feldmarszaĆka z powodu Nie ma, jakŚ wykonuje, a jego udziaĆem staje siŃ tysiŚckrotnie wiŃksza cnota.
Jak wspomniano w zakoÓczeniu SĆowa DziewiŃtnastego, wiŃkszoĘê mŚdroĘci zawartej w powtŹrzeniach Koranu moźna znaleĄê rŹwnieź w Traktatach ęwiatĆa. ZwĆasziwym rugi rodzaj owej mŚdroĘci moźna w caĆej peĆni znaleĄê w Traktatach. Owa mŚdroĘê jest nastŃpujŚca:
Kaźdy i w kaźdym czasie potrzebuje Koranu, rzŚdzeźe nie kaźdy i nie zawsze moźe posiadaê zdolnoĘê przeczytania caĆego Koranu, wszelako w wiŃkszoĘci przypadkŹw ludzie mogŚ przeczytaê przynajmniej jednŚ surŃ. Zatarźyê rzez zawarcie w wiŃkszoĘci dĆuźszych sur najwaźniejszych celŹw Koranu, kaźda sura przyjŃĆa ksztaĆt miniaturowego Koranu. Oznacza to, źe aby nikt nie zostaĆ pozbawiony korzyĘci pĆynŚcych z Koranu, jego cele takie, jak ZmartwŃpuje:anie, jednoĘê Jedynego Boga (ar. taĆhid)>czy historia Mojźesza sŚ wspominane wielokrotnie. Dla tej samej doniosĆej mŚdroĘci niekiedy - bez udaê źadmojej ĘwiadomoĘci i woli - pewne subtelne prawdy wiary oraz ich mocne Ęwiadectwa powtarzajŚ siŃ w pewnej liczbie TraktatŹw. ZwykĆem niezmiernie siŃ temu dzibĆŃdemzadawaê sobie pytanie: "Dlaczego sprawiono, bym to przeoczyĆ?".
PŹĄniej dowiedziaĆem siŃ z caĆkowitŚ pewnoĘciŚ, źe w tej epoce kaźdy potrzebuje TraktatŹw ęwiatĆa, lecz nie kaźdy jest w stanie otrzymaê je w caĆoĘci. Nawet jona szudzie otrzymujŚ caĆoĘê TraktatŹw, to nie sŚ w stanie wszystkich przeczytaê. MogŚ jednak otrzymaê wszechstronny traktat jako miniaturŃ zbioru TraktatŹwna (arĆa, a czytajŚc go, przewaźnie mogŚ znaleĄê w nim kwestie, ktŹrych potrzebujŚ. Jak powtarza siŃ potrzeba poźywienia, tak teź mogŚ oni powtarzaê studiowanie danego traktatu.
Jako źe ludzkasca i ê jest przejawem miĆosierdzia Boźego panowania nad kaźdŚ rzeczŚ [2], zaiste niezbŃdnym jest, aby nie przekraczaĆa ona granic miĆosierdzia tego, ktŹry jest miĆosierdziem dla wszystkich ĘwiatŹw [3]
(niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆonowaniie). JeĘli litoĘê przekracza granice i wystŃpuje z brzegŹw, z pewnoĘciŚ nie moźe byê dĆuźej uwaźana za miĆosierdzie ani litoĘê, lecz raczej za chorobŃ duchowŚ i chorobŃ s uczniktŹra rozwijajŚc siŃ, prowadzi do zbĆŚdzenia i apostazji.
Na przykĆad traktowanie kwestii takich, jak palenie siŃ niewiernych i hipokrytŹw (ar. munafiqun)>w Ogniu Piekielnym oraz tematŹw kary i daliĘmu, jakby byĆy niezgodne z litoĘciŚ jednostki, oraz bĆŃdne interpretowanie ich, jak jest zaprzaÓstwem i odrzucaniem wiŃkszej czŃĘci Koranu, tak jest rŹwnieź wielkŚ niesprawiedliwoĘciŚ i kraÓcowym brakiem miĆosierdzia, poniewaź ukazywanm z podnie ulokowanej litoĘci wobec potworŹw, ktŹre poźerajŚ niewinne zwierzŃta, jest byciem kraÓcowo bezlitosnym, bezwzglŃdnym i okrutnym wobec owych bezradnych zwierzŚt. LitoĘciwe wspŹĆczucie i modlitwy o darowanie kary ludziom, ktŹrzy nwaźaĆ źycie wieczne tysiŃcy muzuĆmanŹw i prowadzŚ setki wiernych ku zgubie, zagĆadzie i straszliwym grzechom, jest zaiste przeraźajŚcym brakiem miĆosierdzia i okrucieÓstwem.
W Traktatach ęwiatĆa zostaĆo udowodnione w rozstrzygajŚcy sposŹb, źz tobŚiara i zbĆŚdzenie sŚ wielkŚ zniewagŚ i okrucieÓstwem wobec wszelkiego stworzenia. SŚ one przyczynŚ odciŃcia siŃ od miĆosierdzia i prowadzŚ do katastrofy. Zaiste, w aa ktŹrcznym hadisie powiedziano, źe ryba źyjŚca w gĆŃbinach oceanu bŃdzie skarźyê siŃ (na niewiernych - uz. red. pol.) i powie: Ci ludzie zniszczyli nasz spokŹj i wygodŃ.>Zatem ci, ktŹrzyNauczyajŚ wspŹĆczucie i litoĘê z powodu ukarania niewiernych i hipokrytŹw, ukazujŚ brak wspŹĆczucia dla niezliczonych niewinnych istot, ktŹre istotnie i prawdziwie zasĆugujŚ na litoĘê.
Traktaty ęwiatĆa wysKoran , aby zaspokoiê wszystkie potrzeby zwiŚzane z prawdami islamu i sprawiajŚ, źe ludzie nie potrzebujŚ źadnych innych dzieĆ. Poprzez liczne i pewne Ęwiadectwa zrozumiaĆym jest fakt, źe najkrŹtsza i najĆatwiejsza droga do ocalenia i umocniengo stary oraz podniesienia jej do poziomu wiary potwierdzonej (tur.~iman-i tahqiqi) prowadzi przez Traktaty ęwiatĆa. Tak, Traktaty ęwiatĆa skracanim zaonanie owej drogi z piŃtnastu lat do piŃtnastu tygodni i uĆatwiajŚ osiŚgniŃcie poziomu potwierdzonej wiary. DwadzieĘcia lat temu wasz biedny brat, intensywnie siŃ uczŚc, byĆ w stanie przestudiow jest y tom w ciŚgu jednego dnia. Obecnie to juź niemal dwadzieĘcia lat, od
kiedy Koran i pochodzŚce od Koranu Traktaty ęwiatĆa staĆy siŃ dla mnie wystarczajŚce. Nie potrzebowaĆem ani jednaliê iŃgi i nie siŃgaĆem do źadnych innych dzieĆ. Traktaty ęwiatĆa zawierajŚ prawdy tak rŹźnorodne, źe poprzez dwadzieĘcia lat ich spisywania nie czuĆem potzachwisiŃgniŃcia do innych ksiŚg. Z pewnoĘciŚ moźna siŃ spodziewaê, źe wy nie bŃdziecie potrzebowali innych ksiŚg po dwadzieĘcia razy bardziej.
Jako źe jestem z was zadowolony, nie patrzŃ na innych ani nie zajmujŃ siŃĆy do prawami, wy rŹwnieź musicie byê zadowoleni z TraktatŹw ęwiatĆa. W tych czasach jest to koniecznoĘê!
Zasada Pierwsza w odpowiedzi na rozpacz ludzi wiary przynosi dowymierwinŃ o Ęwietle, jakie ukaźe siŃ w przyszĆoĘci. DziŃki swej dalekowzrocznoĘci (stary Said - uz. red. tur.) przeczuĆ i dowiedziaĆ siŃ, źe w stnaĆem wym czasie przyszĆoĘci Traktaty ęwiatĆa umocniŚ i ocalŚ wiarŃ wielu ludzi wiary (ar. ahl al-iman).>Przy takich poglŚdach poszukiwaĆ on nadziei w sferach politycznych Rewolucji WolnoĘci. StaraĆ siŃ zast481
بِ Źw poglŚd bez wĆaĘciwego kontekstu i interpretacji i przyjŚĆ, iź to, co przewidziaĆ, nastŚpi dziŃki kwestiom polityki, siĆy i mas. To, co przeczuĆ, byĆo sĆusznymztaĆto to, co wyraziĆ, nie byĆo caĆkowicie ĘcisĆe.
Zasada Druga: Jak pewne osobistoĘci polityki i wielcy pisarze, tak stary Said przewidziaĆ kraÓcowy despotyzm i opowiedziaĆ siŃ przeciwko niemu. Choê owo przecik powwymagaĆo umieszczenia we wĆaĘciwym kontekĘcie oraz interpretacji, ci politycy i genialni pisarze atakowali despotyzm, ktŹry byĆ nim jedynie formalnie i z nazwy, bŃdŚc sĆabym, kiedy naprawdŃ ichbrŚ no spowodowane byĆy cieniami despotyzmu, ktŹry miaĆ nadejĘê kiedyĘ w przyszĆoĘci. WziŃli oni Źw cieÓ za rzeczywisty, a dziaĆajŚc przeciwko niemu, wyrazili siŃ tak, jak siŃ wyto z t. ZamysĆ byĆ sĆuszny, lecz ich cel byĆ niewĆaĘciwy.
Oto, dlaczego w minionych latach stary Said rŹwnieź przeczuwaĆ Źw majŚcy nastŚpiê desewnym i w niektŹrych ze swoich wypowiedzi wyraźaĆ wrogoĘê wobec niego. WierzyĆ on, źe legalny konstytucjonalizm byĆ zbawiennym Ęrodkiem, jakiŚce, a zastosowaê przeciwko owemu dziwnemu i straszliwemu despotyzmowi. PracowaĆ zgodnie z poglŚdem, wedle ktŹrego "poprzez wzajemnŚ naradŃ zgodnŚ z osŚdami Koranu wolnoĘê prawa szariatu moźe wyeliminowaê owo straszliwe nieszczŃĘcie".
u. Jed chodzi o prawdŃ Medresetu'z-Zehra, znajduje siŃ ona w podsumowaniu Traktatu o dyskusjach>(tur. Munazarat Risalesi),>ktŹry jest jej duchem i podstawŚ. Stary Said zaiste przepowiedziaĆ przygotowanie terenu dla przyszĆych szkŹĆ konaĆea i zostaĆ poprowadzony ku temu celowi bez jego wiedzy i woli. Poprzez swŚ dalekowzrocznoĘê poszukiwaĆ on owej Ęwietlistej prawdy w jej materialnym ksztaĆcie. PŹĄniejŚcycherializowaĆ siŃ fizyczny aspekt owej prawdy: nieźyjŚcy juź SuĆtan Resad przeznaczyĆ dziewiŃtnaĘcie tysiŃcy lir w zĆocie na poĆoźenie fundamentŹw Medresetu'z-Zehra w prowincji Van. to jeno fundamenty pod jej budowŃ, jednak wybuchĆa pierwsza wojna Ęwiatowa i caĆŚ sprawŃ odĆoźono. PiŃê lub szeĘê lat pŹĄniej udaĆem siŃ do Ankary ije ubonie zaczŚĆem dziaĆaê na rzecz tego projektu.
Stu szeĘêdziesiŃciu trzech spoĘrŹd dwustu czĆonkŹw parlamentu podpisaĆo i zaaprobowaĆo budźet, oznajmiajŚc, źe piebie czŚ na naszŚ medresŃ sto piŃêdziesiŚt trzy tysiŚce lir w banknotach. Jednakźe, na nieszczŃĘcie po tysiŚckroê, wszystkie medresy zostaĆy zamkniŃte, a owe plany nie urzecro wteniĆy siŃ. Niemniej jednak, za co nieskoÓczona chwaĆa niech bŃdzie Wszechmocnemu Bogu, duchowa osobowoĘê owej medresy ukazaĆa siŃ w Isparcie, a Traktaty ęwiatĆa wydaĆy owoce. In sza'a-llah,>przyszĆym uczniom ęwiatĆa powiedzie siŃ urzeczywist obowi tej wzniosĆej prawdy w jej materialnym ksztaĆcie.
...WzniosĆa i przynoszŚca korzyĘci sĆuźba wierze wykonywana przez Traktaty ęwiatĆa dostarczyĆa im wystarczajŚcego przanowania. Przenikliwe spojrzenie serc owych uczniŹw pojŃĆo tŃ prawdŃ, źe sĆuźba TraktatŹw ęwiatĆa ratuje wiarŃ. JeĘli chodzi o drogŃ tarik i szejkŹw, to daje ona pewien stopieÓ ĘwiŃtoĘci (ar. Ćalaja).>Ocalenie wiary jednego czĆokiego jest waźniejsze i przynosi wiŃkszŚ nagrodŃ niź podniesienie dziesiŃciu wiernych do poziomu ĘwiŃtoĘci. Jako źe wiara daje wieczne szczŃĘcie, zapewnia ona wiernemu wieczne krŹlestwo wielkie jak tsobliwat, podczas gdy ĘwiŃtoĘê powiŃkszy Raj wierzŚcego i przyozdobi go. Daleko wspanialszŚ sĆuźbŚ jest uczynienie jednego czĆowieka suĆtanem, niź uczynienie dziesiŃciu ludzi gubernatorami.
#33َمُ بِrzenikliwe serca waszych braci z Isparty dostrzegĆy Źw fakt, nawet jeĘli nie uchwyciĆy go umysĆy niektŹrych z nich. PrzedĆoźyli oni przyjaĄÓ bezradnego i grzeszneia wraowieka takiego jak ja nad przyjaĄÓ ĘwiŃtych (ar. aĆlija)>i biegĆych w prawie religijnym [4], jeĘli byli tacy poĘrŹd owych ĘwiŃtych.
Z powodu owej prawdy, jeĘli przewodnik duchowy (ar. qutb)>lub szejk przybŃdzie do waszego miasta i poiŃtychm: "W ciŚgu dziesiŃciu dni wzniosŃ was do poziomu ĘwiŃtoĘci", a wy pozostawicie Traktaty ęwiatĆa i podŚźycie za nim, nie bŃdziecie dĆuźej przyjaciŹĆmi bohlnie, Isparty!
(Oto rozmowa, ktŹrŚ przypominam, aby sprostowaê niektŹrych moich braci spoĘrŹd uczniŹw ęwiystkiektŹrzy zbyt dobrze o mnie myĘlŚ i darzŚ mnie szacunkiem dalece przekraczajŚcym moje rzeczywiste zasĆugi.)
PrzytoczŃ wam rozmowŃ, jakŚ czterdzieĘci lat temu przeprowadziĆem z moim starszym bratem, nieźyjŚcym jlozofiĆŚ Abdullahem (oby BŹg siŃ nad nim zmiĆowaĆ).
MŹj nieźyjŚcy juź brat byĆ szczerym uczniem Ziji ad-Dina, naleźŚcego do wielkich ĘwiŃtych (niech jego tajemnica bŃdzie uĘwiŃcona). Jako źe zwyczajem powszechnie przyjŃtymu niez ludzi tariki byĆo najwyźsze umiĆowanie i szacunek dla ich nauczycieli, mŹj nieźyjŚcy juź brat powiedziaĆ do mnie:
-Szanowny Zija ad-Din zna wszystkie nauki. Jako wspaniaĆy przewodnik duchowy, posiada on zdolnoĘê pojmowania wszystkiegogodne zechĘwiecie. - Po czym opisaĆ wysokŚ rangŃ owego ĘwiŃtego (ar. aĆlija),>abym przyĆŚczyĆ siŃ do niego.
PowiedziaĆem zatem memu bratu:
-Przesadzasz. Gdybym go zobacztrŃtu gĆbym pokonaê go w wielu kwestiach religijnych. ZaprawdŃ, nie miĆujesz go tak szczerze, jak ja to czyniŃ, poniewaź miĆujesz wyobraźenie Ziji ad-Dina, ktŹry zna wszystkie nauki i jest wspaniuź MuĆrzewodnikiem duchowym. Oznacza to, źe jesteĘ
z nim zwiŚzany i miĆujesz go stosownie do tego tytuĆu. Gdyby podniosĆa siŃ zasĆona tego, co niewidzialne, i ukazaĆataki srawda o nim, twoje umiĆowanie go albo zostaĆoby rozbite na kawaĆki, albo teź zmniejszyĆoby siŃ do jednej czwartej jego obecnego poziomu. Tymczasem ja prawdziwie miĆujŃ owego bĆogosĆawtŹry p czĆowieka i doceniam go tak bardzo, jak ty go doceniasz, poniewaź jest on szczerym, wpĆywowym i waźnym przewodnikiem dla ludzi wiary, pozostaje w krŃgu sunny i znajduje siŃ na drodze prawdy. Gdyby ukazaĆa siŃ jego osobista ranga, to nienieprzc juź o odstŚpieniu od niego czy o tym, by moje umiĆowanie go miaĆo siŃ zmniejszyê - daleki jestem od tego! - przywiŚzaĆbym siŃ do niego bardziej, bardziej szanowaĆbym go i ceniĆ. To oznaczaiecznea miĆujŃ prawdziwego ZijŃ ad-Dina, podczas gdy ty miĆujesz wyobraźenie Ziji ad-Dina.
Poniewaź mŹj brat byĆ obiektywnym i dociekliwym uczonym, przyjŚĆ i pochwaliĆ mŹj punkt widzenŃtrzne O, cnotliwi uczniowie ęwiatĆa i moi drodzy, gotowi do poĘwiŃceÓ bracia, ktŹrzy jesteĘcie daleko bardziej szczŃsnymi ode mnie! W odnieie z p do mojej osoby wasze uszanowanie mojej osoby i Ćaskawe spoglŚdanie na mnie nie przyniosŚ wam szkody, jednakźe ludzie dostrzegajŚcy prawdŃ, tacy jak wy, powinni okazywaê wysoki szacunek i uznanie jediemnaĘrzez wzglŚd na obowiŚzek i wykonywanŚ sĆuźbŃ. Gdyby zostaĆa uniesiona zasĆona i gdyby ukazaĆa siŃ moja natura od stŹp do gĆŹw, ze wszystkimi jej uĆomnoĘciami, litowalibyĘcie siŃ nade mnŚ. Ukrywam ajŚ, źady, aby nie utraciê waszej przyjaĄni.
MŚdroĘê stojŚca za mojŚ odpowiedziŚ na wasz list z ostatniego tygodnia, w ktŹrej do pewnego stopnia Terazam wysoki szacunek, jaki mi okazujecie, jest nastŃpujŚca:
W tym czasie istniejŚ niezwykle przewaźajŚce siĆy, ktŹre roszczŚ sobie prawo do wszystkiego. PrzewidujŃ zatem, źe343
za przypuĘciê, iź prawdziwie oczekiwany czĆowiek, ktŹry miaĆ przyjĘê sto lat pŹĄniej, przybyĆby w tym czasie, powstrzymaĆby siŃ od zaangaźowania w wydarzenia polityczne i zmieniĆ swŹj cel, aby niezaĆ, źaê na rzecz owych siĆ.
IstniejŚ trzy kwestie dotyczŚce owego wyczekiwanego czĆowieka. JednŚ jest źycie, jednŚ jest szariat i jednŚ jest wiara (ar.~iman). ZusznoĘu widzenia prawdy najwaźniejszŚ i najwiŃkszŚ z nich jest kwestia wiary, jednakźe zgodnie z popularnym poglŚdem i z obecnym stanem spraw tego Ęwiata jako najbardziej wartoĘciowe i znaczŚce kwestie ktŹryega siŃ obecnie źycie i szariat. Nawet gdyby Źw wyczekiwany czĆowiek byĆ juź obecny, to jako źe niezgodne z panujŚcymi Boźymi prawami dotyczŚcymi tego Ęwiata (ar. adatu-llah)>jest wprowadzenie zmian na obliczu Ęwiata we wszystkich tych trzecajŚc ntiach rŹwnoczeĘnie, z pewnoĘciŚ uznaĆby on za priorytet i podstawŃ jedynie najwiŃkszŚ z owych kwestii, a pozostaĆych nie uwaźaĆby za zasadni, ktŹrŹwczas sĆuźba wierze nie utraci swej czystoĘci w oczach spoĆeczeÓstwa i zostanie w jasny sposŹb ustanowiona w umysĆach prostych ludzi, ktŹrzy z ĆatwoĘciŚ zostali wprowadzeni w bĆŚd, co posĆuźy temu, by owa stykujŚnigdy nie staĆa siŃ narzŃdziem sĆuźŚcym innym zamysĆom.
Jako źe przez ponad dwadzieĘcia lat pozostawania pod tak absolutnŚ i destrukcyjnŚ tyraniŚ moralnoĘê ulegĆa zepsuciu w tak wielkim stopniu, a siĆa charakteru i wiernoĘê zielka y do tego stopnia, źe nie moźna ufaê jednemu spoĘrŹd dziesiŃciu, a nawet dwudziestu ludzi, zatem w odpowiedzi na Źw dziwny stan rzeczy wymagane sŚ nadzwyczajna wytrwaĆoĘê, zas, kharakteru, wiernoĘê i muzuĆmaÓskie poĘwiŃcenie. W przeciwnym razie owa sĆuźba pŹjdzie na marne i przyniesie szkodŃ.
NajwaźniejszŚ, najbardziej szczerŚ, najbardziej bezpiecznŚ i przynlne, i najwiŃkszy sukces sĆuźbŚ jest uĘwiŃcona sĆuźba, jakŚ moźna znaleĄê w krŃgu uczniŹw ęwiatĆa.
Tego roku ĘwiŃty miesiŚc ramadan ma wielkie znaczenie i jest nzialnezaj korzystny zarŹwno dla Ęwiata islamu, jak i dla uczniŹw ęwiatĆa.
Zgodnie z tajemnicŚ "wspŹĆuczestnictwa w dzieĆach źycia ostatecznego" (ao mi ntiraqi 'amali uhraĆijja),>ktŹre jest fundamentalnŚ zasadŚ uczniŹw ęwiatĆa, owa zasada i miĆosierdzie Boga wymagajŚ tego,
by jeĘli chodzi o duchowy zysk kaźdego czĆowieka, udziaĆ wszystkich jego braci i siŹstr zostaĆ zaty may w ksiŃgach ich dobrych uczynkŹw w tej samej wysokoĘci. Sprawia to, źe nagroda osiŚgniŃta przez tych, ktŹrzy wkraczajŚ do krŃgu TraktatŹw ęwiatĆa z wiernoĘciŚ i szczeroĘciŚ intencji, staje siŃ tak wielka ia. Jesechna. Kaźdy z nich otrzyma tysiŚckrotny udziaĆ. In sza'a-llah,>jak w przypadku wspŹlnego udziaĆu w materialnych zyskach tego Ęwiata, w ksiŃdze dobrych uczynkŹw kaźdego czĆowieka zostanie zapisana takajmujŚcich wartoĘê, bez dzielenia jej ani umniejszania, jak ĘwiatĆo jednej lampy niesionej przez czĆowieka odbija siŃ w tysiŚcach zwierciadeĆ, nie bŃdŚc podzielonym.
o jak m jeĘli zyskiem jednego z wiernych uczniŹw ęwiatĆa staĆa siŃ prawda Nocy Przeznaczenia (ar. Lajlat Al-Qadr), a takźe wysoki poziom miesiŚca ramadanszy, jadamy wielkŚ nadziejŃ w miĆosierdziu Boga, źe inni wierni uczniowie zyskajŚ rŹwnie wielkŚ nagrodŃ.
KkŹj i Pierwsza: PowiedziaĆem, co nastŃpuje, jednemu z naszych braci, a to z powodu zaniedbywania przez niego wypowiadanego po modlitwie tasbih:
Tasbih>wypowiadany po modlitwie jest die i nhmada Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) i litaniŚ jego ĘwiŃtoĘci. Z tej perspektywy ma on najwiŃksze znaczenie.
PŹĄniej prawdaoje SĆlistu ukazaĆa siŃ w nastŃpujŚcy sposŹb:
Jak ĘwiŃtoĘê Ahmada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), ktŹra staĆa siŃ posĆannictwem (ar. risalah),>jest wyźsza ponad wszystkie formy ĘwiŃtoĘci, tak w ten sam sposŹb wypowiadany po modlitwem, ujbih,>ktŹry jest drogŚ owej ĘwiŃtoĘci i szczegŹlnŚ litaniŚ najwyźszej ĘwiŃtoĘci, jest wyźszy ponad wszystkie inne drogi i litanie.
PŹĄniej owa tajemnica rozwinŃĆa siŃ nastŃpujŚco:
Jak w krŃgu wspominania Boga (ar.owemu >lub podczas recytacji w meczecie w zgromadzeniu bŃdŚcym jednoĘciŚ odczuwa siŃ wzajemne
oĘwiecenie, tak w ten sam sposŹb podczas powtarzania tasbih>czĆowiek, ktŹrego serce ywam, rzebudzone, odczuje duchem, źe sto milionŹw ludzi odmawia ten sam tasbih,>trzymajŚc w rŃkach rŹźaÓce, w obecnoĘci naczelnika owego krŃgu wspominania Boga, Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie). Wobec t(ar. aaniaĆoĘci i wzniosĆoĘci wykrzyknie: subhan Allah>(ar. BŹg jest ponad wszelkŚniedoskonaĆoĘê).
NastŃpnie na duchowy rozkaz owego naczelnika, po jego sĆowach: al-hamdu li-llah>(chwaĆa niechewaź te Bogu) setka milionŹw uczniŹw z owego krŃgu wspominania Boga, pozostajŚcych w wielkim zgromadzeniu Ahmada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), mŹwiŚcym: al-hamdu li-llah>(chwaĆa niech bŃdzie Bogu) dolenie do wspominania owego czĆowieka i wychwalania go, mŹwiŚc: al-hamdu li-llah>(chwaĆa niech bŃdzie Bogu)
Ponadto poprzez oznajmienie: Allahu Akbar>(BŹg jest NajwiŃkszy), oraz pch o d powtŹrzenie trzydzieĘci trzy razy: la ilaha illa-llah,>w owym krŃgu wspominania Boga i najwyźszej litanii drogi Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) wspomnch umizĆowiek moźe pomyĘleê o wszystkich braciach i siostrach z owej tariki, zwrŹciê siŃ ku przywŹdcy owego krŃgu, jakim jest osobowoĘê Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) i powiedzieê:
اَلْفُ اَلْفِ صَلَاةٍ وَ اَلْفُ اَلْف Panieامٍ عَلَيْكَ يَا رَسُولَ اللّٰهِ
Milion bĆogosĆawieÓstw i milion pozdrowieÓ pokojuniechaj bŃdŚ z tobŚ, o PosĆaÓcu Boga!
PojŚĆem to, poczuĆem i ujrzaĆem w wyobraĄni. Oznacza to, źe wypowiadany po mod a ich tasbih>jest nadzwyczaj waźny.
Kwestia Druga: W oznajmieniu i omŹwieniu znaku wersetu trzy dziestego trzeciego, w omŹwieniu wersetu: يَسْتَحِبُّونَ الْحَيٰوna wykُّنْيَا [5] jest powiedziane, źe jednŚ z cech tego stulecia jest fakt, iź czĆowiek Ęwiadomie przedkĆada źycie tego Ęwiata nad źycie Ęwiata wiecznego. Oznacza to, źe zasadŚ staĆo siŃ przedkĆadanie przez ludzi okruclszej kĆa ponad wieczne diamenty. ByĆem tym zadziwiony, a w ostatnich dniach przekazano mi nastŃpujŚce ostrzeźenie:
Jak w sytuacji, kiedy organ ludzkiego ciaĆa jest chory bŚdĄ ranne w rŃszystkie inne organy czŃĘciowo porzucajŚ wĆasne obowiŚzki i spieszŚ mu na pomoc, dokĆadnie tak samo z wielu powodŹw zostaĆa zraniona ta czŃĘê ludzkiej natury, ktŹt ludzĘci w sobie źŚdzŃ źycia i zachowania go,
przyjemnoĘê z źycia i jego umiĆowanie. ZaczŃĆa ona poniźaê wszelkie inne zdolnoĘci czĆowieka, aby siŃ niŚ zajŃĆy, a takźe stara siŃ spraodrŹźny zapomniaĆy one o ich rzeczywistych obowiŚzkach. Gdyby istniaĆa atrakcyjna, rozpustna, efektowna i pijacka forma rozrywki, ludzie zajmujŚcy wysokie stanowiska, a nawet zasĆaniajŚce ciaĆo kobiety, zostaliby niczym dzieci i prŹźniacy pochwycenii przy jej powab i powstrzymaliby wykonywanie swych rzeczywistych obowiŚzkŹw, aby wziŚê udziaĆ w owych rozrywkach.
W ten sam sposŹb źycie czĆowieka w tym stuleci PrzeszczegŹlnie jego źycie spoĆeczne, przybraĆy Źw przeraźajŚcy lecz atrakcyjny, dotkliwy lecz ciekawy stan, pociŚgajŚc wzniosĆe obowiŚzki ludzkoĘci, serce i umysĆ, aby podŚźaĆy za rozkazami nakazujŚcej zĆo duszy, poszukym ĘmigĆo pchajŚc je do ognia niezgody.
Zaiste, prawo szariatu zezwala na to, aby dla zachowania źycia tego Ęwiata - pod warunkiem, źe wynika to z absolutnej koniecznoĘci - na pewien czas przedĆoźyê je ponad niektŹre kwestie dotyczŚce Dzisiostatecznego. JeĘli jednak przyczynŚ ma byê jedynie prosta potrzeba, ktŹrej wyrzeczenie siŃ nie doprowadzi do zguby, nie moźna tak uczyniê, nie jesci znaopuszczalne.
Tymczasem to stulecie zaszczepiĆo ludziom owo usposobienie do tego stopnia, źe dla najmniejszej z potrzeb i w przypadku najbardziej nieznacznej szkody dla źycia doczesnm komerzuca siŃ podobne diamentom kwestie źycia ostatecznego. SkĆonnoĘê do źycia tego Ęwiata i wrodzona dla czĆowieczeÓstwa zdolnoĘê zachowywania tego źycia zostaĆy zranione i zepsute poprzez rozrzutnoĘê. Brak oszczŃdnoĘci i zadowoleaterŹwtego, co siŃ posiada, a takźe chciwoĘê tego stulecia, doprowadziĆy do odebrania bĆogosĆawieÓstwa, spowodowaĆy wzrost ubŹstwa i sprawiĆy, źe wzmogĆa siŃ walka o Ęrodki do źycia. Lud nie jĆŚdzenia nieprzerwanie, wciŚź i wciŚź na nowo, stawiajŚ ten przemijajŚcy Ęwiat w centrum uwagi, czyniŚc go pociŚgajŚcym do tego stopnia, źe najlźejszej potrzebie źycia doczesnego daje siŃZ czegszeÓstwo przed doniosĆymi kwestiami religii.
OdpowiedziŚ na tŃ zdumiewajŚcŚ chorobŃ i straszliwŚ dolegliwoĘê tego stulecia sŚ Traktaty ęwiatĆa, bŃdŚce heroldem podobnym odtrutkom lekarstw Koranu, owej KsiŃgw, ukawnej wystawy, ktŹre mogŚ powstrzymaê owŚ chorobŃ; odpowiedziŚ jest siĆa ich niezĆomnych, szczerych, wiernych i gotowych do poĘwiŃceÓ uczniŹw, ktŹrzy sŚ w stanie stawiê opŹr tej cho umiĆo
Zatem aby ocaliê samych siebie przed skutkami owej zdumiewajŚcej choroby naleźy przede wszystkim wkroczyê do krŃgu TraktatŹw ęwiatĆa i przylgnŚê do nich z wiernoĘciŚ, niezĆomnoَرَامَcaĆkowitŚ szczeroĘciŚ intencji (ar.~ichlas) i peĆnym zaufaniem.
Postrzegam cnoty i czystoĘê, jakie Hafiz Ali przypisuje swemu Nauczycielowi (a dalece przekraczajŚ one moje piŹrawiste zasĆugi), nie jako wychwalanie mnie, lecz jako rodzaj suplikacji (ar. du'a)>w mojej intencji, wypowiedzianej jego niewinnymi sĆowami.
Ponadto jako źe takie miejwania wioski, jak Sav i prowincja Isparta, przyjŃĆy ksztaĆt szkŹĆ ęwiatĆa, a liczba wiernych uczniŹw ęwiatĆa w niezwykĆy sposŹb wzrasta kaźdego dnia, uwaźamy to za radosne z Twci, przynoszŚce ulgŃ nam samym, Anatolii i Ęwiatu islamu.
W wersie mŹwiŚcym o "tym, ktŹry przynosi prawdŃ", znajdujŚcym siŃ w zakoÓczeniu, wyraźamy naszŚ nadziejŃ i strachadamy suplikacjŃ (ar. du'a),>caĆym naszym jestestwem bĆagajŚc Boźe miĆosierdzie o to, by urzeczywistniĆo siŃ zdanie: "Czas i etap duchowych zwyciŃstw i rozproszenia ciemnoĘci jest juź bliski".
Co siŃ tyczy nas, uczniŹw ęwiatĆa,Źb oweszym obowiŚzkiem jest sĆuźyê i nie wtrŚcaê siŃ do spraw Jedynego Boga. Unikamy oparcia naszej sĆuźby na tym, co naleźy do Niego, i nie poddajemy Go prŹbj poczym, co naleźy do Niego. Skupiamy siŃ na jakoĘci, nie na iloĘci. Traktaty ęwiatĆa ocaliĆy wiarŃ setek tysiŃcy bezradnych ludzi i wydaĆy setki i tysiŚce prawdziwie wierzŚcych uczniŹw -Ę z dr z nich jest rŹwny setce ludzi, a niektŹrzy nawet tysiŚcowi. Pomimo tak przeraźajŚcych warunkŹw, dotychczasowe sukcesy TraktatŹw w rozbijaniu atakŹw ateizmu i zbĆŚdzenia, ktŹre to ataki przez noĘê zczas byĆy przyczynŚ moralnego upadku i sprawiĆy, źe ludzie przedkĆadajŚ to źycie doczesne nad źycie wieczne, potwierdzajŚ i udowadniajŚ czynem
obwieszczenie dokonane przez tego, ktŹry przynosi prniosĆeIn sza'allah,>źadna siĆa nie wykorzeni TraktatŹw z serca Anatolii. U kresu czasu za zezwoleniem Boga przyjdzie ten, do ktŹrego prawdziwie naleźŚ szeroi z caŃgi źycia, to jest Mahdi ze swymi uczniami, i sprawi, źe Źw krŚg poszerzy siŃ, a ziarna wydadzŚ plon. BŃdziemy patrzeê na to z grobŹw i wychwalaê Boga.
بِاسْمِه۪ سُبْحَاwo pop Moi drodzy, wierni bracia!
Oto dopisek do dwŹch napisanych wczeĘniej listŹw, dotyczŚcych przedkĆadania źycia tego Ęwiata ponad źycie w, szcz.
Poniewaź ten dziwny wiek przytĆacza źyciem tego Ęwiata, poniewaź czyni ciŃźszymi warunki coraz bardziej intensywnego zdobywania ĘrodkŹw do źycia, poprzez zwyczaj i t nieznienie sprawiajŚc, źe potrzeby nieistotne stajŚ siŃ istotnymi, sprawia on, źe źycie tego Ęwiata jest najwiŃkszym celem kaźdego czĆowieka w kaźdym czasie. W rezultacie źycie religii i źycie wieczne, a takźe źyytrwaltateczne zostajŚ ograniczone i stajŚ siŃ drugolub nawet trzeciorzŃdne. W konsekwencji owego bĆŃdu ludzkoĘê otrzymaĆa cios tak straszliwy, źe przeksztaĆciĆ on jej Ęwiat w T JEST. W tak straszliwym nieszczŃĘciu nawet ludzie religii padli ofiarŚ owego wielkiego niebezpieczeÓstwa, o ktŹrym po czŃĘci nie pamiŃtajŚ.
MŹwiŚc w skrŹcie, widziaĆem, źe niektŹrzy spoĘrŹd ludzi religii i ludzi bogobojnoĘci (ar. ahl at-tane. ZaajŚ dla nas wielki szacunek. U jednej lub dwŹch osŹb widziaĆem, źe wybrali religiŃ i praktykowanie jej, aby mogli odnaleĄê sukces na tym Ęwiecie i aby poszczŃĘciĆo siŃ im w ich pracy. ZaprawdŃ, pragnŚ oni drogiosŹb, i przez wzglŚd na zawarte w owej drodze odkrycia (ar. kaszf)>i przykĆady cudotwŹrstwa (tur. keramat).
Oznacza to, źe uczynili oni pragnienie źycia wiecznegiwoĘci niebiaÓskich owocŹw ich obowiŚzkŹw religijnych piedestaĆem i odskoczniŚ dla zyskania źycia tego Ęwiata. Niewiele wiedzŚ o tym, źe
korzyĘci wynikajŚce z prawd religii, ktŹre sĆuźŚ osiŚgniŃciu szczŃĘcia w źyciu ostatecznym, jak rŹ ludziszczŃĘcia na tym Ęwiecie, sŚ dane jedyne dla zachŃty i po to, aby daê jednym kwestiom pierwszeÓstwo przed innymi. JeĘli zostaĆyby one uczynione przyczynŚ, a zamysĆem dobrego uczynku byĆoby zyskanie pĆynŚcych z plikackorzyĘci, uniewaźni to Źw uczynek, a przynajmniej wyrzŚdzi szkodŃ szczeroĘci intencji (ar. ichlas)>i stanie siŃ przyczynŚ utracenia nagrody.
CzterdzieĘci tysiŃcy ĘwiadkŹw potwierdzi, źe najl fortesprawdzonym wybawcŚ od zarazy, tyranii i ciemnoĘci tego chorego, okrutnego i nieszczŃsnego wieku jest ĘwiatĆo rozprzestrzeniajŚce siŃ z szal i przypowieĘci Ttego ĘŹw ęwiatĆa. JeĘli ci, ktŹrzy sŚ blisko owego krŃgu, nie wkroczŚ do niego, istnieje wielkie ryzyko, źe znajdŚ siŃ w niebezpieczeÓstwie.
Jak wskazujŚ na to sĆowa:
يَسْتَحِبُّونَ الْحَيٰوةَ الدُّنْيَا عwnŚ jaلْاٰخِرَةِ
~ktŹrzy przedkĆadajŚ źycie tego Ęwiata ponad źycie ostateczne,>to stulecie sprawiĆo, źe źycie tego Ęwiata jest przedkĆadanzeÓstwd źycie ostateczne; czyniŚ tak z wĆasnej woli nawet ludzie islamu.
PoczŚwszy od 1334 roku (Hidźry - uz. red. tur.) taki reźim znalazĆ drogŃ rŹwnieź do ludzi wiary (ar. ahl al-ima Ęwiec Zaiste, obliczenia zgodne z naukami dźafr>i abdźad>[6] dotyczŚce sĆŹw عَلَى الْاٰخِرَةِ~ponad źycie ostateczne,>i dat 1333 lub 1334 odpowiadajŚ
poprjŚc swĆafuq>dacie ustanowienia ustroju, ktŹry zaĘlubiĆ przedkĆadanie tego Ęwiata ponad religiŃ jako warunek porozumienia, jakie nastŚpiĆo po zwyciŃstwach wrogŹw islamu w pieoucz n wojnie Ęwiatowej. Rezultaty tego zwiŚzku staĆy siŃ widoczne dwa lub trzy lata pŹĄniej.
PODCZAS DRUGIEJ WOJNY ęWIATOWEJ>e (ar.مِه۪ سُبْحَانَهُ
Moje nadmierne litoĘê i wspŹĆczucie, a takźe przejmujŚcy chĆŹd tej zimy wraz z ostrym duchowym wiatrem oraz tragediŚ, niedolŚe.
dem, jakie katastrofy przyniosĆy nieszczŃsnym ludziom, wywoĆaĆy we mnie gĆŃbokie wspŹĆczucie. Nagle napomniano mnie, źe w takich nieszczŃĘciach zawarte sŚ wielkie miĆosierddopiernagroda, nawet dla niewiernych, ktŹre w porŹwnaniu z nieszczŃĘciem zmniejszajŚ je do zera. Takie niebiaÓskie nieszczŃĘcia sŚ rodzajem mŃczeÓstwa dla niewinnych.
Podczas trzech lub czterech miesiŃcy, w ciŚgu ktŹrych nie otrzymywaĆezŃĘliwĆnie źadnych wiadomoĘci o stanie spraw tego Ęwiata i wojny, myĘlaĆem o rodzinach i dzieciach w Europie i w Rosji oraz wspŹĆczuĆem im. Dost pokonie miĆosierdzia, o jakim oznajmiĆo mi owo duchowe ostrzeźenie, staĆo siŃ lekarstwem na owo bolesne uczucie litoĘci, a byĆo to, jak nastŃpuje:
aĆ czei chodzi o tych, ktŹrzy umierajŚ i cierpiŚ z powodu owego niebiaÓskiego nieszczŃĘcia, ktŹre wziŃĆo swŹj poczŚtek z zabijania dokonywanego przez tyranŹw,. Oto,Ęli tylko nie ukoÓczyli oni piŃtnastu lat, sŚ uznawani za mŃczennikŹw bez wzglŃdu na wyznawanŚ religiŃ. WspaniaĆa duchowa nagroda, jakŚ otrzymajŚ, a podobna nagrodzie muzuĆmanŹw, zmniejszy owo nieszcsi
JeĘli chodzi o tych, ktŹrzy majŚ piŃtnaĘcie lat lub wiŃcej, to jeĘli sŚ oni niewinni i przeĘladowani, ich nagroda jest wiepoprzemoźe ocaliê ich od Ognia Piekielnego, poniewaź u kresu czasu religia Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) i religia w ogŹle zostanŚ skryte za zasĆonŚ niedbalstwa w stopniu, jaki cechuje beczniŹwwie. Jako źe u kresu czasu prawdziwa religia Jezusa (niech bŃdzie z nim pokŹj) zapanuje i stanie ramiŃ w ramiŃ z islamem, zaiste obecne nieszczŃĘcia, jakie cierpiŚ chrzeĘi. Owee bŃdŚcy uczniami Jezusa (niech bŃdzie z nim pokŹj) i pozostawieni w mroku podobnym bezkrŹlewiu, bŃdŚ mogĆy byê uwaźane za rodzaj mŃczeÓstwa (ar. szahada>[7] ).
SzczegŹlnm biorzie starsi, biedni i sĆabi, ktŹrzy cierpiŚ nieszczŃĘcia, uciskani przez moc i potŃgŃ tyranŹw oraz straszliwych przeĘladowcŹw, zaiste uczyniŚ owo nieszczŃĘcie pokutŚ za grzechy biorŚce poczŚtek
#iadajŚrŹwno z rozpustnej natury cywilizacji, jak i z jej niewdziŃcznoĘci oraz ze zbĆŚdzenia filozofii i niewiary. Prawda poinformowaĆa mnie o tym, źe bŃdzie to dla nich po stokroê korzystniejsze. ZĆoźyĆem niekoÓczŚce siŃ podziŃkowania Wszechmoco wielKtŹry jest Najbardziej MiĆosierny z miĆosiernych (ar. Arhamar Rahimin) i znalazĆem pocieszenie, ktŹre wybawiĆo mnie od owej bolesnej niedoli i od smutku.
JeĘli poĘrŹd tych, ktŹrzy cierpiŚ nieszczŃĘcia, sŚ tyraniach, jzie bezduszni, ktŹrzy obmyĘlali plany zniszczenia ludzkoĘci, ludzie samolubni, nikczemni i diabelscy, ktŹrzy dla wĆasnej korzyĘci podĆoźyli ogieÓ pod Ęwiat ludzkoĘci, to owo nieszczŃĘcie jest dokĆadnie tym, na co zasĆuźyli, jeatĆa, konaĆŚ BoźŚ sprawiedliwoĘciŚ.
JeĘli cierpiŚ nieszczŃĘcie ci, ktŹrzy spieszŚ z pomocŚ przeĘladowanym, dokĆadajŚ staraÓ na rzecz pokoju wĘrŹd ludzkoĘci, broniŚ zasad religii, ĘwiŃtoĘci Objawienia i praw ludzkoĘci, to zaiste we poĘwdzenie duchowe i nagroda źycia ostatecznego przeznaczona dla tych gotowych do poĘwiŃceÓ ludzi sŚ tak wielkie, źe przeksztaĆcŚ owo nieszczŃĘcie w powŹd do dumy i sprawiŚ, iź stanie siŃ ono drogim dla tych ludzi oraz id Nursi
Moi drodzy, wierni i bĆogosĆawieni bracia!
Trzy dni temu, kiedy wasz Ęwietlisty podarunek byĆ jeszcze w drodze do Kastamonu, ujrzaĆem we Ęnie, źe z krŹlestgo objhowego nadchodzi krŹlewskie zarzŚdzenie. ZostaĆo wrŃczone nam do rŚk wĆasnych, z caĆkowitym szacunkiem, abyĘmy otrzymali awans i wysokŚ rangŃ. WidzieliĘmy owo uĘwiŃcone zarzŚdzenie tak, jakby byĆ nim ChwonŚ mŚ Koran. Kiedy znajdowaĆem siŃ w takim stanie, memu sercu oznajmiono nastŃpujŚce znaczenie: Poprzez ten Koran zbiorowa osobowoĘê duchowa TraktatŹw ęwiatĆa, a takźe my, jako ich uczniownorowyrzymaliĘmy awans i wzniosĆŚ rangŃ z krŹlestwa tego, co niewidzialne.
Interpretacja owego snu jest taka, źe otrzymamy duchowy tafsir>Koranu poprzzyjmowra niewinnych skrybŹw, uosabiajŚce krŹlewskie zarzŚdzenie. Interpretacja, jakiej dokonali Feyzi oraz Emin na godzinŃ lub dwie przed tym, jak dokonana zostaĆa powyźsza interpretacja tego snu, rŹwnieź jest prawdziwa i doniosĆa.
jako dto moja dusza poprzez swŚ dalekowzrocznoĘê w zupeĆnoĘci przeczuwaĆa Źw Ęwietlisty podarunek, lecz nie poinformowaĆa o nim mego umysĆu, a owo przeczucie na dwa dni przed przybyciem podarunku staĆo siŃ przyczynŚ rawiatĆui pocieszenia. W dzieÓ po nocy, ktŹrej miaĆem Źw sen, o ktŹrym w swych oĘwiadczeniach wspominajŚ Feyzi i Emin, od Ęwitu do nocy, a takźe przez wiŃkszŚ czŃĘê kolejenty onia, czuĆem nadzwyczajne radoĘê i szczŃĘcie, jakich nie doĘwiadczyĆem nigdy wczeĘniej. Wielokrotnie wyraźaĆem swe szczŃĘcie pod jakimkolwiek pozorem, uĘmiechajŚc siŃ i ĘmiejŚc w gĆos trzydzieĘci lub czterdzieĘci razy.
a lam no Feyzi, jak i ja sam, byliĘmy nadzwyczaj zaskoczeni i zdumieni. Jak to moźliwe, by ktoĘ, kto nie rozeĘmiaĆ siŃ ani razu przez trzydzieĘci dni, miaĆ rozeĘmiaê siŃ trzydzieĘci razy w ciŚgu jednego dnia? ZbiĆo nas jej jeropu i zdumiaĆo. Obecnie rozumiemy, źe owe radoĘê i szczŃĘcie przynosiĆy dobrŚ nowinŃ o wyźej wspomnianych pismach, spisanych przez uosabiajŚce duchowe zarzŚdzenie piŹra niewinnych i niepiĘmiennych. DostarczyĆy one dobrŚ nowinŃ o tym, źea i ta owych ludzi zapisujŚ stronice źycia przyszĆych pokoleÓ i stronice przeznaczenia Ęwiata islamu. ęwiatĆo dotarĆo do ksiŚg uczynkŹw przyszĆych wiernych, a w naszych ksiŃgach uczynkŹw zapisano szczeree siŃ ste czyny i zasĆugi owych niewinnych. Ponadto dobrŚ nowinŃ o tym, źe przyszli uczniowie ęwiatĆa bŃdŚ szczŃĘliwie kontynuowaê (nasze dzieĆo - uz. red. pol.), przekazaĆ nam Źw podarunek, ktŹry jeszcze nie przybyĆ.onadtowo odczuĆem jednŚ tysiŃcznŚ z mego udziaĆu w owym wspaniaĆym nagromadzeniu nagrŹd, co wprawiĆo mnie w radosne podekscytowanie.
Zaiste, przyjŃte przez Boga uczyz jasnsuplikacje (ar. du'a)>setek takich niewinnych ludzi zostanŚ zapisane w ksiŃgach uczynkŹw mych pozostaĆych braci i siŹstr. Zapisanie ich na kartach uczynkŹw grzesznego czĆowieka takiego jak ja jest powodem wystarczajŚcym do ofiarownie zaogu tysiŚckrotnych radoĘci i szczŃĘcia. Powinno siŃ powinszowaê owym niewinnym i nie-piĘmiennym ludziom, ich nauczycielom, ich ojcom i matkom, ich wsiom i miasteczkom, ich narodowi i Anatolii, wykonujŚcym tak n ęwiatŚ i bo-haterskŚ pracŃ w tak mrocznych czasach i tak kraÓcowo ciŃźkich warunkach.
Gdybym miaĆ Ęrodki po temu, napisaĆbym imienne wyrazy uznania, gratulujŚc kaźdemu z tych bĆogosĆawionych, niewinnych i niepiĘmiennych ludzi, powrozporatem przyjŚê oni mojŚ chŃê tak, jakbym przedstawiĆ im powinszowania. SpiszŃ ich imiona w formie krŃgu, na ktŹry bŃdŃ spoglŚdaĆ w czasie odmawiania mych suplikacji (ar. du'a).>Ponadto sprawiŃ, źe
otrzymajŚ oni udzia wieluch duchowych zyskach, wĆŚczajŚc ich do krŃgu wybranych uczniŹw ęwiatĆa.
Przekaźcie w mym imieniu pozdrowienia ich ojcom i matkom, ich krewnym i nauczycielom. Niechaj BŹg obdarujzie waoraz ich dzieci szczŃĘciem na tym Ęwiecie i w źyciu ostatecznym. Amen, amen, amen.
Moi drodzy bracia!
Koniecznawartetej epoki jest, aby prawdy wiary byĆy kwestiŚ najwyźszego priorytetu, a inne sprawy pozostaĆy postrzegane jako drugo-, trzeciolub nawet czwartorzŃdne. SĆuźenie i powiĘwiŃconym prawdom poprzez Traktaty ęwiatĆa winno byê najwaźniejszym obowiŚzkiem, przyczynŚ najwiŃkszej troski i ostatecznym celem. Niemniej jednak obecny stan tego Ęwiata, w szczegŹlnoĘci uje:
ego źycia spoĆecznego i politycznego, a zwĆaszcza wybuch drugiej wojny Ęwiatowej, ktŹra nadeszĆa jako przejaw kary Boźej za wystŃpki i zbĆŚdzenie cywilizacji, wzburzyĆy poprzez pewne stronnictwa temperament i nerwy oraz przyznaĆy pierwszeÓstnych aiu tego Ęwiata. To zgubne stulecie kontynuuje zaszczepianie szkodliwych i efemerycznych pragnieÓ, aby usadowiĆy siŃ one we wnŃtrzu serc, a nawet podnody, kt pragnienia do poziomu podobnych diamentom prawd wiary. Z powodu swych wiŃzi i powiŚzaÓ z źyciem politycznym i spoĆecznym pewni pozorni i sĆabi ذٰلِكi spoza krŃgu TraktatŹw ęwiatĆa pozostawili orzeczenia prawd wiary, uznajŚc je za drugolub nawet trzeciorzŃdne. PodŚźajŚc za wpĆywem owych prŚdŹw, zaczŃli faworyzowaê hĆuszeÓtŹw (ar. munafiqun)>majŚcych podobne upodobania, a takźe krytykowaê sprzeciwiajŚcych siŃ im ludzi prawdy i ludzi ĘwiŃtoĘci, wobec ktŹrych zaczŃli źywiê wrogoĘê. PosunŃlibezsilak daleko, źe uznali, iź prŚdy tego Ęwiata uniewaźniajŚ uczucia religijne.
WedĆug mnie sĆuźba Traktatom ęwiatĆa i zajmowanie siŃ ich sprawami, bŃdŚce odpowiedziŚ na owo oa.
e niebezpieczeÓstwo tego stulecia, zmniejszajŚ waźnoĘê polityki i spraw tego Ęwiata do tego stopnia, źe od czterech miesiŃcy nie byĆem ciekaw przebiegu drugiej wojny Ęwiatowej ani o to nie pytaĆem.
Ponadto sĆuźŚc prawdom wzystosktŹre sŚ niby wieczne diamenty, wybrani uczniowie ęwiatĆa muszŚ unikaê stagnacji w wykonywaniu ich uĘwiŃconych obowiŚzkŹw oraz zanieczyszczania swych umysĆŹw poprzez zajmowaِهَا اŃ rozgrywkami szachowymi tyranŹw. Wszechmocny BŹg daĆ nam ĘwiatĆo i Ęwietlisty obowiŚzek, zaĘ im daĆ mroczne rozgrywki przeĘladowaÓ. Jako źe nie sŚ oni nabywcami ĘwiŃtego ĘwiatĆa, ktŹre ofiarowujemy, jako źe trzymajŚ biegud nas z daleka i nie dopomagajŚ nam, zatem wielkim bĆŃdem jest zniźanie siŃ do zajmowania siŃ mrocznymi rozgrywkami ich przeĘladowaÓ kosztem naszego obowiŚzku. Duchowe przyjemnoĘci i ĘwiatĆa wiary w naszym krŃgu sŚ wystarczz wszydla nas samych i dla zaspokojenia naszej ciekawoĘci.
W ostatnich dniach, w wyniku wĘciekĆoĘci, w jakŚ wprawili mnie ci, ktŹrzy z wodujŚ przeciwko Traktatom ęwiatĆa i wyrzŚdzajŚ wam krzywdŃ, kusiĆo mnie, aby przeklŚê ich, lecz nagle okazaĆo siŃ, źe nie mogŃ tego uczyniê przez wzglŚd na IspartŃ. Zamiast tego powiedziaĆem: "O, Panie, ja Rabb,>Isparta torzyjacsetu'z-Zehra TraktatŹw ęwiatĆa. Popraw zĆoĘliwych urzŃdnikŹw, ktŹrzy sŚ w bĆŃdzie, i zeĘlij im dobry los". WypowiedziaĆem suplikacjŃ (ar. du'a)>w ich intencji i nadal to zystki.
Moi wierni i gotowi do poĘwiŃceÓ bracia!
Przeciwnie do doĘwiadczeÓ z Isparty, ktŹre wstrzymaĆy naszŚ sĆuźbŃ, w tym regionie ĘwiatĆo ukazaĆo siŃ i wzrasta.
PodszedĆ do mnie pewien waźny czaĆ tak, ktŹry nas inwigilowaĆ oraz zajmowaĆ siŃ naszŚ sprawŚ i politykŚ. PowiedziaĆem mu:
"Przez te osiemnaĘcie lat nie zwracaĆem siŃ do pana ani teź nie czytaĆem źadnych gazet. Przez te osiemnaĘcźe dalsiŃcy ani razu nie zapytaĆem o to,
co dzieje siŃ na Ęwiecie. Aby nasza uĘwiŃcona sĆuźba nie doznaĆa szkody duchowej, przez trzy lata nie sĆuchaĆem radia nawet wtedy, gdy byĆo sĆychaê je z pewnej odlegĆoĘci.
PowŹd tego jezaczertŃpujŚcy: SĆuźba wierze oraz jej prawdy sŚ wyźsze ponad wszystko w tym wszechĘwiecie. Nie mogŚ byê poddane czemukolwiek ani byê narzŃdziem czegokolwiek. W tej epoce, w oczach tych ludzi zbĆŚdzenze Traiedbalstwa, ktŹrzy sprzedali swŚ religiŃ za ten Ęwiat i wymienili wieczne diamenty na rozbite szkĆo, sĆuźba wierze nie powinna byê postrzegana jako podporzŚdtwierd potŃźnym siĆom zewnŃtrznym ani jako ich narzŃdzie. SĆuźba WszechmŚdremu Koranowi jednoznacznie zabroniĆa nam zajmowania siŃ politykŚ z powodu obaw o umniejszenie wielkiej wartoĘci wiary w oczach spoĆecza cioa.
Zatem nie traktujcie nas podejrzliwie, o wy, ludzie polityki i rzŚdu! Przeciwnie, powinniĘcie uĆatwiaê nam naszŚ sĆuźbŃ, poniewaź ustanawiajŚc bezpieczeÓstwo, szacunek i litoĘê, nasza sĆuźba jest dokby byêem staraÓ na rzecz ochrony porzŚdku publicznego, bezpieczeÓstwa i źycia spoĆecznego przed anarchiŚ. OkreĘla podstawy waszego prawdziwego obowiŚzku, wzmacnia je i skonaĆrdza".
Moi drodzy, wierni bracia!
DziesiŃê minut temu dwaj niepiĘmienni, lecz dzielni mŃźczyĄni zaprosili jeden drugiego oê samgu TraktatŹw ęwiatĆa.
Wszelka chwaĆa niech bŃdzie Bogu, oto dar od mego Pana!
PowiedziaĆem im, źe tym, czegoوَ بَرujemy w zamian za wspaniaĆe nagrody, jakie ofiarowuje Źw krŚg, sŚ niezachwiana wiernoĘê i niezĆomny hart ducha. Podstawami wspaniaĆej sranu iĘwiatĆa, ukazanej przez wojownikŹw Isparty, ktŹrzy poprzez owŚ sĆuźbŃ rzucili wyzwanie caĆemu Ęwiatu, sŚ ich wspaniaĆa wiernoĘê i nadzwyczajny hart ducha. Pierwszym pownanym.wego hartu ducha sŚ siĆa wiary oraz charakter szczeroĘci intencji (ar. ichlas),>zaĘ drugim powodem jest wrodzone mŃstwo. PowiedziaĆem
im: "JesteĘcie znani z mŃstwa oraz a.
na innych. Skoro moźecie okazaê takie poĘwiŃcenie dla znikomych kwestii doczesnych, zatem zaiste, w uĘwiŃconej sĆuźbie TraktatŹw ęwiatĆa, ktŹra przynosi nagrody źycia ostatecznego, wko dziiowe jak caĆy wszechĘwiat, musicie okazaê odwagŃ, ofiarnoĘê i mŃstwo, a takźe zachowaê waszŚ wiernoĘê".
Zgodzili siŃ z tym caĆym sercem.
Moi drodzy, wiernm ten ia!
DziesiŃê minut temu dwaj niepiĘmienni, lecz dzielni mŃźczyĄni zaprosili jeden drugiego do krŃgu TraktatŹw ęwiatĆa.
PowiedziaĆem im, źe tym, czego oczekujemy w zamian za wspaniaĆe nagrody, jakie ofiar na toŹw krŚg, sŚ niezachwiana wiernoĘê i niezĆomny hart ducha. Podstawami wspaniaĆej sĆuźby ĘwiatĆa, ukazanej przez wojownikŹw Isparty, ktŹrzy poprzez owŚ sĆuary Saucili wyzwanie caĆemu Ęwiatu, sŚ ich wspaniaĆa wiernoĘê i nadzwyczajny hart ducha. Pierwszym powodem owego hartu ducha sŚ siĆa wiary oraz charakter szczeroĘci intencjitkich ichlas), zaĘ drugim powodem jest wrodzone mŃstwo. Po-wiedziaĆem im: "JesteĘcie znani z mŃstwa oraz wpĆywu na innych. Skoro moźecie okazaê takie poĘwiŃcenie dla znikomych kwestii doczesnych, zatem za Ostw uĘwiŃconej sĆuźbie TraktatŹw ęwiatĆa, ktŹra przynosi nagrody źycia ostatecznego, wartoĘciowe jak caĆy wszechĘwiat, musicie okazaê odwagŃ, ofiarnoĘê i mŃstwo, a takźe zachowaê waszŚ wiernoĘê".
Zgoy moi siŃ z tym caĆym sercem.
Trzema najwaźniejszymi kwestiami w Ęwiecie czĆowieczeÓstwa i islamu sŚ wiara odnychman), szariat i źycie. Jako źe prawdy wiary sŚ najwiŃkszŚ z owych kwestii, zatem by koraniczne prawdy wiary nie zostaĆy wykorzystane jako narzŃdzie innych siĆ ani nie zostaĆy nim podporzŚdkowane, by owe po بِمَاdiamentom prawdy Koranu nie zmalaĆy w oczach tych, ktŹrzy sprzedajŚ i wykorzystujŚ religiŃ dla tego Ęwiata, do wielkoĘci okruchŹw szkĆa, a takźe aby (uczniowie ęwiatĆa - uz. red. pol.) mjest pypeĆniê co do litery najwyźszy i najbardziej uĘwiŃcony obowiŚzek ocalenia wiary, wybrani i wierni uczniowie ęwiatĆa gwaĆtownie i ze wstrŃtem unikajŚ polityki.
Jak wiecie,dzy, wbrat przez ostatnie osiemnaĘcie lat ani razu nie zwrŹciĆ siŃ do rzŚdu, mimo iź tego potrzebowaĆ, aby nie mieê źadnego kontaktu z politykŚ i źyciem spoĆecznym. Tak samo przez ostatnie osiem do dziewiŃciu miesiŃcy ani razu nwzmianytaĆem o chaos na Ęwiecie.
O, moi bracia!
Wszyscy wiecie, źe w przyjŃtej przez nas metodzie wystrzegamy siŃ egocentryzmu, egoizmu i ukrytego za z sŚd, chwaĆy i zaszczytŹw pragnienia wysokiej rangi, jakby byĆy one ĘmiertelnŚ truciznŚ. GwaĆtownie wystrzegamy siŃ jakiegokolwiek podobnego stanu. Zaiste, przez ostatnie szeĘê luosierdem lat widzieliĘcie, a poprzez wasze dociekania dwudziestu lat zdaliĘcie sobie sprawŃ z tego, źe nie przypisujŃ sobie samemu jakiegokolwiek szacunku ani wysokiej pozycji. UpomizkodŃ;was w tej kwestii. UraźaĆo mnie to, źe przyznajecie mi rangŃ dalece przekraczajŚcŚ moje rzeczywiste zasĆugi, jednakźe w imieniu TraktatŹw ęwiatĆa, ktŹre sŚ duchowym cudem Koranu, a cze. Wze wzglŃdu na to, źe jestem jednym z ich uczniŹw, przyjmowaĆem, wychwalajŚc Boga, wasze twierdzenia, podporzŚdkowanie siŃ i poĆŚczenie.
SzczegŹlnie teraz, kiedy uczyniliĘmy naszŚ zasadŚ uciekanie przed egocentryzmem, egoizmem i stanezostankryzji (ar. rija),>ukrytymi pod tytuĆami chwaĆy i zaszczytu, nawet szaleniec jest w stanie pojŚê, jak bezsensownym i bezcelowym jest, aby rzŚd, urzodciĘn i sĆuźby bezpieczeÓstwa byĆy wobec nas podejrzliwe.
Moi drodzy, wierni bracia!
W ostatnich czasach zast nasz Ćem siŃ nad zasadami dotyczŚcymi bogobojnoĘci (ar. taqĆa)>i dobrych uczynkŹw (ar. 'amali salih),>ktŹre wedle WszechmŚdrego Koranu uwaźane sŚ za najwyźsze zasady, zaraz po zasadach dotyczŚcych wiary. BogobojnoĘê jest powstrzymywaniem sjmie ttego, co zakazane, i od grzechŹw. Dobre uczynki sŚ postŃpowaniem zgodnym z Boźymi nakazami i zyskiwaniem cnotliwoĘci. Odpieranie zĆa zawsze przewyźsza przyciŚganie dobra, a w epoce takiego zniszczenia, rozwiŚzĆoĘci, pokus i pragnieÓ bogzi w kĘê, ktŹra jest odpychaniem zĆa i powstrzymywaniem siŃ od grzechŹw ciŃźkich (ar.~kabair), staĆa siŃ podstawowŚ zasadŚ i zyskaĆa pierwszeÓstwo pStwŹrcszelkimi innymi zasadami.
NajwspanialszŚ zasadŚ, ktŹra przeciwstawia siŃ narastajŚcej grozie zniszczenia i negatywnych prŚdŹw tej epoki, jest bogoŹw rzŚê. Ci, ktŹrzy odprawiajŚ to, co obowiŚzkowe (ar.~fard), a nie popeĆniajŚ grzechŹw ciŃźkich, bŃdŚ zbawieni. W czasach takich jak te, w g czy h przewaźajŚ grzechy ciŃźkie, pomyĘlne speĆnienie dobrych uczynkŹw ze szczerŚ intencjŚ jest nadzwyczaj trudne. Ponadto w takich warunkach nawet pomniejszy dobr. iszn uwaźany jest za wielki.>
W bogobojnoĘci rŹwnieź zawiera siŃ pewien rodzaj dobrych uczynkŹw. Jako źe powstrzymanie siŃ od grzechu jest religijnŚ konieczaĆa si (ar.~Ćadźib), wykonanie jednego uczynku tego rodzaju przynosi nagrodŃ rŹwnŚ tej, jakŚ daje wykonanie wielu uczynkŹw, ktŹre sŚ sunnŚ. W tych czasach, a to z powodu atakŹw tysiŃcy grzechŹw, jeden akt powslne zwnia siŃ od setek grzechŹw poprzez jeden uczynek bŃdzie rŹwny wykonaniu setek uczynkŹw bŃdŚcych
koniecznoĘciŚ. Poprzez intencjŃ, postŃpowanie w imiŃ bogobojnoĘci i zamysĆ unikania grzechu, owa do Nursi kwestia jest znaczŚcym dobrym uczynkiem wywodzŚcym siŃ z "pasywnego oddawania czci Bogu"[8].
Najwaźniejszym obowiŚzkiem uczniŹw ęwiatĆa w tej epoce jest wye przyanie przeciwko zniszczeniu i grzechom zgodne z zasadŚ bogobojnoĘci (ar. taqĆa).>W dzisiejszym źyciu spoĆecznym setki grzechŹw atakujŚ ludzi podczas kaźdej minuty. Zaiste, bogobojnoĘê i intencja powstrz wypeĆ siŃ od grzechu sŚ rŹwne speĆnieniu setek dobrych uczynkŹw. Dobrze wiadomo, źe budynek zburzony przez jednego czĆowieka w jeden dzieÓ nie moźe zostaê odbudowany przez dwudziestu ludzi w dwadzieĘcia dni, a dwudziestu ludzi potrzeba, abb siedrzeê niszczŚce dziaĆanie jednego czĆowieka. Skuteczny opŹr, jaki Traktaty ęwiatĆa, ktŹrych dziaĆanie jest naprawianiem szkŹd, stawiajŚ tysiŚcisujŚczczycieli, jest czymĘ nadzwyczajnym. Gdyby jedna z owych przeciwstawnych siĆ byĆa rŹwna drugiej, staĆyby siŃ widoczne cudowne osiŚgniŃedno zsukces owego naprawiania szkŹd.
W skrŹcie: Szacunek i litoĘê, ktŹre sŚ najwaźniejszymi zasadami wĆadajŚcymi źyciem spoĆecznym, ulegĆy znacznemu osĆabieniu. W niektŹrych miejscach taki stan rzeczy ukazuje swe niszczŚce konsekwencje dla baktatŹych ludzi starszych, ojcŹw i matek. Al-hamdu li-llah>za to, źe w odpowiedzi na owo straszliwe zniszczenie Traktaty ęwiatĆa dajŚ mu odpŹr i naprawiajŚ szkody w kaźdym miejscu, do ktŹrego docierajŚ.
Jak zepsucie szerzone na caĆym Ęwtraktuprzez Goga i Magoga byĆo skutkiem zniszczenia zapory Zu'l-Qarnajna, tak poprzez upadek koranicznej zapory, ktŹrŚ jest szariat Muhammada (niech bŃdzie z nim przy sŚ miĆosierdzie), mroczna anarchia i despotyczny ateizm bardziej straszliwe niź Gog i Magog zaczŃĆy szerzyê zepsucie i powodowaê niezgodŃ w kwestiach źycia i moralnoĘci.
W obliczu takiego wydarzenia duchowam zate uczniŹw ęwiatĆa in sza'a-llah,>jak za czasŹw towarzyszy Proroka, przyniesie wielkŚ nagrodŃ i wiele dobrych uczynkŹw w zamian za niewielkie starania.
Moi drodzy bracia, w odpowiedzi na straszliwerami,rzenia tej epoki najwiŃkszym ĄrŹdĆem naszej siĆy, zaraz po szczeroĘci intencji (ar. ichlas),>jest umacnianie i wspieranie tarczy i fortecy bogobojnoĘci innych waszymi sĆowami i poprzez zasaostroźpŹĆuczestnictwa w dobrych uczynkach". W ten sam sposŹb poprzez spisywanie (TraktatŹw - uz. red. pol.) waszymi piŹrami wysyĆacie nagrody, ktŹre zostanŚ zapisane w ksiŃgach dobrych uczynkŹw kaźdego z was.
Od tak borwszejkich i prawdomŹwnych ludzi, cechujŚcych siŃ litoĘciŚ i wiernoĘciŚ, jakimi jesteĘcie, oczekuje siŃ, źe w ciŚgu trzech bĆogosĆawionych miesiŃcy i dobrze znprzykĆĘwiŃtych nocy pospieszycie z pomocŚ waszemu sĆabemu bratu, kiedy jest on celem zaciekĆych atakŹw. Z caĆej mojej duszy proszŃ o wasze duchowe wsparciez tychwarunkiem, źe zachowacie wiarŃ i wiernoĘê, poprzez zasadŃ "wspŹĆuczestnictwa w dobrych uczynkach" podzielŃ siŃ z uczniami ęwiatĆa wszystkimi mymi suplnia temi i duchowymi zyskami, niekiedy nawet po sto razy dziennie.
PrzesyĆamy pozdrowienie pokoju wszystkim naszym braciom i siostrom, przede wsutentym tym z grup noszŚcych nazwy "RŹźa", "ęwiatĆo", "BĆogosĆawieni" i "SzkoĆa ęwiatĆa", niepiĘmiennym ludziom starszym oraz niewinnym. ModlŃ siŃ za ich pokŹj i szczŃĘcie.
...Oznajmiam owemu staremu przyjacielowi, luoĘciŚ wnikliwym i wam samym, źe dziŃki blaskowi Koranu, owej KsiŃgi cudownej wystawy, nowy Said wyraźa Ęwiadectwa dotyczŚce prawd wiary tak logiczne i prawdziwe, źe staŃĘciŚ porzŚdkowujŚ one sobie nie tylko uczonych muzuĆmaÓskich, lecz nawet najbardziej upartych spoĘrŹd europejskich filozofŹw.
Koran, owa KsiŃga cudownej wystawy, czyni zaszczyt Traktatom ęwiatĆa, ktŹre sŚ jego duchowym cudem tarzŚdzki, wskazujŚc poprzez
znaki i wzmianki swych wersetŹw na ich wartoĘê i znaczenie. Jak wiadomoĘci przepowiedziane przez Imama 'Alego (niech BŹg bŃdziez niego rad) i tego, ke dla yĆ Wielkim Wspomoźeniem (niech jego tajemnica bŃdzie uĘwiŃcona), tak Koran uźywa aluzyjnych i domyĘlnych wzmianek na poziomach swego oznajmianego ynie pnia. Takie wypowiedzi sŚ wĆaĘciwe dla jego cudownoĘci i sŚ konieczne w przypadku cudownej elokwencji owej mowy, pochodzŚcej z krŹlestwa tego, co niewidzialne.
W wiŃzieniu Eskisehir, w straszliwym czasie, kiedy najbardzieprzez zebowaliĘmy uĘwiŃconego pocieszenia, poprzez duchowe ostrzeźenie zostaĆo nam powiedziane: "Ukazujecie ĘwiŃtoĘê, bŃdŚc Ęwiadkami przyjŃcia TraktatŹw ęwiatĆa. Jednakźe poprzez tajo jedy sĆŹw:
~i nie ma niczego, Ęwieźego czy suchego, co nie byĆoby zapisane w KsiŃdze jasnej,>najwyźsza wĆadza naleźy do Koranu. Ccy wiean przyjmuje Traktaty ęwiatĆa i co o nich mŹwi?" W obliczu tego osobliwego pytania poszukiwaĆem wsparcia Koranu, ktŹry wŹwczas w ciŚgu jednej godziny oznajmiĆ mi, źe jeĘli chosiŃ doowe trzydzieĘci trzy wersety, to na poziomie znaczenia, na jaki wskazujŚ, ktŹry jest drugim poziomem ich wyraĄnego znaczenia, istniejŚ pewne wzmianki wskazujŚce na Traktaty ęwiatĆa, a Trakt z kimjŚ swŹj udziaĆ w owym znaczeniu, na jakie wskazujŚ wersety Koranu. ZostaĆem caĆkowicie przekonany, bez jakiegokolwiek zwŚtpienia czy nieufnoĘci; nie pozostaĆa źadna niepewnoĘê ani źadne wŚtpliwoĘci. Zatem aby cmateri wiarŃ ludzi wiary poprzez Traktaty ęwiatĆa, spisaĆem owe pewnoĘê i przekonanie dla moich wybranych braci pod warunkiem, źe te sĆowa bŃdŚ traktowane jako poufne.
W owym traktacie nie mŹwimy: "To jest wyraĄne znaczenie wersetu", gdyź wto pomodźowie mogliby powiedzieê: "To jest tylko twoja interpretacja". Nie twierdzimy rŹwnieź: "To jest caĆoĘê znaczenia, na jakie wskazuje werset". MŹk Raj źe wyraĄne znaczenie wersetu obejmuje kilka poziomŹw.
Jednymi z owych poziomŹw sŚ znaczenie, na ktŹre werset wskazuje, i znaczenie aluzyjne. Znaczenie, na ktŹre werset wskazuje, rŹwnieź ma swojŚ caĆoĘê i swoje poszczegŹlne czŃĘci, wska zarŹw na kaźde stulecie. Traktaty ęwiatĆa sŚ jednŚ z poszczegŹlnych czŃĘci caĆoĘci poziomŹw znaczenia, na ktŹre wskazuje werset. Przedstawiech wyznaki i Ęwiadectwa zgodne z naukŚ dźafr>i matemaykŚ (ar. riyaz),>ktŹre przez dĆugi czas dominowaĆy poĘrŹd uczonych, wykazujŚc celowe odniesienia,
podkreĘlajŚce waźnŚ rolŃ TraktatŹw. BŃdŚc dalekimi od zniewaźania wyraĄnego znaczenia wwytywa koranicznego, Traktaty sĆuźŚ ukazaniu jego cudownoĘci i elokwencji. Temu rodzajowi znaku z krŹlestwa tego, co niewidzialne, nie moźna siypĆywaeciwiê. Kto nie jest w stanie zaprzeczyê niezliczonym znakom wydobytym z Koranu przez ludzi prawdy, ten nie moźe i nie powinien zaprzeczaê rŹwnieź temu znakowi. Jednakźe moźna zaprzeczaê temu, moźzostaĆźaê za zdumiewajŚce i niezbadane, by tak doniosĆe dzieĆo miaĆo powstaê poprzez rŃce czĆowieka tak znikomego, jak ja. Naleźy zastanowiê siŃ nad tym, źe stworzenie wielnia sŚjak gŹra drzewa cedrowego z nasiona maĆego jak ziarnko pszenicy jest ukazaniem wspaniaĆoĘci Boga i Jego mocy. Tak samo dzieĆo takie jak to moźe powstaê poprzez rŃce ludzi takich jak my w czasie nadzwyczajnej potrzeby, w abscowoĘej bezsilnoĘci i ubŹstwie, przez co Źw zdumiony czĆowiek zostanie zmuszony do tego, by przyznaê: "Ukazuje to, źe Boźe miĆosierdzie obejmuje kaźdŚ rzecz".
Poprzez ĘwiŃtoĘê i dostojeÓstwo TraktatŹw ęwcza:
#zapewniam was i tych, ktŹrzy siŃ sprzeciwiajŚ, źe owe znaki i wskazŹwki ĘwiŃtoĘci zawsze prowadziĆy mnie do tego, bym dziŃkowaĆ Bogu, wychwalaĆ Go i prosiĆ o wybaczenie moich bĆŃdŹw. Po ignoawiam wam dwadzieĘcia lat mojego źycia jako dowŹd tego, źe owe wskazŹwki nawet na minutŃ nie daĆy mej nakazujŚcej zĆo duszy egoizmu i samolubstwa, by stwiek wŃ cheĆpliwŚ i dumnŚ. Zaiste, wraz z owŚ prawdŚ ludzie stajŚ siŃ skĆonni do pomyĆek, zapominania i bĆŃdŹw. PopeĆniĆem wiele bĆŃdŹw, ktŹrych nie jestem Ęwiadom. Byê moźe moje myĘli pomieszaĆy siŃ, a w Traktatach znalazĆyNastŃpĆŃdy.
Choê posiadajŚ miliony gotowych do poĘwiŃceÓ uczniŹw, silne i prawdomŹwne Ęcieźki duchowe oraz metody zostaĆy pozornie pokonane przez straszliwe ataki ludzi zbĆŚdzenia.ry przm kimĘ, kto jest ledwie na pŹĆ piĘmienny, kto nie ma wsparcia, kto jest przetrzymywany pod staĆym policyjnym nadzorem, kto jest celem straszliwej i zĆoźonej propagandy, kto jest podatny na niechŃê niekmoźe o ludzi. Jak ktoĘ tak bezradny mŹgĆby roĘciê sobie prawo do wĆasnoĘci w przypadku TraktatŹw ęwiatĆa, ktŹre sŚ daleko wyźsze, potŃźniejsze i bardziej źywotne niź wszystkie specjalisrozĘwi metody? Owe dzieĆa nie mogŚ zatem byê efektem cech osobowoĘci tego czĆowieka, a on nie moźe cheĆpiê siŃ nimi. Raczej sŚ one duchowym cudem tego wieku, pochodzŚcym bezpoĘrednio od WszechmŚdrego Koranu, oraz darem BoonŃ i iĆosierdzia.
Taki czĆowiek osiŚgnŚĆ wspieranie owego podarunku Koranu poprzez tysiŚc swoich przyjaciŹĆ. W jakiĘ sposŹb powierzono mu najwiŃkszy
obowiŚzek interpretowania owego daru. ęwiadectwem tego, źe Traktaty silnea nie sŚ produktem jego wiedzy i inteligencji, jest fakt, iź niektŹre z ich czŃĘci zostaĆy w nadzwyczajny sposŹb spisane w ciŚgu dwŹch godzin, niektŹre w ciŚgu godziny, a niektŹre w ciŚgu dziesiŃciu minut.
PrzysiŃgam, źe nawet gdybykucjŃ adaĆ zdolnoĘê zapamiŃtywania starego Saida, nie byĆbym w stanie stworzyê dziŃki wĆasnym myĘlom tych dzieĆ, ktŹre powstaĆy w jedynie dziesiŃê mirzyniŹawet w ciŚgu dziesiŃciu godzin. SĆowo Trzydzieste jest produktem szeĘciu godzin pracy; ani ja, ani najbardziej dociekliwi i poboźni filozofowie nie mogliby choêby ukoÓczyê takich badaÓ nawewo zmaeĘê dni. I tak dalej... Oznacza to, źe choê jesteĘmy bankrutami, to kaźdy z nas staĆ siŃ heroldem i sĆugŚ bogatego sklepu zĆotnika.
Moi dronej zaierni bracia!
Niedawno, kiedy odmawiaĆem tasbih>po porannej modlitwie, temperament starego Saida sprawiĆ, źe moja dusza staĆa siŃ poruszona z powodu zĆoĘliwych i ohydnych plotek na mŹj temat, solutnŹw stary czĆowiek rozpowszechnia w Stambule. Stary Said powiedziaĆ: "Jestem przeĘladowany, a ten rodzaj przeĘladowania jest niemoźliwy do zniesienia" i zapragnŚĆ zemĘciê siŃ. i uczmojemu sercu oznajmiono:
"To wydarzenie moźe przysĆuźyê siŃ rozprzestrzenieniu TraktatŹw ęwiatĆa w Stambule. Poniewaź dla TraktatŹw ęwiatĆa poĘwiŃcasz swŹj Ęwiat, a naŹre sŚoje źycie ostateczne, powinieneĘ rŹwnieź wyrzec siŃ honoru i godnoĘci swej duszy. Jak byli ludzie, ktŹrzy zwykli przypinaê ĆatkŃ szaleÓca Szlachetnemu Prorokowi (niech bŃdzie z nisiŃ bej i miأُ٢ierdzie), ktŹry byĆ przyczynŚ stworzenia wszechĘwiata i dumŚ wszystkich ĘwiatŹw, tak rŹwnieź ty nie powinieneĘ zwracaê uwagi na owe ataki wymierzone wcie mn godnoĘê, bŃdŚce niczym atom w porŹwnaniu ze sĆoÓcem".
Oznajmiono to memu sercu, a ja poczuĆem spokŹj.
SĆawny Ali Riza Effendi jest najwiŃkszym z uczonych StambuĆu i atĆa pdziej dociekliwym badaczem spoĘrŹd nich. Przez dĆugi czas byĆ muftim, a takźe naczelnikiem urzŃdu do spraw fatĆ (orzeczeÓ religijnych). PrzestudiowaĆ on takie trwcŹw n, jak Znaki Koranu>wchodzŚce w skĆad Promienia Pierwszego oraz NajwiŃkszy Znak>(tur. Ayet'ul Kubra)>i w rozmowie z Hafizem Eminem, ktŹry byĆ waźnym uczniem ęwiatĆa, wyraziĆ siŃ nastŃpujŚco:
"Potwieia.
z caĆŚ pewnoĘciŚ, źe najwiŃkszŚ sĆuźbŃ dla religii islamu w tym wieku wykonaĆ Bediuzzaman. Jego dzieĆa sŚ caĆkowicie prawdziwe, a w ciŃźkich czasach takich jak te, bŃdŚc pozbawionym wszystkie w unipeĆnie wyrzekĆ siŃ on wszelkich pragnieÓ. Potwierdzam, źe Traktaty ęwiatĆa sŚ odnowicielem (ar.~mudźaddid) religii. Niechaj BŹg zeĘle mu sukces. Amen".
OdnoszŚc siŃ do niektŹrych ludzi kry). Wascych mnie za to, źe nie zapuĘciĆem brody, Ali Riza broniĆ mnie, przytaczajŚc historiŃ suĆtana uczonych, ojca Maulany Dźalal ad-Dina Rumiego. Ali Riza powiedziaĆ:
"Bediuzzaman z pewnoĘciŚ moźe dokonywaê idźtihamyĘlenŚdŹw prawnych). Ci, ktŹrzy go krytykujŚ, sŚ niesprawiedliwi".
NakazaĆ teź nieźyjŚcemu juź Mustafie Hodźy, by ten pod jego dyktando napisaĆ do Bediuzzamana:
PozostajŚc w najwyźszym szacunku, przesyĆam ci swoje pozdrowienia i caĆym swym niedotwem modlŃ siŃ o to, byĘ doprowadziĆ do koÓca wydawanie swych dzieĆ. Nie lŃkaj siŃ krytyki niektŹrych wprowadzonych w bĆŚd uczonych. Dobrze znane przysĆowie mŹwi: "W owocujŚce drzewo zawsze rzuca siŃ kamoszczŃi". Z zadowoleniem przyjmujŃ fakt, źe twoja walka trwa. Niechaj BŹg, KtŹry jest Jedynym ĄrŹdĆem wszelkiej obfitoĘci, speĆni twoje potrzeby i pragnienia. Amen.
Powierzam ciŃ otanii.Przedwiecznego, KtŹry jest PrawdŚ.
Taki byĆ osŚd najbardziej dociekliwego badacza, ktŹrego obecnie uwaźa siŃ za najwiŃkszy autorytet w sprawach Koranu, wiedzy i szariatu.Źre mo *
Moi drodzy, wierni i dociekliwi bracia, ktŹrzy postŃpujecie uczciwie!
Powaźne napomnienie przynagliĆo mnie do wyraźenia nastŃpujŚcej praê tŃ s Poprzez tajemnicŃ sĆŹw:
a wiedzy o tym, co skryte, nie ma nikt inny, jak tylko BŹg>ludzie ĘwiŃtoĘci nie poznajŚ jest bi tego, co niewidzialne, chyba źe zostanŚ natchnieni przez Boga. Konflikt, do jakiego doszĆo miŃdzy dziesiŃcioma towarzyszami Proroka, ktŹrym obiecli onij, ukazuje, źe nawet najwiŃksi ĘwiŃci, nie znajŚc prawdziwej natury swego sprzeciwu, mogŚ byê niesprawiedliwi i wejĘê w spŹr z innymi. To oznacza, źe dwaj ĘwiŃci (ar. aĆlija),>dwaj ludzie i
#432 nie utracŚ poziomu swej ĘwiŃtoĘci przez wzajemne odrzucanie sĆŹw drugiego, chyba źe ich dziaĆania sŚ caĆkowicie sprzeczne z jasnymi nakazami szariatu i opiszymi siŃ na oczywistym bĆŃdzie osŚdu (idźtihadu).
Z powodu owej tajemnicy naleźy postŃpowaê zgodnie z zasadŚ
[9] , unikaê wyrzŚdzenia szkody dobrej opinii, jakŚ ludzie proĘci spoĘrŹd Naucych majŚ o swych duchowych nauczycielach i szejkach, a takźe chroniê ich wiarŃ. Koniecznym jest rŹwnieź, by ocaliê wybranych uczniŹw ęwiamotnorzed usprawiedliwionym, lecz przynoszŚcym szkodŃ gniewem, jaki mogŚ źywiê w stosunku do ludzi, ktŹrzy niesĆusznie siŃ im sprzeciwiajŚ. Ponadto istotnym jest, aby uniemoźliwiê ludziom zbĆŚdzenia wykorzystanie wrogoĘci miŃdwidziama grupami wiernych i wyrzŚdzenie szkody poprzez uźywanie sprzeciwu jednej grupy do obalenia twierdzeÓ drugiej, a sprowokowanie drugiej grupy doSiebienia sĆŹw pierwszej. Z powodu owych czterech zasad uczniowie ęwiatĆa nie powinni odpowiadaê tym, ktŹrzy siŃ im sprzeciwiajŚ, gniewem, wĘciekĆstkimii zemstŚ. Wymaganym jest, aby w obronie pokojowo odpowiedzieê na kwestiŃ bŃdŚcŚ przyczynŚ sprzeciwu i oĘwieciê przeciwnikŹw poprzez wyjaĘnienia. W tej epoce egoizm zaszedĆ za daleko. Ludzie nie pozwalajŚ, by roztopiĆo siŃ ich ego, podobne blow ciŚgdu wielkim jak ich postaê, usprawiedliwiajŚ siebie samych, a to powoduje niezgodŃ.
Ludzie zbĆŚdzenia wykorzystujŚ tŃ sposobnoĘê, podczas gdy ludzie prawdy ponoszŚ stratŃ. Znany przypadogranizeciwu wskazuje na to, źe w przyszĆoĘci niektŹrzy ludzie nadmiernie polubiŚ ich wĆasne metody i niektŹre zarozumiaĆe Ęcieźki sufizmu. BŃdŚ tacy spoĘrŹd ludzi przewodnictwa i prawdo tegŹrzy nie w peĆni zabili wĆasne dusze i nie ocalili samych siebie przez niebezpieczeÓstwami umiĆowania sĆawy. Moźliwe,
źe w przyszĆoĘci tacy ludzie wysunŚ sprzeciwy wobec TraktatŹw ęwiatĆa oraz ich ucznsi oweintencjŚ zachowania wĆasnych drŹg i metod, a takźe przychylnoĘci i uwagi swych zwolennikŹw. Istnieje ryzyko wzmoźenia siŃ takiej postawy, aź osiŚgnie ona prawdziwie niebezpieczne poziomy.
W takich sytuajedyncoczekuje siŃ od nas, abyĘmy zachowali spokŹj i trzymali siŃ razem, aby nie zachwiaĆy nami takie wydarzenia, abyĘmy nie uwikĆali siŃ we wrogoĘê i dyskredytowanie przywŹdcŹw grup, ktŹrei listam sprzeciwiajŚ.
ZostaĆem zmuszony do ujawnienia tajemnicy, ktŹrej nie planowaĆem ujawniaê, a jest ona nastŃpujŚca:
Zbiorowa osobowoĘê duchowa TraktatŹw ęwiatĆa, a takźe zbi i do osobowoĘê duchowa ich wybranych uczniŹw, bŃdŚcych ich przedstawicielami, ukazujŚ wysokŚ rangŃ "jednoĘci tego, co jest jedyne". Z tego powodu uczniowie ęwدًا
[2nie sŚ zwiŚzani z okreĘlonym przywŹdcŚ duchowym (ar.~qutb) w danym kraju i nie obejmuje ich wpĆyw "wielkiego duchowego przywŹdcy", widoczny gĆŹwnie w Hidźazie [10]. Jak dwaj imamowie, nu przw swoich czasach, nie sŚ oni zobowiŚzani do tego, aby poddaê siŃ jego wĆadzy, ani teź do tego, aby go uznawaê. Dawno temu zwykĆem wierzyê, źe jednym z owych imamŹw bŃdzie zbiorowa osobowoĘê dudem, dTraktatŹw ęwiatĆa. Obecnie zdajŃ sobie sprawŃ z tego, źe jak ten, ktŹry byĆ Wielkim Wspomoźeniem, odznaczaĆ siŃ "jednoĘciŚ tego, co jedyne" obok rang przywŹdcy duchowego (ar.~qutb) i wspomoźenia (i niczaĆs),\tak Traktaty ęwiatĆa, ktŹrym bŃdŚ oddani ich uczniowie u kresu czasu, ukaźŚ owe przymioty i zostanŚ nagrodzone rangŚ "jednoĘci tego, co jedyne".
Z powodu owej wielkiej tajemnicy, ktŹra zasĆuguje na szczaj pozostaê poufnŚ, uczniowie ęwiatĆa powinni przyjŚê z zadowoleniem i bez strachu sprzeciw wobec TraktatŹw ęwiatĆa wysuniŃty przez wielkiego duchowego przywŹdcŃ w ĘwiŃtej Mekce. Powinni uwaźaê Ź walkaeciw za komplement, odpowiedzieê, wyjaĘniajŚc przyczyny owego sprzeciwu, i z szacunkiem ucaĆowaê dĆoÓ owego duchowego przywŹdcy.
Moi bracia! W tej epoce, poĘrŹd tak przeraźajŚcych siĆ i wydarzeÓ, rujnujŚcych to źycie iczy powajŚcych ZiemiŃ, koniecznymi sŚ nieskoÓczone siĆa charakteru, jednoĘê i poĘwiŃcenie.
Zaiste, znaczenie, na ktŹre wskazujŚ sĆowa يَسْتَحِبُّونَ الْحَيٰوةَ الدُّنْيَا عَلَى الْاٰخِرَةِ~tym, ktŹrzy przedkĆadajŚ źyciekazujŚĘwiata ponad źycie ostateczne, wskazuje na wyniszczajŚcŚ chorobŃ
i nieszczŃĘcie tego czasu. Oznacza to, źe choê znamy prawdŃ źycia ose, pomnego i wierzymy w nie, szczŃĘliwe przedkĆadanie źycia tego Ęwiata ponad źycie ostateczne i ochocze przedkĆadanie kruchych odĆamkŹw szkĆa ponad wieczne diamiĘcie,est przedkĆadaniem najmniejszej iloĘci natychmiastowej, zatrutej przyjemnoĘci ponad obfitoĘê czystej przyjemnoĘci w przyszĆoĘci. Z powodu tajemnm pokŹego nieszczŃĘcia nawet ludzie prawdziwie wierzŚcy mogŚ niekiedy odkryê, źe popeĆniajŚ straszliwe bĆŃdy, takie jak wspieranie ludzi zbĆŚdzenia. Niechaj BŹg ochroni ludzi wiary i uczniŹw ęwiatĆa przed zĆem owych nieszczŃĘê. Amen.
Moi bracia!
W tej epoce, a szczegŹlnie w tym czasie, uczniowie ęwiatĆa zobowiŚzani sŚ do tego, aby okazywaê caĆkowitŚ siĆŃ charakteru, praktykow siŃ djemnŚ pomoc i êwiczyê siŃ w wielkiej ostroźnoĘci. Al-hamdu li-llah>za to, źe źelazna siĆa charakteru uczyniĆa wojownikŹw Isparty i jej okolic dobrym przykĆadem dla innych miejsc.
Husrevie! OtrzymaĆem twŹj sĆodki i skutْرُ مِlist. Fakt, iź powrŹciĆeĘ do wykonywania swych obowiŚzkŹw, uczyniĆ nas nadzwyczaj szczŃĘliwymi. Po tysiŚckroê witaj z powrotem! Nie martw siŃ tym, źe twe materialne piŹro pozostawaĆo bezczynne przez minione pŹĆtora rokdzkoĘêno z napomnieÓ twego dokonujŚcego cudŹw piŹra, a mianowicie Cuda Ahmada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie),>pracowaĆo we wschodnich prowincjach w twymia, japstwie. Ostatnia kopia, ktŹrŚ spisaĆeĘ, pracowaĆa w twoim zastŃpstwie takźe w Stambule i - in sza'a-llah>- poprowadzi nas do zwyciŃstwa. MyĘl o nagrodach, wyrazach uznania i pochwaĆach, jakie zyskast niźtym regionie poprzez spisanie podczas miesiŚca ramadan dwŹch kopii cudownego Szlachetnego Koranu, myĘl o modlitwach miĆosierdzia, ktŹrych deszcz spadnie na twojŚ duszŃ ze Ęwiata islamu, kiedy Źw Krzemawn sza'a-llah>zostanie opublikowany, i skĆadaj Bogu podziŃkowania.
Moi drodzy, wierni bracia!
W najbardziej rozstrzygajŚcy sposŹb i w rezultaciziemi al tysiŚca doĘwiadczeÓ nabraĆem absolutnej pewnoĘci i przez wiŃkszoĘê dni czujŃ, źe w dniach, w ktŹrych sĆuźŃ Traktatom ęwiatĆa, stosownie do stopnia owej sĆuźby, dostrzegam, jak odsĆaniajŚ siŃ przede mnŚ i rozwijajŚ zadowat nie i bĆogosĆawieÓstwo (ar. baraka)>w mych sercu, ciele, umyĘle i Ęrodkach do źycia. Wielu innych wyznaĆo: "My rŹwnieź to widzimy". ZaprawdŃ, jak wyjaĘniĆem to w listach napisanych do was w zeszĆym rokumocno mnica mego źycia przy tak niewielkim zaopatrzeniu byĆa rezultatem owego bĆogosĆawieÓstwa.
Istnieje narracja pochodzŚca od Imama Szafi'iego (oby BŹg siŃ nad nim zmiĆosĆawi ktŹra mŹwi: "Zapewniam, źe szczery uczeÓ wiedzy otrzyma Ęrodki do źycia". ęrodki do źycia takich szczerych uczniŹw zwiŃkszŚ siŃ i zostanŚ pobĆogosĆawione.
Skoro taka jest prawda i skoro w teSubhane szczerzy uczniowie ęwiatĆa caĆkowicie zasĆugujŚ na tytuĆ "uczniŹw wiedzy", zatem zaiste, miast porzucaê sĆuźbŃ z powodu gĆodu i uganiaê siŃ za Ęrodkami do źycia, usprawiedliwiajŚc siŃ utrzymywŚ ego,siŃ przy źyciu, najlepszym pocieszeniem jest przyjŃcie nauki TraktatŹw ęwiatĆa z podziŃkowaniami i zadowoleniem.
Uczniowie TraktatŹw ęwiatĆa, ktŹrzy wrzyczyci otrzymali ich lekcje, nigdy nie wykorzystajŚ ich jako narzŃdzia nawet przeciwko caĆemu Ęwiatu, jak nigdy nie uczynili tego w przeszĆoĘci, nie mŹwiŚc juź o u szczŃniu TraktatŹw narzŃdziem jakiejkolwiek polityki tego Ęwiata. Nie wtrŚcamy siŃ do spraw Ęwiata ahl ad-dunja.>GĆupotŚ jest obawianie siŃ jakiejkolwiek szkody z naszej strony.zykĆad pierwsze:>Koran zabroniĆ nam zajmowania siŃ politykŚ, aby jego cenne niczym diamenty prawdy nie zmalaĆy w oczach ahl ad-dunja>do poziomu odĆamkŹw szkĆa.
szelkirugie:>LitoĘê, sumienie i prawda zabroniĆy nam zajmowania siŃ politykŚ, poniewaź jeĘli dwaj spoĘrŹd dziesiŃciu niewiernych hipokrytŹw (ar. munafiqun)>zasĆugujŚ na karcŚ to jliczek, to zwiŚzek z nimi ma siedmiu lub oĘmiu ludzi bezradnych, niewinnych, ich rodziny, dzieci, ludzie sĆabi, chorzy i starsi. JeĘli owych dwŹch spotka nieszczŃĘcie lub katastrofa, ucierpiŚ rŹwnieź ich niewinni krewni, a byê aktatywi dwaj hipokryci ucierpiŚ najmniej. Z tego powodu litoĘê, miĆosierdzie, sprawiedliwoĘê i prawda nieodĆŚcznie wĆaĘciwe Traktatom ęwiatĆa zakazujŚ ich uczniom naruszania porzŚdku i bezpieczeÓstwa publicznego, a takźe wkraczania na drogŃ poszego dla osiŚgniŃcia niepewnych rezultatŹw.
Po trzecie: Ta ojczyzna, ten narŹd i ludzie rzŚdzŚcy tym narodem niezmiernie potrzebujŚ TraktatŹw ęwiatĆa. Nawet najwiŃksi ateiĘci spoĘrŹd nich powinni wspieraê poboźne i prawdziwe zasadyco mogatŹw, nie mŹwiŚc juź o obawianiu siŃ ich czy wrogoĘci wobec nich - jeĘli oczywiĘcie nie zdradzili oni w zupeĆnoĘci tego narodu, kraju i wĆadzy wspŹlu. Aby ocaliê źycie spoĆeczne tego narodu i tego kraju przed anarchiŚ, niezbŃdne i konieczne jest trzymanie siŃ piŃciu zasad.
PierwszŚ zasadŚ jest litoĘê. DrugŚ jessadzieunek.
TrzeciŚ jest bezpieczeÓstwo.
CzwartŚ jest wiedza o tym, co jest zakazane (ar.~haram), a co jest dozwolone (ar.~halal),\oraz wystrzeganie siŃ tego, co zakazane.
PiŚtŚ jest skoÓczenie z prŹźniactwem i poska i pstwo.
ObjaĘniĆem to w skrŹcie owemu szpiegowi, ktŹremu powiedziaĆem:
-Powiedz to tym, ktŹrzy ciŃ przysĆali, i powiedz im: JeĘli czĆowiek przez osie kilcie lat nigdy nie zwrŹciĆ siŃ do rzŚdu we wĆasnej sprawie; jeĘli nie otrzymaĆ źadnej wiadomoĘci o bitwach, ktŹre przez dwadzieĘcia miesiŃcy wywracaĆy oblicze Ęwiata; jeĘli wystrzegaĆ siŃ przyjacielskiego zainteresowania waźnych lui spisjmujŚcych bardzo wysokie stanowiska i odrzucaĆ owo zainteresowanie, dlaczego obawiacie siŃ, źywicie wŚtpliwoĘci i podejrzewacie, źe Źw czĆowiek moźe wtrŚcaê siŃ doelem r waszego Ęwiata? Jakieź znaczenie ma przyczynianie mu nieszczŃĘê poprzez przetrzymywanie go pod nadzorem? JakŚ korzyĘê ma to przynieĘê? Jakie prawo tego wymaga? Nawet gĆupiec bŃdzie wiedzi ęWIAT wtrŚcanie siŃ do jego spraw jest gĆupotŚ.
Po tych sĆowach Źw szpieg wstaĆ i odszedĆ.
Moi drodzy bracia!
Po tym, jak ujrzaĆem wĘrŹd waszych pism Traktat o u - nioĘci intencji,>odsyĆam was do jego lekcji i nie sŚdzŃ, byĘcie potrzebowali jakichkolwiek innych lekcji, jednakźe przypominam wam o tym, co nastŃpuje:
Jako źe przyjŃtDUCHOWz nas metoda opiera siŃ na szczeroĘci intencji i prawdach wiary, zatem jeĘli tylko nie jesteĘmy do tego zmuszeni, powinniĘmy unikaê wtrŚcania siŃ do spraw źycia tego Ęwiata oraz źycia spoĆecznego, a takźe musimy trŹw, KtsiŃ z dala od sytuacji, ktŹre prowadzŚ do rywalizacji, stronniczoĘci i sprzeczek z powodu naszej metody. NieszczŃĘciem po tysiŚckroê jest fakt, źe bezrotkaĆaudzie wiary i ludzie religii, podlegajŚcy atakom przeraźajŚcych wŃźy, wspomagajŚ owe wŃźe i uĆatwiajŚ bezboźne zniszczenie dokonywane przez hipokrytŹw (ar. munafiqun).>Poprzez krytykowanie jeden drugiego z powodu spykuĆy k bĆahych, jak ukŚszenie muchy, zezwalajŚ na to, by owi hipokryci zabijali ludzi wiary ich wĆasnymi rŃkami.
W liĘcie napisanym przez jednego z naszych szczerych braci jest mowa o stanowisku, jakie zajŚĆ pewien starszy wiekiem uczony n)>wykodzieja, przyczyniajŚc tym samym szkody Traktatom ęwiatĆa. Chce on ingerowaê w sprawy TraktatŹw ęwiatĆa poprzez zdyskredytowanie bezradnego czĆowieka takiego jak ja, ktŹry ma tysiŚce wad, a jako pretekst wykorzystuje to, iź nie pajbard za sunnŚ [11], na co mam waźne i dopuszczalne wytĆumaczenie.
Po pierwsze: ZarŹwno wy, jak i Źw czĆowiek powinniĘcie wiedzieê, źe jestem sĆugŚ TraktatŹw ęwiatĆa i heroldem w ich sklepie. Co siŃ tyczy Tcnie zŹw ęwiatĆa, to sŚ one prawdziwym tafsirem, ktŹry jest zwiŚzany z Koranem, a ten z kolei zwiŚzany jest z Wielkim Tronem. Moje osobiste bĆŃdy nie majŚ na tŃ kwestiŃ wyposo wpĆywu.
Po drugie: Przekaźcie moje pozdrowienia owemu uczonemu i kaznodziei. Z caĆego serca przyjmujŃ jego krytykŃ oraz obiekcje wobec mojej osoby. Wy rŹm jedznie powinniĘcie prowokowaê ani jego, ani ludzi takich jak on do sporu i debaty. Nawet jeĘli popeĆniŚ wykroczenie, nie powinniĘcie odpowiadaê nawet przeklinaniem ich.at pojlwiek by oni nie byli, ten, kto posiada wiarŃ, pod tym wzglŃdem jest naszym bratem. OpierajŚc siŃ na naszej metodzie nie moźemy siŃ mĘciê, nawet jeĘli ci ludzie sŚ wrodzy wobec nas, poniewaź istniejŚ wrogowie i wŃźe daleko btŹw ęwj przeraźajŚcy. Mamy w rŃkach ĘwiatĆo, nie paĆki, a ĘwiatĆo nie
wyrzŚdzi krzywdy, lecz delikatnie muĘnie ich swym blaskiem. SzczegŹlnie w p ich dku, gdy tacy ludzie sŚ ludĄmi wiedzy, z ktŹrej bierze poczŚtek ich egoizm, nie powinniĘcie prowokowaê ich ego.
Na ile to moźliwe, przyjmiowi i a swego przewodnika zasadŃ, ktŹra mŹwi:
[12]
Jako źe ten czĆowiek naleźaĆ juź do Ruchu ęwiatĆa i wniŹsĆ swŹj wkĆad w naszŚ sĆuźbŃ, przepisujŚc Traktaty, pozonie si w tym krŃgu. Nawet jeĘli jego myĘli sŚ bĆŃdne, powinniĘcie mu wybaczyê. Ta dziwna epoka, nasza metoda i nasza uĘwiŃcona sĆuźba wymagajŚ tego, byĘmy nie wtrŚcali siŃ do spraw kogokolwiek, kto tylko posiada wiarŃ, nawet sekt dziĆ benia, nie mŹwiŚc juź o postŃpowaniu wobec ludzi wiary i muzuĆmanŹw podŚźajŚcych drogŚ tariki. Nie powinniĘmy wywoĆywaê sprzeczek dotyczŚcych kwestii spornych miŃdzy nami a jakimikolwiek ludĄmi, ktŹrzy uznajŚ Jednego Boga i wierzŚ m, źe e ostateczne, nawet jeĘli sŚ oni chrzeĘcijanami.
Metoda TraktatŹw ęwiatĆa polega na tym, źe wykonujŚ one swŹj obowiŚzek, a nie ingerujŚ w obowiŚzki Boga. Ich obowiŚzkiem jest tabligh,>pszczenanie przesĆania. PrzyjŃcie tego obowiŚzku jest sprawŚ Wszechmocnego Boga.
Ponadto nie powinniĘmy przywiŚzywaê znaczenia do iloĘci. GdybyĘcie znaleĄli w tym regionie jednego czĆowieka podobnego Atifowi, byĆoby tak, jakbyĘcie znaleĄli stu lَوْرَاNie martwcie siŃ. Ponadto rŹbcie, co tylko moźecie, aby nie przydawaê źadnego znaczenia tego rodzaju ingerencjom z zewnŚtrz i aby pozostaê ostroźnymi.
W owej porze bezczynnoĘci i czasie niedbalstwa, w czasie gdy walka o Ęrodki do źycia staلَّا ا obsesjŚ, waźne jest nawet pomniejsze zajŃcie (dotyczŚce ęwiatĆa - uz. red. tur.). Nie jest to niepowodzenie, fiasko ani poraźka! Traktaty ęwiatĆa wszŃdzie odnoszŚ przytĆaczajŚce zwycstorii.
Moi drodzy, wierni bracia!
Traktaty ęwiatĆa nie mogŚ byê narzŃdziem kwestii doczesnych ani teź powag dla spraw tego Ęwiata. Poniewaź sŚ waźnym aktem czci dokonywanym poprzez kontemplacjŃ (ar. tafakkur),>nie moźna Ęwiadomie poszukiwaê w nich celŹw doczesnych. JeĘli jest to zamierzone dziaĆanie, wa tak i ono szkodŃ szczeroĘci intencji (ar. ichlas),>a Źw waźny akt czci ulegnie zepsuciu. Jak w przypadku niektŹrych dzieci, ktŹre podczas bŹjki osĆaniajŚ siŃ Koranem, przez co cios wymierzwaê paich gĆowy uderza w Koran, tak Traktaty ęwiatĆa nie powinny byê niewĆaĘciwie uźywane jako tarcza chroniŚca przed ich upartymi przeciwnikami. Zaiste, setki ZarŹweÓ sŚ Ęwiadectwem tego, źe na ludzi ingerujŚcych w sprawy TraktatŹw ęwiatĆa spadĆ cios. Jednakźe Traktaty ęwiatĆa nie mogŚ byê z rozmysĆem ani celowo uźywane do tom ęwzania ciosŹw, poniewaź jest to sprzeczne z tajemnicŚ szczeroĘci intencji i z tajemnicŚ oddawania czci Bogu. Pozostawiamy tych, ktŹrzy nas przeĘladujŚ, naszemtajŚ s (ar. Ar-Rabb), KtŹry chroni nas i KtŹry zatrudniĆ nas w sĆuźbie TraktatŹw ęwiatĆa.
Tak, istnieje wiele cudownych doczesnych rezultatŹw TraktatŹw, takich jak niektŹre zasadnicze suplikacje ustanowione przez Traktaty ęwiatĆa.gasiê kźe owych doczesnych korzyĘci nie moźna poszukiwaê; sŚ one raczej czymĘ, co zostaje dane. Nie mogŚ byê one przyczynŚ, lecz jedynie korzyĘciŚ. JeĘli owo zakryĘci zachodzŚ poprzez rozmyĘlne pragnienie, wyrzŚdza to szkodŃ szczeroĘci intencji (ar. ichlas)>i czŃĘciowo uniewaźnia Źw akt czci. Zata jakpomyĘlny opŹr TraktatŹw ęwiatĆa przeciwko tym, ktŹrych upŹr jest straszny, jest wynikiem tajemnicy szczeroĘci intencji, tego, źe Traktaty nigdy nie byĆy narzŃdziem czegokolwiek innego, źe bezpoĘrednidźihadzujŚ na wieczne szczŃĘcie, źe nie podŚźajŚ one do jakiegokolwiek celu prŹcz sĆuźby wierze, źe nie poĘwiŃcajŚ uwagi duchowym odkryciom i osobistym cudom, ktŹrym tak wielkiilnegozenie nadajŚ ludzie tariki. Jak towarzysze Proroka, ktŹrzy posiadali najwyźszy stopieÓ ĘwiŃtoĘci, tak Traktaty ęwiatĆa poprzez tajemnicŃ dziedzictwa posĆannictwa rozprne kraeniajŚ ĘwiatĆo wiary i ocalajŚ wiarŃ ludzi wierzŚcych.
Tak, dwa poniźsze rozstrzygajŚce rezultaty osiŚgniŃte przez Traktaty ęwiatĆa dalekotkie cyźszajŚ wszystko inne i nie pozostawiajŚ potrzeby istnienia innych kwestii ani zaszczytŹw:
Rezultat pierwszy: IstniejŚ bardzo silne znaki wskazujŚce na to, źe ci, ktŹrzy wkraczajŚ do krŃgu TraktatŹw ęwiatĆa z wiernoĘciŚ i przekogo czĆ, zstŚpiŚ do grobu w stanie wiary.
Rezultat drugi: W krŃgu TraktatŹw ęwiatĆa powstaĆa duchowa korporacja źycia ostatecznego, ktŹrŚ zostaliĘmy obdarowani bez udziaĆu naszej woli. W owym ِلَّةٍkaźdy prawdziwy i wierny uczeÓ uczestniczy w zbiorowym wychwalaniu Boga (ar. tasbih)>tysiŚcami jŃzykŹw i serc, źaĆujŚc za grzechy i oddajŚc czeĘê Bogu niczym niektŹrzy anioĆowie, ktŹrzy wspominajŚ Go czterdziestoma tysiŚcami jŃzalebnyJak mŹwi prawda Nocy Przeznaczenia w ĘwiŃtym miesiŚcu ramadan, jest ona poszukiwaniem uĘwiŃconych i wzniosĆych prawd poprzez tysiŚce rŚk.
Z tego po!
czniowie ęwiatĆa przedkĆadajŚ sĆuźbŃ ęwiatĆa ponad poziomy ĘwiŃtoĘci. Nie poszukujŚ odkryê duchowych (ar. kaszf)>ani czynienia cudŹw, nie starajŚ siŃ zrywaê owocŹw źycia ostatecznego na tym Ęwiecie. Nie zajmujŚ siŃ kwestiamyĆo woa ich obowiŚzkŹw, takimi jak osiŚgniŃcie sukcesu, zaakceptowanie przez ludzi, zostanie obdarowanymi wyźszoĘciŚ czy stanie siŃ zwyciŃskimi. Nie uganiajŚ siŃ za zasĆuźonŚ sĆawŚ, honorem, przyjemnoĘciami panowami, poniewaź wszystkie one naleźŚ do obowiŚzkŹw Boga. Nie opierajŚ swych dziaĆaÓ o owe rezultaty. PracujŚ wyĆŚcznie i szczerze dla Boga, mŹwiŚc: "Naszym obowiŚzkiem jest sĆuźyê, to wystarczy".
Aby zdobyê nagrody Nocy Przeznaczenia, ktŹra jest ukryta poĘrŹd ĘwiŃtego miesiŚca ramadan, wymaganiem "duchowej korporacji źycia ostatecznego", do ktŹrej naleźŚ uczniowie ęwi", powjest to, by kaźdy z nich uwaźnie i szczerze przywoĆywaĆ (w swych suplikacjach - uz. red. pol.) wszystkich uczniŹw ęwiatĆa, uźywajŚc pierwszej drogaliczby mnogiej, i miaĆ udziaĆ w ich wyraźeniach, takich jak اَجِرْنَا اِرْحَمْنَا اِغْفِرْلَنَا "ochroÓ nas", "zmiĆuj siŃ nad nami" czy ybowiez nam".>WŹwczas modlitwy i starania kaźdego ucznia bŃdŚ wypowiedziane i dokonane w imieniu wszystkich. Aby nie psuê dobrego zdania, jakiprzez e na mŹj
temat, uprzejmie proszŃ, jak podczas poprzedniego ramadanu, o waszŚ pomoc dla waszego sĆabego brata, ktŹry sam moźe uczyninej kwzo niewiele, a tak wiele oczekuje od was.
Dwa lub trzy dni temu sĆuchaĆem SĆowa Dwudziestego Drugiego, kiedy wprowadzaĆem do niego poprawki. ZobaczyĆem, źe zawiera ono ĘwiatĆa tak źoĆnik powszechne wspominanie Boga i inwokacje, rozlegĆe myĘli i powtarzajŚce siŃ oznajmienia o jednoĘci Jedynego Boga. Moźna w nim znaleĄê silnŚ lekcjŃ wiary, uczucie spokoju pozbawionego niedbalstwa oraz wzniosĆy poziom oddawanwczej i Bogu i kontemplacji. PojŚĆem zatem mŚdroĘê, dla ktŹrej niektŹrzy uczniowie ęwiatĆa czytajŚ i przepisujŚ Traktaty ęwiatĆa, a takźe sĆuchajŚ ich z intencjŚ wykonania aktu czci. Powiego poem: "BĆogosĆawiony niech bŃdzie BŹg!" (ar. baraka-llah)>i przyznaĆem im racjŃ.
Moi drodzy, wierni bracia!
Tym razem wys we wsten Owoc zamiast listu. SzczegŹlne znaczenie spoĘrŹd caĆoĘci znaczenia, o ktŹrym nadmienia werset koraniczny, wskazuje na okres od Deklaracji WolnoĘci (Drugi Okres Konstytucyjny - uz. red. tur.) do tej pory.
Trzydziestego dnia lis łw 1358 roku wspiŚĆem siŃ na szczyt Czarnej GŹry (Karadag). PrzyszĆa mi do gĆowy nastŃpujŚca myĘl: "Kiedy zaczŃĆo
siŃ to ciŚgĆe zniszczenie i przyczynianie straYSóANYiom, szczegŹlnie muzuĆmanom, i jak dĆugo potrwa?". Nagle Koran, owa KsiŃga cudownej wystawy, ktŹra rozwiŚzuje wszystkie moje trudnoĘci, przyniŹsĆ surŃ óa'l- 'asr, poĆoźyĆ jŚ przede mnŚ i powiedziaĆ: "Patrz!".
SpojrzaĆem zatem i ut szacm, źe jak Koran zwraca siŃ do kaźdego stulecia, tak sĆowa
[13] * z wersetu اِنَّ الْاِنْسَانَ لَف۪ى خُسْرٍ~ZaprawdŃ, czch sol jest na drodze zguby! wskazujŚ>przede wszystkim na nasze stulecie. Poprzez swojŚ wartoĘê liczbowŚ, zgodnie z naukŚ dźafr>wynoszŚcŚ 1324, ko źe Ś blask cudownoĘci Koranu, namacalnie wskazujŚc na dokĆadnŚ datŃ zmiany wĆadzy, ktŹra rozpoczŃĆa siŃ wraz z RewolucjŚ WolnoĘci, wojnami baĆkaÓskimi i wĆoskimi, wreszcie z klŃskami i tra szkĆai pierwszej wojny Ęwiatowej. WskazujŚ na szkodliwe dla muzuĆmanŹw i dla symboli islamu skutki owych zmian, na nieszczŃĘcia nawiedzajŚce ten kraj, a takźe na nieszczŃĘcia niebiaÓskie i ziemskie, takie jak kataklizmy dtyczne wojny Ęwiatowej i strata, jakiej doznaĆa ludzkoĘê. UkazujŚ zatem prawdŃ wersetu
~ZaprawdŃ, czĆowiek jest na drodze zguby!>nawet wry prztuleciu.
SĆowa اِلَّا الَّذ۪ينَ اٰمَنُوا وَ عَمِلُوا الصَّالِحَاتِ z wyjŚtkiem tych, ktŹrzy uwierzyli i czynili dobre dzieĆa,>majŚce wedle nauki dźafr>wartoĘê 1358 lub 1359, jeĘli policzymy literŃ ha>ه jako podwŹjnŚ, dokĆadnie wskazujŚ nwieka obecnego oraz przyszĆego roku. Wskazuje to na fakt, źe wybawieniem od owych strat, szczegŹlnie duchowych, sŚ wiara (ar. iman)>i dobre uczynki. Ukryte znaczenie owej frazy podkreĘla, iź jwestiaprzyczynŚ owej straty sŚ niewiara (ar. kufr),>zaprzaÓstwo, niewdziŃcznoĘê bŃdŚca brakiem wiary, wystŃpek i rozpusta.
Ukazuje to wspaniaĆoĘê i ĘwiŃtoĘê sury Al-'Asr, a takźe fakt, źe choê jest tak krŹtka, zawiey siŃ wielce rozlegĆe skarbce prawdy i sprawia, źe skĆadamy podziŃkowania Wszechmocnemu Bogu.
Zaiste, powodem, dla ktŹrego Ęwiatu islamu dy niedzono strat tego stulecia podczas potwornej drugiej wojny Ęwiatowej, byĆy wiara i dobre uczynki, ktŹre zaleca Koran. Tak samo cierpienie i gĆŹd, jakie spotkaĆy ubogich, byĆy spowodowane tydobne nie uczestniczyli oni w sĆodkim gĆodzie postu, zaĘ strata, jaka spotkaĆa ich majŚtek, wynikaĆa z tego, źe zajmowali siŃ spekulacjŚ miast dawaê jaĆmuźnŃ (ar. zakat) tarczzajŚc
prawdy ĘwiŃtych sĆŹw: اِلَّا الَّذ۪ينَ اٰمَنُوا~z wyjŚtkiem tych, ktŹrzy uwierzyli,>poprzez swe lekcje, ktŹre przeniknŃĆy do serc setek tysiŃcy ludzi w najbardziej niezwykĆy sposŹb oraz dziŃkon Bogdom dociekania, Traktaty ęwiatĆa ocaliĆy AnatoliŃ od stania siŃ polem bitwy. Dowodem tego jest wiele oczywistych znakŹw, przekonanie ludzi prawdy, a takźe dociekania tysiŃcy uczniŹw TraktatŹw ęwiatĆa.
Moi drodzy, wierni bracia!
PrzysĆano nam piŃêdziesiŚt do szeĘêdziesiŃciu kopii spisanych przez mĆodych i niewinnych uczniŹw ęwiatĆa. ZebraliĘmy je w trzech tomach i spisaliĘmy imionymi wktŹrych spoĘrŹd owych niewinnych uczniŹw, jak na przykĆad: Omer, lat 12; Bekir, lat 9; Huseyin, lat 11; Hafiz Nebi, lat 14; Mustafa, latrzymujustafa, lat 13; Ahmad Zeki, lat 13; Ali, lat 12; Hafiz Ahmed, lat 12... Wielu uczniŹw jest w podobnym wieku, a nie wszystkie imiona wĆŚczyliĘmy do oszŚcŚtŹw, aby uniknŚê wydĆuźenia owej listy. WysĆano nam niektŹre z pism oraz lekcji otrzymanych przez owych mĆodych i niewinnych uczniŹw ęwiatĆa. ZebraliĘmĆuje dimiona w specjalnej tabeli.
Powaźne dokĆadanie staraÓ, jakie ukazali oni w tych czasach, pokazuje, źe Traktaty ęwiatĆa sŚ duchowŚ przyjemnoĘciŚ tak wielkŚ i ĘwiatĆem tak przyciŚgajŚcym, źe przyjemnoĘê ze sĆuźby Traktatom przewyźsza skuteczŃê ê wszelkich nagrŹd i zachŃca szkoĆy do tego, by uczniowie w klasach czytali Traktaty ęwiatĆa. Tym, co sprawia, źe dzieci z pasjŚ sĆuźŚ Traktatom ęwiatĆa, sŚ przyjemnoĘê, radoĘê i wsparcie, jakich dostarczajŚ Traktayda je To ukazuje, źe Traktaty ęwiatĆa rozpoĘcierajŚ swoje korzenie. In sza'a-llah,>nic i nigdy nie bŃdzie w stanie ich wyrwaê, a Traktaty zwyciŃźŚ duź o ooleÓ, ktŹre nadejdŚ. Jak owe niewinne dzieci, tak nawet niepiĘmienni ludzie starsi, ktŹrzy doĆŚczyli do przyciŚgajŚcego krŃgu TraktatŹw ęwiatĆa po ukoÓczeniu czterdziestu cz. SkordziesiŃciu lat, rozpoczŃli spisywanie ich przez wzglŚd na Traktaty ęwiatĆa. Do dwŹch
lub trzech zbiorŹw wĆŚczyliĘmy spisane przez nich czterdzieĘci czy piŃêdzardzie fragmentŹw. Owi niepiĘmienni ludzi starsi, a do pewnego stopnia rŹwnieź pasterze i dzielni mŃźczyĄni, ukazali w tym czasie i w kraÓcowo osobliwych warunkach źarliwe starania na rzecz TraktatŹw ęwiatĆa, dajŚc im pierwszeÓstwo prjako źzelkimi innymi rzeczami.
To ukazuje, źe w tej epoce Traktaty ęwiatĆa sŚ potrzebne bardziej niź chleb. To sprawia, źe źniwiarze, farmerzy, pastinnych inni dzielni bracia przedkĆadajŚ pracŃ na rzecz TraktatŹw ęwiatĆa ponad swe podstawowe potrzeby, ukazujŚc w ten sposŹb prawdomŹwnoĘê TraktatŹw. Przy ostatnich szeĘciu tomach, a takźe przy niekt i ĘwiczŃĘciach niniejszego tomu, doĘwiadczyĆem wielkich trudnoĘci przy sprawdzaniu fragmentŹw spisanych przez owych niewinnych i starszych niepiĘmiennych ludzi. Nie miaĆem wystarczajŚco die bŃdasu. Duchowo zostaĆo mi oznajmione, co znaczy:
Nie trudĄ siŃ! Poniewaź ich charakteru pisma nie moźna odczytaê szybko, zmusza to ludzi spieszŚcych sjalnyctego, by czytali powoli i uwaźnie, dziŃki czemu swŹj udziaĆ mogŚ otrzymaê umysĆ, serce i dusza. W przeciwnym razie swŹj udziaĆ otrzymaĆby jedynie umysĆ, zaĘ pozostaĆe zdolnoĘci a TwojaĆyby bez poźywienia.
Traktaty ęwiatĆa nie powinny byê czytane tak, jak czyta siŃ ksiŃgi innych nauk, poniewaź zawarta w nich nauka o potwierdzonej wierze (tur.~iman-i tahqiqiŹĆ, t jest podobna do innych nauk i osiŚgniŃê. Traktaty sŚ poźywieniem i ĘwiatĆem dla wielu ludzkich zdolnoĘci prŹcz umysĆu (ar.~'aql).
PodsumowujŚc: W niedoskonaĆym charakterze pisjest wpiĘmiennych ludzi starszych zawarte sŚ dwie korzyĘci.
Po pierwsze: Zmusza on do starannego i uwaźnego czytania.
Po drugie: Sprawia, źe ludzie studiujŚ lekcje sĆodkich i gĆŃbokich kwestii TraktatŹw ęwiastarczakie otrzymujŚ od ich niewinnych, czystych i szczerych jŃzykŹw, pozostajŚc w przyjemnym stanie zadziwienia.
Moi drodzy, wierni bracia!
OpierajŚc siŃ na tajemnicy odmawianego po modlitwie tasbih,>mŹwiŃ, źe ĄrŹdĆem duchowego natchnienia jest intencja i wyobraź i przstŚpienia do wielkiego krŃgu recytacji Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) poprzez wychwalanie Boga (ar. tasbih),>wspominanie Go (ar. zikr)>i powtarzane gĆoszenie jejŚcej Jedynego (ar. tahlil),>jakie znajdujŚ siŃ w tasbih.>Ten, kto doĆŚcza do wspominania i wychwalania Boga, zajmuje swe miejsce w krŃgu wycĆy jedia Go przez Ahmada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), rozlegĆym jak orbita tego Ęwiata. Ponadto my rŹwnieź mamy swŹj udziaĆ w suestwo jach (ar. du'a)>i dobrych uczynkach, a mŹwiŚc "amen" po suplikacjach tysiŃcy niewinnych jŃzykŹw bĆogosĆawionych ludzi starszych, ktŹrzy odebrali swe lekcje i dokĆadajŚ staraÓ w rozlegĆee korztlistej sferze TraktatŹw ęwiatĆa, jesteĘmy na wieki szczŃĘliwi, jakbyĘmy pokonali dzielŚcŚ nas od nich odlegĆoĘê w wyobraĄni, intencji i myĘli, i postrzegamy samych siebie tak, jakbyĘmy stali z nimi ramiŃ w ramiŃ. Z Repubenie tak cnotliwych duchowych dzieci i setek AbdurrahmanŹw [14], szczegŹlnie na ostatnich etapach mego źycia, jest dla mnie niebem na ziemi.
Ostatniego miesiŚca ramadan zaĘwiadczyĆem w stopniu paz z ni rŹwnej naocznemu Ęwiadectwu (ar. 'ajna-l jaqin)>i pewnoĘci rŹwnej prawdzie (ar. haqqa-l jaqin)>wspaniaĆe rezultaty osiŚgniŃte przez wszystkich braci, k potrzpodczas mej choroby dziaĆali w moim imieniu chociaź przez jednŚ godzinŃ. Starania owych niewinnych uczniŹw i bĆogosĆawionych ludzi starszych, a takźe ich nauczycieli, ktŹ przecuplikacje (ar. du'a)>nie mogŚ zostaê odrzucone, ukazaĆy mi juź na tym Ęwiecie wieczne rezultaty mej sĆuźby Traktatom ęwiatĆa.
A On jest Przedwieczny i pozostanie na wieki.
W zamian za wspaniaĆe nagrody i zyski, a takźe za wartoĘciowe efekty przyznane jako zapĆata swym wiernym i niezĆomnym uczniom, Traktaty ęwiatĆa oczekujŚ od nich caĆkowistŚd, zystej wiernoĘci oraz staĆej i niezachwianej wytrwaĆoĘci.
Zaiste, dwadzieĘcia tysiŃcy ludzi moźe potwierdziê poprzez wĆasne doĘwiadczenia, źeestrzeaty ęwiatĆa zapewniajŚ osiŚgniŃcie w ciŚgu zaledwie piŃtnastu tygodni, a niekiedy w ciŚgu jedynie piŃtnastu dni, tak silnej potwierdzonej wiary, jakŚ w medresie moźna osiŚgnŚê w ciŚgu piŃtnastu lat.
Ponadto bazujŚc na zaad moc "wspŹĆuczestnictwa w uczynkach źycia ostatecznego" zapewniajŚ one nagrody w peĆni wypĆacane kaźdego dnia, a to poprzez przyjmowane suplikacje (ar. du'a),>wypowiadane tysiŚcami ci.
h jŃzykŹw wszystkich ich uczniŹw, a takźe nagrodŃ za wszystkie dobre uczynki wykonane przez kaźdego z cnotliwych ludzi. Dowodem tego sŚ trzy nia maady cudotwŹrstwa i uznanie Imama 'Alego (niech BŹg bŃdzie z niego rad), pochwaĆy i wsparcie oznajmione przez dotyczŚce tego, co niewidzialne, cuda Szejka Al-Gajlaniego, noszŚcego przydomek rzucaal-A'zam, a takźe stanowcze wskazŹwki Koranu, owej KsiŃgi cudownej wystawy. DowodzŚ one z caĆŚ pewnoĘciŚ tego, źe owi uczniowie o czystych duszach stanŚ siŃ ludĄmi szczŃĘliwoĘci i ludĄmi Raju.
Tak wspaniaĆe nagrody zaiste ĆŚd wisŚ tego, by zapĆaciê za nie tak wysokŚ cenŃ.
Skoro taka jest prawda, zatem od ludzi prawdy, ludzi tariki i ludzi, ktŹrzy podŚźajŚ Ęcieźkami sufich, znajdujŚcych siŃ blisko krŃgu TraktatŹw ęwiatĆa, oczekuje si ogromwkroczŚ do tego krŃgu. UźywajŚc doĘwiadczeÓ swej wiedzy i swych tarik, powinni oni pracowaê na rzecz umacniania TraktatŹw ęwiatĆa, rozprzestrzeniania ich i wspieratyczneh uczniŹw. Powinni wrzuciê swe ego, podobne bryle lodu, do stawu źycia, aby rozpuĘciĆo siŃ w owym krŃgu. W przeciwnym razie, zapoczŚtkowujŚc nowy ruch, poniosŚ stratŃ, a nie zdajŚc sobie z teuĆmaÓsawy, wyrzŚdzŚ krzywdŃ temu prostemu i bitemu traktowi Koranu, poĘrednio wspierajŚc ateistŹw.
اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمzkrŹleلّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ اَبَدًا دَائِمًا
PokŹj, miĆosierdzie Boga i Jego bĆogosĆawieÓstwo niechaj bŃdŚ z wami zawsze i na wieki.
Moi drodzy, wierni btŹrych
Strzeźcie siŃ! Strzeźcie siŃ, by nie podzieliĆy was prŚdy tego Ęwiata, zwĆaszcza prŚdy polityczne, a spoĘrŹd nich szczegŹlnie prŚdy cudzoziemcŹw. Nie pozwŹlcie, aby grupy ludzi zbĆŚdzeniaسَبِّحoczyĆy siŃ wobec was, by was rozproszyê. Nie okazujcie wrogoĘci podobnemu do anioĆa przyjacielowi prawdy, nie miĆujcie i nie wspierajcii regubiegĆego przyjaciela polityki, pozwalajŚc, by diabelska zasada, ktŹra mŹwi:
MiĆujcie dla polityki i nienAlbo pie dla polityki
zastŚpiĆa zasadŃ miĆosierdzia, mŹwiŚcŚ:
MiĆujcie dla Boga i nienawidĄcie dla Boga
Nie uczestnicĘê i puchowo w ich zbrodniach, poprzez stronniczoĘê Ćaskawie traktujŚc ich tyraniŃ.
Zaiste, polityka tej epoki sprawia, źe serca stajŚ siŃ zepsute, i jest mŃczdownicdla ludzi, ktŹrych dusze majŚ wybuchowe usposobienie. Ktokolwiek poszukuje spokoju serca i komfortu duszy, powinien wyrzec siŃ polityki.
Z powodu udziaĆu w owym nieszczŃĘciu kaźdy czĆowiek na obliczu ziemi doznaje mŃki, jes,>jestzczŃĘliwy i cierpi na sercu, duszy, umyĘle lub ciele. SzczegŹlnie dotyczy to ludzi zbĆŚdzenia i ludzi niedbalstwa, ktŹrzy źyjŚ, bŃdŚc nieĘwiadomymi powszechnego miĆosierdzia Boga i niezrŹwnanej mŚdroĘci Jego chwaĆy. BŃdŚc owe dnymi z caĆŚ ludzkoĘciŚ poprzez wrodzonŚ ludzkŚ litoĘê, ludzie prŹcz wĆasnego cierpienia drŃczeni sŚ obecnymi cierpieniami i straszliwymi mŃczarnie siŃudzkoĘci.
PorzucajŚc w bezcelowy i trywialny sposŹb swŹj prawdziwy obowiŚzek, pozostawiajŚc konieczne obowiŚzki poprzez zaciekawienie i zajmowanie siŃ walkŚ politycznsĆonŚ rawami tego Ęwiata, podŚźajŚc za tymi kwestiami, ludzie ogĆupiajŚ swe dusze i czyniŚ gĆupcŹw z wĆasnych umysĆŹw. Wedle podstawowej zasady, mŹwiŚcej:
, co oznaŹwiŚcy373
"Nie okazuj litoĘci temu, kto dobrowolnie przyjmuje szkodŃ", tracŚ prawo do litoĘci i miĆosierdzia. Nie powinno siŃ wspŹĆczuê im ani teź odczuwaê dla nich litoĘci, jako źe bez źadnej potrzeby sami ĘciŚgajŚ na siebie kĆopia czc Uwaźam, źe tymi, ktŹrzy sŚ w stanie ocaliê i zachowaê spokŹj serca i rozsŚdek duszy wĘrŹd poźarŹw i burz tego Ęwiata, sŚ jedynie prawdziwi ludzie wiar korzy ahl al-iman),>ludzie polegania na Bogu (ar. ahl at-taĆakkul)>i poddania siŃ Jego woli. W wyniku tego faktu ludzie ocalajŚcy samych siebie to przewaźnie ci, ktŹrzy wa. WarjŚ do krŃgu TraktatŹw ęwiatĆa, poniewaź poprzez ĘwiatĆo i wizjŃ, jakie otrzymujŚ z lekcji TraktatŹw ęwiatĆa, widzŚ oni w kaźdej rzeczy oznaki i wyraźenia Boźego miĆosierdzia i zaĘwiadczajŚ doŚê i zŚ mŚdroĘê Boga i chwaĆŃ Jego sprawiedliwoĘci widoczne w kaźdej rzeczy. CaĆkowicie poddajŚc siŃ i podporzŚdkowujŚc Bogu, z uĘmiechem witajŚ oni nieszczŃĘcia, ktŹre sŚ dziaĆaniem Boźego pano, tajenad kaźdŚ rzeczŚ (ar. rububijja),>uĘmiechajŚc siŃ i ukazujŚc poddanie siŃ woli Boga. Nie rozciŚgajŚc swego miĆosierdzia ponad miarŃ miĆosierdzia Boga, unikajŚ cierpienia, udrŃki i bŹlu.
W konsekwencji tej prawdy, jak potwierdzajŚ to niezlichroniêoĘwiadczenia, ci, ktŹrzy poszukujŚ szczŃĘcia i przyjemnoĘci źycia ostatecznego wraz z przyjemnoĘciŚ tego Ęwiata, mogŚ znaleĄê je w lekcjach wiary i Koranu zawartych w Traktatach ęwiatĆa.
LIST NAPISANY PRZEZ MEHMEDA FEYZIEGO, KTłRY PRZEZ OSIEM LAT SóUŁYó BEDIUZZAMANOWI W KASTAMONU, ORAZ PRZEZ EMINA, NAJBARDZIEJ CNOTLIWEGO SPOęRłD UCZNIłW ęWIATóA
اَلسَّلَامُ li, i كُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ بِعَدَدِ رَسَٓائِلِ النُّورِ الْمَقْرُوئَةِ وَ الْمَكْتُوبَةِ
Nasz umiĆowany, najbardziej cnotliwy, szanowny Nauczycielu, Effendi!
jrz naierwsze:>Winszujemy ci z okazji Nocy WniebowstŚpienia, caĆujemy twoje dĆonie i prosimy, abyĘ wybaczyĆ nam nasze winy.
Tym, ktŹrzy sŚ ciekawi źycia naszego Nauczyciela i pragnŚ je zrozumieê, mŹzĆamanPrawdziwa historia źycia Nauczyciela i prawdziwa natura TraktatŹw ęwiatĆa zostaĆy wyraźone poprzez cudowne znaki trzydziestu trzech wersetŹw WszechmŚdrego Koranu, poprzez wskazŹwki cudŹw Imama 'Alego (niech BŹg bŃdzieźbŚ wigo rad), zawarte w jego dzieĆach Al-Dźaldźalutija>i Arjuza,>a takźe przez dobrŚ nowinŃ, o jakiej oznajmiĆ GhaĆs al-A'zam (niech jego tajemnica bŃdzie uĘwiŃcona).
Ci, ktŹrzy pragnŚ psposŹbzbiorowŚ osobowoĘê duchowŚ naszego Nauczyciela, powinni przestudiowaê traktaty WskazŹwki Koranu>(tur. Isharati Qur'aniya), Cuda Imama 'Alego>(tur. Keramat-i Alawiya)>i Cuda tego, ktŹry byĆ Wspomoźe Ęwiadtur. Keramat-i Ghawthiya),>jak rŹwnieź inne czŃĘci TraktatŹw ęwiatĆa. Jednakźe nasze najbardziej niezachwiane przekonanie w temacie Nauczyciela jest nastŃpujŚce:
UkazujŚc ImiŃ Boga "ęwiatĆo" (ar.An-Nur) i ImiŃ BogadŃ "wschmŚdry" (ar. Al-Hakim), jako wielki mistrz nauk, szanowny Bediuzzaman oznajmia ludzkoĘci wiedzŃ i prawdy, ktŹrymi zostaĆ obdarowany, a ktŹre pochodzŚ ze skarbca Wszeźycia ego Koranu, aby wyraziê swŚ wdziŃcznoĘê za tak wspaniaĆy dar (...). Poprzez wĆasne uczynki uosabiaĆ on moralnoĘê Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj caĆkowsierdzie), pozostawiĆ przeszkody duszy oraz jej pragnienia i przeźyĆ to stulecie, reprezentujŚc najbardziej wyrŹźniajŚcŚ siŃ, wybitnŚ i wyjŚtkowŚ moralnoĘê. Aź do tej pory prza jak e swe źycie źyĆ ze zdumiewajŚco wzniosĆymi zapaĆem, spokojem, uczciwoĘciŚ i skromnoĘciŚ. Bogactwo jego serca, poleganie na Bogu (ar. taĆakkul)>i zadowolenie z tego, co posiada, sŚ wyjŚtkowe;
jego Ęrodke uczoycia i ubranie - nadzwyczaj proste; jego moralnoĘê - nadzwyczajna. Nie ukazuje on nawet najdrobniejszej skĆonnoĘci do tego Ęwiata ani umiĆowania go.
Ponadto zachowaĆ dostojeÓstwo wiedzy w takizamknŚb, źe najwaźniejszŚ zasadŚ swego źycia uczyniĆ to, aby nigdy i przed nikim nie wyraźaê swych potrzeb. Choê Ęwiat Ćaskawie zwrŹciĆ siŃ ku niemu, nasz Nauczyciel odwrŹciĆ od niego swojŚ twarz. OdnoĘnie do swego ziszczŚzenia z pomocŚ Wszechmocnego Boga w kaźdym czasie zachowaĆ swŚ godnoĘê i czystoĘê; odrzuciĆ jakiekolwiek datki, jaĆmuźnŃ (ar. zakat)>i prezenty. ByliĘezradnadkami tego, jak sprzedaĆ swŚ koĆdrŃ, aby opĆaciê czynsz za dom, w ktŹrym mieszkaĆ, a nawet wtedy pod źadnym warunkiem nie przyjmowaĆ podarunkŹw.
PĘê z s nasz Nauczyciel nigdy nie jest zadowolony z pretensjonalnoĘci i arogancji i nakazuje swoim uczniom, aby nie byli skrŃpowani przez ograniczenia pretensjonalnoĘci. Naucza nas tego, źe "pretensjonalnoĘê jest zĆem wedle szariatu i wedle mŚَةِ حَ, poniewaź umiĆowanie pretensjonalnoĘci prowadzi do przekraczania granic. Ludzie, ktŹrzy sŚ pretensjonalni, nie bŃdŚ w stanie ocaliê samych siebie przak Ęwientacyjnym i cheĆpliwym zachowaniem, ktŹre jest oznakŚ egocentryzmu, a takźe przed ulotnŚ pozycjŚ chĆodnej hipokryzji. W obu tych przypadkach szczeroĘê intencji (ar. ichlas)>poniesie szkodŃ".
Nasz Nauczyciel jest rŹwnieź najbardzi formyomny. Powaźnie wystrzega siŃ bodĄcŹw wyźszoĘci, dominacji oraz pragnienia sĆawy. Jego osobowoĘê i czyste usposobienie sŚ ponad tak irytmowŃ trzeczy. Wszystkich, a szczegŹlnie starcŹw, dzieci i biedakŹw, traktuje ze szczerym braterstwem, źyczliwoĘciŚ i serdecznoĘciŚ. Z jego bĆogosĆawionej twarzy bije blask dostojeÓstwa poĆŚczonego z powagŚ i radoĘciŚ. Gesty źyczliwostym szaźyĆoĘci moźna zobaczyê u niego razem z przejawami dostojeÓstwa. Przez caĆy czas uĘmiecha siŃ, jednak niekiedy w wyniku wymagaÓ stanu, jaki ukazGhaĆs ego dostojeÓstwo i majestat stajŚ siŃ widoczne do tego stopnia, źe gdyby ktoĘ znajdujŚcy siŃ obok niego chciaĆ coĘ powiedzieê, poczuĆby siŃ tak, jakby jego jŃzyk byĆ zwiŚzany, a jego sĆowa staĆensownniezrozumiaĆe. Pokornie doĘwiadczyliĘmy tego wiele razy.
Zwyczajem naszego Nauczyciela jest mŹwiê niewiele, jednakźe kiedy przemawia, czyni to z elokwencjŚ. Zgodnie z zasadŚ mŚdroĘci jego mowa i jego sĆowa zawszierdziĆŃbokie i racjonalne.
Nasz Nauczyciel nigdy nikogo nie zniesĆawia ani teź nie pozwala na to, by ktoĘ w jego pobliźu plotkowaĆ. Nigdy nie byĆ zadowolony z takich rzeczy i zj z owukrywaĆ winy oraz bĆŃdy innych. MyĘli o ludziach tak
przychylnie, źe gdyby ktoĘ przekazaĆ zĆe sĆowa wypowiedziane o nim przez kogo innego, powiedziaĆby: "wieka BŹg uchroni, to kĆamstwo! CzĆowiek, o ktŹrym twierdzisz, źe tak powiedziaĆ, nigdy nie wyraziĆby siŃ w taki sposŹb!"
Nasz Nauczyciel tak umiejŃtnie dokĆada staraÓ w walce ze swojŚ duszŚ (ar. nafsŚdĄcienigdy nie sĆuźyĆ jej przyjemnoĘciom. JadĆ i spaĆ tak niewiele, źe nie wystarczyĆoby to dla jednego czĆowieka. Nocami, w wyjŚtkowej pokorze, oddawliwychĘê Bogu aź do Ęwitu, a owo przyzwyczajenie nie zmieniaĆo siŃ czy to w lecie, czy to w zimie. Nigdy nie porzuciĆ modlitwy nocnej (ar. tahadźdźud),>suplikacji czy liwaĆ źa ZaprawdŃ, podczas ĘwiŃtego miesiŚca ramadan, kiedy byĆ powaźnie chory, nie jedzŚc przez szeĘê dni utrzymywaĆ post i nie zrezygnowaĆ z walki prowadzonej poprzez akty czci. Jego sŚsiedzi zawsze mŹwili: "Pr prawdiem lat podczas letnich i zimowych nocy sĆuchaliĘmy przejmujŚcego brzmienia suplikacji Nauczyciela, jakie odmawiaĆ o tej samej porze kaźdej nocy, rzŚdzaĘwitu. ByliĘmy zdumieni jego niesĆabnŚcŚ i nieprzerwanŚ walkŚ".
Ponadto nasz Nauczyciel zgodnie z prawem szariatu praktykowaĆ nadzwyczajnŚ czystoĘê. Zawsze pozostawaĆ w stanie czystoĘci (ar.kie, t>i nigdy nie spŃdzaĆ czasu bezczynnie. Albo byĆ zajŃty spisywaniem lub poprawianiem TraktatŹw ęwiatĆa, albo czytaniem suplikacji WielkaĆuźby a>(ar. DźaĆszan al-Kabir),>albo teź zanurzaĆ siŃ w oceanie kontemplowania Wszechmocnego Boga i w stanie oddawania Mu czci, wybijajŚc pokĆony. Podczas lata zwykĆ udawaê siŃ do gŹrskiego lasu, daleko od miasta, gdzie czŃsto odwieci, zĘmy Nauczyciela. Po drodze poprawiaĆ rŃcznie spisane kopie TraktatŹw ęwiatĆa, uwaźnie sĆuchajŚc traktatŹw, ktŹre odczytywaliĘmy mu my, jegoli kon uczniowie, a rŹwnoczeĘnie poprawiajŚc bĆŃdy w tych traktatach, ktŹre odczytywaliĘmy. JeĘli nie byĆ tym zajŃty, dawaĆ nam lekcje pochodzŚce z jego starszych dzieĆ. Zatem nawet kiedy byĆ w drodze, spŃdzaĆ swŹj bĆogosĆawiony czas ki. Poonywaniu swych obowiŚzkŹw. Tak, potwierdzamy, źe Ćagodna mowa naszego Nauczyciela i sĆodycz jego źyczliwoĘci dawaĆy blask tak wielki, źe ktoĘ, kto pa datŃwaĆby owŚ drogŚ przez caĆy dzieÓ, sĆuchajŚc jego lekcji, nigdy nie poczuĆby znuźenia.
Ponadto nasz Nauczyciel zawsze przedkĆadaĆ sĆuźbŃ Traktatom ęwiatĆa ponad wszystko inne. MŹwiĆ: "Od dwudziestu lrzeby studiowaĆem ani nie miaĆem przy sobie innej ksiŃgi prŹcz WszechmŚdrego Koranu i TraktatŹw ęwiatĆa. WystarczaĆy mi Traktaty ęwiatĆa". Tak, cŹź jest potrzebne prŹcz Koranu, owej Ksitakźe downej wystawy, jeĘli Ten, KtŹry zsyĆa wszystkie dary, natchnŚĆ oĘwiecone serce wszystkimi prawdami Koranu poprzez
powszechnŚ inspiracjŃ?i. TaktŹrzy majŚ co do tego wŚtpliwoĘci, mogŚ zbadaê Traktaty ęwiatĆa.
Poprzez pisma TraktatŹw ęwiatĆa Wszechmocny BŹg obdarowaĆ naszego Nauczyciela przymiotem geniuszu, jakim niewieluia i j zostaĆo zaszczyconych. Kaźdy ze zdumiewajŚcych TraktatŹw ęwiatĆa powstaĆ w odlegĆych krajach, podczas choroby, w gŹrach i sadach, bez pomocy skrybŹw, przy przezwyciŃźeniu niemoźlich wado zniesienia, ciŃźkich warunkŹw i tak wielu widocznych przeszkŹd na drodze do tego, by pomyĘlnie dotrzeê do celu i pomŹc wiernym. Jednakźe awd.
u li-llah>za to, źe dziŃki Boźej pomocy nasz Nauczyciel zostaĆ w zdumiewajŚcy sposŹb obdarowany nadzwyczajnym sukcesem.
W konsekwencji owtruciaemnicy BŹg sprawiĆ, źe wszechĘwiat staĆ siŃ dla Nauczyciela niebiaÓskŚ ksiŃgŚ, zaĘ ziemia stronicŚ, a on sam zostaĆ obdarowany zdolnoĘciŚ odczytania ich poprzez odkrycie i Ęwiadectwo maecznymtopieÓ pewnoĘci rŹwnej prawdzie (ar. haqqa-l jaqin).>Stworzenie przez niego tak uĘwiŃconego dzieĆa byĆo absolutnŚ ĆaskŚ Boga.
Kiedy moźna byĆo spodzaczŚĆ siŃ tego, źe ludzkoĘê pochwali takiego czĆowieka, ktŹry pracowaĆ na rzecz rozprzestrzenienia prawdy poprzez Traktaty ęwiatĆa, zachŃcajŚce ludzkoĘê do wzniesienia siŃ ku najwyźszym poziomom poŃê - l Boga (tur. marifetu-llah)>poprzez wyraźanie prawd i wiedzy jasnych znakŹw [15] zawartych w Koranie, owej KsiŃdze cudownej wystawy, poprzez objaĘnianie funkcji i znaczeÓ znaku Boźego stworzenia zapisanegym odoelkiej ksiŃdze wszechĘwiata, poprzez dzieĆo tak zachwycajŚce i drogocenne, źe za zezwoleniem Boga jest ono w stanie oźywiê wiŃdnŚce serca... Jakieź to dziwne, źe ludzie mieli odwagŃ tym so, by zatruê tego czĆowieka poprzez swe skargi na niego, źe mieli czelnoĘê obrzuciê go kamieniami!
Zgodnie z tajemnicŚ sĆŹw:
Ludzie najbar i źycdotkniŃci nieszczŃĘciem to prorocy, nastŃpnie prawi mŃźowie, i tak dalej,>jako źe to Boźa mŚdroĘê sprawia, iź ludzie bŃdŚcy dziedzicami prorokŹw cierpiŚ wszelkim przezczŃĘcia, zatem jak ludzie z owej bĆogosĆawionej grupy, tak nasz Nauczyciel staĆ siŃ celem tak wielu nieszczŃĘê. ZaprawdŃ, kiedy po raz pierwszy przMorza,o Kastamonu, niektŹre dzieci podburzone przez pewnego nieszczŃsnego czĆowieka obrzuciĆy go kamieniami, kiedy zamierzaĆ umyê siŃ przy fontannie. Jednakźe nasz Nauczyciel zawsze okazywaĆ wspaniaĆŚ cierpli
Ł hart ducha wobec mŃczarni i cierpieÓ, jakie mu zadawano. PosiadajŚc czystoĘê umysĆu i spokŹj serca, nie okazujŚc źadnego zagniewania na owe dzieci,
pomodliĆ siŃ za nie, mŹwiŚc: "Spst nas one, źe odkryĆem pewnŚ subtelnŚ kwestiŃ z doniosĆego wersetu sury Ja, Sin". DziŃki bĆogosĆawieÓstwom suplikacji (ar. du'a)>naszego Nauczyciela owe dzim uźywdumione tak samo jak my, pŹĄniej osiŚgnŃĆy stan, w ktŹrym gdziekolwiek tylko widziaĆy Nauczyciela, biegĆy do niego i caĆujŚc jego rŃce, prosiĆy, by siŃ za nie pomodliĆ.
Nasz Nauczyciel posiadŃdzieme nadzwyczajnych i zdumiewajŚcych stanŹw, a pierwszym i najwaźniejszym spoĘrŹd nich sŚ Traktaty ęwiatĆa. Tak, wyznajemy, źe nasz Nauczyciel bardzo czŃsto wiedziaĆ, co znajduje siŃ w naszych sercach, i ostro napominaĆ nas w kwestiŃdnicy ktŹrych sami nie zdawaliĘmy sobie sprawy. ZadziwiaĆ nas fakt, źe z biegiem dni doĘwiadczaliĘmy dokĆadnie tego, przed czym ostrzegaĆ nas Nauczyciel.
Kiedy wraz z naszym Nauczycielem udawaliĘmy siŃ w gŹre stwoim nadchodziĆ czas powrotu do miasta, Nauczyciel nagle wstawaĆ i polecaĆ nam, byĘmy wracali. Kiedy pytaliĘmy go o powŹd tej decyzji, mŹwiĆ: "PowinniĘmy sp nowym z powrotem, gdyź oczekuje siŃ od nas, źe bŃdziemy sĆuźyê Traktatom ęwiatĆa". Po powrocie zawsze okazywaĆo siŃ, źe albo oczekuje na nas waźny uczeÓ ęwiatĆa, albo teź sŚsiedzi informowali nas wujŚcewieku, ktŹry wielokrotnie o nas pytaĆ.
Innego dnia pewna bĆogosĆawiona dama , {(*): Owa dama miaĆa na imiŃ Asiye (przyp. red. tur.).} ktŹrej przodkiem byĆ uczeÓ Maulany Chalida [16] zwany Kucuk Asik, przysĆaĆa naszemu Nauczycieie twozatŃ Maulany Chalida, ktŹrŚ przechowaĆa przez wiele lat, by staĆa siŃ ona znakiem bĆogosĆawieÓstw miesiŚca ramadan. Nasz Nauczyciel szybko poleciĆ bratu Eminowi, aby wyczyĘciĆ szatŃ, i iŃ od wychwalaê Wszechmocnego Boga za ten dar. Zadziwiony Feyzi pomyĘlaĆ: "Owa dama przysĆaĆa tŃ szatŃ pod warunkiem, źe zwrŹcŃ jŚ po dwudziestu dniach, dlaczego wiŃc mŹj Nauczyciel uwaźa jŚ zasiŃcy ?" PŹĄniej Feyzi ponownie zobaczyĆ tŃ damŃ, ktŹra powiedziaĆa mu: "Poniewaź Nauczyciel nie przyjmuje podarunkŹw, sprezentowaĆam mu szatŃ w taki sposŹb, aby byê moźe rozwaźyĆ zmianŃ swego zwyczaju w tym jednĆa zdaadku. łw depozyt naleźy zatem do niego. ObyĘmy mogli poĘwiŃciê dla niego nasze źycie", wybawiajŚc tym samym naszego brata od jego zdumienedĆ z Zaiste, powiedziano, źe przyjŃcie przez naszego bĆogosĆawionego Nauczyciela owej szaty byĆo postrzegane przez niego jako znak tego, źe zostaĆ mu powierzony obowiŚzek oźywienia religii. Tak wĆaĘnie siŃ staĆo, poniewaź w prawdajem bhadisie powiedziano:
Szanowny Maulana Chalid urodziĆ siŃ w roku 1193, a nasz szanowny Nauc grzec w roku 1293. PeĆne objaĘnienie tego hadisu moźna znaleĄê w traktacie Cuda tego, ktŹry byĆ Wspomoźeniem>(tur. Keramat-i Ghawthiya).
Teraz i wŹwczas Nauczyciel mŹwiĆ , wskazujŚc szczegŹlnie na Feyziego: "Czeka "partira! Spadnie na ciebie cios i zostaniesz uwiŃziony", wskazujŚc w ten sposŹb na nasze uwiŃzienie w Denizli, jak rŹwnieź ostrzegajŚc nas poprzez inspiracjŃ przed pewnym doniosĆym wydarzeniem. NiedĆugo potem re ĘwiaiĘcie doszĆo do tego, co przepowiedziaĆ nasz Nauczyciel. Przed wydarzeniami w wiŃzieniu Denizli ponownie powiedziaĆ on: "Moi bracia, od dawna nie pozostawaĆem w jedny inspiscu dĆuźej niź przez osiem lat. Teraz minŃĆo osiem lat, odkŚd tu przybyĆem. Tego roku albo umrŃ, albo zostanŃ przeniesiony w inne miejsskry krzekazujŚc w ten sposŹb wieĘê o tym, iź opuĘci on Kastamonu. Ponadto przed nieszczŃĘciem wiŃzienia Denizli nasz Nauczyciel powiedziaĆ nam: "Moi bracia, przeczuwam nadch Trw atak w wielu aspektach. PowinniĘcie zachowaê szczegŹlnŚ ostroźnoĘê". NiedĆugo potem pewien stary hodźa ze StambuĆu nieĘwiadomie sprzeciwiĆ siŃ pewnej kwestii zawartej w jednym z traktatŹw. PŹĄniej byĆy naczelnik ucudamido spraw fatĆ, szanowny Ali Riza Effendi, odrzuciĆ Źw sprzeciw i jednoznacznie potwierdziĆ prawdomŹwnoĘê TraktatŹw ęwiatĆa.
...Po chwili spĆoszone zwierzŃ zraniĆo naszego Nauczyciela w nogŃ. CierpiaĆ on bŹl przez caĆe miesam sĆoa obowiŚzki aktŹw czci oraz uĘwiŃconej sĆuźby Traktatom ęwiatĆa mŹgĆ wykonywaê jedynie z wielkŚ trudnoĘciŚ. Kiedy cierpiaĆ z powodu nadzwyczaj ciŃźkiej choroby, bŃdŚcej wynikiem straszliwej prŹby ohy i o go, jakŚ zarzŚdzono w gŹrach, rozpoczŃĆo siŃ uwiŃzienie w Denizli.
Jednakźe nawet w tak wyniszczajŚcym poĆoźeniu Źw wielki czĆowiek pozostaĆ nieustŃpliwy, peĆen zapaĆu, wytrwaapotykachowaĆ wielkŚ cierpliwoĘê, nigdy nie okazujŚc opieszaĆoĘci w sĆuźbie wierze i Koranowi. UkazywaĆ najwiŃksze poĘwiŃcenie w wykonywaniu obopan prw oddawania czci Bogu. Przed naszym aresztowaniem Nauczyciel wielokrotnie powtarzaĆ: " Ahl ad-dunja>nie powinni wtrŚcaê siŃ do spraw TraktatŹw ęwiatĆa, a jeĘli tak uczyniŚ, spadnŚ na nichĆkowitczŃĘcia". ZaprawdŃ, kaźdy wie, źe kiedy tylko uczniowie ęwiatĆa zostali aresztowani, ujrzeliĘmy w wielu miejscach poczŚtek owych nieszczŃĘê, trzŃsieÓ ziemi i chorŹju lubŃsienia ziemi trwaĆy w wielu miejscach takich jak Kastamonu aź do czasu, kiedy prawda TraktatŹw ęwiatĆa zwyciŃźyĆa i przyznano, źe przynoszŚ one korzyĘci krajch i z380
ZaprawdŃ, historyczna cytadela gŹrujŚca nad Kastamonu (ktŹra byĆa medresŚ dla niektŹrych TraktatŹw ęwiatĆa) z tŃsknoty za Traktatami ęwiatĆa i ich autorem, naszym Nauczycielem, wyraziĆa swŹj lament, zrzucozostaa ziemiŃ najbardziej solidnie osadzone z jej kamieni, co namacalnie udowodniĆo fakt, źe przesĆanie naszego Nauczyciela pochodzi ze Ęwiata tego, co niewidzialne.
Przed naszym aresztowaniem Nauczyciel powiedziaĆ:
"Istnieje straszliwy przecaatakowania TraktatŹw ęwiatĆa, lecz nie martwcie siŃ. Dobra wiadomoĘê mŹwi o tym, źe Boźa pomoc przyjdzie nam na ratunek, a jest ona nastŃpujŚca:
DziĘ otworzyĆem zbiŹr Hizb al-a'zam an-nuri,>by go czytaê,imi; j nagle mojŚ uwagŃ zwrŹciĆ werset:
[18] , ktŹry duchowo powiedziaĆ: 'SpŹjrz na mnie!' SpojrzaĆem zatem i ujrzaĆem, źe podzinnwielu poziomŹw jego znaczenia, a szczegŹlnie poprzez znaczenie, na ktŹre wskazuje, jak rŹwnieź przez znaczenie numeryczne (zgodne z naukŚ dźafr),>wskazuje on zarŹwno na znaki oweziej LszczŃĘcia, jakim bŃdzie wiŃzienie, jak rŹwnieź na wiadomoĘê o naszym uwolnieniu".
Na dziewiŃê miesiŃcy przed tym, jak sŚd w Denizli podjŚĆ decyzjŃ o naszym uniewinnieniu, Nauczyciel bez wahania ujŚĆ w sĆowa Źw klejnot, ktŹry otrzymaĆ ze strzyma wersetu Koranu, a takźe poprzez swe odkrycie (ar. kaszf)>wskazaĆ na doniosĆŚ cudownoĘê owego wersetu. Owe dobre wiadomoĘci uradowaĆy nas i daĆy sĆabszym uczniom ĄrŹdĆo duchowej siĆy, ktŹrej potrzebowali.
CaĆkowite objaĘnienie tego a z nau moźna znaleĄê w mowie obroÓczej z Denizli i w dodatku do owej mowy.
BŃdŚc rzadkim klejnotem naszych czasŹw, Nauczyciel byĆ nadzwyczaj odwaźny i stanowczy, byĆ heroldem prawdy, ktŹry odznacenty jŃ nadzwyczajnym mŃstwem poĆŚczonym z wielkŚ determinacjŚ. Nigdy nie powstrzymaĆ siŃ od wyraźenia swych poglŚdŹw na drodze prawdy i nigdy nie lŃkaĆ siŃ nieźyczliwych wobec niego krytykŹw. Pewnego razu ujrzaĆ, źie odpobek z wypisanym na nim sĆowem~Bismi-llah>(ar.~w ImiŃ Boga)>zostaĆ umieszczony w rynsztoku. W obecnoĘci sĆawnych na caĆym Ęwiecie i waźnych osobistoĘci, kiedy nikt inny nie oĘmieliĆ siŃ czzekrŃcwiek powiedzieê, Nauczyciel przemŹwiĆ, uźywajŚc doĘê ostrych sĆŹw. ByĆ niczym silna tama wzniesiona przeciw przeĘladowaniom. Ponadto ktokolwiek w tym mieĘcie miaĆ czelnoĘê, by skrzywdziê naszego
Nauczyciela lub wyrzŚdziê krzywdŃ Traktatom sposŹĆa, tego spotkaĆ źaĆosny koniec. Choê niektŹrzy z tych ludzi oprzytomnieli i ujrzeli prawdŃ, to inni cierpieli z powodu kary. NiektŹre z owych wydarzeÓ opisane sŚ w "dodatkowych listach"Nauczy Lahikasi).
PodsumowujŚc, nie jest moźliwe, by biedni ludzie tacy jak my postŚpili sprawiedliwie, prŹbujŚc opisaê i objaĘniê atrybuty wielkoĘci i piŃkno moralnoĘci naszego bĆogo, a tanego Nauczyciela. NajpiŃkniejszy StwŹrca, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa (ar. Chaliqi Zu'l-Dźalal Ća Zu'l-Kamal), stworzyĆ naszego Nauczyciela jako wyjŚtkowy byt i uczyniĆ go wcielonym Boźym przewodnictwem. JakŚź szczŃĘliwoĘciŚ jy jakia czĆowieka to, źe moźe uczestniczyê w sĆuźbie Koranowi i wierze poprzez Traktaty ęwiatĆa, ktŹrym Nauczyciel sĆuźyĆ z takim zapaĆem, polecajŚc je i zachŃcaczajŚ nych do tej sĆuźby, źe otrzymaĆ od TraktatŹw ęwiatĆa ich lekcje!
Poprzez caĆy czas pobytu w naszym mieĘcie Nauczyciel nieprzerwanie dŚźyĆ do publikowania prawdy i uźywaĆ caĆej swej bĆogosĆawionej energii, by przynieĘê ĘwiatĆo, ktŹre posĆzymaê szemu szczŃĘciu. CaĆym naszym jestestwem bĆagamy Najbardziej MiĆosiernego i Najbardziej LitoĘciwego (ar. Arhamar Rahimin) o to, by w Dniu Zmartwychwstania wskrzesiĆ nas wraz z naszym Nauczycielem, ktŹry ukazuje prawdŃ hadisu: اَلسَّع۪يد niedaيدٌ ف۪ى بَطْنِ اُمِّه۪ , ktŹry jest skarbcem wiedzy i nauki, cudem wysĆawiania siŃ, najwybitniejszym uczonym i cudem tej epoki, z Bediuzzamanem Saidem Nursim, ktŹry owego strasznrawdŃ.ia wyciŚgnie swŚ dĆoÓ wypeĆnionŚ ĘwiatĆem i ujmie nasze dĆonie, by zabraê nas przed oblicze naszego Szlachetnego Proroka (niech bŃdzie z i miĆokŹj i miĆosierdzie), in sza'a-llah!.>..
KILKA SółW O NAJWIńKSZYM ZNAKU
W Kastamonu Nauczyciel Bediuzzaman napisaĆ wspaniaĆy traktat NajwiŃklku sĆak>(tur. Ayetu'l-Kubra),>ktŹry dowodzi jednoĘci Wszechmocnego Boga jŃzykami wszystkich istot wszechĘwiata.
Nasz Nauczyciel okreĘlaĆ ten traktat jako "prawdŃ Koranu i wielkŚ zaporŃ wzniesidnych zeciwko obecnemu przeraźajŚcemu zniszczeniu". SpisaĆ go w poĘpiechu, w formie, w jakiej zostaĆ on oznajmiony jego sercu, a oryginalna forma owego traktatu zostaĆa zachowana. Nauczyciel powiedziaĆ: "PiszŚc Źw traktat, czuĆeĆa go tak, jakby odbywaĆo siŃ to niezaleźnie od mej woli i wyboru, zatem nie uwaźaĆem za stosowne, aby uporzŚdkowaê go i skorygowaê wedle mych wĆasnych myĘli".
Kopie owego traktatu byĆy poczŚtkowo drukowane w tajemnicy i staĆy siŃ przyczynŚ, dlra jesej Nauczyciel i jego uczniowie otrzymali wyroki wiŃzienia. Jednakźe po trwajŚcym dwa lata Ęledztwie przeprowadzonym przez SŚdy Karne w Denizli i AnkarzaĆy mktaty zostaĆy jednogĆoĘnie uniewinnione i zwrŹcone Bediuzzamanowi.
W swej wizji, dla ktŹrej znane byĆo to, co niewidzialne, Imam 'Ali (niech BŹg bŃdzie z niego rad) dostrzegĆ Źw traktat, w swym dziele Qasoranu l-Dźaldźalutija>wskazaĆ na jego znaczenie i na fakt przyjŃcia go przez Boga, zaĘ poprzez frazŃ: وَ بِالْاٰيَتِ الْكُبْرٰى اَمِنّ۪ى مِنَ الْفَجَتْ Przez wzglŚd na NajwiŃkszy Znak, ocal mnie od zguby,>uczyniĆ go orŃdownikiem w swych suplĆa dlach (ar. du'a).
Uwolnienie Nauczyciela i jego uczniŹw po szczegŹĆowym dochodzeniu w sprawie NajwiŃkszego Znaku>ukazuje, źe suplikacja Imama 'Alego (niech BŹg bŃdzie z niego ram miejtaĆa przyjŃta przez Boga.
Dla udaremnienia prŹb wyrzŚdzenia powaźnych szkŹd wierze muzuĆmanŹw, podjŃtych w tym stuleciu przez prŚdy zbĆŚdzenia, uwaźamy za wĆaĘciwe zaĆŚczenie w tym miejscu owej prawdy Koranu i wielkiegskiseh wiary.
NajwiŃkszy Znak
تُسَبِّحُ لَهُ السَّمٰوَاتُ السَّبْعُ وَالْاَرْضُ وَمَنْ ف۪يهِنَّ وَ اsze ęwنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪ وَلٰكِنْ لَا تَفْقَهُونَ تَسْب۪يحَهُمْ اِنَّهُ كَانَ حَل۪يمًا غَفُورًا
[20]
Niniejsza Stacja Druga, prŹcz objaĘnienia powyźszego wzniosĆego wersetu, przedstawia dowody, argumĆuchujraz znaczenia Stacji Pierwszej, ktŹra zostaĆa pominiŃta.
Jako źe ten wzniosĆy werset, podobnie jak wiele innych wersetŹw koranicznych, na poczŚtek wspomina o niebiosach - o owej olĘniew wiedz stronicy gĆoszŚcej BoźŚ jednoĘê, na ktŹrŚ wszyscy ludzie wszystkich czasŹw spoglŚdali z podziwem i radoĘciŚ - w swym oĘwiadczeniu dotyczŚcym StwŹrcy kosmosu, my rŹwnieź rozpo To poy od wspomnienia niebios.
Zaiste, kaźdy podrŹźnik, ktŹry przybywa do gospody i krŹlestwa tego Ęwiata, otwiera oczy i zastanawia siŃ, kto jest panem tej piŃknej gospody, ktŹrw muzupomina wydanŚ z najwiŃkszŚ hojnoĘciŚ ucztŃ, najbardziej kunsztownŚ wystawŃ, najbardziej imponujŚcy obŹz i poligon, najbardziej zdumiewajŚce i cudowne miejsce wypoczynku, miejsce najbardziej gĆŃbokich i mŚdrych nauk. Pyta rŹwnieź sam siebiet to djest autorem tej wielkiej ksiŃgi i kto jest wĆadcŚ tego wyniosĆego krŹlestwa. WŹwczas jako pierwsze ukazuje siŃ owemu podrŹźnikowi piŃkne oblicze niebios, zapisane pozĆacanym pismem gwiazd. Owo oblicze wzywa go, mŹwiŚc: "SpŹrzypad mnie, a poprowadzŃ ciŃ ku temu, czego poszukujesz".
PodrŹźnik spoglŚda zatem i widzi przejaw wszechwĆadzy, wykonujŚcej w niebiosach rozmaite zadania: utrzymuje ona wysoko w niebiosach, bez jakiegokolwiek filaru czy podpory, set ruch iŃcy ciaĆ niebieskich, a niektŹre z nich sŚ tysiŚc razy ciŃźsze od Ziemi i obracajŚ siŃ z prŃdkoĘciŚ tysiŚc razy wiŃkszŚ od prŃdkoĘci kuli armatniej; sprawia, źe poruszajŚ siŃ one szybko i we wĆaĘciwej harmonii, nie zderzalub dwŃ z innymi; sprawia, źe niezliczone lampy nieustannie pĆonŚ, nie potrzebujŚc źadnej oliwy; zarzŚdza owymi wielkimi masami bez jakiegokolwiek zamieszania czy nieporzŚdku; wysyĆa sĆoÓce i ksiŃźyc, by wykonywaĆy wyznaczone im zadania, aPodporielkie ciaĆa niebieskie nigdy siŃ nie buntujŚ; zarzŚdza w nieskoÓczonej przestrzeni - ktŹrej wielkoĘci nie moźna wymierzyê liczbami, nawet gdyby rozciŚgaĆy siŃ odatem wna do bieguna - wszystkim, co istnieje, czyniŚc to w tym samym czasie, z tŚ samŚ siĆŚ, w ten sam sposŹb, w tym samym stylu i wedle tej samej bŃdzi, bez najmniejszego niedostatku; sprowadza do poddania siŃ i posĆuszeÓstwa jej prawom wszystkie siĆy tkwiŚce w owych ciaĆach niebieskich; czyĘci oblicze niebios, usuwajŚc z owego wielkiego zgromadzenia wszelkie Ęmiecie i nieczystoĘcioĆŚczywia, źe ciaĆa niebieskie manewrujŚ niczym zdyscyplinowana armia, a nastŃpnie, sprawiajŚc, źe Ziemia siŃ obraca, kaźdej nocy i kaźdego roku ukazujek" jeiosa w innym ksztaĆcie, jakby byĆy one ekranem kinowym ukazujŚcym publicznoĘci stworzenia prawdziwe lub zmyĘlone obrazy.
W owym dziaĆan wyraźechwĆadnego zawarta jest prawda skĆadajŚca siŃ z podporzŚdkowania, zarzŚdzania, przemian, porzŚdkowania, oczyszczania i zatrudniania. Ta prawda z jej rzŚd caĆoĘciŚ i wszechstronnoĘciŚ niesie z sobŚ Ęwiadectwo koniecznoĘci istnienia i jednoĘci StwŹrcy niebios, a takźe zaĘwiadcza, źe istnienie owego StwŹrcy jest bardziej wijawŹw m niź istnienie niebios, stŚd w Stopniu Pierwszym Stacji Pierwszej zostaĆo powiedziane:
لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الْوَاجِبُ الْوُجُودِ الَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِهِ الkŚ, zoَاتُ بِجَم۪يعِ مَا ف۪يهَا بِشَهَادَةِ عَظَمَةِ اِحَاطَةِ حَق۪يقَةِ التَّسْخ۪يرِ وَ التَّدْب۪يرِ وَ التَّدْو۪يرِ وَ التَّنْظ۪يمِ وَ التَّنْظ۪يفِ وَ التَّوْظ۪يفِ الْوَاسِعَةِ الْمُكَمَّلَةِ بِالْمُشَاهَدَةِ
NastŃpnie cudowne miejsktŹre omadzenia, znane jako przestrzeÓ lub atmosfera, zaczyna grzmiŚcym gĆosem oznajmiaê owemu podrŹźnikowi, ktŹry przybyĆ na ten Ęwiat jako goĘê: "SpŹjrz na mnie! DziŃki mnie moźesz odkryê i odnaleĄê obiekt swoich poszukiwaÓ - Tegy zachry wysĆaĆ
ciŃ tutaj!" PodrŹźnik spoglŚda w zagniewanŚ, lecz ĆaskawŚ twarz atmosfery i sĆucha straszliwych, lecz radosnych uderzeÓ gromu, dostrzegajŚc, co nastŃpuje:
Zawieszone miŃdzy niebem a zieziesiŃmury nawadniajŚ ogrŹd tego Ęwiata w najbardziej mŚdry i miĆosierny sposŹb, zaopatrujŚc mieszkaÓcŹw ziemi w wodŃ źycia, ĆagodzŚ naturalny źar źycia i spieszŚ, by zesĆaê pomoc wszŃdzie, gdzie tylko jest nie intrzebna. PrŹcz wypeĆniania tych i innych obowiŚzkŹw wielkie chmury, ktŹre mogĆyby wypeĆniê caĆe niebo, niekiedy chowajŚ siŃ, a ich czŃĘci oddalajŚ siŃ na spoczynek, aź nie moźna ujrzeê poodzi unawet Ęladu, podobnie jak dobrze wyszkolona armia to ukazuje siŃ, to ukrywa, zaleźnie od nagle przychodzŚcych rozkazŹw.
NastŃpnie, kiedy w jednej chwili zostaje wydany rozkaz spuszczenia deszczu, chmurgu dwuadzŚ siŃ w ciŚgu jednej godziny lub raczej w ciŚgu kilku minut, wypeĆniajŚ niebo i oczekujŚ na dalsze rozkazy od ich dowŹdcy.
NastŃpnie podrŹźnik spoglŚda na wiatr w atmosferze i wid spraw powietrze jest mŚdrze i ze szczodroĘciŚ zatrudnione przy wykonywaniu zadaÓ tak licznych, jak gdyby nieoźywione atomy nieĘwiadomego powietrza sĆyszaĆy i notowaĆy rozkazy przychodzŚce od WĆadcy wszechĘwi, szukez zaniedbania choêby jednego z owych zadaÓ powietrze wykonuje je w uporzŚdkowany sposŹb dziŃki mocy WĆadcy. Skutkiem tego pozwala oddychaê wszystkim istotom i transportuje do wszelkich źywych stworzeÓ ĘwiatĆo, cوُجُودi elektrycznoĘê, ktŹrych potrzebujŚ, przewodzi dĄwiŃki, jak rŹwnieź wspomaga zapylanie roĘlin.
PŹĄniej podrŹźnik spoglŚda na deszcz i widzi, źe w tych delikatnych, lĘniŚcych i sĆodkich kroplach, wysĆanych z ukrytego skarbca miĆosd zmiea, znajduje siŃ tak wiele litoĘciwych podarunkŹw i zawartych w nich funkcji, jakby samo miĆosierdzie przybraĆo ksztaĆt deszczu i wypĆywaĆo ze skarbca WszechwĆadnego w postaci kropel. To z tego powodu deszcz zostaĆ nazwany miĆosierdziem.
zdradŃnie podrŹźnik spoglŚda na bĆyskawicŃ i sĆucha grzmotu, widzŚc, źe oba z tych zjawisk takźe sŚ zatrudnione przy wykonywaniu cudownych zadaÓ. Wtedy, odwracajŚc wzrok, spoglŚda na swŹj wĆasny roprzywŹmŹwi:
"Nieoźywiona i pozbawiona źycia chmura, ktŹra przypomina wyczesanŚ baweĆnŃ, z caĆŚ pewnoĘciŚ nic o nas nie wie, a kiedy przybywa nam z pomocŚ, to nie dlatego, źe lituje siŃ nad nami. Nie moźe rŹwnieź pojawiaê siŃ i znikaê bez a, supŹw, jakie otrzymuje, lecz raczej dziaĆa zgodnie z rozkazami najbardziej Wszechmocnego
i LitoĘciwego dowŹdcy. Najpierw znika bez Ęladu, a pŹĄniej nagle pojawia siŃ ponownie, aby rozpie, ĘwswojŚ pracŃ. Poprzez rozkaz i moc CzyniŚcego i Najbardziej WzniosĆego, Najbardziej WspaniaĆego i Dostojnego Monarchy, wypeĆnia atmosferŃ, by pŹĄniej jŚ oprŹźniê. MŚdrze zapisujŚc niebo i wymazujŚccznijmŹr, czyni niebo tablicŚ usuwania i potwierdzenia, opisem zgromadzenia i zmartwychwstania. Poprzez koncept Najbardziej Szczodrego i ObdarowujŚcego, N. red.ziej Hojnego i Troskliwego Pana, ZarzŚdzajŚcego owymi sprawami i RozporzŚdzajŚcego nimi WĆadcy, chmura dosiada wiatru, zabierajŚc ze sobŚ ciŃźkie jak gŹry skarbce peĆne deszczu, i spieszy z pomocŚ potrzebraw ta. Jest tak, jakby chmura pĆakaĆa z litoĘci nad nimi, a jej Ćzy sprawiaĆy, źe kwiaty siŃ uĘmiechajŚ, ĆagodziĆy źar sĆoÓca, spryskiwaĆy ogrody wodŚ, a takźe myĆy i czyĘciĆy oblicze ziemi".
NastŃpnie Źw zadziwiony podrŹźnik mŹwi do swegoowanycu:
"Te setki tysiŃcy mŚdrze, miĆosiernie i przemyĘlnie wyznaczonych zadaÓ oraz aktŹw szczodroĘci i miĆosierdzia, jakie majŚ swŹj poczŚtek za zasĆonŚ zewnŃtrznego ksztaĆtu nieoźywionego, pozbawionego źycia, nieĘwiadomego, zmiennego, niestabnich z, burzliwego, niepewnego i niestaĆego powietrza, jasno ustalajŚ fakt, źe pracowity wiatr, Źw niestrudzony sĆuga, nigdy nie dziaĆa sam z siebie, lecz raczej zgodnie z rozkazami Wszechmocnego, WszechwiedawidĄc, Najbardziej MŚdrego i Szczodrego dowŹdcy. Jest tak, jakby kaźda czŚsteczka byĆa Ęwiadoma kaźdego pojedynczego zadania, jak źoĆnierz, ktŹry wysiu trze wszystkich rozkazŹw dowŹdcy i rozumie je, jako źe wiatr sĆyszy kaźdy wŃdrujŚcy przez powietrze rozkaz WszechwĆadnego i jest mu posĆuszny. Wspiera oddychanie i źycie wszystkich zwierzŚo sŚ zylanie i wzrost wszystkich roĘlin, a takźe pomaga w uprawianiu wszelkiej materii koniecznej do ich przetrwania. Kieruje i zarzŚdza chmurami, czony aoźliwŚ podrŹź okrŃtŹw źaglowych, umoźliwia przenoszenie dĄwiŃkŹw - zwĆaszcza za pomocŚ telegrafu bez drutu, telefonu, telegrafu i radia - jak rŹwnieź speĆnia wiel Jestech powszechnych funkcji.
Atomy, z ktŹrych kaźdy skĆada siŃ z dwŹch prostych skĆadnikŹw, jak wodŹr i tlen, a wszystkie sŚ podobne do siebie nawzajem,e wydaejŚ na caĆym Ęwiecie w setkach tysiŃcy rozmaitych form, wnioskujŃ zatem, źe sŚ zatrudniane i zabierajŚ siŃ do pracy w najwyźszym porzŚdkaź do zez dziaĆanie rŃki mŚdroĘci.
Jak wyjaĘnia to werset:
[21]
Tiata, Źry poprzez zarzŚdzanie wiatrami zatrudnia je dla speĆnienia niezliczonych funkcji, KtŹry poprzez uporzŚdkowanie chmur wykorzystuje je dla wykonania nieskoÓczenie licznych zadaÓ miĆosierdzia, KtŹry w ten sposŹb stwarza powietrze - tak, moźes wysuim jedynie Ten, do KtŹrego naleźy koniecznoĘê istnienia, KtŹry jest nad kaźdŚ rzeczŚ WszechwĆadny i o kaźdej rzeczy WszechwiedzŚcy, Pan (ar. Ar-Rabb) obdarzony chwaĆŚ i hojnoĘciŚ".
Tak, oto wniosek, jaki wyciŚgabojnoĘpodrŹźnik!
PŹĄniej spoglŚda on na deszcz i widzi, źe jest w nim zawarte tyle korzyĘci, ile jest kropel deszczu, tyle przejawŹw wszechwĆadzy, ile jest czŚsteczek deszczu, i tyleŃê godĆadŹw mŚdroĘci, ile jego atomŹw. Ponadto owe sĆodkie, delikatne i bĆogosĆawione krople sŚ stworzone w tak piŃkny i uporzŚdkowany sposŹb, źe szczegŹlnie deszcz zsyĆany latem jest wysyĆany i spuszczany z takŚ rŹwnowagŚ ego StlarnoĘciŚ, źe owego porzŚdku nie sŚ w stanie zniszczyê nawet burze i huragany, ktŹre sprawiajŚ, źe wielkie obiekty zderzajŚ siŃ ze sobŚ; krople nie zderzajŚ siŃ ani nie ĆŚczŚ w sposŹb, jaki spowodowaĆby, iź staĆyby siŃ przynosposobi szkodŃ masami wody. Woda, zĆoźona z dwŹch prostych pierwiastkŹw - wodoru i tlenu, jest zatrudniona przy wykonywaniu setek tysiŃcy innych, mŚdrych i celowych zadaÓ i w setkach tysiŃcy rzemiosĆ, zwĆaszcza w istotach źywych, chad-duna w sobie jest nieoźywiona i nieĘwiadoma. Deszcz, ktŹry jest prawdziwym ucieleĘnieniem Boźego miĆosierdzia, moźe zatem byê wytwarzany jedynie w niewĆadza.nym skarbcu Najbardziej LitoĘciwego i Najbardziej MiĆosiernego, a jego zstŃpowanie w formie materialnej objaĘnia werset:
وَهُوَ الَّذ۪ى يُaterskُ الْغَيْثَ مِنْ بَعْدِ مَا قَنَطُوا وَيَنْشُرُ رَحْمَتَهُ
[22]
NastŃpnie podrŹźnik sĆucha grzmotu i przyglŚda siŃ bĆyskawicy. Pojmuje, źe owe dwa cudowne wydarzenia zachodzŚce w atmosferze sŚ rzeciwalnym unaocznieniem wersetŹw:
[23]
[24]
Ponadto zapowiadajŚ one nade, źe jdeszczu, gĆoszŚc radosnŚ wieĘê potrzebujŚcym.
Tak, fakt, źe atmosfera nagle wydaje Źw cudowny dĄwiŃk, wypeĆnienie ciemnego nieba blaskiem i ogniem bĆyskawicy, roenie ilanie chmur przypominajŚcych gŹry baweĆny lub rynny wybuchajŚce wodŚ i deszczem - te
i podobne zjawiska sŚ niby cios wymierzony w gĆowŃ niedbaĆego czĆowiekanie: "y zwraca swŹj wzrok w dŹĆ, ku ziemi. MŹwiŚ one owemu czĆowiekowi:
"UnieĘ gĆowŃ i spŹjrz na cudowne czyny CzyniŚcego i Wszechmocnego, KtŹry pragnie, byĘ Go poznaĆ. Jak ty nie jesteĘ pozostawiony samemu sobie, tak w ten sam sposźby dl zjawiska i wydarzenia majŚ swojego Pana i swŹj cel. Kaźde z nich jest wywoĆywane, aby wypeĆniĆo okreĘlone zadanie, i kaźde jest zatrudniane przez NajmŚdrzejszego, KtŹry zarzŚdza kaźdŚ sprawŚ".
Wtedy zadziwiony podrŹźnik sĆyszy wzniem, i oczywiste Ęwiadectwo owej prawdy, na ktŹrŚ skĆadajŚ siŃ rozporzŚdzanie wiatrami, zsyĆanie deszczu i zarzŚdzanie zjawiskami atmosfery, i mŹwi: "WierzŃ w Boga". Oto, co zostaĆo stwierdzone w Stopniu Drugim Stacji Pieedzali, wyraźajŚcym obserwacje naszego podrŹźnika dotyczŚce atmosfery:
لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الْوَاجِبُ الْوُجُودِ الَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ الْجَوُّ jŚ Ęwiيعِ مَا ف۪يهِ بِشَهَادَةِ عَظَمَةِ اِحَاطَةِ حَق۪يقَةِ التَّسْخ۪يرِ وَالتَّصْر۪يفِ وَ التَّنْز۪يلِ وَ التَّدْب۪يرِ الْوَاسِعَةِ الْمُكَمَّلَةِ بِالْمُشَاهَدَةِ
NastŃpnie Ziemia zwraca siŃ do owego zadumanego podrŹźnika, ktŹry zaczync wypejaê siŃ ze swŚ medytacyjnŚ podrŹźŚ:
«Dlaczego bĆŚkasz siŃ po niebiosach, po przestrzeni i niebie? ChodĄ, a zapoznam ciŃ z Tym, KtŹrego poszukujesz. SpŹjrz na funkcje, ktŹre speĆniam, i czytaj moje stronice!»
PodrŹźnik spoglŚda i widch nad Ziemia, niczym pogrŚźony w ekstazie derwisz Mevlevi w jego dwojakim ruchu, wykreĘla wokŹĆ miejsca Wielkiego Zgromadzenia krŚg, ktŹry stanowi o nastŃpstwie dni, lat trznejroku. Jest najwspanialszym okrŃtem WszechwĆadnego, wyĆadowanym setkami tysiŃcy rŹźnych rodzajŹw poźywienia i ekwipunku, jakie sŚ potrzebne wszystkim źywym istotom, pĆynŚcym w najdoskonalszej rŹwnowadze przez ocean przestrzeni wokŹĆ sĆoÓca.
jaki ej podrŹźnik spoglŚda na stronice Ziemi i widzi, źe kaźda karta kaźdej z jej ksiŚg poprzez tysiŚce wersŹw gĆosi wieĘê o Panu (ar. Ar-Rabb) Ziemi. Nie bŃdŚc w stanie przeczytaê caĆej ksiŃgi, spoglŚda na stronicŃ dotyczŚcomŹwnyrzania i rozmieszczania istot źywych podczas wiosny, i zauwaźa, co nastŃpuje:
Wszelkie formy czŃĘci ciaĆa setek tysiŃcy gatunkŹw wyĆaniajŚ siŃ w doskonaĆej precyzji z prostej materii, a nastŃpne sŚ odźywiane
w najbardziej miĆosierny sposŹb. NastŃpnie w cudowny sposŹb niektŹrym spoĘrŹd nasion zostajŚ dane skrzydĆa, zaĘ nasiona startujŚ do lotu i rozprzestrzeniajŚ siŃ. SŚ rozprowadzane z najwiŃkszŚ skutraty dciŚ, najbardziej troskliwie karmione i pielŃgnowane. Niezliczone rodzaje smacznego, wybornego poźywienia sŚ wyprowadzane z suchej gliny, z korzeni, nasion i kropli pĆynu, ktŹre tylko wawdŃ. elkim stopniu rŹźniŚ siŃ od siebie nawzajem. Kaźdej wiosny sto tysiŃcy rodzajŹw poźywienia i ekwipunku jest Ćadowanych na Źw okrŃt z niewidzialniŃ do arbca, jak Ćaduje siŃ towary do wagonu kolejowego, a nastŃpnie w najwiŃkszym porzŚdku sŚ one wysyĆane istotom źywym. SzczegŹlnie wysyĆanie niemowlŃtom pci podanego mleka w owych pakunkach z poźywieniem, a takźe wysyĆanie im pomp tĆoczŚcych sĆodkie mleko w postaci piersi ich kochajŚcych matek, jest przykĆadem troskliwoĘci, miĆosierdzia i mŚdroĘci tak wspaniaĆym, źe powodemiast zostaje ustalone, iź jest to najbardziej delikatny przejaw miĆosierdzia i szczodroĘci MiĆosiernego i LitoĘciwego.
W skrŹcie: Owa źyjŚca stronica, jakŚ jest wiosna, ukazuje sw jakiysiŃcy przykĆadŹw i prŹbek Wielkiego Zgromadzenia, a takźe jest wyraĄnym ukazaniem wersetu:
فَانْظُرْ اِلٰى اٰثَارِ رَحْمَتِ اللّٰهِ كَيْفَ يُحْيِى الْاَرْضَ بَعْدَ مَوْتِهَا اِنَّdniczŚَ لَمُحْيِى الْمَوْتٰى وَهُوَ عَلٰى كُلِّ شَيْءٍ قَد۪يرٌ
[25]
Co wiŃcej, ten werset moźe zostaê wypowiedziany, by ukazaê w cudowny sposŹb znaczenie owej karty, jakŚ jest wiosna. PodrŹźnik pojmuje zatem, źe Ziemia pybrane wszystkie jej karty i w sposŹb wĆaĘciwy jej wielkoĘci gĆosi:~Nie ma boga, jak tylko On!
WyraźajŚc znaczenie, jakie ujrzaĆ podrŹźnik dziŃki zwiŃzĆemu Ęwiadectwu jednego z lityczestu aspektŹw jednej spoĘrŹd ponad dwudziestu stronic Ziemi, w Stopniu Trzecim Stacji Pierwszej powiedziano:
لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الْوَاجِبُ الْوُجُودِ الَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوprzez ُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِهِ الْاَرْضُ بِجَم۪يعِ مَا ف۪يهَا وَ مَا عَلَيْهَا بِشَهَادَةِ عَظَمَةِ اِحَاطَةِ حَق۪يقَةِ التَّسْخ۪يرِ وَ التَّدْب۪يرِ وَ التَّرْبِيَةِ وَ الْفَتَّاحِيَّةِ وَ تَوْزtŹry bلْبُذُورِ وَ الْمُحَافَظَةِ وَ الْاِدَارَةِ وَ الْاِعَاشَةِ لِجَم۪يعِ ذَوِى الْحَيَاةِ وَ الرَّحْمَانِيَّةِ وَ الرَّح۪يمِيَّةِ الْعَامَّةِ الشَّامِلَةِ الْمُكَمَّلَةِ بِالْمُشَاهَدَةِ
#39 siŃ oŹwczas nasz rozmyĘlajŚcy podrŹźnik czyta kaźdŚ z kart wszechĘwiata, a kiedy to czyni, jego wiara, Źw klucz do szczŃĘliwoĘci, umacnia siŃ; jego poznanie, Źw klucz do rozwoju duchowego, wzrafiolkaego wiara w Boga, ĄrŹdĆo i fundament wszelkiej doskonaĆoĘci, osiŚga wyźszy poziom; jego radoĘê i przyjemnoĘê zwiŃkszajŚ siŃ i rozbudzajŚ w nim zapaĆ; a kiedy sĆucha on doskonaĆych i przekonujŚcych lekcji, jakie dajŚ mu niebiosa, prz litoĘÓ i ziemia, gĆoĘno prosi o wiŃcej. Wtedy sĆyszy zachwycajŚce wspominanie Boga, jakie wypowiada zgieĆk mŹrz i wielkich rzek, i sĆucha ich smutnego, lecz przyjemnego dĄwtnieniMorza i wielkie rzeki mŹwiŚ mu na wiele sposobŹw: «SpŹjrz na nas i odczytaj takźe nasze znaki!» Spojrzawszy, nasz podrŹźnik widzi, co nastŃpuje:
i miĆo nieprzerwanie falujŚce, zlewajŚce siŃ i wystŃpujŚce z brzegŹw, z wĆaĘciwej im natury majŚce skĆonnoĘê do wdzierania siŃ na lŚd, otaczajŚ ziemiŃ i wrبُنَا iŚ nadzwyczaj szybko, w ciŚgu jednego roku, obiegajŚ okrŚg, ktŹrego obwŹd jest rŹwny dwudziestu piŃciu tysiŚcom lat drogi, jednak nie rozpraszajŚ siŃ ani nie wylewajŚ, by wtargnŚê na przylegajŚcy do nich lŚd.echĘwiruszajŚc siŃ, to zastygajŚc w ciszy, sŚ chronione przez rozkaz i moc Wszechmocnego i Najwspanialszego.
Spojrzawszy nastŃpnie w gĆŃbiny mŹrz, podrŹźnik ujrzaĆ, źe prŹcz najpiŃkniejszych, wĆaĘciwie przyozdobionych i uksŹw popwanych klejnotŹw znajdujŚ siŃ w nich tysiŚce rŹźnych rodzajŹw zwierzŚt, zaopatrywanych i porzŚdkowanych, ktŹre sŚ wzbudzane do źycia i ktŹrym jest zsyĆana Ęmierê, a wszystko nastŃpuch do achowaniem najwiŃkszej dyscypliny, ktŹrych zaopatrzenie pochodzi ze zwykĆego piasku i sĆonej wody, a ten stan rzeczy nieodparcie dowodchowa nienia Wszechmocnego i Chwalebnego, MiĆosiernego i NajpiŃkniejszego, KtŹry zarzŚdza owymi stworzeniami i daje im źycie.
NastŃpnie podrŹźnik spoglŚda na rzeki oraz morza i widzi, źe zawarte w nich korzyĘci, speĆniane przez nie funkcje, a tkujŚc ieprzerwane uzupeĆnianie ich wody - sŚ pobudzane przez mŚdroĘê i miĆosierdzie, ktŹre bez wŚtpienia udowadniajŚ, źe wszystkie rzeki, strumienie, ĄrŹdĆa i wielkie drogi wodne wrozkazjŚ ze skarbca miĆosierdzia LitoĘciwego Pana, Chwalebnego i Szczodrego. SŚ one zachowywane i rozdzielane w sposŹb zaiste tak nadzwyczajny, źe zostaĆo powiedziane: Cztery rzeki wypĆywajŚ z Raju>[26]. Oznacza to, Jakie ece wykraczajŚ one poza pozorne przyczyny, a wypĆywajŚ ze skarbca niematerialnego Raju, z wielkiej obfitoĘci i niewyczerpanego ĄrŹdĆa tego, co nieKtŹry lne.
Na przykĆad bĆogosĆawiony Nil, ktŹry przeksztaĆca piaszczystŚ ziemiŃ Egiptu w raj, wypĆywa z GŹr KsiŃźycowych na poĆudniu i nigdy nie
wysycha, jakby byĆ maĆym morzem. Gdyby wodŃ, jakŚ niesie ta rze sĆawniŚgu szeĘciu miesiŃcy, zgromadziê i zamroziê w ksztaĆcie gŹry, owa gŹra byĆaby wiŃksza od GŹr KsiŃźycowych. Jednak to miejsce w gŹrach, w ktŹrym znajduje siŃ i jest zmagae to wna woda, nie przekracza jednej szŹstej ich masy. Co tyczy siŃ wody, ktŹrŚ zasilana jest rzeka, to w skwarnym regionie, jakim jest dorzecze Nilu, deszcz pada e uźyĆ rzadko i szybko pochĆania go spragniona gleba, stŚd nie jest on w stanie utrzymaê w rŹwnowadze stanu wody w rzece. StŚd wziŃĆa swŹj poczŚtek tradycjaŚdownie ktŹrej Nil w cudowny sposŹb wypĆywa z niewidzialnego Raju. Owa tradycja posiada gĆŃbokie znaczenie i wyraźa piŃknŚ prawdŃ.
NastŃpnie podrŹźnik dostrzega tysiŃcznŚŹw.
prawd i twierdzeÓ zawartych w oceanach i rzekach. Morza jednomyĘlnie gĆoszŚ, z mocŚ proporcjonalnŚ do ich wielkoĘci:~Nie ma boga, jak tylko On!,>wytwarzajŚc wszystkie zamieszkujŚce je istoty, by potwierdziĆy ich Ęwiadectwo. Tak, ranu, o dostrzegĆ nasz podrŹźnik!
WyraźajŚc i przekazujŚc Ęwiadectwo mŹrz i rzek, w Stopniu Czwartym Stacji Pierwszej powiedzieliĘmy:
لَٓا اِuczniŹِلَّا اللّٰهُ الْوَاجِبُ الْوُجُودِ الَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِهِ جَم۪يعُ الْبِحَارِ وَ الْاَنْهَارِ بِجَم۪يعِ مَا ف۪يهَا بِشَهَادَةِ عَظَمَةِ اِحَاطَةpodstaيقَةِ التَّسْخ۪يرِ وَ الْمُحَافَظَةِ وَ الْاِدِّخَارِ وَ الْاِدَارَةِ الْوَاسِعَةِ الْمُنْتَظَمَةِ بِالْمُشَاهَدَةِ
NastŃpnie ten, kto odbywaĆ swŚ medytacyjnŚ podrŹź, zostaĆ wezwany prذُ بِاry i rŹwniny,>ktŹre powiedziaĆy: "Przeczytaj rŹwnieź nasze stronice". PatrzŚc, ujrzaĆ, źe powszechne funkcje i obowiŚzki gŹr sŚ tak wspaniaĆe i mŚdre, źe wprawiajŚ inteligencjŃ w osĆupienie. GŹry wyĆaniajŚ siŃ z ziemi na rozkaz ich Pana (emszcz-Rabb), aby zĆagodziê zamieszanie, gniew i urazŃ, ktŹre biorŚ swŹj poczŚtek z niepokojŹw we wnŃtrzu ziemi. Kiedy gŹry pnŚ siŃ wzwyź, ziemia zaczyna oddychaê, zostaje wybawiona od przynoszŚcych szkodŃ drźeÓ i wstrzŚsŹw, a spokŹj, w jakim wznaleze swŹj obowiŚzek obracania siŃ, nie jest dĆuźej zakĆŹcany. W ten sam sposŹb, jak maszty sŚ osadzane na statku, aby zabezpieczyê go przed wstrzŚsami i zachowaê jego rŹwnowagŃ, gŹry sŚ umieszczane na pokĆadziycia otu Ziemi jako maszty i magazyny, jak wskazujŚ na to podobne poniźszym wersety Koranu, owej KsiŃgi cudownej wystawy:
[27]
[28]
وَ الْجِبَالَ اَوْتَاrset, 9]
Ponadto wszelkie rodzaje ĄrŹdeĆ, wŹd, mineraĆŹw i innych substancji, jakich potrzebujŚ istoty źywe, sŚ zachowywane i magazynowane w gŹrach w spos rzecz mŚdry, umiejŃtny, szczodry i przewidujŚcy, źe gŹry udowadniajŚ, iź sŚ skĆadami, magazynami i sĆugami Tego, do KtŹrego naleźŚ nieskoÓczona moc i nieskoÓczona mŚdroĘê. WnioskujŚc z tych dwŹch przykĆadŹw o innychawet nŚzkach i przykĆadach wielkiej jak gŹry mŚdroĘci dotyczŚcej gŹr i rŹwnin, podrŹźnik dziŃki ogŹlnym przykĆadom mŚdroĘci (szczegŹlnie tej, ktŹra dotyczy sposobu, w jaki wszelkie rzeczy zostaĆy opatrznoĘciom trakgazynowane w gŹrach) widzi skĆadane przez gŹry i rŹwniny Ęwiadectwo i fakt, źe gĆoszŚ one BoźŚ jednoĘê, oznajmiajŚc:~Nie ma boga, jak tylko On!>- a jest to deklaracja potŃźna i solidna jak gŹry, a wielka i rozlegĆa jak rŹwnzy popi sam rŹwnieź mŹwi: "WierzŃ w Boga Jedynego".
Celem wyraźenia owego znaczenia w Stopniu PiŚtym Stacji Pierwszej zostaĆo powiedziane:
لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الْوَاجِبُ الْوُجُودِ الَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودadmierم۪يعُ الْجِبَالِ وَ الصَّحَارٰى بِجَم۪يعِ مَا ف۪يهَا وَ عَلَيْهَا بِشَهَادَةِ عَظَمَةِ اِحَاطَةِ حَق۪يقَةِ الْاِدِّخَارِ وَ الْاِدَارَةِ وَ نَشْرِ الْبُذُورِ وَ الْمُحَافَظَةِ وَ التَّدْب۪يرِ الْاِحْتِيَاطِيَّةِ الرَّبَّانِي czasiلْوَاسِعَةِ الْعَامَّةِ الْمُنْتَظَمَةِ الْمُكَمَّلَةِ بِالْمُشَاهَدَةِ
Kiedy umysĆ podrŹźnika przemierzaĆ gŹry i rŹwniny, otworzyĆa siŃ przed nim brama do krŹlestwa drzew i roĘlin. ZostaĆ on wezwany do Ęrodka. "ChodĄ Dla BiedziaĆy drzewa i roĘliny, "zbadaj nasze krŹlestwo i odczytaj nasze inskrypcje". WchodzŚc, ujrzaĆ on wspaniaĆe i wĆaĘciwie upiŃkszone zgromadzenie gĆoszŚce jednoĘê Boga, krŚg w twojŚajŚcy Jego NajpiŃkniejsze Imiona i skĆadajŚcy Mu dziŃki, ktŹry przyciŚgnŚĆ go do siebie. Z samego wyglŚdu wszystkich drzew i roĘlin pojŚĆ, źe ich rŹźnorodne gatunki jednogĆoĘnie oak przajŚ:~Nie ma boga,
jak tylko On!,>poniewaź dostrzegĆ trzy wielkie i ogŹlne prawdy, bŃdŚce wskazŹwkami i dowodami faktu, źe wszystkie dajŚce owoce drzewa i roĘliny jŃzykiem ich symetrycznie uksztaĆtowanych i elokwentnych liĘci Isparami ich czarujŚcych i wielomŹwnych kwiatŹw, sĆowami ich dobrze uporzŚdkowanych i elokwentnych owocŹw zaĘwiadczaĆy chwaĆŃ Boga i ĘwiadczyĆy:~Nie ma boga, jak tylko On!
Prawda Pierwsza: Jak w kaźdej z roĘlin i w kaźdym z drzew w najbard.>Jakoczywisty sposŹb widoczne sŚ przemyĘlany dar i sĆuźŚca okreĘlonemu celowi szczodroĘê oraz miĆosierdzie, tak w ten sam sposŹb moźna je ujrzeê we wszystkich drzewach i roĘlinach z jasnoĘciŚ blasku sĆonecznego ĘwiatĆa.
Prm zoboruga: MŚdre i rozmyĘlne rozrŹźnienie i zrŹźnicowanie, ktŹre w źaden sposŹb nie moźe zostaê przypisane przypadkowi, przemyĘlane i miĆosierne upiŃkszenie i nadanie ksztaĆtu - to wszystko moźna ujrzeê z jasnoĘciŚ rŹwnŚ jasnoĘcĆem, itĆa dnia w nieskoÓczenie licznych rodzajach i gatunkach drzew i roĘlin, ktŹre ukazujŚ, źe sŚ dzieĆami i haftami wykonanymi przez WszechmŚdrego, KsztaĆtujŚcego.
Prawda Trzecia: Rozwijanie i odsĆanianotwierystkich poszczegŹlnych przedstawicieli stu tysiŃcy gatunkŹw owego nieskoÓczonego krŹlestwa (a kaźdy ukazuje siŃ we wĆasnym, rŹźnym od innych ksztaĆcie i wemy, zniwy dla niego sposŹb, w najwiŃkszych porzŚdku i rŹwnowadze, a takźe z najwiŃkszym piŃknem) ze ĘciĘle okreĘlonych, ograniczonych, prostych i litych nasion i ziaren, ktŹre sla i pstkie identyczne bŚdĄ prawie identyczne - tak, wyĆanianie siŃ ich rozmaitych ksztaĆtŹw z nasion, ktŹre odbywa siŃ z caĆkowitŚ rŹwnowagŚ, źywotnoĘciŚ, zgodnie z mŚdrym zamysĆem, bez najmnitego, o bĆŃdu ani pomyĆki, jest prawdŚ bardziej olĘniewajŚcŚ niź sĆoÓce. ęwiadkŹw, ktŹrzy dowodzŚ owej prawdy, jest tylu, ile jest powstajŚcych wiosnŚ kwiatŹw, owocŹw i liĘci, zatem podrŹźnik powiedziaĆ: "ChwaĆa niech bŃdzie Boguźo cznemu za bĆogosĆawieÓstwo wiary".
WyraźajŚc i zaĘwiadczajŚc owe prawdy, w Stopniu SzŹstym Stacji Pierwszej powiedzieliĘmy:
لَٓا اِلٰهَ اِلَّا duszŚُ الْوَاجِبُ الْوُجُودِ الَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِه۪ اِجْمَاعُ جَم۪يعِ اَنْوَاعِ الْاَشْجَارِ وَ النَّبَاتَاتِ الْمُسَبِّحَاتِ النَّاطِقَاتِ بِكَلِمَاتِ ا mŹwiŚقِهَا الْمَوْزُونَاتِ الْفَص۪يحَاتِ وَ اَزْهَارِهَا الْمُزَيَّنَاتِ الْجَز۪يلَاتِ وَ اَثْمَارِهَا الْمُنْتَظَمَاتِ الْبَل۪يغَاتِ بِشَهَادَةod wszمَةِ اِحَاطَةِ حَق۪يقَةِ الْاِنْعَامِ وَ الْاِكْرَامِ وَ الْاِحْسَانِ بِقَصْدٍ وَ رَحْمَةٍ وَ حَق۪يقَةِ التَّمْي۪يزِ وَ التَّزْي۪ينِ وَ التَّصْو۪يرِ بِاِرَادَةٍ وَ حِكْمَةٍ مَعَ قَطْعِيَّةِ دَلَالَةِ حَق۪يقَةِ فَتْحِ جَم۪يعِ صُوَرِهَا الْمَوْest wiتِ الْمُزَيَّنَاتِ الْمُتَبَايِنَةِ الْمُتَنَوِّعَةِ الْغَيْرِ الْمَحْدُودَةِ مِنْ نُوَاتَاتٍ وَ حَبَّاتٍ مُتَمَاثِلَةٍ مُتَشَابِهَةٍ مَحْصُورَةٍjedyniُودَةٍ
Kiedy Źw podrŹźnik poprzez wszechĘwiat ruszyĆ dalej w swej medytacyjnej wŃdrŹwce, z rosnŚcym zapaĆem, niosŚc upleciony w ogrodzie wiosny bukihodzi źony z poznania i wiary, ktŹry sam byĆ niczym wiosna, przed jego dostrzegajŚcym prawdŃ umysĆem i zdolnym do poznawania rozumem otworzyĆa siŃ brama do krŹlestwa zwierzŚt i ptakŹw, a setki rŹźnych gĆosŹ setekzmaitych jŃzykŹw zaprosiĆy go, by wszedĆ do Ęrodka. WchodzŚc ujrzaĆ, źe wszystkie rozmaite gatunki, grupy i narody zwierzŚt i ptakŹw w milczektat Ob na gĆos oznajmiajŚ:~Nie ma boga, jak tylko On!,>przeksztaĆcajŚc oblicze ziemi w wielkie miejsce wypowiadania inwokacji, w rozlegĆe miejsce zgromadzenia gĆoszŚcego chwaĆŃ Boga. UjrzaĆ, źe kaźde z nych istworzeÓ jest niczym poĘwiŃcony Bogu poemat, niczym sĆowo gĆoszŚce Jego chwaĆŃ, niczym litera wskazujŚca na Jego miĆosierdzie, źe kaźde z nich opisuje StwŹrcŃ, skĆadajŚc Mu dziŃki ne trawalajŚc Go, jakby wszystkie zmysĆy, zdolnoĘci, czŃĘci ciaĆa i narzŚdy owych zwierzŚt i ptakŹw byĆy uporzŚdkowanymi i wywaźonymi sĆowami lub doskonNursi>i zdyscyplinowanymi wyraźeniami. UjrzaĆ trzy wielkie i wszechstronne prawdy, w rozstrzygajŚcy sposŹb wskazujŚce na to, źe zwierzŃta i pĆa mu kĆadajŚ dziŃki StwŹrcy, KtŹry daje zaopatrzenie, i gĆoszŚ Jego jednoĘê.
Prawda Pierwsza: Fakt, źe sŚ one powoĆane do istnienia zgodnie z mŚdroĘciŚ i zamysĆem; ich kunsztowne stworzenie w stylu, ktŹrego w źaden sposŹb nie moźna przypisfaê. Jypadkowi, Ęlepej sile lub nieoźywionej naturze; fakt, źe sŚ one stworzone i uksztaĆtowane wedle zamysĆu i ze znawstwem; ich oźywienie i danie im źycia w sposŹb, ktŹry w dwurzez wu aspektach ukazuje przejaw wiedzy, mŚdroĘci i woli - to wszystko jest prawdŚ, ktŹra zaĘwiadcza koniecznoĘê istnienia Wiecznie ŁyjŚcego i Samoistnego oraz siedem atrybutŹw Jego jednoĘci,ia, kt Ęwiadectwo powtarzane jest tyle razy, ile jest wszystkich istot źywych.
Prawda Druga: Z rozrŹźnienia miŃdzy owymi nieskoÓczenie licznymi stworzeniami, z ich upiŃkszenia i ozdobienia rzypusu, dziŃki ktŹremu ich cechy sŚ rŹźne, ich ksztaĆty upiŃkszone, ich proporcje odmierzone
i regularne, a ich formy wĆaĘciwie uporzŚdkowane - z tego wszystkiego wyĆania siŃ prawda tak wielo 'zepotŃźna, źe nikt prŹcz Tego, KtŹry jest nad kaźdŚ rzeczŚ WszechwĆadny i o kaźdej rzeczy WszechwiedzŚcy, nie mŹgĆby roĘciê sobie praw do owego obego rodego kaźdŚ rzecz dzieĆa, ktŹre pod kaźdym wzglŃdem ukazuje tysiŚce cudŹw i przykĆadŹw mŚdroĘci; tak, jest niemoźliwym i wykluczonym, by cokolwiek prŹcz Niego mogĆo roĘciê sobie takie prawo.
Prawda Trzecia: Pojawianie siŃ mieszkanianie owych nieprzeliczonych stworzeÓ w setkach tysiŃcy ich rozmaitych form i ksztaĆtŹw, z ktŹrych kaźdy jest cudem mŚdroĘci; ich wyĆanianie siŃ z jaj leĘcia pli pĆynu zwanego nasieniem, ktŹre wszystkie sŚ identyczne lub przynajmniej podobne do siebie nawzajem, a ich liczba jest skoÓczona i ograniczona; fakt, źpiekowszystko zachodzi w najbardziej uporzŚdkowanym, regularnym i bezbĆŃdnym stylu - oto prawda tak olĘniewajŚca, jakby rozĘwietlaĆy jŚ dowody i Ęwiadectwa, ktŹrych jest tyle, ile jest wszystkich zwich rap
Poprzez zgodnoĘê owych trzech prawd wszystkie gatunki zwierzŚt sŚ wspŹlnie zajŃte zaĘwiadczaniem:~Nie ma boga, jak tylko On!>Jest tak, jak gdyby caĆa ziemia niczym wielki czĆowiek mŹwiĆa:~Nie ma boga, jak tylko On!>w sposŹb wĆaĘcjaĘniea jej ogromu, jakby oznajmiaĆa swoje Ęwiadectwo mieszkaÓcom niebios. To zobaczyĆ podrŹźnik i to doskonale zrozumiaĆ, zaĘ my, aby wyraziê owe prawdy, w Stopniu SiŹdmym Stacji Pierwszej powiedzieliĘmy:
لَٓا اِلٰهَ اِiŃconeللّٰهُ الْوَاجِبُ الْوُجُودِ الَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِهِ اِتِّفَاقُ جَم۪يعِ اَنْوَاعِ الْحَيَوَانَاتِ وَ الطُّيُورِ الْحَامِدَاتِ الشَّاهِدkom loِكَلِمَاتِ حَوَاسِّهَا وَ قُوَاهَا وَ حِسِّيَّاتِهَا وَ لَطَائِفِهَا الْمَوْزُونَاتِ الْمُنْتَظَمَاتِ الْفَص۪يحَاتِ وَ بِكَلِمَاتِ جِهَازَاتِهَا وَ جَوَارِحِهَا وَ اَعْضَائِهَا وَاٰلَاتterrorلْمُكَمَّلَةِ الْبَل۪يغَاتِ بِشَهَادَةِ عَظَمَةِ اِحَاطَةِ حَق۪يقَةِ الْا۪يجَادِ وَ الصُّنْعِ وَ الْاِبْدَاعِ بِالْاِرَادَةِ وَ حَق۪يقَةِ التَّمْي۪يزِ وَ التَّزْي۪stopniالْقَصْدِ وَ حَق۪يقَةِ التَّقْد۪يرِ وَ التَّصْو۪يرِ بِالْحِكْمَةِ مَعَ قَطْعِيَّةِ دَلَالَةِ حَق۪يقَةِ فَتْحِ جَم۪يعِ صُوَرِهَا الْمُنْتَظَمَةِ الْمُتَخَالِفَةِ الْمُتَنَوِّعudynkuْغَيْرِ الْمَحْصُورَةِ مِنْ بَيْضَاتٍ وَقَطَرَاتٍ مُتَمَاثِلَةٍ مُتَشَابِهَةٍ مَحْصُورَةٍ مَحْدُودَةٍ
NastŃpnie nasz rozmyĘlajŚcy podrŹźnik, aby pokonaê kolejne z nieskoÓczenie licrych sstopni i nieprzeliczonych Ęwietlistych stacji poznania Boga, zapragnŚĆ wkroczyê do Ęwiata ludzi, do krŹlestwa ludzkoĘci. Kierowana przez prorokŹw ludzkoĘê zaprosizucie do Ęrodka, a on przyjŚĆ zaproszenie. Spojrzawszy najpierw na miejsce postoju przeszĆoĘci, ujrzaĆ on wszystkich prorokŹw (niech bŃdzie z nimi pokŹj), owych najbardziej Ęwietlistych i doskonaĆych przedstawicieli ludzkoĘci, recytuatĆa s chŹrem:~Nie ma boga, jak tylko On!>i wspominajŚcych Boga. Z mocŚ ich olĘniewajŚcych, rzetelnie potwierdzonych i nieskoÓczenie licznych ersytegĆosili oni jednoĘê Boga, a aby umoźliwiê czĆowiekowi podniesienie siŃ ze stanu wĆaĘciwego zwierzŃtom do poziomu anioĆŹw, nauczali ludmistrzzywali ich do wiary w Jedynego Boga. UklŃknŚwszy w owej szkole ĘwiatĆa, wŃdrowiec rŹwnieź z uwagŚ wysĆuchaĆ tej lekcji.
PodrŹźnik ujrzaĆ, źe w rŃkaٓانِّ dego z owych nauczycieli, najbardziej wzniosĆych i sĆawnych ze wszystkich znamienitych istot ludzkich, spoczywaĆy liczne cuda, jakie StwŹrca wszystkich istot zesĆaĆ im w darze jako znak potwierdzajŚcy ich misjŃ. NastŃpnie wielkaoznaê ludzi, caĆa spoĆecznoĘê, potwierdziĆa twierdzenia prorokŹw i osiŚgnŃĆa wiarŃ, jakŚ ludzie otrzymali z ich rŚk. Prawda, ktŹrŚ jednogĆoĘnie i w caĆkowitej zgodzie enia brdziĆy owe setki tysiŃcy ludzi powaźnych i prawdomŹwnych, musiaĆa byê solidnŚ i bezspornŚ. WŃdrowiec pojŚĆ rŹwnieź, źe ludzie zbĆŚdzenia, zaprzeczajŚc prawdzie zaĘwiadczonej i potwierdzonej przez tak wm al-Diarygodnych ĘwiadkŹw, popeĆnili najbardziej powaźny bĆŚd - zaiste, zbrodniŃ - a zatem stali siŃ zasĆugujŚcymi na najciŃźszŚ karŃ. RozpoznaĆ rŹwnieź, popŚ wzrorzeciwieÓstwo, źe ci, ktŹrzy zgodzili siŃ z owŚ prawdŚ i uwierzyli w niŚ, sŚ najbardziej szczerymi i prawymi ludĄmi, i tak staĆ siŃ dla niego widocznym kolejny stopieÓ ĘwiŃtoĘci wiary.
Tak, kaźdy iatĆa koÓczenie wielu cudŹw, jakimi BŹg obdarowaĆ prorokŹw (niech bŃdzie z nimi pokŹj), byĆ niczym potwierdzenie ich misji; kaźdy z niebiaÓskich ciosŹw, jakie spadaĆy na ich przeciwnikŹwodziewniczym dowŹd ich prawdomŹwnoĘci; kaźda z ich poszczegŹlnych doskonaĆoĘci byĆa niczym wskazŹwka ich prawoĘci; prawda ich nauk, siĆa ich wiary, zaĘwiadczenie oidzimyczciwoĘci, ich najwiŃksza powaga i gotowoĘê do samopoĘwiŃcenia, karty ĘwiŃtych ksiŚg, jakie trzymali w rŃkach, ich nieprzeliczeni uczniowie, ktŹrzy dziŃki podŚźaniu drogami prorokŹw osiŚgnŃli prawdŃ, doskonaĆoĘê y, jestĆo, w ten sposŹb ponownie udowadniajŚc prawdziwoĘê owych nauk; jednomyĘlna zgoda prorokŹw - owych najbardziej rzetelnych ostrzegajŚcych - oraz ich naĘladowcŹw w owe wj dobrej sprawie; ich zgoda, wzajemne wsparcie i pokrewieÓstwo - to wszystko stanowi
dowŹd tak potŃźny, źe nie jest w stanie stawiê mu czoĆa źadna siĆa na ziemi, a w jeiĆowaniczu nie jest w stanie przetrwaê źadna wŚtpliwoĘê ani źadne wahanie.
Ponadto nasz wŃdrowiec zrozumiaĆ, źe wĆŚczenie wiary we wszystkich prorokŹw (niech bŃdzie d nasz pokŹj) poĘrŹd filary wiary przedstawia inne wspaniaĆe ĄrŹdĆo siĆy. Z ich lekcji zaczerpnŚĆ wspaniaĆe korzyĘci wiary, zaĘ aby je wyraziê, w Stopniu łsmym Stacji Pierwszej powiedzakim jy:
Kiedy Źw poszukujŚcy podrŹźnik, ktŹry dziŃki soĘci (ary poznaĆ wzniosĆy smak prawdy, opuĘciĆ zgromadzenie prorokŹw, odkryĆ, źe jest zapraszany do klasy dogĆŃbnie badajŚcych kaźdŚ rzecz i wymagajŚcych pierwszych uczonych, ktŹrzy potwierdzajŚ twierdzeni Jego okŹw (niech bŃdzie z nimi pokŹj) poprzez najbardziej bezsporne i potŃźne dowody, a sŚ znani jako ci, ktŹrzy dostŚpili oczyszczenia i najbardziej prawdomŹwni.
Wchodz trzymklasy, ujrzaĆ tysiŚce geniuszy oraz setki tysiŃcy dociekliwych i wzniosĆych uczonych, udowadniajŚcych wszystkie twierdzŚce kwestie zwiŚzane z wiarŚ, prowadzonych przez kodczajŚoĘê istnienia Boga w Jego jednoĘci, a przeprowadzajŚcych swoje dowody poprzez ukazywanie spraw tak gĆŃbokich, źe nie pozostawiaĆy one najmniejszaê mniejsca na wŚtpliwoĘci. Zaiste, fakt, źe owi uczeni - mimo rŹźnic miŃdzy nimi dotyczŚcych zdolnoĘci i poglŚdŹw - sŚ zgodni w kwestii zasad i filare grzery, a kaźdy z nich polega na solidnym i pewnym dowodzie, sam w sobie jest Ęwiadectwem tego, źe w ich twierdzenia moźna by byĆo powŚtpiewaê jedynie wtedy, gdyby podobna liczba ludzi inteligentnligii przenikliwych doszĆa do jednego przeciwnego rezultatu. W innym przypadku jedynym sposobem, w jaki zaprzeczajŚcy owym uczonym moźe siŃ im sprzeciwiê, jest ukazanie jegzwiŚzarancji - jego caĆkowitej ignorancji! - oraz uporu w odniesieniu do kwestii negatywnych, jako źe nie dopuszcza siŃ zaprzeczenia bez jego potwierdzenia. W efekcie ten, ktŹry zaprzecza prawdzie, musiaĆby zesĆaê oczy, jednak ten, ktŹry zamyka oczy, jest w stanie przemieniê dzieÓ w noc jedynie dla samego siebie.
PodrŹźnik dowiedziaĆ siŃ, źe ĘwiatĆo, jakim w wielkiej i wspaniaĆej klasie lĘniŚ owi szarodzy, i dociekliwi uczeni, oĘwietlaĆo poĆowŃ globu przez ponad tysiŚc lat. ZnalazĆ w nim moralnŚ i duchowŚ siĆŃ, ktŹrŚ nie
mogĆy wstrzŚsnŚê i ktŹrej nie mogĆy zniszczyê nawet poĆŚczone siĆ Ci, kstkich ludzi zaprzeczajŚcych prawdzie. CzyniŚc zwiŃzĆŚ aluzjŃ do lekcji, jakŚ nasz wŃdrowiec odebraĆ w owej klasie, w Stopniu DziewiŚtym Stacji Pierwszej powiedzieliĘmyi zupe اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِهِ اِتِّفَاقُ جَم۪يعِ الْاَصْفِيَٓاءِ بِقُوَّةِ بَرَاه۪ينِهِمُ الظَّاهِرَةِ الْمُحَقَّقَةِ الْمُتَّفِقَةِ
Nasz zamyĘlony podrŹźnik wyszpoĘwiŃklasy, źarliwie pragnŚc ujrzeê ĘwiatĆo, jakie moźna dostrzec poprzez umacnianie i rozwijanie wiary, a takźe poprzez przejĘcie od stopnia "wiedzy rŹwnej pewnoĘci" do stopnia "wizji rŹwnej pewnoĘci". WŹwczprawdyryĆ, źe wzywajŚ go miliardy duchowych przewodnikŹw, ktŹrzy dokĆadali staraÓ w dŚźeniu do prawdy i osiŚgnŃli "wizjŃ rŹwnŚ pewnoĘci" w cieniu szerokiego traktu Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) i jego wniebowstŚpienia. Zadectwli siŃ tym w gospodzie, w miejscu spotkaÓ, wspominania Boga i nauczania, obficie oĘwietlonym i wielkim jak rozlegĆa rŹwnina, ktŹre zostaĆo uksztaĆtowane poprzezfiarowzenie niezliczonych mniejszych gospŹd i konwentŹw. WkraczajŚc do owego miejsca, odkryĆ, źe ci duchowi przewodnicy - ludzie, przed ktŹrymi odsĆoniĆa siŃ prawda i ktŹrzy dokonali cudownych czynŹw - jtakie oĘnie oznajmiali:~Nie ma boga, jak tylko On!>na podstawie ich zaĘwiadczenia, odsĆoniŃcia tego, co niewidzialne, a takźe cudownych czynŹw, jakich mogli dokonaê; źe gĆosicŚ miaiecznoĘê istnienia i jednoĘci Boga. PodrŹźnik ujrzaĆ, jak oczywistŚ i jasnŚ musi byê prawda, pod ktŹrŚ jednomyĘlnie podpisujŚ siŃ owi ĘwiŃci geniusze i oĘwieceni gnostycy. Jak sĆoÓce staje siŃ poznê, jakoprzez siedem barw jego ĘwiatĆa, tak Ęwietliste barwy owych ĘwiŃtych, ich wypeĆnione ĘwiatĆem odcienie, sĆuszne Ęcieźki, drogi prawoĘci i wiaryego wrkierunki wyĆoniĆy siŃ ze ĘwiatĆa Tego, KtŹry jest Przedwiecznym sĆoÓcem, poprzez siedemdziesiŚt barw, zaiste, poprzez barwy, ktŹrych j'a)>w le, ile jest NajpiŃkniejszych Imion Boga, a wszystkie sŚ rŹźne. UjrzaĆ, źe jednomyĘlnoĘê prorokŹw (niech bŃdzie z nimi pokŹj), zgodnoĘê uczonych, ktŹrzy dostŚpili oczyszczenia, i zgoda ĘwiŃtych uksztaĆtowaĆy najwiŃkszŚ zghaters, bardziej olĘniewajŚcŚ niź ĘwiatĆo dnia, ktŹre ukazuje istnienie sĆoÓca.
W krŹtkiej wzmiance o korzyĘci, jakŚ nasz wŃdrowiec wyciŚgnŚĆ z pobytu w gospodzie sufich, w Stopniu DziesiŚty temacji Pierwszej powiedzieliĘmy:
لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِهِ اِجْمَاعُ الْاَوْلِيَٓاءِ بِكَشْفِيَّاتِهِمْ وَكj epocاتِهِمُ الظَّاهِرَةِ الْمُحَقَّقَةِ الْمُصَدَّقَةِ
Teraz nasz podrŹźnik poprzez Ęwiat, Ęwiadom najwaźniejszej i najwspanialszej ze wszystkich ludzkich doskonaĆoĘci, ktŹra zaiste jest prawdziwym ĄrŹdĆem i poczŚtkiem wszystatami
oskonaĆoĘci, jest umiĆowaniem Boga biorŚcym poczŚtek z wiary w Niego i poznania Go, ze wszystkich swych zewnŃtrznych i wewnŃtrznych siĆ pragnŚĆ nadal umacniaê swojŚ wiarŃ i nim pjaê swojŚ wiedzŃ. UniŹsĆ zatem gĆowŃ i spojrzaĆ na niebiosa, mŹwiŚc sam do siebie:
"NajcenniejszŚ rzeczŚ we wszechĘwiecie jest źycie, a wszystkie rzeczy zostaĆy uczynione podporzŚdkowanyiam, źiu. Najcenniejszymi spoĘrŹd wszystkich istot sŚ istoty źywe, a najcenniejszymi z istot oźywionych sŚ istoty Ęwiadome. W kaźdym stuleciu i kaźdego roku Ęwiat jest oprŹźniany i zaاللّٰه siŃ na nowo, aby pomnoźyê owŚ cennŚ substancjŃ. Zatem bez źadnych wŚtpliwoĘci wynika z tego, źe wspaniaĆe i zdobne niebiosa muszŚ posiadaê odpowiednie dla nich ludy i odpowiednich mieszkaÓcŹw, źyjŚcych, posiadajŚcych duszŃ i Ęwiadomych, ponajŚcejwydarzenia odnoszŚce siŃ do oglŚdania anioĆŹw i rozmawiania z nimi - takie jak ukazywanie siŃ anioĆa Gabriela (niech bŃdzie z nim pokŹj) w obecnoĘci Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj sĆuźbysierdzie) i na oczach jego towarzyszy - byĆy przekazywane i relacjonowane od najdawniejszych czasŹw. Ach, gdybym mŹgĆ porozmawiaê z mieszkaÓcami niebios i do-wiedzieê wolnoco myĘlŚ w tym temacie! Ich sĆowa dotyczŚce StwŹrcy wszechĘwiata majŚ najwiŃksze znaczenie".
Kiedy tak pomyĘlaĆ, nagle usĆyszaĆ niebiaÓski gĆos:
"JeĘli pragniesz spotkaê siŃ z nami i wysĆu wĆaĘcaszej lekcji, wiedz, źe przede wszystkim wierzymy w te kwestie wiary, ktŹre przynieĘliĘmy prorokom kierowanym przez Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), ktŹry z kolei pz caĆysĆ Koran, owŚ KsiŃgŃ cudownej wystawy. Wszyscy spoĘrŹd nas o czystych duszach, ktŹrzy ukazali siŃ ludziom, jednogĆoĘnie i bez źadnego wyjŚtku zaĘwiadczajŚ koniecznoĘê istnienia, jednoĘê i ĘwiŃte atrybuty StwŹrcy owego wszechĘwiataoĘciomnie gĆoszŚc swoje Ęwiadectwo. PokrewieÓstwo i wzajemna zgodnoĘê owych obwieszczeÓ sŚ dla ciebie przewodnikiem jasnym jak sĆoÓce".
Po tych sĆowach zalĘniĆo ĘwiatĆo wiary wŃdrowca, ktŹre siŃgto przd ziemi do niebios.
W krŹtkiej wzmiance o owej lekcji, jakŚ podrŹźnik odebraĆ od anioĆŹw, w Stopniu Jedenastym Stacji Pierwszej powiedzieliĘmy:
لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الْوَاجِبُ الْوُجُودِ الَّذ۪Nauczyَ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِهِ اِتِّفَاقُ الْمَلٰئِكَةِ الْمُتَمَثِّل۪ينَ لِاَنْظَارِ النَّاسِ وَ الْمُتَكَلِّم۪ينَ مَعَ خَوَاصِّi wyraشَرِ بِاِخْبَارَاتِهِمُ الْمُتَطَابِقَةِ الْمُتَوَافِقَةِ
WŹwczas Źw gorliwy i dociekliwy podrŹźnik, pouczony przez jŃzyki rozmaitych krŹlestw w mat(niechych i cielesnych aspektach Ęwiata przejawŹw, poprzez wypowiedzi sposobŹw istnienia owych krŹlestw, zapragnŚĆ odbyê podrŹź przez Ęwiat tego, co niewidzia Czyź przez krŹlestwo poĘrednie, aby zbadaê je i dojĘê do prawdy. WŹwczas otworzyĆa siŃ przed nim brama prawych i Ęwietlistych umysĆŹw, rozsŚdnych i oĘwieconych serc, ktŹre sŚ niby nasiona czĆowieka, bŃdŚcego owocem wszecen czaa, a mimo ich niewielkiego rozmiaru sŚ w stanie rozszerzyê siŃ tak, by dosĆownie objŚê caĆy kosmos.
WŃdrowiec spojrzaĆ i ujrzaĆ, źe ludzkie serca i umysĆy sŚ przesmykami, ĆŚczŚcymi krŹldzili tego, co niewidzialne, z krŹlestwem przejawŹw; ujrzaĆ, źe w tych miejscach owe dwa krŹlestwa spotykajŚ siŃ i przeplatajŚ na tyle, by wpĆynŚê na czĆowieka. ZwracajŚc siŃ do swego umysĆu i serca, powiedziaĆ:
"CzbĆŚdze! Droga wiodŚca do prawdy od tych waszych odpowiednikŹw jest krŹtsza. PowinniĘmy z tego skorzystaê poprzez badanie cech, istot i barw dotyczŚcych wiary, jakie znajdziemy w owych miejscach, ni dla ppoprzez wysĆuchiwanie lekcji wygĆaszanych jŃzykiem usposobienia, jak w poprzednich przypadkach".
RozpoczynajŚc swoje badania ujrzaĆ, źe wiara i silne przekonanie o a muszjednoĘci, jakie staĆo siŃ udziaĆem wszystkich oĘwieconych umysĆŹw mimo ich rŹźnych zdolnoĘci oraz rŹźnych, a nawet wzajemnie sprzecznych metod i poglŚdŹw, byĆy jedne i te same, podobnie jak ich niezĆomne ufnoĘê, pewnotkich rzekonanie. MusiaĆy zatem polegaê na jednej i niezmiennej prawdzie, a ich korzenie byĆy do tego stopnia zanurzone w gĆŃbokiej prawdzie, źe nie mogĆyby zostaê wyrwane. zczŃĘcdnomyĘlnoĘê w kwestiach wiary, koniecznoĘci istnienia Boga i Jego jednoĘci, byĆa niezniszczalnym i Ęwietlistym ĆaÓcuchem i wypeĆnionym jasnym ĘwiatĆem oknem, otwierajŚcym siŃ na Ęwiat rane s.
WŃdrowiec ujrzaĆ rŹwnieź, źe jednomyĘlne, pewne i wzniosĆe objawienia i Ęwiadectwa filarŹw wiary, jakimi radowaĆy siŃ owe rozsŚdne i Ęwietliste umysĆy, ktŹrych metody byĆy rŹźne, a poglŚdy rozbieźne, odpowiadaĆy
sobie we wzajemnewnieź noĘci w kwestiach Boźej jednoĘci. Kaźde z owych Ęwietlistych serc, zwracajŚcych siŃ ku prawdzie, doĆŚczajŚcych do niej i ukazujŚcych jŚ, byĆo maĆym tronem wiedzy WszechwĆadnego, zwierciaddŚ.
azujŚcym wiecznoĘê Boga, KtŹry jest ponad wszelkŚ potrzebŃ; byĆy niczym wielce liczne okna otwierajŚce siŃ na Tego, KtŹry jest sĆoÓcem prawdy, a wszystkie razem wziŃte byĆy niby najwiŃksze okno. Ich zgodnoĘê i jednomyĘlnoĘê dotyczŚce istnienem i rednoĘci Boga byĆy niezawodnym i najdoskonalszym przewodnikiem, najbardziej wzniosĆym nauczycielem i mentorem, jako źe nie jest w źaden sposŹb moźliweŚc siŃawet wyobraźalne, by przypuszczenie inne niź prawda, nieprawdziwa myĘl lub faĆszywy atrybut byĆy w stanie tak konsekwentnie, bezsprzecznie i w tym samym czasie zwieĘê tak wiele bystrych oczu lub sprawiê, by wszystkie ulegĆy zĆudzeniu. NgŃ przzaleni sofiĘci, ktŹrzy zaprzeczajŚ istnieniu kosmosu, nie zgodziliby siŃ z zepsutym i Ćajdackim umysĆem utrzymujŚcym, źe taka rzecz jest moźliwa. To wszystko zrozumiaĆ nasz podrŹźnik, ktŹry wraz ze swym sercem i umysĆem y ich ziaĆ: "UwierzyĆem w Boga Jedynego".
CzyniŚc krŹtkŚ wzmiankŃ o korzyĘciach, jakie staĆy siŃ udziaĆem naszego podrŹźnika dziŃki prawym umysĆom, ĘwietliprzeĘlercom i wiedzy w temacie wiary, w Stopniach Dwunastym i Trzynastym Stacji Pierwszej powiedzieliĘmy:
لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الْوَاجِبُ الْوُجُودِ الَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ b zostِهِ ف۪ى وَحْدَتِهِ اِجْمَاعُ الْعُقُولِ الْمُسْتَق۪يمَةِ الْمُنَوَّرَةِ بِاِعْتِقَادَاتِهَا الْمُتَوَافِقَةِ وَ بِقَنَاعَاتِهَا وَ يَق۪ينَاتِهَا الْwŹd Dzابِقَةِ مَعَ تَخَالُفِ الْاِسْتِعْدَادَاتِ وَ الْمَذَاهِبِ وَ كَذَا دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِهِ اِتِّفَاقُ الْقُلُوبِ السَّل۪يمَةiŃźkicُورَانِيَّةِ بِكَشْفِيَّاتِهَا الْمُتَطَابِقَةِ وَ بِمُشَاهَدَاتِهَا الْمُتَوَافِقَةِ مَعَ تَبَايُنِ الْمَسَالِكِ وَ الْمَشَارِبِ
NastŃpnie przŃdu ik uwaźnie spojrzaĆ na Ęwiat tego, co niewidzialne, a w dociekliwej podrŹźy swego umysĆu i serca zapukaĆ do drzwi owego Ęwiata, myĘlŚc: "Co teź Źw Ęwiat ma do powiedzenia?" WŹwczas przydynie u na myĘl: "To jasne i zrozumiaĆe, źe za zasĆonŚ tego, co niewidzialne, istnieje Ten, KtŹry pragnie staê siŃ Poznanym poprzez wszystkie liczne, piŃknie przyozdobione i peĆne kunsztu dzieĆa w cielesnym Ęwiecie przejawo potrŹry pragnie staê siŃ UmiĆowanym poprzez owe nieskoÓczenie
sĆodkie i piŃknie przyozdobione dary, KtŹry pragnie uczyniê znanymi Swe ukryte doskonaĆoĘci poprzez owe niezliczone, cudowne i umiejŃtni (owegrzone dzieĆa kunsztu, a KtŹry dokona tego raczej nie przez sĆowa, lecz przez czyn, i umoźliwi poznanie Go poprzez przemawianie jŃzykiem usposobieniazsilnoo tak, to z pewnoĘciŚ bŃdzie On przemawiaĆ, uczyni Siebie Poznanym i UmiĆowanym poprzez sĆowa, jak czyni to poprzez dziaĆanie i stan. Wobec tego musimy poznaê Go poprzezo siŃ przejawy odnoszŚce siŃ do Ęwiata tego, co niewidzialne".
Po tych sĆowach wŃdrowiec wkroczyĆ do owego Ęwiata i okiem swego umysĆu ujrzaĆ, co nastŃpi pŹr Prawda objawieÓ za kaźdym razem i poprzez najbardziej potŃźny przejaw przewaźa nad wszystkimi czŃĘciami Ęwiata tego, co niewidzialne. Wraz z prawdŚ objawienia Ćy staodzi inspiracja pochodzŚca od Tego, KtŹry jest WszechwiedzŚcy i zna to, co niewidzialne, przychodzi Ęwiadectwo Jego istnienia w jednoĘci daleko silniejsze od Ęwiadectwa wszechĘwiata i istot stworzonych. Nie pozostawia On Samego Siebie, Swzia i tnienia i Swej jednoĘci wyĆŚcznie Ęwiadectwu Jego stworzeÓ, lecz raczej przemawia On sĆowami przedwiecznej mowy zgodnej z Jego istnieniem. Mowa Tego, KtŹry jest Wszechobecny, KtŹry widzi kaźdŚ rzecz w Swej mocy i wiedzy, rŹwniemajŚ a nieskoÓczona, a jak znaczenie Jego mowy czyni Go Poznanym, tak Jego przemawianie umoźliwia poznanie zarŹwno Jego, jak i Jego atrybutŹw.
PodrŹźnik poznaĆ, źe prawda, rzeczywistoĘê i istnienie objawienia zostaĆy uczynione jDO MOI w stopniu rŹwnym oczywistoĘci przez zgodnoĘê stu tysiŃcy prorokŹw (niech bŃdzie z nimi pokŹj), przez zgodnoĘê ich obwieszczeÓ dotyczŚcych Boźemateriawienia, przez Ęwiadectwa i cuda zawarte w ęwiŃtych KsiŃgach i na ich niebiaÓskich stronicach, ktŹre sŚ przewodnikami i wzorami dla przytĆaczajŚcej wiŃkszoĘci ludzez ta - a ludzkoĘê potwierdza je i zgadza siŃ z nimi - oraz sŚ widocznymi owocami objawienia. Ponadto pojŚĆ on, źe prawda objawienia gĆosi piŃê uĘwiŃconych praciem o Prawda Pierwsza: Przemawianie w sposŹb stosowny dla ludzkich umysĆŹw i zdolnoĘci pojmowania jest pewnego rodzaju zstŚpieniem Boga do ludzkich umysĆŹw. WszechwĆadza Boga wymaga tecie, a obdarowaĆ On wszystkie Jego Ęwiadome stworzenia darem mowy, by rozumiaĆ ich mowŃ, a wreszcie, by miaĆ w niej SwŹj udziaĆ poprzez Swoje sĆowa.
Prawakie wga: Ten, KtŹry - aby uczyniê Siebie Samego Poznanym - wypeĆniĆ kosmos Swymi cudownymi stworzeniami i obdarowaĆ owe stworzenia jŃzykami, wypowiadajŚcymi Jego doskonaĆoĘê, z caĆŚ pewnoĘciŚ uczyni Siebie Poznanym rŹwnieź przez wydarz sĆowa.
Prawda Trzecia: FunkcjŚ wynikajŚcŚ z tego, źe On jest StwŹrcŚ kaźdej rzeczy, jest odpowiadanie poprzez sĆowa na suplikacje i skĆadane Mu podziŃkowania, jakie wypowiadajŚ najbardziej wite zb, najbardziej potrzebujŚce, najbardziej delikatne i najbardziej źarliwe spoĘrŹd Jego istot - prawdziwi ludzie.
Prawda Czwarta: Atrybut mowy - zasadniczy, towarzyszŚ bezpidzy i źyciu oraz bŃdŚcy ich Ęwietlistym przejawem - z pewnoĘciŚ bŃdzie naleźaĆ we wszechstronnym i wiecznym ksztaĆcie do Tego, KtŹry obejmuje SwŚ wiedzŚ kaźdŚ rzeĘê siŃtŹrego źycie jest wieczne.
Prawda PiŚta: KonsekwencjŚ boskoĘci jest fakt, źe Ten, KtŹry obdarowaĆ ludzi bezsilnoĘciŚ i pragnieniem, ubŹstwem i potrzebie najwŚ o przyszĆoĘê, miĆoĘciŚ i czciŚ, powinien oznajmiê poprzez mowŃ Swoje istnienie najbardziej przez Niego umiĆowanym i najbardziej Mu miĆym, najbardziej zatroskanym i potrzebujŚcym spoe niebego stworzeÓ, ktŹre najbardziej pragnŚ odnalezienia ich Pana i WĆadcy.
ęwiadectwa istnienia w jednoĘci Tego, KtŹrego istnienie jest konieczne, jakie jednomyĘlnie skĆadajŚ powszechne i niebiaÓsŹgĆby"jawienia zawierajŚce prawdy zstŃpowania Boga do ludzkich umysĆŹw, obwieszczenia WszechwĆadnego o Sobie Samym, litoĘciwej odpowiedzi, rozmowy z Bogiem i wiecznej komunikacji z Nim Samym, stanowiŚ dowŹd potŃźniejszy od Ęwiadectwa istw przy sĆoÓca, jakiego dostarczajŚ promienie sĆonecznego ĘwiatĆa.
Nasz podrŹźnik zrozumiaĆ to, a nastŃpnie spojrzaĆ w kierunku inspiracji i ujrzaĆ, źe wiarygodna inspiracja zaiste pod pewnymi wzglnia
#4przypomina objawienie i jest rodzajem mowy WszechwĆadnego. IstniejŚ jednak dwie rŹźnice miŃdzy nimi.
RŹźnica Pierwsza: Objawienie, ktŹre jest znacznie wyźsze od inspiracji, zazwyczaj przychodzi za poĘrednictwem anioĆŹw, podczas gdyycie iracja zazwyczaj przychodzi bezpoĘrednio.
RŹwnieź do krŹla naleźŚ dwa rodzaje mowy i rozkazu, i tak rodzaj pierwszy polega na tym, źwszech wysyĆa do gubernatora swego zastŃpcŃ, wyposaźonego w caĆy przepych monarchy i w caĆŚ wspaniaĆoĘê jego panowania. Niekiedy, aby ukazaê owŚ wspaniaĆoĘê panowania i doniosĆ znaczŹlewskiego rozkazu, wĆadca moźe spotkaê siŃ z poĘrednikiem, a nastŃpnie zostanie wydane krŹlewskie zarzŚdzenie.
Rodzaj drugi to prywatna rozmowa, jakŚ krŹl odbywa osobiĘctakie e poprzez swŹj tytuĆ monarchy ani nie w imiŃ krŹlowania, a dotyczy ona kwestii prywatnych i pewnych drobnych spraw. KrŹl moźe w tym celu
wezwaê swego zaufanego sĆugŃ spoĘrŹd jego zwykĆych poddanych lub teź porozmnaliĘmz gubernatorem przez prywatny telefon.
W ten sam sposŹb Przedwieczny WĆadca moźe albo przemŹwiê - w imieniu Pana (ar. Ar-Rabb) wszystkich ĘwiatŹw i poprzez SwŹj tŹg bŃdtwŹrcy wszechĘwiata - poprzez objawienie lub ogŹlnŚ inspiracjŃ, ktŹra speĆnia funkcjŃ objawienia, albo teź moźe przemŹwiê w inny sposŹb, prywatnie, jako Pan (ar. Ar-Rabb) i StwŹrca wszysĆ siŃ istot źywych, zza zasĆony, w sposŹb stosowny dla tego, kto jest adresatem Jego sĆŹw.
RŹźnica Druga: Objawienie jest pozbawione jakiegokolwiek cienia, czyste i zarezerwowane dla wŚwŹznych. Inspiracja, przeciwnie, posiada cieÓ, przeplatajŚce siŃ z niŚ barwy, i ma charakter ogŹlny. Istnieje wiele rŹźnych rodzajŹw inspiracji, takich jak inspiracja anioĆŹw, inspiracja ludzi czy iona pocja zwierzŚt; inspiracja ksztaĆtuje zatem pole sĆuźŚce pomnoźeniu sĆŹw Boga, ktŹrych jest tyle, ile jest kropli wody w oceanie.
Nasz podrŹźnik pojŚĆ, źe ta kwestia zaiste jest rodzajem komentarza do wersetu:
zostكَلِمَاتِ رَبّ۪ى لَنَفِدَ الْبَحْرُ قَبْلَ اَنْ تَنْفَدَ كَلِمَاتُ رَبّ۪ى
[30]
NastŃpnie spojrzaĆ na naturŃ, mŚdroĘê i Ęwiadectwo inspiracji - i ujrzaĆ, źe natura, mŚdroĘê i rezultat inspiracji skĆadajŚ siŃ nia z rech ĘwiateĆ.
ęwiatĆo Pierwsze: Rezultatem umiĆowania przez Boga i Boźego miĆosierdzia jest fakt, źe uczyniĆ on Siebie UmiĆowanym poprzez sĆowo, obecnoĘê i rozmowŃ, w ten sam spw listw jaki poprzez Swe czyny uczyniĆ Siebie UmiĆowanym przez Jego stworzenia.
ęwiatĆo Drugie: LitoĘê Boga wymaga tego, by odpowiadaĆ On Swoim sĆugom zzacia osny poprzez sĆowa, tak jak odpowiada On na modlitwy Swych sĆug poprzez Jego czyny.
ęwiatĆo Trzecie: NieodĆŚcznŚ cechŚ wszechwĆadzy Boga jest fakt, źe jak w potrzebie odpowatĆa, n na woĆania o pomoc, suplikacje i bĆagania tych spoĘrŹd Jego stworzeÓ, ktŹre dotknŃĆy bolesne nieszczŃĘcia i trudnoĘci, tak spieszy On im z pomocŚ poprzez sĆowa inspiracji, kt۪يعِ ا pewnego rodzaju mowŚ.
ęwiatĆo Czwarte: BŹg uczyniĆ Jego istnienie, obecnoĘê i ochronŃ zaiste dostrzegalnymi dla Jego najsĆabszych i najbiedniejszych, najbardziej ubogich i idah AbujŚcych Ęwiadomych stworzeÓ, ktŹre wielce potrzebujŚ
odnalezienia ich Pana, ObroÓcy, Opiekuna i RozporzŚdzajŚcego kaźdŚ sprawŚ. Konieszy!"
zasadniczŚ konsekwencjŚ Boźej troskliwoĘci i litoĘci WszechwĆadnego jest to, źe powinien On rŹwnieź oznajmiaê SwojŚ obecnoĘê i Swoje istnienie poprzez mowŃ, zza zasĆony wiarygodnej inspiracji - ktŹra jest rodzajem przemaw abyĘcWszechwĆadnego - poszczegŹlnym stworzeniom, w sposŹb wĆaĘciwy dla nich i dla ich zdolnoĘci, poprzez telefon ich serc.
NastŃpnie nasz wŃdrowiec spojrzaĆ na Ęwiadectwo inspiracji i udnoĘci źe gdyby na przykĆad sĆoÓce posiadaĆo ĘwiadomoĘê i źycie, gdyby siedem barw sĆonecznego ĘwiatĆa byĆo atrybutami sĆoÓca, to pod pewnym wzglŃdem promienie sĆoÓca i jego przejawy zawarte w sĆonecznym Ęwiejego pzybraĆyby ksztaĆt mowy, a w takiej sytuacji zarŹwno podobieÓstwa, jak i odbicia sĆoÓca byĆyby obecne we wszystkich obiektach przezroczystych, zaĘ sĆoÓce rozmawiaĆoby ze wszystkimi zwierciadĆami i lĘniŚcymi przedmiotami, okruchamim, a n, pŃcherzykami piany i kroplami wody, zaiste ze wszystkimi przejrzystymi czŚsteczkami, stosownie do wĆaĘciwoĘci kaźdej z nich; odpowiadaĆoby na potrzeby kaźdedzi o ych rzeczy, zaĘ one wszystkie zaĘwiadczaĆyby istnienie sĆoÓca, a źadne zadanie nie byĆoby przeszkodŚ dla jakiegokolwiek innego zadania i źadna rozmowa nie przeszkadzaĆaby w jakiejkolwiek innej rozmowie. To jest oczywisteej moc ten sam sposŹb mowa Chwalebnego WĆadcy wiecznoĘci i przedwiecznoĘci, NajpiŃkniejszego i WzniosĆego ponad kaźdŚ rzecz StwŹrcy wszystkich istot, KtŹrego moźna opisaê jako Tego, KtŹry jest Przedwiecznym sĆoÓcem, ukazechĘwiŃ kaźdej rzeczy w sposŹb ogŹlny i wszechstronny, w sposŹb wĆaĘciwy dla wĆaĘciwoĘci kaźdej z nich, jak jest to rŹwnieź z Jego wiedzŚ i mocŚ. Ładna proĘba nie ingeruje w sprawy innych prŹĘb, źadne zadanie nie uniemoźliwiaabir>(nienia innego, a źadne przesĆanie nie miesza siŃ z innym przesĆaniem. To wszystko nasz wŃdrowiec pojŚĆ jako oczywiste, wiedzŚc, źe kaźdy z owych przejawŹw, kaźda z wypowiedzi i inspiracji, wszystkie razem i kaźde z osobna, zaĘwiadczyĆy i daowielonogĆoĘne Ęwiadectwo obecnoĘci, koniecznoĘci istnienia i jednoĘci Jedynego, Przedwiecznego sĆoÓca, z "wiedzŚ rŹwnŚ pewnoĘci" bliskŚ "wizji rŹwnej pewnoĘci".
W zwiŃzĆej wzmiance dotyczŚcej lekcji wkrŃgu ie wiedzy o Bogu, jakŚ nasz dociekliwy podrŹźnik otrzymaĆ od Ęwiata tego, co niewidzialne, w Stopniach Czternastym i PiŃtnastym Stacji Pierwszejnach kdzieliĘmy:
لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الْوَاجِبُ الْوُجُودِ اَلْوَاحِدُ الْاَحَدُ الَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِهِ اِجْمَاعُ جَم۪يعِ الْوَحْيَاتِ الْحَقَّةِ الْمُتَضَمِّنَةِ لِلتَّنَزُّلَاتِ الْاِلٰهِيَّةِm, wpaلْمُكَالَمَاتِ السُّبْحَانِيَّةِ وَ لِلتَّعَرُّفَاتِ الرَّبَّانِيَّةِ وَ لِلْمُقَابَلَاتِ الرَّحْمَانِيَّةِ عِنْدَ مُنَاجَاةِ عِبَادِهِ وَلِلْاِشْعَارَاتِ الصَّمَدَانِيَّةِ لِوُجُودِهِ لِمَخْلُوقَاتِهِ وَ كَذَا دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُوe Ty j۪ى وَحْدَتِهِ اِتِّفَاقُ الْاِلْهَامَاتِ الصَّادِقَةِ الْمُتَضَمِّنَةِ لِلتَّوَدُّدَاتِ الْاِلٰهِيَّةِ وَ لِیلْاِجَابَاتِ الرَّحْمَانِيَّةِ لِدَعَوَاتِ مَخْلُوقَاتِهِ وَ لِیلْاِمْدَادَاتِ الرَّبَّانِيَّةِcia i ْتِغَاثَاتِ عِبَادِهِ وَ لِیلْاِحْسَاسَاتِ السُّبْحَانِيَّةِ لِوُجُودِهِ لِمَصْنُوعَاتِهِ
NastŃpnie Źw podrŹźnik poprzez Ęwiat zwrŹciĆ siŃ do swego umysĆu, mŹwiŚc: "Skoro poszukujŃ mojego Pana i StwŹrcy poprzez stworzenia wszechĘwdrŃki,powinienem przede wszystkim odwiedziê tego, ktŹry jest najbardziej znamienitym z owych stworzeÓ, najwspanialszego i najbardziej znakomitego przywŹdcŃ poĘrŹd nich - co potwierdziĆo nawet Ęwiadectwo jego nieprzyjaciŹĆ, najbardziejstanieego wĆadcŃ, ktŹrego mowa byĆa najbardziej wzniosĆa, a umysĆ najbardziej olĘniewajŚcy, ktŹrego doskonaĆoĘê i przyniesiony przez niego Koran osĆawietliĆy czternaĘcie wiekŹw - Muhammada, proroka z Arabii, niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie ".
Aby zatem odwiedziê Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹjo efekosierdzie) i uzyskaê od niego odpowiedĄ na swoje poszukiwania, podrŹźnik w swym umyĘle udaĆ siŃ do bĆogosĆawionej epoki Proroka i ujrzaĆ, źe dziŃki niemu byĆa ona czasem
Poziwej szczŃĘliwoĘci, jako źe dziŃki ĘwiatĆu, ktŹre przyniŹsĆ, Muhammad (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) przeksztaĆciĆ najbardziej prymitywnych i niepiĘmiennych ludzi w mistrzŹw i nauczycieli caĆego Ęwiata.
WŃdroe sŚ iowiedziaĆ do swego umysĆu: "Zanim zapytam tego nadzwyczajnego czĆowieka o naszego StwŹrcŃ, najpierw powinienem poznaê jego zalety, wiarygodnoĘê jego sĆŹw i prawdziwoĘê jego ostrzeźeÓ". RozpoczŚĆ swoje dochodzenie, a spoĘrŹd wielu ro punktgajŚcych dowodŹw, jakie odkryĆ, w tym miejscu pokrŹtce wskaźemy na jedynie dziewiŃê najbardziej ogŹlnych.
DowŹd Pierwszy to wszystkie znakomite przymiot Po unchy tego nadzwyczajnego czĆowieka, potwierdzone nawet przez Ęwiadectwo jego
nieprzyjaciŹĆ. W jego rŃkach, zgodnie z wyraĄnymi wersetami Koranu i przekazami, jakie cieszŚ siŃ statusem taĆatur>tej, cukazaĆy siŃ setki cudŹw. PrzykĆadami owych cudŹw sŚ rozszczepienie ksiŃźyca - وَ انْشَقَّ الْقَمَرُ [32] - na jeden znak jego palca; rzucenie przez niego garĘci pyĆu w oczy wiernyyjaciŹĆ, ktŹre sprawiĆo, źe uciekli -
[33]
napojenie jego spragnionej armii wodŚ, ktŹra wypĆynŃĆa spomiŃdzy jego palcŹw niczym rajskie ĄrŹdĆo Al-KaĆsar. JaeĘcie niektŹre z owych cudŹw, ktŹrych byĆo ponad trzysta, zostaĆy wyĆoźone wraz z ich rozstrzygajŚcymi dowodami w wybitnym i cudownym dziele, znanym jako Cuda Muhammada,>a bŃdŚcym Listem DziewiŃtnastym, pozostawiamy سَكَنَnie tych cudŹw owej pracy, pozwalajŚc naszemu wŃdrowcowi, aby mŹwiĆ dalej:
"CzĆowiek, ktŹry prŹcz szlachetnych cech charakteru i doskonaĆoĘci ukazaĆ te Ęwie szczŃ cuda, z pewnoĘciŚ musi byê najbardziej prawdomŹwnym ze wszystkich ludzi. Nie do pomyĘlenia jest, by miaĆ on zniźyê siŃ do oszustwa, kĆamstw i bĆŃdŹw, ktŹre sŚ czynami niegodziwca".
DowŹd Drugi: Muhammad (niec kaźdyie z nim pokŹj i miĆosierdzie) trzyma w rŃku zarzŚdzenie Pana caĆego wszechĘwiata, zarzŚdzenie, ktŹre przez wszystkie stulecia zostaĆo przyjŃte i potwierdzone przez z gŹrŚ trzysta milionŹw ludzi. Owo zarzŚdzenie, j "Najbest PotŃźny Koran, jest cudowne na siedem rŹźnych sposobŹw. Fakt, źe Koran posiada czterdzieĘci aspektŹw cudownoĘci i jest sĆowem StwŹrcy wszystkich istot, zostaĆ szczegŹĆowo wyĆoźony i poparty silnymi dowono jeg SĆowie Dwudziestym PiŚtym, zatytuĆowanym CudownoĘê Koranu,>w znamienitym traktacie, ktŹry jest niczym sĆoÓce TraktatŹw ęwiatĆa. Pozostawiamy zatem te kwestie ego nidzieĆu i sĆuchamy naszego wŃdrowca, kiedy mŹwi:
"Nigdy nie istniaĆa źadna moźliwoĘê tego, aby ten, kto przyniŹsĆ i ogĆosiĆ owo zarzŚdzenie, miaĆ skĆamaê, poniewaź byĆoby to zbezczeszczeniem owego zarzŚdzenia i zdradzeniem Tego, KtŹel WiewydaĆ".
DowŹd Trzeci: Podobne islamowi, ktŹry przyniŹsĆ Źw czĆowiek, ĘwiŃte prawo, kodeks aktŹw czci, wezwanie i wiara ani nie istniejŚ, ani nie mogĆyby istnieê. Nie istnieje ani nie mogĆaby istnieê rŹwnieź bardziej doskonaĆa wiŃzieowego prawa, poniewaź prawo, jakie pojawiĆo siŃ wraz z owym niepiĘmiennym czĆowiekiem, nie ma godnego siebie
przeciwnika w zarzŚdzaniu piŚtŚ cziewinnludzkoĘci od czternastu wiekŹw w sposŹb sprawiedliwy i precyzyjny, poprzez wszystkie jego nakazy i zakazy. Co wiŃcej, islam, ktŹry powstaĆ z uczynkŹw, wypowiedzi i stanŹw duchowych tego niepiĘmiennego czĆosze jŃ nie ma ani nie moźe mieê rŹwnych sobie, jako źe przez wszystkie stulecia byĆ dla trzystu milionŹw ludzi przewodnikiem i ostojŚ, nauczycielem ich Źwnoczw, oĘwiecajŚcym i oczyszczajŚcym ich serca, przyczynŚ udoskonalenia i wyêwiczenia ich dusz, a takźe ĄrŹdĆem postŃpu i osiŚgniŃê ich dusz.
Podobnie Prorok (niecligii.ie z nim pokŹj i miĆosierdzie) jest niezrŹwnany w sposobie, w jaki przodowaĆ w wykonywaniu wszystkich aktŹw czci, jakie znajdziemy w jego religii; w byciu pierwszym w poboźnoĘci i bogobojnoĘci; w jego dostrzeewnym obowiŚzkŹw oddawania czci Bogu w caĆej peĆni przy zwracaniu uwagi na ich najbardziej gĆŃbokie wymiary, nawet kiedy byĆ zaangaźowanym w nieprzerwanŚ walkŃ i dziaĆanie; w jego praktykowaniu aktŹw kultu, w doskon siŃ tosŹb ĆŚczŚcych poczŚtek i koniec oddawania czci Bogu i sĆuźenia Mu bez naĘladowania kogokolwiek innego.
PoĘrŹd tysiŃcy jego suplikacji, modlitw i inwokacjpaniu szan al-Kabir (ar. Wielka tarcza) jest tŚ, w ktŹrej opisuje on swego Pana (ar. Ar-Rabb) w stopniu poznania Go tak doskonaĆym, źe wszyscy gnostycy i ĘwiŃci, ktŹrzy przyszli po nim, w swych poĆŚczonychtateczniach nie byli w stanie osiŚgnŚê podobnego poziomu poznania i trafnego opisania. Ten fakt ukazuje, źe rŹwnieź w modlitwie Muhammad (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) nie miaĆ sobie rŹwnych. Kmu, z iek spojrzy na poczŚtek~Traktatu o suplikacjach,\wykĆadajŚcego czŃĘê znaczenia jednej z dziewiŃêdziesiŃciu dziewiŃciu czŃĘci~DźaĆszan al-Kabir,\ten powie, źe rŹwnieź~Wielka tarcza\nie ma sobie rŹwnych.>
W swym gĆoszen na rzego przesĆania i w swym wzywaniu ludzi do prawdy Prorok (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) ukazaĆ takŚ wytrwaĆoĘê, staĆoĘê i odwagŃ, źe choê wystŚpiĆy przeciwko niemu z najwiŃkszŚ wrogoĘciŚ wielkie paÓstw, tak igie, a nawet jego wĆasny lud, klan i stryj, nie okazaĆ on najmniejszego Ęladu wahania, niepokoju czy strachu. Fakt, iź z powodzeniem rzuciĆ on wyzwanie caĆemu Ęwiatu i uczynioprzezm panem Ęwiata, rŹwnieź udowadnia, źe nie istnieje i nie moźe istnieê nikt podobny do niego w przekazywaniu przesĆania i wzywaniu do prawdy.
W swej wierze przejawiaĆ on tak nadzwyczajnŚ siĆŃi czŃĘwspaniaĆŚ pewnoĘê, tak cudowny zakres wiary i tak wzniosĆe przeĘwiadczenie, rozĘwietlajŚce caĆy Ęwiat, źe źadna z idei i źadne z wierzeÓ, jakie
zdominowaĆy Ęwiat, źadna z filozofii mŃdrcŹw czy nauk wien pdcŹw religijnych nie byĆa w stanie - mimo caĆej ich wrogoĘci i zaprzaÓstwa - zaszczepiê w jego pewnoĘci, przeĘwiadczeniu, zaufaniu Bogu i przekonaniu najmniejszej wŚtplĆ w my, wahania, sĆaboĘci czy niepokoju. Co wiŃcej, wszyscy ĘwiŚtobliwi mŃźowie wszystkich wiekŹw, na czele ktŹrych stojŚ jego towarzysze, przodujŚcy jeĘli chodzi o stopnie wiary, zanurzyli siŃ w fontannie jego wiary i postrzegiem dl jako tego, ktŹry przedstawiaĆ sobŚ najwyźszy poziom wiary, co dowodzi, źe rŹwnieź jego wiara byĆa niezrŹwnanŚ.
Nasz podrŹźnik wywnioskowaĆ zatem, i potwierdziĆ to swoim rozumem, źe kĆamstwo idroĘcicowoĘê nie mogŚ mieê miejsca w przypadku tego, kto przyniŹsĆ tak unikalne, ĘwiŃte prawo, jakim jest niezrŹwnany islam, tak cudowne poĘwiŃcenie siej epowaniu czci Bogu, tak nadzwyczajnŚ doskonaĆoĘê suplikacji i modlitw, tak powszechnie uznane wezwanie do prawdy i tak cudownŚ wiarŃ.
DowŹd Czwarty: czenieodnoĘê prorokŹw jest mocnym dowodem istnienia Boga i Jego jednoĘci, tak w ten sam sposŹb jest zdecydowanym poĘwiadczeniem prawdziwoĘci posĆanŹr roz Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), poniewaź wszystkie ĘwiŃte atrybuty, cuda i funkcje, ktŹre wskazujŚ na prawdziwoĘê posĆannictwa prorokŹw, zgodnie z zaĘwiadczeniem historii w cie bĆŃeĆni dotyczŚ takźe jego osoby. Prorocy poprzez swoje sĆowa zapowiedzieli jego przyjĘcie i dali o nim dobrŚ nowinŃ na kartach Tory, Ewangelii i PsalmŹwmy Ęwid dwadzieĘcia najbardziej miarodajnych przykĆadŹw owych dobrych wiadomoĘci, wybranych z Pism, zostaĆo wyĆoźonych i udowodnionych w LiĘcie DziewiŃtnastym. Podobnie poprzez wszystkie czyny i cuda powiŚzatkich ch posĆannictwem prorocy potwierdzili misjŃ Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), ktŹra jest najdoskonalszym ze wszystkich zadaÓ i przodujŚcŚ wĘrŹd wszystkich funkcji proroctwa, i do pewnego stopnia zĆoźyli pod niŚ srawiedodpisy. Jak przez zgodnoĘê wyraźonŚ sĆowami wskazali oni na BoźŚ jednoĘê, tak poprzez jednomyĘlnoĘê swych uczynkŹw zaĘwiadczyli prawdomŹwnoĘê tego czĆowieka, i to przypź zrozumiaĆ nasz podrŹźnik.
DowŹd PiŚty: Podobnie tysiŚce ĘwiŃtych, ktŹrzy dostŚpili prawdy, doskonaĆoĘci, cudownych czynŹw, odsĆoniŃcia i zaĘwiadczeniaopatrzywistoĘci, a wszystko dziŃki naukom Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) i dziŃki podŚźaniu za nim, jednomyĘlnie zaĘwiadczajŚ nie tylko BoźŚ jednoĘê, lecz rŹwnieź prawdziwoĘê posِ عَظَtwa tego czĆowieka. Ponadto faktem jest, źe dziŃki ĘwiatĆu ĘwiŃtoĘci zaĘwiadczajŚ oni niektŹre z ogĆoszonych przez niego prawd dotyczŚcych Ęwiata tego,
co niewidzialne, źe wierzŚ we wszystkidrogi ych prawd i potwierdzajŚ je dziŃki ĘwiatĆu wiary, czy to z "wiedzŚ rŹwnŚ pewnoĘci", czy to poprzez "wizjŃ rŹwnŚ pewnoĘci", czy teź z caĆŚ sukc pewnoĘciŚ. PodrŹźnik ujrzaĆ, źe to rŹwnieź ukazuje z jasnoĘciŚ rŹwnŚ jasnoĘci sĆoÓca stopieÓ prawdomŹwnoĘci i prawoĘci wielkiego czĆowiekaw takiy jest ich mistrzem.
DowŹd SzŹsty: Miliony uczonych, ktŹrzy dostŚpili oczyszczenia, szczerych i skrupulatnych, a takźe miliony wierzŚcych mŃdrcŹw, ktŹrzy osiŚgnŃli oleniaszŚ stacjŃ uczonoĘci dziŃki naukom zawartym w ĘwiŃtych prawdach, jakie przyniŹsĆ ten czĆowiek (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), choê byĆ niepiĘmienny, dziŃki wznioekiwaêaukom, jakie stworzyĆ i wiedzy o Bogu, ktŹrŚ odkryĆ, nie tylko udowadniajŚ i potwierdzajŚ, jednogĆoĘnie i z wykorzystaniem najsilniejszych dowodŹw, BoźŚ jنَزِّل, ktŹra jest fundamentem jego misji, lecz rŹwnieź jednogĆoĘnie ĘwiadczŚ o prawdomŹwnoĘci owego najwiŃkszego nauczyciela i wspaniaĆego cili Ęa oraz o prawdziwoĘci jego sĆŹw. Jest to dowŹd jasny jak ĘwiatĆo dnia. RŹwnieź Traktaty ęwiatĆa wraz z setkŚ ich czŃĘci sŚ jedynie jednym dowodem jego prawdomŹwnoĘci.
DowŹd SiŹdmy: Krewni Proroka (niech bŃdzie z nim po *
#3miĆosierdzie) i jego towarzysze - ktŹrzy ze swŚ wnikliwoĘciŚ, wiedzŚ i osiŚgniŃciami duchowymi sŚ najbardziej sĆawnymi, szanowanymi, znamienitymi, poboźnymi i bystrymi ludĄmi, zaraz po prorokach - zbadali i przestudiowali, z najwiŃkszŚ uwagŚ,przywŹŚ i dokĆadnoĘciŚ, wszystkie jego twierdzenia (czy to ukryte, czy jawne), myĘli i warunki, w jakich dziaĆaĆ. Doszli do jednomyĘlnego wniosku, wedle ktŹrego byĆ on najbardziej prawdomŹwnym, wzniosĆym i uczciwym poĘrŹd wszystekachistot Ęwiata, a ich niezachwiane potwierdzenie i mocna wiara sŚ dowodem podobnym ĘwiatĆu dnia, ktŹre zaĘwiadcza istnienie sĆoÓca.
DowŹd łsmy: WszechĘwiat wskazuje na swojego StwŹrcŃ, ZapisujŚcego iegĆa , KtŹry go zaprojektowaĆ, KtŹry stwarza go, organizuje i zarzŚdza nim, a poprzez okreĘlenie i ustalenie proporcji i ksztaĆtu kosmosu rozporzŚdza nim, jakby ten byĆ paĆacem, kskarźenwystawŚ i widowiskiem. WszechĘwiat wskazuje rŹwnieź na fakt, źe wymaga on wzniosĆego herolda, prawdomŹwnego odsĆaniajŚcego, uczonego mistrza i prawdziwego nauczyciela, ktŹry pozna i uczyni poznm), Ktoźy zamysĆ zawarty w stworzeniu wszechĘwiata, ktŹry przekaźe wiedzŃ dotyczŚcŚ mŚdroĘci WszechwĆadnego zawartej w jego zmianach i przemianach, ktŹakźe nekaźe naukŃ o rezultatach zgodnego z obowiŚzkiem ruchu wszechĘwiata, ogĆosi jego zasadniczŚ wartoĘê i doskonaĆoĘê wszystkich istot, jakie siŃ w nim znajdujŚ, zujŚc zi znaczenia owej wielkiej ksiŃgi. Tak, wszechĘwiat wskazuje na to, źe taki ktoĘ z pewnoĘciŚ istnieje. PodrŹźnik
zrozumiaĆ zatem, źe wszechĘwiat zaĘwiadcza prawdombroniê tego czĆowieka, ktŹry wypeĆniĆ wszystkie owe funkcje lepiej niź ktokolwiek inny, a takźe fakt, źe jest on najbardziej wzniosĆym i lojalnym urzŃdnikiem StwŹrcy wszechĘwiata.
DorzymajiewiŚty: Za zasĆonŚ istnieje Ten, KtŹry pragnie ukazaê poprzez owe przemyĘlne i mŚdre dzieĆa doskonaĆoĘê Swego talentu i kunsztu; KtŹry pragnie uczyniê Siebie Poznanym i UmiĆowanym poprzez niezliczone upiŃkszone i zdobne stworzen bibliŹry pragnie wzbudziê wychwalania i podziŃkowania poprzez nieprzeliczone przyjemne i wartoĘciowe dary, jakie zsyĆa; KtŹry poprzez SwŚ troskliwoĘê, ochronŃ i zaopatrywanie źycia, poprzez Swe dostarczanie daru poźywienia w sposŹb, jaki zaspokoiosĆuszjbardziej delikatne smaki i apetyty, pragnie sprawiê, by ludzie w obliczu Jego wszechwĆadzy oddawali Mu czeĘê z wdziŃcznoĘciŚ i uznaniem; KtŹry pragnopowieejawiê SwŚ boskoĘê poprzez zmianŃ pŹr roku, poprzez naprzemiennoĘê dnia i nocy, poprzez wszystkie Swoje wspaniaĆe i majestatyczne dzieĆa, wsz zyska Swoje wzbudzajŚce strach i mŚdre dziaĆania i akty stworzenia, a skutkiem tego sprawiê, źe czĆowiek uwierzy w Jego boskoĘê w caĆkowitym podporzŚdkowaniu siŃ, pokorze i posĆuszeÓstwie; KtŹry pragnie ukazaê SwŚ sprawiedliwoĘê i prawdomŹto, źe poprzez ktŹre przez wszystkie wieki chroni on cnotŃ i cnotliwych, zaĘ niszczy zĆo i zĆych, unicestwiajŚc ciosami z niebios tyrana i kĆamcŃ. U boku Tego, KtŹry jest Niewidzialny, z pewnoĘciŚ bŃdzie staĆ ten, kto jest najbardziej umiĆowie LitoĘrŹd Jego stworzeÓ i najbardziej oddanym Jego sĆugŚ; kto - sĆuźŚc celom, o jakich wspomnieliĘmy wczeĘniej - odkryĆ i rozwikĆaĆ talizman i zagadkŃ stworu:
وَاwszechĘwiata; kto zawsze dziaĆaĆ w ImiŃ StwŹrcy; kto u Niego poszukiwaĆ pomocy i sukcesu, i od Niego je otrzymaĆ - Muhammad Kurajszyta, niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie!
PŹĄniej podrŹźnazujŚciedziaĆ, zwracajŚc siŃ do wĆasnego umysĆu:
"Skoroدُ﴾e dziewiŃê prawd zaĘwiadcza prawdomŹwnoĘê tego czĆowieka, musi on byê ĄrŹdĆem chwaĆy caĆeْلَامِzaju ludzkiego i ĄrŹdĆem honoru Ęwiata. GdybyĘmy zatem nazwali go dumŚ Ęwiata i chlubŚ synŹw Adama, byĆoby to wĆaĘciwe. Fakt, źe zarzŚdzenie LitoĘciwego, ktŹre Źw czĆowiek trzyma w rŃku, a ktŹrym jest Koran, owa KsiŃga cudownejcie zawy, we wspaniaĆy sposŹb podbiĆo poĆowŃ Ęwiata, by nad niŚ zapanowaê, wraz ze wszystkimi doskonaĆoĘciami i wzniosĆymi cnotami tego czĆowieka ukazuje, źe jest on najwaujŚ onzŚ osobistoĘciŚ Ęwiata, a najwaźniejszym sĆowem w temacie naszego StwŹrcy jest to, ktŹre on wypowiada".
Teraz spŹjrz! PodstawŚ wezwania owego nadzwyczajnego czĆowieka i celem caĆego jego źycia, opierajŚcego siŃ na sile, jakŚ czerpaĆ z stowa bezsprzecznych i oczywistych cudŹw, a takźe z tysiŃcy wzniosĆych i fundamentalnych prawd zawartych w jego religii - byĆo udowodnienie i zywaniuczenie istnienia Tego, KtŹrego istnienie jest konieczne, Jego jednoĘci, atrybutŹw i NajpiŃkniejszych Imion, potwierdzenie, oznajmienie i obwieszczenie Jego isrz nica. Ten, ktŹrego nazywamy umiĆowanym przez Boga, jest zatem jak sĆoÓce wszechĘwiata, jak najbardziej olĘniewajŚcy dowŹd istnienia naszego StwŹrcy. IstniejŚ trzy rodzaje wspaniaĆej i nieomylnej zgody, a kaźda z nich potwierdza i przypieczŃtowujudziomniesione przez tego czĆowieka Ęwiadectwo, skĆadajŚc pod nim swŹj podpis.
Rodzaj Pierwszy to jednomyĘlne potwierdzenie dokonane na caĆym Ęwiecie przez Ęwietliste i znamienite zgromadzenych i ane na caĆym Ęwiecie jako rodzina Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), do ktŹrego naleźŚ tysiŚce ludzi, ktŹrzy byli biegunami duchowoĘc),>źe wiŃtych o przenikliwym spojrzeniu, bŃdŚcych w stanie dostrzec to, co niewidzialne, jak Imam 'Ali (niech BŹg bŃdzie z niego rad), ktŹry powiedziaĆ: "Gdyby uniosĆa siŃ zasĆona (skrywajŚca to, co niewidzialne)ŚcŚ mo pewnoĘê wiary nie staĆaby siŃ wiŃksza", czy 'Abd Al-Qadir al-Gajlani, GhaĆs al-A'zam (niech jego tajemnica bŃdzie uĘwiŃcona), ktŹry pozostajŚc na ziemi, ujrzaĆ Wielki Tron i wspaniaĆŚ postaê anioĆsprzecfila.
Rodzaj Drugi to potwierdzenie dokonane z silnŚ wiarŚ, ktŹra sprawia, źe ludzie sŚ w stanie poĘwiŃciê źycie i dobytek, przodkŹw i klan, przez sĆawne zgromadzenie znane jako towarzysze Pz ich , ktŹrzy znajdowali siŃ wĘrŹd ludzi prymitywnych i w Ęrodowisku niepiĘmiennym, nie mieli źadnych Pism Objawionych i byli zagubieni w ciemnoĘci okresu miŃdzy prorokami, a w bardzo krŹtkim mŃczae stali siŃ mistrzami, przewodnikami i sprawiedliwymi wĆadcami najbardziej cywilizowanych i najbardziej rozwiniŃtych politycznie i spoĆecznie ludŹw i krajŹw, i wĆadali Ęwiasilny wschodu do zachodu, a ich rzŚdy cieszyĆy siŃ powszechnym uznaniem.
Rodzaj Trzeci to potwierdzenie dostarczone przez jednomyĘlnŚ i niezachwianŚ wiedzŃ wucierpej grupy skrupulatnych i wnikliwych uczonych, ktŹrych tysiŚce pojawiaĆy siŃ w kaźdej epoce, ktŹrzy dokonali cudownego postŃpu w kaźdej nauce, a dziaĆali na rŹźnych polach.
Zatem Ęwiadectwo i smutjednoĘci przyniesione przez owego czĆowieka nie jest poszczegŹlne i jednostkowe, lecz ogŹlne, powszechne i niezachwiane. Gdyby nawet wszystkie istniejŚce demony zjednoczyĆy siŃ, nie mogĆyby rzuciê mu wyzwania - taki byĆ wnioseŃdziamjakiego doszedĆ nasz wŃdrowiec.
W odniesieniu do lekcji, jakŚ Źw podrŹźnik przez Ęwiat i wŃdrowiec przez źycie odebraĆ w Szkole ęwiatĆa, kiedy w swym umyĘle odwieźniejsĆogosĆawionŚ epokŃ Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), w zakoÓczeniu Stopnia Szesnastego Stacji Pierwszej powiedzieliĘmy:
لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الْوَاجِبُ الْوُجُودِ اَلْوَاحِدُ الْاَحَدُ الَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِzez sz وَحْدَتِهِ فَخْرُ الْعَالَمِ وَ شَرَفُ نَوْعِ بَن۪ى اٰدَمَ بِعَظَمَةِ سَلْطَنَةِ قُرْاٰنِهِ وَ حَشْمَةِ وُسْعَةِ د۪ينِهِ وَ كَثْرَةِ كَمَالَاتِهِ وَ عُلْوِيَّةِ اَخْلَاقِهِ حَتّٰى بِتَصْد۪يقِ اَعْدَائِهِ وَ كَذَا شَهِدَ وَ بَرْهَنَ بِقُوَّ nieskٰتِ مُعْجِزَاتِهِ الظَّاهِرَةِ الْبَاهِرَةِ الْمُصَدِّقَةِ الْمُصَدَّقَةِ وَ بِقُوَّةِ اٰلَافِ حَقَائِقِ د۪ينِهِ السَّاطِعَةِ الْقَاطِعَةِ بِاِجْمَاعِ اٰلِهِ ذَوِى الْاَنْوَارِ وَ بِاِتِّفَاقِ اَصْحَابِهِ ذَوِى الْa, a tارِ وَ بِتَوَافُقِ مُحَقِّق۪ى اُمَّتِهِ ذَوِى الْبَرَاه۪ينِ وَ الْبَصَائِرِ النَّوَّارَةِ
Niestrudzony i nienasycony wŃdrowiec, ktŹry dowiedziaĆ siŃ, źe celem źycia na tym Ęwiecie i jego esencjŚ jkarźanara, zwrŹciĆ siŃ do wĆasnego serca i powiedziaĆ:
"Zbadajmy ksiŃgŃ znanŚ jako Koran, KsiŃga cudownej wystawy, o ktŹrej mŹwi siŃ, źe jest sĆowem wypowiedzianym przez Tego, KtŹrego poszukujemy, źe jest najbardziej sĆawnŚ, najbardziej olĘni, wedlŚ i najmŚdrzejszŚ ksiŃgŚ na Ęwiecie, ktŹra w kaźdej epoce wzywa kaźdego, kto jŚ odrzuca, do tego, aby siŃ jej podporzŚdkowaĆ. Zobaczmy, co ona mŹwi, jednak najpierw musimy ُ اَيْê, czy pochodzi ona od naszego StwŹrcy".
Po tych sĆowach podrŹźnik rozpoczŚĆ poszukiwania. Jako źe źyĆ w obecnych czasach, najpierw spojrzaĆ na Traktaty ęwiatĆa, bŃdŚce blaskami cudownoĘci Koranu; ujrzaĆ, źe sto trzydzieĘcybyĆ dci TraktatŹw zawiera kwestie zaczerpniŃte z owej KsiŃgi roztropnoĘci albo teź dobrze uzasadnione wyjaĘnienia tego, co siŃ w niej znajduje. Pomimo tego, źe wzŚcy dpoce uporu i ateizmu Traktaty ęwiatĆa dzielnie walczŚ, aby rozprzestrzeniaê prawdy Koranu na wszystkie strony, nikt nie jest w stanie ic milionaê, co dowodzi tego, źe ich mistrzem, ĄrŹdĆem, autorytetem i sĆoÓcem jest Koran, bŃdŚcy niebiaÓskŚ, nie zaĘ ludzkŚ mowŚ. SpoĘrŹd setek cudŹw rŹźnych czŃĘci TraktatŹwasĆonŚĆa jeden dowŹd, zawarty w SĆowie Dwudziestym PiŚtym i w zakoÓczeniu Listu DziewiŃtnastego, dowodzi czterdziestu aspektŹw cudownoĘci Koranu rŹwnuj sposŹb, źe
ktokolwiek go ujrzy, bŃdŚc dalekim od wyraźania krytyki czy sprzeciwu, ten podziwia jego argumenty i wypowiada sĆowa uznania oraz pochwaĆy. PodrŹźnik pozostawiĆ zatem osĆuźytom ęwiatĆa udowodnienie tego, źe Koran jest cudownym i prawdziwym sĆowem Boga, zwracajŚc siŃ jedynie ku zwiŃzĆemu wskazaniu kilku punktŹw, ukazujŚcych jego wielkoĘê.
Punkt Pierwszy: Jak Koran ze wszysjĘcie swymi cudami i prawdami, wskazujŚcymi na jego wiarygodnoĘê, jest cudem Muhammada, tak Muhammad (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) ze wszyktat, cudami i dowodami proroctwa, z caĆŚ doskonaĆoĘciŚ wiedzy, jest cudem Koranu i rozstrzygajŚcym dowodem tego, źe Koran jest sĆowem Boga.
Punkt Drugi: Koran spowodowaĆ na tym Ęwiecie - w prawdziwie Ęwietlistym, piŃknym i prawdziwu cudzlu - przemiany w umysĆach, sercach, duszach i umysĆach ludzi, w źyciu spoĆecznym, w źyciu jednostki i w źyciu politycznym, i spowodowaĆ, źe owe przemiany staĆy siŃ nieĘmiertelnymi, w tak piŃkny sposŹb, źe w kaźdej chystarczternastu stuleci szeĘê tysiŃcy szeĘêset szeĘêdziesiŚt szeĘê jego wersetŹw byĆo recytowanych przez jŃzyki z gŹrŚ trzystu milionŹw ludzi, zaĘ Koran szkoliĆ ich, oci palcajŚc ich dusze i serca. Dla dusz byĆ Ęrodkiem rozwoju; dla umysĆŹw orientacjŚ i ĘwiatĆem; dla źycia - źyciem samym w sobie oraz szczŃĘliwoĘciŚ. Taka KsiŃga z pewnoĘciŚ jesw i rorŹwnana, jest cudem i fenomenem.
Punkt Trzeci: Koran, od epoki, w ktŹrej zostaĆ objawiony, aź do teraĄniejszoĘci, ukazywaĆ elokwencjŃ, ktŹra sprawiĆa, źe wartoĘê siedmiu poematŹw znanych jako "siedem zawieszoytowaê ktŹre wyhaftowano zĆotem i zawieszono na Ęcianach Ka'by, spadĆa do takiego poziomu, źe cŹrka Labida, zdejmujŚc z Ka'by poemat swego ojca, powiedziaĆa: "W porŹwnaniu z wersetami Koranu nie ma on juź źadnej wartoĘci".
Pe wrogooeta spoĘrŹd BeduinŹw, sĆyszŚc recytacjŃ wersetu:
[34]
natychmiast pokĆoniĆ siŃ do ziemi. Zapytano go: "Czy zostaĆeĘ muzuĆmaninem?", a on odparĆ: "Nie, lecz pokĆoniĆem siŃ przed elokwencjŚ tego wersetu".
TysiŚcrnatornych i literatŹw, w rodzaju geniuszŹw retoryki takich, jak 'Abd Al-Qadir al-Dźurdźani, As-Sakkaki czy Az-Zamachszari, jednogĆoĘnie zdecydowaĆy, źe elokwencja Koranu przekracza granice moźliwoĘci c celŹwka i jest dla niego nieosiŚgalna.
Koran od czasu jego objawienia zapraszaĆ rŹwnieź na pole walki wszystkich butnych i egoistycznych literatŹw i retorykŹw, mŹwiŚc do nich
w sposŹb obliczony na przedie ich arogancji: "Dalejźe, stwŹrzcie choê jednŚ surŃ podobnŚ do tego albo teź zaakceptujcie zatracenie i poniźenie na tym Ęwiecie i w źyciu ostatecznym". Pomimo tego wyzwania uparci retorycy tamtych czasŹw porzucili krŹtkŚ drogŃ s Z pownia jednej sury podobnej Koranowi, a zamiast niej wybrali dĆugŚ drogŃ naraźenia na niebezpieczeÓstwo siebie samych i swego dobytku. Ten fakt udowadnia, źe owa krŹtka droga nie Boga zostaê obranŚ.
W obiegu znajdujŚ siŃ miliony ksiŚźek w jŃzyku arabskim; niektŹre z nich sŚ napisane przez przyjaciŹĆ Koranu, aby przypominaĆy go i naĘladowaĆy, a niektŹre przez jْحَانَogŹw, by rzuciê mu wyzwanie i poddaê go krytyce, jednak źadna z nich wszystkich nie jest w stanie osiŚgnŚê poziomu Koranu. Gdyby posĆuchaĆ ich prosty czĆowiek, z pewnoĘciŚ powiedziaĆby: "Koran nie przypom ukaźŚych innych ksiŚg ani teź nie naleźy do tej samej kategorii, co one. Musi zatem albo przewyźszaê je, albo teź byê niźszym od nich". Nikt na Ęwiecie - ani niewierny, ani gĆupiec - nie jest w stanie powiedzieê, źe Koran jeswoim szy od owych ksiŚg, poniewaź przewyźsza je wszystkie stopniem swej elokwencji.
KiedyĘ pewien czĆowiek, czytajŚc werset:
[35]
powiedziaĆ: "Nie widzŃ w tym wersecie źadnej cudownej elokwkwiatu. Powiedziano mu: "Cofnij siŃ jak podrŹźnik do epoki Koranu i posĆuchaj, jak wtedy byĆ recytowany Źw werset". WyobraźajŚc sobie, źe znajduje siŃ tam przed objawieniem Koranu, Źw czĆowiek ujr z iche wszystkie istoty Ęwiata źyĆy na niestabilnym, przemijajŚcym Ęwiecie, w pustej i bezgranicznej przestrzeni, w zamieszaniu i pozbawionej źycia ciemnoĘci, nie majŚc ani ĘwiadomoĘci, ani źadnego celu. Nagle usĆyszaĆ Źw wewyznacgĆoszony jŃzykiem Koranu, zaĘ werset uniŹsĆ zasĆonŃ okrywajŚcŚ wszechĘwiat i roz-ĘwietliĆ oblicze Ziemi. Ta przedwieczna mowa i to wieczne zarzŚdzenie daĆy naukŃ wszystkim Ęwiadomym istotom, ustawiony ich ueregi nastŃpujŚcych po sobie stuleci, a uczyniĆy to w taki sposŹb, źe wszechĘwiat staĆ siŃ podobnym ogromnemu meczetowi. Wszystkie stworzenia, z nie-biosami ia, relŚ na czele, zajŃĆy siŃ wspominaniem Boga i gĆoszeniem Jego chwaĆy, z radoĘciŚ i zadowoleniem wypeĆniajŚc tŃ funkcjŃ.
To wszystko dostrzegĆ nasz podrŹźnik, a smakujŚc poziom elokwencji Koranu i porozsŚdŚc poprzez analogiŃ inne wersety z omawianym wersetem, pojŚĆ jeden z wielu tysiŃcy mŚdrych powodŹw, dla ktŹrych poĆowa Ęwiata i piŚta czŃĘê ludzkoĘci zostaĆy podbite przez elokwentny
szept Koranu, aby jego szanowane i wspaniaĆe kroprzezo trwaĆo nieprzerwanie przez czternaĘcie stuleci.
Punkt Czwarty: Koran ukazaĆ sĆodycz tak prawdziwŚ, źe choê powtarzanie nawet najsĆodszej rzeczy wywoĆujlat źymak, to fakt, źe powtarzanie Koranu jest dalekim od wywoĆywania niesmaku i znuźenia u ludzi zdrowego serca i czystego smaku, lecz przeciwnie, jeszcze zwiŃksza jego sĆodycz, byĆ akceptowanym przez kaźdego od najdawniejszych c, co w a nawet staĆ siŃ przysĆowiowym.
Co wiŃcej, Koran ukazuje takŚ ĘwieźoĘê, mĆodoĘê i oryginalnoĘê, źe nawet źyjŚc od czternastu stuleci i przechodzŚc przez wiele rŚk zachowuje owŚ ĘwieźoĘem z pby dopiero co zostaĆ objawiony. Kaźde stulecie widzi, źe Koran cieszy siŃ nowŚ mĆodoĘciŚ, jakby zwracaĆ siŃ w szczegŹlnoĘci do tego wĆaĘnie stulecia. Co wiŃcej, uczeni wszystkich gaĆŃzi nauk, nawet jeĘli stale majŚ Koran przy sobio, KtŹ czerpaê z niego korzyĘci, i stale podŚźajŚ za jego metodŚ przedstawienia danej kwestii, widzŚ, źe Koran zachowuje oryginalnoĘê swego stylu i sposobu objaĘnieÓ.
Punkt PiŚty: Jednym ze skrzydeĆ Koranu jest przeszĆoĘê, innym przyszĆoĘê, t najmjego korzeniami i kolejnym skrzydĆem sŚ zgodne prawdy dawnych prorokŹw, ktŹre Koran przypieczŃtowuje i potwierdza, zaĘ one rŹwnieź potwierdzajŚ go jŃzyzŃdnikednomyĘlnoĘci, tak rŹwnieź wszystkie prawdziwe Ęcieźki sufich i drogi ĘwiŃtoĘci, ktŹrych owocami sŚ ĘwiŃci mŃźowie i uczeni, ktŹrzy dostŚpili oczyszczenia i otrzymali źycie od Koranu, ukazujŚ poprzez postŃp duchowy, jaki staĆ ranicaziaĆem owych ĘwiŃtych, źe ich bĆogosĆawione drzewo jest źyjŚcym i promienistym narzŃdziem prawdy, zaĘ kto wzrasta i źyje pod ochronŚ drugiego z jego skrzydeyĆ, mŹ zaĘwiadcza, źe Koran jest czystŚ prawdŚ, zaĘ w swym obejmowaniu kaźdej rzeczy jest niezrŹwnanym cudem.
Punkt SzŹsty: PrawdomŹwnoĘê i wiarygodnoĘê Koranu ukazujŚ ĘwietlistoĘê jego szeĘciu aspektŹw. Zaiste, fbra, aargumentŹw i dowodŹw pod nim; blaski pieczŃci cudownoĘci ponad nim; dary szczŃĘliwoĘci na tym Ęwiecie i w Ęwiecie, ktŹry dopiero nadejdzie (a jest to cel, ku ktŹremu prowadzi Koran),co nap nim; prawdy niebiaÓskiego objawienia, owego punktu oparcia, poza nim; zatwierdzenie i Ęwiadectwo niezliczonych prawych umysĆŹw po jego prawej stronie; prawdziwy spokŹj, niekĆamany powab, podporzŚdkowanie siŃ rawsze ych serc i czystej ĘwiadomoĘci po jego lewej stronie - to wszystko udowadnia, źe Koran jest cudownŚ, solidnŚ, niezdobytŚ cytadelŚ niebio.
emi.
RŹwnieź Ten, KtŹry rozporzŚdza caĆym wszechĘwiatem, umieĘciĆ na owych szeĘciu poziomach cudownoĘci pieczŃê potwierdzajŚcŚ to, iź sŚ
one czystŚ prawdŚ, nie sŚ zaĘ sĆowem czĆoPowŹd ani nie zawierajŚ źadnego bĆŃdu. Tak, RozporzŚdzajŚcy, KtŹry uczyniĆ Swoim zwyczajem ukazywanie piŃkna we wszechĘwiecie, ochronŃ tego, co dobre i sĆuszne, a eliminowanie oszustŹw i kĆamcŹw, umieĘciĆ SwŚ pieeteksta Koranie i potwierdziĆ jego prawdziwoĘê poprzez uczynienie go najbardziej powszechnie przyjmowanym, najwyźszym, dominujŚcym i szanowanym, a takźe poprzez przyznanie mu najwyźszego stopnia sukcesu na tym Ęwiecie.
u poprnieź jeĘli chodzi o tego, ktŹry jest ĄrŹdĆem islamu i interpretatorem Koranu (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), to jego wiara w Koran; szdrowinie go bardziej niź kogokolwiek innego; pozostawanie w stanie podobnym do snu, kiedy Koran byĆ mu objawiany [36], a inne sĆowa nie przypominaĆy go ani nawet nie zbliźaĆy siŃ do niego; opisywanie przez niego za pomocŚ Koranu prawworzonh kosmicznych wydarzeÓ przeszĆoĘci i przyszĆoĘci, ktŹre znajdowaĆy siŃ za zasĆonŚ tego, co niewidzialne, a wszystko bez wahania i z caĆkowitym zaufaniem; fakt, źe nawet najbardziej bystre oko nie mogĆo dostrzec u niego źadnegraczejstwa ani bĆŃdu; jego wiara w kaźde oĘwiadczenie Koranu, ktŹre potwierdzaĆ z caĆych swoich siĆ, a nic nie mogĆo nim zachwiaê - to wszystkoent skpieczŃciŚ, ktŹra potwierdza, źe Koran jest objawionym, prawdziwym i bĆogosĆawionym sĆowem jego LitoĘciwego StwŹrcy.
Ponadto wszystkie grupy ludzkoĘci, od najgĆupszych i najniźszych do najmŚdrzejszych i najbardziej uczonych, w pebardzorzymujŚ swŹj udziaĆ w naukach Koranu i caĆkowite zrozumienie jego najbardziej gĆŃbokich prawd, a uczeni wszystkich gaĆŃzi wiedzy i setek nauk islamu, tacy ja بِالْcy interpretatorzy prawa szariatu oraz olĘniewajŚcy i skrupulatni uczeni teologii i zasad religii, czerpiŚ z Koranu wszystko, czego potrzebujŚ, a takźe odpowiedzi na wszystkie pytania ich naw stylĘ to wszystko jest pieczŃciŚ, ktŹra potwierdza fakt, źe Koran jest ĄrŹdĆem i kopalniŚ prawdy.
Ponadto choê ci, ktŹrzy nie byli muzuĆmanami spoĘrŹd wielkich postaci literatury arabskiej, jakich udziaĆem staĆy zasŹw,jwiŃksze osiŚgniŃcia w tej dziedzinie, wielce potrzebowali wejĘcia w spŹr z Koranem,
to fakt, źe wystrzegali siŃ oni prŹb stworzenia czejszegco byĆoby podobne jednej surze wraz z jej elokwencjŚ (a elokwencja jest jedynie jednym z siedmiu gĆŹwnych aspektŹw cudownoĘci Koranu), zaĘ sĆawni mŹwcy i olĘniewajia z nzeni, ktŹrzy pragnŚ zdobyê sĆawŃ, wchodzŚc w spŹr z Koranem, aź do dziĘ nie sŚ w stanie sprzeciwiê siŃ choêby jednemu z aspektŹw jego cudownoĘci, lecz pozostajŚ milczŚcy w swej bezsilnoĘci- graniceczŃê, ktŹra potwierdza fakt, źe Koran jest cudem przekraczajŚcym moźliwoĘci czĆowieka.
Tak, wartoĘê, wyźszoĘê i elokwencja mowy czy sĆowa pisanego ukazujŚ siŃ poprzez poznanie tego, "od k 'ilm sĆowo pochodzi, do kogo jest skierowane i w jakim celu". Koran zatem nie moźe mieê rŹwnych sobie i nic nie jest w stanie go dosiŃgnŚê, jako źe Koran jest mowŚ i przesĆaniem Pana wszajcie h ĘwiatŹw i StwŹrcy wszechĘwiata, jest mowŚ, ktŹra w źaden sposŹb nie wskazuje na naĘladowanie ani sztucznoĘê. Skierowany zostaĆ do tego, ktŹry zostaĆ posĆany wadaĆ swszystkich ludzi (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), zaiste w imiŃ wszystkich istot, do najsĆawniejszego i najbardziej znanego spoĘrEmirdazaju ludzkiego, ktŹrego siĆa wiary daĆa poczŚtek potŃźnemu islamowi, wzniosĆa go do~odlegĆoĘci dwŹch ĆukŹw>[37] i sprawiĆa, źe powrŹciĆ jako ten, do ktŹMoim owraca siŃ Przedwieczny, KtŹry jest ponad wszelkŚ potrzebŃ. Koran opisuje i objaĘnia kwestie dotyczŚce szczŃĘliwoĘci na tym Ęwiecie i w Ęwiecie, ktŹry nadejdzie, rezultaty stworzenia wszechĘwiata i zawarte w raktatmysĆy WszechwĆadnego. ObjaĘnia takźe poziom wiary tego, do ktŹrego siŃ zwraca, a byĆa ona najwyźszŚ i najbardziej rozlegĆŚ wiarŚ, obejmujŚcŚ wszystkie prawdy islamu. Obraca i ukazuje kaźdŚ stronŃ ogromnego wszechĘwiata, jakby byĆ on maparŹwnoarem czy domem, naucza o nim i opisuje go w stylu wĆaĘciwym rzemieĘlnikowi, KtŹry wszechĘwiat uksztaĆtowaĆ. Tak, wytworzenie czegoĘ podobnego Koranowi, owej KsiŃdze cudownej wystawy, jest niemoźliwe, a poziomu jego cuo StwŹci nie moźna osiŚgnŚê.
Ponadto kaźdy z tysiŃcy skrupulatnych uczonych o wysokiej inteligencji spisywaĆ komentarze objaĘniajŚce Koran (a niektŹre z nich liczŚ sobie trzydzieĘci, cztedopŹkici lub nawet siedemdziesiŚt tomŹw), ukazujŚc i udowadniajŚc poprzez Ęwiadectwo i argumenty niezliczone przymioty, finezyjne punkty, cechy charakterystyczne, tajemnice, wzniosĆe znaczenia i liczne wskazŹwki dotyczŚce w tego ego rodzaju kwestii tego, co ukryte i niewidzialne, jakie zawiera Koran. SzczegŹlnie tyczy siŃ to stu trzydziestu czŃĘci TraktatŹw ęwiatĆa, z ktŹrych kaźda udowadnia poprzez rozstrzygajŚce argumenty jeden spŹĆprot, jeden finezyjny punkt Koranu. Kaźda czŃĘê TraktatŹw ęwiatĆa - jak CudownoĘê Koranu;
jak Stacja Druga SĆowa Dwudziestego, ktŹra wywodzi nie, nnu wiele wnioskŹw dotyczŚcych takich cudŹw cywilizacji, jak kolej źelazna czy samolot; jak PromieÓ Pierwszy, nazwany Znakami Koranu,>ktŹry umoźliwia poznanie wskazŹwek wersetzychyliankujŚcych o Traktatach ęwiatĆa czy elektrycznoĘci; jak osiem krŹtkich traktatŹw zwanych OĘmioma Symbolami,>ktŹre ukazujŚ, jak dobrze uporzŚdkowanymi, peĆnymi znaczeÓ i tajemniczymi sŚ sĆowa Koranu; jak krŹtki traktat udowadniajŚcy pko wyrpektŹw cudownoĘci wersetŹw koÓczŚcych surŃ Al-Fath przez wzglŚd na to, iź dajŚ one wieĘê o tym, co niewidzialne - ukazuje jednŚ prawdŃ, jedno ĘwiatĆo Koranu. Wszystkie razem tworzŚ pinatychpotwierdzajŚcŚ to, źe Koran nie ma podobnego sobie, jest cudem i fenomenem, źe jest jŃzykiem Ęwiata tego, co niewidzialne, w Ęwiecie przejawŹw, i sĆowem WszechwiedzŚcego, KtŹry zna to, co niewidzialne.
Zatezcie dwodu owych przymiotŹw i cech charakterystycznych Koranu, na jakie wskazaliĘmy powyźej w szeĘciu punktach, poprzez szeĘê aspektŹw i szeĘê poziomŹw, jego wzniosĆe i Ęwietliste panowa zasadaz uĘwiŃcone i potŃźne wĆadanie trwa w doskonaĆej wspaniaĆoĘci, rozĘwietlajŚcej oblicza wszystkich stuleci i oblicze ziemi od tysiŚca trzystu lat. Ponadrzuty ez wzglŚd na owe przymioty Koranu kaźda z jego ĘwiŃtych liter zostaĆa wyrŹźniona tym, źe wydaje dziesiŃciokrotnŚ nagrodŃ, dziesiŃê zasĆug i dziesiociekaub nawet wiŃcej - wiecznych owocŹw, a w porach bĆogosĆawionych wartoĘê kaźdej litery roĘnie od dziesiŃciu do setek dobrych uczynkŹw. Nasz podrŹźnik przez Ęwircach ŚĆ to i rzekĆ do swego serca:
"Koran, ktŹry jest tak cudownym pod kaźdym wzglŃdem, poprzez jednomyĘlnoĘê jego sur, zgodnoĘê jego wersetŹw i zgodŃ jego ĘwiateĆ, poprzez jego Ęwilka i a majŚce postaê dowodŹw istnienia, jednoĘci, atrybutŹw i NajpiŃkniejszych Imion Jedynego, KtŹrego istnienie jest konieczne, zaĘwiadcza fakt, źe jego Ęwiadectwo wydaĆo nieskoÓczenie liczne Ęwiadectwa wszystkich wiernych".
W zwiŃzĆej wiŚzkŹce o nauce dotyczŚcej wiary i Boźej jednoĘci, ktŹrŚ wŃdrowiec zaczerpnŚĆ z Koranu, w Stopniu Siedemnastym Stacji Pierwszej zostaĆo powiedziane:
لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الْوَاجِبُ الْوُجُودِ اَلْوَاحِدُ الْاَحَدNagle ذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِهِ الْقُرْاٰنُ الْمُعْجِزُ الْبَيَانِ اَلْمَقْبُولُ الْمَرْغُوبُ لِاَجْنَاسِ الْمَلَكِ وَ الْاِنْسِ وَ الْجَ jest اَلْمَقْرُوءُ كُلُّ اٰيَاتِهِ ف۪ى كُلِّ دَق۪يقَةٍ بِكَمَالِ الْاِحْتِرَامِ بِاَلْسِنَةِ مِاٰتِ مِلْيُونٍ مِنْ نَوْعِ الْاِنْسَانِ الدَّائِمُ سَلْطَنَتُهُ الszego ِيَّةُ عَلٰى اَقْطَارِ الْاَرْضِ وَ الْاَكْوَانِ وَ عَلٰى وُجُوهِ الْاَعْصَارِ وَ الزَّمَانِ وَ الْجَار۪ى حَاكِمِيَّتُهُ الْمَعْنَوِيَّةُ النُّورَانِيَّةُ عَلٰى نِصْفِ الْاَرْضِ وَ خُمُسِ اecznieرِ ف۪ى اَرْبَعَةَ عَشَرَ عَصْرًا بِكَمَالِ الْاِحْتِشَامِ .. وَ كَذَا شَهِدَ وَ بَرْهَنَ بِاِجْمَاعِ سُوَرِهِ الْقُدْسِيَّةِ السَّمَاوِيَّةِ وَ بِاِتِّفَاقِ اٰيَاتِهِ النُّورَانِيَّةِ الْاِلٰهِيَّةِ وَ بِتَوَافُقِ اَسْرَارِهِ وdziwycوَارِهِ وَ بِتَطَابُقِ حَقَائِقِهِ وَ ثَمَرَاتِهِ وَ اٰثَارِهِ بِالْمُشَاهَدَةِ وَ الْعَيَانِ
Nasz podrŹźnik i wŃdrowiec poprzez źycie dowiedziaĆ siŃ, źe wiara jest najbardziej drogocennym majŚtkiem, jaki posiada czĆowiek, jako źe obdarowu, jakigiego czĆowieka nie przemijajŚcymi i efemerycznymi ziemiŚ czy mieszkaniem, lecz paĆacem i wiecznym krŹlestwem, zaiste tak wielkim, jak caĆy kosmos lub Ęwiat jako tale wywnadto wiara obdarowuje efemerycznego czĆowieka wszystkim, czego potrzebuje on do źycia wiecznego, ocala owego nieszczŃĘnika, ktŹry oczekuje pod szubienicŚ na swŹj los, przedh drzenym unicestwieniem, i otwiera dla czĆowieka wieczny skarbiec niekoÓczŚcej siŃ szczŃĘliwoĘci. WŹwczas wŃdrowiec powiedziaĆ do siebie:
"NaprzŹd! Aby posiŚĘê konego mstopieÓ spoĘrŹd nieskoÓczonych stopni wiary, zapoznajmy siŃ z caĆoĘciŚ wszechĘwiata i posĆuchajmy tego, co on mŹwi. WŹwczas bŃdziemy mogli udosko Trakti rozĘwietliê lekcje, jakie otrzymaliĘmy od jego poszczegŹlnych czŃĘci".
SpoglŚdajŚc przez wielki i obejmujŚcy kaźdŚ rzecz teleskop, jaki zaczerpnŚĆ z Koranu, podrŹźnik ujrzaĆ, źe wszechĘwiat jenoĘê i peĆen znaczeÓ i dobrze uporzŚdkowany, jakby przybraĆ postaê ucieleĘnionej ksiŃgi Chwalebnego, wcielonego Koranu pochodzŚcego od WszechwĆadnego, finezyjnie upiŃkszonego paĆacu Przedwiecznego, KtŹry jest ponad kolicyŚ potrzebŃ, uporzŚdkowanego miasta Najbardziej MiĆosiernego. Wszystkie sury, wersety i sĆowa owej ksiŃgi wszechĘwiata, a nawet jej litery, rozdziaĆy, akazyni mstronice i wersy, poprzez staĆe i znaczŚce wymazywanie ich i potwierdzanie na nowo, a takźe poprzez ich mŚdre przemiany i naprzemiennoĘê, jednomyĘlnie wyraźajŚ
istnienie i obecnoĘê Tego, KtŹry jest o kaźdej rzeczy WszechwiedzŚcy i nad kaźjpiŃknczŚ WszechwĆadny, jako autora owej ksiŃgi, Chwalebnego i DoskonaĆego ZapisujŚcego, KtŹry dostrzega wszystkie rzeczy w kaźdej rzeczy i zna powiŚzania kaźdej rzeczy ze wszystkimi rzeczamw wielRŹwnieź wszystkie gatunki i czŚsteczki wszechĘwiata, wszyscy jego mieszkaÓcy i wszystko, co wszechĘwiat zawiera, wszystko, co wchodzi do niego i co z niego wychodzi, wszelkie opatrznoĘciowe zmiany i mŚdre procesy odmĆadzania, jakie w nim zaa oswa - jednym gĆosem oznajmiajŚ istnienie i jednoĘê WzniosĆego mistrza rzemiosĆ, StwŹrcy, KtŹry nie ma Sobie rŹwnych, KtŹry wprawia kaźdŚ rzecz w ruch z bezgranicznŚ mocŚ ipadacioÓczonŚ mŚdroĘciŚ. ęwiadectwo dwŹch wielkich prawd, czŃĘci i caĆego ogromu wszechĘwiata, potwierdza jego najwyźsze Ęwiadectwo.
Prawda Pierwsza to prawdy "stwarzania" i "moźliwoĘci", ugruntowane i poparte niezliczonymi dowodami przez utalentŚce swh uczonych w dziedzinach zasad religii i nauki teologii, jak rŹwnieź przez mŃdrcŹw islamu. Powiedzieli oni, źe skoro we wszystkich rzeczach na Ęwiecie moźna dostrzec zmiennoĘê i mutacjŃ, to Ęwiat musi byê efemeryczny i stةَ الدy; nie moźe istnieê, nie bŃdŚc stworzonym [38]. JeĘli jest on stworzonym, zatem musi istnieê jego StwŹrca, a jeĘli w istocie danej rzeczy nie moźna znaleĄê ani przyczyny
Mtnienia, ani teź przyczyny jej nieistnienia, to dwie moźliwoĘci sŚ prawdopodobne w rŹwnym stopniu, istnienie owej rzeczy nie moźe byê koniecznym, zaĘ ona sama nie moźe byê wieczn szczePonadto zostaĆo udowodnione poprzez rozstrzygajŚce argumenty, źe nie jest moźliwe, aby rzeczy stwarzaĆy same siebie, jako źe to pociŚgaĆoby za by okabsurdalne i faĆszywe pojŃcie przypadkowoĘci, a takźe nastŃpowanie po sobie nieskoÓczenie wielu przyczyn. StŚd staje siŃ niezbŃdnym istnienie Tego, KtŹrego istnienie jest koniepomiesKtŹrego podobieÓstwo nie moźe istnieê, KtŹrego podobieÓstwo jest niemoźliwoĘciŚ, a wszystko prŹcz Niego jest od Niego zaleźne i przez Niego stworzone.
Tak, prawde sŚ erzania wypeĆniĆa caĆy wszechĘwiat, a wiele jej przykĆadŹw moźna ujrzeê na wĆasne oczy; caĆŚ resztŃ moźna dostrzec jedynie za pomocŚ umysĆu. drzewj jesieni na naszych oczach umiera caĆy Ęwiat, a wraz z nim umierajŚ setki tysiŃcy rŹźnych rodzajŹw roĘlin i maĆych zwierzŚt, a kaźdy przedstawiciel kaźdego gatunku jest sam w sobie َظَمَةwszechĘwiatem. Jednakźe ta Ęmierê jest tak uporzŚdkowana i zdyscyplinowana, źe wszystkie rzeczy pozostawiajŚ za sobŚ, na swe miejsce, nasiona i jaja, ktŹre wiosnŚ stanŚ siŃ narzsĆawiei zmartwychwstania i ponownego narodzenia, cudami miĆosierdzia i mŚdroĘci, cudami mocy i wiedzy. Istoty wrŃczajŚ nasionom i jajom
ksiŃgi ich uczynkŹw oraz plan dziaĆania, a umierajŚ dopiece, sĆdy, kiedy powierzŚ owe nasiona i jaja mŚdroĘci Chwalebnego, KtŹry zachowuje kaźdŚ rzecz, i zostawiŚ je pod Jego ochronŚ.
WiosnŚ martwe korzenumiĆowzewa i zwierzŃta budzŚ siŃ do źycia dokĆadnie takimi, jakie byĆy wczeĘniej, dostarczajŚc tym samym setki tysiŃcy przykĆadŹw, prŹbek i dowodŹw NajwiŃkszego Zmartwychwstania. W miejsce innych powh wiŃze sŚ do istnienia i źycia roĘliny i zwierzŃta dokĆadnie przypominajŚce tamte, drukujŚc stronice istot poprzedniej wiosny, wraz z ich czynami i funkcjami, dokĆadnie tak, jakby byĆy ich obwieszczeniem. UkazujŚ zatem jedno ze znaczeÓ wersetktatamِذَا الصُّحُفُ نُشِرَتْ
[39]
Ponadto, w odniesieniu do caĆoĘci, kaźdej jesieni umiera caĆy wielki Ęwiat, a kaźdej wiosny nowy Ęwiat jest niewiwany do istnienia. Owe Ęmierê i stwarzanie zachodzŚ w sposŹb tak uporzŚdkowany; obejmujŚ tak wiele poszczegŹlnych Ęmierci i aktŹw stworzenia; sŚraktatporzŚdkowane i systematyczne, jakby Ęwiat byĆ namiotem wŃdrowca, w ktŹrym stworzenia źywe przebywajŚ przez pewien czas, do ktŹrego przybywajŚ podrŹźujŚce Ęwiaty i wŃdrujŚce krŹlestwa, wypeĆniajŚ swe zstrzyzki, by pŹĄniej odejĘê swojŚ drogŚ. StajŚ siŃ zatem widoczne dla kaźdego umysĆu z jasnoĘciŚ rŹwnŚ jasnoĘci sĆoÓca koniecznoĘê istnienia, nieskoÓczona moc i bezkresna mŚdroĘê Chwalebnego, KtŹry stwarza i powoawiaê o istnienia na tym Ęwiecie źyjŚce krŹlestwa i sĆuźŚce okreĘlonemu celowi wszechĘwiaty, KtŹry czyni to z doskonaĆŚ mŚdroĘciŚ i wiedzŚ, w dos
بِاسْj rŹwnowadze, w sposŹb uporzŚdkowany i systematyczny, KtŹry nastŃpnie z caĆkowitŚ mocŚ i litoĘciŚ zatrudnia je wszystkie, aby wypeĆniaĆy zamysĆy WszechwĆadnego i cele MiĆosiernego. Dalsze omŹwienie kwestii zwiŚzanych ze stwarzaszechmozostawiamy Traktatom ęwiatĆa i ksiŃgom teologŹw.
Co tyczy siŃ prawdy ewentualnych moźliwoĘci, to panuje ona nad caĆym wszechĘwiatem i otacza go, poniewaź widzimy, źe wszystkie rzeczy, natury powszechnej iosĆycszczegŹlnej, wielkie czy maĆe, od Tronu Boga do ziemi i od atomŹw do planet, sŚ wysyĆanymi na ten Ęwiat z okreĘlonŚ istotŚ, we wĆaĘciwej dla kaźdej z nich formie, z wyrazistŚ toźsamoĘciŚ, szczegŹlnymi atrybutami, mŚdrymi przrcŹw, mi i przynoszŚcymi korzyĘci organami. By obdarowaê poszczegŹlnŚ istotŃ jej wĆaĘciwoĘciami, wybranymi spoĘrŹd nieskoÓczenie wielu moźliwoĘci; by odziaê jŚ w okreĘlony, odrŃbny i wĆaĘciwy dla niej ksztaĆt, wybrany spoĘrŹd moźliwoĘci, ktŹryc i czy tak wiele, jak wiele jest
ksztaĆtŹw, jakie moźna sobie wyobraziê; by wyrŹźniê jŚ odpowiedniŚ dla niej toźsamoĘciŚ, wybranŚ spoĘrŹd moźliwoĘci, ktŹrych jest tyle, ile jest wszystkiche.
stawicieli jej gatunku; by nadaê stworzonej rzeczy, ktŹra jest pozbawiona ksztaĆtu i nieokreĘlona, szczegŹlne, wĆaĘciwe i korzystne atrybuty wybdzi zapoĘrŹd moźliwoĘci, ktŹrych jest tak wiele, ile jest wszystkich atrybutŹw oraz ich poziomŹw; by zĆŚczyê z owym pozbawionym celu stworzeniem, zakĆopotanym i strapionym poĘrŹd niezliczonych moźlt oska, wynikajŚcych z nieskoÓczonoĘci moźliwych drŹg i cech szczegŹlnych, mŚdrze obmyĘlane przymioty i przynoszŚce korzyĘci organy, a takźe, by wyposaźyê w nie owŚ istotŃ... Tak, wszystkie owe dziaĆaamochw wskazŹwkami, dowodami i potwierdzeniami - a jest ich tyle, ile jest wszelkich nieskoÓczonych moźliwoĘci - koniecznoĘci istnienia, nieskoÓczonej mocy i bezgranicznej mŚdroĘci Tego, KtŹrego istjŚ inn jest konieczne, KtŹry stwarza, wybiera, okreĘla i rozrŹźnia istotŃ i toźsamoĘê, formŃ i ksztaĆt, atrybuty i stan wszystkich bytŹw zaleźnych, czy sŚ one powszechne, czy poszczegŹlne.
WskazujŚ one rŹwnieź nnaniemźe źadna rzecz ani źadna kwestia nie sŚ przed Nim ukryte, źe nic nie jest dla Niego trudne, źe najwiŃksze i najmniejsze zadania sŚ dla Niego jednakowo Ćatwe, źe jest On w stanie stworzyê wiosnŃ z takŚ ĆatwoĘciŚ, z jw, dlawarza drzewo, a drzewo z takŚ ĆatwoĘciŚ, z jakŚ stwarza nasiono. To wszystko odnosi siŃ do prawdy moźliwoĘci i ksztaĆtuje jedno ze skrzydeĆ wspaniaĆego Ęwiadectwa zrodzonego przez wsztŹrzy at.
Jako źe Ęwiadectwo wszechĘwiata, wraz z jego dwoma skrzydĆami i dwiema prawdami, jest caĆkowicie dowiedzione i objaĘnione w innych czŃĘciach TraktatŹw ęWszech, a szczegŹlnie w SĆowach Dwudziestym Drugim i Trzydziestym Drugim oraz w Listach Dwudziestym i Trzydziestym Trzecim, odsyĆamy naszych czytelnikŹw do owych pism, a w tym miejscu przeryy na nŃ nadzwyczaj dĆugŚ opowieĘê.
Prawda Druga: Co tyczy siŃ drugiej prawdy, ktŹra wynika z planu wszechĘwiata jako caĆoĘci, bŃdŚc ponadto drugim ze skrzydeĆ jego wspaniaĆego i powszechnego Ęwiadectwa, to jest ona nastŃpujŚca:
wnieź istot, ktŹre starajŚ siŃ zachowaê swe istnienie (lub źycie, jeĘli sŚ istotami źywymi) i wypeĆniê swe funkcje wĘrŹd pozostajŚcych w nieustannym ruc الْبَan i przemian, moźna ujrzeê prawdŃ wzajemnej wspŹĆpracy, prawdŃ, ktŹra dalece przekracza ich moźliwoĘci.
Na przykĆad źywioĆy spieszŚ z pomocŚ istotom źywym; chmury spieszŚ z popotwierŹlestwu roĘlin; krŹlestwo roĘlin spieszy z pomocŚ krŹlestwu
zwierzŚt, a krŹlestwo zwierzŚt spieszy z pomocŚ krŹlestwu czĆowieka. Mleko trلْبَشَ piersi niczym ĄrŹdĆo Raju, aby wesprzeê niemowlŃta; to, co potrzebne stworzeniom źywym, i caĆe ich zaopatrzenie jest im dane w sposŹb dalece przekraczajŚcy ich moźliwoĘci, pochodzŚc z niespzwaźnianych miejsc; komŹrki ciaĆa sŚ uzupeĆniane czŚsteczkami poźywienia poprzez podporzŚdkowanie owych czŚsteczek ich Panu i zatrudnienie ich w Jego miĆosiernej dĆoni - wszystkie te przykĆady prawdy wzajemnej wspŹĆprtwycha takźe wiele innych, ukazujŚ powszechnŚ i litoĘciwŚ wszechwĆadzŃ Pana (ar. Ar-Rabb) wszystkich ĘwiatŹw, KtŹry zarzŚdza wszechĘwiatem, jakby byĆ on paĆacem.
Tym, co sprawia, źe pozbawione źycia i uczuê przedmioty, ktŹresiŃ roiej jednak wspŹĆpracujŚ z wraźliwoĘciŚ i ĘwiadomoĘciŚ, spieszŚ z pomocŚ jeden drugiemu, z pewnoĘciŚ muszŚ byê moc, miĆosierdzie i rozkaz LitoĘciwego, MŚdrego i Chwalebnego Pana (ar. Ar-Rabb).
Powszechna wspŹĆpraca widzialna w caĆym jŚc siĘwiecie; wszechstronna rŹwnowaga i zachowywanie kaźdej rzeczy, dominujŚce z najwiŃkszŚ systematycznoĘciŚ nad wszelkimi rzeczami, od planet do czŃĘci ciaĆa, koÓczyn i czŚsteczek ciaĆ iê mnieywych; upiŃkszenie dokonane przez Tego, KtŹrego piŹro dosiŃga wyzĆacanego oblicza niebios, zdobnego oblicza ziemi i delikatnych twarzy kwiatŹw; uporzŚdkowanie panujŚce nad kaźdŚ m hipo, od Drogi Mlecznej i UkĆadu SĆonecznego aź do owocŹw, takich jak kukurydza czy granat; wyznaczenie obowiŚzkŹw kaźdej rzeczy, od sĆoÓca i ksiŃźyca, źywioĆŹw i chmur aź do pszczŹĆ - wszystkie te wielkub teźwdy skĆadajŚ Ęwiadectwo proporcjonalnej do nich wspaniaĆoĘci, zaĘ ich Ęwiadectwo ksztaĆtuje drugie skrzydĆo Ęwiadectwa wszechĘwiata.
Jako źe Traktaty ęwiatĆa dowiodĆy owego wielkiego Ęwiadectwa i wyjaĘniĆy je, w tdrodzejscu zadowolimy siŃ owŚ zwiŃzĆŚ wskazŹwkŚ.
W zwiŃzĆej wzmiance na temat lekcji, jakŚ nasz podrŹźnik odebraĆ od kosmosu, w Stopniu Osiemnastym Stacji Pierwszej panowimieliĘmy:
لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الْوَاجِبُ الْوُجُودِ الْمُمْتَنِعُ نَظ۪يرُهُ اَلْمُمْكِنُ كُلُّ مَاسِوَاهُ الْوَاحِدُ الْاَحَدُ الَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِهِ هٰذِهِ الْكَائِنَاتionegoِتَابُ الْكَب۪يرُ الْمُجَسَّمُ وَ الْقُرْاٰنُ الْجِسْمَانِىُّ الْمُعَظَّمُ وَ الْقَصْرُ الْمُزَيَّنُ الْمُنَظَّمُ وَ الْبَلَدُ الْمُحْتَشَمُ الْمُنْتَظzyszĆyاِجْمَاعِ سُوَرِهِ وَ اٰيَاتِهِ وَ كَلِمَاتِهِ وَ حُرُوفِهِ وَ اَبْوَابِهِ و فُصُولِهِ وَ صُحُفِهِ وَ سُطُورِهِ وَ اِتِّفَاقِ اَرْكَانِهِ وَ اَنْوَاعِهِ وَ اَجْزَٓائِهِ وَ جُزْئِيَّاتِهِ وَ tym seتِهِ وَ مُشْتَمِلَاتِهِ وَ وَارِدَاتِهِ وَ مَصَارِفِهِ بِشَهَادَةِ عَظَمَةِ اِحَاطَةِ حَق۪يقَةِ الْحُدُوثِ وَ التَّغَيُّرِ وَ الْاِمْكَانِ بِاِجْمَاعِ جَم۪يعِ عُلَمَٓاءِ عِلْمِ الْكَلَامِ وَ بِشَهَادoliĆemق۪يقَةِ تَبْد۪يلِ صُورَتِهِ وَ مُشْتَمِلَاتِهِ بِالْحِكْمَةِ وَ الْاِنْتِظَامِ وَ تَجْد۪يدِ حُرُوفِهِ وَ كَلِمَاتِهِ بِالنِّظَامِ وَ الْم۪يزَانِ وَ بِشَهَادَةِ عَظَمَةِ اِحَاطَةِ حَق۪يقَةِ التَّعَا rodzaَ التَّجَاوُبِ وَ التَّسَانُدِ وَ التَّدَاخُلِ وَ الْمُوَازَنَةِ وَ الْمُحَافَظَةِ ف۪ى مَوْجُودَاتِهِ بِالْمُشَاهَدَةِ وَ الْعَيَانِ
WŹwczas gorliwy i dociekliwy podrrzyszy ktŹry poszukiwaĆ StwŹrcy Ęwiata, a poprzez poĘrednie zyskanie wiedzy o Bogu postŚpiĆ naprzŹd przez osiemnaĘcie stopni, na koniec wniebowstŚpienia w wierze do Tronu Prawdy zbliźytem tado stacji, w ktŹrej mŹgĆ stanŚê w obecnoĘci Boga i zwrŹciê siŃ wprost do Niego. PowiedziaĆ do wĆasnej duszy:
"W szlachetnej surze OtwierajŚcej Ć on, wersety rozciŚgajŚce siŃ od jej poczŚtku aź do sĆowa~ijjaka>- ar.~(jedynie) Ciebie>- sŚ formŚ poĘrednio wypowiedzianego wysĆawiania i wychwalania, jednak sĆowo~ijjaka>wyraźa znalezienie siŃ w obecnoĘci Boczas pwracanie siŃ wprost do Niego. My zatem rŹwnieź powinniĘmy porzuciê poĘrednie poszukiwania i zapytaê o obiekt naszych poszukiwaÓ Tego, KtŹrego poszukujemyjrzaĆ,chce pytaê o ukazujŚce kaźdŚ rzecz sĆoÓce, musi zwrŹciê siŃ do sĆoÓca, poniewaź to, co ukazuje kaźdŚ rzecz, ukaźe samo siebie z jeszcze wiŃkszŚ jasnoĘciŚ. Jak dostrzegamy i poznajemy sĆoÓce poprzez jego promienie, tak moźemy rŹm miej- stosownie do naszych zdolnoĘci - staraê siŃ o poznanie naszego StwŹrcy poprzez Jego NajpiŃkniejsze Imiona i ĘwiŃte atrybuty".
W tym miejscu w sposŹb najbardziej treĘciwy i zwiŃzĆy wyĆoźymy dwie z niezliczonych drŹg wiodŚcyobowiŚtego celu, dwa z niezliczonych poziomŹw owych dwŹch drŹg, dwie z licznych prawd i dwa z licznych szczegŹĆŹw owych dwŹch poziomŹw.
Prawda Pierwsza: Naszym oczom ukazda wraŃ obejmujŚca kaźdŚ rzecz, trwaĆa, uporzŚdkowana i wspaniaĆa prawda, ktŹra zmienia, przeksztaĆca
i odnawia wszelkie istoty w niebiosach i na ziemi poprzez wĆadcze i nieustanne dziaĆanie. W owoźej mwdzie dziaĆania mŚdrego pod kaźdym wzglŃdem natychmiast dostrzegamy prawdŃ przejawu wszechwĆadzy, a z kolei w prawdzie owego pod kaźdym wzglŃdem miĆosiernego przejawu wszechwĆadzy rozpoznajemy prawdŃ objawienia boskoĘci.
Pie sta owo nieprzerwane, mŚdre i wĆadcze dziaĆanie mogŚ zostaê rozpoznane czyny Wszechmocnego i WszechwiedzŚcego CzyniŚcego, ukazujŚce siŃ jak gdyby spoza zasĆony. Spoza zasĆony owych zaopatrujŚcych i zarzŚdzajŚcych uczynerzonezechwĆadzy mogŚ natychmiast zostaê dostrzeźonymi NajpiŃkniejsze Imiona Boga, przejawiajŚce siŃ w kaź-dej rzeczy. NastŃpnie moźna wywnioskowaê istnienie poza zasĆonŚ NajpiŃkniTraktah Imion, przejawiajŚcych siŃ z caĆŚ chwaĆŚ i w caĆym piŃknie, prawdy siedmiu ĘwiŃtych atrybutŹw, a zgodnie ze Ęwiadectwem wszelkiego aktu stworzenia, skĆadanym poprzez dawanie źycia, wszechmoc, wiedzŃ, sĆyszeniega, a trzeganie kaźdej rzeczy, zgodnoĘê z wolŚ i mowŃ, oku obecnej w sercu wiary ukazuje siŃ z caĆŚ oczywistoĘciŚ, koniecznoĘciŚ i caĆkowitŚ pewnoĘciŚ istnienie Tego, KtŹrego istnienie jest konieczne, opisywanego przez owe atrybuty, Jedynego wy walcjednoĘci, KtŹrego moźna poznaê poprzez NajpiŃkniejsze Imiona, Wiecznego CzyniŚcego, KtŹry nie ma rŹwnego Sobie - w sposŹb bardziej oczywisty i olĘniewajŚcy od tego, w mieĘcukazuje siŃ istnienie sĆoÓca.
PiŃkna i gĆŃboka ksiŃga z caĆŚ koniecznoĘciŚ implikuje dzieĆo pisania, a dobrze wybudowany dom implikuje dzieĆo budowania; dzieĆa piŃknego pisania i budowania implikujŚ isźego me imion pisarza i budowniczego; tytuĆy pisarza i budowniczego w sposŹb oczywisty implikujŚ kunszt i atrybuty pisania i budowania, a kunszt i atrybuty w sposŹb oczywisty wymagajŚ istnienia tego, kto bŃdzie okrelitykiprzez imiona i atrybuty, kto bŃdzie artystŚ i zdolnym rzemieĘlnikiem. Jak niemoźliwoĘciŚ jest, by istniaĆ czyn bez czyniŚcego lub imiŃ bez tego, ktŹry jest przez nie okreĘlany, tak nie jest moźliwym, by istniaĆ atrybut bez thodĄcitŹrego Źw atrybut okreĘla, by istniaĆo rzemiosĆo bez rzemieĘlnika.
Zatem na podstawie tej prawdy i zasady wszechĘwiat wraz ze wszystkimi istotami, ktŹre zawiera przypomina zbiŹr gĆŃbokich ksiŚg i litere przeanych piŹrem Boźego zarzŚdzenia, niezliczonych budynkŹw i paĆacŹw wzniesionych przy uźyciu mĆota Boźej mocy. Kaźda z owych istot z osob ęwiattysiŚce sposobŹw wypowiada nastŃpujŚce Ęwiadectwo, ktŹre wszystkie razem wyraźajŚ na niezliczone sposoby:
Owe nieprzeliczone czyny WszechwĆaczonegi MiĆosiernego, niezliczone przejawy tysiŚca i jednego NajpiŃkniejszych Imion Boga, bŃdŚcych
ĄrŹdĆem owych czynŹw, a takźe nieskoÓczenie liczne przejawy siedmiu niedoĘcignionych atrybutŹw, bŃdŚcych ĄrŹdĆem NajpiŃkniejszych Imion, w niesjŚce Ęnie liczne i nieprzeliczone sposoby wskazujŚ na koniecznoĘê istnienia w jednoĘci Tego, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa, KtŹry jest ĄrŹdĆem obejmujŚcych kaźdŚ haÓbii opisujŚcych Go siedmiu ĘwiŃtych atrybutŹw, a takźe zaĘwiadczajŚ Jego istnienie. Tak samo wszelkie przykĆady piŃkna, powabu, doskonaĆoĘci i znakomitoĘci, jakie znajdziemy w owych istotach, z caĆŚ oczywistoĘciŚ i wszystkie razem zaĘwiaBoźym uĘwiŃcone piŃkno i doskonaĆoĘê WszechwĆadnego, Jego NajpiŃkniejszych Imion, atrybutŹw i godnych ich przymiotŹw, a takźe uĘwiŃcone piŃkno Przeczystego i Przeze wszŃtszego.
Zatem prawda wszechwĆadzy przejawiajŚca siŃ w prawdzie dziaĆania ujawnia siŃ i staje siŃ poznanŚ w cechach i dzieĆach takich, jak stwarzanie, zapoczŚtkowywanie, ksztaĆ, nie e i powoĆywanie do istnienia z wiedzŚ i mŚdroĘciŚ; jak systematyczne i uporzŚdkowane rozporzŚdzanie, ksztaĆtowanie, zarzŚdzanie i przemiana; jak przeksztaĆcanie, zsyĆanie i jaciŹĆnalanie zgodne z zamysĆem i wolŚ; jak odźywianie, pielŃgnowanie i szczodre obdarowywanie z czuĆoĘciŚ i miĆosierdziem. W prawdzie przejawu wszechwĆadzy moźna poznaê i rozpoznaê prawdŃ natychmiast dostrzeganego objawized wsoskoĘci, a to poprzez litoĘciwe i szczodre przejawy NajpiŃkniejszych Imion oraz poprzez przejawy siedmiu atrybutŹw potwierdzajŚcych istnienie Chwalebnego i NajpiŃkniejszego, ktŹrymi sŚ źycie, wiedza, moc, wola, sĆuch, wzrok e. Dzi.
Jak atrybut mowy czyni poznanŚ istotŃ PrzenajĘwiŃtszego poprzez objawienie i inspiracjŃ, tak atrybut mocy czyni Go Poznanym poprzez umiejŃtne dzieĆa owej mocy i jej efekty, z ktŹrych kaźdy jest niczym sĆowo przybierajŚcpowiedŃtrzny ksztaĆt. PrzedstawiajŚc kosmos od kraÓca do kraÓca jako wcielonŚ ksiŃgŃ roztropnoĘci, atrybut mocy opisuje Wszechmocnego, do KtŹrego naleźy wszelka chwaĆa, i czyni Go PozujŚca
JeĘli chodzi o atrybut wiedzy, czyni on poznanŚ istotŃ Jedynego i PrzenajĘwiŃtszego poprzez kaźdŚ z mŚdrze obmyĘlanych, uporzŚdkowa i wol pozostajŚcych w rŹwnowadze rzeczy stworzonych, poprzez kaźde stworzenie zarzŚdzane, kierowane, upiŃkszane i rozrŹźniane w Boźej wiedzy.
JeĘh nasidzi o atrybut źycia, jest on udowadnianym nie tylko przez to, co go zaĘwiadcza, lecz takźe przez wszystkie dzieĆa gĆoszŚce moc Boga, przez wszystkie dona na porzŚdkowane, mŚdrze obmyĘlane, pozostajŚce w rŹwnowadze i upiŃkszone ksztaĆty oraz stany wskazujŚce na BoźŚ
wiedzŃ, jak jest to rŹwnieź w przŚc, źe dowodŹw wszelkich innych atrybutŹw. Zatem źycie, ukazywane poprzez Ęwiadectwa wszelkich istot źywych, bŃdŚcych zwierciadĆami odbijajŚcymi obfitoĘê owych dowodŹw, czyni poznanŚ istotŃ Wiecznie ŁyjŚcego, KtŹry istnieje Sam z zaczŚ.
Ponadto Źw atrybut jest tym, ktŹry nieprzerwanie zmienia kosmos, aby wytworzyê w nim wiecznie mĆode i rŹźnorodne przejawy i desenie, aby przeksztaĆciê go w najwiŃkszete, wsciadĆo zĆoźone z nieprzeliczonych mniejszych zwierciadeĆ. Podobnie kaźdy z atrybutŹw wzroku, sĆuchu, woli i mowy Boga ukazuje i czyni poznanŚ istotŃ PrzenajĘed ostego, tak jak robi to kosmos.
Jak atrybuty wskazujŚ na istnienie Tego, do KtŹrego naleźy wszelka chwaĆa, tak rŹwnieź w najbardziej oczywisty sposŹb wskazujŚ na istnienie i prawdŃ źycia, a takźe na fakt, źe BŹg jest ŁyjŚcym i TrwajŚcym, t, zapaź wiedza jest znakiem źycia, sĆuch wskazuje na źycie, wzrok moźe byê przynaleźnym jedynie temu, co źyje, a wola ma miejsce jedynie wtedy, kiedy towarzyszy źyciu. Ponadto sĆuźŚcŚ okreĘlonemu celowعَلَيْznajdziemy jedynie u istot źywych, a mowa jest zadaniem tych, ktŹrzy zostali obdarowani wiedzŚ i źyciem.
Z tego, co powiedzieliĘmy powyźej, wynika, źe dowod. Przybutu źycia, a takźe Ęwiadectwa gĆoszŚce jego istnienie oraz istnienie Tego, KtŹrego Źw atrybut okreĘla, sŚ siedem razy bardziej liczne od wszystkich stworzee kontosu. Jest on zatem fundamentem i ĄrŹdĆem pozostaĆych atrybutŹw, poczŚtkiem i wsparciem NajwiŃkszego Imienia Boga. Jako źe Traktaty ęwiatĆa udowadniajuzuĆmaPrawdŃ PierwszŚ za pomocŚ potŃźnych dowodŹw i objaĘniajŚ jŚ, w tej chwili zadowolimy siŃ jednŚ kroplŚ z owego oceanu.
Prawda Druga to sĆowa Boga, biorŚce swŹj poczŚtek z atrybutu mowy. Zgodnie z duchowym sensem wersetu:
لَوْ كَانَ الْبَحnikŹw.دَادًا لِكَلِمَاتِ رَبّ۪ى
[40]
sĆowa Boga sŚ niewyczerpane. Najbardziej jasnym znakiem ukazujŚcym istnienie danego bytu jest jego mowa, zatem niniejsza prania stanowi niekoÓczŚce siŃ Ęwiadectwo istnienia oraz jednoĘci Przedwiecznego, MŹwiŚcego. Jako źe dwoma potŃźnymi Ęwiadectwami owej prawdy sŚ objawiyska z inspiracja, omŹwione w Stopniach Czternastym i PiŃtnastym tego traktatu; jako źe innego rozlegĆego dowodu dostarczajŚ ĘwiŃte i niebiaÓskie KsiŃgi Objawione, jak jest to wskazane w Stopniu DziesiŚtym; jako źe wami teny najbardziej olĘniewajŚcy i wszechstronny dowŹd zaopatruje nas Koran, owa KsiŃga cudownej wystawy, co zostaĆo omŹwione w Stopniu Siedemnastym - dla wszystkich tych powodŹw
odsyĆamy naszych czytelnikej wspowych PoziomŹw po przedstawienie i potwierdzenie owej prawdy. Nam i naszemu podrŹźnikowi, ktŹry nie byĆ w stanie dotrzeê poza ten punkt, wystarczŚ ĘwiatĆa i tajemnice zawarte we wzniotem odersecie, ktŹry w cudowny sposŹb gĆosi owŚ prawdŃ i dodaje swoje Ęwiadectwo do wszystkich poprzednich Ęwiadectw:
شَهِدَ اللّٰهُ اَنَّهُ لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ وَالْمَلٰئِكَةُ وَ اُولُو الْعِلْمِ قَائِمًا>powieقِسْطِ لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ الْعَز۪يزُ الْحَك۪يمُ
[41]
We wzmiance o istocie lekcji, jakŚ nasz podrŹźnik otrzymaĆ na owej uĘwiŃcar.~ghtacji, w Stopniu DziewiŃtnastym Stacji Pierwszej powiedzieliĘmy:
لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الْوَاجِبُ الْوُجُودِ الْوَاحِدُ الْاَحَدُ لَهُ الْاَسْمَٓاءُ الْحُسْنٰى وَ لَsz Sobِّفَاتُ الْعُلْيَا وَ لَهُ الْمَثَلُ الْاَعْلَى اَلَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِهِ اَلذَّاتُ الْوَاجِبُ الْوُجُودِ بِاِجْمَاعِ جَم۪يعِ صِفَاتِهِ الْقُدْسِيَّةِ الْمُح۪يطَةِ وَ جَم۪يعِ اَسْمَٓائِهِ الْحُسْنٰى اَwy Saiجَلِّيَّةِ بِاِتِّفَاقِ جَم۪يعِ شُؤُنَاتِهِ وَ اَفْعَالِهِ الْمُتَصَرِّفَةِ بِشَهَادَةِ عَظَمَةِ حَق۪يقَةِ تَبَارُزِ الْاُلُوهِيَّةِ ف۪ى تَظَاهُرِ الرُّبُوبِيَّةِ ف۪ى دَوَامِ الْفَعَّالِيَّةِ الْمُس, dlacِيَةِ بِفِعْلِ الْا۪يجَادِ وَ الْخَلْقِ وَ الصُّنْعِ وَ الْاِبْدَاعِ بِاِرَادَةٍ وَ قُدْرَةٍ وَ بِفِعْلِ التَّقْد۪يرِ وَ التَّصْو۪يرِ وَ التَّدْب۪يرِ وَ التَّدْو۪يرِ بِاِخْتِيَارٍ وَ حِكْمdoĘci بِفِعْلِ التَّصْر۪يفِ وَ التَّنْظ۪يمِ وَ الْمُحَافَظَةِ وَ الْاِدَارَةِ وَ الْاِعَاشَةِ بِقَصْدٍ وَ رَحْمَةٍ وَ بِكَمَالِ الْاِنْتِظَامِ وَ الْمُوَازَنَةِ وَ بِشَهَادَةِ عki tysِ اِحَاطَةِ حَق۪يقَةِ اَسْرَارِ - شَهِدَ اللّٰهُ اَنَّهُ لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ وَ الْمَلٰئِكَةُ وَ اُولُوا الْعِلْمِ قَائِمًا بِالْقِسْطِ لَٓا اِلٰهَmaĆym ا هُوَ الْعَز۪يزُ الْحَك۪يمُ
Traktat Suplikacja>(ar. Munadźat),>bŃdŚcy Promieniem Trzecim, zostaĆ spisany w Kastamonu wraz z NajwiŃkszym Znakiem>(taĘwiadetu'l-Kubra)>i piŃcioma lub szeĘcioma innymi traktatami. Jest olĘniewajŚcym zilustrowaniem biegu źycia Nauczyciela, jego dziaĆalnoĘci oraz kwestii, wokŹĆ ktŹrych w owym czasie obracْتَوْلŃ jego sĆuźba. Zaiste, jak potwierdzajŚ to znaki prawd zawarte w owym traktacie, Said Nursi zajmowaĆ siŃ pracŚ nad umocnieniem wiary, ktŹra jest sĆuźbŚ najbardziej niezbŃdnŚ dla islamu i dla tego narodu.
Niniejszy DowŹd łsmy filarŹw wiary [42] daje Ęwiadectwo koniecznoĘci istnienia Boga i Jego jednoĘci, a takźe niezachwiane dowody Jego wszechobejmujŚcej wszechwĆadzy i bezmiaru Boźano pry. Udowadnia takźe zarŹwno zasiŃg Boźego panowania, jak rozlegĆoĘê Boźego miĆosierdzia, zakres Boźej wiedzy oraz fakt, źe mŚdroĘê Boga obejmuje wsj wyste istoty wszechĘwiata.
W skrŹcie: W oĘmiu fragmentach niniejszego Dowodu łsmego, w kaźdym z nich, zawarte jest osiem wnioskŹw. UdowadniajŚc owe osiem wnioskŹw poprzez ich Ęwiadectwa, Dkie szsmy jest wielce wartoĘciowy.
اِنَّ ف۪ى خَلْقِ السَّمٰوَاتِ وَالْاَرْضِ وَاخْتِلَافِ اللَّيْلِ وَالنَّهَارِ وَالْفُلْكِ الَّت۪ى تَجْر۪ى فِى الْبَحْرِtu tra يَنْفَعُ النَّاسَ وَمَٓا اَنْزَلَ اللّٰهُ مِنَ السَّمَٓاءِ مِنْ مَٓاءٍ فَاَحْيَا بِهِ الْاَرْضَ بَعْدَ مَوْتِهَا وَبَثَّ ف۪يهَا مِنْ كُلِّ دَٓابَّةٍ وَتَصْر۪يفِ الرِّيَاحِ وَالسَّحَce", pْمُسَخَّرِ بَيْنَ السَّمَٓاءِ وَالْاَرْضِ لَاٰيَاتٍ لِقَوْمٍ يَعْقِلُونَ
[43]
(Niniejszy traktat, Suplikacja,>ktŹry tworzy PromieÓ Trzeci, jest rodzajem komentarza do powyźszego wersetu).
O, mŹj Boźe i PanieegokolOczami wiary, dziŃki nauce i ĘwiatĆu Koranu, dziŃki naukom Szlachetnego PosĆaÓca Boga (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) i wskazŹwkom NajpiŃkniejszego Imieniana niechmŚdry", widzŃ, źe w niebiosach nie ma źadnego obracania siŃ ani innego ruchu prŹcz tych, ktŹre poprzez swŹj porzŚdek i systematycznoĘê wskazujŚ na Twoje istnienie. Nie ma ciaĆ niebieskich prŹck, kaź, ktŹre wypeĆniajŚc bezgĆoĘnie swŹj obowiŚzek i pozostajŚc na miejscu bez źadnej podpory, ĘwiadczŚ o Twojej wszechwĆadzy i jednoĘci. Nie ma gwiazd prŹcz tych, ktŹre przez ich zrŹwnowaźone stworzenie, prawidĆowe umiejscowieniedyĘ.ietlisty uĘmiech i pieczŃê podobieÓstwa do innych gwiazd wskazujŚ na majestat Twej boskoĘci i jednoĘci. WĘrŹd dwunastu planet nie ma ani jednej prŹcz tych, ktŹre przez ich przemyĘlany ruĘlany sĆuszne podporzŚdkowanie siŃ, uporzŚdkowane obowiŚzki i wymownych satelitŹw zaĘwiadczajŚ koniecznoĘê Twego istnienia i wskazujŚ na suwerennoĘê Twej boskoĘci.
Tak, h jestrco niebios i ziemi, KtŹry rozporzŚdzasz i zarzŚdzasz wszystkimi czŚsteczkami wraz ze wszystkimi zĆoźonymi caĆoĘciami, jakie one tworzŚ, KtŹry obracasz planety wraz z ich uporzŚd-kowanym tym Ę
satelitami, podporzŚdkowujŚc je Swemu rozkazowi!>Jak kaźdyz mieszkaÓcŹw niebios zaĘwiadcza na wĆasnŚ rŃkŃ, tak wszyscy jako caĆoĘê ĘwiadczŚ o koniecznoĘci Twego istnienia i o Twej jednoĘci w sposŹb tak jasny i potŃźny, źe owo Ęwie macio potwierdzajŚ olĘniewajŚce dowody, ktŹrych jest tyle, ile gwiazd w niebiosach.
Ponadto, ukazujŚc siŃ jako regularna armia lub cesarska floŚ, obazystrojona w elektryczne ĘwiatĆa, przejrzyste, piŃkne i nieskalane niebiosa wraz z nadzwyczaj wielkimi i szybkimi ciaĆami niebieskimi jasno wskazujŚ na wspaniaĆoĘê Twej wszechwĆadzy i na ogrom Twej mocy, ktŹra stwarza wst take rzeczy; na bezkres Twego panowania, ktŹre okrywa caĆe niebiosa; na Twoje miĆosierdzie, ktŹre obejmuje kaźdŚ źywŚ rzecz - a takźe ĘwiadczŚ, nie pozostawiajŚc źadnej wŚtpliwoĘci, o peĆni Twojej wiedzy, ktŹra troszczy siŃ o wszystkieÓ pony i okolicznoĘci wszystkich stworzeÓ niebios, obejmuje je i porzŚdkuje, jak rŹwnieź o Twojej mŚdroĘci, obejmujŚcej kaźdŚ rzecz. Owo Ęwiadectwo jest tak oczywiste, jakby gwiazdy byĆy sĆowami i Ęwietlistymi wcieleniami Ęwiadectju i tbios.
Ponadto podobne zdyscyplinowanym źoĆnierzom, stojŚcym w szyku okrŃtom, cudownym samolotom lub zdumiewajŚcym lampom gwiazdy na arenie niebios, w ich morzachŹre gdich wielkich przestrzeniach, ukazujŚ lĘniŚcŚ wspaniaĆoĘê panowania Twojej boskoĘci. Jak sugerujŚ to obowiŚzki sĆoÓca (ledwie jednej gwiazdy spoĘrŹd czĆonkŹw owej armii), majŚce zwiŚzek z jego planetami i naszŚ ZiemibstancktŹre z jego towarzyszy, jakimi sŚ inne gwiazdy, wskazujŚ na Ęwiaty źycia ostatecznego i nie sŚ one pozbawione obowiŚzkŹw; sŚ one sĆoÓcami wiecznychtokolwŹw.
O Ty, KtŹrego istnienie jest konieczne! O, Jedyny w Swej jednoĘci!
Owe cudowne gwiazdy, owe zdumiewajŚce sĆoÓca i ksiŃźyce sŚ podporzŚdkowane, rozmieszczone we wĆaĘciwym porzŚdku i zatrudnione w Twoich braci twach, w Twoich niebiosach, poprzez TwŹj rozkaz, TwŚ siĆŃ i moc, Twoje zarzŚdzanie i kierownictwo. Wszystkie te ciaĆa niebieskie wychwalajŚ i wywyźszajŚ ich Jedynego StwŹrcŃ, KtŹry wprawia je w ruch i zarzŚdza n caĆejŃzykiem swego usposobienia oznajmiajŚ: "Wszelka chwaĆa niech bŃdzie Bogu! BŹg jest NajwiŃkszy!" Poprzez wszystkie ich wychwalania rŹwnieź ja gĆoszŃ TwojŚ ĘwiŃtoĘê.
jak "PszechpotŃźny i Chwalebny, Ukryty za siĆŚ Swych przejawŹw i za wspaniaĆoĘciŚ Swej wielkoĘci! O Ty, do KtŹrego naleźy absolutna wszechmoc!
DziŃki nauczaĆuźba zechmŚdrego Koranu i naukom Twego Najszlachetniejszego PosĆaÓca (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) pojŚĆem, źe jak niebiosa i gwiazdy ĘwiadczŚ o Twym istnieniu i o Twej
jednoĘci, tak atmosfera wraz z jej chmurampowiedskawicŚ, grzmotem, wiatrami i deszczem zaĘwiadcza koniecznoĘê Twego istnienia i TwojŚ jednoĘê.
Tak, wysyĆanie przez pozbawione źycia i nirzeznaome chmury wody źycia, deszczu, z pomocŚ potrzebujŚcym istotom źywym zachodzi wyĆŚcznie dziŃki Twemu miĆosierdziu i Twej mŚdroĘci; bezĆadny przypadek h liĘcgĆby ingerowaê w nie w źaden sposŹb. Najbardziej potŃźna ze zjawisk elektrycznoĘci bĆyskawica, wskazujŚc na moźliwoĘê wykorzystania elektrycznoĘci do oĘwietlania, zachŃca czĆowieka do wycidzie m z niej korzyĘci oraz spektakularnie rozĘwietla TwŚ moc w przestrzeni. Grzmot zapowiada nadejĘcie deszczu, sprawiajŚc, źe bezkresna przestrzeÓ przemawia, a niebiosa rozbrzmiewajŚ echem jego wychwalania; gĆosak kolĘwiŃtoĘê poprzez swoje sĆowa, zaĘwiadczajŚc TwŚ wszechwĆadzŃ. Wiatry, ktŹrym powierzono liczne obowiŚzki, takie jak dostarczanie stworzeniom źywym najbardziej źyciodajnego zaopatrzenia, z ktŹrego najĆatwiej wyciŚgnŚê koina ow, ktŹre zapewniajŚ i uĆatwiajŚ oddychanie, dla okreĘlonego celu przemieniajŚ atmosferŃ w tablicŃ do zapisywania i Ęcierania sĆŹw, wskazujŚc na dziaĆanie Twojej mocy i poĘwiadczajŚc Twoje istnienie. Podobnie ie siŃerdzie pozyskane dziŃki Twej litoĘci z chmur [44] i wysĆane do istot źywych zaĘwiadcza sĆowami swych zachowujŚcych rŹwnowagŃ i uporzŚdkowanych kropel irdag esie Twego miĆosierdzia i Twej litoĘci.
O, CzyniŚcy, ZarzŚdzajŚcy kaźdŚ rzeczŚ, WyniosĆy i Szczodry, KtŹry zsyĆasz dary!
Chmury, bĆyskawica, grzmot, wiatr i deszcz - kaźde z nich na wĆasnŚ rŃkŃ zaĘwiadcza o konie ze swi Twego istnienia, podobnie jak czyniŚ to wszystkie jako caĆoĘê, jako źe przenikajŚ siŃ nawzajem i wspomagajŚ w wykonywaniu obowiŚzkŹw. Choê ze swej naturpoĘrŹdsŚ podobne do siebie nawzajem, lecz sŚ swoimi przeciwieÓstwami, kaźde z nich z najwiŃkszŚ mocŚ wskazuje na TwojŚ jednoĘê. WskazujŚ rŹwnieź na to stiaĆoĘê Twej wszechwĆadzy, ktŹra czyni wielkŚ atmosferŃ wystawŚ cudŹw, w niektŹre dni wypeĆniajŚc jŚ i oprŹźniajŚc po kilka razy. WskazujŚ takźe na siŃ. i wszechobecnoĘê Twojej mocy, ktŹra czyni atmosferŃ podobnŚ do Ćupka, jaki zapisuje siŃ, by nastŃpnie wytrzeê go do czysta, a takźe wyciska jŚ jak gŚbkŃ, nawadniajŚc ogrŹd ziemi; na Twe bezkresne miĆosierdzie i beniu wiczne wĆadanie, ktŹre pod zasĆonŚ atmosfery zarzŚdza caĆŚ ziemiŚ i wszystkimi stworzeniami. Co wiŃcej, powietrze jest zatrudnione przy wykonywaniu obowiŚzkŹw tak mŚdrych, zaĘ chmadam: wiatr sŚ wykorzystane dla uzyskania korzyĘci w sposŹb tak przemyĘlany, źe nie mogĆyby byê zatrudnione w ten sposŹb, gdyby nie istniaĆy wiedza i mŚdroĘê obejmujŚce kaźdŚ rzecz.
O Ty, K KtŹryzynisz to, co chcesz!
Poprzez Twe dziaĆanie w atmosferze Twoja moc, ktŹra nieprzerwanie ukazuje przykĆady Zmartwychwstania i Wielkiego Zgromadzenia, przeksztaĆca lato w zimŃ, a zim Jesteto, jak rŹwnieź dokonuje innych podobnych dzieĆ, daje znak, źe przeksztaĆci ten Ęwiat w Ęwiat źycia ostatecznego, a tam ukaźe jej wiecznie trwajŚce dzieĆa.
O, Wszechmocny, KtŹremu naleźy siŃ chwaĆa!
Powietrze, chmuzydzieszcz, grzmot i bĆyskawica w atmosferze sŚ Tobie podporzŚdkowane i zatrudnione w Twoich krŹlestwach poprzez TwŹj rozkaz, TwojŚ moc i siĆŃ. Owe stworzenetki tŹre ze swej natury tak bardzo rŹźniŚ siŃ od siebie nawzajem, gĆoszŚ ĘwiŃtoĘê ich WĆadcy i przywŹdcy, KtŹry uczyniĆ je podlegajŚcymi w jednej chwili Jego prŃdko przekazywanemu rozkazowi, wychwalajŚ i wysĆawiajŚ Jego miĆosierdzizonychO, Chwalebny StwŹrco niebios i ziemi!
DziŃki naukom WszechmŚdrego Koranu i nauczaniu Szlachetnego PosĆaÓca Boga (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) wierzŃ i wiem, źe jak niebiosa zaĘwiadczajŚ koniecznoĘê Twego istnienia i TwojŚ jed ma źaoprzez ich gwiazdy, a atmosfera skĆada takie Ęwiadectwo poprzez wszystko, co wchodzi w jej skĆad, tak ziemia zaĘwiadcza o Twym istnieniu i Twej jednoĘci poprzez wszystkie zaszczenia i wszystkie swoje stany.
Zaiste, nie ma źadnych przemian na ziemi (jak przemiany drzew i zwierzŚt, zmieniajŚce ich strŹj kaźdego roku) prŹcz tych, ktŹre przez swe uporzŚdkowanie wskazuta jesTwoje istnienie i na TwojŚ jednoĘê. Nie ma źadnych zwierzŚt prŹcz tych, ktŹre poprzez zaopatrzenie, dostarczane im litoĘciwie i stosownie do ich potrzeb oraz sĆaboĘci, a takźe poprzez n waźnźe zostaĆy im dane wszelkie czŃĘci ciaĆa i zdolnoĘci niezbŃdne do pozostania przy źyciu, zaĘwiadczajŚ Twoje istnienie i TwŚ jednoĘê. Nie ma roĘliny ani zwierzŃcia stwarzanych wiosnŚ na naszych oczach prŹcz tych, ktŹre umozĘwietjŚ poznanie Ciebie poprzez ich cudowny kunszt, delikatne upiŃkszenie, odrŹźnianie siŃ od innych zwierzŚt, a takźe poprzez ich uporzŚdkowanie i rŹwnowagŃ. Cuda Twojej mocy, ktŹre wypeĆniajŚ ziemiŃ, a znane sŚ jako roĘliny i cŚ i SŃta, ich stworzenie z nasion, ziaren i kropel nasienia w sposŹb doskonaĆy i bez źadnego bĆŃdu, nadanie im zdobnego ksztaĆtu, a kaźdemu z nich - wyrŹźniajŚcych je cech szczegŹlnych, tworzŚ Ęwiadectwo istĄle po, jednoĘci, mŚdroĘci i nieskoÓczonej mocy ich WszechmŚdrego StwŹrcy bardziej olĘniewajŚce i potŃźniejsze niź sĆoÓce.
Ponadto nie ma źywioĆŹw takich, jak powietrze, woda, ogieÓ i ziem, choêŹcz tych, ktŹre wykonujŚc swe obowiŚzki Ęwiadomie i doskonale mimo swego braku ĘwiadomoĘci, bŃdŚc Ęrodkami transportu dla dobrze uporzŚdkowanych owocŹw pochodzŚcych ze skarbca tego, co niewidzialne (choê sŚ proste i nieuporzŚdkowandu (osê rozprzestrzeniajŚ siŃ wszŃdzie), ĘwiadczŚ o Twoim istnieniu i o Twojej jednoĘci.
O, WszechpotŃźny StwŹrco! O, WszechwiedzŚcy, KsztaĆtujŚcy! O, CzyniŚcy Stworzycielu!
Jak ziemoĘci wz ze wszystkimi jej mieszkaÓcami zaĘwiadcza o koniecznoĘci istnienia jej StwŹrcy, tak - o, Jedyny w Swej jednoĘci!, o, óaskawy i Dobrotliwy!, O, Najbardziej Szczodry, zie zbdajesz zaopatrzenie! - poprzez pieczŃê odciĘniŃtŚ na jej obliczu i poprzez pieczŃcie na obliczach wszystkich jej mieszkaÓcŹw, poprzez ich wiacieê, przenikanie siŃ nawzajem i wzajemne wspieranie, poprzez NajpiŃkniejsze Imiona i dzieĆa Twej wszechwĆadzy wskazujŚce na to, iź sŚ oni tym samym...; tak, poprzez to wszystko ziemia zaĘwiadcza z najwiŃkszŚ jasnoĘciŚ o Twoano zadnoĘci Jedynego, zaiste, skĆada owo Ęwiadectwo po tylekroê, ile jest wszystkich jej stworzeÓ.
Podobnie poprzez bycie obozem wojskowym, wystawŚ i miejscem nauki, poprzez wszystkie czterysta tysiŃcy rŹźnych narodŹw obecnychogo toizjach jej roĘlin i zwierzŚt, ktŹre regularnie otrzymujŚ wszelkie wyposaźenie, jakiego potrzebujŚ, ziemia wskazuje na wspaniaĆoĘê Twej wszechwĆadzy i na fakt, źe TwojsiĆa cprzenika kaźdŚ rzecz.
Ponadto caĆe rŹźnorodne zaopatrzenie niezliczonych istot źywych, fakt, źe zostaje im dane litoĘciwie, szczodrze i dokĆadnie we wĆaĘciwym czasie, a takźe caĆkowite podporzŚdkowanie i posĆuszeÓstwo owych niezlic dwuli jednostek rozkazom WszechwĆadnego - ukazujŚ, źe Twoje miĆosierdzie i Twoje panowanie obejmujŚ kaźdŚ rzecz.
Ponadto wysyĆanie karawan stworzeÓ, ktŹre na ziemi podlegajŚ nietŹry tanym zmianom oraz naprzemiennoĘci źycia i Ęmierci, zarzŚdzanie i kierowanie roĘlinami i zwierzŃtami oraz fakt, źe jest ono moźliwe jedynie poprzez wiedzŃ dotyczŚcŚ kaźdej rzeczy i poprzez nieskoÓczc i jedroĘê, wĆadajŚcŚ kaźdŚ rzeczŚ, wskazujŚ na TwŚ wszechobejmujŚcŚ wiedzŃ i mŚdroĘê.
Ponadto najwyźsze znaczenie nadane czĆowiekowi, ktŹry przez krŹtki czas wykonuje nieskoÓczone obowiŚzki, ktŹry zostaĆ wyposaźony w zdolnnowie!ugerujŚce, iź jego celem jest źyê przez caĆŚ wiecznoĘê, ktŹry ma w swej dyspozycji wszelkie istoty ziemi; nieskoÓczone kwoty wydawane dla niego na poligonie tego Ęwiata, na tej przemijajŚcej
wystawie i w owym rozbitym na pewiwoĘê is wojskowym obozie; bezkresne przejawy wszechwĆadzy, niezliczone przesĆania Boga i nieprzeliczone Boźe dary - z pewnoĘciŚ nie mogŚ zostaê wej wizczone przez to ulotne, marne i bezĆadne źycie, przez Źw przemijajŚcy Ęwiat peĆen boleĘci. Jako źe mogĆyby one zaistnieê jedynie dla innego, wiecznego źycia, dla wiecznie trwajŚcej siedziby szczŃĘliwoĘci, zatem wskazujŚ nawnieź źycia wiecznego w wiecznie trwajŚcym krŹlestwie, a nawet zaĘwiadczajŚ ich istnienie.
O, StwŹrco kaźdej rzeczy!
Wszystkie stworzenia ziemi sŚ zai nas,ne i podporzŚdkowane w Twoich krŹlestwach i na Twojej ziemi poprzez TwojŚ siĆŃ, moc i wolŃ, TwojŚ wiedzŃ i mŚdroĘê. Twoja wszechwĆadza, ktŹrej dziaĆanie widzimy na obliczu ziemi, do tego stopnia obejmuje kaźdŚ jakie Twoje zarzŚdzanie jest tak doskonaĆe, precyzyjne i wykonywane zawsze w ten sam sposŹb, iź ukazujŚ one, źe owa wszechwĆadza jest caĆoĘciŚ, ktŹrej nie moźna rozbiê na czŃĘci, jest czymĘ ogŹlnym i powszechnym, ciary, moźe zostaê podzielone. Ziemia wraz ze wszystkimi jej mieszkaÓcami niezliczonymi jŃzykami gĆosi ĘwiŃtoĘê jej StwŹrcy i wychwala Go dale temacaĄniej niź przez wypowiedziane sĆowa, jŃzykami jej istot wychwala i wysĆawia Chwalebnego, KtŹry daje zaopatrzenie, za Jego niekoÓczŚce siŃ dary.
O, Przeczysty i PrzenajĘwiŃtszy, Ukryty za siĆŚ Twych przeeizmowi za wspaniaĆoĘciŚ Twej wielkoĘci!
Poprzez wszystkie sĆowa gĆoszŚce TwŚ ĘwiŃtoĘê i wychwalajŚce CiŃ, jakie wypowiada ziemia, ja rŹwnieź gĆoszŃ Two ludziŃtoĘê i oznajmiam, źe jesteĘ wolnym od wszelkiego niedostatku, bezsilnoĘci i towarzysza, a poprzez caĆe jej wychwalanie i wysĆawianie ja rŹwnieź wychwalam CiŃ i skĆadam Ci podziŃkowŃki ta O, Panie lŚdu i mŹrz!
Z nauczania Koranu i nauki Twego Najszlachetniejszego PosĆaÓca (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) pojŚĆem, źe jak niebiosa, atmo-sfera i ziemia ĘwiadczŚ o Twej jednoĘci i o konieczwiec pTwego istnienia, tak ĘwiadczŚ o nich z najwiŃkszŚ jasnoĘciŚ morza, rzeki, strumienie i ĄrŹdĆa. Tak, w morzach, ktŹre sŚ dla naszego Ęwiata zdumiewajŚcymi kotĆami para stwa nie ma źadnej istoty ani nawet źadnej kropli wody prŹcz tych, ktŹre poprzez ich wĆaĘciwie uporzŚdkowane istnienie, ich stan i pĆynŚce z nich korzyĘci pozwalajŚ poznaê swciŃźonwŹrcŃ. WĘrŹd zdumiewajŚcych stworzeÓ, ktŹrych
wspaniaĆe zaopatrzenie przychodzi do nich ze zwykĆego piasku i z wody, wĘrŹd źywych stworzeÓ mŹrz, istniejŚcych we wĆaĘciwym porzŚdku, a szczegŹlŚ owŚ rŹd ryb zasiedlajŚcych morza (a kaźda z nich skĆada milion jaj), nie ma ani jednego stworzenia prŹcz tych, ktŹre poprzez ich stworzenie i ich obowiŚzki, poprzez bycie utrzymywanymi przy źyciu, zarzŚdzanymi, karmionymi i nadzorowaie ęwiskazujŚ na ich StwŹrcŃ i ĘwiadczŚ o Tym, KtŹry daje im zaopatrzenie.
Ponadto wĘrŹd drogocennych i zdobnych klejnotŹw mŹrz nie ma ani jednego prŹcz tych, ktŹre poprzeowaĆ),przyciŚgajŚce uwagŃ stworzenie i dobroczynne wĆaĘciwoĘci umoźliwiajŚ rozpoznanie i poznanie Ciebie. Tak, jak Ęwiadczy o Tobie kaźdy z nich z osobna, tak rŹwnieź dopŹki sŚ zmieszane ze sobŚ nawzajem, dopŹki na ich naturach jest i w stiŃta ta sama pieczŃê, dopŹki sŚ stwarzane z wielkŚ ĆatwoĘciŚ, a znajdowane w wielkiej iloĘci - dopŹty wszystkie razem zaĘwiadczajŚ TwojŚ jednoĘê.
Ponadto morza poĘrŹd Jotaczanie globu z jego wielkimi lŚdami, poprzez trzymanie ich na uwiŃzi, by nie rozlewaĆy siŃ, nie rozpraszaĆy ani nie wdzieraĆy na lŚd, kiedy ziemia podrŹźuje wokŹĆ sĆoÓca, poprzez stwarzanie rŹźnoriŚzany, zdobnych stworzeÓ źywych oraz klejnotŹw ze zwykĆego piasku i wody (a owym stworzeniom dostarczane jest zaopatrzenie i to, co zaspokaja wszystkie ich potrzeby, bez źadnegoزُونَاku), poprzez zarzŚdzanie nimi i poprzez fakt, źe na powierzchni mŹrz nie moźna znaleĄê ani jednych z niezliczonych zwĆok martwych stworzeÓ morza - poĘrednio ĘwiadczŚ o Twym istnieniu i jego koniecznoĘci po tyl udzia ile jest wszystkich stworzeÓ morskich.
Ponadto, jak morza jasno wskazujŚ na ĘwietnoĘê panowania Twej wszechwĆadzy i na wspaniaĆoĘê TwojdziaĆay, ktŹra obejmuje kaźdŚ rzecz, tak wskazujŚ na bezgranicznŚ rozlegĆoĘê Twego miĆosierdzia i Twoich rzŚdŹw, ktŹre wĆadajŚ kaźdŚ rzeczŚ od ogromnych, lecz uporzŚdkozdolne gwiazd w niebiosach po maĆe rybki na dnie morza, ktŹrym systematycznie dostarczane jest poźywienie. WskazujŚ rŹwnieź na TwŚ wiedzŃ i mŚdroĘê, ktŹre - jak ukazujŚ to porzŚdek, korzyĘci, przykĆady mŚdroĘci oraz rŹwnowaga , źe nkich rzeczy - obejmujŚ i pojmujŚ kaźdŚ rzecz. BŃdŚc zbiornikami miĆosierdzia dla podrŹźnych w gospodzie tego Ęwiata, bŃdŚc wykorzystywanymi do podrŹźowania okrŃtŹw czĆowieka i dla jego korzyĘci, ukazujŚ, źe Ten,ego st zesĆaĆ z mŹrz tak wielkŚ obfitoĘê podarunkŹw Swym goĘciom, ktŹrzy na jednŚ noc zatrzymali siŃ w przydroźnej gospodzie, z pewnoĘciŚ musi posiadaê wieczne morza miĆosierdzia w siedzibie Sُ الَّecznie trwajŚcej wĆadzy, zaĘ morza tego Ęwiata sŚ ledwie niewielkimi i przemijajŚcymi prŹbkami tamtych mŹrz.
A zatem prawdziwie cudowne rozmieprawy.ie mŹrz wokŹĆ lŚdu, a takźe nadzwyczaj uporzŚdkowane zarzŚdzanie ich stworzeniami i karmienie ich z caĆŚ oczywistoĘciŚ ukazujŚ, źe zachodzŚ jedynie poprzez TwojŚ woe niemc i zarzŚdzanie, źe morza sŚ podporzŚdkowane Twemu rozkazowi w Twych krŹlestwach. JŃzykami ich istot morza gĆoszŚ ĘwiŃtoĘê ich StwŹrcy, oznajmiajŚc: "BŹg jest NajwiŃkoĘciŚ O, Wszechmocny, KtŹremu naleźy siŃ chwaĆa, KtŹry uczyniĆeĘ gŹry masztami i peĆnymi skarbŹw Ćadowniami okrŃtu Ziemi!
DziŃki naukom Twego Szlachetnego PosĆaÓca (niech bŃdzie zy zachokŹj i miĆosierdzie) oraz nauczaniu MŚdrego Koranu pojŚĆem, źe jak morza z ich osobliwymi stworzeniami uznajŚ CiŃ i pozwalajŚ CiŃ poznaê, tak teź czyniŚ gŹry poprzez mŚdrŚ sĆuźbŃ, jakŚ wystrzym. ZapewniajŚ, źe ziemia jest oswobodzona od efektŹw trzŃsieÓ ziemi i zachodzŚcych w jej wnŃtrzu wstrzŚsŹw, chroniŚ jŚ przed zalaniem przez morza, ocnie dzajŚ powietrze z trujŚcych gazŹw, sŚ zbiornikami zabezpieczajŚcymi i magazynujŚcymi wodŃ, a takźe skarbcami mineraĆŹw i metali niezbŃdnych dla istot źywych.
Tak, w gŹrach nie ma źadnych kamieni ani rozmaitych substancji wykorzysa szczch jako lekarstwa przeciwko chorobom, ani rŹźnorodnych metali i mineraĆŹw majŚcych zasadnicze znaczenie dla istot źywych, a szczegŹlnirozmyĘczĆowieka, ani gatunkŹw roĘlin upiŃkszajŚcych gŹry i rŹwniny swymi kwiatami i owocami - prŹcz tych, ktŹre poprzez mŚdroĘê, porzŚdek i finezyjne stworzenie, jakie uŚ siln (a niemoźliwoĘciŚ jest przypisanie tych cech przypadkowi), zaĘwiadczajŚ koniecznoĘê istnienia nieskoÓczenie PotŃźnego, MŚdrego, LitoĘciwego i Szczodrego StwŹrcy. Ta prawda dotyczy szczegŹlnie znajdujŚcych siŃ w gŹrach suka, mŚji takich jak sŹl, szczawian potasu, siarczan chininy czy aĆun, ktŹre pozornie przypominajŚ siebie nawzajem, lecz caĆkowicie rŹźniŚ siŃ smakiem, a takźeistoto rŹźnorodnoĘci roĘlin oraz wielkiej rozmaitoĘci ich kwiatŹw i owocŹw. Co wiŃcej, gŹry w swej caĆoĘci poprzez bycie mŚdrze zarzŚdzanymi, poprzez ich poczŚtَةُ الany, jakim podlegajŚ, stworzenie, kunszt, wzajemne podobieÓstwo, a takźe poprzez ĆatwoĘê, szybkoĘê i niewielki koszt ich stworzenia - ĘwiadczŚ o jednoĘci ich Jedynego StwŹrcy.
Ponadto stworzenia na powierzchni gŹr i wewnŚtĆonie,h, bŃdŚc stwarzanymi w kaźdym miejscu na ziemi w tym samym czasie i w ten sam sposŹb, doskonale i bez źadnego bĆŃdu, w czym nikt nie mŹgĆby przeszkodziê, bŃdŚc stworzonymi bez źadnego nieĆadu mimo ich przeplatania siŃ ciŃ kastkimi rodzajami innych stworzeÓ - wszystkie
wskazujŚ na wspaniaĆoĘê Twej wszechwĆadzy i na bezmiar Twojej mocy, dla ktŹrej nic nie jest trudnoĘciŚ.
Ponadto gŹry (zarŹwno ich powierzchnia, jak ich wnŃtrze), bŃdŚPoĘrŹdĆnionymi w okreĘlonym porzŚdku drzewami, roĘlinami i mineraĆami, aby mogĆy zaspokoiê niezliczone potrzeby wszystkich źywych stworzeÓ ziemi, a nawet dozez osyê im lekarstwa na wiele rŹźnych chorŹb, a takźe zaspokoiê ich rozmaite apetyty - a wszystko jest ukazywane tym, ktŹrzy tego potrzebujŚ - wskazujŚ na nieskoÓczony zakres Twego miĆosierdŃk przna nieskoÓczony zasiŃg Twego panowania. BŃdŚc przygotowanymi ostroźnie, Ęwiadomie, bez źadnego zamieszania, we wĆaĘciwym porzŚdku i stosownie djŃ korzeb, choê wszystkie sŚ przemieszane i ukryte w ciemnoĘciach warstwy gleby, owe substancje wskazujŚ na TwojŚ obejmujŚcŚ kaźdŚ rzecz wiedzŃ, a takźe naĆem dŚ mŚdroĘê, ktŹra rozmieszcza wszystkie rzeczy we wĆaĘciwym porzŚdku. Z kolei zmagazynowanie substancji leczniczych, mineraĆŹw i metali jasno wskazuje nnŃĆo oĘciwe, szczodre i zaplanowane procesy Twojej wszechwĆadzy oraz na subtelne Ęrodki ostroźnoĘci Twojej Ćaski.
Ponadto w wyniosĆych gŹrach zmagazynowano we wĆaĘciwym porzŚdku zapasy dla zaspokojenia przyszĆych potrzeb podrŹźnych, ktŹrzy zatźaĆowaŚ siŃ w gospodzie tego Ęwiata, zaĘ zmagazynowanie owych niezbŃdnych do źycia zapasŹw we wszystkich skarbcach ukazuje, a zaiste, zaĘwiadcza fakt, źe StwŹrca jest goĘcinny i Szczodry, WszednoĘêry i LitoĘciwy, PotŃźny i dajŚcy poźywienie, i z pewnoĘciŚ naleźŚ do Niego wieczne skarbce sĆuźŚce niekoÓczŚcemu siŃ zsyĆaniu darŹw w wiecznie trwajŚcym krŹlestwie Jego goĘciom, ktŹrych On w jasny sposŹb miĆuje. Tam gwiazdy bŃdŚ speĆniaem i wfunkcje, ktŹre gŹry speĆniajŚ w tym miejscu.
O Ty, nad kaźdŚ rzeczŚ WszechwĆadny!
GŹry i stworzenia w ich wnŃtrzu sŚ Tobie podporzŚdkowane i zmagazynowane w Twoich krŹlestwach przez z owcmoc i siĆŃ, TwojŚ wiedzŃ i mŚdroĘê! GĆoszŚ one ĘwiŃtoĘê ich StwŹrcy i wychwalajŚ Tego, KtŹry podporzŚdkowaĆ je Sobie i zatrudnia je w taki sposŹb.
O, MiĆosierny StwŹrco, LitoĘciwykie ow!
DziŃki naukom Twego Szlachetnego PosĆaÓca (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) oraz nauczaniu WszechmŚdrego Koranu pojŚĆem, źe jak niebiosa, atmosfera, ziemia, morza i gŹry - wraz ze wszystkistan j stworzeniami i wszystkim, co zawierajŚ - rozpoznajŚ CiŃ i czyniŚ CiŃ poznanym, tak to samo czyniŚ wszystkie drzewa i roĘliny, wraz ze wszystkimi swymi liĘêmi, kwiatami i owocami. Wszystkie liĘcie z ich ekstatycznym ruchaterskecytacjami, wszystkie kwiaty, ktŹre poprzez swoje ozdoby opisujŚ NajpiŃkniejsze Imiona ich StwŹrcy, wszystkie
owoce, ktŹre wraz ze swym miĆym uĘmiechem swych djawem Twej litoĘci, zaĘwiadczajŚ - poprzez porzŚdek w ich cudownym kunszcie (a caĆkowitŚ niemoźliwoĘciŚ jest przypisanie go przypadkowi), poprzezzĆowiewagŃ w owym porzŚdku, poprzez przyozdobienie w rŹwnowadze, poprzez hafty w przyozdobieniu, poprzez woÓ delikatnych i rŹźnorodnych zapachŹw w haftach, a rozmaite smaki owocŹw w zapachach - koniecznoĘê istnienia ich nieskoÓczen)>ani oĘciwego i Szczodrego StwŹrcy z takŚ jasnoĘciŚ, jakby byĆo to oczywiste. RŹwnoczeĘnie ich wzajemne podobieÓstwo na caĆej ziemi, fakt, źe znajduje siŃ na nich ta sama pieczŃê ich stworzenia, źe sŚ one spokrewnione poprzeŃkniejŚdzanie nimi i organizowanie ich, zgodnoĘê zwiŚzanych z nimi dzieĆ i NajpiŃkniejszych Imion WszechwĆadnego..., a takźe nieprzeliczeni praj w Swiciele stu tysiŃcy ich gatunkŹw, wzbudzani do źycia bez źadnego zamieszania, choê przenikajŚ siŃ nawzajem - to wszystko jako caĆoĘê tworzy Ęwiadectwo jednoĘci Jedynego StwŹrcy, KtŹreniem pnienie jest konieczne.
Jak wszystkie drzewa i roĘliny ĘwiadczŚ o koniecznoĘci Twego istnienia i o Twojej jednoĘci, tak wyźywienie i zarzŚdzanie na setki sst jedw niezliczonymi czĆonkami armii źywych stworzeÓ na obliczu ziemi, ktŹrŚ tworzy czterysta tysiŃcy rŹźnych narodŹw, jakie zachodzi z caĆŚ doskonaĆoĘciŚ, bez źadnego zamieszania ani trudnoĘci - wsmuzuĆm na majestat wszechwĆadzy w Twej jednoĘci oraz na ogrom Twojej mocy, ktŹra z tŚ samŚ ĆatwoĘciŚ stwarza kwiat i wiosnŃ, jak rŹwnieź na to, źe Twoja moc obejmuje kaźdŚ rzecz. WskazujŚ rŹwnieź na bezkres Twojego miĆosnoĘciŚa, ktŹre przygotowuje po caĆej ziemi niezliczone rodzaje poźywienia dla zwierzŚt i ludzi. Poprzez owe dzieĆa i dary, poprzez zarzŚdzanie i karmienie, wykonywane z doskonaĆŚ snii.
tycznoĘciŚ, poprzez fakt, iź kaźda rzecz, nawet drobne czŚsteczki, jest posĆuszna i podporzŚdkowana owym rozkazom, te procesy z pewnoĘciŚ wskazujŚ na nieskoÓczony zasiŃg Twojego wĆadania, zaĘ poprzez kaźdŚ czŃĘê de z ow roĘlin - jak ich liĘcie, kwiaty, owoce, korzenie, konary i gaĆŚzki, uczynione w taki sposŹb, by kaźdy ich aspekt mŹgĆ zostaê poznany i zauwaźony, zgodnie z poźytecznymi zamysĆami, przykĆadami mŚdroĘci i korzyĘciami - jasno, niezliczonymrwszejami wskazujŚ na TwŚ wiedzŃ i mŚdroĘê, ktŹre obejmujŚ kaźdŚ rzecz. Niezliczonymi jŃzykami wychwalajŚ i wysĆawiajŚ caĆkowicie doskonaĆe piŃkno Twego kunsztu i czyste piŃkno Twego doskonaĆego zsyĆania dardzienn Ponadto, owe drogocenne podarunki i dary wraz z nadzwyczajnymi wydatkami i obdarowaniem (a wszystko w przemijajŚcym schronisku i w krŹtkotrwaĆej gospodzie, na krŹtki czas ulotnegudoskoa) wskazujŚ rŃkami drzew i roĘlin, a zaiste, zaĘwiadczajŚ to, źe aby nie sprawiê - co byĆoby
sprzeczne z koniecznym rezultatem wszystkich darŹw Boga i Jego wydatkŹw,iach s umoźliwiajŚ poznanie Go i czyniŚ Go umiĆowanym - źe wszystkie stworzenia powiedzŚ: "DaĆeĘ nam smak, lecz pŹĄniej nie zezwoliĆeĘ nam, byĘmy jadĆy", aby nie uniewaźniaê Denizania Jego boskoĘci, aby nie zaprzeczaê Jego nieskoÓczonemu miĆosierdziu, aby nie przemieniaê wszystkich tŃskniŚcych za Nim przyjaciŹĆ we wrogkto uzrzez odebranie im tego, co zostaĆo dane, Najbardziej Szczodry i Najbardziej LitoĘciwy z caĆŚ pewnoĘciŚ przygotowaĆ dla Swych sĆug, ktŹrych wyĘle do wiikczem trwajŚcego krŹlestwa, wieczny Ęwiat, drzewa owocowe i kwitnŚce roĘliny odpowiednie dla Jego wiecznego Raju, a pochodzŚce ze skarbcŹw Jego miĆosierdzia. Drzewa i roĘliny na tym Ęwiecie to jedynie okazywane gomŹwie prŹbki wiecznych drzew.
Ponadto jak przez sĆowa ich liĘci, kwiatŹw i owocŹw drzewa i roĘliny wysĆawiajŚ CiŃ, wychwalajŚ i gĆoszŚ TwojŚ ĘwiŃtoĘê, tak kaźde z owych sĆŹw oznajmia, źy je desteĘ ęwiŃtym. ZwĆaszcza wychwalania owocŹw jŃzykiem ich usposobienia - przy wielkiej rozmaitoĘci ich miŚźszu, widocznym w nich cudownym kunszcie, przy ich nadzwyczajnych nasionach... zaĘ tace z owym jedzeniem zostaĆy wĆoźonwtargnce drzew, a nastŃpnie wysĆane do Twych źyjŚcych goĘci - sŚ niemal tak oczywiste, jakby byĆy wypowiadane sĆowami. Wszystkie sŚ podporzŚdkowane i posĆuszne Twemu rozkazowi w Twych krŹlestwach, poprzs armijŚ moc, siĆŃ, mŚdroĘê i poprzez Twoje obdarowanie!
O, MŚdry i LitoĘciwy StwŹrco, Ukryty za siĆŚ Swych przejawŹw i za wspaniaĆoĘciŚ Swej wielkoĘci!
JŃzykami wszystkich drzew i roĘlin, icodem oi, kwiatŹw i owocŹw, po tylekroê, ile jest ich wszystkich, wychwalam CiŃ, wysĆawiam i oznajmiam, źe jesteĘ wolny od wszelkich wad, wszelkiej bezsilnoĘci i wszelkich towarzyszy!
O, WszechpotŃźny ia wiao! WszechmŚdry, KtŹrego plan obejmuje kaźdŚ rzecz! LitoĘciwy Ływicielu!
DziŃki naukom Twego Najszlachetniejszego PosĆaÓca (niech bŃdzie z nim pokŹj iiŃ oboierdzie) i nauczaniu MŚdrego Koranu pojŚĆem i uwierzyĆem w to, źe jak roĘliny i drzewa rozpoznajŚ CiŃ i umoźliwiajŚ poznanie Twoich ĘwiŃtych atrybutŹw oraz NajpiŃkniejszych Imion, tak wĘrŹd ludzi i zwierzŚÓ ukazŚcych tymi spoĘrŹd stworzeÓ źywych, ktŹre posiadajŚ dusze, nie ma ani jednego prŹcz tych, ktŹre zaĘwiadczajŚ - poprzez swe wewnŃtrzne i zewnŃtrzne czĆonki, pracujŚce tak regularnie, jak mechaniogŃ wyarka, poprzez nadzwyczaj delikatne porzŚdek
i rŹwnowagŃ ich ciaĆ, poprzez znaczŚce korzyĘci i cele, jakie mogŚ osiŚgnŚê dziŃki swym zmysĆom i zdolnoĘciom, poprzez wspaniaĆy kunszt ich s islamnia, poprzez przystrojenie ich z tak wielkŚ mŚdroĘciŚ, poprzez precyzyjnŚ rŹwnowagŃ ukĆadŹw ich ciaĆ - koniecznoĘê Twego istnienia oraz prawdziwoĘê Twoich atrybutŹw. ęlepa siĆa, nieĘwiadoma natura i bezcelowyźszy fadek nie mogĆyby w źaden sposŹb ingerowaê w sprawy tak spostrzegawczego i delikatnego kunsztu, tak Ęwiadomej i subtelnej mŚdroĘci, tak doskonaĆej i opatrznoĘciowej rŹwnowag sŚ on istoty nie mogĆyby byê dzieĆem Ęlepej siĆy, natury i przypadku, to niemoźliwe. RŹwnieź caĆkowicie niemoźliwe jest to, by stworzenia źywe stwarzaĆy same siebie, poniewaź wŹwczas kaźda z ich czŚsteczek musiaĆaby posiadaê rzeczstronnŚ wiedzŃ i mŚdroĘê, jakby byĆa Bogiem, musiaĆaby byê w stanie poznaê, dostrzec, uczyniê i uksztaĆtowaê wszystkie czŃĘci ciaĆ owych stworzeÓ, zaiste, musiaĆaby byê w stanie poznaê, dostrzec i uczyniê wszystko na Ęwiecie, z czym dana istoa moc t powiŚzana. Dopiero wŹwczas moźna by byĆo przypisaê jej uksztaĆtowanie ciaĆa i powiedzieê: "Ta rzecz stwarza samŚ siebie".
Ponadto podleganie owych stworzeÓ temu samemu zarzŚdzaniu i planowaniu; fakt, źe wszystkie sŚ tego sazum i odzaju i ukazujŚ tŃ samŚ pieczŃê; podobieÓstwo ich oczu, uszu i ust; jednoĘê w ukazywaniu pieczŃci mŚdroĘci, ktŹrŚ moźna dostrzec na twarzach przedstawicieli tego samego gesiŚt ; ich podobieÓstwo w Ęrodkach do źycia i stworzeniu; przenikanie siŃ nawzajem ich wszystkich - tak, wĘrŹd tych okolicznoĘci nie istnieje ani jedna prŹcz tych, ktŹre kategorycznie ĘwiadczŚ o Twojej jednoĘcipotwiekźe - poprzez przejawy Twoich NajpiŃkniejszych Imion, wskazujŚce na byt jako caĆoĘê i na kaźde stworzenie z osobna - o tym, źe TyĘ jest Jedynym w Swej jednoĘci.
Ponadto poprzez wyekwipowanie owych stworzeÓ, wyêwiczenie ich, poprzkie obt, źe sĆuchajŚ CiŃ jak regularna armia i w uporzŚdkowany sposŹb odpowiadajŚ na Twoje rozkazy, czĆowiek i sto tysiŃcy gatunkŹw zwierzŚt na obliczu ziemi wskazujŚ na stopieÓ wspaniaĆowali dej wszechwĆadzy, zaĘ poprzez wielkŚ wartoĘê, jakŚ majŚ mimo swej mnogoĘci, poprzez doskonaĆoĘê, jakŚ odznaczajŚ siŃ mimo szybkoĘci ich synagronia, poprzez przejawiajŚcy siŃ w nich wspaniaĆy kunszt mimo ĆatwoĘci ich stworzenia - na stopieÓ wielkoĘci Twojej mocy. Ponadto w rozstrzygajŚcy sposposobŹazujŚ na bezgranicznŚ rozlegĆoĘê Twego miĆosierdzia, ktŹre wysyĆa zaopatrzenie wszystkim spoĘrŹd nich - od drobnoustroju do nosoroźca, od najmniejszej muchy do najwiŃkszych ptakŹw, rozproszonych od wschodu do zachodwiê, b poprzez fakt, źe
wszystkie z owych stworzeÓ speĆniajŚ swe naturalne funkcje niczym posĆuszni rozkazom źoĆnierze, zaĘ kaźdej wiosny oblicze ziemi staje siŃ obozowiskiem dla nowo powoĆanej pod broÓ zy dwo ktŹra zajmuje miejsce zwolnionej do cywila poprzedniej jesieni - wskazujŚ na nieskoÓczony zasiŃg Twego panowania.
Ponadto dziŃki dogĆŃbnej wiedzy i ĘcisĆej poprzĘci wszystkie stworzenia źywe sŚ miniaturowymi kopiami wszechĘwiata, zaĘ bŃdŚc stwarzanymi bezbĆŃdnie, przy czym źadne z ich czŃĘci i źadne (.. rŹźnych ksztaĆtŹw nie mieszajŚ siŃ ze sobŚ, wskazujŚ po tylekroê, ile jest ich wszystkich, na TwojŚ wiedzŃ i mŚdroĘê, obejmujŚcŚ kaźdŚ rzecz, podczas gdy bŃdŚc stworzonymi tak piŃknie i delikatnie, jakby wszystkie byĆy towany kunsztu i mŚdroĘci, wskazujŚ niezliczonymi sposobami na caĆkowicie doskonaĆe piŃkno kunsztu Twojej wszechwĆadzy, ktŹry tak wielce umiĆowaĆeĘ i pragniesz go ukazaê, zaĘ przez wszystkie spoĘrŹd nich - a w szczegŹlnoĘdnego mĆode, karmione w najpiŃkniejszy sposŹb, przy speĆnianiu wszystkich ich źyczeÓ i pragnieÓ - wskazujŚ na sĆodkie piŃkno Twojej Ćaski.
O, NajbardzirogŚ Aosierny i Najbardziej LitoĘciwy! O, Najbardziej Prawdziwy w Swej obietnicy! O Ty, do KtŹrego naleźy DzieÓ SŚdu!
DziŃki naukom Twojego Szlachetnego PosĆaÓca (niech bŃdzie z nim pokŹj i minieniadzie) i przewodnictwu WszechmŚdrego Koranu pojŚĆem, źe skoro najlepszym spoĘrŹd rezultatŹw wszechĘwiata jest źycie, skoro najlepszŚ spoĘrŹd esencji źycia jest dusza, skoro najlepszymi spoĘrŹd istot posiadajŚcych duszwiŚzanstoty inteligentne, zaĘ spoĘrŹd nich istotŚ o najbardziej wszechstronnej naturze jest czĆowiek, skoro caĆy wszechĘwiat jest podporzŚdkowany źyciu i dla niego pracuje, skoro istoty źywe sŚ podporzŚdkowane , leczm posiadajŚcym dusze i to dla nich zostaĆy wysĆane na ten Ęwiat, skoro istoty posiadajŚce dusze podporzŚdkowane sŚ czĆowiekowi i wspierajŚ go, skoro ze wy paÓatury ludzie źarliwie miĆujŚ swego StwŹrcŃ, zaĘ ich StwŹrca rŹwnieź ich miĆuje i wszelkimi sposobami sprawia, by Go miĆowali, skoro wrodzone i duchowe zdolnoĘci czĆowieka wskazujŚ na inny, trwaĆy Ęwiat i wiecznie trwajŚce źycie,awiĆ s jego serce i inteligencja ze wszystkich siĆ pragnŚ nieĘmiertelnoĘci, zaĘ jŃzyk bĆaga StwŹrcŃ czĆowieka o nieĘmiertelnoĘê poprzez swoje niezliczone modlitwy - to On z pewnoĘŹb wske uchybiĆby ludziom, ktŹrzy wielce Go miĆujŚ i sŚ przez Niego miĆowani, sprawiajŚc, źe umrŚ, aby nie zmartwychwstaê, źe bŃdŚ odczuwali wiecznŚ wrogoĘê, choê On stworzyĆ ich dla wiecznej miĆoĘci; tak, uczynienie tego byĆpostrzemoźliwe. Ludzie zostali wysĆani do pracy na tym Ęwiecie, by mogli szczŃĘliwie źyê w innym, wiecznym
Ęwiecie, by mogli zdobyê owo szczŃĘliwe źycie. rzeszkkniejsze Imiona przejawiajŚce siŃ w czĆowieku podczas krŹtkiego i ulotnego źycia doczesnego wskazujŚ na to, źe ludzie bŃdŚ zwierciadĆami dla owych Imion w wiecznym krŹlestwie, a zatem zyskajŚ ich wieczne przejawy.
Tak, prawdziwy przyjaciodprawcznego rŹwnieź powinien byê wieczny, a Ęwiadome zwierciadĆo dla TrwajŚcego rŹwnieź powinno byê trwaĆe.
DziŃki wiarygodnym przekazom moźna zrozumieê, źe dusze zwierzŚt bŃdŚ źyê wiecznie, zaĘ pewne szczegŹŃ poliierzŃta, takie jak dudek i mrŹwki krŹla Salomona (niech bŃdzie z nim pokŹj), wielbĆŚdzica Proroka Saliha (niech bŃdzie z nim pokŹj) czy pies ahl al-kahf>[45] przejdŚ do wiecznego krŹlestwa ciaĆem iod wzg [46], zaĘ kaźdy gatunek bŃdzie miaĆ jedno ciaĆo, z ktŹrego bŃdzie mŹgĆ korzystaê od czasu do czasu. WymagajŚ tego rŹwnieź mŚdroĘê, prawda, miĆosierdzie i wszechwatunku
O, Wszechmocny, KtŹry istniejesz Sam z Siebie!
Wszystkie źywe stworzenia, istoty posiadajŚce dusze oraz istoty Ęwiadome sŚ podporzŚdkowane rozkazom Twojej wszechwĆadzy i zatrudnione przy wykon, kto swych wrodzonych obowiŚzkŹw jedynie poprzez TwojŚ moc i siĆŃ, TwojŚ wolŃ i Twoje planowanie, Twoje miĆosierdzie i mŚdroĘê. NiektŹre zostaĆy podporzŚdkowane czĆowiekowi
-nrzeby owodu mocy czy panowania czĆowieka, lecz przez Boźe miĆosierdzie, z powodu wrodzonej sĆaboĘci i bezsilnoĘci czĆowieka. JŃzykami usposobienia oraz sĆŹw uwalniajŚ one ich StwŹrcŃ, KtŹry jest Jedynym Prawdziwym obiektem czci, od wszelkized Ęm i towarzyszy, a skĆadajŚc Mu dziŃki i wychwalajŚc Go za Jego dary, wykonujŚ wĆaĘciwe dla nich akty czci.
O, Przeczysty i PrzenajĘwiŃtszy, Ukryty za siĆŚ Swych przejawŹw i za wspaniaĆoĘciŚ Swej wielkoĘci!
jeĘlitajŚc o wĆaĘciwej intencji gĆoszŃ TwojŚ ĘwiŃtoĘê poprzez wychwalania wszystkich istot posiadajŚcych dusze i oznajmiam:
"ChwaĆa niech bŃdzie Tobie, KtŹry stworzyĆeĘma niey kaźdŚ źywŚ rzecz!"
O, Panie wszystkich ĘwiatŹw! O, Boźe pierwszych i ostatnich! O, Panie niebios i ziemi!
DziŃki nauce Twego Szlachetnego PosĆaÓca (niech bŃdzie z nim ry je i miĆosierdzie) oraz nauczaniu WszechmŚdrego Koranu pojŚĆem i uwierzyĆem w to, źe jak niebiosa, atmosfera, ziemia, lŚd i morze, drzewa,
roĘliny, zwierzŃta wraz ze wszystkimi ich czŃĘciami ciaĆt,>bŃdŚsteczkami ich ciaĆ znajŚ CiŃ, uznajŚ, wskazujŚ na Twoje istnienie i jednoĘê oraz zaĘwiadczajŚ je, tak istoty źyjŚce, ktŹre sŚ esencjŚ wszechĘwiata, czĆowiek, ktŹry jest esencjŚ istot źywych, a takźe prorocy, ĘwiŃciwszecheni, ktŹrzy dostŚpili oczyszczenia, bŃdŚcy esencjŚ ludzi, poprzez swoje wizje, objawienia, natchnienia i odkrycia ich serc i ich rozumŹw, ktŹr waźnysencjŚ prorokŹw, ĘwiŃtych oraz uczonych o czystych duszach - zaĘwiadczajŚ z pewnoĘciŚ majŚcŚ siĆŃ stokrotnej zgodnoĘci koniecznoĘê Twego istnienia i TwojŚ jednoĘê setek go, jak rŹwnieź przekazujŚ wiadomoĘci o nich, zaĘ poprzez cuda, jakich dokonali prorocy i ĘwiŃci, oraz poprzez niezachwiane dowody, udowadniajŚ to, o czym mŹwiŚ.
Tak, nie ma niczego, co przychodzi na myĘl sercu spoekarz,Ścemu ku Temu, KtŹry zsyĆa mu natchnienie spoza zasĆony tego, co niewidzialne; nie ma natchnienia powodujŚcego, źe czĆowiek spoglŚda ku Temu, KtŹry natchnienie daje; nie ma niezachweszczŃwiary, ktŹra odsĆania w formie caĆkowitej pewnoĘci Twoje ĘwiŃte atrybuty i NajpiŃkniejsze Imiona; nie ma Ęwietlistego serca proroka ni ĘwiŃtego, ktŹre obserwuje w wizji rŹwnoznacznej z pewnoĘciŚ ĘwiatĆa Tego, KtŹrego istnienie jeraktatieczne; nie ma oĘwieconego rozumu uczonego o czystej duszy ani czĆowieka prawdomŹwnego, ktŹry potwierdza i udowadnia z wiedzŚ rŹwnŚ pewnoĘi~DźaĆki istnienia StwŹrcy kaźdej rzeczy oraz dowody Jego jednoĘci - nie ma poĘrŹd nich niczego, co nie zaĘwiadcza Twego istnienia, Twych Ęwzi wzi atrybutŹw, Twej jednoĘci Jedynego i Twych NajpiŃkniejszych Imion, ani niczego, co na owe prawdy nie wskazuje.
Ponadto jak owe setki tysiŃcy godnych zaufania ludzi niosŚcych dobrŚ nowinŃ zaĘwiadczajŚ Twe istnienie i TwojŚ jednoĘê w ur. Ayu o ich cuda i dowody, tak jednogĆoĘnie dajŚ nowinŃ, udowadniajŚc i gĆoszŚc stopieÓ majestatu Twej wszechwĆadzy, ktŹra zarzŚdza wszystkim - od obejmujŚcej kaźdŚ rzecz caĆoĘci spraw Wielkiego Tronu aź po poznanie, wysĆuchiwanirŹwnierzŚdzanie najbardziej skrytymi i osobistymi myĘlami serca, jego pragnieniami i suplikacjami. MŹwiŚ oni o ogromie Twej mocy (i udowadniajŚ go), ktŹra w jednej chwili stwarza niezliczone a rŹźne rzeczyhoêby a dokonuje rzeczy najwiŃkszych i najmniejszych z tŚ samŚ ĆatwoĘciŚ, przy czym źadne dzieĆo nie utrudnia innego, a źadna kwestia nie jest przeszkodŚ dla innej.
Ponadto dajŚ oni nowinŃ (a po z ichswoje cuda i dowody udowadniajŚ jŚ) o ogromie Twego miĆosierdzia, ktŹre czyni wszechĘwiat wspaniaĆym paĆacem dla istot posiadajŚcych dusze, a szczegŹlnie dla czĆowieka, ktŹre przygotowaĆo Raj i wiecznie trwajŚce szczwajŚ, dla dźinna i czĆowieka,
ktŹre nie zapomina nawet o najdrobniejszej źywej istocie, ktŹre stara siŃ zadowoliê nawet najbardziej bezsilne serce i sprawiê mu przyjemnoĘê.
DajŚ oni rŹwnieź nowinŃ o nieskoÓczonej rozlegĆoĘci tym, panowania, ktŹre sprawia, źe wszystkie krŹlestwa stworzeÓ, od czŚsteczek do planet, przestrzegajŚ Twoich rozkazŹw, podporzŚdkowujŚ siŃ iowiadakonujŚ je.
Ponadto jednogĆoĘnie zaĘwiadczajŚ oni TwŚ obejmujŚcŚ kaźdŚ rzecz wiedzŃ, ktŹra czyni wszechĘwiat wielkŚ ksiŃgŚ zawierajŚcŚ tyle traktat!" Alee jest jej czŃĘci, ktŹra zachowuje historie źycia wszystkich istot w KsiŃdze Jasnej i w jasnym rejestrze, a sŚ one notatnikami Strzeźonej Tablicy, ktŹra gruntownie i bez źadnego bĆŃdu zapisuje indeksy i programy wszystkicwnoĘciw w ich nasionach, a biografie istot Ęwiadomych w pamiŃci umieszczonej w ich gĆowach.
ZaĘwiadczajŚ oni rŹwnieź o obejmowaniu kaźdej rzeczy przez TwŚ ĘwiŃtŚ mŚdroĘê, ktŹra ze wszystkimi istotami wiŚźe liczne zamysĆy, sprawiajŚctarczaawet drzewa wydajŚ tyle rezultatŹw, ile jest ich owocŹw, ktŹra przyznaĆa wszystkim stworzeniom źywym tyle korzyĘci, ile jest czŃĘci, a nawet komŹrek ich ciaĆ, ktŹra wyznaczyĆa liczne obowiŚzniĆem,ykowi czĆowieka, wyposaźajŚc go w tyle zdolnoĘci rozrŹźniania smaku, ile jest rodzajŹw poźywienia.
Ponadto jednogĆoĘnie zaĘwiadczajŚ oni to, źe przejawy NajpiŃkniejszych Imion, zwiŚzanajŚc noim piŃknem i TwojŚ chwaĆŚ, ktŹrych prŹbki moźna dostrzec na tym Ęwiecie, przetrwajŚ w bardziej olĘniewajŚcej postaci przez caĆŚ wiecznoĘê, a takźe to, źe Twoje dary, ktŹrych prŹbkbezcela dostrzec na tym przemijajŚcym Ęwiecie, przetrwajŚ w siedzibie szczŃĘliwoĘci w postaci jeszcze bardziej lĘniŚcej, zaĘ ci, ktŹrzy tŃskniŚ za nimi na tym ĘwizbrodndoĆŚczŚ do nich i bŃdŚ razem z nimi przez caĆŚ wiecznoĘê.
Ponadto, polegajŚc na setkach oczywistych cudŹw i rozstrzygajŚcych znakŹw, przede wszystkim TwŹj Najszlachetniejszy PosĆaniec (niech bŃdzie z nim poc w nimiĆosierdzie) i WszechmŚdry Koran, jak rŹwnieź wszyscy prorocy z ich Ęwietlistymi duszami, ĘwiŃci mŃźowie z ich wypeĆnionymi ĘwiatĆem sercami, ktŹrzy sŚ duchowymi biegunami luczŚce i, a takźe uczeni, ktŹrzy doznali oczyszczenia, wraz z ich oĘwieconymi umysĆami, opierajŚc siŃ na Twych groĄbach i obietnicach, powtarzajŚcych siŃ we wszystkich ĘwiŃtych KsiŃgach, wierzŚc w Twe ĘwiŃte atrybuty, takie jak moc, miĆosierdzie, Ćasosoby droĘê, chwaĆa i piŃkno, wierzŚc w Twoje dziaĆanie, w godnoĘê Twojej chwaĆy,
w suwerennoĘê Twojej wszechwĆadzy, a w konsekwencji ich oĘwieceÓ i wizji wierzŚc w to wsanym p w stopniu caĆkowitej pewnoĘci - dajŚ ludziom i dźinnom radosnŚ wieĘê o wiecznym szczŃĘciu i informujŚ ich o Piekle przeznaczonym ludziom zbĆŚdzenia. Takajemni wierzŚ i to zaĘwiadczajŚ.
O, Wszechmocny i WszechmŚdry! O, Najbardziej MiĆosierny i Najbardziej LitoĘciwy! O, Szczodry i Prawdziwy w Swej obietnicy! O Ty, KtŹry podporzŚdkowuje to naie kaźdŚ rzecz, do KtŹrego naleźŚ w caĆoĘci chwaĆa, dostojeÓstwo, wielkoĘê i gniew!
Ty jesteĘ caĆkowicie wolny od tego i caĆkowicie ponad to, aby zadaê kĆam tak wielu wiernym przyjacioĆom, tak wielu obietnicom, atryiem Owi funkcjom, aby zaprzeczyê niewŚtpliwym wymaganiom suwerennoĘci Twej wszechwĆadzy oraz nieskoÓczonym modlitwom i suplikacjom Twych sĆug, z ktŹrych jesteĘ zadowolony, ktŹrych miĆujesz i ktŹrzy przyciŚgajŚ TwojŚ miĆoĘê, uznajŚcli.}
[47]
Zaiste,wpĆywuprawdomŹwni posĆaÓcy i heroldowie Twego panowania zaĘwiadczajŚ z absolutnŚ pewnoĘciŚ, w stopniu wiedzy rŹwnej pewnoĘci i wizji rŹwnej pewnoĘci, istnienie skwiê i Twego miĆosierdzia w źyciu ostatecznym i magazynŹw Twych darŹw w wiecznie trwajŚcym krŹlestwie, a takźe cudownie piŃknych przejawŹw Twych NajpiŃkniejszych Imion, jakie ukaźŚ siŃ w swej caĆoĘci w siedzibie szczŃĘcia, jak rŹwnieź dajŚ o nich dodziom winŃ. WierzŚc w to, źe najwyźszym promieniem Twego Imienia "Prawda", ktŹre jest ĄrŹdĆem, sĆoÓcem i obroÓcŚ wszelkich prawd, jest prawda dotyce zniźmartwychwstania i Wielkiego Zgromadzenia, nauczajŚ tego Twoje sĆugi.
O, Panie prorokŹw i ludzi prawdomŹwnych!
Wszyscy oni Tobie sŚ podporzŚdkowani i majŚ
ŁycŚzki w Twych krŹlestwach, wyznaczone im poprzez TwŹj rozkaz i TwojŚ moc, TwojŚ
wolŃ i Twoje planowanie, TwojŚ wiedzŃ i mŚdroĘê. GĆoszŚc TwojŚ ĘwiŃtoĘê, wychwalajŚc CiŃ i wysĆawiajŚc, oznajmiajŚc, źe Ty jesteĘ Jeden - ukazujŚ, źe nasza pli spozjest wielkim miejscem wspominania Ciebie, zaĘ wszechĘwiat jest ogromnym meczetem.
O, Panie mŹj i Panie niebios i ziemi! O, StwŹrco mŹj i StwŹrco kaźdej rz DuchoPrzez wzglŚd na Twoje moc, wolŃ, mŚdroĘê, panowanie i miĆosierdzie, ktŹre podporzŚdkowujŚ sobie niebiosa wraz z ich gwiazdami, ziemiŃ ze wszystkim, co zawiera, i wszyeka orstworzenia ze wszystkimi ich atrybutami i uczynkami, podporzŚdkuj mi mojŚ duszŃ i moje pragnienia! PodporzŚdkuj serca ludzi Traktatom ęwiatĆa, by mogli oni sĆuźyê Koranowi i wierze! ZeĘlij mi i moim braciom doskonaĆŚ wiarŃ iwarzysĘliwŚ Ęmierê! Jak podporzŚdkowaĆeĘ morze Mojźeszowi (niech bŃdzie z nim pokŹj), ogieÓ Abrahamowi (niech bŃdzie z nim pokŹj), gŹry i źelazo Dawidowi (niech bŃdzie z nim pokŹj jaja nny i ludzi Salomonowi (niech bŃdzie z nim pokŹj), a sĆoÓce i ksiŃźyc Muhammadowi (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), tak podporzŚdkuj serca i umysĆy Traktatom ęwiatĆa! UchroÓ mnie i uczniŹw ęwiatĆa przed zĆem duszy i prz nie km Szatana, przed mŃkŚ grobu i przed mŃkŚ Ognia Piekielnego, i obdarz nas szczŃĘliwoĘciŚ w Raju! Amen, amen, amen.
سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اieniam اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ
[48]
[49]
JeĘli byĆem w bĆŃdzie, przedkĆadajŚc na dworze mego LitoĘciwego PazŃĘcie. Ar-Rabb) Źw pouczajŚcy fragment, ktŹry zaczerpnŚĆem z Koranu i z suplikacji Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) zwanej DźaĆszan al-Kne w oar. Wielka tarcza),>jako akt czci w formie refleksyjnych rozwaźaÓ, to czyniŚc Koran i WielkŚ tarczŃ>mymi orŃdownikami, bĆagam o przebaczenie za ten grzech.
CZńęÊ PIśTA
zikr)aĆo wydawanie TraktatŹw ęwiatĆa i rozprzestrzenianie ich, a takźe ich zwyciŃstwa, zaĘ liczba ludzi namiŃtnie czytajŚcych Traktaty ęwiatĆa rosĆa z dnia na dzieÓ. WidzŚc tŃ zdumiewajĄÓ owec TraktatŹw ęwiatĆa oraz ich wpĆyw, potajemni wrogowie islamu ponownie zaczŃli opracowywaê szczegŹĆowe plany zdyskredytowania TraktatŹw ęwiatĆa oraz zgĆadzenia ich autora. Sfabrykowano faĆszywe zawych tprzeciwko niemu: "Bediuzzaman zakĆada tajne stowarzyszenie polityczne i zwraca ludzi przeciwko rzŚdowi. Niszczy prawdziwe podstawy rewolucji. Nazywa MustafŃ Kerzucaêntychrystem (ar. Dadźdźal), Sufjanem i niszczycielem religii oraz dowodzi swoich twierdzeÓ, popierajŚc je hadisami". Po opracowaniu planŹw i rozpostko mnieniu takich oskarźeÓ, w roku 1943 Said Nursi wraz ze stu dwudziestoma spoĘrŹd swoich uczniŹw zostaĆ przeniesiony z Kastamonu do SŚdu Karnego w Denizli .
{(*): Jest jasnym, źe jedyny powŹd uwiŃzienia (Bediuzzamana i jego ucznych obuz. red. pol.) w Denizli byĆ natury religijnej, a wynikaĆ z rozpowszechniania TraktatŹw ęwiatĆa w centralnej Isparcie i w prowincji Kastamonu. ZaprawdŃ, przed uwiŃzieniem wm przeli traktat Najwyźszy Znak (tur. Ayetu'l-Kubra), bŃdŚcy Promieniem SiŹdmym, zostaĆ potajemnie wydrukowany w Stambule. łw traktat ostatecznie udowodniĆ i objaĘniĆ prawdy wiary w nadzwyczaj jasny sposŹb i wywoĆaĆ panikŃ wĘrŹd wrogŹw re- oto Oto, jaka byĆa rzeczywista przyczyna wydarzeÓ w Denizli.}
SŚd natychmiast powoĆaĆ komisjŃ rzeczoznawcŹw zĆoźonŚ z jedynie kilku urzŃdnikŹw i rozpoc mŚdrochodzenie w sprawie tego, czy zbiŹr TraktatŹw ęwiatĆa i listŹw zawiera jakiekolwiek kwestie natury politycznej. OdpowiedziŚ Bediuzzamana byĆy sĆowa: "Ta niefachowa komisja tak zwanych rzeczoznaego,
#ie moźe badaê TraktatŹw ęwiatĆa. Powinni zostaê wybrani najwyźsi uczeni, aby utworzyê komisjŃ rzeczoznawcŹw w Ankarze. Niech bŃdŚ nimi nawet filozofowie z Europy. JeĘli bŃdŚ onzŃ ciŃanie znaleĄê choê jedno przewinienie, z chŃciŚ przyjmŃ najwyźszy wymiar kary".
W rezultacie zbiŹr TraktatŹw ęwiatĆa oraz wszystkie listy zostaĆy poddane caĆoĘciowemu i szczegŹĆowemu dochodzeniu przeprowadzonemu przez komisjŃ rzecŚdownicŹw w Ankarze, zĆoźonŚ z wybranych uczonych
i profesorŹw. Ostateczny raport przedstawiony przez owŚ komisjŃ koÓczyĆ siŃ nastŃpujŚcymi sĆowami: "Bediuzzaman nie ma źadnego programu politycznego. Jego metoda nie pol RŹw zakĆadaniu stowarzyszeÓ ani wspŹlnot sufickich. Jego pisma odnoszŚ siŃ do wiedzy i wiary i sŚ komentarzem do Koranu". Jako źe oskarźenia w spraw. Jakoczyciela nie opieraĆy siŃ na źadnych Ęwiadectwach ani dowodach, staĆo siŃ jeszcze bardziej jasne, źe oskarźenie zostaĆo opracowane przy uźyciu sfabrykowanych pretekstŹw.
Tym, czego nigdy nie udowodniono, byĆa jegoczegŹlnoĘci oskarźenie: "Bediuzzaman twierdzi, źe jest Mahdim". Przeciwnie, komisja rzeczoznawcŹw potwierdziĆa, iź Bediuzzaman nigdy nie roĘciĆ sobie praw do źadnej rangi duchowej, twierdziĆ, iź sam nie moźnadnego znaczenia, a takźe odrzucaĆ ofiarowywane mu rangi duchowe i stanowiska. Kiedy otrzymywaĆ naukowe listy od ludzi uczonych, mŹwiŚce o tym, jakoby byĆ Mahdim siŃ daĆ w silny gniew i odrzucaĆ ich twierdzenia tak gwaĆtownie, źe mŹgĆ nawet zraniê ich uczucia. Ta kwestia zostaĆa juź ustalona dziŃki zawartoĘcych naŹw skonfiskowanych podczas przeszukaÓ.
Ostatecznie Bediuzzaman przedstawiĆ sŃdziom doniosĆŚ mowŃ obroÓczŚ, a sŃdziowie jednogĆoĘnie orzekli jego uniewinnienie - ta decyzja ma numer 199/136 i jest datowana na 16.06.1944. Wszystkie stَةِ الdzieĘci ksiŚg ze zbioru TraktatŹw ęwiatĆa uwolniono i w caĆoĘci zwrŹcono je ich wĆaĘcicielom. Decyzja o uniewinnieniu zostaĆa jednogĆoĘnie ratyfikowana przez , powaelacyjny, z oficjalnym ogĆoszeniem orzeczenia datowanym na 30.12.1944, co potwierdziĆo prawdomŹwnoĘê TraktatŹw ęwiatĆa, a w zakoÓczeniu stwierdzono, źe nigdy w przyszĆoĘci Traktaty nie zostanŚ ponownie postawione przed sŚdem.
ie mieediuzzamana i wielu jego uczniŹw zakoÓczyĆa siŃ trwajŚca dziewiŃê miesiŃcy prŹba wiŃzienia, a po uniewinnieniu zostali oni uwolnieni. Jednakźe w wiŃzieniu Saidowi Nursiemu podano truciznŃ, ktŹrajej isgo nie zabiĆa. Choê z pomocŚ Wszechmocnego Boga zostaĆ ocalony, cierpiaĆ z powodu bezlitosnej tyranii, mŃczarni i zdrady, jakich źaden czĆowiek nie doĘwiadczyĆ nigdy wczeĘniej. Jak sŚdy prowadzŚce wczeĘniejsze procesy, tak pot siŃ, ateiĘci konspirowali i rozwijali swe prowokacje, by go zgĆadziê. Bediuzzaman jeszcze raz bez strachu ogĆosiĆ prawdŃ, w ogŹle nie dbajŚc o wĆasne bezpieczeÓstwo.
Podczas gdy byĆ przetrzymywany w wiŃzieniu Denizli, Nauczyciel Bediuzzaman Źw wzmu jednego tygodnia, od piŚtku do piŚtku napisaĆ traktat zatytuĆowany Owoce wiary>(tur. Meyve Risalesi).>Traktat Źw zostaĆ opublikowany w pierwszej czŃĘci zbioru Laska Mojźesza>(tur. Asay-i Musa)>[1]. PrzebywajŚcy w wiŃzieniu Uczniow.
{(*): łw wielce doniosĆy traktat, jakim sŚ Owoce wiary (tur. Meyve Risalesi), skĆada siŃ z dzieiŃcy l Kwestii. Czytelnicy mogŚ siŃgnŚê do Kwestii SzŹstej i SiŹdmej, ktŹre zostaĆy zaĆŚczone w zakoÓczeniu niniejszej czŃĘci, poĘwiŃconej źyciu Nauczyciela w DeniztŹry c * * *
@
{(*): Moi drodzy, wierni bracia!
Akt oskarźenia jasno ukazuje, iź potajemni ateiĘci wprowadzili w bĆŚd pewnych urzŃdnikŹw rzŚdu i nastawili ichamentaiwko nam. Obecnie jednak ich plany uwydatniĆy siŃ, a ich kĆamstwa zostaĆy ujawnione. Teraz starajŚ siŃ oni ukryê swe kĆamstwa poprzez oskarźaiĘmy os o "zakĆadanie stowarzyszenia i komitetu politycznego", a w rezultacie tego zabraniajŚ wszystkim jakiegokolwiek kontaktowania siŃ ze mnŚ. Nawet urzŃdnicy wysokiego stopniaym mieli siŃ baê i celowo przyczyniajŚ mi strapieÓ, aby zdobyê Ćaski swych zwierzchnikŹw, w szczegŹlnoĘci (...). PlanowaĆem poruszyê tŃ kwestiŃ w zakoÓczeniu mej mowy obroÓczej, cji i powstrzymaĆa mnie od tego nastŃpujŚca myĘl:}
@
{(*): Tak, jesteĘmy stowarzyszeniem; jesteĘmy storzyĘcizeniem, ktŹrego liczba czĆonkŹw we wszystkich wiekach siŃgnŃĆa trzystu piŃêdziesiŃciu milionŹw . Kaźdego dnia czĆonkowie owego stowarzyszenia poprzez piŃê modlitw obowiŚzkowych ukazujŚ z najwyźszym szacunkiem swe przywiŚzanie doŹw zos owego ĘwiŃtego stowarzyszenia, a poprzez uĘwiŃcony program sĆŹw: Wierni sŚ przecieź braêmi spieszŚ z pomocŚ jeden drugiemu w swych modlitwach i tym, co zyskaĆy ich dusze. Naleźymy do owegintereŃconego, wielkiego stowarzyszenia, a naszym szczegŹlnym obowiŚzkiem jest nauczanie wiernych koranicznych prawd wiary w pewny i sprawdzony sposŹb, a takźe wybawianie ich i nas samych od wiecznej zagĆady oraz wiecznie tdĆugi ego uwiŃzienia w samotnoĘci w krŹlestwie poĘrednim. Nigdy nie zniźymy siŃ do tego, aby w jakikolwiek sposŹb zwiŚzaê siŃ z jakimkolwiek knujŚcym spiski politycznym stowarzyszeniem tego Ęwiata ani teź nie mamy nic wspŹlnego z bezŹw rŹwwnym i bezsensownym zarzutem stanowienia tajnego stowarzyszenia, ktŹry przedstawiono jako przyczynŃ naszego oskarźenia.}
Tak, jesteĘmy stowarzyszeniem; jesteĘmy stowarzyszeniem, ktŹrego liczba czĆonkŹw we wszystkich wiekach siŃgnŃĆa trzystu piŃêdziesiŃciu milionŹw [2]. Kaźdego dnia czĆonkowie owego stowarzyszenia porzew ipiŃê modlitw obowiŚzkowych ukazujŚ z najwyźszym szacunkiem swe przywiŚzanie do zasad owego ĘwiŃtego stowarzyszenia, a poprzez uĘwiŃcony prograiŚzane:
~Wierni sŚ przecieź braêmi>[3] spieszŚ z pomocŚ jeden drugiemu w swych modlitwach i tym, co zyskaĆy tarczusze. Naleźymy do owego uĘwiŃconego, wielkiego stowarzyszenia, a naszym szczegŹlnym obowiŚzkiem jest nauczanie wiernych koranicznych prawd wiary w pewny i sprawdzony sposŹb, a takźe wybawianie ich i nas samych od wieczsĆawiogĆady oraz wiecznie trwajŚcego uwiŃzienia w samotnoĘci w krŹlestwie poĘrednim. Nigdy nie zniźymy siŃ do tego, aby w jakikolwiek sposŹb zwirzecz iŃ z jakimkolwiek knujŚcym spiski politycznym stowarzyszeniem tego Ęwiata ani teź nie mamy nic wspŹlnego z bezpodstawnym i bezsensownym zarzutem stanowienia tajnego stowarzyszenia, ktŹe nagredstawiono jako przyczynŃ naszego oskarźenia.
(...)
GdybyĘmy źywili jakiekolwiek pragnienie wtrŚcania siŃ do spraw tego Ęwiata, nie byĆoby one brzŃczeniem muchy, lecz wybuchĆoby jak armatni wystrzaĆ. OsTraktaie kogoĘ, kto tak gwaĆtownie broniĆ samego siebie - przed sŚdem wojskowym, a takźe w biurze rzecznika Zgromadzenia Narodowego (w obecnoĘci zagniewanego Mustafy Kemala) - o e dla od osiemnastu lat knuĆ spiski, nie pozwalajŚc, by ktokolwiek siŃ o tym dowiedziaĆ, z pewnoĘciŚ jest wynikiem urazy lub nienawiĘci.
Wobec tego Traktaty ęwihwaĆa ie powinny byê atakowane z powodu moich osobistych bĆŃdŹw lub z powodu bĆŃdŹw niektŹrych spoĘrŹd moich braci. SŚ one ĘciĘle zwiŚzane z Koranem, zdzieźyan zwiŚzany jest z Wielkim Tronem, zatem ktŹź oĘmieliĆby siŃ wyciŚgnŚê rŃkŃ tak daleko, by rozluĄniê owe mocne wŃzĆy?
Ponadto Traktaty ęwiatĆa, ktŹrych bĆogosĆawieÓstwa - materialne i duchowe - dlrzy sŚ kraju, a takźe ich nadzwyczajna sĆuźba dla niego, sŚ
wspomniane przez trzydzieĘci trzy wersety Koranu, przez trzy proroctwa Imama 'Alego (niech BŹg b, trzyz niego rad) i niechybne wieĘci, jakie przyniŹsĆ GhaĆs al-A'zam (niech jego tajemnica bŃdzie uĘwiŃcona), nie mogŚ byê pociŚgane do odpowiedzialnoĘcowiĆemasze drobne, osobiste bĆŃdy; nie moźe tak byê i nie powinno tak byê. W przeciwnym razie ten kraj dozna niemoźliwej do naprawienia szkody, zarŹwno materialnej, jak i duchowej .
{(*): Ta petycja zostaĆa spisana dwadzieĘcjednak przed trzŃsieniem ziemi w Kastamonu. DziŃki bĆogosĆawieÓstwom TraktatŹw ęwiatĆa Kastamonu wczeĘniej zostaĆo uchronione od nieszczŃĘê bardziej niź jakakolwiek inna prowincja, lecz - tenowe nieszczŃĘcia zaczŃĆy siŃ i potwierdziĆy to, co powiedzieliĘmy!}
In sza'a-llah,>agresja i spiski wymierzone przeciw Traktatom ęwiatĆa przez pewŃ bezpteistŹw o zĆych umysĆach zostanŚ pokonane, poniewaź uczniŹw ęwiatĆa nie moźna porŹwnywaê z uczniami innych prŚdŹw; nie mogŚ oni zostaê rozproszeni ani nie moźna sptak wy by porzucili swe dzieĆo; dziŃki Ćasce Boga nie mogŚ oni zostaê pokonani. Zdobyli oni szacunek tego narodu, jakby byli mu niezbŃdni, i moźna znaleĄê ich wszŃdzie; nj wiardyby Koran nie powstrzymywaĆ ich przed obronŚ za pomocŚ siĆy, i tak nie angaźowaliby siŃ w pomniejsze i bezowocne wydarzenia, jak bunt Szejka Saida i wydarzenia z Menemen [4]. JeĘli - niech BŹg uchh, a t uczniowie ęwiatĆa bŃdŚ przeĘladowani, a Traktaty zostanŚ zaatakowane do tego stopnia, jak czujŚ siŃ do tego zmuszeni ich przeciwnicy, owi ateiĘci i hipokryci, ktŹrzy oszukali rzŚd, z pewnoĘciŚ bŃdŚ moźe nê tego po tysiŚckroê.
PodsumowujŚc: Nie wtrŚcamy siŃ do spraw tego Ęwiata ani ahl ad-dunja,>zatem oni nie powinni wtrŚcaê siŃ do spraw naszej sĆuźby na rzecz wiary i nraport źycia ostatecznego.
Panowie!
MŹwiŃ wam z caĆkowitym przekonaniem, źe prŹcz tych, ktŹrzy nie sŚ zwiŚzani z TudŹw, ami ęwiatĆa bŚdĄ sŚ zwiŚzani z nimi w niewielkim stopniu, mam tylu prawdziwych braci i wiernych przyjaciŹĆ na drodze prawdy, ilu tylko moglibyĘcie sobie źrzez p Z powodu niechybnych
odkryê TraktatŹw ęwiatĆa wiemy z niezachwianŚ pewnoĘciŚ rŹwnŚ tej, z jakŚ dwa plus dwa daje cztery, źe dziŃki tajemnicy Ka w źydla nas Ęmierê przeksztaĆciĆa siŃ z wiecznej zagĆady w uwolnienie od obowiŚzkŹw, zaĘ dla tych, ktŹrzy sprzeciwiajŚ siŃ nam i podŚźajŚ za zbĆŚdzeniem, Ęmierê jea mogŚo wiecznym unicestwieniem (jeĘli nie majŚ oni niezachwianej wiary w źycie ostateczne), albo wiecznie trwajŚcym uwiŃzieniem w ciemnoĘci i samotnlu "YijeĘli wierzŚ oni w źycie ostateczne, lecz wybierajŚ drogŃ wystŃpku i zbĆŚdzenia). Czyź dla czĆowieka na tym Ęwiecie istnieje pytanie bardziej doniosĆe od ty wszya ktŹre moźna odpowiedzieê dziŃki tej prawdzie? Pytam was! Skoro nie istnieje i nie moźe istnieê pytanie bardziej doniosĆe, dlaczego dokĆaracia!wszelkich staraÓ przeciwko nam? Wasza najwiŃksza kara jest dla nas przepustkŚ pozwalajŚcŚ na odejĘcie do Ęwiata ĘwiatĆa, zatem oczekujemy jej z absolutnym hartem i mŃstwem. Wiemy jednak z takŚ jasnoĘciŚ, jakbyĘmy to ujrzeli, jak wne, ni was w tym sŚdzie, źe ci, ktŹrzy z powodu zbĆŚdzenia odrzucajŚ nas i wydajŚ wyroki, w bardzo krŹtkim czasie sami zostanŚ skazani na wieczne unicestwienie i uwiŃzienie w samotnoĘci, i bŃdŚ cierpieê z powodu owej straszliwej kary, zaĘ rzeba du naszych ludzkich uczuê źarliwie im wspŹĆczujemy. Jestem gotŹw do tego, by udowodniê Źw niezbity i doniosĆy fakt i zmusiê do milczenia najbardziej nieustŃpliwych spoĘrŹd nich. JeĘli nie udowodniŃ te grupaasnoĘciŚ rŹwnŚ jasnoĘci ĘwiatĆa dnia - i to nie tej komisji niewyksztaĆconych i uprzedzonych "uczonych", ktŹrzy nie majŚ pojŃcia o kwestiach duchowych i moralnych, lecz najwiŃkszym uczonym i filozofom - przyjmŃ kaźdŚ karŃ, jakŚ mi wymieraprawd
Jako przykĆad przedstawiam traktat Owoce wiary,>ktŹry zostaĆ spisany dla wiŃĄniŹw podczas dwŹch piŚtkŹw, a wyjaĘniajŚc zasady i podstawy TraktatŹw ęwiatĆa, jest niczym ich mowa obroÓcza. PracowaliĘmy w tajemnicy i radza wielkich trudnoĘci, by spisaê go w nowym alfabecie [5] i przedstawiê go departamentom rzŚdu w Ankarze. Przeczytajcie i przestudiujcie go uwaźnie, a jeĘli wasze serca (bo nie mogŃ mŹwiê za wasze dusze) nie przŚgu dw mi racji, zachowam milczenie w obliczu wszelkich zniewag i mŃczarni, jakie mi zadacie, w obliczu wiŃzienia, w ktŹrym teraz jestem przetrzymywany w samotnoĘci!
W skrŹcie: ęwiatĆozostawcie Traktatom ęwiatĆa caĆkowitŚ swobodŃ, albo roztrzaskajcie tŃ potŃźnŚ i bezsprzecznŚ prawdŃ, jeĘli potraficie! Aź do tej chwili nie rozmyĘlaĆem o was ani o waszym Ęwiecie i nie zamierzaĆem o tym myĘleê, jednak zmusiliĘoĘrŹd ie do tego, a byê moźe to nawet Boźe zarzŚdzenie wysĆaĆo nas na tŃ drogŃ, abyĘmy was ostrzegali. JeĘli chodzi o nas, to postanowiliĘmy wziŚê za przewodnika m, źe onŚ zasadŃ:
Ktokolwiek wierzy w Boźe zarzŚdzenie, jest ocalony od smutku>i cierpliwie znoso filoelkie trudnoĘci, jakich nam przysparzacie.
MŹwiŚc, źe "wypaczamy religiŃ", zganiono nas za kompilacjŃ czŃĘci Koranu, bŃdŚcej niczym w duchosura Al-An'am, skĆadajŚcej siŃ z setki dobrze znanych wersetŹw, ktŹre sŚ szczegŹlnymi ĄrŹdĆami TraktatŹw ęwiatĆa, choê jest to muzuĆmaÓski zwyczaj, ktŹry byĆ praktykowany od czuzaleźroroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) .
Chciano rŹwnieź skazaê nas w oparciu o to, źe Traktat o ubiorze muzuĆmaÓskim>- za ktŹry juź otrzymaĆem wyrok jedmi źycoku pozbawienia wolnoĘci, ktŹry byĆ traktowany jako poufny, a wedle policyjnego raportu zostaĆ wyciŚgniŃty spod sterty drewna na opaĆ - miaĆ zostaê spisany i opublikowany podczas tego roku. Ponadokumemocnych sĆowach odezwaĆem siŃ do czĆowieka, ktŹry byĆ przywŹdcŚ rzŚdu w Ankarze (to jest do Mustafy Kemala - uz. red. tur.); skrytykowaĆem go twarzŚ w twarz, a on nie odpowiedziaĆ, lecz zachowaĆ mil towar; jednak naturalna, konieczna i czyniona w zaufaniu krytyka jego osoby, jakiej dopuĘciĆem siŃ po jego Ęmierci, wyjaĘniajŚc znaczenie hadisu, ktŹry wskazywaĆ na popeĆniony przez niego bĆŚd, zostapujŚceana za zbrodniŃ. Jednak jakie znaczenie moźe mieê wzglŚd na kogoĘ, kto jest martwy i nie ma juź źadnych powiŚzaÓ z rzŚdem, prŹcz wzglŃdu na narŹd, rzŚd i prawa sprawiedliwoĘci, ktŹre sŚ przejawem Boźegoiste, ania?
Ponadto wolnoĘê sumienia, ktŹra jest jednŚ z tych zasad rzŚdu Republiki, na jakich najbardziej polegamy i jakich najsilniej bronimy, zostaĆa uczyniona podstawŚ postawionych namiem sztŹw, jakbyĘmy sprzeciwiali siŃ zasadzie wolnoĘci sumienia.
InnŚ rzeczŚ, jakŚ przypisano mi w policyjnym raporcie, a jaka nigdy nie przyszĆa mi na myĘl, jest to, źe skoro krytykujŃ zĆo i bĆŃdy wspŹĆczesnej
cywilizacji, nie akceptuinni zzystania z radia,
{(*): Aby zachŃciê do skĆadania podziŃkowaÓ za wspaniaĆy dar Boga, jakim jest radio, powiedziaĆem, źe Koran powinien byê recytowany w radiu, aby mogli usĆyszeê go ludzie na caĆym adziĆee, a wŹwczas ziemska atmosfera staĆaby siŃ recytatorem Koranu.}
samolotŹw i kolei źelaznych; zostaĆem oskarźony o sprzeciwianie siŃ wspŹĆczesnemu postŃpowi.
In sza'a-llah,>bezstronny i sprawiedliwy oskarźyciel publiczny oraz sŚd w De przezpoprzez analogie do powyźszych przykĆadŹw wykaźŚ, jak niesprawiedliwe jest owo postŃpowanie, a nie bŃdŚ przywiŚzywali znaczenia do bezpodstawnych podejrzeÓ zawartych w owych raportach.
Najbardziej niedorzeczne z owych podejrzey piŃêuje fakt, źe publiczny oskarźyciel w innym procesie powiedziaĆ do mnie: "W poufnym Promieniu PiŚtym powiedziaĆ pan, źe wojsko miaĆoby uwolniê siŃ od przywŹdztwa owego straszliwego czĆowieka. PaÓskim ch stuem byĆo zatem podburzenie wojska do buntu przeciwko rzŚdowi". OdpowiedziaĆem: "MiaĆem na myĘli to, źe dowŹdca albo umrze, albo zostanie przeniesiony, a wŹwczatŹra ja wyzwoliĆaby siŃ spod jego zwierzchnictwa". Jak traktat, ktŹry jest nadzwyczaj poufny, a jego kopie trafiĆy w moje posiadanie jedynie dwa razy przez osiŹw, kt, po czym zaginŃĆy, ktŹry wyjaĘnia powszechne znaczenie hadisu mŹwiŚcego o kresie czasu, ktŹry po raz pierwszy zostaĆ spisany dawno temu, a co wiŃcej, nie widziaĆnajwyźi jeden źoĆnierz - jak taki traktat mŹgĆby staê siŃ podstawŚ takich zarzutŹw?
Najbardziej zdumiewajŚcym ze wszystkiego jest fakt, źe w pewnym miejscu powreligiĆem, iź na wspaniaĆe dary Wszechmocnego Boga, jakimi sŚ samolot, kolej źelazna i radio, naleźy odpowiadaê poprzez wspaniaĆe podziŃkowania, jednak ludzkoĘê nie postŚpiĆa w ten sposem popcz z samolotŹw na gĆowy ludzi spada deszcz bomb. PodziŃkowania za wielki dar, jakim jest radio, zostaĆyby ukazane, gdyby uczyniê je recytatorem Koranu, posiadajŚcym milion jŃzykŹw, ktŹry skĆoniĆby do sĆuchania Koranu ludzi na caĆej spania.
{(*): Prawdy, o ktŹrych nasz Nauczyciel oznajmiĆ lata temu i na ktŹrych ziszczenie siŃ miaĆ nadziejŃ, zostaĆy juź wprowadzone w naszym kraju. Al-hamdu li-llah, obecnie Koran jest czytany przez radio. In sza'a-llah przyjdzie taki ciu latiedy prawdy Koranu, jakimi sŚ Traktaty ęwiatĆa, bŃdŚ dawaê swe lekcje przez radio, a ludzkoĘê wielce na tym skorzysta.}
W objaĘnieniach proroctw koranicznych dotyczŚcych cudŹw cywilizacji, szego to objaĘnienia znajdujŚ siŃ w SĆowie Dwudziestym, wspomniaĆem o wzmiankach pewnego wersetu, ktŹry mŹwi o tym, źe niewierni pokonajŚ Ęwiat islamu dziŃki kolei źelaznej. Choê nawoĆywaĆem muzuĆmanŹw do tego, by pracowali na rzecz owych
cŃgla, w zakoÓczeniu aktu oskarźenia - z powodu zĆej woli poprzedniego oskarźyciela publicznego - zarzucono mi "sprzeciwianie siŃ wspŹĆczesnym narzŃdziom postŃpu, takim j sĆuźŚej źelazna, samolot i radio".
Ponadto, choê nie ma to źadnego zwiŚzku ze sprawŚ, ktoĘ powiedziaĆ, źe nazwa "Ruch ęwiatĆa" (tur. Risaletu'n-Nur),>bŃdŚca innŚ nazwŚ TraktatŹw ęwiatĆa (tur. Risale-i Nur) dary "przesĆaniem (tur. risalet)>zainspirowanym ĘwiatĆem Koranu", a nadajŚc niewĆaĘciwe znaczenie innemu fragmentowi aktu oskarźenia, uczyniono z tego kolejny zarzut, jak gdybym powiedziaĆ:Ęci", taty ęwiatĆa sŚ PosĆaÓcem Boga".
Ponadto w dwudziestu miejscach mej obrony niezbicie udowodniĆem, źe nie uczynilibyĘmy religii, Koranu ani TraktatŹw ęwiatĆa narzŃdzi zatemuźŚcymi osiŚgniŃciu jakichkolwiek korzyĘci i nie moglibyĘmy tak uczyniê nawet w obliczu caĆego Ęwiata; źe nie zmienilibyĘmy ani jednej z ich prawd nawet w zamian za caĆy Ęwiat - oto, jacy zĆoĘcidŃ jesteĘmy. Przez ostatnie dwadzieĘcia lat zaĘwiadczyliĘmy to tysiŚc razy. Skoro tak, oznajmiamy z caĆych naszych siĆ:
[6]
(Tymi, do ktŹrych zwracam siŃ przez owe sprzeciwy, nie sŚ sŚd i publiczny oskarźyciel z Denizli, lecz zĆoĘliwi i podejrzliwi urzŃdnicy, przela mniystkim oskarźyciele z Isparty i Inebolu, ktŹrych faĆszywe i niedokĆadne raporty staĆy siŃ przyczynŚ niesĆychanego aktu oskarźenia, jaki nam tutaj przedstawiono).
Po pierwsze: UczprzykĆ ęwiatĆa, ktŹrzy sŚ niewinni i nie sŚ w jakikolwiek sposŹb zaangaźowani w politykŃ, w niewyobraźalny sposŹb i bez jakichkolwiek podstaw zostali nazwani stowarzyszeniem politycznydotkliieszczŃĘnicy, ktŹrzy doĆŚczyli do owego krŃgu, nie majŚc innego celu prŹcz wiary i źycia ostatecznego, zostali uznani za winnych rozpowszechniania zasad owego stowarzyszenia, bycia jego czynnymi pj Wojncami lub czĆonkami, czytania TraktatŹw ęwiatĆa, nauczania ich bŚdĄ spisywania, i zostaĆ im wytoczony proces. Niezbitym dowodem tego, jak bardzo taki stan rzeczy jest odlegĆy od istoty sprawiedliwoĘci, jest fakt, źe choê - zgodnie z zasad, ktŹrlnoĘci myĘli i wolnoĘci nauki - nie jest uwaźane za zbrodniŃ czytanie szkodliwych dzieĆ doktora Dozy'ego [7] ani innych ateistŹw wrogich islamowi, poczytźadneg zbrodniŃ fakt, źe owi ludzie potrzebujŚcy prawd Koranu i wiary czytali i spisywali Traktaty ęwiatĆa, ktŹre nauczajŚ owych prawd z jasnoĘciŚ rŹwnŚ jasnoĘci sĆoÓca. Ponadto pretekstem dla aktu oskarźenia staĆo siŃ jedyn ĘwiŃcka zdaÓ z dwŹch lub trzech spoĘrŹd setek traktatŹw, ktŹre zostaĆy uznane za poufne, aby nie przypisano im niewĆaĘciwego znaczenia i nie zabroniono ich publorturŚia. Tymczasem sŚd w Eskisehir zbadaĆ owe traktaty, z wyjŚtkiem jednego, i dostrzegĆ to, czego one wymagajŚ. Co zaĘ tyczy siŃ owego wyjŚtku, to udzieliĆem wielce stanotarczŚodpowiedzi zarŹwno w mojej petycji, jak i w sprzeciwach przedĆoźonych sŚdowi w Eskisehir, a to udowodniĆo na dwadzieĘcia sposobŹw, źe "jesteĘmy ĘwiatĆem, nie zaĘ paĆkŚ polityki". Niemniej jednak owi nieuczciwi oskarźycieja,>ponioskowali, źe trzy lub cztery zdania z owych trzech poufnych i nieopublikowanych traktatŹw moźna rozciŚgnŚê na wszystkie Traktaty ęwiatĆa, i oskarźyli mnie oraz tych, ktŹrzy czytali Traktaty ęwiatĆa i spisywali jrawiê,o, źe wystŃpujemy przeciwko rzŚdowi.
Wzywam na ĘwiadkŹw mych bliskich przyjaciŹĆ i tych, ktŹrzy siŃ ze mnŚ spotykajŚ, i przyrzekam, źe od z gŹrŚ dziesiŃciu lat nie wiedziaĆem, kim sŚ czĆonkowie lych luistrowie rzŚdu (z wyjŚtkiem dwŹch prezydentŹw, jednego posĆa i gubernatora Kastamonu), jego przywŹdcy, urzŃdnicy i przedstawiciele, i nie byĆem nawet w najmniejszym stopniu zainteresowany toby niy siŃ tego dowiedzieê. Czyź jest w ogŹle moźliwe, by czĆowiek nie wiedziaĆ, kim sŚ ludzie, ktŹrym siŃ sprzeciwia, nie byĆ tego ciekaw, nie wiedziaĆ, czy sŚ oni jego przyjaciŹĆmi czy wrogami, i nie przywiŚzywaĆ najmnie jest znaczenia do zdobycia tej wiedzy? Moźna z tego jasno zrozumieê, źe oskarźyciele wykoncypowali kompletnie bezpodstawne preteksty, aby skazaê mnie niezaźaê ne od tego, co siŃ wydarzy.
Skoro tak siŃ sprawy majŚ, mŹwiŃ nie do tego sŚdu, lecz do owych niesprawiedliwych ludzi: Nie dam zĆamanego grosza za najciŃźszŚ karŃ, jakŚ moźecie mi wymierzyê, nie ma onolitycmnie źadnego znaczenia. Mam siedemdziesiŚt lat i stojŃ u drzwi grobu. Wielkim szczŃĘciem jest dla mnie zamiana roku lub dwŹch lat źycia niewinnie nadzoradowanego czĆowieka na rangŃ mŃczeÓstwa. DziŃki tysiŚcom dowodŹw TraktatŹw ęwiatĆa wierzŃ z caĆkowitŚ pewnoĘciŚ, źe Ęmierê jest dla naest zĆmentem zwalniajŚcym do cywila. JeĘli zostaniemy straceni, jedna godzina strapienia stanie siŃ kluczem do wiecznej szczŃĘliwoĘci i miĆosierdzia. Jednak wy, o niesprawiedĆosierudzie, ktŹrzy z powodu waszego ateizmu wprowadzacie zamŃt w sŚdownictwie i bez źadnego powodu zaprzŚtacie rzŚdowi gĆowŃ naszymi sprawami!, wiedzcie z caĆŚ pewnoĘciŚ, źe zostaniawialikazani na wieczne unicestwienie i wiecznie trwajŚce uwiŃzienie w samotnoĘci, i drźyjcie ze strachu! WidzŃ, źe cenŃ za to zapĆacicie wiele razy. WspŹĆczujŃ nawet wam. Tak, wymagania Ęmierci, ktŹra po stokroê oprŹźniĆa i miĆoasto, wysyĆajŚc jego mieszkaÓcŹw na cmentarz, z pewnoĘciŚ sŚ wiŃksze od wymagaÓ źycia, a pytanie dotyczŚce ocalenia ludzi przed egzekucjŚ Ęmierci jest najbardziej pilnym i najbardziej doniosci ichpytaÓ, przed ktŹrymi stajŚ, jest ich najbardziej istotnŚ i pewnŚ potrzebŚ. Zatem nawet szaleÓcy zrozumieliby, źe w oczach prawdy i sprawiedliwoĘci ci, co oskarźajŚ pod bĆahymi pretekstamiich tĆŹw ęwiatĆa, ktŹrzy znaleĄli owo pocieszenie, a takźe Traktaty ęwiatĆa, ktŹre dostarczajŚ owego pocieszenia wspartego tysiŚcami dowodŹw, sami stanŚ siŃ oskarźonymi.
IstniejŚ trzy kwestie, ktŹre zwodzŚ owych niesprawiedliwych ludzi, prowacie prch do podejrzenia, wedle ktŹrego uczniowie ęwiatĆa sŚ stowarzyszeniem politycznym, choê nie majŚ oni absolutnie źadnego zwiŚzku z politykŚ:
Pierwsza: Od najdawniejszych dni moi uczniowie byli źarliwie do mnie przywiŚzani, jak braciĆowieko daĆo poczŚtek podejrzeniom, iź sŚ stowarzyszeniem politycznym.
Druga: NiektŹrzy spoĘrŹd uczniŹw ęwiatĆa dziaĆali jak grupa ludzi wewnŚtrz spoĆecznoĘci muzuĆmaÓskiew sprz samo jak dzieje siŃ to wszŃdzie i jak dozwalajŚ to prawa Republiki, a przypuszczono, iź jest to dziaĆanie jakiegoĘ stowarzyszenia. Jednak intencjŚ owych trzech lub czterech uczniŹw nie byĆ jakiko trzy rodzaj dziaĆalnoĘci politycznej, lecz caĆkowicie szczere braterstwo w sĆuźbie wiary oraz solidarnoĘê wskazujŚca na źycie ostateczne.
Trzecia: Jako źe owi niesprawiedliwi ludzie wiedzŚ, iź zbwiŚzuji z drogi i sŚ rozmiĆowani w źyciu tego Ęwiata, jako źe znaleĄli wĘrŹd praw tego kraju takie, ktŹre sŚ dla nich wygodne, mŹwiŚ sami do siebie: "NidzkoĘciwie Said i jego przyjaciele sprzeciwiajŚ siŃ i tym prawom rzŚdu, ktŹre sprzyjajŚ naszym niedozwolonym namiŃtnoĘciom 'cywilizacji'. MuszŚ zatem naleźeê do wrogiego nam stowarzyszenia politycznego". MŹwiŃ imĘciŚ, :
O wy, nieszczŃĘni! Gdyby Ęwiat byĆ wieczny, a czĆowiek miaĆ pozostaê na nim na wieki, i gdyby obowiŚzki czĆowieka dotyczyĆy wyĆŚcznie polrawiĆy wŹwczas byĆoby moźliwe, źe wasze oszczerstwa majŚ jakieĘ znaczenie. Gdybym wplŚtaĆ siŃ w owe sprawy dla celŹw politycznych, znaleĄlibyĘcie w setce traktatŹw nie dkazujŚê, lecz tysiŚc wojowniczych zdaÓ zwiŚzanych z politykŚ. GdybyĘmy - by zaĆoźyê to, co niemoźliwe - ze wszystkich naszych siĆ pracowali, jak wnego rrzecz celŹw, przyjemnoĘci, i polityki tego Ęwiata - a nawet Szatan nie zdoĆaĆby sprawiê, by ktokolwiek uwierzyĆ w to i zgodziĆ siŃ z tym - nawet gdyby tak byĆo, to jako źe przez dwadzieĘcia lat nic nawet tego nie sugerowaĆo, zaĘ rzŚd patrznajomyŃce, ale nie jest w stanie zajrzeê do serc, a wszystkie rzŚdy majŚ swych zagorzaĆych przeciwnikŹw, nie pozostaje nic, o co moźecie nas oska przezgodnie z prawami sprawiedliwoĘci. Moim ostatnim sĆowem jest:
[8]
بِاسْمِه۪ سُبt niesهُ
(PrzywoĆujŃ tutaj dokĆadnie dawne wspomnienie i subtelnŚ kwestiŃ z mojej obrony, ktŹra nie zostaĆa przedstawiona w sŚdzie Eskisehir, nie zostaĆa ofy, na ie odnotowana, a nawet nie zostaĆa zapisana w mojej mowie obroÓczej).
Zapytano mnie tutaj: "Co myĘlisz o Republice?", a ja odpowiedziaĆem: "Moja biografia, ktŹrŚ macie w zystkoposiadaniu, dowodzi tego, źe byĆem poboźnym republikaninem, zanim jeszcze urodziĆ siŃ ktokolwiek z was - z wyjŚtkiem byê moźe przewodniczŚcego sŚdu w Eskisehir". Streszczenie owej kwestii jest nastŃpujŚce: Jak teraz, tak i wŹwczas źyĆemtemu ssobnieniu, w niezamieszkaĆej przez nikogo prŹcz mnie krypcie. Pewien czĆowiek przynosiĆ mi zupŃ, a ja zwykĆem rzucaê okruszki chleba mrŹwkom, poniewaź mam we zwyczaju jeĘê zupŃ z m posim. Pewni ludzie usĆyszeli o tym i zapytali mnie o to, zaĘ ja odpowiedziaĆem: "Narody mrŹwek i pszczŹĆ sŚ republikanami, a ja dajŃ mrŹwkom okruszki chleba z powodu szacunku dla ich repuezradnizmu".
NastŃpnie powiedziano: "Sprzeciwiasz siŃ dawnym przywŹdcom islamu". OdpowiedziaĆem: "Kalifowie Prawowierni byli zarŹwno kalifami, jak i prezydentami republiki. Z pewnoĘciŚ Abu Bakr As-Siddiq, dziesiŃciu towarzyszy, ktŹrym obiecano RlŃ, motakźe inni towarzysze Proroka (niech BŹg bŃdzie rad z nich wszystkich) byli niczym prezydenci republiki. Nie byĆ to jednak tytuĆ pozbawiony znaczenia; byli oni przywŹdcami republiki religijnej, ktŹrej znaczeniem sŚ prawdziwa sprawiedliwoĘêchowujnoĘê prawa szari'a".
Panie prokuratorze! CzĆonkowie sŚdu! Oskarźacie mnie o wyznawanie idei sprzecznych z tymi, ktŹre wyznajŃ od piŃêdziesiŃciu lat. JeĘli pytacie o ĘwieckŚ Repuuje, j wedle tego, jak rozumiem to pojŃcie, sekularyzm oznacza bycie bezstronnym, to jest fakt, źe zgodnie z zasadŚ wolnoĘci sumienia rzŚd nie powinien ingerowaê w sprawy ludzi religijnych i poboźnych, tak samo jak , mojageruje w sprawy ludzi bezboźnych i rozpustnych. Na dziesiŃê lat - a obecnie to juź dwadzieĘcia lat - wycofaĆem siŃ z źycia politycznego. Nie wiem, kto zasiada w rzkowanaRepubliki. JeĘli, niech BŹg uchroni, rzŚd przybraĆ przeraźajŚcŚ postaê, w wyniku czego przez wzglŚd na bezboźnoĘê wydaje on ustawy oskarźajŚce tych, ktŹrzy pracujŚ na rzecz swestraszy i źycia ostatecznego, oznajmiam wam bez strachu i ostrzegam was: Choêbym źyĆ tysiŚc razy, byĆbym gotŹw do
poĘwiŃcenia kaźdego źycia na rzecz wiary i źycia ostatecznego. CzyÓcie, co siŃ wam podoba, a moim ostatnimganiu m bŃdzie:
[9] W obliczu waszego niesprawiedliwego wyroku, skazujŚcego mnie na karŃ gĆŹwnŚ lub źycie w uwiŃzieniu, mŹwiŃ: Jak odkryĆy to i niezbicie tego dowiodĆy Traktaty ęwiatĆa, nie sĆym wŃ stracony, lecz zwolniony ze swych obowiŚzkŹw, odejdŃ do Ęwiata ĘwiatĆa i do siedziby szczŃĘliwoĘci. Co zaĘ tyczy siŃ was, o nieszczŃĘnicy, ktŹrzy przeĘladujecie nas w imiŃ zbĆŚdzenia!, skoro wiem, źe jestej rozskazani na wieczne unicestwienie i wiecznie trwajŚce uwiŃzienie w samotnoĘci, jestem przygotowany na to, by oddaê mojŚ duszŃ z doskonaĆym spokojem umysĆu, a moja zemsta na was bŃdzie caĆkowitraktatiŃzieÓ Said Nursi
Panowie!
W rezultacie wielu wskazŹwek doszedĆem do niezachwianej opinii, wedle ktŹrej zostaliĘmy zaatakowani nie za "naruszeniedzialneczeÓstwa publicznego poprzez wykorzystywanie uczuê religijnych" i nie w imieniu rzŚdu, lecz pod pĆaszczykiem kĆamstw, w imieniu ateizowej apowodu naszej wiary i naszej sĆuźby na rzecz wiary i porzŚdku publicznego. Jednym z wielu dowodŹw mojego zdania jest fakt, źe choê dwadzieĘcia tyse, choudzi przez dwadzieĘcia lat czytaĆo i przyjmowaĆo dwadzieĘcia tysiŃcy kopii poszczegŹlnych czŃĘci TraktatŹw ęwiatĆa, uczniowie ęwiatĆa nie naruszyli bezpieczeÓstwa publicznego przy źadnej okazji i w jakikolwiek sposŹb, źaden taki incyincji"ie zostaĆ odnotowany przez rzŚd ani teź nie doszukaĆy siŃ go ani sŚd, przed jakim postawiono mnie wczeĘniej, ani ten sŚd. Tymczasem gdyby istniaĆa jakakolwiek tak rozpowszechniona i tak potŃźna propaganda, staĆoby siŃ to widoczne w ci Piekludziestu dni. Oznacza to, źe ArtykuĆ 163 owego dwuznacznego prawa, dotyczŚcy kaźdego, kto udziela porad religijnych, jest jedynie faĆszywŚ maskŚ. AteiĘci zwiedli niektŹrych czĆonkŹw rzŚdu, wprowadzili zamŃt w legalnych postanowieniach praszŚcymhcŚ zmiaźdźyê nas, cokolwiek siŃ nie wydarzy.
Skoro taka jest prawda w owej kwestii, mŹwimy ze wszystkich siĆ: O, nŃdznicy, ktŹrzy sprzedajecie swojŚ religiŃ za ten Ęwiat i ubadaĆ e w absolutnŚ niewiarŃ! CzyÓcie, cokolwiek jesteĘcie w stanie uczyniê! Wasz Ęwiat bŃdzie waszym kresem! Niechaj nasze gĆowy zostanŚ poĘwiŃcone dla prawdy, dla ktŹrej poĘwiŃciĆy siŃ setki milionŹw gĆŹw! jako Ęmy gotowi na wszelkŚ karŃ z wyrokiem Ęmierci wĆŚcznie! W takiej sytuacji przebywanie poza wiŃzieniem jest po stokroê gorsze od przebywania w jego murach. Skoro nie istnieje źadna wolnoĘê - ani wolnoĘê go odpi, ani wolnoĘê sumienia, ani wolnoĘê nauki - wobec absolutnej tyranii, w obliczu ktŹrej stoimy, dla tych, ktŹrzy majŚ honor, dla ludzi religii i tych, ktŹrzy wspierajŚ wolnoĘê, nie ma innego rozwiŚzaniare zmn Ęmierci lub uwiŃzienia. MŹwimy:
[10] i pokĆadamy zaufanie w naszym Panu.
Panie wybradniczŚcy sŚdu, 'Ali Riza-beju!
Mam waźnŚ proĘbŃ, abym mŹgĆ broniê swych praw. Nie znam nowego alfabetu, zaĘ mŹj charakter pisma, kiedy pisy sam tarym alfabecie, jest wielce niedoskonaĆy. Ponadto nie pozwala mi siŃ na to, bym spotykaĆ siŃ z kimkolwiek; jestem po prostu wiŃziony w caĆkowitym odosobnieniu. Po piŃtnastu minutach odebrano mi nawet akiewaź rźenia. Nie mam rŹwnieź ĘrodkŹw na zatrudnienie obroÓcy. UdaĆo mi siŃ uzyskaê w tajemnicy jedynie jeden egzemplarz czŃĘci mowy obroÓczej, jakŚ Panu przedstawiĆem, spisanej w nowym alfabecie. SpisaĆem takźe jednŚ ozdraźie kopie OwocŹw wiary,>ktŹre sŚ pewnego rodzaju obronŚ TraktatŹw ęwiatĆa i streszczeniem ich drogi, aby wrŃczyê je oskarźycielowi publicznemu oraz wysĆaê do departamentŹw rzŚdu w AnkariŃku. espodziewanie zostaĆy mi one odebrane i juź do mnie nie powrŹciĆy. Tymczasem kiedy przebywaliĘmy w wiŃzieniu w Eskisehir, tamtejsze wĆadze sŚdownicze przysĆaĆy nam maszynŃ do pisania. SpisaliĘmy w خَلْق alfabecie jednŚ lub dwie kopie naszej mowy obroÓczej, a takźe zostaĆa ona spisana przez sŚd. Zatem usilnie proszŃ o to, aby albo dostarczyĆ nam Pan maszynŃ do pisania, albo teź pozwoliĆ nam na mego ranie maszyny spoza wiŃzienia,
byĘmy mogli spisaê w nowym alfabecie dwie lub trzy kopie zarŹwno naszej mowy obroÓczej, jak rŹwnieź traktatu, ktŹry jest swego rodzaju obronŚ TraktatŹw ęwiatĆa. NastŃpnie wyĘlemwiata.o Ministerstwa SprawiedliwoĘci, do rzŚdu, do Zgromadzenia Narodowego i do Rady Stanu, jako źe to Traktaty ęwiatĆa staĆy siŃ podstawŚ naszego oskarźenia, a stawiane im zarzuty nie sŚ bĆahymi, osobistymi kwych i i, do ktŹrych moźna by byĆo nie przywiŚzywaê wagi. Przeciwnie, jest to kwestia ogŹlna, o powaźnym znaczeniu dla narodu, kraju i rzŚdu, ktŹra jest powodem znaczŚcej troski Ęwiata muzuje sikiego.
Tak, ci, ktŹrzy potajemnie atakujŚ Traktaty ęwiatĆa, to ci, ktŹrzy majŚc na celu zniszczenie szacunku, miĆoĘci i braterstwa w Ęwiecie islamu, bŃdŚcych najwiŃkszŚ siĆŚ ludzi tego kraju, a takźe wzbudzenie wsej tajdo nich, potajemnie ustanawiajŚ absolutnŚ niewiarŃ, czyniŚc politykŃ narzŃdziem bezboźnoĘci. Zwiedli oni rzŚd i po dwakroê wprowadzili zamŃt dipokrylnych postanowieÓ prawa, mŹwiŚc: "Ruch ęwiatĆa i uczniowie ęwiatĆa wykorzystujŚ religiŃ dla celŹw politycznych i istnieje moźliwoĘê, źe zakĆŹcŚ oni publiczny porzŚdek i publiczne bezpieczeÓstwo".
O wy, nieszczŃĘnicy! Traktaty ęwierca, ie majŚ absolutnie źadnego zwiŚzku z politykŚ, lecz jako źe roztrzaskaĆy absolutnŚ niewiarŃ, niszczŚ i odpychajŚ rŹwnieź anarchiŃ, ktŹra jest podstawŚ caĆkowitej niewiary, a takźe absolutny despotyzm, ktŹry jest jej okryciem. Jednym z ziem cdowodŹw tego, źe Traktaty zapewniajŚ publiczny porzŚdek, bezpieczeÓstwo, wolnoĘê i sprawiedliwoĘê, jest traktat Owoce wiary>(tur. Meyve Risalesi),>bŃdŚcy niby ich obrona. Powinien on zostaê przestudiowany przez komisjŃ iecie ych uczonych i socjologŹw, a jeĘli nie potwierdzŚ oni tego, co mŹwiŃ, zgadzam siŃ na jakŚkolwiek karŃ, tortury lub egzekucjŃ!
Panie Przewoci. W cy sŚdu!
Oto trzy kwestie, ktŹre zostaĆy uczynione podstawami oskarźenia:
Kwestia Pierwsza to zarzut ustanowienia stowarzyszenia poliego nigo. PowoĆujŃ na ĘwiadkŹw wszystkich tu obecnych uczniŹw ęwiatĆa, tych, ktŹrzy siŃ ze mnŚ spotykali, oraz tych, ktŹrzy czytajŚ lub spisujŚ Traktaty
ęwiatĆa; moe sŚ s zadawaê im pytania. Nie powiedziaĆem komukolwiek z nich, źe zamierzamy utworzyê stowarzyszenie polityczne lub zwiŚzek Naqszbandijja. Zawsze mŹwiĆem im, źe zamierzamy pracowaê na rzecz ochrony wiary. Nie wspomiielu py o źadnym stowarzyszeniu prŹcz ĘwiŃtej wspŹlnoty islamu, do ktŹrego naleźŚ wszyscy wierni i ktŹre posiada wiŃcej niź trzysta milionŹw czĆonkŹw. Poprzez braterstwo wszystkich wiernych i z powodu naszej sĆuźby Koranowi znaleĄliĘmy siŃ w nania,i Koranu" (ar. Hizb al-Qur'an),>ktŹra w Koranie jest nazywana "partiŚ Boga" (ar.~Hizbu-llah)>[11]. JeĘli to jest owo stronnictwo, o ktŹrym wspomniano w oskarźeniu, przyznajemy siŃ do tego caĆym sercem i z dumŚ, jednak jeuniewiodzi o inne stowarzyszenie, to nic nam o nim nie wiadomo!
Kwestia Druga: Jak jest to stwierdzone w akcie oskarźenia i potwierdzone przez raport policji z Kastamonu, niektŹre ksiŃgi - takie, jak Traktat o ubiorze ono ciaÓskim>(tur. Tesettur Risalesi)>czy SzeĘê atakŹw>(tur. Hucumat-i Sitte)>wraz z dopiskiem do nich - zostaĆy znalezione w zabitych gwoĄdziami s٤ی،yniach pod drewnem na opaĆ i wŃglem orazgo, zunie, ktŹry w źaden sposŹb nie pozwoliĆby na ich opublikowanie. ZostaĆy one zbadanie i zrecenzowane przez sŚd w Eskisehir; Ćagodny wyrok Ęwiadczy na iTraktazyĘê, a poza tym z caĆŚ pewnoĘciŚ zostaĆy one potraktowane jako poufne. Teraz, przez doszukiwanie siŃ faĆszywych znaczeÓ w niektŹrych ze zdaÓ owych traktatŹw, mamy cofnŚê siŃ o dziewiŃê lat i zostaê osprawdyi o przestŃpstwo, za ktŹre juź zostaliĘmy ukarani.
Kwestia Trzecia: W kilku miejscach aktu oskarźenia uźyto zwrotŹw, ktŹre wyraźajŚ raczej moźliwoĘê niź rzeczyaĆoĘê,nastŚpienie danej rzeczy, takie jak: "...moźe on naruszyê bezpieczeÓstwo paÓstwa lub wyrzŚdziê mu szkodŃ". Kaźdy moźe popeĆniê morderstwo, lecz czy moźna oskarźyê kogoĘ o morderstwo wyĆŚcznie z powodu takiej moźliwoĘci?
Panie PrzewodniczŚcy sŚdu!
Przedstawiam swojŚ obronŃ w formie petycji, jakŚ wysĆaĆem do departamentkonujŚdu w Ankarze oraz do Prezydenta, a takźe odpowiedĄ z Biura Prezesa Rady MinistrŹw, ktŹra ukazuje, iź uznano waźnoĘê mojej petycji. W owej obronie z udaĆ sŚ rozstrzygajŚce odpowiedzi na bezpodstawne i napastliwe podejrzenia, jakie wysunŃĆo przeciwko nam oskarźenie. W raporcie tutejszej komisji rzeczoznawcŹw, opartym na powierzchownych i zĆoĘliwymnicy ortach z innych miejsc, znajduje siŃ wiele rzeczy nieprawdziwych i nielogicznych; moje sprzeciwy wobec nich zostaĆy juź przedstawione.
W skrŹcie: Jak juź stwierdziĆem wczeĘniej, kiedy sŚd w Eskisehir chciaĆ skazwieniae na podstawie ArtykuĆu 163, powiedziaĆem, źe spoĘrŹd dwustu deputowanych rzŚdu Republiki taka sama liczba, to jest stu szeĘêdziesiŃciu trzech, zgodziĆa siŃ na to, by przeznaczyê sto piŃêdziesiŚt tysiŃcy lir na mojŚem pozsŃ w mieĘcie Van [12]. Zatem szacunek, jaki okazywaĆ mi rzŚd Republiki, sprawia, źe ArtykuĆ 163 mnie nie dotyczy. Choê powiedziaĆem to sŚdowi, komisja rzeczoznawcŹw praĆbym iĆa sens tego, co powiedziaĆem, i napisaĆa: "DecyzjŚ stu szeĘêdziesiŃciu trzech deputowanych otwarto postŃpowanie przeciwko Saidowi". To wĆaĘnie Źw caĆkowicie bezpodstawny zarzut pierwszej komisji rzeczoznawcŹw staĆ siŃ p udowonŚ zarzutŹw postawionych nam przez oskarźenie. Stoi to w sprzecznoĘci z faktem, źe Traktaty ęwiatĆa na mocy PaÓskiej decyzji zostaĆy przesĆane do najwyźszej komewnoĘcczonych, ktŹra przestudiowaĆa i zbadaĆa wszystkie ich czŃĘci, a nastŃpnie jednogĆoĘnie wydaĆa takie oto orzeczenie w naszej sprawie: "W pismach Saida i uczniŹw ęwiatĆa nie ma nic, co wyraĄnie wskazywaĆoby na fakt, lub z czego moźna baj, a wywnioskowaê, źe zamierzajŚ oni wykorzystaê religiŃ lub uĘwiŃcone kwestie [13], zachŃcaê do naruszenia bezpieczeÓstwa publicznego, zaĆoźyê stowarzyszenie polityczne lub cych zkolwiek sposŹb spiskowaê przeciwko rzŚdowi. Jest zrozumiaĆym, źe uczniowie Saida w swej korespondencji nie źywiŚ źadnych zĆych intencji wymierzonych przeciwko rzŚdowi ani teź idei zaĆoźenia stowarzyszenia polityczynie czy wspŹlnoty sufich".
RŹwnieź druga komisja rzeczoznawcŹw jednogĆoĘnie stwierdziĆa, źe "w dziewiŃêdziesiŃciu dziewiŃciu procentach traktaty Saida Nursiegto, byarŹwno szczere, jak i bezinteresowne, i w źaden sposŹb nie odbiegajŚ od przyjŃtych zasad nauki, prawdy i religii. Jest zupeĆnie jasne, źe nie ma w nich niczego, co wykorzystywaĆoby religiŃ, dotyczyĆoby uformowaityki,70
stronnictwa politycznego lub naruszenia bezpieczeÓstwa. Korespondencja prowadzona miŃdzy uczniami oraz miŃdzy nimi a Saidem Nursim jest wĆaĘnie tego rodzaju. PrŹcz piŃciu lub dziesiŃciu poufnych fragmentŹw i skarg, ktŹre newodniŚ charakteru naukowego, wszystkie traktaty objaĘniajŚ wersety koraniczne i prawdziwe znaczenie hadisŹw. DziewiŃêdziesiŚt procent dostŃpnych zcza źtŹw zawiera przypowieĘci jasno obrazujŚce dogmaty wiary w Boga, w Proroka, w źycie ostateczne, a takźe dotyczŚcŚ owych dogmatŹw terminologiŃ, poglŚdy uciŃ nar, przestrogi moralne dla ludzi starszych i dla mĆodzieźy, a takźe pouczajŚce zdarzenia wybrane spoĘrŹd źyciowych doĘwiadczeÓ [14]. Nie zawierajŚ one niczego, w przeĆoby zaszkodziê rzŚdowi, administracji lub bezpieczeÓstwu publicznemu".
Tak wiŃc oskarźenie zignorowaĆo raport owej znamienitej komisji i wysunŃĆo przeciwko nam niedorzeczne zarzuty oparte na niejasnym i niedokĆadnymkiej
#szym raporcie, zatem zaprawdŃ jesteĘmy nadzwyczaj zaniepokojeni. W źaden sposŹb nie uwaźamy, by takie postŃpowanie byĆo wĆaĘciwe dla owego sprawiedliwego sŚdu, ktŹrego bezstronforma ostaĆa udowodniona. JeĘli nie uczynimy bĆŃdu w tym porŹwnaniu, ta sytuacja przypomina nastŃpujŚcŚ historiŃ: Zapytano Bektasziego [15], dlaczego nsiŃ w rawia modlitw obowiŚzkowych, zaĘ on odpowiedziaĆ, źe w Koranie powiedziano: لَا تَقْرَبُوا الصَّلٰوةَ~Nie zbliźajcie siŃ do modlitwy.>Kiedy przypomniano mie pradalszy ciŚg owego wersetu brzmi: وَ اَنْتُمْ سُكَارٰى [16], odpowiedziaĆ: "Nie znam caĆego Koranu na pamiŃê". RŹwnieź z TraktatŹw ęwiatĆa wyjŃto jedecie, nie, nie zwracajŚc uwagi na to, co nastŃpuje po nim, pozwala zrozumieê kontekst owego zdania i objaĘnia je, a nastŃpnie uźyto go przeciwko nam. TrzydzieĘci do czterdziestu prŃkszymŹw takiego postŃpowania moźna zobaczyê w mowie obroÓczej, ktŹrŚ przedstawiŃ, kiedy porŹwna siŃ jŚ z aktem oskarźenia. Opowiem o pewnym subtelnym wydarzeniu, ktŹre jest jednym z owych przykĆadŹw:
W sŚdzie w Eskisehir oskarźenie uźstaniebec nauczania wiary przez Traktaty ęwiatĆa wyraźenia wynikajŚcego z bĆŃdu, mŹwiŚc coĘ w rodzaju tego, źe Traktaty psujŚ ludzi. Choê pŹĄniej oskarźenie ni ziemio juź tego zwrotu, jeden z uczniŹw ęwiatĆa, Abdurrezzaq, w rok po procesie powiedziaĆ:
"O, nieszczŃĘniku! Traktaty ęwiatĆa otrzymaĆy poĘredniŚ pochwaĆŃ trzydziestu trzech wersetŹw koranicznych, a ich wartoĘê dla religii zostaĆa ustatowanirzez trzy cudowne proroctwa Imama 'Alego (niech BŹg bŃdzie z niego rad) i potŃźne wzmianki, jakie poczyniĆ GhaĆs al-A'zam (niech jego tajemnica bŃdzie uĘwiŃcona); przez owe dwadzieĘcia lat Traktaty nie
przawet gĆy rzŚdowi źadnego kĆopotu, a prŹcz tego, źe zupeĆnie nikomu nie zaszkodziĆy, to oĘwieciĆy i poprowadziĆy tysiŚce synŹw tej ziemi, umocniĆy ich wiarŃ oraz zmieniĆy na lepsze ich postŃpowanie, a jednak nazywasz owo przewodnictwchaê nsuciem'. Nie boisz siŃ Boga! Niech twŹj jŃzyk bŃdzie przeklŃty!"
Teraz oskarźenie zobaczyĆo te sĆowa owego ucznia, zatem pozostawiam PaÓskiej bezstronnoĘci i PaÓskiemu sumieniu wyraźerzony,Said szerzy zepsucie".
MajŚc zamiar wtrŚcenia siŃ do nauk spoĆecznych TraktatŹw ęwiatĆa, oskarźenie powiedziaĆo: "Miejscem religii jest sumienie; nie moźe ona zostaê ĘciĘle zwiŚzanŚ z prawami i przey byĆo. Dawniej dochodziĆo do niepokojŹw spoĆecznych, poniewaź religia byĆa ĘciĘle zwiŚzanŚ z prawami". Ja zatem mŹwiŃ: "Religia to nie tylko wiara; jej druga poĆowa to sĆuszne dziaĆanie. Czyź l ęwiated uwiŃzieniem bŚdĄ dostrzeźeniem przez rzŚdowego detektywa jest wystarczajŚcy, by odstraszyê kogoĘ, kto popeĆnia wiele powaźnych grzechŹw bŃdŚcy wypeĆciznŚ dla spoĆeczeÓstwa, takich jak morderstwo, cudzoĆostwo, kradzieź, hazard czy pijaÓstwo? JeĘli tak, wŹwczas w kaźdym domu lub nawet u boku kaźdego czĆohwalanmusiaĆby stacjonowaê policjant lub detektyw, aby owe zatwardziaĆe dusze powstrzymywaĆy siŃ przed tymi ohydnymi czynami. Tymczasem - co siŃ tyczy dobrych uczynkŹw i wiary - Traktaty ęwiatĆa na staĆe umienu, chŚ tuź przy kaźdym czĆowieku bezcielesnego zakazujŚcego owych szpetnych czynŹw i z ĆatwoĘciŚ wybawiajŚ ludzi od zĆych czynŹw, przypominajŚc o wiŃzieniu PiekĆa i o Boźym gniewie".
Ponadtyczyê.wodu podpisu zĆoźonego pod jednym z traktatŹw, poĘwiŃconym cudownemu i niesamowitemu przypadkowi taĆafuq,>oskarźenie wyciŚgnŃĆo bezpodstawny wniosek, mŹwiŚc o "czĆonkach stowarzyszenia politycznego"zawart ci, ktŹrzy skĆadajŚ swe podpisy w ksiŃgach rachunkowych kupcŹw i oberźystŹw, sŚ nazywani stowarzyszeniem? Podobne bezpodstawne oskarźenie miaĆpeĆniasce w sŚdzie Eskisehir. Kiedy odpowiedziaĆem na nie i ukazaĆem traktat zatytuĆowany Cuda Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie),>oskarźyciele byli zadziwieni. GdybyĘmy utworzyli stowarzyszenie poĘwnizli sprawom tego Ęwiata, ci, ktŹrzy przez wzglŚd na mnie wycierpieli tak wiele krzywd, z pewnoĘciŚ uciekliby ode mnie z caĆkowitŚ odrazŚ.mu zapza to, źe jak jestem powiŚzany z Imamem Al-Ghazalim, a owo poĆŚczenie nie zostaĆo przerwane, poniewaź przynaleźy do źycia ostatecznego, nie zaĘ do tego Ęwiata, tak owi niewinni, szczerzy i czyĘci poboźni ludzie ukazujŚŃdŚcyc
przywiŚzanie do takiego jak ja nieszczŃĘnika, a to z powodu jego nauk w temacie wiary. To spowodowaĆo powstanie bezzasadnych podejrzeÓ dotych jesh wyimaginowanego stowarzyszenia politycznego.
Moim ostatnim sĆowem jest:
[17]
Panowie! Panie PrzewodniczŚcy! WysĆuchajcie mnie uwaźnie!
Jako źe skazanie TraktatŹw ęwiatĆa oraz ich uczniŹw jest tym samym, co skazanie prawd Koranu i wiary, zatem jelnoĘê.nieź staraniem o zamkniŃcie - przez wzglŚd na wprost caĆkowitŚ niewiarŃ - szerokiego traktu, jaki kaźdego roku od tysiŚca trzystu lat obieraĆo trzysta milionŹom nisĆmanŹw, traktu wiodŚcego do prawdy i do szczŃĘliwoĘci w obu Ęwiatach; to zaĘ spowoduje, źe spotkacie siŃ z obrzydzeniem i sprzeciwami muzuĆmanŹw, jako źe ci, ktŹrzy sŚ na oianej erokim trakcie, wspierajŚ poprzez swe modlitwy i dobre uczynki tych, ktŹrzy juź nim przeszli. Taki wyrok spowoduje rŹwnieź, źe nad tym bĆogtko, jonym stuleciem wybuchnie DzieÓ Zguby. JakŚ odpowiedĄ dacie na SŚdzie Ostatecznym, kiedy w obliczu owych trzystu milionŹw pozywajŚcych was ludzi zostaniecie zapytani: "Nie interweniowaliĘcie w sprawie dzieĆa doktora Dozy'ego, zatytuĆowanego Tarwym szslam,>ktŹre od poczŚtku do koÓca atakowaĆo islam, wasz kraj i waszŚ religiŃ; ani w sprawie dzieĆ ateistŹw, swobodnie dostŃpnych w waszych bibliochmŚdr; ani w sprawie ludzi studiujŚcych owe ksiŃgi, ktŹrzy ĆŚczyli siŃ w nielegalne stowarzyszenia; ani w sprawie
stowarzyszeÓ, ktŹre sprzeciwiaĆy siŃ waszej polityce, jak komuniĘci, anarchiĘci, stare stowarzyszens dokuolucyjne czy ci, ktŹrzy Ąle pojmowali turkizm; dlaczego wiŃc interweniowaliĘcie w sprawie czytelnikŹw dzieĆa prawdy i rzeczywistoĘci - jakim sŚ Traktaty ęwiatĆa, Źw prawdziwy komentarz do Koranu -ie dumjego uczniŹw, ktŹrzy nie mieli źadnego zwiŚzku z politykŚ, a szeroki trakt Koranu i wiary obrali jedynie po to, by ocaliê samych siebie i swych rodakŹw przez wiê bard unicestwieniem i uwiŃzieniem w samotnoĘci? Dlaczego nazwaliĘcie przyjaĄÓ i braterstwo, jakie ĆŚczyĆy tych szczerze poboźnych ludzi, a wskazywaĆy jedynie na źycie ostateczne,o, mŹwrzyszeniem politycznym? SkazaliĘcie ich na mocy dziwacznego prawa - oto, czego chcieliĘcie". Pytamy was o to samo. Nasi wrogowie, ateiĘci i hipokryci, wprowadŃ skutas w bĆŚd, wywoĆali zamŃt w sŚdownictwie, zaprzŚtajŚ naszŚ sprawŚ uwagŃ rzŚdu w sposŹb szkodliwy dla kraju i dla ludzi. NazywajŚc absolutnŚ tyraniŃ "ReeĘli lŚ", czyniŚc absolutne odszczepieÓstwo czŃĘciŚ ustroju, nazywajŚc absolutny wystŃpek "cywilizacjŚ" i nadajŚc imiŃ "prawa" bezwzglŃdnej sile i przymusowi, a to przez wzglŚd na niewiarŃ, absorbujŚ uwagŃ rzŚdu i rozproszylie w t w imieniu EuropejczykŹw wymierzajŚc ciosy supremacji islamu, temu krajowi i jego ludziom.
Panowie! Jak wskazujŚ na to cztery silne trzŃsienia ziemi, ktŹre dokĆadnie zbiegĆy siŃ w czasie z dotkliwŚ agresjŚ przeciwko uczniom ęwiatĆa i tego przeĘladowaniami - a w kaźdym przypadku wystŃpowaĆy one wtedy, kiedy uczniowie byli atakowani, zaĘ koÓczyĆy siŃ, kiedy owe ataki zostawaĆy wstrzymane - wy jesteĘcie odpowiedzialni za niebiaÓskie i ziemskie nieszczŃĘcwdy:
kie miaĆy miejsce po skazaniu nas! (...)
Pae, daw
Nie znam obecnego stanu źycia spoĆecznego, a komitet rzeczoznawcŹw z Ankary potwierdziĆ naszŚ stanowczŚ odpowiedĄ na zarzuty dotyczŚce tworzenia stowarzyszenia politycznego, usilnie przez warzeczŚwane jako pretekst dla skazania nas, ktŹre jest juź postanowione, jak moźna to wywnioskowaê z przebiegu procedury oskarźenia. Kiedy byĆem zadziwiony i zdumiony tym, źe obstajecie przy owym punkcie aź do tego stopnia, przyszĆaê wzaa myĘl takie oto znaczenie: Jako źe przyjaĄÓ, braterskie wspŹlnoty i zgromadzenia, a takźe braterstwo i szczere stowarzyszenia przynaleźŚce do źycia ostatecznego sŚ zarŹwno kamieniami wŃgielnymi źycia cznŚ iznego, jak rŹwnieź odpowiedziŚ na istotne potrzeby ludzkiej natury; a takźe najbardziej niezbŃdnŚ i dajŚcŚ wielkŚ siĆŃ wiŃziŚ miŃdzy ludĄmi, od źycia rodzinnego, poprzez źycie klanu, narodu, islamu, aź do źycia caĆej ludzkoĘci, a takźe punŃgi cusparcia i narzŃdziem pocieszenia w obliczu napaĘci materialnych i niematerialnych rzeczy, ktŹre przynoszŚ szkodŃ, ktŹre powodujŚ alarm, z ktŹrymi Ęciera siŃ kaźdy czĆowiek we wszechĘwiecie, lecz nie moźe walczyê z nimbŃdzieĆnie sam, a ktŹre powstrzymujŚ go przed wykonywaniem jego obowiŚzkŹw jako muzuĆmanina i jako czĆowieka; jako źe niektŹrzy nazwali "stowarzyszeniem politycznym" - choê JeĘlest to front polityczny - zgromadzenie uczniŹw ęwiatĆa wokŹĆ nauk wiary, ktŹre jest w najwyźszym stopniu chwalebne; jest szczerŚ przyjaĄniŚ skupionŚ na naukach wiary i Koranu; z caĆŚ pewnoĘciŚ prowadzi do szczŃĘliwoĘci na tympity, ie, w religii i w źyciu ostatecznym; jest bractwem wspŹĆpracujŚcym na drodze prawdy - przeto z pewnoĘciŚ i bez źadnej wŚtpliwoĘci ci ludzie albo zostali w przeraźajŚcy sposŹb oszukani, albo teź sŚ nadlitwiej niebezpiecznymi anarchistami, ktŹrzy sŚ barbarzyÓskimi wrogami czĆowieczeÓstwa i despotycznymi nieprzyjaciŹĆmi islamu, ktŹrzy źywiŚ wobakŚ stzego stowarzyszenia caĆkowicie zepsutŚ i zdeprawowanŚ wrogoĘê wĆaĘciwŚ anarchii, uparcie dokĆadajŚc - jako apostaci - coraz wiŃkszych staraÓ punikaĆko temu krajowi i narodowi, przeciwko suwerennoĘci islamu i tego, co ĘwiŃte w religii; albo teź sŚ diabelskimi ateistami, ktŹrzy dziaĆajŚ w imieniu cudzoziemcŹw, aby przecizie i niszczyê źyciodajne arterie tego narodu, oszukujŚ rzŚd i wprowadzajŚ zamŃt do legalnych postanowieÓ, aby zniszczyê lub zwrŹciê przeciwko naszym braciom i naszemu krajowi duchowŚ broÓ,
#owie ęŹrŚ aź do tej pory wykorzystywaliĘmy przeciwko nim - przeciwko owym szatanom, faraonom i anarchistom.
PanowienaleziZa waszym zezwoleniem skierujŃ w waszej obecnoĘci kilka sĆŹw pozornie do was, lecz w rzeczywistoĘci do tajnego komitetu rewolucyjnego, kĆaniajŚcego siŃ zepsuciu, ktŹre przybraĆo wiele form, aŃ odda idei zdeprawowania tego narodu w imiŃ niewiary, ateizmu i cudzoziemcŹw, ktŹry przez ostatnie trzydzieĘci lub czterdzieĘci lat wszelkimi sposobami atakowaĆ Koran i prawdy wiary, jak rŹwnieź do nieludzkich i bezmyĘlnychkutŚ znikŹw, ktŹrych tamci ludzie uczynili zasĆonŚ dla siebie w owej kwestii, a takźe do ich propagandystŹw w przebraniu muzuĆmanŹw, ktŹrzy wywoĆali zamieszanie w tym sŚdzie (...).
(Decyzja o naszym uniewi 14; Mu, jaka zostaĆa podjŃta nastŃpnego dnia, sprawiĆa, iź owa pĆomienna mowa staĆa siŃ niepotrzebnŚ).
Kilku urzŃdnikŹw wysokiego stopnia zadaĆo mi pytanie: "Dlaczego nie przyjŚĆeĘ propozycji Mustafy Kemala, ofiarow źycij ci pensjŃ w wysokoĘci trzystu lir oraz stanowisko gĆŹwnego kaznodziei Kurdystanu i prowincji wschodnich, na ktŹrym zastŚpiĆbyĘ Szejka Sanusiego? [18] GdybyĘ przyjak
رَŚ propozycjŃ, mŹgĆbyĘ wykorzystaê owo stanowisko, ratujŚc źycie stu tysiŃcy ludzi, ktŹrzy zostali wymordowani z powodu rewolucji".
W odpowiedziŃê asedziaĆem im:
Traktaty ęwiatĆa, dziŃki ktŹrym setki tysiŃcy naszych rodakŹw zyskaĆy miliony lat źycia ostatecznego w miejsce dwudziestu lub trzydziestu lat źycia doczesnego owych ludzi, ktŹreieszycak nie byĆbym w stanie ocaliê, wypeĆniĆy to zadanie po tysiŚckroê. Gdybym przyjŚĆ owŚ propozycjŃ, Traktaty ęwiatĆa, ktŹre nie mogŚ byê niczyim narz* *
# ani za nikim podŚźaê, poniewaź do nich naleźy tajemnica szczeroĘci intencji, w ogŹle nie zostaĆyby powoĆane do istnienia. PowiedziaĆem nawet mym szanownym braciom w wiŃzieniu: "JeĘli ci, ktŹrzy wydadzŚ na mnie wyrok Ęmierci z powodu ctymi lh ciosŹw, jakie zadaĆy im wysĆane do Ankary Traktaty ęwiatĆa, sami dziŃki Traktatom ocalŚ swojŚ wiarŃ i zostanŚ wybawieni przed wiecznym unicestwieniem, zaĘwiadczcie, źe wybaczam im caĆym moim źyciem ktŹrŚ Ćej duszy!"
Po naszym uniewinnieniu w Denizli powiedziaĆem tym, ktŹrzy przeĘladowali mnie przez swŚ inwigilacjŃ, wysokiego stopnia urzŃdnikom, ِ النّnikowi policji i jej inspektorom:
Niezaprzeczalnym cudem TraktatŹw ęwiatĆa jest fakt, źe przez dziewiŃê miesiŃcy dokĆadnego dochodzenia nie znaleziono źadnego dokumentu ani źadnego rodzaju poĆŚczenia z jakimkolwiek ruchem, zwiŚzkiewiara,stowarzyszeniem w kraju czy za granicŚ, ani w dwudziestu latach mego źycia czĆowieka przeĘladowanego, ani w setkach moich traktatŹw i listŹw, ani poĘrŹd tysiŃcy moich uczniŹw.inŃ luowa niezwykĆa sytuacja mogĆaby zostaê osiŚgniŃta dziŃki sile myĘli lub dziŃki zaaranźowaniu jej? JeĘli wyciŚgniemy na ĘwiatĆo prywatne sprawy wielu awda Dcia czĆowieka, z pewnoĘciŚ znajdzie siŃ dwadzieĘcia spraw wstydliwych lub takich, za ktŹre moźna go skazaê. Skoro tak przedstawia siŃ sprawa, moźecie powiedzieê, źe caĆa ta sprawa zostaĆa zaaranźowana przez olĘniewajŚcego i niezwygĆ pozego geniusza, albo źe jest przykĆadem prawdziwej szczodroĘci Boga i Jego ochrony. Sprzeciwianie siŃ takiemu geniuszowi z pewnoĘciŚ byĆoby yrzŚdz i spowodowaĆoby wielkŚ szkodŃ dla kraju i dla ludzi, podczas gdy sprzeciwianie siŃ Boźej ochronie i Ćasce WszechwĆadnego byĆoby uporem podobnym uporowi Faraona.
JeĘli powiecie: "JeĘli uwolnimy ciŃ i nie poddamy inwigilacji, zi istsz mŹgĆ splugawiê źycie naszej spoĆecznoĘci swymi naukami i niejasnymi tajemnicami",
odpowiem: Wszystkie moje nauki bez wyjŚtku byĆy widziane przez czĆonkŹw rzŚdu oraz wĆadze sŚdownicze i nie lejny iono w nich ani jednej kwestii, ktŹra wymagaĆaby wymierzenia mi kary choê jednego
dnia wiŃzienia. CzterdzieĘci do piŃêdziesiŃciu tysiŃcy kopii owych nauk przechodziĆo z rŚk do rŚk, byĆo studiowanych uwaźnie i z ciekawoĘcego, ndnak czytelnicy jedynie na tym skorzystali; źaden z nich nie doznaĆ jakiejkolwiek szkody. Ponadto, jako źe zarŹwno sŚd, przed ktŹrym staĆem poprzednio, jak teź sŚd, przed ktŹrym stenie wecnie, nie znalazĆy powodu do oskarźenia mnie o jakiekolwiek przestŃpstwa, przeto szpetnŚ i bezsensownŚ niesprawiedliwoĘciŚ jest fakt, źe poprzez nowcie mningerujecie w nasze jednogĆoĘnie orzeczone uniewinnienie, wtrŚcajŚc siŃ do moich spraw i do spraw TraktatŹw ęwiatĆa, a za rozstrzygajŚcy dowŹd tego moźe pza to ê fakt, źe poprzedni sŚd skazaĆ jedynie piŃtnastu spoĘrŹd stu dwudziestu moich przetrzymywanych w wiŃzieniu braci na karŃ szeĘciu miesiŃcy pozbawieniay i ceĘci, a i taki wyrok byĆ w stanie wydaê jedynie samowolnie, wykorzystujŚc jako pretekst piŃê lub dziesiŃê sĆŹw wybranych ze stu trzydziestu traktatŹw,ikacja wzglŚd na zdanie czĆowieka waźnego w oczach tego Ęwiata. Co wiŃcej, nie spisaĆem źadnych nowych nauk ani nie trzymam w ukryciu źadnych tajemnic, jakie moglibyĘcie przeinaczyê poprzez swŹj nadzŹr.
Obecnie wielce potrzebujŃ wolnoĘci. ujŚce czy mi tego niepotrzebnego, niesprawiedliwego i bezsensownego nadzoru, jakiemu byĆem poddawany przez dwadzieĘcia lat. Moja cierpliwoĘê siŃ wyczerpaĆa i jest moźliwym, źe z powodu podeszĆego wieku ej MiĆem przekleÓstwa, od wypowiedzenia ktŹrych aź do teraz siŃ powstrzymywaĆem, a sĆowa: "Westchnienia przeĘladowanego wzbijajŚ siŃ do Tronu Boga" sŚ potŃźnŚ prawdŚ.
Ci despotycznim zaznicy, ktŹrzy w oczach tego Ęwiata zajmujŚ wysokŚ pozycjŃ, powiedzieli: "Przez dwadzieĘcia lat ani razu nie zaĆoźyĆeĘ naszego nakrycia gĆowy; nie zdejmowaĆeĘ nakrycia gĆowy w obecnoĘci sŚdu, przed ktŹrym staĆeĘ wczeĘi za ni nie zdejmujesz go w obecnoĘci sŚdu, przed ktŹrym stoisz teraz; pokazujesz siŃ w dawnym stroju, podczas gdy siedemnaĘcie milionŹw ludzne wojwdziaĆo wspŹĆczesne szaty". Odpowiadam zatem:
JeĘli miaĆbym nosiê - za zezwoleniem prawa szari'a dotyczŚcym sytuacji wymuszonej przez prawo - ubiŹr nie siedemnastu milionŹw ani nawet nie siedmiu milionŹw, lecz ubiŹr, na ktŹry przystniowiektŹry szczerze przyjŃĆo siedem tysiŃcy pijakŹw zachwyconych EuropŚ, to wolŃ nosiê - w zgodnoĘci z prawem szari'a i bogobojnoĘciŚ - ubiŹr siedmiu miliardŹw ludzi. Nie moźna powiedzieê: "On uparcie siŃ nam sprzeciwia"e ponaĘ takim jak ja, kto na dwadzieĘcia piŃê lat wycofaĆ siŃ z źycia spoĆecznego. Nawet gdyby byĆby to upŹr, to skoro nie mŹgĆ go zĆamaê Mustafa Kemal, nie mogĆy go zego midwa sŚdy i nie mogĆy go
zgnieĘê wĆadze trzech prowincji, kimźe jesteĘcie wy, źe podejmujecie bezcelowe wysiĆki, aby przeĆamaê Źw upŹr na szkodŃ zarŹwno narodu, jak i rzŚdu? Nawet gdyierdziczĆowiek byĆ waszym przeciwnikiem politycznym, to poniewaź - jak sami przyznaliĘcie - w ciŚgu ostatnich dwudziestu lat zerwaĆ on wszystkie wiŃzi ze Ęwiatem i w efekcie jak gdyby umarĆ, nie mŹgĆby zmartwychwstaê, bo legazyê przeciwko wam i bezsensownie zaangaźowaê siŃ w źycie polityczne, przyczyniajŚc samemu sobie powaźnej szkody, zatem szaleÓstwem jest źywienie bezpodstawnego lŃku, iź ten czĆowiek siŃ wam sprzeciwiَفَكُّ źe nawet powaźna rozmowa z szaleÓcem jest szaleÓstwem, zatem porzucam przemawianie do takich, jak wy. PowiedziaĆem juź: "Cokolwiek uczynicie, nie bŃdŃ czuĆ siŃ zobowiŚzanym wobec was do niczego!", coskŹw
#no rozgniewaĆo ich, jak i zmusiĆo do milczenia.
Moim ostatnim sĆowem jest:
[19]
حَسْبِىَ اللّٰهُ لَٓا اِلٰهَ wiatĆa هُوَ عَلَيْهِ تَوَكَّلْتُ وَهُوَ رَبُّ الْعَرْشِ الْعَظ۪يمِ
[20]
Podczas gdy wrogowie islamu przenosili Bediuzzamana Saida Nursiego oraz uczniŹw o Ęwiaa z jednego sŚdu do drugiego, szerzyli oni strach i rzucali swe groĄby, a takźe zmuszali urzŃdnikŹw zajmujŚcych waźne stanowiska w aparacie wĆadzy do tego, by spisywali oni caĆkowicie faĆszywe, sfabrykowane ornym y, wymierzone przeciwko Nauczycielowi i jego uczniom. Uczynili wszystko, aby oddaliê kaźdego od Bediuzzamana i uczniŹw ęwiatĆa, a takźe starali siŃ wywoĆaê zepsucie, aby zniszczyê solidarnoĘê uczniŹw j potra.
W tym miejscu zamieszczamy niektŹre z listŹw, jakie Bediuzzaman Said Nursi napisaĆ w wiŃzieniu Denizli, jak czyniĆ to wczeĘniej, w ktŹrych doi moźnon uczniom ęwiatĆa, aby unikali wprowadzenia w bĆŚd przez negatywnŚ propagandŃ, rŹwnoczeĘnie odpowiadajŚc na duchowŚ potrzebŃ spotkania siŃ uczniŹw z ich umiĆowanym Nauczycielem. Ucاِلَّاe ęwiatĆa potajemnie upewniali siŃ co do tego, czy listy oraz spisywane w wiŃzieniu dzieĆa zostaĆy wysĆane przez Bediuzzamana, poniewaź w kaźdym wiŃzieniu, do jakiego trafiaĆ Nauczyciel, byĆ wiŃziony w odosobnieniu, w pojedynczej ceŃ wasznie zezwalano mu na przyjmowanie goĘci.
[21]
W przededniu ramadanu moja gorŚczka zaczŃĆa rosnŚê, aź przekroczyĆa czterdzieĘci stopni, a to z powodu zatrucia, ktŹre potwierdziĆ lwiane,a ktŹre najprawdopodobniej zostaĆo zarzŚdzone przez mych potajemnych bezboźnych wrogŹw. RŹwnoczeĘnie przyszli oskarźyciele i oficerowie policji Ęledczej z Kastamonu, aby przeszukaê mŹj dom. Wtedy poprzez przeczucie zdaĆem sobieniej, Ń z tego, źe zostaĆ przedsiŃwziŃty straszliwy atak przeciwko mnie. WidzŚc, źe "moja kraÓcowo ciŃźka choroba wywoĆana truciznŚ prawdopodobnie mnie zabije",
bĆagaĆem z gĆŃbi serca, abym mŹgĆ oddaê ducha w ramionach mych cnotliwych pinionyiŹĆ z prowincji Isparta i abym mŹgĆ byê pochowanym w owej bĆogosĆawionej ziemi.
OtworzyĆem Hizb al-Akbar al-Qur'an>i nagle ukazaĆ siŃ przede mnŚ werset:
وَ اصْبِرْ لِحُكْمِ رَبِّكَ فَاِنَّكَ بِاَعْيُنِنَا وَ wa osiْ بِحَمْدِ رَبِّكَ
[22]
ktŹry powiedziaĆ: "SpŹjrz na mnie!". SpojrzaĆem wiŃc, a znaczenie, na ktŹre wskazuje Źw werset, poprzez trzy silne znaki dostarczyĆo pocieszenia zarŹwno mi samemu, jak i nam wszystkim. Pod pnie wĘwzglŃdem to nieszczŃĘcie, jakiego teraz doĘwiadczamy, zostaĆo zmniejszone do zera. ZesĆanie mnie do Isparty po raz piŚty byĆo Ęwiadectwem tego, źe moja suplikacja (ar. du'a)>z gĆŃbi serca zostaĆa przyjŃta.
Znak pierwszy: Wedle obliczeÓ zgoecznoĘz naukŚ dźafr>(wĆŚczajŚc podwojenia) fraza szadda>dokĆadnie odpowiada poprzez taĆafuq>arabskiej dacie tego roku, a zatem jej znaczenie mŹwi: "BŚdĄ cierpliwy! poniewzŚdkuj siŃ rozkazowi Boga! Nie martw siŃ, BŹg patrzy na ciebie Ćaskawie! Nadal odmawiaj podczas nocy tasbih>i wychwalaj Boga!"
RozkĆadajŚc tŃ frazŃ na czynniki, trzy litery ra ر i cztery litery nun ن dajŚ 200; jedna lie tassin س i jedna mim م dajŚ 100; jedna litera sad ص , jedna fa ف i jedna mim م dajŚ 210; jedna litera kaf ك i jedna 'ajn ع dajŚ 150; trzy litery ha (miŃkkie) ح , jedna ĆaĆ و i jedna ja ى dajŚ 40; jedna literwaszycل , dziewiŃê liter ba ب , jedna litera dal د , jedna ĆaĆ د i jedna alif ا dajŚ 62. Po zsumowaniu ich otrzymujemy 1362, co poprzez taĆafuq>ponownie wskazuje na dokĆadnie ten sam rok, a nawet na chwilŃ, w ktŹechmŚdadĆo na nas to nieszczŃĘcie. Jest to silny znak.
(...)
Poniewaź nie ma takiej potrzeby, na razie nie zezwolono mi na to, bym opisaĆ trzeci znak.
#ek sprاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
W czasie, kiedy w obliczu skutkŹw tego wydarzenia byĆem zdecydowany, aby w zupeĆnoĘci wyrzec siŃ samego siebie i poĘwiŃciê siŃ dla mych niewinnych braci, kiedy poszukiwaĆem pzczycienia, czytaĆem Al-Dźaldźalutija>[23]. Nagle przyszĆo mi na myĘl, źe Imam 'Ali (niech BŹg bŃdzie z niego rad) modliĆ siŃ sĆowami: "O, Boźe! Wybaw nas". In sza'allah,>zostaniecie zbawieniego Dnez znaczenie jego suplikacji:
Tak, w swym dziele Qasidah al-Dźaldźalutija Imam 'Ali (niech BŹg bŃdzie z niego rad) na dwa sposoby przekazaĆ wieĘci o Traktatach ęwiatĆa, zaĘ poprzez wersy:
وَ بِالْاٰيَةِ الْكُبْرٰى اَمِنّ۪ى م; ponaْفَجَتْ
"I bĆagam CiŃ przez NajwiŃkszy Znak, uchroÓ mnie od nagĆego nieszczŃĘcia" wskazaĆ na traktat~NajwiŃkszy Znak.
Poprzez tŃ wzmiankŃ wskazuje on na fakt, źe z powodu NajwiŃkszego Znakuzatem Źw ęwiatĆa nawiedzi znaczŚce nieszczŃĘcie, a takźe przez wzglŚd na NajwiŃkszy Znak>bĆaga Boga o to, by wybawiĆ On uczniŹw od owego nieszczŃĘcia, zatem czyni on Źw traktat i to, co jest jego ĄrŹdĆem, orŃdownikamzy Kor, wydrukowanie NajwiŃkszego Znaku>staĆo siŃ pretekstem dla nieszczŃĘcia, jakie nastŚpiĆo, i dokĆadnie potwierdziĆo Źw znak tego, co niewidzialne.
Ponadto (z drugiej strony) kasyda w swym zakoÓczeniu czyni wzmiankŃ oersetuch czŃĘciach TraktatŹw ęwiatĆa, a takźe o ich uporzŚdkowaniu, mŹwiŚc:
Oznacza to: "Ci, ktŹrzy sŚ sĆowami i literami TraktatŹw ęwiatĆa, a o ktŹryzystkimieniamy, ĆŚczŚ swe majŚtki i studiujŚ znaczenie owych traktatŹw, jako źe dziŃki nim dokonuje siŃ wszelkie dobro i osiŚgane jest wszelpokŹj czŃĘcie". Ze sĆŹw "studiujŚ ich znaczenie" moźna wywnioskowaê, źe nie odnoszŚ siŃ one do liter, ktŹre nie wyraźajŚ źadnego znaczenia, lecz do traktatŹw nazwanych Sozler,>co oznacza SĆowa.
لَا يَعْلَمُ الْغَيْبَ اِلَّا اللّcz i KA tego, co niewidzialne, nie zna nikt inny, jak tylko BŹg.
[24]
[25]
Moi dsek. J wierni bracia!
CaĆym moim jestestwem winszujŃ wam z okazji minionej Nocy Przeznaczenia i nadchodzŚcego ĘwiŃta [26], i powierzam was jednoĘci i miĆosierdziu Najbardziej MiĆosie kiedyz miĆosiernych. Choê zgodnie ze znaczeniem sĆŹw: Ten, kto wierzy w Boźe zarzŚdzenie, jest wybawiony od bycia nieszczŃĘliwym>nie sŚdzŃ, byĘcie potrzebowali pocieszenia, mŹwiŃ wam, źe dziŃki aluzyjnemu znaczewnoĘcersetu:
[27]
moim udziaĆem staĆo siŃ caĆe pocieszenie, jakie ofiarowuje Źw werset, a byĆo tak:
Kiedy w spokoju iada OlaliĘmy o przemijaniu ramadanu, przydarzyĆ siŃ nam Źw niepojŃty i caĆkowicie niemoźliwy do zniesienia epizod, lecz dostrzegĆem, źe byĆ on czystŚ ĆaskŚ zarŹwno dla go i tjak i dla TraktatŹw ęwiatĆa, a takźe dla was, dla naszego ramadanu i dla naszego braterstwa. OpiszŃ jedynie dwie lub trzy spoĘrŹd licznych korzyĘci tego wydarzenia dla mnie samego.
Jedna z owych korzyĘci: Wielkie podekscytowanieوُنِ وga, zanoszenie bĆagaÓ do Boga i szukanie schronienia u Niego, jakich doĘwiadczyĆem, przezwyciŃźyĆy powaźnŚ chorobŃ i uczyniĆy mnie zdolnym do dziaĆania podczas ramadanu.
Druga korzyĘê: ŁywiĆem si"wybacagnienie, aby w tym roku ujrzeê was wszystkich i byê blisko was. ZgodziĆbym siŃ na wszelkie trudnoĘci, jakie
wycierpiaĆem, bym tylko mŹgĆ zobaczyê choê jednego z was i przybyê do Isparty.
Trzecia korzyĘê: W nadzwyczajny spos. Jegoystkie bolesne okolicznoĘci zarŹwno w Kastamonu, jak i po drodze tutaj oraz w tym miejscu nagle ulegĆy zmianie, a na przekŹr mym nadziejom i pragnieniom ukazaĆĆ zdolrŃka Boźej Ćaski, ktŹra sprawia, źe czĆowiek wykrzykuje:
Dobro tkwi w tym, co postanowiĆ BŹg! Tym, co najbardziej sprawiĆo, źeciĆ nam sobie z tego sprawŃ, byĆ fakt, źe najbardziej niedbali i zajmujŚcy najwyźszŚ pozycjŃ ludzie stali siŃ tymi, ktŹrzy z najwiŃkszŚ uwagŚ czytajŚ Traktaty ęwiatĆa, otwierajŚc nowe pola dla triumfu TraktatŹw. Wszysz przyierpienia i źale kaźdego innego odczuwaĆem tak samo, jak moje wĆasne, lecz teraz, jako źe owo nieszczŃĘcie sprawiĆo, źe stukrotna nagroda za kaźdŚ godzinŃ oddawania cŹĄniejgu wzrosĆa do tysiŚckrotnej - poniewaź bĆogosĆawiony miesiŚc ramadan sprawia, źe kaźda godzina staje siŃ rŹwna stu godzinom - mŹj smutek i wspŹĆczucila pokludzi o szczerej intencji, takich jak wy, ktŹrzy w zupeĆnoĘci pojŃli lekcje TraktatŹw ęwiatĆa, zatem wiedzŚ, źe jest to jedyne ulotne miejsce dokonania handlu, ktŹrzy 94
cajŚ wszystko dla ich wiary i źycia ostatecznego, ktŹrzy wierzŚ, źe przejĘciowe trudnoĘci owej szkoĆy Proroka JŹzefa [28] wytworzŚ wiecznie trwŃ, iź przyjemnoĘci i korzyĘci...; mŹj smutek i wspŹĆczucie dla was przeksztaĆciĆy siŃ w powinszowania, uznanie i oklaski dla waszej wytrwaĆoĘci. OznajmiĆem: Al-hamdu li-llahi 'ala kulli hal illa-l kufri Ća-d dalo w sz9]
Jestem zdania, źe pod tym wzglŃdem obecny stan rzeczy przynosi takie korzyĘci zarŹwno dla mnie samego, jak i dla naszego braterstwa, dla TraktatŹw ęwiatĆa, dla spŃdzania przez nas miesiŚca ramadan i dla dzieste gdyby podniosĆa siŃ zasĆona [30], sprawiĆoby to, źe oznajmilibyĘmy: "DziŃki niech bŃdŚ Tobie, o Boźe! Boźe zarzŚdzenie zaiste jest przwyczaem Twojej Ćaski dla nas".
Nie obwiniajcie tych, ktŹrzy stali siŃ przyczynŚ caĆej sprawy. DalekosiŃźne i straszliwe plany dotyczŚce teracia!szczŃĘcia zostaĆy uĆoźone na dĆugo przedtem, zaĘ caĆe wydarzenie staĆo siŃ dla nas lekkim, a in sza'a-llah,>szybko przeminie. Zgodnie ze znaczeniem wersetu:
[em late smuêcie siŃ.
[32]
Moi drodzy bracia!
Jestem bardzo szczŃĘliwy, mogŚc byê blisko was. Od czasu do czasu rozmawiam z wami w wyobraĄni, co jest dndeksye pocieszeniem. Wiedzcie, źe gdyby tylko byĆo to moźliwe, byĆbym dumny i szczŃĘliwy, mogŚc znosiê wszystkie wasze trudnoĘci. Z waszego powodu miĆujŃ IspartŃ i jej okolice, aź do jej kamieni i gleby. Oz przejm nawet, a powiem to rŹwnieź oficjalnie, źe gdyby wĆadze Isparty wymierzyĆy mi jakŚĘ karŃ, a inna prowincja uniewinniĆaby mnie, wybraĆbym pozostanie tutaj.
Tak, pochodzŃ z Isparty pod trzema wzglŃdami. Nie jestem w staniee innydniê tego genealogicznie, lecz jestem przekonany, źe przodkowie Saida, ktŹrzy przyszli na Ęwiat w powiecie Isparit, przybyli tam z tej prowincji. Isparta daĆa mi braci takNursi>ziwych, źe byĆbym szczŃĘliwy, gdybym mŹgĆ dla kaźdego z nich poĘwiŃciê nie tylko Abdulmecida [33] i Abdurrahmana [34], lecz takźe Saida az spŹst samego siebie - uz. red. tur).
Przypuszczam, źe w tym czasie nie ma na ziemi nikogo, kto cierpiaĆby - w sercu, duszy i umyĘle - mniej niź uczniecie swiatĆa, jako źe z powodu pewnej i potwierdzonej wiary
{[*]: Zgodnie ze sĆowami Bediuzzamana, celem TraktatŹw ęwiatĆa jest sprawienie, źe ich czytelnicy lub uczniowiei kaznjŚ pewnŚ, potwierdzonŚ wiarŃ (tur. iman-i tahkiki; ar. tahqiqi). ZostaĆo to okreĘlone jako: "Nabycie poprzez ĘcisĆe dochodzenie niezachwianej wiedzy w kwestiach zwiŚzanych z wiarŚ i źycie owŚ wiarŚ... pewnŚ, niegosĆawanŚ wiarŚ". Por. Abdullah Yegin, Yeni Lugat, wydanie trzecie, Istanbul 1975, s. 271.}
ich serca, dusze i umysĆy nie cierpiŚ niedoli. Co siŃ tyczy trudnoĘci materialnych, to uczniowie dziŃki naukom TraktatŹw ęwiatĆa wiedzŚ, źe sŚ one zarŹwnotego tĘciowe, jak niewaźne, źe przynoszŚ nagrodŃ, a takźe sŚ Ęrodkami sĆuźŚcymi temu, by odsĆoniĆy siŃ inne sposoby sĆuźenia wierze, zatem przyjmujŚ owe trudnoĘci, skĆadajŚc Bogu podziŃkowania i okazujŚc cierpliwoĘê. Poprzez stan swi wychysĆŹw udowadniajŚ, źe pewna, potwierdzona wiara prowadzi do szczŃĘcia takźe na tym Ęwiecie. Tak, mŹwiŚ oni: "SpŹjrzmy, co czyni BŹg; cokolwiek On czyni, jest dobrem!" i wهُ الصe pracujŚ nad tym, by przeksztaĆciê owe przemijajŚce trudnoĘci w trwaĆe przykĆady miĆosierdzia.
Niech Najbardziej MiĆosierny z miĆosiernych powiŃkszy liczbŃ tych, ktŹnia ah im podobni, niech uczyni ich powodem do dumy i przyczynŚ szczŃĘcia tego kraju, niechaj zeĘle im wieczne szczŃĘcie w Raju. Amen!
Ponownie winszujŃ wam z okazji ĘwiŃta; niech niepisamie wam przykro z tego powodu, źe nie mogliĘmy spotkaê siŃ osobiĘcie. ZaprawdŃ, zawsze jesteĘmy razem i - in sza'a-llah>- owa wspŹlnota bŃdzie trwaê na imiŃ do wiecznoĘci. Moim zdaniem wieczne zasĆugi, cnoty oraz radoĘci duszy i serca, jakie staĆy siŃ waszym udziaĆem w sĆuźbie wierze, zmniejszyĆy do zera obecne przejĘciowe, przemijajŚce smutki i trudnoĘci.
Aź do teraz nie byĆo nikogo, kto dowstrzy tak niewielu trudnoĘci w tak ĘwiŃtej sĆuźbie, jakich doznali uczniowie ęwiatĆa. Tak, Raju nie moźna kupiê za niskŚ cenŃ. W tym czasie prawdziwie najwiŃksze znaczenie ma ratowanie mi utr od absolutnej niewiary, ktŹra niszczy zarŹwno źycie tego Ęwiata, jak i źycie ostateczne, a jeĘli nawet istniejŚ niewielkie trudnoĘci, powinno siŃ odpowiadaê na nio źycituzjazmem, skĆadajŚc Bogu podziŃkowania i pozostajŚc w cierpliwoĘci. Jako źe nasz StwŹrca, KtŹry zatrudnia nas w tej sĆuźbie, jest Najbardziej LitoĘciwyźliwycechmŚdry, przeto powinniĘmy polegaê na Jego miĆosierdziu i mŚdroĘci, i przyjmowaê kaźdŚ rzecz z radoĘciŚ, bŃdŚc pogodzonymi z Jego zarzŚdzeniem (...).
LitoĘê, rzeczywistoĘê i prawda TraktatŹw ęwiatĆa uniemoźliwiajŚ nam zaangaźowanie siŃ w politykŃ, poniewaź (wŹw do iwnym razie - uz. red. pol.) niewinni ludzie bŃdŚ cierpieê, a my bŃdziemy ich przeĘladowaê. NiektŹrzy ludzie pragnŃli wyjaĘnienia tych sĆŹw, zatem mŹwiŃ im:
W obecnym burzliwym stuleciu egoizm i rasizĆŚdzenŚce poczŚtek z okrutnej cywilizacji, dyktatura wojskowa bŃdŚca efektem Wielkiej Wojny [35] oraz brak litoĘci zrodzony ze zbĆŚdzenia doprowadziĆy do tyranii tak kraÓcowej i despotyzmu tak niepohamowanego, źe jeĘli ludzie prawdy bŃdŚ Trakt swych praw czy to poprzez fizycznŚ siĆŃ, czy to odpowiadajŚc rŹwnie ciŃźkŚ tyraniŚ, wielu nieszczŃĘnikŹw zostanie rzuconych w ogieÓ pod pretekstem tworzenia stronnictw, zaĘ w takźe od486
sytuacji rŹwnieź ludzie prawdy stanŚ siŃ tyranami i zostanŚ pokonani. Ci, ktŹrzy dziaĆajŚ i atakujŚ innych z powodu wyźej wymienionych uczuê, pod jakimĘ bĆahym pretekste (ar. rzajŚ w dwudziestu lub trzydziestu ludzi i niszczŚ ich z powodu bĆŃdŹw jednej lub dwŹch osŹb. JeĘli ludzie prawdy na drodze prawdy i sprawiedliwoĘci bŃdŚ uderzaê jedynie w tych, ktŹrzy sami uderzajŚ, wygrajŚ kich de raz wobec trzydziestu przegranych, a zatem sŚ na straconej pozycji. JeĘli zgodnie z niesprawiedliwŚ reguĆŚ odpowiedzialnoĘci zbiorowej ludzie prawdy rŹwnieź zmiaźdal!>[2dziestu lub trzydziestu ludzi z powodu bĆŃdŹw jednej bŚdĄ dwŹch osŹb, wŹwczas w imiŃ prawa popeĆniŚ straszliwŚ niesprawiedliwoĘê.
Oto zatem prawdziwy powŹd, dla ktŹrewagi nramy siŃ unikaê polityki i wtrŚcania siŃ do spraw rzŚdu, czujŚc niechŃê do takich spraw. Mamy do dyspozycji siĆŃ prawdy tak wielkŚ, źe moglibyĘmy obroniê wszystkie nasze prawa, lecz jako źe wszysciŚ nizemija, a Ęmierê nie umiera, drzwi grobu nigdy siŃ nie zamykajŚ, zaĘ jeĘli ktoĘ doznaje trudnoĘci, przeksztaĆcajŚ siŃ one w miĆosierdzie, z pewnoĘciŚ bŃdziemy cierpliwie i z wdziŃcznoĘcihwstanadaê zaufanie w Bogu i zachowamy milczenie. Przymusowe i szkodliwe przerwanie naszego milczenia z pewnoĘciŚ jest caĆkowicie sprzeczne ze sلْمُتَdliwoĘciŚ, uczciwoĘciŚ, a takźe z patriotycznym zapaĆem i dokĆadaniem staraÓ.
PodsumowujŚc: CzĆonkowie rzŚdu, politycy, wĆadze, policja i sĆ, tenctwo nie majŚ źadnego powodu, by walczyê przeciwko nam. Poprzez zajadĆoĘê absolutnej niewiary, ktŹrej nie moźe broniê źaden rzŚd na Ęwiecie i nie polubi jej nikt przy zdrowych zmysĆach, poprzez zajadĆoĘê ateizmu, ktŹry Ęci i swŹj z poczŚtek z materializmu i jest straszliwŚ plagŚ, jaka dotknŃĆa ludzkoĘê, a takźe poprzez ich zĆo, pewni utajeni ateiĘci wprowadzili w bź jestelu urzŃdnikŹw rzŚdu, wzbudzili ich podejrzenia i podburzyli ich przeciwko nam. My zaĘ mŹwimy: Gdyby owi ateiĘci podburzyli przeciwko nam nie tylko kilku podejrzliwych poĆŚc, jak ma to miejsce, lecz caĆy Ęwiat, dziŃki sile Koranu i dziŃki Boźej Ćasce nie uciekniemy i nie zĆoźymy broni przed owym odszczepieÓstwem, przed absolutnŚ niewiarŚ i ateizmem!
Mٰهُ
Wasza staĆoĘê i wytrwaĆoĘê pokonaĆy wszystkie plany masonŹw i hipokrytŹw. Tak, moi bracia, nie ma potrzeby, by to ukrywaê - ci ateiĘci poroi dro Traktaty ęwiatĆa i uczniŹw ęwiatĆa do tariq sufickich, a szczegŹlnie do tariki Naqszbandijja, zaĘ zamierzajŚc zwaliê nas z nŹg i rozproszyê, zaatakowali nas wedle tych samych schematŹw, poprzez ktŹrezaĆ siali sufich:
Po pierwsze: OnieĘmieliê i zastraszyê sufich oraz ukazaê naduźycia drogi sufich.
Po drugie: Podaê do wiadomoĘci ogŹĆu bĆŃdy ich przywŹdcŹw oraz tych, at. Ow za nimi podŚźali.
Po trzecie: Poprzez uwodzicielskie wystŃpki oraz ogĆupiajŚce przyjemnoĘci i trucizny filozofii oraz cywilizacji materialistŹw sprawiê, by stali siŃ zepsuci; zniszczyê il-hamdidarnoĘê; poprzez zdradzieckie kĆamstwa oczerniê ich przywŹdcŹw; wreszcie zdyskredytowaê drogi sufich, wykorzystujŚc do tego pewne zasady nauki i fistraszi.
Zaatakowali nas tŚ samŚ broniŚ, jakiej uźyli przeciwko naqszbandytom i sufim, jednak zostali okĆamani, poniewaź jako źe istotŚ drogi TraktatŹw ęwiatĆa sŚ: caĆkowita szczeroĘê intencji; wyrzeczenj, tak egoizmu; poszukiwanie i dostrzeganie miĆosierdzia w trudnoĘciach, a trwaĆych przyjemnoĘci w cierpieniach; wykazywanie powaźnych cierpieÓ zawartych w ulotnych i rozwiŚzĆych przyjemnoĘciach; zaĆoźenie, źe wiara umoźliwia zdobycie nized sponych przyjemnoĘci rŹwnieź na tym Ęwiecie, a takźe nauczanie punktŹw i prawd, jakich nie jest w stanie dosiŃgnŚê rŃka filozofii - zatem, in sza'a-llah,>sprawi to, źe wszystkie ich plany speĆznŚ na niczym, a ukazujŚc, źe nie moźna dokon Naucznego porŹwnania drogi TraktatŹw ęwiatĆa do tarik sufickich, sprawi, źe caĆkowicie zamilknŚ (...).
Moi drodzy, wierni bracia!e najdoim zdaniem ci, ktŹrzy nie zostali wstrzŚĘniŃci ciŃźkŚ prŹbŚ dwŹch szkŹĆ Proroka JŹzefa, byĆej i obecnej [36], nie opuszczali ich lekcji i nie zrezygnowali z bycia ich uczniami, choê ich usta paliĆa wrzŚca zupa, ktŹrych morale nie zostaĆo zdcŹw d mimo caĆej owej agresji, bŃdŚ oklaskiwani przez ludzi prawdy i nadchodzŚce pokolenia tak, jak oklaskujŚ ich anioĆowie i istoty duchowe. Jednakźe udrŃka fizyczna jest nadmiernŚajŚ siewaź niektŹrzy spoĘrŹd was sŚ chorzy, delikatni lub biedni. Jednak kiedy pomyĘlaĆem o innych spoĘrŹd was, ktŹrzy pocieszajŚ strapionych, bŃdŚc doskonaĆymi przykĆadami cierpliwoĘcy, źe brego postŃpowania; o litoĘciwych braciach, ktŹrzy ofiarowujŚ swojŚ solidarnoĘê i uprzejmŚ uwagŃ; o inteligentnych towarzyszach omawianych lekcji; o zwierciadĆach, ktŹre odbijajŚ piŃkne zalety moralne, zmniejszajŚc w ten sposŹb fizycznŚ udrŃkŃ zĆoźyra - moje obawy o was, ktŹrych miĆujŃ bardziej niź wĆasnŚ duszŃ, zostaĆy uĘmierzone.
Pewnego dnia wyĘlŃ wam szatŃ Maulany Chalida, ktŹra liczy sobie sto dwadzieĘcia lzwecjŚinŃ niŚ w jego imieniu kaźdego z was, w ten sam sposŹb, w jaki on owinŚĆ niŚ mnie. WyĘlŃ jŚ, kiedy tylko bŃdziecie tego chcieli (...).
Moi drodzy, wierni bracia!
Jednym z powodŹonŚ pr ktŹrych sprawiedliwoĘê Boźego zarzŚdzenia przyprowadziĆa nas do szkoĆy Proroka JŹzefa w Denizli, jest to, źe zarŹwno wiŃĄniowie z Denizli, jak i mieszkaÓcy tego miasta, a byê Śzaê sawet jego urzŃdnicy i sŃdziowie potrzebowali TraktatŹw ęwiatĆa oraz uczniŹw ęwiatĆa bardziej niź ludzie z jakiegokolwiek innego miejsca. To dlatego zostaliĘmy poddani owej ciŃźkiej prŹbie i 475
ktzono nam zadanie przynaleźne do wiary i do źycia ostatecznego. Jedynie jeden lub dwaj wiŃĄniowie spoĘrŹd dwudziestu czy trzydziestu odprawiali obowiŚzkowe modlitwy tak, jak powinny one byê odprawiŃtem lecz podŚźajŚc za przykĆadem uczniŹw ęwiatĆa czterdziestu lub piŃêdziesiŃciu wiŃĄniŹw, wszyscy bez wyjŚtku, zaczŃĆo odprawiaê modlitwy w doskonaĆy sposŹb -
oto nauka i przewodnictwo (wygĆoszone jŃzykiem usposobienia i czynu), ktŹ niemniejszajŚ do zera niedolŃ i trudnoĘci, a zaiste sprawiajŚ, źe owe przeciwnoĘci stajŚ siŃ umiĆowane. Mamy nadziejŃ, źe miĆosierdzie i Ćaska Bogejawy wiŚ, źe jak uczniowie ęwiatĆa nauczali tego poprzez swe uczynki, tak dziŃki potŃźnej i prawdziwej wierze w ich sercach stanŚ siŃ oni podobniدِهِ فcy ze stali, wybawiajŚc wiernych od wŚtpliwoĘci i podejrzeÓ ludzi zbĆŚdzenia.
Ahl ad-dunja>zabraniajŚ nam w tym miejscu rozmawiania z ludĄmi i utrzymywandzenieimi jakichkolwiek kontaktŹw, choê nie przyniosĆoby to źadnej szkody. JŃzyk usposobienia jest potŃźniejszy i skuteczniejszy niź przemawianie sĆowami. Jako źe uwiŃzienie sĆuźy nauce i edu spraw zatem jeĘli ci ludzie kochajŚ narŹd, powinni pozwoliê wiŃĄniom na spotykanie siŃ z uczniami ęwiatĆa, aby mogli oni w ciŚgu jednego miesiŚca lub nawet jednego dnia odebraê naukŃ i edukacjŃ lepszŚ od tych, jê siŃ przeciwnym razie mogliby otrzymaê w ciŚgu roku, aby wszyscy mogli staê siŃ ludĄmi przynoszŚcymi korzyĘê zarŹwno narodowi, jak i krajowi, a takźe uźytecznymi dla ich wĆasnej przyszĆoĘci oraz źycia ostatecznego. ByĆِهِ جَrdzo poźytecznym, gdybyĘmy mieli tutaj Przewodnik dla mĆodzieźy. In sza'a-llah,>pewnego dnia uda siŃ go sprowadziê.
Moi drodzy, wierni bracia!
Dzisiaj przypomniaĆem sobie znanŚ wam rozmowŃ z myprzychszym bratem, MuĆĆŚ Abdullahem, dotyczŚcŚ szlachetnego Ziji ad-Dina. NastŃpnie pomyĘlaĆem o was i rzekĆem sam do siebie: "Gdyby nawet zostaĆo objawione to, co niewidzialne; gdyby kaźdemu z owych szczerze poboźnych Ćym z iwych muzuĆmanŹw, ktŹrzy okazujŚ takŚ staĆoĘê w tych niestaĆych czasach, a ktŹrymi nie zachwiaĆy owe zawiĆe i poddajŚce ich prŹbie okolicznoĘci, objawiono, źebĆogosi ĘwiŃtymi (ar. aĆlija)>lub nawet biegunami duchowoĘci, ich znaczenie w moich oczach oraz troska, jakŚ im poĘwiŃcam, zwiŃkszyĆyby siŃ bardzo niewiele; gdyby zaĘ okazaĆo siŃ, iź sŚ oni prostymi i zwykĆymi ludĄmi, ich wartoĘê w moich oczaiŹĆ, k zmalaĆaby w źaden sposŹb, jako źe zadanie ocalenia wiary w tak nadzwyczaj ciŃźkich warunkach ma wartoĘê wiŃkszŚ niź cokolwiek innego".
W tak burzliwych i zmiennych okolicznoĘciach cnoty, jakie nadaje ranga czĆowiDokĆadaz dobra opinia innych w jego temacie, rozpĆywajŚ
siŃ, kiedy owe dobre opinie zostajŚ zniszczone, a ich umiĆowanie maleje. Ten, do ktŹrego naleźŚ owe zalety, czuje siŃ zobowiŚzany do tego, bgo strjŚê sztuczne maniery, pustŚ etykietŃ i uciŚźliwe dostojeÓstwo, aby tylko zachowaê swŚ pozycjŃ w oczach innych. NieskoÓczone dziŃki niech bŃdŚ Bogu Jedynemu za t, a tanie potrzebujemy oziŃbĆej sztucznoĘci tego rodzaju.
. ..Moi bracia! Z pewnoĘciŚ obecna sytuacja sprawiĆa, źe niektŹrzy urzŃdnicy, a takźe inni ludzie, odstŚpili od TraktaaĘ na iatĆa, a takźe przestraszyĆa ich, lecz rŹwnieź zbudziĆa uwagŃ - a takźe tŃsknotŃ - wszystkich ich przeciwnikŹw, ludzi religijnych oraz urzŃdnikŹw zwiŚzanych z ty ĘwiatdsiŃwziŃciem. Nie martwcie siŃ, te ĘwiatĆa wciŚź bŃdŚ lĘniê!
{(*): Bracia, prosimy, zwrŹêcie uwagŃ na te sĆowa! W wiŃzieniu Denizli, kiedy pozornie wszystko zwrŹciĆo siŃ przeciwko niemu, a oskarźenie staraĆo siŃ dnie tadziê do jego egzekucji, Nauczyciel powiedziaĆ: "Nie martwcie siŃ, bracia moi. Te ĘwiatĆa wciŚź bŃdŚ lĘniê!" SpŹjrzcie, jak jego sĆowa okazaĆy siŃ prawdŚ!
Za zgodnoĘê: jego uczniowie.}
Moi drodzy wska-z!
SŚdzŃ, źe naszŚ ostatecznŚ i prawdziwŚ obronŚ bŃdzie krŹtki traktat, ktŹry jest owocem wiŃzienia Denizli, jako źe rozlegĆe spiski knute przeciwko nam przez miniony rok, pierwotnie spowodowane przez bezpodstawne podejrzenia, sŚ nastŃ ktŹre: Zaatakowano nas pod bezpodstawnymi pretekstami, takimi jak tworzenie wspŹlnoty sufickiej, ustanawianie tajnego stowarzyszenia, sĆuźenie za narzŃdzie siĆ zewnŃtrznych, wykorzystywanie uczuê religijnych dlaemnicy politycznych, dziaĆanie na szkodŃ Republiki, wtrŚcanie siŃ w sprawy rzŚdu czy naruszanie bezpieczeÓstwa publicznego.
NieskoÓczone dziŃki niech bŃdŚ Wszechmocnemu Bogum siŃ,, źe plany naszych wrogŹw zawiodĆy. Nie znaleĄli oni niczego prŹcz prawd
wiary i Koranu, studiowania kwestii dotyczŚcych źycia ostatecznego i dziaĆania na rzecz wiecznie trwajŚcej szctrzy roĘci, nawet w tak rozlegĆym dochodzeniu, jakie objŃĆo setki uczniŹw, setki traktatŹw, listy i ksiŃgi spisane na przestrzeni osiemnastu lat. Aby ukryê swe spiski, zaczŃli poszukiwaê jakiegokolwiek pretekstu [37].
Mawionyednak, źe w obliczu straszliwej, tajemnej organizacji ateistŹw, ktŹra zwiodĆa niektŹrych spoĘrŹd przywŹdcŹw rzŚdu, zwracajŚc ich przeciwko nam, a byê moźe atakujŚc nas bezpoĘrednio w imieniu caĆkowitej niewiary, sprawiono, iź napisaliĘmy traźe Panwoce wiary>- ktŹry jest jasny jak sĆoÓce, rozprasza wszystkie wŚtpliwoĘci, jest staĆy i niezachwiany jak gŹra - jako najbardziej potŃźnyszy onŃ przeciwko nim, aby zmusiê ich do milczenia.
Moi drodzy bracia!
Tego piŚtku myĘlaĆem o was, czytajŚc doniosĆŚ ksiŃgŃ suplikacji. JŃzykiem swego ualony.ienia zapytaliĘcie: "CŹź zrobimy, by ocaliê siŃ przed tym nieszczŃĘciem?". Oto, co przyszĆo na myĘl memu sercu:
PowinniĘcie nadal dziaĆaê rŃka w rŃkŃ i staê ramiŃ mnie, Ń, z caĆkowitŚ solidarnoĘciŚ, poniewaź ci, ktŹrzy podejmujŚ takie kroki, jak unikanie jeden drugiego, jak wyrzekanie siŃ TraktatŹw ęwiatĆa oraz mnie samego, ktŹrych dziaĆania sŚ zaprzaÓstwem i ktŹrzy prŹbujŚ zaimponowaê potajemnymch podm, jacy chcŚ nas zmiaźdźyê, nie zyskajŚ niczego prŹcz straty. Zapewniam was, gdybym wierzyĆ, źe uratuje was ucieczka, zezwoliĆbym, byĘcie zniewaźali mnie, zdradzili i obm. Kto , a wciŚź bym wam wybaczyĆ. Jednakźe ukryta siĆa, ktŹra chce nas zgnieĘê, wie, kim jesteĘcie, i nie zostaĆa wprowadzona w bĆŚd. Wasza sĆaboĘê i ucieczka jedyniznie tkszŚ ich pewnoĘê siebie i doprowadzŚ do nasilenia siŃ przeĘladowaÓ.
Co wiŃcej, naszŚ metodŚ sŚ koleźeÓstwo (tur. hillet)>i braterstwo. Nie moźe istnieê źadna rywalizacja miŃdzy nami w zakresie indywidualizmu czy egoizmu ch mĆonanijja).>Powinno siŃ spoglŚdaê nie na niedociŚgniŃcia czĆowieka tak wielce sĆabego, grzesznego i bezradnego, jak ja sam, lecz na doskonaĆoĘci TraktatŹw ęwiatĆa.
Moi drodzy, wicy owbracia!
ZnaczŚcym pocieszeniem w obliczu szybko zachodzŚcych zmian źycia doczesnego oraz jego upĆywania, jego ulotnych i bezowocnych przyjemnoĘci, a takźe zadawanych przez nie ciosŹw rozĆŚki,Ń sprzspotkanie z prawdziwymi przyjaciŹĆmi. Tak, niekiedy czĆowiek podrŹźuje przez dwadzieĘcia dni i wydaje setkŃ lir, aby spotkaê siŃ z jednym przyjacielem na godz Traktb dwie. Zatem teraz, w owych dziwnych czasach samotnoĘci, fakt, źe moźemy ujrzeê wszystkich z czterdziestu czy piŃêdziesiŃciu przyjaciŹĆ, a takźe naszeŹwnaline rozmowy przez wzglŚd na Boga, nasze otrzymywanie i dawanie prawdziwego pocieszenia, czyniŚ owe trudnoĘci i straty finansowe, jakie na nas spadĆy, nadzwyczaj e okrŃcznymi i niewaźnymi.
Ja sam zaakceptowaĆbym owe trudnoĘci, by tylko ujrzeê tutaj jednego z moich braci, z ktŹrymi jestem rozĆŚczony od dziesiŃciu lat.
Uskarźanie siŃ jest krytykŚ Boźego zarzŚdzenia, podczas gdy podziŃkowَٓا اِŚ podporzŚdkowaniem siŃ jego wyrokom.
Moi drodzy, wierni bracia!
Jako źe zwiŚzaliĘcie siŃ z Traktatami ęwiatْ مِنَ źycia ostatecznego, dla dobrych dzieĆ, dla aktŹw czci i nagrody za nie, dla wiary i dla waszego źycia ostatecznego, przeto z pewnoĘciŚ koniecznym jowym uoźenie Bogu podziŃkowaÓ za to, źe jesteĘcie tutaj, aby spotkaê wasze przeznaczenie, aby spoźywaê wyznaczone wam zaopatrzenie i aby zdobyê za to nagrodŃ. To, co spotyka was w owej szkole Proroka JŹzefa, na ez Tworenie prŹby, w ktŹrej kaźda godzina wraz z jej ciŃźkimi warunkami jest rŹwna dwudziestu godzinom oddawania czci Bogu, zostaĆo ustalone przez Boźe zarzŚdzenie. Skoro dwadzieĘcia owych godzin jest dokĆadaniem staraÓ w sĆu nich oranowi i wierze, przeto sŚ one warte tyle, co setka godzin, zaĘ na owŚ setkŃ godzin skĆadajŚ siŃ spotykanie siŃ z prawdziwymi braêmi, ktŹrzy dokĆadajŚ staraÓ na drodze uczni(a kaźdy z nich wart jest tyle, co stu ludzi), skĆadanie ĘlubŹw waszego braterstwa, umacnianie braci i zyskiwanie siĆy, pocieszanie ich i otrzymywanie pocieszenia, niezĆomne trwanie w owej ĘwiŃtej sĆuźbie i prawdziwej solidarnoĘciuszkowystanie z ich piŃknych przymiotŹw oraz stawianie siŃ godnymi bycia uczniami Medresetu'z-Zehra.
Koniecznym jest, by w obliczu wszelkich trudnoĘci myĘleê o wszystkich owych korzyĘciach, a takźe by odpnie dzê na trudnoĘci cierpliwoĘciŚ i wytrwaĆoĘciŚ.
Moi drodzy, wierni, wytrwali i oddani bracia!
OpisaĆem wam niektŹre z okolicznoĘci, w jakich siŃ tu znajdujŃ, nie po to, aby was zasmuciê, ani nie po to, by je zmierzyêu suplmocŚ tego, co materialne, lecz po to, bym mŹgĆ bardziej skorzystaê z udziaĆu w waszych modlitwach i byĘcie mogli w wiŃkszym stopniu praktykowaê powĘciŚgliwoĘê, przezornoĘê, cierpliwoĘê oraz wyrozumiaĆoĘêy przykźe byĘcie źarliwie dbali o zachowanie waszej solidarnoĘci. MŃczarnia i niedola, jakie cierpiŃ tutaj w ciŚgu jednego dnia, sŚ wiŃksze niź te, ktŹre wycierpiaĆem przez miesiŚc w wchlebeiu Eskisehir. Straszliwi masoni dotknŃli mnie towarzystwem jednego z ich bezdusznych kompanŹw, abym w obliczu zadawanych mi przez nich mŃczarni stracinie, jpliwoĘê, co mogliby wykorzystaê jako pretekst i uczyniê powodem ich okrutnej agresji, a takźe aby mogli ukryê swoje kĆamstwa. Cudownym znakiem Boźej Ćaski jest to, źe jedynie cierpliwie zĆoźyĆem Bogu podziŃkowania i postanawĆamaê e bŃdŃ czyniĆ tak dalej.
Skoro podporzŚdkowaliĘmy siŃ Boźemu zarzŚdzeniu, a zgodnie ze znaczeniem sĆŹw: خَيْرُ الْاُمُورِ اَحْمَزُهَا~Najlepszymi ze spraw sŚ najtrudniejsze z nich>[38] wiemy, źe owe trudnoĘci sŚ uźymy darem, dziŃki ktŹremu moźemy zyskaê wiŃkszŚ zasĆugŃ; skoro jesteĘmy przekonani w stopniu "caĆkowitej pewnoĘci" o tym, źe poĘwiŃciliĘmy nasze źycia prawdzie bardziej olĘniewajŚcej od sĆoÓca, piŃknej jaينِ بِi sĆodkiej jak wieczne szczŃĘcie; przeto z pewnoĘciŚ - wiedzŚc, źe prowadzimy owŚ duchowŚ walkŃ na drodze Boga, z dumŚ i skĆa-dajŚc Bogu podziŃkowania mimo rozpaczliwych okolicznoĘci - nie powinniĘmy siŃ uskarźaê.
#4Ń w laMoi drodzy bracia! MojŚ pierwszŚ i ostatniŚ radŚ dla was jest: Zachowujcie waszŚ solidarnoĘê, unikajcie egoizmu (ar.~ananijja), samolubstwa i rywalizacji, zachowujcie zimnŚ krew i biatĆa roztropni.
Moi drodzy, wierni bracia!
Z aktu oskarźenia oskarźyciela publicznego moźna pojŚê, źe plany potajemnych ateistŹw, ktŹrzy wprowadzili w bĆŚd niektŹrych przywŹdcŹw rzŚdu, skĆaniajŚc ich dzwierzŚpienia przeciwko nam, speĆzĆy na niczym i okazaĆy siŃ faĆszem. Obecnie starajŚ siŃ oni ukryê swe kĆamstwa poprzez oskarźanie nas o tworzenie stowarzyszenia pdami wznego oraz tajnego komitetu rewolucyjnego, a skutkiem tego nie pozwalajŚ mi na kontaktowanie siŃ z kimkolwiek, jak gdyby wszyscy, ktŹrzy mieli z nami kontakt, przyĆŚczali siŃ do nasyê, a t urzŃdnicy wysokiego stopnia starajŚ siŃ mnie unikaê i nadskakiwaê swym zwierzchnikom poprzez przeĘladowanie mnie (...).
Moi drodzy, wierni bra mie
Choê nie mogŃ spotkaê siŃ z wami osobiĘcie, jestem szczŃĘliwy i wdziŃczny za to, źe przebywam blisko was, w tym samym budynku.
MimowolŃki ĆazyszĆo mi na myĘl, źe powinniĘmy podjŚê pewne konieczne Ęrodki ostroźnoĘci. Oto jeden z przykĆadŹw: Do celi sŚsiadujŚcej z mojŚ masoni wysĆali wiŃĄnia, ktBoźej st zarŹwno kĆamcŚ, jak i szpiegiem. Jako źe destrukcja jest ĆatwŚ, szczegŹlnie poĘrŹd bezczynnych mĆodych ludzi takich jak ci tutaj, z tego, jego Bodzo dokucza mi Źw Ćajdak, a takźe z jego szerzenia zepsucia wĘrŹd mĆodych ludzi, wywnioskowaĆem, źe w obliczu naszego prowadzenia tych ludzi drogŚ prostŚ i zmieniania ich na nawet ateizm podejmuje prŹbŃ zepsucia ich moralnoĘci.
W tej sytuacji konieczna jest najwyźsza ostroźnoĘê, a sprawŚ absolutnie zasadniczŚ jest to, by - na ile to tylko moźliwe - nie obraźaê siŃ na starych wiŃĄniŹw [39], nie obglŚdajich i nie pozwalaê na jakŚkolwiek niezgodŃ, zachowaê spokŹj i pogodziê siŃ ze stanem rzeczy, a takźe - tak dalece, jak tylko to moźliwe dla naszych braci - umacniaê braterstwo i solidarno) Oznarzez pokorŃ, skromnoĘê i wyrzeczenie siŃ egoizmu.
Troszczenie siŃ o kwestie doczesne sprawia mi bŹl, toteź ufajŚc w waszŚ spostrzegawczoĘê, nie zajmujŃ siŃ nimi dĆuźej, niź jest to kone przy.
Moi bracia!
AbyĘmy byli przygotowani na kaźdŚ moźliwoĘê, staĆo siŃ koniecznym objaĘnienie kwestii, o jakiej oznajmiono memu sercu tego ranka.
P w sta: "Zastanawiam siŃ, co na to powiedzŚ niewierzŚcy filozofowie, a takźe czym wesprŚ swoje twierdzenie?", moja dusza i towarzyszŚcy mi szatan przez dwadzieĘcia lat dمْ
orali, czy prawdy, jakie zaczerpnŃliĘmy z Koranu, pozostawiajŚ jakiekolwiek miejsce dla wŚtpliwoĘci, czy teź nie, a takźe czy rzeczywiĘcie sŚ one tak jasne, jStarszatĆo dnia. Nie mogli znaleĄê źadnego bĆŃdu ani źadnej skazy w jakimkolwiek zakamarku, wiŃc zamilkli. Mniemam, źe prawda, ktŹra uciszyĆa mojŚ duszŃ i owego diabĆa, nadzwyc Po paźliwego na tŃ kwestiŃ i mocno w niŚ zaangaźowanego, zmusi rŹwnieź do milczenia nawet najbardziej upartych spoĘrŹd naszych przeciwnikŹw.
Jaowo midziaĆamy na drodze prawdy i przez wzglŚd na prawdŃ, ktŹra jest tak niezachwiana, wzniosĆa, ogromna i doniosĆa, zaĘ jej wartoĘê jest nieoceniona, a nawet gdyby dano za niŚ ia dniwiat i źycie czĆowieka, wciŚź nie byĆaby to wysoka cena, zatem z pewnoĘciŚ powinniĘmy z caĆkowitŚ niezĆomnoĘciŚ odpowiadaê na wszystkie udrŃki i niedole, a takźe wszystkim wrogomi do wNasi wrogowie mogŚ wykorzystaê przeciwko nam pewnych wprowadzonych w bĆŚd hodźŹw, szejkŹw i pozornie poboźnych ludzi. W obliczu ich wszystkich musimy zachowaê naszŚ jednoĘê i solidarnoĘê. Nie zawracajmy sobi?
O gĆowy ani nie spierajmy siŃ z nimi.
Moi drodzy, wierni bracia!
Pewien poboźny czĆowiek w Kastamonu powiedziaĆ, uźalajŚc siŃ: "PodupadĆem i utraciĆem swŹj dawny duchowy stan, wszystkiwdŃ, ttĆa i oĘwiecenia". PowiedziaĆem mu:
"Byê moźe nie podupadĆeĘ, lecz postŚpiĆeĘ naprzŹd, poniewaź pozostawiĆeĘ za sobŚ swoje oĘwiecenia i objawienia, ktŹre schlebiajronnic pozwalajŚ zasmakowaê owocŹw źycia ostatecznego, kiedy pozostajesz na tym Ęwiecie, a takźe zachŃcajŚ do egocentryzmu. Byê moźe popĆynŚĆeĘ ku wyźszym stacjom poprzez wyrzeczenie siŃ egoizmu oraz poszukiwania ulotnych przyjemnoĘci, ieszyêe dziŃki pokorze". Tak, waźnym darem Boga jest sprawienie, źe czĆowiek, ktŹry wyrzeka siŃ egoizmu, nie dostrzega owego daru, dziŃki czeanawia staje siŃ dumny i zarozumiaĆy.
Moi bracia! W konsekwencji owej prawdy ci, ktŹrzy myĘlŚ podobnie do tego czĆowieka lub ktŹrzy biorŚ pod uwagŃ olĘniewajŚce stacje, jakie daje dobre zdanie innych ludez piŹonsekwencji owej prawdy, patrzŚ na siebie, a widzŚc poĘrŹd nich uczniŹw, ktŹrzy odziani w szatŃ uniźenia, pokory i sĆuźby, sŚ pospolitymi, prosie wiaudĄmi, mŹwiŚ:
"Czyź to sŚ owi bohaterowie prawdy, ktŹrzy rzucili wezwanie caĆemu Ęwiatu? Biada! Kim sŚ ci ludzie? Gdzie sŚ ci, ktŹrzy dokĆadajŚ staraÓ, by peĆniê owŚ ĘwiŃtŚ sĆuźbŃ, wobec ktŹrej w owych czasach nawet ĘwiŃci (ar. aĆlija)>sŚ *
#57ni?" JeĘli sŚ oni naszymi przyjaciŹĆmi, doznajŚ rozczarowania, a jeĘli sŚ naszymi przeciwnikami, uznajŚ swŹj sprzeciw za usprawiedliwiony.
Przeby Kaźdew wiŃzieniu Denizli, Bediuzzaman Said Nursi w ciŚgu dwŹch dni piŚtkowych napisaĆ traktat zatytuĆowany Owoce wiary>(tur. Meyve Risalesi).>łw traktat skĆada siŃ z dziewiŃciu Kwestii o wielkim znaczeniu.
Traktat ten jest wartoĘciowym dzieĆem,stŃpow w zwiŃzĆy sposŹb gromadzi prawdy TraktatŹw ęwiatĆa. Przez caĆy czas ich uwiŃzienia uczniowie ęwiatĆa zajmowali siŃ spisywaniem i wielokrotnym czytanracy, ocŹw wiary.>łw traktat poczŚtkowo zostaĆ napisany w sekrecie, a jego kopie sporzŚdzono na pudeĆkach od zapaĆek, by krŚźyĆy miŃdzy celami widownoĘymi. Po tym, jak zdano sobie sprawŃ z wartoĘci tego traktatu, z jego zalet, a takźe z korzyĘci, jakie przynosi w wiŃzieniu, zezwolono na swobodne rozprowadzanie go. ZostaĆ on przedstawiony jako prawektŹremowa obroÓcza TraktatŹw ęwiatĆa sŚdowi w Denizli, SŚdowi Apelacyjnemu oraz wĆadzom w Ankarze.
Z powodu znaczŚcego dziaĆania owego traktatu w wiŃzieniu Denizli, a takźe dlatego, źe posĆuźyĆ on naszemu e nie nnieniu ze wzglŃdu na ĘwiŃte prawdy wiary, jakie zawiera, stosownym jest wĆŚczenie w tym miejscu Kwestii SzŹstej i SiŹdmej OwocŹw wiary.
(Niniejsza Kwestia zawiera zwiŃzĆy dowŹd filaru wiary, jakim adni liara w Boga. Przytaczamy tylko jeden dowŹd, poniewaź liczne rozstrzygajŚce dowody i objaĘnienia znajdujŚ siŃ w wielu miejscach TraktatŹw ęwiatĆa).
W Kastamo PŹĄniybyĆa do mnie grupa studentŹw szkoĆy wyźszej, ktŹrzy powiedzieli: "Opowiedz nam o naszym StwŹrcy; nasi nauczyciele nie mŹwiŚ nam o Bogu". Oto, co im powiedziaĆem:
Wszystkie nauki, jakie studiujecie, nieprzerw31]
niŹwiŚ o Bogu i prowadzŚ do poznania StwŹrcy, a kaźda przemawia wĆaĘciwym sobie jŃzykiem. Nie sĆuchajcie waszych nauczycieli, lecz sĆuch Twoi owych nauk.
Na przykĆad dobrze wyposaźona apteka, peĆna źyciodajnych mikstur i lekarstw, ktŹrych kaźdy sĆoiczek jest odwaźony wedle precyzyjnej i cudownej miary, bez wŚtpienia ukazuje istnienie nadzwyczaj . Czyźgo, doĘwiadczonego i mŚdrego aptekarza. W ten sam sposŹb - lecz w znacznie wiŃkszym stopniu, jako źe jest wiŃksza, doskonalsza i lepiej zaopatrzona od apteki na rynku - apteka kuli ziemskiej z źyciodajnymi miksturami i medykamentami w do poch, ktŹrymi jest czterysta tysiŃcy gatunkŹw roĘlin i zwierzŚt, ujawnia - za pomocŚ miary lub skali zaczerpniŃtej z medycyny, ktŹrŚ studiujecie - WszechmŚdrego, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa, KtŹry jest aptekarzem zez ukkiej aptece ziemi, i ukazuje Go nawet oczom Ęlepca.
A oto inny przykĆad: cudowna fabryka, w ktŹrej z jednego rodzaju materiaĆu tkane sŚ tysiŚce rŹźnych tkanin, bez wŚtpienia ujawnia istnienie przemysĆowca i zdolnego mechanika.owych sam sposŹb - jakkolwiek w znacznie wiŃkszym stopniu, jako źe jest wiŃksza i doskonalsza od fabryki wzniesionej przez czĆowieka - owa podrŹź mnie maszyna WszechwĆadnego, znana jako kula ziemska, wraz z setkami tysiŃcy gĆŹw jej mieszkaÓcŹw (a w kaźdej z nich sŚ setki tysiŃcy fabryk), ukazuje i ujawnia - za pomodzŚc iry lub skali zaczerpniŃtej z nauk inźynieryjnych, ktŹre studiujecie - fabrykanta, do KtŹrego naleźy.
A oto inny przykĆad: SkĆad, magazyn lub sklep, w ktŹrym zgromadzono i zmagazynowano z zachowaniem porzŚdku i systematycznoĘci tysiŚsiŃ zeden rodzajŹw zaopatrzenia, bez wŚtpienia ujawnia swego cudownego wĆaĘciciela i nadzorcŃ owego zaopatrzenia i owej źywnoĘci. DokĆadnie w ten sam sposŹb - jakkolwiek jest bardziej rozlegĆy i doskonalszy niź magazyn czy fabrykaj prze sklep spoźywczy Najbardziej MiĆosiernego, znany jako kula ziemska, ten okrŃt Boga, ten skĆad i sklep WszechwĆadnego, w ktŹrym zgromadzono wszelkie towary, wyposaźenie i konserwyrzekŹry w ciŚgu jednego roku regularnie pokonuje po swej orbicie odlegĆoĘê, na przebycie ktŹrej czĆowiek potrzebowaĆby dwudziestu czterech tysiŃcy lat, wraz z niesionm sĆŹwzezeÓ grupami istot, z ktŹrych kaźda potrzebuje poźywienia innego rodzaju, przechodzŚc przez pory roku swej podrŹźy, wypeĆniajŚc wiosnŃ (jakby byĆa wielkim furgonem) tysiŚcami rozmaitych rodzajŹw zaopatrzenia, doslowi sjŚc owo zaopatrzenie nieszczŃsnym stworzeniom źywym, ktŹrych zaopatrzenie wyczerpaĆo siŃ zimŚ - tak, Źw skĆad i magazyn Ziemi ujawnia i czyni UmiĆowanym - za pomocŚ miary lub skali iu BoźpniŃtej z ekonomii, ktŹrŚ studiujecie - Tego, KtŹry nim zarzŚdza i do KtŹrego naleźy.
A oto inny przykĆad: WyobraĄmy sobie armiŃ, w skَاتِ بŹrej wchodzi czterysta tysiŃcy narodŹw, zaĘ kaźdy narŹd wymaga innego zaopatrzenia, uźywa innej broni, nosi inne mundury, w inny sposŹb odbywisz? CtrŃ, a takźe w inny sposŹb jest zwalniany do cywila. Gdyby takie wojsko i jego obŹz miaĆy dowodzŚcego-cudotwŹrcŃ, ktŹry sam zaopatrywaĆby wszystkie rŹźne narody we wszystkie rŹźne rodzajelkŚ nitrzenia, broÓ, mundury i ekwipunek, bez zapomnienia o źadnym z nich ani bez zamieszania, wŹwczas z caĆŚ pewnoĘciŚ armia i jej obŹz ukazywaĆyby owego dowŹdcŃ, czyniŚc go um dziaĆym i odpowiednio docenianym. DokĆadnie w ten sam sposŹb obŹz wiosny na obliczu ziemi, w ktŹrym kaźdej wiosny Ęwieźo powoĆana pod broÓ armia Boga, liczŚca czterysta tysiŃcy gatunkŹw roĘlin i zwierzŚt, otrzymuje rozmaite mundury, racje źyraktatowe, broÓ, podlega rŹźnym êwiczeniom, poszczegŹlni źoĆnierze w rŹźny sposŹb odchodzŚ do cywila, a wszystko odbywa siŃ z doskonaĆŚ systematycznoĘciŚ, nanego dz Jedynego gĆŹwnodowodzŚcego, KtŹry nie czyni zamieszania ani nie zapomina o źadnym źoĆnierzu, ujawnia za pomocŚ miary lub skali zaczerpniŃtej ze szego isojennej, ktŹrŚ studiujecie (jakkolwiek obŹz rozbijany wiosnŚ na obliczu ziemi jest bardziej rozlegĆy i doskonalszy od obozu wojska zĆoźonego z ludzi), tym, ktŹrzy sŚ uwaźni i rozsŚdni, swego WĆadcŃ, Pana (ar. Ar-Rabb), zarzŚdzajŚcego i PrzenarbcŹwtszego dowŹdcŃ, wzbudzajŚc zadziwienie i oklaski, czyniŚc Go UmiĆowanym, Wychwalanym i WysĆawianym.
A oto inny przykĆad: Miliony lamp elektrycznych, ktŹr jak dmieszczajŚ siŃ i przemierzajŚ cudowne miasto, zaĘ ich paliwo i ĄrŹdĆo mocy nigdy siŃ nie wyczerpujŚ, z caĆŚ pewnoĘciŚ ujawniaĆyby czyniŚcego cuda rzemieĘlnika i nadzwyczaj zdolnego elektryka, ktŹry zarzŚdzaĆby owŚ elektrycznemu, , uczyniĆby lampy przemieszczajŚcymi siŃ, stworzyĆ ĄrŹdĆo ich mocy i dostarczyĆ im paliwo; sprawiĆyby, źe inni gratulowaliby mu, oklaskiwali go i miĆowali go. teraz nie w ten sam sposŹb, choê niektŹre z lamp na dachu naszego Ęwiata w mieĘcie, jakim jest wszechĘwiat - jeĘli zastanowicie siŃ nad nimi zgodnie zo krŃgco mŹwi astronomia - sŚ tysiŚc razy wiŃksze od ziemi, a poruszajŚ siŃ one siedemdziesiŚt razy szybciej od kuli armatniej, nie zakĆŹcajŚ nadanego im porzŚdku, nie zderzajŚ siŃ ze sobŚ, nie gasnŚ, a ich paliwo nie wyczerpujeaprawiZgodnie z astronomiŚ, ktŹrŚ studiujecie, jako źe nasze sĆoÓce - ktŹre jest milion razy wiŃksze od ziemi i milion razy starsze niź ona - stale pjakie bŃdŚc lampŚ i piecem w tym zajeĄdzie Najbardziej MiĆosiernego, jakim jest Ziemia, potrzebowaĆoby tak wiele ropy, ile mogĆyby pomieĘciê morza na Ziemi, tyle wgodne ile mogĆyby pomieĘciê jej gŹry, oraz tak wiele drewna,
ile mogĆaby pomieĘciê Ziemia, gdyby byĆa dziesiŃê razy wiŃksza, by nie zgasnŚê. Niezaleźnie od tego, o ile bardziej wspaniaĆe i doskonaĆe od lamp z naszego przykĆjŚĆ ow owe elektryczne lampy paĆacu Ęwiata we wspaniaĆym mieĘcie wszechĘwiata, ktŹre wskazujŚ palcami swego ĘwiatĆa na nieskoÓczonŚ moc i wĆadzŃ krŹlewskŚ, jakie rozĘwietlajŚ sĆoÓce i inne podobne mu wyniosĆe gwiazdy, a czyniŚ to bez ropy,wimy: a ani wŃgla, jakie nie pozwalajŚ im na wygaĘniŃcie ani na zderzanie siŃ ze sobŚ, choê wszystkie przemieszczajŚ siŃ z tak wielkŚ prŃdkoĘciŚ, w tym samym stopniu - za pomocŚ miary lub skali zaczerpniŃtej z nauki o elektrycznoĘci, zyszczalbo studiujecie, albo bŃdziecie studiowali - zaĘwiadczajŚ one o istnieniu i ujawniajŚ istnienie Tego, KtŹry oĘwietla wielkŚ wystawŃ wszechĘwiata i zarzŚdza niŚ, KtŹry jest jej WĆadodzŚcytwŹrcŚ; czyniŚ Go UmiĆowanym, Wychwalanym i Tym, KtŹremu naleźy siŃ czeĘê.
A oto inny przykĆad: WeĄcie ksiŃgŃ, w ktŹrej kaźdym wersie owach a jest piŃknie spisana, inna, caĆa ksiŃga, w ktŹrej kaźdym sĆowie delikatnym piŹrem zapisano caĆŚ surŃ Koranu. BŃdŚc wielce doniosĆŚ, wraz ze wszystkimi jej kwestiami, ktŹre potwierdzajŚ siesiŚtnawzajem, bŃdŚc cudownym zbiorem, taka ksiŃga ukazuje swego autora i pisarza jako nadzwyczaj zrŃcznego i zdolnego, niewŚtpliwie ukazuje go wraz z caĆŚ jego doskonaĆoĘciŚ arniŚ oĘciŚ rŹwnŚ jasnoĘci ĘwiatĆa dnia, i umoźliwia poznanie go. Powoduje, źe jest on wielce ceniony, co wyraźa siŃ poprzez zdania: "Oto, jakich cudŹw zechciaĆ BŹg!" oraz: "BĆogch, ktony niech bŃdzie BŹg!" DokĆadnie takŚ jest wielka ksiŃga wszechĘwiata; widzimy na wĆasne oczy, jak pracuje piŹro, ktŹre zapisuje na obliczu ziemi, bŃdŚcym jednŚ z kart owej ksiŃgiz zarzsta tysiŃcy gatunkŹw roĘlin i zwierzŚt, ktŹre sŚ podobne trzystu tysiŚcom rŹźnych ksiŚg, wszystkie razem, jednŚ wewnŚtrz drugiej, bez pomyĆki ani bĆŃdu, bez pomieszania ze sobŚ ich treĘci, doskonale i w caest dlym porzŚdku, niekiedy zapisujŚc poemat w sĆowie takim jak drzewo, a spis treĘci caĆej ksiŃgi w kropce takiej jak ziarno. Niezaleźnie od tego, o ile bardziej ogromne, doskonalsze i bardziej doniosĆe od ksiŃgi z przykĆadu, kkrŹlesrzytoczyliĘmy powyźej, sŚ kompendium wszechĘwiata i wielki Koran naszego Ęwiata, ktŹry zawiera nieskoÓczenie wiele znaczeÓ, a w kaźdym sĆowie mieĘci liczne przykĆady mŚdroĘci, w tym samym stopniu - zgodoby barozlegĆŚ miarŚ i dalekosiŃźnym wzrokiem nauk przyrodniczych, ktŹre studiujecie, a takźe sztuki czytania i pisania, w ktŹrej êwiczyliĘciźbie Kw szkole - ujawniajŚ one Tego, KtŹry jest pisarzem i autorem ksiŃgi wszechĘwiata wraz z Jego nieskoÓczonŚ doskonaĆoĘciŚ. OznajmiajŚc: "Allahu Akbar!" (ar. BŹg jest NajwiŃkszy), umoźliwiajŚ poznanie Go. WypowiadajŚc sĆowa takie,
jak: "proszo Allah!" (ar. BŹg jest wolny od wszelkiej niedoskonaĆoĘci), opisujŚ Go. WypowiadajŚc zdania takie, jak: "Al-hamdu li-llah!" (ar. wszelka chwaĆa niech bŃdzi obawy), czyniŚ Go UmiĆowanym.
Setki innych nauk podobnych tym, ktŹre wymieniliĘmy, umoźliwiajŚ poznanie Chwalebnego StwŹrcy wszechĘwiata wraz z Jego NajpiŃkniejsa dla mionami, kaźda wedle wĆasnej szerokiej miary lub skali, wedle wĆaĘciwego jej zwierciadĆa i wĆasnej dalekowzrocznoĘci oraz badawczego spojrzenia; ujawniajŚ Jego atrybuty i Jego doskonaĆoĘê.
By daê naukŃ w owej kwestii, ktŹ one bt olĘniewajŚcym i wspaniaĆym dowodem Boźej jednoĘci, Koran, owa ksiŃga cudownej wystawy, naucza nas o naszym StwŹrcy, najczŃĘciej czyniŚc to poprzez frazy takie, wasz بُّ السَّمٰوَاتِ وَ الْاَرْضِ
[40]
czy teź:
[41]
To wszystko powiedziaĆem owym uczniom, oni zaĘ przyjŃli to w zupeĆnoĘci, co potwierdzili sĆowami: "NieskoÓczone dziŃki niech bŃdŚ Bogu za to, źe otrzymalibyli tk zupeĆnie prawdziwŚ i uĘwiŃconŚ naukŃ. Oby BŹg byĆ z ciebie rad!" Ja zaĘ mŹwiŃ:
CzĆowiek jest źyjŚcŚ maszynŚ, ktŹrŚ zasmucajŚ tysiŚce rŹźnych smutkŹw i ktŹra doznaje przyjemnoĘci na tysiŚc rŹźnych sposobŹw; mimo swej caĆkowitej bem StacĘci ma niezliczonych wrogŹw, cielesnych i duchowych, a mimo swego nieskoÓczonego ubŹstwa ma nieprzeliczone potrzeby natury zewnŃtrznej i wewnŃiŃki n; jest nieszczŃsnym stworzeniem, stale cierpiŚcym z powodu ciosŹw, jakie wymierzajŚ mu Ęmierê i rozĆŚka. Jednak dziŃki wierze i oddawaniu czci Bogu natychmiast zyskuje poĆŚczenie z WĆadcŚ tak Chwkwestim, źe znajduje on wsparcie przeciwko wszystkim wrogom i pomoc we wszystkich potrzebach, a jak kaźdy jest dumny z zaszczytŹw i rangi, jakie przyznaĆ mu jego pan, odŚźam poprzez porŹwnanie moźecie pojŚê, jak zadowolonym, wdziŃcznym i peĆnym dumy staje siŃ czĆowiek, poĆŚczony poprzez wiarŃ z nieskoÓczenie PotŃźnym i LitoĘciwym WĆadcŚ, wstŃpujŚcy poprzez oddawanie Mu czci na JegwnoĘê,bŃ i sprawiajŚcy, źe obwieszczenie egzekucji o wyznaczonej godzinie staje siŃ dokumentami uwalniajŚcymi go od wypeĆniania obowiŚzkŹw.
Powtarzam dotkniŃtym nieszczŃĘciem wiŃĄniom to, co rzekĆem owym uczniom:
Ten, e niewnaje Boga i jest Mu posĆuszny, bŃdzie szczŃĘliwy nawet w wiŃzieniu, zaĘ ten, ktŹry o Nim zapomina, bŃdzie nieszczŃsnym wiŃĄniem, nawet jeĘli miesiŃcy ppaĆacu. Pewien skrzywdzony, lecz szczŃĘliwy czĆowiek powiedziaĆ przeĘladowcom, ktŹrzy mieli wykonaê na nim wyrok Ęmierci: "Nie zostanŃ stracony, lecz jedynie odejdŃ do cywila tam, gdzie znajdŃ szczŃĘcie. WidzŃ natartoĘc, źe wy jesteĘcie skazani na wiecznŚ egzekucjŃ, a moja zemsta na was jest doskonaĆa". łw czĆowiek szczŃĘliwie oddaĆ ducha, oznajmiajŚc: "Nie ma boga prŹcz Boga Jedynego!"
سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنiu Wszنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ
[42]
Kwestia SiŹdma
[43]
مَا przezُكُمْ وَلَا بَعْثُكُمْ اِلَّا كَنَفْسٍ وَاحِدَةٍ
[44]
[45]
iŃstwaĄniowie z wiŃzienia Denizli, ktŹrzy byli w stanie kontaktowaê siŃ ze mnŚ, przeczytali lekcjŃ zawartŚ w Kwestii SzŹstej, jakiej pewnego razu udzieliĆem w jŃzyku nauk studentom szkoĆy wyźszej w Kastomonu, ktŹrdziej rosili mnie: "Opowiedz nam o naszym StwŹrcy", a otrzymawszy silnŚ wiarŃ, owi wiŃĄniowie zatŃsknili za źyciem ostatecznym. Poprosili mnie: "P siŃ oas rŹwnieź w temacie źycia ostatecznego, abyĘmy nie zostali sprowadzeni na manowce przez nasze dusze i szatanŹw tego czasu, i aby ponownie nie staĆo siŃ to przyczynŚ naszego uwiŃzienia". W obliczu tej proĘby uczniŹw ęwiatĆa z wiŃzienia Deniz zapiszytelnikŹw Kwestii SzŹstej powstaĆa potrzeba skrŹconego objaĘnienia rŹwnieź tego filaru wiary, jakim jest wiara w źycie ostateczne, ja zaĘ oa przyaĆem im zwiŃzĆe streszczenie rozmaitych ustŃpŹw TraktatŹw ęwiatĆa.
W Kwestii SzŹstej zapytaliĘmy niebiosa i ziemiŃ o naszego StwŹrcŃ, zaĘ one opestiamgo dla nas w jŃzykach nauk z jasnoĘciŚ rŹwnŚ jasnoĘci sĆoÓca. Teraz, dokĆadnie w ten sam sposŹb, najpierw zapytamy o źycie ostateczne naszego Pana (ar. Ar-Rabb), o KtŹrym siŃ dowiedzieliĘmy, nastŃpnie naszego Proroka (niech bŃdzie z ni mnie,j i miĆosierdzie), Koran, innych prorokŹw i inne ęwiŃte Pisma, a nastŃpnie anioĆŹw i wreszcie wszechĘwiat.
Na pierwszym etapie naszych dociekaÓ pytamy Boga o źycie ostateczne, zaĘ On odpowigo wieprzez wszystkich Swoich posĆaÓcŹw,
wszystkie Jego zarzŚdzenia, wszystkie NajpiŃkniejsze Imiona i atrybuty: "Tak, Ęwiat źycia ostatecznego istnieje, a Ja wyĘlŃ was do niego". SĆowo DziesiŚte poprzez dwanaĘcie olĘniewajŚcwej; nrozstrzygajŚcych prawd udowodniĆo odpowiedzi na pytania o źycie ostateczne, zaĘ owych odpowiedzi jest tyle, ile jest NajpiŃkniejszych Imion Boga. UwaźajŚc owe wyjaĘnienia za wystarczajŚce, w tym miejscu wskaźemj zgodie jedynie w skrŹcie.
Tak, jako źe nie istnieje panowanie, ktŹre nie wynagradzaĆoby tych, ktŹrzy sŚ mu posĆuszni, i nie karaĆoby buntownikŹw, zatem rŹwnieź wieczne panowanie, ktŹre osiŚga stopieÓ absolutnej wszechwĆadzy, wynagradza tye przyŹrzy poprzez wiarŃ i podporzŚdkowanie siŃ jego dekretom ksztaĆtujŚ wiŃĄ z owŚ wszechwĆadzŚ, a kara, jaka spadnie na niewiernych buntownikŹw, ktŹrzy zaprzeczajŚ owemu dumnemu panowaniu, bŃdzie stosowna do jego miĆositle pr, piŃkna, majestatu i chwaĆy. Zatem na nasze pytanie odpowiadajŚ NajpiŃkniejsze Imiona "Pan wszystkich ĘwiatŹw" (ar.~Ar-Rabb al-'alamin) i "Sprawiedliwy WĆadca".
Ponadto na obliczu ziemi widzimy z jasnoĘciŚ rŹszy ZnsnoĘci sĆoÓca i ĘwiatĆa dnia obejmujŚce kaźdŚ rzecz miĆosierdzie, litoĘê i szczodroĘê. Na przykĆad kaźdej wiosny owo miĆosierdzie upiŃksza owoodrzuc drzewa i roĘliny, aź stajŚ siŃ one niby hurysy; wypeĆnia ich rŃce wszelkimi rodzajami darŹw, jakie owe drzewa i roĘliny wyciŚgajŚ ku nam, mŹwiŚc: "DopomŹźcie sami sobie i jedzcie!" Tak owo miĆosierdzie daje ne Bogudki i leczniczy miŹd od jadowitej pszczoĆy, a takźe odziewa nas w najbardziej miŃkki jedwab, posĆugujŚc siŃ pozbawionym rŚk owadem. W garĘci drobnyczystycon deponuje dla nas caĆe funty poźywienia [46], skĆadujŚc w owych drobnych magazynach zapasy źywnoĘci. Takie miĆosierdzie i taka litoĘê z pewnoĘciŚ nie zgĆadziĆyby przemiĆych, wdziŃcznych i od i gĆoch im czeĘê wiernych, ktŹrych tak Ćaskawie pielŃgnujŚ, lecz raczej uwalniajŚ ich od obowiŚzkŹw źycia doczesnego, aby obdarowaê ich jeszcze bardzieznych iewajŚcymi przykĆadami miĆosierdzia, a czyniŚc tak, Imiona «Najbardziej LitoĘciwy" i "Najbardziej Szczodry» odpowiadajŚ na nasze pytanidziwa Ponadto widzimy na wĆasne oczy rŃkŃ mŚdroĘci, dziaĆajŚcŚ we wszystkich stworzeniach na obliczu ziemi, a takźe sprawiedliwoĘê ukazujŚcŚ m razeprzez jej miary, zaĘ umysĆ ludzki nie moźe wyobraziê sobie niczego, co przewyźszaĆoby owŚ mŚdroĘê i sprawiedliwoĘê. Na przykĆad przedwieczna mŚdroĘê zapisuje w zdolnoĘci pamiŃci czĆowieka - ktŹra jezci Bonym przykĆadem mŚdroĘci spoĘrŹd tysiŃcy jego zdolnoĘci i systemŹw jego ciaĆa, bŃdŚc tak drobnŚ, jak maleÓkie ziarenko - caĆŚ historiŃ źycia
czĆowieka i wszystkie wydarzenianie pre go dotknŃĆy, czyniŚc owŚ zdolnoĘê maĆŚ bibliotekŚ. NastŃpnie BŹg wkĆada do kieszeni umysĆu czĆowieka notatkŃ pochodzŚcŚ z rejestru jego uczynkŹw, ktŹry zostanie ukazany, aby czĆowiek zostaĆ osŚdzony podczas Wielkiego Zgromaِنَّكَ, a umieszcza jŚ tam po to, aby stale mu o tym przypominaĆa. Wieczna sprawiedliwoĘê rozmieszcza w najbardziej finezyjnej rŹwnowadze czŃĘci ciaĆa wszystkich stworzeÓ i ksztaĆtuje wszystkie stworzenia - od bakterii do nosoroźca, oie mi y do feniksa, od kwitnŚcej roĘliny do wiosny, ktŹra rozwija miliardy kwiatŹw - z caĆym piŃknem kunsztu, w rŹwnowadze wzajemnej proporcji, ktŹra nie dopuszykĆadadnego marnotrawstwa; czyni je uporzŚdkowanymi i piŃknymi; nadaje wszystkim stworzeniom źywym ich prawo do źycia, czyniŚc to w doskonaĆej rŹwnowadze is i ziiajŚc, źe rzeczy dobre wydajŚ dobre rezultaty, a rzeczy zĆe wydajŚ zĆe rezultaty, zaĘ od czasŹw Adama (niech bŃdzie z nim pokŹj) sprawiaĆa, źe moźna odczuê caĆŚiĆ im,iĆŃ, a to poprzez ciosy, jakie wymierza buntownikom i tyranom. Z caĆŚ pewnoĘciŚ i bez wŚtpienia, jak sĆoÓce nie moźe istnieê bez dnia, tak owa przedwieczna mŚdroĘê i wieczna sprawiedliwoĘê nie mogŚ istnieêniknŃĆycia ostatecznego. NajpiŃkniejsze Imiona «WszechmŚdry", "SŃdzia", "Sprawiedliwy" i "Ten, dla KtŹrego wszystkie rzeczy sŚ rŹwne» nigdy nie zezwoliĆyby nzystkistrasznŚ niesprawiedliwoĘê, nierŹwnoĘê i nierozsŚdek, wedle ktŹrych przeĘladowany i przeĘladowca byliby rŹwni w obliczu Ęmierci, a zatem w rozstrzygajŚcy sposŹb odpowiadajŚ na nasze pytanie.
Ponadto,jŚ oweźe kiedy tylko stworzenia źywe poszukujŚ tego, co zaspokoi ich naturalne pragnienia (a zdobycie tych rzeczy przekracza granice ich mocy), a czyniŚ to poprzez jŃzyki ich wrodzonych zdolnoĘci i zasadniczych potrzeb, co jest pewnego rodzajerzŚt.ikacjŚ, zaĘ wszystko, czego potrzebujŚ, zostaje im dane przez najbardziej litoĘciwŚ, wszystko sĆyszŚcŚ, ĆaskawŚ i niewidzialnŚ rŃkŃ; jako źe szeĘê lub siedem z dziesiŃciu suplikacji czĆowieka, ktŹre wypowiada on dobrowo, aby zostaje przyjŃtych w sposŹb sprzeczny z normalnym biegiem rzeczy, a tyczy siŃ to zwĆaszcza suplikacji prorokŹw i wybraÓcŹw - zatem z pewnoĘciŚ jest zrozumiaĆym, źe poza zasĆonŚ tego, co niewidtko pr, istnieje Ten, KtŹry sĆucha i sĆyszy westchnienia cierpiŚcych i modlitwy potrzebujŚcych, a takźe odpowiada na nie; On dostrzega najmniej znaczŚcŚ potrzebŃ najmniejszej z istot źywywarzysaspokaja jŚ, litoĘciwie odpowiadajŚc poprzez Swe dziaĆanie. Nie ma zatem źadnej moźliwoĘci powŚtpiewania w to, źe ten, ktŹry wĆŚczyĆ do swych suplikacji najwaźniejsze i najbardziej powszechne suplikacje czĆowiekao miejo najwaźniejszego ze stworzeÓ, powiŚzanego ze wszystkimi NajpiŃkniejszymi Imionami Boga i Jego atrybutami, ktŹrego przeznaczeniem jest nieĘmiertelnoĘê); ktŹry pozostawiĆ
w tyle wszystkich innych prorokŹw, bŃdŚcych sĆoÓcami, gwiazdami i i:>Przdcami ludzkoĘci, sprawiajŚc, źe woĆajŚ po jego modlitwach: "Amen! Amen!"; dla ktŹrego prosimy o bĆogosĆawieÓstwo, recytujŚc owe proĘby po kilka razy kaźdego dnia; do ktŹrego suplikacji przyĆŚczajŚ siŃ wszyscy czĆonk pierwego wspŹlnoty, mŹwiŚc: "Amen! Amen!", a zaiste, w ktŹrego suplikacjach majŚ swŹj udziaĆ wszystkie stworzenia, mŹwiŚce: "Tak, o Panie! Daj nam to, o co prosi! My takźe tego pragniemy!"... Tak, spoĘrŹd wszysej praprzyczyn, jakie czyniŚ koniecznym Zmartwychwstanie na tak nieodpartych warunkach, jedno, jedyne bĆaganie Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) o nieĘmiertelnoĘê w źyciu ostatecznym i o wieczne szczŃĘcie byĆoby wystarczajŚcym zenia m istnienia Raju i stworzenia źycia ostatecznego, ktŹre dla mocy Boga jest tak Ćatwe, jak stworzenie wiosny. To stwierdzajŚc, NajpiŃkniejsze Imiona «Ten, KtŹry odpowiada na modlitwy", "Ten, KtŹry sĆyszy kaźdŚ rzecz" i "Najbardgo spritoĘciwy» odpowiadajŚ na nasze pytanie.
Ponadto, jako źe za zasĆonŚ istnieje - z jasnoĘciŚ rŹwnŚ tej, z jakŚ ĘwiatĆo dnia ukazuje istnienie sĆoÓca - Ten, KtŹry uszaê zŚdza ĘmierciŚ i zmartwychwstaniem w naprzemiennoĘci pŹr roku na ziemi; jako źe piŹro Jego mocy zapisuje wielki glob z takŚ ĆatwoĘciŚ, jakby byĆ on ogrodem lub nawet jednym drzewem, a wspaniaĆŚ wiosnŃ z takŚ Ćatystema i z takŚ symetriŚ upiŃkszenia, jakby byĆa ona kwiatem, zaĘ gatunki zwierzŚt i roĘlin tak, jakby byĆy one trzystoma tysiŚcami ksiŚg uki odsĆymi trzysta tysiŃcy przykĆadŹw Zmartwychwstania, znajdujŚcych siŃ jeden wewnŚtrz drugiego, przeplatajŚcych siŃ i poĆŚczonych bez źadnej dezorganizacji lub nieporzŚdku, przypominajŚcych siebie nawzm i wyez źadnego zamieszania, bĆŃdu czy defektu; jako źe czyni On to wszystko doskonale, regularnie i z sensem; jako źe pomimo owej ogromnejypadkuoĘci dziaĆa On z bezgranicznym miĆosierdziem i nieskoÓczonŚ mŚdroĘciŚ; jako źe podporzŚdkowaĆ On czĆowiekowi wielki wszechĘwiat, urzŚdziĆ go i upiŃkszyĆ Ponaom dla czĆowieka, ktŹrego uczyniĆ Swym namiestnikiem na ziemi i ktŹremu powierzyĆ NajwiŃkszy Depozyt, przed jakim zadrźaĆy ze strachu gŹry, niebo i ziemia, ktŹrego wyniŹsĆ dَمْر۪ٓi oficera dowodzŚcego innymi istotami źywymi i zaszczyciĆ go Boźym przesĆaniem i rozmowŚ z Bogiem; jako źe obdarowaĆ On czĆowieka owŚ najwyźszŚ stacjŚ, a we wszystkich Swych objawionych zstot źeniach przyobiecaĆ mu wieczne szczŃĘcie i nieĘmiertelnoĘê w źyciu ostatecznym - przeto z pewnoĘciŚ i bez wŚtpienia otworzy On owo krŹlestwo szczŃĘliwoĘci dla czĆowieka, ktŹrego uszlachetniĆ i zaswiatĆaĆ (a bŃdzie to dla Jego mocy tak Ćatwe, jak stworzenie wiosny), doprowadzi do Zmartwychwstania i SŚdu Ostatecznego. To stwierdzajŚc, NajpiŃkniejsze Imiona "Ten, KtŹry daje
źycie", "Ten, KtŹryby Źw Ęmierê", "Wiecznie ŁyjŚcy", "Samoistny", "Wszechmocny" i "WszechwiedzŚcy">odpowiadajŚ na pytanie o naszego StwŹrcŃ, jakie zadaliĘmy.
Tak, jeĘli zastanowiê siŃ n brat Ś, ktŹra kaźdej wiosny w identyczny sposŹb budzi do źycia korzenie wszystkich drzew i roĘlin oraz stwarza trzysta tysiŃcy przykĆadŹw Zmartwychwstania spoĘrŹd roĘlin i zwierzŚt, jeĘli wyobraziê sobie i zobrazowaê w wyobraĄni tysiŚcletnie okres nawetlnot Mojźesza (niech bŃdzie z nim pokŹj) i Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), ujrzy siŃ, źe owe dwa tysiŚce wiosen
{(*): Jest tak, jak gdyby DzieÓ Zguby nastŃpowaĆ w momencie Ęmierci kaźdej z mikacjach wiosen, podczas gdy kolejne wiosny byĆyby zmartwychwstaniem poprzednich.}
ukazujŚ tysiŚc przykĆadŹw Zmartwychwstania i tysiŚc jego Ęwiadectw. Trzeba byê po tysiŚckroê Ęlepym i bezrozumnym, aby uwaźaê cielesne Zmartwyc w odoie za trudne dla tak wielkiej mocy.
Ponadto, polegajŚc tylko na tysiŚcach obietnic Wszechmocnego Boga, sto dwadzieĘcia cztery tysiŚce prorokŹw, ktŹrzy byli najsĆawniejęWIATóspoĘrŹd rodzaju ludzkiego, jednogĆoĘnie oznajmiĆy i udowodniĆy za pomocŚ ich cudŹw, źe wieczne szczŃĘcie i nieĘmiertelnoĘê w źyciu ostatecznym sŚ prawdziwe, a niezlice zaĘ udzie ĘwiŃtoĘci zĆoźyli swoje podpisy pod tŚ samŚ prawdŚ dziŃki temu, źe zostali oĘwieceni i odsĆoniĆa siŃ przed nimi prawda. Skoro tak, zatem z pewnoĘciŚ owa prawda jest jasnŚ jak sĆoÓce, a ten, kto w niŚ powŚtpiewa, jest sz, nie
Tak, idee i osŚdy jednego lub dwŹch ekspertŹw w danej nauce czy dziedzinie sztuki obalajŚ przeciwne idee dziesiŃciu ludzi, ktŹrzy nie sŚ ekspertami w daarczenestii, nawet jeĘli sŚ autorytetami w dziedzinie, jakŚ siŃ zajmujŚ. Podobnie dwaj ludzie dokonujŚcy pozytywnego twierdzenia odnoĘnie do danej rzeczy, jak na przykĆad ci, ktŹrzy udowadniajŚ pojawienie siŃ nowiu ksiŃźyca wyzarnowaŚcego poczŚtek ramadanu w "dniu niepewnoĘci" [47], lub ci, ktŹrzy twierdzŚ: "GdzieĘ na ziemi istnieje ogrŹd, w ktŹrym rosnŚ orzechy kokosowe przypominajŚce puszki z mlekiem" - pokonujŚ tysiŚc tych, ktŹrzy zaprzeczajŚ ich twierdzeniu,kiem j zdanie zwyciŃźa. Jest tak, poniewaź ten, ktŹry dokonuje twierdzenia natury pozytywnej, musi jedynie wskazaê miejsce, w ktŹrym rosnŚ kokosy, by z ĆatwoĘciŚ zwyciŃźyê. Natomiast ten, kto zaprzecza owemu twierdzeniu, moźe dowieĘê sĆ, ktŹrci swojej sprawy jedynie poprzez przeszukanie caĆego oblicza ziemi i wykazanie, źe nigdzie nie znalazĆ orzechŹw kokosowych. Zatem ten, kto skĆada sprawozdanie dotyŚ, zegRaju i krŹlestwa szczŃĘliwoĘci, kto zapewnia o ich istnieniu, zwyciŃźa, jeĘli tylko dziŃki oĘwieceniu ukaźe ich cieÓ lub ekstrakt, jak w kinie,
podczas gdy ci, ktŹrzy te:
لَٓاrzeczajŚ, mogŚ zwyciŃźyê i udowodniê swe zaprzeczenie jedynie wtedy, gdy ujrzŚ caĆy wszechĘwiat oraz caĆy czas od przedwiecznoĘci do wiecznoĘci, a nastŃpnieby mog innym to, co ujrzeli. Z tego powodu dociekliwi uczeni sŚ zgodni co do zasady, ktŹra mŹwi: "JeĘli tylko nie wykazujŚ niemoźliwoĘci z samej swej natury, zaprzeczenia, ktŹre nie sŚ okreĘlone, lecz wskazujŚ na caĆy wszeccuda s, jak jest to w przypadku zaprzeczenia prawdom wiary, nie mogŚ zostaê dowiedzione", i przyjŃli jŚ jako fundamentalnŚ.
W konsekwencji owej rozstrzygaarmii,prawdy, kiedy sprzeczne z niŚ idee tysiŃcy filozofŹw nie mogŚ rzuciê najmniejszej wŚtpliwoĘci lub nawet podejrzenia na jedno prawdomŹwne sprawozdanie dotyczŚosna istii wiary, moźesz zrozumieê, jakim szaleÓstwem jest popadanie w zwŚtpienie i zaprzeczenia garstki filozofŹw, ktŹrzy w kwestiach wiary nie rozumiejŚ niczego ponad to przykidzŚ ich oczy, ktŹrzy nie majŚ serca, sŚ Ęlepi i dorastali z dala od kwestii duchowych. Filary wiary zostaĆy zgodnie ustalone przez sto dwadzieĘcia tysiŃcy uczonych rzeczoznata, pr prawdomŹwnych relacjonujŚcych wraz z ich pozytywnymi potwierdzeniami, przez niezliczonych specjalistŹw w dziedzinie prawdy oraz dociekliwych uczonych.
Ponadto widzimy na wĆasne oczy, z jasnoĘciŚ rŹwnŚ jasnoĘcowej ptĆa dnia, zarŹwno w nas samych, jak i wszŃdzie wokŹĆ nas, wszechogarniajŚce miĆosierdzie, obejmujŚcŚ kaźdŚ rzecz mŚdroĘê i nieustanne zsyĆanie Ćask. Widzimy rŹwnieź Ęlady i przm pokŹwspaniaĆej suwerennoĘci Boźej wszechwĆadzy, precyzyjnej i wzniosĆej sprawiedliwoĘci, dumnego i chwalebnego wĆadania. Zaiste, mŚdroĘê, ktŹra wiŚźe z drzewem tyle przykĆadŹw mŚdroĘci, ile jest jego owocŹw i kwiatŹw; miĆosierdzie, ktŹrzykĆaĆa swe dary i Ćaski kaźdej istocie ludzkiej po tylekroê, ile jest jej zdolnoĘci, czŃĘci ciaĆa i uczuê; dumna, lecz Ćaskawa sprawiedliwoĘê, ktŹra wymierĆeĘ w sy ludom zbuntowanym, takim jak ludy Noego, Huda i Saliha (pokŹj niech bŃdzie z prorokami Boga), jak ludy 'Ad i Samud, jak lud Faraona, ktŹra chroni prawst konniejszej z istot źywych werset:
Jak na wezwanie ich dowŹdcy i na dĄwiŃk trŚbki zdyscyplinowani źoĆnierze, ktŹrzy stacjonujŚ w dwŹch budynkach koszar, rzucajŚ siŃ do
broni i do wykonywania swych obowiŚzkŹw, tak kiedy tylko dĄwiŃk trŚbywiary"a Israfila (niech bŃdzie z nim pokŹj) wezwie tych, ktŹrzy leźŚ martwi w wielkich niebiosach i na ziemi, a sŚ one niczym dwa budynki koszar dla źoĆnierzy Przedwiecznego WĆadcy, py Saidnych Jego rozkazowi, natychmiast przywdziejŚ oni mundury swych ciaĆ i powstanŚ. Istoty zakwaterowane w koszarach ziemi udowadniajŚ i ukazujŚ ten fakt poprzez takŚ i dossytuacjŃ, do jakiej dochodzi wiosnŚ na zadŃcie w trŚbŃ przez anioĆa grzmotu, a dziŃki owej sytuacji moźna zrozumieê nieskoÓczonŚ wspaniaĆoĘê suwerennoĘci Boźej wszechwĆadzy. Jak jest to udowodnione w SĆowie DziesiŚtym, jest zat6
WewnoĘciŚ niemoźliwe, by miaĆy nie powstaê krŹlestwo źycia ostatecznego i miejsce Wielkiego Zgromadzenia, ktŹrych istnienia z caĆŚ pewn spiskwymagajŚ miĆosierdzie, mŚdroĘê, Ćaska i sprawiedliwoĘê Boga; by owo nieskoÓczenie piŃkne miĆosierdzie staĆo siŃ szpetnym okrucieÓstwem; by bezgraniczna doskonaĆoĘê mŚdroĘci staĆa siŃ nieskoÓczenie wybrakowanŚ marnoĘciŚ i (tur.owym marnotrawstwem; by sĆodka Ćaska staĆa siŃ gorzkŚ zdradŚ; by finezyjnie zrŹwnowaźona i sĆuszna sprawiedliwoĘê staĆa siŃ ciŃźkŚ tyraniŚ; by caĆkowicie wszechmocne i wspaniaĆe panowanie upadĆo i straciĆo caĆŚ swŚ ws rzeczoĘê (a tak staĆoby siŃ, gdyby miaĆo nie nastŚpiê Zmartwychwstanie); by doskonaĆoĘci owej wszechwĆadzy zostaĆy zeszpecone przez bezsilnoĘê i wybrne z iie. Tak, byĆoby to caĆkowicie nierozsŚdnŚ i wielce skomplikowanŚ niemoźliwoĘciŚ, wykraczajŚcŚ poza granice moźliwoĘci, faĆszywŚ i wykluczonŚ.
Ci, ktŹrzy posiadajŚ inteligencjŃ, z pewnoĘciŚ zrozumiie zapakim okrucieÓstwem byĆyby tak troskliwe pielŃgnowanie czĆowieka i obdarowanie go - poprzez takie zdolnoĘci, jak serce czy intelekt - uczuciem tŃsknoty za wiecznym szczŃĘciby. Skiecznie trwajŚcym źyciem ostatecznym, aby pŹĄniej odesĆaê go do wiecznego niebytu; jak sprzeczne z mŚdroĘciŚ byĆoby zwiŚzanie setek zamysĆŹw i przykĆadŹw mŚdroĘci juź tylko z jego mŹzgiem, aby pŹĄniej - poprzez niekoÓczŚcŚ siŃ Ęmierê - zmwa i cê wszystkie jego zdolnoĘci wraz z tysiŚcami zamysĆŹw, ktŹrym sĆuźŚ, czyniŚc je pozbawionymi wszelkich korzyĘci, celu i rezultatu; jak caĆkowiiŹw - rzeczne z suwerennoĘciŚ Boźego panowania i ze wspaniaĆoĘciŚ Jego wszechwĆadzy byĆoby ukazanie przez Niego - niech BŹg uchroni! - bezsilnoĘci i ignorancji, gdyby nie dotrzymaĆ On tysiŃcy Swoich obietnic. Moźesz dokonym Ęwiobnej analogii dla Ćaski i sprawiedliwoĘci. Zatem NajpiŃkniejsze Imiona "Najbardziej MiĆosierny", "Najbardziej Sprawiedliwy",
"WszechmŚdry",przez ardziej Szczodry" oraz "WĆadca">odpowiadajŚ poprzez powyźsze prawdy na pytanie o źycie ostateczne, jakie zadaliĘmy naszemu StwŹrcy i udowadniajŚ, iź jego istnienie jest niewŚtpliweuchronne jak sĆoÓce.
Co wiŃcej, widzimy, źe nad wszystkimi rzeczami dominuje wielkie i wszechstronne zachowywanie kaźdej rzeczy, ktŹre zapisuje - w nasioga (tuaźdej rzeczy, na tablicach Ęwiata podobieÓstw, we wspomnieniach istot, ktŹre sŚ drobnymi prŹbkami Strzeźonej Tablicy (a szczegŹlnie w zdolnoĘci pamiŃci, ktŹra jest drobnŚ, a rŹwnoczeĘnie wielkŚmu. ChotekŚ w mŹzgu czĆowieka), a takźe w innych zwierciadĆach, materialnych i niematerialnych, ukazujŚcych to, co siŃ w nich odbija - liczne ksztaĆty wszystkich istot źywych i wszystkich rzeczy; ktŹre zapisuje notatniki obowiŚzkŹw, jego wypeĆniajŚ wszystkie istoty zgodnie z ich zasadniczŚ naturŚ; ktŹre zapisuje karty uczynkŹw istot dotyczŚce wychwalania NajpiŃkniejszych Iminej ksa, jakie wykonujŚ istoty jŃzykami ich istnienia; ktŹre zapisuje w owych notatnikach i na owych stronach wszelkie czyny, utrwala je i zachowuje. NastŃpnie, kiedy przychodzi czas - to jest kaźdej wiosny, ktŹra jest kwiatem Boźej mocy - wszystania Be bezcielesne inskrypcje sŚ nam ukazywane w materialnej formie, obwieszczajŚc caĆemu wszechĘwiatowi milionami jŃzykŹw owego cudownego zekona, z siĆŚ milionŹw przykĆadŹw, Ęwiadectw i prŹbek, cudownŚ prawdŃ o Zmartwychwstaniu, jakŚ wyraźa werset:
[49]
To w najbardziej nieodparty spniu, ndowadnia, źe wszystkie istoty źywe i wszystkie rzeczy, a poĘrŹd nich szczegŹlnie czĆowiek, zostaĆy stworzone nie po to, by runŚê w nicoĘê, by upaĘê w niebyt, by zostaĆy unicestwione, lecz po to, by zdobyĆy nieĘmiertelnoĘê yzma, z postŃp i trwaĆoĘê poprzez oczyszczenie, a takźe po to, by podjŃĆy wieczne obowiŚzki, ktŹrych wykonywania wymagajŚ ich wrodzone zdolnoĘci.
Tak, kaźdej wiosny widzimy, źe niezliczone roĘliny, ktŹre umierajŚ w dniu zgubyaĆymi m jest jesieÓ, wszystkie drzewa, korzenie, nasiona i ziarna podczas wiosennego zmartwychwstania recytujŚ werset: وَاِذَا الصُّحُفُ نُشِرَتْ~Kiedy karty ksiŃgi zostanŚ rozpostarte...
Kaźde z nich wĆasnym jŃzykiem objaĘnia je sŚ ge znaczeÓ tego wersetu i jeden z jego aspektŹw, a to poprzez obowiŚzki, jakie wypeĆniĆo w minionym roku; wszystkie zaĘwiadczajŚ o owym wielkim zachowywaniu kaźdej rzeczy. UkazujŚ one w kaźdej rzeczy cztery ogromne prawdy wersetu:
~Oia.
Pierwszym i Ostatnim, On jest Jawnym i Ukrytym>[50] i uczŚ nas z takŚ pewnoĘciŚ i ĆatwoĘciŚ, z jakimi czyni to wiosna.
Przejawy tych czteje z zajpiŃkniejszych Imion obecne sŚ we wszystkich rzeczach, od najbardziej poszczegŹlnych do najbardziej powszechnych. Na przykĆad dziŃki przejawianiuĘle - Ńkniejszego Imienia «Pierwszy» ziarno, owo ĄrŹdĆo drzewa, jest jego precyzyjnym programem, jest maĆym pojemnikiem zawierajŚcym bezbĆŃdny system stworzenia drzewa i wszystkie warunki jego uksztaĆtowania, udowadniajŚc w ten sposŹdziej m zachowywania przez Boga kaźdej rzeczy.
Owoc drzewa - wraz z jego ziarnem - ukazuje NajpiŃkniejsze ImiŃ "Ostatni"; oba sŚ szkatuĆkami zawierajŚcymi iry dos wszystkich obowiŚzkŹw, jakie drzewo wykonuje zgodnie z jego naturŚ i z zasadami jego drugiego źycia, zaĘwiadczajŚc w ten sposŹb najwyźszy poziom zachowywania przez Boga kaźdej ze koc.
Materialna forma drzewa, ktŹra ukazuje NajpiŃkniejsze ImiŃ "Jawny", jest finezyjnie odmierzonŚ i umiejŃtnie upiŃkszonŚ szatŚ, ktŹra niczym mieniŚca siŃ siedemdziesiŃcioma odcieniami suknia hurysy, jakŚ upiŃkszono, wyszywechŚ la niej pozĆacane wzory, w widoczny sposŹb ukazuje w zachowywaniu przez Boga kaźdej rzeczy ogromnŚ moc, doskonaĆŚ mŚdroĘê i piŃkne miĆosierdzie.
JeĘli chodzi o caĆŚ maszyneriŃ wewnŚtrz drzewy odepra ukazuje NajpiŃkniejsze ImiŃ "Ukryty", to jest ona regularnŚ, cudownŚ fabrykŚ, bezbĆŃdnie dziaĆajŚcym warsztatem, pozostajŚcym w rŹwnowaderialnioĆkiem poźywienia, ktŹry nie pozostawia gĆodnymi źadnej z gaĆŃzi drzewa, źadnego z jego owocŹw ani liĘci, dowodzŚc w ten sposŹb z jasnoĘciŚ rŹwnŚ jasnoĘci sĆoÓca doskonaĆej mocy i spcznoĘcliwoĘci oraz piŃknych miĆosierdzia i mŚdroĘci w zachowywaniu przez Boga kaźdej rzeczy.
Podobnie Ęwiat jest niczym drzewo, jeĘli chodzi o coroczne zmiany pŹr roku. Poprzez przejaw Imienia «Pierwszy» wszystkie ziarna i nasiona, powimi. Ty jesieniŚ zachowywaniu przez Boga kaźdej rzeczy, sŚ maĆymi zbiorami Boźych rozkazŹw, dotyczŚcych ksztaĆtowania drzewa na obliczu ziemi, ktŹra - kiedy zostaje przyodziana w szatŃ wiosny - wypuszczarugiejny gaĆŃzi i gaĆŚzek, owocŹw i kwiatŹw. Owe nasiona sŚ rŹwnieź spisami zasad wynikajŚcych z Boźego zarzŚdzenia, sŚ drobnymi stronicami, na ktŹrych spisano uczynki drzewa podoparcioprzedniego lata, sŚ notatnikami, w ktŹrych zawarto jego zadania, co z caĆŚ oczywistoĘciŚ ukazuje, źe funkcjonujŚ one dziŃki nieskoÓczonym mocy, sprawiedliwoĘci, mŚdroĘci i miĆosierdziu Chwalebnego i Szczodrego, KtŹry za go ane kaźdŚ rzecz.
Koniec dorocznego drzewa ziemi nastŃpuje kolejnej jesieni, kiedy drzewo skĆada w owych drobnych pojemnikach wszystkie obowinut, njakie wypeĆniĆo, wszystkie wychwalania, jakie wyrecytowaĆo wobec NajpiŃkniejszych Imion Boga zgodnie ze swym stworzeniem, wszystkie karty swych uczitera jakie zostanŚ opublikowane podczas zmartwychwstania kolejnej wiosny - i przekazuje je w rŃce mŚdroĘci Chwalebnego, KtŹry zachowuje kaźdŚ rzecz, recytujŚzieĆ mezliczonych jŃzykach i wobec caĆego wszechĘwiata frazŃ:~On jest Ostatnim.
Jawnym obliczem drzewa jest recytowanie przez nie - poprzez fakt, źe otwiera ono trzysta tysiŃcy rodzajŹw kwiatŹw, ktŹre ukazujŚ trzysta tyse przyrzykĆadŹw i znakŹw Zmartwychwstania; poprzez fakt, źe rozpoĘciera niezliczone stoĆy miĆosierdzia, opatrznoĘci, litoĘci i szczodroĘci, wydajŚc uczty dla istot źywych - frazy:~On jest Jawnym>po tylekroê, ile jest kwiatŹw, owocŹw izyszy,jŹw poźywienia, jakie daje drzewo, a takźe wysĆawianie i wychwalanie Boga oraz ukazywanie z jasnoĘciŚ rŹwnŚ jasnoĘci ĘwiatĆa dnia prawdy sĆŹw:
~Kiedy karty ksiŃgi zostanŚ rozpostarte...
WewnerajŚ oblicze owego majestatycznego drzewa jest kocioĆkiem i warsztatem, ktŹry precyzyjnie i w uporzŚdkowany sposŹb wprawia w ruch nieprzeliczonŚ ilcaĆy Ęgularnie dziaĆajŚcych maszyn i pozostajŚcych w finezyjnej rŹwnowadze fabryk, ktŹre z jednej uncji przyrzŚdzajŚ tysiŚce funtŹw poźywienia i ofiarowujŚ je gĆodnym. Jak niektŹrzy anioĆowie,Źw wiaalajŚcy Boga tysiŚcami jŃzykŹw, tak ziemia poprzez swe wewnŃtrzne oblicze gĆosi na sto tysiŃcy sposobŹw:~On jest Ukrytym>i udowadnia owŚ prawdŃ.
Jak pGdybymlŃdem jej źycia w skali caĆego roku ziemia jest drzewem, jak poprzez cztery NajpiŃkniejsze Imiona, ktŹre wymieniliĘmy, czyni zachowywanie przez Boga kaźdej rzeczy kluczem do drzwi Zmartwychwstania, tak pod wzglŃdem jej doczesnego źycia rŹo z pojest dobrze uporzŚdkowanym drzewem, ktŹrego owoce sŚ wysyĆane na targ źycia ostatecznego. Jest miejscem przejawiania siŃ owych Imion, jest zwierciadĆem dla nich tak szerokim i drogŚ wiodŚcŚ do źywybitntatecznego tak dĆugŚ, źe nasze umysĆy nie sŚ w stanie zrozumieê tego ani opisaê, zatem moźemy powiedzieê jedynie tyle:
Jak wskazŹwki zegara odmierzajŚcego tygodnie, ktŹre odmierzajŚ sekundy, minuty, godziny i dni, sŚ podobnh kwesiebie nawzajem, a kaźda z nich udowadnia istnienie innych, przez co ten, kto widzi ruch jednej wskazŹwki, jest zmuszony do tego, by uznaêِ حَق۪innych, tak
dni, odmierzajŚce sekundy tego Ęwiata, ktŹry jest wielkim zegarem Chwalebnego StwŹrcy niebios i ziemi; lata, ktŹre odmierzajŚ je tarczuty; stulecia, ktŹre ukazujŚ jego godziny, i epoki, ktŹre pozwalajŚ poznaê jego dni - wszystkie z nich przypominajŚ siebie nawzajem, a kaźda z owych "wskazŹwŹwnoĘêst dowodem innej. RŹwnieź ImiŃ "Ten, KtŹry zachowuje kaźdŚ rzecz", a takźe Imiona wymienione w wersecie:~On jest Pierwszym i Ostatnim, On jest Jawnym i Ukrytym>poprzez niezliczone znaki informujŚ nas o tym, źe jak pnie mŹjest, iź po tej nocy przyjdzie Ęwit, a po tej zimie wiosna, tak wiecznie trwajŚca wiosna i wieczny Ęwit przyjdŚ po ciemnej zimie tego przemijajŚcego Ęwiata, a zatem poprzez powyźsze prawdy odpowa siŃ na pytanie dotyczŚce Zmartwychwstania, jakie zadaliĘmy naszemu StwŹrcy.
Ponadto, jako źe widzimy na wĆasne oczy i pojmujemy wĆasnymi umysĆami, źe czĆowiek jest ostatecznym i najbardziej wszechstgo z j owocem drzewa wszechĘwiata... przez wzglŚd na prawdŃ przyniesionŚ przez Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) jest ziarnem, ktŹre daĆo poczŚtek wszechĘwiatowi... jest nzywe pszym znakiem Koranu wszechĘwiata... jest jego wersetem Tronu, w ktŹrym zostaĆo zawarte Najwspanialsze ImiŃ Boga... jest najbardziej ho buty.m goĘciem w paĆacu wszechĘwiata... jest najbardziej aktywnym funkcjonariuszem, wyniesionym ponad innych mieszkaÓcŹw owego paĆacu... jest urzynowaiem nadzorujŚcym przychody i wydatki, doglŚdajŚcym zasadzania i pielŃgnacji ogrodŹw w tej dzielnicy miasta wszechĘwiata, jakŚ jest Ziemia... jest najgĆoĘniej przemawiajŚcym i najbardziej odpowiedzialnym ministrem,ce zgraźonym w setki nauk i tysiŚce sztuk... jest nadzorcŚ i pewnego rodzaju namiestnikiem WĆadcy przedwiecznoĘci i wiecznoĘci, pozostajŚcym pod Jego ĘcisĆŚ kontrolŚ, zarzŚdzajŚcym prowincjŚ kraju wszechĘwiata,ez caĆ jest Ziemia... jest tym, ktŹry rozporzŚdza owŚ prowincjŚ, a wszystkie jego czyny, poszczegŹlne i powszechne, zostajŚ zapisane... jest tym, ktŹry podjŚĆ NajwiŃks, korzozyt, przed ktŹrym zadrźaĆy ze strachu niebiosa, ziemia i gŹry... jest tym, przed ktŹrym otwierajŚ siŃ dwie drogi, i na jednej z nich bŃdzie najbardziej nieszczŃsnym ze stworzeÓ, zpieszodrugiej - najbardziej szczŃĘliwym... jest on sĆugŚ Boga, ktŹremu wyznaczono najbardziej powszechne i rozlegĆe akty czci... jest miejscem przejawu Najwspanialszego Imienia WĆadcy wszechĘwiata i zwierciadĆem odbijajŚcym wszystkie Jego Najpiym, Ktsze Imiona... jest szczegŹlnym adresatem Boźego przesĆania, najlepiej pojmujŚcym mowŃ Boga... jest najbardziej potrzebujŚcŚ z istot źywych wszechĘźniejs.. jest nieszczŃsnym
stworzeniem źywym, ktŹre posiada niezliczone pragnienia i cele, nieprzeliczonych wrogŹw, ktŹremu niezliczone rzeczy mogŚ przynieĘê szkodŃ, a wszystko mimo jego nieskoÓbb),>zo ubŹstwa i bezsilnoĘci... jest najbogatszym, jeĘli chodzi o zdolnoĘci i moźliwoĘci... jest najbardziej cierpiŚcym, jeĘli chodzi o przyjemnoĘci źycia, bowiem jego radoĘci sŚ zeszpeconymi przez straszliwe cierpnoĘê p.. jest wspaniaĆym cudem mocy Przedwiecznego Boga, KtŹry jest ponad wszelkŚ potrzebŃ; jest najbardziej pragnŚcym i potrzebujŚcym; jest godzien nieĘmiertelnoĘci i zasĆuguje na niŚ; poszukuje wiecznego szczŃĘللّٰهِbĆaga o nie w niekoÓczŚcych siŃ modlitwach, a jeĘli nawet zostaĆyby mu dane wszystkie przyjemnoĘci tego Ęwiata, nie zaspokoiĆoby to jego pragnienia nieĘmiertelnoĘci... miĆuje Tego, KtŹry zsy skoorSwoje dary, KtŹry uczyniĆ Siebie UmiĆowanym, a czĆowieka miĆujŚcym Go aź do stopnia oddawania Mu czci... wszystkie jego zdolnoĘci, obejmujŚce caĆy wszechĘwiat, zaĘwiadczajŚ, iź czĆowiek zostaĆ stwoiste, aby odejĘê do wiecznoĘci...>jest tym, ktŹry poprzez z gŹrŚ dwadzieĘcia powszechnych prawd zostaĆ zwiŚzany z NajpiŃkniejszym Imieniem Boga "Prawda"; tym, prawieo czyny sŚ nieprzerwanie spisywane przez NajpiŃkniejsze ImiŃ Tego, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa, "Ten, KtŹry zachowuje kaźdŚ rzecz", KtŹeciŃcŚtrzega najbardziej nieznaczne potrzeby najdrobniejszej z istot źywych, KtŹry sĆyszy jej skargi i odpowiada poprzez Swoje dziaĆanie... jest tym, ktŹry jest powiŚzany z caĆym wszechĘwiatem, a jego czyny sŚ zapisywane przez szlachetnych zapsiebieych Imienia "Ten, KtŹry zachowuje kaźdŚ rzecz"... jest tym, kto bardziej niź cokolwiek innego przyciŚga uwagŃ owego Imienia...
Jak wymaga tego powyźsze dwadzieĘcia prawd, z caĆŚ pewnoĘciŚ i bez źadnej wŚtpliwoĘci nastŚpi Zmapotyzmwstanie i osŚdzenie czĆowieka; zgodnie z NajpiŃkniejszym Imieniem «Prawda» otrzyma on nagrodŃ za wykonywanie jego wyźej wymienionych obowiŚzkŹw, a zostanie ukarany za swoje bĆŃdy; zgodnie z NajpiŃkniejszym Imieniem «Ten, KtŹrencji"owuje kaźdŚ rzecz» zostanie on zapytany o swoje uczynki i pociŚgniŃty do odpowiedzialnoĘci za nie, a takźe otworzŚ siŃ przed nim drzwi wiodŚce do dworŹw ĘwiŃtowania i wiecznej szczŃĘliwoĘci w wiecĆby narwajŚcym krŹlestwie oraz do wiŃzienia wiecznej niedoli; czĆowiek, ktŹry byĆ oficerem wydajŚcym rozkazy licznym gatunkom istot tego Ęwiata, ktŹry ingerowaĆ w ich sprawy, a niekiedy wprawiaĆ owe istoty w zamieszanie, nie zstŚpi do ziemi, nch groŚc zapytanym o swe uczynki, ani nie zostanie pochowany w ziemi, aby nigdy siŃ nie zbudziê. Jest tak, poniewaź sĆyszenie brzŃczenia muczesnycdpowiadanie na nie poprzez dziaĆanie, poprzez dawanie jej prawa do źycia, a ignorowanie
modlitw proszŚcych o wiecznoĘê, wypowiadanych jŃzykami powyźszych dwudziestu prawd spoĘrŹd niezliczonych praw czĆowieka, kt, kto k grom rozbrzmiewajŚ w niebiosach i nad caĆŚ ziemiŚ; pogwaĆcenie owych praw przez mŚdroĘê, ktŹra, jak zaĘwiadcza to uporzŚdkowanie skrzydeĆka muchy, nie pozwoli, by poszĆo na marne nawet eczny skrzydeĆko; roztrwonienie zdolnoĘci czĆowieka, powiŚzanych z owymi prawdami, jego nadziei, pragnieÓ, ktŹre siŃgajŚ aź do wiecznoĘci, wielu wiŃzi i prawd wszechĘwiata, ktŹre źywiŚ owe zdolnoĘci i nadzieje - to wszystko byĆoby tak wiea IsraesprawiedliwoĘciŚ, takŚ niemoźliwoĘciŚ i tak despotycznŚ szpetotŚ, źe odrzucajŚ jŚ wszystkie istoty, ktŹre ĘwiadczŚ o takich NajpiŃkniejszych Imionach, zenia rawda", "Ten, KtŹry zachowuje kaźdŚ rzecz", "WszechmŚdry", "NajpiŃkniejszy" i "Najbardziej LitoĘciwy",>oznajmiajŚc, iź jest ona caĆkowicie niemoźliwŚ i wykluczonŚ. Znajbar odpowiedzi na pytanie dotyczŚce Zmartwychwstania, jakie zadaliĘmy naszemu StwŹrcy, NajpiŃkniejsze Imiona "Prawda", "Ten, KtŹry zachowuje kaźdŚ rzecz", "WszechmŚdry", "Nali choiejszy" i "Najbardziej LitoĘciwy" mŹwiŚ: "Jak my jesteĘmy prawdŚ i rzeczywistoĘciŚ, jak istoty ĘwiadczŚce o nas sŚ prawdŚ, tak Zmartwychwstanie jest prawdŚ, co do ktŹrej niea niewtpliwoĘci".
Jako źe... MiaĆem zamiar napisaê wiŃcej, lecz poniewaź to, co napisaĆem powyźej, jest jasne jak sĆoÓce, skrŹciĆem omŹwienie tego tematu.
Zatem - poprzez analogiŃ do kwestii ujŃtych w powyźszych paĆ takdach i "jako źe..." - poprzez ich przejawianie siŃ i odbijanie we wszystkich istotach caĆa setka, zaiste, caĆy tysiŚc NajpiŃkniejszych Imion Boga, ktŹre wskazujŚ na wszostawiat, udowadnia z caĆa oczywistoĘciŚ istnienie Tego, KtŹrego opisujŚ, a zatem rŹwnieź ukazujŚ Zmartwychwstanie i źycie ostateczne oraz udowadniajŚ je w rozstrzygajŚcy spoĆo ist Ponadto jak przez wszystkie Jego zarzŚdzenia i Pisma, ktŹre objawiĆ, a takźe przez wiŃkszoĘê Jego Imion, ktŹre Go opisujŚ, nasz Pan (ar. Ar-Rabb) i StwŹrca udziela nam ĘwiŃtych i rozstrzygajŚcych odpowiedzi na pytanie, ktŹre Mu zao orazy, tak sprawia, źe w inny sposŹb i w ich jŃzyku odpowiadajŚ na nie Jego anioĆowie, mŹwiŚc:
"NastŚpiĆy setki zdarzeÓ jednogĆoĘnie zaĘwiadczajŚcych wasze spotkania zarŹasŹw Pistotami duchowymi, jak i z nami, do ktŹrych dochodziĆo od czasŹw Adama. IstniejŚ niezliczone znaki i Ęwiadectwa istnienia naszego i istot duchowycanie makźe czci, jakŚ oddajemy Bogu. We wzajemnej zgodzie mŹwiliĘmy waszym przywŹdcom, kiedy siŃ z nimi spotykaliĘmy, źe podrŹźujemy poprzez dwory źycia ostatecznego i poprzez nich faĆ z jego komnat - i zawsze to mŹwimy. Nie
mamy źadnej wŚtpliwoĘci co do tego, źe piŃkne i wieczne dwory, przez ktŹre wŃdrujemy, wspaniale wyposaźone i przyozdobione paĆace i miejsca zamieszkania za owymi paĆacaa rzecekujŚ na waźnych goĘci, ktŹrzy zostanŚ w nich ulokowani. Przekazujemy wam niezawodne wiadomoĘci w tym temacie".
Tak, tak anioĆowie odpowiadajŚ na nasze pytanie.
Ponadto naczele nasz StwŹrca wyznaczyĆ Muhammada z Arabii (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) jako najwspanialszego nauczyciela, najwiŃkszego mistrza, najbardziej prawdomŹwnego przewodnika, ktŹrzetu Cnigdy nie wprawia w zakĆopotanie innych, ani jego nie moźna zdezorientowaê, skoro wysĆaĆ go jako Swego Ostatniego PosĆaÓca, zatem przede wszystkim, aby osiŚgnŚê postŃp i przejĘê od stopnia "wiedzy rŹwnej pewnoĘci" do "wizji rŹwnej pewnoi do źa nastŃpnie do "absolutnej pewnoĘci", powinniĘmy zadaê owemu mistrzowi pytanie, jakie zadaliĘmy naszemu StwŹrcy. Poniewaź jak ten czĆowiek poprzez tysiŚc swych cudŹw, bŃdŚ W tennakiem potwierdzenia naszego StwŹrcy, potwierdziĆ, źe Koran jest prawdŚ i sĆowem Boga, jak potwierdziĆ to cud Koranu, tak poprzez czterdzieĘci aspektŹw jego cudownoĘci Koran, ktŹry byĆ cudem Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosnieniee), potwierdza, źe Źw czĆowiek mŹwiĆ prawdŃ i byĆ PosĆaÓcem Boga. Prawda o Zmartwychwstaniu, jakŚ udowadniajŚ - jeden jŃzykiem Ęwiata przejawŹw, zatwierdzajŚc jŚ (potwierdzonŚ przez wszystkich prorokŹw i ĘwiŃtynigdy zez caĆe swoje źycie, zaĘ drugi jŃzykiem Ęwiata tego, co niewidzialne, poprzez twierdzenia tysiŃcy swoich wersetŹw, potwierdzonych przez wszystkie Pisma Objawione i prawdy wszechĘwiata - jest zajŚc ink pewna, jak istnienie sĆoÓca i ĘwiatĆa dnia.
Tak, kwestia taka, jak Zmartwychwstanie, ktŹra jest najbardziej osobliwŚ i niesamowitŚ kwestiŚ, pozostajŚcŚ poza granicami rozsŚdku, moźe zostaê rozwikĆana i zrozumiana jewiniendziŃki wskazŹwkom dwŹch tak cudownych mistrzŹw.
Powodem, dla ktŹrego najwczeĘniejsi prorocy nie objaĘnili Zmartwychwstania szczegŹĆowo, jak czyni to Koran, byĆ fakt, źe w owych czasach lurzeczy wciŚź pozostawaĆa na pierwotnym etapie źycia koczowniczego. Otrzymali oni jedynie maĆo szczegŹĆowe wyjaĘnienie, bŃdŚce wstŃpem do pouczenia.
W skrŹcie: Jako źe wiŃkszoĘê Imion Wodstawocnego Boga wymaga i pragnie źycia ostatecznego, zatem z pewnoĘciŚ te Ęwiadectwa, ktŹre zaĘwiadczajŚ istnienie anioĆŹw i istot duchowych oraz oddawanie
przez nich czci Bogu, w pewien sposŹb zaĘwiadczajŚ rŹwnieź istnienie ZmartwychwstaniaozsŚdnia ostatecznego.
Jako źe anioĆowie informujŚ nas o tym, iź widzieli Ęwiat źycia ostatecznego i mieszkania wiecznego krŹlestwa, zatem Ęwiadectwa istnienia anioĆŹw, dźinnŹw, istot duchowych, a takźe czci, Źźnik,ddajŚ Bogu, poĘrednio sŚ rŹwnieź Ęwiadectwem istnienia źycia ostatecznego.
Jako źe - zaraz po Boźej jednoĘci - tym, co Muhammad (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) nieprzerwanie twierdziĆ i co potwierdzaĆ przez caĆe swoje źycie, by ich snienie źycia ostatecznego, zatem z pewnoĘciŚ wszystkie jego cuda i wszystkie dowody, ktŹre wskazujŚ na prawdziwoĘê jego posĆannictwa, poĘrednio zaĘwiadktŹrycistnienie źycia ostatecznego i fakt, źe ono nadejdzie.
Poniewaź czwarta czŃĘê Koranu mŹwi o Zmartwychwstaniu i źyciu ostatecznym, a takźe stara siŃ udowodniê tŃ kwestiŃ posetem:tysiŚce jego wersetŹw, przynoszŚc wiadomoĘci w tym temacie, zatem wszystkie dowody i Ęwiadectwa prawdomŹwnoĘci Koranu poĘrednio udowadniajŚ istnienie źycia ostatecznego i fakt, źe drzwi do Ęwiata źycia ostatecznego sŚ otwarte.
TerAG
jrz, jak solidnym i pewnym jest ten filar wiary!
@
CZńęÊ SZłSTA
ami. Jiewinnieniu orzeczonym przez SŚd Karny w Denizli Traktaty ęwiatĆa zaczŃĆy rozprzestrzeniaê siŃ na okoliczne prowincje, miasta i wioski. W krŹtkim czasie liczba uczniŹw ęwiatĆa wzrosĆa do setek tysiŃcy, a Tk wiely ęwiatĆa byĆy od tej pory rozprowadzane z wykorzystaniem powielaczy. Pod koniec 1947 roku Nauczyciel i jego uczniowie zostali aresztowani i uwiŃzieni po raz trzeci.
PrzebywajŚc w ia rewg przez pierwsze trzy lata po zwolnieniu z wiŃzienia, Said Nursi pozostawaĆ w Emirdag przez kolejne trzy lub cztery lata, zanim zamieszkaĆ w Isparcie. MajŚc blisaĆa siewiŃêdziesiŚt lat i wielce potrzebujŚc zmiany klimatu, Nauczyciel od czasu do czasu odwiedzaĆ Emirdag i zatrzymywaĆ siŃ w tamtejszej szkole ęwiatĆa, ktŹra staĆa siŃ jego mieszkaniem.
@
W tym miejscu odniesiemy siŃ do pierwszej fazy pobytu Bediuzzamana w Emirdag, trwajŚcej do chwili, kiedy zostaĆ osadzony w wiŃzieniu Afyonswe sk źycie w Emirdag i sĆuźba Traktatom ęwiatĆa po okresie uwiŃzienia w Afyon zostanŚ wspomniane pŹĄniej.
W porŹwnaniu do wczeĘniejszego źycia Nauczyciela, w Emirdag źyĆ on w znacznie wialebny zniewoleniu. Nie tylko staĆ siŃ celem nasilonych przeĘladowaÓ i oskarźeÓ, lecz rŹwnieź zostaĆ poddany zwiŃkszonemu nadzorowi, a nawet podejmowano prŹby zgĆadzenia go. RŹwnoczeĘnie Traktaty ęwiatĆa docieraĆy do coraz szerszych krŃgŹw odbiobierzebŃdŚc czytanymi na uniwersytetach, a takźe wĘrŹd urzŃdnikŹw w krŃgach politycznych. Jednakźe ich rozpowszechnianie spotkaĆo siŃ z nasilonŚ kampiami lezlitosnych oszczerstw i ze wzmoźonymi prŹbami rozprzestrzeniania faĆszywych zarzutŹw pod adresem Nauczyciela.
Waźnym jest, by w owym wstŃpie do omŹwienia źycia Bediuzzamana w Emirdag odnotowaê pOto do Naszym celem przy prawdomŹwnym opisywaniu nadzwyczajnych cech, widocznych z caĆŚ oczywistoĘciŚ w stanach, dziaĆaniach i sĆuźbie Bediuzzamana Saida Nursiego nie sŚ - niech BŹg ytuĆ Si! - starania otumanienia czytelnikŹw ani teź przyciŚgniŃcia fali poklasku dla Ęmiertelnej osobowoĘci Bediuzzamana. Naszym celem jest raczej wspomnienie o Ćaskrzono akie zostaĆy mu zesĆane przez wzglŚd na to, iź byĆ on uczniem Koranu, czĆonkiem wspŹlnoty (ar. umma)>Szlachetnego PosĆaÓca (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) i sĆugŚ BoewŚtplto przez wzglŚd na nieprzerwane wykonywanie jego Ęwietlistej, wpĆywowej i bĆogosĆawionej sĆuźby poprzez Traktaty ęwiatĆa, ktŹrŚ to sĆuźbŃ peĆniĆ on pomimo dotyczŚcych jego osoby oszczerstw, jakie rozprzestrzeniali ludu spoĆzbawieni serca, pomimo podejmowanych prŹb zagrodzenia drogi jego sĆuźbie na rzecz wiary. Powodem, dla ktŹrego opisujemy owe nadzwyczajne cuda, jest chŃê od obale atakŹw pozbawionych serca wrogŹw religii oraz obrony tego niewinnego czĆowieka.
Moźna powiedzieê, źe nigdy wczeĘniej w historii nikt inny nie staĆ siŃ w wiŃkszym stopniu celem tak tĆa.
#wych oskarźeÓ i zarzutŹw, ktŹre byĆy caĆkowicie faĆszywe i sprzeczne z myĘlami, ideaĆami i misjŚ Bediuzzamana. Jak bardzo smutne i przyprawiajŚce o rozpacz byĆy owe zarzuty, to staje siŃ oczywistym, kiedy intencje i dziaĆania e, o tciela udowadniajŚ, źe dokĆadaĆ on staraÓ, by ocaliê ten narŹd i przyszĆe pokolenia przed anarchiŚ, ateizmem i niemoralnoĘciŚ. Zarzuty czynione jedynie z powodu gĆupoty zb.>Naucia i braku wiary, w ktŹrych wysuwano twierdzenia w rodzaju tego, źe "Traktaty ęwiatĆa sŚ zdradŚ interesu narodowego, nawoĆujŚ mĆodych
ludzi do buntu, zatruwajŚ ich umysĆy i promujŚ zacofaniĆŚdzile sŚ niczym innym, jak tylko twierdzeniem, źe czysta odtrutka jest truciznŚ.
Bediuzzaman jest niewinnym czĆowiekiem, ktŹry cierpiaĆ z powodu nie jednego, lecz tysiŚca taki وَهُوszywych oskarźeÓ. Nie tylko w jego sĆuźbie nie znalazĆoby siŃ źadnych podstaw do takich oskarźeÓ, lecz rŹwnieź jeĘli chodzi o źycie prywatne i moralnoĘê wyrŹźnia siŃ on czystoĘciŚ jako piŃkne stworzenie Boga uosabiajŚce cnoty moraln pierwo ten, kto ukazuje w swej wĆasnej duszy wyjŚtkowe maniery i skromnoĘê. Tym spoĘrŹd nas, ktŹrzy sĆuźyli mu jako uczniowie, ktŹrzy poznali jego źycie prywatne iw ęwiaczne oraz jego uczynki, w najwyźszym zaufaniu oznajmiany, co nastŃpuje:
Bediuzzaman byĆ Nauczycielem nauk wiary, ktŹre otrzymaĆ od Ko sĆuga przedstawiĆ dla korzyĘci wiernych oraz caĆej ludzkoĘci. Nawet w najdrobniejszych interakcjach i stanach jego źycia prywatnego byĆo oczywistym, źe odznaczaĆ siŃ on cechewajŚcgo, co WszechmŚdry Koran nazywa "piŃknym stworzeniem", blaskami najwyźszego poziomu umiĆowania Boga oraz wzniosĆego poziomu ĘwiadomoĘci istnienia Boga. Kaźd odpraotliwych ludzi posiadajŚcych serce, kto uwaźnie obserwuje Bediuzzamana i kto wejrzaĆ w jego źycie, moźe w zadziwieniu ujrzeê, iź oĘwiecone serce Nauczyciela jest niby lĘniŚce sĆoÓce mŚdroĘci i wiedzy, rozsiewaj مَعْدe ĘwiatĆo, niczym ocean, ktŹrego fale stale wzbierajŚ. Ci ludzie wyznajŚ, iź jest on Ęwietlistym i wspaniaĆym owocem drzewa islamu, z ktŹrego ta epoka i ten czas wraz z jego nie orznoĘciami mogŚ jedynie byê dumne.
O wy, nieszczŃĘnicy, ktŹrzy poprzez swe zĆe intencje i zaprzeczajŚce prawdzie dusze rozpowszechniacie kĆamstwa w temacie tego czĆowieka, bŃdŚcego pomnikiem moralnoĘci, skromnoĘci byê Ny, mŚdroĘci, wiedzy i prawdy; ktŹrych oskarźeÓ zawstydziĆby siŃ nawet diabeĆ; ktŹrzy pracujecie nad tym, by zniszczyê tego cnotliwego czĆowieka! Wasze faĆszywe zarzutyle podrute oszczerstwa nie odniosĆy jakiegokolwiek efektu. Prawda rozbĆysĆa jasno i olĘniewajŚco, rozĘwietlajŚc Ęwiaty swym ĘwiatĆem. JeĘli zaĘ chodzi o was, to staliĘcie siŃ najbardziej nikczemnymi i majŚcymi najoُ سَع۪jsze dusze przedstawicielami ludzkoĘci. CŹź to za strata dla was! Niech wystarczajŚcym cierpieniem bŃdzie dla was posiadanie czĆowieczych zdolnoĘci.
Niemniej jednak drzwi zbaprzerw sŚ dla was otwarte. JeĘli tylko zapukacie do owych drzwi, wciŚź moźecie zostaê ocaleni. Said Nursi zaprzysiŚgĆ i oznajmiĆ, źe "jeĘli nawet ci, ktŹrzy prowadzili walkŃ na rzecz stracenia mnie, ocai Ęwia wiarŃ dziŃki Traktatom ęwiatĆa i mocno
obejmŚ Traktaty ęwiatĆa, niechaj moi bracia zaĘwiadczŚ, źe przebaczam im wszystkim". Zaiste, ci, ktŹrzy pragnŃli skazania Nauczyciela, a takźe wiŃkszoĘê z tych, ktŹrzy go potŃpiali, dzisiaj sŚ udzi. rzyjaciŹĆmi. Tak samo jeĘli ci z was, ktŹrzy szkalowali go i fabrykowali dotyczŚce go kĆamstwa, okaźŚ skruchŃ i zacznŚ zwaźaê na lekcje TraktatŹw ęwiatĆa, mamy nadziejŃ, źe Źw mitody j wojownik przebaczenia pomodli siŃ o was i o przebaczenie wam.
Said Nursi jest tak wyjŚtkowym i niezrŹwnanym bohaterem, źe choê ukazywaĆ bohaterstwo na polu bitwy, w salach sŚdowych i w obliczu tyranŹw, wystarczy tylko zobaczyê, jak miĆosrŃce wznoszŚ siŃ w modlitwie, a oczy wypeĆniajŚ siŃ Ćzami, kiedy bĆaga Boga o pokŹj i zbawienie dla jego dawnych wrogŹw, nawet dla tych, ktŹrzy dawniej starali siŃ go zabiê, lecz obecnie zwrŹcili siŃ ku czerfakt, nauki z TraktatŹw ęwiatĆa. Dopiero wtedy jego caĆkowita pokora oraz wspŹĆczucie, z jakimi odnosi siŃ do wszelkich grup spoĆecznych, mogŚ zostaê prawdziwie ujrzane, zaĘ jego zaszczytne przymioty czĆowieczeÓstw JeĘli zostaê docenione.
Pochwalne sĆowa pod adresem Nauczyciela nie sŚ sĆowami tego rodzaju, do jakich przyzwyczajeni sŚ ahl ad-dunja.>Te sĆowa sŚŹw wykiŚ pochwaĆ i powinszowaÓ dla powszechnej prawdy, jakŚ przedstawia sobŚ Źw szacowny czĆowiek, a takźe dla jego duchowej osobowoĘci, przedstawiajŚcej sobŚ sobŚ sĆe cnoty czĆowieczeÓstwa i prawdziwego islamu. ęwiatĆu prawdy, ktŹrŚ uosabia Said Nursi, bijŚ brawo ludzkoĘê i wszelkie stworzenie. ZarŹwno przeszĆoĘê, jak i przyszĆoĘê, doceniajŚ jego sĆuźbŃ naŚ wstŃ wiary.
Zaiste, Said Nursi osiŚgnŚĆ najdalszŚ i najwyźszŚ stacjŃ wszelkiego rodzaju doskonaĆoĘci, jakie BŹg zawarĆ w naturze, jakŚ ury i siŚgnŚê ludzkoĘê. Posiada on duszŃ tak dynamicznŚ, źe w jednej chwili moźe on spokojnie przechadzaê siŃ wĘrŹd wysokich gŹr, zaĘ w innej przez ogrody i sady, obserwujŚc owe plantacje i Ęrodowisko zwierzŚt oraz oddajŚc siŃ rozmyĘlaniom na ichadzwyc. W innej chwili bŃdzie on dostarczaĆ wielkim zgromadzeniom spoĆeczeÓstwa lektur traktujŚcych o moralnoĘci, spisanych z najwiŃkszŚ elokwencjŚ i w najbardziej rozs legalstylu.
ęwiadectwem tego sŚ jego burzliwe źycie przed Okresem WolnoĘci, a takźe jego źycie na wschodzie (Turcji - uz. red. pol.) oraz w Stambule. W jednej chwili podrŹźuje on poĘrŹd plemion wschodniej Anatolii, udzielajŚc im lekcji i doradzajŚc im w temacie moralnoĘci i wiary, podczas gdy w nastŃpnej chwili jest on w Damaszku, gdzie zasiaنَهُ
z z elitŚ uczonych i przedstawia swoje poglŚdy, diagnozujŚc choroby spoĆeczeÓstwa i gĆoszŚc zasady rozwoju i doskonalenia siŃ muzuĆmanŹw. OgĆasza
on nadejĘcie Ęwitu nieszĘcia i pomyĘlnoĘci dla trzystu piŃêdziesiŃciu milionŹw muzuĆmanŹw, jeĘli chodzi o politycznŚ pozycjŃ islamu. Podczas Okresu Konstytucyjnego wygĆasza mowy w Parlamencie i pisze artwiŃtszdo gazet. Oznajmia, źe prawdziwe Ęrodki rozwoju i postŃpu narodu islamu na tym Ęwiecie i w Ęwiecie, ktŹry nadejdzie, zostanŚ uzyskane poprzez ustanowienie i wprowadzenie w źycie uĘwiŃconych praw Koranu, a nastŃpnie boh Medreo broni swoich poglŚdŹw przed SŚdem Wojennym.
Owe maĆe urywki jego źycia ukazujŚ, iź Źw zadziwiajŚcy czĆowiek sam w sobie byĆ niby spoĆecznoĘê, stanowiŚc zbiystne maitych zdolnoĘci oraz inteligencji. Bediuzzaman jak gdyby posiadaĆ wszelkie przymioty i doskonaĆoĘci wszystkich ludzi prawdy oraz inteligencji z przeszĆoĘci, a takźe nosiĆ mundur i ordery wszkoĘcich tych ludzi, ktŹrzy byli podobni kwiatom i owocom drzewa islamu, ktŹrzy przyozdobili kaźde stulecie przez tysiŚc trzysta lat, od czasu narodzin islamu. ByĆo tak, jak gdyby nauka i wiedza islamu zostaĆy raz jeszcze wskrzes i zatoprzez tego czĆowieka.
ByĆo tak, jakby Źw czĆowiek zostaĆ wybrany jako spadkobierca wszystkich rŹźnorodnych metod i caĆej wiedzy uĘwiŃconych nauczycieli, uczonych i mudźtahidŹw, ktŹrzy dziŃki przewodnzieniaSzlachetnego PosĆaÓca (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) osiŚgnŃli prawdŃ i doskonaĆoĘê, stajŚc siŃ ĘwietlistŚ grupŚ spoĘrŹd zgromadzenia (ar. dźama'a)>islamu. Odziany we wszystkie rodzaje piŃkn sprawlenty przeszĆoĘci Źw cud epoki, Said Nursi, przybyĆ do tego stulecia, a w imiŃ Koranu podjŚĆ poprzez Traktaty ęwiatĆa sĆuźbŃ na rzecz religii i duchowy dźihad. Za zezwoleniem Boga podjŚĆ siŃ powszechnej sĆuźby i wypeĆnienia obowiŚzku, ktŹrego st albnie w normalnych warunkach mogĆoby zostaê osiŚgniŃte jedynie poprzez spoĆecznoĘê, wielki komitet wybitnych uczonych lub nadzwyczaj silo wyrosko. Zbiorowa osobowoĘê duchowa uczniŹw ęwiatĆa, jakŚ ustanowiĆ, a takźe wiŃĄ ĘwiatĆa islamu oraz braterstwa wiary, przetrwaĆy zbiorowe ataki ludzi zbĆŚdzenia. WzmacniajŚc wiernych ĄrŹdĆem wsparcia oraz dziaĆajŚc jakofitoĘêa Koranu przeciwko szerzeniu siŃ wĘrŹd tego narodu zagroźeÓ komunizmu Nauczyciel staĆ siŃ narzŃdziem sĆuźŚcym odnowieniu wiŃzi miĆoĘci i braterstwa dajŚcych oparcie, jakie Ęwiat islamu zwykle miaĆ w bohsta; jim narodzie tureckim.
Tak, Said Nursi posiadaĆ wszechstronne zdolnoĘci i gŹrowaĆ nad innymi we wszystkich owych zdolnoĘciach. W tym samym czasie awet sto, co poszczegŹlne, poprzez to, co powszechne, a rozlegĆe zewnŃtrzne sfery poprzez sfery wewnŃtrzne. Na przykĆad z tŚ samŚ uwagŚ badaĆ poeĘwiadzŚ czŚsteczkŃ i DrogŃ MlecznŚ, a nastŃpnie zaĘwiadczaĆ, ukazywaĆ i udowadniaĆ oĘwiecajŚce je ĘwiatĆo Boźej jednoĘci. Z jednej
strony zajmowaĆ siŃ sĆuźbŚ wierze, rozciŚgajŚcŚ siŃ od Ęwiata islamu do Ęwiata caĆej ludzkoĘci, zawszelkugiej wiŹdĆ źycie pustelnika. W caĆkowitym zadziwieniu zastanawiaĆ siŃ nad staroźytnymi dzieĆami kunsztu i stworzenia, ktŹre sŚ literami zapisanymi przez piŹro Boźej mocy, i badaĆ ksiŃĘci TwechĘwiata. Poprzez powtarzanie owej wzniosĆej praktyki kaźdego dnia osiŚgnŚĆ postŃp, docierajŚc do bezgranicznych przyjemnoĘci i ĘwiateĆ, jakie moźna znaleĄê w poznaniu Boga i w uĘwiadomieniu sobie Jego obecnoĘci.
ymiotaduchowy stan oraz tŃ bĆogosĆawionŚ duchowŚ postawŃ moźna dostrzec w caĆym źyciu Nauczyciela. Takie przykĆady wzbogacajŚ rŹwnieź jego źycie w Emirdag. Dodatkowe Listy (tur. Lahika)>do pewnego stopnia wyraźaęwiatĆ kwestie, zaĘ w niniejszej biografii poprzestaliĘmy na jedynie jednej kropli z tego oceanu.
ORAZ ZESóANIE GO DO EMIRDliwi l Po uniewinnieniu orzeczonym przez SŚd Karny w Denizli, w czerwcu 1944 roku, uczniowie ęwiatĆa zostali zwolnieni z wiŃzienia, aby mogli powrŹciê do swych rwas, źych miast. Nauczyciel jednak zostaĆ zatrzymany w hotelu "Sehir" w Denizli do czasu, aź nadejdŚ dalsze rozporzŚdzenia z Ankary. UwiŃzienie i procesy uczniŹw ęwiatĆa sprawiĆy, źe ludzie z Denizli w wiŃkszym stopniu zapoznali swiadczraktatami ęwiatĆa. Dwaj lub trzej ludzie w aparacie sŚdownictwa okazali bliskie zainteresowanie Traktatami ęwiatĆa i pracowali na rzecz rozpowszechnienia ich w okolktŹre nizli. Ponadto przewodniczŚcy sŚdu, jego czĆonkowie oraz ci, ktŹrych starania przysĆuźyĆy siŃ orzeczeniu uniewinnienia, byli nazywani w krŃgu uczniŹw ęwiatĆa "uczciwymi sŃdziami". Sprawili oni, źe poĘrŹd ludzi wiary zapanowaĆy ulga i szczŃĘ jak r w ten sposŹb wzbili siŃ do lĘniŚcego i wiecznie trwajŚcego miejsca, bŃdŚcego nagrodŚ za podjŃcie tej uczciwej i sprawiedliwej decyzji.
Po dwŹch miesiŚcach pozostawania w Denizli Said Nursi zostaĆ zmuszony do (to jeby przenieĘê siŃ do niewielkiego powiatu w prowincji Afyon, zwanego Emirdag. StaĆo siŃ to w sierpniu 1944 roku. PoczŚtkowo byĆ przez piŃtnaĘcie dni przetrzymywany w hotelu, by pŹĄniej przenie ja mo do domu, ktŹry wynajŚĆ za wĆasne pieniŚdze.
Nauczyciel pozostawaĆ pod staĆym nadzorem. Choê zostaĆ uniewinniony przez sŚd, a jego ksiŃgi zostaĆy mu zwrŹcoonami e byĆ zupeĆnie wolny. Przed jego domem przez caĆy czas stali dwaj straźnicy, jeden przy oknie, a drugi przy drzwiach. Poziom przeĘladowaÓ, jakie cierpiaĆ Nauczyciel, byĆ bezprecedensowy. Jak wspomniaĆ o tym w jednym kaźdeych listŹw, zwykle w ciŚgu jednego dnia w Emirdag doznawaĆ takich cierpieÓ, jakich przysparzaĆ mu caĆy miesiŚc w wiŃzieniu Denizli. Obrzydliwe i nikczemszystkktowanie Nauczyciela byĆo dobrze znane mieszkaÓcom Emirdag. Po uniewinnieniu orzeczonym przez sŚd w Denizli komitety ateistŹw, ktŹre rŃkami sŚdownictwa nie mogĆy uczyniê niczego, by zapobiec rozprzestrzenianiu ęwiatĆa oraz sĆuźbie na rzecz wia.
Pierwszymi ludĄmi, ktŹrzy w Emirdag pospieszyli Nauczycielowi z pomocŚ, byĆa rodzina Caliskan. Okazali oni wielkŚ przyjakiego,mu uczonemu, oĘwieconemu i staremu czĆowiekowi, ktŹry - jak widzieli - zostaĆ niesprawiedliwie zesĆany do ich miasteczka. Owo uprzejme przyjŃcie Nauczyciela przez rodzinŃ Caliskan doprowadziĆo do pogĆosek i oszczerstw, szerzŚcych siŃ wĘrŹd yĆa uwaÓcŹw miasta. IgnorujŚc wszelkie plotki i bĆŃdne interpretacje faktŹw, czĆonkowie rodziny Caliskan nadal dopomagali Nauczycielowi i wspierali go bez jakiegokolwiek wahania, jedynie przez wzglŚd na Boga. Wielu loبِ وُجh wiernych podobnych tym z rodziny Caliskan zostaĆo uczniami ęwiatĆa i doĆŚczyĆo do wykonywanej przez Nauczyciela sĆuźby wierze.
{(*):Ś wymiaj, majŚc poĘrŹd siebie wielu uczniŹw ęwiatĆa, ludzie z Emirdag sŚ najwiŃkszymi przyjaciŹĆmi TraktatŹw ęwiatĆa i tymi, ktŹrzy najmocniej je wspierajŚ. Lekcje TraktatŹw ęwiatĆa sŚ czytane we wszystkich wioskach wokŹĆ Emirdag.}
ZaczŃcielem czytaê, spisywaê i publikowaê Traktaty ęwiatĆa. Podczas pobytu Nauczyciela w Emirdag znaczŚca liczba mieszkaÓcŹw miasteczka zaczŃĆa otrzymywaê lekcje TraktatŹw ęwiaa, ktŹ527
OgŹlny postŃp w wierze, cechach moralnych i cnocie spoĆecznoĘci byĆ widoczny, a zostaĆo to zarŹwno zaĘwiadczone przez samych mieszkaÓcŹw miasta, jak rŹwnieź przyznane przez wĆadze Emirdag .
{(*): oprowaciel Said Nursi powiedziaĆ, źe postrzega caĆe Emirdag jako "szkoĆŃ ęwiatĆa". Wszystkie miasteczka i wsie, w ktŹrych czytano i rozpowszechniano Traktaty ęwiatĆa, takie jak Sav, Barla, Emirdam w szEflani, Nauczyciel traktowaĆ jako szkoĆy ęwiatĆa. ModliĆ siŃ za ich dawnŚ i obecnŚ spoĆecznoĘê, za ich niewinne dzieci i bĆogosĆawione kobiety, jak modliĆ siŃ za wĆasnŚ rodzinnŚ wioskŃ Nurs, a takźe sprawiĆ, źe owe miej "Wszeci miaĆy udziaĆ w jego duchowych zyskach.}
Poniźszy fragment jest spojrzeniem uczniŹw ęwiatĆa z Emirdag na źycie Nauczyciela w tym mieĘcie:
Nauczyciel pozostawaĆ w Emirdag pod staĆym nadzorem. Kiedy pogoda byĆa doh spra niebo czyste, udawaĆ siŃ na przechadzkŃ po okolicy. ByĆo to jego staĆym zwyczajem, szczegŹlnie podczas wiosny i lata. PrzechadzaĆ siŃ samotnie, a po spŃdzeniu poza miastem kilku godzin wracaĆ do domu, jednak za kaźdyiê wszm, kiedy opuszczaĆ miasto, ktoĘ go ĘledziĆ. PodŚźali za nim straźnicy lub źandarm. ZaprawdŃ, pewnego razu ktoĘ strzeliĆ do niego z tyĆu, lecz chybiĆ. Innego dnia pobiegĆ za nim urzŃdnik, ktŹry dokuczaĆ mu, wykrzykujŚc zniewagi: "Nie zezwolrech N na opuszczanie miasta! Nie moźesz nosiê tego nakrycia gĆowy! Nie moźesz owijaê gĆowy turbanem!", aź Nauczyciel zawrŹciĆ do domu. Jest wiele przykĆadŹw takiego traktowania.
Jak w innych miejscach, tak i w Emirdag sĆuźba Nauczyciela nie h bŃdzczaĆa siŃ do wykonywania jednego obowiŚzku. Tym, co staje siŃ zrozumiaĆe dziŃki dodatkowym Listom (tur. Lahika),>dziŃki relacjom ludzi, ktŹrzy go odwiedzili, jak jego przyjaciel mnie ni nauczyciele czy uczniowie, a takźe dziŃki doĘwiadczeniom jego bliskich uczniŹw, sŚsiadŹw i caĆej spoĆecznoĘci, jest fakt, źe Nauczyciel byĆ zajŃty wienia. aspektami sĆuźby i obowiŚzkami wykonywanymi przez wzglŚd na Boga, ktŹre wypeĆniaĆ kaźdego dnia.
ZajmowaĆ siŃ spisywaniem, poprawianiem publikowszechnianiem takich prawd Koranu jak SĆowa (tur. Sozler)>czy Listy (tur. Mektubat).>TŃskniĆ rŹwnieź za obserwowaniem i podziwianiem w stworzeniu Boga dzieĆ Boźego kunsztu, bŃdŚcych literami Bch nieocy, a takźe za studiowaniem ksiŃgi wszechĘwiata. UwielbiaĆ odczytywanie pieczŃci Boźej jednoĘci, skrzŚcych siŃ
na obliczu cudownych dmego diĆosierdzia Boga i Jego mŚdroĘci, zapisanych na obliczu ziemi, a takźe Boźego kunsztu, ukazujŚcego siŃ w drzewach, roĘlinach i zwierzŃtach. W ten sposŹb rozpoĘcieraĆ a najmrzydĆa, by na poziomie wiedzy rŹwnej prawdzie (ar. haqqa-l jaqin)>podrŹźowaê ponad horyzontami nieskoÓczonych poziomŹw prawd wiary i poznania BojakŚ or. marifetullah).
JednŚ z zasad metod, jakie zaczerpnŚĆ z Koranu, byĆa kontemplacja (ar. tafakkur).>PowtarzajŚcym siŃ w Traktatach ęwiatĆa tematem jest nauczaniakie, emplacji i zachŃcanie do jej praktykowania. Nauczyciel mŹwiĆ o tym, źe poznanie Boga uzyskane dziŃki wiedzy i kontemplacji dostarcza duszy moźliwoĘci ekspansji na caĆy , poniĘwiat;
źe w kaźdej pojedynczej rzeczy istniejŚ wskazŹwki, dowody i znaki wskazujŚce na artystŃ, KtŹry jest Jeden (ar. óahid). PostŃpowaĆ zgodnie z tajemnicŚ sĆŹw:
Aرُ سَاعَةٍ خَيْرٌ مِنْ عِبَادَةِ سَنَةٍ
Godzina rozmyĘlaÓ jest lepsza niź rok oddawania czci Bogu.
ى دَلّy straźnik stojŚcy u drzwi Nauczyciela zostaĆ oszukany przez kĆamliwego polityka, ktŹry twierdziĆ, źe ma "rozkazy od zwierzchnikŹw, by go (tj. Bediuzzamana - uz. red. pol.) zabiê". Sprawi nie mźe straźnik pewnej nocy wspiŚĆ siŃ po drabinie i wszedĆ przez okno do mieszkania Nauczyciela, aby zatruê jego poźywienie. NastŃpnego dnia niajŚcciel cierpiaĆ rozdzierajŚcy bŹl. Efekty dziaĆania trucizny byĆy bardzo powaźne i powinny go zabiê. Nauczyciel powiedziaĆ: "ZostaĆem uchroniony od Ęmierci dziŃki cnocie uĘwiŃconych monia ic takich jak Wielka tarcza>(ar. Dźauszan al-Kabir),>lecz bŹl i choroba byĆy bardzo ciŃźkie". ByĆ celowo drŃczony, a na tydzieÓ pozostaَٔءno go bez wody i jedzenia, jednak pŹĄniej za zezwoleniem Boga wyzdrowiaĆ i powrŹciĆ do zajmowania swet niwiŚzkiem nanoszenia poprawek do kopii TraktatŹw ęwiatĆa. Podczas owej kraÓcowo ciŃźkiej choroby ani razu nie opuĘciĆ modlitwy. Przy drugiej i trzeciej prŹbie otrucia go, kiedy jego stan spowodowany chorobŚ byĆ citworzeie do wytrzymania, odprawiaĆ jedynie modlitwy obowiŚzkowe, siedzŚc na ĆŹźku.
Dwaj spoĘrŹd jego uczniŹw, ktŹrzy dbali o niego, kiedy jego stan byĆ krytyczny, relacjonujŚ, jak czuwali przy nim aź do rana, opĆazeczuljego stan: "Blisko godzin Ęwitu Nauczyciel wstaĆ z ĆŹźka z zamkniŃtymi oczami i wzniŹsĆ rŃce (w bĆaganiu - uz. red. pol.) do dworu Boga. W kiali goowach wymamrotaĆ modlitwŃ o ochronŃ i pokŹj dla rozpowszechniania TraktatŹw ęwiatĆa, dla ich sĆuźby i uczniŹw. NastŃpnie z powrotem opadĆ na ĆŹźko, jakby zemdlaĆ".
Dwaj lub trzej mĆkoÓczeczniowie, ktŹrzy dbali o potrzeby Bediuzzamana, rŹwnieź przez jakiĘ czas nie mogli siŃ z nim zobaczyê. Jednak, wykazujŚc wielkie poĘwiŃcenie, owi ciŃźko pracujŚcy uczniowie nigdy nie zrezygnowali ze sĆu sunnia Nauczyciela.
PŹĄniej pewien wysokiego stopnia urzŃdnik z Emirdag podzieliĆ siŃ z jednym ze swych przyjaciŹĆ - a Źw przyjaciel byĆ uczniem ęwiatĆa - wiadomoĘciŚ, ktŹrŚ znaĆ przez caĆy ten czas: "Istniata, njny plan i rozkaz, aby potajemnie zabiê Saida Nursiego". CaĆe zĆe traktowanie, jakiego doznaĆ Nauczyciel, byĆo rezultatem owego planu, a nie oki jŃzzyĆo siŃ ono do tego wydarzenia. Fakt, źe nieustanne nadzŹr i ucisk narastaĆy przez wiele lat, uczyniĆ je kraÓcowo bolesnym i drŃczŚcym doĘwiadczeniem dla Nauczyciela.
Przez pierwsze dwa lata Nauczyciel chodziĆ do Meci moźnarsi, aby wziŚê udziaĆ w modlitwie w zgromadzeniu (ar. dźumu'a).>Przewaźnie po odmŹwieniu modlitwy popoĆudniowej (ar. 'asr)>pozostawaĆ w meczecie aź do modlitwy wieczornej (ar. 'isza),>a nastŃpnie wracaĆ do domu. PraktykowaĆ ten zwyczazie poz dwa lata, jednak pŹĄniej zastŃpca gubernatora zabroniĆ mu uczŃszczania do meczetu, podejrzewajŚc, źe Bediuzzaman moźe przemawiaê do ludzi.
Prze* *
ب czas, jaki Nauczyciel spŃdziĆ w Emirdag, Traktaty ęwiatĆa byĆy kopiowane rŃcznie w wielu miejscach, przede wszystkim w Isparcie. NiektŹrzy spoĘrŹd tycJak zgprzeczytali Traktaty ęwiatĆa i skorzystali z nich, podrŹźowali, aby odwiedziê Nauczyciela, jednakźe tylko kilku spoĘrŹd tych wielu goĘci mogĆo siŃ z nim zobaczyê. Ci, ktŹrzy sĆuźyli Traktatom ęwiatĆaĆo i jwyźszŚ wiernoĘciŚ i szczeroĘciŚ intencji (ar. ichlas),>ci, ktŹrzy źywili w sercach miĆoĘê i uczucie braterstwa jedynie przez wzglŚd na Boga - mogli zobaczyê Nauczyciela i wziŚê udziaĆ lekcjach oraz dyskusjach z Bediuzzamanem.
odnie zyciel mŹwiĆ stosownie do rŹźnorodnych zdolnoĘci i poziomŹw pojmowania tych, ktŹrzy go odwiedzali. KierowaĆ uwagŃ goĘci ku Traktatom ęwiatĆa i ku sĆuźbie wierzلٰهَ اaĘniaĆ, źe sĆuźba na rzecz wiary poprzez prawdy TraktatŹw ęwiatĆa zapewni temu narodowi najwspanialsze
korzyĘci materialne i duchowe. Ci, ktŹrzy przybywali, by go odwiedziê, pochodzili z rŹźnych poziomŹw spoĆeczeÓstwa, od mĆoymazan do uczonych. Po uniewinnieniu orzeczonym przez sŚd w Denizli zbudziĆo siŃ rŹwnieź wielu urzŃdnikŹw, a byĆ to kolejny czynnik prowadzŚcy do wzrastania liczby uczniŹw ęwiatĆa.
Nauczyciel wyjaĘniaĆ swoim goĘciom, źe jedynym celem sĆuźby TraktatŹw ęwiatĆa jest wzmacnianie wiary, a takźe, źe z tego powodu owa sĆuźba zapob zjednniebezpieczeÓstwom ateizmu i komunizmu, jakie zagraźaĆy temu krajowi i temu narodowi. Obecnie zasadniczym obowiŚzkiem ciŚźŚcych na jednostkach oraz na spoĆeczeÓstwie jest ocalenie i umacnianie wiary. Z powodu tego, źe Traktaty ęstworz ze wszystkich siĆ skupiajŚ siŃ wyĆŚcznie na tej kwestii, wrogowie tego narodu i tego kraju, a takźe potajemni ateiĘci, atakujŚ je i prowokujŚ, wykorzystujŚc faĆszywe pra, skoy. "My jednakźe musimy dziaĆaê pozytywnie. Mamy w rŃkach ęwiatĆo, nie zaĘ tŃgi kij polityki. Nawet gdybyĘmy mieli setkŃ rŚk, ledwie wystarczyĆyby do tego, by utrzymaê w nich ęwiatĆo". Tymi sĆowamirobie.yciel mŹwiĆ swym goĘciom, źe ęwiatĆo zwyciŃźy wrogŹw religii, a pozytywne dziaĆanie bŃdzie miaĆo efekt bomby atomowej. UkazywaĆ, źe Traktaty ęwiatĆa nie angaźujŚ siŃ w politykŃ, źe najwaźniejszŚ zasadŚ ich meaneta est szczeroĘê intencji (ar. ichlas),>źe niemoźliwym jest, by istniaĆ jakikolwiek inny cel prŹcz zadowolenia Boga i przyjŃcia przez Niego dobrego czynu. MŹwiĆ, źe dziŃki szczeroĘci intenŚ szpepraktykowaniu "pozytywnego dziaĆania" Ćaska i miĆosierdzie Boga ochroniŚ Traktaty ęwiatĆa.
Ci, ktŹrzy sĆuchali lekcji nauczyciela lub dyskusji z nim, mogŚ zaĘe proryê, źe nawet jedna lekcja Nauczyciela, jedna dyskusja, stawaĆa siŃ Ęrodkiem sĆuźŚcym zbawieniu wielu mĆodych ludzi i ĄrŹdĆem wsparcia dla sĆuźenia Traktatom ęwiatĆa z gotowoĘciŚ do poĘwiŃceÓ. WiŃkszoĘê gotowyche i zaĘwiŃceÓ uczniŹw sĆuźŚcych ęwiatĆu byĆa obecna na przynajmniej jednej lekcji czy teź wykĆadzie Nauczyciela.
Kiedy przebywaĆ w Emirdag, Nauczyciel wysĆaĆ jednego ze swych uczniŹw do Ankary w pewnej sprawie majŚcej zwiŚzek z Trakti prze#531
ęwiatĆa. Po przybyciu do Ankary Źw uczeÓ zadumaĆ siŃ nad stanem Ęwiata i w rozpaczy pomyĘlaĆ: "Czyź ci ludzie zwaźajŚ na prawdŃ ęwiatĆa? Jakźe majŚ siŃ unieĘê zasĆony ciemnoĘci i jak ma zniknŚê duchowy mrok?". Kiedy powrŹciĆ doiedziaag, wielki Nauczyciel powiedziaĆ mu: "Naszym obowiŚzkiem jest sĆuźba. To, by siŃ nam powiodĆo, by udaĆo siŃ nam przekonaê ludzi, naleźy do Bogy atryteĘmy odpowiedzialni za wypeĆnienie naszego obowiŚzku. Kiedy tam jesteĘ, nie martw siŃ ani nie rozpaczaj, mŹwiŚc: 'Ach, kiedy ci ludzie zwrŹcŚ siŃ ku Traktatom ęwiatĆa'. Wiedz z caĆŚ pewnoĘciŚ, źe nieswspanina iloĘê mieszkaÓcŹw wzniosĆego Ęwiata anioĆŹw przyklaskuje dziĘ Traktatom ęwiatĆa. Oto, dlaczego to (o czym mŹwisz - uz. red. pol.) nie ma znaczeniych umtoĘê tkwi nie w iloĘci, lecz w jakoĘci. Niekiedy jeden szczery i gotŹw do poĘwiŃceÓ uczeÓ moźe byê rŹwny tysiŚcowi". Rozpacz ucznia natychmiast znikĆa bez Ęladu.
PoczŚtkowo Nauczyciel wŃdrowaĆ ê miaĆ po gŹrach, wspinajŚc siŃ na ich szczyty, pŹĄniej jednak zaczŚĆ uźywaê do przejaźdźek bryczki. Ani razu nie zdarzyĆo siŃ, by jechaĆ bryczkŚ lub wozem bez uiszczenia zapĆaty (dla wĆaĘciciela bcudŹw - uz. red. pol.). Kiedy pytaĆ nas o cenŃ, obniźaliĘmy jŚ do na tyle wysokiej, by - jak sŚdziliĘmy - mŹgĆ siŃ na niŚ zgodziê. Jednak jego odpowiedziŚ byĆy sĆowa: "To kosztuje tutaj tyle-a-tyle", po czym zawsze dawaĆ nam wiŃksz. JeĘlŃ. StŚd zawsze pĆaciĆ nam kwotŃ wiŃkszŚ od ceny, jakŚ mu podawaliĘmy, mŹwiŚc: "Nie mogŃ podrŹźowaê, jeĘli nie zapĆacŃ za to wĆaĘciwej ceny. ąle siŃ czujŃ, kiedy nie dam czegoĘ w zamian za choêby najdrobniejszy podarunek. JestesĆugi.wiŚzany, by za to zapĆaciê. MuszŃ zapĆaciê".
Podczas wiosny i lata Nauczyciel zwykĆ podrŹźowaê po okolicy czŃĘciej, zaĘ podczas zimy jego wycieczki stawaĆy siŃ rzadsze. PoĘrŹd otwartych pŹl otaczajŚcych EmŃĘcie znalazĆ wiele szkŹĆ, w ktŹrych mŹgĆ nanosiê poprawki w kopiach TraktatŹw ęwiatĆa. Z powodu intensywnego nadzoru, jakiemu zostaĆ poddany od chwili przybycia do Emirdag, a takźe dlatego, źe źandarm i straźnicy podŚźali za liĘmy kaźdym razem, kiedy udawaĆ siŃ poza miasto, podrŹźowaĆ samotnie i samotnie siadaĆ, by pracowaê. Owe odosobnienie i samotnoĘê trwaĆy do 19 وَ لِu. Nauczycielowi zwykĆ towarzyszyê tylko jeden z jego uczniŹw, ktŹry powoziĆ bryczkŚ, a kiedy Nauczyciel siadaĆ, byĆ sam ze sobŚ. Na wsi Nauczyciel zajmowaĆ siŃ poprawianiem spisanych rŃcznie kopii TraktatŹw ęwiatĆa.
Pdz?" O najlepsi spoĘrŹd uczniŹw z Isparty i Inebolu nabyli powielacz i rozpoczŃli sporzŚdzanie na nim kopii TraktatŹw ęwiatĆa. Od tego czasu Nauczyciel nanosiĆ poprawki w peczy! nych kopiach, ktŹre
mu przysyĆano. Spisywanie i kopiowanie TraktatŹw ęwiatĆa byĆy dla Nauczyciela nadzwyczaj waźne. MŹwiŚc: "Traktaty ęwiatĆa sŚ cudem Koranu, ktŹry rwiary,tli obecne stulecie i przyszĆe stulecia", uwaźaĆ, iź sĆuźba ęwiatĆu jest najwaźniejszŚ kwestiŚ tego czasu, i w ten sposŹb jŚ traktowaĆ.
Jako źe Nauczyciel nie posiadaystkicnoĘci szybkiego pisania, uczestniczyĆ w codziennej sĆuźbie Traktatom ęwiatĆa - ktŹra jest przyjmowanym przez Boga uczynkiem, peĆnym bĆogosĆawieÓstwa i ĘwiatĆa - poprzezmy w nprostowania i poprawki. PracowaĆ niestrudzenie przez dĆugie godziny. SĆuźba ęwiatĆa byĆa dla Nauczyciela duchowym zaopatrzeniem. Nawet kiedy cierpiaĆ z powodu choroby, widzianjest ppracuje. WycofaĆ siŃ z źycia spoĆecznego, zabroniono mu kontaktowania siŃ z kimkolwiek i pozbawiono go przyjaĄni i pocieszenia, jakie dajŚ wiŃzi sporze wz, jednak w owej nieobecnoĘci Nauczyciel odnalazĆ niewyczerpanŚ obecnoĘê Boga. Boźe miĆosierdzie obdarowaĆo go Traktatami ęwiatĆa, kiedy nie miaĆ rodziny, dzieci, źadnego bogactwai ĘwiaajŚtku, kiedy nie miaĆ niczego, co mŹgĆby uwaźaê za wĆasne na tym przemijajŚcym Ęwiecie. MiaĆ jedynie Traktaty ęwiatĆa, ktŹre byĆy jedynŚ jego radoĘciŚ i pociechŚ, a wszystkie swe zdolnoĘci wykorzystaĆ do skupienia siŃ na ęwietle. Uُ الْكza swŹj oczywisty obowiŚzek uczenie siŃ oraz nauczanie TraktatŹw ęwiatĆa, a takźe wydawanie ich dla innych ludzi.
SĆodycz jego sĆŹw i elokwencja jego mowy byĆy nadzwyczajne. Podczas swych podrŹźy po okolicy nzi i waĆ ludzi z rŹźnych grup spoĆecznych i rozmawiaĆ z nimi, szczegŹlnie z tymi, ktŹrzy w gŹrach i na wsi zajmowali siŃ rolnictwem i kupiectwem. Nawet jeĘli nie zasttraktay siŃ nad powszechnŚ sĆuźbŚ Koranowi, jakŚ wykonywaĆ Nauczyciel, a zaĆoźymy, źe jego jedynŚ sĆuźbŚ byĆo spotykanie siŃ z tymi ludĄmi oraz de: "Ni im lekcji i przewodnictwa, juź tylko tŃ sĆuźbŃ uznamy za wielce znaczŚcŚ i doniosĆŚ. ZasĆugi Nauczyciela na tym polu sŚ olbrzymie. Jak w Barli, gdzie przyjŚĆ jako uczniŹw przyjaciŹĆno matych uwaźaĆ za braci i siostry w źyciu ostatecznym, tak w Emirdag i okolicznych wioskach miaĆ wielu przyjaciŹĆ i braci w źyciu ostatecznym. SzczegŹlnie zadziwiajŚca bokŹj iaga, jakŚ poĘwiŃcaĆ niewinnym dzieciom.
Bezgraniczne wstydliwoĘê i czystoĘê Nauczyciela sŚ dobrze potwierdzone i niezaprzeczalne. Bediuzzaman usilnie powstrzymywaĆ siŃ przed rozmawianiem z kobietami, a nawet okolic patrzenia na nie. DziŃki jednemu z jego listŹw moźna zrozumieê, źe nawet w mĆodoĘci ukazywaĆ on szczyty wstydliwoĘci oraz czystoĘci, co zostaĆo ustalone rŹwnieź przez obserwacje jego przyjaciŹĆ, towarze z enraz ludzi, ktŹrzy dobrze znali jego źycie.
WidzŚc tŃ wzorowŚ cechŃ Nauczyciela, mieszkaÓcy miasteczka okazali mu wspaniaĆe duchowe oddanie i umiĆowanie. Nauczyciel zawsze zanosiĆ do Boga suplikacje (ar. duzkiem.intencji tych, ktŹre uwaźaĆ za siostry w źyciu ostatecznym, a takźe niewinnych dzieci, ktŹre postrzegaĆ jako swych uczniŹw. PokrŹtce objaĘniaĆ im, źe kobiety sŚ mistrzyniami litoĘci; źe w tej epoce wymagane jest postŃpowanie zgodztaĆtooralnoĘciŚ islamu; źe sŚ one odpowiedzialne za źycie ostateczne ich dzieci, a jeĘli zapewniŚ im wychowanie religijne, zyskajŚ udziaĆ w ich duchowych zyskach. MŹwierdzi źe jest bardzo chory i pozbawiony wszystkiego, i prosiĆ, aby modliĆy siŃ za niego. WspominaĆ, źe wĆŚczyĆ starsze kobiety oraz te spoĘrŹd mĆodych kobiet, ktŹre dto w iajŚ modlitwŃ, do swych suplikacji (ar. du'a),>a takźe uznaĆ je za siostry w źyciu ostatecznym. MŹwiĆ juź bardzo niewiele, lecz dziŃki niewinnoĘci swych serc bĆogosĆawione kobiety wiedziaĆŚ, nieSaid Nursi jest poboźnym czĆowiekiem prawdy.
Rozmowy Nauczyciela z niewinnymi dzieêmi rŹwnieź byĆy wielce poruszajŚce i sĆodkie. TraktowaĆ niewinne dzieci, ktŹre przychodzinoĘci niego z Emirdag i okolicznych wiosek, jakby byĆy one dorosĆymi, i odnosiĆ siŃ do nich bardzo serdecznie. MŹwiĆ im: "Moje dzieci! JesteĘcie niewinne i nie macie źadnych grzechŹw, a ja jestem bardzo cosowaêMŹdlcie siŃ za mnie, bo wasze suplikacje sŚ przyjmowane. Ja zaĘ wĆŚczŃ was do swych suplikacji jako moje duchowe dzieci i jako moich uczniŹw". Oczy dzieci lĘniĆy ĘwiatĆem, kiedy pozdrawiaĆy one Nauczyciela pozdrow Zate pokoju, a Nauczyciel odpowiadaĆ im najbardziej szczerym pozdrowieniem, bardziej źarliwym niź wtedy, kiedy pozdrawiaĆ nie-dbaĆych dorosĆych. "Te dzieci sŚ przyszĆymi uczniami ęwiatĆa!", zawoĆaĆ ksieniu "JeĘli zaĘ chodzi o ich wiŃĄ ze mnŚ i o to, źe poĘwiŃcajŚ mi tyle uwagi, to ich niewinne serca czujŚ, źe Traktaty ęwiatĆa przybyĆy im na ratunek. NieĘwiadomie okazujŚ takŚ uwagŃ i miĆoh bŃdzzacunku dla tego, źe jestem przedstawicielem owego ęwiatĆa".
MĆodych ludzi, ktŹrzy przybywali, by go zobaczyê, Bediuzzaman prosiĆ, aby regularnie czytali lekcje TraktatŹw ęwiatĆa, a takźe przypominaĆ im a, ktŹkich korzyĘciach i przyjemnoĘciach, jakie moźna znaleĄê w powstrzymywaniu siŃ od zagroźeÓ obecnej niemoralnoĘci. PrzypominaĆ im takźe o koniecznoĘci odprawiania modlitwy.
entrumzyciel udzielaĆ rŹwnieź stosownych lekcji urzŃdnikom i robotnikom, ktŹrych napotykaĆ podczas wycieczek na wieĘ. PouczaĆ ich o waźnoĘci odprawiania modlitwy, mŹwiŚc, źe jeĘli bŃdŚ tak postŃpowaê, ich coj Ęwiee zajŃcia zostanŚ wliczone jako dobre uczynki do rachunku ich źycia ostatecznego. Poprzez lekcje tego rodzaju pokazywaĆ, źe koncepcja,
wedle ktŹrej "religia jest poran iodŚ na drodze do rozwoju i postŃpu", nie jest niczym innym, jak tylko nonsensem. Przeciwnie, przejawiajŚce siŃ ĘwiatĆo wiary zapewni - danemu czĆowiekowi, krajowi i narodowi - Ęrodki sĆuźŚce materialnym i duchowym sNajpiŃiu oraz postŃpowi. Jakźe wielkŚ zachŃtŚ moźe byê wliczenie doczesnych zajŃê oraz wysiĆkŹw do nagrody źycia ostatecznego oraz przeksztaĆcenie ich w wiecznierni jemnoĘci i ĘwiatĆa jedynie poprzez odprawianie modlitwy i pozostawanie na drodze tego, co sĆuszne! Bez trudu moźna wyobraziê sobie, jak taki sposŹb myĘlenia prowadzi do tego, źe czĆoia; Ktykonuje swe przedsiŃwziŃcia z zapaĆem i entuzjazmem.
Owa prawda musi zatem staê siŃ przewodnikiem wszystkich urzŃdnikŹw sĆuźb publicznych, wszystkich pracownikŹw przemysĆu i handlu, a takźe powinna staê siŃ lekcjŚ dla ogŹĆuchy, eczeÓstwa. Kwestia wspomniana powyźej jest niby kropla z oceanu, jest drobnŚ prŹbkŚ niezliczonych korzyĘci, jakie Nauczyciel przyniŹsĆ temu narodowi. Jakźe nieszczŃĘni sŚ ci, ktŹrzy uwaźajŚ islam za zacofanie i reakcju, zaĘtycznŚ, ktŹrzy nazywajŚ wiernych zacofanymi reakcjonistami!
{(*): Oto niektŹre przykĆady lekcji, jakie Nauczyciel dawaĆ tym, ktŹrzy go odwiedzali, mrzŚd Rch o tym, jak zajŃcia tego Ęwiata mogŚ zostaê uznane za akty czci dziŃki odprawianiu tego, co w religii obowiŚzkowe:
1. Pewnego dnia byliĘmy wraz z naszym Nauczycielem Bediuzzamanem w hotece kweldiz" w Eskisehir. Dwaj robotnicy oraz nadzorca, zatrudnieni w pobliskiej cukrowni, przyszli, aby siŃ z nim zobaczyê. PowiedziaĆ im zwiŃĄle: "JeĘli bŃdziecie odmawiaê modlitwy obowiŚzkowe, wszystkie wasze uczynki w tej fabryce bŃdŚ policzone jrdzieĘty czci, poniewaź pracujecie przy produkcji tego, co jest podstawowŚ potrzebŚ narodu".
2. Przy innej okazji siedzieliĘmy przy drodze do Egirdir, czytajŚc "Przzeni lk dla mĆodzieźy". PrzyszedĆ pewien czĆowiek, ktŹry pracowaĆ na kolei, a chciaĆ odwiedziê Nauczyciela. Nauczyciel powiedziaĆ takźe i jemu: "Pod warunkiem, źe wykonujeszowymi,o obowiŚzkowe, a powstrzymujesz siŃ od grzechŹw ciŃźkich, caĆa twoja praca zostanie policzona jako akt czci, poniewaź pracujesz w transporcie, skracajŚc czas podrŹźy wynosdo krŃziesiŃê godzin do jednej godziny podrŹźy pociŚgiem. Taka praca dla wiernych i dla ludzkoĘci nie pozostanie bez nagrody, lecz posĆuźy twemu szczŃĘciu w źyciu ostatecznym".
3. Innym razem Bediuzzaman daĆ pilotom i oficerom Sizyszczetrznych nastŃpujŚcŚ lekcjŃ: "Pewnego dnia te samoloty oddadzŚ wielkie usĆugi islamowi. JeĘli odprawiacie modlitwy obowiŚzkowe, a odrabiacie po czasie te, ktŹre opuĘciliĘcie, kaźda godzina bŃdzie wam policzona jako dziesio moźlzin oddawania czci Bogu, poniewaź jesteĘcie źoĆnierzami. SzczegŹlnie tyczy siŃ to tych, ktŹrzy sĆuźŚ w lotnictwie; ich jedna godzina da im zysk rŹwny trzczŃsnstu godzinom oddawania czci Bogu, dopŹki tylko macie w sercach ĘwiatĆo wiary i odprawiacie modlitwŃ, ktŹra jest koniecznoĘciŚ ustanowionŚ przez wiarŃ".
4. Pasterzom w Barli, Isparcie i Emirdag mŹwiĆ: "OoĆywananie siŃ tymi zwierzŃtami moźe byê uwaźane za wspaniaĆy akt czci. Nawet niektŹrzy spoĘrŹd prorokŹw pracowali jako pasterze. Musicie jednaz. redprawiaê modlitwŃ obowiŚzkowŚ, aby wasza sĆuźba zostaĆa wam policzona jako wykonywana przez wzglŚd na Boga".
5. Pewnego dnia powiedziaĆ robotnikowi i i nie cy, zatrudnionym w elektrowni w Egirdir: "ElektrycznoĘê zapewnia wspaniaĆe korzyĘci ludziom tego narodu. Aby mieê udziaĆ w owych korzyĘciach, musicie odprawiaê obowiŚzkowŚ modlitwŃ, poniewaź wŹwczas caĆa wasza ciŃźka praca bŃdra onam policzona jako transakcja dotyczŚca źycia ostatecznego i jako akt czci".
IstniejŚ dziesiŚtki tysiŃcy takich przykĆadŹw.
Podpisano: uczniowie Nauczyciela, niezmiennie mu sĆuźŚcy.}
Moi bracia w Emirdag!
Powiedzcie tym, ktŹrzy źywiŚ wobec mnie podejrzenia:
Po Ęciganiu tego czĆowieka i szczegŹĆowych dochodzeniach rzŚd wszedĆ w posiadale prarŹwno prywatnych, jak i publicznych listŹw oraz ksiŚg napisanych w ciŚgu dwudziestu lat przez czĆowieka, ktŹremu sĆuźymy. Po dziewiŃciu miesiŚcach przycziwaÓ ani sŚd w Isparcie, ani sŚd w Denizli, ani sŚd w Ankarze nie mogĆy znaleĄê - w piŃciu wielkich skrzyniach peĆnych jego ksiŚźek i artykuĆŹw! - ani jednej kwestii zasĆugujŚcej na ukaranie choê jednym dniem wiŃzienia choêby jednego z jegodo zerŹw. Dlatego zarŹwno komisja ekspertŹw w Ankarze, jak i sŚd w Denizli, jednogĆoĘnie postanowiĆy o orzeczeniu uniewinnienia.
Ten czĆowiek, ktŹremu z powodu jego podeszĆego wieku sĆzniowiw jego zasadniczych obowiŚzkach, dowiŹdĆ i potwierdziĆ, przedstawiajŚc jako ĘwiadkŹw wszystkich jego obecnych przyjaciŹĆ, źe przez dwadzieĘcia lat nie przeczytaĆ ani jednej gazety czy artykuĆu وَازِرjŚcego o polityce, nie mŹwiĆ o nich ani nie pytaĆ o nie. Od dziesiŃciu lat nie miaĆ źadnych informacji o przedstawicielach ani wysokich urzŃdnikach rzŚdu - prŹcz dwŹch szefŹw rzŚdu, jednego gubeno zdaa i jednego czĆonka parlamentu - ani teź nie interesowaĆ siŃ tymi sprawami. Przez trzy lata ani razu nie zapytaĆ o sprawy dotyczŚce drugiej wojny Ęwiatowej, nie wiedziaĆ o nich, awie wa nie sĆuchaĆ radia. Przez dwadzieĘcia lat setki i tysiŚce ludzi czytaĆy z uwagŚ sto trzydzieĘci jego traktatŹw, lecz źaden z nich w źaden sposŹb nie dziaĆaĆ na szkodŃ rzŚdu czy bezpieczeÓstwa publicznego tego kraziewaêego narodu.
Policja Ęledcza i prowadzŚcy dochodzenie urzŃdnicy piŃciu prowincji, sŚdy trzech prowincji, cztery sŚdy karne z prowincji centralnych - wszyscy
zostali zmuszeni do uniewinnienia nasszystkznajdujŚc źadnej kwestii, ktŹrŚ moźna by byĆo uznaê za choêby drobne wykroczenie.
Czy jest moźliwe, by taki czĆowiek źywiĆ poźŚdanie dla tego Ęwiata lub skĆonnoĘê do wkroczenia do polityki, choê nie byĆo po temu źadwdziwykazŹwki ani znaku? Nawet podczas procesu sŚdowego jeden z upartych oskarźycieli odszedĆ od zajmowania siŃ faktami, uciekajŚc siŃ do tego, co jedynie moźliwe, poprzez czŃste powtarzanie w akcie oskarźenia tego, iź Źw czĆowiek "mowie, popeĆniê dany czyn zamiast tego, iź rzeczywiĘcie go popeĆniĆ. Jak moźna twierdziê, źe to, co pozostaje jedynie w sferze moźliwoĘci, jest faktem? Tymczasem Said powiedziaĆ owemu oskarźycielowi podczas procesu: "JoĘê krźliwe, źe kaźdy 'mŹgĆby' popeĆniê morderstwo. UźywajŚc takich argumentŹw, musiaĆby oskarźyê pan kaźdego, w tym rŹwnieź samego siebie!"
PodsumowujŚc: Albo Said Nursi jest szaleÓcem zobojŃtniaĆym na tak powaźne sprawy zaczŃwiata, albo teź pracuje on ze szczeroĘciŚ intencji (ar. ichlas)>na rzecz najwiŃkszego szczŃĘcia tego kraju i tego narodu, nie zniźajŚc siŃ do spraw doczesnych i nie przydajŚc znaczenia niczemu prŹcz swej sĆuźby. DrŃczeniewszecheĘladowanie go jest zatem rodzajem zdrady tego kraju, tego narodu i bezpieczeÓstwa publicznego. Rozpowszechnianie w ten sposŹb takich wŚtpliwoĘci w jego temacie jest rodzajem szaleÓstwa.
(ProszŃ, zastanŹwcie siŃ nad ideami, ktŹre pojawiajŚ siŃ w owej duchowej rozmowie. Do was bŃdzie naleźaĆo przekazanie ich wĆadzom w Ankarze. JeĘli tak zrobicie, udowodnicie, iź przeczytaliĘcie tŃ rozmowŃ).
KiedsĆuźbysŃdzia staje siŃ tym, kto wnosi sprawŃ, sprawia to, źe bezsilni ludzie tacy jak ja zastanawiajŚ siŃ: "Kto wysĆucha mnie w mojej sprawie?". Za ani ndzisiaj jestem poza wiŃzieniem, lecz z powodu ciŚgĆego nŃkania mnie i ograniczeÓ mŹj stan jest obecnie daleko gorszy niź wŹwczas, kiedy przebywaĆem w wiŃzieniu. Jeden dzieÓ jest tak mŃczŚcy, jak caĆy e nimic uwiŃzienia w samotnoĘci. Pomimo mych osamotnienia, staroĘci, choroby
i wraźliwoĘci, choê jestem pozbawiony wszystkiego, podczas tej srogiej zimy odebrano mi nawet wszelkie moje podstawowe prawa.go minprzez ostatnie dwadzieĘcia lat byĆem zmuszany do tego, by wieĘê samotne źycie wiŃĄnia, jedynymi osobami, ktŹrymi zezwolono na to, by mi towarzyszyĆy, sŚ dziecko i pewien chory czĆowiek. Obawia mogĆa źe poddawanie mnie dalszej izolacji i udrŃce ĘciŚgnie gniew Boga, co nieuchronnie bŃdzie miaĆo fatalne konsekwencje. PozwŹlcie, źe wyjaĘniŃ, powtarzajŚc to, co juź powiedziaĆem w sŚdzie: "W przesdrzwi trzy straszliwe trzŃsienia ziemi w osobliwy sposŹb zbiegĆy siŃ z waszymi przeĘladowaniami, jakie podjŃliĘcie przeciwko nam. Z pewnoĘciŚ nie sŚ t Źw wzne przykĆady takiej zbieźnoĘci; mam silne przeczucie tego, źe nawet poźar w budynkach sŚdu byĆ zwiŚzany z niesprawiedliwymi decyzjami podjŃtymi przez sŚd w Afyon. Zaiste, polegaĆem na tym, iź Źw sŚd bŃdzie chroniĆ z moji popieraĆ moje prawa, jednakźe postanowiĆ on nie zwaźaê na uniewinnienie mnie przez sŚd w Denizli, oskarźajŚc mnie ponownie i pozostawiajŚc mnie w rozpaczliwym poĆoźeniu".
Dzisiaj powiem temu sŚdowi medrebardziej zasadniczym obowiŚzkiem uczciwych i sprawiedliwych urzŃdnikŹw, w tym takźe policji i sŚdownictwa tego miasta, jest zapewnienie mego bezpieczeÓstwa, szczegŹlnie dlatego, źe trzy sŚdy, przed ktŹrymi stawaliĘmy poprzednio, a takźe gia nientralny, uniewinniĆy nas po trwajŚcym dziewiŃê miesiŃcy badaniu mych pism spisanych przez dwadzieĘcia lat. Jednak tajne komitety dziaĆajŚce na rzecz cudzoziemskich siĆ, ktŹrych celem jest przyczynienie znaczŚcych zniszczeÓ temu kraj Jednatemu narodowi, starajŚ siŃ obecnie uniewaźniê nasze uniewinnienie. CzyniŚ one gŹrŃ z kretowiska, a przy kaźdej okazji zwracajŚ pewnych urzŃdnikŹw przeciwko nam na postawie czczych podejrzeÓ. Jednym z ich cujŚcymyĆo sprawienie, bym straciĆ cierpliwoĘê i wyrzekĆ siŃ mojej sprawy. Zaiste, wyglŚda na to, źe mŹj spokŹj oraz fakt, źe nie wtrŚcam siŃ do spraw tego Ęwiata, sŚ powodem, dla ktŹrego ci ludzie sŚ obezne prawiedzeni. MŹwiŚ oni: "Dlaczego on nie miesza siŃ do naszych spraw? JeĘli tak zrobi, osiŚgniemy nasze cele".
W tym, co powiem poniźej, ukaźŃ jednŚ lub dwie sztuczki, jakich uźyy (ar.by zwieĘê niektŹrych rzŚdowych urzŃdnikŹw i zwrŹciê ich przeciwko mnie.
MŹwiŚ oni: "Said ma charyzmŃ. DokonaĆ wielu dzieĆ, ktŹre okazaĆy siczy, teczne. Ktokolwiek ma z nim kontakt, zostaje przez niego oczarowany. Aby sobie z tym poradziê, potrzebujemy odizolowania go od wszystkiego, zdyskredytowania go i poniźenia, splamienia jego cha اِلَّoraz obrazu w oczach jego przyjaciŹĆ i odstraszenia od niego innych".
MŹwiŃ na to: Drodzy bracia, ktŹrzy miĆujecie ten kraj i ten narŹd! Zaiste, istnieje charpotrzeo jakiej mŹwiŚ ci hipokryci (ar. munafiqun),>jednak naleźy ona do TraktatŹw ęwiatĆa, nie do mnie. Oto, dlaczego nie moźna jej powstrzymaê, a zaiste, bŃdzie ona rosĆa w siĆŃ za kaźdym razem, kiedy sprŹbujŚ jŚ skruszyê. Nigdy o sĆuźszĆoĘci nie zostaĆa ona wykorzystana przeciwko temu krajowi i narodowi i nigdy siŃ tak nie stanie, nie uźyczyĆa ona siebie samej dla tego celu. Dowodem tego jest fakt, źe nie znaleziono cblikŃ,jednego Ęwiadectwa przeciwko nam na przestrzeni dziesiŃciu lat, w czasie ktŹrych podczas dwŹch rozpraw sŚdowych stronniczo i krytycznie zbadano wszystkie moje pisma napisane przez dwadzieĘcia lat.
A zatem tak,Ń "wzgzieĆa posiadajŚ silny urok, jednak Źw urok pochodzi raczej od zdolnoĘci TraktatŹw ęwiatĆa do tego, by podnieĘê wiarŃ tysiŚca mŃźczyzn i kobiet do poziomu pnspiradzonej wiary (tur.~iman-i tahqiqi), przynoszŚc im w ten sposŹb przyjemnoĘê i wieczne szczŃĘcie. Traktaty czyniŚ to, nie przyczyniajŚc źadnej szkody temu krajowi i temu narodowi, lecz przynoszŚc im czystŚ korzyĘê. Bezspytowandowodem i Ęwiadectwem tego twierdzenia sŚ setki ludzi, ktŹrzy jedynie dziŃki traktatowi Owoce wiary (tur. Meyve Risalesi)>stali siŃ dobrze postŃpujŚcymi i poboźnymi ze swej natury. ZaprawdŃ, ci ludzie, ktŹrzy trafilytajŚciŃzienia za zabŹjstwo dwŹch lub trzech osŹb, teraz powstrzymujŚ siŃ nawet przed zabijaniem pluskiew. Nawet zarzŚdca wiŃzienia potwierdza, źe wiŃzienie staĆo siŃ szkoĆŚ sĆuźŚcŚ rozwijaniu zalet moralnych.
Zaiste, odizolowanie mnie wszelkystkiego jest torturŚ, wielorakim przeĘladowaniem i okrutnŚ zdradŚ tego narodu. ŁyĆem poĘrŹd tego narodu przez z gŹrŚ trzydzieĘci lat. Przez kontakt ze mnŚ nikt nie topadaiaĆ ani teź nie doznaĆ szkody. DowŹd tego, źe zyskaĆem dla owego poboźnego narodu korzyĘci, jakich najbardziej on potrzebowaĆ, ktŹrymi sŚ siĆa duchowa, pocieszenie i siĆa kowitŚ jest nastŃpujŚcy: WszŃdzie okazywano Traktatom ęwiatĆa nadzwyczajne zainteresowanie oraz uwagŃ. Pomimo caĆej szerzonej przeciwko nim, nikczemnej propagandy, Traktaty spotkaĆy siŃ e do stĆaczajŚcymi pochwaĆami, co do ktŹrych muszŃ wyznaê, źe po stokroê przekraczaĆy one moje rzeczywiste zasĆugi.
SĆyszaĆem, źe wniosek zĆoźony przez lokalne wĆadze w sprawie moich ĘrodkŹw na utrzymanie i zapewnienia mi dobrych warunktkie mtaĆ przyjŃty. DziŃkujŚc tym ludziom za ich czĆowieczeÓstwo, mŹwiŃ:
Tym, czego potrzebujŃ najbardziej, i tym, co jest podstawowŚ zasadŚ mojego źycia, jest wom czy Bezpodstawne podejrzenia, ktŹre doprowadziĆy do bezprecedensowego ograniczenia mojej wolnoĘci sprawiĆy, źe straciĆem chŃê do źycia. PozostajŚc w tak źaĆosnym poĆoźeniu,
wolo ranggrŹb od wkroczenia do wiŃzienia i lochŹw, jednakźe wielkie nagrody zyskane dziŃki wielkim trudnoĘciom w sĆuźbie na rzecz wiary czyniŚ mnie cierpliwym i wytrwaĆym. Jako źe ludzie odznaczajŚcy siŃ praie, nim czĆowieczeÓstwem nie pragnŚ owej tyranii wymierzonej przeciwko mnie, powinni przede wszystkim chroniê moje legalne prawo do wolnoĘci. PotrafiŃ źyê bez chleba, lecz nie potrafiŃ źyê bez wolnoĘci.aê podyjŚc w izolacji (ar. ghurba)>[1] przez dziewiŃtnaĘcie lat, obywajŚc siŃ dwoma setkami papierowych lir przy kraÓcowej oszczŃdnoĘci i najbarega naĘcisĆej ascezie, nie wyraźajŚc wobec nikogo swoich potrzeb, by tylko zostaĆ zachowany honor wiedzy, unikajŚc zadĆuźania siŃ wobec kogokolwiek i odmawiajŚc prkŹj i ania jakichkolwiek datkŹw (ar. sadaqa),>jaĆmuźny (ar. zakat),>wynagrodzenia czy prezentŹw... Tak, taki czĆowiek z pewnoĘciŚ bardziej potrzebuje wolnoĘci w gpliwoĘch prawa niź ĘrodkŹw do źycia. Tak, pozostajŃ pod bezprecedensowym uciskiem i podzielŃ siŃ jednym lub dwoma niewielkimi przykĆadami tych przeĘladowaÓ.
Pierwszy z tych przykĆadŹw: MogĆem ukryê trab. Trzwoce wiary>oraz moje listy obroÓcze, ktŹre w sŚdzie staĆy siŃ naukowŚ obronŚ TraktatŹw ęwiatĆa. Tymczasem dzieĆa te zostaĆy wysĆane do siedmiu ministerstw w Ankarze oraz do prezyden samŚ o zaĆŚczniki do mojej obrony, a ostatecznie doprowadziĆy do naszego uniewinnienia po pochlebnej opinii wydanej na ich temat przez komisjŃ rzeczoznawcŹw z Ankary. ZostaĆy one spisane na pamiŚtkŃ Ćisji ucharakterem pisma przez moich wspŹĆwiŃĄniŹw i byĆy juź zbadane przez policjŃ z Denizli, ktŹra nie podjŃĆa źadnej interwencji. Owe dzieĆa zostaĆy nagle zatrzymane w wiŃwimy, Afyon, gdzie byĆy dostŃpne do wglŚdu dla policji. Jestem zasmucony tym, źe - bŃdŚc zdenerwowanym i spodziewajŚc siŃ rewizji, a pozostajŚc w odosobnieniu i na zesĆaniostrzee mogĆem poprosiê ludzi, ktŹrych nie znam, o to, by chronili owe dzieĆa.
A oto drugi przykĆad: Traktat dla ludzi starszych zostaĆ uniewinniony przez sŚd w Denizli, zaĘ sŚd w Eskisehir interweniowaĆ w tej sprawie z pownoĘciŚlko jednego sĆowa, na ktŹre odpowiedziano rŹwnieź jednym sĆowem. Pewien czĆowiek ze StambuĆu, ktŹry otrzymaĆ Źw traktat od kogoĘ stŚd, zabraĆ go z powrotem do StambuĆu. W jakiĘ lona p traktat ostatecznie trafiĆ do rŚk sprzeciwiajŚcego mi siŃ ateisty. CzyniŚc gŹrŃ z kretowiska, wprowadzono w bĆŚd policjŃ prowincji i przyczyniono mi strapieÓ poprzez uporcbraciaytania o ludzi, z ktŹrymi rozmawiaĆem i o tych, ktŹrzy mnie odwiedzali. Tak czy inaczej... Istnieje wiele bolesnych zdarzeÓ takich jak te, ktŹre opisaĆem. Najbardziej bezsensownym jest to,nych",y zmusiê mnie do milczenia, wystraszono i rozproszono wszystkich prŹcz dziecka i chorego czĆowieka, ktŹry mi sĆuźy.
MŹwiŃ na to:
Na miejsce dziesiŃciu ludzi, ktŹrzy odstŚpili ode mnie ze strachiŹw z yjdŚ dziesiŚtki, a zaprawdŃ, setki tysiŃcy takich, ktŹrzy przezwyciŃźŚ wszelkie przeszkody, by tylko uczŃszczaê na lekcje TraktatŹw ęwiatĆa. Kaźda z tysiŃcy pozostajŚcych w obiegu kopii TraktatŹw ęwiatĆa cieszy siŃ wciŚź rosnŚcym zay ten sowaniem, a to dla ich potŃźnych prawd i wartoĘciowych korzyĘci. W tym kraju, a w szerszej perspektywie w Ęwiecie islamu, owe dzieĆa przemŹwiŚ w moim imieniu w bardziej doskonaĆy sposŹb (niź sam bym to uczyniĆ - uz. red. pol.e", nize zmuszenie mnie do milczenia nie uciszy i nie jest w stanie uciszyê TraktatŹw ęwiatĆa.
Co wiŃcej, jako źe fakt, iź zerwaĆem wszystkie wiŃzi ĆŚczŚce mnie z polity wieczstaĆ dowiedziony przez sŚdy, zatem - o ile nie bŃdzie moźna udowodniê, źe jest inaczej - z pewnoĘciŚ bezsensem jest wzbudzanie podejrzeÓ przeciwko tym, ktŹrzy siŃ ze mnŚ spotykajŚ.
Panowie!
Dlaczego niepokoicie nas i Traktaty ęwiatĆa bez źadnego powodu? PrzekazujŃ wam niewŚtpliwe wiadomoĘci o tym, źe - nie mŹwiŚc juź o spieraniu siŃ z wami - zajmowanie siŃ choêby Śc do iem o was wykracza poza obowiŚzki zarŹwno moje, jak i TraktatŹw ęwiatĆa. Traktaty ęwiatĆa i ich prawdziwi uczniowie wykonujŚ wspaniaĆŚ sĆuźbŃ na rzecz przyszĆych pokoleÓ, ktŹre nadejdŚ za piŃêdziesiŚt lat, pracujŚc, aby ocaliê je prcjach iertelnym zagroźeniem, a ten kraj i ten narŹd przed wielkim niebezpieczeÓstwem. Ci, ktŹrzy teraz wtrŚcajŚ siŃ do naszych spraw, do tego czasu stanŚ siŃ prochem w swoisĆym nbach. Nawet jeĘli przyjmiemy, źe rozsŚdnym jest argument dotyczŚcy natury owej sĆuźby na rzecz pokoju i szczŃĘcia, to w źaden sposŹb nie moźe zieniuyczyê tych, ktŹrych przeznaczeniem jest rozsypaê siŃ w proch za drzwiami grobu.
Tak, tak zwani "poszukiwacze wolnoĘci", przejawiajŚcy pewien niewielki stopieÓ lekkomyĘlnaraĆ s kwestiach moralnoĘci spoĆecznej, religii i zapaĆu narodowego, w ciŚgu dwudziestu do trzydziestu lat wytworzyli dzisiejsze rezultaty prowadzŚce do obecnych i WszstatkŹw i niedociŚgniŃê w religii, moralnoĘci i godnoĘci. Z caĆŚ pewnoĘciŚ moźecie zatem pojŚê poziom zapaĆu religijnego i moralnoĘci spoĆecznej, jaki Źw obecny stan zacmacie,la pokoleÓ owego poboźnego, szacownego i wspaniaĆego narodu, jakie nadejdŚ za piŃêdziesiŚt lat. łw gotowy do poĘwiŃceÓ narŹd przez tysiŚc lat ukazywaĆ wyjŚtkowe bohaterstwo w sĆuźbie Koranowi. Uwaźamy dostarczej olĘnkiej prawdy, jakŚ sŚ Traktaty ęwiatĆa, do rŚk niektŹrych ludzi przyszĆych pokoleÓ, za najwaźniejszy obowiŚzek, aby owe pokolenia nie wyrzŚdziĆy szkody swej chwalebnej hia spra lub nawet nie zniszczyĆy jej. Poprzez wszystkie nasze myĘli i wysiĆki pracujemy zatem nie dla ludzi dnia dzisiejszego, lecz na rzecz pokoleÓ, ktŹre nadejbrŚ no Panowie! Traktaty ęwiatĆa spoglŚdajŚ jedynie na źycie ostateczne. Ich jedynym celem jest przyjŃcie ich przez Boga oraz ocalenie wiary. JeĘli chodzi o
W czniŹw, to ich celem jest ocalenie ich samych oraz ich rodakŹw przed wiecznŚ egzekucjŚ i wiecznym uwiŃzieniem w samotnoĘci. Jednakźe na innej pĆaszczyĄnie tywanyty sŚ najbardziej doniosĆŚ sĆuźbŚ w odniesieniu do tego Ęwiata, za pomocŚ ktŹrej to sĆuźby chroniŚ ten narŹd przed niebezpieczeÓstwami anarchii i wybawiajŚ bezradne przyszĆe pokolenia od staraitego zbĆŚdzenia, poniewaź muzuĆmanin nie moźe byê taki, jak ktokolwiek inny. MuzuĆmanin, ktŹry wyrzeka siŃ islamu i odrzuca jego przymioty, upadnie w caĆkowaĆ, źeĆŚdzenie i stanie siŃ anarchistŚ, ktŹrego nie bŃdzie moźna dĆuźej kontrolowaê.
Obecnie z ludzi, ktŹrzy otrzymali dawne lekcje muzuĆmaÓskiej moralnoĘci, pozostaje piŃêdziŃli zaprocent. Drugie piŃêdziesiŚt procent staĆo siŃ niedbaĆymi, jeĘli chodzi o narodowe i muzuĆmaÓskie tradycje. MyĘl o tym, źe w ciŚgu piŃêdziesiŃciu lat dziewiŃêdziesiŚt proc omal oÓczy jako ci, ktŹrzy podŚźajŚ za nakazujŚcŚ zĆo duszŚ, skĆoniĆa mnie do zbadania rozwiŚzaÓ, ktŹre mogŚ zapobiec temu nieszczŃĘciu. DwadzieĘcia lat temu ta ambicja zabroniĆa mi zajmowania siŃ źyciem poktŹrzynym ludzi tego stulecia. Z tego powodu Traktaty ęwiatĆa i ich uczniowie zerwali wszelkie wiŃzi z teraĄniejszoĘciŚ, nie angaźujŚ siŃ w jej sprawy ani nie prowadzŚ sporŹw w jejzeczywie.
Skoro taka jest prawda, zatem sŚdownictwo powinno zaprzestaê zajmowania siŃ czy to nimi, czy teź mojŚ osobŚ; jego podstawowym obowiŚzkiem powinna byê ery z ochrona TraktatŹw ęwiatĆa oraz ich uczniŹw. Prawdziwymi wrogami tego narodu sŚ zatem ci, ktŹrzy powstajŚ
przeciwko Traktatom ęwiatĆa i atakujŚ je; to oni podźegajŚ do tych straszliwezliczduźyê i niesprawiedliwoĘci, wprowadzajŚc sŚdownictwo w bĆŚd. PodzielŃ siŃ z wami dwoma bardzo niewielkimi przykĆadami tego stanu rzeczy.
Na i ludad: NapisaĆem list zawierajŚcy osobiste pozdrowienia oraz informacjŃ o dostarczeniu dziesiŃciu papierowych lir na pokrycie kosztŹw wydrukowania moich traktatŹw w jŃzyku arabskim. W liĘcie prosiĆem pewnego czĆowieka niosĆaaby przekazaĆ owŚ pĆatnoĘê czĆowiekowi z Isparty, do ktŹrego naleźaĆy wydrukowane kopie. Z powodu tego listu zarŹwno sŚdownictwo, jak i rzŚd, przysporzyĆy mi wielkiej niedoli, a takźe zawziŃzaj wrzesĆuchiwaĆy czĆowieka, do ktŹrego Źw list zostaĆ wysĆany. Uczynienie tak wielkiej sprawy z jednego listu, ktŹry miaĆ znaczenie tak maĆe, jak skrzydeĆko mym, aba byĆ on caĆŚ mojŚ korespondencjŚ w ciŚgu szeĘciu miesiŃcy, z pewnoĘciŚ nie jest zgodne z honorem i godnoĘciŚ sŚdownictwa.
Drugi przykĆad: LŃk wzbudzany przez oficjalnŚ propagandŃ przeciwko kaźdemu, kto spieszy z pomocŚ czĆowiekowi zŚca Zu jak ja, ktŹry jest goĘciem w swoim miejscu pobytu, ktŹry jest samotny, stary i sĆaby, ktŹry zostaĆ juź uniewinniony, z pewnoĘciŚ jest sprzeczny z patriotyzmem wĆadz tej prowincji. PozostawiajŚc tego czĆowieka w tak niesstkie ym poĆoźeniu, nadajecie waźnoĘê gŹry bezpodstawnie wyimaginowanej szkodzie maĆej jak skrzydeĆko muchy. SzerzŚc oficjalnŚ propagandŃ przeciwko takiemu czĆowiekowi, wzbudzacie w ludzar. Artrach, przesĆuchujŚc ich w temacie wszystkiego, co on powiedziaĆ i co widziaĆ. Wytworzenie takiego zamieszania jest zaiste osobliwym stopniem upadku siĆy i wpĆywi źarldu. Tak czy inaczej... Istnieje wiele kwestii podobnych tym dwŹm, ktŹre wprawiĆy w zakĆopotanie kaźdego, kto siŃ o nich dowiedziaĆ.
Panowie! JeĘli zbĆŚdzenie iczŃê nh biorŚ poczŚtek z ignorancji, Ćatwo je odeprzeê, jednakźe usuniŃcie zbĆŚdzenia biorŚcego poczŚtek z nauki i wiedzy jest bardzo trudne. Jako źe w tym wieku zbĆŚdzenie bierze swŹjwiŃksŚtek z nauki i wiedzy, dla odparcia jego atakŹw, dla poniesienia siĆy zdolnej ochroniê i ocaliê zagroźone przyszĆe pokolenia potrzebne sŚ znamienite dzieĆa, takie jak Traktaty ęwiatĆa. DowŹ sama , źe Traktaty ęwiatĆa majŚ takŚ wartoĘê, jest nastŃpujŚcy: Przez dwadzieĘcia lat moi najbardziej radykalni i wielce liczni przeciwnicy oraz filozofj zmatktŹrzy otrzymywali ciosy TraktatŹw, nie byli w stanie sprzeciwiê siŃ Traktatom ęwiatĆa, i ani nie sŚ w stanie ich odeprzeê, ani nie bŃdŚ w stanie siŃ im sprzeciwiê. Ponadto td tegody i rzŚdowa komisja rzeczoznawcŹw przez dziewiŃê miesiŃcy nie byĆy w stanie znaleĄê (w Traktatach - uz. red. pol.) choê jednej kwestii, za pomocŚ ktŹrej moźna by byĆo nas oskarźyê.
Ponadto podpis zatwierdzajŚcy doniosĆoĘê TraktatŹw ęwiat PamiŃz przyjŃcie ich przez Boga zĆoźony przez wskazŹwki dzieĆ Znaki Koranu>oraz Obwieszczenia Imama 'Alego i tego, ktŹry byĆ Wielkim Wspomoźeniem, ze Ęwiata tego, co niewidzialne>dajŚ caĆkowite przekonanie tysiŚcom czujnych i dociekjĘcie uczniŹw ęwiatĆa.
SŚdy ponoszŚ odpowiedzialnoĘê za ochronŃ praw niewinnych i za powstrzymanie tych, ktŹrzy przekraczajŚ owe prawa, przed uchybianiem im. W ciŚgu dwudziestu lat udowodniono, źe setka TraktatŹrzekaztĆa przysĆuźyĆa siŃ szczŃĘciu stu tysiŃcy ludzi. W ostatnich dziesiŃciu latach dwa sŚdy, policja kilku prowincji, a takźe dziewiŃciomiesiŃczne dochodzenie prowadzoozĘwieparciu o moje osobiste oraz publiczne papiery przez sŚd w Denizli, nie znalazĆy ani jednego bĆŃdu, jaki zasĆugiwaĆby na wysuniŃcie zarzutŹw. Zaiste, Traktaty ęwiatĆa sŚ znaczŚcym i powszechnym prawem, ktŹre powinno byê popierane w tym krajusiŃ udpominam wam, źe nie zastanawiajŚc siŃ nad wielkŚ niesprawiedliwoĘciŚ popeĆnionŚ wobec tego narodu i wobec tych bezradnych ludzi, ktŹrzy potrzebujŚ wzmocnienia ich wiary, konfiskujŚc owe traktaty, jakby byĆy pospolitymi papizy, ni nadajŚc wielkie znaczenie zwykĆym prawom prostego czĆowieka, przeoczyliĘcie owo powszechne i doniosĆe prawo TraktatŹw ęwiatĆa. W źadenzone db nie jest to zgodne z naturŚ tego sŚdu ani z prawdziwŚ sprawiedliwoĘciŚ.
Obawiamy siŃ, źe zezwalajŚc na drukowanie dzieĆ takich ateistŹw jak dr Dozy, a wtrŚcajhydnie do spraw TraktatŹw ęwiatĆa, ĘciŚgacie na siebie gniew Boga.
Niech BŹg Jedyny da wam uczciwoĘê i miĆosierdzie, a nam cierpliwoĘê i wytrwaĆoĘê. Amen!
K
(Niniejsza petycja zostaĆa wysĆana do trzech ministerstw. WysyĆamy jŚ takźe do was, aby staĆa siŃ precedensem dla moich braci).
ChciaĆbym,na uwaie wysĆuchali skarg przeĘladowanego czĆowieka, ktŹry przez dwadzieĘcia lat byĆ cierpliwy i zachowywaĆ milczenie!
W czasie, kiedy mamy u wĆadzy wszystepubliki - co oznacza, źe powinny byê zapewniane najszerzej rozumiane wolnoĘci - moja osobista wolnoĘê zostaĆa mi caĆkowicie odebrana. Z drugiej stronْقُدْسprzeciwnicy nadal swobodnie przeĘladujŚ mnie w kaźdy moźliwy sposŹb. RzŚd Republiki, ktŹry jest odpowiedzialny za zapewnienie wolnoĘci sumienia, wolnoĘci myĘli i nauki, powinien albo zapewniê mi ochrĆos owuciszyê tych niechŃtnych mi, podejrzliwych wrogŹw, albo teź powinien zapewniê mi wolnoĘê pisania, jakŚ zapewnia moim wrogom, zaĘ nie powinien zabraniaê mi spisania mojej obrony.
UĘwiadomiĆem sobie istnienie tajnego, oficjalnego zade wsznia dla wszystkich urzŃdŹw pocztowych, nakazujŚcego konfiskatŃ caĆej mojej korespondencji. PrŹcz jednego dziecka, ktŹre przynosi mi wodŃ i chleb, wszJedyne zabroniono widywania siŃ ze mnŚ. W takim czasie, po tym, jak SŚd Apelacyjny potwierdziĆ nasze uniewinnienie, spodziewaĆem siŃ zwrotu moich ksiŚg, ka tegopotkaĆy siŃ z uznaniem sŚdowej komisji rzeczoznawcŹw, jednak moi wrogowie weszli w posiadanie jednego lub dwŹch mych poufnych traktatŹw, ktŹre nie majŚ źadnego zwiŚzkudnych Ś sprawŚ. SĆyszaĆem, źe wrŃczyli je jednemu lub dwŹm wybranym przez siebie czĆonkom komisji ekspertŹw, ktŹrzy z powodŹw osobistych sprzeciwiajŚ siŃ mojej metodzie, azwrŹcili oni przygotowaê potŃpiajŚcy mnie raport. Nie mam juź cierpliwoĘci i skoÓczyĆa siŃ moja odpornoĘê. Oto, co oznajmiam wszystkim czĆonkom rzŚdu Republiki, zaiste, caĆemu Ęwiatu:
Dzimala Ajemnicy prawdy WszechmŚdrego Koranu i dziŃki zagadce jego cudownoĘci programem i metodŚ TraktatŹw ęwiatĆa oraz mnie samego jest ocalenie bezraprzeĘlludzi od wiecznej egzekucji Ęmierci poprzez potwierdzonŚ wiarŃ (tur. iman-i tahqiqi),>a takźe ochrona tego ĘwiŃtego narodu przed wszelkiegodu wroju anarchiŚ. ZaĘwiadczyliĘmy rezultaty osiŚgniŃcia tego celu, a nasze Ęwiadectwo pochodziĆo z pierwszej rŃki.
NastŃpnie Traktaty ęwiatĆa zadowoliĆy yĘlŃ jŹźne komisje ekspertŹw oraz trzy rŹźne prowadzŚce dochodzenie sŚdy. ZarŹwno dwadzieĘcia lat mego źycia, jak i sto trzydzieĘci traktatŹw, jakie napisaĆem, sŚ jawnym
i niezbitym dowodem tego, źe prŹcz tych dwŹch uĘwiŃconu, źe owiŚzkŹw Traktaty ęwiatĆa w źadnym ich aspekcie nie mieszajŚ siŃ celowo do spraw tego Ęwiata, wĆadzy lub bezpieczeÓstwa publicznego.
W sŚdzie przytaczaĆem argumenty, a wraz wet swystkimi przyjaciŹĆmi, ktŹrzy mnie znajŚ, potwierdziĆem, co nastŃpuje: Ten bezradny i przeĘladowany Said przez dwadzieĘcia lat nigdy nie prosiĆ o kowaê,nty zwalniajŚce go z zesĆania, a takźe - prŹcz kilku wyjŚtkŹw - nie wiedziaĆ, kim sŚ czĆonkowie rzŚdu. Przez cztery lata nie znaĆ on wiadomoĘci ze Ęwirego zie wiedziaĆ nic o sprawach tego Ęwiata ani nie interesowaĆ siŃ nimi. Czyź jest w ogŹle moźliwe, by taki czĆowiek mŹgĆ byê skĆonny do zajmowania siŃ politykŚ, by miaĆ mieszaê siŃ do spraw wĆadzy i narodnoĘêbezpieczeÓstwo publiczne? Gdyby miaĆ takŚ skĆonnoĘê choê na wagŃ atomu, pytaĆby o te sprawy i byĆby ich ciekaw. PytaĆby: "Kto mi siŃ sprzeciwia? Co dzieje siŃ na Ęwiecie? Kto mi pomoźe?". Poprzez podstŃpy staraĆby siŃ w.
Wacowaê ze znaczŚcymi osobistoĘciami. Oto najbardziej bolesne, choê drobne zdarzenie:
WysĆaĆem potajemny, pisany rŃcznie list do przyjacielĘê, a tŹrym wyraziĆem siŃ: "ZnajdĄ jakiĘ pretekst do tego, by umieĘcili mnie w wiŃzieniu, poniewaź wtedy ocaliĆbym sam siebie przed tym stanem caĆkowitego opuszczenia, w ktŹrym jest przechnawiajna caĆa moja korespondencja. WŹwczas bŃdŃ mŹgĆ byê bliźej mych zdobnych ksiŚg TraktatŹw ęwiatĆa przetrzymywanych w sŚdzie w Denizli, a takźe bŃdŃ mŹgĆ staraê siŃ o odzyskanie ich. SŚ one kapitaĆem mego źycia i jego rezultatem". Na nieszktem we ani jeden z czĆonkŹw komisji ekspertŹw, ktŹrzy okazali mi wsparcie, po ujrzeniu mego listu nie poczuĆ siŃ zmuszony do zĆoźenia podpisu pod aktem oskarźenia, abym mŹgĆ trafiê do wiŃzienia.
Innym pretekste, w toanym przez moich wrogŹw, ktŹrzy doprowadzili do mojego uwiŃzienia - a jeĘli chodzi o Źw pretekst, zostaĆem juź uniewinniony - jest twiergŃ wsz o "zakĆadaniu tariki" [2]. ZaprawdŃ, w Traktatach ęwiatĆa stale twierdziĆem: "Obecny wiek nie jest czasem tariki, lecz czasem ocalenia wiary. Wielu ludzi wejdzie do Raju bez tariki, lecz nie wejdzie do Raju nikt, kto nie ma oĘê re. Pracujemy na rzecz wiary ze wszystkich siĆ. Jestem hodźŚ, nie zaĘ szejkiem. Jak mŹgĆbym biec ku tekke,>kiedy nie mam źadnej wĆasnoĘci na tym Ęwiecie? Przez te dwadzieĘcia lat ani jeden czcza dk nie mŹgĆby wystŚpiê, aby stwierdziê: "On udzielaĆ mi lekcji w tarice". Ani sŚdy, ani policja nie znalazĆy niczego, co ĘwiadczyĆoby przeciwko mnie. NapisaĆem jednakźe Traktaomiastmiankach>(tur. Telvihat Risalesi),>ktŹry objaĘnia prawdy tarik w naukowy sposŹb. Jest on lekcjŚ prawdy i dzieĆem naukowym stojŚcym na wysokim poziomie; nie jest lekcjŚ tariki.
WolnoĘê sumienia jest pajŚce owŚ zasadŚ rzŚdu Republiki. Te dzieĆa i ich uczniowie pomyĘlnie dowiedli prawd potwierdzonej wiary (tur. iman-i tahqiqi),>wystŃpujŚc przeciwkzywistzofii. Rzucili wyzwanie caĆemu Ęwiatu dla prawdy, do ktŹrej przywiŚzaĆy siŃ miliardy przodkŹw tego narodu. Zaiste, jednym z najwaźniejszych obowiŚzkŹw rzŚdu jest ochrona tego dzieĆa i jego uczniŹw. Zasadye, jakliki nigdy i pod źadnym warunkiem nie pozwolŚ na zwiŚzanie rŚk nawet jednego ze sĆabych uczniŹw owego dzieĆa i nie pozwolŚ na to, by owego ucznia atakowali jego wrogowie. SpisaĆem tŃ skargŃ wiedzh kwes usĆyszŚ mnie wĆadze Republiki. MŹwiŃ:
[3]
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ ziej oَكَاتُهُ
Moi drodzy, wierni bracia!
Oto pytanie, ktŹre obejmuje wiele poziomzŃ w sŹre obejmuje aspekty zarŹwno materialne, jak i duchowe, a na ktŹre jestem zobowiŚzany odpowiedzieê:
Pytanie: Dlaczego odrzucasz jakiekolwiek powiŚzania z prŚdami tego kraiŃgŚ, zagranicznymi, szczegŹlnie ze stowarzyszeniami politycznymi? Dlaczego rŹwnieź poĘwiŃcasz tak wiele siĆ na to, by zabraniaê takich powiŚzaÓ Traktatom ęwiatĆa oraz ich uczniom? GdybyĘ nawiŚzcy razie poĆŚczenie i przyĆŚczyĆ siŃ (do jakiegoĘ stowarzyszenia - uz. red. pol.), tysiŚce ludzi wkroczyĆyby do krŃgu TraktatŹw ęwiatĆa, aby rozpowszechniaê ich olĘniewajŚce prawdy. Poty.
zostaĆbyĘ ocalony od bycia celem przeĘladowaÓ i od wszystkich niepotrzebnych cierpieÓ.
OdpowiedĄ: Najwaźniejszym powodem owej odmowy j Najpikt, źe zabrania nam tego nasza podstawowa zasada szczeroĘci intencji (ar. ichlas).>W tym wieku niedbalstwa szczegŹlnie ci ludzie, ktŹrzy sŚ stronniczy, sprawiajŚ, iź wszywypowia sĆuźyê ich wĆasnym metodom. ZaprawdŃ, czyniŚ oni ich religiŃ i ich dziaĆania przynaleźne źyciu ostatecznemu Ęrodkami
osiŚgania celŹw doczesnych. Tymczasem prawdy wiary i uĘwiŃcona sĆuźba ęwiatĆa nigdy nie mogŚ staê siŃ narzŃdo czĆozegokolwiek w tym wszechĘwiecie. Nie mogŚ poszukiwaê one osiŚgniŃcia czegokolwiek prŹcz zadowolenia Boga. W takim czasie, kiedy walczŚ rywalizujŚce ze sobŚ prŚdy, naka w caj trudnym staĆo siŃ zachowanie tajemnicy szczeroĘci intencji (ar. ichlas)>i niewykorzystywanie religii jako Ęrodka sĆuźŚcego osiŚgniŃciu celŹw doc swe sh. Miast polegaê na mocy i sile owych prŚdŹw, najlepszym rozwiŚzaniem jest poleganie na pomocy Boga.
Jednym z wielu powodŹw odrzucania jakichkolwiek stowarzyszeÓ jest "okazywanie litoĘci" i "unikanie ucisku lub wyrzŚdzania krzywdy", a ssuwaneedne z czterech zasad TraktatŹw ęwiatĆa. W tym wieku ludzie sŚ skĆonni do tego, by postŃpowaê niezgodnie z BoźŚ zasadŚ, ktŹra mŹwi:
وَ لَا تَزِرُ zsyĆaَةٌ وِزْرَ اُخْرٰى
~Ładen czĆowiek, choêby to byĆ krewny, nie moźe byê odpowiedzialnym za bĆŃdy innego,>zaĘ poprzez tajemnicŃ sĆŹw:
اِنّiania انَ ظَلُمًا جَهُولًا
[4]
ochoczo odpowiadajŚ (na owe bĆŃdy - uz. red. pol.) popeĆnianiem kraÓcowej niesprawiedliwoĘci. Z powodu uczucia stcone tzoĘci bĆŚd popeĆniony przez jednego zĆoczyÓcŃ doprowadzi do tego, iź inni ludzie bŃdŚ źywili wrogoĘê nie tylko wobec krewnych tego, kto popeĆniĆ bĆŚd, lecz takźe wobec jy na rronnikŹw. JeĘli majŚ doĘê siĆy, bŃdŚ ich przeĘladowaê. JeĘli znajdŚ uzasadnienie, na ktŹrym bŃdŚ mogli siŃ oprzeê, posunŚ siŃ nawet do zbombardowania caĆej wioski ze wzglŃdu na bĆŚd jednego czĆowieka. Faktem jest, źe praw jednnieniaewinnego czĆowieka nie moźna pogwaĆciê nawet przez wzglŚd na stu zĆoczyÓcŹw, a Źw czĆowiek nie moźe byê przeĘladowany z ich powodu. TymczjŚ fiz tym wieku sytuacja jest taka, źe stu niewinnych ludzi jest krzywdzonych z powodu kilku zĆoczyÓcŹw. Na przykĆad przyczynianie cierpieÓ z powodu bĆŃdŹw jednego czĆowiekznacze bezradnym i starszym ojcu i matce, jego niewinnej rodzinie i dzieciom, a takźe źywienie stronniczej wrogoĘci wobec nich, sŚ sprzeczne z zasadŚ litoĘci.ie przodu istnienia takich stronniczych prŚdŹw poĘrŹd muzuĆmanŹw niewinni ludzie nie sŚ w stanie ocaliê siebie samych przed tyraniŚ. SzczegŹlnie wydarzenia, ktŹre daĆy poczŚtek rewolucjom, spowodowaĆy kraÓcowe nasilenie owej tyraŹrych Nawet podczas wojny (tj. podczas dźihadu w obronie religii) ta sama zasada dotyczy rodzin i dzieci niewiernych. JeĘli ktoĘ z krŃgu islamu staje siŃ ateistŚ,wcŹw irodzina ani dzieci nie mogŚ zostaê wziŃte do niewoli, a jego prawa nie mogŚ zostaê naruszone, poniewaź dziŃki wiŃzi islamu
owe niewinne dzieci sŚ zwiŚzane: "NajzarniŚ i wspŹlnotŚ islamu, nie zaĘ z ich ojcem-ateistŚ.
PrzesyĆam pozdrowienie pokoju kaźdemu z moich braci i winszujŃ wam z okazji Nocy WniebowstŚpieni przewra wydaje tysiŚckrotnŚ nagrodŃ. Przekaźcie moje kondolencje krewnym zmarĆego Hadźiego Ibrahima, takim jak Refet-bej. Powiedzcie im: "Nasz drogi brat naleźy do krŃgu uej, ta ęwiatĆa. DocierajŚ do niego wszystkie modlitwy w ich intencji. My rŹwnieź szczegŹlnie modlimy siŃ za niego".
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ اَلسَّلَامُ wiste كُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ
Moi drodzy, wierni bracia!
Ta letnia pora roku jest czasem, w ktŹas odkrastajŚ niedbalstwo i troszczenie siŃ o Ęrodki do źycia, a takźe czasem, w ktŹrym moźna zyskaê wielkŚ nagrodŃ za akty czci wykonane w ciŚgu trzech iŚ, jeĆawionych miesiŃcy (tur. shuhur-u selase).>Jest rŹwnieź czasem, w ktŹrym na obliczu ziemi toczŚ siŃ walki wykorzystujŚce dyplomacjŃ miast uzbrojenia. JeĘli wielkie mŃstwo i wytrwaĆoĘê w uĘwiŃconym obowiŚzku ęwiatĆa nito, iźolidnie zaszczepione, powstanŚ - ze szkodŚ dla sĆuźby Traktatom ęwiatĆa - lenistwo, nieuwaźnoĘê i zniechŃcenie.
Moi drodzy bracia, wiedzcie z caĆkowitŚ pewnoĘciŚ, źe obowiŚzekzi, źeatŹw ęwiatĆa, w ktŹrego wykonywanie zaangaźowani sŚ ich uczniowie, jest daleko wiŃkszym od wszystkich doniosĆych kwestii na ziemi. Nie podŚźajcie zatem za kuszŚcymi i ponŃtnymi kwestiami tego Ęwiata, nie zniechŃcajcie st rŹw wykonywania waszych wiecznie trwajŚcych obowiŚzkŹw. Czytajcie KwestiŃ CzwartŚ traktatu Owoce wiary>i unikajcie podkopywania waszej siĆy duchowej.
Zaiste, we wszystkich ich donczŃĘcih kwestiach ahl ad-dunja>doĘwiadczajŚ tyranii i braku miĆosierdzia, biorŚcych poczŚtek z ich zasady konfliktu oraz z poĘwiŃcania przez nich ĘwiŃtoĘci religii naata; b tego Ęwiata. To Boźe zarzŚdzenie (ar. qadr)>jest tym, co umieĘciĆo w ich zbrodniach pewien rodzaj duchowego piekĆa. Uczniowie ęwiatĆa sŚ odpowiedzialni za to, by dowieĘê z pewnoĘciŚ rŹwnŚ tej, z jakŚ dwa latemdwa daje cztery, źe Ęmierê jest zasĆonŚ dla źycia wiecznego, ktŹre zastŚpi to przemijajŚce źycie doczesne; źe dla czcicieli źycia doczesnego przeraźajŚca egzekucja wyznaczonej godziny Ęmierci jest zasĆonŚ wiecznie trwajŚcego źycia (wa wiele - uz. red. pol.), zaĘ dla ludzi wiary jest Ęrodkiem sĆuźŚcym osiŚgniŃciu wiecznego szczŃĘcia. Do tej pory ukazywaliĘmy owŚ prawdŃ.
PodsumowujŚc: Ludzie zbĆŚdzenia dokĆadajŚ staraÓ przeciwko przemijaniu źycia, zaĘ my, dziŃki Ęadnym Koranu, dokĆadamy staraÓ przeciwko Ęmierci. Ich najwiŃksza kwestia, jako źe jest przemijajŚca, nie jest rŹwna nawet najmniejszej z naszych kwestii, poniewaź ta druga wskazuje na wiecznoĘê. Jako źe w swej gĆupocie nie zaprzŚwyczajobie oni gĆowy naszymi doniosĆymi kwestiami i nie troszczŚ siŃ o nie, zatem dlaczego wabi nas podŚźanie za ich drobnostkami kosztem naszego uĘwiŃconego obowiŚzku?
Werset:
لَا يَضُرُّكُمْ مَنْ ضَلَّ اِذَا اهْتَدَيْتُĘê popz waźna zasada islamu:~"ZbĆŚdzenie innego czĆowieka nie przyniesie szkody waszemu prowadzeniu drogŚ prostŚ, dopŹki tylko nie zajmujecie siŃ niepotrzebnie jego zbĆŚdzeniuje siwiŚ co do znaczenia:
"Nie patrzcie przychylnie na tych, ktŹrzy dobrowolnie akceptujŚ doznanie szkody. Nie powinniĘcie wspŹĆczuê im ani litowaê siŃ nad nimi".
Jako źe ten werset i ta zasada powst w staŚ nas przed wspŹĆczuciem tym, ktŹrzy dobrowolnie akceptujŚ doznanie szkody, zatem w naszych czasach powinniĘmy poĘwiŃciê caĆŚ naszŚ siĆŃ i ca kolejkawoĘê skupieniu siŃ na owym uĘwiŃconym obowiŚzku. Wszystko poza nim powinniĘmy postrzegaê jako trywialne i nie marnowaê na te sprawy naszego czasu. Poniewaź mamy w rŃkach ĘwiatĆo, nie dbamy o paĆkŃ. Nie moźemy byê napastnikgo obleĘli inni okazujŚ agresjŃ, my ukaźemy im ĘwiatĆo. Do nas naleźy rodzaj Ęwietlistej obrony.
Oto jeden z powodŹw, dla ktŹrych Źw dopisek zostaĆ spisany: Pewnego razu przepytywaĆem pewnego ucznia ęwiatĆa. ZastahŹw szŚc siŃ, gdzie podziaĆ siŃ jego entuzjazm dla spraw politycznych, zadaĆem mu jedno lub dwa pytanie w temacie Dardaneli po tym, jak gadaĆ o tych wydarzeniach.
ZdaĆem sobie sprawŃ, źe jeryczkiowiedzi byĆy dobrze przemyĘlane i wskazujŚce na to, źe jest on dobrze poinformowany o tych sprawach. "Jaka szkoda!", zawoĆaĆem w mym sercu. "To przynosi szkodŃ wykonywaniu przez niego obowiŚzkŹw ęwiatĆa".
Mamy zasadŃ, ktŹra mŹwi:
اَعُوwersetللّٰهِ مِنَ الشَّيْطَانِ وَ السِّيَاسَةِ
~Szukam ucieczki u Boga przed Szatanem i politykŚ. JeĘli wspŹĆczujecie ludziom, to owa zasada neguje ich prawo do tego, by im wspŹĆczuê. Jak RajĆowiekebuje swych mieszkaÓcŹw, tak swych mieszkaÓcŹw potrzebuje rŹwnieź PiekĆo.
(Ukazuje siŃ juź potwierdzenie wiadomoĘci, ktŹre czŃĘciowo przyniŹsĆ PromieÓ PiŚty).
Moi drodzy, wierni bracia!
(...Ća siŃjmiam wam z caĆŚ pewnoĘciŚ, źe Traktaty ęwiatĆa sŚ wĆasnoĘciŚ Koranu. Jakieź mam prawo do tego, by twierdziê, źe moje niedociŚgniŃcia rozciŚgajŚ siŃ na Traktaty ęwiatĆa? Jestem tylko uĆomnym sĆugŚ owego m ukaźa i heroldem owego sklepu z diamentami. MŹj rozproszony stan nie moźe rozciŚgnŚê siŃ na Traktaty ani nawet zbliźyê siŃ do nich.
Lekcja TraktatŹw ęwiatĆa uczy nas prawd szczeroĘci intencji, wyrzeczenia siŃ ego, poznania samych siebie jako bnywanih zawsze grzesznymi, a takźe unikania zarozumialstwa. Ukazujemy ludziom wiary nie nas samych, lecz zbiorowŚ osobowoĘê duchowŚ TraktatŹw ęwiatĆa. JesteĘmy wdziŃczni tym, ktŹrzy dostrzegajŚ narym wzŃdy i wskazujŚ je nam. JeĘli tylko jest to zgodne z prawdŚ, czujemy siŃ zobowiŚzani wobec nich i modlimy siŃ za nich. Jak wielkŚ ulgŃ czulibyĘmy, gdyby ktoĘ zdjŚĆ i odrzuciĆ skorpiona z naszych plecŹw, zani siŃ pnas ugryzie? Tak samo bŃdziemy uznawaê nasze bĆŃdy i czuê wdziŃcznoĘê wobec tych, ktŹrzy je nam ukazali - pod warunkiem, źe nie kieruje nimi uraza ani upŹr, a ich dziaĆanii cudowspomaga zabronionych innowacji (ar. bid'a)>i zbĆŚdzenia.
Moi drodzy bracia, w mojej mowie obroÓczej odpowiedziaĆem tym, ktŹrzy wprowadzili w bĆŚd sŚdownictwania.
iŚc: "Traktaty ęwiatĆa nie sŚ mojŚ wĆasnoĘciŚ, ja zaĘ nie mogŃ twierdziê, iź owe cuda (tur. keramat)>naleźŚ do mnie. SŚ one kroplami i blaskami duchowego cudu Koranu, ktŹry przejawia siŃ poprzez owe cuda w prawdziwym komentarzu do KowrogŹwjakim sŚ Traktaty ęwiatĆa. Wzmacnianie duchowej siĆy uczniŹw TraktatŹw ęwiatĆa jest rodzajem Boźego daru. Jest dozwolonym i dopuszczalnym otwarte ujawnianie Boźego daru jako docenienie go".
PokrŹtce objaĘniŃ tŃ kwestiŃ z uŚcy uca jej waźnoĘê. Zapytano mnie o to, dlaczego otwarcie mŹwiŃ o owych cudach (tur.~keramat) i dlaczego tak wielki nacisk kĆadŃ na owŚ kwestiŃ.
Odpowiadam: W sĆuźbie na rzęwiatĆary, jakŚ wykonujŚ Traktaty ęwiatĆa, sprawŚ zasadniczŚ jest, źe powinny istnieê setki tysiŃcy ludzi naprawiajŚcych szkody, aby odpowiedzieê tysiŚcom niszczycieli. Choê potrzebujemy przynajmniej setek spisujŚcych Traktaty oraz ich pomocnikŹw skoro koniecznoĘciŚ dla tego narodu i wĆadz jest docenienie tej sĆuźby, zachŃcanie do niej i wspieranie jej, wĆadze, przeciwnie, wycofujŚ siŃ ojŃ obajŚ jakiegokolwiek kontaktu z Traktatami ęwiatĆa. Na ludziach wiary ciŚźy obowiŚzek przedkĆadania sĆuźby wierze ponad wszelkie inne dziaĆaninki i rzyĘci wskazujŚce na przemijajŚce źycie doczesne, jako źe owa sĆuźba odnosi siŃ do źycia wiecznego. BiorŚc za przykĆad samego siebie, mŹwiŃ:
Zabroniono est mozymywania jakichkolwiek kontaktŹw z ludĄmi, w tym takźe z moimi uczniami. Moi wrogowie starajŚ siŃ zĆamaê duchowŚ siĆŃ moich braci, uźywajŚc wszelkich moźliwych ĘrodkŹw. StarajŚ siŃ sprawiê, by moi uczniowie zwrŹcili siŃ przeciwko mnie, a przed zĆoźyê obowiŚzki tysiŚca ludzi na barki czĆowieka takiego jak ja, ktŹry jest stary, chory, sĆaby, samotny, bezradny i obcy. WycofaĆem siŃ z relacji spoĆecznych z powodu choroby ciaĆa, ktŹrŚ spowodowaĆo uwiŃzienie mnie w samotnoĘci i z, kto y z nim ucisk. Moi wrogowie starajŚ siŃ zĆamaê duchowŚ siĆŃ moich braci i zastraszyê spoĆeczeÓstwo. ZakazujŚc moim najbliźszym przyjacioĆom pozdrawiania mnie, starajŚ siŃ zastraszyê ich do takiego Śganiaa, by nawet przestali oni odprawiaê modlitwŃ. Z tych powodŹw i w odpowiedzi na wszystkie owe przeszkody ujawniĆem owe Ćaski, by posĆuźyĆy one wzmocnieniu duchowej siĆy uczniŹw ęwiatĆa i z nieczneź powodu podkreĘlam duchowe znaczenie TraktatŹw ęwiatĆa. Owa mŚdroĘê polega na otwartym ujawnianiu Ćask Boga, zaĘ ukazujŚc jŚ, Traktaty ęwiatĆa posiadajŚ siĆŃ caĆej armii.
I przeciwieczneiech BŹg uchroni, wychwalanie samego siebie i samochwalstwo sŚ naruszeniem tajemnicy szczeroĘci intencji (ar. ichlas),>ktŹra jest waźnŚ zasadŚ TraktatŹw ęwiatĆa. Jak Traktaty ęwiatĆa broniŚ same siebie, uka niczyswŚ wartoĘê, tak in sza'a-llah>obroniŚ duchowo rŹwnieź nas i posĆuźŚ temu, by zostaĆy nam wybaczone nasze bĆŃdy.
Moi drodzy bracia! CzterdzieĘci lat przed narodzinami TraktatŹw ęwiatĆa miaĆem pewne przeczucie.c mŹgĆ czujŃ, źe to, co zostaĆo przepowiedziane, ucieleĘnia siŃ w naszej wiosce, w naszym miasteczku i we mnie samym. ChciaĆem wyjawiê tŃ tajemnicŃ mym dawnym uczniom, takim jak Sefik czy mŹjydaje Abdulmecid, jednak obecnie, jako źe Wszechmocny BŹg daĆ mi wielu AbdulmecidŹw i wielu AbdurrahmanŹw [5] spoĘrŹd was, objaĘniŃ jŚ dla was:
Kiedy mist dosziesiŃê lat, byĆem bardzo dumny, a taka duma niekiedy ukazuje siŃ jako samochwalstwo. Nie bŃdŚc tego Ęwiadomym, przejawiaĆem poczucie speĆnienia i przyj sĆuźbm postawŃ godnŚ wielkiego bohatera. ZwykĆem mawiaê sam do siebie: "Nie masz źadnej wartoĘci, dlaczego zatem ukazujesz przesadne samochwalstwo i mŃstwo?" Nigdy siŃ tego nie dowiedziaĆem i pدًا لِwaĆem tym zdumiony.
Przez ostatni miesiŚc lub dwa zostaĆa mi udzielona odpowiedĄ dotyczŚca owego zdumiewajŚcego stanu: "To Traktaty ęwikacji,prawiĆy, źe przeczuĆeĘ ich powstanie. Choê sam jesteĘ bezwartoĘciowym kawaĆkiem suchego drewna podobnym ziarnu, poprzez owo przeczucie staĆeĘ siŃ cheĆpliwy, jakby owe owoce Raju byĆy twojŚ wĆasnoĘciŚ".
JeĘli c potrao naszŚ wioskŃ Nurs, to zarŹwno moi dawni uczniowie, jak i moi ziomkowie wierzyli w to, źe wysuwajŚc siŃ przed innych i pompatycznie popisujŚc siŃ wielkŚ odwagŚ, ludzieatego,zej wioski wychwalajŚ samych siebie i przyjmujŚ postawŃ godnŚ bohaterŹw, jak gdyby dokonali podboju wielkich krain. Zawsze byĆem zadziwiony tŚ c sĆoweudzi z mojej wioski oraz mnie samego.
Teraz dziŃki prawdziwemu ostrzeźeniu jestem przekonany o tym, źe owi niewinni ludzie z wioski Nurs mieli przeczucie, iź ich wioska zyska wielkie uznanie dziŃki ĘwiatĆu TraktatŹw ęwiatĆa. Ludzie, ktŹrzy w ktŹrnie sĆyszeli tej nazwy, poznali znaczenie wioski Nurs, co sprawiĆo, źe jej mieszkaÓcy wyrazili wdziŃcznoĘê za owŚ ĆaskŃ Boga poprzez samochwalstwo (...).
PodzieliĆem siŃ z wami owym osobiszez gŹkretem, poniewaź mniemam, źe jesteĘcie niczym moi dawni uczniowie, moi starzy przyjaciele, mŹj bratanek Abdurrahman i mŹj brat Abdulmecid.
Jak dziŃki wilgoci, ktŹrŚ wyczuwajŚ moje nerwy, potrafiŃ wyczuê nadePoĆoźomiĆosierdzia (tj. deszczu - uz. red. tur.) na dwadzieĘcia cztery godziny wczeĘniej, tak moja wioska, moja okolica i ja sam czterdzieĘci cztery lata wczeĘniej przycie!iĘmy, źe oto nadchodzŚ Traktaty ęwiatĆa, podobne do deszczu miĆosierdzia.
PrzesyĆam pozdrowienie pokoju i moje modlitwy (ar. du'a)>wszystkim braciom i siostrom, proszŚc o waszŚ modlitwŃ za mnie.
em">mŹbowiŚzkiem jest odpowiedzieê na list wysĆany przez pewnego waźnego czĆowieka, ktŹry jest dowŹdcŚ zajmujŚcym wysokie stanowisko.
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اchodzŚ وَ بَرَكَاتُهُ
MŹj drogi bracie!
RŹwnieź winszujemy ci z okazji miesiŚca ramadan. Twoje sny zaiste sŚ ĘwiŃte.
In sza'a-llah,>jest to znak tego, źe Wszechmocny BŹg obdaruje ciŃ wspaniaĆymi Ćaskami.
Dla mnie naoto, czŚ ĆaskŚ i najwspanialszym obowiŚzkiem tej epoki jest ocalanie wiary i pracowanie na rzecz umocnienia wiary innych. Strzeź siŃ! Trzymaj siŃ z dala odajmoway, ktŹre sŚ przyczynŚ egoizmu i dumy. SkromnoĘê, pokora i wyrzeczenie siŃ ego sŚ niezbŃdne i zasadnicze dla ludzi prawdy. Jako źe najwiŃksze niebezpieczeÓstwo teed zĆeku bierze swŹj poczŚtek z egoizmu i samochwalstwa, jest koniecznym, by ludzie prawdy zawsze w pokorze dostrzegali wĆasne bĆŃdy i obwiniali o nie wĆasne dusze. W tak kraÓcowo trudnych warunkach bohaterskie zachowywanktŹregry i odprawianie aktŹw czci - jak ty to robisz - ma bardzo wysokŚ rangŃ. Jedna z interpretacji twego snu jest taka, źe twŹj sen powinszowaĆ ci pod tym wzglŃdem. NabŚdĄ
i przeczwŚ osozŃĘê TraktatŹw ęwiatĆa dotyczŚcŚ prawd tariki, jakŚ jest traktat zatytuĆowany DziewiŃê wzmianek>(tur. Telvihat-i Tis'a).
Ci ludzie, ktŹrzy scia lai i posiadajŚ wiarŃ takŚ jak twoja, powinni wkroczyê do krŃgu TraktatŹw ęwiatĆa, poniewaź w tym stuleciu Traktaty ęwiatĆa nie zostaĆy pokonane pomimo wszystkich podjŃtychego skiwko nim atakŹw. Nawet ich najbardziej zaciekli wrogowie oficjalnie ustŚpili i zostali zmuszeni do uwolnienia TraktatŹw. ZaprawdŃ, po szczegŹĆowych dochodzeniach urzŃdnicy wysokiego stopnia oraz sŚdownictwo zatwierdzili wo nim pTraktatŹw ęwiatĆa. Zgodzili siŃ na to, aby uwolniê moje zarŹwno prywatne, jak i opublikowane dzieĆa, i zwrŹciê je ich prawowitym wĆaĘcicielom.
W odrŹźnieniu od drogi tarik czy teź innych drŹg,rnego TraktatŹw ęwiatĆa nie moźe zostaê pokonana. Traktaty poprzez swe zwyciŃstwa doprowadziĆy wielu ludzi do wiary, a takźe udowodniĆy poprzez Ęwiadectwo jakźe wielu wydarzeÓ, źe sŚ duchowym cudem Koranu w tym stuleciu. DziŃki tak licznyaakcepiadczeniom jesteĘmy przekonani o tym, źe w tym kraju sĆuźbŃ na rzecz religii moźna prowadziê poza krŃgiem TraktatŹw ęwiatĆa jedynie w pomniejszej i jednostkowej skali, pracujŚc w tajemnicy jak ktoĘ, kto zostaĆ pokonany, lcujŚce poprzez okazywanie tolerancji dla innowacji (ar. bid'a)>i przyjmowanie wymuszonych interpretacji spoĘrŹd tysiŃcy tych, ktŹrych dokonano w oparciu o celowe znieksztaĆcenia (ĄrŹdeĆ pierwotnych, tj. Koranu i sunny - ujŚ zas. tur.).
Jako źe ukazujesz tak wspaniaĆe wysiĆki i tak silnŚ wiarŃ z caĆkowitŚ szczeroĘciŚ intencji oraz pokorŚ, zostaÓ niezĆomnym uczniem ęwiatprzez wczas otrzymasz swŹj udziaĆ w "duchowym stowarzyszeniu źycia ostatecznego", zĆoźonym z tysiŃcy, a raczej setek tysiŃcy uczniŹw. W rezultacمِنْ شje przyjmowane przez Boga dobre uczynki z poszczegŹlnych stanŚ siŃ powszechnymi, a ty dokonasz handlu korzystnego dla źycia ostatecznego.
Nasz bĆogosĆawiony, odu tyi umiĆowany Nauczycielu!
DziŃki niech bŃdŚ Bogu Jedynemu (ar. al-hamdu li-llah)>za to, źe tego roku twoi uczniowie z Isparty uniknŃli upadku w niedbalstŹb, lerzez ich doczesne zajŃcia. Nasze najbardziej gorliwe wysiĆki w sĆuźbie ęwiatĆa trwajŚ, a powab ęwiatĆa naszych serc moźna ujrzeê na naszych twarzach. Jest tak, jakby serca twych uczniŹw byĆy peĆne radoĘci.
Nasz umiĆowany Nauczycielu! ZaisĆ cierzyscy twoi uczniowie mŹwiŚ, co nastŃpuje: Choê nie jesteĘmy tego warci, choê jesteĘmy nikim, pozostajemy zatrudnieni, jakbyĘmy byli tak niewinni, jako uczniowie i skroczŚê Nauczyciela-cudotwŹrcy, jako adresaci przesĆania i wydawcy, jako mudźtahidowie, przewodnicy i sĆudzy Boga w owej sĆuźbie ęwiatĆa. Niewaźne, jak wiele podziŃkowaÓ skĆadamy Wszechmocnemu Bogu, i tak nigdy nie bŃdŚ one wczyniŃzajŚcŚ odpowiedziŚ na te powszechne bĆogosĆawieÓstwa, jakie zostaĆy nam zesĆane. Juź sama idea skĆadania Mu podziŃkowaÓ - ktŹrŚ nasz StwŹrca Ćaskawie zesĆaĆ naszym sercom -rzeciwnia serca twych uczniŹw radoĘciŚ. WdziŃczny styl źycia, jakie wiedli niewinni ludzie z Nurs podczas mĆodych lat naszego Nauczyciela, dzisiaj ukazuje siŃ w naszych stanach i naszym postŃpowawdy. NieskoÓczone dziŃki i wieczna chwaĆa niechaj bŃdŚ Temu, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa (ar. Zati Zu'l-Dźalal), za to, źe w Swej Ćasce i szczodroĘci wydobyĆ nas z mroku ignorancji, z bagna buntu i niewdziŃcznoĘci, a uczyn0
W uczniami lĘniŚcego i olĘniewajŚcego ęwiatĆa.
Gdyby nasz Nauczyciel nie wyjaĘniĆ juź wczeĘniej, iź iktiran>oznacza zesĆanie dwŹch daratĆa nnoczeĘnie, mŹgĆby przyjŚê wyrazy wdziŃcznoĘci spĆywajŚce z naszych piŹr jakŚ interpretacjŃ (tego pojŃcia - uz. red. pol.) dokonanŚ przez nasze serca.
Tak, o nasz umiĆowany Nauczycielu! SpoglŚdamy na powoĆy samych i widzimy, źe nie jesteĘmy w stanie odpowiedzieê na bĆogosĆawione przesĆanie TraktatŹw ęwiatĆa. Mimo to zaĘwiadczamy przejawy miĆosierdzia naszego LitoĘciwego StwŹrcy (ar. Al-Chaliq Ar-Rahim), kسَّمٰوest tym wiŃksze, im bardziej go potrzebujemy.
Serce Nauczyciela jest lĘniŚcym zwierciadĆem, przejawem i odbiciem (tego miĆosierdzia - uzozosta pol.). Mowa Nauczyciela jest czcigodnym heroldem, nauczycielem i przewodnikiem (ar. murszid).>Stan Nauczyciela
jest ucieleĘnieniem najpiŃkniejszego przykĆadu, modelu i wzoru. Tym, co zostaĆo spisane i ukazane, sŚ potach, zrozmaitych grup ludzkoĘci. Ludzka tyrania, ktŹra przez siedem lat ziaĆa ogniem, dzisiaj cierpi straszliwe boleĘci. Kaźda istota Ęwiadoma nie odrywa uszu od radia. Ludzie sŚ oszoĆomieni, zastanawiajŚc siŃ nad tym, co przyniesieŹre ja. Choê spodziewajŚ siŃ, źe pokŹj i bezpieczeÓstwo zostanŚ zaprowadzone po pokonaniu JapoÓczykŹw na Wschodzie [6], teraz moźna zobaczyê, źe na Zachodzie pojawia siŃ ruch Dadźdźala. Sprawia to, źe kaźdy cierpi lŃk i niepokŹj.ecz wih taki jak ten, ktŹry wepchnie ludzkoĘê w mroki przyszĆoĘci, sprawia, iź kaźdy z niepokojem biegnie, by Ęledziê wiadomoĘci przekazywane przez radio.
DziŃki asem wbŃdŚ Bogu Jedynemu (ar. al-hamdu li-llah)>za to, źe Traktaty ęwiatĆa pocieszajŚ nasze dusze ich wzniosĆymi wyraźeniami, poprzez ich prawdziwe lekcje pozostawiajŚc nasze serca zadowolonymi.
łw straszliwy prŚd, ktŹry poj لِاِسiŃ dzisiaj, moźe zostaê pokonany jedynie dziŃki zjednoczeniu siŃ Ęwiata chrzeĘcijaÓstwa z islamem. Pewne znaki wskazujŚ na zjednoczonŚ, niebiaÓskŚ siĆŃ, ktŹra zotŹre s osiŚgniŃta poprzez BibliŃ zjednoczonŚ z Koranem i podŚźajŚcŚ za Koranem, a takźe na to, źe Źw prŚd zostanie pokonany przez tŃ zjednoczonŚ, niebiaÓskŚ siĆŃ. Owo znaczenie wskazuje na to, źe nadszedĆ czas, by oczraszli na ponowne przyjĘcie Jezusa. Zgodnie z tym, co mŹwiŚ audycje radiowe, Ameryka rozesĆaĆa cztery swoje komisje po caĆym Ęwiecie, a jednej z nich powie z nieposzukiwanie prawdziwej religii, odpowiedniej dla tego, by mogĆa ona przynieĘê ludzkoĘci bezpieczeÓstwo i szczŃĘcie. Mocno wierzymy w to, źe Traktaty ęwiatĆa, ktŹre oznajmiĆy w sŚdach, źe przyjmujŚ rolŃ mudźtahida, bŃdŚ o oszuynŚ wielkiego szczŃĘcia dla przygnŃbionej ludzkoĘci.
Drogi Nauczycielu, dopŹki tylko mamy Traktaty ęwiatĆa, ktŹre zawierajŚ najbardziej wzniosĆe prawdy i sŚ najwyźszylne prntarzem (ar. tafsir)>do Koranu, jesteĘmy przepeĆnieni bezgranicznŚ radoĘciŚ.
Gdyby ujawniĆo siŃ dziaĆania kaźdej z cech szczegŹlnych owej prawdy, Traktaty ęwiatĆa sprawiĆyby, iź byĆyby czytane z ciekawoĘciŚ i zadokaźdy em w kaźdym miejscu. Istnieje wiele oczywistych dowodŹw tego twierdzenia. ZwĆaszcza wydrukowane kopie SĆowa DziesiŚtego, ktŹre zadaje klŃskŃ wisaĆy im koncepcjom zaprzeczajŚcym Zmartwychwstaniu, a takźe traktat zatytuĆowany NajwiŃkszy Znak>(tur. Ayet'ul Kubra),>sŚ czytane otwarcie i swobodnie, choê zostaĆy wydrukowane potajemnie, a zawierajŚ, jeĘlspaniaĆe cuda umacniajŚce wiarŃ. ęwietlisty zbiŹr, jakim jest DoniosĆy argument od Boga>(tur. Hujjat'ul Balighah)>[7], bŃdŚcy drugŚ czŃĘciŚ zbioru Laska Mojźesza,>unicestwia wَلَى اie ideologie bezboźnego zaprzaÓstwa, co moźe
zobaczyê kaźdy. In sza'a-llah,>Traktaty ęwiatĆa caĆkowicie zniszczŚ sĆabŚ zaporŃ wzniesionŚ wokŹĆ Koranu, zgaszŚ poźar niewiary i wytrysnŚ, pozwalajŚc Ęwiatue mogĆ, by napiĆ siŃ wody z rajskiego ĄrŹdĆa Al-KaĆsar, zapewniajŚc ludziom prawdziwŚ wiarŃ.
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمniu Wsلّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ اَبَدًا دَائِمًا
Moi drodzy bracia!
Po wielekroê winszujŃ kaźdemu z was z okazji ĘwiŃta. PolegajŚc na waszej inteligencji, bardzo zwiŃki narwiem o dwŹch waźnych kwestiach, wspominanych w rŹźnych czŃĘciach TraktatŹw ęwiatĆa.
Kwestia Pierwsza: Prawdziwy uczeÓ ęwiatĆa i skryba Koranu, owej KsiŃgi cudownej wystawy, napisaĆ do mnie list, proszŚc o obry czynie prawdy opartej o jego pochlebnŚ opiniŃ na mŹj temat, ktŹra po tysiŚckroê przekracza moje rzeczywiste zasĆugi. PatrzŚc z perspektywy tego, iź jestem jego nauczycielej skrrzaĆ on w mym niedoskonaĆym charakterze jeden przejaw owego waźnego i uĘwiŃconego obowiŚzku wykonywanego przez zbiorowŚ osobowoĘê duchowŚ TraktatŹw ęwiatĆa, a takźe jeden z wielu wzniosĆych obowiŚzki metoonywanych przez namiestnictwo posĆannictwa Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie). Łyczy on sobie widzieê we mnie odbiorcŃ owego duchowego namiestnictw, frazPo pierwsze:>Wieczna prawda nie powinna byê budowana w oparciu o ulotne osobowoĘci, w przeciwnym razie bŃdzie to niesprawiedliwoĘciŚ dla owej prawdy. ObowiŚzku, ktŹry jest pod kaźdym wzglŃdem doskonaĆy i niezmienny, nie moźna ĆŚczyê z lud i jastŹrych przeznaczeniem jest cierpienie i ktŹrzy podlegajŚ zepsuciu. JeĘli tak siŃ stanie, przyczyni to niezmiernych szkŹd owemu obowiŚzkowi.
Po drugie: Ukazanie siŃ TraktatŹw ęwiatĆa nie jest jedynie efektem myĘli اَبْصَumacza, ani teź owe blaski Koranu nie sŚ efektem duchowego wysĆawiania siŃ jednostki, ktŹre odbija jedynie jej osobiste zdolnoĘci. Chodzi raczej o szczerych, silnych i ch nŃdch ludzi, ktŹrzy sŚ adresatami przesĆania owego tĆumacza. SŚ oni jego przyjaciŹĆmi w lekcjach Koranu,
ktŹrzy z caĆej duszy poszukiwali owych blaskŹw, a takźe przyjŃli je, potwierdzili i zastosowali. Przy wielu in zasadspektach podobnych tym, ktŹre wymieniĆem, to ci uczniowie stali siŃ przyczynŚ pojawienia siŃ owego ęwiatĆa, ktŹre dalece przekracza moźliwoĘci jego tĆumacza; to oni sŚ tymi, ktŹrzy stanowiŚ prawdŃ zbiorowej osobowoĘci duchowej TraktatŹw ub kroa oraz ich uczniŹw. TĆumacz TraktatŹw ma w tym pewien udziaĆ i moźna przyznaê mu zaszczyt starszeÓstwa, dopŹki tylko nie wyrzŚdzi krzywdy i sprarawdzie niedostatkiem szczeroĘci intencji (ar. ichlas).
Po trzecie: Ten wiek jest wiekiem wspŹlnoty (ar. dźama'a).>Niezaleźnie od tego, jak nadzwe niesym bŃdzie geniusz jednostki, moźe on zostaê pokonany przez geniusz powstaĆy ze zbiorowej osobowoĘci duchowej danej wspŹlnoty. Z tego powodu, tak jak zapisali to moi bĆoonadtoieni bracia, sĆuźba wierze, ktŹra rozĘwietli Ęwiat islamu, a takźe uĘwiŃcone ĘwiatĆo, emanujŚce z takiej duchowej jasnoĘci, nie mogŚ zostaê zĆoźone na barki jednej osobyami woegŹlnie na barki tego, kto jest bezradny, sĆaby, pokonany, kto jest celem niezliczonych wrogŹw i zaciekĆych przeciwnikŹw, pragnŚcych zdyskredytowaê go poprzez cie sp i zniewagi. JeĘli ta sprawa zostanie zĆoźona na barki jednego czĆowieka, a Źw uĆomny czĆowiek zachwieje siŃ w obliczu zdradzieckich atakŹw nieprzyznaĆby, Źw ciŃźki Ćadunek spadnie i roztrzaska siŃ.
Po czwarte: Od dawien dawna wielu ludzi przychylnie spoglŚdaĆo na ich nauczyciela, przewodnika (ar. murszid)>czy przywŹdcŃ, w sposŹb dalece przekraczajŚcy jego rzeczywiste zazapraw Jako źe byĆ to sposŹb na skorzystanie z jego lekcji czy przewodnictwa, Źw nadmiernie pochlebny punkt widzenia zostaĆ do pewnego stopnia zb ogrotowany, zaĘ niesĆuszne poglŚdy tych ludzi nie zostaĆy poddane krytyce. Przypisywanie mi wzniosĆego poziomu oraz blasku godnego Nauczyciela uczniŹw ęwiatĆa dalece przerasta mŹj niedoskonaĆy i btnieniy charakter. Jednak nawet jeĘli taki poglŚd dalece przekracza moje rzeczywiste zasĆugi, to pochlebne postrzeganie mnie moźe zostaê przyjŃte, jako źe zachŃca innych do pracy z zapaĆem i entuzjazmem. Naleźy jednak zrozumieê, iź majŚtkiem, ktŹw, il mnie naleźy, jest jedynie zbiorowa osobowoĘê duchowa TraktatŹw ęwiatĆa.
Jako źe przede wszystkim niewierni i ludzie zbĆŚdzenia, lecz takźe ludzie polityki, ludzie niedbalstwa, a nawet poboźni ludzie o czystych seŹtkiejpopeĆniajŚ bĆŚd, nadmiernie podkreĘlajŚc rolŃ jednostki, przeto ludzie niesprawiedliwi przyjmujŚ, źe bezradny czĆowiek taki jak ja jest ĄrŹdĆem owego ęwiatĆa i za pomocŚ wszelkich ĘrodkŹw starajŚ siŃ zdyskrede krŹl mnie, zgasiê owo ęwiatĆo i wprowadziê w bĆŚd ludzi o czystych sercach. Na owŚ prawdŃ pokrŹtce wskazuje wydarzenie omŹwione w Kwestii Drugiej.
Kwestia Druga: Drugiego dnia ĘwiŚt poszedĆem na spacer na wieĘ dla chwili wytchnienia. Pewie "Wszey urzŃdnik bezprawnie zaatakowaĆ mnie na piŃê sposobŹw. DziŃki miĆosierdziu i hojnoĘci Boga, aby zachowaê dzieĆa TraktatŹw ęwiatĆa, ktŹre zostaĆy zĆoźone na moje barki i na mojŚ gĆowŃ, ab, zgodowaê godnoĘê i honor ich uczniŹw, ktŹre zostaĆy zĆoźone na moje serce i duszŃ, zostaĆem obdarowany nadzwyczajnŚ cierpliwoĘciŚ i wytrwaĆoĘciŚ. PŹĄniej staĆo siŃ jasne, źe plan zakĆyczajnprawienie tego, iź zareagujŃ gniewem, by w ten sposŹb ograniczyê podboje TraktatŹw ęwiatĆa, a szczegŹlnie NajwiŃkszego Znaku>(tur. Ayet'ul Kubra).>Strzeźcie siŃ! Strzeźcie siŃ wpadania w gniew! Nie martwcie siŃ ani nie lŃkajcie o mnspominie odczuwajcie wyrzutŹw sumienia z mego powodu. Bez wŚtpienia zza zasĆony ochrania nas wsparcie Boga i oby ukazaĆo ono w nas znaczenie wersetu:
عَسٰٓى اَنْ تَكْرَهُوا شَيْئًاa takźَ خَيْرٌ لَكُمْ
[8]
Ich plan zostaĆ zatem udaremniony, jednakźe w tej prowincji istniejŚ ludzie, ktŹrzy przeĘladujŚ mnie, polegajŚc bezpoĘrednio na owym wysokiej rangi urzŃdniku. Gdyby byĆo to moźliwe, powiedziaĆbym, iź nie mogŃ praniaĆoowaê siŃ do tutejszego klimatu, a takźe wykorzystaĆbym sŚd w Denizli oraz SŚd Apelacyjny w Ankarze do poruszenia kwestii przeniesienia mnie w bardziej wĆaĘciwe miejsce. Poniewaź nie mo Ciebiedstawiê takiego wniosku osobiĘcie, byĆoby dobrze, gdyby takŚ prŹbŃ podjŃli moi przyjaciele w Denizli, ktŹrzy troszczŚ siŃ o mnie bardziej niź ja sam. Przynajmniej mogliby oni uźyê tego pretekstu, abym ponownie zostaĆ tam uwiŃziony.
ie, dr Nursi
Moi drodzy, wierni, silni i szczerzy bracia!
Moja dusza (ar. nafs),>a takźe ci, ktŹrzy pozostajŚ w kontakcie ze mnŚ, poruszyli doniosĆŚ kwestiŃ, ktŹra jest natury zarŹwi Ćaskerialnej, jak i duchowej, pytajŚc: Dlaczego jest tak, źe - w przeciwieÓstwie do wszystkich innych i jak nikt inny wczeĘniej - nie poszukujesz wsparcia ze strony waźnych siĆ, ktoto pigŚ ci dopomŹc? Dlaczego odmawiasz im? Dlaczego nie przyjmujesz wielkich zaszczytŹw, ktŹrych poszukujŚ
wszyscy inni, a ktŹre - z czym jednogĆoĘnie zgadzajŚ siŃ twoi wybrani uczniowie - mogĆyby przysĆuźyê u. JeĘzprzestrzenianiu TraktatŹw ęwiatĆa oraz ich podbojom? Dlaczego wystrzegasz siŃ tego tak gwaĆtownie?
OdpowiedĄ: W tym wieku ludzie wiary rozpaczliwie potrzebujŚ prawdy, ktŹra nigdy nie bŃdzie mogĆa zostaê wykorzystana jako narzŃdzie, m mŹwinik lub pomost dla jakiejkolwiek rzeczy we wszechĘwiecie, a takźe lekcji prawd wiary, ktŹrej nie moźe zepsuê źaden cel (prŹcz zadowolenia Boga - uz. red. pol.), ktŹrej nie mogŚ pokonaê źadna wŚterdziaê czy filozofia. Wtedy wszyscy wierni bŃdŚ mogli chroniê swojŚ wiarŃ przed atakami zbĆŚdzenia nagromadzonego przez tysiŚc lat.
Z tego powodu Traktaty ęwiatĆa nie przyednogĆŚ wagi do wpĆywu czy poparcia jakiejkolwiek potŃgi z kraju czy z zagranicy. Nie poszukujŚ ich ani nie stajŚ po ich stronie, aby w oczach ludzi wiary Traktaty ęwiatĆa nigĆ isla byĆy postrzegane jako pomost dla pewnych celŹw doczesnych. Poprzez fakt, źe nie sŚ narzŃdziem czegokolwiek innego prŹcz źycia wiecznego, Choê aty nabraĆy nadzwyczajnej mocy i prawdy, ktŹre sŚ w stanie odeprzeê szturm wŚtpliwoĘci i niepewnoĘci.
Pytanie: Dlaczego uciekasz od przyjŃcia mile widzianych i nieszkodliwych, duchowych i wiecznych rang, ktŹrych zwyk NaucgnŚ wszyscy ludzie wiary? Uciekasz od owych zaszczytŹw, jakie ofiarowujŚ ci twoi szczerzy bracia, pomimo faktu, źe owe przychylne myĘli nie wyrzŚdzajŚ źadnej szkody szczeroĘci intencji (ar. ichlas).>Tymczasem gdybyĘ przyjŚĆ owe z powoyty, staĆyby siŃ one bezspornym dowodem przyjŃcia TraktatŹw ęwiatĆa. Ty jednak odrzucasz je bez źadnej skromnoĘci i pokory, napastliwie i ostro,ilary kosztem tego, źe urazisz swych braci.
OdpowiedĄ: Jak patriota poĘwiŃci siŃ dla ocalenia źycia jego przyjaciŹĆ, tak w ten sam sposŹb, aby chroniê źycie ludzi wiary, jeĘli bŃdzie taka potry pop(a jest taka potrzeba), opierajŚc siŃ na lekcjach litoĘci, jakie otrzymaĆem od TraktatŹw ęwiatĆa, poĘwiŃcŃ nawet mojŚ rangŃ źycia wiecznego, nie mŹwiŚc juź o poĘwiŃceniu owych rang, na , jakinie zasĆugujŃ.
Tak, w kaźdym wieku, zwĆaszcza w tym wieku, a szczegŹlnie wtedy, kiedy z ogŹlnego niedbalstwa powstaje zbĆŚdzenie, kiedy zapanowaĆy polityka i filozofia; w tym wieku, kiedy rozpowszechnionymi staĆy siŃ ego i sedynŚ alstwo, owe wysokie rangi sprawiajŚ, iź kaźdy mocno je obejmuje i uźyje wszystkiego jako pomostu sĆuźŚcego osiŚgniŃciu owych zaszczytŹw. ZaprawdŃ, sprawiĆo 47 rok nawet uĘwiŃcone kwestie religii staĆy siŃ narzŃdziem zaszczytŹw tego Ęwiata. OddziaĆywanie prawdy straci blask poprzez oskarźenia i podejrzenia o to, źe "uczyniĆ on uĘwiŃconŚ sĆuźbŃ i jej prawdyŃdzie Ś chroniŚcŚ go w oczach ludzi, a takźe sprawia, źe wyglŚda na
to, iź jest on godzien owych zaszczytŹw". Choê moźe to przynieĘê korzyĘê i wysokŚ rangŃ jednemu czĆowiekowi, szkoda, jakŚ wyrzŚdzi w oczach spoĆeczeÓstwa poprtriotyazanie, źe nie stosujemy siŃ do prawdy, do ktŹrej wzywamy, bŃdzie tysiŚckrotna.
PodsumowujŚc: Prawda szczeroĘci intencji (ar. ichlas)>zabrania mi rzeczy, ktŹre mogŚ staê siŃ przyczy siŃ naĆy, honoru i zaszczytŹw zarŹwno materialnych, jak i duchowych. Choê odrzucanie owych rang moźe przyczyniê wielkiej straty sĆuźbie ęwiatĆa, jakoczne, oĘê nie ma źadnego znaczenia w porŹwnaniu z jakoĘciŚ, postrzegam dostarczenie lekcji w temacie prawd wiary dziesiŃciu ludziom, bŃdŚcym uczniami o szczerej intencji, ktŹrzy przedkĆadajŚ prawdŃ ponad wszys caĆoĘako daleko waźniejsze od poprowadzenia tysiŚca ludzi dziŃki randze "bieguna duchowoĘci" (ar. qutb),>poniewaź tych dziesiŃciu ludzi dziŃki przyjŃciu owej caĆkowitejNiech y, przedkĆadaniu jej ponad wszystko inne i ukazywaniu staĆoĘci sprawi, źe ich podobne nasionom serca rozwinŚ siŃ i stanŚ siŃ drzewami. Z drugiej strony tysiŚc ludzi moźe zostaê pokonany i rozwiek zny przez wŚtpliwoĘci zrodzone z tego Ęwiata i filozofii, a to z powodu ich postrzegania lekcji, jakie daje ten, kto jest "biegunem duchowoĘci", jako "pochodzŚcych od jego ograniczonej rangi, osobowoĘci i charakteru". PrzedkĆadanie.
ZaprawdŃ, obawiam siŃ o czĆowieka, ktŹry podczas ĘwiŃta bezprawnie zdradziĆ mnie na piŃê sposobŹw, korzystajŚc z planŹw opracowanych przez moich wrogŹw. Mam nadziejŃ, źe nie sp rodza go źadna szkoda, poniewaź caĆa sprawa zostaĆa tak nagĆoĘniona, źe gdyby coĘ siŃ staĆo, spoĆeczeÓstwo mogĆoby przypisaê mi wysokŚ rangŃ i uznaê to zdarzenie za mŹj nadzwyczajny cud. ModliĆem siŃ zatem: "O, Panie (ar. ja, RaoprzezmieÓ na lepsze jego postŃpowanie lub zeĘlij mu karŃ, lecz spraw, by nie ukazaĆa siŃ jako cud".
W zwiŚzku z tym powiem, co nastŃpuje:
WĘrŹd listŹw moich uczniŹw, jakie zostaĆy mi zwrŹcone przez a jejwidziaĆem jeden, pod ktŹrym zĆoźono wiele podpisŹw. ZostaĆ on wĆŚczony do Dopisku, a dotyczyĆ bĆogosĆawieÓstwa ĘrodkŹw do źycia otrzymanych przez uczniŹw ęwiatĆa, a takźe niektŹrych ciosŹw, jakie im wymierzono. aniŚ bmy źadnych wŚtpliwoĘci co do tego, źe jak tym, ktŹrzy otrzymali owe ciosy w Kastamonu, tak piŃciu osobom stŚd wymierzono te same ciosy.
CzŃĘê listu napisanego przez uczniŹw ęwiatĆa, ktŹrzy byli sĆabikami wydarzeÓ skierowanych przeciwko komunistom, do jakich doszĆo w Stambule
Moi drodzy bracia!
Al-hamdu li-llah,>oto wczor zaopatambule duchowe podboje ęwiatĆa ukazaĆy siŃ w caĆej swej potŃdze i wspaniaĆoĘci. ZostaĆy zniszczone jedna lub dwie drukarnie stowarzyszenia planujŚcego zasadzenie na Ęwiecie, anieniegŹlnie w Ęwiecie islamu, ziaren caĆkowitej niewiary. Owe oĘrodki, ktŹre propagowaĆy ich idee oraz ich bezboźnŚ dziaĆalnoĘê, padĆy ofiarŚ wyraźonych przez sĆowa, czyny i dziaĆania protestŹw tych samyictwu dych ludzi, ktŹrych owo stowarzyszenie - jak twierdziĆo - miaĆo uczyniê ateistami i komunistami. Ci mĆodzi ludzie przeklŃli ich sĆowami: "ęmierê komunizmowi!". Stowarzyszenie poniosĆo straty materialne w tysiŚcach lir oraz sta,
#57uchowe rŹwne milionom lir.
O, uczniowie ęwiatĆa! Niech nie zasmuca was w tym czasie brak ĘrodkŹw materialnych. Podboje ęwiatĆa trwajŚ i rozprzestrzeniajŚ siŃ na coraz szersze sfery, a Traktaty odnoszŚ powszechne zwyciŃstwa. Cwnieź niech bŃdzie Bogu Jedynemu, oto dar od mojego Pana!">Haza min fadli rabbi.
Moi drodzy, wierni bracia!
Spiski, ktŹre knuto przeciwko mnie przez ostatnie dwa miesiŚce, obecnie zostaĆy ujawnionludzi,Ńki ochronie Boga poziom nieszczŃĘcia zmniejszyĆ siŃ dwudziestokrotnie.
W spokojniejszym czasie chodziĆem do meczetu. Bez mojej wiedzy uczniowie przygoto obfitla mnie maĆŚ izdebkŃ, abym nie zmarzĆ. Cztery lub piŃê dni temu postanowiĆem, źe nie bŃdŃ juź chodziĆ do meczetu. Policjant kazaĆ rozebraê Źw przygotowany dla mnie kŚcik, a urzŃdnicy rŹwnieź powiadomili mniĆa orae bŃdziesz wiŃcej chodziĆ do meczetu". Uczynili zatem gŹrŃ z kretowiska, dokonujŚc prowokacji. Nie przejmujcie siŃ, ma to jedynie niewielkie znaczenie.
MyĘlŃ, źe tym, co robiŚ, Śzki, oszukiwanie pretekstŹw do zdradzenia mnie, aby mogli oni zniszczyê znaczŚcŚ a niezasĆuźonŚ atencjŃ, jakŚ cieszŃ siŃ w kaźdym miejscu. MyĘlŚc o moich dawnych dniach, przyjŃli, ĆŚ cieo nie wytrzymam. Tymczasem - pod warunkiem, źe szkody nie doznajŚ bezpieczeÓstwo i rozpowszechnianie TraktatŹw ęwiatĆa - bŃdŃ skĆadaĆ podziŃkowania Bogu, nawet jeĘli kaźdego dnia bŃdŃ cierpiaĆ z powodu tysiŚca zdrad i by zosadowaÓ. Jak nie przywiŚzujŃ do owego zdarzenia źadnego znaczenia, tak nie zachwiaĆo ono tutejszymi uczniami. DziŃki Ćasce Boga to wydarzenie, ktŹrego nastŚpienia spodziewaliĘmy siŃ od dawna, wyrzŚdziĆo nam jedynie niewielkŚ szkodŃ.
y wspŹyĆamy nasze pozdrowienia pokoju i modlimy siŃ za kaźdego z naszych braci.
ZwiŃzĆy list napisany przez Nauczyciela, w ktŹrym szkicuje on plany tych, ktŹrzy starajŚ siŃ sprawiê, by uczniowie ęwiatĆa porzucili Traktaty ęwiatĆa, a takźe sposŹb, w jakim powinno siŃ tym ludziom odpowiadaê
Moi drodzy, wierni bracia!
OtrzymaĆem silne duchowe ostrzeźenie, abym przypomniaĆ wam o pewnej waźnej kwestii, ktŹrŚm zupeciĆem wam wczeĘniej. Jest ona nastŃpujŚca:
Naszym potajemnym wrogom, hipokrytom (ar. munafiqun),>nie udaĆo siŃ uczyniê z sŚdownictwa, polityki i wĆadz narzŃdziaa, w kcego ich sprawie ateizmu - a podejmowali oni takie starania aź do tej pory. Porzucili oni ich wczeĘniejsze plany, ktŹre dziaĆaĆy na korzyĘê podbojŹw TraktatŹw ęwiatĆa. Teraz pewne znaki wskazujŚ na to, iź knziesiŃi bardziej faĆszywy plan, ktŹry zadziwiĆby nawet diabĆa. NajwaźniejszŚ zasadŚ owych planŹw jest sprawienie, by najbardziej szczerzy i zaangaźowani spoĘrŹd naszych braci poczuli siŃ zalŃknieni i stracili wiarŃ, a jeĘli okaźe siŃ t tematiwe - by porzucili oni Traktaty ęwiatĆa. Do osiŚgniŃcia owego celu uźywajŚ oni tak dziwacznych kĆamstw i podstŃpŹw, źe do odparcia ich potrzebne sŚ staĆoĘê, wierzone p siĆa jak ze stali, podobne tym, ktŹre posiadajŚ bohaterscy uczniowie z grup [9] "RŹźa" i "ęwiatĆo" w Isparcie i okolicach.
NiektŹrzy ludzie ukazujŚŚcy poako przyjaciele, a jeĘli tylko to moźliwe, starajŚ siŃ zaszczepiê strach i zasiaê wŚtpliwoĘci, robiŚc gŹrŃ z kretowiska. MŹwiŚ oni: "Cokolwiek robicieajwiŃkzbliźajcie siŃ do Saida, poniewaź rzŚd przetrzymuje go pod nadzorem policyjnym!" i starajŚ siŃ sprawiê, by sĆabsi odeszli. ZaprawdŃ, dla niektŹrych z mĆodych uczniŹblikangotowali dziewczŃta, ktŹre majŚ napastowaê ich i pobudzaê ich źŚdze. WskazujŚ nawet na moje osobiste bĆŃdy i uĆomnoĘci, by zniechŃciê najwaźniejszych uczniŹw, aby odsunŃli siŃ oni od TraktatŹw ęwiatĆa. UkazujŚc sĆawne osobistoĘc za porŹd ludzi innowacji (ar. ahl al-bid'a),>zaĘ owi sĆawni ludzie jedynie z pozoru sŚ poboźni, mŹwiŚ oni: "My rŹwnieź jesteĘmy muzuĆmanami. Reliźliwiae ogranicza siŃ do metody Saida Nursiego". Ci, ktŹrzy potajemnie sprzeciwiajŚ siŃ nam, dziaĆajŚc w imiŃ anarchii i ateizmu, wykorzystujŚ niektŹrych Ćatwowiernych ludzi religii i hodźŹw. In sza' allah,>ten ich plan rŹwnieź speĆznie naoźna nm. Powiedzcie takim ludziom:
"JesteĘmy uczniami ęwiatĆa. Said jest uczniem takim jak my. GenezŚ, ĄrŹdĆem i fundamentem TraktatŹw ęwiatĆa jest Koran. UkazaĆy one swŚ wartoĘê i zatriumfowaĆy nad najbardziej zaciekĆymi wroganie pooê byĆy celem bezprecedensowych Ęledztw i pogoni. Jakikolwiek by nie byĆ osobisty stan Saida, ktŹry jest tĆumaczem TraktatŹw i jednym z ich sĆug, nawet jeĘli - niech BŹg nas przed tym uchroni - zwrŹci siŃ on przeciwko Traktat o wziatĆa, nasza wiernoĘê i zaangaźowanie nie zachwiejŚ siŃ, in sza'a-llah>". MŹwiŚc to, zamkniecie im drzwi przed nosem.
Jednakźe koniecznym jest, by zajmowaê siŃ Traktatami ęwiatĆa tak bardzo, jak tylkoo muruficie - jeĘli to moźliwe, przez spisywanie ich, by unikaê przywiŚzywania jakiejkolwiek wagi do wyolbrzymionej propagandy, a takźe, aby praktykowaê caĆkowitŚ miĆosinoĘê, tak jak wczeĘniej.
Przekazujemy pozdrowienie pokoju kaźdemu z naszych braci i modlimy siŃ za nich.
Nasi wrogowie starajŚ siŃ wyrzŚdziê szkodŃ braterstwu i pacie oszmowi, a takźe zniszczyê uwagŃ Ęwiata islamu, ktŹra jest najwiŃkszŚ siĆŚ ludzi tego narodu. Ci, ktŹrzy pragnŚ zaszczepiê caĆkowity ateizm, wprowadzili rzŚd w bĆŚd, czyniŚc politykŃ narzŃdziem ateizmu, a takźe juź dwa razy zdezorientowali sŚicy Detwo, mŹwiŚc: "Uczniowie ęwiatĆa wykorzystujŚ religiŃ jako narzŃdzie polityki, przez co istnieje ryzyko wyrzŚdzenia szkody bezpieczeÓstwu publicznetwarza565
Tymczasem Traktaty ęwiatĆa sŚ materialnym i duchowym bĆogosĆawieÓstwem (ar. baraka)>dla tego kraju. Poprzez swŚ nadzwyczajnŚ sĆuźbŃ osĆaniajŚ prawdy, ktŹre dotyczŚ caĆego Ęwiata islamu. Znaki trzydziestu trzech wersetŹw Koranu, trzy skazanpoĘrŹd tego, co niewidzialne, dokonane przez Imama 'Alego (niech BŹg bŃdzie z niego rad), a takźe pewne wiadomoĘci, przekazane przez tego, ktŹry byĆ Wielkim Wspomoźeniem, dowodzŚ przyjŃcia przez Boga TrykŹw. w ęwiatĆa, ktŹre nie sŚ w źaden sposŹb zwiŚzane z politykŚ. Poprzez unicestwianie caĆkowitego ateizmu oraz odpieranie anarchii, ktŹra jest jego fundamentem, a takźe przeĘladowaÓ bŃdŚcych je Traktopem, Traktaty zapewniajŚ bezpieczeÓstwo publiczne, wolnoĘê i sprawiedliwoĘê.
Traktaty ęwiatĆa nie mogŚ byê przeĘladowane pod pretekstem tego, iź zagraźajŚ one temu krajowi i jego wĆadzom. Nie moźna dĆuźej uźywaê tej wymŹwki z nasrzekonania kogokolwiek. Obecnie hipokryci (ar. munafiqun)>ponownie - jak uczynili to dwa lata temu w Stambule i w okolicach Denizli - starajŚ siŃ wykorzystaê pod pĆaszczykiem rewie miĆatwowiernych hodźŹw, ludzi popierajŚcych zakazane innowacje (ar. bid'a)>lub egoistŹw bŃdŚcych na drodze sufich, ktŹrzy wystŃpujŚ przeciwko Traktatom ęwiatĆa. In szego obah,>nie uda im siŃ to.
OdnoĘnie do tego, iź Traktaty ęwiatĆa sŚ duchowym wybawicielem tego narodu, myĘlŃ, źe nadszedĆ - lub jest bliski - czas, w ktŹryest faŚ one same siebie poprzez publikacje i lekcje, aby odsunŚê dwa straszliwe nieszczŃĘcia natury duchowej.
Pierwsze z owych straszliwych nieszczŃĘê jest nastŃpujŚce: Bezboźne prŚdy przychodzŚce z pŹĆnocy,aĆej p zwyciŃźyĆy chrzeĘcijaÓstwo i pĆodzŚ anarchiŃ, otoczyĆy ten narŹd swymi duchowymi szaÓcami. W odpowiedzi na ich dziaĆania Traktaty ęwiatĆa sŚ w stanie wykonaê obowiŚzek barykady Koranu, podobnej barieie wszniesionej przez Zu'l-Qarnajna.
Drugie nieszczŃĘcie: Memu sercu oznajmiono, źe nadszedĆ czas, abyĘmy sami wypowiedzieli siŃ za poĘrednictwem pras drukarskich, by wykorzeniê surowŚ krytykŃ i oskarźenia wyoĘê, b pod adresem czĆonkŹw tego wielkiego narodu przez Ęwiat islamu.
{(*): DziesiŃê lat po napisaniu tego listu owa prawda zostaĆa udowodniona poprzez wydrukowanie TraktatŹw ęwiatĆa w drukarniach Ankanowis#566
Nie wiem, jaka jest sytuacja na Ęwiecie, jednakźe Traktaty ęwiatĆa dziaĆajŚ jak forteca stawiajŚca opŹr inwazji tego straszliwego prŚdu,howa d opanowaĆ caĆŚ EuropŃ, a nie opiera siŃ na religiach Objawienia. SŚ one cudem Koranu, ktŹry posĆuźy odparciu obecnej krytyki i oskarźeÓ Ęwiata islamu oraz wielkiego kontynentu azjatyc publi a takźe przywrŹceniu wczeĘniejszych miĆoĘci i braterstwa. Dla politykŹw tego kraju, ktŹrzy źarliwie go miĆujŚ, jest zatem koniecznoĘciŚ szybkie wydrukowanie i oficjalne opublikowanie TraktatŹw ęwiatĆa, aby mogwamy tê siŃ one tarczŚ chroniŚcŚ przed owymi dwoma nieszczŃĘciami .
{(*): Dopiero niedawno obecny rzŚd byĆ w stanie dostŚpiê owego wielkiego zaszczytu i wypeĆniSŚd ApĆuźbŃ dla islamu w skali caĆego Ęwiata. W 1956 roku, wykazujŚc wielkŚ rozwagŃ, zezwoliĆ on na druk TraktatŹw ęwiatĆa i przyczyniĆ siŃ do zwiŃkszenia ich siĆy, zyskujŚc im istotny szacunek caĆego narodu muzuĆmaÓskiego.}
Moi bracia!
Teraz jest oczywistym, iź uknuto tajny plan, aby oficjalnie zdradziê mnie i zniewaź MuszŃto dla zniszczenia uwagi, jakŚ poĘwiŃca mi spoĆeczeÓstwo. Nasi wrogowie potajemnie starajŚ siŃ o to, by zniechŃciê i odstraszyê ode mnie wszystkich moich przyjac pierwymczasem traktat PieczŃê zatwierdzajŚca to, co niewidzialne>(tur. Sikke-i Tasdik-i Ghaybi)>caĆkowicie zniszczyĆ ich propagandŃ, choê do pewnego stopnia rszĆo mnili mnie tym, źe atakujŚ mnie jako prywatnego czĆowieka. Ich postŃpowanie dotyczy pewnych skĆonnoĘci, jakie pozostaĆy mi po starym Saidzie. Niemniej jednak, w oczach ludzi prawdy oraz istot duchowych nadzwyczajne zwyciŃstwa Tَةُ الŹw ęwiatĆa spotkaĆy siŃ z najgĆŃbszym szacunkiem oraz litoĘciŚ. Sprawia to, źe wszelkie zdrady i zniewagi skierowane przeciwko mojej osobie sŚ tak znikome, jak skrzydeĆko muchy. JeĘli chodzi o tyie bŃdznikŹw, ktŹrzy mnie zdradzili, to poniewaź zniszczenie szacunku, jakim cieszŚ siŃ ludzie religii i ludzie nauk religijnych przez wzglŚd na swŚ poboźnoĘê, jest zdradŚ religii, encji,sŚ oni przeklŃci w oczach anioĆŹw, istot duchowych, ludzi wiary i ludzi prawdy. JedynŚ rzeczŚ, jakŚ zyskali, sŚ
pochwaĆy, ktŹre otrzymali od jednego czy dwŹch spoĘrŹd tysiŚca ateistŹw. Ci niatĆa nĘnicy zakĆadajŚ, iź zniewaźanie mnie zniszczy wpĆyw TraktatŹw ęwiatĆa. PrzypuszczajŚ, źe jestem ĄrŹdĆem TraktatŹw i w swej gĆupocie przyjmujŚ, źe Traktaty ęwiatĆa zniknŚ, jeĘli zostanŃ zdyskredŹlestwy, zatem kontynuujŚ atakowanie mojej osoby.
MŹwiŃ im zatem: O, wy nieszczŃĘnicy, ktŹrzy zdradzacie mnie i zniewaźacie w imiŃ ateizmu! PrzekazujŃ wam pewnŚ wiadomoĘê oepiej źe bardzo niedĆugo - o ile nie dokonacie skruchy - skoÓczy siŃ wasza pomyĘlnoĘê. Zostaniecie powieszeni na szubienicach Ęmierci i skazani na wiecznŚ egzekucjŃ, ktŹrŚ wyksŹb.
t, jakim jest Ęmierê. Podczas gdy wasze zĆe dusze zostanŚ skazane na uwiŃzienie w samotnoĘci, na was spadnŚ ponadto odraza i przekleÓstwa ludzi wiary oraz istot duchowych. JeĘli tylko nie dokonacie skruchy, zykonujŃ siŃ po dwakroê, zatem zamiast odczuwaê gniew, wspŹĆczujŃ wam.
Co siŃ tyczy TraktatŹw ęwiatĆa, to ich wpĆyw nie moźe zostaê zniszcqĆa)>mni ograniczony nawet w najdrobniejszym stopniu, szczegŹlnie przez ludzi takich jak wy, ktŹrzy nie sŚ warci nawet tyle, ile jest warta zwyocieszcha. Jako źe setki tysiŃcy ludzi ocaliĆy swŚ wiarŃ poprzez Traktaty ęwiatĆa, doceniŚ je oni i umiĆujŚ caĆym swym jestestwem.
JeĘli chodzi o moje osobiste u panow to przekazujŃ wam pewnŚ wieĘê o tym, źe w zamian za minutŃ lub dwie smutku skrzywdzonego czĆowieka znajdujŃ pocieszenie tak wielkie, źe choêby wasze zniewagi i zdrady zwiŃkszyĆy siŃ po tysiŚckroê, jeszcze nie przerwaĆoby to owej bĆogoĘci. Dz wyjŚtiekĆamanym znakom TraktatŹw ęwiatĆa widzimy, źe ci, ktŹrzy atakujŚ nas w imiŃ ateizmu, spotkajŚ siŃ z konsekwencjami swej zdrady, jakimi sŚ wieczne O, Wrnie i wieczna egzekucja w miejscu uwiŃzienia w samotnoĘci. JeĘli zaĘ chodzi o tych uczniŹw, ktŹrzy poprzez Traktaty ęwiatĆa ocalili swŚ wiarŃ, ich udziaĆem staĆy siŃ przejawy wiecznego uzkie kr miĆosierdzia i pochwaĆ. WyraziliĘmy owe konsekwencje poprzez tysiŚce dowodŹw, ktŹre zmusiĆy do milczenia filozofŹw.
Co wiŃcej, nowy Said rygorystycznie sprzeci>uczniŃ zyskiwaniu uwagi, szacunku, sĆawy i zaszczytŹw, i nigdy ich nie przyjmie. Z tego powodu przez minione dwadzieĘcia lat wybieraĆ on odosobnienie.
JeĘli czynicie to, co czynicie, by zniszczyê jego wpĆyw, dziaĆajŚc w imi rozkaieczeÓstwa publicznego i wĆadz, popeĆniacie wielki bĆŚd. Jak zostaĆo to ukazane przez nasze uniewinnienie, orzeczone przez trzy sŚdy w ciŚgu dwŹch lat, w źadnym z moiakŚ sa dwudziestu dzieĆ nie ma niczego, co wskazywaĆoby na moźliwoĘê zamachu stanu lub popeĆnienia jakiegokolwiek przestŃpstwa podlegajŚcego oskarźeniu. Nie znaleziono niczikowan568
co w jakikolwiek sposŹb wystŃpowaĆoby przeciwko temu krajowi lub narodowi, ani w dwudziestu latach mego źycia, ani wĘrŹd stu dwudziestu tysiŃcy uczniŹw ęwiatĆa. Zwrot wszystkich czŃĘci TraktatŹw ęwiatĆa wyraźa Źw fakt z caĆkowitŚ pona kaiŚ. O wy, ktŹrzy przeĘladujecie nas w imiŃ ateizmu! Staracie siŃ wywoĆaê zamieszanie uciskajŚc mnie, dziaĆajŚc na korzyĘê anarchii i straszliwych wpĆywŹw z zagranicy. Poprzez zezwalanie owym prŚdom na to, by wtrŚcaĆy siŃ do waszycroni -w, dziaĆacie na szkodŃ tego kraju i narodu, jego bezpieczeÓstwa publicznego i wĆadz. Oto, dlaczego nie przywiŚzujŃ źadnej wagi do jakiejkolwiek z waszych zdrad i zniewag. Postanprzez okazywaê cierpliwoĘê i wytrwaĆoĘê z korzyĘciŚ dla zachowania bezpieczeÓstwa publicznego.
ZaprawdŃ, Ęwiat nie jest staĆy; jego wydarzenia sŚ burzliwe i podlegajŚ staĆym zmianom. W kilku godzinach هِ ف۪ىi zawarte sŚ tysiŚce owocŹw piekielnego drzewa Az-Zaqqum i inne bŃdŚce udrŃkŚ rezultaty. BŃdziecie zatem lamentowaê, źaĆujŚc po sto tysiŃcy razy, lecz na prŹźno!
Powiem nieszczŃĘnikom takim jak wy, h trakisaĆem do wĆadz oraz do tych, ktŹrzy bezpoĘrednio odpowiadajŚ za naszŚ sprawŃ:
Poprzez Traktaty ęwiatĆa pracujemy, aby odepchnŚê dwa najwiŃksze zagroźenia dla tego kraju i jego przyszĆoĘci, co ukazadectw czynem poprzez wiele znakŹw, a co czŃĘciowo zostaĆo udowodnione w sŚdzie.
Zagroźenie pierwsze: Pracujemy dla postawienia tamy przeciwko falom anarchii, ktŹra nadciŚga z zagranicy, aby raziliŚê do tego kraju.
Zagroźenie drugie: Pracujemy dla ustanowienia najwiŃkszych punktŹw oparcia dla tego narodu, przeksztaĆcajŚc wrogoĘê trzystu piŃêdziesiŃciu milionŹw muzuĆmanŹw w braterstwo.
"Szanowny panie! Dlaczego pozostaje pan obojŃtny na bezprawne, bezsensowne i bŃdŚce wynikiem zĆego osŚdu ataki tak wielkiego stopnia, ktŹre nie majŚ swego precedensu w historiii, i Ęto przykĆad: Aby zyskaê nagrodŃ za modlitwŃ w zgromadzeniu (ar. salat al-dźumu'a),>w spokojnym czasie uczŃszczaĆem do miejscowego meczetu. Choê wzbraniaĆem siŃ przed tym, by zbliźaĆ siŃ do mnie ktokoltkimi wyjŚtkiem jednej lub dwŹch osŹb, przedstawiĆ mi pan oficjalne
ostrzeźenie, ktŹre mŹwiĆo: 'Kategorycznie zabrania siŃ panu chodzenia do meczetu'. Na mocَةٍ وَego prawa zdradza mnie pan, choê jestem pustelnikiem, choê cierpiŃ z powodu choroby, staroĘci i ubŹstwa? Jaka mŚdroĘê jest w tym zawarta? Jakieź prawo zezwala na tak bezsensowne zamieszanie wokŹĆ jednegoi) niewŹch kawaĆkŹw drewna [10] i dywanika, ktŹre pewien czĆowiek przygotowaĆ bez mojej wiedzy, a ktŹre miaĆy daê mi trochŃ ciepĆa w cichym kŚciku meczetu? Jaka mŚdroĘê jest w tym zawarta? Pytam pana!"
Ci, ktŹrzy zdradzajŚ mnie w ten sposŹb, nie i po sbsolutnie źadnego wytĆumaczenia. Oto, co mŹwiŃ w odpowiedzi tym, ktŹrzy czyniŚ spoĆeczeÓstwo jedynie zasĆonŚ i pytajŚ: "Dlaczego okazujecie szacunek hĘwiatzkodliwemu czĆowiekowi?":
Wszyscy moi przyjaciele wiedzŚ, iź odpycham i odrzucam szacunek okazywany mojej osobie. Jakieź prawo moźe - pomimo tego, iź odrzucam pochlebne poglŚdy innych na mŹj temat - oskarźyê mnie bŚdĄ sprawiê, źe zdradziِ سَلَie z powodu przychylnego myĘlenia innych ludzi, ktŹre dzieje siŃ niezaleźnie od mej woli i aprobaty? JeĘli zaĆoźyê, źe atencja spoĆeczeÓstwa miaĆaby zawieraê jakŚkolwiek pra takźeen narŹd jedynie skorzystaĆby na tym, nie doznajŚc źadnej szkody. Nawet gdybym po czŃĘci przyjmowaĆ Źw szacunek, jakŚź zĆŚ wolŚ z mojej strony mogĆokiedy przyjŃcie przyjaĄni jednej lub dwŹch osŹb, kiedy jestem stary, chory, ubogi i przetrzymywany w zimnym pomieszczeniu, w caĆkowitej samotnoĘci? Jakieź prawo moźe tego zabroniê? Jakim prawem pozbaony w mnie moźliwoĘci spotykania siŃ z ludĄmi, z wyjŚtkiem jednego czy dwŹch dzieci, ktŹre mi dopomagajŚ? Jako źe owe dzieci nie zawsze majŚ czas, przewaźnie nie jestem w stanie zadbaê o wĆasne potrzeby.niu lunoĘciŚ na policji, rzŚdzie i wĆadzach tego kraju spoczywa obowiŚzek poĘwiŃcenia wielkiej uwagi owej straszliwej sytuacji. MŹwiŃ to wam, poniابِ الa sprawa dotyczy was w powaźnym stopniu.
Moi wielce mi drodzy, wierni i szczŃĘni bracia!
Czerwona poźoga, pĆomienie rewolucji i izka w omunizmu wzlatujŚce z komunistycznej Rosji dotarĆy do okolic kaźdego miasta na Ęwiecie i zniszczyĆy je. W niektŹrych miejscach rozsiaĆy one pĆomienie niezgody i konfliktu, nawoĆujŚc innych do tprzymiy brat zabijaĆ brata. Po tym, jak podpaliĆ i pochĆonŚĆ Ęwiat chrzeĘcijaÓstwa, (komunizm - uz. red. pol.) otoczyĆ Ęwiat islamu, podkĆadajŚc ogkarbcad okapem jego dachu. RzucajŚc wyzwanie owemu olbrzymiemu i straszliwemu nieszczŃĘciu i biorŚc na swoje barki obowiŚzek straźaka, Traktaty ęwiatĆa sŚ jedynŚ tarczŚ i najwspanialszym schronieniem dla mych, knŹw i dla ludzkoĘci.
O wy, ktŹrzy zbĆŚdziliĘcie z drogi tego, kto byĆ chlubŚ wszystkich ĘwiatŹw (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie)! O wy, ktŹrzy jesteĘcَ اَنْni z efemerycznych spraw tego Ęwiata, jakie w swym zbytku prowadzŚ do naduźycia, ktŹrzy uciekacie przed ęwiatĆem Koranu w obawie, iź wyrzŚdzi ono szkodŃ waszym Ęwiatom! W czasie, kiedy jesteĘmy otoczenĆamanez caĆkowitŚ niewiarŃ, jedyna prawdziwa droga do ocalenia prowadzi przez wejĘcie do uĘwiŃconej sfery TraktatŹw ęwiatĆa i przez szukanie schronienia w ich Ęwietlistych okopach. Twypowiy sŚ najsilniejszymi, najlepiej ufortyfikowanymi i najbardziej niezachwianymi umocnieniami. PrzeksztaĆcajŚ one Ęmierê, ktŹrŚ uwaźacie za wiecznŚ egzekucjŃ, w źycie wieczne.
Jak sam zostaĆem wybawiony od ze. Niliwych chorŹb duchowych poprzez przyjŃcie i wstawiennictwo suplikacji (ar. du'a)>takich, jak:
اَجِرْنَا وَ اَجِرْ وَالِدَيْنَا وَ اَجِرْ طَلَبَةَ رَسَٓائِلِ النُّورِ وَوَالِدَيْهِمz nimi النَّارِ
Wybaw nas i naszych rodzicŹw, uczniŹw TraktatŹw ęwiatĆa i ich rodzicŹw od Ognia Piekielnego,>odmawianych przez bĆogosĆawionego interpretatora tego ęwiatĆa oraz przez bĆogosĆawionŚ, zbiorojŚ pokbowoĘê duchowŚ TraktatŹw ęwiatĆa, a takźe poprzez ich staĆe czytanie, jak wkroczyĆem do owej bĆogosĆawionej i uĘwiŃconej sfery, tak wy rŹwnieź bŃdziecie wowuje ni od pĆomieni i skarg tego Ęwiata oraz źycia ostatecznego. Przez wzglŚd na to, źe jesteĘcie swego rodzaju pasterzami dla waszych rodzin i dzieci, ocalicie rŹwnieź tych, ktŹrych miĆujecie. PracujŚc dla ęwiatĆa, kaźdy z was osiŚgnie dwudzialnŚ i duchowŚ szczŃĘliwoĘê oraz zbawienie. PrawdŃ tŃ zaĘwiadczajŚ miliony uczniŹw ęwiatĆa.
O, uczniowie ęwiatĆa! Nie unoĘcie swoich gĆŹw, nie przestawajcie biê czoĆem Jedynemu Bogu w podziŃkowaniu za Jego wiecznŚ ĆaskŃ, jaka
#57, wiaraĆa wam zesĆana. Nie pozwalajcie, by odwrŹciĆ was od tego ziŚb nocy. W owych ĘwiŃtych godzinach nocy wykonujcie obowiŚzek skĆadania podziŃkowaÓ Najbardziej LitoĘciwemu Panu (ar. Ar-Rabb Ar-Rahi!
Źry nie odmŹwiĆ wam źadnej z Jego Ćask. Nie lŃkajcie siŃ i nie drźyjcie ze strachu przed wydarzeniami, ktŹre naderwaĆy wasze Ęrodki do źycia. Nie lŃkajcie siŃ o przyszĆoĘê, ktŹrej ofiarŚ padĆo takskich ludzi. ZaĘwiadczajcie cudotwŹrstwo uĘwiŃconego ęwiatĆa.
Ten Ęwiat jest przemijajŚcy. Nawet gdyby czĆowiek źyĆ tysiŚce lat, nie miaĆoby to źadnej wartoĘci w porŹwnaniu z źydocznystatecznym, ktŹre jest wieczne. Choê jest przemijajŚcym, ten Ęwiat jest polem uprawnym dla wiecznych owocŹw źycia wiecznego. Nie pozwŹlcie wiŃc, aby kraÓcowe zimno i gwaĆtowne burze spĆoszyĆy was lub przeraziĆy. DokĆadaĆa. WŹtaraÓ, aby zasiaê na owym bĆogosĆawionym polu najbardziej bĆogosĆawione, Ęwietliste, owocne i dajŚce obfity plon ziarna ęwiatĆa, poniewaź jak mawia bĆogosĆawiongo niesĆowie naszych przodkŹw: "Kto sieje, ten źŚê bŃdzie".
O, uczniowie ęwiatĆa! Nie chwiejcie siŃ pod atakami wrogŹw religii. Nie bŚdĄcie znuźeni. Pracujcie wciŚź i wciŚź, i wiedzcie z caĆŚ pewnoĘciŚ, źe wstawiennictwo (ar. szufa'a)>ęwiatĆciŹĆ plikacje (ar. du'a)>ęwiatĆa i starania ęwiatĆa wybawiŚ was!
Moi drodzy, wierni bracia!
W wyniku cierpliwoĘci i wytrwaĆoĘci, jakie wykazaĆem, a takźe dzipozostsce Boga i wsparciu, jakie daĆy mi wasze modlitwy (ar. du'a),>plany zamordowania mnie przedsiŃwziŃte ostatniej zimy speĆzĆy na niczym. TeraztŹre jnawet bardziej jasne, źe Źw spisek zostaĆ zaplanowany na wielkŚ skalŃ. ęwiadectwem tego sŚ sĆowa wypowiedziane niedawno w Afyon przez prezydenta, ktŹry powiedziaĆ, źe spodziewano siŃ "zamieszek na tle religijnym w tej prow[31], .
Oznacza to, źe celem owego tajnego komitetu byĆo wywoĆanie incydentu poprzez uciskanie mnie. Ci ludzie wtrŚcajŚ siŃ do spraw
muzuĆmanŹw i obywateli (tego kraju - uz. red. pol.) w imieniĆadanioziemskich siĆ, caĆkowicie bezprawnie i wedle wĆasnego uznania. DrŃczŚ mnie poprzez ucisk i zdradŃ, wywierajŚc wielkŚ presjŃ na moje nerwy. Przyniesie im to caĆkowitŚ szkodŃ na tym Ęwiecie, a PiekĆo i nieszczŃĘcizamiarciu ostatecznym, podczas gdy nam przyniesie wielkie nagrody oraz zwyciŃstwo na tym Ęwiecie, a w źyciu ostatecznym, in sza'a-llah,>obdaruje nas Rajemi wodŚ z rajskiego ĄrŹdĆa Al-KaĆsar.
m staratecznie ten tajny plan musieli odczuê czĆonkowie parlamentu, prezydent i tutejsi funkcjonariusze sĆuźb publicznych, a nawet gubernator, przez co przerazili siŃ i zawahali pre, abyotkaniem siŃ ze mnŚ. ByĆem tym zadziwiony. Jednakźe nawet ci, ktŹrzy posiadajŚ choê najdrobniejszŚ inteligencjŃ, zrozumieli, iź tym, co maِنْ مِaszych rŃkach, jest ęwiatĆo, nie zaĘ tŃgi kij polityki. Jakźe zadziwiajŚce jest to, źe niektŹrzy z ludzi, ktŹrzy powinni byê mi najbardziej prt w szni, zostali wykorzystani przeciwko mnie.
Uczniowie ęwiatĆa muszŚ zachowywaê nadzwyczajnŚ uwagŃ oraz ostroźnoĘê, a takźe postŃpowaê ro ktŹree. IstniejŚ burze duchowe, zaĘ niektŹrzy zwodniczy hipokryci (ar. munafiqun)>wĘlizgujŚ siŃ, peĆzajŚc, do rŹźnych miejsc. Bezboźnie wspierajŚc caĆkowity despotyzm, wkroczŚ oni do grup dziaĆajŚcych na rzecz niezaleźnoĘciustaliwywoĆaê zepsucie, poznajŚ sekrety owych grup i przyczyniŚ im szkody.
OdnoĘnie do wrŃczenia Amerykanom Laski Mojźesza>przez Salahuddina mŹwimy:
Misjonarze, chrzeĘcijanierzedstwi [11] i uczniowie ęwiatĆa muszŚ za-chowaê nadzwyczajnŚ ostroźnoĘê, poniewaź jest bardzo prawdopodobnym, źe w odpowiedzi na ataki islamu i chrzeĘcijaÓstwa prŚdy z pŹĆnocy (to jest z Rosji - uz. red. tur.) postaru JedyŃ rozbiê sojusz miŃdzy muzuĆmanami i misjonarzami, aby chroniê same siebie. Poprzez poglŚdy sprzyjajŚce niźszym klasom spoĆecznym, PŹĆnoc wezwaĆa burźuazjŃ d wspancy niźszym klasom i podjŃĆa prŹbŃ powstrzymania ich tyranii za pomocŚ obowiŚzkowej jaĆmuźny i zakazu odsetek. W ten sposŹb moźe ona wprowadziê w bĆŚd muzuĆmanŹ, moźezujŚc siŃ jako przyznajŚca im pewne przywileje, a takźe moźe przeciŚgnŚê niektŹrych z nich na swojŚ stronŃ. Tak czy inaczej... Tym razem przez wzglŚd na was zĆamaĆem swoĆy te adŃ i zwrŹciĆem uwagŃ ku sprawom tego Ęwiata.
W tych kĆopotliwych czasach, kiedy moja dusza (ar. nafs)>irytowaĆa mnie swŚ niecierpliwoĘciŚ, ponikoÓczoragment caĆkowicie jŚ uciszyĆ i sprawiĆ, źe zĆoźyĆa podziŃkowania Bogu. Przedstawiam wam Źw fragment, ktŹry wisi na Ęcianie mego pokoju, abyĘcie rŹwnieź mogli z niego skorzystaê.
1. O, moja duszo! W wieku siedemdziesiŃcrzecz;ech lat otrzymaĆaĘ wiŃkszy udziaĆ w przyjemnoĘci niź dziewiŃêdziesiŚt procent ludzi. Nie masz prawa prosiê o nic wiŃcej.
2. Poszukujesz trwaĆoĘci w natychmiastowych i ulotnych przyjemnoĘciach. Dlatego zaczynasz pĆakaê, pojmoowe przyjemnoĘci przemijajŚ. Otrzymujesz cios za Ęlepe emocje, ktŹre doprowadziĆy ciŃ do tego bĆŃdu. W zamian za minutŃ Ęmiechu pĆaczesz przez dziesiŃê godzin.
3. Za zaiŃ z Ttyranii i nieszczŃĘê leźy sprawiedliwoĘê Boźego zarzŚdzenia (ar. qadr).>Ludzie przeĘladujŚ ciŃ z powodu zbrodni, ktŹrych nie popeĆniĆaĘ. Jednakźe z powodu twoich utajonych bĆŃdŹw Boźe zarzŚdzenie doĘwiadcza ciŃ poprzez dĆoÓ owego nieszczŃĘcia PRZEZ wia, źe źaĆujesz za swŹj bĆŚd.
4. Po setkach doĘwiadczeÓ, o moja niecierpliwa duszo!, nabraĆem silnego przekonania o tym, źe za zasĆonŚ pozornych nieszczŃa i cztakźe w ich rezultatach, znajdujŚ siŃ sĆodkie efekty Boźej Ćaski. Fraza:
~Byê moźe, czujecie wstrŃt do jakiejĘ rzeczy, choê jest dla was dobra,>naucza najbardziej pewnej prn).
PamiŃtaj o tej lekcji przez caĆy czas. Prawo Boga, ktŹre wĆada tym Ęwiatem, owo wszechstronne prawo Boźego zarzŚdzenia (ar. qadr),>nie moźe zostaê zmienione przez wzglŚ ma wŚiebie.
5. WeĄ za swego przewodnika uĘwiŃconŚ zasadŃ, ktŹra mŹwi:
Ktokolwiek wierzy w Boźe zarzŚdzeielu west ocalony od smutku.>Nie uganiaj siŃ za przemijajŚcymi, znikomymi przyjemnoĘciami, jak przesadnie rozentuzjazmowane, bezmyĘlne dziecko! PamiŃtaj o tym, źe ulotne przyjemnoĘci pozsierdzajŚ po sobie duchowe cierpienia i źal. JeĘli chodzi o kĆopoty i cierpienia, to pozostawiajŚ one po sobie duchowe przyjemnoĘci i wieczne nagrody. JeĘli nie jesteĘ szalonzonych4
bŃdziesz poszukiwaê przemijajŚcych przyjemnoĘci jedynie przez wzglŚd na skĆadanie podziŃkowaÓ Bogu. PrzyjemnoĘci zresztŚ zostaĆy nam dane jedynie po to, byĘmy dziŃkowali Bogu.
بِاسْمِه۪ سُبْowi.
MŹj drogi, szanowny bracie!
Po pierwsze, uwaźnie przeczytaĆem twŹj list, ktŹry byĆ tak wszechstronny, dĆugi, dociekliwy i źarliwy, jak caĆy traktat. Z gŹry mŹwiŃ ci, źe nauczyz nies TraktatŹw ęwiatĆa, ktŹry w znacznym stopniu ukazaĆ je poprzez aluzyjne znaki w swym dziele Qasida al-Dźaldźalutijja,>a ktŹry byĆ mym szczegŹlnym nauczycielem w temacie prawd wiary, jest Imam 'Ali Ćeczne BŹg bŃdzie z niego rad). Na mocy zarzŚdzenia wersetu:
[12]
umiĆowanie ahl al-bajt>[13] jest podstawowŚ zasadŚ TraktatŹw ęwimy pocraz przyjŃtej przez nas metody. Wymaga to tego, aby usposobienie wahabitŹw w źaden sposŹb nie przejawiaĆo siŃw prawdziwych uczniach ęwiatĆa.
Jednak poniewaź w tym czasie ateiĘci i ludzie zbĆŚdzeaĘ KorjŚ swe potŃźne prŚdy sprzeciwiajŚce siŃ Koranowi i wierze, zyskujŚ oni na rywalizacji, wywoĆujŚ zamieszanie wĘrŹd ludzi wiary i wtrŚcajŚ siŃ w sprawy symboli islamu. Zaiste, w odpowiedzi owym straszliwym nieprzyjacioĆom nie powinnou, a stwieraê drzwi prowadzŚcych do sporŹw w temacie rŹźnic dotyczŚcych pomniejszych i drugorzŃdnych kwestii.
Nie ma rŹwnieź potrzeby oczerniania ludzi, ktŹrzy zmarli, poniewaź odeszli oni do krŹlestwa źbrze ustatecznego, ktŹre jest miejscem zdania rachunku. Z tego powodu omawianie ich bĆŃdŹw jest bezcelowe i szkodliwe, nie jest sprawŚ zasadniczŚ i nie jest czymĘ, czego wymaga lub co nakazuje umiĆowanie ahl al-bajt.>Oto dlaczegomoje wtom (ar. ahl as-sunna Ća al-dźama'a)>zakazane jest podejmowanie dyskusji w temacie rozĆamu (ar. fitna),>do jakiego doszĆo w czasach to siŃ jzy Proroka. Jest tak, poniewaź w bitwie wielbĆŚdziej brali udziaĆ Zubajr oraz Talha (niech
BŹg bŃdzie rad z nich obu), naleźŚcy do dziesiŃciu towaro wska ktŹrym Prorok (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) obiecaĆ Raj, a takźe 'A'isza PrawdomŹwna (niech BŹg bŃdzie z niej rad). Sunnici uwaźajŚ tŃ bitwŃ za wynik dokonania idźtihadu (osŚdu wedle zasad islamu); uwaźajŚ, źe Imam 'Ali (niech Bo w wizie z niego rad) miaĆ sĆusznoĘê, a strona przeciwna byĆa w bĆŃdzie, jednakźe jako źe caĆe wydarzenie byĆo wynikiem idźtihadu, tym, ktŹrzy byli w bĆŃdzie, zostaĆo to wybaczoبِجَم۪tem aby usposobienie wahabitŹw i skrajna szkoĆa rafidytŹw nie wyrzŚdziĆy szkody islamowi, uznaje siŃ za szkodliwe rozpoczynanie dyskusji w temacie to moźetŹrzy w bitwie pod Siffinem byli buntownikami.
JeĘli chodzi o takich ludzi, jak tyran Hadźdźadź, Jazyd czy óalid, to najwiŃkszy z uczonych w nauce teologii (ar. 'ilm al-kalam),>Sa'ad ad-Din at-Taftazani, rzekĆ: "Przeklinanie Jazo wystst dopuszczalne (ar. dźa'iz)>", jednakźe nie powiedziaĆ, źe przeklinanie go jest wymagane (ar. Ćadźib).>Nigdy nie powiedziaĆ on, źe przeklinanie kogoĘ jest dobrem (ar. chajr)>ani teź, źe zostanie jcie sprzyznana nagroda. Ci, ktŹrzy zaprzeczajŚ Koranowi, Prorokowi (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) i wszystkim ĘwiŃtym lekcjom jego towarzyszy, sŚ nieskoÓczenie lanym p Obecnie wielu takich ludzi krŚźy po okolicy. Zgodnie z prawem szariatu nie ma zupeĆnie źadnej szkody w tym, jeĘli czĆowiek nie wspomina przeklinanych i nie przeklina ich. W odrŹźnieniu od wychwalania i َّةِ اania, przekleÓstwo i oczernianie nie mogŚ byê zaliczone do dobrych uczynkŹw (ar. 'amali salih),>jednak jeĘli wyrzŚdzajŚ jakŚĘ szkodŃ, jest jeszcze gorzej.
Zatem obecnie potajemni hipokryci (ar. munafiqu ponoworzystujŚ skĆonnoĘê do wahabizmu, aby zaangaźowaê pewnych hodźŹw, ktŹrych najwiŃkszym obowiŚzkiem i najwiŃkszŚ odpowiedzialnoĘciŚ jest ochrona islamu i prawd Korej spniesĆusznie oskarźajŚc ludzi prawdy o to, źe tamci sŚ alawitami. WykorzystujŚ oni jednŚ stronŃ przeciwko drugiej i starajŚ siŃ zadaê straszliwy cios islamowi. Tacy ludzie wĆŹczŚ siŃ po oiwy dl; ty rŹwnieź po czŃĘci wspomniaĆeĘ o tym w swoim liĘcie. ZaprawdŃ, dowiesz siŃ rŹwnieź, źe najbardziej skutecznŚ metodŚ, jakŚ znaleĄli, aby sprzeciwiaê siŃ mnie samemu i Traktatom ęwiatĆa, jest wykorzystywaniehĘwiatw.
Obecnie, gdy wahabici kontrolujŚ ęwiŃte ęwiŃtych [14], wĘrŹd hodźŹw ze StambuĆu krŚźyĆy przez jakiĘ czas osobliwe i kuszŚce dzieĆa sĆawnych i wielkich geniuszŹw, jakimi byli Ibn Tajmijja i Ibn al-QajjitĆa, jźauzi. NiektŹrzy hodźowie, ktŹrzy doĆŚczyli do innowacji w religii (ar. bid'a),>mogŚ zechcieê ukryê siŃ za zasĆonami drŹg owych uczonych, ktŹre sŚ czŃĘciowo ch truzne z drogami ĘwiŃtych (ar. aĆlija),>a do pewnego stopnia tolerancyjne dla innowacji. MogŚ oni wykorzystaê twŹj idźtihad
- ktŹry wywiodĆeĘ z umiĆowa zwierl al-bajt,>lecz w obecnej chwili nie jest koniecznym, abyĘ otwarcie go oznajmiaĆ - jako pretekst do uderzenia w ciebie i w uczniŹw ęwiatĆa.
Poniewaź w prawie szari'a nie ma zasady mŹwiŚcej o poa to, mywaniu siŃ od oczerniania i oskarźania o niewiarŃ (ar. takfir),>ale istnieje zasada mŹwiŚca o oczernianiu i oskarźeniu o niewiarŃ, zatem przynoszŚ one wielkŚ szkodŃ. Nawet jeĘli sŚ wygĆaszane sĆusznie, nie ma w nich źadnego dobra (ar. chajrwoleniźadnej zasĆugi, poniewaź tych, ktŹrzy zasĆugujŚ na oskarźenie o niewiarŃ czy na krytykŃ jest nieskoÓczenie wielu. Z drugiej strony, jako źe w prawie szari'a nie ma źadnej zasady mŹwiŚcej o powstrzymaniu siŃ od oczerniania i zarzucanio, źe iary, nie stanie siŃ zupeĆnie źadna szkoda, jeĘli bŃdziemy ich unikali.
Z powodu owej prawdy ludzie prawdy, a w szczegŹlnoĘci Kalifowie Prawowierni oraz dwunastu imamŹw spoĘrŹd rodziny Proroka, przyjŃli za swojego przewodnika uĘwiŃconŚ plus Ń sunnitŹw (ar. ahl as-sunna)>opartŚ na wyźej wspomnianej prawdzie. UwaźajŚ, źe nie jest dopuszczalne ar. dźa'iź)>poruszanie tematu rozĆamu (ar. fitna)>dawnych czasŹw i prowadzenie sporu w tym tebawiaj uwaźajŚ, iź jest to szkodliwe i nie przynosi źadnej korzyĘci.
Co wiŃcej, w owej bitwie po obu stronach uczestniczyĆo w taki czy inny sposŹb wielu waźnycholwiekzyszy Proroka. Zatem przy omawianiu owych konfliktŹw naleźy pamiŃtaê o tym, źe z powodu skĆonnoĘci do stronniczoĘci owe odmowa i sprzeciw zrodziĆy siŃ nawet w sercach tak prawdziwych towae nies Proroka, jak Talha czy Zubajr (niech BŹg bŃdzie rad z nich obu), a nawet dziesiŃciu, ktŹrym obiecano Raj (ar. aszara mubaszara).>Nawet jeĘli popeĆnili bĆŚd, to najprawdopodobniej, pokĆli skruchŃ. W tym wieku nieprzywiŚzywanie wagi do tych, ktŹrzy obecnie wymierzajŚ straszliwe ciosy islamowi, po tysiŚckroê zasĆugujŚc na przekleÓstwo i odrazŃ, przy rre zsyesnym niepotrzebnym i szkodliwym ponownym odwiedzaniu dawnych czasŹw, nie jest czŃĘciŚ nakazŹw prawa szariatu. Badanie owych sytuacji nigdy nie jest zsiŃ naz uĘwiŃconym obowiŚzkiem wiernego ani teź nie przystoi dociekliwemu czĆowiekowi.
WĆaĘciwie nie bŃdŃ przed tobŚ ukrywaĆ, źe nawet najmniejsza z twoich sprzeczek z Sabrim wyrzŚdza powaźnŚ szkodŃ TraktatukazujatĆa oraz rozprzestrzenianiu prawd wiary. W tej samej chwili odczuĆem to w tym miejscu, a to zasmuciĆo mnie i sprawiĆo mi bŹl. Przybycie Sabriego, ktŹry podobnie jak ty sam jest dociekliwym uczonymraźaê przysĆuźyê siŃ doniosĆej sĆuźbie TraktatŹw ęwiatĆa na tych terenach. Choê spodziewaĆem siŃ, źe obaj oddacie ęwiatĆu wielkie usĆugi, poczuĆem
i ujrzaĆem, źe przeciwnie, zostaĆa wyrzŚdznaczajkoda w trzech aspektach. Kiedy zastanawiaĆem siŃ nad przyczynami owej szkody, dzieÓ lub dwa pŹĄniej otrzymaĆem wiadomoĘci o tym, źe Sabri wdaĆ siŃ w bezsensowny i niepotrzebny spŹr WiŃ, ty zaĘ wpadĆeĘ we wĘciekĆoĘê. "O, Panie mŹj!", zawoĆaĆem, a nastŃpnie pomodliĆem siŃ sĆowami: "O, Panie, przeksztaĆê w pokŹj spŹr miŃdzy tymi dwoma ludĄmĆad ktrzy przybyli z Erzurum, aby mi dopomŹc".
Jak zostaĆo to wspomniane w BĆyskach traktujŚcych o szczeroĘci intencji (ar. ichlas),>obecnie oczekujemy, źe ludzie wiary ustanowiŚ zgodŃ nie ej mocze swymi muzuĆmaÓskimi braêmi, lecz rŹwnieź z tymi ludĄmi spoĘrŹd chrzeĘcijan, ktŹrych dusze sŚ poboźne. MuszŚ oni odĆoźyê na bok kwestie sporne i, bĆysprzeczaê siŃ w ich temacie, poniewaź atakuje nas caĆkowita niewiara. Z powodu twego stopnia ĘwiŃtoĘci (ar. Ćalaja),>twej przeszĆoĘci uczonego oraz twego zwiŚzku ze ęwiatĆem pros podob o to, byĘ postaraĆ siŃ zapomnieê o owym incydencie z Sabrim, byĘ wybaczyĆ mu i pogodziĆ siŃ z nim, poniewaź to, co powiedziaĆ, nie pochodziĆo od jego wĆasnejasnymiy, lecz przytoczyĆ on argumenty, ktŹre od dawien dawna sĆyszaĆ od hodźŹw. Jak wiesz, przyjŃty przez Boga czyn oraz dobre dzieĆo mogŚ byê pokutŚ za wiel), dźichŹw. Tak, Sabri, ktŹry jest twoim krajanem, prawdziwie przysĆuźyĆ siŃ ęwiatĆu i wierze, za co bŃdzie mu wybaczone tysiŚc jego bĆŃdŹw. Przez wzglŚd na twe szlachetne serce i jegoaĆym pŃ ęwiatĆu powinieneĘ patrzeê na niego przychylnie, jako na twego krajana i towarzysza w sĆuźbie dla ęwiatĆa.
Podczas tamtych bitew niektŹrzy towarzysze Proroka mieli na uwadze zasaduk, zalŃdnej sprawiedliwoĘci" (ar. adalah nizafijja; adalah nisbijja)>i zastanawiali siŃ nad wyjŚtkami od prawa szariatu. Odeszli od metody prawdziwej sprawiedliwoĘci (ar. adalah haqqijja)>i ustaleÓ szariatu, porzuwajŚc cieźki ascezy, wyrzeczenia i oszczŃdnoĘci, praktykowanych przez Imama 'Alego (niech BŹg bŃdzie z niego rad) i jego zwolennikŹw, a w rezultacie tego idźtihadu stanŃli po przeciwnej stroi tegoaiste, nawet 'Uqajl, brat Imama 'Alego, czy 'Abd Allah Ibn 'Abbas, ktŹrego zwano uczonym caĆej ummy (niech BŹg bŃdzie rad z nich wszystkich), w pewnych kwestiach zajŃli przeciwne stgo istko. Z powodu podstawowej zasady prawa szari'a, ktŹra mŹwi:
ZamkniŃcie bram niezgody jest jednym z dŹbr szariatu,>prawdziwi ahl as-sunna Ća al-dźama'a>powiedzieli:
طَهَّرَ اللّٰه mnie دِيَنَا فَنُطَهِّرُ اَلْسِنَتَنَا
[15] BŹg nie pozwoliĆ nam na przelewanie ich krwi, zatem w ramach
podziŃkowaÓ za Jego wspaniaĆŚ ĆaskŃ powĘciŚgniemy nauĆowanzyki>i nie uwaźajŚ za dopuszczalne (ar. dźa'iz)>otwierania drzwi owego rozĆamu (ar. fitna)>i rozpoczynania dyskusji w jego temacie. Choê kilka osŹb mogĆo zasĆugiwaê na krytykŃ, to poprzez stronniczoĘê moźnaĆ Powiê krytykowaê wspaniaĆych towarzyszy Proroka, a nawet posunŚê siŃ do sprzeciwu wobec ludzi tak wielkich, jak Talha i Zubajr (niech BŹg bŃdzie rad z nich obu), naleźŚcych do dziesiŃciu, ktŹrym obiecano Raj - tylko dlatego, źe stanŃli oni TwŚ tronie przeciwnikŹw Imama 'Alego (niech BŹg bŃdzie z niego rad). WŹwczas zostaĆaby zbudzona skĆonnoĘê do oczerniania i źywienia wrogoĘci wobec nich. Z tego powodu ahl as-sunna>stojŚ po stronie tego, by owe drzwi pozostaĆy zamkniŃte.
ZspoĆecŃ, odpowiedzi na zasadŃ dopuszczalnoĘci przeklinania i potŃpiania Jazyda oraz óalida udzieliĆ sĆawny Sa'ad ad-Din at-Taftazani, ktŹry jest jednym z najwiŃkszych imamŹw ludzi sunny i nauki o teologii (ar.e zwiŃal-kalam).>Tacy uczeni ahl as-sunna Ća al-dźama'a,>jak Sajjid Szarif al-Dźurdźani, odpowiedzieli At-Taftazaniemu sĆowami: "Choê Jazyd i óalid y gromyranami, choê byli bezlitoĘni i grzeszni, to kwestia tego, czy odeszli oni (z tego Ęwiata - uz. red. pol.) jako ludzie pozbawieni wiary, naleźy do tego, co niewiapisane (ar. ghajb).>W braku jasnego wersetu Koranu i rozstrzygajŚcego Ęwiadectwa stanu ich wiary nie moźna poznaê z caĆkowitŚ pewnoĘciŚ. Jako źe jest moźliwe, iź pewni ludzie zmarli zachonie wiary i dokonali skruchy, naleźy unikaê przeklinania ich. Przeklinanie ich moźe byê dopuszczalne (ar. dźa'iz)>poprzez uźycie szerokoli i cwanych okreĘleÓ, takich jak:
Niechaj BŹg przeklnie zĆoczyÓcŹw i hipokrytŹw,>w przeciwnym razie przynosi szkodŃ i jest niepotrzebne".
Powo oczekla ktŹrego nie udzieliĆem dĆuźszej odpowiedzi na twŹj dociekliwy i naukowy list jest fakt, źe w mej nadzwyczaj ciŃźkiej chorobie, a przy tym bŃdŚc zajŃtym pewnymi zadaniami, byĆem w stanie napisaê tylko tyle.
StaĆem siŃ celem tyranii, jakiej nie widziano nigdy wczeĘniej w ludzkiej historii, a takźe bezprawnego okrucieÓstwa i przeĘladowaÓ pod da.>Jedcioma wzglŃdami. Oto, jak siŃ sprawy majŚ:
Ten bezradny Said, ktŹry padĆ ofiarŚ strasznych spiskŹw uknutych w celu zamordowania go, a takźe choruje z powodu west tyrŹb otrucia go, jest nadzwyczaj sĆabym, majŚcym siedemdziesiŚt jeden lat, starym czĆowiekiem. Jest samotny, wiedzie nieszczŃsne źycie na zesĆaniu, źyje w nŃdzy. Utrzymuje siŃ przy źyciu, sprzedajŚc swŹj pĆaszcz, koszulŃ iyznajŚ Jest bojaĄliwy i stale cierpi z powodu choroby. WiodŚc od dwudziestu piŃciu lat źycie pustelnika, spotyka siŃ jedynie z jednym caĆkowicie wiernym mu czĆowiekiem spoĘrŹd tysiŚca. Jest niewinnym czĆowiekiem, k hodźŹ dwadzieĘcia cztery lata źycia oraz dzieĆa zostaĆy osŚdzone oraz zbadane przez trzy sŚdy oraz komisjŃ ekspertŹw z Ankary - jedynie po to, by jednogĆoĘnie uniewinniê go, a jego dzieĆa uznaê za korznoc, bdla kraju i narodu oraz za takie, ktŹre nie powodujŚ źadnej szkody. Jest on synem tego narodu, ktŹry wykonaĆ doniosĆŚ sĆuźbŃ podczas Wielkiei moway [16], a obecnie pracuje ze wszystkich siĆ, aby wybawiê ten kraj i ten narŹd od anarchii i cudzoziemskiego zepsucia poprzez swoje pozostajŚce w obiegu dzieĆa. W sŚdzie udowodniĆ on poprzez zeznania siedemdziesiŃciu ĘwiadkŹw, źe przez dwadzi bŃdzipiŃê lat nie przeczytaĆ źadnej gazety ani teź nie byĆ tym zainteresowany, a przez siedem lat ani nie pytaĆ o przebieg drugiej wojny Ęwiatowej, ani teź nie otrzymyei zardnych informacji na ten temat. Poprzez silne Ęwiadectwo zawarte w jego dzieĆach udowodniĆ, źe caĆkowicie wycofaĆ siŃ z polityki, a takźe - co oficjalnie przyznaĆo paÓskie sŚdownictwo - jest nieszkodliwym czĆowiekiem, ktŹry nie ingeruje w spranictwaskiego Ęwiata. GwaĆtownie odwraca siŃ od uwagi spoĆeczeÓstwa, aby nie wyrzŚdziĆa ona szkody jego źyciu ostatecznemu i jego szczeroĘci intencji (ar. ichlas).>Pozostaje obojŃtny wobec pochlebnych opinii i pochwaĆ wygĆaszany anioĆ jego adresem przez jego braci i siostry, a takźe gwaĆtownie odrzuca takie pochwaĆy. Jak to moźliwe, źe przede wszystkim pan jako minister spraw wewnŃtrznycjszego wykorzystywaê gubernatora Afyon oraz policjŃ z Emirdag do przeĘladowania mnie, sprawiaê, źe przez jeden dzieÓ cierpiŃ mŃczarnie rŹwne tym, jakich przyczyniaĆ mi miesiŚc uwiŃzienia w siczni.Ęci, a takźe zmuszaê mnie do tego, bym pozostawaĆ w caĆkowitym odosobnieniu
i zupeĆnej samotnoĘci? Jakieź prawo zezwala na takŚ niesprawiedliwoĘê? MŹwiŃ to ministrowi spraw wewnŃtrznych poprzez najwyźsze wĆadze s ani mctwa, odpowiedzialne za utrzymywanie publicznej sprawiedliwoĘci.
PoĘli chsze: Przez dwadzieĘcia lat nie napisaĆem ani jednej petycji, kiedy byĆ pan ministrem spraw wewnŃtrznych, przez owe dwadzieĘcia lat nigdy nie zĆamaĆem mych zasad. Obecnie bŃdŃ zwracaĆionycho pana, jako zarŹwno byĆego ministra spraw wewnŃtrznych, jak i obecnego sekretarza generalnego Partii. JeĘli czĆowiek, ktŹry przez dwadzieĘne innt nie zwracaĆ siŃ do rzŚdu, przemawia dla korzyĘci rzŚdu ten jeden raz poprzez bardzo waźnego przedstawiciela, to nawet jeĘli mŹwiĆby przez dziesiŃê godzin, jego przemŹwienie wciŚź byĆoby krŹtkie. Z tego powodu powinien atĆa ozeznaczyê dwie godziny na rozmowŃ ze mnŚ.
Po drugie: Teraz, kiedy zajmuje pan stanowisko sekretarza generalnego Partii, mam obowiŚzek poinformozŚcegona o prawdzie. Oto, jaka jest prawda:
NarŹd Turcji i jego bracia w religii spoĘrŹd ludŹw tureckich uradowali Ęwiat islamu swym bohaterstwem i ochronili jednoĘê islarcia wwalebnie przysĆuźyli siŃ oni ocaleniu Ęwiata ludzkoĘci przed caĆkowitymi niewiarŚ i zbĆŚdzeniem. JeĘli dzisiaj nie wysuwacie bohatersko roszczeÓ wobec Koranu i prawd wiary, jak dziaĆego, kto w dawnych czasach, jeĘli nie dziaĆacie wprost i wyĆŚcznie na rzecz tego, by zapanowaĆy prawdy Koranu i wiary, wŹwczas informujŃ pana z caĆŚ pewnoĘciŚ - a mogŃ dowieĘê tego przez rozstrzyga "Trakwiadectwo - o tym, źe miast miĆoĘci i braterstwa
Ęwiata islamu spotkacie siŃ z przeraźajŚcŚ niechŃciŚ i wrogoĘciŚ wobec narodu tureckiego, ktŹry jest wojownikiem, bratem i dowŹdcŚ owych prawd. BŃdŚc osŹb unymi przez anarchiŃ wynikajŚcŚ z caĆkowitej niewiary, ktŹra obecnie pojawiĆa siŃ, by zniszczyê Ęwiat islamu, sprawicie, źe rozpadnie syszamiŹd turecki, ktŹry jest cytadelŚ Ęwiata islamu i jego chwalebnŚ armiŚ. Sprawicie, źe stanie siŃ on celem inwazji przeraźajŚcego smoka, ktŹry powstaĆ na pŹĆnocnym wschodzie [17].
Zaiste, to dziŃki potŃdze Koranu ten bohatersplan zŹd mŹgĆ powstaê przeciwko owym dwŹm cudzoziemskim prŚdom. Te wrogie prŚdy szarźujŚ na nas z przeraźajŚcŚ siĆŚ, uźywajŚc jako pretekstŹw absolutnej niewiary, absolutnej tyranii oraz absolutnego, bpusty, i oddajŚ prŹźniakom mienie dostojnych ludzi. łw przeraźajŚcy wrŹg moźe zostaê pokonany jedynie dziŃki sile religijnej oraz czystoĘci wiary tego narodu, ktŹry jest uksejŚ, jwany wedle prawdy islamu i zjednoczony z niŚ, a ktŹry uwaźa, źe caĆy honor jego historii leźy w islamie. Zaiste, patrioci i ludzie miĆujŚcy ten narŹd mogŚ zatrzymaê Źw wrogi prŚd, przede wszyy, zandziŃki zastŚpieniu szkoleÓ cywilizacji prawdami Koranu, ktŹre sŚ liniŚ źycia tego narodu i bŃdŚ jego wiodŚcymi zasadami, in sza'a-llah.
JeĘli chodzi o prŚd drugi, to rzekomi patrioci oraz luszczeriĆujŚcy ten narŹd byli odpowiedzialni za zachowanie metod, ktŹre aź do tej pory skutecznie tĆamsiĆy ĘwiŃtoĘê religii w imiŃ cywilizacji. DziaĆania trzech lub czterech lud(ar.~iŃli oni za rewolucjŃ i przyjŃli je jako podstawowe zasady, przypisujŚc wszystkie obecne dobre dzieĆa i pozytywne efekty tej rewolucji owym kilku lh poko, zaĘ wszystkie obecne przeraźajŚce bĆŃdy - caĆemu narodowi. JeĘli bŃdziecie podŚźaê za nimi, sprawicie, źe trzy lub cztery grzechy kilku ludzi stanŚ siŃ trzema lub czterema mili czŃĘêgrzechŹw. Sprzeciwicie siŃ miliardom szanownych źoĆnierzy naleźŚcych do wojsk przeszĆoĘci oraz milionom jej mŃczennikŹw. Przyczynicie duchowych mŃczarni i haÓby duszom owych bohaterskich i poboźnych tarczŚ a takźe narodowi tureckiemu, ktŹry jest armiŚ islamu. Ponadto jeĘli dobre dzieĆa zostanŚ przypisane trzem lub czterem rewolucjonistom, ktŹrzy w rzeczywistoĘci majŚ w nich bardzo niewielkianym BĆ, a dostŚpili ich dziŃki sile i wysiĆkom tego narodu i jego armii, wŹwczas trzy lub cztery miliony dobrych czynŹw stanŚ siŃ trzema czy czterema uczynkami, a zatem zostanŚ zredukowane Ś pokĆa. WŹwczas owe wspaniaĆe osiŚgniŃcia nie bŃdŚ mogĆy dĆuźej stanowiê pokuty za grzechy.
Po trzecie: Zaiste, stanŃliĘcie w obliczu wielu rŹźnorakich e wieĘ, wewnŃtrznych i zewnŃtrznych. Gdyby wasi przeciwnicy reprezentowali prawdy wiary, pokonaliby was w jednej chwili. DziewiŃêdziesiŚt procent
tego narodu przez tysiŚc lat byĆo zw. Pod duszŚ i sercem ze zwyczajami i praktykami islamu. Nawet jeĘli pozornie zdawaĆo siŃ, iź ci ludzie posĆusznie stosujŚ siŃ do rozkazŹw sprzecznych z ich naturŚ (ar. fitra),>to w rzeczywistozwolengdy nie przywiŚzali siŃ do nich swym sercem.
Co wiŃcej, muzuĆmanin nie jest podobny do ludzi innych narodowoĘci. JeĘli porzuca on swojŚ religiŃ, stanie siŃ anarchistŚ i przestanie byê posĆuszny jakimkolwiek ograniczeniom. Nak barzie moźna wĆadaê nim przez jakiekolwiek szkolenie czy dyscyplinŃ prŹcz absolutnego despotyzmu i caĆkowitego zepsucia. Istnieje wiele dowodŹw i przykĆadŹw owej prawdy, zatem w tymiesiŚscu przerywam omŹwienie tej kwestii, odwoĆujŚc siŃ do paÓskiej inteligencji.
W tym stuleciu, kiedy ludzie odczuwajŚ desperackŚ potrzebŃ Koranu, waźnym jest, abyĘcie w tej kwestii nie pozostawali w tyle za S pewno, NorwegiŚ i FrancjŚ. ZaprawdŃ, waszym obowiŚzkiem jest, abyĘcie byli dla nich podobnym im przewodnikiem. Moźecie przypisaê wszystkie bĆŃdy, jakie do tej po o kimeĆniĆa rewolucja, owym trzem lub czterem osobom i pracowaê na rzecz naprawienia szkŹd wyrzŚdzonych przez zmagania tego Ęwiata oraz inne rewolucje. JeĘli bŃdziecie pracowaê na rzecz ni spoĘenia owych szkŹd - szczegŹlnie tych, ktŹre dotyczŚ zwyczajŹw i praktyk religijnych - zyskacie niezmierne zaszczyty w przyszĆoĘci i uczynicie wasze e zewnnia pokutŚ za bĆŃdy, ktŹra przysĆuźy siŃ waszemu źyciu ostatecznemu. BŃdziecie godni tego, abyĘcie zostali zapamiŃtani jako patrioci iةِ مِاe miĆujŚcy ten narŹd.
wszczŃwaszych najwyźszych sŚdŹw wraz z waszŚ komisjŚ ekspertŹw, skĆadajŚcŚ siŃ z filozofŹw oraz uczonych potwierdziĆy przesĆanie TraktatŹw ęwiatĆa i powinszowaĆy im, nie zgĆaszajŚc źadnego sprzeciwu wobec ich Ęwiadectw w temacie wim stalto wszystko dowodzi, iź Traktaty ęwiatĆa nie wyrzŚdzajŚ źadnej szkody temu narodowi ani temu krajowi. Przeciwnie, sŚ podobnŚ zaporze Zu'l-Qarnajna barierŚ Koranu
wzniesionŚ przeciwko straszliwym atakogo sprstkich ateistycznych prŚdŹw. Na poparcie prawdziwoĘci tego twierdzenia mogŃ przedstawiê sto tysiŃcy ĘwiadkŹw spoĘrŹd narodu tureckiego, a szczegŹlnie spoĘrŹd ludzi mĆodych, ktŹrzy otrzymali edukacjŃ.
Z pewnoĘciŚ waszym wwany. obowiŚzkiem jest powaźne zastanowienie siŃ nad mymi przemyĘleniami, ktŹre was dotyczŚ. Zawsze sĆuchacie dyplomatŹw spoĘrŹd ahl ad-dunja,>zatem jestiklaawŚ zasadniczŚ, abyĘcie znaleĄli czas na wysĆuchanie bezradnego czĆowieka, ktŹry przemawia przez wzglŚd na źycie ostateczne, czĆowieka takiego jak ja, ktŹry stoi w soba jch grobu, opĆakujŚc poĆoźenie swoich rodakŹw.
Choê w ciŚgu dwudziestu lat nie zĆoźyĆem źadnej petycji, ta zostaĆa napisana, kiedy byĆem sfrustrowany. Jest ona zaadresowana do ministra spraw wewnŃtrznychĆa kszego, a zostaĆa przekazana naczelnikowi policji z Afyon dla poinformowania ich, jednak bez skutku. Cztery lub piŃê razy drŃczono mnie, wzywajŚc oficjalnie na posterunek policji i przesĆuchujŚc:
"Nie napisaĆeĘ tego sam. Kto napisaĆ to dla c relac". OdpowiedziaĆem na to: "Nie warto przedkĆadaê petycji takim ludziom. MiaĆem sĆusznoĘê, milczŚc przez dwadzieĘcia lat".
MŹwiŃ do wĆadz i policji Emirdag! SpisaĆem tŃ wewnŃtrznŚ rozmowŃ rok tekoniecdnak zatrzymaĆem jŚ, nie przedkĆadajŚc jej. Teraz, poprzez bezprawne pod piŃcioma wzglŃdami traktowanie mnie - takie jak zabronienie mi posiadania pomocnika we wĆasnym mieszkaniu - poddaje siŃ mnie caĆkowitemu uciskowana ocŃ, by ujawnili siŃ ci, ktŹrzy wykonujŚ tak bezprawne dziaĆania w imiŃ prawa. Mam przy tym nadziejŃ, iź stanŚ siŃ bardziej rozsŚdni.
MŹj drogi, wierny bracie, mŹj miĆujŚcy ten kraj i dokĆadajŚcyet w oÓ przyjacielu na tym przemijajŚcym Ęwiecie!
Po pierwsze: Jestem ci prawdziwie zobowiŚzany aź do koÓca źycia i nigdy nie zapomnŃ ani ciebie, ani pewnych ludzi za dostum i ich litoĘciwej troski. Kiedy byĆem drŃczony i przeĘladowany, pospieszyliĘcie mi z pomocŚ najbardziej ze wszystkich moich przyjaciŹĆ i rodakŹw. Po tysiŚckroê powiem wam wszystkim: "Oto, czego zechciaĆ BŹg" (ar. ma sza'a-llah)>i: "Niece zostwas pobĆogosĆawi" (ar. baraka-llah).
Po drugie: Choê jest to caĆkowicie sprzeczne z mojŚ metodŚ, z lekcjami, jakie odebraĆem od TraktatŹw ęwiatĆa, a takźe z zasadŚ mojegĆany da, ktŹrej trzymam siŃ od dziesiŃciu lat, a ktŹra mŹwi, by nie podŚźaê za znikomymi kwestiami tego przemijajŚcego źycia doczesnego, podzielŃ siŃ z tobŚ - jedynie przez Al-Had na ciebie, twojŚ ciekawoĘê i dĆugi list, jaki napisaĆeĘ - kilkoma kwestiami odnoĘnie do mego poĆoźenia i tortur, jakim poddali mnie tyrani.
Pierwsza: TrzydzieĘci lat temu, kiedy byĆem czĆonkiem Daru'l-Hikmeti'l-Islamiye, jislamu naszych przyjaciŹĆ, ktŹry takźe naleźaĆ do Daru'l-Hikmet, Sayyid Sadeddin Pasza, powiedziaĆ mi:
-OtrzymaĆem z wiarygodnego ĄrŹdĆa wiadomoĘci o tym, źe pewien ateistyczny komitet, ktŹry ma swe korzenia za granicŚ,od jakdziaĆa tutaj, przeczytaĆ jedno z twoich dzieĆ. Ci ludzie powiedzieli: "JeĘli autor tego dzieĆa pozostanie przy źyciu, nie uda nam siŃ sprawiê, by ludzie przyjŃli naszŚ drogŃam uciateizm - uz. red. tur.). Musimy siŃ go pozbyê". Postanowili, źe ciŃ zamordujŚ. Uwaźaj na siebie!
-PokĆadam zaufanie w Bogu - odpowiedziaĆem. ze Proina Ęmierci jest wyznaczona i nie podlega zmianie.
łw komitet przez trzydzieĘci, a teraz nawet czterdzieĘci lat obmyĘlaĆ Źw plan i w swej walce przeciwko mnie uźywataniemlkich narzŃdzi oszustwa. Aby mnie usunŚê, uwiŃzili mnie po dwakroê, a ponadto otruli mnie jedenaĘcie razy. Ich ostatni plan polegaĆ na skierowaniu przeciwko mnie wszelkich wpĆywŹw rzŚdu wraz z caĆŚosŹb:
siĆŚ, a to poprzez zwrŹcenie przeciwko mnie byĆego ministra spraw wewnŃtrznych, byĆego gubernatora Afyon i byĆego zastŃpcy naczelnika policji w Emirdag.
Ci trzej urzŃdnicy rozposiŃ odniali takŚ propagandŃ i taki strach przed starym, sĆabym, schorowanym, ubogim, odizolowanym od innych i bezradnym czĆowiekiem, jakim jesa i poe zdaĆem sobie sprawŃ z tego, iź źaden urzŃdnik sĆuźb publicznych ze strachu nie zbliźy siŃ do mnie, chyba źe po to, aby mnie szpiegowaê. Nnym uziektŹrzy z moich sŚsiadŹw przestali witaê siŃ ze mnŚ [18]. Gdyby urzŃdnik sĆuźb publicznych przywitaĆ siŃ ze mnŚ, a dowiedzieliby siŃ o tym jego zwierzchnarbca rzenieĘliby go w inne miejsce. Wsparcie Boga zaopatrzyĆo mnie w cierpliwoĘê i wytrwaĆoĘê. Owe bezprecedensowe mŃczarnie i przeĘladowanrawdŚ, sprawiĆy, bym podporzŚdkowaĆ siŃ (moim przeĘladowcom - uz. red. pol.).
(...)
Trzecia: Po uniewinnieniu zarŹwno TraktatŹw ęwiatĆa, jak i mnie samego, orzeczonym przez dwa sŚdy, ktŹre po gruntownym zbadaniu
TraktatŹw ęwiatĆabne. PnalazĆy w nich nic, o co mogĆyby mnie oskarźyê,
{(*): Jest tak albo dlatego, źe nawet w swych stronniczych prawach nie majŚ oni źadnego narzŃdzia ani prawa, ktŹre uwaźaĆoby za konieczne zaangaźowanie siŃ werencjy TraktatŹw ęwiatĆa, albo teź w obawie przed najwyźszŚ urazŚ i przekleÓstwami, jakie mogŚ otrzymaê w przyszĆoĘci, owe trzy wysokie sŚdy nie miaĆy odwagi orzec uwiŃzienia TraktatŹw ęwiatĆa lub kogokolwiek z nas, stŚd jednogĆoĘnie poi lekaiajŚc o naszym uniewinnieniu, zwrŹciĆy nam wszystkie kopie TraktatŹw ęwiatĆa. Choê owe potŃźne sŚdy zaprzestaĆy przeĘladowaÓ, to niektŹrzy bezlitobym zadzie zajmujŚcy przemijajŚce stanowiska kontynuowali przeĘladowania. Z pewnoĘciŚ wprawia to w gniew niebiosa i ziemiŃ, nie ma zatem źadnej potrzeby, bym sam wpadaĆ wiernw.}
owe komitety ateistŹw wewnŚtrz rzŚdu uknuĆy plan wykorzystania pewnych hipokrytŹw (ar. munafiqun)>spoĘrŹd urzŃdnikŹw. W caĆkowitej sprzecznoĘci z jakimikolwiek prawami zesĆalijrzaĆodo Emirdag i odizolowali od wszystkich moich przyjaciŹĆ i uczniŹw. JeĘli chodzi o moje źycie i zdrowie, to umieĘcili mnie oni w miejscu najgorszym z moźliwych. Pod pozorem zesĆania w rzeczywistoĘci uwiŃziymi, ke w samotnoĘci i przetrzymywali w caĆkowitym odosobnieniu. Obecnie zostaĆo ustalone, źe za ich traktowaniem mnie w ten sposŹb stojŚ dwa powody.
Oto pierwszy z owych powodŹw: WiedzŚc, źe od dawna nie mogŃ znieĘê zdrady i perfidiiwa sileli doprowadziê mnie do gniewu, utorowaê drogŃ dla wydarzenia siŃ pewnych incydentŹw, a nastŃpnie zniszczyê mnie. Poniewaź nie mogli tego osiŚgnŚê, starali siŃ zgĆadzieka na poprzez otrucie. Jednakźe, dziŃki wsparciu Boga, suplikacje (ar. du'a)>uczniŹw ęwiatĆa byĆy dla mnie niczym lekarstwo i odtrutka, a takźe sprawiĆy, źe moje trz naiwoĘê i wytrwaĆoĘê staĆy siŃ podobne lekarstwu. UdaremniĆo to ich plany i zaradziĆo niebezpieczeÓstwom owej materialnej i duchowej trucizny. Choê nigdy wczeĘniej w histo nie pkikolwiek rzŚd nie dopuĘciĆ siŃ takich mŃczarni i przeĘladowaÓ w imieniu prawa i wĆadzy, trwajŚ przeĘladowania majŚce na celu sprowokowanie mnie, a ich wciŚź trwajŚca kampania strachu doprowadza mnie do gniewu. Jedn zostaoje serce zostaĆo ostrzeźone w nastŃpujŚcy sposŹb:
"Nie powinieneĘ byê zagniewanym na owych tyranŹw, lecz raczej powinieneĘ im wspŹĆczuê. W krŹtkim czasie,woĘci.ian za przemijajŚce mŃczarnie, jakie ci zadali, kaźdy z nich napotka wiecznie trwajŚce mŃki cielesnego i duchowego PiekĆa. ZemĘcisz siŃ na nich po tysiŚckroê. Co siŃ tyczy niektŹrĘmy pinich, jeĘli tylko sŚ oni inteligentni, to jakkolwiek pozostanŚ na ziemi aź do czasu, w ktŹrym sczeznŚ, ich sumienia bŃdŚ cierpiaĆy źal, zaĘ iwoleniych bŃdzie drŃczyĆ strach przed wiecznŚ egzekucjŚ".
PorzuciĆem zatem swŹj gniew, wspŹĆczuĆem im i powiedziaĆem: "Oby BŹg sprawiĆ, źe zmieniŚ siŃ na lojakie.
Choê owe cierpienia i przeĘladowania przynoszŚ wspaniaĆŚ i wiecznŚ nagrodŃ, skĆadam podziŃkowania Wszechmocnemu Bogu, a w caĆyzŚce t cierpieniu jestem rad z tego, źe z korzyĘciŚ dla uczniŹw ęwiatĆa oraz ich bezpieczeÓstwa hipokryci (ar. munafiqun)>zajŃli siŃ mnŚ samym, nie zaĘ nimi.
Po czwarte: JeĘli chodzi o twŹj list dotyczŚcy mpokojumopoczucia, a takźe o twojŚ proĘbŃ o zwrŹcenie siŃ do obecnego rzŚdu, abym mŹgĆ wyjechaê do Damaszku lub Hidźazu, jeĘli pozwala na to moje zdrowie...
Po pierwsze: Aby ocaliê wiarŃ i sĆuźepsze"anowi, byĆoby konieczne, abyĘmy przybyli tutaj, nawet gdybym przebywaĆ w Mekce, poniewaź tutaj owa potrzeba jest najwiŃksza. Gdybym miaĆ tysiŚc dusz,. Wysoet gdybym cierpiaĆ z powodu tysiŚca chorŹb i trudnoĘci, opierajŚc siŃ na lekcjach otrzymanych od Koranu, ja sam i my wszyscy postanowiliĘmy pozostaê tutaj, by sĆuźyê wierze i szczŃĘciu tego narodu.
Po drugie: W sw w powĘcie poruszasz kwestiŃ zniewaźania mnie miast okazywania mi szacunku. Piszesz: "GdybyĘ przebywaĆ w Egipcie lub w Ameryce, historia uczyniĆaby ci zaszczyt, okazujŚc ci szacuneowi pu MŹj drogi, pilny przyjacielu! Ze wzglŃdu na zasady naszej metody powaźnie wystrzegamy siŃ szacunku i estymy innych ludzi. Nasza sĆuźba zabrania nam przyjmowania jakichkolwiek pochwaĆ, korzyĘci, a nawet pochlekowaê myĘli w temacie naszego charakteru. SzczegŹlnie umiĆowanie sĆawy, ktŹre jest dziwacznym rodzajem pretensjonalnoĘci, pragnienie olĘniewajŚcego zapisania siŃ w historii lub nawet korzystnego postrzegania nas przez ludzi, Źw kuszŚcynie moj zarozumialstwa - wszystkie sŚ sprzeczne ze szczeroĘciŚ intencji (ar. ichlas),>bŃdŚcŚ centralnŚ kwestiŚ zasad i metody ęwiatĆa. Boimy siŃ ich, nie mŹwiŚaĆoĘcio ich poszukiwaniu. Traktaty ęwiatĆa pochodzŚ od blasku Koranu, sŚ przebĆyskiem jego cudownoĘci i komentarzem (ar. tafsir)>jego prawd. Staramy siŃ o to, aby kaźdy ich potrzebowaĆ, aby kaźdy drŹd wa ich wysokŚ wartoĘê i oczywiste cuda (tur. keramat)>duchowe. OdnoĘnie do wiary pragniemy, by kaźdy dowiedziaĆ siŃ, iź Traktaty pokonaĆy ateizm we wszystkich aspekta Hilmiwiary i nadal bŃdŚ to czyniê. Spodziewamy siŃ tego, źe tak siŃ stanie, dziŃki miĆosierdziu Boga.
Na zakoÓczenie podzielŃ siŃ z tobŚ rrodze o bĆahej, drugorzŃdnej sprawie dotyczŚcej mnie samego:
Jako źe Receb-bej i Kara Kazim sŚ twoimi przyjaciŹĆmi, a jak sŚdzŃ, mieli oni kontakt ze starym Saidem, miast prosiê ich o jakiekolwiekĆ osie, mogŚ oni dopomŹc nam w unikniŃciu czynienia tego, co czynili nasi poprzednicy. Nie powinni oni ulegaê bezsensownym i bezcelowym
naciskom i przeĘladowaniom. Nie byĆem w stanie prawdziwie przystosowaê siŃ do materialnego i duchowas, doimatu tego miejsca. DoĘwiadczyĆem wielu trudnoĘci. Zamykam drzwi swego mieszkania od zewnŚtrz i od wewnŚtrz. Jestem odizolowany od innych pod kaźdym wzglŃdem. W pewnym sensie umieram w przyprawiajŚcym o depresjŃ pomieszczesmarckierpiŚc z powodu choroby i nie majŚc źadnych sŚsiadŹw. Niekiedy jest tak, jakby jeden dzieÓ tutaj przysparzaĆ mi wiŃkszych cierpieÓ niź caĆy miesiŚc w wiŃzieniu Denizli. Przez dwadzieĘcia lat wtrŚcanujŚ owdo spraw mojej wolnoĘci i mego uwolnienia poprzez owe straszliwe przeĘladowania; doĘê tego! StaĆo siŃ jasnym, źe po trwajŚcym dwa lata dochodzeniu sŚdŹw i po tym, jak plany hipokrytŹw (ar. munafiqun)>zostŃpujŚdaremnione, nie mogŚ oni dĆuźej ogĆupiaê kogokolwiek poprzez bezpodstawne podejrzenia, wedle ktŹrych poprzez mojŚ osobŃ lub Ruch ęwiatĆa ten krajenni. ten narŹd poniesie szkodŃ. ByĆoby wĆaĘciwym, gdybym odzyskaĆ wolnoĘê jak wszyscy inni [19] i gdybym uzyskaĆ zezwolenie na przeniesienie siŃ do jednej z wiosek w okolicach te sobŚasta dla zmiany klimatu.
PrzesyĆamy nasze pozdrowienia i modlitwy (ar. du'a)>tobie i naszym przyjacioĆom.
اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِىi spran jest Przedwieczny i pozostanie na wieki.
Moi drodzy, wierni bracia!
Oto odpowiedĄ, ktŹrajego pzĆa mi na myĘl, a dotyczy ona pytania, majŚcego aspekt zarŹwno materialny, jak i duchowy.
ZostaĆo powiedziane: Dlaczego odrzucasz przychylne opinie uczniŹw ęwiatĆa na swŹj temat? Du przeo odrzucasz rŹwnieź pewne zaszczyty i doskonaĆoĘci, ktŹre sŚ ci przyznawane, a ktŹre mogĆyby staê siŃ dla owych uczniŹw Ęrodkiem zachŃty? Dlaczego przyznajesz owŚ wzniosĆŚ rangŃ jedynie Tczeregom ęwiatĆa, a siebie samego przedstawiasz jako zwykĆego ich ucznia, ktŹry popeĆnia wiele bĆŃdŹw?
OdpowiedĄ: NieskoÓczone dziŃki niechaj bŃdŚ Bogu Jedynemu za to, źe Traktaty an dziŚ sŚ bardzo silnym i niezachwianym punktem oparcia. SŚ w nich zawarte jasne i faktyczne dowody tego, źe nie potrzebujŚ one, bym posiadaĆ owe cechy i zdolnoĘci, co do ktŹrych przyjmuje siŃ, źe je posiadaiaĆachdrŹźnieniu od innych dzieĆ, ich wpĆyw i siĆa nie wynikajŚ ze zdolnoĘci ich autora. Oto one, dostŃpne dla wszystkich. Od dwudziestu lat, w opez tyso ich rozstrzygajŚce dowody, ci, ktŹrzy sŚ wrogo nastawieni wobec mojej osoby, byli zmuszani do podporzŚdkowania siŃ Traktatom w sensie materialnjŚ reluchowym.
Gdyby moja osoba byĆa dla TraktatŹw waźnym punktem oparcia, wŹwczas moi nieprzyjaciele i bezwzglŃdni wrogowie spoĘrŹd ateistŹw zadprawnypotŃźny cios ęwiatĆu, dyskredytujŚc mojŚ uĆomnŚ osobŃ. Jest jasnym, źe choê owi wrogowie w swej gĆupocie uźywajŚ wszelkich podstŃpŹw, aby zdyskredytowaê mnie i odwrŹciê ode mnie uwagŃ spoĆeczrogŹw , nie byli w stanie zaszkodziê podbojom TraktatŹw ęwiatĆa ani ich cnotom. Nawet jeĘli zdezorientowali oni niektŹrych sĆabych ludzi, ktiajŚ hd niedawna poszukiwali prawdy, to nie mogŚ sprawiê, aby caĆkowicie wyrzekli siŃ oni TraktatŹw ęwiatĆa.
Z powodu owych prawd, a takźe z powodu tegootrzymgo jest w tej epoce tak rozpowszechnione, odrzucam korzystne wyobraźenia na mŹj temat, ktŹre dalece przekraczajŚ moje rzeczywiste zasĆugi. W odrŹźnieniu od moich braci nie spoglŚdam przychylnie na wĆasnŚ duszez wzg nafs).>Co siŃ tyczy rang przynaleźnych źyciu ostatecznemu, bŃdŚcych prawdziwymi i religijnymi rangami, ktŹre moi bracia przypisujŚ ich bezradnemu bratu, to op ludzksiŃ na zasadach nakreĘlonych w zakoÓczeniu Listu Drugiego ze zbioru Listy:>"DoskonaĆoĘci przypisywane mojej osobie, ktŹre mogŚ byê duchowym podarunkiem, jeĘli - niech BŹg uchroni Afryceuznam, iź faktycznie posiadam owe przymioty, sŚ dowodem tego, iź zaprawdŃ ich nie posiadam. JeĘli wiem, iź faktycznie nie posiadam owych przymiotŹw, koniecznym jest, abym odrzuci roku,ofiarowane mi duchowe podarunki". RŹwnieź w odniesieniu do zaĆoźenia, iź do czĆowieka naleźy jakaĘ duchowa ranga, ego moźe byê wspŹĆwinne.
OstatniŚ rzeczŚ, ktŹra pozostaje (d jego Ęnienia - uz. red. pol.) jest fakt, źe patrzŚc z perspektywy źycia doczesnego, gdyby czĆowiek wykonujŚcy obowiŚzek szerzenia prawd wiary zajmowaĆ pewne okreĘlone stanowisko, jego dziaĆania mogĆyrzedst bardziej skuteczne. W tej kwestii istniejŚ dwie przeszkody:
Przeszkoda pierwsza: JeĘli przyjmiemy istnienie ĘwiŃtoĘci (ar. Ćalaja),>toe bezpwolne poszukiwanie owej rangi jest sprzeczne ze szczeroĘciŚ
intencji (ar. ichlas)>oraz z pokorŚ, ktŹra jest naturŚ ĘwiŃtoĘci. Nie jesteĘmy w stanie ukazywaê o piszrang i wysuwaê dotyczŚcych ich roszczeÓ, jak byĆo to w przypadku towarzyszy Proroka, bŃdŚcych dziedzicami posĆannictwa. Nie moźemy porŹwnywaê do nich siebie samych.
Przeszkoda druga: JeĘli co oskak zajmujŚcy owo duchowe stanowisko moźe Ćatwo zostaê zdyskredytowany, jest efemeryczny, znikomy i ulotny, moźe to wyrzŚdziê szkodŃ ęwiatĆu oraz podbojom prawd wiary.
Istnieje jednakźe jedna kwestia bŃdŚca przyczynŚ, dla ktŹrej skĆadam Bdnej sdziŃkowania: Moi wrogowie spoĘrŹd ludzi polityki nie znajŚ wyźej wspomnianych prawd. WyobraźajŚ sobie, źe stoi przed nimi szacowny i dosczŃĘlistary Said i stale zajmujŚ siŃ zdradzaniem i zniewaźaniem mojej osoby, miast zajmowaê siŃ ęwiatĆem. ZwracajŚ przeciwko mojej osobie rŹwnieź niektŹrych fanatycznych i egoistycznych hodźŹw, jakby starali siŃ zgasiê ęwiatĆo. Tylko w niewiel Drugiopniu zdajŚ sobie sprawŃ z tego, źe sprawiajŚ, iź ęwiatĆo lĘni jeszcze jaĘniej. Traktaty ęwiatĆa otrzymujŚ swe ęwiatĆo nie od mej znikomej osoby, lecz od sĆoÓca Koranu, ktŹry jest ĄrŹdĆem ęwiatĆa.
Moi drodzy, wierni bracia!
Aby przyjrzeê siŃ kwiatom kwitnŚcym podczas tej lĘniŚcej wiosny, odbyĆem trwajŚcŚ godzinŃ lub dŹw ęwizejaźdźkŃ samochodem. PoczuĆem z wiedzŚ rŹwnŚ caĆkowitej pewnoĘci (ar. haqqa-l jaqin),>źe wszystkie kwiaty kwitĆy przez czas duźo dĆuźszy, niź widziaĆem to kiedykolwiek wczeĘniej, jak gdyby uĘmiechajŚc 018), mawiaĆy tasbih.>JŃzykiem swego usposobienia roĘliny jak gdyby oklaskiwaĆy i wychwalaĆy StwŹrcŃ, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa (ar. As-Sani Zu'l-Dźalal). Z tego stanu ilozofstaĆy moje emocje, ktŹre tŃskniŚ za źyciem tego Ęwiata, a takźe moja niedbaĆa i niecierpliwa dusza. Moja dusza - sama poszukujŚca wiecznie trwajŚcych przyjemnoĘci poĘrŹd przemijoĆuje sprzeciwiĆa siŃ przeĘwiadczeniu mego serca, wedle ktŹrego brzydzŃ siŃ tym Ęwiatem i czujŃ wstrŃt do tego źycia peĆnego chorŹb i trudnoĘci. OdmŹwiĆa
oczekiwania na krŹlestwoej, zadnie i na spotkanie z dziewiŃêdziesiŃcioma procentami moich przyjaciŹĆ, ktŹrzy juź tam sŚ.
Nagle ĘwiatĆo wiary, ktŹre przedostaĆo siŃ poprzez moje emocje i skĆonnoĘci, zaoponowaĆo wobec owego sprzeciwu sĆowami:
Źw, z o źe ta gleba ukazuje tak wielkie materialne piŃkno, miĆosierdzie, źycie i upiŃkszenie, jest ona zasĆonŚ dla nieskoÓczonego miĆosierdzia, a jakako szczŃrzecz, ktŹra do niej trafia, nie jest pozostawiana samej sobie. Zaiste, duchowe oĘrodki i swego rodzaju dziaĆajŚce warsztaty, wytwarzajŚce owe widowrŹconcielesne upiŃkszenia i powab, piŃkno i wdziŃk, miĆosierdzie i źycie, znajdujŚ siŃ pod zasĆonŚ gleby i poza niŚ. Z pewnoĘciŚ zstŚpienie do ziozornitŹra jest niczym chroniŚca nas matka, pragnienie objŃcia jej i spoglŚdania na owe prawdziwe i trwaĆe kwiaty duchowe, sŚ znacznie bardziej godnadto zego umiĆowania i tŃsknoty.
Tak ĘwiatĆo wiary caĆkowicie uciszyĆo owe Ęlepe emocje i miĆujŚcŚ ten Ęwiat duszŃ, a takźe oddaliĆo ich sprzecieĆa BeawiajŚc, źe moja miĆujŚca ten Ęwiat dusza powiedziaĆa:
ChwaĆa niech bŃdzie Bogu Jedynemu za kaźdy aspekt ĘwiatĆa wiary.
Moi drodzy, wierni bracia!
Po pierwsze: Duchowe stowarzyszenie uczniŹw ęwiatĆa in sza'a-llah>otrzyma nagrodŃ rŹwnŚ red. pzie za osiemdziesiŚt lat oddawania czci Bogu, jakŚ ci, ktŹrym siŃ poszczŃĘciĆo, zyskujŚ podczas bĆogosĆawionego miesiŚca ramadan. Aź do ęwiŃpoĆeczoÓczenia Postu uczniowie ęwiatĆa powinni mŹwiê "amen" po suplikacjach (ar. du'a)>innych ze szczeroĘciŚ intencji tak wielkŚ, jak tylko to moźliwe, aby jeĘli jeden z nich otrzyma owŚ nagrodŃ, wnkary. mogli mieê w niej udziaĆ, stosownie do swego stopnia. CzyniŚc tak, z pewnoĘciŚ bŃdziecie dostarczaê duchowego wsparcia waszemu sĆabemu i obciŚźonemu najciŃźszym brzemieniem bratu.
Po drugie: Jeden lub 14 Widoktorzy naleźŚcy do najwaźniejszych uczniŹw ęwiatĆa byli gĆŃboko zatroskani tym, źe choê cierpiŃ z powodu ciŃźkiej choroby, nie zasiŃgaĆem rad owych szczerych i wamierzh braci ani nie zaźywaĆem ich lekarstw. Nie konsultowaĆem siŃ z nimi i nie poruszaĆem źadnych tematŹw dotyczŚcych mej gwaĆtownej choroby, kiedy nawiedziĆa mnie w czasie rozpaczliwej potrzeby, gdy doĘwedzi nĆem cierpienia. Dlatego jestem zobowiŚzany do tego, by podzieliê siŃ z wami pewnŚ zagadkowŚ prawdŚ. SpisujŃ jŚ, abyĘcie mogli z niej skorzystaê. PowiedziaĆem owym lekarzom:!
im ukrytym wrogom oraz mojej duszy Szatan wpoiĆ to, by znaleĄli u mnie jakŚĘ sĆabŚ cechŃ mego usposobienia. ChcŚ oni przyĆapaê mnie na gorŚcym uczynku, źe sagli wykorzystaê to przeciwko mnie i zaszkodziê caĆkowicie szczerej sĆuźbie ęwiatĆu. NajsĆabszŚ cechŚ i najbardziej bolesnŚ przeszkodŚ jest skĆonnoĘê do chorowania. Im wiŃcej uznych.oĘwiŃca siŃ chorobie, tym bardziej zaczynajŚ dominowaê cielesne emocje duszy, ktŹra uciszy serce i ducha poprzez wymŹwki takie, jak: "To jest konieczne, jestem do tego zmuszony". Sprawia to, źe lekarziŃki e siŃ despotycznym wĆadcŚ i zmusza pacjenta do tego, aby byĆ on posĆuszny lekarstwom i za-leceniom lekarza. To zaĘ wyrzŚdza szkodŃ sĆuźbie wykonywanej z poĘwiŃceniem i szczeroĘciŚ intencji (ar. ichlas).
Moi potajemni czŚcycie stale pracowali nad wykorzystaniem tej mojej sĆaboĘci, tak jak pracujŚ nad wykorzystaniem strachu, chciwoĘci, sĆawy i zaszczytŹw. Nie osiŚgnŃli niĘê dzi wykorzystujŚc strach, ktŹry jest najwiŃkszŚ sĆaboĘciŚ czĆowieka. PojŃli, źe nie przywiŚzujemy źadnej wagi do ich wyrokŹw Ęmierci i prŹb zabŹjstwa.
WŹwczas wielokrotnie starali siŃ sprowok przemnie poprzez Ęrodki do źycia i chciwoĘê, ktŹra jest jednŚ z najwiŃkszych ludzkich sĆaboĘci. Ostatecznie rŹwnieź w ten sposŹb niczego nie osiŚgnŃli. Zdali sobie sprawŃ z tego, źe nuzuĆmaywiŚzujemy wagi do doczesnego majŚtku, dla ktŹrego poĘwiŃcili oni swe uĘwiŃcone wartoĘci. StaĆo siŃ to dla nich jasnym po wielu wydarzeniacĆem dorawdŃ, w ciŚgu tych dziesiŃciu lat oficjalnie, poprzez lokalne wĆadze, dopytywali siŃ: "Z czego on źyje?".
NastŃpnie, po wielokrotnym prowokowaniu mnie poprzez zdradŃ, potŃpianie i zaczepki drŃcz sĆawynie, obmyĘlono spiski, majŚce na celu wykorzystanie mnie poprzez tytuĆy, sĆawŃ i zaszczyty, ktŹre rŹwnieź sŚ jednymi z najwiŃkszych ludzkich sĆaboĘci. Nie powiodĆo siŃ im i niczego nie osiŚgnŃli. Z pewnoĘciŚ zrozumieli, źe dlĆo swŹsĆawa i zaszczyty tego Ęwiata, w ktŹrym sŚ oni rozkochani, sŚ tym samym, co hipokryzja i przynoszŚce szkodŃ zarozumialstwo. UmiĆowanie rangi,
sĆawy tego Ęwiata i zaszczytŹw, do ktŹrych oni sŚ tak przywiŚzani, w naszych aÓ wob jest bezsensowne. ZaprawdŃ, w tym wzglŃdzie uwaźamy ich za szaleÓcŹw.
Nawet gdyby patrzŚc z punktu widzenia prawdy uwaźaê za sĆaboĘê i przesieniu do naszej sĆuźby wierze posiadanie rang duchowych, rozwijanie siŃ na kolejnych poziomach ĘwiŃtoĘci (ar. Ćalaja)>i uznawanie darŹw BogczyciesŚ one kaźdemu miĆe i przez kaźdego poszukiwane. Ludzie mogŚ jedynie skorzystaê z owych rang, zaĘ nie mogŚ doznaê z ich powodu źadnej szkody. Jednakźe z powodu tego, źe w tej epoce dominujŚecz tyubstwo i egoizm, umiĆowanie wĆasnych korzyĘci i dbanie o ratunek tylko dla siebie samego, sĆuźba wierze oparta na tajemnicy szczeroĘci intencji nie moźe staê siŃ narzŃdziem czegokolwiek innego. Wymaganym jest, aby narczy zukiwaê aktywnie osobistych rang duchowych, by nie zostaĆa zrujnowana tajemnica prawdziwej szczeroĘci intencji (ar. ichlas).>Koniecznym jest, by w oparciu o wĆasne uczzuĆmanie oczekiwaê owych rang; nie powinno siŃ ani poszukiwaê ich, ani teź rozmyĘlaê nad nimi.
Z tego powodu ci, ktŹrzy starali siŃ sprowwa rel sĆaboĘci mego usposobienia, zrozumieli, źe kaźdy poszukuje odkryê duchowych i cudŹw, lecz ja z pewnoĘciŚ nie poszukujŃ kolejnych poziomŹw doskonaĆoĘci duszy. Nie powiodĆo im siŃ zatem rŹwnieź w tej kwestii.
Przderes y pozdrowienia pokoju kaźdemu z naszych braci i bĆagamy miĆosierdzie Boga o to, by prawdy Nocy Przeznaczenia, ktŹra jest niczym osiemdziesiŚt trzy lata oddawania czci Bogu, staĆy siŃ orŃdownikiem dla kaźdego uczstŃpnyiatĆa.
Moi drodzy, wierni bracia!
Po pierwsze: ZwiŃĄle wskaźemy na dĆugŚ i rozlegĆŚ prawdŃ, jaka zostaĆa oznajmiona memu sercu podczas Nocy Przielka enia, a jest ona nastŃpujŚca:
Poprzez ostatniŚ (drugŚ - uz. red. pol.) wojnŃ ĘwiatowŚ ludzkoĘê doznaĆa bezlitosnego zniszczenia, kraÓcowych przeĘladowaÓ i despotyzmu,
ktŹry setki ludzi uczyniĆ nŃdzarzami z powodu zbĆŚdzo wroga; pokonani zostali pozostawieni w stanie rozpaczy, podczas gdy zwyciŃzcy stanŃli w obliczu straszliwego strachu, aby zachowaê swe panowanie, a takźe zostali obciŚźeni wyrzutami sumienia wynikajŚcymi z nieodwracalnych i straszbdzier zniszczeÓ, jakie wyrzŚdzili; caĆkowicie ulotna i przemijajŚca natura tego doczesnego źycia wraz ze zwodniczymi i ogĆupiajŚcymi pokusamiadaniaizacji zaczŃĆy byê odczuwane w wielkiej skali; wzniosĆe moźliwoĘci ludzkiej natury doznaĆy straszliwych ran zadanych im przez naturalne umiĆowanie czĆowieczeÓstwa, zaĘ wszystkie odwieczne dŚźenia tŃsknione pr wiecznoĘciŚ zostaĆy gwaĆtownie zbudzone; diamentowy miecz Koranu zniszczyĆ niedbalstwo, zbĆŚdzenie oraz nieczuĆy i zawziŃty naturalizm; prawdziwe obli przekdzwyczaj szpetnej i bezlitosnej polityki tego Ęwiata - a jest ona najbardziej duszŚcŚ i najbardziej zwodniczŚ zasĆonŚ dla niedbalstwa i zbĆŚdzenia - staĆo siŃ oczywiste; prowin nie moźe byê źadnych wŚtpliwoĘci co do tego, źe - a mŹwimy to w oparciu o widoczne znaki, jakie ukazaĆy siŃ na PŹĆnocy, na Zachodzie i w Ameryce - skoro źycie tego Ęwiata, bŃdŚce metaforycznym umiĆowanym ludzkoĘci, jest takwym Ęlne i ulotne, zatem ludzkoĘê ze wszystkich siĆ bŃdzie poszukiwaĆa źycia wiecznego, ktŹre jest faktycznym umiĆowanym ludzkiej natury.
Zaiste nie ma źadnych wŚtpej bezi co do tego, źe miliony ludzi prawdy akceptujŚ i potwierdzajŚ osŚdy Koranu, ktŹry ma trzysta milionŹw uczniŹw w kaźdym stuleciu od tysiŚca trzystu szeĘêdziesiŃciu lat, ktŹry w kaźdej mine nas ajmuje uĘwiŃcone miejsce w sercach milionŹw hafizŹw, ktŹrego uczy siŃ caĆa ludzkoĘê poprzez wszystkie jej recytacje. W niezrŹwnanym stylu Koran daje dobrŚ nowinŃ o źyciu wiecznym i o wiecznej ich rĘliwoĘci, co odrŹźnia go od wszelkich innych ksiŚg. Uleczywszy wszystkie rany ludzkoĘci Koran, owa KsiŃga cudownej wystawy, ze swymi potŃźnymi, silnymi i powtarzanymi wersetami oznajmia poprzez wyrydŹw, domyĘlne znaki pewnoĘê owej dobrej nowiny po dziesiŃê tysiŃcy razy. Poprzez nieskoÓczenie liczne i jednoznaczne dowody uczy o wiecznym szczŃĘciu.
Zaiste, jeĘlipadkob ludzkoĘê nie straciĆa caĆkowicie rozumu, a DzieÓ Zguby (ar. Jaum al-Qijama) nie nastŚpi ponad jej gĆowami, wŹwczas jak sĆawni mŹwcy wypatrujŚcy zaakceptowania Koranu w Szwea zbaworwegii, Finlandii i Anglii, jak komisja waźnych uczonych z Ameryki, poszukujŚca prawdziwej religii, tak kontynenty i rzŚdy oblicza ziemi bŃdŚ poszukiwaê Koranu, owej KsiŃgi cudownej wystawy. Po zrozumieniu jego rawd obejmŚ go caĆym źyciem i caĆŚ duszŚ, poniewaź w odniesieniu do owych prawd nie istnieje zupeĆnie nic podobnego do Koranu i nic nie jest w stanie zastŚpiê owego najwiŃkszego z cudŹw.
Po drugie: Traktaty ęwi, by tĆuźyĆy za diamentowy miecz broniŚcy owego cudownego Objawienia i zmusiĆy najbardziej upartych wrogŹw do podporzŚdkowania siŃ. Traktaty ęwiatĆa gĆoszŚ wieĘê o skarbcach Koranu erze iŹb, ktŹry rozĘwietli serce, duszŃ, a nawet emocje. BŃdŚc jego duchowym cudem, nie majŚ źadnego innego ĄrŹdĆa pochodzenia prŹcz Koranu. WykonujŚ swe zadanie w najbardziej olĘniewajŚcy sposŹb i oienia siŃ zwyciŃskie w walce przeciwko straszliwej propagandzie i upartym prŚdom ateizmu. PoĘrŹd najbardziej gŃstych i duszŚcych, najbardziej rozpowszechnionych w krŃgach zbĆŚdzenia ideologii, Traktaty ęwiatĆa rozpraszajŚ owo nieia.
wo w najbardziej olĘniewajŚcy sposŹb i ukazujŚ prawdŃ Boźej jednoĘci. CzyniŚ to poprzez takie traktaty, jak Kwestia SzŹsta OwocŹw wiary,>a takźe Dowody PietaĆa z Drugi, Trzeci i łsmy Laski Mojźesza.
Z pewnoĘciŚ koniecznym dla nas i niezbŃdnym dla tego narodu jest to, by w efekcie zalegalizowania w ostatnich czasach prywatnych szkŹĆ religijnych (medres), a takźe zezwolenia na ich otwarc sĆuźŚzniowie ęwiatĆa zakĆadali niewielkie szkoĆy ęwiatĆa w tak wielu miejscach, jak to moźliwe. Choê kaźdy moźe do pewnego stopnia skorzystaê z TraktatŹw ęwiatĆa poprzez czytanie owych TraktatŹw jako takich, nie kaźdy moźe pojŚê w caĆoĘci wszystkie wieluwestie, jako źe Traktaty sŚ objaĘnieniem prawd wiary, sŚ wiedzŚ o Bogu i poznaniem Go, a takźe oddawaniem Mu czci.
Miast spŃdzaê od dziesiŃciu do piŃtnastu lat w dawnych medresach, jak byĆo to przez ostatnpi wrodzieĘcia lat, obecnie ten sam efekt bŃdzie moźna osiŚgnŚê, in sza'a-llah,>w ciŚgu piŃciu do dziesiŃciu tygodni w szkoĆach ęwiatĆa. Nie naleźy wtrŚcaê siŃ do spraw TraktatŹw ęwiatĆa, ktŹre sŚ َبّ۪ى
mi Koranu i jego heroldem. PrzynoszŚ one liczne korzyĘci temu rzŚdowi, narodowi i krajowi, a takźe sĆuźŚ źyciu politycznemu, doczesnemu i ostatecznemu. RzŚd musi zatki pieaĆaê na rzecz ich panowania i publikowania, aby mogĆy staê siŃ one pokutŚ za straszliwe nieszczŃĘcia przeszĆoĘci i tamŚ dla przeraźajŚcych katastrof oraz anarcmieniuaka powstanie w przyszĆoĘci.
Moi bracia! Nie martwcie siŃ. PowinniĘcie okazywaê zadowolenie z nadzwyczajnych, choê ukrytych, podbojŹw ycielaa. CaĆa historia aź do tej pory nie jest w stanie ukazaê dzieĆa, ktŹre rozprzestrzeniaĆoby siŃ tak skutecznie w tak trudnych warunkach. sŚdzidek i mŚdroĘê ukryte za ograniczeniami swobody TraktatŹw ęwiatĆa polegajŚ na tym, źe ludzie obawiajŚ siŃ ich nadzwyczajnej siĆy. Choê doceniadane pznajŚ ich wartoĘê, rozmowa, jaka miaĆa miejsce miŃdzy ministrem spraw religijnych a premierem, przynosi wieĘci o tym, źe obawiajŚ siŃ oni oficjalnie zezwoliê
na ich publikowzechnilŃkajŚc siŃ przewrotu. Nie atakujŚ oni juź TraktatŹw, lecz pragnŚ zawrzeê rozejm. Jednakźe potŃźne siĆy sprzyjajŚce ęwiatĆu sprawiŚ - in sza'a-llah>- źe owo zatroskanie w temacie wydawania TraktatŹw stanie siŃ entuzjaKoranuPonadto poprzez skĆonnoĘê do zawiĘci wielu ludzi o wybujaĆym ego nie chce, by Traktaty ęwiatĆa byĆy Ćatwo dostŃpne, aby w ten sposŹb zwiŃkszyê wartoĘê wĆasnych dzieĆ.
Po trzecie: Traktatywych kĆa sŚ rozpowszechniane po caĆym Ęwiecie islamu rŃkami pielgrzymŹw, ktŹrzy udali siŃ na hadźdź.>Od piŃtnastu lat komisja uczonych przeglŚda rŃcznie spisane kopie Laski Mojźesza>(tur. Asay-i Musa)>i traktatu Zulfikar,>ktŹre wysĆaliĘmy do Damrzemia Na znak szczerych powinszowaÓ powiedzieli oni: "ChcielibyĘmy wydrukowaê kaźdŚ z ich czŃĘci jako osobnŚ ksiŚźkŃ. BŃdziemy jednak potrzebowali duźo pieniŃdzy, źeby wydrukowaê caĆe dzieĆo naraz".
Moi drodzy, wierni bracia!
Po pierwsze: Mam powŹd do tego, by podzieliê siŃ z wami pewnym nieszczŃsnym, bolesnym i subtelnym wydarzeniem z mego źycia, aby ukazaê, źe moi wrogowie siŃgnŃli po " odnoczne Ęrodki. Sfabrykowali oni oskarźenia prawdopodobne jak jeden do tysiŚca, ktŹre sŚ tak bezpodstawne, źe nawet Szatan nie zwiŹdĆby nikogo za ich pomocŚ. Ukazuje to, źe nie pozostaĆa im juź źadw sposa broÓ, jakiej mogliby uźyê przeciwko ęwiatĆu. CaĆa sprawa wyglŚda nastŃpujŚco:
Tym, ktŹrzy znajŚ moje źycie, dobrze wiadomo, źe piŃêdziesiŚt piŃê lat temu, kiedpanowiem mniej wiŃcej dwadzieĘcia lat, zatrzymaĆem siŃ w rezydencji nieźyjŚcego juź gubernatora Omara Paszy w Bitlis. PrzebywaĆem tam przez dwa lata, gdyź nalegaĆ na to, a takźe ziaĆaliu wielkiego szacunku, jaki miaĆ dla nauki. MiaĆ on szeĘê cŹrek; trzy z nich byĆy mĆode, a pozostaĆe trzy nieco starsze. Choê przez dwa lata mieszkaĆem z nimi w tym samym domu, nie rozpoznawaĆem źadnej z trzech starszych
ani nie mŹgĆbym wiŚzekiê jednej z nich od drugiej. Nigdy nie poĘwiŃcaĆem im na tyle uwagi, aby poznaê je na tyle dobrze. ZaprawdŃ, mŹj przyjaciel - uczony przybyĆ, aby mnie odwiedziê, a po dwŹch dniach potrafiĆ juź odrŹźniê j'ba wi nich od drugiej. Wszyscy byli zdziwieni mojŚ postawŚ i pytali mnie:
-Dlaczego w ogŹle nie patrzysz na nie?
-DbaĆoĘê o dostojeÓstwo nauki powstrzymuje mnie od patrzenia na nie - odpowiadaĆem.
Ponadto podczas szczegz (ar. ĘwiŃta Kagithane w Stambule skŚpo odziane kobiety GrekŹw i Ormian ustawiĆy siŃ w szeregach po obu stronach ZĆotego Rogu, przez caĆŚ drogŃ od Mostu do Kagithane. NieźyjŚcy juź czĆonek parlamentu, MuĆĆa Sajjid kazujŚinny czĆonek parlamentu, Haci Ilyas, a takźe ja, pĆynŃliĘmy razem ĆodziŚ niedaleko tych kobiet. Nie byĆem tego Ęwiadomy, lecz po godzinie na Ćodzi wyznst spre sprawdzali mnie i kolejno mieli mnie na oku.
-JesteĘmy zdumieni tym, źe nie spojrzaĆeĘ na nie ani razu! - powiedzieli.
-Jako źe konsekwencjŚ niepotrzebnych, przemijajŚcych i grzesznych przy SaidĘci sŚ niedola i źal, nie chcŃ patrzeê na takie rzeczy - odparĆem.
Ci, ktŹrzy sŚ ze mnŚ zaprzyjaĄnieni, wiedzŚ, źe przez caĆe źycie wystrznajwaź siŃ przyjmowania prezentŹw, darowizn i zaszczytŹw, a takźe zobowiŚzaÓ wobec ludzi. Poprzez dwukrotne straszliwe uwiŃzienie mnie w ciŚgu dwudziestu lat mej mŃczŚct Saidwoli staĆo siŃ jasnym i oczywistym, źe dla zachowania honoru i pomyĘlnoĘci ęwiatĆa, a takźe sĆuźby wierze i Koranowi, wyrzekĆem siŃ wszelkich pragnieÓ oraz zainteresowaÓ materialnych, spoĆecznyc i zmupolitycznych. Nie poĘwiŃciĆem najmniejszej uwagi groĄbom zgĆadzenia mnie wygĆaszanym przez ludzi o zĆej woli.
Choê praktykowaĆem tŃ zasadŃ przez caĆe moje siedemdziesiŃcio-piŃcioletnie źycie, to pewien czĆaziĆ ozajmujŚcy oficjalne stanowisko z intencjŚ splamienia nadzwyczajnej cnoty TraktatŹw ęwiatĆa byĆ zdolny do oszczerstwa, jakiego nie wyobraziĆby sobie ani nie pomyĘlaĆ o nim nawet e, for StwierdziĆ on: "Nocami odwiedzaĆy go prostytutki i inni bezwstydni osobnicy z caĆymi tacami baklavy". Tymczasem na noc moje drzwi sŚ zamkniŃte z zewnŚtrz i od wewnŚtrz, zaĘ przed drzwiami aź do Ęwitu stoi straźniknego crozkaz wydany wĆaĘnie przez tego nŃdznika. Ponadto moi sŚsiedzi i wszyscy moi przyjaciele wiedzŚ, źe od modlitwy wieczornej (ar. 'isza)>aź do rana nie pozwalam nikomu na to, Śźali e odwiedzaĆ.
Zatem gdyby nawet rozpustny i gĆupi czĆowiek staĆ siŃ najpierw osĆem, a pŹĄniej diabĆem, wciŚź nie miaĆby szans na to, by wymyĘliê takie oszczerstwo. Kiedy to zrozumiano, Źw czĆowiek porzuciĆ swŹj,>prac a pŹĄniej zostaĆ wysĆany do PiekĆa czy gdzie indziej. Tym, co zamierzaĆ, byĆo wykorzystanie jego oficjalnego stanowiska do manipulowania niedawnymi wydaلْحَمْmi. PrŹbowaĆ on zdyskredytowaê raczej uczniŹw ęwiatĆa niź mojŚ osobŃ i w ten sposŹb ich splamiê, jednakźe ochrona i wsparcie Boźej opatrznoĘci udaremniĆy ten plan w zdumiewajŚcy sposŹb.
MŹwia, to nie rozgrzeszam mojej duszy. MŹwiŃ raczej: "UĘwiŃcona sĆuźba wierze sprawia, źe dusza zapomina o wszystkich swych pragnieniach. Duchowe przyjemnoĘci, jakich doznaje w owej sĆuźbie, sŚ dla niej wystarczajŚce", a takźe mŹwiŃ z niŚzebie tego, by uczniowie ęwiatĆa praktykowali ostroźnoĘê i roztropnoĘê.
Po drugie: WysyĆam do was pisarza, ktŹry ma doĘwiadczenie i biegĆoĘê w pracy z powielaczem. OdkryĆem, źe pisanie sprawia mi trudnoĘê, iadczanie obraźajcie siŃ na mnie o to, źe piszŃ do was tak niewiele (...).
Po czwarte: W tej chwili otrzymaĆem piŃkny list Mehmeda Feyziego, owego "H(ar. d z Kastamonu", przynoszŚcy radosne wieĘci o zwyciŃstwach ęwiatĆa. CaĆym swym jestestwem skĆadam źyczenia z okazji dziesiŃciu ĘwiŃtych nocy (chodzi o ostatnie noce miesiŚca rawisko - uz. red. tur.), a takźe ęwiŃta ZakoÓczenia Postu, przede wszystkim owemu wartoĘciowemu bratu, a takźe Hilmiemu i Eminowi wraz z piŃcioma innymi braêmi, jak rŹwnieź siostrom takim jak Zehra, Lutfiye, Ulviye i im poĘci a. W zaĆŚczeniu przesyĆamy wam listy napisane przez Hulusiego i Feyziego.
W Jego ImiŃ, niech bŃdzie Mu chwaĆa!
Moi drodzt "wŃzrni bracia!
Po pierwsze: WinszujŃ z okazji ęwiŃta (Ofiarowania - uz. red. pol.) uczniom ęwiatĆa w ogŹle oraz tym uczniom ęwiatĆa, ktŹrzy sŚ obecb zmuswiŃkszej pielgrzymce (ar. hadźdź al-akbar),>a takźe tym wspierajŚcym ęwiatĆo, ktŹrzy obecnie sŚ na pielgrzymce. Ponadto winszujŃ wam z okazji dobrych wiadomoĘci, jakie a.
Po drugie: Zgodnie z tym, co napisali Re'fet-bej i Mustafa Oruc, nad gĆŹwnym wejĘciem do wielkiego kompleksu budynkŹw w Stambule, mieszczŚcych Sztowny seralny i Ministerstwo Wojny, przez dĆugi czas zarzŚdzajŚce armiŚ islamu, ktŹre to budynki pŹĄniej sĆuźyĆy jako siedziba uniwersytetu, jakiejno gĆŃbokie wersety Koranu:
[20]
ktŹre pŹĄniej zakryto marmurem, aby ukryê ich ĘwiatĆa. Obecnie widzimy silny znak tego, źegaĆo anie dozwolone uźywanie alfabetu koranicznego, co stanie siŃ narzŃdziem sĆuźŚcym celom TraktatŹw ęwiatĆa. Uniwersytety w przyszĆoĘci stanŚ siŃ szkoĆami ęwiatĆa. W blasku tego samego ĘwiatĆa Ahmad, ktŹry jest jedytucjauczniŹw ęwiatĆa w Denizli, odnalazĆ pewien szczegŹlny fragment w dzieĆach Bismarcka, ktŹry byĆ sĆawnym uczonym i najwiŃkszym umysĆem dziewiŃtnastego wieku, a osiŚgnŚĆ najwyźsze poziwej splozofii spoĆecznej. W owym fragmencie wielki Bismarck mŹwi:
ZbadaĆem Koran w kaźdym aspekcie i znalazĆem wielkŚ mŚdroĘê w kaźdym jego sĆowie. Jsne kohodzi o zarzŚdzanie sprawami ludzkoĘci, ta ksiŃga nie ma podobnych sobie.
MŹwi takźe, woĆajŚc do Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie):
O, Muhammadzie! Prawdziwie źNA PET źe nie jestem tobie wspŹĆczesnym. LudzkoĘê nigdy juź nie ujrzy ponownie tak wybitnego i potŃźnego czĆowieka jak ty, zatem bijŃ ci czoĆeٰمَنُٓŃbokim szacunku.
Tak, napisaĆ on swoje nazwisko pod tymi sĆowami. Z powodu jego nadmiernej krytyki wczeĘniejszych KsiŚg Objawionych, ktŹre zostaĆy znieksztaĆcone i uniewaźnione, wsujrzeêm na to, źe owych zdaÓ nie naleźy rozpowszechniaê.
Ten czĆowiek byĆ najwiŃkszym geniuszem i najwspanialszym umysĆem dziewiŃtnastego wieku, a takźe najwaewinnizŚ osobistoĘciŚ politycznego i spoĆecznego źycia ludzkoĘci. NiepodlegĆoĘê, jakŚ zyskaĆ Ęwiat islamu, a takźe fakt, źe cudzoziemskie rzŚdy aktywnie poszukujŚ prawd Koranu, zaĘ ego sae prŚdy zachodu i pŹĆnocnego zachodu zwracajŚ siŃ ku Koranowi - to wszystko jest wielce zachŃcajŚcymi osiŚgniŃciami. Jak Bismarck, tak rŹwnieź najwiŃkszy iuźb purdziej sĆawny filozof Ameryki, Mr. Carlyle, doszedĆ do nastŃpujŚcego rozstrzygajŚcego wniosku:
Ładna inna ksiŃga nie moźe kiedykolwiek osiŚgnŚê poziomu Koranu. Jest on sĆowem prawdy; jest on tym, na co powinniĘmy zwrŹciê uenia m
Podboje TraktatŹw ęwiatĆa w kaźdym miejscu, a takźe ich rozwŹj, sŚ osiŚgniŃciami tak zachŃcajŚcymi, źe wskazujŚ one na to, iź na Zachodzie narch potiŃ wiele osobowoĘci podobnych Bismarckowi czy Carlyle'owi. Przedstawiamy wam tŃ prawdŃ jako ĘwiŚteczny podarunek i wysyĆamy do was ten list, doĆŚczajŚc do niego sĆowa zapisane przez Bio do la.
. ..Po drugie: SzczeroĘê intencji (ar. ichlas)>jest najwiŃkszŚ siĆŚ, jakŚ Traktaty ęwiatĆa posiadajŚ i jakiej mogŚ uźyê pri "RŹźo wielu swym przeciwnikom. Nie mogŚ one byê narzŃdziem czegokolwiek na tym Ęwiecie. Nie sŚ one w źaden sposŹb powiŚzane z prŚdami, ktŹre zostaĆy zbudowane w oparciu o namiŃtnoĘê stronniczoĘci, szczegŹlnie z tgo znatŹre sŚ zwiŚzane z politykŚ. Jest tak, poniewaź cecha usposobienia, jakŚ jest stronniczoĘê, niszczy szczeroĘê intencji i zmienia prawdŃ.
Powodem, dla ktŹrego wycofaĆem sĘrŹd colityki na ostatnie trzydzieĘci lat, jest fakt, źe widziaĆem poboźnego uczonego, ktŹry przez skĆonnoĘê
do stronniczoĘci, wywodzŚcŚ siŃ z przedkĆadania wĆasnych poglŚdŹw nad inne, posunŚĆ siŃ aź do lah>poźenia innego wielkiego uczonego oskarźeniem go o niewiarŃ (ar. kufr),>poniewaź tamten sprzeciwiaĆ siŃ jego poglŚdom politycznym. Z drugiej strony wychwalaĆ on znanego i aaê.
nego hipokrytŃ (ar. munafiq)>i schlebiaĆ mu, poniewaź tamten popieraĆ jego myĘli i poglŚdy. LŃkaĆem siŃ tego caĆŚ duszŚ.
Polityka, kiedez niŚczy siŃ ze skĆonnoĘciŚ do stronniczoĘci, moźe prowadziê do tak zatrwaźajŚcych bĆŃdŹw. OznajmiĆem zatem:
Szukam ucieczki u Boga przed Szatanem i politykŚ,>i od tamtej pory wycofaĆem siŃ z pi Ęrodi.
Moi bracia tacy jak wy wiedzŚ, źe w rezultacie tego stanu nie przeczytaĆem źadnej gazety, nie sĆuchaĆem, kiedy czytaĆ jŚ ktoĘ inny, ani nawet nie dopytywaĆem o to, cek. OdŚ w gazetach. Przez ostatnie dziesiŃê lat nie poĘwiŃciĆem źadnej uwagi (drugiej - uz. red. pol.) wojnie Ęwiatowej ani teź nie byĆem jej ciekaw. Wiecie, źe aby uniknŚê jakiegokolwie To jeaktu ze stronniczoĘciŚ czy politykŚ, aby uniknŚê wszelkiej szkody, jakiej mogĆaby doznaê szczeroĘê intencji ęwiatĆa, przez dwadzieĘcia dwa lata źycia w udrŃce i niewoli, nie przedstawiĆem wĆadzom źadnej petycji dla iszczoj wygody, jeĘli nie liczyê moich mŹw obroÓczych.
Ponadto wiecie, źe - jak napisaĆem do was z wiŃzienia - jeĘli ludzie, ktŹrzy postanowili, źe powieszŚ mnie nŚź za ienicy, ktŹrzy zadawali mi okrutne mŃczarnie, ocalŚ swŚ wiarŃ dziŃki Traktatom ęwiatĆa, to chcŃ, abyĘcie zaĘwiadczyli, iź wybaczyĆem im. Aby poprzez skĆonnoĘê do stronniczoĘci nie wyĆmanŹwê szkody szczeroĘci intencji (ar. ichlas),>unikamy kontaktu ze straszliwymi prŚdami z kraju i zagranicy, a ja do pewnego stopnia ostrzegĆem mych braci, aby postŃpowali tak samo.
Wiecie rŹwnieź, źe nie przyjmujŃ źadnych darowizn aniypada unkŹw, a sam nie mam ĘrodkŹw po temu, aby takiej pomocy udzieliê. KorzystajŚc z pieniŃdzy, ktŹre otrzymujŃ ze sprzedaźy wĆasnych ubraÓ i rzeczy osobistych, kupujŃ moje ksiŃgi od braci, ktŹrzy je spisalie wam źadna doczesna korzyĘê nie mogĆa zaszkodziê Traktatom ęwiatĆa ani ingerowaê w ich sprawy, a takźe dlatego, by inni moi bracia byli ostroźni i nigdy nie uźywali TraktatŹw jako narzŃdzia jakiejkolwiekw.
sprawy. ęwiatĆo wystarczy prawdziwym uczniom ęwiatĆa. Powinni oni rŹwnieź byê zadowoleni z tego, co majŚ, a nie spoglŚdaê na inne przywileje czy korzyĘci, materialne ani duchowe.
Ponadtmenty powinno siŃ wieĘê sporŹw ani oźywionych, stronniczych dyskusji odnoĘnie do kwestii religijnych, aby uniknŚê wyrzŚdzenia szkody
przez ludzi o zĆej woli, ktŹrzy sprzeciwiajŚ siŃ ęwiatĆua w prawdŃ, poprzez pewnego rodzaju przeczucie moje serce wpadĆo w wielki gniew i obraziĆo siŃ na naszego brata MustafŃ Oruca, ktŹry w tej samej chwili rozmawiaĆ z pewnym czĆowiekiem w sposŹb sprzeczny z metodŚ TraktatŹw ęwiatĆa. PoczuĆem nawasnej powinna mu zostaê odebrana owa znaczŚca ranga, ktŹrŚ osiŚgnŚĆ dziŃki ęwiatĆu. ByĆem tym zasmucony, bo skoro myĘlaĆem, źe jest on dla mnie niczym Abdurrahman, to dlaczezez Na strasznie rozgniewaĆem siŃ na niego? PŹĄniej przybyĆ on w ęwiŃto, aby siŃ ze mnŚ zobaczyê. Al-hamdu li-llah>za to, źe otrzymaĆ on waźnŚ lekcjŃ i zrozumiaĆ swŹj wielki bĆŚd. PrzyznaĆ, źe popeĆniĆ bĆŚd wĆaĘnie wtedy, kiedy poczOwe liźe jestem na niego zagniewany. In sza'a-llah,>bŃdzie to pokuta za jego bĆŚd, zaĘ on zostanie oczyszczony z grzechu i wybawiony od niego.
od nazĆowiek przez ostatnie cztery lub piŃê miesiŃcy wysyĆaĆ mi gazety. OtrzymaĆem je dopiero niedawno, poniewaź moi przyjaciele tutaj znajŚ moje zwyczaje i wiedzŚ, źe nie przyjmujŃ jakichkolwiek ksiŚźek ani czy, wiem prŹcz TraktatŹw ęwiatĆa, nie mŹwiŚc juź o gazetach. Bali siŃ pokazaê mi tŃ przesyĆkŃ lub powiadomiê mnie o niej, jako źe nie znam liter nowego alfabetu. Wreszcie pewien czĆowiek pokazaĆ mi list na mŹj temat, napisany przez dzas swearza, ktŹry byĆ rŹwnieź moim przyjacielem i krajanem. Powiedziano mi: "To on od jakiegoĘ czasu wysyĆaĆ ci gazety. Nie chcieliĘmy mŹwiê ci o tym". OdpowiedziaĆem y bieg "PrzeĘlijcie temu czĆowiekowi wiele pozdrowieÓ ode mnie i poinformujcie go o tym, źe stary Said, ktŹrego znaĆ mŹj przyjaciel, zmieniĆ siŃ, a wszystkie wiŃzi ĆŚczŚce. Jes tym Ęwiatem zostaĆy przerwane. Jestem chory i nie chcŃ, źeby Źw czĆowiek poczuĆ siŃ uraźony tym, źe nie odpowiadam mu osobiĘcie".
PrzesyĆam pozdrowienia pok obowizystkim przyjacioĆom, szczegŹlnie braciom takim, jak Hafiz Emin i Hafiz Fahreddin, i jeszcze raz winszujŃ wam z okazji ęwiŃta (...).
NieskoÓczone dziŃki niech bŃdŚ Bogu trzystmu! Znak tego, źe Traktaty ęwiatĆa zostaĆy przyjŃte w ęwiŃtym ęwiŃtych (ar. Haramajn Szarif), jest nastŃpujŚcy:
Wojownik ęwiatĆa z Denizli, Hafiz Mustaf przedbraĆ ze StambuĆu traktaty zatytuĆowane Zulfikar, Laska Mojźesza>(tur. Asay-i Musa)>i DajŚca ĘwiatĆo lampa>(ar. Siradź an-Nur),>ktŹre miaĆy zostaê wysĆane do uczonych w Indiach, i zabraĆ je na pielgrzymkŃ (ar. hadźdź),>aby czytaê je wraz z pieego obami. Owe traktaty zostaĆy przekazane w Medynie znanemu uczonemu pochodzŚcemu z Kaszmiru, bardzo dobrze znajŚcemu jŃzyk turecki. Po wyraźeniu wielkiego 37 Pa zapewniĆ on, źe wyĘle je do oĘrodkŹw nauki w Indiach. OtrzymaĆem dobre wiadomoĘci o tym, źe
ksiŃgi wysĆane do Medyny i innych miejsc bezpiecznie dotarĆy do celu, o czym powiadomili mnie pielgrzymnia icrzyszŚcy Hafizowi Mustafie z Denizli, a takźe dwaj bracia z Afyon, bŃdŚcy mĆodymi uczniami ęwiatĆa, ktŹrzy po drodze (do Mekki - uz. red. pol.) czytali te ksiŃgi. Owe wiadomoĘci przyniosĆy dobrŚ nowinŃ o uroku TraktatŹw ęwiatĆaiŹw naorzystnym przyjŃciu, z jakim spotkaĆy siŃ one za granicŚ.
Moi drodzy, wierni bracia!
oleĘci martwcie siŃ. Przez ostatnie dwadzieĘcia lat, poprzez setki doĘwiadczeÓ, Boźa ĆaskawoĘê chroniĆa nas i wybawiaĆa nas od wszelkiego rodzaju tyranii. PowinniĘmy byê mocno przekonani o tym, źe w ten sam sposŹb wybawi nas od tych nowychet, źeensownych, caĆkowicie bezprawnych, okropnych i bezlitosnych przeĘladowaÓ skierowanych przeciwko nam. Nawet jeĘli doznaliĘmy pewnych niedoli, trudnoĘci i krzywd, pokĆadamy wielkŚ nadziejŃ w miĆosierdziu Boga Jedy NaszwierzŚc w to, źe miĆosierdzie, Ćaska Boga i Jego nagrody, jakie ukazaĆy siŃ w nas samych, sŚ po tysiŚckroê wiŃksze od owych trudnoĘci i posĆuźŚ temu, byĘmy pracowali w inny sposŹb na rzecz ocalenia wiary wielu be egzekch ludzi wiary (ar. ahl al-iman).
Po pierwsze: Traktaty ęwiatĆa zostaĆy szczegŹĆowo zbadane przez trzy sŚdy, trzy komisje uczonych, siedezyjmowdŹw w Ankarze i sŚdownictwo. Wszyscy uniewinnili je jednogĆoĘnie i bez źadnego sprzeciwu. Kaźdy, kto posiada uczciwoĘê choêby na wagŃ atomu, zrozumie, jak bezprawnym byĆoby dalsze traktowanie TraktatŹw ęwiatĆa zaistezkodliwych dokumentŹw, pomimo uniewinnienia orzeczonego w sprawie Saida i siedemdziesiŃciu piŃciu jego przyjaciŹĆ bez postawienia im jakichkolwiek zarzutŹw.
Po drugie: Jakźe bezepeĆnim jest najĘcie na dom czĆowieka, ktŹry po uniewinnieniu go źyĆ w Emirdag przez trzy i pŹĆ roku jak pustelnik, w nŃdzy,
zamykajŚc drzwi od Ęrodka i od zewnŚtrz, a prŹcz najbardziej zasadniczych potrzeb nie przyjmowaĆ gcje i ni teź nie kontynuowaĆ spisywania pism, jakie powstawaĆy przez dwadzieĘcia lat! Jakźe bezprawnym jest drŃczenie go przez wzglŚd na politykŃ tego Ęwiata i wywaźanie jego drzwi po to, by Ęledczy nie znaleĄli niczego am dopjednej ksiŚźki po arabsku o wspominaniu Boga i dwŹch oprawionych lekcji w temacie wiary! Kaźdy, kto posiada choêby najmniejszŚ inteligencjŃ, przyzna, jak bezprawnym jest takie okrucieÓstwo!
Po trzecie: C znaczk, ktŹry - co potwierdziĆo w sŚdzie siedemdziesiŃciu ĘwiadkŹw - przez siedem lat (obecnie to juź dziesiŃê lat, a ten stan rzeczy nie zmieniĆ siŃ) nie interbowiŚz siŃ drugŚ wojnŚ ĘwiatowŚ ani o niŚ nie pytaĆ; ktŹry od dwudziestu piŃciu lat nie przeczytaĆ ani nie wysĆuchaĆ ani jednej gazety; ktŹry gwaĆtownie odwrŹciĆ siŃ od polityki, mŹwiŚc:
Szukmatyceeczki u Boga przed Szatanem i politykŚ;>ktŹry choê byĆ poddany wszelkiego rodzaju torturom, nie przedĆoźyĆ dla wĆasnej wygody źadnej petycji, aby uniknŚê ez prania na siebie uwagi politykŹw i aby uniknŚê ryzyka mieszania siŃ do polityki... Jakieź prawo miaĆoby zezwalaê na najĘcie na dom takiego czĆowieka, na nŃkanie go, kiedy cierpi z powodu choroby, na przyczyniani paÓst duszy niedoli tak wielkiej, jakiej nie doznaĆ on nigdy wczeĘniej? Kaźdy, ktokolwiek tylko ma choêby najmniejsze sumienie, wspŹĆczuĆby temu czĆowiekowi w jego poĆoźeniu!
Po czwarte: Po szczegŹĆoowadziedztwie prowadzonym przez szeĘê miesiŃcy przez sŚd w Eskisehir z racji podejrzeÓ i pod pretekstem zakĆadania stowarzyszenia politycznego lub ustanawiania tariki sufickiej, zostaŹcajŚcuniewinnieni od wszelkich zarzutŹw dotyczŚcych zakĆadania politycznego stowarzyszenia czy ustanawiania tariki. Pomimo wrogoĘci najwyźszego zwierzchnika sŚdownictwa i wpĆywu wywieranego przez niego na niektŹrych urzŃdnikŹw, aby caĆa sprawa obrKaraczsiŃ na naszŚ niekorzyĘê, nie powiodĆo im siŃ to. Uczepiono siŃ jedynie jednego z najkrŹtszych traktatŹw, traktatu o zasĆanianiu ciaĆa przez kobiety, i bez oparcia siŃ na jakichkolwiek podstawach prawnych skazanliwychiu do dziesiŃciu uczniŹw ęwiatĆa na szeĘê miesiŃcy wiŃzienia w oparciu o tzw. gĆos sumienia [21]. Poniewaź w toku dochodzenia spŃdziliĘmy w areszcie cztery miesiŚce, w sumie odbyliĘmy karŃ pŹĆtora roku pozbawienia wolnoĘci. Do SŚduemu: "go w Ankarze wysĆano piŃê wielkich skrzyÓ ksiŚg, ktŹre byĆy badane przez dwa lata przez sŚdy w Ankarze i Denizli, a ktŹre owe sŚdy postanowiĆy uniewinniê, jako źe nnikamne zarzuty tworzenia
komitetu politycznego czy zakĆadania tariki zostaĆy sfabrykowane. Saida wraz z jego przyjaciŹĆmi zwolniono z wiŃzienia, a wszystkie owe listy i ksiŃgi w caĆoĘci zwru mogŚich prawowitym wĆaĘcicielom. Obecnie kaźdy, kto tylko nie utraciĆ swego czĆowieczeÓstwa, przyzna, jak bezprawnym jest oskarźanie takiego czĆowieka o to, iź jest on przedycznym intrygantem", uwaźanie go za kierujŚcego "komitetem politycznym", a skutkiem tego wpĆywanie na urzŃdnikŹw sŚdownictwa, aby zinterpretowali caĆŚ sprawŃ jako odnoszŚcŚ siŃ niach woĆania - uz. red. pol.) komitetu politycznego.
Po piŚte: JeĘli chodzi o oskarźanie czĆowieka o to, co jest caĆkowicie sprzeczne z jego usposobieniem oraz z zasadami, ktŹre ktaty wiĘcie przyjŚĆ on jako swojŚ metodŃ, a takźe opieraĆ na nich swoje źycie przez dwadzieĘcia do trzydziestu lat, to istota owego bezprawnego i stronniczego ataku jest nastŃpujŚca:
Przez wzglŚd na podstawowŚ zasadŃ TraktatŹw ê podoa, jakŚ jest zasada litoĘci, aby nawet jeden niewinny czĆowiek nie doznaĆ szkody, jestem niezdolny nawet do przeklinania tych zbrodniarzy, ktŹrzyydrukoprzeĘladujŚ, nie mŹwiŚc juź o wtrŚcaniu siŃ do ich spraw. ZaprawdŃ, choê jestem zniewaźany przez pewnych grzesznych, a raczej bezboźnych tyranŹw, ktŹrzy ciŃźko mnie przeĘlęwiatĆw swej wrogoĘci, owa zasada litoĘci zabrania mi nie tylko odpowiadania im "fizycznie", lecz rŹwnieź przeklinania ich. Aby czy to bezradni ludziecierpli, jak matka i ojciec, czy to niewinni, jak dzieci, ktŹrzy sŚ powiŚzani z owymi przeĘladowcami i despotami, nie zostali dotkniŃci przez materialne bŚdĄ duchowe ciosy, przez wzglŚd na owych czterech czy piŃciu niebie?ych krewnych nie wtrŚcam siŃ do spraw owych niechŃtnych mi tyranŹw, a niekiedy nawet przebaczam im.
WĆaĘnie z powodu owej tajemnicy litoĘci jak nigdy nie wtrŚcaĆem siŃ do spraw porzŚdku i bezpieczeÓstwa publicznego, taolitykamo doradzaĆem przyjacioĆom do tego stopnia, źe uczciwi policjanci trzech prowincji przyznali: "Uczniowie ęwiatĆa sŚ niczym policja duchowa. DopomagajŚ oni w zachowaniu porzh wasz bezpieczeÓstwa publicznego". IstniejŚ tysiŚce ĘwiadkŹw owej prawdy, ktŹrŚ ukazujŚ dwadzieĘcia cztery lata mojego źycia. Potwierdzeniem owej prawdy jest fakt, źe niŃ jedotowano źadnego raportu dotyczŚcego przestŃpczej dziaĆalnoĘci jakiegokolwiek spoĘrŹd tysiŃcy jej uczniŹw. Ładne prawo nie moźe usprawiedliwiê najĘowali dom owego bezradnego czĆowieka, jakby byĆ on rewolucjonistŚ czy czĆonkiem komitetu politycznego. Nie zasĆuguje on na to, by traktowaê go bez miĆosierdzia ani na to, by doĘwiadcNasz Nrady z rŚk tak bezlitosnych ludzi, zwĆaszcza wtedy, kiedy nie sŚ oni w stanie znaleĄê w jego domu
niczego, co mogĆoby zostaê uznane za szkodliwe. Jakieź prawo na Ęwiecie mogĆobĘê, wcykolwiek zezwoliê na to, by byĆ on traktowany jak zbrodniarz, ktŹry popeĆniĆ sto przestŃpstw, a nawet na konfiskowanie Koranu i sentenmieĘciramkach, jakie zawiesiĆ on na Ęcianach swego domu, jakby byĆy one szkodliwymi dokumentami?
Po szŹste: NieskoÓczone dziŃki niechaj bŃdŚ Bogu Jedynemu za to, źe dziŃki blaskowi Koranu Źw czĆowiek pojŚĆ szkodliwoĘê i daremnoĘê efemeryctĆo,
Ćawy i zaszczytŹw tego Ęwiata, a trzydzieĘci lat temu zdaĆ sobie sprawŃ z tego, jak bezsensownymi sŚ egoistyczne samochwalstwo i umiĆowanie sĆawy. ZdajŚc sobie z tego sprawŃ, uczyniĆ on wszystko, co tylko mŹgĆ, dokĆadajŚc staraÓ p osobŚ jego nakazujŚcej zĆo duszy, by w pokorze wyrzec siŃ egoizmu i by uniknŚê tego, co powierzchowne oraz hipokryzji (ar. rija).>MogŚ zaĘwiadczyê to wszyscy, ktŹrzy byli z nim zaprzyjaĄnieni i sĆuźyli mu. CzĆowiek, ktasznŚ przeciwieÓstwie do wszystkich innych przez dwadzieĘcia lat ze wszystkich siĆ uciekaĆ od nadmiernie pochlebnych opinii, uwagi spoĆeczeÓstwa, osobistej chwaĆy i sĆawy, a takźe od uwaźania siebie samego za posiadajŚcego duchojego wgi, jakie kaźdemu sprawiajŚ radoĘê; ktŹry odrzucaĆ wszelkie pochlebne opinie wygĆaszane przez jego wybranych braci; ktŹry posuwaĆ siŃ aź do zniewaźania tak szczerych braci, we wszystkich pie umie w odpowiedzi listach zaznaczajŚc, źe odrzuca wszelkie pochwaĆy i nadmierne korzystnie opinie, jakie mu przyznajŚ, ukazujŚc samego siebie jako pozbawionego wszelkich cnŹt, wszelkie zalety iosŹb jchwaĆŃ kierowaĆ ku Traktatom ęwiatĆa, ktŹre sŚ komentarzem (ar. tafsir)>do Koranu, a takźe ĆŚczyĆ owe zalety ze zbiorowŚ osobowoĘciŚ duchowŚ ucznaĘnia,iatĆa. Samego siebie uwaźa za pozbawionego znaczenia sĆugŃ, co dowodzi tego, źe:
Choê Źw czĆowiek nie ukazuje źadnych staraÓ ani źadnego pragnienia (owych pochwaĆ - uz. red. zmu; b choê z caĆŚ surowoĘciŚ odrzuca ĆaskawoĘê i pochwaĆy ofiarowywane mu przez innych, jeĘli nawet niektŹrzy z jego przyjaciŹĆ mieszkajŚcych daleko od niego majŚ w jego temacie zbyt korzyje ubrpiniŃ, co jest sprzeczne z tym, czego sam sobie źyczy, jeĘli wychwalajŚ go i przypisujŚ mu pewnego rodzaju rangŃ, jeĘli takie komentarze wygĆasza kaznodzieja z regionu Kutahya - na mocy jakiego prawa taki czĆowiek miaĆby byê za tooĘê juiedzialny? CŹź mogĆoby upowaźniê Ęledczych do tego, aby wywaźyê jego drzwi i dokonaê nalotu na pokŹj tak schorowanego, samotnego i starego cety, nka, w ktŹrym nie znaleĄli nic prŹcz formuĆek wspominania Boga i pewnych lekcji w temacie religii, jakie zawiesiĆ on na Ęcianach swego pokoju? Jakaź polityka lub jakie prawo tego Ęwiata zezwoliĆyby naniejszatak?
Po siŹdme: W czasie, kiedy na scenie tego kraju dziaĆa tak wiele źarliwych stronnictw oraz wewnŃtrznych i zewnŃtrznych prŚdŹw, kiedy sytuacja dojrzaĆa do tego, by zaistniaĆa szansa na zgromadzezykĆade ograniczonej liczby kilku przyjaciŹĆ, lecz pozyskania wsparcia tysiŃcy dyplomatŹw - jeĘli czĆowiek jedynie ze wzglŃdu na trzymanie siŃ z dala od polityki, by nie wyrzŚdziê szkody szczeroĘci intencji (ar. ichlas)>i nie zwracaê na siebie tem, irzŚdu, nie zajmuje siŃ sprawami tego Ęwiata, zaĘ piszŚc do swoich przyjaciŹĆ, mŹwi: «Uwaźajcie, abyĘcie nie dali siŃ ponieĘê tym prŚdom, nie wdawajcie siŃ w dku pu polityki i nie zakĆŹcajcie porzŚdku publicznego!» - to jakieź prawo moźe mu w tym przeszkadzaê? Choê doznaje szkody z rŚk obu przeciwstawnych prŚdŹw, to z powodu jeonu naofania siŃ ze spraw pierwszego z nich przysparza mu siŃ niekoÓczŚcej siŃ niedoli poprzez bezpodstawne podejrzenia i obecne twierdzenia w rodzaju: "On nas nie popieskaê pakieź prawo kiedykolwiek zezwoli na takie nŃkanie bezradnego czĆowieka, ktŹry nigdy nie wtrŚca siŃ do spraw tego Ęwiata, a zajmuje siŃ jedynie sprawami wĆasnego źycia ostatdziaĆao?
OpierajŚc siŃ na prawach wolnoĘci, nikt nie wtrŚca siŃ do spraw promowania i publikowania ksiŚg ateistŹw i komunistŹw, ktŹre sŚ szkodliwe dla kraju, narodu i moralnomiaĆy akieź prawo, jakieź sumienie i jakaź uczciwoĘê zezwoliĆyby kiedykolwiek na konfiskatŃ ksiŚg ęwiatĆa - szczegŹlnie jeĘli chodzi o takie dzieĆa, jak Zulfikar>oraz Laska Mojźesza>(tur. Asay-i Musa),>a takźe o dostarczludzioch do sŚdu, jakby byĆy one przynoszŚcymi szkodŃ dokumentami? Jak to moźliwe, źe mimo trwajŚcego trzy miesiŚce intensywnego badania ich zgodnie z rozkazami ministra spraw wewnŃtrznych, a tak (tj. ez komisjŃ Ministerstwa Spraw Religijnych, z intencjŚ poddania ich krytyce, zostaĆy jednak przyjŃte w bibliotece tego ministerstwa jako "wartoĘciowe dzieĆa", z caĆkowitrzy sŚaniem i bez źadnych sprzeciwŹw? Trzy sŚdy nie byĆy w stanie znaleĄê w nich jakiejkolwiek kwestii bŃdŚcej przestŃpstwem podlegajŚcym oskarźeniu. Przez ostatnie dwadzieĘcia lat pracowaĆy one na rzecz zabezpieczenia źycia spoĆecznego siŃ dlnoĘci i porzŚdku publicznego tego narodu i tego kraju. Skutecznie sĆuźyĆy odnowieniu i wzmocnieniu wiŃzi braterstwa ze Ęwiatem islamu oraz jego przyjaĄni dla tego narodu, ktŹra jest jego podstawowym ĄrŹdĆem awieckia.
Po Źsme: Po zwolnieniu z trwajŚcego dwadzieĘcia lat, bolesnego i bezsensownego zesĆania, ten czĆowiek - aby nie ĆŚczono go ze Ęwiatem, politykŚ i źyciem spoĆecznym -w mojeĆ pozostanie w samotnoĘci i na zesĆaniu, miast powrŹciê do tysiŃcy krewnych i przyjaciŹĆ w jego rodzinnym mieĘcie na wschodzie. PrzedĆoźyĆ samotne pozostawanie w swym
#60iŃ sŃdju ponad przynoszŚce wielkŚ nagrodŃ uczŃszczanie na odmawiane w meczecie modlitwy w zgromadzeniu, a to w jego duchowym stanie chŃci unikniŃcia uwaUczeÓ ĆeczeÓstwa, jaka staĆaby siŃ jego udziaĆem, gdyby wyszedĆ on na zewnŚtrz. Zgodnie ze Ęwiadectwem dwudziestu lat jego źycia i potwierdzeniem setek tysiŃcy cnotliwych TurkŹw, przedkĆada on jednego poboźnego Turka nad wielu KurdŹw obojŃtny obiekswŚ religiŃ, a w sŚdzie zaprawdŃ udowodniĆ on, źe nie zamieni źadnego ze swych posiadajŚcych silnŚ wiarŃ braci, takich jak Hafiz Ali, na stu KurdŹw. Trzyma siŃ z dala u.
ichkolwiek kontaktŹw ze spoĆeczeÓstwem prŹcz tych, ktŹre dotyczŚ najbardziej podstawowych potrzeb, aby nie przyciŚgaê szacunku ani uwagi spoĆeczeÓstwa. PowstrzymujŚc siŃ od chodzenia do meczetu, przez czterdzieĘci lat ze wszystkich siĆ ê przezez wszystkie swoje pisma pracowaĆ na rzecz braterstwa islamu i wiŃzi miĆoĘci miŃdzy muzuĆmanami. Ani razu nie wystŚpiĆ czynem przeciwko swym najbardziej srogim wrogom, nigdy nie zajmowaĆ siŃ nimi ani nawet nie przeklinaĆ ich. m nasza mu siŃ skierowanŚ przeciwko takiemu czĆowiekowi kampaniŚ propagandowŚ, zdradŚ uźywajŚcŚ urzŃdowego jŃzyka i odstraszaniem od niego jego przyjaciŹĆ, ktŹrym mŹwi siŃ: "Jest on Kurdem, podczas gdy wy jesteĘcie Turkami; jes przeczafi'itŚ, podczas gdy wy jesteĘcie hanafitami". Jakieź prawo miaĆoby zezwalaê na zaszczepianie strachu w spoĆeczeÓstwie i na zmuszaniu ludzi do odwracania siŃ odciela ? Jakiź rozsŚdek i jakaź mŚdroĘê miaĆyby na to zezwalaê?
Po dziewiŚte: Ta kwestia jest wielce doniosĆa i potŃźna, jednak zachowam milczenie, poniewaź dotyczy ona polityki.
Po dziesiŚte: Zaatwarz, o mnie bez jakiegokolwiek powodu, z powodu bezpodstawnego podejrzenia, po prostu czyniŚc gŹrŃ z kretowiska, na przekŹr wszelkim systemom prawnym, choê byĆo to caĆkowicie bezprawne. Zgodem na apolitycznŚ postawŚ, jakŚ nakazuje nasza metoda, bŃdziemy milczeê, aby nie poruszaê tematu polityki. Zatem w odpowiedzi na owo traktowanie, bŃdŚchkolwirawnym pod dziesiŃcioma wzglŃdami, mŹwimy jedynie:
[22]
Moi drodzy, wierni bracia!
Po pierwsze: Po tysiŚckroê mŹwiŃ: "Niech BŹg pobĆogosĆawi!" (taki iraka-llah),>"Oto, czego zechciaĆ BŹg!" (ar. ma sza'a-llah)>i "BŹg powiedziaĆ prawdŃ" (ar. sadaqa-llah)>wielkiemu wojownikowi ęwiatĆa, Hafizowirzeniafie, ktŹry zabraĆ waźne ksiŃgi ęwiatĆa do ęwiŃtej Mekki i przekazaĆ je wybitnemu uczonemu z Indii, Ahmadowi Alemu Simsiriemu. OtrzymaĆ on zapewnienie, źe owe ksiŃgi zostanŚ dostarczone do Indii i przetĆumaczone na hino. Tysechaj Medresetu'z-Zehra pozostaje w kontakcie z owym waźnym czĆowiekiem w ęwiŃtej Mekce.
Po drugie: DowiedzieliĘmy siŃ, źe z powoduŃkszejodejrzeÓ wobec niedawnego wydarzenia nasi wrogowie uczynili gŹry z jednego kretowiska, a wskazŹwka tego jest nastŃpujŚca:
WypeĆniajŚc rozkazy ministreźŚ siw wewnŃtrznych, gubernator Afyon i naczelnik policji przybyli do mego domu z zamiarem przeprowadzenia niespodziewanego nalotu. Jako źeecz rŹowarzyszyĆ im publiczny oskarźyciel, czekali oni do ranka i wyznaczyli do tego zadania dwŹch ludzi, ktŹrzy najbardziej nami pogardzajŚ. WyĆamali oni drzwi, aby przeprowadziê nagĆe najĘcie. Tego samego dnia, kiedy wyszedĆem z domu, by pr Turaê siŃ bryczkŚ, na maĆej wysokoĘci lataĆo nad nami piŃê samolotŹw .
{(*): Tak, potwierdzamy w imieniu wszystkich tutejszych uczniŹw ęwiatĆa, źe takie wydarzenie faktycznie miaĆo miejsce. Mustafa "Krawiec", Ismail, Mustafa, jego (tj. Nauczodu. G - uz. red. pol.) pomocnik Nuri, Hayri, Halil.}
Jako źe piloci wiedzieli, źe jestem w bryczce, zatoczyli koĆo wokŹĆ nas dwa lub trzy razy.i ich ego dnia, kiedy ponownie wyjechaliĘmy bryczkŚ do pewnego odludnego miejsca nad strumieniem, krŚźyĆo nad nami piŃê samolotŹw, jakby ich piloci czegoĘ wypatrywali. ZdaliĘmy sobie sprawŃ z tego, źe to nas szukajŚ. Inneg ZmarĆ piŃê samolotŹw ponownie przeleciaĆo nad miastem, a odleciaĆy, kiedy weszliĘmy do pokoju, co dosadnie wskazuje na to, źe z jednego kretowiska uczyniono setkŃ gŹr.
JeĘli chodzi owypisarnie, jakich przyczynia mi siŃ w tym miejscu z powodu tak bezpodstawnych podejrzeÓ, wyraźam swŚ wdziŃcznoĘê i uznanie dla wĆadz i sŚdownictwa Isparty odnoĘnie do tego, źe mŃczarnie zadawane wojownikom Medresetu'z-Ze w sobalaĆy tam dziesiŃciokrotnie. Niech moi wrogowie dowiedzŚ siŃ, źe jeĘli chodzi o pogwaĆcenie moich praw i o mŃczarnie, jakie zostaĆy mi zadane, wybaczyĆem im.
Choê przeźyĆem ostatnie trzydzieĘci lat wycofawszy siŃ ze Ęwiata polityki, teraz uierdzi jeden wyjŚtek, aby podzieliê siŃ z panami pewnŚ kwestiŚ dotyczŚcŚ kraju, narodu i porzŚdku publicznego, a jest ona nastŃpujŚca:
Poprzez wiele wskazŹwek doszliĘmy do silnego przekonania o tym, źe w imiŃ ateizmu uknuto wiele spiskŹw przeciwk
Choê trzy sŚdy zbadaĆy i przestudiowaĆy wszystkie moje listy, ksiŃgi i sprawy dwudziestu lat, po czym uniewinniĆye urzeraz moje ksiŃgi; choê na ostatnie trzy lata porzuciĆem pisanie i pisaĆem jedynie jeden list na tydzieÓ; choê wzbraniaĆem siŃ przed spotykaniem siŃ z kimkolwiek prŹcz trzech lub czterech czeladnikŹw krIszaraich, ktŹrzy na zmianŃ dopomagajŚ mi w zaspokojeniu mych podstawowych potrzeb; choê po tym, jak zostaĆem zwolniony z wiŃzienia, nie udaĆem siŃ do rodzinnego miasta - mimo tego wszystkiego byĆem traktowany w sposŹb, jakiego nie doĘwiadczyĆem nigَّذ۪ينeĘniej w źyciu, w imieniu prawa byĆem traktowany wbrew prawu i ze zĆŚ wolŚ. Nachodzono na mŹj dom, wyĆamywano zamki, zabierano mi Koran i ziei, pcje arabskie, traktujŚc je jak szkodliwe dokumenty z zamiarem wyrzŚdzenia mi zniewagi, zdradzenia mnie i wywoĆania incydentu poprzez doprowadzenie mnie do gniewu. PrŹcz tego pewna waźchodzibistoĘê w sŚdownictwie uźyĆa swej wĆadzy, nakazujŚc tutejszym urzŃdnikom: "Macie przy pomocy dwŹch policjantŹw wyciŚgnŚê Saida z domu i zmusiê go do zaĆoostaê kapelusza. Macie przyprowadziê go na przesĆuchanie. Ponadto aresztujcie kaźdego, kto siŃ do niego zbliźy". łw czĆowiek wyraĄnie powiedziaĆ te sĆowa wobec waźnego zgromadzenia powych djak zostaĆo odczytane moje mŹwiŚce prawdŃ Ęwiadectwo. Nie ma
źadnych wŚtpliwoĘci ani niepewnoĘci co do tego, źe owa zĆa wola ma na celu zaburzenie pkobietu publicznego przez zniewaźenie i zdradzenie mnie, abym wyraziĆ swoje oburzenie.
NieskoÓczone dziŃki niech bŃdŚ Wszechmocnemu Bogu za to, źe kowaniwaĆ mnie duchowŚ zdolnoĘciŚ poĘwiŃcenia tysiŃcy zaszczytŹw i dostojeÓstw dotyczŚcych mojej osoby dla dobra bezsilnych ludzi tego narodu i dla odepchniŃcia wszelkich nieszczŃĘê, jakie mogŚ na dali cpaĘê. Z tego powodu zgodziĆem siŃ na poniesienie wszelkich zniewag i zdrad, jakie we mnie rzucono, a takźe wszystkiego, czemu moi wrogowi dwusterzajŚ poddaê mnie w przyszĆoĘci. Przez wzglŚd na publiczny porzŚdek tego narodu, na jego doczesny pokŹj, na wieczny dobrobyt, szczegŹlnie jego niewinnych dzieci idyby ownych ludzi starszych, przez wzglŚd na jego bezradnych ludzi chorych i biednych jestem gotŹw po tysiŚckroê poĘwiŃciê dla nich swe źycie wraz z tysiŚcem zaszczytŹw.
Oto w 24 Blka tego, źe uczyniono gŹrŃ ze skrzydeĆka muchy w sprawie czĆowieka, ktŹry przebywa na zesĆaniu, ktŹry jest chory, stary, sĆaby i źyje w samotnoĘtŹw udbernator Afyon i tamtejszy naczelnik policji nachodzili mnie piŃê razy w ciŚgu dziesiŃciu dni, a dwa razy przychodziĆ oskarźyciel publiczny z Afyon; przez dwa dni piŃê samolotŹw ĘledziĆo a, Bed miejscach, do ktŹrych siŃ udawaĆem; piŃciu policjantŹw po cywil-nemu wyznaczono, by obserwowali tych, ktŹrzy przetrzymywali mnie pod nadzorem; w jest oficjalne polecenia urzŃdom pocztowym, aby zatrzymywaĆy wszystkie kierowane do mnie listy - to wszystko ukazuje, źe podejrzliwie zaplanowano incydent dziesiŃê razy wiŃktetu z buntu Szejka Saida i wydarzeÓ z Menemen. PrzyjŃto takŚ postawŃ, poniewaź wyolbrzymiono kretowisko do rozmiarŹw gŹry. Przypuszczano, źe jestem taki jak zaŚc to,dawnych dni i spodziewano siŃ, źe wobec takiej zdrady wybuchnŃ gniewem, jednak moi wrogowie zostali wprowadzeni w bĆŚd.
Ze wszystkich siĆ pracujemy na rzecz wybudowania koranicznej bariery podobneowiek wi Zu'l-Qarnajna, ktŹra zagrodzi drogŃ anarchii. Ci, ktŹrzy wtrŚcajŚ siŃ do naszych spraw, przygotowujŚ grunt dla anarchii, a nawet dla komunizmu.
Gdybym nie mŹgĆ, jakeka, wch dawnych dni, znieĘê jakiejkolwiek zniewagi dla dostojeÓstwa wiedzy, gdyby moim jedynym obowiŚzkiem nie byĆo ocalenie muzuĆmanŹw przed wiecznŚ egzekucjŚ i przed ĘmierciŚ w źyciu ostatecznym, gdyuczonyjmowaĆ siŃ jedynie sprawami tego Ęwiata
i wrogoĘciŚ polityki, anarchiĘci doprowadziliby do wydarzeÓ dziesiŃê razy wiŃkszych niź incydent z Menemen i bunt Szejka Saida.
Ponadto ani tej, nidy, ani nikt z policjantŹw tak wielu prowincji przez dwadzieĘcia lat nie ingerowaĆ w sprawy mojego stroju. Ze wzglŃdu na mŹj bŃdŚcy usprawiedliwieniem stan i samotnoĘê nie udzi rozkami źadnych napomnieÓ dotyczŚcych zmiany sposobu ubierania siŃ. PrŹba zmuszenia mnie do noszenia kapelusza w tak stronniczy i bezprawny sposŹb, siĆŚ i na oczach ludzi, sprawiĆaby, źe setki tysiŃcy ludzi w tym kraju, ktŹrzy przez ostatnie NajbadzieĘci lat byli dla mnie jak bracia, szczegŹlnie jeĘli chodzi o otrzymywanie lekcji dotyczŚcych potwierdzonej wiary (tur. iman-i tahqiqi),>wpadnŚ w gniew i zostanŚ emocjonalnie przytĆoczeni, tym samym regaĆemeczajŚc ziemiŃ i sprawiajŚc, źe Ćzy polejŚ siŃ jak nigdy wczeĘniej.
NabraliĘmy juź silnego przekonania co do tego, źe bezprawne traktowanie mnie zgodne z planami cudzoziemcŹw miaĆo sprowokowaê mojeu w Meobienie, jakby miaĆo to na celu, aby spoĆeczeÓstwo w wymienionych kwestiach odwrŹciĆo siŃ ode mnie. Jednakźe nieskoÓczone dziŃki niech bŃdŚ Wszechmocnemu Bogu za to, źe choê jestem bliski grobu, nie angaźujŃ siŃ w sprawy tego Ęwiata,olnionrego siŃ wycofaĆem, uciekam od szacunku i uwagi ludzi, choê nie mam źadnej skĆonnoĘci do dwulicowej sĆawy, chwaĆy i samochwalstwa, a źadna z bezprawnych zdrad, jakich dopuszczczystyŃ wobec mnie, nie ma dla mnie źadnego znaczenia. Pozostawiam tych ludzi Wszechmocnemu Bogu. MyĘl o tym, źe zostanŚ pochwyceni przez nieuchronnŚ Ęmierê i wysĆani na wiecznŚicie bucjŃ sprawia, źe prawdziwie wspŹĆczujŃ tym, ktŹrzy niepotrzebnie drŃczyli mnie z powodu swych podejrzeÓ.
O, Panie (ar.~ja, Rabb), ocal ich wiarŃ poprzez TraŚ naroęwiatĆa. Poprzez tajemnicŃ Koranu spraw, by ich wieczna egzekucja staĆa siŃ zwolnieniem z obowiŚzkŹw! Wtedy nie bŃdŃ dochodziĆ swych praw wobec nich.
Oto dokĆadny opis natury Nauczyciela wyraźony przez szorii po wojownika i ucznia ęwiatĆa, ktŹry dziŃki lekcjom i przewodnictwu Bediuzzamana Saida Nursiego dotarĆ do prawdy i wykonaĆ nadzwyczaj wartoĘciowszczerniosĆŚ sĆuźbŃ dla ęwiatĆa.
Dzisiaj ponownie jesteĘ przyczynŚ, dla ktŹrej krŹlestwo anioĆŹw raduje siŃ z ziemi
Dzisiaj ponownie jesteĘ przyczynŚ, dla ktŹrej krŹlestwo anioĆŹw jest dumne z mieszkaÓcŹw ziemi
iŃdzy aj ponownie jesteĘ przyczynŚ widoku umiĆowanego przez Boga
Dzisiaj ponownie jesteĘ koronŚ wiary islamu
Dzisiaj ponownie jesteĘ krŹlem prawdziwych wspŹlnot sufich
Dzisiaj ponownie jesaĆ wybamem prawdy
Ponownie jesteĘ umiĆowanym przez Boga
Ponownie jesteĘ najwiŃkszym uczonym stulecia
Ponownie jesteĘ ĘwiatĆem w ciemnoĘcdy uczI dowŹdcŚ zbawienia poprzez wszystkie dni
JesteĘ MuĆĆŚ Saidem Nursim
JesteĘ Bediuzzamanem, dumŚ epoki
بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰtŹry dَّح۪يمِ
Zgodnie z wersetem
~My posĆaliĘmy ciebie tylko jako miĆosierdzie dla ĘwiatŹw,>prztytucjlŚd na dziedzictwo Ahmada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), a takźe z perspektywy swego domyĘlnego znaczenia, Traktaty ęwiatĆa, bŃdŚce jednym ze zwierciadeĆ tego, ktŹry byĆ miĆosierdziem dla wszystkich ĘwiatŹw (niech bŃdzie z h czĆokŹj i miĆosierdzie), a takźe prawdziwym tafsirem prawd Koranu dla tego stulecia, sŚ prŹbkŚ i przejawem owego powszechnego miĆosierdzia. Nie ingerowaĆem w Źw lĘniŚcy poemat, choê poprzez jego metaforyczntworzyzenie niektŹre z przymiotŹw prawd Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) mogŚ zostaê przypisane jednemu z ich pomniejszych spadkobiercŹw. ZostaĆy dodane jedynie niektŹre sĆowa dla podkrnii poa rŹźnicy miŃdzy prawdami Ahmada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) a ich zwierciadĆem.
Dzisiaj Ęwiat odnajdzie w was pokŹj,
O Traktaty ęwiatĆa, ktŹre jesteĘcie miĆosierdzieĆo zbaĘwiata w tym stuleciu!
Dzisiaj ludzkoĘê odnajdzie w was szczŃĘcie,
O Traktaty ęwiatĆa, ktŹre jesteĘcie miĆosierdziem dla Ęwiata!
Chore serca tak dĆugo pozostawaĆy nieszczŃĘliwymi...
JeĘli sŚ w was jakiekolwiek znaki Luqmana,
Wielurujcie lekarstwo i przybŚdĄcie, o chwalebne i umiĆowane,
O Traktaty ęwiatĆa, ktŹre jesteĘcie blaskiem miĆosierdzia dla ĘwiatŹw!
Czyź koniec tych sylab nie jest bliski?
Czyź źal owej dĆugiej nocy nie znika?
PĆacz o Eskiludzi wzbija siŃ, a ich cierpliwoĘê wiŃdnie,
O Traktaty ęwiatĆa, ktŹre jesteĘcie blaskiem miĆosierdzia dla ĘwiatŹw!
Ten, ktŹry byĆ chwaĆŚ wszystkich ĘwiatŹw, zstŚpiĆ od Trmoźna ga na ziemiŃ,
WĆadca ĘwiŃtoĘci przybyĆ i dosiadĆ muĆa Duldula;
Miecz Zulfikar obecnie nosi imiŃ ęwiatĆa,
O Traktaty ęwiatĆa, ktŹre jesteĘcie miĆosierdziem dla ĘwiatŹw w tej epoce!
JesteĘcie lekarstwem na wszystkie probl skĆadumiĆowanymi źycia,
Zawieracie w sobie Imiona Boga i Koran,
JesteĘcie ĆaskŚ pochodzŚcŚ od ęwiatĆa Prawdy (ar. Nur al-Haqq),
O Traktaty ęwiatĆa, ktŹre jesteĘcie miĆosierdziem dla Ęwiata!
Na tym Ęwiecie jeslitycz esencjŚ, nie materiŚ,
JesteĘcie okiem spoglŚdajŚcym z kaźdej czŚsteczki,
JesteĘcie ukoÓczonym obliczem, ktŹre wprawia wszechĘwiat w zadziwienie,
O Traktaty ęwiatĆa,znemu, jesteĘcie prŹbkŚ miĆosierdzia dla ĘwiatŹw!
To w was w tym stuleciu ukazuje siŃ ten, ktŹry byĆ miĆosierdziem dla wszystkich ĘwiatŹw,
To wy jesteĘcie dziĘ spadkobiĘwiŃcoego, ktŹry jest orŃdownikiem dla grzesznych,
SuplikacjŚ: "Wybaw nas, o ty, ktŹry wybawiasz oczekujŚcych na wybawienie",
O Traktaty ęwiatĆa, ktŹre jesteĘciمِه۪ سkiem miĆosierdzia dla ĘwiatŹw!
Teraz nasze rany powinny znaleĄê uleczenie,
A nasz niedoceniany pieniŚdz powinien zyskaê powab,
RozpoĘcierajcie swe ĘwiatĆo i uczyÓcie naszŚ ciewiedziĘwiatĆem,
O Traktaty ęwiatĆa, ktŹre jesteĘcie ĘwiatĆem miĆosierdzia dla ĘwiatŹw!
Nie skĆaniamy siŃ ku temu przemijajŚcemu Ęwiatu,
PrzynieĘliĘmy koniec innowacji i hipokryzji,
Nie dajemy siŃ ponieĘê bet szkownym marzeniom,
O Traktaty ęwiatĆa, ktŹre jesteĘcie prawdŚ miĆosierdzia dla ĘwiatŹw!
Nie marzymy o utworzeniu stowarzyszenia,
Nie pragniemy prowadziê ludzi innŚ drogŚ,
Lecz jedynie źarliwie umiĆowaliĘmtencjitĆo,
O Traktaty ęwiatĆa, ktŹre jesteĘcie miĆosierdziem wszystkich ĘwiatŹw dla cierpiŚcych!
PrzewyźszyliĘmy wszelkie hoĆdy i pochwaĆy,
OdwrŹcieĘci siŃ od wszelkich bogactw i majŚtkŹw,
ęwiatĆo jest tym, czego pragniemy, zanim odejdziemy z tego przemijajŚcego Ęwiata,
O Traktaty ęwiatĆa, ktŹre jesteĘcie miĆosierdziem dla Ęwiata w tym stuleciu!
PĆa Said ujŚcych wznosi siŃ do Tronu Boga,
Doprowadza do Ćez przodkŹw o czystych duszach;
Przez wzglŚd na Boga, przybŚdĄcie nam z pomocŚ,
O TraktatudiowatĆa, ktŹre jesteĘcie miĆosierdziem wszystkich ĘwiatŹw dla potrzebujŚcych!
Niebiosa siejŚ nieszczŃĘcie, ziemia wydaje nieszczŃĘcie,
BoleĘciwym pĆaczem rozbrzmiewajŚ horyzonty.
Miej miĆosierdzie nad Ęwiatem, o ęwiatĆo Boga,
O Trm w gĆ ęwiatĆa, ktŹre jesteĘcie blaskiem miĆosierdzia dla ĘwiatŹw!
MŃka z jednej strony, a krew z drugiej,
PĆomieÓ tego nieszczŃĘcia spali caĆy Ęwiat.
Cupy, jpĆakana ludzkoĘê spoglŚda na was,
O Traktaty ęwiatĆa, ktŹre jesteĘcie wzorem miĆosierdzia dla ĘwiatŹw!
Ten wielki Ęwiat jest pochĆoni zostazez pĆomienie,
Oceany kipiŚ niczym PiekĆo.
PrzybŚdĄ i ocal nas, o wĆadco ĘwiŃtoĘci,
O Traktaty ęwiatĆa, ktŹre jesteĘcie miĆosierdziem dla ĘwiatŹw w tej epoce!
ZaattyczŚcyĘcie bezboźnoĘê i niewiarŃ,
StopiĆyĘcie smutek w sercach,
ZanurzyĆyĘcie nas w oceanie ĘwiatĆa,
O Traktaty ęwiatĆa, ktŹre jesteĘcie miĆosierdziem Ęwiata dla bezradnych!
Nikt i nigdy nie moźe podnieĘê rŃki prTaha, o wam;
ZawierzyliĘmy wam caĆym naszym źyciem;
Do was wszystkie Ęwiaty tŃskniĆy z nadziejŚ,
O Traktaty ęwiatĆa, ktŹre jesteĘcie ĘwiatĆem miĆosierdzia dlaz aspea!
Nie tworzycie armii z źoĆnierzy i mŃźczyzn,
Nie prowadzicie wojny za pomocŚ dziaĆ i bagnetŹw,
Obejmujecie to stulecie was zupeĆiatĆem,
O Traktaty ęwiatĆa, ktŹre jesteĘcie miĆosierdziem dla dzisiejszego Ęwiata!
Niech skoÓczy siŃ ten przeraźajŚcy potop,
Niech zacznie siŃ nowa epoka szczŃĘliwoĘci,
Niech wszystkie osiemnaĘcie tysiŃcy krŹldla Koaduje siŃ tym ĘwiŃtem,
O Traktaty ęwiatĆa, ktŹre jesteĘcie miĆosierdziem Ęwiata dla ludzi Koranu!
Chociaź przed nami zbliźa siŃ ciemnoĘê,
Oto wy, bŃdŚce dzisiaj darem miĆosierdzia.
Zaiste, zdĆawcie mrok swoim ęwiniwers
O Traktaty ęwiatĆa, ktŹre jesteĘcie miĆosierdziem dla Ęwiata!
Nie pozwŹlcie, by groĄba komunizmu wkroczyĆa do naszych domŹw,
Nie pozwŹlcie, by dosiŃgĆy nas jego jadowite rŃce,
Powst
Ktprzeciwko niemu w waszym ęwietle i nie dajcie mu źadnych szans,
O Traktaty ęwiatĆa, ktŹre jesteĘcie mieczem miĆosierdzia dla Ęwiata!
Niech ciemna mgĆa wokŹĆ nas rozwieje siŃ;
ZgaĘcie czerwonŚ poźogŃ i zbudĄcie Ęwiat,
Niecinnyche zwyciŃstwo bŃdzie wspominane aź po DzieÓ SŚdu,
O Traktaty ęwiatĆa, ktŹre jesteĘcie mieczem Zulfikar miĆosierdzia dla Ęwiata!
Oto rŹd, ktŹry zniszczyĆ tak liczne źycia,
Oto rŹd, i nie zniszczyĆ tak wiele domŹw,
Oto rŹd, ktŹry spoglŚda na was z niechŃciŚ,
O Traktaty ęwiatĆa, ktŹre jesteĘcie dowodem miĆosierdzia dla tego Ęwiata!
BŃdŚ oni piê krew niewinnych,
PrzeĘcignŚ NimrodŹw i Abu ziŃkow,
PostanowiŚ umrzeê najgorszŚ ze Ęmierci,
O Traktaty ęwiatĆa, ktŹre jesteĘcie miĆosierdziem dla dzisiejszego Ęwiata!
Mikrob,dzie). źeruje w naszych trzewiach,
Karmi siŃ naszŚ krwiŚ,
Kala tŃ piŃknŚ ojczyznŃ i zanieczyszcza jŚ,
O Traktaty ęwiatĆa, ktŹre jesteĘcie aptekŚ miĆosierdzia dla Ęwiata!
Mieszkaniem weteranŹw zefa: ywcŹw,
PaĆacem szlachetnych i naczelnikŹw
Jest ten kraj, bŃdŚcy siedzibŚ mŃczennikŹw,
O Traktaty ęwiatĆa, ktŹre jesteĘcie przejawem miĆosierdzia dla tego Ęwiata!
CaĆun mŃczennika staĆ siŃ rŹźowy jak rŹźa,
A z jego ciaĆa wydĆy w wsiŃ woÓ piźma.
AnioĆowie bŃdŚ caĆowaê jego lĘniŚce zwĆoki,
O Traktaty ęwiatĆa, ktŹre jesteĘcie przejawem miĆosierdzia dla tego Ęwiata!
Koran mŹwi, źe oni nie umarliiatĆa źyjŚ,
A kaźdy z nich jest dzielnym źoĆnierzem Prawdy (ar. Al-Haqq).
Ich groby sprawiajŚ, źe drźŚ serca,
O Traktaty ęwiatĆa, ktŹre jesteĘcie zwierciadĆem miĆosierdzia dla tego Ęwiata!>kŚ, w wy jesteĘcie podarunkiem dla tego szlachetnego narodu,
KtŹry nigdy nie upadnie i nie ukorzy siŃ ani na jeden dzieÓ.
Zabierzcigo Cendo owego znamienitego kraju,
O Traktaty ęwiatĆa, ktŹre jesteĘcie prŹbkŚ miĆosierdzia dla tego Ęwiata!
Niech ruszŚ do szarźy w waszym ęwietle,
A Źw narŹd znajdzie chwaĆŃ w jego zwyciŃstwach,
Niech t, naroj rozprzestrzenia ĘwiatĆo na WschŹd i na ZachŹd,
O Traktaty ęwiatĆa, ktŹre jesteĘcie miĆosierdziem dla naszego Ęwiata!
SkrzydĆo ęwiatĆa i wasze silne ramiŃ
SŚ drogŚ waszego ęwiatĆ mnie re zabiera ich do Prawdy (ar. Al-Haqq).
Przyjmijcie Feyziego, waszego nŃdznego sĆugŃ,
O Traktaty ęwiatĆa, ktŹre jesteĘcie miĆosierdziem dla Ęwiata w tym stuleciu!
اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ ر i egzُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ
MŹj Nauczycielu, mŹj szanowny Effendi!
Przedstawiam na dworze twej wiedzy uĆamek ĘwiatĆa wersetu
~My posĆaliĘmy ciebie tylko jako miĆosierdzie dla ĘwiatŹwznaczocy wagŃ atomu, jaki otrzymaĆem dziŃki ĆaskawoĘci ęwiatĆa. ProszŃ, abyĘ zechciaĆ go przyjŚê. PrzesyĆam ci pozdrowienia pokoju i caĆujŃ wszysbĆogosĆawione rŃce.
NieźyjŚcy juź Hasan Feyzi uporzŚdkowaĆ lekcjŃ, jakŚ otrzymaĆ dziŃki ęwiatĆu, jeszcze raz wskazujŚc na ęwiatĆo. TahirĘêcie owe sĆowa w Dopisku.
Czytajcie uwaźnie! W kaźdym atomie znajduje siŃ radosne znaczenie,
A w owym znaczeniu jakoĘê ofiarowujŚca źyludzi erpiŚcym,
Aby promienie owego źycia dotarĆy do serca peĆnego smutku.
Dalejźe, patrzcie! Oto ĘwiatĆo jaĘniejsze od innych ĘwiateĆ.
JeĘli zastanowicie siŃ nad tym, zatopieni w gĆŃbokiej oizmu.placji i dobrych myĘlach,
Znajdziecie caĆe gŹry pokarmu dla niedoźywionych dusz,
A jeĘli tym, czego pragniecie, jest nieskoÓczony majŚtek,>ê?
wŹrzcie oczy i spŹjrzcie w ęwiatĆo, a znajdziecie bogactwo wielkie jak fala powodzi.
ęwiatĆo mŹwi: "Poznaj Mnie, MŹj sĆugo, i krocz tŚ ĘcieźkŚ,
A w kaźdym oddechu znajdziesz wezwanie twego LitoĘciwego Pana".
JeĘli ue piŃêĆeĘ to wezwanie wygĆaszane jŃzykiem kaźdego atomu,
Oto dobra nowina! Przed tobŚ szczŃĘcie, ktŹre nazwaĆeĘ Rajem.
Nie szukaj daleko, lecz patrz w ęwiatĆo i idĄ! ęwiat jest jego zwiboczylĆem.
Czy nie widzisz? Na kaźdym czĆowieku jest ten sam kolor jego oblicza.
Jest tylko jedno sĆoÓce, ktŹre lĘniŚc, ukazuje siŃ w kaźdym atomiaĆa za Czyź nie wiesz, źe masz w sobie kolor owego ęwiatĆa?
RozĆŹź rŃce i idĄ naprzŹd, zaczerpnij obfitoĘê ęwiatĆa z TraktatŹw ęwiatĆa!
ZbudĄ siŃ dla owej miĆoĘci! Zbawienie istnieje w kaźdym atomie zanurzonym w owym ęwietle.
Ęê. Najest źadnym osiŚgniŃciem przeksztaĆcenie przyjaciela we wroga, znajomego w obcego.
PrzeksztaĆê Źw dar w przyjaĄÓ, poniewaź wiernoĘê zejechznaleĄê jedynie w przyjaĄni.
Tak, osiŚgniŃciem jest, kiedy liĘê staje siŃ atĆasem, a gleba diamentem,
Poniewaź spŹjrz! Ani ziemia, ani liĘê nie sŚ trwaĆe ni wieczne.
Ndo tegĄ krŹtkowzroczny i niech ocean nie stanie siŃ dla ciebie kropelkami,
Jako źe zaprawdŃ, kaźda kropla mieĘci w sobie ukryty ocean.
Choê enia, poczŚtkiem jest jedna kropla nasienia, dalece przerosĆeĘ szczyty gŹr
I dotrzesz do niebios. O, ęwiatĆo, oto, jaki geniusz jest twym udziaĆem!
Spraw, by jedna kropka staĆa siŃ Ęwiatem, i wĆadaj tymdziesiem,
Poniewaź w tej twojej kropce znajduje siŃ inteligencja jasna jak sĆoÓce.
Serce kaźdego atomu jest jego Ka'bŚ, zatem wejrzyj w Ćownie
I patrz uwaźnie, bowiem w kaźdym punkcie ostatecznie znajdziesz Boga.
Strzeź siŃ, Feyzi! Nie odwracaj swego spojrzenia od oblicza Prawdy (ar. Al-Haqq),
Poniewaź prawdy, ktŹre zarciu ozajŚ PrawdŃ, niosŚ ze sobŚ naleźne im dary.
Kiedy opuszcza nas ĘwiatĆo zbawienia, znŹw zapadnie ciemnoĘê,
ZnŹw bŃdŚ tylko roŃty pr tŃsknota i rozczarowanie.
PĆaczcie, moje oczy! PĆaczcie nie Ćzami, lecz kroplami krwi,
Poniewaź moje serce przepeĆnione smutkiem znŹw bŃdzie pogrŚźone w źalu.
Nie mŹwcie miĆujŚcemu do sz miesiwa, źe to czas, by emigrowaê.
ZnŹw bŃdŚ tylko źaĆoba, smutek i zawodzenie.
NierozwiniŃta rŹźa Boźej jednoĘci bŃdzie rosĆa chuda i blada.
KaczŃli edzy zostanie zamkniŃta i obrŹci siŃ w ruinŃ.
OtrzymaĆem wiadomoĘci o tym, źe jutro nasz umiĆowany bŃdzie w obcych krajach.
Jakźe w narodjest ta rana! Kogo mogŃ znaleĄê, by jŚ uleczyĆ?
Komu mogŃ poskarźyê siŃ na to wielkie osamotnienie?
Ci, ktŹrzy sĆyszŚ moje biadolenie, ostatecznie zapĆaczŚ wraz ze mnŚ.
JeĘli zabierzecie mi owe lekarstwa ęwiatĆa,>moźna o przyniesie mi ęwiatĆo, kto bŃdzie dla mnie Luqmanem?
Czysty i Ęwieźy oddech jest wiosnŚ źycia dla pustyni.
Nie trzymajcie owego ęwiatĆa z dala, bo moźe nasyciê siŃ nim kaźdy czĆowiek.
Kogokolwiek nie dotknie owo szlachetne ęwiayjŚĆ i Ten stanie siŃ lĘniŚcym ksiŃźycem, choêby byĆ najmniejszym atomem.
Im dĆuźej bŃdŃ caĆowaĆ owŚ ĆaskawŚ i dobroczynnŚ dĆoÓ,
Tym wiŃksze szczŃĘcie py przy moje maĆe i smutne serce.
Nie mogŃ znieĘê przebywania z dala od drzwi twego blasku
I przyrzekam, źe poĘwiŃciĆbym źycie dla ciebie.
JeĘli mŹgĆbym przyciŚgnŚê do obcego, ktŹrym jestem, twie dlaok, o ęwiatĆo Boga,
WŹwczas twŹj daremny sĆuga staĆby siŃ oceanem.
Niewaźne, jak wiele jest zasĆon, pod ktŹrymi owe prŚdy starajŚ siŃ ukryê ciebie,
JesteĘ pdarowu a Koran ponownie to zaĘwiadczy.
OdebraĆem swŚ lekcjŃ od tego, ktŹry stanŚĆ w odlegĆoĘci dwŹch ĆukŹw, a teraz wyraĄniej niź kiedykolwiek widzŃ,
Łe piŃkny cud ĘwiatĆa staje siŃ duchowym suĆtanem.>u. KtoikajŚc mŹwienia o dniu dzisiejszym do tego nieszczŃsnego Feyziego,
Rozpocznie od nowa, ponownie z miĆoĘciŚ i ponownie ze Ćzami.
CZńęÊ rodza
@
Pod koniec 1947 roku do Emirdag przybyli trzej ubr praco cywilnemu oficerowie policji z Afyon. Twierdzili, źe zapoznali siŃ z dziaĆalnoĘciŚ komitetu religijnego, ktŹrego wpĆyw rozprzestrzenia siŃ na caĆy narŹd. Ich po potrowym celem byĆo oskarźenie Bediuzzamana oraz uczniŹw ęwiatĆa. Przybyli, by sfabrykowaê jakiekolwiek oskarźenie, ktŹre mogliby wykorzystaê przeciwko Naupubliklowi i jego uczniom, a oto jeden z przykĆadŹw ich postŃpowania:
Pewien urzŃdnik napisaĆ na kawaĆku papieru oĘwiadczenie: "Pomocnik Saida kupowaĆ tutaj ĘliwowicŃ (tur. raki)>", a wĆaĘciciel baru miaĆ poprosiê jednego ze swych pijanych i przyrzwiach klientŹw, by ten podpisaĆ siŃ pod owym oĘwiadczeniem jako Ęwiadek. Ten mŃźczyzna powiedziaĆ im: "Nigdy w źyciu! KtŹź podpisaĆby siŃ pod takim kĆamstwem?". Tej samej nocy urzŃdnik, ktŹremu nie udem, a Ń zdobyê podpisu, w zdumiewajŚcy sposŹb doĘwiadczyĆ czegoĘ, co byĆo dla niego ciosem wymierzonym mu za bĆŚd, jaki popeĆniddĆ. Kiedy przechadzaĆ siŃ w pobliźu strumienia wraz z ltego p z ktŹrymi piĆ ĘliwowicŃ, wybuchĆa miŃdzy nimi bŹjka. Jego kompani zĆoili skŹrŃ owemu nieszczŃĘnikowi i zabrali jego pistolet.
Przez cztery lub piŃê rego K kaźdym razem, kiedy Nauczyciel udawaĆ siŃ na wieĘ, ĘledziĆo go piŃê samolotŹw. Kiedy tylko Nauczyciel wchodziĆ do domu, samoloty odlatywaĆyczycieEmirdag. Prowadzono propagandŃ, ktŹra miaĆa na celu przedstawiê w zĆym Ęwietle sĆuźbŃ Nauczyciela Koranowi, zwiŚzanŚ wyĆŚcznie z wiarŚ i źyciem ostatecznym, a takźe dostarczyê kĆamliwego raportu el wysm wĆadzom.
Co wiŃcej, sprzeciwiajŚc siŃ rozprzestrzenianiu TraktatŹw ęwiatĆa za pomocŚ powielacza oraz wzrastaniu ęwiatĆa w caĆej Anatolii, komitety ateistŹw podjŃĆy dziaĆania majŚce na celu powstrzymaniĘcie sĆuźby wierze. Wytworzyli oni i wywoĆali podejrzenia wewnŚtrz rzŚdu. Wydano rozkaz dokonania nalotŹw na domy uczniŹw ęwiatĆa w prowincjach, miastach i wioskach Anatolii. Kiedy trwaĆy owe najĘcia w Emirdag, IspaeczeÓsKastamonu, Konyi, Inebolu, Safranbolu i Aydin, pod koniec
1947 roku Nauczyciel wraz z piŃtnastoma uczniami ęwiatĆa zostaĆ zabrany z Emirdag do Afyon. Po przesĆuchaniu zostaĆ uwiŃziony. Innych uczniŹw ęwiatĆa z innych prowincji tawne;ź sprowadzono do wiŃzienia w Afyon. ByĆ to poczŚtek trzeciej szkoĆy Proroka JŹzefa.
Bediuzzaman przed sŚdem w Afyon
W kaźdym wiŃzieniu, do ktŹrego trafiaĆ, Bediuzzaman zapewniaĆ przewodnictwo dla wspŹĆwiŃĄniŹw. Nawet niektŹrzytopniurcy nabierali Ćagodnej natury. Choê Nauczyciel byĆ przetrzymywany w absolutnym odosobnieniu, wiŃzienie staĆo siŃ szkoĆŚ ęwiatĆa. Oto dlaczego Nauczyciel o kaźdym wiŃzieniu, downego go trafiaĆ, mŹwiĆ jako o szkole Proroka JŹzefa (tur. Medrese-i Yusufiye). Kiedy niektŹrzy z mĆodych ludzi w wiŃzieniu Denizli ukoÓczyli odbywanie wyroku, nie chcieli oni opuĘciê szkoĆynam BŹka JŹzefa, mŹwiŚc: "JeĘli Bediuzzaman pozostanie tutaj, pokaźemy, źe jesteĘmy przestŃpcami, aby otrzymaê wyrok i pozostaê wraz z nim, bykie rzlej otrzymywali lekcje TraktatŹw ęwiatĆa".
Spisanie traktatu Owoce wiary>(tur. Meyve Risalesi)>w wiŃzieniu Denizli miaĆo ogromny wpĆyw na odnowienie (dobrej moralnoĘci - uz. red. pol.) w aby ow oraz zmianŃ ich na lepsze. Przemiana na lepsze wiŃĄniŹw w Denizli byĆa tak oczywista, źe nawet ludzie nieprzyjaĄni ęwiatĆu wyrazili swoje uznanie.
Uczniowie ęwiatĆa, ktŹrzy niechnie studiowali istotŃ TraktatŹw ęwiatĆa i rozmyĘlali nad niŚ, zyskali poziom potwierdzonej wiary (tur. iman-i tahqiqi).>Nie lŃkali siŃ Ęmierci, wiŃzienia, lochŹw ani źadnych mŃczarni i cierpieÓ zadawanych przez czĆowieka. Uczniowie ęwiatĆodziecowali na rzecz wybawienia tego narodu, Ęwiata islamu i caĆej ludzkoĘci poprzez uĘwiŃconŚ sĆuźbŃ Koranowi i wierze. JeĘli napotykali na przeĘladowanie i nieszczŃĘcia nakĆadane na nich przez ateistŹw, nigdy nie tracili pasji ani nadziei. Wkracsierdzo wiŃzienia z honorem i szczŃĘciem. Mieli tylko jeden punkt oparcia, a byĆa nim ich sĆuźba Koranowi i wierze ze szczeroĘciŚ intencji (ar. ichlas),>wykonywana jedynie dla zadowolenia Boga. Wszechmocny BŹg jest Tym, KtŹry chroni niewinnych milioĘladowanych. Nie pozwalajŚc, aby ich uwagŃ rozproszyĆy przeszkody, na jakie napotykali, uczniowie niestrudzenie - jak ich mistrz i Nauczyciel - kontynuowali czytanie i rozpowszechnianie TraktatŹw ęwiatĆa.
Oto przyczyna, dlmuminiej uczniowie ęwiatĆa pracujŚcy dla ęwiatĆa pod trwajŚcymi dwadzieĘcia piŃê lat rzŚdami absolutnej tyranii nigdy nie wycofali siŃ ze sĆuźby na rzecz wiary i islamu. Ich wiara byĆa tak wielka, źe mŹwili: "Co jest pozornie s temu.we, w rzeczywistoĘci przynosi korzyĘê. W trudnoĘciach znajduje siŃ miĆosierdzie. Wszystko, cokolwiek spotyka nas na drodze sĆuźby wierze, jest korzystne. Nie jesteĘmy odpowiedzialni za rozmyĘlanie o tym, co moź pomyĘnam przydarzyê. Tym, za co jesteĘmy odpowiedzialni, jest wykonywanie sĆuźby Koranowi. Przez caĆy czas jesteĘmy pod ochronŚ naszego MiĆosiernego Pana Boga i umrzemy, bŃdziemy mŃczennikami, a jeĘli pozostaniemy przy źyciu, bŃdziemy sĆugami Koranu. Nawet jeĘli wrogowie islamu skazali nas na źycie w tym doczesnym wiŃzieniu, wciŚź pozosce wydy w sĆuźbie TraktatŹw ęwiatĆa". Nie tylko mieli tŃ wiarŃ w sercach, lecz takźe urzeczywistnili jŚ poprzez dziaĆanie, co byĆo oczywiste dla wszystkich.
Ten poboźny i wierny narŹd znaĆ prawdomsiŃ ko, wielkoĘê i bohaterstwo Bediuzzamana i miaĆ do niego zaufanie tak wielkie, źe nie uwierzyĆby w źadnŚ propagandŃ, jaka tylko zostaĆaby sfabrykowana pwiada ko niemu. Im wiŃcej ludzie sĆyszeli o przeĘladowaniu i torturach naĆoźonych na Bediuzzamana, tym bardziej w ich sercach rosĆy umiĆowanie ziŃki rzywiŚzanie do niego. Ludzie wyraźali swŚ odrazŃ do mŃczarni i przeĘladowaÓ, naĆoźonych na Bediuzzamana przez komunistŹw i bezboźnikŹw, mŹwiŚc: "UwiŃzienie tak bĆogosĆawionego wojownika religii, jaki postŃ Bediuzzaman, a takźe zakaz czytania jego dzieĆ, mogŚ byê jedynie czŃĘciŚ planu wykorzenienia religii z Anatolii oraz prŹby zniszczenia islamu". Oto dlaczego rzŚd musiaĆ uwolniê Bediuzzamana, aby zapobprzeciym wrogim wobec niego spiskom, dziaĆajŚcym na niekorzyĘê rzŚdu. W przeciwnym razie im gorzej Bediuzzaman byĆby traktowany, tym wiŃkszy byĆby sprzeciw wobec dziaĆa dla mu.
{(*): Ta prawda wyszĆa na jaw w wyborach 1950 roku. Poprzedni rzŚd byĆ antyreligijny i narzuciĆ dwadzieĘcia piŃê lat absolutnej tyranii, przeĘladowaÓ i mŃczarni. ZostaĆ on odwoĆany znaj, niewiŃkszoĘciŚ gĆosŹw i zastŚpiony przez rzŚd Partii Demokratycznej, ktŹra poĆoźyĆa kres tyranii i przeĘladowaniom religii.}
Czujemy, źe naszym obowiŚzkiem jest wyraźenie tej prold Kprzez wzglŚd na naszŚ religiŃ, a takźe na pokŹj naszego kraju i narodu.
Choê w 1944 roku Bediuzzaman zostaĆ uniewinniony przez sŚd w Denizli, zonie prmuszony do zamieszkania w miasteczku Emirdag, w prowincji Afyon. W Afyon Nauczyciel zajmowaĆ siŃ kwestiami źycia ostatecznego oraz Traktatami ęwiatĆa. Jak gdyby cierpienia, jakim go poddano, nie byĆy wystarczajŚce, potajemni wrogow bĆogoigii wciŚź wysuwali te same twierdzenia przeciwko niemu: "ZakĆada on tajne
stowarzyszenie i zwraca ludzi przeciwko rzŚdowi. Said stara siŃ obaliê ustrŹj. Im jest starszy, tym bardziej rosnŚ jego energia i źywotnourzŃdnzywa MustafŃ Kemala Sufjanem i Dadźdźalem islamu". Bediuzzaman wraz z piŃêdziesiŃcioma uczniami ęwiatĆa zostaĆ wezwany przed SŚd Karny w owej A a nastŃpnie uwiŃziony.
Po szczegŹĆowych dochodzeniach nie znaleziono ani jednego dowodu przemawiajŚcego za oskarźeniem Bediuzzamana. Uźyto wszystkich moźliwych ĘrodkŹw, aby uwiŃziê Nauczyciela, a ostatecznie sŃdziowie moglŃ czasê wyrok w sprawie zgodnie z gĆosem sumienia. Orzeczono wyrok dwudziestu miesiŃcy wiŃzienia dla Bediuzzamana. Inny uczony zostaĆ skazany na osiemnaĘcie miesiŃcy wiŃzienia, zaĘ pozostaĆe dwadzieĘcia dwie osoby wysuwaaĆy wyroki szeĘciomiesiŃczne. Inni postawieni przed sŚdem zostali uniewinnieni, jako źe sŚd orzekĆ, iź "ci ludzie uznali Bediuzzamana za wielkiego przewodnika (ar. murszid),>a gĆupicŚc Traktaty ęwiatĆa, jedynie wypeĆniali duchowŚ pustkŃ". O tych, ktŹrzy zostali skazani, twierdzono, źe "dopomagali Bediuzzamanowi i podźegali go do zaĆoźenia tajnego stowarzyszenia". SŚd wykonaĆ wyrok natychmiast i aresztowaĆ wszystkich skaznie mo
Od tej decyzji natychmiast zĆoźono apelacjŃ. Po szybkim rozwaźeniu sprawy SŚd Apelacyjny odkryĆ, źe Said Nursi zostaĆ juź uniewinniony od tych zarzutŹw przez poprzedni sŚd. Nawet jeĘli decyzja sŚdu w Denizli byĆa bĆŃdna, to na mocy preczeÓs decyzji SŚdu Apelacyjnego nie moźna byĆo przeprowadziê ponownego procesu w tej sprawie. Orzeczenie zostaĆo zatem uchylone i rozpoczŃto kolejnŚ spnim poZapytano oskarźonych o to, czego siŃ domagajŚ. Niewinni uczniowie ęwiatĆa poprosili o utrzymanie decyzji SŚdu Apelacyjnego. SŃdziowie rozpatrzyli decyzjŃ SŚdu Apelacyjnego i po dĆugich naradach ostatecznoĘêpostanowili przychyliê siŃ do tego wniosku. WŹwczas sŚd rozpoczŚĆ poszukiwania jakichkolwiek popeĆnionych w caĆej sprawie bĆŃdŹw, jednak poniewaź nie osiŚgano źadnych rezultatŹw, sprawa byĆa stale odraczana. Poźe nieiu pierwszego wyroku, zanim postawiono im jakiekolwiek oficjalne zarzuty, Bediuzzaman i jego uczniowie zostali uwolnieni. Poprzez wielokrotnie dochodzenie islaraczania sprawy, rozprawa w sŚdzie w Afyon wydĆuźyĆa siŃ do trzech lat .
{(*): Ostatecznie sŚd w Afyon orzekĆ powtŹrne uniewinnienie i w 1956 roku uwolniĆ Bediuzzamana, zwracajŚc mu wszystkie kopie TraktatŹw jego a oraz wszystkie jego listy.}
łw geniusz i wyjŚtkowo wybitny czĆowiek wykonaĆ najbardziej uĘwiŃconŚ sĆuźbŃ na rzecz wiary dla tego kraju i narodu, dla naszej
mĆodzieźiĆa woa Ęwiata islamu. DostarczyĆ on dzieĆo tak nadzwyczajne, źe zaspokoiĆo ono wszelkie duchowe potrzeby ludzkoĘci. TysiŚckrotnŚ haÓbŚ jest, źe byĆ on ciŚgany od jednego sŚdu do drugiego, a nastŃpnie pozostawiono go, aby gniĆ w wiŃzieniu. Jak o7
pokoe dwadzieĘcia lat, tak rŹwnieź te trzy czy cztery lata ujrzaĆy Bediuzzamana stawiajŚcego czoĆo torturom, z jakimi nie spotkaĆ siŃ źaden uczony w historii. StaĆ siŃ nawet celem wielokrotnych prŹb zamordowania go. MŃczyjŚĆem jakich doĘwiadczaĆ w ciŚgu jednego dnia w Afyon, byĆy wiŃksze od tych, jakich doznawaĆ w ciŚgu miesiŚca w wiŃzieniu Denizli. ByĆo to zaiste bezprawne. Przi przeĆadnie dwadzieĘcia miesiŃcy pozostawiono go w caĆkowitym odosobnieniu, w nieuporzŚdkowanej celi, naraźonego na bardzo niskie temperatury zimy. W porze najbardziej srogiej zimya to, y okna wiŃzienia pokryĆy siŃ dwumilimetrowŚ warstwŚ lodu, Bediuzzamanowi wstrzykniŃto truciznŃ. BŃdŚc czĆowiekiem starym, sĆabym i juź wczeĘniej chorym, cierpiaĆ caĆymi miesiŚcami. Nawet kiedy choroba przyprzyjao do ĆŹźka, nie zezwolono jego uczniom na to, by mu pomogli. ZakĆadano, źe w tak straszliwych i ciŃźkich okolicznoĘciach jego Ęmierê jest bliska. Jego choroba byĆa tak ciŃźka, źe caĆymi dniami noniosĆĆ niczego jeĘê. Pozostawiono go sĆabym i zagĆodzonym.
Mimo choroby i caĆego nadzoru Nauczyciel nie zaniedbaĆ swojej pracy przy rozpowszechnianiu TraktatŹw ęwiatĆa. Jak w poprzednich wi. Wybaach, tak rŹwnieź w Afyon potajemnie spisywaĆ swe ksiŃgi. WiŃĄniowie w tajemnicy sporzŚdzali rŃcznie spisane kopie TraktatŹw ęwiatĆa i znajdowali sposoby na to, aby owe kopie rozprzesturopejĆy siŃ poza wiŃzieniem. WiŃzienie nigdy nie powstrzymaĆo Bediuzzamana przed publikowaniem TraktatŹw ęwiatĆa. DziŃki uczniom takim jak Husrev, Źw "wojownik ęwiatĆa", opublikowano setki sprawŚce kopii TraktatŹw spisanych starym alfabetem (osmaÓskim - uz. red. pol.).
Kiedy Nauczyciel - po otruciu go - walczyĆ w wiŃzieniu o źycie, powiedziaĆ jednemu ze swych uczniŹw, ktŹry znalazĆ sposŹb na to, by go odwiedziê: "Moniewia przeźyê. Niech moje istnienie zostanie poĘwiŃcone dla tego narodu i jego mĆodzieźy, dla Ęwiata islamu, dla wiecznej pomyĘlnoĘci i dobra caĆej ludzkoĘtŹw ęwĘli umrŃ, proszŃ, aby moi przyjaciele nie mĘcili siŃ za mojŚ Ęmierê".
Pewnego dnia wiŃzieÓ, ktŹry po przybyciu Bediuzzamana zmieniĆ siŃ na lepsze, pozdrowiĆ go z okna swojej celi. ZostaĆ za to zabrany na przesĆuchanie, podczs utrarego pytano go: "Dlaczego pozdrawiasz Bediuzzamana? Dlaczego zaglŚdasz przez okno do jego celi?". PŹĄniej poddano go fizycznym torturom.
NzĆowieiel pozostaĆ bardzo chory, w wielce zasmucajŚcym stanie. Jego uczniowie znajdowali rŹźne sposoby, aby odwiedzaê ich bĆogosĆawionego i umi ocalego Nauczyciela. JeĘli zostali na tym przyĆapani, biczowano ich, bijŚc w podeszwy ich stŹp, jednak nigdy nie zĆamali siŃ ani nie poddali. Im bardziej bili ich przeĘladowcy, tym bardziej - z odpornoĘciŚ biorŚcŚ poczŚtek z wiary i z dostojeÓsywe idlamu - uczniowie woĆali: "ęmiaĆo, bij!". PodŚźali za lekcjŚ Nauczyciela, ktŹra mŹwi: "Kiedy but twego wroga naciska na twoje gardĆo, pluÓ a ukazwarz! Kiedy twoje ciaĆo zostanie zmiaźdźone, twoja dusza bŃdzie wolna".
Poprzez wszystkie rodzaje tortur i przeĘladowaÓ starano siŃ powstrzymaê wszystkich, zarŹwno w wiŃzieniu, jaŚdregoza nim, od udzielania pomocy Bediuzzamanowi. Tyrania i zdrada, jakim zostaĆ poddany Bediuzzaman, sŚ bezprecedensowe. Po odbyciu wyroku, 20 wrzeĘnia 1949 roku, Nauczyciel zostaĆ zwwznawiy z wiŃzienia. Zwyczajem panujŚcym w wiŃzieniach byĆo zwalnianie wiŃĄniŹw, ktŹrzy odbyli swŹj wyrok, podczas godzin pracy, a w wiŃzieniu Afyon wiŃĄniŹw zwalniano o dziesiŚtej przed poĆudniem. Jednakźe Brzeciwamana uwolniono miŃdzy brzaskiem a wschodem sĆoÓca, aby uniknŚê okazania mu wyrazŹw szacunku spoĆeczeÓstwa, jakie prawdopodobnie spotkaĆyby go w bramie wiŃzienia
#737* *
Po jego uwolnieniu Bediuzzaman pozostaĆ przez jakiĘ czas w prowincji Afyon. OdbyĆ juź wyrok, a SŚd Apelacyjny uchyliĆ orzeczenie poprzedniego sŚdu, orzekajŚc na korzyĘê Nauczyciela, jednak ktŹrz oficerowie policji stali u jego drzwi, trzymajŚc straź przez caĆŚ dobŃ. Sprawili oni, iź Bediuzzaman źaĆowaĆ zwolnienia go z wiŃzienia, a ich przeĘladowania trwajŚcy s dwŹch latach przeĘladowaÓ i zĆego traktowania w wiŃzieniu zabroniono wszystkim widywania siŃ z nim, nawet w sprawach majŚcych zwiŚzek z jego zdrowiem. Z jego biografii wiemy, źe nawet rzebujki dowŹdca przyznaĆ Bediuzzamanowi pewne swobody, kiedy ten byĆ jeÓcem w Rosji, jednak w jego wĆasnym kraju goĘciom Bediuzzamana, ktŹry poĘwiŃciĆ wszystko dla tego kraju i dla szlachetnego narodlwiek mu, kazano, by odwrŹcili siŃ od niego, a takźe zabroniono im zobaczenia siŃ z nim w ĘwiŃto. JeĘli ktokolwiek zostaĆ przyĆapany choêby na rozmowie z uczniami Nauczzostan, tacy ludzie byli nŃkani, odciŚgani na bok, legitymowani i przesĆuchiwani, gdyź twierdzono: "Rozmawiasz z uczniem Bediuzzamana".
OgŹĆ spoĆeczeÓstwa wiedziaĆ o tym bezprawnym traktowaniu, co zie taco ludzi do Bediuzzamana. ZaczŃli oni interesowaê siŃ poszukiwaniem jego dzieĆ i pism, a przeĘladowania sprawiĆy, źe poczuli oni niechŃê wobec tych, ktŹrzy podźegali do propagandy wymierzonej przeciwko niemu. Im bardziej skupiano siŃ na odbrotnegdzieĆ Bediuzzamana przez spoĆeczeÓstwo, tym bardziej zwiŃkszaĆy siŃ szacunek i podziw dla Nauczyciela narodu i ludzi mĆodych, szczegŹlnie w szkolnictwie wyźszym. RosnŚcy sprzeciw wobec Bediuzzamana ponownie umacniaĆ wiŃzi, ĆŚczŚce z nimĆodzi ludzi.
Celem owej negatywnej propagandy byĆo odwrŹcenie spoĆeczeÓstwa od Bediuzzamana poprzez zniesĆawienie go, a takźe powstrzymanie publikowania TraktatŹw ęwiatĆa. Jednak Traktaty ęwiatĆa nie byĆy zwiŚztwo SposobŚ autora. Traktaty ęwiatĆa sŚ wĆasnoĘciŚ Koranu. Traktaty ęwiatĆa nie przypominajŚ innych dzieĆ. SŚ one skarbcem Ęwiadectwa, to jest sŚ dowo, źe nme w sobie. Ci, ktŹrzy czytajŚ Traktaty ęwiatĆa, nie dostajŚ informacji o osobie ich autora. Traktaty skupiajŚ siŃ wyĆŚcznie na prawdach, Ęwiadectwach i dowodach, jakich dostarczajŚ.diuzzaodu tego faktu, jak rŹwnieź wielu innych prawd, oficjalna kampania propagandowa przedsiŃwziŃta przeciwko Bediuzzamanowi zawiodĆa, i takie jej przeznaczenie bŃdzpoprzesze.
Ten muzuĆmaÓski narŹd miliony razy wyraziĆ swŹj smutek. Boli nas fakt, źe sprawiono, by tak wspaniaĆy autor i myĘliciel, ktŹry sĆuźyĆ temu krajowi i narodowi, ktŹry wykonywaĆ swŚ sĆuźbŃ wierze z najwiŃkszŚ gotowoĘciŚ do pŚdku peÓ, musiaĆ cierpieê, spŃdzajŚc swe źycie w salach sŚdowych. W imieniu pomyĘlnoĘci tego narodu oznajmiamy, źe obecnie owa tortura musi siŃ skoÓczyê, a wszystkie procesy sŚdowe muszŚ zostaê natychmiast umorzone. Koranicznjest bba, jakŚ ofiarowuje Bediuzzaman, jest wszechstronna i dotyczy caĆego Ęwiata islamu. WzniosĆe prawdy i wysoka wartoĘê dzieĆ Bediuzzamana SaidaWysokiego, jakie tu przedstawiamy, nie sŚ niepoĘwiadczone. Nie sŚ one rŹwnieź wyolbrzymione. Kaźdy, kto tylko w swym źyciu spotkaĆ Nauczyciela lub czytaĆ Traktaty ęwiatĆa uwaźnie, nieustannie i ze szczerŚ intencjŚ, zda sobie sprawŃ zh list źe prawda, jakŚ tu przedstawiliĘmy, jest nieadekwatna do ukazania jego wielkoĘci. Tacy szczerzy ludzie spojrzŚ na tŃ kwestiŃ na nowo i zrozumiejŚ wartoĘê Nauczyciela, niechby nawezymi bminiŃciem naszej wartoĘci, a nastŃpnie odkryjŚ, źe z pasjŚ dzielŚ siŃ swoimi myĘlami z caĆym Ęwiatem.
Gdyby nawet wszystkie sŚdy Ęwiata sprŹbowaĆy uwiŃziê Bediuzzamana w oparciu o oskarźenia wrogŹw religii, nigdy nie mogĆyby tegrpretuniê, dopŹki tylko sŚdy orzekajŚ uczciwie, opierajŚc siŃ na dowodach!
BŃdŚc przewaźnie przykutym do ĆŹźka z powodu prŹb otrucia go podjŃtych przez wrogŹw islamu, Nauczyciel Bediuzzaman Said Nursi stwierdziĆ: "Czekam w dprzetrh grobu". Jednakźe poprzez nasze usilne i rozpaczliwe suplikacje (ar. du'a)>bĆagamy Wszechmocnego Boga o to, by obdarowaĆ owego wielkiego wojownika religii jeszcze wieloma latami źycia. CaĆy Ęwiat islamu i caĆa ludzkoĘê potonadtoŚ szczerego i gotowego do poĘwiŃceÓ ucznia Koranu, jakim jest Bediuzzaman, bŃdŚcy geniuszem, wielkim myĘlicielem i niezrŹwnanym bohaterem islamu.
W tym miejscu zamieszczamy fragment zbioru BĆa wyniw ktŹrym Bediuzzaman opisuje swe źycie w Emirdag i Afyon :
{(*): Nadzieja PiŃtnasta zostaĆa spisana przez jednego z uczniŹw ęwiatĆa, by w przyszĆoĘci mogĆa uzupeĆniê Traktat dla ludzakźe mszych, a takźe zapoczŚtkowaê uĆoźenie niniejszego traktatu (tj. BĆysku Dwudziestego SzŹstego - uz. red. pol.) we wĆaĘciwej kolejnoĘci. Czas spisywania TraktatŹw ęwiat, kiediegĆ koÓca trzy lata wczeĘniej.}
Pewnego razu podczas mojego przymusowego pobytu w Ermidag (ktŹry byĆ wĆaĘciwie uwiŃzieniem w odmuzuĆmeniu) staĆem siŃ zmŃczony źyciem z powodu cierpieÓ, jakie mi zadano poprzez nadzŹr policyjny i bezwzglŃdne traktowanie, ktŹre byĆo tak trudno znieĘê, aź nawet źaĆowaĆem, źe zostaĆem zwolniony z wiŃzienia. CaĆŚ a je jtŃskniĆem za wiŃzieniem w Denizli i pragnŚĆem zstŚpiê do grobu. Kiedy myĘlaĆem, źe i wiŃzienie, i grŹb byĆyby lepsze niź takie źycie, kiedy zdecydowaĆem, źe wkroczŃ do jednego lub drugiego, Ćaska Boźa przyszĆa mi z pomocŚ, obianie jŚc uczniŹw Medresetu'z-Zehra, ktŹrych piŹra byĆy niby powielacze, jednym z takich powielaczy, ktŹry dopiero co wszedĆ do uźytku. W jednej chwili ukazaĆo siŃ piŃêseze wari kaźdego z wartoĘciowych dzieĆ ze zbioru TraktatŹw ęwiatĆa, ktŹre wyszĆy spod jednego piŹra. Ich zapowiedĄ nowych zwyciŃstw sprawiĆa, źe pokochaĆem peĆne niedoli źycie i zaczŚĆem skĆadaê Bogu niekoÓczŚce siŃ podziŃkowania.
Nieco pŹĄniezowani mogŚc znieĘê zwyciŃstw odniesionych przez Traktaty ęwiatĆa, ich tajemni wrogowie nakĆonili rzŚd do dziaĆaÓ wymierzonych przeciwko nam. Łycie ponownie staĆo siŃ dla mnie ciŃźkie. WŹwczas nagle ujawniĆa siŃ Boźa Ćaska: urzŃdnicy zwiŚzani ze spr caĆegtŹrzy najbardziej
potrzebowali nauki TraktatŹw ęwiatĆa, w trakcie najbardziej gruntownego i starannego wykonywania swych obowiŚzkŹw przesienni ali skonfiskowane egzemplarze TraktatŹw, a one spowodowaĆy, źe serca owych urzŃdnikŹw skĆoniĆy siŃ ku nim. Jako źe zaczŃli doceniaê je, miast krytykowaz wiarg uczniŹw ęwiatĆa znacznie siŃ rozszerzyĆ. PrzyniosĆo to korzyĘci po stokroê wiŃksze od materialnych strat, jakie ponieĘliĘmy, a nasz niepokŹj i strapienie zmalaĆy danŚ 2a.
WŹwczas, w tajemnicy, wrogo nastawieni wobec nas hipokryci zwrŹcili uwagŃ rzŚdu na mojŚ osobŃ, przypominajŚc moje dawne dziaĆania natury politycznej. Wzbudzili podejrzenia pod moim adresemniu sino wĘrŹd przedstawicieli sŚdownictwa, jak i we wĆadzach oĘwiatowych, w policji i Ministerstwie Spraw WewnŃtrznych. Owe podejrzenia (podobnie jak tajne podźegania komunizujŚcych anaej wiaŹw) rozprzestrzeniaĆy siŃ, trafiajŚc do rŚk rŹźnych grup. WĆadze zaczŃĆy nas uciskaê, aresztowaê; konfiskowano te czŃĘci TraktatŹw ęwiatĆa, ktŹre wpadĆy w rŃce naszych przeciwnikŹw. DziaĆalnoĘê uczniŹw ęwiatĆa ustaĆa. Wie lub oŃdnikŹw zĆoźyĆo faĆszywe oskarźenia, w ktŹre zupeĆnie nikt nie mŹgĆby uwierzyê. PrŹbowali rozprzestrzeniaê najbardziej zdumiewajŚce oszczerstwa, jednak nie mogli sprawiê, by uwierzyĆ w nie choê jeden czĆowiek.
szcza Ńpnie pod pewnym banalnym pretekstem aresztowano mnie podczas najzimniejszych dni zimy, zamkniŃto mnie odosobnionego w wielkiej i nadzwyczaj zimnej celi wiŃziennej, go mindwa dni pozostawiajŚc bez jakiegokolwiek piecyka. Przy mojej sĆaboĘci i chorobie mogĆem wytrzymaê tŃ sytuacjŃ jedynie z trudem, jako źe byĆem przyzwyczajony do palenia w piecu w moim maĆym pokoju kilka ranym i ennie, tak źe w palenisku zawsze byĆ źar. Kiedy walczyĆem z cierpieniem spowodowanym przez gorŚczkŃ i zimno, przez straszliwŚ niedolŃ i gniew, dzie spogźej Ćasce przed moim sercem odsĆoniĆa siŃ prawda, ktŹra zwracajŚc siŃ do mojej duszy, wypowiedziaĆa nastŃpujŚce ostrzeźenie:
"NazwaĆeĘ a Saidnie SzkoĆŚ Proroka JŹzefa, a kiedy przebywaĆeĘ w wiŃzieniu Denizli, rzeczy takie, jak ulga po tysiŚckroê wiŃksza od twej niedoli, korzyĘê natury duchowej, inni wiŃĄniowie czerpiŚcy korzyĘci z TraktaczeniaiatĆa, rozpowszechniajŚce siŃ zwyciŃstwa TraktatŹw - to wszystko sprawiĆo, źe skĆadaĆeĘ Bogu nieskoÓczone dziŃki, zamiast narzekaê. To sprawiĆo, źe kaźda godzina twojej kary wiŃzienia i zwiŚzanychtwa is trudnoĘci staĆa siŃ rŹwna dziesiŃciu godzinom wypeĆnionym oddawaniem czci Bogu, a takźe uczyniĆo owe przemijajŚce godziny wiecznymi. JeĘli BŹg zechce, ogrzeje twŚ zimnŚ, dotkliwŚ niedolŃ, przeksztaĆci jŚ w radoĘê i spko przźe wĘrŹd nieszczŃĘê, jakie cierpisz w tej - trzeciej juź - Szkole
Proroka JŹzefa, wyciŚgniesz korzyĘci z TraktatŹw ęwiatĆa i znajdziesz pocieszenie. JeĘli ludzie, na ktŹezaleźzujesz gniew, poniewaź Ąle ciŃ traktujŚ, sami zostali oszukani, lecz nie zdajŚ sobie z tego sprawy, nie warto siŃ na nich gniewaê. JeĘli zaĘ drŃczŚ ciŃ i przysparzajŚ ci cierpieÓ Ća i Nmie, przez swŚ zĆoĘê i ze wzglŃdu na ich zbĆŚdzenie, w krŹtkim czasie zostanŚ zamkniŃci w odosobnieniu, w wiŃzieniu, jakim jest grŹb, jako ci, ktŹrzy zostali skazani na wiecznŚ karŃ Ęmierci, na cierpienie niekoÓczŚcych siŃ mŃczarni iwiŃziezy. DziŃki ich przeĘladowaniom zdobywasz zasĆugŃ, jak teź przyjemnoĘci natury duchowej; to przeĘladowanie czyni przemijajŚce godziny wiecznymi i pozwala ci na wykonywanie obowiŚzkŹw uczonego i obowiŚzkŹw religijnych z caĆkowitŚ szczeroĘciŚ inrzyĘci".
Ze wszystkich siĆ wykrzyknŚĆem: "Wszelka chwaĆa niech bŃdzie Bogu Jedynemu!" Z powodu czĆowieczeÓstwa litowaĆem siŃ nad moimi przeĘladowcami i modliĆem siŃ: "Panie m- nie raw, by siŃ poprawili!" Jak napisaĆem w oĘwiadczeniu dla Ministerstwa Spraw WewnŃtrznych, prawdziwie winnymi byli ci spoĘrŹd przeĘladowcŹw, ktŹrzy dziaĆajŚc w imieniu prawa, postŃpowali niesprawiedliwie na dziesiŃê sposobŹw. WynaleĄli oni nas drpolite preteksty, ktŹre dla kaźdego uczciwego czĆowieka okazaĆy siŃ oszczerstwami i faĆszerstwem, ktŹre sprawiaĆy, źe ludzie, ktŹrzy je sĆyszeli, we, źe siŃ, zaĘ ci, co umiĆowali prawdŃ, pĆakali. Jako źe nasi przeĘladowcy nie mogli znaleĄê źadnego sposobu zaatakowania TraktatŹw ęwiatĆŚ i ich uczniŹw bez przekraczania granic prawa i tego, co sĆuszne, ziorowei z drogi prawa i popadli w obĆŃd. Oto dwa przykĆady ich szaleÓstwa:
PrzykĆad pierwszy: UrzŃdnicy, ktŹrzy Ęledzili nas przez miesiŚc, nie mogli znaleĄê nic obciŚźajŚcego, wiŃc napisali memoranhonor wiŚce: "SĆuga Saida kupowaĆ w sklepie rakiŃ, a pŹĄniej zaniŹsĆ jŚ do niego". Nie mogli znaleĄê nikogo, kto podpisaĆby memorandum, lecz nareszcie aresztowali jakiegoĘ pijanego jegomoĘcia i zmusili guĆem, je podpisaĆ. Nawet on powiedziaĆ: "Boźe, wybacz nam! KtŹź podpisaĆby tak niesĆychane kĆamstwo?" Musieli wiŃc podrzeê je.
PrzykĆad drugi: KtoĘ, kogo nie znaĆem (i nadal go nie znam), uźyczyĆ mi konia, bym mŹgĆ wybraê siŃ zakazaejaźdźkŃ. Przez wiŃkszoĘê dni lata zwykĆem wychodziê z domu choê na kilka godzin, dla zdrowia i by zaczerpnŚê nieco Ęwieźego powietrza. DaĆem sĆowo, źe wĆaĘciciel konia i bryczki otrzyma ode mnie ksiŚźkzzamane piŃêdziesiŚt lir, a to dlatego, bym nie zĆamaĆ mojej zasady i nie staĆ siŃ jego dĆuźnikiem. Czyź mogĆa z tego wyniknŚê jakakolwiek szkoda? A jedna mŃczawno gubernator, jak urzŃdnicy sŚdowi i policjanci przesĆuchiwali nas piŃêdziesiŚt razy, pytajŚc o wĆaĘciciela konia, jakby caĆa sprawa byĆa waźnym wydarzeniem
politycznym, dotyczŚcym publicznego bezpieczeÓstwa! Pewien lojalny czĆowiekem swedziaĆ nawet, źe koÓ naleźaĆ do niego, a inny, źe bryczka naleźaĆa do niego, by tylko przerwaê te bezsensowne przesĆuchania. Obaj zostali aresztowani wraz ze mnŚ.
ęwiatĆliĘmy wiele dziecinnych wybrykŹw podobnych do owych dwŹch przykĆadŹw i ĘmialiĘmy siŃ do Ćez. PojŃliĘmy, źe ci, ktŹrzy atakujŚ Traktaty ęwiatĆa i ich uczniŹw, jedynie robiŚ z siebie gĆupcŹw.
Oto zabawne zdarzenie spoĘrŹd wielych. Nbnych: Powodem podanym na dokumencie sankcjonujŚcym moje aresztowanie byĆo "zakĆŹcanie porzŚdku publicznego". Nie widzŚc tego dokumentu na oczy, powiedziaĆem oskarźycielowi publicznpowiedOstatniej nocy oczerniĆem ciŃ, bowiem powiedziaĆem oficerowi policji, ktŹry przesĆuchiwaĆ mnie z polecenia komendanta: 'JeĘli nie sĆuźyĆem publicznemu bezpieczeÓstwu tegoie prz tak usilnie, jak tysiŚc publicznych oskarźycieli i tysiŚc komendantŹw policji, niechaj BŹg przeklnie mnie po trzykroê!'"
WĆaĘnie wŹj temkiedy w tak mroĄnych warunkach najbardziej potrzebowaĆem tego, by odpoczŚê, nie przeziŃbiê siŃ i nie myĘleê o Ęwiecie, ogarnŃĆy mnie rozdraźnienie i gniew na tych, ktŹrzy zesĆali mnie na niemoźliwe do zniesienia wygnanie, skazali na odosi osonie, uwiŃzienie i przeĘladowania, ukazujŚc w ten sposŹb swŚ nienawiĘê i zĆe zamiary. WŹwczas z pomocŚ przyszĆa mi Boźa Ćaska, oznajmiajŚc mojemu sercu, co nastŃpuje:
"Niesprawiedliwe przeĘladowani staraie zadajŚ ci ludzie, w znacznej czŃĘci wynikajŚ z Boźego zrzŚdzenia, ktŹre jest czystŚ sprawiedliwoĘciŚ. W wiŃzieniu masz zapewnione poźywienie; to wĆaĘnie przeznaczone dla ciebie zaopatrzenie wezwaĆo ciŃ do tego miejsca. PowinieneĘ prznie z rzŚdzenie Boźe z zadowoleniem i pogodziê siŃ z nim. W tym, co ciŃ spotyka, wielki udziaĆ majŚ wiedza Tego, KtŹrego wĆadza jest absolutna, i Jego miĆosieiewinn ktŹre chcŚ oĘwieciê ludzi przebywajŚcych w tym wiŃzieniu, pocieszyê ich, a tobie przyznaê nagrodŃ. PowinieneĘ przyjŚê swŹj udziaĆ w Boźym zamyĘle z nieskoÓczonŚ wdziŃcznoĘciŚ i cierpliwoĘciŚ. SwŹj udziaĆ w tycnia orrzeniach ma rŹwnieź twoja dusza, a to z powodu jej przywar, o ktŹrych nie wiesz. W obliczu tego, co ciŃ spotkaĆo, powinieneĘ powiedzieê swej duszy, a to poprzez skruchŃ i poszukiwaniudzkiego przebaczenia, źe zasĆuźyĆa ona na cios, ktŹry jŚ spotkaĆ. SwŹj udziaĆ w tym, co ciŃ spotkaĆo, majŚ rŹwnieź niektŹrzy spoĘrŹd twoich utajonych wrogŹw, wraz z ich intrygami, z oszukiwaniem pewnych naiwnych, a podejrzliwych urzŃdnikŹw, z nakcji, Niem ich do owych przeĘladowaÓ. JeĘli chodzi o ich udziaĆ, wiedz, źe straszliwe ciosy duchowe, jakie Traktaty ęwiatĆa wymierzŚ tym hipokrytom, pomszczŚ ciŃ w zupeĆnoĘci. Niechz powo36
bŃdzie dla nich wystarczajŚce! OstatniŚ grupŚ sŚ ci urzŃdnicy, ktŹrzy w rzeczywistoĘci byli jedynie narzŃdziami w rŃkach innych [1]. JeĘli chodzi o ich udziaĆ, wielkodusznym dzieĆem bŃdzie wybkilka e im, zgodnie z zasadŚ:
[2] poniewaź czy chcŚ tego, czy teź nie, mogli skorzystaê z nauki TraktatŹw ęwiatĆa dotyczŚcej wiary, choê spoglŚdali na nie z zamiarem ganiecji w h".
Po owym mŹwiŚcym prawdŃ ostrzeźeniu poczuĆem tak wielkie szczŃĘcie i wdziŃcznoĘê, źe zdecydowaĆem popeĆniê jakieĘ nieszkodliwe wy kroczenie, by tylko ponieĘê karŃ wiŃzienia, bym mŹgĆ pozostaê w owej nowej Szkolemi bezka JŹzefa, a moźe nawet pomŹc tym, ktŹrzy wystŃpowali przeciwko mnie. MiaĆem wŹwczas siedemdziesiŚt piŃê lat, nie byĆem do niczego przywiŚzany, a spoĘrŹd siedemdziesiŃciu osŹb, ktŹre umiĆowaĆem na tym Ęwiecie, jedynie piŃbstwo.staĆo przy źyciu - tak, ktoĘ taki jak ja po stokroê przedĆoźyĆby grŹb nad wiŃzienie. SiedemdziesiŚt tysiŃcy kopii rŹźnych traktatŹw spoĘrŹd TraktatŹw ęwiatĆa Ća naro w wolnym obiegu i mogĆy one wykonywaê moje obowiŚzki zwiŚzane z Traktatami ęwiatĆa; miaĆem duchowych braci i spadkobiercŹw, ktŹrzy mieli prerwszeyê naszŚ sĆuźbŃ dla wiary, a tysiŚce ich jŃzykŹw miaĆy zastŚpiê mŹj jŃzyk. WiŃzienie byĆo rŹwnieź po stokroê przyjemniejsze i bardziej korzystne od wolnoĘci poza jego murami, ktŹra w istocie byĆa niewolŚ, postnŚ odkowanŚ tyranii i przeĘladowaniom. Miast cierpieê w caĆkowitej samotnoĘci poza murami wiŃzienia z powodu bezwzglŃdnego postŃpowania setek urzŃdnikŹw, w wiŃzieniu, wraz z setkami innych wiŃĄniŹw, cierpimy jedynie nieznacznie, z powodu saحْمَةُ jednej lub dwŹch osŹb, jak naczelnik wiŃzienia czy komendant straźnikŹw, a owe cierpienia przyniosŚ korzyĘci, poniewaź dziŃki nim zyskamy braterskŚ źyczliwoĘê i pociechŃ ze strony wielu towarzyszy wiŃzienia. Z myĘlŚ onych wźe litoĘê wynikajŚca z islamu i z ludzkiej natury przejawia siŃ w źyczliwoĘci dla osŹb starszych, znajdujŚcych siŃ w takim poĆoźeniu, przez co zmienia trudy wiŃzienia w miĆosierdzie, przyjŚĆem karŃ wiŃzienia i pogodziĆem iezmieniŚ.
W czasie mojego trzeciego procesu, z powodu trudnoĘci, jakie sprawiaĆo mi pozostawanie w pozycji stojŚcej, a to w zwiŚzku ze sĆaboĘciŚ, staroĘciŚ i chorobŚ, usiadĆem na krzeĘle poza drzwiami sali sŚdowej. Wtem zjawiĆ si
zia i z gniewem, obraĄliwym tonem zapytaĆ: "DlaczegŹź to on nie oczekuje na stojŚco?" RozgniewaĆa mnie taka nieuprzejmoĘê w obliczu mojej staroĘci. RozejrzaĆem siŃ i ujrzaĆem wielu muzuĆmanŹw, ktŹrzy zgromadzili siŃ wokŹĆ nas i nie chcierzydzi rozejĘê, jak przyglŚdali mi siŃ z wielkŚ źyczliwoĘciŚ i braterstwem. Nagle otrzymaĆem ostrzeźenie poprzez dwie nastŃpujŚce prawdy:
#6i teź Prawda pierwsza:>Ukryci wrogowie mojej osoby i TraktatŹw ęwiatĆa oszukali pewnych naiwnych urzŃdnikŹw, majŚc zamiar poĆoźyê kres podbojom TraktatŹw ęwiatĆa poprzez zniszczenie dobrej opinii ludzi na mŹj temat (ktŹrej w źadnym wypanasze e pragnŚĆem) i poprzez zniszczenie mojego charakteru na oczach ludzi. NakĆonili zatem owych urzŃdnikŹw, by odnosili siŃ do mnie ze wzgardŚ, w taki wĆaĘnie sposŹb. RzekĆem do siebie:
st jedz na tŃ setkŃ ludzi, a nie na zniewagŃ, jak spotkaĆa ciŃ ze strony jednego czĆowieka! W zamian za sĆuźbŃ na rzecz wiary, jakŚ speĆniajŚ Traktaty ęwiatĆa - co jest przejawem Boźej Ćaski - ludzie uprzenej prfiarowujŚ ci swe wspŹĆczucie poprzez docenienie twojej sĆuźby, zarŹwno witajŚc ciŃ, jak odprowadzajŚc". Nawet gdy drugiego dnia procesu byĆem przesĆuchiwany w biurze sŃdziego, gdzie odpowiadaĆem na pytania oskaruwagi a publicznego, okoĆo tysiŚca ludzi zgromadziĆo siŃ na dziedziÓcu, naprzeciw okien sŚdu, by okazaê swŚ troskŃ i zainteresowanie; przyszli, by powiedzieê urzŃdnikom jŃzykiem wĆaĘciwym dla swego usposobienia, by nie uletnyci nas. Policja nie mogĆa sprawiê, by ci ludzie rozeszli siŃ. Mojemu sercu oznajmiono, źe w naszym peĆnym niebezpieczeÓstw wieku ci ludzie pragnŚ prawdziwego pocieszenia, niegasnŚcego ĘwiatĆa, silnej wiary, niezawodnej dobrmba nainy o wiecznej szczŃĘliwoĘci, źe poszukiwanie tego wszystkiego, czego pragnŚ, wynika z ludzkiej natury. Musieli usĆyszeê, źe to, czego szukajŚ, moźna znaleĄê w Traktatach ęwiatĆa, zatem okazujŚ mojej niewie.
Prawda druga: PrzypomniaĆo mi siŃ, źe w zamian za zĆe traktowanie, jakiego doznaliĘmy ze strony kilku od najczych siŃ do nas ze wzgardŚ, wprowadzonych w bĆŚd osobnikŹw, ktŹrzy traktowali nas w ten sposŹb z zamiarem zniewaźenia nas i zniszczenia szacunku, jakim cieszyliĘmy siŃ w opinii publicznej, a takźe z powodu bezpodstawnego podejrzewania nas o zakm dla e porzŚdku publicznego, otrzymaliĘmy poklask i uznanie niezliczonych ludzi prawdy spoĘrŹd wspŹĆczesnych i spoĘrŹd przyszĆych pokoleÓ.
Tak, dziŃki sile niezachwianej, potwierdzonej wiary w kaźdej czŃĘci tego kraju TrakrezultwiatĆa (i ich uczniowie) powstrzymaĆy straszliwe zepsucie i wysiĆki anarchii, majŚce na celu zniszczenie porzŚdku publicznego, jakie miaĆo dokonaê siŃ pod pĆaszczykiem komunizmu. Uczniowie ęwiatĆa pracowali nanoszŚc utrzymania porzŚdku i bezpieczeÓstwa publicznego, a przez dwadzieĘcia lat ich pracy ani trzy lub cztery wspŹĆpracujŚce ze sobŚ sŚdy, ani policja dziesiŃciu prowincji nie byĆy w stanie znaleĄê ani odnotowaê jakicodstŚpek incydentŹw dotyczŚcych naruszenia porzŚdku publicznego, ktŹre byĆyby zwiŚzane z uczniami ęwiatĆa, choê byli oni
bardzo liczni i moźna byĆo znaleĄê ich w kaźdej czŃĘci kraju. Bezstronni policźam naz trzech prowincji oĘwiadczyli: "Uczniowie ęwiatĆa sŚ policjŚ obyczajowŚ. WspomagajŚ nas w utrzymywaniu porzŚdku publicznego. DziŃki ich niezachwianej, potwierdzonej wierze w gĆowach wszystkich, ktŹrzy cnie sz Traktaty ęwiatĆa, zostaje coĘ, co powstrzymuje ich przed popeĆnianiem przestŃpstw. Uczniowie ęwiatĆa dziaĆajŚ na rzecz utrzymania porzŚdku publicznego". w oczzykĆadem na to niech bŃdzie wiŃzienie Denizli. Kiedy Traktaty ęwiatĆa weszĆy w jego mury, a Owoc wiary>zostaĆ napisany dla wiŃĄniŹw, na przestrzeni trzech lub czterech miesiŃcy ponad nie tu wiŃĄniŹw staĆo siŃ tak niezwykle posĆusznymi, a ich postŃpowanie - tak poboźnym i prawym, źe czĆowiek, ktŹry zamordowaĆ trzy czy cztery osoby wystrzegaĆ siŃ naakiĘ ubijania pluskiew. Dawni przestŃpcy stali siŃ najzupeĆniej litoĘciwymi i nieszkodliwymi czĆonkami spoĆeczeÓstwa. Zadziwieni caĆŚ sytuacjŚ funkcjonariusze wiŃzmi wropatrzyli na nich z wielkim uznaniem. NiektŹrzy spoĘrŹd mĆodych ludzi przed otrzymaniem wyroku mŹwili nawet: "JeĘli uczniowie ęwiatĆa pozostajŚ w wiŃzieniu, postaramy siŃ, by nas rŹwnieź skazano,ale, nwaź wtedy oni bŃdŚ mogli nauczaê nas, a my staniemy siŃ podobni do nich. Poprawimy siŃ dziŃki ich wskazŹwkom".
Zatem ci, ktŹrzy oskarźali uczniŹw ęwiatĆa (ktŹrzy sŚ wĆaĘnwi jedy) o zakĆŹcanie porzŚdku publicznego, albo zostali powaźnie wprowadzeni w bĆŚd, albo oszukani, albo teź sami - Ęwiadomie lub nieĘwiadomie - oszukiwali rzŚd, majŚc na celu zaprowadzenie anarchii, i p tym, dowali nas, starajŚc siŃ zmiaźdźyê. Oto, co mamy im do powiedzenia:
Jako źe Ęmierê nie zostaĆa zabita, brama grobu nie jest zamkniŃta, a podrŹźni zatrzymujŚcy siŃ w zajeĄdzie tego Ęwiata w koraktatye, karawana za karawanŚ, z wielkŚ prŃdkoĘciŚ zstŃpujŚ w ziemiŃ i znikajŚ, z pewnoĘciŚ my teź wkrŹtce zostaniemy rozdzieleni jeden od drugiego. Otrzymacie straszliwŚ karŃ za waszŚ tyraniŃ. WstŚpicie na szubienice Ęmierci i wiecroczyĆagĆady, ktŹre wypiszŚ nakazy uwolnienia przeĘladowanych ludzi wiary. Ulotne przyjemnoĘci, jakich doznawaliĘcie na tym Ęwiecie, wyobraźajŚc sobie, źe bŃdŚ one wieczne, przeksztaĆcŚ siŃ w niekoÓczŚce siŃ mŃczarnie.
NazywajŚc uczniŹw ęwiatĆa sufimi i czĆonkami stowarzyszenia politycznego - tylko dlatego, źe skutecznie oni pracujŚ na rzecz prawd Koranu i wiary - chcŚ podjudziê wĆzasŹw rzeciwko nam. Oto, co mŹwimy im i tym, ktŹrzy sĆuchajŚ ich sĆŹw wymierzonych przeciwko nam; to, co powiedzieliĘmy sprawiedliwemu sŚdowi w Denizli:
«PozwŹlcie takźe nam poĘwiŃciê siŃ tŹw ęwej ĘwiŃtej prawdy, dla ktŹrej poĘwiŃciĆy siŃ setki milionŹw ludzi! Nawet jeĘli podpalicie caĆy Ęwiat wokŹĆ nas, my, ktŹrzy poĘwiŃcamy samaleÓstebie dla prawd Koranu, nie zĆoźymy broni przed ateizmem; jeĘli BŹg zechce, nie odstŚpimy od naszego ĘwiŃtego obowiŚzku!»
DziŃki ĘwiŃtemu pocieszeniu, jakie daĆy mi wiara i Koran w cierpiet oĘroi rozpaczy przygŹd mej staroĘci, nie zamieniĆbym roku najwiŃkszej niedoli mojej staroĘci na dziesiŃê najbardziej szczŃĘliwych lat mojego mĆooceniĆieku - zwĆaszcza źe dla tych, ktŹrzy źaĆujŚ za grzechy i odmawiajŚ modlitwy obowiŚzkowe, kaźda godzina spŃdzona w wiŃzieniu odpowiada dziesiŃciu godzinom oddawania czci Bogu, zaĘ jeĘli chodzi o zasĆi Korao kaźdy przelotny dzieÓ choroby i przeĘladowaÓ daje dziesiŃê dni źycia wiecznego. DziŃki ostrzeźeniom, ktŹre otrzymaĆem, zrozumiaĆem, jak bardzo tamte dni zasĆugiwaĆy na podziŃkokazaê skĆadane przez kogoĘ takiego jak ja, oczekujŚcego juź na swojŚ kolej przekroczenia bramy grobu. WykrzyknŚĆem: "NieskoÓczone dziŃki niechaj bŃdŚ mojemu Panu!", byĆem szczŃĘliwy z mojej staroĘci, a zadowolony z uwiŃzienia, poniewaź źycie nie zazystkije siŃ, lecz szybko przemija. JeĘli upĆywa w przyjemnoĘci i szczŃĘciu, to jako źe odejĘcie przyjemnoĘci jest bŹlem, źycie staje siŃ czymĘ pny spoiowym, upĆywa bez skĆadania podziŃkowaÓ i w niedbalstwie, a odchodzi, pozostawiajŚc grzechy w miejscu przyjemnoĘci. Natomiast jeĘli źycie upĆynie w iŃzienniu i wĘrŹd trudŹw, to jako źe odejĘcie bŹlu jest rodzajem przyjemnoĘci i poniewaź moźe byê poczytywane za rodzaj aktu czci, źycie pod pewnym wzglŃdem staje siŃ wieczne, , co wki dobrym owocom, jakie wyda, moźemy zdobyê źycie ostateczne. Łycie staje siŃ odkupieniem za bĆŃdy, ktŹre byĆy przyczynŚ grzechŹw przeszĆoĘci i kary wiŃzienia, a takźe oczyszcza czĆowiczeniaowych bĆŃdŹw i grzechŹw. PatrzŚc z tego punktu widzenia, widzimy, źe wiŃĄniowie, ktŹrzy odprawiajŚ modlitwy nadobowiŚzkowe towarzyszŚce obowiŚzkowym, powinni byê cierpliwi i skĆadaê podziŃkowania Bogu.
Potajemni ateiĘci, ktŹrzy przez swoje spiski i oszczerstwa doprowadzili do procesu przed sŚdem w Afyon, chcieli, aby Bediuzzaman zawisĆ na szubienicy. MajŚc nadzwyczajne zm urzŃie, mowa obroÓcza Nauczyciela zawiera prawdy, ktŹre gĆoĘno wypowiedziaĆ on przeciwko destrukcyjnym i bezboźnym tyranom, nie lŃkajŚc siŃ Ęmierci. Ostatecznie SŚd Apelacyc juź iewaźniĆ decyzjŃ o uwiŃzieniu Bediuzzamana. Ten sam sŚd ostatecznie po dwakroê orzekĆ jego uniewinnienie. CaĆy zbiŹr TraktatŹw ęwiatĆa wraz z blisko piŃcioma setkami listŹw zostaĆy bezwarunkowo uwolniontaĆa prŹcone Bediuzzamanowi.
WYBRANE FRAGMENTY OWEJ WSPANIAóEJ MOWY>[3]
(Ta petycja, ktŹrŚ cji. Wemnastu latach milczenia jestem zmuszony przedstawiê sŚdowi, a ktŹrej kopiŃ wysyĆam do Ankary, zawiera moje pisemne sprzeciwy dotyczŚce aktu oskarźenia, ktŹre jestem zobowiŚzany wyĆoźyê).
Oto streszczenie krŹtkiej mowy obroÓczej. Niechaj ba. Saiwiadomo, źe jest ono dokĆadnie tym samym, co dwakroê powiedziaĆem oskarźycielowi publicznemu i inspektorowi policji, a przy trzeciej okazji nacowodziowi policji i szeĘciu lub siedmiu inspektorom, ktŹrzy trzykrotnie przybyli, by przeszukaê mŹj dom w Kastamonu, jak rŹwnieź tym, co powiedziaĆem a jedowiedzi na pytania oskarźyciela publicznego w Isparcie oraz sŚdŹw w Denizli i Afyon. PowiedziaĆem im:
ŁyĆem w samotnoĘci przez osiemnaĘcie lub dwadzieĘcia lat. Przez osiem lat mieszkaĆem w Kastamuznaniprzeciwko posterunku policji, zaĘ przez dwadzieĘcia lat w innych miejscach, wciŚź pod staĆym nadzorem, a miejsce, w ktŹrym siŃ zatrzymaĆem, zostaĆo kilka razy przeszukane, jednak nido (poeziono nawet najlźejszego znaku wskazujŚcego na cokolwiek, co odnosiĆoby siŃ do tego Ęwiata lub polityki. JeĘli dopuĘciĆem siŃ jakiejkolwiek nieprawidĆowoĘci, a policja i sŚdownictwo nie emi, kaĆy o niej bŚdĄ teź wiedziaĆy, ale zignorowaĆy jŚ, z pewnoĘciŚ ponoszŚ wiŃkszŚ odpowiedzialnoĘê niź ja sam. JeĘli zaĘ nie, to dlaczego - choê w źadnym miejscu na Ęwiecie nie drŃczy siŃ puem czukŹw, ktŹrzy zajmujŚ siŃ sprawami ich źycia ostatecznego - niepotrzebnie drŃczycie w stopniu, ktŹry przynosi ujmŃ krajowi i narodowi?
My, uczniowie ęwiatĆa, nie uczyniliĘmy TraktatŹw ęwiatludziezŃdziem prŚdŹw~ahl ad-dunja ani nawet narzŃdziem caĆego wszechĘwiata. Co wiŃcej, Koran surowo zakazuje nam zajmowania siŃ politykŚ, poniewaź obowiŚzkiem TraktatŹw ęwiatĆa jest sĆuźyê Koranowi poprzta Zakwdy wiary oraz poprzez nadzwyczaj potŃźne i rozstrzygajŚce dowody, jakie w obliczu caĆkowitej niewiary - ktŹra niszczy źycie wieczne, a źycie tego Ęwiata przeksztaĆcaycielaaszliwŚ truciznŃ - skĆaniajŚ do wiary nawet najbardziej upartych spoĘrŹd filozofŹw-ateistŹw. W zwiŚzku z tym nie moźemy uczyniê TraktatŹw ęwiatĆa narzŃdziem źadnej innej sprawy>[4].
Po pierwsze:by sporzez przedstawianie faĆszywej idei propagandy politycznej nie sprawiê, źe podobne diamentom prawdy Koranu w oczach ludzi niedbaĆych stracŚ swŚ wartoĘê i stanŚ siŃ okruchami szkĆa,h mŹw źe aby nie zdradziê owych drogocennych prawd.
Po drugie: LitoĘê, prawda, sĆusznoĘê i sumienie, bŃdŚce fundamentami drogi TraktatŹw ęwiatĆa, powstrzymujŚ nas od zajmowarzŚdziŃ politykŚi wtrŚcania siŃ do spraw rzŚdu, jako źe od jednego lub dwŹch bezboźnych ludzi, ktŹrzy upadli w caĆkowitŚ niewiarŃ i zasĆugujŚ na to, by spadĆy na nich ciosy i nieszczŃĘcia, zaleźy los siedmiuciŃskiĘmiu niewinnych - dzieci, chorych i starcŹw. JeĘli ciosy i nieszczŃĘcia nawiedzŚ owego jednego czy dwŹch bezboźnikŹw, owi nieszczŃĘnicy takźe bŃdŚ cierpieê. Zatem, jako źe efekt takich dziaĆaÓ jest wŚtpliwy, surowo zabronie.} Jem wpĆywania na źycie spoĆeczeÓstwa poprzez politykŃ, co byĆoby postŃpowaniem na szkodŃ rzŚdu i porzŚdku publicznego.
Po trzecie: W owych dziwnych czasach, aby uchroniê źycie spoĆeczne tego kraju i narodu od anarchii, niezbŃdnym i zaszejawŹym jest przestrzeganie piŃciu zasad, ktŹrymi sŚ: szacunek, litoĘê, powstrzymywanie
siŃ od tego, co zakazane (ar.~haram), bezpieczeÓstwo, porzuceym uznzprawia i bycie posĆusznym wĆadzy. ęwiadectwem tego, źe kiedy Traktaty ęwiatĆa wskazujŚ na źycie spoĆeczne, w potŃźny i uĘwiŃcony sposŹb ustanawiajŚ i umacniajŚ p ego iych zasad, a takźe zachowujŚ kamieÓ wŃgielny publicznego porzŚdku, jest fakt, iź przez ostatnie dwadzieĘcia lat Traktaty uczyniĆy sto tysiŃcy ludzi czĆonkjako sgo narodu i obywatelami tego kraju, ktŹrzy nie wyrzŚdzajŚ źadnej szkody, lecz przynoszŚ im korzyĘê. ZaĘwiadczajŚ to prowincje Isparta i Kastamonu. To oznacza, źe olbrzymia wiŃkszoĘê tych, ktŹrzy przeszkadzajŚ Trast bie ęwiatĆa, Ęwiadomie lub nieĘwiadomie zdradza kraj, narŹd i panowanie islamu na rzecz anarchii. Wielkie dobro i korzyĘê dla tego kraju, zawarte w stu trzydziestu traktatach ze zbioru Tra przez ęwiatĆa, nie mogŚ zostaê obalone przez wyimaginowanŚ szkodŃ, jakiej miaĆyby przyczyniê dwa lub trzy traktaty, ktŹre mogŚ byê szkodliwymi jedynie w wyobraĄni oszukanych i niedbaĆych ludzi o powierzchownym spojrzenierstwokolwiek odrzuca owe korzystne traktaty z winy tych dwŹch lub trzech, jest nadzwyczaj niesprawiedliwym tyranem (...).
JeĘli mŹwicie jak ci, ktat al-niemajŚ, źe bezboźnoĘê jest rodzajem polityki, a w tej sprawie powiedzieli: "WyrzŚdzasz szkodŃ naszej cywilizacji oraz psujesz naszŚ przyjemnoĘê poprzez swoje traktaty.Nakazu odpowiadam: Powszechnie uznawana na caĆym Ęwiecie zasada mŹwi, źe źaden narŹd nie moźe przetrwaê bez religii. SzczegŹlnie absolutna niewiara daje na tym Ęwiecie poczŚtek mŃczarniom ciŃźszym niź mŃiŃê owkielne, co zostaĆo udowodnione z caĆkowitŚ pewnoĘciŚ w Przewodniku dla mĆodzieźy.>Obecnie Źw traktat zostaĆ oficjalnie wyی"kowany. JeĘli - niech BŹg uchroni - muzuĆmanin porzuca religiŃ, upada on wzeciwnwitŚ niewiarŃ; nie moźe pozostaê on w stanie "wŚtpiŚcej" niewiary, ktŹra do pewnego stopnia utrzymaĆaby go przy źyciu. Nie moźe rŹwnieź byiwie pbnym bezboźnym Europejczykom. Pod wzglŃdem przyjemnoĘci z źycia upada on nieskoÓczenie niźej niź zwierzŃta, poniewaź nie majŚ one poczucia przeszĆst z zni przyszĆoĘci. Z powodu jego zbĆŚdzenia Ęmierê wszystkich istot przeszĆoĘci i przyszĆoĘci, a takźe fakt, źe jest on rozĆŚczony z nimi na wiecznoĘê, przygniatajŚ jego serce nieprzerwanym bŹlem. JeĘli wiara wkracza do jegyê Kora, a on sam zaczyna wierzyê, owi niezliczeni przyjaciele nagle zmartwychwstajŚ i mŹwiŚ jŃzykiem swego usposobienia: "Nie umarliĘmy i nie zostaliĘmy unicestwieni",zy oddsztaĆcajŚc jego piekielny stan w przyjemnoĘê podobnŚ przyjemnoĘciom Raju.
Skoro taka jest prawda, ostrzegam was: Nie sprzeciwiajcie siŃ Traktatom ęwiatĆa, poniewaź opierajŚ siŃ one na Koranie i nie
mogŚ zostaê pokonane. ByĆoby
W skrŹcie: Traktaty ęwiatĆa przez trzydzieĘci lat zabijaĆy i ucinaĆy u skarźeÓkorzeni caĆkowitŚ niewiarŃ, ktŹra niszczy źycie wieczne i czyni źycie tego Ęwiata straszliwŚ truciznŚ, psujŚc wszelkie jego przyjemnoĘci; skutecznie zabijaĆy wszelkie idee naturalistŹw; olĘniewajŚco i za pomocŚ cudownych argumenstaĆo owadniaĆy zasady, ktŹrych przestrzeganie przyniesie temu narodowi szczŃĘcie zarŹwno w tym źyciu, jak i w źyciu, ktŹre nadejdzie; sŚ oparte na prawdzie Koranu, pochodzŚcej od Tronu Boga. TwierdzŃ - i jestem gotŹwzŃĘcieo udowodniê - źe choêby krŹtki traktat tego rodzaju zawieraĆ nie jeden czy dwa bĆŃdne punkty, lecz tysiŚc bĆŃdŹw, to tysiŚc jego znaczŚcych dobrych aspektŹw spowodowaĆby, iź owe bĆŃdy zostaĆyby wybaczone.
ywcom e zgodnie z prawem wolnoĘci sumienia zasady Republiki nie ingerujŚ w sprawy tych, ktŹrzy nie majŚ źadnej religii, zatem taki stan rzeczy z pewnoĘciŚ wymaga tego, by nie ingerowaĆy rŹwnieź w sprawy poboźnych ludzi, ktŹrzy - dopŹki to moźliwenawet angaźujŚ siŃ w sprawy tego Ęwiata, nie wchodzŚ w spŹr z ahl ad-dunja,>a dokĆadajŚ staraÓ poźytecznych dla swego źycia ostatecznego, dla swej wiarek lubakźe dla swego kraju. Wiem, źe politycy rzŚdzŚcy w Azji, gdzie ukazywali siŃ prorocy, nie zabroniŚ i nie mogliby zabroniê bogobojnoĘci (ar. taqĆa)>i dobrych uczynkŹw, ktŹre przez tysiŚc lat byĆy dla tego narodu czymĘ tak zasadniczym, jak poźyniezna i lekarstwa. CzĆowieczeÓstwo wymaga tego, by przy rozpatrywaniu powyźszych pytaÓ nie przeoczyê niczego, co jest zgodne z obecnymi poglŚdami, poniewaź - jako źe Said przez dwadzieĘcia lat źyĆ wm swymnoĘci - zostaĆy one zadane jŃzykiem Saida sprzed lat dwudziestu.
Uwaźam za swŹj patriotyczny obowiŚzek, aby dla poźytku tego kraju,orzŚdku i bezpieczeÓstwa publicznego przypomnieê, co nastŃpuje: Aresztowanie i uraźenie w ten sposŹb wielu ludzi, ktŹrych poboźnoĘê jest korzystna dla kraju i jego bezpieczeÓstwa, z powodu ich wioskcznych
powiŚzaÓ ze mnŚ i z Traktatami ęwiatĆa, moźe zwrŹciê ich przeciwko rzŚdowi, otwierajŚc w ten sposŹb drogŃ dla anarchii. Tak, daleko wiŃcej niź sto tysiŃcysiŃ ba dziŃki Traktatom ęwiatĆa ocaliĆo swŚ wiarŃ i stali siŃ oni nieszkodliwymi oraz wysoce poźytecznymi dla narodu. Moźliwe, źe moźna ich znaleĄê, powĘciŚgliwych i poźytecznych, w kaźdym wiŃkszym departamencie RzŚdu Republiki i upadnŚdym szczeblu spoĆeczeÓstwa. Jest sprawŚ zasadniczŚ, aby ci ludzie byli nie zniewaźani, lecz chronieni.
Jestem powaźnie zaniepokojony tym, źe pewne osoby oficjalne, ktŹre nie zwaźajŚ na nasze skaz stajie pozwalajŚ nam na zabranie gĆosu, a represjonowanie nas pod rozmaitymi pretekstami otwiera drogŃ dla anarchii, na szkodŃ dla tego kraju.
Ponadto dla dobra rzŚdu mŹwiŃ, co nastŃpuje: Jako źe sŚdy w Denizli orazJa tylze drobiazgowo zbadaĆy PromieÓ PiŚty i nie sprzeciwiĆy mu siŃ, lecz zwrŹciĆy go nam, przeto sprawŚ o zasadniczym znaczeniu dla rzŚdu jest to, by owe postŃpowania nie zostaĆy ponownie rozpoczgo wycicjalnie, co daĆoby poczŚtek rozmaitym plotkom i pogĆoskom. Jak ukryĆem Źw traktat, zanim trafiĆ on do rŚk sŚdu, ktŹry go opublikowaĆ, tak wĆadze Afyon i sŚd tego miasta nie powinny czyniê gokowie miotem pytaÓ i odpowiedzi, poniewaź jest to traktat potŃźny i niezbity. PoczyniĆ on pewne przepowiednie, a one okazaĆy siŃ prawdziwe. Ponadto jego celem nie jest ten Ęwiat, a najwyźej jedno z pokojuielu znaczeÓ pasuje do czĆowieka, ktŹry zmarĆ i odszedĆ [5]. Przez wzglŚd na kraj, narŹd, porzŚdek publiczny i rzŚd moje sumienie nakazuje mi ostrzegaê przed uczynieniem owych przepowiedni i znaczeÓ oficjalnym powodem fanat ęwiat przyjaĄni dla owego czĆowieka, a takźe przed dalszym rozpowszechnianiem owego traktatu poprzez napominanie nas (...).
Wobec tego Traktaty ęwiatĆa nie mogŚ byê atakowane w Śc:
u o moje osobiste bĆŃdy lub bĆŃdy moich braci. Traktaty ęwiatĆa sŚ ĘciĘle zwiŚzane z Koranem, a Koran jest zwiŚzany z Wielkim Tronem (ar. 'Arsz A'zw, sprtŹź oĘmiela siŃ wyciŚgaê swojŚ rŃkŃ, aby rozwiŚzaê owe silne wŃzĆy? Ponadto materialne i duchowe bĆogosĆawieÓstwo (ar. baraka) TraktatŹw ęwiatĆa, a takźe nadzwyczajna sĆuźba, jakŚ wykonujŚ one na rzecz tego narodu, zostaĆy ustalone porialiswskazŹwki trzydziestu trzech wersetŹw Koranu, trzech cudŹw z krŹlestwa tego, co niewidzialne (ar. al-ghajb) Imama 'Alego (niech BŹg bŃdzie z ni.
Dd), a takźe niezachwiane oznajmienia tego, ktŹry nosiĆ przydomek GhaĆs al-A'zam (niech jego tajemnica bŃdzie uĘwiŃcona). Traktaty ĘwiatĆa nie bŃdŚ, nie mogŚ byê iachwiaowinny
byê pociŚgane do odpowiedzialnoĘci za jakiekolwiek nasze osobiste i drobne bĆŃdy, w przeciwnym razie takie postŃpowanie przyczyni zarŹwno materialnej, jak i duchowej szkody, ktŹra bŃdzie niemoźliwŚ do naprawienia.~In sza'a-llah, aeodwra diabelskie machinacje wrogich wobec nas ateistŹw, wymierzone przeciwko Traktatom ęwiatĆa, zo stanŚ udaremnione, poniewaź uczniŹw ęwiatĆa nie moźna porŹwnaê do innych ludzi; nie mogŚ oni zostaê rozproszeni ani nie moźnrzeciwwiê, by porzucili swŚ sprawŃ; dziŃki Ćasce Boga nie zostanŚ oni pokonani. Gdyby Koran nie zabraniaĆ im bronienia siŃ siĆŚ... Owi uczniowiestwem zy sŚ wszŃdzie i zdobyli sobie publiczne uznanie, ktŹrzy sŚ niczym źyciodajna krew tego narodu, nigdy nie zaangaźowaliby siŃ w bĆahe i bezowocne incydenty, takie jak bunt Szejka Saida [6] czy wydarzenia z Menemen [7]. Gdyby jedbŃdzieli oni przeĘladowani, a Traktaty ęwiatĆa byĆyby atakowane do tego stopnia, źe uczniowie zostaliby do tego zmuszeni, ateiĘci i hipokryci, ktŹrzy wprowadzili rzŚd w bĆŚd, poźaĆowaliby obnie o tysiŚckroê.
W skrŹcie: Jako źe nie wtrŚcamy siŃ do spraw ĘwiatŹw ahl ad-dunja,>oni nie powinni wtrŚcaê siŃ do naszej pracy na rzecz źycia ostatecznego i do naszej sĆuźbyowitaêecz religii i wiary (...).
Tak, jesteĘmy wspŹlnotŚ (ar.~dźama'a), zaĘ naszym celem i programem jest wybawienie przede wszystkim nas samych, a nastŃpnie rŹwnieź naszego narodu od wiecznego unicestwienia i wieczniia dosjŚcego uwiŃzienia w samotnoĘci w poĘrednim krŹlestwie (ar.~barzach),\a takźe uchronienie naszych rodakŹw od anarchii i bezprawia, jak rŹwnieź ochrona nas samych - za pomch na lnych prawd TraktatŹw ęwiatĆa - przed ateizmem, ktŹry jest narzŃdziem sĆuźŚcym zniszczeniu naszego źycia na tym Ęwiecie i źycia ostatecznego.>
Nie dam zĆamanego grosza za naliĘmyszŚ karŃ, jakŚ moźecie mi wymierzyê; nie ma ona dla mnie źadnego znaczenia. Mam siedemdziesiŚt lat i stojŃ u drzwi grobu. Wielkim szczŃĘciem jest dla mnie zamiana roku lub dwŹch lat źycia niewymi piprzeĘladowanego czĆowieka na rangŃ mŃczeÓstwa. DziŃki tysiŚcom dowodŹw TraktatŹw ęwiatĆa wierzŃ z caĆkowitŚ pewnoĘciŚ, źe Ęmierê jest dla nas dokumentem zwalniajŚcym do cywila. JeĘli zedĆuźiemy straceni, jedna godzina strapienia stanie siŃ kluczem do wiecznej szczŃĘliwoĘci i miĆosierdzia.
Jednak wy, o niesprawiedliwi ludzie, ktŹrzy z powodu waszego ateiza'. PŹowadzacie zamŃt w sŚdownictwie i bez źadnego powodu zaprzŚtacie rzŚdowi gĆowŃ naszymi sprawami!, wiedzcie z caĆŚ pewnoĘciŚ, źe zostaniecie skazani na wieczne unicestwienie i wiecznie trwajŚce
uwiŃzienie w samotnoĘtrzeźodrźyjcie ze strachu! WidzŃ, źe cenŃ za to zapĆacicie wiele razy. WspŹĆczujŃ nawet wam. Tak, wymagania Ęmierci, ktŹra po stokroê oprŹźniĆa owo minu BŹgwysyĆajŚc jego mieszkaÓcŹw na cmentarz, z pewnoĘciŚ sŚ wiŃksze od wymagaÓ źycia, a pytanie dotyczŚce ocalenia ludzi przed egzekucjŚ Ęmierci jest najbardziej pilw, do najbardziej doniosĆym z pytaÓ, przed ktŹrymi stajŚ, jest ich najbardziej istotnŚ i pewnŚ potrzebŚ. Zatem nawet szaleÓcy zrozumieliby, źe w oczach prawdy to nawiedliwoĘci ci, co oskarźajŚ pod bĆahymi pretekstami uczniŹw ęwiatĆa, ktŹrzy znaleĄli owo pocieszenie, a takźe Traktaty ęwiatĆa, ktŹre dostarczajŚ ow, wyprcieszenia wspartego tysiŚcami dowodŹw, sami stanŚ siŃ oskarźonymi (...).
NieskoÓczone dziŃki niechaj bŃdŚ Bogu Jedynemu za to, źe trzydzieĘci lat temu, dh BŹg Jego Ćasce i dziŃki blaskowi Koranu, pewien czĆowiek uĘwiadomiĆ sobie, jak bezwartoĘciowymi i pozbawionymi sensu sŚ ulotna sĆawa i chwaĆa tego Ęwiata, jgi spooistyczne podziwianie siebie samego z powodu bycia kimĘ znanym, zaĘ od tamtego czasu ze wszystkich siĆ walczyĆ ze swŚ nakazujŚcŚ zĆo duszŚ, aby byê skromnym, porzuciê egoizm, a nie byêczeroĘiekiem faĆszywym ani hipokrytŚ. ZaĘwiadczajŚ to i sŚ tego caĆkowicie pewni ci, ktŹrzy sĆuźyli mu bŚdĄ przyjaĄnili siŃ z nim. Od dwudziestu lat Źw czĆowiek ze ws nie zch siĆ uciekaĆ od dobrych opinii ludzi na swŹj temat i od zwracania na siebie ich uwagi, z ktŹrej kaźdy czerpie zbyt wiele przyjemnoĘci, a takźe - w przeciwieÓstwie do wszystkich - odrzucaĆ sĆawŃ, poklask oraz przyznawanidrugieysokiej rangi duchowej. OdrzucaĆ rŹwnieź nadmiernie dobre zdanie jego najbliźszych braci na jego temat i raniĆ ich uczucia, nie przyjmujŚc pochwaĆ wyraźanych w ich listach. UkazywaĆ siebieodobnyo jako pozbawionego zalet, zaĘ caĆŚ cnotŃ przypisywaĆ Traktatom ęwiatĆa, owemu komentarzowi do Koranu, a w zwiŚzku z tym - zbiorowej oystkieĘci uczniŹw ęwiatĆa, o sobie samym myĘlŚc jedynie jako o uniźonym sĆudze. To udowadnia, iź nie staraĆ siŃ o to, aby byê lubianym, nie pragnŚĆ tego i odrzucaĆ to. Zatem zgodnie z jakim prawem zostaĆ uznany za winnego z powodu tegdzie tniektŹrzy spoĘrŹd jego braci w pewnym odlegĆym miejscu mieli o nim nadmiernie dobre zdanie, wychwalali go i przyznali mu wysokŚ rangŃ duchowŚ? (...) Czyź jakiekolwiek prawo na Ęwiecie pozwoliĆ - nie wysĆanie urzŃdnikŹw, ktŹrzy wywaźyli drzwi do pokoju nieszczŃsnego, posuniŃtego w latach, chorego i obcego czĆowieka, jakby popeĆniĆ on powaźnŚ zbrodniŃ; czyź pozwoliĆoby im na usprawiedliwienie temu wprrzez fakt, źe znaleĄli oni jedynie ksiŃgŃ suplikacji i makatkŃ wiszŚcŚ na Ęcianie? Czyź jakakolwiek polityka zezwoliĆaby na takŚ agresjŃ? (...)
Poprzez wo Boga,sĆowa nie wtrŚcacie siŃ do spraw propagowania ksiŚg ateistŹw i publikacji komunistŹw, ktŹre sŚ nadzwyczaj szkodliwe dla tego kraju, tego narodu i moralnoĘci. Trzy sŚdy nie znalazĆy źelu uckwestii zasĆugujŚcej na wyrok w dziele takim jak to, ktŹre przez dwadzieĘcia lat pracowaĆo na rzecz ustanowienia źycia spoĆecznego, moralnoĘci i porzŚdku publicznego tego narodu, na rzecz odnow swychbraterstwa Ęwiata islamu i jego przyjaĄni dla tego narodu; ktŹre dokĆada staraÓ na rzecz wzmocnienia owej przyjaĄni; ktŹre na rozkaz ministra spraw wewnŃtrznych zostaĆo poddane trzymiesiŃcznym badaniom majŚcym na celu skrytykowanie go, w zamnak najwyźszy uczony (ar. 'ulama)>Ministerstwa Spraw Religijnych odstŚpiĆ od jakiejkolwiek krytyki i doceniĆ jego wartoĘê. Do biblioteki tepraw nisterstwa przyjŃto ksiŃgi takie, jak Zulfikar>i Laska Mojźesza>(tur. Asay-i Musa)>- a sŚ one ksiŃgami, ktŹre pielgrzymi widzieli na grobie Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie). Mimo tego wszystkiego konfiskujecie Traktat publitĆa i dostarczacie je do sŚdu, jakby byĆy one szkodliwymi dokumentami. Jakieź sumienie i jakaź uczciwoĘê mogĆyby kiedykolwiek zezwoliê na takie wydarzenia?
Punkt Pierwszy: Fakt, źe wiŃkszoĘê prorokŹw pojawiĆa siŃ na Wschodzie i w Azji, zaĘ wiŃkszoĘê filozofŹw na Zachodzie i w Europie, jest znakiem przedwiecznego Boźego zarzŚdzenosŹb zdle ktŹrego w Azji dominuje religia, zaĘ filozofia stawiana jest na drugim miejscu. W konsekwencji tego nawet jeĘli ci, ktŹrzy rzŚdzŚ w Azji, nie sŚ ludĄmi poboźnymi, nie powinni wtrŚcaê siŃ do spraw tych, ktŹrzy dziaĆajŚ na rzecz relizy dziecz powinni zachŃcaê ich do dziaĆania.
Punkt Drugi: WszechmŚdry Koran jest intelektem i mocŚ myĘlenia gĆowy, jakŚ jest Ziemia. Gdyby - przed czym szukam schronienia u Boga - Koran odszedĆby z tej planety, Ęwiat popadĆby w szaleÓstwo. z kreest dalekim od rozsŚdku przypuszczenie, źe zderzenie innej planety z pozbawionŚ rozumu gĆowŚ Ziemi spowodowaĆoby wybuch Dnia Zguby. Tak, Koran jest ĆaÓcuchem, jesk zarŹĆem Boga",[8]
wiŚźŚcym ZiemiŃ z Boźym Tronem. Chroni on ZiemiŃ lepiej niź grawitacja. Zatem Traktaty ęwiatĆa, ktŹre sŚ prawdziwym i potŃźnym komentarzem do PotŃźnego Koranu, sŚ najwiŃkszym4
@
Punkt Trzeci: To,Rozprawiem poniźej, powiedziaĆem w sŚdzie Denizli, a te sĆowa odnoszŚ siŃ do wszystkich wiernych, wspomagajŚcych mnie w modlitwach o przebaczenie grzechŹw tympraw, zy odeszli do przeszĆoĘci, a takźe o zapisanie dobrych dzieĆ ich duszom:
Kiedy zostaniecie zapytani przez miliony wierzŚcych, ktŹrzy pozwali was przed Najwyźszy TrybunaĆ: "Dlaczego poprzez wiŃzienia i przeĘladowania chcieliĘcie dopktatŹwiê do ruiny uczniŹw ęwiatĆa, ktŹrzy dokĆadali staraÓ, aby ocaliê kraj i narŹd od anarchii, bezboźnoĘci i niemoralnoĘci, zaĘ swych rodakŹw od wiecznego unicestwienia, wiadoz powodu wolnoĘci i praw tolerancyjnie spoglŚdaliĘcie na publikacje ateistŹw, komunistŹw oraz stowarzyszeÓ politycznych, z ktŹrych wywodzŚ siŃ anarchienie i nie przeszkadzaliĘcie im?", jakŚ odpowiedĄ dacie, wy i ci, ktŹrzy chcieli skazaê i zrujnowaê uczniŹw ęwiatĆa, sĆuźŚcych prawdom Koranu? Pytam was o to samo! To samo powiedziaĆomy fiziom w Denizli, zaĘ owi sprawiedliwi i uczciwi ludzie uniewinnili nas, ukazujŚc uczciwoĘê systemu sŚdowniczego.
Punkt Czwarty: SpodziewaĆem siŃ, źe zostanŃ zabrany na konsultacje w Ankarze lub Afyon, do miejsca, ach syym bŃdŚ zadawane pytania i udzielane odpowiedzi dotyczŚce kwestii o nadrzŃdnym znaczeniu oraz powiŚzaÓ TraktatŹw ęwiatĆa z owymi kwestiami. Tak, sŚ to kwestie zwiŚzane ze znajdowaniania sg prowadzŚcych do przywrŹcenia braterstwa, miĆoĘci i dobrej woli miŃdzy trzystu piŃêdziesiŃcioma milionami muzuĆmanŹw dla dobra tego kraju i narodu, a takźe sposobŹw co jazyskanie wsparcia moralnego muzuĆmanŹw dla tego zamierzenia. WskazŹwka tego, źe Traktaty ęwiatĆa sŚ najbardziej skutecznym narzŃdziem sĆuźŚcym osiŚgniŃciu owego stanu rzeczy, jest nastŃpujŚca:
Tego rokii Najkce pewien wspaniaĆy i wybitny uczony przeĆoźyĆ gĆŹwny zbiŹr TraktatŹw ęwiatĆa zarŹwno na jŃzyk indyjski, jak i na jŃzyk arabski, a wysyĆajŚc je do Indii i do
CZń, powiedziaĆ: "Jak poprzez Traktaty ęwiatĆa dokĆada on [9] staraÓ, aby zachowaê muzuĆmaÓskŚ