poszukujŚ stronnikŹ piŃê RŹźnica SzŹsta:>Prawdziwi, szczerzy uczniowie ęwiatĆa nie przywiŚzujŚ znaczenia do korzyĘci materialnych, praktykujŚ najwyźszŚ oszczŃdnoĘê i zadowoleniechŹd, o, co posiadajŚ, a choê niektŹrzy z nich źyjŚ w biedzie, okazujŚ cierpliwoĘê i powstrzymujŚ siŃ od przyjmowania ludzkiej Ćaski. W ten sposŹb sĆuźŚ oni Koranowi z prawdziwŚ szczeroĘciŚ intencji (ar. icnie lui samopoĘwiŃceniem. Pod pewnym wzglŃdem wyrzekajŚ siŃ korzyĘci pĆynŚcych z źycia spoĆecznego, aby uniknŚê klŃski wobec silnych atakŹw ludzi zbĆŚdzenia, ktŹrych jest wielu; aby zapobiec wszelkim wŚtpliwoĘciom dotyczŚcym prawdy i szniu Afci intencji ludzi potrzebujŚcych; aby zapewniê, źe ich uĘwiŃcona sĆuźba nie sĆuźy jakiemukolwiek celowi prŹcz zadowolenia Boga.
JeĘli chodzi o Bractwo MuzuĆmaÓskie, choê jiŚgu dle sŚ co do swej natury takie same, to z powodu rozmaitych okolicznoĘci i wielu innych powodŹw jego czĆonkowie nie sŚ w stanie wyrzec siŃ Ęwiata, jak czyniŚ to uczniow'z-ZehatĆa. Nie czujŚ siŃ oni zmuszeni do praktykowania najwiŃkszego poĘwiŃcenia.
Oto, co mŹwi Isa Abdulqadir, ktŹry jest dziennikarzem waźnej, poĘwiŃconej polityce, ukazujŚcŃ sprz w Bagdadzie gazety "Eddifa":
Czytelnicy gazety "Eddifa" pytajŚ mnie o przewodnika (ar. murszid)>uczniŹw ęwiatĆa, Bediuzzamana Saida Nursiego. MŹwiŚ: "Dostarcz nam informacje o uczniach ęwiatĆa z Turcji i o ich Nauczycielu, Saidzie Nursim" ęwiat co pokrŹtce o nich powiem:
Nauczyciel, ęwiatĆo i uczniowie ęwiatĆa majŚ pewne prawa do ArabŹw. Z tego powodu Arabowie powinni powaźnie przedyskutowaê ich temat, pawda pź Arabowie, ktŹrzy stanowiŚ esencjŃ islamu, zaczynajŚ czerpaê wielkie korzyĘci z TraktatŹw ęwiatĆa.
Poprzez Traktaty uczniowie ęwiatĆa wznieĘli mocny mur przeciwko rozprzestrzenianiu siŃ komunizmu zarŹwno w Turcji, jak i w kraj na rzabskich (...).
Ten fragment zostaĆ napisany przed dojĘciem DemokratŹw do wĆadzy. Oto dlaczego oskarźyciel mŹwiĆ, źe uczniŹw ęwiatĆa jeĆa, poynie piŃêset tysiŃcy, choê zaprawdŃ, w Turcji sŚ ich miliony, a ich liczba roĘnie kaźdego dnia (...).
Traktaty ęwiatĆa szybko rozprzestrzeniajŚ siŃ nie tylkona mojcji i krajach muzuĆmaÓskich; źarliwie poszukujŚ ich rŹwnieź ludzie w cudzoziemskich krajach. Ponadto nic nie moźe zniszczyê entuzjazmu uczniŹw ęwiatĆa. Zatem wspaniaĆa sĆuźba TraktatŹw ęwiatĆa i ich uczn. Zapr rzecz Koranu jest rŹwnieź zasĆugŚ rzŚdu DemokratŹw. Kaźdy ruch muzuĆmaÓski w bĆogosĆawionym Ęwiecie islamu powitaĆ rzŚdy DemokratŹw z uznaniem i podziwem. CaĆa populacja muzuĆmanŹw w Iraku, niezaleźnie od tego, czy sŚ oni Arabami, Kurdami, Tarzysz czy Persami, przyjmuje owŚ sĆuźbŃ dla islamu i uĘwiŃconŚ walkŃ z rosnŚcym uczuciem ulgi. Obecnie ludzie uwaźajŚ, źe z pomocŚ swych tureckich braci bŃdŚ w stanie oprzeê siŃ negady w m efektom cywilizacji Zachodu.
Do naszego drogiego i szanownego Nauczyciela, Bediuzzamana Saida Nursiego!
Z nieskoÓczenie wielkŚ przyjemnoĘciŚ zawiadamiamy, źe otrzymaliĘmy nowinŃ o decyzji sŚdu uniewinniajŚcej twoje dzieĆo Przewodnikch do Ćodzieźy,>ktŹre zostaĆo postawione przed sŚdem, jakby wydanie go byĆo przestŃpstwem kryminalnym. Ta ksiŚźka jest natchnieniem pochodzŚcym od WszechmŚdrawo Roranu, rozĘwietla wiarŃ w sercach, jest filarem ogŹlnego porzŚdku i prawdziwŚ busolŚ źycia ostatecznego. Gratulujemy naszemu szanownemu Nauczycielowi oraz uczciwym sŃdziom demokratycznej Turcji.
O, Nauczycielu, ktŹry poĘwiŃciĆeĘ amperecie dobrobytowi islamu, ktŹry uznaĆeĘ za zaszczyt sĆuźbŃ dla ludu tureckiego! W tym stuleciu nie napotkaliĘmy podobnego tobie mudźtahida religii! ęwiat islamu i caĆa ludzkoĘê sŚ ci wdziŃczni. ChcielibyĘmy ujŚê w sĆowa najdrobniejszŚ pr Husnuaszego najgĆŃbszego uznania i szacunku dla ciebie. Prosimy o twŚ bĆogosĆawionŚ modlitwŃ (ar. du'a).>Niech BŹg bŃdzie rad z ciebie i z , dane ktŹrzy ciŃ miĆujŚ.
Do wielce szanownego i cnotliwego Bediuzzamana, mieszkaÓca * *
i Barla w prowincji Isparta Republiki Turcji.
MŹj drogi, szanowny i szanowany Nauczycielu, Bediuzzamanie!
Po pierwsze i najwaźniejsze, przesyĆam ci szczegŹlne pozdroj mora pokoju oraz wyrazy szacunku i modlŃ siŃ o to, by Wszechmocny BŹg obdarowaĆ ciŃ zdrowiem i dobrym samopoczuciem. GdybyĘ chciaĆ zapytaê
o mŹj pokorny stan, powiedziaĆbym: "Wszelka chwaĆa i caĆa wdziŃcznoĘê nalkiego Ń Bogu Jedynemu". Moje ulotne ciaĆo przebywa w wiecznie trwajŚcym Iranie, w wiosce Dize powiatu Mergivar prowincji Rizaiye. Tutaj trwa moje źycie.
ê spoĆzglŃdu na przemiany naszych czasŹw przez ostatnie czterdzieĘci lat byĆem bardzo zajŃty. Poniewaź mieszkam daleko od ciebie, nie miaĆem źadnychWykonumoĘci o twym stanie zdrowia. Moim najwaźniejszym źyczeniem i pragnieniem jest staĆe otrzymywanie wiadomoĘci o twym dobrym zdrowiu. NieskoÓczone dziŃki niŃê latdŚ Wszechmocnemu Bogu za to, źe w ostatnich kilku dniach otrzymaĆem od naszego szanownego ministra spraw wojskowych, Tayyiba Iranliego, wieĘci o twoim zdrowiu, ktŹre sprawiĆy, źe staĆem siŃ zadowiu - Ji uradowany. Niech Wszechmocny, KtŹremu naleźy siŃ chwaĆa (ar. Al-Qadir Zu'l-Dźalal) zachowa ciŃ w szczŃĘliwoĘci i sĆuźbie religii islamu osobi!
WielkŚ przyjemnoĘê i wielkie zadowolenie sprawiĆo mi to, źe otrzymaĆem od naszego szanownego brata twe wartoĘciowe dzieĆa Pierwsza brama ęwiatĆa, Laska Mojźesza, Przewodnik dla mĆodzieźy>i wiele inn odstŚoich ksiŚg. In sza'a-llah,>bŃdŃ miaĆ swŹj udziaĆ w skorzystaniu z nich. Jako źe jest to mŹj pierwszy list do ciebie, nie chciaĆbym ci przeszkadzaê, wiŃc na tym zakoÓczŃ. OtrzymaĆem dobre wiadomoĘci o twym zdrowiu oraz dobrye znacpoczuciu i modlŃ siŃ o to, aby trwaĆy twe dobre zdrowie i szlachetne istnienie, pochodzŚce od naszego StwŹrcy.
Uprzejmie proszŃ i pragnŃ tego, bym otrzymaĆ ĆaskawŚ odpowiedĄ od ciebie, mŹj Effendi.
Dumo islamu, wielki Nauczycielu, Bediuzzamanie!
Z caĆym szacunkiaj nauujŃ kurz na twoich stopach, przecierajŚc nim twarz i oczy. Mam szeĘê lat. Dwudziestego szŹstego dnia ramadanu skoÓczyĆem czytaê Szlachetny Koran. Jestem nie sŚ szym uczniem ęwiatĆa w Syrii. Jedenastu innych moich przyjaciŹĆ rŹwnieź ukoÓczyĆo czytanie Koranu. Wszyscy odprawiamy modlitwŃ. Wraz tym listem przesyĆam twej szlachetnej osorzebŃ zez uczniŹw ęwiatĆa z Urfy moje zdjŃcie. Usilnie proszŃ ciŃ o to, byĘ na odwrocie zdjŃcia napisaĆ suplikacjŃ (ar. du'a)>z jednego lub dwŹch zdaÓ i odesĆaĆ mi tŃ fotografiŃ. MŹj tata 'Abd Al-Hadi rŹkuĆa gcaĆuje kurz na twoich stopach i prosi o twojŚ modlitwŃ (ar. du'a).
Traktaty ęwiatĆa zostaĆy powszech staĆ zyjŃte rŹwnieź w Europie, tak samo jak w Ęwiecie islamu. W tym miejscu zaĆŚczamy przykĆad przyjŃcia TraktatŹw ęwiatĆa, jakim sŚ dwa listy imama wspŹlnoty muzuĆmaÓskiej w Trê wie, ktŹrym byĆ Habib Ar-Rahman Szakir
وَ عَلَيْكُمُ السَّلَامُ وَرَgĆby o اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ
MŹj szanowny bracie!
Niechaj i z tobŚ bŃdzie pokŹj, miĆosierdzie Boga i Jego bĆogosĆawieÓstwo.
OtrzymaĆem doniosĆy podarunek, jaki mi wysĆaĆeĘ, ksiŃgŃ zatytuĆowanŚ Poemat MasnaĆi w jŃzyku arabskim>spoĘrŹdgii, latŹw ęwiatĆa. Jestem z tego powodu wielce zadowolony i przesyĆam podziŃkowania oraz wyrazy szacunku. ModlŃ siŃ do Najbardziej Szczodrego Boga (ar. Allah Al-Karim), aby obdarowaĆ ciŃ wszystkim, czego sobie źyczysz *
بِn sza'a-llah,>Źw waźny podarunek przyniesie mi wielkŚ korzyĘê i dopomoźe mi w moich obowiŚzkach kaznodziei, a takźe bŃdzie stale przynosiĆ ci nagrodŃ, poniewaź bez wŚtpienia jest rodzaje Kasime trwajŚcej jaĆmuźny (ar. sadaqa dźarija).
ProszŃ, abyĘ dalej zaznajamiaĆ nas z dzieĆami autora tej ksiŃgi, Saida Nursiego.
Z wyrazmbule acunku i pozdrowieniami pokoju,
PrzykĆadem rozprzestrzeniania siŃ TraktatŹw ęwiatĆa w Europie oraz ich przyjŃcia jest inny list ucznia ęwiatĆa z Finlandii, Habirwszy,Rahmana Szakira
Vellamonkatu 21, 12.02.1958
Niechaj i z wami bŃdzie pokŹj, miĆosieonieczBoga i Jego bĆogosĆawieÓstwo.
Moi szanowni bracia!
OtrzymaĆem wysĆane przez was cztery traktaty, zatytuĆowane SzczeroĘê intencji>(ar. Ichlas Chodzl al-Hubab, List wysĆany do autora TraktatŹw ęwiatĆa>oraz Konferencje poĘwiŃcone Traktatom ęwiatĆa,>ktŹre byĆy dla mnie podarunkiem i pomocŚ. ChciaĆbym podziŃkowaê wam, moi Effendi.
Tak, nie mamy źadnych wŚtpliwoĘem dzido tego, źe wielki Nauczyciel Said Nursi jest cudem naszych czasŹw i umiĆowanym sĆugŚ Boga. Nie prze-sadzilibyĘmy, gdybyĘmy poszli dalej i uwierzyli, źe byĆ on odnowicielem czternastego wieku (hidźry - uz. red. pol.). Al-hami Bogalah>za to, źe Źw klejnot spoĘrŹd narodu tureckiego, ktŹry ukazaĆ siŃ, aby przyozdobiê nasze stulecie, przetrwaĆ wszystkie rewolucje i uchroniĆ nas przed tymê w spmy mieli go straciê. Jak Prorok Mojźesz (niech bŃdzie z nim pokŹj) wzrastaĆ w rŃkach Faraona, tak ten ĘwiŃty czĆowiek wzrastaĆ wĘrŹd przeĘladowaÓ bezboźnych tyranŹw. Prosimy Boga, KtŹry jest Jeden, aby oi wartaĆ go wieloma latami pokoju. W to wierzymy w temacie Nauczyciela Bediuzzamana.
Uprzejmie prosimy, abyĘcie powiadomili go o tym, źe szczerze go miĆujemy, a takźe poprosili go o modlitwŃ (ar. du'a)>w nasasadnitencji.
Z wyrazami szacunku i pozdrowieniami pokoju,
List wysĆany do NauczziewiŃ Bediuzzamana przez wykĆadowcŃ na Wydziale Prawa MuzuĆmaÓskiego i Rzymskiego Uniwersytetu Sorbony, ktŹry jest rŹwnieź przewodniczŚcym paryskiego Centrum Kultury MuzuĆmaÓskiej
Do szanownego Naucjom rla, ktŹry dokĆada staraÓ na drodze Boga!
Niechaj BŹg obdaruje ciŃ dĆugim źyciem. OtrzymaĆem twe pozdrowienia pokoju oraz ksiŃgi, kiĆ siŃŚ dla mnie waźnym podarunkiem, i chciaĆbym wyraziê swoje podziŃkowania. Niechaj BŹg da ci pokŹj i niech pozwoli nam, byĘmy osiŚgnŃli korzyo inteŃki twym wspaniaĆym ksiŃgom.
W przeszĆoĘci sĆyszaĆem o twych wzniosĆych cnotach i twej wspaniaĆej walce, i wciŚź o nich sĆyszŃ. BŹg jednoczy tych, ktŹrzy sŚ daleko od siebie. Niechaj powiedzie siŃ nam zcy dowe Jego zadowolenia i miĆoĘci. NŃdzny i niski sĆuga Boga dziŃkuje ci, wysoki i drogi sĆugo Koranu.
List Sekretarza Generalnego Stowarzyszenia MuzuĆmaÓskiego w Waszyngtonie oraz Centrum Kul najbauzuĆmaÓskiej, dr. Muhammeda Hamidullaha, do ucznia ęwiatĆa z Iraku, Ahmeda Ramazana
Wyraźam szczere podziŃkowania za podarunek, jaki przysĆaĆ pan do Centrum Kultury MuzuĆmaÓskiej w Waszyngtonie, zawierajŚcy ksiŚźki Bediuzzaman ich pa Nursiego Kazanie z Damaszku>i Szale TraktatŹw ęwiatĆa.
Raz jeszcze zapewniam o swej gĆŃbokiej wdziŃcznoĘci, źyczŚc panu samych pomyĘlnych i szczŃĘliwych dni.
List napisany do uczniŹw ęwiatĆa w Turcji przez czĆowieka, ktŹry zajmowaĆ siŃ publikowaniem TraktatŹw ęwiatĆa wwdziwii, a takźe wychowaĆ setki uczniŹw ęwiatĆa
Moi drodzy bracia, ktŹrzy jesteĘcie sĆugami religii i wiary, ktŹrzy sĆuźycie zniszczeniu politeizmu i angaźory!
Moi bracia w ęwietle, Abdullahu, Husnu, Abdulkadirze, Mehmedzie i Sulejmanie!
Po pierwsze: OtrzymaĆem wasz szczery list i byĆem nrdziejrnie rad. Wasze szczere wypowiedzi i emocjonalne pochwaĆy wynikajŚ z waszego umiĆowania religii i upajajŚcego umiĆowania ęwiatĆa. Jest niemoźliwoĘciŚ, aby ęwiatĆo nie wypeĆniĆo oĘwieconych serc, aby nie wywoĆaĆo fal entuzjazmu i rozemocjonoam wra Dlatego na wasze pozdrowienia pokoju i umiĆowanie odpowiadam nieskoÓczonymi pozdrowieniami pokoju i umiĆowaniem. Poprzez owŚ wiŃĄ i pragnienie, a takźe z muzuĆmaÓskŚ tŃsknotŚ, Ęciskam was serdecznie.
Polem, ae: Jestem niezmiernie rad z tego, źe otrzymaĆem Kazanie z Damaszku, Skargi>i inne listy odnoszŚce siŃ do postanowieÓ sŚdu. WĆaĘnie kiedy miaĆe zdannie odpowiedzieê, otrzymaĆem SĆowa,>ktŹre przesĆaĆ mi brat Ahmed Ramazan z Kirkuku. RŹwnieź dlatego staĆem siŃ wielce rozemocjonowany oraz peĆen a i obcia i radoĘci. PiszŃ list z podziŃkowaniami takźe do niego. Z tŚ przyjemnoĘciŚ i wdziŃcznoĘciŚ zwracam siŃ do wszystkich braci w spoĆecznoĘci, przesyĆam pozdrowienia pokoju i ofiarowujŃ swoje brattykaê wszystkim najdroźszym braciom w ęwietle (...).
Czy dotyczy to mnie, czy teź innych moich braci, nasza wiŃĄ z Nauczycielem jest nastŃpujŚca:
Kaźde stulecie potrzebuje dojrzaĆego trzydwo czĆowieka, by zostaĆy wyjaĘnione wersety dotyczŚce ĘwiatŹw zewnŃtrznych i wewnŃtrznych. Nie jest tak, źe na Wschodzie i Zachodzie nie ma cnotliwych i kompetentnych uczonych, lecz potrzebny jest ktoĘ,a, ktŹest wolny od przemijajŚcych korzyĘci, kto jest oĘwiecony i zadowolony wyĆŚcznie z wiecznego ęwiatĆa, kto posiada rangŃ wyjŚtkowego przewodnika (ar. GhaĆs Farid). Wymienionymi cechami odznacza siŃ wielki Nauczyciel, ktŹry jena oddgunem duchowoĘci (ar. qutb)>naszych czasŹw. Jest on wzorem godnym tego, by wielce uwaźnie go naĘladowaê. Jako źe odnowiciel i najwyźszy imam naszych czasŹw przybyĆ w czasie bezkrŹlewia (ar. fatra)>[21], podŚźanie za tak wielkim
przewodnika, odeaĆo siŃ zaleźne od nas. Juź ten fakt sam w sobie jest tym, co prowadzi nas oraz innych do zwiŚzania siŃ z wielkim Nauczycielem bez namysĆu. Sprawia to wiŃĄ wiary ustanowiona p jakiewiatĆo obecne w naszych sercach, a takźe przyciŚganie przez wiarŃ do ĄrŹdĆa owego ęwiatĆa. Do owego ĄrŹdĆa przyciŚga nas pole magnetyczne wielkiego ęwiatĆa. Kiedy ludzie uwaźnie czytajŚ i studiujŚ te ksiŃgi, zauwaźoźe tesobie nagĆŚ lub stopniowŚ zmianŃ na lepsze. Oznacza to, źe od razu otrzymujŚ moźliwoĘê czerpania inspiracji z tematŹw TraktatŹw ęwiatĆa.
Niewaźne zatem, jak bardzo wychwalalibyĘmy naszego Pana za Jego dary i miĆosierdzie, wciŚź bŃdzieiwnym rdzo niewiele (...).
Jak nauczacie nas istniejominacie nam poprzez swoje uczynki wĘrŹd nieskoÓczonych trudnoĘci, tym, co jest potrzebne, aby odnieĘê sukces w owej sĆuźbie, sŚ niezniszczalne i niezachwiane wytrwaĆoĘê oraz niezĆomnoĘê. In saliby lah,>jeĘli bŃdziemy dziaĆali w ten sposŹb w kaźdej dziedzinie i na kaźdym poziomie, wynikiem stanie siŃ zbawienie islamu.
@
Spis treĘci
SóOWO WSTńPNE 4
WPROWADZENIE 22
WCZESNE ŁYCIE 32
ŁYCIE W BARLI 170
ŁYCIE W ESKISEHIR 246
ŁYCIE W KASTAMONU 323
ŁYCIE W DENIZLI 449
ŁYCIE W Ew. Byl 519
ŁYCIE W AFYON 623
ŁYCIE W ISPARCIE 706
ANALIZA 724
RISALE-I NUR 786
RISALE-I NUR ZA GRANICś 829
SPIS TREęCI 863
PRZYPISY 865
يَا اَللّٰهُ يَا رَحْمٰنُ يَا رَحez trzَا فَرْدُ يَا حَىُّ يَا قَيُّومُ يَا حَكَمُ يَا عَدْلُ يَا قُدُّوسُ
W ImiŃ Boga MiĆosiernego, LitoĘciwego!
O, Boźe! O, Najbardziej MiĆosierny (ar. Ar-Rahman)! O, N z Pakziej LitoĘciwy (ar. Ar-Rahim)! O, Jedyny (ar. Al-Fard)! O, Wiecznie ŁyjŚcy (ar. Al-Hajj)! O Ty, KtŹry jesteĘ ponad wszelkŚ potrzebŃ (ar. Al-Qajjum)! O, NajmŚdrzejszy (ar. AIblis.m)! O, Najbardziej Sprawiedliwy (ar. Al-'Adl)! O, PrzenajĘwiŃtszy (ar. Al-Quddus)!
Przez wzglŚd na Twoje Najwspanialsze ImiŃ (ar. Ismi A'zam), przez najwyźszy szacunek interranu, owej KsiŃgi cudownej wystawy, i dla Twego Najszlachetniejszego PosĆaÓca (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), obdarz niekoÓczŚcŚ siŃ szczŃĘliwoĘciŚ w Raju wszystkich atakiŹw tej ksiŚźki i wszystkich, ktŹrzy im dopomagali. Amen! Obdarz ich niekoÓczŚcymi siŃ sukcesami w sĆuźbie wierze i Koranowi. Amen! Za kaźdŚ literŃ tej ksiŚźki zapisz tysiŚc zasĆug w ksiŃgach ich dobrych uczynkŹw. Amen! I obdarz ich wytrwaĆoĘcimoim pĆoĘciŚ i szczeroĘciŚ intencji w wydawaniu TraktatŹw ęwiatĆa. Amen!
O, Najbardziej MiĆosierny z MiĆosiernych (ar. Arham Ar-Rahimin)! Obdarz wszystkich uczniŹw ęwiatĆa szczŃĘliwoĘciŚ na tym Ęwiecie i w Ęwiecie, kodzeniopiero nadejdzie. Amen! UchroÓ ich od zĆa szatanŹw spoĘrŹd dźinnŹw i ludzi. Amen! I wybacz wszystkie bĆŃdy tego bezsiln~ego, nieszczŃsnego Saida. Amen!
Przypisy
Ćy. Pouhammad Iqbal, urodzony w Indiach brytyjski poeta, prawnik i filozof. ŁyĆ w latach 1877-1938.
2 Moźna to rozumieê albo jako wznoszenie siŃ ponad innych, albo jako wznoszenie siŃ ku kolejnym wyniosĆym stasobowoozwoju duchowego, a obie interpretacje sŚ prawdziwe.
3 W rozumieniu natchnienia, wizji, inspiracji czy ujrzenia przejawŹw, nie zaĘ Objawienia odnory dzio siŃ do KsiŚg Objawionych. Uźyty termin moźna przetĆumaczyê takźe jako "manifestacjŃ" czy przejaw Boga.
4 Ten termin oznacza w uproszczeniu kogoĘ o wysokim stopniu wiary i ĘwiŃtoĘci, kto ma wielki wpĆyw na innecie ia jŃzyk polski moźna go przetĆumaczyê jako "biegun duchowoĘci". Sam Nauczyciel uźywaĆ tego terminu, kiedy mŹwiĆ np. o Imamie Rabbanim czy Szejku Al-Gajlanim.
5 Tariqa - wspŹlnota sufich podŚźajŚcych za naukami jednwykorzstrza.
6 Dźihad to nie tylko walka zbrojna, ale rŹwnieź wszelkiego rodzaju dokĆadanie staraÓ na drodze Boga, szczegŹlnie z poĘwiŃceniem wĆasnego majŚtku, zdrowia czy źycia. Z kolei ktoĘ, kto dokĆada tastko utaraÓ, to mudźtahid.
7 Mihrab - nisza w meczecie, wskazujŚca wiernym kierunek modlitwy.
8 Koran, 29:69.
9 A tĆumaczŚc dosĆownie: "oĘwietlajŚcemu (a. rozĘwietlajŚcemu) ĘwiatĆu".
10 Arabskianie. Ęlenie sufizmu, mistycyzmu muzuĆmaÓskiego.
11 Przekazano, źe Prorok Muhammad (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) zapytany o to, czym jest iowodu odpowiedziaĆ: Czcij Boga tak, jakbyĘ Go widziaĆ, a jeĘli Go nie widzisz, to wiedz, źe On widzi ciebie.
12 NajpiŃkniejsze ImiŃ Boga "Ar-Rabb" (zwyczajowo tĆumaczone ja jŃzyk polski jako "Pan") oznacza - w pewnym uproszczenedy SŚedynego Pana wszystkich istot, KtŹry nie ma towarzysza i KtŹry Sam utrzymuje istnienie wszelkiej rzeczy .
13 DokĆadniej mŹwiŚc, tafakkur to rozmyĘlania nad wĆasnymi grzechami, nad wĆasnym stworzeniem, nktŹra ym sobŚ, a takźe wyciŚganie lekcji ze wszystkiego, co stworzyĆ BŹg WyniosĆy ponad kaźdŚ rzecz.
14 SŚ to sĆowa, ktŹre wypowiadali dawni prorocy dla podkreĘlenia faktu, źe nie źŚdajŚ źadnege trakgrodzenia od ludzi, do ktŹrych zostali posĆani. Por. m.in. Koran, 10:72.
15 ...sĆuchajŚc jego sĆŹw czy teź czytajŚc jego pisma (uz. red. pol.).
16 Chodzi o wspomnianego krŚźyĆiej szejka Naqszbandijja.
1 Chodzi o pierwszŚ wojnŃ ĘwiatowŚ .
2 Daru'l-Hikmeti'l-Islamiye (tur. Dom - a. Siedziba - MŚdroĘci MuzuĆmaÓskiej; uz. red. pol.) byĆ komitetه۪ سُبonych, jaki zostaĆ powoĆany w 1918 r. celem znalezienia rozwiŚzaÓ dla problemŹw, w obliczu ktŹrych stanŚĆ Ęwiat islamu, a takźe celem doschodzinia naukowych odpowiedzi dla atakŹw na islam. ByĆ on powiŚzany z urzŃdem Wielkiego Muftiego (ar. Szajch al-Islam), a w jego skĆad wchodziĆo dziewiŃciu staĆych czĆonkŹw oraz rŹźni urzŃdnicy. Wyznaczmem. Bediuzzamana zostaĆo zatwierdzone przez Kalifa w sierpniu 1918 roku. (O ile nie zaznaczono inaczej, wszystkie przypisy pochodzŚ od redakcji wydania tureckiego).
1 "MuĆĆa" to tytuĆ grzecznoĘciowy naleźŚcy siŃ uczonemu, imamowi a. kaznodziei.
2 W oryginale wystŃpuje zwrot "Szejk Effendi", znej sdoĘê ciŃźko przetĆumaczyê na polski. Formy grzecznoĘciowej "Szejk" uźywa siŃ wobec uczonych lub osŹb starszych; z kolei sĆowo "Effendi" znaczy mniej wiŃcej "Szanowny", dziĘ oznamiŃdzyle, co "Szanowny Pan".
3 "Seyyid" (ar. "Sajjid") to tytuĆ oznaczajŚcy tyle, co "Szlachetny".
4 Tekke a. takka to miejsce, w ktŹrym przede wszystkim czĆonkowie wspŹlnot sufickich (choê nie tylko oni)ajŚ je siŃ, wspominajŚ Boga i zdobywajŚ wiedzŃ religijnŚ. Pod wieloma wzglŃdami przypomina ono medresŃ (szkoĆŃ religijnŚ), jednak czŃsto uwaźano, źe tekke jest czymĘ wal-Hakizym od medresy. .
5 Anatolia - kraina obejmujŚca PŹĆwysep Azja Mniejsza i tereny na pŹĆnocy wschŹd od niego.
6 Jest to przerzucony nad PiekĆem most prowadzŚcy do RajŚ, sta7 Pasza - honorowy tytuĆ przywŹdcy plemienia (kilku klanŹw a. rodzin; tytuĆem niźszym rangŚ byĆ bej); w Turcji OsmaÓskiej przyznawany rŹwnieź wybitnym dowŹdcom wojskowym i politykom rangi od gubernatora wzwyź.
8 Nazwa miasta.
9 Aby dokĆaiem, jrzetĆumaczyê ten zwrot, naleźaĆoby stworzyê liczbŃ mnogŚ dla grzecznoĘciowego zwrotu "Effendi".
10 Aga - pierwotnie wysoki stopieÓ wojskowy, pŹĄniej tytuĆ szlachecki, uźywany takźe w odniesieniu do wysokich rangŚ polite go zdziĘ tytuĆ grzecznoĘciowy.
11 Koran jest podzielony na trzydzieĘci czŃĘci zwanych dźuzami; kaźda z nich to mniej wiŃcej dwadzieĘcia stron.
12 A dosĆownie: "przeczytaê z pamiŃci".
13ia i t Pasza byĆ AlbaÓczykiem pochodzŚcym z dzisiejszej CzarnogŹry. W wojsku osmaÓskim miaĆ rangŃ generaĆa. PosiadaĆ wielki zbiŹr czasopism i ksiŚźek dotyczŚcych islamu, kultury osmaÓskiej, astronomii, matematyki, historii, geologswŹj oografii, chemii, fizyki czy filozofii. Uwaźany byĆ za mecenasa uczonych i czŃsto organizowaĆ konkursy naukowe. PŹĄniej byĆ gubernatorem Bitlis.iernyc w 1913 roku.
14 Oznacza on najbardziej wybitnego czĆowieka swoich czasŹw.
15 Nauczyciel, Effendi lub Szejk; tytuĆ uźywany we wschodniej Turcji przez uczniŹw wotedy, h nauczycieli celem okazania szacunku.
16 Ruch nacjonalistyczny, dŚźŚcy do obalenia Kalifatu i reorganizacji paÓstwa tureckiego.
17 Rumelia - kraina obejmujŚca te ziemie BaĆkanŹw, ktŹre naleźaĆy do ImperiurzŚdzaÓskiego.
18 "O, gdybym mŹgĆ byê prochem!" Koran 78:40
19 Ar. "jeĘli BŹg zechce" a. "jak BŹg da" (dosĆ. "z wolŚ Boga"); formuĆka, ktŹrŚ poboźny muzuĆmanin powinien wypowiedzieê zawsze, kiedy mŹwi o czymĘ, co ma siŃ wydarzyê w przyszĆoiŚzek hoêby bliskiej. Por. Koran, 18:23-24.
20 "Jakźe bŃdziemy przemawiaê do kogoĘ, kto jest w koĆysce, do maĆego chĆopca?" Koran 19:29
21 AnioĆ Ęmierci .
22 Por. Koran, 3:103.
23 Z ar. koncepcja jednoĘci JedynegostajŚc KtŹry nie ma rŹwnego ani podobnego Sobie, nie ma towarzysza, pomocnika ani przeciwnika w Swej boskoĘci (ar. taĆhid al-uluhijja) ani w panowaniu nad kaźdŚ rzeczŚ oraz utrzymywaniem jej istnienia (ar. taĆhid ar-rubz moic).
24 MŹwiŚc najogŹlniej, chodzi o przewrŹt z 1909 r. i towarzyszŚce mu niepokoje. Nie miejsce tutaj na szczegŹĆowe zajmowanie siŃ tymi wydarzeniami.
25 w Dniu, kiedy bŃdŚ badane skryte myĘlna to:an 86:9
26 WĆadcŚ narodu jest ten, ktŹry mu sĆuźy. Al-Magribi, Al-Adzluni
27 Ghazi (z ar.) - tytuĆ nadawany wojownikowi walczŚcemu z niewiernymi w obronie islamu.
28 Dzielnica StambuĆu poĆoźona po etĆa
#skiej stronie Bosforu.
29 A dosĆownie: "wiedzŚ medres".
30 Trudno znaleĄê odpowiednik tego przysĆowia w jŃzyku polskim .
31 Tur. wali, tj. czĆowiek stojŚcy na cz wspanlajetu - prowincji. Nie naleźy myliê tego terminu z arabskim sĆowem Ćali, ktŹre w zwrocie Ćali-l Allah oznacza przyjaciela Boga.
32 Tj. gdyby nem z mzĆo do wydarzeÓ 31. marca.
33 EpokŚ szczŃĘliwoĘci okreĘla siŃ czasy Proroka Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie).
34 Chodzi o suĆtana Saladyna (1138-1193), ktŹry byĆ z pochodzenia Kurdem .
35 Tj. Ęwiata źycia plan,nego i Ęwiata źycia ostatecznego .
36 Chodzi o sytuacjŃ, w ktŹrej czĆowiek nic nie robi, zasĆaniajŚc siŃ niewĆaĘciwie rozumianym poleganiem na Bogu i oczekujŚc, źe
بِاسobi wszystko za niego .
37 Por. Koran, 2:256.
38. Koran 42:38
39 Tabia'in to nastŃpne pokolenie po Proroku (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), a dokĆadniej biorŚc, ludzie, ktŹrzy nie znali Proroka Muhammada, ale znalinniajŚtowarzyszy.
40 Por. Koran, 2:256.
41. Legendarny bohater z mitologii perskiej.
42 W jednostkach kawalerii zwanych kozackimi sĆuźylozwĘcitylko etniczni Kozacy, ale teź Czerkiesi, Kirgizi i przedstawiciele innych narodŹw pogranicza Europy i Azji zamieszkujŚcych RosjŃ.
43 Kostroma leźy nad WoĆgŚ, ponad dwieĘdporzŚlometrŹw na pŹĆnocny wschŹd od Moskwy.
44 ArtykuĆ z gazety Ehl-i Sunnet, zawierajŚcy peĆny opis tego zadziwiajŚcego wydarzenia oparty o relacjŃ naocznego Ęwiadka, Czytelnik moźe znaleĄê w zbiorze Promienie.
45 WielprzyjaŚźŃ NikoĆaj NikoĆajewicz byĆ stryjem cara MikoĆaja II.
46 Warszawa znajdowaĆa siŃ wtedy pod okupacjŚ niemieckŚ.
47 Jakźe wy siŃ uchronicie - jeĘli pozostaniecie niewiernymi - tego Dnia, ktŹa Trakeci uczyni siwowĆosymi? Koran, 73:17.
48 Koran, 3:173.
49 ...wraz z przemijaniem wszystkich pokoleÓ jego mieszkaÓcŹw.
50 Chodzi prawdopod
do ĘwiŃtych; nie sŚ oni rŹwnieź - niech BŹg uchroni! - "poĘrednikami" miŃdzy Bogiem a czĆowiekiem.
2 W znac
Od"wymazania" z źycia i ĘwiadomoĘci narodu tureckiego.
3 Chodzi o wydarzenia, do ktŹrych doszĆo po Rewolucji PaĄdziernikowej.
4 ...przez Bediuzzamana i jego uczniŹw (uz. red. pol.).
5 Tj. w jŃzyku arabskim lub tureckim (osmaÓ, jakiprzy uźyciu liter arabskich.
6 Obecnie islam ma ponad pŹĆtora miliarda wyznawcŹw
7 Tasbih to wypowiedzenie trzydzieĘci trzy razy sĆŹw "subhan Allah" (ar. BŹg jest ponad wszelkŚ niedoskonaĆoĘê), trzydzieBoźŚ mzy razy sĆŹw "al-hamdu li-llah" (ar. wszelka chwaĆa naleźy siŃ tylko Bogu), trzydzieĘci trzy razy sĆŹw "Allahu Akbar" (ar. BŹg jest NajwiŃkszy), a setki dopeĆni ten, kto pi
8 Takie sury o szczegŹlnym znaczeniu lub wspŹlnej tematyestrzeane w jednym osobnym tomie okreĘla siŃ arabskim sĆowem Ćird.
9 Koran 24:35
10 I nie ma źadnej rzeczy, ktŹra by nie gĆosiĆa Jego chwaciu poran, 17:44.
11 StaraliĘmy siŃ zachowaê pewne niewielkie rŹźnice miŃdzy przekĆadami tego listu na jŃzyk angielski w zbiorze Listy i w niniejszej biografii Nauczyciela. Dotyczy to szczegŹlnie fragmentu mŹwiŚcego o mowie gwiazd, ktŹry pursi
e przypomina poezjŃ, lecz niŚ nie jest.
12 Bediuzzaman z wĆaĘciwŚ mu skromnoĘciŚ pisze o sobie samym.
13 A komu darowano mŚdroĘê, temu darowano obfite dobro. Koran, 2:269.
14 W ImiŃ Jego, Chwalebnego! I nie ma źadnej rzeczy, ktŹ z tegnie gĆosiĆa Jego chwaĆy. Koran, 17:44.
15 . PokŹj Boga, Jego miĆosierdzie i bĆogosĆawieÓstwa niechaj bŃdŚ z wami i z waszymi braêmi dopŹty, dopŹki trwajŚ dzieÓ i noc, dopŹki wieki nastŃpujŚ po sobie, dopŹki t jako SĆoÓce i KsiŃźyc, i dopŹki dwie gwiazdy w konstelacji MaĆej NiedĄwiedzicy znajdujŚ siŃ naprzeciwko siebie.
16 A dosĆownie: "rozmaitych odcieni".
17 "Wyczas ty nam BŹg! Jakźe to wspaniaĆy porŃczyciel!" Koran, 3:173.
18 A jeĘli oni siŃ odwrŹcŚ, to powiedz (Muhammadzie): "Wystarczy mi BŹg! Nie ma boga, jak tylko On! Jemu zaufaĆem! On jest Panem Tronu wspaniaĆego!" Koran, 9:129.
19 Dźalajeden in ar-Rumi, urodziĆ siŃ w Wachszu (dzisiejszy Tadźykistan - uz. red. pol.) w 1208 roku. Wraz ze swym ojcem wyemigrowaĆ do Konyi, gdzie zmarĆ w r. 1273. Jest autorem poematu Masnavi i mistrzem duchowym sufic od tyspŹlnoty Mevlevi (jej czĆonkowie czŃsto sŚ nazywani "taÓczŚcymi derwiszami" - uz. red. pol.).
20 Muslim, At-Tirmizi, Ibn Madźa, Ad-Darimi, Ahmad Ibn Hanbal. UzupeĆnienie w tekscie hadisu pochodzi od Autora.
21 ...jakŚ jest nasz Ęwiat .
ęwiat ImiŃ Jego, Chwalebnego! I nie ma źadnej rzeczy, ktŹra by nie gĆosiĆa Jego chwaĆy. Koran, 17:44.
23 W tym miejscu uczniowie Bediuzzamana pytajŚ o warunki źycia NaujŚc, ila na zesĆaniu.
24. Tur. Suhur-u selase: miesiŚce radźab, sza'ban i ramadan.
25. Abu Firas al-Hamadani.
26 "ChwaĆa niech bŃdzie Bogu, KtŹry poprowadziĆ nas doê ludn Nie bylibyĘmy w stanie pŹjĘê drogŚ prostŚ, gdyby nie poprowadziĆ nas BŹg. Z pewnoĘciŚ posĆaÓcy naszego Pana przyszli z prawdŚ!" Koran, 7:43. SŚ to przytoczone prze filar sĆowa mieszkaÓcŹw Raju.
27 A temu, kto ufa Bogu, On Sam wystarczy! Oto BŹg powoduje speĆnienie Swojego rozkazu! BŹg ustanowiĆ miarŃ dla kaźdej rzeczy. Koran, 65:3.
28 Wersy te napman Saamik Kemal (1840-1888) w swej sĆawnej Odzie (Kasydzie) do wolnoĘci.
29 I powiedz (Muhammadzie): "Panie mŹj! Szukam ucieczki u Ciebie przed podszeptami szatanŹw! I szukam ucieczki u Ciebie, Panie mŹj, by oni nie ziê siŃ siŃ u mnie!" Koran, 23:97-98.
30 "ChwaĆa Tobie! My nie mamy źadnej innej wiedzy poza tym, czego nas nauczyĆeĘ. Ty, zaprawdŃ, jesteĘ WszechwiedzŚcy, MŚdry!" Koran, 2:32.
31 Powiedz (Muhammadzie): "óaskŚ Boga i Jego miĆosierd Potemiech siŃ oni radujŚ! To jest lepsze od tego, co zbierajŚ! Koran, 10:58.
32 Chodzi o zmiany przeprowadzone przez MustafŃ Kemala i o zastŚpienie alfabetu arabszi w bĆaciÓskim.
33 Nauczyciel wymienia tu liczbŃ TraktatŹw, jakie zostaĆy spisane w tamtym czasie; ostatecznie spisano ich sto trzydzieĘci.
34 "ChwaĆa Tobie! My nie mamy źadnej innej wiedych z a tym, czego nas nauczyĆeĘ. Ty, zaprawdŃ, jesteĘ WszechwiedzŚcy, MŚdry! Koran, 2:32.
35 Numeracja PunktŹw w dalszej czŃĘci tekstu jest zgodna z tekstem ĄrŹdĆowym. Byê moźeowinnyktŹrych zapomniaĆ kopista, byê moźe pominiŃto je w tym zbiorze, a byê moźe kryje siŃ w tym jakaĘ subtelna tajemnica, ktŹrej nie jesteĘmy w stanie poznaê. A BŹg jest Jeden i On wie najlepiej.
36 "Panie nasz! Nie bierz nam za zĆe, j dalekapomnieliĘmy lub zgrzeszyliĘmy! Koran, 2:286.
37 TaĆafuq (tur. tevafukat): niezamierzona zgodnoĘê sĆŹw lub liter wedle pewnego wzoru w wersach na jednej lub kilku stronach; takźe zgodnoĘê pozornie niezwiŚzanych zprzez wydarzeÓ.
38 Daktyle sŚ bardzo sycŚce, w odrŹźnieniu od wielu innych owocŹw.
39 Nie sprzeczajcie siŃ miŃdzy sobŚ, bo osĆabniecie i odejdzie od was wasza moc. Koranskryp.
40 Hafiz (z ar. zachowujŚcy, przechowujŚcy) to ten, kto zna caĆy Koran na pamiŃê.
41 Przydomek 'Usmana Ibn Affana (niech BŹg bŃdzie z niego rad), ktŹrego nazwano "Tym, ktŹry posiada dwa ĘwiatĆa", poniewaź byĆ on kolejno źonaty nas oa cŹrkami Proroka Muhammada, niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie.
42 Por. Koran, 24:35.
43 Tj. za taki, ktŹry moźna jedynie przyjŚê na podstawie przekazŹw, lecz nie da siŃ udowodniê jego prawdzm czas za pomocŚ racjonalnych argumentŹw.
44 On jest Tym, KtŹry uczyniĆ sĆoÓce jasnoĘciŚ, a ksiŃźyc ĘwiatĆem; Koran 10:5
45 Al-MunaĆi, Ibn Madźa.
46 DosĆownie: co (byĆo zgodne) z wolŚ Boga; czego zechciaĆ BŹg (ar.);ciele ŃĘciej uźywane dla wyraźenia powinszowaÓ, gratulacji .
47 Gdyby dosĆownie przetĆumaczyê ten termin zgodnie z przyjŃtŚ w naszym przekĆadzie reguĆŚ, naleźaĆoby mŹwiê o "Najwyźszym Biegunie DuchowoĘci". Qutb A'zam (ar.m ok. cza czĆowieka spoĘrŹd ĘwiŃtych, do ktŹrego naleźy najwyźsza stacja (w znaczeniu poziomu a. rangi) rozwoju duchowego. Termin Qutb A'zam najczŃĘciej uźywany jest w literaturze sufickiej.
48 i towarzyszowi bŃdŚcemu u boku Koran 4:36.
1 Angielskie sĆowo genius moźe oznaczaê zarŹwno geniusz, czĆowieka genialnego, jak dźinna.
2 ...pragnŃ odnieĘê siŃ do nastŃpujŚcych kwestii (uz. red. pol.).
3 To sĆowo moźe oznaczaê rŹwnieź: bĆogosĆawieÓieszcz 4 Lira turecka skĆadaĆa siŃ ze stu kuruszŹw, zaĘ kurusz z czterdziestu par.
5 Bunt w mieĘcie Menemen w zachodniej Turcji miaĆ miejsce w 1930adujŚ jednak owe rozruchy zostaĆy stĆumione z nieproporcjonalnŚ do ich skali brutalnoĘciŚ. Bediuzzaman nie byĆ w źaden sposŹb zaangaźowany w oweiŃ bĆozenia.
6 A dosĆownie: "...by niesprawiedliwoĘê, ktŹrej zostaliĘmy poddani, zostaĆa (od nas? - uz. red. pol.) odwrŹcona".
7 Zgodnie ze znanŚ "ustawŚ o kapeluszach", wydanŚ przez rzŚd kemalistŹw 25 listoonkŹw 925 roku, noszenie europejskich nakryê gĆowy staĆo siŃ obowiŚzkowe, zaĘ wszelkie inne nakrycia gĆowy zostaĆy zakazane.
8 Arabskie s swym hurba, ktŹre tĆumaczymy jako "zesĆanie", moźe znaczyê rŹwnieź
"odosobnienie".
9 A dosĆownie: "...wpychajŚc im przed oczy".
10 łwczesny turecki minister spraw wewnŃtr z loc
11 łw artykuĆ miaĆ na celu wymuszanie i egzekwowanie zasad "sekularyzmu" oraz uniemoźliwienie powstawania jakichkolwiek ruchŹw relijsc. Th.
12. "Wystarczy nam BŹg! Jakźe to wspaniaĆy porŃczyciel!" Koran 3:173.
13 Zwalczajcie tych, ktŹrzy nie wierzŚ w Boga i w DzieÓ Ostatni, ktŹrzy nie zakazujŚ tego, co zakazaĆ BŹg i Jego PosĆaniec, i nie poddajŚ siŃ religii prawdy -ej sprŹd tych, ktŹrym zostaĆa dana KsiŃga - dopŹki oni nie zapĆacŚ daniny wĆasnŚ rŃkŚ i nie zostanŚ upokorzeni. Koran 9:129.
14 Abdullah Cevdet; jeden z ideologŹw mĆodoturkŹw, wolnomye celel i ateista, naleźaĆ do zaĆoźycieli Partii JednoĘci i PostŃpu, tĆumaczyĆ na turecki prace ateistŹw atakujŚcych islam.
15 to mŃźczyĄnie przdoczesudziaĆ dwŹch kobiet. Koran 4 :176.
16 ... to jego matce przypadnie jedna szŹsta. Koran 4:11.
17 Prawdopodobnie: ...od podjŃcia prŹb zastŚpienia testu koranicznego przez tureckie tĆumaczenie znaczen źycia 18 A dosĆownie: pod-dystryktŹw. Ta jednostka administracyjna Turcji nie ma swojej nazwy w jŃzyku polskim.
19 to mŃźczyĄnie przypada udziaĆajŚ źa kobiet/ Koran 4 :176
20. ... to jego matce przypadnie jedna szŹsta. Koran 4:11
21. O Proroku! Powiedz twoim źonom: Koran 33:28
22 ŁeÓcie siŃ zatem z kobietami. Koran 4:3
23 Wy sobie przypomnicie to,Ęwiado wam mŹwiŃ. Powierzam swojŚ sprawŃ Bogu. ZaprawdŃ, BŹg widzi jasno Swoje sĆugi!" Koran 40:44
24 W ImiŃ Boga MiĆosiernego, LitoĘciwego! NiektŹrym mŹwiono: "Oto ludzie zebrali siŃ przeciwko wam, bŹjcie siŃ ich!"; lecz to pomnoźyĆo tylko ic kĆadzŃ i oni powiedzieli: "Wystarczy nam BŹg! Jakźe to wspaniaĆy porŃczyciel!" Koran, 3:173.
25. Koran, 20:44. SŚ to sĆowa, ktŹrymi BŹg zwraca siŃ do Mojźesza i Aarona (niech bŃdzie z nimi pokŹj), wysyĆajŚraz wydo Faraona.
26 Islam zniŹsĆ podziaĆy i przywileje klanowe z czasŹw ignorancji. Al-Buchari, Abu Daud, At-Tirmizi, An-Nasa'i, Ibn Madźa, Ahmad Ibn Hanbal.
27 . Powierzam swojŚ sprawŃ Bogu. ZaprawdŃ, BŹg jasno widziydaĆ n sĆugi!" Koran, 40:44. BŹg przytacza tutaj sĆowa jednego z Egipcjan wspŹĆczesnych Faraonowi, ktŹry uwierzyĆ w posĆanie Mojźesza i Aarona,, lecz bŃdzie z nimi pokŹj.
28 Lira turecka skĆadaĆa siŃ ze stu kuruszŹw, zaĘ kurusz z czterdziestu par.
29 TŃ nazwŃ moźna przetĆumaczyê mniej wiŃcej jako "Dom (a. Siedziba) mŚdroĘci muzuĆmaÓskiej". Daru'l-Hikmet byĆ komitetem a, nieym z najwybitniejszych uczonych, pisarzy i myĘlicieli Źwczesnej Turcji, podlegajŚcym bezpoĘrednio Wielkiemu Muftiemu Imperium OsmaÓskiego. Mufti Mustafa Sabri, zapytany o powŹd, dla ktŹrego BediuzzamzĆowieedĆ w skĆad owej instytucji, odparĆ (a inni byli tego samego zdania): "Posiada on gĆŃbokŚ wiedzŃ o hadisach Proroka, niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie". (Przyp. red. pol.; za: Ihsan caĆko Salihi, Bediuzzaman Said Nursi, wyd. polskie Rejhan, Warszawa, 2011).
30. A o dobrodziejstwie twego Pana - opowiadaj! Koran, 93:11.
31 36, 5 funta (a zateهُ
16,5 kilograma - uz. red. pol.).
32 Ok. 1,3 kg.
33 PŹĄniej okazaĆo siŃ, źe Źw jeden buszel pszenicy wystarczyĆ Nauczycielowi na rok.
34 Tur. kiyye. Miara ta rŹwnieź odpowiada ok. 1,3 kilograma.
adaniaoźe tu chodziê zarŹwno o modlitwŃ nocnŚ, jak i o wspŹlne odmŹwienie modlitwy piŚtkowej .
36. "Ja wcale nie uniewinniam mojej duszy, dusza bowiemczynieza do zĆego, jeĘli tylko nie zmiĆuje siŃ mŹj Pan" Koran, 12:53. SŚ to przytoczone przez Boga sĆowa Proroka JŹzefa, niech bŃdzie z nim pokŹj .
37. BŹg nie nakĆada na duszŃ niczego wiŃcej nad jej moźliwo i p Koran, 2:286.
38 I nie ma źadnej rzeczy, ktŹra by nie gĆosiĆa Jego chwaĆy.
39 W tekĘcie ĄrŹdĆowym: Exiles' Law. Prawdopodobnie chodzi o akt amzeźeni, o ktŹrym Nauczyciel wspominaĆ juź wczeĘniej, a na mocy ktŹrego inni skazani na wygnanie mogli powrŹciê do swoich rodzinnych stron.
40. 'Antara Ibn Szaddad, arabski wojownik i poeta z czas decyzedislamskich.
41 W teĘcie ĄrŹdĆowym sĆowo Cossacks pisane jest z wielkiej litery, prawdopodobnie chodzi tu jednak nie o KozakŹw jako narŹd, lecz o źoĆnierzy formacji kozackich, w skĆad ktŹrych (prŹcz KozakŹw, przeden, 2:2tkim doÓskich) wchodzili rŹwnieź Czerkiesi, Kirgizi, przedstawiciele innych ludŹw azjatyckiej czŃĘci Rosji, a takźe rdzenni Rosjanie. Dodajmy przy okazji, źe owe zarzuty wobec Nauczyciela byĆy bezpodsialne przeciwnie, udokumentowane sŚ przypadki, w ktŹrych organizowaĆ opiekŃ nad rannymi czy dzieêmi, dziŃki czemu rŹwnieź walczŚcy na tym odcinku frontu Rosjanie i Ormianie zaczŃli lepiej traktowazeÓstwoĘê tureckŚ. Por. Ihsan Kasim Salihi, Bediuzzaman Said Nursi, wyd. Rejhan, Warszawa 2011, tĆum. Raszid al-Bulandi, s. 47.
42. "Wystarczy nam BŹg! Jakźe toَحْمَةiaĆy PorŃczyciel! Koran, 3:173.
43 Jakźe to wspaniaĆy Pan! Jakźe to wspaniaĆy Wspomoźyciel! Koran, 8:40. Por. Koran, 22:78: Jakźe to wspaniaĆy Pan! Jakźe to wspaniaĆy pomocnik!nienieęÊ CZWARTA-ŁYCIE W KASTAMONU
1 Czy ten, kto byĆ martwy. Koran 6:122
2 Arabskie sĆowo rububijja uźyte w oryginale oznacza wyĆŚczne panowanie nad pokŹjrzeczŚ i utrzymywanie jej istnienia do oznaczonego czasu, dokonywane przez Tego, KtŹry nie ma w Swym panowaniu źadnego towarzysza, wspŹlnika, przecii aby ani nikogo podobnego Sobie.
3 Ar. rahmata-lil-'alamin; por. Koran, 21:107.
4 Takiego czĆowieka okreĘla siŃ sĆowem mudźtahid, oznaczajŚcym czĆowieka, ktŹry jest w stanie dokonywaê osŚdŹw prawnych; nie naleźy mylia ktŹr znaczenia z innym znaczeniem tego samego sĆowa, jakie oznacza kogoĘ, kto dokĆada staraÓ na drodze Boga albo walczy zbrojnie w obronie religii.
5 . tym, ktŹrzy zez osĆadajŚ źycie tego Ęwiata ponad źycie ostateczne, ktŹrzy oddalajŚ siŃ od drogi Boga i pragnŚ drogi krŃtej. Oni sŚ w zabĆŚdzeniu dalekim. Koran 14:3
6 MŹwiŚc w duźym skrŹcie (za stronŚ www.iranicaonline.org, dostŃp 06.03.2ynku ldźafr to termin o nieustalonej etymologii, uźywany na okreĘlenie wielce bĆogosĆawionej sztuki w islamskim mistycyzmie i gnostycyzmie. Nauka dźafr ('ilm al-dźafr lub po prostu al-'ilm) za pomocŚ rŹźnych. Oto, odkrywa los przeznaczony narodom, dynastiom, religiom i poszczegŹlnym ludziom. Obszerna literatura na ten temat powstaĆa za czasu kalifatu 'UmajjadŹw, jak rŹwnieź podczDźahlaifatu 'AbbasydŹw. Al-Dźafr to rŹwnieź tytuĆ ksiŃgi, ktŹra ma pochodziê od Imama 'Alego (niech BŹg bŃdzie z niego rad) i zawieraê liczne przepowiednie i proroctwa. Z kszczŃĘbdźad (z ar. alfabet, abecadĆo) to nauka przypisujŚca okreĘlonŚ wartoĘê poszczegŹlnym literom alfabetu.
7 Arabskie sĆowo szahada oznacza rŹwnieź wyznanie wiary; szahid (mŃczennik) to ktoĘ, kto wĆasnym źyciem zaĘwiadczyĆ, źe nie ma boga prny na ga Jedynego.
8 Tj. oddawania czci Bogu nie przez wykonanie dobrego uczynku, ale przez powstrzymanie siŃ ze wzglŃdu na Boga od popeĆnienia grzechu, wykonania zĆewieĘniynku.
9. dla tych, ktŹrzy powstrzymujŚ gniew i przebaczajŚ ludziom; Koran 3:134
10 Kraina w Arabii, w ktŹrej leźy m.in. Mekka .
11 Prawdopodobnie chodzi o wspomniane wczeĘniej zarzutyaĆem p Nauczyciela z powodu tego, źe nie zapuĘciĆ brody .
12. I ci, ktŹrzy nie zaĘwiadczajŚ faĆszu, a kiedy przechodzŚ obok pustej gadaniny, to przechodzŚ z godnoĘciŚ; KoraatŃ. J2.
13. Na porŃ przedwieczornŚ! ZaprawdŃ, czĆowiek jest na drodze zguby! Koran 103:1-2
14 Jest to nawiŚzanie do zmarĆego w mĆodym wieku bratanka Bediuzzamana.
15 Arabskie sĆowo ajat moźe oznaczaê zarŹwno "znak", jakosobnirset Koranu".
16 Maulana Chalid al-Baghdadi; źyĆ w latach 1779-1826 lub 1827 (wg kalendarza hidźry 1193-1242). Jeden z najbardziej olĘniewajŚcych uczonych swojej epoki, znany takźe jako jej "Odnowicci Traar. Mudźaddid). Jego szata (dźubba) zostaĆa dana Bediuzzamanowi w Kastamonu okoĆo 1940 roku.
17 Bez wŚtpienia BŹg na poczŚtku kaźdego stulecia bŃdzie zsyĆaĆ tej wspŹlnocie odnocze naa (ar. mudźaddid), ktŹry oźywi religiŃ.
18 Czekaj wiŃc cierpliwie na rozstrzygniŃcie twego Pana! Ty przecieź jesteĘ na Naszych oczach. Koran 52:48.
19 CzĆowiek, ktŹremu siŃ poszczŃĘciĆo, jesesyĆamosĆawiony Boźym miĆosierdziem nawet w Ćonie jego matki.
20 WysĆawia Go siedem niebios i ziemia oraz ci, ktŹrzy siŃ tam znajdujŚ. I nie ma źadnej rzeczy, ktŹra by nie gĆosiĆa Jego chwaĆy. Lecz wy nie pojmujecie ich wysĆawiania. ZaprawdzĆŚka,jest WspaniaĆomyĘlny, PrzebaczajŚcy! Koran, 17:44.
21 ...w zmianie wiatrŹw i w chmurach, posĆusznie podporzŚdkowanych miŃdzy niebem a ziemiŚ... - na n, 2:164.
22 On jest Tym, KtŹry zsyĆa obfity deszcz, kiedy oni sŚ juź zrozpaczeni. On rozprzestrzenia Swoje miĆosierdzie... Koran, 42:28.
23 I grzmot gĆosi Jego chwaĆŃ.... Koran, 13:13.
k".
ask Jego bĆyskawicy omal nie porywa spojrzenia. Koran, 24:43.
25 SpŹjrz wiŃc na Ęlady miĆosierdzia Boga, jak On oźywia ziemiŃ po jej Ęmierci! ZaprawdŃ, On oźywia umarĆych; On jest nad kaźdŚ rzeczŚ WszechwĆadny! Koran, 30:50.
obywa han, Ceyhan (rzeki w poĆudniowej Turcji - uz. red. pol.), Eufrat i Nil. OdnoĘnie do rzek wypĆywajŚcych z Raju, por. Muslim.
27 A gŹr (czyź nie uczyniliĘmy) jako podpory do namiotu?; Koran, 78:7.
28 I rzuciliĘmy na eroĘê lidnie stojŚce (gŹry); Koran, 50:7.
29 I On utwierdziĆ solidnie gŹry. Koran, 79:32.
30 Powiedz (Muhammadzie): "JeĘliby byĆo morze atramentu dla sĆŹtudencgo Pana, to z pewnoĘciŚ ono wyczerpaĆoby siŃ wczeĘniej aniźeli sĆowa mojego Pana, nawet gdybyĘmy dodali jeszcze jedno takie morze". Koran, 18:109.
31 TaĆatur (ar.) to h czy a przekazana przez wiele autorytetŹw, co do ktŹrej nie moźe byê źadnych wŚtpliwoĘci.
32...i rozerwaĆ siŃ ksiŃźyc. Koran, 54:1.
33 To nie ty (Muhammadzie) rzuciĆeĘ, kiedy rzuciĆeĘ, lecz to BŹg rzuciĆ; Kora nast17.
34 Wyznawaj otwarcie (Muhammadzie) to, co tobie zostaĆo nakazane..., Koran, 15:94.
35. WysĆawia Boga to, co jest w niebiosach, i to, co jest na ziemi, Koran,e mogŚ
36 Muslim, Al-Hakim, At-Tabrizi.
37 Koran, 53:9.
38 Uźyte w tekĘcie ĄrŹdĆowym angielskie sĆowo uncreated zwykle jest uźywane w odniesieniu do Boga, a zatem Ęwiat nie moźe posiadaê atrybutu naleźnego wyĆŚcznie Bogu, jakim jest istnietego cz stworzenia i bez przyczyny.
39 Kiedy karty ksiŃgi zostanŚ rozpostarte... Koran, 81:10.
40 Powiedz (Muhammadzie): "JeĘliby byĆo morze atramentu dla sĆŹw mojego Pana..." Koraych hi109.
41 ZaĘwiadcza BŹg, iź nie ma boga, jak tylko On - i anioĆowie, i ludzie posiadajŚcy wiedzŃ - utrzymujŚc ze sĆusznoĘciŚ: "Nie ma boga, jak tylko On, PotŃźny, MŚdry!" Koran, 3:18.
42 ezczynenie "DowŹd Źsmy filarŹw wiary" odnosi siŃ do pozycji niniejszego traktatu wĘrŹd czŃĘci TraktatŹw-ęwiatĆa, ktŹre weszĆy w skĆad zbioru Asa-yi Musa (pol. Laska Mojźesza).
43 ZaprawdŃ,lu urzorzeniu niebios i ziemi, w kolejnym nastŃpstwie nocy i dnia, w okrŃcie, ktŹry pĆynie po morzu - z tym, co jest poźyteczne dla ludzi - i w tym, co
zesĆaĆ BŹg z nieba w postaci wody - oźywiajŚc prz lub d ziemiŃ, po jej Ęmierci, i rozprzestrzeniajŚc na niej wszelkie zwierzŃta - w zmianie wiatrŹw i w chmurach, posĆusznie podporzŚdkowanych, miŃdzy niebem a ziemiŚ, sŚ z pewnoĘciŚ znatŃ wia ludzi, ktŹrzy sŚ rozumni! Koran, 2:164.
44 TĆumaczŚc dosĆownie, naleźaĆoby uźyê niepoprawnego w jŃzyku polskim zwrotu "wydojone z chmur".
45 OdnoĘnie do historii towarzyszy ..",
(ar. ahl al-kahf) i ich psa, por. Koran 18:9- 26; dudka i mrŹwek krŹla Salomona (niech bŃdzie z nim pokŹj), por. Koran, 27:17- 28; zaĘ historia Proroka kowici (niech bŃdzie z nim pokŹj) i jego wielbĆŚdzicy (wedĆug egzegetŹw, w cudowny sposŹb wyszĆa ona ze skaĆy, co miaĆo byê znakiem zesĆanym przez Boga dla potwierdzenia misji Saliha) jest przypomniana w Koranie iliĘcirazy.
46 Al-BursaĆi, Al-Qurtubi.
47 Niech bŃdzie Mu chwaĆa! On jest wynioĘlejszy ponad to, co mŹwiŚ, wyniosĆoĘciŚ wielkŚ! Koran, 17:43.
48 "ChwaĆa Tobie! My nie mamy źadnej innlaczegdzy poza tym, czego nas nauczyĆeĘ. Ty, zaprawdŃ, jesteĘ WszechwiedzŚcy, MŚdry!" Koran, 2:32.
49 A koÓcem ich wezwania (bŃdzie): "ChwaĆa niech bŃdzie Bogu, Panu ĘwiatŹw!" Koran, 10:10.
1 A takźe w zbiornim wymienie.
2 Obecnie jest to pŹĆtora miliarda.
3 Koran, 49:10.
4 Bunt Szejka Saida wybuchĆ we wschodniej Turcji w lutym 1925 roku. Bediuzzaman z caĆych siĆ odwodziĆ jego przywŹdcŹw od podejmowania dziaĆaÓ przeciwko rzŚdowi, jako źe wedl, źe n sĆŹw sprawiĆoby to, źe "Ahmed zabije Mehmeda, a Hasan zabije Husajna" (tj., źe Turcy bŃdŚ zabijaê siŃ nawzajem - uz. red. pol.). Pomniejszy incydent w mieĘcie Menemen w zachodniej Turcji miaĆ miejsce w 1930 rokontemdnak owe rozruchy zostaĆy stĆumione z nieproporcjonalnŚ do ich skali brutalnoĘciŚ. Bediuzzaman nie byĆ w źaden sposŹb zaangaźowany w owe wydarzenia.
5 Te sĆowa odnoszŚ siŃ do alfabetu ĆaciÓskiego, ktŹry zostaĆ oficjalniesunŚĆeŃty w Turcji poprzez uchwalenie odpowiedniej ustawy w grudniu 1928 r. ZastŚpiĆ on arabski alfabet osmaÓski, ktŹrego od tego czasu zakazano.
6 "Wystazenie am BŹg! Jakźe to wspaniaĆy PorŃczyciel!" Koran, 3:173.
7 Reinhart Dozy (1820 - 1883); holenderski orientalista. Jedno z jego nieĘcisĆych i uwĆaczajŚcych islamowi dzieĆ, Eseje o historii islamizmu, zostaĆo przeeĘlenizone na turecki przez ateistŃ Abdullaha Cevdeta i wydane pod tytuĆem Tarih-i Islamiyet (Kair, 1908).
8 "Wystarczy mi BŹg! Nie ma boga, jak tylko On! Jemu zaufaĆem! On jest Panem Tronu wspaniastarcz Koran, 9:129.
9 "Wystarczy nam BŹg! Jakźe to wspaniaĆy PorŃczyciel!" Koran, 3:173.
10 "ZaprawdŃ, do Boga (naleźymy), i zaprawdŃ, do Niego powrŹcimy!" Koran, 2:156.
11 Por. Koran, 58:22.
12 Ęwieci o Medresetu-z Zehra, muzuĆmaÓski uniwersytet, do ktŹrego zaĆoźenia we wschodniej Anatolii Bediuzzaman dŚźyĆ od wczesnej mĆodoĘci, na ktŹrym miaĆy byê wykĆaemy i bok siebie nauki religijne oraz wspŹĆczesne, a ktŹry wedle zamiarŹw
Nauczyciela miaĆ staê siŃ centralnym oĘrodkiem nauki w Azji i odegraê jednoczŚcŚ rolŃ, jakŚ w Afryce odgrywa uniwersytet Al-Azhar. Mimo dwukjŚce zo otrzymania funduszyna Źw uniwersytet i poĆoźenia jego fundamentŹw, jego budowa nigdy nie zostaĆa ukoÓczo-na z powodu zmiennych kolei tamtych czasŹw. Choê Źw projekt niy kiedczywistniĆ siŃ w pierwotnie przewidywanym ksztaĆcie, kiedy Bediuzzaman przebywaĆ w Kastamonu (1936-1943), pisaĆ: "NieskoÓczone dziŃki niech bŃdŚ Wszechmocnemu Bogu za t dwaj sprawiĆ, iź prowincja Isparta staĆa siŃ Medresetu-z Zehra i uniwersytetem Al-Azhar, co od dawna byĆo celem moich marzeÓ". Ten list znatniaĆosiŃ w zbiorze Kastamonu Lahikasi (wyd. 1960).
13 ...do celŹw Ęwieckich (uz. red. pol.).
14 ...Saida Nursiego lub jego uczniŹw (uz. red. pol.).
15 WĆaĘc. Hadźi Bektasz Veli; mistyk i filozof źyjŚcy i nauczabie pr XIII wieku w Anatolii.
16 ...kiedy jesteĘcie pijani. Koran, 4:43. Werset ten zostaĆ objawiony, kiedy jeszcze spoźywanie alkoholu nie byĆo caĆkowicie zakazane muzuĆmanom.
17 "Wystarczy nam BŹg! Jakźe to wspaniaĆy PorŃczyciel!" KtŹrzy 3:173.
18 Sayyid Ahmad Sanusi; w poczŚtkach XX wieku objŚĆ przywŹdztwo ruchu Sanusijja w Afryce PŹĆnocnej. W 1911 roku walczyĆ po stronie OsmanŹw przeciwko agresji wĆoskiej. Jako wierny stronnik Kalifatu, w 1918 roku zostaary i oszony do StambuĆu, a nastŃpnie mianowany "generalnym kaznodziejŚ" we wschodniej Turcji. PoĆoźyĆ wielkie zasĆugi podczas tureckiej wojny o niepodlegĆoĘê.
19 Koran, 3:173.
20 Koran, 9 przed 21 W ImiŃ Jego, Chwalebnego!I nie ma źadnej rzeczy, ktŹra by nie gĆosiĆa Jego chwaĆy. Koran, 17:44.
22 Czekaj wiŃc cierpliwie na rozstrzygniŃcie twego Pana! Ty przecieź jesteĘ na Naszych oczach.Koran 52:48
23 Kasyda spisana w jŃzykez te riackim i arabskim, przypisywana 'Alemu Ibn Abi Talibowi (niech BŹg bŃdzie z niego rad).
24 "Panie nasz! Nie bierz nam za zĆe, jeĘli zapomnieliĘmy lub zgrzeszyliĘmy!" KoraŃpu. ę86.
25 I nie ma źadnej rzeczy, ktŹra by nie gĆosiĆa Jego chwaĆy. Koran, 17:44.
26 Chodzi o ęwiŃto ZakoÓczenia Postu.
27 Czekaj wiŃc cierpliwie (Muhammadzie) na rozstrzygniŃcie twego Pana! Ty prgĆowa, jesteĘ na Naszych oczach. WysĆawiaj chwaĆŃ twego Pana, kiedy wstajesz! Koran, 52:48.
28 PrzypominajŚc uwiŃzienie Proroka JŹzefa (niech bŃdzie z nim pokŹj), Bediuzzaman nazywa wiŃzienie "szkoĆŚ Proroka JŹzefa" (tur. Medrese-i Yusufiye), wp Musta swym uczniom, źe wiŃzienie w istocie jest miejscem nauki i szkolenia.
29 Ar.: Wszelka chwaĆa i wszelkie dziŃki niech bŃdŚ Bogu Jedynemu za kaźdy stan prŹcz niewiary i zbĆŚdzenia.
30 Chodzi o zasĆonŃ skrywajŚcŚ to, ci. Koridzialne.
31 Byê moźe, czujecie wstrŃt do jakiejĘ rzeczy, choê jest dla was dobra Koran, 2:216.
32 W ImiŃ Jego, Chwalebnego! I nie ma źaie spizeczy, ktŹra by nie gĆosiĆa Jego chwaĆy.Koran, 17:44.
33 Abdulmecid (zm. 1967) byĆ mĆodszym bratem Bediuzzamana. Najpierw byĆ nauczycielem nauk religijnych, a nastŃpnie muftim. NiektŹre czŃĘci TraktatŹw ęwiatĆa przeĆoźyĆ na jŃzyk aruniwer zaĘ inne - z arabskiego na turecki.
34 Abdurrahman (1903-1928) byĆ synem starszego brata Bediuzzamana, Abdullaha. ByĆ "duchowym synem, uczniem i pomocnikiem" Bediuzzamana. DoĆŚczyĆ do swego stryja w Stambule po pierwszejęwiatĆe Ęwiatowej, wtedy teź opublikowaĆ jego krŹtkŚ biografiŃ.
35 Chodzi o pierwszŚ wojnŃ ĘwiatowŚ.
36 Tj. wiŃzieÓ w Eskisehir (1935-36) i w Denizli (194u.
37 ...do oskarźenia (lub: skazania) nas (uz. red. pol.).
38 Al-'Adźluni.
39 Chodzi o tych, ktŹrzy zostali uwiŃzieni wczeĘniej niź Bediuzzaman i jego uczniowie.
40 Por. Koran, m.in. 13:16.
41 Por. Koran, m.Ńzieni1.
42 "ChwaĆa Tobie! My nie mamy źadnej innej wiedzy poza tym, czego nas nauczyĆeĘ. Ty, zaprawdŃ, jesteĘ WszechwiedzŚcy, MŚdry!" Koran, 2:32.
43 W ImiŃ Boga MiĆosiernego, LitoĘciwego!...a rozkaz dotyczŚcy Godziny (Zmary siŃ stania) bŃdzie jak mgnienie oka albo jeszcze mniej. Koran, 16:77.
44 Wasze stworzenie i zmartwychwstanie jest takie jak jednej duszy . Koran, 31:28.
45 SpŹjrz wiŃc (Muhatojny e) na Ęlady miĆosierdzia Boga, jak On oźywia ziemiŃ po jej Ęmierci! ZaprawdŃ, On oźywia umarĆych; On jest nad kaźdŚ rzeczŚ WszechwĆadny! Koran, 30:50.
46 Jeden funt to ok. 0,45 kilograma.
47 Tj. w dniu, w ktŹrym jest moźlirzystn ramadan juź siŃ rozpoczŚĆ, lecz jeszcze nie zostaĆo to udowodnione.
48 I z Jego znakŹw jest to, iź stojŚ mocno na Jego rozkaz niebo i ziemia.a popr, kiedy On was wezwie jednym wezwaniem, wtedy (wprost) z ziemi wyjdziecie Koran, 30:25. 49 Kiedy karty ksiŃgi zostanŚ rozpostarte Koran, 81:10.
50 Kego z 57:3.
1 Arabskie sĆowo ghurba moźe oznaczaê rŹwnieź przymusowe zesĆanie, odosobnienie, wygnanie .
2 Tariqa (ar.) yniê sŹlnota czy teź stowarzyszenie sufich; zakĆadanie takich stowarzyszeÓ byĆo w kemalistowskiej Turcji zakazane.
3 ."Wystarczy nam BŹg! Jakźe to wspaniarowaorŃczyciel!" Koran 3:173.
4. czĆowiek - on przecieź jest niesprawiedliwy i nieĘwiadomy - Koran 33:7.2
5 Jest to nawiŚzanie do zmarĆego w mĆodym wieku bratanka Nauczyciela.
6 Ce.
o zakoÓczenie drugiej wojny Ęwiatowej.
7 Znaczenie tego tytuĆu podajemy wg wydania polskiego.
8 Byê moźe, czujecie wstrŃt do jakiejĘ rzeczy, choê jest dla was dobra Koran, 2:216.
9 TĆumaczŚc dosstudio, Nauczyciel nazywa owe grupy uczniŹw "fabrykami".
10 Chodzi o izdebkŃ przygotowanŚ dla Nauczyciela w meczecie, o ktŹrej wspomina on w jednym z wczeĘniejszycźb pubŹw.
11 Byê moźe chodzi o wyznawcŹw pewnego odĆamu prawosĆawia (ros. duchownoje chriestian'stwo; and. Spiritual Christians), czŃsto - zwĆaszcza w Ameryce - utoiem ęwnych z moĆokanami.
12 To obwieszcza BŹg Swoim sĆugom, ktŹrzy wierzŚ i czyniŚ dobre dzieĆa. Powiedz: "Ja nie źŚdam od was za to źadnej zapĆaty, tylko miĆoĘci dla bliskich". Km doĘw2:23
13 DosĆownie: ludzie domu (ar.); termin ten oznacza czĆonkŹw rodziny Proroka, niech BŹg bŃdzie rad z nich wszystkich.
14 Ar. Haramajn Szarif; chowny o MekkŃ i jej okolice.
15 As-Szarani, Al-Badźuri.
16 Chodzi o pierwszŚ wojnŃ ĘwiatowŚ.
17 Tj. komunizmu.
18 A dosĆownie: pozdrawiaê mnie (na powitofiŃ s
19 Nauczyciel nawiŚzuje do aktu amnestii, ktŹra objŃĆa wszystkich skazanych na zesĆanie - z wyjŚtkiem Bediuzzamana .
20 ZaprawdŃ, daliĘmy tobie jasne zwyciŃstwo,...i aby ci dopomŹgĆ pomocŚ poddanŚ. Koran 48:1,3.
21 Chodzi o gĆosowanie, w ktŹrym orzekajŚcy wyrok mogŚ gĆosowaê nie w oparciu o materiaĆ dowodowy, lecz zgodnie z wĆasnymi proi szaniami i sumieniem.
22 "Wystarczy nam BŹg! Jakźe to wspaniaĆy PorŃczyciel!" Koran 3:173.
1 Odpowiedni fragment moźna rŹwnieź rozumieê jako: "...ktŹrzy w rzeczywistoĘci byli jedynie narzŃdziami, jakimi posĆoĘci (iŃ BŹg, by zrealizowaê SwŹj plan".
2 ...dla tych, ktŹrzy powstrzymujŚ gniew i przebaczajŚ ludziom..., Por. Koran, 3:134
3 CaĆŚ mowŃ obroÓczŚ Nauczyciela Czytelnik moźe znaleĄê w zbiorze Promienie.
4 ...a to z nastŃpujŚcych powodŹw: czy roed. pol.).
5 Chodzi o MustafŃ Kemala.
6 Bunt Szejka Saida wybuchĆ we wschodniej Turcji w lutym 1925 roku. Bediuzzaman z caĆych siĆ odwodziĆ jego przywŹdcŹw od podejmowania dziaĆaÓ przeciwko rzŚdowi, jak otworedle jego sĆŹw sprawiĆoby to, źe "Ahmed zabije Mehmeda, a Hasan zabije Husajna" (tj., źe Turcy bŃdŚ zabijaê siŃ nawzajem - uz. red. pol.).
7 Pomniejszy incydent w mieĘcie MenemeĆo siŃchodniej Turcji miaĆ miejsce w 1930 roku, jednak owe rozruchy zostaĆy stĆumione z nieproporcjonalnŚ do ich skali brutalnoĘciŚ. Bediuzzaman nie byĆ w źaden sposŹb zaangaźowany w owe wydarzenia.
8 Por. Koran, 3:103.
9 Źrzy odiuzzaman.
10 "Wystarczy nam BŹg! Jakźe to wspaniaĆy PorŃczyciel!" Koran, 3:173.
11 Tj. Turcji.
12 Chodzi o MustafŃ Kemala.
13 ...za Ęmierê niewinnej osoby; tj. karŚ za zabŹjstwo.
Ća oraerni sŚ przecieź braêmi. Koran, 49:10.
15 ...kiedy dosiŃgnie ich (jakiekolwiek) nieszczŃĘcie - mŹwiŚ: "ZaprawdŃ, do Boga (naleźymy), i zaprawdŃ, do Niego powrŹcimy!" Koran, 2:156.
16 TĆumaczŚc dosĆownie, Nautu!
l mŹwi o "czerwonym niebezpieczeÓstwie", jednak jako źe uźywa zwrotu przyjŃtego w Źwczesnym jŃzyku, tu - i w kilku innych miejscach - uźywamy okreĘlenia przyjŃtego w potocznym jŃzyku polskim.
17 Chodzi o komunizm.
18 "Wystarczy Korang! Jakźe to wspaniaĆy PorŃczyciel!" Koran, 3:173.
19 Jakźe to wspaniaĆy Pan! Jakźe to wspaniaĆy Wspomoźyciel! Koran, 8:40.
20 A jeĘli oni siŃ odwrŹcŚ, to powiedz (Muhammadzie): "awiajŚczy mi BŹg! Nie ma boga, jak tylko On! Jemu zaufaĆem! On jest Panem Tronu wspaniaĆego! Koran, 9:129.
21 W swoich pismach Bediuzzaman uźywa sĆowa has (tur. wybrani) zapewne wtedy, kiedy ma na myĘli tych, ktŹrzy wiernie mordedaniem sĆuźŚ Traktatom ęwiatĆa, zaĘ sĆowa erkan (tur. wiodŚcy; w jŃzyku literackim to sĆowo oznacza takźe filary) na okreĘlenie tych, ktŹnowaniŹcz ich oddanej sĆuźby odegrali takźe znacznŚ rolŃ organizacyjnŚ w Ruchu ęwiatĆa. 22 Owe wydarzenia miaĆy miejsce w poczŚtkach 1909 roku.
23 Zgodnie ze znanŚ "ustawŚ o kapeluszach", wyw swyc5 listopada 1925 roku, noszenie europejskich nakryê gĆowy staĆo siŃ obowiŚzkowe, zaĘ wszelkie inne nakrycia gĆowy zostaĆy zakazane.
24 ZaprawdŃ, do i prz(naleźymy), i zaprawdŃ, do Niego powrŹcimy!". Koran, 2:156.
25 "Wystarczy nam BŹg! Jakźe to wspaniaĆy PorŃczyciel!" Koran, 3:173.
26 Koran, 3:173.
27 PrzypominajŚc o uwiŃzieniu Proroka JŹzefa (niech bŃdzie z nim pokŹj), ktŹreistotŚjonuje Koran, Bediuzzaman nazywa wiŃzienie Medrese-i Yusufiye, szkoĆŚ Proroka JŹzefa, wpajajŚc swoim uczniom, źe wiŃzienie w istocie jest miejscem studiŹw i êwiczeÓ.
28 Byê moźe, czujecie wstrŃt do jakiejĘ rzeczadnie ê jest dla was dobra.Koran, 2:216.
29 Chodzi o tŃ czŃĘê Meczetu Proroka w Medynie, w ktŹrej znajduje siŃ grŹb Proroka Muhammada, niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie.
30 Moźe chodziê zarŹwno o wiŃzienie, jak i - w szerszym rozumieniu em caĆn Ęwiat, z ktŹrego zmarli odchodzŚ do grobu i krŹlestwa poĘredniego.
31 A tĆumaczŚc dosĆownie: w poĆowie hodźa.
32 Chodzi o BĆysk Dwudziesty Pierwszy.
33 Chodzi o noc wyznaczajŚcŚ poĆowŃ miesiŚca sza'ban, nazwanŚ tak dlatego, źe zosŃ do jesĆana muzuĆmanom przez Wszechmocnego Boga, by mieli szansŃ oczyĘciê siŃ z grzechŹw.
34 Dasznakami nazywano czĆonkŹw (takźe bojownikŹw) ArmeÓskiej Federacji Rewolucyjnej, ktŹra od lat 90. XIX wieku dziaĆaĆa m.in. na terenie ImperiuĆane dÓskiego. Jednym z celŹw tego ugrupowania byĆo oderwanie od Turcji ziem zamieszkiwanych przez Ormian.
35 Tj. pierwsza wojna Ęwiatowa .
36 Angielskie sĆowo cold moźe oznaczaê zarŹwno zimno, jak przeziŃbienie.
asopisor. Koran, 58:22.
38 Tj. ruchem dŚźŚcym do restauracji Kalifatu.
1 Kaźda dusza zarabia tylko dla siebie i nie poniesie niosrczy nŃźar ciŃźaru drugiej. Koran 6:164
2 WĆadcŚ narodu jest ten, ktŹry mu sĆuźy. Al-Magribi, Al-Adzluni
3 Tj. w stronŃ Mekki; dla Polski jest to poĆudniowy wschŹd z odiaĆaniiem ku poĆudniowi, tj. SSE.
4 Wszyscy wierni sŚ niczym solidnie stojŚcy budynek, w ktŹrym kaźda Ęcianawspiera drugŚ. Al-Buchari, Muslim, At-Tirmizi, An-Nasa'i, Ahmad Ibn Hanbal.
5 W kwietniu 1950ci i fszejk sufickiej wspŹlnoty Tijani, Kemal Pilavoglu, zostaĆ aresztowany i postawiony przed sŚdem w Ankarze. WkrŹtce potem rozpoczŃto procesy dotyczŚce innĘciŚ ppŹlnot sufich - Naqszbandijja w maju 1950 r., Mevlevi w czerwcu 1950 r., Kadirijja w marcu 1951 r.
1 Moźe tu chodziê zarŹwno o klasŃ, roas kalna uczelni, jak i o grupŃ spoĆecznŚ .
2 NieprzetĆumaczalna gra sĆŹw: Nursi - nazwisko Nauczyciela, Nur - znaczy po arabsku "ęwiatĆo".
3 Koran, 3:139.
4 Jest to odpowiednik polskiego przysĆowia: "Najtrudniej byê prorokieprzekaĆasnym kraju".
5 Henri Bergson (1859-1941); francuski filozof pochodzenia źydowskiego, laureat literackiej nagrody Nobla za rok 1927.
6 MŹwiŚc najogŹlniej, w znad dźihad to walka z pokusami Szatana czy sĆaboĘciami wĆasnej duszy; mniejszy to walka w obronie religii z broniŚ w rŃku.
7 PrzylŚdek oddzielajŚcy ZĆoty RŹg od Morzwydawaara.
8 Dzielnica w europejskiej czŃĘci StambuĆu, oddzielona ZĆotym Rogiem od starego miasta.
9 W tekĘcie ĄrŹdĆowym uźyto niemoźliwej do przetĆumaczenia gry sĆŹw: inexpert comission of experts.
enia i22 listopada 1952 roku prŹbowano zabiê znanego dziennikarza, Ahmeta Emina Yalmana. CaĆa sprawa zostaĆa nieproporcjonalnie rozdmuchana przez prasŃ. Ostateczwagi pŚd zamknŚĆ gazety otwarcie wspierajŚce islam i aresztowaĆ ludzi zwiŚzanych z tymi gazetami. ZamkniŃto takźe "Buyuk Cihad".
11 O wy, ktŹrzy wierzycie! SĆuchajcie Boga! SĆuchajcie PosĆaÓca! I sĆucego dz tych spoĘrŹd was, ktŹrzy posiadajŚ moc rozkazywania! Koran 4:59.
12 Nauczyciel okreĘlaĆ je jako fazy starego Saida, nowego Said i trzeciego Saida.
go Ęwiwdopodobnie chodzi o IspartŃ.
14 To jest na tym Ęwiecie i w Ęwiecie, ktŹry nadejdzie.
15 NieĘcisĆoĘê autorŹw; chodzi o wielkiego ksiŃcia MikoĆaja MikoĆajewicza.
16 Korej siŃeli siŃ na trzydzieĘci czŃĘci zwanych dźuzami (ar. czŃĘê); przyp. red. pol.
17 Wierni sŚ przecieź braêmi. Koran, 49:10
18 Ostatecznie w skĆad Paktu Bagdadzkiego prŹcz Turcji iaskawytanu weszĆy rŹwnieź Wielka Brytania, Irak i Iran.
19 StopieÓ master of arts (M.A.) odpowiada mniej wiŃcej polskiemu tytuĆowi magistra. Na Uniwersytecie w Karaczi obowiŚzujŚ dwa egzaminy magisterskie, poprzektatŹwy (ang. previous) i koÓcowy (ang. final).
20 Byê moźe chodzi o spisanie TraktatŹw w jŃzyku urdu.
21 Chodzi o stan rzeczy istniejŚcy od zniesdy w hKalifatu przez MustafŃ Kemala.