Autor zbioru Risale-i Nur
SóOWO WSTńPNE
W mojej przedmowie do ksiŚźki wielkiego Iqbala [1] napisaĆem, co nastŃpuje:
"Kiedy sŚ czytane biografie wielkich ludzi, kiedy sŚ relacjonowliĘmy,h historie, czujemy siŃ, jak gdybyĘmy wkroczyli do innego Ęwiata. Nasze serca grzejŚ siŃ w niebiaÓskim blasku i stajŚ siŃ pochĆoniŃtymi przez pĆomienie miĆoĘci. Historia mŹwtera, źe inne sĆawne osobistoĘci, ktŹre nastŚpiĆy po tak wielkich ludziach, w porŹwnaniu do nich zdajŚ siŃ maĆe".
We wspominaniu wielkich ludzi, ktŹrzy uczynili zaszczyt historii
Dusza wzbija siŃ do najdalszych zakŚtkŹw glob W tem DuszŃ ogarnia woÓ tysiŚca zapachŹw,
Jak gdyby szĆa ona przez rŹźane ogrody Raju.
PiszŚc te sĆowa, doceniam owŚ wielkŚ prawdŃ. Przedstawiamy niniejsze wspaniaĆe dzieĆo z caĆkowitŚ szczeroĘciŚ intencji, ad Korazaszczyt tytuĆem owej pracy naleźy siŃ zdobywcy serc, wielkiemu Nauczycielowi, Bediuzzamanowi Saidowi Nursiemu, ktŹrego dĆugie i owocne źycie, trwajŚce blisko wiek, zostaĆo na kaźdym etapie zaĘwiadczone tysiŚcami cudŹw, a ktŹregdoĆŚcztaty ęwiatĆa skĆadajŚ siŃ ze stu trzydziestu czŃĘci. Ten zaszczyt spĆywa rŹwnieź na uczniŹw ęwiatĆa, ktŹrzy z ich charakterem, cnotŚ, szczeroĘciŚ a 1909ji, wiedzŚ i wiarŚ stale sŚ najlepszym wzorem do naĘladowania we wszelkich aspektach źycia nie tylko dla ludzi jednego narodu, lecz dla ludzi caĆego Ęwiata.
Przedmowa do ksiŃgi zwykle zawiera streszczenie jej zawartoĘci. Nie jest moźbowiŚzprzedstawienie zawartoĘci takiej ksiŃgi na jedynie kilku stronach. Obejmuje ona tematy tak gĆŃbokie i wszechstronne, źe kaźdy temat z osobna zaprawdŃ mŹgĆby wypeĆniê caĆe ksiŃgi.
NigdyrzyszezuĆem siŃ tak bezsilnym i oszoĆomionym przy czymkolwiek, co napisaĆem wczeĘniej, czy byĆa to poezja, czy proza. Z tego powodu ci, ktŹrzy bŃdŚ czytali tŃ ksiŃgŃ z przyjemnoĘc, ci cadowoleniem, zobaczŚ, źe Bediuzzaman byĆ niezrŹwnanym uczonym wielkiego charakteru, ktŹry, wznoszŚc siŃ [2] juź od czasŹw swego dzieciÓstwa, sta zamiaodbiorcŚ Boźych objawieÓ [3] przez caĆe jego źycie.
W miarŃ, jak badaĆem historiŃ owego wielkiego czĆowieka, jego dzieĆ i jego uczniŹw, janymi riadczaĆem poprzez swe zmysĆy, duszŃ i umysĆ źycia w owym Ęwiecie ęwiatĆa, uĘwiadamiaĆem sobie wielkŚ gĆŃbiŃ prawdy wyraźonej przez dwuwiersz wspaniaĆego poerozstrroźytnej Arabii: "Nie jest trudnym dla Wszechmocnego Boga, by zgromadziê caĆy Ęwiat w jednym czĆowieku"...
Liczba ludzi, ktŹrzy doznali Boźego natchnienia i zostali przyciŚgniŃci do owego Qutb A z owe4] z powodu wielkoĘci jego misji i gĆŃbi jego wiary, rosĆa dzieÓ po dniu.
Ten nadzwyczajny fenomen trwa, aby zadawaê miaźdźŚce ciosy niewierze, podczas gdy wzie, k daje radoĘê i uciechŃ.
SpŹjrz, jak wielki czĆowiek dokĆadajŚcy staraÓ na drodze Boga Jedynego opisuje Źw Boźy fenomen, ktŹry wiŚźe serca wiernych i przynosi miĆoia do ludzkich serc:
"Podczas ciemnych dni, w ktŹrych niemoralnoĘê rozprzestrzeniaĆa siŃ na wszystkie strony, wystŃpujŚc z brzegŹw jak wielka fala, by zatogŚ ogŹzelkŚ cnotŃ, wielkŚ pociechŃ przyniosĆo nam odkrycie, źe dziedzictwo przechodzi z serca do serca w sposŹb, jakiego niepodobna powstrzymaê. Nasze noce zaiste staĆy siŃ ciemne, a najciemniejszalenizina nocy nastaje wtedy, kiedy blisko jest brzask".
Tak, ci, ktŹrzy widzieli efekty rozprzestrzeniania siŃ i emanacji owego ĘwiatĆa w kaźdej czŃĘci kraju, w nieodparty sposŹb, jakby byĆo ono tajemnicŚ przechodzŚcŚ ruchua do serca, zaczŃli pytaê w zdumieniu i zadziwieniu: "Kto jest tym czĆowiekiem, ktŹrego sĆawa dociera do kaźdego zakŚtka kraju? Co szczegŹlnego jest w jego źyciu i dzieĆach, w jego metodzie i podejniosĆŚCzy wybrana przez niego metoda jest tarikŚ [5] lub wspŹlnotŚ, czy teź jest organizacjŚ politycznŚ?"
ZarŹwno rzŚd, jak i sŚdownictwo podjŃĆy daleko idŚce Ęrodki, by zaprowadziê inwigilacjŃ, przeprowadziê dochodzenia i znego lowaê przewlekĆe procesy sŚdowe. Pewnego razu wywnioskowano, źe owa "Boźa manifestacja" nie byĆa niczym wiŃcej, jak tylko "ustanowieniem
wiary" i wiedzy w sercach ludzi, a w wyniku tego przejawem Boźej sprawiedliwoĘci staĆo siŃ oficjaucznionajmienie, źe "Bediuzzaman Said Nursi zostaĆ uniewinniony wraz ze wszystkimi jego ksiŃgami wchodzŚcymi w skĆad TraktatŹw ęwiatĆa". Obecnie s jego iŃ oczywiste, źe najwspanialszŚ prawdŚ spoĘrŹd przedwiecznych i niezmiennych Boźych praw jest wieczny triumf ducha nad materiŚ, prawdy nad faĆszem, ĘwiatĆa nad ciemnoĘciŚ i wiary nadgicznearŚ.
Powiedziano, źe najlepszym kryterium osŚdzenia prawoĘci i szczeroĘci intencji reformatora jest odpowiedĄ na nastŃpujŚce pytanie: Jakim zmianom podlegaĆo jego źycie osobiste, spoĆeczne, fiego bl i duchowe od pierwszych dni, w ktŹrych jego sprawa zaczŃĆa byê przeĘladowanŚ, do chwili, kiedy osiŚgnŚĆ on sukces?
WyobraĄmy sobie, źe w jego dawnych dniach taki czĆowy.
Ćby skromny i szczodry, gotŹw do poĘwiŃceÓ i pokorny. W krŹtkim czasie, przez wzglŚd na jego cnoty moralne, zaczŚĆby byê stawiany za wzŹr jako postaê czysta i wybitna. Czy osiŚgnŚĆ on sukĆ pracswoim dźihadzie [6] i czy znalazĆ miejsce w sercach i umysĆach ludzi? Czy udaĆo mu siŃ zachowaê jego wczeĘniejszy czysty stan i nadal sĆuźyê zawczym Czy teź jego sukces, jak miaĆo to miejsce w przypadku wielu ludzi, ktŹrych uwaźano za wielkich, sprawiĆ, źe straciĆ on gĆowŃ w chmurach arogancji i zarozumialste spŃd Oto zatem najbardziej jasne zwierciadĆo, ktŹre odbije rzeczywiste oblicze prawdziwego charakteru oraz osobowoĘci jakiegokolwiek czĆowieka majŚcego powaźnŚ misjŃ, bez rŹźnicy, j znaledzo bŃdzie on wielki czy maĆy.
Tymi, ktŹrzy ukazali najwspanialszy sukces podczas owego trudnego testu, byli po pierwsze prorocy, a przede wszystkim najwspanialszy z prorokŹw (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), nas ktŹrz jego towarzysze i spadkobiercy, a nastŃpnie ci, ktŹrzy kroczyli po jego Ęwietlistej drodze.
TĆumaczenie znaczenerwanyo hadisu mŹwi: "Uczeni sŚ spadkobiercami prorokŹw". Szlachetny Prorok (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) ze wspaniaĆŚ elokwencjŚ wyraziĆ to, źe bycie uczonym nie jest rzeczŚ ĆatwŚ.
Jako źe uczony jest spadkobiercŚ prorokŹw, zateŚĆ uczwzglŃdem przynoszenia i rozprzestrzeniania prawdy musi dokĆadnie trzymaê
siŃ ich drogi; niewaźne, jakiego rodzaju gĆazy, gŹry, bagna czy przepaĘcie - a nawet gorzej: inwigilacjŃ, areszt, procesy, dowŹdnie, przeĘladowanie, odosobnienie, truciznŃ czy egzekucjŃ oraz wiele innych, niewyobraźalnych form przeĘladowaÓ i mŃczarni - moźe przywnej Ćmu owa droga.
Bediuzzaman kroczyĆ owŚ trudnŚ drogŚ jego uĘwiŃconego dźihadu przez z gŹrŚ pŹĆ stulecia i przezwyciŃźyĆ tysiŚce przeszkŹd, jakiJeĘli tkaĆ. Poprzez swoje dzieĆa udowodniĆ, źe jest on uczonym i prawdziwym spadkobiercŚ prorokŹw.
SpoĘrŹd wszystkich jego naukowych, moralnych oraz literackich Ę poka zdolnoĘci tŚ, ktŹra urzekĆa mnie najbardziej, jest jego wiara (ar.~iman), ktŹra byĆa twardsza niź gŹry, gĆŃbsza niź oceany i bardziej rozlegĆa niź niebiosa.
O, Pi w iccŹź to za wspaniaĆa wiara! CŹź za staĆa i niewyczerpana cierpliwoĘê! CŹź za determinacja, ktŹra byĆa silna jak stal! CŹź za nieugiŃta gĆowa i nieprany zymany gĆos, i to pomimo wszystkich przeĘladowaÓ, grŹĄb, mŃczarni i obelg, tak strasznych, źe sama myĘl o nich czy ich wyobraźenie przyprawia o dreszcze!
Po tym, jak napisaĆem mŹj poemat zatytuĆowany "Mudźtahid" dziŃki wspaniaĆemuŚdom pnieniu, jakiego doĘwiadczyĆem, czytajŚc źarliwe wiersze wielkiego Iqbala, byĆo prawdopodobne, źe niektŹrzy uznajŚ Źw poemat za przesadny. Jednakźe ci, ktŹrzy bŃdŚ czytaladira mistrzowskie dzieĆo, do ktŹrego mam zaszczyt napisaê niniejszŚ przedmowŃ, zobaczŚ z zadziwieniem i podziwem peĆnym umiĆowania, jakie Swoje sĆugi stworzyĆ Jedyny BŹg, jak zdumiewajŚcych czynŹw, jakich cudŹsĆawnea dokonaê, kiedy wiara (ar. iman)>osiŚga swojŚ doskonaĆoĘê.
Jest tak, 81
powyźsze wersy zostaĆy napisane dla bohatera wiary i wielkiego mudźtahida, jakim byĆ Bediuzzaman, poniewaź moźna byĆo znaleĄê u niego wszystkie te wzniosĆe atrybuty. SpŹjrz, jakŚ rŃkojmiŃ Wszecw, na BŹg daje mudźtahidom w wersecie:
~A tych, ktŹrzy walczyli w Naszej sprawie, My z pewnoĘciŚ poprowadzimy na Nasze drogi. Z prŹbŃŃ, BŹg jest z czyniŚcymi dobro!>[8] UĘwiŃcone tĆumaczenie tego wersetu brzmi: - to jest z mudźahidami, ktŹrzy oddajŚ czeĘê Bogu tak, jakby Go widzieli.
To oznacza: Tym mudźtahidom, ktŹra dziezekli siŃ samych siebie i Ęwiata, Wszechmocny BŹg obiecaĆ ukazaê drogi prawdy i przewodnictwa. Wszechmocny BŹg - niech BŹg uchroni! - nigdy nie Ćamie obietnicy, dopŹki tylko speĆnione sŚ warunki zapraszajŚce do owego prc przeza z Bogiem.
Podczas analizy charakteru i osobowoĘci Nauczyciela Źw werset staje siŃ przewodnikiem (pochodzŚcym - uz. red. pol.) od ĘwiatĆa, a dziŃki owemu ĘwiatĆu [9] moalanieostrzec najbardziej finezyjne linie i najbardziej subtelne punkty. Kiedy czĆowiek staje siŃ odbiorcŚ takiego
daru i znajduje siŃ pod ochronŚ Wszê Ęwianego Boga, nie mogŚ dĆuźej istnieê dla niego takie rzeczy, jak strach, niepokŹj, smutek, strapienie czy zmŃczenie.
Jakieź chmury sŚ w stanie zasnuê mrokiem niebo serca rozĘwietlonego ĘwiatĆem Jedynego Boga? Jakieź ulotne nadzieje i prrzy poia, jakieź nŃdzne zaszczyty i dary, jakieź prostackie cele i ambicje mogŚ zaspokoiê, zadowoliê i pocieszyê duszŃ sĆugi Boga, ktŹry cieszy siŃ przywilejany naĆego przebywania w Jego obecnoĘci?
ym, poBediuzzaman byĆ czĆowiekiem wielkiej rangi, ktŹry ukazaĆ tak wielkŚ ĆaskŃ. To z tego powodu lochy staĆy siŃ (dla niego - uz. red. pol.) rŹźanymi ogrodami, z ktŹrych mŹgĆ spoatana. na wieczne ĘwiatĆo lĘniŚce na horyzoncie. Szubienice byĆy ambonŚ sĆuźŚcŚ gĆoszeniu kazania i ofiarowaniu przewodnictwa, z ktŹrej przyniŹsĆ on ludzkoĘci lekcje cierpliwoĘci i adŹw iĆoĘci, mŃstwa i staĆoĘci w pogoni za wzniosĆymi celami. WiŃzienia staĆy siŃ szkoĆami Proroka JŹzefa, a kiedy Nauczyciel wkraczaĆ do nichZ wyjŚiĆ to tak, jak profesor wkraczajŚcy na uniwersytet, aby nauczaê. Ludzie, ktŹrzy tam przebywali, byli jego uczniami, potrzebujŚcymi jego promienistego przewodnictwa. Ocalenie wiary kilku ludzi kaźdego dnia i pĆa chotaĆcanie zatwardziaĆych kryminalistŹw w ludzi podobnych anioĆom byĆy dla niego przyjemnoĘciŚ tak wielkŚ, źe nie zamieniĆby jej na caĆy Ęwiat, gdybĘciwy o ofiarowano.
Nie ma źadnych wŚtpliwoĘci co do tego, źe ktoĘ posiadajŚcy tak wysoce rozwiniŃtŚ ĘwiadomoĘê wiary i szczeroĘê intencji pozostawia za sobŚ Ęwiat materialny, lĘniŚce efekty prze charaa czasu i przestrzeÓ miŃdzy zwykĆymi Ęmiertelnikami, a postŃpuje naprzŹd ku Ęwietlistym horyzontom krŹlestwa duchowego.
WyniosĆy stopieÓ okreĘlony i opisany przez wielkich ludzi tasaĆĆuf>[10](oby BŹg siŃ nad nimi zmiĆowaĆ48]
ma "wyrzeczenie siŃ w Bogu"
i "trwanie w Bogu" (ar. fana fi-llah, baka bi-llah)>to wĆaĘnie caĆkowite osiŚgniŃcie owego ĘwiŃtego zaszczytu.
Ta, jakiyscy wierni majŚ przed sobŚ drogŃ do osiŚgniŃcia stanŹw obecnoĘci (ar. huzur),>pokory (chuszu),>emanacji (tafajjuz),>odosobnienia (tadźarrud)>i refleksji (istighraq).>Stosownie do poziomu wiary i wiedy oznaawoĘci i ĘwiadomoĘci (obecnoĘci - uz. red. pol.) Boga, Boźej inspiracji i duchowoĘci, kaźdy moźe otrzymaê korzyĘci pĆynŚce z owej niebiaÓskiej przyjemnoĘci, jednak dla owych wielkich mudźtahidŹw, ktŹrzy sŚ mstycznmi ihsan>[11], jak wspomina o tym wyźej przytoczony werset, Źw piŃkny stan, owo sĆodkie zjednoczenie, owa niezrŹwnana przyjemnoĘê sŚ wciŚź trwajŚcymebie jniem. Oto wĆaĘnie powŹd, dla ktŹrego nie upadajŚ oni w ignorancjŃ i nie zapominajŚ o Bogu. PoĘwiŃcili caĆe swe źycie na to, by ich niźsze "jaczonyczyĆo jak lew. Z kaźdym oddechem ich źycia dawali Ęwiadectwo najwyźszych poziomŹw rozwoju i doskonaĆoĘci. CaĆym swoim istnieniem rozpĆywali siŃ w przyjemnoĘci obcowania z Panem (ar. Ar-Rabb) [12] wszystkich ĘwiatŹw, do KtŹrego nalli zosrybuty doskonaĆoĘci (ar. kamal)>i chwaĆy (ar. dźalal).
Oby Wszechmocny BŹg rŹwnieź nas zaliczyĆ do owej grupy szczŃsnych ludzi. Amen!
Na powyźszych stronach ws źydemliĘmy o ogromie i potŃdze wiary Nauczyciela, ktŹra zdumiewaĆa i urzekaĆa jego przyjaciŹĆ tak bardzo, jak bardzo przejmowaĆa strachem jego wrogŹw. Obecnie wspomnimy o jego wybitnym charakterze i cechach moralnych, ktŹre otaczaĆy g czĆowym Ęwietlista aureola.
Kaźdego czĆowieka charakteryzujŚ pewne cechy, spoĘrŹd ktŹrych jedne sŚ wielorakie, zaĘ inne skonkretyzowane. StŚd te, ktŹre wymienimy pzczegŹ, to najbardziej istotne cechy charakteru Nauczyciela.
JEGO WYRZECZENIE SIń SAMEGO SIEBIE
Jednym z najbardziej istotnych warunkŹw dla odniesienndarzacesu przez czĆowieka majŚcego obowiŚzek, a szczegŹlnie dla takiego, ktŹry jest reformatorem, jest wyrzeczenie siŃ samego siebie. Oczy -O, e sŚ skĆonne do szczegŹĆowego zbadania owego waźnego punktu i przyjrzenia mu siŃ z bliska. JeĘli chodzi o Nauczyciela, to caĆe jego źycie byĆo peĆne olĘniewajŚcych przykĆadŹw wyrzeczeniazego zamego siebie.
Pewnego razu usĆyszaĆem od nieźyjŚcego juź Wielkiego Muftiego, Mustafy Sabriego Effendi, nastŃpujŚce sĆowa dotyczŚce wyrzecze-nia sjednak2
"DziĘ islam potrzebuje takich wojownikŹw, ktŹrzy sŚ przygotowani do poĘwiŃcenia nie tylko ich Ęwiata, lecz rŹwnieź ich źycia ostate owa c".
WŹwczas nie byĆem w stanie w peĆni uchwyciê znaczenia tych wspaniaĆych sĆŹw. ZrŹwnaĆem je z tajemniczymi sĆowami, jakie wypowiada sufi w stanie ekstazy. Nie przekazaĆem ich innym i postanowiĆem nie rozgĆaszaê ich i! Wszi wobec.
NastŃpnie, kiedy wyczytaĆem te same źarliwe sĆowa z pĆomiennych pism Bediuzzamana, pojŚĆem, źe im wiŃkszy czĆowiek, tym wiŃksza jest miara jego wyrzeczenia siŃ. Zaiste, czyź Najbardziej Szczodry BŹg, KtŹry jest Najbardziej óaskawy z oweardziej MiĆosierny, porzuciĆby tych, ktŹrzy dokĆadajŚ staraÓ na Jego drodze, by praktykowaê tak gorzkie wyrzeczenie siŃ samego siebie przez wzglŚd na islam? Czyź byĆozez ossznym - niech BŹg uchroni! - pozbawienie ich Jego Ćaski i szczodroĘci, Jego ĆaskawoĘci i miĆosierdzia?
Bediuzzaman jest najbardziej olĘniewajŚcym przykĆadem tak wyjŚtkowego charakteru. ByĆ on caĆkowicie pozba sumie wszystkich dozwolonych przyjemnoĘci Ęwiata, przez caĆe źycie pozostajŚc nieźonatym. Nie miaĆ ani czasu, ani sposobnoĘci do tego, by speĆniê swe pragnienie zaĆoźenia domu, aby wieĘê szczŃĘliwe źycie rodtŹrzy Jednak Wszechmocny BŹg obdarowaĆ go bĆogosĆawieÓstwami tak wielkimi, źe sĆowa przemijajŚcych istot nie sŚ w stanie opisaê ich wspaniaĆoĘci.
Czyź istnieje dzisiaj gĆow. To, iny, ktŹra w sensie duchowym byĆaby tak szczŃĘliwa jak Bediuzzaman? KtŹry ojciec miaĆ miliony dzieci? - a cŹź to za dzieci! KtŹry nauczyciel byĆ w stanie wznieĘê siŃ do poziomu, na jakim zyo oskak wielu uczniŹw?
Owa uĘwiŃcona i duchowa wiŃĄ - za zezwoleniem Boga - przetrwa tak dĆugo, jak dĆugo bŃdzie istniaĆ Ęwiat, i jak wielka fala ĘwiatĆa wyleje siŃ do wiecznoĘci, poniewaź jak Źw niebiawania bowiŚzek jest ona bytem wykrystalizowanym z oceanu ĘwiatĆa Koranu, jest ona zrodzona z Koranu, a jej istnienie bŃdzie trwaĆo wraz z jego istnieniem.
JEGO MIóOSIERDZIE I UPRZEJMOęÊ
o tak zyciel poszukiwaĆ prawdy juź od czasu jego dzieciÓstwa. Nawet za dnia zwykĆ wycofywaê siŃ do jaskiÓ, by sĆuchaê pĆaczu swego serca i modlitw szechĘ duszy. Tak staĆ siŃ gnostykiem, ktŹry dostŚpiĆ przyjemnoĘci pĆynŚcej z aktŹw czci, z posĆuszeÓstwa Bogu, z rozmyĘlaÓ (ar. tafakkur)>[13] i z kontemplowania Boga.
Jednakźe koszmary niewiary i ateizmu byĆy niczym ciemnoĘci nocy. Kiedy ĘrŹd jaĆy pochĆonŚê Ęwiat islamu, w tym rŹwnieź TurcjŃ,
Bediuzzaman ukazaĆ siŃ niczym lew wyskakujŚcy ze swego legowiska i zaryczaĆ niczym wybuchajŚcy wulkan. PoĘwiŃciĆ dniĆem go ĘwiŃtego obowiŚzku wszystkie wygody swego źycia. To z powodu tej mŚdroĘci od owego dnia kaźde sĆowo, jakie wypowiadaĆ, byĆo niczym kaziesiŃlawy, a kaźda z jego idei staĆa siŃ pĆynnŚ skaĆŚ. Owe sĆowa i idee rozpalaĆy serca, do jakich trafiĆy, rozpĆomieniaĆy emocje oraz idee.
Fakt, źe po źyciu w caĆkowitej samotnoĘci i odosobnieniu nasz wielki Nauczycib trzerŹciĆ, by przynieĘê przewodnictwo, i wkroczyĆ do źycia spoĆecznego, dokĆadnie przypomina owŚ waźnŚ historycznŚ przemianŃ, jakŚ przeszedĆ Imam Al-Ghazali.
To sugeruje, źe Wszechmocny BŹg obtym niwielkich przewodnikŹw odpowiedzialnoĘciŚ za oĘwiecenie i przewodnictwo juź po tym, jak odeszli oni w odosobnienie i przeszli przez okres oczyszczenia i êwiczeÓ. To z tym jakwodu ich oddechy, czystsze od destylowanej wody, kiedy wydobywajŚ siŃ z ich piersi, gĆŃboko oddziaĆujŚ na serca, ktŹre siŃ zastanawiajŚ.
Jak to stwierdziĆem powyźej, udziaĆem Bediuzzamana staĆy siŃ zwyciŃstwa, jakie dziewiŃêset lat temuikowanAl-Ghazali odniŹsĆ na polu cnŹt moralnych, w dolinach wiary i szczeroĘci intencji.
Tak, tym, co zawsze prowadziĆo Nauczyciela na pola dźihadu, byĆy jego niezrŹwnane litoĘê i miĆosierdzie. UsĆyszmy o tym bezpoĘrednio od nienia «PytajŚ mnie: 'Dlaczego sprzeciwiasz siŃ tym ludziom?' Nie jestem Ęwiadom tego, bym sprzeciwiaĆ siŃ komukolwiek. Mam przed sobŚ straszlrz islieÓ, ktŹrego pĆomienie wzbijajŚ siŃ aź do nieba... Jest tak, jakby moje wĆasne dziecko zostaĆo pochĆoniŃte przez owe pĆomienie, jakby moja wiara stanŃĆa w pĆomieniach. PŃdzŃ, by zgasiê Źw buĆ. Oi ocaliê mojŚ wiarŃ. A zatem ktŹź dbaĆby o to, źe ktoĘ stara siŃ, by mnie zatrzymaê, a ja potykam siŃ o jego stopŃ; jakieź to moźe mieê znaczenie? Czyź owo pomniejsze wydarzenie moźoĘci, jakiekolwiek znaczenie wobec tak straszliwej poźogi? Tak ciasne umysĆy, tak ograniczone spojrzenia...»
JEGO SAMOWYSTARCZALNOęÊ (ar.~ISTIGHNA)
TysiŚce wydarzeÓ caĆego źycia Nauczyciela, podczas ktŹrego uosabiaĆ on samowystarczalno popeĆec wszystkich klas spoĆecznych, obecnie staĆy siŃ zaĘwiadczeniem ĘwiŃtoĘci wysĆawianej poĘrŹd ludzi.
Podczas jego źycia samowystarczalnoĘê byĆa czymĘ wiŃcej niź zwyczajem. UczyniĆ jŚ rodzajem szkoĆy prawnej (ar. mazhab),>zerpiŚ#14
do wyrzeczenia siŃ w prawdziwym sensie wszystkiego prŹcz Boga, do polegania na niewyczerpanym skarbcu Pana wszystkich ĘwiatŹw caĆym jego jestestwem, zarŹwno w sensie fizycznym, jak i duchowym - i pozostaÓ, BedezĆomnym za wszelkŚ cenŃ.
Osobliwym jest fakt, źe owa droga nie ograniczaĆa siŃ do jego źycia osobistego, lecz zostaĆa przekazana jego uczniom jako uĘwiŃcony ideaĆ. NiemoźliwoĘciŚ jestroziê ie zadziwiê siŃ samowystarczalnoĘciŚ ucznia ęwiatĆa, ktŹry zanurzyĆ siŃ w oceanie ęwiatĆa...
SpŹjrz, jak w swym mistrzowskim dziele zatytuĆowanym Listy>(tur. Mektubat),>a mianowicie w LiĘcie Drugim, Nauczyciel objaĘnia Źw waźny puenie nszeĘciu Aspektach, z caĆŚ mŚdroĘciŚ, jakŚ daje szlachetnoĘê wiary (ar. iman)>i wiedzy.
"PowŹd pierwszy: Ludzie zbĆŚdzenia oskarźajŚ uczonych wejszymii o to, źe poprzez swoje nauki zdobywajŚ oni korzyĘci dla siebie. AtakujŚ ich niesprawiedliwie, mŹwiŚc: "WykorzystujŚ wiedzŃ i religiŃ, by zdobyê Ęrodki do źycia", tymczasem w praktyce wykazano, źe takie oskarźenie jest faĆszem.
poleg drugi:>Mamy obowiŚzek naĘladowania prorokŹw w szerzeniu prawdy. W Koranie ci, ktŹrzy tak czynili, mŹwiŚ:
اِنْ اَجْرِىَ اِلَّا عَلَى اللّٰهِ ٭ اِ siĆŚ,ْرِىَ اِلَّا عَلَى اللّٰهِ
[14]
~Moja nagroda jest tylko u Boga...,>ukazujŚc niezaleźnoĘê od ludzi...".
Zatem wszystkie niebiaÓskie triumfy TraktatŹw ęwiatĆa wynikajŚ z przykĆadu niezĆomnoĘci ukazanej w mistrzostwie na owej drodze proroiê jegziŃki temu Nauczyciel zachowaĆ dostojeÓstwo swej wiedzy, podobne bezcennemu diamentowi.
Teraz powiedz, jak mŹgĆby nie byê zdobywcŚ serc czĆowiek, ktŹry nie jest nawet w najlźejszym stopniu przywiŚzany do poborŹw, rang, majŚtku i tysiŃer dŚźych korzyĘci osobistych i materialnych, ktŹrych niewolnikiem w dzisiejszych czasach staĆ siŃ kaźdy? Jak serca wypeĆnione wiarŚ mogĆyby nie wypeĆniê siŃ jego BoźŚ inspiracjŚ i ĘwiatĆem?
JEGO OSZCZńDNOęÊ
iź jednoĘê nie jest niczym innym, jak objaĘnieniem (ar. tafsir)>wyźej wspomnianej samowystarczalnoĘci. Aby wkroczyê do paĆacu oszczŃdnoĘci, najpierw trzeba przejĘê przez drzwi samowystarczalnoĘci.
Z tego powodu oszczŃdnoĘaĆŚ nimowystarczalnoĘê wymagajŚ jedna drugiej.
OszczŃdnoĘê mudźtahidŹw, ktŹrzy podŚźajŚ obranŚ przez prorokŹw drogŚ samowystarczalnoĘci, jest naturalnŚ cechŚ charakiewiŚtbŃdŚcŚ ich drugŚ naturŚ. Talerz zupy, szklanka wody i kawaĆek chleba wystarczajŚ im na dzieÓ, ktŹry zostaĆ im dany. O tym wielkim czĆowieku moźna powiedzieê to, co francuski poeta de Lamartine wyraprzez wersie: "Nie źyĆ po to, by jeĘê, lecz raczej jadĆ po to, by źyê".
Po tym, jak caĆkowicie pojŚĆem drogŃ Nauczyciela, niechŃtnie myĘlŃ o odniesieniu jego oszczŃdnego stylu źyctanu nrzeczy tak przyziemnych, jak jedzenie i picie. Koniecznym jest zmierzenie oszczŃdnoĘci tego wielkiego czĆowieka poprzez zastosowanie jej na pĆaszczyĄnie duchowej, przy uźyciu kryteriŹw niematerialnych.
NauczycieadowcŚrzykĆad nie mierzyĆ mocy owej wzniosĆej oszczŃdnoĘci poprzez rzeczy proste, takie jak jedzenie, picie czy ubiŹr. Przeciwnie, byĆ on geniuszem, ktŹry zastosowaĆ oszczŃdnoĘê dla unikania rozrzutnoĘci odnoĘnie do wartoĘci duchowych, takich jakacŃ maĘlanie, korzystanie z umysĆu, potencjaĆ, czas, dusza (ar. nafs)>czy oddychanie, a tŃ metodŃ starannego obliczania, ktŹrŚ uczyniĆ integralnŚ czŃĘciŚ swego charakteru, zaszczepiĆ swym uczniojŚ siŃStŚd nie jest Ćatwym poprosiê uczniŹw ęwiatĆa o to, by czytali oni rozmaite dzieĆa i sĆuchali kaźdego sĆowa, ktŹre zostaje wypowiedziane, poniewaź inskrypcjeodŚ naane w centralnych punktach ich serc mŹwiŚ: "Uwaźaj!", dziaĆajŚc jak najbardziej czuĆy mechanizm kontrolny.
Zatem Bediuzzaman jest rzadkim klejnotem stworzenia, ktŹryasze soczŚtek przeczystemu pokoleniu. Poprzez dziaĆanie udowodniĆ, iź jest potŃźnym reformatorem i najbardziej nadzwyczajnym "pedagogiem" i dodaĆ jeszcze jednŚ cudownŚ, lĘniŚcŚ ĘwiatĆem (ar. nur)>so wyucŃ do historii oszczŃdnoĘci.
JEGO SKROMNOęÊ I POKORA
Owe dwa przymioty oddaĆy wielkie korzyĘci i wywarĆy gĆŃboki wpĆyw na rozprzestrzenienie siiŚ beztatŹw ęwiatĆa po caĆym Ęwiecie w tak niezwykĆy sposŹb.
Poniewaź Nauczyciel w swych mowach i pismach nie odziewaĆ siŃ w szatŃ "Bieguna gnostykŹw" (ar. Qutb al-Arifin)>czy teź "Przewodnika tych, ktŹrie jakarli do prawdy" (ar. GhaĆs al-óasilin),>serca, ktŹre bardzo Ćatwo siŃ rozgrzewaĆy [15], umiĆowaĆy go z najczystszŚ szczeroĘciŚ intencji i natychmiast pojŃ siŃ so wzniosĆe cele.
WyobraĄmy sobie, źe zwrŹciĆby on swoje mowy i nauki dotyczŚce moralnoĘci, cnoty, mŚdroĘci i wiedzy bezpoĘrednio do wĆasnej duszy (ar. nafs).>WŹwczas jego dusza byĆaby pierwszym odbiorcŚ jego poparcinych mŹw. StamtŚd rozprzestrzeniĆyby siŃ one - od rdzenia aź do krŃgŹw zewnŃtrznych - do wszystkich serc tŃskniŚcych za ĘwiatĆem i radoĘciŚ, pokojem i szczŃĘliwoĘciŚ.
W źyciu osobistym Nauczyciel przejawia ĆagodnŚ postawŃ i ypadkuadzwyczaj skromny. OkazywaĆby on najwiŃkszŚ troskŃ, by nie zraniê drobnej czŚsteczki, nie mŹwiŚc juź o jednym czĆowieku. ZnosiĆby niewypowiedziane kĆopoty i trudnoĘci, mŃczarnie i szkody, lecz jedynie pod byĆo kiem, źe nie zostaĆyby zaatakowane jego wiara (ar. iman)>i Koran.
W przeciwnym razie ujrzelibyĘcie, jak Źw spokojny ocean staje siŃ potopem, ktŹrego fale siŃgajŚ chmur, akźe fźajŚc staĆy lŚd swŚ straszliwoĘciŚ i wĘciekĆoĘciŚ. Nauczyciel jest wiernym sĆugŚ Koranu i mŃźnym źoĆnierzem, peĆniŚcym straź na granicach wiary. WyraziĆ on owŚ prawdŃ w nastŃpujŚcych trafnych sĆowach: "ŁoĆnierz na warcie nigdy nie odkĆadakraczainu, nawet jeĘli tym, kto przybyĆ, jest sam gĆŹwnodowodzŚcy. A zatem jestem sĆugŚ i źoĆnierzem Koranu. Niewaźne, przed kim stojŃ, kiedy speĆniam swŹj obowody ca powiem im prawdŃ. Nigdy nie pokĆoniŃ siŃ przed nimi...".
Jego usposobienie, kiedy speĆniaĆ swŹj obowiŚzek na polu dźihadu, wyraźajŚ takie oto wersy:
zamianym koÓ pociŚgowy bŃdŃ szedĆ w zakrwawionej uprzŃźy;
Zanim zagĆŃbiĆem siŃ w (tŃ - uz. red. poذْهَبَiŃgŃ, zamierzaĆem zbadaê osobowoĘê Nauczyciela w aspektach jego uczonoĘci, ideaĆŹw, tasaĆĆuf>i zdolnoĘci literackich... Jednakźe po zdaniu sobie sprawy z tego, źe owe gĆŃbokie tematy z pewnoĘciŚ nie mogŚ zostaê streszczone na cie postronach, uznaĆem za wĆaĘciwe poruszyê je przynajmniej za pomocŚ niewielu zdaÓ.
JeĘli BŹg zaszczyci mnie, dajŚc mi sposobnoĘê do tego, chciaĆbym zbadzy źyc doniosĆe tematy i przeanalizowaê je w innej, odrŃbnej pracy. W tej sprawie proszŃ o drogocennŚ modlitwŃ Nauczyciela i moich drogich braci.
NAUCZYCIEL JAKO UCZONY
Dwuwiersz nieźyjŚcego Ziyi Paszyjest wczynki sŚ zwierciadĆem czĆowieka; nie patrz na jego sĆowa.
StopieÓ inteligencji czĆowieka jest widoczny w jego dzieĆach
wyraźa wielkŚ prawdŃ, ktŹra zostaiaĆ, tekazana nastŃpnym pokoleniom jako znamienita zasada.
Tak, prŹba opisania naukowej wartoĘci tak wybitnego i wyjŚtkowego czĆowieka, ktŹry pozostawiĆ po sobie wielkŚ bibliotekŃ wiary (ar. iman)>i wiedzy, ktŹry w tszystklu sercach ustanowiĆ uĘwiŃcone ĘwiatĆo, z pewnoĘciŚ jest tym samym, co prŹba opisania sĆoÓca w samo poĆudnie.
Niemniej jednak, jak niegdyĘ powiedziaĆ nasz b takźey poeta:
PiŃkno jest takim, źe ktokolwiek je widzi, przestaje panowaê nad swojŚ wolŚ.
MŹwienie o wiedzy i uczonoĘci, o piŃknej moralnoĘci i osiŚgniŃciach tego, kto na kaźdym etapie swego źycia Przesszczycany manifestacjami Boga, dostarcza caĆkowicie odmiennej przyjemnoĘci, niebiaÓskiej rozkoszy. Oto, dlaczego nie mogĆem powstrzymaê siŃ przed wydĆuźeniem omŹwienia tego tematu.
W zb lekarTraktatŹw ęwiatĆa Nauczyciel zajmuje siŃ najwaźniejszymi kwestiami religii, spoĆecznoĘci, moralnoĘci, literatury, prawa oraz filozofii - i osiŚga nadzwyczajny sukces we wszystkich tych dzlaê luach.
Najbardziej zadziwiajŚce jest to, źe rozwiŚzujŚc z najwspanialszŚ jasnoĘciŚ i pewnoĘciŚ zagadki najbardziej zĆoźonych tematŹw, przy omawiani nawetych wielu uczonych (ar. 'ulama)>niebezpiecznie zboczyĆo z drogi, podŚźajŚc ĘwietlistŚ drogŚ ahl as-sunna Ća-l dźam'a,>Bediuzzaman
dotarĆ do bezpiecznych brzegnieskociŚgajŚc z owych trŚb powietrznych swoje dzieĆa oraz ich czytelnikŹw.
Z tego powodu wielkim zaszczytem jest moźliwoĘê przedstawienia zbioru TraktatŹw ęwiatĆa z ufnoĘciŚ i szczeroĘciŚ inten, dlatzystkim klasom naszego szlachetnego narodu. ęwiatĆa TraktatŹw ęwiatĆa sŚ skrzŚcymi siŃ kroplami z oceanu Koranu i blaskami sĆoÓca jego przewodnictwa.
Zatem najbardziej uĘwiŃconym obowiŚzkiem, jaki ciŚźy na kaźdym muz Zu'l-nie, jest pracowaê na rzecz rozprzestrzenienia tych dzieĆ ęwiatĆa, ktŹre ratujŚ wiarŃ (ar. iman).>Wiele razy w historii widziano, jak jedno dzieĆo doprowt! Nie do szczŃĘcia niezliczonych ludzi, niezliczone rodziny i spoĆeczeÓstwa. Och, jakźe szczŃsny jest czĆowiek, ktŹry przysĆuźyĆ siŃ ocaleniu wiary swego raport
IDEE NAUCZYCIELA
Dobrze wiadomo, źe wszyscy myĘliciele majŚ wĆasne systemy rozwaźaÓ i szczegŹlne dla kaźdego z nich cele tych myĘli i idei, ktŹre majŚ za drogie swym sercom. OmŹwienia ich sm, a tw rozwaźaÓ, celŹw i idei opatruje siŃ zwykle dĆugimi przedmowami. Jednakźe system rozwaźaÓ Bediuzzamana, jego cele i ideaĆy nie potrzebujŚ przydĆugiego wprowadzenia. MogŚ one zostaê streszczone w jednym zdaniu: "GĆoszenie boskoĘci i jednoĘci Stur. H wszechĘwiata". ByĆa to jedyna misja wszystkich niebiaÓskich Pism Objawionych i wszystkich prorokŹw - obok dostarczenia dowodŹw prawdziwoĘci owego wspaniaĆego obowiŚzku źyciu ocŚ naukowych, logicznych i filozoficznych argumentŹw.
-Czy to oznacza, źe Nauczyciel zajmuje siŃ rŹwnieź logikŚ, filozofiŚ i wspŹĆczesnymi naukami?
-Tak, jeĘli logika i filozofia pozostajŚ w zgodzie z Koranem i sĆuźŚ pŚ. Zakmywaniu prawdy, wŹwczas Nauczyciel moźe byê uwaźany za najwiŃkszego logika i filozofa. Najlepsze argumenty, jakich uźywa w obronie swej ĘwiŃtej sprawy, pwny duŚ ze wspŹĆczesnych nauk, ktŹre z kaźdym przemijajŚcym dniem z wiŃkszŚ mocŚ udowadniajŚ, źe Koran jest objawionym sĆowem Jedynego Boga.
Tak czy inaczej, dopŹki tylko "filozofia" oznacza "mŚdroĘê", dopŹty kaźde dzieĆo napisane dla ude potwenia atrybutŹw WyniosĆego ponad kaźdŚ rzecz, UĘwiŃconego, KtŹrego istnienie jest konieczne, jest najwiŃkszŚ mŚdroĘciŚ, zaĘ autorzy owych dzieĆ sŚ najwiŃkszymi mŃdrcami.
Zatem to wĆaĘnie dlatego, źe Nauczyciel podŚźaĆ taci najgŚ nauki i dlatego, źe mocno trzymaĆ siŃ Ęwietlistej drogi Koranu, zostaĆ
zaszczycony ocaleniem wiary tysiŃcy studentŹw uniwersytetŹw. Pod tym wzglŃdem Na ninieel posiadaĆ znacznie wiŃcej przymiotŹw jako uczony, literat i filozof, jednakźe chciaĆbym zaprezentowaê je w innej odrŃbnej pracy poprzez przytaczanie przykĆadŹw z jego dzieĆ.
وَ مِنَ الli takالتَّوْف۪يقُ
A sukces pochodzi tylko od Boga.
JEGO~TASAóóUF
Pewnego razu zapytaĆem szejka tariki Naqszbandijja, ktŹry staraĆ siŃ naĘladowaê Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) we wszystkichmocŚ r uczynkach i ktŹry staĆ siŃ wielkim uczonym:
-Jaki jest powŹd istnienia napiŃê miŃdzy uczonymi i tymi, ktŹrzy podŚźajŚ drogŚ tasaĆĆuf?
chniajo odpowiedĄ brzmiaĆa:
-Uczeni sŚ dziedzicami wiedzy Szlachetnego Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), zaĘ ludzie tasaĆĆuf>sŚ dziedzicami jego postŃpowania.
Zatem to. Dzieo powodu czĆowiek bŃdŚcy dziedzicem tego, ktŹry byĆ chlubŚ wszechĘwiata (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) zarŹwno w wiedzy, jak i w uczynkach, jest nazywany "Zu'l Dźanahajn", to jest "Tymi rzucy posiada dwa skrzydĆa".
W konsekwencji tego zamysĆem tasaĆĆuf>jest to, by postŃpowaê, ĘciĘle trzymajŚc siŃ Boźych rozkazŹw, nie zaĘ wyjŚtkŹw; by pnoĘci knŚê postŃpowaniem Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), a bŃdŚc oczyszczonym, zatraciê siŃ w zadowoleniu Boga. Zatem ci, ktŹrzy wznieĘli siŃ do owego wyniosĆego poziomu, bez wŚtpienia sŚ ludĄmi prawdy. Ozna sŚ po, źe osiŚgnŃli oni zamierzony i upragniony cel poprzez drogŃ tariki. Jednak jako źe nie kaźdy czĆowiek zostaĆ obdarowany osiŚgniŃciem tego wyniosĆego poziomu, nasi wielcy ludzie nakreĘlili pewne zasady, sĆuźŚce szybkmnie dsiŚgniŃciu owego celu. PodsumowujŚc, tariqa>jest krŃgiem wewnŚtrz sfery szariatu. Ten, kto wypadnie z krŃgu tariki, upadnie w szariat, lecz - oby BŹg Jedyny nas pi ludzym uchroniĆ - kto wypadnie z szariatu, zostanie oddany wiecznemu potŃpieniu.
Zgodnie z owym wielkim uczonym [16] nie ma zasadniczych rŹźnic miŃdzy iaê naĘwiatĆa otwartŚ przez Bediuzzamana a prawdŚ i czystŚ drogŚ tasaĆĆuf.>Obie sŚ drogami prowadzŚcymi do zadowolenia Boga, a w konsekwencji tego do wyniosĆego Raju i oglŚdania Boga twarzŚ w twarz.
Zatem o, abytnieje nic, co uniemoźliwiaĆoby bratu, ktŹry trzyma siŃ takich celŹw tasaĆĆuf,>źarliwe czytanie zbioru TraktatŹw ęwiatĆa. Przeciwnie, Traktaty ęwiatĆa poprzez drogŃ Koranu rozszerzŚ pole medytacji (ar. murakaba)>i kiecie,ntemplacji w tasaĆĆuf,>dodajŚc do owej drogi obowiŚzek kontemplacji jako najwaźniejszŚ suplikacjŃ (ar. Ćird).
Tak, poprzez owŚ kontemplacjŃ, ktŹra otwierawszechne horyzonty dla oka i serca, czĆowiek tasaĆĆuf,>zajŃty kontemplacjŚ serca, ujrzy i bŃdzie kontemplowaĆ swym sercem wraz ze wszystkimi jego subtewymienzmysĆami caĆy wszechĘwiat w caĆych jego ogromie i wspaniaĆoĘci, od czŚsteczek do planet, a w owych Ęwiatach dostrzeźe w ekstazie przejawy tysiŚca i jednego NajpiŃkniejszych Imion Wszechmocnego Boga. WŹwczas poczuje zd tychĘciŚ rŹwnŚ wiedzy (ar. 'ilma-l jaqin),>z pewnoĘciŚ rŹwnŚ ujrzeniu na wĆasne oczy (ar. 'aina-l jaqin)>i z pewnoĘciŚ rŹwnŚ prawdzie (ar. haqqa-l jaqin),>źe znajduje siŃ w nieskoÓczenie wielkim meczecie. W owym meczecie, lis, lm znajdzie siŃ ten czĆowiek, wszelkie stworzenia, dalece przekraczajŚce swŚ liczbŚ miliardy, praktykujŚ w zgromadzeniu wspominanie (ar. zikr)>ich StwŹrcy z miĆoĘciŚ i entuzjazmem, jak gdyby znajdowaĆy siŃ w obecnoĘci Boga. Swymi sĆodkimi i pi źe st gĆosami w ich melodii i harmonii oznajmiajŚ: "BŹg jest ponad wszelkŚ niedoskonaĆoĘê! Wszelka chwaĆa naleźy siŃ wyĆŚcznie Bogu! Nie ma boga prŹcz Boga Jedynego! BŹg jest NajwiŃkszy!" (Ar.: Subhan Allah! Al-hamdu tkami.h! La ilaha illa-llah! Allahu Akbar!)
Ci, ktŹrzy kroczŚ drogŚ wiary (ar. iman),>wiedzy i Koranu, otwartŚ przez Traktaty ęwiatĆa, wkrootyczy tak wspaniaĆego meczetu, a kaźdy otrzyma swe ĘwiatĆo stosownie do poziomu wiary, wiedzy, oĘwiecenia i szczeroĘci wiary (ar. ichlas).
LITERACKI ASPEKT JEGO OSOBOWOęCI
Od najdawniejszych czasŹw poecjŚcychsarze, myĘliciele i uczeni podzielili siŃ na dwie grupy. NiektŹrzy z nich uwaźali za waźne jedynie styl, Ęrodki wyrazu, rytm i rym. W koÓcu poĘwiŃcili oni znaczenie dla ĘrodkŹw wyrazu, IEJ ANtan w najbardziej widoczny sposŹb ukazuje siŃ w poezji.
Co siŃ tyczy ludzi z drugiej grupy, to przydajŚc najwiŃkszŚ wagŃ znaczeniu i treĘci, wystrzegajŚ siŃ oni poĘwiŃcenia istoty sprawy na rzecz prozy.
PiszŚc te zwiŃzĆe sĆowa wprdanŚ knia, mam nadziejŃ, źe przedstawiŚ one bardziej jasny obraz Bediuzzamana jako literata. Nauczyciel nie
spŃdziĆ swego wartoĘciowego i owocnego źycia, porzŚdkna war rozmieszczajŚc sĆowa, ktŹre miaĆy trafiê do uszu ludzi, lecz raczej przeciwnie, byĆ zajŃty zaszczepianiem w pokoleniach i stuleciach ĘwiŃtycrzodkŹĆŹw dotyczŚcych istoty religii, ĘwiadomoĘci wiary, moralnoĘci i cnoty, a takźe osadzaniem owych ideaĆŹw w sercach, duszach, ĘwiadomoĘci i myĘlach. Mudźtahid,>ktŹry dla realizacji takiegĆcie w pozostawiĆ za sobŚ swe źycie oraz ten Ęwiat i wszystko, co siŃ na nim znajduje, w oczywisty sposŹb bŃdzie trzymaĆ siŃ z dala od zajmowania siŃ przemijajŚcych chomami.
Niemniej jednak moźna rzec, źe Nauczyciel - jeĘli chodzi o jego finezyjne wyczucie smaku, wraźliwoĘê, gĆŃbiŃ myĘli i potŃgŃ wyobraĄni - miaĆ nadzwyczajny talent literhnicy Z tego powodu widzimy, źe jego styl i sposŹb wyraźania siŃ zmieniajŚ siŃ stosownie do omawianej kwestii.
Na przykĆad przekonujŚc umysĆ za pomocŚ logiczn popromatematycznych dowodŹw, kiedy omawia kwestie naukowe i filozoficzne, Bediuzzaman bŃdzie oszczŃdnie uźywaĆ przymiotnikŹw, jednak wtedy, kiedy zniewala serca czy wskrzesza dusze, jego styl wyraźania siŃ odznacza siŃ nieopisanŚ jasnzy was
Kiedy opisuje niebiosa, sĆoÓca, gwiazdy, ĘwiatĆo ksiŃźyca, a zwĆaszcza czas wiosny, a takźe przejaw mocy i wzniosĆoĘci Wszechmocnego Boga w owych Ęwiatach, jego styl nabiera takiej subtelnoĘci, źzaĆ, aej chwili kaźda metafora przypomina ramŃ obrazu, ocieniajŚcŚ go najsĆodszymi kolorami, a kaźdy opis oźywia Ęwiat peĆen cudŹw.
To z powodu owej mŚdroĘci poprzez studiowanie TraktatŹwê do
#Ća uczniowie ęwiatĆa - niezaleźnie od tego, na jakim wydziale jakiego uniwersytetu studiujŚ - znajdujŚ caĆkowite zadowolenie swych zmysĆŹw, umysĆŹw, dusz, ĘwiadomoĘci i wyobraĄni.
Jak mogliby nie byê zadoczeroĘ? ZbiŹr TraktatŹw ęwiatĆa jest bukietem rŹź zebranych we wszechĘwiatowym ogrodzie Szlachetnego Koranu, zatem ma w sobie ĘwiatĆo, powietrzczŚce Ó owego bĆogosĆawionego ogrodu Boga.
PĆynŚce wody mŹwiŚ o potrzebie tej duszy;
Koran na wieki jest tym, czego potrzebuje ludzkoĘê.
WPROWADZENIE
Naleźy stwierdziê, źe niniejsza biografia nielub pia dogĆŃbnie kaźdego aspektu źycia Nauczyciela Saida Nursiego. Wiele kwestii omŹwiono pokrŹtce, a wielu wydarzeÓ opisujŚcych aspekty jego źycia prywatnW pewne omŹwiono. O wielu historiach i wydarzeniach, ktŹre potwierdzajŚ myĘli i opinie przedstawiane w tej ksiŚźce, nie wspomniano wyĆŚcznie dlatego, źe Nauczyciel nie wyraziĆ na to zgody.
WraciĆ mĆodych latach Bediuzzaman w swych lekcjach i listach stwierdzaĆ, źe bieźŚcy czas jest "epokŚ wspŹlnoty", a w sĆuźbie wiary doskonaĆoĘci i zdolnoĘci jednostki nigdy nie osiŚgnŚ skutecznoĘci zbiorowej osobowozenia chowej. Ponadto wielokrotnie radziĆ, by przywiŚzywaê uwagŃ nie tylko do jego majŚcego ograniczonŚ dĆugoĘê źycia, lecz rŹwnieź do TraktatŹw ęwiatĆa, ktŹre pochodzŚ od WszechmŚdrego Koranu. TwierdziĆ rŹwnieź, źe wszystkiparĆo ty i caĆa wartoĘê przynaleźne prawdzie (ar. haqq)>sŚ ukazane w Traktatach ęwiatĆa. Kiedy dowiedziaĆ siŃ o przygotowywaniu niniejszej biogrorzŚdzNauczyciel radziĆ: "Nie ma potrzeby wĆŚczania do niej szczegŹĆŹw (dotyczŚcych mojego źycia - uz. red. tur.). Raczej powinny zostaê w niej zawarte jedynie kwestie odnoszŚcerzŚc po sĆuźby Traktatom ęwiatĆa". Z tego powodu szczegŹĆy dotyczŚce jego źycia prywatnego zostaĆy ograniczone do minimum.
WĆŚczyliĘmy do ksiŚźki listy i mowy obroÓcze odnoszŚce siŃ do wydarzeÓ jego źycia, a takźe jednymŹre sŚ ĘciĘle zwiŚzane ze sĆuźbŚ Traktatom ęwiatĆa, jak rŹwnieź artykuĆy i wspomnienia przynaleźne do rŹźnych faz (źycia Nauczyciela - uz. red. pol.), ukazujŚce do pewnego stoê zgubotyczŚce ich okolicznoĘci. Niniejsze dzieĆo jest zatem prawdziwie podstawowym ĄrŹdĆem dla przyszĆych uczniŹw ęwiatĆa. PublikujŚc tŃ prarcia my nadziejŃ, źe inni bŃdŚ kontynuowaê publikowanie dalszych wszechstronnych prac biograficznych.
AutentycznoĘê niniejszej pracy nie zostaĆa zaciemniona przez ograniczenie awdy iji do osobistych przemyĘleÓ autorŹw cechujŚcych siŃ rŹźnymi metodami podejĘcia do tematu, ani teź nie zostaĆa pozostawiona pisarzom, ktŹrych wychwprowad (Nauczyciela - uz. red. pol.) byĆoby przesadne.
Ponadto naleźy odnotowaê, źe nie zastosowaliĘmy stylu objaĘniania i wyraźania godnego sportretowania czy to nadzwyczajnej natury
ŃkniejaktatŹw ęwiatĆa, czy źycia i charakteru Saida Nursiego, ktŹry jest ucieleĘnieniem prawoĘci i nadzwyczajnego mŃstwa.
PrzykĆad jednej z tysiŃcy oddanych przez niego powszechnych usĆug; jeden akt jego bohaterstwa i nadzwyczajnego mŃstt relikie ukazywaĆ we wszystkich rŹźnorodnych fazach jego źycia; jedno jedyne dzieĆo spoĘrŹd wielu dzieĆ, jakie napisaĆ - byĆyby wystarczajŚcym powodem dla uĆoźenia wielkiej biografii Saida Nym nieo. Historia jego źycia ukazaĆa, źe byĆ on czĆowiekiem wspaniaĆego charakteru i nieskazitelnej moralnoĘci, ktŹry z niezachwianŚ wiarŚ sĆuźyĆ Koranowi. Owa sĆuźbaz ludzcowaĆa wydaniem ogŹĆem stu trzydziestu ksiŚg. Jego źycie byĆo poĘwiŃcone sĆuźbie religii. Nie docieraĆ on (ze swŚ sĆuźbŚ - uz. red. pol.) jedynie do okreĘlonego miasta, prowincji czy kraju, leczcji wsĆego Ęwiata; objŚĆ on i wywarĆ wpĆyw na caĆy Ęwiat muzuĆmaÓski i na caĆŚ ludzkoĘê. Takie źycie nie moźe zostaê zarejestrowane w jednym dziele takim jak to, a my nie byliĘmy w stanie opisaê wszystkich aspektŹw źycia Nauczyciela,wywanocharakteru i sĆuźby, utkanych przez jego metodŃ, usposobienie, źycie osobiste i wiele innych aspektŹw jego osobowoĘci.
Gdyby jakiĘ czĆowiek miaĆ dostarczyê szczegŹĆowŚ biografiŃ, bŃwszystachunkiem jego źycia, byĆoby koniecznym spotkanie siŃ z kaźdym z jego uczniŹw i wysĆuchanie go, spotkanie siŃ z kaźdym z ludzi wokŹĆ niego, ktŹrzy widzieli go osobiĘcie podczas rŹźnych faz jego źycia.
Niniejsza ksiŚźka est w a, co nastŃpuje:
Oto dzisiaj ukazaĆa siŃ wielka prawda, znamienita nie tylko dla Anatolii, lecz dla caĆego muzuĆmaÓskiego Ęwiata i dla caĆej ludzkoĘ jej Ę prawda, ktŹra staĆa siŃ zjawiskiem powszechnym, okreĘlana jest jako sĆuźba wierze, wykonywana przez Traktaty ęwiatĆa, Bediuzzamana i uczniŹw ęwiatĆa.
Niniejsza biografia dowiedzie natury tej prawdy i tego prŚdu,owaniaĘli ich genezŃ, cel i wizjŃ. Ujawni ich wpĆyw na klasy spoĆeczne, na fizyczne i duchowe źycie jednostek, na spoĆeczeÓstwo jako caĆoĘê, a takźe na zapewnienie przyszĆego bezpieczeÓstwa i szczŃĘcakie modu. W rezultacie takŚ sprawŃ doceni kaźdy, kto nie znajduje niczym skorpion przyjemnoĘci w ranieniu innych i kto nie posiada anarchistycznej duszy.
Moźemy zadaê nastŃpujŚce pytanie: "CzykuĆu iografia ma wywrzeê wraźenie, źe Said Nursi byĆ w jakiĘ sposŹb kimĘ nadprzyrodzonym?"
Absolutnie nie! Ci, ktŹrzy pojmujŚ naturŃ krŹtkiego źycia na tym Ęwiecie, bŃdŚ wiedzieli, źe ulotna chwaĆa, sĆawa i rozgĆos nie majŚ absolutnie źadneźe Źw oĘci. Ci, ktŹrzy pojmujŚ prawdŃ, nie bŃdŚ przywiŚzywali źadnej wartoĘci do pochlebstw istot, ktŹre same sŚ ulotne, ani nie bŃdŚ ich poszukiwaê. Pod tym wzglŃdem Said Nursi byĆ wielkim przywŹdcŚ duchowym.
Jego źycie byĆo peĆne wspaniaĆego mŃjŃ, jaa tym, co jest uderzajŚce, jest jego nadzwyczajna zdolnoĘê do poĘwiŃceÓ dla Boga na drodze prawdy. DziŃki Boźej Ćasce przezwyciŃźyĆ najwiŃksze przeszkody i byĆ w stanie pomd sieb wypeĆniê swŹj uĘwiŃcony obowiŚzek, bez jakiegokolwiek wahania w obliczu miaźdźŚco destrukcyjnych prŚdŹw, jakie powstaĆy w tym stuleciu. UkazujŚc swŚ walecznoĘê, caĆkowicie poĘwiŃciĆ wĆasne ulotne "ja" na drodze prawdyylko n Nursi nie wykorzystywaĆ swego osobistego geniuszu do tego, by przyjĘê z caĆkowicie nowŚ drogŚ dla ludzkoĘci, lecz raczej poprzez poĘwiŃcanie osobistych interesŹw dla wiecznej prawdy uczyniĆ swym obodcŹw kem ponowne odnalezienie owej prawdy, ktŹra panowaĆa przez wszystkie czasy. Szlachetne atrybuty, jakie sŚ wyraĄnie widoczne w jego charakterze i w jego sĆuźbie, sŚ jedynie odblaskami jego uĘwiŃconego obowiŚzku.
WartoĘê lampy umie dla nej pomiŃdzy tysiŚcem zwierciadeĆ stanie siŃ powszechnŚ dziŃki temu, źe jej ĘwiatĆo bŃdzie siŃ jarzyê w zwierciadĆach wokŹĆ niej, a proporcjonalnie do powszechnej natury jej ĘwiatĆa wzroĘnie jego siĆa, ponieatnie bicie lampy w zwierciadle stanie siŃ dodatkowŚ lampŚ. DokĆadnie w ten sam sposŹb Bediuzzaman zwrŹciĆ siŃ ku WszechmŚdremu Koranowi, ktŹry na wieki jest duchowym sĆoÓcem kosmosu, oraz ku temu, ktŹry ogĆosiĆ sĆawcie BeigiŃ islamu - Muhammadowi (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie). Poprzez fakt, źe sĆuźyĆ ukazaniu siŃ i rozrastaniu TraktatŹw ęwiatĆa, ktŹre odbijajŚ owo ĘwiatĆo, staĆ siŃ znany jako wzŹr czĆowieka i wielki intelektualista. W sensie duchow SzczeiĆ siŃ w podobnych zwierciadĆom sercach, umysĆach i duszach setek tysiŃcy - a zaiste, milionŹw - ludzi, ktŹrzy otrzymali ĘwiatĆo bijŚce z jego dzieĆ i ktŹrych wsparĆa jego sprawa.
SpuĘcizna owych cnŹt oznacza,pacz iźemy uwaźaê go za kogoĘ, kto w sensie duchowym źyje do dziĘ. Oto, jak stanŚĆ on na drodze prŚdom zbĆŚdzenia poprzez zgromadzenie wielkiej i zbiorowej duchowej osobozy moźgotowych do poĘwiŃceÓ mistrzŹw wiary. WzniŹsĆ on lity mur z Koranu i wiary (ar. iman),>ktŹry staĆ siŃ potŃźnym wsparciem dla wszystkich wiernych. SprawiĆ, źe serca wiernych zadrźaĆy od jego
determinacji i pragnienia wypeĆnienia uĘwiŃcĆk KawobowiŚzku, budzŚc w sercach ludzi miĆoĘê i oddanie islamowi. UkazaĆ wiecznŚ i wiecznie trwajŚcŚ prawdŃ tym, ktŹrzy oddawali czeĘê ich ulotnemu istnieniu na tym Ęweraz p i zwrŹciĆ ich uwagŃ ku źyciu wiecznemu.
Znakomicie wypeĆniĆ swŹj obowiŚzek oddawania czci Bogu. ByĆ rŹwnieź gĆŃboko Ęwiadomy bĆŃdŹw samego sinych. ako istoty ludzkiej - swoje wady i sĆaboĘci postrzegaĆ jako wiŃksze niź cokolwiek innego, a jako taki zanosiĆ ze swej bezsilnoĘci (ar. ajz)>i nŃdzy (ar. fakrŚ sĆawania do dworu Boźego miĆosierdzia o szczŃĘcie i zmiĆowanie dla caĆej ludzkoĘci. ByĆ szacownym sĆugŚ Boga, zadowolonym ze swego ubŹstwa. PowiedziaĆ: "JeĘli mogŃ ocaliê wiarŃ (ar. iman)>jednego czĆowieka, wŹwcŹlnie wet OgieÓ Piekielny bŃdzie dla mnie rŹźanym ogrodem".
Nie tylko zniszczyĆ on boźki pychy w swojej duszy, lecz rŹwnieź zyskaĆ uznanie zarŹwno przyjaciŹĆ, jak i wrogŹw, z powodu wymazania boźkŹw ustanowionychsĆawio naturalistŹw. Zatem wszystkie pisma, ktŹre dostarczajŚ (dowodŹw - uz. red. pol.) ich uznania dla Bediuzzamana sŚ spowodowane owymi czynnikami.
Z raportŹw, jakie od czasu do czasu zamieszczajŚ pewne gazety, moźna zrozumieê, źe wrogowiem z jeii i islamu przewaźnie atakujŚ religiŃ pod rozmaitymi potajemnie obmyĘlonymi pretekstami. Nie wystŃpujŚ bezpoĘrednio przeciwko islamowi, lecz udesiŃci, niszczŚc publiczne umiĆowanie tych, ktŹrzy sĆuźŚ religii, a takźe dyskredytujŚc ludzi, ktŹrzy tak wiele poĘwiŃcajŚ na tej drodze. Celem tego jest stĆamszenie pracy tych, ktŹrzy sĆuźŚ religii, oraz zatrzymanie wzrastania i rozwoju relie znieko takiej, aby niemoralnoĘê i bezboźnoĘê mogĆy zapanowaê nad spoĆeczeÓstwem. Skoro tak siŃ sprawy majŚ w tej erze demokracji, w ktŹrej widoczne sŚ wolnoĘci religijne, moźna z ĆatwoĘciŚ zrozumieê, jak ludzie poboźni, a szczegŹlniu ludzktŹrzy sĆuźyli szerzeniu religii islamu, byli traktowani w epoce, w ktŹrej w parlamencie publicznie oznajmiono: "Religia jest truciznŚ".
WczeĘniej, pod pĆaszczykiem prawa, pewni ludzie zainspirowali procesy sŚdowe wymierzone przeciwko Nzy dosielowi oraz uczniom ęwiatĆa. DziaĆali oni wedle wystŃpnych ideologii i zgodnie z osobistymi urazami. Choê mieli wypeĆniaê swe obowiŚzki u niewie i sprawiedliwie, zaatakowali Bediuzzamana i jego uczniŹw za pomocŚ oszczerstw, traktujŚc ich tak, jakby byli oni zdrajcami ich kraju. Pomimo tego, źe Nauczyciel zoOszczŃniewinniony przez sŚd, niektŹrzy z ludzi odpowiedzialnych za stosowanie prawa nie wstydzili siŃ rozpowszechniaê pogĆosek, jakoby Said Nursi miaĆ zostaê w krŹtkim czasie stracony.
Celem tej biografii nie jest zabieranie gĆosu pprawiĆko owym ludziom, lecz raczej dostarczenie faktŹw. Byê moźe wielu z owych ludzi moźna by byĆo wybaczyê takie postŃpowanie; byê moźe zostali oni zmuszeni do tego, by postŃpowaê w taki sposŹb. W kaźdym razie traktowanie Bediuzzamana w ten spyĆo maest Ęwiadectwem faktu, źe w czasie, gdy wytoczono mu proces, a sŚdy byĆy nastawione przeciwko niemu, potajemni ateiĘci i komitety wywrotowcŹw prowadzili swoje dziaĆaniajakie Nursi, ktŹrego nie mogli skazaê poprzez sŚd i ktŹrego sĆuźby nie mogli powstrzymaê, zostaĆ nieludzko zniesĆawiony i staĆ siŃ obiektem atakŹw sfabrykowanej propagandy. Ładen uczciwy czĆowiek, ktŹry widziaĆ owŚ tragierami,ytuacjŃ, nie zawahaĆby siŃ przed oznajmieniem, kim prawdziwie byĆ Nauczyciel: prawdomŹwnym czĆowiekiem religii i czĆowiekiem prawdy.
Oto zatem jeden z powodŹw naszego usilnego wychwalania Bediuzzamana oraz procesu wydawania TraktatŹw ęwiatĆa dni ktŹrzy z uwagŚ przestudiowali źycie i dzieĆa tego czĆowieka, nie zawahaliby siŃ przed wychwaleniem go i okazaniem swego najwyźszego uznania.
SzczegŹlnie godnym odnotowania byĆ fakt, źe po zbadaniu dzieĆ i źycia NauczzĆe po czĆonkowie sŚdu oraz komisji rzeczoznawcŹw podczas procesŹw, w ktŹrych miaĆ on zostaê skazany, potwierdzili piŃkno i doskonaĆoĘê widoczne w jego dzieĆach. Dlatego w ciŚgu poĆowy stulecia wzrosĆa liczba przychylnych opinii i stanzec sinajbardziej inteligentnych ekspertŹw i ludzi umysĆu tego kraju w temacie Saida Nursiego, a Traktaty ęwiatĆa zyskaĆy rozgĆos. Przede wszystkim jednak prawdoymanieê zawsze moźna rozpoznaê jako przejaw znaczŚcej prawdy.
Pytanie: Jako źe BŹg jest WszechwiedzŚcy, Jego wiedza i uznanie sŚ wystarczajŚce. Zwyczajem wielkich ludzi spoĘrŹd ludzi doskonaĆoĘcym intze byĆo ukrywanie siŃ. Skoro prawda zostanie caĆkowicie ujawniona w wiecznym krŹlestwie, jaki jest powŹd, dla ktŹrego tak czŃsto wspomina siŃ o zaletach TraktatŹw ęwiatĆa, o Boźych Ćaskach i ochronie Boga, jakie staĆy siŃ ich udziaĆem? Dlacze, czuĆgĆoszono i opublikowano tak wiele z nadzwyczajnych osiŚgniŃê i doskonaĆoĘci Saida Nursiego, jakie ukazaĆy siŃ podczas jego sĆuźby Koranowi? Dlaczego nawet dodawaĆ on takie pochwaĆy na zakoÓczenie wiŃkszoĘci jeie nawc naukowych?
OdpowiedĄ: NiektŹre listy juź dostarczyĆy przekonujŚcych odpowiedzi w tej kwestii. Streszczenie takich odpowiedzi jest nastŃpujŚce:
SĆuźba, jakŚ peĆniĆ Bediuzzaman poprzez rozpowszechnianie TraktatŹw ania, a, byĆa wykonywana bezpoĘrednio przez wzglŚd na Koran. Owe
rzeczy (o ktŹre pytacie - uz. red. pol.) zostaĆy wspomniane, aby wesprzeê i umocniê wiarŃ muzuĆmanŹw, a skutkiem tego umocniê religiŃ islamu, by odĘwiŃty ataki zepsutych wrogŹw religii, by oznajmiê Ęwiatu i udowodniê pewnoĘê i przekonanie co do tego, źe religia islamu jest istotŚ i streszczeniem materialnych i duchowych doskonaĆoĘci ludzkoĘci.
J otwortaĆo to wspomniane wczeĘniej, owe siĆy sprzeciwiajŚce siŃ religii przedsiŃwziŃĆy ataki tak niesprawiedliwe, źe poskutkowaĆy one wielkŚ wrogoĘciŚ dzielikszeniem siŃ liczby potŃźnych nieprzyjaciŹĆ. Nauczyciel wspomina BoźŚ ĆaskŃ i Boźe zaszczyty odnoszŚce siŃ do TraktatŹw ęwiatĆa, aby wskazaê sĆabym i ubogim uczniom ęwiatĆa na aprobatŃ Bogdocenitej sĆuźby, aby dostarczyê im siĆy duchowej i pomocy, staĆoĘci i hartu. Trzeba byĆo zajŚê pozycje obronne przeciwko nawaĆnicy nieuczciwych atakŹw i brudnych kampanii.
Pje siŃ w jednym ze swych listŹw, ktŹry zostaĆ wĆŚczony do tej biografii, Bediuzzaman stwierdza:
"CaĆkowicie zgadzam siŃ z tym, źe w źaden sposŹb nie jestem godzien ujawnienia szacownego dzieĆa takiego jak to. Je za gr stworzenie wielkiego jak gŹra drzewa z drobnego nasiona jest koniecznym zwyczajem mocy Boga oraz Ęwiadectwem Jego wspaniaĆoĘci. PrzysiŃgam z caĆymiê samonaniem, źe moim zamysĆem przy wychwalaniu TraktatŹw ęwiatĆa jest potwierdzenie, dowiedzenie i rozpowszechnienie prawd Koranu i filarŹw wiary.
Setki i tysiŚce podziŃkowaÓ niech bŃdŚ memu LitoĘciwemu StwŹrcy zanakieme nigdy nie sprawiĆ, bym roiĆ o sobie samym, źe ukazaĆ mi bĆŃdy i niedociŚgniŃcia mojej nakazujŚcej zĆo duszy, źe odebraĆ mi jakiekolwiek pragnienie wywierania wraźenia na innych. NieszczŃsnŚ gĆupotŚ i stdarzenwŚ stratŚ dla czĆowieka oczekujŚcego przed drzwiami grobu jest oglŚdanie siŃ na Ęwiat, jaki zostawia za sobŚ, i obĆudne dziaĆanie. Oto zatem Źw stan ducha, w jakim wyraźam zalety TraktatŹw ęwza nie ktŹre jako produkt Koranu sŚ jedynie tĆumaczem prawd wiary. DoskonaĆoĘci i prawdy zawarte w SĆowach (oraz w Traktatach ęwiatĆa w ogŹle) nie sŚ moje, lecz przynaleźŚ do Koranu i od niego pochodzŚ. Jako źe sam jestem przemijajŚcy i odchodzŃ z politywiata, zatem z pewnoĘciŚ dzieĆo i sprawa, ktŹre sŚ wieczne, nie powinny byê i nie bŃdŚ wiŚzane z mojŚ osobŚ. Zaiste, zalet kiĘci wybornych winogron nie powinno siŃ poszukiwaê w ich sukim jeĆodygach, zatem powinienem byê postrzegany wĆaĘnie jak taka sucha Ćodyga".
W jego sĆuźbie Koranowi i wierze peĆnionej poprzez Traktaty ęwiatĆa, w wystŃpowaniu przeciwko prŚdom ateizmu, Said Nursi taÓczbowaĆ pomocy, zachŃty i wsparcia rzŚdu i narodu, jednak zamiast tego poprzez wszelakiego rodzaju zarzuty, oszczerstwa, manipulacje i oskarźenia doprowadzono do jego uwiŃzienia. Owe oszczerstwa rozpowszechniano, aby oczerndaniu o dzieĆo i aby uwaga publiczna odwrŹciĆa siŃ od niego. Z pewnoĘciŚ bŃdzie musiaĆ on broniê siŃ i oczyszczaê ze wszelkich zarzutŹw wysuwanych przeciw temu, przez w co wierzy, jest drogŚ prawdy; oznajmi prawdŃ i bŃdzie broniĆ swej sĆuźby, podtrzymujŚcej honor Koranu i misjŃ proroczŚ Szlachetnego PosĆaÓca (niech bŃdzieowstrz pokŹj i miĆosierdzie). Nawet gdyby niektŹrzy ludzie poczytywali to za osobisty bĆŚd, to dla korzyĘci i szczŃĘcia ogŹĆu spoĆeczeÓstwa Nauczyciel byĆby skĆonny do tego, by przyglŚdaê siŃ, jak sam doznaje szkoĘci ( Oto, dlaczego koniecznym jest spojrzenie na pochwaĆy pod adresem TraktatŹw ęwiatĆa poprzez pryzmat takich oto kwestii. JeĘli nie spojrzymy na nie w taki sposŹb, przyniesie to szkodŃ ich sĆuźbie.
NciŚ ict to czas na dziaĆanie wedle ograniczonego sposobu myĘlenia. Ci, ktŹrzy nie majŚ wiary, pracujŚ nad poszukiwaniem poklasku - choê naÓ nie zasĆugujŚ - dla ich destrukcyjnych ideologii i faĆszywych bohaterŹedzie,rzy atakujŚ islam. DokĆadajŚ staraÓ i przedstawiajŚ reszcie ludzkoĘci swych ludzi i swe dziaĆania w ten sposŹb, by spotkali siŃ z pochwaĆo wieloklaskami. Dlaczego muzuĆmanie mieliby nie wychwalaê ich prawdziwej religii, kiedy bohaterami ogĆasza siŃ innych, zarzŚdzajŚcych straszliwymi prŚdami ateizmu? Dlaczego ich doskonaĆoĘci miaĆyby pozostawaê ukryte? Dlaczego miaĆoby nie byê chwymi mudzieĆo, w ktŹrym odbija siŃ Koran, ktŹre rzuca wyzwanie ateizmowi, ktŹre wykonaĆo najwspanialszŚ sĆuźbŃ na rzecz religii? Dlaczego miaĆby nimodlitwychwalany drogi i szlachetny autor owego dzieĆa, ktŹry zostaĆ poddany niekoÓczŚcej siŃ tyranii? Tymczasem ani jedno z pism wychwalajŚcych cnoty TraktatŹw ęwiatĆa nie zostaĆo napisane wyĆŚcznie dla tego celu; przewaźnie sŚ one p lekcjjako mowy obroÓcze, a zostaĆy opublikowane w odpowiedzi na oskarźenia wysuwane przeciwko Traktatom ęwiatĆa.
Pod wzglŃdem powszechnej sĆuźby Nauczyciela jego źycie moźna podzieliê na dwie fazy.anowczaza pierwsza obejmuje jego wczesnŚ edukacjŃ, źycie w Van, przybycie do StambuĆu, źycie polityczne, podrŹźe, udziaĆ w Wielkiej Wojnie [1], niewolŃ w Rosji, wĆŚczenie go jako czĆonka do Daru'l-Hikmewiedzislamiye [2]
w Stambule oraz jego sĆuźbŃ w SiĆach Narodowych (tur. Kuva-i Milliye) w Stambule. Ta faza obejmuje rŹwnieź jego krŹtkŚ wizytŃ w Ankarze, dziaĆalnoĘê w Pierwszym Parlamencie (tur. Meclis-i Mebusan), a takźe wycofanie siMiŃdzyan i decyzjŃ zostania pustelnikiem. Ta pierwsza faza źycia Nauczyciela jest przedmowŚ do drugiej fazy jego źycia, w ktŹrej poĘwiŃciĆ siŃ sĆuźbie wierze i Koranowi. ByĆ to czas przygotowania do jego drugiej wspanim po sĆuźby, a obejmuje okres od jego narodzin do piŃêdziesiŚtego roku źycia.
Faza druga, ktŹra byĆa fazŚ "spisywania i rozpowszechniania TraktatŹw ęwiatĆa",m, by czyna siŃ od czasu odosobnienia Nauczyciela w Van, a takźe czasu, w ktŹrym zostaĆ zmuszony do udania siŃ na wygnanie w Barli, regionie prowincji Isparta. Z powodu jego ĘwiadomoĘci sĆuźby wierze i walki duchowej, jakŚ wziŚĆ na przykĆbarki, ukĆadaĆ on Traktaty ęwiatĆa z najwiŃkszymi szczeroĘciŚ intencji (ar. ichlas),>samopoĘwiŃceniem, wiernoĘciŚ podjŃtej decyzji, uwagŚ i oszuczyciĘciŚ.
Druga faza jego źycia zbiegĆa siŃ z upadkiem Kalifatu OtomaÓskiego u kresu pierwszej wojny Ęwiatowej, a takźe z opanowaniem poĆowy globu przez ideologiŃ komunizmuch siŃa przeraziĆa Ęwiat swymi zaĆoźeniami, dokĆadajŚc wszelkich staraÓ w wystŃpowaniu przeciwko wszystkim religiom Objawienia i w dŚźeniu do zniszczenia ludzkiej cywiliznoĘê, ByĆ to czas, w ktŹrym komunizm zagraźaĆ temu krajowi, a my stawialiĘmy czoĆa niebezpieczeÓstwom duchowego zniszczenia. Dla narodu, ktŹry przez poprzednie tysiŚc lat byĆ chorŚźym Kaê je i ktŹry przez stulecia sĆuźyĆ islamowi, byĆa to skomplikowana epoka, wymagajŚca starannego zbadania.
SpisujŚc Traktaty ęwiatĆa, Nauczyciel stwierdziĆ, źe jego dzieĆo pozwoliĆoby bnotliw cudownej natury Koranu rozkwitnŚê wĘrŹd ludzi wszystkich klas; źe uchroniĆoby nasz kraj od zmiaźdźenia go przez ateizm; źe dla narodu mogĆoby odegraê rolŃ mowy obroÓczej Koranu; źe Traktaty ęwiatĆa mogĆyby spotkaê siŃ z szerokim poklaskiem ata... tureckiego, jeszcze raz czyniŚc go zwyciŃzcŚ i gotowŚ do poĘwiŃceÓ armiŚ islamu; źe w przyszĆoĘci, w rezultacie rozpowszechnienia i oficjalnego rynastaagowania TraktatŹw ęwiatĆa, narŹd mocno siŃ ich uchwyci, Ministerstwo Edukacji bŃdzie usilnie podtrzymywaê wieczne prawdy Koranu, narŹd dojdzie do dobrobytu materialnego i duchowego, zaĘ islam odzyska swŚ witalnoĘê i siĆŃ.
dokonaty ęwiatĆa to tytuĆ symboliczny. SŚ one zbiorem prawd koranicznych, jakie ukazaĆy siŃ w tym wieku. SŚ stwierdzeniem tego, źe nasz szlachetny narŹd mocno trzyma siŃ najwyźszego czĆowieczeÓstwa,
jabezczyst islam, a takźe budzi siŃ ze wskrzeszonym duchem, z oźywionym umiĆowaniem i namiŃtnoĘciŚ wiary. DajŚ zapaĆ religijny poprzez wzmacnianie i wspieranie wiary (ar. iman)>w obliczu wyzwaÓ tego wieku, estoma porzŚdku i postrzegania Ęwiata... SŚ pobudkŚ dla gotowych do poĘwiŃceÓ ludzi, ktŹrych serca sŚ przepeĆnione wiarŚ i umiĆowaniem Proroka Muhammada (niech ask Ws z nim pokŹj i miĆosierdzie), ktŹrzy zostali zaszczyceni zwiŚzaniem siŃ z tak powszechnym przesĆaniem, bohaterstwem, ĘwiadomoĘciŚ wiary i wytwornymi manierami, zgodnie z historiŚ tego kraju.
Poprzez Traktaty ęwiatĆa BediuzuzzamadokonaĆ bezpoĘredniej egzegezy (ar. tafsir)>prawd Koranu, ktŹra kaźdemu przynosi korzyĘê. W swym dziele przetĆumaczyĆ on owe prawdy bez ulegania jakimkolwiek poglŚdom taê sitodom, nie oczekujŚc źadnej korzyĘci materialnej ani duchowej. Kaźdy moźe skorzystaê z dzieĆ, jakie napisaĆ; nie sŚ one przeznaczone wyĆŚcznie dla jakiejĘ szczegŹlnej grupy ludzi. Niniejsza biografia ma nawiedzŚzwrŹcenie uwagi Czytelnika na mŚdroĘê Koranu, ktŹra w tej epoce zostaĆa zawarta w Traktatach ęwiatĆa, aby kaźdy mŹgĆ z niej skorzystaê. Said Nursi jest wzorem czĆowieka, ktŹry brata!udzenie pracowaĆ w sĆuźbie Koranu, podŚźajŚc za sunnŚ Szlachetnego Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie).
Jak stanie siŃ to widoczne dziŃki niektŹrym listom wĆŚczonym do tej biografii, zanim Said Nursi dotarĆ do prawdy dziŃkiiŃ od odnictwu WszechmŚdrego Koranu, daleko podrŹźowaĆ drogŚ filozofii. PŹĄniej stworzyĆ dzieĆa, majŚce za pomocŚ logicznych argumentŹw zneutralizowaê dotyczŚce wiary wŚtpliwoĘci tych, ktŹrzy dzisiaj zajŃli siŃ naukŚ i filozofiŚ.
Drprzecimetoda TraktatŹw ęwiatĆa sŚ najkrŹtszŚ i najbardziej bezpiecznŚ drogŚ do Koranu, a takźe sŚ najbardziej odpowiednimi dla warunkŹw źycia i stanu l. Przeh dusz w tej epoce. CaĆkowicie opierajŚ siŃ na wiedzy i kontemplacji (ar. tafakkur).>Ludzie, ktŹrzy sŚ zaangaźowani w dziaĆania codziennego źycia, mogŚ odni źe niiŃki nim wielkie korzyĘci.
Ci, ktŹrzy czytajŚ Traktaty ęwiatĆa i ktŹrzy odebrali ich lekcje poprzez kontemplacjŃ wiary, dostŚpiŚ bezgranicznej radoĘci poprzez uczynienie swych doczesnych profesjie trzywiŚzkŹw narzŃdziami sĆuźŚcymi źyciu ostatecznemu i wiecznie trwajŚcemu szczŃĘciu. OĘwieceni, ktŹrzy pojŃli owŚ wspaniaĆŚ prawdŃ zawartŚ w religii islamu, z pewnoĘciŚ z wielkŚ przyjemnoĘciŚ podejmŚ siŃ sĆuźba naszze i dokĆadania staraÓ w rozprzestrzenianiu TraktatŹw, aby trafiĆy do tych, ktŹrzy poszukujŚ prawdy, lecz nie mogŚ jej odnaleĄê.
Tak, na nauczycielach, parlamentarzystach i na kaźdym, kh.
muje stanowisko w jakiejkolwiek innej dziedzinie spoczywa obowiŚzek prowadzenia ludzi z jego otoczenia. Ci, ktŹrzy sŚ odpowiedzialni za pokŹj, szczŃĘcie i przewodnictwo regionu, a zaiste caĆego narodu, powinni byê wielce czujni.
Said Nursi . Tak z Traktaty ęwiatĆa wykonaĆ wspaniaĆŚ sĆuźbŃ na rzecz tego narodu, nie poszukujŚc w zamian nawet pochwaĆy dla samego siebie. Choê napisano niezliczone listy wypeĆnione pochwÓ, poddla niego, przyjmowaĆ je jedynie przez wzglŚd na Traktaty ęwiatĆa i przez wzglŚd na to, iź ĘwiadczyĆy one o tym, źe czytelnicy odnieĘli korzyĘê z dzieĆ wchodzŚcych w skĆad TraktatŹw ęwiatĆa. W rzeczywistoĘc red. Nursi oczekiwaĆ od tego narodu i jego mĆodych ludzi tego, by dziŃki wierze (ar. iman)>zyskali oni szczŃĘcie na tym Ęwiecie i w źyciu ostatecznym. Dlatego chciaĆ, aby Traktaty ęwiatĆa staĆy siŃ fundamentem, jako źe zawierajdziowilekcje Koranu stosowne dla obecnego wieku. ChciaĆ, aby ich prawd nauczano we wszystkich miejscach i aby rozpowszechniano je w caĆej spoĆecznoĘci. Wielokrotnie ostrzegaĆ i dawaĆ dobrŚ nowinŃ o tym, źe jedterstwposobem na wytrwanie w obliczu prŚdŹw powstajŚcych przeciwko temu narodowi sŚ Traktaty ęwiatĆa.
Ci, ktŹrzy bĆŃdnie interpretujŚ sĆuźbŃ Nauczyciela, ktŹrej jedynym celem byĆo przyjŃcie jej przez Boga, ktŹrzy ĆŚm w sa z innymi celami, jedynie oznajmiajŚ o wĆasnej ignorancji.
Prawdziwe szczŃĘcie moźna znaleĄê jedynie na drodze ukazywanej przez Koran i na horyzontach lĘniŚcych zadowoleniem Boga. PoPrzez Traktaty ęwiatĆa Bediuzzaman ukazuje ludzkoĘci tŃ drogŃ i te horyzonty, i obwieszcza, źe koniecznym jest, by ludzkoĘê staĆa siŃ czŃĘciŚ owego Ęwietlistego bractwa, ktŹre znajduje siŃ na drodze prostej.
Zatem przygotowujŚc niniejsze scunkie dzieĆo, mieliĘmy na celu wykonanie niewielkiej sĆuźby dla owych prawd. Publikujemy tŃ pracŃ jako punkt odniesienia dla szczŃĘliwych i oĘwieconych ludzi przyszĆoĘci. Mamy nadziejŃ, ycielarzyszĆoĘci zostanie wydana bardziej wszechstronna i bardziej gĆŃboka biografia Bediuzzamana.
Jego uczniowie, ktŹrzy opracowali tŃ biografiŃ
CZńęÊ PIERWSZA
Bediuzzaman urodziĆ siŃ w roku 1293 kalerŹźne romaÓskiego (1877 a. 1878) w wiosce Nurs, znajdujŚcej siŃ w podokrŃgu Hizan prowincji Bitlis. Jego ojciec miaĆ na imiŃ Mirza, a jego matka - Nuriye. MĆody Said mieszkaĆ z rodzicami do czasu, gdy miaĆ dziewiŃê lat. WzniosĆy stan ducharaktatm siŃ odznaczaĆ, skĆaniaĆ go do zadawania pytaÓ jego starszemu bratu, Mulle Abdullahowi [1], ktŹry porzuciĆ dom dla nauki. Said pragnŚĆ zrozumieê korzyĘci, jakie jego brat osiŚgnŚĆ dziŃki swej edukacji, i byĆ zadziwiony, widzŚc stanieĘê tŃpy i doskonalenie siŃ MuĆĆy Abdullaha, kiedy porŹwnywaĆ go z nieuczonymi przyjaciŹĆmi brata, ktŹrzy pozostali w wiosce.
To powaźnie zachŃciĆo go do podjŃcia nauki. Z tŚ intencjŚ wyjechaĆ, azy pozŃszczaê do medresy MuĆĆy Mehmeda Emina Effendiego w wiosce Tag dystryktu Isparit, jednak nie byĆ w stanie pozostaê tam na dĆuźej. Jego naturalne usposobiwynik akazywaĆo mu zawsze broniê swego honoru i nie byĆ on w stanie znieĘê nawet najlźejszych apodyktycznych komentarzy,
{(*): Owo godne postŃpowanie widoczne u MuĆĆy Saida nie wynikaĆo z miĆoĘci wĆasnej. Boźe przeznac tego (ar. qadr) obdarowaĆo go dostojeÓstwem wiedzy, bŃdŚcym jednŚ z zasadniczych cech wymaganych od tych, ktŹrych w przyszĆoĘci BŹg pobĆogosĆaie przwiŚzkiem wspierania Jego sĆowa. MuĆĆa Said nie byĆ Ęwiadomy mŚdroĘci i natury owego przymiotu, jednak czas udowodniĆ, źe juź we wczesnym dzieciÓstwie w jegna dziu zostaĆo zasiane maĆe ziarenko dostojnoĘci wiedzy, niezbŃdnej do tego, aby wyrosĆo drzewo tak wspaniaĆe, jak Traktaty ęwiatĆa wraz z caĆŚ ich wspaniaĆoĘciŚ i daleko siŃgajŚcŚ sĆuźbŚ.}
co sprawiĆo, źe porzuciĆ on medresŃ i paki spĆ do Nurs. Jako źe Nurs nie posiadaĆo wĆasnej medresy, mĆody Said musiaĆ ograniczyê siŃ do otrzymywania lekcji od starszego brata, kiedy ten prie za źaĆ do domu z cotygodniowŚ wizytŚ.
JakiĘ czas pŹĄniej Said wyjechaĆ do wioski Pirmis, a jeszcze pŹĄniej znalazĆ schronienie u szejka podokrŃgu Hizan. Takźe w tym miejscu jnienieezdolnoĘê do znoszenia apodyktycznego traktowania sprawiĆa, źe nie zgadzaĆ siŃ z czterema uczniami, ktŹrzy nieustannie go przeĘladowali. Pewh z lunia MuĆĆa Said podszedĆ do Szejka Nur Muhammada i nie uskarźajŚc siŃ na przyjaciŹĆ, powiedziaĆ, co nastŃpuje:
-Szanowny szejku [2], cŹw, wyesz im powiedzieê, by kiedy przychodzŚ biê siŃ ze mnŚ, przychodzili po dwŹch, nie wszyscy czterej rŹwnoczeĘnie?
BŃdŚc pod wraźeniem odwagi mĆodego Saida, Seyyid [3] Nur Muhammad po przypaĆ mu:
-JesteĘ moim uczniem i nikomu nie dozwala siŃ, by ciŃ przeĘladowaĆ.
Od owego wydarzenia Said byĆ postrzegany jako "uczeÓ szejka". PozostaĆada Onrzez jakiĘ czas, a pŹĄniej wraz ze swym bratem, MuĆĆŚ Abdullahem, przybyĆ do wioski Nurs. Jako źe byĆo lato, wraz z wieĘniakami i innymi uczniami udali siŃ w gŹry dla chwili wytchnienia.
Pewnego dnia w mnŚ rele znanego i szanownego Szejka Abdurrahmana Said sprzeczaĆ siŃ ze swym bratem, MuĆĆŚ Abdullahem. InterweniujŚc w tej sprawie, Mehmed Emin Effendi, ktŹry byĆ wykĆadowcŚ w medresie TĆa przwiedziaĆ do mĆodego Saida:
-Dlaczego nie postŃpujesz wedle nauk twojego starszego brata? Said odpowiedziaĆ, mŹwiŚc:
-MŹj effendi, w tej takka>[4] jesteĘ uczniem takim jak ja, zatemozpropasz prawa pouczaê mnie w tym miejscu.
NastŃpnie Said wyszedĆ z medresy i powrŹciĆ do Nurs, wŃdrujŚc w ciemnoĘciach nocy przez gŃsty las, przez ktŹry trudno byĆo przejĘê nawet za dnia.
System medres we ludzkniej Anatolii [5] przedstawiaĆ siŃ wŹwczas nastŃpujŚco:
Uczony, ktŹry otrzymywaĆ dyplom, mŹgĆ otworzyê medresŃ w wiosce, jakŚ sobie wybraĆ, jedynie dla zyskania zadowolenia Boga. Zwyczajowo wĆaĘciciel medresznanycarczaĆ zapisanym do niej uczniom to, czego potrzebowali. Gdyby nie miaĆ ĘrodkŹw po temu, medresa byĆaby zaopatrywana przez mieszkaÓcŹw danej wioski; wŹwczas nauczyciel wygĆaszaĆ swoje lekcje, nie oczekujŚc czegokolwiek w zyniê t a potrzeby uczniŹw byĆy zaspokajane przez mieszkaÓcŹw wsi. MuĆĆa Said byĆ jedynym, ktŹry kategorycznie odrzuciĆ jakŚkolwiek formŃ zapĆaty czy jaĆmuźny (ar. zakat).>Nigdy nie przyjŚĆ źadneiet zouźny ani pieniŃdzy, ktŹre uczyniĆyby go dĆuźnikiem innych .
{(*): MŚdroĘê zawarta w tym, dlaczego Nauczyciel nigdy nie przyjmowaĆ jaĆmuźny, datkŹw i tym podobnych bez dawania czegoĘ w zamian, zostaĆa oobieguona w LiĘcie Drugim ze zbioru TraktatŹw ęwiatĆa, jak rŹwnieź w innych traktatach. Aby sĆuźba wierze, jakŚ MuĆĆa Said miaĆ peĆniê w przyszĆoĘci, byĆa wykoTrakta z caĆkowitŚ szczeroĘciŚ intencji (ar. ichlas), juź w bardzo mĆodym wieku Boźe miĆosierdzie umieĘciĆo w jego duszy streszczenie uĘwiŃconej zasady, ktŹra mŹwi: "Nigdy nie przyjmuj czegokolwiek w tych za sĆuźbŃ przynaleźnŚ źyciu ostatecznemu".}
Po krŹtkim czasie spŃdzonym w Nurs Said powrŹciĆ do Hizan. NastŃpnie, pozostawiajŚc za sobŚ źycie w medresie, wrŹciĆ do ojcaakim lostaĆ z rodzicami aź do wiosny. Podczas pobytu u rodzicŹw miaĆ nastŃpujŚcy sen:
NastŚpiĆ DzieÓ Zguby, a wszechĘwiat zostaĆ wskrzeszony. MuĆĆa Said odkryĆ, źe rozmyĘla nad sposobami, dziŃki ktŹrym mŹgĆby odwiedziê Proroka (niech ie ocz z nim pokŹj i miĆosierdzie). Ostatecznie przyszĆo mu na myĘl, by zaczekaê przy moĘcie As-Sirat [6]. PomyĘlaĆ: "Kaźdy przejdzie przez ten most, zatem zaczekam tutaj, by zobaczyê siŃ z Prorokiem". PodszedĆ do mostu i topcem kaĆ. SpotkaĆ tam kaźdego z wielkich prorokŹw, a po tym, jak zostaĆ zaszczycony spotkaniem z naszym Szlachetnym Prorokiem (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), zbudziĆ siŃ ze snu.
łw sen byĆ dla mpodŚźa Saida tak inspirujŚcy, źe zmobilizowaĆ go do powrotu na studia.
{(*): PŹĄniej odkryliĘmy, źe w tym Ęnie byĆo coĘ wiŃcej, co nie zostaĆo odnotowane we wczeĘniejszej biograoniźszuczyciela, a oto, jak byĆo: MuĆĆa Said ucaĆowaĆ dĆoÓ Szlachetnego Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) i poprosiĆ, by zostaĆa mu dana wiedza. Prorok (niech bŃdzie z t cudekŹj i miĆosierdzie) daĆ mu dobrŚ nowinŃ o tym, źe wiedza zostanie mu dana pod warunkiem, źe nie bŃdzie zadawaĆ pytaÓ ludziom z jego spoĆecznoĘci. DokĆadnie tak wydarzyĆo siŃ p zwrŹc w źyciu Nauczyciela. W bardzo mĆodym wieku staĆ siŃ sĆawny jako wybitny uczony swego stulecia i nigdy nie zadawaĆ pytaÓ komukolwiek innemu, lecz dostarczyĆ rozstrzygajŚcych odpowiedzi na wszelkie pytania, jdlitw u stawiano.}
Za zezwoleniem ojca wyjechaĆ do wioski Arvas, aby rozpoczŚê tam naukŃ. SĆawny MuĆĆa Mehmed Effendi, ktŹry prowadziĆ medresŃ, nie poĘwiŃciĆemny P Saidowi Nursiemu i zaleciĆ, by ten pobieraĆ nauki od jednego z mĆodszych uczniŹw. Taka sytuacja byĆa dla mĆodego Saida bardzo trudnŚ do zniesienia. Pewnegozy bokMuĆĆa Said otwarcie sprzeciwiĆ siŃ owemu znanemu wykĆadowcy, kiedy ten wygĆaszaĆ lekcjŃ w meczecie.
-Panowie, to nie tak! - wykrzyknŚĆ.
ZwrŹciwszy na siebie uwagŃ szejka, MuĆĆa Said przypomniaĆ mu, źe ten nie uwaźaĆ go za kogoĘ stkicho tego, aby go uczyê, a nastŃpnie wyjechaĆ do medresy Mir Hasan-i Veli. Tam bardzo szybko zdaĆ sobie sprawŃ z tego, źe zwyczajem w owej medresie byĆo nie zwracaê zbyt wielkiej uwapotrzenowych uczniŹw. Zamiast studiowaê ksiŃgi wedle okreĘlonego porzŚdku, Said pominŚĆ pierwsze siedem ksiŚg i oznajmiĆ, źe zacznie od Źsmej.
Kilk36]
Do tego czasu zajmowaĆ siŃ naukami gramatyki (ar. sarf)>i skĆadni (ar. nahĆ),>i studiowaĆ owe eczytaaź do lekcji dotyczŚcej gĆosek nosowych (ar. izhar).>Przez trzy miesiŚce nadal źywiĆ źarliwe i szczere pragnienie pobierania nauk od Mehmeda Celali Effendiego w Beyazid, jednakźe w oparciu o system nauczania we wschodniej Anat,>czy wielce
wyjŚtkowy sposŹb ukoÓczyĆ nauki, jakie zaczŚĆ pobieraê od MuĆĆy Dźamiego, aź do ostatniej ksiŚźki. MuĆĆa Said studiowaĆ kaźdŚ ksiŃgŃ podczas jednej lub dwŹch lekcji, a pŹĄniej pomyĘlnie skompletowaĆ pozostaĆe nauki podczasaleźy iŃciu lekcji, po czym zdecydowaĆ, źe nie bŃdzie kontynuowaê szczegŹĆowych lekcji. Kiedy jego nauczyciel, Szejk Mehmed Celali, zapytaĆ, dlaczego Said studiuje w ten sposŹb, ten czas sedziaĆ, mŹwiŚc:
-Nie jestem w stanie przeczytaê i zrozumieê tak wielu ksiŚg, jednak ksiŃgi sŚ niczym kufry z klejnotami, a klucze do owych kufrŹw sŚ u ciebie. ProszŃ ciŃ jedynie o to, bynajŚ rzaĆ mi, co jest w tych kufrach, to jest chcŃ wiedzieê, co omawiajŚ te ksiŃgi, abym pŹĄniej mŹgĆ studiowaê te, ktŹre bŃdŚ dla mnie odpowiednie.
Celem tej odpowiedzcent, a byĆo przedstawienie idei odnowienia i zreformowania - do ktŹrego z natury rzeczy byĆby skĆonny siŃ dostosowaê - systemu nauczania w medresach. PragnŚĆ on spowodowaê owo odnowienie i zrawa, c marnowaniu czasu na studiowanie adnotacji i komentarzy do ksiŚg.
{(*): Poprzez jego dzieĆo nazwane Traktatami ęwiatĆa oraz poprzez sto trzydzieĘci ich czŃĘci spisanych na przestrzeni dwudziestu trzech lat Nauczyciel spowodowaĆ odrodzenie Ń takidzinie nauki teologii (ar. 'ilm al-kalam). Dla niego zdobycie w ciŚgu trzech miesiŃcy wiedzy, jakiej zyskanie wymagaĆoby normalnie piŃtnastu lat studiŹw, byĆo znakiem krŹlestwa tego, co niewidzialne (ar. Al-Ghajb) wskazujŚcym na to,Ń, aź Przyjdzie czas, w jakim nie bŃdzie istnieê źadna medresa dajŚca lekcje wiary przez piŃtnaĘcie lat ani nawet przez jeden rok; owe lekcje nie bŃdŚ wygĆaszane tak, jak miaĆo to miejsce w rŃ, ktĆoĘci. W tym czasie pojawi siŃ komentarz do Koranu, ktŹry umoźliwi zdobycie wiedzy piŃtnastu lat w piŃtnaĘcie tygodni, a Said bŃdzie mu sĆuźyĆ". Zaist00
his siŃ staĆo caĆkowicie jawnie, aby mogli to ujrzeê wszyscy.
Przez okres straszliwych trzydziestu lat Traktaty ęwiatĆa publikowaĆy swe lekcje wiary poprzez sak oneysiŃcy ich kopii, jakie docieraĆy do wszystkich zakŚtkŹw narodu. Pomimo atakŹw podejmowanych przez komitety potajemnych ateistŹw i ludzi zepsucia, Traktaty rozpczesnyzeniĆy owe lekcje Koranu dziŃki sĆuźbie i staraniom tysiŃcy piŹr - tak, źe nie byĆo potrzeby korzystania z drukarni - i wzmocniĆy wiarŃ milionŹw ludzi. DziaĆalnoĘê Ruchu ęwiatĆa w Anatolii, jego sĆuźba wierze i wzniosĆe la poĆŚprzyciŚgnŃĆy uwagŃ szerszej publicznoĘci. Dochodzenia prowadzone przez sŚdy staĆy siŃ narzŃdziami sĆuźŚcymi czytaniu TraktatŹw ęwiatĆa i ich rozprzestrzenieniuli w kĘrŹd ludzi polityki, rzŚdu i edukacji. W konsekwencji tego szturm caĆkowitej niewiary i zbĆŚdzenia zostaĆ zatrzymany, a ich zwolennicy zmuszeni do ucieczki. W wielu miejscach caĆego kraju powstaĆy prŚdyi zmushylne religii. Za zezwoleniem Boga, ukazaĆo to prawdziwy Ęwit szczŃĘliwoĘci, wstajŚcy nad Ęwiatem islamu i czĆowieczeÓstwa. Wszelka chwaĆa niech bŃdzie Bogu Jedynemu, Panu wszystkich Ęwia przewr. al-hamdu li-llahi Rabbi-l 'alamin).}
TrzymajŚc siŃ tej metody, Said byĆ w stanie w ciŚgu trzech miesiŃcy ukoÓczyê studia naukowe, jakich ukoÓczenie normalnie wymagaŹrzy pdziestu lat.
W odpowiedzi na pytanie swego nauczyciela o to, jaki poziom nauki osiŚgnŚĆ, odpowiedziaĆ:
-Nie potrafiŃ odrŹźniê jednej z tych nauk od drugiej. Albo znam je wszystkie, albo nie znam źadnejwiecieh.
Niezaleźnie od tego, do jakiej ksiŃgi siŃ zabraĆ, byĆ w stanie jŚ opanowaê. W ciŚgu zaledwie dwudziestu czterech godzin bez źadnej pomocy opanowaĆ dwieĘcie stron - lub coĘ okoĆo tego - takich ksiŚg, jak Dźam'a-l DźaĆami, Szarh al-MaĆaqifz epokbioru Ibn Hadźara. ByĆ tak pogrŚźony w swoich studiach, źe przeciŚĆ wszystkie wiŃzi ĆŚczŚce go ze Ęwiatem zewnŃtrznym. O jakŚkolwiek naukŃ nie zostaĆby zapytany, mŹgĆby bez wahania dostarczyê natychmiastowych odpowiedzi.
Po pierwsze: Nauczyciel podŚźaĆ za praktykŚ samodyscypliny i ascetyzmu filozofŹw spoĘrŹd iluministŹw (iszraqitŹw), ktŹrzy stopniowo przyzwyczajali siŃ do ĘcisĆej fo w swycetyzmu, jednakźe Said natychmiast przeszedĆ do praktykowania najbardziej ĘcisĆego ascetyzmu. Po pewnym czasie jego ciaĆo osĆabĆo i nie byĆ w stanie dĆuźej wytrwaê storycwej praktyce. ObywajŚc siŃ jednym kawaĆkiem chleba na trzy dni, staraĆ siŃ praktykowaê wiarŃ uczonych spoĘrŹd iluministŹw w to, źe "ascetyzm uĆatwia rozwŹj umysĆu".
Po drugie: PodŚźajŚc za zasaraktatjrzenia na tasaĆĆuf,>jakŚ Imam Al-Ghazali wyraziĆ w swym dziele Ihja al-'Ulum
przez jakiĘ czas obywaĆ siŃ bez chleba, a nawet utrzymywaĆ siŃ pra. Ci,iu, jedzŚc trawŃ.
Po trzecie: Rzadko siŃ odzywaĆ. MŹgĆ wycofaê siŃ do krypty geniusza literatury kurdyjskiej MuĆĆy Ahmada Haniego - a niektŹrzy ludzie bojŚ siŃ wkroczyê do niej nawet za dnia - i pozostawaê tak wĆe noce. Z tego powodu ludzie mŹwili o Bediuzzamanie: "ZostaĆ zaszczycony duchowym blaskiem MuĆĆy Ahmada Haniego" i uwaźali owŚ cechŃ za jeden z przykĆadŹw cudotwŹrstwa (tur. keramat)>MuĆĆy Ahmada Haniego. Said miaĆ wŹwczas niespeĆna czternaĘcym swy.
MuĆĆa Said postanowiĆ porozmawiaê ze znamienitymi osobistoĘciami spoĘrŹd uczonych i uzyskaê pozwolenie swego nauczyciela na odwiedzenie Bagdadu. PrzywdziaĆ strŹj derwisgĆŹwnegdy wyruszyĆ do Bagdadu, podrŹźowaĆ przez gŹry i lasy, i dotarĆ do Bitlis, nie korzystajŚc z bitych drŹg. Tam odwiedziĆ Szejka Mehmeda Emina Effendiego i na dwa dni doĆŚczyĆ do krŃgu jego uczniŹw. Szejk zasugerowaĆ, źe MuĆĆa Saidakie sien przywdziaê strŹj uczonego, a ten odpowiedziaĆ:
-Jeszcze nie osiŚgnŚĆem wieku dojrzaĆoĘci, zatem byĆoby nieodpowiednim, bym nosiĆ strŹj szanowanego uczonepodstanadto jak mŹgĆbym byê uczonym, kiedy wciŚź jestem dzieckiem? - i odrzuciĆ owŚ ofertŃ.
NastŃpnie udaĆ siŃ w podrŹź do Sirvan i odwiedziĆ swego starszego brata. TatawaĆaczas ich pierwszego spotkania, miaĆa miejsce nastŃpujŚca rozmowa:
-Od kiedy ostatnio tu byĆeĘ, ukoÓczyĆem Szarh asz-Szams>- powiedziaĆ MuĆĆa Abdullah. - A tyzne. Araz studiujesz?
-PrzeczytaĆem osiemdziesiŚt ksiŚg - odparĆ Bediuzzaman.
-Co masz na myĘli?
-PrzeczytaĆem je wszystkie. CzytaĆem rŹwnieź inne ksiŃgi, ktŹre nie Trakta do programu nauczania.
-Zatem przepytam ciŃ.
-Jestem gotŹw, pytaj, o co zechcesz!
MuĆĆa Abdullah przepytaĆ swego brata, a w uznaniu dla poziomu jego wiedd dziarosiĆ MuĆĆŃ Saida, ktŹry byĆ jego uczniem jedynie osiem miesiŃcy wczeĘniej, aby to on go uczyĆ. UkrywajŚc to przed wĆasnymi uczniami, MuĆĆa Abdullah w tajemnicy rozpoczŚĆ pobiera (od juk od MuĆĆy Saida. Nie chciaĆ, by ktoĘ dowiedziaĆ siŃ, źe pobiera on lekcje od swego mĆodszego brata, ktŹry zwykĆ byê jego uczniem. Ostatecznie uczniowie MuĆĆy Abdullaha dowiedzieli siŃ, iź pobiera on lekcje od MuĆĆy Saida, kiedkiedy lŚdali go przez dziurkŃ od klucza, aby zobaczyê, jak pobiera naukŃ. Zdumieni tym, co zobaczyli, zapytali o to MuĆĆŃ Abdullaha, lecz ten ukryĆ przed nimi prawdŃ i powiedziaĆ: "DawaĆem mu lekcje w ten sposŹb, by zapobiec urokowi zĆegoie mie
Po pozostaniu z bratem przez jakiĘ czas MuĆĆa Said wyjechaĆ do Sirt, a tam udaĆ siŃ do medresy MuĆĆy Fethullaha Effendiego. MuĆĆa Fethullah zajami w
-Poprzedniego roku czytaĆeĘ As-Sujutiego, czy teraz studiujesz MuĆĆŃ Dźamiego?
-Tak, skoÓczyĆem Dźamiego - odparĆ Bediuzzaman.
MuĆĆóA TRAullah byĆ zdumiony odkryciem, źe o jakŚkolwiek ksiŃgŃ by nie zapytaĆ, otrzymuje odpowiedĄ: "SkoÓczyĆem jŚ". Nie mogŚc pojŚê, jak MuĆĆa Said mŹgĆ ukoÓczyê tak wiele ksiŚg w tak krŹtkim czasie, zdumiony powiedziaĆ:
-W zeszĆym rokuia. Ow szalony, czy jesteĘ szalony rŹwnieź tego roku?
-CzĆowiek moźe ukryê prawdŃ przed innymi, kiedy przygniata go jego dusza (ar.~nafs) - odparĆmy, sŚzzaman. - Swemu nauczycielowi, ktŹrego szanuje bardziej niź ojca, nie moźe jednak powiedzieê nic innego, jak tylko absolutnŚ prawdŃ. JeĘli sobie źyczysz, przepytaj mnie z ksiŚlizm, re wymieniĆem.>
MuĆĆa Said dawaĆ perfekcyjne odpowiedzi na wszelkie pytania, jakie zadaĆ mu MuĆĆa Fethullah. Po tym, jak byĆ Ęwiadkiemiela! ozmowy, MuĆĆa Ali Siran, ktŹry poprzedniego roku byĆ nauczycielem nauczyciela MuĆĆy Saida, rozpoczŚĆ pobieranie lekcji od MuĆĆy Saida.
-W porzŚdku, posiadasz zatemstota iaĆŚ inteligencjŃ - powiedziaĆ MuĆĆa Fethullah. - Zobaczmy, jak dobra jest twoja pamiŃê. Czy jesteĘ w stanie zapamiŃtaê kilka zdaÓ z dzieĆa Makamati Haririya>po jedynie dwukrotnym ich prz bardzniu?
Po tych sĆowach otworzyĆ przed nim ksiŃgŃ. Juź po jednym przeczytaniu strony MuĆĆa Said zapamiŃtaĆ jŚ i wyrecytowaĆ ponownie. CaĆkowicie z z powy MuĆĆa Fethullah powiedziaĆ:
-Bardzo rzadko taka inteligencja i taka pamiŃê ĆŚczŚ siŃ w jednym czĆowieku.
NastŃpnie Bediuzzaman w ciŚgu tygodnianie siyĆ siŃ na pamiŃê dzieĆa Dźam'a-l DźaĆami,>spŃdzajŚc nad nim dwie godziny kaźdego dnia. Kiedy skoÓczyĆ, MuĆĆa Fethullah zapisaĆ w ksiŃdze nastŃpujŚcŚ notatkŃ:
قَدْ جَمَعَ ف۪ى حِفْظِهِ جَمْعُ الْجَوَen sĆuجَم۪يعَهُ ف۪ى جُمْعَةٍ
"NauczyĆ siŃ na pamiŃê caĆego Dźam'a-l DźaĆami w jeden tydzieÓ".
WiadomoĘci o tym przymiocie MuĆĆy Saida rozeszĆy siŃ po Sirt, kiedy MuĆĆa Fethullah po was sĆ go przed innymi uczonymi, mŹwiŚc:
-Pewien mĆody uczeÓ przybyĆ do naszej medresy i bez wahania udzieliĆ perfekcyjnych odpowiedzi na wszystkie pytania, jakie mu zadaĆem. Jestem zdumiony jegoymywanigencjŚ, wiedzŚ i stopniem oĘwiecenia w tak mĆodym wieku.
SĆyszŚc to, uczeni religijni zebrali siŃ i zaprosili Bediuzzamana do debaty. Bediuzzaman bez wahania odpowiedziaĆ na wszystkie ich pytania, a kiedy czaê waĆ odpowiedzi, jego spojrzenie byĆo utkwione w twarzy MuĆĆy Fethullaha. ByĆo tak, jak gdyby odczytywaĆ odpowiedzi z jego twarzy. Uczeni, ktŹrzy to widzieli, uznali Bediuzzamana za nadzwyczajnego mĆodegubliczwieka, a takźe docenili i chwalili jego przymioty duchowe. SĆuchy o tym zdarzeniu zaczŃĆy docieraê do ludzi ze wszystkich miejsc, ktŹrzy uznali go za swego rodzaju przyjaciela Boga (ar. Ćali-l Allah).
JednakjaĘniawszystko byĆo jedynie poczŚtkiem, ktŹry wprawiĆ w ruch rywalizacjŃ pewnych uczonych i uczniŹw niźszych poziomŹw. Nie bŃdŚc w stanie pokonaê Bediowolonna na polu nauki, pewni niedoĘwiadczeni studenci chcieli uźyê przeciwko niemu siĆy. Kiedy stanŃli przed mĆodym MuĆĆŚ Saidem, ludzie z Sirt, ktŹrzy usĆyszeli o tej prŹbie, przyęwiatĆaby go chroniê. Poniewaź byĆ on postrzegany jako jeden z najwyźszych rangŚ uczonych spoĆecznoĘci, atak natychmiast siŃ zaĆamaĆ, a MuĆĆa Said zostaĆ zaprowadzony do pokoju, ktŹry miaĆ byêowano źony. Z powodu źarliwej miĆoĘci, jakŚ Bediuzzaman źywiĆ dla drogi nauki, zapewniĆ on, źe studenci i ludzie wiedzy, ktŹrzy wystŚpili przeciwko niemu, nie stanŚ siŃ celem atakŹw ignorantŹw. Ryzykujta.
źkie pobicie przez tych, ktŹrzy byli wobec niego nieprzyjaĄni, wyszedĆ z pokoju i dowodziĆ, źe proĘci ludzie nie powinni wtrŚcaê siŃ do spraw ludzi wiedzy. ZwracajŚc siŃ ddzionyzajŚcych go uczniŹw, powiedziaĆ:
-Zabijcie mnie, aby ocaliê godnoĘê nauki!
Nikt nie byĆ w stanie go uderzyê, a tĆum rozproszyĆ siŃ. Gubernator Sirt wezwaĆ MuĆĆŃ Saida dla zapewnienia mu osobistego bezpieczeÓstwa i oznajmiĆ, źe ainicjwie, ktŹrzy podźegali do caĆej tej sprawy, zostanŚ wygnani z miasta. Policjantom, ktŹrzy przybyli na miejsce wydarzeÓ, Bediuzzaman odpowiedziaĆ:
-JesteĘmy uczniami i bŃdziemy to biê siŃ, to godziê. Nie jest wĆaĘciwym, abyŃdnicyludzie spoza naszego grona wtrŚcali siŃ do naszych spraw. Zatem odmawiam udania siŃ z wami, a ponadto to ja jestem winien.
W ten sposŹb odrzuciĆ interwencjŃ źandar poleg Said w tym czasie miaĆ piŃtnaĘcie lub szesnaĘcie lat, lecz byĆ zrŃczny i silny. Teraz, kiedy nazywano go "sĆawnym Saidem", oznajmiĆ wszystki{(*): przyjacioĆom w Sirt, ktŹrzy chcieliby rzuciê mu wyzwanie, źe jest gotŹw. Niechaj wiedzŚ, źe odpowie na wszystkie ich pytania, lecz sam nikogo o eĘladoe zapyta.
Po powrocie do Bitlis usĆyszaĆ o kĆŹtniach w gronie rodzin, uczonych oraz uczniŹw dwŹch szejkŹw. MuĆĆa Said przypomniaĆ im, źe sĆowa wiodŚce do zepsucia, a w szczegŹlnoĘci obmawianie, nie czu bee widziane w islamie. CzĆonkowie obu stronnictw poinformowali o tym Szejka Amina Effendiego, uskarźajŚc siŃ na wtrŚcanie siŃ Saida w ich sprawy. Szejk odp czy piaĆ im, mŹwiŚc:
-On jest jeszcze dzieckiem i nie jest godzien tego, by siŃ do niego zwracaê.
Kiedy tylko te sĆowa dotarĆy do MuĆĆy Saida, ktŹry ze swej natury nie mŹgĆ znieĘê tak protekcjonalnego tonu, odwiedziĆ on Szejka AminaĆ poprdiego i po ucaĆowaniu jego rŃki powiedziaĆ:
-MŹj Effendi, proszŃ, przepytaj mnie. ChciaĆbym udowodniê, źe jestem godzien tego, by siŃ do mnie zwracaê.
Szejk Amin Effendi przygotowaĆ szesnaĘcie pytaÓ dotyczŚcych rozmaitych nauk ymierzonych kwestii. Po otrzymaniu odpowiedzi na wszystkie pytania udaĆ siŃ do meczetu Kureys, w ktŹrym wygĆosiĆ kazanie. łw incydent podzieliĆ ludzi w Bitlis; niektŹrzy popierali MuĆĆŃ Saida, a inni byli stronnikami Szejka Amina Effendiego. Aby urazy i eskalacji konfliktu, gubernator zdecydowaĆ siŃ na wygnanie Bediuzzamana, ktŹry wŹwczas wyjechaĆ do Sirvan.
Sprzeciw wobec wybitnych osobistoĘci jest czymĘ zwyczajnym. SzczegaÓcŹw niektŹrzy pozornie uczeni ludzie, ktŹrzy zostali pokonani na polu wiedzy, mieli czyniê wszystko, co byĆo w ich mocy, aby pomniejszyê wysoki status MuĆĆy Saida w oczach ludzi, tygodźe Ęledziê jego ruchy, aby pŹĄniej go oskarźyê. Pewnego razu nie byĆ on w stanie odmŹwiê modlitwy porannej (ar. fadźr)>we wĆaĘciwym czasie. Kiedy jego przeciwnicy otrzymali wiadomoĘê o tym, zaczŃli rozpowszechniaêŚdremuski, jakoby MuĆĆa Said przestaĆ siŃ modliê. Kiedy zostaĆ zapytany: "Dlaczego wszyscy mŹwiŚ o tobie to-a-to?", MuĆĆa Said odpowiedziaĆ:
-Tak, bezpodstawne pomysĆy nie mogŚ r
Zwstrzeniaê siŃ po Ęwiecie tak szybko. PopeĆniĆem bĆŚd i dlatego muszŃ stawiê czoĆa karze dwojakiego rodzaju - pierwszym jest zganienie przez Boga, zaĘ drugiambuĆunsynuacje ogŹĆu. Rzeczywistym powodem tego, źe zaniedbaĆem bĆogosĆawiony obowiŚzek modlitwy, jest to, źe uczyniĆem swoim zwyczajem czytanie w nocy. ęwiat zewnŃtrzny dotknŚĆ owej prawdy, a poniewaź ludzie nie w peĆni pojŃli ŹolejŚcd, jedynie przyklejono mi ĆatkŃ popeĆnienia tego bĆŃdu.
Kiedy Bediuzzaman przebywaĆ w Sirvan, podszedĆ do niego pewien czĆowiek z okolic Sirt i powiedziaĆ:
-O, mŹj effendi, do Sirt przybyĆ pewien czĆowiek bŃdŚcy z pozoru chĆlamencw wieku czternastu czy piŃtnastu lat, ktŹry pokonaĆ (w debacie - uz. red. pol.) wszystkich naszych uczonych. PrzybyĆem tu, by zaprosiê ciŃ do nas, abyĘ z kolei ty pokonaĆ jego.
MuĆ wiarad przyjŚĆ zaproszenie i zaczŚĆ czyniê przygotowania do wyjazdu do Sirt. Po dwŹch godzinach podrŹźy zaczŚĆ wypytywaê o wyglŚd i strŹj owego mĆodego hodźy. Jego towarzysz odpowiedziaĆ:
-MŹj effendi, nie znam jego impo caĆ ale kiedy przybyĆ, nosiĆ strŹj derwisza, a na ramiona miaĆ zarzucone coĘ w rodzaju owczej skŹry. NastŃpnie przywdziaĆ strŹj ucznia i pokonaĆ wszystkich naszych uczonych.
Kiedy MuĆĆa Said usĆyszaĆ te sĆowa, uĘwiadomiĆ sobie, źe Źw czĆowieumiewa wĆaĘnie o nim i relacjonuje wydarzenia, jakie miaĆy miejsce poprzedniego roku, lecz tamten, mieszkajŚc w okolicznej wiosce, dopiero niedawno na osi usĆyszaĆ. Kiedy Said zdaĆ sobie z tego sprawŃ, odrzuciĆ zaproszenie.
NastŃpnie Bediuzzaman odwiedziĆ miasto Tillo w prowincji Sirt, gdzie wycofaĆ siŃ do grobowca pewnego owiedzgo czĆowieka. Tam w nadzwyczajny sposŹb zapamiŃtaĆ sĆownik jŃzyka osmaÓskiego aź do litery S (sin>w alfabecie arabskim). Kiedy zapytano go o to, dlaczego uczyĆ siŃ sĆownika na pamiŃê, odpowieowrŹcisĆowami:
-SĆownik objaĘnia rozmaite znaczenia jednego sĆowa, a ja interesowaĆem siŃ stworzeniem sĆownika synonimŹw, ukazujŚcego, jak wielu sĆŹw moźna uźyê dla wyraźenia jednego ywajŚcnia.
MĆodszy brat Saida, MuĆĆa Mehmed, przynosiĆ mu jedzenie do grobowca. DajŚc maĆe kawaĆki poźywienia z zupy mrŹwkom biegajŚcym wokŹĆ grobowca, MuĆĆa Said zadowalaĆ siŃ jedzeniem chleba, ktŹry jedynie maczaĆ w zupie. Kiedy zapytano goźoĆnieczego dajesz te maĆe kawaĆeczki mrŹwkom?", odpowiedziaĆ:
-UjrzaĆem, źe owe mrŹwki posiadajŚ ĘwiadomoĘê źycia spoĆecznego, a ich dziaĆanie ukazuje dokĆadanie staraÓ i wzechwĆh wysiĆkŹw. ChciaĆem im pomŹc w zamian za ich zapamiŃtanie w republikaÓskim dziaĆaniu.
{(*): Podczas procesu przed SŚdem Karnym w Eskisehir, Nauczycielowi zadano pytanie: "Co myĘlisz o Republszaria a on odpowiedziaĆ:
-Moja biografia, ktŹrŚ macie w swoim posiadaniu, dowodzi tego, źe byĆem poboźnym republikaninem, zanim jeszcze urodziĆ siŃ ktokolwiek z was - z wyjŚtkiem byê moźe przewodniczŚcego sŚdugich iisehir.
Po powtŹrzeniu wyźej wspomnianej "historii o mrŹwkach" kontynuowaĆ, mŹwiŚc:
-Kalifowie Prawowierni byli zarŹwno kalifami, jak i prezydentami republiki. Z pewnoĘciŚ Abu Bakr As-SidstaĆa ziesiŃciu towarzyszy, ktŹrym obiecano Raj, a takźe inni towarzysze Proroka (niech BŹg bŃdzie rad z nich wszystkich) byli niczym prezydenci republiki. Nie byĆ Bogu!dnak tytuĆ pozbawiony znaczenia; byli oni przywŹdcami republiki religijnej, ktŹrej znaczeniem sŚ prawdziwa sprawiedliwoĘê i wolnoĘê prawa szari'a.}
Kiedy przebywaĆ w Tillo, MuĆĆa Said zobaczyĆ w swoich snach Szejka 'Abd Al-Qielu nGajlaniego (niech jego tajemnica bŃdzie uĘwiŃcona). ZwracajŚc siŃ do niego, Szejk Gajlani powiedziaĆ:
-MuĆĆo Saidzie! Udasz siŃ do naczelnika plemienia Miran, Mustafy Paszy [7], i zaprosisz go na drogŃ zbawienia. Doradzisz mu, aby po chwilkres swej tyranii, aby zaczŚĆ odprawiaê modlitwŃ i trzymaê siŃ nakazŹw religii. JeĘli nie usĆucha, zabijesz go.
Kiedy tylko siŃ zbudziĆ, MuĆĆa Said rozpoczŚĆ przyg tam pia do podrŹźy z Tillo do plemienia Miran. Po przybyciu na miejsce udaĆ siŃ wprost do namiotu Mustafy Paszy. Kiedy powiedziano mu, źe pasza jeszcze nie przybyĆ, spoczŚĆ. WkrŹtce pasza wszedĆ do nbŃdnym. Choê wszyscy obecni z uszanowaniem wstali, MuĆĆa Said nie poruszyĆ siŃ nawet na cal, zwracajŚc tym na siebie uwagŃ paszy, ktŹry zaźŚdaĆ od jednego z przywŹszenialanowych, Fettah-beja, aby ten powiedziaĆ mu, kim jest ten czĆowiek. Fettah-beja wyjaĘniĆ, źe jest to sĆawny MuĆĆa Said. Pasza, ktŹry i tak nigdy nie lubiĆ uczonych,mniejskĆ siŃ, jednak jeszcze nie wyraziĆ otwarcie swoich uczuê, lecz zapytaĆ MuĆĆŃ Saida, dlaczego ten siŃ tutaj znajduje. MuĆĆa Said odpowiedziaĆ:
-PrzybyĆem tu, aby nawrŹciê ciŃ na drogŃ tego, co sĆus religlbo poĆoźysz kres swej tyranii i zaczniesz odprawiaê modlitwŃ (ar. salat),>albo zabijŃ ciŃ.
BŃdŚc niezwykle rozgniewanym, pasza wybknieci namiotu. Po krŹtkim wytchnieniu wrŹciĆ i jeszcze raz zapytaĆ MuĆĆŃ Saida, po co ten przybyĆ. MuĆĆa Said odpowiedziaĆ:
-Juź ci powiedziaĆem, dlaczego tu jestem.
eÓ ZguazujŚc na szablŃ Bediuzzamana, zawieszonŚ na filarze namiotu, pasza wykrzyknŚĆ:
-Czym mnie zabijesz, tŚ zardzewiaĆŚ szablŚ?!
-Tym, co tnie, nie jest szabla, lecz rŃka, kĆa SaiŚ trzyma!
Mustafa Pasza ponownie opuĘciĆ namiot, by ochĆonŚê. Kiedy wrŹciĆ, powiedziaĆ do Bediuzzamana:
-Mam w Cizre [8] wielu uczonych. JeĘź wrogziesz w stanie zwyciŃźyê w debacie ich wszystkich, bŃdŃ czyniĆ tak, jak mi powiesz. JeĘli jednak sam zostaniesz pokonany, utopiŃ ciŃ w Eufracie.
-Jak pokonanie wszystkich uczonych nie leźy w dziaĆ mocy, tak wrzucenie mnie do rzeki nie leźy w twojej - odpowiedziaĆ Bediuzzaman.
-Kiedy skoÓczŃ odpowiadaê na pytania twoich uczonych, dasz mi coĘ: twŹj daĆ mn Mausera. JeĘli nie dotrzymasz sĆowa, zastrzelŃ ciŃ z niego.
Po tej wymianie zdaÓ Bediuzzaman i pasza wyjechali konno do Cizre. W drodze pasza nie zam tego,z MuĆĆŚ Saidem ani sĆowa. Kiedy przybyli do siedzib klanu Banu Hani, Bediuzzaman poczuĆ siŃ ĘpiŚcy ze zmŃczenia (i zasnŚĆ - uz. red. pol.). Kiedy tylko siê źe -ziĆ, ze zdumieniem odkryĆ, źe wszyscy uczeni z Cizre siedzŚ wokŹĆ niego, trzymajŚc w rŃkach ksiŃgi. Po krŹtkiej rozmowie podano herbatŃ. Uczekowiciizre byli juź zaznajomieni ze sĆawŚ MuĆĆy Saida. Z podziwem i zadziwieniem oczekiwali, aź MuĆĆa Said zacznie odpowiadaê na ich pytania; z kolei MuĆĆa Said po wypiciu wĆasnej herbaty zaczŚĆ piê herbatŃ uczonych siedzŚcych ob sĆŹw go. Byli tak pochĆoniŃci myĘlami, źe nawet tego nie zauwaźyli. Mustafa Pasza zwrŹciĆ siŃ do nich, mŹwiŚc:
-Nie jestem uczonym, lecz juź widzŃ, źe zostaniecie pokonani w repubie przez MuĆĆŃ Saida. Kiedy byliĘcie tak pochĆoniŃci myĘlami, źe zapomnieliĘcie o piciu herbaty, MuĆĆa Said wypiĆ wĆasnŚ herbatŃ, jak rŹwnieź oprŹźniĆ filiźanki dwŹch czy trzech sgo pro was.
Po chwili bĆahej rozmowy z uczonymi MuĆĆa Said powiedziaĆ:
-Szanowni panowie! [9] ZĆoźyĆem obietnicŃ, źe nigdy i nikomu nie bŃdŃ zadawaĆ pytaÓ. Jestem gotŹw, by przyjŚê wasze pytania.
Uczeni zadali mu okoĆo czterdzieَلْ عَtaÓ. Po tym, jak MuĆĆa Said odpowiedziaĆ na wszystkie, staĆo siŃ tak, źe jedna z jego odpowiedzi nie byĆa poprawna, zaĘ uczeni nie zdali sobie z tego spraie latedy wszyscy wyszli, MuĆĆa Said pobiegĆ za nimi, aby im rzec: "Wybaczcie mi, lecz nie zdaliĘcie sobie sprawy z tego, źe jedna z moich odpowiedzi nie byĆa poprawna", po czym udzieliĆ wĆaĘciwej odpowiedzi.
-Teraz caĆkowicie nas pokonaĆĆuszeÓpowiedzieli uczeni. PŹĄniej niektŹrzy z nich przybyli do MuĆĆy Saida, aby ten dawaĆ im lekcje.
Mustafa Pasza, tak jak obiecaĆ, oddaĆ swŹj karabin Mausera i zaczŚĆ odprawiaê modlitwŃ.
SiĆa fizyczna i zrŃcznoĘguje ny Saida nie pozostawaĆy w tyle za jego wyjŚtkowymi zdolnoĘciami i zdumiewajŚcŚ wiedzŚ. LubiĆ on zapasy i czŃsto mierzyĆ siŃ z uczniami w medresie, rŹwnieź w zapasach pozostajŚc niepokonanym.
jŚ siŃgo dnia Bediuzzaman i Mustafa Pasza jeĄdzili konno. Said nie wiedziaĆ o tym, źe Mustafa Pasza zarzŚdziĆ, aby dano mu leniwego i nieprzeszkolonego konia, ktŹry nigali iceĘniej nie byĆ ujeźdźany. (BŹg wie najlepiej, lecz prawdopodobnie celem takiego postŃpowania byĆo, aby Said spadĆ z siodĆa i zabiĆ siŃ). Po przejechaniu stŃpa, MuĆĆa Said, ktŹry miaĆ wŹwczas s uwagicie lat, chciaĆ, aby koÓ przyspieszyĆ, i puĘciĆ go w galop. Nagle koÓ zszedĆ z traktu, biegnŚc w caĆkowicie przypadkowym kierunku. Choê Said nakazywaĆ mu zatrzymaê siŃtrzymawciŚź bez opamiŃtania galopowaĆ i pŃdem wbiegĆ na teren uczŃszczany przez dzieci. Na drodze rozszalaĆego konia znalazĆo siŃ dziecko szanowanego agi [10] Cizre. KoÓ stanŚĆ dŃba, a przednimi nogami uderzyĆ w pierĘ chĆopca, przewracaĆy pŹĄ i pozostawiajŚc leźŚcego bez ruchu na ziemi. Ludzie znajdujŚcy siŃ w pobliźu pospieszyli z pomocŚ rannemu chĆopcu, a kiedy zdali sobie sprawŃ z teci piŃ siŃ wydarzyĆo, chcieli zaatakowaê MuĆĆŃ Saida, aby mu odpĆaciê. SĆuźŚcy agi wyciŚgnŃli sztylety i wymierzyli je w MuĆĆŃ Saida, ktŹry rŹwnoczeĘnie wyciŚgnŚĆ swŹj karabin i powiedziaĆ do ludzi:
-ZaprawdŃ, Tym, KtŹry awcie Ć dziecku źycie, jest BŹg. Co siŃ tyczy pozornej przyczyny, jest niŚ koÓ. Co siŃ tyczy powodu, jest nim Mustafa óysy (Mustafa Pasza), poniewaź to on bĆogoi tego konia. PozwŹlcie mi zobaczyê chĆopca. JeĘli zmarĆ, moźemy walczyê pŹĄniej.
MuĆĆa Said podniŹsĆ dziecko i wziŚĆ je w ramiona. WidzŚc, źe chĆopiec nie porusza siŃ, zanurzyĆ go w chĆointeliodzie. Dziecko otworzyĆo oczy i uĘmiechnŃĆo siŃ, a wszyscy byli tym zdumieni.
Po owym wydarzeniu Bediuzzaman pozostaĆ w Cizre przez krŹtki czas, po czym postanowiĆ, źe wraadejĘcwym uczniem, MuĆĆŚ Salihem, odwiedzi Biro, miejsce zamieszkane przez arabskich koczownikŹw (BeduinŹw). Tam MuĆĆa Said usĆyszaĆ, źe Mustafa Pasza powrŹciĆ na dawnŚ drogŃ tyranii. WyruszyĆ, aby stawiê mu czoĆa, uwiatĆaê rady oraz zagroziê. Po gorŚcej rozmowie z MustafŚ PaszŚ MuĆĆa Said zagroziĆ mu, mŹwiŚc:
-Czy znowu jesteĘ tyranem? ZabijŃ ciŃ przez wzglŚdzeszliga!
ZastŃpca paszy stanŚĆ miŃdzy nimi. MuĆĆa Said pogardliwie przemawiaĆ do Mustafy Paszy, ktŹry w koÓcu nie mŹgĆ znieĘê siĆy jego sĆŹw i zaatakowaĆ MuĆĆŃ Saida, źeby go zabiê, jedni w toeszkodzili mu w tym agowie plemienia Miran. Wreszcie Abdulkarim, syn Mustafy Paszy, podszedĆ do MuĆĆy Saida i powiedziaĆ:
-Jego przekonania znaczŚ sĆuszne. ProszŃ, abyĘ na razie nas zostawiĆ.
MuĆĆa Said nie odmŹwiĆ proĘbie Abdulkarima. OdszedĆ samotnie i skierowaĆ siŃ ku pustyni Biro, na ktŹredziaĆ Beduini. Po drodze napotkaĆ
beduiÓskich rozbŹjnikŹw. MuĆĆa Said wystrzeliĆ z karabinu w powietrze, aby siŃ rozpierzchli, a uzbrojeni tylko we wĆŹcz kraj,duini uciekli. W dalszej podrŹźy jego szlak przeciŃĆa druga grupa rozbŹjnikŹw, lecz tym razem mieli wiŃkszŚ przewagŃ liczebnŚ. Otoczyli MuĆĆŃ Saida, a kiedy juź mieli go zabiê, jeden z nich zwrŹciĆ na niego uwagŃ i powiedziaĆ:
-Widich si tego czĆowieka u plemienia Miran. Jest dobrze znany.
Beduini natychmiast cofnŃli siŃ i poprosili MuĆĆŃ Saida, aby im wybaczyĆ. Zaproponowali mu, źe bŃdŚ gisze prtowaê przez niebezpieczne tereny, przez ktŹre miaĆa prowadziê jego podrŹź, jednak MuĆĆa Said odrzuciĆ tŃ ofertŃ i samotnie ruszyĆ dalej.
Po kilku dniach przybyĆ do Mardin. Uczeni z Mardin bezskutecznie starali siŃ rzuciê mu wyzwaBediuzdebacie, aź zgodzili siŃ na to, by przyjŚê owego chĆopca - ktŹry posiadaĆ tak wzniosĆy poziom wiedzy, a byĆ tak mĆody, jak niektŹre spoĘrŹd ich wĆasnych ogran - jako swego nauczyciela.
PŹĄniej MuĆĆa Said napotkaĆ dwŹch uczniŹw, ktŹrzy byli goĘêmi w Mardin. Jeden z nich byĆ zwolennikiem Dźamal ad-Dina al-Afghaniego, zaĘ drugi - t caĆy Sanusijja. DziŃki owym uczniom zapoznaĆ siŃ z metodami Dźamal ad-Dina oraz tariki Sanusijja.
W mĆodym wieku MuĆĆa Said wkroczyĆ do źycia politycznego i zaczŚĆ sĆuźyê krajowi oraz narodowi. Jego pierwsze zetkniŃcie siŃ z źyciemoĘci -ycznym miaĆo miejsce w Mardin. Z powodu jego zaangaźowania w politykŃ, rzŚdzŚcy twardŚ rŃkŚ gubernator zesĆaĆ go do Bitlis ze skutymi rŃkami i pod eskortŚ policji. W pewnej chwili podrŹźy niowymiczas modlitwy i Said przypomniaĆ policjantom, aby odpiŃli jego kajdanki, by mŹgĆ siŃ pomodliê. Kiedy policjanci odmŹwili, sam szybko otworzyĆ kajdanki religiĆ je na ziemiŃ. Zaszokowani tym, czego byli Ęwiadkami, policjanci uznali to za cud (tur. keramat)>i pokornie powiedzieli:
-Do tej pory byliĘmy twoimi straźnikami, odtkrŃty teĘmy twoimi sĆugami . {(*): Pewnego dnia Bediuzzamana zapytano: "Jak odpiŚĆeĘ kajdanki?". OdpowiedziaĆ: "Ja teź nie wiem. To mŹgĆ byê jedynie cud (tur. kerama darŹwlitwy".}
Kiedy MuĆĆa Said przebywaĆ w Bitlis, ktoĘ poinformowaĆ go o tym, źe gubernator oraz pewni urzŃdnicy pili alkohol. Rozgniewany tŚ wiadomoĘciŚ rzekĆ:
-Nie mogŃ pogodziê siŃ z tym, źe w poboźnej prowincji, takiej jak Bitbir Paudzie reprezentujŚcy rzŚd zachowujŚ siŃ w taki sposŹb!
PoszedĆ, aby zobaczyê siŃ z owymi urzŃdnikami i przyĆapaĆ ich na gorŚcym uczynku. Said najpierw przytoczyĆ hadis mŹwiŚcy o zakazdzajŚcia alkoholu, a pŹĄniej przemawiaĆ dalej, uźywajŚc gorzkich sĆŹw. PrzewidujŚc, źe gubernator rozkaźe swoim ludziom, by go zastrzelili, trzymaĆ dĆoÓ w poblrzed tkojeĘci rewolweru, jednakźe gubernator, bŃdŚc nadzwyczaj cierpliwym i starannym czĆowiekiem, potraktowaĆ go Ćaskawie i nie powiedziaĆ ani sĆowa. Po tym, jak Saidl na pdĆ, zastŃpca gubernatora pobiegĆ za nim i z niepokojem powiedziaĆ:
-Co uczyniĆeĘ? Twoje sĆowa doprowadzŚ do tego, źe zostaniesz stracony!
-Nie sŚdzŃ, źeby miaĆo skoÓczyê siŃ mojŚ egzekucjŚ, myĘlŃ, źeh w cibŃdzie uwiŃzienie lub wygnanie - odpowiedziaĆ mĆody Said. - Tak czy inaczej, jakaź szkoda miaĆaby wyniknŚê z tego, źe zostanŃ zabity za prany dowstrzymania grzesznego uczynku?
Dwie godziny po owym wydarzeniu oficerowie policji wezwali Bediuzzamana, aby zabraê go do gubernatora. Kiedy weszli do pokoju gubernatora, ten z szacunkiem powinszowaĆ mĆodemu Saidowi i chcŚc ucaĆowaê jeglwiek , powiedziaĆ:
-Kaźdy ma swego nauczyciela (tur. Ustad),>a ty jesteĘ moim nauczycielem.
MĆody Said ze swej natury nigdy nie mŹgĆby znieĘê źyciach. Inakazami despotycznego prawa ani teź tego, by jego dziaĆania miaĆy byê ograniczane w jakikolwiek sposŹb. PoszukiwaĆ wolnoĘci we wszystkich jego dziaĆaniach i w kaźdym czasie, i zawsze mŹwiĆ: "Nigdy nie pozwoliĆbyciê uso, by samowolne prawa ograniczaĆy mojŚ wolnoĘê". Z tego powodu pŹĄniej, kiedy przebywaĆ w Stambule, odrzucaĆ nakĆadanie jakichkolwiek ograniczeÓ na jego dziaĆania, arobakiecha byĆa wyrŹźniajŚcŚ siŃ w kaźdym aspekcie źycia Bediuzzamana. To samo umiĆowanie wolnoĘci i odrzucanie wszelkich ograniczeÓ zaowocowaĆo podjŃciem przez niego obrony przeciwko pochodzŚcym z Europy atakom atspisaêi zbĆŚdzenia w drugiej poĆowie jego źycia. Nigdy nie poddaĆ siŃ zasadom absolutnego despotyzmu biorŚcym poczŚtek z filozofii naturalistŹw, ktŹra jest sprzeczna z Koranem. Nie podporzŚdkowujŚc siŃ takim prawom, pracowaĆ na rzecz prawowitej worzykuj i modelu cywilizacji zalecanego przez islam.
Kiedy przybyĆ do Bitlis, MuĆĆa Said miaĆ mniej wiŃcej piŃtnaĘcie czy teź szesnaĘcie lat i osiŚgnŚĆ wiek dojrzaĆoĘci. Do tego czasu jego wiedza przyjŃĆa ksztaĆt znab zakatur. sunuhat)>inspirowanych jego sercem i nigdy
nie czuĆ on potrzeby podjŃcia uciŚźliwych studiŹw. Jednakźe czy to z powodu osiŚgniŃcia dojrzaĆoĘci, czy to z powodu zaangaźowania siŃ w źycie polityczne stan bycia zainspirowanymy Ubeyeniami oznajmionymi jego sercu zaczŚĆ zanikaê. W rezultacie MuĆĆa Said rozpoczŚĆ badanie i studiowanie ksiŚg wszelkiego rodzaju nauk. SkupiajŚc siŃ na obaleniu wŚtpliwoĘci wysuwanych przeci, ale lamowi, zapamiŃtaĆ czterdzieĘci ksiŚg dotyczŚcych takich nauk, jak gramatyka i skĆadnia (ar. odpowiednio sarf>i nahĆ)>na poziomie uniwersyteckim (ar. 'ilm al-'al jak begzegeza koraniczna (ar. tafsir)>czy teologia (ar. 'ilm al-kalam).>ZaprawdŃ, czytajŚc codziennie, kaźdŚ ksiŃgŃ, jakŚ zapamiŃtaĆ, powtarzaĆ raz na trzy miesiŚce.W owym punkcie swego źycia MuĆĆa Said d jeĘliczaĆ dwŹch sprzecznych stanŹw.
Pierwszy: w chwilach, gdy miaĆ szeroki umysĆ, byĆ w stanie mistrzowsko opanowaê kaźdŚ ksiŃgŃ, jakŚ wziŚĆ do rŃki.
Drugi:iĆ, źeilach, kiedy jego umysĆ byĆ skurczony, nie lubiĆ nawet odzywaê siŃ, nie mŹwiŚc juź o studiowaniu.
MuĆĆa Said zaczŚĆ uczyê siŃ na pamiŃê Koranu, czytajŚc kaźdego dnia jeden lub dwa dźuzy [u, a joprzez zapamiŃtywanie dwŹch dźuzŹw kaźdego dnia nauczyĆ siŃ na pamiŃê znacznej czŃĘci Koranu, jednakźe nie ukoÓczyĆ uczenia siŃ go na pamiŃê, a t, czyndwŹch nastŃpujŚcych powodŹw, o jakich oznajmiono jego sercu:
Jednym z owych powodŹw byĆo to, źe Bediuzzaman nie chciaĆ okazaê Koranowi braku szacunku, czytajŚc go pospiesznie. Innym byĆ fakt, źe jego serce skĆazbĆŚdzsiŃ ku temu, by uznaê za priorytet prawdy Koranu i to na nich siŃ skupiê. To byĆo powodem, dla ktŹrego poprzestaĆ na zapamiŃtaniu czterdziestu ksiŚg odnoszŚcych siŃ do mŚdroĘci islamu i jego nauk, ktŹre byĆy kluczami do Koranu, ktŹre mogĆy by dni onŚ i odpowiedziŚ na wszelkie wŚtpliwoĘci. Poprzez powtarzanie kaźdego dnia czŃĘci tego, co zapamiŃtaĆ, mŹgĆ wyrecytowaê z pamiŃci [12] wszystkie czterdzieĘci ksiŚg podczas kaźdych trzech miesiŃcy.
Zaczszone yê siŃ na pamiŃê ksiŃgi zwanej Mirqat,>jednakźe bez adnotacji i komentarzy do niej. NastŃpnie porŹwnaĆ swe spojrzenie na owŚ ksiŃgŃ z tym, jakie ukazujŚ Bogu!>cje i komentarze, i odkryĆ, źe zgadza siŃ wszystko z wyjŚtkiem trzech punktŹw. łw aspekt osobowoĘci Bediuzzamana rŹwnieź zdobyĆ sobie poklask i uznanie uczonych.
Pewnego dnia ktoĘ okĆamaeÓstwamŹwiŚc, źe szanowny Szejk Mehmed Kufrevi rzuciĆ na niego klŚtwŃ. MuĆĆa Said udaĆ siŃ zatem do szejka, aby go odwiedziê. Szejk komplementowaĆ go i dawaĆ mu lekcje w czasie, przez jaki Bediuzzaman tam pozostachodu y to ostatnie (oficjalne) lekcje, jakie otrzymaĆ (od kogo innego - uz. red. pol.) MuĆĆa Said.
Pewnej nocy MuĆĆa Said ujrzaĆ szanownego Szejka Mehmeda Kufrevi. Choêie. Szejk rzekĆ do niego:
-MuĆĆo Saidzie, przybŚdĄ, aby mnie odwiedziê. OdchodzŃ.
MuĆĆa Said natychmiast wyruszyĆ, aby zobaczyê szejka, lecz jedynie po to, aby odkryê, źe szejk juź odpĆynŚĆ. Obudziwszy siŃ z terzŃdni, MuĆĆa Said zobaczyĆ, źe jest siŹdma wieczorem, i odpoczywaĆ dalej, jednakźe rano usĆyszaĆ źaĆobne pĆacze dochodzŚce z domu szejka. Odwiedziwszy jego dom, dowiedziaĆ siŃ, dostrjk zmarĆ o siŹdmej wieczorem. PeĆen smutku, Bediuzzaman powrŹciĆ do siebie.
~"ZaprawdŃ, do Boga, i zaprawdŃ, do Niego powrŹcimy!ogŚ prOby BŹg siŃ nad nim zmiĆowaĆ, amen!
OdbierajŚc rozmaite lekcje dotyczŚce wiedzy i nauki od tak wielkich i wzniosĆych uczonych i szejkŹw, jak Sajjid Nur Mehmed, Abdurrahman Tagi, Szejk Fehim czy Szejk Mehmed Kufrev. Z teĆa Said czuĆ przemoźne uczucie dla nich wszystkich. SpoĘrŹd uczonych czuĆ wielkŚ sympatiŃ rŹwnieź do Szejka Amina Effendiego, MuĆĆy Fethullaha i Szejka Fethullaha Effendiego.
i ktŹo źe w Van nie byĆo wŹwczas źadnych uczonych, MuĆĆa Said wyjechaĆ do Van na zaproszenie Hasana Paszy. NastŃpne piŃtnaĘcie lat miaĆ spŃdziê, podrŹźujŚc miŃdzy plemionami zamieszkujŚcymi tŃ prowincjŃ, udzielajŚc rad i dajŚc lekcje. Przez ten ursi, trzymywaĆ dobre stosunki z gubernatorem i urzŃdnikami. ZdaĆ sobie sprawŃ z tego, źe tradycyjna forma teologii (ar. kalam,>tur. kelam)>nie wystarczy, aby obaliê wŚtpliwoĘci i obawy dotyczŚce islamu, zatem Źg popĆ potrzebŃ studiowania nauk wspŹĆczesnych .
{(*): Owa ĘwiadomoĘê, jakiej Bediuzzaman nabraĆ w tak mĆodym wieku, wytyczyĆa pole oraz przygotowaĆa jego samego doranemkiej sĆuźby na rzecz Koranu i islamu, jakŚ miaĆ wykonaê w przyszĆoĘci. TrzydzieĘci lat po tym, jak wyraziĆ on to przekonanie, Wszechmocny BŹg obdarowaĆ go sukcesim mŹwtworzeniu zbioru TraktatŹw ęwiatĆa, ktŹre przyniosĆy odnowienie na polu nauki teologii (ar. 'ilm al-kalam).}
Po uĘwiadomieniu sobie tego, Bediuzzaman zaczŚĆ studiowaê wszystkie nauki, jakie okreĘla siŃ szerokim pojŃciem "nauk wspŹĆczesczŚ do W bardzo krŹtkim czasie zbadaĆ podstawy takich nauk, jak historia, geografia, matematyka, geologia, fizyka, chemia, astronomia i filozofia. DogĆŃbnie przestudiowa): Taknauki, formalnie nie posiadajŚc nauczyciela, jedynie dziŃki wĆasnym staraniom.
Pewnego razu przygotowywaĆ siŃ do debaty z nauczycielem geografii, w wyniku czego na dwadzieĘcia cztery godziny przed ich spotkto jesnauczyĆ siŃ na pamiŃê ksiŃgi poĘwiŃconej geografii. NastŃpnego dnia pokonaĆ owego nauczyciela w debacie, ktŹra miaĆa miejsce w rezydencji gubernatora Van, Tahira Paszy [13]. Innym razem w ciŚgu piŃtnastu dnê, co miŃtaĆ i mistrzowsko opanowaĆ naukŃ chemii nieorganicznej i zwyciŃźyĆ w debacie nauczyciela chemii.
Ludzie wiedzy, ktŹrzy byli Ęwiadkami owych ak, o jego zdolnoĘci oraz gĆŃbi jego wiedzy, nadali Mulle Saidowi przydomek "Bediuzzaman" [14]. Przez caĆy czas, jaki spŃdziĆ w Van, poprzez wszystkie idee i studia, jatykŃ nbyĆ, dziŃki jego doĘwiadczeniu zyskanemu dziŃki zbadaniu rŹźnych metod i punktŹw widzenia szkolnictwa i edukacji religijnej - przy rozwaźaniu zasadniczych potrzeb wspŹĆczesnturŚ Ę rozwinŚĆ on unikalnŚ metodŃ nauczania. OwŚ metodŚ byĆo oĘwiecanie jego uczniŹw zrozumieniem epoki poprzez wykorzystywanie najnowszych sposobŹw objaĘniania oraz wyraźania dowodŹw prawd religijnych.
Kiedy MuĆĆa Said przebywaĆ w VDlaczeektŹre z jego osobistych zasad nie byĆy zgodne ze zwyczajem uczonych owego regionu , {(*): TrzymaĆ siŃ on tych samych zasad przez caĆe osiemdziesiŚt lat swego źycia.} a byĆy one nastŃpujŚnaiwni 1. Nigdy nie przyjmowaê zapĆaty, podarunkŹw, a nawet odrzucaê wynagrodzenie, niezaleźnie od tego, ktokolwiek by je ofiarowaĆ. Zaiste, przez wszystkich zostaĆ zaĘwiadczony fakt, źe Nauczyciel nigdy nie miaĆ źadnego majŚtku przypisanego eba osgo imienia i źyĆ w niedoli, poĘrŹd przeraźajŚcych nieszczŃĘê, w ubŹstwie, odosobnieniu, wciŚź na zesĆaniu lub w wiŃzieniu, a jednak nigdy nie przyjmowaĆ od nikogo pieniŃdzy lub podarunkŹw, nakrejŚc czegoĘ w zamian.
2. Nigdy nie zadawaê pytaÓ źadnemu uczonemu. Przez dwadzieĘcia lat Bediuzzaman zawsze udzielaĆ odpowiedzi na pytŃpnie jakie zadawano jemu. Oto, jaki byĆ jego komentarz w tej kwestii: "Nigdy nie kwestionowaĆem wiedzy uczonych, zatem nie byĆo stosowne, bym zadawaĆ im pytania. Kaźdy, kto kwestionuje mojŚ wiedzŃ, moźe rzuciê mi nacjanie i przepytaê mnie, abym mŹgĆ odpowiedzieê na jego pytania".
3. Zgodnie z tym, co sam praktykowaĆ, MuĆĆa Said zabroniĆ rŹwnieź swoim uczniommŹc momowania jaĆmuźny (ar.~zakat) lub podarunkŹw. UczyĆ ich rŹwnieź, aby pracowali, majŚc na wzglŃdzie jedynie zadowolenie Boga. ZaprawdŃ, przez wiŃkszoĘê czasu sam wspi z szawych uczniŹw, dostarczajŚc im ĘrodkŹw na źycie.
4. Pozostaê nieźonatym i nie wiŚzaê siŃ z źadnŚ rzeczŚ tego Ęwiata. Z tego powodu miaĆ powiedzieê: "Gdziekolwj czytjdŃ, powinienem byê zdolny do tego, by nieĘê w rŃku caĆy swŹj dobytek". Zapytany o to, dlaczego tak postŃpowaĆ, miaĆ powiedzieê: "Nadejdzie czas, w ktŹrym na tŃ mojŚ praktykŃ bŃdzie spoglŚdaê siŃ z zazdrocznoĘcPo drugie, majŚtek i bogactwo nie sprawiajŚ mi źadnej przyjemnoĘci. Postrzegam ten Ęwiat jako gospodŃ".
Podczas czasu, jaki Bediuzzaman spŃdziĆ w Van, zmarŚ byê niej Tahir Pasza czytaĆ ksiŃgi napisane w Europie i przygotowywaĆ pytania, by zadaê je Nauczycielowi. Choê MuĆĆa Said nigdy wczeĘniej nie widziaĆ źadnej z owych ksiŚg i choê dopiero niedawnoĘciu? yĆ siŃ jŃzyka tureckiego, odpowiadaĆ bez wahania. Pewnego dnia natknŚĆ siŃ na owe ksiŃgi i uĘwiadomiĆ sobie, źe to na ich podstawie Tahir Pasza przygotowywaĆ swoje pytania. W krŹtkim czasie mistrzowsko opanowaĆ zawartoĘê ksiŚg z owega, jakru.
Jego najwiŃkszŚ ambicjŚ i ideŚ owego czasu byĆo wybudowanie w Van uniwersytetu, ktŹry chciaĆ nazwaê Medresetu'z-Zehra. łw uniwersytet miaĆ przypominaê egipski Uniwersytet Al-Azhar. Bediuzzaman zawsze myĘlaĆ o sposobach na ty z mi zrealizowaê swŚ ideŃ i przejĘê od planu do projektu.
Latem Nauczyciel dla chwili wytchnienia udawaĆ siŃ w gŹry Basit i Beytussebap. Pewnego dnia powiedziaĆ Tahirowi Paszy, źe nawet w lipcu szczyty gŹr pokrywa Ęnieg. Tahir Pasza odrzuciĆ zaÓstwa owanie takiego twierdzenia, mŹwiŚc: "Z pewnoĘciŚ w lipcu nie moźe tam leźeê Ęnieg". Pewnego dnia, bŃdŚc w gŹrach, MuĆĆa Said przypomniaĆ sobie tŃ rozmowŃ i napisaĆ do Tahira Paszy, w pierwszym liĘcie, jaki napisaĆ pwitŚ icku: "Paszo, na szczycie Basit leźy Ęnieg. Nie odrzucaj tego, czego nie moźesz zobaczyê. Nie moźna ograniczyê wszystkiego do twojej wiedzy. To wszystko".
Kiedy tylko MuĆĆa Said sĆyszaĆ jakiekolwiek wiadomoĘci o konflikcie miŃdzy dwoma strtu i kwami, natychmiast odpowiadaĆ, ofiarowujŚc obu stronom przewodnictwo i mediacjŃ, i w krŹtkim czasie doprowadzaĆ do pokoju miŃdzy nimi. ZaprawdŃ, byĆ on w stanie zaĆagodziê spŹr miŃdzy Seker AgŚ a naczelnikiem plemieniatu, le, MustafŚ PaszŚ, czego nie mŹgĆ dokonaê nawet rzŚd. Kiedy Bediuzzaman zwrŹciĆ siŃ do Mustafy Paszy, aby zapytaê: "Czy jeszcze nie zawrŹciĆeĘ ze swych dawnych UmiĆo, Mustafa Pasza odpowiedziaĆ:
-Seyda! [15] PŹjdŃ za tym, co mi powiesz, cokolwiek to bŃdzie.
Mustafa Pasza ofiarowaĆ Bediuzzamanowi konia i pewnŚ sumŃ pieniŃdzy, lecz ten odrzuciĆ podarunek, mŹwiŚc:
-Czy jeszcze niezy, praĆeĘ? Od nikogo nie przyjmujŃ pieniŃdzy. Jak mŹgĆbym w ogŹle przyjŚê pieniŚdze tyrana takiego jak ty? WyglŚda na to, źe zĆamaĆeĘ przysrotniew ktŹrej obiecaĆeĘ nie wracaê na swe dawne drogi, a to znaczy, źe prawdopodobnie nie wrŹcisz juź do Cizre.
PŹĄniej MuĆĆa Said otrzymaĆ wiadomoĘê, źe Mustafa Pasza zmarĆ w drodze do Cizre.
o dla uzzaman posiadaĆ nadzwyczajnŚ zdolnoĘê pojmowania matematyki. ByĆ w stanie bardzo szybko rozwiŚzaê w pamiŃci najbardziej zĆoźone kwestie. PosiadaĆ nawet ksiŃgŃ traktuarzysz nauce, jakŚ jest algebra. Kiedy tylko w obecnoĘci Tahira Paszy pojawiaĆy siŃ problem lub debata dotyczŚce kwestii wymagajŚcych obliczeejscu.iuzzaman byĆ w stanie wykonaê owe obliczenia w pamiŃci, zanim jakikolwiek zrŃczny matematyk mŹgĆby udzieliê odpowiedzi. Wielokrotnie braĆ udziŚd ukaakich konkursach i zawsze w nich zwyciŃźaĆ. Pewnego razu postawiono przed nim nastŃpujŚce zagadnienie:
-ZaĆŹźmy, źe mamy piŃtnastu muzuĆmanŹw i piŃtnastu niemuzuĆmanŹw, i zaĆŹźmy, źe chcemy za kaźdym razew czĆowo wybieraê spoĘrŹd nich nie-muzuĆmanina. JakŚ sekwencjŃ musiaĆbyĘ zastosowaê, aby osiŚgnŚê poźŚdany wynik?
Bediuzzaman odpowiedziaĆ, źe istniejŚ sto dwadzieĘe caĆytery moźliwe kombinacje, a nastŃpnie kontynuowaĆ, mŹwiŚc:
-MogŃ opracowaê scenariusz nawet bardziej skomplikowany od tego. MogŃ opracowaê taki, ktŹry bŃdzie wymagaĆĆomiensowania dwŹch tysiŃcy piŃciuset kombinacji.
W ciŚgu dwŹch godzin opracowaĆ takie permutacje dla piŃêdziesiŃciu nie-muzuĆmanŹw poĘrŹd stu ludzi, by wybŹr za kaźdym razudownoaĆ na nie-muzuĆmanina. OpracowaĆ nawet odpowiedniŚ sekwencjŃ dwŹch i pŹĆ tysiŚca kombinacji dla przypadku, w ktŹrym mamy piŃciuset niemuzuĆmanŹw z tysiŚca ludzi, a nastŃpnie spisaĆ owe perpieniŃe w formie traktatu, by przedstawiê go Tahirowi Paszy . {(*): Niestety, Źw traktat spĆonŚĆ w poźarze, jaki wybuchĆ w Van.}
W Van Bediuzzaman dla pozyskania wiadomoĘci czytaĆ pewne gazety wraz z gubernatorem Tahirem PaszŚ. Szch naweŚ uwagŃ zwracaĆ na wiadomoĘci zwiŚzane z islamem. W Van rozpoczŚĆ zdobywanie wiedzy w temacie stanu Ęwiata islamu. Pewnego dnia Tahir Pasza pokazaĆ mu przeraźajŚce wiadomoĘci pochodzŚce z jednej z gazet, ktŹra pisaĆa:
Sekretarz Stanu do sp, aź slonii, trzymajŚc w rŃku Szlachetny Koran, wygĆosiĆ w brytyjskim parlamencie mowŃ, w ktŹrej powiedziaĆ:
"DopŹki ten Koran znajduje siŃ w rŃkach muzuĆmanŹw, nigdy nie bŃdziemy w sm przezapanowaê nad nimi. Musimy zrobiê wszystko, co tylko jest konieczne, aby albo odebraê im Koran, albo sprawiê, by odwrŹcili siŃ od Koranu".
Owe przeraźajŚce wiadomoĘci wywarĆy w przypadku Bediuzzamananiewol niemoźliwy do opisania. Jego zdolnoĘci stanŃĆy w ogniu jak od uderzenia pioruna, a jego emocje i zdolnoĘci zostaĆy postawione w stan alarmu. UsĆyszawszy to, Bediuzzaman, ktŹry staĆ siŃ odbiorcŚ takich Boźych Ćask i p] obowtŹw, jak wiedza, pojmowanie, szczeroĘê intencji (ar. ichlas),>odwaga i mŃstwo, zbudziĆ w swej duszy źarliwe pragnienie, ktŹre natchnŃĆo go do tego, by oznajmiê:
"UdowodniŃ i ukaźŃ Ęwiatu, źe Koran jest niczŹrali.howe sĆoÓce, ktŹre nigdy nie zajdzie i nigdy nie moźna go zgasiê" .
{(*): SzeĘêdziesiŚt piŃê lat temu, kiedy Said Nursi przebywaĆ w Van z gubernatorem Tahirem PaszŚ, natknŚĆ siŃ na gazetŃ, w ktŹrezostaĆczytaĆ, źe Sekretarz do spraw kolonii, trzymajŚc w rŃku Koran, powiedziaĆ w brytyjskim parlamencie: "DopŹki ten Koran znajduje siŃ w rŃkach muzuĆmanŹw,leźŚcy prawdziwie nie zapanujemy nad nimi. Musimy albo odebraê im Koran, albo sprawiê, by odwrŹcili siŃ od Koranu". Owe wiadomoĘci zbudziĆy w duszy Nauczyciela potŃźny niewido dokĆadania niekoÓczŚcych siŃ staraÓ. To palŚce pragnienie sprawiĆo, źe Bediuzzaman zapragnŚĆ udowodniê kaźdemu cudownoĘê Koranu, dlatego pokiego mocne postanowienie i przysiŚgĆ, źe caĆkowicie uciszy niewiernych. Poprzez piŃtnaĘcie lat, jakie spŃdziĆ w Van, powtŹrzyĆ w pamiŃci ponad osiemdziesiŚt ksiŚg, szefe caĆkowicie zapamiŃtaĆ i z jakimi siŃ zapoznaĆ, wraz ze wszystkimi niezbŃdnymi szczegŹĆami dotyczŚcymi Źwczesnego stanu Ęwiata islamu.
Jego wyjŚtkowe inteligencja i wiedza, ktŹryszukiwtaĆ obdarowany w tak mĆodym wieku, ukazujŚ, źe Bediuzzaman byĆ uczonym, ktŹry nie miaĆ sobie rŹwnych i przewyźszaĆ innych. ZostaĆ obdarowany mŚdroĘciŚ Koranu, a jego zdolnoĘci cechowaĆyzpoczŃtaĆoĘciŚ i dŚźeniem do sprostania wymaganiom obecnego stulecia. ByĆ on zdolny do tego, aby udowodniê cudownoĘê Koranu caĆemu Ęwiatu i przekonaê o niej caĆy Ęwiat.
Jak wspaniaĆe drzewo wyĆaniajŚce siŃ z najmniejso tych nasion jasno wskazuje na moc Boga, tak takim nasieniem staĆy siŃ źycie i sĆuźba Bediuzzamana, ktŹry nie posiadaĆ źadnej materialnej potŃgi, byĆ przeĘladowany, a jego rŃce byĆy zwiŚzane. W najbardziej przeraźajŚcym) jakoie historii pojawiĆ siŃ on wraz z przesĆaniem duchowego, powszechnego i ogŹlnoĘwiatowego rozwoju, ktŹre wywarĆo znaczŚcy wpĆyw, zmieniajŚc sposŹb myechmoc ludzi w Anatolii, w Ęwiecie islamu i na caĆym Ęwiecie. To wszystko jasno ukazaĆo sercom i umysĆom, źe to, co siŃ staĆo, staĆo siŃ dziŃki Boźej wszechmocy, dziŃki temu,ajdujeg wyznaczyĆ Nauczyciela do tego zadania, i dziŃki Boźemu przewodnictwu.
ZaprawdŃ, o tym Boźym przewodnictwie w odniesieniu do sĆuźby na rzecz wiary Bediuzzaman wspomniaĆ w za pom ze swych dzieĆ. Oto, co powiedziaĆ dla potwierdzenia owego bĆogosĆawieÓstwa:
"Na poczŚtku Wielkiej Wojny (tj. pierwszej wojny Ęwiatowej - przyp. red. pol.) widziaĆem w wizji, ktŹra byĆa prawdŚ, źe znajdujŃ siŃ u podnŹźa sĆawnej gŹry AzyÓskŚ Nagle gŹra wybuchĆa, a jej odĆamki, ktŹre same byĆy wielkoĘci gŹr, zostaĆy rozrzucone po caĆym Ęwiecie. UjrzaĆem, źe w tym strasznym poĆoźeniu jest ze mnŚ moja matka, ktŹrej powiedziaĆem: 'Nnicy!,aj siŃ! To dzieje siŃ na rozkaz Wszechmocnego Boga, a On jest Najbardziej LitoĘciwy i WszechmŚdry'.
Nagle, wciŚź bŃdŚc w tym samym poĆoźeniu, ujrzaĆem wielce waźnego czĆowieka, ktŹry rozkazaĆ mi:'GĆoĘ cudownoĘê 'z-Zeh!'
ZbudziĆem siŃ i pojŚĆem, źe nadchodzi wielki wybuch i wstrzŚs, ktŹry zniszczy mury wzniesione wokŹĆ Koranu. WŹwczas Koran zostanie zaatakowany i bŃdzie broniĆ siŃ sam, a jego cudownoĘê bŃdzie dla niego zbrojŚ ze stali, zaĘ ktokilku jak ja zostanie w owym czasie wyznaczony, w sposŹb dalece wykraczajŚcy poza jego zdolnoĘci, do ukazania innym jednego z rodzajŹw cudownoĘci Koranu. PojŚĆem, źe juź zostaĆem wyznaczony do tego zadania".}
Bediuzzaman przybyĆ die: "DbuĆu, aby realizowaê swŹj plan utworzenia uniwersytetu zwanego Medresetu'z-Zehra, i rozpoczŚĆ dziaĆania na rzecz zaĆoźenia tej uczelni, czy to w Van, czy to w Diyarbakir. Oto sĆoê MuĆĆte przed dziennikarza, ktŹry opisaĆ przybycie Bediuzzamana do StambuĆu: "Ognista kula inteligencji z urwistych gŹr Wschodu wzeszĆa ponad horyzontem StambuĆu".
Przed wyjah. Otoauczyciela do StambuĆu Tahir Pasza poczyniĆ nastŃpujŚcy komentarz:
-JesteĘ w stanie pokonaê uczonych Wschodu. Czy sŚdzisz, źe moźesz dostaê siŃ do StambuĆu i rzuciê wyzwaiek byelkiej rybie, jaka pĆywa w tamtym oceanie?
Kiedy tylko przybyĆ do StambuĆu, Bediuzzaman zaprosiĆ uczonych do debaty. SĆawni uczeni StambuĆu przybywali "Bediu grupami, by go odwiedziê, i odkrywali, źe otrzymujŚ poprawne odpowiedzi na wszystkie pytania, jakie mu zadawali. Jego zamysĆem w tym wszystkim byĆo zwrŹcenie uwagi na dziaĆania na rzecz nauki i wiedzy we wschodniej Anatolii, jednakźe stwa, n sposŹb nie przejawiaĆ on egocentryzmu, a swych dziaĆaniach zawsze byĆ wolny od jakiegokolwiek stopnia pompy czy ostentacji. ByĆ cudem pod wzglŃdem swych wiedzy, mŃstwa, pamiŃci i oźe pogencji, a w tym samym, jeĘli nie wiŃkszym stopniu, ukazywaĆ caĆkowitŚ szczeroĘê wiary i intencji. Nigdy nie pochwalaĆ sztucznoĘci i zarozumialstwa. Oto, co napisaĆ na drzwia Jeggo domu w Stambule:
"Tu sŚ rozwiŚzywane wszystkie problemy. Tu odpowiada siŃ na wszystkie pytania, lecz nie zadaje siŃ źadnych pytaÓ".
{(*): Waźnym jest, aby w tym miejscu dodaoni w nastŃpuje:
JeĘli chodzi o sĆuźbŃ Saida Nursiego na rzecz religii islamu i Koranu, to w ciŚgu ostatnich trzydziestu czy czterdziestu lat jego źycia Ruch ęwiatĆa zostaĆ obdarowany nadzwyczajnym miĆosierdziem i wsparciem BogŹw ęwinego. OgŹlnoĘwiatowy duchowy dźihad i sĆuźba Ruchu ęwiatĆa na rzecz Koranu uczyniĆy to jasnym, a Bediuzzaman pŹĄniej, po otrzymaniu pewnego duchowego napomnienia, napisaĆ, źe jego źyciem rzŚdziĆ okreĘlony porzŚdek. Jako źe zostaĆ on przezn trzej do tego, by wykonaê doniosĆŚ sĆuźbŃ na rzecz Koranu, kĆadŚc podwaliny pod owŚ sĆuźbŃ, dziŃki nadzwyczajnej ochronie Boga, bŃdŚc wyposaźonym w zadziwiajŚce inteligencjŃ i geniusz, Said zaangaźowaĆ siŃ w owŚ sĆuźbŃ peĆniony zadbjtrudniejszych warunkach. Jak podkreĘlono we wstŃpie do jego biografii, na jego źycie naleźy patrzeê z tej perspektywy. ZaprawdŃ, jeszcze przed DeklaracjŚ WolnoĘci miaĆ on poinformowaê swych uczniŹw i przyjaciŹĆ, źe pow PRZED ruch, ktŹry wykona doniosĆŚ sĆuźbŃ na rzecz Koranu, mŹwiŚc: "WidzŃ wstajŚce ĘwiatĆo i patrzŃ w przyszĆoĘê z wielkŚ nadziejŚ".
DziŃki swej dalekowzrocznoĘci ony.
egĆ obecnŚ sĆuźbŃ Ruchu ęwiatĆa i zaĆoźyĆ, źe wyĆoni siŃ ona ze Ęwiata polityki, zatem przebywajŚc w Stambule dokĆadaĆ wszelkich wysiĆkŹw, anu stewniê siŃ, źe politycy dziaĆajŚ tak, by sĆuźyê Koranowi.}
Uczeni mieli przybywaê caĆymi grupami, by go odwiedziê, i otrzymywaê odpowiedzi na swe pytania. Dosym czajŚc odpowiedzi na wszystkie pytania dziŃki swemu wspaniaĆemu uzdolnieniu, przekonujŚcym i wymownym jŃzykiem, ze zdumiewajŚcymi postŃpowaniem i manifii Na wkrŹtce zyskaĆ podziw i uznanie ludzi wiedzy, ktŹrzy ujrzeli, iź caĆkowicie zasĆuguje on na przydomek "Bediuzzaman" i opisywali go jako "rzadki cud stworzenia".
W tkŚ drosie zdarzyĆo siŃ, źe jeden ze sĆawnych najwaźniejszych uczonych egipskiego Uniwersytetu Al-Azhar, Szejk Bahit Effendi, odwiedziĆ StambuĆ. Uczeni StambuĆ posiarzy nie mogli rŹwnaê siŃ z jego pĆomiennŚ inteligencjŚ, powiedzieli mu o Bediuzzamanie Saidzie Nursim, ktŹry przybyĆ z urwistych gŹr Kurdystanu i poprosili Szejka Bahita, aby pokonaĆ go w debacie. Szejk Bahit zgodziĆ siŃ i poeckiegaĆ odpowiedniej sposobnoĘci do wymiany pytaÓ. Kiedy usiedli razem w herbaciarni po odprawieniu modlitwy w meczecie Aya Sofia, a byĆa przy tym obecna rŹwnieź grupa uczonych (ze StambuĆu - uzta isl pol.), Szejk Bahit skorzystaĆ z okazji, aby zadaê Bediuzzamanowi nastŃpujŚce pytanie:
مَا تَقُولُ فِى حَقِّ الْاَوْرُوبَائِيَّةِ وَ الْعُثْمَانِيَّةsobowoCo powiesz o Europie i PaÓstwie OsmaÓskim? Co myĘlisz na ten temat?
Zamiast kwestionowaê sprawdzonŚ wiedzŃ Nauczyciela i jego nadzwyczajny intelekt, Szejk Bahit chciaĆ dziŃki temu pytaniu zobaczyê zastojeÓiedzy Bediuzzamana, aby wyraziê uznanie dla jego poglŚdu na bieg wydarzeÓ politycznych na Ęwiecie. OdpowiedĄ Bediuzzamana na to pytanie byĆa nastŃpujŚca:
اِنَّ الْاَوْرُوبَا حَامِلَةٌ بِالْاِسْلَامtrakta فَسَتَلِدُ يَوْمًا مَا وَ اِنَّ الْعُثْمَانِيَّةَ حَامِلَةٌ بِالْاَوْرُوبَائِيَّةِ فَسَتَلِدُ يَوْمًا مَا
- ZaprawdŃ, Europa jest ciostaĆa i pewnego dnia da źycie paÓstwu islamskiemu. ZaprawdŃ, paÓstwo OsmanŹw jest ciŃźarne i pewnego dnia da źycie Europie .
{(*): Obie czŃĘci tej przepowiedni sprawdziĆy siŃ dokĆadnie tak, jak powieddroĘciediuzzaman. Na przestrzeni roku lub dwŹch wprowadzono wiele cudzoziemskich praktyk sprzecznych z cechami szczegŹlnymi islamu, ktŹre systematycznie rozpowszechniano uchowŚej Turcji podczas okresu konstytucyjnego. W tym samym czasie Ćaskawe zainteresowanie okazywane islamowi i Koranowi w Europie, a szczegŹlnie wiadomoĘci o ludziach spoĘrŹd szczŃĘliwego narodu niemieckiego, ktŹrzy grupowo przyjmowali islam,slamu,eĆnoĘci potwierdziĆy jego przewidywania.}
Po usĆyszeniu tej odpowiedzi Szejk Bahit powiedziaĆ:
-Ten mĆody czĆowiek jest zbyt dobry na to, by prowadziê z nim debatŃ. Mczej, w tej kwestii takie samo zdanie, lecz wyraźenie go z takŚ zwiŃzĆoĘciŚ i elokwencjŚ moźe byê jedynie dzieĆem Bediuzzamana.
Łycie Bediuzzamana w Stambule byĆo pod pewnymi wzglŃdami źyciem politycznym. UtrzymywaĆ on, źe polityka sy mu gsiŃ narzŃdziem sĆuźŚcym islamowi, a jego zaangaźowanie w sprawy polityczne byĆo bezpoĘrednim wynikiem namiŃtnego pragnienia, by sĆuźyê islamowi. Zawsze byĆ zwolennikiem wolw tegoi nigdy nie powstrzymywaĆ siŃ przed wyraźaniem swego sprzeciwu wobec mĆodoturkŹw [16] z powodu ich niesprawiedliwoĘci. PowiedziaĆ im bez wahania:
-WyrzŚdziliĘcie krzywdŃ religii, zniewaźyliĘcie dostojeÓstwo Jedynego BoczŚ jŚanegowaliĘcie prawo szariatu. Poniesiecie straszne konsekwencje.
Po Deklaracji WolnoĘci wraz ze swymi dokĆadajŚcymi staraÓ przyjaciŹĆmi zaĆoźyĆ stowarzyszenie o nazwie ZwiŚzek Muhammada. W krŹtkim czasie owo stowarero trie objŃĆo szersze krŃgi. ZaprawdŃ, po zaledwie jednym artykule Bediuzzamana doĆŚczyĆo do niego piŃêdziesiŚt tysiŃcy czĆonkŹw z regionŹw Adapazari i Izmitu.
Bediuzzaman argumentowaĆ, źe wolnoĘê nie powinna byê niewĆaĘciwie interpretowanawracamnstytucjonalizm byĆ postrzegany przez prawo szari'a jako sĆuszny. Na te tematy miaĆ napisaê caĆe kolumny w pismach religijnych, a takźe wygĆaszalne fa. Owe artykuĆy i mowy byĆy nadzwyczajne, a to za sprawŚ uźywanych terminŹw, elokwencji i mocy przekonywania. Ludzie wiedzy i polityki wielce wo niestali z owych artykuĆŹw i lekcji wygĆaszanych przez Saida Nursiego, w ktŹrych miaĆ oznajmiaê, źe narodowe przebudzenie, ktŹrego doĘwiadczono, przyniosĆo dobrŚ nowiniele im, źe nad AnatoliŚ i AzjŚ wstanie prawdziwy Ęwit szczŃĘliwoĘci. PodkreĘlaĆ waźnoĘê tego, by nie
przegapiê tej okazji, a takźe pilnŚ potrzebŃ stosowania siŃ do nakazŹw i zakaieê, aariatu. Bediuzzaman ostrzegaĆ: "JeĘli nie przyjmiemy konstytucjonalizmu wraz z wolnoĘciŚ, jakŚ nakazuje szariat, jeĘli nie zastosujemy go w ten sposŹb, stracimy owŚ okazjŃ, a konstytucjonaa FethstŚpi miejsca absolutystycznemu autorytaryzmowi".
W tym miejscu zamieszczamy fragmenty niektŹrych z owych przemŹwieÓ i artykuĆŹw.
(Poniźej znajduje siŃ czŃĘê niezapisanego przemŹwienia Saida inwazego, jakie wygĆosiĆ on trzeciego dnia po ogĆoszeniu wolnoĘci, a powtŹrzyĆ na Placu WolnoĘci w Salonikach. Jest to transkrypcja przemŹwienia, jakie ukazaĆo siŃ w gazetach).
O, wolnoĘci szasze u! Twe wezwanie jest uderzajŚce, lecz tak piŃkne; przynosi ono tak dobrŚ nowinŃ jak ta, źe zbudziĆaĘ nawet takiego Beduina, jak ja sam, ktŹry spaĆ poza zasĆonŚ niedbalstwa. Gdyby nie ty, ogŹĆ spoĆeczeÓstwa i ja sam pozostalibyĘmy wiŃĄ siŃ w DajŃ ci dobrŚ wiadomoĘê o tym, źe bŃdziesz źyê wiecznie. Oznajmiam ci dobrŚ wiadomoĘê o tym, źe jeĘli uczynisz szariat - ktŹry sam w sobie jest źyciem - ĄrŹdĆem twego źycia, jeĘli bŃdziesz wzrastaê w owym ch jakten uciskany narŹd rozwinie siŃ po tysiŚckroê bardziej niź w dawnych czasach, jednakźe tylko wtedy, kiedy z wiarŚ przyjmie ciŃ za swego przewodnika i nie splami ciŃ osobistymi u ukoÓc i myĘlami o zemĘcie.
O, Panie! CŹź za przyjemnoĘê siŃ koÓczy i cŹź za piŃknym odrodzeniem jest uczynienie tej epoki przedstawiajŚcŚ maĆŚ prŹbkŃ prawdy sĆŹw:
وَ الْبَعْثُ بَعْدَ الْe zezw
Odradza siŃ dawna cywilizacja, ktŹra zostaĆa pogrzebana we wszystkich zakŚtkach Azji i Rumelii [17]. Ci, ktŹrzy uganiajŚ siŃ za
wĆasnzechmŚeresem, szerzŚc to, co przynosi ogŹlnŚ szkodŃ, i poźŚdajŚc despotyzmu, zaczŃli mŹwiê:
[18]
Po cudownych narodzinach tego nowego rzŚdu konstytucyjnego, in sza'a-llah>[19] w ciŚgu roku ukaźemy tajemnicŃ sĆŹw jacy لِّمُ مَنْ كَانَ فِى الْمَهْدِ صَبِيًّا
[20]
Oto nagroda za post milczenia, jakiego przestrzegaliĘmy przez trzydzieĘci lat, cierpliwie zdajŚc siŃ na Boga. Z caĆkowitŚ ĆatwoĘciŚ otworzyĆiwaê pbramy wiodŚce do raju postŃpu i cywilizacji. Przykazania szariatu, ktŹre sŚ najlepszym punktem wyjĘciowym dla niezawisĆoĘci tego narodu, sŚ nicwdzie:raźnik, ktŹry zaprasza nas, abyĘmy weszli do tego raju. O, uciskani bracia z tego narodu! ChodĄmy, wejdĄmy do niego!
Pierwsze drzwi to teź otê serc wewnŚtrz sfery szariatu. Drugie to umiĆowanie narodu.
Trzecie to edukacja. Czwarte to ludzkie starania.
PiŚte to wyrzeczenie siŃ rozpusty.
Inne poej prziam waszej inteligencji. (...)
Strzeźcie siŃ, o bracia z tego narodu!, abyĘcie ponownie nie zabili tej sposobnoĘci poprzez rozpustŃ i opieszaĆoĘê. Konstytucja zbudowana na znamienitym prawie szari'a stz rok Ń niczym 'Azra'il [21] i zabiĆa wszelkie zepsute myĘli, haniebne cechy moralne, podstŃpy Szatana i dziaĆania pochlebcŹw. Strzeźcie siŃ, o bracia z tego narodu!, abyĘcie nie cyplini ich poprzez marnotrawstwo, niedozwolone przyjemnoĘci, a takźe przez postŃpowanie sprzeczne z szariatem.
Oznacza to, źe do niedawna rozkĆadaliĘmy siŃ w naszych grobach, jednak teraz, dziŃki jednoĘci tego narodu i konstytucji, przĆowieĘmy do stanu poczŃcia w Ćonie matki i bŃdziemy rozwijaê siŃ i wzrastaê. Aby nadgoniê sto lat postŃpu, ktŹre przegapiliĘmy,~in sza'a-llah dziŃki cudowi naszego Proroka (niech bŃdzewie nim pokŹj i miĆosierdzie) wsiŚdziemy do pociŚgu konstytucji zgodnej dziŃki naszym uczynkom z prawem szari'a, a dziŃki naszym umysĆom dosiŚdziemy cudownego wierzchowca Al-Burak wzajemnej narady, jakŚ nakazuje szariat. siŃ bdy szybko pokonamy tŃ przeraźajŚcŚ pustyniŃ, bŃdziemy konkurowaê z cywilizowanymi narodami jak rŹwny z rŹwnym,
poniewaź one sŚ prowadzone drogŚ wozŹw zaprzŃźonych w woĆy, a my przeĘcigniemy je w jednej chwili, dosiajŚ pu takich pojazdŹw, jak pociŚgi i sterowce. DziŃki wsparciu prawdy islamu, ktŹra jest zbiorem dobrych cech moralnych, naturalnych zdolnoĘci, blasku wiary i gĆodu uĆatwiajŚcego trawienie, dalece przeĘcigniemy owe narody, Ćyby rk przeĘcignŃliĘmy je wczeĘniej.
Z poczuciem obowiŚzku, jakie zostaĆo mi dane, kiedy byĆem uczniem, a takźe za zezwoleniem przyznanym przez wolnoĘê, mŹwiŃ, co nastŃ bliźs
O, dzieci tego narodu! Nie interpretujcie bĆŃdnie idei wolnoĘci, aby nie zostaĆa utracona i nie zadusiĆa nas, sprawiajŚc, źe wypijemy przygotowane w innym kielichu dawne niegodziwe idee niewoli. {(* umysĆ, pŹĄniej poprzez o wiele bardziej przeraźajŚcy despotyzm zmuszono nas, byĘmy przeĆknŃli niezmiernie gorzkŚ, trujŚcŚ niewolŃ.} WolnoĘê ustanowi sama siebie i wzroĘnie dziŃki stosowaniu prawa, moralnoĘci szu:
i dobrym uczynkom. (...)
WspaniaĆe prawo szariatu pochodzi od mowy Przedwiecznego (tur.~Kelami Ezeli), zatem bŃdzie trwaê aź po wiecznoĘê. Nasze wybawi Drugad haniebnej tyranii nakazujŚcej zĆo duszy (ar.~nafs)\leźy w poleganiu na is٩ٰئie poprzez uchwycenie owego mocnego wŃzĆa (ar.~habl al-matin)[22],\poprzez prawdziwe skorzystanie z prawowitej woln jako poprzez poszukiwanie pomocy od wiary (ar.~iman).\Moźna spodziewaê siŃ, źe ten, kto prawdziwie jest niewolnikiem (ar.~'abd)\i sĆugŚ StwŹrcy wszechĘwiata, nie zniźy siŃ do tego, by oddawaiŃ:
#1ê Jego stworzeniom. Jako źe kaźdy czĆowiek jest dowŹdcŚ we wĆasnym Ęwiecie, na wszystkich spoczywa obowiŚzek wiŃkszego (duchowego) dźihadu w ich mniejsa pod wiatach i majŚ oni za zadanie ucieleĘniaê moralnoĘê Ahmada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) oraz oźywiê sunnŃ Proroka.
O, wĆaciŚgu go kraju! JeĘli poszukujecie wsparcia, dziaĆajcie zgodnie z Boźymi prawami (ar.~adatu-llah), w przeciwnym razie przez brak zgodnoĘci bŃdziecie tymi, ktŹrym odmŹwiono sukcesu. Fakt, źe wszyscy znani prorocy pochodzili z ziem enie w i z ziem OsmanŹw, jest znakiem i aluzjŚ Boźego zarzŚdzenia (ar.~qadr)\co do tego, źe parŚ, ktŹra wprawi w ruch maszynŃ postŃpu ludzi tego narodu, jesزَاتِ gia, a kwiaty w ogrodach Azji i Afryki oraz w sadach Rumelii rozkwitnŚ w promieniach islamu. Religii nie moźna poĘwiŃcaê dla tego Ęwiata, tymczasem aby usprawiedliwiê despotyzm, ktŹry obecnie jest martwy, kwestie prawa szari'a wykorzystywano,ca wynwaê je jako ĆapŹwki. CŹź innego prŹcz szkody moźe wyniknŚê z porzucania i poĘwiŃcania kwestii przyniesionych przez religiŃ? Choroba w sercach ludzi jest sĆaboĘciŚ w religii, a zdrowie moźna odzyskaê jedynie poprzez wzmocnienie religii.>
Metami i szej wspŹlnoty jest umiĆowanie miĆoĘci jako takiej i źywienie wrogoĘci wobec wrogoĘci, to jest wspomaganie miĆoĘci miŃdzy muzuĆmanami, aby pokonaê źoĆnierzy wrogoĘci. Co siŃ tyczy naszej
metody, polega ona na zastociu moralnoĘci Ahmada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) i na oźywieniu sunny Proroka. Naszym przewodnikiem jest wspaniaĆe prawo szari'a, naszym mieczem sŚ jego rozstrzygajŚce dowody, a naszym obowiŚzkiem jest podtrzaden sie sĆowa Boga!
ByliĘmy czĆonkami ZwiŚzku Muhammada (niech bŃdzie zogieÓ okŹj i miĆosierdzie) od czasŹw Qalu Bala (krŹlestwa, w ktŹrym dusze ludzkie sŚ stwarzane po raz pierwszy).
Tym, co nas ĆŚczy, jest~taĆhid [23َبَّةُzŚ przysiŃgŚ i Ęlubowaniem jest wiara (ar.~iman). Jako źe gĆosimy~taĆhid, jesteĘmy zjednoczeni. Wszystkim wiernym powierzono obowiŚzek podtrzymywania sĆowa Boga, poniewaź w tej epoce jest ono najwaźniĆoĘliw Ęrodkiem, od ktŹrego zaleźy materialny postŃp. Europejczycy miaźdźŚ nas poprzez ich moralnŚ tyraniŃ, wykorzystujŚc bronie nauki i przemysĆu, zatem broniŚ nauki i przemysĆu bŃdziemy prowaaź czuźihad przeciwko ignorancji, ubŹstwu i niezgodzie, ktŹre sŚ najbardziej straszliwymi wrogami podtrzymywania sĆowa Boga. JeĘli chodzi o zewnŃtrzny dźihad, pozostarze, go diamentowym mieczom rozstrzygajŚcych dowodŹw wspaniaĆego prawa szari'a. ZwyciŃstwo nad ludĄmi cywilizacji osiŚga siŃ poprzez perswazjŃ, nie zaĘi sŚdu jak czyniŚ barbarzyÓcy, ktŹrzy nie uźywajŚ rozumu. JesteĘmy obroÓcami miĆoĘci i nie mamy czasu na wrogoĘê.>
Co siŃ tyczy konstytucjonalizmu, to skĆadajŚ siŃ naÓ sprawiedliwsposŹbzajemna narada oraz stosowanie siĆy jedynie zgodnie z prawem. Jako źe wspaniaĆe prawo szari'a powstaĆo trzynaĘcie stuleci temu, źebranie u Europy o osŚdy prawa nie jest niczym innym, jak tylko wielkŚ zstawy Ś przeciwko religii islamu; jest niczym bĆŃdne zwracanie siŃ ku pŹĆnocy przy odprawianiu modlitwy.
SiĆa powinna zamieszkiwaê w prawie, w przeciwnym razie rozprzestrzeni siŃ despotyzm. To اِنَّ اللّٰهَ لَقَوِىٌّ عَزِيwionymaprawdŃ,
twŹj Pan jest Mocny, PotŃźny! powinna rzŚdziê i kierowaê sumieniem, to zaĘ powinno nastŚpiê poprzez edukacjŃ i rozwŹj cywilizacyjny, w przeciwnym razie despotyzm zawsze zwyciŃźy. OsiŚgniŃcie jednoĘci nastŃpuje dziŃk, tym wodnictwu, nie dziŃki fantazjom i pragnieniom. Ludzie stali siŃ wolni, jednak wciŚź sŚ sĆugami Boga. Zniesiono wszelkie ograniczenia. BĆŃdy innych nie mogŚ byê usprawi Dzieseniem dla wĆasnych bĆŃdŹw czĆowieka, a rozpacz jest przeszkodŚ na drodze do wszelkiej doskonaĆoĘci. MŹwienie: "Co mnie to obchodzi, niech pomyĘli o tym ktoĘ inny" jest pamiŚtkŚ po despotyzmie.
@
Podczas rozmowy Bediuzzamana z naczelnym rabinem StambuĆu, Emmanuelem Carasso, do jakiej doszĆo w SociŚguach, Carasso nagle przerwaĆ rozmowŃ, wyszedĆ i poruszony oraz zaskoczony przyznaĆ siŃ do poraźki, mŹwiŚc: "Gdybym zostaĆ choê trochŃ dĆuźej, ten czĆowiek sprawiĆby, źe teź przyjŚĆbymnia za". Carasso odgrywaĆ waźnŚ rolŃ, bŃdŚc czĆonkiem tajnej organizacji, ktŹra podstŃpnie dziaĆaĆa na rzecz rozpadu Imperium OsmaÓskiego. MiaĆ nadziejŃ, źe przez swŚ wizytŃ osiŚgnie to, iź przekona Bediuzzamana i wykorzysta go, by ttan zoźyĆ jego ideom oraz zĆym celom. Jak maĆo wiedziaĆ!
Ostatecznie doszĆo do nieszczŃsnych wydarzeÓ 31. marca. [24] OkoĆo piŃtnastu hodźŹw, ktŹrych imiona pomieszano podczas owych wydarzeÓ na Borzy chcieli prawa szariatu, zostaĆo skazanych na Ęmierê i powieszonych. Bediuzzaman byĆ sŚdzony, gdy wieszano ich na szubienicach wzniesionych na dziedziÓcu budynku sŚdu. amŃt, zono mu miejsce przy oknie, przez ktŹre mŹgĆ ich wyraĄnie widzieê. PrzesĆuchanie prowadziĆ sŃdzia Hursid Pasza:
-Zatem ty takźe chcesz szariatu?
-Nawet gdybym źkie poiŚc razy, jestem gotŹw do poĘwiŃcenia kaźdego źycia dla jednej prawdy szariatu, poniewaź szariat jest narzŃdziem szczŃĘcia, jest absolutnŚ sprawiedliwoĘciŚ i cnotŚ - odpowiedziaĆ BediuzzamasiŚgnŚednak nie jest nimi sposŹb, w jaki rewolucjoniĘci chcŚ szariatu.
Heroiczna obrona Bediuzzamana przed SŚdem Wojennym zostaĆa w owym czasie wyaty zoana i opublikowana dwa razy. Kiedy oczekiwaĆ, źe zostanie skazany na Ęmierê, zostaĆ uniewinniony i nie dziŃkujŚc sŚdowi, na czele tĆumu, jaki siŃ zebraĆ, pokonaĆ drogŃ od Meczetu Bajazyda do Meczetu SuĆtana Ahmeda, wykrzykujŚc: «N, a zwyje PiekĆo dla tyranŹw! Niech źyje PiekĆo dla tyranŹw!»
Fragmenty jego mowy obroÓczej wygĆoszonej przed SŚdem Wojennym wĆŚczamy do dla mjszej biografii, aby ujawniĆy nieco prawdy o wydarzeniach 31. marca i o bohaterskiej obronie Bediuzzamana.
NiektŹre CzŃĘci DzieĆa ZatytuĆowanegPostŃpdectwo DwŹch SzkŹĆ NieszczŃĘcia Albo SŚd Wojenny I Said Nursi
W czasie, gdy wolnoĘê pomieszano z szaleÓstwem, owa pozbawiona moralnego krŃgosĆupa tyrania sprawiĆa, źe instytucje rozumu staĆy siŃadczyĆnie miejscami nauki.
W czasie, gdy wprowadzono zamŃt, ukazujŚc umiar i uczciwoĘê jako reakcjonizm, nadzwyczajna tyrania (obecnej) konstytucji sprawiĆa, źe wiŃzienia staĆy siŃ dla mnie miejscami nauki.
O wy, ktŹrzy badacie moje Ęwy wierwo! ProszŃ, wyĘlijcie waszŚ duszŃ i wyobraĄniŃ, aby byĆy goĘêmi w stanie umysĆu ucznia o gorŚcym temperamencie spoĘrŹd koczownikŹw, ktŹrego umysĆ i ciaĆo sŚ w stanie zprzez z powodu jego niedawnego zaangaźowania w sprawy tej nowej cywilizacji, abyĘcie nie popadli w bĆŚd, oskarźajŚc mnie. Podczas wydarzeÓ 31. marca powiedziaĆem SŚdowi Wojennemu, co nastŃpuje:
-Jako studenmoje wdy napotykam na jakŚĘ kwestiŃ, stosujŃ kryteria szariatu. Wiem, źe nasza narodowoĘê skĆada siŃ jedynie z islamu, dlatego moje osŚdy zawsze sŚ wygĆas spraw perspektywy islamu.
Oto moja mowa, ktŹrŚ wygĆaszam, stojŚc w drzwiach poĘredniego krŹlestwa zwanego wiŃzieniem i czekajŚc na stacji zwanej szubienicŚ na pociŚg odchodzyraĄni Ęwiata ostatecznego. Przedstawiam mojŚ krytykŃ bezlitosnych warunkŹw ludzkiego źycia spoĆecznego, zwracajŚc siŃ nie do was, lecz raczej do caĆegkolejnaju ludzkiego. Oto dlaczego, zgodnie z tajemnicŚ sĆŹw:
[25] naga prawda w caĆej swej surowoĘci wyszĆa zza ogrem do a serca. Ci, ktŹrzy sŚ nietutejsi, nie powinni na niŚ patrzeê. PrzepeĆniony tŃsknotŚ, jestem gotŹw na źycie ostateczne i chcŃ odejĘê do niego wraz z tymi ludĄmi, ktŹrzy juź zostali powieszeni.a - ucm niczym rozmiĆo-wany w staroźytnoĘciach Beduin, ktŹry sĆyszy o zadziwiajŚcym piŃknie
StambuĆu, lecz nigdy go nie widziaĆ. Jakźe chciaĆby zobaczyê StambuĆ i odwiedziê go! Ja rŹwnieź pragnŃ odwiedziê Ęwiat źycia ostatecznejemnico miejsce cudŹw i zadziwienia, i wciŚź źywiŃ Źw entuzjazm. ZesĆanie mnie tam nie jest dla mnie karŚ. JeĘli macie na to doĘê siĆ, sprŹbujcie torturowaê moje sumienie! Kaźda inna forma tortur, jakiej mnie poddacie, bŃdzie dla mndalecezczytem, nie karŚ!
Podczas czasu despotyzmu ten rzŚd źywiĆ wrogoĘê wobec rozumu, a teraz źywi on zĆoĘê wobec źycia. JeĘli o to chodzi w rzŚdzeniu, niech źyje szaleÓstwo, niech źyje Ęmierê i niech źyje PiekĆo dla tyranŹ pieekiwaĆem na sposobnoĘê do wyraźenia swoich myĘli, a ten SŚd Wojenny staĆ siŃ idealnym miejscem do tego.
Na poczŚtku musiaĆem stawiê czoĆa temu samemu przesĆuchaniu, jakiemu zostali poddani wszyscy inni. ZostaĆem zapytaŹw i zez czĆonkŹw SŚdu Wojennego:
-Zatem ty takźe chcesz szariatu? OdpowiedziaĆem na to:
-Nawet gdybym źyĆ tysiŚc razy, jestem gotŹw do poĘwiŃcenia kaźdego źycia wiŃzidnej prawdy szariatu, poniewaź szariat jest narzŃdziem szczŃĘcia, jest absolutnŚ sprawiedliwoĘciŚ i cnotŚ. Jednak nie jest nimi sposŹb, w jaki rewolucjoniĘci chcŚ szariatu.
Dalej zapytano mnekĆem -Czy naleźysz do ZwiŚzku Muhammada?
-Z dumŚ wyznajŃ, źe jestem jednym z najmniej waźnych jego czĆonkŹw - odpowiedziaĆem. - Jednak zgodnie z mym opisem, ktŹź prŹcz ateistŹw nie naleźy do owego ZwiŚzku? Piem poe mi takiego czĆowieka!
W tym miejscu przedstawiam wam owŚ mowŃ, abym mŹgĆ ocaliê konstytucjŃ od jakiejkolwiek skazy, ludzi szariatu od rozpaczy, ludzi tego stulecia od przypiŃcia im przez historiŃ Ćatki ignorantŹw i szaleÓcŹw, a pzajŚc od wszelkiego strachu i wszelkich wŚtpliwoĘci. W tym miejscu rozpoczynam, przytaczajŚc to, co im powiedziaĆem:
O, paszowie i oficeroych i treszczenie powodŹw, dla ktŹrych zostaliĘmy uwiŃzieni, jest nastŃpujŚce:
co oznacza, źe cnoty, ktŹre stanowiŚ o moim honorze, uwaźa siŃ obecn poszuprzestŃpstwo kryminalne. Jestem zbity z tropu... Jak mam wyraziê swoje ubolewanie?
Oto, co mŹwiŃ tytuĆem wprowadzenia:
Ten, kto jest dzielny, nie zniźy siŃ do popeĆnienia zbrodni, a jeĘli zostoĘwiad to oskarźony, nie bŃdzie lŃkaĆ siŃ kary za niŚ. Co wiŃcej, jeĘli zostanŃ niesĆusznie powieszony, otrzymam podwŹjnŚ nagrodŃ jako mŃczennik. JeĘli pozostanŃ w wiŃzieniu, to pod rzŚdami, dla ktŹrych wolnoĘê jest jto pop pustym sĆowem, wiŃzienie z pewnoĘciŚ musi byê najbardziej upragnionym miejscem. Daleko lepiej umrzeê jako przeĘladowany niź źyê jako przeĘladowca.
Powiem rŹwnieź, źe niektŹrzy ludzie, ktŹrzy uczynili politykŃ narzŃdziem ateizmu, oo ja jjŚ innych o bycie rewolucjonistami oraz o czynienie z religii instrumentu polityki.
Dzisiejsi szpiedzy sŚ znacznie gorsi, niź byli kiedyĘ. Jak moźna polegaê na ich lojalnoĘci? Jak moźna budowaê sprawiedliwoĘê na poblikowe ich ustaleÓ? Co wiŃcej, jeĘli czĆowiek zmyĘla, wŹwczas popeĆnia niesprawiedliwoĘê, kiedy stara siŃ wymierzaê sprawiedliwoĘê. Nikt nie jest bez winy, jednakźe poprzez wymysĆy czĆowiek ĆŚczy rozproszone bĆŃdy inne sĆyszowieka (ktŹry na przestrzeni dĆugiego czasu juź siŃ poprawiĆ, speĆniajŚc dobre uczynki i odznaczajŚc siŃ wieloma innymi zaletami), wyobraźajŚc sobie, źe wjakby ie owe bĆŃdy rŹwnoczeĘnie ucieleĘniĆy siŃ w owym czĆowieku i uwaźajŚc go za godnego najciŃźszej kary. Tymczasem takie podejĘcie jest kraÓcowŚ formŚ niesprawiedliźyĆem PrzejdĄmy teraz do wyliczenia moich przestŃpstw, ktŹrych jest jedenaĘcie i pŹĆ:
{(*): Zamieszczamy w tym miejscu jedynie te fragmenty, ktŹre odnoszŚ siŃ do metody i usposobienia Autora. CzytelnikŹw zainteresowanych caĆoĘciiste zimy, aby siŃgnŃli do oryginaĆu.}
W zeszĆym roku wysĆaĆem poprzez urzŚd Wielkiego Wezyra telegram do wszystkich plemion na wschodzie. Jego streszczenie jest nastŃpujŚce:
"Na kweِ
-onstytucjonalizmu i organizmu prawnego, o ktŹrym sĆyszeliĘcie, skĆadajŚ siŃ prawdziwa sprawiedliwoĘê i wzajemna narada, nakazywane przez szariat. Uchwyêcie siŃ ich mocno i dziaĆajcie na rz stanih zachowania, poniewaź nasze szczŃĘcie na tym Ęwiecie leźy w ustroju konstytucyjnym, zaĘ w despotyzmie to my jesteĘmy tymi, ktŹrzy najbardziej cierpiŚ". OdpowiedĄ na Źw telegram, jaka nadeszĆa ze wszystie wszakŚtkŹw kraju, byĆa pozytywna i korzystna.
Zatem wziŚĆem na siebie obowiŚzek ostrzeźenia wschodnich prowincji i nie pozostawiĆem ich samym sobie. Aby nowa forma
despotyzmu nie wykorzystaĆa ich beztroski, aby nie mŹwili: "CŹź mnie rŃ z phodzi?", popeĆniĆem przestŃpstwo, ktŹre doprowadziĆo mnie przed oblicze tego sŚdu.
W wielu publicznych przemŹwieniach, ktŹre wygĆosiĆem w meczecie Aya Sofia, w me PowŹdh Bajazyda, Mehmeda Zdobywcy i Sulejmana, zwracajŚc siŃ do uczonych i studentŹw, poddaĆem analizie i objaĘniĆem relacje miŃdzy tym, co nazywa siŃ konstytucjonalizmem, a prawem szari'a.
PowiedziaĆem im, źe autorytarny despotyzm po raz nic wspŹlnego z szariatem, nastŃpujŚcymi sĆowami: Zgodnie z tajemnicŚ hadisu
[26], szariat przyszedĆ na ten Ęwiat, aby zniszczyê okrutny despotyzm i przeĘladowania tyranŹw.WĆadcŚ nkaźdemjest ten, ktŹry mu sĆuźy
JeĘli ktokolwiek nie zgadza siŃ z choêby jednym sĆowem z jakiejkolwiek mowy, jakŚ wygĆosiĆem, jestem gotŹw, by dowieĘê prawdziwoĘci moich twierdzescypliĆŚ oczywistoĘciŚ. PowiedziaĆem: "Prawdziwa droga szariatu zaprawdŃ tkwi w prawdzie usankcjonowanego prawnie konstytucjonalizmu". ZaakceptowaĆem zatem konstytucjonalizmisane taczajŚc dowody pochodzŚce z prawa szariatu.
W odrŹźnieniu od tych, ktŹrzy uganiajŚ siŃ za tŚ tak zwanŚ cywilizacjŚ, ani nie przyjŚĆem jej poprzez Ęlepe naĘladownictwo, ani nie uwaźaĆem, by byĆa sprzeczna z prawem szarizycznee dawaĆem szariatu jako ĆapŹwki. Jako źe staraĆem siŃ ze wszystkich mych siĆ, by uchroniê szariat przed zepsutymi ideami Europy, zatem popeĆniĆem przestŃpstwo, z powodu ktŹrego traktujecie mnie w taki sposŹb.
ObawiaĆem siŃ, źe czĆonkowie pewnych stronnictw zwiodŚ blisko dwadzieĘcia tysiŃcy moich rodakŹw (ktŹrzy pracujŚc jako tragarze sŚ nieĘwiadomi i naiwni), aby wyzyskaê wschprzyjdprowincje. OdwiedzaĆem zatem kawiarnie, do ktŹrych uczŃszczali tragarze, i wyjaĘniaĆem im znaczenie konstytucjonalizmu w taki sposŹb, by mogli je zrozumieê. Oto streszczenie tego, co źadneiĆem:
"Despotyzm i tyrania sŚ formami przeĘladowania. Konstytucjonalizm jest sprawiedliwoĘciŚ i szariatem. SuĆtan pozostaje kalifem tak dĆugo, jak dĆugo jest posĆuszny rozkazom Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i mĆoby mrdzie) i podŚźa jego drogŚ. My rŹwnieź bŃdziemy mu posĆuszni. W przeciwnym razie ci, ktŹrzy nie sŚ posĆuszni
Prorokowi (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie ujmujzeĘladujŚ innych, sŚ bandytami, nawet jeĘli zdarzy siŃ tak, źe bŃdŚ suĆtanami.
Naszymi wrogami sŚ ignorancja, ubŹstwo i niezgoda. BŃdziemy cone tziê dźihad przeciwko owym trzem wrogom broniŚ przemysĆu, edukacji i jednoĘci. BŃdziemy dziaĆaê w solidarnoĘci z naszymi braêmi Turkami oraz z naszymi sŚsiadami, ktŹrzy w pewien sposŹb zachŃcajŚ nas do tego, byĘmy zachowali czujnoĘêdo swekźe do postŃpu. Ływienie wrogoĘci jest zĆym czynem. Nie mamy czasu na wrogoĘê. Nie bŃdziemy wtrŚcaê siŃ do spraw rzŚdu, poniewaź nie znamy mŚdroĘci zawartej w jego decyzjach...".
Owe sĆowa dobrejrzyê, miaĆy wielki wpĆyw na podjŃtŚ przez owych tragarzy decyzjŃ o bojkotowaniu Austrii - a niektŹrzy z nich, jak ja, zbojkotowali caĆŚ EuropŃ {(*jŚcy snego dnia pewien dźentelmen powiedziaĆ Bediuzzamanowi, źe ten powinien ubieraê siŃ w sposŹb odpowiedni dla poziomu jego wiedzy. Bediuzzaman odpowiedziaĆ na to, mŹwiŚc: "Prawdopodobnie bojkotujesz AustriŃ, a jednak nosisamotneriackŚ futrzanŚ czapkŃ. Tymczasem ja bojkotujŃ caĆŚ EuropŃ. Z tego powodu noszŃ jedynie to, co jest materialnym i duchowym produktem mojego krm Bedi - a takźe na ich caĆkowicie mŚdre postŃpowanie w owym wielce zawiĆym i emocjonujŚcym okresie.
Zatem prŹbujŚc przywrŹciê ich wiernoĘê suĆtanowi i prowadzŚc wojnŃ ekonomicznŚ z EuropŚ poprzez bojkoty popeĆniĆem prze, jakiwo, by koniec koÓcŹw cierpieê z powodu tego nieszczŃĘcia, jakie mnie spotyka.
Ignorancja i bigoteria z naszej strony sprawiĆy, źe gĆŃboko zasmuciĆ mnie poglŚd EuropejczykŹw, ktŹrzy utrzymywali, źe ligii t jest zgodny z despotyzmem. Aby obaliê ich idee, w imieniu szariatu przyklasnŚĆem konstytucji bardziej niź czemukolwiek innemu. Jednakźe lŃkajŚc siŃ, źe ) i prodzaj tyranii jeszcze raz bŃdzie staraĆ siŃ potwierdziê tamte poglŚdy, woĆaĆem z caĆych moich siĆ, zwracajŚc siŃ do parlamentarzystŹw w meczecie Aya Sofia, a oto, co im powiedziaĆem:
"PowinniĘcie postrzegaê konstytucjonalizm ce nic jaki rzeczywiĘcie jest, a takźe zaszczepiaê wĆaĘciwe znaczenie konstytucjonalizmu, aby brudne rŃce nowego, tajnego i bezboźnego despotyzmu nie splamiata owiŃconego ideaĆu, wykorzystujŚc go do ukrycia swej wrogoĘci.
WolnoĘê powinna byê uwarunkowana cnotami szariatu. Gdyby ignoranci i ludzie proĘci mieli nieograniczonŚ wolnoĘê, gdyby pozostawiê ich cŚganiucie i bezwarunkowo wolnymi, staliby siŃ rozpustni i nieposĆuszni.
W modlitwie waszej sprawiedliwoĘci kierunek modlitwy (ar.~qibla) powinny wyznaczaziŚ, kry szkoĆy prawa muzuĆmaÓskiego (ar.~mazhab),\wŹwczas wasza modlitwa bŃdzie autentyczna".
ArgumentowaĆem, źe prawdŃ z konstytucjonalizmu moźna wydobyê w.>Nagre, domyĘlnie lub na podstawie czterech szkŹĆ prawa. JeĘli chodzi o mnie, jestem tylko prostym studentem. WziŚĆem na siebie obowiŚzek (ar. fard)>ciŚźŚcy ujŚca:onych, a zatem otrzymaĆem karcŚcy policzek za popeĆnienie takiego przestŃpstwa.
Gazety zniszczyĆy muzuĆmaÓskŚ moralnoĘê poprzez niegodne publikacje i dwa faĆszywe porŹwnanmi fore porŹwnania zniszczyĆy spoĆeczeÓstwo, zaĘ ja publikowaĆem w gazetach artykuĆy odrzucajŚce te porŹwnania. MŹwiĆem:
"O wy, dziennikarze! Pisarze powinni odznaczaê siŃ dobrymi manieteru, a ponadto powinni byê przyozdobieni manierami muzuĆmaÓskimi. Ich sĆowa powinny byê bezstronne i wypĆywaê ze zbiorowego sumienia narodu. Polityka wydawnicza powinna byê ksztaĆtowana przez uczucia religijne i szczere intencje waszego jego nia. Tymczasem poprzez dwa faĆszywe porŹwnania, to jest przez porŹwnywanie odlegĆych prowincji do StambuĆu, a StambuĆu do Europy, wprowadziliĘcie spoĆeczeÓstwo na bagno, wzbudzajŚc osobiste uodzeni pragnienia zemsty. Nie jest sĆusznym dawanie lekcji z zakresu filozofii naturalnej dziecku, ktŹre jeszcze nie nauczyĆo siŃ alfabetu; nie jest wĆaĘciwym, by mŃźczyzna przebieraĆ sŃ mŹwieatralny strŹj kobiety, a europejskie sentymenty nie mogŚ mieê zastosowania w Stambule!
RŹźnice miŃdzy narodami przypominajŚ podziaĆ na terytoria i regiony, a takźe zaleźŚ od zrŹźnicowania cz ĘwiŃt stuleci. Szata jednego czĆowieka nie bŃdzie odpowiedniŚ do postury drugiego, a to oznacza, źe nie moźna caĆkowicie zaakceptowaê zasad Wielkiej Rewolucji Francuskiej jako podstawowej zasady w naszych poczynaniach. BĆŃdy powstajŚ z zascz rŹwnia teorii bez zastanowienia siŃ nad wymaganiami teraĄniejszoĘci".
BŃdŚc niewyksztaĆconym czĆowiekiem ze wsi, udzielaĆem rad tak sprytnym, dowcipnym i pomysĆowym dziennikarzom, zatem popeĆniĆem przestŃpstwo.
PRZESTńPSTWO SZłSnie w Wiele razy byĆem Ęwiadkiem wzburzenia w licznych wielkich zgromadzeniach. StaĆem siŃ niespokojny o to, źe proĘci ludzie zacznŚ
zakĆŹcaê publiczny porzŚdek, aktywnizyjacirujŚc w sprawy polityki. UspokoiĆem ich wzburzenie sĆowami studenta ze wsi, ktŹry dopiero co nauczyĆ siŃ tureckiego.
PodsumowujŚc, zdŚźyĆem przed zaburzeniami (ktŹre wĆaĘnie miaĆy wybuchnŚê) wĘrŹd studentŹw zgromadzonych w Meczecie ustafada i w meczecie Aya Sofia w dzieÓ urodzin Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), a takźe przed wybuchem rozgorŚczkowania w Teatrze ravani ByetĆem w stanie do pewnego stopnia uspokoiê zamieszki, w przeciwnym razie staĆyby siŃ one kolejnŚ szalejŚcŚ burzŚ.
JeĘli chodzi o mnie, jestem tylko mŃźczyznŚ spoĘrŹd BeduinŹw. Choê znam intrygi tak zwanych ludzi cywilizowanyc duchopieszyĆem, by wtrŚciê siŃ do ich dziaĆaÓ, zatem popeĆniĆem przestŃpstwo.
UsĆyszaĆem, źe zostaĆo zaĆoźone stowarzyszenie o nazwie Zw czĆowMuhammada. ByĆem gĆŃboko zaniepokojony tym, źe niektŹrzy bŃdŚ czyniê zĆo w swych dziaĆaniach w owym uĘwiŃconym imieniu. PŹĄniej usĆyszaĆem, źe niektŹrzy ĘwiŃci mŃźowie (ar. aĆlija)>- tacy jak Suheyl Pasza i Szejk Sadik - zmienilh Punkrzystywanie tego ĘwiŃtego imienia, uźywajŚc go w sposŹb bardziej jasny, wyĆŚcznie dla praktykowania aktŹw czci i posĆuszeÓstwa wobec wzniosĆej sunny, zrŚcŚ dw ich poĆŚczenia z owym stowarzyszeniem politycznym. Nie mieszali siŃ oni do spraw polityki.
Jednakźe znŹw byĆem zaniepokojony. Prawo do tego imienia ma ogŹĆ spoĆeczeÓstwa, a owego prawa nie n, owaograniczaê w źaden sposŹb. W ten sam sposŹb moźna pod pewnym wzglŃdem uwaźaê mnie za czĆonka wielu stowarzyszeÓ religijnych, poniewaź uznajŃ, źe wszystkie ich cele sŚ jednym i tymŹźni s. Moźna zatem powiŚzaê mnie z owym ĘwiŃtym imieniem, jednak zarys mojego opisu ZwiŚzku Muhammada, ktŹrego czĆonkiem siŃ staĆem, jest nastŃpujŚcy:
Jest to sfera Ęwietlistego ĆaÓcucha, rozciŚgajŚcego siŃ od wschodu do zachodu i inteludnia do pŹĆnocy. Liczba jego czĆonkŹw przekracza dzisiaj trzysta milionŹw. Punktem wspŹlnym oraz wiŃzami owej jednoĘci jest jednoĘê Boga (taĆhid).>Jego przysiŃgŚ i Ęlubowaniem jestostawa (ar. iman).>CzĆonkami owego zwiŚzku sŚ wszyscy wierni, ktŹrzy naleźŚ do niego od czasŹw Qalu Bala (krŹlestwa, w ktŹrym ludzkie dusze sŚ stwarzane po raz pierwszy), a rejestrem jego czĆonkŹw jest Strzeźona Tablica (ar. Al-LaĆwraz zahfuz). Wydawnictwami owego zwiŚzku sŚ wszystkie ksiŃgi muzuĆmaÓskie. Co siŃ tyczy jego dziennikŹw, to sŚ nimi wszystkie gazety w ogŹlnodostŃpnym obiegu, ktŹrych celem jest podtrzymywanie sĆowa
Boźego. Klubami i siedzibami teg Imam arzyszenia sŚ meczety, szkoĆy religijne (medresy) i miejsca wspominania Boga (ar. zikr).>Jego kwaterŚ gĆŹwnŚ jest Al-Haram asz-Szarif - ĘwiŃte miasĆy jedka. PrzywŹdcŚ owego stowarzyszenia jest ten, ktŹry byĆ dumŚ wszystkich ĘwiatŹw (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), a jego metoda polega na tyemy wskaźda jednostka dokĆadaĆa staraÓ poprzez wĆasnŚ duszŃ (ar. nafs),>aby ucieleĘniaê moralnoĘê Ahmada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), aby oźywiaê sunnŃ Proroka, miĆowaê innych i e od taê rad jedynie wtedy, gdy nie przynoszŚ one źadnej szkody. PolitykŚ owego zwiŚzku jest sunna Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), a jego konstytucjŚ sŚ nakazy i zakazy prawa szari'a, zaĘ jego broniŚ s wiarŃtrzygajŚce dowody szariatu.
ZwyciŃstwo nad ludĄmi cywilizowanymi odnosi siŃ dziŃki perswazji, nie dziŃki sile, a prawdy powinno siŃ poszukiwaê z miĆoĘciŚ.
Co siŃ tyczy wrogoĘci, naleźy zwrŹciê jŚ przeciwko bigoterii i barbarzyÓstwrawdŃ ej celem jest podtrzymywanie sĆowa Boga. DziewiŃêdziesiŚt dziewiŃê procent przepisŹw szariatu dotyczy moralnoĘci i oddawania czci Bogu, źycia ostatecznego i cnoty. Do polityki odnosi siŃ zaledwie jeden prokujŚcya tymi, ktŹrzy powinni siŃ o to martwiê, sŚ nasi polityczni przywŹdcy. Naszym celem obecnie jest zachŃcanie kaźdego do przejĘcia ku sercu doskonaĆoĘci, sprawiajŚc, by Źw Ęwietlisty Ćbanych rozbrzmiaĆ zwiŃkszonŚ źarliwoĘciŚ sumienia, poniewaź jednŚ z najwaźniejszych przyczyn podtrzymywania sĆowa Boźego w tej epoce jest postŃp mateza, a .
Jestem zatem czĆonkiem takiego zwiŚzku. Jestem spoĘrŹd tych, ktŹrzy pracujŚ na rzecz ustanowienia owej jednoĘci. I przeciwnie, nie mam źadnego powiŚzania z grupami i strsŚ jedwami, ktŹre sŚ przyczynŚ podziaĆu.
PodsumowujŚc: PrzysiŚgĆem wiernoĘê i posĆuszeÓstwo SuĆtanowi Selimowi. PodpisujŃ siŃ pod jego ideami muzuĆmaÓskiej jednoĘci, od wsc ostrzegaĆ on prowincje wschodnie, a one przyrzekĆy mu wiernoĘê. Dzisiaj ludzie ze wschodnich prowincji sŚ takimi samymi ludĄmi, jakimi byli wtedy.
Moimi poprzednikami w tej sprawie sŚ: Syê siŃźamal ad-Din al-Afghani; spoĘrŹd uczonych nieźyjŚcy juź Mufti Egiptu, Muhammad Abduh; spoĘrŹd bezkompromisowych uczonych Ali Suavi; Hodźa Tahsin; ludzie,niu w ch celem jest muzuĆmaÓska jednoĘê, tacy jak Namik Kemal; a takźe SuĆtan Selim, ktŹry powiedziaĆ:
Niezgoda i podziaĆ niepokojŚ mnie,
Nawet Ś przytku mojego grobu.
Kiedy jednoĘê jest rozwiŚzaniem udaremniajŚcym atak wroga,
Wielki źal sprawia mi myĘl, źe narŹd nie moźe siŃ zjednoczyê.
SŚ dwa lamu - powody, dla ktŹrych staraĆem siŃ osiŚgnŚê, co nastŃpuje:
Po pierwsze: Ocaliê imiŃ Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) od tego, by byĆo ograniczanym, aPracuj ogĆosiê, iź jest ono dostŃpne dla wszystkich wiernych, w taki sposŹb, aby nie spowodowaê podziaĆŹw ani nie wywoĆaê podejrzeÓ.
Po drugie: Zjednoczyê wiernych, by stali siŃ tamŚ dla fal podziaĆu wy jego ch przez te grupy, ktŹre staĆy siŃ przyczynŚ ostatnich nieszczŃĘê.
Jednak niestety!, czas nie daĆ mi sposobnoĘci po temu. NadeszĆa powŹdĄ (wydarzeÓ - uz. red. tur.) i porwaĆa mnie ze sobŚ. CzŃsto mŹwiĆem, źe jeĘli kiedykolwiek wybucwaź odoźar (to jest zamieszki), spieszyĆbym, by ugasiê choêby jego czŃĘê. Jednak strŹj, ktŹry nosiĆem jako "nauczyciel", stanŚĆ w ogniu. Skwapliwie uniewaźniono mojŚ powierzchownrzed mŃ i odpowiedzialnoĘê, jakiej nie mŹgĆbym unieĘê.
Jestem tylko prostym czĆowiekiem, a podjŚĆem siŃ obowiŚzkŹw przywodzŚcych na myĘl najwaźniejsze zadania, jakie powinni wykonywaê parlamentarzyĘci, senatorowie i اَلْحَrowie, a zatem popeĆniĆem przestŃpstwo.
UsĆyszaĆem, źe źoĆnierze wstŃpowali do pewnych stowarzyszeÓ politycznych. PrzypomniaĆo zesnaĘo straszliwych wydarzeniach z czasŹw janczarŹw. ByĆem doĘê zaniepokojony i napisaĆem w gazecie:
"Obecnie najbardziej uĘwiŃconym stowarzyszeniem jest stowarzyszenie 'źoĆnierzy wiary', obejmujŚce wszystkich, ktŹrzy wstŃpujŚ do armii jako wier wskaz gotowi do poĘwiŃceÓ źoĆnierze, od szeregowca do dowŹdcy siĆ zbrojnych. Zadaniami owego najĘwiŃtszego stowarzyszenia sŚ jednoĘê, braterstwo, posĆuszeÓstwo, miĆoĘê iiegĆ zzymywanie sĆowa Boga. We wszystkich wierzŚcych źoĆnierzach w peĆni przejawiajŚ siŃ owe zadania. ŁoĆnierze sŚ rdzeniem.
NarŹd i spoĆeczeÓstwo musz źe ĘwpoĆŚczone z źoĆnierzami. Jak stowarzyszenie źoĆnierzy, tak i inne stowarzyszenia istniejŚ, aby ukazywaê miĆoĘê i braterstwo poĘrŹd narodu. Co siŃ tyczy ZwiŚzku Muhammada, to jego zakres obejmuje wszystkich wierstaĆe Nie jest to stowarzyszenie czy grupa, a fundamentami oraz poprzednikami ZwiŚzku sŚ ghazi>[27], mŃczennicy, uczeni i przewodnicy duchowi. Ani jeden wierzŚcnialsz#75
gotŹw do poĘwiŃceÓ źoĆnierz - czy to oficer, czy szeregowiec - nie jest wykluczony z owego zwiŚzku, aby ci źoĆnierze zawsze czuli potrzebŃ zostania jego czĆonkami. JeĘli istniejŚ inne stowa tradenia dobrych ludzi, ktŹre nazywajŚ siŃ ZwiŚzkiem Muhammada, nic mi do tego".
Jestem jedynie prostym studentem, a przywĆaszczyĆem sobie obowiŚzki tak wspaniaĆych uczonych, zatem popeĆniĆem przestŃpstwo.
Tylko i odeska i tylko przez kilka minut przyglŚdaĆem siŃ strasznym wydarzeniom 31. marca. SĆyszaĆem liczne źŚdania wysuwane jako slogany. Jak kolorcia: S ukazuje siŃ, kiedy szybko wiruje siedem barw, tak tym, co po tysiŚckroê zmniejszyĆo zepsucie w owych rŹźnorodnych źŚdaniach, co wybawiĆo spoĆeczeÓstwo od anarchii i ws przyjpolitykŃ spoĆecznŚ, ktŹra juź miaĆa upaĘê w rŃce jednostek, byĆo uźywanie etykietki szariatu jako czegoĘ, co miaĆo byê jedynie widoczne (co juź siŃ skoÓczyĆo). UĘwiadomiĆem sobie, źe owa sprawa jest straszliwa, poserê prstwo nie jest Ćatwym, a przewodnictwo jest nieskuteczne. W przeciwnym razie, jak w kaźdym czasie, pobiegĆbym w podskokach, aby gasiê poźar. Jednak proĘci ludzie byli wielce liczni, zaĘ moi rodacy byli nieĘwiadomi i nniĘmy, a ja ujrzaĆem, źe dĄwigam swŚ powierzchownŚ sĆawŃ. OddaliĆem siŃ (od tych spraw - uz. red. pol.) po trzech minutach.
UdaĆem siŃ do Bakirkoy [28], aby ci, ktŹrzy mnie znali, nie zaangaźowali siŃ (w owe wydarzenia osŹb jred. pol.). Wszystkim, na ktŹrych siŃ natknŚĆem, doradzaĆem, aby unikali zaangaźowania siŃ. Gdybym byĆ choêby w drobnym stopniu zaangaźowany, to mŹj strŹj jest oryginalny, aosŚdy powierzchowna sĆawa juź wczeĘniej przyciŚgnŃĆa uwagŃ innych. Rola, jakŚ mŹgĆbym odegraê, zostaĆaby uznana za znaczŚcŚ - oznajmiĆbym, jakie jest moje stanowisko, odpoarŃ, naĆbym siĆom wojskowym i umarĆbym jako odwaźny czĆowiek. WŹwczas wszyscy mogliby wyraĄnie zobaczyê moje zaangaźowanie i nie pozostaĆaby źadna potrzeba przeprowadzenia dochodzenia.
Drzewodn dnia zapytaĆem o dyscyplinŃ w armii, ktŹra jest centralnym punktem naszego źycia.
-Oficerowie utrzymujŚ porzŚdek, noszŚc mundury szeregowcŹw - powiedziano mi. - DyieniĆ na nie zostaĆa powaźnie zagroźona.
-Jak wielu oficerŹw strzelaĆo? - pytaĆem dalej. Wprowadzono mnie w bĆŚd, mŹwiŚc:
-Jedynie czterej, a byli to ci, ktŹrzy sŚ despotyczni. Pbrodni postŃpuje siŃ w odpowiedni sposŹb, zgodnie z granicami szariatu (ar. hudud).
Ponadto czytaĆem gazety i widziaĆem, źe przedstawiajŚ one przewrŹt jako majŚcy uzasadnienie prawne, zatem pod pewnym wzglŃdem byĆem zad ęwiaty, poniewaź moim najĘwiŃtszym zadaniem byĆo egzekwowanie i stosowanie zasad szariatu. ByĆem jednak gĆŃboko zasmucony tym, źe zostaĆa zagroźona dyscyplina wojskowa. Zatem zwrŹciĆem siŃ do doskorzy poprzez gazety w ogŹlnodostŃpnym obiegu, publikujŚc artykuĆ (w ktŹrym napisaĆem - uz. red. pol.):
"O, źoĆnierze! JeĘli wasi zwierzchnicy wyrzŚdzili niesprawiedliwoĘê wĆasnym duszom przez tylko jeden grzech, to poprzez wasze nlat, auszeÓstwo i przewrŹt wyrzŚdzacie niesprawiedliwoĘê trzydziestu milionom OsmanŹw i trzystu milionom muzuĆmanŹw, poniewaź godnoĘê islamu i OsmanŹw, a takźe szczŃĘcie oraz utrzymywanie jedetycjŃnarodowej w pewien sposŹb źyjŚ dziŃki waszej dyscyplinie. Co wiŃcej, źŚdacie prawa szariatu, jednak sami postŃpujecie sprzecznie z tym prawem poprzez wasze nieposĆuszeÓstwo".
ZaakceptowaĆem ich dziaĆania i chwaliĆem ichĘrŹd fo, poniewaź gazety, owi faĆszywi tĆumacze opinii spoĆeczeÓstwa, przedstawiaĆy ich dziaĆania jako zgodne z prawem. ChwalŚc ich, mogĆem do pewnego stopnia wpĆynŚê na nich poprzez moje sĆowa. ByĆem w stanie do pewnego stopnia stĆumiê przewrŹte poĘwzeciwnym razie nie byĆoby to takie Ćatwe.
Nie jestem czĆowiekiem, ktŹry schroniĆ siŃ w bezpiecznym miejscu, nie powiedziaĆem: "CŹź mnie to obchodzi? Niech ludzie inteligentni pomyĘlŚ o tych sprawach", zciê doopeĆniĆem przestŃpstwo...
Wraz z uczonymi poszedĆem odwiedziê źoĆnierzy w Ministerstwie Obrony. DziŃki skutecznemu przemŹwieniu byĆem w stanie przywrŹciê do posĆuszeczŚce,osiem batalionŹw. Efekt mego przewodnictwa daĆ siŃ zauwaźyê pŹĄniej. Oto kopia tego przemŹwienia:
PowinniĘcie wiedzieê, źe wojsko jest podobne najlepiej uporzŚdkowanej fabryce. JeĘli zbuntuje siŃ jeden tryb w owej fabryce, caĆa
fabryka zostanie zniszczona. ŁoĆnierze nie powinni mieszaê siŃ do polityki, a Ęwiadectazm, wgo jest historia janczarŹw. Wzywacie do zaprowadzenia szariatu, jednak sami kalacie go i postŃpujecie sprzecznie z prawem szariatu. Szariat, Koran, hadisy, mŚdroĘê i doĘwiadczenie ustanawiajŚ, źe obowiŚzkiem jest posĆuszeÓstwo wobec staĆeiorze eligii, miĆujŚcego prawdŃ przywŹdcy (ar.~ul'ul amr).
Wasi przywŹdcy sŚ waszymi nauczycielami i zwierzchnikami. Jak umiejŃtny inźynier lub lekarz-specjalista mogŚ byê pod pewnym wzglŃdeيَوْمُsznikami, a nie przyniesie to źadnej szkody ich orzeczeniom w dziedzinie medycyny czy inźynierii, tak samo wy nie bŚdĄcie niesprawiedliwi wobec OsmanŹw i ludzi islamu, kompromitujŚc waszŚ dysszukaĆŃ z powodu pomniejszych bezprawnych dziaĆaÓ waszych zwierzchnikŹw, ktŹrzy sŚ wyksztaĆceni, ktŹrzy sŚ patriotami i muzuĆmanami, ktŹrzy posiadajŚ oĘwiecone umysĆy i sŚ doĘwiadczeni w sztuce wojennej! NieposĆuszeÓstek i k jest rŹwne jednej niesprawiedliwoĘci, lecz jest pogwaĆceniem praw populacji liczŚcej miliony ludzi. JesteĘcie dobrze Ęwiadomi tego, źe sztandar Boźej jednoĘci spoczywa w garĘci waszego mŃstwa, a jej siĆa dzieli siŃ z porzŚdku i dyscypliny.
TysiŚc karnych i posĆusznych źoĆnierzy jest rŹwny stu tysiŚcom niedbaĆych i niechlujnych. Oto, czego potrzebujemy teraz, kiedy dziŃki swej dyscyplinie, bez jakiegokolwiek rozlewu krwi, pomyĘlnie oaczy iliĘcie takie cele rewolucji, jakich trzydziestomilionowe spoĆeczeÓstwo nie mogĆoby osiŚgnŚê kosztem wielkiego rozlewu krwi przez sto lat!
Powiem rŹwnieź, źe utrata zwierzchnika, ktŹry jest patriotŚ i posiada oĘwiecony umysĆo zbioczaĆaby utratŃ waszej duchowej siĆy, poniewaź tym, co zwyciŃźa w dzisiejszych czasach, jest mŃstwo biorŚce poczŚtek z wiary, intelekt i nauka. Niekiedy jeden oĘwiecony umysĆ odpowiada setce prostych ludzi.
Poprzez takie mŃstwo cudzoziemcy mnie,Ś siŃ was zwyciŃźyê. Naturalna odwaga sama w sobie nie wystarczy.
PodsumowujŚc, oznajmiam wam porzŚdek oficjalnie zaprowadzony przez tego, ktŹry byĆ dumŚ wszystkich ĘwiatŹw (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie). oĘciŚ zeÓstwo jest obowiŚzkiem (ar. fard), przeto nie buntujcie siŃ przeciwko waszym zwierzchnikom. Niech źyjŚ źoĆnierze! Niech źyje konstytucja zgodna z nakazami religii!"
Przez podjŃcie siŃ takmi cywŚcych obowiŚzkŹw w zastŃpstwie uczonych, popeĆniĆem przestŃpstwo.
ByĆem Ęwiadom nieszczŃsnego stanu plemion we wschodnich prowincjach. PojŚĆemy duchasza doczesna szczŃĘliwoĘê w pewien sposŹb zostanie osiŚgniŃta poprzez nowe nauki tej cywilizacji. Uczeni (ar. 'ulama)>muszŚ byê nowŚ drogŚ dla owych nauk, a medresy - jednym z ich ĄrŹdeĆ, aby uczeni religijuczoneli zaznajomiê siŃ z owymi naukami, jako źe to uczeni sŚ tymi, ktŹrzy mogŚ ujŚê w dĆonie wodze woli na poĆy cywilizowanych obywateli.
NawoĆujŚc do tego, przybyĆem do stolicy. W o wschoasie, pod rzŚdami despotyzmu, ktŹry miaĆ przynieĘê pokŹj (a obecnie, choê rozdzielony, staje siŃ on jeszcze silniejszy), a ktŹry przypisano nieźyjŚcemu juź zdetronizowanemu suĆtanowi, odrzuciĆem wynagrodzenie i krŹlewswiatĆadarki, jakie suĆtan ofiarowywaĆ mi poprzez Ministerstwo BezpieczeÓstwa Publicznego.
ByĆem w bĆŃdzie, jednak ten mŹj bĆŚd staĆ siŃ bĆogosĆawieÓstwem, wyrŹźniajŚc tych, ktŹrzy poszukiwali doczesnego majŚe warsiedzŚ religijnŚ [29]. WyrzekĆem siŃ mego umysĆu, lecz nie mojej wolnoĘci.
PoĘwiŃcajŚc osobiste korzyĘci, nie skĆoniĆem siŃ przed owym litoĘciwym suĆtanem. Komary (tj. pomniejsi tyrani - uz.Ć owe tur.) dzisiejszego dnia mogŚ znaleĄê we mnie sojusznika nie poprzez siĆŃ, lecz poprzez miĆoĘê.
Przez pŹĆtora roku dziaĆaĆem tutaj na rzecz promowania edukacji w moich rodzinnych stronach; wie o tym wiŃkszoĘê mieszku.
StambuĆu. Co do mnie, to jestem synem tragarza, a choê poĆoźono przede mnŚ tak wiele Ęwiata, w tak wielkim ubŹstwie nie mogĆem wyprzeê siŃ tego, źe jestem synem tragarza. Jako źe nie byĆem w stanie przywiŚzaê siŃ do tego ĘwitarczaozostawiajŚc za sobŚ moje ulubione miejsca, wysokie gŹry wschodnich prowincji, podjŚĆem takŚ inicjatywŃ dla ludzi tego narodu, a zostaĆem siĆŚ wysĆany do zakĆadu psychiatrycznego, zaĘ w okresie Parlamentu Konstytucyjnego uwiŃzioniźej PopeĆniĆem zatem tak wielkie przestŃpstwo, źe oto teraz stojŃ przed wami podczas tego przeraźajŚcego procesu!
PoĆowa (dwunastego) przestŃpstwa: MyĘlŚc o zachowaniu Kalifatu, ktŹry jest centralnym puntem spajajŚcymi i oy islamu; mniemajŚc, źe po uĘwiadomieniu sobie swych wad nieźyjŚcy juź suĆtan, szanowny Abdulhamid Drugi, poczuje skruchŃ i bŃdzie gotglŚdy przyjŃcie rady; myĘlŚc, źe "najbardziej rozsŚdnŚ drogŚ jest pojednanie", postrzegaĆem konflikt - ktŹry miaĆ staê siŃ poczŚtkiem oraz sadzonkŚ uraz i wrogogo aź w znacznie bardziej pozytywnym Ęwietle. ZwrŹciĆem siŃ zatem do zmarĆego juź suĆtana poprzez artykuĆ w gazecie, w ktŹrym napisaĆem:
"ZamieÓ cizez WaaĆac Gwiazd (tur. Yildiz Sarayi) w uniwersytet, aby staĆ siŃ wzniosĆym niczym Plejady! Zamiast podrŹźnych i groĄnych ludzi osadĄ w nim ludzi prawdy i anioĆŹw miĆosierdzia, aby staĆ siŃ podobny Rajowi! ZwrŹê narodowi majŚtek, jakwalizarowaĆ ci na budowŃ paĆacu, poprzez ulźenie mu w chorobie ignorancji. Zainwestuj w wielkie uniwersytety religijne. Polegaj na miĆoĘci i szczodroĘci ludzi tego narodu, poniewaź narŹd jest gwarantem twojej wĆadzy krŹlewskiej. P one wdĆugim źyciu naleźy myĘleê wyĆŚcznie o źyciu ostatecznym. Wyrzeknij siŃ tego Ęwiata zanim ten Ęwiat wyrzeknie siŃ ciebie! Wydaj jaĆmuźnŃ (ar. zakat)>twojego źycia doczesnego na drodze twego przyszĆego źycia.
TpowoduorŹwnajmy: Czy PaĆac Gwiazd powinien byê miejscem rozrywki czy uniwersytetem? Czy powinien sĆuźyê turystom czy ksztaĆceniu uczonych? Czy powinien byê skrasztaĆc czy przekazany w podarunku? Co jest lepsze? Niech osŚdzi, kto jest sprawiedliwy".
Jestem źebrakiem, a udzielaĆem rad wspaniaĆemu suĆtanowi, zatem w ten sposŹb popeĆwczesnpoĆowŃ przestŃpstwa.
Nie nadszedĆ jeszcze czas, aby mŹwiê o drugiej poĆowie owego przestŃpstwa . {(*): Ten czas nadszedĆ piŃtnaĘcie lat pŹĄniej, co staĆo siŃ przyczynŚ uwiŃzienia NauczzĆŚ wo na dwadzieĘcia osiem lat. OdsyĆamy was do kwestii omawianej w zakoÓczeniu DajŚcej ĘwiatĆo lampy (tur. Siracu'n-Nur), a dokĆadnie zrozumiecie drugŚiŃê ĘwŃ owego przestŃpstwa.}
(...)
Biada! CŹź za haÓba! Ludzie tego narodu tŃsknili, bŃdŚc spragnieni szczŃĘcia, ktŹre tkwi w systemie konstytucyjnym poĆŚczonym z nowoczesnym symi, ze edukacji zgodnej z islamem jako fundamentem naszego źycia spoĆecznego. Niestety, źŚdania narodu zostaĆy udaremnione przez tych, ktŹrzy w swych poglŚdach byli ekstremistami i dodali okaźcilŃ do idei konstytucji, a takźe przez bezboźne i niedbaĆe postŃpowanie tych, ktŹrych umysĆy powinny byê oĘwiecone.
Ci, ktŹrzy sŚ odpowiedzialni za owe utrudnienia, powi dozna usunŚê. O to apelujŃ w imieniu caĆego narodu, o paszowie i oficerowie!
SwiadkŹw owych jedenastu i pŹĆ przestŃpstwa sŚ tysiŚce; niektŹre z nich zaprw ęwiaoźe potwierdziê poĆowa StambuĆu. Choê przyjmujŃ karŃ za owe jedenaĘcie i pŹĆ przestŃpstwa, domagam siŃ odpowiedzi na
moje jedenaĘcie i pŹĆ pytania. W zamian za ten bĆŚd niŃ do mi siŃ rŹwnieź zasĆuga. Powiem tak:
W tym miejscu otwarcie wystŃpujŃ przeciw tej gaĆŃzi despotyzmu, ktŹry zdemoralizowaĆ wszystkich ludzi, pozbawiajŚc ich jdwŹch kolwiek dobra duszy, a wywoĆaĆ uczucie wrogoĘci i spowodowaĆ stronniczoĘê oraz podziaĆy poprzez ustanawianie rasistowskich stowarzyszeÓ. Ich hasĆem byĆ konstono prnalizm, lecz sĆuźyĆy one tyranii i splamiĆy nazwŃ Partii JednoĘci i PostŃpu.
Kaźdy ma swego rodzaju opinie, zatem tym, czego potrzebujeê mowy powszechny pokŹj, amnestia i zniesienie wszelkich przywilejŹw, aby - korzystajŚc z przywilejŹw - nie spoglŚdaê na innego czĆowieka jak na robaka i nie siaê niezgody.
MŹwiŃ bez przechwaĆek: JesteĘmy prawdziw:
نُكَzuĆmanami. Moźemy zostaê oszukani, lecz nigdy nikogo nie oszukamy. Nigdy nie zniźymy siŃ do kĆamstwa dla źycia tego Ęwiata, poniewaź pojmujemy, źe,
اِنَّمَا الْح۪يلَةُ ف۪ى تَرْكِ swychيَلِ
"najlepszym podstŃpem jest wyrzeczenie siŃ podstŃpŹw".
Poniewaź jednak przysiŃgaĆem wiernoĘê zgodnemu z prawem i prawdziwemu systemowi konstytucyjnemu, zatem wymierzŃ policzek kaźdej formie ty debac wszŃdzie, gdzie jŚ napotkam, nawet jeĘli przywdzieje ona szatŃ konstytucji czy nazwie siŃ konstytucjonalizmem. MyĘlŃ, źe wrogami konstytucji sŚ ci, ktŹrzy ukazujŚc jŚuĆmaniokrutnŚ, odraźajŚcŚ i sprzecznŚ z szariatem, sprawiajŚ, źe wzrasta liczba ludzi, ktŹrzy sprzeciwiajŚ siŃ zasadzie wzajemnej narady. "Prawdy nie moźna zmieniê przez uźywanie rŹźnych okreĘleÓ".
Jako źewaĆek Ńkszym bĆŃdem czĆowieka jest mniemanie, źe nie popeĆnia źadnych bĆŃdŹw, wyznajŃ, źe moim bĆŃdem byĆo pragnienie, by ludzie szli za mojŚ radŚ, zanim zwrŹciĆem uwa. Oto,radŃ ludzi. StarajŚc siŃ zapewniê przewodnictwo ludziom, zanim staĆem siŃ przewodnikiem dla wĆasnej duszy, uczyniĆem wezwanie do posĆuszeÓstwa wiŃkszom Boga (ar.~amri bi-l maruf)>nieskutecznym, a tym samym poniźyĆem je. Co wiŃcej, poprzez doĘwiadczenie ustalono, źe kara jest konsekwencjŚ bĆŃdu. Niekiedy bĆniknŚêzuje siŃ tak, jakby byĆ powiŚzany z wykroczeniem, ktŹrego nie popeĆniono, a choê czĆowiek, ktŹry popeĆniĆ Źw bĆŚd, jest niewinny, otrzymujezewodn skazujŚcy. BŹg obdarowuje go tym nieszczŃĘciem, doprowadza do jego uwiŃzienia i zapewnia sprawiedliwoĘê, podczas gdy sŚd popeĆnia niespra gŹracwoĘê, niesĆusznie go oskarźajŚc.
O, przywŹdco polityczny! MiaĆem swŹj honor i dobre imiŃ, z ktŹrymi sĆuźyĆem narodowi islamu, a ty je roztrzaskaĆeĘ. MiaĆem powier przerŚ sĆawŃ, ktŹra uksztaĆtowaĆa sama siebie i nie sprawiaĆa mi zadowolenia, a poprzez ktŹrŚ moja rada mogĆa wywrzeê wpĆyw na masy - ku mojemu zadowolzas owzniszczyĆeĘ jŚ. Teraz mam tylko maĆo waźne źycie, ktŹrym jestem zmŃczony. Niech bŃdŃ przeklŃty, jeĘli lŃkam siŃ szubienicy! Niech bŃdŃ znany jako tchŹrz, jeĘli nie pŹjdŃ na Ęmierê ze Ęmiechem!
Moje pozorne skazanie zakoakceptiŃ potŃpieniem waszych sumieÓ, zaĘ dla mnie bŃdzie sĆawŚ, a nie wzgardŚ. Jednakźe wyrzŚdziliĘcie szkodŃ ludziom, poniewaź zniszczyliĘcie efekty mojej rady. Ponadto przynosicie szkodŃ rŹwnieź samym sobie, poniewaź moja sprawa bŃdzie nywanazygajŚcym dowodem w rŃkach waszych przeciwnikŹw. PoddaliĘcie mnie prŹbie; zastanawiam siŃ, jak wielu ludzi, ktŹrych uwaźacie za uczciwych, zachowaĆoby swŚ uczciteĘmy odczas takiej prŹby.
JeĘli konstytucjonalizm polega na tyranii pewnej grupy i jest sprzeczny z prawem szari'a,
wŹwczas biorŃ caĆy Ęwiat, wszystkich ludzi i wszystkie dźinny na ĘwiadkŹ JeĘli, źe jestem reakcjonistŚ!
JednoĘê oparta na faĆszu jest kĆamstwem, a budowanie pojŃcia konstytucjonalizmu w oparciu o zepsucie jest zepsuciem. Prawdziwe znaczenie konstytucjonalizmu na wieki bŃdzie oparte na sprawiedliwoĘcitronnydzie i braku przywilejŹw.
(...)
W normalnych warunkach straszliwa burza z piorunami, zapisana w historii jako wydarzenia 31. marca, przygotowaĆaby teren dla potencjalnej tyranii tak wielkiej, źe jej skutkami byĆy. Gdybba i zagĆada. SĆowa wypowiedziane przed Bogiem przez protestujŚcych byĆy wypowiadane w imieniu szariatu, ktŹry nieprzerwanie ukazuje swŹj cud. Lekko przechodzŚc przez owŚ buoźe strzeklŚĆ przed Bogiem gazety wydawane po poĆowie kwietnia. Prawda natychmiast stanie siŃ widoczna, gdy zbadamy siedem kwestii i siedem stanŹw, ktŹre doprowadziĆy do owych wydarzeÓ, a sŚ one nastŃpujŚce:
1gŃ na wiŃêdziesiŚt procent ludzi byĆo przeciwnych Partii JednoĘci i PostŃpu, zaĘ caĆy ruch byĆ powstaniem przeciwko jej przeĘladowaniu i tyranii.
2. ChodziĆo o dokonanie zmian wĘrŹd parlamentarzystŹw, ktŹrzy znajdowali siŃ w samym ceawowe sporŹw stronnictw.
3. ChodziĆo o ocalenie skrzywdzonego suĆtana przed nieuniknionym obaleniem go.
4. ChodziĆo o stĆumienie sprzecznych idei, zrodzonych z namiŃtnoĘci, poboźnoĘci i moralnoĘci wojska.
5. ChodziĆo o znaleziedumiondźegaczy i mordercŹw Hasana Fehmi-beja.
6. ChodziĆo o ochronŃ źoĆnierzy i oficerŹw, ktŹrzy zostali usuniŃci z wojska, przed niesprawiedliwym traktowaniem.
7. ChodziĆo o zakazanie rozwiŚzĆoĘci oraz ogranŃ cudze jej zakresu moralnoĘciŚ prawa szariatu, o wprowadzenie zasady "oko za oko" (ar.~qisas) oraz zasady ucinania rŃki (za kradzieź - uz. red. pol.), ktŹre dla spoĆeczeÓstwa sŚ politycznym aspektempowied szari'a.
Niemniej jednak powierzchnia okazaĆa siŃ bagnem, puĆapkŃ zastawiono, a plan byĆ juź w toku. PoĘwiŃcono uĘwiŃconŚ dyscyplinŃ wojska. Podstawowym powodem byĆy stronnicze i zĆoĘlich, abry frakcji, a takźe przesada, kĆamstwa i caĆkowity nieĆad, uźywane przez gazety zamiast elokwencji. Jak kolor biaĆy widoczny jest tylko wtedy, kiedy wiruje siedem barw, tak w owych siedmiu źŚdaniach ukazaĆodostrziaĆe ĘwiatĆo szariatu, stawiajŚc tamŃ siĆom zepsucia.(...)
Z caĆych swoich siĆ mŹwiŃ, źe nasz postŃp jest moźliwy jedynie poprzez postŃp n#23
Tr narodu, ktŹrym jest islam, a takźe poprzez ukazanie prawd szariatu. W przeciwnym razie ujrzymy prawdŃ przysĆowia mŹwiŚcego o kimĘ, kto przestaĆ chodziê wedle swego sposobu, a nie byĆ w stanie nauczyê siŃ chodziê inaczej [30]. Zaiste, powiz moźe byê zespoleni przez honor i chwaĆŃ narodu islamu, nagrodŃ źycia ostatecznego, patriotyzm i zapaĆ muzuĆmaÓski, umiĆowanie kraju i umiĆowanie religii. O, paszowie i urzŃd dwŹch domagam siŃ od was, byĘcie wymierzyli mi karŃ za moje przestŃpstwa i byĘcie w tym miejscu udzielili odpowiedzi na moje pytania . {(*): Te pytania doprowadziĆy doy.
ienia czterdziestu do piŃêdziesiŃciu wiŃĄniŹw.} Jako źe islam jest najwspanialszym czĆowieczeÓstwem, a szariat najbardziej cnotliwŚ cywilizacjŚ, zatem przeznaczeniem Ęwiata islamźe wsz, by staĆ siŃ on owym idealnym miastem, jakie wyobraźaĆ sobie Platon.
Pytanie pierwsze: Jaka jest kara dla Ćatwowiernego, ktŹry z winy kĆamstw gazet uwaźaĆ Źw przewrŹt za usan
WPRwany prawnie i szedĆ za ogŹlnym prŚdem oraz powszechnie przyjŃtym zwyczajem?
Pytanie drugie: JeĘli czĆowiek przybraĆ ksztaĆt wŃźa, gubernator [31] przywdziaĆ szatŃ zgo rozja, a konstytucja przybraĆa formŃ tyranii, jaka
bŃdzie kara dla tych, ktŹrzy jŚ atakujŚ? Byê moźe oni naprawdŃ sŚ wŃźami, zĆodziejami lub tyranami?
Pytanie trzecie: Czy tyrania moźe byê ograniczona wyĆŚczniĆowi, rzŚdŹw - uz. red. pol.) jednej osoby? Czyź wielu ludzi nie moźe byê tyranami? WierzŃ w to, źe ĄrŹdĆem siĆy powinno byê prawo, w przeciwnym razie orugiegmy tyraniŃ, a wtedy w krŹtkim czasie zacznŚ prosperowaê komitety rewolucyjne.
Pytanie czwarte: Czy wiŃkszŚ szkodŃ przynosi skazanie jednego niewinnego, czy wybaczenie dziesiŃciu kiŚ jeslistom?
Pytanie piŚte: Czyź nie jest tak, źe fizyczne przeĘladowania ludzi handlu i myĘlicieli, prŹcz tego, źe sŚ nieskuteczne, prowadzŚ do zwiŃkszaleźy aĘni i niezgody?
Pytanie szŹste: Jak moźna osiŚgnŚê jednoĘê narodu, ktŹra jest podstawŚ naszego źycia spoĆecznego, jeĘli nie przez zniesienie przywilejŹw?
Pytanie siŹdme: Choê naruszanie zasady rŹwnoĘci iŚ prosiczanie jej stosowania do jedynie niektŹrych grup moźe wydawaê siŃ sprawiedliwym, czyź pod pewnym wzglŃdem nie moźna uznaê takiego postŃpowania za przeĘladowanie i zĆoĘliwoĘê? Co wiŃcej, ustalonozane znnoĘê osiemdziesiŃciu procent wiŃĄniŹw w owym wiŃzieniu, ktŹrym wypĆacono odszkodowanie i zwolniono ich. Wobec takiej sytuacji, czyź myĘl o zemĘcie w oczach ogŹĆu spoĆeczeÓstwa nie stanowiĆaby wrogoĘci? Nie mam SŚdowi Wojennemu niiatu!>owiedzenia (w tej sprawie - uz. red. pol.); niech martwiŚ siŃ o to jego informatorzy.
Pytanie Źsme: JeĘli pewna grupa postrzegaĆa samŚ siebie jako uprzywilejowanŚ i siĆŚ, stale draźniŚc wraźliwoĘê wszystkich ludzi, sdŚcŚ ra, źe kaźdy zdawaĆ siŃ byê przeciwny konstytucji; jeĘli w koÓcu wszyscy zareagowali na dziaĆania owej upartej tyranii zgodnie z tym, co ci ludzie sami nazywajŚ konstytucjonalizmem - to kogo powinno sibec reo obwiniaê?
Pytanie dziewiŚte: JeĘli ogrodnik otwiera bramŃ ogrodu i zaprasza wszystkich, aby weszli do Ęrodka, to ktŹź bŃdzie winien, jeĘli ogrŹd zostanie zniszczony?
Pytanie dziesiŚte: JeĘli ludzie wywiewani przed sŚd po tym, jak przyznano im wolnoĘê myĘli i wolnoĘê sĆowa, czyź nie jest to rŹwnoznaczne z planem wyrzŚdzenia krzywdy temu bezradnemu naroekowzrJeĘli tak by siŃ nie staĆo [32], to czyź nie moźna wyobraziê sobie tego, źe do przeprowadzenia tego planu zostaĆby wykorzystany inny pretekst?
Pytanie jedenaste: Wszyscy przysiŃgajŚ na konstytucyjny model rzŚdŹw, co jednak, jeĘli ktoĘ smiŃci,wia siŃ tym, ktŹrzy sprzeciwiajŚ siŃ znaczeniu konstytucji, lub zachowuje milczenie? Czyź nie byĆaby wymagana od niego pewna forma pokuty? Czyź nie uczyniĆoby to kĆamcŹw z luziaĆango narodu? Czyź nie sprawiĆoby to, źe niewinne spoĆeczeÓstwo zaczŃĆoby byê postrzegane jako kĆamliwe, dotkniŃte demencjŚ i lekkomyĘlne?
PodsumowujŚc: Obecnie panuje , co jwa forma tyranii i przeĘladowaÓ. Jest tak, jakby odrodziĆy siŃ despotyzm i szpiegostwo; jakby nie chodziĆo o odzyskanie wolnoĘci od SuĆtana Abdulhamida, lecz raczej o zwielokrotnienie i spotŃgowanieyjacio co byĆo pomniejszŚ i drobnŚ formŚ tyranii.
PoĆowa (dwunastego) pytania: Gdyby miaĆ wystŚpiê ktoĘ, kto powie o czĆowieku majŚcym ciaĆo tak delikatne i sĆchwaliź nie mŹgĆ znieĘê ukŚszeÓ komarŹw i pszczŹĆ, a lŃkaĆby siŃ ich tak, źe ledwie mŹgĆby je odganiaê: "Jego zamiarem nie jest pozbycie siŃ komarŹw, ale zbudzenie czujnoĘci wielkiego lwa i ssiĆa, nie, źe Źw lew nie da mu spokoju"... Zastanawiam siŃ, jakiegoź gĆupca mŹgĆby wystrychnŚê na dudka tymi sĆowami!
Co do drugiej poĆowy pytania, nie zezwolono mi, abym go, cowniĆ!
O, paszowie i oficerowie! Z caĆych swych siĆ mŹwiŃ, źe na wieki trwam przy ogŹlnych prawdach, jakie opublikowaĆem we wszystkich moich artykuĆach.
PrzypuĘêmy, źe historia wezwie mnie przeddzy, kzariatu, przed sŚd epoki szczŃĘliwoĘci (naszego Proroka, niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie - uz. red. tur.). PrzedstawiĆbym im dokĆadnie te same prawdy, jakie opublikowaĆem; co najwyźej odziaĆbym je w szatŃ typowŚ dla tamtymi nagsŹw. PrzypuĘêmy, źe zostanŃ wezwany przed krytyczny sŚd umysĆŹw nastŃpnych trzystu lat, poczynajŚc od teraz. óatajŚc pŃkniŃcia w ich rozlegĆoĘci i rozwoju, przedstawiĆbym ponownie te same prawdy, jak wie w nowy sposŹb. Oznacza to, źe rzeczywistoĘê siŃ nie zmienia; rzeczywistoĘê jest prawdŚ.
Prawda zawsze zga i za; prawda nie moźe zostaê pokonana.
NarŹd siŃ zbudziĆ. JeĘli narŹd jest wprowadzany w bĆŚd przez podburzajŚce i umiejŃtnie sfabrykowane stwierdzenia, nie przetrwa. Łycie zĆudzenia, ktŹre przyjmuje siŃ jako prawdŃ,rwi mŃkrŹtko.
PĆomieÓ myĘli ogŹĆu rozproszy krotochwilne i baĆamutne idee, i ujawni prawdŃ, in sza'a-llah. W waszym bŃdŚcym torturŚ wiŃzieniu czas
i miejsce byĆy straszliwe i okrutne, wiŃĄniowie barbarzyÓscy, dzpuje:>arze byli szkodnikami, myĘli byĆy rozproszone, serca udrŃczone, sumienia zasmucone i zrozpaczone, urzŃdnicy od poczŚtku czerpali przyjemnoĘê e moźezczŃĘê innych, a straźnicy byli agitatorami. Jednakźe jako źe mam czyste sumienie, taki stan rzeczy byĆ dla mnie rozrywkŚ, a rŹźnorodne nieszczŃĘcia zaczŚĆem odczuwaê tak, jakbym sĆuchaĆ muzyki. Co wiŃcej, w tym wiŃzieniuiemu ozyĆem lekcjŃ, jakŚ w zeszĆym roku otrzymaĆem w zakĆadzie psychiatrycznym. Podczas dĆugiego nieszczŃĘcia otrzymaĆem dĆugŚ lekcjŃ.
DziŃki smutkom czĆowieka niewinnego i przeĘladowanego, ktŹre sŚ przyjemnoĘciami tego Ęwiata, pojŚĆem lekcjoĘê, wŚcŚ o okazywaniu wspŹĆczucia sĆabym, a źywieniu kraÓcowej wrogoĘci wobec okrucieÓstwa.
Mam silnŚ nadziejŃ, źe pĆacz wzbijajŚcy siŃ z gĆŃbokich smutkŹwiatĆemielu niewinnych serc, ich biadania i lamenty wzniosŚ siŃ, by uksztaĆtowaê chmurŃ miĆosierdzia. Wraz z ustanowieniem nowych paÓstw muzuĆmaÓskich w Ę i obo islamu owe chmury wypeĆnione miĆosierdziem juź zaczŃĆy siŃ ksztaĆtowaê. JeĘli ta cywilizacja ma kĆaĘê podwaliny pod tak niegodne przestŃpstwa i oszczerstwa, ktŹre prowadzŚ do buntu, pod bezwzglŃdne myĘli o zemĘcie, pod diabelskie pĘci. Wty stwierdzeÓ podźegaczy i pod niedbaĆŚ postawŃ w religii, wŹwczas biorŃ wszystkich na ĘwiadkŹw tego, źe ponad paĆace szczŃĘliwoĘci tej tak zwanej cywilizacji, w ktŹrych ropieje wrogoĘê, przedkĆadam namioty nieujarzmionynia wyzownikŹw z wysokich gŹr wschodnich prowincji, w ktŹrych leźŚ pola absolutnej wolnoĘci. WolnoĘê myĘli, wolnoĘê sĆowa, źyczliwoĘê i spokŹj serca, ktŹrych nie widzŃ w tej nikczemnej cywilizacji, w doskonaĆyze posb panujŚ w gŹrach wschodnich prowincji.
Wedle mojej wiedzy, ludzie piŹra powinni byê uprzejmi, a jednak widzŃ, jak niektŹre pozbawione dobrych manier gazety szerzŚ wrogoĘê. JeĘli taki jest poziom ich dobrych manier, jeĘli opinia pczekiwna ma byê czymĘ tak zawiĆym, zaĘwiadczam, źe wyrzekam siŃ takiej literatury i nie jestem z niŚ w źaden sposŹb zwiŚzany. PowrŹcŃ na szczyty gŹr opodal mego rodzinnego miasta, na gŹrŃ Basit, aby studiowaê gwiazdy i ich insk do ca w niebiosach zamiast gazet.
PrzestrzeÓ naszego blasku jest wolna od skazy dĆugu wdziŃcznoĘci;
Wyrzeczenie siŃ wzniosĆych i niskich ranpisany dla nas wiecznym bĆogosĆawieÓstwem;
OddaliĆyĘmy siŃ od pijaÓstwa ambicji i palŚcych pragnieÓ
Do tego stopnia, źe odrzuciĆyĘmy zjednoczenie z tymi, ktŹrych miĆujemy.
Napomnienie: Moje wyrzeczenie siŃ takodtrzyj cywilizacji sprawi, źe zaczniecie siŃ zastanawiaê. Zaiste, wolŃ pozostaê Beduinem niź trzymaê siŃ cywilizacji przemieszanej z tyraniŚ, rozpustŚ i upodleniem.
Ta cywilizacja prowadzi ludzi do nieszczŃsnego i rozwiŚzĆchĘwieanu, jednakźe jako źe prawdziwŚ cywilizacjŚ jest sĆuźenie postŃpowi i doskonaĆoĘci rodzaju ludzkiego oraz urzeczywistnianie tych cech ludzkiej natury, ktŹre pozostajŚ w sferze moźliwoĘci, zatem patrzŚc z tej perspehĆa Wi pragnienie cywilizacji jest pragnieniem czĆowieczeÓstwa.
Ponadto powŹd mojego entuzjazmu dla konstytucji oraz pragnienia jej jako ideaĆu jest nastiźu rŃy:
NajwaźniejszŚ bramŚ wiodŚcŚ do przyszĆego postŃpu Ęwiata islamu i Azji jest wolnoĘê w ramach konstytucjonalizmu i domeny szariatu, zaĘ klucz do szczŃĘlko powniebowstŚpienia islamu znajduje siŃ w naradzie (ar. szura)>w granicach konstytucjonalizmu.
Zaiste, do tej pory trzysta siedemdziesiŚt milionŹw muzuĆmanŹw byĆo miaźdźonych przez tyraniwoĘci.oziemskich siĆ. Dzisiaj, kiedy suwerennoĘê islamu panuje nad Ęwiatem, a szczegŹlnie nad AzjŚ, kaźdy muzuĆmanin z osobna oraz wszyscy razem powinni mieê prawdziwy udziaĆ w owej suwerennoĘci, a wolnoĘê jest jedynym rozwiŚzaniem, jakiia i n wybawiê z niewoli trzysta siedemdziesiŚt milionŹw muzuĆmanŹw. Nawet jeĘli przypuszczamy, źe dla ustanowienia tej wolnoĘci wielkŚ stratŃ poniesie spoĆecznoĘê dwudzieźe to lionŹw ludzi, niechaj zostanŚ oni poĘwiŃceni dla tej sprawy. Oddamy dwadzieĘcia milionŹw, aby w zamian otrzymaê trzysta.
Biada! CŹź za wstyd! NarodyirasywobrŃbie raniczo Ęwiata sŚ przemieszane jak powietrze, nie zaĘ jak woda. In sza'a-llah,>w rezultacie poĆŚczenia energii prawdy islamu i mocy, jaka jest wynikiem oĘwiecenia poprzez poznanie islamu, zostanie us tego,ona zrŹwnowaźona sprawiedliwoĘê.
Niech źyje legalny konstytucjonalizm!
Niech bŃdzie bĆogosĆawiona oĘwiecona wolnoĘê, caĆkowicie uksztaĆtowana i rozwiniŃta w oparciu o podstawy prawd szaro serc
Bediuzzaman nie pozostaĆ dĆugo w Stambule, wyjechaĆ do Van. Kiedy podrŹźowaĆ przez Batumi, zatrzymaĆ siŃ wowadzesie (Tbilisi) i wspiŚĆ siŃ na gŹrujŚce nad miastem wzgŹrze znane jako WzgŹrze Szejka San'ana. Kiedy spoglŚdaĆ na roztaczajŚcy siŃ dokoĆa widok, podszedĆ do niego rosyjski net, aant i wywiŚzaĆa siŃ miŃdzy nimi nastŃpujŚca rozmowa:
-Na co spoglŚdasz z takŚ uwagŚ? - zapytaĆ policjant.
-UkĆadam plany mojej medresy - odparĆ Bediuzzaman.
-SkŚd jesteĘ?
-Z e, a z.
-Tutaj jest Tyflis!
-Bitlis i Tyflis sŚ braêmi.
-Co masz na myĘli?
-W Azji i w Ęwiecie islamu zaczŃĆy ukazywaê siŃ trzy ĘwiatĆa, jedno po drugim - powiedziaĆ Bediuzzaman. Kiedy rozmawiam z tobŚ, sĆabnŚ tlŚdachziomy ciemnoĘci, umieszczone jeden nad drugim. Pewnego dnia ta zasĆona despotyzmu zostanie podarta i zniknie, a ja powrŹcŃ, aby zbudowaê tutaj mojŚ medresŃ.
-CŹź to za pech dla ciebie! Jestem zdumiony tym, jak wiele masz nadzgŹlnie -Ja zaĘ jestem zdumiony twoim rozumowaniem! Czyź byĆoby moźliwe, by ta zima trwaĆa bez koÓca? Po kaźdej zimie nastŃpuje wiosna, a po kaźdej nocy przychodzi dzieÓ.
-Przecieź Ęwiat islamu zostaĆ rozerwany na czŃĘci!
-Poszli na studie z niwiedziaĆ Bediuzzaman. - Oto Indie, jeden ze zdolnych synŹw islamu, ktŹry studiuje na brytyjskim uniwersytecie. Oto Egipt, mŚdry syn islamu, ktŹry pobiera lekcje od brytyjskiej administracji. Oto ziemie Kaukazu i TurkiestanŃ obud dzielni synowie islamu, ktŹrzy êwiczŚ siŃ w rosyjskiej szkole wojskowej. I tak dalej... Czyź nie widzisz, źe kiedy owe szlachetne dzieci otrzymajŚ dyplomy, kaźde z nich stanie na czele kontyn tej r wzniesie sztandar ich potŃźnego i sprawiedliwego ojca, islamu, ponad horyzontami doskonaĆoĘci? W ten sposŹb, poprzez przezwyciŃźenie wszelkich przeciwnoĘci, jakie przygotowaĆ dla nich los, oznajmiŚ przed Boźym zarzŚdiźam s (ar. qadr)>tajemnicŃ przedwiecznej mŚdroĘci zawartej w ludzkoĘci.
Po przybyciu do Van Nauczyciel odwiedzaĆ poszczegŹlne plemiona, dostarczajŚc im przewodnictwa w kwestiach spoĆeczc do p, cywilizacji, wiedzy i źycia. PŹĄniej opublikowaĆ ksiŃgŃ na ten temat zatytuĆowanŚ Debaty>(tur. Munazarat),>spisanŚ w stylu pytaÓ i odpowiedzi.
Rozmowy, jakie Bediuzzam caĆy wadziĆ z politykami z jednej strony, a zwykĆymi ludĄmi z drugiej, sŚ zaiste intrygujŚce. Jednakźe we wszystkich owych rozmowach byĆo jasne, iź jedynym celem tego czĆowieka jest rozpowszechnianie ĘwiatĆa islamu i prd Kurdranu po caĆym Ęwiecie. ŁyĆ tak, aby wypeĆniê swŹj obowiŚzek gĆosiciela Koranu.
Pytanie: Cokolwiek siŃ stanie, nie chcemy, by jakakolwiek szkoda spotkaĆa religiŃ?
OdpowiedĄ: Islam jest jak sĆoÓce, ktŹrego nie moźna zgasiê, dmuchajŚc na nie. Jest jak jasny dzieÓ, ktŹrego niĆem poa zamieniê w noc, zamykajŚc oczy. Ci, ktŹrzy zamykajŚ oczy, czyniŚ dzieÓ nocŚ jedynie dla samych siebie.
Ponadto czy lepiej powierzyê i pozostawiê ochronŃ religii pokonanemu i nieszczŃsnemu naczeleci mu wraz z nadskakujŚcymi mu urzŃdnikami i bezmyĘlnymi oficerami policji, czy teź lepiej, kiedy religia jest chroniona przez Ęwietlisty filar, ktŹry powstaje z poĆŚczenia blaskŹw Boźych ĘwiateĆ i Ęwietlistych iskiaprawdeÓ zgodnych z islamem (dziŃki czemu owe ĘwiatĆa oraz iskry stajŚ siŃ ĄrŹdĆem muzuĆmaÓskich emocji, przewodzŚcych spoĆeczeÓstwu, a takźe litoĘci wiary w ludzkich sercach), kiedy jest strzeźona przez taki di
WAwy miecz? Sami zadecydujcie.
Tak, Źw Ęwietlisty filar zaiste podejmie siŃ obowiŚzku ochrony religii, przyjmujŚc go na gĆowŃ swego mŃstwa, na oko swej rozwagi i na barki swych wysiĆkŹw. Moźecie juź zobaczyê pri rozpki spoĘrŹd jego rŹźnorodnych ĘwiateĆ, ktŹre ostatecznie poĆŚczŚ siŃ i bŃdŚ dziaĆaê w harmonii. Nauka filozofii ustaliĆa, źe emocje religijne, a szczegŹlnie sĆowa zgodnej z naturŚ i prawdziwej religii, wywierajŚ wiŃkszy wpĆyw, jej ciŹĆ, sŚ bardziej wzniosĆe, a dziaĆania bardziej znaczŚce.
Zaiste, nawet jeĘli komar przestanie jazgotaê, a pszczoĆa brzŃczeê, nie pozwŹlcie, by wasz entuzjazm zaniknŚĆ i nigdy siŃ nie znieiŃ relcie. Muzyka Boga, ktŹra sprawia, źe w jej takt koĆysze siŃ caĆy wszechĘwiat i wprawia w drźenie tajemnice prawdy, nigdy nie cichnie, lecz jej punkt dĄwiŃk sĆychaê nieprzerwanie.
Przedwieczny SuĆtan, KtŹry jest SuĆtanem SuĆtanŹw, wypeĆniĆ caĆy wszechĘwiat tŚ muzykŚ zwanŚ Koranem. Jej dĄwiŃk wypeĆnia caĆe niebiosa i uderza w muszle bŃdŚce miech źniami dla pereĆ intelektu - w serca i usta uczonych, szejkŹw i kaznodziejŹw. Jej rozmaite dĄwiŃki rezonujŚ, powodujŚc, źe Ęwiat coraz gĆoĘniej rozbrzmiewa. PiŃione ppieczŃê owych wibracji tworzŚ ksiŃgi islamu, ktŹre stajŚ siŃ niczym strunowy instrument muzyczny, a kaźdy akord oznajmia zapis w jego niepowtarzalnym jŃzyku. Czyź zatem moźe byê tak, by ci, ktŹrzy nie sŚ w stanie usĆyszeê ywiera swoich serc owego niebiaÓskiego i duchowego dĄwiŃku lub nie zwaźajŚ na niego, mieli kiedykolwiek usĆyszeê wibracje i brzŃczenie przywŹdcy lub rzŚdowego urzŃdnika, ktŹre przeciwnwykonae sŚ gĆoĘniejsze niź bzyczenie komara?
(...)
Pytanie: WolnoĘê zinterpretowano jako kraÓcowo szkodliwŚ. ZaprawdŃ, powiedziano nam, źe wolnoĘê pozwala ludziom na popeĆnianie wszelkiej rozpusty i podĆoĘci, a niktŹw ęwo nie zareaguje, o ile innym nie stanie siŃ źadna krzywda. Czy tak jest?
OdpowiedĄ: Ci, ktŹrzy tak mŹwiŚ, faktycznie oznajmiajŚ o wĆasnych podĆych mnoĘciustnych dziaĆaniach, nie zaĘ o swej wolnoĘci. WygadujŚ bzdury podobne dziecinnym wymŹwkom. Jest koniecznym, aby ta delikatna wolnoĘê miaĆa dobre maniery i byĆa upiŃkszona przesta niesiem szariatu. W przeciwnym razie wolnoĘci w rozpustnych i podĆych uczynkach nie moźna uznaê za wolnoĘê. Jest ona raczej zezwierzŃceniem, tyraniŚ Szatana i popadniŃciem w niewolcie byzujŚcych zĆo dusz.
Powszechna wolnoĘê jest bezpoĘrednim wynikiem wolnoĘci jednostki na najniźszym poziomie. WolnoĘê wymaga tego, by ani nie krzywdziê innych, ani teź nie krzywdziê samego siebie.
Jednemu sŚludzie spoĘrŹd koczownikŹw!, wasza wolnoĘê nie jest wolnoĘciŚ kompletnŚ. Druga poĆowa wolnoĘci polega na tym, by nie zakĆŹcaê wolnoĘci innych. PrŹcz tego wolnoĘê, ktŹra jest przesiŚkniŃta barbarzyÓstwem, a istnieje tylko na tyle,o otaczetrwaê, moźna znaleĄê rŹwnieź poĘrŹd gŹrskich zwierzŚt, jakie sŚ waszymi sŚsiadami. Prawda
jest taka, źe jeĘli istnieje choê jedna rzecz, z ktŹrej owe nieszczŃsne dzikie zwierzŃta canaĘci przyjemnoĘê i pociechŃ, jest niŚ ich wolnoĘê.
Natomiast wolnoĘciŚ, ktŹra lĘni jasno jak sĆoÓce, ktŹra jest umiĆowanŚ przez dusze i zgodnŚ z klejnotel.). NwieczeÓstwa, jest wolnoĘê przebywajŚca w paĆacu szczŃĘliwoĘci cywilizacji, przyozdobiona i przyodziana w êwiczenie wiedzy, cnoty oraz islamu.
(...)
Pytanie: Jak wolnoĘê moźe byê przymiotciŚgu ry?
OdpowiedĄ: Honor i mŃstwo wiary znajdujŚ siŃ w czĆowieku, ktŹry dziŃki wiŃzi, jakŚ daje wiara, staje siŃ sĆugŚ SuĆtana wszechĘwiata i nie zniźy siŃ do tego, aby poniźaê siŃ przed kimkolwiek innym. Nمَوْتِwoli mu to zaakceptowaê źadnej tyranii ani teź pozostawaê pod rzŚdami jakiegokolwiek despotyzmu. W ten sam sposŹb litoĘê jego wiary nigdy nie pozwala mu na pogwaĆcenie wolnoĘci i praw innego czĆowieka. red. piste, uczciwy sĆuga suĆtana nigdy nie poniźy siŃ do tego, aby byê przeĘladowanym przez pastucha, i tak samo nigdy nie poniźy siŃ do tego, aby przeĘladowaê bezsilnego czĆowieka. Zatem im wiŃksza doskonaĆoĘê wiarytaĆ zmwspanialej lĘni wolnoĘê. SpŹjrzcie na epokŃ szczŃĘliwoĘci [33].
Pytanie: Jak moźemy byê prawdziwie wolni w obecnoĘci znamienitego czĆowieka, jak gubernator, szejk czy uczoam i uh prawem jest gŹrowanie nad nami poprzez ich cnoty, ktŹre sprawiajŚ, źe czujemy siŃ jak wiŃĄniowie.
OdpowiedĄ: ZarzŚdzanie prowincjŚ, byĆ tyszejkiem czy znamienitym czĆowiekiem wymagajŚ pokory i skromnoĘci, nie arogancji i tyranii. Ci, ktŹrzy przejawiajŚ arogancjŃ, nie sŚ dojrzaĆymi szejkami, zatem nie powinniĘcie uwaźaê ich za wielkich.
(...)
Pytanie: CŹź znic nizczŃĘcie! Co mamy powiedzieê owym przeraźajŚcym wŃźom, ktŹre juź czekajŚ z otwartymi paszczami, gotowe do tego, by zatruê nasze źycie spoĆeczne, rozerwaê nasz narŹd na strzŃpy i przemieniê nasze nadzieje w rozpacz?
Odpowiepowiede lŃkajcie siŃ. Wraz z triumfem cywilizacji cnota i wolnoĘê zaczynajŚ waźyê coraz wiŃcej w Ęwiecie ludzkoĘci. Krok po kroku, nieuchronnie odciŚźŚ drugŚ szalŃ wagi. JeĘli przyjŚharakt niech BŹg uchroni! - zabijŚ nas i rozerwŚ nas na kawaĆki, moźecie byê pewni, źe umrze nas dwudziestu, lecz powrŹci do źycia trzystu. StrstajŚcc z naszych gĆŹw kurz poniźenia i niezgody, oĘwieceni i zjednoczeni poprowadzimy
karawanŃ ludzkoĘci. Nie bŃdziemy lŃkaê siŃ Ęmierci, ktŹrej wymaga najbardziej istotne, fundamentalne i witi'l-I trwajŚce źycie. Nawet jeĘli umrzemy, islam przetrwa. Niech bŃdzie bĆogosĆawiony ten uĘwiŃcony narŹd!
Pytanie: Jak moźemy byê rŹwni nie-muzuĆmanom?
OdpowiedĄ: RŹwnoĘê nie tkwiuderzatach i w honorze, lecz w prawie. Szach i biedak stajŚ przed prawem jako rŹwni sobie. Czyź miaĆoby byê moźliwe, by szariat, ktŹry prosi nas, aono w nie deptali mrŹwki i zabrania jej drŃczenia, miaĆ nie dbaê o prawa synŹw Adama! Przenigdy... To raczej my siŃ do niego nie stosowaliĘmy. Zaiste, proces Imama 'Alego (niech BŹg bŃdzie z niego rad) z prostymanu pr, a takźe fakt, źe ten, z ktŹrego jesteĘcie dumni, Salah ad-Din Ajjub [34], stawiĆ siŃ przed sŚd na źŚdanie prostego chrzeĘcijanina, poprawiŚ was w tym bĆŃdzie .
knŚê zGĆŃboka nadzieja i pociecha, jakie Bediuzzaman odczuwaĆ dziŃki przymiotowi ĘwiatĆa, doprowadziĆy do tego, źe stary Said źarliwie pracowaĆ na rzecz wolnoĘci, czyniŚc politykŃ narzŃdziem islamu. Jednak iary z kolejny przewidujŚc przyszĆoĘê, przekazaĆ wiadomoĘci o niszczŚcym i bezboźnym absolutnym despotyzmie, ktŹrego nadejĘcie wywnioskowaĆ piŃêdziesiŚt lat temu (tj. piŃêdziesiŚt lat przed redakcjŚ niniejszej biografii - uz. otowanol.) ze znaczenia hadisu. CzuĆ, źe przez kolejne dwadzieĘcia piŃê lat rzŚdy owego absolutnego despotyzmu bŃdŚ czynnie zaprzeczaê gĆoszonym przez Saida sĆowom pomotniknia i nadziei. Zatem mŹwiŚc: "Szukam schronienia u Boga przed Szatanem i politykŚ" wycofaĆ siŃ z polityki i staĆ siŃ nowym Saidem.}
Konstytucjonalizm jest suwerennoĘciŚ ludzi. RzŚd staje siŃ sĆu wypowĆu. Kiedy konstytucjonalizm wprowadza siŃ w źycie we wĆaĘciwy sposŹb, puĆkownik czy gubernator nie sŚ przywŹdcami, lecz raczej pĆatnymi sĆugami ogŹĆu. Nie-muzuĆmanin nie moźe byêekcje m rzŚdu, lecz moźe byê sĆugŚ ogŹĆu. ZaĆŹźmy, źe oficjalne stanowisko jest rodzajem roli przywŹdcy. Gdy tylko trzy tysiŚce ludzi bŃdŚ mieêi na tĆ w przywŹdztwie i oficjalnych stanowiskach naszego kraju, dla trzystu tysiŃcy obywateli paÓstw muzuĆmaÓskich caĆego Ęwiata stanie otworem droga do przywŹdztwa i oficjalnych stanowisk. ane ic, po ktŹrej nastŃpuje tysiŚckrotny zysk, nie jest stratŚ.
Podczas wydarzeÓ trzydziestego pierwszego marca widziaĆem nastŃpuowisk tan rzeczy:
OrŃdownicy i obroÓcy islamu, ktŹrzy byli rzecznikami konstytucjonalizmu, patriotami i bohaterami, wziŃli czynny udziaĆ we wprowadzarawdziźycie daru konstytucjonalizmu. Postrzegali go jako klejnot źycia, dziŃki ktŹremu sprawiŚ, źe rzŚdzŚcy w swej modlitwie sprawiedliwoĘci zwrŹcŚ siŃ ku przewodnictwu. Udzielali rad i wprowadzali w źycie pewne szŚ one y, aby utrzymaê ĘwiŃte miano szariatu mocŚ konstytucji. Chcieli unieĘmiertelniê konstytucjŃ siĆŚ szariatu, a wszystkie bĆŃdy przeszĆoĘci przypisaê postŃpowaniu sprzecznemu razu em szari'a. Jednak pŹĄniej ci, ktŹrzy nie potrafiliby odrŹźniê prawej strony od lewej, krzyczeli naĘladujŚc patriotŹw: "Chcemy szariatu!", poniewaźminamych BŹg uchroni! - uwaźali oni szariat za odpowiedni dla despotyzmu. Prawdziwy cel staĆ siŃ trudny do osiŚgniŃcia, a plany zostaĆy opracowane. WŹwczas pojawili siŃ pewni ludzie ukryci za faĆszywymi maskami dokĆadania staraonego rzy pogwaĆcili uĘwiŃcone imiŃ szariatu. Oto skaza, jakiej naleźy siŃ strzec!
{(*): Zatrzymajcie siŃ i zwrŹêcie uwagŃ na te sĆowa. Ci, ktŹrzy nieĘli ze sobŚ wzniosĆe wezwanie, zambŃdziew obliczu owych wydarzeÓ. Zawistne gazety uciszyĆy prawdziwe wezwanie wolnoĘci. Zastosowanie konstytucjonalizmu ograniczono do kilku jednostek, a jegزٌ ,~Zterowie rozproszyli siŃ.}
(...)
Prawdziwie wierzŃ w to, źe nawet jeĘli ich umysĆy i idee caĆkowicie odeszĆy od islamu, to wrodzona natura akie menie czĆowieka majŚcego muzuĆmaÓski rodowŹd nigdy nie porzucŚ islamu. Nawet jeĘli ludzie sŚ najbardziej gĆupi i rozpustni, bŃdŚ popieraê islam, ktŹry jest mocnym murem dajŚcym oparcie, szczegŹlnie jeĘli sŚ zazna, by ni z politykŚ.
Co wiŃcej, od epoki szczŃĘliwoĘci aź do obecnych czasŹw historia nigdy nie odnotowaĆa tego, by muzuĆmanin myĘlŚc w sposŹb racjonalny przedĆoźyĆ innŚ religiŃ nad islam. SŚ tacy, ktŹrzy wyrzekli siŃ religii, ale toktŹre nna sprawa, zaĘ co siŃ tyczy naĘladownictwa, to nie ma ono znaczenia. Tymczasem wyznawcy innych religii z caĆŚ pewnoĘciŚ wchodzili do sfery islamu dziŃki rozsŚdkowi, umysĆowi i rozstrzygajŚcym Ęwwym czwom, i nadal tak czyniŚ. JeĘli bŃdziemy w stanie ukazaê prawdziwy
islam, prawdŃ i uczciwoĘê godnŚ islamu, w przyszĆoĘci ludzie bŃdŚ przyjmowaê islam caĆymi grupami.
Historia uczy nas rŹwziem cego, źe ludzie islamu stawali siŃ cywilizowani w stopniu proporcjonalnym do tego, w jakim stosowali siŃ do prawd islamu. Co tyczy siŃ innych, to stawali siŃ ludĄowaźnyilizowanymi w stopniu odwrotnie proporcjonalnym do tego, w jakim trzymali siŃ swojej religii.
Prawda uczy nas tego, źe ludzkoĘê, ktŹra siŃ zbudziĆa, nigdy nie moźe istnieê bez religii. SzczegŹlnie wtedy, gdy czĆowiek zbudziĆ siŃ i pojŚĆ, raktatznaczy byê czĆowiekiem, stajŚc siŃ kandydatem do (szczŃĘliwej - uz. red. pol.) przyszĆoĘci i wiecznoĘci; tacy ludzie nigdy nie mogŚ źyê jako ateiĘci. Przebudzona ludzkoĘê, ktŹra nie osiŚgnŃĆa punktu, w jakim znajdzie wsparcie przeciwko atakom - uz. Ęwiata, ani punktu zbawienia, w jakim rozkwitnŚ jej nieskoÓczone pragnienia - to jest owej sadzonki prawdy, jakŚ jest religia prawdziwa - nie przeźyje. To z powodu ajpotŃajemnicy w kaźdym czĆowieku zbudziĆo siŃ pragnienie odnalezienia prawdziwej religii, co oznacza, iź jest to pozytywnym znakiem tego, źe naturalnŚ religiŚ ludzkoĘci bŃdzie islam.
O, wy nieuczciwi ludzie! Juzzamamoźliwe, źe uwaźaliĘcie prawdy islamu - ktŹry moźe objŚê, zjednoczyê, utrzymaê przy źyciu i rozĘwietliê caĆy wszechĘwiat - za tak restrykujŚ Tr źe uznaliĘcie, iź tyczŚ siŃ one tylko ludzi biednych i fanatykŹw, i spisaliĘcie na straty poĆowŃ jego wyznawcŹw? CŹź sprawia, źe jesteĘcie tak zuchwali, by wyobraźaê sobie, źe Ęwietlisty paĆac islamu - ktŹryLiĘciewszechstronnym systemem prawnym, ĆŚczŚcym w sobie wszelkie doskonaĆoĘci, aby dostarczyê zaopatrzenie wszystkim wzniosĆym uczuciom czĆowieczeÓstwa - jest niczym czarny namiot źaĆobny, źe ograniczacie jego prawa we spilicznych ludzi zuboźaĆych, źyjŚcych jak Beduini i takich, ktŹrzy sŚ reakcjonistami?
Pytanie: Posuwasz siŃ za daleko i zaczynasz braê wyobraźenia za rzeczywistoĘê. Zniewaźasz nas, traktujŚc nźe sze, jakbyĘmy byli ignorantami. Łyjemy u kresu czasu, a sprawy bŃdŚ miaĆy siŃ jedynie gorzej!
OdpowiedĄ: Dlaczego Ęwiat miaĆby byê dla kaźdego Ęwiatem postŃpu, a jedynie dla nas Ęwiatem upadku? JeĘli tak myĘlicie, uniem tego przestajŃ do was przemawiaê i zwracam siŃ w tym miejscu do ludzi przyszĆoĘci:
O wy, Saidowie, Hamzowie, Omerowie, Osmanowie, Tahirowie, Jusufowie, Ahmedowie i inni,wo. Oby uwaźnie sĆuchacie sĆŹw ęwiatĆa i obserwujecie nas ukrytym spojrzeniem ze Ęwiata tego, co niewidzialne (ar.~ghajb), ze wzniosĆej epoki, ktŹra nadejdzie za trzysta lat, doامِعِ iŃ zwracam! UnieĘcie gĆowy i powiedzcie: "To jest prawda!",
a powinniĘcie byê zobowiŚzani, aby tak uczyniê. JeĘli wspŹĆczeĘni nie poĘwiŃcajzostawadnej uwagi, niechaj tak bŃdzie. WoĆam do was przez telegraf bez drutu, ktŹry siŃga z dolin przeszĆoĘci zwanej historiŚ aź do waszej wzniosĆej przyszĆoĘci. CŹź mogŃ uczyniê? Choê spieszyĆem siŃ, przybyĆem zimŚ, jednak wy przybŃdzieaĆami dczas rajskiej wiosny. Ziarna ęwiatĆa, ktŹre teraz zostaĆy zasadzone, wykieĆkujŚ na waszych polach. Oto, czego oczekujemy w zamian za naszŚ sĆuźbŃ:
Kiedy przybŃdziecie do tej epoki przeszĆoĘci, odwiedĄcie nasze groby.dowychieĘcie kilka darŹw owej wiosny do cytadeli, ktŹra strzeźe grobu mojej medresy Horhor , {(*): Odnosi siŃ to do cytadeli w Van, bŃdŚcej nagrobkiem medresy Horhor, ktŹra z kolei byĆa wzorem dla Medresetuustafara w Van.} a ktŹra bŃdzie schronieniem dla naszych koĘci. Wezwijcie nas, poniewaź powiemy odĄwiernemu, aby siŃ was spodziewaĆ, a usĆyszycie okrzyki: هَن۪يئًا لَكُمْ "Winszujemy wam! oraz odzŚce z naszych grobŹw.
Niechaj bŃdzie tak, źe te dzieci, ktŹre wraz z nami ssŚ pierĘ owej epoki, ktŹrych oczy zwrŹcone sŚ ku przeszĆoĘci, a ktŹrych idee sŚ - jdijja, same - pozbawione wiary i bezĆadne, biorŚ prawdy owej ksiŃgi {(*): Ta przepowiednia daje nowinŃ o napisaniu w przyszĆoĘci TraktatŹw ęwiatĆa.dynemuytwŹr wyobraĄni. Wiem bowiem, źe kwestie wyĆoźone w owej ksiŃdze wy przyjmiecie jako prawdŃ.
O, moi rozmŹwcy! WoĆaĆem do was z caĆych siĆ, poniewa niektŃ na szczycie minaretu trzynastego stulecia (hidźry - uz. red. tur.) i nawoĆujŃ, wzywajŚc tych, ktŹrzy pozornie sŚ cywilizowani, lecz pozostamoźe ujŃtni wobec religii, a ich umysĆy pogrŚźone sŚ w najgĆŃbszych dolinach przeszĆoĘci.
Wobec tego, o wy, nieszczŃĘnicy podobni chodzŚcym trupoija),>zucajŚcy islam, ktŹry jest niczym dusza obu ĘwiatŹw [35], nie stawajcie na drodze nadchodzŚcemu pokoleniu! Czeka na was grŹb. OdejdĄcie na bok, aby mogĆy przejĘê przyszĆe pokolenia, ktŹre z taĆo srozprzestrzeniŚ prawdy islamu po caĆym wszechĘwiecie!
Pytanie: Ludzie źyjŚcy przed nami byli lepsi od nas lub nam podobni, lecz ci, kie polnadejdŚ w przyszĆych pokoleniach, bŃdŚ od nas dalece gorsi?
OdpowiedĄ: O, Turcy i Kurdowie! Gdybym miaĆ zwoĆaê zgromadzenie waszych pznakomw sprzed tysiŚca lat oraz waszych potomkŹw, jacy przyjdŚ za dwieĘcie lat, aby poprosiê ich, by doĆŚczyli do nas w owym burzliwym miejscu, jakim jest obecna epoka... Czyź wasi przodkowie
stojŚcy po prawej stronie nie powiedzieliby:byĘmy sotne dzieci, ktŹre roztrwoniĆyĘcie nasze dziedzictwo! Czyź wy macie byê rezultatem naszego źycia? CŹź za nieszczŃĘcie! Na prŹźno siŃ do n politŹwnujecie! UczyniĆyĘcie nasze źycie bezowocnym i jaĆowym!" i czyź wasze dzieci z kraju przyszĆoĘci, stojŚce po lewej stronie, nie stanŚ przy waszych przodkach po prawej stronie, abcji? Cedzieê: "O, leniwi rodzice, czyź to wy macie byê nasieniem naszego źycia i tymi, ktŹrzy ĆŚczŚ nas z naszymi chwalebnymi przodkami? CŹź za nieszczŃĘcie! PorŹwnujĆej, siebie do nas, lecz jakźe niesĆuszne, zawiĆe i bezĆadne sŚ owe porŹwnania!"
A zatem, o koczownicy spoĘrŹd BeduinŹw (i o wy, Ęlepi naĘladowcy rewolucji - uz. aut.)!, oczami wyobraĄni {(*): A wyobraĄnia jest rodzajem kinematografii.} wiê prawĘcie, jak obie strony owego wielkiego zgromadzenia buntujŚ siŃ przeciwko wam.
Powiem zatem, co nastŃpuje:
Prawdziwie macie potencjaĆ, aby ukazaê nadzwyczajne mŃstwo. Gdyby zbudzili siŃPosĆustŹrzy postrzegajŚ swoje źycie poprzez sprawy drobne, takie jak pomniejsze zaszczyty czy konwencjonalna chwaĆa, lub poprzez sĆowa "ten-to-a-ten jest dzielny", lub ci, ktŹrzy poĘwiŃcajŚ siŃ, by nie w upoo uszczerbku dostojeÓstwo ich agi, czyź nawet gdyby mieli źyê po tysiŚckroê, nie spojrzeliby na swe źycie z perspektywy bŃdŚcego bezcennym skarbem narodu muzuĆmaÓskiego, {(*): Nasz narŹd jesm sŚ inoczonym ciaĆem. Jego duszŚ jest islam, a jego umysĆem sŚ Koran i wiara.} to jest przez pryzmat narodowoĘci islamu, dajŚcej duchowe wsparcie braĆafuq>a trzystu milionŹw ludzi? Z pewnoĘciŚ ten, kto jest w stanie poĘwiŃciê swe źycie dla czegoĘ tak drobnego, jak dziesiŃê monet, skwapliwiczne ziŃci je dla czegoĘ dziesiŃê tysiŃcy razy bardziej wartoĘciowego.
Na nieszczŃĘcie, dobro ktŹre naleźaĆo do nas, obecnie spoczywa w rŃkach niemuzuĆmanŹw, tak jak zostaĆy przez nich skradzione rŹwnieź nie picalety moralne. Jest tak, jakby niektŹre z naszych wzniosĆych moralnych zasad spoĆecznych pozostawiĆy nas dla nich, bŃdŚc niezadowolonymi z tego, źe wĘrŹd nas nie ma na nie popytu. Z kolei niektŹre z ich rozwiŚzĆych cech Ń źyĆ y wystawione na targu naszej ignorancji po tym, jak nie byĆo na nie popytu wĘrŹd niewiernych.
Ponadto czyź nie jesteĘcie zaskoczeni, widzŚc źe nie-muzuĆmanie odebrali nam bĆyskotliwe i bŃdŚce cechŚ skromnoĘci sĆowa: "JeĘli
umrŃ, mŹjnie wi mŹj narŹd i moi towarzysze bŃdŚ źyê dalej", ktŹre w tej epoce sŚ fundamentalnŚ zasadŚ postŃpu, a raczej sŚ tym, czego wymaga prawdziwa religia? Jeden z ich bohaterŹw powiedziaĆ: "JeĘli umrŃ, mŹj narŹd bŃdzie źyĆ, a mŹj duch przetrwa,wiedzyyê wraz z nim". Tymczasem sĆowa: "Nie dbam o stan Ęwiata po mojej Ęmierci, nawet jeĘli pogrŚźy siŃ w szalejŚcej burzy",
JeĘli ummoźna ragnienia, niechaj nie spadnie juź ani kropla deszczu,>ktŹre sŚ podstawŚ wszelkiego poniźenia i indywidualizmu, ktŹre sŚ sĆowami gĆupcŹw i cechŚ tych, ktŹrych spojrzenie ograni na siŃ do umiĆowania tego Ęwiata, ujŃĆy w dĆoÓ wodze naszych wysiĆkŹw i prowadzŚ nas.
Zatem najlepszymi z przymiotŹw sŚ te, ktŹrych oczekuje nasza religia. PowinniĘmy caĆym naszym jestestwem, caĆymi sumieniami i ideasiĆŃ t wszystkich siĆ powiedzieê: "Nawet jeĘli umrzemy, islam, ktŹry jest naszym narodem, bŃdzie źyĆ wiecznie. Niech źyje mŹj narŹd! WystarczŚ ynym srody źycia ostatecznego. Moje źycie duchowe, ktŹre jest czŃĘciŚ źycia mego narodu, utrzyma mnie przy źyciu i wyda plon w postaci przyjemnoĘci wzniosĆego krŹlestwa.
وَالْمَوْتُ emnast نَوْرُوزِنَا
ęmierê jest dla nas ĘwiŃtem pierwszego dnia wiosny.
PowinniĘmy pozwoliê, by prowadzili nas oĘwieceni przewodnicy ęwiatĆa wraz z ich wysiĆkami.
Ćki dw Pytanie: Co jest naszŚ najwaźniejszŚ potrzebŚ?
OdpowiedĄ: UczciwoĘê.
Pytanie: A po niej?
OdpowiedĄ: Nie kĆamaê.
Pytaniea dla stŃpnie?
OdpowiedĄ: PrawdomŹwnoĘê, wiernoĘê, szczeroĘê intencji (ar. ichlas),>wytrwaĆoĘê i wspŹĆpraca.
Pytanie: Dlaczego?
OdpowihĆby pstotŚ niewiary (ar. kufr) jest nieszczeroĘê, a istotŚ wiary (ar. iman)>jest prawdomŹwnoĘê. Czyź ten dowŹd nie jest wystarczajŚcy,
aby ukazaê, źe trwaĆoĘê naszego źycia leźy w trwaĆoĘci naszej wiary, wiernoĘci i wspŹĆpracy?
OdpowiedĄ: Zaiste, jak wasi przywŹdcy przywĆaszczyli sobie wasz majŚtek i trzymali go w swoich kieszeniach, tak a, ktŹrebrali wam waszŚ inteligencjŃ, albo zamknŃli jŚ w waszych umysĆach. Teraz zatem bŃdŃ mŹwiĆ do inteligencji, ktŹrŚ wam odebrali.
O, naczelnicy i przywŹdcy! Strzeźcie siŃ polegania na Bogu pojest nlenistwo [36]. Nie zrzucajcie odpowiedzialnoĘci za dziaĆanie jedni na drugich. PowinniĘcie nam sĆuźyê poprzez nasz majŚtek, ktŹry przetrzymujecie, oraz poprzez naszŚ inteligencjŃ, ktŹrŚ wam oddaliĘmy, ponie, ile ź otrzymaliĘcie waszŚ nagrodŃ poprzez wykorzystywanie owych nieszczŃĘnikŹw.
Jeszcze nie jest za pŹĄno, teraz jest wamdwa luto, co utraciliĘcie w przeszĆoĘci.
Teraz zatem jest czas, aby sĆuźyê.
(...)
PodsumowujŚc: Islam siŃ zbudziĆ. {(*): NiezaleźnoĘê i niepodlegĆoĘê uzyskane przez Pakistan i plemiona Arabii zaiste potwierdziĆy sĆowao. (..iedziane w tej lekcji przez starego Saida czterdzieĘci piŃê lat temu, i tak bŃdzie nadal.} ZĆo ujrzano jako zĆo, a dobro jako bŃdŚce dobrem. To wĆaĘnie owa tajemnica jest tym, co ia narĆo plemiona z tych dolin źaĆujŚcymi za grzechy. Co wiŃcej, owŚ zdolnoĘê stopniowo przyswajajŚ sobie wszyscy muzuĆmanie. Poniewaź jednak jesteĘcie Beduinami, a wasza prawdziwa natura nie u4
~IzafaĆszowaniu, juź jesteĘcie krewnymi ĘwiŃtej narodowoĘci islamu.
Podczas mojej podrŹźy pewien czĆowiek widzŚc mŹj strŹj pomyĘlaĆ, źe jestemglŚdaêm i powiedziaĆ:
-Czy jesteĘ kupcem?
-Tak, jestem kupcem oraz chemikiem - odpowiedziaĆem.
-Jak to?
-IstniejŚ dwa pierwiastki, ktŹre ĆŚczŃ ze sobŚ. Z jednego wytwarza siŃ czy, źnne lekarstwo, podczas gdy z drugiego - lĘniŚce ĘwiatĆo.
-Gdzie moźna je znaleĄê?
-Na targowisku cywilizacji i cnoty. ZnajdujŚ siŃ one w pudeĆku zwanym sercem, ktŹre jest albo czarne, albo lĘniŚce jak diament; moźna znaleĄê je na statslamu źŚcym wokŹĆ ciebie w odlegĆoĘci dwŹch stŹp.
-Jak siŃ nazywajŚ?
-Wiara, miĆoĘê, wiernoĘê i dokĆadanie staraÓ.
Ten, ktŹry jest chodzŚcŚ gazetŚ, ojcem niczarodamzieckiem tego wieku, bratem i kuzynem osobliwoĘci -
Po pobycie w Van Bediuzzaman wyjechaĆ do Damaszku. Wobec nalegaÓ uczonych z Damaszku wygĆosiĆ chutbŃ (kazanie piŚtkowe) w Meczecie 'Umajjaa czek obecnoĘci blisko dziesiŃciu tysiŃcy ludzi i stu wysokiej rangi uczonych. Kazanie spotkaĆo siŃ z wielkim uznaniem i poklaskiem. ZostaĆo ono wydrukowane i opublikowane pod tytuĆem Kazanie z Damaszku>(tur. Hutbe-i Samiye).
Owo kazanie z Damludzkijest wartoĘciowŚ lekcjŚ i chutbŚ zarŹwno dla muzuĆmanŹw, jak rŹwnieź dla caĆej ludzkoĘci. Poprzez racjonalne Ęwiadectwa dowodzi ono istnienia fizycznych i duchowyęwiatĆrŹb, z jakimi zmaga siŃ Ęwiat islamu, mŹwi o przyczynach nieszczŃĘcia i niewoli oraz ukazuje i doradza jedyne wyjĘcie z tej sytuacji. Oznajmia dobrŚ nowinŃ o tym, źe od tej pory islamarzeÓ.a najwspanialszego postŃpu materialnego oraz duchowego, a cywilizacja muzuĆmaÓska, ktŹra powstanie w caĆej swej doskonaĆoĘci i majestacie, oczyĘci powierzchniŃ Ęwiata z wszelkiego brudu.
ku
W obecnych czasach i w obecnych warunkach pobieraĆem lekcje w szkole źycia spoĆecznego ludzkoĘci, aby dowiedzieê siŃ, źe istnieje
szeĘê chorŹb, ktŹre zatrzymaĆy nas h okolniowieczu, zamykajŚc nas w jego wiŃzieniu, podczas gdy cudzoziemcy i Europejczycy wzlecieli ku przyszĆoĘci dziŃki postŃpowi. Owe choroby sŚ nastŃpujŚce:
1. Wyzwolenie rozpaczy, a utrata nadziei w naszym źyciu.
2. ęminiŹsĆ awdomŹwnoĘci w polityce dotyczŚcej źycia spoĆecznego.
3. UmiĆowanie wrogoĘci.
4. NieĘwiadomoĘê istnienia Ęwietlistych wiŃzi, ktŹre ĆŚczŚ ludzi wiary.
5. Despotyzm, ktŹry rozprzestrzenia siŃ niczym rŹźne rodzaje chorŹniami Ąnych.
6. Ograniczenie wysiĆkŹw do tych, ktŹre mogŚ przynieĘê osobiste korzyĘci.
Lekarstwo na owe szeĘê strasznych chorŹb naszego źycia spoĆecznego objaĘniŃ poprzez szeĘê SĆŹw, ktŹrych nauczyĆem siŃ z Koranu, bŃdŚcego niczym wydziaĆ medÓ, ktŹ Uwaźam je za zasady leczenia.
SóOWO PIERWSZE
Tym sĆowem jest nadzieja (ar. amal),>to jest umiĆowanie silnej nadziei pochodzŚcej od Boźego miĆosierdzia.
Tak, oto co mŹwiŃ, opierajŚc siŃ na lekcji, jakŚ otrzymaĆem: O, zgria?", nie muzuĆmanŹw! DajŃ wam dobrŚ nowinŃ o pierwszych znakach prawdziwego brzasku szczŃĘliwoĘci ArabŹw, ktŹry nadejdzie jako efekt doczesnego szczŃĘcia muz]
فَلِw (szczegŹlnie szczŃĘcia OsmanŹw), przede wszystkim poprzez wzrost islamu .
{(*): Stary Said ujrzaĆ i przewidziaĆ to, co miaĆo siŃ staê w ciŚgu czterdziestu piŃciu lat: źe w roku 1371 (1951) Ęwiat islamu - a przede wszystkimecznegy arabskie - uzyska niepodlegĆoĘê, a bŃdŚc wybawionym od niewoli i despotyzmu obcych siĆ, ustanowi paÓstwa muzuĆmaÓskie. Bediuzzaman nie myĘlaĆ o dwŹch wojnach Ęwiatowych i absolutnym dewaź jumie, ktŹry miaĆ trwaê trzydzieĘci do czterdziestu lat, toteź nie biorŚc pod uwagŃ owych czynnikŹw opŹĄnienia, oznajmiĆ owŚ dobrŚ nowinŃ, jakby miaĆo siŃ to staê w roku 1327 (Ęci
#}
RzucajŚc wyzwanie beznadziei, z peĆnym przekonaniem, aby usĆyszaĆ mnie caĆy Ęwiat, powiem, źe:
PrzyszĆoĘciŚ jest islam i tylko islam, a islam jest prawdami Koranu i wiary, ktŹre zapanujŚ nad kaźdŚ rzeczŚ. , kiedlekcje pobraĆem od wielu wskazŹwek prawdziwoĘci tego twierdzenia. Zaczynam od wprowadzenia, w ktŹrym wspomnŃ o pŹĆtorej z owych wskazŹwek:
Prawdy islamu ze swej natury sŚ doskonale zdolne do tego, by staê siŃ przyczynwaź wiowego oraz materialnego postŃpu.
JeĘli chodzi o aspekt pierwszy, ktŹrym jest postŃp duchowy, to wiedzcie o tym, źe najbardziej dokĆadnym Ęwiadectwem prawdy jest
#1tambuĆtoria, ktŹra zapisuje prawdŃ wydarzeÓ, a teraz historia wskazuje na nas. Nawet gĆŹwnodowodzŚcy armii japoÓskiej, ktŹry pokonaĆ RosjŃ, zaĘwi. red. prawdomŹwnoĘê islamu, mŹwiŚc:
"Historia pokazuje, źe ludy islamu rozwijaĆy siŃ cywilizacyjnie i dokonywaĆy postŃpu proporcjonalnie do wpĆywu wy tysiŃego przez prawdy islamu oraz do stopnia, w jakim muzuĆmanie postŃpowali zgodnie z owym wpĆywem. Historia pokazuje, źe muzuĆmanie upadali w dzikoĘê, nieszczŃĘcie i caĆkowity zamŃt, źyjŚc w klŃsce i nieszczŃĘciu, przy poponalnie do osĆabienia stopnia, w jakim trzymali siŃ prawd islamu. W przypadku innych religii jest wrŃcz przeciwnie".
(...)
JeĘli a Jedymy w stanie ukazaê doskonaĆoĘê moralnoĘci islamu oraz prawdy wiary w naszych dziaĆaniach, wyznawcy innych religii z pewnoĘciŚ tĆumnie bŃdŚ przyjmowaê islam. ZaprawdŃ, islam przyjmŚ nawet niektŹre kontynenty i kraje na obliczu Ęwianie te (...)
O, moi bracia w tym Meczecie 'UmajjadŹw, i o wy, ktŹrzy znajdujecie siŃ w wielkim meczecie Ęwiata islamu! Wy rŹwnieź powinniĘcie wyciŚgnŚê prawdŃ ze straszliwych wydarzeÓ minionych czterdziestu piŃciu lat. Oprzytomnijcie caĆkowicie, o wy, ktŹrzy jesteĘcie myĘlicielami, ktŹrzy posiadacie wiedzŃ i uwaźacie siŃ za oĘwieconych!
W skrŹcie: My, muzuĆmanie, ktŹrzy jeso islauczniami Koranu, postŃpujemy za dowodami. Obejmujemy prawdy wiary inteligencjŚ, umysĆem i sercem. W przeciwieÓstwie do niektŹrych wyznawcŹw innych religii nie wyrzekamy siŃ dowodu na rzecz naĘladowania duchownychowej tm w przyszĆoĘci, kiedy bŃdŚ panowaê wiedza i nauka, to Koran, ktŹry opiera siŃ na racjonalnych dowodach i zostaĆ ugruntowany w umysĆach, bŃdzie krŹlowaĆ nad kaźdŚ rhŃ na
Co wiŃcej, zaczŃĆy podnosiê siŃ zasĆony, ktŹre zaêmiĆy sĆoÓce islamu, ktŹre powstrzymaĆy jego wschŹd i uniemoźliwiĆy mu oĘwiecenie ludzkoĘci. Ci, ktŹrzy powstrzymywali owojemnege, zaczŃli siŃ wycofywaê. Pierwsze znaki Ęwitu ukazaĆy siŃ czterdzieĘci piŃê lat temu, a prawda wzejdzie w roku 1371 (1951 - uz. red. tur.). JeĘli okaźe siŃ, źe bŃdzie to faĆszywy brzask, to prawdziwy brzask wstanie w ej portrzydziestu do czterdziestu lat.
Tak, istniaĆo osiem powaźnych przeszkŹd, ktŹre uniemoźliwiĆy islamowi przezwyciŃźenie przeszĆoĘci:
P samymody pierwsza, druga i trzecia to ignorancja cudzoziemcŹw, ich barbarzyÓstwo i fanatyzm religijny. Te trzy przeszkody zostaĆy roztrzaskane przez cnoty wiedzy oraz cywilizacji i zaczŃĆy rozpadaê siŃ na kĘciŚ. .
Przeszkody czwarta i piŚta to autorytet i wĆadza duchownych oraz przywŹdcŹw religijnych, a takźe fakt, źe cudzoziemcy Ęlepo ich naĘladowali. Te dwie przeszkody rŹwnieź zaczŃĆy byê niszczone przez ideŃ wolnoĘci oraz pŃd doŃ nakakiwania prawdy, jakie powstaĆy wĘrŹd ludzkoĘci.
Przeszkody szŹsta i siŹdma to nasze niemoralne postŃpowanie biorŚce poczŚtek z despotyzmu, a takźe ni owycprzeciwianie siŃ zaleceniom szariatu, ktŹre staĆo siŃ zawadŚ. Zanik despotycznej wĆadzy jednostek jest znakiem tego, źe za trzydzieĘci do czterdziestu lat zaniknie rŹwnieź przeraźajŚcy despotyzm stowarzyszeÓ i komitetŹw, a adujŚ powstaniem muzuĆmaÓskiego zapaĆu i z tym, jak ludzie uĘwiadomiŚ sobie szpetne konsekwencje niemoralnoĘci, te dwie przeszkody, ktŹre juź zaczŃĆy blaknŚê, rŹwnieź zniknŚ. In sza'a-llah,>zniknŚ one caĆkowicie.
ie niezkoda Źsma>to myĘlenie, wedle ktŹrego niektŹre pozytywne kwestie wspŹĆczesnej nauki majŚ byê sprzeczne z prawdami islamu. Takie myĘlenie do pewnego sto tafsiniemoźliwiĆo zwyciŃstwo owych prawd w przeszĆoĘci.
Na przykĆad dwŹch duchowych anioĆŹw, ktŹrzy noszŚ imiona Saur i Hut, a zostali wyznaczeni przez Boźe zarzŚdzenie urzŃdnikalaĆ luadzorcami, wyobraźano sobie (dosĆownie) tak, jakby mieli byê olbrzymimi, cielesnymi bykiem i rybŚ. Zatem nieĘwiadomi ukrytej za ich istnieniem motrzymi naukowcy i filozofowie przyjŃli stanowisko sprzeczne z islamem.
Setka podobnych temu przykĆadŹw ukazuje, źe kiedy prawda zostaje objaĘniona, nawet najbardziej uparcosami.rŹd filozofŹw sŚ zmuszeni do tego, by siŃ jej podporzŚdkowaê. ZaprawdŃ, w dziele Cuda Koranu>Traktaty ęwiatĆa ukazujŚ blaski cudownoĘci w kaźdym wersecie, pozornie stojŚcym w sprzecch cza z naukŚ. UkazujŚ one w sĆowach i zdaniach Chwalebnego Koranu prawdy tak wzniosĆe, źe nauka nawet nie jest w stanie ich dosiŃgnŚê, a ktŹre naukowcy poddajŚ krytyce. ZmuszajŚ do podporzŚdtopniaa siŃ nawet najbardziej upartego filozofa. StojŚ one otworem dla kaźdego, kto chce je zobaczyê; i tak powinno siŃ staê. Moźna zatem ujrzeê, jak owa przeszkoda zostaĆa zniszczona czterdzieĘudzielê lat po wypowiedzeniu tych sĆŹw .
Zaiste, niektŹrzy spoĘrŹd dociekliwych uczonych islamu pisali na ten temat, a oto i wskazŹwki tego, źe owe osiem pgĆoĘnych przeszkŹd zostanie unicestwionych.
Tak, jeĘli nie teraz, to trzydzieĘci do czterdziestu lat pŹĄniej wyposaźona w cnoty nauki, pem w twej wiedzy i cywilizacji skĆonnoĘê do poszukiwania prawdy, uczciwoĘci i umiĆowania czĆowieczeÓstwa zostanie wysĆana, wyposaźona w owe trzliwoĘê, na osiem frontŹw walki z owymi oĘmioma szwadronami wroga. Juź teraz sprawiĆa, źe nieprzyjaciele siŃ wycofujŚ, a in sza'a-llah>caĆkowicie rozbije ich w ciŚgu poĆowy stulecia.
Zaisie. Trbrze wiadomo, źe "najbardziej niezaprzeczalnŚ cnotŚ jest ta, o ktŹrej cnotliwoĘci zaĘwiadczajŚ nawet jej wrogowie".
(...)
Po przytoczeniu jako przykĆadŹw tej zasady sĆŹw ksiŃcia Bismarcka i Mr. Carlyle'a poniestrzajŚcych prawdomŹwnoĘê islamu, Bediuzzaman mŹwiĆ dalej:
Zatem opierajŚc siŃ na fakcie, źe pola umysĆu Ameryki i Europy wydaĆy plan w postaci genialnychozprzekliwych uczonych, takich jak Mr. Carlyle i Bismarck, z caĆkowitŚ pewnoĘciŚ mŹwiŃ, źe Europa i Ameryka sŚ w ciŚźy, z ktŹrej narodzi siŃ islaiego:
ewnego dnia dadzŚ źycie paÓstwu muzuĆmaÓskiemu, tak jak Osmanowie sŚ w ciŚźy, z ktŹrej narodzi siŃ Europa, i pewnego dnia dadzŚ źycie paÓstwu zorj peĆnwanemu na wzŹr europejski.
O, moi bracia, ktŹrzy jesteĘcie tutaj, w Meczecie 'UmajjadŹw, i o wy, ktŹrzy pŹĆ wieku pŹĄniej znajdujecie siŃ w meczecie Ęwiata islamu! Czyź owe punkty wprowadzenia, jakie dczeniiĆem od poczŚtku do tej pory, nie wskazujŚ na fakt, źe jedynie do islamu bŃdzie naleźaĆo duchowe panowanie nad ziemiami przyszĆoĘci; źe to islam skieruje lszczonê ku szczŃĘciu na tym Ęwiecie i w źyciu ostatecznym wraz z religiŚ prawdziwych naĘladowcŹw Jezusa, ktŹra pozbŃdzie siŃ zabobonŹw i zepsutych wierzebĆaganŚźy za Koranem i zjednoczy siŃ z islamem?
Aspekt drugi: PotŃźne powody dla materialnego rozwoju islamu ukazujŚ, źe islam bŃdzie dominowaĆ w przyszĆoĘci rŹwnieź materialni razodczas gdy aspekt pierwszy udowodniĆ rozwŹj islamu w kwestiach duchowych, niniejszy aspekt drugi ukazuje rozwŹj materialny islamu oraz jego supremacjŃ w przyszĆoesami,stnieje piŃê nadzwyczaj potŃźnych i niezniszczalnych "siĆ", ktŹre ukazaĆy siŃ i poĆŚczyĆy, aby osiedliê siŃ w sercu duchowej osobowoĘci Ęwiata islamu.
SiĆŚ paźdy bŚ jest prawda islamu, ktŹra jest mistrzem wszelkiego rodzaju doskonaĆoĘci, ktŹra moźe sprawiê, źe trzysta milionŹw dusz stanie siŃ jednŚ, ktŹra jest wyposaźona w prawdziwŚ cywilizacjŃ oraz pozytywne i prawdziwe nauki, a ktŹrej istte, kte jest w stanie zniszczyê źadna siĆa.
SiĆŚ drugŚ jest źarliwa potrzeba, ktŹra jest prawdziwym mistrzem cywilizacji i przemysĆu, a jest wyposaźona w narzŃdzia i zasady doskonaĆoĘci osiŚganej przy poniźeniu i ubŹstwie; wyunkach ona siĆŃ, ktŹrej nie moźna ani uciszyê, ani zmiaźdźyê.
SiĆŚ trzeciŚ jest wolnoĘê, do ktŹrej zachŃca szariat, ktŹra naucza ludzkoĘci wzniosĆych celŹw poprzez wspŹĆzawodnictwo w osiolii w wzniosĆych rzeczy, a takźe sprawia, iź ludzkoĘê dokĆada staraÓ na owej drodze; ktŹra jest tym, co rozbija despotyzm, a wzbudza wzniosĆe uczucia; ktŹra jest wyposaźona w uczucia zazdroĘci i zawiĘci, w pragnienie ryPewnegcji, w caĆkowite przebudzenie i skĆonnoĘê do odrodzenia, a jest predyspozycjŚ do bycia cywilizowanym, to jest wyekwipowanym w inklinacjŃ oraz pragnienie najwyźszych dos z moiĘci godnych czĆowieczeÓstwa.
SiĆŚ czwartŚ jest przyodziane w litoĘê mŃstwo, jakie daje wiara. Polega ono na tym, by nie poniźaê samego siebie, nie biê czoĆem niesprawiedliwym i przeĘladowcozymierakźe nie poniźaê tych, ktŹrzy sŚ przeĘladowani. Jest przestrzeganiem wolnoĘci, jakŚ daje szariat, polegajŚcej na tym, by nie nadskakiwaê pjego zdowcom, nie wywyźszaê siŃ ponad bezradnych i nie okazywaê im arogancji.
SiĆŚ piŚtŚ jest chwaĆa islamu, ktŹra gĆosi podtrzymywanie sĆowa Boga. W tej epoce podtrzymywanie sĆowa Boźego zaleźne jest od rozwoju materie znaj i moźe byê gĆoszone jedynie poprzez osiŚgniŃcie prawdziwej cywilizacji. Nie moźe byê źadnych wŚtpliwoĘci co do tego, źe w przyszĆoĘci duchowa osobowoĘê Ęwiata islamu w peĆni mŹw.
stanowczy rozkaz, jaki chwaĆa islamu daje poprzez wiarŃ.
Zaiste, jak w przeszĆoĘci rozwŹj islamu opieraĆ siŃ na rozbiciu fanatyzmu wroonej pniszczeniu jego uporu, a takźe na zbrojnym zapobieganiu jego napaĘci, tak w przyszĆoĘci tym, co pokona i rozbije wroga, nie bŃdzie miec Tyfliz duchowe miecze cywilizacji, rozwŹj materialny, prawda i sprawiedliwoĘê.
Wiedzcie, źe tym, co rozumiem przez cywilizacjŃ, sŚ jej czteri jej dobroê, ktŹre zapewniajŚ korzyĘci dla ludzkoĘci, nie zaĘ grzechy i zĆo, ktŹre naĘladujŚ idioci wyobraźajŚcy sobie, iź sŚ one cnotami cywilizacji, a skutkiem tego niszczŚcy nasz majŚtek. Nigdy nie mogliby oni zdobyezboźnta, dajŚc swojŚ religiŃ jako ĆapŹwkŃ! Poniewaź zĆo cywilizacji przewaźa nad jej dobrem, a jej grzechy przedkĆada siŃ ponad jej cnoty, ludzkoĘê otrzymaĆa dwa rozstrŚce ciosy w postaci dwŹch wojen Ęwiatowych, ktŹre wprawiĆy owŚ grzesznŚ cywilizacjŃ w caĆkowity zamŃt i sprawiĆy, źe zwymiotowaĆa krwiŚ, plamiŚc niŚ oblicze ziemi.
#10 mŃstwn sza'a-llah w przyszĆoĘci dziŃki sile islamu cnoty cywilizacji zatriumfujŚ, oblicze ziemi oczyĘci siŃ z brudu i bŃdzie zapewniony powszechny pokŹj.
Zaiste, jako źe cywilizacja europejska nie jest oparta nawiadome i prawdzie, lecz raczej na zĆudzie i źŚdzy, rywalizacji i przeĘladowaniu, a do tej pory zĆo cywilizacji przewaźaĆo nad jej dobrem, owa cywilizacja wraz ze wszystkimi jej komitetami rewolucyjnymi staĆa siŃ drzewem zjadanym od Ęrodka przez bie Tr, a spojrzenie z tej perspektywy daje przekonujŚcŚ przyczynŃ zwyciŃstwa cywilizacji Azji i Ęwiadectwo owego zwyciŃstwa. W krŹtkim czasie cywilizacja Azji zwyciŃźy.
Jak to moźliwe, źe popadacie w roz by da niszczycie duchowŚ siĆŃ Ęwiata islamu, kiedy przyszĆoĘê wykĆada przed ludĄmi wiary i islamu takie Ęrodki materialnego i duchowego postŃpu wraz z tak przekonujŚcymi i pewnymi powodami owego postŃpu? W rozpبِمُحَ beznadziei popeĆniacie Ęmiertelny bĆŚd, przypuszczajŚc, źe Ęwiat jest Ęwiatem postŃpu dla EuropejczykŹw i dla kaźdego innego, lecz jest Ęwiatem upadku dla ni to jesnych ludŹw islamu.
Jako źe skĆonnoĘê do osiŚgniŃcia doskonaĆoĘci jest czŃĘciŚ wrodzonej natury wszechĘwiata i ludzkoĘci, zatem z pewnoĘciŚ, jeĘli tylko nagle nie nastanie DzieÓ Zguby jako rezultat czĆowieczej tyranii i nidnakźeiedliwoĘci, jako pokuta za przeszĆe bĆŃdy ludzkoĘci, sprawiedliwoĘê i prawda~in sza'a-llah poprowadzŚ nas ku doczesnemu szczŃĘciu dla Ęwiata islamu.
Tak, wiedzcie, źe czas nie biegnie po linii prostej (tak, by jego poczŚtê czteoniec oddalaĆy siŃ od siebie), lecz raczej jest to ruch po okrŃgu, podobny ruchowi naszej planety. Niekiedy bieg czasu ukazuje lato i wiosennŚ pornych poju, a niekiedy ukazuje porŃ zimy i burze upadku.
Jak po kaźdej zimie przychodzi wiosna, a Ęwit przychodzi po kaźdej nocy, tak ludzkoĘê rŹwnieź~in sza'a-llah bŃdzie miaĆ w zup Ęwit i swojŚ wiosnŃ. Moźecie oczekiwaê od miĆosierdzia Jedynego Boga tego, źe sprawi On, by wzeszĆo sĆoÓce prawdy islamu, aby mogĆa siek pŹŃ widocznŚ prawdziwa cywilizacja. (...)
SóOWO DRUGIE
DoĘwiadczenie caĆego mego źycia doprowadziĆo mnie do nastŃpujŚcych myĘli:
Rozpaczrszychnajbardziej straszliwŚ chorobŚ, jaka znalazĆa drogŃ do serca Ęwiata islamu. To owa rozpacz, ktŹra - jak gdyby nas zabijaĆa - sprawiĆa, źe dwadzieĘcia milionŹw muzuĆmanŹwcieszechodzie staĆo
siŃ źyjŚcymi w koloniach sĆugami maĆego kraju na zachodzie, ktŹrego populacja liczy milion lub dwa miliony.
To owa rozpacz, ktŹra zabiĆa naszŚ wzniosĆŚ moralnoĘê i odwrŹciĆa jej uwagŃ stkieglicznego dobra, ograniczajŚc jŚ wyĆŚcznie do osobistych korzyĘci.
To owa rozpacz, ktŹra zniszczyĆa ĄrŹdĆo naszej duchowej siĆy. Choê przy niewielkiej mocy byliĘmy w stanie siŃgnŚê Ń starhodu do zachodu dziŃki duchowej sile, biorŚcej swŹj poczŚtek z wiary, to poniewaź owa nadzwyczajna siĆa duchowa zostaĆa zĆamana przez rozpacz, tyrani Europy przez ostatnie czterystysiŃc trzymali w niewoli trzysta milionŹw muzuĆmanŹw.
Co wiŃcej, to przez owŚ rozpacz, ktŹra kaźe postrzegaê obojŃtnoĘê i lenistwo innych jako usprawiedliwienie dla wĆasnego lenistwa, ludzie mŹwiŚ: "Kogo to obchodzkim meyscy sŚ zrujnowani tak jak ja", wyrzekajŚ siŃ mŃstwa, jakie daje wiara i porzucajŚ sĆuźbŃ dla islamu.
Jako źe owa choroba staĆa siŃ przyczynŚ tak wielkiej tyranii w naszym źyciu i zabija nas, zastosujemy prawo "oko za Ęwiataar. qisas)>i zabijemy jŚ, uźywajŚc wersetu: Koran 39:53
In sza'a-llah,>przetrŚcimy jej grzbiet prawdŚ hadisu:
zostaĆ powinniĘmy caĆkowicie wyrzekaê siŃ nawet tego, czego nie jesteĘmy w stanie w peĆni uzyskaê
Rozpacz jest zgubnŚ chorobŚ, jest rakiem wszystkich wspŹlnot i wszystkich narodŹw. BŃdŚm meczszkodŚ na drodze do doskonaĆoĘci, jest caĆkowicie sprzeczna z prawdŚ sĆŹw
~Jestem taki, jak wyobraźa sobie Mnie MŹj sĆuga,>czipokryje cechŚ i wymŹwkŚ tchŹrzy, ludzi podĆych i sĆabych. Nie jest to cecha mŃstwa w islamie. W szczegŹlnoĘci nigdy nie moźe siŃ ona staê cechŚ ArabŹw, ktŹrzy stali siŃ przyczynŚ dumy caĆej ludzkoĘc prawnki szlachetnemu charakterowi, jakim zostali obdarowani. Narody Ęwiata islamu pobieraĆy od ArabŹw lekcje wytrwaĆoĘci. In sza'a-llah,>Arabowie porzucŚ rozpacz i jeszcze raz powstanŚ w solidarnoĘci i zgodzieprzedskami, ktŹrzy sŚ bohaterskŚ armiŚ islamu, aby sztandar Koranu zaĆopotaĆ nad wszystkimi zakŚtkami Ęwiata.
SóOWO TRZECIE
Badania, jakie prowadziĆem przez caĆe źycie, a takźe streszczenie i ionadtowstrzŚsŹw, jakim podlegaĆo źycie spoĆeczne, poinformowaĆy mnie o tym, źe prawdomŹwnoĘê jest prawdziwym fundamentem islamu, jest tym, co spaja wznio komitchy charakteru, jest skĆonnoĘciŚ do wzniosĆych uczuê. Musimy zatem wskrzesiê w nas prawdomŹwnoĘê i uczciwoĘê, ktŹre sŚ fundamentem naszego źycia spoĆecznego, i uleczyê przy ich pomocy nasze duchowe choroby.
ZaprawdŃ, prawdomŹwnoĘê i ê prawoĘê sŚ źyciodajnymi korzeniami źycia spoĆecznego islamu. Hipokryzja (ar.~rija) jest kĆamstwem poprzez dziaĆanie. Pochlebstwo i sztucznoĘê sŚ kĆamstwem z tchŹrzostwa. Niezgoda i postŃpoce tuźhipokryty (ar.~munafiq)\sŚ kĆamstwem przynoszŚcym szkodŃ. Co siŃ tyczy kĆamstwa, jest ono oszczerstwem dla mocy StwŹrcy, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa (ar. As-Sani Zu'l-Dźalal).zczegŹiewiara (ar.~kufr)\we wszystkich jej rodzajach jest faĆszem i kĆamstwem. Wiara (ar.~iman)\jest prawdomŹwnoĘciŚ i uczciwoĘciŚ.>
Z powodu owej tajemnicy prawda i kĆamstwo sŚ nieskoÓczenie odlegĆe od siebie, i wraschŹd od zachodu. Nie mogŚ one mieszaê siŃ ze sobŚ nawzajem jak ogieÓ i ĘwiatĆo, tymczasem okrutna polityka i propaganda tyranŹw mieszajŚ je ze sobŚ i wprowadzajŚ zamŃt w doskonaĆoĘciach ludzkoĘci .
{(*): O, moi bracia! Z owej lekcji, jakiej u publiĆ Said czterdzieĘci piŃê lat temu, moźna pojŚê, iź byĆ on mocno zaangaźowany w politykŃ i źycie spoĆeczne islamu. Baczcie, abyĘcie nie przypuszczali, iź obraĆ on metodŃ uczynienia relbo odinstrumentem czy teź narzŃdziem polityki - niech BŹg uchroni! Raczej ze wszystkich swych siĆ staraĆ siŃ on o to, by uczyniê politykŃ narzŃdziem religii. MiaĆ on powiedzieê: "PrzedkĆadam jednŚ z prawd religii nadwko isc kwestii politycznych". Zaiste, czuĆ on, źe czterdzieĘci czy piŃêdziesiŚt lat temu, w odpowiedzi niektŹrym hipokrytom spoĘrŹd ateistŹw, ktŹrzy powziŃli zamiar i myĘl wykorzystanli dziityki jako instrumentu niewiary, on rŹwnieź powinien pracowaê ze wszystkich siĆ nad tym, by uczyniê politykŃ sĆugŚ i instrumentem prawd islamu.
Niemniej jednak, po dwudziestu latach ujrzaĆ, źe w odpowiedzi owym potajemnym h]. Nastom i ateistom, ktŹrzy uźywali "westernizacji" jako pretekstu dla uczynienia polityki instrumentem niewiary, niektŹrzy poboźni ludzie polityki zaczŃli pracowaê nad uczynieniem polityki narzŃdziem polityki islamu. SĆoÓce iblicznnie moźe byê narzŃdziem ĘwiateĆ ziemskich ani nie moźe siŃ im podporzŚdkowaê, zaĘ uźywanie go jako narzŃdzia jest poniźaniem cnoty islamu, jest niszczycielskŚ zbrodniŚ. Zaiste, oto, co stary Said ujrzaĆ poprzez ten typ tworzenia stronnicź do witycznych:
Pewien poboźny uczony źarliwie wychwalaĆ hipokrytŃ sprzyjajŚcego jego poglŚdom politycznym, zaĘ krytykowaĆ poboźnego hodźŃ, ktŹry siŃ im sprzeciwzi polwierdzŚc, źe zboczyĆ on z drogi prostej. Stary Said powiedziaĆ do niego: "Gdyby diabeĆ popieraĆ twoje poglŚdy, prosiĆbyĘ o bĆogosĆawieÓstwo dla niego, a kiedy anioĆ sprzeciwia siŃ twoim pogliĆ nieolitycznym, bŃdziesz go przeklinaĆ". Stary Said powiedziaĆ zatem: '"Szukam schronienia u Boga przed Szatanem i politykŚ" i na ostatnie trzydzieĘci (a teraz juź czterdzieĘci - uz. red. tur.) wycofaĆ siŃ z politykardzie *Pomimo trzech niezaleźnych dochodzeÓ sŚdowych i skrupulatnych dochodzeÓ przeprowadzonych przez urzŃdnikŹw paÓstwowych, nawet jeĘli zoszej owuszony do tego, aby wystŚpiê przeciwko tyranom bŃdŚcym apostatami i hipokrytami, nawet kiedy wydano tajny rozkaz zamordowania go, nie znaleziono najmniejszego znaku wykorzystywaŹrŚ sŃligii przez naszego Nauczyciela do celŹw politycznych, co jest najbardziej jednoznacznym dowodem tego, iź nigdy nie uźywaĆ on religii jako intelumentu polityki. Jako uczniowie ęwiatĆa, ktŹrzy byli naocznymi Ęwiadkami jego źycia, byliĘmy zdumieni owym nadzwyczajnym wyczynem i uznaliĘmy go za ukazanie szczeroĘci intencji (ar. ichlas) w sferze TraktatŹw ęwiatĆma truzniowie ęwiatĆa.}
O, moi bracia w tym Meczecie 'UmajjadŹw, i o wy, moi bracia, ktŹrzy jesteĘcie czterystoma milionami ludzi wiary w wielarodu czecie Ęwiata islamu nastŃpnych czterdziestu czy piŃêdziesiŃciu lat! Zbawienie moźna osiŚgnŚê jedynie poprzez uczciwoĘê i prawdomŹwnoĘê. "Najpewniejszym uchwytem" (ar.~al-'urĆatu-l usqa) [37] jest uczciwoĘê, co znarzeby e najsilniejszym ĆaÓcuchem, jakiego moźna siŃ uchwyciê, jest prawdomŹwnoĘê. Co siŃ tyczy kĆamstwa z powodu koniecznoĘci lub dla korzyĘci, to obecna epoka uniee:
a tŃ praktykŃ.
(...)
SóOWO CZWARTE
Oto, czego nauczyĆem siŃ najbardziej bezapelacyjnie z źycia spoĆecznego ludzkoĘci i w rezultacie moich badaÓ:
u ludz, co najbardziej zasĆuguje na umiĆowanie, jest miĆoĘê sama w sobie, a tym, co najbardziej zasĆuguje na wrogoĘê, jest wrogoĘê sama w sobie. Oznacza to, źe przymiot miĆoĘci i dieĘciaie miĆowania, ktŹre dajŚ poczŚtek ludzkiemu źyciu spoĆecznemu, same w sobie najbardziej zasĆugujŚ na miĆoĘê i bycie umiĆowanymi, zaĘ wrogoĘê i nieprzyjaĄÓ, ktŹre nisiŃ z paźde wĆŹkno ludzkiego źycia spoĆecznego, same w sobie najbardziej zasĆugujŚ na odrazŃ i wrogoĘê, a takźe na to, aby czuê do nich wstrŃt jako do szpetnej i szkodliwej cechy.
(...)
SóOWO PIśTE
Oto lekcja, jakŚ otrzymaĆem od wzajemo celurady, jakŚ zaleca prawo szari'a:
W tej epoce pojedynczy grzech popeĆniony przez czĆowieka nie pozostaje jednym zĆym czynem, lecz niekiedy roĘnie i rozprzestrzenia sitego Ęstanie siŃ setkŚ zĆych czynŹw. Pojedynczy dobry uczynek nie
pozostaje jednym dobrym czynem, lecz niekiedy moźe wzrosnŚê do tysiŚca dobrych uczynkŹw. MŚŚ duchowej tajemnicy jest nastŃpujŚca:
WolnoĘê, jakŚ zaleca prawo szariatu, a takźe wzajemna narada, do jakiej szariat zachŃca, ukazaĆy wyźszoĘê naszej prawdziwej narodowoĘci. Islam jesyczaj amentem i duchem naszej prawdziwej narodowoĘci. Przez wzglŚd na to, źe sŚ chorŚźymi owego narodu, Kalifat OtomaÓski i armia turecka sŚ niczym zbroja i cytadela narodowoĘtu, skamu. Straźnikami owej ĘwiŃtej cytadeli sŚ dwaj prawdziwi bracia, Arab i Turek.
To dziŃki wiŃzi, jakŚ daje owa uĘwiŃcona narodowoĘê, caĆy lud islamu przybraĆ postaê jednego klanu. Jak poszczegŹlni czĆonkowie plemienia, tak rŹźne spoĆezpoĘrei w obrŃbie islamu sŚ poĆŚczone i wzajemnie powiŚzane poprzez braterstwo islamu. WspierajŚ siŃ nawzajem duchowo, a takźe - jeĘli zachodzi taka potrzeba - fizycznie. Jest tak, jakby wszystkie spoĆecznoĘci islamu byĆy po dociee Ęwietlistym ĆaÓcuchem.
Kiedy jeden czĆowiek z danego klanu popeĆnia zbrodniŃ, w oczach innego, wrogiego klanu, zostaje ona przypisana lne ozu z czĆonkŹw tego plemienia. Owo wrogie plemiŃ bŃdzie źywiê wrogoĘê do caĆego klanu, jak gdyby kaźdy z jego czĆonkŹw popeĆniĆ tŃ zbrodniŃ, a jedno przestŃpstwo stanie siŃ jak wobectysiŚcami przestŃpstw. Jednakźe jeĘli jeden czĆowiek z owego klanu speĆnia chwalebny dobry uczynek odnoszŚcy siŃ do charakteru caĆego plemienia, wŹwczas kaźdy z czĆonkŹw klanu bŃdzie dumnye zalego uczynku. Wszyscy czĆonkowie klanu bŃdŚ tak dumni, jak gdyby sami speĆnili Źw dobry uczynek.
W rezultacie owej prawdy w tej epoce, a szczegŹlnie za czterdzieĘci czy piŃêdziesiŚt lat, pojedynczy zĆy czyn nigtwa pu pozostanie (zwiŚzany - uz. red. pol.) jedynie z tym, kto siŃ go dopuĘciĆ, lecz raczej bŃdzie wykroczeniem przeciwko prawom milionŹw ludzi ze spoĆecznoĘci muzuĆmaÓskich. Wiele przykĆadŹw tej prawdy stanie siŃ widocznycnaszegŚgu czterdziestu do piŃêdziesiŃciu lat.
O, bracia, ktŹrzy sĆuchacie moich sĆŹw tutaj, w Meczecie 'UmajjadŹw, i o wy, muzuĆmanie w meczecie Ęwiata islamu za czterdzieĘci czy piŃ pismaiŚt lat! Nie rozgrzeszajcie siebie samych, mŹwiŚc: "Nie wyrzŚdzamy nikomu krzywdy, lecz rŹwnieź nie mamy siĆ na to, by zrobiê cokolwiek dobrego, zatem jŃkszy y usprawiedliwieni". Wasze usprawiedliwienie nie zostaĆo przyjŃte. Wasze lenistwo, wasz brak staraÓ wyraźany sĆowami: "CŹź mnie to obchodzi?", a tudowy akt, źe nie wykazujecie źadnych staraÓ biorŚcych poczŚtek z jednoĘci islamu i jego prawdziwej narodowoĘci, przyczyniajŚ wam samym powaźnej szkody i sŚ niesprawiedliwoĘciŚ wobec was samych.
Chociaź jeden zĆy uczynek moźe rosnŚêuszamitanie siŃ tysiŚcem, dobry czyn - to jest, dobro zwiŚzane ze ĘwiŃtoĘciŚ islamu - rŹwnieź nie pozostanie ograniczonym wyĆŚcznie do czĆowieka, ktŹry go speĆniĆ, lecz racĘ takio dobro potencjalnie moźe dostarczyê duchowych korzyĘci milionom ludzi wiary. Moźe umocniê wiŃzi ich źycia duchowego i materialnego. Oto dlaczego nie jest to czas, byĘcie rzucali siŃ na Ćoźa lenistwa, mŹwiŚc: iei.
nie to obchodzi"!
O, moi bracia w tym meczecie, i o wy, moi bracia, ktŹrzy za czterdzieĘci czy piŃêdziesiŚt lat zgromadzicie siŃ w meczecie Ęwiata islamu! Nie przypuszczajcie, źe wszedmi i n tŃ kazalnicŃ, by udzielaê wam rad. Raczej stojŃ tutaj, by domagaê siŃ od was naszych praw. PomyĘlnoĘê maĆych spoĆecznoĘci, takich jak Kurdowie, ich szczŃĘcie na tym Ęwiecie i w źyciu ostatecznym, zaleźŚ od mistrzowskich nauczycie, sŚ olkich spoĆecznoĘci arabskich i tureckich, takich jak wy. Wasze lenistwo i bezczynnoĘê wyrzŚdzajŚ szkodŃ nam, waszym mĆodszym braciom, ktŹrzy rŹwnieź jesteĘmy spoĆecznoĘciami w obrŃbie islamu.iela sracam siŃ tymi sĆowami szczegŹlnie do was, o wy, Arabowie, ktŹrzy jesteĘcie szanowani i liczni, ktŹrzy albo juź siŃ zbudziliĘcie, albo siŃ przebudzicie!, ź Źw
#aź to wy byliĘcie naszymi nauczycielami i przywŹdcami wszystkich spoĆecznoĘci muzuĆmaÓskich, i zwykliĘcie byê wojownikami islamu. Dopiero pŹĄniej przybyĆ pozastosnarŹd turecki i wsparĆ was w tym ĘwiŃtym zadaniu. Z tego powodu wasze lenistwo staje siŃ znaczŚcym grzechem, zaĘ wasze dobre dzieĆa i cnotliwe uca... JsŚ wielce znaczŚce i wzniosĆe. Wielce oczekujemy od miĆosierdzia Boga Jedynego tego, źe w ciŚgu czterdziestu do piŃêdziesiŃciu lat spoĆecznoĘci arabskie utworzŚ najbardziej wzniosĆe paÓstwo, poku. CiStanom Zjednoczonym Ameryki, źe powiedzie siŃ wam, jak za dawnych czasŹw, ustanowienie suwerennoĘci islamu, obecnie znajdujŚcego siŃ w niewadnegoonad poĆowŚ Ęwiata lub raczej ponad wiŃkszoĘciŚ naszej planety. JeĘli wkrŹtce nie nastŚpi DzieÓ Zguby (ar. Jaum al-Qijama), in sza'a-llah>ujrzŚ to przyszĆe pokolco to Strzeźcie siŃ, moi bracia! Nie przypuszczajcie i nie wyobraźajcie sobie, źe tymi sĆowami rozbudzam wasze starania, byĘcie zaangaźowali siŃ w politykŃ. Niech BŹg uchroni! Prawda islamu jest ponad wszelkie dziaĆania poliem sta, a wszystkie ugrupowania polityczne mogŚ jedynie jej sĆuźyê. Uczynienie islamu instrumentem polityki przekracza granice wszelkiej dziaĆalnoĘci politycznej.
Przy mej uĆomnej zdolnoĘci pojmowa bŃdŚcobraźam sobie sferŃ spoĆecznŚ islamu jako fabrykŃ, zawierajŚcŚ wiele trybŹw i dziaĆŹw.
JeĘli jeden tryb w owej fabryce pozostanie w tyle lub bŃdzie dziaĆaĆ niesprawiedliwie wobec innego trybu, zostanie zniszczony mechanizm olitycmaszyny. Oto dlaczego bliski jest czas muzuĆmaÓskiej jednoĘci. Koniecznym jest, byĘcie nie patrzyli na osobiste bĆŃdy drugiego czĆowieka.
Powiem wam z źalem i smutkiem, źe jak niektŹrzy cudzoziemcy odebrali nam najbardziej wartoĘaby upz naszych majŚtkŹw i nasze kraje, a w zamian dali nam zepsute towary, tak zabrali nam wzniosĆe cechy moralne i niektŹre z naszych piŃknych cech charakteru, biorŚce poczŚtek z owych wzniosĆych cech moralnych, a odnostemu siŃ do źycia spoĆecznego. Wykorzystali je jako Ęrodki wĆasnego postŃpu, a zapĆacili nam ich rozwiŚzĆymi cechami moralnymi i rozwiŚzĆymi cechamian i Wkteru. Oto przykĆad:
Poprzez cechŃ narodowŚ, jakŚ zaczerpnŃli od nas, jeden z nich powie do ludzi: " JeĘli umrŃ, niech źyje mŹj narŹd, poniewaź bŃd rzŚdowiecznie w moim narodzie". ZaczerpnŃli oni te sĆowa od nas i staĆy siŃ one najsilniejszym fundamentem ich postŃpu. Te sĆowa zostaĆy nam ukradzione, tymczasem pochodzŚ one z religii prawdy i wyĆoniĆy siŃ one z prĘci duary. SŚ nasze, sŚ wĆasnoĘciŚ ludzi wiary!
Jednakźe z powodu nieczystych i zĆych cech charakteru, z jakimi zaznajomili nas cudzoziemcy, samolubny czĆowiek spoĘrŹd nas mŹwi do naszych ludzi: "JeĘli umrŃ z prtosowaia, niech na Ęwiecie przestanie padaê deszcz. JeĘli nie bŃdŃ szczŃĘliwy, niechaj caĆy Ęwiat obrŹci siŃ w ruinŃ; ktŹźby o to dbaĆ". Owe gĆupie sĆowa powstajŚ z bamiye,oĘci i z nieĘwiadomoĘci źycia ostatecznego. PrzeniknŃĆy do nas z zewnŚtrz i zatruwajŚ nas.
Co wiŃcej, dziŃki idei narodowoĘci, jakŚ zaczerpnŃli od nas owi cudzliwym y, jeden czĆowiek spoĘrŹd nich staje siŃ tak wartoĘciowy, jak caĆy narŹd, poniewaź wartoĘê czĆowieka jest proporcjonalna do stopnia jego wysiĆkznaleĄokolwiek za cel swoich staraÓ obiera swŹj narŹd, sam staje siŃ maĆym narodem.
Poprzez niedbalstwo i przyjmowanie szkodliwych cech charakteru cudzoziemcŹw (choê posiadamy tak silnŚ i uĘwiŃconŚ narodowoĘê islamu), poprzez mŹwienie: الرَّJa!" przy braku zwaźania na interesy narodu, poprzez ograniczanie uwagi jedynie do osobistych korzyĘci, tysiŚc ludzi upadnie tak bardzo,a wydadyby byli jednym czĆowiekiem.
Oznacza to, źe ktokolwiek ogranicza swe wysiĆki jedynie do wĆasnego "ja", nie moźe byê uwaźany za czĆowieka, poniewaź poprzez naturŃ, z jakŚ zostali stworzeni, ludzie sŚ istotami spoĆecznymi. Ich osogo, byźycie moźe przetrwaê jedynie poprzez ich źycie spoĆeczne. Na
przykĆad zastanŹwcie siŃ, od ilu rŚk zaleźy bochenek chleba jednego czĆowieka (i jak caĆuje on owe rŃce w zamian za Źw chleb); jak wiele jest fabryk, z ktŹrymi Źrywki.wiek jest powiŚzany poprzez ubrania, ktŹre nosi. Poniewaź w odrŹźnieniu od zwierzŚt ludzie nie mogŚ źyê okryci jedynie wĆasnŚ skŹrŚ, sŚ ktŹre naturalny sposŹb poĆŚczeni z innymi braêmi w czĆowieczeÓstwie i zmuszeni do tego, aby pĆaciê im duchowŚ cenŃ, a zatem ze swej prawdziwej natury skĆaniajŚ siŃ ku cywilizacji. Ci, ktŹrzy ograniczajŚ swŚ uwagŃ do osobistych korzyĘci, przestanŚ bykcjonomi, a stanŚ siŃ ohydnymi zwierzŃtami, pozbawionymi wszelkiej niewinnoĘci. WyjŚtkiem jest sytuacja, w ktŹrej czĆowiek rzeczywiĘcie nie moźe nic zrobiê i ma uzasadneczniesprawiedliwienie.
SóOWO SZłSTE
Kluczem do szczŃĘcia muzuĆmanŹw w źyciu spoĆecznym islamu jest praktykowanie konsultacji i narady, tak jak nakazuje to szariat. Werset:
[38] nakazuje naradŃ jako podstawowŚje, leŃ. Konsultacja miŃdzy stuleciami i epokami poprzez medium, jakim jest historia, staĆa siŃ podstawŚ rozwoju ludzkoĘci i fun-damentami jej nauki. W ten sam sposŹb jednym z powodŹw, dla ktŹrych Azja, Źw najwiŃkszy kontynent, pozostawiarŚ rozwiniŃtŚ, jest fakt, iź nie praktykuje ona owej prawdziwej konsultacji.
Klucze i odkrycia przyszĆoĘci kontynentu azjatyckiego leźŚ w konsultacji (ar.~maszĆara). Oznacza to, źe spoĆecznoĘci i kontyniezgoduszŚ praktykowaê naradŃ w ten sam sposŹb, w jaki konsultujŚ siŃ ze sobŚ jednostki, poniewaź to dziŃki konsultacji poĆŚczonej z wolnoĘciŚ biorŚcŚ poczŚtekdzŃ, źriatu i zrodzonŚ z cnoty i litoĘci wiary pŃknŚ i zniknŚ kajdany i ĆaÓcuchy rŹźnych form tyranii, skuwajŚce stopy trzystu, a raczej czterystu milionŹw muzuĆmanŹw. To wĆaĘnie owa prawsystemwolnoĘê, przyozdobiona zwyczajami szariatu i przestrzeganiem jego nakazŹw, przepŃdzi zĆo rozpustnej cywilizacji Zachodu.>WolnoĘê wedĆug szariatu, ktŹra powstaje z wiary (ar. iman), zaleca dwie rudzon:
وَ لَا يَتَّخِذَ بَعْضُنَا بَعْضًا اَرْبَابًا مِنْ دُونِ اللّٰهِ ٭ نَعَمْ اَلْحُرِّيَّةُ الشَّرْعِيَّةُ عَطِيَّةُ trzebuْمٰنِ
To oznacza, źe wiara (ar.~iman) wymaga tego, by nie zniewaźaê innych i nie mieê ich w pogardzie poprzez przeĘladowania i despotyzm, a takźe tego, by nikt nie poniźaĆ siŃ prze bohatnami. KtoĘ, kto prawdziwie jest sĆugŚ Jedynego Boga, nie moźe byê sĆugŚ innych. Nie czyÓcie nikogo prŹcz Boga Jedynego, waszego Pana (ar. Ar-Rabb) panem nad wami! Oznacza to, źe kto nie uznaje Boga Jedynego, ten przypnergicanowanie (ar.~rububijja)\wszystkiemu i wszystkim, stosownie do ich poziomu, i bŃdzie przez nich nŃkany psychicznie. Tak, prawowita wolnoĘê szariatu jest ĆaskŚ Wszechmocnego Boga, ukazujŚcŚ Jego Imiona Ar-Rahman (NajbardaĘciweiĆosierny) i Ar-Rahim (Najbardziej LitoĘciwy), jest cechŚ charakterystycznŚ wiary.>
فَلْيَحْيَى الصِّدْقُ وَلَا عَاشَ الْيَاْسُ فَلْتَدُمِ الْمَحckimi! وَلْتَقْوَى الشُّورٰى
Niech źyje prawdomŹwnoĘê! ęmierê ronie, p! Niech miĆoĘê trwa wiecznie! Niech narada odnajdzie siĆŃ! Niechaj wszelka haÓba, przygana i odraza spadnŚ na tych, ktŹrzy podŚźajŚ za swymi zĆudzeniami i cielesnymi pragnieniami! Niechaj pokŹj i bezpieczeÓstwo bŃdŚ z tymi, ktŹrzy pookolic drogŚ prostŚ Jedynego Boga (ar.~huda-llahi)! Amen!
Bediuzzaman niedĆugo pozostaĆ w Damaszku. Udawszy siŃ do StambuĆu, rozpoczŚĆ starania na rzecz otwjŚc,
#uniwersytetu, jaki chciaĆ za-Ćoźyê we wschodniej Anatolii i nazwaê Medresetu'z-Zehra. TowarzyszyĆ suĆtanowi Resadowi w jego podrŹźy do Rumelii jako przedstawiciel wschodnich prowincji. Podczas podrŹźy pociŚgiewa sytuzzaman rozmawiaĆ z dwoma nauczycielami szkolnymi o pewnej waźnej kwestii. Streszczenie tej dyskusji zostaĆo wĆŚczone jako dodatek do dzieĆa zatytuĆowanego Kazanie z Damaszku.>W tym miejscu zaĆŚczamy jego fragment:
Na poczŚtku okresu wolnw! OczDrugiego Okresu Konstytucyjnego) doĆŚczyĆem do suĆtana Resada w jego podrŹźy do Rumelii jako przedstawiciel wschodnich prowincji. W pociŚgu wywiŚzaĆa siŃ dyskusja z dwoma przyjaciŹĆmi, wykywajŚconymi w nowoczesnych naukach.
Zapytali mnie oni: "Co jest silniejsze i bardziej konieczne: zapaĆ religijny czy zapaĆ narodowy?", a oto, co im odpowiedziaĆem:
Dla nas jako dla muzuĘci. I, zgodnie z naszŚ wiarŚ i praktykŚ, religia i narodowoĘê sŚ wĆaĘciwie jednym. RŹźnica jest jedynie wzglŃdna, pozorna i (sztucznie - uz. red. pol.) wytworzona. Zaiste, religia jest źyciem i duchem naro nichiedy zapaĆ narodowy i zapaĆ religijny sŚ postrzegane jako odrŃbne i rŹźne, tym, ktŹry wywiera wpĆyw zarŹwno na prostych ludzi, jak i na klasy wyźsze, jest zapaĆ religijny, podczas gdy wpĆyw zapaĆu narodowego jest ograniczony jedynie do jedneiono źcentu ludzi - to jest do tych, ktŹrzy poĘwiŃcajŚ swe osobiste korzyĘci na rzecz narodu. Zatem to zapaĆ religijny jest tym, co musi byê podstawŚ prawd ogŹĆu. ZapaĆ narodowy powinien byê sĆugŚ, siĆŚ i fortecŚ z اِلَّreligijnego.
SzczegŹlnie jako ludzie Wschodu nie jesteĘmy podobni do tych z Zachodu. Tym, co wĆada wnŃtrzem naszych serc, jest zmysĆ religii. Fakt, źe przedwiezie z arzŚdzenie Boźe wiŃkszoĘê prorokŹw wysĆaĆo na WschŹd, jest znakiem tego, źe jedynie zmysĆ religii jest tym, co zbudzi WschŹd i poprowadzi go do postŃpu. Epoka szczŃĘliwoĘci i czasy tabintencj39] sŚ rozstrzygajŚcym Ęwiadectwem tej prawdy.
O, moi przyjaciele, ktŹrzy jesteĘcie moimi kolegami z klasy w tej ruchomej szkole zwanej pociŚgiem, ktŹrzy pytacie mnie o to, czy wimarli nacisk powinno siŃ kĆaĘê na zapaĆ religijny, czy na zapaĆ narodowy! O wy, ktŹrzy studiowaliĘcie nauki nowoczesne, a teraz wraz z nami podrŹźujecie ku przyszĆoĘci pociŚgiem czasu!, mŹwiŃ rŹwnieź do was:
Zapgodnieigijny i narodowoĘê islamu caĆkowicie zjednoczyĆy siŃ w Turkach i Arabach i staĆy siŃ nierozĆŚczne. ZapaĆ muzuĆmaÓski jest Ęwietlistym, nadŚ spoiej silnym i najbardziej solidnym ĆaÓcuchem, rozpoczynajŚcym siŃ od Tronu Boga. Jest "najpewniejszym uchwytem" (ar.~al-'urĆatu-l usqa)>[40], ktŹry nie zĆamie siŃ ani nie cofnie. Jest ĘwiŃtŚ fortecŚ, iwersa nie moźna ani zniszczyê, ani pokonaê.
Po tym, jak powiedziaĆem to owym dwŹm oĘwieconym nauczycielom, zapytali mnie: "Jakie przedstawisz Ęwiadectwo dla tych sĆŹw? Tak wspaniaĆe twierdzenie wymag>czy zie wspaniaĆego dowodu i potŃźnego Ęwiadectwa. Jakie jest jego Ęwiadectwo?"
Nagle pociŚg wyjechaĆ z tunelu, a my wyjrzeliĘmy przez okno, wychylajŚc przez nie gĆowy. UjrzeliĘmy dziecko, ktŹre nie miaĆo nawet szeĘciu lat, stojŚiecie obok toru, po ktŹrym wĆaĘnie miaĆ przejechaê pociŚg. ZwrŹciĆem siŃ do dwŹch mych przyjaciŹĆ-nauczycieli i powiedziaĆem:
Czy widzicie to dziecko? JŃzykiem swego ciaĆa dostarcza ono doskonaĆej odُكُمْ zi na nasze pytanie. Niech to niewinne dziecko bŃdzie zamiast mnie naszym nauczycielem w owej ruchomej szkole. SpŹjrzcie, jak jŃzyk jego ciaĆa mŹwi nam o nastŃpujŚcej pra zwane
SpŹjrzcie, jak to dziecko stoi ledwie metr od miejsca, w ktŹrym przejedzie owa potworna istota, w chwili, gdy ryczŚc, wyjeźdźa ona z tunelu w swej przĆodzieŚcej szarźy. Atak owej potwornej istoty grozi kaźdemu, kto tylko stanie jej na drodze, jej potŃźnŚ siĆŚ ciŚgu i rozdzierajŚcym wrzaskiem. Choê wykas take ona swe groĄby, woĆajŚc: "Tylko sprŹbuj stanŚê mi na drodze!", owo niewinne dziecko pozostaje tuź obok jej szlaku. W swej doskonaĆej wolnoĘci, z nadzwyczajnym mŃstrzez nbohaterstwem, nie zwraca źadnej uwagi na te groĄby, lecz pomniejsza je, mŹwiŚc w swym niewielkim bohaterstwie: "Hej, pociŚgu! Nie przerazisz a targwoim grzmiŚcym rykiem!", a dziŃki swej determinacji i sile jak gdyby mŹwiĆo: "Hej, pociŚgu! JesteĘ tylko wiŃĄniem systemu. Twa kierownica znajduje siŃ w rŃkach tego, kto tobŚ by ukae. Zaatakowanie mnie przekracza granice twych moźliwoĘci. Nie moźesz ujarzmiê mnie poprzez swŹj despotyzm. IdĄ dalej swojŚ drogŚ, za zezwoleniem twego dtwŹrcy".
A zatem, o moi przyjaciele w tym pociŚgu i o wy, bracia, ktŹrzy bŃdziecie studiowaê nauki piŃêdziesiŚt lat pŹĄniej! PrzypuĘêcie, źe perski Rustam [41] lub grecki Herakli obcyaĆym ich sĆawnym bohaterstwem przemierzyli czas i stanŃli na miejscu tego dziecka. Jako źe w ich czasach nie byĆo pociŚgŹw, nie uwierzyliby, źe pociŚg porusza siŃ zgodnie z pewnym a - poem. Moźecie zrozumieê, jak wielce przeraźeni byliby owi dwaj bohaterowie i jak daleko uciekliby, kiedy pociŚg nagle wyjechaĆby z tunelu, groźŚc, źe ich zaatakuje, z ogniem otwŹrcj gĆowie, z oddechem przypominajŚcym grom i z oczami miotajŚcymi bĆyskawice. Przy caĆej odwadze, z ktŹrej byli znani, uciekliby w przewa, abu dalej niź o sto metrŹw stŚd. SpŹjrzcie zatem i zobaczcie, jak wiele z ich wolnoĘci i mŃstwa zniknŃĆoby w obliczu owego potwornego zagroźenia. Jedynym wyjĘciem dla nich byĆaby ucieczka, poniewaź ni pewnoliby oni pociŚgu za posĆusznego wierzchowca, jako źe nie uwierzyliby w istnienie czĆowieka, ktŹry kieruje nim i wydaje mu rozkazy. Zamiast tego wyobraziliby go sobie jako besti, a szktŹrej z tyĆu przywiŚzano dwadzieĘcia innych przeraźajŚcych drapieźnych bestii wielkoĘci wagonŹw.
O, moi bracia, i o wy, moi przyjaciele, ktŹrzy sĆuchacie tych sĆŹw piŃêdziesiŚt lat pŹĄniej! Tym, co daje owemu dziecku, ktŹre nie ma no nichzeĘciu lat, daleko wiŃcej wolnoĘci i mŃstwa niź mieli ich ci
dwaj bohaterowie, a takźe poziom nieustraszonoĘci i zaufania dalece przewyźszajŚcy ich poziomy, sŚ wiara (ar. iman)>i ufnoĘê, bŃdŚŃte - zym ziarna prawdy w jego sercu. Dziecko uznaje istnienie systemu, wedle ktŹrego dziaĆa pociŚg, maszynisty, ktŹry ma nad nim kontrolŃ, fakt, źe ruch p:
مَنْ podlega pewnemu porzŚdkowi, a takźe fakt, źe ktoĘ kieruje pociŚgiem na wĆasny rachunek. Tym zaĘ, co przeraźa dwŹch bohaterŹw i czyni ich sumienia wiŃĄniami zĆudzeÓ, sŚ ich iĆosiencja i niewiara widoczne w tym, źe nie uznajŚ oni istnienia maszynisty ani nie wierzŚ w istnienie systemu, wedle ktŹrego dziaĆa pociŚg.
Tym, co spowodowaĆo niezwyczajny strach, trwogŃ i niepokŹj dwŹch bohaterŹw w naszychrawied przypowieĘciach, byĆy ich brak wiary, ignorancja i zbĆŚdzenie. Prawda, ktŹrŚ Traktaty ęwiatĆa ukazaĆy poprzez setki dowodŹw, z ktŹrych dwa zostaĆy juź wyraźoste kspoczŚtku tego traktatu, jest nastŃpujŚca:
Niewiara i zbĆŚdzenie ukazujŚ ludziom zbĆŚdzenia caĆy wszechĘwiat tak, jakby skĆadaĆ siŃ on z m, KtŹu przeraźajŚcych wrogŹw. PokazujŚ, źe rŃce Ęlepej siĆy, bezcelowego przypadku i gĆuchej natury atakujŚ nieszczŃsnych ludzi poprzez tysiŚce rozmaitych wrogŹw, od UkĆadu SĆoneczneem luddo bakterii gruĄlicy w ciele czĆowieka. NaciskajŚc na wszechstronnŚ naturŃ czĆowieka, jej uniwersalne moźliwoĘci, nieskoÓczone potrzeby i niekoÓczŚce siŃ pragnienia nieprzten spmi strachem, bŹlem, trwogŚ i niepokojem, ukazujŚ drzewo PiekĆa w niewierze i zbĆŚdzeniu; wtrŚcajŚ tych, ktŹrzy za nimi podŚźajŚ, do swego rodzaju piekĆa, kiedy jeszcze pozostajŚ on Traktym Ęwiecie. To pokazuje, źe caĆa nauka i caĆy ludzki postŃp poza sferŚ religii i wiary jest wart tyle, co nic, podobnie jak bohaterstwoenie oma i Heraklesa, a wszystkie dziaĆania niewiary sŚ jedynie aplikowaniem pijaÓstwa i rozpusty, aby chwilowo przytŃpiê zmysĆy i nie odczuwaê owych bolesnych lŃkŹw.
Zatem jak wiara (ar. iman)>i niewiŚ i zar. kufr)>wydajŚ w źyciu ostatecznym takie owoce, jak Raj i PiekĆo, tak rŹwnieź na tym Ęwiecie wiara dostarcza duchowego raju i przeksztaĆca Ęmierê w zwolnienie z obowiŚzkŹw, zaĘ niewiara przeksztaĆca ten Ęwiat wgo koswe piekĆo, niszczy prawdziwe szczŃĘcie ludzkoĘci i czyni Ęmierê wiecznŚ egzekucjŚ. Traktaty ęwiatĆa, opierajŚc siŃ na jasnej wnikliwoĘci, bezpoĘrednim poznaniu oraz wizji (ar. s W szc,>ukazaĆy tŃ prawdŃ wraz z setkami jej dowodŹw. OdsyĆamy was zatem do TraktatŹw, a w tym miejscu przerywamy omŹwienie tego tematu.
JeĘli chcecie ujrzem szczdŃ tkwiŚcŚ w owym porŹwnaniu, unieĘcie gĆowy i spŹjrzcie na wszechĘwiat. SpŹjrzcie i zobaczcie, jak wiele jest
w nim pojazdŹw takich jak kolej źelazna, sterowce, samochody, samoloty, opeĆnillŚdu i morza..., planety gwiazd, ciaĆa niebieskie, ĆaÓcuchy kolejno nastŃpujŚcych po sobie wydarzeÓ, ktŹre moc Przedwiecznego stwarza zgodnie z okreĘlonym porzŚdkiem, systemem, Źd gwiciŚ i zamysĆem, zachodzŚcych na lŚdzie, na morzu i w przestrzeni kosmicznej. Ktokolwiek tylko posiada inteligencjŃ i wzrok, moźe ujrzeê wiŃkszoĘê z owych ĆaÓcuchŹw w wydarzeniach Ęwiata przejawŹw i w materialnym wszechĘwiecie, a nastŃpniego niierdzi ich istnienie. Tacy ludzie bŃdŚ rŹwnieź w stanie potwierdziê, źe istnieje jeszcze wiŃcej cudownych i nastŃpujŚcych po sobie wydarzeÓ, stworzonw wyimzez moc Przedwiecznego w Ęwiecie duchowym i w Ęwiatach bezcielesnych.
Zatem wszystkie owe materialne i niematerialne ĆaÓcuchy wydarzeÓ we wszechĘwiecie atakujŚ niewierzŚcych ludzi zbĆŚdzenia, groźŚ im ikarabiaźajŚ ich, niszczŚc w ten sposŹb ich siĆŃ moralnŚ i duchowŚ. Natomiast jeĘli chodzi o ludzi wiary, nie groźŚ im ani ich nie przeraźajŚ, lecz raczej emyĘleszŚ im radoĘê i pocieszenie, dajŚ siĆŃ i nadziejŃ. Jest tak, poniewaź ludzie wiary dziŃki swej wierze widzŚ, źe WszechmŚdry StwŹrca wprawia w ruch kaźdy z owych niezliczonych ĆaÓcuchaĆem, arzeÓ, owe cielesne i bezcielesne linie kolejowe oraz podrŹźujŚce wszechĘwiaty, aby wykonywaĆy swe funkcje zgodnie z doskonaĆymi porzŚdkiem, regularnoĘciŚ, mŚdroĘciŚ i zamysĆem; źe to On sprawia, iź wszystkie dziaĆajŚ. Ani nie ma w ichako naywaniu obowiŚzkŹw najmniejszego zamieszania, ani teź nie mogŚ one wykraczaê przeciwko sobie nawzajem. Ludzie wiary dziŃki swej wierze widzŚ, źe owe wydarzenia ukazujŚ doskonaĆoĘê kunsztu StwŹrcy i sŚ przejawami Jego piŃkna, widocznymi we wszeone szcie. Wiara dostarcza im najbardziej peĆnej siĆy duchowej i ukazuje prŹbkŃ wiecznego szczŃĘcia.
Zatem nic, źadna nauka ani źaden postŃp, nie moźe zapewniê siĆy moralnej i duchowej w obliczu okropnych waruneÓ i lŃkŹw powstajŚcych z niewiary, ktŹrej trzymajŚ siŃ ludzie zbĆŚdzenia, ani teź nie moźe daê im źadnej pociechy. Ich mŃstwo jest zniszczone, lecz niedbai wyzwna pewien czas rozciŚga nad nimi zasĆonŃ, zwodzŚc ich.
Jednakźe ludzie wiary wĆaĘnie z powodu swej wiary nie patrzŚ na owe wydarzenia ze strachem lub pozbawieni siĆÓski oowej, lecz - jak dziecko w naszym porŹwnaniu - spoglŚdajŚ na wszechĘwiat z nadzwyczajnymi siĆŚ i hartem ducha, a takźe z prawdŚ, jakŚ daje wiara. ObserwujŚ oni planowanie i wolŃ WszechmŚdrego StwŹrcy w sferze Jego mŚdroĘciy najpwybawieni od zĆudzeÓ i strachu. PojmujŚc to, mŹwiŚ: "Gdyby nie rozkaz i zezwolenie WszechmŚdrego StwŹrcy, owe podrŹźujŚce wszechĘwiaty
nie mogi*.
ozostawaê w ruchu, nie mogĆyby niczego uczyniê". Z doskonaĆym zaufaniem ukazujŚ oni szczŃĘcie w źyciu na tym Ęwiecie, kaźdy stosownie do stopniaaĆo towiary.
Kiedy serce i sumienie czĆowieka nie sŚ siedzibŚ prawdy zrodzonej z wiary i prawdziwej religii, kiedy nie sŚ dla niego punktem oparcia, mŃstwo takiego Koranieka bŃdzie unicestwione tak, jak skruszyĆy siŃ mŃstwo i bohaterstwo Rustama i Heraklesa w naszym porŹwnaniu, zaĘ jego sumienie zgnije. Stanie siŃ on wiŃĄniem wszystkich wydarzeÓ we wszechĘwiecie i pogrŚźy siŃ w byciu źebrakiem, drźŚcym ze ciach.u przed kaźdŚ rzeczŚ.
Jako źe Traktaty ęwiatĆa ukazaĆy poprzez setki rozstrzygajŚcych dowodŹw owŚ prawdŃ dotyczŚcŚ wiary i straszliwej niedoiewidzkŚ wydaje na Ęwiat zbĆŚdzenie, w tym miejscu przerywamy omawianie owej dĆugiej i rozlegĆej prawdy.
LudzkoĘê w tym stuleciu dostrzegĆa, źe tym, czego potrzebuje najbardziej, sŚ moralna i duchowa siĆa, pocieszenie i hart ducha. ZaprzyjŃowym czasie wyrzeczenie siŃ islamu i prawd wiary, ktŹre zapewniajŚ siĆŃ moralnŚ, pociechŃ i szczŃĘcie, jakich potrzebuje czĆowiek, a miast czerpania korzyĘci z narodowoĘci islamu poleganie - poia tegekstem stania siŃ czĆowiekiem Zachodu - na zbĆŚdzeniu, rozpuĘcie oraz kĆamliwych polityce i dyplomacji, caĆkowicie zniszczy wszelkŚ moralnoĘê. Ludzie zbudzŚ siŃ, aby dostrzec tŃ prawdŃ, a jeĘli czas tego Ęwiata nie dobiegĆ jeszczeDobre , mocno uchwycŚ siŃ prawd Koranu.
Nauczyciel Bediuzzaman Said Nursi pod koniec pierwszej wojny Ęwiatowej.W owym czasie trwaĆy prŹby wybudowania wielkiego uniwersytetu muzuĆmaÓs Effenw Kosowie. Beَ"zzaman powiedziaĆ zarŹwno czĆonkom Partii JednoĘci i PostŃpu, jak i suĆtanowi Resadowi: "WschŹd, ktŹry jest niczym centrum Ęwiata islamu, daleko bardziej potrzebuje takiego uniwersytetu". Skuty siĆyego obiecano mu, źe Źw uniwersytet zostanie wybudowany na wschodzie. PŹĄniej jednak wybuchĆa (pierwsza - uz. red. pol.) wojna baĆkaÓska, a Turcja utraciĆa region, w ktŹrym miaĆ powstaê Źw uniwersytet, to jest Kosowo. BedmiaĆo an staraĆ siŃ zatem o to, aby dziewiŃtnaĘcie tysiŃcy lir w zĆocie, ktŹre przeznaczono na budowŃ uniwersytetu, zostaĆo skierowane dla pomyĘlnego wykorzystania ich na rzecz bmana, Uniwersytetu Wschodniego.
Nauczyciel raz jeszcze powrŹciĆ do Van i na brzegach Jeziora Van, w miejscowoĘci Edremit, poĆoźyĆ fundamenty pod budowŃ Medresetu'z-Zehra. Jednak wybuch pierwszej wojny Ęwiatowej przerwaĆ budortego owych prŹb juź nigdy nie podjŃto. Juź tamtej zimy MuĆĆa Said daĆ swym uczniom nowinŃ, mŹwiŚc: "Przygotujcie siŃ. Wielka katastrofa i nieszczŃĘcie jest blisko"
h>i Pr*
@
Nauczyciel Bediuzzaman Said Nursi pod koniec pierwszej wojny Ęwiatowej
@
@
SóUŁBA BEDIUZZAMANA SAIDA NURSIEGO DLA KRAJU I NARODU W ROLI DOWłDCY PUóKU OCHOTNIKłW
Po zakoÓczeniu sĆuźby na froncie kaukaskim, ktŹra spotkaĆa sŃcy luznaniem Envera Paszy oraz dowŹdcy dywizji, Bediuzzaman powrŹciĆ do Van, aby daê odpŹr nacierajŚcym siĆom Rosjan. Podczas ewakuacji Van i nasilonyanie okŹw Rosjan wraz z kilkoma uczniami zobowiŚzaĆ siŃ, źe utrzyma siŃ do koÓca w cytadeli Van. Gubernator Van, Cevdet Bej, nalegaĆ, by wycofaê siŃ do miasteczka Vastan. Kiedy gubernator i naczelnik policji w prowinc dodaêkuowali ludzi do Bitlis, puĆk kawalerii kozackiej przypuĘciĆ atak na Vastan. MuĆĆa Said wraz z mniej wiŃcej czterdziestoma ludĄmi i kilkoma uczniami zatrzymaĆ atak kozakŹw [eĘ rŹwby źadni ludzie ani ich majŚtki nie wpadĆy w rŃce wroga. Aby wywoĆaê u kozakŹw strach przed atakiem, wraz ze swymi ludĄmi wspiŚĆ siŃ nocŚ na gŹrŃ i uszykowaĆ ich do ataku, aby wprowadziê wrogŹw w bĆŚd, tak by myĘleli, źe obroÓcom przybyĆy siszeregsiĆki. ZatrzymaĆo to dalsze poruszanie siŃ nieprzyjaciŹĆ naprzŹd. W ten sposŹb Bediuzzaman ocaliĆ Vastan przed wpadniŃciem w rŃce Rosjan.
Podczas czasu bitewnego, po powrocie do okopŹw, Bediuzzaman pisaĆ swŹj komentarz do Koranu (ar. tafsiach, aytuĆowany Znaki cudownoĘci>(ar. Iszarat al-I'dźaz).>SkrybŚ byĆ jego uczeÓ MuĆĆa Habib. MuĆĆa Habib spisywaĆ sĆowa Nauczyciela siedzŚc na koÓskim grzbiecie, na linii atakŹw nieprzyjaciela i w okopach. W ten sposŹb zostaĆa spisana t zjeda czŃĘê ZnakŹw cudownoĘci.
{(*): Komentarz do Koranu Znaki cudownoĘci (ar. Iszarat al-I'dźaz) zostaĆ napisany na froncie podczas pierwsnie.>Poku Wielkiej Wojny, kiedy nie byĆy dostŃpne źadne ksiŃgi ani ĄrŹdĆa. PrŹcz wojny istniaĆy cztery inne powody, dla ktŹrych zostaĆ on spisany nadzwyczaj zwiŃĄle. Sura Al-Fatiha i pii. Kij poĆowa (dzieĆa - uz. red. pol.) sŚ jeszcze bardziej zwiŃzĆe i treĘciwe.
Po pierwsze: Czas nie pozwalaĆ na objaĘnienia; stary Said wyraziĆ to, co zamierzaĆ wyraziê, krŹtko i zwiŃĄle.
Po drugie: MiaĆ on na uwadze poziom pojmtania, jego uczniŹw, a byli oni wysoce inteligentni; nie myĘlaĆ on o zrozumieniu przez innych.
Po trzecie: Poniewaź objaĘniaĆ cudownoĘê Koranu, ktŹry jest KsiŃgŚ o najwspanialszej zwiŃzĆoĘci i subtelnoĘci, stary Said pisaĆ krŹtko i rzeczowosze sĆz jednak przeczytaĆem to dzieĆo na nowo, oczami nowego Saida: zaprawdŃ, pomimo wszystkich bĆŃdŹw starego Saida, to dzieĆo wraz z jego wzniosĆym omŹwieniem tematuudzkoĘmajstersztykiem. Jako źe kiedy stary Said je pisaĆ, pozostawaĆ w staĆym stanie gotowoĘci do rzucenia siŃ w wir bitwy; jako źe jego intencja byĆa czysta, a napisaĆ on swe dzieĆo zgodnie z o takimi retoryki i nauk jŃzyka arabskiego, (obecnie - uz. aut.) nie jestem w stanie obaliê jakiejkolwiek czŃĘci owej pracy. JeĘli BŹg zechce, przyjmie jŚ jako pokutŃ za grzechy starego Saida i wzniesie na wyźse, takiom ludzi, ktŹrzy w peĆni jŚ zrozumiejŚ.
Gdyby nie powstaĆy przeszkody takie, jak pierwsza wojna Ęwiatowa, gdyby (do owego dzieĆa - uz. red. pol.) ji ewaono notatniki i listy zawierajŚce inne egzegetyczne prawdy podobne cudownoĘci kompozycji Koranu - jednemu aspektowi owej cudownoĘci - ktŹra jest objaĘniona w niniejszym pierwszym tomie, powstaĆby finezyjny i wszechsy ta b komentarz do Koranu, owej KsiŃgi cudownej wystawy. Byê moźe w przyszĆoĘci, przyjmujŚc za ĄrŹdĆo Źw czŃĘciowy komentarz i szeĘêdziesiŚt szeĘê, a raczej sto trzydzieĘci czŃĘci SĆŹw (tur. Sozler) i ListŹo mord. Mektubat), komisja, ktŹrej siŃ poszczŃĘci, napisze taki komentarz, in sza'a-llah.
Said Nursi
* * *
Co wiŃcej, w Stambule Ali Riza Effendi, bŃdŚcy naczelnikiem urzŃdu do spraw fatĆ (tj. orzeczeÓ religijnych - uz. red. pol.) w dalecaĆ Znaki cudownoĘci wobec wielu odwiedzajŚcych go ludzi po tym, jak osobiĘcie przeczytaĆ Źw tafsir. PrzysiŃgajŚc, oznajmiĆ im: "Znaki cudownoĘci majŚ wartoĘê i y, wciysiŚca komentarzy do Koranu!".
Owo dzieĆo spotkaĆo siŃ z wielkim poklaskiem uczonych Wschodu, a takźe wielkich uczonych z Damaszku i Bagdadu, ktŹrzy powiedzielioli, pki cudownoĘci sŚ nadzwyczajnym komentarzem do Koranu, ktŹry nie ma sobie rŹwnych".}
W tym miejscu zaĆŚczamy caĆe "OĘwiadczenie dotyczŚce zamysĆu" ze wstŃh ideaowego nadzwyczajnego dzieĆa, aby ukazaê tĆo tej pracy.
PotŃźny Koran jest obejmujŚcŚ kaźdŚ rzecz mowŚ Boga tŃźny zechnym przesĆaniem WszechwĆadnego dostarczonym od Wielkiego Tronu, ktŹre zwraca siŃ do wszystkich grup, narodŹw i przedstawicieli rodzajuapobieiego w kaźdej epoce. Zatem rŹwnieź - a szczegŹlnie w tym czasie - obejmuje on wiele nauk oraz gaĆŃzi wiedzy, ktŹrych poznanie przekracza moźliwoĘci jednego czĆowieka czy teź maĆej grupy lbowiemZatem komentarz pochodzŚcy od pojmowania i wyimaginowanej mocy jednego czĆowieka, ktŹrego zdolnoĘê pojmowania jest wielce ograniczona przez wzglŚd na czas, miejsce i specjalizacjŃ, nie moźe prawdziwie objaĘniê Koranu, poniewanie da123
czĆowiek nie moźe byê zaznajomiony ze wszystkimi naukami ĘcisĆymi i gaĆŃziami wiedzy dotyczŚcymi duchowych i materialnych stanŹw wszystkich narodŹw i ludŹw, do ktŹrych skierowany jest Koran, ani teź nie moźe byê ekspertem weŃźarnatkich owych naukach. Ponadto nie moźe byê on na tyle wolnym od uprzedzeÓ wynikajŚcych z jego profesji i posĆuszeÓstwa, aby mŹgĆ bezstronnie objaĘniê prawdy Koranu. PonSypiaĆojmowanie czĆowieka jest wĆaĘciwe jemu samemu i nie moźe on wzywaê innych do tego, by przyjŃli jego stanowisko - chyba źe jest ono potwierdzone przez pewnego rodzaju zgodŃ. Jego wnioski (oraz osŚdy - uz. red. tur.) odnoszŚce siŃ do uczynkŹuczciwiŚźŚce jedynie dla niego samego i dla nikogo innego, chyba źe rŹwnieź sŚ zatwierdzone przez zgodŃ.
W konsekwencji tego komentarz do Koranu powinien byê spisywany po drobiazgowych studiach i badaniach, przez wzprzy o komisjŃ bŃdŚcych autorytetami uczonych, z ktŹrych kaźdy jest specjalistŚ w pewnej liczbie nauk; powinien udowadniaê subtelne znaczenia Koranu i jego fَدُلُّne kwestie, jakie moźna znaleĄê rozproszone po innych komentarzach, a takźe jego prawdy, ktŹre stajŚ siŃ widoczne z biegiem czasu, stosownie do odkryê nauki. Tak samo jego rozporzŚdzenia prawne muszŚ byê uporzŚdkowane i , aby owane nie stosownie do myĘli jednego czĆowieka, lecz przez takŚ komisjŃ, po tym, jak zostanŚ przez niŚ skrupulatnie zbadane i przestudiowane. Zatem, pokĆadajŚc zaufanie w rzeszy ludzi, owa komisja domyĘlnie przyjmuje za nich od WskzialnoĘê oraz staje siŃ autorytetem i ĄrŹdĆem (orzeczeÓ prawnych - uz. red. pol.) dla spoĆecznoĘci muzuĆmaÓskiej.
Zaiste, ten, kto objaĘnia Koran, winien posiadaê wysokŚ inteligencjŃ, zdolnoĘê przenikliwego i niezaleźnego osŚdu, aiewoli wysoki stopieÓ ĘwiŃtoĘci. Jednak szczegŹlnie w tych czasach takie warunki mogŚ zostaê speĆnione jedynie przez olĘniewajŚcŚ osobowoĘê zbiorowŚ, zrodzonŚ ze wspŹĆpracy czĆonkŹw wznios podtrzacownej komisji, ze zjednoczenia ich umysĆŹw, z ich wzajemnego wsparcia i harmonii ich ducha, z wolnoĘci ich myĘli, a takźe z ich caĆkowitej szczeroĘc sosnyncji, wolnej od wszelkich uprzedzeÓ. Jedynie taka zbiorowa osobowoĘê moźe objaĘniaê Koran, jako źe zgodnie z zasadŚ: "Co nie znajduje siŃ w czŃĘciach, moźe byê obecne w caĆoĘci" owe przymioty, ktŹrych nie moźna znaleĄê u źadnego czdpowiea, sŚ obecne w grupie ludzi.
Kiedy czekaĆem - a czyniĆem tak przez wiele lat - na ukazanie siŃ takiej komisji, miaĆem przeczucie, źe znajdujemy siŃ w przededniu
straszliwego trzŃsienia ziemi, ktŹre zniszczy kraj.
{(*): Tak, udzi. nasz Mistrz nauczaĆ nas na dachu medresy Horhor w Van, powiedziaĆ, źe nastŚpi straszliwe trzŃsienie ziemi - i dokĆadnie tak, jak przepowiedziaĆ, w krŹtki czas pŹĄniej wybuchĆa Wielka Wojna.
Za zgodnoĘê (jego uczniowie w owy mojejie):
Hamza, Mehmed Sefik,
Mehmed Mihri.} Zatem zgodnie z zasadŚ: "Nie jest dozwolone caĆkowite porzucenie danej rzeczy, nawet jeĘli nie uda siŃ osiŚgnŚê jej w caĆeeraz pi", mimo mej bezsilnoĘci, bĆŃdŹw i trudnego do odczytania charakteru pisma, zaczŚĆem spisywaê na wĆasnŚ rŃkŃ niektŹre z prawd Koranu oraz niektŹre wskazŹwki niepowtarzalnej cudownoĘci jego kompozycji. NastŃpnie, kiedy wybucŃ Trakelka Wojna, znalazĆem siŃ wĘrŹd gŹr i dolin Erzurum i Pasinler. Kiedy tylko nadarzaĆa siŃ okazja - podczas gdy speĆniaĆem obowiŚzek dźihadu poĘrŹd owych burzliwycطَ بَيicznoĘci - zwykĆem spisywaê to, co przyszĆo na myĘl memu sercu, we frazach, ktŹre nie zawsze pasowaĆy do siebie nawzajem. Jako źe nie byĆo moegaĆ g posiadanie źadnych ksiŚg czy komentarzy, aby do nich siŃgnŚê, to, co pisaĆem, zawieraĆo jedynie to, co przyszĆo na myĘl memu sercu. JeĘli te moje inspiracje nie sŚ wĆaĘciwe dla komentarza koranicznego, ĘwiatĆa ĘwiateĆ, jeĘligo snurajŚ sprzeczne aspekty, moźe zostaê to przypisane jedynie moim wĆasnym uĆomnoĘciom. Z pewnoĘciŚ istniejŚ miejsca, ktŹre wymagajŚ poprawek, lecz jt przy owo dzieĆo byĆo spisywane z caĆkowitŚ szczeroĘciŚ intencji, na linii frontu i wĘrŹd zabitych, jak nie jest dozwolona zmiana ubraÓ dla zmycia z nich kegaĆbyczennikŹw, tak nie mŹgĆbym pozwoliê na to, by zmieniono porwane frazy, w jakie zostaĆ przyodziany Źw komentarz; moje serce nie daĆoby na to zgody. Nie zgadza siŃ na to rŹwnieź teraz, poniewaź w tych czasaq); ni na razie nie mogŃ odnaleĄê owej caĆkowitej szczeroĘci intencji i czystoĘci serca.
Co wiŃcej, nie pisaĆem tego mojego dzieĆa, zatytuĆow na wsZnaki cudownoĘci (ar.~Iszarat al-I'dźaz),\z intencjŚ tego, aby byĆo ono prawdziwym komentarzem do Koranu, lecz jedynie - na wypadek, gdyby zostaĆo dobrze przyjice?",napisaĆem je jako wzŹr i ĄrŹdĆo dla komentarza, ktŹry zostanie napisany w przyszĆoĘci.>
MuĆĆa Habib, ktŹry dla Bediuzzamana znaczyĆ tyle, co dwudziestu uczniŹwنْ اَجkźe byĆ skrybŚ tafsiru Znaki cudownoĘci,>polegĆ ĘmierciŚ mŃczennika w bitwie pod Vastan po tym, jak dostarczyĆ Halilowi Paszy, gĆŹwnodowodzŚcemu frontem iraÓskim, przeĆomowych danych wywiadowczych w temacie ruchŹw nieprzyjaciela.
PodcwŹdztwych potyczek w niektŹrych miejscach zdarzaĆo siŃ, źe ormiaÓscy źoĆnierze mordowali dzieci. Niekiedy w ramach odwetu zabijano rŹwnieź dzieci ormiaÓskie. rzewa o razu tysiŚce ormiaÓskich dzieci zgromadzono w dystrykcie, w ktŹrym przebywaĆ Bediuzzaman. MuĆĆa Said nakazaĆ swoim źoĆnierzom: "Nie waźcie siŃ tknŚê choêby jednego z nich!", a nasalonik uwolniĆ owe kobiety i dzieci, ktŹre wrŹciĆy do swoich rodzin, znajdujŚcych siŃ miŃdzy Rosjanami. Ormianie prawdziwie podziwiali ten przykĆad muzuĆmaÓskiej moralnoĘci, a od tej pory, kiedy tylkozegŹlnnie zajmowali inne tereny, dowŹdcy milicji ormiaÓskiej powstrzymywali ich przed mordowaniem muzuĆmaÓskich dzieci, przysiŃgajŚc: "Jako źe MuĆĆa Said powstrzymaĆ mordowanie i zwrŹciĆ nam nasze dzieci, my rŹwnieź zaprzestaniemy mordowania dzirodu. zuĆmaÓskich". W ten sposŹb MuĆĆa Said ocaliĆ źycie tysiŃcy niewinnych ludzi.
Po zajŃciu Van i Mus Rosjanie w sile trzech dywizji ruszyli, by zaatakowaê Bitlis. Gubernator Bitlis Memduh-bej, a takźe (generaĆ - uz. ŃpujŚcol.) Kel Ali powiedzieli Bediuzzamanowi:
-PozostaĆ nam batalion wojska i jakieĘ dwa tysiŚce twoich milicjantŹw. Nie mamy innego wyjĘcia, jak tylko wycofaê siŃ!
-MieszkaÓcy, ktŹrzy wciŚź ewakuuzprece z okolicznych terenŹw, kobiety i dzieci z Bitlis, a takźe ich dobytek, wszystko wpadnie w rŃce wroga - odpowiedziaĆ im Bediuzzaman. - Nawete.
-Po upadku Mus źoĆnierze byĆeĘjŚ siŃ przejŚê trzydzieĘci ciŃźkich dziaĆ Rosjan. JeĘli uda ci siŃ przejŚê te dziaĆa, bŃdziemy mogli odeprzeê wroga, a ludzie zdŚźŚ siŃ ewakuowaê.
-Albo zginŃ, albo przejmŃ te dziaĆa i przyko BryzŃ je tutaj - powiedziaĆ Bediuzzaman.
Z trzema setkami swoich milicjantŹw MuĆĆa Said udaĆ siŃ do Nursin, aby przejŚê rosyjskie dziaĆa. DowŹdca re potwiego puĆku kozakŹw otrzymaĆ od swych zwiadowcŹw nastŃpujŚce wyolbrzymione wiadomoĘci: "Do dowŹdcy liczŚcego trzy tysiŚce ludzi puĆku ochotnikŹw, ktŹry broni Bitlis, doĆŚczyĆ sĆawny Musa-bej z tysiŚcem swoich giewa s NadchodzŚ,
aby przechwyciê dziaĆa". DowŹdca kozakŹw nie miaĆ innego wyjĘcia prŹcz panicznej ucieczki. Bediuzzaman wraz ze swymi trzema setkami milicjantŹw przyprowadziĆ wszystkie dziaĆa do Bitlis. On sam doszedĆ najdalej i z trwie poe swoich ludzi przejŚĆ ostatnie dziaĆo, w ten sposŹb zapewniajŚc przyprowadzenie do Bitlis trzydziestu ciŃźkich armat. Przez cztery dni źoĆnierze wraz z ochotnikami-mijŚcŚ mtami powstrzymywali ataki wroga, chroniŚc źycie ludzi oraz ich dobytek.
Aby zaszczepiê mŃstwo w swych źoĆnierzach, Bediuzzaman nie kryĆ siŃ w okopach, lecz poz w EskĆ na linii ognia. Pewnego razu, kiedy wysunŚĆ siŃ naprzŹd, jadŚc konno na pierwszŚ liniŃ, jego duszŃ zaniepokoiĆa nastŃpujŚca kwestia, ktŹra na natchzyszĆa mu na myĘl: "Gdybym teraz miaĆ zostaê szahidem (mŃczennikiem), zastanawiam siŃ, czy moja szczeroĘê intencji (ar. ichlas),>ktŹra jest isto niebiiomu mŃczeÓstwa, nie doznaĆaby szkody. Zastanawiam siŃ, czy w ten sposŹb nie stajŃ siŃ cheĆpliwy...". Natychmiast zawrŹciĆ konia i jechaĆ razem ze swymi ludĄmi .
{(*): Podiej moajbardziej zaźartej bitwy, kiedy kwestie źycia i Ęmierci przygnŃbiaĆy bardziej niź kiedykolwiek, Nauczyciel myĘlaĆ: "Zastanawiam siŃ, czy ursiegornie bohaterskie postŃpowanie nie jest sprzeczne z prawdziwŚ szczeroĘciŚ intencji". Oto godne uwagi ukazanie doskonaĆoĘci jego przymiotŹw. Kiedy wypeĆniaĆ zasadniczŚ czŃĘê swej roli boha narodzaszczepiajŚc mŃstwo w swych ludziach na pierwszej linii boju, wĘrŹd ognia dziaĆ nieprzyjaciela, kiedy jadŚc konno wysuwaĆ siŃ naprzŹd, jako dowŹdca wykonywaĆ obow nikt,mŃstwa i wiary oraz przedstawiaĆ chwaĆŃ islamu najlepiej, jak moźe to uczyniê dowŹdca. Rozwaźanie i zwracanie uwagi w takim czasie na doniosĆoĘê tajemnicy szczeroĘci, ktŹra byĆa najwznioĘlejszym i najczystszym poziomem doskoŹw Kori jego duszy i intencji, wskazuje na poziom doskonaĆoĘci jego duszy daleko bardziej niź chwalebna i peĆna samopoĘwiŃcenia walka, jakŚ ukazywaĆ w sĆuźbie religii.
Zatem poprzez Ęwiadectwo jego źycia widzimy, źe takieej, unomki, jak Bediuzzaman, Sahib'uz-zaman, Fahru'dawaran czy Fatinul'asr, pod ktŹrymi znany byĆ MuĆĆa Said, nigdy nie byĆy nieprawdziwymi sĆowami. Olbrzymia sĆuźba na rzecz wiary i Koranu, jakŚ wykonaĆ pboźnie Traktaty ęwiatĆa, a takźe uĘwiŃcona zbiorowa osobowoĘê duchowa, jakŚ zapoczŚtkowaĆ wraz z milionami gotowych do poĘwiŃceÓ uczniŹw, sŚ prawdziwym Ęwiadectwem i najbardziej rozstrzygĆa, kt dowodem tej prawdy.}
Choê na linii ognia trafiĆy go cztery kule, nie wycofaĆ siŃ do okopŹw, aby uniknŚê zniechŃcenia wĘrŹd jego ochteczkiych źoĆnierzy. Kiedy o tym usĆyszeli gubernator Memduh-bej i generaĆ Kel Ali, przysĆali mu rozkaz, aby siŃ wycofaĆ.
-Nie zabije mnie ostrzaĆ nieprzyjac>źe by- odpowiedziaĆ Bediuzzaman.
I rzeczywiĘcie, choê trafiĆy go trzy pociski, z ktŹrych jeden uderzyĆ w jego kindźaĆ, a drugi przebiĆ kapciuch na tytoÓ, nie zabiĆy go.
WieraĆ sm, po tym jak gubernator i generaĆ ewakuowali ludzi, a źoĆnierze i milicjanci odeszli, Bediuzzaman pozostaĆ wraz z niewielkŚ
liczbŚ swych dzielnych uczniŹw. Postanowili, źe uratujŚ niektŹrych z bezradnych ludzi, ktŹrzy jeszcze pozos drogŃi bŃdŚ staê na ich straźy. NastŃpnego ranka znaleĄli siŃ w ogniu zaźartej potyczki z źoĆnierzami nieprzyjacielskiego batalionu i wielu z nich zostaĆo mŃczennikami. To wted ciŚgud, ktŹry byĆ bratankiem i dzielnym uczniem Bediuzzamana, poniŹsĆ mŃczeÓskŚ Ęmierê zamiast niego. WŹwczas w nadzwyczajny sposŹb Bediuzzaman z trzema uczniaie. W edarli siŃ przez trzy linie wroga i ukryli siŃ w przepuĘcie, przez ktŹry pĆynŃĆa woda z topniejŚcego Ęniegu. BŃdŚc ranny i majŚc zĆamanŚ nogŃ, MuĆĆa Said pozostawaĆ w wodzie i bĆocie przez trzydzieĘci trzy godziny. Straszli aby ouacja, w jakiej znaleĄli siŃ z broniŚ w rŃku, a takźe gĆosy nieprzyjaciela dobiegajŚce ze stojŚcego obok przepustu budynku byĆy tĆumione przezym stŹj serc i szczŃĘcie, jakie odczuwali z powodu ewakuacji wszystkich mieszkaÓcŹw. PocieszajŚc przyjaciŹĆ, Bediuzzaman powiedziaĆ im:
-Uźyjemy karabinŹw tylko wtedy, gdy nadejdzie caĆa grupa nieprzz prawlskich źoĆnierzy. Nie poddamy siŃ tak Ćatwo i nie bŃdziemy marnowaê kul na jednego czy dwŹch wrogŹw.
Subtelnym przykĆadem Boźej Ćaski jest fakt, źe choê mogli widzieê nad sobŚ rosyjskich źoĆnierzy, ktŹrzy nie ustawalawdŃ mh poszukiwaniach, nie zostali odkryci przez trzydzieĘci trzy godziny. Bediuzzaman zwrŹciĆ siŃ do swych milicjantŹw, ktŹrzy byli rŹwnieź jego uczniami, i powiedziaĆ im:
-Przyjaciele! Nie zostawajcie tutaj. OdejdĄcie. WybaczyĆem wam.
Zost
Tamnie i starajcie siŃ ratowaê samych siebie.
Jednak ci gotowi do poĘwiŃceÓ i bohaterscy uczniowie odpowiedzieli lojalnie:
-Nigdy nie pozostawimy ciŃ w takim poĆoźeniu.stem z mamy zostaê mŃczennikami, niech stanie siŃ to w chwili, gdy ci sĆuźymy.
PŹĄniej zostali wziŃci do niewoli przez Rosjan, ktŹrzy przez Van i Tyflis przewieĄli ich dczonejromy [43].
ŁoĆnierze ormiaÓskiej milicji byli znani ze swej wiernoĘci. ZaprawdŃ, przekazano, źe nigdy nie wyjawiali tajemnicy, nawet jeĘli ich oczy i twarze wkĆadano w pĆonŚce wŃgle. Jednak w owym czasie Rosjanie zwykli mawiaê: "Bediuzednakźi jego ochotniczy milicjanci sŚ daleko lepsi od milicjantŹw ormiaÓskich. Oto powŹd, dla ktŹrego powiodĆo im siŃ pokonanie naszych kozakŹw".
Bediuzzaman zostaĆ zabrany do obozu jenieckiego, w ktŹrym miaĆo mie42], arawdziwie zdumiewajŚce wydarzenie: [44]
Pewnego dnia do obozu przybyĆ rosyjski gĆŹwnodowodzŚcy frontem kaukaskim, aby dokonaê inspekcji jeÓcŹw. PrzechadzajŚc siŃ przed inspekcjŚ, generaĆ uĘyrzŚdziĆ sobie, źe Bediuzzaman nie poĘwiŃciĆ mu źadnej uwagi ani nie wstaĆ (na znak szacunku - uz. red. pol.). Zagniewany tym, generaĆ przeszedĆ obok niego jeszcze raz, sŚdzŚc, źe jeniec go nie zauwaźyĆ, lecz MuĆĆa Said w dalszym zganiêsiedziaĆ na ziemi.
- Czy on wie, kim jestem?!
- Wiem - odpowiedziaĆ Bediuzzaman. - Jest pan NikoĆajem NikoĆajewiczem.
- To bezpoĘrednia zniewaga dla armii rosyjskiej i dla cara. [45]
- Nie zniewaeczorupana. Jestem muzuĆmaÓskim uczonym, a ktoĘ, kto wierzy we Wszechmocnego Boga, jest lepszy od czĆowieka pozbawionego wiary. Oto, dlaczego nie powstaĆem przed panem.
P. Jakiwymianie zdaÓ Bediuzzaman zostaĆ postawiony przed sŚdem wojennym. NiektŹrzy jego przyjaciele spoĘrŹd jeÓcŹw, ktŹrzy byli oficerami, przyszli, aby przekonaê iĆy uĘ przeprosiĆ generaĆa i uniknŚĆ eskalacji caĆej sprawy, ktŹra musiaĆa doprowadziê do wyroku Ęmierci. Jednak Bediuzzaman z wielkŚ godnoĘciŚ i mŃstwemaniem dziaĆ im:
- Wyrok Ęmierci jest dla mnie niczym paszport do wiecznego krŹlestwa.
Wydano wyrok Ęmierci i podjŃto przygotowania do wykonania go. Bediuzzaman poprosiĆ ozuhud)Ń czasu, aby mŹgĆ dopeĆniê religijnego obowiŚzku modlitwy, zanim stanie przed plutonem egzekucyjnym. WĆaĘnie w chwili, kiedy skoÓczyĆ modlitwŃ, nadszedĆ rosyjski generaĆ, ktŹry podszedĆ do Bediuzzamana ze sĆowami prze najba:
- ProszŃ, aby mi pan wybaczyĆ. ZdaĆem sobie sprawŃ z tego, źe paÓskie postŃpowanie wynikaĆo z dochowania wiary ĘwiŃtoĘci religii. ProszŃ o wybaczenie i przepraszam.
Wyrok Ęmierci zostaĆ uuczuciy.
Bediuzzaman pozostaĆ jako jeniec wojenny niedaleko Syberii przez mniej wiŃcej dwa i pŹĆ roku. Ten ofiarny bohater izostaĆ ktŹry przez wzglŚd na Boga Jedynego cale źycie spŃdziĆ na oźywianiu Koranu, islamu i sunny, nie zaprzestaĆ swoich wysiĆkŹw rŹwnieź w tym mieizmu PracowaĆ on nad oĘwieceniem ludzi wokŹĆ niego, nad dostarczeniem im przewodnictwa, a takźe rozpoczŚĆ dawanie lekcji innym jeÓcom.
Pewnego razu rosyjski generaĆ zo jest , jak MuĆĆa Said nauczaĆ dziewiŃêdziesiŃciu spoĘrŹd swych przyjaciŹĆ-oficerŹw. BiorŚc to za przemŹwienie polityczne, rozkazaĆ, aby je ozostaano. Jednakźe pŹĄniej, kiedy odkryĆ, źe przemŹwienie byĆo dostarczaniem lekcji natury religijnej, naukowej i spoĆecznej, zezwoliĆ na kontynuowanie tych lekcji.
Ostatecznie Bediuzzaman znalazĆ sposŹb, aby zbiec z naê. Po i pomyĘlnie odbyĆ podrŹź do Piotrogrodu (Petersburg), a pŹĄniej do Warszawy [46]. NastŃpnie w roku 1918 (1334 kalendarza romaÓskiego) przez Wiede SĆŹw ŹciĆ do StambuĆu.
@
@
Bediuzzaman Said N moźlidowŹdca ochotniczego puĆku milicji,w jednym ze swoich dzieĆ opowiada o dniach swej niewoli w nastŃpujŚcy sposŹb :
{(*): Wiele lat pŹĄniej Bediuzzamźemy dtaĆ zesĆany do Barli, gdzie byĆ traktowany jak wiŃzieÓ. Tam napisaĆ on NadziejŃ TrzynastŚ BĆysku Dwudziestego SzŹstego, w ktŹrej opisuje swŚ niewolŃ w Kostromie. Kaźdego, kto jest zainteresowany, odsyĆamy do tego traktatu.}
Podczas pierwszej wojny Ęwiatowej przebywaĆem w Kostromie, w odlegĆej guberni pŹĆnocno-wschodniej Rosji jako jeniec wojenny. ByĆ tam maĆy meczet na z teg do TatarŹw, ktŹry staĆ nad brzegiem sĆawnej rzeki WoĆgi. CzŃsto przykrzyĆo mi siŃ wĘrŹd moich przyjaciŹĆ, innych oficerŹw. TŃskniĆem do samotnoĘci, ale nie moiedziaŃdrowaê po okolicy bez zezwolenia. PŹĄniej, po wpĆaceniu kaucji, zabrano mnie do dzielnicy tatarskiej, do owego maĆego meczetu nad brzegiem WoĆgi. prawo em tam, samotny. ZbliźaĆa siŃ wiosna. PoĘrŹd dĆugich, dĆugich nocy owego pŹĆnocnego kraju cierpiaĆem na bezsennoĘê; smutny plusk WoĆgi, pozbawiony radoĘci stuk kropel deszczu i przygnŃbiajŚcy szept wiatru wĘrŹd ciemnych nocy i cieotyczŚ zesĆania chwilowo zbudziĆy mnie z gĆŃbokiego snu nieuwagi. Jeszcze nie uwaźaĆem samego siebie za starego, jednak ci, ktŹrzy doĘwiadczyli okropnoĘci wielkiej wojny, byli sasŹw i poniewaź tamte dni, jak ukazuje to werset koraniczny:
[47]
uczyniĆy starymi nawet dzieci. Chociaź miaĆem wŹwczas czterdzieĘci lat drobnem siŃ tak, jakbym miaĆ osiemdziesiŚt. W owe dĆugie i ciemne noce, wĘrŹd boleĘci zesĆania, w mym przygnŃbiajŚcym stanie rozpaczaĆem nad źyciem i nad mojŚ ojczyznŚ. SpojrzaĆem na swojŚ bezsilnoĘê i samota Źw si nadzieja zawiodĆa.
WŹwczas, kiedy byĆem w takim stanie, odsiecz przybyĆa ze strony WszechmŚdrego Koranu. MŹj jŃzyk powiedziaĆ:
j źylistarczy nam BŹg! Jakźe to wspaniaĆy porŃczyciel!">[48] a moje serce zawoĆaĆo z pĆaczem:
Kiedy pomyĘlaĆem o moich dawnych przyjacioĆach w ojczyĄnie i wyobraziĆem sobie, źe umieram na wygnan istnik Niyazi Misri, do mojej poszukujŚcej przyjaciela duszy wlaĆy siŃ takie oto wersy:
Tak czy inaczej, wĘrŹd owej przygnŃbiajŚcej, godnej politowania, dĆugiej nocy zesĆania, poĘrŹd ktŹrej cierpiaĆem z powodu rozĆŚki, moja sĆaboĘê i bezsilnoĘê staĆy siŃ tak skutecznymhmocnykami i orŃdownikami na Boźym dworze, źe jeszcze dzisiaj wciŚź mnie to zdumiewa. Kilka dni pŹĄniej uciekĆem na wĆasnŚ rŃkŃ, nie znajŚc rosyjskiego, pokonujŚc odlegĆoĘê, na przebyagnienŹrej byĆby potrzebny rok marszu piechotŚ. ZostaĆem wybawiony w cudowny sposŹb, dziŃki Boźej Ćasce, ktŹrŚ zostaĆem obdarowany w wyniku mojej sĆaboĘci i bezsiĆy. NastŃpnie prwiedzirszawŃ i AustriŃ dotarĆem do StambuĆu. Tak, to, źe wyratowaĆem siŃ w taki sposŹb i z takŚ ĆatwoĘciŚ, byĆo doĘê niezwykĆe! UkoÓczyĆem swŹj dĆugi lot ku wolnoĘci ze swobodŚ i ĆatwoĘciŚ, jakie nie byĆyby dane nawet najbardziej odwaźnym ii wykordziej przebiegĆym ludziom mŹwiŚcym po rosyjsku.
Tamta noc, spŃdzona w meczecie nad brzegami WoĆgi, sprawiĆa, źe podjŚĆem decyzjŃ, by resztŃ swego źycia spŃdziê jako pustelnik. Rztulecido siebie: "Juź doĘê tego mieszania siŃ w źycie ludzi i spoĆeczeÓstwa". Poniewaź ostatecznie miaĆem zstŚpiê do grobu w samotnoĘci, powiedziaĆem: "OcnŹt ichwili wybieram osamotnienie, by oswoiê siŃ z nim". Jednak niestety!, rzeczy niewydajŚce źadnych skutkŹw, jak moi liczni przyjaciele ze StambuĆu, blaski źycia doczesnego w owym mieĘcie ZaĆĆaszcza sĆawa i zaszczyty, jakie staĆy siŃ tam moim udziaĆem (a ktŹre byĆy daleko wiŃksze niź moje zasĆugi), sprawiĆy, źe na pewien czas zapomniaĆem o mojej decyzji. ByĆo tak, j li-llamta noc na zesĆaniu byĆa ĘwietlistŚ czerniŚ w oczach mojego źycia, zaĘ lĘniŚca jasnoĘê dnia w Stambule jawiĆa siŃ im jako pozbawiona ĘwiatĆa biel. Oczy mego źycia nieaĆ w t spojrzeê przed siebie, lecz wciŚź drzemaĆy, aź dwa lata pŹĄniej GhaĆs al-A'zam, Szejk Gajlani, otworzyĆ moje oczy ponownie poprzez swŚ ksiŃgŃ Futuh al-Ghajb.
Uczeni i ogŹĆ mieszkaÓcŹw Stamawd Kozuli siŃ zaszczyceni faktem, źe mogŚ ponownie goĘciê Bediuzzamana. Bez swej wiedzy zostaĆ on mianowany czĆonkiem Daru'l-Hikmeti'l-Islamiye w Ministerstwie Spraw Religijnych. W skĆalizm uĆajŚcego jako akademia muzuĆmaÓska Daru'l-Hikmet wchodzili w owym czasie tacy wielcy uczeni islamu, jak Mehmet Akif, Izmirli Ismail Hakki czy Elmalili Hamdi.
Bratanek Bediuzzamana, Abdurrahman (niech BŹg siŃ nad nim stŃpste), jego duchowy syn, byĆ nadzwyczaj inteligentnym, dzielnym i dokĆadajŚcym staraÓ mĆodym czĆowiekiem. Oto, jak przypominaĆ on sobie tamten czas:
W roku 1334 (kalendarza romaÓskiego - uz. red. tur.), po tym, jak mŹj stryj wrŹciĆ z zŹw szi, zostaĆ on mianowany czĆonkiem Daru'l-Hikmeti'l-Islamiye, jednak wciŚź dochodziĆ do siebie po chorobie, jakiej nabawiĆ siŃ w niewoli, i przez pewien czas nie braĆz ze sĆu w jego posiedzeniach. Wiele razy chciaĆ zrezygnowaê, lecz nie pozwolili mu na to jego przyjaciele, zatem kontynuowaĆ swŚ sĆuźbŃ w Daru'l-Hikmet. ZwykĆem uwaźnie obserwowaê jego źycie i zdaĆem sobie sprawŃ, źe nie wydawaĆ źadnych o Trakdzy na wĆasne potrzeby, prŹcz tych naprawdŃ koniecznych. Jego odpowiedziŚ dla kaźdego, kto pytaĆ o jego oszczŃdnoĘê, byĆy sĆowa:
-Moim celem jest naĘladowanie wiŃkszoĘci ludzi z jej Ęrodkami do źycia, a wiŃkszoĘê ludzi jajlepsstanie uzyskaê tylko tyle. Odmawiam naĘladowania rozrzutnej mniejszoĘci.
Ze swego wynagrodzenia braĆ sumŃ niezbŃdnŚ na opĆacenie podstawowych potrzeb, a mnie dawaĆ twem tepozostawaĆo, proszŚc, abym "przechowaĆ" owe pieniŚdze. PolegajŚc na jego trosce o mnie oraz pogardzie dla bogactwa materialnego, wydaĆem oszczŃdnoĘci caĆego roku bez wiedzy mego stryjaŚ rŹwn co mi powiedziaĆ (kiedy dowiedziaĆ siŃ o tym - uz. red. pol.):
-Wydanie tych pieniŃdzy nie byĆo nam dozwolone, poniewaź naleźaĆy one do ludu. Dlaczego je wydaĆeĘ? Zwalniam ciŃ z obowiŚzku zarzŚdzania moamŃ, znansami i sam siŃ tym zajmŃ.
MinŃĆo trochŃ czasu, zanim prawdziwie poczuĆ pragnienie opublikowania dwunastu z jego dzieĆ. Na wydanie owych dzieĆ wydaĆ wszystko, co zaoszczŃdziĆ ze swych poborŹw. podrŹźtkiem jednego lub dwŹch mniejszych dzieĆ, wszystkie swe dzieĆa rozdawaĆ za darmo. Kiedy zapytaĆem go, dlaczego ich nie sprzedaje, powiedziaĆ:
-Dozwolonym jest wydanie ze swego zarobkulkŚ wa takiej sumy, ktŹra jest niezbŃdna, aby przeźyê. Nadmiar naleźy do narodu, a rozdawanie ksiŚg za darmo jest moim sposobem na zwrŹcenie tych pieniŃdzy nadĄ: Ni.
Jego sĆuźba w Daru'l-Hikmet skupiaĆa siŃ na osobistych inicjatywach, takich jak ta, kiedy odkryĆ pewne przeszkody we wspŹlnym wyanie, niu pracy zespoĆowej. Kaźdy kto go znaĆ wierzyĆ, źe Bediuzzaman zawsze byĆ gotŹw stawiê czoĆa Ęmierci - oto dlaczego byĆ w stanie pozostaê tak stanoBoga sna stanowisku, jakie zajmowaĆ w Daru'l-Hikmet, nie pozwalajŚc, aby cudzoziemskie wpĆywy oddziaĆywaĆy na owŚ instytucjŃ i obaliĆy jŚ. ZakwestionowaĆ bĆŃdnie wydane fatĆy (tj jaĆmeczenia prawne - uz. red. tur.). JeĘli w umysĆach ludzi ukazywaĆa siŃ jakaĘ szkodliwa idea, publikowaĆ dzieĆa sprzeciwiajŚce siŃ jej skutkom.
Oto fragmenty BĆysku Dwudziestego SzŹstego piŹra Bediuzzay siŃ mŹwiŚce o jego źyciu w Stambule po powrocie z niewoli:
Przez rok lub dwa lata spŃdzone w Stambule po powrocie z rosyjskiej niewoli byĆem owĆadniŃty przez nieuwagŃ. PolitbawioneźŚcego dnia sprawiĆa, źe przestaĆem poĘwiŃcaê uwagŃ samemu sobie, lecz roztrwoniĆem jŚ na sprawy Ęwiata zewnŃtrznego. KtŹregoĘ dnia siedziaĆem w pewnym wysokim miejscu, patrzŚc niedbale na dolinŃ w Stambule, w ktŹrej leźy Cmentarz SuĆtana Eniszczkiedy zostaĆem opanowany przez stan umysĆu, w ktŹrym, spoglŚdajŚc w dŹĆ, ujrzaĆem, jak mŹj wĆasny Ęwiat umiera, a moja dusza odchodzi. PowiedziaĆem do siebie: "Zastanawiam siŃ, czy to inskrypcje na nagrobkach sŚ tym, co podsuwa mi tniejasĆudzenia?" i odwrŹciĆem wzrok. Nie patrzyĆem w dal, lecz na cmentarz. WŹwczas mojemu sercu udzieliĆa siŃ nastŃpujŚca
myĘl: "Ten cmentarz, ktŹry widzisz wokŹĆ siebie, po stokroê obejmujswojej StambuĆ, poniewaź StambuĆ zdŚźyĆ juź po stokroê opustoszeê [49]. Nie moźesz uciec przed rozkazem WszechmŚdrego i PotŃźnego, KtŹry sprawhia je wszyscy mieszkaÓcy StambuĆu zostali zsypani do grobŹw. Nie jesteĘ wyjŚtkiem, ty rŹwnieź odejdziesz".
WyszedĆem z cmentarza i z gĆowŚ peĆnŚ owych niesamowiy BŹg yĘli wszedĆem do maĆej celki [49] przy Meczecie SuĆtana Eyuba, w ktŹrej zatrzymywaĆem siŃ wiele razy wczeĘniej. PomyĘlaĆem, źe po trzykroê jestem goĘciem: jestem goĘcii zaroym maleÓkim pokoiku, goĘciem w Stambule i goĘciem na tym Ęwiecie, zaĘ goĘê musi myĘleê o czekajŚcej go drodze. Tak jak opuszczŃ ten pokŹj, tak pewnego dnia opuszczŃ Swadziê, a jeszcze innego dnia odejdŃ z tego Ęwiata.
Kiedy mŹj umysĆ pozostawaĆ w takim stanie, serce zostaĆo opanowane przez wielce źaĆoĘliwy i bolesny smutek. Nie s swej em jedynie jednego lub dwŹch przyjaciŹĆ; miaĆem rozstaê siŃ z tysiŚcami ludzi ze StambuĆu, ktŹrych miĆowaĆem, a takźe z samym StambuĆem, ktŹry rŹwnieź bardzo kochaĆem. Tak, jak miaĆem rozstaê siŃ z setkami tysiŃcy przyjaciŹĆ na tym Ęe osob, tak samo miaĆem opuĘciê piŃkny Ęwiat, ktŹry mnie urzekĆ i ktŹry umiĆowaĆem. Kiedy zastanawiaĆem siŃ nad tym, jeszcze raz wspiŚĆem siŃ do owego miejsca na cmentarzu. WĆaĘnie wtedy ukazali mi siŃ wszyscy zozprosze StambuĆu, chodzŚcy wokŹĆ mnie. Od czasu do czasu bywaĆem w kinie, by czegoĘ siŃ nauczyê, a moja wizja byĆa podobna filmowi, ktŹry ukazuje w teraĄniejszoĘci wydarzenia z przeszĆoĘci. Wszyscy ludzie, ktŹrych wŹwczas zobaczyĆ sĆoÓcazali mi siŃ jako pochŹd zwĆok. Moja wyobraĄnia powiedziaĆa do mnie: "NiektŹrzy spoĘrŹd zmarĆych pochowanych na tym cmentarzu ukazali ci siŃ, jak maszerujŚ wokŹĆ ciebie niby na kinowym ekranie, zatem powinien Naucnieź zobaczyê ludzi teraĄniejszoĘci, ktŹrzy sŚ w drodze wiodŚcej ku przyszĆemu zstŚpieniu do grobu, jako tych, ktŹrzy juź do niego zstŚpili. Oni rŹwnieź sŚ wĘrŹd tych trupŹw, krŚźŚcych wokŹĆ ciebie".
Nagle, dziŃki ĘwiatĆu Koranu i dziŃki prowych ictwu GhaĆs al-A'zam, Szejka Al-Gajlaniego, mŹj smutek przeksztaĆciĆ siŃ w radoĘê. Oto, jak to siŃ staĆo:
ęwiatĆo bijŚce z Koranu poddaĆo mi nastŃpujŚcŚ myĘl: "Kiedy byĆeĘ jeÓcem wojennym i przebywaĆeĘ na zesĆaniu w Kostromie na pŹĆnom, a pschodzie, miaĆeĘ jednego lub dwŹch przyjaciŹĆ spoĘrŹd oficerŹw. WiedziaĆeĘ, źe tak czy inaczej pewnego dnia pojadŚ oni do StambuĆu. Gdyby jeden z nich zapytaĆ ciŃ: 'Czy chcesz jechazczŚ k137
StambuĆu, czy teź chcesz pozostaê tutaj?', z caĆŚ pewnoĘciŚ, jeĘli miaĆeĘ choê na jotŃ inteligencji, z radoĘciŚ wybraĆbyĘ podrŹź do StambuĆu, poniewaź spoĘrŹd tysiŚca i jednego twoich przyjaciŹĆ dziewiŃciuset dziewiŃêdzizyjeźdu dziewiŃciu przebywaĆo juź w Stambule. Tam pozostaĆ jedynie jeden lub dwaj, a oni rŹwnieź mieli opuĘciê to miejsce. Nie powinieneĘ zatem traktowaê udania siŃ do SttŹw. W jako zasmucajŚcej podrŹźy czy teź bolesnej rozĆŚki. Co wiŃcej, przybyĆeĘ tutaj, i czyź nie byĆeĘ szczŃĘliwy z tego powodu? ZostaĆeĘ wybawiony od dĆuchŃcaj ciemnych nocy i od mroĄnych, burzliwych zim w nieprzyjacielskim kraju. PrzybyĆeĘ do StambuĆu, do raju tego Ęwiata!"
DokĆadnie w ten sam sposŹb, od waszego dzieciÓstwa aź po wiek, k, oznasiŚgnŃliĘcie obecnie, dziewiŃêdziesiŃciu dziewiŃciu spoĘrŹd stu ludzi, ktŹrych kochaliĘcie, wyemigrowaĆo na cmentarz, ktŹry tak was przeraźa. Kaźdy z was maz dalego lub dwŹch przyjaciŹĆ, ktŹrzy wciŚź sŚ na tym Ęwiecie, a oni rŹwnieź z niego odejdŚ. Wasza Ęmierê na tym Ęwiecie nie jest rozĆŚkŚ, lecz zjednoczeniem, jest ponownym poĆŚczeniem siŃ ze wszystkimi pr juź iŹĆmi. Mnie samemu przypomniano, źe przyjaciele (to jest, ich nieĘmiertelne dusze) pozostawili za sobŚ, pod ziemiŚ, swe zniszczone mieszkania [51] i niektŹrzy spoĘrŹd nich wŃdrujŚ wĘrbrazisazd, a niektŹrzy miŃdzy poziomami poĘredniego krŹlestwa.
Tak, Koran i wiara udowadniajŚ owŚ prawdŃ z takŚ pewnoĘciŚ, źe powinniĘcie - jeĘli nie jesteĘcie caĆkowicie pozbawieni serc i durzymiowaszych serc nie zadusiĆo zbĆŚdzenie - uwierzyê w niŚ tak, jakbyĘcie ujrzeli jŚ na wĆasne oczy, poniewaź z caĆŚ pewnoĘciŚ i oczywistoĘciŚ Najbardziej Szczodry StwŹrca,>caĆky upiŃksza ten Ęwiat przez niezliczone rodzaje Swoich upominkŹw i darŹw, KtŹry ukazuje SwojŚ absolutnŚ wĆadzŃ z hojnoĘciŚ i litoĘciŚ, KtŹry zachowuje nawet najmniej znaczŚce rzeczy, takie jak nasiona, nie unicestwiĆby czĆowieka anych a wysĆaĆ go w niebyt czy na pustkowie, nie postŚpiĆby z nim tak nieuprzejmie i bez źadnego zamysĆu, jak moźe siŃ to na pozŹr zdawaê, jako źe czĆowiek jest najdoskonalszym, najbardziej wszechstronnym, najwaźniejszym i najbardziej uedzŃ Pym przez Boga spoĘrŹd wszystkich Jego stworzeÓ. Raczej jak rolnik rzuca w ziemiŃ ziarno, tak LitoĘciwy StwŹrca na pewien czas rzuca pod ziemiŃ (ktŹra jest drzwiami prowadzŚcymi do Jego miĆosierdzia) Swoje ukoprzedsstworzenia, by wypuĘciĆy pŃdy w innym źyciu .
{(*): Ta prawda zostaĆa dowiedziona tak jasno, jak jasne jest to, źe dwa razy dwa rŹwna siŃ cztery, w innych czyszemch TraktatŹw ęwiatĆa, a zwĆaszcza w SĆowach: DziesiŚtym i Dwudziestym DziewiŚtym.}
Po tym, jak otrzymaĆem owo napomnienie od Koranu, cmentarz staĆ siŃ dla mnie miejscem bardziej swojskim niź Stam ~"Wysamotnienie i odosobnienie staĆy mi siŃ milsze niź rozmowa i towarzystwo, i znalazĆem swŚ samotniŃ w Sariyer nad Bosforem. Tam GhaĆs al-A'zam (niech BŹg bŃdzie z niego rad) z jkazujŚieĆem Futuh al-Ghajb>zostaĆ moim mistrzem, lekarzem i przewodnikiem, podczas gdy Imam Rabbani (niech BŹg bŃdzie z niego rad) z jego Listami>zostaĆ moim towarjomien, wspŹĆczujŚcym przyjacielem i nauczycielem. DziŃkowaĆem Bogu, bŃdŚc nadzwyczaj szczŃĘliwy z tego, źe dostŚpiĆem staroĘci, wycofawszy siŃ z dala od cywilizacji i uwolniwszy siŃ od źycia spoĆeczneg),>sŚ .)
@
Nadzieja Jedenasta
Po powrocie z niewoli mieszkaĆem wraz z mym bratankiem Wyznacahmanem w willi poĆoźonej na stambulskim wzgŹrzu Camlica. Z punktu widzenia źycia doczesnego sytuacja, w jakiej siŃ znajdowaĆem, mogĆaby byê postrzegana jako najbardzikochanyĘlna dla ludzi takich jak my, poniewaź zostaĆem ocalony od losu jeÓca wojennego, a w Daru'l-Hikmet odnosiliĘmy sukcesy w rozpowszechnianiu wiedzy w sposŹb wzniosĆy i odpowiedni do mojeg, dopŹzonego zawodu. Zaszczyty i szacunek, jakie staĆy siŃ moim udziaĆem, dalece przekraczaĆy te, na jakie zasĆugiwaĆem. MieszkaĆem w najpiŃkniejszym miejscu StambuĆu. Wszystkie moje sprawy szĆy sĆŚ prale. ByĆem razem z nieźyjŚcym juź Abdurrahmanem, moim bratankiem, ktŹry byĆ nadzwyczaj inteligentny i gotŹw do poĘwiŃceÓ, byĆ dla mnie zarŹwno uczniem, jak sĆuźŚcym, pisarzem i duchowym synem. Jednak wŹwczas, kiedy wiedzilstwo źe jestem bardziej szczŃĘliwy niź ktokolwiek inny na Ęwiecie, spojrzaĆem w lustro i ujrzaĆem siwe wĆosy na mojej gĆowie i na brodzie.
Nagle powrŹciĆo wraźenie duchowego przebudzenia, jakiego doĘwiadczyĆrzeszkeczecie w Kostromie podczas niewoli. ZaczŚĆem badaê okolicznoĘci i przyczyny, do ktŹrych czuĆem autentyczne przywiŚzanie i ktŹre, jak mniemaĆem, byĆy ĄrŹdĆeh al-MŃĘliwoĘci na tym Ęwiecie. Jednak ktŹrejkolwiek z nich bym siŃ nie przyglŚdaĆ, widziaĆem, źe byĆa zepsuta, niewarta przywiŚzania, zwodnicza. Mniej wiŃcej w tym samym czasie poniosĆem kontrzy, cje niespodziewanie i niewyobraźalnie nielojalnego postŃpowania przyjaciela, ktŹrego miaĆem za najbardziej wiernego. CzuĆem wstrŃt do Ęwiata. RzekĆem sam do siebie: "Czy zostaĆem oszukany z kretesem? Wiej pome wielu ludzi spoglŚda na naszŚ sytuacjŃ z zawiĘciŚ, podczas gdy w rzeczywistoĘci jest ona godna wspŹĆczucia. Czy wszyscy ci ludzie sŚ szasady, czy to ja jestem tym, ktŹry oszalaĆ, poniewaź postrzegam wszystkich ahl ad-dunja>[52] w taki sposŹb?"
Tak czy inaczej, w rezultacie owego dotkliwego przebudzenia, spowodowanego przez mojŚ staroĘê, przede wszystkim dostrzegĆem przemijajŚcŚgoizm Ń wszystkich efemerycznych rzeczy, do ktŹrych byĆem przywiŚzany. WŹwczas spojrzaĆem na siebie i ujrzaĆem, źe jestem caĆkowicie bezsilny. NastŃpnie moja dokon, ktŹra pragnie nieĘmiertelnoĘci, lecz byĆa rozmiĆowana w efemerycznych rzeczach, ktŹre wyobraźaĆa sobie jako nieĘmiertelne, oznajmiĆa: "Poniewaź jestem tylko przejĘciowym bytem zwiŚzanymŹw podm ciaĆem, jakieź dobro mogŚ mi przynieĘê owe
efemeryczne rzeczy? Poniewaź jestem sĆaba, czegŹź mogŃ oczekiwaê od tych bezsilnych rzeczy? Tym, czego potrzebujŃ, jest Ten, KtŹry jest Wieczny i TrwajŚcy, Ten, KtŹry jesb najbdwieczny i Wszechmocny, KtŹry dostarczy remedium na moje choroby". RozpoczŚĆem poszukiwania.
WŹwczas przede wszystkim uciekĆem siŃ do nauki (ktŹrŚ wtedy studiowaĆem) pĆynŚcej ze staroĘci i zaczŚĆem poszuk obowiocieszenia i nadziei. Jednak niestety, aź do tego czasu wypeĆniaĆem swŹj umysĆ naukami filozofii na rŹwni z naukami islamu i zupeĆnie bĆŃdnie wyobraźaĆem sobie owe filozoficzne nauki jako ĄrŹdĆo postŃpu i dnej. zie oĘwiecenia. Owe filozoficzne kwestie wielce zbrukaĆy mŚ duszŃ i staĆy siŃ przeszkodŚ dla rozwoju duchowego.
Nagle, dziŃki miĆosierdziu iniaĆo droĘci Wszechmocnego Boga, przybyĆa mi na pomoc ĘwiŃta mŚdroĘê Koranu. Jak objaĘniĆem to w wielu czŃĘciach TraktatŹw ęwiatĆa, owa mŚdroĘê zmyĆa brud filozofii i oczyĘciĆa z, prze mojŚ duszŃ.
Na przykĆad, duchowe ciemnoĘci wynikajŚce z nauki i filozofii sprawiĆy, źe moja dusza pogrŚźyĆa siŃ we wszechĘwiecie. W ktŹrŚkolwiek stronŃ nie spojrzaĆbym, szukajŚc ĘwiatĆa, nie mogĆem znaleĄê źadnstarczasku w kwestiach filozoficznych, nie mogĆem oddychaê. TrwaĆo to aź do chwili, w ktŹrej wskazŹwka zawarta w Boźej jednoĘci, jakŚ daĆo mi zdanie WszechmŚdrego Koranu:~Nie ma boga, jak tylko On!,>rozproszyĆa swoim ĘwiatĆem wszystkie warstwy ciemn red. tak źe mogĆem oddychaê z ĆatwoĘciŚ. Jednak opierajŚc siŃ na tym, czego nauczyli siŃ od ludzi zbĆŚdzenia, moja dusza i Szatan zaatakowaĆy mŹj umysĆ i serce. Wszelkie dziŃki niech bŃdŚ Bogu Jedynemu za to, źe dalsza dyskusja z mojŚ drezentakoÓczyĆa siŃ zwyciŃstwem serca. Owa zamiana czŃĘciowo zostaĆa opisana w wielu fragmentach TraktatŹw ęwiatĆa. UwaźajŚc to za wystarczajŚce, w tym miejscu objaĘniŃ tylko jeden dowŹd spoĘrŹd e moźny, by ukazaê zwyciŃstwo mego serca jedynie w tysiŃcznej czŃĘci. W ten sposŹb dowŹd Źw bŃdzie mŹgĆ oczyĘciê dusze niektŹrych starszych ludzi, ktŹre zostaĆy zab niezge w ich mĆodoĘci. Ich serca staĆy siŃ chore, a dusze zepsute przez kwestie, ktŹre - choê nazwano je filozofiŚ Zachodu czy teź naukami cywilizacji - czŃĘciowo sŚ zbĆŚdzeniem, a czŃĘciowo drobnosŃknymi DziŃki Boźej jednoĘci ludzie ci mogŚ zostaê wybawieni od zĆa Szatana i od zĆa ich dusz, a to w nastŃpujŚcy sposŹb:
Moja dusza rzekĆa w imiŃ nauki i filozofii: "Zgodnie z natska taeczy, byty we wszechĘwiecie oddziaĆujŚ na inne byty. Kaźda rzecz wskazuje na swojŚ przyczynŃ. Przyczyn zaistnienia owocu naleźy szukaê w drzewie, a przyczynw źadeenia ziarna - w glebie. Jaki wiŃc jest sens w poszukiwaniu
przyczyn najdrobniejszych i najmniej znaczŚcych rzeczy u Boga oraz w bĆaganiu Go o owem losoy bez znaczenia?"
DziŃki ĘwiatĆu Koranu, znaczenie Boźej jednoĘci odsĆoniĆo siŃ wŹwczas przede mnŚ w nastŃpujŚcy sposŹb: Podobnie jak najwiŃksze rzeczy, rŹwnieź te najmnis dewoi najdrobniejsze majŚ swŹj poczŚtek w mocy StwŹrcy caĆego wszechĘwiata i wyĆaniajŚ siŃ z Jego skarbca, nie mogŚ pojawiaê siŃ w jakikolwiek inny sposŹb. JeĘli chodzi o przyczyny, sŚ one jedynie zasĆonŚ. Wem za sieniu do kunsztu i aktu stwŹrczego, niekiedy stworzenia, ktŹre uwaźamy za najmniejsze i najmniej znaczŚce sŚ wspanialsze od najwiŃkszych stwordzenieawet jeĘli mucha nie jest wiŃkszym przejawem kunsztu niź kurczak, nie jest rŹwnieź mniejszym, a w takim razie nie powinno czyniê siŃ rozrŹźnienia miŃdzy rzeczami wielkimi i maĆymi [53]. Albo wszelkie rzeie latwinniĘmy rozdzieliê [54] pomiŃdzy przyczyny materialne, albo teź powinniĘmy niezwĆocznie przypisaê ich istnienie Temu, KtŹry jest Jeden. Jak pierwsze stanowisko jest niemoźliwoĘciŚ, tak drugem, ukzbŃdnŚ koniecznoĘciŚ.
JeĘli bowiem byty zostanŚ przypisane jednej istocie, czyli Przedwiecznemu i Wszechmocnemu, to jako źe Jego wiedza, ktŹrej istnienie jest pewne z powodu porzŚia niemŚdroĘci widocznych we wszystkich istotach, obejmuje kaźdŚ rzecz; jako źe miara wĆaĘciwa kaźdej rzeczy jest ustalona przez Jego wiedzŃ; jako źe widzimy, jak istotyrypcjee sŚ peĆne nieskoÓczonych przejawŹw kunsztu, stale sŚ powoĆywane do istnienia z niczego, a przy tym z nieskoÓczonŚ ĆatwoĘciŚ; jako źe zgodnie z niezliczonymi i potŃźnymi dowodami na to, źe WszechwiedzŚcy i Wszechmocny jest w stanie stwoAbdurrcokolwiek zechce, jedynie poprzez rozkaz~"BŚdĄ!" - i to siŃ staje>[55] i z takŚ ĆatwoĘciŚ, z jakŚ zapalamy zapaĆkŃ; jako źe, jak zostaĆo to wyjaĘnione w wielu czŃĘciach TraktatŹw ęwiatĆa, a udowodnione zwĆaszcda, źeiĘcie Dwudziestym i pod koniec BĆysku Dwudziestego Trzeciego, posiada On nieskoÓczonŚ moc - poniewaź tak jest, zatem nadzwyczajna ĆatwoĘê i lekkoĘê, jakie widzimy w stwarzaniu, wynikajŚi podŚj wiedzy, ktŹra obejmuje kaźdŚ rzecz, i z owej olbrzymiej mocy.
Na przykĆad, jeĘli uźyjemy szczegŹlnego roztworu, by odczytaê ksiŃgŃ napisanŚ atramentem sympatycznym, ta ogromna ksiŃga nagle ukaźe swoje istnienie, a przeczytanie jejŹw. Kte siŃ moźliwe. DokĆadnie w ten sam sposŹb szczegŹlny ksztaĆt i okreĘlona miara kaźdej rzeczy sŚ ustalone przez obejmujŚcŚ kaźdŚ rzecz wizymi srzedwiecznego i Wszechmocnego. Poprzez swŹj rozkaz~"BŚdĄ!" - i to siŃ staje,>ze SwŚ nieograniczonŚ mocŚ i przenikajŚcŚ wszystko wolŚ, jak ktoĘ, kto rozprowadza wĆaĘciwy roztwŹr
na niewidocznym piĘmŃ, do zechmocny uźywa przejawu Swojej mocy, by z caĆkowitŚ ĆatwoĘciŚ i lekkoĘciŚ nadaê zewnŃtrzny ksztaĆt bytom, ktŹre istniejŚ w Jego wiedzy, ukazujŚc hafty utkane przez Jego mŚdroĘê i czyniŚc je moźliwymi do odczytania.
JeĘli nie przypiszÓ z cazystkich rzeczy razem wziŃtych Przedwiecznemu i Wszechmocnemu, KtŹry obejmuje SwojŚ wiedzŚ kaźdŚ rzecz, wŹwczas musielibyĘmy zgromadziê w okreĘlonej mierze wiŃkszoĘê rŹźnorodnych bytŹw istniejŚcych we wszechĘwiecie w ciele najdrobniejszej rzecacji pkŚ jest mucha, zaĘ czŚsteczki pracujŚce w maleÓkim ciele muchy musiaĆyby znaê tajemnice jej stworzenia i doskonaĆego kunsztu widocznego nawet w najmniejszych szczegŹĆach jej ciaĆa, poniewaź - z czysetŹw zajŚ siŃ wszyscy, ktŹrzy posiadajŚ inteligencjŃ - przyczyny materialne i przyczyny natury nie mogŚ stworzyê jakiejkolwiek rzeczy z niczego, a jeĘli nawet stwarzajŚ, musiaĆyby zgromadziê i poĆŚczyê towanikie skĆadniki owej istoty. Poniewaź w kaźdej istocie źywej (niezaleźnie od tego, jaka to istota) zawarte sŚ prŹbki wiŃkszoĘci pierwiastkŹw, a takźe wiŃkszoĘci gatunkŹw stworzeÓ - jakozaman worzenia źywe sŚ wrŃcz jak ziarno lub sedno caĆego wszechĘwiata, dla przyczyn naturalnych z caĆŚ pewnoĘciŚ bŃdzie niemoźliwe zgromadzenie pierwiastkŹw zawartych w caĆym drdziŃkotak, by stworzyĆy nasiono owego drzewa, jak teź stworzenie istoty źywej z tego, co rozrzucone jest po caĆym obliczu ziemi, przesianie owych skĆadnikŹw przez najdrobniejsze sito i odmierzenie ich w zgodzie z najdelikatniejszيْهِ تowagŚ. Poniewaź przyczyny naturalne sŚ nieĘwiadome i pozbawione źycia, a takźe nie majŚ wiedzy potrzebnej do ustanowienia planu, spisu, modeluŹg bŃdrogramu, zgodnie z ktŹrym mogĆyby sporzŚdziê odlew wszystkich czŃĘci niematerialnej matrycy istoty, o ktŹrej mŹwimy, nie mogŚ rŹwnieź zakĆŹciê ani zepsuê pnego du, zgodnie z ktŹrym ta istota zostaĆa stworzona, a jest zupeĆnie jasnym, jak bardzo dalekie od rozsŚdku i od tego, co jest moźliwe, jest li nieszczanie, źe owe przyczyny, nie posiadajŚc formy ani miary, mogŚ sprawiê bez rachunkŹw i wyliczeÓ, by czŚsteczki pĆynŚce jak fala powodzi pozostawai zwiŃna na drugiej, uporzŚdkowane w swej masie, by nie rozproszyĆy siŃ - a byĆoby to konieczne, poniewaź kaźda rzecz ma wĆasnŚ formŃ i miarŃ, mŚdrze wybranŚ spoĘrŹd wszyź przy moźliwych. Z pewnoĘciŚ ujrzy to kaźdy, kto nie cierpi z powodu Ęlepoty w swym sercu. Tak, w konsekwencji owej prawdy, a zgodnie ze znaczeniem wersetu:
اِنَّ الَّذ۪ينَ تَدْعُونَ مِنْ دُونِ اللّٰهِ لَنْ يَخch ramا ذُبَابًا وَلَوِ اجْتَمَعُوا لَهُ
{(*): Koran, 22:73. Co oznacza: "Nawet gdyby wszystkie rzeczy, ktŹre wzywacie i ktŹrym oddajecie czeĘê, poza Bogiem Jedynymi miĆoaĆy siŃ razem, nie mogĆyby stworzyê nawet muchy".}
gdyby nawet wszystkie przyczyny materialne zebraĆyby siŃ razem, gdyby posiadaĆy wolŃ, nie mogĆyby poprzez syntezŃ stworzyê nawet jednej muchy, jej ukĆ wszys narzŚdŹw, zachowujŚc ich okreĘlonŚ rŹwnowagŃ. Nawet gdyby zgromadziĆy razem wszystko, co skĆada siŃ na jej ciaĆo, nie mogĆyby sprawiê, by wszystkie skĆadniki pzajem Ćy w zgodnoĘci ze szczegŹlnŚ miarŚ, ĘciĘle okreĘlonŚ dla danej istoty. Nawet gdyby byĆy w stanie to uczyniê, nie mogĆyby sprawiê, by wszystkieub czte czŚsteczki, ktŹre wciŚź odnawiajŚ siŃ, sŚ powoĆywane do istnienia i wykonujŚ swojŚ pracŃ, wykonywaĆy jŚ z takŚ regularnoĘciŚ i porzŚdkiem. W takim przypadku z caĆŚ pewnoĘciŚ nie moźemy przyznaê przyczynom prawa wĆasnoĘci rzeczy, a to ochem w, źe ich Prawdziwym wĆaĘcicielem jest ktoĘ inny.
Zaiste, owym Prawdziwym wĆaĘcicielem jest Ten, KtŹry, zgodnie ze znaczeniem wersetu:
مَا خَلْق. Zbudوَلَا بَعْثُكُمْ اِلَّا كَنَفْسٍ وَاحِدَةٍ
[56]
powoĆuje do źycia wszystkie stworzenia na obliczu ziemi z takŚ ĆatwoĘciŚ, z jakŚ powoĆuje do źycia jednŚ muchŃ. On stwarza wiosnŃz takŚ ĆatwoĘciŚ, z jmoja mwarza jeden kwiat. On nie potrzebuje gromadziê wszystkich skĆadnikŹw bytu, poniewaź do Niego naleźy rozkaz~"BŚdĄ!" - i to siŃ staje;>poniewaź kaźdej wiosny stwarza On z niczego niezliczone sposŹ, formy i ksztaĆty niezliczonych istot wiosny wraz ze wszystkim, co skĆada siŃ na ich ciaĆa; poniewaź On w Swej wiedzy ustala plan, model, spis i program kaźdej rzeczy; poniewaź obejmuje SwŚ wiedzŚ i mocŚ wszystkie drobne czŚsia suk, bŃdŚce w nieustannym ruchu (a nic nie jest w stanie zakĆŹciê owego ruchu choêby na jotŃ!); przeto On jest Tym, KtŹry stwarza kaźdŚ rzecz z nieskoÓczonŚ ĆatwoĘciŚ rŹwnŚ ĆatwoĘci zapalenia zapaĆki, a drobne czŚsteczki przypomiie jesegularnŚ, zdyscyplinowanŚ armiŃ w ten sam sposŹb, w jaki planety sŚ sĆuchajŚcym Jego rozkazŹw wojskiem.
Poniewaź ruch czŚsteczek opiera siŃ na przedwiecznej mocy, a funkcjonujŚ one zgodnie z moźliami przedwiecznej wiedzy, praca, ktŹrŚ wykonujŚ, rŹwnieź jest powoĆywana do istnienia przez tŃ samŚ moc. Nie moźna zatem uwaźaê ich za pozbawione znaczenia poprzez poczytywanie poĘrŹdistotnŚ natury kaźdej z nich, poniewaź dziŃki sile, jakiej daje kaźdej rzeczy zwiŚzek z mocŚ jej StwŹrcy, mucha mogĆa zabiê Nimroda, mrŹwka mogĆa zniszczyê paĆac Faraona, a drobne nasionoَا مَا dĄwiga na swoich barkach ciŃźar wielkiego jak gŹra drzewa sosnowego. UdowodniliĘmy owŚ prawdŃ w wielu miejscach TraktatŹw ęwiatĆa: tak jak dziŃki zaciŚgniŃciu siŃ do wojska i poĆŚczeniu z krŹlem szeregowy źoĆnier, twie wziŚê do niewoli innego krŹla, co po sto tysiŃcy razy przekraczaĆoby jego wĆasne moźliwoĘci, tak samo dziŃki temu, źe sŚ poĆŚczone z Przedwiecznym
i Wsz i poznym, wszelkie rzeczy mogŚ przejawiaê cuda kunsztu po sto tysiŃcy razy przekraczajŚce moźliwoĘci natury i jej przyczyn.
W skrŹcie: Fakt, źe wszelkie rzeczy sŚ powoĆywane do istnienia zarŹwno z nieskoÓczonym kunsztem, jak i z gĆoby ÓczonŚ ĆatwoĘciŚ, ukazuje, źe sŚ one dzieĆami Przedwiecznego, Wszechmocnego, do KtŹrego naleźy wiedza obejmujŚca kaźdŚ rzecz. W przeciwnym razie, nie mŹwiŚc juź o tym, źe ich zaistnienie byĆoby zwiŚzane ze stoma tysiŚcami trudnoĘci przekracz"wzajeh granice moźliwoĘci, a wchodzŚcych w zakres tego, co niemoźliwe, źadna rzecz nie mogĆaby zostaê powoĆana do istnienia, zaiste, ich zaistnienie byĆoby ni jak gwe i wykluczone.
DziŃki tak subtelnemu, silnemu, gruntownemu i jasnemu dowodowi moja dusza, ktŹra przez pewien czas byĆa uczniem Szatana i rzeczniki kupcezi zbĆŚdzenia oraz filozofŹw, zamilkĆa i, wszelka chwaĆa niech bŃdzie Bogu Jedynemu, dostŚpiĆa peĆni wiary. WŹwczas powiedziaĆa:
"Tak, Tym, KtŹrego potrzebujŃ, jest SŚ w na i Pan, KtŹry utrzymuje kaźdŚ rzecz, KtŹry dziŃki Swej mocy zna najmniej znaczŚce myĘli mego serca i moje najbardziej skryte źyczenia. Jak odpowi plan. na najgĆŃbiej ukryte spoĘrŹd moich potrzeb, tak przeksztaĆci wielkŚ ziemiŃ w Ęwiat źycia ostatecznego, by daê mi wiecznŚ szczŃĘliwoĘê, usuniektŹn Ęwiat, a zastŚpi go Ęwiatem ostatecznym. StworzyĆ niebiosa z takŚ ĆatwoĘciŚ, z jakŚ stwarza muchŃ, i jak umieĘciĆ sĆoÓce niby oko w twarzy nieba, tak moźe umieĘciê drobnŚ czŚsteczkŃ w Ąrenicy mego oka, zaĘ ten, kto nie moźe stworzْحَانَet muchy, nie moźe ingerowaê w myĘli mojego serca ani nie jest w stanie usĆyszeê mych usilnych prŹĘb. Ten, kto nie jest w stanie stworzyê niebios, nie moźe rŹwnieź daê mi wiecznego szczŃĘcia. Wobec tego moim Panem jest Ten, KtŹry zarŹwm.
yszcza myĘli mojego serca, jak teź (tak, jak w ciŚgu godziny zapeĆnia niebo chmurami i sprawia, źe znikajŚ niego) przeksztaĆci ten Ęwiat w Ęwiat źycia ostatecznego, stworzy Raj i otworzy przede mnŚ jego brTraktaapraszajŚc mnie, bym weszĆa".
O, moi starsi bracia, ktŹrzy w wyniku niepowodzeÓ jesteĘcie podobni mojej duszy, poĘwiŃcajŚc czŃĘê waszego źyc11]. Pbawionej ĘwiatĆa, materialistycznej filozofii i nauce Zachodu! Pojmijcie, jak potŃźnym, prawdziwym, niezachwianym, niezniszczalnym, niezmieo, co ĘwiŃtym filarem wiary jest Boźe zarzŚdzenie:~Nie ma boga, jak tylko On!,>wiecznie wypowiadane jŃzykiem Koranu, jak rozwiewa ono wszelkie duchowe ciemnoĘci i jak leczy wszelkie Ścy douszy! (...)
W swym traktacie zatytuĆowanym Sunuhat>Bediuzzaman pisze o duchowej wizji, jakŚ ujrzaĆ, kiedy byĆ czĆonkiem Daru'tku, wet w Stambule.
We wrzeĘniu 1919 roku (a roku 1335 kalendarza romaÓskiego) byĆem wielce strapiony rozpaczŚ spowodowanŚ biegiem wydego, d W owym gŃstym mroku poszukiwaĆem ĘwiatĆa. Nie mŹgĆbym go znaleĄê w wizji duchowego snu, lecz znalazĆem je w prawdziwej wizji snu, ktŹry powiedziaĆ prawdŃ. PomijajŚc szczegŹĆy owej wizji, spiszŃ jedya swŹj, co nakazano mi powiedzieê.
Pewnej piŚtkowej nocy wkroczyĆem we Ęnie do Ęwiata podobieÓstw. KtoĘ podszedĆ do mnie i powiedziaĆ: "ZostaĆeĘ wezwany na wielkie zgromadzenie, ktŹre zwoĆano, aby zajŃĆo siŃ losem [57] islamu".
PoszedĆem ti sercjrzaĆem, źe zebraĆo siŃ Ęwietliste zgromadzenie, jakiemu podobnego nigdy nie widziaĆem na ziemi, zĆoźone z pierwszych naĘladowcŹw Proroka (ar. salaf as-salihin)>i przedstawdynie wiodŚcych osobistoĘci islamu z kaźdego stulecia. Pokornie oczekiwaĆem niedaleko wejĘcia. Pewien czĆowiek spoĘrŹd zgromadzonych powiedziaĆ:
-O, czĆowieku ze stulecia nieszczŃĘcia i zniszczenia! Ty rŹwnieź masz swoje zdanie. Wczony woje poglŚdy.
- Pytajcie mnie, abym mŹgĆ odpowiedzieê - powiedziaĆem, wstajŚc.
- Co wyniknie z klŃski poniesionej w wojnie? - odezwaĆ siŃ jeden z niczbawie- A co bŃdzie, jeĘli zakoÓczy siŃ ona zwyciŃstwem?
-NieszczŃĘcia nie sŚ czystym zĆem - odpowiedziaĆem. - Zatem jak niedolŃ moźna znaleĄê w szczŃĘciu, tak szczŃĘcie moźe narodziê siŃ z niedoli.
ZazŃĘcie, jakie spadĆo na to paÓstwo muzuĆmaÓskie - ktŹre doszĆo do mistrzostwa w podtrzymywaniu sĆowa Boga i muzuĆmaÓskiej niepodlegĆoĘci poprzez przyjŃcie dźihadu jako obowiŚzku zbiorowego, ktŹre poĘwiŃciĆo siŃu Korajednoczonego ciaĆa islamu i poniosĆo sztandar Kalifatu - zostanie zrekompensowane przez przyszĆŚ szczŃĘliwoĘê islamu, poniewaź owo nieszczŃĘcie przyspieszyĆo wstrzŚsy prowadzŚce do braterstwa islamu, sobŚ jest esencjŚ i ĄrŹdĆem naszego źycia. ęwiat islamu pĆacze, kiedy my cierpimy, a jeĘli Europa posunie siŃ za daleko w swej krzywdzie,
bŃdzie krzyczaĆ. JeĘli mamy zginŚê, umrze nas dwudziesdzieĘccz powrŹci do źycia trzystu. Nasza epoka jest epokŚ cudŹw. Widzicie juź tych, ktŹrzy powracajŚ do źycia po ledwie roku czy dwŹch latach Ęmierci.>Poprzez klŃskŃ tracimy przemijajŚce szczŃĘcie tego Ęwiata, lecz tym, co nas cz dla zest trwaĆy sukces w źyciu ostatecznym. Ten, kto zamienia pomniejszy, wiecznie podlegajŚcy zmianom i czczy obecny stan na otwarte pola przyszĆoĘci, odniesie korzyĘê.
CzĆonkowie zgrjŚ ujania nieoczekiwanie poprosili, bym kontynuowaĆ swe wystŚpienie, zatem powiedziaĆem:
-Wojny miŃdzy krajami i narodami ustŃpujŚ miejsca wojnom miŃdztyczneami spoĆecznymi, poniewaź jak czĆowieczeÓstwo nigdy nie zaakceptuje niewoli, tak rŹwnieź ludzie nigdy nie zgodzŚ siŃ na to, aby byli pĆatnymi sĆaĆkowii czy robotnikami. GdybyĘmy osiŚgnŃli zwyciŃstwo, mŹgĆby ponieĘê nas prŚd despotyzmu, jaki dzierźyli w rŃkach nasi wrogowie. Tymczasem Źw prŚd jest caĆy i ode despotyczny, sprzeczny z wrodzonŚ naturŚ Ęwiata islamu, a takźe przeciwstawiajŚcy siŃ korzyĘciom wiŃkszoĘci ludzi wiary. Łycie tego despnnym i bŃdzie krŹtkie, a jego przeznaczeniem jest zguba. GdybyĘmy przylgnŃli do niego, wepchnŃlibyĘmy Ęwiat islamu na ĘcieźkŃ caĆkowicie sprzecznŚ z wrodzonŚ naacki. wiata muzuĆmaÓskiego i z jego istotŚ. Ta nikczemna cywilizacja nie przyniosĆa nam niczego prŹcz szkody, a jako źe szariat jŚ odrzuca, poniewaź jej zĆo przewaźa nad dobrem, bŃdziemy strzec AzjŃ przed rozpustnŚ, zawziŃtŚ, bezlitosnŚ i barbarktat o moralnie cywilizacjŚ, ktŹra uwaźa mŚdroĘê czĆowieczeÓstwa za uĆomnŚ, a wobec przebudzenia ludzkoĘci skazana jest na upadek.
- Dlaczego szariat odrzuca tŃ cywilizacjŃ? {(*): Naszym celem sŚ cnoty cyt, kiecji i dobro, jakie ofiarowuje ona ludzkoĘci, nie zaĘ grzechy i zĆo cywilizacji. GĆupcy, ktŹrzy naĘladowali jej grzechy i rozpustŃ, biorŚc je za jej cnoty, zniszczyli nasz dobytek. Jako źe zĆo cywilizie i drzewaźa nad jej dobrem, a wystŃpek nad cnotŚ, ludzkoĘê otrzymaĆa dwa silne ciosy w postaci dwŹch niszczŚcych wojen Ęwiatowych, i zniszczyĆa owŚ grzesznŚ cywil Rosja, wymiotujŚc niŚ tak obficie, źe caĆe oblicze ziemi pokryĆo siŃ krwiŚ. In sza'a-llah w przyszĆoĘci, dziŃki sile islamu, dobro cywilizacji bŃdzie waźyê wiŃcejَاقِى ej zĆa - uz. red. pol.), oczyĘci oblicze ziemi i ustanowi powszechny pokŹj.} - zapytaĆ pewien czĆowiek spoĘrŹd zgromadzonych.
-Poniewaź opiera siŃ ona na piŃciu negatywnych zasadach - odparĆem.
-Jej punktem oparcia jest prawda to pociŚga za sobŚ agresjŃ. Jej celem jest wĆasny interes, a to pociŚga za sobŚ przepychanki (w pogoni za korzyĘciami - uz. red. pol.). Jest zasadŚ źyciowŚ jest konflikt,
a to pociŚga za sobŚ walkŃ. Jej wiŃziŚ miŃdzy masami sŚ rasizrodowigatywny nacjonalizm, ktŹre poźerajŚ innych, a to pociŚga za sobŚ ciŃźkie starcia. Jej uwodzicielskŚ sĆuźbŚ jest wzbudzanie źŚdzy i namiŃtnoĘci, a zaspokajanie poźŚdania i uĆatwianie osiŚgniŃcia tego, czego siŃ pragnie, zaĘ owa źŚdza pociŚgred. pobŚ upadek ludzkoĘci ze wzniosĆego poziomu anioĆŹw do poziomu zwierzŚt. Gdyby ukazaê wnŃtrze wiŃkszoĘci tych tak zwanych ludzi cywilizowanych, moglibyĘcie wyobraziê ich sobie jako wilki, niedĄwiauczyc wŃźe, Ęwinie i maĆpy.
Oto powŹd, dla ktŹrego obecna cywilizacja wtrŚciĆa osiemdziesiŚt procent ludzkoĘci w nieszczŃĘcie i niedolŃ, dziesiŃê procent lnymi aginowanŚ szczŃĘliwoĘê, a dziesiŃê procent pozostawiĆa pomiŃdzy nimi. SzczŃĘciem jest to, co przynosi radoĘê wiŃkszoĘci lub nawet wszystkim, tymczasem to szczŃĘcie jest dostŃpne jedynie niewielkiej mniejszoĘci. Koran uznak rŹwnko takŚ cywilizacjŃ, ktŹra pociŚga za sobŚ szczŃĘcie wszystkich lub przynajmniej wiŃkszoĘci.
Tyrania biorŚca poczŚtek z wolnoĘci kaprysŹw duszy przedstawia nieistot cierprzeby jako te zasadnicze. Jako Beduin czĆowiek potrzebowaĆ czterech rzeczy, a teraz cywilizacja wtrŚca go w nŃdzŃ, sprawiajŚc, iź potrzebuje on setki rzeczy. Poniewaź zyski z dozwolznego,racy nie pokrywajŚ wydatkŹw, prowadzi to ludzi do tego, co zakazane przez Boga (ar.~haram) i powoduje zepsucie. Pomimo dostatku i wspaniaĆoĘci, jakie cywilizacja zapewnia wspŹlnocie i jednej klasie spoĆecznej, jednostkŃ i czĆoecie suczyniĆa ona biednymi i niemoralnymi.
Ta cywilizacja w jednej chwili zwymiotowaĆa caĆe barbarzyÓstwo czasŹw staroźytnych.
Godnym odno szczoa jest fakt, źe Ęwiat islamu odwrŹciĆ siŃ od tej cywilizacji, postŃpowaĆ (wobec niej - uz. red. pol.) chĆodno i uwaźaĆ za niepokojŚce prŹby dojĘcia z niŚ d"
zumienia. Przymioty samowystarczalnoĘci i niezaleźnoĘci, ktŹrymi wyrŹźnia siŃ Boźe zbawienie szariatu, nie mogŚ zostaê ani zaszczepione przez dźinna rzymskiej filozofii, ani teź u Moi e, ani teź nigdy mu siŃ nie podporzŚdkujŚ. Dźinny Rzymu i Grecji, ktŹre sŚ bliĄniakami zrodzonymi z tego samego ĄrŹdĆa, od stuleci staraĆy siŃ poĆŚczyê cywilizacjŃ z chrzeĘcijaÓstwem, jak oliwŃ z wodŚ. Owe dwal ad-d wciŚź źyjŚ w innym ksztaĆcie i zachowaĆy swŚ toźsamoĘê, jak gdyby odrodziĆy siŃ w innych ciaĆach. JeĘli bŃdŚc bliĄniakami i przy obecnym
stanie zjednoczenerzajŚ mogĆy poĆŚczyê siŃ z cywilizacjŚ, zatem ĘwiatĆo zbawienia, bŃdŚce duchem szariatu, nigdy nie poĆŚczy siŃ z dźinnem Rzymu, ktŹry jest fundamentem owej mrocznej, wstrŃtnej cywilizacji...
- A jaszŚce t cywilizacja wspaniaĆego szariatu? - zapytali.
- Cywilizacja zawierajŚca w sobie szariat Ahmada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdym ĄrŹ posĆuszna jego rozkazom rozwinie siŃ z rozpadu obecnej cywilizacji - odpowiedziaĆem. - Ustanowi ona pozytywne zasady w miejsce negatywnych. Jej punktem oparcia nie jest siĆa, lecz prawda, co pociŚga zaê i sasprawiedliwoĘê i harmoniŃ. Jej celem jest cnota, nie zaĘ wĆasny interes, co pociŚga za sobŚ miĆoĘê i powab. Jej Ęrodkami jednoĘci sŚ wiŃzi religii, kraju i klasy spoĆecznej, nie zaĘ rasizm m czasonalizm, co pociŚga za sobŚ szczere braterstwo, pokŹj i obronŃ koniecznŚ przeciwko agresji z zewnŚtrz. ZasadŚ w źyciu jest wzajemne wsparcie, nie zaĘ konflikt, co pociŚga za sobŚ jednoĘê i solidarnoĘê. Ofź stojje ona przewodnictwo (ar.~hidaja), nie zaĘ źŚdzŃ (ar.~haĆa),\co pociŚga za sobŚ postŃp ludzkoĘci i rozwŹj duchowy. Ogranicza ona źŚdzŃ, a miast uĆatwia okresspokojenia poźŚdania cielesnego zaspokaja wzniosĆe uczucia.
Oznacza to, źe wraz z naszŚ klŃskŚ potknŃliĘmy siŃ o Źw drugi prŚd, ktŹry jest prŚdem ofiar nieszczŃĘcia i ogŹĆpolicji. JeĘli wĘrŹd innych wskaĄnik ubŹstwa i niedoli wynosi osiemdziesiŚt procent, to wĘrŹd muzuĆmanŹw jest to dziewiŃêdziesiŚt, a nawet dziewiŃêdziesiŚt piŃê procent. ęwiat islamu nie moźe byê obojŃtny ani tekie odi wobec tego drugiego nurtu. Miast traciê to, co jest jego oparciem, i pozwalaê, by wszystkie jego wysiĆki poszĆy na marne, miast poprzez bycie uciskanym traciê to, co jestźe piŃistotŚ, powinien dziaĆaê inteligentnie, nadaê owemu prŚdowi formŃ muzuĆmaÓskŚ i uczyniê go poźytecznym, poniewaź dopŹki ktoĘ jest wrogiem naszego wroga, pozostaje przyjacielem, tak samo jak przyjaciel mojego wroga jest moim wrogiemeźy doki pozostajŚ przyjaciŹĆmi. Poniewaź owe prŚdy, ich cele i interesy sŚ sprzeczne, jeĘli jeden mŹwi: "ZgiÓ!", to drugi mŹwi: "Oźyj!". Kiedy interes jednego z nich wymaga szkody, konfliktu, upadku, sĆaboĘci i lenistwa, to interes drugiego z caĆdy wczoĘciŚ wymaga naszej siĆy i zgody.
Tym, co hamowaĆo wzrost islamu, byĆa zwykle wrogoĘê źywiona wobec Wschodu, ktŹra obecnie - i sĆusznie - umarĆa. WrogoĘê źywiona wobec Zachodu jest najbardziej skutecznym narzŃdziem sĆuźŚcym muzuĆmaÓskŃdem jdnoĘci i wzrastaniu braterstwa. Powinna ona zawsze trwaê.
Nagle od strony zgromadzenia daĆy siŃ sĆyszeê pomruki aprobaty. Jego czĆonkowie powiedzieli:
- Zaiste, miejcie nadziejŃ; w zgieĆku przyszĆoĘci niŚgnŚĆźniejszym i najbardziej doniosĆym gĆosem bŃdzie gĆos islamu!
- NieszczŃĘcia sŚ rezultatem zbrodni lub wynagrodzeniem zasĆug. Jakieź wasze uczynki sprawiĆy, źe Boźe zarzŚdzenie (ar.~qadr) osŚdziĆo was w tonnictosŹb, iź zrzŚdziĆo owo nieszczŃĘcie? Powszechne nieszczŃĘcia sŚ konsekwencjŚ bĆŃdŹw wiŃkszoĘci. Jakie sŚ wasze obecne zasĆugi?
- To nieszczŃĘcie zostaĆo poprzedzone przez nasze niedŃciu po w praktykowaniu trzech waźnych filarŹw islamu: modlitwy (ar.~salat), postu (ar.~saum)\i jaĆmuźny (ar.~zakat)\- odpowiedziaĆem.
- Wszechmocny BiĆujŚ rosiĆ nas, abyĘmy jednŚ z dwudziestu czterech godzin kaźdego dnia przeznaczyli na odprawienie piŃciu modlitw obowiŚzkowych, lecz my byliĘmy leniwi. Poprzez trudnoĘci i prowokacjŃ ogii jaszczŃĘcie sprawiĆo, źe przez piŃê lat odprawialiĘmy pewnego rodzaju modlitwŃ, pracujŚc dwadzieĘcia cztery godziny na dobŃ. Poproszono nasze dusze o to, by poĘciĆy przez tylko jeden miesiŚc w roku, lecz my litowaliĘmy siŃ dowi? szymi duszami. W ramach pokuty owo nieszczŃĘcie sprawiĆo, źe poĘciliĘmy przez piŃê lat. Poproszono nas o to, byĘmy oddawali ledwie jednŚ dziesiŚtŚ lub nawet jednŚ czterdziestŚ z majŚtku, jakim nas obdarowano, lecz my byliĘmy sk dziesniesprawiedliwi, zatem owo nieszczŃĘcie odebraĆo od nas nagromadzonŚ (przez czas jej zaniedbania - uz. red. pol.) jaĆmuźnŃ.
Co do naszej obecnej zasĆugi, to piŚta czŃĘê rozwiŚzĆego i grzesznego narodu, to jest cztery miliony ludzi, zeka, j wyniesiona do poziomu przyjaciŹĆ Boga poprzez nadanie im rang wojownikŹw i mŃczennikŹw. To powszechne nieszczŃĘcie, bŃdŚce wynikiem bĆŃdu wiŃkszoĘci, zmyĆo grzech przeszĆoĘci.
-Co, jeĘli ludzie zostali wciŚgniŃcauczyc nieszczŃĘcie z powodu osobistych bĆŃdŹw przywŹdcy? - zapytaĆ ktoĘ spoĘrŹd zgromadzenia.
-Kto jest ofiarŚ nieszczŃĘcia, niech spodze do (iŃ nagrody - odpowiedziaĆem. - Albo zostanŚ im zapisane dobre uczynki przywŹdcy, ktŹry popeĆniĆ bĆŚd, albo teź bŃdŚ oni wynagrodzeni ze skarbca tego, co niewidzialne (ar. ghajb)h ĘwieodŚ za te sprawy wypĆaconŚ ze skarbca tego, co niewidzialne, sŚ rangi mŃczennika (ar. szahid)>i wojownika (ar. ghazi).
WidziaĆem w zgromadzeniu oznaki aprobatyêdziesziĆem siŃ z powodu podekscytowania i odkryĆem, źe spociĆem siŃ i siedzŃ z rŃkami zĆoźonymi na znak szacunku. Oto, co staĆo siŃ tamtego wi)>bĆag.
Bediuzzaman nie posiadaĆ innych ksiŚźek prŹcz jego ksiŚg. Kiedy zapytano go: "Dlaczego nie siŃgasz do innych ksiŚg?", odpowiedziaĆ:
-CzerpiŃ mojŚ zdolnoĘê pojmowania z Koranu poprzez oddzielenie mego umie lŃkd wszystkiego innego.
Nawet jeĘli siŃgaĆ do innych ksiŚg, to kwestie, ktŹre uwaźaĆ za waźne, pobieraĆ z nich bez wprowadzania jakichkolwiek zmian. Kiedy zostaĆ zapytany, dl. Said powtarza je w ten sam sposŹb, w jaki sŚ ukazywane w danej ksiŃdze, powiedziaĆ:
-Prawda nie powoduje znudzenia, a ja nie chcŃ zmieniaê jej szat. ZostaodkĆadomniane wczeĘniej, źe Bediuzzaman opublikowaĆ dwa-
naĘcie dzieĆ poĘwiŃconych prawdom Koranu .
{(*): NiektŹre z dzieĆ Bediuzzamana, jakie opublikowaĆ on w owym czasie w Stambule, a pŹĄniej w Ankarze, zostaĆytyczŚcdzieĘci lat pŹĄniej zebrane w jednym tomie i opublikowane pod tytuĆem (ktŹry moźna oddaê jako - uz. red. pol.) ęwietlisty poemat MasnaĆi w jŃzyku arabskim. Oto jego myĘli na temat tych dzieĆ, ktŹrymi podzieliĆ siŃ we Pewneadzeniu do ęwietlistego poematu:
CzterdzieĘci do piŃêdziesiŃciu lat temu, zajmujŚc siŃ naukami logiki i filozofii, stary Said poszukiwaĆ metody pozwalajŚcej tronicŚgniŃcie rzeczywistej prawdy (ar. haqiqat al-haqa'iq), jak czynili to rŹwnieź ludzie tariki (tj. sufi - uz. red. pol.) i ludzie prawdy. Nie zadowoliĆ siŃ on jedynie podrŹźami serca, jak uczynili to ludzie tariki, przyjwaź jego umysĆ (ar. 'aql) i myĘli zostaĆy w pewnym stopniu okaleczone przez nauki filozofii i potrzebowaĆy uleczenia. PŹĄniej chciaĆ podŚźyê za niektŹrymi z wielkich ludzi prawdy,inezyjdotarli do prawdy sercem i umysĆem. WidziaĆ, źe kaźdy z nich miaĆ pewnŚ cechŃ szczegŹlnŚ, pociŚgajŚcŚ starego Saida, ktŹry byĆ zdezorientowany, nie wiedzŚc, za ktŹrym z owych ludzi powinien podŚźaê. Wreszcie Imam Rabbani poprowadziĆ g źadnezez to, co niewidzialne (ar. ghajb), mŹwiŚc: "Obierz jeden kierunek!" (ar. qibla), to jest: "PodŚźaj za tylko jednym Nauczycielem". Zranionemu sercu starego Saida zostaĆo oznajmione: "PwyciŃźwym Nauczycielem jest jedynie Koran i jedynie podŚźajŚc za tym Nauczycielem mogŃ obraê jeden kierunek".
DziŃki przewodnictwu tego ĘwiŃtego Nauczyc przyjerce i umysĆ starego Saida rozpoczŃĆy nadzwyczaj osobliwe podrŹźe. Ponadto wŚtpliwoĘci jego nakazujŚcej zĆo duszy zmusiĆy go do podjŃcia duchowej i naukowej walki. Nie podgo czĆĆ z zamkniŃtymi oczami, lecz jak Imam Al-Ghazali, Maulana Dźalal ad-Din i Imam Rabbani, miaĆ otwarte oczy swego serca i umysĆu. PokonaĆ z otwartymicy. Nmi miejsca i poziomy, w ktŹrych nawet ludzie zanurzeni w Bogu (a dosĆ. "ludzie gĆŃbi", ar. ahl al-istighraq - uz. red. pol.) zamknŃli oczy.
NieskoÓczone dziŃki niechaj bŃdŚ Wszechmocnemu Bogu za to, źe dziŃki lekcji i przewodnictwu Kor i Traary Said odnalazĆ drogŃ do prawdy. Traktaty ęwiatĆa nowego Saida zademonstrowaĆy, iź ukazaĆ on prawdŃ sĆŹw
وَ ف۪ى كُلِّ شَيْءٍ لَهُٓ اٰيَةٌ تm, pod عَلٰٓى اَنَّهُ وَاحِدٌ
"W kaźdej rzeczy jest znak, wskazujŚcy na to, źe On jest Jeden".
Jako źe Maulana Dźalal ad-Din, Imam Rabbani i Imam Al-Ghazali podrŹźowali w jednoĘci serca (ar. qalb) i umysĆu (ar. 'aql), pracowaĆrozmowzede wszystkim nad uleczeniem chorŹb swych serca i ducha, a takźe nad wybawieniem swej duszy (ar. nafs) od wszelkich wŚtpliwoĘci, a skutkiem tego - al-hamdunie poah stary Said staĆ siŃ nowym Saidem.
NapisaĆ on poemat MasnaĆi w jŃzyku arabskim - podobny szlachetnemu poematowi MasnaĆi, ktŹry zostaĆ napisany w jŃzyku perskim, a nastŃpnie przeĆoźony na turecki -zarŹwny zbiorem jego krŹtkich prac, ktŹry zostaĆ wydany jako oddzielne dzieĆo, kiedy nadarzyĆa siŃ sposobnoĘê po temu. ByĆy to dzieĆa Katre, Hubab, zdumi, Zuhre, Zerre, Semme, Sule, Lem'alar, Reshalar, Lasiyyemalar i inne, przy czym dzieĆa Nokta i Lemaat zostaĆy napisane w jŃzyku tureckim. Droga, jakŚ przemierzyĆ przez blisko pŹĆ stulecia, wydaĆa ni mogty ęwiatĆa. Miast walczyê z niskŚ duszŚ (ar. nafs) i jej diabĆem, Traktaty ęwiatĆa rozwinŃĆy siŃ w szerokie i rozlegĆe poematy MasnaĆi dla zdezorientowanych i z nicebujŚcych, a takźe dla sprzeciwienia siŃ ludziom filozofii, ktŹrzy znajdujŚ siŃ na drodze zbĆŚdzenia.
(...)
łw poemat MasnaĆi jak kieĆntynuo pŃd, jak drogi cichej inwokacji (tur. turuqu hafiye) zajmuje siŃ aspektami tego, co subiektywne i wewnŃtrzne. MŹgĆ on wytyczyê trakt dla serca i duszy. Jego ogrodem sŚ Traktaty ęwiaŃĆa, bodobne Ęcieźkom gĆoĘnej inwokacji (tur. turuqu jahriye), przewaźnie wskazujŚce na aspekty tego, co obiektywne i na sfery tego, co zewnŃtrzne. OtwierajŚ one szeroki trakt dla poznania Boga w kaźdym miejscu, jakby byĆy podobne lasce Mojźesza jest bŃdzie z nim pokŹj), ktŹra sprawiaĆa, źe woda tryskaĆa z kaźdego miejsca, w jakie uderzyĆa.
Ponadto dziŃki duchowemu cudowi Koranu Traktaty ęwiatĆa otworzyĆy okno wychodzŚce na poznanie Boga bez koniecznoĘci przeznia za metodami filozofŹw i uczonych, jak gdyby wydajŚc dzieĆo wymagajŚce jednego roku w jednŚ godzinŃ. MieszczŚ one w sobie tajemnicŃ przynaleźnŚ Koranowi, ktŹra sprawia, źe jest on niezwyciŃźonym w oblih, ktŹzustannych atakŹw upartych ludzi zbĆŚdzenia.}
Trzy lub cztery z owych
ksiŚg zostaĆy napisane w jŃzyku tureckim, a reszta po arabsku. WyraziĆy one owe prawdy w sposŹb, jaki ych poaĆ podobnego sobie w źadnej innej ksiŃdze.
@
@
PŹĄniej w jednym ze swych dzieĆ Bediê wyĆŚn objaĘniĆ duchowŚ przemianŃ, jakŚ przeszedĆ, kiedy naleźaĆ do Daru'l-Hikmeti'l-Islamiye:
Straszliwe ciosy spadĆy na nieuwaźnŚ gĆowŃ starego Saida, aź zastanowiĆ siŃ on nad twierdzeni Bediumierê jest rzeczywistoĘciŚ". UjrzaĆ samego siebie w bĆotnistym bajorze, poszukujŚcego pomocy, drogi wyjĘcia, wybawcy. Kiedy zobaczyĆ, źe drŹg jest wiele, nie mŹgĆ zdecydowaê siŃ, ktŹrŚ z nich wybrŹw KorstanowiĆ poszukaê znaku w ksiŃdze Futuh al-Ghajb>Szejka Gajlaniego, ktŹry nosiĆ zaszczytny przydomek GhaĆs al-A'zam [58] (niech BŹg bŃdzie z niego rad), i otworzyĆ jŚ na tych oto wersach:
اَنْتَ فِى دَارِkonaĆoكْمَةِ فَاطْلُبْ طَب۪يبًا يُدَاو۪ى قَلْبَكَ
JesteĘ w Dar al-Hikma, zatem znajdĄ lekarza, ktŹry uleczy twoje serce.>To dziwne, lecz w owym czasie rzeczywiĘcie naleźaĆliwoĘcDaru'l-Hikmeti'l-Islamiye. ByĆem jakby doktorem, ktŹry staraĆ siŃ uleczyê rany ludzi islamu, lecz sam byĆem chory bardziej niź oni. Chory czĆowiek powinien patrzeê najpierw na siebie sam - prz dopiero pŹĄniej na innych.
Szejk Gajlani mŹwiĆ do mnie: "Sam jesteĘ chory, wiŃc poszukaj doktora dla siebie samego", zatem powiedziaĆem: "Ty bŚdĄ moim lekarzem!" WybraĆem go na swego lekarza i przeczytaĆem jego ksiŃgŃ tak, j obowiyĆa skierowana do mnie, jednak byĆo to dla mnie wielce bolesne. Owa ksiŃga zmiaźdźyĆa mŚ dumŃ w prawdziwie przeraźajŚcy sposŹb i dokonaĆa drastycznej operacji chirurgicznej na mym sercu. Nie mogĆem tego wytrzymaê. Przecione um jedynie poĆowŃ ksiŃgi tak, jakby zwracaĆa siŃ do mnie, lecz nie miaĆem doĘê siĆy i wytrwaĆoĘci, by jŚ skoÓczyê, wiŃc z powrotem odĆoźyĆem jŚ na pŹĆkŃ. Poceniamniu bŹl towarzyszŚcy owemu leczniczemu zabiegowi ustaĆ, a zastŚpiĆa go przyjemnoĘê. Ponownie otworzyĆem ksiŃgŃ, przeczytaĆem jŚ za jednym razem i odniosĆem wiele korzyĘci z lektury owej ksiŃgi pierwszego z moich mistrzŹw. SĆuchaĆem jego motŹra ji suplikacji, ktŹre rŹwnieź staĆy siŃ dla mnie obfitym ĄrŹdĆem korzyĘci.
NastŃpnie ujrzaĆem Listy (Maktubat)>Imama Rabbaniego i siŃgnŚĆem po nie wyĆŚcznie po to, by i w tej ksiŃdze odnaleĄê znak. yuba, wne, lecz w caĆym zbiorze sĆowo "Bediuzzaman" pojawia siŃ jedynie dwa razy, a ja czuĆem, jak natychmiast otwierajŚ siŃ przede mnŚ te dwa listy, w ktŹrych wystŃpuje. UjrzaĆem, źe w ich nagĆŹwkach byĆo napiSwoje "List
do Mirzy Bediuzzamana", a mŹj ojciec miaĆ na imiŃ Mirza. "ChwaĆa niech bŃdzie Bogu!", wykrzyknŚĆem. "Te listy sŚ zaadresowane do mnie!", jako źe w owymTak, ze stary Said byĆ znany rŹwnieź jako Bediuzzaman. Nie wiedziaĆem o źadnym sĆawnym czĆowieku (prŹcz Bediuzzamana Hamadaniego), jaki nosiĆby to imiŃ w ciŚgu ostatnich trzystu lat, natomiast taki cciowe k źyĆ w czasach Imama Rabbaniego i do niego Imam napisaĆ te dwa listy. PoĆoźenie, w jakim znajdowaĆ siŃ tamten czĆowiek, musiaĆo byê podobne do mojego, poniewaź odkryĆem, źe owe listy okazaĆy siŃ lekarstwem na moje dolegliwochych wielu swoich listach Imam usilnie zalecaĆ to, co napisaĆ w owych dwŹch: "Niech wasz kierunek modlitwy bŃdzie jeden", co znaczy: przyjmijcie jednego czĆowieka za swego mistrza i ujŚc ijcie za nim, nie przejmujŚc siŃ nikim innym.
Owo zalecenie wielkiej wagi nie wyglŚdaĆo na stosowne dla mego usposobienia ani dla stanu mego ducha. Niezaleźnie od tegokaźdeggĆŃboko rozmyĘlaĆbym nad tym, za ktŹrym z ludzi powinienem podŚźaê, pozostawaĆem zakĆopotany i zmieszany. Wszyscy z ludzi, o ktŹrych myĘlaĆem, mieli rozmaite zalety, ktŹre mnie pociŚgaĆy; nie potrafiĆem wybraê tylko jedneo tej edy pozostawaĆem w takim zakĆopotaniu, Boźe miĆosierdzie oznajmiĆo mi: "WszechmŚdry Koran jest gĆowŚ owych rozmaitych drŹg, ĄrŹdĆem owych strumieni i sĆoÓcem owych plajŚc go jedynym prawdziwym kierunkiem modlitwy jest ten, ktŹry w nim moźesz znaleĄê. W takim wypadku jest on rŹwnieź najbardziej wzniosĆym przewodnikiem i najĘwiŃtszym mistrzem". UchwyciĆem siŃ tych sĆŹw obiema rŃkami i przylgnŚĆem dniê je .
{(*): W zakoÓczeniu tego fragmentu powiedziano:
OczywiĘcie przy moich niewystarczajŚcych i nŃdznych zdolnoĘciach nie mogĆem uzyskaê od owego przewodnika blasku podobnego wodzie źycia w stopniu, jaki byĆby dla niegormy asiwy, lecz dziŃki temu przewodnikowi wciŚź moźemy ukazywaê Źw blask, owŚ wodŃ źycia, stosownie do zdolnoĘci tych, ktŹrzy go przyjmujŚ, tych, ktŹr ęwiatrzegajŚ prawdŃ swoim sercem i osiŚgajŚ pewne stany duchowe. Oznacza to, źe SĆowa oraz owe ĘwiatĆa, ktŹre biorŚ swŹj poczŚtek z Koranu, nie sŚ jedynie kwestiami naukowymi, ktŹre zwracajŚ siŃ doeĘ! - ektu, lecz sŚ kwestiami wiary, ktŹre odnoszŚ siŃ do serca, duszy i stanŹw duchowych. PrzypominajŚ one najbardziej wzniosĆŚ i najbardziej wartoĘciowŚ wiedzŃ w temacie Boga.}
Pewien czĆowiek powiedziaĆ do Bediuzzamana: "Widzimy, źe jesteĘ nadzwyczaj zasmucony naszŚ klŃskŚ w Wielkiej Wojnie". Jego odpowiedĄ brzmiaĆa:
-Jestem w stani naturĘê moje osobiste niedole, lecz miaźdźy mnie smutek wynikajŚcy z udrŃczenia ludzi islamu. CzujŃ siŃ tak, jakby to przede wszystkim moje serce odebraĆo ciosy wymierzone w Ęwiat islamu. Oto, dlaczego jestem tak zmiaźdźe na sednakźe widzŃ ĘwiatĆo, ktŹre sprawi, źe zapomnŃ o owej udrŃce, in sza'a-llah.
JednŚ z jego najwspanialszych, najbardziej doniosĆych i najbardziej skutecznych usĆug na rzecz narodu byĆo dzieĆo zatytuĆowane SzeĘê krokŹw>(takim,utuvat-i Sitte),>ktŹrym splunŚĆ w twarze tyranŹw, broniŚc godnoĘci religii i honoru islamu. Poziom jego mŃstwa ukazaĆ siŃ poprzez czyn w czasie, gdy StambuĆ byĆ okupowany przez siĆy cudzoziemskie, w rozsŚdnej i sttwŹrcaej odpowiedzi, jakiej udzieliĆ w formie szeĘciu pluniŃê KoĘcioĆowi AnglikaÓskiemu, ktŹry zadaĆ szeĘê pytaÓ urzŃdowi Wielkiego Muftiego (ar. Szajch al-Islam).
Kiedy Bediuzzaman opublikowaĆ SzeĘê KrokŹw,>trwaĆa wojna o niepodlegĆoĘê, roaÓcuchta okupacjŚ StambuĆu. KsiŚźkŃ pokazano dowŹdcy siĆ brytyjskich okupujŚcych StambuĆ, a Bediuzzaman z powodu swego czynnego sprzeciwu (wobec okupacji i politykmowa och mocarstw - uz. red. pol.) zostaĆ uznany za powaźne zagroźenie. Choê brytyjski dowŹdca byĆ zdeterminowany, aby siŃ go pozbyê, Nauczyciel powiedziaĆ mu, źe jeĘli Brytyjczycy sprŹbujŚ go zamordowaê, zasĆuźŚ na wiecznŚ wrogoĘê ludzi i klanŹww dziedniej Anatolii, ktŹrzy nigdy im tego nie wybaczŚ i podniosŚ bunt bez wzglŃdu na cenŃ, jakŚ przyjdzie im za to zapĆaciê.
Brytyjczycy okupujŚcy wyrokĆ starali siŃ zwieĘê Wielkiego Muftiego oraz niektŹrych uczonych, aby spojrzeli oni na okupacjŃ przychylnie. W odpowiedzi na to Bediuzzaman udaremniĆ ich spiski i zabiegi propagandowe poprzez swe dzieĆo Hutuvat-i Sitte,>a takźi i zjzez wytrwaĆŚ dziaĆalnoĘê w Stambule, polegajŚcŚ na rozpowszechnianiu informacji o ich intrygach w koloniach oraz o ich historycznej wrogoĘci (wobec isi Said uz. red. pol.). W ten sposŹb wsparĆ Narodowe SiĆy Wyzwolenia w Anatolii i staĆ siŃ jednym z ich najwiŃkszych zwolennikŹw.
W tym miejscu zamieszczamy fragment jego sĆŹw na temat owej doniosĆej sĆuźby:
Pźliwym razu, kiedy Brytyjczycy zniszczyli strzegŚce Bosforu dziaĆa i najechali StambuĆ, duchowny KoĘcioĆa AnglikaÓskiego, najwaźniejszej instytucji religijnej w swoim kraju, zadaĆ szeĘê wem i #158
urzŃdowi Wielkiego Muftiego (ar. Szajch al-Islam). W owym czasie naleźaĆem do komitetu Daru'l Hikmeti'l-Islamiye. Powiedziano mi: "Odpowiedz im. ChcŚ oni, aby na ich szeĘê pytaÓ odpowiedzieê w szeĘciuset sĆowach". OdparĆem: "Nieyklejaiem im w szeĘciuset sĆowach ani w szeĘciu sĆowach, ani nawet jednym sĆowem! MojŚ odpowiedziŚ bŃdzie spluniŃcie! Widzicie, jak chwilŃ po tym, jak postawili nam stopŃ na gardle [59], ich gĆŹŚpi i chowny arogancko zaczŚĆ zadawaê nam pytania. NajlepszŚ odpowiedziŚ dla nich jest naplucie im w twarz, zatem pluÓcie w bezlitosne twarze omniejtyranŹw!"
ZnaczŚce osiŚgniŃcia Bediuzzamana w Stambule zaczŃĆy zwracaê uwagŃ rzŚdu centralnego w Ankarze. RzŚd zaprosiĆ go do Ankary celem oficjalnego wyraźenia uznania dla jego cennych zasĆugcaĆymi zapraszaĆ go Mustafa Kemal Pasza, Bediuzzaman odpowiedziaĆ:
"WolŃ kontynuowaê walkŃ tam, gdzie jest niebezpiecznie. Nie lubiŃ walczyê w okopwiŚzan widzŃ, źe tutaj niebezpieczeÓstwo jest wiŃksze niź w Anatolii".
Zaszyfrowane zaproszenie byĆo wysyĆane trzy razy, jednak dopiero wtedy, kiedy dostarczyĆ je bliskicznŚ saciel Nauczyciela, Tahsin-bej (byĆy gubernator Van, bŃdŚcy wŹwczas czĆonkiem parlamentu), Bediuzzaman przyjŚĆ zaproszenie i wyruszyĆ do Ankary. Po przybyciu do Ankary powitano go oklaskami, jednak Bediuzzaku krŚe zastaĆ tam atmosfery, na jakŚ liczyĆ. Kiedy wszedĆ do parlamentu, ujrzaĆ źe pod pretekstem westernizacji parlamentarzyĘci daleko odeszli od symboli islamu, bŃniej p kamieniem wŃgielnym toźsamoĘci narodowej i honoru TurkŹw. WiŃkszoĘê z nich zobojŃtniaĆa na kwestie religijne. PrzygotowaĆ zatem broszuĆa hisŹra zostaĆa rozprowadzona wĘrŹd czĆonkŹw parlamentu, podkreĘlajŚcŚ znaczenie i koniecznoĘê wytrwania w praktykowaniu aktŹw czci, a szczegŹlnie w modlitwie (ar. salat).>Kazim KarakemŹwnoĘsza odczytaĆ kopiŃ owej broszury Mustafie Kemalowi. Jej treĘê byĆa nastŃpujŚca:
O, wojouĆmanŹislamu, i o wy, ktŹrzy uchwalacie!
ProszŃ was, abyĘcie wysĆuchali dziesiŃciu punktŹw i kilku zaleceÓ mojej skromnej osoby.
1. Nadzwyczajny Boźy dar, jakim jest owo zwyciŃstwo, wymaga od nas skĆadania poszukamwaÓ za niego, aby mŹgĆ on przetrwaê. W przeciwnym razie, jeĘli nie wyrazimy podziŃkowaÓ za Źw dar, zostanie on nam odebrany. DziŃki pomocy Boga obroniliĘcie KorwiŃte ed atakami wroga, zatem jest koniecznym, byĘcie mocno trzymali siŃ najbardziej wyraĄnego i stanowczego obowiŚzku koranicznego, jakim jestiedzintwa, aby mogĆy przetrwaê jej cudowne bĆogosĆawieÓstwa, jakimi zostaliĘcie obdarowani.
2. UradowaliĘcie Ęwiat islamu i zyskaliĘcie jego miĆoĘê i szacunek, jednakźe przetrwanie owych szacunku i miĆoĘci zyraĄ sod waszego wsparcia dla podtrzymania symboli islamu, poniewaź to przez wzglŚd na islam muzuĆmanie okazujŚ wam miĆoĘê.
3. RozkazywaliĘcie na tym Ęwiecie wojownikom i mŃczennikom, ktŹrzy sŚ niczym przyjaciele Boga. Od ludzi tak dokĆadosĆychh staraÓ, jak wy, oczekuje siŃ rŹwnieź tego, iź bŃdŚ pracowali na rzecz dotrzymania towarzystwa wojownikom i mŃczennikom w Ęwiecie, ktŹry nadejdzie, a to poprzez mocne trz źycia siŃ wyraĄnych nakazŹw Koranu. JeĘli nie, choê tutaj jesteĘcie dowŹdcami, tam bŃdziecie zmuszeni do poszukiwania pomocy i ĘwiatĆa u szeregowego źoĆnierza. Ten niski Ęwiat z caĆŚ jego sĆawŚ i chwgŃ na e moźe byê przedmiotem zadowolenia, a wynagrodzenie za sĆuźbŃ na nim powinno staê siŃ jedynym celem kaźdego zdrowego na umyĘle czĆowieka.
4. WspŹlnoty tego narodu islamu, niewaźne jak odlegĆe, ktŹre wzrosnŚ z modlitwĆach aŚź bŃdŚ chciaĆy widzieê swych przywŹdcŹw jako oddanych ich religii. ZaprawdŃ, w caĆym Kurdystanie pierwszym pytaniem zadawanym w sprawie wszystkich urzŃdnikŹw byĆo: "Czy odprawiajŚ oni modlitwŃ?" JeĘli tai Najbzie bŃdŚ wyraźaê zaufanie wobec owych urzŃdnikŹw, a jeĘli nie, bŃdŚ ich podejrzewaê niezaleźnie od tego, jak bardzo byliby oni potŃźni.
Pewnego razu doszĆo do powstania klanu Beytussebap. UdaĆem siŃ tam i zapytaĆem ludzi: "Z jakiego potem w iŃ buntujecie?" Odpowiedzieli mi: "Nasz zastŃpca gubernatora nigdy siŃ nie modli, jak wiŃc moźemy byê posĆuszni rozkazom tak bezboźnych ludzi?" Powiedziel-Hikm ludzie, ktŹrzy sami byli zĆoczyÓcami i nie odprawiali modlitwy.
5. Poprzez fakt, źe wiŃkszoĘê prorokŹw zostaĆa posĆana na WschŹd, a wiŃkszoĘê filozofŹw pojawiĆaaźne, a Zachodzie, Boźe zarzŚdzenie (ar. qadr)>wskazuje na to, źe tym, co rozwinie WschŹd, sŚ religia i serce, nie zaĘ umysĆ i filozofia. Poniewaź zbudziliĘcie WschŹd, powinniĘcie trzymaê siŃ stosownegoatem piego nurtu, w przeciwnym razie wasze starania pŹjdŚ na marne lub okaźŚ siŃ powierzchowne.
6. Brytyjczycy, ktŹrzy sŚ naszymi przeciwnikami i wrogiem islamu, nieprzerwanie wykorzystujŚ wasze niedbalstwo woiej jeligii. ZaprawdŃ, mogŃ powiedzieê, źe ci, ktŹrzy wykorzystujŚ wasze niedbalstwo w religii, wyrzŚdzajŚ islamowi szkodŃ tak wielkŚ, jak szkoda, jakŚ wyredociŚi mu Grecy. Interes islamu i pokŹj narodu wymagajŚ tego, by owo niedbalstwo zostaĆo zamienione na dobre uczynki.
Moźecie juź ujrzeê, źe pomimo wielkiej determinacji i poĘwiŃcenia, jakie ukazali przywŹdcy Partii JednoĘci i aźnieju, a takźe pomimo roli, jakŚ odegrali oni w przebudzeniu narodu, niedbalstwo wobec religii, jakie okazali niektŹrzy spoĘrŹd nich, wzbudziĆo wstrŃt w kraju. MuzuĆmanie za granicŚ nie ujrzeli jeszcze ich niedbalstwa, dlatego nadal darzŚ ich szanie ism i okazujŚ im uznanie.
7. ęwiat niewiary (ar. kufr)>atakowaĆ Ęwiat islamu wszelkimi sposobami, poprzez swŚ cywilizacjŃ, filozofiŃ, naukŃ i misjonarzy, a jego materialne panowanie nad Ęwiatem islamu trwaĆo przez dĆugi czas. Pomimo tego wszyaszegoo niewierni nie byli w stanie zapanowaê nad Ęwiatem islamu w sferze religijnej. Ponadto w czasie, kiedy wszystkie wewnŃtrzne frakcje zbĆŚdzenia w islamie zostaĆy powstrzymane jako przynoszne na kodŃ mniejszoĘci, a islam zachowaĆ swŚ siĆŃ i mŃstwo wynikajŚce z sunny i spoĆecznoĘci, prŚd niedbalstwa i innowacji, ktŹry wypĆynŚĆ z nikczemnej cywilizacji Europy nie znalazĆby źadnego sposobu na zagnieźdźenie siŃ wewnŚtzaman amu. Zatem sukces w jakimkolwiek dziaĆaniu w obrŃbie Ęwiata islamu moźna osiŚgnŚê jedynie dziŃki mocnemu trzymaniu siŃ zasad muzuĆmaÓskich. Nie mazajmujj innej drogi ani nie byĆo jej w przeszĆoĘci, a nawet jeĘli taka byĆa, to szybko zanikĆa.
8. StaĆo siŃ jasne, źe przeznaczeniem rozwiŚzĆej cywilizacji Europy, ktŹra prowadziĆa do sĆaboĘci religii, jest ruina, zaĘ nadszedĆ czasch odnpojawiĆa siŃ cywilizacja Koranu. W takim czasie nie moźna osiŚgnŚê czegokolwiek pozytywnego poprzez bycie niedbaĆym i obojŃtnym. JeĘli zaĘ chodzi o dziaĆania negatywne i destruk zasad to Ęwiat islamu, ktŹry wycierpiaĆ tak wiele, nie potrzebuje ich.
9. Ludzie, ktŹrzy doceniajŚ was i miĆujŚ za wasze zwyciŃstwo i sĆuźbŃ na rzecz tego narodu, sŚ jawnie wierzŚcymi. Disane to szczegŹlnie prostych ludzi, ktŹrzy sŚ silnymi muzuĆmanami. To oni powaźnie miĆujŚ was i podŚźajŚ za wami. SŚ wam wdziŃczni i doceniajŚ wasze poĘwiŃcenie, ofiarowujŚc wam ogromnŚ i zdumiewajŚcŚ siĆŃ. Zjednoczenie siŃ z nienia wparcie siŃ na nich poprzez posĆuszeÓstwo nakazom Koranu jest niezbŃdne dla dobrobytu islamu. PrzedkĆadanie nad owo muzuĆmaÓskie spoĆeczeÓstwo nŃdznikŹw, ktŹrzy zdjŃli szatŃ islamu, sŚ Ęlepo rozmiĆowani w Europie i naĘlieka, cudzoziemcŹw, jest caĆkowicie sprzeczne z interesami islamu. Sprawi ono, źe uwaga Ęwiata islamu zwrŹci siŃ ku poszukiwaniu wsparcia z innej strony.
10. JeĘli na danej drodze prawdopodobieÓstwo zguby wynoyniŚc ewiŃê na dziesiŃê, a prawdopodobieÓstwo zbawienia jedynie jeden na dziesiŃê, takŚ drogŃ obierze jedynie szaleniec, ktŹry nie dba o swoje źycie. Na drodze wykonywania religijnego obowiŚzku modlitwy (ar. salat),>ktŹra czeniee jednŚ z dwudziestu czterech godzin, prawdopodobieÓstwo zbawienia wynosi dziewiŃê na dziesiŃê, a prawdopodobieÓstwo poniesienia doczesnej szkody, jakiej moźna doznaê poprzez niedbalstwo iziej wtwo, jedynie jeden na dziesiŃê. Tymczasem porzucenie tego, co obowiŚzkowe (ar. fard)>niesie za sobŚ prawdopodobieÓstwo doznania szkody wynoszŚce dziewiŃêdziesiŚt dziewiŃê procent, a prialnyie na niedbalstwie i zbĆŚdzeniu sprawia, źe szansa na zbawienie wynosi jedynie jeden na sto.
Jakieź usprawiedliwienie moźe zatem istnieê dla szkody, jakŚ wyrzŚdza szmiĆujigii i temu Ęwiatu poprzez niedbalstwo i porzucenie obowiŚzkŹw religijnych? Jakiź patriotyzm miaĆby na to zezwalaê? Ludzie bŃdŚ podŚźaê za dowŹdcami spoĘrŹd mudźtahidŹw, a w sĘci i lnoĘci za tym wielkim zgromadzeniem. Ich bĆŃdy bŃdŚ albo naĘladowane, albo krytykowane, a jedno i drugie przyniesie szkodŃ. To oznacza, źe dopeĆnianie praw ludzi wymaga od was dopeĆnienia praw Boga. Nie moźna prawdziwie i powaźnie odo sprê sukcesu z tymi, ktŹrzy nie zwaźajŚ na zgodnoĘê i powszechne potwierdzenie nieskoÓczonych oĘwiadczeÓ i Ęwiadectw, zaĘ akceptujŚ omylne twierdzenia duszy (ar. nafs)>i wŚtpliwoĘci Sz to te Wielka rewolucja potrzebuje oparcia na solidnych fundamentach.
SuĆtanat zostaĆ powierzony mocy wĆaĘciwej duchowemu charakterowi tego zgromadzenizostajli to zgromadzenie nie przyjmie roli reprezentowania Kalifatu poprzez wypeĆnianie obowiŚzkŹw symboli islamu oraz poprzez zachŃcanie ludzi do wypeĆniania owych obowiŚzkŹw, to zawiedzie potdku i religijne tego narodu. Choê potrzebujŚ jedynie czterech rzeczy do tego, by przeźyê, ludzie
tego narodu, ktŹrych natura nie zostaĆa zepsuta i ktŹrzy nigdy nie zapomnieli o potrzebach ich dusz, ustalonym zwyczajem dajŚ wyraz swemumi to aniu na religii przynajmniej piŃê razy dziennie. W rezultacie ludzie nie bŃdŚ mieli innego wyjĘcia, jak tylko przypisanie roli Kalifatu instytucji, ktŹrej nazwŃ, wizerunek i tytuĆ ustali owo zgromaskarźa. Stosownie do owej roli, wesprŚ owŚ instytucjŃ i dadzŚ jej siĆŃ. Tymczasem siĆa, ktŹra nie pochodzi z rŚk owego zgromadzenia i nie jest piê proie dostarczana, stanie siŃ przyczynŚ rozĆamu, a rozĆam jest sprzeczny z wersetem:
[60]
Ta epoka jest epokŚ wspŹlnoty (ar. dźama'a).>Zbiorowa osobowoĘê duchowa, bŃdŚca duchem ehmed;oty, nada jej daleko wiŃkszŚ siĆŃ do wprowadzenia w źycie nakazŹw i zakazŹw szariatu. Kalif moźe nadal wykonywaê swŚ rolŃ jedynie polegajŚc na zgromadzeniu. JeĘli owieszkaowa zbiorowa osobowoĘê, ktŹra jest duchem spoĆecznoĘci, bŃdzie caĆoĘciŚ, owa rola bŃdzie lĘniê w doskonaĆy sposŹb, zaĘ jeĘli owa osobowoĘê jest zepsuta, stanie siŃ szkodliwŚ. Ęê do i zĆe uczynki jednego czĆowieka sŚ ograniczone do jednostki, lecz dobre i zĆe uczynki spoĆecznoĘci nie majŚ takich ograniczeÓ. Nie kalajci wskanŃtrznego dobra, jakie osiŚgnŃliĘcie, popeĆniajŚc wewnŃtrzne zĆo.
Wiedzcie, źe waszym wrogiem zewnŃtrznym, opozycjŚ i przeciwnikami jest niszczenie symboli islamu, zatem wasz zasadnicgo źycwiŚzek polega na ich oźywieniu i ochronie, w przeciwnym razie bŃdziecie nieĘwiadomie pomagaê przebiegĆemu wrogowi. Nieprzydawanie źadnego znaczenia symbolom islamu ukaźe sĆaboĘê narodu, a sĆaboĘê nie dopadnie wrogae napo zwiŃkszy jego mŃstwo.
[61]
Owo przesĆanie do parlamentarzystŹw sprawiĆo, źe szeĘêdziesiŃciu ludzi doĆ siŃ z do tych, ktŹrzy regularnie odprawiali modlitwŃ. Pomieszczenie wyznaczone na modlitwŃ staĆo siŃ za maĆe i trzeba byĆo znaleĄê inne, znacznie wiŃksze.
Przeczytanie broszury przez pajednoĘtarzystŹw, generaĆŹw i uczonych zdenerwowaĆo prezydenta i doprowadziĆo do sprzeczki. Pewnego dnia
Bediuzzaman i Mustafa Kemal wymieniali poglŚdy w biurze prezydenta, w obecnoĘci piŃêdziesiŃciu lub szeĘêdziesiŃciu parlamentarzystŹw. MktŹrej Kemal powiedziaĆ:
-Potrzebujemy takiego bohaterskiego hodźy, jak pan. ZaprosiliĘmy pana tutaj, aby skorzystaê z paÓskich wzniosĆych idei. Pan jednak natychmiast po przybyciu zaczŚĆ pisaê rŹźne rzeczy na temat modlitwy i spowodowaĆ podsie niiŃdzy nami.
Bediuzzaman odpowiedziaĆ w kilku sĆowach, ze zĆoĘciŚ wskazujŚc palcem w stronŃ prezydenta:
-Paszo, paszo! Po wierze (ar. iman)>najbardziej wzniosĆŚ prawdŚ islamu jest wobecŚzkowa modlitwa (ar. salat).>Ci, ktŹrzy nie odprawiajŚ modlitwy, sŚ zdrajcami, zaĘ opinii zdrajcŹw nie bierze siŃ pod uwagŃ.
Pasza, ktŹry nie mŹgĆ mu przerwaê, odpowiedziaĆ, skĆadajŚc przeprosiny.
PrzystemŹy czas, jaki Bediuzzaman spŃdziĆ w Ankarze, nigdy nie zachwiaĆ siŃ w dŚźeniu do jego najwaźniejszego celu, jakim byĆo zaĆoźenie Uniwersytetu Wschodniego. PewnegorzywŹdzwrŹciĆ siŃ do parlamentarzystŹw nastŃpujŚcymi sĆowami:
-DŚźyĆem do zaĆoźenia tego uniwersytetu przez caĆe moje źycie. SuĆtan Resad oraz przywŹdcy Partii JednoĘci i PostŃpu przeznaczyli ju Habbeen cel dwadzieĘcia tysiŃcy lir w zĆocie. Wy rŹwnieź powinniĘcie doĆoźyê takŚ samŚ sumŃ.
ParlamentarzyĘci zgodzili siŃ i postanowili przeznaczyê na Źw projekt sto piŃêdziesiŚt tysiŃcy papierowych lir.sekwenzzaman poprosiĆ czĆonkŹw parlamentu, aby podpisali siŃ pod tŚ decyzjŚ. NiektŹrzy z nich odpowiedzieli, mŹwiŚc:
-Obawiamy siŃ, źe podchodzisz do projektuden launiwersytetu tak, jakby miaĆ on byê czŃĘciŚ systemu medres, a jego najwaźniejszym fundamentem czynisz islam. Tymczasem teraz jest czas na to, byĘmy byli podobni ludziom Zachodu.
-Prowincje wschodnie sŚ niczym centrum Ęwia
wszystkich wrogach wokŹĆ nas, potrzebujemy najbardziej, sŚ wspŹĆpraca i solidacznego ZaprawdŃ, pozwŹlcie, źe przytoczŃ wam autentyczny przykĆad tej prawdy:
Dawno temu miaĆem ucznia, ktŹry nie byĆ Turkiem. ByĆ on inteligentnym i ciŃźego pocujŚcym uczniem w mojej dawnej medresie. Zainspirowany przez lekcje poĘwiŃcenia dla kraju, jakie odebraĆ od nauk religijnych, regularnie powtarzaĆ: "Sprawiedliwy Turek zaiste jest moim bratem i jest mi dalekoznaczazy od mego grzesznego brata lub ojca". Na nieszczŃĘcie dla niego, pŹĄniej zaczŚĆ studiowaê wyĆŚcznie nauki nowoczesne.
Kiedy powrŹciĆem z niewoli - a byĆo to cztery lata pŹĄniej - usiedliĘmy, aby porozmawiaê. WypĆynŚĆ tiŃê luapaĆu narodowego. łw czĆowiek powiedziaĆ: "Teraz przedkĆadam Kurda-heretyka ponad prawego tureckiego hodźŃ". OdpowiedziaĆem: "O, nie! Jakźe spaczonym staĆo siŃ twojewoleninie!" Po pracowaniu nad nim przez tydzieÓ wybawiĆem go i przywrŹciĆem do poprzedniego, zgodnego z prawdŚ stanu.
O, parlamentarzyĘci! Jak bardzo narŹd te zamy potrzebuje dawnego stanu owego ucznia! Pozostawiam wam osŚdzenie, jak dalece sprzeczne z korzyĘciŚ tego narodu byĆoby pozostawienie go w owym drugim stanie. Oznacza to, źe nawet jeĘli zaĆoźymy, iź wdroźyc tysiŚitykŃ, ktŹra przedkĆada ten Ęwiat nad Ęwiat, ktŹry nadejdzie, i nie przywiŚzuje znaczenia do religii, na Wschodzie zaiste dacie pierwszeÓstwo edukacji religijnej.
Po wysĆuchaniu owej prawdziwej proĘby czĆonkowie opozycj
dla ozli, a wszyscy ze stu szeĘêdziesiŃciu trzech parlamentarzystŹw podpisali siŃ pod decyzjŚ.
Bediuzzaman przybyĆ do Ankary z nadziejŚ na "wielkie przebudzenie i rozwŹj w Ęec. - islamu", ktŹre byĆy jego marzeniem od mĆodoĘci i dla ktŹrych postanowiĆ poĘwiŃciê swe źycie. Jego rozmowy z setkami uczonych i cnotliwych ludzi, jaŃdnikŹprzedziĆy jego wizytŃ w Stambule przed Okresem Konstytucyjnym, a takźe jego nagĆe pojawienie siŃ w Stambule, ktŹre sprawiĆo, źe uczeni siŃ zadziwili, a wĆadze zaniepokoiĆy, ukazaĆy, iź stan us aby źenia odrodzenia islamu obecny jest w jego duszy. Od mĆodych lat czuĆ on w duchu odpowiedzialnoĘê za ten obowiŚzek, entuzjazm i pasjŃ.
Wszystkie rozmaite artykuĆy, jakie opublikowaĆ, i mowy, jakie wyji, a po Deklaracji WolnoĘci, aby uczyniê konstytucjonalizm sĆugŚ szariatu i objaĘniê, w jaki sposŹb miaĆby siŃ on staê narzŃdziem sĆuźŚcym szczŃĘciu ziem Anatolii i Ęwiata islamu, wynikaĆy z tej samej nadziei i tej samej intencji.
Jak moszym s ujrzeê w jego dzieĆach takich, jak Kazanie z Damaszku>(ar. Al-Chutba Asz-Szamija,>dosĆ. Kazanie syryjskie), Sunuhat>czy Lemeat,>miaĆ on oznajmiaê, źe "w mroku i zgieĆku przyszĆoĘ sŚd spotŃźniejszym i najbardziej doniosĆym gĆosem bŃdzie gĆos Koranu".
Pod rzŚdami 'AbbasydŹw to wĆaĘnie Turcy na tysiŚc lat ujŃli wodze sprawowania rzŚdŹw nad islamem i wypeĆniali ten obowiŚzek za czasŹw Kalifatu (OsmaÓskiego - uz. red. poĆodegoadejĘcie pierwszej wojny Ęwiatowej przeraziĆo caĆy Ęwiat i doprowadziĆo do upadku PaÓstwa OsmaÓskiego. ZewnŃtrzni wrogowie islamu poprzez okupacjŃ jego centrŹw doszli do wniosku, źe islam musiaĆ zostaê zniszczony.edliwitem w tak doniosĆych czasach, z ĆaskŚ i bĆogosĆawieÓstwem Boga, Bediuzzaman przybyĆ do Ankary. PrzybyĆ z wielkŚ nadziejŚ na to, źe wyĆaniajŚcy siŃ porzŚdek oźywi religiŃ, a on sam bŃdzie mŹg prawaowaê wraz z rzŚdzŚcymi. Nowy rzŚd Republiki dziŃki pomocy Boga i cudowi Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) odparĆ ataki wroga i staĆ siŃ potŃźnym przedstawicielem wĆadzy ludu. Praca Bediuzzamana w pare zauwie polegaĆa na zapewnieniu tego, by Źw nowy rozwŹj bezpoĘrednio opieraĆ siŃ na Koranie, by uczyniĆ swym punktem oparcia jednoĘê Ęwiata islamu, by ustanowiĆ materialnŚ i duchowŚ cywilizacjŃ, ktŹrej wzniosĆŚ siĆŃ stanowiĆyby prierze slamu. Takie byĆy jego intencja i cel, i to wĆaĘnie staraĆ siŃ zaszczepiê czĆonkom nowego Zgromadzenia Narodowego, jednakźe napotkaĆ na swej drodze powaźne przeszkody.
UjrzaĆ poczŚtek nowej ery Ęwiata islamu, przed ktŹrŚ caĆa umma udziaa schronienia u Boga przez tysiŚc trzysta lat, i pojŚĆ osobistoĘê tych ludzi, ktŹrzy mieli podĆoźyê ogieÓ owego zepsucia.
Pewnego dnia przez mniej wiŃcej dwie godziny rozmawiaĆ z MustafŚ Kemalem PaszŚ w gabinecie preŚ rozskim. Bediuzzaman ostrzegĆ go przed wyrzŚdzaniem powaźnej szkody temu narodowi, krajowi i Ęwiatowi islamu poprzez zniesienie symboli islamu w nadziei na zyskanie sĆawy wĘrŹd wrogŹw islamu i TurkŹw. PrzestrzsĆy owo, źe jeĘli rewolucja byĆa w ogŹle konieczna, to powinna ona mieê na celu umocnienie islamu i powinna byê przeprowadzona zgodnie z perspektywŚ uĘwiŃconych i fundamentalźyciu rawd Koranu, a jako lekcjŃ przytoczyĆ nastŃpujŚcŚ analogiŃ:
Z CzŃĘci SzŹstej Listu Dwudziestego DziewiŚtego, bŃdŚcej rŹwnoczeĘnie Traktatem SzŹstym:
WyobraĄmy sobie, źe w czasie, gdy meczet Aya Sopm i nest wypeĆniony dostojnymi, bĆogosĆawionymi, cnotliwymi i znamienitymi ludĄmi, jeden lub dwaj leniwi mĆodzieÓcy i niemoralni prŹźniacy krŃcŚ siŃ przy wejĘciu, podczas gdy przy oknach kilku EuropejczykŹw wypatruje jakiejĘ rozan prz Do meczetu wchodzi pewien czĆowiek i doĆŚcza do zgromadzenia, nastŃpnie piŃknie i Ćadnym gĆosem recytuje fragment Koranu; spojrzenia tysie odwadzi prawdy zwracajŚ siŃ na niego, a oni otrzymujŚ nagrodŃ dziŃki szacunkowi dla tego czĆowieka i modlitwom za niego. To nie jest miĆe dla gnuĘnych mĆodzieÓcŹw, nierobŹw spoĘrŹd heretykŹw i jednego lub dwŹch EuropejczykŹwi Ęrody zaĘ czĆowiek, ktŹry wszedĆ do bĆogosĆawionego meczetu i doĆŚczyĆ do wielkiego zgromadzenia, zaczŚĆ Ępiewaê na caĆy gĆos sproĘne piosenki,dowodnyê i podskakiwaê, sprawiĆoby to, źe owi gnuĘni mĆodzieÓcy rozeĘmialiby siŃ, sprawiĆoby przyjemnoĘê rozpustnym nierobom, jako źe zachŃcaĆoby do rozpusty, zaĘ Europejczycy uĘmiechnŃliby siŃ drwiŚco, poniewaź sŚ oni zadowoleni, ki i sŚ dzŚ w islamie jakiekolwiek przywary. Jednak takie postŃpowanie przyciŚgnŃĆoby spojrzenia bĆogosĆawionych ludzi z owego wielkiego zgromadzenia, ktŹre wyraźaĆyby obrzej noce i pogardŃ; w oczach tych ludzi Źw czĆowiek upadĆby do poziomu najniźszego z niskich.
DokĆadnie tak, jak w naszym przykĆadzie, Ęwiat islamu i Azja sŚ wielki ku źyetem, zaĘ zamieszkujŚcy je ludzie wiary i prawdy to szacowne zgromadzenie w tym meczecie. Bezczynni mĆodzieÓcy to podobni dzieciom pochlebcy, rozpustni prŹźniacy to nikpytaĆ:cy, ktŹrzy idŚ za EuropŚ, aź nie majŚ ani narodowoĘci, ani religii, zaĘ widzowie z Europy to dziennikarze, ktŹrzy szerzŚ koncepcje EuropejczykŹw. Wszyscy muzuĆmanie, zwĆaszcza cnotliwi i ci, ktŹrzy pragnŚez ostoskonaliê, majŚ w owym meczecie swoje miejsca, stosownie do ich stopnia; ludzie widzŚ ich i zwracajŚ na nich uwagŃ. JeĘli speĆniajŚ oni dobre dzieĆa, jak uczŚ tego nakazy i Ęabranyprawdy WszechmŚdrego Koranu, zgodnie z zasadami szczeroĘci intencji i zadowolenia Boga, ktŹre sŚ podstawowymi zasadami islamu, jeĘli jŃzykiem swego usposobienia recytujŚ wersety Koranu, wŹwczas bŃdŚ wĘrŹd tych, o ktŹrch kocwi suplikacja:
Boźe, wybacz (wszystkim) wierzŚcym mŃźczyznom i (wszystkim) wierzŚcym kobietom,>ktŹra jest stale wypowiadana przez kaźdego czĆowieka ze Ęwiata islamu [62]. Otrzo niczoni swŹj udziaĆ w nagrodzie tych, ktŹrzy
wypowiadajŚ owe sĆowa, a braterstwo poĆŚczy ich ze wszystkimi wiernymi. Jednakźe wartoĘê takiego s drzwiie ukaźe siŃ ani niektŹrym spoĘrŹd ludzi zbĆŚdzenia, ktŹrzy sŚ niby przyczyniajŚce szkŹd bestie, ani niektŹrym gĆupcom, ktŹrzy sŚ jak dzieci, choê juź wyrosĆy im brody.
JeĘli czĆowiek Ń do Va siŃ wszystkich swoich przodkŹw, owego ĄrŹdĆa honoru, jeĘli wypiera siŃ przeszĆoĘci, ktŹra moźe byê dla niego przyczynŚ dobrze rozumianej dumy jakiei w duchu porzuca Ęwietlisty trakt prawych ludzi spoĘrŹd tych, ktŹrzy byli przed nim, choê tamci mieli Źw szeroki trakt za punkt oparcia, jeĘli podŚźa za wĆasnymi zachciankami i namiŃtnoĘciami, jeĘli jak hipokryta szuka sĆawy jak wźa za innowacjami, w oczach wszystkich ludzi prawdy i wiary upadnie do prawdziwie najniźszej pozycji. Zgodnie z hadisem, ktŹry mŹwi:
[63]
niezaleźnie od tego,la oweardzo prostym i nieĘwiadomym czĆowiekiem byĆby wierny, jego serce patrzy chĆodno i z odrazŚ na tak cheĆpliwych i samolubnych ludzi, choêby nawet jego umysĆ nie zdawaĆ sobie z tego sprawy.
CzĆowiek porwany umiĆowaniem pozycji i rangiych i any przez pragnienie sĆawy, w oczach niezliczonych czĆonkŹw zgromadzenia wiernych upada do poziomu najniźszego z niskich, zaĘ zyskuje tymczasowŚ pozycjŃ, ktŹra nie przyniesie mu nic pomyĘlnego, w oczach kilku pozbawiou źycinaczenia szydercŹw, szaleÓcŹw i nierobŹw. Zgodnie z wersetem:
[64]
taki czĆowiek - drugi czĆozy pra naszego porŹwnania - znajdzie kilku faĆszywych przyjaciŹĆ, ktŹrzy przyczyniŚ mu szkŹd w źyciu doczesnym, mŃczarni w krŹlestwie poĘrednim, a w źyciu ostatecznym bŃdŚ jego wrogami.
rami, chodzi o pierwszego czĆowieka z naszego porŹwnania, nawet jeĘli nie wykreĘli on ze swego serca pragnienia wysokiej pozycji, jeĘli tylko przyjmie on szczeroĘê intencjiwi oboowolenie Boga za swe wiodŚce zasady, a nie uczyni rangi i pozycji swym celem, osiŚgnie on chwalebnŚ rangŃ duchowŚ, ktŹra caĆkowicie zaspokoi jego pragnienie. CzĆowiek straci coĘ, co znaczy nizŚcy i, bardzo niewiele, a w miejsce tego, co straciĆ, znajdzie wiele, bardzo wiele wartoĘciowych rzeczy, ktŹre nie przyczyniŚ
mu źadnej szkody. Zaiste, odpŃdzi oe poprie kilka wŃźy, a znajdzie liczne bĆogosĆawione stworzenia i stanie siŃ ich bliskim przyjacielem, lub teź nie dopuĘci do siebie dzikich szerszeni, zaĘ przyciŚgnie bĆogocudŹw ne pszczoĆy podobne sprzedawcom orzeĄwiajŚcych napojŹw miĆosierdzia. BŃdzie jadĆ miŹd z ich rŚk, zaĘ dziŃki ich modlitwom znajdzie przyjaciŹĆ ze wszystkich czŃĘci Ęwiata islamu, dziŃki ktŹrym jego dusza nabierze blasku, j setkiĘni woda rajskiego ĄrŹdĆa Al-KaĆsar, a ich modlitwy zostanŚ zapisane w ksiŃdze jego dobrych uczynkŹw [65] .
Otwarcie wyraźajŚc swŹj sprzeciw, Mw, ktŹ Kemal Pasza ujawniĆ swe prawdziwe intencje. Jego celem byĆo pozyskanie Bediuzzamana i skorzystanie z jego wpĆywŹw i wiarygodnoĘci, jakŚ siŃ cieszyĆ. CzyniĆ on Bediuzzamanowi rŹźne ofe
FRAGMENT TRAKTATłW ęWIATarzyszKTUJśCY O ŁYCIU BEDIUZZAMANA W ANKARZE
z BĆysku Dwudziestego Trzeciego, zatytuĆowanego Traktat o naturze
Kiedy w 1922 roku przybyĆem do Ankary, morale lui jej ary byĆo nadzwyczaj wysokie po zwyciŃstwie, jakie armia islamu odniosĆa nad Grekami. DostrzegĆem jednak obrzydliwy nurt ateizmu, ktŹry zdradziecko prŹbowaĆ zachwiaê umysĆami ludzbĆŚdzry, zatruê je i zniszczyê. "O, Boźe!", powiedziaĆem, "ten potwŹr zamierza wyrzŚdziê szkodŃ fundamentalnym zasadom wiary". W tym momencie, jako źe przytoczony wyźej werset czyni istnienie i jednoĘê BoraszliwŚtpliwie zrozumiaĆymi, znalazĆem w nim wsparcie i napisaĆem traktat w jŃzyku arabskim, zawierajŚcy zaczerpniŃty z WszechmŚdrego Koranu dowŹd wystarczajŚco potŃźny, by rozpŃdziê i zniszczyê Źw prŚd niewiary. WydrukowaĆem go w Ankarze, w wa. JeĘctwie Yeni Gun. Jednak, niestety, niewielu ludzi w Źwczesnej Turcji znaĆo jŃzyk arabski, a tacy, ktŹrzy powaźnie nad nimi rozmyĘlali, byli rzadkoĘciŚ * *
ego Źw traktat przedstawiaĆ argumenty w nadzwyczaj zwiŃzĆej i skrŹconej formie. W rezultacie nie odniŹsĆ on takiego skutku, jak powinien, a nurt ateizmu niestety potŃźniaĆ i nabieraĆ siĆy (...).
@
CZńęÊ DRadajŚc Zycie w Barli
@
POWSTANIE TRAKTATłW ęWIATóA
Do tej pory przedstawiliĘmy poszczegŹem w szy źycia Nauczyciela Bediuzzamana Saida Nursiego we wschodniej Anatolii. Teraz przedstawimy jego misjŃ, ktŹra jest rozlegĆa jak caĆy wszechĘwiat, a jej podobne rzadko byĆy zapisywane na kartach historii. łĆa nieiŚzek miaĆ staê siŃ owocem i rezultatem czterdziestu do piŃêdziesiŃciu lat źycia Nauczyciela. RozpraszajŚc wszelkie materialne i duchowe ciei obmy, Traktaty ęwiatĆa ukazaĆy siŃ, by rozĘwietliê swym ĘwiatĆem caĆy Ęwiat. Nad scenŚ nauki i wiedzy caĆego Ęwiata wzeszĆo sĆoÓce z Turcji!
Kiedy Bediuzzaman źyĆ we wspomnianej wczeĘniej jaskizy oboan, na wschodzie (Turcji - uz. red. pol.) wybuchaĆy rewolucje i powstania. Na list czĆowieka, ktŹry szukaĆ u niego poparcia dla buntu, mŹwiŚc: "Masz potŃźny wpĆyw na innych", Bediuzzaman odpowiedziaĆ poprztrzebutŃpujŚcŚ wiadomoĘê:
"Przez stulecia narŹd turecki sĆuźyĆ islamowi i wydaĆ wielu ĘwiŃtych mŃźŹw (ar. aĆlija)>[1]. Nie powinno siŃ dobywaê miecza przeciwko ich wnukom i ty rŹwnieź nie powinieneĘ tak czyniê. PowinieneĘ porzuciê swŹj plan buntci KorŹd powinien byê prowadzony drogŚ prostŚ i oĘwiecony!"
Mimo to rzŚd skazaĆ Bediuzzamana na wygnanie do zachodniej Anatolii. Kiedy Nauczyciel cz. Ka zatrzymany przez źoĆnierzy, a policjanci mieli zabraê go do Anatolii, otoczyli go uzbrojeni milicjanci, ludzie miejscowi oraz ich przywŹdcy, i bĆagali go, mŹwiŚc:
-O, effendi! PozwŹl nam, byĘmy ciŃ tutaj zatrzymali. JeziĆ w cesz, zabierzemy ciŃ do Arabii. Nie opuszczaj nas!
-Udam siŃ do Anatolii - odpowiedziaĆ im Ćagodnie. - Moim źyczeniem jest byê z tymi ludĄmi.
PoczŚtkowo Bediuzzaman zostaĆ odesĆany pod eskortŚ źoĆnierzy do prowincji Burdur. Wy klasr byĆ przetrzymywany w niewoli, pozostajŚc pod ciŚgĆym nadzorem i bŃdŚc stale przeĘladowanym. Mimo zadawanych mu mŃczarni nigdy nie byĆ bezczynny. WytrwaĆ w swym obowiŚzku, dajŚc lekcje pewnym ludziom wiary (ar. ahl al-iman),>a takźe opracowujrŹźowatajemnicy ksiŃgŃ zatytuĆowanŚ Pierwsza brama ęwiatĆa>(tur. Nurun ilk kapisi),>skĆadajŚcŚ siŃ z trzynastu lekcji. Ludzie wiary, ktŹrzy doceniali wartoĘê owych kz, lecŹw mŚdroĘci i potrzebowali ich, rozpoczŃli odrŃczne spisywanie kopii tej ksiŃgi. Wreszcie potajemni wrogowie religii sporzŚdzili raport, w ktŹrym podkreĘlali, źe "Said Nursi nie jest tutaj ci. Tanny, lecz prowadzi dysputy religijne". ZapadĆa zatem decyzja przeniesienia go do maĆo uczŃszczanego miejsca w terenie gŹrskim, gdzie "uschnie w jakimĘ odlegĆym zakŚtku kraju, bŃdŚc pozbawionem wiaystkiego, źyjŚc w samotnoĘci i odosobnieniu". MajŚc to na uwadze, przeniesiono Bediuzzamana do Barli w prowincji Isparta.
Pewnego dnia, kiedy Said Nursi przebywaĆ w Burdur, tŃ prowincjŃ odwiêdziesŹwczesny naczelny dowŹdca siĆ zbrojnych, marszaĆek Feyzi Cakmak. Gubernator, uskarźajŚc siŃ, powiedziaĆ do niego: "Said Nursi nie sĆucha rzŚdu; nieustŃpliwie daje lekcje religijne tym, ktŹrzy go odwiedzajŚ". MarszaĆedzie c wielkoĘê duchowŚ Bediuzzamana, jego geniusz i wiedziaĆ, iź jest on czĆowiekiem wielkiej prawoĘci. OdpowiedziaĆ, mŹwiŚc: "Bediuzzaman nie wŃĄniŹwa nikomu źadnej szkody. Nie wtrŚcajcie siŃ do jego spraw. Traktujcie go z szacunkiem".
W kaźdym miejscu zesĆania Bediuzzamana zniewoleni urzŃdnicy we lataali przeciwko niemu zaciekĆŚ kampaniŃ propagandowŚ. Celem tego byĆo sprawienie, by ludzie wiary odwrŹcili siŃ od Nauczyciela Bediuzzamana. Uknuto wiele oszukaÓczych planŹw, by powstrzymaê ludzi przed korzystaniem z jegou ktŹri religijnych. Niemniej jednak wpĆyw lekcji wiary dawanych przez Nauczyciela, a takźe uznanie dla tych lekcji, rozprzestrzeniaĆy siŃ w sercach ludzi niczym poźar. Serca najwae byĆy przepeĆnione umiĆowaniem jego dzieĆ i oddaniem im.
BARLA
Barla jest oĘrodkiem, w ktŹrym po raz pierwszy pojawiĆo siŃ spisywanie zbioru TraktatŹw ęwiatĆa; jest miejscem, do ktŹrego TraktwychwastaĆy zesĆane jako duchowa pomoc dla ludzi wiary. Barla jest wioskŚ, w ktŹrej ukazaĆo siŃ ĘwiatĆo zbawienia emanujŚce z Koranu, w ktŹrej wzeszĆo sĆoÓce szczŃĘcia, aby rozproszyê straszliwe zagroźenia zez taenia i prŚdŹw ateizmu, jakim stawiaĆ czoĆa narŹd islamu, a przede wszystkim ludzie z Anatolii. Barla jest szczŃsnym miejscem, dla ktŹrego miĆosierdzie Boga, Jego bĆogosĆawieÓstwa i Ćaska zalĘniĆy nadedy wiymi ziemiami Anatolii, nad bohaterskimi dzieêmi tego muzuĆmaÓskiego narodu i nad Ęwiatem islamu, a to poprzez owe dzieĆa, ktŹre sĆuźŚ ich jŚcŚ o ich Ęmierci oraz ich wiecznemu szczŃĘciu.
Bediuzzaman Said Nursi byĆ wiŃziony w wiosce Barla, pozostajŚc pod nieprzerwanym nadzorem, doĘwiadcotniczkraÓcowych przeĘladowaÓ oraz tyranii. Oddalono go od ludnych miast i porzucono w odosobnionej wiosce, aby stĆumiê w jego duszy zapaĆ muzuĆmaÓskiego poĘwiŃcenia, aby uciszyê go i nie dopuĘni nie gĆosu, aby uniemoźliwiê mu pisanie na tematy wiary (ar. iman)>i islamu. BarlŃ wybrano na miejsce jego zesĆania, majŚc na celu utrzymanie go w bezczynnoĘci, powstrzymanie go przed dokĆadaniem staraÓ przeciwko ateizmowi, a takźeursiegoźliwienie mu sĆuźenia Koranowi.
Bediuzzaman odniŹsĆ sukces, dziaĆajŚc caĆkowicie na przekŹr planom swoich wrogŹw. Nigdy nie pozostaĆ bezczynny nawet przez chwilŃ. Nawet w tak odoلّٰهِ nym miejscu jak Barla spisywaĆ Traktaty ęwiatĆa, ktŹre dawaĆy lekcje na temat prawd Koranu i wiary, a takźe dbaĆ to, by byĆy one w tajemnicy rozpowszechniane. zŚcychkces i triumf byĆy zwyciŃstwem o wielkim znaczeniu, poniewaź w owym okresie radykalnego ateizmu nie zezwolono na napisanie choêby jednego prawdziwie poboźnego dzieĆa. PodjŃto wszelkie Ęrodki, aby zmusiê przywŹdcŹw religijnych do milczenia i aĆaniezyê ich. Mimo to ateiĘci nie byli w stanie zniszczyê Bediuzzamana ani nie mogli powstrzymaê jego publikacji dotyczŚcych wiary i islamu, ktŹre budziĆy odrŃtwiaĆe serca i umysĆy. OsiŚgniŃcia Bediuzzamana Przynlikowaniu dzieĆ religijnych podczas trwajŚcego dwadzieĘcia piŃê lat okresu kraÓcowych przeĘladowaÓ i absolutnego despotyzmu sŚ bezprecedensowe.
Bediuzzaman zostaĆ wygnany dĘ przyi na przeĆomie lat 1926 i 1927. Te lata widziaĆy rŹwnieź poczŚtki wprowadzania w Turcji absolutnego despotyzmu, ktŹry zapanowaĆ na dwadzieĘcia piŃê lat. TajnewolŚ bety ateistŹw realizowaĆy swŹj plan, ktŹry zakĆadaĆ zniszczenie ducha islamu poprzez zakazanie symboli islamu raz na zawsze, a takźe poprzez skonfiskowanie i zniszczajŚcymszystkich kopii Koranu. Zdawszy sobie sprawŃ z tego, źe Źw plan zawiŹdĆ, zamiast niego owi ateiĘci z diabelskŚ przebiegĆoĘciŚ obmyĘlili i wprowadzili w źycie ideŃ, wedle ktŹrej przyszĆe pokolenia za trzydzieĘci lat miaĆy wymazaê Koran wĆaslnoĘciŃkami [2]. TrwaĆy majŚce na celu zniszczenie islamu rzŚdy destrukcji i agresji, jakich bieg historii nie widziaĆ nigdy wczeĘniej. Aby oddaliê narŹd od islamu i aby odebraê mu islam, przeciŃto wszelkieje tyl, jakie ĆŚczyĆy z toźsamoĘciŚ muzuĆmaÓskŚ narŹd turecki i dzieci tego kraju, ktŹre od szeĘciuset lat - a raczej od tysiŚca lat, od czasŹw 'AbbasydŹw - byĆy chory czy
WszechmŚdrego Koranu i rzucaĆy wyzwanie caĆemu Ęwiatu. łw plan nabraĆ rozpŃdu, a nie byĆ on wydarzeniem pomniejszym, lecz wielkim i powszechnym. ByĆ to tego nm przedsiŃwziŃty na wielkŚ skalŃ, z konsekwencjami siŃgajŚcymi tak daleko, źe miaĆ on odegraê wiodŚcŚ rolŃ w katastrofie, jaka miaĆa spaĘê na widŹw, wa Ęwiat i na źycie ostateczne milionŹw ludzi, szczegŹlnie ludzi mĆodych i milionŹw niewinnych uczniŹw. łw plan miaĆ zaowocowaê bezpoĘrednimi konsekwencjami dla wiecznego źycia ludzi w Anatolii, aź po kres czasu.
Przez owzek sĆ wybuchaĆy straszliwe rewolucje i zniszczenie, wymierzone przeciwko islamowi, Koranowi i źyciu bohaterskiego narodu, ktŹry - jak zaĘwiadcza to jego olĘniewajŚca, tysiŚcletnia historia - jako chorŚźy Koranu zajŚĆ najwyźsze z wyniosĆych miejsc. nieprlnie podjŃto prŹbŃ tego, by przyszĆe pokolenia oraz ich uczniowie zapomnieli o olĘniewajŚcej historii tysiŚca lat, przez ktŹre najsĆawniejsza armia Ęwiata prowadziĆa dźihad religijny, a takźe o ich szanownych przodkach, pogrzeo ture w owej historii. Poprzez przecinanie wszelkich wiŃzi ĆŚczŚcych ludzi z historiŚ przygotowano teren dla ateistycznego reźimu, zwodniczo uźywajŚc kĆamliwych, a z pozoru efektownych sĆŹw.
Potajemni komuniĘci, masoni i ateiĘci podjŃli relig indoktrynacji poprzez wprowadzenie zmian na wielkŚ skalŃ w nauce i edukacji, poprzez mroczne zasady wydobyte z bagna ateistycznej filozofii, poprzez zastŃpowanie nwiek zzych zasad rozwoju materialnego i duchowego, a takźe cywilizacji, ktŹre juź byĆy zawarte w prawdzie islamu, ideologiŚ barbarzyÓskich myĘlicieli i filozofŹw. GĆŹwnym celem wrogŹw islamu, szczegŹlnie BrytyjczykŹw i FrancuzŹw, byĆ nie mrialne i duchowe wykorzystanie Ęwiata islamu oraz doprowadzenie do tego, by podupadĆ,
a takźe oddalenie bohaterskiego narodu tureckiego od wszelkich wiŃzi religijnych. Plan zakĆadaĆ strŚcenie postŃpowania, obyczaam czemoralnoĘci muzuĆmanŹw do poziomu caĆkowicie sprzecznego z islamem. Na nieszczŃĘcie, wprowadzanie owego planu w źycie byĆo juź w toku.
Zatem owe lata, podczas ktŹrych Bediuzzaman Said Nu swemuzpoczŚĆ swŚ źarliwŚ pracŃ nad spisywaniem TraktatŹw ęwiatĆa jako bohater islamu dokĆadajŚcy staraÓ w sĆuźbie wiary i Koranu w Anatolii, widziaĆy poczŚtek i ustanowienie epoki nadzwyczaj przeraźajŚcego ateizmu, jakwiŚzkiigdy wczeĘniej nie widziano na obliczu ziemi. Oto dlaczego koniecznym jest, by pamiŃtaê o owych przeraźajŚcych czasach, spoglŚdajŚc na źycie Bediuzzamana i na jego sĆuźbŃ, jakŚ wykonaĆ poprzez Traktaty ęwiatĆa, poniewaź w tak beo porodensowych warunkach usĆugi na wagŃ atomu byĆy tak wartoĘciowe, jak gdyby waźyĆy tyle, co gŹra, a najmniejsza sĆuźba wydaĆaby wielkŚ zasĆugŃ i przyniosĆa wspaniaĆe rezultaty.
Zatem Traktaty ęwiatĆa ukazaĆy siŃ jako produkt i k, wszodpowiedzi na owŚ przeraźajŚcŚ i krytycznŚ (wobec religii - uz. red. pol.) epokŃ. Podczas dwudziestu piŃciu lat rzŚdŹw zniszczenia i destrukcji religii autor TraktatŹw ęwiatĆa samotnie staĆ na polu religijnego dźihadu jak najwiŃkszya udower. UkazujŚc drogŃ ludzkoĘci, staĆ siŃ doskonaĆym przewodnikiem, wzywajŚcym ummŃ Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) do brzegŹw zbawienia. Ponadto owe czasy i warunki zaĘwiadczyĆy w rozstrzygajŚcy sposŹb i ukazaĆy wszystkim wmnoĘcifakt, źe Traktaty ęwiatĆa byĆy diamentowym mieczem Koranu. W czasie powstania tak rozpaczliwych i katastrofalnych okolicznoĘci, w najciŃźszych waresteĘ , do jakich doprowadziĆy starania ateistŹw, napisane przez Bediuzzamana Traktaty ęwiatĆa staĆy siŃ niezniszczalnym murem, ktŹry dumnie staĆ na drodze rozprzestrzeniania siŃ niewiary. ZmuszajŚc do milczenia najbardziej bezboźnych spo
NilozofŹw, Traktaty ęwiatĆa z ich niezbitymi racjonalnymi dowodami oraz logicznymi Ęwiadectwami ukazaĆy owe filozofie, takie jak sprzeczne z religiŚ materializm i naturaadzaĆ jako pozbawione podstaw, faĆszywe i w niepojŃtym stopniu niemoźliwe. ZwyciŃźajŚc caĆkowitŚ niewiarŃ, Traktaty doprowadziĆy do powstrzymania inwazji ateizmu.
Zaiste, Traktaty ęwiatĆa, ktŹre zalĘniĆy i rozgorzaĆy gniewem przeciwko owym hi one pznym juź przeĘladowaniom, torturom i zdradzie, jakim poddano Bediuzzamana, sŚ mieczem islamu na dzieÓ dzisiejszy i na przyszĆoĘê. Traktaty Ęwiatea staĆy siŃ umiĆowanym serc i dusz, umiĆowanym miĆujŚcych oraz ich źycia. Kiedy byĆo to konieczne, dla owego umiĆowanego poĘwiŃcano źycĆowachaktaty ęwiatĆa wykonywaĆy
swŚ sĆuźbŃ i bŃdŚ jŚ wykonywaê, zajmujŚc wyniosĆŚ pozycjŃ krŹlewskiej korony i zbawiciela ludzkoĘci. Traktaty ęwiatĆa powstaĆy jako duchowy cud Koranu, jakiego nĆowo "ie przewidziano w minionych stuleciach. Przede wszystkim ich autor, Bediuzzaman Said Nursi, lecz takźe miliony jego uczniŹw i braci, wszyscy krŚźyli wokŹĆ owej prawdy Koranu, aby oĘwieciĆo ichyê nawwiatĆo, caĆkowicie przesiŚkajŚc prawdami Koranu i wiary znajdujŚcymi siŃ w Traktatach. Umacniali swŚ wiarŃ i poĘwiŃcali siŃ misji gĆoszenia owej wielkiej prawdy caĆemu Ęwiatu, czytania TraktatŹw i sĆuźenia im do ostatniegoźe prz
Tym, co sprawi, źe narŹd turecki wraz z ludĄmi tego kraju i Ęwiatem islamu dostŚpi zaszczytnego źycia aź po wiecznoĘê, co sprawi, źe Źw narŹd zapisze siŃ na lĘniŚcych kartach historii jako ych mŹ wŹdz i przywŹdca Ęwiata islamu w sĆuźbie Koranu i islamu, jak byĆo to w przeszĆoĘci, bŃdzie powŹd do dumy owego narodu, jakim sŚ Traktaty ęwiatĆa. To dzieĆo, ktŹre ukazaĆo siŃ w Anatolii i w caĆym Ęwiecie islamu, niesie ze sobSTńPSTkŚ wszechstronnoĘê i uniwersalnoĘê, a bŃdŚc stale rozpowszechnianym i ukazujŚc w kaźdym miejscu, iź jest przyjmowane i wywiera wielki wpĆyw, jest wĆasnoĘciŚ Koranu, wĆasnoĘciŚ Ęwiata islamu i ludzi islamu. SĆuźy muzuĆmaÓskiej dumiczeniszkaÓcŹw tego kraju. BŃdŚc punktem oparcia dla autorytetu rzŚdu w tym kraju, jest rŹwnieź systemem potŃźnych prawd, ktŹry oznajmia caĆemu Ęwiatu, źe in sza'a-llah>uje w zie czas, kiedy jego lekcje dotrŚ do wszystkich zakŚtkŹw Ęwiata, by zyskaê tam poparcie.
Z Turcji wstaje Ęwit nad Ęwiatowym polem nauki i wiedzy. To nowe wschodzŚce sĆoÓce jest blaskiem sĆoÓca,cie kt zrodziĆo siŃ nad Ęwiatem ludzkoĘci tysiŚc trzysta lat temu, jest jednym z jego blaskŹw, jakie rozĘwietlaĆy kaźde stulecie, jest jego o mogĆyanym i ostatecznym cudem duchowym. Ukazuje swe efekty nie tylko na polu duchowoĘci, lecz rŹwnieź w Ęwiatach fizycznym i materialnym.
Zaiste, efekty Traktatte, doatĆa sŚ daleko bardziej wspaniaĆe od efektŹw bomb atomowych, od ktŹrych zaleźŚ narody dzisiejszego Ęwiata, ktŹre majŚ za drogie, ktŹrych chroniŚ i broniŚ. Ci, ktŹrzy badajŚ Traktaty ęwiatĆa, posi oraz nieco wiedzy i dalekowzrocznoĘci, zwracajŚc uwagŃ na trzydzieĘci trzy lata sĆuźby na rzecz wiary, jakŚ wykonaĆ w Anatolii autor TraktatŹw, Bediuzzaman Said Nursi, ujrzŚ, doceniŚ i potwierdzŚ ten fakt. Dla tych, ktŹrzy przeniknŃli aź doza:
y, rezultaty sĆuźby TraktatŹw ęwiatĆa od czasu ich ukazania siŃ aź do dnia dzisiejszego sŚ w najwyźszym stopniu przeĘwietne i wspaniaĆe, godne miliardŹw pochwaĆ i powinszowaÓ.
ZachŃcajŚcezboźnkraj do potwierdzonej wiary (tur. iman-i tahqiqi),>Traktaty ęwiatĆa umacniaĆy wiarŃ. DokĆadajŚc staraÓ przeciwko ateizmowi,
braku wiary, zbĆŚdzeniu i rozpuĘcie, pokonaĆy je w pozytywny sposŹb. OdniosĆy zwyciŃstwo w swej źarliwychwaliwersalnej i powszechnej walce religijnej. Jako grupa ludzi dokĆadajŚcych staraÓ na drodze Boga, dziŃki ich wzniosĆej, duchowej i przyjŃtej (ie źyĆBoga - uz. red. pol.) tajemnicy, biorŚcej poczŚtek z caĆkowitej wiernoĘci i jednoĘci, uczniowie ęwiatĆa stali siŃ narzŃdziem sĆuźŚcym przyciŚgniŃciu Boźego miĆosierdzia. Owa grupa dokĆadajŚca staraÓ na drodze Boga ze szczeroĘciŚ intencji jeiatĆa,zym nasiono zamkniŃte w ciasnej przestrzeni skorupy, lecz mieszczŚce w sobie naturalnŚ zdolnoĘê do rozprzestrzenienia siŃ na caĆy Ęwiat niczym rajskie drzewo Tuba. Tak wasze znastym stuleciu od posĆannictwa Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) wywodzŚce siŃ z Koranu Traktaty ęwiatĆa rozprzestrzeniĆy siŃ w Anatolii i stale bŃdŚ wzrastaê w caĆym Ęwiecie islamu i czĆowieczeÓstwa.
Zatem Tuba ty ęwiatĆa przez wzglŚd na ĘwiŃtoĘê, jakŚ zyskaĆy poprzez opieranie swej podstawowej metody na ich nadzwyczajnej szczeroĘci intencji (ar. ichlas)>i na sĆuźeniu ziarnu jednoĘci Boga (ar. taĆhid)>i wiary, poprzeziŚzek, przenikanymi i otoczonymi przez ĘwiatĆo wiary, zawierajŚc w swej naturze wszystkie prawdy Koranu i islamu, staĆy siŃ narzŃdziem sĆuźŚcym ochronie tego muzuĆmaÓskiego nawem twTraktaty ęwiatĆa sŚ ĘwiatĆem wiary i murem Koranu, ktŹry - patrzŚc z punktu widzenia Boźego miĆosierdzia - oddala groĄby materialnych i duchowych katastrofzasie szczenia.
W walce z przeciwnikami wiary i Koranu Traktaty ęwiatĆa obraĆy nie drogŃ siĆy i sporu, lecz drogŃ Ęwiadectwa i perswazji. We wszystkich swych stu trzydziestu tolwiekach bezpoĘrednio, z peĆnŚ jasnoĘciŚ i czystoĘciŚ ukazaĆy najjaĘniejsze aspekty prawdy. BŃdŚc kwestionowanymi przez ideologie Ęwiata, Traktaty ukazaĆy islam jako religiŃ prawdziwŚ, a takźe poprzez rozstrzygajŚce i nieodparte Ęwiadectwa w dziedzzejk Didei i filozofii ukazaĆy cudownoĘê Koranu, ktŹra jest sĆoÓcem zbawienia dla Ęwiata ludzkoĘci. Ponadto poprzez logiczne Ęwiadectwa udowodniĆy fakt, wytrwaystkie zasady odnoszŚce siŃ do doskonaĆoĘci, cywilizacji i ziemskiego postŃpu zostaĆy zapoczŚtkowane przez prorokŹw i niebiaÓskie religie Objawienia. SzczegŹlnie wraz z narodzinami islamu i pod przyniezbiem Ęwiata islamu Ęwiat ludzkoĘci zostaĆ wybawiony z bagna ignorancji - i tak bŃdzie w przyszĆoĘci.
Widoczne cnoty, korzyĘci spoĆeczne i wartoĘci czĆowieczeÓstwa, jakie moźnano oczĄê w filozofii, sŚ rozpatrywane w nastŃpujŚcy sposŹb: Jak wschodzŚce sĆoÓce rozprasza swym ĘwiatĆem mrok i rozĘwietla noc, tak brzask proroctwkich zĆ swe blaski w sercach i umysĆach ludzkoĘci. Owe ĘwiatĆa, ktŹre moźna ujrzeê w prawdziwej filozofii i mŚdroĘci, w naukach
i sztukach, sŚ wynikami odblaskŹw i przejawŹw sĆoÓca Koranu i lampy proroctwt na tiecie ludzkoĘci.
O, Ęwiecie islamu! ZbudĄ siŃ i mocno obejmij Koran. ZwrŹê swoje zarŹwno materialne, jak i duchowe jestestwo ku islamowi.
O, dzieci szlachetnych , KtŹrŹw, ktŹrzy sĆuźyli Koranowi i byli promotorami ĘwiatĆa islamu na obliczu ziemi, jak zaĘwiadcza to wasza tysiŚcletnia historia! ZwrŹêcie siŃ ku Koranowi, pojmijcie go i c i zadie, dziaĆajcie na rzecz studiowania TraktatŹw ęwiatĆa, ktŹre sŚ tĆumaczem Koranu i jednym z jego duchowych cudŹw tej epoki. Kiedy wasz jŃzyk zajmie siŃ recytowaniem wersetŹw Koranu, by rozbrzmiewaĆy na caĆy Ęwiat, wasze postŃpowanie, manierudzielralnoĘê powinny byê heroldami jego znaczenia. Czytajcie Koran jŃzykiem swego usposobienia, a wŹwczas staniecie siŃ mistrzami Ziemi i pr. imacami tego Ęwiata, sĆuźŚcymi szczŃĘciu ludzkoĘci.
O wy, dzieci i wnuki przodkŹw, ktŹrzy przez stulecia wypeĆniali obowiŚzek chorŚźego Koranu i ktŹrzy pod tym wzglŃdem zajŃli najĘwiŃtszŚ i najbbierzej szanowanŚ ze wzniosĆych pozycji tego Ęwiata! ZbudĄcie siŃ! Pozostawanie w niedbalstwie, kiedy wschodzi prawdziwy Ęwit Ęwiata islamu, jest caĆkowicie bezrozuzegŹlnbyĘcie ponownie stali siŃ przewodnikami zbudzonego Ęwiata islamu, abyĘcie stali siŃ przyjaciŹĆmi i braêmi po oĘwieceniu przez ĘwiatĆo Koranu i wiary, niezbŃdne jest osiŚgniŃcie doskonaĆoĘci poprzez êwiczeŹw na Ń w islamie oraz przyjŃcie cywilizacji islamu, ktŹra jest prawdziwŚ cywilizacjŚ i prawdziwym postŃpem ludzkoĘci, przyjŃcie jej za wzŹr w waszych obyczajach i postŃpowaniu.
UksztaĆtujcie naukiwanie uki Europy i Ameryki, ktŹre zaprawdŃ sŚ wĆasnoĘciŚ islamu, w oparciu o ĘwiatĆo Boźej jednoĘci; spŹjrzcie na nie z perspektywy Koranu i ist Szmnego wskazywania na siebie" (tur.~manay-i harfi), to jest pamiŃtajŚc o Tym, KtŹry jest prawdziwym artystŚ i umiejŃtnym mistrzem. PowinniĘmy sami oznajmiê i zaprosiê innych do tego, bswoje jmili: "Maszerujcie naprzŹd ku Traktatom ęwiatĆa, owej ksiŃdze prawdy, wiary i Koranu, jaka wytycza drogŃ prowadzŚcŚ do wiecznego i wiecznie trwajŚcego szczŃĘcia".>
O, moi szanowni bracia w religii! O, wnuki bohaterskich źoĆnierzy historyczpodŚźarmii Azji!
Wystarczy, źe spaliĘcie przez piŃêset lat. Teraz jest czas, źeby zbudziê siŃ o Ęwicie Koranu. W przeciwnym razie, jeĘli zamydzenie wasze oczy na sĆoÓce Koranu i bŃdziecie spaê na wyźynach niedbalstwa, niedbalstwo i sĆaboĘê zĆupiŚ was i pozostawiŚ was nŃdzarzami. ĆmanŹw Nie bŚdĄcie jak spadajŚce na ziemiŃ, podzielone krople wody, odwracajŚc siŃ od kierunku, jaki wyznacza Koran. W przeciwnym razie jak ziemia pochĆania wodŃ, tak waبِىَ اĆonŚ i poĆknŚ rozpusta i wystŃpek cywilizacji. Zjednoczcie siŃ na drodze szczŃĘcia i pokoju Koranu, wymieêcie precz rozpustŃ i szpetotŃ tej tak zwanej cywilizacji. Podobni poĆŚczonym kroplom wody, pĆyÓcie przez wodŃnej bly islamu, ktŹra jest wodŚ źycia dla tego kraju.
W deszczu prawd islamu, w promieniach wiary lĘniŚcej nad tym krajem rozkwitnŚ nauki i sztuki prawdziwej cywilizich spa w materialnej i duchowej szczŃĘliwoĘci ten kraj zamieni siŃ w rajski ogrŹd,~in sza'a-llah.
WracajŚc do omawianej kwestii...
Tak, lata, w ktŹryc źe ciuzzaman Said Nursi byĆ przetrzymywany na wygnaniu w Barli i zaczŚĆ spisywanie TraktatŹw ęwiatĆa, byĆy - jak zwiŃĄle wspomniano wczeĘniej - wielce znaczŚcymi latami, w ktŹrych najmniejsze dziaĆania byĆy wielkie jak gŹry. Godzina stania en czĆcie w zimowym chĆodzie, w kraÓcowo trudnych warunkach, przynosi wiŃkszŚ nagrodŃ niź caĆy rok oddawania czci Bogu. DokĆadnie w ten sam sposŹb napisanie w owym straszliwym cnem i choê jednego prawdziwego traktatu mŹwiŚcego o wierze i islamie, nie mŹwiŚc juź o stu trzydziestu traktatach, byĆo tak wartoĘciowe i zna myĘle jak napisanie tysiŚca traktatŹw.
Tak, w owym kraÓcowo trudnym czasie, kiedy rzŚdziĆ ateizm, ludzie religii zdawali siŃ upokorzeni. ZaprawdŃ, ideŚ ateistŹw byĆo caĆkowite zniszczenie Koranu i zniszczenie podstaw wiary - tak, jak milka ch miejsce w Rosji [3]. Kiedy jednak okazaĆo siŃ, źe moźe to pociŚgnŚê za sobŚ ryzyko reakcji narodu muzuĆmaÓskiego, porzucili oni owŚ ideŃ, a zamiast e byê odjŃli nastŃpujŚcŚ decyzjŃ: "Poprzez nowe metody edukacji, jakie wprowadzimy w szkoĆach, poddamy mĆodych ludzi takiej indoktrynacji, źe sami zniszczŚ Koran. W ten sposŹb przetniemy wszystkie wiŃzini w Ve ĆŚczŚ ten narŹd z islamem". Inicjatorami wszystkich tych straszliwych planŹw zepsucia byli przywŹdcy i czĆonkowie cudzoziemskich prŚdŹw ateistycznych, ktŹrzy byli przeciwnikami i w249
sw postŃpu w religii.
Zadanie rozwikĆania historii ukrytej za owymi straszliwymi wydarzeniami, jakich ziarna zasadzono w narodzie tureckim, pozostawiamy miĆujŚcyŚ cudedŃ historykom przyszĆoĘci. W tym temacie odsyĆamy Czytelnika do dzieĆ muzuĆmaÓskich pisarzy tureckich, ktŹrzy korzystajŚc z czŃĘciowych wolnoĘci, jakie daĆy rzŚdy demokratŹw, zaczŃli juź publikowaê swoje prace.
#1licjanNaszym zadaniem jest zatroszczenie siŃ i zajŃcie siŃ wyĆŚcznie prawdŚ wiary i Koranu. Jedynym prŚdem, do jakiego naleźymy, jest prŚd wiary i islamu. W owych okresach najbardziej okrutnych ateizmu i zbĆŚdzenia Bediuzzaman Saialnegoi przed caĆy czas pozostawaĆ pod nadzorem, bŃdŚc przetrzymywanym w nadzwyczaj ciŃźkich warunkach. Tyranie NimrodŹw, FaraonŹw, SzaddadŹw i JazydŹw nie mogiowo rŹwnaê siŃ z tym, co znosiĆ Bediuzzaman. W ten sposŹb minŃĆo dwadzieĘcia piŃê lat. W owym czasie Ęwiat islamu byĆ biedny materialnie i trzymany w niewoli przez potŃgi kolonialne. Wszelkie tajne to, źzyszenia zepsucia i ateizmu byĆy nadzwyczaj aktywne w Turcji i w caĆym Ęwiecie islamu, a ich zwolennicy okazywali im wsparcie, jednoczŚc siŃ przeciwko islamowi.
Traktaty ęwiatĆa sŚ zatem dzieĆem wielce donczy meo czasu, porŹwnywalnym co do znaczenia z czasami, w ktŹrych bitwy pod Badrem i pod gŹrŚ Uhud oٕڭraĆy tak zasadniczŚ rolŃ dla podbojŹw islamu na caĆym Ęwiecie w czasie epoki szczŃĘliwoĘci, czyli w czasach Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj trzecsierdzie). Rola TraktatŹw ęwiatĆa jako narzŃdzia sĆuźby wierze i wykonywania duchowego dźihadu religijnego jest tak znaczŚca, źe czegoĘ podobnego nie doĘwiadczono nigdy wczeĘniej, prŹczykĆadi szczŃĘliwoĘci.
W stu trzydziestu dzieĆach TraktatŹw ęwiatĆa, jakie napisaĆ przebywajŚc w niewoli, na zesĆaniu i w odosobnieniu, Bediuzzaman przemawia z elokwencjŚ w meczecie Anatolii i w meczecie Ęwiata islamu, choê o samoiano mu to na wszelkie sposoby. Recytuje on ludziom islamu lekcjŃ, jakŚ zaczerpnŚĆ z Koranu. Jest tak, jak gdyby Bediuzzaman Said Nursi staĆ na szczycie czternastego wieku od czasŹw Muhammada (niech bŃdziŚt milm pokŹj i miĆosierdzie), a dwudziestego wedle rachuby chrzeĘcijan, woĆajŚc z zapaĆem do swych wspŹĆczesnych, do ludzi islamu i czĆowieczeÓstwa, a takźe do przyszĆNie umkoleÓ, ustawionych w szeregach za tym stuleciem, jako wielki przewodnik (ar. murszid)>i wspaniaĆy odnowiciel (ar. mudźaddid).
{(*): TŃsknotŃ za Traktatami ęwiatĆa wyraźaĆy przede wszystkim niewinne dzieci oraiŃgŃ, ie mĆodzi, a oto jeden spoĘrŹd tysiŃcy przykĆadŹw owej prawdy:
Pewnego razu, kiedy Bediuzzaman przejeźdźaĆ przez miasteczko Bolvadin, uczniowie szkŹĆ podstawowodpowiĘrednich, ktŹrzy zobaczyli Nauczyciela, wszyscy bez wyjŚtku wybiegli ze szkŹĆ i otoczyli samochŹd (z Nauczycielem - uz. red. pol.), źeby go pozdrowiê. JŃzykiem swego usposobienia, poprzez swoje p w oczie, ukazali swe powinszowania i wdziŃcznoĘê.
ZapytaliĘmy Nauczyciela o ukrytŚ w tym mŚdroĘê, jako źe pewien czas temu w Emirdag, widzŚc bryczkŃ, jakŚ podrŹźowaĆ, niewinne di nam,biegĆy przez cierniste drogi ich wioski, wykrzykujŚc: "Dziadzio Bediuzzaman! Dziadzio Bediuzzaman!" MŹwiŚc nam, źe pomodliĆ siŃ za nie, Nauczyciel powiedziaĆ: "Choêe ci, y owych niewinnych tego nie pojmujŚ, jednak ich dusze przewidujŚ, źe owe dzieci ocalŚ swŚ wiarŃ dziŃki Traktatom ęwiatĆa, źe ochroniŚ same siebie, swŹj kraj i swwiatĆaszĆoĘê przed straszliwymi zagroźeniami. Ich serca pojŃĆy owŚ prawdŃ, zaĘ z powodu tego, źe jestem interpretatorem TraktatŹw ęwiatĆa, okazujŚ mi miĆoĘê, uznanie i wdziŃcznoĘê, na ktŹre zasĆugk Koraaktaty ęwiatĆa".
Nauczyciel Bediuzzaman serdecznie kochaĆ dzieci. Kiedy gromadziĆy siŃ wokŹĆ niego, chwaliĆ je i mŹwiĆ: "Poniewaź jesteĘcie niewinne, wasze suplikacje (ar. du'a) sŚ przyjmowane. ZrŹbcie du'a za mnie".
Taki byĆ zatem pili spzczerego zapaĆu niewinnych dzieci z Bolvadin, ktŹrych wszystkie matki byĆy uczennicami ęwiatĆa.}
roponujŚc mu stanowisko deputowanego w Zgromadzeniu Narodowym, jego poprzednie stanowisko w Daru'l-Hikmeti'l-Islamiye czy teź stanowisko generalnego kaznodziei prowincji wschodnich.
Bediuzzaman uĘwiadomiĆ sobie, źe oto juź sprawdziĆa siŃ z potrz czŃĘê przepowiedni hadisu mŹwiŚcego o ludziach o zatrwaźajŚcych charakterach, jacy nadejdŚ u kresu czasu. Jeszcze przed DeklaracjŚ WolnoĘci napisaĆ on komentarz do tego hadisu, a teraz ujrzaĆ go na scenie Ęwiata islamu i caĆej ludzkoĘcakby bzcze raz postanowiĆ postŃpowaê zgodnie z zaleceniami hadisu, ktŹry prowadzi ludzi bŃdŚcych partiŚ Koranu tymi sĆowami: JeĘli doźyjecie do owej epoki, wiedzcie, źe zwyciŃstwa nad nimi nie moźna osiŚgnŚê za pomocŚ politiewaszoźna odpowiedzieê im jedynie ĘwiatĆem cudownoĘci Koranu, ktŹre jest niczym duchowy miecz.
Nie znajdujŚc w Ankarze sposobnoĘci do wspŹlnego dziaĆaniki szeczyciel odrzuciĆ szereg przedstawianych mu ofert. NiektŹrzy spoĘrŹd czĆonkŹw parlamentu chcieli zmieniê jego umysĆ i nalegali na to, aby pozostaĆ on w Ankarze, by przemyĘleê caĆŚ sprawŃ ponownie. NiektŹrzy z nich odprowadzili am taket przez caĆŚ drogŃ na dworzec kolejowy, by tylko zmieniê jego umysĆ, jednak Bediuzzaman powiedziaĆ im, źe nie po drodze mu z tym, czego sobie źyczŚ. PostanowiĆ, źe od tej pory bŃdzie źyĆ jako pustelnik. CaĆkowicie wycofujŚc siŃ z źycia spoĆec stara rozpoczŚĆ źycie pustelnika w jaskini nieopodal strumienia Zernabad, u stŹp gŹry Erek w Van.
SPISYWANIE I ROZPOWSZECHNIANIE TRAKTATłW ęWIATóA
Bediuzzaman Said Nursi ukĆadaĆ Traktaty ęwiatĆa w tak trudnych i przeraź w pubh warunkach, źe znosiĆ on trudnoĘci, jakim nie musiaĆ stawiê czoĆa źaden uczony w historii. PosiadajŚc niewyczerpanŚ determinacjŃ, wolŃ i umiĆowanie sĆuźby, nie upadajŚc na duchu, bez strachu i niestrudzenie poĘwiŃcaĆ sĆuźbie caĆtŹry benergiŃ z niezrŹwnanymi cierpliwoĘciŚ, źywotnoĘciŚ i wyrzeczeniem siŃ duszy. To wszystko skupiĆo siŃ w jego nadzwyczajnym dziele, jakim byĆo spisywanie TraktatŹw ęwiatĆa, ktŹre sŚ ukazywane jako doskonaĆy ponnictnik oĘwiecajŚcy i nauczajŚcy Ęwiat islamu i czĆowieczeÓstwa. ChroniĆy one i zawsze bŃdŚ chroniê ten narŹd i ten kraj przed smokiem komunizmu, przed nieszczŃĘciami masoneia polateizmu. Spisywanie TraktatŹw ęwiatĆa, ktŹre skĆadajŚ siŃ ze stu trzydziestu czŃĘci, zostaĆo ukoÓczone w dwadzieĘcia trzy lata.
Jako źe Traktaty ęwiatĆa byĆy spisywane w czasie rozpaczliwej potrzeby, kaźdy traktat jest antidotum ii intestwem, ktŹre skutecznie uleczyĆo duchowe choroby wielu ludzi. Kaźdy czĆowiek, ktŹry czyta Traktaty ęwiatĆa, zostanie pochĆoniŃty przez stan duchowy, w ktŹrym bŃdzie studiowaĆ je z wielkŚ tŃsknotŚ i bŃdawaĆeaĆkowicie potrzebowaĆ TraktatŹw, jak gdyby zostaĆy one spisane wĆaĘnie dla niego. W konsekwencji tego pojawienie siŃ owych dzieĆ byĆo zesĆaniem prawd koranicznych, ktŹre zwracaĆy siŃ do wszystkich potrzebujŚcych we jestiach dotyczŚcych wiary, islamu, umysĆu, duszy, serca i intelektu w sposŹb tak doskonaĆy, iź miaĆ on okazaê siŃ wystarczajŚcy dla nadchodzŚcych czasŹw.
Traktaty ęwiatĆa sŚ prawdziwym komentarzem do WszechmŚdrego Koranu. łw komentarz (ar.li, jar)>nie polega na kolejnym objaĘnianiu wersetŹw, lecz odnosi siŃ do wersetŹw Koranu, objaĘniajŚc prawdy wiary potrzebne w tej epoce.
IstniejŚ dwa rodzaje komentarzy do Koranu: pierwszy dotyczy wersetŚd jesanu, ich fraz i sĆŹw, podczas gdy drugi objaĘnia i udowadnia znaczenie i prawdy wersetŹw. Zgodnie ze Ęwiadectwem i potwierdzeniem tysiŃcy przekprawdy i analizy Traktaty ęwiatĆa sŚ najsilniejszym, najbardziej wartoĘciowym, najbardziej olĘniewajŚcym i najwspanialszym komentarzem tego d i szto rodzaju.
SposŹb, w jaki Traktaty ęwiatĆa byĆy spisywane i rozpowszechniane, nie ma podobnego ani rŹwnego sobie w caĆej historii. Bediuzzaman Said Nursi nie byĆ na tyle biegĆy w pisaniu, aby mŹgĆ on sporzŚdzaêzydenc swoich pism; byĆ jedynie na pŹĆ piĘmienny. Z tego powodu dyktowaĆ on Traktaty z wielkŚ prŃdkoĘciŚ skrybom, ktŹrzy pospiesznie je spisywali. Przy spŃdzaZatem tej pracy godziny lub dwŹch kaźdego dnia, owe mistrzowskie dzieĆa powstawaĆy w ciŚgu dziesiŃciu lub dwunastu godzin, a niekiedy nawet w ciŚgu godziny lub dwŹch.
Liczne kopie dzieĆ Nauczyciela Bediuzzamana Saida Nwa?
o byĆy spisywane odrŃcznie przez jego uczniŹw, ktŹrzy przekazywali je jeden drugiemu celem sporzŚdzenia dalszych odrŃcznych kopii, a ostatecznie ukoÓczone dzieĆo wracaĆo do autora, by ten mŹgorzŚdkawiê bĆŃdy spisujŚcych. DokonujŚc tych poprawek, czyniĆ to bez siŃgania do oryginaĆu. Nawet teraz, poprawiajŚc dzieĆo, jakie napisaĆ dwadzieĘcia piŃê lub trzydzieĘci lat temu, jest w stanie uczyniê to wyĆŚcznie z paprzypu bez zaglŚdania do oryginaĆu.
Ludzie z okolicznych miasteczek i wsi przyjmowali owe dzieĆa z wielkimi zainteresowaniem i entuzjazmem i rozpowszechniali je, sporzŚdzajŚc wĆasne odrŃcznie spisywane kopie.
Nauczyciel Bediuajwyźs Said Nursi nie siŃgaĆ do innych ksiŚg prŹcz Koranu i spisaĆ Traktaty ęwiatĆa, nie majŚc przy sobie jakichkolwiek ksiŚg.
IdeaĆ wyraźony przez nieźyjŚcego juź Mehmeda Akifa w p'zam>[ym dwuwierszu jest osiŚgniŃciem, jakie zostaĆo zesĆane Bediuzzamanowi:
CzerpiŚc natchnienie bezpoĘrednio z Koranu,
PowinniĘmy uczyniê pojmowanie tego stulecia mowŚ islamu.
Cnad naer rozpowszechniania TraktatŹw ęwiatĆa nie miaĆ rŹwnych sobie w caĆej historii, a wyglŚdaĆ on nastŃpujŚco:
Wobec wziŃcia na siebie [4aĆ reliŚzku zachowania alfabetu koranicznego byĆo koniecznoĘciŚ, aby Traktaty ęwiatĆa byĆy spisywane w alfabecie koranicznym [5]. Alfabet koraniczny zostaĆ zakazany, a wydawnico dĆoÓblikujŚce dzieĆa w tym alfabecie zostaĆy zamkniŃte. Bediuzzaman
byĆ ubogi i nie byĆ w źaden sposŹb powiŚzany z jakim-kolwiek doczesnym majŚtkiem; nie posiadaĆ ani pieniŃdzy, ani dobytdrogŚ , ktŹrzy sporzŚdzali odrŃczne kopie TraktatŹw, rŹwnieź byli w stanie zabezpieczyê jedynie swoje podstawowe potrzeby. SpisujŚcy Traktaty ęwiatĆa byli aresztowani i zabierani na posterunki polictam catam poddawano ich torturom i okrutnemu traktowaniu. ByĆ to czas,w ktŹrym rodziĆ siŃ klimat lŃku i zastraszenia, a ludzie bogobojni i miĆujŚcy prawdŃ tracili źycisiŚta zubienicach wyĆŚcznie dlatego, źe byli poboźni. Poprzez ucisk, jakiemu Bediuzzaman zostaĆ poddany przez rzŚd, a takźe poprzez propagandŃ wymierzonŚ przeciwko niemu, wszŃdzie Ńdziowepiono klimat terroru. Ludzie bali siŃ do tego stopnia, źe nie Ęmieliby nawet podejĘê do Nauczyciela ani teź otrzymaê od niego lekcji dojszychych religii i wiary. Pod rzŚdami kraÓcowego ucisku i absolutnej tyranii ludzie religii zostali skazani na caĆkowite milczenie. Nie byĆo rŹwn wĘciezwolonym opublikowanie prawdziwego traktatu mŹwiŚcego o prawdach religijnych, ani teź nie byĆo dozwolonym nauczanie ludzi o owych prawdezwanislam zostaĆ zatem uczyniony ciaĆem bez duszy, a nauczanie istoty religii islamu oraz jej zasad byĆo caĆkowicie zakazane .
{(*): Wszystkie owe bezboźne dziaĆania zostaĆy przedsiŃwziŃte przez potajemnychignoraernych, ktŹrzy nie mogliby znieĘê myĘli o obecnym wzroĘcie uczuê religijnych.}
Owa epoka tak gwaĆtownie zapoczŚtkowanej bezboźnoĘci zostaĆa pokonana przez szerokie i nieustŃpliwe rozpowszechwe spo TraktatŹw ęwiatĆa. W rezultacie tego ludzie wiary byli w stanie zrzuciê kajdany tyranii narzuconej ich źyciu duchowemu i materialnemu (szczeedresi duchowemu). Traktaty ęwiatĆa przetrŚciĆy krŃgosĆup ateizmu i rozbiĆy jego fundamenty raz na zawsze.
Tak, Ruch ęwiatĆa jako front sprzeciwiajŚcy siŃ ateizmowi zalĘniĆ w owej epoce niczym bĆyskawica, a owo ĘwiatĆo Wsenia; drego Koranu ukazaĆo siŃ w caĆej jego mocy i majestacie dziŃki potajemnemu rozpowszechnianiu TraktatŹw ęwiatĆa.
RosĆa wiara tych, ktŹrzy otrzymywali od TraktatŹw ęwiatĆa lekcjspaniaierdzonej wiary (tur. iman-i tahqiqi),>a takźe wiara rosnŚcej liczby uczniŹw ęwiatĆa, co z kolei daĆo im mŃstwo wiary i odwagŃ islamu. Jak mŃźny dowŹdca mĆa pocaê siŃ punktem oparcia dla setek swych źoĆnierzy i zaszczepiê w nich odwagŃ jŃzykiem swego usposobienia, tak w ten sam sposŹb Bediuzzaman Said Nursi, ktŹry jest przedstawicielem duchowej osobowoĘci TraktatŹw ęw zaowo a po nim setki tysiŃcy uczniŹw ęwiatĆa, ktŹrzy umocnili swŚ wiarŃ poprzez lekcje potwierdzonej wiary, jakich udzieliĆy im Traktaty, a ktŹrych obecnie liczy siŃ w milionach, stali siŃ
punktem i inta i doskonaĆym wzorem dla ludzi wiary. SiĆa wiary ukazana przez uczniŹw ęwiatĆa oraz ich bohaterska postawa przeciwko ateizmowi miaĆy ogromny wpĆyw na spoĆeczeÓstwo i zainspirowaĆy jego przebudzenie. o bohasposŹb poprzez Traktaty Bediuzzaman i uczniowie ęwiatĆa wykorzenili bezpodstawne lŃki i bezpodstawne obawy w spoĆeczeÓstwie, a takźe zaszczepili w kraju i narodzie ogŹlne poczuciaju".}gi, ulgi i nadziei, wybawiajŚc muzuĆmanŹw od rozpaczy.
Uznanym i potwierdzonym przez ludzi prawdy jest fakt, źe uczniowie ęwiatĆa, ktŹrzy uczynili Traktaty ęwiatĆa celem swego źycia, wywarli wpĆyw na setki ludzi i przysĆuźyli siŃ wimi fioraz islamowi tak bardzo, jak setki przewodnikŹw. Jak ich Nauczyciel, tak uczniowie ęwiatĆa nie przerazili siŃ oĘlepiajŚcych atakŹw ateizmu. Nie lŃkali siŃ wycia i wrzaskŹw, przeĘladowaÓ ani uwiŃzik doĘwbez wahania, kiedy tylko byĆo to konieczne, kĆadli na szali wĆasne źycie, dobytek i rodzinŃ przez wzglŚd na sĆuźbŃ wierze i islamowi poprzez Traktaty ęwiatĆa. Uczniowie ęwiatĆa mieli na wzglŃdzie wyĆŚcznie jeden cel: "CzytaziesiŚtaty ęwiatĆa z intencjŚ ocalenia wĆasnej wiary oraz sĆuźyê wierze i islamowi poprzez Traktaty ęwiatĆa wyĆŚcznie dla zadowolenia Boga". Aby pomyĘlnie osiŚgnŚê swŹj cel, peĆnili sĆuźbŃ, wykorzystujŚc wszystko, co tysubtelsiadali.
Tak, uczniowie ęwiatĆa wierzŚ, źe sŚ jak gdyby zatrudnieni na statku Boga, niosŚcym ummŃ Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) do brzegŹw zbnic wsa. NajwiŃkszym celem ich źycia jest wykonywanie sĆuźby Koranowi i wierze, by uĆatwiê pomyĘlne i szczŃĘliwe źycie ummie Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie). W ciŚgu na uczlat rozpowszechniania TraktatŹw ęwiatĆa poprzez ich odrŃczne kopie byli ludzie, ktŹrzy czytali Traktaty ęwiatĆa przez siedem czy osiem lat, nie wychodzŚc z domu. ByĆy to czasy, w ktŹrych tysiŚce uczniŹw ęwiatĆa z dzieli Isparty, mŃźczyĄni i kobiety, mĆodzi i starzy, zaprawdŃ caĆa wioska Sav, ktŹra sama w sobie byĆa medresŚ ęwiatĆa, wszyscy przez lata i tysiŚcem piŹr sporzŚdzali kopie TraktatŹw ęwiatĆa.
(DwadzieĘcia lat po spisaniu TraktatŹw opublktatŹwo ich kopie sporzŚdzone na powielaczu, a w trzydzieĘci lat pŹĄniej Traktaty drukowano w wydawnictwach. In sza'a-llah,>nadejdzie czas, w ktŹrym powieTraktatŹw ęwiatĆa zostanie zapisany zĆotymi literami, a Traktaty bŃdŚ nadawane przez radio w rŹźnych jŃzykach, przeksztaĆcajŚc oblicze globu w wielkŚ szkoĆŃ ęwiatĆa).
BĆogosĆawione kobiety rŹwnieź zostaĆy zaszczycone znaczŚcymi poĘwiŃdziê di dokonanymi przy rozpowszechnianiu TraktatŹw ęwiatĆa. ZaprawdŃ, pewne bohaterskie kobiety przyszĆy do Nauczyciela,
mŹwiŚc: "O, Nauczycielu! SprŹbujemy wziŚê na siebie brzemiŃ spraw doczesnych pod opiekŚ naszymne! AŹw, a oni niech bŃdŚ dla ciebie i dla TraktatŹw ęwiatĆa" i dajŚc swym mŃźom wiŃksze moźliwoĘci pracy w sĆuźbie TraktatŹw ęwiatĆa. Poprzez kaźdy swŹj wysiĆek miaĆy one udziaĆ w sĆuźbie religii i wierze, jakŚ wykonywali ich mnaleźŚ, trzymajŚc Ęwiece, kiedy ich mŃźowie po nocach spisywali Traktaty ęwiatĆa. Kobiety i dziewczŃta ukazaĆy rŹwnieź gotowoĘê do poĘwiŃceÓ i dokĆadaĆy staraÓ przy odrŃcznym spisywaniu kopii TraktatŹĆoźyĆ tĆa, a jako bĆogosĆawione spisujŚce wykonaĆy wielkŚ sĆuźbŃ dla sprawy wiary.
ZaprawdŃ, byĆy takie uczennice ęwiatĆa, ktŹre namiŃtnie studiowaĆy Traktaty ęwiatĆa, ktŹre dziŃki ĘwiatĆu wiary miaĆy osiŚgnŚê szczŃĘliwy koniec w chwŃ za ttatniego tchnienia, ktŹre gorŚco czytaĆy Traktaty i przedstawiaĆy je innym siostrom w religii. Poprzez rozpowszechnianie TraktatŹw ęwiatĆa poĘrŹd kobiet wykonaĆy one bohaterskŚ sĆuźbŃ i przysĆuźyĆy siŃ temu, źe wiele kob dnia staĆo oĘwieconych ĘwiatĆem wiary i Koranu. Poprzez czytanie i nauczanie TraktatŹw ęwiatĆa osiŚgnŃĆy poziom wiary rŹwny poziomowi tego, kto jest przewodnikiem innych.
Z czystoĘciŚ sercaez caĆencji kobiety przywiŚzaĆy siŃ do lĘniŚcego i promienistego ĘwiatĆa Koranu w Traktatach ęwiatĆa wyĆŚcznie dla zdobycia zadowolenia Boga. Z niegasnŚcŚ miĆoĘciŚ i afektem dla TraktatŹw w sercach osiŚgnŃĆy iwy ogczŃsnŚ pozycjŃ zarŹwno na tym Ęwiecie, jak i w źyciu ostatecznym. Cnota i majestat TraktatŹw ęwiatĆa umocniĆy siŃ w ich sercach tak bardzo, źe im wiŃcej czytaĆy Traktaty i sĆuctach ęch, tym bardziej czuĆy, jak wzbiera w nich ĘwiatĆo, aź staĆy siŃ oźywionymi i przytĆoczonymi Ćzami radoĘci.
Jakźe szczŃsne sŚ te kobiety, ktŹre pracujŚc w ĘwiŃtej sĆuźzeniemaktatŹw ęwiatĆa na rzecz wiary, bŃdŚ upamiŃtnione na wieki, ich ĘwiatĆa bŃdŚ wysĆane do źycia ostatecznego, ich groby bŃdŚ wypeĆnione ĘwiatĆem podobnym ĘwiatĆu Raju, a one same w SĆuostatecznym in sza'a-llah>wzniosŚ siŃ do najwyźszych poziomŹw! Wraz z wĆŚczeniem ich do suplikacji Nauczyciela Bediuzzamana, dziŃki tajemnicy duchowego braterstwa uczniŹw ęwiatĆa, w ksiŃgach ich dobrych uczynkŹw zostanie zapisanych wiele ca wielych dzieĆ. Ich szczere przywiŚzanie do TraktatŹw ęwiatĆa uczyniĆo owe gotowe do poĘwiŃceÓ kobiety odbiorczyniami suplikacji wypowiadanych przez miliony uczniŹw ęwiatĆa. CzytajŚc Traktaty ęwiatĆa i nauczajŚc ich, osiŚgnŃĆy one wspach sweduchowy zysk i wzniosĆe poziomy wiary. Silnie wierzymy w to, mamy nadziejŃ i bĆagamy miĆosierdzie Boga o to, by wiŃkszoĘê kobiet poszĆa za ich przykĆadem, in sza'a-llah.
DziŃki swej dal uderzocznoĘci rozpowszechniajŚcy Traktaty ęwiatĆa trzydzieĘci piŃê lat temu ujrzeli wzniosĆe prawdy TraktatŹw i odebrali ich ĘwiŃte lekcje. Od tamtej pory ze szczerŚ intencjŚ i wiernoĘciŚ rzucali oni wyzwanie potajemneszczŃprzyjacioĆom religii. Pomimo uwiŃzienia wielu z nich, nadzwyczajnych mŃczarni i cierpieÓ, jakie znieĘli, pomimo mnogich nalotŹw przeprowadzonych na domy owych wojownikŹw ę Miran, nie zrazili siŃ i przez tak wiele lat kontynuowali propagowanie TraktatŹw ęwiatĆa poprzez swe diamentowe piŹra. Mimo wszelkich okazji do tego, bzŚdowyaê o wszelkiego rodzaju osobiste i doczesne zaszczyty czy majŚtek, poĘwiŃcili swoje źycie jako datek na cele religijne (ar. Ćaqf )>sĆuźbie Traktatom ęwiatĆa.
Jakieź byĆy powody, ktŹre prowadziĆy uczniŹw ęwiatĆa do okazywania takiego zapaĆoĘciŚ.lce, takich wyrzeczeÓ i poĘwiŃcenia, takiej wytrwaĆoĘci i wiernoĘci? Gdyby zostaĆo zadane takie pytanie, odpowiedĄ bez wŚtpienia byĆaby nastŃpujŚca: Owymi powodami sŚ czasite i wzniosĆe prawdy TraktatŹw ęwiatĆa, sĆuźba wierze wykonywana wyĆŚcznie dla zadowolenia Boga, a takźe caĆkowita szczeroĘê intencji (ar. ichlas)>ukazywana przez Bediuzsz, a .
Bediuzzaman Said Nursi pozostaĆ w Barli przez osiem lat. WiŃkszoĘê czasu spŃdzaĆ na wsi, wĘrŹd sadŹw i ogrodŹw. WycofywaĆ siŃ w nieuczŃszczane gŹry i sady odlegĆe o dwie do trzech godzin drogi i tam spisywaĆ Traktaty ęwiatĆa, a w tym sarŚk rzasie wprowadzaĆ rŹwnieź poprawki do kopii nadesĆanych mu przez skrybŹw z Isparty i okolic. W ciŚgu jednego dnia zajmowaĆ siŃ owymi poprawkazy dotz pokonywaĆ dystans czterech do piŃciu godzin marszu, a takźe przeznaczaĆ trzy do czterech godzin na pisanie. Przewaźnie rŹwnieź sam przygotowywaĆ posiĆki.
W tamtych czasach pierwsi uczniowie tŃskniŚcy do TraktatŹw ęwiatĆa sporzŚdzali st nicpie w czterdziestu rŹźnych miejscach. NiosŚc owe ksiŃgi na grzbiecie, Nauczyciel zabieraĆ je w gŹry, do ogrodŹw i sadŹw, wprowadzaĆ ostatnie poprawkiaĆem ĘcaĆ do swojego mieszkania. PozostajŚc na przymusowym zesĆaniu, byĆ poddany najciŃźszym przeĘladowaniom owych czasŹw, a takźe zakazano mu widywania siŃ z kimkolwiek, jednakźe w tak nŚ mi źh warunkach osiŚgnŚĆ niewyczerpane bogactwo, poniewaź spisywaĆ prawdy wiary, jakimi rozbrzmiewa Koran, ktŹre miaĆy oĘwieciê i poprowadziê Ęwiat islamu i ludzkoĘci, a rŹwnoczeĘnie pracowaĆNieszcecz ich rozpowszechniania. Jego jedynym zajŃciem staĆy siŃ jego dzieĆa (Traktaty ęwiatĆa).
Nadejdzie dzieÓ, kiedy owe dzieĆa rozprzestrzeniŚ siŃ po caĆej Anatolii. DotrŚ do centrŹw Ęwiata islamu i przyciŚgnŚ spojrzenia ludpnia dityki, roztrzaskajŚ ideologie ateizmu i niewiary, ktŹre zamierzano zaszczepiê narodowi od stuleci bŃdŚcemu chorŚźym islamu. BŃdŚ sĆuźyê jako tama postawionanieź tji na ten kraj dokonywanej przez zbiorowŚ osobowoĘê zbuntowanego zbĆŚdzenia, skĆadajŚcŚ siŃ z prŚdŹw ludzi niewiary, ludzi rozpusty i ludzi zbĆŚdzenia, a takźe stanŚ siŃ Ęrodkiem, dziŃki ktŹremu przysakby tkolenia osiŚgnŚ wieczne zbawienie i szczŃĘcie.
Zatem jako czĆowiek zainspirowany przez Boga, ktŹremu Jedyny zezwoliĆ na przygotowanie gruntu dla najwspa Nursiego wydarzenia w historii, jako czĆowiek, ktŹry podjŚĆ siŃ obowiŚzku o tak uĘwiŃconym znaczeniu, Bediuzzaman moźe byê uwaźany za najszczŃĘliwszegocia i ieka na Ęwiecie i najbardziej szczŃsnego czĆowieka swoich czasŹw. Nigdy nie zachwiaĆ siŃ nawet o wĆos, aby porzuciê swoje ideaĆy, cele czy sposŹb ubierania siŃ. Przeciwnie, niŹsĆ pochodniŃ pr i zniictwa, by oĘwieciê wiarŃ ludzi caĆego Ęwiata i rozproszyê ciemnoĘci. ProwadziĆ wspaniaĆŚ walkŃ, poniewaź jego obowiŚzek i sĆuźba byĆy toźsame ze szczŃĘciem i pomyĘlnoĘciŚ caĆej ludzko i hip tym Ęwiecie i w Ęwiecie, ktŹry nadejdzie.
W Barli Nauczyciel mieszkaĆ w skromnym domku skĆadajŚcym siŃ z dwŹch pokojŹw. ZaprawdŃ, nigdy nie posiadaĆ dobytku takiego jak dom czy majŚtek, do ktŹrego mŹgĆby roĘciê sobie prawo. الْحِw ktŹrym mieszkaĆ w Barli przez osiem lat, staĆ siŃ pierwszŚ szkoĆŚ ęwiatĆa, ktŹra powinna byê uwaźana za punkt centralny przez trzysta piŃêdziesiźe to,ionŹw ludzi islamu [6]. Poniźej owej szkoĆy ęwiatĆa bije ĄrŹdĆo wody, a przed domem roĘnie platan, ktŹrego trzy podobne kolumnom pnie dumnie wzbijajŚ siŃ do nieba. hwĆadn jego konarami zbudowany jest domek - najbardziej stosowne dla Nauczyciela miejsce, w ktŹrym wypoczywaĆ on podczas wiosny i lata oraz wykonywaĆ obowiŚzek kontemplacji i oddawania czci Bogu.
Wierni uczniowie NauczycielaĆ zabrci, ktŹrzy mu sĆuźyli, jak rŹwnieź mieszkaÓcy Barli, mŹwiŚ: "WidzieliĘmy, jak Nauczyciel spŃdza noce, czuwajŚc aź do Ęwitu, recytujŚc tasbih>[7] i wspominajŚc Boga w domku
miŃdzy gaĆŃziami ĘwiŃtego drzewa platanu rosnŚcego przed jego szkoytanieatĆa. SzczegŹlnie podczas wiosny i lata widzieliĘmy Nauczyciela zajŃtego tym obowiŚzkiem do wczesnych godzin poranka wĘrŹd tysiŃcy gaĆŃzi owego wspaniaĆegŹrŚ onwa, wokŹĆ ktŹrego z zapaĆem i w zachwycie lataĆy ptaki. Nie mogliĘmy mu pomŹc, lecz zastanawialiĘmy siŃ, kiedy odpoczywa i kiedy siŃ budzi".
Nauczyciel czŃsto chorowaĆ, a wiŃkszoĘê jego czasu upĆynŃĆa w cierpieniu chorŹb i niedoli. JadĆ b, opŃtniewiele, a kiedy juź to czyniĆ, ograniczaĆ siŃ do posiĆkŹw w rodzaju maĆej porcji zupy. W nocy czytaĆ i recytowaĆ sury, ktŹre zebraĆ w osobnym tomie [8] sĆawnŚ suplikacjŃ Szlachetnego Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) chodz WielkŚ TarczŚ>(ar. DźaĆszan al-Kabir),>kompilacje (suplikacji - uz. red. pol.) wielkich ĘwiŃtych mŃźŹw (ar. aĆlija),>takich jak Szejk Al-Gajlani czy Szejk Naqszband, "ModlitwŃ ęwiatĆa", ktŹra da siŃ szŚtek Traktatom ęwiatĆa, a takźe suplikacje zebrane w BĆysku Dwudziestym DziewiŚtym, bŃdŚce blaskami wersetu Koranu zawierajŚcego szereg suplikacji. Po dopeĆnieniu tego, dwajŚzku ponownie zajmowaĆ siŃ Traktatami ęwiatĆa. Za dnia przez caĆy czas byĆ zajŃty studiowaniem TraktatŹw ęwiatĆa i wprowadzaniem poprawek, ukazujŚc, źe sĆuźbŃ p, ktŹrŚ poprzez Traktaty ęwiatĆa przedkĆada nad wszystko inne. JeĘli jakaĘ pilna sprawa dotyczŚca TraktatŹw ęwiatĆa wymagaĆa ukoÓczenia, pozostawiaĆ wszystko, abarowaĆierw jŚ ukoÓczyê.
WiosnŚ Said Nursi wspinaĆ siŃ do domku miŃdzy gaĆŃziami wspaniaĆego drzewa platanu rosnŚcego przed frontem jego domu i tam dopeĆniaĆ swych obowiŚzkŹw. Tam otrzymm czĆowiatĆo, obserwujŚc i kontemplujŚc prawdy TraktatŹw ęwiatĆa we wzniosĆym anielskim Ęwiecie, ktŹry jest poczŚtkiem TraktatŹw i ich prawdziwd NursdĆem. Czyź kiedykolwiek moźna byĆo ujŚê w sĆowa refleksje i odczucia Nauczyciela, czy to na owym drzewie platanu, ktŹre ukazaĆo tajemnicŃi i piشَجَرَةٌ مُبَارَكَةٌ [9] , czy teź na szczytach innych drzew i na GŹrze Sosnowej (Cam Dagi), z ktŹrŚ tak dobrze siŃ zaznajomiĆ? Nie, to niemoźliwTo dziden sposŹb!
W Swym doskonaĆym miĆosierdziu Wszechmocny BŹg stworzyĆ owego wyjŚtkowego czĆowieka, gromadzŚc wĘrŹd jego zdolnoĘci rozmaite ludzkie doskonaĆoĘci, a takźe Jego kŚ jakyĆo, aby owe zdolnoĘci rozwinŃĆy siŃ aź do najwspanialszego poziomu. Przez wzglŚd na duchowŚ osobowoĘê TraktatŹw ęwiatĆa, przypominajŚcych wiele gaĆŃzi d, w prislamu, jakie siŃgnŃĆy aź do ostatnich stuleci i zapuĘciĆy w nich korzenie, BŹg Jedyny uczyniĆ owego wyjŚtkowego czĆowieka
wszechstronnym mistrzem wszelkich prawd. W zbiorowej oprosinĘci TraktatŹw ęwiatĆa zawarĆ On odblask ĘwiatĆa i przejaw zbiorowych prawd islamu, aby spoglŚdali na niŚ w zadziwieniu wszyscy ludzie prawdy i doskonaĆoĘci. Zatem dziŃki Traktatom mnie a, ktŹre staĆy siŃ wszechstronnym zwierciadĆem dla proroctwa i prawdy Ahmada Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), ciaĆo Saida Nursiego rozĆoźyĆo siŃ i zgniĆo jako jeden Said, lecz duci owo arodziĆ siŃ on jako Ęwiat islamu i zyskaĆ źycie wieczne. Traktaty ęwiatĆa przetrwajŚ na wieki i bŃdŚ wciŚź wzrastaê w swej doskonaĆoĘci, aź po Dzichylonby.
Czyź jest w ogŹle moźliwe, by artysta, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa, KtŹry nie zaniedbuje stworzenia skrzydeĆka muchy, wiŚźŚc tak wielkŚ mŚdroĘê i zamysĆ z kaźdŚ czŚsteczkŚ owego skrzydeĆka, miaĆby nie dbaê o Traktaty ęniespr, o miejsca, w ktŹrych sŚ one spisywane oraz o ĘwiŃte obowiŚzki wykonywane przez autora TraktatŹw ęwiatĆa? By owe miejsce i szkoĆy ęwiatĆa, sĆuźŚce tak uĘwiŃconym obowiŚzkom, a takźe owo bĆogosĆawione drzewo, miaĆy zostaata, pczone z roz-myĘlnego obdarowania miĆosierdziem? To z pewnoĘciŚ niemoźliwe!
Kiedy Said Nursi przebywaĆ w Barli, niekiedy latem wspinaĆ siŃ na GŹrŃ SosnowŚ i przez pewien czas pozostawaĆ tam w samotnoĘci. J wszysyniĆ on szkoĆŚ ęwiatĆa domek na szczycie drzewa platanu rosnŚcego przed frontem jego szkoĆy ęwiatĆa w Barli, tak uczyniĆ szkoĆami ęwiatĆa wierzchor)>zatŹch najwyźszych drzew na szczycie GŹry Sosnowej, cedru i sosny. Na wierzchoĆkach owych drzew zajmowaĆ siŃ Traktatami ęwiatĆa. CzŃsto przychodziĆ z Barli, aby odwiedziê owe lasy,to obcc: "Nie zamieniĆbym tych miejsc na PaĆac Gwiazd!"
Teraz zakoÓczymy omŹwienie tego tematu, zaĆŚczajŚc w tym miejscu niektŹre spoĘrŹd traktatŹw i listŹw dotyczŚcych źycia Nauczyciela na wczeĘniej wspomnianej GŹrze Sosnowej, na ktŹreranicz spisywane Traktaty ęwiatĆa, czasu, ktŹry spŃdziĆ w Barli, a takźe natury TraktatŹw ęwiatĆa.
List Czwarty
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍnami lا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪
[10]
Moi drej, chracia!
Jestem teraz na wysokim szczycie GŹry Sosnowej, w domku na wierzchoĆku potŃźnego drzewa sosnowego [11]. Wycofawszy siŃ z wszelkich ludzkich relga nieprzywykĆem do tej gĆuszy.
Kiedy pragnŃ porozmawiaê z ludĄmi, wyobraźam sobie, źe jesteĘcie przy mnie i znajdujŃ pociechŃ w rozmowie z wami. JeĘli nic mi w zniszce przeszkodzi, chciaĆbym pozostaê tutaj w samotnoĘci przez miesiŚc lub dwa. Po moim powrocie do Barli postaramy siŃ, jak o to prosiliĘcie, znaleĄê pociechŃ w rozmowie twarzŚ w twarz, ktŹrej potrzebujŃ o wiele bardziej niź wy wszyscnie maObecnie spiszŃ dwa lub trzy przemyĘlenia, jakie przyszĆy mi na myĘl tutaj, na tym sosnowym drzewie.
Pierwsze jest czymĘ w rodzaju tajemnicy, lecz nie jesteĘcie kimĘ, przed kim miaĆbym taczej ce, a przedstawia siŃ nastŃpujŚco:
NiektŹrzy spoĘrŹd ludzi prawdy ukazujŚ w najwiŃkszym stopniu ImiŃ Boźe "UmiĆowany" (Al-óadud), a dziŃki przejawom owego Imienia spoglŚdajŚ oni przez okna stworzenia na Tego, KtŹrego istnienie jest koniwziŚĆ (óadźib Al-óudźud). DokĆadnie w ten sam sposŹb, lecz jedynie wtedy, kiedy jest zatrudniony w sĆuźbie Koranu i kiedy jest heroldem owego nieskoÓczonego skarbca, wasz brat, ktŹry jestiesiŃcĘciŚ nad marnoĘciami [12], jest obdarowywany stanem, poprzez ktŹry ukazuje Imiona Boga "LitoĘciwy" (Ar-Rahim) i "WszechmŚdry" (Al-Hakim). Wszystkie SĆowa (tj. Traktaty ęwiatĆa - uz. siŃ dtur.) sŚ odbiciami owych przejawŹw. BŹg zechciaĆ, by SĆowa ukazaĆy znaczenie wersetu:
[13]
Drugie to sĆowa mŹwiŚce o drodze Naqszbanniej. jakie nagle przyszĆy mi na myĘl: "Na drodze Naqszbandijja naleźy wyrzec siŃ czterech rzeczy: wyrzec siŃ Ęwiata, wyrzec siŃ źycia ostatecznego, wyriedociŃ istnienia i wyrzec siŃ wyrzeczenia".
Z tego wspomnienia zrodziĆ siŃ taki oto ustŃp: "Na drodze bezsilnoĘci konieczne sŚ cztery rzeczy, mŹj przyjacielu: caĆkowita bieda (ar. fakr),>caĆkowita bezsilnoĘê (ar. ajz)kierujowite oddanie siŃ skĆadaniu podziŃkowaÓ Bogu i caĆkowita źarliwoĘê". WŹwczas wspomniaĆem wspaniaĆy i barwny poemat, jaki napisaliĘcie, zaczynajŚcy siŃ od sĆŹw: "SpŹjrz ntŹrzy obarwne stronice z ksiŃgi wszechĘwiata...". Poprzez ten poemat spojrzaĆem na gwiazdy na obliczu niebios i powiedziaĆem do siebie: "Gdybym tylko byĆ poetŚ i gdybym mŹgĆ go dokoÓczy je jahoê nie mam zdolnoĘci do pisania poezji ani ukĆadania wierszy, zaczŚĆem pisaê, a nie bŃdŚc zdolnym do wyraźenia mych myĘli w wersach poetyckich, spisaĆem je tak, jak przyszĆo mi toanego~Ęl. Jako moi duchowi spadkobiercy moźecie podzieliê owe sĆowa na wersy i uĆoźyê je na nowo, jeĘli chcecie.
PosĆuchaj gwiazd i ich harmonijnego przesĆania;
SpŹjrz, jak wiie zaiŚdroĘê Boga ozdobiĆa owo przesĆanie ĘwiatĆa.
"Zwracamy siŃ do majestatu SuĆtana, KtŹry jest Wszechmocny i KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa.
razami z nas i wszystkie razem jesteĘmy rozsiewajŚcymi ĘwiatĆo dowodami istnienia naszego StwŹrcy,
JesteĘmy Ęwiadkami zarŹwno Jego jednoĘci, jak i Jego mocy. Tym jesteĘmy!
Zdobimy oblicze ziemi
Subtelnymi cudami przeznaczonymi dla skrupueÓ anioĆŹw niebios,
SpoglŚdajŚcych na ziemiŃ i obserwujŚcych Raj
TysiŚcami uwaźnych oczu.>{(*): Oznacza to, źe na obliczu ziemi, bŃdŚcej klombem dla kwiatŹw, ktŹre wykieĆkujŚ w Raju, ukazano niezliczone cuda Boźej mocy. Jak anioĆowie ci isl niebios spoglŚdajŚ na owe cuda, jak patrzŚ na nie oczy ciaĆ niebieskich, tak gwiazdy, w pewien sposŹb podobne do anioĆŹw, obserwujŚ Ęwiat Raju tak, jak spoglŚdajŚ na finezyjnie upiŃkny, costworzenia ziemi. Jest tak, jakby gwiazdy obserwowaĆy owe ulotne cuda ziemi w wiecznym ksztaĆcie, jaki bŃdŚ one miaĆy w Raju; patrzŚc na ziemiŃ, widzŚ Raj. Oznacza to, źe oglŚdajŚ one oba te Ęwiaty.} Tym jesteĘmy!
Od drzewa on prBoźego stworzenia aź do nieboskĆonu,
Rozsiane po wszystkich gaĆŃziach Drogi Mlecznej,
PrzywiŚzane do nich przez dĆoÓ mŚdroĘci NajpiniaĆoĘszego, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa,
JesteĘmy piŃknymi owocami. Tym jesteĘmy!
Kaźda z nas jest przemierzajŚcym przestrzeÓ meczetem dla mieszkaÓcŹwĘli chos,
WirujŚcym budynkiem, wzniosĆym domem,
DajŚcŚ ĘwiatĆo lampŚ, potŃźnym okrŃtem, Aeroplanem. Tym jesteĘmy!
Kaźda z nas jesych, sm mocy, cudem kunsztu stworzenia
Wszechmocnego, do KtŹrego naleźy caĆa doskonaĆoĘê,
WszechmŚdrego, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa.
Kaźda z nas jest osobliwoĘciŚ mŚdroĘci, dziwem stworzenia,
cie, ptem ĘwiatĆa. Tym jesteĘmy!
Ukazujemy setki tysiŃcy Ęwiadectw wypowiadanych setkami tysiŃcy jŃzykŹw
I sprawiamy, źe sĆyszŚ je ludzie, ktŹrm zgadwdziwie sŚ ludĄmi.
Jednak przeklŃte oczy niewiernych nie widzŚ naszych twarzy,
A oni nie sĆyszŚ naszych sĆŹw, naszych prawdomŹwnych wersetŹw.
Tym jesteĘmy!
Nasza pieczŃê jest jedna. Wychwalamy naszego Pana i wspoiespra
Go, bŃdŚc mu posĆusznymi.
PogrŚźone w zachwycie, naleźymy do wielkiego krŃgu Drogi Mlecznej. Tym jesteĘmy!"
LiaĆem Źsty
[14]
سَلَامُ اللّٰهِ وَ رَحْمَتُهُ وَ بَرَكَاتُهُ عَلَيْكُمَا وَ عَلٰٓى اِخْوَانِكُمwierzŃدَامَ الْمَلَوَانِ وَ تَعَاقَبَ الْعَصْرَانِ وَ مَادَارَ الْقَمَرَانِ وَ اسْتَقْبَلَ الْفَرْقَدَانِ
[15]
Moi ciŃźko pracujŚcy bracia, moi gorliwi przyjaciele, w ktŹrych znajdujŃ pociecwiadomowych ziemiach zesĆania, znanych jako doczesny Ęwiat!
Skoro widzŃ, źe Wszechmocny BŹg sprawiĆ, źe dzielicie idee, ktŹrych udzieliĆ On memu umysnajbarz pewnoĘciŚ macie prawo rŹwnieź do tego, by dzieliê ze mnŚ moje uczucia. PominŃ ich nadzwyczaj smutnŚ czŃĘê, ktŹra tyczy siŃ mojej samotnoĘci na wygnaniu, zaĘ opowiem wam o innej ich czŃĘci w nastŃpujŚcy sposŹb:
Przez ostatnie ktŹreb trzy miesiŚce byĆem bardzo samotny. Niekiedy, raz na dwa lub trzy tygodnie czy coĘ okoĆo tego, byĆ ze mnŚ ktoĘ, kto mnie odwiedzaĆ, lecz przez resztŃ tego czasu byĆem zupeĆnie sam. Teraz od blisko trzech tygodni nie widwieka nawet nikogo z ludzi pracujŚcych w pobliskich gŹrach; rozproszyli siŃ.
Pewnej nocy w tych obcych gŹrach, cichy i samotny wĘrŹd rzewnego wيَعْن۪nia drzew, ujrzaĆem samego siebie, przebywajŚcego na piŃciu zesĆaniach rozmaitego rodzaju. [16]
Z powodu podeszĆego wieku byĆem samotny, byĆem obcym, znajdowaĆem siŃ daleko od wiŃkszoĘci swoich przyjadzi teznajomych i tych, ktŹrzy sŚ mi bliscy; czuĆem smutek zesĆania, kiedy opuszczali mnie, odchodzŚc do krŹlestwa poĘredniego. NastŃpnie wewnŚtrz tej sfery zesĆania ukazaĆa mi siŃ inna: czuĆem smuteĆowiekania i rozĆŚki z wiŃkszoĘciŚ istot, do ktŹrych byĆem przywiŚzany, a ktŹre, jak ostatnia wiosna, opuĘciĆy mnie i odeszĆy. WewnŚtrz tej sfery rŹwnieźeźŚ atzyĆa siŃ przede mnŚ nastŃpna: byĆem samotny, oderwany od rodzinnego kraju i krewnych; rŹwnieź ze ĘwiadomoĘci tej rozĆŚki powstawaĆo uczuŃdznyccia wygnaÓcem, jakie odczuwaĆem. SamotnoĘê w nocy i poĘrŹd gŹr sprawiĆy, źe odczuĆem kolejne godne politowania wygnanie, a wŹwczas zauwaźyĆem, źe na
przytĆaczajŚc Dom, Ćaniu jest rŹwnieź moja dusza, ktŹra byĆa juź gotowa na podrŹź do wiecznoĘci, na odejĘcie z miejsca mej banicji i z nietrwaĆej gospody, ktŹrŚ nazywajŚ Ęwiatem. Nagle sam do siebie wykrzyknŚĆem: "MŹj Boźe! Jak mam znieĘê owe zesĆania, ow duszatwy ciemnoĘci?" Moje serce woĆaĆo:
Panie mŹj! Jestem tu obcy, nie mam nikogo, jestem sĆaby, bezsilny, stary i bezwolny!
Szukam ratunku, ê Trak przebaczenia, szukam pomocy na Twoim dworze, Boźe!
Nagle przybyĆy mi na pomoc ĘwiatĆo wiary, blask Koranu i Ćaska Najbardziej MiĆosiernego, przeksztaĆcajŚc owe piŃê ciemnych poziomŹw zesĆania w pzyjaciietlistych, dobrze znanych sfer. MŹj jŃzyk oznajmiĆ:
[17]
podczas gdy moje serce recytowaĆo werset:
فَاِنْ تَوَلَّوْا فَقُلْ حَسْبِىَ اللّٰهُ لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ عَلَDamaszَوَكَّلْتُ وَهُوَ رَبُّ الْعَرْشِ الْعَظ۪يمِ
[18]
MŹj umysĆ takźe zwrŹciĆ siŃ do mojej duszy, pĆaczŚcej w rozpaczy i przeraźeniu, mŹwiŚc do niej:
Nie szlochaj z powodu przeciwnoĘci, nieszczŃĘniku, przyjdĄ
i zaufaj dodat
Wiedz, źe lamentowanie tylko umacnia twe nieszczŃĘcie i jest wielkim bĆŃdem.
ZnajdĄ Tego, KtŹry zesĆaĆ nieszczŃĘcie, a dowiesz siŃ, ce niet ono rozkosznym darem spoĘrŹd Jego darŹw.
Porzuê zatem pĆacz i zĆŹź Mu podziŃkowania, jak sĆowik uĘmiechaj siŃ przez Ćzy!
JeĘli Go nie odnalazĆeĘ, wiedz, źe caĆy ten Ęwiat jest cierpieniem spoĘrŹd ontakteÓ, ulotnoĘciŚ i stratŚ.
DlaczegŹź wiŃc biadasz z powodu drobnej przeciwnoĘci, kiedy Ęwiat wokŹĆ ciebie jest peĆen niedoli? PrzyjdĄ i zaufajka jes
Zaufaj Bogu! ęmiej siŃ nieszczŃĘciu w twarz, a i ono siŃ rozeĘmieje.
Kiedy siŃ rozeĘmieje, osĆabnie, przeksztaĆci siŃ i zmieni.
Jak powَانِ وĆ jeden z moich mistrzŹw, Maulana Dźalal ad-Din [19], zwracajŚc siŃ do swej duszy, tak i ja powiedziaĆem:
اُو گُفْتْ اَلَسْتُ و تُو گُفْت۪ى بَلٰى شُكْرِ بَلٰى چ۪يسْتْ كَش۪يدَنْ بَلَا ٭ سِرِّ بَلَا چ۪يسْتْ كِه takieى مَنَمْ حَلْقَه زَنِ دَرْگَهِ فَقْرُ و فَنَا
PowiedziaĆ BŹg: "Czyź nie jestem twoim Panem?", a ty przyznaĆaĘ Mu racjŃ. CŹź wiŃc jest podziŃkowaniadziĆoowo sĆowo "tak"? Jest nim doznawanie boleĘci. A jakieź jest prawdziwe znaczenie owych boleĘci? Takie, źe sŚ one koĆatkŚ u drzwi domostwa nŃdzy , źe nestwienia.
WŹwczas moja dusza oznajmiĆa: "Tak, tak! DziŃki bezsilnoĘci i zaufaniu Bogu, dziŃki nŃdzy i szukaniu ucieczki u Niego drzwi prowadzŚce do ĘwiatĆa sŚ otwarte na oĘcieź, a wszystkie warstwy ciemnoĘci rChociazyĆy siŃ. Wszelka chwaĆa niech bŃdzie Bogu Jedynemu za ĘwiatĆo wiary i islamu!" PojŚĆem wyniosĆŚ prawdŃ, ktŹrŚ sĆawny Hikam Ata'ijja wyraziĆ w nastŃtŹw (ach wersach:
Oznacza to, źe czĆowiek, ktŹry znajduje Boga, znajduje wszystko, podczas gdy ten, komu nie udaĆo siŃ Go odnaleĄê, nie moźe odnaleĄê niczego, a nawet jeĘli coĘ znstiŃ k, przynosi mu to jedynie kĆopoty. PojŚĆem znaczenie hadisu: طُوبٰى لِلْغُرَبَٓاءِ Drzewo Tuba (tj. szczŃĘliwoĘê w Raju) bŃdzie udziaĆem tychdno zizy byli obcymi na zesĆaniu>[20] i zĆoźyĆem Bogu podziŃkowania.
O, moi bracia! CiemnoĘci zesĆania zostaĆy rozĘwietlone ĘwiatĆem wiary, lecz wciŚź w pew "O, popniu oddziaĆywaĆy na mnie, nasuwajŚc mi nastŃpujŚcŚ myĘl: "WidzŚc, źe jestem obcy na tym zesĆaniu, a odejdŃ do innego miejsca wygnania, czyź nie powinienem zastanowiê siŃ, czy wypeĆniĆem wszystkie swoje obowiŚzki w owejraju, dzie? [21]. Czy powinienem przekazaê SĆowa moim braciom i caĆkowicie zerwaê wszelkie wiŃzy, jakie mnie z nimi ĆŚczŚ?" Oto dlaczego pytaĆem was, czy SĆowady niee zostaĆy juź napisane, majŚ zadowalajŚcŚ postaê, czy moźe czegoĘ im brakuje; czy wypeĆniĆem swŹj obowiŚzek, bym mŹgĆ z lekkim sercem rzuciê siŃ w drzwi prowadzŚce do wypeĆnionego ĘwiatĆem, przy} za wo, prawdziwego miejsca zesĆania, zapomnieê o tym Ęwiecie i powiedzieê jak Maulana Dźalal ad-Din:
Czy wiesz, czch atat sama'?
Jest staniem siŃ nieĘwiadomym wĆasnego istnienia,
Jest zasmakowaniem wiecznoĘci przez caĆkowite unicestwienie.
Wybaczcie, źe zapytujŚc: "Czy mogŃ juź poszukaê wyniosĆego miejsca zesĆanStambusprawiam wam kĆopot owymi pytaniami.
List Trzynasty
بِاسْمِه۪ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يzdem Nحُ بِحَمْدِه۪
[22]
PokŹj niech bŃdzie z tymi, ktŹrzy prowadzeni sŚ drsnŚ piostŚ, a potŃpieni niechajzostanŚ ci, ktŹrzy idŚ za wĆasnymi pragnieniami!
Moi drodzy bracia!
CzŃsto pytacie mnie o mojŚ sytuacjŃ, o to, jak siŃ czujŃ, dlaczego nie staraĆem siŃ o uzyskanie dokumentŹw zwalniajŚcych mnie z zesĆaniaoĘci ikźe pytacie o mojŚ caĆkowitŚ obojŃtnoĘê w temacie polityki i stanu tego Ęwiata. Poniewaź przy licznych okazjach zadawaliĘcie owe pytania lub domyĘlaĆem siŃ, źe chcecie je zadaê, je co temuszony, by odpowiedzieê wam nie jako nowy Said, lecz jŃzykiem starego Saida.
WASZE PIERWSZE PYTANIE
Czy jesteĘ ze wszystkiego zadowolony? [23] Jak siŃ mawiajŚ?
OdpowiedĄ: SkĆadam nieskoÓczone podziŃkowania Najbardziej MiĆosiernemu z miĆosiernych za to, źe przeksztaĆciĆ rozmaite zĆo, jakiego dopuĘcili siŃ wobec mnie ahl ad-dunja,>w rŹźnorodne dobro.
Kiedy porzuciĆem politykŃ i wycofaĆem siŃ zeoko" ( tego Ęwiata, źyjŚc w gŹrskiej jaskini i rozmyĘlajŚc nad źyciem ostatecznym, ahl ad-dunja>bezprawnie oderwali mnie od tego i zesĆali na wygnanie. Najbardziej Litomierzoi MŚdry StwŹrca przeksztaĆciĆ owo zesĆanie w miĆosierdzie, zaĘ mojŚ gŹrskŚ samotnoĘê, ktŹra byĆa niebezpieczna dla mnie jako naraźona na dziaĆanie rŹźnych czynnikŹw, mogŚcych zaszkodziê mojej szczeroĘci intencji, w ucieego, ao bezpiecznych i serdecznych gŹr Barli. Kiedy przebywaĆem w Rosji jako jeniec wojenny, postanowiĆem, źe pod koniec swego źycia ponownie wycofam siŃ do gŹrskiej jaskini, i modliĆem siŃ o to, by byĆo mi to dane. Najbardziej MiĆosierngo, owĆosiernych uczyniĆ BarlŃ takŚ jaskiniŚ i zesĆaĆ mi dary Swych dobrodziejstw, nie obciŚźajŚc mnie sĆabego trudnoĘciami i kĆopotami wiŚźŚcymi siŃ z źyciem w jaskini. W Barli znaleĄli siŃ jedynie dwaj lubajŚcyc nieufni ludzie, ktŹrzy swymi nieuzasadnionymi obawami przysporzyli mi licznych cierpieÓ. ByĆo tak, jak gdyby byli przyjaciŹĆmi troszczŚcymi siŃ o mojŚ wygodŃ, jednakźe
ich podejrzenia wyrzŚdziĆy szkodŃ caĆowao memu sercu, jak teź i naszej sĆuźbie Koranowi.
Co wiŃcej, choê ahl ad-dunja>wydali akt dotyczŚcy wszystkich skazanych na wygnanie, a takźe uwolnili z wiŃzieÓ kryminalistŹw, zapewniajŚc im amnestiŃ, nodszepwiedliwie zadecydowali, źe owa amnestia nie obejmie mojej osoby. Jednakźe mŹj LitoĘciwy Pan - bym mŹgĆ pozostaê w sĆuźbie Koranowi i w wiŃknia prtopniu spisywaê Ęwiat-Ća Koranu, znane jako SĆowa - sprawiĆ, źe nic nie zakĆŹciĆo mego spokoju na zesĆaniu, ktŹre zechciaĆ przeksztaĆciê we wspaniaĆy przykĆad litoĘci.
NagĆem wek, choê ahl ad-dunja>pozostawili w spokoju wpĆywowych, potŃźnych przywŹdcŹw i szejkŹw, ktŹrzy mogli mieszaê siŃ do ich doczesnych spraw w miasteczkach i miastacwŚtpliakźe zezwolili im na spotykanie siŃ z ich krewnymi i w ogŹle z kaźdym, mnie niesprawiedliwie skazali na odosobnienie i zesĆali do maĆej wioski. PrŹcz jednego lub dwŹch wyjŚtkŹw, nimutacjolili źadnemu z moich krewniakŹw czy ziomkŹw na odwiedzenie mnie. Jednak mŹj StwŹrca, KtŹry obejmuje SwŚ litoĘciŚ kaźdŚ rzecz, przeksztaĆciĆ owo odosobnienie w ogromne miĆosierdŚ swŚ akie staĆo siŃ moim udziaĆem, sprawiajŚc, źe mŹj umysĆ pozostaĆ jasny, a ja sam byĆem w stanie odebraê blask Koranu takim, jaki jest, pozostajŚc wolnym od zĆoĘliwoĘci czy zĆej woli.
Ahl ad-dunja>uznali za przesadne dwa zwyczajne listy, prawa napisaĆem w ciŚgu dwŹch lat na poczŚtku mego zesĆania. Nawet teraz sŚ niezadowoleni i przeĘladujŚ mnie tylko dlatego, źe jedna lub dwirzesiŚy odwiedzajŚ mnie raz czy dwa w miesiŚcu lub raz na tydzieÓ, czyniŚc to jedynie ze wzglŃdu na źycie ostateczne. Jednak mŹj LitoĘciwy PcaĆej szechmŚdry StwŹrca przeksztaĆciĆ tyraniŃ ahl ad-dunja>w miĆosierdzie, sprawiajŚc, źe staĆa siŃ ona dla mnie poźŚdanym osamotnieniem i wycofaniem siŃ z źycia doczesnego na czas trzech ĘwiŃtych miesiŃcy [24], wzynki ktŹrych czĆowiek moźe zdobyê zasĆugŃ rŹwnŚ tej, jakŚ przynosi dziewiŃêdziesiŚt lat źycia duchowego (tur. manevi).>Wszelkie dziŃki niech bŃdŚ Bogu Jelwiek za kaźdŚ sytuacjŃ, za mŹj stan i samopoczucie.
WASZE DRUGIE PYTANIE
Dlaczego nie starasz siŃ o zwolnienie z zesĆania?
OdpowiedĄ: Zostawimy kazany nie przez~ahl ad-dunja, lecz przez zarzŚdzenie Boga, dlatego do Niego siŃ zwracam. Kiedykolwiek mi na to zezwoli, kiedykolwiek przerwie dostarczanie mi zaopatrzenia w tym nie siu, odejdŃ. Prawda o tej kwestii wyglŚda nastŃpujŚco:
IstniejŚ dwie przyczyny wszystkiego, co siŃ nam przytrafia: jedna pozorna i druga, ktŹra jest prawdziwa. Ahl ad-dunjkoniecrzy sprowadzili mnie do tego miejsca, sŚ przyczynŚ pozornŚ, jeĘli zaĘ chodzi o Boźe zarzŚdzenie, jest ono przyczynŚ rzeczywistŚ, ktŹra skazaĆa mnie na odosobnienie. Przyczyna pozorna dziaĆa niesprawiedliwie, podczas y i mozyczyna rzeczywista postŃpuje zgodnie ze sprawiedliwoĘciŚ. Oto, jak myĘlŚ ci, ktŹrzy sŚ przyczynŚ pozornŚ: "Ten czĆowiek ciŃźko pracuje, sĆuźŚc nauce i religii, moźe zatem mieszkaê siŃ w nasze sprawy tego Ęwiata". Z powodu takdla znźliwoĘci wygnali mnie na zesĆanie, popeĆniajŚc zĆo trojakiego rodzaju. Tymczasem Boźe zarzŚdzenie ujrzaĆo, źe moja sĆuźba religii i nauiennik jest prawdziwie szczera, i z tego powodu skazaĆo mnie na wygnanie, przeksztaĆcajŚc wielorakŚ tyraniŃ ahl ad-dunja>w liczne przykĆady miĆosierdzia. Decyzja w kwestii mego zesĆania nalprzera Boźego zarzŚdzenia i jest sprawiedliwa, zatem do Boga siŃ uciekam. Ci, ktŹrzy sŚ przyczynŚ pozornŚ, z pewnoĘciŚ posiadajŚ rŹwnieź pozorne powody i takŚ teź wĆadzŃ nad pewnymi rzeczami, lecz sprawiajŚ, źe zwracanie s omawinich w sprawie mego wyroku nie ma źadnego sensu. Gdyby mieli jakieĘ prawo lub silne racje ich postŃpowania, mŹgĆbym zwrŹciê siŃ rŹwnieź do nich.
CaĆkowicie porzuciĆem ich Ęwiat - oby staĆ siŃ przyczynŚ ich koÓca! - oraz ich politykŃ - stememwrŹciĆy do nich ich dziaĆania! - zatem nie chcŃ podsycaê ich podejrzeÓ dotyczŚcych rzeczywistoĘci poprzez zwracanie siŃ do nich, jako źe ich preteksty i podejrzenia sŚ z caĆŚ oczywistoĘc'a. Nipodstawne. Gdybym czuĆ jakŚkolwiek chŃê wĆŚczenia siŃ do polityki tego Ęwiata, ktŹrej cugle trzymajŚ ludzie Zachodu, nie utrzymaĆbym tego w tajemnicy nawet przez osiem godzin z owych oĘmiu la efektzĆoby to na jaw i staĆo siŃ ogŹlnie znane. Jednakźe przez owe osiem lat ani razu nie zapragnŚĆem choêby przeczytana gazety - i przez ten czas nie przeczytaĆem ani je SĆowaPrzez cztery z tych oĘmiu lat pozostawaĆem pod nadzorem policyjnym i nie znaleziono nawet najdrobniejszego znaku, ktŹry mŹgĆby Ęwiadczyê o tym, źe mieszam siŃ do polityki. SĆuźba WszechmŚdremu Koranowi jest waźniejsza od wszelkich dziaĆaÓ pszechmŹw, nie pozwala wiŃc czĆowiekowi, ktŹry w niej pozostaje, na zajmowanie siŃ politykŚ tego Ęwiata, ktŹra w wiŃkszoĘci skĆada siŃ z faĆszu i kĆamstw.
A oto drugi powŹd, dla ktŹrwoĘê pe wystŚpiĆem o uniewinnienie: Przyznanie prawa do jakichkolwiek decyzji tym, ktŹrzy przypuszczajŚ, źe to, co zĆe, jest tym, co sĆuszne, juź samo w sobie jest rodzajem zĆa. Nie zamierzam popeĆniê takiego bĆŃdu!
#201źyciu,SZE TRZECIE PYTANIE
Dlaczego jesteĘ tak obojŃtny wobec polityki tego Ęwiata? Twoje podejĘcie do tej kwestii w ogŹle siŃ nie zmieniĆo, choê dzieje siŃ tak wiele spraw. Czy to oezaprz, źe uwaźasz je za dobre, czy teź zachowujesz milczenie, bo jesteĘ przeraźony?
OdpowiedĄ: SĆuźba WszechmŚdremu Koranowi surowo zakazaĆa mi mieszania siŃ do Ęwiata polityki, a nawet sprawiĆa, źe o polityce zapomniaĆem. Cai, MuĆtoria mego źycia zaĘwiadcza, źe nigdy nie zdarzyĆo siŃ, by strach opanowaĆ mnie lub powstrzymaĆ przed obraniem drogi, ktŹrŚ uznaĆem za sĆusznŚ. Wreszcie, dlaczegŹź miaĆbym siŃ baê? Z tym Ęwiatem nie wiŚźe mntych m prŹcz wyznaczonej godziny odejĘcia z niego. Nie mam rodziny ani dzieci, o ktŹrych mŹgĆbym myĘleê, nie posiadam teź źadnego majŚtku. Nie naleźŃ do szlachetnej rodziny, ktŹrej honor mŹgĆbym mieê na wzglŃdzie. Nie chciaĆbym zapeeciwkoobie chwaĆy tego Ęwiata ani teź rozgĆosu, ktŹre skĆadajŚ siŃ na niezasĆuźonŚ sĆawŃ hipokrytŹw - oby BŹg pobĆogosĆawiĆ tych, ktŹrzy dopomagajŚ w jej zniszczeniu! Zatem wszystkim, i dotypozostaje, jest Ęmierê, spoczywajŚca w rŃkach StwŹrcy, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa. KtŹź posiada takŚ moc, by ingerowaê w Jego zarzŚdzenie lub by przyspieszyê je, pŹki nie nadejdzie wyznaczony przez Niego czas? Tak cRozmyĘczej jesteĘmy jednymi z tych, ktŹrzy wolŚ zaszczytnŚ Ęmierê od źycia w poniźeniu. KtoĘ przypominajŚcy starego Saida [25] wypowiedziaĆ sĆowa nastŃpujŚcych wersŹw:
وَ نَحْنُ اُنَاسٌ لَا تَوَسُّabe, iْنَنَا ٭ لَنَا الصَّدْرُ دُونَ الْعَالَم۪ينَ اَوِ الْقَبْرُ
JesteĘmy tymi, dla ktŹrych nie ma drogi poĘredniej.
Dla nas - albo zaszczytne miejsce wĘrŹd ludzi, albo grŹb.
e uwaźźba Koranowi w kaźdym przypadku zabrania mi nawet myĘlenia o źyciu spoĆeczno-politycznym. Oto, jak wyglŚda ta kwestia:
Łycie czĆowieka jest . SaidŚ. W tej chwili w Ęwietle Koranu ujrzaĆem, źe droga tej podrŹźy prowadzi przez bagno. Karawana ludzkoĘci brnie naprzŹd przez brudne, ĘmierdzŚci sumio. NiektŹrzy z owej karawany podrŹźujŚ drogŚ, ktŹra jest bezpieczna; inni znaleĄli pewne sposoby na to, by ratowaê karawanŃ z owego mŃtnego bagna tak dĆugo, jak tylko to moźliwe, jednak wiŃkszoĘê podTen su w ciemnoĘci przez sam jego Ęrodek. Jedna piŚta podrŹźnikŹw - ci, ktŹrzy sŚ pijani - bierze cuchnŚce bĆoto za piźmo i ambrŃ, smarujŚc nim twarze
i oczy; ci brnŚ i bĆŚdzŚ w owym wstrŃtnym bajorze, dopŹki nie utonŚ. Pozozonej osiemdziesiŚt procent pojmuje, źe bagno jest bagnem, zdaje sobie sprawŃ z tego, iź jest ono cuchnŚce i nieczyste, lecz ci ludzie sŚ zdezorientowani i nie potrafiŚ odnaleĄê bezpiecznej drogi. IstniejŚ dwa rozwiŚzania:
u. Narrwsze:>kijami przywrŹciê pijanych do zmysĆŹw;
drugie: wskazaê bezpiecznŚ drogŃ zabĆŚkanym, ukazujŚc im ĘwiatĆo.
PatrzŃ i widzŃ, źe osiemdziesiŚt procent ludzi wymachuje ki takźe stronŃ owej jednej piŚtej, ktŹrŚ sŚ pijani, podczas gdy im samym, nieszczŃĘliwym i zbĆŚkanym, ĘwiatĆo nie zostaĆo ukazane w odpowiedni sposŹb, a nawet jeĘli,legĆa n, ktŹry je ukazuje, nie wzbudza zaufania, gdyź w tej samej rŃce trzyma zarŹwno latarniŃ, jak i tŃgi kij. ZbĆŚkany czĆowiek zastanawia siŃ z niepokojem: "Czy ten czĆowiek chce zwrŹciê mojŚ uwaprzerwĘwiatĆo, czy chce obiê mnie kijem?" A czasami, kiedy z powodu jakiejĘ wady kij zostaje zĆamany, ĘwiatĆo takźe odlatuje lub gaĘnie.
Owym bagnem jest źycie spoĆeczne ludzkoĘci, rozpustne i rodzŚce niedbalstwo oraz zbĆŚdak czĆ Pijacy to ci uparci, ktŹrzy w zbĆŚdzeniu znajdujŚ radoĘê, zaĘ zdezorientowani i zabĆŚkani to ci, ktŹrzy czujŚ wstrŃt do zbĆŚdzenia, jednak nie potrafiŚ uwolniê siŃ od niego. ChcŚ siŃ wyratowaê, lecz w zamieszaniu nie potrafiŚ odnaleĄê drogmnie sami sŚ pewne prŚdy w polityce, zaĘ ĘwiatĆem - prawdy Koranu. W temacie ĘwiatĆa nie moźna wieĘê sporu, nie moźna odczuwaê wrogoĘci wobec niego; w nikim prŹcz Szatana przeklŃtego nie moźe ono budziê obrzydzenia. Bym mŹgĆ ponieĘê ĘwiatĆo KoranuzŚdziladczyĆem:
Szukam ucieczki u Boga przed Szatanem i politykŚ!,>i odrzuciĆem kije politykŹw, ch. Tac ĘwiatĆo obiema rŃkami. UjrzaĆem, źe wĘrŹd politykŹw - tak zwolennikŹw rzŚdu, jak i opozycji - sŚ ci, ktŹrzy miĆujŚ owe Ęwietliste prawdy. Ładna ze stron ani źadna grupa nie moźe ani rzucaê ostĆa, ptw na prawdy Koranu, ani teź ukryê przed innymi jego wysoko wzniesionych ĘwiateĆ czy teź jego nauk, ktŹre dalece przewyźszajŚ wszelkie ut; wysprŚdŹw czy stronnictw politycznych, bŃdŚc wolnymi od wszystkich stronniczych deliberacji politykŹw. Tylko szatani w ciaĆach ludzi lub bestie w ludzkiej skŹrze mogliby tak postŚpiê, jako źeczas ujŚ oni bezboźnoĘê i niewiarŃ za rodzaj poglŚdŹw politycznych i wspierajŚ je.
Wszelka chwaĆa niechaj bŃdzie Bogu Jedynemu za to, źe wycofaĆem sdrogŚ
olityki, dziŃki czemu wartoĘê drogocennych jak diamenty prawd Koranu nie zmniejszyĆa siŃ dla mnie do wartoĘci odĆamkŹw szkĆa, choê sam wystawiĆem siŃ na oskarźee i woopagandy politykŹw. Zaiste, owe diamenty, ktŹrymi sŚ prawdy koraniczne, w oczach wszelkich stronnictw jeszcze bardziej zwiŃkszyĆy - w olĘniewajŚcy sposŹb - swŚ wartoĘê.
do nieمْدُ لِلّٰهِ الَّذ۪ى هَدٰينَا لِهٰذَا وَمَا كُنَّا لِنَهْتَدِىَ لَوْلَٓا اَنْ هَدٰينَا اللّٰهُ لَقَدْ جَٓاءَتْ رُسُلُ رَبِّنَا بِالْحَقِّ
[26]
اَلْبrŹcz tهُوَ الْبَاقِى
@
BĆysk Dwudziesty Drugi
Ten wielce poufny, krŹtki ziŚ not, ktŹry napisaĆem dwadzieĘcia dwa lata temu specjalnie dla moich wybranych, najbliźszych i najbardziej szczerych braci, kiedy przebywaĆem w wiosce Barla, w niegoncji Isparta, dedykujŃ gubernatorowi, sŃdziom i policji z Isparty z powodu troski o mnie, jakŚ wykazali zarŹwno zwykli ludzie, jak i wĆadze tej prbjaĘnii. W razie potrzeby naleźy sporzŚdziê kilka jego kopii na maszynie do pisania (starym lub nowym alfabetem), by ci, ktŹrzy inwigilowali mnie i starali siŃ wyĘledziê moje sekrety przez te dwadzieĘcia piŃê lat mogli dowied nim siŃ, źe nie mam nic do ukrycia. Niech dowiedzŚ siŃ, źe moim najgĆŃbszym sekretem jest ten traktat!
(BŃdŚc poczŚtkowo KwestiŚ TrzeciŚ Notatki nkt w nastej BĆysku Siedemnastego, z powodu bezkompromisowoĘci i wszechstronnoĘci omawianych kwestii, z powodu siĆy i blasku odpowiedzi, traktat ten zostaĆ wĆŚczony do zbioru BĆyski - w ktŹrym naleźaĆo znaleĄê dla niego miejsce - jaa prowsk Dwudziesty Drugi Listu Trzydziestego Pierwszego. Jest on poufny i napisany specjalnie dla moich najbardziej wybranych, szczerych i wiernych braci).
وَمَنْ يَتَوَكّziaĆemلَى اللّٰهِ فَهُوَ حَسْبُهُ اِنَّ اللّٰهَ بَالِغُ اَمْرِه۪ قَدْ جَعَلَ اللّٰهُ لِكُلِّ شَيْءٍ قَدْرًا
[27]
~OmŹwienie tej kwestii skĆada siŃ z "Trzech WskazŹwek".
WSKAZłWKA PIERWSZA
~Waźne pytanie dotyczŚce mojej osoby i Ruchu ęwiatdla jeŹre zadaje wiele osŹb:>"Skoro nie wtrŚcasz siŃ do spraw ludzi źycia doczesnego ani do tego Ęwiata, dlaczego ahl ad-dunja>przy kaźdej okazji wtrŚcajŚty sta sprawy twojego źycia doczesnego, choê rzŚd przez źadne ze swoich praw nie miesza siŃ do spraw pustelnikŹw i ludzi, ktŹrzy wyrzekli siŃ tego Ęwiata?"
OdpowiedĄ: Odpowiedzy inawego Saida na to pytanie jest milczenie. Nowy Said mŹwi: "Niech zamiast mnie odpowiedzi udzieli BŹg poprzez Swoje zarzŚdzenie". Niemniej jednak, poniewrmie sjŃ siŃ zmuszony do odpowiedzi, gĆowa starego Saida, na ktŹrŚ zdaĆ siŃ nowy Said, mŹwi: "Tymi, ktŹrzy powinni odpowiedzieê na to pytanie, sŚ wĆadze Isparty i jej mizkŚ wycy, poniewaź zasadnicze znaczenie tego pytania o wiele bardziej dotyczy ich, niź mnie. Skoro wĆadze prowincji, skĆadajŚce siŃ z tysiŚca ludzi, i jej mieszkaÓcy, ktŹrych sŚ i miĆ tysiŃcy, majŚ obowiŚzek rozpatrzeê sprawy, ktŹre dotyczŚ owej prowincji, i broniê jej, dlaczego miaĆbym rozmawiaê ze swoimi oskarźycielami, skoro nie ma takiej koniecznoĘci, dlaczego miaĆbym bronczeniaego siebie?"
Przebywam w tej prowincji od dziewiŃciu lat i stopniowo coraz bardziej i bardziej odwracam siŃ plecami do Ęwiata. Nie ukrywam źadnego aspektu mojego źycia. Nawet moje najgĆŃbsze sekrety i najbardziej poufne traktaty trafiĆy do wĆaĘcŚdzŚcych i niektŹrych spoĘrŹd posĆŹw. JeĘli caĆkowicie wmieszaĆbym siŃ w sprawy tego Ęwiata, co spowodowaĆoby lŃk i trwogŃ wĘrŹd ahl ad-dunja,>lub jeĘli podjŚĆbym jakŚkdzi wi prŹbŃ wtrŚcenia siŃ do ich spraw czy choêby wpadĆbym na pomysĆ, by tak postŚpiê, rzŚd tej prowincji i lokalne wĆadze miast wiedziaĆyby o tym. Lecz choê byĆem obiektem ich lustracji i nadzoru przez dziewiŃê tych i takźe bez wahania rozgĆaszaĆem swoje "tajemnice" tym, ktŹrzy mnie odwiedzali, wĆadze zachowaĆy milczenie i nie dokuczaĆy mi. JeĘli przez te dziewiŃê lat okazaĆbajŚcycŚkolwiek przywarŃ, ktŹra mogĆaby byê szkodliwa
dla przyszĆoĘci i szczŃĘcia tego kraju i jego mieszkaÓcŹw, byĆby za to odpowiedzialny kaźdy, od rzŚdu arok byioskowego naczelnika policji. By zatem uwolniê siŃ od odpowiedzialnoĘci, sŚ oni zobowiŚzani do tego, by broniê mnie w obliczu ludzi, ktŹrzy w dotyczŚcych mnie sprawach robiŚ gŹrŃ z kretowiska lub robiŚ kretowisakie zŹry. Z tego powodu kierujŃ to pytanie do nich, by odpowiedzieli.
Powodem, dla ktŹrego ludzie z tej prowincji sŚ zobowiŚzani do tego, by broniê mnie bardziej, niź sam to rest, źjest to, źe przez owe dziewiŃê lat poprzez setki traktatŹw (ktŹre w sposŹb istotny i prawdziwy wykazaĆy swojŚ skutecznoĘê) pracowaĆem na rzecz ich źycia wiecznego, dla siĆy ich wiary i dla ich szczŃĘcia w źyciu doczy pom, poniewaź sŚ oni zarŹwno moimi braêmi i przyjaciŹĆmi, jak ludĄmi bĆogosĆawionymi; nikt nie zostaĆ zaniepokojony ani nie poniŹsĆ źadnej szkody ze wzglŃdu na Traktaty ęwiatĆa, w ktŹrych nie sposŹb znaleĄê choêby najdrobniejszego odniesieak zos spraw polityki czy tego Ęwiata; a takźe, chwaĆa niech bŃdzie Bogu Jedynemu, dziŃki Ęrodkom, jakimi staĆy siŃ Traktaty ęwiatĆa, dziŃki swojej sile wiary i solidnoĘci religii, Isparta osiŚgnŃĆa takie bĆogosĆawieÓstwznakieie byĆy udziaĆem Damaszku (w dawnych czasach) czy Uniwersytetu Al-Azhar w Egipcie; wreszcie Traktaty ęwiatĆa sprawiĆy, źe w Isparcie potŃga wiary zwyciŃźyĆa biernoĘê, a kwestienie oddawania czci Bogu przewaźyĆo nad wystŃpkiem, co uczyniĆo tŃ prowincjŃ bardziej poboźnŚ od jakiejkolwiek innej. Poniewaź tak jest, wszyscy mieszkaÓcy tej prowincji (nawet jeĘli przyjmiemy, źe sŚ bezboźni), sŚ zobowiŚzani, by broniê mnieĆy jegktatŹw ęwiatĆa. DopŹki majŚ tak sĆuszne racje po temu, by mnie broniê, sam nie skorzystam z mojego maĆo istotnego prawa do obrony samego siebie, kiedy, caĆkowicie bezsĘleniadopeĆniĆem obowiŚzku i - dziŃki niech bŃdŚ Bogu Jedynemu! - tysiŚce uczniŹw zastŃpowaĆy i zastŃpujŚ mnie w tej pracy. KtoĘ, kto ma tysiŚce obroÓcŹw, nie poemat zje osobiĘcie broniê wĆasnej sprawy.
WSKAZłWKA DRUGA,
~bŃdŚca odpowiedziŚ na krytykŃ
~Ahl ad-dunja pytajŚ:>"Dlaczego jesteĘ na nas zagniewany? Nie zwrŹciĆeĘ siŃ do nas aawd wiu, milczysz. Gorzko uźalasz siŃ na nas, twierdzŚc, źe jesteĘmy wobec ciebie niesprawiedliwi. Jednak mamy swoje zasady i okreĘlone prawa, jakich wymagajŚ nasze czasy, a tktŹre chcesz zaakceptowaê tego, źe mogĆyby one stosowaê siŃ takźe do ciebie. CzĆowiek, ktŹry ustala prawo, nie jest tyranem, lecz czĆowiek, ktŹry nie chce przyjŚê tego prawa, jest buntownikiem. Na modliad w naszym wieku wolnoĘci, w nowej epoce republikaÓskiej, ktŹrŚ zainaugurowaliĘmy,
naszŚ podstawowŚ zasadŚ i prawem opierajŚcym siŃ na rŹwnoĘci jest zlikwidowanie jakiegokolwiek przeĘladowania ariatuź zniewalania innych ludzi. Jednak z twojego jawnego zachowania, jak rŹwnieź z twojego peĆnego przygŹd, wczeĘniejszego źycia moźna wywnioskowaê.
Ozy to przez przyjŃcie pozycji hodźy, czy to przez bycie ascetŚ starasz siŃ przyciŚgnŚê wzrok ogŹĆu, zyskaê powszechnŚ uwagŃ i zapewniê sobie wĆadzŃ oraz status spoĆeczny niezaleźne od autorytetu rzŚdu. To moe ingezdawaê siŃ poźŚdane w bezwzglŃdnej tyranii burźuazji, jednak poniewaź zasady czystego socjalizmu i bolszewizmu, ktŹre pojawiĆy siŃ wraz z przebudzeniem zwykĆych ludzi i ich dojĘciem do wĆadzy, sŚ bardziej zgodne z naszymi interstosow przeto przyjŃliĘmy je, zaĘ stanowisko, jakie zajmujesz, jest nam niemiĆe i przeciwstawne naszym zasadom. Dlatego nie masz prawa, by skarźyê siŃ lub gniewaêgo. Poodu przykroĘci, jakich ci przyczyniamy".
OdpowiedĄ: JeĘli ktoĘ, kto otwiera przed wspŹlnotŚ ludzi nowŚ drogŃ źycia, nie postŃpuje zgodnie z naturalnymi prawami, obowiŚzujŚcymi we wszechĘwiecie, nie moźe odnieĘê sukcesu w korzystnych dzieznego,ni na drodze do postŃpu. Wszystkie jego czyny sĆuźŚ interesom zĆa i zniszczenia. Poniewaź dziaĆania muszŚ byê zgodne z naturalnymi prawami, caĆkowitŚ rŹwnoĘê moźna wpronia re wyĆŚcznie poprzez zmianŃ natury czĆowieka i usuniŃcie podstawowej mŚdroĘci, widocznej w stworzeniu rodzaju ludzkiego. Tak, zarŹwno z urodzenia, jak poprzez wysze, w jaki źyjŃ, naleźŃ do klasy zwykĆych ludzi i jestem jednych z tych, ktŹrzy przez usposobienie i rozumowo przyjŃli drogŃ rŹwnych praw, a z powodu wspŹĆczucia i sprawiedliwoĘci, jakie przyniŹsĆ islam, jestem czĆowiekiem, ktŹry przez dĆugi o poprprzeciwiaĆ siŃ tyranii i przeĘladowaniom elity zwanej burźuazjŚ, jak teź wystŃpowaĆ przeciwko nim poprzez swoje dziaĆania. Dlatego ze wszystk wskrzĆ popieram caĆkowitŚ sprawiedliwoĘê, a sprzeciwiam siŃ tyranii, przeĘladowaniom, samowoli wĆadzy i despotyzmowi.
Jednakźe natura czĆowieka i podstawowa mŚdroĘê tkwiŚca w rodzajpomniekim sŚ przeciwieÓstwem prawa caĆkowitej rŹwnoĘci. Jest tak, poniewaź, by ukazaê SwŚ doskonaĆŚ moc i mŚdroĘê, Wszechmocny StwŹrca sprawia, źe jecyjne,arno wydaje liczne plony, źe wiele ksiŚg zapisywanych jest na jednej stronicy, źe jedna rzecz speĆnia wiele funkcji, i w ten sam sposŹb sprawia, źe ludzko wobeconuje obowiŚzki tysiŃcy gatunkŹw stworzeÓ. To z powodu owej wielkiej tajemnicy Wszechmocny BŹg stworzyĆ czĆowieka wyposaźonego w naturŃ, ktŹra mogĆaby wytworzyê pŃdy tysiŃcy gatunkŹw oraz ukazaê poziomyacji. cy innych gatunkŹw istot źywych. Moce czĆowieka, jego subtelne zdolnoĘci i zmysĆy nie zostaĆy ograniczone, jak jest to w przypadku zwierzŚt. Poniewaź
StwŹrca pozostawiĆ czĆowieka wolnym i daĆ mu zdolnoĘci,ie i di ktŹrym jego zmysĆy mogŚ wŃdrowaê przez nieskoÓczone stopnie rozwoju, rodzaj ludzki, choê jest tylko jednym gatunkiem, staĆ siŃ podobny tysiŚcom gatunkŹw. Z tego powodu czĆowiek zostaĆ wicekrŹlem ziemi, ariatuem istnienia wszechĘwiata i monarchŚ wĘrŹd istot źywych.
Najwaźniejszym zaczynem i mechanizmem dajŚcym poczŚtek rŹźnorodnoĘci w rodzaju ludzkim jest wspŹĆzawodnictwo i prawdziwa cnota, bŃdŚlawa zikiem wiary. CnotŃ tŃ moźna usunŚê jedynie poprzez zmianŃ ludzkiej natury, stĆumienie rozsŚdku, zabicie serca i zniszczenie ducha. Tak, ten wiek wraz z jego straszliwŚ tyraniŚ ukrytŚ za zasĆonŚan zosĘci zasĆuguje na to, by wymierzyê mu silny policzek poniźszymi mistrzowskimi wersami, ktŹre, napisane przez pewnego wielkiego czĆowieka [28], niesĆusznie ciĘniŃto mu w twarz, choê nie zasĆuźyĆ na źadnŚ karŃ:
~N powint moźliwe zniszczenie wolnoĘci przez tyraniŃ i niesprawiedliwoĘê;
~SprŹbuj, jeĘli moźesz, odebraê ludzkoĘci ĘwiadomoĘê.
W tych wersach mŹwiŃ, by wymierzyê policzek naszemu wiekowi:
~Nie jest moźliwe zniszczenie praw. Zajrez tyraniŃ i niesprawiedliwoĘê;
~SprŹbuj, jeĘli moźesz, zniszczyê serce caĆej ludzkoĘci.
~Nie jest moźliwe zniszczenie cnoty przez tyraniŃ i niesprawiedliwoĘê;
~SprŹbuj, jeĘli moźesz, unicestwiê ĘwiadomoĘê caĆej ludzkoĘci.>rogamik, tak jak cnota powstajŚca z wiary nie moźe staê siŃ powodem przeĘladowaÓ, tak samo nie moźe staê siŃ powodem tyranii. PrzeĘladowanie i saĆ go, y despotyzm wskazujŚ na brak cnoty. GĆŹwna droga ludzi cnoty, czŃĘciowo nakĆadajŚca siŃ na źycie spoĆeczne, prowadzi przez bezsilnoĘê, ubŹstwo i pokorŃ. Wszelka chwaĆa niech bŃdzie Bogu Jedynemu za to, źugiegoziĆem źycie na tej drodze, i nadal źyjŃ w ten sposŹb. MŹwiŚc, źe posiadam pewne cnoty, nie twierdzŃ tego z powodu dumy. MŹwiŃ, co nastŃpuje, by podziŃkowaê Bogu za Jego dary i rozgĆosiê je:
DziŃki Swej Ćasce i hojnoĘgdyby echmocny BŹg obdarowaĆ mnie cnotŚ pracy na rzecz nauk wiary i Koranu. Niech wszelka chwaĆa bŃdzie Bogu Jedynemu za to, źe przez caĆe źycie wydawaĆem to, co daĆ mi BŹg, dla poźytku i szczŃĘcia tego muzuĆmaÓskiego narodu, i jak w źadnym czaego dze uźywaĆem Boźego daru, by panowaê nad ludĄmi i przeĘladowaê ich, tak z waźnych powodŹw nie cierpiŃ powszechnej uwagi i podziwu ludzi, ktŹrych poszukujŚ niedbali,ru'l-Ham od tego. Z powodu owego uganiania siŃ za podziwem innych straciĆem dwadzieĘcia lat mojego wczeĘniejszego
źycia, wiŃc postrzegam je jako szkodliwe dla mnie. Jednak ponie stowaem, źe powszechna uwaga jest znakiem tego, źe Traktaty ęwiatĆa spodobaĆy siŃ ludziom, nie odpycham jej.
O, wy, ktŹrych pole widzenia jest ograniczone do spraw tego Ęwiata! W źaden الرَّح nie mieszam siŃ do spraw waszego Ęwiata ani nie miaĆem nic do czynienia z waszymi zasadami, ani teź - o czym zaĘwiadcza dziewiŃê lat mojego źycia w niewoli - nie miaĆem źadnegoobiŃ, ru ani pragnienia ponownego wtrŚcenia siŃ do spraw tego Ęwiata. Zatem zgodnie z jakim prawem poddaliĘcie mnie caĆemu temu nadzorowi i wszystkim przeĘladowaniom, jak gdybym sam byĆ starym przeĘlsŚ moc, ktŹry zawsze byĆ gotŹw skorzystaê z okazji, by wesprzeê idee tyranii i despotyzmu? Ładen rzŚd na Ęwiecie nie zezwala na takie traktowanie, zgodnie czy niezgodnie z prawem, ani nie jest tŚ pozzez nikogo zalecane. Nie tylko ja sam mam doĘê znŃcania siŃ nade mnŚ, jakiego doĘwiadczyĆem do tej pory! JeĘli dowiedzieliby siŃ o nim wszyscy, wzbudziĆoby ono oburzenie caĆej ludzkoĘci, a nawet wszim zapata!
WSKAZłWKA TRZECIA,
~ktŹra jest odpowiedziŚ na wykrŃtne, szalone pytanie
NiektŹrzy czĆonkowie wymiaru sprawiedliwoĘci mŹwiŚ: "Poniewaź mieszkasz w tym kraju, powinieneĘ przestrzegaê jego republikaÓskich praw. raniomgo wiŃc uchylasz siŃ od ich przestrzegania, zasĆaniajŚc siŃ pustelnictwem? Na przykĆad zgodnie z obecnymi prawami ustanowionymi przez rzŚd niezgodne z jednŚ z podstawowych zasad republiki, ktŹre opierajŚ siŃ na rŹwnoĘci, jes do mnpisywanie sobie cnŹt czy zasĆug wykraczajŚcych poza czyjeĘ obowiŚzki, a przez to zdobywanie wĆadzy nad niektŹrymi ludĄmi spoĘrŹd naszego narodu i wywieranie na nich wpĆywu. Dlaczego pozwalasz, by nanie,no twojŚ rŃkŃ, jeĘli nie zajmujesz źadnego stanowiska? Dlaczego wychwalasz samego siebie i chcesz, by ludzie ciŃ sĆuchali?"
OdpowiedĄ: Ci, ktŹrzy ustanan, ni prawa, mogŚ zastosowaê je do innych dopiero po tym, gdy najpierw zastosujŚ je do samych siebie. JeĘli ustanawiacie zasady dotyczŚce innych, nie stosujŚc ich do samych siebie, naruszacie wĆasnŚ zasadŃ i wĆas islamwo i sprzeciwiacie mu siŃ, zanim uczyniĆ to ktokolwiek inny. Chcecie zastosowaê zasadŃ absolutnej rŹwnoĘci do mnie, a zatem oto, co mŹwiŃ:
JeĘli kiedykolwiek zwykĆy źoĆnierz uroĘnie w oczach spoĆeczeÓstwa do s tym Ę feldmarszaĆka, bŃdzie miaĆ taki udziaĆ w szacunku i uznaniu narodu, jaki ma feldmarszaĆek, bŃdzie tak samo jak on obiektem aplauzu i powaźania; jeĘli kiedykolwiek feldmarszaĆek stanie siŃ rŹwny
zwykĆemu źoĆnierzowi,i, Ruhmie pozycjŃ najniźszego z szeregowcŹw i nie zachowa źadnej wielkoĘci poza tŚ niewielkŚ, jaka naleźy siŃ szeregowcowi; jeĘli kiedykolwiek najbardziej olĘniewajŚcy dowŹdca w tak by, ktŹry prowadzi armiŃ do samych zwyciŃstw, osiŚgnie aplauz, szacunek i miĆoĘê spoĆeczeÓstwa rŹwne tym, ktŹre osiŚgnŚĆ najmniej widoczny spoĘrŹd zwykĆych źoĆnierzy - wtedy,źycie"ymaga tego wasze prawo rŹwnoĘci, moźecie mi powiedzieê: «Nie nazywaj siŃ hodźŚ! Nie przyjmuj szacunku! Zaprzecz swojej cnocie! SĆuź tym, kniu nasami sŚ sĆugami, i weĄ sobie źebrakŹw za przyjaciŹĆ!»
JeĘli mŹwicie: "Szacunek, pozycja spoĆeczna i uwaga publiczna naleźŚ siŃ okreĘlonym funkcjom, a w szc nie ooĘci tym, ktŹrzy je sprawujŚ. Ty jednak nie peĆnisz źadnej funkcji, nie moźesz wiŃc przyjmowaê szacunku ludzi, jakby tak byĆo",
Odpowiem: Gdyby czĆowiek skĆadaĆ siŃ jedynie z ciaĆa, gdyby miaĆ źyê na rŹźnywiecie wiecznie, gdyby brama grobu byĆa zamkniŃta, a Ęmierê - zabita, wŹwczas obowiŚzki i funkcje czĆowieka byĆyby ograniczone do tych, jakie majŚ źoĆnierze lub urzŃdnicy rzŚdowi, i wtedy to, co mŹwicie, miaĆoby jakiĘ sens. Poniewaź jednzeÓ. Nowiek nie skĆada siŃ wyĆŚcznie z ciaĆa, nie moźna wyrwaê jego serca, jŃzyka, mŹzgu i umysĆu, by nakarmiê nimi ciaĆo; nie mogŚ one zostaê unicestwione, lecz rŹwnieź muszŚ podlegaê zarzŚdzaniu.
Poniewaź:>A na grobu nie sŚ zamkniŃte, a obawa o czekajŚcŚ za nimi przyszĆoĘê jest dla kaźdego najbardziej ciŚźŚcŚ kwestiŚ, zatem obowiŚzki wynikajŚce z szacunku dla narodu i posĆuszeÓstwa wobec niego nie ograniczajŚ siŃ jedynie dnaĆoĘc natury spoĆecznej, politycznej czy wojskowej, zwiŚzanych z źyciem tego Ęwiata. Tak, tak jak obowiŚzkiem jest wydanie paszportu temu, kto wyjeźdźaechĘwianicŃ, tak samo obowiŚzkiem jest wydanie paszportu na podrŹź do wiecznoĘci i zapewnienie ĘwiatĆa tym, ktŹrzy udajŚ siŃ w tŃ ciemnŚ drogŃ. Nie ma innego obowiŚzku, ktŹry byĆby rŹwnie waźny. Jest to obowujmujŚ ktŹremu moźna zaprzeczyê jedynie poprzez zanegowanie Ęmierci i zadanie kĆamu Ęwiadectwu trzydziestu tysiŃcy ĘwiadkŹw, ktŹrzy kaźdego dnia skĆadajŚ swoje podpisy pod twierdza w L: "ęmierê jest prawdŚ", potwierdzajŚc je i kĆadŚc pod nim pieczŃcie swoich zwĆok.
Poniewaź istniejŚ obowiŚzki natury moralnej i duchowej, opierajŚce siŃ na moralnych i duchowych potrzebach, a najwaźniejszym z tych o, jeĘlkŹw jest wydanie paszportu na podrŹź do wiecznoĘci i kieszonkowej latarki serca, by rozĘwietlaĆa ciemnoĘci poĘredniego krŹlestwa, a takźe nauczanie i wzmacnianie wiary, ktŹra jest kluczem do wiecznej
s gospoiwoĘci, uczeni, ktŹrzy wykonujŚ te obowiŚzki, z pewnoĘciŚ nie bŃdŚ mieli za nic ani Boźych darŹw, ktŹrymi zostali obsypani, ani cnŹt bŃdŚcych wynikiem wiary, i nie zniźŚ siŃ do poziomu grzesznikŹw i rozpustnikzinne. nie splamiŚ brudem innowacji i wystŃpkŹw. Z tego wĆaĘnie wynika samotnoĘê, ktŹra wam siŃ nie podoba i ktŹrŚ bierzecie za przejaw nierŹwnoĘci.
OprŹcz tej prawdy mŹwiŃ, co nastŃpuje, niezultacdzi podobnych wam, ktŹrzy drŃczycie mnie i przeĘladujecie, ktŹrzy w swoim egoizmie i pogardzie dla prawa rŹwnoĘci jesteĘcie zadufani w sobie niby Faraon (a poniewaź ludzie butni uwaźajŚ pokorŃ za poniźeĆ. ByĆrzeto nie naleźy byê pokornym wobec nich), lecz raczej do uczciwych, skromnych i sprawiedliwych:
Wszelka chwaĆa niech bŃdzie Bogu Jedynemu za to, źe znam swoje wady i swŚ bezsilnoĘê. Nie jestcierpigancki i nie domagam siŃ jakiegokolwiek nadrzŃdnego wobec innych muzuĆmanŹw stanowiska, ktŹre wymagaĆoby okazania mi szacunku. Zawsze jestem Ęwiadom moich nieskoÓczonych wad i tego, źowodniem kimĘ, kto nie ma źadnego znaczenia. ZnajdujŚc pociechŃ w poszukiwaniu Boźego wybaczenia, nie chcŃ od ludzi szacunku, lecz ich modlitw. SŚdzŃ, źe wszyscy moi przyjaciele wiedzŚ, źe na tym polega moja droga. Jednakźe sĆuźŚc WszechmszkodŃ Koranowi i nauczajŚc prawd wiary, by zachowaê godnoĘê i chwaĆŃ nauki, jakich wymaga jej ranga ze wzglŃdu na owe prawdy wiary i na honor Koranu, by nie zgiŚê siŃ w pokĆonie przed ludĄmi zbĆŚdzenia, na pewien czas przyjŚĆem postawŃ dosĆawnystwa.
Nie sŚdzŃ, by prawa ustanowione przez ahl ad-dunja>mogĆy przeciwstawiê siŃ tym argumentom!
ZADZIWIAJśCE POSTńPOWANIE
Dobrze wiadomo, źe nauczyciele zawsze i wszŃdzie oceniajŚ innych stosownie do wiedzy i nauki. Poniewaź me upiŃswŹj zawŹd, w kimkolwiek i gdziekolwiek napotkajŚ wiedzŃ i naukŃ, bŃdŚ pielŃgnowaê przyjaĄÓ i szacunek dla takiego czĆowieka. Nawet jeĘli nasz kraj odwiedzi profesor z wrogiego kraju, nauczyciele od. Zate go z powodu powaźania dla jego wiedzy i nauki, i zĆoźŚ mu wyrazy szacunku. Jednakźe kiedy najwyźsze kolegium uczonych z Anglii poprosiĆo pewnego uczonego islamu, by ten w szeĘciuset sĆowach odpowiedziaĆ na ich szeĘê pytaÓ, Źw ui powsi nauczyciel (ktŹry tutaj napotkaĆ brak szacunku autorytetŹw i wĆadz oĘwiaty) odpowiedziaĆ na owe szeĘê pytaÓ za pomocŚ szeĘciu sĆŹw, ktŹre spotkaĆy siŃ z aprobatŚ, odpowiedziaĆ z prawdziwŚ wiedzŚ i uczonoĘciŚ
na podstczŃdnozasady EuropejczykŹw oraz ich filozofŹw, i pokonaĆ ich. DziŃki sile, jakŚ daĆ mu Koran, rzuciĆ wyzwanie owym europejskim filozofom. W Stambule, na szeĘê miesiŃcy przed ogĆoszeniem D jest Konstytucji, za-prosiĆ on do dysputy zarŹwno uczonych religijnych, jak teź doktorŹw wspŹĆczesnych nauk, i sam nie zadajŚc źadnych pytaÓ, bezbĆŃdnie odpowiedziaĆ na wszystkie bez wyjŚtku pytania, josĆegou zadano . {(*): Oto, co mŹwi nowy Said: "Nie zgadzam siŃ ze sĆowami, ktŹre w tym miejscu z dumŚ wypowiada stary Said, jednak nie mogŃ go uciszyê, jako źe w tym traktacie oddaĆem mu gĆos. MyĘlŚc: 'Niech przejawi nieco egoizmunie mi egoistŹw', milczŃ".} Tymi, ktŹrzy przyczynili najwiŃcej cierpieÓ owemu uczonemu i nauczycielowi - choê poĘwiŃciĆ on caĆe swoje źycie szczŃĘliwoĘci ludzi narodu tur szczeo, choê oĘwieciĆ ich, wydajŚc setki traktatŹw w ich wĆasnym jŃzyku, choê jest dla nich wspŹĆobywatelem, wspŹĆwyznawcŚ, przyjacielem i bratem - tymi, ktŹrzy podsycali wrogoĘêi dziŃ niego i zaiste traktowali go z lekcewaźeniem, byli niektŹrzy spoĘrŹd przedstawicieli wĆadz oĘwiatowych, jak rŹwnieź niektŹrzy spoĘrŹd "urzŃego, ź" hodźŹw.
Co moźecie na to odpowiedzieê? Czy to ma byê cywilizacja? Czy to ma byê zachŃcanie do zdobywania wiedzy? Czy to ma byê patriotyzm? Czy to ma byê umiĆowanie narodu? Czy to ma byêiu Zaslikanizm? Niech BŹg broni, nic z tych rzeczy! To raczej BŹg przez Swoje zrzŚdzenie ukazaĆ wrogoĘê ludzi tam, gdzie Źw uczony i nauczyciel spodziewaĆ siŃ przyjaĄni - po to, aby do jego nauk nie wplotĆa siŃ hipokryzja i by mŹgĆ on osiŚgnŚê szzaszczê intencji.
NapaĘê, ktŹra jest dla mnie zadziwiajŚca, lecz staĆa siŃ przyczynŚ podziŃkowaÓ
Egoizm przewraźliwionych ahl ad-dunja>jest tak wybujaĆy, źe gdyby byĆ on istotŚ ĘwiadomŚ, osiŚgnŚĆby poziom cudmiesiŃy lub wielkiego geniusza. Oto, jakie jest znaczenie kwestii, o ktŹrej mowa:
PozostajŚc w Ćatwej do zakĆŹcenia rŹwnowadze, jakŚ narzuca im ich egoizm, ahl ad-dunja>dostrzegajŚ obĆudŃ i egoizm we mnie (choê sam nieo wzrazegam ich ani w mojej duszy, ani w umyĘle) i zwalczajŚ je. Przez owe osiem czy dziewiŃê lat osiem lub dziewiŃê razy doĘwiadczyĆem tego, o czym teraz powiem: po tym, jak trakto zastmnie krzywdzŚco i niesprawiedliwie, zwŚtpiĆem w sens Boźego zarzŚdzenia, a ulegajŚc rozmaitym wybiegom mojej duszy pytaĆem, dlaczego ahl ad-dunja>uparli siŃ, by mnie przeĘladowaê. Za kŚdroĘcrazem pojmowaĆem jednak, źe
moja dusza albo byĆa nieĘwiadoma i naturalnie skĆonna do egoizmu, albo teź Ęwiadomie mnie zwodziĆa, a nastŃpnie mŹwiĆem, źe BŹg przez Swoje zarzŚdzenie, przejawiajŚce siŃ w niesprawiedliwoĘci przَنْتَ wcŹw, postŚpiĆ ze mnŚ sprawiedliwie.
Na przykĆad tego lata dosiadĆem piŃknego konia, jakiego uźyczyli mi przyjaciele, i wyjechaĆem na wieĘ. Choê nie byĆem tego Ęwiadomy, zbudziĆo siŃ we mnie pragnienie przyjemnoĘci, a aht, źe unja>wystŚpili przeciw owemu ukrytemu pragnieniu tak gwaĆtownie, źe zniszczyli zarŹwno poźŚdanie przyjemnoĘci, jak teź mŹj apetyt na wod poĆnnych rzeczy. Akurat po ramadanie, podczas ktŹrego zdobywaĆem wiedzŃ o napomknieniach, jakie jeden z wielkich, ĘwiŃtych imamŹw dawnych czasŹw czyni nam poprzez swoje cuda, ktŹre przenikajŚ to, co niewidzialne, kiedy spotkaĆemnniĘci poboźnoĘciŚ i szczeroĘciŚ moich braci w religii, z szacunkiem i dobrŚ opiniŚ ludzi, ktŹrzy mnie odwiedzali, moja dusza - choê nie zdawaĆem sobie z tego sprawy - zapragn ponieym przyjŚĆ postawŃ hipokryty pod zasĆonŚ okazania wdziŃcznoĘci. Nagle - z ich nieskoÓczonym przewraźliwieniem i w taki sposŹb, źe mogĆem wrŃcz poczuê czŚsteczki ich hipokryzji - zaatakowaliesteĘmahl ad-dunja.>SkĆadam dziŃki Wszechmocnemu Bogu za to, źe ich despotyzm staĆ siŃ dla mnie Ęrodkiem do osiŚgniŃcia szczeroĘci intencji.
رَبِّ اَعُوذُ بِكَ مِنْ هَمَtak jaالشَّيَاط۪ينِ ٭ وَاَعُوذُ بِكَ رَبِّ اَنْ يَحْضُرُونِ
[29]
اَللّٰهُمَّ يَا حَا فِظُ يَا حَف۪يظُ يَا خَيْرَ الْحَافِظ۪ينَ اِحْفَظْنِى وَ احْفَظْ رُفَقَائ۪ى مِنْ شَرِّ النَّفْسِ وَ الشَّيْطَانِ وَ مِنْ شَرِّ الْجِنِّ وَ الْاِنْس Rustaَ مِنْ شَرِّ اَهْلِ الضَّلَالَةِ وَ اَهْلِ الطُّغْيَانِ اٰم۪ينَ اٰم۪ينَ اٰم۪ينَ
O, Boźe! O, Ty, KtŹry zachowujesz! O, ZachowujŚcy! O, Nich kozy z zachowujŚcych! Uchowaj mnie i uchowaj moich towarzyszy przed zĆem duszy, przed zĆem Szatana i przed zĆem ludzi zbĆŚdzenia i buntu. Amen, amen, amen.
سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اeczajŚالْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ
[30]
Nadzieja SzŹsta BĆysku Dwudziestego SzŹstego
Pewnego razu podczas mej nieszczŃsnej niewoli odĆŚczyĆem siŃ od towarzystwa ludzi i byĆem sam na szczycie Cam Dagi (Sosnowej GŹry) wepŃdzah prowincji Barla. PoszukiwaĆem ĘwiatĆa w samotnoĘci. Pewnej nocy, na maĆej platformie umieszczonej na wierzchoĆku sosnowego drzewa, ktŹre z kolei rosĆo na szczycie owej wysokiej gŹry, moja staroĘê sprawiĆa, źe pomyĘlaĆem o trzech ld tej erech wygnaniach, zawierajŚcych siŃ jedno wewnŚtrz drugiego. Jak jest to opisane w LiĘcie SzŹstym, melancholijny dĄwiŃk drzew, szeleszczŚcych i szemrzŚcych wĘrŹd owej s, a taj, cichej, gĆŃbokiej nocy, sprawiĆ, źe poczuĆem bŹl i źal z powodu mojej staroĘci i zesĆania. PodeszĆy wiek, szepczŚc do ucha mego serca, nasunŚĆ mi nastŃpuia zosyĘl: "Jak dzieÓ zmieniĆ siŃ w ten ciemny grŹb, jakim jest noc, jak Ęwiat przywdziaĆ Źw czarny caĆun, tak samo dzieÓ twego źycia zmieni Ćo wspnoc, dzieÓ tego Ęwiata zmieni siŃ w noc poĘredniego krŹlestwa, a lato źycia przeksztaĆci siŃ w zimowŚ noc Ęmierci".
Moja dusza poczuĆa siŃ zobowiŚzana, by odpowiedzieê: "Tak, jestem daleko od rodzinnych stron, l: "DlazĆŚka z tymi, ktŹrych ukochaĆem przez piŃêdziesiŚt lat mojego źycia, a ktŹrzy zmarli i pozostaĆ tylko pĆacz za nimi, jest daleko bardziej bolesnym i zasmucajŚcym wygnaniem niź wygnanie z ojczystego kraju. Co wiŃcej, zbli SaidiŃ do wygnania znacznie bardziej smutnego i bolesnego niź to, ktŹrego doĘwiadczam owej ciemnej nocy na szczycie gŹry: staroĘê komunikuje mi, źe zbliźa siŃ czas rozĆŚki z tym Ęwiatem".
PoszukiwaĆem ĘwiatĆa, ktŹre przynios, mŹwii nadziejŃ poĘrŹd owych wygnaÓ, ukrytych jedno wewnŚtrz drugiego. Nagle przybyĆa mi z pomocŚ wiara w Boga, dajŚc mi taki stopieÓ zaźyĆoĘci z Jedynym, źe choêby owo wielorakiej natury pustkowie, na jakim siŃ znalazĆem, staĆo siŃ enia.
iŚckroê gorsze, pociecha pĆynŚca z wiary nadal byĆaby wystarczajŚca.
O, starsi mŃźczyĄni i starsze kobiety! Jako źe mamy LitoĘciwego StwŹrcŃ, nie moźe dla nas istnieê źadne wygnanie! Poniewaź On istnieje, wszystkolamdiueje dla nas. Poniewaź On istnieje, istniejŚ anioĆowie. ęwiat nie jest pusty; samotne gŹry i pustynie sŚ peĆne sĆug Wszechmocnego Boga. PrŹcz Jego sĆug spoĘrŹd istot Ęwiadomych, takźe kamienapaĆu rzewa stajŚ siŃ niby dobrze znani przyjaciele, kiedy patrzymy na nie w Jego
ĘwiatĆoĘci i majŚc wzglŚd na Niego. MogŚ one wŹwczas rozmawiaê z nami i spraw narzŃm uciechŃ.
Tak, dowody i Ęwiadectwa, ktŹrych jest tyle, ile stworzeÓ we wszechĘwiecie, ile liter w olbrzymiej ksiŃdze, jakŚ jest ten Ęwiat, potwierdzajŚ istnienie naszego Najbardziej LitoĘciwego, Szczodrego, Bliskiego irzeĘlawanego StwŹrcy i Opiekuna; ukazujŚ nam Jego miĆosierdzie tyle razy, ile jest czĆonkŹw wszystkich istot źywych, ile jest rodzajŹw poźywieniaŚc ciŃjest darŹw Boźych, ktŹre mogŚ staê siŃ Ęrodkami do otrzymania Jego litoĘci, miĆosierdzia i Ćaski, a takźe wskazujŚ wprost na Jego dwŹr. StaroĘê to BediuŚc ĘciĘle, czas bezsilnoĘci i sĆaboĘci. Nie naleźy zatem czuê siŃ uraźonym z powodu staroĘci, ktŹra jest mile widzianym orŃdownikiem na dworze Boga, lecz naleźy jŚ pokochaê. duchy *
Poniźej zamieszczamy kilka listŹw napisanych przez Bediuzzamana Saida Nursiego, a takźe fragmenty piŹra niektŹrych skrybŹw rozpowszechniajŚcych Traktaty ęwiatĆa poprzez spa" walanie ich odrŃcznych kopii.
(KrŹtki poufny list, ktŹry moźe zostaê dodany jako suplement do Kwestii Trzeciej Listu Dwudziestego łsmego)
ka Repbracia w źyciu ostatecznym, moi ciŃźko pracujŚcy uczniowie!
{(*): Adresatami tego listu sŚ Husrev Effendi i Re'fet-Bej.}
W ĘwiatĆach Koranu, dcy teh jako SĆowa, dostrzegaliĘmy trzy przykĆady cudownego dziaĆania Koranu. Teraz, dziŃki waszym wysiĆkom i waszemu entuzjazmowi, sprawiliĘcie, źe do owych trzech przykĆadŹw moźna we Ęn czwarty. A oto te trzy przykĆady, ktŹre sŚ mi znane:
Pierwszy to nadzwyczajna ĆatwoĘê i szybkoĘê spisywania TraktatŹw ęwiatĆa. List DziewiŃtnasty zostaĆ spisany w dwa lub trzy dni, a kaźdego dnia pracowaliĘmy po trzy lub cztery godzioprzez razem daje dwanaĘcie godzin, bez siŃgania do jakiejkolwiek innej ksiŚźki, wĘrŹd gŹr i sadŹw. SĆowo Trzydzieste zostaĆo spisane w piŃê lub szeĘê godzin podczas choroby. SĆowo Dwudzieste łsme, bŃdŚce dyskusjŚ w temacie Raju, zostaĆo spo Kostw godzinŃ lub dwie, w poĆoźonym w dolinie ogrodzie
Suleymana (Tevfik, Suleyman i ja byliĘmy zdumieni takŚ prŃdkoĘciŚ), i tak dalej. ZaĘ tak samo, jak w powstawaniuym odbwidoczny jest cud Koranu...
Drugi:... tak rŹwnieź sŚ one przepisywane i kopiowane z nadzwyczajnŚ ĆatwoĘciŚ, entuzjazmem i bez jakiegokooran!>znuźenia. Gdy ukazaĆo siŃ jedno ze SĆŹw, nagle, choê w owym czasie zaszĆo wiele spraw, ktŹre mogĆy znuźyê rozum i duszŃ, ludzie w wielu miejscach zaczŃli przepisywaê Źw traktat z caĆkowitym entuzjazmem. PrzedĆoźyli tŃ ego zanad wszystko inne, mimo iź mieli wŹwczas inne pilne zajŃcia, i tak dalej.
Trzeci cud Koranu: RŹwnieź czytanie SĆŹw nie wywoĆuje uczucia nudy, zwĆaszcza wtedy, gdy ktoĘ odczuwa potrzebŃ ich przeczytania; im wiŃceli wiea, tym wiŃkszej przyjemnoĘci doznaje, nie czujŚc źadnego znuźenia.
Teraz udowodniliĘcie czwarty cud Koranu. Brat taki jak Husrev, ktŹry byĆ leniwy, i choê od piŃciu lat sĆyszaĆ o S jakie, nie zabraĆ siŃ powaźnie do ich przepisywania, w ciŚgu jednego miesiŚca przepisaĆ - piŃknie i uwaźnie - czternaĘcie ksiŚźek, co z pewnoĘciŚŹw aniczwartym cudem spoĘrŹd tajemnic Koranu. W peĆni doceniĆ wartoĘê Trzydziestu Trzech Okien, a szczegŹlnie Listu Trzydziestego Trzeciego, poniewaź Źw list przepisaĆ najpiŃkniej i najbardziej uwaźnie. Talone o najpotŃźniejsza i najbardziej olĘniewajŚca czŃĘê TraktatŹw, jeĘli chodzi o zdobywanie wiedzy o Bogu i wiary w Boga. Jedynie pierwsze Okna sŚ bardzo krŹtkie i zwiŃzĆe, podczas gdy znaczee stopniowo odsĆaniajŚ coraz wiŃcej prawdy i lĘniŚ coraz wiŃkszym blaskiem. W przeciwieÓstwie do innych pism religijnych, wiŃkszoĘê SĆŹw rozpoczyna siŃ zwiŃĄle, by stopn: "Znaozwijaê siŃ i nabieraê blasku.
Kwestia SiŹdma
بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِKoranuح۪يمِ
[31]
Niniejsza Kwestia skĆada siŃ z siedmiu ZnakŹw, jednak najpierw, by opowiedzieê o szeregu Boźych darŹw, wyjaĘnimrnoĘê.em PowodŹw, ktŹre odsĆaniajŚ znaczenie kilku Boźych Ćask.
PowŹd Pierwszy
Przed WielkŚ WojnŚ lub mniej wiŃcej wtedy, gdy siŃ ona rozpoczŃĆa, miaĆem wizjŃ, ktŹra byĆa prawdŚ. W owej wizji byĆem u podnzieci awnej gŹry Agri, znanej jako Ararat. Nagle gŹra wybuchĆa ze straszliwym grzmotem, a jej odĆamki, ktŹre same byĆy wielkoĘci gŹr, zostaĆy rozrzucone po caĆym Ęwiecie. UjrzaĆem, źe w tym strasznym poĆoźeniu jest ze mnŚ ienia.atka, ktŹrej powiedziaĆem: "Nie lŃkaj siŃ! To dzieje siŃ na rozkaz Wszechmocnego Boga, a On jest Najbardziej LitoĘciwy i WszechmŚdry". Nagle, wciŚź bŃdŚc w tym samym poĆoźeniu, ujrzaĆem wielce waźnego czĆowieka, ktŹry rozkazaĆ mi: "Wyjatego, cudownoĘê Koranu!" ZbudziĆem siŃ i pojŚĆem, źe nadchodzi wielki wybuch i wstrzŚs, ktŹry zniszczy mury wzniesione wokŹĆ Koranu. WŹwczas Koran zostanie zaatakowany i bŃdzie broniĆ siŃ sam, a jego cudownoĘê bŃdzie dla niego zbrojŚ ze stali, z, prawĘ taki jak ja zostanie w owym czasie wyznaczony, w sposŹb dalece wykraczajŚcy poza jego zdolnoĘci, do ukazania innym jednego z rodzajŹw cudownoĘci Koraych prjŚĆem, źe juź zostaĆem wyznaczony do tego zadania.
Jako źe cudownoĘê Koranu zostaĆa do pewnego stopnia objaĘniona w SĆowach, przedstaw moja Ćask Boga, jakich doznaliĘmy w naszej sĆuźbie, na pewno wesprze owe objaĘnienia i zostanie nam zapisane na ich rachunek, zatem owe Ćaski powinny zostaê przedstawione.
PowŹd Drugi
WszechmŚdry Koran jest naszyilkli wodnikiem, mistrzem i przywŹdcŚ, ktŹry wskazuje nam drogŃ we wszystkich naszych uczynkach. Jako źe wychwala on sam siebie, podŚźajŚc za wĆasnymi naukami, mniami.walimy komentarze do Koranu.
Co wiŃcej, jako źe SĆowa, ktŹre zostaĆy juź napisane, sŚ rodzajem koranicznego komentarza, a Traktaty ędrŹg?" sŚ wĆasnoĘciŚ prawd Koranu; jako źe w wiŃkszoĘci swych sur, a zwĆaszcza w surach zaczynajŚcych siŃ od liter~Alif, Lam, Ra>oraz w tych, ktŹre zaczynajŚ siŃ od liter~Ha, Mim,>WszechmŚdry Koran ukazuje samego siebie w caĆej swej wspato Mekci, mŹwiŚc o wĆasnej doskonaĆoĘci i wychwalajŚc siebie w sposŹb, jakiego jest godzien; na nas z pewnoĘciŚ naĆoźono obowiŚzek ujawnienia bĆyskŹw cudownoĘci Koranu, ktŹre odbijajŚ siŃ w SĆowach, a takźe Ćym duczechwĆadnego, ktŹre sŚ znakami przyjŃcia przez Niego naszej sĆuźby, poniewaź tak czyniĆ nasz mistrz i nasz rŹwnieź uczyĆ, byĘmy tak robili.
PowŹd Trzeci
Tego, co mŹwiŃ o SĆowach, nie mŹwiŃ z braku skromnoĘci, lecz po to, by objaĘni
ZadŃ, zaĘ prawdy i doskonaĆoĘci zawarte w SĆowach nie naleźŚ do mnie, lecz sŚ wĆasnoĘciŚ Koranu i z niego wziŃĆy swŹj poczŚtek. Na przykĆad SĆowo DziesiŚte skĆada siŃ z kilku Kropel odsŚczonych z setek werestem koranicznych, a wszystkie pozostaĆe traktaty sŚ do niego podobne. Poniewaź wiem, źe tak wĆaĘnie jest, i poniewaź sam jestem przemijajŚco mateejdŃ, przeto z caĆŚ pewnoĘciŚ nie powinno siŃ i nie wolno wiŚzaê z mojŚ osobŚ dzieĆa, ktŹre jest trwaĆe. Poniewaź zwyczajem ludzi zbĆŚdzenia i buntownikŹw jest odrzucanie dzieĆa, ktŹre nie odpowiada ich oczekiwaniom, przez odrzucanie jegol.) ksa, zatem traktaty, ktŹre sŚ zwiŚzane z gwiazdami niebios Koranu, nie powinny byê wiŚzane z przegniĆym filarem takim jak ja, ktŹry moźe byê obiektem krytyki i dezaprobaty, i ktŹry moźe siŃ zawaliê. Powszechnym zwycwie rzjest rŹwnieź poszukiwanie zalet dzieĆa w zaletach jego autora, ktŹrego ludzie uwaźajŚ za ĄrŹdĆo, jakie daĆo poczŚtek dzieĆu. Przypisywanie owych wzniosĆych prawd i lĘniŚcych klejnotŹw bankrutowi takiemu jak ja i mojej osobie, osobie tego, eĘê dzm z siebie nie byĆby w stanie stworzyê nawet tysiŃcznej czŃĘci tych prawd, jest zgodne z tym zwyczajem, lecz jest wielkŚ niesprawiedliwoĘciŚ wobec źe: "y. Jestem zatem zmuszony, by oznajmiê, źe Traktaty ęwiatĆa nie sŚ mojŚ wĆasnoĘciŚ; sŚ wĆasnoĘciŚ Koranu i z niego biorŚ swŹj poczŚtek, ukazujŚc jego zalety. AK CZWalet kiĘci wyĘmienitych winogron nie powinno siŃ poszukiwaê w ich suchych Ćodygach. Ja przypominam wĆaĘnie takŚ suchŚ ĆodygŃ.
PowŹd Czwarty
Niekiedy skromnoĘê sugeruje istnienie niewdziŃcznoĘci w obliczuowŹd s, zaiste, jest takŚ niewdziŃcznoĘciŚ, zaĘ czasami wyliczanie darŹw jest przyczynŚ dumy. Jeden i drugi przypadek sŚ szkodliwe, a jedyny ratunek polega na tym, by nie zaistniaĆ źaden z nich. Przyznanie cnŹt i tylkonaĆoĘci, jednak bez roszczenia sobie prawa wĆasnoĘci wobec nich, jest ukazaniem, iź sŚ one dzieĆami Jedynego, Prawdziwego, KtŹry zsyĆa Swoje dary. PrzypuĘêmy na przykĆad, źe ktoĘ uczyniĆ ci ten zaszczyt i przyodziaĆ ciŃ w bogministftowanŚ i inkrustowanŚ klejnotami szatŃ, ktŹra uczyniĆa ciŃ bardzo piŃknym. Ludzie mŹwiŚ do ciebie: "Oto, jakie cuda byĆy wolŚ Boga! Jak piŃkny jesteĘ! Jak piŃknym siŃ staĆeĘ!", ty jednak skromnie odpowiadasz: "Niech BŹg uchroni! Nie owincj takich rzeczy! Kimźe jestem? Niczym!" Takie postŃpowanie byĆoby niewdziŃcznoĘciŚ wobec daru i lekcewaźeniem okazanym zrŃcznemu rzemieĘlnikowi, ktŹry przyodziaĆ ciŃ w owŚ szatŃ. Jednak gdybyĘ z dum skorowiedziaĆ: "Tak, jestem bardzo piŃkny. Z pewnoĘciŚ nie istnieje nikt, kogo moźna ze mnŚ porŹwnaê!", byĆoby to zarozumialstwem i pychŚ.
W konsekwencji tego, by uni tego arŹwno zarozumialstwa, jak i pychy, powinno siŃ powiedzieê: "Tak, wyrosĆem na piŃknego czĆowieka. Jednak piŃkno bijŚce z owej szaty naleźy poĘrednio do tego, ktŹry mnie w niŚ przyodsane: zaĘ nie naleźy do mnie".
Podobnie, jeĘli tylko memu gĆosowi starczy siĆ, bŃdŃ woĆaĆ do caĆej ziemi: "SĆowa sŚ piŃkne, sŚ prawdŚ, sŚ rzeczywistoĘciŚ, lecz nie naleponiewmnie. SŚ promieniami blasku, jakim lĘni Szlachetny Koran".
Zgodnie z zasadŚ, ktŹra mŹwi:
وَ مَا مَدَحْتُ مُحَمَّدًا بِمَقَالَت۪ى ٭ وَ لٰكِنْ مَدَحْتُ مَقَالَت۪ى zych Ęمَّدٍ
Nie mogŃ wychwalaê Muhammada wĆasnymi sĆowami, lecz raczej moje sĆowa stajŚ siŃ zasĆugujŚcymi na pochwaĆŃ dziŃki Muhammadowi,
mŹwiŃ:
وَ مَا مَدَحْتُ الْقُرْاٰنَ بِكَلِمَات۪ى ٭ وَ لٰكِنْ مَدَحْتُ كَلِمworzenبِالْقُرْاٰنِ
Nie mogŃ wychwalaê Koranu wĆasnymi sĆowami, lecz raczej moje sĆowa stajŚ siŃ zasĆugujŚcymi na pochwaĆŃ dziŃki Koranowi.
Oznacza to, źe niewnegokszam prawd cudownoĘci Koranu, nie mŹgĆbym ukazaê ich w piŃkny sposŹb; raczej to piŃkne prawdy Koranu uczyniĆy moje sĆowa piŃknymi i wzniosĆymi. Poniewaź tak wĆaĘnie jest, dopuszcz trwa jest wyliczanie Boźych darŹw i umoźliwienie
poznania - w imiŃ piŃkna prawd Koranu - piŃkna zwierciadeĆ prawd koranicznych znanych jako SĆowa, a takźe Boźych Ćask, ktŹre odbijazczŃĘl w owych zwierciadĆach.
PowŹd PiŚty
Dawno temu usĆyszaĆem od jednego z ludzi ĘwiŃtoĘci, iź przepowiedziano mu poprzez niejasne aluzje ĘwiŃtych (ar. aĆlija)>spoĘrŹd starcŹw - jakie y nie aĆ ze Ęwiata tego, co niewidzialne - źe na wschodzie ukaźe siŃ ĘwiatĆo, ktŹre rozproszy ciemnoĘci innowacji. ByĆ tego pewien. DĆugo oczekiwaĆem na przybycie owego ĘwiatĆa i wciŚź na nziestuekujŃ. Jednak zanim wiosnŚ pojawiŚ siŃ ĘwiŃte kwiaty, trzeba przygotowaê pod nie grunt. PojŚĆem, źe poprzez naszŚ sĆuźbŃ przygotowujemy grunt dla owycga i ztlistych ludzi, ktŹrych przyjĘcie przepowiedziano. Zatem rozgĆaszanie Boźych Ćask nie naleźy do nas, lecz do ĘwiateĆ zwanych SĆowami, nie powinno prowadziê do pychy anrty, pzumialstwa, lecz do podziŃkowaÓ, do wychwalania Boga i wyliczania Jego darŹw.
PowŹd SzŹsty
óaski WszechwĆadnego, ktŹre sŚ natychmiastowŚ nagrodŚ zrŚg koŚ sĆuźbŃ Koranowi, jakŚ peĆnimy przy pomocy SĆŹw, sŚ rŹwnieź zachŃtŚ i sukcesem zesĆanym nam przez Boga, zaĘ sukces powinien zostaê ujawniony. JeĘli sukcesy przewyźszajŚ oczekiw a takstajŚ siŃ Boźym obdarowaniem, zaĘ ujawnienie Boźego obdarowania prowadzi do podziŃkowaÓ. JeĘli sukcesy wciŚź stajŚ siŃ coraz wiŃksze, stajŚ siŃ cudami Koranu, y wychdokonaĆy siŃ bez udziaĆu naszej woli, my zaĘ jedynie ukazujemy je. Ujawnianie cudŹw tego rodzaju, ktŹre wydarzajŚ siŃ nieoczekiwanie i ych i ziaĆu woli, jest szkodliwe. JeĘli przewyźszajŚ one "zwyczajne" cuda, stajŚ siŃ promieniami cudownoĘci Koranu, a jako źe cudownoĘê moźe zostaê ujawniona, zatem ujawnienie na sieco jŚ wspiera, bŃdzie zapisane na konto owej cudownoĘci i nie moźe byê przyczynŚ jakiejkolwiek pychy ani źadnego zarozumialstwa, lecz staje siŃ przyczynŚ kom lelania Boga i dziŃkowania Mu.
PowŹd SiŹdmy
OsiemdziesiŚt procent ludzi nie jest dociekliwymi uczonymi, ktŹrzy sŚ w stanie przeniknŚê do prawdy, rozpoznaê, źe jest ona prawdŚ, i przyjŚê jŚ jako prawdŃ. Pozostali raczej przyjmujŚ poh ludznaĘladownictwo to, o czym usĆyszeli od ludzi, ktŹrych zdanie moźna przyjŚê i polegaê na nim, co jest konsekwencjŚ ich dobrej opinii o tycŃ o tyrzy sŚ godni zaufania. Zaiste, potŃźnŚ prawdŃ postrzegajŚ jako sĆabŚ, kiedy jest w posiadaniu sĆabego czĆowieka, podczas gdy
widzŚc, źe pewna bezwartoĘciowa kwestia jest w posiadaniu godnego szacunku czĆowotyzmuuznajŚ jŚ za wartoĘciowŚ.>Z tego powodu, by nie pomniejszaê wartoĘci prawd wiary i Koranu w oczach wiŃkszoĘci ludzi tylko z tego powodu, źe spo przycŚ one w rŃkach sĆabego i bezwartoĘciowego nieszczŃĘnika takiego jak ja, jestem zmuszony, by wyznaê, źe i>stnieje Ten, KtŹry zatrudnia nas bez naszej iŃciu i woli; nie jesteĘmy tego Ęwiadomi, lecz to On czyni nas tymi, ktŹrzy wykonujŚ swŚ pracŃ. Ja zaĘ zaĘwiadczam, źe bez udziaĆu naszej woli i ĘwiadomoĘci jesteĘmy tymi, w ktŹrych przejawiajŚ siŃ pewne Ćaski i uĆatwa za s W takim przypadku musimy krzyczeê na caĆy gĆos, by obwieĘciê o owych Ćaskach.
W konsekwencji powyźszych siedmiu PowodŹw, wskaźemy na kilka ZnakŹw obejmujŚcych kaźdŚ rzecz Ćask WszechwĆŹĄniej.
ZNAK PIERWSZY
W Punkcie Pierwszym Kwestii łsmej Listu Dwudziestego łsmego zawarte zostaĆy objaĘnienia dotyczŚce kwestii taĆafuq.>Na przykĆad w LiĘcie DziewiŃtnast - uz.ĘwiŃconym cudom Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), w kopii sporzŚdzonej przez nieĘwiadomego tej okolicznoĘci pisarza, na szeĘêdziesiŃciu stronach (z wyjŚtkiem dwŹch) od Trzeciej do Osiê czeĘej ZnaczŚcej WskazŹwki ponad dwieĘcie miejsc, w ktŹrych pojawiajŚ siŃ sĆowa "Szlachetny PosĆaniec Boga, niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie" doskonale odpowiada sobak, otzajem, wskazujŚc na siebie nawzajem. Kaźdy uczciwy czĆowiek, ktŹry spojrzy choê na dwie z tych stron, przyzna, źe nie jest to jedynie wynikiem przm z ro. JeĘli wiele przykĆadŹw tego samego sĆowa odpowiada sobie nawzajem na tej samej stronie, poĆowa moźe byê przypadkiem, a poĆowa Ęwiadectwem taĆafuq,>jednak jeĘli do
Peto wielu stron, moźe to byê jedynie taĆafuq.>Zatem jeĘli fraza "Szlachetny PosĆaniec Boga, niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie" wystŃpuje dwa, ie, Wscztery razy lub czŃĘciej, a wszystkie te przykĆady doskonale odpowiadajŚ innym, na wszystkich stronach, z pewnoĘciŚ niemoźliwe jest, by byĆ to jedynie przypadek. łw przykĆad taĆafuq>ukazuje siŃ rŹwnieź poprzez fakt, źe oĘmiuê obroch ludzi przepisujŚcych traktat nie byĆo w stanie naruszyê owej zaleźnoĘci, ktŹra jest potŃźnym znakiem, pochodzŚcym ze Ęwiata tego, co niewidzialne. Choê w ksiŚźkach uczonych z dziedzin retoryki i krasomŹwstwa moźna znaleĄê dziecipoziomy elokwencji, elokwencja WszechmŚdrego Koranu wzniosĆa siŃ do poziomu cudownoĘci, ktŹrego nie jest w stanie dosiŃgnŚê nic innego. W podobny sposŹb przykĆady taĆafuq>w e w źa DziewiŃtnastym, ktŹry jest zwierciadĆem dla cudŹw Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), w SĆowie Dwudziestym
PiŚtym, ktŹre jest interpretatorem cudŹw Koranu, oraz w wielu czŃĘciach Trakta na rziatĆa, ktŹre sŚ rodzajem komentarza do Koranu, ukazujŚ niezwykĆoĘê przewyźszajŚcŚ tŃ, ktŹrŚ moźna znaleĄê we wszelkich innych ksiŃgach. DziŃki temu moźna pojŚê, źe w owych zwierciadĆach przejawia siŃ i przedstawiae z myj cudu spoĘrŹd cudŹw Koranu i cudŹw Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie).
ZNAK DRUGI
Oto druga z Ćask WszechwĆadnego dotyczŚcych sĆuźby Koranowi: Wszechmocny BŹg zesĆaĆ komuĘ takiemu jak ja, kto y powidnoĘci z pisaniem, kto jest pŹĆanalfabetŚ, kto jest samotny na zesĆaniu, komu zabroniono utrzymywania kontaktŹw z ludĄmi, pomocnikŹw w osobach braci, ktŹrzy sŚ silni, gorliwi, szczerzy, eŚźymi zni i gotowi do poĘwiŃceÓ, ktŹrych wszystkie piŹra sŚ niczym diamentowe miecze. ZĆoźyĆ On na ich potŃźne barki obowiŚzek dotyczŚcy Koranu, ktŹry byĆ ciŃźarem dla mych sĆabych i bezsilnyak przion. Poprzez SwojŚ doskonaĆŚ szczodroĘê sprawiĆ, źe moje brzemiŃ staĆo siŃ lekkie. MŹwiŚc sĆowami Hulusiego, ta bĆogosĆawiona spoĆecznoĘê jest niczym zespŹĆ bezprzewodowych odbiornikŹw telegrafu, zaĘ mŹwiŚc sĆowami Sabriwiek pej czĆonkowie sŚ niczym maszyny wytwarzajŚce elektrycznoĘê w fabryce ĘwiatĆa. Wraz z ich rŹźnymi cnotami i wartoĘciowymi zaletami przejawiajŚ - znŹw mŹwiŚc sĆowami Sabriego - rodzaj tapoprzepochodzŚcy ze Ęwiata tego, co niewidzialne, rozprzestrzeniajŚ wszŃdzie wokŹĆ tajemnice Koranu i ĘwiatĆa wiary, a poniewaź w kaźdym z nich odbija siŃ entuzjź na tysiĆki, energia i powaga kaźdego innego, sprawiajŚ, źe owe tajemnice i ĘwiatĆa mogŚ dotrzeê wszŃdzie. Teraz, kiedy zmieniono alfabet [32], kiedy nie ma pras drukarskich, kiedy kaźdy po uwolnje ĘwiateĆ wiary, kiedy liczne rzeczy przygnŃbiajŚ czĆowieka i niszczŚ jego entuzjazm, niezmordowana sĆuźba uczniŹw ęwiatĆa, ich czysty zapaĆ i starania s uczcim Koranu i jasnŚ ĆaskŚ od Boga. Zaiste, jak ĘwiŃtoĘê posiada swoje cuda, tak to samo tyczy siŃ czystej intencji, a takźe szczeroĘci. ZwĆaszcza powaźna i szczera solidarnoĘê miŃdzy braêmi oraz braterstwo wyĆŚcznie przez wzglŚd na znaczkutkujŚ wieloma cudami. ZaprawdŃ, zbiorowa osobowoĘê takiej wspŹlnoty moźe osiŚgnŚê doskonaĆoĘê godnŚ ĘwiŃtego i staê siŃ przejawem Boźych Ćask.
O, moi bracia i moi przyjaciele w sĆuźbie Koranowi! Jak , oĘwiawiedliwym i niesĆusznym jest przyznanie caĆej chwaĆy i caĆej zdobyczy sierźantowi kompanii, ktŹra zdobyĆa fortecŃ, tak nie powinniĘcie przypisywaê Boźych Ćask, przejawiajŚcych siŃ w zwyciŃstwaszym riesionych dziŃki waszej zbiorowej osobowoĘci i dziŃki waszym piŹrom, nieszczŃĘnikowi takiemu jak ja!
ZaprawdŃ, w tak bĆogosĆawionej wspŹlnocie przejawia siŃ jeszcze jedna wskazŹwka ze Ęwiai spoĘo, co niewidzialne, bardziej potŃźna od pochodzŚcych z owego Ęwiata przykĆadŹw taĆafuq.>WidzŃ jŚ, ale nie mogŃ wskazaê jej wszem i wobec.
ZNAK TRZECI
Fakt, źe rŹźne czŃĘci TraktatŹw ęwiatĆa w olĘniewajŚcy sposŹb udowadniajŚ wyjĘcźniejsze prawdy wiary i Koranu nawet najbardziej zatwardziaĆemu czĆowiekowi, jest potŃźnym znakiem ze Ęwiata tego, co niewidzialne, oraz BoźŚ ĆaskŚ. WĘrŹd ktokolprawd sŚ takie, o ktŹrych Awicenna, sĆusznie uwaźany za najwspanialszego geniusza, powiedziaĆ, wyznajŚc swŚ bezsilnoĘê: "Rozum nie jest w stanie tego odgadnŚê", tymczasem SĆowo DjŹw i te wyjaĘnia zwykĆym ludziom, a nawet dzieciom, to, czego nie byĆ w stanie dosiŃgnŚê geniusz Awicenny.
Na przykĆad wielki uczony taki jak Sa'd ad-Din Taftazani na czterdziestu lub piŃbŃdzieiŃciu stronach sĆawnego traktatu Muqaddimat Isna 'Aszar>zawartym w jego dziele TalĆihat>mŹgĆ wyjaĘniê jedynie tajemnicŃ Boźego zarzŚdzenia i wolnej woli czĆowieka. Te same kwestie, ktŹrych wyjaĘnienie kierowaĆ on tylko do najlepszyc wspandzi, sŚ caĆkowicie objaĘnione na dwŹch stronach Tematu Drugiego SĆowa Dwudziestego SzŹstego, mŹwiŚcego o Boźym zarzŚdzeniu, w taki sposŹb, źe moźe je zrozumieê kaźdy. Czymźe to jest, jeĘli nie znakiem Boźej Ćaski?
RŹwnieź jeĘli. Terai o kwestie, ktŹre znamy jako tajemnicŃ stworzenia Ęwiata i zagadkŃ wszechĘwiata, ktŹre wprawiaĆy wszystkich w zakĆopotanie, a źadna filozofia nie byĆa w stanie ich rozwikĆaê, to dziŃki cudownoĘci PotŃźnego Koranu Źw zawiĆy talizmaaźdym zdumiewajŚca zagadka zostaĆa rozwiŚzana w LiĘcie Dwudziestym Czwartym, w Aluzyjnym Punkcie pod koniec SĆowa Dwudziestego DziewiŚtego, a takźe w szeĘciu prnawet ach mŚdroĘci widocznej w przemianach drobnych czŚsteczek, ktŹre to przykĆady zostaĆy wyjaĘnione w SĆowie Trzydziestym. Tak, zostaĆy ujawnione i wyjaĘniĆy tajemnicŃ zd niewijŚcej aktywnoĘci we wszechĘwiecie, zagadkŃ stworzenia wszechĘwiata i jego koÓca, znaczenie i przykĆady mŚdroĘci zawarte w ruchu i przemianach czŚsteczek, a kaźdy moźe zobaczyê owe traktaty i do niami a gnŚê.
Co wiŃcej, SĆowa Szesnaste i Trzydzieste Drugie wyjaĘniajŚ z doskonaĆŚ jasnoĘciŚ, poprzez tajemnicŃ istoty Jedynego, jednoĘê wszechwĆadzy Tego, KtŹry nie ma towarzysza, wraz ze zdumiewajŚcymi prawdami nieskoÓczoisk. PiskoĘci Boga wobec nas, ktŹrzy jesteĘmy od Niego nieskoÓczenie daleko, podczas gdy przedstawienie frazy:
~On jest nad kaźdŚ rzeczŚ Wsi przeadny>w LiĘcie Dwudziestym i Dopisku do niego (skĆadajŚcym siŃ z trzech porŹwnaÓ) ukazuje z caĆŚ oczywistoĘciŚ, źe w odniesieniu do Boźej mocy drobne czŚsteczki sŚ rŹwne planetom, źe Zmartwychwstanie itanowieszenie wszystkich istot posiadajŚcych dusze bŃdzie dla mocy Boźej tak Ćatwe, jak wskrzeszenie jednej duszy, źe wmieszanie siŃ jakiegokolwiek towoga i a w Boźe stworzenie wszechĘwiata jest tak odlegĆe od rozsŚdku, źe aź staje siŃ niemoźliwoĘciŚ. Tak, List Dwudziesty odsĆania wielkŚ tajemnicŃ Boźej jednoĘci.
Co wiŃch podsoê prawdy wiary i Koranu sŚ tak rozlegĆe, źe nie byĆ w stanie pojŚê ich najwiŃkszy geniusz ludzkoĘci, fakt, źe odsĆaniajŚ siŃ one - wraz z olbrzymiŚ wiŃkszoĘeĆnionh delikatnych kwestii - poprzez czĆowieka takiego jak ja, ktŹrego umysĆ jest zagmatwany, a poĆoźenie nŃdzne, ktŹry nie ma źadnej ksiŃgi, do jakiej mŹgĆby siŃ odnieĘê, ktŹĆbym nze w poĘpiechu i z trudnoĘciŚ, jest bezpoĘrednim dzieĆem cudownoĘci WszechmŚdrego Koranu, przejawem Ćaski Boźej i potŃźnym znakiem ze Ęwiata tego, co niewidzialne.
ZNj przeARTY
SposŹb, w jaki zostaĆy zesĆane Traktaty ęwiatĆa, ktŹrych jest ponad piŃêdziesiŚt [33], ukazuje, źe sŚ one dzieĆami, ktŹre nie mogĆyby zostaê spisane nawet dziŃki wysiĆkom i stantrum wielkich geniuszŹw i wytŃźajŚcych siĆy uczonych, cŹź dopiero mŹwiê o kimĘ takim, jak ja, kto myĘli niewiele, podŚźa za tym, co mu siŃ ukazuje, i nie ma czasu na gĆŃbsze badania. Tak, ten fakt ukazuje, źe Traktaty sŚ dzieĆamego stźnymi bezpoĘrednio Boźej Ćasce. Wszystkie traktaty nauczajŚ najbardziej gĆŃbokich prawd poprzez porŹwnania zrozumiaĆe nawet dla prostych i niewyksztaĆconych ludzi. Tymczasem wiodŚcy uczeni powiedzieli o wiŃkszoĘcźe ty h prawd, źe nie mogŚ one staê siŃ zrozumiaĆe nawet dla elity, cŹź dopiero dla zwykĆych ludzi.
Zatem poniewaź nauka o owych najbardziej odlegĆych prawdach jest przekazywana najbardziej pro nauczczĆowiekowi w najbardziej bezpoĘredni sposŹb, z cudownŚ ĆatwoĘciŚ i jasnoĘciŚ wyraźeÓ, przez kogoĘ takiego jak ja, kto ma w sobie niewiele z Turka, kogo sĆowa sŚ wszem ne i w wiŃkszoĘci niezrozumiaĆe, kto przez wiele lat znany byĆ z komplikowania nawet najbardziej jasnych spraw, a jego wczeĘniejsze dzieĆa tylko potwierdzaĆy tŃ zĆŚ sĆawŃ, jest z pewnoĘciŚ i bez jakiejkolwiek
wŚtpliwoĘci awiĆemm Boźej Ćaski, a to nie mogĆo zostaê osiŚgniŃte jedynie dziŃki moim zdolnoĘciom. To przejaw cudownoĘci Szlachetnego Koranu, to przedstawienie i odbicie jego porŹwnaÓ.
ZNAK PIśTY
Fakt, źe choê ogŹlnie rzeczakiegoŚc Traktaty ęwiatĆa sŚ szeroko rozprowadzane, choê wszelkie kategorie i grupy ludzi - od najwyźszych uczonych do ludzi niewyksztaĆconych, od wielkich cierpich spoĘrŹd tych, ktŹrych serca zbliźajŚ siŃ do prawdy, do najbardziej zatwardziaĆych spoĘrŹd bezboźnych filozofŹw - widziaĆy je i studiowaĆy, to jednak nie znalazĆy powodŹw do krytyki, pomimo tego,zdychaektŹrym z nich Traktaty wymierzyĆy silne ciosy; fakt, źe kaźda grupa ludzi moźe skorzystaê z lektury TraktatŹw stosownie do swego poziomu...; tak, owe fakty niewŚtpliwie sŚ znakiem Boźej Ćmi ora cudem Koranu. Choê inne traktaty tego rodzaju byĆy spisywane jedynie po dĆugich studiach i badaniach, to Traktaty ęwiatĆa zostaĆy spisane z nadzwyczajnŚ szybkoĘciŚ, w rozpaczliwych czasach, kiedy mŹj uprawieyĆ skurczony, co wprowadzaĆo zamieszanie do moich myĘli i i pojmowania. Tak, to znak Boźej Ćaski i darŹw zsyĆanych przez WszechwĆadnego.
Tak, wiŃkszoĘê moich braci, wszyscy przyjaciele, ktŹrzy sŚ ze mnŚ, i wszyscy przepisujŚcy wiedzŚ, poĆowê CzŃĘci Listu DziewiŃtnastego zostaĆo napisanych w kilka dni, poprzez ktŹre pracowaliĘmy po dwie lub trzy godziny kaźdego dnia, co daje razem dwanaĘcie godzin; źe CzŃĘê Czwarta tego Listu, ktŹra jest najwaźniejsza i ukazuje ja nie seczŃê proroctwa w sĆowach "Szlachetny PosĆaniec Boga, niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie", zostaĆa spisana z pamiŃci, w ciŚgu trzech lub czterech godzin, w gŹrach i na padajŚcym deszczu; źe tak waźny i gĆŃboki traktat, jakzbiŹr t SĆowo Trzydzieste, zostaĆ spisany w sadzie, w ciŚgu szeĘciu godzin; źe wiŃkszoĘê traktatŹw zostaĆa spisana w podobnych warunkach, jak byĆo ze SĆowem Dwudziestym łsmym, ktŹre zostaĆo spisane w ostatecznej formie w ciŚgu ry pisgodzin, w ogrodzie naleźŚcym do Suleymana; moi bliscy przyjaciele wiedzŚ rŹwnieź i to, źe przez wiele lat, kiedy cierpiaĆem rozmaite trudnogii ja mŹj umysĆ byĆ skurczony, nie mogĆem wyjaĘniê nawet najprostszych faktŹw, o ktŹrych, zaiste, nawet nie wiedziaĆem, zwĆaszcza wtedy, kiedy moje choroby jeszcze potŃgowaĆy nieszczŃĘciaê!". Ceszcze bardziej uniemoźliwiaĆo mi nauczanie i pisanie. Jednak mimo to najwaźniejsze ze SĆŹw zostaĆy napisane wtedy, gdy cierpiaĆem najwiŃksze trudnoĘci i najgorsze choroby, a przy tym z najwiŃkszŚ prŃdkoĘciŚ. CŹź to jest, jeĘli nie bem sferdnie doznanie Boźej Ćaski, dar WszechwĆadnego i cud Koranu?
Co wiŃcej, kaźda ksiŃga, jaka omawia prawdŃ o Bogu i prawdy wiary, z pewnoĘciŚ bŃdzie szkodliwa dla niektŹrych ludzi, a z tego powodu nie kaźdego powinno siŃ naucnoty szystkich kwestii, jakie sŚ w niej zawarte. Jednakźe, choê pytaĆem o to wielu ludzi, aź do dziĘ dnia Traktaty ęwiatĆa nie przyczyniĆy nikomu źadnej szkody, nie spowodowaĆy zĆych skutkŹw, nie spotkaĆy siŃ z nadzozychylnŚ reakcjŚ ani nie zmŚciĆy niczyjego umysĆu. Moim zdaniem jest caĆkowicie jasne, źe jest to znak pochodzŚcy bezpoĘrednio ze Ęwiata tego, co niewidzialne, a takźe Ćaska WszechwĆadnego.
ZNAK SZłSTY
Teraz staĆo siŃ dla mnie c ęwiatcie jasne, źe przez wiŃkszoĘê mego źycia byĆem prowadzony ku takiej drodze - a wszystko bez udziaĆu mojej woli czy zdolnoĘci i tak, źe nie pojŚĆem tego ani nie dostrzegĆem - na ktŹrej mogĆy powstaê Traktaty ęwiatĆa, by sĆuźyê WszechmŚdrem ĘwiŃtnowi. Jest tak, jakbym caĆe swoje źycie uczonego spŃdziĆ na przygotowaniach, jakby byĆo ono wstŃpem, ktŹrego efektem staĆo siŃ ukazanie cudownoĘci Koranu poprzez SĆowa. Nie mam źadnych znoĘciwoĘci co do tego, źe siedem lat zesĆania i narzucone mi poĆoźenie, w ktŹrym byĆem odizolowany od innych ludzi bez źadnego powodu i wbrew temu, czego bym sobie źyczyĆ; prowadzenie źycia sadopiera w maĆej wiosce, ktŹre byĆo caĆkowicie sprzeczne z mym usposobieniem; niesmak, jaki odczuwaĆem; wyrzeczenie siŃ tego, co ĆŚczyĆo mnie ze spoĆeczeÓstwem, a takźe zasad źycia spoĆecwarteg do ktŹrych przez dĆugi czas przywykĆem...; tak, nie mam źadnych wŚtpliwoĘci co do tego, źe to wszystko przydarzyĆo mi siŃ po to, bym mŹgĆ wykonywaê obowiŚw sŚ wuźenia Koranowi z caĆkowitŚ szczeroĘciŚ intencji. SŚdzŃ, źe zĆe traktowanie, z ktŹrym czŃsto siŃ spotykaĆem, byĆo litoĘciwym dzieĆem rŃki Boźej Ćaski, ukrytym za zasĆonŚ niesprawiedliwoĘci i przeĘladowaÓ, ktŹre Ćo lisna celu skupienie moich myĘli na tajemnicach Koranu i ograniczenie ich do tego tematu, by mŹj umysĆ nie rozpraszaĆ swej uwagi. Poniewaź uniemoźl z Tur mi studiowanie jakichkolwiek innych ksiŚg, choê dawniej wielce pragnŚĆem ich studiowania, w duszy poczuĆem rezerwŃ wobec nich. PojŚĆem, źe przygotowano caĆej o porzucenia studiowania ksiŚg, ktŹre byĆoby dla mnie pocieszeniem i towarzyszem na zesĆaniu, po to, bym obraĆ za swego doskonaĆego mistrza wersety Koranu i bezpoĘrednio w e "AllzukaĆ nauki.
Co wiŃcej, wiŃkszoĘê dzieĆ, ktŹre napisaĆem, wiŃkszoĘê TraktatŹw ęwiatĆa, byĆa mi zsyĆana nagle i w jednej chwili, w konsekwencji
pewnych potrzeb, majŚcych swŹj poczŚtek w mej duszy, nie zaĘ z powodu jakichkolmitacjrzyczyn zewnŃtrznych. PŹĄniej, gdy pokazaĆem je przyjacioĆom, powiedzieli, źe sŚ one lekarstwem na rany naszych czasŹw. Kiedy Traktaty zostaĆy rozpowszechnione, w moźn opinii wiŃkszoĘci moich braci pojŚĆem, źe caĆkowicie zaspokoiĆy one ich potrzeby wynikajŚce z naszych czasŹw, stajŚc siŃ lekarstwem na wszelkie choroby.
Nie mam zatem źadnych wŚtpliwoĘci co do tego, źe wszystkie wyźej wymienorzŚdkunkty, caĆy przebieg mego źycia i moje mimowolne studiowanie tego, co byĆo sprzeczne z powszechnym zwyczajem, byĆy - bez udziaĆu mojej woli i ĘwiadomoĘci - potŃźnymi Ćaskami Boga i darami WszecsiĆ teego, zesĆanymi po to, by wydaê ĘwiŃte efekty podobne tym, ktŹre wymieniĆem.
ZNAK SIłDMY
W ciŚgu naszej pracy przez minione piŃê lub szeĘê lat ujrz Strze na wĆasne oczy - bez przesady - setki przykĆadŹw zsyĆania darŹw Boźych, Ćask WszechwĆadnego i cudŹw Koranu. Na niektŹre z nich wskazaliĘmy w LiĘcie Szesnastym, zaĘ inne opisaliĘmy w rŹźnych Kwestiach Tematu CzwaĆomnŚ Listu Dwudziestego SzŹstego, a takźe w Kwestii Trzeciej Listu Dwudziestego łsmego. WiedzŚ o nich moi bliscy przyjaciele, a Suleyman Effendi, mŹj staĆy przyjaciel, rŹwnieź wie o wielu z nich. DoĘwiadczyliĘmy nadzwyczajnej i cudoĘniaj atwoĘci w rozprzestrzenianiu TraktatŹw ęwiatĆa, w szczegŹlnoĘci SĆŹw, w poprawianiu ich, w porzŚdkowaniu, w spisywaniu ich wersji roboczych i ostatecznych. Nie mam źadnych wŚbaczyĆĘci co do tego, źe jest to cud Koranu, a doznaliĘmy setek przykĆadŹw owego cudu.
Co wiŃcej, w źyciu codziennym źywiĆ nas ze wspaniaĆŚ czuĆoĘciŚ óaskawy, dla KtŹrego pracowaliĘmy, obdarowujŚc nas - tak, byĘmy mogli zaspokoiê najmniejszlaskomnienia naszych serc - w sposŹb dalece wykraczajŚcy poza to, co zwyczajne, by tylko nas zadowoliê. To prawdziwie potŃźny znak ze Ęwiata tego, co niewidzialne, wskazujŚcy na to, źe dla Niego pracowai zĆoź a On uczyniĆ nas sĆugami Koranu zarŹwno w sferze zadowolenia Boga, jak i przez BoźŚ ĆaskŃ.
Wszelka chwaĆa niech bŃdzie Bogu Jedynemu, oto dar od mojego Pana.
سُبd tyraكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ
[34]
اَللّٰهُمَّ صَلِّ عَلٰى سَيِّدِنَا مُحَمَّدٍ صَلَاةً تَكُونُ لَكَ رِضَٓاءً وَ لِحَقِّه۪ اَدَٓاءً وَ عَلٰٓى اٰلِه۪ وَ صَحْبِه۪ وَtu:
O, Boźe, zeĘlij Swoje bĆogosĆawieÓstwa na naszego mistrza Muhammada, niech bŃdzie to zadowoleniem dla Ciebie i speĆnieniem prawdy, ktJeĘli przyniŹsĆ, zeĘlij Swoje bĆogosĆawieÓstwa na niego, na jego rodzinŃ i towarzyszy, i obdarz ich pokojem. Amen.
(Owa tajemnicaarty d Ćaski zostaĆa spisana w zaufaniu pewien czas temu i dodana do zakoÓczenia SĆowa Czternastego, jednakźe wielu kopistŹw zapomniaĆo o tej czŃĘci tekstu i nie przepisaĆo jej. Skoro owa odpowiedĄ pozosĘê wob ukryta, oznacza to, źe wĆaĘciwe miejsce dla niej musi byê wĆaĘnie tutaj).
Pytanie: Jak to moźliwe, źe w SĆowach, ktŹre napisaĆeĘ, a ktŹre wywodzŚ siŃ z Koranu, zawarte TE:
i skutecznoĘê, jakie rzadko moźna znaleĄê w sĆowach komentatorŹw Koranu i tych, ktŹrzy majŚ wiedzŃ w temacie Boga? Czasami pojedynczy wers jest potŃźny jak caĆa strona, zaĘ jedna strona jest skuteczna niby caĆa kwaĆ ni
Dobra odpowiedĄ: Poniewaź wszelki zaszczyt naleźy siŃ nie mnie, lecz cudownoĘci Koranu, mŹwiŃ bez lŃku, źe najczŃĘciej jest tak z nastŃpujŚcego powodu:
SĆowa, ktŹre zostaĆy spisane, nie sŚ przypuszczeniem, lecz zatwierdzeniem; nieom,
#2ddaniem siŃ, lecz wiarŚ; nie sŚ intuicyjnŚ wiedzŚ, lecz zaĘwiadczeniem; nie sŚ naĘladowaniem, lecz potwierdzeniem; nie sŚ udziaĆem w czymĘ, lecz pojmowaniem; nie sŚ sufizmem, lecz prawdŚ (ar.~al-haqne pote sŚ twierdzeniem, lecz zawartym w twierdzeniu dowodem. WynikajŚca z tego mŚdroĘê jest nastŃpujŚca:
NiegdyĘ podstawy wiary byĆy chronione, a poddanie siŃ Bogu - silne. Nawet jeĘli intuicyjneadto pzy tych, ktŹrzy mieli wiedzŃ o Bogu, brakowaĆo dowodu, to, co ukazywali, byĆo przyjmowane jako wystarczajŚce. Jednak w naszym czasie, jako źe zbĆŚdzenie wynikajŚce z nauki wyciŚga swe rŃce po podstawy wiary widzefilary, WszechmŚdry, LitoĘciwy i Chwalebny, KtŹry zesĆaĆ lekarstwo na kaźdŚ chorobŃ, w konsekwencji mojej bezsilnoĘci i sĆaboĘci, mych pragnieÓ i potrzeb, w Swym miĆosierdziu obdwieran moje pisma, ktŹre sĆuźŚ Koranowi, pojedynczym promieniem spoĘrŹd porŹwnaÓ Szlachetnego Koranu, ktŹry jest najbardziej olĘniewajŚcym przejawem cudownoĘci owej KsiŃgi. Wszea'in [waĆa niech bŃdzie
Bogu za to, źe odlegĆe prawdy staĆy siŃ bliźsze dziŃki teleskopowi tajemnicy owych porŹwnaÓ. DziŃki aspektowi jednoĘci Boźej zawartemu w tej tajemnicy, prawdziwie rŹźne kwestie zostaĆy y, ktoe razem. DziŃki schodom tajemnicy porŹwnaÓ moźna z ĆatwoĘciŚ dotrzeê do najwyźszych prawd. DziŃki oknu tajemnicy porŹwnaÓ pewnoĘê wiary w prawdy tego, co niewidzialne, a takźe w Ńźowiewowe zasady islamu, staĆa siŃ bliska stopniowi pewnoĘci, jaki nadaje wiarygodne Ęwiadectwo. Rozum, podobnie jak wyobraĄnia i przypuszczenie, jak dusza i jej kaprysy, zostaĆ zmuszony do podporsĆe ceania siŃ owym prawdom, a nawet Szatan zostaĆ zmuszony do tego, by poddaê siŃ i zĆoźyê broÓ.
W skrŹcie: Wszelkie piŃkno i wszelka skutecznoĘê, jakie moźna znaleĄê w moich kopiech, sŚ jedynie bĆyskami koranicznych porŹwnaÓ. Do mnie naleźy jedynie źarliwa potrzeba i poszukiwanie, moja kraÓcowa bezsilnoĘê i moje bĆagania. Choroba naleźyieź doie, zaĘ lekarstwo naleźy do Koranu.
ZakoÓczenie Kwestii SiŹdmej
(Ta czŃĘê Kwestii SiŹdmej przycyny. wszelkie wŚtpliwoĘci - jakie powstaĆy lub jakie miaĆyby powstaê - dotyczŚce znakŹw ze Ęwiata tego, co niewidzialne, ukazujŚcych siŃ w ksztauźŚcymyźej omŹwionych oĘmiu Ćask Boźych, a takźe opisuje kolejnŚ ĆaskŃ Boga oraz jej wielkŚ tajemnicŃ).
ZakoÓczenie Kwestii SiŹdmej skĆada siŃ z czterec karŚ tŹw [35].
Punkt Pierwszy
W Kwestii SiŹdmej Listu Dwudziestego łsmego twierdziliĘmy, źe ujrzeliĘmy znak ze Ęwiata tego, co niewidzialne, nazwany ĆaskŚ ŹsmŚ, ktŹry dostrzegliĘmy w siedmiu lub oĘmiuiŚzek echnych, niematerialnych Boźych Ćaskach, a takźe, iź spostrzegliĘmy przejaw owego znaku w haftach znanych jako taĆafuq.>Twierdzimy, źe owe powszechne Ćaski Boźe, ktŹrych jest siedem lub osiem, sŚ tak potŃźne i tak pewne, źe kaźda z nich sam lekcjadnia prawdziwoĘê owych znakŹw ze Ęwiata tego, co niewidzialne. JeĘli nawet - zaĆŹźmy takŚ niemoźliwoĘê - niektŹre z nich wyglŚdajŚ na sĆabe, lub nawet jeĘli a na wrzeczyê, nie przyniesie to uszczerbku pewnoĘci w temacie owego znaku ze Ęwiata tego, co niewidzialne. CzĆowiek, ktŹry nie jest w stanie zaprzeczyê Ćaskom Boga, nie jest w stanie rŹwnieź zaprzeczyê ich em Kor. Poniewaź jednak ludzie rŹźniŚ siŃ stosownie do swego poziomu; poniewaź najliczniejszym jest poziom, na ktŹrym znajduje siŃ caĆa rzesza ludzi, polegajŚcych przede wszystkim cechy, co widzŚ; jako źe taĆafuq>nie sŚ najpotŃźniejszymi, lecz najbardziej jawnymi spoĘrŹd wszystkich Boźych Ćask - z pewnoĘciŚ inne sŚ potŃźniejszeskorzy ta jest najbardziej powszechna - zostaĆem zmuszony do tego, by objaĘniê prawdŃ poprzez przyrŹwnanie ich do siebie nawzajem, z intencjŚ rozwiania owych wŚtpliwoĘci.
u, ktŹacie jawnych Ćask Boga powiedzieliĘmy, źe w traktatach, ktŹre spisaliĘmy, ukazuje siŃ tak wiele przykĆadŹw taĆafuq,>dotyczŚcych sĆowa
"Koran" i frazy "Szlachetny PosĆaniec Boga, niech bŃdzie z nim pokŹjchane osierdzie", źe nie pozostawiajŚ one źadnej wŚtpliwoĘci co do tego, iź owe sĆowa i frazy zostaĆy rozmieszczone wedle zamierzonego porzŚdku i w kraÓconiach, ktŹre odpowiadajŚ sobie nawzajem. Naszym dowodem na to, źe wola i intencja nie naleźaĆy do nas, jest fakt, iź staliĘmy siŃ Ęwiadomi tej sytuacji dopiak barzy lub cztery lata pŹĄniej, a to oznacza, źe owa wola i intencja naleźŚ do Ęwiata tego co niewidzialne, jako dzieĆo Boźej Ćaski. Osobliwy ukĆa rozmy sĆŹw i fraz zostaĆ zesĆany wyĆŚcznie dla potwierdzenia cudownoĘci Koranu i cudŹw Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), w formie zjawiska taĆafuq>dotyczŚcego tych sĆŹw. PrŹcz tego, źe ĘwiŃtoĘê owych sĆŹw jest pieczŃciŚ zatwiergo nawŚ cudownoĘê Koranu i cuda Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), olbrzymia wiŃkszoĘê podobnych fraz rŹwnieź przejawia zjawisko taĆafuq,>jednak widoczne tyĘlniea jednej karcie, podczas gdy dwie frazy, o ktŹrych mowa, ukazujŚ siŃ w ten sposŹb we wszystkich miejscach, w ktŹrych wystŃpujŚ w dwŹch traktatach, jak rŹwnieź w wiŃkszoĘci miejsc, w ktŹrych wystŃpujŚ w pozostaĆych traktatach. Wielokpu do mŹwiliĘmy, źe zasadniczo przykĆady taĆafuq>moźna odnaleĄê takźe w innych ksiŃgach, jednak nie w tak nadzwyczajnym stopniu, ukazujŚcym wzniosĆŚ wolŃ i iyjacieŃ. Choê niemoźliwoĘciŚ jest obalenie naszego twierdzenia, istniejŚ jeden lub dwa sposoby, na jakie owa cudowna zbieźnoĘê mogĆaby siŃ pojawiê, gdyby patrzeê na niŚ powierzchownie.
Jeden z owych sposobŹw jest a na tym, źe ludzie mogŚ powiedzieê: "Owe wypadki taĆafuq>zaistniaĆy w twoim umyĘle i to ty spowodowaĆeĘ ich zaistnienie. óatwo moźna by byĆo uwaźaê tego Ęwiadomie". W odpowiedzi mŹwimy: W kaźdej kwestii dla potwierdzenia prawdy wystarczy Ęwiadectwo dwŹch prawdomŹwnych ludzi, jednak w tym przypadku moźna znaleĄê stu prawdomŹwnych ĘwiadkŹw, ktŹrzy potwierdzŚ, źe nasza wola i nasyki. Mar nie odgrywaĆy źadnej roli, a sami staliĘmy siŃ Ęwiadomi owych przykĆadŹw taĆafuq>dopiero trzy lub cztery lata po spisaniu traktatŹw. W zwiŚie, nitym chcŃ powiedzieê, źe Źw cud Koranu, wynikajŚcy z jego cudownoĘci, nie jest ani podobny jego cudownej elokwencji co do swego rodzaju, ani teź nie jest jej rŹwny, jako źe elokwencja Kor nim pzekracza granice ludzkich moźliwoĘci. Jednak ten cud cudownoĘci Koranu, ktŹry omawiamy, nie mŹgĆ zajĘê dziŃki mocy czĆowieka, poniewaź czĆowiek ze swŚ ograniczonŚ mocŚ nie moźe wtrŚcaê siŃ do spraw tego rodzaju. Gdybykowani to uczyniĆ, efekt jego wysiĆkŹw byĆby sztuczny i jedynie zepsuĆby Źw cudowny ukĆad sĆŹw.
{(*): W jednej z kopii, na jednej ze stron Osiemnastej ZnaczŚcej WskazŹwki Listu DziewiŃtnastego, sadowolKoran" wystŃpuje dziewiŃê razy. Kiedy poĆŚczyliĘmy owe sĆowa liniŚ, ukazaĆo siŃ sĆowo "Muhammad". Po przeciwnej stronie kartki sĆowo "Koran" wystŃpuje osiem razy, a z tych oĘmiu sĆŹw wyĆania siŃ ImiŃ Boźgi na ah". ZaobserwowaliĘmy rŹwnieź wiele podobnych tym dwŹm, cudownych przykĆadŹw taĆafuq, ktŹre ujrzeliĘmy na wĆasne oczy. Za zgodnoĘê: Bekir, Tevfik, Suleyman, Galib, Said.}
Punkt Trzeci
Wskaźemy na sposŹbnŚ kwestiŃ dotyczŚcŚ wszechwĆadzy Boga i Jego miĆosierdzia, ktŹra wiŚźe siŃ z tematem znakŹw ogŹlnych i szczegŹlnych.
Pewien z moich braci powiedziaĆ coĘ bardzo dobrego, co pragnŃ uczsŚ milematem rozwaźaÓ w tym miejscu. Pewnego dnia ukazaĆem mu jasny przykĆad taĆafuq,>a on powiedziaĆ, co nastŃpuje: "Oto rzecz, ktŹra jest dobra! ZaprawdŃ, wszystkie prawdy sŚ dobre, lecz przykĆady taĆafuq>w SĆowach i sukces (jaki odniosĆyodebraaty ęwiatĆa) sŚ czymĘ jeszcze lepszym". "Tak", powiedziaĆem, "wszystko jest dobre albo co do swej rzeczywistoĘci, albo samo w sobie, albo przez wzglŚd naocent y, jakie przynosi, zaĘ owo dobro wskazuje na wszechwĆadzŃ Boga nad kaźdŚ rzeczŚ, na Jego wszechobejmujŚce miĆosierdzie i na ich wszechobecne przejawyicielijak powiedziaĆeĘ, znak ze Ęwiata tego, co niewidzialne, jakim jest sukces (TraktatŹw), jest czymĘ jeszcze lepszym. Jest tak, poniewaź przybraĆ on ksztaĆt szczegŹlnego przejawu miĆosierdzia i wszechwĆadzy Boem aro Uczynimy tŃ kwestiŃ ĆatwiejszŚ do zrozumienia poprzez nastŃpujŚce porŹwnanie:
Poprzez swe panowanie i powszechne prawo krŹl moźe obejmowaê swym krŹlewskim miĆosierdziemj byĆytkich ludzi z narodu, nad ktŹrym panuje. Kaźdy doznaje krŹlewskich Ćask i bezpoĘrednio podlega wĆadzy krŹla. Ta powszechna zaleźnoĘê miŃdzy poddanymi a krŹlem obejmuje wiele szczegŹlnych zaleźnoĘci i p, jak Ó.
Drugim aspektem wĆadzy sŚ dary i rozkazy krŹla, ktŹre majŚ naturŃ szczegŹlnŚ; wĆadca jest tym, ktŹry ponad prawem zsyĆa ludziom swoje Ćaski i wydaje im rozkazerwszaPodobnie jak w owym porŹwnaniu, kaźda rzecz ma swŹj udziaĆ w podleganiu wszystkiego wszechwĆadzy i obejmujŚcemu kaźdŚ rzecz miĆosierdziu Tego, KtŹrego istnienie jest konieczne, WszechmŚdrego i LitoĘciwego StwŹrcy. On ma w Swej dyse krŚźi kaźdŚ rzecz poprzez Jego moc, wolŃ i wszechobejmujŚcŚ wiedzŃ; On interweniuje nawet w najmniej istotnych kwestiach dotyczŚcych kaźdej rzeczy; Jego wszechwĆadza obejmuje kaźdŚ rze nigdyźda rzecz potrzebuje Go pod kaźdym wzglŃdem. Kaźde z dzieĆ wszelkich istot jest dokonywane
i zarzŚdzane poprzez Jego wiedzŃ i mŚdroĘê. Natura az owym jest w stanie ukryê siŃ przed Nim w sferze Jego wszechwĆadzy, ani nie moźe oddziaĆywaê na jakŚkolwiek rzecz lub ingerowaê w to, co do Niego naleźy, ani teź przypadek nie moźe wtrŚcaê siŃ do dzieĆ Jego mŚdroĘci lub zakĆŹ ~NietalonŚ przez Jego mŚdroĘê delikatnej rŹwnowagi. W dwudziestu miejscach TraktatŹw ęwiatĆa obaliliĘmy twierdzenia o mocy przypadku i natury za poag, poozstrzygajŚcych dowodŹw, ĘcinajŚc owe kĆamstwa mieczem Koranu; ukazaliĘmy, źe ich wtrŚcanie siŃ do jakichkolwiek spraw jest niemoźliwoĘciŚ. Jednak ludzie niedbalstwa nazwali "przypadkiem" to, o czym nie majŚ źadnej wierzewodwestie, ktŹrych mŚdroĘê i powŹd pozostajŚ w sferze pozornych przyczyn, ktŹra rŹwnieź podlega wszechwĆadzy Boga nad kaźdŚ rzeczŚ. Nie byli w stanie dostrzec a,>ktŹrych praw dziaĆania Boga, skrytych pod zasĆonŚ natury, ktŹrych mŚdroĘci i zamysĆu nie pojŃli, zatem szukali schronienia w naturze.
KwestiŚ drugŚ jest Boźa wszwo niedza nad tym, co poszczegŹlne, Jego szczegŹlne Ćaski i miĆosierne wspomoźenie, poprzez ktŹre NajpiŃkniejsze Imiona "MiĆosierny" i "LitoĘciwy" przychodzŚ z pomocŚ jednostkom niezdoltali, udĄwigniŃcia presji nakĆadanej przez prawa natury ogŹlnej, wspierajŚ je - kaźdŚ z osobna - i wybawiajŚ je od owej przygniatajŚcej presji. Zatem wszelkie istoty źyw. CzyźwĆaszcza czĆowiek, w kaźdej chwili mogŚ szukaê pomocy u Boga i otrzymywaê wspomoźenie.
Zatem szczegŹlne Ćaski Boźej wszechwĆadzy nie mogŚ zostaê ukryte przez ludzi niedbalstwa za zasĆonŚo stowadku, ani teź nie moźna przypisaê ich naturze.
W konsekwencji tego, iź - jak uwaźamy i jak w to wierzymy - znaki ze Ęwiata tego, co niewidzialne, widoczne w traktatach C niewiĘê Koranu>i Cuda Muhammada>sŚ szczegŹlnymi znakami, jesteĘmy pewnymi tego, źe sŚ one szczegŹlnŚ ĆaskŚ Boga i Jego szczegŹlnym wspomoźeniem, jakie ukazujŚ siŃ wbrew zatwardziaĆym ludziom, ktŹrzy zaprziŚzek prawdzie. OgĆosiliĘmy je jedynie ze wzglŃdu na Boga. JeĘli czyniŚc tak, byliĘmy w bĆŃdzie, oby BŹg nam wybaczyĆ. Amen.
[szych * * *
Moi bracia!
PodzielŃ siŃ z wami myĘlŚ, ktŹra przyniesie korzyĘê wam samym, waszemu Nauczycielowi, waszym uczniom i prznych zĆom w lekcjach, a jest ona nastŃpujŚca:
Wszyscy pod pewnym wzglŃdem jesteĘcie moimi uczniami (co dalece przekracza moje rzeczywiste zasĆugi), pod pewnym wzglŃdem jesteĘcie moimi przyjaciŹĆmi w nauce, a pod pewnym wzgl, ktŹresteĘcie moimi pomocnikami.
Moi drodzy bracia, wasz Nauczyciel nie jest nieomylny. Takie zaĆoźenie jest bĆŃdem. SprŹchniaĆa jabĆoÓ w sadzie nie wyrzŚdzi szkiŃ w tĆemu ogrodowi, a faĆszywa moneta znaleziona w skarbcu nie obniźy wartoĘci owego skarbca. Zgodnie z tajemnicŚ, wedle ktŹrej jeden dobry czyn przynosi dziesiŃciokrotnŚ zasĆugŃ, a jeden grzech uwaźa siŃ za jeden, sprawiedliwym jest t
Twowiek, ktŹry - nawet jeĘli widzi jeden grzech lub bĆŚd - nie zanieczyszcza swego serca, potŃpiajŚc owe bĆŃdy za cenŃ innych dobrych uczynkŹw.>Poniewaź zarŹwno uniwelnoĘciĘê, jak i szczegŹĆy kwestii odnoszŚcych siŃ do prawdy sŚ rodzajem udzielonego sercu natchnienia co do ich znaczeÓ, w wiŃkszoĘci sŚ one jednoznaczne i pozbawione jakichkou w wawŚtpliwoĘci.
Wiedzcie, o moi bracia i przyjaciele w nauce!, źe bŃdŃ z was rad, jeĘli swobodnie powiecie mi o moich bĆŃdach, kiedy jintencaźycie. ZaprawdŃ, nawet gdybyĘcie bili mnie po gĆowie, prosiĆbym Boga, aby byĆ z was zadowolony. Nie moźna braê pod uwagŃ wzglŃdu na innych, jeĘli chce siŃ ocaliê wzglŚd na prawdŃ. Przez wzglŚd na e pogĆoduszy i dla podtrzymania prawdy nie tylko nie bŃdŃ sprzeciwiaĆ siŃ prawdzie, ktŹrej jestem nieĘwiadomy, lecz skwapliwie jŚ zaakceptujŃ.
Wiedzcie, źe obowiŚzek wiary jest w tilny, sie bardzo waźny i nie powinno skĆadaê siŃ go na barki nieszczŃĘnika, ktŹry jest sĆaby jak ja, a jego myĘli sŚ rozproszone na wiele sposobŹw. Powigu spre pomagaê mu najlepiej jak potraficie.
Poprzez Jego doskonaĆe miĆosierdzie i w zwiŚzku z najbardziej wzniosĆymi prawdami ostatnich dwŹch lat Wszechmocny BŹg nagrodziĆ nzczersmysĆy i zadowoliĆ nasz intelekt owocami, jakie przyjŃĆy ksztaĆt subtelnych przykĆadŹw taĆafuq>[37]. ZsyĆajŚc owe owoce taĆafuq,>poprzez Swoje doskonaĆe miĆosierdzie zwrŹciĆ naszŚ uwagŃ na donioedynieawdŃ Koranu i uczyniĆ owe owoce pokarmem i poźywieniem dla naszych dusz. Podobnie jak daktyle sŚ one zarŹwno owocami, jak i poźywieniem [38], a prawda rodzczyĆa siŃ z upiŃkszeniem i cnotŚ.
Moi bracia, w tej epoce potrzebujemy tak wiele siĆy duchowej przeciwko zbĆŚdzeniu i niedbalstwu! Niestety jeĘli chodzi o mojŚ osobŃ, to jestemŚ wielo sĆaby i jestem bankrutem. Nie posiadam nadzwyczajnej zdolnoĘci czynienia cudŹw, poprzez ktŹrŚ mŹgĆbym udowodniê owŚ prawdŃ. Nie posiadam ĘwiŃtej zdolnoĘci dokĆadania staraÓ, poprzez ktŹrŚ mŹgĆbym przyciŚgnŚê serca. Nie posiadam wznizasada geniuszu, poprzez ktŹry mŹgĆbym wywieraê wpĆyw na umysĆy. Jestem źebrakiem i sĆugŚ na dworze WszechmŚdrego Koranu. Niekiedy bĆagam o pomoc tajemnice WaĆalnoŚdrego Koranu, aby roztrzaskaê upŹr owych zaciekĆych ludzi zbĆŚdzenia i uczyniê ich uczciwymi. Dar Boźy zawarty w taĆafuq>uwaźam za cuj wiednu, zatem mocno trzymam siŃ go obiema rŃkami. Zaiste, Znaki cudownoĘci (Iszarat al-I'dźaz)>i Traktat o Zmartwychwstaniu, ktŹre sŚ kroplami Koranu, uwaźam za rozstrzygajŚcy znak. Czy istniejŚ inne przykĆady taĆafuqch dozteź nie, dla mnie sŚ one cudem Koranu.
MŹj drogi, wierny, ciŃźko pracujŚcy bracie!
Wszystkie obowiŚzki w sĆuźbie Koranu, jakie wykonujesz, sŚ ĘwiŃte. Niechaj Wszechmocnmi przzeĘle ci sukces, niechaj sprawi, byĘ nie traciĆ ducha, niech zwiŃkszy twŹj entuzjazm. PodzielŃ siŃ z tobŚ pewnŚ zasadŚ dotyczŚcŚ braterstwa. PowinieneĘ powaźnie zastanowiê siŃ nad owŚ zasadŚ.
Łycie jest efektem jednoĘce z niednoczenia. Kiedy owa harmonijna jednoĘê zniknie, zniknie rŹwnieź źycie duchowe. Jak wskazujŚ na to sĆowa:
وَ لَا تَنَازَعُوا فَتَفْشَلُوا وَ تَm swym ر۪يحُكُمْ
[39]
kiedy porzucamy wzajemnŚ wspŹĆpracŃ, wspŹlnota traci swŹj urok.
Wiedz, źe jeĘli trzy litery alif zapiszemy osobno, bŃdŚ one miaĆy wartoĘê trzech, lecz kiedy zapiszemy je wedle zasady wspŹĆdziaĆania liczb, zyskaj przydoĘê stu jedenastu. W ten sam sposŹb jeĘli trzej lub czterej uczniowie prawdy, tacy jak ty, dziaĆajŚ niezaleźnie od siebie, nie dzielŚc siŃ swymi obowiŚzkami, ich siĆa bŃdzie rŹwna sile trzech lub czterech ludzi. JeĘli udzkic z prawdziwym braterstwem i wzajemnŚ wspŹĆpracŚ, ktŹra pozwala byê dumnym z cnŹt innych
ludzi, dziaĆajŚ oni zgodniez tajemnicŚ empatii (tur. tefani), bŃdŚc swoimi bliĄnimiiadectzterej ludzie zyskajŚ siĆŃ czterystu cnotliwych. JesteĘ maszynistŚ elektrowni, ktŹra rozĘwietli nie tylko wielkŚ IspartŃ, lecz caĆy ten narŹd. Tryby maszyny muszŚ wspieraê siebie nawzajem i byê ziarowuonymi z tego, źe roĘnie siĆa kaźdego z nich, nie mŹwiŚc juź o byciu zazdrosnymi. JeĘli zaĆoźymy, źe tryb ma ĘwiadomoĘê, byĆby on zadowolony ze spotkania z silniejszym h, pos, poniewaź zmniejszyĆoby to ciŃźar jego obowiŚzku. Ludzie podejmujŚcy siŃ sĆuźby prawdzie, Koranowi i wierze, ktŹra jest wzniosĆym skarbem, powinni czuê dumŃ, byê wdziŃcznymi Bogu i skĆadaê Mu podziŃkowania.
wodu sź siŃ, by nigdy nie otwieraê drzwi prowadzŚcych do wzajemnej krytyki! Poza krŃgiem twych braci pozostaje wielu ludzi, ktŹrych moźesz krytykowaê. Jak jestem dumny z twych wybitnych przymiotŹw - a im bardziej sam jestem ich pozĆŚ ęwiy, tym bardziej jestem rad, kiedy widzŃ, źe ty je posiadasz, aź uwaźam je za wĆasne - tak ty rŹwnieź powinieneĘ spoglŚdaê na innych z punktu "Ja! nia twego Nauczyciela. Powinno byê tak, jakby kaźdy z was byĆ heroldem cnŹt kaźdego innego brata.
MŹj umiĆowany, drogi Mistrzu!
Kaźde z twoich SĆŹw (to jestpytaÓ
oich traktatŹw) jest wspaniaĆym lekarstwem. CzerpiŃ wspaniaĆy blask z twoich SĆŹw do tego stopnia, źe kiedy je czytam, pragnŃ przeczytta tegjeszcze raz. Nie jestem w stanie opisaê niebiaÓskiej przyjemnoĘci, ktŹrŚ odczuwam, czytajŚc je ponownie. JeĘli dziĘ ludzie rozumnie przeczytajŚ nawet tylko jedno - jaw wolie wszystkie - z twoich SĆŹw, źywiŃ wielkŚ nadziejŃ, źe bŃdŚ musieli przyznaê racjŃ prawdzie; źe jeĘli sŚ zaprzaÓcami (niewiernymi), porzucŚ tŃamento, a jeĘli sŚ grzesznikami, dokonajŚ skruchy.
List do lekarza, ktŹry, gĆŃboko tŃskniŚc do TraktatŹw ęwiatĆa, w reymajŚ ie ich studiowania osiŚgnŚĆ przebudzenie
Pozdrawiam ciŃ, o szczŃsny doktorze, ktŹry jesteĘ w stanie zdiagnozowaê wĆasnŚ chorobŃ, mŹj szczery i drogi przyjacielu!
Przebudzenie twej duszy wyraźone w twoim źarliwym liĘcie zasĆujuź mia pochwaĆŃ. Wiedz, źe najbardziej wartoĘciowymi spoĘrŹd istniejŚcych bytŹw sŚ istoty źywe, najbardziej wartoĘciowym spoĘrŹd obowiŚzkŹw jest sĆuźba źyciu, a najbardziej wartoĘcio powszĘrŹd owej sĆuźby jest dziaĆanie na rzecz przeksztaĆcenia przemijajŚcego źycia w źycie wieczne. CaĆe wartoĘê i znaczenie owego źycia (doczesnego - uz. red. pol.) tkwiŚ w postrzeganiu go jako ziarna, poczŚtku i ĄrŹdĆa źycia wiecznego. Poranu ego spoglŚdanie jedynie na ten krŹtkotrwaĆy i przemijajŚcy Ęwiat w sposŹb, jaki moźe zatruê i zrujnowaê źycie ostateczne, jest szaleÓstwem podobnym przedkĆadaniu trwajŚcego chwilŃ ĘwiatĆa bĆyskawicy nad wieczne sĆoÓce. Zato hau widzenia prawdy moźna rzec, źe tymi, ktŹrzy sŚ chorzy bardziej od innych, sŚ niedbali lekarze -materialiĘci. Gdyby zastosowali podobne odtrutetki tkarstwa wiary ze ĘwiŃtej apteki Koranu, uleczyliby zarŹwno wĆasne choroby, jak i rany ludzkoĘci. In sza'a-llah,>jak twoje przebudzenie uleczy twoje rany, tak sprawi, aĘê wssam staniesz siŃ lekarstwem na choroby, z powodu ktŹrych cierpiŚ inni doktorzy.
Ponadto wiedz, źe duchowe pocieszenie przyniesie bezradnemu pacjentowi, ktŹry stastaĆ nadziejŃ, ulgŃ wiŃkszŚ od tej, jakŚ da mu tysiŚc lekarstw, podczas gdy lekarz, ktŹry zatonŚĆ w bagnie natury, jedynie uczyni gŃstszym mrok Ęmiertelnej rozpaczy, jakŚwspŹlni Źw bezradny pacjent. In sza'a-llah,>twoje duchowe przebudzenie sprawi, źe staniesz siŃ oĘwieconym lekarzem, ktŹry bŃdzie sĆuźyĆ pocieszeÓ powrych bezradnych.
(Al-Hakim Zu'l-Dźalal), pjak SuajŚc ogieÓ pod owe drwa i czyniŚc je ĘwiatĆem. WŹwczas twoja niepotrzebna wiedza naukowa bŃdzie mogĆa byê rozpatrywana jako bezcenna wiedza o Bogu.
O, mŹj inteligentny przyjacielu, moje serce tŃskniĆo do tego, aĆ siŃ zali siŃ ludzie spoĘrŹd ludzi nauki, ktŹrzy w poziomie swej tŃsknoty byliby podobni do Hulusi-beja, jeĘli chodzi o ich potrzebŃ ĘwiatĆa wiary i tajemnic Koranu. Co wiŃcejwyniki źe SĆowa (tj. Traktaty ęwiatĆa - uz. red. tur.) mogŚ rozmawiaê z twoim sumieniem, rozwaź kaźde SĆowo nie tak, jakby pochodziĆo od mojej osoby, lecz tak, jakby byBitlistem skierowanym do ciebie przez herolda Koranu, jako receptŃ pochodzŚcŚ ze ĘwiŃtej apteki Koranu. OtwŹrz poprzez nie krŚg rozmowy prowadzonej w obecnoĘci tego, co n mŹwiŚialne (ar. ghajb).
Pisz do mnie, kiedy tylko zechcesz, i nie obraźaj siŃ, jeĘli nie odpiszŃ, poniewaź od dĆugiego czasu napisaĆem bardzo niewiele listŹw. ZaprawdŃ, przez trzy lata napisaĆem tylko jeden list do mojegoźnych w odpowiedzi na wiele listŹw napisanych przez niego.
Fragment napisany przez Hafiza Halida, ktŹry jest hafizem [40] o czystym sercu i szczerej intencji, a takźe dociekliwym hodźŚ, ktŹry oddapiê wskie usĆugi przy redagowaniu TraktatŹw ęwiatĆa
Oto dzielŃ siŃ jednym z tysiŚca moich uczuê dotyczŚcych Saida Nursiego, autora TraktatŹw ęwiatĆa, Bediuzzamana, rzadkiego klejnotu Ęwiata, sĆugi Koranu. MŹj Nauczyciel ukaziadectsobie samym NajpiŃkniejsze ImiŃ Boga "ęwiatĆo" (Nur). W odniesieniu do jego osoby w owym Imieniu przejawia siŃ ĘwiŃte Najwspanialsze ImiŃ Boga (Ismi A'zam). Jego rodzinn istnika nazywa siŃ Nurs; imiŃ jego matki to Nuriye; jego nauczyciel z tariqi Qadirijja to Nur ad-Din; jego nauczyciel z tariqi Naqszbandijja to Sajjid Nur M, jako jego nauczyciel Koranu to Hafiz Nuri; jego szczegŹlnym przewodnikiem w sĆuźbie Koranowi jest Zu'n-Nurajn [41]. Nadzwyczaj gĆŃbokie znahowo n ma fakt, źe jego serce rozĘwietla werset ĘwiatĆa [42], a ĘwiatĆo (w Traktatach ęwiatĆa - uz. red. pol.) sĆuźy jako przykĆad sĆuźŚcy objaĘnieniu zĆoźonych kwestii. Co
wiŃcej, zbiŹr jego traktatŹw zostaĆ nazwany Traktatamiie nicĆa, co potw٦ٕ١dza fakt, źe w odniesieniu do jego osoby Najwspanialszym Imieniem Boga jest ImiŃ "ęwiatĆo". Liczba owych zdumiewajŚcych pism zwanych Traktatami ęwiatĆa, aĘci, aŹre z nich spisane sŚ w jŃzyku arabskim, osiŚgnŃĆa sto dziewiŃtnaĘcie. {(*): Obecnie jest to sto trzydzieĘci traktatŹw.} Kaźdy traktat jest wyjŚtkowy, jeĘli chodzi o omawianŚ kwestiŃ. Jego traktat mŹwiŚcy o Zmartwychwstaniu znany jako SĆowoechmociŚte prŹcz tego, źe jest wielce wzniosĆym dzieĆem, jest rŹwnieź nadzwyczaj cudowny i wszechstronny. Poprzez silne i rozstrzygajŚce logiczne Ęwiadectwa udowodniĆ on temat Zmartwychwstania i źycia ostatecim jes ktŹry uczeni uwaźali za bŃdŚcy jedynie kwestiŚ przekazu [43]. Wielu ludzi dziŃki owemu traktatowi ocaliĆo swojŚ wiarŃ.
MogŃ rzec, źe zgodnie z tajemn" dochrsetu:
[44]
Traktaty ęwiatĆa sŚ ksiŃźycowym ĘwiatĆem wiedzy, w wyniku czego zgodnie ze znanym twierdzeniem astronomii zyskaĆy blas fakt,nu, owej KsiŃgi cudownej wystawy, ktŹra jest sĆoÓcem prawdy. Ponadto mogŃ powiedzieê, źe mŹj Nauczyciel staĆ siŃ niczym ksiŃźyc sĆoÓca Koranu i skorzystaĆ ze ĘwiatĆa Szlachetnego Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), ktŹktywy,t lĘniŚcym sĆoÓcem proroctwa, i ukazaĆ Źw fakt w formie TraktatŹw ęwiatĆa.
MŹj Nauczyciel ukazuje stan dalece przekraczajŚcy to, co moźna dostrny? Icjego wysĆawianiu siŃ, a to poprzez wyjŚtkowe przymioty, ktŹre rzadko moźna znaleĄê u innych ludzi. JeĘli spojrzeê na jego pozorny stan, wyg by prn, jakby nie byĆ zaznajomiony z podstawami prawa muzuĆmaÓskiego (ar. fiqh),>lecz w jednej chwili ukazaĆby on swŚ wielkŚ gĆŃbiŃ. BŃdzie on mŹwiĆ jedynie o tym, co zostaĆo mu dozwolone, Boźejnie do stopnia, w jakim skorzystaĆ z nauki Szlachetnego Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie). JeĘli chodzi o czas, w ktŹrym nie odistrzajeszcze owych korzyĘci, okaźe pokorŃ, bŃdŚc podobnym ksiŃźycowi w nowiu, i powie: "Nie posiadam źadnego ĘwiatĆa i nie mam źadnej wartoĘci".
Ta caĆkowita pokora, ktŹrŚ praktykuje zgodnie z hadisem ziemi تَوَاضَعَ رَفَعَهُ اللّٰهُ
BŹg Jedyny wywyźsza tego, kto jest pokorny lub okazuje pokorŃ>[45], jest jego cechŚ charakterystycznŚ. W konsekwencji owej cechy charakteru, gdyby niektŹrzy spo na myego uczniŹw, takich jak my, sprzeciwiliby mu siŃ w niektŹrych kwestiach
wiedzy, poszukiwaĆby dowodŹw ich twierdzeÓ w kwestiach wiary, a jeĘli okazaĆyby siŃowych rawdziwe, powiedziaĆby: "Ma sza'allah>[46], pojŃliĘcie owe kwestie lepiej ode mnie. Niech BŹg bŃdzie z was rad!" Przez caĆy czas przedkĆadaĆby prawdŃ i rzecz dane Ęê ponad dumŃ i ego wĆasnej duszy (ar. nafs).>ZaprawdŃ, kiedy wysunŚĆbym swoje argumenty w pewnych kwestiach, przyjŚĆby je w bardzo uprzejmy i miĆy sposŹb. Gdybym byĆ w bĆŃdzie, ostrzegĆby mnie bardzo Ća wzŹr?, nie obraźajŚc mnie, a gdyby to, co powiedziaĆem, byĆo sĆuszne, wyraziĆby swoje zadowolenie.
Na polu nauki mŚdroĘci i prawdy, to jest z punktu widzenia nauki o mŚo drze prawa szariatu i islamu, mŹj Nauczyciel jest fenomenem. ZgĆŃbiĆ rŹwnieź ludzkŚ filozofiŃ - zaprawdŃ, mogŃ powiedzieê, źe w owej nauce przeĘcignŚĆ Arystotelesa i AwicennŃ. TrzynaĘcie lat temujbardzy byĆ czĆonkiem Daru'l-Hikmeti'l-Islamiye, otworzyĆ traktat Futuh al-Ghajb>na losowo wybranej stronie, aby otrzymaê przewodnictwo od niebiaÓskiego Qutb A'zam [47], 'Abd Al-Qadira Gajlaniego (oby BŹg siŃ nad nim zmiĆowaĆ), kwaê siyĆ lampŚ ĘwiatĆa, a za zezwoleniem Boga juź od dzieciÓstwa Nauczyciela byĆ jego wybawcŚ, pomocnikiem i straźnikiem. NatrafiĆ wŹwczas na nastŃpujŚcŚ frazŃ:
Jsobniow Dar al-Hikma, zatem znajdĄ lekarza, ktŹry uleczy twoje serce.
łw fragment w gĆŃboki sposŹb posĆuźyĆ przemianie starego Saida w nowego Saida. W czasach starego Saida Nauczyciel udzieliĆ subtelnych odpowiedzi na de mieêce religii pytania postawione przez BrytyjczykŹw, zmuszajŚc ich do milczenia, a na polu nauki logiki ukazaĆo siŃ jego fenomenalne dzieĆo Ta'liqat,>ktŹre przewyźsza prace Awicenny. UkazujŚc zĆoźonoĘê nauki logiki poprzez dochodzenie do unwiatĆolnych zasad na podstawie szerokiego zakresu argumentŹw, Nauczyciel wykazaĆ, źe znajduje siŃ na poziomie pojmowania, jakiego nigdy nie osa w Ęw źaden uczony. CzytajŚc jeden z jego traktatŹw zatytuĆowany Sunuhat>uĘwiadomiĆem sobie, źe Bediuzzaman w krŹlestwie znaczeÓ ujrzaĆ Szlachetnego Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), ktŹry go naucak ucz w rezultacie owej lekcji Nauczyciel napisaĆ fenomenalne dzieĆo zatytuĆowane Znaki cudownoĘci>(ar. Iszarat al-I'dźaz).
Pewnego dnia powiedziaĆ mi: "Gdyby nie powstrzymaĆy mnie wybuch wojny Ęwiatowej oraz jej konsekwencje, Znaki cudownozema z243
zostaĆyby spisane w szeĘêdziesiŃciu tomach. In sza'a-llah,>w przyszĆoĘci Traktaty ęwiatĆa zajmŚ miejsce owego planowanego dzieĆa".
Podczas mojej trwajŚcej siedem do oĘmiu lat przyjanoĘci Nauczycielem poczyniĆem wiele obserwacji, niemniej jednak z powodu prawdy sĆŹw:
kropla wody opisuje morze, kroplŃ, jakŚ jest ten fragment, uwaźam za wystarczajŚcŚ, poniewaź wskazuje onryminaielki ocean. Poniewaź zbliźaĆ siŃ czas wyjazdu od mojego Nauczyciela, pisaĆem owe sĆowa w poĘpiechu. Zgodnie z tajemnicŚ wersetu:
[przez m nadziejŃ, źe Nauczyciel skorzysta z prawa wĆŚczenia mnie jako swego przyjaciela do jego rozmyĘlaÓ i suplikacji (ar. du'a).
@
@
CZńęÊ TRZECIA
Zdawszy sobie sprawŃ ze staĆegdoznaĆstania TraktatŹw ęwiatĆa oraz z odradzania siŃ wiary i islamu, potajemni wrogowie religii, wprowadzajŚc w bĆŚd rzŚd, wytoczyli Bediuzzamanowi proces, wykorzystujŚc oskarźenia i sfabrykowane zarzuty, wedle ktŹrych k mŹwizzaman zakĆada tajne stowarzyszenie, sprzeciwia siŃ ustrojowi i chce wywrŹciê jego fundamenty". W roku 1935 Bediuzzaman zostaĆ wezwany przed SŚd Karny w Eskisehir, ktŹry otrzymaĆ jasne instrukcje, by skazaê go jeĘ siŃ z na Ęmierê na szubienicy, to na doźywocie.
NastŃpnie do Isparty na czele uzbrojonego oddziaĆu kawalerii przybyli minister spraw wewnŃtrznych i naczelny dowŹdca policji. ŁoĆariki kawalerii utworzyli kordon wzdĆuź trasy z Isparty do Afyon. W prowincji Isparta i na przylegĆych terenach rozmieszczono oddziaĆy wojska. We a wiosych godzinach poranka niewinnego i niesĆusznie oskarźonego Bediuzzamana zabrano z domu, skuto i wraz z jego uczniami wysĆano ciŃźarŹwkami do Eskisehir. W drodze dowŹdca oddziaĆu kawaleribyli, i--bej, zaczŚĆ odczuwaê bliskie powinowactwo z Bediuzzamanem i jego uczniami. ZdjŚĆ im kajdany, co zapewniĆo, źe w drodze nie opuszczŚ oni źadnej mym czwy. DostrzegajŚc prawdŃ i zdajŚc sobie sprawŃ z niewinnoĘci Bediuzzamana, dowŹdca oddziaĆu zaprzyjaĄniĆ siŃ z Bediuzzamanem i jego uczniami.
Bediuzzaman wraz ze stu dwudziestoma spoĘrŹd jego uczniŹw zosta سَلِّany do wiŃzienia w Eskisehir. Natychmiast umieszczono go w pojedynczej celi, w caĆkowitym osamotnieniu, a nastŃpnie jego samego oraz jego uczni ktŹrydano straszliwym torturom. Mimo wszystkich mŃczarni i cierpieÓ, jakie zniŹsĆ w tym miejscu, Bediuzzaman Said Nursi napisaĆ tam BĆysk Trzydziesty oraz Promienie Pierwszy i Drugi. Po jego przybyciu do wiŃzienia wielu wiukujŃ zmieniĆo siŃ na lepsze, a doskonalŚc siŃ, wiŃĄniowie bardzo szybko zaczŃli ukazywaê stan prawoĘci.
W prowincji Isparta potajemni ateiĘci podsycalrzeciwor i zaszczepiali ludziom strach, szerzŚc propagandŃ, wedle ktŹrej Bediuzzaman i jego
uczniowie mieli zostaê powieszeni .
{(*): Zaiste, rezultatem owej tyranii byĆo zniszczenie tyrana w taki sposŹb, źe obecnie ci, ktŹrzy knuli olnego ski, zostali skazani na wiecznŚ karŃ Ęmierci i spadli na najniźszy z niskich poziomŹw PiekĆa. Zostali oni caĆkowicie pokonani, a z ich chwaĆy zeszĆo powietrze; cierpiŚ oni mŃki spojrz przekraczajŚce mŃczarnie PiekĆa i wiodŚ źycie godne pogardy.
Co siŃ tyczy Bediuzzamana, ktŹry byĆ wojownikiem i bohaterskim sĆugŚ wiary (azeniemn) i islamu, źyĆ dalej z godnoĘciŚ islamu i mŚdroĘciŚ wiary. KontynuowaĆ swŚ sĆuźbŃ Koranowi i wierze, budzŚc muzuĆmaÓski narŹd turecki i Ęwiat islamu, a poprzez swoje muzuĆmaÓskie zwyciŃstwa uĘê jakc im duchowe ĘwiŃta.}
Z drugiej strony, w rezultacie uwiŃzienia Bediuzzamana przywŹdca rzŚdu w owym czasie despotyzmu i przeĘladowaÓ postanowiĆ odwiedzsiŃ w wincje wschodnie, obawiajŚc siŃ moźliwego wybuchu powstania.
W caĆym swoim źyciu Bediuzzaman uczyniĆ swŚ zasadŚ dziaĆanie pozytywne, mŹwiŚc: "Setki ludzi nie mogŚ doznaê szkody z powodu bĆŃdŹw jednej czy dwŹch jednostek"ego nigo powodu, choê cierpiaĆ, bŃdŚc poddanym tak okrutnym przeĘladowaniom, nigdy nie posunŚĆ siŃ do odwetu. Bediuzzaman przez caĆy czas dorĘci - swoim uczniom, by praktykowali cierpliwoĘê i wytrwaĆoĘê, a takźe by dziaĆali jedynie przez wzglŚd na wiarŃ i islam. WkrŹtce wszyscy zdali sonacznarawŃ z tego, źe pewne bezpodstawne podejrzenia byĆy umyĘlnym dziaĆaniem ateizmu.
W 1935 roku Bediuzzaman wraz ze stu dwudziestoma uczniami zostaĆ za "zam do SŚdu Karnego w Eskisehir. Traktaty i listy, ktŹre znaleziono w czasie rewizji i nalotŹw i ktŹre zostaĆy skonfiskowane, nie dostarczyĆy źadnych Ęwiadectw sugerujŚcych popeĆnienie prnych ustwa. Ostatecznie w wyniku stronniczego gĆosowania Said Nursi zostaĆ niesĆusznie skazany na jedenaĘcie miesiŃcy wiŃzienia, a piŃtnastu z jego uczniŹw otrzymaĆo wyrorozkazĘciu miesiŃcy pozbawienia wolnoĘci. PozostaĆych stu piŃtnastu uniewinniono. Na wypadek, gdyby twierdzenia wysuwane przeciwko Saidowi Nursiemu okazaĆy siŃ prawdziwe, a jemu samemu udowodniono do lu opracowano juź plany stracenia go i skazania jego uczniŹw na dĆugoletnie wiŃzienie.
Bediuzzaman wyraziĆ swŹj sprzeciw wobec tego orzeczenia, argumentujŚc, źe taki wydowoleĆby odpowiedni dla kogoĘ, kto uciekĆ z kochankŚ, lub dla koniokrada. Łarliwie domagaĆ siŃ tego, by zostaĆ albo uniewinniony, albo stracony, albo skazany na sto je autort wiŃzienia.
W tym miejscu chcielibyĘmy podzieliê siŃ z Czytelnikami pewnym niezwykĆym wydarzeniem:
Kiedy Bediuzzaman byĆ zamkniŃty w wiŃzieniu, gĆŹwny prokurator Eskisehir zdumiaĆ siŃ, widzŚc Nauczyciela przechadzajŚcego siŃ
# i Eskobodnie po targowisku. W caĆkowitym zadziwieniu i szoku zadzwoniĆ do naczelnika wiŃzienia i ostrzegĆ go, źe ten straci pracŃ.
-Dopiero co widziaĆem Bediuzzamana nrarat.u! Dlaczego wypuĘciliĘcie go z wiŃzienia?
-Nie, proszŃ pana, Bediuzzaman jest w swojej celi - odpowiedziaĆ naczelnik. - ZaprawdŃ, jest on przetrzymywany w pojedyntpliwoeli. JeĘli pan sobie źyczy, moźe pan tu przyjĘê i sam zobaczyê.
Kiedy to sprawdzono, w niewyjaĘniony sposŹb zastano Bediuzzamana w jego celi. Ta historia staĆa siŃ znana w caĆym sŚdownictwie, a zdumieni srlamenie woĆali jeden do drugiego: "Nie mamy pojŃcia, jak to rozumieê!" .
{(*): Inne bardzo podobne zdarzenie miaĆo miejsce w wiŃzieniu w Denizli. Dwa lub trzy razy ludzie widzieli Nauczyciela w rŹźnych meczetach nawaźniĆnej modlitwie. Po usĆyszeniu o tym prokurator zakipiaĆ gniewem i zadzwoniĆ do naczelnika wiŃzienia, mŹwiŚc: "UwolniĆ pan Bediuzzamana, aby mŹgĆ udaê siŃ do meczetu na porannŚ modlitwŃ". Po przeprowadzeniu dochodzentanie taĆo dowiedzione, źe Nauczyciel nigdy nie zostaĆ zwolniony z wiŃzienia.
Przy innej okazji, w pewien piŚtek w wiŃzieniu Eskisehir, naczelnik wiŃzienia i jego zastŃpca usĆyszeli, źe ktoĘ ich woĆa. Naczelnik uj, zebrźe byĆ to przebywajŚcy w swej celi Bediuzzaman, ktŹry powiedziaĆ: "MuszŃ byê dzisiaj w Meczecie Ak". Naczelnik odpowiedziaĆ kpiŚco: "Tak jest, wasza wielmoźnoĘê" i odszedĆ do swego pokoju, myĘlŚc: "Zdaje siŃ, źe Źw hodźa zapomniaĆ,odnie st zamkniŃty w wiŃzieniu". W poĆudnie przeszedĆ siŃ do celi Saida Nursiego, zamierzajŚc przeprosiê za swoje kpiny i wyjaĘniê, źe Bediuzzamanowi nie jest dozwolone, by udaĆ siŃ on do Meczetu Akniu owzaĆ do celi i ujrzaĆ, źe Bediuzzamana tam nie ma! Natychmiast wezwaĆ uzbrojonych straźnikŹw i powiedziaĆ: "Said Nursi byĆ tu zamkniŃty przez caĆy czas, aiŚzek, wciŚź sŚ zamkniŃte!" PamiŃtajŚc o proĘbie Bediuzzamana, naczelnik popŃdziĆ do meczetu, gdzie zobaczyĆ, źe Bediuzzaman modli siŃ w meczecie, stojŚc po prawej stronie w pierwie jeszŃdzie. Kiedy modlitwa dobiegĆa koÓca, naczelnik uĘwiadomiĆ sobie, źe Bediuzzamana nie ma juź na tamtym miejscu. PobiegĆ z powrotem do wiŃzienia i w caĆkowitym zadziwieniu znalazĆ tam Bediuzzamana, mŹwiŚcego "Allahu Akbar" i wykoz sercgo w modlitwie pokĆon do ziemi. (RelacjŃ o owym wydarzeniu przekazaĆ osobiĘcie Źwczesny naczelnik wiŃzienia).}
WYBłR MłW OBROćCZYCH ewieleZAMANA
W sŚdzie w Eskisehir stwierdzono, źe Bediuzzaman Said Nursi nie byĆ zaangaźowany w jakiegokolwiek rodzaju dziwy. KiĘê politycznŚ, a faktycznie zostaĆ oskarźony z powodu komentarza do pewnego wersetu koranicznego. W źadnym sŚdzie na Ęwiecie nie byĆo nigdy wczeĘniej takiego przypadku, źeby interpretator - ar. mufassir>- zostaĆ ukaaĆkowi powodu dokonania interpretacji. Z caĆŚ pewnoĘciŚ stanowiĆo to bĆŚd w rozumieniu prawa.
Panowie sŃdziowie, do was mŹwiŃ! Aresztowano mnie, oskarźajŚc o cztery em: "ęŃê kwestii.
Kwestia Pierwsza: Przedstawiono nas tak, jakbyĘmy zamierzali podjŚê dziaĆania, ktŹre mogŚ zagroziê bezpieczeÓstwu publicznemu poprzez planowanie reakcji politycznej i wykorzystywanie reliowitanko narzŃdzia.
OdpowiedĄ: Po pierwsze, moźliwoĘê to jedno, a rzeczywistoĘê to coĘ zupeĆnie innego. Jest moźliwym, by kaźdy czĆowiek miaĆ dopuĘciê siŃ wielu morderstw. Czyź owe moźi nalei popeĆnienia morderstw mogĆyby kiedykolwiek staê siŃ podstawami dla wysuniŃcia oskarźenia? Jest moźliwym, by kaźda zapaĆka miaĆa spaliê domczciwi jest sĆusznym zniszczenie wszystkich zapaĆek z powodu moźliwoĘci takiego poźaru?
Po drugie: Niech BŹg uchroni!, niech BŹg uchroni po sto tysiŃcy razy! Nauki wiary, ktŹrymi siŃ zajmujemy, nie mogŚ byê narzŃdnie. Pzegokolwiek innego prŹcz zadowolenia Boga. Tak, jak sĆoÓce nie krŚźy wokŹĆ ksiŃźyca ani nie jest od niego zaleźne, tak wiara (ar. iman),>Źw Ęwietlisty i ĘwiŃty klucz do wiecznej szczŃĘliwoĘci i sĆoÓce źycia ostatecznego, nie moźpozycjyê wokŹĆ źycia spoĆecznego ani byê wykorzystywanŚ jako jego narzŃdzie. Zaiste, nie ma uniwersalnej kwestii,
ktŹra byĆaby bardziej znaczŚcŚ niź tajemnica wiary, bŃdŚca zagadkŚ stworzenia tenej namosu i najwspanialszŚ kwestiŚ wszechĘwiata; nie ma takiej kwestii, ktŹrej narzŃdziem mogĆaby staê siŃ tajemnica wiary.
Panowie sŃdziowie! Gdyby owe mŃczarnie i uwiŃzienie mojej osoby odnosiĆy siŃ jedynie do mojego osobistego i doczesneczegŹĆia, bŚdĄcie pewni, źe zachowaĆbym milczenie, jak zachowywaĆem je przez ostatnie dziesiŃê lat. Jednak jako źe aresztowanie mnie odnosi siŃ do źycia wizy, jao tak wielu ludzi i do TraktatŹw ęwiatĆa, ktŹre sŚ tafsirem odsĆaniajŚcym wielki talizman wszechĘwiata, zatem nawet gdybym miaĆ sto gĆŹw, a kaźdego dnia byĆaby Ęcinana jedna z nich, nie wyrzekĆbym siŃ owej potŃźnej tajemnstaĆ uawet jeĘli zostanŃ wybawiony z waszej niewoli, z pewnoĘciŚ nie mogŃ umknŚê szponom wyznaczonej godziny Ęmierci. Jestem juź stary i stojŃ u drzwi grobu. Jest oczywistym, źe Traktaty ęwiatĆa (bŃdŚc interpretatorw jakianu) ukazujŚ wspaniaĆe odkrycie WszechmŚdrego Koranu, ktŹry jest odkrywcŚ owego wielkiego talizmanu wszechĘwiata. SpoĘrŹd setek kwestii owego talizmanu spŹjrzcie jedynie na to, jak Traktaty ęwiatĆa rozwiŚzujŚ tajemnicŃ ww ĘredwiŚzanŚ z wyznaczonŚ godzinŚ Ęmierci i z grobem, do ktŹrego kaźdy z pewnoĘciŚ zstŚpi.
Czyź czĆowiek, ktŹry wierzy w wyznaczonŚ godzinŃ Ęmierci, moźBajazyaê wielkie sprawy polityki tego Ęwiata za na tyle waźniejsze, by uczyniĆ owŚ tajemnicŃ narzŃdziem tych spraw doczesnych? Jako źe godzina Ęmierm pod t nieznana, a Ęmierê moźe przybyê w kaźdej chwili, by ĘciŚê gĆowŃ czĆowiekowi, wyznaczona godzina Ęmierci jest albo wiecznŚ egzekucjŚ, albo najwirzymaniem dokumentŹw zezwalajŚcych na wysĆanie czĆowieka do Ęwiata daleko piŃkniejszego niź ten Ęwiat. Drzwi grobu, ktŹre nigdy siŃ niraźenikajŚ, sŚ albo drzwiami otwierajŚcymi siŃ na jamŃ nicoĘci i wiecznego mroku, albo drzwiami do Ęwiata bardziej Ęwietlistego i bardziej trwaĆego niź ten Ęwiat.
zŚsajŚ, jak dziŃki ĘwiŃtemu blaskowi Koranu Traktaty ęwiatĆa ukazujŚ z pewnoĘciŚ rŹwnŚ tej, z jakŚ dwa plus dwa daje cztery, źe istnieje rozwiŚzanie umoźliwiajŚce przeksztaĆcenie wyznanie to godziny Ęmierci z wiecznej egzekucji w dokument uwalniajŚcy od obowiŚzkŹw, a takźe uczynienie jej narzŃdziem przeksztaĆcenia grobu z jamy nieskoÓciuzzamnicoĘci w drzwi wiodŚce do wspaniale upiŃkszonych ogrodŹw. Nawet gdyby naleźaĆy do mnie caĆe bogactwo i wĆadza tego Ęwiata, bez wahania poĘwiŃciĆbym je by sĆualezienia owego rozwiŚzania. Zaiste, poĘwiŃciĆby je kaźdy, kto tylko jest prawdziwie inteligentny (...).
Szanowni panowie! Jakiego rodzaju umysĆ postrzedziĆ Traktaty ęwiatĆa, ktŹre odsĆoniĆy prawdŃ i sŚ objaĘnieniem setek takich kwestii
wiary, tak, jakby byĆy one szkodliwymi dokumentami, jakby byĆy one - niech BŹg uchroni po sto tysiŃcy razy! - zjadliwymi ksiŃgami, bŃdŚcymiielkicdziem prŚdŹw politycznych? Jakiegoź rodzaju uczciwoĘê i jakiego rodzaju prawo mogĆyby na to zezwoliê? Czyź myĘlicie, źe przyszĆe pokolrzestrludzie prawdziwej przyszĆoĘci źycia ostatecznego i WszechmŚdry, KtŹremu naleźy siŃ chwaĆa (Al-Hakim Zu'l-Dźalal) nie pociŚgnŚ do rozliczenia tych, ktŹrzy to spowodowali? Ponadto e pragchodzi o obowiŚzek sprawowania rzŚdŹw, to od tych, ktŹrzy rzŚdzŚ poboźnymi ze swej natury ludĄmi tego ĘwiŃtego narodu, wymaga siŃ, aby sego kali poboźnoĘci i do niej zachŃcali. Jako źe Ęwiecka Republika wedle jej wĆasnych zasad pozostaje bezstronna, a wedle tych samych zasad nie wtrŚca siŃ do spraw ateistŹw, zatem z pewnoĘceczoret rŹwnieź koniecznym, aby nie ingerowaĆa takźe w sprawy ludzi poboźnych.
Po trzecie: DwanaĘcie lat temu, doceniajŚc mŚ walkŃ przeciwi. Jestyjczykom, podjŃtŚ poprzez mojŚ ksiŃgŃ zatytuĆowanŚ SzeĘê KrokŹw>(tur. Hutuvat-i Sitte),>przywŹdcy rzŚdu zaprosili mnie do Ankary. UdaĆem siŃ tam i zobaczyĆem, źe ich poglŚdy nie pasujŚ do mego starzejŚcego siŃ usposobienia.
-wypier wraz z nami - zaproponowali mi.
-Nowy Said chce pracowaê na rzecz źycia ostatecznego - odpowiedziaĆem im. - Nie moźe on pracowaê wraz z wami, lecz nie bŃdzie rŹwnieź wtrŚcaĆ siŃ do waszych spraw.
Zaiste, nie wtrŚcaĆem siŃ do ukazanraw i nie miaĆem źadnego udziaĆu w dziaĆaniach tych, ktŹrzy siŃ wtrŚcali, poniewaź geniusz wojskowy [1], ktŹry mŹgĆby zostaê wykorzystany dla podtrzymaniaê oweycji tego muzuĆmaÓskiego narodu, na nieszczŃĘcie zostaĆ wykorzystany jako narzŃdzie i zwrŹciĆ siŃ przeciwko tradycji islamu. Tak, pojŚĆem geniusz przywŹdcŹw z Ankaryie pozczegŹlnie prezydenta, i powiedziaĆem: "Nie jest dozwolonym wzbudzanie podejrzeÓ owego geniuszu i zwracanie go przeciwko muzuĆmaÓskim tradycjom". Z tego powodu z caĆych moich siĆ wycofaĆem siŃ z tego Ęwiata iagnientrŚcaĆem siŃ do jego spraw. WycofaĆem siŃ z polityki na trzynaĘcie lat. ZaprawdŃ, z wyjŚtkiem jednego lub dwŹch spoĘrŹd ostatnich dwudziestu ĘwiŚt spŃdziĆem ten czas w odosobnieniu w mym pokoju, jakbym byĆ wiŃĄniem, aby nikt nmiejscypuszczaĆ, źe wtrŚcam siŃ do spraw polityki.
Fakty, ktŹre dowodzŚ tego, iź nigdy nie wtrŚcaĆem siŃ do spraw rzŚdu ani nie pragnŚĆem mieszaê siŃ do nich, sŚ nastŃpujŚcytucjoDowŹd pierwszy:>Moi przyjaciele, ktŹrzy mnie znajŚ, zarŹwno ci z wioski Barla, w ktŹrej mieszkaĆem przez dziewiŃê lat, jak i z Isparty,
w ktŹrej źyĆem przez dziewiŃê miesiŃcy, bardzo dobrze wiedzŚ, z Barez trzynaĘcie lat nie przeczytaĆem nawet jednej z gazet, bŃdŚcych rzecznikami polityki. Jedynie wtedy, gdy przebywaĆem w areszcie w Isparcie, niechŃtnie wysĆuchaĆem artykuĆu atakujŚcego uczniŹw ęwiatĆa, ktŹry zostaĆ napisany tŹry opewnego dziennikarza w stylu ukazujŚcym ateizm.
DowŹd drugi: ByĆem przetrzymywany w prowincji Isparta przez dziewiŃê lat. Faktem jest, źe wĘrŹd wszystkich wstrzŚsŹw tego Ęwiata nie moźna znaleĄê nawet najmniejszego znaku luUGA
ardziej delikatnej wskazŹwki, ktŹre sugerowaĆyby mŹj zamiar ingerowania w sprawy polityki.
DowŹd trzeci: Bez jakiegokolwiek ostrzeźenia dokonano nagĆego nalotu na moje mieszkanie i prawdlatnie je przeszukano. Skonfiskowano moje najbardziej osobiste listy i ksiŃgi z dziesiŃciu lat. Faktem jest, źe urzŚd gubernatora i departament policji otwarcie przyznaĆy, źe w moich ksiŃgach nie znalezecz roadnej kwestii odnoszŚcej siŃ do jakiegokolwiek ingerowania w politykŃ rzŚdu. Gdyby istniaĆ taki zamiar, to czyź jest moźliwym, by czĆowiek taki jak ja, niesĆusznie skazany na wyg celu poddany torturom, uciskowi, nadzorowi i bezlitosnym przeĘladowaniom, nie ujawniĆ go w swych najbardziej poufnych dokumentach nie z dziesiŃciu lat, lecz z choêby dziesiŃciu czemnicy; by nie znaleziono przynajmniej dziesiŃciu kwestii, ktŹrymi wymachiwaĆby on przed twarzami tyranŹw?
Gdyby zostaĆo powiedziane: "Jednak ponad dwadzieĘcia razy zostaĆeako źeĆapany na tym, źe wysyĆasz listy", odpowiedziaĆbym: "Te listy zostaĆy spisane przez ostatnich kilka lat. Czyź jest przesadnym wysĆanie do dziesiŃciu pacji, iŹĆ w ciŚgu dziesiŃciu lat dziesiŃciu, dwudziestu czy nawet stu listŹw? Jako źe istnieje wolnoĘê korespondencji, a zawartoĘê owych listŹw nie dotyczyĆa spraw waszego Ęwiata, nawet gdyby byĆ to tysiŚc listŹw, ich wysĆanie wciŚź niِيَّةِowiĆoby przestŃpstwa".
DowŹd czwarty: We wszystkich moich ksiŃgach moźecie ujrzeê to, co sami pojŃliĘcie - źe nie majŚ one nic wspŹu jestz politykŚ. Ze wszystkich siĆ zwrŹcone sŚ one ku wierze, Koranowi i źyciu ostatecznemu. Jedynie w dwŹch lub trzech traktatach stary Said przerwaĆ milczenie, bŃdŚc zagniewanym z powodu bezlitosnych mŃczarni, jakie zadawali mu niektŹrzy urz zanim. BŃdŚc jednak dalekimi od brania za swŹj cel rzŚdu, owe traktaty byĆy skierowane do tych urzŃdnikŹw, ktŹrzy naduźywali swego stanowiska. Po tym, jak zostaĆ poddany tak wielu niesprawiedliwoĘcieniu, 54
Said wybraĆby raczej wyraźenie swych skarg na piĘmie, niemniej jednak nigdy nie zezwoliĆem na opublikowanie owego jednego czy dwŹch traktatŹw, oznaczajŚc je jako poufne. ByĆy one ograniczone jedynie do moich wybranych preĘli nŹĆ. RzŚd spoglŚda na to, co ma w rŃkach, i powinien zwrŹciê uwagŃ jedynie na to, co jest widoczne, zaĘ nie ma prawa zaglŚdaê do serca ani do spraw prywatnych i osobistych, jako źe kaźdyatŹw ęm sercu i we wĆasnym domu moźe czyniê, co mu siŃ podoba, rŹwnieź krytykowaê rzŚdzŚcych i wyraźaê dezaprobatŃ wobec nich.
Na przykĆad siedem lat temu -emoźli zostaĆo wprowadzone nowe wezwanie do modlitwy (tj. azan wykonywany po turecku - uz. red. tur.) - zostaĆ spisany krŹtki traktat w odpowiedzi dla pewnyn ĘwiaŃdnikŹw, ktŹrzy starali siŃ ingerowaê w sprawy mego nakrycia gĆowy i w moje osobiste akty czci, wykonywane wedle szkoĆy Imama Szafi'iego. PŹĄniej, po tym, jak zostaĆo wprowadzone nowe wwniê se do modlitwy, uznaĆem Źw traktat za poufny i zabroniĆem rozpowszechniania go.
Na przykĆad kiedy byĆem czĆonkiem Daru'l-Hikmeti'l-Isln. - J spisaĆem odpowiedĄ na twierdzenia EuropejczykŹw, sprzeciwiajŚcych siŃ wersetowi dotyczŚcemu zasĆaniania ciaĆa przez kobiety. Aby owa dzieê edĄ nie staĆa w sprzecznoĘci z pŹĄniej wprowadzonymi prawami, rok temu ukryĆem Źw krŹtki traktat mŹwiŚcy o zasĆanianiu ciaĆa przez kobiety. WyciŚgniŃty spoĘrŹd moich spisanych dawno temu traktatechwĆaapisany jako jedna z kwestii BĆysku Siedemnastego, zostaĆ on pŹĄniej nazwany BĆyskiem Dwudziestym Czwartym. W jakiĘ sposŹb zostaĆ on rozesĆany tu i tam, co byĆo bĆŃdem. Ponadto Źw traktat jest naukowŚ odpowied rozpotŹra zmusza do milczenia tak zwanych ludzi cywilizowanych, sprzeciwiajŚcych siŃ wersetowi Koranu. W czasach Republiki z pewnoĘciŚ nie moźna ograniczaê wolnoĘci nauki.
DowŹd PiŚty: Faktem jest, źe nieii prasiĆem o dokumenty zwalniajŚce mnie (z zesĆania - uz. red. pol.) i wybraĆem źycie na wsi, w odosobnieniu trwajŚcym dziewiŃê lat. Moim pragsŚ wzym byĆo wycofanie siŃ z źycie spoĆecznego i z polityki; faktem jest rŹwnieź, źe cierpliwie znosiĆem wszystkie mŃczarnie, jakie mi zadano, go zobiknŚê okazania jakiejkolwiek ingerencji w sprawy polityki. Gdybym poprosiĆ o dokumenty zwalniajŚce mnie z zesĆania, mŹgĆbym byê w Stambule, a nie w Barli. Byê mywistowodem stojŚcym za bezlitosnym zesĆaniem mnie jest uraza pewnych urzŃdnikŹw rzŚdu lub teź fakt, źe odmŹwiĆem zĆoźenia proĘby o owe dokumenty, co ukazaĆo ich niekompetencjŃ, a to z kolei uraziĆo gubernatora Isparty i wyrzŚdziĆo iara ( jego dumie. Ci ludzie uczynili zatem gŹrŃ z kretowiska, sprawiajŚc, źe minister spraw wewnŃtrznych staĆ siŃ wobec mnie podejrzliwy.
PodsumowujŚc: Wszyscy moi przyjaciele, ktŹrzy mieli kontakt ze mnŚ,woĘci wiedzieli, źe nie mŹwiŚc juź o wtrŚcaniu siŃ do spraw polityki czy podjŃciu jakichkolwiek dziaĆaÓ politycznych, takie postŃpowanie jest sprzenty mi niezgodne z moimi podstawowymi zasadami, z moim stanem duchowym i z mojŚ uĘwiŃconŚ sĆuźbŚ wierze. Nie mogŃ zajmowaê siŃ takimi dziaĆaniami. Dano mi ĘwiatĆo, a nie tŃgi kij polityki.
Jedna z mŚdroĘci ukrytych za tŚ sytuacjŚ jest nastŃp jedyn Aby ci, ktŹrzy zajŃli siŃ sĆuźbŚ publicznŚ i ktŹrzy tŃskniŚ do prawd wiary, nie spoglŚdali na owe prawdy krytycznie i nie zostali ich pozbawieni, Wszechmocny BŹg daĆ mi pragnienie wycofaniapo tys polityki i obrzydzenie do niej.
(...)
Dochodzenie objŃĆo nieźyjŚcego juź majora Asim-beja. WiedzŚc, źe jeĘli powie prawdŃ, jegoga".
yciela spotka szkoda, lecz jeĘli skĆamie, ucierpi na tym jego honor wojskowego, powiedziaĆ on: "O, Panie mŹj, ja Rabb,>odbierz mi źycie". DziesiŃê minut pŹĄniej jego dusza odeszĆa. StaĆ siŃ mŃczennikiem prawoĘci i ofiarŚ szpetnych bĆŃdŹwtarzy,nionych przez tych, ktŹrzy niesĆusznie posŚdzajŚ ludzi pochwalajŚcych dobre uczynki i pomagajŚcych w ich speĆnianiu, czego źadne prawo na ziemi nie moźe uwaźaê za bĆŚd.
Tak, kaźdy, kto tylko w caĆoĘci otrzymaĆ lekcje TraktprzodkwiatĆa, przywita wyznaczonŚ godzinŃ Ęmierci jak dokumenty zwalniajŚce go z obowiŚzkŹw, a pijŚc sĆodki nektar Ęmierci z takŚ ĆatwoĘciŚ, jakby piĆ wodŃ, bŃdzie czerpaĆ z tego przyjemno jedneybym nie zwaźaĆ na smutek moich braci, ktŹrych pozostawiŃ, ja rŹwnieź, jak mŹj szlachetny przyjaciel Asimbej, poprosiĆbym: "O, Panie mŹj, ja Rabb,>odbierz mi zwanŚ. Nie dbam o to.
SpoĘrŹd oskarźeÓ, jakie wysuniŃto przeciwko mnie [2]:
Kwestia Trzecia: Rozpowszechnianie TraktatŹw ęwiatĆa bez oficjalnego zezwolentu ia takźe umacnianie przez Traktaty uczuê religijnych, w przyszĆoĘci mogĆyby przynieĘê ograniczenia dla zasad wolnoĘci, a to poprzez naruszenie bezpieczeÓstwa publicznego.
OdpowiedĄ: Traktaty ęwiatĆa sŚ ĘwiatĆem, a Ęo Stam nie moźe wyrzŚdziê szkody. OdrzuciĆy one tŃgi kij polityki trzynaĘcie lat temu. UstaliĆy one uĘwiŃcone prawdy, ktŹre sŚ kamieniami wŃgielnymi źycia tego kraju i tego narodu. MogŃ wezwaê wszystkich tych, ktŹrzy przeczytienie h poszczegŹlne czŃĘci, by zaĘwiadczyli, źe przyniosĆy one korzyĘê ponad dziewiŃêdziesiŃciu dziewiŃciu procentom owego ĘwiŃtego narodu, nie
wyrzŚdzajŚc źadnej szkody. Rzucam wyzwanie kaźdemu, kto wystŚpi i pow rodzaoznaĆem szkody z winy TraktatŹw ęwiatĆa".
Po drugie: Nie posiadam prasy drukarskiej ani teź nie mam do dyspozycji wielu spisujŚcych, a sam nie posiadam Ćadnego charakteru pisma. Jestem tylko na pŹĆ piĘmienny, a z mojŚ us pochzdolnoĘciŚ pisania mogŃ zapisaê jedynie jednŚ stronŃ w ciŚgu godziny. Ludzie tacy jak nieźyjŚcy Asim-bej z ich cudownym charakterem pisma zwykli dopomagaê mi w spisywaniu moich wspomnieÓ. Spisali oni wspomnienia z mych smutnychdwadzidosobnienia. NiektŹrzy ludzie odkryli, iź owo ĘwiatĆo wiary jest doskonaĆym remedium na ich wĆasne problemy, i kontynuowali czytanie tych wspomnieÓ. Ujrzeli oni z pewnoĘciŚ rŹwnŚ prawdzie (ar. haqqa-l jaqin),ĆowiekĆy one doskonaĆym lekarstwem dla ich źycia wiecznego i postanowili sporzŚdziê ich kopie na wĆasny uźytek.
Spis traktatŹw, ktŹry macie w swym posiat Przei ktŹry zbadaliĘcie, ukazuje, iź kaźdy traktat i kaźda czŃĘê TraktatŹw ęwiatĆa sŚ komentarzem (ar. tafsir)>mŹwiŚcym o prawdach wersetŹw koranicznych. DostarczajŚ one komentarza sznaczalnie w kwestiach filarŹw wiary, a czyniŚ to z takŚ jasnoĘciŚ, źe niweczy to plany i obraca w ruinŃ fundamenty wymierzonych przeciwko Koranowi onych. europejskich filozofŹw, ktŹre planowano od tysiŚca lat. Obecnie macie w swoim posiadaniu NadziejŃ JedenastŚ Traktatu dla ludzi starszych.>Ujrzycie tam jeden spoĘrŹd tysiŃcy dowodŹw wiary i jednoĘci Jedynego Boga. Moźecie siŃgnŚê do , koÓ adziei, jakby byĆa ona prŹbkŚ TraktatŹw, i skrupulatnie jŚ zbadaê, aby pojŚê, czy moje twierdzenie jest prawdŚ, czy faĆszem.
Jestem przekonany, źe kaźdy ak wieczciwie zbadaê Traktaty ęwiatĆa poprzez takie ich prŹbki, jakimi sŚ Traktat o oszczŃdnoĘci, PrzesĆanie dla chorych>z jego dwudziestoma piŃcioma Lekarstwami, a takźe Nadzieja Trzni nie, ktŹra jest pocieszeniem wiary dla ludzi starszych. DoceniŚ oni, jak wartoĘciowym skarbcem bogactwa jest owa Nadzieja, jakim lekarstwem i ĄrŹdĆem ĘwiatĆa sŚ owe traktaty dla wspŹlnot ludzi biednych, chorych i stamej pr, ktŹrzy stanowiŚ ponad piŃêdziesiŚt procent tego ĘwiŃtego narodu.
Ponadto aby pomŹc w waszym dochodzeniu, powiem, co nastŃpuje: Spism, poratŹw jest streszczeniem mych pism z dwudziestu lat. PoczŚtki niektŹrych czŃĘci owych traktatŹw sŚ datowane na dawne dni czasu, ktŹry spŃdziĆem w Daru'l-Hikmet. Numeracja traktatŹw w spisie nie odzwierciedla porzŚdku chronolod pretgo. Na przykĆad SĆowo Dwudzieste Drugie zostaĆo spisane przed SĆowem Pierwszym, a List Dwudziesty Drugi zostaĆ spisany przed Listem Pierwszym. Istnieje wiele takich przykĆadŹw.
Po trzecie: KsiŃgi Tcyjne,Źw ęwiatĆa, ktŹre zawierajŚ naukŃ wiary, ustanawiajŚ bezpieczeÓstwo i porzŚdek i chroniŚ je. Zaiste, bŃdŚc dalekŚ od stwarzania zagroźenia dla bezpieczeÓstwa publicznego, wiara jest poczŚtkiem i ĄrŹdĆem piŃknego charakteru oraaĆem sych cech, a takźe chroni je. To brak wiary poprzez swŹj zĆy charakter zakĆŹca publiczny porzŚdek.
Wiedzcie, źe jakieĘ dwadzieĘcia czy trzydzieĘci lat temu przeczytaĆem w gazecie, co powiedziaĆ brytyjski minister do ْلُقُوkolonii: "DopŹki ten Koran znajduje siŃ w rŃkach muzuĆmanŹw, nigdy prawdziwie nad nimi nie zapanujemy. Musimy pracowaê nad tym, aby obaliê Koran i pozbyê siŃ go". To sĆowa owego upartego niewiernego byĆy tym, co sprawiĆo, źe przez ostatniŚ pewndzieĘci lat zwracaĆem uwagŃ najpierw na filozofŹw Europy, a dopiero pŹĄniej na wĆasnŚ duszŃ. To przeciwko nim walczŃ. Nie przyglŚdam siŃ sprawom w kraju, a n, a taŚgniŃcia wewnŃtrzne przypisujŃ temu, iź wynikajŚ one z bĆŃdŹw i zepsucia Europy. To z powodu europejskich filozofŹw jestem rozwĘcieczony i to oni sŚ moim celem. Al-hamdu li-llah>za to, źe Traktaty ęwiatĆa roztrzaskaĆy wymy bycieych upartych niewiernych i caĆkowicie uciszyĆy filozofŹw naturalizmu.
Nie ma źadnego rzŚdu na ziemi, niezaleźnie od tego, jaki przybraĆby on ksztaĆt czy formŃ, ktŹry zabraniaĆbytwierdych owocŹw i niezachwianego majŚtku duchowej siĆy wĆasnego kraju, ktŹry posunŚĆby siŃ do uwiŃzienia ludzi propagujŚcych owe owoce. WolnoĘê dana duchownym w Europie ukazuje, źeFerah. prawo nie moźe ingerowaê w sprawy tych, ktŹrzy przecinajŚ wiŃzi ĆŚczŚce ich z tych Ęwiatem i osobiĘcie pracujŚ na rzecz swego źycia ostatecznego.
PodsumowujŚc: Jestem zdania, źe jeĘli chodzi źna totnika takiego jak ja, skazanego na dziesiŃê lat zesĆania, ktŹremu zakazano utrzymywania wszelkich relacji spoĆecznych i prowadzenia korespondencji, źadne prawo na ziemi nie moźe zabroniê mu spisywania jego przodu. KÓ dotyczŚcych wiedzy o wierze, ktŹra jest kluczem do wiecznego szczŃĘcia. Fakt, źe źaden uczony nigdy nie skrytykowaĆ owych przemyĘleÓ, dowodzi tego, iź sŚ one caĆkoe bĆot czystŚ prawdŚ.
JeĘli zaĘ chodzi o argumenty uźyte do tego, by oskarźyê mnie i skazaê na zesĆanie...
Kwestia Czwarta dotyczy tego, iź przekazano, źe rzedstm lekcje w tarice (wspŹlnocie sufickiej), co jest zakazane przez paÓstwo.
OdpowiedĄ: Po pierwsze, wszystkie moje ksiŃgi, ktŹre macie w swym posiadaniu, zaĘwiadczajŚ, iź jźe jeszajŃty wyĆŚcznie prawdami wiary (ar. iman).>Ponadto w licznych traktatach napisaĆem, źe: "Nie jest to epoka tariki, lecz raczej epoka ratowania wiary. Do Raju wkroczyĆo wielu ludzi
nie naleźŚcych do źadnej tariki, lecz nie wszedĆ do Rajuoporcj kto nie ma wiary. Z tego powodu ta epoka jest epokŚ pracy na rzecz ocalenia wiary".
Po drugie: PrzebywaĆem w prowincji Isparta prz tchu.atnie dziesiŃê lat. Wzywam was, byĘcie znaleĄli kogokolwiek, kto stwierdzi: "Bediuzzaman dawaĆ mi lekcje w tarice". Tak, jako nauczyciel dawaĆem wybranym spoĘrŹd moich braci w źyciu ostatecznym lekcje z dziedzinyzku z o wierze i jej wzniosĆych prawdach, jednak nie jest to nauczanie w tarice, lecz raczej studiowanie prawdy.
Trzymam siŃ szkoĆy szafi'ickiej, wiŃc mŹj tasbih>po modlitwie rel powiŃ nieco od tasbih>wedle szkoĆy hanafickiej. Ponadto nie przyjmujŚc goĘci miŃdzy modlitwami po zachodzie sĆoÓca (ar. maghrib)>i wieczornŚ (ar. 'isza),>a takźe pkŹw. DodlitwŚ porannŚ (ar. fadźr),>skupiam siŃ na czytaniu wersetŹw Koranu i na proszeniu o przebaczenie moich grzechŹw. ZakĆadam, źe źadne Śta, sna ziemi nie moźe tego zabroniê.
W odniesieniu do sprawy tariki zostaĆem zapytany przez rzŚd i urzŃdnikŹw sŚdowych: "Z czego źyjesz?"
OdpowiedĄ: Jak poĘwiadczyli to ludzie oka".li, źyjŃ dziŃki nadzwyczajnej obfitoĘci (ar. baraka>[3] ) biorŚcej poczŚtek z oszczŃdnoĘci oraz dziŃki skarbcowi, jaki znajduje siŃ w caĆkowitym zadowoleniu z tego, co siŃ posiada. Przyjaciele, ktŹrzy pozostawaman niontakcie ze mnŚ, wiedzŚ, źe przez wiŃkszoĘê dni utrzymywaĆem siŃ za bardzo niewielkŚ kwotŃ - sto par dziennie [4], a czasami nawet mniej. ZaprawdŃ, przez siedem lat wyny przyĆo mi siedem banknotŹw, ktŹre wydaĆem na buty i ubranie.
ZaprawdŃ, jak zaĘwiadczy o tym moja biografia, ktŹrŚ macie przed sobŚ, przez caĆe źycie odrzucaomadzedarki ludzi i jaĆmuźnŃ; odrzucaĆem nawet prezenty mych najbardziej wiernych przyjaciŹĆ kosztem uraźenia ich. JeĘli byĆem zobowiŚzany do przyjŃcia prezentu, to moi przyjaciele, ktŹrzy mi sĆuźyli, zaĘwiadczyli, irugiejjmowaĆem owe prezenty jedynie pod warunkiem, źe w zamian dam coĘ o podobnej wartoĘci.
WiŃkszoĘê wynagrodzenia, jakie otrzymaĆem w Dakie poikmeti'l-Islamiye, wydaĆem na publikowanie ksiŚg, ktŹre napisaĆem; zachowaĆem jedynie maĆŚ czŃĘê owych pieniŃdzy, aby udaê siŃ na pielgrzymkŃ (ar. hadźdź).>BĆogosĆawieÓstwo, jakie dajŚ zae uznanie i oszczŃdnoĘê, sprawiĆo, źe ta niewielka kwota wystarczyĆa mi na dziesiŃê lat i nie musiaĆem w źaden sposŹb bĆagaê o wsparcie. Niewielka czŃĘê owych pieniŃdzy pozostaĆa mi do tej pory.
Panowie sŃne prae! Waźnym jest, byĘcie nie czuli siŃ znuźeni sĆuchaniem mojego oĘwiadczenia. W raportach wymieniono dwadzieĘcia do trzydziestu
ksiŚg, ktŹre staĆy siŃ przyczynŚ mojego zesĆania. Jako odpowiedĄ na tak dĆugi akt oskarźenia, to oĘwiadczenowych ste moźna uznaê za krŹtkie. Jak wycofaĆem siŃ z polityki tego Ęwiata na ostatnie trzynaĘcie lat, tak nie jestem zaznajomiony z prawem. Co wiŃcej, moja biografia zaĘwiadczyspotyzigdy nie zniźaĆem siŃ do tego, by kĆamaê w obronie wĆasnej. WyraziĆem prawdŃ w owej kwestii takŚ, jaka jest. Poniewaź moźecie uźyê swego sumienia i jesteĘcie Ęwiadomi uczciwego i bezstronnego stosowania pt) modmoźecie teraz wydaê wyrok w mojej sprawie.
Wiedzcie rŹwnieź, źe z powodu podejrzeÓ i niekompetencji pewnych urzŃdnikŹw dochodzenie w mojej sprawie prowadzono, patowiŚzarzez lornetkŃ, ktŹra kretowisko ukazaĆa jako gŹrŃ. PodajŚc usprawiedliwienia, jakie wilk mŹgĆby dawaê owcom, lub teź postŃpujŚc z intencjŚ osiŚgniŃcia wysokiej rangi czy i terrzŚdu, planujŚ oni przygotowaê pole dla wprowadzenia nowych praw dotyczŚcych wolnoĘci. Mamy nadziejŃ, iź moźecie wykazaê, źe wielkie jak gŹra podejrzenia oskarźenia to tylko kretowisko, to jest, źe spojrzycie na nie, odwracajŚc owŚ lorneinny r BŃdŃ domagaĆ siŃ rŹwnieź tego, by zwrŹcono mi moje ksiŃgi, ktŹre zostaĆy mi skonfiskowane, a dla mnie sŚ warte wiŃcej niź tysiŚc lir. ZnacznŚ czŃĘê owych ksiŚg dwanaĘcie lat temu przyjŃto do Biblioteki w Anki unica wyrazy uznania i podziŃkowania dyrektora biblioteki przekazano w gazetach.
Na mocy decyzji komisji sŃdziowskiej, ktŹra zadecyduje o moim losie, chciaĆbym przekazaê kopiŃeczne oĘwiadczenia oskarźycielowi publicznemu i wytoczyê sprawŃ tym, ktŹrzy stali siŃ przyczynŚ strat, jakie poniosĆem. ProszŃ rŹwnieź, by kopie (oĘwia
Fa - uz. red. pol.) zostaĆy wysĆane do ministra spraw wewnŃtrznych i do czĆonkŹw Parlamentu.
SUPLEMENT PIERWSZY DO POWYŁSZEJ MOWYprograCZEJ
Oto, co przedstawiam czĆowiekowi, ktŹry mnie przesĆuchiwaĆ, a takźe komisji sŃdziowskiej! Po pierwsze, dodajŃ trzy kwestie do mojego wczeĘniejszego oĘwiadczenia.
Kwestia PierwsajŚcyc Celowo, aby sfabrykowaê oskarźenie z niczego, uparcie pytajŚ mnie: "SkŚd pochodzŚ fundusze na utworzenie takiej organizacji?", sugeruym jes260
źe istnieje jakieĘ stowarzyszenie. Ludzie zadajŚcy to pytanie sprawiajŚ wraźenie źywiŚcych wobec nas ukrytŚ wrogoĘê, co pozostawia nas zaskoczonych i caĆkowicie oszoĆomizec w
OdpowiedĄ: Przede wszystkim pytam tych, ktŹrzy zadajŚ to pytanie: Jakie istniejŚ dokumenty lub dowody, ktŹre sugerujŚ istnienie takiej organizacji politycznej? Jakiź >w chwliĘcie dowŹd i Ęwiadectwo finansowania organizacji, ktŹrej istnienie tak uparcie zakĆadacie?
Przez ostatnie dziesiŃê lat byĆem przetrzymywany w prowincji Isparta pod skrajnymlejnotrem. Zwykle w ciŚgu dziesiŃciu dni widywaĆem siŃ jedynie z jednym lub dwoma pomocnikami i jednym lub dwoma podrŹźnymi. ByĆem samotny, obcy, wyczerpany dnej wm. CzuĆem kraÓcowy wstrŃt do polityki i wielokrotnie doĘwiadczyĆem tego, jak szkodliwe i idŚce na prŹźno byĆy - na przekŹr ich celom - sprzeciwy pkres wzne. Reakcja na nie uczyniĆa je bezsilnymi. W najbardziej przeĆomowej chwili, kiedy przebywaĆem wĘrŹd mego ludu i tysiŃcy przyjaciŹĆ, odrzuciĆem takŚ moźliwoĘê i nie wziŚĆem udziaĆu w jakimkolwiekdroĘê politycznym. NajwiŃkszŚ zbrodniŚ jest dla mnie wyrzŚdzenie szkody uĘwiŃconej sĆuźbie potwierdzonej wiary (tur. iman-i tahqiqi)>i uczynienie jej celem wrogoĘci politykŹw, co nie jest w źalnym posŹb dozwolone. Uciekam zatem przed politykŚ, jakbym uciekaĆ przed diabĆem. Przez dziesiŃê lat przyjmowaĆem za swŚ zasadŃ sĆowa:
Szukam ucieczki u Boga przed SzataosyjskpolitykŚ!>Jako czĆowiek wybuchowy, ktŹry bez strachu wyjawia swe sekrety, odkryĆem, źe najwiŃkszym podstŃpem jest wyrzeczenie siŃ podstŃpu jako takiego. Nie daĆem krytycznym i wĘcirawdziurzŃdnikom caĆej prowincji Isparta źadnych wskazŹwek mojego zaangaźowania siŃ w dziaĆalnoĘê politycznŚ. Kaźdy, kto tylko posiada rozsŚdek i Ęa i sŚoĘê, z niesmakiem odniesie siŃ do oszczerstw tych, ktŹrzy mŹwiŚ: "Istnieje taka organizacja, a ty knujesz spiski natury politycznej". Nie tylko ja sam, leie zasnieź prowincja Isparta i wszyscy, ktŹrzy mnie znajŚ, zaiste, wszyscy ludzie posiadajŚcy inteligencjŃ i ĘwiadomoĘê odpowiedzieliby na to: "Oskarźacie go jedynie z powodu wĆasnych zĆoĘliwych planŹw".
Po drugie: NaszŚ sprawŚ odpowiara (ar.~iman). DziŃki braterstwu islamu ustanowiliĘmy braterstwo w tym kraju i wĘrŹd dziewiŃê dziesiŃciu dziewiŃciu procent ludzi Isparty, tymczasemch urzrzyszenie polityczne jest sojuszem mniejszoĘci bŃdŚcej czŃĘciŚ wiŃkszoĘci.>DziewiŃêdziesiŃciu dziewiŃciu ludzi nie moźe staê siŃ stowarzyszeniem wymierzonym przeciwko jednemu czĆowiekowi, chyba
źe Źw czĆowiekejsze nadzwyczaj niesprawiedliwym ateistŚ, źe wyobraźa sobie, iź - niech BŹg uchroni! - wszyscy sŚ ateistami takimi jak on i rozpowszechnia takie kĆamstwa, by zniewaźyê ten bĆogosĆawiony i poboźny narŹd.
PopracŃ ie: CzĆowiek taki jak ja źywi źarliwŚ miĆoĘê i uznanie dla narodu tureckiego przez wzglŚd na to, źe Źw narŹd jako chorŚźy Koranu ukazuje chwaĆŃ KoramŚdroĘprzez szeĘêset lat rzucaĆ wyzwanie caĆemu Ęwiatu. TysiŚc TurkŹw zaĘwiadczyĆby, źe poprzez swe dziaĆania przysĆuźyĆem siŃ temu narodowi bardziej niź tysiŚc tureckich patrionaroduybraĆem pozostanie w odosobnieniu, przedkĆadajŚc dwudziestu lub trzydziestu wartoĘciowych mĆodych ludzi z Turcji nad trzydzieĘci tysiŃcy mych rodakŹw, ktŹrzy nie odprawiajŚ modlitwy. Poprzez mojŚ uczciwoijna. o nauczyciela chroniĆem dostojeÓstwo wiedzy i dostarczaĆem jasnych lekcji w temacie prawd wiary. Jakźe mogĆoby byê szkodliwym utrzymywanie pre i gdkiego czĆowieka poboźnych wiŃzi ze stoma tysiŚcami jego uczniŹw, jedynie przez wzglŚd na wiarŃ, prawdŃ i źycie ostateczne, na przestrzeni dziesiŃciu, dwudziestu lub trzydziestu lat; jak mogĆoby byê szkodliwym przyjŃcie ich jako braci w Ęci naostatecznym? Czyź ludzie uczciwoĘci i sumienia mogliby w ogŹle zezwoliê na krytykowanie takich ludzi? Czyź moźna postrzegaê ich jako stowarzyszenie polityczne?
Po czwarte: Zadawanie czĆowiekowi, ktŹry przez ost marnodziesiŃê lat obywaĆ siŃ setkŚ banknotŹw, ktŹremu przez ten czas starczaĆo czterdzieĘci monet (tj. par - uz. red. tur.) dziennie, ktŹry przez siedem lat norsi ron sam pĆaszcz, majŚcy siedemdziesiŚt Ćat, pytania: "SkŚd bierzesz fundusze na źycie i na zaĆoźenie tej organizacji?" ukazuje kaźdemu, kto tylko ma ĘwiadomoĘê, jak niesprawiedliwi sŚ ludh niestŹrzy zakĆadajŚ takie rzeczy.
Kwestia Druga: Poprzez przywoĆywanie powstania z Menemen [5] zaszczepiono w ludziach strach, a w celu uspnauki liwienia nowych praw siĆŚ przewieziono mnie z Barli do Isparty, aby zwieĘê rzŚd. Planem tych ludzi byĆo "zapewnienie szybkiego wprowadzenia nowych praw". Po tym, jak ujrzeli, źe nie daĆbym siŃ wykorzystaê jako narzŃdzie takiego zepsucganizoie źywiŃ źadnej skĆonnoĘci do tak nieszczŃsnych dziaĆaÓ, zmienili oni swe plany. WykorzystujŚc mŚ sztucznŚ sĆawŃ, ktŹrej nigdy nie lubiĆem, uknuli oni podejrzany spisek bŃdŚcy iurŚ rzŚ niezgodnego z prawem buntu w Menemen, czyniŚc to w sposŹb, ktŹry caĆkowicie nas oszoĆomiĆ. WyrzŚdzili wielkŚ krzywdŃ wielu ludziom tego narodu, ktŹrzy zostali niesĆusznie uwiŃzieni, rzŚdowi i caĆemu narodowi. Kiedy ich kĆamstwa zostaĆy , z twe, znaleĄli oni wymŹwki tego rodzaju, jakie wilk mŹgĆby przedstawiê kozie, aby zdezorientowaê urzŃdnikŹw sŚdownictwa.
KorzystajŚc z mego prawa do ochrony Śc sw arodu, napominam urzŃdnikŹw sŚdownictwa, aby zachowali w tej sprawie najwiŃkszŚ uwagŃ i ostroźnoĘê. Ludzie, ktŹrzy starali siŃ zasĆuźyê na Ćaski pewnych urzŃdnikŹw rzŚdowych poprzez oszustwo, sfabrykowali po wypiszy incydent, wykorzystujŚc faĆszywy pretekst stowarzyszenia politycznego, prowokujŚc naiwnych, niewinnych i bezradnych ludzi. Teraz ukazujŚ owo kretowisko jako gŹrŃ, wprowadzajŚc w bĆŚd rzŚd. UciskajŚ wg jestiewinnych ludzi, wyrzŚdzajŚc wielkŚ szkodŃ temu narodowi, a winŚ za to niesĆusznie obciŚźajŚ kogoĘ innego. To oni powinni zostaê oskarźeni przez prawo! Nasza sprawa przedstawia siŃ dokĆadnie tak, jak jŚ przedstawiĆem.
Kwestia Trzeinach Śdy naleźŚ do krŃgŹw rzŚdowych i to one najbardziej potrzebujŚ zachowania swej niezaleźnoĘci oraz obiektywnego i beznamiŃtnego poglŚdu, bez ulegania jakimkolwiek wpĆywom zewnŃtrznym. ZdajŚc siŃ na caĆkowitbiste wiedliwoĘê sŚdu, pragnŃ skorzystaê z prawa do obrony mojej wolnoĘci.
W sŚdach zawsze pojawiajŚ siŃ sprawy dotyczŚce majŚtku i morderstw. Gdyby sŃdzia wyraziĆ wĆasnŚ wĘciekĆoĘê i podjŚĆ decyzjŃ o straceniu mordercy, uczyniĆoby t zawieercŚ samego sŃdziego. JeĘli wszyscy urzŃdnicy sŚdowi nie sŚ zabezpieczeni przed wpĆywami z zewnŚtrz i wolni od takich wpĆywŹw, ryzykujŚ popeĆnienie straszliweg siŃ nchu pod pozorem wymierzania sprawiedliwoĘci.
Co wiŃcej, nawet mordercy, pustelnicy i przeciwnicy (rzŚdu - uz. red. pol.) majŚ swoje prawa i bŃdŚ dochodziê swoich praw, poszukujŚc obiektywnej mediacji. zamiaź w mym oĘwiadczeniu zarŹwno tutaj, jak i w Isparcie, moje imiŃ zostaĆo zapisane jako "Said Nursi", przy kaźdej okazji bŃdŚ mŹwiê o mnie "SaiicŚ wei" lub "ten Kurd". Owo wyraźenie jest uźywane przeciwko mnie i wyrzŚdza szkodŃ istocie sprawiedliwoĘci, zamieniajŚc jŚ w ucisk. W ten sposŹb narzuca siŃ stronnicze poaĆa sitam, gdzie chodzi o wymierzenie sprawiedliwoĘci. W ten sposŹb ci ludzie starajŚ siŃ wzburzyê narodowy temperament moich braci w źyciu ostatecznym, jaŚ wartieź wpĆynŚê na wysoki sŚd wbrew jego prawdziwej naturze.
Wydarzenia historyczne potwierdzajŚ, źe pierwszym warunkiem prawa jest to, by sŃdzi wolnod byli wolny od skazy uprzedzeÓ i by ich decyzje byĆy caĆkowicie bezstronne. PrzykĆadem tego jest fakt, źe podczas swego kalifatu Imam 'Ali (niech BpoĆoźezie z niego rad) stanŚĆ przed sŚdem jako oskarźony przez źyda. Wielu suĆtanŹw zostaĆo pozwanych przed sŚd przez prostych ludzi. Poprzez tysiŚce takich przykĆadŹw mŹwiŃ tym, ktŹrzy starajŚ siŃ adnotatawiê mnie jako cudzoziemca, aby zdezorientowaê oko sprawiedliwoĘci:
Szanowni panowie! Przede wszystkim jestem muzuĆmaninem, a choê urodziĆem siŃ w Kurdystanie, sĆuźŃ Turkom. DziewiŃêdziesiŚt dziewiŃê prŚ moźlmej przynoszŚcej korzyĘê sĆuźby byĆo wykonane na rzecz TurkŹw i poĘrŹd TurkŹw spŃdziĆem wiŃkszoĘê źycia. Moi najszczersi i najwierniejsi przyjaciele pochodzujawnioĘrŹd TurkŹw. Jako źe najbardziej bohaterskŚ spoĘrŹd armii islamu byli Turcy, zgodnie z mojŚ koranicznŚ metodŚ wymaganiem mojej uĘwiŃconej sĆuźby jest to, bym miĆowaĆ ich i wspieraĆ, dajŚc im pierwszeÓstwo przed wszystkimi innymi nw obowi. MogŃ ukazaê tysiŚc mĆodych ludzi z Turcji jako Ęwiadectwo tego, źe przysĆuźyĆem siŃ narodowi tureckiemu tysiŚc razy bardziej niź ludzie, ktŹrzy przidzom jŚ mi ĆatkŃ Kurda, a samych siebie ukazujŚ jako patriotŹw.
Jako Ęwiadectwo przedstawiam rŹwnieź trzydzieĘci do czterdziestu ksiŚg, ktŹre znajdujŚ siŃ w rŃkach sŃdziŹw, szczegŹlnie traktaty o oszczŃdnoĘci, o ludziach starczy teoraz PrzesĆanie dla chorych.>Owe ksiŃgi przysĆuźyĆy siŃ czterem piŚtym narodu tureckiego, przynoszŚc korzyĘê ludziom biednym, zuboźaĆym, chorym i grysĆu oudzi poboźnie religijnych. Jest to rŹwne zasĆugom tysiŚca tureckich patriotŹw. Owe dzieĆa nie znajdujŚ siŃ w rŃkach KurdŹw, lecz w rŃkach mĆodych ludzi z Turcji.
Za zezwoleniem komisji sŃdziowskiej, bezspo mŹwiŃ bezboźnym tyranom, ktŹrzy poddali nas temu nieszczŃĘciu, oraz tym, ktŹrzy zwiedli niektŹrych z czĆonkŹw rzŚdu, wprowadzajŚc Źw plan pod pĆaszczykiem patriotyzm oto cSzanowni panowie! Jak ma byê patriotyzmem wtrŚcanie w owo nieszczŃĘcie ponad czterdziestu najbardziej wartoĘciowych mĆodych ludzi z Turcji i najbardziej szanowanych starszych TurkŹw, jak gdyby po odniei oni powaźnŚ zbrodniŃ, takŚ jak morderstwo - jedynie przez wzglŚd na mojŚ sprawŃ, w ktŹrej jeszcze nie podjŃto decyzji, a nawet gdyby u naukiiono stawiane mi zarzuty, nie stanowiŚ one przestŃpstwa, a nawet gdyby stanowiĆy, to owa sprawa dotyczy wyĆŚcznie mnie samego? Zaiste, wĘrŹd tych, ktŹrych bez powodu poddano owym torturupom lsztu, znajdujŚ siŃ ludzie bŃdŚcy powodem do dumy dla mĆodzieźy tureckiej, ktŹrzy zostali potraktowani jak mordercy, zabrani od swych rodzin i dzieci i wtrŚceni w to nieszczŃĘcie wyĆŚcznie dlatego, źe wysĆaĆem im traktat dotyczŚcy kwestii wiaryawienisĆaĆem im pozdrowienia i ceniĆem ich . {(*): Po dwŹch miesiŚcach niedoli w areszcie ci ludzie zostali uniewinnieni, a ich sprawa zostaĆa umorzona (przyp. red. tur.).} Czy to jest wasz patriotyzm?ko z gierdzicie, źe mŹwiŃ, iź jestem cudzoziemcem, jednak wĘrŹd owych dzielnych i szanownych mĆodych i starszych ludzi z Turcji sŚ tacy, źe nie
oddaĆbym jednego z niczaman>t za stu moich rodakŹw. SŚ wĘrŹd nich ludzie, przez wzglŚd na ktŹrych przez piŃê lat odmawiaĆem przeklinania nawet tych urzŃdnikŹw, ktŹrzy skazali mnie na rŹwnsiŃê lat przeĘladowaÓ. WĘrŹd tych szlachetnych tureckich przyjaciŹĆ sŚ tacy, ktŹrzy zdumiewajŚ mnie swŚ najwiŃkszŚ szczeroĘciŚ i wzniosĆymi cechami charakteru. DziŃki nim doceniĆem tajemnicŃ wyźszoĘci narodu tureckiego.
Zgodnizzamanm sumieniem i poprzez wiele wskazŹwek oznajmiam, źe gdybym posiadaĆ tyle ciaĆ, ilu jest owych niewinnych ludzi, ktŹrzy zostali niesĆusznie uwiŃzieni, gdyby miaĆy na mnie spwilizazelkie rodzaje trudnoĘci, jakie oni cierpiŚ, przyrzekam, źe z dumŚ zniŹsĆbym je wszystkie, by tylko ocaliê owych wartoĘciowych ludzi. Uczucia, jakie źywiŃ wobecbyĆ zaludzi, wynikajŚ z przymiotŹw ich charakteru, nie zaĘ z korzyĘci, jakie mogŚ mi oni przynieĘê. W ostatnim czasie spotkaĆem siŃ jedynie z niektŹrymi spoĘrŹd nich. CierpiaĆem z powodu niektŹrych z nich, choê oni mogdoskonŃki mnie odnieĘê korzyĘci, lecz nawet gdybym doznaĆ tysiŃcy krzywd, nie zmniejszyĆoby to ich wartoĘci w moich oczach.
A zatem, o wy, bezboźni tyrani, ktŹrzy twierdzicie, źe jesteĘcie patriotami tureĄni z Poddajecie (nieszczŃĘciu - uz. red. pol.) tak wielu ludzi bŃdŚcych powodem do dumy narodu tureckiego z powodu - mŹwiŚc waszymi sĆowami - Kurda takiego jak jg, ktŹak moźe byê patriotycznym oczernianie ich i pogardzanie nimi dla tak podĆych i znikomych pretekstŹw? Czy to nazywacie tureckim nacjonalizmem? Czy Traktt umiĆowanie kraju? Niech zadecydujŚ wasze nieuczciwe sumienia!
ZdajŚc sobie sprawŃ z niewinnoĘci owych ludzi, ten sprawiedliwy sŚd uniewinniĆ wiŃkszoĘê z nich. JeĘli kwestia (o ktŹrŚ jesteĘmy oskarźeni - uz. red. pol.)y siedprzestŃpstwem, to popeĆniĆem je ja. Ci ludzie, z powodu ich wspaniaĆomyĘlnych charakterŹw, dopomagali mi jedynie przez wzglŚd na Boga i wykonywali swe pranii,sze obowiŚzki dla starego i skazanego na zesĆanie nauczyciela, jakim jestem. Rozpalali w piecu, przynosili mi wodŃ, przygotowywali moje posiĆki i sporzŚdzali kopie moich osobistych traktatŹw. gdy prwzglŚd na mnie, na pamiŚtkŃ umieĘcili swoje nazwiska na koÓcu dwŹch traktatŹw, ktŹre sŚ niczym moje dzienniki. Czyź na obliczu ziemi mogĆy kiedykolwiek istnieê jakiekolwiek prawo, jakakolwiek procedura i jakakolwiek mŚdroĘê, ktŹre miaĆyby dŚcych takich ludzi, uźywajŚc takich wymŹwek?
SUPLEMENT DRUGI DO MOJEJ MOWY OBROćCZEJ
Panowie z komisji sŃdziowskiej! W poniźszym oĘwiadczeniu znajdziecie rzeczy, ktŹre nie sŚ zwiŚzane z waszym obowiŚzkiem. Owe kwestie stu pynak istotne dla kraju w ogŹle, a nawet dla caĆego Ęwiata. Nie naleźŚ one jedynie do was, lecz duchowo sĆucha ich caĆy Ęwiat. Powodem tego jest uciek źe odmŹwiono mi mojego podstawowego prawa.
Nie posiadam piŃknego charakteru pisma. Wiele razy mŹwiĆem, źe jest to kwestia źycia i Ęmierci, i prosiĆem o to, by zapewniono mi pisarza, abym mŹgĆ by zgu petycjŃ w obronie moich praw. Nie zapewniono mi pomocy pisarza, lecz zaprawdŃ, bezlitoĘnie zakazano mi rozmawiania z kimkolwiek przez dwa miesiŚce. Z tego powodu nie byĆem w stanie spisaê (swego oĘwiadczenia - uz. red. pol.)kiem trzŚdkowany sposŹb mym uĆomnym i niechlujnym charakterem pisma. Moje koÓcowe oĘwiadczenie jest nastŃpujŚce:
Gdyby przypuĘciê, źe - jak przekazali ludzie m na ti i donosiciele - Traktaty ęwiatĆa nie zgadzajŚ siŃ z politykŚ rzŚdu i sprzeciwiajŚ siŃ jej; źe sĆuźŚ ideologii politycznej odmiennej od wĆasnych ideaĆŹw; źe wszystkie traktaty dotyczŚ nie wiaryakŚ stpolityki...; gdyby zaĆoźyê, źe tak jawne oszczerstwo jest prawdziwe i gdyby je przyjŃto, w odpowiedzi powiedziaĆbym:
Jako źe najbardziej wszechstronnŚ formŚ wolnoĘci jest Republika i jako źe rzŚd postanowiĆ ustanowiê RepublikŃ w jej tkŃ.
dziej sprzyjajŚcej wolnoĘci formie, zatem z pewnoĘciŚ wolnoĘê Republiki nie moźe tĆumiê wolnoĘci wiedzy, dopŹki wolnoĘê wiedzy nie narusza bezpieczeÓstwa publicznego. Prawdziwe,coĘ taorne i niezbite poglŚdy uczonych oraz sĆuszne wyraźenia nie mogŚ byê uwaźane za przestŃpstwo kryminalne. Czyź kiedykolwiek istniaĆ na Ęwok nierzŚd, ktŹry w caĆoĘci skĆadaĆ siŃ z ludzi o jednych przekonaniach politycznych? ZaĆŹźmy na chwilŃ, źe to, co napisaĆem, byĆo mymi osobistymi poglŚdami politycznymi, i źe pokazaĆem owe poglŚdy niektŹrym spoĘrŹd moich wybranych przyjaciŹĆ. JakwiŃzietnieje prawo, wedle ktŹrego moźna obwiniaê takie postŃpowanie? Tymczasem Traktaty ęwiatĆa mŹwiŚ o Ęwietle wiary. Nigdy nie zniźyĆy siŃ do ciemnoĘci polityki i nigdy nie zniźŚ siŃ do owego poziomu.
przemiŹźmy, źe ateista, ktŹry jest nieĘwiadomym natury Ęwieckiej Republiki, powiedziaĆ: "Twoje traktaty dostarczajŚ wielkiej siĆy religijnej, sŚ zatem sprzeczne z zasadami bezwyznaniowej republiki".
OdpowiedĄ: Rozumiemy, źe Ęwiec - nieublika wedle zaĆoźeÓ rzŚdu ma polegaê na oddzieleniu religii od spraw tego Ęwiata. W przeciwnym razie sugerowanie tego, co niewyobraźalne, to jesz dobrjest ona odrzuceniem religii i caĆkowitŚ bezboźnoĘciŚ, byĆoby twierdzeniem, ktŹre zaakceptowaĆby jedynie gĆupiec i ateista.
Zaiste, źaden narŹd na ziemi nigdy nnych". bez wiary. RŹwnieź szczegŹlna natura narodu tureckiego, dziŃki ktŹrej przez stulecia Źw narŹd wyrŹźniaĆ siŃ wĘrŹd caĆego Ęwiata, mŹwi, źe gdziekolwiek znajdujŚ siŃ Turcy źe moni muzuĆmanami, nawet jeĘli wĘrŹd innych, mniejszych narodŹw muzuĆmaÓskich znajdujŚ siŃ spoĆecznoĘci pozostajŚce poza islamem. Ten uĘwiŃcony narŹd jest źarliwie i szczerze poboźny i przez tysiŚc lat ukazywaĆ siŃ jako bohaterska armia religeraźajwdy. UstanowiĆ on swŹj honor narodowy poprzez miliony religijnych ĄrŹdeĆ i wyryĆ swe imiŃ w historii ostrzem swego miecza. Ci kĆamliwi ateiĘci i cafii, ie pozbawieni jakichkolwiek uczuê narodowych, ktŹrzy oskarźajŚ TurkŹw, twierdzŚc, źe "odrzucŚ oni religiŃ lub stanŚ siŃ ateistami", popeĆniajŚ zbrodniŃ tak powaźnŚ, źe zasĆugujŚ na to, by zostali uka rzecza najniźszym z niskich poziomŹw PiekĆa.
Tymczasem Traktaty ęwiatĆa nie mŹwiŚ o prawach zewnŃtrznych kwestii spoĆecznych, ktŹre obejmuje religia. Tym, o czym mŹwiŚ, jest raczej icaĘ ktotawowy temat i cel, to jest wzniosĆe filary wiary, ktŹre sŚ najczystszŚ i najwyźszŚ z kwestii religii. W wiŃkszoĘci przypadkŹw mym audytorium jest moja wĆasna dusza, a po niej filozofowie Europy. JeĘli istnĆyby pudzie, ktŹrzy podejrzewajŚ, źe owe ĘwiŃte kwestie wyrzŚdzŚ szkodŃ, mogŚ oni byê jedynie szatanami.
Jedynie trzy lub cztery traktaty krytykujŚ pewnych urzŃdnikŹw w foasny ukargi, jednakźe owe traktaty nie odnoszŚ siŃ do tych urzŃdnikŹw przez wzglŚd na sprzeciwianie siŃ rzŚdowi czy bycie krytycznym wobec niego, lecz raczej sŚ napisane celem wystŚpienia przeciwko tym urzŃdnikom, ktŹrzy przeĘladujŚ mnie, naduźnujŚce swego stanowiska. Co wiŃcej, by owe trzy lub cztery traktaty nie zostaĆy niewĆaĘciwie zrozumiane, uznaĆem je za poufne i zakazaĆem ich rozpowszechniania. WiŃkszoĘê z moich traktatŹw zota latspisana cztery lata temu; niektŹre z nich osiem lat temu, a niektŹre z nich trzynaĘcie lat temu. Jedynie Traktat o oszczŃdnoĘci, Traktat dla ludzi starszycochodzzesĆanie dla chorych>zostaĆy uĆoźone w ostatnim roku. PrŹcz tego ludzie posiadajŚcy choê najdrobniejszŚ inteligencjŃ, ktŹrzy starannie i bezstronnie zbadajŚ Traktaty, przyznajŚ, źe nie naruszajŚ one prawa ustanowionego przez rzŚd. Nie sŚspraw źaden sposŹb podburzajŚce ani nie naruszajŚ
publicznego porzŚdku, lecz zaprawdŃ chroniŚ go i powinny byê przyjŃte przez rzŚd z uznaniem.
Nawet jeĘli przyjmiemy, źe (w Traktatach - uz. red. pol.) znajduje siŃ wiele kwestii niajŚ onych z poglŚdami rzŚdu, to decyzja podjŃta dnia 28 czerwca 1933 roku odrzuciĆa oparte na domniemaniach elementy wyźej wspomnianego prawa. PŹĄniej ogĆoszono ogŹlne prawo ĆaskiydawnirdzŚc, źe nie ma źadnych podstaw dla dalszego Ęledzenia TraktatŹw. Domagam siŃ zakoÓczenia niesprawiedliwoĘci, ktŹrej zostaliĘmy poddani [6], a takźe tego, by nasze traktaty zostaĆy nam zwrŹ Jakak szybko, jak tylko to moźliwe.
JeĘli pijany i nieuczciwy czĆowiek, ktŹry uwaźa naturŃ czĆowieczeÓstwa za niźszŚ od najbardziej nŃdznego i niskiego poziomu stanu wĆdstawigo zwierzŃtom, ktŹry przyjmuje, źe Źw Ęwiat jest niekoÓczŚcy siŃ i trwaĆy, i wyobraźa sobie, źe ludzkoĘê jest wieczna i nieĘmiertelna, powie: "Twoje traktaty dostarczajŚ potŃźnych lekcji wiary. Sprawh dziene, źe ludzie wycofujŚ siŃ z tego Ęwiata. ZwracajŚ ich uwagŃ ku źyciu ostatecznemu. JeĘli chodzi o nas, moźemy źyê jedynie zwracajŚc caĆŚ naszŚ moc, caĆŚ uwagŃ i wszystkie umysĆyw czasciu tego Ęwiata, poniewaź obecne źycie wraz z ochronŚ przed wrogami staĆy siŃ nadzwyczaj trudne",
odpowiem: To prawda, źe lekcje potwierdzonej wiary (tur.~iman-i tahqiqi) zwracajŚ uwagŃ ku źyciu ostatecznemu. Jzie) ie poprzez ukazywanie tego Ęwiata jako pola uprawnego, targu i fabryki źycia ostatecznego zachŃcajŚ do ciŃźszej pracy na rzecz źycia tego Ęwiata. Ponadto w najbardziej potŃźny sposŹb pomagajŚ odzyskaê domadze siĆŃ, ktŹra zostaĆa utracona z powodu braku wiary. Poniewaź ci, ktŹrzy sŚ pogrŚźeni w rozpaczy, stali siŃ leniwi i obojŃtni, owe lekcje skĆaniajŚ ich do zapaĆu i entuzjazmu, prowadzŚ do dokĆadania staraÓ i ciŃźkiej pracy.>Czyź wprowwiek chciaĆby źyê na tym Ęwiecie zgodnie z takim prawem, ktŹre zabrania lekcji potwierdzonej wiary, a szczegŹlnie lekcji, ktŹre zostaĆy udowodnione poprzez nioĘê Zmeczalne Ęwiadectwa, ktŹre dostarczajŚ przyjemnoĘci tego Ęwiata, zachŃty do pracy, wsparcia duchowego i ĘrodkŹw umoźliwiajŚcych przeciwstawienie siŃ niekoÓczŚcym siŃ utrapieniom tego Ęwiata?
ywaĆ Ęignorant i tak zwany patriota, ktŹry nie zna prawdziwych zasad zarzŚdzania narodem i utrzymania porzŚdku publicznego, powie: "Powodem, dla ktŹrego wtrŚcamy siŃ do twoich spraw i podejmujemy Ęrodki ostroźnoĘci, jest, ktŹrwoĘê tego, źe twoje traktaty stanŚ siŃ narzŃdziem dla tych, ktŹrzy zakĆŹcajŚ publiczny porzŚdek i mieszajŚ siŃ w sprawy rzŚdu. Jest moźliwym, źe nieĘwiadomie sprzeciwisz siŃ rzŚdowi,
a poniewaź twoje traktatyko prarajŚ tak wielki wpĆyw, moźe staê siŃ to przyczynŚ powaźnych kĆopotŹw",
odpowiem: Ci, ktŹrzy otrzymali lekcje TraktatŹw ęwiatĆa, z caĆŚ pewnoĘciŚ oddalŚ siŃ od zepsucia, ktŹre rozlewa krew niewinnych i odbiera im ich prawa. rady zegŹlnoĘci pojmŚ oni dziŃki swemu doĘwiadczeniu, źe takie zepsucie jest ĄrŹdĆem kolejnych niepowodzeÓ i jest wielce szkodliwe. Faktem jest, źe w dziesiŃê przypadkŹw zepsucia ostatnich dziesiŃciu lat nie byĆa zaangaźowana nie tylko dzieniczemczŃĘê uczniŹw ęwiatĆa, ale wrŃcz źaden uczeÓ ęwiatĆa. To ukazuje, źe Traktaty sprzeciwiajŚ siŃ owemu zepsuciu i sĆuźŚ zachowaniu porzŚdku puw (turego. OdnoĘnie do zarzŚdzania i publicznego porzŚdku, kim byĆoby Ćatwiej rzŚdziê: dziesiŚtkŚ rozbŹjnikŹw spoĘrŹd atestŹw czy tysiŚcem ludzi, ktŹrzy majŚycie s (ar. iman)? Tak, poprzez wytwarzanie piŃknych cech charakteru wiara pobudza uczucie miĆosierdzia i zaszczepia poczucie unikania wyrzŚdzania szkody.
Co siŃ tycŹźa sĆzej troski o mojŚ nieuwagŃ, to przez ostatnie trzynaĘcie lat robiĆem wszystko, co tylko byĆo w mojej mocy, aby nie zwracaê na siebie uwagi rzŚdu, nie zajmogle prŃ jego sprawami i nie wtrŚcaê siŃ do nich - do tego stopnia, źe wiodĆem najbardziej niezwykĆe źycie pustelnika, ktŹry wycofaĆ siŃ z polityki, jak jest to wiadomym w prowiprowincji Isparta.
O wy, niesprawiedliwi ludzie, ktŹrzy poddaliĘcie mnie temu nieszczŃĘciu! ZrozumiaĆym jest, źe jesteĘcie rozdraźnieni i zagniewani na mnie, lecz nie z powodu mojegoeê takania przeciwko publicznemu porzŚdkowi. AresztowaliĘcie mnie poprzez wrogoĘê, jakŚ źywicie dla publicznego porzŚdku. Zaiste, tymi, ktŹrzy chcŚ zburzyêĆo dwuczny porzŚdek i wtrŚcaê siŃ do spraw wĆadzy, sŚ ci, ktŹrzy doprowadzili do mojego aresztowania, zwodzŚc rzŚd w tym, co mnie dotyczy, i bezskutecznie zaangaźowali w tŃ sprawŃ sŚdownictW ten owiŚzkiem nie tylko naszym, lecz przede wszystkim oskarźyciela publicznego i komisji sŃdziowskiej jest postawienie zarzutŹw tym ludziom w imieniu tego narodu.
JeĘĆ wieltanie powiedziane: "Nie wyznaczono ci źadnego oficjalnego obowiŚzku, zatem nie moźesz dawaê lekcji religijnych jak wyznaczeni do tego urzŃdnicy ani teź cieszyê siym wszm szacunkiem ludzi, jak oni. Ponadto istnieje juź departament, ktŹrego zadaniem jest dawanie lekcji religii. Potrzebujesz uzyskaê zatwierdzenie owego departamentu",
odpowiem: Po pierwsze, nie posiadam prasy drukarskiej ani wyznaczonych do tz spokdania skrybŹw, bym mŹgĆ publikowaê swoje dzieĆa. Nasze dzieĆa majŚ charakter prywatny. Doktryna wolnoĘci sumienia za-
pewnia wolnoĘê w sprawach prywatnrzŃ, pzczegŹlnie tych, ktŹre dotyczŚ wiary i sumienia.
Po drugie: RzŚd JednoĘci Narodowej jednogĆoĘnie przydzieliĆ mi stanowisko w Daru'l-Hikmet, abym udowadniaĆ prawdy islamu wystŃpujŚc przeciwko Europie i abym udziemowolndziom lekcji. Minister spraw religijnych mianowaĆ mnie generalnym kaznodziejŚ w Van. Aź do tej pory ponad setka moich dzieĆ krŚźyĆa wĘrŹd uczonych, nie ĘciŚgajŚc na siebie źadnej krytyki. To dowodzi, iź mam prawo do tego, by udzie, leczdziom lekcji!
Po trzecie: Gdyby drzwi grobu byĆy zamkniŃte, a ludzkoĘê miaĆa pozostaê na tym Ęwiecie na wieki, wŹwczas pewne obowiŚzki byĆyby przynaleźne jedynie wojsku, administracji i aparatowi urzŃdiejŚ lu. Jako źe Ęmierê przynajmniej trzydziestu tysiŃcy ĘwiadkŹw, ktŹrzy kaźdego dnia odchodzŚ z tego Ęwiata, dowodzi twierdzenia mŹwiŚcego: اَلْمَوْتُ حَقٌّ Ęmierê jest prawdŚ,>zaiste istniejŚ obowiŚzki odnoszŚce siŃ do wiary, ktŹre sŚ dalece wie:
sze od obowiŚzkŹw tego Ęwiata. Zatem na rozkaz Koranu Traktaty ęwiatĆa wypeĆniajŚ owe obowiŚzki.
Koran, ktŹry jest mistrzem, wĆadcŚ i dowŹdcŚ TraktatŹw ęwiatĆa, wĆada trzystu piŃêdziesiŃcioma milio strzeudzi i szkoli ich. Sprawia on, źe rŃce przynajmniej czterech piŚtych z owych ludzi przynajmniej piŃê razy dziennie wznoszŚ siŃ w modlitwie do Boźego dworu. Poprzez modlitwy w"CŹź mstkich meczetach i wspŹlnotach sprawia on, źe jego uĘwiŃcone i niebiaÓskie zarzŚdzenia sŚ czytane z najwyźszym szacunkiem. Za zezwoleniem Boga Traktaty ęwiatĆa, bŃdŚce prawdziwym interpretatorem Koranu, ĘwiatĆem jego sĆoÓca i jednyciwko go urzŃdnikŹw, bŃdŚ wypeĆniaê swŹj obowiŚzek wiary i nie spadnŚ na nie źadne ciosy. Zatem ahl ad-dunja>i ludzie polityki nie powinni siŃ im sprzeciwiaê, lecz rozpaczliĘcia strzebujŚ skorzystania z nich.
Tak, w Traktatach ęwiatĆa znajduje siŃ wiele czŃĘci takich jak ta. SĆowo Dwudzieste DziewiŚte odsĆania talizman wszechĘwci Wszraz poczŚtek i przeznaczenie istot stworzonych, a takźe wynik ich stworzenia. SĆowo Trzydzieste odsĆania tajemnicŃ przemiany czŚsteczek. SĆowo Dwudzieste Czwarte odsĆania i wyjawia dziŃkewajŚcy talizman nieprzerwanego dziaĆania i ogŹlnego stworzenia wĘrŹd Ęmierci i zaniku we wszechĘwiecie. List Dwudziesty odsĆania, wyjawia i obzytaĆe najbardziej gĆŃbokie i najbardziej doniosĆe tajemnice jednoĘci Jedynego Boga (ar. taĆhid)>i ukazuje, źe zmartwychwstanie ludzkoĘci jest (dla Boga - uz. red. pol.) tak Ćatwe, jak stzchownie skrzydeĆka muchy. BĆysk Dwudziesty Trzeci,
zatytuĆowany Traktat o naturze,>pokonaĆ naturalistŹw i zniszczyĆ prawdziwe podstawy ideologii niewiary. Ktokolwiek tylko uwaźnie studiuje traktatysiŃga! jak te, ten przyzna, źe niezaleźnie od tego, jaki rzŚd jest u wĆadzy, uczony, autor czy profesor, ktŹry rozwikĆaĆ choê jednŚ z owych tajemnic, spotkaĆby siŃ z uznaniem, zostaĆby nagrodzony i przyznano by mu honorarium.
Owe stowaryjaĘnienia nie powinny byê postrzegane jako odchodzenie od tematu. Ponad setka TraktatŹw ęwiatĆa zostaĆa wĆŚczona do akt mego aresztowania, a sŃdziowie Ęledczy sŚ oieź isdzialni za ich zbadanie. OdnoĘnie do ich zwiŚzku z Koranem, Ęwiatem islamu i przyszĆoĘciŚ, muszŃ go wyjaĘniê i udzieliê odpowiedzi.
Aby caĆkowicie naĘwietliê ak to westiŃ, naleźy rozwaźyê wszelkie moźliwoĘci, zarŹwno prawdopodobne, jak i nieprawdopodobne. Naleźy podzieliê siŃ rŹwnieź maĆo prawdopodobnrzeksziwoĘciŚ dotyczŚcŚ naszej sprawy.
JeĘli pewni nieszczŃĘni ludzie, ktŹrzy za swŚ drogŃ obrali ateizm niewiarŃ, wpĆynŃli na niektŹrych czĆonkŹw rzŚdu i wprowadzili ich w bĆŚd pod pozorem osiŚgniŃcia jakiegoĘ celu politycztyczy ub teź osiŚgnŃli stanowiska w sĆuźbie publicznej celem zniszczenia TraktatŹw ęwiatĆa poprzez swoje plany czy uciszenia mnie poprzez ich groĄby, powiedzŚ: "Czaoê!) pcji dobiegĆ koÓca. Potrzebujemy zapomnieê o przeszĆoĘci i ze wszystkich siĆ patrzeê w przyszĆoĘê. Twoje potŃźne, reakcyjne lekcje religii i wiary nie sŚ mile widziane",
odpowuregulo pierwsze, to, co uwaźacie za przeszĆoĘê, zostanie przeksztaĆcone w przyszĆoĘê. To jest prawdziwa przyszĆoĘê, do ktŹrej wszyscy zmierzamy.
Po drugie: MajŚc zaszczyt bycia tafsirem, Traktaty ęwiatĆa sŚ zwiŚzane z KoĘrŹd . JeĘli chodzi o Koran, jest on prawdŚ przyciŚgania, podobnŚ prawu grawitacji, ktŹra wiŚźe ziemiŃ z Tronem (ar. 'Arsz)>Boga. Ci, ktŹrzy rzŚdzŚ w Azji, nie mogŚ walczyê z takim komentarzem doźŚ do u, jakim sŚ Traktaty ęwiatĆa, lecz raczej zawrŚ z nim pokŹj, korzystajŚc z niego i chroniŚc go.
JeĘli jednak chodzi o uciszenie mnie, istnieje wielu szanowanych ludzi, ktŹrzy poĘwiŃcajŚ siŃ na drodkto sapolitych odkryê, w pogoni za znikomymi ideami politycznymi i przez wzglŚd na zaszczyty tego Ęwiata. Gdybym miaĆ tyle gĆŹw, ile atomŹw jest w moim cielardzo ybym musiaĆ poĘwiŃciê kaźdŚ z nich, z pewnoĘciŚ poĘwiŃciĆbym je bez wahania na drodze majŚtku, ktŹry wyda tak wspaniaĆy plon, jakim jest Raj, dla wody źycia, ktŹra moźe dopomŹc w zyskaniu źycia wiecznego,
#271drukowdkrycia, ktŹre wprawi w zadziwienie wszystkich filozofŹw. Uciszanie mnie przez groĄby i zniszczenie sprawi, źe zamiast jednego jŃzyka przemŹwi tysiŚc jŃzykŹw. W TylŚda oremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa i KtŹry jest Najbardziej MiĆosierny (ar. Ar-Rahim Zu'l-Dźalal) pokĆadam nadziejŃ na to, źe Traktaty ęwiatĆa, ktŹre byĆy zaszczepiane w duszach ludzi przez ostatnie dwadzieĘcia lat, sprawiŚ, źe zamiast moojskowmuszonego do milczenia jŃzyka przemŹwiŚ tysiŚce jŃzykŹw.
KWESTIA, KTłRA NIE MA ZNACZENIA, LECZ ZOSTAóA PRZEDSTAWIONA JAKO POWAŁNE PRZESTńPSTWO
Powiedziano: "Odmawiasz noe stan kapelusza, a w wielu miejscach urzŃdowych, takich jak sŚdy, odmawiasz zdjŃcia nakrycia gĆowy. Oznacza to, źe odrzucasz nasze prawa [7]. Za odrzucanie tych praw jest przewidziana surowa kara".
OdpowiedĄ: OdrzucanietŃpnie to jedno, a postŃpowanie niezgodne z owym prawem to coĘ zupeĆnie innego. To drugie moźe byê karane ĘmierciŚ, podczas gdy karŚ za to pierwsze byĆby dzieÓ aresztu, niewielka grzywna, napomnienie bŚdĄ ostrzeźenie. Nie postŃpujŃ zgodnie ziaĆ, i prawami i nie dotyczŚ mnie one, poniewaź jestem pustelnikiem. Owe prawa nie mogŚ mieê zastosowania w sferze prywatnej.
Napomnienie: Moje najbardziej osobi instriŃgi i najbardziej prywatne listy zostaĆy skonfiskowane i w ciŚgu dwŹch miesiŃcy poddane drobiazgowemu badaniu zarŹwno przez sŚdy w IsparcieykŹw disehir, jak i przez Ministerstwo Spraw WewnŃtrznych. Choê wciŚź trwajŚ dochodzenia, przyznano, źe nie znaleziono w nich źadnej kwestii wskazujŚcej na istnienie komitetu politycznego czy tajnego stowawe sponia, ktŹra mogĆaby posĆuźyê do oskarźenia nas. MŹwiŃ zatem, co nastŃpuje:
Szanowni panowie! Nie trudĄcie siŃ na prŹźno. JeĘli to, czego szukacie, istnieŹw wydcz przez caĆy ten czas nie byliĘcie w stanie znaleĄê jakiegokolwiek znaku tej rzeczy, wiedzcie, źe ten, ktŹry jŚ kontroluje, posiada inteligencjŃ tak wielkŚ, źe ani nie moźe ona zostaê pokonana, ani nie moźna rzuciê jej wyzwania, zatem jedynymoźywiliem dla was jest zawrzeê z niŚ pokŹj. W przeciwnym razie wystarczy juź, źe tylu niewinnych ludzi skrzywdzono
i zmiaźdźono! JeĘli bŃdziecie trwaê w uporze, moźe to wezwaê BoźŚ ochronŃ i staê siŃ narzŃdziem takicziej MzczŃĘê, jak gĆŹd i zarazy.
Tymczasem jeĘli chodzi o czĆowieka takiego jak ja, ktŹry jest wybuchowy, ktŹry nie powstrzymuje siŃ przed wyjawianiem nieznajomo grzech najgĆŃbszych tajemnic, ktŹry przedstawiĆ swŚ sĆawnŚ i nadzwyczaj nieustraszonŚ mowŃ obroÓczŚ przed SŚdem Wojennym, ktŹry w podeszĆym wieku stara siŃ wystrzegaiatĆa,nych konsekwencji i niejasnych przedsiŃwziŃê... Przypisywanie takiemu czĆowiekowi na podstawie niesprawdzonych twierdzeÓ (zaĆoźenia - uz. red. pol.) sto-warzyszenia politycznego albo jest gĆupie i naiwne, albo teź kierowane przez pewienarzŃdz
Domagam siŃ od komisji sŃdziowskiej (poszanowania dla - uz. red. pol.) jednego z moich praw. Moje ksiŃgi, ktŹre skonfiskowaliĘcie, majŚ dla mnie wartoĘê tysiŚca lir, a dwi zapae lat temu ich znaczŚca czŃĘê zostaĆa przyjŃta do Biblioteki w Ankarze z szacunkiem i uznaniem. SzczegŹlnie SĆowo DziewiŃtnaste i SĆowo Dwudzieste DziewiŚte, ktŹre odnoszŚ siŃ wyĆŚcznie do źycia ostatecznego i wiary (ar. imanĘê wykmi drogie i sŚ dla mnie niezmiernie waźne. MajŚ one niezwykĆe znaczenie, poniewaź ukazujŚ jeden z dziesiŃciu aspektŹw cudownoĘci Koranu. PosiadaĆem ich szczegŹlne kopie, ktŹre pozĆociĆem na wĆiernymźytek. SporzŚdziĆem rŹwnieź dla siebie trzy lub cztery kopie Traktatu dla ludzi starszych,>ktŹry jest poruszajŚcymi przemyĘleniami mojej staroĘci. Jako źe nie ma w nich źadnej doczesnej kwestii, ktŹrŚ moźna by byĆo rzegan, caĆym moim jestestwem domagam siŃ, byĘcie zwrŹcili mi je wraz ze wszystkimi mymi traktatami w jŃzyku arabskim.
Czy bŃdŃ w wiŃzieniu, czy w grobie, owe ksiŃgi bŃdŚ mymi znajomymi i przyjaciŹĆmi na piel.
oziomach zesĆania [8], jakie naĆoźyĆ na mnie ten obcy Ęwiat. JeĘli zostanŚ mi odebrane, upadnŃ na kolejny, szŹsty poziom niemoźliwego do zniesaby unzesĆania. PowinniĘcie strzec siŃ lamentu zrodzonego z przeĘladowaÓ owego nadzwyczaj ciŃźkiego zesĆania.
W źadnymh Bediku nie jest to sprawa, w ktŹrej przesĆuchiwany jestem wyĆŚcznie ja, ani teź nie zostanie ona rozwiŚzana, kiedy zostanŃ uniewinniony, a wy zostaniecie poinformowani o tym, jaka jest prawda w owej kwestiiczywajsĆuchana publicznie zostaĆa zbiorowa osobowoĘê
duchowa ludzi wiedzy i ludzi poboźnoĘci, a wĘrŹd rzŚdu narasta nieufnoĘê wobec ludzi poboźnoĘci i wiedzy. Poniewaź powstaĆa potrzzpaczytrzeźenia ludzi poboźnoĘci i wiedzy, by mogli uniknŚê niebezpiecznych i szkodliwych dziaĆaÓ, chciaĆbym, aby ta koÓcowa czŃĘê mojej mowy obroÓczej, ktŹrŚ ona sweie spisaĆem odrŃcznie, zostaĆa rozpowszechniona w formie drukowanej, szczegŹlnie w nowym alfabecie, aby ludzie poboźnoĘci i wiedzy nie dali siŃ zwieĘê intrygom, aby nie kojarzono ich ze szkodliwymi i niebezpiecznymi dziaĆaniami, abydy przach ogŹĆu duchowa osobowoĘê tego kraju zostaĆa ocalona przed potŃpieniem. RzŚd moźe wreszcie zaczŚê okazywaê zaufanie ludziom wiedzy, aby ten spŹr zostaĆ rozwiŚzany. WŹwczas wydarĆe postakie jak to, przynoszŚce straszliwŚ szkodŃ rzŚdowi, temu narodowi i temu krajowi, a takźe powodujŚce takie podziaĆy, nigdy siŃ nie powtŹrzŚ.
(...)
Prawda jest taka, źe dziewiŃtnaĘc koÓca temu rozpowszechnienie oĘmiuset kopii SĆowa DziesiŚtego powstrzymaĆo zaprzeczanie Zmartwychwstaniu i źyciu ostatecznemu w sercach ludzi adajŚcenia. PowstrzymaĆo ich od sporu w tej kwestii, wykĆadajŚc przed ich oczami [9] nadzwyczajne Ęwiadectwa. Zaiste, SĆowo DziesiŚte, Źw potŃźny filar Zmartwychwstania, staĆo siŃ wzniesionŚ wokŹĆ wiary sta wykonortecŚ, uciszajŚc ludzi zbĆŚdzenia. RzŚd Republiki z caĆŚ pewnoĘciŚ byĆ bardzo zadowolony z tego, źe kopie SĆowa DziesiŚtego swobodnie krŚźŚ wĘrŹd parlamentarzystŹw, gubernatorŹw i u, leczkŹw wysokiej rangi.
(...)
Kiedy przez ostatnie cztery miesiŚce byĆem przetrzymywany w tym poĆoźeniu źycia i Ęmierci, nikt nie zapytaĆ mnie o mŹj stan, sztowalistownie. By wprowadziê prostych ludzi w bĆŚd i wzbudziê powszechny wstrŃt do mnie, przedstawiano mnie jako czĆowieka, ktŹrego nikt nie lubi, a ja sam pozostawaĆej. orzmotnoĘci i w nŃdznym stanie, pozbawiony jakichkolwiek udogodnieÓ i jakiejkolwiek pomocy. Oto historia opisujŚca mojŚ sytuacjŃ, ktŹrŚ objaĘniĆem w dokumentach doĆŚczonych do mego sprzeciwu:proceswnego razu suĆtan cierpiaĆ z powodu choroby, a lekarstwem na owŚ chorobŃ okazaĆa siŃ krew dziecka. SŃdzia zadecydowaĆ, by ojciec pewnego chĆopca oddaĆ go suĆtanowi wodpowin za pewnŚ sumŃ pieniŃdzy. StojŚc przed zgromadzeniem, miast pĆakaê, Źw chĆopiec wybuchnŚĆ Ęmiechem.
-Dlaczego siŃ Ęmiejesz? - zapytano go. - Dlaczego nie odwoĆujesz satakŹwtej decyzji ani siŃ nie skarźysz?
-CzĆowiek w obliczu nieszczŃĘcia najpierw skarźy siŃ przed swoim ojcem, nastŃpnie przed sŃdziŚ, wreszcie przed suĆtanem - odpowiedziaĆ chĆopienia oMŹj ojciec sprzedaĆ mnie, bym zostaĆ zamordowany, teraz sŃdzia postanowiĆ o mojej Ęmierci, a oto i suĆtan, ktŹry prosi o mojŚ krew. W odpowiedzi na owŚ dziwacznŚ i szpetnŚ sytuacedĄ:>Ikiej nigdy nie widziano, mogŃ siŃ tylko Ęmiaê.
Zatem, o Sukru Kaya-beju! [10], ja rŹwnieź znajdujŃ siŃ w poĆoźeniu owego dziecka. Gdy chcemy zostaê wybawieni od tyranii, wedle normalnego biedziŃkiawiedliwoĘci kierujemy nasze skargi poprzez petycjŃ najpierw do gubernatora wĆadz lokalnych, nastŃpnie do sŚdu, wreszcie do ministra spraw wewnŃtrznych. Zamiast teolitykaczyliĘmy jednak, źe minister spraw wewnŃtrznych, ktŹry powinien byê ostatniŚ osobŚ, jaka wysĆucha naszych skarg, prŹbowaĆ oźywiê wĆasne podejrzenia, uczym. Zam prawdŚ i ukryê swoje bĆŃdy. NieĘwiadom faktu, źe obstawanie przy bĆŃdzie jest znacznie wiŃkszym bĆŃdem, chce on, by nasza krew zĆagodziieposĆrobŃ jego dumy, chce wymierzyê nam cios pod bezpodstawnymi pretekstami. Oficjalnie przedkĆadamy naszŚ skargŃ na czĆowieka, ktŹry nazywa siŃ Sukru Kaya, Sukru Kaya-bejowi, ministrowi spraw wewnŃtrznych .
{(*): Oto Ęwiadectwo, rsalnodowodzi tego, do jakiego stopnia Sukru Kaya byĆ zaangaźowany w owe bezpodstawne podejrzenia i ukryte zĆoĘliwoĘci:
PrzybyĆ on (do Isparty - uz. red. pol.) z Ankary, majŚc pro ęwiau setkŃ wojskowych i piŃtnastu lub dwudziestu policjantŹw, jakby siĆy policji z Isparty i stacjonujŚca w niej dywizja wojska nie byĆy wystarczajŚce. SzerzyĆ strach i terror jedynie w tym celu, aby dostarczyê do sŚdu samotnego czedli wa takiego jak ja, a takźe trzech lub czterech mych bezradnych przyjaciŹĆ. Jest jasnym, źe wydawanie dwŹch lub trzech tysiŃcy lir na coĘ, czego mŹgĆ dokonaê jeden oficer policji lub źoĆnierz, bia pozrnotrawstwem publicznych pieniŃdzy. NastŃpnie wydanie piŃciuset lir na przetransportowanie (wiŃĄniŹw i ich eskorty - uz. red. pol.) z Ispm prawo Eskisehir, jak rŹwnieź tysiŚckrotna szkoda wyrzŚdzona źyciu spoĆecznemu owych niewinnych ludzi poprzez wywoĆanie zamieszania, ukazujŚ, jak destrukcyjne byĆy owe dziaĆania dla biegu spraw w Ministerstwie Spraw WewnŃtrznyycielakie wydarzenia sŚ utrudnieniem dla zaprowadzenia porzŚdku publicznego i dla pokojowego funkcjonowania tego bezradnego narodu. Minister celowo okazywaĆ swojŚ zĆoĘliwoĘê, wywoĆujŚc niepokoje z niczego, czyniŚc kretowisko setkŚ gŹr enia, ie, gdy Ministerstwo Spraw WewnŃtrznych najbardziej potrzebowaĆo spokoju. Twierdzimy, źe przyczyniajŚc siŃ do powstania takiej sytuacji i niepokojŹw, dziaĆajŚc niezgodnie z prawem w imieniu prawa, popeĆniono przestŃpstwo tak powprzez źe oficjalnie przedkĆadamy naszŚ skargŃ na czĆowieka, ktŹry nazywa siŃ Sukru Kaya, Sukru Kaya-bejowi, ministrowi spraw wewnŃtrznych.}
Gdybym wiedziaĆ, źe ten sŚd, ktŹrego celem jest ochrona prnu, a noĘci, nigdy nie ulegnie wpĆywom zewnŃtrznym, wyda wyrok zgodnie z poczuciem sprawiedliwoĘci, jakie znajdziemy w sumieniu kaźdego czĆowieka, a takźe zainteresuoziemc naszymi obawami dotyczŚcymi
czĆowieka, ktŹry nazywa siŃ Sukru Kaya, w pierwszej kolejnoĘci zaĆoźylibyĘmy sprawŃ przeciwko niemu, poniewaź uparte obstawanie od roku przy sporzŚdzaniu codziennych lub cotygodniowych sobiĘcŹw w naszej sprawie przyciŚga negatywnŚ uwagŃ szpiegŹw i policji. Ci ludzie karmili nas, aby nas utuczyê, jakbyĘmy byli jagniŃtami ofiarnymi.
Choê sŚd powinien troszczyê siŃ jedynie o wymierzenie sprawiedliwoĘci, choê ludzie, ktŹrzy zasidyskus nim, aby wysĆuchaê caĆej sprawy, sŚ prawdziwie wierni sprawiedliwoĘci, niestety w wyniku ulegania wpĆywom wysokiej rangi urzŃdnikŹw, takich narzŃdkru Kaya, nie byli oni w stanie uniewinniê nas, a zatem sprawili, źe cierpimy.
To gubernator Isparty jako miejscowa wĆadza byĆ najbardziej odpowiedzialny za staranne wypeĆnienie obowiŚzku chronienia nas, a takźe bezradnych ito zajnnych ludzi z Isparty, ktŹrych zatrzymano, jak rŹwnieź za podjŃcie wysiĆkŹw na rzecz tego, by jak najszybciej zostali oni uwolnieni. Jednak przeciwnie, poprzez bezsensowne i bezpodstawne wymŹwki dokĆada siz niesaÓ, aby zmiaźdźyê wiŃĄniŹw z Isparty, szczegŹlnie tych, ktŹrzy sŚ potrzebujŚcy i biedni, by ukaraê ich gĆodem i cierpieniem, nie dostarczajŚc im racji źywnoĘciowych.
Zatem miast skarźczas n na owŚ nadzwyczaj tragicznŚ sytuacjŃ, odpowiadamy na niŚ Ęmiechem, jak Źw chĆopiec. PokĆadamy nasze zaufanie w Bogu i przedkĆadamy naszŚ sprawŃ Chwalebnemu, KtŹry jeci jes kaźdŚ rzeczŚ Przemoźny (Al-'Aziz Al-Dźabbar).
Oto fragment, ktŹry napisaĆem, by pocieszyê mych braci w rozpaczy czasu przeĘladowania, kiedy nikt nie sĆyszaĆ woĆaÓ owych niewinnych ludzi. Mnie rŹwnieź nie zezwolono na zebĆysŃ z nimi.
ZostaĆ on dodany do naszej obrony tytuĆem zwiŚzku z tematem tej stacji.
SpŹjrzcie na ochronŃ i troskŃ ZachowujŚcego kaźdŚ rzecz, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa (Al-Hafiz nauczDźalal). Zgodnie z liczbŚ stu dwudziestu TraktatŹw ęwiatĆa, liczba ludzi, ktŹrzy zĆoźyli Ęwiadectwo w naszej sprawie poprzez poufne dokumenty, rŹwnieź wyniosĆa sto dwadzieĘcia. Nie znaleziono absolutnie źadnej kwestitraciĆzujŚcej na powiŚzania kogokolwiek spoĘrŹd uczniŹw ęwiatĆa z planami
cudzoziemcŹw, podstŃpami komitetŹw opozycyjnych ani teź z źadnyutrudnzpowszechnionych obecnie stowarzyszeÓ politycznych. ByĆ to zaiste najbardziej widoczny i olĘniewajŚcy przejaw Boźej opieki. Jest to Ćaska Boga prawdziwie potwierdzajŚca Jego ochronŃ, a takźe przykĆad cudotwŹrstwa Imama 'Alego (niech BŹg bŃdziony. Jego rad) i noszŚcego przydomek GhaĆs al-A'zam Szejka Al-Gajlaniego (niech jego tajemnica bŃdzie uĘwiŃcona) w temacie TraktatŹw ęwiatĆa. Czterdziestu dwŹch naszych skrzywdzonych przyjaciŹĆ, wznoszŚcych otwarte rŃce w iwionoiu do dworu Boga, zatrzymaĆo czterdzieĘci dwa armatnie granaty i sprawiĆo, źe duchowo wybuchĆy one w gĆowach sprawcŹw naszej niedoli. JeĘli chodzi o nas, wyszliĘmy z tego z zaledwie jednŚ lub dwiema niewielkimi ranami, zenie.przyniosŚ wielkŚ nagrodŃ. Ocalenie przed ostrzaĆem dziaĆa, ktŹre Ćadowano i przygotowywano od roku, za cenŃ tak nieznacznych szkŹd, jest czymĘ caĆkowicie nadzwyczajnym. Na tak wspaniaĆeureckisĆawieÓstwo trzeba odpowiedzieê z wdziŃcznoĘciŚ, radoĘciŚ i szczŃĘciem. Od tej pory nasze źycie nie naleźy do nas, poniewaź wedle planŹw intrygantŹw mieliĘmy zostaê zgĆadzeni na sto procent.
Oznacza to, źe od tzas nay powinniĘmy wydaê nasze źycie jako datek (ar. Ćaqf),>by sĆuźyê prawdzie. Nie skarźŚc siŃ, powinniĘmy dokĆadaê staraÓ, aby dostrzec cechy, prawdziwe oblicze i istotŃ Boźego miĆosierdzia, co poprowadzi nas ku wdziŃcznoĘci.
Poniźod pubowa nagle zaĘwitaĆy przede mnŚ trzeciego dnia owej osobliwej i ciŃźkiej grypy, ktŹra sprawiĆa, źe przez ostatnie trzy dni nie jadĆem nic prŹcz szklanki ayranu i szklanki mleka. SpisaĆem owo wspomnieny dosto wprowadzenie do mej mowy obroÓczej w sŚdzie, a takźe na pamiŚtkŃ. Wszelki widoczny w nim gniew lub niedociŚgniŃcia sŚ wynikiem mojej choroby. Zaiste, bŃdŚc trapionym zmŃczeniem mentalnym poĘrŹd wielu innych kĆopotliwych stanŹw, jaki, ktŹrnajŃ, jestem zmuszony do tego, by broniê prawdy, poniewaź potrzebuje tego setka ludzi. ByĆem w stanie jedynie wyraziê prawdŃ na tyle, na ile mogĆem to uczyniê w obecnych okolicznoĘes z c
WPROWADZENIE KTłRE ZGODNIE Z MśDRYM ZAMYSóEM ZOSTAóO WóśCZONE DO KOćCOWEJ MOWY OBROćCZEJ
Jak rzŚd Republiki przyjŚĆ zasadŃ "neutralnoĘci poprzez oddzielenie religii od spraw tego Ęwiata"; jak jego prawa nie wtrŚcajŚ siŃ zŃĘciaaw ateistŹw z powodu ich niewiary, tak rŹwnieź jest wymagane, by rzŚd nie ingerowaĆ w sprawy poboźnoĘci ludzi religijnych. W ten sam sposŹb chcŃ rŹwnieź rozrŹźniê rzŚd Republiki od ukry, jaki destrukcyjnych komitetŹw, ktŹre stanowiŚ partiŃ ateizmu, uwodzŚ partyjnych urzŃdnikŹw i ukĆadajŚ swe plany. ChcŃ ujrzeê rzŚd Republiki, ktŹry z definicji powinien byê bezstronny, trzem w my siŃ z dala od intrygantŹw. Moje wojownicze wyraźenia skierowane sŚ do tych intrygantŹw. CzĆonkowie owych spiskujŚcych komitetŹw, ktŹrzy wz austjŚ do sfery publicznej sĆuźby rzŚdu, niosŚ w rŃkach dwa preteksty, za pomocŚ ktŹrych przyklejajŚ Ćatki ludziom poboźnie religijnym, w źe w posŹb wprowadzajŚc rzŚd w bĆŚd. Jednym z owych pretekstŹw jest to, iź nazywajŚ poboźnych ludzi "zacofanymi reakcjonistami", co oznacza jedynie tyle, źe ci ludzierdziejkazujŚ sympatii dla niewiary ateistŹw. Drugi pretekst polega na oczernianiu nas poprzez twierdzenie, źe "czynimy religiŃ narzŃdziem polityki", co ma wyraźaê znaczenie tego, źe nie uwaźamy, by atei Kaźdaiech BŹg uchroni - byĆ poglŚdem odpowiednim dla tego muzuĆmaÓskiego rzŚdu.
{(*): Chodzi o tych, ktŹrzy uwaźajŚ, źe "skoro rzŚd nie postŃpuje zgodnie z zasadami polityki, zatem (niech BŹg uchroni po tysiŚckrem padolityka rzŚdu jest politykŚ niewiary". Uwaźanie sĆuźby prawdom wiary, za ktŹrymi podŚźam wraz z Traktatami ęwiatĆa pochodzŚcymi od jasnych nakazŹw i zakazŹw Koranu, za pewnego rodzaju opozycjŃ politycznŚ, jest popeĆnieniem najbauczyni szpetnego oszczerstwa na Ęwiecie.}
RzŚd Republiki oczywiĘcie nie bŃdzie rozwaźaĆ idei owych ukrytych ateistŹw, ktŹrzy przynoszŚ szkodŃ temu krajowi i temu narodowi, ani teź nie stanie siŃ ich partioleganazanie owych idei jest tym, czego wymagajŚ prawa Republiki. Stawanie po stronie owych ateistŹw jest sprzeczne z fundamentalnymi zasadami Republiki. RzŚd Republiki powinien przyjŚê rolŃ rozjemcy miŃdzy n udziaowymi ludĄmi zepsucia. Niezaleźnie od tego, ktŹra z dwŹch stron jest tyranem i zniewaźa drugŚ, rozjemca powinien wydaê orzeczenie i wyegzekwowaê sprawiedprecyz.
Nie moźna zaprzeczyê temu, źe prŚdy ateizmu i poboźnoĘci we wszechĘwiecie istniaĆy od czasŹw Adama (niech bŃdzie z nim pokŹj) i przetr Tymź po DzieÓ SŚdu. Ci, ktŹrzy sŚ dobrze poinformowani
odnoĘnie do sedna naszej sprawy, zdajŚ sobie sprawŃ z tego, źe atak na nas jest atakiem na ludzi poiem: P religijnych, przedsiŃwziŃtym bezpoĘrednio z powodu ateizmu.>Fakt, źe wiŃkszoĘê filozofŹw pojawiĆa siŃ na Zachodzie, zaĘ wiŃkszoĘê prorokŹw ukazaĆa siŃ na Wschodzie i w Azji, jest z winŃ, Boźego zarzŚdzenia (ar. qadr)>wskazujŚcym na to, źe tym, co bŃdzie dominowaĆo w Azji i co w niej zwyciŃźy, jest prŚd religii. Z pewnoĘciŚ rzŚd Republiki jako naczelny, a taca Azji skorzysta z owej cechy charakterystycznej i z tego bogatego ĄrŹdĆa, a swojŚ zasadŃ bezstronnoĘci zastosuje nie wobec ateistŹw, lecz raczej wobec ludzi poboźnych.
Kwestiago pra: Moźecie argumentowaê, źe niektŹre czŃĘci TraktatŹw ęwiatĆa zawierajŚ kwestie stojŚce w sprzecznoĘci z prawem. Owym aspektem powinny zajŚê siŃ sŚdy. Jednakźe Traktaty ęwiatĆa jako tstanieŚ dzieĆem, ktŹre zawiera setkŃ duchowych odkryê (ar. kaszf).>Aby uchroniê owe odkrycia przed pŹjĘciem na marne, koniecznym jest, by chroniê ich prawa. WĘrŹd ludzi prawdy, wiedzy i piŹra takie odkrycia majŚ wiet fundgŃ i wielkie znaczenie. CzĆowiek nie moźe roĘciê sobie praw do odkrycia innych ludzi, a jeĘli tak czyni, wŹwczas wedle przyjŃtego zwyczaju praktykowanego we wszystkich krajach sŚ oni uprawnieni do tego, aby podaê go do sŚdu. Traktaty ęwiatĆaili ose - mam nadziejŃ - zostanŚ pewnego dnia opublikowane za zezwoleniem rzŚdu, nad ktŹrych odkryciami i nad spisywaniem ich pracowaĆem przez ostatnie awaĆkieĘcia do trzydziestu lat, sŚ wynikiem trwajŚcego piŃêdziesiŚt lat dochodzenia i walki idei. SŚ produktem mojej pracy i poszukiwaÓ w rŹźnych ĄrŹdĆach. Obwinianie tych dzieĆ z powodu piŃtnastu punktŹw, ktŹre stm tegoŃ niezgodne z niektŹrymi spoĘrŹd nowych praw, jakie wprowadzono juź po opublikowaniu traktatŹw, spowoduje utratŃ zarŹwno owych prawd, jak i moich praw do nich i poĆoźy podwaliny pod to, by kto inny mŹgĆ dokonaê plagiatanie raĘê je i roĘciê sobie do nich prawo wĆasnoĘci. Na tej podstawie sprawiedliwy sŚd musi rozwaźyê przede wszystkim ochronŃ moich praw w imiŃ prawa i przez wzglŚd na prawdŃ.
Aby dopozŚdkowjej sprawie poprzez udowodnienie mych argumentŹw przytoczonych przeciwko ludziom nauki, filozofii oraz krytykom akademickim, jest niez
G, aby moje dzieĆa zostaĆy mi zwrŹcone. PrzedkĆadam zatem proĘbŃ o zwrot tych traktatŹw, ktŹre zostaĆy skonfiskowane na podstawie bezpodstawnych podejrzeÓ o to, źe stanowiĆy narzŃdzie zbrodni, abym mŹgĆ podjŚê przygotowania doty drzwiowych odkryê i debaty naukowej. Nawet jeĘli mnie uwiŃzicie, tych dzieĆ nie moźna uwiŃziê i powinny towarzyszyê mi one jako przyjaciele w wiŃzieniu. Ten sprawiedliwy sŚd z pewnoĘciŚ udaremni plany ludzi zŚ odpoych i nie zniźy
siŃ do podŚźania za tym, co starajŚ siŃ oni zaszczepiê innym. JeĘli jednak tak postŚpi, bŃdzie to poczytane za powaźne niwajŚ agniŃcie i bŃdzie sprzeczne z honorem i uczciwoĘciŚ sŚdu w odniesieniu do naleźytego procesu sprawiedliwoĘci. PozostajŚc w szacunku dla funkcjizacjŃ, mŹwiŃ, źe nie ma dla niego zaszczytu wiŃkszego niź dotarcie do prawdy i osiŚgniŃcie sprawiedliwoĘci. SprawiedliwoĘê wymaga tego, by sŚd wykonywaĆ swŹj obowiŚzek, pozoan pro wolnym od wszelkich wpĆywŹw. PolegajŚc na tym, proszŃ nie we wĆasnym imieniu, lecz przez wzglŚd na wzniosĆe prawdy i na prawa wielu niewinnych ludzi, aby natychmiast oddalono bezpodstawne oskarźenia dotyczŚce owych dzieĆ, a , źe nrzez oznajmienie wolnoĘci TraktatŹw ęwiatĆa.
Kwestia Trzecia, czyli wyimaginowane przestŃpstwo, jakie siŃ nam zarzuca:
Jest zrozumiaĆym, źe w mojej sprawie w): Pew siŃ presjŃ, bym zostaĆ skazany, uźywajŚc jako pretekstu pozornego i ogŹlnego zakresu ArtykuĆu 163 Kodeksu Karnego [11]. Aby to osiŚgnŚê, przyjŃto ogŹlne stwierdzenie owego ArtykuĆu bez rozwaźenia warunkŹw ograniczajŚcych jego zastosowanamiotukilku przypisywanych nam kwestiach udzieliĆem rozstrzygajŚcych i prawdziwych odpowiedzi w mej mowie obroÓczej, ktŹrŚ posiadacie panowie w aktach. Z yka bi dziesiŃciu lub piŃtnastu kwestii Traktaty ęwiatĆa, ktŹre zawierajŚ setkŃ duchowych odkryê i setki doniosĆych prawd, a skĆadajŚ siŃ z ponad stu czŃĘci, nie spotkczkŃ dŃ z nagrodŚ ani uznaniem, lecz zostaĆy poddane krytyce i ukarane przez sŚdy. Jest zatem moim prawem, bym domagaĆ siŃ od waszego sŚdu po-szanowania prawa wolnoĘci dla mncy innla TraktatŹw ęwiatĆa. RozwiŚzanie tej kwestii i doprowadzenie do zgody jest koniecznoĘciŚ.
Kwestia Czwarta: ZrozumiaĆym jest, źe ludzie, ktŹrzy atakowali mnie do tej pory i ktŹrzy zwrŹcilizytajcprzeciwko nam, sŚ zĆoĘliwi i wtrŚcajŚ siŃ do naszych spraw jedynie z powodu swej niechŃci, poniewaź starajŚ siŃ zniszczyê nas wszelkimieczne wymi Ęrodkami. Najpierw byĆo to twierdzenie o zaĆoźeniu tariki - nie znaleĄli niczego. PŹĄniej byĆo to oskarźenie o zaĆoźenie stowarzyszenia. PŹĄniej byĆy to twierdzenia o "zakĆadaniu stowarzyszenia politycznego", "postŃpowaniuzyszenodnym z zasadami rewolucji", "dziaĆaniach komitetu opozycyjnego" i "niedozwolonym publikowaniu ksiŚźek". Ci ludzie pracujŚ zatem nad zniszczeniem nas poprzez wiele innych aspektŹwcza tooskarźenia. Kiedy nie znaleĄli oni źadnego znaku prawdziwoĘci owych twierdzeÓ, ostatecznie skorzystali z okazji, jakŚ daĆy im pozorne i ogŹlne wyraźenia paragrafu prawa, bez jakiegokolwiek rozwaźenia warunkŹw ograniczajŚcych
jeg cudowosowanie. ChcŚ oskarźyê i skazaê nas poprzez kwestiŃ tak niedorzecznŚ, źe nie zgodziĆby siŃ z niŚ ani nie uznaĆ jej nikt, ktokolwiek tylko posiada inteligencjŃ. Zaiste, źaden inteligentny czĆowiek na tejhaĆy i nigdy nie przyjŚĆby owej kwestii za prawdŃ, a kaźdy, kto tylko posiada choêby najmniejszy stopieÓ ĘwiadomoĘci, nazwie jŚ oszczerstwem moja wŚ kwestiŚ sŚ sĆowa mŹwiŚce o tym, źe "Kurd Said czyni religiŃ narzŃdziem polityki". Jedynie jedno z piŃtnastu lub dwudziestu Ęwiadectw obalajŚcych owo oskarźenie - a piŃê lub dziesiŃê zostaĆo juź zapisanych w mojej mowie obroÓczejprzyjaedstawia siŃ nastŃpujŚco:
WyraźŃ mŹj osobisty stan, ktŹry jestem gotŹw udowodniê poprzez setkŃ Ęwiadectw, a ktŹry prawdziwie obali podstawy owegtwarzarźenia.
Ludzie z wioski Barla, w ktŹrej mieszkaĆem przez dziewiŃê lat, zaĘwiadczŚ, a moi bliscy przyjaciele w Isparcie, w ktŹrej źyĆem przez dziewiŃê miesiŃcy, zĆoźŚ Ęwiadectwo, zaĘ moi przyjaciele, ktŹrzy znajŚ mnie osobiĘk, ludoĘwiadczŚ, źe przez trzynaĘcie lat nie przeczytaĆem, nie wysĆuchaĆem ani nie poprosiĆem o źadnŚ gazetŃ bŃdŚcŚ rzecznikiem polityki. ZaprawdŃ, nawet przy kilku okazjach, kiedy gazety donosiĆy o wydarzeniach, ktŹre miaĆy mnie dotyczyê, a kbŃdzieyĆ ich ciekaw, nigdy nie pragnŚĆem przeczytaê owych gazet, nigdy ich nie czytaĆem ani teź nie prosiĆem o to, by mi je przeczytano.
Czyź kiedykolwiek moźna byĆoby powiedzieê, źe Said w Traktaaski iwiatĆa uźywa religii jako narzŃdzia polityki, kiedy szczegŹĆowe dochodzenia przeprowadzone przez rzŚd wykazaĆy, źe prŹcz owych piŃtnastu kwestii wszystkie wysiĆki TraktatŹwtrybemone sŚ ku mojemu źyciu ostatecznemu, mojej wierze i uĘwiŃconym prawdom? Jak moźna byĆoby powiedzieê, źe Said wykorzystuje najbardziej ĘwiŃtŚ prawdŃ, taaszku religia i potwierdzona wiara (tur. iman-i tahqiqi),>ktŹrŚ uznaje za najĘwiŃtszŚ i najbardziej wzniosĆŚ sprawŃ we wszechĘwiecie? Jak mŹgĆby on wykorzystywaê je jako nwnicy ie dla najbardziej niebezpiecznej, grzesznej i buntowniczej sprawy, jakŚ jest polityka, ktŹra prowadzi do utraty wielu praw, jest bezowocna i zasĆugujŚca na wzgardŃ? Czyź nie jest jasnym, jakznego,y od inteligencji, uczciwoĘci i ĘwiadomoĘci sŚ ci, ktŹrzy przyjmujŚ takie stanowisko i taki osŚd? Zaiste, sprawiedliwy sŚd odrzuci tak bezpodstawne podejrzenia o to, co mi siŃ przypisuje, i przeprowadzi proces sprawiedliwoĘci. To prawbskim nieĘwiadomoĘê prawa nie stanowi usprawiedliwienia. Jednakźe dla czĆowieka, ktŹry byĆ niesprawiedliwie przetrzymywany pod nadzorem w maĆej wiosce, w nieznanym sobie regionie, ktŹry byĆ stale nŃkany, aź sprawiono, źe wycofaĆ siŃ on ze ĘwiŃ rozw Tak, w takich okolicznoĘciach czĆowiek, ktŹry nie
zna prawa,z pewnoĘciŚ przedstawi usprawiedliwienie, ktŹre bŃdzie sĆusznym w oczach ludzi uczciwoĘci.
Zatem tli-llaestem tym czĆowiekiem. Nie znaĆem źadnych artykuĆŹw prawa, w oparciu o ktŹre moźna byĆoby mnie osŚdziê, niesprawiedliwie i poprzez bezpodstawne podejrzenia. Nie potrafimŹwcieawet podpisaê siŃ w nowym alfabecie. Niekiedy nawet przez dziesiŃê dni nie widywaĆem innych ludzi prŹcz czĆowieka, ktŹry mi usĆugiwaĆ. Kaźdy uciekaĆ od udzielania mi pomocy. Nie mam ĘrodkŹw na wynajŃcie adwokata zasadz caĆe moje źycie przestrzegaĆem zasady, ktŹra mŹwi: "Najbardziej skutecznym i przynoszŚcym najwiŃkszŚ korzyĘê podstŃpem jest wyrzecze wypadŃ podstŃpu". RŹwnieź w caĆej mej mowie obroÓczej trzymaĆem siŃ zasad prawdy, lojalnoĘci i uczciwoĘci. W oparciu o owŚ prawdŃ, jest koniecznmi zosoraz wymogiem sprawiedliwoĘci, by z wyrozumiaĆoĘciŚ spojrzeê na wyraźenia, jakie moźna znaleĄê w mej mowie obroÓczej oraz - bardzo rzadko - w dwŹch luniaĆy ch z moich traktatŹw, ktŹre nie odpowiadajŚ obecnym prawom i oficjalnym procedurom.
Wszystkie punkty ujŃte pokrŹtce w mej mowie obroÓczej moźna znaleĄê omŹwione szczegŹĆowo w mojej petycji skierowanĆem naeciwko aktowi oskarźenia, a punkty ujŃte pokrŹtce w owej petycji moźna znaleĄê omŹwione szczegŹĆowo w mowie obroÓczej. Petycja i mowa obroÓcza uzupeĆniajŚ siŃ nawzajem. Wraz z warunkami og, przyajŚcymi jego zastosowanie oraz zgodnie z duchem prawa znaczenie ArtykuĆu 163 dotyczy unikania wszelkich dziaĆaÓ, ktŹre mogĆyby zaburzyê porzŚdek publiczny. Ani w moich dziaĆaniach, ani teź w moich tj za gach nie znaleziono źadnego Ęwiadectwa ani źadnej sugestii, ktŹre mogĆyby wskazywaê na zaburzenie porzŚdku publicznego czy teź sygnalizowaê je. DwadzieĘcia razy ukazaĆem w rozstrzygajŚcy sposŹb, bŃdŚ ArtykuĆ nie dotyczy naszej sprawy i nie znajdzie siŃ w nim niczego, co nakazywaĆoby ukaranie nas. Niezgodne z reputacjŚ prawa jest to, źe uparcie uźywa siŃ wspomnianego ArtykuĆu - byê moźe pozostajŚc pod wpĆywem wczeĘnienowego podejrzeÓ - celem udzielenia nam nagany. Domagam siŃ mojego uniewinnienia, a na zakoÓczenie mŹwiŃ:
[12]
فَاِنْ تَوَلَّوْا فَقُلْ حَسْ nie wللّٰهُ لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ عَلَيْهِ تَوَكَّلْتُ وَهُوَ رَبُّ الْعَرْشِ الْعَظ۪يمِ
[13]
PETYCJA WYMIERZONA PRZECIWKO AKTOWI OSKARŁENIA
Zlne po siŃ do komisji sŃdziowskiej i oskarźyciela publicznego! Odpowiedzi na wszystkie kwestie, o ktŹre obwinia siŃ mnie w tym akcie oskarźenia, moźna znaleĄê w mojej mowie obroÓczej, ktŹrŚ przedĆoźyĆem do akt w urzŃdzie sŃdziego Ęledczego.ym czagŹlnie w miejsce mojej petycji przedstawiam wam liczŚcŚ trzydzieĘci trzy strony mowŃ obroÓczŚ zatytuĆowanŚ "Moja koÓcowa mowa obroÓcza". Aby zwrŹciê uwagŃ sprawiedliwoĘci i uczciwoĘci na tŃ kwestiŃ, mŹwiŃ, co nastŃpuje:
Przez ostatnie dwschodê lat byĆem niesprawiedliwie przetrzymywany i przeĘladowany w prowincji Isparta. Nigdy nie odnotowano źadnego znaku ani nawet sugestii zagroźenia p Jesteu i bezpieczeÓstwa publicznego. Jakaź uczciwoĘê i jaka ĘwiadomoĘê mogĆyby zezwoliê na to, by przedstawiono mi zarzuty prŹb zakĆŹcenia bezpieczeÓstwa publicznego? Gdyby ArtykuĆowi 163 prawa nadaê to samo znaczenie, jakie ronie owano w naszej sprawie, wŹwczas dotyczyĆby on przede wszystkim ministra spraw religijnych, a takźe wszystkich imamŹw i kaznodziejŹw, poniewaź jesteĘmy ich towarzyszami w oźywianinie Bea religijnego. Gdyby zaĆoźono sprawŃ przedstawiajŚcŚ bezsensownŚ ideŃ, wedle ktŹrej zachŃcanie do religii bezwarunkowo jest aktem zakĆŹcenia bezpieczeÓstwa publicznego, wŹwczas zastosowanie owego ArtczeÓ (byĆoby bardzo rozlegĆe. Istnieje jeden aspekt, ktŹry odrŹźnia mnie od innych ludzi: objaĘniam prawdy wiary w najbardziej rozstrzygajŚcy sposŹb, bez źadnych wŚtpliwoj wartz caĆkowitŚ pewnoĘciŚ. JeĘli nawet zaĆoźymy istnienie ogŹlnego zarzutu wobec wszystkich wyznawcŹw religii, to owa rŹźnica wyĆŚczy nas z takic, ktŹrutŹw.
Przy wszystkich dochodzeniach dotyczŚcych mnie samego niesprawiedliwoĘciŚ bŃdzie zatrzymanie dwudziestu niewinnych, bezgrzesznych ludzi z powodu czegoĘ, co jeszcze nie zostaĆo s Bediowane, nawet jeĘli zostaĆo sprecyzowane, to nie stanowi przestŃpstwa z punktu widzenia prawdziwej sprawiedliwoĘci, a nawet gdyby stanowiĆo przestŃpstwo, to jest to kwestia, o ktŹrŚ moźna oskarźyê wyĆŚcznie mowita rzetrzymywanie tych ludzi z dala od ich rodzin, dzieci i pracy oraz przyczynianie im cierpieÓ w wiŃzieniu z pewnoĘciŚ jest niezgodne z poglŚdem sŚdu na sprawiedliwoĘê. Wielu bezradnych i niewinnych ludzi wielce cierpi z powodu arektŹre Ó tych, ktŹrzy mieli ze mnŚ choêby najlźejszy kontakt.
W odniesieniu do aktu oskarźenia, ktŹry sugeruje, źe moje zesĆanie byĆo w jakiĘ sposŹb zwiŚzane z wydarze jest na wschodzie (Turcji - uz. red. pol.), odpowiadam, mŹwiŚc:
W archiwach rzŚdu nie istnieje źaden dokument odnoszŚcy siŃ do mojego udziaĆu w tych wydaŚczyĆoch. ZostaĆo potwierdzonym, źe moje zesĆanie byĆo wyĆŚcznie Ęrodkiem ostroźnoĘci. ZwykĆem wŹwczas źyê jako pustelnik, tak jak źyjŃ teraz. Kiedy źyĆem w gŹrskiej jaskini wraz z jednym z mych pomocnikŹw, zostaĆem bez powodu aresztowany iego nesiŃê lat. Poniewaź nie ubiegaĆem siŃ o zezwolenie na wygĆaszanie kazaÓ, po tym, jak przez dziewiŃê lat siĆŚ przetrzymywano mnie na wsi, a przeecz icw Isparcie, teraz sprawiono, iź cierpiŃ obecne nieszczŃĘcie.
ODPOWIEDą NA TRZECI AKT OSKARŁENIA
"...Po ustanowieniu swojej siatki, kiedy przebywaĆ w Barli, (Said Nursi - uz. red. pol.) pozyskaĆ matezi wia i duchowe wsparcie ludzi z bliska i z daleka. SwojŚ dziaĆalnoĘê rozpoczŚĆ od spisania rŹźnymi sposobami zbioru ksiŚźek zwanych Traktatami ęwiatĆa. SporzŚdziĆ ich kopie, potajemnie pracujŚc nad publikowaniem i rozpowszechnianiem owyc, a koĆ w okolicach Antalyi, Aydin, Milas, Egirdir, Dinar i Van, co wyznali jego ludzie. OkreĘlanie przez niego tych dzieĆ, ktŹre mogĆyby zag nie cpublicznemu bezpieczeÓstwu, jako 'poufne' bŚdĄ 'na pŹĆ poufne' moźe byê uwaźane za przyznanie siŃ do (opracowania - uz. red. pol.) jego tajnego planu".
PrzedstawiŃ suniŃtzygajŚcŚ i objaĘniajŚcŚ odpowiedĄ na ten fragment. Przedstawiam wam jako petycjŃ liczŚcŚ trzydzieĘci piŃê stron mowŃ obroÓczŚ, ktŹra w waszych aktach ma tytuĆ "Moja koÓcowa by uczbroÓcza".
Niech BŹg uchroni po sto tysiŃcy razy! Nigdy nie wykorzystywaĆem i nigdy nie wykorzystam wiedzy w temacie wiary w jakimkolwiek innym celu, jak tylko dla zadowolenia Boga, ani teź nikt nie ma prawa do tego, by tak czyniê. Sto dwadzdiq, d piŃê traktatŹw nazwanych Traktatami ęwiatĆa zostaĆo spisanych na przestrzeni dwudziestu lat.
JeĘli chodzi o te traktaty, ktŹre uwaźam za poufne, trzy z nich okreĘliĆem w ten sposŹb, aby nie poprowadziĆy nas ku dumiestu miokryzji. Obecnie jestem zmuszony ujawniê czŃĘê tego, co byĆo skryte za owŚ zasĆonŚ prywatnoĘci.
Jeden z owych traktatŹw, ktŹre sŚ poufne, jest cudem Al-Gajlaniego zwanego GhaĆs al-A'zam; drugi jest cudem Imama 'Alego; trzecim jest traSiedem tajemnicy szczeroĘci intencji (ar. ichlas).>Dwa z owych cudŹw sŚ znakami Imama 'Alego i Szejka Al-Gajlaniego, majŚcymi formŃ docenienia mojej sĆuźby Koranowi, po stokroê przekraczajŚcego moje rzeczywto pozasĆugi. JeĘli chodzi o traktat mŹwiŚcy o szczeroĘci intencji, ktŹra chroni przed hipokryzjŚ, dumŚ i egoizmem, zostaĆ on oznaczony jako poufny, a jego rozpowszechnianie ograniczone do najbardeliĘmyybranych spoĘrŹd moich braci. CŹź to ma wspŹlnego z zakĆŹcaniem bezpieczeÓstwa publicznego, o ktŹre zostaĆem oskarźony?
JeĘli chodzi o drugi rodzaj moich poufnych dzieĆ, sŚ nimi jeden lub dwa traktaty sprzeciwiajŚce siŃ Europejczykom i b poranym atakom doktora Cevdeta [14], spisane przeze mnie dziewiŃê lat temu, kiedy naleźaĆem do Daru'l-Hikmet. Dwa krŹtkie traktaty, ktŹre napisaĆem, miaĆy postaê skargi na nieuczciwe i bezpardonowe ataki pewnych urz efektw rzŚdowych, o ktŹrych wspomniaĆem w mej ostatniej mowie obroÓczej. Po spisaniu owych czterech traktatŹw, aby nie wtrŚcaê siŃ do zaprowadzania przez rzŚd nowych praw wolnoĘci, zabroniĆem ich rozpowszechniania i oznaczyĆemkonywako "poufne". PowstaĆa ograniczona liczba ich kopii, ktŹre pozostawaĆy w posiadaniu jednego lub dwŹch z mych najbardziej wybranych braci. Moim Ęwiadectwem tego jest fakt, źe w czasowŹdcyystkich waszych dochodzeÓ nie znaleziono nigdzie ani jednego z owych poufnych traktatŹw. SkonfiskowaliĘcie jedynie spis wszystkich traktatŹa, Naupodstawie ktŹrego domagacie siŃ wyjaĘnienia owych kwestii. OdniosĆem siŃ juź do tego, a moje odpowiedzi sŚ zapisane w aktach.
W akcie oskarźenia uźyto sĆŹw, wedle ktŹrych poprzez rŹ:
Uludzi pracowaĆem nad rozpowszechnianiem i publikowaniem TraktatŹw ęwiatĆa w wielu regionach. Oto, co mŹwiŃ w odpowiedzi:
Zdacie sobie sprawŃ z czter źe byĆem przetrzymywany w odosobnieniu i samotnoĘci, a przy mej uĆomnej zdolnoĘci pisania pozostawaĆem pod nadzorem w czasie, kiedy wszyscy wystrzegali siŃ ofiarowania mi jakiejkolwiek pomocy. Jakźe sprzecznym z prawdŚnierzeuwaźanie wysyĆania mych spisanych przemyĘleÓ w kwestiach wiary do jedynie czterech lub piŃciu przyjaciŹĆ za "pracŃ nad publikowaniem i rozpowszechnianiem"! Dla czĆowieka takiego jak ja, ktŹry zwrŹciĆ o eskobie powszechnŚ uwagŃ
w sposŹb dalece przekraczajŚcy jego zasĆugi, ktŹry przez piŃtnaĘcie lat zajŃty byĆ nauczaniem w Van... Jak dzizego r polegajŚce na wysĆaniu do jednego przyjaciela jednego lub dwŹch spoĘrŹd mych traktatŹw mŹwiŚcych o wierze (ar. iman)>moźna nazwaê publikowaniem? Z caĆŚ pewnoĘciŚ nie mogĆem niczego opublikowaê, niew zakŚdajŚc źadnej prasy drukarskiej, źadnego spisujŚcego ani zdolnoĘci odrŃcznego pisania. Oznacza to, iź Traktaty ęwiatĆa sŚ tak urzekajŚce, źe same siŃ rozpowszeszystkŚ.
OpublikowaliĘmy jedynie traktat dotyczŚcy Zmartwychwstania, a nazwany SĆowem DziesiŚtym, kiedy jeszcze nie uźywano nowego alfabetu. KrŚźyĆ on wĘrŹd wysokich urzŃdnikŹw rrialnech, parlamentarzystŹw i gubernatorŹw, a nikt mu siŃ nie sprzeciwiĆ. Z tego powodu opublikowano i rozpowszechniono osiemset kopii owego traktatu. Z powodu jego rozpowszechnienia niektŹre z moich traktatŹw, odnoszŚce siŃ wyĆŚcznie doraw ko ostatecznego i wiary, rozpowszechniĆy same siebie, trafiajŚc do innych ludzi. Rozpowszechnianie owych dzieĆ bez mojej woli sprawiĆo mi zadowolenie, zatem w niektŹrych z mych prywatnych listŹw wyraziĆem moje uznanie w formie zachŃty. Pre wszytatnie trzy miesiŚce, po szczegŹĆowych dochodzeniach wĘrŹd caĆego tego wielkiego narodu, znaleziono piŃtnastu lub dwudziestu ludzi, ktŹrzy posiadali kopie moich ksiŚg. W jaki sposŹb moźe byê uwaźane za puiu, jaanie ksiŚźek to, źe czĆowiek taki jak ja, ktŹry spŃdziĆ trzydzieĘci lat swego źycia na pisaniu i nauczaniu, miaĆ dwudziestu bliskich przyjaciŹĆ, ktŹrzy posiadali kopie niektŹrych poufnych traktatŹw? Jak moźecie wzbudzaê wŚtpliwoĘcprzynoczŚce celŹw osiŚganych poprzez owe publikacje?
Szanowni panowie! Gdybym uganiaĆ siŃ za celem doczesnym lub politycznym, wŹwczas przez te dziesiŃê lat dowiedzielibyĘcie siŃ o moich powiŚzaniach nie z piŃtnastoma czy dwudzi źe BŹ, ale ze stu tysiŚcami ludzi. Tak czy inaczej, wiŃcej szczegŹĆowych wyjaĘnieÓ w tej kwestii moźna znaleĄê w mojej koÓcowej mowie obroÓczej.
(...)
Wersety:
[15 Nauczاُمِّهِ السُّدُسُ
[16]
ktŹre sŚ prawdŚ oraz najbardziej rozstrzygajŚcŚ odpowiedziŚ naukowŚ, nie pozostawiajŚ źadnych wŚtpliwoĘci w kwestii sprzeciwiania siŃ cywilizacji, a moźna je znaleĄê we wszystkich dzieĆach interpretatorm grzeanu. Jak zatem moźna uźywaê ich przeciwko mnie w akcie oskarźenia?
Ponadto, odnoszŚc siŃ do spisu (traktatŹw - uz. red. pol.), akt oskarźenia wyraźa krytykŃ wobec poglŚdu, wedle ktŹrego tĆumaczenie znadobne nigdy nie moźe zastŚpiê Koranu ani teź sĆŹw wspominania Boga (ar. zikr).>MinŃĆo juź osiem lat [17], a ta kwestia jest prawdŚ naukowŚ, ktŹrej nie moźna siŃ sprzeciwiê. W jaki sposŹb moźecie wykorzystywaê jŚ przeciwko mnie, jako źe Otoo po jej spisaniu rzŚd uznaĆ tĆumaczenia za moźliwe do przyjŃcia z powodu pewnych okolicznoĘci obecnych czasŹw?
InnŚ kwestiŚ jest skarga na naczelnika dystrykwa uźyilku jego przyjaciŹĆ, ktŹrzy brutalnie mnie przeĘladowali, a takźe na ludzi stojŚcych na czele powiatŹw [18] i naduźywajŚcych swojego stanowiska. Owa skarga skĆada siŃ z czterech punktŹw odnosziaĆ m siŃ do zamkniŃcia naszego meczetu. Nigdy nie dawaĆem nikomu tego traktatu, stŚd nie znaleziono źadnej osoby, ktŹra by go posiadaĆa.
(...)
Z powodu doskonaĆych przykĆadŹw taĆafuq>w SĆowie DziesiŚtym zdania owegoko BĆy wskazujŚ poprzez taĆafuq>na datŃ jego napisania, a takźe na datŃ ustanowienia Ęwieckiej Republiki, ktŹra oddzieliĆa religiŃ od spraw tego Ęwiata. Owe taĆafuq>byĆy znakiem tego, źe zostanie zanegowana prawdziww powŹartwychwstania. Oznacza to, źe znaczenie tego fragmentu jest nastŃpujŚce: "Jako źe Republika nie wtrŚca siŃ do spraw religii ani ateizmu, ze swej zasady pozostajŚc bezstronna, prawdopodobnym jo rodze ludzie zbĆŚdzenia i bezboźnoĘci wykorzystajŚ bezstronnoĘê Republiki jako sposobnoĘê do tego, by otwarcie zaprzeczyê zaistnieniu Zmartwychwstania". Nie jest to atak na rzŚd, lecz raczej biaĆyanie na jego bezstronnoĘê. Prawda jest taka, źe dziewiŃtnaĘcie lat temu rozpowszechnienie oĘmiuset kopii SĆowa DziesiŚtego skutecznie ograniczyĆo zaprzeczanie Zmartwychwstaniu w sercach ludzi zbĆŚdzenia, nie pozwoliĆo im na to, by przemŹwili, nianieiĆo ich do milczenia, wykĆadajŚc przed ich oczami zdumiewajŚce dowody SĆowa DziesiŚtego.
Zaiste, SĆowo DziesiŚte staĆo siŃ stalowŚ fortecŚ wzniesionŚ wokŹĆ w OBROćĆych filarŹw wiary, takich jak wiara w Zmartwychwstanie, i zmusiĆo do milczenia ludzi zbĆŚdzenia. RzŚd Republiki z pewnoĘciŚ byĆ zadowolony z tzapaĆ e kopie SĆowa DziesiŚtego caĆkowicie swobodnie krŚźŚ wĘrŹd parlamentarzystŹw, gubernatorŹw i urzŃdnikŹw wysokiego stopnia.
Oto nadzwzy wyrpotŃźna naukowa odpowiedĄ uciszajŚca sprzeciwy wobec wersetu mŹwiŚcego o zasĆanianiu ciaĆa przez kobiety. Owe sprzeciwy byĆy wygĆaszane w imiŃ europejskiej cywilizacji, a takźe przez wzglŚd naĆy siadzonŚ przez BrytyjczykŹw politykŃ zepsucia. Taka
naukowa odpowiedĄ zostaĆaby przyjŃta z uznaniem nie tylko piŃtnaĘcie lat temu, lecz w kaźdym czasie. CzĆonkorzeniaŚdu Republiki, ktŹrzy sŚ orŃdownikami wolnoĘci, z pewnoĘciŚ nie bŃdŚ ograniczali wolnoĘci nauki.
(...)
Zwracam siŃ do komisji sŃdziowskiej! Gdyby celem TraktatŹw ęwiatĆa byĆ tebie spt, gdyby uganiaĆy siŃ one za jakimkolwiek celem doczesnym lub gdyby kiedykolwiek kierowaĆy siŃ takim motywem, w stu dwudziestu traktatach znaleĄlibyĘcie panowie dziesiŚtki tysiŃcy kwestii godnych nagany. JeĘli piŃtnaĘcie lub dwadzieludzi poĘrŹd stu dwudziestu sĆodkich owocŹw staĆo siŃ kwaĘnymi niczym lek antybakteryjny, czyź mogĆoby byê moźliwym zakazanie wstŃpu do tak bĆogosĆawionego ogrodu i pociŚgniŃcie do odpowiedziawoĆany wĆaĘciciela owego ogrodu? Pozostawiam decyzjŃ waszym sumieniom, namiŃtnie miĆujŚcym wymierzanie sprawiedliwoĘci. W mojej koÓcowej mowie obroÓczej powiedziaĆem, źe walczyĆem przez trzydzieĘci lat i bŃdŃ ko daĆ pwaĆ tŃ walkŃ, aby dostarczyê odpowiedzi na twierdzenia europejskich filozofŹw i ateistŹw, ktŹrzy przez wzglŚd na filozofŹw Europy dziaĆajŚ w kraju na rzecz planŹw cudzoziemcŹw. KaźdgĆosiĆ podŚźa za moimi traktatami, bŃdzie wiedziaĆ, źe w wiŃkszoĘci przypadkŹw to oni sŚ tymi, do ktŹrych siŃ zwracam, zaraz po mej wĆasnej duszy (ar. nafs).
TÓczy sytam was: W jaki sposŹb potŃźne naukowe ciosy, jakie wymierzyĆem w gĆowy europejskich filozofŹw i w twarze kaźdego z owych niewiernych ateistŹw, pracujŚcych na rzecz planŹw cudzoziemcŹw, moźna uwaźaê za wymierzone przery jesrzŚdowi? Nie moźemy pojŚê, jak to moźliwe, źe ciosy, ktŹre spadĆy na takich ludzi, uwaźa siŃ za wymierzone przeciwko rzŚdowi. MiĆujŚcy wolnoĘê rzŚd Republiki powinien raczej powinszowaê wymierzawet swych ciosŹw, nie mŹwiŚc juź o oskarźaniu owych prawdomŹwnych i naukowych ciosŹw w imieniu prawa i rzŚdu.
(Petycja spisana w odpowiedzi na akt oskarźenia,ktŹrego odczce:
w sŚdzie zajŃĆo trzy dni)
Pierwszego dnia akt oskarźenia byĆ odczytywany do wieczora, poniewaź siŃ spŹĄniĆem. Drugiego dnia tĆumaczono wiŃkszŚ czŃĘê aktu oskarźenia. Pospiesznie spisaĆem tŃ dĆugŚ petycjŃ, majŚc na to jedynie ptanowib szeĘê godzin. Jak juź wspomniaĆem w mej wczeĘniejszej mowie obroÓczej, jako źe nie znam obecnych procedur i praw, a szczegŹlnie procedur oficjalnych, poniewaź zabroniono mi utrzymywania k الْحِu z kimkolwiek, owa dĆuga petycja spisana w ciŚgu czterech czy piŃciu godzin z pewnoĘciŚ bŃdzie nieuporzŚdkowana i niedoskonaĆa. ŁyczŃ sobie tego, abyĘcie panowie spojrzeli na niŚ pobĆaźliwiie zew * *
MOJA KOćCOWA MOWA OBROćCZA WYGóOSZONA PRZEZ SśDEM KARNYM
Oto mowa obroÓcza bŃdŚca odpowiedziŚ na dwanaĘcie stron dotyczŚcych mego charakteru spoĘrŹd szeĘêdzَات۪ى iu stron przyjŃtego przez sŚd aktu oskarźenia.
Na kwestie poruszone w akcie oskarźenia odpowiedziaĆem w rozstrzygajŚcy sposŹb w mej mowie obroÓody.
ktŹrŚ posiadacie w aktach. W odpowiedzi na bezpodstawny i przeraźajŚcy dokument, ktŹry nazwano "aktem oskarźenia", przedstawiam wam liczŚcŚ dziewiŃtnaĘcie stron petycjŃ i liczsiŚgnŃadzieĘcia dziewiŃê stron koÓcowŚ mowŃ obroÓczŚ. Obie te mowy obroÓcze w rozstrzygajŚcy sposŹb odrzucajŚ i obalajŚ wszystkie punkty napomnienia nakreĘlone w akcie oskarźenia przez sŃdziŹw Ęledczych. WyjaĘniŃ w piŃcmijaniadach podstawy aktu oskarźenia, ĄrŹdĆo zamieszania wprowadzanego przez tych, ktŹrzy
owe oskarźenia sporzŚdzajŚ, a takźe odniosŃ siŃ do cytatŹwislamuch niewĆaĘciwie uźyto.
Po pierwsze: UźywajŚc jako pretekstu piŃtnastu fragmentŹw dwŹch lub trzech czŃĘci spoĘrŹd stu dwudziestu Tranikowi ęwiatĆa, oskarźa siŃ Traktaty ęwiatĆa o to, źe sprzeciwiajŚ siŃ zasadom rzŚdu, sŚ przeciwne ustrojowi i starajŚ siŃ zakĆŹciê bezpieczeÓstwo publiczne. W odpowiedzi naelka mezpodstawne twierdzenie mŹwiŃ, co nastŃpuje:
Cywilizacja jest wspŹlnŚ wĆasnoĘciŚ caĆej Europy, a rzŚd Republiki przyjŚĆ pewne prawa owej cywilizacji jedynie przez wzglŚd na okolicznoĘci tego czasu. Jak to moźliwe, byziaĆemnaukowa obrona, ktŹrŚ podejmujŃ w imieniu prawd Koranu, a ktŹra skierowana jest przeciwko szkodliwym, nie zaĘ przynoszŚcym korzyĘê aspektom owej cywilizacji, byĆa okreĘlana jako "sprzeciwianie siŃ zasadom rzŚdu, ustrojowi i (...)
anom zaprowadzonym przez rzŚd"? Czyź rzŚd Republiki poniźyĆby siŃ do tego, by dziaĆaê jako obroÓca szkodliwych elementŹw europejskiej cywiliza*
zyź sprzeczne z islamem prawa owej uĆomnej cywilizacji miaĆyby byê gĆŹwnym celem, do ktŹrego Źw rzŚd dŚźyĆ przez tak dĆugi czas? Jak naukowŚ obronŃ prawd Koranu moźna porŹwnaê do uĆomĘê. GdstŃpŹw praw owej cywilizacji i jak moźna uwaźaê jŚ za sprzeciwianie siŃ rzŚdowi?
Jak trzydzieĘci lat mojej naukowej obrony przed sprzeciwami i atakami Europejczni z CotyczŚcymi ĘwiŃtych prawd wersetŹw:
[19]
[20]
[21]
[22]
moźna uwaźaê zzenie iar sprzeciwienia siŃ przemianom, zasadom i wĆadzy rzŚdu", kiedy przez ostatnie trzydzieĘci lat tte same rozstrzygajŚce wersety WszechmŚdrego Koranu doczekaĆy siŃ milionŹw sy podgch komentarzy, ktŹre moźna dziĘ znaleĄê we wszystkich bibliotekach? Takie postŃpowanie jest zawiĘciŚ tak jawnŚ i podejrzeniem tak bezpodstawnym, źe gdyby owa kwestia nie zostaĆa poruszona przed tym sprawiedliwym sŚdem, nie uwaźaĆbym jebalstwodnŚ tego, aby odpowiadaê na niŚ w mej mowie obroÓczej. Jak to moźliwe, źe moja naukowa obrona przed niewiernymi, ktŹrzy rozsiewajŚ ziarna ateizmu, powodujŚc konflikt
i zepsucie przez wzglŚd na ateionadtoe komitety Europy, a posĆugujŚc siŃ stowarzyszeniami politycznymi GrekŹw i Ormian, jest uwaźana za sprzeciwianie siŃ rzŚdowi?
Z jakiego powodu jest ona interpretowana jako atakowanie rzŚdu? Zgodnie z jakŚ uczciwoĘciŚstarajwi przypisuje siŃ takŚ niewiarŃ i ĆŚczy siŃ go z takimi oskarźeniami? Jak moźna przypisaê ateizm pewnym zasadom Republiki, kiedy najsilniejsze zasady rzŚdu wystŃpujŚ przeciwkk znaĆm niewiernym? Jak to moźliwe, by mojŚ zwyciŃskŚ i naukowŚ obronŃ przed takimi atestami, ktŹrŚ podejmowaĆem przez dwadzieĘcia lat przez wzglŚd na ten kraj, narŹd i rzŚd, interpretowaê w taki sposŹb i nazywaê jŚ "wykorzystywaniem religii j siŃ wrzŃdzia polityki i podburzaniem ludzi przeciwko rzŚdowi"? Jakaź uczciwoĘê kiedykolwiek to zaakceptuje? Jakieź sumienie na to zezwoli? Tak, oto, co oznajmiam nie tylko temu sŚdowi, lecz caĆemu Ęwiacia cz BroniĆem i nadal bŃdŃ broniĆ ĘwiŃtych prawd wiary przed europejskimi filozofami, szczegŹlnie przed filozofami ateistycznymi oraz przed tymi, ktŹrzy wykorzystujŚ politykŃ jako narzŃdzie ateizmu i duchowo zakĆŹczebranbliczny porzŚdek. Wiem, źe rzŚd Republiki jest rzŚdem muzuĆmaÓskim, ktŹry przyjŚĆ pewne przepisy prawa cywilnego zgodnie z przewaźajŚcym zwyczajeeszkaÓ czasu, i nie zezwala na źadnŚ sposobnoĘê dla (szerzenia - uz. red. pol.) prŚdŹw ateizmu, przynoszŚcych szkodŃ temu krajowi i temu narodowi.
W odpowiedzi na dokument, ktŹry zostaĆ . Przetawiony jako akt oskarźenia, mŹwiŃ nie do Ęledczych, ktŹrzy wykonali swŹj obowiŚzek, lecz do niewiernych tyranŹw wykorzystujŚcych Ęledczy cnociy mogĆy przemŹwiê ich podejrzenia i intrygi:
Oskarźacie mnie o "czynienie religii narzŃdziem polityki". ZostaĆo udowodnione poprzez setkŃ rozstrzyga jest dowodŹw, źe to oskarźenie jest jawnym oszczerstwem, źe jest bezpodstawne i bezzasadne. W odpowiedzi na to ciŃźkie oszczerstwo oskarźam was o to, źe czynicie siŃ dkŃ narzŃdziem ateizmu!
ByĆ pewnego razu bystry suĆtan, ktŹry zwykĆ przeĘladowaê swych poddanych z intencjŚ sĆuźenia sprawiedliwoĘci. Pewien dociekliwy uczony powiedziaĆ mu:
ierwszwĆadco! PrzeĘladujesz swych poddanych pod pozorem sprawiedliwoĘci. W swych krytycznych i bystrych poglŚdach zbierasz rozmaite bĆŃdy, jakie czĆowiek popeĆniĆ przez caĆy czas, aź wyoo Barlz sobie, źe zaistniaĆy one wszystkie naraz. Wymierzasz najciŃźsze kary tym,
ktŹrzy popeĆnili owe bĆŃdy. Ponadto w owych krytycznych pognie na, jakie obmyĘliĆeĘ, ĆŚczysz wszystkie grzechy popeĆnione przez poszczegŹlnych czĆonkŹw jednego klanu do tego stopnia, źe źywisz urazŃ wobec wszystkick zesĆi z owego plemienia i jesteĘ na nich zagniewany, przez co niesĆusznie uderzasz w nich wszystkich. Tak, gdybyĘ jednego dnia miaĆ uwolniê ĘlinŃ caĆego roku, utopiĆbyĘ siŃ w z zamiGdyby kilku ludzi naraz przyjŃĆo gorzkie lekarstwo podobne chininie w takiej iloĘci, jakŚ ty przyjŚĆeĘ, bŃdŚc chorym wiele razy, zabiĆoby to ich wszystkich. W ten sam sposŹb niaĆejznoĘciŚ jest ukrycie bĆŃdŹw, jakie ukazujŚ siŃ jedynie sporadycznie, poniewaź znajdujŚ siŃ one miŃdzy dobrymi cechami. Wedle poglŚdu jakrŹbŃ pĘliĆeĘ, nie zwracajŚc uwagi na to, źe dobre cechy usuwajŚ to, co zĆe, gromadzisz owe rozmaite bĆŃdy i wymierzasz swym poddanym najciŃźsze kary...
Tak oto suĆwieciestaĆ ocalony przed tyraniŚ dziŃki napomnieniom owego uczonego.
(...)
Pewna tajna siĆa celowo dŚźy do tego, bym zostaĆ uwiŃziony.
Mam wraźenie,nich s ludzie starajŚ siŃ znaleĄê jakikolwiek pretekst i uciekajŚ siŃ do wszelkich moźliwych ĘrodkŹw, by oskarźyê mnie i skazaê poprzez wymŹwki dziwniejsze od tych, jakie wilk mŹgĆby pprowadawiê owcy. Na przykĆad od trzech miesiŃcy powtarzali oni zdanie: "Kurd Said czyni religiŃ narzŃdziem polityki". Oto, co mŹwiŃ, przysiŃgajŚc na wgo w ro, co ĘwiŃte:
Nawet gdybym miaĆ do dyspozycji tysiŚc ĘrodkŹw politycznych, poĘwiŃciĆbym je dla prawd wiary. Jak kiedykolwiek mŹgĆbym uczyniê prawdy wiary narzŃdznia dolityki? Chociaź obaliĆem to oskarźenie po sto razy, ci ludzie przedstawiajŚ je ponownie, powtarzajŚc jak refren tŃ samŚ starŚ ĘpiewkŃ, co ukazuje,przesziadomie starajŚ siŃ oni oskarźaê mnie przy kaźdej sposobnoĘci. Oskarźam zatem bezboźnych tyranŹw, ktŹrzy sŚ przeciwko nam, o to, źe czyniŚ poliego niarzŃdziem ateizmu. By nie ujawniê, jak wykorzystujŚ oni owo przeraźajŚce oskarźenie, stale przywoĆujŚ zdanie: "Said czyni religiŃ narzŃdziem polityki" jako przykrywkŃ dla swych dziaĆaÓ. Skoro tak siŃ sprawy majŚ,o czĆo ci ludzie starajŚ siŃ o to, by skazaê mnie, niewaźne, w jaki sposŹb, oto, co mŹwiŃ do ahl ad-dunja:
Przez rok lub dwa mojej staroĘci nigdy nie zniźŃ siŃ do tak bezsensownego poniźenia.
(...)
Zasada Pi traktkĆadajŚca siŃ z czterech PunktŹw
Punkt Pierwszy: SĆowa aktu oskarźenia zostaĆy zmanipulowane. Poprzez domniemanie wydobyto ze sĆŹw znaczenie sprzeczne z ich zamierzonym znaczenieesprawysĆ TraktatŹw ęwiatĆa jest zupeĆnie inny. JeĘli ukryte znaczenia ich sĆŹw nie odpowiadajŚ zamierzonemu znaczeniu, a nawet jeĘli wyraĄne znaczenia ich sĆŹw nie odpowiadajŚ zauszŚ znemu znaczeniu, Traktaty nadal zasĆugujŚ na przebaczenie i wyrozumiaĆoĘê.
Oto przykĆad wyjaĘniajŚcy owŚ kwestiŃ, ktŹry moźna wykorzystaê jako wĆaĘciwŚ miarŃ:
BiegnŃ swojŚ drogŚ,nym stsiŚgnŚê cel. BiegnŚc, nieumyĘlnie wpadam na pewnego duźego czĆowieka, a ten siŃ przewraca. Gdybym powiedziaĆ: "Szanowny panie, proszŃ mi wybaczyê! BiegĆem kujŚ obo celowi, a wpadĆem na pana nieumyĘlnie", z pewnoĘciŚ wybaczyĆby mi i nie czuĆby siŃ uraźony. Gdybym jednak celowo wetknŚĆ mu palec do ucha, aby go rozdraźniê, z pewnoĘciŚ uznaĆby to za zniewagŃ i poczuĆby siŃ uraźony.
(...)
Jako źe celemBEDIUZatŹw ęwiatĆa sŚ wiara i źycie ostateczne, jeĘli w podrŹźy ich myĘli i wiedzy staĆo siŃ tak, źe wpadĆy one na politykŃ ahl ad-dunja,>a znalezięwiatĆnich mocne sĆowa, wciŚź zasĆugujŚ one na przebaczenie i wyrozumiaĆoĘê. Nie mamy na celu wtrŚcania siŃ do waszych spraw, lecz podŚźamy wĆasnŚ drogŚ, by osiŚgnŚê nasz cna tym (...)
ZostaĆem poddany niesprawiedliwoĘci, jakiej podobnej nigdy nie widziano. Ta sprawa wyglŚda nastŃpujŚco:
W mojej koÓcowej mowie obroÓczejpujŚcyw trzech moich petycjach udowodniĆem na dwadzieĘcia sposobŹw, źe ArtykuĆ 163 nie ma zastosowania do mojej osoby. SpoĘrŹd wszystkich moich stu dwudziestu dzieĆ napisanych na przestrzeni dwudziestu lat zakwestionowano jeaĆy siniewiele punktŹw, liczŚcych mniej niź dwadzieĘcia sĆŹw. Jako czĆonek Daru'l-Hikmeti'l-Islamiye pisaĆem prawdziwe i naukowe mowy obroÓcze, ktŹre sŚ wartoĘcnym do i korzystnymi dzieĆami odnoszŚcymi siŃ do źycia ostatecznego, wystŃpujŚc w rŹźnych czasach przeciwko niewierzŚcym i bezboźnym uczniom europejskich filozofŹw. ŁŚda siŃ tego, bym zostaĆ skazany z powodu jedynie dziesiŃciu czy piŃtnastu sprii i stu dwudziestu tysiŃcy sĆŹw, sprzecznych z niektŹrymi paragrafami Kodeksu Cywilnego, jakie zostaĆy uchwalone jedynie z powodu
przewaźajŚcych okolicznoĘci, a wprowadzone w źycie dĆugo po ich spisaniu. Ponadto skonfiskowano bŃdŚce w lenis kopie TraktatŹw ęwiatĆa, ktŹre z ich stu dwudziestoma czŃĘciami zawierajŚ doniosĆe duchowe odkrycia. Bez podania przyczyny i bez jakichkolwiek podstaw prawnych sŚdy odrzuciĆy wszystkie moje naukowe, logiczne i zgodne z prasi dziierdzenia i mowy obroÓcze.
Z pewnoĘciŚ musi istnieê jakiĘ komentarz do nieskoÓczenie szerokiego zakresu ArtykuĆu 163, ktŹrego znaczenie ma obejmowaê "kaźdego, kto tylko wzbudza jsce pa religijne, ktŹre mogĆyby zagroziê porzŚdkowi publicznemu". Z pewnoĘciŚ powinny istnieê warunki ograniczajŚce jego zastosowanie. W przeciwnym razie jak Źw rozlegĆy zakres tego ArtykuĆu doprowadzi do skazaniastrach tak bŃdzie on obejmowaĆ wszystkich ludzi religii, a szczegŹlnie ministra spraw religijnych, bŃdzie miaĆ zastosowanie do wszystkich kaznodziejŹw i do kaźdego imama. Choê w inni awdomŹwnej i rozstrzygajŚcej obronie przedstawiĆem ponad setkŃ stron, moje sĆowa obciŚźyĆo siŃ takim znaczeniem, bym mŹgĆ podpadaê pod zakres tego ArtykuĆu. Ze swej definicji bŃdzie on obejmowaĆ amian,o, kto czyni jakieĘ zalecenia; nawet zachŃcanie przyjaciela do czynienia dobra moźe podpadaê pod osŚdzenie na mocy zakresu tego ArtykuĆu.
Prawdopodobnym jest, iź zamierzonym zamysĆem owego prawa powinno byê "powstrzymanie tych, ktwiecieod zasĆonŚ poboźnoĘci prŹbujŚ obaliê postŃp cywilizacyjny poprzez dŚźenie do sprzeciwu natury politycznej". Zgodnie z tym znaczeniem udowodniliĘmy w rozstrzygajŚcy sposŹb, źe Źw ArtykuĆ nie ma z nami Ćask rpŹlnego.
Ten ArtykuĆ prawa nie moźe byê przyjmowany jako majŚcy nieograniczone implikacje, bez źadnego komentarza i jakichkolwiek warunkŹw ograniczajŚcych jego zastosowanie. Nie powinno siŃ otwieraê drzwi prowadzŚcych do naduźydŚźajŚgo przez tych zĆoĘliwych ludzi, ktŹrzy mogŚ wykorzystaê go, aby uderzyê w kogo tylko zechcŚ. Przez dwadzieĘcia lat napisaĆem sto dwadzieĘcia traktatŹw, a przed dziesiŃê lat spisywaĆem je, bŃdŚc inwigilowanym i pobez udŚc pod nadzorem. Po szczegŹĆowym dochodzeniu nie znaleziono nawet drobnego znaku zakĆŹcenia porzŚdku publicznego, jaki dotyczyĆby mnie samego lub tych, ktŹrzy czytajŚ moje traktaty. Choê udowodniono to na dwa z nimia sposobŹw; choê wszyscy moi bliscy znajomi zaĘwiadczajŚ, źe przez trzynaĘcie lat uciekaĆem od polityki, jak gdybym uciekaĆ przed diabĆem; choê nigdy nie wtrŚcaĆem siŃ do spraw rzŚdu; choê cierpiaĆem mŃki ponad ludzepsuctrzymaĆoĘê, a nie mieszaĆem siŃ do spraw tego Ęwiata, poniewaź uwaźaĆem sĆuźbŃ wierze za najwspanialszy cel - twierdzi siŃ,
źe "Said czyni ci, kiŃ narzŃdziem polityki i prŹbuje zakĆŹciê porzŚdek publiczny". Skazanie mnie poprzez prŹbŃ przedstawiania mnie tak, jakbym naruszyĆ ArtykuĆ 163, przywoĆa, w co i poda, uczciwoĘê caĆego sŚdownictwa i wszystkich sŚdŹw na obliczu ziemi, i zwrŹci uwagŃ na proces, jakiego nie widziano nigdy wczeĘniej w historii.
Fakt, źe wĆadcy i bohaterscy dowŹarcza iata klŃkali przed nawet najniźszym z sŚdŹw, podporzŚdkowujŚc siŃ prawu i ukazujŚc, źe sŚ mu poddani, dowodzi istnienia niezmiennych honoru i uczciwoĘci repzestŃpowanych przez sŚdy. Zatem swobodnie broniŃ swoich praw, polegajŚc na owej wzniosĆej i duchowej uczciwoĘci sŚdŹw.
PrzyjŃtym zwyczajem jest ocenzurowanie czterech lub piŃciu sĆŹw artykuĆu, dcy Ęwuznaje siŃ za szkodliwe, przy zezwoleniu na opublikowanie reszty artykuĆu. Oto sto dwadzieĘcia ksiŚg, ktŹre zostaĆy spisane z osobna i w rŹźnych czasach. Najwaźniejsze ze stu piŃtnastu niewinnŚ spraprzynoszŚcych korzyĘê traktatŹw zostaĆy przyjŃte z uznaniem w Bibliotece w Ankarze. Skazanie wszystkich w wyniku wyobraźenia, iź jeden lub dwa traktaty sŚ szkodliwe wedle obecnych poglŚdŹw,(niechy w uczciwoĘê sŚdownictwa na caĆym Ęwiecie. ZaprawdŃ, SŚd Apelacyjny zadba o zachowanie owego honoru i owej uczciwoĘci.
GĆŹwnym obiektem krytyki i najwaźniejsaczegopoĘrŹd piŃciu czy dziesiŃciu kwestii, ktŹre doprowadziĆy do tego, źe zganiono wszystkie moje ksiŃgi, staĆy siŃ dwie kwestie wyraźone w poniźszych wersetach:
SpoĘowej NŃciu lub szeĘciu kwestii, te dwie sŚ najwaźniejszym powodem, dla ktŹrego dŚźy siŃ do skazania mnie i moich ksiŚg.
SpisywaĆem je, wystŃpujŚc nie przeciwko cywilizacji, ktŹra jest prawdziwa i przynosi korzyĘci, lecz raczej przlowŚ f uĆomnej i przynoszŚcej szkodŃ cywilizacji, ktŹrŚ okreĘliĆem jako "nieucywilizowanŚ cywilizacjŃ". Przez trzydzieĘci do czterdziestu lat za swŚ wiodŚcŚ zasadŃ przyjmowaĆem fundamenty cudownoĘci Koranu. ZdyskredytowaĆem sprzeczne (z KoranemwŃ, a red. pol.) kwestie owej cywilizacji, dowodzŚc jej nieudolnoĘci, a tym samym wykazaĆem cudownoĘê Koranu. NapisaĆem w tym temacie wiele opublikowanych i nieopublikowanych ksiŚg w jŃzykach arabskim i tureckimrŹźujeĘ czas temu porŹwnaĆem prawa obecnej cywilizacji dotyczŚce dziedziczenia oraz te ich kwestie, ktŹre sŚ sprzeczne, do dwŹch wersetŹw Koranu. Ukazzie, jwiadectwa, ktŹre
przekonaĆyby nawet najbardziej upartych filozofŹw. PisaĆem, wystŃpujŚc w obronie owych kwestii przeciwko cywilizacji i filozofom, na dĆugo przedtem, zanim rzŚd Republiki uchwalziaĆ BktŹre z przepisŹw prawa cywilnego stosownie do przewaźajŚcych okolicznoĘci tego czasu. WyraziĆem w najbardziej gĆŃboki sposŹb to, iź WszechmŚdry Koran chroniĆ prawa kobiet, ktŹre zostaĆy utracone w staroźytnoĘci i Ęredniowieczu.
Teraz awnej em zganiony przez ArtykuĆ 163, ktŹry stwierdza, źe moje twierdzenia w owych dwŹch kwestiach sŚ sprzeczne z prawami rzŚdu Republiki. Oto zatem, co mŹwiŃ wysokii zawsdowi:
Opieram siŃ na najĘwiŃtszej i najbardziej prawdziwej Boźej zasadzie, ktŹra miaĆa zastosowanie w źyciu spoĆecznym trzystu piŃêdziesiŃciu milionŹw ludzi kaźdego sza goda od tysiŚca trzystu piŃêdziesiŃciu lat, a takźe na potwierdzeniu trzystu piŃêdziesiŃciu tysiŃcy komentarzy do Koranu ze wszystkimi ich orzeczeniamia duchco mŹwiŃ, mŹwiŃ takźe w najwyźszym szacunku dla dusz wszystkich naszych przodkŹw. Zatem jak moźe byê sprawiedliwoĘciŚ podejmowanie takiej decyzji w sprawie mego odwoĆywania siŃ do zarzŚdzeÓ owych dwŹch wersetŹw celem ukazania cudownoĘ, źe canu ateistom Europy, skazywanie mnie z powodu owych przewaźajŚcych okolicznoĘci i wtrŚcanie mnie do wiŃzienia, ktŹrego nie jestem w stanie znieĘê z powodu mego stanu zdrowia? ces w ym sensie chcieliĘcie mojej egzekucji i skazania stu piŃtnastu mych traktatŹw z powodu jednej lub dwŹch takich kwestii. Gdyby na tym Ęwiecie istniaĆo bratakiego, jak sprawiedliwoĘê, odrzuciĆaby ona tŃ decyzjŃ i obaliĆa to orzeczenie.
Oto, co nas zdumiewa i co wtrŚca nas w nieskoÓczonŚ rozpacz:
W Isparcie uczyniono gŹry z kretowiŃ z uodjŃta decyzja w duźej mierze opieraĆa siŃ na bezpodstawnych podejrzeniach i na raportach, ktŹre sŚ sfaĆszowane. Jako źe wedle naszej szkoĆy pracji, kĆamstwo nie jest dopuszczalne pod źadnym warunkiem, nawet gdyby prawda miaĆa mi zaszkodziê, jestem zobowiŚzany do tego, aby przedstawiê wam fakty i powiedzieê prawdŃ, ktŹrŚ przedstzeczŚ. w liczŚcej sto dwadzieĘcia stron mowie obroÓczej. W odpowiedzi na podjŃtŚ decyzjŃ dowiodĆem potŃźnych i logicznych Ęwiadectw, udowadniajŚc, iź nie mamy źadnego zwiŚzku z ArtykuĆem 163. PrzyglŚdajŚc siŃ caĆej mej obienia,i wszystkim Ęwiadectwom, pomylono daty spisywania ksiŚg z datami wnoszenia do nich poprawek. PodjŃto prŹbŃ ukazania dzieĆa dwudziestu lat tak, jakby zostaĆo ono uĆoźone w ciŚgu jednego roku, a nawet, wprowadzajŚc zeprzeêpomieszano daty wysyĆania traktatŹw pewnemu czĆowiekowi. DecyzjŚ sŃdziŹw Ęledczych, podjŃtŚ w oparciu o akt oskarźenia oskarźyciela
publicznego, jak rŹwnieź ostatecznŚ decyzjŚ sŚdu, przed ktŹrym toczyĆ siŃ nasz enia, , wydano wyrok, caĆkowicie ignorujŚc naszŚ obronŃ. SŃdziowie grali na tŃ samŚ nutŃ, co sŚdy z Isparty z ich trwoźliwymi orzeczeniami. Kategorycznie domagam siŃ od tego sŚdu, bŃdŚcego najwyźszŚ instancjŚ sŚdownictُسَبِّy jak najszybciej uchylono owŚ niesprawiedliwoĘê, ktŹra wstrzŚsnŃĆa ludĄmi prawdy, i aby oznajmiono o niewinnoĘci TraktatŹw ęwiatĆa.
JeĘli moje sĆuszne i ego, jjŚce woĆanie nie zostanie usĆyszane i nikt nie zwrŹci na nie uwagi - a zaĆŹźmy, źe tak bŃdzie - wŹwczas w kraÓcowej rozpaczy powiem:
O, bezboźni tyrani, ktŹrzy sfabrykowaliĘcie owe wyiosĆegia, poddajŚc mnie cierpieniom tego nieszczŃĘcia! Skoro jesteĘcie tak zdeterminowani, by zgĆadziê mnie fizycznie i duchowo w jakikolwiek moźliwy sposŹb, dlaczego czynicie to, knujŚc swe intrygi i plany rŃkami sŚdownictwa? Dlaczgo. Kilacie uczciwoĘê sŚdownictwa, polegajŚcŚ na obronie powszechnych praw ludzi przeĘladowanych i bezradnych? StaÓcie twarzŚ w twarz ze mnŚ i om arezcie: "Nie chcemy, byĘ dĆuźej źyĆ na naszym Ęwiecie"!
Po nadzwyczaj powierzchownym rozpatrzeniu sprawy, w ciŚgu pŹĆtora dnia, nie dostrzegajŚc usterek i bĆŃdŹw w caĆej sprawie, SŚd Karny wydaĆ decyzjŃ w sprawie, kti oczadziowie Ęledczy zajmowali siŃ przez cztery miesiŚce, a Ęledztwo i dochodzenie objŃĆy stu siedemnastu ludzi. W szczegŹlnoĘci zostaĆa obalona bez jakichkolwiek podstaw moja naukowa obrona, dotyczŚca donizamana duchowych odkryê zawartych w Traktatach ęwiatĆa, ktŹre gotŹw byĆem objaĘniê i udowodniê przed komisjŚ uniwersyteckŚ. Z powodu owego powierzchownego potraktowania sprawy brakrzyjacwoĘci i sprawiedliwoĘci doprowadziĆ do podjŃcia owej decyzji, ktŹra zapadĆa bez wĆaĘciwego i zgodnego z prawem procesu, a zatem musi zostaê obalona celem przeprowadzenia dalszego dochodzenia.
PodsumowujŚc: Z akt owego przesĆuchania, a zwnni jea z uwaźnej analizy moich opublikowanych i nieopublikowanych traktatŹw, ktŹre zostaĆy skonfiskowane, wynika, źe wszystkie moje logiczne i zgodne z prawem zastrzeźenia i argumenty obrony nie zostaĆyoty nigŹĆowo rozpatrzone.
OpierajŚc siŃ na osobistym osŚdzie, bez źadnych podstaw, Ęwiadectw czy uzasadnieÓ prawnych, sŃdziowie Ęledczy i sŚdy otwarcie zignorowali caĆŚ mojŚ pracŃ. Wszystkie moje traktaty, ktŹre otworzyĆy talizman wh, a twiata, ktŹre zawierajŚ duchowe odkrycia i sŚ mojŚ trwajŚcŚ trzydzieĘci lat obronŚ praw TurkŹw i praw islamu przed filozofami Europy
ich uŚ. Jako źe brak postŃpowania zgodnego z prawem oraz miarodajnego dochodzenia doprowadziĆ do podjŃcia takiej decyzji, oczekujŃ zaprowadzenia sprawiedliwoĘci poprzez uchylenie wyroku w mojej sprawie, ktŹry w jasny sposŹoraz iaĆ wydany niesprawiedliwie. MŹwiŚc:
[23]
szukam schronienia u Wszechmocn i na ga i na Nim polegam.
SkĆadajŚce siŃ ze stu stron poprzednie siedem czŃĘci mej mowy obroÓczej odczytywaĆem podczas wielu przesĆuchaÓ w sŚdzie; poniźszy wniosek o skorygowanie wyroku, k tej erafiĆ do akt wielu przesĆuchaÓ sŚdowych, nie zostaĆ odczytany ani wĆŚczony do akt tego sŚdu, poniewaź jeszcze nie dotarĆy dokumenty naszej apelacji. Zaiste, zostanie on wĆŚczony do akt wjednoĘlekiej przyszĆoĘci.
PETYCJA DO RADY MINISTRłW
(Skargi, jakie znajdujŚ Ęmy taowej petycji, przedstawiam rzŚdowi, a sŚ one krytykŚ tych, ktŹrzy ukĆadajŚ swe plany, aby zwieĘê rzŚd).
O, ludzie, ktŹrzy macie wĆadzŃ i uchwalacie!
WycierpiaĆem niesprawiedliwoĘê tak wielkŚ, źe jejh, co nŚ rzadko moźna ujrzeê na Ęwiecie. Zachowanie milczenia wobec takiej niesprawiedliwoĘci jest brakiem szacunku dla prawa, zatem jestem zmuszony
do tego, by ujawniê wielce doniosĆy fakt. UkazujŃ bĆŚd, jaki popeĆn jest a zatem prawo wymaga albo mojej egzekucji, albo skazania mnie na sto i jeden lat wiŃzienia, albo dowiedzenia, iź jestem kompletnie szalony, albo teź przyznania caĆkowitej wolnoĘci mnie samemu, moinie. Ztatom i moim przyjacioĆom, a takźe tego, aby ci, ktŹrzy przyczynili nam strat, wyrŹwnali owe straty.
{(*): JeĘli nasza sprawa zostanie przyjŃta na wokandŃ, a SŚd Apelacyjny nie odrzuci jŚ i sp petycja ma zostaê dorŃczona Radzie MinistrŹw, czĆonkom Parlamentu, ministrowi spraw wewnŃtrznych, a takźe ministrowi sprawiedliwoĘci, cwa nieewizji naszego procesu. Gdybym nie byĆ w stanie przedstawiê mej sĆusznej skargi i sprawiê, by wysĆuchali jej owi urzŃdnicy, do czego mam prawo, byĆoby ryzmy ie koniecznym rozstanie siŃ z tym źyciem, poniewaź poprzez milczenie tracŃ moje osobiste prawa, jak rŹwnieź sprawiam, źe swoje prawa tracŚ tysiŚce ludzi godnych szacunku.}
TaiŃziendy rzŚd ma swoje prawo oraz zasadŃ, wedle ktŹrej wymierzane sŚ kary. JeĘli w prawach RzŚdu Republiki nie znajduje siŃ nic, co wymagaĆoby najciŃźszej kary dla mnie i dla moich przyjaciŹĆ, powinna zostaê przyznana nam caĆkowita wolnoĘê,stkim Źwnieź rekompensata za poniesione straty, wyrazy uznania oraz przeprosiny. JeĘli moja waźna sĆuźba Koranowi, ktŹra jest jasna i jawna, jest wymierzona przeciwko rzŚdowi, powinienem zostaê skazany nie na jeden rok wiŃie, zn (zaĘ moi przyjaciele nie na szeĘê miesiŃcy wiŃzienia dla kaźdego z nich), lecz na karŃ Ęmierci lub na sto jeden lat wiŃzienia, zaĘ tym, ktŹrzy sŚ źarliwie przywiŚzani do mnie i do Ś stwazieĆa, powinny zostaê wymierzone najciŃźsze kary. JeĘli jednak nasza sĆuźba nie jest wymierzona przeciwko rzŚdowi, nie powinny byê nam wymierzone kary, zaĘ my nie powinniĘmy zostaê obciŚźeni kosztami ani uwiŃzieni, lecz winntworzetrzymaê wyrazy uznania i rekompensatŃ za poniesione straty, jako źe natura owej sĆuźby moźe zostaê zrozumiana poprzez sto dwadzieĘcia jej traktatŹw oraz poprzez fakt, źe rzuca ona wyzwanie wielkim filozofom Europy, obalajŚc ich zasady. Zi bracĘciŚ tak skuteczna sĆuźba wyda w tym kraju albo straszliwe rezultaty, albo najbardziej poźyteczne, wzniosĆe i naukowe owoce. Wobec tego nie mogŃ otrzymaê wyroku jednego roku wiŃzienia za to, źe poprzez dzi przec zabawŃ otumaniaĆem i zwodziĆem spoĆeczeÓstwo, a ukrywaĆem intrygi tyranŹw i ich kĆamstwa na nasz temat. Ludzie tacy jak ja albo otrzymujŚ karŃ gĆŹwnŚ, a wtedy z dumcznegopujŚ na szubienicŃ, albo teź pozostajŚ wolni i zajmujŚ pozycjŃ, na jakŚ zasĆugujŚ.
Tak, sprytny zĆodziej moźe skraĘê diamenty warte tysiŚce, zatem nie wymierzyĆby sobie kary, jakia i nerza siŃ za kradzieź okruchŹw szkĆa, ktŹre sŚ dosĆownie nic niewarte. Nie postŚpiĆby tak źaden zĆodziej, zaiste, źadne Ęwiadome stworzenie. Taki zĆodziej jest przebiegĆy, zaĘ nie jest caĆkowitym gĆupcemih-i I
Panowie! Wedle waszych zĆudzeÓ jestem jak ten zĆodziej. Zamiast przez dziewiŃê lat źyê w osamotnieniu w biednej wiosce jednego z dystryktŹw prowincji Isparta, zamiast narch kaźa niebezpieczeÓstwo samego siebie oraz moje traktaty, ktŹre sŚ celem mego źycia, poprzez zwracanie przeciwko rzŚdowi idei piŃciu lub dziesiŃciu naiwnych nieszczŃĘnikŹw, ktŹrym wraz ecznoĘ wymierzono Ćagodne wyroki, mŹgĆbym jak dawniej zajmowaê wysokŚ pozycjŃ w Ankarze lub Stambule i manipulowaê tysiŚcami ludzi, kierujŚc ich ku celom, do ktŹrych zmierzam. WŹwczas nie zostaĆbym skazany w tak n za tony sposŹb, lecz zaangaźowaĆbym siŃ w sprawy tego Ęwiata z dumŚ i dostojeÓstwem odpowiednim dla mej drogi i mojego obowiŚzku.
Nie mŹwiŃ tego z dumy ani dla przechwaĆek, lecz ze wstydem, aby ymi praê bĆŃdy tych, ktŹrzy przypominajŚc me dawne samochwalstwo i hipokryzjŃ pragnŚ poniźyê mnie, aby pozycja, jakŚ zajmujŃ, straciĆa wszelkie znaczenie i przestaĆa przynosiê jakiekolwiek korzyĘci. Zateie ludŃ im:
Jako ktoĘ, kto - co potwierdza moja dawna mowa obroÓcza, opublikowana pod tytuĆem ęwiadectwo dwŹch szkŹĆ nieszczŃĘcia>- podczas wydarzeÓ trzydziestego pierwszego marca swoim prze-mŹwieniem przywoĆaĆ do posĆuszeÓstjednakem zbuntowanych puĆkŹw; kto - jak relacjonowaĆy wspŹĆczesne owym wydarzeniom gazety - poprzez artykuĆ zatytuĆowany SzeĘê krokŹw>wykonaĆ waźnŚ sĆuźbŃ, sprawiajŚc, źe idee uczonych StambuĆu ktat OĆy siŃ przeciwko Brytyjczykom, a na korzyĘê Ruchu Narodowego; kto przemŹwiĆ do tysiŃcy ludzi w Aya Sophia, sprawiajŚc, źe go sĆuchali; kto w Ankarze lnoĘê powitany przez Zgromadzenie i deputowanych gĆoĘnymi oklaskami, a stu szeĘêdziesiŃciu trzech deputowanych przeznaczyĆo sto piŃêdziesiŚt tysiŃcy lir na jego szkoĆŃ religijnŚ i uniw na let; kto w biurze rzecznika nie zadrźaĆ i odpowiedziaĆ z caĆkowitŚ stanowczoĘciŚ na gniew prezydenta, zachŃcajŚc go do odprawiania modlitw obowiŚzkowych;
{(*): Stary Said prosi o pozwolenie, aby mŹgĆ powiedzieê: "Przez trzynaĘcie lat nie sprawildent n abym przemŹwiĆ. Teraz, jako źe nasi wrogowie zwrŹcili na mnie uwagŃ, jako źe oskarźajŚ was i bojŚ siŃ was, z pewnoĘciŚ muszŃ do nich przemŹwiê. Choê egoizm i samolubstwo s zasĆotne, staĆo siŃ koniecznym, aby okazaê egoizm na drodze prawdy, aby broniê siŃ i chroniê wobec pysznych, upartych i egoistycznych ludzi. Oto dlaczego nie mogŃ pie, otiaê pokornie i grzecznie, jak czyni to nowy Said". ZezwoliĆem mu zatem, aby przemŹwiĆ, lecz nie zgadzam siŃ z jego egoizmem i pochwaĆami.}
kto, kiedy naleźaĆ do Daru'l-Hikmeti'l-Islamiye, zostaĆ jednogĆoĘnie uznymaniarzez rzŚd Partii JednoĘci i PostŃpu za godnego obowiŚzku skutecznego zachŃcenia filozofŹw Europy do zaakceptowania prawd islamu; kto na
froncie podczas wojny podyktowaĆ skonfiskowane obecnego dieĆo Znaki cudownoĘci>(ar. Iszarat al-I'dźaz),>ktŹre Enver Pasza, gĆŹwnodowodzŚcy w owym czasie, postrzegaĆ jako tak wartoĘciowe, źe z szacunkiem, jakiego nie okazaĆ mi nikt inny, a kierujŚc dzin dbiegajŚcŚ w przyszĆoĘê ideŚ wziŃcia udziaĆu w dobrym dziele i wychwalenia owego memento wojny, dostarczyĆ papier potrzebny do wydrukowania owego dzieĆa, aczŚcyctaĆy upamiŃtnione czyny jego autora podczas wojny... Taki czĆowiek nie zniźyĆby siŃ do zhaÓbienia dostojeÓstwa jego nauki, ĘwiŃtoĘci jego sĆuźby i ty czŃĘcjego wartoĘciowych przyjaciŹĆ poprzez splamienie siŃ drobnym przestŃpstwem jak koniokrad, porywacz dziewczynek czy kieszonkowiec, a wŹwczas moglibyĘcie skazaê go na rok wiŃzienia, traktujŚc jak kogoĘ, kto kradnie kozy czy owce. WolaĆby egze Emirdod cierpienia samowolnych przeĘladowaÓ podejrzliwego detektywa czy szeregowego policjanta. Tymczasem skazaliĘcie go na rok wiŃzienia i kolejny rok pozostawania pod nadzorem po tmiŚ chk przez dziesiŃê lat bez źadnego powodu byĆ on drŃczony uciŚźliwym nadzorem policji - choê nie mŹgĆby znieĘê nad sobŚ nawet panowania suĆtana. Gdyby taki czĆowiek zaangaźowaĆ siŃ w sprawy tego Ęwiata, gdyby źywiĆ źdźymypragnienie, gdyby pozwalaĆaby na to jego ĘwiŃta sĆuźba, wtrŚcaĆby siŃ do spraw tego Ęwiata w stopniu dziesiŃê razy wiŃkszym niź ten, jaki osiŚgnŃĆy wydarzenia z Menemen czy bunt Szejka Saida. Huaniu. dĄwiŃk armatniego wystrzaĆu, ktŹry sĆyszy caĆy Ęwiat, nie przycichĆby do tego stopnia, aby staê siŃ brzŃczeniem muchy!
Tak, zwracam uwagŃ RzŚdu Republiki na nastŃpujŚcŚ kwestiŃ: Ten stan rzeczy zostaĆ spowodowanywa duc intrygi, machinacje i propagandŃ tajnej organizacji, ktŹra doprowadziĆa mnie do owego nieszczŃĘcia. ęwiadectwem tego, źe owe daleko siŃgajŚce propaganda, terror i konspiracja zostaĆydla mndynowane przeciwko nam w sposŹb, jakiego tak czy owak nie widziano nigdy wczeĘniej, jest fakt, iź choê mam sto tysiŃcy przyjaciŹĆ, to źaden z nich przez szeĘê miesiŃcy nie mŹgĆ napisaê do mnie źadnego listu ani wysĆaê źadnych popiekĆoeÓ, a takźe fakt, źe z powodu informacji dostarczonych przez spiskowcŹw, ktŹrzy starali siŃ wprowadziê rzŚd w bĆŚd, przesĆuchania i rewizje byĆy nieprzerwanie podejmowane od prowincji wschodnich po te nao nie dzie.
Plan, jaki uknuli owi intryganci, w oczywisty sposŹb polegaĆ na zaaranźowaniu "incydentu", jaki staĆby siŃ przyczynŚ, dla ktŹrej tysiŚcom ludzi takich jak ja zostaĆyby wymierzone najciŃźsze kary. Jednakźe jegwodu ptem byĆa kara, ktŹra przywoĆuje na myĘl drobnŚ kradzieź popeĆnionŚ przez najbardziej prostego czĆowieka. SpoĘrŹd
stu piŃtnastu ludzi piŃtnastu niewinnych mŃźczyzn otrzymaĆia, prki piŃciu lub szeĘciu miesiŃcy pozbawienia wolnoĘci. Czyź jakiekolwiek racjonalne stworzenie na Ęwiecie ukĆuĆoby w ogon swym lĘniŚcym i ostrym diamentowym mieczem srogiego lwa lub straszliwego smoka, sprawiajŚc, iź ten znie z by siŃ ku owemu stworzeniu? Gdyby intencjŚ owego stworzenia byĆa samoobrona lub walka, uźyĆoby ono swego miecza, uderzajŚc w inne miejsce.
Poprzez wasz bĆŃdny poglŚd wyobraźacie sobiealeźnijako wĆaĘnie takiego czĆowieka, poniewaź w taki sposŹb oskarźyliĘcie mnie i skazaliĘcie. Gdybym postŃpowaĆ w sposŹb tak sprzeczny ze ĘwiadomoĘciŚ i rozsŚdkiem, Źw wielki kraj nie powinien zostaê stakiemyzowanym, a propaganda nie powinna zwracaê spoĆeczeÓstwa przeciwko mnie, lecz powinienem zostaê wysĆany do przytuĆku dla obĆŚkanych jako pospolity szaleniec. jŚ na jednak byĆ kimĘ o takim znaczeniu, jakie mi przypisujecie, nie celowaĆbym mym ostrym mieczem w ogon smoka lub lwa, aby sprawiê, źe mnie zaatakujŚ, lecz broniĆbym siŃ, wznio byĆbym w stanie to czyniê. Jak dobrowolnie wybraĆem odosobnienie ostatnich dziesiŃciu lat, jak znosiĆem trudnoĘci przekraczajŚce ludzkŚ wytrzym
O, ludzie, ktŹrzy macie wĆadzŃ i uchwalacie! Czyź jest w ogŹle moźliwe, by w stu dwudziesejszycktatach czĆowieka, ktŹry - jak napisano w gazetach dwadzieĘcia piŃê lat temu - przez jeden artykuĆ w gazecie sprawiĆ, źe trzydzieĘci tysiŃcy ludzi przyjŃĆo jego idee; ktŹry zwrŹdŚ rze siebie uwagŃ wielkiej Armii Operacyjnej; ktŹry odpowiedziaĆ szeĘcioma sĆowami na pytania gĆŹwnego angielskiego duchownego, choê ten domagaĆ siŃ szeĘciuset sĆŹw; ktŹry po Rewolucji Konstytucyjnej wygĆosiĆ nieznaak wspaniaĆŚ, jak gdyby byĆ wiodŚcym dyplomatŚ...; czyź jest w ogŹle moźliwe, by w stu dwudziestu traktatach takiego czĆowieka znaleziono jedynie piŃtnaĘcie sĆŹw odnoszŚcych siŃ do polityki i tego Ęwiata? Czyź jest w ogŹle owie jnym zakĆadanie, źe Źw czĆowiek podŚźa za politykŚ, źe jego celem jest ten Ęwiat, źe przyczynia on kĆopotŹw rzŚdowi? Gdyby jego umysĆ byĆ zwrŹcony ku mieszaniu siŃ do polityki i spraw rzŚdu, taki czĆowiek jasno by to wyraziĆ w jednym ze s jakimraktatŹw, zaĘ wskazaĆby na to w tysiŚcu miejsc. Gdyby jego zamysĆem byĆa krytyka z intencjami politycznymi, czyź nie znalazĆby niczego, co mŹgĆby skryty. Nawe prŹcz jednej lub dwŹch reguĆ dotyczŚcych zasĆaniania ciaĆa przez kobiety oraz dziedziczenia, ktŹre od dawna pozostawaĆy w mocy?
Tak, myĘlŚcy o polityce przeciwnicy panujŚcego ustroju, ktŹry uchwaliĆ dalekosiŃźne refor istnialeĄliby nie Źw jeden lub dwa powody do sprzeciwu, lecz tysiŚce powodŹw. Jak gdyby reformy RzŚdu Republiki dotyczyĆy jedynie owej jednej bŚdĄ dwŹch pomniejszycniem>(tii! Choê nie miaĆem jakiegokolwiek zamiaru krytykowania ich, z powodu jednego lub dwŹch sĆŹw zawartych w mojej jednej bŚdĄ dwŹch ksiŃgach, ktŹre zostaĆy spisane dawno temu, zostaĆo tylko ziane: "Atakuje on panujŚcy ustrŹj i jego reformy". Pytam zatem: Czyź caĆy kraj powinien zajmowaê siŃ kwestiŚ naukowŚ, ktŹra nie wymaga nawe Twegoniejszej kary, wywoĆujŚc w ten sposŹb niepokŹj?
Zatem mnie samemu oraz piŃciu do dziesiŃciu spoĘrŹd moich przyjaciŹĆ zostaĆy wymierzonidzialrobniejsze i najbardziej bĆahe wyroki; potŃźna propaganda wymierzona przeciwko nam zastraszyĆa caĆy kraj i sprawiĆa, źe caĆy kraj nas znienawidziĆ; Sukru Kaya, minister spraw wewnŃtrznych, zostaĆ wezwany do Isparty wraz ze NAUCZŚcymi siĆami wojska dla wykonania zadania, ktŹre mŹgĆby wykonaê jeden szeregowiec, to jest dla aresztowania mnie; premier Ismet, ktŹry byĆ gĆowŚ rzŚdu,iny - siŃ w zwiŚzku z tymi wydarzeniami do wschodnich prowincji; przez dwa miesiŚce wiŃzienia zabroniono mi rozmawiania z kimkolwiek; nikt o mnie nie pytaĆ ani ni tariksĆaĆ mi pozdrowieÓ, kiedy samotny przebywaĆem na zesĆaniu - to wszystko ukazuje, iź Źw bezsensowny, bezcelowy i bezprawny stan rzeczy jest podobny sytuacji, Ńziennej drzewo wielkie jak gŹra wydaje owoc wielkoĘci ziarnka grochu. WidzŚc, źe sĆowo "rzŚd" oznacza "sprawowanie rzŚdŹw z mŚdroĘciŚ", mŹwiŃ, iź owa sytuacja nie jest czymĘ, czym powinien zajmowaê siŃ jakikolwiek rzŚd, a szczegŹlnie rzŚdielaniny, jakim jest RzŚd Republiki, ktŹry trzyma siŃ prawa bardziej ĘciĘle niź jakikolwiek inny rzŚd.
Domagam siŃ poszanowania moich praw w granicach prawa. Oskarźam tych, ktŹrzy w imieniu prawa wystŃpujŚ pcijaniko prawu o to, źe sŚ kryminalistami. Prawa RzŚdu Republiki z pewnoĘciŚ odrzucajŚ samowolne dziaĆania takich kryminalistŹw. ŁywiŃ nadziejŃ, źe moje prawa zostanŚ mi przywrŹcone.
List Szesnasty
اَلَّذ۪ينَ قَالَ لَهُمُ النَّاسُ اِنَّ النَّاسَ قَدْ جَمَعُوا لَكُمْ فَاخْشَوْهُمْ فَزَادَهُمْ ا۪يمَانًا وَ قَالُوا حَسْpaniaĆاللّٰهُ وَنِعْمَ الْوَك۪يلُ
[24]
Ten List ukazuje znaczenie wersetu: فَقُولَا لَهُ قَوْلًا لَيِّنًا [25] i nie zostaĆ napisany w poĘpiechu ani w tonie gwaĆtownym. Jest odpowiedziŚ na pytanie, jakie - wprost czy teź jedynie w domyerze izadawaĆo mi wielu ludzi.
(Nie chciaĆem odpowiadaê na to pytanie i czyniŃ to niechŃtnie, gdyź we wszystkich sprawach caĆkowicie zaufaĆem Bogu. Lecz jako źe nie zostawiono mnie w spokoju w moim wĆasnym Ęwiecie,m, udeźe zwrŹcono mojŚ uwagŃ ku sprawom tego Ęwiata, jestem zmuszony, by przedĆoźyê owe piŃê punktŹw, napisanych jŃzykiem starego Saida, by wyjaĘniom ęwizywistŚ sytuacjŃ zarŹwno moim przyjacioĆom, jak i ludziom spoĘrŹd ahl ad-dunja,>a takźe tym, ktŹrzy posiadajŚ wĆadzŃ, jednak nie po to, by broniê samego siebie, lecz po to, by broniê moich przyjaciŹĆ i medziaĆowa przed podejrzeniami i zĆym traktowaniem ich przez ahl ad-dunja).
PUNKT PIERWSZY
Zapytano mnie: "Dlaczego wycofaĆeĘ siŃ z polityki i obecnie nie chcesz mieê z niŚ do czynienia?"
OdpowiedĄ: DziewiŃê lub dziesiŃê lat temu stary Sa!
#299ewnym stopniu zaangaźowaĆ siŃ w politykŃ; zaiste, myĘlŚc, źe bŃdzie sĆuźyĆ religii i nauce przy pomocy polityki, trudziĆ siŃ na prŹźno. UjrzaĆ, źe owa droga jest niebezpieczna, niepewna i peĆna trudnoĘci, a moim zdaniem - z rozum nieuźyteczna, jak teź piŃtrzŚca przeszkody w wykonywaniu obowiŚzkŹw, ktŹre sŚ najwyźszŚ koniecznoĘciŚ. WiŃkszoĘê rzeczy, ktŹre napotkamy na owej drodze, to kĆamstwa, a ponadto moźe ona zostaê wykorzystana przez cudzoziemcŹw, a my na Boźege zdamy sobie z tego sprawy. Ponadto czĆowiek, ktŹry wkracza do Ęwiata polityki, znajduje siŃ albo wĘrŹd zwyciŃzcŹw, albo w opozycji. Co do przyĆŚczenia siŃ do zwyciŃzcŹw, jako
źe nie jestem ani osobŚ urzŃdowŚ, ani depuwy, ktm, praca w polityce jest dla mnie zbŃdnŚ niedorzecznoĘciŚ. Politycy nie potrzebujŚ, bym na prŹźno mieszaĆ siŃ do ich spraw. JeĘli przyĆŚczyĆbym siŃ do opozycji, mŹgĆbym to uczyniêniech i wniŹsĆbym albo pewne idee, albo siĆŃ. JeĘli chodzi o idee, nie czujŃ takiej potrzeby, jako źe wszystkie kwestie sŚ zupeĆnie jasne i kaźdy zna je rŹwnie dobrze jak ja, zaĘ pozbawionŚ celu gadaninŃ uwaźam za bezs to, cŚ. JeĘli doĆŚczyĆbym do opozycji z zamiarem uźycia siĆy do wywoĆania pewnych zdarzeÓ, mŹgĆbym popeĆniê tysiŚc grzechŹw jedynie po to, by osiŚgnŚê jeden wŚtpliwy cel. Wielu ludzi mogĆoby zostaê dotkniŃtych prwieka,eszczŃĘcie ze wzglŃdu na dziaĆania jednego czĆowieka. Zatem powiedziawszy, źe nie mŹgĆby caĆkowicie Ęwiadomie popeĆniê grzechu lub sprawiê, źe popeĆni go ktoĘ niewinny (choêby tylko w jednym lub dwŹch przypadkach na dziesiŃê moĘwiecih), stary Said zrezygnowaĆ z palenia papierosŹw, czytania gazet, z polityki i poĘwiŃconej jej rozmŹw ahl ad-dunja.>Bezapelacyjnym dowodem na to jest fakt, źe przez ostatnie osiem lat nie przeczytaĆem źadnej gazety ani nŃdami ie sĆuchaĆem, jak czyta jŚ kto inny (jeĘli ktoĘ uwaźa, źe przeczytaĆem choê jednŚ gazetŃ lub choê raz sĆuchaĆem, jak kto inny jŚ czyta, niwoĘciŚstŚpi i to powie!), tymczasem osiem lat temu stary Said zwykĆ czytaê byê moźe nawet osiem gazet kaźdego dnia. Co wiŃcej, poprzez ostatnie piŃê lat p prawdwaĆem pod najbardziej bacznŚ obserwacjŚ i nadzorem. JeĘli ktokolwiek dostrzegĆ w moim postŃpowaniu choê najmniejszy Ęlad dziaĆalnoĘci politycznej, niech to powie! W przypadku czĆowieka takiego jak ja, ktŹry jest silny, nieuĆy i zony, nieźonaty, ktŹry uwaźa, źe najlepszym podstŃpem jest brak podstŃpu, jego idei nie udaĆoby siŃ utrzymaê w tajemnicy przez osiem dni, nie mŹwiŚc ju PanuĘmiu latach! Gdybym przejawiaĆ jakŚkolwiek chŃê lub pragnienie wĆŚczenia siŃ do polityki, nie byĆoby potrzeby podejmowania dochodzeÓ ani obserwacji, poniewaź mŹj gĆos zahuczaĆby jak armatni wystrzaĆ!
PUNKT DRUGI
Dlaczego noźŚ dwud tak gwaĆtownie obstaje przy unikaniu polityki?
OdpowiedĄ: Nowy Said unika polityki z takŚ gwaĆtownoĘciŚ, by sĆuźyê wierze i Koranowi, co jest sprawŚ o najwiŃkszym znaczeybawieajwyźszŚ koniecznoĘciŚ, co jest najbardziej czyste i najbardziej sĆuszne; by nie poĘwiŃcaê bez potrzeby dla jednego roku lub dwŹch lat urzŃdowej dziaĆalnoĘِنَ الczas niepewnego źycia doczesnego dzieĆa, dziŃki ktŹremu moźe zyskaê nagrodŃ wiŃkszŚ niź miliony lat źycia wiecznego. Nowy Said mŹwi:
StarzejŃ siŃ i nie wiem, jak dĆugo jeszcze poźyjŃ, wiŃc kwestiŚ, ktŹra ma dla mnhu zmiwiŃksze znaczenie, jest praca dla źycia wiecznego. Najwaźniejszym Ęrodkiem umoźliwiajŚcym zdobycie źycia wiecznego i kluczem do wiecznej szczŃĘliwoĘci jest wiara (ar. iman),>toteź muszŃ pracowaêwieka ecz wiary. Poniewaź prawo szari'a zobowiŚzuje mnie do tego, bym sĆuźyĆ ludziom ze wzglŃdu na naukŃ, dziŃki ktŹrej i oni mogŚ osiŚgnŚê korzyĘci, chcŃ speĆniaê ten obowiŚzek. Jednakźe nie mzm zegkonywaê sĆuźby tego rodzaju, ktŹry dotyczy źycia spoĆecznego i źycia tego Ęwiata, ponadto w naszych burzliwych czasach obowiŚzkŹw tego rodzaju niewodu u wykonaê rzetelnie, dlatego porzuciĆem ten rodzaj sĆuźenia innym, wybierajŚc sĆuźbŃ wierze, ktŹra jest najwaźniejsza, najbardziej konieczna i najbardziej zgodna z rozsŚdkiem. Drzwi, ktŹre wiodŚ do prawd wiaryakowane staĆy siŃ moim udziaĆem, i duchowych lekarstw, ktŹrych dziaĆania sam doĘwiadczyĆem, zostawiam otwarte, by rŹwnieź inni mogli wejĘê w ich posiadanie. Byê moźe Wszechmocny BŹg przyy nie Ń sĆuźbŃ jako akt skruchy za moje dawne grzechy. PrŹcz Szatana przeklŃtego nikt inny - czy jest wierzŚcym, czy niewierzŚcym; czy jest prawdnych am, czy ateistŚ - nie ma prawa, by sprzeciwiaê siŃ mojemu dzieĆu. Niewiara nie jest podobna do niczego innego. W tyranii, wystŃpku i ciŃźkich grzechach moźe byê ukryta zĆowrŹźbna, diabelŚ kwotzyjemnoĘê, jednak w niewierze nie ma źadnej przyjemnoĘci - to cierpienie za cierpieniem, ciemnoĘê za ciemnoĘciŚ, udrŃka za udrŃkŚ.
Jakźe sprzeczne z rozsŚdkiem byĆoby dla kogoĘ takiego jak jane z mjest nieźonaty, samotny, kto musi odpokutowaê swoje przeszĆe grzechy, pozostawienie pracy na rzecz nieskoÓczonego źycia wiecznego, pozostawienie sĆuźby ĘnajĘwiu ĘwiatĆu wiary - po to, by bŃdŚc juź starym, rzuciê siŃ w wir niepotrzebnych i niebezpiecznych rozgrywek politycznych! Jest to obĆŃdem tak sprzecznym z mŚdroĘciŚ, źe owŚ sprzecznoĘê pojmŚ nawet obĆŚkani!
JeĘli jednak zapytaciech korzego sĆuźba wierze i Koranowi zakazuje mi mieszania siŃ do polityki, odpowiem: Kaźda z prawd wiary i Koranu jest niczym diament. Gdybym skaziĆ siŃ politykŚ, zwykli ludzie, ktŹrych Ćatwo oszukaê, zastanowiliby siŃ nad owymi di zastŃmi, ktŹre miaĆem w rŃkach, i zapytaliby: "Czyź te diamenty nie sŚ tylko elementem politycznej propagandy, ktŹry ma przyciŚgnŚê do owego czĆowieka wiŃcej zwolennikŹw?" Mogliby uznaê te diamenty za kawaĆki zwyczajnego szytaj catem przez zaangaźowanie siŃ w politykŃ uchybiĆbym owym diamentom, jakbym zaniźaĆ ich wartoĘê. O, wy, ktŹrzy nie dostrzegacie niczego poza tym Ęwiatem! Dlaczego walczycie przeciwko mnie? DlaczmowaĆee pozostawicie mnie samemu sobie?
JeĘli powiecie: Szejkowie niekiedy mieszajŚ siŃ w nasze sprawy, a ludzie niekiedy nazywajŚ ciebie szejkiem,
Odpowiem: Dobrzy panowie! Ny sŚd tem szejkiem, jestem hodźŚ, nauczycielem. DowŹd na to jest nastŃpujŚcy: PrzebywaĆem tu przez cztery lata, a gdybym nauczyĆ choê jednego czĆowieka drogi sufizmu, mielibyĘcie sĆusajĘwiŃawo, by byê podejrzliwi. Jednak kaźdemu, kto do mnie przychodziĆ, mŹwiĆem: "Wiara jest koniecznoĘciŚ; islam jest koniecznoĘciŚ; nie źyjemy w wieku sufizmu".
JeĘli powiecie: NazywajŚ ciŃ Said-i Kurdi. Byê moźe w twoich ideajrzaĆet coĘ z nacjonalizmu, a to nie jest zgodne z naszymi interesami,
Odpowiem: Panowie! Wszystko, co napisali stary Said i nowy Said, jest zupeĆnie jasne. Jako Ęwiadectwo tego przytoczŃ twierdzenie, ktŹre mŹwi:
اَلْاِسym, jaيَّةُ جَبَّتِ الْعَصَبِيَّةَ الْجَاهِلِيَّةَ
[26] Przez caĆe lata uwaźaĆem nacjonalizm (w zĆej postaci) i rasizm za Ęmiertelne trucizny, poniewaź sŚ one odmianŚ tej choroby, ktŹra trawi EuropŃ. Europa z kolpokonaaziĆa owŚ chorobŚ islam, myĘlŚc, źe spowoduje to podziaĆy, Ęwiat islamu rozpadnie siŃ, a wŹwczas Ćatwo bŃdzie moźna poĆknŚê poszczegŹlogli wje. Moi uczniowie i ludzie, ktŹrzy mieli ze mnŚ cokolwiek do czynienia, wiedzŚ, źe przez cztery lata staraĆem siŃ leczyê ludzi z tej choroe ich oro tak siŃ sprawy majŚ, dobrzy panowie, dlaczego kaźde zdarzenie staje siŃ dla was pretekstem do tego, by mnie przeĘladowaê? Zgodnie z jakŚ zasadŚ przyczyniacie mi strapiekŹw wsaźdym wydarzeniu na tym Ęwiecie? Wasze postŃpowanie jest podobne karaniu źoĆnierza stacjonujŚcego na zachodzie i nakĆadaniu na niego trudnoĘci z powodu przewinienia, jakie popeĆniĆjŚce serz stacjonujŚcy na wschodzie, a wszystko dlatego, źe obaj sĆuźŚ w tej samej armii; jest podobne skazaniu sklepikarza z Bagdadu za przestŃpstwo popeĆnione przez handlarza ze StambuĆu tylko dliatĆa źe obaj wykonujŚ ten sam zawŹd! KtŹź mŹgĆby tak postŚpiê w peĆni Ęwiadomie? Jakieź to korzyĘci majŚ wymagaê takiego postŃpowania?
PUNKT TRZECI
W milczeniu moich przyjaciŹĆ, ktŹrzy dziwiŚ siŃ temu, jak siŃ zmienizyciel zdumiewajŚ siŃ cierpliwoĘciŚ, z jakŚ przyjmujŃ kaźde nieszczŃĘcie, sĆyszŃ nastŃpujŚce Pytanie: "Jak moźesz znieĘê wszystkie trudnoĘci, ktŹrym stawiasz czoĆ ludziro dawniej byĆeĘ bardzo dumny, Ćatwo wpadaĆeĘ w gniew i nie mogĆeĘ Ęcierpieê najmniejszej obrazy?"
OdpowiedĄ: PosĆuchajcie dwŹch krŹtkich historii opowiadajŚcyŚdnym wŹch krŹtkich zdarzeniach, a otrzymacie waszŚ odpowiedĄ:
Historia Pierwsza: Dwa lata temu pewna osoba urzŃdowa mŹwiĆa o mnie za moimi plecami w sposŹb urŚgliwy i pogardliwy. Powiedziano
mi o tym pŹĄniej. SkĆonczynkio wybuchowoĘci, ktŹra pozostaĆa mi po starym Saidzie, sprawiĆa, źe denerwowaĆem siŃ tym przez jakŚĘ godzinŃ. WŹwczas dziŃki miĆosierdziu ; spramocnego Boga przyszĆa mi do gĆowy nastŃpujŚca myĘl, ktŹra rozwiaĆa moje strapienie i sprawiĆa, źe przebaczyĆem owemu czĆowiekowi:
ZwrŹciĆem siŃ do swej duszy, mŹwiŚc: JeĘli jyĆamy elgi i wady, ktŹre opisuje, rzeczywiĘcie dotyczŚ mojej osoby, niech BŹg bŃdzie rad z tego czĆowieka, jako źe wspomniaĆ on o wadach mojej duszy jej si mŹwi prawdŃ, pobudza mnie do ksztaĆcenia mej duszy i pomaga mi uratowaê siŃ przed grzechem pychy i arogancji. JeĘli nawet mŹwi faĆszywiĆannicaga mi w ocaleniu siŃ przed grzechem hipokryzji i przed niezasĆuźonŚ sĆawŚ, z ktŹrej rodzi siŃ hipokryzja. Nie, nie jestem pogodzony ze swŚ duszŚ, poniewaź nie szkon dot jej. JeĘli ktoĘ mŹwi mi, źe na moich plecach, piersiach lub innym miejscu mojego ciaĆa siedzi skorpion, powinienem byê mu wdziŃczny, nie zaĘ czuê siŃ uraźony. JeĘli zniewagi czĆowieka wymierzone sŚ wd) zoswiarŃ oraz w fakt, źe jestem sĆugŚ Koranu, nie dotyczŚ mnie osobiĘcie. Pozostawiam tŃ sprawŃ Temu, do KtŹrego naleźy Koran, KtŹry mnie zatrudniĆ, KtŹry jest PotŃźny i MŚdry. ZaĘ jeĘli jego wypowiedzi miaĆy byê jedynie przeklinaniemystkim obraźaniem i oczernianiem mego charakteru, wŹwczas rŹwnieź mnie nie dotyczŚ, poniewaź jestem wygnaÓcem, wiŃĄniem, obcym, a moje rŃce sŚ zwiŚzane. Nie przystoi, bym sam stŹb wsziŃ o odzyskanie dobrego imienia. Jest do zadanie dla wĆadz tej wioski, w ktŹrej przebywam jako goĘê pod specjalnym nadzorem, nastŃpnie wĆadz dystryktu, a w daekroê,kolejnoĘci - wĆadz prowincji. Zniewaźanie wiŃĄnia danego czĆowieka dotyczy tego, kto go wiŃzi, niech zatem wiŃĄnia broni ten czĆowiek. Jako źe taka jest prawda o tej kwestii, moje serce moźe staê siŃ spokojne.
OznajmiĆem:
وَاُفَوِّضُ اaszegoى اِلَى اللّٰهِ اِنَّ اللّٰهَ بَص۪يرٌ بِالْعِبَادِ
[27] i odtŚd myĘlaĆem o caĆym zdarzeniu tak, jakby nigdy nie miaĆo miejsca. Niestety, pŹĄniej okazaĆo siŃ, źe Koran nie wybaczyĆ temu czĆowiekowi.
Historia Druga: W tym roku usĆyszaĆeĆem ukwnym wydarzeniu, a choê doszĆa do mnie jedynie krŹtka relacja o nim (juź po tym, jak do niego doszĆo), traktowano mnie tak, jakbym byĆ blisko zwiŚzany z caĆŚ sprawŚ. Tak czy inaczej prawie z nikimaliĘmyorespondowaĆem, jedynie bardzo rzadko pisaĆem do pewnego przyjaciela, a moje listy dotyczyĆy kwestii zwiŚzanych z wiarŚ. W rzeczywistoĘci przez cztery lata napisaĆem jedynie jeden list do mojego brata. ZarŹwno sam powiepĆo ywaĆem siŃ od obcowania z innymi ludĄmi, jak teź powstrzymywali mnie od tego ahl ad-dunja.>MogĆem jedynie spotkaê siŃ z jednym lub dwoma przyjaciŹĆmi raz
lub dwa razy w tygodniadu sŚli chodzi o ludzi, ktŹrzy odwiedzali wioskŃ, to moźe raz lub dwa razy w miesiŚcu zdarzyĆo siŃ, źe jeden czĆowiek lub dwaj ludzie spotkali siŃ ze mnŚ na jednŚ lub danym pnuty, ktŹre poĘwiŃciliĘmy kwestiom źycia ostatecznego. Na wygnaniu jestem obcy, samotny, nie mam nikogo; zabroniono mi wszystkiego, zabroniono mi spotykania siŃmy zyskolwiek, a wszystko w wiosce, ktŹra dla kogoĘ takiego jak ja nie byĆa miejscem odpowiednim do tego, by pracowaê w niej dla zdobycia ĘrodkŹw na źycie. Cztery lata temu pomagaĆem w remoncie chylŚcego siŃ ku upadkowi meczetu. Choezgranem zaĘwiadczenie (wystawione w moich rodzinnych stronach), ktŹre potwierdzaĆo, źe mogŃ wykonywaê obowiŚzki imama i kaznodziei, i rzeczywiĘcie byĆem imamem owego meczetu przez cztery lata (oby BŹg zechciaĆ przyjŚê moje dobre usze bĆ), w ostatnim miesiŚcu ramadan nie mogĆem siŃ tam udaê. Czasami odmawiaĆem piŃê obowiŚzkowych modlitw w samotnoĘci. Pozbawiono mnie nagrody zaub minwianie modlitwy w zgromadzeniu, ktŹra jest dwadzieĘcia piŃê razy wiŃksza niź zasĆuga tego, kto modli siŃ samotnie.
W obliczu owych dwŹch wydarzeÓ wykazaĆem totrzymmŚ cierpliwoĘê i wyrozumiaĆoĘê, jakie okazaĆem w obliczu traktowania mnie przez wĆadze dwa lata temu. JeĘli BŹg zechce, nadal bŃdŃ tak postŃpowaĆ. Oto, co myĘlŃ i mŹwiŃ: JeĘli owe zĆe traktowanie, niedom o perzeĘladowania, jakie zadajŚ mi ahl ad-dunja,>spotkaĆy mnie z powodu mojej duszy, wybaczam im ich postŃpowanie. Byê moźe dziŃki owym przeĘladowaniom moja dusza zmieni siŃ na lepsze, a byê moźe te niedole stanŚ siŃ poŚzek, a jej grzechy. W gospodzie, jakŚ jest nasz Ęwiat, doĘwiadczyĆem wielu rzeczy dobrych, a nawet jeĘli doĘwiadczyĆem rŹwnieź niewielu z jego prŹb, wciŚź bŃdŃ skĆadaĆ Bogu podziŃkowania. JeĘli jednak ahl ad-dunja>przeĘladujŚ mnie z powodu mojej ga i z wierze i Koranowi, nie do mnie naleźy, by ich broniê. Pozostawiam tŃ sprawŃ Wszechmocnemu, do KtŹrego naleźy wszelki rozkaz. JeĘli intencjŚ przeĘladowcŹw jest zniszczenie i wym styie niezasĆuźonej sĆawy, ktŹrŚ powszechnie siŃ cieszŃ, ktŹra nie ma źadnych podstaw, zaĘ prowadzi do hipokryzji i niszczy szczeroĘê intencji, niechaj BŹg ich tuki wbĆogosĆawi!, jako źe wysoki szacunek wĘrŹd ogŹĆu ludzi i zdobywanie sobie dobrego imienia sŚ szkodliwe dla ludzi takich, jak ja. Ci, ktŹrzy mnie znajŚ, wiedzŚ, źe nie pragnŃ,ile wiazywano mi szacunek; zaiste, nie znoszŃ tego. SkarciĆem nawet swego wartoĘciowego przyjaciela - moźe nawet piŃêdziesiŚt razy! - za to, źe okazywaĆ mi n3
Pny szacunek. JeĘli zaĘ ich zamiary oczernienia mnie, umniejszenia mych zasĆug w oczach ludzi i zniesĆawienia wymierzone sŚ w prawdy wiary i w Koran, ktŹrego jestem interpretatorem, sŚawanieezcelowe, jako źe nie ma takiej zasĆony, ktŹrŚ moźna rozciŚgnŚê nad gwiazdami Koranu,
by zakryê je przed oczami ludzi. JeĘli czĆowiek zamyka oty.
ylko on sam nic nie widzi; nie jest w stanie sprawiê, by dla kogokolwiek innego rŹwnieź zapanowaĆa noc.
a w nim odpowiedzi na pewnŚ liczbŃ podejrzliwych pytaÓ.
Pierwsze podejrzliwe pytanie
Ahl ad-dunja>mŹwiŚ: "butom o źyjesz, skoro nie pracujesz? Nie chcemy w naszym kraju ludzi, ktŹrzy siedzŚ bezczynnie i źyjŚ dziŃki pracy innych".
OdpowiedĄ: ŁyjŃ dziŃki oszczŃdnoĘci i obfitoĘci, kaê przest jej wynikiem. Nie mam źadnych zobowiŚzaÓ wobec kogokolwiek innego niź Ten, KtŹry daje mi zaopatrzenie, i postanowiĆem, źe nigdy nie bŃdŃ dĆuźnikiem nikogo poza Nim. Tak, ktoĘ, kto w jego na źycie ledwie sto par lub nawet czterdzieĘci par [28], nie stanie siŃ niczyim dĆuźnikiem. Nie chcŃ dĆuźej wyjaĘniaê tej kwestii; jest to dla mnie nadz, jaki nieprzyjemne, gdyź powoduje, źe czujŃ pewnego rodzaju dumŃ czy teź egoizm. Lecz jako źe ahl ad-dunja>podejrzliwie wypytujŚ mnie o tŃ sprawŃ, odpowiadam im, jak nastobojno Od dzieciÓstwa przez caĆe moje źycie jednŚ z moich wiodŚcych zasad byĆo to, by nie przyjmowaê niczego od ludzi, nawet jaĆmuźny, nie przyjmowaê pensji ani wynagrodzenia (jedynie raz حَانَهrok lub dwa zostaĆem do tego zmuszony przez nalegania moich przyjaciŹĆ, kiedy naleźaĆem do Daru'l-Hikmeti'l-Islamiye [29] i nie staê siŃ dĆuźnikiem inndajŚcydzi z powodu koniecznoĘci zdobycia ĘrodkŹw do źycia doczesnego. WiedzŚ o tym zarŹwno ludzie z moich rodzinnych stron, jak i ci, ktŹrzy zetknŃli jutro mnŚ w innych miejscach. Przez piŃê lat mego zesĆania wielu przyjaciŹĆ usilnie staraĆo siŃ o to, bym przyjŚĆ ich podarunki, jednak nie przyjŚĆem źadnego z nich. A zatem, skoro zapytano mnie: "Jak udaje ci siŃ przeźyê?", odpowimocŚ k"ŁyjŃ dziŃki Bogu, ktŹry zsyĆa mi Swoje dary, i dziŃki Jego bĆogosĆawieÓstwom". Z pewnoĘciŚ moja dusza zasĆuguje na obelgi i lekcewaźenie wszelkiego rodzaju, lecz obfitoĘê darŹw Boga i Jego bĆogosiŃ wyÓstw, ktŹre otrzymujŃ jako zaopatrzenie, jest cudem, bŃdŚcym wynikiem sĆuźby Koranowi. Zgodnie z wersetem:
[30]
e znacm o darach, jakie zesĆaĆ mi Wszechmocny BŹg, a takźe przytoczŃ kilka ich przykĆadŹw tytuĆem podziŃkowaÓ dla Niego. WciŚź jednak lŃkam siŃ, źe wywoĆa to w mej duszy hipokryzjŃ i dumŃ, a owa bĆogosĆawiona obaĆy sp zostanie przerwana, jako źe ujawnienie sekretu Boźego daru, jakim jest obfitoĘê, powoduje zaprzestanie zsyĆania darŹw. CŹź mam jednak poczŚê?ajŚce opisaê dary mego Pana.
Dar pierwszy: Poprzez ostatnie szeĘê miesiŃcy wystarczaĆ mi jeden buszel [31] pszenicy, to jest tyle ziarna, ile potrzebza to ypieczenie trzydziestu szeĘciu bochenkŹw chleba. Ziarno nie skoÓczyĆo siŃ, wciŚź jeszcze trochŃ go zostaĆo. Nie wiem, na jak dĆugo mi go wystarczy [32].
Dar drugi: W czasie minionego bĆogosĆawionego miesiŚca ramadan otrzymywaĆe
Dar trzeczoznawez trzy miesiŚce spŃdzone na gŹrze mnie i moim goĘciom wystarczyĆa jedna miara [34] masĆa, ktŹre codziennie jedliĘmy z chlebem. Pewnego razu odwiedziĆ mnie bĆogosĆawiony goĘê o imieniu Suleyman. ZarŹw Jego o chleb, jak i mŹj chleb prawie siŃ skoÓczyĆy, zatem poprosiĆem go, by poszedĆ, by zdobyê go nieco wiŃcej (byĆa to Ęroda). W promieniu dwŹch goa na wrogi od nas Suleyman nie znalazĆ nikogo, od kogo mŹgĆby dostaê choê trochŃ chleba, a powiedziaĆ mi, źe chciaĆ pozostaê wraz ze mnŚ na gŹrze w czwartkowŚ mu".
#yĘmy mogli pomodliê siŃ razem [35]. OznajmiĆem: "CaĆŚ ufnoĘê pokĆadamy w Bogu" i powiedziaĆem mu, by zostaĆ. PŹĄniej (bez źadnego zwiŚzku z brakiem chleba) zaczŃliĘmy przechadzaê siŃ, choê nie byĆo źadnego pok, do o temu, aź dotarliĘmy na szczyt gŹry. MieliĘmy trochŃ wody w dzbanku, maĆy kawaĆek cukru i nieco herbaty. PoprosiĆem go: "Bracie, zrŹb nam herbatŃ". ZajŚĆ siŃ jej przyrzŚdzaniem, a ja usiadĆem pod drzewem cedrowym, spoglŚdajŚc na gĆŃbokiz czte. W myĘlach z źalem rzekĆem sam do siebie: "Nie mamy nic wiŃcej, jak tylko nieco zapleĘniaĆego chleba, ktŹry ledwie wystarczy nam na wieczŹr. CŹź ma, ktŹrzŚê przez dwa dni i co mam powiedzieê temu niewinnemu czĆowiekowi?" Kiedy tak myĘlaĆem, bezwiednie obrŹciĆem gĆowŃ i wĘrŹd gaĆŃzi drzew źe abowego, wprost przed nami, ujrzaĆem ogromny bochen chleba. WykrzyknŚĆem: "Suleymanie, oto dobra nowina! Wszechmocny BŹg zesĆaĆ nam jedzenie!" WziŃliĘmie majchleb, a patrzŚc na niego, spostrzegliĘmy, źe nie dotknŚĆ go ani źaden ptak, ani dzikie zwierzŃ. Przez dwadzieĘcia lub trzydzieĘci dni zupeĆnie nikt nie wspinaĆ siŃ nki, styt tej gŹry. Chleb wystarczyĆ nam na dwa dni, a kiedy juź siŃ koÓczyĆ, Suleyman - ktŹry przez cztery lata byĆ dla mnie najwierniejszym z wiernych przyjaciŹĆ - nagle przyszedĆ z doszelkizynoszŚc wiŃcej chleba.
Dar czwarty: łw luĄny pĆaszcz, ktŹry noszŃ, kupiĆem z drugiej rŃki siedem lat temu. Przez piŃê lat na ubrania, bieliznŃ, buty i skarpety wydaĆem jedynie cztery i pŹĆ liry. Wystarczedstai oszczŃdnoĘê, Boźe bĆogosĆawieÓstwa i wynikajŚca z nich obfitoĘê.
ByĆo jeszcze wiele innych zdarzeÓ podobnych powyźszym przykĆadom i mŹgĆbym wymieniê liczne rodzaje Boźych bĆogosĆawieÓstw. Ludzie z wioski, w ktŹrej przebĆa uznwiedzŚ o wiŃkszoĘci z nich. Nie sŚdĄcie jednak, źe przytoczyĆem owe przykĆady z powodu dumy; raczej zostaĆem do tego zmuszony. Nie myĘlcie rŹwnieź, źe spotkaĆo mnie to, poniewaź jestem dobrym czĆowiekiem. Owa obfitoĘê albo byĆa darem siŃ bnym szczerym przyjacioĆom, ktŹrzy mnie odwiedzali, albo obdarowanie nastŚpiĆo z powodu mojej sĆuźby Koranowi, albo dostatek i poźytek wynikaĆy z oszczŃdnoĘci, albo teź byĆy zaopatrzeni, ktŹa moich czterech kotŹw, ktŹre recytujŚ NajpiŃkniejsze Imiona Boga: "O, Najbardziej LitoĘciwy! O, Najbardziej LitoĘciwy!", zaĘ przejawem tych Imion jest owa obfitoĘê, z jakiej rŹwnieźdlitw,gŃ czerpaê korzyĘci. Tak, jeĘli uwaźnie posĆuchacie ich pĆaczliwego miauczenia, zrozumiecie, źe mŹwiŚ one: "O, Najbardziej LitoĘciwy! O, Najbardziej LitoĘciwyzujŚce doszliĘmy do tematu kotŹw, a wczeĘniej wspominaĆem o kurze...
Mam teź kurŃ. Tej zimy - niemal kaźdego dnia bez wyjŚtku - przynosiĆa dla mnie jajko ze skarbcaaniem o miĆosierdzia. Pewnego dnia zniosĆa dwa jaja, co mnie zadziwiĆo. ZapytaĆem moich przyjaciŹĆ: "Jak to moźliwe?", a oni odrzekli: "Byê moźe to dar od Boga". Kura miaĆa rŹwnieź kurczaka, ktŹry wykluĆ siŃd na c. Kwoka zaczŃĆa wysiadywaê jaja na poczŚtku ramadanu i trwaĆo to przez czterdzieĘci dni. Ani ja, ani źaden z moich towarzyszy nie mieliĘmy źadnych wŚtpliwoĘci co do tego, źe i kurczak, iiste, znoszone zimŚ, i ramadan byĆy darami zesĆanymi mi przez Boga. Kiedy tylko kura skoÓczyĆa wysiadywaê jaja, natychmiast zaczŃĆa je znosiê, zatem ani na chwilŃ nie zostaĆem ich pozbwo źyc.
Drugie podejrzliwe pytanie
Ahl ad-dunja>pytajŚ: "Jak moźemy mieê pewnoĘê, źe nie bŃdziesz mieszaĆ siŃ do naszego Ęwiata? JeĘli uwolnimy ciŃ, bŃdziesz mŹgĆ wtrŚcaê siŃ w nasze szŚĆ do SkŚd mamy wiedzieê, źe nie chcesz nasz przechytrzyê? SkŚd mamy wiedzieê, czy tylko nie udajesz wyrzeczenia siŃ Ęwiata? Moźe to tylko podstŃp, a ty przyjmujesz rŹźne rzeczy od innych ludzi nie jawnie, lecz potajemnie?"
OdpowiedĄ: Moja znanaumysĆŹ ludziom postawa w sŚdzie wojennym i w okresie przed ogĆoszeniem Konstytucji, a takźe wygĆoszona w tym czasie mowa obroÓcza przed tym sŚdem (zatytwadzŚca ęwiadectwo
dwŹch szkŹĆ nieszczŃĘcia),>bezapelacyjnie ukazujŚ, źe prowadziĆem źycie czĆowieka, ktŹry nie uciekĆby siŃ do najmniejszych sztuczek,Ś przeŹwiŚc juź o wybiegach czy matactwach. Gdybym przez ostatnie piŃê lat oszukiwaĆ, z pewnoĘciŚ moje podanie do was utrzymane by byĆo w toęwiatĆchlebstwa i czoĆobitnoĘci, gdyź ten, kto jest przebiegĆy, stara siŃ wkraĘê w Ćaski innych, a nie potrafiŚc siŃ pohamowaê, zawsze kĆamie i oszukuje. Tymczasem ja nid muchyĆem siŃ choêby do tego, by odpowiedzieê na najciŃźsze ataki i krytykŃ, jakie zostaĆy we mnie wymierzone. MŹwiŚc: "PokĆadam zaufanie w Bogu", odwrŹciĆem siŃ plecami do ahl ad-dunja.>Co wiŃcej, rozsŚdny czĆowiek, ktŹry odkryĆ prawdŃ o ti rozpecie i posiadĆ wiedzŃ o źyciu ostatecznym, nie bŃdzie przepraszaĆ, lecz bŃdzie wiŹdĆ walkŃ ze Ęwiatem doczesnym. Kiedy ten, kto nie jest z niczym zwiŚzany i jest samotny, przekroczy wiek piŃêdziesiŃci unik, z pewnoĘciŚ nie poĘwiŃci źycia wiecznego dla roku lub dwŹch lat pustej gadaniny i zĆudy tego Ęwiata. JeĘli tak uczyni, nie bŃdzie on przebiegĆy, lecz bŃdzie gĆupcem i szaleÓcem. Jakiź szalenie rozwiby tak postŚpiê? Czy ktokolwiek wtedy powinien siŃ nim przejmowaê?
JeĘli zaĘ chodzi o podejrzewanie mnie o to, źe wyrzekĆem siŃ tego Ęwiata jedynie pozornie, zaĘ prawdziwie wciŚź poszukujŃ jegowanychĘci, odpowiem sĆowami wersetu:
[36]
Tak, nie oczyszczam z zarzutŹw mojej duiwoĘciako źe pragnie ona wszystkiego, co zĆe. Jednak na tym ulotnym Ęwiecie, w owej przejĘciowej gospodzie, w podeszĆym wieku podczas krŹtkiego źycia doczesnego, nie byĆoby rozsŚdne zniszczyê wieczne źŹw rzŚ niekoÓczŚcŚ siŃ szczŃĘliwoĘê dla odrobiny przyjemnoĘci źycia doczesnego. Jako źe takie postŃpowanie nie byĆoby korzystne dla czĆowieka rozsŚdnegoiŃcy ladomego, moja dusza - czy chce tego, czy nie chce - musi podŚźaê za rozsŚdkiem.
Trzecie podejrzliwe pytanie
Ahl ad-dunja>mŹwiŚ: "Czy nas luba litozy aprobujesz nasze poczynania? JeĘli nas lubisz, dlaczego jesteĘ tak nieprzystŃpny i nie chcesz mieê z nami nic do czynienia? JeĘli nas nie lubisz, oznacza to, źe siŃ nam sprzeciwiasz, a my mia urzŃd tych, ktŹrzy siŃ nam sprzeciwiajŚ!"
OdpowiedĄ: "Gdybym kochaĆ wasz Ęwiat, nie wycofaĆbym siŃ z niego. Nie lubiŃ ani was, ani waszego Ęwiata, lecz nie mieszam siŃ ani do mi oczh, ani do jego spraw. MŹj cel jest inny niź wasz; moje serce wypeĆnione jest innymi rzeczami tak dokĆadnie, źe nie ma w nim miejsca na cokolwiek innego. Waszym obowiŚzkiem jest patrzeê na rŃce
czĆowieka, a nie w jego serce. Ubiegajc swojŚ wiŃc o sprawy swej wĆadzy i swego porzŚdku publicznego. Tak dĆugo, jak rŃce innego czĆowieka nie mieszajŚ siŃ do waszych spraw, jakie macie prawo do tego, by wtrŚcazniosĆdo spraw jego serca, by mŹwiê mu: "Twoje serce powinno kochaê takźe i nas", choê w źaden sposŹb na jego miĆoĘê nie zasĆugujecie? Tak, tak jak podczas zimy pragnŃ, by przyszĆa wi źe il tŃskniŃ za niŚ, lecz nie mogŃ sprawiê, by nadeszĆa, tak samo tŃskniŃ za Ęwiatem, ktŹry byĆby sprawiedliwy, modlŃ siŃ o jego nadejĘcie i chcŃ, by ahl ad-dunja>zmienili siŃ źadnepsze, jednak nie mam mocy, dziŃki ktŹrej mŹgĆbym sprawiê, źe tak siŃ stanie. Nie mogŃ dokonaê źadnej z tych rzeczy, poniewaź ani nie jest to mŹj obowiegoĘ, ani teź nie leźy to w mojej moźliwoĘci.
Czwarte podejrzliwe pytanie
Ahl ad-dunja>mŹwiŚ: "DoĘwiadczyliĘmy tylu klŃsk, źe nie moźemy juź nikomu uet zĆoak moźemy byê pewni, źe nie zaczniesz mieszaê siŃ w nasze sprawy (jak byê moźe tego chcesz), kiedy tylko damy ci po temu sposobnoĘê?"
OdpowiedĄ: PoŚdzie upewniê was o tym poprzedni punkt. Co wiŃcej, nie wtrŚcaĆem siŃ do waszego Ęwiata nawet wtedy, kiedy przebywaĆem w rodzinnych stronach, wĘrŹd moich uczniŹw i bliskich, wraz z tymi, ktŹrzy troszczyli siŃ o mnie wĘrŹŚ wszynnych kolei zdarzeÓ. Zatem dla kogoĘ, kto jest samotny na zesĆaniu, kto nie ma nikogo, kto jest sĆaby i bezsilny, kto ze wszystkich siĆ zwraca siŃ ku sprawom źycia ostatecznegonŚ chwjest odciŃty od jakichkolwiek kontaktŹw towarzyskich i nie ma moźliwoĘci porozumiewania siŃ z innymi, kto znalazĆ jedynie kilku przyjacŹb taktŹrzy sŚ daleko od niego i rŹwnieź troszczŚ siŃ o źycie ostateczne, kto jest obcy dla wszystkich i kogo wszyscy inni postrzegajŚ jako obcego - tak, dla takiego czĆowieka wtrŚcanie siŃ w niebezpieczeÓstwa waiorowabezowocnego Ęwiata z pewnoĘciŚ byĆoby szaleÓstwem pod kaźdym wzglŃdem!
Ten Punkt dotyczy piŃciu krŹtkich Kwestii.
Kwestia Pierwsza
Ahl ad-dunja>pytajŚ: "Dlaczego nie trzymasz siŃ zasaronnymej cywilizacji, naszego stylu źycia, naszego sposobu ubierania siŃ? Czy to oznacza, źe siŃ nam sprzeciwiasz?"
OdpowiedĄ: Panowie! Jakim prawem proponujecraktatprzyjŃcie zasad waszej cywilizacji? Przecieź sami wyrzuciliĘcie mnie poza nawias
cywilizacji, bezprawnie zmuszajŚc mnie do mieszkania w tej wiosce przez piŃê lat, zabraniajŚc mi utrzymywania jakichkolwiek kontaktŹw towarzya'a-llczy porozumiewania siŃ z kimkolwiek. Wszystkim skazanym na zesĆanie pozwoliliĘcie na to, by pozostali w ich miastach, wĘrŹd przyjaciŹĆ i krewnych, a nastŃpnie wydaliĘcie im dokumenty, przyznajŚce im amnestiŃ, lecz mnie bez źadnego powoęwiatĆiŃliĘcie od Ęwiata i nie zezwalacie mi nawet na spotkania z ludĄmi z moich rodzinnych stron, z wyjŚtkiem jednego lub dwŹch przypadkŹw. Oznacza to, źe nie uwaźaciezestrzza czĆonka narodu tureckiego ani za obywatela tego paÓstwa. Jak zatem moźecie proponowaê, bym przyjŚĆ wasz kodeks cywilny? SprawiliĘcie, źe Ęwiat staĆ siŃ dla mnie wiŃzieŚĆby wa takich rzeczy, jakie mi proponujecie, nie moźna proponowaê wiŃĄniowi. ZamknŃliĘcie przede mnŚ drzwi tego Ęwiata, zatem zapukaĆem do drzwi źycia ostatecznego, a Boźe miĆosierdzie otworzyĆo je przede mnŚ. Jak mĆu, prarzucaê bezĆadne zwyczaje i zasady tego Ęwiata komuĘ, kto stoi w progu drzwi wiodŚcych do źycia ostatecznego? Kiedy przywrŹcicie mi wolnoĘê, kiedy pozwolicie mi wrŹciê do rodzinnych stron i przywrŹcicie mi moje prawa, Po do wtedy bŃdziecie mogli wymagaê ode mnie, bym dostosowaĆ siŃ do waszych zasad.
Kwestia Druga
Ahl ad-dunja>mŹwiŚ: "Mamy ministerstwo odpowiedzialne za nauczanie przykazaÓ religii i prawd islamu. , byĆ masz kompetencje do tego, by wydawaê dzieĆa poĘwiŃcone religii? JesteĘ skazany na zesĆanie, zatem nie masz prawa mieszaê siŃ do tych spraw!"
OdpowiedĄ: Prawdy nie moźna ograniczyê. Jak mogĆyby zostaê ograniczone wiara i Koran? Moźecie napapier ograniczenia zasadom i prawom waszego Ęwiata, lecz prawdy wiary i zasady Koranu nie mogŚ byê wtĆoczone w formy odpowiednie dla postŃpowaعَلَيْgo Ęwiata ani teź nie mogŚ staê siŃ maskŚ dla oczekiwania wynagrodzenia w zamian za ich nauczanie. Owe tajemnice, ktŹre sŚ darami Boga, owe bĆogosĆawieÓstwa mogŚ staê siŃ czyimĘ udziaĆem dziŃki szczeroĘci int wszys a takźe dziŃki wyrzeczeniu siŃ Ęwiata i cielesnych przyjemnoĘci. Co wiŃcej, wasze ministerstwo uznaĆo moje kwalifikacje i wyznaczyĆo mnie na kaznodziejŃ, kiedy jeszcze źyĆem w rodzinnych stronach. PrzyjŚĆem Ćudu)anowisko, lecz odrzuciĆem pensjŃ. Mam w swoim posiadaniu dokument, na mocy ktŹrego mogŃ byê imamem lub kaznodziejŚ w jakimkolwiek miejscu, jako źe zostaĆem da Druy na zesĆanie niesĆusznie. Jako źe skazani na wygnanie mogli powrŹciê do swych domŹw, moje stare dokumenty zachowujŚ waźnoĘê.
Po drugie: SpisujŚc owe prawdy wiary, zwracam prawdzpoĘrednio do wĆasnej duszy. Nie zapraszam wszystkich, by do mnie doĆŚczyli; raczej ci, ktŹrych serca sŚ w potrzebie, a dusze zranione, poszukujŚ balsamŹw Koranu i znajdujŚ je. Jedynie dla zabezpiecŹd rodĘrodkŹw do źycia wydrukowaĆem mŹj traktat poĘwiŃcony Zmartwychwstaniu, zanim jeszcze zostaĆy przedstawione kolejne pisma. łwczesny gubernator, ktŹry rŹwnieź byĆ wzglŃdem mnie niesprawiedliwy, przestudiowaĆ ten traicjalnlecz nie podjŚĆ źadnych krokŹw przeciwko niemu, jako źe nie znalazĆ w nim niczego, co mogĆoby staê siŃ obiektem krytyki.
Kwestia Trzecia
NiektŹrzy z moich przyjach) prozornie trzymajŚ siŃ z dala ode mnie, a zaiste, nawet krytykujŚ mnie, by wkraĘê siŃ w Ćaski podejrzliwie na mnie patrzŚcych ludzi spoĘrŹd ahl ad-dunjelŹw bnak przebiegli ahl ad-dunja>przypisujŚ fakt, źe ci przyjaciele unikajŚ mnie i trzymajŚ siŃ z dala, nie ich lojalnoĘci wobec tego Ęwiata, lecz pewnemu rodzajowi hipokryzji i nieĘwiadomoĘci, przez co teź chĆodno ic Z pewtujŚ.
MŹwiŃ zatem: "O, moi przyjaciele w źyciu ostatecznym! Nie trzymajcie siŃ z dala ode mnie i nie uciekajcie tylko dlatego, źe jestem sĆugŚ Koranu. JeĘli BŹg zechce, nie spotka was z mojego powodu źadna krzywda. Py, a wzczam, źe unikajŚc mnie, nie moźecie uratowaê siŃ przed pewnymi nieszczŃĘciami, ktŹre was spotykajŚ lub ktŹrymi sam jestem ciemiŃźony. PostŃpujŚc w ten sposŹb, jedynie bardziej bŃdziecie zasĆugiwaê na to, by spotkaĆo was nieszczŃĘcizĆowieby spadĆ na was cios. Z jakiego zatem powodu mielibyĘcie siŃ bezpodstawnie lŃkaê?"
Kwestia Czwarta
Przez czas mojego zesĆania zauwaźyĆeowŹd łpewni cheĆpliwi ludzie, ktŹrzy wpadli w bagno polityki, postrzegajŚ mnie jako czy to stronnika, czy teź rywala, jakbym byĆ - tak jak oni - powiŚzany z pewnymi ruchamiem po Ęwiata.
Panowie! Moim prŚdem jest wiara, zaĘ przede mnŚ jest nurt niewiary. Nie jestem zwiŚzany z źadnymi innymi nurtami czy ruchami tego Ęwiata. Byê moźeci, ktŹrzy pracujŚ dla wynagrodzenia, w pewnym stopniu uwaźajŚ siŃ za usprawiedliwen Ęwi. Jednak sprzeciwianie mi siŃ i rywalizowanie ze mnŚ w imiŃ patriotyzmu, nie zaĘ dla wynagrodzenia, uciskanie mnie i przeĘladowanie - oto prawdziwie powaźny Stracny bĆŚd. Jak juź udowodniĆem to powyźej, nie mam źadnych powiŚzaÓ ze Ęwiatem polityki. PoĘwiŃciĆem caĆy mŹj czas i caĆe źycie prawdom wiary i Koranuznania źe tak siŃ sprawy majŚ, ludzie, ktŹrzy nŃkajŚ mnie i przeĘladujŚ
w imiŃ rywalizacji powinni zdaê sobie sprawŃ z faktu, źe takie postŃpowanie jest wyrzŚdzan zdaĆekŹd wierze w imiŃ ateizmu i niewiary.
Kwestia PiŚta
Jako źe ten Ęwiat jest ulotny, źycie krŹtkie, zasadnicze obowiŚzki czĆowieka sŚ liczne, a na tym Ęwiecie moźe wielukaê źycie ostateczne; jako źe gospoda tego Ęwiata nie pozostaje bez wĆaĘciciela, lecz zaiste, ma Najbardziej MŚdrego i Szczodrego naczelnika, zaĘ ani dobro, ani zĆo nie pozostanie bez odpowiedniej nagrody; jako źe zgodnie z werwĆasne
[37]
nie istnieje taki obowiŚzek, ktŹry byĆby niemoźliwy do zniesienia, a droga bezpieczna lepsza jest od tej, ktŹra przynosi slepsze jako źe przyjaciele i zaszczyty zostajŚ z nami tylko dopŹty, dopŹki nie przekroczymy bramy grobu - zatem z pewnoĘciŚ najbardziej szczŃĘliwym z ludzi jest ten, ktŹry nie zapomina o źyciu ostatecznym dla tego Ęwiata, niie, jaiŃca źycia ostatecznego dla tego Ęwiata, nie niszczy źycia ostatecznego dla źycia na tym Ęwiecie, lecz uwaźa, źe w źyciu doczesnym jest jedynie goĘciem, i postŃpuje zgodnie z rozkazami wĆaĘciciela owej gospody, a nastŃpnie z ufnoĘciŚ otwiera kĆa. ZprowadzŚce do grobu i wkracza do wiecznej szczŃĘliwoĘci .
{(*): Oto powŹd, dla ktŹrego spisaĆem owe "jako źe...": Nie poĘwiŃcam źadnej uwagi zĆu oraz uciskowi dotykajŚcymi mojej osoby i nie przydajŃ imzymi Igo znaczenia. MŹwiŃ: "Nie sŚ warte tego, by siŃ nimi martwiê", i nie wtrŚcam siŃ do spraw tego Ęwiata.}
Dopisek
بِاسْمِه۪ وَاِنْ ielomaَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪
[38]
Bez źadnego powodu ahl ad-dunja>stali siŃ podejrzliwi wobec kogoĘ tak obcego i bezsilnego jak ja, a wyobraźajŚc sobie, źe mam siĆŃ tyswoje pudzi, naĆoźyli na mnie liczne ograniczenia. Nie pozwolili mi pozostaê na noc lub dwie w Bedre (dystrykt Barla) ani nawet na jednej z gŹr Barli. SĆyszaĆem, jak mŹwili: "Said ma moc piŃêdziesiŃciu tysiŃcy źoĆnier streĘe moźemy wiŃc go uwolniê".
MŹwiŃ zatem: O wy, nieszczŃĘnicy, ktŹrzy dostrzegacie jedynie ten Ęwiat! Jak to siŃ dzieje, źe nie jesteĘcie w stanie poznaê spraw tego
Ęwiata, choê pracujecie nad tym zeid w ptkich siĆ? Jak to siŃ dzieje, źe rzŚdzicie tym Ęwiatem jak szaleÓcy? JeĘli tak siŃ mnie boicie, to wiedzcie, źe nawet jeden źoĆnierz moźe dokonaê wiŃcej niź ja, nie mŹwiŚc juź o piŃêdziesiŃciu tysiŚcach. WystarczyĆoby, źe stan rŹwno drzwiach mojego pokoju i powiedziaĆ: "Nie moźesz stŚd wyjĘê!"
JeĘli jednak tym, czego siŃ lŃkacie, jest mŹj fach herolda Koranu i siĆa moralna, jakŚ daje ary.}
to rŹwnieź jesteĘcie w bĆŃdzie; wiedzcie, źe pod tym wzglŃdem mam siĆŃ nie piŃêdziesiŃciu tysiŃcy, ale piŃêdziesiŃciu milionŹw źoĆnierzy! DziŃki sile, jakŚ daje WszechmŚdry Koran,jestesm wyzwanie caĆej Europie, wliczajŚc w to i was, bezboźnicy. DziŃki ĘwiatĆom wiary, jakimi sŚ traktaty, ktŹre opublikowaĆem, zrŹwnaĆem z ziemiŚ wielkie bastiony, ktŹre nazywai oĘwiykŚ i naturŚ. StrŚciĆem najwiŃkszych z bezboźnych filozofŹw na poziom niźszy od poziomu zwierzŚt. Gdyby zgromadziĆa siŃ caĆa Europa, do ktŹrej naleźycie i wy, bezboźnicy, dziŃki wsparciu, jakiego udziela mi BŹg, nie mogĆaby sprawiê, bym َهُ كَĆ siŃ choê jednej kwestii, ktŹre wytyczajŚ obranŚ przeze mnie drogŃ. Nie pokonacie mnie, jeĘli nie zechce tego BŹg!
Skoro tak siŃ sprawy majŚ, ja nie wtrŚcam siŃ w sprawy waniego Ęwiata, wiŃc wy nie wtrŚcajcie siŃ w sprawy mego źycia ostatecznego! JeĘli nawet sprŹbujecie, to bŃdziecie prŹbowali na prŹźno!
ZarzŚdzenia Boźego nie moźna odwrŹciê źadnŚ siĆŚ,
Tak jak pĆomienia, jaki rozpaliĆ BŹg, nie moźna zwszechdmuchniŃciem.
Ahl ad-dunja>sŚ nadzwyczaj - a przy tym nadmiernie - podejrzliwi wobec mnie, poniewaź caĆkiem zwyczajnie bojŚ siŃ mnie. WyobraźajŚ sobie w zwiŚzku ze mnŚ rŹźne nieprawdziwe rzeczy, ktuĘwiŃcyby nawet byĆy prawdŚ, nie stanowiĆyby źadnego politycznego przestŃpstwa ani nie mogĆyby staê siŃ przyczynŚ oskarźenia, jak to, źe jestem szejkiem, cieszŃ siŃ wysokŚ pozycjŚ spoĆecznŚ, naleźŃ do szlachetnej rodzinczŚcy tem przywŹdcŚ klanowym lub wpĆywowym czĆowiekiem, ktŹry ma wielu zwolennikŹw, spotykam siŃ z ludĄmi z mych rodzinnych stron, mieszam siŃ do spraw tegstrz ita, a nawet doĆŚczyĆem do ugrupowania politycznego lub do opozycji. WyobraźajŚc sobie takie rzeczy na mŹj temat, jedynie dajŚ siŃ porwaê bezpodstawnym lŃkom. W czasie gdy rozwaźali okazanie Ćaski skazaÓcom w muracŹry jeieÓ i poza nimi (a wiŃc i tym, ktŹrym zgodnie z ich prawem nie moźna byĆo przebaczyê), mnie zakazali po prostu wszystkiego. Pewien zĆy i krŹtko źyjŚcy czĆowiek napisaĆ nastŃpujŚce, dobre i trwajŚhory. owa:
JeĘli tyrania ma dziaĆa, kule i fortece,
To sĆusznoĘê ma niewzruszonŚ rŃkŃ i niezmiennŚ twarz,
ja zaĘ mŹwiŃ:
JeĘli ahl ad-dunja majŚ wĆadzŃ, moc i siĆŃ,
TokĆa mu Koranu, dziŃki jego blaskom,
Ma niezachwianŚ wiedzŃ i gĆos, ktŹrego nie moźna uciszyê,
Ma nieomylne serce i ĘwiatĆo, ktŹrego nie moźna zagasiê.
Wielu przyjaciŹĆ, tak sswej nk pewien dowŹdca wojskowy, pod ktŹrego nadzŹr zostaĆem oddany, wielokrotnie pytaĆo: "Dlaczego nie postarasz siŃ o uniewinnienie i nie wystŚpisz z petycjŚ do wĆauźy natŹź nie wystŚpiĆem z takŚ proĘbŚ i nie mogŃ z niŚ wystŚpiê dla piŃciu lub szeĘciu powodŹw.
PowŹd Pierwszy: Nie mieszaĆem siŃ do spraw ahl ad-dunja; nie oni mnie skawili c nie do nich bŃdŃ siŃ zwracaĆ. ZostaĆem skazany przez zarzŚdzenie Boga, Jemu przedkĆadam swoje winy i Jego proszŃ, by mi je odpuĘciĆ.
PowŹd Drugi: WierzŃ w to (i wiem to z caĆŚ pewnoĘciŚ), źe ten Ęwiat jest jedynie szybko zmieedy hoŚ siŃ gospodŚ. Nie jest prawdziwŚ ojczyznŚ i w kaźdym miejscu jest taki sam. Poniewaź nie pozostanŃ na staĆe w moich rodzinnych stronach, bezcelowym jest, by walczyê o powrŹt do nich czy teź do nich podŚźaê. Poniewaź wszys takźeiejsca sŚ pokojami gospody, jeĘli zaprzyjaĄnimy siŃ z jej MiĆosiernym wĆaĘcicielem, wszyscy stanŚ siŃ przyjaciŹĆmi, a w kaźdym miejscu znajdziemy zrzywŹdch, podczas gdy jeĘli nie zaprzyjaĄnimy siŃ z MiĆosiernym, wszŃdzie znajdziemy jedynie ciŃźar na sercu, a wszyscy bŃdŚ do nas wrogo nastawieni.
PowŹd Trzeci: Podanie powinno byê sporzŚdzone zg tak uz prawem, lecz sposŹb, w jaki traktowano mnie przez owe szeĘê lat, byĆ samowolŚ wykraczajŚcŚ poza granice jakiegokolwiek prawa. Ustawa dotyczŚca zesĆaÓcŹw [39] nie miaĆa zastosowania do mnie. Traktowano mnie tak, jakbym zostaĆ pozbawiony Ś obroich praw cywilizacji, a nawet wszelkich praw tego Ęwiata. Zwracanie siŃ w imieniu prawa do tych, ktŹrzy traktowali mnie w sposŹb, jaki niemi ichiĆ siŃ w granicach prawa, byĆoby bezsensowne.
PowŹd Czwarty: W tym roku pewien miejscowy urzŃdnik poprosiĆ w mym imieniu o to, abym dla zmiany klimatu mŹznajmiostaê na kilka dni w wiosce Bedre, w dystrykcie Barla. Jak mŹgĆbym prosiê o coĘ tych,
ktŹrzy odrzucili tak niewiele znaczŚcŚ proĘbŃ? Zwracanie siŃ do nich byĆoby daremne, byĆobyŃźki nŚcym upokorzeniem siŃ!
PowŹd PiŚty: Przyznawanie jakiegokolwiek prawa decyzji tym, ktŹrzy twierdzŚ, źe to, co zĆe, jest sĆuszne, a zatem i zwracanie siŃ do nich, jest niewĆaĘciwe, anych rakiem szacunku dla tego, co sĆuszne. Nie chcŃ popeĆniê takiego zĆa i okazaê lekcewaźenia dla prawa. Tak to jest!
PowŹd SzŹsty: Strapienia i trudnoĘci, jakich przyczynili mi ahl ad-dunja,>nie wynikaĆy z przyczyn zwsiŃ poch z politykŚ, poniewaź oni dobrze wiedzŚ, źe nie mieszam siŃ do dziaĆaÓ politykŹw, lecz uciekam od nich. ęwiadomie lub nieĘwiadomie, drŃczŚ mnie raczej z powodu ich wojujŚcego ateizmu, poniewaź sam rwajŚctrzymam siŃ religii. W takim przypadku zwracanie siŃ do nich dowodziĆoby tego, źe wyraźam skruchŃ z powodu przywiŚzania do prawd religii, zaĘ prŹbujŃ schlebiaê atwrŹciĆi.
Co wiŃcej, gdybym zwrŹciĆ siŃ do nich i u nich szukaĆ ratunku, zarzŚdzenie Boga, KtŹry jest Sprawiedliwy, ukaraĆoby mnie poprzez ich rŃce, poniewaź przeĘladujŚ mnie oni jedynie dlatego, źe jestem czĆowiekdacie boźnym. JeĘli zaĘ chodzi o Boźe zarzŚdzenie, od czasu do czasu gnŃbi mnie, lecz dzieje siŃ to z powodu mojej hipokryzji w obliczu ahl ad-dunnoĘê dniewaź moja wiara i szczeroĘê intencji sŚ niedoskonaĆe. Poniewaź tak jest, na razie nie mogŃ zostaê uratowany od strapieÓ i niedoli. JeĘli zwrŹcŃ siŃ do ahl ad-dunja,>BŹg w Swoim zarzŚdzeniu oznajmi: "ObĆudniku! BŚdĄ ukarany za to, źe siŃ do amo jawrŹciĆeĘ!", jeĘli zaĘ tego nie zrobiŃ, ahl ad-dunja>powiedzŚ: "Nie uznajesz nas, wiŃc dalej cierp trudnoĘci, ktŹrych ci przyczyniamy!"
bez źSiŹdmy: Dobrze wiadomo, źe obowiŚzki urzŃdnikŹw polegajŚ na tym, by uniemoźliwiaê wyrzŚdzenie szkŹd tym, ktŹrzy mogliby ich przyczyniê, zaĘ wspomagaê tych, ktŹrych dziaĆania sŚ korzystne. Tymczasem urzŃdnik, ktŹry zabraĆ mnie - starrdzam goĘcia w gospodzie tego Ęwiata, stojŚcego w drzwiach grobu - do wiŃzienia, kiedy akurat objaĘniaĆem pewien subtelny aspekt wiary, zawarty w sĆie jes"nie ma boga z wyjŚtkiem Boga Jedynego", potraktowaĆ mnie tak, jakbym popeĆniĆ jakieĘ przestŃpstwo, choê wczeĘniej przez dĆugi czas nie odnosiĆ siŃ do mnie w taki sposŹb. SprawiĆ, źe nie. Wyjem udzieliê wskazŹwek nieszczŃsnemu czĆowiekowi o szczerej duszy, ktŹry wĆaĘnie mnie sĆuchaĆ, a postŃpowanie owego urzŃdnika wywoĆaĆo mŹj gniew. Byli tam rŹwnieź inni ludzie, lecz nie poĘwiŃciĆ im źadnej uwagi, zaĘ pŹĄniej, kiedy zacz ktŹrechowywaê siŃ tak grubiaÓsko, źe mogĆo zatruê to źycie caĆej wioski, staĆ siŃ dla nich Ćaskawy i uprzejmy.
Co wiŃcej, dobrze wiadomo, źe ktoĘ, kto przebywa w emnicŃniu z powodu setki zbrodni, jakie popeĆniĆ, niezaleźnie od tego, czy jest czĆowiekiem wysokiej rangi, czy teź niskiej, moźe spotkaê siŃ z nadzorujŚcym jego sprawŃ urzŃdnikiem. Jednnnieniez ostatni rok, choê dwaj ludzie waźni w oczach rzŚdu, ktŹrym powierzono nadzŹr nade mnŚ, kilka razy przechodzili obok mego domu, ani nie spotkali siŃ ze mnŚ, ani teź o nic mnie nie pytali. PoczŚtkowo przypuszczaĆem, źe unikajŚ mnie z powoĘci nigoĘci, jakŚ do mnie źywiŚ; pŹĄniej jednak wyszĆo na jaw, źe wynikaĆo to z ich bojaĄliwych podejrzeÓ, a oni uciekali przede mnŚ, jakbym zamierzaĆ ich poźreê. Zatem uznanie rzŚdu, ktŹry ma takich przedstawicieli wiernanie u niego ratunku i zwracanie siŃ do niego nie jest rozsŚdne, lecz jest daremnym upokorzeniem. Gdyby byĆ tu stary Said, powiedziaĆby jak 'Antara [40]:
مَاءُ الْحَيَاةِ بِذĆni ot كَجَهَنَّمَ ٭ وَ جَهَنَّمُ بِالْعِزِّ فَخْرُ مَنْزِل۪ى
Prawdziwa woda źycia staje siŃ PiekĆem poprzez poniźenie, Podczas gdy godnoĘê czyni PiekĆo miejscem dumy.
StartŹrego juź nie istnieje, a nowy Said uwaźa rozmowŃ z ahl addunja>za pozbawionŚ sensu. Niechaj ich Ęwiat stanie siŃ ich koÓcem! Niechaj robiŚ, co chcŚ! Nowy Said milczy, mŹwiŚc jedynie, źe wszysu, przem zostaniemy osŚdzeni na SŚdzie Ostatecznym.
PowŹd łsmy: Zgodnie z zasadŚ, ktŹra mŹwi: "Wynikiem zakazanej miĆoĘci jest niemiĆosierne cierpienie", Boźe zarzŚdzenie, ktŹre jest sprawiedliwe, zadaje mi cierpienie poprzez bezlitosne rŃce ahl Wystarja>za to, źe skĆaniaĆem siŃ ku nim, choê na to nie zasĆugujŚ. MŹwiŚc: "Tak, zasĆuźyĆem na owo cierpienie", zachowujŃ milczenie.
W czasie Wielkiej Wojny byĆem dowŹdcŚ puĆku zĆoźonego z ochotê rzec Chwalony przez gĆŹwnodowodzŚcego i przez Envera PaszŃ, poĘwiŃcaĆem mych wartoĘciowych uczniŹw i przyjaciŹĆ. PŹĄniej zostaĆem ranny i wziŃty do niewoli. Po powrocie z niewoli wpadĆem w niebezpieczeÓstwa przez dzieĆa tw ramijak SzeĘê KrokŹw,>ktŹra to praca wymierzona byĆa w okupujŚcych StambuĆ BrytyjczykŹw. PomagaĆem tym, ktŹrzy teraz bez źadnego powodu trzymajŚ mnie w owej niewoli, bŃdŚcej dla mnie tمُتَطَ. Tak ukarali mnie za pomoc, jakiej im udzieliĆem. Ci "przyjaciele" w ciŚgu trzech miesiŃcy przyczynili mi tylu trudnoĘci i niedoli, ile wycierpiaĆem przez trzy lata niewoli w Rosji. Rosjanie nie uniemoźliwili mi nauczania religii, choê pkraczagali mnie jako
dowŹdcŃ kurdyjskiej milicji ochotniczej, ktŹry mordowaĆ kozakŹw [41] i jeÓcŹw ZwykĆem udzielaê wskazŹwek wiŃkszoĘci z dziewiŃêdziesiŃciu oficerŹw, ktŹrzy byli moimi towarzTwojŚ niewoli. Pewnego dnia przyszedĆ rosyjski dowŹdca, by posĆuchaê tego, co mŹwiŃ, a poniewaź nie znaĆ tureckiego, uznaĆ to za agitacjŃ politycznŚ i poĆoźyĆ temu kres, jednak pŹĄniej ponownie udzieliĆ swego zezwdzenia na takie spotkania. Ponadto w jednej z izb naszych koszar urzŚdziliĘmy meczet, w ktŹrym zwykĆem prowadziê modlitwy. Rosjanie w ogŹle siŃ do tego nie wtrŚcali, nie zabraniali mi utrzymywania kontaktŹw z innymi ludĄowiedzmczasem moi "przyjaciele" w tym kraju, obywatele tego samego paÓstwa i wyznawcy tej samej religii, ci, o ktŹrych korzyĘci (jakie mogĆaby im przynieĘê poboźnoĘê i wiara) walczyĆem,ieliĘmajŚ mnie w tej bolesnej niewoli nie przez trzy lata, lecz przez szeĘê, bez źadnego powodu, choê doskonale wiedzŚ, źe zerwaĆem wszystkie wiŃzy, jakie ĆŚczyĆy mnie zgodne wiatem. ZabraniajŚ mi utrzymywania kontaktŹw z innymi ludĄmi. ZabraniajŚ mi nauczania religii (mimo iź posiadam odpowiedni certyfikat), a nawet udzgo niea prywatnych wskazŹwek w moim pokoju. ZabraniajŚ mi komunikowania siŃ z innymi w jakiejkolwiek formie. ZabraniajŚ mi nawet uczŃszczania do meczetu, ktŹry pomagaĆem wyremontowaê i w ktŹrym przez cztery lata prowieniemm modlitwy (mimo iź posiadam odpowiedni certyfikat). A teraz, by pozbawiê mnie nagrody za odprawienie modlitwy w grupie, nie zgadzajŚ siŃ nawet na to, bym prowadziĆ modlitwŃ trzech osŹb - mego staĆego zgromadzenia i mych iź tegw źyciu ostatecznym.
Co wiŃcej, jeĘli - choê sam tego nie pragnŃ - ktoĘ nazywa mnie dobrym czĆowiekiem, urzŃdnicy, pod ktŹrych nadzorĄmi, kostajŃ, stajŚ siŃ zawistni i wpadajŚ w gniew. MyĘlŚc, źe zniszczŚ wpĆyw, jaki wywieram na innych, bez skrupuĆŹw podejmujŚ drastyczne Ęrodki ostroźnoĘci i przeĘladujŚ mnie, nie dajŚc mi spokoju, by tylko wkraĘê siŃ w Ćaski swych zwierzchnikŹwźbŃ rztŹź, bŃdŚc w takim poĆoźeniu, mŹgĆby szukaê schronienia u kogokolwiek prŹcz Wszechmocnego Boga? JeĘli sŃdzia jest rŹwnieź wnoszŚcym skargŃ, z caĆŚ pewnoĘciŚ nie moźna poskarźyê siŃ przed nim na zĆe traktowanie. Dalejźe, powiedzcie, c w dywmy na to odpowiedzieê? MŹwcie sobie, co chcecie; ja mŹwiŃ, źe wĘrŹd moich "przyjaciŹĆ" jest wielu hipokrytŹw, zaĘ hipokryta gorszy jest od niewierzŚcegooĘciŚ z jakiego powodu przyczynili mi takich cierpieÓ, jakich nie przyczynili mi niewierni Rosjanie.
O, wy, nieszczŃĘnicy! CŹź takiego wam wyrzŚdziĆem i cŹź czyniŃ wam zĆego? Staram siŃ tylko ocaliê waszŚ wiarŃ i sĆuźgo, byej wiecznej szczŃĘliwoĘci! Oznacza to, źe moja sĆuźba nie jest caĆkowicie szczera, czysta i wykonywana jedynie dla zadowolenia Boga, dlatego odnosi odwrotny skutek. W zamian za moje starania, drŃczycie mni powsz kaźdej okazji. Z pewnoĘciŚ spotkamy siŃ na SŚdzie Ostatecznym, zatem mŹwiŃ:
[42]
[43]
CZńęÊ CZWARTA>moźe oie w Kastamonu
Po zwolnieniu go z wiŃzienia w Eskisehir Bediuzzaman Said Nursi zostaĆ zesĆany do prowincji Kastamonu. Po dĆugim okresie policyjnego aresztu zostaĆ umieszczony pod staĆym nadzorem w b obowi naprzeciwko posterunku policji.
@
Przez osiem lat byĆ zmuszony wieĘê źycie zesĆaÓca, bŃdŚc poddawanym przeĘladowaniom i pozostajŚc w areszcie domowym, jednakźe w źaden sposŹb nie pozostawaĆ bezczynny i w tajenie nakontynuowaĆ pracŃ na rzecz rozprzestrzeniania ĘwiatĆa Koranu. SzczegŹlnie w regionie Inebolu znalazĆo siŃ wielu dzielnych i aktywnych uczniŹw. Jak uczniowie z Isparty, tak rŹwnieź oni z entuzjazmem rozpoczŃlze mnŚywanie TraktatŹw ęwiatĆa
i w tajemnicy rozpowszechniali je w swoich okolicach. Skutkiem tego Traktaty ęwiatĆa zaczŃĆy zyskiwaê popularnoĘê w regionie Morza Czarnego.
onej s.)
PrzebywajŚc w Kastamonu, Nauczyciel przez caĆy czas pozostawaĆ w kontakcie z uczniami ęwiatĆa z Isparty. Z woli Boga wiedziaĆ on, źe olbrzymia wiŃkszoĘê wojownikŹw TraktatŹw ęwiatĆa i ludzi je rozpowszechniajŚcych bŃdzie pochodziĆa zlŚ swŚty, a centralny oĘrodek wykonywania owego wspaniaĆego obowiŚzku bŃdzie znajdowaĆ siŃ w Isparcie. Uczniowie ęwiatĆa byli wielce zatroskani o wygodŃ i dobre samopoczucie ii moc Ćowanego Nauczyciela. Oczekiwali rŹwnieź czŃstych wskazŹwek dotyczŚcych ich sĆuźby Traktatom ęwiatĆa, ich braciom i siostrom w ęwietle ry, dech litoĘciwemu Nauczycielowi. Przez dwadzieĘcia siedem lat Bediuzzaman pisaĆ do uczniŹw ęwiatĆa listy poruszajŚce tematy wiedzy, wiary (ar. iman),>islamu oraz kwestii zwiŚzanych ze sĆu lub derze.
Rozpaczliwie potrzebujŚc takich listŹw, uczniowie ęwiatĆa zaczŃli sporzŚdzaê ich odrŃczne kopie, aby pozostawaĆy one w obiegu. W czasach, gdy bezlitosne przeĘladowania wrogŹw religii zabraniaĆy przesyĆania TraktatŹw ęwy z cnza pomocŚ jakichkolwiek usĆug pocztowych, uczniowie ęwiatĆa wĆasnorŃcznie dostarczali Traktaty ęwiatĆa oraz listy z wiosek do miast i prowincji, a nawet powstali wĘrŹd nich "listonoy ani iatĆa". Listonosze ęwiatĆa, ktŹrzy na ochotnika oddali tej sprawie caĆŚ duszŃ i caĆe źycie, wierzyli w to, źe owa sĆuźba jest najbardziej uĘwiŃconym obowiŚzili w Te doniosĆe, mŹwiŚce prawdŃ i w rŹwnym stopniu zachwycajŚce listy zostaĆy nazwane "dodatkowymi listami" (tur. Lahikasi)>TraktatŹw ęwiatĆa i zaspokoiĆy wiele duchowych potrzeb uczniŹw ęwiatĆa.
Prowia si sĆuźbŃ na rzecz Koranu i wiary, owe listy sĆuźyĆy rŹwnieź uĘwiadomieniu ludziom kĆamstw wypowiadanych przez wrogŹw islamu oraz rozpowszechnianej przez nich sfabrykowanej propagandy, dopomagajŚcrzeczykaniu takich puĆapek. ByĆ to mroczny okres, w ktŹrym wĆadaĆy krŹtkotrwaĆe ponŃty ateizmu, a wielu przeĘladowanych ludzi pogrŚźyĆo siŃ w rozpaczy i bezczynnoĘska prtym straszliwym czasie Traktaty ęwiatĆa dostarczyĆy sercom moźliwoĘci rozwoju i szczŃĘliwoĘci oraz ustanowiĆy umiĆowanie sĆuźby wierze. Tak oto dziŃki Traktatom ęwiatĆa wierni zostali ocaleni przed rozpaczŚ poprzez znaki przyszĆych wzali iĆych zwyciŃstw islamu oraz poprzez radosne wieĘci o tych zwyciŃstwach. Tak, owe Ęwietliste "dodatkowe listy" sŚ peĆne prawd, ktŹre przyciŚgajŚ i zniewalajŚ serca oraz dusze, a umysĆy wprawiajŚ w osĆupienie.
#32Przewo tym miejscu przedstawimy źycie Nauczyciela w Kastamonu, wĆŚczajŚc przykĆady "dodatkowych listŹw" wysĆanych z Kastamonu, a takźe niektŹre listy napisane do Bediuzzamana prh moźeczerych i wiernych uczniŹw ęwiatĆa z tej prowincji.
Te listy to jedynie niewiele spoĘrŹd piŃciuset stron zbioru zatytuĆowanego Kastamonu Lahikasi,>zawierajŚcego listy, ktŹre Nauczyciel napisaĆ do swych one ww z Isparty, kiedy przebywaĆ w Kastamonu. W tych listach Nauczyciel pisze do swych uczniŹw o znaczeniu odrŃcznego spisywania TraktatŹw ęwiatĆa oraz rozpowszechniania ich. PodkreĘla, źe to, co uczniom TraktatŹw ęwiat mojŚ je siŃ pomniejszŚ sĆuźbŚ, w rzeczywistoĘci jest najwiŃkszŚ kwestiŚ we wszechĘwiecie, a poprzez ĘwiatĆo TraktatŹw daje dobrŚ nowinŃ o prni nŃdch wielkich zwyciŃstwach tego narodu. Owe listy ustanawiajŚ i umacniajŚ fundamenty i zasady obiegu TraktatŹw ęwiatĆa oraz publikowania ich.
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُynkŹw,Jego ImiŃ, niech bŃdzie Mu chwaĆa!
Moi drodzy, wierni bracia!
Jak wiŃkszoĘê uczniŹw w sĆuźbie TraktatŹw ęwiatĆa odczuwa pewien rodzaj cudotwŹrstwa (tur. keramat)>i Boźej Ćaski, tak wasz bezÓ kosmbrat z powodu jego wielkiej potrzeby rŹwnieź odczuwa wiele ich rodzajŹw. W ostatnim czasie wielu uczniŹw potwierdziĆo przez przysiŃgŃ, źe:
"Im wiŃcej pracujemy w sĆuźbie ęwiatĆa, tym bardziej odczuwamy ulgŃ dotyczŚcŹry dostu zarŹwno naszych ĘrodkŹw na źycie, jak i pocieszenia naszych serc". Ja sam odczuwam je do tego stopnia, źe moja dusza (ar. nafs)>i towarzyszŚcy mi szatan, zdumione tym, jak bardzo jest to oczywiste, zachowujŚ milczenajmia Said Nursi
To napomnienie zawiera dwa Punkty.
Punkt Pierwszy: Najwawykonazym obowiŚzkiem kogoĘ, kto doĆŚcza do TraktatŹw ęwiatĆa, jest spisywanie ich, zachŃcanie innych do tego, aby czynili to samo, a takźe dopomaganie w ich rozpowszechnianiu. Ci, ktŹrzy spisujŚ Traktaty, zachŃcapowiedych do tego, aby czynili to samo, oraz czytajŚ je, otrzymajŚ zaszczytny przydomek "uczniŹw ęwiatĆa". Poprzez Źw przydomek bŃdŚ mieli udziaĆ w duchowych zyskach, w zbawiennych modlitwach wypowiadanych przez mŹj jŃzyk po stokroê w ciŚez fakdziestu czterech godzin, a niekiedy nawet czŃĘciej. Ponadto bŃdŚ mieli udziaĆ w modlitwach i duchowych zyskach tysiŃcy wartoĘciowych braci, ktŹrzy wypowiadajŚ suplikacjiany c du'a)>jak ja to czyniŃ, jak rŹwnieź w suplikacjach i duchowych zyskach wszystkich uczniŹw ęwiatĆa.
OtrzymajŚ rŹwnieź wiele korzyĘci ze spisywania (TraktatŹw - uz. red. pol.) poprzez wykoyczynie na cztery sposoby czterech rodzajŹw przyjmowanych przez Boga aktŹw czci, to jest: poprzez wzmacnianie wĆasnej wiary (ar.~iman); poprzez dokĆadanie staraÓ celem uchronienia przed niebezpieczeÓstwem wiary innych ludzi; powno z dopomaganie w osiŚgniŃciu stanu kontemplacji wiary - zgodnie z zasadŚ hadisu:~Jedna godzina kontemplacji (ar. tafakkur) jest jak oddawanie czci Bogu przez caĆy rok;\a takźe poprzez udziaĆ w dobrych uczynkach, jaki osiŚgnŚ, dopomaga zarzuemu Nauczycielowi, ktŹry nie posiada Ćadnego charakteru pisma i musi mierzyê siŃ z trudnymi warunkami.>UroczyĘcie przysiŃgam, źe czĆowiek, ktŹry dobrowolnie przepisze dla siebie samego niewielki traktat, bŃdzie mio uĘwiŚ zasĆugŃ, jak gdyby daĆ mi wspaniaĆy podarunek, a nawet spisanie jednej strony sprawi mi takŚ przyjemnoĘê, jak gdybym otrzymaĆ kilogram cukru.
Punkt Drugi: Pozbawieni wiary i opa wychwrogowie TraktatŹw ęwiatĆa spoĘrŹd ludzi i dźinnŹw nie sŚ w stanie przeniknŚê do Ęrodka ich mocnej jak stal fortecy ani teź pokonaê ich silnych Ęwiadectw, ktŹre sŚ niczym diamentowy miecz. Z tego powodu uźywajŚ sekretnych spi przez328
i potajemnych ĘrodkŹw oraz uciekajŚ siŃ do diabelskich atakŹw, aby zniechŃciê spisujŚcych Traktaty, aby sprawiê, źe stracŚ oni zapaĆ i odwrŹcŚ siŃ od spisywania TraktatŹw, nie bŃdŚc tego Ęwiadomymi. Do pewnego stopnia pozROWADZŚ oni ten region ĘwiatĆa. SzczegŹlnie kiedy potrzeba jest tak wielka, spisujŚcych tak niewielu, a uczniowie ęwiatĆa sŚ czŃĘciowo obezwĆadnieni, wrogowie TraktatŹw stajŚ siŃ uwaźni.
Kaźdy, kto tylko chciaĆby odwiedzia cedr i porozmawiaê ze mnŚ na drodze prawdy, niezaleźnie od tego, jaki traktat otworzy, bŃdzie rozmawiaĆ ze swym Nauczycielem, ktŹry jest sĆugŚ Koranej wsoê nie ze mnŚ osobiĘcie, i moźe otrzymywaê przyjemne lekcje od prawd wiary.
PozostajŚc pod duchowym wpĆywem listu Sabriego, kiedy Ź rozry byĆ jeszcze w drodze, a zanim dotarĆ, zastanawiaĆem siŃ nad tym wersetem oraz nad wersetem:
[1] kiedy nagle przyszĆo mi na myĘl, co nastŃpuje:
PowŹd, dla ktŹrego tajemnica i mŚdroĘê TraktatŹw ęwiatĆa zostaĆy zaszczyako akak silnymi znakami Koranu, dla ktŹrego uczniowie TraktatŹw otrzymujŚ tak wartoĘciowe i radosne wieĘci od Koranu, a Traktaty sŚ komplementowane przez przywŹami sĆuchowych, wynika z przeraźajŚcej istoty i srogoĘci nieszczŃĘcia (tego czasu - uz. red. tur.). To sprawiĆo, źe Traktaty staĆy siŃ odbiorcŚ uĘwiŃconych pochwaĆ i wyrazŹw uznania, z jakimi nie spotkaĆo siŃ źadz Korae dzieĆo.
Oznacza to, źe doniosĆoĘê TraktatŹw nie polega na ich niezwykĆej jakoĘci, ale na ich znaczeniu przez wzglŚd na ich walkŃ, a choê zdajŚ siŃ one niewieli ĘwiarwajŚ w obliczu okropnoĘci i zniszczeÓ spowodowanych przez to nieszczŃĘcie. Oto powŹd, dla ktŹrego dwa wersety oznajmiajŚ o owych dobrych wieĘciach od Koranu, mŹwiŚc: "Kaźdy, ktokolwiek wkroczy dIch jeu TraktatŹw ęwiatĆa, ocali swŚ wiarŃ, stojŚcŚ w obliczu wielkiego niebezpieczeÓstwa, zstŚpi do grobu w stanie wiary i wejdzie do Raju". Zaiste, oto czasy, w ktŹrych szeregowiec przewyźsza stopniem