Słowa
[1]
[2]
(Bracie! Chciałeś ode mnie kilku słów rady, zatem posłuchaj kilku prawd zawartych w ośmiu krótkich historiach, które - jako że jesteś żołnierzem - są ujęte w formie przypowieści natury wojskowej. Mniemam, że moja dusza potrzebuje rady bardziej niż ktokolwiek inny, a pewnego razu zwróciłem się do mojej duszy poprzez osiem dość szczegółowych Słów, zainspirowanych ośmioma wersetami Koranu, z których odniosłem korzyść. Teraz zwrócę się do mej duszy tymi samymi Słowami, lecz pokrótce i w języku zwyczajnych ludzi. Ktokolwiek by sobie tego życzył, może słuchać wraz ze mną).
Słowo Pierwsze
Słowo Bismillah, w Imię Boga, jest początkiem wszelkiego dobra. My również rozpoczniemy od tego słowa. Wiedz, o moja duszo!, że jak owa błogosławiona fraza jest znakiem szczególnym islamu, tak również jest nieprzerwanie wypowiadana przez wszelkie istoty językami ich usposobienia. Jeśli chcesz wiedzieć, jak niewyczerpaną siłą, jak niekończącym się źródłem darów jest słowo Bismillah, posłuchaj poniższej historii, która jest ujęta w formie przypowieści, a brzmi, jak następuje:
Ktoś, kto podróżuje przez pustynie Arabii, musi podróżować w imieniu naczelnika klanu i znajdować się pod jego ochroną, jako że w ten sposób może on zostać ocalony przed napadami rozbójników i zabezpieczyć to, co jest mu potrzebne. Gdyby chciał dokonać tego na własną rękę, z pewnością zostałby pokonany przez niezliczonych wrogów i niezliczone potrzeby. Dwaj ludzie wybrali się w taką podróż i wkroczyli na pustynię. Jeden z nich był skromny i pokorny, drugi zaś - dumny i zarozumiały. Pokorny człowiek zgodził się podróżować w imieniu przywódcy klanu, podczas gdy dumny nie zgodził się na to. Ten pierwszy, gdziekolwiek się udał, podróżował bezpiecznie. Jeśli napotkał rozbójników, mówił: «Podróżuję w imieniu takiego-to-a-takiego wodza klanu», a bandyci nie napastowali go. Jeśli przybywał do jakiegoś obozowiska, był traktowany z szacunkiem ze względu na imię owego przywódcy. Tymczasem dumny człowiek w ciągu całej swej podróży cierpiał z powodu niemożliwych do opisania nieszczęść. Zarówno drżał ze strachu przed każdą rzeczą, jak i musiał żebrać w obliczu każdej rzeczy, aż został poniżony i stał się obiektem pogardy.
O, moja dumna duszo! Ty jesteś podróżnikiem, a ten świat jest pustynią. Twoja bezsilność i nędza są bezgraniczne, a twoi wrogowie i twoje potrzeby - nieskończone. Ponieważ tak się sprawy mają, podróżuj w Imię Przedwiecznego Władcy i Wiecznego Pana pustyni, bądź ocalona od żebraniny przed całym wszechświatem i przed drżeniem ze strachu w obliczu każdego zdarzenia.
Tak, fraza: W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego! jest błogosławionym skarbcem, który sprawia, że twe nieskończone bezsilność i nędza łączą cię z nieskończonymi mocą i miłosierdziem, który czyni twoje bezsilność i nędzę najmilej widzianymi orędownikami w pałacu Wszechpotężnego i Litościwego. Człowiek, który wykonuje dany uczynek, mówiąc: W Imię Boga, przypomina kogoś, kto zaciąga się do wojska. Taki człowiek działa w imieniu rządu, nie lęka się nikogo, mówi, działa w każdej sprawie i wytrzymuje wszystko w imię prawa i w imieniu rządu.
Na początku powiedzieliśmy, że wszystkie istoty wypowiadają słowa w Imię Boga językiem swego usposobienia. Czy tak jest?
Zaiste, tak jest. Gdybyś ujrzał, że jeden człowiek przybywa do miasta, siłą prowadzi wszystkich jego mieszkańców w określone miejsce i zmusza ich do pracy, mógłbyś być pewien, że nie działa on wyłącznie we własnym imieniu i poprzez własną moc, lecz jest żołnierzem, działającym w imieniu rządu i polegającym na mocy króla.
W ten sam sposób wszelkie rzeczy wykonują swe czynności w Imię Wszechmocnego Boga, jako że maleńkie rzeczy, jak nasiona i ziarna, noszą na swych głowach wielkie drzewa, podnosząc ciężary wielkie jak góry. Oznacza to, że wszystkie drzewa mówią: W Imię Boga, napełniają swe dłonie skarbami Bożego miłosierdzia i ofiarowują nam te skarby. Wszystkie ogrody mówią: W Imię Boga i stają się kociołkami z kuchni Bożej mocy, w których przyrządzane są liczne rodzaje różnych potraw. Wszystkie błogosławione zwierzęta - jak krowy, wielbłądy, owce i kozy - mówią: W Imię Boga i za sprawą obfitości Bożego miłosierdzia wytwarzają źródła mleka, ofiarowując nam w Imię Tego, Który daje zaopatrzenie, najbardziej delikatne i najczystsze pożywienie, podobne wodzie życia. Korzenie i miękkie jak jedwab korzonki roślin, drzew i traw mówią: W Imię Boga i przebijają skały i ziemię. Każda rzecz, wspominając Imię Boga oraz Imię "Najbardziej Miłosierny", staje się im podporządkowana.
Korzenie rozpościerają się poprzez twarde skały i poprzez ziemię, i wydają owoce z taką łatwością, z jaką czynią to wydające owoce gałęzie, rozpościerające się w powietrzu, a delikatne, zielone liście zachowują wilgotność w obliczu największego żaru, wymierzają cios w usta naturalistów i szturchają palcem ich ślepe oczy, mówiąc: "Nawet żar i twardość, której najbardziej ufacie, podlegają rozkazowi". Każdy z owych atłasowych korzonków niby laska Mojżesza odpowiada na rozkaz:
[3] i rozłupujeskały. Delikatneliście, cienkie jak bibułki papierosowe, recytują werset:
[4] wbrew żarowi ognia, a wszystkie są niby członki Abrahama (niech będzie z nim pokój).
Skoro wszystkie rzeczy mówią: W Imię Boga, a niosąc w Imię Boga Jego dary, dają je nam, my również powinniśmy powiedzieć: W Imię Boga. Powinniśmy dawać w Imię Boga i brać w Imię Boga, a nie powinniśmy przyjmować niczego od nierozważnych ludzi, którzy nie dbają o to, by dawać w Imię Boga.
Pytanie: Płacimy ludziom, którzy są niczym tragarze. Zatem jakiej zapłaty wymaga od nas Bóg, Który jest Prawdziwym właścicielem?
Odpowiedź: Tak, zapłatą, jakiej Ten, Który jest Prawdziwie Obdarowującym, wymaga za owe drogocenne dary i dobra, są trzy rzeczy: pierwsza to wspominanie Boga, druga to podziękowania, a trzecia to rozmyślanie. Mówienie: W Imię Boga na początku wspominania Go i "wszelka chwała niech będzie Bogu" na koniec, jest podziękowaniami.
Uświadomienie sobie owych darów i rozmyślanie o nich, będącymi bezcennymi cudami kunsztu, cudami mocy Tego, Który nie ma podobnemu Sobie, Przedwiecznego, będącego ponad wszelką potrzebę, oraz podarunkami Jego miłosierdzia, jest rozmyślaniem. Jakkolwiek głupim nie byłoby całowanie stóp człowieka skromnego pochodzenia, który przynosi drogocenny dar od króla, a nieuznawanie prawdziwego właściciela daru, głupotą po tysiąckroć większą jest wychwalanie tego, kto obdarowuje jedynie pozornie, a zapominanie o Tym, Który jest Prawdziwie Obdarowującym.
O, moja duszo! Jeśli nie chcesz być tak głupia, dawaj w Imię Boga, bierz w Imię Boga, zaczynaj w Imię Boga i działaj w Imię Boga. Oto kwestia, która jest niby jądro orzecha ukryte w jego skorupie!
Stacja Druga Błysku Czternastego
Owa Stacja, która została umieszczona w tym miejscu z powodu jej związku z tematem, zawiera sześć spośród tysięcy tajemnic, jakie zawarte są w słowach:
[1]
Uwaga: Lśniące światło, bijące ze słów W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!, dotyczy Bożego miłosierdzia, jakie z daleka ukazało się memu ospałemu umysłowi. Chciałem utrwalić je dla siebie samego w formie notatek, schwytać je, wziąć w posiadanie i opisać owo światło za pomocą dwudziestu do trzydziestu Tajemnic. Jednak, niestety!, w obecnym czasie nie byłem w stanie tego uczynić i liczba Tajemnic zmniejszyła się z dwudziestu lub trzydziestu do pięciu bądź sześciu.
Kiedy mówię: "O, człowieku!", mam na myśli siebie samego. Choć niniejsza lekcja skierowana jest przede wszystkim do mojej własnej duszy, omawiam ją jako Stację Drugą Błysku Czternastego dla zatwierdzenia przez moich skrupulatnych braci, z nadzieją, że może być ona korzystna dla tych, z którymi jestem związany duchowo, a ich dusze mają lepszą zdolność rozeznania niż moja dusza. Owa lekcja odnosi się raczej do serca niż do rozumu, raczej do duchowej przyjemności i pojmowania, niż do racjonalnych dowodów.
[1]
W tej Stacji wspomnimy o kilku Tajemnicach.
TAJEMNICA PIERWSZA
Jeden z przejawów słów بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ [1] ujrzałem następująco:
Na obliczu wszechświata, na obliczu ziemi i na obliczu człowieka odciśnięte zostały trzy pieczęcie Bożego panowania, jedna wewnątrz drugiej, a każda z nich zawiera wzorce pozostałych.
Pierwsza to wielka pieczęć Bożego istnienia, która przejawia się we wzajemnej pomocy i współpracy, obejmuje wszystkie Jego stworzenia w całym wszechświecie i odnosi się do każdego z nich. Ta pieczęć wskazuje na słowa بِسْمِ اللّٰهِ [1].
Druga to wielka pieczęć Bożego miłosierdzia, która przejawia się we wzajemnym podobieństwie i proporcjach, w porządku, harmonii, łasce i miłosierdziu widocznych we wzroście wszelkich roślin i zwierząt na powierzchni ziemi, w dysponowaniu i zarządzaniu nimi. Ta pieczęć wskazuje na słowa بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ [1].
Trzecia to wyniosła pieczęć Bożej litości, która przejawia się w delikatności Bożej dobroczynności, w pięknych kwestiach dotyczących Bożej łagodności, w promieniach Bożego współczucia padających na oblicze ogólnej natury człowieka. Ta pieczęć wskazuje na słowa بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ [1].
Oznacza to, że słowa بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ [1] to święty tytuł trzech pieczęci Bożej jedności, która zapisuje świetlisty wiersz na stronicy świata, to mocny sznur, spleciony ze lśniących włókien. Wskazówka objawionych słów بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ [1] opiera się na człowieku, owocu wszechświata i miniaturowej kopii świata doczesnego, wiąże niski świat doczesny z Tronem Boga, jest drogą, dzięki której człowiek może wspiąć się do tronu człowieczego.
TAJEMNICA DRUGA
By nie przytłaczać ludzkich umysłów Bożą jednością, która ukazuje się w bezgranicznej wielości wszystkich stworzeń, Koran, Księga cudownej wystawy Bożej, nieprzerwanie wskazuje na manifestacje Bożej jedności zawarte w pojęciu Jednego Boga w jednej osobie. Na przykład słońce obejmuje swoim światłem nieprzeliczone rzeczy. By ujrzeć słońce jako takie i w całym jego świetle, konieczna jest zdolność prawdziwie rozległego pojmowania i wszechstronnego spojrzenia. Dlatego, abyśmy nie zapomnieli o istnieniu słońca, ukazuje nam się ono w każdym lśniącym obiekcie poprzez jego blask. Zgodnie z ich właściwościami wszystkie lśniące obiekty odbijają atrybuty słońca, takie jak światło z jego siedmioma
barwami czy ciepło, a równocześnie przejawiają istotę słońca. Zatem cechy słońca również obejmują wszystkie rzeczy, na które napotykają.
Dokładnie w ten sam sposób, zgodnie ze słowami Boga وَ لِلّٰهِ الْمَثَلُ الْاَعْلٰى [4] - obym nie popełnił błędu w porównaniu - jak jedność Boga i Jego odwieczne pozostawanie ponad wszelką potrzebę przejawiają się wraz ze wszystkimi Najpiękniejszymi Imionami Boga we wszelkiej rzeczy, w szczególności w stworzeniach żyjących, a zwłaszcza w naturze człowieka, która jest jak zwierciadło dla owych Imion, tak samo dzięki Bożej jedności każde z Najpiękniejszych Imion poprzez swoje połączenie z bytem obejmuje każdą rzecz. Zatem by rozum nie został przytłoczony jednością Boga, by serce nie zapomniało o istocie Przeczystego i Przenajświętszego, Koran stale zwraca uwagę na pieczęć jedności Bożej, a tą pieczęcią, z jej trzema wybitnymi znaczeniami, są słowa
[1].
TAJEMNICA TRZECIA
Tym, co sprawia, że raduje nas bezkresny wszechświat, bezspornie jest Boże miłosierdzie. Tym, co rozświetla pozbawione światła istoty, w oczywisty sposób jest Boże miłosierdzie. Tym, co żywi i powołuje do życia wszelkie stworzenia zmagające się z ich nieskończonymi potrzebami, również w oczywisty sposób jest Boże miłosierdzie. Tym, co powoduje, że cały wszechświat zwraca się do człowieka, jak drzewo ze wszystkimi jego częściami zwraca się do swoich owoców, tym, co powoduje, że wszechświat spogląda na człowieka, a kiedy trzeba, spieszy mu z pomocą, bezspornie jest Boże miłosierdzie. Tym, co wypełnia i rozświetla bezkresny kosmos i czyni pusty, obojętny świat przynoszącym radość, w oczywisty sposób jest Boże miłosierdzie. Tym, co przeznaczyło efemerycznemu człowiekowi życie wieczne, co uczyniło go tym, do którego zwraca się Przedwieczny, Który pozostanie na wieki, co uczyniło go umiłowanym przez Przedwiecznego - w oczywisty sposób jest Boże miłosierdzie.
O, człowieku! Jako że Boże miłosierdzie jest tak przemożną, pociągającą, słodką, wspierającą cię i przemiłą prawdą, powiedz:
[1], przylgnij mocno do tej prawdy, a ocali cię przed absolutnym spustoszeniem i przed bólem niekończących się potrzeb! Zbliż się do Tronu Władcy wieczności i przedwieczności, skorzystaj z Bożej litości i z promieni Bożego miłosierdzia, stań się tym, do którego zwraca się Bóg, zostań Jego przyjacielem, zostań umiłowanym przez Niego!
Królestwa wszelkich stworzeń wszechświata zgodnie z zamierzeniem gromadzą się wokół człowieka; według najwyższego porządku i z najwyższą mądrością zostały uczynione takimi, by spieszyły ku jego potrzebom, co jasno wynika z jednej z następujących sytuacji: albo każde królestwo stworzeń zna człowieka, jest mu posłuszne i spieszy mu z pomocą (co jest zarówno całkowicie irracjonalne, jak też niemożliwe pod wieloma względami), albo też całkowicie bezsilna istota, jaką jest człowiek, musiałaby posiadać moc najpotężniejszego i absolutnego władcy, albo też owa pomoc następuje zgodnie z wiedzą Wszechmocnego, ukrytego za zasłoną wszechświata. Taki stan rzeczy nie oznacza, że rozmaite stworzenia wszechświata znają człowieka, lecz jest udowodnieniem istnienia Wszechwiedzącego, Współczującego, Któremu człowiek jest dobrze znajomy.
O, człowieku! Wróć do zdrowych zmysłów! Czy możliwe jest, by Ten, Któremu należy się wszelka chwała, Który spowodował, że wszelkie rodzaje stworzeń zwracają się do ciebie, wyciągają do ciebie pomocną dłoń, a w obliczu twoich potrzeb mówią: «Oto jesteśmy!» - czy to możliwe, żeby On nie znał ciebie ani nie widział? Ponieważ dobrze cię zna, informuje cię o tym poprzez Swoje miłosierdzie. Zatem ty również powinieneś poznać Go, okazać Mu szacunek, pozwalając, by dowiedział się o tym, że Go poznałeś, i zrozumieć z całą pewnością, że tym, co podporządkowało olbrzymi wszechświat całkowicie słabemu, bezsilnemu, potrzebującemu, efemerycznemu i znikomemu stworzeniu, jakim jesteś, jest prawda Bożego miłosierdzia, która obejmuje również mądrość, łaskawość, wiedzę i wszechmoc twojego Pana.
Z całą pewnością takie miłosierdzie wymaga obejmujących wszystko i szczerych podziękowań, rzetelnego i autentycznego szacunku. Wypowiedz zatem słowa:
[1], które są wyrazem owych szczerych podziękowań i prawdziwego szacunku. Uczyń je środkiem do osiągnięcia miłosierdzia i twym orędownikiem w pałacu Najbardziej Miłosiernego z miłosiernych.
Istnienie i prawdziwość Bożego miłosierdzia są jasne jak słońce. Jak gobelin tkany jest wokół jednego punktu, przybiera swój kształt według określonego porządku, a nowe wątki, wzory i hafty dokładane są z każdej strony, tak również świetliste wątki wysnuwane z przejawu tysiąca i jednego Imion Bożych w ogromnej przestrzeni wszechświata splatając się w pieczęć współczucia, tworzą gobelin łagodności i znak łaskawości wewnątrz pieczęci miłosierdzia, które ukazuje się umysłom jako bardziej olśniewająca niż słońce.
Najpiękniejszy i Najbardziej Miłosierny podporządkowuje Sobie słońce i księżyc, żywioły i minerały, rośliny i zwierzęta, jakby były haftami, wątkami i nićmi olbrzymiego gobelinu, tkanego przez promienie tysiąca i jednego Jego Imion; sprawia, by wszystko służyło ludzkiemu życiu; ukazuje Swoją litość poprzez nadzwyczaj słodką i pełną poświęcenia litość matek spośród roślin i zwierząt; podporządkowuje żyjące stworzenia człowiekowi, a przez to wszystko ukazuje znaczenie człowieka, ukazuje najbardziej cudowny, wielki gobelin Swego panowania i Swoje olśniewające miłosierdzie - ten Najbardziej Miłosierny, przy całym Swoim braku jakichkolwiek potrzeb, uczynił Swoje miłosierdzie orędownikiem, którego prośby przyjmie, orędownikiem dla wszystkich żywych stworzeń i dla człowieka.
O, człowieku! Jeśli jesteś prawdziwie istotą ludzką, powiedz:
[1] Znajdź owego orędownika! Z pewnością, w sposób jasny i oczywisty, tym orędownikiem jest Boże miłosierdzie, które jest nieomylne i nie zapomina o żadnym ze stworzeń, które powoduje, że na powierzchni ziemi w dokładnie właściwym czasie i w doskonałym porządku pojawiają się niezliczone gatunki roślin i zwierząt, które z doskonałą mądrością i w sposób dla nich korzystny pielęgnuje je i zarządza nimi, które wyciska pieczęć Bożej jedności na obliczu kuli ziemskiej. Istnienie Bożego miłosierdzia jest tak pewne, jak istnienie wszystkich stworzeń na obliczu ziemi, które poprzez swoją liczbę składają świadectwa o rzeczywistym istnieniu Bożego miłosierdzia.
Tak jak istnieją pieczęć Bożego miłosierdzia i znak Bożej jedności, odciśnięte na obliczu ziemi, tak samo na obliczu natury ludzkiej jest odciśnięta pieczęć Bożego miłosierdzia, bynajmniej nie gorsza od znaku Bożej litości czy wielkiej pieczęci Bożego miłosierdzia, jakie widzimy na obliczu wszechświata. Natura człowieka jest tak wszechstronna, jakby był on punktem, w którym skupia się tysiąc i jedno Imion Boga.
O, człowieku! Czy jest możliwe, by Ten, Który dał ci ową twarz, Który położył na niej znak Swojego miłosierdzia i pieczęć Swej jedności, miał zostawić cię na pastwę twoich domysłów, nie nadać ci żadnego znaczenia i nie zwracać uwagi na twoje działania? Czy jest możliwe, by uczynił On cały wszechświat, który zwraca się do ciebie, daremnym i bezcelowym, a drzewo stworzenia - gnijącym, nieistotnym i wydającym rozkładające się owoce? Czy Sam zaprzeczyłby Swojemu miłosierdziu, choć jest ono tak oczywiste jak słońce, tak samo jak Swej mądrości, która jest jasna jak światło dnia, choć żadnej z owych Jego świętych cech nie można
w żaden sposób zaprzeczyć, tak jak w żaden sposób nie mogłyby być niedoskonałe? Niech Bóg uchroni!
O, człowieku! Zrozum, że istnieje droga, którą możesz wspiąć się aż do Tronu Bożego miłosierdzia, a tą drogą są słowa:
[1] Jeśli chcesz zrozumieć ważność owego wzniesienia się, spójrz na początek każdej ze stu czternastu sur Księgi cudownej wystawy, jaką jest Koran, spójrz na początki wszystkich godnych szacunku ksiąg i wszystkich dobrych dzieł. Wyraźnym dowodem na zarządzoną przez Samego Boga wielkość słów W Imię Boga... są słowa imama Szafi'iego (niech Bóg będzie z niego rad), który powiedział:
[1] to tylko jeden werset, lecz w całym Koranie został on objawiony sto czternaście razy.
TAJEMNICA CZWARTA
W obliczu manifestacji Bożej jedności zawartej w nieskończonej mnogości, wyznanie: اِيَّاكَ نَعْبُدُ [3] nie dla każdego jest wystarczające. Umysł błądzi, a serce musiałoby być szerokie jak cały świat, by dostrzec Jedynego za jednością w liczbie wszystkich stworzeń i powiedzieć: اِيَّاكَ نَعْبُدُ وَ اِيَّاكَ نَسْتَع۪ينُ [2] W konsekwencji, by pieczęć Bożej jedności była widoczna we wszystkich gatunkach i w królestwach wszelkich istot tak, jak jest jasno ukazana w pojedynczych przedmiotach, by przywoływała na myśl Jego, Jedynego, jest ukazana wewnątrz pieczęci Bożego miłosierdzia. Zatem każdy, niezależnie od poziomu swego rozwoju, może zwrócić się ku Przeczystemu i Przenajświętszemu i powiedzieć: اِيَّاكَ نَعْبُدُ وَ اِيَّاكَ نَسْتَع۪ينُ [2], kierując te słowa bezpośrednio do Niego.
By wyrazić tę potężną tajemnicę i by jasno wskazać na pieczęć Bożej jedności, Wszechmądry Koran niespodziewanie wspomina o kwestiach najdrobniejszych i najbardziej szczegółowych, kiedy opisuje najbardziej doniosłe sprawy wszechświata, jak na przykład stworzenie niebios i ziemi. Wówczas umysł nie błądzi, serce nie tonie, a dusza może bezpośrednio dotrzeć do Prawdziwego, do Jedynego, Któremu powinna oddawać cześć, kiedy wzmianka o stworzeniu niebios i ziemi otwiera dyskusję nad stworzeniem człowieka, nad jego głosem, nad delikatnymi szczegółami, jak na przykład dary i mądrość, jakie zawarte są w cechach człowieka. Tę prawdę w cudownym stylu przedstawia werset:
[5]
W nieprzeliczonych stworzeniach i ich nieskończonej mnogości widoczne są pieczęcie jedności Bożej, które są niczym koncentryczne okręgi wielu rodzajów i stopni, od największej pieczęci do najmniejszej. Jednak jakkolwiek jasno nie jawiłaby się Boża jedność, wciąż będzie jednością w mnogości, co nie w pełni trafia do tych, którzy na nią patrzą. Musi zatem istnieć pieczęć jedności Boga widoczna w istnieniu Jego, Jedynego, by Boża jedność nie przywodziła na myśl mnogości i by droga Przeczystego i Przenajświętszego, prowadząca prosto do serca człowieka, stała się otwarta.
Co więcej, prawdziwie urzekający zamysł, lśniące światło, przyjemne słodycz i piękno, a także przemożna prawda, która jest znakiem Bożego miłosierdzia i pieczęcią Bożej litości, zostały umieszczone na pieczęci Bożej jedności, by przyciągała ona spojrzenia i wabiła ku sobie serca. Tak, to siła owego miłosierdzia wabi spojrzenia istot rozumnych, ściąga na siebie ich wzrok i powoduje, że docierają do owej pieczęci jedności, że oglądają Jego, Jedynego, a przez to prawdziwie przejawia znaczenie słów:
[2]
Jest tak, ponieważ słowa
[1] są spisem treści całej sury Al-Fatiha i zwięzłym streszczeniem Koranu, który zarówno wskazuje na tę potężną tajemnicę, jak i objaśnia ją. Człowiek, który ogarnia ową tajemnicę, podróżuje przez stopnie Bożego miłosierdzia, a ten, który sprawia, by ten, kto ją objaśnia, przemówił, może nauczyć się tajemnic Bożego miłosierdzia i ujrzeć światła Bożej litości i Bożego współczucia.
TAJEMNICA PIĄTA
Pewien hadis mówi:
[2]
Niektórzy spośród sufich intepretowali ten hadis w zadziwiający sposób, niezgodny z dogmatami wiary. Ci, którzy najbardziej dali ponieść się ekstazie, mniemali nawet, że duchowa natura człowieka ma ten sam kształt, co istota Najbardziej Miłosiernego. Jako że ekstatycy są najbardziej pogrążeni w kontemplacji, ale też najbardziej gmatwają pewne sprawy, w ich przypadku być może można usprawiedliwić fakt, że trzymają się opinii sprzecznej z rzeczywistością. Jednak ludzie przy zdrowych zmysłach, kiedy rozważą tę kwestię, nie mogą przyjąć ich idei, które są sprzeczne z fundamentami wiary. Jeśli tak czynią, są w błędzie.
Zaiste, Przeczysty i Przenajświętszy Bóg, Który w doskonałym porządku zarządza całym wszechświatem, jakby był to pałac lub dom, Który obraca gwiazdy, jakby były one maleńkimi cząsteczkami, Który z mądrością i łatwością sprawia, że poruszają się one w przestrzeni, Który zatrudnia drobne cząsteczki, jakby były one zdyscyplinowanymi urzędnikami, z pewnością nie ma towarzysza, przeciwieństwa, godnego Siebie rywala ani równego Sobie, zatem również, zgodnie ze znaczeniem wersetu:
[3], nie ma On kształtu, nie ma podobnego Sobie ani równego rangą; nie istnieje nic, co mogłoby przypominać Go czy też być do Niego podobne. Jednakże, zgodnie ze znaczeniem i parabolicznym porównaniem wersetu:
[4] można rozmyślać nad Jego działaniami, świętymi atrybutami i Najpiękniejszymi Imionami. Oznacza to, że alegoria czy porównanie mogą być używane dla opisania Jego działań. Jeden z wielu wniosków, jaki możemy wysnuć z wyżej wspomnianego hadisu, brzmi: "Człowiekowi został nadany pewien kształt, a cały ów kształt przejawia jedno z Najpiękniejszych Imion Boga, jakim jest Imię 'Miłosierny'". Tak!, jak już wyjaśniliśmy wcześniej, Najpiękniejsze Imię "Miłosierny" przejawia się w promieniach tysiąca i jednego Imion Bożych, widocznych na obliczu wszechświata, a także jawi się w nieprzeliczonych przejawach niepodzielnego panowania Boga, widocznych na obliczu ziemi. Podobnie wszystkie te przejawy są widoczne, choć w nieco mniejszej mierze, w ogólnym kształcie nadanym człowiekowi, tak samo jak na obliczach ziemi i wszechświata.
Hadis sugeruje również, że świadectwa dotyczące Tego, Którego istnienie jest niezbędne, podsuwane przez takie dowody, zwierciadła i przejawy istnienia Najbardziej Miłosiernego, jakimi są stworzenia żywe, a wśród nich człowiek, są tak pewne, jasne i oczywiste, że jak można powiedzieć o lśniącym zwierciadle, które odbija obraz słońca: "To zwierciadło jest słońcem", wskazując w ten sposób na jego lśnienie i na przejrzystość jego świadectwa, tak samo może być powiedziane i zostało powiedziane:
"Człowiekowi został nadany kształt Najbardziej Miłosiernego", co wskazuje na przejrzystość świadectwa, jakie składa człowiek, i na pełnię jego przekazu. Konsekwencją tej tajemnicy jest fakt, że ludzie bardziej powściągliwi spośród tych, którzy uwierzyli w jedność bytu, powiedzieli:
«Nie istnieje nic innego, jak tylko On», co było sposobem na wyrażenie jasności owego świadectwa i doskonałości tego przekazu.
[5]
TAJEMNICA SZÓSTA
O, nieszczęśliwy człowieku, dotknięty bezgraniczną bezsilnością i nieskończonymi potrzebami! Ujrzyj dzięki poniższym rozważaniom, jak cennym i godnym przyjęcia rzecznikiem jest Boże miłosierdzie. Jest ono drogą do poznania Władcy, Któremu należy się wszelka chwała, w Którego armii wspólnie, w doskonałym porządku i posłuszeństwie służą tak gwiazdy, jak i drobne cząsteczki - Chwalebnego Władcy przedwieczności i wieczności, Który Sam Sobie wystarczy, będąc całkowicie wolnym od jakichkolwiek potrzeb. On jest bezgranicznie Bogaty, a Sam w żaden sposób nie potrzebuje ani wszechświata, ani zamieszkujących go istot. Cały kosmos podlega Jego rozkazowi i Jego kierownictwu, będąc całkowicie posłusznym Jego majestatowi i wielkości, uległym w obliczu Jego wspaniałości. Oto Boże miłosierdzie przeznaczone tobie, o człowieku!, które wznosi cię ku obecności Jedynego, wolnego od wszelkich potrzeb, Wiecznego Władcy, które czyni cię Jego przyjacielem, adresatem Jego słów, ukochanym przez Niego sługą. Jednak jak nie możesz dosięgnąć słońca, pozostając daleko od niego i nie mogąc w żaden sposób zbliżyć się do niego, choć wypełnia ono twoje zwierciadło swoim światłem, odbiciem i swym przejawem, tak w ten sam sposób jesteś nieskończenie odległy od Przeczystego i Świętego, Który jest słońcem przedwieczności i wieczności, i nie możesz zbliżyć się do Niego, lecz światło Jego miłosierdzia przybliża Go do ciebie.
O, człowieku! Ktokolwiek znajdzie Boże miłosierdzie, znajdzie wieczny i niewyczerpany skarbiec światła. Drogą do znalezienia go jest postępowanie zgodne z praktykami Najbardziej Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który sam był najjaśniejszym przykładem i przedstawicielem miłosierdzia, jego najbardziej elokwentnym językiem i heroldem, i został opisany w Koranie jako miłosierdzie dla (wszystkich) światów.
Drogą prowadzącą do tego, który był uosobieniem miłosierdzia i miłosierdziem dla wszystkich światów, jest odmawianie modlitwy, w której prosimy Boga, by zesłał na Muhammada (niech będzie z nim
pokój i miłosierdzie) Swe miłosierdzie. Zaiste, miłosierdzie jest znaczeniem tej modlitwy. Tak jak jest to modlitwa o miłosierdzie dla tego, kto był żywym uosobieniem Bożego miłosierdzia, tak jest to dla nas narzędzie, dzięki któremu możemy dotrzeć do tego, który był miłosierdziem dla wszystkich światów (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Uczyń więc tę modlitwę, o człowieku, środkiem do zdobycia miłosierdzia wszystkich światów, a równocześnie uczyń ją narzędziem, dzięki któremu osiągniesz miłosierdzie Najmiłosierniejszego z miłosiernych.
Cała wielka wspólnota muzułmańska odmawia tę modlitwę, która - będąc równoznaczna z prośbą o miłosierdzie dla tego, kto sam był miłosierdziem dla wszystkich światów (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) - udowadnia we wspaniały sposób, jak cennym darem jest miłosierdzie Boga, i jak rozległy jest jego zakres.
Na zakończenie: Jak najbardziej drogocennym klejnotem w skarbcu miłosierdzia jest Prorok Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), tak jest on strażnikiem drzwi do owego skarbca. Pierwszym kluczem do tych drzwi są słowa
[1], a kluczem, z którego najłatwiej skorzystać, jest modlitwa za Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).
[6]
[6]
Słowo Drugie
[1]
Jeśli chcesz zrozumieć, jak wielką szczęśliwość i jak wielki dar, jak wielką przyjemność i łatwość można odnaleźć w wierze w Boga, posłuchaj tej historii, ujętej w formie przypowieści:
Pewnego razu dwaj mężczyźni wybrali się w podróż, zarówno dla przyjemności, jak w interesach. Jeden z tych, którzy wyruszyli w drogę, był człowiekiem samolubnym, co nie mogło przynieść mu żadnych korzyści; drugi z nich był człowiekiem pobożnym. Ten pierwszy wyruszył w jednym kierunku, podczas gdy drugi, pobożny i szczęśliwy, wyruszył w inną stronę.
Jako że samolubny człowiek był zarozumiały, skupiony na samym sobie, a także był pesymistą, zakończył on swoją podróż w kraju, który z powodu jego pesymizmu zdał mu się najbardziej ohydnym. Rozglądał się wokół i wszędzie widział bezsilnych i nieszczęsnych, którzy lamentowali w ucisku straszliwych i znęcających się nad owymi nieszczęśnikami tyranów, opłakując własne zniszczenie. Ten sam żałosny i pełen boleści stan ów człowiek widział w każdym miejscu, do którego zawiodła go podróż. Cały kraj w jego oczach przybrał kształt domu pogrzebowego. Prócz upicia się, nie mógł znaleźć innego sposobu na to, by nie dostrzegać owej żałośliwej i ponurej sytuacji, jako że każdy zdawał mu się wrogiem oraz obcym. Wszędzie wokół widział straszliwe zwłoki i szlochające, rozpaczające sieroty. Jego świadomość cierpiała męczarnie.
Drugi mężczyzna był pobożny i bogobojny, uczciwy i odznaczający się pięknymi cechami moralnymi, zatem kraj, do którego przybył, w jego oczach jawił się najdoskonalszym. Ów dobry człowiek widział powszechną radość w kraju, do którego przybył. Wszędzie trwało radosne święto; każde miejsce było miejscem przepełnionego zachwytem
i szczęściem wspominania Boga; każdy człowiek zdawał się przyjacielem i krewnym. W całym kraju podróżny widział uroczyste obchody zwolnienia z obowiązków, którym towarzyszyły okrzyki wyrażające życzenia wszelkiego dobra i podziękowania. Słyszał również dźwięki bębna i orkiestrę, której członkowie radośnie wołali do nowo zaciągniętych żołnierzy: "Bóg jest Wielki!" oraz: "Nie ma boga oprócz Boga Jedynego!". Miast być zasmuconym w obliczu cierpień tak własnych, jak i wszystkich ludzi (jak stało się to z pierwszym, nieszczęsnym człowiekiem), ów szczęściarz był zadowolony i szczęśliwy zarówno z powodu własnej radości, jak też z powodu radości wszystkich mieszkańców kraju. Co więcej, mógł również dokonać pewnego korzystnego handlu, zatem złożył podziękowania Bogu.
Po jakimś czasie, kiedy wracał, natknął się na pierwszego podróżnego, pojął jego położenie i powiedział do niego: "Postradałeś zmysły. Twoja wewnętrzna szpetota musiała odbić się w zewnętrznym świecie, dlatego wyobrażałeś sobie, że śmiech jest szlochem, a zwolnienie z obowiązków - wyrzuceniem z pracy i ograbieniem. Oprzytomniej i oczyść swe serce, by owa nieszczęsna zasłona uniosła się sprzed twych oczu, a wtedy będziesz mógł ujrzeć prawdę. Kraj całkowicie sprawiedliwego, litościwego, czyniącego dobro, potężnego, miłującego porządek i łaskawego króla, kraj, który ukazuje tyle jasnych znaków rozwoju i tyle osiągnięć, nie mógłby być takim, jakim go sobie wyobraziłeś". Po tych słowach ów nieszczęśnik oprzytomniał i złożył skruchę. Powiedział: "Tak, pijaństwo uczyniło mnie szalonym. Niech Bóg będzie z ciebie rad, bowiem wybawiłeś mnie od potępienia".
O, moja duszo! Wiedz, że ów pierwszy człowiek przedstawia niewierzącego lub też kogoś zdeprawowanego i niedbałego. W jego oczach ten świat jest domem powszechnej żałoby. Wszystkie stworzenia żywe są sierotami, lamentującymi pod ciosami śmierci i rozłąki. Człowiek i wszystkie zwierzęta są samotne, a pozbawione jakichkolwiek powiązań, są rozrywane na strzępy przez szpony wyznaczonej godziny śmierci. Potężne istoty jak góry czy oceany są niby przerażające, pozbawione życia zwłoki. Z niewiary i zbłądzenia tego człowieka bierze początek wiele złudzeń, które zasmucają go, miażdżą, przerażają i przyczyniają mu męczarni.
Jeśli chodzi o drugiego mężczyznę, jest on wierzącym. Uznaje on i potwierdza istnienie Wszechmocnego Boga. W jego oczach ten świat jest siedzibą, w której Najpiękniejsze Imiona Tego, Którego miłosierdzie obejmuje każdą rzecz, są stale recytowane, jest miejscem nauki dla ludzi
i zwierząt oraz miejscem sprawdzianu dla człowieka i dla dżinna. Śmierć każdego zwierzęcia i każdej istoty ludzkiej jest zwolnieniem do cywila. Ci, którzy ukończyli wypełnianie obowiązków swego życia, odchodzą z tego przemijającego świata do innego, szczęśliwego i wolnego od strapień, a zwolnione przez nich miejsce może zostać przygotowane dla kolejnych urzędników, by przybyli i wykonywali swoją pracę. Narodziny zwierząt i ludzi oznaczają ich zaciągnięcie się do wojska, powołanie pod broń i początek ich służby. Każda istota żywa jest radosnym żołnierzem armii regularnej i uczciwym, zadowolonym urzędnikiem. Wszystkie głosy są bądź to wychwalaniem Boga i recytowaniem Jego Najpiękniejszych Imion w chwili rozpoczynania służby, jak również podziękowaniami i wyrazami uciechy, kiedy praca ustaje, bądź pieśniami biorącymi początek z radości, jaką daje praca. W oczach wierzącego wszelkie istoty są życzliwymi sługami, przyjaznymi urzędnikami i miłymi księgami ich Najbardziej Szczodrego Pana i właściciela, Którego litość obejmuje każdą rzecz. Dzięki jego wierze ukazuje się i staje się widocznymi daleko więcej innych, subtelnych, wzniosłych, przyjemnych i słodkich prawd.
Oznacza to, że w wierze w Boga zawarte jest ziarno, które w efekcie staje się rajskim drzewem Tuba, podczas gdy niewiara kryje w sobie nasiono rosnącego w Piekle drzewa Az-Zaqqum.
Oznacza to, że zbawienie i bezpieczeństwo można znaleźć jedynie w islamie i w wierze, a w takim przypadku powinniśmy nieprzerwanie mówić:
[2]
Słowo Trzecie
[1]
Jeśli chcesz zrozumieć, jak wielka korzyść i jak wielkie szczęście tkwią w oddawaniu czci Bogu, a także jak wielkie strata i zguba tkwią w występku i rozpuście, wysłuchaj uważnie poniższej historii, ujętej w formie przypowieści:
Pewnego razu dwaj żołnierze otrzymali rozkazy, nakazujące im udanie się do pewnego odległego miasta. Wyruszyli i podróżowali razem aż do miejsca, w którym droga się rozwidlała. Na rozstajach stał człowiek, który powiedział do nich: "Droga wiodąca w prawo nie przyczynia żadnej straty, zaś dziewięciu spośród dziesięciu ludzi, którzy ją wybierają, zyskuje wielkie korzyści i doświadcza wielkiej łatwości. Tymczasem droga wiodąca w lewo nie daje żadnych korzyści, zaś dziewięciu z dziesięciu podróżujących tą drogą ponosi stratę. Jeśli chodzi o odległość, obie drogi są równe; jest tylko jedna różnica między nimi: ci, którzy obierają drogę po lewej stronie, na której nie ma żadnych zasad ani żadnych autorytetów, podróżują bez bagażu i bez broni, czując pozorną lekkość i zwodniczą łatwość. Natomiast ci, którzy podróżują drogą po prawej stronie, na której obowiązuje wojskowy porządek, są zmuszeni do tego, by ponieść tornister pełen racji żywnościowych, ważący cztery okki, a także znakomity karabin, ważący jakieś dwie kiyye [2], dzięki któremu pokonają i rozgromią każdego nieprzyjaciela".
Kiedy dwaj żołnierze wysłuchali pouczających słów owego człowieka, ten, któremu się poszczęściło, wybrał drogę pczerawej stronie. Wziął na barki ciężar jednego batmana, lecz jego serce i dusza zostały ocalone od tysiąckroć cięższego brzemienia lęku i poczucia zobowiązania wobec innych. Jeśli chodzi o drugiego, nieszczęsnego żołnierza, porzucił on wojsko. Nie chciał dostosować się do określonego porządku i poszedł na lewo. Został uwolniony od dźwigania ładunku jednego batmana, lecz jego
serce dusiło się pod tysiąckroć większym ciężarem długów wdzięczności, zaś jego duszę miażdżył ciężar niezliczonych lęków. Posuwał się naprzód po swej drodze, zarówno poniżając się do żebraniny przed każdym, kogo napotkał, jak i drżąc ze strachu w obliczu każdej rzeczy i każdego wydarzenia, aż dotarł do miejsca przeznaczenia, gdzie został ukarany jako buntownik i dezerter.
Jeśli chodzi o żołnierza, który miłował panujący w armii porządek, strzegł swego tornistra i karabinu i wybrał drogę po prawej stronie, szedł on swoją drogą, nie będąc wobec nikogo zobowiązanym i nikogo się nie lękając, ze spokojnym sercem i sumieniem, aż dotarł do miasta, do którego zmierzał. Tam otrzymał on nagrodę, na jaką zasługuje szanowany żołnierz, który wiernie wypełnia swoje obowiązki.
O, buntownicza duszo!, wiedz, że jeden z owych dwóch podróżników jest przedstawicielem tych, którzy podporządkowują się Bożemu prawu, podczas gdy drugi jest przedstawicielem buntowników i tych, którzy podążają za własnymi pragnieniami. Droga jest drogą życia, która biegnie od świata duchowego, przechodzi poprzez grób i prowadzi do życia ostatecznego. Jeśli chodzi o tornister i karabin, są one oddawaniem czci Bogu i bogobojnością. Oddawanie czci Bogu pozornie jest ciężarem, lecz w jego znaczeniu jest łatwość i lekkość, które zaprzeczają temu opisowi, ponieważ w modlitwach obowiązkowych oddający cześć oznajmia:
[7]. Oznacza to, że w każdej rzeczy znajduje on drzwi wiodące do skarbca Bożego miłosierdzia, ponieważ jest wierzącym i mówi: "Nie ma innego stwórcy ani tego, który daje zaopatrzenie, jak tylko On. Szkoda i korzyść są w Jego ręku. Jest On Wszechmądry, nie czyni niczego na próżno, jest Tym, Którego litość obejmuje każdą rzecz, a Jego dary i Jego miłosierdzie są obfite". Swoją suplikacją taki człowiek puka do owych drzwi. Co więcej, widzi, że każda rzecz jest podporządkowana rozkazowi jego Pana[3], więc do Niego się ucieka. W Nim pokłada zaufanie i na Niego się zdaje, znajdując twierdzę, w której może oprzeć się każdemu nieszczęściu, zaś jego wiara daje mu całkowite zaufanie.
Zaiste, źródłemodwagi- jak i wszelkiej prawdziwej cnoty- jest wiara w Boga i oddawanie Mu czci, zaś źródłem tchórzostwa - jak to jest z każdą podłością - jest zbłądzenie.
Zaprawdę, dla czciciela Boga, którego serce jest prawdziwie świetliste, jest możliwe, że nawet gdyby cały świat stał się bombą, która wybuchnie, nie przeraziłoby go to. Przyglądałby się temu z przyjemnym zadziwieniem, jako cudowi mocy Przedwiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę. Kiedy
jednak sławny spośród zwyrodniałych filozofów, z tak zwanym oświeconym umysłem, lecz bez serca, ujrzy na niebie kometę, kuli się na ziemi, drżąc ze strachu, i lękliwie woła: "Czyż ta kometa nie przybywa, by uderzyć w Ziemię?". (Przy pewnej okazji cała Ameryka zatrzęsła się ze strachu z powodu takiej komety, a wielu ludzi w środku nocy porzuciło własne domy).
Tak, choć człowiek potrzebuje nieprzeliczonych rzeczy, jego kapitał to tyle, co nic, a także choć podlega niezliczonym nieszczęściom, jego moc to tyle, co nic. Jego kapitał i moc sięgają jedynie tak daleko, jak daleko może sięgnąć jego ręka. Jednakże jego nadzieje, pragnienia, cierpienia i boleści sięgają tak daleko, jak daleko może sięgnąć oko wyobraźni. Zatem każdy, kto tylko nie jest całkowicie ślepy, może ujrzeć i zrozumieć, jak wielką korzyścią, szczęśliwością i darem dla ludzkiej duszy (która jest tak bezsilna i słaba, uboga i potrzebująca), jest oddawanie czci Bogu, zaświadczenie Bożej jedności, zaufanie i poddanie się Bogu.
Jest oczywistością, że bezpieczna droga jest lepsza niż droga szkodliwa, nawet jeśli prawdopodobieństwo bezpieczeństwa jest jedynie takie, jak jeden do dziesięciu. Jednakże na drodze oddawania czci Bogu, którą omawiamy w tym miejscu, dziewięć na dziesięć możliwości wiedzie do skarbca wiecznej szczęśliwości i nie dozna się na niej żadnej szkody. Tymczasem poprzez świadectwo niezliczonych rzeczoznawców i zaświadczających - co do którego wszyscy są zgodni - dowiedziono, że droga występku i rozpusty, prócz tego, że nie przynosi żadnej korzyści (co zaświadczają nawet rozpustnicy), kończy się w wiecznym nieszczęściu. Jest to całkowicie pewne i zgodne z relacjami tych, przed którymi odsłoniły się tajemnice stworzenia.
W skrócie: Jak szczęście w życiu ostatecznym, tak również szczęście na tym świecie tkwi w oddawaniu czci Wszechmocnemu Bogu i byciu Jego żołnierzem. Skoro tak jest, powinniśmy nieprzerwanie mówić:
[4], a także powinniśmy dziękować Mu za to, że jesteśmy muzułmanami.
Słowo Czwarte
[1]
Jeśli chcesz zrozumieć z pewnością równą tej, z jaką dwa plus dwa równa się cztery, jak wartościowe i ważne są modlitwy obowiązkowe, z jak niewielkimi kosztami się wiążą, a także jakim szaleńcem i szkodnikiem jest człowiek, który jest w ich kwestii niedbały, wysłuchaj uważnie poniższej historii, ujętej w formie przypowieści:
Pewnego razu potężny władca dał każdemu z dwóch swoich sług po dwadzieścia cztery sztuki złota i wysłał ich, by osiedli na jednej z należących do niego, bogatych królewskich farm, odległych o dwa miesiące drogi.
"Wydajcie te pieniądze na kupno biletów i na pokrycie kosztów podróży", rzekł, "a także wszystkiego, co będzie niezbędne do urządzenia waszego domu. W odległości jednego dnia jest dworzec, do którego możecie dotrzeć transportem kołowym, koleją, statkiem lub samolotem. Korzyści, jakie odniesiecie dzięki wybraniu takich-a-takich środków transportu, będą odpowiednie do poświęconego przez was kapitału".
Po otrzymaniu tych instrukcji dwaj słudzy wyruszyli w drogę. Jednemu z nich poszczęściło się i w drodze do dworca wydał niewielką kwotę pieniędzy, zaś w owych poniesionych kosztach zawarty był pewien interes tak korzystny i sprawiający przyjemność władcy, że kapitał jego sługi zwiększył się po tysiąckroć. Co zaś tyczy się drugiego sługi, ponieważ ów nieszczęśnik był próżniakiem, po drodze do dworca wydał on dwadzieścia trzy ze swych sztuk złota, trwoniąc je na hazard i rozrywki. Pozostała mu jedna sztuka złota. Jego przyjaciel rzekł do niego: "Wydaj tę ostatnią sztukę złota na bilet, a wtedy nie będziesz musiał odbyć długiej podróży pieszo i głodując. Co więcej, nasz pan jest szczodry, być może ulituje się nad tobą, przebaczy ci twoje błędy, i również tobie pozwoli zająć miejsce w samolocie. Wówczas dotrzemy tam, gdzie mamy wieść życie, w ciągu jednego dnia. W przeciwnym razie będziesz musiał iść samotny i głodny przez pustynię, której przemierzenie zajmuje dwa miesiące". Nawet najbardziej ograniczony człowiek może pojąć, jak głupie, szkodliwe i bezrozumne byłoby postępowanie tego nieszczęśnika, gdyby z powodu
uporu nie wydałby jednej sztuki złota, która mu pozostała, na bilet, który jest niczym klucz do skarbca, a zamiast tego wydałby ją na to, co występne, dla przemijającej przyjemności. Czyż nie tak?
O, ty, który nie odprawiasz modlitw obowiązkowych! I o ty, moja własna duszo, która nie lubisz się modlić! Władca z owej przypowieści jest naszym Panem (ar. Ar-Rabb) i Stwórcą. Spośród dwóch podróżujących sług, jeden jest przedstawicielem pobożnych ludzi, którzy z zapałem odprawiają swoje modlitwy, zaś drugi jest przedstawicielem ludzi nierozważnych, którzy je zaniedbują. Dwadzieścia cztery sztuki złota to życie w ciągu dwudziestu czterech godzin każdego dnia. Należąca do króla farma to Raj, zaś dworzec to grób, podczas gdy podróż jest drogą człowieka do grobu, a dalej - do Zmartwychwstania i życia ostatecznego. Ludzie odbywają tę długą podróż na różne sposoby, stosownie do ich uczynków i do siły ich bogobojności. Niektórzy spośród prawdziwie pobożnych pokonują odległość tysiąca lat drogi w ciągu jednego dnia, szybko jak błyskawica, a niektórzy przebywają drogę, jaka wymagałaby pięćdziesięciu tysięcy lat, w ciągu jednego dnia, z szybkością wyobraźni. Potężny Koran napomyka o owej prawdzie w dwóch spośród jego wersetów.
Bilet w przypowieści jest przedstawieniem obowiązkowych modlitw. Jedna godzina w ciągu dnia jest wystarczająca dla odmówienia pięciu modlitw, wraz z obmyciem się przed nimi. Ciekaw jestem, jakiej straty przyczynia sobie człowiek, który dwadzieścia trzy godziny poświęca na ulotne życie doczesne (ar. ad-dunja), a nie udaje mu się poświęcić nawet jednej godziny na długie życie ostateczne, jakie zło wyrządza samemu sobie, jak nierozsądnie postępuje! Czyż każdy, kto tylko uważa się za rozsądnego, nie zrozumiałby, jak sprzeczne z rozumem i mądrością jest postępowanie takiego człowieka, jak daleko on sam odszedł od rozumu, gdyby - pomyślmy rozsądnie - połowę swego majątku wydałby on na loterię, w której bierze udział tysiąc osób, przez co prawdopodobieństwo wygranej wynosi jeden do tysiąca, a nie wydałby dwudziestej czwartej części majątku na rzecz wiecznego skarbca, w którym prawdopodobieństwo wygranej, co zostało potwierdzone, wynosi dziewięćdziesiąt dziewięć procent?
Co więcej, dusza, serce i umysł znajdują w modlitwie wielką łatwość, a modlitwa nie jest próbą dla ciała. Co więcej, przy właściwej intencji wszelkie inne uczynki człowieka, który odmawia modlitwy obowiązkowe, stają się niby akty czci. W ten sposób taki człowiek może przekształcić cały kapitał życia doczesnego w kapitał życia ostatecznego, pod pewnym względem może on sprawić, że jego przemijające życie stanie się trwałe.
Słowo Piąte
[1]
Jeśli chcesz zobaczyć, jak prawdziwym obowiązkiem człowieka, jak naturalnym i stosownym efektem aktu Bożego stworzenia jest odprawianie modlitw obowiązkowych i unikanie popełniania grzechów ciężkich, posłuchaj uważnie następującej przypowieści:
Pewnego razu, podczas powszechnej mobilizacji, dwaj żołnierze znaleźli się w tym samym pułku. Jeden był dobrze wyszkolony i sumienny; drugi był surowym rekrutem i egocentrykiem. Sumienny żołnierz skupiał się na ćwiczeniach i wojnie, nie myślał o racjach żywnościowych i zaopatrzeniu, ponieważ wiedział, że obowiązkiem państwa jest nakarmić go i wyekwipować, leczyć go, kiedy zachoruje, a nawet włożyć jedzenie w jego usta, jeśli zajdzie taka potrzeba. Wiedział, że jego zasadniczy obowiązek polega na tym, by ćwiczyć i walczyć, lecz w pewnym zakresie zajmował się także racjami żywnościowymi i ekwipunkiem, uważając to za część swojej pracy. Dźwigał kotły, mył menażki i nosił je. Gdyby wówczas zapytano go: "Co robisz?", odpowiedziałby: "Trudzę się w służbie dla kraju"; nie powiedziałby: "Pracuję, by zarobić na życie".
Jednakże surowy rekrut umiłował własny żołądek i nie poświęcał uwagi ćwiczeniom i wojnie. Powiedział: "To sprawy państwa, cóż one mnie obchodzą?". Bez przerwy myślał o środkach do życia, a uganiając się za nimi, porzucał pułk i szedł na targ, by robić zakupy.
Pewnego dnia jego dobrze wyszkolony przyjaciel powiedział mu:
"Bracie, twoim podstawowym obowiązkiem jest ćwiczyć i walczyć. Dla tego celu zostałeś tu sprowadzony. Zaufaj królowi, który nie pozwoli, byś chodził głodny - to jest jego obowiązkiem. Tak czy inaczej, jesteś bezsilny i potrzebujący, nie zawsze i nie wszędzie możesz być najedzonym. Mamy czas mobilizacji i wojny; zostanie ci powiedziane, że jesteś buntownikiem,
a ty zostaniesz ukarany. Tak, są dwa rodzaje obowiązków, które nas dotyczą. Jeden to obowiązek króla; niekiedy trudzimy się za niego, by się pożywić. Drugi obowiązek to nasz obowiązek - jest nim ćwiczenie i walka, a niekiedy król dopomaga nam w wykonywaniu tego obowiązku".
Z pewnością zrozumiesz, w jakim niebezpieczeństwie znalazłby się ów żołnierz, który był próżniakiem, gdyby nie zwrócił uwagi na słowa tego, który dokładał starań i był dobrze wyszkolony!
O, moja leniwa duszo! Niespokojne pole walki to burzliwe życie tego świata, zaś podzielona na pułki armia to wspólnota ludzka. Pułk z przypowieści to wspólnota muzułmańska tego stulecia. Jeden z dwóch żołnierzy jest pobożnym muzułmaninem, który zna obowiązki, jakie nakłada na niego religia, i wykonuje je, walcząc z Szatanem i z własną duszą, by zaprzestać czynienia zła i nie popełniać grzechów ciężkich, podczas gdy drugi to zwyrodniały grzesznik, który tak pogrąża się w walce o środki do życia, że aż rzuca oszczerstwa pod adresem Tego, Który prawdziwie daje zaopatrzenie, porzuca obowiązki religijne, a zarabiając na życie, popełnia wszelkie możliwe grzechy, jakie tylko napotka po drodze. Jeśli chodzi o ćwiczenia i nauki, są nimi przede wszystkim obowiązkowe modlitwy i inne obowiązkowe akty czci, zaś wojna jest walką przeciwko duszy i jej pragnieniom, przeciwko szatanom spośród dżinnów i ludzi, jaka ma na celu uwolnienie serca i duszy od grzechu i złych obyczajów, a także ocalenie ich przed wiecznym potępieniem. Pierwszym z dwóch obowiązków jest danie życia i podtrzymywanie go, podczas gdy drugim jest oddawanie czci Temu, Który daje życie i jest Panem, Który utrzymuje przy życiu (Ar-Rabb), a także zanoszenie do Niego błagań. Ten obowiązek to zaufanie Mu i zdanie się na Niego.
Zaiste, ktokolwiek stworzył i uczynił darem życie, które jest najbardziej olśniewającym cudem kunsztu Przedwiecznego, będącego ponad wszelką potrzebę, a także cudem Bożej mądrości, jest tym, który podtrzymuje je i czyni trwałym poprzez zaopatrzenie. Nie może być inaczej. Chcesz dowodu? Najbardziej bezsilne i głupie zwierzęta, jak ryby czy robaki w owocu, są najlepiej karmione. Najbardziej bezradne i delikatne stworzenia, jak niemowlęta i młode spośród wszystkich gatunków, mają najlepsze pożywienie.
Z pewnością wystarczy porównać ryby z lisami, nowo narodzone zwierzęta z dzikimi bestiami, a drzewa ze zwierzętami, by zrozumieć, że dozwolone jedzenie jest pozyskiwane nie dzięki mocy i woli, lecz dzięki bezsilności i bezradności. Oznacza to, że ktoś, kto porzuca odprawianie modlitw obowiązkowych z powodu walki o środki do życia, przypomina
żołnierza, który zaprzestaje ćwiczeń i porzuca okopy, a idzie na targ, by tam żebrać. Jednak wyglądanie (po odmówieniu modlitw) racji żywnościowych z kuchni miłosierdzia Najbardziej Szczodrego, Który daje zaopatrzenie, a także postępowanie w ten sposób, by nie być ciężarem dla innych, jest piękne i godne mężczyzny, jest również rodzajem aktu czci.
Co więcej, natura człowieka i jego duchowe zdolności ukazują, że został on stworzony dla oddawania czci swemu Stwórcy, jako że pod względem mocy i uczynków niezbędnych do życia doczesnego nie może on rywalizować nawet z najmniejszym wróblem. Tymczasem pod względem wiedzy i potrzeb, aktów czci i suplikacji, które są niezbędne dla życia duchowego i dla życia ostatecznego, człowiek jest niby król i dowódca zwierząt.
O, moja duszo! Jeśli uczynisz życie tego świata celem swego życia i dla tego celu będziesz nieprzerwanie pracować, staniesz się podobna jednemu z najniższych wróbli. Jednak jeśli swym celem i kresem uczynisz życie ostateczne, a życie doczesne uczynisz jego narzędziem i polem uprawnym, i stosownie do tego będziesz dokładać starań, będziesz niczym wysoki dowódca zwierząt, będziesz ulubionym i zanoszącym błagania sługą Wszechmocnego Boga, a także jego uhonorowanym i szanowanym gościem.
Oto dwie drogi, które otwierają się przed tobą! Możesz wybrać, którąkolwiek sobie życzysz! Proś zatem o przewodnictwo i sukces pochodzące od Najbardziej Litościwego z litościwych!
Słowo Szóste
[1]
Jeśli pragniesz zrozumieć, jak korzystny jest ów handel i jak szacowną rangę nadaje oddanie samego siebie i swej własności Bogu, bycie Jego sługą i Jego żołnierzem, wysłuchaj poniższej przypowieści:
Pewnego razu król powierzył każdemu z dwóch swych poddanych majętność, w skład której wchodziły wszelkie niezbędne manufaktury, maszyny, konie, broń i tak dalej. Jednak ponieważ czasy były burzliwe i trwała wojna, żadna rzecz nie cieszyła się stabilnością, a przeznaczeniem każdej było przepadnięcie lub podleganie zmianom. Król w swym nieskończonym miłosierdziu wysłał do owych dwóch ludzi najszlachetniejszego oficera, by ten zakomunikował im następujące litościwe zarządzenie:
"Sprzedajcie mi majątek, który posiadacie w depozycie, a ja zatrzymam go dla was. Niech nie zostanie on zniszczony bez żadnego celu. Po tym, jak wojny ustaną, zwrócę go wam w stanie lepszym od tego, w jakim znajdował się wcześniej. Będę uważał ów depozyt za waszą własność i zapłacę wam za niego wysoką cenę. Jeśli chodzi o wszelkie maszyny i narzędzia w manufakturach, będą one używane w moim imieniu i w moich warsztatach, a zarówno ich wartość, jak wynagrodzenie za korzystanie z nich zwiększą się po tysiąckroć. Wypłacę wam cały zysk, jaki powinien wam przypaść. Jesteście niezamożni i nie posiadacie żadnych surowców, nie jesteście w stanie pokryć kosztów tak wielkich zadań. Pozwólcie zatem, że wezmę na siebie pokrycie wszelkich kosztów i dostarczenie wszelkiego wyposażenia, a wam wypłacę cały przychód i wszystkie zyski, które zatrzymacie do czasu demobilizacji. Spójrzcie zatem, odniesiecie korzyść na pięć sposobów! Jeśli jednak nie powierzycie mi waszego majątku, będziecie mogli ujrzeć, że nikt nie będzie w stanie zachować tego, co posiada; także wy stracicie to, co posiadacie obecnie. Wszystko pójdzie na
marne, a wy stracicie również wysoką cenę, jaką wam ofiarowuję. Misterne i drogocenne narzędzia i szale, metale szlachetne, które czekają, by je wykorzystać, również stracą wszelką wartość. Zarządzanie i zajmowanie się majątkiem przysporzy wam problemów, a równocześnie zostaniecie ukarani za to, że sprzeniewierzyliście powierzony wam depozyt. Spójrzcie zatem, oto pięć sposobów, na które możecie ponieść stratę! Co więcej, jeśli oddacie mi waszą własność, staniecie się moimi żołnierzami, działającymi w moim imieniu. Zamiast być pospolitymi więźniami lub żołnierzami-ochotnikami, będziecie wolnymi oficerami wywyższonego króla".
Po tym, jak ci dwaj ludzie wysłuchali owego łaskawego zarządzenia, ten z nich, który był bardziej inteligentny, powiedział: "Jak najbardziej, jestem dumny i szczęśliwy z tego, że mogę sprzedać ten majątek królowi, któremu po tysiąckroć składam podziękowania".
Drugi z nich jednak był zadufanym w sobie egoistą i hulaką, a jego dusza stała się dumna niczym Faraon. Jak gdyby miał pozostać na wieczność w swej majętności, lekceważył wstrząsy i zgiełk tego świata. Powiedział:
"Nie! Kimże jest ten król? Nie sprzedam swego majątku i nie pozwolę, by moja uciecha doznała szkody".
W krótki czas później pierwszy z owych ludzi osiągnął rangę tak wysoką, że wszyscy zazdrościli mu jego stanowiska. Zdobył łaskę króla i żył szczęśliwie w królewskim pałacu. Drugi, przeciwnie, upadł do takiego stanu, że wszyscy litowali się nad nim, lecz również mówili, że ma to, na co zasłużył. W wyniku błędu, który popełnił, jego szczęśliwość i majątek przepadły, zaś on sam został ukarany i cierpiał srogie męczarnie.
O, duszo pełna kaprysów! Spójrz w twarz prawdy poprzez teleskop niniejszej przypowieści. Co tyczy się króla, jest on Władcą przedwieczności i wieczności, twoim Panem (ar. Ar-Rabb) i Stwórcą. Majętność, maszyny, narzędzia i szale są tym, co posiadasz w życiu, a do tego, co posiadasz, należą również twoje ciało, dusza i serce, w których zawierają się zewnętrzne i wewnętrzne zmysły, jak wzrok, mowa, inteligencja i wyobraźnia. Jeśli chodzi o najszlachetniejszego oficera, jest nim Szlachetny Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), zaś najmądrzejszym zarządzeniem jest Mądry Koran, który opisuje omawiany przez nas handel w wersecie:
[1]
Kotłujące się pole bitwy to wzburzona powierzchnia świata, która podlega bezustannym zmianom, rozkładowi i odnowie, sprawiając,
że każdy człowiek myśli: "Jako że wszystko wymknie się nam z rąk, przepadnie i będzie stracone, czy naprawdę nie ma żadnego sposobu, by zachować to, co posiadamy, i przekształcić owe rzeczy w coś, co będzie trwać wiecznie?"
Człowiek, który zajął się takimi rozmyślaniami, nagle słyszy niebiański głos Koranu, mówiący: "Zaiste, jest taki sposób, a jest on piękny, łatwy i zawiera się w nim pięć korzyści".
Cóż to za sposób?
Jest nim zwrot otrzymanego depozytu jego Prawdziwemu właścicielowi.
Taka transakcja przynosi korzyść na pięć sposobów.
Korzyść pierwsza: Przemijający majątek staje się trwającym wiecznie. Kiedy oddamy gasnące życie doczesne Wiecznemu, Samoistnemu, Chwalebnemu Panu i wydamy je przez wzgląd na Niego, przekształci się ono w życie wieczne i wyda wieczne owoce. Chwile naszego życia pozornie przepadają i gniją, jak dzieje się z nasionami i ziarnami, jednak później w królestwie wieczności otworzą się i rozkwitną kwiaty błogosławieństwa i pomyślności, a każdy z nich ukaże również swój świetlisty i kojący aspekt w królestwie pośrednim.
Korzyść druga: W zamian będzie nam wypłacona wysoka cena, którą jest Raj.
Korzyść trzecia: Wartość każdej części ciała i każdego zmysłu wzrośnie po tysiąckroć. Na przykład inteligencja jest niczym narzędzie. Jeśli nie sprzedasz jej Wszechmocnemu Bogu, lecz raczej będziesz z niej korzystał, mając na względzie duszę, zacznie ona służyć złym wróżbom, stanie się szkodliwym i wyniszczającym narzędziem, które nałoży na twą słabą osobę brzemię wszystkich smutków przeszłości i wszelkich lęków przed przyszłością, spadając do poziomu narzędzia, które służy jedynie niszczeniu, a nie przynosi żadnych korzyści. Oto, z jakiego powodu grzeszny człowiek często ucieka się do pijaństwa czy frywolnej przyjemności, by uciec przed utrapieniami i ranami, jakich przyczynia mu jego inteligencja. Jeśli jednak sprzedasz swą inteligencję jej Prawdziwemu właścicielowi i wykorzystasz ją w Jego imieniu, stanie się ona niby klucz i talizman, otwierający nieprzebrane skarbce litości i krypty mądrości, którą zawiera w sobie akt Bożego stworzenia. Wzniesie się zatem do poziomu przewodnika Wszechwładnego, który przygotowuje swego właściciela do wiecznej szczęśliwości.
By posłużyć się innym przykładem, wzrok jest jednym ze zmysłów, jest oknem, przez które dusza wygląda na ten świat. Jeśli nie sprzedasz
go Wszechmocnemu Bogu, lecz raczej zatrudnisz go w imię własnej duszy (poprzez spoglądanie na garstkę przejściowych i nietrwałych, choć pięknych widoków), zatonie i opadnie do poziomu, na którym będzie stręczycielem dla żądzy i dla pożądliwej duszy. Jeśli jednak sprzedasz swój wzrok Temu, Który go stworzył i Który widzi każdą rzecz, wykorzystasz ów zmysł w Jego imieniu i w wytyczonych przez Niego granicach, wówczas twoje oko wzniesie się do poziomu czytelnika wielkiej księgi bytu, świadka cudów kunsztu Wszechwładnego, błogosławionej pszczoły wysysającej nektar z kwiatów miłosierdzia w ogrodzie tej planety.
Jeszcze innym przykładem jest ten, który dotyczy języka i zmysłu smaku. Jeśli nie sprzedasz ich twemu Mądremu Stwórcy, lecz zamiast tego wykorzystasz je jedynie w imieniu własnej duszy i przez wzgląd na żołądek, zatoną i opadną do poziomu odźwiernego w stajniach żołądka i stróża w jego fabryce. Jednak jeśli sprzedasz je Szczodremu, Który daje zaopatrzenie, zmysł smaku umieszczony w języku wzbije się do poziomu umiejętnego nadzorcy nad skarbcami Bożej litości i wdzięcznego inspektora w kuchniach wiecznej mocy Boga.
Przyjrzyj się dobrze, o inteligencjo! Ujrzyj różnicę między narzędziem zniszczenia a kluczem do wszystkich bytów! Patrz uważnie, o oko! Ujrzyj różnicę między przebrzydłym stręczycielem a uczonym nadzorcą Bożej biblioteki! Smakuj we właściwy sposób, o języku! Ujrzyj różnicę między odźwiernym w stajniach lub stróżem w fabryce a kierownikiem w skarbcu Bożego miłosierdzia!
Porównaj wszelkie inne narzędzia i części ciała z tymi, które wymieniliśmy, a wówczas zrozumiesz, że zaprawdę, wierzący nabywa naturę godną Raju, zaś niewierny - naturę odpowiednią dla Piekła. Powodem, dla którego każdy z nich osiągnął odpowiednią dla siebie wartość, jest fakt, że wierzący dzięki cnocie swojej wiary używa depozytu swego Stwórcy w Jego imieniu oraz w wytyczonych przez Niego granicach, podczas gdy niewierny sprzeniewierza depozyt i korzysta z niego, mając na względzie swą ulegającą instynktom duszę.
Korzyść czwarta: Człowiek jest bezradny i wystawiony na rozliczne nieszczęścia. Jest on biedny, a jego potrzeby są liczne. Jest słaby, a brzemię życia jest bardzo ciężkie. Jeśli nie polega na Wszechmocnym i Chwalebnym, jeśli nie pokłada w Nim zaufania, jeśli nie poddaje się Mu z ufnością, jego sumienie zawsze będzie niespokojne. Bezowocne męczarnie, cierpienia i żale albo zaduszą go i oszołomią, albo przemienią go w dziką bestię.
Korzyść piąta: Wszyscy, którzy doznali oświecenia i przed którymi odsłoniła się prawdziwa istota rzeczy, wybrani, którzy zaświadczyli prawdę, są zgodni co do tego, że wielka nagroda za wszystkie akty czci i wychwalania Boga, wykonane przez części i narządy twego ciała, będzie wypłacona ci w czasie, gdy będziesz w największej potrzebie, w formie owoców Raju.
Jeśli wzgardziłeś owym handlem wraz z jego pięciorakiego rodzaju korzyściami, prócz tego, że będziesz pozbawiony korzyści z niego, będziesz cierpiał pięciokrotną stratę.
Strata pierwsza: Majątek i potomstwo, do których jesteś tak przywiązany; dusza ze swoimi kaprysami, której oddajesz cześć; młodość i życie, w których jesteś zakochany - wszystko przepadnie i będzie stracone, a twoje ręce zostaną puste. Pozostaną grzech i ból, przytwierdzone do twego karku niby jarzmo.
Strata druga: Będziesz cierpiał z powodu kary za sprzeniewierzenie depozytu. Używając najbardziej drogocennych narzędzi do pracy nad najbardziej bezwartościowymi rzeczami wyrządzisz krzywdę samemu sobie.
Strata trzecia: Poprzez spowodowanie, że wszelkie drogocenne zdolności człowieka upadną do poziomu niższego niż poziom zwierząt, wyrządzisz zniewagę Bożej mądrości i popełnisz przestępstwo przeciwko niej.
Strata czwarta: Przy swojej bezsilności i nędzy umieścisz ciężkie brzemię życia na swych słabych barkach; będziesz stale jęczał i lamentował pod ciosami przemijania i rozłąki.
Strata piąta: Przyodziejesz w szpetny kształt (odpowiedni dla kogoś, przed kim otworzą się wrota Piekła) czyste podarunki Litościwego, takie jak inteligencja, serce, oko czy język, które zostały dane ci po to, byś za ich pomocą poczynił przygotowania do położenia fundamentów niekończącego się życia ostatecznego i wiecznego szczęścia.
A teraz, czy tak trudno sprzedać powierzony ci depozyt jego właścicielowi? Czy owa transakcja jest tak uciążliwa, że wielu ludzi jej unika? W żadnym wypadku!, nie jest ona uciążliwa nawet w najmniejszym stopniu. Granice tego, co dozwolone, są rozległe i w pełni przystosowane do pragnień człowieka, nie ma żadnej potrzeby, by przekraczać je, wkraczając na teren tego, co zakazane. Obowiązki narzucone przez Boga są lekkie i nieliczne. Bycie sługą i żołnierzem Boga jest zaszczytem przyjemnym w stopniu niemożliwym do opisania. Naszym obowiązkiem jest czynić
i rozpoczynać każdą rzecz w Imię Boga, jak czyni to żołnierz, brać i dawać w imieniu Boga, poruszać się i zatrzymywać zgodnie z zezwoleniem Boga i Jego prawem. Jeśli się nam to nie udaje, powinniśmy szukać Jego przebaczenia, mówiąc:
O, Panie! Wybacz nam nasze błędy i przyjmij nas jako Twoje sługi. Uczyń nas niezawodnymi dzierżawcami Twojego depozytu, póki nie nadejdzie czas, byś go od nas odebrał. Amen. i zanosząc do Niego tę prośbę.
Słowo Siódme
Jeśli pragniesz zrozumieć, jak drogocennymi i rozwiązującymi trudności talizmanami są dwie części frazy اٰمَنْتُ بِاللّٰهِ وَ بِالْيَوْمِ الْاٰخِرِ [1], które zarówno rozwiązują enigmatyczną zagadkę stworzenia, jak otwierają przed duszą człowieka drzwi wiodące do szczęścia, a także jak zbawiennymi i uzdrawiającymi lekarstwami są poleganie na twym Stwórcy i szukanie u Niego schronienia poprzez cierpliwość i błaganie, a także zanoszenie suplikacji do Tego, Który daje ci zaopatrzenie, poprzez podziękowania; jeśli chcesz pojąć, jak ważnymi, drogocennymi i lśniącymi biletami na podróż do wieczności (jak również zaopatrzeniem na życie ostateczne i światłem, które będzie towarzyszyć ci w grobie) są słuchanie Koranu, posłuszeństwo jego rozkazom, wykonywanie modlitw obowiązkowych oraz porzucenie ciężkich grzechów - posłuchaj uważnie tej przypowieści:
Pewnego razu - na polu bitwy, w miejscu sprawdzianu, w kręgu korzyści i straty - pewien żołnierz znalazł się w nadzwyczaj niebezpiecznym położeniu, a było, jak następuje:
Żołnierz został ranny. Dwie straszliwe, głębokie rany znajdowały się po prawej i po lewej stronie jego ciała, a za nim stał wielki lew, jakby tylko czekał na to, by go zaatakować. Przed nim stały szubienice, które wzniesiono po to, by uśmiercić i unicestwić wszystkich, których ów żołnierz umiłował, a taki koniec czekał także na niego. Prócz tego, żołnierz miał przed sobą długą podróż, gdyż miał udać się na wygnanie. Kiedy ów nieszczęśnik w rozpaczy rozważał swoje straszliwe położenie, ukazał się przed nim życzliwy i lśniący światłem człowiek podobny Al-Chidrowi[2], który mu rzekł:
- Nie rozpaczaj. Dam ci dwa talizmany i nauczę cię ich. Jeśli użyjesz ich we właściwy sposób, lew stanie się dla ciebie posłusznym wierzchowcem, a szubienice przekształcą się w huśtawki dla twej przyjemności i uciechy. Dam ci także dwa lekarstwa. Jeśli będziesz postępował zgodnie z instrukcjami, te dwie ropiejące rany staną się słodko pachnącymi kwiatami, zwanymi różami Muhammada. Dam ci również bilet, z którym
będziesz w stanie ukończyć podróż, która zajęłaby ci cały rok, w ciągu jednego dnia, jakbyś leciał. Jeśli mi nie dowierzasz, przeprowadź mały eksperyment, abyś mógł zobaczyć, że to prawda.
Żołnierz przeprowadził ową małą próbę i potwierdził, że ów człowiek mówi prawdę. Tak, ja, ten nieszczęsny Said, również to potwierdzam, ponieważ ja również przeprowadziłem eksperyment i widziałem, że była to całkowita prawda.
Jakiś czas później żołnierz ujrzał chytrego człowieka, wyglądającego jak ktoś, kto jest wyuzdany, a przebiegłego niczym Iblis, który nadszedł z jego lewej strony, niosąc ze sobą bogate ozdoby, zdobne obrazy, wytwory fantazji, a także liczne napoje alkoholowe. Ów człowiek zatrzymał się przed naszym żołnierzem i powiedział:
-Hej, dalejże, mój przyjacielu! Napijmy się i poweselmy. Pooglądamy te zdjęcia pięknych dziewczyn, posłuchamy muzyki i będziemy jeść smaczne jedzenie.
-Następnie zapytał: -A cóż tam mówisz pod nosem?
-To talizman - padła odpowiedź.
-Dajże spokój z tym niepojętym nonsensem! Nie psujmy sobie zabawy tu i teraz! - Następnie ów człowiek zadał drugie pytanie: - A co tam trzymasz w ręku?
-Pewne lekarstwo - odpowiedział żołnierz.
-Wyrzuć je! Jesteś zdrów i nie dzieje ci się nic złego! Teraz jest czas, by się weselić. A co to za kawałek papieru z pięcioma znakami na nim?
-To bilet i kupon na racje żywnościowe.
-Ach, podrzyj go! - rzekł tamten człowiek. - Czegóż możemy potrzebować w podróży podczas tak pięknej wiosny?
Ów człowiek namawiał żołnierza za pomocą wszelkiego rodzaju podstępów, aż biedny żołnierz po trosze dał się namówić. Tak, człowiek może zostać zwiedziony; ja sam dałem się zwieść właśnie takiemu przebiegłemu oszustowi.
Nagle z prawej strony żołnierza doszedł go głos huczący niby grzmot, który rzekł:
-Strzeż się! Nie daj się zwieść! Powiedz temu naciągaczowi: Jeśli masz środki po temu, by zabić lwa, który jest za mną, by usunąć stojące przede mną szubienice, by odepchnąć ode mnie to, co rani prawą i lewą stronę mego ciała, bym nie musiał wyruszać w czekającą mnie podróż, dalejże, zrób to! Pokaż, że potrafisz to zrobić, byśmy to zobaczyli! Później
zaś powiedz: 'Dalejże, chodźmy i dobrze się bawmy'. W przeciwnym razie milcz! Pozwól, by przemawiał ów podobny Al-Chidrowi, natchniony przez Boga "człowiek".
O, moja duszo, która śmiałaś się podczas swej młodości, a teraz lamentujesz nad swoim śmiechem! Wiedz, że owym nieszczęsnym żołnierzem jesteś ty i jest nim człowiek. Lew to wyznaczona godzina śmierci. Jeśli chodzi o szubienice, to są nimi śmierć, zanik i rozłąka, poprzez które, w naprzemiennym następowaniu nocy i dnia, żegnasz wszystkich przyjaciół, których tracisz. Co się tyczy dwóch ran, jedną jest nieskończona i dokuczliwa bezsilność człowieka, podczas gdy drugą jest jego smutne i bezgraniczne ubóstwo. Wygnanie to długa, będąca egzaminem podróż, która prowadzi ze świata duchowego przez łono matki i dzieciństwo do starości, przez ten świat, grób i królestwo pośrednie aż do Zmartwychwstania i mostu As-Sirat. Jeśli zaś chodzi o dwa talizmany, są nimi wiara w Jedynego Boga i wiara w życie ostateczne.
Tak, dzięki drugiemu z owych świętych talizmanów śmierć przybiera kształt okiełznanego konia, rumaka, który zabiera człowieka wierzącego z więzienia tego świata do Ogrodów Raju i do obecności Najbardziej Miłosiernego. Oto dlaczego mędrcy, którzy ujrzeli prawdziwą naturę śmierci, umiłowali ją i pragnęli jej, zanim jeszcze nadeszła. Zaś dzięki talizmanowi, jakim jest wiara, zanik, rozłąka, śmierć i upływ czasu, który jest podobny szubienicy, przybiera kształt narzędzi, dzięki którym można z całkowitą przyjemnością obserwować i kontemplować cuda rozmaitych, wielobarwnych, wiecznie odnawiających się haftów wyszytych przez Stwórcę, Któremu należy się wszelka chwała, cuda Jego mocy i przejawy Jego miłosierdzia. Tak, kiedy zwierciadła odbijające barwy słonecznego światła podlegają zmianom i są odnawiane, kiedy zmieniają się obrazy w kinie, powstają nowe, jeszcze piękniejsze widoki.
Jeśli chodzi o dwa lekarstwa, jednym jest zaufanie Bogu i cierpliwość, zaś drugim poleganie na wszechmocy Stwórcy i pokładanie zaufania w Jego mądrości, czyż nie tak? Zaiste, tak właśnie jest. Czegóż może lękać się człowiek, który zaświadczając własną bezsilność, zdaje się na Władcę tego świata, Który posiada moc, by rozkazać:
كُنْ فَيَكُونُ [8]? Jest tak, ponieważ w obliczu najgorszego nieszczęścia taki człowiek mówi z największym zadowoleniem w sercu: اِنَّا لِلّٰهِ وَاِنَّٓا اِلَيْهِ رَاجِعُونَ [3], pokładając zaufanie w jego Najbardziej Litościwym Panu (ar. Ar-Rabb). Człowiek, który poznał Boga, cotypie przyjemność z bezsilności
i bogobojności. Tak, istnieje przyjemność, która jest częścią strachu. Gdyby dwunastomiesięczne niemowlę było wystarczająco inteligentne, gdyby zapytano je: "Co jest dla ciebie najprzyjemniejsze i najsłodsze?", mogłoby odpowiedzieć: "Zdawanie sobie sprawy z mojej bezsilności i bezradności, obawianie się delikatnego klapsa mojej matki przy równoczesnym szukaniu schronienia na jej miękkiej piersi". Jednak litość wszystkich matek jest jedynie błyskiem spośród przejawów Bożego miłosierdzia. Oto, z jakiego powodu mędrcy znajdują taką przyjemność w bezsilności i bogobojności, z zapałem oznajmiając, że sami nie mają żadnej siły ani mocy, a przez własną bezsiłę - szukając schronienia u Boga. Uczynili oni bezsilność i strach własnymi orędownikami.
Drugim lekarstwem są składane Bogu podziękowania i zadowolenie z tego, co posiadamy, błagania i suplikacje, a także poleganie na miłosierdziu Tego, Który daje zaopatrzenie, a Jego litość obejmuje każdą rzecz. Czyż nie tak? Tak, jako że jak ubóstwo, niedostatek i potrzeba mogłyby być dotkliwe i uciążliwe dla gościa Najbardziej Szczodrego i Najbardziej Hojnego, Który całe oblicze ziemi czyni stołem pełnym darów, a wiosnę - bukietem kwiatów, Który umieszcza te kwiaty na stole i rozsiewa je po całej powierzchni ziemi? Ubóstwo i potrzeba przybierają kształt przyjemnego apetytu. Gość stara się zwiększyć swe ubóstwo, ponieważ w ten sam sposób zwiększa swój apetyt. Oto, z jakiego powodu mędrcy czerpią dumę z niedostatku i ubóstwa. Strzeż się jednak, byś nie zrozumiał tej kwestii w niewłaściwy sposób! Oznacza ona uświadomienie sobie własnego niedostatku przed Bogiem i zanoszenie błagań do Niego, nie zaś obnoszenie się ze swym ubóstwem przed ludźmi i zachowywanie się jak żebrak.
Jeśli chodzi o bilet i talon na racje żywnościowe, jest nimi wykonywanie obowiązków religijnych, a zwłaszcza modlitw obowiązkowych, a także porzucenie grzechów ciężkich. Czyż nie tak? Tak, tak jest, jako że zgodnie z jednomyślnym świadectwem tych, którzy dostrzegli to, co niewidzialne i przed którymi odsłoniły się tajemnice Bożego stworzenia, zaopatrzenie, światło i wierzchowca na długą i ciemną drogę do wieczności można pozyskać jedynie poprzez zastosowanie się do rozkazów Koranu i unikanie tego, czego Koran zakazuje. Nauka, filozofia i sztuka są na tej drodze nic niewarte. Ich światło sięga jedynie do drzwi grobu.
O, moja leniwa duszo! Jak niewielkim wysiłkiem, jak lekkie i łatwe jest odmawianie pięciu modlitw każdego dnia i porzucenie siedmiu grzechów śmiertelnych! Jeśli posiadasz dar rozumu, a twój rozum nie jest zepsuty, zrozum, jak ważne i rozległe są efekty takiego postępowania, owoce i płynące z niego korzyści! Powiedz Iblisowi i temu człowiekowi, który
zachęcał cię do pobłażania występkom i rozpuście: "Jeśli posiadacie środki po temu, by zabić śmierć, by spowodować, że zanik i przemijanie znikną ze świata, by usunąć ubóstwo i bezsilność człowieka, by zamknąć drzwi grobu, powiedzcie nam o tym, byśmy usłyszeli! W przeciwnym razie milczcie! W wielkim meczecie stworzenia Koran czyta wszechświat. Posłuchajmy, niech oświeci nas jego światło, postępujmy stosownie do jego przewodnictwa i stale go recytujmy. Tak, Koran jest słowem, jest tym, co o nim mówią. Oto Koran, który jest prawdą, który pochodzi od Tego, Który jest Prawdą, który mówi prawdę, który ukazuje prawdę i rozprzestrzenia świetlistą mądrość".
[4]
Słowo Ósme
[1]
[2]
Jeśli chcesz zrozumieć ten świat, a wewnątrz tego świata - duszę człowieka, a także istotę religii i jej wartość dla człowieka, a także to, jakim więzieniem byłby ten świat, gdyby nie istniała religia prawdziwa, a także fakt, że bez religii człowiek staje się najbardziej nieszczęśliwym ze stworzeń, a także fakt, że słowa يَٓا اَللّٰهُ [3] oraz لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ [9] rozwiązują zagadkę talizmanu tego świata i zbawiają duszę człowieka od ciemności, posłuchaj tej przypowieści i zastanów się nad nią:
Dawno temu dwaj bracia wyruszyli w długą podróż. Podążali swoją drogą aż do miejsca, w którym droga się rozwidlała. Na rozstajach ujrzeli poważnie wyglądającego człowieka i zapytali go: "Która droga jest dobra?". Odpowiedział im: "Na drodze wiodącej w prawo jest się zmuszonym do przestrzegania prawa i porządku, lecz w tych trudnościach tkwi bezpieczeństwo i szczęście. Natomiast droga wiodąca w lewo to wolność i brak ograniczeń, lecz w tej wolności tkwi niebezpieczeństwo i niedola. A teraz wybór należy do was!"
Po wysłuchaniu tych słów brat obdarzony dobrym charakterem, ze słowami: تَوَكَّلْتُ عَلَى اللّٰهِ [4] wybrał drogę wiodącą w prawo i dostosował się do panującego na niej porządku i przepisów. Drugi brat, który był człowiekiem niemoralnym i próżniakiem, wybrał drogę wiodącą w lewo jedynie z powodu braku ograniczeń. W naszej wyobraźni podążymy za tym człowiekiem, który znalazł się w położeniu, jakie z pozoru było łatwe, lecz w rzeczywistości ciężkie.
Zatem, ów człowiek szedł, wchodząc na wzgórza i schodząc w doliny, aż znalazł się w bezludnej głuszy. Nagle usłyszał przerażający dźwięk
i ujrzał, że wielki lew wyszedł z lasu i miał go zaatakować. Ów człowiek uciekł, a gdy napotkał wyschniętą studnię, głęboką na sześćdziesiąt jardów, w swym strachu wskoczył do niej. W połowie drogi w dół jego ręce natrafiły na drzewo, którego się uczepił. Drzewo wyrastające ze ściany studni miało dwa korzenie, które były podgryzane przez dwa szczury - jeden szczur był czarny, drugi biały. Człowiek spojrzał w górę i ujrzał, że lew niby wartownik czeka przy studni; spojrzał w dół i ujrzał ohydnego smoka, który, kiedy uniósł głowę, niemal mógł dosięgnąć nią stóp owego człowieka, wiszącego trzydzieści jardów wyżej, a paszcza smoka była tak wielka, jak wylot studni. Następnie popatrzył na ściany studni i zobaczył jadowite robactwo, gromadzące się wokół niego. Popatrzył w górę, na wylot studni i zobaczył drzewo figowe. Nie było to jednak zwykłe drzewo, ponieważ rosło na nim wiele rozmaitych owoców, od orzechów włoskich do granatów.
Z powodu swej bezmyślności i głupoty ów człowiek nie zrozumiał, że cała ta sprawa nie była czymś zwyczajnym, a wszystko, co widział, nie znalazło się tam przez przypadek, lecz w owych dziwnych istotach ukryte zostały nieodgadnione tajemnice. Nie zrozumiał, że zarządzał nimi ktoś wielce potężny. Choć jego serce i umysł w skrytości szlochały i zawodziły, będąc w tak żałosnym położeniu, jego nakazująca zło dusza udawała, że to nic takiego, zamknęła uszy na szloch serca i rozumu, a oszukując samą siebie, zaczęła jeść owoce z drzewa, jakby znajdowała się w ogrodzie. Jednak niektóre z tych owoców były szkodliwe i trujące.
Wszechmocny Bóg mówi w hadisie qudsi [22],
[5] co znaczy: Jestem taki, jak wyobraża sobie Mnie Mój sługa.
Zatem przez swoją głupotę i niedostatek pojmowania ów nieszczęśnik pomyślał, że to, co widzi, jest czymś zwyczajnym i faktyczną prawdą. Tak oto został potraktowany, tak jest traktowany i tak będzie traktowany. Cierpi męczarnie, w których ani nie umiera, jako że został od tego wybawiony, ani nie żyje. Teraz zostawmy tego człowieka, będącego niby zły znak, w jego męce, i wróćmy do drugiego brata, by zastanowić się nad jego położeniem.
Ów szczęsny i inteligentny człowiek szedł swoją drogą, lecz nie cierpiał takiej niedoli, jaka spotkała jego brata, jako że - z powodu jego dobrych cech moralnych - myślał o tym, co dobre, i wyobrażał sobie to, co dobre. Każda rzecz była dla niego znajomą i przyjazną. Nie cierpiał żadnych trudności, ponieważ znając określony porządek, zastosował się do niego, a wówczas odkrył, że jest to łatwe. Podążał swoją drogą swobodnie, spokojnie i bezpiecznie, aż napotkał ogród,
w którym rosły zarówno prześliczne kwiaty i owoce, jak też - jako że nikt go nie doglądał - rośliny gnijące i paskudne. Jego brat również wkroczył do takiego ogrodu, lecz dostrzegł jedynie to, co ohydne, i tym się zajął, a gdy rzeczy te niemal wywróciły mu żołądek na lewą stronę, porzucił ów ogród i poszedł dalej, nie będąc w stanie odpocząć. Drugi człowiek jednak postępował zgodnie z zasadą, która mówi: «We wszystkim dostrzegaj to, co dobre», i nie poświęcił żadnej uwagi temu, co gniło. Odniósł wiele korzyści z tego, co dobre, wypoczął, a następnie poszedł swą drogą dalej.
Później - podobnie jak pierwszy z braci - także i on wkroczył na rozległą pustynię i nagle usłyszał ryk atakującego go lwa. Był przerażony, lecz nie aż tak, jak jego brat, a to dlatego, że z powodu jego dobrych myśli i pozytywnego nastawienia pomyślał: "Pustynia jest władcą, zatem możliwe, że ten lew jest sługą podlegającym rozkazom władcy", i w tym znalazł pocieszenie. Jednak nadal uciekał, aż natknął się na wyschniętą studnię, głęboką na sześćdziesiąt jardów, do której wskoczył. Również jego ręce uchwyciły drzewo rosnące w połowie drogi w dół i - tak jak jego brat - pozostał on zawieszony w powietrzu. Spojrzał i zobaczył dwa zwierzęta podgryzające korzenie drzewa. Spojrzał w górę i zobaczył lwa, spojrzał w dół i ujrzał smoka. Jak jego brat, tak i on oglądał wielce dziwne rzeczy; on również był przerażony, lecz po tysiąckroć mniej niż jego brat, jako że jego dobra moralność podsunęła mu dobre myśli, zaś dobre myśli sprawiły, że we wszystkim widział to, co dobre, a z tego powodu myślał następująco:
"Owe dziwne zdarzenia są powiązane z innymi zdarzeniami. Wygląda również na to, że zachodzą one zgodnie z jakimś rozkazem, a w takim wypadku owe dziwne sprawy kryją w sobie talizman. Tak, wszystko, co się dzieje, zachodzi na rozkaz ukrytego władcy, zatem nie jestem sam; ów ukryty władca obserwuje mnie, poddaje mnie próbie, sprawia, bym w pewnym celu udał się do jakiegoś miejsca, zapraszając mnie tam. Ciekawość biorąca początek z owego miłego strachu i te przyjemne myśli skłaniają mnie do tego, bym powiedział: 'Zastanawiam się, kim jest ten, który poddaje mnie próbie, który chce, bym go poznał, a dla jakiegoś celu skierował mnie na ową dziwną drogę'".
Następnie z pragnienia poznania tego, który jest właścicielem talizmanu, wzięła początek miłość do niego, zaś z owej miłości wzięło początek pragnienie rozwiązania zagadki owego talizmanu. Z tego pragnienia wzięła początek chęć przyswojenia sobie zalet, które mogłyby zadowolić właściciela talizmanu i sprawić mu przyjemność. Następnie
ów człowiek spojrzał na drzewo i ujrzał, że jest to drzewo figowe, lecz takie, na którym rosną owoce z tysiąca różnych drzew. Wówczas opuścił go cały strach, ponieważ zrozumiał on z całą pewnością, że owo drzewo figowe jest listą, spisem, wystawą. Niewidoczny władca w cudowny sposób i dzięki talizmanowi umieścił na tym drzewie próbki owoców rosnących w ogrodzie, a także musiał przyozdobić drzewo w taki sposób, by wskazać na wszelkie rodzaje pożywienia, jakie przygotował dla swoich gości. Jedynie w taki sposób jedno drzewo mogło wydawać owoce tysiąca różnych drzew. Wówczas ów człowiek zaczął błagać o to, by mógł zostać natchniony kluczem do rozwikłania zagadki talizmanu, wołając:
«O, władco tego miejsca! Oto ciebie napotkałem i u ciebie szukam schronienia! Jestem twoim sługą, ciebie chcę zadowolić i ciebie poszukuję!»
Po tym, jak wypowiedział tę suplikację, ściany studni rozdzieliły się i otworzyły się drzwi, prowadzące do cudownego, miłego i spokojnego ogrodu. Zaiste, w te drzwi przekształciła się paszcza smoka, zaś zarówno smok, jak i lew przybrali kształt dwóch służących, którzy zapraszali owego człowieka, by wszedł do ogrodu, zaś lew nawet stał się posłusznym wierzchowcem.
O, moja leniwa duszo! O, mój wyimaginowany przyjacielu! Dalejże, porównajmy położenie, w jakim znaleźli się dwaj bracia, aby ujrzeć i dowiedzieć się, jak z tego, co dobre, wynika dobro, a z tego, co złe, wynika zło.
Spójrz! Nieszczęsny podróżnik po drodze wiodącej w lewo przez cały czas trzęsie się ze strachu, czekając, aż wpadnie w paszczę smoka, zaś ten, któremu się poszczęściło, jest zapraszany do kwitnącego, wspaniałego ogrodu pełnego owoców. Serce nieszczęsnego jest miażdżone straszliwym przerażeniem, boleścią i strachem, podczas gdy szczęśliwy spogląda na dziwne rzeczy i obserwuje je jako zachwycającą lekcję, z przyjemnym strachem i umiłowaniem wiedzy. Ponadto nieszczęśliwy cierpi męczarnie w opuszczeniu, rozpaczy i samotności, szczęsny zaś raduje się, przepełniony radością, tęsknotą i poczuciem tego, że znajduje się we właściwym miejscu. Co więcej, nieszczęśnik postrzega siebie jako więźnia narażonego na atak dzikich bestii, podczas gdy ten, któremu się poszczęściło, jest szanowanym gościem, przebywającym w przyjaznych warunkach i cieszącym się obecnością niezwykłych sług jego szczodrego gospodarza. Ponadto nieszczęśliwy jeszcze wzmaga swe męczarnie, pobłażając chęci spożycia owoców, które zdają się być pyszne, lecz w rzeczywistości są trujące. Jest tak, ponieważ owoce są
próbkami; dozwolone jest smakowanie ich, by zastanawiać się nad tym, skąd pochodzą, i być niczym kupujący, lecz nie ma zezwolenia na to, by pożerać je, jak czynią to zwierzęta. Ten, któremu się poszczęściło, skosztował owoców i pojął ową kwestię, a wtedy odłożył ich spożywanie i znalazł przyjemność w oczekiwaniu. Co więcej, nieszczęsny wyrządza zło samemu sobie - poprzez swój brak roztropności powoduje, że prawda i jego położenie, które są jasne i lśniące niby światło dnia, stają się ciemnym i przygniatającym go lękiem, piekielną złudą. Nie zasługuje on na współczucie ani też nie ma prawa do tego, by uskarżać się przed kimkolwiek.
Na przykład jeśli człowiek, który nie jest zadowolony z okazanej mu łaski, jest na miłym przyjęciu w pięknym ogrodzie, w pełni lata i wśród przyjaciół, lecz upije się, spożywając paskudne napoje alkoholowe, wówczas wyobraża sobie, że jest głodny i nagi w środku zimy, wśród dzikich zwierząt. Zaczyna krzyczeć i płakać, lecz nie zasługuje na to, by się nad nim litować, jako że wyrządza krzywdę samemu sobie, a także znieważa swych przyjaciół, wyobrażając ich sobie jako dzikie bestie. Zatem nieszczęsny brat podobny jest temu człowiekowi, lecz ten, któremu się poszczęściło, widzi prawdę, zaś prawda jest dobrem. Dzięki dostrzeganiu piękna prawdy szczęsny brat jest pełen szacunku dla doskonałości Tego, do Którego prawda należy, zasługuje więc na Jego miłosierdzie. W ten sposób staje się jasną tajemnica koranicznego zarządzenia: Każde dobro, które cię spotyka (Muhammadzie), pochodzi od Boga. A każde zło, które cię spotyka, pochodzi od ciebie. [6]. Jeśli w ten sam sposób dokonasz porównania innych różnic między oboma braćmi, zrozumiesz, że nakazująca zło dusza pierwszego z nich przygotowała dla niego pewnego rodzaju Piekło, podczas gdy dobra intencja, dobre chęci, dobry charakter i dobre myśli drugiego pozwoliły mu otrzymać hojny dar, doświadczyć prawdziwego szczęścia i prawdziwej pomyślności, i ukazały jego lśniące zalety.
O, moja duszo! O ty, który wraz z moją duszą słuchasz tej opowieści! Jeśli nie chcesz być jak ów nieszczęsny brat, zaś chcesz być tym, któremu się poszczęściło, słuchaj Koranu, bądź posłuszny jego zarządzeniom, mocno do nich przylgnij i postępuj zgodnie z nimi.
Jeśli pojąłeś prawdy zawarte w tej przypowieści, będziesz w stanie uczynić je odpowiadającymi prawdom religii, świata, człowieka i wiary w Boga. Powiem o najważniejszych z nich, zaś wnioski dotyczące bardziej subtelnych sam wyciągniesz.
Spójrz więc! Spośród dwóch braci pierwszy jest duszą wiernego i sercem prawego, zaś drugi - duszą niewiernego ze zdeprawowanym sercem. Spośród dwóch dróg ta, która wiedzie na prawo, jest drogą Koranu i wiary, podczas gdy ta, która wiedzie na lewo, jest drogą buntu i zaprzaństwa. Ogród po drodze to przemijające społeczeństwo i cywilizacja człowieka, w której obok siebie znajdują się dobro i zło, i wszystkie rzeczy - dobre i złe, czyste i te, które są nieczystością. Rozsądnym człowiekiem jest ten, kto postępuje zgodnie z zasadą, która mówi:
[7] i podąża swoją drogą ze spokojnym sercem. Co się tyczy pustyni, jest nią ziemia i ten świat, zaś lew to śmierć i jej wyznaczona godzina. Studnia to ciało człowieka podczas jego życia doczesnego, zaś jej głębokość, wynosząca sześćdziesiąt jardów, wskazuje na średnią długość życia, wynoszącą sześćdziesiąt lat. Drzewo to pewien okres w życiu i jego istota, zaś dwa zwierzęta, jedno białe, drugie czarne, to dzień i noc. Smok jest drogą do pośredniego królestwa i do bramy życia ostatecznego, a jego paszcza to grób, lecz dla człowieka wierzącego jest ona drzwiami, otwierającymi się z więzienia na ogród. Jeśli chodzi o jadowite robaki, są nimi nieszczęścia tego świata, jednak dla człowieka wierzącego są one delikatnymi Bożymi przestrogami i łaskami Najbardziej Miłosiernego, które powstrzymują wiernego przed ześliźnięciem się w sen niedbalstwa. Owoce drzewa figowego są darami tego świata, którym Nieskończenie Szczodry nadał kształt spisu darów życia ostatecznego, a są one zarówno przykładami owych darów, ostrzeżeniami, jak też próbkami, przyciągającymi kupujących do owoców Raju. Drzewo, które daje liczne, rozmaite owoce, choć jest tylko pojedynczym drzewem, wskazuje na pieczęć mocy Przedwiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę, na pieczęć Bożej wszechwładzy, na odciśnięty sygnet Bożego panowania. Jest tak, ponieważ uczynienie wszystkiego z jednej rzeczy, wyprowadzenie z ziemi wszystkich roślin i owoców, stworzenie wszystkich zwierząt z wody, stworzenie wszystkich części ciała i organów zwierząt z prostego pożywienia, jest - wraz z uczynieniem wszystkiego jedną rzeczą - dziełem kunsztu podobnym utkaniu skóry i uczynieniu ciała właściwych dla każdego zwierzęcia z wielkiej różnorodności pokarmów spożywanych przez zwierzęta, jest niemożliwą do podrobienia pieczęcią właściwą Przedwiecznemu i Wiecznemu Władcy, Który jest Jedyny i Który jest ponad wszelką potrzebę. Z całą pewnością uczynienie jednej rzeczy wszystkimi, a wszystkich rzeczy jedną jest znakiem i cechą szczególną należną Stwórcy każdej rzeczy, Który jest nad każdą rzeczą Wszechwładny.
Co się tyczy talizmanu, jest nim tajemnica zamysłu Bożego stworzenia, którą można rozwiązać poprzez tajemnicę wiary. Kluczem do tego są słowa:
[8]. Przekształcenie paszczy smoka w drzwi wiodące do ogrodu jest znakiem tego, że choć dla ludzi zbłądzenia i buntu owe drzwi otwierają się na pustkowie i zapomnienie, na grób niepokojący niby ciemny loch i ciasny niczym żołądek smoka, to dla ludzi Koranu i wiary te drzwi prowadzą z więzienia tego świata na pola nieśmiertelności, z miejsca próby do ogrodów Raju, od trudności życia doczesnego do miłosierdzia Tego, Który obejmuje Swym miłosierdziem każdą rzecz. Dziki lew przemieniający się w przyjacielskiego sługę i posłusznego wierzchowca jest znakiem tego, że choć dla ludzi zbłądzenia śmierć jest gorzkim, wiecznym rozstaniem ze wszystkimi ich umiłowanymi, a także wygnaniem ze zwodniczego raju tego świata i wkroczeniem do opuszczenia i samotności w lochu, jakim jest grób, to dla ludzi przewodnictwa po drodze prostej i Koranu śmierć jest środkiem umożliwiającym dołączenie do wszystkich starych przyjaciół i umiłowanych, którzy już odeszli do świata, który nadejdzie, a także sposobem na wkroczenie do prawdziwej ojczyzny i siedziby niekończącego się szczęścia. Jest zaproszeniem do wyjścia na łąki Raju z więzienia tego świata, jest czasem otrzymania zapłaty, jaką Najbardziej Miłosierny i Najbardziej Litościwy w Swej szczodrości obdaruje za oddane Mu usługi, jest uwolnieniem od trudności obowiązków życia doczesnego, jest odpoczynkiem od musztry, nauki i próby, jakimi jest oddawanie czci Bogu.
W skrócie: Ktokolwiek czyni to ulotne życie swoim jedynym celem, w rzeczywistości znajduje się w Piekle, nawet jeśli pozornie byłby w Raju, a ktokolwiek z całą powagą zwraca się ku życiu ostatecznemu, otrzymuje szczęście na tym świecie i w świecie, który nadejdzie. Jakkolwiek trudny i niepokojący byłby dla niego ten świat, ponieważ postrzega go jako poczekalnię Raju, cierpliwie znosi to, co go spotyka i składa Bogu podziękowania.
[9]
Słowo Dziewiąte
[1]
Bracie! Zadałeś mi pytanie, dotyczące mądrości zawartej w określonych porach pięciu modlitw obowiązkowych. Wskażę na tylko jeden spośród wielu przykładów mądrości zawartej w tych porach.
Tak, jak każda z pór modlitwy wyznacza początek ważnej przemiany, tak również każda jest zwierciadłem dla dyspozycji Bożej mocy i dla powszechnych Bożych darów będących częścią owej dyspozycji. Zatem w owych porach nakazano większe wysławianie i wychwalanie Chwalebnego, Który jest nad każdą rzeczą Wszechwładny, a także więcej podziękowań za wszystkie Jego niezliczone dary, nagromadzone między porami modlitw - takie jest znaczenie modlitw obowiązkowych. By zrozumieć choć trochę owo subtelne i głębokie znaczenie, powinieneś wysłuchać wraz z moją duszą poniższych pięciu Punktów.
PUNKT PIERWSZY
Znaczeniem modlitwy jest wysławianie Wszechmocnego Boga, wychwalanie Go i składanie Mu podziękowań. Oznacza to, że wypowiadanie słów «Subhan Allah» (ar. Bóg jest wolny od wszelkiej niedoskonałości), a także odpowiednie postępowanie i słowa w obliczu Bożej chwały i majestatu, jest wyznawaniem Jego świętości i oddawaniem Mu czci; oznajmianie poprzez słowa i uczynki: «Allahu Akbar» (ar. Bóg jest Największy) w obliczu Jego całkowitej doskonałości jest wyznawaniem Jego chwały i wielkości; zaś mówienie: «Al-hamdu li-llah» (ar. wszelka chwała niech będzie Bogu) językiem serca, mowy i ciała jest składaniem podziękowań w obliczu Jego całkowitego piękna. Oznacza to, że wysławianie, wywyższanie i wychwalanie Boga są niby nasiona modlitwy. Oto dlaczego owe trzy
czynności są obecne w każdej części modlitwy; oto dlaczego każde z owych błogosławionych wyrażeń jest powtarzane po modlitwie trzydzieści trzy razy, aby wzmocnić i powtórzyć to, co jest znaczeniem modlitwy. W ten sposób znaczenie modlitwy jest potwierdzane poprzez owe słowa, które są niczym jej zwięzłe streszczenie.
PUNKT DRUGI
Znaczenie oddawania czci Bogu jest takie, że oto sługa dostrzega własne błędy, bezsilność i ubóstwo, a na dworze Boga, przepełniony umiłowaniem i zadziwieniem, bije czołem przed doskonałością Wszechwładnego, przed Bożym miłosierdziem i mocą Przedwiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę. Oznacza to, że jak niezależność wszechwładzy Bożej wymaga aktów czci i posłuszeństwa, tak jej świętość wymaga, by sługa ujrzał własne błędy poprzez poszukiwanie przebaczenia, zaś poprzez wysławianie Boga i oznajmianie «Subhan Allah!» oświadczył, że jego Pan (ar. Ar-Rabb) jest Przeczysty i wolny od jakichkolwiek niedoskonałości, Wyniosły ponad wszystko i daleki od fałszywych pojęć ludzi zbłądzenia, uświęcony i wolny od wszelkich wad wszechświata.
Ponadto, doskonała moc Bożej wszechwładzy wymaga, by sługa - poprzez zrozumienie własnej słabości i bezsilności innych stworzeń - oznajmiał: "Bóg jest Największy!", przepełniony podziwem i zadziwieniem w obliczu dzieł mocy Przedwiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę, i by oddawał pokłon w głębokiej pokorze, poszukując schronienia u Boga i w Nim pokładając zaufanie.
Ponadto, nieskończoność skarbca miłosierdzia Wszechwładnego wymaga, by sługa zdawał sobie sprawę z własnych potrzeb, a także z potrzeb i ubóstwa wszystkich stworzeń, by mówił o owych potrzebach językiem błagania i suplikacji, by rozgłaszał dary i podarunki swego Pana (ar. Ar-Rabb) poprzez podziękowania, wychwalanie Go i wypowiadanie: "Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu!". Oznacza to, że słowa i czynności wykonywane podczas modlitwy zawierają w sobie owe znaczenia i zostały ustanowione przez Boga.
PUNKT TRZECI
Jak człowiek jest przykładem i miniaturą większego świata, a sura Al-Fatiha jest lśniącą próbką Potężnego Koranu, tak obowiązkowe modlitwy są świetlistym spisem treści, który obejmuje wszelkie różnorodne akty czci, świętą mapą wskazującą na wszystkie niuanse czci oddawanej Bogu przez wszystkie grupy stworzeń.
PUNKT CZWARTY
W zegarze odmierzającym tygodnie wskazówki odmierzające sekundy, minuty, godziny i dni wskazują na siebie nawzajem, podążają za sobą nawzajem, a jedna z nich jest przykładem drugiej. Podobnie naprzemienne następowanie dnia i nocy, które są niby sekundy tego świata na wielkim zegarze Wszechmocnego Boga, lata, które są jego minutami, okresy odpowiadające długości życia człowieka, które są jak jego godziny, a także epoki w życiu świata, które są dniami - wskazują na siebie nawzajem, przypominają siebie nawzajem, wspominają o sobie nawzajem, a jedne są przykładami drugich, jak na przykład:
Pora modlitwy fadżr,\wczesnym rankiem: Ta pora przed wschodem słońca przypomina umysłowi i przywołuje wczesną wiosnę, chwilę poczęcia w łonie matki, a także pierwsze sześć dni stworzenia niebios i ziemi, przypominając wszystkie dzieła, których Bóg dokonał w owych sześciu dniach.
Pora modlitwy zuhr,\tuż po południu: Ta pora przypomina środek lata i wskazuje na ten okres, na pełnię młodości, na czas stworzenia człowieka w życiu świata, a także przypomina umysłowi o przejawach miłosierdzia Bożego i o obfitych darach Boga zsyłanych w owych okresach.
Pora modlitwy 'asr,\po południu: Ta pora jest niczym jesień, niczym wiek podeszły, niby czas Ostatniego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) znany jako epoka szczęśliwości, a przypomina o wszelkich dziełach Bożych i łaskach Tego, Który Swym miłosierdziem obejmuje każdą rzecz, jakie miały miejsce w owym czasie.
Pora modlitwy maghrib,\po zachodzie słońca: Poprzez przypominanie o odejściu wielu stworzeń pod koniec jesieni, o śmierci człowieka, a także o zniszczeniu świata, kiedy rozpocznie się Dzień Zmartwychwstania, owa pora przywodzi na myśl przejawy Bożej chwały i wyniosłości, a także budzi człowieka z drzemki jego niedbalstwa.
Pora modlitwy 'isza,\po zapadnięciu zmroku: Poprzez przypominanie umysłowi o tym, że świat ciemności okrywa czarnym całunem wszelkie rzeczy ze świata dziennego światła, zima skrywa oblicze martwej ziemi pod białą szatą pogrzebową, a nawet dzieła pozostałe po ludziach, którzy odeszli, umierają i odchodzą poza zasłonę zapomnienia, zaś ten świat, owo miejsce próby, staje się zamknięty na wieki, owa pora ogłasza straszne i potężne zarządzenia Chwalebnego, Który panuje nad każdą rzeczą i podporządkowuje Sobie każdą rzecz.
Jeśli chodzi o noc, to poprzez nasuwanie na myśl zimy, grobu i królestwa pośredniego, przypomina ona człowiekowi o tym, jak bardzo jego dusza potrzebuje miłosierdzia Najbardziej Miłosiernego, zaś modlitwa tahadżdżud [2] zawiadamia człowieka o tym, że jest owym niezbędnym światłem, które może rozświetlić noc grobu i ciemności panujące w królestwie pośrednim, ostrzega go przed tymi ciemnościami, zaś poprzez przypomnienie nieskończonych darów Tego, Który jest Prawdziwie Obdarowującym, oznajmia, jak bardzo zasługuje On na wychwalanie i podziękowania.
Drugi świt przywodzi na myśl poranek Dnia Zmartwychwstania. Z pewnością świt Dnia Zmartwychwstania i wiosna, jaka nastąpi po przebywaniu człowieka w królestwie pośrednim, są pewne w tym samym stopniu, w jakim zgodne z rozsądkiem, niezbędne i konieczne jest nastąpienie świtu po nocy.
Oznacza to, że jak każda z pięciu pór modlitwy obowiązkowej wyznacza początek ważnej przemiany i przypomina o innych wielkich przemianach, tak poprzez potężne, powtarzające się każdego dnia zarządzenia mocy Tego, Który jest Wieczny i pozostaje ponad wszelką potrzebę, każda z nich przywodzi na myśl cuda Bożej mocy i podarunki Bożego miłosierdzia zarówno z każdego roku, jak i z każdego stulecia i każdej epoki. Oznacza to, że najbardziej odpowiednie dla obowiązkowych modlitw, będących wrodzonym obowiązkiem człowieka, podstawą aktów czci i spłacaniem niezaprzeczalnego długu, są właśnie te pory, które zostały dla nich ustanowione.
PUNKT PIĄTY
Ze swej istoty człowiek jest nadzwyczaj słaby, jednak wszystko go dotyka, martwi i zasmuca. Ponadto jest on całkowicie pozbawiony mocy, lecz nieszczęścia i wrogowie, którzy go trapią, są nadzwyczaj liczni. Ponadto jest on nadzwyczaj potrzebujący, a jego potrzeb jest zaiste wiele. Ponadto jest on leniwy i brak mu zdolności, lecz życie nakłada na niego nadzwyczaj uciążliwe obowiązki. Ponadto jego człowieczeństwo łączy go z całym wszechświatem, jednak znikanie i przepadanie rzeczy, które umiłował i z którymi się zaznajomił, nieustannie sprawia mu ból. Ponadto jego rozum ukazuje mu wzniosłe cele i trwałe owoce, lecz jego ręce i jego życie są krótkie, jego moc nieznaczna, a jego cierpliwość niewielka.
Można z tego jasno zrozumieć, jak zasadniczą sprawą dla człowieka w tym stanie ducha, w jakim znajduje się wczesnym rankiem, w porze modlitwy fadżr, jest szukanie schronienia i przedkładanie próśb na
dworze Chwalebnego, Który jest nad każdą rzeczą Wszechwładny, Najpiękniejszego, Którego litość obejmuje każdą rzecz, poprzez modlitwę i suplikacje, jak istotne jest szukanie u Niego sukcesu i pomocy, jak niezbędnym jest owo oparcie, by człowiek mógł stawić czoła rzeczom, które wydarzą się w nadchodzącym dniu, i ponieść obowiązki, które zostaną na niego nałożone.
Czas modlitwy zuhr zaraz po południu to pora zenitu i początek ubywania dnia, to czas, w którym codzienna praca zbliża się do chwili jej wykonania, to czas krótkiego odpoczynku od presji, jaką nakłada praca, czas, w którym dusza potrzebuje chwili przerwy ze względu na nieuwagę i otępienie spowodowane trudem, a także czas, w którym przejawiają się Boże dary. Każdy może zatem pojąć, jak piękne i miłe, jak niezbędne i odpowiednie dla duszy człowieka jest odprawienie modlitwy południowej, które oznacza uwolnienie od presji, otrząśnięcie się z nieuwagi, pozostawienie za sobą rzeczy przemijających i pozbawionych znaczenia, i wyciągnięcie rąk do dworu Tego, Który jest Prawdziwie Obdarowującym, Wiecznego i Samoistnego, by wychwalić Go i podziękować za wszystkie Jego podarunki, by u Niego poszukiwać pomocy, by poprzez pokłon ukazać bezsilność w obliczu Jego chwały i wielkości, by uderzyć Mu czołem, oznajmiając o własnych zadziwieniu, miłości i pokorze w obliczu Jego doskonałości i piękna. Ten, kto tego nie rozumie, nie jest prawdziwie istotą ludzką.
Jeśli chodzi o porę modlitwy 'asr po południu, przywołuje ona na myśl przygnębiający czas jesieni, smutną starość i posępny kres czasu. To również czas, kiedy wszystkie sprawy dnia zostają zakończone, a także pora, w której Boże dary, jakie zostały otrzymane tego dnia (takie jak zdrowie, dobre samopoczucie i wszelkie zadania, których wykonanie przynosi korzyść), zostają zgromadzone, by ukształtować wspaniałą całość. To czas, który poprzez wskazówkę, jaką jest początek zniżania się potężnego słońca, oznajmia, iż człowiek jest gościem i urzędnikiem, zaś wszystko jest niestałe i przemijające. Dusza ludzka pragnie wieczności i dla niej została stworzona, wielbi życzliwość, a rozłąka sprawia jej ból. Zatem każdy, kto prawdziwie jest istotą ludzką, może zrozumieć, jak wzniosłym obowiązkiem, jak odpowiednią służbą i sposobem na spłacenie długu zawartego w naturze człowieka, zaiste, jak miłą przyjemnością jest oczyszczenie się i odprawienie modlitwy popołudniowej. Poprzez przedłożenie suplikacji na wiecznym dworze Tego, Który trwa wiecznie i nie ma końca, Przedwiecznego, Samoistnego, które oznacza znalezienie schronienia w łasce niekończącego się i bezgranicznego miłosierdzia,
poprzez składanie podziękowań i wychwalanie Boga w obliczu Jego nieprzeliczonych darów, poprzez pokorne oddawanie pokłonów potędze Jego wszechwładzy, poprzez bicie czołem w całkowitej pokorze przed wiecznym trwaniem Jego boskości odnajdujemy prawdziwe pocieszenie dla serca i spokój duszy, przepasujemy się gotowością do oddawania czci w obecności Bożego majestatu.
Pora modlitwy maghrib po zachodzie słońca przypomina o znikaniu wśród smutnych pożegnań delikatnych i uroczych stworzeń światów lata i jesieni, gdy zaczyna się zima. Przywodzi to na myśl czas, w którym - poprzez swoją śmierć - człowiek zostawi wszystkich, których miłuje, w pełnym smutku rozstaniu i wkroczeniu do grobu; przypomina o tym, że gdy świat umrze w konwulsjach swej agonii, wszyscy jego mieszkańcy wyemigrują do innych światów, a lampa owego miejsca próby, jakim jest nasz świat, zgaśnie. Tak, ta pora jest srogim ostrzeżeniem dla tych, którzy czczą i miłują to, co przejściowe i efemeryczne.
Zatem w porze modlitwy maghrib dusza człowieka, która ze swej natury jest zwierciadłem pragnącym Wiecznego Piękna[3], zwraca swą twarz w kierunku Tronu potęgi Wiecznego, Nieśmiertelnego, Który trwa wiecznie, Który dokonuje tak potężnych dzieł, obracając i przekształcając potężne światy; dusza oznajmia: "Bóg jest Największy!" i odwraca się od wszystkich przemijających bytów. Człowiek splata swoje ręce w służbie swego Pana i wznosi je w obecności Wiecznego, Trwającego, zaś poprzez powiedzenie: "Wszelka chwała niech będzie Bogu!" wychwala i rozsławia Jego pozbawioną jakichkolwiek wad doskonałość, Jego niezrównanie piękno, Jego nieskończone miłosierdzie. Poprzez oznajmienie:
[2] oznajmia, że oddaje cześć wszechwładzy Tego, Który nie ma pomocnika, boskości Tego, Który nie ma towarzysza, Jego niepodzielnemu panowaniu, i u Niego szuka pomocy. Następnie oddaje Mu pokłon, a oznajmiając wraz z całym wszechświatem o własnej słabości i bezsilności, o swym ubóstwie i wadach swego charakteru wobec nieskończonego majestatu, nieskończonej mocy i całkowitej potęgi Tego, Który trwa wiecznie, mówi:
[4], wychwalając swego Wyniosłego Pana (ar. Ar-Rabb). Bijąc czołem przed nieśmiertelnym pięknem Jego istoty, przed Jego niezmiennymi i świętymi atrybutami, przed Jego stałą, wiecznie trwającą doskonałością, porzucając wszystko prócz Niego, człowiek w zadziwieniu i uniżeniu oznajmia o swojej miłości i czci. Odnajduje Przedwiecznego i Najpiękniejszego, Który obejmuje
Swą litością każdą rzecz i może zastąpić wszelkie przemijające istoty, a mówiąc:
[5] , oznajmia, że jego Najwyższy Pan (ar. Ar-Rabb) jest wolny od jakiejkolwiek słabości i Wyniosły ponad jakiekolwiek niedoskonałości.
Następnie zaświadcza on o jedności Boga i o prawdziwości proroctwa Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Siada i na własną rękę składa jako dar dla Nieśmiertelnego i Najpiękniejszego, Wiecznie Trwającego i Tego, Któremu należy się wszelka chwała, święte pozdrowienie i błogosławieństwo wszystkich stworzeń. Poprzez pozdrowienie Najszlachetniejszego Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) odnawia przysięgę wierności wobec niego i oznajmia o posłuszeństwie jego rozkazom. By odnowić i rozświetlić swą wiarę, obserwuje mądry porządek, jaki panuje w pałacu wszechświata, i zaświadcza jedność Stwórcy, Któremu należy się wszelka chwała, a także zaświadcza prawdziwość posłannictwa Muhammada z Arabii (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który był heroldem niepodzielnej wszechwładzy Boga, który ogłosił, jakie rzeczy sprawiają Mu zadowolenie, który był interpretatorem znaków i wersetów księgi wszechświata. Oto, czym jest odprawienie modlitwy maghrib. Jak zatem można postrzegać jako istotę ludzką kogoś, kto nie pojmuje, jak pięknym i czystym obowiązkiem jest modlitwa po zachodzie słońca, jak wzniosłym i sprawiającym przyjemność aktem służenia Bogu, jak miłym i przyjemnym aktem czci, jak poważną sprawą, jak niekończącą się konwersacją i trwałym szczęściem w przemijającej gospodzie, jaką jest ten świat?
W porze modlitwy 'isza znikają ostatnie ślady dnia, jakie jeszcze pozostawały na horyzoncie, a noc obejmuje wszechświat. Jak Chwalebny i nad każdą rzeczą Wszechwładny, Który zmienia dzień w noc, zamienia białą stronicę dnia na czarną stronicę nocy poprzez potężne zarządzenia Jego wszechwładzy, tak owa pora przypomina o działaniu Wszechmądrego i Doskonałego, Który podporządkował Sobie słońce i księżyc, a zamienia ozdobioną zielenią stronicę lata na lodowatą, białą stronicę zimy. Wraz z pozostającymi dziełami istot, które odeszły i zostały wymazane z tego świata wraz z upływem czasu, przypomina to o działaniu Boga, Stwórcy życia i śmierci, widocznym w przechodzeniu wszelkich istot do świata całkiem innego niż ten. Pora modlitwy 'isza przywołuje na myśl dyspozycje wspaniałości Stwórcy niebios i ziemi oraz przejawy Jego piękna, widoczne w całkowitym zniszczeniu owego ciasnego, ulotnego i lichego świata, w strasznej agonii jego umierania, a także w rozpostarciu
rozległego, wiecznego i majestatycznego świata życia ostatecznego. Tym, do Którego należy wszechświat, Który prawdziwie nim rozporządza, Który jest prawdziwie Umiłowanym i zasługującym na cześć może być tylko Ten, Który z łatwością przemienia noc w dzień, zimę w wiosnę, a ten świat w świat życia ostatecznego, jakby przewracał karty księgi, Ten, Który zapisuje owe karty, wymazuje i zmienia to, co na nich zapisane.
Zatem dusza człowieka, która jest nieskończenie bezsilna i słaba, nieskończenie biedna i potrzebująca, pogrążona w niekończących się ciemnościach przyszłości i rzucana tu i tam wśród niezliczonych wydarzeń, odprawia modlitwę 'isza, która ma następujące znaczenie:
Jak powiedział Abraham (niech będzie z nim pokój), tak człowiek mówi:
[10], zaś poprzez modlitwę poszukuje schronienia na dworze Nieśmiertelnego, Który jako Jedyny jest godny czci, Wiecznego i Umiłowanego, zaś na tym przemijającym i ciemnym świecie, w ulotnym życiu i w obliczu czarnej przyszłości zanosi suplikacje do Wiecznie Trwającego, zaś przez chwilę niekończącej się rozmowy, przez kilka sekund życia, w którym nie istnieje śmierć, prosi o otrzymanie łask miłosierdzia Tego, Którego miłosierdzie i litość obejmują każdą rzecz, a także światła Jego przewodnictwa, które rozsieje światło po jego świecie, rozświetli jego przyszłość i opatrzy rany będące rezultatem odejścia i zniknięcia wszystkich stworzeń i przyjaciół.
Na pewien czas człowiek zapomina o ukrytym świecie, który zapomniał o nim, i szlochając, wylewa swoje błagania na dworze Bożego miłosierdzia, a cokolwiek się nie stanie, przed snem - który przypomina śmierć - wykonuje ostatni akt czci. By korzystnie zamknąć rejestr swoich uczynków danego dnia, wstaje, by się pomodlić, co oznacza, że podnosi się, by stanąć przed Wiecznym, Umiłowanym i Godnym Czci miast przed śmiertelnymi istotami, które umiłował, przed Wszechmocnym i Szczodrym miast przed wszystkimi bezsilnymi stworzeniami, u których żebrał, przed Opiekunem, Którego litość obejmuje każdą rzecz, aby zostać zbawionym przed złem istot, które mogą przynieść człowiekowi szkodę, a przed którymi drży on ze strachu.
Rozpoczyna od sury Al-Fatiha, co oznacza, że zamiast wychwalania ułomnych, potrzebujących stworzeń, które na to nie zasługują, zamiast zobowiązywania się przed nimi, wysławia on i wychwala Pana (ar. Ar-
-Rabb) wszystkich światów, Który jest najzupełniej Doskonały, całkowicie Sam Sobie Wystarczający, Najbardziej Litościwy i Najbardziej Szczodry.
Następnie przechodzi do oznajmienia: اِيَّاكَ نَعْبُدُ [3]. Oznacza to, że pomimo swej małości, znikomości i osamotnienia człowiek, poprzez nawiązanie połączenia z Tym, Który jest Królem Dnia Sądu, Władcą przedwieczności i wieczności, zyskuje rangę, dzięki której staje się radującym się gościem i ważnym urzędnikiem we wszechświecie. Poprzez oznajmienie: اِيَّاكَ نَعْبُدُ وَ اِيَّاكَ نَسْتَع۪ينُ [2] składa przed owym Władcą swój akt czci w imieniu wszystkich stworzeń, wołając o pomoc potężnego zgromadzenia i wielkiej wspólnoty wszechświata. Następnie poprzez wypowiedzenie:
[6] prosi o to, by został poprowadzony świetlistą drogą prostą, wiodącą do wiecznego szczęścia.
Człowiek rozmyśla o potędze Tego, Któremu należy się wszelka chwała, dla Którego wszystkie ukryte słońca i spokojne gwiazdy - jakby były śpiącymi roślinami i zwierzętami - są żołnierzami podporządkowanymi Jego rozkazowi, są Jego lampami i sługami w gospodzie świata, a wypowiadając: "Bóg jest Największy!", człowiek oddaje Mu pokłon. Następnie myśli o tym, jak wspaniale Bogu biją czołem wszystkie stworzenia. Kiedy na rozkaz:
كُنْ فَيَكُونُ [8] wszelkie rodzaje stworzeń - nawet Ziemia i wszechświat - z których każde jest jak porządnie uszykowane wojsko lub posłuszny żołnierz, każdego roku i każdego stulecia są zwalniane z obowiązków, to jest kiedy każde z nich jest wysyłane do świata tego, co niewidzialne, poprzez swój zgon i śmierć w doskonałym porządku każde z nich wypowiada słowa: "Bóg jest Największy!" i oddaje Mu pokłon, padając na twarz. Kiedy wiosną są one wskrzeszane do życia, niektóre w postaci częściowo podobnej, niektóre w takiej samej, kiedy budzą się na życiodajne zadęcie w trąbę, jakim jest rozkaz:
كُنْ فَيَكُونُ [8], kiedy powstają i przepasują się gotowością do służenia swemu Panu, również pozbawiony znaczenia człowiek, podążając za ich przykładem, w obecności Doskonałego, Który obejmuje Swym miłosierdziem każdą rzecz, i Najpiękniejszego, Który obejmuje swą litością każdą rzecz, w osłupiałym ze zdumienia umiłowaniu, w zabarwionej wiecznością pokorze, w pełnym godności wyrzeczeniu się samego siebie oznajmia: "Bóg jest Największy!" i pada na twarz, dokonując pewnego rodzaju wniebowstąpienia. Teraz z pewnością
pojmiesz, jak miłym, pięknym, przyjemnym i wzniosłym, zgodnym z rozsądkiem i właściwym obowiązkiem, aktem służby i aktem czci, jak ważną kwestią jest odprawianie modlitwy 'isza.
Zatem skoro każda z pięciu pór modlitwy wskazuje na potężną przemianę, jest znakiem ogromu działania Bożego, oznaką powszechnych darów Bożych, to w każdej z nich widoczna jest doskonała mądrość, zgodnie z którą obowiązkowe modlitwy, będące długiem i zobowiązaniem, powinny być odmawiane właśnie w owych określonych porach.
[6]
[7]
Słowo Dziesiąte
(Uwaga: Powodem, dla którego spisałem owe traktaty w kształcie metafor, przypowieści i historii, jest chęć ułatwienia ich zrozumienia i ukazania tego, jak racjonalne, odpowiednie, oparte na solidnych fundamentach i spójne są prawdy islamu. Znaczenie owych historii jest zawarte w prawdach, które są ich zakończeniem, a każda historia jest niby napomknienie wskazujące na ową kończącą ją prawdę. Zatem owe historie nie są jedynie fikcyjnymi opowieściami, lecz zaiste są prawdą).
[1]
Bracie, jeśli chcesz usłyszeć omówienie kwestii Zmartwychwstania i życia ostatecznego w prostym i zwyczajnym języku, w przystępnym stylu, posłuchaj wraz z moją duszą następującej przypowieśc i:
Pewnego razu dwaj mężczyźni podróżowali przez kraj piękny niczym Raj (przez ów kraj rozumiemy ten świat). Rozglądając się wokół siebie widzieli, że każdy zostawia otwarte drzwi swego domu czy sklepu i nie poświęca żadnej uwagi pilnowaniu ich. Pieniądze i inne dobra były z łatwością dostępne, a mimo to nikt nie rościł sobie do nich pretensji. Jeden z naszych dwóch podróżników brał pełnymi garściami, kradł i przywłaszczał sobie wszystko, na co tylko miał ochotę. Podążając za swymi skłonnościami, popełniał wszelkiego rodzaju czyny niesprawiedliwe
i szpetne. Żaden z mieszkańców kraju nawet nie poruszył się, by mu w tym przeszkodzić, jednak jego przyjaciel rzekł do niego:
-Co ty wyrabiasz? Zostaniesz ukarany, a ja będę wlókł za sobą nieszczęście wraz z tobą. Cały ten majątek jest własnością państwa. Jego mieszkańcy, w tym nawet dzieci, są żołnierzami rządu lub jego służącymi. Obecnie przeszli do cywila i nie wtrącają się do twoich spraw, jednak prawa w tym kraju są surowe. Król w każdym miejscu zainstalował telefony, a jego agenci są wszędzie. Spiesz się, by załatwić swoje sprawy.
Jednak głupiec z pustą głową odparł, tkwiąc w swym uporze:
-Nie, ów majątek nie jest własnością państwa, lecz należy do jakiegoś stowarzyszenia, a nie jest jasne ani oczywiste, któż jest jego właścicielem. Każdy może z niego skorzystać, jeśli uzna to za odpowiednie. Nie widzę żadnego powodu, dla którego miałbym odmówić sobie samemu prawa do skorzystania z tych pięknych rzeczy. Nie uwierzę, że są one czyjąś własnością, chyba że ujrzę ich właściciela na własne oczy.
Ów człowiek mówił dalej w ten sam sposób, mędrkując jak filozof, aż między nim a jego towarzyszem wywiązała się poważna dyskusja. Najpierw ten, który miał pusto w głowie, powiedział:
-Któż ma być tutaj królem, skoro nic o nim nie wiem?
- Każda wioska musi mieć swojego naczelnika, każda igła rzemieślnika, który ją wyprodukował, a także, jak dobrze wiesz, każda litera musi być przez kogoś napisana - odparł jego przyjaciel. - Jak zatem miałoby być możliwe, by tak nadzwyczaj dobrze uporządkowane królestwo nie miało swojego władcy? Jak tak wielki majątek miałby nie mieć właściciela, jeśli każdej godziny przybywa pociąg wyładowany kosztownymi i kunsztownymi podarunkami, jak gdyby przyjeżdżał z królestwa tego, co niewidzialne?
Wszystkie obwieszczenia i orędzia, wszelkie pieczęcie, jakie znajdują się na wszystkich tych dobrach, wszelkie monety i flagi, jakie powiewają w każdym zakątku królestwa - czyż mogłyby nie mieć właściciela? Wygląda na to, że liznąłeś nieco języków obcych, a nie jesteś w stanie odczytać pisma islamu, zaś w dodatku wzbraniasz się przed tym, by poprosić o jego odczytanie tych, którzy mogą to uczynić. Pozwól, że teraz odczytam ci najwyższe zarządzenie króla.
-W porządku, przypuśćmy, że ów król istnieje - odparował ten, który miał pusto w głowie. - Jaką szkodę mógłbym wobec tego ponieść przez to, że odrobinę skorzystam z jego majątku? Czy przez to zmniejszy
się zawartość jego skarbca? Tak czy inaczej, nie dostrzegam tu nic, co przypominałoby więzienie lub miejsce wymierzania kary.
-Ten kraj, który widzisz, jest przemieszczającą się ziemią, a na dodatek wystawą cudownych dzieł kunsztu jego króla - odrzekł jego przyjaciel. - Jest zatem postrzegany jako pozbawiony fundamentów zajazd, w którym podróżny zatrzymuje się na pewien czas. Czy nie widzisz, że każdego dnia jedna karawana przybywa, podczas gdy inna odjeżdża i znika? Ów zajazd stale to pustoszeje, to znów wypełnia się gośćmi. Wkrótce zmieni się cały ten kraj, a jego mieszkańcy odjadą do innego, bardziej trwałego królestwa. Tam każdy zostanie albo nagrodzony, albo też ukarany, stosownie do swych zasług.
-Nie wierzę w to - odciął się buntowniczo ów wiarołomny głupiec. - Czyż jest w ogóle możliwe, by cały kraj miał przepaść i zostać przeniesiony do innego królestwa?
Wówczas jego wierny przyjaciel odparł:
-Skoro jesteś tak upartym buntownikiem, pozwól, że ukażę ci dwanaście spośród niezliczonych dowodów na to, że istnieją Najwyższy Sąd, królestwo nagrody i szczodrości, królestwo kary i więzienia, a także na to, że jak ten świat częściowo pustoszeje każdego dnia, tak nadejdzie dzień, w którym zostanie on całkowicie opróżniony i zniszczony.
Aspekt Pierwszy: Czyż jest w ogóle możliwe, by w jakimkolwiek królestwie, a zwłaszcza w królestwie tak wspaniałym jak to, miałyby nie istnieć nagroda dla posłusznych sług i kara dla tych, którzy są buntownikami? W tym miejscu pozornie nie istnieją ani nagroda, ani kara, zatem musi istnieć Najwyższy Sąd w jakimś innym miejscu.
Aspekt Drugi: Spójrz na to, jak urządzone i zarządzane jest to królestwo! Spójrz, jak każdy z jego mieszkańców, w tym najbiedniejszy i najsłabszy z nich, jest zaopatrywany w doskonałe i zdobne pożywienie. Najlepszą opieką jest opieka nad chorymi, którymi nie ma kto się zająć. Znajdziesz tutaj wyborne, królewskie pożywienie, naczynia, inkrustowane klejnotami ozdoby, bogato haftowane szaty, wspaniałe biesiady. Spójrz, jak każdy - z wyjątkiem ludzi, którzy mają pusto w głowie jak ty - poświęca właściwą uwagę swym obowiązkom. Nikt nie przekracza wyznaczonych mu granic nawet na cal. Największemu ze wszystkich ludzi wyznaczono służbę pełną skromności i posłuszeństwa, a on przyjął ją z lękiem i trwogą. Do władcy tego królestwa muszą zatem należeć wielka szczodrość i litość obejmująca każdą rzecz, a równocześnie wspaniały majestat, wzniosła wspaniałość i godność. Szczodrość wymaga hojności, litość jest nierozłączna od
dobrodziejstwa, zaś wspaniałość i godność powodują, że niezbędnym staje się, by nieuprzejmość została ukarana. Mimo to w tym królestwie nie można ujrzeć nawet tysięcznej części tego, czego wymagają owe szczodrość i wspaniałość. Prześladowca pozostaje silny, a prześladowany poniżony, i takimi odchodzą, by wywędrować z tego królestwa, zatem wszystkie ich sprawy zostaną przedłożone temu samemu Najwyższemu Sądowi, o którym już mówiliśmy.
Aspekt Trzeci: Spójrz, z jak wzniosłą mądrością i z jakim uporządkowaniem kieruje się wszystkimi sprawami, z jak prawdziwą sprawiedliwością i w jakiej równowadze dokonywane są wszelkie transakcje! Mądry ustrój i administracja wymagają, by ci, którzy szukają ucieczki pod dające schronienie skrzydła kraju, otrzymywali łaskę, zaś sprawiedliwość żąda tego, by prawa poddanych były zachowane, w przeciwnym razie chwała państwa doznałaby uszczerbku. Jednak tutaj, w tym kraju, nie zostaje spełniona nawet tysięczna część tego, czego wymagają owe mądrość i sprawiedliwość - na przykład głupcy tacy, jak ty sam, odchodzą z tego kraju, nie ponosząc kary. Ponownie więc powiemy, że ich sprawy zostają odłożone do rozważenia przez Najwyższy Sąd.
Aspekt Czwarty: Spójrz na te nieprzeliczone i niezrównane klejnoty, jakie się w owym kraju ukazują, na owe naczynia, które nie mają sobie równych, a wystawiane są niczym na bankiet! Ukazują one, że władca owych krajów jest tym, do którego należą nieskończona szczodrość i niewyczerpane skarby. Taka szczodrość i takie skarby zarówno zasługują na ich hojne ukazanie, jak też wymagają go, zaś ich przejawy powinny być wieczne i zawierać w sobie wszelkie możliwe obiekty pożądania. Co więcej, wymagają one tego, by wszyscy, którzy przybywają jako goście, by uczestniczyć w ukazaniu owej hojności i owych skarbów, żyli wiecznie, nie cierpiąc bólu śmierci i rozłąki, ponieważ jak ustanie cierpienia jest przyjemnością, tak ustanie przyjemności jest cierpieniem! Spójrz na owe wszystkie przejawy i na dotyczące ich obwieszczenia! Posłuchaj heroldów, oznajmiających o pięknych i delikatnych dziełach kunsztu monarchy, który ma moc czynienia cudów, a także ukazujących jego doskonałość! Głoszą oni jego niezrównane i niewidzialne piękno, mówią o delikatnych przejawach jego sprawiedliwości, zatem musi on być tym, do którego należą wspaniałe i zdumiewające, choć niewidoczne, piękno i doskonałość. Owa ukryta doskonałość bez skazy wymaga tego, kto będzie należycie ją doceniał i podziwiał, kto spojrzawszy na nią, wykrzyknie: "masza'a-llah!"[1], a następnie ukaże ją innym i umożliwi jej poznanie.
Jeśli chodzi o ukryte i niezrównane piękno, ono również wymaga tego, by widziało i było widzianym, a raczej tego, by ujrzało samo siebie na dwa sposoby. Pierwszy to kontemplowanie jego przejawów w rozmaitych zwierciadłach, zaś drugi to jego kontemplowanie samego siebie poprzez kontemplacje zachwyconych widzów i osłupiałych wielbicieli. Owo ukryte piękno życzy sobie zatem tego, by widziało i było widzianym, by wiecznie kontemplowało samo siebie i by bezustannie było kontemplowane przez innych. Pragnie również trwałego istnienia dla tych, którzy spoglądają na nie z respektem i zachwytem. Wieczne piękno nigdy nie zadowoli się przemijającym wielbicielem, a co więcej - wielbiciel, któremu przeznaczone jest, by zginął, i który nie ma żadnej nadziei na powrót, odkryje, że jego miłość przekształca się we wrogość za każdym razem, kiedy wyobraża on sobie własną śmierć, zaś jego podziw i szacunek stają się pogardą. W naturze człowieka leży to, by nienawidził tego, co nieznane i tego, czego nie może pozyskać. Każdy bardzo szybko opuszcza zajazd, jakim jest to królestwo, i znika, dostrzegając jedynie - a i to przez nie dłużej niż jedną chwilę - światło lub cień owej doskonałości, co też w żaden sposób nie może go usatysfakcjonować. Stąd niezbędnym jest, by odchodził w kierunku wiecznego królestwa, w którym będzie kontemplował piękno i doskonałość Boga.
Aspekt Piąty: Spójrz, dzięki wszystkim owym kwestiom staje się oczywiste, że do Tego, Który nie ma równego Sobie, należy również najwspanialsze miłosierdzie. On sprawia, że pomocna dłoń wyciąga się do każdej ofiary nieszczęścia, On odpowiada na każde pytanie i na każdą modlitwę, On miłosiernie spełnia nawet najniższe potrzeby Swych najniższych poddanych. Jeśli, na przykład, owca należąca do jakiegoś pasterza zrani się w nogę, pasterz albo dostarczy jej lekarstwo, albo sprowadzi weterynarza.
Chodźmy na wspaniałe spotkanie, które odbywa się na tej wyspie. Chodźmy tam, gdzie zgromadzili się wszyscy szlachetni ludzie z całego kraju. Spójrz, oto najszlachetniejszy przywódca, noszący wspaniałe ozdoby i ordery, wypowiada się, kierując swoje prośby do owego litościwego króla. Wszyscy obecni mówią: "Tak, my pragniemy tego samego!", potwierdzając słowa owego przywódcy i zgadzając się z nimi. Teraz posłuchaj słów owego przywódcy, który został wyróżniony przez króla:
"O, królu, który żywisz nas swoimi darami! Ukaż nam źródło i pochodzenie owych przykładów i cieni, które nam pokazałeś! Przybliż nas do twojego tronu, nie pozwól, abyśmy przepadli na pustkowiach! Daj nam stanąć przed tobą i zmiłuj się nad nami! Nakarm nas
tam owymi pysznymi darami, których tutaj skosztowaliśmy, bo ty tak sprawiłeś! Nie nakładaj na nas męki rozpaczy ani wygnania! Nie pozostawiaj swoich stęsknionych, wdzięcznych i posłusznych poddanych samym sobie, spraw, by nie zostali unicestwieni!"
Przemawia i błaga w sprawie wielkiego znaczenia, a ty słyszysz jego suplikacje. Czyżjest w ogóle możliwe, by tak miłosierny i potężny monarcha, który w tak wspaniały sposób spełnia potrzeby zwykłego człowieka, miał w zupełności odpowiedzieć na najbardziej skromne pragnienie najbardziej pokornego z jego żołnierzy, a nie spełnić najpiękniejszego i najwyższego celu owego szlachetnego przywódcy, którego najbardziej umiłował?
Co więcej, cel owego przywódcy jest celem wszystkich ludzi, zaś jego spełnienia wymagają zadowolenie, litość i sprawiedliwość króla, dla którego owa sprawa jest łatwa, nie zaś trudna, i przyczyni mu mniej trudności niż stworzenie przemijających miejsc uciechy w gospodzie tego świata. Jeśli poświęcił tyle trudu stworzeniu owych miejsc, co zajęło mu pięć lub sześć dni, a także fundamentów swego królestwa, by tylko ukazać przykłady swej mocy, bez wątpienia dopiero przy swym tronie ukaże on prawdziwe skarby, prawdziwą doskonałość i kunszt, otwierając przed nami takie widowisko i czyniąc to w takim stylu, że nasze umysły zostaną wprawione w zadziwienie.
Zatem ci, którzy zostali wysłani na miejsce próby [2] , nie zostaną zostawieni samym sobie, lecz czekają na nich pałace szczęśliwości lub ciemne lochy.
Aspekt Szósty: Dalejże, spójrz! Wszystkie owe imponujące koleje, samoloty, maszyny, magazyny i wystawy ukazują, że poza zasłoną istnieje wspaniały król i jego rząd.
Kiedy wielkie wojsko naszych czasów otrzymuje rozkaz: "Bagnet na broń!", zgodnie z zasadami sztuki wojennej, kiedy owa armia znajduje się w ruchu, zaczyna przypominać las prosto rosnących dębów. Podobnie kiedy w dniu świątecznym żołnierze garnizonu otrzymują rozkaz, by przywdziać wyjściowe mundury i przypiąć ordery, cały ich szyk, od końca do końca, przypomina barwny i zdobny ogród, w którym rozkwitły wszystkie kwiaty. I na odwrót, kiedy na polu defilady, jakim jest ten świat, rozmaite i nieskończenie liczne gatunki żołnierzy Przedwiecznego Króla - aniołowie, dżinny, ludzie, zwierzęta, a nawet bezduszne rośliny, otrzymują rozkaz: "Bądź!", a w walce o zachowanie życia rozkaz: "Weźcie swoją broń i swój ekwipunek, i przygotujcie się do obrony!", kiedy nakładają na broń owe drobne bagnety, jakimi są kolce drzew i roślin rozsianych po całym świecie - wówczas przypominają wspaniałe wojsko, kroczące naprzód z bagnetami na karabinach.
Podobnie każdy dzień i każdy tydzień wiosny jest niczym święto dla każdej grupy mieszkańców królestwaroślin, akażdaz owych grup ukazujesię zaświadczającemu spojrzeniu Przedwiecznego Króla przyozdobiona klejnotami ozdób, jakie On nadał owej grupie, jak gdyby odbywała defiladę, by ukazać najpiękniejsze podarunki, jakimi została obdarowana przez Niego. Jest tak, jak gdyby wszystkie rośliny i wszystkie drzewa zważały na rozkaz Wszechwładnego, przywdziewały zdobne klejnotami szaty utworzone przez kunszt Boga, a także ozdoby uczynione przez Jego moc stwórczą, jakimi są kwiaty i owoce. Oblicze ziemi przedstawia wówczas plac defilady w dniu wspaniałego święta, a wspaniała defilada lśni mundurami i ozdobami klejnotów wszystkich żołnierzy.
Tak mądre i dobrze uporządkowane rozmieszczenie żołnierzy i ich ozdoby ukazują w stopniu całkowitej pewności każdemu, kto tylko nie jest ślepy, że są efektem rozkazu Króla, Którego moc jest nieskończona, a mądrość - nieograniczona.
Istnienie takiego króla wymaga istnienia poddanych, którzy byliby godni jego samego. Teraz jednak widzisz wszystkich jego poddanych zgromadzonych w zajeździe dla podróżnych, w owym zajeździe, który jest wypełniany gośćmi i pustoszeje każdego dnia. Można zatem powiedzieć, że w tej chwili królewscy poddani zgromadzili się na manewry na poligonie, będącym miejscem próby, a owo miejsce sprawdzianu również w każdej godzinie podlega zmianom. Możemy również powiedzieć, że wszyscy poddani króla pozostają przez kilka minut w hali wystawowej, w której mogą spostrzec przykłady królewskich dobrodziejstw i drogocennych wytworów jego cudownego kunsztu, jednak owa wystawa jako taka również zmienia się w każdej chwili. Ktokolwiek odchodzi, nigdy nie wraca, a przeznaczeniem każdego, kto przybywa, jest odejść. Owa sytuacja i takie okoliczności ukazują, że poza owym zajazdem, miejscem próby i wystawą istnieją trwałe pałace, siedziby, ogrody i skarbce pełne czystych i wzniosłych pierwowzorów tych przykładów i kształtów, jakie widzimy na tym świecie, na którym wytężamy się właśnie ze względu na owe wieczne siedziby. Tutaj trudzimy się, a tam otrzymamy naszą nagrodę. Tam oczekuje na nas szczęście w takiej formie i takiego stopnia, jakie będą odpowiednie do zdolności każdego z nas.
Aspekt Siódmy: Dalejże, przejdźmy się nieco i zobaczmy, cóż takiego odnajdziemy wśród owych cywilizowanych ludzi. Spójrz, w każdym miejscu i w każdym zakątku siedzą fotografowie, którzy robią zdjęcia. Spójrz, wszędzie siedzą pisarze, a każda rzecz zostaje przez nich zapisana. Zapisują w swych rejestrach nawet najmniej znaczące uczynki i najbardziej banalne zdarzenia. Teraz spójrz na szczyt wysokiej góry, a ujrzysz, że miejsce na nim zajął najwyższy z fotografów, oddany służbie królowi; robi on zdjęcia wszystkiego, co dzieje się wokół niego.
Niektóre z prawd, na jakie wskazują niniejsze porównania, zostały przedstawione w Prawdzie Siódmej. Jednakże wskażmy w tym miejscu na to, że ów "najwyższy z fotografów, oddany służbie królowi" jest wskazówką na istnienie Strzeżonej Tablicy. Prawdziwość i istnienie Strzeżonej Tablicy zostały udowodnione w Słowie Dwudziestym Szóstym, jak następuje:
Mała teczka z aktami wskazuje na istnienie wielkiej księgi; mały dokument wskazuje na istnienie wielkiego rejestru; małe krople wskazują na istnienie wielkiego zbiornika wody. Zatem również trwałe zdolności ludzi, owoce drzew, nasiona i jądra owych owoców, z których każde jest jak mała teczka, jak miniatura Strzeżonej Tablicy lub jak kropla atramentu spływającego z pióra, które zapisało ową wielką Strzeżoną Tablicę - wskazują oraz udowadniają istnienie najwyższej i trwałej zdolności, wielkiego rejestru, wyniosłej Strzeżonej Tablicy. Zaiste, sprawiają one, iż ów fakt staje się widoczny dla spostrzegawczego umysłu.
Król musiał zatem wydać rozkaz: "Utrwalaj
wszystkie transakcje i wszystkie uczynki, jakie mają miejsce w królestwie". Innymi słowy, owa osoba na wyniosłym miejscu rejestruje i utrwala na zdjęciach wszelkie zdarzenia, a ów precyzyjny zapis, którego strzeże, bez wątpienia musi powstawać z tego względu, że pewnego dnia królewscy poddani zostaną wezwani, by zdać rachunek ze swych czynów.
Czyż zatem jest w ogóle możliwe, by Wszechmądry i Zachowujący każdą rzecz, Który nie jesthwsedbały nawet względem najbardziej banalnych uczynków najniższych spośród Jego sług, miał nie utrwalić najbardziej doniosłych czynów największych spośród Jego poddanych, by miał nie wezwać ich, by zdali z nich rachunek, by miał nie nagrodzić ich lub nie ukarać? A wreszcie ci, którzy są najważniejszymi spośród Jego poddanych, dopuszczają się czynów obelżywych dla Jego chwały, sprzecznych z Jego dumą i niemożliwych do zaakcept słnia przez Jego litość, zaś za swe złe uczynki nie zostają ukarani na tym świecie. Musi zatem być tak, że ich osądzenie zostaje odłożone do czasu, kiedy staną przed Najwyższym Sądem.
Aspekt Ósmy: Pozwól, że odczytam ci zarządzenia wydane przez króla. Spójrz, jak powtarza on następujące obietnice i straszne groźby: «Zabiorę was z waszej obecnej siedziby i sprowadzę was przed mój tron. Tam obdaruję szczęściem posłusznych, a wtrącę do więzienia nieposłusznych. Niszcząc ową przejściową siedzibę, ustanowię inne królestwo, w którym znajdą się zarówno wieczne pałace, jak wieczne lochy».
Może on z łatwością spełnić swoje obietnice, które mają tak wielkie znaczenie dla jego poddanych. Co więcej, niezgodne z jego dumą i z jego mocą jest to, by miał on złamać swoją obietnicę. Spójrz zatem, o ty, który jesteś zmieszany! Przyznałeś rację twierdzeniom twej kłamliwej wyobraźni, twego oszalałego rozumu, twej oszukańczej duszy, lecz zaprzeczasz słowom tego, który w żaden sposób nie może zostać zmuszony do złamania swej obietnicy, którego wysoka pozycja nie zezwala na żadne sprzeniewierzenie się, którego prawdomówność
zaświadczają wszystkie widoczne uczynki. Z pewnością zasługujesz na wielką karę. Przypominasz podróżującego, który zamyka oczy na światło słońca, a zamiast tego spogląda na własne wyobrażenia. Jego wyobraźnia pragnie oświetlić niesamowicie ciemną drogę światłem jego mózgu, choć nie jest on niczym więcej, jak tylko robaczek świętojański. Tymczasem gdy król raz uczyni obietnicę, spełni ją za wszelką cenę. Jej spełnienie jest dla niego nadzwyczaj łatwe, a co więcej, jest największą koniecznością tak dla nas i dla wszystkich rzeczy, jak i dla niego samego i dla jego królestwa.
Istnieją zatem Najwyższy Sąd i wzniosłe szczęście.
Aspekt Dziewiąty: Dalej, spójrz na naczelników owych urzędów i grup ludzi!
Każdy ma własny telefon, przez który może rozmawiać z samym królem osobiście. Niekiedy również udają się oni wprost do króla, by przed nim stanąć. Posłuchaj tego, co mówią, posłuchaj ich jednogłośnego sprawozdania, zgodnie z którym król przygotował najbardziej wspaniałe miejsca wypłacania nagrody i najbardziej straszliwe miejsca wymierzania kary. Jego obietnice są nadzwyczaj wymowne, a jego groźby - wielce srogie. Jego duma i majestat są tak wielkie, że w żaden sposób nie mógłby on zniżyć się do poziomu właściwego tym, którzy łamią obietnice. Ci, którzy przynieśli owo sprawozdanie (a jest ich tak wielu, że ich świadectwo jest powszechnie akceptowane), dalej w silnej i jednomyślnej zgodzie meldują nam o tym, że "trony i siedziby owego wyniosłego królestwa, których pewne ślady są widoczne w tym świecie, znajdują się w innym królestwie, leżącym bardzo daleko stąd. Budynki istniejące na tym świecie, będącym miejscem sprawdzianu, są jedynie przejściowe, a później zostaną przekształcone w wieczne pałace. Wszystkie miejsca tego świata podlegną zmianie. To dostojne i wiecznie trwające królestwo, którego chwałę można zauważyć poprzez jego dzieła, w żaden sposób nie może być osadzone na fundamentach tak przemijających, nietrwałych, niestabilnych, niewiele znaczących, zmiennych, ułomnych i niedoskonałych spraw, lecz raczej opiera się na kwestiach, które są godne owego królestwa, wieczne, stabilne, trwałe i chwalebne".
Istnieje zatem inne królestwo i z całą pewnością do niego odejdziemy.
Aspekt Dziesiąty: Dzisiaj przypada wiosenne zrównanie dnia z nocą.
Zachodzą pewne zmiany i wydarzają się cudowne rzeczy. Przejdźmy się tego pięknego, wiosennego dnia na zieloną równinę przyozdobioną pięknymi kwiatami. Spójrz, także inni ludzie nadchodzą w jej kierunku. W tym działaniu muszą być jakieś czary, ponieważ budynki, które były jedynie ruinami, nagle ponownie wzniosły się ku górze, a owa niegdyś pusta równina stała się podobna ludnemu miastu. Spójrz, każdej godziny ukazuje się nam inna scena, jak na kinowym ekranie, a wszystko przybiera inny kształt. Jednak zauważ również, że wśród owych skomplikowanych, szybko zachodzących zmian i różnorodnych scen istnieje doskonały porządek, aby wszystkie rzeczy zostały umieszczone we właściwych dla nich miejscach. Obrazy będące dziełem wyobraźni, ukazujące się nam na kinowym ekranie, nie mogą być tak dobrze uporządkowane, a miliony uzdolnionych czarowników nie byłyby zdolne do ukazania takiego kunsztu, zaś ów król, którego nie możemy zobaczyć, musi dokonywać jeszcze większych cudów.
O, głupcze!, a ty zapytujesz: "Jak tak olbrzymie królestwo może zostać zniszczone i założone na nowo w innym miejscu?".
Widzisz, że każdej godziny zachodzą liczne zmiany i rewolucje, dokładnie takie jak owo przeniesienie z jednego królestwa do innego, którego nie może zaakceptować twój umysł. Z owego gromadzenia i rozpraszania można wywnioskować, że w owych widocznych i szybkich łączeniu i rozdzielaniu, syntezie i analizie ukryty jest pewien zamysł. Nikt nie poświęciłby dziesięciu lat wysiłków na uzyskanie połączenia, którego przeznaczeniem byłoby przetrwanie nie dłużej niż przez godzinę, zatem owe okoliczności, których jesteśmy świadkami, nie mogą kończyć się wraz z ich pozornym kresem, są rodzajem paraboli i naśladownictwa, które wskazują na coś, co jest ukryte poza nimi. Pewien wzniosły byt w cudowny sposób powoduje ich zaistnienie, zatem przyjmują one pewien kształt, a następnie łączą się, zaś ich efekt jest zachowany i zapisany w dokładnie ten sam sposób, w jaki spisywany i rejestrowany jest każdy efekt ruchu wojska na polu bitwy. Sugeruje to, że poczynania wielkiego
zbiegowiska lub zgromadzenia opierają się na tym, co dzieje się tutaj. Co więcej, efekty wszelkich zdarzeń zachodzących w tym miejscu zostaną na stałe ukazane na pewnej największej wystawie. Wszystkie przemijające i zmienne zjawiska, jakie widzimy w tym miejscu, wydadzą owoce o wiecznym i niezmiennym kształcie.
Zatem wszystkie zmiany, jakie obserwujemy na tym świecie, pozostają jeszcze dla nas niepoznane, a to przez wzgląd na największe szczęście, na Najwyższy Sąd i na pewne wzniosłe cele.
Aspekt Jedenasty: Chodź, mój uparty przyjacielu! Wejdźmy na pokład samolotu lub wsiądźmy do pociągu lecącego lub jadącego na wschód lub zachód, to jest do przeszłości lub w przyszłość. Zobaczmy, jakich cudownych dzieł ów najwyższy byt dokonał w innych miejscach. Spójrz, z każdej strony widzimy cuda, takie jak miejsca zamieszkania, otwarte przestrzenie i wystawy, jednak wszystkie one różnią się między sobą pod względem kunsztu i kształtu. Jednakże dobrze zauważ, jaki porządek zaświadczający oczywistą mądrość, jakie wskazówki widocznej litości, jakie znaki wzniosłej sprawiedliwości i jakie owoce obejmującego każdą rzecz miłosierdzia można zauważyć w owych przemijających miejscach zamieszkania, nietrwałych otwartych przestrzeniach i ulotnych wystawach. Każdy, kto nie jest całkowicie pozbawiony wnikliwości, z pewnością zrozumie, że nie można wyobrazić sobie mądrości bardziej doskonałej niż mądrość tego, kto tworzy owe dzieła, opatrzności piękniejszej niż jego opatrzność, litości bardziej wszechobejmującej niż jego litość, sprawiedliwości wspanialszej niż jego sprawiedliwość.
Jeśli - by uwzględnić tezę, którą sobie wyobraziłeś - w jego królestwie nie istniałyby żadne trwałe siedziby, wzniosłe miejsca, niezmienne stacje, nieprzemijające rezydencje z ich zadowolonymi mieszkańcami; jeśli nie istniałoby królestwo, w którym mogłyby w pełni przejawić się prawdy mądrości, litości, miłosierdzia i sprawiedliwości władcy (jako że to nietrwałe królestwo nie jest miejscem, w którym mogą przejawić się w całej pełni) - wówczas bylibyśmy zmuszeni do tego, by zaprzeczyć mądrości, którą widzimy, litości, którą obserwujemy, miłosierdziu, które znajduje się przed naszymi oczami, oraz sprawiedliwości, której znaki są oczywiste. Byłoby to idiotyzmem równym zaprzeczeniu istnieniu słońca, którego światło wyraźnie widzimy w południe. Musielibyśmy także postrzegać tego, od którego biorą swój początek wszelkie mądre miary, jakie widzimy, wszelkie szczodre dzieła i miłosierne dary, jako - niech Bóg uchroni! - jako występnego hazardzistę lub wiarołomnego tyrana.
Byłoby to postawieniem prawdy na głowie, a przekształcenie prawdy w jej przeciwieństwo jest niemożliwe, zgodnie z jednogłośnym świadectwem wszelkich istot rozumnych prócz głupców spośród zaprzeczających wszystkiemu sofistów.
Zatem prócz tego królestwa istnieje też inne, w nim zaś istnieje Najwyższy Sąd, wzniosłe miejsce sprawiedliwości i wypłacania nagrody, w którym litość, mądrość, miłosierdzie i sprawiedliwość przejawią się w zupełności.
Aspekt Dwunasty: Chodź, wracajmy. Porozmawiamy z dowódcami i oficerami owych rozmaitych grup, zaś przyglądając się ich ekwipunkowi, dowiemy się, czy został im dany tylko dla istnienia przez krótki czas w tym oto królestwie, czy też został im dany ze względu na to, że dostąpią długiego i szczęśliwego życia w innym królestwie. Spójrzmy! Nie jesteśmy w stanie przyjrzeć się dokładnie każdemu żołnierzowi wraz z jego wyposażeniem, lecz dla przykładu spójrzmy na dokumenty tego oto oficera. W jego dokumentach zapisano rangę, wysokość żołdu, obowiązki, przysługujące mu zaopatrzenie i odpowiednie dyspozycje. Spójrz, ta ranga nie została przyznana mu jedynie na kilka dni, lecz na czas dłuższy. Zapis w jego dokumentach mówi: "Takiego-to-a-takiego dnia otrzymasz żołd pochodzący ze skarbca". Jednak data, którą tam zapisano, nie nadejdzie, dopóki nie minie długi czas, a to królestwo nie zostanie opuszczone. Podobnie obowiązki wymienione w jego dokumentach nie zostały mu przyznane po to, by wypełniał je w tym nietrwałym królestwie, lecz raczej po to, by mógł zasłużyć na trwałe szczęście, jakiego dozna, kiedy znajdzie się blisko króla. Również odpowiednie zaopatrzenie nie zostało mu przyznane jedynie przez wzgląd na kilka dni przebywania w owym zajeździe dla podróżnych, lecz mogło zostać przyznane jedynie przez wzgląd na długie i szczęśliwe życie. Dyspozycje, jakie odebrał, powodują, że staje się zupełnie jasnym, iż jego przeznaczeniem jest inne miejsce, a on sam pracuje na rzecz innego królestwa.
Teraz spójrz na te rejestry, w których zawarte są instrukcje i dyspozycje dotyczące korzystania z broni i innego ekwipunku. Jeśli prócz tego królestwa nie istniałoby inne, wzniosłe i wieczne, ów rejestr wraz z jego kategorycznymi dyspozycjami byłby czymś całkiem bez znaczenia, tak jak te dokumenty wraz z jasnymi informacjami, które są w nich zawarte. Co więcej, ów szanowany oficer, ów szlachetny i uhonorowany przywódca zostałby zdegradowany do poziomu niższego od poziomu wszystkich ludzi, byłby bardziej nędzny, nieszczęsny, poniżony, cierpiący, biedny i słaby niż ktokolwiek inny. Zastosuj tę samą zasadę do wszelkich innych rzeczy
- każda, na którą spojrzysz, zaświadcza, że prócz tego przemijającego świata istnieje jeszcze inny, wieczny świat.
Przyjacielu! Ten przejściowy świat jest jak pole uprawne, jest miejscem odbierania instrukcji i targowiskiem. Po nim bez wątpienia nadejdą Najwyższy Sąd i ostateczne szczęście. Jeśli temu zaprzeczasz, będziesz zmuszony również do tego, by zaprzeczyć istnieniu dokumentów wszystkich oficerów króla, ich wyposażenia i rozkazów, jakie otrzymali; zaprawdę, będziesz musiał zaprzeczyć również wszelkim zarządzeniom tego kraju, istnieniu jego rządu i wszelkich ustalonych przez ów rząd miar. Jeśli tak zrobisz, wówczas nie będziesz dłużej zasługiwał na miano człowieka ani na nazwanie cię świadomym. Będziesz głupcem większym niż sofiści.
Strzeż się i nie wyobrażaj sobie, że dowody na przechodzenie wszelkich stworzeń z jednego królestwa do innego ograniczają się do tych dwunastu aspektów. Takich wskazówek i dowodów jest tak wiele, że nie można ich zliczyć, a wszystkie ukazują, że owo nietrwałe i podlegające zmianom królestwo zostanie przekształcone w inne, wieczne i niezmienne. Istnieją również niezliczone znaki i świadectwa tego, że ludzie zostaną zabrani z tego przemijającego zajazdu i wysłani tam, gdzie staną przez wiecznym Tronem Władcy wszystkich stworzeń.
Ukażę ci jeden szczególny dowód, który jest silniejszy niż wszystkie powyższe dwanaście aspektów zebrane razem.
Dalejże, spójrz! Wśród wielkiego zgromadzenia widocznego w oddali widzimy tego samego szlachetnego przywódcę, którego wcześniej widzieliśmy na wyspie, jak obwieszcza coś, upiększony licznymi ozdobami. Chodźmy i posłuchajmy. Spójrz, ów świetlisty i najszlachetniejszy przywódca ogłasza najwyższy edykt, spisany pięknym charakterem pisma. Oto, co mówi:
«Przygotujcie się na to, że odejdziecie do innego, trwałego królestwa, w porównaniu z którym to tutaj będzie jawiło się jako loch. Staniecie przed tronem naszego króla, a tam doświadczycie jego litości i jego darów, jeśli zwrócicie na ten edykt należną uwagę i będziecie mu posłuszni. Jeśli jednak zbuntujecie się i nie posłuchacie go, zostaniecie wtrąceni do straszliwego lochu».
Taka jest wiadomość, jaką obwieszcza ów przywódca. Jeśli spojrzysz na dekret, zobaczysz, iż jest na nim odciśnięta pieczęć tak cudowna, że w żaden sposób nie dałoby się jej podrobić. Każdy prócz idiotów takich jak ty sam wie z całą pewnością, że owo zarządzenie zostało wydane
przez króla. Co więcej, szlachetny przywódca nosi ozdoby i ordery tak olśniewające, że każdy prócz ślepców takich jak ty pojmuje w całej pełni, iż jest on prawdomównym i wiarygodnym heroldem, który przekazuje królewskie rozkazy.
Czyż jest w ogóle możliwy jakikolwiek sprzeciw wobec nauki o przechodzeniu z jednego królestwa do innego, tak stanowczo ogłoszonej przez owego szlachetnego przywódcę, a zawartej w najwyższym edykcie króla, który ten przywódca otrzymał? Nie, to niemożliwe, chyba że zaprzeczymy wszystkiemu, co widzimy na własne oczy.
A teraz, przyjacielu, twoja kolej. Mów, co masz do powiedzenia!
-Cóż miałbym powiedzieć? Cóż w ogóle można powiedzieć, by zaprzeczyć wszystkiemu, co powiedziałeś? Któż mógłby zaprzeczaćد٥ońcu w południe? Mówię jedynie: Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu, Któremu po sto tysięcy razy składam dzięki za to, że wybawił mnie spod panowania fantazji i próżnej wyobraźni, i zbawił mnie od wiecznego uwięzienia w lochu. Dostąpiłem wiary w to, że istnieje siedziba szczęśliwości w bliskości Króla, a owa siedziba jest czymś innym niż ów bezładny i nietrwały zajazd dla podróżnych.
Teraz nasza przypowieść wskazująca na prawdę dotyczącą Zmartwychwstania i życia ostatecznego jest zakończona. Dzięki łasce Boga, przejdziemy do jeszcze bardziej wzniosłej prawdy. Przedstawimy dwanaście wzajemnie powiązanych Prawd, odnoszących się do dwunastu Aspektów omówionych powyżej, tak jak poprzedzający owe Prawdy Wstęp.
Wstęp
(W tym miejscu za pomocą niewielu Wskazówek odniesiemy się do kilku kwestii omówionych w innych miejscach, to jest w Słowach Dwudziestym Drugim, Dziewiętnastym i Dwudziestym Szóstym).
Wskazówka Pierwsza
Głupiec z poprzedniej historii i jego godny zaufania towarzysz odnoszą się do trzech innych par przeciwieństw, którymi są:
-moja ulegająca instynktom dusza i serce;
-uczniowie filozofii i uczniowie Wszechmądrego Koranu;
-ludzie niewiary i społeczność muzułmańska.
Najgorszy błąd i największe zbłądzenie uczniów filozofii, ludzi niewiary i posłusznej instynktom duszy tkwi w nieuznawaniu Boga. Jak w poprzedniej opowieści godny zaufania człowiek powiedział: "Nie może istnieć litera bez pisarza ani prawo bez prawodawcy", tak my mówimy, co następuje:
Księga, zwłaszcza taka, w każdym słowie której drobne pióro zapisało inną, całą księgę, w każdej literze której finezyjne pióro nakreśliło wspaniały poemat, nie może istnieć bez pisarza; to byłoby całkowicie niemożliwe. Zatem również ten kosmos nie może istnieć bez tego, kto go nakreślił; jest to niemożliwość najwyższego stopnia, ponieważ kosmos jest właśnie taką księgą, w której każda z kart zawiera w sobie wiele innych ksiąg, każde ze słów mieści w sobie księgę, a każda z liter - poemat. Oblicze ziemi jest jedynie jedną kartą w księdze kosmosu, a spójrz, jak wiele ksiąg mieści się na tej jednej karcie. Każde drzewo jest słowem, a jak wiele zawiera stron! Każdy owoc jest literą, a każde nasiono jest kropką, zaś w owej kropce zawarty jest spis treści całego drzewa wraz z jego ogromem. Księga taka jak ta mogła zostać napisana jedynie przez pióro potęgi Tego, Któremu należy się wszelka chwała, Który szczyci się atrybutami wspaniałości i piękna, do Którego należą nieskończone mądrość i moc. Wiara nieuchronnie wynika z obserwowania tego świata, chyba że ktoś jest pijany w swym zbłądzeniu.
Podobnie budynek - zwłaszcza dom ozdobiony cudownymi dziełami sztuki i deseniami zdumiewających ozdób - nie może zostać wzniesiony bez budowniczego. Tak wielki kunszt musi być zawarty zarówno w całym pałacu, jak i w jednym z jego kamieni. Inteligencja nie jest w stanie przyjąć tego, by ów pałac został wzniesiony bez budowniczego; z pewnością potrzebuje on mistrza-architekta. Co więcej, wewnątrz tego budynku pokoje będące prawdziwymi komnatami w każdej godzinie przybierają kształt i podlegają zmianom zgodnie z najwyższym porządkiem i z najwyższą łatwością, jak zmienia się ubrania lub jak obrazy przepływają przez ekran w kinie. Możemy nawet powiedzieć, że każdy z owych zmieniających się obrazów zawiera w sobie liczne maleńkie pokoje, które nieprzerwanie są stwarzane.
Podobnie kosmos również wymaga nieskończenie Mądrego, Wszechwiedzącego i Wszechmocnego Stwórcy, ponieważ wspaniały wszechświat jest pałacem, którego lampami są słońce i księżyc, a świecami gwiazdy; czas jest niczym zawieszony w owym pałacu sznur czy też wstęga, na którą Chwalebny Stwórca każdego roku nawleka nowy świat. Wewnątrz tego świata, jaki nawleka On na sznur czasu, umieszcza On we właściwym porządku trzysta sześćdziesiąt nowych form, które zmienia w najwyższym uporządkowaniu i wedle najwyższej mądrości. On szczodrze rozpościera oblicze ziemi, które przyozdabia w każdą wiosnę poprzez trzysta tysięcy gatunków Swego stworzenia, które w Swej szczodrości wypełnia niezliczonymi rodzajami podarunków. Oto, co On czyni w taki sposób, że wszystkie z owych darów i gatunków są odrębne od innych, choć istnieją w tym samym czasie, tak blisko siebie, że aż przeplatają się nawzajem. Czyż jest możliwe przeoczenie istnienia Stwórcy takiego pałacu?
Ponadto zaprzeczenie istnieniu słońca w samo południe bezchmurnego dnia, kiedy można zaobserwować jego ślady, a jego odbicie ukazuje się w każdym bąbelku piany na powierzchni oceanu, w każdym lśniącym przedmiocie na suchym lądzie i w każdym płatku śniegu... Tak, takie zaprzeczenie byłoby brednią obłąkanego, ponieważ gdyby ktoś odmówił uznania istnienia jednego słońca, które nie ma sobie równych, byłby zmuszony do uznania istnienia całych szeregów mniejszych słońc, z których każde byłoby prawdziwe i istniejące samo w sobie, a byłyby one tak liczne, jak krople wody i bąbelki piany w oceanie, tak niezliczone, jak płatki śniegu. Koniecznością byłoby uwierzenie w to, że każda drobna cząsteczka mieści w sobie wielkie słońce, nawet jeśli jej rozmiar jest wystarczający jedynie do tego, by pomieściła samą siebie. Byłoby to
oznaką obłędu i zbłądzenia jeszcze większym od odmówienia uznania doskonałych atrybutów Chwalebnego Stwórcy, zwłaszcza wtedy, gdy widzimy, jak dobrze uporządkowany kosmos stale podlega mądrym i regularnym zmianom, będąc bezustannie odnawianym w ściśle określony sposób. Byłoby to również niczym bredzenie obłąkanego, ponieważ wówczas stałyby się koniecznie wiara w to i zaakceptowanie tego, że doskonała boskość jest obecna we wszelkich rzeczach, nawet tych drobnych. Ponieważ każda cząsteczka powietrza jest w jakiś sposób zdolna do oddziaływania na każdy kwiat, owoc i liść (a także do przeniknięcia do ich środka), zatem jeśli nie przyjmiemy, że określone zadania zostały powierzone owej cząsteczce przez Stwórcę, musiałaby ona znać strukturę i kształt wszelkich przedmiotów, do których przenika i na które oddziałuje. Innymi słowy, musiałaby posiadać moc i wiedzę obejmujące każdą rzecz.
Każda cząstka gleby posiada potencjalną zdolność spowodowania wzrostu wszelkich różnych nasion, jakie istnieją. Gdyby nie działała ona wedle rozkazu, musiałaby zawierać w sobie wyposażenie i narzędzia odpowiednie dla wszelkich rozmaitych drzew i roślin całego świata, lub też, inaczej mówiąc, koniecznym byłoby przypisanie owej cząstce gleby takiego kunsztu i mocy, by stała się świadomą struktury każdego z owych drzew i każdej z roślin, by poznała kształty, jakie przyjmie każde z nich, a także by była w stanie nadać im owe kształty. Ta sama prawda odnosi się do innych cząsteczek i innych dziedzin stworzenia.
Dzięki temu możesz pojąć, że we wszelkich rzeczach zawarte są liczne i oczywiste dowody Bożej jedności. Stwarzanie wszystkich rzeczy z jednej rzeczy i uczynienie wszystkich rzec zy jedną rzeczą jest zadaniem możliwym do wykonania jedynie przez Stwórcę każdej rzeczy. Zwróć uwagę na wzniosłe obwieszczenie:
[1] Jeśli ktoś nie uznaje Jednego, Jedynego Boga, Który nie ma podobnego Sobie, musi zaakceptować istnienie tak wielu bogów, ile jest wszelkich stworzonych istot.
Wskazówka Druga
W naszej opowieści wspomnieliśmy o najszlachetniejszym dowódcy i powiedzieliśmy, że każdy, kto tylko nie jest ślepy, a widzi jego ozdoby i ordery, pojmie, że działa on zgodnie z rozkazami króla i jest sługą, który cieszy się królewską łaską. Otóż owym najszlachetniejszym dowódcą jest Najszlachetniejszy Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój
i miłosierdzie). Święty Stwórca tak ozdobionego kosmosu z pewnością musi posiadać Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), jak słońce musi świecić, ponieważ jest niemożliwym, by słońce nie emitowało światła, zaś boskość nie mogłaby istnieć bez ukazania samej siebie poprzez wysyłanie proroków.
Czyż jest w ogóle możliwe, by piękno całkowitej doskonałości miałoby nie pragnąć przejawienia samego siebie poprzez tego, który by je ukazał i poprzez którego mogłoby się przejawić?
Czyż jest w ogóle możliwe, by doskonałość najpiękniejszego kunsztu nie pragnęła umożliwienia poznania samej siebie dzięki heroldowi, który przyciągnie do niej ludzkie spojrzenia?
Czyż jest w ogóle możliwe, by Król wszechświata, Którego wszechwładzy podlega każda rzecz, nie pragnął obwieszczenia Swej jedności i wiecznego pozostawania ponad wszelką możliwą potrzebę poprzez rozmaite stopnie mnogości wraz z jej wszystkimi cechami szczególnymi, poprzez posła, którego przesłanie posiada dwa aspekty? Poprzez owe dwa aspekty rozumiemy, że Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) był zarówno posłańcem z królestwa mnogości do Bożego dworu, a to na mocy jego oddawania czci Bogu, jak również posłańcem z Bożego dworu do królestwa mnogości, a to na mocy jego bliskości Bogu i bycia tym, któremu Bóg powierzył Swoje przesłanie.
Czyż jest w ogóle możliwe, by Ten, do Którego należy nieskończone, właściwe Mu piękno, miałby nie pragnąć ukazania innym w licznych zwierciadłach ani Samego Siebie, ani uroku Swego piękna, ani powabu Swej sprawiedliwości? Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jest umiłowanym przez Niego, stał się umiłowanym przez Niego dzięki jego oddawaniu czci Bogu i dzięki temu, że uniósł zwierciadło, w którym Bóg mógł się ukazać, że był również tym, który przyniósł przesłanie Boga, uczynił Go Umiłowanym przez ludzi i ukazał im piękno Jego Najpiękniejszych Imion.
Czyż jest w ogóle możliwe, by Ten, do Którego należą skarbce pełne zdumiewających cudów, rzadkich i drogocennych dzieł sztuki, miałby nie życzyć Sobie i nie pragnąć ukazania owych cudów spojrzeniom ludzi poprzez biegłego złotnika, który elokwentnie je opisze, by tym samym odsłonić ukryte w owych skarbcach doskonałości?
Czyż jest w ogóle możliwe, by Ten, Który ukazuje doskonałość wszystkich Jego Najpiękniejszych Imion w kosmosie, a to poprzez kunsztowne upiększenia, na które może spoglądać człowiek, tak że
kosmos zaczyna przypominać pałac przyozdobiony wszelkimi rodzajami cudownych i delikatnych dzieł sztuki, miałby również nie wyznaczyć nauczyciela i przewodnika, wiodącego do cudów Jego stworzenia?
Czyż jest w ogóle możliwe, by Pan kosmosu miałby nie rozwiązać poprzez Swojego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) zawiłej zagadki talizmanu dotyczącej celu i zamysłu, jakie stoją za wszystkimi zmianami, jakie mają miejsce w kosmosie, a także zagadki zawartej w trzech różnych pytaniach, zadawanych przez wszystkie istoty: «Skąd pochodzimy? Jakie jest nasze przeznaczenie? Jaki jest nasz cel?»
Czyż jest w ogóle możliwe, by Chwalebny Stwórca, który umożliwił istotom odczuwającym poznanie Go poprzez jasność Jego stworzenia, który poprzez Swoje drogocenne dary sprawił, że stał się dla nich Umiłowanym, miałby również nie zakomunikować istotom czującym poprzez Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), czegóż w zamian pragnie od nich dla Swego zadowolenia?
Czyż jest w ogóle możliwe, by Bóg miał stworzyć rodzaj ludzki w kształcie predysponującym ludzi do cierpienia z powodu bycia świadomymi mnogości, lecz również zawierającym w sobie zdolność oddawania czci Jednemu Bogu - bez równoczesnego pragnienia, by ludzie odwrócili się od mnogości do Jego jedności dzięki nauczycielowi i przewodnikowi?
Istnieje wiele innych funkcji proroctwa, a każda z nich jest rozstrzygającym dowodem tego, że istnienie Boga z całą koniecznością pociąga za sobą istnienie posłannictwa.
Czyż kiedykolwiek pojawił się na świecie ktokolwiek bardziej godny wyżej wspomnianych zalet i cech i ktokolwiek, kto posiadałby je w większym stopniu, niż Prorok Muhammad z Arabii (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie)? Czyż czas kiedykolwiek ukazał nam kogokolwiek bardziej godnego rangi, jaką nadaje posłannictwo, i odpowiedniego dla zadania, jakim było przekazanie Bożego przesłania? Nie, w żaden sposób! On jest mistrzem wszystkich posłańców, naczelnikiem wszystkich proroków, przywódcą wszystkich ludzi, którzy doznali oczyszczenia, najbliższym Bogu spośród wszystkich, którzy zbliżają się ku Niemu, najdoskonalszym ze wszystkich stworzeń, królem wszystkich, którzy prowadzą ku prawości.
Niezależnie od niezliczonych znaków wskazujących na prawdziwość jego proroctwa, wynikających z ponad tysiąca cudów, jakich dokonał,
takich jak rozdzielenie księżyca czy wypływanie wody spomiędzy jego palców, które to cuda jednogłośnie potwierdzają wszyscy uczeni, największy cud, jakim jest Szlachetny Koran - ocean prawdy i księga, która jest cudowna pod czterdziestoma różnymi względami - sam w sobie jest wystarczający, by jasno jak słońce ukazać prawdziwość jego proroctwa. Jako że czterdzieści różnych aspektów cudowności Koranu omawiamy w innych traktatach (a zwłaszcza w Słowie Dwudziestym Piątym), w tym miejscu przerwiemy omawianie owej kwestii.
Wskazówka Trzecia
Nie myślmy, że drobny człowiek zbyt mało znaczy dla rozległego świata, by doprowadzić swą misję do końca i odsłonić inne królestwo po prostu ze względu na to, że kiedyś zostanie rozliczony ze swych uczynków. Pozornie drobny człowiek ma wielkie znaczenie jako pan wszystkich stworzeń, a to poprzez wszechstronność swego usposobienia, jako herold królestwa Bożego i jako ten, w którym przejawia się powszechna cześć oddawana Bogu. Podobnie niech nikt nie pyta: "Jak można zasłużyć na wieczne męczarnie podczas bardzo krótkiego życia doczesnego?". Niewiara stara się wciągnąć stworzenie, będące czymś tak drogocennym i wzniosłym, jak litera zapisana ręką Boga, w głębiny bezsensowności i bezcelowości. Jest to zniewaga dla każdej istoty, ponieważ zaprzecza wszelkim przejawom i odbiciom Najpiękniejszych Imion Boga i odrzuca owe Imiona, widoczne w każdym stworzeniu, starając się zaprzeczyć niezliczonym dowodom, które ukazują wiarygodność i prawdomówność Wszechmocnego Boga. Stąd niewiara jest nieskończoną zbrodnią, zasługującą na niekończącą się karę.
Wskazówka Czwarta
W naszej opowieści dzięki dwunastu Aspektom ujrzeliśmy, że król, do którego należy królestwo przypominające tymczasowy zajazd dla podróżnych, musi posiadać również inne królestwo, wieczne i trwałe, ukazujące jego wspaniałość i wzniosłość jego mocy. W ten sam sposób jest zupełnie niemożliwe, by Wieczny Stwórca tego przemijającego świata nie stworzył również wiecznego królestwa. Nie jest możliwe, by Wiecznie Trwający Stwórca owego pięknego, lecz nietrwałego kosmosu, nie stworzył innego kosmosu, niezmiennego i trwającego wiecznie. Nie jest możliwe, by Mądry, Potężny i Miłosierny Stwórca tego świata, który jest niczym wystawa, miejsce próby lub pole uprawne, miałby nie stworzyć również życia ostatecznego, w którym zostaną ukazane cele i zamysły stojące za stworzeniem tego świata. Dostąpić owej prawdy można, przechodząc przez dwanaście bram, zaś owe dwanaście bram można otworzyć za pomocą dwunastu innych prawd.
Zaczniemy od najkrótszej i najprostszej z nich.
PRAWDA PIERWSZA
brama wszechwładzy i panowania Boga przejaw Najpiękniejszego Imienia Bożego "Pan" (ar. Ar-Rabb)
Czyż jest w ogóle możliwe, by chwała Bożej wszechwładzy i Bożego panowania miała stworzyć kosmos taki jak ten, z tak wzniosłymi celami i zamysłami, by ukazać Jego doskonałość, bez ustanowienia nagrody dla tych wierzących, którzy dzięki swojej wierze i oddawanej Bogu czci odpowiadają owym celom i zamysłom? Lub też czy jest możliwe, by miał On nie ukarać tych, którzy błądzą, którzy odrzucają Jego zamysły i odnoszą się do nich z pogardą?
PRAWDA DRUGA
brama szczodrości i miłosierdzia Boga przejaw Najpiękniejszych Imion Bożych "Szczodry" i "Miłosierny"
Czyż jest w ogóle możliwe, by Pan tego świata, Który w Swych dziełach ukazuje nieskończoną szczodrość, nieskończone miłosierdzie, nieskończoną wspaniałość i nieskończoną chwałę, miał nie wypłacić nagrody w sposób odpowiedni dla Jego szczodrości i miłosierdzia, by miał nie wymierzyć kary w sposób odpowiedni dla Jego wspaniałości i chwały? Jeśli spojrzymy na naturę spraw tego świata, ujrzymy, że wszelkie istoty żywe - od najsłabszych do najpotężniejszych - otrzymują zaopatrzenie w pewnej właściwej dla każdej z nich formie.
Zaiste, najsłabsze i najbardziej bezsilne otrzymują najlepszą formę zaopatrzenia. Owe szczodre dary są rozdzielane ze szczodrością tak wzniosłą, że przejawia się w niej dzieło ręki nieskończonej szczodrości.
Na przykład wiosną wszystkie drzewa, niczym hurysy w Raju, odziewają się w szaty tak delikatne jak jedwab, są inkrustowane
kwiatami i owocami, jakby były to klejnoty, i ofiarowują nam liczne rodzaje najlepszych owoców na gałęziach delikatnie wyciągających się ku nam niczym ręce służącego. Podobnie z rąk wyposażonej w żądło pszczoły otrzymujemy do jedzenia zdrowy i słodki miód, ubieramy się w najbardziej delikatne i najbardziej miękkie szaty dzięki robaczkowi pozbawionemu rąk, zaś wewnątrz małego nasiona znajduje się zabezpieczony dla nas skarb miłosierdzia. Jest oczywiste, że wszystkie te rzeczy są efektem najpiękniejszej szczodrości i najbardziej delikatnego zmysłu miłosierdzia.
Również fakt, że wszystkie rzeczy (z wyjątkiem człowieka i niektórych dzikich zwierząt), od słońca, księżyca i Ziemi aż do najmniejszych stworzeń, wypełniają swoje funkcje z największą dokładnością, nie przekraczając wyznaczonych im granic nawet na cal, a także fakt, że dostrzegamy wśród nich powszechne posłuszeństwo wynikające z wielkiego lęku - to ukazuje, że owe stworzenia działają na rozkaz Tego, do Którego należą wspaniałość, chwała i majestat. Jest również widocznym, że sposób, w jaki wszystkie matki - z królestw roślin, zwierząt i ludzi - wspomagają swe słabe i bezsilne niemowlęta delikatnym mlekiem, czyniąc to w czułej litości, jest manifestacją wszechobejmującego miłosierdzia Boga.
Zatem skoro do Pana tego świata należą tak nieskończone szczodrość, miłosierdzie, wspaniałość i chwała, z tego wynika, że Jego nieskończone chwała i wspaniałość wymagają kary dla tych, którzy są grubianami, że Jego nieskończona szczodrość wymaga nieskończonych darów, a Jego nieskończone miłosierdzie wymaga obdarowania łaską tych, którzy na to zasługują. Na tym przemijającym świecie i podczas krótkiego życia doczesnego ukazuje się i ustala jedynie milionowa część tego wszystkiego, podobna jednej kropli wody z oceanu. Musi zatem istnieć królestwo szczęśliwości właściwe dla takiej szczodrości i godne takiego miłosierdzia. W innym przypadku musielibyśmy zaprzeczyć istnieniu tego miłosierdzia, które jest dla nas widoczne, a to byłoby niczym zaprzeczanie istnieniu
słońca, które wypełnia każdy dzień od wschodu do zachodu słońca swoim światłem, ponieważ bezpowrotna śmierć przekształcałaby wówczas litość w nieszczęście, miłość w cierpienie, błogosławieństwo w zemstę, rozum w narzędzie niedoli, przyjemność w ból, aż znikłaby prawdziwa istota Bożego miłosierdzia.
Prócz tego musi istnieć również królestwo kary odpowiednie dla chwały i majestatu Boga, ponieważ - ogólnie rzecz biorąc - prześladowca odchodzi z tego świata, pozostając potężnym, a uciskany odchodzi, pozostając w poniżeniu. Owe sprawy zostają zatem odroczone do rozważenia ich przez Najwyższy Sąd; nie jest tak, że zostaną one zaniedbane. Czasami również zdarza się, że kara zostaje zarządzona jeszcze na tym świecie. Męki, jakie cierpieli ludzie nieposłuszni i buntownicy w poprzednich stuleciach, pokazują, że człowiek nie jest pozostawiony samemu sobie i że zawsze może stać się ofiarą ciosów, które spadną na niego zgodnie z decyzją Bożej wspaniałości i Bożego majestatu.
Czyż jest w ogóle możliwe, by do człowieka miał należeć obowiązek najważniejszy z tych, jakie zostały nałożone na wszelkie stworzenia, by człowiek miał zostać obdarowany najbardziej doniosłymi zdolnościami, by Pan (ar. Ar-Rabb) człowieka dał mu poznać Siebie i Swoje dobrze uporządkowane dzieła, a człowiek w zamian za to odmówiłby uznania Go poprzez oddawanie Mu czci? Czy jest możliwe, by Bóg uczynił Samego Siebie Umiłowanym przez człowieka poprzez liczne zdobne owoce Jego miłosierdzia, a człowiek nie uczyniłby siebie samego umiłowanym przez Boga poprzez oddawanie Mu czci? Czy jest możliwe, by Bóg ukazał Swoją miłość dla człowieka i miłosierdzie, jakie ma nad nim, a człowiek nie uszanowałby Go poprzez składanie Mu podziękowań i wychwalanie Go? Czyż jest w ogóle możliwe, by człowiek pozostał bezkarny, pozostawiony samemu sobie, lub by Wszechmocny, do Którego należą wspaniałość i chwała, miał nie przygotować dla człowieka królestwa kary?
Z drugiej strony, czyż jest w ogóle możliwe, by nie przygotował On królestwa nagrody i wiecznej szczęśliwości dla wierzących, którzy odpowiedzieli na fakt, że Miłosierny i Litościwy umożliwił poznanie Samego Siebie, uznając Go poprzez wiarę, którzy odpowiedzieli na fakt, że uczynił On samego siebie Umiłowanym poprzez miłość wyrażaną oddawaniem Mu czci, którzy odpowiedzieli na Jego miłosierdzie składaniem podziękowań i najgłębszym szacunkiem?
PRAWDA TRZECIA
brama mądrości i sprawiedliwości Boga przejaw Najpiękniejszych Imion Bożych "Mądry" i "Sprawiedliwy"
Czyż jest w ogóle możliwe,
Zwrot "czyż jest w ogóle możliwe?" powtarza się zaiste wiele razy, ponieważ wyraża on najbardziej doniosłą tajemnicę. Zbłądzenie i brak wiary generalnie biorą swój początek z przyzwyczajenia do wyobrażania sobie danych rzeczy jako niemożliwych, dalece wykraczających poza granice królestwa rozsądku, a zatem do zaprzeczania im. W niniejszym omówieniu tematu Zmartwychwstania zostało w sposób rozstrzygający ukazane, że prawdziwe niemożliwość, niedorzeczność i irracjonalność przynależą do ścieżki niewiary i do drogi zbłądzenia, podczas gdy prawdziwe zgodność z tym, co możliwe, łatwość i rozsądek są cechami ścieżki wiary i szerokiego traktu islamu.
Mówiąc w skrócie, filozofowie mają skłonność do niewiary ze względu na ich skłonność do postrzegania rzeczy, jakby były niemożliwymi, podczas gdy poświęcone Zmartwychwstaniu Słowo Dziesiąte, poprzez powtarzanie zwrotu: "czyż jest w ogóle możliwe?..." ukazuje, w czym tkwi prawdziwa niemożliwość, wymierzając owym filozofom cios prosto w ich twarze.
by Chwalebny Pan, który ukazuje Swą wszechwładzę i Swoje panowanie w mądrości i porządku, Który ukazuje sprawiedliwość i równowagę przenikające każdą rzecz, od atomu aż do słońca, miał nie obdarować Swoją łaską tych wiernych, którzy poszukują schronienia pod dającym schronienie skrzydłem Jego wszechwładzy, którzy wierzą w Jego mądrość i sprawiedliwość, którzy wszystko czynią z intencją oddawania Mu czci?
Ponadto czyż jest możliwe, by miał On nie karać tych prostych i grubiańskich ludzi, którzy nie wierzą w Jego mądrość i sprawiedliwość, a w swym zuchwalstwie buntują się przeciwko Niemu? Na tym przemijającym świecie człowiek nie doświadcza nawet tysięcznej części owych mądrości i sprawiedliwości; ich działanie zostaje odroczone. Większość spośród ludzi zbłądzenia opuszcza ten świat, nie ponosząc kary, a większość spośród ludzi właściwego przewodnictwa opuszcza go, nie odbierając nagrody. Wszystkie te sprawy są zatem odroczone do rozpatrzenia ich przez Najwyższy Sąd w królestwie szczęśliwości.
Tak, widocznym jest, że Ten, Który kontroluje ten świat, czyni to zgodnie z nieskończoną mądrością. Czy domagasz się dowodu? Jest nim zachowanie korzyści, jaką przynosi każda rzecz. Czy nie widzisz, że liczne mądre i zamierzone korzyści są zawarte we wszystkich kończynach, kościach i żyłach człowieka, a nawet w nieposiadających mózgu komórkach i w każdej cząsteczce jego ciała? Czyż nie widzisz, że mądre korzyści, które stają się twoim udziałem dzięki określonym częściom ciała, są tak liczne, jak owoce na gałęziach drzewa? To wszystko ukazuje, że każda
sprawa jest przeprowadzana zgodnie z nieskończoną mądrością. Istnienie najwyższej systematyczności w stworzeniu każdej rzeczy jest dowodem potwierdzającym tę samą prawdę.
Zawarcie w drobnym nasionku dokładnego programu, wedle którego rozwija się piękny kwiat, zapisanie w małym nasionku piórem przeznaczenia zwojów, w których zawarte są wszystkie uczynki drzewa, historia jego życia i spis całego wyposażenia, ukazuje, że dokonało tego pióro najwyższej mądrości.
Istnienie w każdej rzeczy tak wysokiego stopnia delikatnego kunsztu dowodzi tego, że istnieje również znak, jaki na każdej rzeczy odcisnął Nieskończenie Mądry Stwórca. Co więcej, zawarcie w drobnym ciele człowieka wykazu i spisu treści wszystkich istot, kluczy do wszystkich skarbców Bożego miłosierdzia, a także zwierciadeł dla wszystkich Najpiękniejszych Imion Boga, ukazuje istnienie mądrości w owym nieskończenie delikatnym kunszcie. Zatem czyż jest w ogóle możliwe, by mądrość, którą przesiąknięte są dzieła Bożej wszechwładzy, miałaby nie życzyć sobie tego, by obdarować wieczną łaską tych, którzy szukają schronienia pod skrzydłem Bożej wszechwładzy, a w swej wierze ofiarowują Bogu posłuszeństwo?
Czy chcesz dowodu na to, że wszystkie rzeczy zostały uczynione zgodnie ze sprawiedliwością i równowagą? Fakt, że wszystkie zostały obdarowane istnieniem, nadanym im kształtem, a także ułożone we właściwych dla nich miejscach w precyzyjnym wyważeniu i wedle właściwej miary, ukazuje, iż wszelkie sprawy dokonują się zgodnie z nieskończoną sprawiedliwością i nieskończoną równowagą.
Podobnie fakt, że wszystkie rzeczy otrzymały należne im prawa zgodnie z ich usposobieniem, że otrzymują one w najbardziej odpowiedniej formie wszystko, co jest im niezbędne do istnienia i wszystko, co jest wymagane do życia - to również jest znakiem, jaki pozostawiła ręka nieskończonej sprawiedliwości.
Co więcej, fakt, że każda petycja i każda prośba wyrażona językiem usposobienia, a także każda naturalna potrzeba i konieczność, spotykają się z odpowiedzią, ukazuje istnienie nieskończonych sprawiedliwości i mądrości.
Czyż zatem jest w ogóle możliwe, by sprawiedliwość i mądrość, które pospieszają, by ukoić najdrobniejszą potrzebę najmniejszego ze stworzeń, miały nie zapewnić człowiekowi, który jest największym ze stworzeń, nieśmiertelności, będącej jego największą potrzebą? By miały nie
odpowiedzieć na jego najbardziej usilną prośbę i wołanie o pomoc? By miały nie zachować majestatu wszechwładzy Boga poprzez zachowywanie praw Jego sług? Człowiek, którego życie jest tak krótkie, nie może doświadczyć prawdziwej istoty owej sprawiedliwości na tym przemijającym świecie, zatem z tego powodu owe kwestie zostały odłożone do rozpatrzenia ich przez Najwyższy Sąd, jako że prawdziwa sprawiedliwość wymaga tego, by człowiek - owo pozornie drobne stworzenie - został nagrodzony bądź ukarany nie wedle swej małości, lecz wedle ogromu jego zbrodni, ważności tego, co jest jego istotą, i wspaniałości jego funkcji. Skoro ów przemijający i przejściowy świat jest daleki od tego, by mogły się na nim ukazać taka mądrość i taka sprawiedliwość, jakie dotyczą człowieka, który został stworzony dla wieczności, z całą koniecznością muszą istnieć wieczne Piekło i wiecznie trwający Raj Sprawiedliwego i Wspaniałego, do Którego należy piękno, Mądrego i Najpiękniejszego, Który przejmuje grozą.
PRAWDA CZWARTA
brama szczodrości i piękna Boga przejaw Najpiękniejszych Imion Bożych "Szczodry" i "Piękny"
Czyż jest w ogóle możliwe, by nieskończone szczodrość i hojność, niewyczerpane bogactwo, niekończące się skarby, niezrównane i wieczne piękno, pozbawiona skazy i wiecznie trwająca doskonałość, miałyby nie wymagać istnienia tych, którzy z wdzięcznością zanosiliby do nich swoje suplikacje, stęsknionych i zdumionych widzów, których przeznaczeniem byłoby pozostanie na wieczność w siedzibie szczęśliwości, w miejscu wypoczynku? Tak, ozdobienie oblicza świata wszystkimi tymi pięknymi rzeczami, stworzenie księżyca i słońca jako lamp tego świata, wypełnienie powierzchni ziemi najbardziej delikatnymi rodzajami zaopatrzenia i uczynienie jej przyjęciem, na którym wręczane są dary, uczynienie tak wielu drzew owocowych naczyniami, odnawianie ich po kilka razy podczas każdej pory roku - to wszystko ukazuje istnienie nieskończonych szczodrości i hojności. Tak niekończące się hojność i szczodrość i tak niewyczerpane skarbce miłosierdzia wymagają istnienia siedziby wypoczynku, miejsca szczęśliwości, które będzie trwać wiecznie i w którym zostaną umieszczone wszelkie obiekty pragnień. Wymagają również tego, by ci, którzy będą cieszyli się ową szczęśliwością, wiecznie pozostawali w owej siedzibie wypoczynku, nie cierpiąc bólu wygaśnięcia owego szczęścia ani rozłąki, ponieważ jak ustanie cierpienia jest rodzajem przyjemności, tak ustanie przyjemności jest rodzajem cierpienia, zaś tak nieskończona hojność z pewnością nie
byłaby skłonna do tego, by usankcjonować istnienie cierpienia. Wymaga ona zatem istnienia zarówno wiecznego Raju, jak i zanoszących suplikacje, którzy zamieszkają w nim na wieki.
Nieskończone szczodrość i hojność pragną obdarowywania niekończącymi się darami, a także nieskończonej łaskawości. Zsyłanie nieskończonych darów oraz nieskończona łaskawość wymagają z kolei nieskończonej wdzięczności. To z kolei wymaga wiecznego istnienia tych, który doświadczą owej łaskawości, by mogli okazać swoją wdzięczność i złożyć podziękowania za owo wieczne zsyłanie nieustannie spływających darów. Niewielka uciecha, która staje się gorzką przez jej wygaśnięcie, a trwa jedynie przez krótki czas, nie jest zgodna z tym, czego wymagają tak wielkie szczodrość i hojność.
Spójrz także na różne krainy świata. Każda jest niczym wystawa, ukazująca kunszt Boga i Jego dzieła. Zwróć uwagę na orędzia Bożej wszechwładzy w rękach wszystkich roślin i zwierząt na obliczu ziemi
{ Istnienie olśniewająco zaprojektowanego i upiększonego lśniącymi ozdobami kwiatu, poczętego z najwyższym kunsztem i inkrustowanego klejnotami owocu na gałązce cienkiej niby drucik, wyrastającej z wyschniętego na kość drzewa, bez wątpienia jest orędziem skierowanym do wszystkich żywych istot, a mówiącym o delikatnych dziełach sztuki, wytworzonych przez w najwyższym stopniu zdolnego, Mądrego i cudownego Stwórcę. Zawiera się w tym prawda dotyczące nie tylko królestwa roślin, lecz również królestwa zwierząt.}
i posłuchaj proroków oraz świętych mężów (ar. ałlija) [2], heroldów piękna wszechwładzy Boga, którzy jednogłośnie ukazują pozbawioną skazy doskonałość Chwalebnego Stwórcy poprzez ukazanie cudownych dzieł Jego kunsztu, powodując, że na owe dzieła zwracają się spojrzenia ludzi.
Do Stwórcy tego świata należy zatem najbardziej doniosła, zadziwiająca i ukryta doskonałość, która jest tym, co pragnie On ukazać za pomocą cudownych dzieł Swego kunsztu. Ukryta i pozbawiona skazy doskonałość pragnie zostać ukazana tym, którzy należycie ją docenią, będą podziwiać i spoglądać na nią, by ją rozważać. Wieczna doskonałość wymaga jej wiecznych przejawów. Takie wieczne przejawy wymagają z kolei wiecznego istnienia tych, którzy należycie ją docenią i będą podziwiali. Cnota doskonałości zawsze zatonie w spojrzeniu jej wielbiciela, jeśli nie będzie mu dane wieczne istnienie.
Z tą kwestią związane jest pewne zdarzenie, które stało się przysłowiowe. Pewnego razu znana piękność oddaliła od siebie zwykłego człowieka, który zakochał się w niej. By pocieszyć samego siebie, powiedział on: "Ależ ona jest brzydka!", zaprzeczając w ten sposób jej pięknu.
Pewnego razu niedźwiedź stał przed kratą, po której pięły się winogrona, i chciał skosztować ich owoców. Nie był jednak w stanie ani dosięgnąć ich, ani wspiąć się po owej kratce. Powiedział zatem do siebie, by znaleźć w tych słowach pocieszenie: "Te winogrona muszą być kwaśne" i pomrukując, poszedł swoją drogą.
Co więcej, piękne, kunsztownie stworzone, olśniewające i bogato upiększone stworzenia, które wypełniają oblicze ziemskiego globu, niosą świadectwo czystości owego niezrównanego i niedoścignionego piękna i wskazują na delikatny powab ukrytej urody, która nie ma sobie równych, jak słoneczne światło zaświadcza o istnieniu słońca.
Każdy z przejawów owego świętego i niedoścignionego piękna wskazuje na istnienie nieprzeliczonych, ukrytych skarbców wszystkich Najpiękniejszych Imion Boga. Jak tak wzniosłe, niezrównane i ukryte piękno pragnie, by jego czystość ukazała się w zwierciadle, by można było zaobserwować jego stopnie i miary w ożywionych odbiciach, tak również pragnie przejawić się, by mogło spoglądać samo na siebie poprzez oczy innych. Oznacza to, że owo piękno pragnie spoglądać samo na siebie na dwa sposoby: po pierwsze, poprzez obserwowanie samego siebie w wielobarwnych zwierciadłach; po drugie, poprzez wytęsknione spojrzenia tęskniących za owym pięknem tych, którzy je zaświadczają, a także osłupiałych z zachwytu wielbicieli.
Mówiąc w skrócie, piękno i czystość pragną widzieć i być widzianymi. Oba te pragnienia wymagają istnienia tęskniących za owych pięknem świadków i oszołomionych owym pięknem wielbicieli. Jako że piękno i czystość są wieczne i wiecznie trwające, przeto ci, którzy je zaświadczają i wielbią, muszą posiadać życie wieczne. Wieczne piękno nigdy nie może być zadowolone z jego wielbicieli, którzy przemijają. Wielbiciel skazany na nieodwracalną rozłąkę odkryje, że jego miłość przekształca się we wrogość, kiedy tylko pomyśli o rozłące z obiektem miłości. Plonem jego podziwu będą drwiny, a plonem jego szacunku będzie wzgarda, jako że jak egoistyczny człowiek jest wrogo nastawiony do tego, czego nie zna, tak również sprzeciwia się wszystkiemu, czego nie jest w stanie dosięgnąć, jednakże odpowiada on na piękno, które jest godne nieskończonej miłości, niekończącej się tęsknoty oraz podziwu z bezgraniczną wrogością, nienawiścią i odrzucaniem go. Z tego możemy wywnioskować główny powód wrogości niewierzących wobec Boga.
Zatem nieskończone szczodrość i hojność, niezrównane czystość piękno, doskonałość bez skazy - wszystkie wymagają istnienia wiecznie
żyjących i tęskniących, przedkładających swe suplikacje wielbicieli. Jednak w zajeździe tego świata widzimy, że każdy z jego gości szybko odchodzi i znika, otrzymawszy jedynie przedsmak owej szczodrości, wystarczający do pobudzenia apetytu, lecz nie do zaspokojenia go, ujrzawszy jedynie przyćmione światło owej doskonałości lub raczej blady cień jej piękna, w żaden sposób nie będąc całkowicie usatysfakcjonowanym. Z tego zatem wynika, że ludzie przechodzą do miejsca wiecznej radości, w którym wszyscy zostaną w pełni obdarowani wedle właściwej miary.
Mówiąc w skrócie, jak ten świat ze wszystkimi jego stworzeniami niezbicie ukazuje istnienie Chwalebnego Stwórcy, tak również wskazuje na Jego uświęcone atrybuty i Najpiękniejsze Imiona, ukazuje istnienie życia ostatecznego i w sposób logiczny wymaga go.
PRAWDA PIĄTA
brama litości i oddawania czci Bogu przez Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) przejaw Najpiękniejszych Imion Bożych "Ten, Który odpowiada na modlitwy" i "Litościwy"
Czyż jest w ogóle możliwe, by Pan, do którego należą nieskończone litość i miłosierdzie, Który z największą litością i w najbardziej nieoczekiwany sposób spełnia nawet najmniejsze potrzeby najniższych spośród Jego stworzeń, Który zwraca uwagę na najmniej wyraźną prośbę o pomoc pochodzącą od najsłabiej widocznego z Jego stworzeń, Który słyszy wszystkie prośby i odpowiada na nie, czy brzmią, czy też są nieme...; czyż jest w ogóle możliwe, by ów Pan miał nie zwrócić uwagi na najwspanialszą petycję naczelnika wszystkich Jego sług, którego umiłował najbardziej spośród wszystkich Swych stworzeń, by miał On nie usłyszeć i nie spełnić jego najbardziej wzniosłej modlitwy? Łaskawość i łatwość przejawiające się w karmieniu i żywieniu słabych i młodych zwierząt pokazują, że Władca kosmosu używa Swej wszechwładzy z nieskończonym miłosierdziem.
Czy jest w ogóle możliwe, by widoczna w owej wszechwładzy litość miłosierna aż do tego stopnia miała nie przyjąć modlitwy najbardziej cnotliwego i najpiękniejszego ze wszystkich stworzeń? Owa prawda jest
wyjaśniona w Słowie Dziewiętnastym, lecz powtórzmy w tym miejscu nasze oświadczenie dotyczące tej kwestii:
O, przyjacielu, który słuchasz tych słów wraz z moją duszą! W naszej przypowieści powiedzieliśmy o tym, że na pewnej wyspie doszło do zgromadzenia, na którym najszlachetniejszy przywódca wygłosił pewne przemówienie. By odkryć prawdę, na którą wskazuje owo porównanie, porzućmy ten wiek, by w naszych umysłach i w wyobraźni odbyć podróż na Półwysep Arabski w błogosławionym wieku Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), by odwiedzić go i ujrzeć w chwili, gdy wykonuje swoje obowiązki i zajmuje się oddawaniem czci Bogu. Spójrz, jak dzięki niemu, dzięki jego posłannictwu i przewodnictwu można osiągnąć wieczną szczęśliwość, tak jest on również przyczyną istnienia owej szczęśliwości i tym, dzięki któremu, dzięki którego modlitwie i oddawaniu czci Bogu został stworzony Raj.
Teraz spójrz! Ten człowiek modli się o wieczną szczęśliwość poprzez swą najdoskonalszą suplikację, oddając cześć Bogu w sposób tak wzniosły, jakby owa wyspa modliła się i zanosiła suplikacje wraz z nim, lub nawet jakby czynił to cały świat, jako że akty czci, które wykonuje, zawierają w sobie nie tylko cześć oddawaną Bogu przez wspólnotę, która podąża za owym przywódcą, lecz również - co do jej istoty - cześć oddawaną Bogu przez wszystkich proroków, a to poprzez zgodność między nim a tymi prorokami. Co więcej, odprawia on swe najdoskonalsze modlitwy i przedkłada Bogu swe suplikacje w zgromadzeniu tak wielkim, jakby należeli do niego wszyscy oświeceni i doskonali ludzie od czasów Adama aż do teraźniejszości, jakby modlili się za nim i mówili "amen" po każdej z jego suplikacji!
Modli się on o spełnienie potrzeby - jaką
jest nieśmiertelność - tak powszechnej, jakby nie tylko ludzie ziemi, lecz także mieszkańcy niebios i wszystkie stworzenia uczestniczyły w jego suplikacjach, cicho oświadczając: "Tak, o Panie! Spełnij jego modlitwę, my również tego pragniemy". Zanosi on petycję o wieczną szczęśliwość z tak wzruszającym smutkiem, z taką tęsknotą, takim pragnieniem i wstawiając się za innymi w taki sposób, że sprawia, iż cały kosmos szlocha i przyłącza się do jego modlitwy.
Spójrz, pragnie on szczęśliwości i modli się o nią, ponieważ jest ona zamysłem i celem, na poziom którego podnosi on człowieka i wszystkie stworzenia z niewoli nędznego stanu całkowitego unicestwienia, wznosząc człowieka i wszystkie stworzenia od bezwartościowości, bezużyteczności i bezcelowości na sam szczyt tego, co drogocenne, ku wiecznej i wzniosłej funkcji, do rangi pisma zapisanego piórem Boga.
Spójrz, przedkłada on swą petycję z tak wzniosłym błaganiem o wspomożenie, czyni swe suplikacje z tak słodką prośbą o miłosierdzie, że dzieje się tak, jak gdyby sprawiał, że wszystkie istoty, niebiosa i sam Tron Boga słuchają go i wtórują jego modlitwie, wołając w zachwycie: "Amen, o Panie, amen!"
Spójrz, ów przywódca uprasza o szczęśliwość i wieczność Tego, Który słyszy każdą rzecz, Który jest Szczodry i Wszechmocny, Który widzi każdą rzecz, Który jest tak Miłosierny i tak Wszechwiedzący, że w Swym miłosierdziu widzi, słyszy i spełnia najbardziej sekretne życzenia, najdrobniejsze pragnienia najlepiej ukrytych z Jego stworzeń, czyniąc to w zauważalny sposób. On odpowiada na wszelkie błagania, nawet jeśli są one ofiarowane w ciszy. Obdarowuje wszelkie rzeczy i odpowiada na wszystkie prośby z takimi mądrością, spostrzegawczością i miłosierdziem, że nie pozostaje żadna wątpliwość co do tego, iż wszelkie żywienie wszystkich stworzeń i regulacje dotyczące ich spraw mogą pochodzić jedynie od Tego, Który słyszy i widzi każdą rzecz, Który jest Szczodry i Miłosierny.
Posłuchajmy, o co prosi ten, który jest dumą wszystkich stworzeń (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), źródłem zaszczytów dla całego rodzaju ludzkiego, jedynym w swoim rodzaju ze wszystkich stworzeń, który dźwiga na swoich barkach brzemię wszystkich ludzi, który stoi na tej ziemi, mając za sobą całą ludzkość, wznosząc ręce do Tronu Boga i ofiarowuje modlitwę, w której prawdziwie zawiera się istota czci oddawanej Bogu przez cały rodzaj ludzki. Spójrz, on prosi o wieczną szczęśliwość dla siebie i dla swojej wspólnoty, prosi o wieczność i o Raj. Swoje usilne prośby zanosi wraz ze wszystkimi Świętymi Imionami Boga, które ukazują swe piękno w zwierciadłach wszystkich stworzonych istot. Zaiste, możesz zobaczyć, jak prosi on owe Imiona o wstawiennictwo.
Gdyby nie było niezliczonych powodów i przyczyn istnienia życia ostatecznego, już jedna modlitwa owej wzniosłej istoty byłaby wystarczającym powodem dla stworzenia Raju, a to zadanie dla mocy Miłosiernego Stwórcy jest tak łatwe, jak stworzenie wiosny.
Zaiste, jak stworzenie wiosny mogłoby być trudne dla Tego, do Którego należy absolutna wszechmoc, Który każdej wiosny czyni oblicze świata równiną zmartwychwstania i wydaje na świat setki tysięcy przykładów Zmartwychwstania? Jak posłannictwo Proroka Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) było powodem ufundowania owego królestwa próby - na co wskazują słowa:
[3] - tak, dokładnie w ten sam sposób, wykonywane przez niego akty czci były przyczyną ufundowania siedziby szczęśliwości.
Czyż jest w ogóle możliwe, by pozbawiona skazy doskonałość kunsztu, by piękno wszechwładzy, które nie ma sobie równych, a wyrażane jest w uporządkowaniu świata, by obejmujące każdą rzecz miłosierdzie, które wprawia każdą rzecz w osłupienie, miały nie odpowiedzieć na modlitwę tego człowieka, a tym samym tolerować krańcową szpetotę, okrucieństwo i nieporządek? Czyż jest możliwe, by to miłosierdzie miało wysłuchiwać najdrobniejszych i najmniej znaczących pragnień i spełniać je, lecz odsunęłoby znaczące i ważne pragnienia jako bezwartościowe, nie rozumiejąc ich i nie pragnąc ich spełnienia? Nie, po tysiąc razy nie! Takie piękno nigdy nie mogłoby zaakceptować takiej brzydoty i nigdy nie mogłoby samo stać się szpetne.
Zatem jak Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) poprzez swoje posłannictwo otworzył bramy tego świata, tak poprzez swoje akty czci otworzył bramy życia ostatecznego.
[4]
PRAWDA SZÓSTA
brama chwały i wieczności Boga przejaw Najpiękniejszych Imion Bożych "Chwalebny" i "Wieczny"
Czyż jest w ogóle możliwe, by chwała wszechwładzy Bożej, która podporządkowuje sobie wszystkie istoty i wydaje im rozkazy, dla której wszystkie istoty, od słońc przez drzewa aż do cząsteczek, są niczym posłuszni żołnierze, miała skupić całą uwagę na nieszczęsnych i przemijających istotach, których trwające tylko chwilę życie upływa w gospodzie tego świata, a przy tym nie stworzyć wiecznej i wiecznie trwającej dziedziny chwały, niekończącego się przejawu wszechwładzy? Tak, widoczne we wszechświecie wzniosłe sprawy, takie jak zmiana pór roku, jak wzniosłe ruchy planet, jakby były one samolotami, a także potężne podporządkowania, takie jak wyznaczenie Ziemi jako kołyski dla człowieka, a słońca jako lampy dla stworzeń, przemiany tak ogromne, jak ożywianie i przyozdabianie martwej i suchej planety - to wszystko ukazuje, że za zasłoną istnieje wzniosła wszechwładza, że owych dzieł dokonuje wspaniała władza królewska.
Królestwo rządzone przez taką wszechwładzę wymaga istnienia poddanych, którzy byliby go godni, tak samo jak odpowiedniego sposobu przejawiania się. Tymczasem spójrz na zajazd tego świata, a ujrzysz, że najważniejsza grupa zamieszkujących go poddanych, obdarowanych najbardziej wszechstronnymi funkcjami, zostaje zebrana jedynie na pewien czas, a w dodatku w najbardziej nieszczęsnej postaci. Zajazd wypełnia się i pustoszeje każdego dnia. Wszyscy poddani zatrzymują się w owej siedzibie próby jedynie na krótki czas i tylko przez wzgląd na to, by zostali wypróbowani w swej służbie. Sama siedziba również zmienia się w każdej godzinie. Co więcej, wszyscy królewscy poddani przystają jedynie na kilka krótkich minut, by przyjrzeć się próbkom drogocennych darów Szlachetnego Stwórcy, by spojrzeć okiem kupującego na cudowne dzieła Jego sztuki widoczne na wystawie świata. Owa wystawa zmienia się każdej minuty. Ktokolwiek odchodzi od niej, nigdy nie wraca, a ktokolwiek przychodzi, by przed nią stanąć, ostatecznie odejdzie.
Taka sytuacja i takie okoliczności bezsprzecznie ukazują, że poza owym zajazdem, miejscem próby i ową wystawą istnieją trwałe pałace i wieczne siedziby, które w pełni przejawiają i wspierają wiecznie trwającą władzę królewską Boga, że istnieją ogrody i skarbce pełne czystych i wzniosłych oryginałów tych kształtów, których kopie widzimy na tym świecie. Jeśli na tym świecie dokładamy starań, to ze względu na to, co oczekuje nas
w tamtym miejscu. Tu pracujemy, a tam odbieramy nagrodę. Tam na każdego czeka szczęśliwość stosowna do jego zasług, tak długo, dopóki nie roztrwoni on swego udziału. Tak, jest niemożliwe, by wieczne królowanie miało skupić się wyłącznie na nieszczęsnych, przemijających istotach.
Rozważ tę prawdę, spoglądając na nią przez teleskop poniższego porównania:
Podróżujesz pewną drogą. Przed sobą przy tej drodze widzisz karawanseraj[5], który pewien wielki człowiek zbudował po to, by inni ludzie go odwiedzali. By goście mogli cieszyć się spędzoną w nim nocą, na ozdoby w owym karawanseraju, a także na to, by zapewnić podróżnym naukę, wydano miliony. Jednak goście dostrzegają bardzo niewielką część owych dekoracji, spoglądając na nie przez bardzo krótki czas, podobnie jak przez krótki czas mogą skosztować uciechy z tego, co karawanseraj im ofiarowuje. Odchodzą w swoją drogę nienasyceni, jednak każdy z nich za pomocą szczególnego aparatu fotograficznego robi zdjęcie przedmiotów w owym karawanseraju. Ponadto słudzy owej wspaniałej osobistości z wielką uwagą zapisują postępowanie wszystkich gości i pieczołowicie zachowują ten rejestr. Widzisz również, że ów wielki człowiek każdego dnia niszczy większość kosztownych dekoracji i zastępuje je nowymi ozdobami dla nowo przybyłych gości. Po tym, jak dostrzegłeś to wszystko, czyż pozostanie jakakolwiek wątpliwość co do tego, że do wielkiego człowieka, który wzniósł ów karawanseraj przy drodze, należą trwałe i wieczne mieszkania, niewyczerpane i drogocenne skarby, nieprzerwanie płynąca fala wspaniałej szczodrości? Poprzez szczerość przejawioną w karawanseraju miał on zamiar jedynie pobudzić apetyt gości na owe rzeczy, które trzyma w swej bezpośredniej bliskości, obudzić w nich pragnienie otrzymania darów, które dla nich przygotował.
Jeśli spojrzysz na stan zajazdu tego świata, nie popadając w szaleństwo pijanego, zrozumiesz poniższe dziewięć zasad:
Zasada Pierwsza: Zrozumiesz, że ten świat nie istnieje tylko przez wzgląd na samego siebie, a w każdym razie nie bardziej niż ów karawanseraj. Jest niemożliwym, by przybrał on taki kształt sam z siebie. Jest raczej porządnie zbudowanym zajazdem, mądrze zaprojektowanym tak, by przyjął karawany istot, które stale przybywają i zsiadają z wierzchowców, zanim ponownie odjadą.
Zasada Druga: Zrozumiesz również, że ci, którzy żyją w owym zajeździe, są gośćmi, którzy zostali zaproszeni przez ich Szczodrego Pana (ar. Ar-Rabb) do siedziby pokoju.
Zasada Trzecia: Co więcej, zrozumiesz, że ozdoby tego świata nie zostały stworzone jedynie przez wzgląd na uciechę lub podziwianie ich, ponieważ jeśli dają przyjemność trwającą pewien czas, skutkują również cierpieniem przez czas dłuższy z powodu chwili, w której ustają. Dają ci przyjemny smak i pobudzają apetyt, lecz nigdy cię nie nasycą, ponieważ albo przyjemność trwa krótko, albo też twoje życie jest krótkie, zbyt krótkie, byś stał się usatysfakcjonowany. Zatem owe wysoce wartościowe, a krótkotrwałe ozdoby muszą istnieć przez wzgląd na mądrą naukę,
dla wzbudzania wdzięczności, dla zachęcania ludzi do poszukiwania wiecznych oryginałów, których kopiami są owe ozdoby. Istnieją zatem dla innych wzniosłych celów prócz siebie samych.
Zasada Czwarta: Zrozumiesz również, że ozdoby tego świata są niby wzorce i formy błogosławieństw zmagazynowanych w Raju przez miłosierdzie Litościwego dla ludzi wiary.
Istnieją liczne cele, dla których istnieją wszelkie rzeczy, a także liczne efekty ich istnienia. Nie są one ograniczone do tego świata i do ludzkich dusz, jak wyobrażają to sobie ludzie zbłądzenia, gubiąc się w ten sposób w marności i bezcelowości. Przeciwnie, cele i rezultaty istnienia każdej rzeczy odnoszą się do następujących trzech kategorii:
Pierwsza i najbardziej wzniosła dotyczy Stwórcy. Polega ona na przedstawianiu spojrzeniu Przedwiecznego Świadka każdej rzeczy inkrustowanych klejnotami, nadprzyrodzonych cudów, w które wyposażył On rzecz, o której mowa, jak gdyby miała ona wziąć udział w defiladzie. Ulotna sekunda życia wystarczy, by dosięgło ją owo spojrzenie. Zaiste, wystarczy już możliwość i intencja zaistnienia, bez powoływania do życia. Ów cel w pełni realizują na przykład delikatne stworzenia, które szybko znikają, a także nasiona i ziarna, z których każde jest dziełem sztuki, lecz nie zostają one powoływane do życia, to jest, nigdy nie wydają owocu ani kwiatu. Zatem pierwszym zamysłem ukrytym w istnieniu wszelkich rzeczy jest obwieszczenie, poprzez ich życie i istnienie, cudów mocy i śladów kunsztu Stwórcy, a także ukazanie ich spojrzeniu Chwalebnego Władcy.
Drugi cel i efekt wszelkiego istnienia dotyczy świadomego stwarzania. Każda rzecz jest niby orędzie ukazujące prawdę, niby kunsztownie ułożony poemat lub mądre słowo Chwalebnego Stwórcy, przedstawiane spojrzeniu aniołów, dżinnów, ludzi i zwierząt, którego pragnieniem jest, by było przez te istoty czytane; jest obiektem kontemplacji i wskazówką dla każdej świadomej istoty, która na nią spogląda.
Trzeci cel i efekt wszelkiego istnienia dotyczy duszy danej rzeczy jako takiej, a składa się z pomniejszych wniosków i konsekwencji, takich jak doświadczanie przyjemności i radości czy też do pewnego stopnia wygodne i trwałe życie. Jeśli rozważymy zamysł, dla którego sługa został zatrudniony na królewskim statku jako sternik, ujrzymy, że jedynie setna część owego zamysłu i celu związana jest ze sternikiem jako takim i jego wynagrodzeniem, zaś pozostałe dziewięćdziesiąt dziewięć setnych dotyczy króla, do którego statek należy. Podobna relacja istnieje między celem istnienia danej rzeczy związanym z nią samą i jej istnieniem na tym świecie, a celem jej zaistnienia odnoszącym się do jej Stwórcy.
W świetle owej mnogości celów i zamysłów możemy wyjaśnić ostateczną zgodność między Bożą mądrością i gospodarnością z jednej strony a Bożą hojnością i szczodrością - a szczodrość Boga zaprawdę jest nieskończona - z drugiej, nawet jeśli zdają się one być swymi przeciwieństwami i jawią się jako sprzeczne ze sobą. W zamysłach dotyczących każdej rzeczy z osobna przeważają hojność i szczodrość, i przejawia się w nich Najpiękniejsze Imię "Najbardziej Szczodry". Z punktu widzenia takiego poszczególnego celu owoce i ziarna są nieprzeliczone i ukazują nieskończoną szczodrość. Jednak w zamysłach natury powszechnej przeważa mądrość i przejawia się w nich Najpiękniejsze Imię "Wszechmądry". Niezależnie od tego, jak wiele celów miałoby drzewo, wszystkie jego cele zawarte są w każdym z jego owoców, a owe cele można podzielić na trzy kategorie, które już ustaliliśmy. Zamysły natury powszechnej ukazują nieskończoną mądrość i gospodarność; są w nich zatem połączone nieskończona mądrość z nieskończonymi szczodrością i hojnością, mimo iż pozornie zdają się przeciwieństwami. Dla przykładu, jednym z celów powołania pod broń wojska jest zachowanie porządku. Jakimikolwiek oddziałami będzie można rozporządzać w tym celu, ich liczba okaże się wystarczająca lub nawet większa od wystarczającej, jednak cała armia ledwie wystarczy dla spełnienia innych celów, takich jak obrona granic kraju czy odrzucenie wrogów; wielkość wojska będzie zatem pozostawać w doskonałej równowadze z całkowitą mądrością. Mądrość kraju zostanie zatem dodana do jego chwały, by można było powiedzieć, że nie ma żadnej przesady w utrzymywaniu wojska o takiej-to-a-takiej liczebności.
Zasada Piąta: Zrozumiesz także, że wszystkie z owych przemijających rzeczy nie zostały stworzone jedynie dla ich unicestwienia, by miały ukazać się na krótki czas, a następnie zniknąć. Celem ich stworzenia było raczej to, by pokrótce nadać im zamierzony kształt, by mogły zostać zauważone, by ich obrazy mogły zostać zachowane, ich znaczenia poznane, a efekty ich istnienia zapisane. Jest tak, jakby, mówiąc przykładowo, dla ludzi wieczności spisano niekończące się przedstawienia, które w królestwie wieczności mogą służyć innym celom. Zrozumiesz, że rzeczy zostały stworzone dla wieczności, nie dla unicestwienia, zaś jeśli chodzi o pozorne unicestwienie, jest ono w swym znaczeniu wypełnieniem obowiązków i zwolnieniem ze służby, jako że każda przemijająca rzecz pod pewnym względem postępuje ku unicestwieniu, lecz pod wieloma innymi względami pozostaje na wieki.
Spójrz na przykład na kwiat, owo słowo Bożej mocy. Przez krótki czas uśmiecha się, spoglądając na nas, a później ukrywa się za zasłoną unicestwienia. Odchodzi niczym słowo, które wychodzi z twoich ust, lecz powierza ludzkim uszom tysiące swych towarzyszy, a pozostawia za sobą,
w umysłach ludzi, tyle znaczeń, ile jest owych umysłów. Kwiat również wyraża swoje znaczenie, a wypełniwszy w ten sposób swe funkcje, odchodzi, lecz odchodzi, pozostawiając swój widzialny kształt w pamięci każdej istoty, która go widziała, a swą istotę w każdym ziarnie. Jest tak, jakby każda pamięć i każde ziarno były aparatami fotograficznymi, mającymi na celu utrwalenie ornamentów kwiatu, lub też narzędziami mającymi na celu jego uwiecznienie. Skoro tak się sprawy mają, kiedy chodzi o najprostszą formę życia, można z łatwością zrozumieć, jak blisko związany z wiecznością jest człowiek, który jest najwyższą z form życia i posiadaczem wiecznej duszy. Co więcej, z faktu, że prawa, wedle których są kształtowane wielkie, kwitnące i owocujące rośliny, wedle których ich kształty są w najbardziej uporządkowany sposób zachowywane i uwieczniane w drobnych nasionach, wśród burzliwych zmian (a każde z owych praw przypomina duszę), można z łatwością zrozumieć, jak ściśle związany i połączony z wiecznością jest duch człowieka, posiadający nadzwyczaj wzniosłą i wszechstronną naturę, który - choć jest przyodziany w ciało - jest świadomym i świetlistym prawem wydanym przez Boży rozkaz.
Zasada Szósta: Zrozumiesz również, że człowiek nie został pozostawiony, by mógł paść się do woli, ze sznurem luźno i niedbale zawiązanym wokół karku, lecz przeciwnie, kształty wszystkich jego uczynków są zapisywane i rejestrowane, zaś efekty wszystkich jego czynów są zachowywane do Dnia, w którym zostanie on wezwany, by zdać z nich rachunek.
Zasada Siódma: Co więcej, zrozumiesz, że zniszczenie, które jesienią spotyka wszystkie piękne stworzenia lata i wiosny, nie zachodzi jedynie przez wzgląd na ich unicestwienie, lecz jest rodzajem zwolnienia ze służby po jej wykonaniu.
Jest również rodzajem opróżnienia, które zachodzi po to, by zrobić miejsce dla nowych stworzeń, które nadejdą następnej wiosny, rodzajem przygotowania ziemi na przyjęcie tych stworzeń, które nadejdą i podejmą swoje obowiązki. Wreszcie jest to rodzaj Bożego
ostrzeżenia udzielanego istotom świadomym, by zbudzić je z niedbałości, która sprawia, że zapominają o swych obowiązkach, z pijackiego letargu, który sprawia, że zapominają o swoich zobowiązaniach i o składaniu podziękowań Stwórcy.
Zasada Ósma: Zrozumiesz również to, że do Wiecznego Stwórcy owego przemijającego świata należy również inny, wiecznie trwający świat, i że ów świat jest tym, do którego nawołuje On Swoje stworzenia, popychając je w jego stronę.
Zasada Dziewiąta: Zrozumiesz także, że Ten, Który jest tak Litościwy, obdaruje w tamtym świecie wybranych spośród Jego sług takimi podarunkami, jakich oko nie widziało, o jakich ucho nie słyszało, a nawet ich wyobrażenie nie przemknęło przez serce jakiegokolwiek człowieka[6]. Tak, w to wierzymy!
PRAWDA SIÓDMA
brama ochrony i zachowywania każdej rzeczy przejaw Najpiękniejszych Imion Bożych
«Ten, Który zachowuje każdą rzecz» i "Opiekun"
Czyż jest w ogóle możliwe, by święty atrybut Boga, jakim jest zachowywanie każdej rzeczy, który chroni każdą rzecz - w niebiosach i na ziemi, na suchym lądzie i w oceanie, suchą i mokrą, wielką i małą, pospolitą i wzniosłą - zgodnie z najwyższym porządkiem i najdoskonalszą równowagą, jakby przesuwał efekty ich istnień dla ich policzenia, miał pozwolić na to, by uczynki i dzieła człowieka - któremu zostały dane wzniosłe usposobienie człowieczeństwa, wysoka ranga Bożego namiestnika[7], a także został na niego nałożony obowiązek poniesienia Najwyższego Depozytua[8] - miały nie przejść przez sito rozliczenia, miały nie zostać zważone na wadze sprawiedliwości, miały nie zostać odpowiednio ukarane bądź nagrodzone, nawet mimo tego, że wszelkie jego czyny wchodzą w zakres Bożej wszechwładzy? Nie, to w żaden sposób niemożliwe!
Tak, Ten, Który zarządza całym kosmosem, zachowuje każdą rzecz w porządku i równowadze. Porządek i równowaga są przejawem wiedzy, mądrości, woli i mocy. Widzimy, że materia, z jakiej stworzona została każda rzecz, jest ukształtowana z zachowaniem właściwego porządku i symetrii. Nie tylko każda z form, które podlegają zmianom w ciągu swojego życia, jest właściwie uporządkowana, lecz również wszystkie jako całość cechują się tym samym uporządkowaniem. Widzimy również, że kiedy wszelkie rzeczy, których istnienie dobiega końca,
odchodzą ze świata przejawów po tym, jak wypełniły swoje funkcje, Chwalebny, Który zachowuje każdą rzecz, zachowuje wiele form owych rzeczy w ludzkiej pamięci, która jest niby rodzaj Strzeżonej Tablicy, lub też w formie właściwego dla danej rzeczy zwierciadła. Spisuje również krótką historię ich życia w nasionie, które jest niby końcowy wynik i rezultat. Sprawia On zatem, że wszystkie rzeczy zostają zachowane w zwierciadłach, które przynależą do obu światów, zewnętrznego i wewnętrznego. Pamięć człowieka, owoc drzewa, pestka owocu, nasiono kwiatu - wszystkie ukazują powszechną i obejmującą każdą rzecz istotę prawa owego zachowywania.
Czyż nie widzisz, że wszystkie kwiaty i owoce niezmierzonej wiosny, spisy ich uczynków sporządzone we właściwym kształcie, prawa ich ukształtowania i obrazy ich kształtów są zachowane i zapisanew ograniczonej przestrzeni drobnego nasionka? Nadchodzącej wiosny ów zapis zostanie przedstawiony w formie właściwego dla każdego z nich rozliczenia, a nadejdzie wielki świat innej wiosny, zgodnie z najwyższym porządkiem i najwyższą mądrością. Ukazuje to, z jak wszechmocnym obejmowaniem każdej rzeczy atrybut Boga, jakim jest zachowywanie wszystkiego, poddaje ćwiczeniom sam siebie. Biorąc pod uwagę, że zachowywane są efekty istnienia rzeczy tak przemijających, pospolitych, nietrwałych i znikomych, czyż jest w ogóle możliwe, by nie zostały zachowane czyny ludzi, które wydają doniosłe owoce w świecie tego co niewidzialne, w świecie życia ostatecznego i w świecie duchowym? Czyż jest w ogóle możliwe z punktu widzenia obejmującej każdą rzecz wszechwładzy Boga, by nie były one strzeżone i zachowywane, by nie zostały spisane jako kwestia o wielkim znaczeniu? Nie, w żaden sposób!
Tak, z tego przejawu atrybutu Bożego, jakim jest zachowywanie każdej rzeczy, można wywnioskować, że Pan wszelkiego stworzenia poświęca wielką uwagę porządkowi wśród wszystkich rzeczy, jakie zachodzą w Jego królestwie. Przywiązuje wielką uwagę do Swego panowania oraz do wszechwładzy Swojego królowania. Zatem zapisuje On - bądź też sprawia, że zostają zapisane - nawet najdrobniejsze zdarzenia, najmniejsze z usług, zachowując w wielu rzeczach kształt wszystkiego, co wydarza się w Jego królestwie. Ów atrybut Zachowującego każdą rzecz wskazuje na to, że doniosły rejestr uczynków zostanie poddany dokładnemu przeegzaminowaniu i zważeniu, szczególnie jeśli chodzi o rejestry najbardziej szlachetnych i honorowych ludzi, których istota była najbardziej doskonałą, a ich uczynki zostaną ujawnione.
Czyż zatem jest w ogóle możliwe, by człowiek miał być uszlachetniony rangą Bożego namiestnika i powierzonym mu depozytem, którym jest
zaświadczanie powszechnej natury Bożej wszechwładzy, by miał on głosić jedność Boga w królestwie mnogości, by działał jako kontroler i świadek, mając swój udział w wychwalaniu Boga i w czci, oddawanej Mu przez większość istot...; czyż jest w ogóle możliwe, by człowiek miał uczynić to wszystko, a następnie odchodzić do grobu, spać w spokoju i nigdy nie zostać zbudzonym, nigdy nie zostać zapytanym o to, co dotyczy jego uczynków, małych i wielkich, by nigdy miał nie wyjść z grobu na równinę Zmartwychwstania i nie zostać poddanym próbie przez Najwyższy Sąd? Nie, w żaden sposób!
Lub też - czy jest możliwe, by człowiek miał zbiec i ukryć się w unicestwieniu, zstąpić w głąb ziemi i skryć się przed Wszechmocnym i Chwalebnym, o Którego władzy nad wszystkimi możliwościami przyszłości i wszystkimi wydarzeniami przeszłości
Cała przeszłość, od teraźniejszości aż do początku stworzenia, składa się ze zdarzeń. Każdy dzień, rok i wiek, które są powoływane do istnienia, są odpowiednio jak wers, strona lub księga, zapisane piórem przeznaczenia; ręka Bożej wszechmocy zapisała w nich cudowne znaki Boga z najwyższą mądrością i w największym porządku.
Podobnie cały czas od teraźniejszości do Zmartwychwstania, Raju i wieczności składa się z określonych możliwości. Przeszłość składa się z tego, co się zdarzyło; przyszłość z tego, co może się wydarzyć. Teraz jeśli porównamy ze sobą owe dwa łańcuchy czasu, ujrzymy, że prawdą równą pewności jest fakt, iż Ten, Który stworzył dzień wczorajszy i powołał do istnienia właściwe dla niego stworzenia, jest również w stanie stworzyć dzień jutrzejszy wraz z jego stworzeniami. Co więcej, nie ma żadnej wątpliwości co do tego, że istoty i cuda przeszłości - ów cudowny pokaz - są cudownymi dziełami Wszechmocnego i Chwalebnego. W rozstrzygający sposób zaświadczają one o tym, że Wszechmocny jest w stanie stworzyć całą przyszłość wraz z wszystkimi jej możliwościami i ukazać wszystkie jej cuda.
Ten, Który stwarza jabłko, z pewnością musi być w stanie stworzyć wszystkie jabłka na świecie i powołać do istnienia wielką wiosnę. I na odwrót - ten, który nie jest w stanie stworzyć wiosny, nie może stworzyć nawet jednego jabłka, jako że jabłko powstało w tym samym warsztacie, lecz Ten, Który stworzył jabłko, może stworzyć wiosnę. Każde jabłko jest miniaturą drzewa lub nawet sadu czy kosmosu. Pestka jabłka, w której zawarta jest historia życia całego drzewa, z punktu widzenia kunsztu jest takim cudem, że dla Tego, Który ją stworzył, nie istnieje nic niemożliwego. Zatem również Ten, Który stworzył dzień dzisiejszy, jest w stanie stworzyć Dzień Zmartwychwstania, a istnieje tylko Jeden, Jedyny, Który jest w stanie stworzyć zarówno wiosnę, jak Zmartwychwstanie. Ten, Który nawleka wszystkie światy przeszłości na wstążkę czasu i ukazuje je z najwyższą mądrością i w największym porządku, bez wątpienia jest w stanie nawlec inne istoty na wstążkę przyszłości i ukazać je w owej przyszłości. W kilku ze Słów, a zwłaszcza w Słowie Dwudziestym Drugim, udowodniliśmy z całkowitą pewnością, że "ten, który nie może stworzyć wszystkiego, nie jest w stanie stworzyć niczego, a Ten, Który jest w stanie ukształtować jedną rzecz, jest w stanie ukształtować wszystkie. Zatem jeśli stworzenie wszelkiej rzeczy powierzymy Jedynemu, stanie się ono tak łatwe, jak stworzenie jednej rzeczy; z jedności rodzi się łatwość. Jeśli, przeciwnie, powierzymy je licznym przyczynom i przypiszemy je mnogości, stworzenie jednej rzeczy stanie się tak trudne, jak stworzenie wszystkiego, zaś taka trudność sięga granic tego, co niemożliwe".
- z których każde było
cudem Jego mocy - sam zaświadczył, Który w sposób widoczny stwarza zimę i wiosnę, a one razem wzięte przypominają Zmartwychwstanie? Jako że człowiek nie jest wzywany do odpowiedniego zdania rachunku i osądzenia go podczas jego życia na tym świecie, wynika z tego, że stanie on przed Najwyższym Sądem i osiągnie ostateczne szczęście.
PRAWDA ÓSMA
brama obietnicy i groźby przejaw Najpiękniejszych Imion Bożych "Piękny" i "Chwalebny"
Czyż jest w ogóle możliwe, by Stwórca tego świata, do Którego należą wszechwiedza i wszechmoc, miał nie spełnić - ukazując w ten sposób słabość i ignorancję - często powtarzanych obietnicy i groźby, o których jednomyślnie oznajmili wszyscy prorocy i które zostały jednogłośnie zaświadczone przez wszystkich ludzi prawdomównych i świętych? Niech Bóg uchroni! Spełnienie wszystkiego, co pociągają za sobą Jego obietnica i Jego groźba, nie jest dla Jego mocy ani trochę trudne, lecz nadzwyczaj proste i łatwe. Jest to dla Niego tak łatwe, jak sprowadzenie z powrotem podczas nadchodzącej wiosny niezliczonych istot wiosny, która minęła - częściowo identycznych, częściowo podobnych tym, które odeszły. Spełnienia Jego obietnicy potrzebujemy my, potrzebuje każda rzecz, potrzebuje On sam i potrzebują Jego wszechwładza i panowanie. Złamanie przez Niego obietnicy byłoby sprzeczne z majestatem Jego mocy i zaprzeczałoby Jego wiedzy obejmującej każdą rzecz, jako że złamanie obietnicy może powstać jedynie z ignorancji lub bezsilności.
O, ty, który Mu zaprzeczasz! Czy wiesz, jak jesteś szalony i jaką zbrodnię popełniasz poprzez swoją niewiarę i zaprzaństwo? Zwróć uwagę na własną kłamliwą wyobraźnię, na twój bredzący rozum, na swą zwodniczą duszę, na to, jak odrzucasz jako kłamcę Tego, Który w żaden sposób nie może zostać zmuszony do złamania Swej obietnicy, Którego chwała i cała istota w żaden sposób nie dopuszczają złamania słowa, Którego prawdomówność i wiarygodność zatwierdzają wszystkie widzialne rzeczy! Mimo twej nieskończonej małości popełniasz zbrodnię nieskończenie wielkich rozmiarów. Bez wątpienia zasługujesz na wielką i wieczną karę. Fakt, że - zgodnie z przekazami, co do których nie ma wątpliwości - zęby niektórych spośród ludzi Piekła będą wielkie jak góry[9] , wskazuje na ogrom ich zbrodni. O, ty, który zaprzeczasz
prawdzie! Jesteś niby podróżnik, który zamyka oczy na blask słońca, a zamiast tego spogląda na to, co istnieje tylko w wyobraźni jego umysłu. Jego wyobraźnia pragnie oświetlić straszną ścieżkę przed nim światłem, jakie daje lampa jego umysłu, które w rzeczywistości nie jest jaśniejsze niż światełko robaczka świętojańskiego. Cokolwiek zostało obiecane przez Wszechmocnego Boga, Którego mówiącymi prawdę słowami są istoty, jakie widzimy, Którego wiarygodnymi, wymownymi znakami są wszystkie procesy natury - to spełni On z całą pewnością. On powoła Najwyższy Sąd i On obdaruje ostateczną szczęśliwością.
PRAWDA DZIEWIĄTA
brama tego, że Bóg daje życie i śmierć przejaw Najpiękniejszych Imion Bożych "Wiecznie Żyjący", "Samoistny", "Ten, Który daje życie" i "Ten, Który daje śmierć"
Czyż jest w ogóle możliwe, by Ten, Który daje życie rozległej, martwej i suchej ziemi; Który ukazuje Swoją moc, rozmieszczając na niej ponad trzysta tysięcy nowych form stworzenia, z których każda jest stworzona tak znakomicie, jak człowiek; Który - co więcej - w owym rozmieszczeniu ukazuje Swą obejmującą każdą rzecz wiedzę poprzez wszelkie różnice, jakie uczynił w skomplikowanym przeplataniu się wszystkich owych form; Który kieruje spojrzenia wszystkich Swych sług ku niekończącej się szczęśliwości poprzez obietnicę Zmartwychwstania, zawartą we wszystkich Jego niebiańskich zarządzeniach; Który ukazuje chwałę Swej wszechwładzy poprzez sprawienie, że wszystkie Jego stworzenia współpracują ze sobą nawzajem, obracając się w kręgu Jego rozkazu i Jego woli, pomagając sobie nawzajem i będąc Mu całkowicie poddanymi; Który ukazuje znaczenie, jakie nadał człowiekowi, stwarzając go jako najbardziej wszechstronny, najbardziej drogocenny, subtelny i wartościowy owoc drzewa stworzenia, a także zwracając się do niego bez żadnego pośrednika i podporządkowując mu każdą rzecz...; czyż jest w ogóle możliwe, by Ten, Który jest tak Litościwy i Potężny, tak Mądry i Wszechwiedzący, miał nie doprowadzić do Zmartwychwstania; by miał nie zebrać wszystkich Swych stworzeń lub nie był w stanie tego uczynić; by miał nie przywrócić człowieka do życia lub nie był w stanie tego uczynić; by nie był w stanie zapoczątkować Swego Najwyższego Sądu; by nie był w stanie stworzyć Raju i Piekła? Nie, zaiste, żadna z tych rzeczy nie jest w żaden sposób możliwa.
Zaiste, Ten, Który w Swej wszechmocy dysponuje sprawami tego świata, każdego wieku, każdego roku i każdego dnia stwarza na ograniczonym i przemijającym obliczu ziemskiego globu liczne znaki,
przykłady i wskazówki Wielkiego Zgromadzenia i równiny, na której nastąpi Zmartwychwstanie.
Zatem w zgromadzeniu, jakie ma miejsce każdej wiosny, widzimy, że w ciągu pięciu lub sześciu dni więcej niż trzysta tysięcy różnych rodzajów zwierząt i roślin zostaje najpierw zebrane razem, a później rozproszone. Korzenie wszystkich drzew i roślin - tak samo jak niektóre zwierzęta - są przywracane do życia w dokładnie takiej postaci, jaką miały. Inne zwierzęta są stwarzane na nowo w kształcie tak podobnym, jakby był on niemal identyczny. W ciągu pięciu lub sześciu dni pojawiają się nasiona, tak bliskie sobie nawzajem co do zewnętrznego kształtu, niemniej jednak w ciągu pięciu lub sześciu dni każde z nich staje się różne od innych, a następnie z najwyższą szybkością i łatwością, w największym porządku i równowadze, jest powoływane do życia. Czyż jest w ogóle możliwe, by dla Tego, Który sprawia to wszystko, cokolwiek miało być trudne; by nie był On w stanie stworzyć niebios i ziemi w ciągu sześciu dni; by nie był On w stanie doprowadzić do zmartwychwstania człowieka jednym zadęciem w trąbę? Nie, to niemożliwe w żaden sposób!
Przypuśćmy, że istnieje pewien uzdolniony pisarz, który mógłby w jedną godzinę spisać pomieszane i zatarte litery trzystu tysięcy ksiąg na jednej karcie, czyniąc to bez żadnego błędu, pominięcia bądź wady, spisując je aż do końca i w najlepszym kształcie. Gdyby wówczas ktoś powiedział ci, że ów pisarz jest w stanie ponownie spisać z pamięci księgę, która wpadła do wody, a jej litery się rozmyły, czy powiedziałbyś, że nie jest on w stanie tego zrobić, czy nie uwierzyłbyś w jego zdolności? Lub też pomyślmy o pewnym posiadającym szczególny dar królu, który - by ukazać swą moc lub dać odstraszający przykład - jednym rozkazem poruszyłby całe góry, wywrócił ich królestwo do góry dnem i sprawił, że morze stałoby się suchym lądem. Wówczas ujrzałbyś, że w dół doliny toczy się wielka skała, by zagrodzić drogę gościom, którzy podróżują, by wziąć udział w królewskiej audiencji, zaś oni nie są w stanie jechać dalej. Gdyby ktoś powiedział ci: "Ten wzniosły król przesunie lub rozbije ową skałę, jak wielką by ona nie była, i nie opuści swych gości", czyż powiedziałbyś, że król nie przesunie skały lub nie będzie w stanie tego uczynić? Lub też jeśli pewnego dnia zgromadziłaby się wielka armia, a ty zostałbyś powiadomiony o tym, że król zgromadzi jej bataliony na jeden dźwięk trąby, a następnie rozpuści je na odpoczynek, zaś owe bataliony karnie ustawiłyby się w szyku, czy odpowiedziałbyś, mówiąc: "Nie wierzę w to"? Gdybyś powiedział cokolwiek z tego, zaprawdę, twoje postępowanie byłoby szaleństwem!
Jeśli zrozumiałeś te trzy przypowieści, spójrz dalej, a zobaczysz, jak Przedwieczny i Kształtujący przewraca przed twoimi oczami białą kartę zimy, a otwiera zielone strony wiosny i lata. Następnie zapisuje piórem mocy i przeznaczenia na stronicy, jaką jest oblicze ziemi, ponad trzysta tysięcy gatunków stworzenia, nadając im najpiękniejszy kształt, a także w taki sposób, że ani jeden z nich nie zachodzi na drugi. Zapisuje wszystkie razem, lecz ani jeden z nich nie blokuje drugiego, każdy jest odrębny od innych, jeśli chodzi o formę i kształt, i nie ma wśród nich żadnego zamieszania, a w owym spisywaniu nie ma żadnego błędu. Czyż jest w ogóle dopuszczalne, by choćby zapytać, jak Mądry i Zachowujący każdą rzecz, Który zachowuje duszę wielkiego drzewa, umieszczając ją w najmniejszym nasionie, nie większym niż kropka, zachowuje dusze tych, którzy umierają? Czyż jest w ogóle dopuszczalne, by choćby zapytać, jak Wszechmocny, Który sprawia, że kula ziemska wiruje niczym kamyk umieszczony w procy, odsunie ją z drogi Swych gości, którzy będą podróżowali, by spotkać się z Nim w życiu ostatecznym?
Co więcej, czyż jest w ogóle dopuszczalne, by choćby zapytać, jak Chwalebny w Swej istocie, Który powołuje na nowo z niebytu i zapisuje do Swych batalionów - poprzez rozkaz: كُنْ فَيَكُونُ [8] - oddziały złożone ze wszystkich istot żywych i cząsteczek ich ciał, tworząc w ten sposób wysoce zdyscyplinowane wojska, może uczynić ciała podporządkowanymi Jego dyscyplinie niczym żołnierze batalionu, jak może zgromadzić poprzez jedno zadęcie w trąbę ich podstawowe cząsteczki, które znają się nawzajem, a także wchodzące w ich skład członki?
Co więcej, możesz dostrzec na własne oczy liczne wzory, uczynione przez Boga znakami, porównaniami i wskazówkami Zmartwychwstania, umieszczone przez Niego w każdym wieku i w każdej epoce świata, w naprzemienności dnia i nocy, a nawet w pojawianiu się i znikaniu chmur na niebie. Jeśli wyobrazisz sobie, że żyjesz tysiąc lat temu, a następnie porównasz ze sobą nawzajem dwa skrzydła czasu, jakimi są przeszłość i przyszłość, zauważysz tyle porównań do Wielkiego Zgromadzenia i tyle znaków wskazujących na Zmartwychwstanie, ile jest wieków i dni. Jeśli następnie - po tym, jak zaświadczyłeś istnienie tak wielu porównań i wskazówek - będziesz uważał zmartwychwstanie ciała za nieprawdopodobne i niemożliwe do racjonalnego zaakceptowania, wiedz, że twoje postępowanie będzie czystym obłędem.
Spójrz, co w temacie prawdy, którą omawiamy, mówi Najwyższe Zarządzenie:
[11]
W skrócie: Nie istnieje nic, co czyniłoby niemożliwymi Wielkie Zgromadzenie i Zmartwychwstanie, zaś wymaga ich wszystko. Chwalebna i wieczna wszechwładza, wszechmocne i wszechobejmujące panowanie Tego, Który daje życie i śmierć rozległej i zdumiewającej ziemi, jakby była zwyczajnym zwierzęciem; Który uczynił ziemię wygodnym łożem i pięknym okrętem dla ludzi i zwierząt; Który uczynił słońce lampą, zaopatrującą w światło i ciepło gospodę tego świata; Który uczynił planety pojazdami przewożącymi Jego aniołów - Jego wszechwładza i panowanie nie mogą spocząć ani zostać ograniczone do przemijających, nietrwałych, niestabilnych, znikomych, podlegających zmianom, niestałych i niedoskonałych spraw tego świata. Musi zatem należeć do Niego inne królestwo, które będzie godne Jego, trwałe, stabilne, niezmienne i chwalebne. Zaiste, należy do Niego inne królestwo - to przez wzgląd na nie sprawia On, iż na jego rzecz pracujemy, i to do niego nas wzywa. Wszyscy, których dusze zostały oświecone, którzy przez zewnętrzne przejawy przeniknęli do prawdy i zostali uszlachetnieni zbliżeniem się do obecności Boga; wszyscy, którzy byli biegunami duchowości obdarowanymi świetlistymi sercami; wszyscy posiadający olśniewającą inteligencję - wszyscy ci ludzie zaświadczają, że Bóg przeniesie nas do owego innego królestwa. Jednogłośnie informują nas o tym, że przygotował tam dla nas nagrodę lub karę, i przekazują, że wielokrotnie daje nam solenne obietnice i udziela surowych ostrzeżeń.
Co się tyczy złamania obietnicy, jest ono czymś nieszlachetnym i w najwyższym stopniu poniżającym, zatem w żaden sposób nie da się go pogodzić z chwałą Bożej świętości. Podobnie zaniechanie spełnienia groźby bierze początek albo z przebaczenia, albo z bezsilności.
Niewiara jest nadzwyczaj wielką zbrodnią, która nie może zostać wybaczona.
Ten, Który jest nad każdą rzeczą Wszechwładny, jest wolny
od wszelkiej bezsilności i nieskończenie ponad nią Wyniosły. Ci, którzy przynieśli nam swe świadectwa i relacje, pomimo wszystkich różnic w ich usposobieniu, w obranych przez nich metodach i drogach, w tej podstawowej kwestii są całkowicie jednomyślni i zgodni. Poprzez swą liczbę cieszą się jednomyślnym autorytetem, a dzięki swoim cnotom cieszą się autorytetem na mocy zgody uczonych. Każdy z nich dzięki swej randze jest gwiazdą przewodnią rodzaju ludzkiego, okiem umiłowanym przez ludy, darzonym najgłębszym szacunkiem przez narody, a dzięki ich znaczeniu każdy jest rzeczoznawcą i autorytetem w omawianej kwestii. W każdej dziedzinie sztuki czy nauki przy przekazywaniu relacji świadectwo dwóch ekspertów przedkłada się nad świadectwo tysiąca laików, a zdanie dwóch potwierdzających przedkłada się nad opinię tysiąca negujących. Na przykład zaświadczenie dwóch mężczyzn, którzy potwierdzają, że ujrzeli sierp księżyca na początku miesiąca ramadan, w zupełności unieważnia zdanie tysiąca ludzi, którzy temu zaprzeczają.
W skrócie: Na całym świecie nie istnieje bardziej prawdziwa od tej relacja, bardziej solidne twierdzenie, bardziej oczywista prawda. Nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że świat jest polem uprawnym, zaś Zmartwychwstanie - żniwem i młócką. Jeśli zaś chodzi o Raj i Piekło, to oba są spichlerzami.
PRAWDA DZIESIĄTA
brama mądrości, łaski, miłosierdzia i sprawiedliwości przejaw Najpiękniejszych Imion Bożych "Szczodry", "Sprawiedliwy" i "Miłosierny"
Czyż jest w ogóle możliwe, by Chwalebny, do Którego w całości należy królestwo w tym nietrwałym zajeździe, jakim jest ten świat, w tym przemijającym miejscu próby, na tej zmiennej wystawie ziemi, na której ukazuje tak widoczną mądrość, tak oczywistą łaskę, tak miażdżącą sprawiedliwość i tak wszechobejmujące miłosierdzie...; by w Jego królestwie, w światach zewnętrznego i wewnętrznego wymiaru każdej rzeczy, miały nie istnieć trwałe siedziby i wiecznie trwające stacje z wiecznymi i nieśmiertelnymi mieszkańcami, a także, by wszystkie prawdy mądrości, łaski, miłosierdzia i sprawiedliwości, jakie dostrzegamy, miały ostatecznie zaniknąć w nicości?
Co więcej, czyż jest w ogóle możliwe, by Wszechmądry miał wybrać człowieka spośród wszystkich Jego stworzeń, by ten odebrał od Niego bezpośrednie i uniwersalne przesłanie; by miał uczynić człowieka zwierciadłem dla Siebie Samego; by miał pozwolić człowiekowi na posmakowanie, zważenie i poznanie wszystkiego, co zawierają skarbce Jego miłosierdzia; by miał umożliwić mu poznanie Samego Siebie wraz ze wszystkimi Swoimi Najpiękniejszymi Imionami; by miał umiłować człowieka i uczynić Siebie umiłowanym przez człowieka; by miał uczynić to wszystko, a następnie nie wysłać nieszczęsnego człowieka do owego wiecznego królestwa, nie zaprosić go do owej siedziby trwałej szczęśliwości i nie uczynić go szczęśliwym na tamtym świecie?
Czyż byłoby w ogóle rozsądne, gdyby nałożył On na każdą istotę - nawet na ziarno - zadanie ciężkie jak drzewo, by objuczył ją przykładami Swej mądrości, których jest tyle, ile jest kwiatów, a także korzyściami, których aspektów jest tyle, ile jest owoców, lecz owemu zadaniu, owym przykładom Swej mądrości i aspektom korzyści przydzielił zamysł odnoszący się jedynie do tego świata, mały jak ziarenko? By miał nie uczynić owego zamysłu niczym więcej niż życie tego świata, by miał uczynić Swój zamysł czymś wartym mniej od ziarnka gorczycy? By miał nie uczynić istot nasionami, które wykiełkują w świecie znaczeń, polem uprawnym życia ostatecznego, w którym wydadzą one prawdziwe i godne szacunku efekty? By miał On pozwolić na to, aby tak znamienne zmiany miały pozostać bezcelowe, bez znaczenia i zachodzić na próżno? By miał nie zwrócić twarzy Swych stworzeń ku światu znaczeń, światu życia ostatecznego, w którym odsłonią się ich prawdziwe cele i odpowiednie rezultaty?
Co więcej, czyż jest w ogóle możliwe, by miał On sprawić, że wszystkie rzeczy zakwestionują własną naturę, by miał On przedstawić Swoje Najpiękniejsze Imiona - które mówią prawdę - takie, jak "Wszechmądry", "Szczodry", "Sprawiedliwy" i "Miłosierny" jako odznaczające się ich przeciwieństwami (niech Bóg uchroni!), by miał On zaprzeczyć prawdziwej naturze wszystkich istot, która wskazuje na Jego mądrość i szczodrość, by miał On odrzucić świadectwo wszystkich stworzeń i unieważnić wskazania, jakie czynią wszystkie rzeczy?
Czyż inteligencja może w ogóle zaakceptować, by Bóg miał nałożyć na człowieka i na jego zmysły obowiązki tak liczne, jak włosy na jego głowie, lecz dał mu jedynie nagrodę w życiu doczesnym, wartą nie więcej niż owe włosy? By Jego postępowanie nie miało żadnego znaczenia, co sprzeciwiałoby się Jego prawdziwej sprawiedliwości i byłoby sprzeczne z Jego prawdziwą mądrością?
Co więcej, czyż jest w ogóle możliwe, by Bóg, Który ukazał Siebie Samego jako Tego, do Którego należy absolutna mądrość (i Który udowodnił, że naprawdę tak jest), a to poprzez związanie z każdą istotą żywą, lub nawet z każdą częścią jej ciała, jak na przykład język, zaiste, z każdym stworzeniem, przykładów Swojej mądrości i źródeł korzyści tak licznych, jak owoce, które umieścił na drzewie...; czyż jest w ogóle możliwe, by miał On nie obdarować Siebie Samego najwspanialszym ze wszystkich przykładów Jego mądrości, najbardziej znaczącym spośród wszystkich źródeł korzyści i najbardziej koniecznym spośród wszystkich rezultatów, który czyni Jego mądrość mądrością, Jego błogosławieństwa błogosławieństwami, Jego miłosierdzie miłosierdziem; by miał nie obdarować Samego Siebie źródłem i celem Jego mądrości, darów, miłosierdzia i korzyści - wiecznością, spotkaniem z Nim w życiu ostatecznym i wiecznie trwającą szczęśliwością? Gdyby od tego odstąpił, sprawiłby, że wszystkie Jego dzieła pogrążyłyby się w bezcelowości i sprawiłby, że Sam przypominałby istotę, która zbudowała pałac, w którym każdy kamień zawiera tysiące zamysłów, w którego każdym zakątku znajdziemy tysiące ozdób, którego każdą część wyposażono w tysiące drogocennych narzędzi gospodarstwa domowego, lecz zaniedbałaby położenia dachu, przez co wszystko w pałacu zgniło i uległo niepotrzebnemu zniszczeniu. Nie, to w żaden sposób nie może być prawdą! Od całkowitej dobroci pochodzi dobroć, a od Tego, do Którego należy doskonałe piękno, pochodzi piękno. Również nic, co jest pozbawione celu, nie może pochodzić od Tego, do Którego należy absolutna mądrość.
Ktokolwiek w swej wyobraźni wsiądzie na pokład okrętu historii i postawi żagle, by odpłynąć w przeszłość, ujrzy pozbawione życia sceny, miejsca, zgromadzenia i światy, których jest tyle, ile było lat, a każde z owych miejsc jest podobne miejscu postoju, jakim jest nasz świat, który widzimy, owo pole próby i zgromadzenie stworzenia. Jeśli chodzi o kształt i cechy, owe pozbawione życia miejsca różnią się od siebie nawzajem, lecz każde z nich przypomina inne przez wzgląd na ich uporządkowanie, cudowność i sposób, w jaki przejawiają moc i mądrość Stwórcy.
W owych nietrwałych i przemijających miejscach postoju, w tych ulotnych zgromadzeniach człowiek ujrzy również systematyczne działanie tak wyraźnie przejawiającej się mądrości, wskazówki tak oczywistej dobroczynności, znaki tak władczej sprawiedliwości, owoce tak wszechobejmującego miłosierdzia, że dowie się z całkowitą pewnością - chyba że jest zupełnie pozbawiony zdolności postrzegania
-że mądrość doskonalsza od tej, którą obserwuje, jest niewyobrażalna; że dobroczynność piękniejsza od tej, której znaki widzi, jest niemożliwa; że sprawiedliwość bardziej chwalebna od tej, na którą wskazuje to, co widzi, nie może istnieć; że miłosierdzia bardziej wszechobejmującego niż to, którego owoce ogląda, nie można sobie wyobrazić.
Jeśli - by założyć to, co niemożliwe - nie istniałyby trwałe i wieczne siedziby, wzniosłe dwory i wiecznie trwające stacje wraz z ich wiecznymi mieszkańcami, którymi są radujący się słudzy Boga, w królestwie Wiecznego Władcy, Który zarządza wszelkimi sprawami i który stale zmienia zarówno gospodę, jak i tych, którzy w niej przebywają, wówczas koniecznością byłoby odrzucenie prawdziwej istoty mądrości, sprawiedliwości, dobroczynności i litości, owych czterech potężnych i uniwersalnych żywiołów duchowych, które są niczym światło, powietrze, woda i ziemia, a także zaprzeczenie ich istnieniu, nawet jeśli są one tak dobrze widoczne jak żywioły "zewnętrzne", jako że jasnym jest, iż ten nietrwały świat i to, co się na nim znajduje, nie mogą być kompletnym przejawem ich prawdziwej istoty. Jeśli nie istniałoby inne miejsce, w którym mogą one przejawić się całkowicie, wówczas stałoby się konieczne - co byłoby obłędem równym obłędowi człowieka, który zaprzecza istnieniu słońca, choć widzi, jak jego światło wypełnia dzień - zaprzeczenie mądrości, którą możemy ujrzeć we wszystkim przed naszymi oczami, zaprzeczenie dobroczynności, którą możemy dostrzec w naszych duszach i w większości innych rzeczy, zaprzeczenie sprawiedliwości, której znaki ukazują się tak wyraźnie,
Istnieją dwa rodzaje sprawiedliwości: pozytywny i negatywny. Pozytywny polega na przyznawaniu praw temu, który na to zasługuje. Ta forma sprawiedliwości istnieje na całym świecie i przejawia się w najbardziej oczywisty sposób, ponieważ, jak zostało to udowodnione w Prawdzie Trzeciej, w sposób widoczny obdarowuje wszystkimi obiektami pragnienia, wszystkim, co niezbędne do życia i istnienia - zgodnie z określoną równowagą i ustalonym kryterium - każdą rzecz, która zanosi prośby do jej Chwalebnego Stwórcy językiem swej duchowej zdolności, językiem naturalnej potrzeby i konieczności. Ów rodzaj sprawiedliwości jest zatem tak oczywisty, jak samo życie i istnienie jako takie.
Drugi rodzaj sprawiedliwości, negatywny, polega na karaniu niesprawiedliwych. Daje on złoczyńcom to, co się im należy, poprzez odpłacenie im i ukaranie ich. Ten rodzaj sprawiedliwości nie w pełni przejawia się na tym świecie, nawet jeśli istnieją niezliczone znaki wskazujące na to, że pozwala nam na zrozumienie swej prawdziwej natury. Na przykład wszelkie karzące ciosy i chłosty, które spadły na buntownicze ludy, od ludów 'Ad i Samud do narodów naszych czasów, ukazują w sposób rozstrzygający, że owa wzniosła sprawiedliwość ma w swej władzy nasz świat.
zaprzeczenie litości, której działanie widzimy w każdym miejscu. To z kolei prowadzi do uważania za głupiego dowcipnisia, za wiarołomnego tyrana Tego, od Którego biorą swój
początek wszystkie mądre procesy, szczodre uczynki i miłosierne dary, jakie możemy dostrzec we wszechświecie. Nawet najgłupsi z sofistów, którzy zaprzeczają istnieniu wszystkiego (w tym również istnieniu siebie samych), niechętnie rozważyliby takie twierdzenie!
W skrócie: Rozważając całkowitą różnicę między - z jednej strony - stanem rzeczy, który widzimy wraz z powszechną syntezą życia i szybkim odchodzeniem w śmierć, z okazałymi zgromadzeniami i szybkim ich rozpraszaniem, ze wspaniałymi przemianami i przejawami, a - z drugiej strony - znikomymi owocami, które na tym przemijającym świecie osiągamy jedynie na krótki czas, tymczasowymi i znikomymi celami istot, które dotyczą tego świata, możemy wywnioskować, że nieistnienie życia ostatecznego znaczyłoby to samo, co łączenie z małym kamykiem mądrych celów wielkich jak góra, zaś z wielką górą zamysłów drobnych jak kamyczek. Ani inteligencja, ani mądrość nie mogą uznać tego za możliwe do przyjęcia.
Innymi słowy, owa dysproporcja między istotami i ich sprawami z jednej strony, a ich celami przynależącymi do tego świata z drugiej strony, ukazuje z całą pewnością, że wszystkie rzeczy posiadają swe oblicza zwrócone ku światowi znaczeń, w którym wydadzą właściwe dla nich owoce, zaś ich spojrzenia utkwione są w Świętych Imionach Boga. Ich ostateczne cele przynależą jedynie do tamtego świata. Choć ich istota jest skryta pod glebą tego świata, ich kwiaty rozwiną się w świecie podobieństw. Człowiek sieje na tym świecie i sam został na nim zasiany, stosownie do jego zdolności, zaś żniwo zostanie zebrane w świecie życia ostatecznego. Kiedy spojrzysz na ten aspekt rzeczy, który zwrócony jest ku Najpiękniejszym Imionom Boga i ku życiu ostatecznemu, zobaczysz, że każde ziarno, ów cud Bożej mocy, ma cel ogromny jak drzewo. Każdy kwiat, który jest niby słowo Bożej mądrości, ma tyle znaczeń, ile jest kwiatów na całym drzewie, a każdy owoc - cud wykonany przez Boga i poemat podyktowany przez Jego miłosierdzie - ma tyle mądrze wyznaczonych celów, ile jest owoców na całym drzewie. Co się tyczy tego, że owoc służy nam jako zaopatrzenie, jest to tylko jeden z owych tysięcy mądrze wyznaczonych celów; owoc spełnia swój cel, wyraża swoje znaczenie i umiera, pogrzebany w naszym żołądku.
Jako
że owe przemijające istoty wydadzą wieczne owoce w innym miejscu, pozostawiając tam trwałe kształty samych siebie i wyrażając wiecznie trwające znaczenia; jako że są one zajęte nieustającym wychwalaniem ich Stwórcy; jako że człowiek staje się człowiekiem poprzez dostrzeganie tych aspektów rzeczy, które są zwrócone ku życiu ostatecznemu, i jako że znajduje on swoją drogę do wieczności poprzez to, co przemijające - jako że wszystko to jest prawdą, musi istnieć inny cel, dla którego istoty są rzucane między życie i śmierć, dla którego najpierw gromadzą się, a później rozpraszają.
Nie uczynimy błędu w porównaniu, jeśli powiemy, że wyżej omówiony stan rzeczy przypomina okoliczności powstałe i ukształtowane w drodze naśladowania i przedstawiania. Krótko trwające i rozpraszane zgromadzenia są urządzane wielkim kosztem jedynie dla ukazania obrazu, który od tej pory będzie można pokazywać w kinie. Również jednym z powodów, dla których przechodzimy przez nasze krótkie życie doczesne, zarówno życie jednostki, jak i życie społeczne, jest powstanie obrazów, które mogą zostać ukształtowane, jest sprawienie, by efekty naszych uczynków zostały zarejestrowane i zapisane dla ukazania ich w Dniu Rozliczenia podczas Wielkiego Zgromadzenia, by wydały owoce najwyższego szczęścia. Na takie ich znaczenie wskazuje szlachetny hadis Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który mówi: Ten świat jest polem uprawnym dla życia ostatecznego [12].
Jako że świat istnieje, a na tym świecie istnieją również mądrość, dobroczynność, litość i sprawiedliwość wraz z ich licznymi świadectwami, z pewnością - równą tej, z jaką istnieje ten świat - istnieje rójwnież życie ostateczne. Jako że jeden z aspektów każdej rzeczy na tym świecie zwrócony jest w stronę życia ostatecznego i do niego zmierza, zaprzeczanie światu, który nadejdzie, byłoby zaprzeczaniem temu światu wraz ze wszystkim, co się na nim znajduje. Jak na człowieka czekają wyznaczona godzina śmierci i grób, tak samo niecierpliwie czekają na jego przybycie Raj i Piekło.
PRAWDA JEDENASTA
brama człowieczeństwa przejaw Najpiękniejszego Imienia Bożego "Prawda"
Czyż jest w ogóle możliwe, by Wszechmocny Bóg, Któremu cześć należy się zgodnie z Jego prawem, miał stworzyć człowieka jako najwięcej znaczącego z Jego sług i spośród całego stworzenia, przez wzgląd na Jego całkowitą wszechwładzę nad każdą rzeczą we wszystkich z Jego królestw; by miał uczynić człowieka najbardziej myślącym odbiorcą
Jego chwalebnego przesłania i najbardziej odpowiednim zwierciadłem dla przejawów Jego Najpiękniejszych Imion; by miał stworzyć człowieka jako najpiękniejszy z cudów Swojej mocy, w najczystszej formie, by jego udziałem stał się przejaw Najwspanialszego Imienia Boga, podobnie jak cechy Najwspanialszego Imienia właściwe innym z Najpiękniejszych Imion, by człowiek mógł dostrzec i oszacować zawartość skarbców Bożego miłosierdzia; by miał uczynić człowieka dociekającym tego, co ukryte, wyposażając go - bardziej niż jakiekolwiek inne stworzenie - w odpowiednie po temu szale i narzędzia; by miał uczynić człowieka najbardziej potrzebującym spośród wszystkim stworzeń przez wzgląd na Swoje nieskończone podarunki, najbardziej cierpiącym wskutek unicestwienia i najsilniej pragnącym nieśmiertelności; by miał uczynić go najbardziej delikatnym, najnędzniejszym, najbardziej nieszczęsnym i najbardziej potrzebującym ze zwierząt, podległym cierpieniu podczas krótkiego życia doczesnego, lecz najbardziej wzniosłym w usposobieniu i najwyższym, jeśli chodzi o kształt i cechy...; czyż jest w ogóle możliwe, by Wszechmocny Bóg miał uczynić to wszystko z człowiekiem, a nie wysłać go do wiecznego królestwa, do którego człowiek został przystosowany i za którym tęskni? Czy jest możliwe, by miał On w ten sposób zanegować całą istotę człowieczeństwa, postępując w sposób całkowicie sprzeczny z Jego prawdomównością i popełniając czyn niesprawiedliwy, który oko prawdy musiałoby postrzegać jako szpetny?
Co więcej, czyż jest w ogóle możliwe, by Ten, Który włada sprawiedliwie, Którego miłosierdzie jest absolutne, miał obdarować człowieka takim usposobieniem, by ten podjął się poniesienia najwyższego depozytu, ze strachu przed którym skurczyły się niebiosa i góry[10], by mógł on wymierzyć i poznać, wedle swych niewielkich i drobnych miar i umiejętności, wszechobejmujące atrybuty, wszechświatowe dzieła i nieskończone przejawy Stwórcy; by miał On stworzyć człowieka jako najbardziej delikatną, wrażliwą, słabą i bezsilną z istot, równocześnie powierzając mu uregulowanie życia wszystkich roślin i zwierząt na ziemi, czyniąc go tym, który będzie ingerował w oddawanie czci Bogu i wychwalanie Go przez inne stworzenia; by miał On sprawić, że w człowieku przejawią się - w miniaturze - wszystkie procesy zachodzące w kosmosie; by miał On sprawić, że człowiek oznajmi - słowem i czynem - nowinę o chwalebnej wszechwładzy Boga wszystkim istotom; by miał przedłożyć człowieka nad aniołów i powierzyć mu rangę Swego namiestnika...; czyż jest w ogóle możliwe, by Bóg miał obdarować człowieka tym wszystkim, a nie dać mu wiecznej szczęśliwości, która jest celem, rezultatem i owocem wszystkich tych
obowiązków? By miał On strącić człowieka na najniższy poziom jako najbardziej nędzne, nieszczęsne, poniżone i cierpiące ze wszystkich Jego stworzeń, lub też by miał On uczynić z inteligencji, owego daru Swej mądrości, najbardziej błogosławionego i świetlistego narzędzia do osiągnięcia szczęścia, złowróżbne i ponure narzędzie męczarni dla owego nieszczęśnika, postępując w sposób całkowicie sprzeczny z Jego całkowitą mądrością i ze Swym absolutnym miłosierdziem? Nie, to niemożliwe, w żaden sposób!
W skrócie: Jak w naszej przypowieści spoglądając w dokumenty oficera ujrzeliśmy jego stopień, obowiązki, żołd, wykaz ćwiczeń i ekwipunku, które udowadniały, że nie istnieje on tylko przez wzgląd na przemijające pole bitwy, lecz raczej przynależy do pewnego trwałego królestwa, przez wzgląd na które wytęża się w służbie, tak samo ci, przed którymi odsłoniły się prawda i pewność, jednogłośnie zgadzają się co do tego, że finezyjne zapisy w księdze, jaką jest serce człowieka, zmysły spisane w notatniku jego intelektu, ekwipunek zawarty w zasadniczych cechach jego charakteru - wszystkie są zwrócone w kierunku wiecznej szczęśliwości, zostały one dane człowiekowi i ukształtowane zgodnie z owym ostatecznym celem, zaś wszyscy dociekliwi uczeni i ludzie oświeceni jednogłośnie potwierdzają ową kwestię.
Na przykład, jeśli słudze i ilustratorowi rozumu, zwanemu potęgą wyobraźni, zostanie powiedziane: "Możesz żyć przez milion lat i władać światem, lecz koniec końców staniesz się niczym", wywoła to smutek zamiast przyjemności, jeżeli tylko ów sługa nie zostanie zwiedziony przez próżną fantazję i ingerencję duszy. Zatem nawet najwspanialsze z przemijających rzeczy nie mogą zadowolić najmniejszej zdolności człowieka.
Zatem usposobienie człowieka - jego pragnienia sięgające wieczności, jego myśli, które obejmują wszelkie rodzaje stworzenia, jego pragnienia, obejmujące różne rodzaje wiecznego szczęścia - jest tym, co ukazuje, że został on stworzony dla wieczności i, zaiste, do niej będzie zmierzał. Ten świat jest dla niego jak zajazd, jak poczekalnia życia ostatecznego.
PRAWDA DWUNASTA
brama posłannictwa i Objawienia przejaw frazy W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!
Czyż jest w ogóle możliwe, by błędne wątpliwości, słabsze niż skrzydełko muchy, mogły zamknąć ścieżkę do życia ostatecznego i bramę do Raju, które zostały otwarte przez Najszlachetniejszego Posłańca
(niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) z całą jego siłą, opierającą się na mocy tysiąca jego potwierdzonych cudów, jak również na tysiącach rozstrzygających wersetów Wszechmądrego Koranu, Księgi, która jest cudowna na czterdzieści różnych sposobów - owego Posłańca, którego słowa potwierdzają wszyscy pozostali prorocy, polegający na własnych cudach, których twierdzenie z kolei jest potwierdzone przez wszystkich świętych (ar. ałlija), opierających się na swych wizjach i charyzmatycznych przeżyciach, których prawdomówność zaświadczyli wszyscy uczeni o czystych sercach, opierając się na własnych dociekaniach prawdy?
Dzięki poprzednim Prawdom stało się widoczne, że Zmartwychwstanie jest prawdą mającą korzenie tak solidne, iż nie może nią wstrząsnąć nawet moc, która wystarczyłaby do dźwignięcia globu ziemskiego, rozłamania go i odrzucenia na bok, jako że Sam Wszechmocny Bóg potwierdza tę prawdę zgodnie ze znaczeniem wszystkich Jego Najpiękniejszych Imion i atrybutów; jako że potwierdza ją Jego Szlachetny Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) ze wszystkimi swymi cudami i świadectwami; jako że ustala ją Wszechmądry Koran ze wszystkimi swymi prawdami i wersetami; jako że zaświadcza ją sam kosmos ze wszystkimi znakami stworzenia, które zawiera, i ze wszystkimi mądrymi procesami, które w nim zachodzą. Czyż jest zatem w ogóle możliwe, by Ten, Którego istnienie jest konieczne, miał zjednoczyć się ze wszystkimi Swymi stworzeniami (wyłączając jedynie niewiernych) w owej kwestii Zmartwychwstania, a wątpliwości cieńsze niż włos i słabsze od szatańskich insynuacji miały wstrząsnąć ową wzniosłą i solidnie ukorzenioną prawdą, która jest niczym góra, i wyrwać ją z korzeniami? Nie, w żaden sposób!
Strzeż się i nie wyobrażaj sobie, że dowody Zmartwychwstania ograniczają się do dwunastu Prawd, które wymieniliśmy. Już sam Wszechmądry Koran, który nauczył nas owych dwunastu Prawd, wskazuje na tysiące innych aspektów owej kwestii, a każdy z tych aspektów jest znakiem wskazującym na to, że nasz Stwórca przeniesie nas z tego przemijającego królestwa do innego, wiecznego.
Co więcej, nie wyobrażaj sobie, że Najpiękniejszymi Imionami Boga, które zgodnie z logiką wymagają istnienia Zmartwychwstania, są jedynie te, które omówiliśmy - "Mądry", "Szczodry", "Miłosierny", "Sprawiedliwy", "Zachowujący każdą rzecz". Przeciwnie, wszystkie
Najpiękniejsze Imiona Boga przejawiają w uporządkowaniu kosmosu logiczny wymóg, jakim jest istnienie Zmartwychwstania, zaiste czyniąc je niezbędnym.
Nie wyobrażaj sobie również, że znaki Bożego stworzenia wskazujące na Zmartwychwstanie są ograniczone do tych, które wymieniliśmy powyżej. Przeciwnie, w większości bytów istnieją rozmaite aspekty i cechy, które są niby kurtyny rozsuwające się na prawo i lewo: jeden aspekt zaświadcza istnienie Stwórcy, a inny wskazuje na Zmartwychwstanie. Na przykład piękno istoty, jaką jest człowiek uformowany w najpiękniejszym kształcie, ukazuje istnienie Kształtującego, choć równocześnie fakt, że człowiek - wraz ze swymi wszechstronnymi zdolnościami, umieszczonymi w owej najpiękniejszej formie - wkrótce przeminie i umrze, ukazuje istnienie Zmartwychwstania. Niekiedy, jeśli spojrzymy na ten sam aspekt na dwa różne sposoby, widzimy, iż ukazuje on zarówno istnienie Stwórcy, jak istnienie Zmartwychwstania. Na przykład jeśli spojrzymy na mądre uporządkowanie, sprawiedliwą równowagę, łaskawe upiększenie i miłosierną łaskę właściwe większości rzeczy, ujrzymy, że ukazują one, iż wyszły spod potężnej ręki Mądrego, Szczodrego, Sprawiedliwego i Miłosiernego Stwórcy. Jeśli spojrzymy na krótkie i znikome życie przemijających istot, które są przejawami owych cech, mimo ich mocy i niezliczoności, ukaże się przed nami również Zmartwychwstanie. Innymi słowy, wszystkie rzeczy po cichu recytują:
[11], a także sprawiają, że owe słowa recytują inni.
Zakończenie
Powyższe dwanaście Prawd potwierdza, uzupełnia i wspiera siebie nawzajem. Łącząc się, jako jedność ukazują wymagany efekt. Czyż w mocy jakiejkolwiek wątpliwości leży przeniknięcie przez owe dwanaście mocnych ścian, z których każda jest twarda niczym stal lub diament, by wstrząsnąć wiarą w Zmartwychwstanie, jaka zamieszkała wewnątrz owej cytadeli?
Werset:
[12] wskazuje na następujące znaczenie: «Stworzenie i zmartwychwstanie wszystkich ludzi jest dla mocy Boga tak łatwe, jak stworzenie i zmartwychwstanie jednego człowieka». Tak, zaiste. W traktacie zatytułowanym Nokta (tur. Punkt) szczegółowo objaśniłem prawdę, jaką wyraża ten werset. W tym miejscu, za pomocą kilku porównań, wskażemy jedynie na jej streszczenie. Tego, kto życzy sobie więcej szczegółów, odsyłamy do traktatu Nokta.
Na przykład وَ لِلّٰهِ الْمَثَلُ الْاَعْلٰى [4], a w tym porównaniu nie ma błędu - można by było powiedzieć, że zgodnie z tajemnicą świetlistości słońce obdarowuje tajemnicą swego przejawu wszystkie przezroczyste przedmioty z tą samą łatwością, z jaką obdarowuje nią pojedynczą cząsteczkę.
Zgodnie z tajemnicą przezroczystości, mała źrenica przezroczystej cząsteczki pod względem przyjmowania odblasku słońca jest równa ogromnej powierzchni oceanu.
Zgodnie z tajemnicą porządku, wielki pancernik może przewrócić się z taką łatwością, z jaką dziecko przewraca palcem łódkę z kory.
Zgodnie z tajemnicą posłuszeństwa, wielka armia jest wprawiania w ruch przez jedno słowo dowódcy - to samo, które dowódca wypowiada, by maszerował jeden piechur.
Zgodnie z tajemnicą równowagi, wyobraźmy sobie, że w przestrzeni istnieje waga tak delikatna, a równocześnie tak wielka, że jej szale odczułyby położenie na nich dwóch orzechów, a równocześnie byłyby w stanie utrzymać i zważyć dwa słońca. Jeśli dwa słońca o równej masie zostałyby umieszczone na szalach owej wagi, ta sama moc, która
sprawiłaby, że jeden orzech wzniósłby się ku niebu, a drugi opadł na ziemię, wprawiłaby w ruch owe ciała niebieskie z taką samą łatwością.
Jako że na tym skromnym, wybrakowanym i przemijającym świecie przypadkowości największe i najmniejsze rzeczy są sobie równe, zaś nieskończenie liczne rzeczy jawią się jako równe jednej rzeczy, a to dzięki tajemnicom świetlistości, przejrzystości, porządku, posłuszeństwa i równowagi, zatem z pewnością rzeczy nieliczne i mnogie, małe i wielkie, będą równe w obliczu Tego, do Którego należy całkowita moc, zaś On będzie w stanie zwołać wszystkich ludzi na Zmartwychwstanie jednym zadęciem w trąbę, jakby chodziło tylko o jednego człowieka - na mocy tajemnic świetlistych przejawów nieskończonej i najwyższej wszechmocy właściwej Jego istocie, przejrzystości wewnętrznego wymiaru rzeczy, całkowitego posłuszeństwa wszelkich rzeczy Jego stwórczemu rozkazowi, a także całkowitej równowagi panującej we wszelkich bytach zależnych, świadczy to o równowartości bytu i niebytu.
Co więcej, stopnie siły i słabości posiadanych przez daną rzecz są ustalone poprzez ingerowanie w ową rzecz jej przeciwieństwa. Na przykład, stopnie ciepła są ustalane poprzez ingerencję zimna; stopnie piękna poprzez ingerencję szpetoty; stopnie światła poprzez ingerencję ciemności. Jednak jeśli jakaś rzecz istniałaby sama z siebie, a nie powstałaby przypadkowo, wówczas jej przeciwieństwo nie mogłoby ingerować w jej sprawy, ponieważ wtedy, zgodnie z logiką, musiałoby zajść zjednoczenie przeciwieństw, a to jest niemożliwe. Jeśli coś istniałoby samo z siebie, nie mogłoby istnieć stopniowanie. Tymczasem moc Wszechmocnego jest przynależna do Jego istoty, raduje się całkowitą doskonałością i nie jest przypadkowa, jak byty zależne, jest zatem całkowicie niemożliwe, by w sprawy owej mocy ingerowało jej przeciwieństwo, jakim jest bezsilność. Skutkiem tego stworzenie wiosny jest dla Chwalebnego Pana tak łatwe jak stworzenie kwiatu. Jeśli jednak stworzenie przypiszemy przyczynowości, wówczas stworzenie jednego kwiatu będzie tak trudnym, jak stworzenie całej wiosny. Dla Boga wskrzeszenie i zgromadzenie wszystkich ludzi jest tak łatwe, jak wskrzeszenie i wezwanie do Siebie jednego człowieka.
Wszystko, co jak dotąd wyjaśniliśmy, a co tyczyło się Zmartwychwstania, wszystkie wskazujące na jego prawdziwość porównania i dotyczące go prawdy, wywodzą się z blasku Wszechmądrego Koranu, którego jedynym celem jest doprowadzenie duszy do poddania się Bogu, a serca do Jego przyjęcia. To do Koranu należy prawo, by mówić; jest on mową prawdy, a wszystkie słowa są mu podporządkowane. Zatem posłuchajmy Koranu:
[1]
[11]
[13]
[2]
[3]
[4]
[14]
[5]
[6]
Słuchając tych i innych jasnych wersetów Koranu, powiedzmy: «Tak, w to wierzymy i to potwierdzamy».
[7]
[8]
O, bracie, który studiujesz ten traktat z otwartym umysłem! Nie mów: "Dlaczego nie mogę natychmiast zrozumieć owego Słowa Dziesiątego wraz ze wszystkimi jego szczegółami?", i niech nie zasmuca cię, że nie jesteś w stanie zrozumieć go całkowicie, ponieważ nawet taki mistrz filozofii jak Ibn Sina[9] powiedział:
[10]. Wedle jego osądu musimy wierzyć w Zmartwychwstanie, jednak rozum
nie jest w stanie wspomóc naszej wiary. Podobnie wszyscy uczeni islamu jednogłośnie utrzymują, że wiara w Zmartwychwstanie opiera się na dowodach wywodzących się z tradycji, zaś nie można jej zbadać racjonalnie. Naturalnie, oczywiście i równocześnie wielce wzniosła ścieżka nie może stać się ogólnodostępnym traktem dla dociekań rozumu, my jednak składamy tysiąckrotne dzięki naszemu Miłosiernemu Stwórcy za to, że obdarował nas tak bardzo, umieszczając na owej wzniosłej drodze w tej epoce, kiedy wiara przez naśladowanie należy do przeszłości, a łagodna i posłuszna akceptacja zniknęła. To, co raczył On dla nas zrobić, jest wystarczające dla ocalenia naszej wiary, a będąc zadowolonymi z tego, ile zechciał nam dać, byliśmy w stanie zrozumieć, zaś gdybyśmy ponownie przeczytali ten traktat, jeszcze powiększyłoby to nasze zrozumienie.
Jednym z powodów, dla których niemożliwym jest czysto rozsądkowe podejście do tematu Zmartwychwstania, jest fakt, iż jako że Wielkie Zgromadzenie i Zmartwychwstanie istnieją dzięki przejawowi Najwspanialszego Imienia Bożego, jedynie poprzez obserwowanie wspaniałych czynów, jakie ukazują się w najwyższym przejawie Najwspanialszego Imienia Boga, jak również innych Jego Najpiękniejszych Imion, można udowodnić Zmartwychwstanie i Wielkie Zgromadzenie jako pewnik. Tak ukazują się nam owe kwestie i tak są one ukazane w niniejszym Słowie Dziesiątym, poświęconym Zmartwychwstaniu i życiu ostatecznemu - poprzez blask Koranu. Gdyby nie ów blask, gdyby nasza inteligencja została pozostawiona jej drobnym domysłom, byłaby bezsilna i skazana na uwierzenie w Zmartwychwstanie poprzez naśladowanie.
Część Pierwsza
[1]
W niniejszym Promieniu Dziewiątym zostanie wyjaśniona nadzwyczaj ważna kwestia dotycząca owych wzniosłych, niebiańskich wersetów, która ukazuje jeden z "biegunów" wiary; zostaną wyjaśnione potężne i święte dowody Zmartwychwstania. Subtelnym przykładem łaski Wszechwładnego jest fakt, iż trzydzieści lat temu, w zakończeniu jego dzieła zatytułowanego Muhakemat (tur. Rozumowania), stary Said napisał:
"Cel Drugi: Wyjaśnienie dwóch wersetów koranicznych, wskazujących na Zmartwychwstanie."
[1] W tamtym miejscu przerwał i nie był w stanie pisać dalej. Chwała i dzięki niech będą memu Litościwemu Stwórcy po tylekroć, ile jest znaków i wskazówek Zmartwychwstania, za to, że po trzydziestu latach obdarzył mnie powodzeniem. Tak, dziewięć lub dziesięć lat temu Bóg obdarował mnie Słowami Dziesiątym i Dwudziestym Dziewiątym, dwoma olśniewającymi i potężnymi dowodami, wyjaśniającymi Boże zarządzenie wersetu:
[11]
który jest pierwszym ze wspomnianych dwóch wersetów. Owe dwa Słowa zmusiły do milczenia tych, którzy zaprzeczają Zmartwychwstaniu. Obecnie, dziewięć lub dziesięć lat po spisaniu tych dwóch niezdobytych fortec wiary w Zmartwychwstanie, Bóg zesłał mi w darze komentarz do niniejszego traktatu, dotyczący drugiego z wyżej wspomnianych, wzniosłych wersetów.
Niniejszy Promień Dziewiąty składa się z dziewięciu Wzniosłych Stacji (na które wskazują wyżej wymienione wersety), poprzedzonych ważnym Wstępem.
Wstęp
(Ów Wstęp składa się z dwóch Punktów, zawierających zwięzłe objaśnienie ogólnego efektu licznych korzyści duchowych, jakie daje wiara w Zmartwychwstanie i jej zasadnicze konsekwencje; ukazuje on, jak zasadniczą sprawą dla życia człowieka, a zwłaszcza dla życia społecznego, jest owa wiara; streszcza pewien ogólny dowód spośród licznych dowodów dogmatu Zmartwychwstania; a także oświadcza, jak niewątpliwym i oczywistym jest ów dogmat wiary).
PUNKT PIERWSZY
Wskażemy jako pewną miarę jedynie cztery spośród setek dowodów na to, że wiara w Zmartwychwstanie jest sprawą zasadniczą dla życia społecznego i dla życia człowieka jako jednostki, a także na to, że jest ona podstawą szczęścia człowieka, jego pomyślności i osiągnięć.
Dowód Pierwszy: Jedynie myśląc o Raju dzieci, które stanowią niemal połowę rodzaju ludzkiego, mogą przetrwać wszystkie śmierci wokół nich, które jawią się im jako zasmucające i przerażające, a jednak umacniają ducha owych słabych i delikatnych istot. Dzięki myślom o Raju dzieci znajdują nadzieję w swych wrażliwych i skłonnych do płaczu duszach, i mogą żyć szczęśliwie. Ktoś, kto myśli o Raju, może na przykład powiedzieć: "Mój mały braciszek lub przyjaciel zmarł i stał się ptakiem w Raju. Teraz lata po całym Raju i żyje bardziej szczęśliwie od nas". W przeciwnym razie śmierć, często następująca przed nieszczęśliwymi oczami dzieci i dorosłych, zniszczy całą ich odporność i morale, uczyni ich delikatne zdolności, dusze, serca i umysły płaczącymi jak ich oczy, dopóki same nie odejdą lub nie staną się szalonymi, nędznymi zwierzętami.
Dowód Drugi: Jedynie poprzez myślenie o życiu ostatecznym ludzie starsi, którzy pod pewnym względem stanowią połowę ludzkości, mogą przetrwać w bliskości grobu i znaleźć pocieszenie w obliczu myśli o tym, że ich życia, do których są tak mocno przywiązani, wkrótce zgasną, zaś ich piękne światy dobiegną końca. Jedynie poprzez nadzieję, jaką daje życie ostateczne, mogą odpowiedzieć boleści i rozpaczy, które czują na myśl o śmierci w swych łatwo wzruszających się duszach podobnych duszom dzieci. W przeciwnym razie szanowani i zatrwożeni ojcowie i matki,
tak bardzo zasługujący na litość, a potrzebujący spokoju ducha, poczują w sercach straszliwe duchowe zamieszanie i strapienie, zaś ten świat stanie się dla nich ciemnym więzieniem, a samo życie - ciężką męczarnią.
Dowód Trzeci: Jedynie myśl o Ogniu piekielnym jest tym, co hamuje burzliwe emocje ludzi młodych (a są oni najbardziej energiczną częścią społeczeństwa) i ich gwałtowne ekscesy, powstrzymuje ich od agresji, prześladowania i niszczenia, i zapewnia spokojne trwanie życia społecznego. Gdyby nie strach przed Piekłem, owi pijani szaleństwem młodzi ludzie w pogoni za swymi pragnieniami, a zgodnie z zasadą, która mówi: "siła jest prawem", sprawiliby, że dla słabych i bezsilnych świat stałby się Piekłem, zaś wzniosłe człowieczeństwo stałoby się nikczemnym zezwierzęceniem.
Dowód Czwarty: Najważniejszym punktem, środkiem życia doczesnego człowieka, tym, co je napędza, jego Rajem, miejscem schronienia i twierdzą doczesnego szczęścia jest życie rodzinne. Dla każdego człowieka jego dom jest małym światem, zaś życie i szczęście jego domowników i jego rodziny są możliwe dzięki prawdziwemu, rzetelnemu i wiernie dotrzymywanemu szacunkowi oraz dzięki prawdziwej, czułej i gotowej do poświęceń litości. Ów prawdziwy szacunek i szczera uprzejmość mogą zostać osiągnięte dzięki koncepcji (i dzięki wierze w ową koncepcję), która zakłada, że członkowie rodziny są towarzyszami, przyjaciółmi i wspólnotą na wieki, zaś ich rodzicielskie, synowskie, braterskie i przyjacielskie relacje będą trwać przez całą wieczność w życiu, które nie ma granic. Na przykład ktoś mówi: "Żona moja będzie moją stałą towarzyszką w wiecznie trwającym świecie i w życiu wiecznym. Nieważne, że teraz jest stara i brzydka, skoro tam będzie do niej należało nieśmiertelne piękno". Taki człowiek może powiedzieć sobie, iż ze względu na ową wieczną przyjaźń będzie tak uprzejmy dla swojej starej żony i tak oddany jej, jak tylko to możliwe, że będzie traktował ją z taką miłością i taką uprzejmością, jakby cały czas była piękna niczym hurysa. W przeciwnym razie krótko trwająca i pozorna przyjaźń, która po godzinie lub dwóch kończy się wieczną rozłąką, dawałaby jedynie pozorne, przemijające, udawane i zwierzęce uczucia, fałszywą litość i sztuczny szacunek. Jak dzieje się ze zwierzętami, egoizm i inne obezwładniające emocje zwyciężyłyby szacunek i litość, przekształcając doczesny raj życia rodzinnego w Piekło.
A zatem jeden na sto efektów wiary w Zmartwychwstanie jest związany z życiem społecznym. Jeśli porównamy cztery powyższe dowody spośród setek aspektów i korzyści owego jednego efektu z resztą skutków wiary w Zmartwychwstanie, stanie się zrozumiałe, że urzeczywistnienie się prawdy, jaką jest Zmartwychwstanie i fakt, że do niego dojdzie, jest
tak pewne, jak wzniosła prawda mówiąca o ludzkości i o jej ogólnych potrzebach. Będzie to jaśniejsze nawet od świadectwa istnienia pożywienia, jakie składają potrzeby ludzkiego żołądka, i z większą jasnością powie o istnieniu Zmartwychwstania. Udowadnia to, że gdyby ludzkość - która w swej istocie jest nadzwyczaj doniosła, wzniosła i żywa - wyrzekła się prawdy mówiącej o Zmartwychwstaniu, spadłaby do poziomu gnijących zwłok, będących pożywieniem dla zarazków.
Niech uświadomią sobie ten fakt socjologowie, politycy i moraliści, którzy są zatroskani rządzącymi ludzkością, a także dotyczącymi jej kwestiami społecznymi i moralnymi! Czym chcą wypełnić ową pustkę? Czym będą mogli uleczyć głębokie rany ludzkości?
PUNKT DRUGI
Ten Punkt pokrótce wyjaśnia jeden z wielu dowodów wynikających z zaświadczenia prawdy w temacie Zmartwychwstania przez inne filary wiary, a czyni to, jak następuje:
Wszystkie cuda wskazujące na prawdziwość posłannictwa Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), wszystkie świadectwa jego proroctwa, wszystkie dowody jego prawdomówności zaświadczają i udowadniają fakt, że Zmartwychwstanie nastąpi, jako że wszystko, co twierdził przez całe swoje życie, skupiało się - jeśli pominąć Bożą jedność - na Zmartwychwstaniu. Również wszystkie jego cuda i dowody potwierdzają i czynią potwierdzonym zaświadczenie tej samej prawdy przez poprzednich proroków. Świadectwo frazy: وَ كُتُبِه۪ [4] powoduje, że zupełnie jasne staje się świadectwo frazy: وَ بِرُسُلِه۪ [5], które zaświadcza tę samą prawdę.
Wszystkie cuda, prawdy i dowody wykazują przede wszystkim wiarygodność Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, zaświadczając i udowadniając, że dojdzie do urzeczywistnienia się Zmartwychwstania. Niemal trzecia część Koranu jest poświęcona Zmartwychwstaniu, a na początku większości krótkich sur znajdują się potężne wersety, które o nim mówią. W tysiącu innych wersetów Koranu ta sama prawda jest wyrażona wyraźnie lub niejawnie, zaś owe wersety udowadniają i ukazują jej prawdziwość, jak na przykład:
[15]
[4]
[5]
[19]
[6]
[7]
[8]
Prócz ukazywania z całkowitą pewnością na początku trzydziestu lub czterdziestu sur tego, że Zmartwychwstanie jest najważniejszą i najbardziej konieczną z prawd wszechświata, Koran przedstawia rozmaite przekonujące świadectwa owej prawdy w innych z jego wersetów.
Czyż istnieje jakiekolwiek prawdopodobieństwo tego, by fałszem była wiara w życie ostateczne, która ukazuje się jasno jak słońce w tysiącach oznajmień i twierdzeń Księgi, w której już jeden z jej wersetów jest wskazówką, wydającą na naszych oczach owoce wielu mądrych i dotyczących kosmosu prawd, zawartych w naukach islamu? Czyż jest w jakikolwiek sposób możliwe zaprzeczenie jasności słońca lub istnieniu wszechświata? Czyż nie byłoby to niemożliwością i absurdem? Czyż jest w ogóle możliwe - choć niekiedy cała armia rusza do boju, by tylko nie zadano kłamu jednemu znakowi króla - ukazanie jako fałszywych tysięcy słów, obietnic i gróźb najbardziej poważnego i dumnego władcy? Czyż jest możliwe, by były one fałszem?
Choć już jeden znak owego chwalebnego, duchowego władcy (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który przez trzynaście stuleci nieprzerwanie władał niezliczonymi duszami, umysłami i sercami, nie przekraczając granic prawdy i rzeczywistości, który wyszkolił je i podniósł na wyższy poziom, byłby wystarczający do udowodnienia prawdziwości Zmartwychwstania, została ona ukazana poprzez tysiąc wyraźnych stwierdzeń. Czyż zatem nie jest konieczne istnienie męczarni Ognia piekielnego dla głupca do sześcianu, który nie uznaje owego faktu? Czyż nie jest to czysta sprawiedliwość?
Co więcej, poprzez ich stanowcze zaakceptowanie prawdy mówiącej o Zmartwychwstaniu, którą Koran - panujący nad przyszłością i nad każdym czasem - wielokrotnie szczegółowo udowadnia i wyjaśnia, wszystkie Objawione Pisma i Święte Księgi (z których każda panowała nad określonym okresem) udowadniają ją w sposób właściwy dla ich czasów i stuleci, lecz w sposób zwięzły, zawoalowany i bez wdawania się w szczegóły, potwierdzając tysiącem podpisów to, o czym naucza Koran.
W tym miejscu umieścimy, jako że jest ono związane z omawianym tematem, świadectwo zawarte w zakończeniu Promienia Trzeciego, dotyczące filarów wiary, a zwłaszcza wiary w Księgi Objawione, w proroków i w Dzień Ostatni. Jest ono przekonującym dowodem prawdziwości Zmartwychwstania, a ma formę potężnej, lecz zwięzłej suplikacji, która rozprasza wszystkie wątpliwości. Oto, co jest powiedziane w traktacie Błaganie:
O, mój Litościwy Panie (ar. Ar-Rabb)!
Z nauk Twego Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i Koranu pojąłem, że przede wszystkim Koran i Posłaniec, jak również wszystkie Święte Księgi i wszyscy prorocy, jednogłośnie zaświadczyli i wykazali, że przejawy Najpiękniejszych Imion związanych z Twoim pięknem i Twoją chwałą (a przykłady owych przejawów można ujrzeć na tym świecie), będą trwać jeszcze bardziej promienne przez całą wieczność, a także, że Twoje dary, ich łaskawe próbki i przejawy, które możemy zaobserwować na tym przemijającym świecie, będą trwać w siedzibie szczęśliwości w bardziej lśniącej postaci, zaś ci, którzy tęsknią za nimi na tym świecie, będą cieszyć się ich towarzystwem przez całą wieczność.
Ponadto, polegając na setkach oczywistych cudów i rozstrzygających znaków, przede wszystkim Twój Najszlachetniejszy Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i Wszechmądry Koran, a także inni prorocy o świetlistych duszach, święci mężowie (ar. ałlija), którzy dzięki ich wypełnionym światłem sercom stali się biegunami duchowości, i uczeni z oświeconymi umysłami, którzy dostąpili oczyszczenia, polegając na powtarzanych przez Ciebie we wszystkich Świętych Księgach groźbach i obietnicach, uwierzyli w Twe święte atrybuty (takie, jak moc, miłosierdzie, łaska, mądrość, chwała i piękno), w Twoje działanie, w majestat Twojej chwały, w panowanie Twej wszechwładzy, zaś w konsekwencji doznanych przez nich oświeceń i wizji uwierzyli w stopniu wiedzy równej z całkowitą pewnością, dając ludziom i dżinnom dobrą nowinę o wiecznym szczęściu i informując ich o Piekle przeznaczonym dla ludzi zbłądzenia, w to uwierzyli z całą mocą i to zaświadczyli.
O, Wszechmocny i Wszechmądry! O, Najbardziej Miłosierny i Najbardziej Litościwy! O Ty, Szczodry, Który nie łamiesz Swojej obietnicy! O, Chwalebny, Który panujesz nad każdą rzeczą, do Którego należą majestat, wspaniałość i gniew!
Jesteś całkowicie wolny od kłamstwa wobec tak wielu wiernych przyjaciół, jesteś Wyniosły ponad to, by złamać tak liczne obietnice, by sprzeciwić się Twoim atrybutom i działaniom, by zaprzeczyć temu,
czego z całą pewnością wymaga panowanie Twej wszechwładzy, a także niezliczone modlitwy i suplikacje Twych nieprzeliczonych sług, z których jesteś zadowolony, których miłujesz, a którzy sprawili, że ich umiłowałeś, dzięki uznaniu Ciebie i posłuszeństwu wobec Ciebie; jesteś wolny od tego, byś miał potwierdzić zaprzeczenie Zmartwychwstaniu, jakiego dopuszczają się ludzie zbłądzenia i niewiary, którzy przez swą niewiarę, bunt i zaprzeczanie Twym obietnicom uchybiają świetności Twej wspaniałości, znieważają Twój majestat, Twoją chwałę i godność Twej boskości, zasmucając litość Twej wszechwładzy. Głosimy, że Twoja sprawiedliwość, Twoje piękno i miłosierdzie są ponad tak nieskończoną tyranię i szpetotę. Wierzymy ze wszystkich sił, że świadectwo proroków, czystych uczonych i świętych mężów (ar. ałlija), którzy są Twymi prawdomównymi wysłannikami i heroldami Twojego panowania, w stopniu całkowitej pewności, wiedzy równej pewności i wizji równej pewności zaświadcza o istnieniu skarbców Twojego miłosierdzia w życiu ostatecznym, magazynów Twych darów w wiecznie trwającym królestwie, a także o cudownie pięknych przejawach Twych Najpiękniejszych Imion, które w pełni ukażą się w siedzibie szczęśliwości; wierzymy w to, że owo świadectwo jest absolutnie prawdziwe i wiarygodne, że to, na co wskazują prorocy i święci (ar. ałlija), całkowicie zgadza się z rzeczywistością, że to, o czym dali dobrą nowinę jest prawdziwe i wydarzy się. Wierzymy w to, że najwyższy promień Twego Imienia "Prawda", które jest źródłem, słońcem i opiekunem wszystkich prawd, zaświadcza, że prawdą jest Zmartwychwstanie i Wielkie Zgromadzenie, o którym Twoi wysłannicy nauczali Twoje sługi.
O, Boże! Przez wzgląd na to, czego nauczali, i w najgłębszym szacunku dla tej nauki, prosimy Cię, obdaruj nas i wszystkich uczniów Światła doskonałą wiarą i szczęśliwą śmiercią, i pozwól nam, byśmy dostąpili ich wstawiennictwa[9]. Amen.
Co więcej, jak wszystkie dowody ukazują prawdomówność Ksiąg Objawionych, zaś wszystkie cuda i świadectwa udowadniają prawdziwość proroctwa umiłowanego przez Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a także prawdziwość posłannictwa wszystkich proroków, pośrednio udowadniających prawdę o życiu ostatecznym, która jest tym, czego nauczali przede wszystkim, tak większość świadectw na rzecz istnienia i jedności Tego, Którego istnienie jest konieczne, pośrednio zaświadcza istnienie otwartego królestwa wiecznej szczęśliwości, które będzie najwyższym przejawem Bożej wszechwładzy. Jak zostanie wyjaśnione i udowodnione w poniższych akapitach, zarówno istnienie
Tego, Którego istnienie jest konieczne, jak i większość Jego atrybutów (takich, jak wszechwładza, boskość, miłosierdzie, łaska, mądrość i sprawiedliwość), działań i Najpiękniejszych Imion z najwyższą pewnością wymaga istnienia życia ostatecznego, wiecznego królestwa, Zmartwychwstania i Sądu Ostatecznego dla przyznania nagrody lub wymierzenia kary.
Skoro istnieje Przedwieczny i Wieczny Bóg, to z całą pewnością istnieje życie ostateczne i istnieją wiecznie trwające narzędzia panowania Jego boskości.
Skoro we wszechświecie i w istotach żywych widoczna jest najbardziej majestatyczna, mądra, litościwa i całkowita wszechwładza, to z pewnością istnieje wieczne królestwo szczęścia, które ocali majestat owej wszechwładzy od poniżenia, jej mądrość od bezcelowości, a jej litość od okrucieństwa, i to królestwo nadejdzie.
Skoro nieograniczone dary, łaski, podarunki i przykłady łaski oraz miłosierdzia, które możemy ujrzeć, ukazują umysłom, że są niewyczerpane, zaś sercom, które nie są martwe - że za zasłoną tego, co niewidzialne, istnieje Ten, Którego miłosierdzie i litość obejmują każdą rzecz, to z pewnością istnieje nieśmiertelność i niekończące się życie w wiecznym królestwie, które ocali obdarowywanie od kpiny, dary od oszustwa, łaskawość od wrogości, miłosierdzie od męczarni, łaskawość i dary od zdrady, które sprawi, że dary staną się darami, zaś obdarowanie - obdarowaniem.
Skoro wiosną na wąskiej stronicy ziemi pióro Bożej wszechmocy zapisuje na naszych oczach sto tysięcy ksiąg, czyniąc to bez żadnego błędu i niestrudzenie; skoro Ten, Który trzyma to pióro, obiecał sto tysięcy razy: "Zamierzam napisać piękną, nieśmiertelną księgę w rozległym królestwie, a uczynię to z łatwością większą niż ta, z jaką zapisuję księgę wiosny, która jest zapisywana w owym ciasnym i pełnym zamieszania królestwie, a także pozwolę wam, byście czytali ową księgę" i skoro wspomina o tej księdze we wszystkich Swych zarządzeniach, to z pewnością większa część owej księgi została już spisana, zaś Zmartwychwstanie i Sąd Ostateczny dodadzą przypisy do owej księgi, w której zostaną również zapisane uczynki wszystkich ludzi.
Skoro Ziemia przy całej mnogości stworzeń jest mieszkaniem, źródłem, fabryką, wystawą i miejscem zgromadzenia dla setek tysięcy stale podlegającym zmianom istot żywych i istot posiadających dusze, skoro jest sercem, środkiem, streszczeniem i owocem wszechświata, a także
powodem jego stworzenia, z pewnością ma najwyższe znaczenie, a pomimo swej małości jest równa potężnym niebiosom; skoro w niebiańskich zarządzeniach zawsze jest mowa o Panu (ar. Ar-Rabb) niebios i Ziemi...
Skoro człowiek, który włada Ziemią, ma w swej władzy większość jej stworzeń, zaś jego poddani - większość istot żywych - gromadzą się wokół niego; skoro porządkuje, ukazuje i gromadzi w jednym miejscu wszystkie nadzwyczajne gatunki stworzeń, jakby sporządzał ich listę, a upiększając je, przyciąga uwagę i podziw nie tylko ludzi i dżinnów, lecz również mieszkańców niebios i wszechświata, a także pełne uznania spojrzenie Tego, do Którego należy wszechświat, zyskując w ten sposób wielkie znaczenie i wysoką wartość; skoro jest on tym, który poprzez naukę i sztukę ukazuje, że jest celem stworzenia wszechświata, jego najważniejszym efektem, najcenniejszym owocem i namiestnikiem Boga na Ziemi; skoro z szacunku dla tego świata wspaniale porządkuje i ukazuje cudowne dzieła kunsztu Tego, Który jest Stwórcą świata; skoro jest pozostawiony na tym świecie mimo swego buntu i swej niewiary; skoro jego kara jest odroczona; skoro z powodu dzieł człowieka jego termin został przedłużony i pozwolono mu na to, by osiągnął sukces...
Skoro istnieje Wszechwładny, nadzwyczaj Mądry i Litościwy, do Którego należą wszystkie sprawy, Który uczynił wielki glob Ziemi skarbcem pełnym wszelkiego rodzaju metali i minerałów, jakich potrzebuje człowiek (a uczynił to w sposób dalece wykraczający poza możliwości siły i woli człowieka - stworzonego takim, który ze swej natury jest słaby, bezsilny i potrzebujący, lecz posiadającego niezliczone potrzeby i podległego niezliczonym cierpieniom), magazynem pożywienia wszelkiego rodzaju, sklepem sprzedającym wszelkiego rodzaju dobra, sprawiające zadowolenie człowiekowi, Który spogląda na człowieka w taki sposób, Który karmi go i daje mu to, czego człowiek zechce...
Skoro istnieje Pan (ar. Ar-Rabb), Który zarówno miłuje człowieka, jak sprawia, że człowiek miłuje Jego, Który trwa wiecznie i do Którego należą wieczne światy, Który każdego dzieła dokonuje sprawiedliwie, a każdą rzecz wykonuje mądrze; skoro wspaniałość władzy owego Przedwiecznego Króla i jego wieczne panowanie nie mogą pomieścić się w ramach krótkiego i ulotnego życia doczesnego człowieka ani przejściowej i przemijającej Ziemi; skoro niepohamowane grzech i bunt, których dopuszczają się ludzie, a które są sprzeczne z uporządkowaniem, sprawiedliwością, równowagą i pięknem wszechświata, niewiara ludzi w ich Dobroczyńcę, Który karmi ich z czułością, nie zostają ukarane na tym świecie, zaś okrutny prześladowca wiedzie łatwe życie, podczas gdy
nieszczęsny prześladowany żyje w trudzie; skoro absolutna sprawiedliwość, której ślady widzimy w całym wszechświecie, jest całkowicie sprzeczna z tym, by okrutny tyran i zrozpaczony uciskany byli sobie równi w chwili śmierci, i w żaden sposób nie mogłaby na to pozwolić...
Jak Ten, do Którego należy wszechświat, spośród wszechświata wybrał Ziemię, zaś spośród jej mieszkańców - człowieka, obdarowując go wysoką rangą i doniosłym znaczeniem, tak spośród rodzaju ludzkiego wybrał proroków, świętych (ar. ałlija) i czystych, którzy byli prawdziwie istotami ludzkimi odpowiednimi dla celów Jego wszechwładzy, zaś dzięki ich wierze i poddaniu się umiłował ich; tak wziął ich Sobie za przyjaciół i tych, do których się zwracał; tak obdarował ich cudami i pomyślnością, a ich wrogów ukarał ciosami z nieba; tak spośród owych zacnych i przemiłych przyjaciół wybrał Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a przez długie wieki oświecał jego światłem połowę globu i piątą część ludzkości, jakby wszechświat został stworzony ze względu na niego, a wszystkie cele stworzenia wszechświata stały się widoczne dzięki niemu, dzięki jego religii i Koranowi. Choć Prorok Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) zasługiwał na to, by w zamian za swą nieskończenie wartościową służbę żył wiecznie, przez miliony lat, żył jedynie przez sześćdziesiąt trzy lata, pełne zmagań i trudów. Czyż istnieje jakakolwiek możliwość, by miał on nie zostać wskrzeszony wraz ze wszystkimi równymi sobie i przyjaciółmi? By jego dusza miała obecnie nie żyć? By miał on zostać unicestwiony na wieki? Niech Bóg uchroni, niech Bóg uchroni po sto tysięcy razy! Tak, skoro cały wszechświat i cała prawda o świecie wymagają tego, by został on wskrzeszony, i błagają o to, by żył, Tego, do Którego wszechświat należy...
Skoro w Promieniu Siódmym, zatytułowanym Największy Znak, za pomocą trzydziestu trzech potężnych prawd (z których każda jest silna jak góra) dowiedziono, że wszechświat jest dziełem jednej ręki i należy do Tego, Który jest Jeden; skoro ukazano z całą oczywistością jedność Jego Jedynego, ową cechę Bożej doskonałości; skoro dzięki jedności Jedynego wszystkie istoty stają się podległymi Jego rozkazom żołnierzami i bijącymi Mu czołem urzędnikami; skoro wraz z nadejściem życia ostatecznego doskonałość zostanie uratowana od zaniku, absolutna sprawiedliwość od szyderstwa i okrucieństwa, powszechna mądrość od głupoty i niedorzeczności, miłosierdzie obejmujące każdą rzecz od drwin i męczarni, zaś majestat władzy od poniżenia i bezsilności; skoro zostaną z tego oczyszczone...
Z pewnością i bez żadnej wątpliwości, jak wymagają tego prawdy zawarte w owych dziewięciu "skoro" - sześciu spośród setek punktów
wiary w Boga - nadejdzie koniec tego świata i nastąpi Zmartwychwstanie. Siedziby nagrody i kary zostaną otwarte po to, by zostały spełnione wyżej wspomniane wartość i centralne położenie Ziemi, a także wartość i ważność człowieka; by zostały ustanowione wyżej wymienione sprawiedliwość, mądrość, miłosierdzie i władza Wszechmądrego, do Którego należą wszystkie sprawy, Który jest Stwórcą Ziemi i Stwórcą człowieka; by prawdziwi i tęskniący za Nim przyjaciele Wiecznego Pana (ar. Ar-Rabb) zostali ocaleni od unicestwienia na wieki; by najbardziej dostojni i godni z owych przyjaciół odebrali nagrodę za ich uświęconą służbę, która uczyniła wszystkie stworzenia zadowolonymi i wdzięcznymi; by doskonałe cechy Wiecznego Władcy zostały uwolnione od wszelkich wad i niedostatków i oczyszczone z nich; by Jego moc została uwolniona od bezsilności, Jego mądrość od głupoty, a Jego sprawiedliwość od tyranii.
W skrócie: Skoro Bóg istnieje, z pewnością istnieje życie ostateczne.
Co więcej, jak udowadniają to wszystkie świadectwa, tak powyższe trzy filary wiary zaświad czają o Zmartwychwstaniu i wskazują na nie, a dwa filary wiary, jakimi są wiara w aniołów oraz wiara w Boże przeznaczenie i w to, że zarówno dobre, jak złe przeznaczenie pochodzi od Boga Wszechmocnego, również wymagają Zmartwychwstania i w potężny sposób wskazują na istnienie wiecznego królestwa. Oto, jak się sprawy mają:
Wszystkie świadectwa udowadniające istnienie aniołów oraz ich obowiązku, jakim jest oddawanie czci Bogu, jak również niezliczone przypadki zaobserwowania ich i rozmawiania z nimi dowodzą pośrednio istnienia świata duchowego i świata tego, co niewidzialne, a także istnienia siedziby szczęśliwości, Raju i Piekła, które w przyszłości zostaną zamieszkane przez ludzi i dżinny, jako że za zezwoleniem Boga aniołowie mogą zarówno oglądać owe światy, jak też wkraczać do nich. Wszyscy aniołowie wysokiej rangi, którzy spotykali się z ludźmi (jak Gabriel, niech będzie z nim pokój), jednogłośnie mówili o istnieniu tych światów i o swych podróżach między nimi. Jak z powodu informacji otrzymanych od tych, którzy stamtąd przybyli, jesteśmy pewni co do tego, że istnieje Ameryka, choć sami jej nie widzieliśmy, tak z powodu informacji dotyczących aniołów, które mają siłę stukrotnej zgodności, powinniśmy z taką samą pewnością wierzyć w istnienie świata wieczności, królestwa życia ostatecznego, Raju i Piekła, a zatem w to wierzymy.
Co więcej, wszystkie świadectwa udowadniające filar wiary, jakim jest wiara w Boże przeznaczenie - a wśród nich traktat o Bożym przeznaczeniu,
jakim jest Słowo Dwudzieste Szóste - pośrednio dowodzą prawdziwości Zmartwychwstania, ważenia uczynków na szalach najwyższej wagi i otwarcia ksiąg, w których czyny zostały spisane. Zapisywanie uczynków wedle wyznaczonego trybu na tablicach porządku i równowagi, jakie ma miejsce na naszych oczach; zapisywanie historii życia wszystkich istot żywych w zdolności ich pamięci, w nasionach i na tablicach świata podobieństw; przepisywanie zawartości notatników, w których spisano uczynki wszystkich stworzeń posiadających dusze, a zwłaszcza człowieka, na Strzeżonej Tablicy; obejmujące każdą rzecz przeznaczenie, mądre wyznaczanie, dokładne zapisywanie i zachowywanie owych zapisów - to wszystko z pewnością mogłoby być jedynie wynikiem powszechnego osądzenia dokonanego przez Najwyższy Sąd, ustanowiony po to, by wymierzył wieczną karę lub wypłacił wieczną nagrodę. W przeciwnym razie owo obejmujące każdą rzecz i precyzyjne spisywanie i zachowywanie byłoby bez znaczenia i bezcelowe, sprzeczne z mądrością i prawdą.
Ponadto, gdyby nie istniało Zmartwychwstanie, wszystkie znaczenia księgi wszechświata, co do których nie ma wątpliwości, zapisane piórem Bożego przeznaczenia, zostałyby unieważnione, co jest całkowicie niemożliwe. Jest to tak niemożliwe, jak zaprzeczenie istnieniu wszechświata; zaiste, to brednie pijanego!
W skrócie: Pięć filarów wiary (wraz ze wszystkimi ich świadectwami) wymaga istnienia Zmartwychwstania i Sądu Ostatecznego i udowadnia je, wymaga tego, by istniało i zostało otwarte królestwo życia ostatecznego, zaświadcza owe kwestie i czyni je koniecznymi.
Zatem, ponieważ istnieją tak ogromne i niewzruszone dowody Zmartwychwstania, całkowicie odpowiednie dla jego wielkości, ponieważ niemal trzecią część Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, tworzą wersety poświęcone Zmartwychwstaniu i życiu ostatecznemu, ten fakt czyni je fundamentem i kamieniem węgielnym wszystkich prawd Koranu, a każdą rzecz wznosi na ich podstawie.
Druga Część Dopisku
Pierwsza z dziewięciu Stacji zawierających dziewięć poziomów dowodów na prawdziwość Zmartwyc٥ ٢tania w cudowny sposób wskazuje na poniższe wersety:
[1]
Oczywisty dowód i olśniewające świadectwo Bożego zarządzenia dotyczącego Zmartwychwstania, jakie zawarte są w tych wersetach, zostaną teraz objaśnione i przedstawione - jeśli Bóg zechce.
Znak Czwarty Punktu Piątego Błysku Trzydziestego
W związku z dwudziestą ósmą właściwością życia zostało wyjaśnione, że życie wskazuje na sześć filarów wiary i udowadnia je, zawierając szereg znaków wskazujących na ich prawdę.
Najważniejszym efektem, materią i powodem stworzenia kosmosu nie jest nic innego, jak tylko życie, zaś życie, owa wzniosła prawda, nie może być ograniczone do przemijającego, krótkiego, ułomnego i bolesnego życia tego świata. Raczej celem i efektem wydanym przez drzewo życia, którego wspaniałość można wywnioskować z jego dwudziestu dziewięciu właściwości, owocem tego drzewa godnym owej wspaniałości, jest wieczne życie ostateczne, życie w wiecznym królestwie, w którym nawet kamienie, drzewa i gleba będą obdarowane życiem. W przeciwnym razie okazałoby się, że drzewo życia, tak obficie przystrojone w narzędzia o doniosłym znaczeniu, nie wydaje żadnego owocu, korzyści ani prawdy dla istot żywych, a zwłaszcza dla człowieka, zaś człowiek, który co do swej materii i zdolności dwadzieścia razy
przewyższa wróbla i zaiste jest najważniejszym i najbardziej wzniosłym ze wszystkich stworzeń, spadnie na poziom dwadzieścia razy niższy od poziomu wróbla, a pod względem szczęśliwości życia stanie się najbardziej nieszczęsnym i poniżonym z nieszczęśników.
Podobnie inteligencja, ów najcenniejszy z darów dla człowieka, będzie ranił jego serce poprzez stałe rozważania nad cierpieniami przeszłości i lękami przyszłości, do każdej przyjemności doda dziewięć cierpień i w ten sposób stanie się nieszczęściem dla człowieka. To fałsz po stokroć; życie doczesne w rozstrzygający sposób udowadnia prawdziwość filaru wiary, jakim jest wiara w życie ostateczne, a każdej wiosny ukazuje naszym oczom ponad trzysta tysięcy przykładów Zmartwychwstania.
Czyż jest w ogóle możliwe, by Wszechmocny, Który bezzwłocznie zaopatruje - czyniąc to z mądrością, troskliwością i miłosierdziem - we wszystkie narzędzia, jakie są potrzebne ci do życia, w twoje ciało, Który dał ci twój ogródek i twój rodzinny kraj, Który słyszy wszelkie poszczególne i skryte modlitwy twego żołądka o zaopatrzenie i odpowiada na nie, przez wzgląd na jego życie i przetrwanie, Który ukazuje, że przyjął owe modlitwy, a to poprzez liczne rodzaje wyśmienitego pożywienia...; czyż jest w ogóle możliwe, by miał On nie wiedzieć o tobie lub nie słyszeć cię, by miał on nie zaopatrywać cię w to, co służy życiu ostatecznemu, owemu najwspanialszemu celowi rodzaju ludzkiego? Czyż jest możliwe, by miał On nie przyjąć najwspanialszej, najbardziej doniosłej, najwięcej wartej i najbardziej powszechnej modlitwy rodzaju ludzkiego, jaką jest modlitwa o nieśmiertelność, poprzez ustanowienie życia wiecznego i stworzenie Raju? Czyż jest możliwe, by miał On nie dbać o powszechną i usilną modlitwę człowieka będącego najważniejszym ze stworzeń kosmosu i władcą Ziemi, ową modlitwę, która rozbrzmiewa w całych niebiosach i na ziemi, by miał nie poświęcić jej tej samej uwagi, nie obdarować tym samym wynagrodzeniem, jakie przyznaje małemu żołądkowi? Czyż jest możliwe, by miał w ten sposób sprawić, by zaprzeczono Jego doskonałej mądrości i Jego nieskończonemu miłosierdziu? Nie, po sto tysięcy razy nie!
Co więcej, czyż jest w ogóle możliwe, by miał On słyszeć najbardziej skryty głos najdrobniejszej z istot, by miał uśmierzać jej ból i wspierać ją w odpowiedzi na jej żale, by miał karmić ją z największą troskliwością i sprawiać, by służyły jej inne istoty, większe od niej...; czyż jest w ogóle możliwe, by miał On czynić to wszystko, a nie słyszeć huczącego jak grzmot wołania życia, wołania najwspanialszej, najbardziej drogocennej, wiecznej i delikatnej formy życia? By miał nie dbać o jej modlitwę i suplikacje w intencji wieczności? Byłoby to podobne wyekwipowaniu
z największą troskliwością jednego żołnierza przy całkowitym zignorowaniu potrzeb wielkiego i posłusznego rozkazom dowódcy wojska, podobne dostrzeganiu pyłku, a przeoczeniu słońca, podobne słyszeniu brzęczenia muchy, a niedosłyszeniu ryku grzmotu! Nie, to po sto tysięcy razy niemożliwe!
Co więcej, czyż inteligencja może w ogóle przyjąć, by Wszechmocny i Wszechmądry, Którego miłosierdzie, miłość i troskliwość są nieskończone, Który miłuje własny kunszt, Który sprawił, że Sam stał się Umiłowanym, Który wielce miłuje tych, którzy miłują Jego...; czyż inteligencja może w ogóle przyjąć, by miał On unicestwić poprzez nieprzemijającą śmierć wielce miłujące Go życie, które samo w sobie jest przemiłe i w naturze którego leży oddawanie czci jego Stwórcy, by miał unicestwić istotę i klejnot życia - duszę? By miał On znieważyć i obrazić tego, który Go umiłował i na wieczność stał się umiłowanym przez Niego, by miał zranić jego uczucia i zaprzeczyć Samemu Sobie, sprawiając, by inni również zaprzeczyli tajemnicy Jego miłosierdzia i światłu Jego miłości? Nie, po sto tysięcy razy nie! Doskonałe piękno, które upiększa stworzenie swoimi przejawami i absolutne miłosierdzie, które czyni wszystkie stworzenia radującymi się, bez wątpienia są czyste i wolne od tak nieskończonej szpetoty, od całkowitego wstrętu i braku litości.
W efekcie zatem, rozważając istnienie życia, widzimy, że ci ludzie, którzy pojęli jego cel i którzy ustrzegli się niewłaściwego wykorzystania swego życia, stają się przejawami życia wiecznego w królestwie wieczności i w wiecznie trwającym Raju. W to wierzymy! Również blask lśniących obiektów na ziemi, zachodzący dzięki temu, że odbijają one światło słoneczne, a także krótkie migotanie - dzięki blaskowi słońca - baniek piany na powierzchni oceanu, jak też przychodzenie na ich miejsce kolejnych baniek, które - jak tamte - są zwierciadłami dla całego szeregu wyimaginowanych słońc - to wszystko zaiste ukazuje, że owe blaski są odbiciem i przejawem jednego, największego słońca. Swymi różnorodnymi językami wspominają owo jedno słońce i wskazują na nie swymi świetlistymi palcami.
Również sposób, w jaki - poprzez najwyższy przejaw Najpiękniejszego Imienia Tego, Który jest Żyjący i ponad wszelką potrzebę, jakim jest Imię "Ten, Który daje życie" - wszystkie istoty żywe na powierzchni ziemi i w głębinach morskich lśnią dzięki Bożej mocy, by następnie zniknąć za zasłoną tego, co niewidzialne, powtarzając: "O, Wiecznie Żyjący!", dla zwolnienia miejsca tym, które nadejdą po nich - tak, to ukazuje szereg
świadectw i znaków wskazujących na życie i na konieczność istnienia Tego, Który żyje wiecznie i Który istnieje Sam z Siebie.
Podobnie wszystkie dowody zaświadczające o Bożej wiedzy, której ślady widzimy w uporządkowaniu wszystkich istot; wszystkie świadectwa, które dowodzą istnienia mocy, czyniącej poprzez stworzenie to, co jest zgodne z jej wolą; wszystkie argumenty wskazujące na wolę i celowość, które rządzą uporządkowaniem kosmosu i zarządzaniem nim; wszystkie znaki i cuda, jakie zaświadczają o prawdziwości posłannictwa proroków, którzy stali się narzędziami Bożego słowa i Bożego Objawienia - to wszystko wskazuje na życie i konieczność istnienia Wiecznie Żyjącego, Samoistnego, i jednogłośnie o Nim zaświadcza, ponieważ jeśli dana rzecz posiada zdolność widzenia, musi istnieć także życie. Jeśli istnieje słuch, on również jest znakiem wskazującym na życie. Jeśli istnieje zdolność mowy, ona również wskazuje na istnienie życia. Jeśli istnieją wola i zdolność wyboru, także i one wskazują na życie.
Podobnie Boże atrybuty, których istnienie udowadniają w sposób oczywisty ich znaki widoczne w całym kosmosie, atrybuty takie, jak obejmujące każdą rzecz moc, wola czy wiedza, zaświadczają wraz ze wszystkimi ich dowodami o życiu i koniecznym istnieniu Żyjącego, Który istnieje Sam z Siebie. Zaświadczają o Jego wiecznym życiu, którego jeden blady cień wystarczy, by rozświetlić cały kosmos, a jeden jego przejaw wystarczy, by powołać do istnienia świat życia ostatecznego wraz ze wszystkimi jego cząsteczkami.
Atrybut Boga, jakim jest życie, jest również powiązany z filarem wiary, jakim jest wiara w aniołów, i udowadnia ów filar poprzez wskazanie na niego. Jako że najważniejszym ze wszystkich celów kosmosu jest życie, zaś istoty żywe stanowią najbardziej rozpowszechnioną formę stworzenia, a mnogość osobników każdego gatunku jest proporcjonalna do ich wartości, stale ożywiają one zajazd tego świata, przybywając i odjeżdżając całymi karawanami. Co więcej, glob ziemski, wypełniony tak wieloma gatunkami istot żywych, stale pustoszeje i jest wypełniany nimi na nowo, kiedy owe różnorodne gatunki są odnawiane i mnożą się, zaś istoty żywe są stwarzane w mnogości nawet z najbardziej nędznej i zepsutej materii, jest zatem tak, jakby dochodziło do stałego zmartwychwstania mikrobów. Wreszcie świadomość i intelekt, które są esencją życia, a także dusza, która jest jego delikatną i niezmienną materią, także stwarzane są na całym świecie w największej mnogości, aż staje się tak, jakby sam glob ziemski był ożywiony i radował się życiem, rozumem, świadomością i duszą. Jeśli rozważymy wszystko, co powiedzieliśmy
powyżej, jest całkowitą niemożliwością, by ciała niebieskie, które są bardziej finezyjne, bardziej świetliste, wspanialsze i mające większe znaczenie niż Ziemia, miały być martwe, niewzruszone, pozbawione życia i nieme.
Muszą zatem istnieć - i być zaopatrywanymi we właściwości życia - świadome i żyjące istoty, które ożywiają niebiosa, słońca i gwiazdy, obdarowując je swoją witalnością, ukazując efekt zamysłu stworzenia niebios, mające naturę odpowiednią dla niebios, a owymi istotami nie może być nikt inny, jak tylko aniołowie.
Podobnie najgłębsza istota życia symbolicznie udowadnia filar wiary, jakim jest wiara w proroków, jako że kosmos został stworzony przez wzgląd na życie, a życie z kolei jest jednym z największych przejawów istnienia Żyjącego, Samoistnego i Wiecznego. Jest jednym z najdoskonalszych stworzonych przez Niego wzorów i jednym z najpiękniejszych dzieł Jego kunsztu. Co więcej, wieczne życie właściwe Bogu ukazuje się jedynie poprzez posłańców i Księgi Objawione. Gdyby nie istniały Księgi ani prorocy, życie wieczne pozostałoby nieznane. Kiedy człowiek mówi, uznaje się, że żyje. Podobnie to prorocy - i Księgi Objawione - uczynili widocznymi słowa i zarządzenia Tego, Który za zasłoną świata niewidzialnego, przesłoniętego z kolei przez kosmos, mówi i wydaje Swoje nakazy oraz zakazy. Jak życie istniejące we wszechświecie w sposób rozstrzygający zaświadcza o konieczności istnienia Żyjącego, Wiecznego, tak samo wskazuje na filary wiary w posłańców i Księgi Objawione oraz pośrednio potwierdza je, jako że są one promieniami i przejawami życia wiecznego, z którym są powiązane. Zwłaszcza jeśli chodzi o posłannictwo Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i Objawienie Koranu, to jako że są one prawdziwie duszą i intelektem życia, ich prawdziwość nie podlega dyskusji tak samo, jak nie podlega jej istnienie życia.
Życie jest zatem istotą i esencją kosmosu; świadomość i odczuwanie są istotą i esencją życia; rozum jest istotą i esencją świadomości; wreszcie dusza jest czystą i nieskalaną materią, niezmienną i samoistną esencją życia, stanowiącą jego serce. Również życie Proroka Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) z jego aspektami zarówno zewnętrznymi, jak duchowymi, jest esencją i kwintesencją życia i duszą kosmosu, zaś posłannictwo Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jest czystą esencją i istotą odczuwania, świadomości i rozumu w kosmosie. Życie Proroka Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) wraz z jego zewnętrznymi i duchowymi aspektami jest, jak zaświadczyły o tym wieki, prawdziwą istotą życia kosmosu, zaś posłannictwo Muhammada
(niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) prawdziwie jest światłem i istotą świadomości kosmosu. Objawienie koraniczne - jak zaświadczają o tym jego żyjące prawdy - również jest duszą dla życia kosmosu i rozumem dla jego świadomości.
Gdyby światło posłannictwa Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) miało odejść z kosmosu i zniknąć, kosmos by umarł. Gdyby odszedł Koran, kosmos utraciłby swą poczytalność, zaś kula ziemska popadłaby w nieświadomość i bezhołowie. Jej oszołomiona i niczego niepojmująca głowa zderzyłaby się z inną planetą, a skutkiem tego stałby się koniec świata.
Życie wskazuje również na filar wiary, jakim jest wiara w Boże zarządzenie i przeznaczenie, i pośrednio udowadnia jego prawdziwość, ponieważ skoro życie jest światłem świata przejawów, skoro nim włada, skoro jest celem i skutkiem istnienia, skoro jest najbardziej odpowiednim zwierciadłem dla Stwórcy wszechświata, najdoskonalszą próbką i spisem treści Bożego działania, a także - obyśmy nie popełnili błędu w tym porównaniu - rodzajem planu bądź programu, to z pewnością tajemnica życia wymaga tego, by stworzenia świata tego, co niewidzialne, to jest przeszłość i przyszłość, to, co było, i to, co nadejdzie, były predysponowane do zachowania porządku i prawidłowości, by były znaną, możliwą do zaobserwowania, określoną formą istnienia, a także, by ich życiem pod pewnym względem były rozkazy stworzenia.
Ziarno i korzeń, będące początkiem drzewa, tak jak nasiona zawarte w jego owocu i będące ostatecznym efektem jego istnienia, wszystkie są nie mniejszym przejawem życia niż samo drzewo; zaiste, są w nich zawarte prawa życia bardziej subtelne od tych, które zawarte są w drzewie. Podobnie nasiona i korzenie pozostawione przez jesień, która minęła przed obecną wiosną, jak również nasiona i korzenie, które pozostaną do nadchodzących wiosen, kiedy trwająca wiosna odejdzie - wszystkie są przejawami życia tak samo jak wiosna i podlegają prawom życia. Dokładnie w ten sam sposób każda ze wszystkich gałęzi i gałązek drzewa kosmosu posiada przyszłość i przeszłość, łańcuch składający się ze wszystkich etapów i okoliczności przeszłości i przyszłości. Mnogość istnień i etapów dotyczących każdego gatunku i osobników każdego gatunku, istniejących w Bożej wiedzy, tworzy łańcuch istnienia w Bożej wiedzy, zaś zarówno ich istnienie zewnętrzne, jak ich istnienie w wiedzy Boga, są przejawami powszechnego życia, przenoszącym wszelkie aspekty ich istnienia z doniosłych i żywotnych tablic Bożego przeznaczenia.
Fakt, że świat duchowy - który jest jedną z form świata tego, co niewidzialne - jest przepełniony istotą życia i kwestiami życia i duszy, które są materią i istotą życia, z całą pewnością wymaga tego, by przyszłość i przeszłość - które są inną formą i drugim segmentem świata tego, co niewidzialne - również zostały wyposażone w przejawy życia.
Ponadto doskonały porządek, istotne okoliczności oraz żywe owoce i etapy, właściwe istnieniu danej rzeczy w Bożej wiedzy, również ukazują przejaw pewnego rodzaju życia. Taki przejaw życia, który jest światłem wydawanym przez słońce życia wiecznego, nie może być ograniczony do tego świata przejawów, do teraźniejszości, do zewnętrznej formy istnienia. Przeciwnie, każdy ze światów zostaje wyposażony w przejawy owego światła stosownie do swej zdolności, a kosmos wraz ze wszystkimi jego światami jest ożywiany i rozświetlany przez to światło. W przeciwnym razie - jak wyobrażają to sobie ludzie zbłądzenia - poza zasłoną przemijającego i pozornego życia każdy ze światów byłby ogromnymi i strasznymi zwłokami, ciemną pustynią.
Jeden z rozległych aspektów wiary w Boże przeznaczenie i zarządzenie staje się zatem zrozumiały dzięki tajemnicy życia i ustanowiony poprzez tę tajemnicę. Jak życie i witalność świata przejawów oraz istniejące w nim rzeczy stają się widoczne dzięki uporządkowaniu i konsekwencjom swego istnienia, tak stworzenia przeszłości i przyszłości - uznawane za należące do świata tego, co niewidzialne - posiadają pewien rodzaj życia i duchowego istnienia w Bożej wiedzy. Ślady owego życia i istnienia stają się widoczne i znane dzięki tablicy Bożego przeznaczenia i zarządzenia, a także poprzez wszelkie etapy i okoliczności ich zewnętrznego życia i istnienia.
Trzecia Część Dopisku
Pytanie dotyczące Zmartwychwstania:
Często powtarzający się werset:
[1], jak również werset:
[16] ukazują, iż do Zmartwychwstania i Wielkiego Zgromadzenia dojdzie w jednej chwili, w mgnieniu oka. Jednak ciasny rozum człowieka domaga się wyraźnego przykładu, by mógł pojąć tak cudowne, nadzwyczajne i jedyne w swym rodzaju wydarzenie, a także przyjąć je.
Odpowiedź: W Dniu Zmartwychwstania dusze powrócą do ich ciał, zaś ciała zostaną ożywione i ukształtowane na nowo. Ta odpowiedź składa się z trzech Kwestii.
KWESTIA PIERWSZA
Przykładem powrotu dusz do ich ciał jest zgromadzenie - na głośny sygnał trąbki - żołnierzy zdyscyplinowanego wojska po tym, jak zostało ono rozpuszczone na odpoczynek. Tak, trąba, w którą zadmie anioł Israfil (niech będzie z nim pokój), ma moc nie mniejszą niż wojskowa trąbka. Również przebywające w wieczności dusze, które odpowiadają słowami: قَالُوا بَلٰى [2] na nadchodzące z przedwieczności pytanie: اَلَسْتُ بِرَبِّكُمْ [3] są nieskończenie bardziej poddane, zdyscyplinowane i posłuszne niż żołnierze owej armii. Słowo Trzydzieste ukazało za pomocą rozstrzygających dowodów, że nie tylko dusze, lecz wszystkie cząsteczki tworzą armię Boga i są jej żołnierzami pozostającymi pod Jego rozkazami.
KWESTIA DRUGA
Przykładem ożywienia ciał jest powstawanie do życia w jednej chwili, w noc świąteczną, setki tysięcy elektrycznych lamp wielkiego miasta, które są włączane w jednym ośrodku. W ten sam sposób byłoby zatem możliwe zapalenie z jednego ośrodka stu milionów lamp, rozproszonych po całej powierzchni ziemi. Skoro dzięki ćwiczeniu i wprawianiu się w systematyczności i uporządkowaniu, jakie otrzymało
od swego Stwórcy, stworzenie Wszechmocnego Boga, jakim jest elektryczność, ów sługa zapalający żyrandol w Jego zajeździe, posiada takie cechy, z pewnością również Zmartwychwstanie nastąpi w mgnieniu oka, w granicach usystematyzowanych praw Bożej mądrości, którą przedstawiają tysiące jej świetlistych sług podobnych elektryczności.
KWESTIA TRZECIA
Przykładem ukształtowania ciał na nowo w jednej chwili jest doskonałe kształtowanie na nowo wszystkich drzew (zaś drzewa są dalece bardziej liczne niż rodzaj ludzki) wraz z ich liśćmi, jakie ma miejsce wiosną w ciągu ledwie kilku dni, a dochodzi do niego dokładnie tak samo, jak poprzedniej wiosny; a także powoływanie do życia z szybkością błyskawicy - ponownie, jak poprzedniej wiosny - wszystkich kwiatów, owoców i liści na drzewach; a także nagłe zbudzenie do życia niezliczonej ilości ziaren, nasion i korzeni, które są źródłem wiosny, rozwinięcie ich i wzbudzenie do życia; a także odbijające znaczenie Zmartwychwstania ba'su bad al-małt (ar. wzbudzenie do życia; Zmartwychwstanie) na jeden rozkaz podobnych zwłokom szkieletów drzew; a także przywrócenie do życia niezliczonych przedstawicieli wszystkich gatunków małych zwierząt; a także ponowne ożywienie wszelkiego rodzaju owadów, zwłaszcza tych, które nieprzerwanie czyszcząc swoje twarze, oczy i skrzydła, przypominają nam o naszym oczyszczaniu się przed modlitwą i stanie czystości, głaszcząc nasze twarze - tak, zmartwychwstanie i ponowne ukształtowanie wszystkich przedstawicieli tego gatunku, wraz ze wszystkimi innymi gatunkami, do jakiego każdej wiosny dochodzi w ciągu ledwie kilku dni zaprawdę na naszych oczach, choć owych stworzeń jest więcej niż przedstawicieli rodzaju ludzkiego od czasów Adama, dostarcza nie jeden przykład ponownego ukształtowania ciał wszystkich ludzi podczas Zmartwychwstania, lecz tysiące takich przykładów.
Tak, skoro ten świat jest królestwem mądrości, zaś świat życia ostatecznego - królestwem mocy, to wiele z Najpiękniejszych Imion Boga, jak "Wszechmądry", "Ten, Który ustanawia każdą rzecz", "Ten, do Którego należą wszystkie sprawy" czy "Ten, Który daje zaopatrzenie", a także mądrość Wszechwładnego wymagają tego, by stwarzanie rzeczy na tym świecie przebiegało stopniowo i z biegiem czasu. Jednakże w świecie życia ostatecznego moc i miłosierdzie Boga przejawią się wyraźniej niż Jego mądrość i nie będzie żadnej potrzeby, by czekać pewien czas z rozstrzygnięciem wszystkich spraw, zatem wszelkie rzeczy będą czynionymi w jednej chwili. Nawiązując do faktu, że rzeczy, które na tym świecie są kształtowane w ciągu dnia lub roku, w świecie życia
ostatecznego będą tworzone w jednej chwili, błyskawicznie, Koran, owa Księga cudownej wystawy, oznajmia:
[16]
Jeśli chcesz być tak pewien tego, że dojdzie do Zmartwychwstania, jak pewien jesteś nadejścia następnej wiosny, przestudiuj starannie poświęcone tej kwestii Słowa Dziesiąte i Dwudzieste Dziewiąte, a sam zobaczysz! Jeśli nadal nie wierzysz, że dojdzie do Zmartwychwstania, z taką pewnością, z jaką wierzysz w nadejście wiosny, możesz wetknąć mi palec w oko!
KWESTIA CZWARTA
Ta kwestia to śmierć tego świata i Dzień Zguby. Zderzenie globu ziemskiego, naszej gospody, z inną planetą lub z kometą, do którego dojdzie na rozkaz Boga, zmiecie nasze miejsce zamieszkania. Podobnie jest ze zniszczeniem w ciągu minuty pałacu, który był budowany przez dziesięć lat.
Czwarta Część Dopisku
Mówi on: "Kto ożywi kości, kiedy one są zetlałe?"
Powiedz (Muhammadzie): "Ożywi je Ten, Kto stworzył je po raz pierwszy. On o wszelkim stworzeniu jest Wszechwiedzący!
Jak zobrazowaliśmy to w trzeciej przypowieści Prawdy Dziewiątej Słowa Dziesiątego, pewien wybitny człowiek może pewnego dnia zgromadzić przed twoimi oczami wielką armię. Jeśli wówczas ktoś powiedziałby: "Ów wielki człowiek jest w stanie zebrać oddziały jego wojska, które zostały rozpuszczone na spoczynek, i ponownie zebrać żołnierzy w bataliony", ty zaś powiedziałbyś: "Nie wierzę w to", dobrze wiesz, jakim szaleństwem byłoby twoje zaprzaństwo. Również Wszechmocny i Wszechwiedzący, Który stwarza z niczego, zapisuje i umieszcza na miejscach, poprzez rozkaz كُنْ فَيَكُونُ [8], wszystkie cząsteczki i wszelkie subtelne aspekty wszystkich zwierząt i innych istot żywych, jakby były one wojskiem pozostającym w najwyższym uporządkowaniu i mądrej równowadze, Który każdego stulecia - lub raczej każdej wiosny - stwarza setki tysięcy różnych gatunków i grup istot żywych, które zaludniają oblicze ziemi, a każdy z owych gatunków jest jak armia - tak, On jest w stanie zgromadzić na jedno zadęcie w trąbę przez Israfila wszelkie podstawowe cząsteczki i pierwotne składniki, które znają się nawzajem, by połączyć je zgodnie z porządkiem ciała, które odpowiada batalionowi. Gdybyś powiedział: "Jak mogłoby się to stać?" lub uważał to za nieprawdopodobne, byłoby to obłędem głupca!
Niekiedy w Koranie zdarza się, że Wszechmocny Bóg - by wywrzeć wrażenie na sercu czytającego cudownymi dziełami, jakich dokona On w życiu ostatecznym, a także, by przygotować umysł na ich przyjęcie - wspomina cudowne dzieła, jakich dokonuje na tym świecie, by to wspomnienie było rodzajem owego przygotowania. Niekiedy może On również wspomnieć o cudownych dziełach, jakich dokona w przyszłości i w życiu ostatecznym, w taki sposób, że zostajemy przekonani przez analogię do podobnych dzieł, jakie widzimy na tym świecie. Jednego z przykładów dostarcza nam werset:
[1]
a także inne wersety tej samej sury. Wszechmądry Koran udowadnia kwestię Zmartwychwstania na siedem lub osiem różnych sposobów.
Po pierwsze, Koran zwraca uwagę człowieka na jego pochodzenie, mówiąc: «Widzisz, jak rozwinąłeś się z kropli spermy w grudkę krwi, z grudki krwi w bezkształtny kawałek ciała, z bezkształtnego kawałka ciała do postaci człowieka. Jak zatem możesz zaprzeczać twemu drugiemu stworzeniu? Będzie ono takie samo jak pierwsze, lub nawet łatwiejsze do spełnienia dla Boga» . Wszechmocny Bóg odsyła nas również do wspaniałych darów, jakimi obsypał człowieka, poprzez zwroty takie, jak:
[17]
i mówi do człowieka: «Czyż Ten, Który zesłał ci takie dary, miałby pozostawić cię samemu sobie, byś zstąpił do grobu, aby tam zapaść w sen, z którego nie powstaniesz?». Bóg daje również następującą wskazówkę: "Widzisz, jak martwe drzewo powraca do życia, zieleni się i znów rośnie, lecz odmawiasz rozpatrzenia jako analogii wskrzeszenia twych kości, które przypominają suche drzewo, zbywasz całą tę kwestię jako nieprawdopodobną. Czyż jest w ogóle możliwe, by Ten, Który stworzył niebiosa i ziemię, nie miał w swej mocy życia i śmierci człowieka, owego owocu niebios i ziemi? Czy wyobrażasz sobie, że miałby On uczynić bezowocnym i daremnym drzewo stworzenia, które w Swej mądrości ukształtował wraz z wszystkimi jego częściami, a to poprzez porzucenie najważniejszego z owoców tego drzewa?" w całkowitym poddaniu, kiedy tylko słyszy rozkaz: كُنْ فَيَكُونُ [8]
Stworzenie wiosny jest dla Boga łatwiejsze niż stworzenie kwiatu. Stworzenie całego królestwa zwierząt jest dla Jego mocy tak łatwe, jak stworzenie muchy. Nic nie może podstępnie rzucić wyzwania Jego mocy, mówiąc do Niego: مَنْ يُحْيِى الْعِظَامَ [13].
Następnie, z wersetu:
[18]
widzimy, że w ręku Boga jest spis wszystkich rzeczy; że do Niego należą klucze do wszystkich rzeczy; że On sprawia, iż następują po
sobie noc i dzień, zima i lato, z taką łatwością, jakby przewracał karty księgi. On jest Wszechmocnym i Chwalebnym, Który zamyka drzwi tego świata i otwiera drzwi życia ostatecznego, jakby ten świat i świat życia ostatecznego były dwoma stacjami. W takim wypadku, co wynika ze wspomnianych świadectw,
[13], to jest, On ponownie sprowadzi was z grobów do życia, zabierze was na równinę, na której nastąpi Zmartwychwstanie, i osądzi was w obecności Swego majestatu.
Owe wersety przygotowują umysł i czynią serce gotowym do przyjęcia prawdy o Zmartwychwstaniu, jako że ukazują one analogie do Zmartwychwstania w procesach zachodzących na tym świecie. Niekiedy również zdarza się, że Bóg wspomina o dziełach, jakich dokona w życiu ostatecznym, w taki sposób, jakby zwracał uwagę na analogie do nich widoczne na tym świecie, by nie pozostało żadne miejsce dla wątpliwości i zaprzeczenia. Przykładami są sury, zaczynające się od następujących wersetów:
[15]
[19].
W tych surach Wszechmocny Bóg wspomina Zmartwychwstanie, olbrzymie przemiany i dzieła Wszechwładnego, do których dojdzie w owym czasie, w taki sposób, że człowiek rozmyśla o ich odpowiednikach z tego świata, jakie widzi jesienią i wiosną, a następnie, z sercem przepełnionym trwogą, z łatwością przyjmuje to, co w przeciwnym razie odrzuciłby jego rozum. Już tylko wskazanie na ogólne znaczenie trzech sur, które przed chwilą wymieniliśmy, byłoby bardzo długie, zatem wybierzmy jedno słowo jako próbkę całości. W słowach:
[20]
Wszechmocny Bóg wyraża, co następuje: "Podczas Zmartwychwstania czyny każdego człowieka będą objawione na zapisanej karcie". Z pozoru jest to bardzo dziwne i całkowicie wykraczające poza to, czego jest w stanie dosięgnąć rozum, jednak jak wskazuje na to sura [81] (At-Takłir), tak jak zmartwychwstanie wiosną jest paralelą dla innych kwestii, tak samo bardzo jasną analogią jest "rozpostarcie kart księgi". Każde wydające owoce drzewo i każda kwitnąca roślina mają swe uczynki, działania i funkcje. Wykonują one pewnego rodzaju akty czci, zależnie od sposobu, w jaki wychwalają Boga poprzez przejawy Jego Najpiękniejszych Imion. Wszystkie ich uczynki i cały rejestr ich życia są zapisywane we wszystkich
nasionach, które kolejnej wiosny kiełkują z innej garści gleby. Językiem kształtu i formy nasiona elokwentnie wspominają o pochodzeniu owych uczynków, zaś wraz z gałęziami, gałązkami, liśćmi, kwiatami i owocami rozpościerają ich karty. Ten, Który mówi:
[20], jest Tym Samym, Który na naszych oczach mądrze dokonuje delikatnych czynów, jakimi są zachowywanie i pielęgnowanie.
Porównaj inne kwestie z tą kwestią poprzez analogię, a wywnioskujesz, jaka jest prawda, jeśli jesteś do tego zdolny. Pomożemy ci tym, co powiemy poniżej. Werset:
[15] odsyła nas do olśniewającego porównania i wskazuje na wynikające z niego analogie:
Po pierwsze: Wszechmocny Bóg rozsunął zasłony niebytu, eter i niebiosa, by przynieść wprost ze skarbca Jego miłosierdzia i ukazać światu słońce, ową podobną drogocennemu klejnotowi lampę, oświetlającą świat. Po tym, jak zamknie drzwi tego świata, ponownie owinie ów klejnot w zasłony, za którymi był skryty, i usunie go.
Po drugie: Słońce można opisać jako urzędnika, któremu powierzono zadanie rozdzielenia towaru, jakim jest światło, na całą kulę ziemską, a także sprawiono, że światło i ciemność następują po sobie. Każdego wieczora urzędnikowi nakazuje się, by zebrał całe światło. Czasami może również zdarzyć się, że będzie mógł odpocząć od swojego zajęcia, kiedy słońce jest ukryte za zasłoną chmur. Innym razem może być tak, że księżyc staje się pewnego rodzaju zasłoną, która utrudnia mu wykonanie zadania. Jak urzędnik posiada towary i rejestry, które musi zebrać dla inspekcji, tak pewnego dnia zostanie od zwolniony ze swych obowiązków. Nawet jeśli nie będzie powodów dla jego zwolnienia, istnieją dwie ciemne plamy na słońcu, które obecnie są niewielkie, lecz w przyszłości urosną do tego stopnia, że słońce - na rozkaz Wszechwładnego - odbierze światło, którym teraz owija głowę Ziemi, i owinie je wokół własnej głowy. Wówczas zostanie powiedziane: "Twoje zadanie na Ziemi zostało ukończone. Zejdź do Piekła, by tam palić tych, którzy oddawali ci cześć, i tych, którzy w swym sprzeniewierzeniu się drwili z posłusznych sług podobnym tobie". Słońce z pociemniałą i zalęknioną twarzą odczyta wówczas na głos zarządzenie Boga:
[15]
Część Piąta Dopisku
Sto dwadzieścia cztery tysiące proroków[1], którzy zgodnie z wyraźną proroczą tradycją byli wybraną częścią ludzkości, jednogłośnie i zgodnie przekazali, częściowo w oparciu o bezpośrednią wizję, a częściowo w oparciu o całkowitą pewność, że życie ostateczne istnieje i że wszystkie istoty ludzkie zostaną zabrane do świata życia ostatecznego, jak solennie obiecał to Stwórca wszechświata.
Podobnie sto dwadzieścia cztery miliony świętych mężów (ar. ałlija), którzy potwierdzili przekazy proroków poprzez odsłonięcie i zaświadczenie prawdy, dają świadectwo istnienia życia ostatecznego w stopniu wiedzy pozbawionej wątpliwości.
Wszystkie Najpiękniejsze Imiona Wszechmądrego Stwórcy kosmosu również wymagają istnienia wiecznego królestwa poprzez swe przejawy, które ukazują na tym świecie.
Istnienia życia ostatecznego wymagają ponadto nieskończona i przedwieczna moc Boga oraz Jego nieograniczona i zaiste wiecznie trwająca mądrość, które każdej wiosny ożywiają niezliczone martwe drzewa rozsiane po całej ziemi rozkazem: كُنْ فَيَكُونُ [8], czyniąc je przejawami Zmartwychwstania, które wskrzeszają trzysta tysięcy rozmaitych gatunków spośród różnych grup roślin i narodów zwierząt, jak setki tysięcy próbek ostatecznego Zmartwychwstania (ar. ba'sud bad al-małt).
Istnienia życia ostatecznego wymagają również wiecznie trwające miłosierdzie Boga i Jego niezmienna łaska, które cudownie i troskliwie dają zaopatrzenie wszystkim istotom żywym potrzebującym pożywienia, a każdej wiosny w najkrótszym czasie ukazują nieskończenie różnorodne rodzaje ozdób i piękna.
I wreszcie jasnej wskazówki i oczywistego dowodu dostarczają żarliwe, niewzruszone i niezmienne umiłowanie wieczności, tęsknota za nieśmiertelnością i nadzieja na trwałość, które są ulokowane w człowieku, owym najbardziej umiłowanym stworzeniu Stwórcy kosmosu, najbardziej interesującym się innymi istotami wszechświata.
Wszystko, co powiedzieliśmy powyżej,tak stanowczo udowadnia, iż po tym przemijającym świecie będzie istniał świat wieczny, świat życia ostatecznego, królestwo szczęśliwości, że jesteśmy zmuszeni do tego,
by uznać istnienie życia ostatecznego tak bezdyskusyjnie, jak uznajemy istnienie tego świata.
Dzięki poniższemu porównaniu można uświadomić sobie, jak łatwe jest przeprowadzenie pozytywnego dowodu, a jak trudne są zaprzeczenie i negacja:
Jeśli, na przykład, ktoś powiedziałby: "Gdzieś na tej ziemi istnieje cudowny ogród, w którym rosną bańki z mlekiem", a ktoś inny powiedziałby: "Taki ogród nie istnieje", potwierdzający potrzebuje jedynie wskazać miejsce, w którym znajduje się ów ogród, lub też okazać kilka jego owoców, by ogłosić swe twierdzenie. I przeciwnie, ten, który mu zaprzecza, będzie musiał zbadać i ukazać cały świat, by uzasadnić swą negację. Również świadectwo dwóch prawdomównych świadków będzie wystarczające do dowiedzenia istnienia Raju, pomijając już setki tysięcy śladów, owoców i wskazówek, okazanych przez tych, którzy zapewniają o jego istnieniu. Ci, którzy zaprzeczają tej prawdzie, muszą dokładnie zbadać cały nieskończony kosmos i cały nieskończony czas, zanim będą mogli udowodnić swe zaprzeczenie i wykazać, że Raj nie istnieje. Zatem, o moi starsi wiekiem bracia, pojmijcie, jak mocna jest wiara w życie ostateczne.
Jedną z najważniejszych nauk, jakich uczy nas Wszechmądry Koran, jest zatem wiara w życie ostateczne. Wiara ta jest tak silna i zawiera w sobie tak potężną nadzieję i tak potężne pocieszenie, że nawet jeśli starość dopadłaby człowieka po sto tysięcy razy, pociecha pochodząca z tej wiary całkowicie mu wystarczy. Mówiąc:
[2], my, ludzie starsi, powinniśmy radować się naszą starością.
Słowo Jedenaste
[1]
Bracie! Jeśli pragniesz zrozumieć choć trochę talizman mądrości świata, zagadkę stworzenia człowieka i tajemnicę prawdy modlitw obowiązkowych, rozważ tę krótką przypowieść wraz z moją duszą:
Pewnego razu był sobie król. Jego bogactwem były liczne skarbce, zawierające diamenty, szmaragdy i klejnoty wszelkiego rodzaju. Prócz owych skarbców posiadał także inne, cudowne i ukryte. Posiadł również doskonały kunszt w dziwnych sztukach i wiedzę z dziedziny niezliczonych, cudownych i skomplikowanych nauk, których gałęzi było nieskończenie wiele. Jak każdy, do kogo należy piękno i doskonałość, pragnie je oglądać i ukazać, tak ów chwalebny król chciał otworzyć wystawę, na której wyłożyłby - by ukazać oczom ludzi majestat swej władzy - swój olśniewający majątek, cuda swego kunsztu i dziwy swej wiedzy, by sam mógł obserwować swe piękno i doskonałość pod dwoma względami:
-po pierwsze, by sam mógł ujrzeć je swym przenikliwym okiem;
-po drugie, by mógł spojrzeć na nie oczami innych.
Powziąwszy taki zamysł, król rozpoczął wznoszenie ogromnego i wspaniałego pałacu. Podzielił go na wspaniałe komnaty i mieszkania, przyozdobił go każdym rodzajem klejnotów ze swych skarbców, a także własną ręką upiększył ów pałac najpiękniejszymi dziełami kunsztu. Uporządkował ten pałac poprzez najbardziej delikatne dzieła swej mądrości, a także przystroił go w cudowne dzieła swej wiedzy. Po ukończeniu pałacu
król rozstawił w nim szerokie stoły, zastawione pożywieniem najlepszego rodzaju i wszelkiego rodzaju darami. Dla każdej grupy swych poddanych przygotował właściwy i odpowiedni stół. Pełne przejawów jego kunsztu przyjęcie wydał z taką szczodrością, jak gdyby niezliczone i bezcenne dary, które rozłożył, zostały powołane do istnienia poprzez setkę dziedzin delikatnej sztuki. Wówczas zaprosił swój lud i swych poddanych ze wszystkich regionów jego kraju, by ucztowali i na własne oczy oglądali ową wystawę.
Następnie król wyznaczył najwyższego dowódcę (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jako nauczyciela i objaśniającego, by umożliwił on poznanie zamysłu stojącego za zbudowaniem pałacu oraz znaczeń wszystkiego, co pałac w sobie mieścił; by opisał ludowi Stwórcę pałacu i całą jego zawartość; by umożliwił poznanie tajemnic jego ozdób; by wyjaśnił, czym były właściwie rozmieszczone klejnoty i harmonijne hafty; by wyjaśnił tym, którzy wejdą do pałacu, sposób, w jaki owe ozdoby wskazują na doskonałość i kunszt tego, do którego pałac należy; by poinformował ich o tym, jak należy przyglądać się owym ozdobom we właściwy sposób; a także by wyjaśnił, jak powinny wyglądać oficjalne ceremonie zgodnie z tym, czego życzył sobie sam król, który się nie pojawił. Ów nauczyciel miał swego pomocnika w każdej części pałacu, podczas gdy sam pośród swych uczniów pozostał w największej komnacie. Oto, co nauczyciel obwieścił wszystkim odwiedzającym:
-O, ludu! Tworząc ten pałac i ukazując owe rzeczy nasz Pan, Król pałacu, chciał, byście go poznali. Powinniście zatem uznać Go i starać się, byście Go poznali. Poprzez owe ozdoby pragnął stać się Umiłowanym przez was. Ukazał również Swą miłość dla was poprzez dary, które widzicie, powinniście zatem również okazać Mu miłość poprzez posłuszeństwo. Poprzez te dary i podarunki ukazuje On Swoją litość i uprzejmość względem was, powinniście zatem okazać Mu szacunek przez składanie podziękowań. Poprzez dzieła Jego doskonałości chciał ukazać wam Swoje przeczyste piękno, powinniście zatem okazać pragnienie ujrzenia Go i zyskania Jego szacunku. Poprzez umieszczenie szczególnej i wyjątkowej pieczęci oraz odciśnięcie niemożliwego do podrobienia sygnetu na każdym z owych zdobnych dzieł sztuki, które widzicie, chce On ukazać, że każde z nich właściwe jest wyłącznie Jemu, że wyszło spod Jego ręki, a On sam jest Jedyny, nie ma podobnego Sobie, jest Samoistny i Daleki. Powinniście zatem uznać, iż jest On Jednym i Jedynym, Który nie ma równego Sobie, podobnego ani przeciwnika, i przyjąć, iż taki On jest.
Nauczyciel dalej przemawiał do widzów odpowiednimi słowami, podobnymi tym, które dotyczyły króla i owego pałacu. Wówczas ludzie, którzy weszli do pałacu, podzielili się na dwie grupy.
Co się tyczy grupy pierwszej, to jako że ludzie ci mieli wiedzę o sobie samych, byli inteligentni i mieli serca na właściwym miejscu, kiedy spojrzeli na cuda wewnątrz pałacu, oznajmili: "Cóż za wielkie sprawy mają tutaj miejsce!". Zrozumieli oni, że wszystko nie działo się na próżno ani też nie było błahą igraszką. Byli zaciekawieni, a kiedy zastanawiali się, cóż jest talizmanem służącym rozwiązaniu tej zagadki i co ów klucz zawiera, nagle usłyszeli mowę mistrza i nauczyciela i zdali sobie sprawę z tego, że to on był kluczem do wszystkich tajemnic. Zbliżyli się zatem do niego i powiedzieli:
- As-Salamu 'alajkum (ar. pokój z tobą), mistrzu! Słuszne i konieczne jest, by wspaniały pałac, taki jak ten, miał prawdomównego i skrupulatnego nauczyciela, takiego jak ty. Prosimy, powiedz nam, co wyjawił ci nasz Pan!
Przede wszystkim mistrz powtórzył im mowę wygłoszoną wcześniej. Wysłuchali go uważnie, przyjęli to, co mówił, wielce na tym skorzystali i postępowali dokładnie tak, jak życzył sobie tego król. Ponieważ król był zadowolony z ich postępowania i obyczajów, zaprosił ich do innego, szczególnego, wzniosłego i nieopisanie wspaniałego pałacu, w którym obdarował ich w sposób godny tak Szczodrego Króla, w sposób właściwy dla tak posłusznych sług i dobrze wychowanych gości, a także odpowiedni dla tak wzniosłego pałacu, czyniąc ich wiecznie szczęśliwymi.
Co się tyczy grupy drugiej, ponieważ umysły tych ludzi były zepsute, a serca wygasłe, kiedy wkroczyli oni do pałacu, ulegli swym nakazującym zło duszom i nie zwracali uwagi na nic prócz wybornego pożywienia; zamknęli oczy na wszelkie zalety i zatkali uszy na przewodnictwo mistrza (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i ostrzeżenia jego uczniów. Napychali żołądki jak zwierzęta, a potem zapadli w sen. Wyżłopali eliksiry przygotowane nie po to, by je spożyć, lecz dla innych celów. Upili się i zaczęli wrzeszczeć tak głośno, że wielce zdenerwowali innych gości. W obliczu zasad Chwalebnego Stwórcy okazali się źle wychowani, więc żołnierze Tego, do Którego należał pałac, aresztowali ich i wtrącili do więzienia - miejsca odpowiedniego dla tak grubiańskich ludzi.
O, przyjacielu, który słuchasz tej opowieści wraz ze mną! Z pewnością pojąłeś, że Chwalebny Stwórca zbudował ów pałac dla wyżej wymienionych celów, zaś osiągnięcie owych celów zależne jest od dwóch rzeczy:
Pierwszą jest istnienie mistrza (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), którego widzieliśmy i którego mowę słyszeliśmy. Gdyby nie on, wszystkie owe cele zostałyby wyznaczone na próżno, jako że jeśli niepojęta księga nie ma swego autora, będzie składać się jedynie z pozbawionych znaczenia kawałków papieru.
Drugą są ludzie słuchający słów mistrza i przyjmujący je. Oznacza to, że istnienie mistrza jest przyczyną istnienia pałacu, zaś ludzie, którzy go słuchają, są przyczyną tego, że pałac nadal istnieje. W takim wypadku można powiedzieć, że gdyby nie mistrz (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), chwalebny król nie zbudowałby pałacu. Co więcej, można powiedzieć, że kiedy ludzie nie zwracają uwagi na nauki mistrza (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), pałac z całą pewnością będzie przekształcał się i zmieniał.
Przyjacielu! Tutaj opowieść się kończy. Jeśli pojąłeś znaczenie tej przypowieści, dalejże, spójrz, jaka jest prawda.
Pałacem jest ten świat. Jego dach to niebiosa, rozświetlone uśmiechającymi się do nas gwiazdami, zaś jego podłoga to oblicze ziemi, od wschodu do zachodu upiększone różnorodnymi kwiatami. Co się tyczy Króla (ar. Al-Malik), jest nim Przenajświętszy, Wieczny i Przedwieczny Władca, Którego wychwalają i sławią wszystkie rzeczy w siedmiu niebiosach i na ziemi, każda z nich właściwym dla niej językiem. Jest On Królem tak Potężnym (ar. Al-Malik Al-Qadir), że stworzył niebiosa i ziemię w ciągu sześciu dni, następnie zasiadł na Tronie. Do Niego należą chwała i majestat; On jest Tym, Który powoduje, że następują po sobie noc i dzień, podobne dwóm niciom - czarnej i białej; On zapisuje Swe znaki na karcie wszechświata; Jego rozkazowi podporządkowane są słońce, księżyc i gwiazdy. Komnaty w pałacu to osiemnaście tysięcy światów, z których każdy jest uporządkowany i ozdobiony we właściwy dla niego sposób. Przedziwne dzieła sztuki, które widziałeś w pałacu, to cuda Bożej mocy, jakie widzisz na tym świecie, zaś pożywienie, które tam widziałeś, nawiązuje do cudownych owoców Bożego miłosierdzia na tym świecie, zwłaszcza podczas lata, a nade wszystko w ogrodach Barli. Piecyki i kuchnie w pałacu to ziemia (wraz z jej obliczem), w której sercu płonie ogień, podczas gdy klejnoty ukrytych skarbców z przypowieści są przenośnią przejawów Świętych Imion Boga. Hafty oraz ich znaki sa dobrze uporządkowanymi i pięknie wykonanymi istotami, a także harmonijnymi znakami pióra Bożej mocy, które ozdabia ten świat i wskazuje na Najpiękniejsze Imiona Wszechmocnego, Chwalebnego.
Co tyczy się mistrza, jest nim nasz mistrz Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Jego pomocnikami są prorocy (niech będzie z nimi pokój), zaś uczniami - święci (ar. ałlija) i uczeni, którzy dostąpili oczyszczenia. Słudzy władcy w pałacu wskazują na aniołów (niech będzie z nimi pokój) w naszym świecie. Goście z przypowieści, którzy zostali zaproszeni na bankiet, by przyglądać się cudom króla, to dżinny i ludzkość w gospodzie tego świata, a także zwierzęta, które są sługami ludzi. Co tyczy się dwóch grup, jedną z nich stanowią ludzie wiary, którzy są uczniami Wszechmądrego Koranu, interpretującego wersety i znaki księgi wszechświata, zaś druga grupa to ludzie niewiary i buntownicy, którzy podążają za Szatanem i za własnymi nakazującymi zło duszami - głusi i niemi, podobni zwierzętom lub stojący jeszcze niżej od nich, tworzą oni partię zbłądzenia, która uznaje jedynie życie doczesne.
Grupa pierwsza to ludzie piękni i dobrzy, którzy słuchają ich mistrza (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), "tego, do którego należą dwa skrzydła". Jest on sługą Boga oddającym Mu cześć, a w związku z tym opisuje on swego Pana (ar. Ar-Rabb), zatem jest niby ambasador swej społeczności na dworze Wszechmocnego Boga. Jest on również Posłańcem Boga, a w związku ze swoim posłannictwem przekazuje on - poprzez Koran - zarządzenia swego Pana (ar. Ar-Rabb) ludziom i dżinnom.
Ta szczęśliwa wspólnota zważa na słowa Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i słucha Koranu. Ludzie ci postrzegają samych siebie jako tych, którzy poświęcili się odprawianiu modlitw obowiązkowych (tur. namaz), które są niby spis treści wszelkiego rodzaju aktów czci, a także wykonywaniu - na wzniosłych stacjach - wielu innych subtelnych obowiązków. Zaiste, widzą oni owe obowiązki i stacje, na które wskazują modlitwy, ze wszystkimi ich szczegółami, rozmaitymi wzorami, a także z odpowiednimi dla nich działaniami.
Po pierwsze: Jako że obserwują Boże dzieła, a zawarli pewien rodzaj transakcji pod nieobecność Tego, Którego ona dotyczy, widzą samych siebie na stacji obserwowania cudów wszechwładzy i panowania Boga i wypełniają obowiązek wysławiania i wychwalania Go, oznajmiając: "Bóg jest Największy!".
Po drugie: Jako że są widziani na stacji herolda olśniewających i cudownych dzieł Bożych, które są przejawami Świętych Imion Boga, jak wykrzykują: "Subhan Allah łal-hamdu li-llah" (ar. wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu, Który jest ponad wszelką niedoskonałość), w ten sposób wypełniają obowiązek głoszenia świętości Boga i wychwalania Go.
Po trzecie: Na stacji spostrzegania i pojmowania - poprzez ich wewnętrzne i zewnętrzne zmysły - darów zmagazynowanych w skarbcach Bożego miłosierdzia zaczynają wypełniać obowiązek składania podziękowań Bogu i wychwalania Go.
Po czwarte: Na stacji ważenia na szalach ich duchowych zdolności klejnotów ze skarbców Najpiękniejszych Imion Boga zaczynają wypełniać obowiązek wychwalania Boga i głoszenia, iż jest On wolny od wszelkiej niedoskonałości.
Po piąte: Na stacji studiowania przesłań ich Pana (ar. Ar-Rabb), zapisanych piórem Bożej mocy zgodnie z planem ułożonym przez Boże zarządzenie, zaczynają wypełniać obowiązek rozważania owych przesłań i właściwego pojmowania ich.
Po szóste: Obserwując subtelne, delikatne i czyste piękno, widoczne w stworzeniu wszelkich rzeczy i w kunszcie przejawiającym się w stworzeniach, na stacji oznajmiania, że Bóg jest wolny od wszelkiej niedoskonałości, podejmują obowiązek umiłowania ich Najpiękniejszego Stwórcy, Któremu należy się wszelka chwała, i tęsknoty za Nim. Oznacza to, że po spojrzeniu na wszechświat i na dzieła Boga, po wypełnieniu obowiązków na wyżej wymienionych stacjach (do wypełnienia których zobowiązała ich transakcja zawarta pod nieobecność Tego, Który jest Jedynym obiektem czci), wznoszą się do poziomu, na którym dostrzegają również transakcje i działania Wszechmądrego Stwórcy, w wyniku czego - zawierając kolejną transakcję, tym razem w obecności Tego, Którego ona dotyczy - odpowiadają z wiedzą i podziwem, w obliczu tego, że Stwórca, Któremu należy się wszelka chwała, poprzez cuda Swego kunsztu umożliwił poznanie Go przez istoty świadome, i oznajmiają:
"Tobie niech będzie chwała! Jak możemy prawdziwie Cię poznać? Tym, co umożliwia poznanie Ciebie, są cuda dzieł Twego kunsztu!"
Następnie żarliwie i z miłością odpowiadają Najbardziej Miłosiernemu, Który uczynił Siebie Umiłowanym poprzez piękne owoce Swego miłosierdzia, oznajmiając:
[2].
Następnie odpowiadają Temu, Który jest Prawdziwie Obdarowującym, Który poprzez Swe słodkie dary ukazuje Jego miłosierdzie i litość, składając Mu podziękowania, wychwalając Go i wykrzykując:
"Tobie należy się wszelka chwała! Jak możemy
odziękować Ci tak, jak to się Tobie należy? Tobie należą się wszelkie podziękowania! Wszystkie dary, które rozprzestrzeniłeś po całym wszechświecie, śpiewają hymn, Ciebie wychwalając i Tobie dziękując jasnymi językami swego istnienia. Wszystkie dary rozłożone przez Ciebie na targu tego świata i rozproszone po całej powierzchni ziemi głoszą Twoją chwałę i wysławiają Cię. Zaświadczając Twą szczodrość i hojność, wszystkie dobrze uporządkowane i właściwie odmierzone owoce i dary Twego miłosierdzia Tobie składają dzięki na oczach Twoich stworzeń".
Następnie odpowiadają, mówiąc: اَللّٰهُ اَكْبَرُ [21] w obliczu przejawu piękna, chwały, doskonałości i majestatu Boga w zwierciadłach wszystkich istot, wciąż zmieniających się we wszechświecie, skłaniają się z szacunkiem w swej bezsilności i pokornie biją czołem z miłością i podziwem.
Następnie, oznajmiając o swym ubóstwie i swych potrzebach, odpowiadają Temu, do Którego należy całe bogactwo, Który ukazuje obfitość Swego majątku i rozległość Swego miłosierdzia, odpowiadają poprzez suplikacje i błagania, oznajmiając:
[3].
Następnie z uznaniem odpowiadają Stwórcy, Któremu należy się wszelka chwała, Który ukazuje finezję i cuda Swej starożytnej sztuki na wystawie wszystkich stworzeń, wykrzykując: مَاشَٓاءَ اللّٰهُ [2] Obserwując owe cuda i oklaskując je, oznajmiają: بَارَكَ اللّٰهُ [3] Biorąc każdego na świadka, mówią z podziwem: حَىَّ عَلَى الْفَلَاحِ [4].
Odpowiadają z poddaniem się i posłuszeństwem Władcy wieczności i przedwieczności, a przejawy Jego jedności, panowania i wszechwładzy widoczne są w każdym zakątku wszechświata. Oznajmiając: سَمِعْنَا وَ اَطَعْنَا [5], potwierdzają Jego jedność.
Następnie, w obliczu przejawów boskości Pana (ar. Ar-Rabb) wszystkich światów, odpowiadają ze czcią, pokorą i najwyższym szacunkiem, oznajmiając o własnym ubóstwie i własnych potrzebach, a także odprawiając modlitwy obowiązkowe (tur. namaz), które są streszczeniem wszystkich aktów czci. Zatem poprzez wypełnianie różnych obowiązków łączących się z oddawaniem czci Bogu w wielkim meczecie, znanym jako ten świat, wypełniają oni swe zobowiązania
i obowiązki swego życia, przyjmując "najpiękniejszą postać". Wznoszą się aż do stopnia ponad wszelkimi innymi stworzeniami, a poprzez pomyślność, jaką daje wiara, dzięki pewności i "depozytowi" stają się godnymi zaufania namiestnikami Boga na ziemi. Po ich pobycie na tym polu próby i w tym miejscu egzaminowania, ich Szczodry Pan (ar. Ar-Rabb) w zamian za ich wiarę zaprosił ich do wiecznej szczęśliwości, a w zamian za to, że mocno trzymali się Jego religii islamu - do siedziby pokoju. Tam ze Swego miłosierdzia obsypał ich darami tak olśniewającymi, jakich oko nie widziało, o jakich ucho nie słyszało i jakich nie wyobrażało sobie serce człowieka, obdarował ich i dał im nieśmiertelność i życie wieczne, ponieważ ci, którzy miłują wieczne i trwałe piękno, którzy są jego zwierciadłami, którzy go pragną, którzy na nie spoglądają, z pewnością nie przepadną, lecz odejdą do wieczności. Oto, jaki jest ostateczny stan uczniów Koranu. Oby Wszechmocny Bóg sprawił, byśmy znaleźli się wśród nich. Amen!
Co się tyczy drugiej grupy, którą stanowią grzesznicy i nędznicy, kiedy wkroczyli oni do pałacu tego świata, będąc w wieku rozwagi, na wszystkie świadectwa Bożej jedności odpowiedzieli niewiarą, na wszystkie dary niewdzięcznością, zaś wszystkie stworzenia oskarżyli o bycie bezwartościowymi, wyrządzając im niewiarygodnie wielką zniewagę. Jako że odrzucili wszystkie przejawy Najpiękniejszych Imion Boga i zaprzeczyli im, popełnili w krótkim czasie nieskończenie wielką zbrodnię i stali się tymi, którzy zasługują na niekończącą się karę, jako że kapitał życia i zdolności właściwe dla człowieka zostały mu dane po to, by wypełniał wyżej wspomniane obowiązki.
O, moja bezrozumna duszo i mój niemądry przyjacielu! Czy przypuszczacie, że wasze życiowe obowiązki ograniczają się do tego, by wieść dobre życie zgodne z wymogami cywilizacji, a także - jeśli wybaczycie takie wyrażenie - do zaspokajania fizycznych żądz? Czy przypuszczacie, że jedyny cel delikatnych i subtelnych zmysłów, zdolności i członków, dobrze uporządkowanych części ciała i układów organizmu, dociekliwych uczuć i odczuć zawartych w maszynie waszego życia ograniczony jest do zaspokajania niskich pragnień niegodziwej duszy podczas ulotnego życia doczesnego? Niech Bóg uchroni! Stworzenie ich i zawarcie w waszej zasadniczej istocie służy dwóm podstawowym celom:
Pierwszy polega na tym, byście poznali wszystkie rodzaje darów Tego, Który jest Prawdziwie Obdarowującym, a także ma sprawić, byście składali Mu podziękowania. Powinniście być tego świadomi, składać Mu dzięki i oddawać Mu cześć.
Drugi polega na tym, byście poznali - poprzez wasze zdolności - wszystkie rodzaje przejawów Świętych Imion Boga, jakie ukazują się na tym świecie, i ma sprawić, byście ich doświadczyli. Zaś wy, uznając je poprzez doświadczenie ich, powinniście w nie uwierzyć.
Zatem człowiek rozwija się i doskonali poprzez osiąganie owych dwóch podstawowych celów, poprzez które staje się prawdziwie istotą ludzką.
Przyjrzyj się znaczeniu poniższej przypowieści, a zobaczysz, że zdolności człowieka nie zostały mu dane po to, by zyskał dzięki nim - niczym zwierzę - życie tego świata.
Pewien człowiek dał jednemu ze swych sług dwadzieścia sztuk złota, mówiąc mu, by sprawił sobie garnitur z pewnego określonego materiału. Sługa poszedł, kupił piękny garnitur z materiału najwyższej jakości, i założył go. Wówczas ujrzał, że ten, który go zatrudniał, dał innemu ze swych sług tysiąc sztuk złota, a włożywszy do kieszeni tamtego służącego kawałek papieru, na którym coś było napisane, wysłał go, by ten sfinalizował pewien interes. Ktokolwiek ma choć trochę rozsądku, zrozumiałby, że ów kapitał nie był przeznaczony na kupno garnituru, ponieważ skoro pierwszy ze służących kupił garnitur z najpiękniejszego materiału za dwadzieścia sztuk złota, tysiąc sztuk złota z pewnością nie było przeznaczone do wydania ich na ubranie. Ponieważ drugi służący nie przeczytał, co jest napisane na kawałku papieru, który miał w kieszeni, lecz patrzył na pierwszego służącego, oddał wszystkie pieniądze właścicielowi sklepu na zakup ubrania, lecz otrzymał materiał najgorszego gatunku i garnitur pięćdziesiąt razy gorszy od garnituru jego przyjaciela, a człowiek, który go zatrudniał, musiał udzielić mu surowej nagany za tak kompletną głupotę, rozzłościł się i ukarał go w gniewie lub zgodnie ze słusznością.
O, moja duszo i mój przyjacielu! Oprzytomnijcie! Nie trwońcie kapitału i możliwości waszego życia na przyjemności ciała i ulotnego życia doczesnego, jak zwierzęta lub istoty jeszcze niższe od zwierząt. W przeciwnym razie, choć wasz kapitał jest pięćdziesiąt razy wyższy od tego, jaki posiada najwyższe ze zwierząt, upadniecie pięćdziesiąt razy niżej niż najniższe z nich.
O, moja niedbała duszo! Jeśli chcesz zrozumieć w pewnym stopniu cel twego życia, jego istotę, kształt, prawdziwe znaczenie i doskonałe szczęście, spójrz! Lista celów twojego życia składa się z dziewięciu kwestii:
Pierwsza: Zważyć na szalach zmysłów umieszczonych w twej naturze dary zmagazynowane w skarbcach Bożego miłosierdzia i złożyć Bogu podziękowania.
Druga: Otworzyć kluczem zdolności umieszczonych w twej naturze drzwi ukrytych skarbców Świętych Imion Boga, aby poznać Przenajświętszego poprzez owe Imiona.
Trzecia: Poprzez twoje życie świadomie ukazać i uczynić poznanymi przez inne stworzenia na wystawie tego świata cudowne dzieła kunsztu i delikatne przejawy Najpiękniejszych Imion Boga, jakie związane są z twoją osobą.
Czwarta: Ogłosić na dworze wszechwładzy twego Stwórcy, że oddajesz Mu cześć, a uczynić to zarówno słowami, jak i językiem twego ciała.
Piąta: Jak przy uroczystych okazjach żołnierze zakładają wszystkie ordery, jakie otrzymali od króla, a stając przed nim, ukazują znaki jego łaski, która na nich spłynęła, tak i ty świadomie przystrój samą siebie w klejnoty delikatnych zmysłów, które są danymi ci przejawami Najpiękniejszych Imion Boga, i stań przed przenikliwym spojrzeniem Przedwiecznego Świadka każdej rzeczy.
Szósta: Świadomie obserwować, jak istoty żywe pozdrawiają swego Stwórcę - owe pozdrowienia są znane jako przejawy życia; jak wychwalają ich Stwórcę - co jest znane jako znaki życia; jak oddają cześć Temu, Który daje życie - co jest celem życia; jak przez odbijanie owych celów same mogą je zobaczyć, a przez zaświadczanie ich ukazują je.
Siódma: Przyjmując za jednostkę miary drobne próbki atrybutów Boga - takie jak częściowe wiedza, moc i wola - dane twemu życiu, poznawać poprzez ową miarę doskonałe atrybuty i święte cechy Stwórcy, Któremu należy się wszelka chwała. Na przykład, skoro dzięki swym częściowym mocy, wiedzy i woli możesz urządzić dom we właściwym porządku, powinnaś wiedzieć, że Stwórca pałacu tego świata, Wszechmocny, Wszechwiedzący i Mądry, jest Tym, do Którego ów świat należy w znacznie większym stopniu niż twój dom należy do ciebie.
Ósma: Zrozumieć słowa dotyczące jedności i wszechwładzy Stwórcy wypowiadane przez każdą z istot tego świata właściwym dla niej językiem.
Dziewiąta: Zrozumieć - poprzez twą bezsilność i słabość, poprzez twe ubóstwo i twe potrzeby - stopnie Bożej mocy i bogactwa Wszechwładnego. Jak przyjemność, jaką dają różne rodzaje pożywienia, staje się zrozumiała dzięki stopniom głodu i rodzajom potrzeb, tak ty powinnaś pojąć stopnie nieskończonych mocy i bogactwa Boga poprzez własne nieskończone bezsilność i ubóstwo.
Mówiąc w skrócie, celami twojego życia są kwestie takie jak te, które przedstawiliśmy. Teraz rozważ istotę twego życia, której streszczenie wygląda następująco:
Istnieje spis cudów przynależnych do Najpiękniejszych Imion Boga, skala dla wymierzenia Bożych atrybutów, równowaga światów we wszechświecie, lista całego wielkiego świata, mapa kosmosu, streszczenie wielkiej księgi wszechświata, pęk kluczy otwierających ukryte skarbce Bożej mocy, najdoskonalszy wzór doskonałości rozsianych po wszystkich istotach i związanych z czasem. Z kwestii tym podobnych składa się istota twojego życia.
Kształt twego życia i rodzaj jego obowiązku jest następujący: twoje życie jest zapisanym słowem, słowem ukazującym mądrość, zapisanym przez pióro Bożej mocy. Jak widać i słychać, owo słowo wskazuje na Najpiękniejsze Imiona Boga. Kwestie tej podobne tworzą kształt twojego życia.
Prawdziwe znaczenie twego życia jest następujące: twoje życie jest zwierciadłem dla przejawów jedności Boga Jedynego i przejawem Przedwiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę. Oznacza to, że dzięki swej kompleksowej naturze życie jest jak gdyby ogniskową dla wszystkich Najpiękniejszych Imion Boga przejawiających się w naszym świecie, jest zwierciadłem dla Jedynego, Przedwiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę.
Co się tyczy doskonałości twego życia, jest ona dostrzeganiem i umiłowaniem światła Tego, Który jest Przedwiecznym słońcem, jakie odbija się w zwierciadle twojego życia. Jest ukazaniem Go z żarliwością właściwą istocie świadomej. Jest pomijaniem samego siebie z powodu miłości do Niego. Jest ustanowieniem odblasku Jego światła w samym środku twego serca. To ze względu na ową tajemnicę zostały wypowiedziane słowa hadisu qudsi [22], którego znaczenie wyrażają poniższe wersy, a który podnosi cię do poziomu najwyższego z wysokich:
[6]
A zatem, o moja duszo! Skoro twoje życie zwrócone jest ku tak wzniosłym celom i zbiera razem tak bezcenne skarby, czyż jest warte tego, byś marnowała je, trwoniąc rozsądek i uczciwość na chwilowe zaspokojenie ulegającej instynktom duszy i na ulotne, doczesne przyjemności? Jeśli nie chcesz zmarnować swego życia, zastanów się nad przysięgami z [91] sury
Koranu (Asz-Szams), które czynią aluzję do powyższych przypowieści i prawd, i postępuj stosownie do nich:
[7]
[8]
Słowo Dwunaste
[1]
(Niniejsze Słowo zawiera krótkie porównanie świętej mądrości Wszechmądrego Koranu z mądrością filozofii i nauki, a także zwięzłe streszczenie nauk i ćwiczeń, jakie koraniczna mądrość daje człowiekowi, by ten skorzystał z nich w życiu osobistym i społecznym, jak również wskazuje na wyższość Koranu nad innymi słowami Boga i nad każdą inną mową. Słowo to składa się z czterech Zasad).
ZASADA PIERWSZA
Spójrz przez teleskop poniższej historii ujętej w formę przypowieści, a ujrzysz różnice między mądrością koraniczną a mądrością filozofii i nauki:
Pewnego razu sławny władca, będący zarówno człowiekiem pobożnym, jak i zręcznym rzemieślnikiem, zapragnął spisania Koranu pismem godnym świętości jego znaczenia i cudowności jego słów, by jego cudowna natura została ustrojona w cudowną szatę. Zatem król-artysta spisał Koran w prawdziwie cudownym stylu. Przy jego spisywaniu użył wszystkich swych drogocennych klejnotów. By wskazać na wielkie bogactwo jego prawd, niektóre z liter wyłożył diamentami i szmaragdami, inne rubinami i agatami, inne perłami i koralami, a jeszcze inne zapisał srebrem i złotem. Upiększył go i ozdobił w taki sposób, że każdy, kto umiał czytać, był pełen podziwu i zadziwienia, kiedy na niego spojrzał. Zwłaszcza w oczach ludzi prawdy - jako że piękno zewnętrzne wskazywało na olśniewające piękno i efektowne ozdoby znaczenia Koranu - ów Koran stał się prawdziwie drogocennym dziełem sztuki.
Następnie władca ukazał ów artystycznie spisany i ozdobiony klejnotami Koran europejskiemu filozofowi i uczonemu muzułmańskiemu. By
poddać ich próbie i wynagrodzić, nakazał im: "Niech każdy z was napisze pracę o mądrości i zamysłach w tym zawartych!" Najpierw filozof, później uczony ułożyli swoje księgi. Jednakże księga filozofa omawiała i opisywała jedynie zdobienia liter, ich powiązanie i położenie, a także właściwości klejnotów. W ogóle nie poruszała tematu znaczenia Koranu, jako że cudzoziemiec nie znał pisma arabskiego. Nie wiedział nawet, że ów bogato przystrojony Koran jest księgą, tekstem, wyrażającym pewne znaczenie, lecz patrzył na niego jak na wielce zdobne dzieło sztuki. Wcale nie znał arabskiego, lecz był bardzo dobrym inżynierem, zdolnym chemikiem i zmyślnym jubilerem, opisał więc owe rzeczy bardzo trafnie, a swe dzieło spisał zgodnie z wymaganiami tych rzemiosł.
Jeśli chodzi o muzułmańskiego uczonego, kiedy tylko spojrzał, zrozumiał, iż ma przed sobą Księgę Jasną, Wszechmądry Koran. Ów miłujący prawdę człowiek ani nie przywiązywał wagi do ozdób zewnętrznych, ani nie zajmował się zdobnymi literami, lecz zajął się tym, co było milion razy wyższe, wznioślejsze, delikatniejsze, szlachetniejsze, korzystniejsze i bardziej wszechstronne niż kwestie, którymi zajął się drugi człowiek. Omawiając święte prawdy i światła tajemnic ukryte za zasłoną ozdób, napisał prawdziwie piękny komentarz. Następnie obaj wzięli swoje dzieła i przedstawili je znamienitemu władcy. Władca najpierw wziął do ręki dzieło filozofa. Spojrzał i zobaczył, że ów egocentryczny i oddający cześć naturze człowiek pracował bardzo ciężko, lecz nie napisał niczego, co byłoby prawdziwą mądrością, ponieważ nie pojął niczego ze znaczenia Koranu. Uważając źródło prawd, jakim jest Koran, za zbiór pozbawionych znaczenia ozdób, znieważył je, jakby było bezwartościowe co do jego znaczenia. Zatem mądry władca zdzielił filozofa po głowie jego dziełem i wygnał go sprzed swojego oblicza.
Następnie władca spojrzał na dzieło drugiego człowieka, miłującego prawdę, sumiennego uczonego, i ujrzał, że było ono nadzwyczaj pięknym i pożytecznym komentarzem, ułożonym z największą mądrością i pełnym informacji. "Gratuluję ci, niech cię Bóg błogosławi!", powiedział. "Oto, czym jest mądrość, która przywołuje tych, którzy ją posiedli, mądrych i znających się na rzeczy". Aby wynagrodzić uczonego za jego pracę, król polecił, by za każdą literę jego dzieła wypłacono mu dziesięć sztuk złota z niewyczerpanego królewskiego skarbca. Co zaś tyczy się drugiego człowieka, był on tylko zdolnym rzemieślnikiem, który przebrał miarę.
Jeśli zrozumiałeś ową przypowieść, teraz spójrz, by ujrzeć prawdę.
Bogato zdobionym Koranem jest kunsztownie ukształtowany wszechświat, zaś władcą jest Ten, Który jest Przedwieczny i Wszechmądry. Co tyczy się dwóch mężczyzn, jeden - cudzoziemiec - jest przedstawicielem filozofii i jej adeptów, zaś drugi - przedstawicielem Koranu i jego uczniów. Tak, Wszechmądry Koran jest najbardziej wzniosłym objaśnieniem i najbardziej elokwentnym tłumaczem wielkiego Koranu wszechświata. Tak, jest Rozróżnieniem[2], które uczy człowieka i dżinna, a dotyczy znaków stworzenia, zapisanych piórem Bożej mocy na kartach wszechświata i na liściach czasu. Traktuje o istotach, z których każda jest pełną znaczeń literą, w jakiej zawarte jest znaczenie innej (ar. mana-i harfi); przygląda się im ze względu na ich związek ze Stwórcą. Mówi: «Jak pięknie zostały one ukształtowane! Jak znakomicie wskazują na piękno Tego, Który ukształtował!», w ten sposób ukazując prawdziwe piękno wszechświata. Tymczasem filozofia - którą nazwano filozofią lub nauką przyrodniczą - ugrzęzła w zakłopotaniu pośród ozdób liter, jakimi są wszelkie istoty, i ich wzajemnych powiązań, zagmatwawszy drogę prawdy. Choć na litery owej wielkiej księgi należy patrzeć tak, jakby każda z nich zawierała w sobie znaczenie innej, to jest przez wzgląd na Boga, filozofowie tego nie uczynili, lecz spoglądają oni na istoty tak, jakby wyrażały one jedynie same siebie (ar. mana-i ismi) [3]. Spoglądają oni na istoty jedynie przez wzgląd na owe istoty jako takie, i jedynie w taki sposób je omawiają. Zamiast powiedzieć: "Jak pięknie zostały one ukształtowane", mówią oni: "Jakież one są piękne", czyniąc je szpetnymi. Postępując w ten sposób, wyrządzają zniewagę całemu wszechświatowi, powodując, że ten skarży się na ich postępowanie. Zaiste, "filozofia bez religii jest kazuistyką odległą od prawdy i zniewagą dla wszechświata".
ZASADA DRUGA
Oto porównanie duchowych ćwiczeń dla mądrości, jakie Wszechmądry Koran daje życiu człowieka, i tego, czego nauczają filozofia i nauka:
Szczery uczeń filozofii jest Faraonem, najbardziej zasługującym na wzgardę Faraonem, który dla korzyści oddaje cześć najbardziej niegodziwym rzeczom; każdą rzecz, która może przynieść mu korzyść, uznaje on za swego pana. Ów bezbożny uczeń jest uparty i nieposłuszny, lecz przy swym uporze jest nędznikiem i dla korzyści zgadza się na nieskończone upokorzenia. Przy swej krnąbrności jest nikczemny i ukazuje swe poniżenie, całując stopy diabelskich indywiduów dla osiągnięcia niskiej korzyści. Ów bezbożny uczeń jest zarozumiały
i apodyktyczny, lecz jako że w swym sercu nie może znaleźć żadnego punktu oparcia, jest całkowicie bezsilnym, choć buńczucznym, tyranem. Jest egocentrycznym poszukiwaczem korzyści, którego celem i dążeniem jest zaspokojenie zwierzęcych żądz, jest przebiegłym egoistą, którzy szuka własnych korzyści w pewnych sprawach przynoszących korzyść narodowi.
Tymczasem szczery uczeń koranicznej mądrości jest sługą, jednak takim, który nie zniży się do oddawania czci nawet najwspanialszemu ze stworzeń; jest szanowanym sługą, który nawet największej korzyści, jaką jest Raj, nie od [5] tgbierze za obiekt swojej czci. Ów uczeń jest pokorny, jest prawy i łagodny, lecz nie przekracza granic ustanowionych przez jego Stwórcę, zaś z własnej woli nie zniży się ani nie poniży przed kimkolwiek ani czymkolwiek prócz Stwórcy. Jest słaby i potrzebujący, zdaje sobie sprawę z własnych słabości i ubóstwa, lecz jest również samowystarczalny z powodu majątku, jaki jego Najbardziej Szczodry Pan przygotował dla niego w życiu ostatecznym; jest silny, ponieważ zdaje się na nieskończoną wszechmoc swego Pana. Działa on i dokłada starań jedynie przez wzgląd na Boga, dla zadowolenia Boga i mając na względzie własną cnotliwość.
Zatem różnice między lekcjami, jakich udzielają Koran i nauki filozofii, mogą zostać zrozumiane poprzez porównanie owych dwóch uczniów.
ZASADA TRZECIA
Lekcje, jakich filozofia i nauka oraz mądrość koraniczna udzielają społecznemu życiu człowieka, są następujące:
Filozofia za podstawę życia społecznego uznaje siłę, uważając, że celem życia społecznego są korzyści. Zasadą życiową, jaką uznaje filozofia, jest konflikt, co powoduje, że więzi między społeczeństwami tworzą się w oparciu o rasizm i negatywny nacjonalizm. Jej owocami jest zaspokojenie żądz duszy i rosnących potrzeb ludzkich. Jednakże cechą siły jest agresja; cechami korzyści - jako że nie wystarczy ona dla zaspokojenia każdego pragnienia - są szamotanina i bójka; cechą konfliktu jest walka, zaś cechą rasizmu - który żywi się, pożerając innych - jest agresja. Oto, z jakich powodów filozofia zaprzecza szczęściu rodzaju ludzkiego.
Co się tyczy mądrości koranicznej, jej podstawą i punktem oparcia nie jest siła, lecz prawda. Za swe cele przyjęła ona cnotliwość i zadowolenie Boga, nie zaś korzyści. Za zasadę życiową przyjęła ona nie konflikt, lecz zasadę wzajemnej pomocy, zaś więziami, które łączą wspólnoty, są więzi religii, grupy i kraju. Jej celem jest stworzenie zapory dla żądz duszy, namawianie jej do zajęcia się wzniosłymi kwestiami, zaspokojenie
wzniosłych uczuć i zachęcanie człowieka do doskonalenia się, by ten stał się prawdziwie istotą ludzką. Cechą prawdy jest zgoda; cechą cnoty jest solidarność; cechą wzajemnej pomocy jest spieszenie z pomocą drugiemu człowiekowi; cechami religii są braterstwo i zacieśnianie więzi, zaś cechą ujęcia lejców duszy i spętania jej, uwolnienia ducha i zachęcania go do doskonalenia się, jest szczęście na tym świecie i w świecie, który nadejdzie.
ZASADA CZWARTA
Jeśli chcesz zrozumieć wyższość Koranu nad innymi Bożymi Pismami i jego wyższość nad każdą mową i nad każdym pismem, rozważ dwa poniższe porównania:
Porównanie pierwsze: Istnieją dwa rodzaje królewskich słów i dwa rodzaje królewskich przesłań. Pierwszy zachodzi wtedy, kiedy król rozmawia przez telefon ze zwykłym człowiekiem spośród swoich poddanych, zajmującym się pewną drobną kwestią, służącą jego własnej potrzebie. Drugim, wynikającym z wzniosłości powszechnej władzy i wysokiej pozycji namiestnika, jest polecenie ambasadorowi bądź wysokiemu urzędnikowi, by ten ogłosił królewskie zamysły i rozkazy, w pełni głosząc majestat króla poprzez jego wzniosły dekret.
Porównanie drugie: Wyobraź sobie, że pewien człowiek trzyma zwierciadło zwrócone ku słońcu, dzięki czemu dociera do niego siedmiobarwne światło - stosownie do właściwości zwierciadła. Dzięki swego rodzaju relacji staje się on połączony ze słońcem i obcuje z nim, a jeśli skieruje wypełnione słońcem zwierciadło ku swemu ciemnemu domowi lub ogrodowi, nad którym wzniósł dach, skorzysta z tego, jednak stosownie nie do wartości słońca, a do właściwości zwierciadła. Jednakże inny człowiek otwiera na oścież szerokie okna swojego domu lub dachu nad swym ogrodem, otwierając w ten sposób drogę dla słońca na niebie. Obcuje on z wiecznym światłem rzeczywistego słońca i rozmawia z nim, mówiąc w swej wdzięczności językiem swojego usposobienia: "O, ty, które jesteś pięknem świata, które swym światłem wyzłacasz oblicze ziemii sprawiasz, że uśmiechają się twarze kwiatów! O, piękne słońce, które jesteś pięknem niebios! Ty wyposażasz mój domek i ogród w światło i ciepło, do ciebie światło i ciepło należą", natomiast człowiek ze zwierciadłem nie może tak powiedzieć. Odblaski i dzieła słońca są ograniczone przez właściwości zwierciadła i zgodne z owymi ograniczeniami.
Spójrz na Koran przez teleskop owych dwóch porównań, a ujrzysz jego cudowność i pojmiesz jego świętość.
Koran mówi: «Gdyby wszystkie drzewa na lądzie stałyby się piórami, a wszystkie morza - atramentem, i gdyby użyto ich do spisywania słów Boga, nigdy nie spisano by ich wszystkich». Powód, dla którego Koranowi przyznano najwyższą rangę spośród nieskończonych słów Boga, jest następujący: Koran wywodzi się od Najwspanialszego Imienia Boga i od najwyższego poziomu każdego z Imion. Przez wzgląd na to, że Bóg jest Panem (ar. Ar-Rabb) wszystkich światów, Koran jest słowem Boga; poprzez fakt, że do Niego należy tytuł Boga wszystkich istot, jest zarządzeniem Boga; w odniesieniu do tego, że Bóg jest Stwórcą niebios i ziemi, jest Bożym przesłaniem; w odniesieniu do całkowitej wszechwładzy Boga jest rozmową; przez wzgląd na panowanie Boga nad każdą rzeczą jest przedwiecznym przesłaniem; z punktu widzenia obejmującego każdą rzecz Bożego miłosierdzia jest notatnikiem, w którym spisano łaski Najbardziej Miłosiernego; jest zbiorem wiadomości, na początku którego znajdują się fragmenty zapisane szyfrem, odnoszące się do wzniosłego majestatu Boga; jest rozsiewającą mądrość Świętą Księgą, która została zesłana z wysokości Najwspanialszego Imienia; wskazuje na to (i bada to), że zakres władzy Pana Wielkiego Tronu obejmuje każdą rzecz. Oto, z jakich powodów Koranowi nadano tytuł słowa Boga, na który całkowicie zasługuje.
Jeśli chodzi o inne słowa Boga, są one mową, która stała się jasna pod pewnym określonym względem, tytułem częściowego przejawu określonego Imienia Boga, poprzez częściową władzę, szczególny rodzaj panowania, określony przejaw miłosierdzia. Stopnie innych Ksiąg Objawionych, świętych Pism i zwojów, różnią się w odniesieniu do tego, co poszczególne i tego, co powszechne. Natchnienie jest tego samego rodzaju, lecz jego stopnie wielce się różnią. Na przykład najbardziej poszczególną i prostą jest inspiracja zwierząt, następnie inspiracja zwykłych ludzi, następnie inspiracja zwyczajnych aniołów, następnie inspiracja świętych (ar. ałlija), następnie inspiracja wyższych aniołów. To z tego powodu święty, który kieruje suplikacje bezpośrednio do Boga, korzystając z telefonu swego serca, mówi:
"Moje serce przekazało mi wiadomości o moim Panu (ar. Ar-Rabb)". Mówi również: "Moje serce jest zwierciadłem i Tronem mojego Pana", nie mówi zaś: "Moje serce jest Tronem Pana (ar. Ar-Rabb) wszystkich światów", ponieważ może ukazać przesłanie Boga stosownie do własnych zdolności, w stopniu bliskim temu, jaki osiągnąłby, gdyby wzniósł się ponad siedemdziesiąt tysięcy zasłon. Zatem ilekroć wyższe i bardziej wzniosłe
od błahej mowy zwykłego człowieka jest zarządzenie króla, ogłoszone przez wzgląd na jego najwyższą wszechwładzę; ilekroć bardziej obfite korzyści od tych, które daje odblask słońca w lustrze, przynosi słońce na niebie; ilekroć wspanialsze jest słońce na niebie od swego odbicia w lustrze, tylekroć wyższy nad wszystkie inne słowa i wszelkie inne księgi jest Potężny Koran.
Po Koranie, każda ze Świętych Ksiąg i każde z Objawionych Pism posiada wyniosłość stosowną do swego poziomu. Mają one swój udział w tajemnicy owej wyższości. Gdyby zgromadzić razem wszystkie piękne słowa dżinnów i ludzi, które nie są zawarte w Koranie, wciąż nie osiągnęłyby one świętej rangi Koranu ani nie mogłyby naśladować go. Jeśli chcesz pojąć choć trochę, że Koran pochodzi od Najwspanialszego Imienia Boga i od najwyższego poziomu każdego z Imion, rozważ dotyczące każdej rzeczy, wzniosłe oświadczenia ajatu kursi i poniższych wersetów:
[4]
[5]
[23]
[24]
[25]
[12]
[27]
[6]
[7]
[8]
Przestudiuj sury zaczynające się od słów al-hamdu li-llah (ar. chwała niech będzie Bogu) lub jusabbihu (ar. wysławia Go...), a ujrzysz
promienie owej wielkiej tajemnicy. Spójrz na litery Alif, Lam, Mim; Alif, Lam, Ra i Ha, Mim na początku sur, a ujrzysz ważność Koranu w oczach Boga.
Jeśli pojąłeś drogocenną tajemnicę Zasady Czwartej, pojąłeś, że Objawienie najczęściej przychodziło do proroków poprzez aniołów, zaś natchnienie najczęściej pochodzi bezpośrednio od Boga. Zrozumiesz również powód, dla którego nawet najwięksi święci nie mogą osiągnąć poziomu właściwego prorokom. Zrozumiesz także wzniosłość Koranu i jego świętą wspaniałość oraz tajemnicę jego wzniosłej cudowności. Zrozumiesz również tajemnicę konieczności wniebowstąpienia Proroka Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który wstąpił do niebios i dotarł do Drzewa Lotosu Ostatniej Granicy[9], do miejsca w odległości dwóch łuków lub jeszcze bliżej [30], gdzie zaniósł suplikacje do Tego, Któremu należy się wszelka chwała, Który jest bliżej człowieka
[29], a następnie w mgnieniu oka powrócił tam, skąd przyszedł. Zaiste, jak rozdzielenie księżyca było cudem jego posłannictwa, poprzez który ukazał on swoje proroctwo dżinnom i rodzajowi ludzkiemu, tak wniebowstąpienie było cudem jego oddawania czci Bogu i służenia Mu, poprzez który ukazał on duchom i aniołom, iż jest umiłowanym przez Boga.
[10]
Słowo Trzynaste
[1]
[32]
Jeśli chcesz porównać rezultaty, jakie wydaje mądrość Wszechmądrego Koranu, z tymi, które wydają nauka i filozofia, jeśli chcesz porównać ich nauki i poziomy wiedzy, wysłuchaj uważnie poniższych słów:
Przez swe przejmujące ekspozycje Koran, owa Księga cudownej wystawy, rozdziera zasłonę rozpostartą nad wszystkimi stworzeniami wszechświata, umożliwiając ich poznanie. Owe stworzenia są nam znane jako zwyczajne rzeczy, lecz wszystkie są nadzwyczajnymi, zadziwiającymi cudami Bożej mocy, które Koran odsłania przed istotami świadomymi, przyciągając spojrzenia owych istot i otwierając przed ich umysłami niewyczerpany skarbiec wiedzy.
Co zaś tyczy się filozofii, okrywa ona zasłoną banałów wszelkie nadzwyczajne cuda Bożej mocy, pomijając je milczeniem, z obojętnością oraz ignorancją. Przedstawia celem zauważenia ich jedynie kaprysy, które upadły z poziomu tego, co nadzwyczajne i zboczyły z drogi porządku w stworzeniu, a także odwraca się od doskonałości ich prawdziwej natury, przedstawiając je istotom świadomym jako obiekt mądrej nauki.
Na przykład filozofia mówi, że stworzenie człowieka jest czymś zwyczajnym - choć jest to cud mocy Bożej pod każdym względem - i traktuje ową kwestię obojętnie, lecz następnie z okrzykami zadziwienia wskazuje - jako na przedmiot nauki - na człowieka, który zboczył z drogi doskonałości stworzenia i ma trzy nogi lub dwie głowy.
Na przykład filozofia uważa za coś zwyczajnego zaopatrzenie niemowląt i młodych (które jest najbardziej delikatnym pożywieniem, cudem miłosierdzia), systematycznie zsyłane im ze skarbców Bożego
miłosierdzia, i rozciąga nad nim zasłonę niewdzięczności. Tymczasem zauważając robaczka w głębinach morza, który jest wyjątkiem od powszechnej reguły, żyje samotnie i w odosobnieniu od innych osobników tego gatunku, a odżywia się zielonymi wodorostami, filozofia pragnie, by rybacy zapłakali nad nim, ponieważ przejawiają się w nim Boże łaska i szczodrość.
Ujrzyj więc majątek i bogactwo wiedzy Świętego Koranu, jego mądrości i poznania Boga; ujrzyj ubóstwo i bankructwo filozofii, jeśli chodzi o naukę i wiedzę o Stwórcy! Ujrzyj jedno i drugie i wyciągnij z tego naukę!
Ponieważ Święty Koran zawiera nieskończenie wiele olśniewających i wzniosłych prawd, jest on wolnym od fantazjowania poezji. Innym powodem, dla którego Koran, owa Księga cudownej wystawy, nie jest ujętym w wersy poematem (pomimo doskonałości jego kompozycji, porządku w jego słowach i objaśniania przez niego we właściwym stylu porządku i kunsztu widocznych w księdze wszechświata), jest fakt, że każda z gwiazd, jakimi są jego wersety - nie podlegając ograniczeniom rytmu - może być rodzajem centrum dla wielu innych wersetów oraz ich bratem; każdy werset może stworzyć linię łączącą go z innymi wersetami dotyczącymi tego samego tematu, by ukazać więź istniejącą między nimi. Jest tak, jakby każdy niezależny werset posiadał oczy spoglądające na większość innych wersetów, a także oblicze zwrócone w ich stronę. W Koranie zawarte są tysiące Koranów, a każdy z nich otwiera inne ścieżki przed swymi uczniami. Jak zostało to opisane w Słowie Dwudziestym Piątym, w surze Al-Ichlas[2] zawarty jest skarbiec wiedzy o Bożej jedności, zawierający trzydzieści sześć sur Al-Ichlas, ukształtowany i złożony z sześciu fraz, z których każda jest niedościgniona. Zaiste, podobnie jest z gwiazdami na niebie, wśród których pozornie nie ma żadnego porządku, a przecież każda jest nieograniczona, każda jest pewnego rodzaju centrum, z którego rozchodzą się linie łączące ową gwiazdę z otaczającymi ją gwiazdami, wskazujące na istnienie ukrytych powiązań między bytami. Jest tak, jakby - podobnie jak w przypadku gwiazd wersetów koranicznych - każda z gwiazd posiadała oczy spoglądające na wszystkie gwiazdy i oblicze zwrócone w ich kierunku. Spójrz zatem na doskonały porządek w owym pozornym braku porządku, i wyciągnij z tego naukę! Pojmij jedno ze znaczeń wersetu:
[32]
Pojmij dzięki temu również, że cechą poezji jest upiększanie mało znaczących i nieciekawych faktów za pomocą wielkich i lśniących obrazów i fantazji, by uczynić je atrakcyjnymi. Tymczasem prawdy Koranu są tak wspaniałe, wzniosłe, lśniące i olśniewające, że nawet najwspanialsze i najbardziej olśniewające wyobrażenia są w porównaniu z nimi nieciekawe i pozbawione znaczenia. Zaświadczają o tym nieprzeliczone prawdy, podobne na przykład poniższym wersetom:
[3]
[34]
[4]
Jeśli chcesz zobaczyć i zdać sobie sprawę z tego, jak każdy z koranicznych wersetów, podobnych lśniącym gwiazdom, rozprasza ciemności niewiary, rozsiewając światło cudowności i prowadzenia drogą prostą, wyobraź sobie, że żyjesz w wieku ignorancji[5] i jesteś na dzikiej pustyni, gdzie wszystko jest okryte zasłoną głuchej natury wśród ciemności ignorancji i niedbalstwa. Nagle słyszysz wersety podobne poniższemu:
[35] wypowiedziane wzniosłym językiem Koranu.
Spójrz, jak martwe lub pogrążone we śnie stworzenia tego świata powstają do życia na ów dźwięk wysławiający Boga i głoszący Jego chwałę w umysłach tych, którzy słuchają, jak budzą się ze snu i wspominają Boga! Spójrz, jak na dźwięk słów:
[25] gwiazdy w czarnych niebiosach, które były pozbawionymi życia kawałkami ognia, a także nieszczęsne stworzenia na powierzchni ziemi, ukazują tym, którzy słuchają, widok taki, jakby niebiosa jawiły się ustami, zaś każda z gwiazd - słowem mądrości i światłem wypowiadającym prawdę. Ziemia zdaje się głową, ląd i morze językami, zaś wszelkie zwierzęta i rośliny - słowami wychwalania Boga. W przeciwnym razie nie pojmiesz
pięknych kwestii i przyjemności płynącej ze spojrzenia z naszych czasów do tamtej epoki. Jeśli zastanowisz się nad wersetami Koranu, ujrzysz je jako te, które od tamtej pory rozsiewają światło, a wraz z upływem czasu stały się powszechnie przyjmowaną wiedzą, jako lśniące światła spośród świateł islamu, którym barwę nadaje słońce Koranu, zaś jeśli popatrzysz na nie poprzez zasłonę powierzchowności oraz tego, co proste i znane, nie ujrzysz prawdziwie ani ciemności, jakie rozprasza każdy werset, ani tego, jak słodkie dzięki jego cudowności jest jego recytowanie, nie docenisz należycie tego rodzaju cudowności pośród wielu jej rodzajów. Jeśli chcesz pojąć jeden z najwyższych poziomów cudowności Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, wysłuchaj poniższego porównania:
Wyobraźmy sobie nadzwyczaj dziwne, ogromne i rozłożyste drzewo, skryte pod zasłoną tego, co niewidzialne, i ukryte na poziomie tego, co skryte. Jest jasne, że musi istnieć relacja, harmonia i równowaga pomiędzy drzewem i wszystkiego jego członkami, jak gałęzie, owoce, liście i kwiaty - taka sama, jak istnieje między częściami ciała człowieka. Każda z części owego drzewa przyjęła pewną formę i nadano jej kształt zgodny z naturą drzewa. Gdyby zatem pojawił się ktoś, kto na zasłonie wyrysowałby obraz odpowiadający gałęziom drzewa, którego nigdy nie widziano, wówczas zarysy każdej jego części - od gałęzi do owoców i od owoców do liści - zostałyby narysowane proporcjonalnie, wypełniając przestrzeń od ich źródła aż do krańców, które są nieskończenie odległe od siebie nawzajem, a ów rysunek dokładnie ukazywałby formę i kształt poszczególnych części drzewa; wówczas z pewnością nie pozostałaby żadna wątpliwość co do tego, że artysta ujrzał ukryte drzewo okiem, które przeniknęło zasłonę i objęło to, co niewidzialne, a następnie odmalował je.
Dokładnie w ten sam sposób roztropne stwierdzenia Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, dotyczące prawdy o bytach zależnych (to jest prawdy o drzewie stworzenia, rozciągającym się od początku świata aż do najdalszych granic świata ostatecznego, od ziemi aż do Tronu Boga i od drobnych cząsteczek aż do słońca), zachowują proporcje między częściami owego drzewa, nadają wszystkim jego gałęziom i owocom formę tak odpowiednią, że wszyscy dociekliwi uczeni, kiedy zakończyli swe badania jego opisów, oznajmili: «Oto, jakich cudów zechciał Bóg! Jakże wspaniałe są Boże błogosławieństwa!» i powiedzieli: "O, Wszechmądry Koranie, jedynie ty rozwiązujesz i wyjaśniasz talizman wszechświata i zagadkę stworzenia!".
[4] - a w tym porównaniu nie ma błędu - zatem przedstawmy jako świetliste drzewo Tuba Najpiękniejsze Imiona i atrybuty
Boga, czyny i dzieła Jego wszechwładzy, których wspaniałość rozciąga się od przedwieczności po wieczność, których ogrom sięga nieskończonej przestrzeni i obejmuje ją, których czyny sięgają od:
[36] a także:
[37]
a także:
[6]
aż do:
[38]
a także:
[7],
oraz:
[8].
Wszechmądry Koran opisuje ową świetlistą prawdę, prawdy Najpiękniejszych Imion, atrybutów, czynów i dzieł Boga, wraz ze wszystkimi ich gałęziami, gałązkami, celami i owocami, w sposób tak harmonijny, tak właściwy i odpowiedni dla każdego z nich, bez zeszpecenia jednego, a naruszenia zarządzenia drugiego, że ci, którzy rozpoznają prawdę o rzeczach i przenikają tajemnice, rozumni i mędrcy, którzy podróżowali do królestwa duchowego wymiaru każdej rzeczy, oznajmiają w obliczu owej roztropnie przedstawionej wystawy: «Subhan Allah!» (ar. Bóg jest ponad wszelką niedoskonałość) i potwierdzają ją, mówiąc: «Jakaż ona jest słuszna, jak zgodna z rzeczywistością, jak piękna, jak godna szacunku!».
Weź za przykład sześć filarów wiary, przypominających jedną z gałęzi owych dwóch potężnych drzew, które wskazują na całą sferę tego, co zależne, i na sferę tego, co niezbędne: Koran opisuje wszystkie konary i gałęzie owych filarów - a nawet ich najdalsze owoce i kwiaty - z zachowaniem takiej harmonii i proporcji między nimi, w sposób tak zrównoważony, obrazuje je tak symetrycznie, że ludzki umysł nie jest w stanie tego dostrzec i staje w zadziwieniu przed jego pięknem. Dowodami na to, że między pięcioma filarami islamu, które są niby jedna gałązka
z owej gałęzi wiary, zostały zachowane piękno proporcji, doskonałe powiązanie i całkowita równowaga, od najdrobniejszych szczegółów, najmniejszych kwestii dotyczących postępowania i najmniej znaczących owoców aż do najdalszych celów i najgłębszej mądrości, są doskonały porządek i równowaga, piękno proporcji i mądrość "większego" prawa szari'a islamu, które wywodzi się z rozstrzygających stwierdzeń, znaczeń, wskazówek i wzmianek obejmującego każdą rzecz Koranu, tworzących niezbity i stanowczy dowód oraz sprawiedliwe świadectwo, w które nie można powątpiewać. Oznacza to, że wystawa Koranu nie może zostać przypisana częściowej wiedzy człowieka, a zwłaszcza wiedzy kogoś, kto był niepiśmienny. Opiera się ona raczej na wiedzy, która obejmuje każdą rzecz, i jest słowem Tego, Który jest w stanie ujrzeć wszystkie rzeczy równocześnie i obserwować wszystkie prawdy, od przedwieczności aż po wieczność, w jednej chwili. Tego faktu dotyczy werset:
[9]
[10]
Stacja Druga
(Rozmowa z pewnymi młodymi ludźmi, którzy, choć otoczeni przez pokusy, jednak nie stracili siły swego rozumu).
Będąc atakowanymi przez złudne i uwodzicielskie pragnienia obecnych czasów, pewni młodzi ludzie zapytali: «Jak możemy ocalić nasze życie ostateczne?» i szukali pomocy u Traktatów Światła, zatem w imieniu Traktatów Światła mówię im, co następuje:
Grób istnieje - jest o, tam - i nikt nie może temu zaprzeczyć. Każdy będzie musiał do niego zstąpić, czy chce tego, czy nie. Prócz poniższych trzech dróg nie istnieje żadna inna droga, jaką można do niego dojść:
Droga pierwsza: Dla wiernych grób jest bramą do świata daleko lepszego niż ten świat.
Droga druga: Dla tych, którzy wierzą w życie ostateczne, lecz zbliżają się do grobu, krocząc ścieżką rozpusty i zbłądzenia, grób jest drzwiami uwięzienia w samotności, wiecznym lochem, w którym będą rozłączeni ze wszystkimi, których umiłowali.
Droga trzecia: Dla niewiernych i ludzi zbłądzenia, którzy nie wierzą w życie ostateczne, grób jest bramą do wiecznej zagłady, jest szubienicą, na której zostaną straceni zarówno oni sami, jak i ci, których umiłowali. Ponieważ ci ludzie myślą o nim w ten sposób, dokładnie takie będzie doświadczenie, jakiego zaznają w grobie - zostaną ukarani.
Droga druga i trzecia są zupełnie jasne, nie wymagają żadnego dowodu; każdy może wyraźnie zobaczyć, że tak właśnie jest. Skoro wyznaczona godzina śmierci jest tajemnicą, a śmierć może przyjść w każdej chwili, by ściąć głowę człowieka, bez różnicy - starego czy młodego, nieszczęśliwy człowiek, który wiecznie ma przed sobą tak przerażającą i poważną kwestię (którą będzie stale widział na horyzoncie, wielką jak cały świat), z pewnością będzie szukał środka ocalenia przed ową wieczną zagładą,
przed niekończącym się uwięzieniem w samotności, narzędzia, które przekształci drzwi grobu w drzwi otwierające się na wiecznie trwający świat, świat światła i wiecznego szczęścia.
Zatem do owego niezbitego faktu, jakim jest śmierć, możemy dojść tylko trzema drogami, zaś sto dwadzieścia cztery tysiące prawdomównych posłańców - proroków, którzy mieli w swych rękach cuda na znak potwierdzenia ich przesłania - ogłosiły, że owe trzy drogi są takimi, jakie opisaliśmy powyżej. Sto dwadzieścia cztery miliony świętych mężów (ar. ałlija), polegając na doznanych oświeceniach i wizjach, potwierdziły wiadomości przyniesione przez proroków, kładąc pod nimi swoje podpisy. Niezliczeni skrupulatni uczeni udowodnili tę kwestię racjonalnie, za pomocą rozstrzygających dowodów, mających stopień "wiedzy równej całkowitej pewności". Wszyscy oni jednogłośnie oświadczyli, że owa kwestia jest prawdopodobna w dziewięćdziesięciu dziewięciu procentach, mówiąc: «Jedyną drogą do zbawienia od zagłady i od uwięzienia na wieki, wiodącą ku wiecznemu szczęściu, jest wiara i posłuszeństwo wobec Boga».
Jeśli człowiek zastanawia się - nawet jeśli nie poświęca temu zbyt wielkiej uwagi - nad słowem jednego posłańca, który przestrzega go, by nie obierał niebezpiecznej drogi, na której istnieje prawdopodobieństwo zguby równe jednemu procentowi, lęk przed zgubą, jaki będzie cierpiał, zagłuszy nawet jego głód. Tymczasem setki tysięcy wiarygodnych i prawdomównych posłańców oznajmiły, że zbłądzenie i występek ze stuprocentowym prawdopodobieństwem zaprowadzą na szubienicę grobu (którą człowiek zawsze będzie miał przed oczami) i do wiecznego uwięzienia w samotności, zaś wiara i oddawanie czci Bogu ze stuprocentowym prawdopodobieństwem usuną owe szubienice, zamkną bramę więzienia i przekształcą cały czas widoczny grób w drzwi otwierające się na wiecznie trwający skarbiec i pałac szczęśliwości, wskazując równocześnie na znaki i ślady owego skarbca i owego pałacu. Pytam was zatem: Jeśli nieszczęsny człowiek, który staje w obliczu tej dziwnej, strasznej i przerażającej kwestii - zwłaszcza jeśli jest on muzułmaninem - nie wierzy i nie oddaje czci Bogu, czyż będzie on w stanie odegnać od siebie ból wynikający z lęku, jaki odczuwa przez cały czas, oczekując na to, aż nadejdzie kolej wezwania go na szubienicę, którą wciąż ma przed oczami, nawet jeśliby dano mu władzę nad całym światem wraz ze wszystkimi jego przyjemnościami?
Jako że czyhające ze wszystkich stron podeszły wiek, choroby, nieszczęścia i śmierć zadają tak straszny ból i są napomnieniem, to nawet
jeśli ludzie zbłądzenia i występku radują się setką tysięcy przyjemności i rozkoszy, w ich sercach przeważnie doświadczają pewnego rodzaju piekła, lecz dogłębne otępienie niedbalstwa czyni ich niewrażliwymi na nie przez pewien czas.
Jako że dla ludzi wiary i oddawania czci Bogu grób, który cały czas mają przed oczami, jest drzwiami wiodącymi do wiecznie trwającego skarbca i wiecznego szczęścia; jako że każdy z nich wygrał na przedwiecznej loterii Bożego zarządzenia los, jaki daje wiara, wart miliony milionów funtów złota i diamentów, każdy z nich oczekuje słów: "Przyjdź, by odebrać swą wygraną" z prawdziwie głęboką przyjemnością i z prawdziwą rozkoszą duchową. Owa przyjemność jest tak wielka, że gdyby zmaterializowała się , a ziarno stałoby się drzewem, byłoby tak, jakby człowiek otrzymał swój prywatny raj. Jednakże ten, który wyrzeka się owej rozkoszy i wielkiej przyjemności z powodu tego, ku czemu kieruje go młodość, który w swej rozpuście i rozpasaniu wybiera chwilowe i niedozwolone przyjemności, przypominające miód zatruty niezliczonymi cierpieniami, upada na poziom stokroć niższy od poziomu zwierząt.
Co więcej, taki człowiek będzie gorszy od bezbożnych cudzoziemców, ponieważ tamci, jeśli zaprzeczają jednemu prorokowi, być może uznają innych proroków, a jeśli nie znają Boga, być może posiadają jakieś zalety, dzięki którym mogą osiągnąć pewną doskonałość. Jednak muzułmanin zna zarówno proroków, jak i swego Pana (ar. Ar-Rabb) oraz wszelkie doskonałości, a to dzięki Muhammadowi z Arabii (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Jeśli zatem jeden z muzułmanów wyrzeka się nauk Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i występuje z jego wspólnoty, nie będzie uznawał ani innych proroków, ani Boga, ani też nie będzie znał jakichkolwiek podstawowych zasad, zgodnie z którymi mógłby zachować pewne duchowe doskonałości. Jako że Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jest ostatnim i największym z proroków, a jego religia i jego wezwanie są skierowane do całego rodzaju ludzkiego, jako że przewyższa wszystkich ludzi przez wzgląd na jego cuda i jego religię, jako że jest nauczycielem całego rodzaju ludzkiego we wszystkich kwestiach dotyczących prawdy, jako że udowadnia to w olśniewający sposób od czternastu stuleci, jako że jest dumą całego rodzaju ludzkiego, przeto muzułmanin, który porzuca zasadnicze nauki Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i zasady jego religii, z całą pewnością nie będzie w stanie odnaleźć jakiegokolwiek światła ani też osiągnąć jakiejkolwiek doskonałości. Zostanie on skazany na całkowite przepadnięcie.
A zatem, o wy, nieszczęśnicy, którzy jesteście uzależnieni od przyjemności życia tego świata i ze strachem walczycie o zabezpieczenie przyszłości i waszego życia! Jeśli pragniecie przyjemności, rozkoszy, szczęścia i łatwości na tym świecie, czyńcie to, co jest dozwolone. To wystarczy, byście się radowali. Z innych części Traktatów Światła z pewnością pojęliście, że w każdej przyjemności, która jest niedozwolona, tkwi tysiąc cierpień. Gdyby ukazać wydarzenia przyszłości - na przykład następnych pięćdziesięciu lat od tej chwili - na kinowym ekranie, w ten sam sposób, w jaki dzisiaj ukazuje się wydarzenia przeszłości, ci, którzy oddawali się występkom, zapłakaliby, przepełnieni przerażeniem i niesmakiem, nad tymi rzeczami, które dziś są dla nich rozrywką.
Ci, którzy chcą być stale i na wieki szczęśliwi na tym świecie i w świecie, który nadejdzie, niechaj obiorą za swego przewodnika naukę Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i niechaj nie przekraczają granic wiary.
Pewnego dnia przybyło do mnie kilku inteligentnych młodzieńców, poszukując skutecznego środka zapobiegawczego, który pomógłby im ocalić ich samych przed niebezpieczeństwami wynikającymi z życia, młodości i żądz duszy. Powiedziałem im, jak wcześniej mówiłem tym, którzy szukali pomocy u Traktatów Światła:
Młodość z całą pewnością was opuści, a jeśli przekroczycie granice tego, co dozwolone, będzie stracona, a miast przyjemności przyniesie wam nieszczęścia na tym świecie, w grobie i w życiu ostatecznym. Jednak jeśli dzięki muzułmańskiemu przeszkoleniu wykorzystacie dar młodości honorowo, dziękując za ów dar, w prawości i posłuszeństwie Bogu, w efekcie sprawi on, że pozostaniecie na wieki i stanie się przyczyną, dla której zyskacie wieczną młodość.
Co tyczy się życia, jeśli brakuje w nim wiary lub jeśli ze względu na skłonność do buntu wiara jest słaba, efektami takiego życia będą ból, smutek i żal, dalece przewyższające powierzchowne i ulotne przyjemności, jakie ono przyniesie. Jako że w przeciwieństwie do zwierząt człowiek myśli i posiada rozum, jest on związany zarówno z teraźniejszością, jak z przeszłością i przyszłością, które mogą być dla niego źródłem zarówno cierpienia, jak przyjemności. Natomiast co do zwierząt, jako że te nie myślą, smutki przeszłości ani lęki i niepokoje przyszłości nie zakłócają przyjemności, jakiej doznają one tu i teraz. Jednakże jeśli chodzi o człowieka, który pozostaje w zbłądzeniu i niedbalstwie, to smutki wynikające z przeszłości i lęki biorące początek z przyszłości zepsują przyjemność teraźniejszości zwłaszcza wtedy, kiedy przyjemność jest niedozwolona - wówczas jest ona niby zatruty z kretesem miód.
Oznacza to, że z punktu widzenia przyjemności życia człowiek spada na poziom sto tysięcy razy niższy od poziomu zwierząt. Zaprawdę, dla ludzi zbłądzenia i nieuwagi ich życie, a raczej, zaiste, cały ich świat, jest tylko dniem dzisiejszym. Z punktu widzenia ich zbłądzenia cały czas i wszystkie wszechświaty przeszłości nie istnieją lub są martwe, zaś ich umysły, łączące ich z przeszłością i przyszłością, wytwarzają jedynie mrok i ciemność. Z powodu ich braku wiary przyszłość również
nie istnieje. Co więcej, ponieważ są oni istotami myślącymi, wieczna rozłąka, będąca skutkiem owego nieistnienia, jest źródłem ciemności zasnuwającej ich życie.
Tymczasem jeśli wiara sprawia, że życie staje się życiem, to dzięki światłu wiary zarówno przeszłość, jak i przyszłość, stają się świetliste i istniejące. Podobnie jak teraźniejszość, przez wzgląd na wiarę stają się one źródłem wzniosłych, duchowych przyjemności oraz światła dla duszy i serca. Wyjaśnienie owej prawdy zawarte jest w Nadziei Siódmej Traktatu dla ludzi starszych [1], do którego też możecie sięgnąć.
Takie zatem jest życie. J eśli oczekujecie od niego przyjemności i radości, przynieście życie waszemu życiu dzięki wierze, sprawcie, by prawdziwie stało się życiem poprzez wiarę, upiększajcie je wykonywaniem obowiązków religijnych i zachowujcie je poprzez wystrzeganie się grzechów.
Co się tyczy przerażającej prawdy o śmierci, która ukazuje się nam każdego dnia, w każdym miejscu i każdym czasie, objaśnię wam ją poprzez przypowieść, tak samo, jak mówiłem o niej innym młodym ludziom.
Wyobraźmy sobie, że tutaj, na naszych oczach, zostały wniesione szubienice. Poza nimi znajduje się budynek loterii, lecz takiej, na której można nabyć losy dające prawdziwie wielkie wygrane. Jesteśmy tu w dziesięciu i czy chcemy tego, czy nie, zostaniemy tam wezwani; nie ma żadnego innego wyjścia. Zawołają nas, a skoro chwila, w której się to stanie, jest tajemnicą, w każdej minucie mogą nam powiedzieć albo: "Przyjdź na swą egzekucję i wejdź na szubienicę!", albo też: "Oto twój los, wygrywający miliony dolarów w złocie, chodź i weź go!". Kiedy czekamy, aż nas zawołają, nagle w drzwiach ukazuje się dwoje ludzi. Jednym z nich jest skąpo ubrana kobieta, piękna i zwodnicza, trzymająca w ręku pozornie przepyszny, lecz w rzeczywistości zatruty cukierek, który przyniosła, byśmy zapragnęli go zjeść. Drugim jest poważny i prawdomówny człowiek, który wchodzi przez owe drzwi za kobietą i mówi:
- Przyniosłem wam talizman i naukę. Jeśli uważnie ją zbadacie i jeśli nie tkniecie tego cukierka, zostaniecie ocaleni przed śmiercią na szubienicy. Dzięki owemu talizmanowi odbierzecie los upoważniający do odebrania niezrównanej nagrody. Spójrzcie! Widzicie na własne oczy, że ci, którzy skosztowali owej słodyczy, wstępują na szubienicę, a aż do tego czasu cierpią straszliwe bóle żołądka z powodu ukrytej w cukierku trucizny. Nie widać, co dzieje się z tymi, którzy odebrali los dający wielką wygraną; wygląda na to, że oni również wstępują na szubienicę, lecz
miliony świadków zeznają, że ci ludzie z łatwością przechodzą do miejsca wypłacania nagród. Popatrzcie przez okna! Najwyżsi urzędnicy i ludzie wysokiej rangi mający swój udział w tej sprawie oznajmiają na cały głos: "Jak jasno i z całkowitą pewnością widzicie na własne oczy tych, którzy wstępują na szubienice, tak pewny niczym światło dzienne, bez żadnych wątpliwości ni obaw, jest fakt, że ci, którzy otrzymali talizman, odbierają swój wygrywający los".
Zatem, jak w owej przypowieści, skoro rozpasane przyjemności młodego wieku, które pozostają w sferze tego, co zakazane, i są niczym zatruty miód, prowadzą do utraty wiary, która jest biletem wstępu do wiecznego skarbca i paszportem na podróż do wiecznie trwającego szczęścia, człowiek, który się im oddaje, zstępuje ku śmierci (która jest niczym szubienice z naszej przypowieści) i ku mękom grobu, będącego drzwiami do wiecznej ciemności. Skoro wyznaczona godzina śmierci pozostaje nieznana, to kat, który nie czyni żadnej różnicy między starym a młodym, może przyjść w każdej chwili, by ściąć głowę skazańca. Jeśli porzucicie niedozwolone pragnienia, które są niczym zatruty miód, zyskacie wiarę i będziecie wykonywali obowiązki religijne, które są talizmanem Koranu, to wiedzcie, że sto dwadzieścia cztery tysiące proroków (niech będzie z nimi pokój), wraz z niezliczonymi świętymi (ar. ałlija) i ludźmi prawdy, jednogłośnie oznajmiły, że otrzymacie bilet wstępu do skarbca wiecznego szczęścia, pochodzący z nadzwyczajnej loterii ludzkiego przeznaczenia, jak również wskazały na ślady owej prawdy.
W skrócie: Młodość odejdzie, a jeśli odejdzie zmarnowana, jej efektami będą tysiące nieszczęść i cierpień, zarówno na tym świecie, jak w świecie, który nadejdzie. Jeśli pragniecie zrozumieć, jak większość takich młodości znajduje swój kres w szpitalach, wśród wyimaginowanych chorób wynikających ze źle spędzonej młodości i marnotrawstwa; w więzieniach lub przytułkach dla nędzarzy w efekcie ekscesów; w barach z powodu rozpaczy wynikającej z bólu i cierpienia - idźcie i pytajcie w szpitalach, w więzieniach i na cmentarzach!
Z całą pewnością jak z większości szpitali usłyszycie biadania i jęki chorych rozpustników i bezwstydników, których do tego stanu doprowadziła młodość, tak z więzień usłyszycie pełne skruchy westchnienia nieszczęśliwych młodych ludzi, którzy zostali ukarani za swe niedozwolone czyny, w większej części wynikające z ekscesów młodości. Pojmiecie również, że większość z męczarni grobu - owego pośredniego królestwa, którego drzwi nieprzerwanie otwierają się i zamykają za tymi, którzy je przekroczyli - jest wynikiem źle spędzonej
młodości, jak ujrzeli to ahl al-kaszfa al-kubur [2], a potwierdzili to oraz zaświadczyli ludzie prawdy.
Spytajcie również ludzi starszych i chorych, którzy stanowią większą część ludzkości. Z pewnością olbrzymia większość z nich powie ze smutkiem i z żalem: "Biada nam! Zmarnowaliśmy naszą młodość na namiętności i urojenia, w zaiste szkodliwy sposób. Strzeż się, byś nie postąpił tak jak my!" W konsekwencji niedozwolonych przyjemności młodości, trwającej pięć do dziesięciu lat, człowiek przez całe lata cierpi smutek i żal na tym świecie, doznaje mąk i szkody w królestwie pośrednim oraz męczarni Piekła w życiu ostatecznym. Choć taki człowiek znajduje się w zaiste godnej politowania sytuacji, w żaden sposób nie zasługuje na współczucie, ponieważ dla tych, którzy dobrowolnie przystają na pobłażanie sobie przez to, co szkodliwe, nie może być żadnego współczucia. Oni nie zasługują na współczucie.
Niechaj Wszechmocny Bóg ocali nas i was przed uwodzicielskimi pokusami naszych czasów i niechaj nas od nich zachowa. Amen.
[39]
Ci, który przebywają w więzieniach, wielce potrzebują prawdziwego pocieszenia, jakie dają Traktaty Światła. Tyczy się to zwłaszcza tych, którzy cierpią z powodu ciosów młodości, spędzając swe słodkie, młode życie w więzieniu; oni potrzebują Traktatów Światła tak bardzo, jak potrzebują chleba.
Zaiste, młodość zważa raczej na emocje niż na rozsądek, zaś emocje i pragnienia są ślepe i nie myślą o konsekwencjach. Przedkładają one uncję natychmiastowej przyjemności nad tony przyjemności w przyszłości. Zabijają dla jednej minuty przyjemności, jaką daje zemsta, a następnie przez osiemdziesiąt tysięcy godzin cierpią męki więzienia. Jedna godzina rozpustnej przyjemności w sprawach honoru może skutkować tym, że radość z życia zostanie całkowicie zniszczona z powodu lęku zarówno przed więzieniem, jak przed wrogami. Istnieje wiele innych przykładów i wiele pułapek, w które mogą wpaść nieszczęśni młodzi ludzie, a z powodu których ich słodkie życie staje się wielce gorzkie i godne politowania.
Zastanówcie się nad wielkim krajem na północy. Wziął on w posiadanie namiętności jego młodych ludzi i rozpętał burze, które wstrząsnęły naszym stuleciem, ponieważ uczynił dozwolonymi dla owych młodych ludzi miłe córki i żony ludzi sprawiedliwych, zaś młodzi w swym postępowaniu kierowali się jedynie uczuciami, które są ślepe na wszelkie konsekwencje. Poprzez zezwolenie mężczyznom i kobietom na to, by wspólnie korzystali z publicznych łaźni, wręcz zachęcano do niemoralności. Uważano, że dozwolonym dla włóczęgów i ludzi biednych jest plądrowanie majątków bogatych. Cała ludzkość w obliczu owego nieszczęścia zadrżała ze strachu.
To dlatego największą koniecznością dla wszystkich młodych muzułmanów tego stulecia jest bohaterskie odparcie owego ataku o dwóch ostrzach za pomocą ostrych mieczy, takich jak Owoc wiary czy Przewodnik dla młodzieży ze zbioru Traktatów Światła. W przeciwnym razie nieszczęśni młodzi ludzie całkowicie zniszczą swą przyszłość na tym świecie, swe przyjemne życie doczesne, szczęście w życiu ostatecznym
oraz życie wieczne, i przekształcą je w męczarnie i cierpienia. Z winy swych nadużyć i bezczelności skończą w szpitalach, zaś z winy swych ekscesów - w więzieniach, kiedy zaś osiągną wiek podeszły, zaszlochają z tysiąckrotnym żalem.
Z drugiej strony, jeśli ochronią samych siebie dzięki nauce Koranu i prawdom Traktatów Światła, staną się prawdziwie bohaterskimi młodymi ludźmi, doskonałymi istotami ludzkimi, muzułmanami, którzy odnieśli sukces, a w pewien sposób - tymi, którzy panują nad resztą królestwa zwierząt i innymi istotami żywymi.
Kiedy młody człowiek osadzony w więzieniu jedną godzinę z dwudziestu czterech godzin każdego dnia poświęca na odprawienie modlitw obowiązkowych (a pod tym względem więzienie jest przeszkodą w popełnieniu wielu grzechów), żałuje za błędy, które stały się przyczyną jego nieszczęścia, i powstrzymuje się od innych grzechów, przynoszących cierpienie i szkodę, takie postępowanie przyniesie wielką korzyść dla jego życia, jego przyszłości, jego kraju, jego narodu, jego krewnych, zaś on sam dzięki swej ulotnej młodości trwającej od dziesięciu do piętnastu lat osiągnie olśniewającą wieczną młodość. Ową dobrą nowinę, co do której nie ma wątpliwości, dają wszystkie Księgi, Pisma i karty Objawione,a przede wszystkim Koran, owa Księga cudownej wystawy.
Jeśli taki młody człowiek ukazuje - poprzez wstrzemięźliwość i posłuszeństwo - wdzięczność za ów sprawiający przyjemność i zachwycający dar, jakim jest młodość, zarówno zwiększy to ów dar, jak uczyni go wieczną przyjemnością. W przeciwnym razie młodość stanie się nieszczęsną, bolesną i smutną, stanie się koszmarem, a następnie odejdzie. Sprawi, że ów człowiek stanie się podobny bezdomnemu włóczędze, przynoszącemu szkodę swym bliskim, swemu krajowi i swemu narodowi.
Jeśli więzień został skazany niesprawiedliwie, to pod warunkiem, że wykonuje on modlitwy obowiązkowe, każda godzina stanie się równa całemu dniu oddawania czci Bogu, zaś więzienie będzie dla niego celą pustelnika. Będzie on zaliczony do pobożnych eremitów dawnych czasów, którzy wycofali się do swych jaskiń, by poświęcić się oddawaniu czci Bogu. Jeśli jest on biedny, stary i chory, a przy tym pragnie prawd wiary, to jeśli odprawia modlitwy obowiązkowe i żałuje za grzechy, każda godzina stanie się równa dwudziestu godzinom oddawania czci Bogu, a więzienie będzie dla niego domem wypoczynkowym, zaś przez wzgląd na tkliwych przyjaciół, jakich tam znalazł - miejscem miłości, ćwiczenia i nauki. Możliwe, że pozostając w więzieniu będzie bardziej szczęśliwy, niż będąc wolnym, ponieważ poza murami więzienia był zdezorientowany i narażony na grzechy, atakujące go
ze wszystkich stron, zaś w więzieniu odbierze gruntowną edukację. Kiedy zostanie zwolniony, nie będzie mordercą ani człowiekiem spragnionym zemsty, lecz człowiekiem, który odbył pokutę, pomyślnie przeszedł próbę, który postępuje właściwie i z korzyścią dla jego narodu. Zaprawdę, więźniowie osadzeni w więzieniu Denizli po studiowaniu Traktatów Światła jedynie przez krótki czas stali się tak nadzwyczaj dobrze wychowanymi ludźmi, że pewien człowiek spośród tych, którzy interesowali się ową sprawą, powiedział:
"Piętnaście tygodni studiowania Traktatów Światła więcej dokonało dla ich zmiany na lepsze niż piętnaście lat więzienia".
Jako że śmierć nie umiera, a jej wyznaczona godzina pozostaje nieznana, może ona przyjść w każdej chwili; jako że drzwi grobu nie mogą zostać zamknięte, a ludzie - gromada za gromadą - przekraczają je i przepadają; jako że prawdy Koranu ukazały, że dla wierzących śmierć staje się przepustką wybawiającą ich od wiecznego unicestwienia, podczas gdy dla ludzi zepsutych i rozpustników jest zniknięciem na wieki w owym wiecznym unicestwieniu, jest niekończącą się rozłąką z ich umiłowanymi i ze wszystkimi istotami - przeto z całą pewnością i bez najmniejszej wątpliwości najbardziej szczęśliwym człowiekiem jest ten, który zachowując cierpliwość i dziękując Bogu w pełni korzysta z czasu, jaki spędza w więzieniu, zaś studiując dzieła Traktatów Światła pozostaje na drodze prostej, służąc Koranowi i swej wierze.
O, człowieku, uzależniony od uciech i przyjemności! Mam siedemdziesiąt pięć lat, a tysiące doświadczeń, dowodów i wydarzeń spowodowały, że wiem z całą pewnością, iż prawdziwą uciechę, przyjemność wolną od bólu, radość wolną od żalu i szczęśliwe życie można odnaleźć jedynie w wierze i w sferze prawd wiary, podczas gdy jedna przyjemność tego świata wydaje wiele cierpień, jakby wymierzała dziesięć klapsów za jedno winogrono, co powoduje, że znika wszelka przyjemność z życia.
O wy, nieszczęśnicy, którzy doświadczacie nieszczęścia więzienia! Jako że wasz świat szlocha, a wasze życie jest gorzkie, dokładajcie starań po temu, by wasze życie ostateczne również nie było wypełnione płaczem, a wasze życie wieczne stało się słodkie i radosne! Skorzystajcie z osadzenia was w więzieniu! Jak czasami - pod pewnymi warunkami - pełnienie straży w obliczu nieprzyjaciela przez jedną godzinę może odpowiadać oddawaniu czci Bogu przez cały rok, tak w ciężkich warunkach, jakich doświadczacie, trudy każdej godziny spędzonej na oddawaniu czci stają się odpowiednikiem wielu godzin, przekształcając owe trudności w miłosierdzie.
[39]
W trzech Punktach objaśnię skuteczne pocieszenie dla tych, którzy doświadczają nieszczęścia więzienia, a także dla tych, którzy uprzejmie pomagają im i sumiennie doglądają ich pożywienia, które przybywa spoza więzienia.
Punkt Pierwszy
Każdy dzień spełniony w więzieniu może przynieść zysk równy temu, jaki dałoby dziesięć dni spędzonych na oddawaniu czci Bogu, zaś w odniesieniu do wydanych owoców może przekształcić owe przemijające godziny w godziny trwające wiecznie, a pięć lub dziesięć lat kary więzienia może ocalić człowieka od milionów lat uwięzienia na wieki. Dla wiernych warunkiem uzyskania tak znaczącej i cennej korzyści są odprawianie modlitw obowiązkowych, skrucha za grzechy, które stały się przyczyną ich uwięzienia, a także zachowanie cierpliwości i składanie podziękowań Bogu. Więzienie z pewnością jest przeszkodą na drodze do wielu grzechów, jako że nie dostarcza możliwości ich popełniania.
Punkt Drugi
Jak przeminięcie przyjemności wywołuje cierpienie, tak przeminięcie cierpienia wywołuje przyjemność. Tak, myśląc o dniach, które minęły, szczęśliwych i przyjemnych, każdy czuje ostry ból żalu i tęsknoty i mówi: "Biada!", zaś przypominając sobie nieszczęsne dni przeszłości, doświadcza pewnego rodzaju przyjemności spowodowanej tym, że owe dni minęły, mówi: "Wszelka chwała i dzięki niech będą Bogu Jedynemu za to, że nieszczęście odeszło, a nagroda pozostała", i wydaje z siebie westchnienie ulgi. Oznacza to, że przemijające cierpienie i smutek jednej godziny pozostawiają pewnego rodzaju duchową przyjemność, podczas gdy godzina przyjemności pozostawia ból.
Skoro taka jest prawda i skoro nieszczęsne godziny, które minęły wraz z ich cierpieniami, już nie istnieją, zaś niepokojące dni przyszłości jeszcze nie istnieją, nie ma również cierpienia, zaś nieprzerwane jedzenie chleba i picie wody dzisiaj z powodu tego, że być może za kilka dni człowiek będzie głodny i spragniony, byłoby wielką głupotą. Dokładnie w ten sam sposób wielką głupotą jest rozmyślanie o nieszczęsnych godzinach przeszłości i przyszłości, które nie istnieją, przejawianie niecierpliwości, niedostrzeganie własnych błędów i biadanie, jakby człowiek skarżył się
na Boga. Dopóki siła cierpliwości nie rozproszy się na lewo i prawo (to jest, na przeszłość i przyszłość), lecz pozostaje niewzruszona w obliczu trwającej godziny i dnia, będzie wystarczająca, a zmartwienia zmniejszą się dziesięciokrotnie.
Zaprawdę - i oby nie było to użalaniem się - Boża łaska wskazała mi powyższy fakt podczas kilku dni, kiedy dotknięty cielesnymi i duchowymi cierpieniami, chorobami i próbami, jakich nie doświadczyłem nigdy wcześniej w moim życiu, byłem zmiażdżony przez rozpacz i strapienie serca i duszy, wynikające z tego, że nie byłem w stanie służyć Koranowi i wierze poprzez Traktaty Światła. Wówczas stałem się zadowolony z mych bolesnych dolegliwości, a także z uwięzienia mnie. Mówiąc: "Jak wielką korzyścią dla nieszczęśnika takiego jak ja, który już czeka w progu drzwi grobu, jest uczynienie jednej godziny, która mogła przeminąć na niedbalstwie, wartą tyle, co dziesięć godzin aktów kultu", złożyłem Bogu podziękowania.
Punkt Trzeci
Wielki zysk przynosi również litościwe pomaganie innym więźniom i wspomaganie ich, dawanie im zaopatrzenia, którego potrzebują, a także nakładanie balsamu pocieszenia na ich duchowe rany. Dzielenie się z nimipożywieniem, które przybywa spoza więzienia, jest jak dawanie jałmużny i zostanie skrupulatnie (stosownie do ilości jedzenia) zapisane w księgach dobrych uczynków tych, którzy to robią, czy to w więzieniu, czy poza więzieniem, a dotyczy to również zatroskanych o los więźniów strażników więziennych. Zwłaszcza wtedy, gdy nieszczęśliwy więzień jest stary, chory, biedny lub obcy, nagroda za taką jałmużnę zostanie wielokrotnie zwiększona.
Warunkiem uzyskania tak znacznej korzyści jest odprawianie modlitw obowiązkowych, by owe usługi były wykonywane przez wzgląd na Boga. Innym warunkiem jest spieszenie z pomocą więźniom ze szczerością intencji, litością i radością, a także czynienie tego w taki sposób, by nie poczuli się zobowiązani wobec pomagającego.
[39]
[26]
Moi przyjaciele w więzieniu i bracia w religii!
Przyszło mi na myśl, by objaśnić wam prawdę, która ocali was zarówno przed męczarniami tego świata, jak i przed męczarniami życia ostatecznego. A oto ta prawda:
Przypuśćmy, że pewien człowiek zabija brata innego człowieka lub jednego z jego krewnych. Morderstwo, które daje trwającą jedną minutę przyjemność z zemsty, jest przyczyną milionów minut strapienia dla serca i udręki więzienia, zaś strach przed zemstą ze strony krewnych zamordowanego i lęk przed stanięciem twarzą twarz z wrogiem odpędzają wszelką przyjemność z życia, aż człowiek cierpi męki spowodowane zarówno strachem, jak gniewem. Jest tylko jedno wyjście z tej sytuacji, a mianowicie pojednanie, które nakazują Koran, prawda, człowieczeństwo i rzeczywistość, którego wymaga i do którego zachęca islam.
Z całą pewnością, jako że wyznaczona godzina śmierci jest już ustalona i nie ulegnie zmianie, tym, co jest prawdziwie wymagane, jest pokój. Zamordowany człowiek w żadnym wypadku nie pozostałby na tym świecie dłużej, ponieważ nadeszła wyznaczona dla niego godzina, co zaś tyczy się mordercy, stał się on narzędziem wykonania Bożego zarządzenia. Dopóki nie dojdzie do pojednania, obie strony stale cierpią męczarnie będące wynikiem strachu i chęci zemsty. Oto dlaczego islam nakazuje, że jeden wierny nie powinien być zagniewany na drugiego przez czas dłuższy niż trzy dni [3]. Jeśli morderstwo nie było wynikiem mściwości, urazy i wrogości, zaś niezgodę podsycają dwulicowi podżegacze, zasadniczą sprawą jest jak najszybsze zaprowadzenie pokoju, w przeciwnym razie niewielkie nieszczęście stanie się wielkim i nadal będzie rosło. Jeśli zaprowadzono pokój, zaś morderca żałuje za swój grzech i stale modli się za człowieka, którego zabił, wówczas obie strony wiele zyskają i staną się jak bracia. W miejsce jednego brata, który odszedł, człowiek zyska kilku braci w religii, podporządkuje się Bożemu zarządzeniu i przeznaczeniu i wybaczy swemu wrogowi. Zwłaszcza jeśli ludzie uważnie wysłuchają lekcji Traktatów Światła, zobaczą, że Traktaty mówią o pokoju jednostki, o pokoju i dobrobycie społeczeństwa, a także o braterstwie, jak również
wymagają tego, by odłożyć na bok wszelkie negatywne uczucia istniejące między muzułmanami.
Tak stało się w więzieniu Denizli, gdzie dzięki lekcjom Traktatów Światła wszyscy więźniowie, którzy byli dla siebie wrogami, stali się braćmi. Było to jednym z powodów naszego uniewinnienia, a także spowodowało, że nawet ludzie bezbożni i grzeszni powiedzieli: "Oto, czego zechciał Bóg! Błogosławiony niech będzie Bóg!", zaś więźniom owa przemiana przyniosła bezbrzeżną ulgę. Ja sam widziałem tutaj, jak setka ludzi cierpi niedogodności z powodu jednego człowieka, a ów człowiek nie ustępuje, by wszyscy doświadczyli tego, czego on doświadcza. Takie postępowanie jest prześladowaniem owej setki ludzi. Tymczasem mężny człowiek, który jest wierzący, a jego świadomość jest silna, nie przyczyni setce innych wiernych szkody z powodu niewiele znaczącego błędu lub niewielkiej korzyści, jeśli zaś popełnia ów błąd i przyczynia szkody innym, natychmiast powinien złożyć skruchę.
[39]
Moi wierni nowi bracia i wy, którzy zostaliście dawniej uwięzieni!
Doszedłem do mającego solidne podstawy wniosku, że przez wzgląd na Bożą łaskę to wy staliście się przyczyną, dla której się tutaj znaleźliśmy. Oznacza to, że ze swą pociechą i ze swymi prawdami wiary Traktaty Światła mają wybawić was zarówno od strapienia, jakim jest uwięzienie, jak i od doznania większych szkód doczesnych, od tego, by wasze życie upłynęło bez żadnej korzyści i na próżno z winy żalu i smutku, by zostało zmarnowane i rozrzucone na wiatr fantazji, od tego, by wasze życie ostateczne zaszlochało tak, jak teraz szlocha wasz świat; tak, Traktaty mają dostarczyć wam prawdziwego pocieszenia.
Jako że taka jest prawda w owej kwestii, z całą pewnością musicie stać się braćmi dla siebie nawzajem, jak stało się to z więźniami z Denizli i uczniami Światła. Widzicie, że sprawdzają wszystko, co do was należy, całe pożywienie, chleb i zupę przysyłane spoza więzienia, by między wami nie znalazł się nóż i byście nie atakowali jedni drugich. Strażnicy, którzy wiernie wam służą, cierpią wiele kłopotów. Również wy nie ustępujecie,
sprawiając, iż owych kłopotów doświadczają wszyscy, jakbyście zamierzali zaatakować jeden drugiego niczym dzikie bestie. A zatem, moi nowi przyjaciele, którzy z natury jesteście śmiali i odważni, powinniście teraz ze wspaniałą odwagą duchową powiedzieć tej grupie ludzi:
"Gdyby dano nam nie noże, lecz karabiny Mausera i rewolwery, a także wydano rozkaz otwarcia ognia, nie zranilibyśmy naszych nieszczęśliwych przyjaciół, którzy cierpią to samo nieszczęście, jakie jest naszym udziałem. Dzięki przewodnictwu Koranu i wiary oraz na ich rozkaz, dzięki muzułmańskiemu braterstwu i dla własnej korzyści postanowiliśmy, że wybaczymy im i będziemy starali się nie urazić ich, nawet jeśli dawniej istniało sto powodów dla wrogości i nieprzyjaźni między nami".
Sprawcie zatem, by więzienie stało się dla was miejscem pomyślnego pobierania nauk.
Ważna kwestia
Pokrótce wspomnę o pewnej rozległej prawdzie, która przyszła na myśl memu sercu w Noc Przeznaczenia.
Z powodu nadzwyczajnej tyranii i despotyzmu ostatniej wojny światowej; z powodu bezlitosnego zniszczenia, jakie przyniosła, kiedy setki niewinnych istot wypędzano, a ich dobytek obracano w ruinę z powodu jednego wroga; z powodu straszliwej rozpaczy zwyciężonych; z powodu strasznej trwogi zwycięzców i okropnych mąk, jakich przyczyniła im świadomość tego, że nie będą w stanie utrzymać swej przewagi ani też naprawić zniszczeń; z powodu przemijania i całkowitej efemeryczności życia tego świata; z powodu zwodniczej i podobnej narkotykowi natury złudzeń cywilizacji - a ich natura stała się widoczna dla wszystkich; z powodu tego, że wzniosłym zdolnościom będącym częścią natury człowieka, a także zasadniczej istocie człowieka, zadano straszliwe rany; z powodu tego, że zostały zbudzone i powstały wrodzone człowiekowi umiłowanie i pragnienie nieśmiertelności, zaś niedbalstwo, zbłądzenie i głucha, pozbawiona życia natura zostały ścięte diamentowym mieczem Koranu; z powodu tego, że ukazała się nadzwyczaj brzydka i okrutna, prawdziwa twarz świata polityki, będącej jedynie duszącą i zwodniczą zasłoną dla niedbalstwa i zbłądzenia; z całą pewnością i bez żadnego cienia wątpliwości, jako że życie tego świata - które jest, mówiąc metaforycznie, kochankiem rodzaju ludzkiego - jest tak szpetne i przemijające, człowiek w swej prawdziwej istocie powinien dążyć z całych sił do życia wiecznego, które prawdziwie miłuje i za którym prawdziwie tęskni, a znakami tego jest wszystko, co zaszło na północy, na zachodzie i w Ameryce.
Po pierwsze: Z całą pewnością nie ma żadnej wątpliwości co do tego, że Koran, owa Księga cudownej wystawy, która każdego wieku od tysiąca trzystu sześćdziesięciu lat ma trzysta pięćdziesiąt milionów uczniów; która pieczęć każdego z jej oświadczeń i twierdzeń odciska poprzez potwierdzenie milionów prawdomównych uczonych, którzy dogłębnie
ją zbadali; która wraz ze swą świętością w każdej minucie była obecna w sercach milionów hafizów[4], przekazując naukę dla rodzaju ludzkiego poprzez ich języki; która w sposób, jakiemu nie może dorównać żadna inna księga, przekazuje ludzkości dobrą nowinę o życiu wiecznym i wiecznym szczęściu, lecząc wszystkie rany ludzkości...; jako że Koran dał ową dobrą nowinę o wiecznym życiu i wiecznym szczęściu, co do której nie ma wątpliwości, poprzez tysiące swych obstających przy niej z całą mocą, powtarzanych wersetów, poprzez niewzruszenie pewne dowody i niezliczone argumenty, co do których nie ma wątpliwości, które zapraszają do życia wiecznego i dziesięć tysięcy razy dają nowinę o nim i wyraźnie, i domyślnie, przeto dopóki rodzaj ludzki całkowicie nie straci rozsądku, dopóki Dzień Zguby - dosłownie lub w przenośni - nie wybuchnie nad głowami ludzi, masy ludzi i wielkie kraje tego świata będą poszukiwać Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, będą obejmować całym życiem i duszą jego prawdy, jak dzieje się to obecnie w Szwecji, Norwegii, Finlandii i Anglii (gdzie znani kaznodzieje pracują nad tym, by ludzie przyjęli Koran), a wielka społeczność Ameryki poszukuje prawdziwej religii. Patrząc z tego punktu widzenia, nie istnieje ani w żaden sposób nie może istnieć księga, która byłaby równa Koranowi. Absolutnie nic nie może zająć miejsca tego największego z cudów Boga.
Po drugie: Jako że Traktaty Światła służą za diamentowy miecz w dłoni owego największego z cudów, a swych upartych wrogów zmuszają do poddania się; jako że są heroldem skarbców Koranu, a ową służbę pełnią w sposób, który oświeca i całkowicie leczy serce, duszę i emocje; jako że opierają się wyłącznie na Koranie i są jego cudem, doskonale wypełniają swój obowiązek.
Co więcej, Traktaty Światła pokonały zatwardziałych ateistów oraz ich straszliwą propagandę wymierzoną przeciw Traktatom, a także zmiażdżyły i rozbiły na kawałki - a to za pomocą traktatu zatytułowanego Natura: przyczyna czy skutek - naturę, ów najtrudniejszy do zdobycia bastion zbłądzenia, zaś poprzez Temat Szósty traktatu Owoc wiary (jak również poprzez Dowody Pierwszy, Drugi, Trzeci i Ósmy, które wszystkie zawarte są w zbiorze Laska Mojżesza) w najbardziej olśniewający sposób skazały na wygnanie niedbalstwo w jego najgłupszym, najbardziej duszącym i najbardziej rozłożystym kształcie, skrytym za szeroko rozpostartą zasłoną nauki, i ukazały światło Bożej jedności.
Z pewnością, skoro obecnie oficjalnie zezwolono na nauczanie religii, a także zostało udzielone pozwolenie na otwieranie miejsc nauki na własną rękę, jest sprawą konieczną dla nas, a zasadniczą dla narodu, by - na ile
to możliwe - uczniowie Światła otwierali niewielkie ośrodki studiowania Traktatów Światła w każdym miejscu. Choć w pewnym stopniu skorzysta z tego każdy, to nie każdy całkowicie pojmie każdą kwestię, lecz jako że owe kwestie są objaśnieniami prawd wiary, są one zarówno nauczaniem, jak zdobywaniem wiedzy o Bogu, prowadzą do uświadomienia sobie obecności Boga, a także same w sobie są aktem czci.
Jeśli Bóg zechce, owe medresy[5] Ruchu Światła w ciągu pięciu do dziesięciu tygodni wydadzą takie efekty, jakie dawne medresy dawały po pięciu lub dziesięciu latach - a działo się tak od dwudziestu lat.
Zasadnicze znaczenie ma również to, by rząd nie ingerował w sprawy owych blasków Koranu, to jest Traktatów Światła, które są heroldem Koranu i na wiele sposobów przynoszą korzyść życiu doczesnemu i życiu politycznemu tego narodu i tego kraju, jak również życiu wiecznemu członków tego narodu i obywateli tego kraju. Zaiste, rząd powinien pracować na rzecz rozprzestrzenienia i przyjmowania Traktatów, ponieważ w ten sposób mógłby odpokutować ciężkie grzechy przeszłości, a także stworzyć zaporę na przyszłość dla ciężkich prób i anarchii.
Temat Szósty
traktatu Owoce wiary
(Niniejszy Temat Szósty zawiera jeden, pokrótce przedstawiony dowód filaru wiary, jakim jest wiara w Jednego Boga. Traktaty Światła zawierają wiele rozstrzygających dowodów i objaśnień w temacie tego filaru wiary).
W Kastamonu przybyła do mnie grupa studentów szkoły wyższej, którzy powiedzieli: «Opowiedz nam o naszym Stwórcy; nasi nauczyciele nie mówią nam o Bogu». Oto, co im powiedziałem:
Wszystkie nauki, jakie studiujecie, nieprzerwanie mówią o Bogu i prowadzą do poznania Stwórcy, a każda przemawia właściwym sobie językiem. Nie słuchajcie waszych nauczycieli, lecz słuchajcie owych nauk.
Na przykład dobrze wyposażona apteka, pełna życiodajnych mikstur i lekarstw, których każdy słoiczek jest odważony wedle precyzyjnej i cudownej miary, bez wątpienia ukazuje istnienie nadzwyczaj zdolnego, doświadczonego i mądrego aptekarza. W ten sam sposób - lecz w znacznie większym stopniu, jako że jest większa, doskonalsza i lepiej zaopatrzona od apteki na rynku - apteka kuli ziemskiej z życiodajnymi miksturami i medykamentami w fiolkach, którymi jest czterysta tysięcy gatunków roślin i zwierząt, ujawnia - za pomocą miary lub skali zaczerpniętej z medycyny, którą studiujecie - Wszechmądrego, Któremu należy się wszelka chwała, Który jest aptekarzem w wielkiej aptece ziemi, i ukazuje Go nawet oczom ślepca.
A oto inny przykład: cudowna fabryka, w której z jednego rodzaju materiału tkane są tysiące różnych tkanin, bez wątpienia ujawnia istnienie przemysłowca i zdolnego mechanika. W ten sam sposób - jakkolwiek w znacznie większym stopniu, jako że jest większa i doskonalsza od fabryki wzniesionej przez człowieka - owa podróżująca maszyna Wszechwładnego, znana jako kula ziemska, wraz z setkami tysięcy głów jej mieszkańców (a w każdej z nich są setki tysięcy fabryk), ukazuje i ujawnia - za pomocą miary lub skali zaczerpniętej z nauk inżynieryjnych, które studiujecie - fabrykanta, do Którego należy.
A oto inny przykład: Skład, magazyn lub sklep, w którym zgromadzono i zmagazynowano z zachowaniem porządku i systematyczności tysiąc i jeden rodzajów zaopatrzenia, bez wątpienia ujawnia swego cudownego właściciela i nadzorcę owego zaopatrzenia i owej żywności. Dokładnie w ten sam sposób - jakkolwiek jest bardziej rozległa i doskonalsza niż magazyn czy fabryka - ten sklep spożywczy Najbardziej Miłosiernego, znany jako kula ziemska, ten okręt Boga, ten skład i sklep Wszechwładnego, w którym zgromadzono wszelkie towary, wyposażenie i konserwy, który w ciągu jednego roku regularnie pokonuje po swej orbicie odległość, na przebycie której człowiek potrzebowałby dwudziestu czterech tysięcy lat, wraz z niesionymi przezeń grupami istot, z których każda potrzebuje pożywienia innego rodzaju, przechodząc przez pory roku swej podróży, wypełniając wiosnę (jakby była wielkim furgonem) tysiącami rozmaitych rodzajów zaopatrzenia, dostarczając owo zaopatrzenie nieszczęsnym stworzeniom żywym, których zaopatrzenie wyczerpało się zimą - tak, ów skład i magazyn Ziemi ujawnia i czyni Umiłowanym - za pomocą miary lub skali zaczerpniętej z ekonomii, którą studiujecie - Tego, Który nim zarządza i do Którego należy.
A oto inny przykład: Wyobraźmy sobie armię, w skład której wchodzi czterysta tysięcy narodów, zaś każdy naród wymaga innego zaopatrzenia, używa innej broni, nosi inne mundury, w inny sposób odbywa musztrę, a także w inny sposób jest zwalniany do cywila. Gdyby takie wojsko i jego obóz miały dowodzącego-cudotwórcę, który sam zaopatrywałby wszystkie różne narody we wszystkie różne rodzaje zaopatrzenia, broń, mundury i ekwipunek, bez zapomnienia o żadnym z nich ani bez zamieszania, wówczas z całą pewnością armia i jej obóz ukazywałyby owego dowódcę, czyniąc go umiłowanym i odpowiednio docenianym. Dokładnie w ten sam sposób obóz wiosny na obliczu ziemi, w którym każdej wiosny świeżo powołana pod broń armia Boga, licząca czterysta tysięcy gatunków roślin i zwierząt, otrzymuje rozmaite mundury, racje żywnościowe, broń, podlega różnym ćwiczeniom, poszczególni żołnierze w różny sposób odchodzą do cywila, a wszystko odbywa się z doskonałą systematycznością, na rozkaz Jedynego głównodowodzącego, Który nie czyni zamieszania ani nie zapomina o żadnym żołnierzu, ujawnia za pomocą miary lub skali zaczerpniętej ze sztuki wojennej, którą studiujecie (jakkolwiek obóz rozbijany wiosną na obliczu ziemi jest bardziej rozległy i doskonalszy od obozu wojska złożonego z ludzi), tym, którzy są uważni i rozsądni, swego Władcę, Pana (ar. Ar-Rabb), zarządzającego i Przenajświętszego dowódcę, wzbudzając zadziwienie i oklaski, czyniąc Go Umiłowanym, Wychwalanym i Wysławianym.
A oto inny przykład: Miliony lamp elektrycznych, które przemieszczają się i przemierzają cudowne miasto, zaś ich paliwo i źródło mocy nigdy się nie wyczerpują, z całą pewnością ujawniałyby czyniącego cuda rzemieślnika i nadzwyczaj zdolnego elektryka, który zarządzałby ową elektrycznością, uczyniłby lampy przemieszczającymi się, stworzył źródło ich mocy i dostarczył im paliwo; sprawiłyby, że inni gratulowaliby mu, oklaskiwali go i miłowali go. Dokładnie w ten sam sposób, choć niektóre z lamp na dachu naszego świata w mieście, jakim jest wszechświat - jeśli zastanowicie się nad nimi zgodnie z tym, co mówi astronomia - są tysiąc razy większe od ziemi, a poruszają się one siedemdziesiąt razy szybciej od kuli armatniej, nie zakłócają nadanego im porządku, nie zderzają się ze sobą, nie gasną, a ich paliwo nie wyczerpuje się. Zgodnie z astronomią, którą studiujecie, jako że nasze słońce - które jest milion razy większe od ziemi i milion razy starsze niż ona - stale płonie, będąc lampą i piecem w tym zajeździe Najbardziej Miłosiernego, jakim jest Ziemia, potrzebowałoby tak wiele ropy, ile mogłyby pomieścić morza na Ziemi, tyle węgla, ile mogłyby pomieścić jej góry, oraz tak wiele drewna, ile mogłaby pomieścić Ziemia, gdyby była dziesięć razy większa, by nie zgasnąć. Niezależnie od tego, o ile bardziej wspaniałe i doskonałe od lamp z naszego przykładu są owe elektryczne lampy pałacu świata we wspaniałym mieście wszechświata, które wskazują palcami swego światła na nieskończoną moc i władzę królewską, jakie rozświetlają słońce i inne podobne mu wyniosłe gwiazdy, a czynią to bez ropy, drzewa ani węgla, jakie nie pozwalają im na wygaśnięcie ani na zderzanie się ze sobą, choć wszystkie przemieszczają się z tak wielką prędkością, w tym samym stopniu - za pomocą miary lub skali zaczerpniętej z nauki o elektryczności, którą albo studiujecie, albo będziecie studiowali - zaświadczają one o istnieniu i ujawniają istnienie Tego, Który oświetla wielką wystawę wszechświata i zarządza nią, Który jest jej Władcą i Stwórcą; czynią Go Umiłowanym, Wychwalanym i Tym, Któremu należy się cześć.
A oto inny przykład: Weźcie księgę, w której każdym wersie zawarta jest pięknie spisana, inna, cała księga, w której każdym słowie delikatnym piórem zapisano całą surę Koranu. Będąc wielce doniosłą, wraz ze wszystkimi jej kwestiami, które potwierdzają siebie nawzajem, będąc cudownym zbiorem, taka księga ukazuje swego autora i pisarza jako nadzwyczaj zręcznego i zdolnego, niewątpliwie ukazuje go wraz z całą jego doskonałością z jasnością równą jasności światła dnia, i umożliwia poznanie go. Powoduje, że jest on wielce ceniony, co wyraża się poprzez zdania: "Oto, jakich cudów zechciał Bóg!" oraz: "Błogosławiony niech
będzie Bóg!". Dokładnie taką jest wielka księga wszechświata; widzimy na własne oczy, jak pracuje pióro, które zapisuje na obliczu ziemi, będącym jedną z kart owej księgi, trzysta tysięcy gatunków roślin i zwierząt, które są podobne trzystu tysiącom różnych ksiąg, wszystkie razem, jedną wewnątrz drugiej, bez pomyłki ani błędu, bez pomieszania ze sobą ich treści, doskonale i w całkowitym porządku, niekiedy zapisując poemat w słowie takim jak drzewo, a spis treści całej księgi w kropce takiej jak ziarno. Niezależnie od tego, o ile bardziej ogromne, doskonalsze i bardziej doniosłe od księgi z przykładu, który przytoczyliśmy powyżej, są kompendium wszechświata i wielki Koran naszego świata, który zawiera nieskończenie wiele znaczeń, a w każdym słowie mieści liczne przykłady mądrości, w tym samym stopniu - zgodnie z rozległą miarą i dalekosiężnym wzrokiem nauk przyrodniczych, które studiujecie, a także sztuki czytania i pisania, w której ćwiczyliście się w szkole - ujawnia ona Tego, Który jest pisarzem i autorem księgi wszechświata wraz z Jego nieskończoną doskonałością. Oznajmiając: «Allahu Akbar!» (ar. Bóg jest Największy), umożliwia poznanie Go. Wypowiadając słowa takie, jak: «Subhan Allah!» (ar. Bóg jest wolny od wszelkiej niedoskonałości), opisuje Go. Wypowiadając zdania takie, jak: «Al-hamdu li-llah!» (ar. wszelka chwała niech będzie Bogu), czyni Go Umiłowanym.
Setki innych nauk podobnych tym, które wymieniliśmy, umożliwiają poznanie Chwalebnego Stwórcy wszechświata wraz z Jego Najpiękniejszymi Imionami, każda wedle własnej szerokiej miary lub skali, wedle właściwego jej zwierciadła i własnej dalekowzroczności oraz badawczego spojrzenia; ujawniają Jego atrybuty i Jego doskonałość.
By dać naukę w owej kwestii, która jest olśniewającym i wspaniałym dowodem Bożej jedności, Koran, owa księga cudownej wystawy, naucza nas o naszym Stwórcy, najczęściej czyniąc to poprzez frazy takie, jak
[1] czy też:
[2].
To wszystko powiedziałem owym uczniom, oni zaś przyjęli to w zupełności, co potwierdzili słowami: "Nieskończone dzięki niech będą Bogu za to, że otrzymaliśmy tak zupełnie prawdziwą i uświęconą naukę. Oby Bóg był z ciebie rad!" Ja zaś mówię:
Człowiek jest żyjącą maszyną, którą zasmucają tysiące różnych smutków i która doznaje przyjemności na tysiąc różnych sposobów;
mimo swej całkowitej bezsilności ma niezliczonych wrogów, cielesnych i duchowych, a mimo swego nieskończonego ubóstwa ma nieprzeliczone potrzeby natury zewnętrznej i wewnętrznej; jest nieszczęsnym stworzeniem, stale cierpiącym z powodu ciosów, jakie wymierzają mu śmierć i rozłąka. Jednak dzięki wierze i oddawaniu czci Bogu natychmiast zyskuje połączenie z Władcą tak Chwalebnym, że znajduje on wsparcie przeciwko wszystkim wrogom i pomoc we wszystkich potrzebach, a jak każdy jest dumny z zaszczytów i rangi, jakie przyznał mu jego pan, tak wy poprzez porównanie możecie pojąć, jak zadowolonym, wdzięcznym i pełnym dumy staje się człowiek połączony poprzez wiarę z nieskończenie Potężnym i Litościwym Władcą, wstępujący poprzez oddawanie Mu czci na Jego służbę i sprawiający, że obwieszczenie egzekucji o wyznaczonej godzinie staje się dokumentami uwalniającymi go od wypełniania obowiązków.
Powtarzam dotkniętym nieszczęściem więźniom to, co rzekłem owym uczniom:
Ten, kto uznaje Boga i jest Mu posłuszny, będzie szczęśliwy nawet w więzieniu, zaś ten, który o Nim zapomina, będzie nieszczęsnym więźniem, nawet jeśli mieszka w pałacu. Pewien skrzywdzony, lecz szczęśliwy człowiek powiedział prześladowcom, którzy mieli wykonać na nim wyrok śmierci: "Nie zostanę stracony, lecz jedynie odejdę do cywila tam, gdzie znajdę szczęście. Widzę natomiast, że wy jesteście skazani na wieczną egzekucję, a moja zemsta na was jest doskonała". Ów człowiek szczęśliwie oddał ducha, oznajmiając:
[9]
[6]
Punkt poświęcony słowu Huła (ar. "On")
[39]
[26]
Wielce mi drodzy i wierni bracia!
Moi bracia, zaobserwowałem - w pewnej subtelnej kwestii dotyczącej Bożej jedności, która stała się dla mnie jasna, kiedy podczas podróży moich wyobraźni i umysłu studiowałem kartę, jaką jest powietrze, to jest w słowie هُوَ [40] (ar. Huła [1]) w wyrażeniach: لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ [41] oraz قُلْ هُوَ اللّٰهُ [42] (jedynie jeśli chodzi o ich materialny aspekt) - że droga wiary jest nieskończenie łatwa, łatwa tak bardzo, że staje się koniecznością, a droga zbłądzenia i przypisywania Bogu współtowarzyszy jest nieskończenie trudna, trudna tak bardzo, że staje się niemożliwością. Wyjaśnię tę długą kwestię przy pomocy nadzwyczaj zwięzłej wskazówki.
Jeśli fakt, że jedna garść gleby może stać się doniczką dla setek roślin, przypiszemy naturze i jej pozornym przyczynom, stanie się konieczne albo istnienie w owej garści gleby setek niematerialnych maszyn, których, zaiste, musiałoby być tyle, ile jest roślin, albo też każda cząstka owej garstki musiałaby wiedzieć, jak ukształtować wszystkie owe rozmaite rośliny wraz z różnymi charakterystycznymi dla każdej z nich, żyjącymi organami - mówiąc wprost, każda cząsteczka musiałaby stać się niczym "bóg" posiadający nieskończone wiedzę i moc.
Ta sama prawa tyczy się powietrza, które jest miejscem największego przejawu Bożej woli i Bożego rozkazu. Albo w każdej z jego cząsteczek, w każdym podmuchu wiatru, w każdym oddechu, w tej niewielkiej ilości powietrza, jaka wychodzi z ust wraz ze słowem هُوَ [40], musiałyby istnieć niezliczone miniaturowe centrale, odbiorniki i nadajniki wszystkich telefonów, telegrafów i aparatów radiowych na świecie, by każdy z nich mógł wypełniać te same niezliczone obowiązki w tej samej chwili, albo też każda cząsteczka powietrza, wydychanego wraz ze słowem
هُوَ [40], zaiste, w ogóle każda cząsteczka żywiołu powietrza, musiałaby posiadać tyle zdolności i osobowości, ilu jest użytkowników telefonu, telegrafistów, tych, którzy mówią przez radio, znać wszystkie ich języki i przekazywać ich wypowiedzi do innych cząsteczek powietrza, a wszystko w tym samym czasie, jako że taki stan rzeczywiście jest widoczny, a każda cząstka powietrza posiada taką zdolność. Zatem na drodze niewierzących, naturalistów i materialistów zupełnie wyraźnie pojawia się nie jedna niemożliwość, lecz tyle niemożliwości i trudności, ile jest cząsteczek powietrza.
Jednakże jeśli powietrze wraz ze wszystkimi jego cząsteczkami przypiszemy Stwórcy, Któremu należy się wszelka chwała, wówczas staną się one żołnierzami pozostającymi pod Jego rozkazami. Za zezwoleniem Stwórcy, dzięki Jego mocy, dzięki połączeniu z Nim i poleganiu na Nim, a także poprzez przejaw mocy Kształtującego, w jednej chwili, z szybkością błyskawicy i z łatwością taką, z jaką wypowiada się słowo هُوَ [40], cząsteczki powietrza poruszają się, falują i wypełniają swe niezliczone obowiązki z łatwością równą porządkowi, zgodnie z którym jedna cząsteczka wykonuje jedno zadanie. Oznacza to, że powietrze staje się kartą dla niekończących się, cudownych i uporządkowanych zapisów pióra Bożej mocy, jego cząsteczki stają się stalówkami, a wykonywane przez nie zadania - kropkami zapisywanymi przez owo pióro. Powietrze wykonuje swoje funkcje z łatwością równą tej, z jaką porusza się jedna jego cząsteczka.
Zatem, kiedy trwała moja podróż rozważań, do których skłoniły mnie wyrażenia لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ [41] oraz قُلْ هُوَ اللّٰهُ [42], kiedy obserwowałem świat powietrza i studiowałem kartę, jaką jest ten żywioł, zaświadczyłem ową zwięzłą prawdę z całkowitą pewnością, jasno i szczegółowo. Pojąłem w stopniu "wiedzy równej całkowitej pewności", że to dlatego w słowie هُوَ [40], w powietrzu wydychanym podczas jego wymawiania, zawarty jest tak olśniewający dowód i blask Bożej jedności, a także w jego znaczeniu i napomknieniach jest tak lśniący frzejaw jedności Jedynego i tak mocny dowód Bożej jedności, zaś w owym dowodzie zawarta jest wskazówka, zgodnie z którą, skoro zaimek هُوَ [40] jest bezwarunkowy i nieokreślony, nasuwa to pytanie: "Do kogo to słowo się odnosi?", a zarówno Koran, owa Księga cudownej wystawy, jak też ahl az-zikr (ar. ludzie wspominający Boga), powtarzają owe święte słowo na stacji Bożej jedności.
Jeśli, na przykład, na kartce białego papieru jest jedna kropka, a dwie lub trzy inne kropki postawimy tu i tam wokół niej, a wtedy ktoś, kto ma już wiele innych zajęć, postara się je rozróżnić, będzie zdezorientowany; jeśli małe stworzenie obarczymy wieloma ciężarami, zostanie przez nie zmiażdżone; a jeśli liczne słowa wyjdą z jednych ust, by dokładnie w tej samej chwili znaleźć drogę do jednego ucha, ich porządek zostanie przerwany, zaś one staną się bezładną plątaniną.
Choć tak się sprawy mają, ujrzałem z całkowitą pewnością, że dzięki kluczowi i kompasowi, jakimi jest słowo هُوَ [40], choć tysiące różnych kropek, liter i słów zawarte są w każdej cząstce, każdej cząsteczce żywiołu powietrza, poprzez który podróżowałem w swym umyśle, owe cząsteczki ani nie mieszają się ze sobą, ani też nie psują istniejącego porządku; choć cząsteczki powietrza wykonują wielce różne obowiązki, to owe obowiązki są wykonywane bez żadnego zamieszania; choć na każdą cząsteczkę powietrza nałożono bardzo ciężkie ładunki, cząsteczki niosą owe ciężary, nie ociągając się ani też nie okazując żadnej słabości. Ujrzałem tysiące różnych słów ze wszystkich ich różnych rodzajów, wychodzących z ust i znajdujących drogę do uszu w doskonałym porządku, będącym efektem tego, że żadna z owych cząsteczek, będących miniaturowymi ustami i uszami, nie miesza się z innymi ani nie zakłóca porządku, zaś słowa znajdują drogę do owych miniaturowych uszu i wychodzą z tych miniaturowych ust, a spełniając tak nadzwyczajne obowiązki, każda cząsteczka oznajmia zachwyconym językiem swego istnienia i swej doskonałej wolności, zaświadczając powyższą prawdę: لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ [41], a także: قُلْ هُوَ اللّٰهُ اَحَدٌ [42], i podróżuje pośród zderzających się ze sobą fal powietrza, podobnym burzom z piorunami i grzmotami, nie zakłócając w żaden sposób istniejącego porządku ani też nie myląc się w swoich obowiązkach. Jeden obowiązek nie jest przeszkodą dla wypełnienia innego. Oto, co ujrzałem i czego jestem całkowicie pewien.
Oznacza to, że albo każda cząstka powietrza musi posiadać nieskończone mądrość, wiedzę, wolę i moc, jak również cechy dające jej władzę absolutną nad wszystkimi innymi cząsteczkami, by mogła stać się narzędziem służącym wykonaniu owych funkcji, co jest absurdem i niemożliwością po tylekroć, ile jest cząsteczek powietrza, a takiej niedorzeczności nie wyobraziłby sobie nawet Szatan, albo też - co jest oczywistością w stopniu "wiedzy równej całkowitej pewności", "wizji równej całkowitej pewności" i "całkowitej pewności" - karta, jaką jest
powietrze, funkcjonuje dzięki nieograniczonej mądrości i nieskończonej wiedzy Tego, Któremu należy się wszelka chwała, jest zmieniającą się kartą dla pióra Bożej mocy i Bożego zarządzenia, jest niczym szyld (na którym można zapisywać litery, a następnie ścierać je z niego) znany jako tablica pojawiania się i rozpadu, która spełnia funkcje Strzeżonej Tablicy w tym świecie przemian i zmian.
Zatem jak żywioł powietrza ukazuje wyżej wspomniane cuda i przejaw Bożej jedności, a także ukazuje niemożliwości zbłądzenia jedynie w odniesieniu do przekazywania dźwięków, tak samo - zachowując porządek i bez zamieszania - wykonuje inne ważne obowiązki, przekazywanie sił i energii takich, jak elektryczność, światło czy też siły przyciągania i odpychania, a równocześnie i w doskonałym uporządkowaniu wykonuje obowiązki mające zasadnicze znaczenie dla życia roślin i zwierząt, takie jak oddychanie i zapylanie. To w rozstrzygający sposób udowadnia, że powietrze jest miejscem największych przejawów Bożej woli i Bożego rozkazu. Doszedłem do tego solidnie ugruntowanego wniosku, który udowadnia, że nie istnieje żadna możliwość tego, by w zapisywanie na karcie, jaką jest powietrze, miały ingerować błąkający się przypadek, ślepa siła, głucha natura, zdezorientowane i pozbawione celu pozorne przyczyny czy też bezsilna, pozbawiona życia, nieświadoma materia. Pojąłem, że każda cząsteczka powietrza mówi językiem swego istnienia:
قُلْ هُوَ اللّٰهُ اَحَدٌ [42] oraz: لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ [41] Jak dzięki kluczowi, jakim jest słowo هُوَ On, ujrzałem owe cuda dotyczące materialnego aspektu powietrza, tak również żywioł powietrza staje się kluczem, otwierającym drzwi do świata podobieństw i świata znaczeń.
(Na razie nie zezwolono na spisanie pozostałej części tematu. Przesyłam pozdrowienia wszystkim braciom).
Słowo Czternaste
[1]
(By wspiąć się do niektórych spośród wzniosłych prawd Wszechmądrego Koranu i hadisów, które są prawdziwym objaśnieniem do Koranu, wskażemy na kilka porównań d٨:czących owych prawd, które są niby stopnie, by pomóc tym sercom, którym nie dostaje poddania się Bogu i posłuszeństwa, zaś w Zakończeniu objaśnimy naukę i tajemnicę dotyczące Bożej łaski. Jako że porównania Zmartwychwstania i Dnia Sądu spośród owych prawd zostały wspomniane w Słowie Dziesiątym, a zwłaszcza w jego Prawdzie Dziewiątej, nie ma potrzeby powtarzania ich w tym miejscu. Tutaj wspomnimy jedynie o pięciu Kwestiach, które są przykładami innych prawd).
KWESTIA PIERWSZA
Na przykład, by skłonić do całkowitej pewności w temacie wersetu:
[2]
«Który stworzył niebiosa i ziemię w ciągu sześciu dni», a także w temacie wzniosłej prawdy - na którą wskazuje on poprzez koraniczne pojęcie "dni", z których każdy obejmuje być może tysiąc, a być może pięćdziesiąt tysięcy lat - zgodnie z którą stworzenie świata człowieka trwało sześć dni, pragniemy zwrócić uwagę na wędrujące światy, ulotne wszechświaty i przemijające kosmosy, które Chwalebny Stwórca tworzy każdego dnia, każdego roku, każdego wieku, a każdy z owych okresów jest jak jeden dzień. Jest tak, jakby wszystkie owe światy były gośćmi, tak jak gościem jest człowiek. Na rozkaz Tego, Któremu należy się wszelka chwała, każdej pory roku świat wypełnia się i pustoszeje.
KWESTIA DRUGA
Weźmy za przykład wersety:
[43]
[3]
[4]
By przekonać czytelnika o prawdziwości wzniosłej prawdy, którą stwierdzają owe wersety, a która mówi, że «wszystkie rzeczy wraz ze wszystkimi ich stanami są zapisywane przed powołaniem ich do istnienia, kiedy są powoływane do istnienia, a także po tym, jak odeszły», wskazujemy na widoczny fakt, że Zapisujący, Któremu należy się wszelka chwała, zawiera i zachowuje (w niematerialnej formie) w nasionach i korzeniach wszystkich dobrze uporządkowanych stworzeń, jakie zmienia On podczas każdej pory roku na karcie, którą jest ziemia, a zwłaszcza wiosną, spisy treścgci ich istnień, historie ich życia i zasady, zgodnie z którymi owe istoty funkcjonują, zaś kiedy te stworzenia umierają, zapisuje On (w niematerialnej formie) tym samym piórem Bożego zarządzenia owe indeksy, historie i zasady w prostych nasionach ich owoców, a z przemijaniem każdej wiosny zachowuje je - świeże czy suche - w doskonałym porządku wewnątrz drobnych nasion, podobnych do suchych odprysków drzewa lub kości. Jest tak, jakby każda wiosna została związana niczym kwiat z obliczem ziemi, w nadzwyczaj uporządkowany i wyważony sposób, przez dłoń Najpiękniejszego, Któremu należy się wszelka chwała, a następnie została odłączona od powierzchni ziemi; każda wiosna jest umieszczana na ziemi, a następnie usuwana z niej. Podczas gdy taka jest prawda, jedną z najdziwniejszych form, jaką przyjmuje zbłądzenie człowieka, jest ta, iż nazywa on owo oczywiste zapisywanie pełne przejawów kunsztu, tę bezwolną próbkę mądrości, będącą streszczeniem kunsztu Wszechwładnego, będącą jedynie odblaskiem i przejawem Strzeżonej Tablicy, "naturą", uważając, iż jest ona źródłem wszystkiego, ma moc sprawczą i zdolność skutecznego działania. Czyż można w jakikolwiek sposób porównać ziemię do Plejad? Czyż można w jakikolwiek sposób porównać prawdę do poglądów ludzi niedbałych?
KWESTIA TRZECIA
By wznieść się do prawdy opisanej przez tego, który przyniósł pewną nowinę (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a dotyczącej tych, którzy noszą Tron Boga, a mianowicie aniołów wyznaczonych do spraw nieba i ziemi, jak również innych rodzajów aniołów, która to prawda oświadcza iż wychwalają oni Boga, a każdy z nich ma czterdzieści tysięcy głów, w każdej głowie jest czterdzieści tysięcy języków, a każdy język głosi chwałę Bożą na czterdzieści tysięcy sposobów, zastanów się uważnie nad tym, co następuje:
Poprzez wersety takie, jak:
[25]
[5]
[27]
Ten, Któremu należy się wszelka chwała, jasno wyraża, że nawet najwspanialsze ze stworzeń ukazują, że wychwalają one Boga zgodnie z ich ogromem i w sposób dla niego stosowny. Zaiste, ukazuje On, że tak właśnie jest. Tak jak słowami wychwalania Boga przez niebiosa, które są oceanem wysławiania Go, są słońca, księżyce i gwiazdy, tak słowami wychwalania Boga przez Ziemię, ów obiekt latający, który głosi Jego sławę i chwałę, są zwierzęta, rośliny i drzewa. Oznacza to, że jak wszystkie drzewa i gwiazdy dokonują wychwalania Boga we właściwy dla nich sposób, tak wychwalają Boga we właściwy sposób Ziemia i każda jej część, wszystkie góry i doliny, ląd i morze, sfery niebieskie i gwiazdozbiory w niebiosach. Ziemia, która posiada tysiące głów, a w nich tysiące języków, z pewnością ma wyznaczonego dla niej anioła, który tłumaczy, a także ukazuje w świecie podobieństw, owoce wychwalania Boga i kwiaty wysławiania Go, jakiego Ziemia dokonuje każdym ze swych języków, zaś ów anioł przedstawia je i obwieszcza w świecie duchowym.
Zaiste, jeśli liczne rzeczy staną się wspólnotą, zaistnieje zbiorowa osobowość. Jeśli taka wspólnota łączy się i staje jednością, będzie posiadać reprezentujące ją zbiorową osobowość i pewnego rodzaju duszę, a także wyznaczonego dla niej anioła, który będzie wypełniał jej obowiązek wychwalania Boga. Jako przykład rozważ potężne drzewo platanu, rosnące tutaj przed oknem mego pokoju, owo słowo Barli i język w ustach góry, a ujrzysz, że w trzech głowach, jakimi są trzy największe
Zakończenie
[13]
(Cios wymierzony niedbałym i lekcja będąca ostrzeżeniem).
O, moja nieszczęsna duszo, pogrążona w niedbalstwie, która postrzegasz to życie jako słodkie, zapomniałaś o życiu ostatecznym, a poszukujesz jedynie dóbr tego świata! Czy wiesz, co przypominasz? Strusia! Strusia, który widzi myśliwego, lecz nie może latać, więc chowa głowę w piasek, myśląc, że myśliwy go nie zobaczy, tymczasem to tylko jego oczy pozostają zamknięte i nie widzą myśliwego. O, moja duszo, rozważ poniższe porównanie, a zobaczysz, że dostrzeganie jedynie tego świata przekształca wielką przyjemność w dotkliwy ból:
Wyobraź sobie, że w tej wiosce, to jest w Barli, mieszkają dwaj mężczyźni. Dziewięćdziesięciu dziewięciu spośród setki przyjaciół jednego z nich wyjechało do Stambułu, gdzie dobrze im się wiedzie. Pozostał tylko jeden, który również tam wyjedzie. Z tego powodu ów człowiek tęskni za Stambułem i myśli o nim, pragnąc dołączyć do swych przyjaciół. Jeśli zostanie mu powiedziane, by również tam wyjechał, będzie uradowany i wyjedzie szczęśliwy. Jeśli chodzi o drugiego mężczyznę, dziewięćdziesięciu dziewięciu jego przyjaciół również wyjechało, jednak niektórzy przepadli bez śladu, zaś inni odeszli do miejsc, których nigdy nie widziano. Ów człowiek wyobraża sobie, że jego przyjaciele odeszli i zginęli w kompletnej niedoli. Ten nieszczęśnik zaznajamia się zatem z jednym człowiekiem, który jest w wiosce gościem, by ich zastąpił, i pragnie w ten sposób znaleźć pocieszenie, by dzięki owemu znajomemu zapomnieć o boleściach rozłąki.
O, moja duszo! Ten, który był umiłowanym przez Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a także niemal wszyscy twoi przyjaciele, przekroczyli drzwi grobu. Jeden lub dwaj, którzy jeszcze pozostali, również stąd odejdą. Niech zatem nie przeraża cię śmierć; nie lękaj się grobu i nie odwracaj od niego swojej głowy. Mężnie spójrz na grób i wsłuchaj się w to, czego od ciebie żąda. Jak mężczyzna roześmiej się śmierci prosto w twarz i spójrz, czego ona wymaga. Strzeż się, nie bądź niedbała i podobna drugiemu człowiekowi z powyższego porównania.
O, moja duszo! Nie mów: "Czasy się zmieniły; żyjemy w innej epoce, w której każdy pogrążony jest w sprawach tego świata i oddaje cześć życiu
konary, wyrastające z jego pnia, istnieją setki tysięcy języków mniejszych gałęzi i gałązek. Zbadaj uważnie setki słów dobrze uporządkowanych i wyważonych owoców, jakie wydaje owo drzewo, setki liter, jakimi są jego uskrzydlone nasiona, mające właściwe proporcje. Tak jak widzisz i słyszysz, jak elokwentnie owo drzewo wychwala i wysławia Stwórcę, Któremu należy się wszelka chwała i do Którego należy rozkaz: كُنْ فَيَكُونُ [8], tak samo wyznaczony dla tego drzewa anioł przedstawia wychwalanie Boga przez jego liczne języki w świecie znaczeń. Mądrość wymaga tego, by tak właśnie było.
KWESTIA CZWARTA
Rozważ jako przykład wzniosłą prawdę wyrażaną przez wersety takie, jak:
[33]
[16]
[29]
[45] [14]
która to prawda mówi, że Wszechmocny stwarza wszelkie rzeczy z taką łatwością, tak szybko i bez jakiejkolwiek trudności, że staje się widoczne i zrozumiałe, iż stwarza On poprzez jeden rozkaz. Choć Wszechmocny Stwórca jest nieskończenie Bliski Swym istotom, jest również od nich nieskończenie Daleki. Co więcej, choć Jego nieskończona moc i chwała nadają Jego stworzeniom znaczenie, porządkuje On również najmniej istotne sprawy i nie odmawia im piękna Swego kunsztu. Zatem doskonały porządek zawarty w całkowitej łatwości widocznej we wszystkich istotach zaświadcza o istnieniu owej koranicznej prawdy. Na przykład
[4] - obowiązki, jakie ukazuje słońce poprzez podporządkowanie się Bożemu rozkazowi, poprzez które służy ono za zwierciadło dla Imienia Bożego "Światło" spośród Najpiękniejszych Imion Stwórcy, Któremu należy się wszelka chwała, powodują, że owa prawda staje się łatwiejsza do zrozumienia, a to w następujący sposób:
Choć poprzez swoją wyniosłość słońce jest nieskończenie bliskie wszystkich przezroczystych i lśniących rzeczy (jest wobec nich bliższe niż one same), choć poprzez swoje przejawy, poprzez swój obraz i moc oddziałuje ono na owe obiekty na liczne sposoby, to owe przezroczyste obiekty są odległe od niego o tysiące lat drogi, w żaden sposób nie mogą oddziaływać na słońce ani też nie mogą twierdzić, że są mu bliskie. Również istnienie słońca jest w pewien sposób obecne i widoczne we wszystkich przezroczystych cząstkach, a gdziekolwiek do owych cząstek dociera słoneczne światło, ta prawda staje się zrozumiała dzięki odblaskowi słońca i jego obrazowi, jaki ukazuje się stosownie do właściwości i barwy danej cząstki. Co więcej, wszechobecne przenikanie słońca poprzez owe obiekty w znacznym stopniu zwiększa ich świetlistość. To z powodu wspaniałości słonecznego światła nawet najmniejsze rzeczy nie mogą ukryć się przed słońcem. Oznacza to, że dzięki tajemnicy świetlistości ogrom słońca obejmuje nawet rzeczy drobne i pozbawione znaczenia, które nie pozostają poza jego zasięgiem, lecz przeciwnie, w sferze, jaką słońce obejmuje. Co więcej, jeśli - by przypuścić to, co niemożliwe - wyobrazilibyśmy sobie, że przejawy słońca świadczą o tym, iż posiada ono moc sprawczą, wolę i wykonuje pewne zadania, za zezwoleniem Boga mogłoby ono łatwo i szybko spełniać swoje obowiązki poprzez ukazywanie się we wszystkich rzeczach, od cząsteczek i kropel wody na powierzchni morza do planet, można byłoby przypuścić, że wykonuje ono tak potężne dyspozycje poprzez jeden rozkaz, w obliczu którego cząsteczka i planeta byłyby równe. Blaskiem, jakim słońce obdarowuje powierzchnię morza, obdarowywałoby także cząsteczkę, stosownie do jej właściwości.
Widzimy zatem, że słońce, które jest lśniącą bańką na powierzchni morza niebios i małym lusterkiem dla przejawu Imienia "Światło" Stwórcy, Któremu należy się wszelka chwała, w widoczny sposób ukazuje przykłady trzech zasad omawianej prawdy. Oczywiście wierzymy zatem z całkowitą pewnością (równą opartej na wiarygodnym świadectwie), że Ten, Któremu należy się wszelka chwała, Który jest Światłem ponad wszystkie inne światła, Który jest oświecającym i dającym światło poprzez Swoje zarządzenie, jest w Swej wszechwiedzy i wszechmocy Wszechobecnym, wszystko Widzącym i nieskończenie Bliskim każdej rzeczy, podczas gdy owe rzeczy są dalekie od Niego. Widzimy również, że stwarza On każdą rzecz z taką łatwością, że staje się zrozumiałe, iż stwarza On z łatwością i szybkością będącymi skutkiem jednego rozkazu, a także, że żadna rzecz - wielka czy mała, natury ogólnej czy poszczególnej - nie może pozostawać poza sferą Jego wszechmocy, zaś Jego wspaniałość obejmuje każdą rzecz. Tak, w to trzeba wierzyć!
KWESTIA PIĄTA
Podczas gdy ogrom wszechwładzy Wiecznego i Przedwiecznego Króla oraz potęga Jego boskości rozpościerają się od:
[6]
do:
[36],
[7]
do:
[8],
[20]
do:
[10],
[11]
do:
[12]
jakiż miałby być zamysł Jego skarg, a także srogich, surowych i strasznych gróźb, jakie Koran kieruje pod adresem synów Adama, bezsilnych, nieskończenie słabych, całkowicie ubogich i mających niezliczone potrzeby, którzy posiadają jedynie częściową wolę i nie mają żadnej mocy stwórczej? W jakiż sposób można to pogodzić i jak miałoby to być właściwe? By przekonać się o prawdziwości owej głębokiej i wzniosłej prawdy, rozważ dwie poniższe przypowieści.
Przypowieść pierwsza: Wyobraź sobie, że istniał królewski ogród, w którym rosły niezliczone, owocujące i kwitnące rośliny. Do zajmowania
się tym ogrodem wyznaczono wielu służących. Obowiązkiem jednego z nich było jedynie otwieranie śluzy na kanale tak, by woda mogła rozprzestrzeniać się po całym ogrodzie z korzyścią dla roślin, jednak ów sługa był leniwy i nie otworzył śluzy, co zaszkodziło roślinom w ogrodzie lub też rośliny te uschły. Wszyscy pozostali słudzy mieli prawo do tego, by się uskarżać, jednak nie na kunszt Wszechwładnego Stwórcy, nie na królewski nadzór sułtana ani też na służbę, jakie posłusznie wykonywały światło, powietrze i ziemia, lecz na owego głupiego służącego, ponieważ obowiązki, jakie wykonywali, stały się bezowocne lub nawet ponieśli oni szkodę.
Przypowieść druga: Wyobraź sobie, że poprzez odstąpienie od swego mało ważnego obowiązku na potężnym okręcie należącym do króla zwykły człowiek sprawił, że wszyscy zatrudnieni na statku, którzy wykonywali swe obowiązki, ponieśli szkodę, a obowiązki, które wypełniali, obróciły się wniwecz. Właściciel statku z pewnością będzie gorzko uskarżał się na owego jednego człowieka w imieniu wszystkich innych członków załogi, zaś ten, który ponosi winę, nie będzie mógł powiedzieć: "Jestem tylko zwykłym człowiekiem i nie zasługuję na tak surowe traktowanie z powodu mojego mało znaczącego zaniedbania", jako że jeden przypadek nieistnienia skutkuje niezliczonymi innymi przypadkami, podczas gdy istnienie wydaje stosowne do niego efekty. Choć istnienie danej rzeczy zależy od zaistnienia wszystkich określonych warunków i pozornych przyczyn, jej nieistnienie lub wyeliminowanie zachodzi wraz z nieistnieniem jednego z określonych warunków lub też jest wynikiem niezaistnienia tylko jednej szczególnej okoliczności. Dlatego powiedzenie: "O wiele łatwiej zniszczyć coś niż naprawić" stało się powszechnie przyjętą zasadą. Jako że podstawami niewiary i zbłądzenia, buntu i grzechu są zaprzeczenie i odrzucenie, one same są rezygnacją i brakiem akceptacji. Niezależnie od tego, jak bardzo z pozoru zdawałyby się pozytywnymi i istniejącymi, w rzeczywistości są usuwaniem i niebytem, a co za tym idzie - zbrodnią, która rozprzestrzenia się niczym zakaźna choroba. Jak wyrządzają szkodę rezultatom działań innych istot, tak samo rozciągają zasłonę nad przejawami piękna Najpiękniejszych Imion Boga.
Zatem Władca wszystkich istot ma prawo do niezliczonych skarg i zaiste, przejmująco skarży się na zbuntowanego człowieka w imieniu wszystkich owych istot, zaś takie Jego postępowanie jest doskonałą mądrością. Buntownik zaś z pewnością i bez wątpienia zasługuje na Jego surowe i straszne groźby.
doczesnemu. Każdy upił się walką o środki do życia", jako że śmierć jest niezmienna, a rozłąka również nie zmieniła się ani nie stała się wieczną. Bezsilność i ubóstwo człowieka nie zniknęły, lecz wzrosły, a jego podróż nie została przerwana, lecz odbywa się coraz szybciej.
Nie mów również: "Jestem taka, jak każdy inny", ponieważ przyjaciele towarzyszą ci tylko do drzwi grobu, zaś za owymi drzwiami pociecha z bycia razem w obliczu nieszczęścia nie będzie miała znaczenia. Nie przypuszczaj, że jesteś wolna i niezależna, ponieważ jeśli spojrzysz na gospodę tego świata okiem mądrości, ujrzysz, że żadna rzecz nie pozostaje bez porządku i określonego zamysłu. Jak zatem mogłabyś pozostawać poza owymi porządkiem i zamysłem? Zdarzenia tego świata, takie jak trzęsienie ziemi, nie są igraszkami przypadku. Widzisz na przykład, iż nadzwyczaj dobrze uporządkowane i pięknie haftowane szaty, z których jedna nakłada się na drugą, a równocześnie jedna zawiera się wewnątrz drugiej, szaty gatunków zwierząt i roślin, w które przyodziana jest ziemia, sa przyozdobione i ustrojone od góry do dołu w mądre zamysły i przykłady mądrości, a wiesz, że Ziemia obraca się i wiruje niczym pogrążony w ekstazie derwisz Mevlevi, w doskonałym porządku i pośród wzniosłych celów. Jak zatem jest możliwe, że ateiści przypuszczają, iż niektóre splamione śmiercią wydarzenia na ziemi, takie jak jej trzęsienia[1] (które wyglądają tak, jakby Ziemia strząsała z siebie ciężar różnych form niedbalstwa, jakie potępia, zwłaszcza jeśli dotyczą one wiernych), miały być bezcelowym wynikiem przypadku? Jak to możliwe, by miały one ukazywać jedynie bolesną stratę wszystkich, których dotknęły, by miały pozostawać bez żadnej rekompensaty i odchodzić w nicość, wtrącając ludzi w straszliwą rozpacz? Ci, którzy tak twierdzą, popełniają wielki błąd i dopuszczają się wielkiego zła. Zaiste, takie zdarzenia zachodzą na rozkaz Wszechmądrego i Najbardziej Litościwego, by przemijający majątek wiernych został im zapisany jako jałmużna i stał się trwałym. Trzęsienia ziemi są pokutą za grzechy ludzi, będącą wynikiem ich niewdzięczności wobec darów Boga. Nadejdzie dzień, w którym ujarzmiona przez człowieka ziemia ujrzy, że jego dzieła, które miały ozdabiać jej oblicze, są skażone przypisywaniem towarzyszy Bogu Jedynemu i nie stają się przyczyną składanych Mu podziękowań, lecz są szpetne. Na rozkaz Stwórcy ziemia zetrze owe dzieła z całej swej powierzchni, by ją oczyścić. Na rozkaz Stwórcy ziemia zrzuci do Piekła tych, którzy przypisali Bogu towarzyszy, zaś tym, którzy składali Mu podziękowania, powie: "Przybywajcie i wejdźcie do Raju!".
Dopisek do Słowa Czternastego
[14]
Sura 99. (Al-Zalzala - ar. Trzęsienie ziemi) kategorycznie stwierdza, że ruchy i trzęsienia ziemi zachodzą na rozkaz Boga, po otrzymaniu odpowiedniego objawienia i inspiracji. Niekiedy zdarza się tak, że ziemia drży.
(Natchnienie podszepnęło mi odpowiedzi na sześć lub siedem pytań związanych z mającymi obecnie miejsce trzęsieniami ziemi, zaś co ważne, odpowiedzi udzielane są z punktu widzenia znaczenia, jakie mają owe zdarzenia. Choć przy kilku okazjach zamierzałem spisać je szczegółowo, Bóg nie zezwolił mi na to, zatem zostały one spisane jedynie pokrótce i w skrócie).
Pytanie Pierwsze: Jeszcze bardziej niepokojący od materialnej katastrofy, jaką stało się obecne silne trzęsienie ziemi, jest jego aspekt niematerialny - strach i rozpacz związane z tym, że kolejne trzęsienia ziemi mogą doprowadzić do zagłady większości ludzi w większości dotkniętych nimi rejonów. Jaki jest powód owego straszliwego cierpienia?
Odpowiedź zgodna ze znaczeniem trzęsienia ziemi: Zostało powiedziane, że podczas modlitw tarałih [14] w miesiącu ramadan w każdym zakątku owego błogosławionego centrum islamu przez radio nadawano z zachwytem pijackie i wyuzdane piosenki, a niektóre z nich wykonywały dziewczyny. Oto, co poskutkowało owymi cierpieniami i strachem.
Pytanie Drugie: Dlaczego owe ciosy z niebios nie spadły na niewiernych w ich krajach? Dlaczego nawiedziły nieszczęsnych muzułmanów?
Odpowiedź: Jak kara za wielkie błędy i grzechy ciężkie jest odraczana i wymierzana w wielkich miastach, zaś kara za drobne przestępstwa
jest wymierzana szybko i w małych miastach, odpłata za większą część zbrodni niewiernych - co wynika z ważnego przejawu Bożej mądrości - jest odroczona do Dnia Sądu Ostatecznego, podczas gdy kara za błędy wiernych w części jest wymierzana już na tym świecie.
Pytanie Trzecie: Jaki jest powód, dla którego ów kataklizm, będący wynikiem grzechów kilku jednostek, miał miejsce - ogólnie rzecz ujmując - w całym kraju?
Odpowiedź: Nieszczęścia natury powszechnej wynikają z grzechów większości: w rzeczywistości swój udział w czynach owych nielicznych tyranów miała większość ludzi, a to poprzez wspieranie ich czy to czynem, czy to duchem, czy to przez inny związek z ich działaniami.
Pytanie Czwarte: Skoro ów kataklizm, jakim jest trzęsienie ziemi, jest wynikiem grzechów i pokutą za grzechy, dlaczego uderza również w tych, którzy są niewinni i nie popełnili błędu? Jak może zezwalać na to Boża sprawiedliwość?
Odpowiedź zgodna ze znaczeniem trzęsienia ziemi: Jako że ta kwestia dotyczy tajemnicy Bożego zarządzenia, odsyłamy was do innych części Traktatów Światła, zaś w tym miejscu powiemy tylko tyle:
[15]
Co oznacza: strzeżcie się nieszczęścia lub kataklizmu, który, kiedy nadchodzi, nie dotyka jedynie grzeszników, lecz uderza również w niewinnych.
Znaczenie powyższego wersetu jest następujące: ten świat jest miejscem próby i egzaminu, miejscem dokładania starań, w którym człowiek jest odpowiedzialny za swoje uczynki. Odpowiedzialność i egzamin wymagają tego, by prawda pozostała zakryta, aby przez współzawodnictwo w dobrych uczynkach i dokładanie starań Abu Bakr mógł wznieść się do poziomu najwyższego z wysokich, a Abu Dżahl zajął miejsce na najniższym z niskich. Gdyby niewinnych nie dotykały nieszczęścia i katastrofy, Abu Dżahl poddałby się Bogu tak samo jak Abu Bakr, drzwi prowadzące przez dokładanie starań do duchowego i moralnego rozwoju pozostałyby zamknięte, zaś tajemnica odpowiedzialności zostałaby uszkodzona.
Skoro Boża mądrość wymaga tego, by nieszczęścia dotykały tak prześladowanego, jak i prześladowcę, jaki zatem jest udział uciskanych nieszczęśników w Bożej łasce i Bożej sprawiedliwości?
W odpowiedzi na to pytanie zostało powiedziane, że dla nich przejaw miłosierdzia zawarty jest w gniewie, jaki niesie ze sobą kataklizm, ponieważ jak przemijający majątek niewinnych staje się niby jałmużna i zyskuje trwałość, tak ich względnie niewielkie i przejściowe trudności i cierpienia są dla nich rodzajem męczeństwa, które sprawia, że również ich przemijające życie staje się trwałym. Trzęsienie ziemi umożliwia im odniesienie wielkiej i trwałej korzyści, zatem jest dla nich przejawem Bożego miłosierdzia zawartym w Bożym gniewie.
Pytanie Piąte: Dlaczego ten, Który jest Najbardziej Sprawiedliwy, Najbardziej Litościwy, Wszechmocny i Wszechmądry, nie wymierza poszczególnych kar za określone złe czyny, lecz wymierza karę poprzez potężny żywioł? Jak może pozostawać to w zgodzie z pięknem Jego miłosierdzia i z Jego mocą, która obejmuje każdą rzecz?
Odpowiedź: Wszechmocny, Któremu należy się chwała, wyznaczył każdemu z żywiołów liczne obowiązki i sprawił, że każdy z owych obowiązków skutkuje licznymi i różnymi rezultatami. Jeśli tylko jeden ze skutków tylko jednego z obowiązków żywiołu jest szpetotą, złem lub nieszczęściem, to inne rezultaty będące dobrem sprawiają, iż ten jeden również staje się dobry. Jeśli żywioł, który jest zagniewany na człowieka, nie wykona tego jednego obowiązku, by nie zaistniał jeden szpetny skutek, wówczas nie zaistnieje tyle przykładów dobra, ile jest skutków, które są dobrem, a ponieważ powstrzymanie się od wykonania wymaganego dobra jest złem, zostanie popełnionych tyle przykładów zła, ile przykładów dobra, które nie zaistniało. Gdyby nie nastąpiło jedno, jedyne zło, byłoby to nadzwyczajną szpetotą, sprzeczną z mądrością, a także błędem. Moc Boga, Jego mądrość i prawda są wolne od jakichkolwiek wad. Jako że pewne błędy skutkują buntem tak wielkim, iż sprawia on, że ziemia i żywioły wpadają w gniew, a także są agresją i zniewagą wyrządzoną prawom licznych stworzeń, zatem z pewnością, by ukazać nadzwyczajną szpetotę takiej zbrodni, potężny żywioł otrzymuje rozkaz, by - pośród swych ogólnych obowiązków - udzielił zbrodniarzom nagany, co jest doskonałą mądrością i sprawiedliwością, zaś dla prześladowanych - doskonałym miłosierdziem.
Pytanie Szóste: Ludzie niedbali i nieuważni przypisują trzęsienie ziemi wadom występującym w warstwach skał wewnątrz ziemi, i postrzegają je jakie zupełnie zwyczajne, naturalne, pozbawione celu i przypadkowe
zdarzenie. Nie widzą przyczyn i efektów natury duchowej, co nazywają trzeźwym rozumowaniem. Czy kwestia, na której opierają swój punkt widzenia, jest w jakimś stopniu prawdziwa?
Odpowiedź: Nie ma dla ich twierdzeń wytłumaczenia innego niż tylko zbłądzenie, a to z następującego powodu:
Spośród wszystkich gatunków stworzeń na ziemi, która każdego roku zmienia się i jest przyodziewana w ponad pięćdziesiąt milionów pięknie i we właściwym porządku wyhaftowanych szat, weźmy muchę. Zamiar, wola, zamysł i mądrość przejawiające się w skrzydełku jednej muchy (które jest jedynie jednym organem spośród setki organów jednej muchy wybranej z niezliczonej ilości wszystkich much na obliczu ziemi), a także fakt, że mucha nie jest niedbała ani pozostawiona samej sobie, ukazują, że znaczące działania i stany, jakim podlega ogromna kula ziemska, która jest kolebką, matką i miejscem schronienia dla nieliczonych istot świadomych - a także żaden z aspektów Ziemi, czy to natury szczególnej, czy ogólnej -nie mogą pozostawać poza sferą woli, wyboru i zamysłu Boga. Jednakże - jak wymaga tego Jego mądrość - Ten, do Którego należy wszechmoc, uczynił pewne pozorne przyczyny zasłonami dla Jego dyspozycji. Kiedy zechce On, by zaszło trzęsienie ziemi, a czasami powoduje On, że tak się staje, nakazuje, by warstwy skał zaczęły się poruszać i rozpala je. Nawet jeśli trzęsienie ziemi jest skutkiem owego ruchu skał czy też pewnej wady w ich warstwach, to nadal zachodzi na rozkaz Boga i zgodnie z Jego mądrością, nie mogłoby nastąpić w żaden inny sposób.
Wyobraź sobie, że pewien człowiek strzela z karabinu do innego człowieka. Gdybyśmy całkowicie pominęli człowieka, który strzelił, zaś wzięli pod uwagę jedynie proch, który zapala się w pocisku, byłoby to całkowitym pogwałceniem praw nieszczęsnej ofiary, a także typowym przykładem głupoty. Dokładnie w ten sam sposób zapominanie o Bożym rozkazie dotyczącym Ziemi (która jest posłusznym urzędnikiem Wszechmocnego i Chwalebnego, czy też raczej Jego statkiem lub aeroplanem), wyrażonym słowami: "Wybuch bomby we wnętrzu ziemi, przygotowany z mądrością i wolą, następuje jedynie po to, by obudzić niedbałych i buntowników"; zapominanie o tym i przypisywanie trzęsienia ziemi naturze jest zaprawdę szczytem głupoty!
Dopisek i przypis do odpowiedzi na Pytanie Szóste: By obronić swój sposób myślenia, by sprzeciwić się przebudzeniu wiernych i powstrzymać ich, ludzie zbłądzenia i ateiści ukazują upór tak dziwaczny
i głupotę tak osobliwą, że sprawiają, iż człowiek zaczyna żałować swego człowieczeństwa. Na przykład, by sprawić, że ludzie porzucą swój niegodziwy i niesprawiedliwy bunt, który ostatnimi czasy stał się powszechny, by sprawić, że ludzkość obudzi się, wyrzeknie owej straszliwej rewolty i uzna Władcę wszechświata, Którego obecnie nie chce uznawać, Stwórca niebios i ziemi - nie przez wzgląd na jakiś szczególny tytuł, lecz jako Pan (ar. Ar-Rabb) i Władca całego wszechświata i wszystkich światów, a także poprzez ogólny przejaw Jego wszechwładzy nad całym wszechświatem - wymierza ludzkości cios w twarz poprzez tak straszliwe i mające tak wielki zasięg kataklizmy, jak trzęsienia ziemi, burze czy wojny światowe, posługując się zagniewanymi żywiołami (wodą, powietrzem i elektrycznością, które są niezmienne i nie mają sobie równych) i najbardziej jasno ukazując poprzez nie Swe mądrość, moc, sprawiedliwość, a także fakt, iż On jest Tym, Który istnieje Sam z Siebie. Choć tak się sprawy mają, pewni pozbawieni rozumu szatani w ludzkich ciałach odpowiadają na owe znaki Wszechwładnego i napomnienia od Boga głupotą i uporem, mówiąc:
"To tylko zjawisko przyrodnicze, wybuch pewnej warstwy skał i przypadek. To tylko światło słoneczne zderza się z elektrycznością, jak zdarzyło się w Ameryce i sprawiło, że wszystkie maszyny stanęły na pięć godzin, a także sprawiło, że niebo nad prowincją Kastomonu stało się czerwone i zdawało się, że płonie".
Wypowiadają oni temu podobne, pozbawione sensu bzdury. Z powodu bezgranicznej ignorancji, będącej efektem zbłądzenia i szpetnej zatwardziałości, jakie biorą swój początek z wojującego ateizmu, ci ludzie nie wiedzą, że każda z pozornych przyczyn jest jedynie pretekstem i zasłoną. Ukazuje to na przykład fakt, że małe nasiono zastępuje całą wioskę pełną maszyn i warsztatów, tkając i wytwarzając wielkie jak góra drzewo sosnowe wraz ze wszystkimi jego częściami. Mówiąc: "Drzewo powstało z nasiona", ludzie zbłądzenia w efekcie zaprzeczają tysiącowi cudów, przejawiającymi się w sośnie, zaś przedstawiają wiele pozornych przyczyn. Sprowadzają do niczego potężne dzieło Wszechwładnego, jakie dokonało się dzięki woli i mądrości Stwórcy. Czasami nadają naukowe imię najbardziej głębokiej, niepoznawalnej i doniosłej prawdzie, której zamysły mają tysiące aspektów, jakby owa prawda miała stać się zrozumiałą dzięki nazwaniu jej, podczas gdy jedynie czynią ją pospolitą, pozbawioną zamysłu, mądrości i znaczenia.
Zatem spójrz i zobacz, jak niezliczone są stopnie głupoty i nonsensu! Ci ludzie nadają imię prawdzie tak głębokiej, rozległej i nieznanej,
że mogłaby zostać całkowicie zrozumiana - wraz ze wszystkimi stojącymi za nią zamysłami - jedynie wtedy, gdyby opisano ją, jak też owe zamysły i przykłady mądrości, na setce kart. Jakby była ona czymś zupełnie oczywistym, mówią oni: "Tak to jest", jak na przykład: "Istnieje pewna substancja wchodząca w skład słońca, która zderza się z elektrycznością". Co więcej, przypisują oni szczególne i zgodne z intencją Wszechwładnego zdarzenie prawom natury, z których każde jest tytułem obejmujących każdą rzecz woli i władzy Boga, zaś owe prawa przyrody są znane jako prawa Boże. Poprzez takie postępowanie zrywają połączenie zdarzeń z wolą i wyborem Boga, przypisując je przypadkowi i przyrodzie, co jest przejawem ignorancji większej niż ignorancja Abu Dżahla. Są to bunt i głupota podobne przypisywaniu zwycięskiej walki żołnierza lub zwycięskiej bitwy batalionu przepisom wojskowym i dyscyplinie, przy równoczesnym zrywaniu połączenia żołnierza lub oddziału z królem, dowódcą, rządem kraju, a także przy pomijaniu przemyślanego działania.
Podobnie jeśli rzemieślnik-cudotwórca wyprodukuje setkę okk rozmaitych towarów spożywczych lub sto jardów różnych tkanin z kawałka drewna wielkości paznokcia (a takim dziełem jest stworzenie z pestki drzewa owocowego), a ktoś wskaże na ów kawałek drewna i oznajmi, że wszystkie owe rzeczy wzięły z niego swój początek "naturalnie" i "przez przypadek", sprowadzi do zera cudowny kunszt i sztukę rzemieślnika. Cóż to za całkowite szaleństwo!, a przecież właśnie takim jest myślenie ludzi zbłądzenia.
Pytanie Siódme: Cóż takiego można zrozumieć z trzęsienia ziemi, jakie zaszło w kraju muzułmanów i w nich było wymierzone? Dlaczego najbardziej dotknięte nim zostały takie rejony, jak Erzincan i Izmir?
Odpowiedź: Jak wskazuje na to wiele znaków w rodzaju tego, że do trzęsienia ziemi doszło podczas srogiej zimy, w ciemnościach nocy i przy dotkliwym mrozie, a także tego, że jego zasięg był ograniczony do regionu, w którym nie przywiązywano należytej wagi do ramadanu, zaś trzęsienie ziemi przebiegło łagodnie, by obudzić niedbałych - to wszystko sugeruje, że trzęsienie ziemi zostało wymierzone w wiernych, a ziemia zatrzęsła się po to, by napomnieć ich, aby odprawiali modlitwy i odmawiali suplikacje. Istnieją dwa powody, dla których w miejscach takich, jak nieszczęsny Erzincan, ziemia zatrzęsła się silniej niż w innych miejscach:
Po pierwsze: Ponieważ winy mieszkańców tych miejsc były nieliczne, ich oczyszczenie zostało przyspieszone.
Po drugie: Ponieważ w takich miejscach istnieje możliwość, że ci, którzy mają silną wiarę i wiernie jej bronią, a także są obrońcami islamu, zostaną - w pewnym stopniu lub całkowicie - pokonani, zaś ateiści ustanowią tam ośrodek swych skutecznych działań, możliwe, że owa kara w pierwszej kolejności spadła na niewiernych. A tego, co niewidzialne, nie zna nikt inny, jak tylko Bóg.
[6]
Słowo Piętnaste
[46]
O, szanowny panie, który odebrałeś nowoczesne wyk
ształcenie, a którego mózg skurczył się w wyniku studiowania bezdusznych kwestii astronomii, którego umysł nie jest w stanie sięgnąć wzrokiem poza czubek nosa, który nie jesteś w stanie wtłoczyć potężnej tajemnicy powyższego wersetu do swego ciasnego umysłu! Do nieba owego wersetu można wspiąć się po schodach złożonych z siedmiu Stopni. Dalejże, wejdźmy po nich razem!
STOPIEŃ PIERWSZY
Prawda i mądrość wymagają tego, by niebiosa posiadały odpowiednich dla nich mieszkańców, tak samo jak odpowiednich dla niej mieszkańców ma ziemia. Zgodnie z nauką szariatu, owe rozmaite istoty nazywane są aniołami i istotami duchowymi. Rzeczywistość wymaga, by tak właśnie było, ponieważ fakt, że ziemia - mimo jej względnie niewielkich rozmiarów i znikomości - wypełnia się żyjącymi i świadomymi istotami, następnie od czasu do czasu pustoszeje, by znów stać się zamieszkaną, sugeruje, a nawet, zaiste, czyni jasnym, że również niebiosa, w których istnieją wspaniałe gwiazdozbiory i które są niby bogato zdobione pałace, powinny być wypełnione świadomymi i postrzegającymi stworzeniami. Jak ludzie i dżinny, tak również owe stworzenia są widzami w pałacu wszechświata, oglądającymi księgę stworzenia i heroldami Bożej wszechwładzy. Skoro wszechświat jest przystrojony i upiększony niezliczonymi ozdobami i ornamentami, owe ozdoby w oczywisty sposób wymagają uważnego spojrzenia tych, którzy należycie je docenią i będą podziwiali. Piękno z pewnością wymaga istnienia swego wielbiciela, a zaopatrzenie jest dawane tym,
którzy są głodni. Jednakże człowiek i dżinn są w stanie spełnić jedynie milionową część owego nieskończenie wielkiego obowiązku, owego wspaniałego przyglądania się i oddawania czci Stwórcy. Oznacza to, że koniecznym jest istnienie niezliczonych rodzajów aniołów i istot duchowych, które będą wypełniały ów wielki obowiązek i na różne sposoby oddawały cześć Bogu.
Jak wskazują na to pewne przekazy, a także mądrość widoczna w uporządkowaniu wszechświata, pewne rodzaje przemieszczających się ciał niebieskich, od planet aż po krople wody, są wierzchowcami dla pewnego rodzaju aniołów. Można powiedzieć, że dosiadają oni owych wierzchowców za zezwoleniem Boga, podróżują na nich i spoglądają na świat przejawów. Można również powiedzieć, że zwierzęta pewnego rodzaju - od ptaków Raju, nazwanych w hadisie zielonymi ptakami[1], aż do much - są statkami powietrznymi dla pewnego rodzaju istot duchowych. Owe istoty na rozkaz Boga wchodzą na pokład owych statków, podróżują po całym materialnym wszechświecie i obserwują cuda Bożego stworzenia przez okna, którymi są zmysły zwierząt.
Stwórca, Który nieprzerwanie stwarza delikatne formy życia i świetliste istoty postrzegające ze zwartej ziemi i mętnej wody, z pewnością stwarza również żyjące, świadome i posiadające duszę istoty z mórz światła, a nawet z oceanów ciemności, stwarza je w wielkiej obfitości. Istnienie aniołów i istot duchowych zostało udowodnione z pewnością równą tej, z jaką dwa plus dwa daje cztery, w moim traktacie zatytułowanym Nokta (tur. Punkt), a także w Słowie Dwudziestym Dziewiątym. Jeśli chcesz, możesz sięgnąć do tych traktatów.
STOPIEŃ DRUGI
Ziemia i niebiosa są połączone ze sobą niby dwa kraje, mające jeden rząd. Istnieje ważny związek między nimi, jak również zachodzą między nimi doniosłe transakcje. Rzeczy niezbędne dla ziemi - takie, jak światło, ciepło, błogosławieństwa i miłosierdzie przybierające kształt deszczu - przychodzą z niebios, są stamtąd zsyłane. Zgodnie z jednomyślnym zdaniem wszystkich religii Objawienia, jak również ze zgodną opinią tych, przed którymi odsłoniły się tajemnice wszechświata, polegając na tym, co owe religie i ci ludzie zaświadczyli, można powiedzieć, że również aniołowie i istoty duchowe zstępują z niebios na ziemię. Można wywnioskować z tego przypuszczenie (równe pewności tak wielkiej, iż można ją odczuć), że również mieszkańcy ziemi mogą wspiąć się do nieba.
Zaiste, umysł, wyobraźnia i spojrzenie każdego człowieka stale wznoszą się do nieba. Podobnie, odrzucając cały ciężar, dusze proroków i świętych mężów (ar. ałlija) wnoszą się do niebios za zezwoleniem Boga, tak jak dusze zmarłych, które zrzuciły już szaty ich ciał. Ponieważ to, co staje się świetliste i delikatne, wznosi się do niebios, z pewnością mogą wznieść się do nich również ci mieszkańcy ziemi i powietrza, którzy są przyodziani w coś, co przypomina ciało, będąc równocześnie świetlistymi i delikatnymi jak duchy.
STOPIEŃ TRZECI
Cisza i spokój panujące w niebiosach, ich porządek i systematyczność, ich ogrom i jasność ukazują, że mieszkańcy niebios nie są podobni mieszkańcom ziemi. Są oni posłuszni swemu Panu i czynią wszystko, cokolwiek zostanie im nakazane. Ponieważ ich kraj jest tak rozległy, nie istnieje nic, co mogłoby stać się przyczyną tłoku czy sporów. Ich natura jest czysta, oni sami są niewinni, zaś ich stacje są niezmienne.
Na ziemi łączą się przeciwieństwa, zło miesza się z dobrem, co rodzi spory między nimi, konflikt i cierpienie. Dzięki temu mają miejsce próba i współzawodnictwo, dzięki temu mają miejsce również rozwój i regres. Mądrość płynąca z owych faktów jest następująca:
Człowiek jest owocem drzewa stworzenia i najdalszą gałęzią owego drzewa. Dobrze wiadomo, że owoc danej rośliny jest jej najdalszą, mającą największe znaczenie, najbardziej delikatną i najważniejszą częścią. Zatem skoro człowiek, który jest owocem wszechświata, jest mającym najbardziej wszechstronną naturę, najbardziej cudownym, najbardziej bezsilnym, najsłabszym i najbardziej delikatnym cudem mocy Bożej, to Ziemia, która jest jego kolebką i mieszkaniem, jest również sercem i centrum wszechświata, jeśli chodzi o znaczenie i kunszt, choć w sensie materialnym jest niewielka i mało znacząca w porównaniu z niebiosami; jest wystawą i miejscem wystawy wszystkich cudów Bożego kunsztu; jest ekspozycją Najpiękniejszych Imion Boga i miejscem, w którym skupiają się wszystkie te Imiona; jest miejscem zgromadzenia i rozważań nad niekończącym się działaniem Wszechwładnego; jest wystawą bogactwa i targowiskiem Bożego dzieła stworzenia, którego szczodrość jest widoczna zwłaszcza w licznych gatunkach małych roślin i zwierząt; jest miejscem pomniejszonych próbek dzieł Bożych, jakie znajdują się w prawdziwie rozległych światach życia ostatecznego; jest warsztatem, w którym z wielką szybkością wytwarzane są wieczne materiały; jest ograniczonym i przemijającym polem uprawnym, na którym zasadzono szybko kiełkujące nasiona wiecznie trwających ogrodów.
Zatem to z powodu owej niematerialnej wspaniałości Ziemi,
Pomimo jej relatywnie niewielkich rozmiarów, o kuli ziemskiej można myśleć tak, jakby była równa niebiosom, jako że można powiedzieć, iż "wiecznie trwająca wiosna jest wspanialsza niż bezodpływowe jezioro". Choć stos ziarna wielki jak góra zdaje się być tysiące razy większy niż jedna miara ziarna, to jako że wszystkie ziarna zostaną odmierzone, a następnie przeniesione do innego miejsca, miarę można postrzegać jako pozostającą w równowadze z całą ilością ziarna. Dokładnie tak samo jest z kulą ziemską: Wszechmocny Bóg stworzył ją jako miejsce dla ukazania Jego kunsztu, jako miejsce, w którym skupia się Jego zdolność stworzenia, jako oś Jego mądrości, jako miejsce przejawów Jego mocy, jako ogród Jego miłosierdzia, jako pole uprawne dla Jego Raju, jako miarę dla niezliczonych wszechświatów i światów stworzeń Boga, a także jako źródło wpływające do mórz przeszłości i świata tego, co niewidzialne. Pomyśl o wszystkich odnawiających się światach, których szaty utkane z bytów zmieniają się każdego roku, których jedna warstwa zachodzi na drugą, które przybierają setki tysięcy różnych form; pomyśl o tym, jak wielokrotnie wypełniają ziemię, a następnie są z niej wylewane, kiedy pustoszeje, do przeszłości i świata tego, co niewidzialne; zastanów się nad licznymi szatami ziemi! Wyobraź sobie, że wszystko, co odeszło w przeszłość, istnieje w teraźniejszości, a następnie porównaj ów obraz wyobraźni z nieco monotonnymi i zwyczajnymi niebiosami: zobaczysz, że nawet jeśli ziemia nie jest cięższa od niebios, nie jest też od nich lżejsza. Możesz zatem zrozumieć znaczenie Bożego Imienia
"Pan (ar. Ar-Rabb) niebios i ziemi".
a także z powodu jej znaczenia przez wzgląd na kunszt Boga, jaki ukazuje, Wszechmądry Koran wymienia ją razem z niebiosami, choć jest ona jak drobny owoc potężnego drzewa, umieszczając ją na jednej szali wagi, a całą resztę wszechświata na drugiej szali. Koran wielokrotnie mówi o Bogu jako o
«Panu (ar. Ar-Rabb) niebios i ziemi.» Co więcej, szybko zachodzące, nieustanne zmiany i przemiany, jakim podlega ziemia, które biorą swój początek z wyżej wymienionych przykładów mądrości, wymagają, by stosownie do tego również mieszkańcy ziemi podlegali zmianom. To dlatego mająca swoje granice ziemia ukazuje bezgraniczne cuda Bożej mocy, które zgodnie z ich stworzeniem, a w odróżnieniu od innych żywych istot, nie mają naturalnych granic ani ograniczeń, a zostały umieszczone w zdolnościach i możliwościach człowieka i dżinna, którzy są najważniejszymi z mieszkańców ziemi, w rezultacie czego może przejawiać się w nich zarówno nieskończony rozwój, jak też nieskończony regres. Ponieważ tak jest, jest czymś oczywistym, że podobni Faraonom szatani z ich bezgranicznym złem będą ciskać kamieniami w niebiosa i ich mieszkańców.
STOPIEŃ CZWARTY
Ten, Któremu należy się wszelka chwała, a Który jest Panem (ar. Ar Rabb), Obrońcą i Stwórcą wszystkich światów, ma liczne Swoje prawa i zasady, a także bardzo wiele określeń, tytułów i Najpiękniejszych Imion,
z których każde jest inne. Niezależnie od tego, które z Najpiękniejszych Imion wymagało zesłania aniołów do szeregów towarzyszy Proroka, by walczyli z niewiernymi, to samo Imię wymaga również, by istniały zarówno bój aniołów z szatanami, jak i walka dobrych spośród mieszkańców niebios ze złymi spośród mieszkańców ziemi. Wszechmocny i Chwalebny, Który trzyma w garści Swej mocy nawet wdech i wydech niewiernych, nie zgładza ich przez jeden rozkaz czy jedno zadęcie w trąbę, lecz - poprzez swój tytuł Pana (ar. Ar-Rabb) wszechświata i Najpiękniejsze Imiona takie, jak "Wszechmądry" i "Obrońca" - wyznacza pole próby i walki.
Jeśli w tym porównaniu nie popełnimy błędu, widzimy, że król ma wiele licznych tytułów i przydomków, odnoszących się do różnych sfer jego władzy. Dla sądownictwa jest on mądrym sędzią, dla armii głównodowodzącym, dla urzędu muftiego (ar. Szajch al-islam) kalifem, zaś dla służb cywilnych sułtanem. Jego posłuszni poddani tytułują go miłościwym panem, podczas ci, którzy buntują się przeciwko niemu, nazywają go tyranem. Możesz pomyśleć o dalszych przykładach tego typu.
Niekiedy zdarza się, że tak wyniosły król, którego wszyscy poddani podlegają jego mocy, nie wydaje rozkazu stracenia bezsilnego i zasługującego na pogardę buntownika, lecz jako najmądrzejszy sędzia odsyła go do sądu. Zna on również zarówno uzdolnionego, jak uczciwego urzędnika, który zasługuje na królewską łaskę, lecz nie faworyzuje go zgodnie ze swą wiedzą w tej konkretnej sprawie, rozmawiając z nim przez telefon. Zamiast tego - na mocy swych tytułów odnoszących się do majestatu władzy królewskiej i sprawowania rządów - otwiera miejsce próby, by ukazać publicznie, jak bardzo ów urzędnik wart jest nagrody, a następnie nakazuje ministrowi, aby ten sprosił ludzi, którzy będą widzami. Król urządza ceremonię powitalną, a następnie - w rezultacie wspaniałych i wzniosłych prób i egzaminów - wyróżnia owego urzędnika w obecności tak dostojnego zgromadzenia, oznajmiając wszem i wobec, iż jest on godzien królewskiej łaski. W ten sam sposób możesz rozważyć dalsze przykłady.
Zatem- وَ لِلّٰهِ الْمَثَلُ الْاَعْلٰى [4] - Władca przedwieczności i wieczności ma wiele Najpiękniejszych Imion. Dzięki przejawom Jego chwały i ukazywaniu się Jego piękna posiada również wiele atrybutów i tytułów. Najpiękniejsze Imię, tytuł i atrybut, które wymagają istnienia światła i ciemności, lata i zimy, Piekła i Raju, wymagają również istnienia licznych ogólnych praw, jak prawa rozrodczości, współzawodnictwa czy wzajemnej pomocy, a także czynią powszechnym - do pewnego stopnia - prawo walki i sprzeciwu, od sprzeciwiania się wynikającego z diabelskich
podszeptów wsączanych do serca po toczącą się w niebiosach walkę aniołów z szatanami; owe Imię, tytuł i atrybut wymagają tego, by to prawo obejmowało każdą rzecz.
STOPIEŃ PIĄTY
Ponieważ istnieje odchodzenie z ziemi do niebios i zstępowanie z niebios na ziemię; ponieważ z niebios zsyłane jest to, co dla ziemi ważne i czego ona potrzebuje; ponieważ dobre duchy wznoszą się do niebios, przeto z pewnością złe duchy, naśladując te dobre, będą starały się wznieść się do królestwa niebieskiego, ponieważ w ich istnieniu również zawarte są pewne światło i delikatność. Jednakże bez żadnej wątpliwości zostaną odepchnięte i przegnane, ponieważ ze swej natury są złe. Co więcej, w świecie przejawów bez wątpienia będą widoczne wskazówka i znak owej ważnej zmiany i walki toczącej się poza królestwem tego, co materialne, jako że mądrość władzy Wszechwładnego wymaga umieszczenia znaku i zostawienia wskazówki doniosłych dyspozycji dotyczących tego, co niewidzialne. Owe znak i wskazówka przeznaczone będą przede wszystkim dla człowieka, którego najważniejszymi obowiązkami są obserwowanie, zaświadczanie, nadzór i wykonywanie obowiązków herolda. W ten sam sposób mądrość Wszechwładnego czyni deszcz wskazującym na nieskończone cuda wiosny, powoduje, że pozorne przyczyny stają się znakami cudów Bożego kunsztu, zwołuje ludzi świata przejawów, by o tym zaświadczyli, i zaiste, przyciąga do owej cudownej wystawy uważne spojrzenia wszystkich mieszkańców niebios i ziemi. Ukazuje rozległe niebiosa jako zamek czy też miasto, na wieżach którego wystawiono warty, by mieszkańcy niebios i ziemi mogli zastanowić się nad majestatem Bożej wszechwładzy.
Ponieważ mądrość wymaga tego, by oznajmiono o owej toczącej się na wysokościach niebios walce, z pewnością istnieje coś, co na nią wskazuje, a pośród wydarzeń atmosfery i niebios nie ma innego wydarzenia, które byłoby bardziej odpowiednie dla takiego obwieszczenia niż spadające gwiazdy. Dzięki temu można jasno zrozumieć, jak odpowiednim dla odepchnięcia szatanów jest owo strzelanie do nich pociskami gwiazd, które przypominają pociski czy race sygnałowe wystrzeliwane z mocnych wież ufortyfikowanego zamku. Nie istnieje żaden inny znany zamysł, cel, ani żadna mądrość bardziej odpowiednia dla tego wydarzenia, które jest niepodobne do innych. Co więcej, zamysł stojący za spadającymi gwiazdami dobrze znano już od czasów Adama i został on poświadczony przez ludzi prawdy.
STOPIEŃ SZÓSTY
Jako że człowiek i dżinn są zdolni zarówno do nieskończonego zła, jak i do nieskończonego wysiłku, są również nieskończenie upartymi buntownikami. To dlatego Święty Koran hamuje ich bunt i niesubordynację poprzez elokwencję tak cudowną, styl tak podniosły i jasny, przypowieści i historie tak wzniosłe i oczywiste, że drży od nich cały wszechświat. Zastanów się uważnie na przykład nad potężnym ostrzeżeniem, straszliwą groźbą i surowym napomnieniem zawartymi w wersetach:
[2]
które to wersety mają następujące znaczenie: «O, człowieku i dżinnie! Jeśli nie zamierzacie być posłuszni Moim rozkazom, dalejże, wyjdźcie z granic Mego królestwa, jeśli jesteście w stanie to uczynić!» Te słowa z cudowną elokwencją roztrzaskują na kawałki zbyt zuchwały upór człowieka i dżinna, obwieszczając ich bezsilność i ukazując, jak słabi i nędzni są dżinn i człowiek w porównaniu do niezmiernej wspaniałości panowania Wszechwładnego. Jest tak, jakby Koran mówił poprzez te wersety, a także przez frazę:
[47].
"O, człowieku i dżinnie, dumni i uparci w swej niegodziwości, zatwardziali i nieposłuszni przy swej słabości i nędzy! Jakże możecie być tak zuchwali, by poprzez wasz bunt sprzeciwiać się rozkazom Władcy tak Chwalebnego, że gwiazdy, księżyce i słońca słuchają Jego rozkazów jak zdyscyplinowani żołnierze? Poprzez wasz opór sprzeciwiacie się Wszechmądremu i Chwalebnemu, Którego posłuszni żołnierze są tak potężni, że gdyby - by przypuścić to, co niemożliwe - wasi szatani stawiliby im czoła, zostaliby przepędzeni kulami armatnimi wielkimi jak góry. Poprzez waszą niewdzięczność wzniecacie bunt w królestwie Chwalebnego Pana, Który ma sługi i żołnierzy tak przerażających, że nawet gdybyście nie byli tak nieznacznymi i bezsilnymi stworzeniami, lecz niewiernymi wrogami wielkimi jak góry lub jak cała ziemia, owi żołnierze mogliby miotać w was wielkimi jak góry gwiazdami, płonącymi pociskami i płynnym metalem, by was rozgromić. Łamiecie prawo mówiące, że
ci, którzy go przestrzegają, mogą cisnąć całą ziemię w wasze twarze i sprowadzić na was deszcz armatnich kul, wielkich jak wasza planeta".
Tak, Koran mówi o pewnych ważnych koncentracjach sił, które nie wynikają z siły wroga, lecz z powodów takich, jak przejawienie Bożego majestatu i ukazanie nikczemnego stanu nieprzyjaciela. Niekiedy zatem przeciwko najmniejszej i najsłabszej rzeczy mobilizuje się największe i najbardziej potężne z pozornych przyczyn, by tylko ukazać doskonały porządek, nieskończoną sprawiedliwość, rozległą wiedzę i moc mądrości, które są unoszone nad ową nędzną rzeczą, jednak nie spadają na nią ani też jej nie atakują. Spójrz na przykład na werset:
[3]
Jakże pełen szacunku jest ten werset w tym, co dotyczy Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), i jak litościwy w tym, co tyczy się praw jego żon! Owa doniosła koncentracja sił służy jedynie wyrażeniu litościwego, wielkiego szacunku dla Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), znaczenia skarg dwóch słabych istot i konieczności przestrzegania ich praw.
STOPIEŃ SIÓDMY
Jak jest to z aniołami lub rybami, tak samo istnieją też różne rodzaje gwiazd. Niektóre są nadzwyczaj małe, a niektóre - nadzwyczaj wielkie. Wszystko, cokolwiek tylko lśni na niebie, jest nazywane gwiazdą. Zatem jeden z rodzajów gwiazd Wszechmocny Stwórca i Najpiękniejszy Kształtujący uczynił podobnym ozdobom wyrytymi na delikatnym obliczu niebios, uczynił owe gwiazdy niby lśniące owoce drzewa niebios, niby wychwalające i wysławiające Go ryby w morzu, jakim są niebiosa. Inne uczynił miejscami wycieczek i tysiącami mieszkań dla aniołów, zaś inny rodzaj małych gwiazd uczynił On narzędziem do odpędzania szatanów. Zatem owe spadające gwiazdy, którymi strzela się, by odepchnąć szatanów, mogą mieć trojakie znaczenie:
Po pierwsze: Są one znakiem wskazującym na to, że prawo do sprzeciwu pozostaje w mocy również w najbardziej rozległych sferach niebieskich.
Po drugie: Są one czujnymi strażnikami i posłusznymi rozkazom Boga mieszkańcami niebios. Spadające gwiazdy oznajmiają o tym (i wskazują na to), że istnieją siły Boga, które na bunt złych spośród mieszkańców
ziemi, a także na fakt, że próbują oni podsłuchać rozmowy prowadzone w niebie, reagują niezadowoleniem.
Po trzecie: Są one niby pociski lub rakiety sygnałowe, za pomocą których odrzuca się i odpędza szpiegujących szatanów, którzy są wstrętnymi przedstawicielami tego, co na ziemi nieczyste, od portalów bram niebios, by nie skazili miejsca, w którym mieszka czystość, jakim są niebiosa; za pomocą których uniemożliwia się złym duchom szpiegowanie; wreszcie - które przejmują strachem owych źle wychowanych szpiegów.
A zatem, szanowny panie astronomie, który polegasz na świetle nie większej niż robaczek świętojański pochodni w twojej głowie, a zamykasz oczy na blask słońca Koranu! Otwórz oczy, odłóż na bok pochodnię w twojej głowie i ujrzyj w świetle cudowności, jasnym jak światło dnia, znaczenie wersetu, który przytoczyliśmy na początku! Weź jedną z gwiazd prawdy z niebios owego wersetu, ciśnij nią w twego własnego szatana i przepędź go ze swej głowy! My zaś musimy uczynić to samo, zatem powinniśmy wspólnie powiedzieć:
[4]
[5]
[6]
Dopisek do Słowa Piętnastego
[39]
[26]
[6]
Dowód, jakiego dostarcza Koran przeciw Szatanowi i jego partii
Niniejszy Temat poprzez swe argumenty pokonuje Iblisa, ucisza buntownika i wymierza silny cios ich głupocie, obalając w najbardziej jasny sposób przerażający i przebiegły podstęp Iblisa, jakim jest namawianie do bycia "bezstronnym". Temat Pierwszy dotyczy pewnego wydarzenia, które w zwięzłej formie opisałem dziesięć lat temu, w mym dziele zatytułowanym Lemeat, w następujący sposób:
Na jedenaście lat przed napisaniem tego traktatu, podczas miesiąca ramadan, w Meczecie Bajazyda w Stambule słuchałem recytacji Koranu. Nagle, choć nikogo nie widziałem, zdało mi się, że słyszę nieziemski głos, który zaprząta całą moją uwagę. W wyobraźni słuchałem go, i uświadomiłem sobie, że mówi do mnie:
"Uważasz, że Koran jest nadzwyczaj wzniosły i olśniewający. Bądź obiektywny choć przez minutę i zastanów się nad tym jeszcze raz. Przypuśćmy, że jest on słowem człowieka. Ciekaw jestem, czy wciąż będziesz w nim dostrzegał te same zalety i piękno?"
Zaprawdę, zostałem zwiedziony przez ów głos i pomyślałem o Koranie tak, jakby został on napisany przez człowieka. Jak Meczet Bajazyda pogrążył się w ciemności, kiedy wyłączono elektryczne oświetlenie, tak ja zauważyłem, że gdy tak pomyślałem, olśniewające światła Koranu zaczęły przygasać. W owej chwili pojąłem, że tym, kto do mnie mówił,
był Iblis, który wciągał mnie w przepaść. Szukałem pomocy w Koranie i natychmiast udzielił on światła memu sercu, dając mi siłę, bym się bronił. Zacząłem wieść spór z Iblisem, mówiąc:
Szatanie! Bezstronne myślenie jest zajęciem pozycji pomiędzy dwiema stronami. Tymczasem to, co ty i twoi uczniowie spośród ludzi nazywacie bezstronnym myśleniem, jest poparciem strony przeciwnej; nie jest to obiektywizm, lecz chwilowa niewiara, ponieważ rozważanie Koranu tak, jakby był słowem człowieka, i osądzanie go w stosowny do tego sposób jest poparciem przeciwnika, jest sprzyjaniem temu, co bezpodstawne i ułomne. Nie jest to bezstronnością, lecz skłanianiem się ku fałszowi.
Iblis odpowiedział: "W porządku, w takim razie powiedzmy, że Koran nie jest ani słowem Boga, ani słowem człowieka. Pomyśl o nim tak, jakby był czymś pomiędzy nimi".
Na te słowa zareplikowałem:
To również jest niemożliwe, ponieważ jeśli istnieje własność, do której roszczą sobie prawa dwie strony, a obie znajdują się zarówno blisko siebie nawzajem, jak i blisko owej własności, ów majątek albo powinien być oddany komuś jeszcze innemu, albo powinien zostać umieszczony w jakimś łatwo dostępnym miejscu, z którego będzie mógł zabrać go ten, kto udowodni swoje prawo własności. Jeśli obie strony sporu są daleko od siebie, jeśli jedna z nich jest na wschodzie, a druga na zachodzie, wówczas zgodnie z prawem ów majątek powinien pozostać u tego, kto go posiada, jako że nie jest możliwe, by po prostu zostawić go w jakimś miejscu między tymi, którzy roszczą sobie prawo do niego.
Koran jest zatem drogocennym majątkiem, a w tym wypadku obie strony są tak daleko od siebie, jak dalekie jest słowo ludzkie od słowa Bożego; zaiste, każda z nich jest nieskończenie odległa od drugiej. Nie jest możliwe dla Koranu, by zostawić go między dwoma stronami sporu, które są tak oddalone od siebie, jak Plejady od ziemi, są przeciwieństwami niczym istnienie i niebyt lub dwa bieguny magnesu; nie może istnieć żaden punkt między nimi. Jeśli chodzi o Koran, tą stroną, do której on należy, jest strona Boga. Można przyjąć, że Koran należy do Niego i traktować to jako dowód prawa własności. Dopiero gdyby strona przeciwna obaliła wszystkie argumenty przemawiające za tym, że Koran jest własnością Boga, mogłaby rościć sobie prawo własności do niego, w przeciwnym razie nie może tak postąpić. Niech Bóg uchroni! Jakaż ręka mogłaby wyciągnąć owe gwoździe, którymi przymocowano ten wielki klejnot do wzniosłego Tronu Boga, jakaż mogłaby wybić tysiące nitów, jakimi są niezbite dowody, i strzaskać podtrzymujące go filary, by runął?
Przeciwko tobie, Szatanie, świadczą ludzie sprawiedliwi i ludzie uczciwego umysłu, zgodnie ze sprawiedliwością i słusznością. Ich wiara w Koran rośnie nawet dzięki najdrobniejszym dowodom. Tymczasem zgodnie z drogą, jaką ukazujesz ty i twoi uczniowie, jeśli choć raz przypuścimy, że Koran jest słowem człowieka, ów olbrzymi klejnot przymocowany do Tronu Boga runie na ziemię, a do podniesienia go z ziemi i ponownego umocowania do owego Tronu stanie się potrzebny dowód mający siłę wszystkich gwoździ i solidność wielu dowodów, zatem bądź wybawionym od ciemności niewiary i osiągnij światło wiary, ponieważ - jako że postępowanie wedle twoich podstępów jest nadzwyczaj trudne - w dzisiejszych czasach wielu ludzi straciło swą wiarę, wyobrażając sobie, że rozsądzają w sposób bezstronny.
Iblis wykręcił się i powiedział: "Koran przypomina słowa człowieka. Jego styl jest podobny do sposobu, w jaki ludzie wiodą rozmowę, a to oznacza, że jest on słowem człowieka. Gdyby był słowem Boga, z pewnością byłby czymś właściwym dla Niego i całkowicie niezwyczajnym. Jak Jego kunszt nie przypomina ludzkiego kunsztu, tak Jego słowo nie powinno przypominać słowa człowieka".
Odpowiedziałem:
Można to rozumieć, jak następuje: Prócz wszystkich swych cudów i wyjątkowych cech Prorok Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) był człowiekiem we wszystkich swych działaniach, uczynkach i w postępowaniu. Podporządkował się prawom Boga przejawiającym się w stworzeniu i całkowicie się do nich zastosował. On również cierpiał z powodu zimna, doświadczał bólu, i tak dalej. Nie wszystkie jego uczynki i cechy zostały uczynione niezwykłymi, a to dlatego, by mógł być przywódcą swej wspólnoty poprzez jego działania, przewodnikiem poprzez uczynki, nauczycielem poprzez postępowanie. Gdyby był niezwykły we wszystkich swych uczynkach, nie mógłby być przywódcą pod każdym względem, doskonałym przewodnikiem dla każdego ani miłosierdziem dla światów, którym zaiste był poprzez wszystkie jego cechy.
Dokładnie w ten sam sposób Wszechmądry Koran jest przywódcą świadomych i trzeźwo myślących, jest przewodnikiem dżinnów i ludzi, jest nauczycielem tych, którzy dążą do doskonałości, i wykładowcą dla tych, którzy poszukują prawdy. Zatem koniecznym jest, by istniał i był spisany w kształcie i stylu przypominającym ludzką konwersację, ponieważ ludzie i dżinny z niego czerpią swoje suplikacje i z niego uczą się modlitwy, wyrażają to, co ich dotyczy, w jego języku, uczą się z niego
zasad postępowania społecznego, i tak dalej. Każdy może szukać w nim schronienia. Gdyby miał on formę podobną do słów Boga, jakie Prorok Mojżesz (niech będzie z nim pokój) słyszał na Górze Synaj, istoty ludzkie nie mogłyby znieść słuchania go, nie miałyby również punktu odniesienia ani miejsca schronienia. Mojżesz (niech będzie z nim pokój), jeden z pięciu największych proroków, był w stanie znieść wysłuchanie jedynie kilku słów. Zapytał:
[7].
Następnie Iblis powiedział: "Wielu ludzi mówi o kwestiach podobnych tym, jakie zawarte są w Koranie, czyniąc to w imię religii. Czyż nie jest zatem możliwe, by istota ludzka w imię religii dokonała tego, by stworzyć również Koran?"
Natchniony światłem Koranu, odpowiedziałem następująco:
Po pierwsze: Z powodu umiłowania religii ten, kto jest pobożny, może powiedzieć: "Prawda jest taka-a-taka, dana kwestia w rzeczywistości przedstawia się tak-a-tak, a rozkaz Wszechmocnego Boga jest taki-a-taki", jednak nie byłby w stanie sprawić, by Bóg przemówił do niego. Drżąc ze strachu z powodu słów wersetu:
[8]
nie przekroczyłby tego, co właściwe człowiekowi, w nieskończenie wielkim stopniu, nie udawałby Boga ani nie przemawiałby w Jego Imieniu.
Po drugie: W żaden sposób nie jest możliwe, by człowiekowi powiodło się dokonanie takiej rzeczy, jak napisanie Koranu, na własną rękę; zaiste, jest to całkowicie niemożliwe. Ludzie, którzy są podobni do siebie nawzajem, mogą udawać jeden drugiego; ludzie spośród tego samego narodu wyglądają tak samo; ludzie, którzy są bliscy sobie pod względem rangi czy statusu mogą podszywać się pod siebie nawzajem i na pewien czas zwieść innych ludzi, lecz nie mogą czynić tego bez końca, ponieważ w każdym przypadku fałsz i sztuczność w ich zachowaniu ukażą ich oszustwo temu, kto jest spostrzegawczy, a ich mistyfikacja nie przetrwa. Jeśli człowiek, który stara się udawać innego dla jakichś fałszywych roszczeń, jest do niego całkowicie niepodobny, na przykład jeśli niewykształcony człowiek chce udawać geniusza nauki, takiego jak Awicenna, lub jeśli pasterz zajmuje miejsce króla, z całą pewnością nie wprowadzą oni w błąd zupełnie nikogo, jedynie uczynią głupców z siebie samych. Wszystko, co będą czynić, oświadczy: "To oszust!".
Zatem przypuszczenie - niech Bóg uchroni, niech Bóg uchroni po sto tysięcy razy! - by Koran miał być słowem człowieka, jest całkowicie
niemożliwe; żadna rozsądna istota nie zaakceptuje takiej możliwości; coś takiego byłoby bredzeniem podobnym wyobrażaniu sobie, że możliwe jest coś, co jest bez wątpienia niemożliwe, jakby świetlik przez tysiąc lat był postrzegany przez astronomów jako rzeczywista gwiazda; jakby mucha przez cały rok zdawała się pawiem tym, którzy ją obserwują; jakby zwykły szeregowiec pozował na sławnego i dumnego feldmarszałka, przejmując jego stanowisko i zatrzymując je na długi czas bez wyjścia na jaw jego oszustwa; jakby oszczerca i kłamca spośród niewiernych przyjął maniery i pozycję najbardziej prawdomównego, godnego zaufania i prawego człowieka spośród wiernych na całe swoje życie i pozostałby całkowicie niewzruszony nawet pod spojrzeniami najbardziej spostrzegawczych ludzi, ukrywając przed nimi swe oszustwo.
Dokładnie w ten sam sposób, gdyby przypuścić, że Koran jest słowem człowieka, wówczas trzeba by założyć, przed czym niechaj Bóg nas uchroni!, że owa Jasna Księga - która z całą oczywistością jest lśniącą gwiazdą, zaiste, jest słońcem doskonałości, wiecznie rozsiewającym światło prawdy w niebiosach świata islamu - jest niby świetlik, niby fałsz i blaga uczynione przez fałszerza, zaś ci, którzy są mu najbliżsi i badali go z największą uwagą, nie zdali sobie z tego sprawy, uważając ową mistyfikację za wieczne, wzniosłe słońce, będące źródłem prawdy. To niemożliwość po stokroć większa, a nawet jeśli w swych diabelskich intrygach posuniesz się po stokroć dalej, Szatanie, nie mógłbyś wysunąć takiego twierdzenia, nie mógłbyś zwieść nikogo, kto posiada zdrowy rozsądek! Jedynie czasami udaje ci się oszukać ludzi, sprawiając, że gdy patrzą na gwiazdę z wielkiej odległości, wydaje się im ona tak mała, jak świetlik.
Po trzecie: Również gdybyśmy wyobrazili sobie, że Koran jest słowem człowieka, takie założenie wymagałoby tego, by ukryta prawda rozróżnienia między prawdą a fałszem, która została przedstawiona w cudowny sposób, poprzez świadectwo jej owoców, rezultatów i efektów, która jest pozłocona najbardziej duchowymi, życiodajnymi, godnymi zaufania, przynoszącymi szczęście, wszechstronnymi i wzniosłymi cnotami świata ludzkości, była jedynie falsyfikatem jednego umysłu nieświadomego i nieuczonego człowieka, by wspaniali geniusze i olśniewający uczeni, którzy uważnie obserwowali Koran i skrupulatnie go badali, w żadnym czasie nie dostrzegli w nim ani śladu fałszerstwa czy obłudy, a zawsze znajdowali go poważnym, autentycznym i szczerym.
To całkowita niemożliwość, to koncepcja tak nonsensowna, że nawet ty sam, Iblisie, powinieneś się jej wstydzić, to wymyślanie całkowicie
niemożliwej sytuacji. Pociąga to za sobą założenie, że człowiek, który przez całe swoje życie ukazywał wiarę, religię, zaufanie, szczerość, powagę i prawość, który nauczał o nich przez wszystkie swe uczynki, słowa i działania, który wspaniale wychował prawdomównych i szczerych zwolenników, który - jak się powszechnie przyjmuje - posiadał największe i najbardziej olśniewające cnoty, miałby być najgorszym spośród niegodnych zaufania, fałszywych i niewiernych. W tej kwestii nie istnieje nic pomiędzy tymi dwoma przeciwieństwami.
Gdyby, jeśli przypuścić ową niemożliwość, Koran nie był słowem Boga, spadłby z wyżyn Bożego Tronu na ziemię, nie pozostałby w żadnym miejscu pomiędzy nimi. Miast być punktem, w którym spotykają się wszystkie prawdy, stałby się źródłem przesądów i mitów. A jeśli - niech Bóg uchroni! - ten, który ogłosił owo cudowne zarządzenie, nie byłby Posłańcem Boga, wymagałoby to, by spadł z poziomu najwyższego spośród najwyższych na najniższy z niskich, z poziomu źródła wszelkich osiągnięć i doskonałości na poziom kopalni oszukaństw i intryg. Nie mógłby zatrzymać się między tymi dwoma poziomami, jako że ten, kto kłamie i zmyśla, twierdząc, że czyni to w Imię Boga, spada na prawdziwie najniższy ze wszystkich poziomów.
Jest to taką niemożliwością, jak stałe postrzeganie muchy jako pawia, jak dostrzeganie przez cały czas wszystkich atrybutów pawia w musze. Tylko ten, kto nie posiada żadnej inteligencji, mógłby wyobrazić sobie, że jest to możliwe.
Po czwarte: Gdyby wyobrazić sobie, że Koran jest słowem człowieka, wymagałoby to również przypuszczenia, że Koran, który jest świętym dowódcą wspólnoty Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), owej największej i najpotężniejszej spośród armii ludzkości, jest - niech Bóg uchroni! - bezsilnym, bezwartościowym, pozbawionym podstaw fałszerstwem, podczas gdy niewątpliwie, poprzez swoje potężne prawa, rozsądne zasady i przenikające wszystko rozkazy, wyekwipował on tę potężną armię fizycznie, moralnie i duchowo, narzucił jej taki porządek, regularność i dyscyplinę, że zdobyła ona zarówno ten świat, jak i świat życia ostatecznego, wykształcił umysły ludzi stosownie do stopnia każdego z nich, wyćwiczył ich serca, podbił ich dusze, oczyścił ich sumienia, zatrudnił z pożytkiem ich kończyny i części ciała. Wyobrażenie sobie, by był on fałszerstwem, wymaga zaakceptowania tego, co jest niemożliwością po stokroć.
Taka niemożliwość pociąga za sobą kolejną kompletną niemożliwość, a mianowicie przypuszczenie, że człowiek, który poprzez wszystkie swoje
przemyślane uczynki podczas całego swego życia nauczał ludzkość praw Wszechmocnego Boga, który poprzez swe uczciwe postępowanie nauczał ludzkość zasad prawdy, który poprzez swe szczere i rozsądne słowa ukazał i ustanowił prostą drogę umiarkowania i szczęścia, a jak zaświadcza o tym całe jego życie, czuł wielki strach przed Bożą karą, znał Boga lepiej niż ktokolwiek inny i sprawił, że inni Go poznali, a także we wspaniały sposób objął komendę nad połową kuli ziemskiej i piątą częścią ludzkości na tysiąc trzysta pięćdziesiąt lat, zaś dzięki swym sławnym cnotom zaprawdę jest dumą ludzkości, zaiste, dumą całego wszechświata... Tak, owa niemożliwość pociąga za sobą przypuszczenie, że - niech Bóg uchroni po sto tysięcy razy! - ani nie bał się on Boga, ani Go nie poznał, ani nie trzymał się z dala od kłamstwa, ani nie miał żadnego szacunku dla samego siebie, ponieważ w tej kwestii nie może istnieć żaden punkt między owymi dwoma przeciwieństwami. Jeśli - by założyć niemożliwe - Koran nie byłby słowem Boga, spadłby z wyżyn Bożego Tronu na ziemię, nie mógłby pozostać w żadnym miejscu pomiędzy nimi. Zaiste, powiedzenie, że tak jest, jest właściwością zaprawdę najgorszych spośród kłamców. A jeśli o to chodzi, Szatanie, nawet choćbyś był po stokroć bardziej diaboliczny, nie zdołałbyś zwieść żadnego umysłu, który nie jest umysłem pijanego, ani przekonać żadnego serca, które nie jest zepsute!
Iblis odparował: "Ach, więc tak sądzisz! Zwiodłem większą część ludzkości, zwiodłem jej najbardziej wybitnych myślicieli, aż doprowadziłem ich do wyparcia się Koranu i Muhammada!"
Odpowiedziałem:
Po pierwsze: Największe rzeczy, kiedy patrzy się na nie z wielkiej odległości, zdają się być tym samym, co najmniejsze. Nawet gwiazda może wyglądać jak świeczka.
Po drugie: Również to, co jest całkowicie niemożliwe, może zdawać się możliwym, kiedy przyglądamy się owej rzeczy nieuważnie i powierzchownie.
Pewnego razu, kiedy stary człowiek obserwował niebo, by dostrzec nów księżyca, wyznaczający początek ramadanu, do jego oka wpadł siwy włos. Wyobrażając sobie, że jest to księżyc, starzec oznajmił: "Widziałem nów księżyca!". Niemożliwością jest, by siwy włos był księżycem, lecz ponieważ intencją owego człowieka było dostrzec księżyc, a włos pojawił się niejako przy okazji i był czymś drugorzędnym, starzec nie poświęcił mu należytej uwagi i wziął niemożliwość za to, co jest możliwe.
Po trzecie: Brak zgody to jedno, a zaprzaństwo to coś zupełnie innego. Brak akceptacji jest obojętnością, zamykaniem na coś oczu, brakiem własnego osądu właściwym ignorantom, który może zamaskować fakt, iż pewne rzeczy są do tego stopnia całkowicie niemożliwe, że umysł nie powinien się nimi zajmować. Jeśli zaś chodzi o wyparcie się, nie jest ono brakiem akceptacji, lecz akceptacją nieistnienia; jest ono pewnego rodzaju osądem, który zmusza umysł do myślenia. Diabeł podobny tobie przejmuje wówczas władzę nad umysłem człowieka i prowadzi go do zaprzaństwa. Ukazując fałsz jako prawdę i niemożliwość jako to, co jest możliwe, poprzez takie diabelskie podstępy, jak niedbalstwo, zbłądzenie, błędne rozumowanie, upór, fałszywe argumenty, duma, oszustwo czy złe przyzwyczajenie, sprawiasz, że owe nieszczęśliwe stworzenia w ludzkim ciele połykają przynętę niewiary i zaparcia się, choć są w nich zawarte niezliczone niemożliwości.
Po czwarte: Również jeśli przypuścimy, że Koran jest słowem człowieka, wymaga to wyobrażenia sobie, że jest on przeciwieństwem Księgi, która niewątpliwie prowadziła czystych, prawdomównych świętych i ludzi, którzy byli podobni biegunom duchowości, lśniących niby gwiazdy w niebiosach świata ludzkości, Księgi, która nieprzerwanie uczyła prawdy i sprawiedliwości, prawdomówności i wiary wszystkich doskonalących się ludzi, która poprzez filary wiary i zasady filarów islamu zapewnia szczęście w tym świecie i w świecie życia ostatecznego, która - jak wskazuje na to świadectwo jej osiągnięć - musi być Księgą szczerej, czystej i autentycznej prawdy, całkowicie słuszną i najbardziej poważną... Tak, przypuszczenie, że owa Księga jest słowem człowieka, wymaga wyobrażenia sobie - niech Bóg uchroni - że Koran zawiera przeciwieństwa owych zalet, skutków i świateł, i jest nie tylko zbiorem fałszerstw i kłamstw, lecz również szaleństwem niewiary, które zawstydziłoby nawet sofistów i szatanów, sprawiając, że zadrżeliby ze strachu.
Owa niemożliwość wymaga kolejnej, najbardziej szpetnej i odrażającej, wymaga niemożliwości, wedle której człowiek, który zgodnie ze świadectwem religii i muzułmańskiego prawa szari'a, jakie ogłosił, zgodnie ze świadectwem nadzwyczajnej bogobojności i czystej, szczerej czci, które ukazywał przez całe swoje życie, a jak wymagały tego cnoty moralne, których posiadanie przez niego zostało jednogłośnie zaświadczone, i zgodnie z potwierdzeniem ludzi prawdy i doskonałości, których wychował, był najbardziej wierzącym, najbardziej niezłomnym, najbardziej prawdomównym i godnym zaufania, miałby być - niech Bóg uchroni! i jeszcze raz, niech Bóg uchroni! - pozbawiony wiary, miałby
nie zasługiwać na zaufanie, nie bać się Boga, nie wzdragać się przed kłamstwem. Wyobrażenie sobie takiej konieczności jest wyobrażeniem najbardziej ohydnej spośród niemożliwości, jest najbardziej podłym i występnym zbłądzeniem.
W skrócie: Jak oznajmiliśmy w Znaku Osiemnastym Listu Dziewiętnastego, zwykli ludzie, którzy dostąpili zrozumienia cudownej natury Koranu poprzez słuchanie go, mówią: "Gdybyśmy mieli porównać Koran ze wszystkimi innymi księgami, których słuchaliśmy, lub nawet ze wszystkimi innymi księgami całego świata, nie przypominałby on żadnej z nich; nie jest Księgą taką samą jak inne ani jeśli chodzi o jego postać, ani jeśli chodzi o jego poziom". Zatem Koran albo jest lepszym od wszystkich innych ksiąg, albo też gorszym od nich. To, by był gorszy od innych, jest niemożliwością, jakiej nie mógłby wypowiedzieć żaden z jego wrogów, nawet ty, Iblisie. Wobec tego Koran jest lepszy od innych ksiąg, a zatem jest cudem. Dokładnie w ten sam sposób, zgodnie z rozstrzygającym dowodem zwanym "tym, co pozostaje", zaczerpniętym z nauk metodyki i logiki, mówimy:
O, Szatanie! I o wy, którzy jesteście uczniami Szatana! Koran albo jest słowem Boga, przychodzącym od Najwyższego Tronu Boga i Jego Najwspanialszego Imienia, albo też - niech Bóg uchroni! i jeszcze raz, niech Bóg uchroni! - jest ludzkim fałszerstwem, sfabrykowanym na ziemi przez kogoś, kto nie posiadał wiary, kto ani nie bał się Boga, ani Go nie znał. W obliczu powyższych dowodów, o Szatanie, ani nie możesz tak twierdzić, ani nie mógłbyś tak twierdzić, ani nie będziesz mógł tak twierdzić w przyszłości. Zatem Koran jest słowem Stwórcy wszechświata, ponieważ nie może istnieć żaden punkt między tymi dwoma przeciwieństwami, jest to niemożliwe i wykluczone. Udowodniliśmy to najbardziej jasno i bezapelacyjnie, co sam widziałeś i słyszałeś.
W ten sam sposób Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) albo jest Posłańcem Boga, najwyższym spośród proroków i najlepszym ze wszystkich stworzeń, albo też - niech Bóg uchroni - musielibyśmy wyobrazić sobie, że był on kimś, kto nie posiadał wiary, kto spadł do pozycji najniższego z niskich, jako że kłamał w tym, co dotyczy Boga, kto nie znał Boga i nie wierzył w nadejście Jego kary.
O, Iblisie, ani ty nie mógłbyś tego powiedzieć, ani nie mogliby tak twierdzić filozofowie
Europy i hipokryci Azji, na których polegasz; ani nie mogłeś tak rzec w przeszłości, ani nie będziesz w stanie tak twierdzić w przyszłości, ponieważ na całym świecie nie ma nikogo, kto wysłuchałby tych słów i zgodził się z nimi. Oto dlaczego nawet najbardziej zepsuci spośród owych filozofów i najgłupsi spośród hipokrytów przyznają, że Muhammad z Arabii (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) był bardzo mądry, cechował się najlepszą moralnością i i był najbardziej prawym człowiekiem.
Ponieważ w owej kwestii istnieją jedynie dwie możliwości, a druga z nich jest niemożliwością, o której nikt nie mógłby twierdzić, iż jest ona prawdą; ponieważ udowodniliśmy za pomocą niezbitych argumentów, że nie może istnieć żaden punkt między nimi, z całą pewnością rgfi z całą koniecznością, wbrew tobie i twoim stronnikom, Muhammad z Arabii (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) był Posłańcem Boga, najwyższym z proroków i najlepszym ze wszystkich stworzeń.
[9]
[10]
Pewnego razu, kiedy czytałem owe wersety z sury Qaf, Iblis rzekł do mnie: "Uważasz, że zasadniczy aspekt elokwencji Koranu tkwi w jego jasności i potoczystym stylu, lecz w tych wersetach Koran przeskakuje z jednego tematu na drugi - od cierpień śmierci do Zmartwychwstania, od zadęcia w trąbę do Sądu Ostatecznego, od Sądu Ostatecznego do wkroczenia niewiernych do Piekła. O jakiej potoczystości stylu można zatem mówić? W większości swych fragmentów Koran łączy tematy jedynie luźno powiązane ze sobą nawzajem. Gdzie w takim braku ciągłości ma być elokwencja i płynność?"
Odpowiedziałem następującymi słowami:
Zaraz po elokwencji jedną z najważniejszych rzeczy, które sprawiają, że Koran, owa Księga cudownej wystawy, jest niemożliwy do podrobienia, jest jego zwięzłość. Zwięzłość jest jednym z najważniejszych elementów cudowności Koranu i jednym z najsilniejszych argumentów na jej potwierdzenie. Jej przykłady są tak liczne i piękne, że pozostawiają w zadziwieniu nawet najbardziej wymagających uczonych.
Oto jeden z tych przykładów:
[24]
Ten werset opisuje Wielki Potop i jego następstwa w kilku krótkich zdaniach, ze zwięzłością tak cudowną, że wielu uczonych w dziedzinie retoryki pada na twarz przed jego elokwencją.
A oto następny przykład:
W tych kilku krótkich zdaniach, z cudownością tkwiącą w zwięzłości, potoczystości stylu i jasności, w sposób, który nie utrudnia zrozumienia tekstu, Koran opowiada o zadziwiających i doniosłych wydarzeniach dotyczących ludu Samud, o konsekwencjach owych zdarzeń i o nieszczęsnym końcu Samudytów.
A oto kolejny przykład:
[12]
Jest tak, jakby między słowami: اَنْ لَنْ نَقْدِرَعَلَيْهِ [13] a słowami: فَنَادٰى فِى الظُّلُمَاتِ [14] zostały pominięte liczne zdania, lecz ani nie przeszkadza to w zrozumieniu tekstu, ani też nie szpeci potoczystego stylu. Koran wspomina najważniejsze fragmenty historii Jonasza (niech będzie z nim pokój), zaś jeśli chodzi o resztę, odwołuje się do inteligencji człowieka.
W surze Jusuf również wydaje się, jakby między słowami اَرْسِلُونِ [15] a słowami:
[16] pominięto dla zwięzłości siedem lub osiem zdań, lecz ani nie czyni to przekazu mniej zrozumiałym, ani nie szpeci płynnego stylu. Jest bardzo wiele podobnych przykładów cudownej zwięzłości Koranu, a wszystkie zaiste są bardzo piękne.
Jednakże zwięzłość wersetów sury Qaf jest szczególnie wspaniała i cudowna, ponieważ każdy z nich wskazuje na prawdziwie przerażającą przyszłość, jaka czeka niewiernych, kiedy każdy niekończący się dzień będzie trwał tyle, co pięćdziesiąt tysięcy lat, a także na straszliwe rzeczy, które się im przydarzą wśród przerażających wstrząsów przyszłości. Koran rozbłyskuje ponad umysłem niczym błyskawica, przedstawiając oku ludzkiego umysłu ów długi, długi czas tak, jakby była to pojedyncza karta
teraźniejszości. Jeśli chodzi o wydarzenia, które nie zostały wspomniane, odwołuje się do wyobraźni człowieka, przywołując je poprzez prawdziwie wzniosłą potoczystość i płynność swego stylu.
[17]
A teraz, Szatanie, mów, jeśli masz cokolwiek do powiedzenia!
Szatan odparł: "Nie mogę ani sprzeciwić się temu, co powiedziałeś, ani też bronić się. Jednak istnieje wielu głupich ludzi, którzy mnie słuchają, wiele diabłów w ludzkim ciele, które mi dopomagają, wielu Faraonów spośród filozofów, którzy uczą się ode mnie rzeczy schlebiających ich ego, aż przeszkadzają oni w wydawaniu dzieł takich jak twoje. Oto, dlaczego nie złożę przed tobą broni!"
Słowo Szesnaste
[1]
(Niniejsze Słowo zostało napisane, by dać mej ślepej duszy możliwość wejrzenia w znaczenie powyższych wersetów i zrozumienia ich, a to poprzez wskazanie na cztery Promienie spośród promieni ich światła, by rozproszyć ciemności i bym zyskał pewność).
PROMIEŃ PIERWSZY
O, moja nieświadoma duszo! Mówisz: "Jedność Jedynego Boga wynikająca z Jego istoty wraz z powszechnością Bożych dzieł; jedność Wszechmocnego Boga w Jednej Osobie wraz z Jego obywającą się bez żadnej pomocy wszechwładzą nad każdą rzeczą; jedność Jedynego wraz z Jego rozkazem obejmującym każdą rzecz i nieuznającym żadnych wspólników; Jego pozostawanie poza przestrzenią wraz z wszechobecnością; jego nieskończona wyniosłość wraz z byciem Bliskim każdej rzeczy; Jego bycie Jednym i Jedynym, w Którego ręku są wszystkie sprawy - to wszystko są prawdy spośród prawd Koranu. Koran jest jednak Wszechmądry, a to, co jest mądre, nie narzuca rozumowi rzeczy, które są sprzeczne z rozsądkiem, zaś rozum dostrzega widoczną sprzeczność między wyżej wymienionymi rzeczami. Chciałabym otrzymać takie ich wyjaśnienie, które skłoni rozum do podporządkowania się".
Odpowiedź: Skoro tak się sprawy mają, a ty pragniesz zyskać pewność i uspokojenie, polegając na blasku Koranu, mówimy: Najpiękniejsze Imię Boga "Światło" rozwiązało wiele z moich trudności. Jeśli Bóg zechce, rozwiąże ono również tę trudność. Wybierając drogę porównania, które rozjaśnia umysł i rozświetla serce, mówimy jak Imam Rabbani:
[2]
Ponieważ porównania są najbardziej lśniącym zwierciadłem dla cudowności Koranu, my również przyjrzymy się tej tajemnicy, posługując się porównaniem, a to w następujący sposób:
Poszczególny człowiek może zyskać naturę tego, co powszechne, dzięki rozmaitym zwierciadłom. Choć ma naturę jednostkową, staje się niby to, co powszechne i zaczyna posiadać cechy natury ogólnej. Na przykład, choć słońce jest jedno i jest czymś poszczególnym, dzięki przezroczystym przedmiotom nabiera natury tak powszechnej, że wypełnia oblicze ziemi swymi obrazami i odbiciami. Ma tak wiele przejawów, ile jest kropelek wody i lśniących drobinek. Choć ciepło słońca i jego światło (wraz z siedmioma barwami słonecznego światła) ogarniają i obejmują każdą rzecz, jaka staje twarzą w twarz ze słońcem, to również wszystkie przezroczyste przedmioty zatrzymują w źrenicach ich oczu ciepło słońca, jego światło wraz z siedmioma barwami światła, a także obraz słońca, wytwarzając w swych sercach trony dla słonecznego ciepła i światła. Oznacza to, że w odniesieniu do jedności Boga słońce obejmuje wszystkie rzeczy, które stają z nim twarzą w twarz, zaś w odniesieniu do Jego bycia Jedynym - słońce wraz z wieloma swymi atrybutami obecne jest w każdej rzeczy poprzez pewnego rodzaju przejaw jego istoty. Skoro przeszliśmy od porównania do dyskusji w temacie ukazywania się, wskażemy na trzy spośród wielu rodzajów tego ukazywania się, które pomogą zrozumieć tę kwestię.
Rodzaj pierwszy to odbijanie się słońca w zwartych i materialnych przedmiotach. Owe odbicia zarówno są inne od rzeczy, która odbija się w zwierciadle (nie są one tym samym, co owa rzecz), jak i martwe (nie posiadają życia). Nie posiadają żadnych innych cech prócz tych, jakie nadaje im ich widoczna tożsamość. Na przykład jeśli wejdziesz do sklepu ze zwierciadłami, jeden Said stanie się tysiącami Saidów, lecz jedynym żywym będziesz ty - wszyscy pozostali będą martwi, nie będą oni posiadali żadnej z cech charakterystycznych dla życia.
Rodzaj drugi to odbijanie się słońca w świetlistych i materialnych przedmiotach. Takie odbicie nie jest tym samym, co rzecz, która odbija się w zwierciadle, lecz nie jest również czymś innym od niej. Nie posiada świetlistej natury danego przedmiotu, lecz posiada większość z jego cech i może być rozpatrywane jako żyjące. Wyobraź sobie, że słońce przychodzi na świat i ukazuje swe odbicia we wszystkich zwierciadłach. W każdym
odbiciu obecne jest światło wraz z jego siedmioma barwami, które są niby cechy szczególne słońca. Przypuśćmy, że słońce posiada świadomość, jego żar to czysta moc, jego światło to czysta wiedza, a siedem barw słonecznego światła to siedem atrybutów słońca: jedno słońce byłoby w jednej chwili obecne we wszystkich zwierciadłach, byłoby zdolne do tego, by uczynić każde z owych zwierciadeł swoim tronem i rodzajem telefonu. Jedno zwierciadło nie byłoby żadną przeszkodą dla innego, a dzięki naszym zwierciadłom jedno słońce byłoby w stanie spotkać się z nami wszystkimi. Choć jesteśmy daleko od słońca, słońce stałoby się bliższe nam niż my sami.
Rodzaj trzeci to odbijanie się słońca w świetlistych duszach. Takie odbicie zarówno jest żyjące, jak i jest tym samym, co dusza, jednak jako że ukazuje się stosownie do określonych cech zwierciadła, nie zawiera w sobie całej istoty i natury duszy. Na przykład w chwili, gdy anioł Gabriel (niech będzie z nim pokój) ukazywał się Prorokowi (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jako Dihja Ibn al-Kalbi, w tej samej chwili w swej postaci obdarowanej wspaniałymi skrzydłami bił czołem Bogu przed Wielkim Tronem. W tej samej chwili obecny był w niezliczonych miejscach, przekazując Boże rozkazy, a jedno jego zadanie nie było przeszkodą dla innego. To dzięki owej tajemnicy Prorok Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), którego istotą jest światło, a którego natura jest świetlista, na tym świecie w tym samym czasie słyszał wszelkie błogosławieństwa dla niego, jakie recytowała cała jego wspólnota, zaś w Dniu Zmartwychwstania w tej samej chwili spotka się ze wszystkimi ludźmi o czystych duszach, a spotkanie z jednym człowiekiem nie będzie przeszkodą dla spotkania z innym. Zaprawdę, niektórzy spośród świętych, którzy osiągnęli wysoki stopień świetlistości i są nazywani "zastępującymi" (ar. abdal), w jednej chwili byli widziani w różnych miejscach, zaś ten sam człowiek w tym samym czasie dokonywał wielu różnych dzieł.
Zaiste, jak rzeczy takie jak szkło czy woda służą za zwierciadła dla przedmiotów materialnych, tak powietrze, eter i pewne istoty ze świata podobieństw są zwierciadłami dla istot duchowych; stają się one dla owych istot niczym środki transportu, przewożąc je z miejsca na miejsce z szybkością błyskawicy lub wyobraźni. Istoty duchowe w owych czystych zwierciadłach, które są dla nich delikatnymi miejscami zamieszkania, podróżują z prędkością wyobraźni, przybywając równocześnie do tysięcy miejsc. Dzięki tajemnicy świetlistości bezsilne i podporządkowane stworzenia, takie jak słońce, ograniczone tym, co poszczególne, a także
półprzezroczyste obiekty, ograniczone przez sprawy właściwe istotom duchowym, mogą być obecne w wielu miejscach równocześnie, pozostając w jednym miejscu, nabierając cech absolutu i tego, co powszechne, zaś choć posiadają jedynie ograniczoną zdolność wyboru, stają się zdolne do wykonywania wielu zadań równocześnie.
Zatem jaka rzecz może ukryć się przed przesłaniem Jedynego, które dzięki Jego doskonałym i obejmującym każdą rzecz woli, mocy i wiedzy zostało zawarte w przejawach atrybutów i dzieł Przeczystego i Przenajświętszego, Który jest wielce Dalekim i wielce Wyniosłym ponad wszystkie sprawy,hmghj Który jest wolny od jakichkolwiek ograniczeń i Którego nie dotyczą ciemności zwartej materii, a przy blaskach Jego Najpiękniejszych Imion wszystkie światła i świetliste istoty są ledwie bladymi cieniami, zaś cały byt, całe istnienie, świat duchowy i świat podobieństw są ledwie półprzezroczystymi zwierciadłami dla Jego piękna; Którego święte atrybuty i cechy obejmują każdą rzecz? Cóż mogłoby być dla Niego trudne? Jakaż rzecz mogłaby pozostać przed Nim zakryta? Jakiż człowiek mógłby zbliżyć się do Niego, nie nabierając cech tego, co powszechne?
Choć dzięki swemu światłu, które nie podlega żadnym ograniczeniom, a także dzięki swym bezcielesnym odblaskom, słońce jest bliższym ciebie niż źrenica twego oka, to przecież ty pozostajesz nieskończenie daleka od niego, gdyż ze swej natury jesteś ograniczona. By zbliżyć się do słońca, musisz pokonać wiele granic i przejść przez wiele poziomów tego, co powszechne. Mówiąc wprost, musisz urosnąć do rozmiaru całej ziemi i wznieść się aż do księżyca - być może wówczas będziesz w stanie w pewnym stopniu zbliżyć się do poziomu właściwego istocie słońca i stanąć z nim twarzą w twarz, bez żadnej zasłony. Dokładnie tak samo Chwalebny, do Którego należy piękno, i Najpiękniejszy, do Którego należy doskonałość, jest nieskończenie Bliskim ciebie, zaś ty jesteś od Niego nieskończenie daleka. Jeśli twoje serce ma dość siły, a twój rozum jest wystarczająco wybitny, spróbuj teraz zastosować w praktyce poszczególne punkty naszego porównania.
PROMIEŃ DRUGI
O, moja bezrozumna duszo! Mówisz, że wersety takie, jak:
[33],
[3]
ukazują, że wszelkie rzeczy powoływane są do istnienia w jednej chwili i jedynie poprzez rozkaz Boga, zaś wersety takie, jak:
[4],
[48]
ukazują, że rzeczy powoływane są do istnienia stopniowo, dzięki ogromnej mocy, wszechwiedzy, mądrości, a także wspaniałemu kunsztowi. W jaki sposób można pogodzić ze sobą te dwa stanowiska?
Odpowiedź: Polegając na blaskach Koranu, mówimy:
Po pierwsze: Nie ma tu żadnej sprzeczności. Niekiedy - jak ze stworzeniem po raz pierwszy - jest tak, jak w pierwszym przypadku, a niekiedy - jak z powtórzeniem stworzenia - tak, jak w drugim.
Po drugie: Nieskończony porządek, nadzwyczajna zręczność, wspaniały kunszt i doskonała zdolność stworzenia wraz z łatwością stwarzania, szybkością, mnogością stworzeń i ich obfitością (a wszystkie te cechy widać we wszelkich istotach) w rozstrzygający sposób zaświadczają o istnieniu prawd, jakie zawierają wersety dwóch wyżej wymienionych rodzajów. Ponieważ tak się sprawy mają, udowadnianie prawdziwości owej kwestii w oderwaniu od niej samej i czynienie tego przedmiotem dyskusji jest zbędne. Należy raczej zapytać: "Jakaż to mądrość zawarta jest w tych wersetach? Jakie jest jej znaczenie i zamysł?" Wskażemy zatem na ową mądrość poprzez analogię i porównanie.
Wyobraź sobie, że rzemieślnik taki jak krawiec stwarza - z wielkim trudem i wykorzystując liczne umiejętności - coś artystycznego, po czym sporządza wzorzec swojego dzieła. Mając ów wzorzec, będzie mógł stworzyć inne, podobne dzieła szybko i bez trudu. Niekiedy nawet stworzenie ich stanie się tak łatwe, jakby zachodziło na rozkaz, a w ten sposób w owych rzeczach ukaże się niezachwiany porządek. Podobnie jest z zegarkiem, który działa i pracuje jakby na rozkaz.
Dokładnie w ten sam sposób po utworzeniu pałacu tego świata i wszystkiego, co ów pałac pierwotnie zawierał, Wszechmądry Stwórca i Wszechwiedzący Zapisujący poprzez Boże zarządzenie nadał wszystkiemu - temu, co poszczególne i temu, co powszechne; temu, co jest całością
i temu, co jest częścią - określoną miarę i proporcje, czyniąc każdą rzecz podobną modelowi czy wzorcowi. Zatem spójrz! Czyniąc każde stulecie wzorcem, Przedwieczny i Zapisujący dzięki cudom Swojej mocy odziewa kolejne wieki w cudowne szaty zdobnych klejnotami światów. Czyniąc każdy rok miarą, szyje On dzięki cudom Swego miłosierdzia umiejętnie ukształtowane nowe wszechświaty, a każda szata ma właściwe proporcje. Czyniąc każdy dzień wersem, poprzez delikatność Swej mądrości zapisuje On w liniach każdego dnia zdobne i stale odnawiane istoty.
Co więcej, jak Wszechwładny uczynił każde stulecie, każdy rok i każdy dzień wzorcem, tak sprawia, że wzorcami są oblicze ziemi, góry, równiny, ogrody, sady i drzewa. Nieprzerwanie umieszcza On na ziemi nowe wszechświaty i stwarza nowe światy. Usuwa jeden świat i zastępuje go innym, dobrze uporządkowanym. Każdej pory roku ukazuje On cuda Swej mocy i podarunki Swego miłosierdzia we wszystkich ogrodac h i sadach, zapisując je jak ukazujące mądrość księgi, urządzając je niczym kuchnie Jego miłosierdzia, odziewając je w wiecznie odnawiające się szaty, pełne przejawów Jego kunsztu. Każdej wiosny stroi wszystkie drzewa w brokatowe szaty i ozdabia je na nowo klejnotami podobnymi perłom, wypełniając ich dłonie podobnymi gwiazdom podarunkami Jego miłosierdzia.
Zatem Ten, Który dokonuje wszystkich owych dzieł z nieskończenie finezyjnym kunsztem i w doskonałym porządku, Który zmienia z nieskończoną mądrością, szczodrością i doskonałością mocy wszystkie przemieszczające się światy, podróżujące jeden za drugim, nawleczone na sznur czasu, z pewnością jest Wszechmocny i Wszechmądry, jest w nieskończonym stopniu Wszystko Widzący i Wszechwiedzący. Przypadek nie może ingerować w Jego dzieła. Jest On Tym, Któremu należy się wszelka chwała, Który zarządził:
[33],
a także:
[16],
ogłaszając zarówno doskonałość Swej mocy, jak i fakt, że dla Jego mocy Zmartwychwstanie i Wielkie Zgromadzenie są wielce łatwe i nie stanowią żadnej trudności. Ponieważ w Jego rozkazie stwórczym zawarte są moc i wola; ponieważ wszystkie rzeczy są całkowicie podporządkowane i posłuszne Jego rozkazowi; ponieważ On jest Tym, Który stwarza bez
żadnej trudności ani przeszkody, by ukazać całkowitą łatwość Swego stworzenia, przeto Koran, owa Księga cudownej wystawy, oświadcza, że Bóg dokonuje tego poprzez jeden rozkaz.
Podsumowując: Niektóre wersety Koranu głoszą nadzwyczajne piękno Bożego kunsztu i nieskończoną doskonałość mądrości widocznej we wszystkich istotach, zwłaszcza w pierwszym etapie ich stworzenia, podczas gdy inne wersety opisują nadzwyczajne łatwość i szybkość, nieskończone posłuszeństwo i brak jakiejkolwiek trudności, widoczne w stwarzaniu na nowo, a w szczególności w ponownym powoływaniu do istnienia wszystkich rzeczy.
PROMIEŃ TRZECI
O, moja duszo, pełna wątpliwości, złych podszeptów i przekraczająca granice tego, co dozwolone! Mówisz, że wersety takie, jak:
[18],
a także:
[49],
[29],
ukazują, że Bóg jest wobec nas nieskończenie Bliski, tymczasem wersety takie, jak:
[18],
[45]
a także hadis, który mówi: Bóg jest Ukrytym za siedemdziesięcioma tysiącami zasłon [5] oraz prawdy takie, jak wniebowstąpienie Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), ukazują, że jesteśmy nieskończenie dalecy od Niego. Mówisz: "Chciałabym otrzymać wyjaśnienie, które sprawi, że owa głęboka tajemnica stanie się łatwiejsza do zrozumienia".
Odpowiedź: Posłuchaj zatem tego, co powiemy poniżej:
Po pierwsze: W zakończeniu Promienia Pierwszego powiedzieliśmy, że choć w odniesieniu do jego światła, które nie podlega żadnym
ograniczeniom, a także dzięki swym bezcielesnym odblaskom, słońce jest bliższym ciebie niż źrenica twego oka, która jest oknem i zwierciadłem duszy, to przecież ty pozostajesz nieskończenie daleka od niego, gdyż ze swej natury jesteś ograniczona i uwięziona w tym, co cielesne. Możesz zetknąć się ze słońcem jedynie dzięki niektórym spośród jego odblasków i cieni, a spotkać się z nim dzięki pewnemu rodzajowi jego przejawów (mniej ważnych i mających naturę tego, co szczególne); jedynie dzięki nim możesz zbliżyć się do barw słonecznego światła (będącym rodzajem atrybutu słońca) oraz do jego promieni i przejawów, które są niby pewna grupa jego imion. Jeśli chcesz zbliżyć się do poziomu właściwego istocie słońca lub nawet stanąć twarzą w twarz z jego istotą, musisz pokonać bardzo wiele ograniczeń i przejść przez bardzo wiele poziomów tego, co powszechne. Mówiąc wprost, dopiero po oderwaniu się od tego, co materialne, po tym, jak urośniesz do rozmiarów całej ziemi, twój duch wypełni powietrze, a ty wzniesiesz się aż do księżyca i sama zaczniesz przypominać księżyc w pełni - dopiero wtedy możesz rościć sobie prawo do stanięcia twarzą w twarz ze słońcem czy też zbliżenia się do niego w jakimkolwiek stopniu.
Dokładnie w ten sam sposób Ten, Któremu należy się wszelka chwała i do Którego należy doskonałość, Który nie ma równego Sobie i do Którego należy piękno, Którego istnienie jest koniecznie, Który powołuje do istnienia każdą rzecz, Który jest Przedwiecznym słońcem oraz Władcą przedwieczności i wieczności, jest bliższy wobec ciebie niż ty sama, lecz ty jesteś od Niego nieskończenie daleka. Jeśli masz na to dość siły, zastosuj w praktyce piękne kwestie tego porównania...
Po drugie: Na przykład - وَ لِلّٰهِ الْمَثَلُ الْاَعْلٰى [4] - spośród wielu tytułów króla, jego tytuł dowódcy wojska ukazuje się w wielu sferach, z których jedna zawarta jest wewnątrz drugiej. Ów tytuł przejawia się i ukazuje w sferach rozległych i wąskich, powszechnych i poszczególnych, od powszechnej sfery głównodowodzącego, przez sfery feldmarszałków i generałów, aż do sfer kapitanów i kaprali. Dla szeregowca przy wykonywaniu jego obowiązków autorytetem jest drobny przejaw kwestii dowodzenia, który ukazuje się w randze kaprala; szeregowiec staje się połączony z głównodowodzącym poprzez ów nieznaczny przejaw jego imienia. Jeśli chce skontaktować się najwyższym dowódcą lub spotkać się z tym, któremu z jego istoty należy się ów tytuł, musi wznieść się od poszczególnej rangi kaprala do powszechnego tytułu głównodowodzącego. Oznacza to, że król jest nadzwyczaj bliski szeregowemu żołnierzowi dzięki
swemu imieniu, prawu i wiedzy, dzięki swym zarządzeniom, przepisom i telefonom, a jeśli jest świetlistym człowiekiem podobnym świętym nazywanym abdal, także dzięki swej obecności. Żadna rzecz nie może stać się przeszkodą dla owego króla, podczas gdy żołnierz jest nadzwyczaj daleki od swego władcy. Przeszkodami dla szeregowca stają się tysiące poziomów i tysiące zasłon, jednak niekiedy litościwy król, wbrew własnemu zwyczajowi, wzywa żołnierza przed swe oblicze i przyjmuje go, by w swej łaskawości wyrządzić mu przysługę.
Dokładnie w ten sam sposób, choć Ten, Któremu należy się wszelka chwała, do Którego należy rozkaz: كُنْ فَيَكُونُ [8], dla Którego słońca i gwiazdy są niby żołnierze posłuszni Jego rozkazom, jest bardziej Bliski wszystkim rzeczom niż one same, podczas gdy każda rzecz jest nieskończenie daleka od Niego. Jeśli chcesz stanąć przed Jego majestatem bez żadnej zasłony, musisz przejść przez siedemdziesiąt tysięcy zasłon ciemności i światła, to jest zarówno przez zasłony materialne, jak i przez zasłony Najpiękniejszych Imion Boga i Jego atrybutów, musisz wznieść się przez tysiące poszczególnych i powszechnych stopni przejawów każdego z Jego imion, musisz pokonać wielce wyniosłe stopnie Jego atrybutów, musisz wspiąć się aż do Wielkiego Tronu, w którym przejawia się Jego Najwspanialsze Imię, a jeśli nie zwróci On na ciebie uwagi i nie obdarzy cię Swą łaską, owe dzieła i duchowe podróże zajęłyby tysiące lat. Na przykład jeśli chcesz zbliżyć się do Niego poprzez Jego Najpiękniejsze Imię "Stwórca", musisz najpierw nawiązać relacje z Nim poprzez szczególne cechy Tego, Który jest twoim Stwórcą, następnie relacje z Tym, Który jest Stwórcą całego rodzaju ludzkiego, następnie z Tym, do Którego należy tytuł Stwórcy wszystkich istot żywych, a wreszcie z Tym, Który nosi Imię Stwórcy wszystkich bytów. W przeciwnym razie pozostaniesz w cieniu, w którym zdołasz ujrzeć jedynie niewielki Jego przejaw.
UWAGA: Z powodu swej bezsilności król z naszego porównania na poszczególnych poziomach swego tytułu głównodowodzącego musi posłużyć się feldmarszałkiem czy generałem. Jednak Wszechwładny,
[18], nie potrzebuje pośredników. Pośrednicy są jedynie pozornymi przyczynami, są zasłonami dla Jego majestatu i wspaniałości, są heroldami, którzy obserwują Jego królewską wszechwładzę, oddając mu cześć, przepełnieni trwogą, będąc bezsilnymi i potrzebującymi. Nie są oni Jego pomocnikami ani towarzyszami, nie mogą też mieć żadnego udziału w Jego wszechwładzy.
PROMIEŃ CZWARTY
O, moja leniwa duszo! Jak dopuszczenie żołnierza z naszego poprzedniego porównania przed oblicze króla jest czystą łaską, tak prawda o pięciu modlitwach obowiązkowych - które są niczym pewien rodzaj wniebowstąpienia, które są dopuszczeniem przed oblicze Chwalebnego, do Którego należy piękno i Najpiękniejszego, Któremu należy się chwała, Któremu jako Jedynemu prawdziwie należy się cześć - jest przykładem czystego miłosierdzia. Oznajmienie: "Allahu Akbar!" (ar. Bóg jest Największy) jest przemierzeniem dwóch światów czy to w rzeczywistości, czy to w wyobraźni, czy to poprzez intencję; jest pozbyciem się ograniczeń cielesności; jest przejściem na poziom oddawania czci Bogu będący cieniem lub kształtem tego, co powszechne; jest przyznaniem zaszczytu doznania w pewien sposób Bożej obecności; jest ukazaniem przesłania słów اِيَّاكَ نَعْبُدُ [3] (a każdy poprzez modlitwę ukazuje owo przesłanie stosownie do własnych zdolności); jest dosięgnięciem tego, co najbardziej wzniosłe. Powtarzanie: "Allahu Akbar! Allahu Akbar!" przy poszczególnych czynnościach modlitewnych wskazuje na wznoszenie się po stopniach duchowego rozwoju, na wznoszenie się od kwestii tego, co poszczególne, do sfer tego, co powszechne, a także jest zwięzłym tytułem należnym Bożej wyniosłości, która pozostaje poza granicami naszego poznania. Jest tak, jakby każde wypowiedzenie słów: "Allahu Akbar!" wskazywało na pokonanie kolejnego stopnia podczas wniebowstąpienia. Dosięgnięcie ledwie cienia lub promienia owej prawdy dotyczącej modlitw - czy to w rzeczywistości, czy poprzez intencję, czy w wyobraźni - jest zaiste wielkim szczęściem.
Oto, co jest powodem częstego wypowiadania słów: "Allahu Akbar!" podczas pielgrzymki (ar. hadżdż). Błogosławiona pielgrzymka jest powszechnym aktem czci, który może wykonać każdy. Jak podczas dnia świątecznego żołnierz czy generał - każdy w odniesieniu do właściwej sobie sfery - udają się na urządzone przez króla obchody święta, tak w ten sam sposób pielgrzymi (ar. hadżdżi), nieważne jak niskiego stanu, zwracają się ze wszystkich stron ziemi ku swemu Panu (ar. Ar-Rabb) poprzez jego tytuł "Potężny Pan", niby święci (ar. ałlija), którzy przemierzyli wszystkie stopnie świętości, wyróżniając Go powszechnym oddawaniem Mu czci. Z całą pewnością drzwi wiodące na stopnie Bożej wszechwładzy można otworzyć kluczem, którym jest pielgrzymka; horyzonty ogromu Boga stają się widoczne dla oka dzięki teleskopowi pielgrzymki; sfery aktów czci stopniowo
odsłaniają się przed sercem i wyobraźnią dzięki przestrzeganiu regulacji dotyczących pielgrzymki; upał i zadziwienie, lęk i trwogę w obliczu Bożej wszechwładzy, wywołane przez poziomy jej wyniosłości i przez ostatni etap jej przejawu, można zagłuszyć jedynie poprzez słowa:
[21]; wreszcie wszystkie stopnie, jakie odsłaniają się czy to przed spojrzeniem, czy to przed wyobraźnią, można wyrazić jedynie poprzez te słowa. Po zakończeniu pielgrzymki to samo znaczenie - na rozmaitych wzniosłych i powszechnych poziomach - odnajdziemy w modlitwach świątecznych, w modlitwach o deszcz, w modlitwach odmawianych podczas zaćmienia słońca lub księżyca, a także w modlitwach w zgromadzeniu. Oto, jaki jest powód ważności wszelkich cech szczególnych i przestrzegania zasad islamu, nawet jeśli nie są obowiązkowe, lecz nadobowiązkowe.
[6]
[18]
[6]
[50]
[51]
[7]
Krótki Dopisek
Wszechmocny i Wszechwiedzący, Wszechmądry Stwórca ukazuje Swoją moc i mądrość, a także fakt, że przypadek nie może w żaden sposób ingerować w Jego dzieła, zgodnie z pewnym systemem i porządkiem, które Jego zasady i zwyczaje ukazują we wszechświecie pod postacią praw. Tak samo poprzez wyjątki od owych praw, cuda Jego zwyczaju, pozorne przypadki, różnice w poszczególnych cechach charakterystycznych, a także zmiany w porach pojawiania się i zanikania, ukazuje On Swoją wolę i Swój wybór, a także fakt, że do Niego należy decyzja i że nie podlega On jakimkolwiek ograniczeniom. Rozdzierając zasłonę monotonii oraz oznajmiając, że każda rzecz potrzebuje Go w każdej chwili, w każdej kwestii i na wszelkie sposoby, a także, że każda rzecz jest posłuszna Jego wszechwładzy, rozprasza On niedbalstwo i powoduje, że spojrzenia człowieka i dżinna odwracają się od pozornych przyczyn, kierując się ku Temu, Który owe przyczyny stworzył. Na tę zasadę wskazują twierdzenia Koranu.
Na przykład w większości miejsc pewne drzewa owocowe jednego roku wydają owoce (to jest, owoce pochodzące ze skarbca Bożego miłosierdzia zostały włożone w ich ręce) i ofiarowują je. Następnie kolejnego roku - kiedy zaistniały wszystkie pozorne przyczyny - drzewa nie otrzymały owoców, nie wydają ich więc ani nie ofiarowują. Innym przykładem może być to, że czas, w którym spadnie deszcz, nie jest związany z jakąkolwiek potrzebą i jest tak zmienny, że został zaliczony do "pięciu ukrytych rzeczy"[8]. Dzieje się tak, ponieważ najważniejszą pozycję spośród wszelkiego istnienia zajmuje istnienie życia i miłosierdzia, zaś deszcz jest źródłem życia i czystym miłosierdziem. Woda życia i deszcz miłosierdzia nie przychodzą zatem zgodnie z niezmiennym prawem, które byłoby zasłoną i prowadziłoby do niedbalstwa, lecz raczej trzyma je bezpośrednio w Swej dłoni, bez żadnej zasłony, Ten, Któremu należy się wszelka chwała, Który jest Najbardziej Miłosierny i Którego litość obejmuje każdą rzecz, Który zsyła dary i daje życie, a jest tak dlatego, by drzwi zanoszonych do Niego suplikacji i składanych Mu podziękowań mogły stale pozostawać otwarte. Zsyłanie zaopatrzenia i określanie jego cech szczególnych są dziełami świadczącymi o nadzwyczajnej łasce, zaś zachodzenie owych zjawisk w niespodziewany sposób wspaniale ukazuje wolę i wybór Pana (ar. Ar-Rabb) wszystkich stworzeń. Możesz dokonać dalszych porównań odnoszących się do innych Bożych dzieł, takich jak wydawanie dyspozycji powietrzu i pogodzie czy też podporządkowywanie Sobie chmur.
Słowo Siedemnaste
[1]
[2]
(Niniejsze Słowo składa się z dwóch wzniosłych Stacji oraz olśniewającego Dopisku).
Stwórca, Którego litość obejmuje każdą rzecz, Szczodry, Który daje zaopatrzenie, Wszechmądry i Kształtujący uczynił ten świat obchodami dnia świątecznego dla istot zamieszkujących świat duchowy. Upiększając ten świat cudownymi haftami wszystkich Jego Najpiękniejszych Imion, przyodziewa On każdą duszę - wielką czy małą, wzniosłą czy niską - w ciało ustrojone w zmysły, stosowne dla danej duszy i odpowiednie do tego, by czerpała ona korzyści z niezliczonych dóbr i darów rozdawanych podczas obchodów święta, nadaje każdej duszy cielesną powłokę i wysyła ją na owo widowisko. Dzieli On obchody owego święta - wielce rozległe, jeśli chodzi tak o czas, jak i o przestrzeń - na stulecia, lata, pory roku, a nawet na dni i ich części, czyniąc je wszystkie podniosłymi, świątecznymi defiladami wszystkich grup Jego stworzeń posiadających dusze, a także Jego dzieł, jakimi są rośliny. Zwłaszcza oblicze ziemi wiosną i latem jest całym szeregiem świąt dla grup małych istot, tak lśniących, że przyciągają spojrzenia istot duchowych oraz aniołów i mieszkańców niebios, spoglądających z najwyższych poziomów naszego świata. Dla tych, którzy myślą i zastanawiają się, oblicze ziemi jest miejscem rozważań tak zdumiewających, że umysł jest bezsilny, gdy stara się je opisać. Jednak na owej uroczystości Boga i na święcie Wszechwładnego, w obliczu
przejawów takich Najpiękniejszych Imion, jak "Najbardziej Miłosierny" i "Ten, Który daje życie" ukazują się również imiona "Ten, Który podporządkowuje Sobie każdą rzecz" i "Ten, Który daje śmierć" wraz ze śmiercią i rozłąką. Pozornie jest to niezgodne z obejmującym każdą rzecz miłosierdziem Tego, Który mówi:
[3], jednak w rzeczywistości śmierć i rozłąka są zgodne z tymi słowami na kilka sposobów, a jeden z nich przedstawia się następująco:
Po tym, jak na owej wielkiej defiladzie kolej danej grupy istot dobiegła końca, zaś owe istoty uzyskały to, czego pragnęły, Najbardziej Szczodry, Kształtujący i Litościwy Stwórca w Swej litości sprawia, że większość z nich czuje zmęczenie i wstręt do świata, a także zsyła im pragnienie odpoczynku i tęsknotę za wywędrowaniem do innego świata, zaś kiedy zostają one zwolnione z wykonywania obowiązków swego życia, On budzi w ich duszach nieodparte pragnienie powrotu do ich pierwotnego domu.
Co więcej, nie jest odległym od nieskończonego miłosierdzia Najbardziej Miłosiernego fakt, że obdarowuje On rangą męczeństwa żołnierza, który poległ w boju przez wzgląd na swój obowiązek; że nagradza On zarżniętą na ofiarę owcę, dając jej wieczne cielesne istnienie w świecie życia ostatecznego i awansując ją do stopnia podobnego Al-Buraqowi [4] wierzchowca, który posłuży jej właścicielowi na moście As-Sirat[5]; że tak samo postępuje z innymi zwierzętami i istotami posiadającymi dusze, które zmarły, kiedy wykonywały właściwe dla nich obowiązki, wyznaczone im przez Wszechwładnego, cierpiąc ciężkie strapienia...; nie jest nieprawdopodobnym, by w niewyczerpanych skarbcach Jego miłosierdzia na wszystkie owe istoty czekały duchowe nagrody i swego rodzaju gaża odpowiednia dla ich zdolności, a także, by nie były one nadmiernie zmartwione, odchodząc z tego świata, a nawet, zaiste, by były zadowolone. A tego, co niewidzialne, nie zna nikt inny, jak tylko Bóg.
Jednakże choć człowiek - który jest najszlachetniejszą z istot posiadających duszę i tym, który odnosi największe (zarówno co do ilości, jak i co do jakości) korzyści z obchodów święta, o którym mówiliśmy - jest urzeczony tym światem i pochłonięty przez ten świat, to Najbardziej Miłosierny poprzez Swoje miłosierdzie wywołuje u człowieka taki stan umysłu, w którym staje się on zniesmaczony światem i tęskni za podróżą do wiecznego królestwa. Ten, którego człowieczeństwo nie pogrążyło się w zbłądzeniu, wyciąga korzyści z owego stanu umysłu i odchodzi z tego świata ze spokojnym sercem. Teraz, poprzez przykłady, objaśnimy pięć Aspektów, które wywołują ów stan umysłu.
Aspekt Pierwszy: Poprzez ukazanie wraz z podeszłym wiekiem pieczęci przemijania i rozłąki na pięknych i nęcących rzeczach tego świata, a także poprzez ukazanie ich gorzkiego znaczenia, ów Aspekt sprawia, że człowiek staje się zniesmaczony światem i poszukuje wiecznego obiektu miłości w miejsce tych, które przemijają.
Aspekt Drugi: Jako że dziewięćdziesiąt dziewięć procent wszystkich przyjaciół, do których człowiek był przywiązany, odeszło z tego świata, by osiąść w innym świecie, ów Aspekt obdarowuje człowieka tęsknotą za miejscem, do którego odeszli (a do owej tęsknoty skłania go również miłość, jaką odczuwa jego serce), a także sprawia, że o wyznaczonej godzinie człowiek z radością spotyka śmierć.
Aspekt Trzeci: Za pomocą pewnych rzeczy ów Aspekt sprawia, że człowiek zaczyna zdawać sobie sprawę z nieskończonej słabości i bezsilności ludzkiej, pojmuje, jak ciężkimi są brzemiona życia i jego obowiązki, a także rozbudza w nim gruntowną chęć odpoczynku i szczere pragnienie odejścia do innego świata.
Aspekt Czwarty: Światło wiary ukazuje sercu wiernego, że śmierć nie jest egzekucją, lecz zmianą siedziby; że grób nie jest paszczą ciemnej studni, lecz drzwiami do światów wypełnionych światłem; że mimo wszystkich jego blasków ten świat jest więzieniem w porównaniu ze światem życia ostatecznego. Uwolnienie z więzienia tego świata i wejście do Ogrodów Raju, przejście od kłopotliwego zamieszania życia cielesnego do świata odpoczynku i miejsca, w którym dusza może swobodnie szybować, uwolnienie się od dokuczliwego hałasu wszelkich stworzeń i stanięcie przed obliczem Najbardziej Miłosiernego są podróżą i szczęściem, które zaiste pozostawałoby upragnione, choćby człowiek żył tysiąc razy.
Aspekt Piąty: Poprzez przekazywanie człowiekowi, który uważnie słucha Koranu, wiedzy w temacie prawdy, jaką Koran zawiera, a także dzięki światłu prawdy ukazującemu prawdziwą naturę świata, ten Aspekt sprawia, że człowiek zdaje sobie sprawę z tego, iż umiłowanie tego świata i przywiązanie do niego nie mają żadnego znaczenia. Oznacza to, iż ów Aspekt mówi człowiekowi (i udowadnia te słowa), co następuje:
"Świat jest księgą Przedwiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę. Jej litery i słowa wskazują nie same na siebie, lecz na Jego istotę, atrybuty i Najpiękniejsze Imiona. Skoro tak się sprawy mają, poznaj znaczenie owej księgi i uchwyć je, lecz nie zwracaj uwagi na jej ozdoby, a następnie odejdź!..."
"Świat jest również polem uprawnym, siej więc swoje ziarno, zbieraj i zachowuj plon. Odrzuć plewy i nie przykładaj do nich żadnej wagi!..."
"Świat jest również zbiorem nieprzerwanie przemijających, jedno po drugim, zwierciadeł, poznaj zatem Tego, Który ukazuje się w tych zwierciadłach, dostrzegaj Jego światła, pojmij przejawy Jego Najpiękniejszych Imion, które ukazują się w owych lustrach, i pokochaj Tego, na Którego wskazują. Przestań zwracać uwagę na owe kawałki szkła, których przeznaczeniem jest rozbicie i obumarcie!..."
"Świat jest również przemieszczającym się miejscem handlu. Dokonaj więc swego handlu i chodź, nie ścigaj na próżno karawan, które odjechały, nie zwracając na ciebie żadnej uwagi. Nie trudź się na próżno!..."
"Świat jest również przemijającą wystawą, spójrz więc na nią i wyciągnij z tego naukę. Zwróć uwagę nie na jej widoczne i pozornie szpetne oblicze, lecz na ukryte, piękne oblicze, które wskazuje na Wiecznego i Najpiękniejszego. Udaj się na przyjemną i korzystną przechadzkę, następnie wróć i nie płacz jak niemądre dziecko nad zniknięciem ładnych widoków i pięknych rzeczy, nie bądź zatroskany!..."
"Świat jest również gospodą, zatem jedz i pij, lecz przestrzegaj granic tego, co dozwolone przez Szczodrego gospodarza, Który stworzył ową gospodę, a następnie złóż Mu podziękowania! Działaj i zachowuj się tak, by nie przekraczać granic Jego prawa. Następnie pozostaw ową gospodę, odejdź i nie oglądaj się za siebie. Nie wtrącaj się do jej spraw jak ktoś, kto bredzi i naprzykrza się. Nie zajmuj się na próżno rzeczami, z którymi się rozstałeś, a które ciebie nie dotyczą. Nie przywiązuj się do rzeczy, które przemijają, i nie pogrążaj się pośród nich!..."
Ów Aspekt Piąty ukazuje tajemnice duchowego oblicza świata poprzez widoczne prawdy podobne tym, które wymieniliśmy, i wspaniale rozświetla rozstanie z tym światem. Zaiste, dla tych, którzy są świadomi owych prawd, czyni rozstanie ze światem upragnionym i ukazuje, że w każdej rzeczy i w każdym jej aspekcie widoczny jest ślad Bożego miłosierdzia. Koran wskazuje na owe pięć Aspektów, zaś jego wersety wskazują również na inne szczególne aspekty.
Biada temu człowiekowi, który nie ma żadnego udziału w owych pięciu Aspektach!
Stacja Druga
Nie płacz z powodu przeciwności, nieszczęśniku, przyjdź i zaufaj Bogu!
Wiedz, że lamentowanie tylko umacnia twe nieszczęście i jest wielkim błędem.
Znajdź Tego, Który zesłał nieszczęście, a dowiesz się, że jest ono podarunkiem spośród Jego podarunków i przyjemnością.
Porzuć zatem płacz i złóż Mu podziękowania; jak słowik uśmiechaj się przez łzy!
Jeśli Go nie odnalazłeś, wiedz, że cały ten świat jest cierpieniem spośród cierpień, ulotnością i stratą.
Dlaczegóż więc biadasz z powodu drobnej przeciwności, kiedy świat wokół ciebie jest pełen niedoli? Przyjdź i zaufaj Bogu!
Zaufaj Bogu! Śmiej się nieszczęściu w twarz, a i ono się roześmieje. Kiedy się roześmieje, osłabnie, przekształci się i zmieni.
Wiedz, o ty, który jesteś arogancki, że szczęściem na tym świecie jest wyrzeczenie się go.
Poznanie Boga jest wystarczające. Wyrzeknij się tego świata, a wszystkie rzeczy będą twoje.
Bycie aroganckim przynosi całkowitą stratę; czegokolwiek byś nie czynił, wszystko obróci się przeciwko tobie.
Oba te twierdzenia wymagają wyrzeczenia się tego świata.
Wyrzeczenie się świata jest postrzeganiem go jako własności Boga, postrzeganiem go za zezwoleniem Boga, w Jego Imię...
Jeśli pragniesz dokonać korzystnego handlu, to polega on na uczynieniu tego ulotnego życia życiem wiecznym.
Jeśli poszukujesz samego siebie, wiedz, że jest to działanie zarówno zepsute, jak i bezpodstawne.
Jeśli poszukujesz świata zewnętrznego, wiedz, że jest na nim odciśnięta pieczęć efemeryczności.
Oznacza to, że wszystkie towary na tym targu są zepsute, bezwartościowe i nie ma sensu wchodzić w ich posiadanie.
Porzuć je zatem; za owym targiem zostały wyłożone towary wysokiej jakości.
Tym, do kogo się zwracam, nie jest Zija Pasza; zwracam się do tych, którzy są zakochani w Europie.
Tym, kto mówi, nie jest moja dusza; mówi moje serce w imieniu uczniów Koranu.
Wszystkie poprzednie słowa są prawdą; strzeżcie się, by nie zboczyć z drogi i nie przekraczać wyznaczonych przez nie granic!
Nie zważajcie na idee Europy i zbłądzenia, w przeciwnym razie sprawią one, że będziecie tego żałować!
Oto widzicie najbardziej oświeconych spośród nich w całym blasku ich sztandarów,
A przecież wołacie w oszołomieniu: "Na kogo i przed kim mogę się poskarżyć?".
Mówię to samo, co mówi Koran, nie będę się powstrzymywał:
"Do Niego zanoszę swoje skargi". Nie jestem zdezorientowany, jak wy.
Zanoszę swe wołania do Prawdziwego Boga, nie umykam przed Nim, jak wy.
Krzyczę, by moje racje wzbiły się z ziemi do niebios, nie uciekam przed Nim, jak wy.
Ponieważ wszystkie racje Koranu są światłem ponad wszystkie inne światła, nie buntuję się, jak wy.
Udowodnię to, że Koran zawiera prawdę i mądrość. Za nic mam filozofię jego nieprzyjaciół.
W owym Rozróżnieniu[6] zawarte są diamentowe prawdy; zachowałem je dla siebie, nie sprzedaję ich, jak wy.
Odbyłem podróż od stworzenia do Stwórcy, nie zgubiłem drogi, jak wy.
Przekroczyłem ścieżki pokryte cierniami i nie wstąpiłem na nie, jak wy.
Na drodze od ziemi do Tronu Boga składam Mu podziękowania, nie zaniedbuję tego, jak wy.
Śmierć i jej wyznaczoną godzinę postrzegam jako przyjaciół, nie jestem nimi przerażony, jak wy.
Zstąpię do grobu, uśmiechając się, nie zaś drżąc ze strachu, jak wy.
Nie postrzegam grobu jako paszczy potwora, jako legowiska bestii, jako zstąpienia w nicość, jak wy.
Grób sprawi, że połączę się z przyjaciółmi; nie jestem zmartwiony zstąpieniem do niego, jak wy.
Grób jest drzwiami miłosierdzia, bramą światła, portalem prawdy. Nie jest to dla mnie niedogodnością; nie ucieknę sprzed tych drzwi.
Mówiąc: W Imię Boga!, zapukam do nich. Nie spojrzę za siebie ani nie poczuję trwogi.
Mówiąc: "Al-hamdu li-llah" (ar. wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu), spocznę i znajdę spokój. Nie będę cierpiał żadnych trudów ani też nie pozostanę samotny.
Mówiąc: "Allahu Akbar!" (ar. Bóg jest Największy), będę nasłuchiwał wezwania na Zmartwychwstanie i powstanę, kiedy zabrzmi,
nie będę zwlekał z podążeniem na Wielkie Zgromadzenie w Wielkim Meczecie.
Nie będę się trapił, za co dzięki niech będą łasce Jedynego Boga, światłu Koranu i blaskowi wiary.
Nie zatrzymując się, pomknę, polecę w cień Tronu Najbardziej Miłosiernego.
Jeśli Bóg zechce, nie zbłądzę, jak wy.
Suplikacja w języku perskim
(Ta suplikacja przyszła na myśl mojemu sercu w języku perskim, zatem w tym języku została spisana. Po raz pierwszy została opublikowana w moim dziele zatytułowanym Hubab).
O, Panie mój! Pogrążony w niedbalstwie, nie pokładając zaufania w Tobie, lecz w mych własnych mocy i woli, pobieżnie przyjrzałem się sześciu Aspektom, poszukując lekarstwa na moje choroby. Niestety, nie znalazłem żadnego lekarstwa i pojąłem, że powiedziano mi: «Czyż twoje choroby nie wystarczą ci jako lekarstwo?».
W swym niedbalstwie spojrzałem na przeszłość po mej prawej stronie, by znaleźć tam pociechę, lecz ujrzałem, że dzień wczorajszy ukazał mi się jako grób mego ojca, a dalsza przeszłość jako wielki grobowiec wszystkich moich przodków. Wypełniło mnie to grozą, nie zaś pocieszeniem*.
*Wiara ukazuje ów przerażający, ogromny grobowiec jako świetliste i dobrze znane miejsce spotykania się i zgromadzenia przyjaciół.
Następnie spojrzałem na przyszłość po mej lewej stronie, lecz tam również nie mogłem znaleźć żadnego lekarstwa, jako że dzień jutrzejszy ukazał mi się jako mój grób, zaś dalsza przyszłość jako wielki grobowiec moich współczesnych i przyszłych pokoleń. Nie wywołało to u mnie poczucia zaznajomienia, lecz przerażenie*.
*Wiara i wynikający z niej pokój ukazują, że ów straszny, ogromny grobowiec jest biesiadą wydaną przez Najbardziej Miłosiernego w zachwycających pałacach szczęśliwości.
Ponieważ także po lewej stronie nie ukazało mi się żadne dobro, spojrzałem na dzień dzisiejszy i ujrzałem, że przypomina on mary, na których złożono moje rozpaczliwie walczące zwłoki*.
*Wiara ukazuje, iż owe mary są miejscem handlu i bogato oświetloną gospodą.
Zatem skoro również w tym aspekcie nie mogłem znaleźć żadnego lekarstwa, uniosłem głowę i spojrzałem na wierzchołek drzewa mojego życia, jednak ujrzałem, że jedynym owocem tego drzewa są moje zwłoki, spoglądające na mnie z wierzchołka drzewa*.
*Wiara ukazuje, że to, co znajduje się na wierzchołku drzewa, to nie zwłoki, lecz zniszczony dom duszy, w której przejawia się życie wieczne, a której przeznaczeniem jest niekończące się szczęście, zaś z owego zniszczonego domu odchodzi ona po to, by podróżować pośród gwiazd.
Zrozpaczony również tym widokiem, spuściłem głowę. Spojrzałem pod nogi i ujrzałem, że proch, który pozostał z mych kości, zmieszał się z prochem, z którego zostałem stworzony po raz pierwszy. Ten widok nie przyniósł mi uleczenia, lecz jedynie dodatkowe cierpienia*.
*Wiara ukazuje, że ów pył jest drzwiami wiodącymi do Bożego miłosierdzia i kurtyną rozpostartą przed pałacami Raju.
Odwróciłem się również od tego widoku i spojrzałem za siebie, gdzie ujrzałem, jak przemijający i pozbawiony podstaw świat obraca się i odchodzi, staczając się w doliny nicości i w ciemność niebytu. Nie było to balsamem na moje dolegliwości, lecz raczej kolejną dawką trucizny grozy i przerażenia*.
*Wiara ukazuje, iż obracający się w ciemnościach świat składa się z przesłań Przedwiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę, i z kart zapisanych pismem Boga, które, kiedy ukończyły wypełnianie swych obowiązków i wyraziły swe znaczenia, odeszły, pozostawiając w zamian rezultaty swego istnienia.
Ponieważ również tam nie ujrzałem żadnego dobra, odwróciłem wzrok i spojrzałem przed siebie. Na końcu mojej drogi ujrzałem szeroko otwarte drzwi grobu, a za nimi szeroki trakt wiodący ku wieczności, który już z daleka przyciągał mój wzrok*.
*Jako że wiara ukazuje, iż drzwi grobu otwierają się na świat światła i na drogę wiodącą do wiecznego szczęścia, okazała się ona zarówno balsamem, jak i lekarstwem na moje choroby.
Zatem miast znaleźć w owych sześciu Aspektach pocieszenie i poczucie zaznajomienia, poczułem jedynie grozę i strach. Prócz zdolności woli nie miałem niczego, co pomogłoby mi stawić opór i działać w ich obliczu*.
*Wiara wydaje dokument, na mocy którego można polegać na nieskończonej mocy Boga miast na ludzkiej mocy wyboru, która jest niczym najmniejsza niepodzielna cząstka; zaiste, wiara jako taka jest owym dokumentem.
Orężowi człowieka, który nazywamy wolą, zarówno brak siły, jak i ma on krótki zasięg, przez co jest niedoskonały. Nie ma on żadnej mocy stwórczej, a prócz nabycia czy otrzymania czegoś nic nie może zrobić*.
*Wiara sprawia, że człowiek zaczyna używać swej woli w Imię Boga, a także sprawia, że staje się ona wystarczająca w obliczu wszystkiego, czemu tylko człowiek może stawić czoła. Podobnie, kiedy żołnierz używa swej nieznacznej siły w imię kraju, może on dokonać czynów po tysiąckroć większych od tych, jakich dokonałby na własną rękę.
Moja wola nie mogła ani przeniknąć przeszłości, ani rozpoznać przyszłości, zaś jeśli chodzi o dotyczące ich nadzieje i lęki, nie przyniosła mi żadnej korzyści*.
*Wiara wyjmuje cugle z rąk materialnego ciała i przekazuje je sercu i duszy, może zatem przeniknąć przeszłość i przyszłość, jako że sfera życia serca i duszy jest wielce rozległa.
Obszarem działania woli człowieka jest jedynie krótkotrwała teraźniejszość i ulotna chwila obecna.
Zatem pomimo wszystkich mych potrzeb i całej słabości, mimo niedostatku i ubóstwa, a także mimo mojego nieszczęsnego stanu, wywołanego przez przerażenie i grozę będące wynikiem powyższych sześciu Aspektów, jasno spisanych na karcie mego istnienia piórem Bożej mocy i zawartych w mojej naturze, moje pragnienia sięgały aż do wieczności, a moje nadzieje rozpościerały się nad całą wiecznością.
Zaiste, próbka każdej rzeczy, jaka tylko istnieje na tym świecie, jest zawarta w moim istnieniu. Jestem połączony ze wszystkimi rzeczami tego świata i to dlatego mogę wykonywać swą pracę.
Sfera moich potrzeb rozciąga się tak daleko, jak daleko sięga mój wzrok.
Zaprawdę, sfera moich potrzeb rozciąga się tak daleko, jak daleko może dotrzeć moja wyobraźnia. Czegokolwiek brakuje człowiekowi, tego on potrzebuje. Potrzebuje on tego, czego nie ma, zaś lista tego, czego mu brak, jest nieskończenie długa.
Jednak moc człowieka rozciąga się tylko tak daleko, jak daleko sięga jego krótka broń. To oznacza, że mój niedostatek i moje potrzeby są wielkie jak cały świat, podczas gdy mój majątek jest tak nieskończenie drobny, jak najmniejsza niepodzielna cząstka.
Zatem jaki może być pożytek z mej zdolności woli, wartej tyle co dwa pensy w odniesieniu do moich potrzeb, które obejmują cały świat, zaś to, czego potrzebuję, mógłbym nabyć jedynie za miliony lir? Dzięki swej sile woli nie mogę ani kupić, ani otrzymać tego, co jest mi potrzebne, a w takim razie trzeba poszukać innego rozwiązania.
Owo rozwiązanie jest następujące: wyrzec się własnej woli i pozostawić wszystkie sprawy woli Boga; wyrzec się własnej mocy i siły, a szukać schronienia w mocy i sile Wszechmocnego Boga, mocno trzymając się prawdziwego polegania wyłącznie na Nim.
Tak, ktokolwiek znajduje owo bezbrzeżne morze miłosierdzia, z pewnością nie będzie polegał na własnej woli i decyzji, które są podobne mirażowi, nie wyrzeknie się owego miłosierdzia, szukając ratunku u własnej woli.
"O, Panie mój! Skoro taka jest droga wiodąca ku zbawieniu, wyrzekam się własnej woli i na Twojej drodze porzucam egoizm. Teraz Twoja łaska może wziąć mnie za rękę, litując się nad moją bezsilnością i słabością, zaś Twoje miłosierdzie może zmiłować się nad moimi potrzebami i mym ubóstwem, wesprzeć mnie i otworzyć przede mną swoje drzwi".
Niestety!, oszukano nas. Uważaliśmy, że życie tego świata jest stałe, przez co wszystko utraciliśmy. Tak, owo przemijające życie jest tylko snem i jak sen przemija. Jest wątłe i unosi się jak wiatr, a następnie odchodzi.
Arogancki i zadufany człowiek, który polega na sobie samym i przypuszcza, że będzie żył wiecznie, jest skazany na śmierć i szybko odchodzi. Również świat, dom człowieka, spada w ciemności niebytu. Nadzieje odchodzą, zaś cierpienia duszy trwają.
Skoro taka jest prawda, dalejże, moja nieszczęsna duszo, która tęsknisz za życiem, która jesteś rozmiłowana w tym świecie, która doświadczasz nieskończonych nadziei i nieskończonych cierpień! Zbudź się i oprzytomniej! Jak robaczek świętojański, który polega na swym malutkim światełku, pozostaje wśród bezgranicznych ciemności nocy, podczas gdy pszczoła znajduje światło słonecznego dnia i spogląda na wyzłocone słońcem kwiaty, które są jej przyjaciółmi, tak ty, polegając na sobie, na swoim istnieniu i na swoim ego, będziesz przypominać robaczka świętojańskiego. Tymczasem jeśli poświęcisz swoje przemijające istnienie na drodze Stwórcy, Który sprawił, że zaistniałaś, znajdziesz niekończące się światło istnienia wiecznego. Poświęć zatem to ulotne życie!, jako że twoje istnienie jest jedynie depozytem, który dano ci na przechowanie.
Co więcej, On obdarował cię istnieniem i do Niego ono należy, zatem nie pogardzaj nim, lecz poświęć je bez wahania. Poświęć życie doczesne, ponieważ stanie się ono życiem wiecznym. Jako że zanegowanie negacji jest potwierdzeniem, zatem jeśli nie istnieje niebyt, istnieje byt, a jeśli zanegujemy niebyt, zaistnieje byt.
Najbardziej Szczodry Stwórca kupuje od ciebie to, co i tak jest Jego własnością, a w zamian wypłaca ci wysoką cenę, jaką jest Raj, zatem dla ciebie dobrze opiekuje się Swoją własnością, by wzrosła jej wartość. Zwróci ci ją w formie zarówno doskonałej, jak wiecznej. O, moja duszo, nie zwlekaj! Dokonaj tego handlu, który przyniesie ci korzyść na pięć różnych sposobów, a będziesz zbawiona przed pięcioma rodzajami straty i natychmiast odniesiesz pięciokrotny zysk!
[10]
Słowa: لَٓا اُحِبُّ الْاٰفِل۪ينَ [10], jakie wypowiedział Prorok Abraham (niech będzie z nim pokój), a które oznajmiają o przemijaniu i śmierci wszechświata, sprawiły, że płaczę.
Oczy mego serca zapłakały nad tymi słowami, wylewając gorzkie krople łez. Każda łza była tak pełna smutku, jak moje oczy były pełne łez. Werset sprawił, że zapłakali także inni, jakby sam również płakał. Poniższe wersy spisane w języku perskim są moimi łzami, są rodzajem komentarza do niektórych spośród słów mądrego, wybranego przez Boga Proroka Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).
Umiłowany, który ze swej natury jest ukrytym, nie jest piękny, ponieważ to, co skazane na zanik, nie może być prawdziwie piękne. Takie rzeczy ani nie mogą pokochać sercem, które jest stworzone dla wiecznej miłości i jest zwierciadłem Przedwiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę, ani też nie mogą zostać umiłowane przez serce.
Upragniony, który ze swej natury jest skazany na zgubę, nie jest wart tego, by serce przywiązało się do niego, ani tego, by umysł miał się nim zajmować. Nie może być przedmiotem pragnienia. Nie jest wart tego, by ze smutkiem żałować jego odejścia. Dlaczegóż zatem serce miałoby czcić kogoś takiego i przywiązywać się do niego?
Poszukujemy tego, co jest zgubione w swej efemeryczności; nie pragnę nikogo takiego. Ponieważ sam jestem efemeryczny, nie pragnę tego, kto jest taki sam. Cóż zatem powinienem czynić?
Oddajemy cześć temu, którego przeznaczeniem jest bycie pogrzebanym w śmierci; nie będę go wzywał ani szukał u niego schronienia. Sam jestem nieskończenie potrzebujący i bezsilny, a ten, kto jest bezsilny, nie może znaleźć żadnego lekarstwa na moje niezliczone dolegliwości. Nie może również nasmarować żadnym balsamem moich wiecznych ran. Jak ktoś, kto nie może wybawić od śmierci samego siebie, może być przedmiotem czci?
Zaiste, rozum opętany pozorami płacze zrozpaczony, widząc we wszechświecie śmierć tego, czemu oddawał cześć, zaś dusza, która poszukuje wiecznego przedmiotu miłości, wypowiada z płaczem: لَٓا اُحِبُّ الْاٰفِل۪ينَ [10].
Nie chcę rozłąki, nie pragnę rozłąki, nie mogę znieść rozłąki!
Spotkania, po których natychmiast następuje rozłąka, nie są warte smutku, żalu ani tego, by za nimi tęsknić, ponieważ jak przeminięcie przyjemności jest cierpieniem, tak wyobrażenie sobie przemijania przyjemności również jest cierpieniem. Dzieła wszystkich - mówiąc w przenośni - umiłowanych, wszystkie dzieła poezji i miłości są płaczem z bólu będącego wynikiem owego wyobrażenia sobie przemijania przyjemności. Gdybyś uwięził dusze wszystkich dzieł poezji, z każdej wypłynąłby ów żałosny płacz.
Zatem to z powodu bólu i męczarni będących wynikiem owych spotkań zabarwionych przemijaniem, z powodu owych boleściwych, metaforycznych miłości moje serce płacze i woła przez łzy: لَٓا اُحِبُّ الْاٰفِل۪ينَ [10].
Jeśli pragniesz trwałości na tym przemijającym świecie, to wiedz, że trwałość pochodzi z przemijania. Znajdź to, co przemija, a tyczy się twojej nakazującej zło duszy, po to, byś sam mógł przetrwać.
[27]
Pozbądź się złych cech moralnych, które leżą u podstaw oddawania czci temu światu. Sam stań się przemijający! Poświęć swoje dobra i swój majątek na drodze prawdziwie Umiłowanego. Spójrz na kres istnienia, który pozornie wskazuje na niebyt, jakby był on drogą wiodącą do osiągnięcia trwałości na tym świecie, biorącą swój początek z przemijania.
Ludzki umysł, który nurza się w pozornych przyczynach, jest oszołomiony wstrząsami, jakie towarzyszą przemijaniu tego świata, i rozpaczliwie lamentuje. Tymczasem świadomość, która pragnie prawdziwego istnienia, zrywa więzi łączące ją z metaforycznymi umiłowanymi i z przemijającymi bytami, wołając jak Abraham:
[10] i ustanawia więź z Prawdziwym, Istniejącym, Wiecznym Umiłowanym.
O, moja nieświadoma duszo! Wiedz, że ten świat i wszystkie jego istoty z pewnością są efemeryczne, lecz w każdej efemerycznej rzeczy możesz odnaleźć drogę prowadzącą do trwałości, a także możesz dostrzec dwa blaski i dwie tajemnice spośród przejawów piękna Umiłowanego, Który nigdy nie umiera.
Tak, jednym z Jego darów jest możliwość dostrzeżenia obdarowania i łaski Najbardziej Miłosiernego. Jeśli przejdziesz od daru do obdarowania, znajdziesz Tego, Który jest Obdarowującym. Również każde z dzieł Przedwiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę, jest podobne przesłaniu, które umożliwia poznanie Najpiękniejszych Imion Stwórcy, Któremu należy się wszelka chwała. Jeśli przejdziesz od ozdoby do zawartego w niej znaczenia, znajdziesz Tego, na Którego wskazują Jego Najpiękniejsze Imiona. Skoro jesteś w stanie odnaleźć jądro i istotę
wszystkich efemerycznych istot, uczyń to, a wówczas będziesz mogła bez żalu odrzucić ich pozbawione znaczenia skorupy i pozory, by uniosła je fala efemeryczności.
Wśród wszystkich istot nie ma ani jednej, która nie byłaby znaczącym dziełem i ucieleśnionym słowem Boga i nie umożliwiałaby odczytania wielu z Najpiękniejszych Imion Chwalebnego Stwórcy. Skoro istoty są słowami Bożej mocy, odczytaj znaczenie owych słów i umieść je w swym sercu. Nie lękaj się i odrzuć słowa pozbawione znaczenia, by porwał je wiatr przemijania. Nie przejmuj się nimi, nie oglądaj się za nimi i nie zajmuj się nimi niepotrzebnie.
Jako że łańcuch myśli umysłu człowieka spośród ahl ad-dunja, który czci pozory, a którego kapitał stanowi to, co nazywa on "obiektywną wiedzą", prowadzi do nicości i do niebytu, krzyczy on z rozpaczy, oszołomienia i zawiedzionych nadziei. Umysł poszukuje ścieżki, która prawdziwie wiedzie do prawdy. Jako że dusza odwróciła się od «tych, którzy zachodzą» i tego, co efemeryczne, serce wyrzekło się swych metaforycznych umiłowanych, a świadomość także odwróciła swe oblicze od istot, które przemijają, również ty, moja nieszczęsna duszo, staraj się o pomoc Tego, Którego umiłowałem, لَٓا اُحِبُّ الْاٰفِل۪ينَ [10] «a nie tych, którzy zachodzą», jak Abraham, a będziesz zbawiona.
Spójrz, jak dobrze wyraził to Maulana Dżami, którego natura była jednym z miłością i który upoił się, pijąc z pucharu miłości:
1. Yaki khwah, 2. Yaki khwan, 3. Yaki ju, 4. Yaki bin, 5. Yaki dan, 6. Yaki gu.
Oznacza to:
1. Pragnij tylko Jego Jednego; wszystko inne nie jest warte upragnienia.
2. Wzywaj tylko Jego Jednego; nikt inny nie przybędzie ci z pomocą.
3. Poszukuj tylko Jego Jednego; wszystko inne nie jest tego warte.
4. Spoglądaj tylko na Jego Jednego; innych nie możesz oglądać przez cały czas, lecz ukrywają się oni za zasłoną efemeryczności.
5. Poznaj tylko Jego Jednego; wiedza inna od tej, która dopomaga w poznaniu Go, nie przyniesie ci żadnej korzyści.
6. Mów tylko o Nim Jednym; słowa, które Go nie dotyczą, uważaj za pozbawione znaczenia.
Tak, o Dżami, powiedziałeś całkowitą prawdę. Tym, Który jest prawdziwie Umiłowanym, Tym, Który prawdziwie jest ponad wszelką potrzebę, Tym, Który jest prawdziwie Upragnionym i Tym, Któremu prawdziwie należy się cała cześć, nie może być nikt inny, jak tylko On.
W wielkim kręgu wspominania Najpiękniejszych Imion Boga ten świat wraz ze wszystkimi jego istotami, we wszystkich ich językach i poprzez wszystkie rozmaite dźwięki oznajmia: لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُو [41], wraz ze wszystkimi istotami zaświadczając o Bożej jedności. Opatrując rany zadane przez słowa: لَٓا اُحِبُّ الْاٰفِل۪ين [10], wskazuje na Nieśmiertelnego Umiłowanego, nie zaś na metaforycznych umiłowanych, do których nie jest już przywiązany.
(Mniej więcej dwadzieścia pięć lat temu, w czasie, gdy postanowiłem wyrzec się tego świata, kilku ważnych dla mnie przyjaciół odwiedziło mnie na wznoszącym się w Stambule, nad Bosforem, wzgórzu Yusa Tepesi (Wzgórze Jozuego) i wzywali mnie, bym powrócił do świata i zajął pozycję, jaką cieszyłem się wcześniej. Powiedziałem im, by pozostawili mnie samego do następnego ranka, abym mógł poszukać właściwego przewodnictwa, zaś owego następnego poranka memu sercu oznajmiono to, co znajduje się w poniższych dwóch Tabelach. Te słowa przypominają poezję, lecz poezją nie są. Nie zmieniałem ich przez wzgląd na owo błogosławione wspomnienie i zachowały się w takiej postaci, w jakiej przyszły mi na myśl. Były dodatkiem do Słowa Trzydziestego Trzeciego, jednak teraz zostały umieszczone w tym miejscu, a to przez wzgląd na ich "stację").
(Owa Tabela opisuje prawdę o świecie ludzi niedbałych).
Nie wzywajcie mnie do świata. Przybyłem do świata i ujrzałem, iż jest on przemijający.
Niedbalstwo jest zasłoną. Ujrzałem, iż światło prawdy zostało zakryte.
Jeśli mówicie o wszystkich istniejących bytach, ujrzałem je. Ujrzałem, iż wszystkie istoty są efemeryczne i przynoszą szkodę.
Jeśli mówicie o istnieniu, przywdziałem je. Biada mi! Istnienie okazało się niebytem i przysporzyło mi wielu cierpień.
Jeśli mówicie o życiu, skosztowałem go. Ujrzałem, że życie jest pasmem męczarni.
Umysł staje się czystą torturą. Ujrzałem, iż trwałość jest męką.
Życie staje się czystą fanaberią. Ujrzałem, iż każde osiągnięcie przynosi jedynie stratę.
Wszelkie uczynki stają się czystą hipokryzją. Ujrzałem, iż wszystkie nadzieje są czystym cierpieniem.
Jedność staje się tym, co podzielone. Ujrzałem, iż lekarstwo jest chorobą.
Światło staje się ciemnością. Ujrzałem, iż moi przyjaciele są sierotami.
Wszelkie głosy stają się zapowiedziami śmierci. Ujrzałem tych, którzy żyją, jako martwych.
Wiedza staje się kaprysem. Ujrzałem, iż naukę trapi tysiąc dolegliwości.
Przyjemność staje się czystym cierpieniem. Ujrzałem, iż istnienie w rzeczywistości jest skomplikowanym niebytem.
Jeśli mówicie o Umiłowanym, odnalazłem go. Biada mi! W rozłące cierpiałem z powodu ciężkiego bólu.
(Owa Tabela wskazuje na prawdę o świecie ludzi prowadzonych drogą prostą, tych, których serca są spokojne).
Niedbalstwo przemija. Wyraźnie ujrzałem światło prawdy.
Byt staje się dowodem na istnienie Boga. Spójrz! Życie jest zwierciadłem, w którym odbija się Bóg.
Umysł staje się kluczem otwierającym drzwi skarbców. Spójrz! Przemijanie jest drzwiami, które wiodą do trwałości.
Iskierka doskonałości gaśnie. Spójrz! Oto Ten, Który jest słońcem i do Którego należy piękno!
Rozłąka staje się prawdziwą jednością. Spójrz! Cierpienie jest czystą przyjemnością!
Życie staje się czystym działaniem. Spójrz! Wieczność jest czystym życiem!
Ciemność staje się pojemnikiem wypełnionym światłem. Spójrz! W śmierci istnieje prawdziwe życie!
Wszystkie rzeczy stają się dobrze znanymi. Posłuchaj! Wszystkie dźwięki są wspominaniem Boga!
Wszystkie istniejące atomy... Spójrz! Wszystkie głoszą chwałę Boga i wysławiają Go.
Odkryłem, że ubóstwo jest skarbcem pełnym bogactw. Spójrz! W bezsilności tkwi doskonała siła.
Jeśli znalazłeś Boga... Spójrz! Wszystkie rzeczy należą do ciebie.
Jeśli jesteś sługą Tego, do Którego należy każda rzecz... Spójrz! Jego majątek jest twoim majątkiem.
Jeśli jesteś arogancki i domagasz się czegoś od siebie samego... Spójrz! Oto ciężka próba i męczarnia, która nie ma końca.
Każde doznanie jest bezgraniczną męką. Spójrz! Oto nieszczęście znacznie bardziej przygniatające.
Jeśli prawdziwie jesteś sługą Boga... Spójrz! Oto bezgraniczne przyjemność i spokój.
Skosztuj owych niezliczonych nagród. Doznaj nieskończonego szczęścia.
(Dwadzieścia pięć lat temu po modlitwie popołudniowej - al-'asr - podczas miesiąca ramadan czytałem wersy ułożone przez Szejka 'Abd Al-Qadira Gajlaniego, a poświęcone Najpiękniejszym Imionom Boga. Zapragnąłem napisać suplikację zawierającą owe Najpiękniejsze Imiona, lecz wówczas napisałem jedynie tyle, co poniżej. Pragnąłem napisać suplikację podobną do suplikacji mojego świętego mistrza, lecz niestety!, nie umiem pisać utworów poetyckich, zatem pozostała ona nieukończona. Pomimo tego owa suplikacja została dodana do Trzydziestego Trzeciego Listu Słowa Trzydziestego Trzeciego, znanego jako Trzydzieści trzy Okna, a następnie została umieszczona w tym miejscu, a to przez wzgląd na jej "stację").
[7]
O, moja duszo! Szlochaj i płacz wraz z moim sercem, i powiedz:
Jestem efemeryczna i nie pragnę niی٤ژgo, co efemeryczne. Jestem bezsilna i nie pragnę niczego, co bezsilne.
Poddałam się Najbardziej Miłosiernemu i nie pragnę niczego innego.
Pragnę jednego, lecz wiecznego przyjaciela.
Jestem jedynie pyłkiem, lecz pragnę Przedwiecznego słońca. Jestem jedynie niczym, lecz pragnę wszystkich istot, o tak, pragnę ich wszystkich.
Owoc sosen, cedrów, jałowców i cyprysów rosnących na wyżynach Barli
Pewnego razu podczas niewoli mego zesłania, kiedy spoglądałem na majestatyczne i wspaniałe kształty sosen, cedrów i jałowców na szczycie góry, powiał delikatny wietrzyk, przekształcając ów krajobraz we wspaniały, zachwycający i dźwięczny przejaw tańca, w zachwycający występ, wychwalający i wysławiający Boga. Radość z oglądania tego widoku stała się nauką dla moich oczu i mądrością dla moich uszu. Nagle przypomniałem sobie wersy spisane w języku kurdyjskim przez Ahmada al-Dżaziriego, których znaczenie jest następujące:
"Każdy spieszy, by spojrzeć na Ciebie i na Twoje piękno, które każdego onieśmiela".
Moje serce zapłakało tak, jak opiszę to poniżej, wyrażając pouczające znaczenie owych słów. Znaczenie wersów w języku perskim, które zostały spisane w wiosce Tepelice w górach Barli, mówiących o owocu sosen, cedrów, jałowców i cyprysów, jest następujące:
Stworzenia żywe ukazują Twój kunszt, spoglądając na Ciebie z każdego miejsca ziemi.
Wyłaniają się z miejsc wyniosłych i niskich, niczym nawołu jący heroldowie.
Podobne Twym heroldom, roztańczone drzewa czerpią przyjemność z piękna Twoich haftów.
Przepełnione radością w obliczu doskonałości Twego kunsztu, rozbrzmiewają najpiękniejszymi dźwiękami.
Jest tak, jakby słodycz ich własnych głosów również przepełniała je radością, sprawiając, że wspólnie grają delikatną melodię.
Odpowiadając Tobie, drzewa zaczynają tańczyć i poszukują zachwytu.
To dzięki owym dziełom Bożego miłosierdzia wszystkie żywe stworzenia otrzymują naukę, wysławiając Boga i modląc się do Niego, każde we właściwy dla niego sposób. Po otrzymaniu nauki, rosnące na wysokich skałach drzewa wznoszą swe głowy ku Tronowi Boga.
Każde z nich, niczym Szahbaz Qalandar, wyciąga setki rąk do Bożego dworu i przybiera imponującą postawę wyrażającą cześć.
Drzewa sprawiają, że ich małe, podobne frędzlom gałązki, a także większe gałęzie, zaczynają tańczyć, przez co zarówno same drzewa, jak i ci, którzy się im przyglądają, wyrażają delikatną przyjemność i wzniosły zachwyt.
Wydają dźwięk, jak gdyby dotykały najbardziej czułych strun i najbardziej delikatnych nerwów w zasłonach miłości, wołając: "Ach, to On!"
Dzięki temu umysłowi ukazuje się następujące znaczenie: ów dźwięk
przypomina zarówno szloch wywołany cierpieniem, które jest wynikiem przemijania metaforycznych umiłowanych, jak i głęboki, boleściwy jęk.
Drzewa sprawiają, że można usłyszeć melancholijne pieśni wszystkich kochających, którzy - jak sułtan Mahmud - musieli rozstać się ze swymi ukochanymi.
Wydaje się, iż obowiązkiem drzew jest sprawienie, by owe przedwieczne pieśni i pełne smutku głosy usłyszeli nawet zmarli, którzy już nie słyszą dźwięków i słów tego świata.
Dzięki temu dusza pojmuje, iż wszystkie istoty odpowiadają na przejawy Najpiękniejszych Imion Boga wychwalaniem Go, wykonując ów wdzięczny psalm.
Serce odczytuje w owych drzewach, z których każde jest niczym przyobleczony w ciało znak, a także we wzniosłym uporządkowaniu słów w ich cudowności, tajemnicę jedności Boga. Oznacza to, że w sposobie stworzenia drzew zawarte są tak cudowny porządek i taka mądrość, że nawet gdyby wszystkie pozorne przyczyny, jakie istnieją, mogły działać i decydować, nawet gdyby zgromadziły się wszystkie razem, nie byłyby w stanie naśladować stworzenia Boga.
Dusza, spoglądając na drzewa, widzi, że cały świat obraca się wśród zgiełku rozłąki i poszukuje trwałej przyjemności, otrzymując naukę, która znaczy: "Możesz odnaleźć to, czego szukasz, poprzez wyrzeczenie się oddawania czci temu światu".
Umysł dzięki śpiewającym zwierzętom i drzewom, dzięki wydającym dźwięk roślinom i powietrzu odkrywa najbardziej wymowny porządek stworzenia Boga, haft Bożej mądrości i skarbiec Jego tajemnic.
Udziałem pragnącej duszy, która przysłuchuje się pomrukowi powietrza szeptom liści, staje się przyjemność tak wielka, że dusza zapomina o wszystkich metaforycznych przyjemnościach, a wyrzekając się tego, co pozornie obdarowało ją życiem, pragnie umrzeć w owej prawdziwej przyjemności.
Wyobraźnia widzi, że wyznaczeni do tego zadania aniołowie zamieszkali w drzewach, jakby były one ich ciałami, jako że z gałęzi drzew zwiesza się wiele instrumentów podobnych fletom. Jest tak, jakby Przedwieczny Władca przyodział aniołów w ciała drzew, by wzięli udział we wspaniałej defiladzie, przy dźwiękach tysięcy fletów. Drzewa ukazują zatem, że nie są pozbawionymi życia, nieświadomymi ciałami, lecz są wielce wymowne i wysoce świadome.
Tony owych fletów są tak czyste i silne, jakby instrumenty pochodziły ze wzniosłej, niebiańskiej orkiestry. Umysł nie słyszy w nich przepełnionych smutkiem skarg z powodu rozłąki (jakie usłyszeli wszyscy, którzy miłowali, a zwłaszcza Maulana Dżalal ar-Rumi), lecz wysławianie i wychwalanie Wszechwładnego, a także podziękowania składane Najbardziej Miłosiernemu, Wiecznie Żyjącemu, Który istnieje Sam z Siebie.
Jako że wszystkie drzewa stały się ciałami, to ich liście stały się językami owych ciał. Za dotknięciem wiatru każdy z owych języków wciąż, raz za razem, recytuje: "To On! To On!". Poprzez błogosławieństwo życia drzewa i liście oznajmiają, że ich Stwórca jest Wiecznie Żyjącym, Który istnieje Sam z Siebie.
Językiem właściwym swemu usposobieniu drzewa nieprzerwanie wypowiadają słowa: "O, Boże!", u Niego i w skarbcach Jego miłosierdzia poszukując tego, co jest im niezbędne do życia. Językiem życia, które
przejawia się w nich od wierzchołków do korzeni, recytują Jego Najpiękniejsze Imię, powtarzając: "O, Żyjący!"
O, Wiecznie Żyjący, Który istniejesz Sam z Siebie! Poprzez Twoje Najpiękniejsze Imiona "Wiecznie Żyjący" i "Samoistny" obdaruj życiem serce tego nieszczęsnego Saida i spraw, by jego zdezorientowany umysł nie zbłądził z drogi prostej. Amen.
(Pewnego razu, nocą na wysokim szczycie Cam Dagi - Góry Sosnowej - wnoszącym się niedaleko Barli, spoglądałem na oblicze niebios, kiedy nagle przyszły mi na myśl poniższe wersy. W wyobraźni usłyszałem mowę gwiazd, wypowiadaną językiem właściwym ich usposobieniu, i tak też owe wersy zostały spisane. Jako że nie znam zasad wersyfikacji, nie są one spisane zgodnie z owymi zasadami, lecz w takiej postaci, w jakiej przyszły mi na myśl. Ów fragment jest zaczerpnięty z Listu Czwartego, zaś jego ostatnia część z Pierwszego Miejsca Postoju Słowa Trzydziestego Drugiego).
Teraz posłuchaj gwiazd, posłuchaj ich dźwięcznej mowy!
Zobacz, jaka mądrość rozpłomienia zarządzenie ich światła.
Wszystkie zaczynają przemawiać językiem prawdy,
"Każda z osobna i wszystkie razem jesteśmy rozsiewającymi światło dowodami istnienia naszego Stwórcy,
Zaświadczamy zarówno Jego jedność, jak Jego moc,
Jesteśmy delikatnymi cudami, które złocą oblicze nieba
dla oczu spoglądających na nie aniołów.
Jesteśmy niezliczonymi, uważnymi oczami niebios,
przyglądającymi się Ziemi, bacznie wpatrującymi się w Raj.
Jesteśmy niezliczonymi, wyśmienitymi owocami, zawieszonymi przez rękę Tego, Któremu należy się wszelka chwała, Najpiękniejszego,
Na niebiańskich częściach drzewa stworzenia, na wszystkich gałęziach Drogi Mlecznej.
Dla mieszkańców niebios każda z osobna i wszystkie razem jesteśmy przemierzającym przestrzeń meczetem, wirującym budynkiem, wyniosłym domem;
Każda z nas jest lampą dającą światło, potężnym okrętem, statkiem powietrznym.
Każda z osobna i wszystkie razem jesteśmy cudem mocy, cudem kunsztu stworzenia, stworzonym przez Wszechmocnego, do Którego należy wszelka doskonałość i Wszechmądrego, Któremu należy się wszelka chwała,
Unikalnym świadectwem Jego mądrości, cudem Jego stworzenia, światem światła.
Ukazujemy ludzkości niezliczone dowody, a dzięki naszym niezliczonym językom sprawiamy, że ludzie słyszą,
Lecz ich nieszczęsne oczy, którym brak wiary, nie widzą naszych twarzy, a oni sami nie słyszą naszych słów. Jesteśmy znakami, które mówią prawdę;
Pieczęć, jaką odciskamy, jest jedna. Jesteśmy w mocy naszego Pana, Który jako Jedyny utrzymuje nasze istnienie, wychwalamy Go poprzez nasze całkowite poddanie,
Recytujemy Jego Najpiękniejsze Imiona; każda z osobna i wszystkie razem pozostajemy w zachwycie, tworząc wielki krąg Drogi Mlecznej".
Słowo Osiemnaste
(Niniejsze Słowo składa się z dwóch Stacji, lecz Druga z nich nie została jeszcze spisana, zaś Stacja Pierwsza zawiera trzy Punkty).
PUNKT PIERWSZY
[1]
O, moja niemądra duszo, oczarowana chwałą, rozmiłowana w sławie, uzależniona od pochwał, która w swym egoizmie nie masz sobie równych! Jeśli słusznym byłoby twierdzenie, że źródłem, z którego pochodzi drzewo figowe wraz z tysiącami jego owoców jest jego drobne nasiono, że wszystkie winogrona w setkach kiści zwieszających się z suchej gałęzi winorośli powstają dzięki zdolnościom owej gałęzi, że ci, którzy odnoszą korzyść z owych owoców, powinni wychwalać i szanować ziarno i gałąź, wówczas być może miałabyś prawo do tego, by być dumną i zarozumiałą wobec darów, które ci przyznano. Jednak w rzeczywistości zasługujesz tylko na to, by stale ganić siebie samą, ponieważ nie jesteś taka, jak nasiono i gałąź: jako że posiadasz wolę, poprzez swoją dumę sprawiasz, że zmniejsza się wartość owych darów. Poprzez swe zarozumialstwo niszczysz je, poprzez swoją niewdzięczność unieważniasz je, a poprzez twierdzenie, że są one twoją własnością, bezprawnie wyciągasz po nie swoje ręce. Twoim obowiązkiem nie jest dokonanie chwalebnych czynów, lecz składanie podziękowań, a tym, co jest dla ciebie właściwe, nie jest sława, lecz pokora. Tym, co ci się
należy, nie jest chwała, lecz skrucha i poszukiwanie przebaczenia. Twoja doskonałość tkwi nie w egocentryzmie, lecz w uznaniu istnienia Boga.
Tak, ty w moim ciele jesteś tym, co przypomina "naturę" na tym świecie. Obie zostałyście stworzone po to, by otrzymać dobro i stać się rzeczami, których dotyczy zło. Oznacza to, że nie jesteś nadawcą i źródłem, lecz pasywnym odbiorcą. Do ciebie należy jedynie skutek - i właśnie to staje się przyczyną zła, ponieważ nie uznajesz - jak powinnaś to uczynić - dobra, które bierze swój początek z dobra absolutnego. Również zarówno ty, jak natura, zostałyście stworzone jako zasłony, by wam przypisywano te rzeczy, których piękno nie jest oczywiste, a one same są pozornie szpetne; by dzięki wam istota Przenajświętszego Boga została uznana za wolną od wszelkich wad. Obie jednak przybrałyście kształt całkowicie sprzeczny z obowiązkami wynikającymi z waszej istoty. Choć z powodu waszej nieudolności przekształcacie to, co dobre, w to, co złe, obie działacie tak, jakbyście były wspólnikami waszego Stwórcy. Oznacza to, że ten, kto jest czcicielem siebie samego i czcicielem natury, jest niesłychanie głupi, jak również popełnia wielkie zło.
Nie mów: "Jestem miejscem przejawów, a ten, w którym przejawia się piękno, sam staje się piękny", ponieważ - jako że nie przyswajasz sobie owego piękna - nie jesteś miejscem przejawów, lecz miejscem przemijania.
Nie mów: "Zostałam wybrana spośród innych ludzi. Owe owoce, owe piękne dzieła ukazują się dzięki mnie. Oznacza to, że mam pewne zasługi". Ależ nie, niech Bóg uchroni! Owe owoce raczej zostały dane tobie w pierwszej kolejności, ponieważ byłaś bankrutem bardziej potrzebującym i bardziej smutnym niż ktokolwiek inny!
PUNKT DRUGI
Ten punkt wyjaśnia jedno ze znaczeń wersetu:
[48]
a czyni to w następujący sposób:
W każdej rzeczy - nawet w tych rzeczach, które zdają się nadzwyczaj szpetne - istnieje aspekt prawdziwego piękna. Tak, każda rzecz i każde wydarzenie we wszechświecie albo są piękne same w sobie, co nazywamy "pięknem zasadniczym", albo też są piękne w odniesieniu do swych rezultatów, co nazywamy "pięknem względnym". Pewne wydarzenia
z pozoru są szpetne i bezładne, lecz poza ową zasłoną pozorów istnieją najbardziej olśniewające przykłady piękna i porządku.
Za wiosenną zasłoną ulewnych deszczów i błota kryją się uśmiechy niezliczonych pięknych kwiatów i dobrze uporządkowanych roślin; za jesienną zasłoną zniszczenia i żałośliwej rozłąki kryje się uwolnienie od ciężkich obowiązków miłych, małych zwierząt, owych przyjaciół cichych i nieśmiałych kwiatów, jak również uchowanie ich przed ciosami i męczarniami zimy, które są przejawami mocy i chwały Boga; z kolei za zasłoną ciosów zimy brukowana jest droga, którą nadejdzie nowa, piękna wiosna.
Za zasłoną takich wydarzeń, jak burze, trzęsienia ziemi czy zaraza, rozwijają się liczne, ukryte kwiaty natury duchowej. Ziarna wielu możliwych zdarzeń, które jeszcze się nie rozwinęły, kiełkują i pięknie wzrastają dzięki wydarzeniom, które zdają się szpetne, jakby wszystkie powszechne wstrząsy i ogólne zmiany były niematerialnym deszczem. Jednak ponieważ człowiek jest zarówno rozmiłowany w pozorach, jak egocentryczny, zastanawia się jedynie nad aspektem zewnętrznym i oświadcza, iż owe wydarzenia są szpetne. Jako że jest egocentryczny, rozumuje stosownie do jedynie tych rezultatów zdarzeń, które dotyczą jego samego, i uważa wydarzenia za szpetne. Tymczasem jeśli na człowieka wskazuje jeden spośród celów, dla jakich zaszły owe wydarzenia, to tysiące owych celów wskazują na Najpiękniejsze Imiona Stwórcy tych zdarzeń.
Na przykład człowiek uznaje za szkodliwe i pozbawione znaczenia cierniste rośliny i drzewa, które należą do najwspanialszych cudów mocy Stwórcy, podczas gdy naprawdę są one dobrze wyekwipowanymi bohaterami spośród traw i drzew. Na przykład plądrowanie gniazd wróbli przez jastrzębie pozornie jest niezgodne z miłosierdziem, jednak dzięki niemu ukazują się umiejętności, jakimi zostały obdarowane wróble. Na przykład człowiek postrzega śnieg jako wielce zimny i zniechęcający, lecz pod ową chłodną i nieprzyjemną zasłoną ukryte są cele tak ciepłe i efekty tak słodkie, że opierają się one próbom ich opisania. Ponadto, jako że człowiek jest egocentrykiem, oddaje cześć pozorom, a każdą rzecz osądza wedle tego jej oblicza, które na niego wskazuje, zaś wiele rzeczy sprzecznych z dobrymi obyczajami uważa za całkowicie poprawne i zgodne z doskonałą uprzejmością. Na przykład w oczach człowieka dyskusja na temat jego organów płciowych jest czymś hańbiącym, jednak owa zasłona wstydu dotyczy jedynie oblicza wskazującego na człowieka, podczas gdy te oblicza, które wskazują na stworzenie, kunszt Boga, Jego cele i zamysły, są zasłonami, które - jeśli rozważymy je, patrząc na nie okiem mądrości - są całkowicie właściwe i nie może ich dotknąć żaden wstyd.
Zatem pewne wyrażenia Wszechmądrego Koranu, owego źródła uprzejmości i właściwego postępowania, są zgodne z owymi obliczami i zasłonami. Poza pozornymi obliczami stworzeń i poza wydarzeniami, które zdają się nam szpetne, istnieją nadzwyczaj piękne przejawy mądrości i kunsztu, a także piękne oblicza wskazujące na ich stworzenie, które z kolei wskazuje na ich Stwórcę. Istnieje również wiele pięknych zasłon, które skrywają mądrość, a co więcej, istnieje również wielka liczba pozornych przykładów nieporządku i nieładu, które w istocie są najbardziej uporządkowanym, świętym pismem.
PUNKT TRZECI
[2]
Jako że we wszechświecie bez wątpienia widoczne jest piękno kunsztu, przeto posłannictwo Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jest niezbędne z pewnością tak stanowczą, z jaką rzeczywiście zostało zaświadczone. Piękno kunsztu i finezyjnie przyozdobione kształty wszystkich pięknych stworzeń ukazują, że do Tego, Który je ukształtował, należy przemożna wola czynienia rzeczy pięknymi i silne pragnienie upiększania. Ta wola i to pragnienie ukazują, że do Stwórcy należy wzniosła miłość i święta skłonność do doskonałości, które Jego kunszt przejawia w Jego stworzeniach, zaś owa miłość i skłonność wymagają tego, by zwróciły się przede wszystkim ku człowiekowi i na nim się skupiły, jako że jest on najbardziej oświeconą i najdoskonalszą spośród istot, jest obdarzonym świadomością owocem drzewa Bożego stworzenia. Owoc z kolei jest tą częścią drzewa, która jest najdalsza i posiada najbardziej wszechstronną naturę, do której należy najbardziej szerokie spojrzenie i obejmująca najwięcej rzeczy świadomość, zaś ten, do kogo należą owe spojrzenie i świadomość, powinien być najbardziej wzniosłą i najbardziej świetlistą istotą, która spotka się ze swym Najpiękniejszym Stwórcą i do której będzie się On zwracał, która całkowicie poświęci swą świadomość i postrzeganie oddawaniu czci swemu Stwórcy, docenieniu Jego kunsztu i składaniu podziękowań za Jego dary.
Teraz ukazują się dwa szyldy i dwie sfery. Pierwsze to wspaniała, dobrze uporządkowana sfera Bożej wszechwładzy i znakomicie ukształtowany, ozdobiony klejnotami szyld Bożego kunsztu. Drugie to świetlista sfera oddawania czci Bogu oraz szeroki i obejmujący wiele rzeczy szyld rozmyślań, refleksji, podziwu, podziękowań i wiary. Owa druga sfera ze wszystkich swoich sił działa w imieniu pierwszej sfery.
Staje się zatem zupełnie jasne i zrozumiałe, jak blisko związanym ze Stwórcą jest przywódca owej drugiej sfery, który jest sługą wszystkich starannie dopracowanych celów Jego kunsztu, jak umiłowanym jest ów przywódca w oczach Stwórcy i jak bardzo Stwórca jest z niego rad.
Czyż jest w jakimkolwiek stopniu rozsądne założenie, że Szczodry, Kształtujący owe misterne stworzenia, Który tak umiłował Swój kunszt, że przedmiotem Swych rozważań uczynił nawet wszystkie smaki, jakie rozróżnia język, pozostałby obojętnym wobec najpiękniejszego ze Swych stworzeń, którego donośnym głosem podziwu i uznania rozbrzmiewają Tron Boga i ziemia, którego litania podziękowań i wychwalania Boga wprawiaw zachwyt morze i ląd, który przepełnione czcią zwraca się ku swemu Stwórcy? Czyż nie będzie On mówił do owego najpiękniejszego ze stworzeń, czyż nie uczyni go Swym Posłańcem, by jego chwalebne postępowanie dało przykład innym? Czyż jest możliwe, by Stwórca miał nie przemówić do niego i nie uczynić go Swym Posłańcem?... Ależ nie, w żaden sposób!
[3]
[4]
Słowo Dziewiętnaste
[1]
Tak, niniejsze Słowo jest piękne, jednak tym, co uczyniło je pięknym, są najpiękniejsze ze wszystkich rzeczy - cechy i zalety Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).
To Słowo, które jest równocześnie Błyskiem Czternastym, składa się z czternastu Kropli.
KROPLA PIERWSZA
Istnieją trzy wspaniałe i powszechne rzeczy, które umożliwiają nam poznanie naszego Pana (ar. Ar-Rabb). Jedną z nich jest księga wszechświata, a ze składanego przez nią świadectwa usłyszeliśmy ledwie jotę dzięki trzynastu Błyskom wraz z trzynastą lekcją ze zbioru Traktatów Światła w języku arabskim. Inną jest ten, który był Pieczęcią Proroków (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), ów największy znak księgi wszechświata. Trzecia to Potężny Koran. Teraz musimy zapoznać się z tym, który był Pieczęcią Proroków (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który jest drugim z owych wyraźnych dowodów istnienia Boga, a także wysłuchać go.
Tak, zastanów się nad zbiorową osobowością owego dowodu: oblicze ziemi stało się jego meczetem, Mekka - jego minbarem [2] , a Medyna - jego kazalnicą. Nasz Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), ów jasny dowód, jest przywódcą wszystkich wiernych, kaznodzieją dla całego rodzaju ludzkiego, naczelnikiem wszystkich proroków, władcą wszystkich świętych, przywódcą kręgu wspominania Boga, który tworzą wszyscy prorocy i święci (ar. ałlija). Jest świetlistym drzewem, którego żyjącymi korzeniami są wszyscy prorocy, a świeżymi owocami wszyscy święci mężowie. Na jego twierdzeniach opierają się cuda wszystkich proroków, a także potwierdzają je wszyscy święci wraz
z ich zdolnością czynienia cudów, jako że oznajmia on i stwierdza: لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ [9]. Wszyscy po jego lewej i prawej stronie, owi ludzie o świetlistych duszach, którzy recytują Najpiękniejsze Imiona Boga, ustawieni w szeregach w przeszłości i przyszłości, powtarzają te same słowa, zaś efektem ich jednomyślności jest to, że oznajmiają: «Mówisz prawdę, a to, co mówisz, jest słuszne!». Jakaż fałszywa idea ma dość siły, by wściubiać swój nos w twierdzenie, które potwierdzają tysiące ludzi?
KROPLA DRUGA
Jak ów świetlisty dowód Bożej jedności sam jest potwierdzany przez jednomyślną zgodę owych dwóch skrzydeł[3], tak samo potwierdzają go setki wskazówek zawartych w Pismach Objawionych, takich jak Tora i Ewangelia; tysiące znaków, jakie ukazały się przed początkiem jego misji; dobrze znane wiadomości przekazane przez głosy ze świata tego, co niewidzialne, a także przez jednomyślne zaświadczenie wróżbitów; wskazówki tysięcy jego cudów - takich, jak na przykład rozdzielenie księżyca; sprawiedliwość prawa szariatu; wreszcie jeśli chodzi o jego osobowość - chwalebne zalety jego moralności, które były szczytem doskonałości, zaś jeśli chodzi o jego obowiązki - jego niezachwiana wiara i wzniosłe, a najbardziej znamienite zalety, jego nadzwyczajna bogobojność, cześć oddawana przez niego Bogu, powaga i męstwo, które ukazało siłę jego wiary, wreszcie jego niewzruszone przekonanie o prawdzie i niezłomność. Tak, to wszystko ukazuje z jasnością równej jasności słońca, jak całkowicie godnym zaufania był Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) w swej idei.
KROPLA TRZECIA
Jeśli chcesz, chodź! W wyobraźni odbędziemy podróż na Półwysep Arabski, do epoki szczęśliwości, byśmy ujrzeli wypełniającego swe obowiązki Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i odwiedzili go. Spójrz! Widzimy człowieka odznaczającego się wspaniałym charakterem i piękną postacią. W ręku trzyma on cudowną księgę, a z jego ust wychodzi prawdziwe przesłanie; wygłasza on przedwieczne kazanie dla całego rodzaju ludzkiego - zaiste, dla człowieka, dżinna, aniołów i wszystkich istot. Rozwiązuje on i objaśnia przedziwną zagadkę tajemnicy
stworzenia wszechświata; odkrywa i objaśnia tajemniczy talizman, będący tajemnicą wszechświata; dostarcza przekonujących i zadowalających odpowiedzi na trzy straszliwie trudne pytania, które zadają wszystkie istoty, a które od zawsze zajmowały wszystkie umysły, wprawiając je w zakłopotanie: «Skąd pochodzisz? Co tu robisz? Dokąd zmierzasz?»
KROPLA CZWARTA
Spójrz! Od tego człowieka bije światło prawdy tak jasne, że jeśli będziesz postrzegał wszechświat jako pozostający poza sferą jego prawdy i przewodnictwa, ujrzysz go jako miejsce powszechnej żałoby, zamieszkujące go istoty jako obce i wrogie sobie nawzajem, istoty pozbawione życia jako okropne zwłoki, zaś istoty żywe - jako sieroty szlochające pod ciosami śmierci i rozłąki. Teraz spójrz! Dzięki światłu, jakie bije od tego człowieka, owo miejsce powszechnej żałoby stało się miejscem, w którym Najpiękniejsze Imiona Boga i wychwalające Go frazy są recytowane z radością i zachwytem. Obce i wrogie sobie nawzajem istoty stały się przyjaciółmi i braćmi, a nieme i martwe stworzenia pozbawione życia - dobrze znanymi urzędnikami i posłusznymi sługami, zaś szlochające i użalające się sieroty albo recytują Imiona Boga i wychwalają Go, albo składają Mu podziękowania za uwolnienie ich od ich obowiązków.
KROPLA PIĄTA
Również dzięki światłu bijącemu od owego człowieka ruch wszechświata, jego zmiany i przemiany przestały być bezsensowne i bezowocne, przestały być igraszką przypadku, lecz wzniosły się do pozycji właściwej Bożym przesłaniom, stronom zapełnionym znakami Bożego stworzenia i zwierciadłom dla Najpiękniejszych Imion Boga, zaś świat stał się księgą mądrości Przedwiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę. Bezgraniczna słabość i bezsilność człowieka czyniły go niższym od wszystkich zwierząt, a jego inteligencja przynosiła mu tylko żal i smutek, czyniąc go jeszcze bardziej nieszczęsnym, lecz kiedy człowiek został oświecony światłem prawdy, wzniósł się ponad wszystkie zwierzęta i ponad wszystkie stworzenia. Dzięki kierowanym do Boga błaganiom bezsilność, ubóstwo i inteligencja człowieka, oświecone owym światłem, uczyniły go królem, a z powodu swych skarg człowiek stał się rozpieszczanym namiestnikiem Boga na ziemi. Oznacza to, że gdyby nie światło Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), wszechświat, człowiek i wszystkie byty stałyby się niczym. Tak, z pewnością
w tak cudownym wszechświecie koniecznym jest istnienie takiego człowieka,w przeciwnym razie nie istniałyby wszechświat i niebiosa.
KROPLA SZÓSTA
Zatem ów człowiek przyniósł i ogłosił dobre wieści o wiecznym szczęściu; jest on tym, który odkrywa i oznajmia nowinę o nieskończonym Bożym miłosierdziu; jest heroldem i tym, który obserwuje piękno panowania i wszechwładzy Boga; jest tym, który ujawnia i ukazuje skarby Najpiękniejszych Imion Boga. Jeśli będziesz postrzegał go w ten sposób (to jest przez wzgląd na to, że jest on czcigodnym sługą Boga), zobaczysz, iż jest on wzorem miłości, przykładem miłosierdzia, chlubą rodzaju ludzkiego i najbardziej świetlistym owocem drzewa stworzenia. Jeśli popatrzysz na niego w taki sposób (to jest przez wzgląd na jego posłannictwo), zobaczysz, że jest on dowodem istnienia Boga, lampą prawdy, słońcem przewodnictwa i tym, który otwiera drogę do szczęścia. S pójrz! Jego światło jak oślepiająca błyskawica rozświetla wschód i zachód. Połowa ziemi i piąta część całej ludzkości przyjęły dar jego przewodnictwa i chronią go, jak chroni się życie. Zatem jak to się dzieje, że nasze nakazujące zło dusze i szatani nie przyjmują wszystkich stopni podstawowego twierdzenia tego wspaniałego człowieka, którym są słowa: لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ [9] ?
KROPLA SIÓDMA
Teraz rozważ, jak ów człowiek w jednej chwili wykorzenił całe zło dzikich i nieustępliwych ludów, zamieszkujących rozległy Półwysep Arabski, jak zniósł ich barbarzyńskie zwyczaje i nawyki, do których owe ludy były fanatycznie przywiązane, jak przystroił te ludy w najpiękniejsze cnoty, jak uczynił je nauczycielami całego świata i mistrzami narodów cywilizowanych. Spójrz, jego panowanie nie było jedynie natury zewnętrznej, lecz podbił on i podporządkował sobie również umysły, serca i dusze, stając się umiłowanym przez serca, instruktorem i władcą dusz, nauczycielem umysłów.
KROPLA ÓSMA
Sam wiesz, że nawet drobne przyzwyczajenie - takie, jak palenie papierosów - można wykorzenić z niewielkiego narodu jedynie po wielkich trudach potężnego władcy. Teraz spójrz! Ten człowiek wyeliminował zwyczaje mocno zakorzenione w wielkich, krnąbrnych i fanatycznych narodach, a dokonał tego za pomocą niewielkiej siły zewnętrznej,
nieznacznym wysiłkiem i w krótkim czasie, zaś w ich miejsce ustanowił wzniosłe cnoty, czyniąc je tak trwałymi, jakby zmieszały się one z krwią płynącą w żyłach tych ludzi. Dokonał on bardzo wielu podobnych wyczynów. Zatem ukazujemy Półwysep Arabski jako wyzwanie dla tych, którzy nie chcą ujrzeć świadectwa błogosławionych czasów Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Niech każdy z nich weźmie ze sobą setkę filozofów, niech wszyscy udadzą się tam i wytężają przez sto lat! Czy w tym czasie zdołają osiągnąć choć setną część tego, czego Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) dokonał w ciągu jednego roku?
KROPLA DZIEWIATA
Wiesz również, że nawet niewiele znaczący człowiek o niskiej pozycji, omawiając w niewielkiej społeczności mało ważną kwestię, nie jest w stanie wypowiedzieć niewielkiego, lecz hańbiącego kłamstwa bezczelnie i bez strachu, nie okazując lęku ani niepokoju, które wystarczą, by jego wrogowie dowiedzieli się o jego oszustwie. Teraz spójrz na Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Choć podjął się on ogromnego zadania, które wymagało wielkiego autorytetu i człowieka zajmującego wysoką pozycję, a także całkowitego bezpieczeństwa, nie można znaleźć żadnej sprzeczności w słowach, jakie wypowiadał wśród wielkiej społeczności, stojąc w obliczu wielkiej wrogości. Choć jego słowa dotyczyły wspaniałej idei i kwestii o wielkim znaczeniu, wypowiadał je ze wspaniałym spokojem i swobodnie, bez strachu, bez wahania, niepewności czy niepokoju, z całkowitą szczerością, ze wspaniałą powagą, żarliwie i używając wzniosłego stylu, który wzbudzał gniew jego nieprzyjaciół. Czyż jest możliwe, by miał on być wspólnikiem jakiegokolwiek oszustwa? Ależ nie, niech Bóg uchroni!
[4]. Prawda nigdy nie kłamie; ten, kto dostrzega prawdę, nie będzie kłamcą, a jego droga, która jest prawdą, jest wolna od wszelkiego oszustwa. Jak temu, który widzi prawdę, kaprys wyobraźni mógłby ukazać się jako prawda, by go zwieść?
KROPLA DZIESIĄTA
Teraz spójrz! Jak zdumiewające, powabne, niezbędne i doniosłe prawdy ukazuje ten człowiek, jak wspaniałe kwestie udowadnia!
Wiesz, że tym, co najbardziej pobudza człowieka, jest ciekawość. Nawet gdyby zostało ci powiedziane: "Jeśli oddasz połowę życia i połowę majątku, pewien człowiek przybędzie z Księżyca i z Jowisza, opowie ci o nich, jak również powie prawdę o czekającej cię przyszłości i opowie, co ci się w niej przydarzy", z pewnością uznałbyś, że musisz oddać to,
czego od ciebie żądają, jeśli tylko masz w sobie choć trochę ciekawości. Tymczasem ów człowiek, o którym mówimy, opowiada o Władcy, Który jest tak Potężny, że w Jego królestwie księżyc jest muchą, która lata wokół ćmy, zaś ćma, którą jest Ziemia, krąży wokół lampy, którą jest słońce, a ono z kolei jest tylko jedną z tysięcy lamp w jednej z tysięcy gospód owego Władcy.
Mówi on również prawdę o świecie tak cudownym i przewrocie tak doniosłym, że nawet gdyby Ziemia była bombą, która by wybuchła, nie byłoby to aż tak dziwne. Spójrz i posłuchaj sur, które on recytuje, takich jak zaczynające się od słów:
[15];
[19] czy też: اَلْقَارِعَةُ [5].
Mówi on również prawdę o przyszłości, w porównaniu z którą przyszłość tego świata jest jedynie mało znaczącą fatamorganą. Mówi z największą powagą o szczęściu, przy którym całe szczęście tego świata jest niczym ulotne światło błyskawicy przy wiecznym słońcu.
KROPLA JEDENASTA
Z całą pewnością za widoczną zasłoną wszechświata, która jest tak dziwna, że wprawia nas w zakłopotanie, czekają na nas dalsze cuda, zatem konieczne jest, by o tych cudach mówił ten, kto je ukazuje, kto sam jest cudowny i nadzwyczajny. Jego uczynki ukazują, iż widział on owe cuda, widzi je, a także opowiada o tym, że je widział. Przekazuje nam w najbardziej rzetelny sposób naukę, która mówi o tym, czego wymaga od nas Bóg niebios i ziemi, Który żywi nas poprzez Swoje dary. Każdy zatem powinien porzucić wszystko, by pobiec do owego człowieka, by bacznie zważać na jego nauki mówiące o innych zdumiewających i niezbędnych prawdach. Zatem jak to się dzieje, że większość ludzi pozostaje głucha i ślepa, a nawet szalona? Jak to możliwe, że ludzie nie widzą owej prawdy, nie słuchają i nie rozumieją?
KROPLA DWUNASTA
Jak ów człowiek jest przekonującym dowodem i prawdziwym, wiarygodnym zaświadczeniem jedności Stwórcy wszystkich stworzeń, tak jest również rozstrzygającym dowodem i jasnym zaświadczeniem Zmartwychwstania i istnienia wiecznej szczęśliwości. Tak, wraz ze swym przewodnictwem jest on zarówno powodem, dla którego zaistniało to wieczne szczęście, jak i tym, dzięki któremu można je osiągnąć; dzięki swym modlitwom i suplikacjom jest on zarówno przyczyną zaistnienia
wiecznego szczęścia, jak i powodem jego stworzenia. Powtarzamy w tym miejscu ową tajemnicę, która przez wzgląd na jej "stację" wspomniana jest w Słowie Dziesiątym.
Spójrz! Ów człowiek modli się, a jego modlitwa jest tak doskonała, jakby przez jego wzniosłą modlitwę modliły się cały Półwysep Arabski i cała ziemia, przedkładając Bogu swoje błagania. Spójrz, on również błaga w zgromadzeniu tak wielkim, jak gdyby wszyscy doskonali członkowie rodzaju ludzkiego o świetlistych duszach, żyjący od czasu Adama (niech będzie z nim pokój) po nasz wiek i po kres czasu, modlili się za nim i mówili "amen" po jego suplikacjach. Spójrz! Błaga on Boga, by Ten spełnił potrzebę tak powszechną, że nie tylko mieszkańcy ziemi, lecz również mieszkańcy niebios i wszystkie istoty dołączają do jego modlitwy, oznajmiając: «Tak, o Panie nasz, ześlij nam to! My również tego pragniemy!». Wypowiada on swoje suplikacje w takim niedostatku, z takim smutkiem, z takim umiłowaniem, taką tęsknotą i tak błagalnie, że cały kosmos zaczyna płakać, dołączając do jego modlitwy.
Spójrz! Zamysłem i celem jego modlitwy jest podniesienie człowieka, świata i wszystkich stworzeń z poziomu najniższego z niskich - od niższości, bezwartościowości i bezużyteczności - do poziomu najwyższego z wysokich, którego istota polega na nabraniu wartości i trwałości, a także na wzniosłych obowiązkach. Spójrz! Prosi on i błaga o pomoc i miłosierdzie w tak wzniosły sposób i z taką słodyczą, jakby sprawiał, że słyszą go wszystkie istoty, niebiosa i ziemia, jakby wprawiał je w zachwyt, powodując, że powtarzają: "Amen, o Boże, amen!". Spójrz! O to, czego potrzebuje, prosi on Tego, Który jest tak Potężny, Słyszący i Szczodry, tak Wszechwiedzący, Widzący i Litościwy, że widzi najbardziej tajemne potrzeby najgłębiej ukrytej żywej istoty, słyszy jej najbardziej tajemne błagania, przyjmuje je i lituje się nad owym stworzeniem, ponieważ On jest Tym, Który daje to, o co się Go prosi, jeśli tylko prośba wyrażona jest językiem usposobienia. Zsyła On Swoje dary w formie właściwej dla Wszechwiedzącego, Widzącego i Litościwego, która nie pozostawia żadnych wątpliwości co do tego, że takie systematyczne zaopatrywanie właściwe jest jedynie Temu, Który widzi i słyszy każdą rzecz, Który jest Najbardziej Szczodrym i Najbardziej Litościwym.
KROPLA TRZYNASTA
Czegóż pragnie ten, który jest dumą całej rasy ludzkiej, który pociągnął za sobą wszystkie znakomitości ludzkości, który stoi na szczycie świata i unosi ręce w modlitwie? O co prosi ten człowiek, który nie ma sobie
równych, który prawdziwie jest dumą całego kosmosu? Posłuchaj! Prosi o wieczne szczęście, o wieczne życie i o to, by mógł spotkać się z Bogiem. Pragnie Raju. Pragnie wszystkich uświęconych Imion Boga, które ukazują swe piękno i swe zarządzenia w zwierciadłach, jakimi są dla nich wszystkie istoty. Nawet gdyby nie istniały takie powody dla spełnienia owych niezliczonych próśb, jakimi są miłosierdzie Boga, Jego łaska, mądrość czy sprawiedliwość, jedna z modlitw tego człowieka już byłaby wystarczającym powodem stworzenia Raju, które dla Bożej mocy jest tak łatwe, jak stworzenie wiosny. Zaiste, jak jego posłannictwo było powodem otwarcia drzwi do owego miejsca próby i egzaminu, jakim jest ten świat, tak jego akty czci i służba Bogu są powodem otwarcia drzwi do świata, który nastąpi.
Czyż doskonały porządek widoczny we wszechświecie, który sprawia, że uczeni i ludzie inteligentni oznajmiają:
[6], a także pozbawione skazy, niezrównane piękno kunsztu Boga, Jego miłosierdzia i wszechwładzy, miałyby pozwolić na to, by do ich słyszenia najmniej znaczących pragnień i próśb, do odpowiadania na nie, do traktowania najmniej istotnych życzeń tak, jakby były najważniejszymi, miały wkraść się szpetota, okrucieństwo i nieład, sprawiając, iż owe prośby nie zostaną usłyszane, zrozumiane i spełnione? Niech Bóg uchroni, niech Bóg uchroni po sto tysięcy razy! Takie piękno nigdy nie zezwoliłoby na taką szpetotę i samo nigdy nie stałoby się szpetne.
A zatem, mój przyjacielu, którego sobie wyobraziłem, to na razie wystarczy; musimy wracać. Nawet gdybyśmy pozostali na Półwyspie Arabskim przez sto lat tamtego wieku, nadal pojęlibyśmy całkowicie jedynie setną część cudownych obowiązków tego człowieka i wszystkich cudów, jakich dokonał, przy czym przyglądanie się im nigdy by nas nie znudziło.
Chodź, spojrzymy na wszystkie wieki, które przejdą nad nami. Spójrz, jak każdy z nich otworzył się niby kwiat dzięki blaskowi otrzymanemu od tego, który jest słońcem przewodnictwa po drodze prostej! Owe wieki wydały miliony świetlistych owoców, takich jak Imam Abu Hanifa, Imam Szafi'i, Abu Bajazyd Bistami, Szejk Al-Gajlani, Szejk Naqszband, Imam Al-Ghazali czy Imam Rabbani. Jednak odłóżmy szczegółowe informacje na inny czas, ponieważ musimy wyrecytować błogosławieństwo dla tego, który ukazał owe cuda, co do których nie ma wątpliwości (o kilku z nich wspomnimy w owym błogosławieństwie), i przyniósł przewodnictwo:
[7]
(Opisałem świadectwa prawdziwości proroctwa Muhammada, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, na które zwięźle wskazałem w traktacie w języku tureckim, zatytułowanym Suaat-i Marifeti'n-Nebi, a także w Liście Dziewiętnastym, zatytułowanym Cuda Muhammada. W owych traktatach wspomniałem również pokrótce o aspektach cudowności Koranu. Ponadto w traktacie w języku tureckim, zatytułowanym Lemeat, tj. Blaski, a także w Słowie Dwudziestym Piątym, poświęconym cudowności Koranu, wyjśniłem pokrótce czterdzieści sposobów, na które Koran jest cudem, i wskazałem na czterdzieści aspektów jego cudowności. Elokwencję składni Koranu, która jest jednym z owych czterdziestu aspektów, opisałem na czterdziestu stronach komentarza w języku arabskim, zatytułowanego Iszarat al-I'dżaz, tj. Znaki cudowności. Jeśli czujesz taką potrzebę, możesz sięgnąć do owych trzech dzieł).
KROPLA CZTERNASTA
Wszechmądry Koran, ów skarbiec cudów i największy cud, udowadnia prawdziwość proroctwa Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a także jedność Boga, w sposób tak rozstrzygający, że nie potrzebują one żadnego innego dowodu. Podamy jego definicję i wskażemy na jeden lub dwa spośród blasków jego cudowności, które stały się powodem krytyki.
Wszechmądry Koran, który umożliwia nam poznanie naszego Pana (ar. Ar--Rabb), jest zatem przedwiecznym tłumaczem wielkiej księgi wszechświata; jest tym, który odkrywa skarbce Najpiękniejszych Imion Boga, ukryte na stronicach niebios i ziemi; jest kluczem do prawd ukrytych między wersami wydarzeń; jest skarbcem łask Najbardziej Miłosiernego i Jego przedwiecznych przesłań, które zstępują ze świata tego, co niewidzialne, za zasłoną tego świata przejawów; jest słońcem, fundamentem i planem duchowego świata islamu, a także mapą światów życia ostatecznego; jest niedwuznaczną wykładnią, przejrzystą wystawą, wyraźnym dowodem i tym, który jasno tłumaczy istotę Boga, Jego atrybuty i dzieła; jest nauczycielem, prawdziwą mądrością, przewodnikiem i przywódcą świata ludzkości; jest Księgą mądrości i prawa, modlitwy i czci, rozkazu i wezwania, inwokacji i Bożej wszechwiedzy - Księgą, która zaspokaja wszystkie potrzeby duchowe; jest świętą biblioteką, w której znajdziemy księgi właściwe dla wszystkich dróg świętych mężów (ar. ałlija) i ludzi prawdomównych, ludzi o czystych duszach i uczonych, których wszystkie drogi i ścieżki różnią się od siebie nawzajem.
Rozważ blaski cudowności Koranu widoczne w jego powtórzeniach, o których mniema się, że są błędem: skoro Koran jest zarówno Księgą inwokacji, jak Księgą modlitwy i Księgą wezwania, jego powtórzenia są wskazane, zaiste, są najbardziej elokwentne i zasadnicze. Nie jest tak, jak wyobrażają to sobie ludzie tkwiący w błędzie, jako że cechą szczególną inwokacji jest blask, jaki nadaje jej powtarzanie, cechą modlitwy jest wzmacnianie jej poprzez powtarzanie, a cechą wezwania - potwierdzenie go poprzez powtarzanie. Co więcej, nie każdy i nie zawsze jest w stanie przeczytać cały Koran, lecz najczęściej jesteśmy w stanie przeczytać jedną surę. Zatem skoro najważniejsze z zamysłów Koranu są zawarte w większości jego dłuższych sur, przeto każda z nich jest jak mały Koran. Oznacza to, że - by nikomu nie odebrano przysługującego mu prawa - niektóre z idei Koranu, takie jak Boża jedność, Zmartwychwstanie czy historia Mojżesza, zostały powtórzone. Ponadto jak potrzeby natury cielesnej, tak i potrzeby duchowe są rozmaite. Niektóre z nich muszą być zaspokajane przy każdym oddechu, a jak ciało potrzebuje powietrza, tak dusza potrzebuje słowa Huła (ar. On). Inne potrzeby duchowe, takie jak te, które zaspokaja słowo Bismi-llah (ar. w Imię Boga), muszą być zaspokajane każdej godziny. Oznacza to, że powtarzanie niektórych wersetów wynika z powtarzania się potrzeby. Koran powtarza pewne sformułowania, by wskazać na potrzebę, obudzić ją i pobudzić, by wzbudzić pragnieniei pożądanie.
Ponadto Koran jest założycielem, jest podstawą jasnej religii Boga, jest fundamentem świata islamu. Zmienił życie społeczne człowieka i jest odpowiedzią na powtarzające się pytania wszystkich klas społecznych. Powtórzenie jest niezbędne dla tego, kto jest założycielem, by ustalić pewne rzeczy, a także jest niezbędne, by je potwierdzić. Potwierdzenie, weryfikacja i powtórzenie są niezbędne, by położyć nacisk na owe ustalone rzeczy.
Ponadto Koran mówi zarówno o kwestiach tak ogromnych, jaki o prawdach tak drobnych, że liczne powtórzenia, różniące się między sobą co do formy, są niezbędne, by ulokować owe kwestie i prawdy w sercu każdego człowieka. Niemniej jednak tylko z pozoru są to powtórzenia, zaś w rzeczywistości każdy werset ma liczne znaczenia, liczne aspekty i poziomy, a także wynikają z niego liczne korzyści. W każdym miejscu, w którym są wspomniane, owe kwestie i prawdy mają różne znaczenia, służą różnym zamysłom i są źródłem różnych korzyści.
Ponadto Koran jest trudny do określenia, a jego zwięzłość w pewnych kwestiach tyczących się kosmosu jest błyskiem jego cudowności, zamysłu
i przewodnictwa. Koran nie może stać się przedmiotem krytyki, a jego zwięzłość nie jest błędem, jak wyobrażają to sobie niektórzy spośród ateistów.
Jeśli zapytasz: " Dlaczego Wszechmądry Koran nie mówi o bytach w ten sam sposób, w jaki czynią to filozofia i nauka? Niektóre kwestie pozostawia omówionymi zwięźle, a o niektórych mówi w prosty i powierzchowny sposób, który jest łatwy dla każdego, nie uraża odczuć ogółu, nie wywołuje znużenia ani wyczerpania w umysłach zwykłych ludzi. Dlaczego tak jest?",
Odpowiemy: Filozofia zbłądziła i zeszła ze ścieżki prawdy - oto dlaczego. Ponadto dzięki poprzednim Słowom i dzięki temu, czego nauczają, z pewnością pojąłeś, że Wszechmądry Koran mówi o wszechświecie, by umożliwić poznanie istoty Boga, Jego atrybutów i Najpiękniejszych Imion. Koran objaśnia znaczenia księgi wszechświata, by umożliwić poznanie jej Stwórcy. Oznacza to, że wskazuje on na wszystkie byty nie przez wzgląd na owe istoty jako takie, lecz przez wzgląd na ich Stwórcę. Ponadto Koran zwraca się do wszystkich. Tymczasem filozofia i nauka wskazują na byty same w sobie, a zwracają się w szczególności do naukowców. Wobec tego, że Wszechmądry Koran sprawia, że istoty stają się świadectwami i dowodami, takie świadectwo musi być powierzchowne, by mogło zostać szybko zrozumiane przez ogół. Jako że Koran, owa Księga przewodnictwa, zwraca się do wszystkich grup ludzi, prości ludzie, którzy tworzą najbardziej liczną grupę, pragną przewodnictwa zwięzłego i pozostawiającego niejasnymi rzeczy, które nie są niezbędne, przybliżającego subtelności poprzez porównania, takiego, które nie sprawia, że rzeczy, które na pierwszy rzut oka są oczywiste, przybiorą kształt tego, co niepotrzebne lub nawet szkodliwe, aby owi prości ludzie nie popadli w błąd.
Na przykład Koran mówi, że słońce jest obracającą się lampą czy też latarnią. Jest tak, ponieważ Koran nie mówi o słońcu jako takim ani o jego istocie, lecz stwierdza, że jest ono pewnego rodzaju osią porządku i środkiem systemu, zaś porządek i system są zwierciadłami, w których odbija się kunszt Tego, Który je stworzył. Koran mówi:
[52], co oznacza, że słońce się obraca. Poprzez przywoływanie na myśl uporządkowanych zarządzeń Bożej mocy, widocznych w następowaniu po sobie zimy i lata, dnia i nocy, poprzez frazę, która znaczy, że słońce się obraca, umożliwia poznanie ogromu Stwórcy. Zatem jakkolwiek nie wyglądałoby naprawdę owo obracanie się słońca, ta prawda nie będzie miała wpływu na ustalony porządek, utkany i dobrze widoczny, zgodny z zamysłem Boga.
Koran mówi również:
[8].
Opisując poprzez słowo "lampa" świat, jakby ten był pałacem, a wszelkie rzeczy na świecie jako ozdoby owego pałacu, jako zaopatrzenie przygotowane dla zaspokojenia potrzeb człowieka i innych istot żywych, z czego można wywnioskować, że słońce jest podporządkowanym swemu Panu kandelabrem, Koran umożliwia poznanie miłosierdzia i darów Stwórcy. Teraz spójrz, a zobaczysz, co mówi głupia paplanina filozofii:
"Słońce jest ogromną, płonącą masą cieczy. Sprawia, że oderwane od niego planety krążą wokół niego. Waży tyle-to-a-tyle, to jest tak, a tamto jest tak..."
Ta paplanina nie dostarcza duszy zadowolenia i poczucia spełnienia, jakie daje prawdziwa wiedza, lecz daje jedynie okropną trwogę i straszliwe zdumienie. Filozofia nie mówi o słońcu tak, jak czyni to Koran. Możesz dzięki temu pojąć, jaka jest wartość rozważań filozofii, które są okazałe z wierzchu, lecz puste w środku. Nie daj się zatem zwieść jej błyszczącej fasadzie i nie lekceważ najbardziej cudownych wystaw Koranu!
[9]
[10]
(Uwaga: Sześć Kropel z owej Kropli Czternastej, a zwłaszcza sześć Punktów czwartej z owych sześciu Kropel, które zawarte są w arabskim wydaniu Traktatów Światła, objaśnia piętnaście spośród mniej więcej czterdziestu aspektów cudowności Koranu. Uważając to, co powiedzieliśmy do tej pory, za wystarczające, w tym miejscu przerwiemy omówienie tego tematu. Jeśli chcesz, sięgnij do Traktatów w języku arabskim, a znajdziesz skarbiec pełen cudów).
Słowo Dwudzieste
Stacja Pierwsza
[1]
[2]
[44]
Pewnego dnia, kiedy czytałem powyższe wersety, zostały mi oznajmione trzy Punkty spośród blasków Koranu, stanowiące broń przeciwko podszeptom Szatana, którego sugestie przybrały następujący kształt:
Iblis powiedział: "Mówisz, że Koran jest cudem, a jego elokwencja jest nieskończona, że jest w nim zawarte przewodnictwo dla wszystkich ludzi wszystkich czasów. Zatem jakież znaczenie tkwi w jego uporczywym powtarzaniu pewnych mało ważnych wydarzeń historycznych? Jak może być właściwym wspominanie o mało znaczącym zdarzeniu takim, jak zabicie krowy, jakby było ono czymś doniosłym, a nawet nadawanie całej ważnej surze nazwy Krowa? To samo tyczy się wydarzenia 'oddania pokłonu Adamowi', które miało miejsce w królestwie tego, co niewidzialne, i nie można zrozumieć go w sposób racjonalny. Można podporządkować się tym naukom i przyjąć je bez wątpliwości dopiero po osiągnięciu silnej wiary. Tymczasem Koran ze swymi naukami zwraca się do tych, którzy używają swego rozumu; w wielu miejscach mówi:
اَفَلَا يَعْقِلُونَ [3], a także odwołuje się do rozumu w tym, co mówi. Podobnie, jakież przewodnictwo zawarte jest w ukazaniu naturalnego stanu skał, który jest wynikiem przypadku, w taki sposób, jakby był on czymś ważnym?"
Owe Punkty, którymi zostałem natchniony, przybrały następujący kształt:
PUNKT PIERWSZY
Wszechmądry Koran wymienia liczne pozornie mniej ważne zdarzenia, za którymi jednak kryją się ogólne zasady, zaś owe zdarzenia ukazane są jako wskazówki powszechnych praw. Na przykład słowa:
[4]
mówią o cudzie, jaki ukazał Adam wobec aniołów, który to cud dowiódł, iż zdolności Adama są wystarczające dla Bożego namiestnika na ziemi, choć samo wydarzenie jako takie było czymś pomniejszym. Jednak owo pomniejsze wydarzenie wskazuje na powszechną zasadę, wedle której to stosowne do wszechstronnej natury człowieka nauczenie go wiedzy z dziedziny niezliczonych nauk i licznych, obejmujących każdą rzecz gałęzi wiedzy, to przekazanie mu rozległej wiedzy na temat cech i atrybutów Boga były tym, co dało człowiekowi wyższość nie tylko nad aniołami, lecz także - w kwestii poniesienia Najwyższego Depozytu - nad niebiosami, ziemią i górami. Jak Koran oznajmia, że dzięki swemu wszechstronnemu usposobieniu człowiek jest duchowym namiestnikiem Boga na ziemi, tak drobne wydarzenie ze świata tego, co niewidzialne (jakim było oddanie pokłonu Adamowi przez aniołów, podczas gdy nie pokłonił się Szatan), wskazuje na rozległe, powszechne i widoczne prawo, na rozległą prawdę, która brzmi następująco:
Poprzez wspomnienie o posłuszeństwie aniołów wobec Adama, a także o dumie Szatana, który odmówił oddania mu pokłonu, Koran sprawia, że staje się zrozumiałe, iż większość materialnych istot wszechświata, a także ich duchowi przedstawiciele i wyznaczone do tego istoty są podporządkowane człowiekowi, jak również, że wszystkie zmysły człowieka są predysponowane do tego i odpowiedzialne za to, by przynosiły korzyści człowiekowi. Wskazując na to, jak straszliwym nieprzyjacielem i jak poważną przeszkodą na drodze do rozwoju człowieka jest zło wraz ze swymi przedstawicielami, które za swą siedzibę obrało złe duchy, psujące naturę człowieka i sprowadzające go na ścieżki zła, Koran, owa Księga cudownej wystawy, choć mówi o pomniejszym wydarzeniu z udziałem Adama (niech będzie z nim pokój), prowadzi wzniosłą konwersację z całym wszechświatem i z całym rodzajem ludzkim.
PUNKT DRUGI
Choć kraj Egiptu jest częścią wielkiej pustyni Sahary, to dzięki błogosławieństwom Nilu stał się niczym nadzwyczaj żyzne pole uprawne.
Tak błogosławione i niebiańskie miejsce, powstałe po sąsiedzku z piekielną Saharą, sprawiło, że rolnictwo było czymś upragnionym przez mieszkańców tego kraju i tak zespolonym z ich naturą, że stało się dla nich czymś świętym, zaś krowa i byk, owe środki rozwoju rolnictwa, również stały się święte, a nawet oddawano im cześć. Egipcjanie owych czasów uważali krowy i byki za święte do tego stopnia, że oddawali im cześć boską. Zatem dzięki kwestiom "Krowy" czy też cielca staje się jasne, że synowie Izraela owych czasów, którzy dorastali w Egipcie, również przyjęli ten zwyczaj.
Wszechmądry Koran sprawia, iż staje się zrozumiałe, że dzięki złożeniu ofiary z krowy (a w szerszym rozumieniu, dzięki swemu posłannictwu) Mojżesz usunął i zniszczył koncepcję oddawania krowom czci należnej Bogu, która stała się częścią obyczajów jego narodu i częścią prawdziwej natury jego ludzi.
Zatem poprzez owo pomniejsze zdarzenie Koran ze swą wzniosłą cudownością wyjaśnia powszechną zasadę, która jest istotną nauką, w jakiej zawarta jest mądrość dla wszystkich ludzi wszystkich czasów.
Rozumując poprzez analogię, możesz zrozumieć, że pewne pomniejsze wydarzenia, o których Koran wspomina, jakby były wydarzeniami historycznymi, wskazują na zasady natury powszechnej. Nawet w traktacie Lemeat (w jego części poświęconej cudowności Koranu), wybierając z historii Mojżesza siedem fraz, które są wymieniane i powtarzane w wielu surach, wyjaśniliśmy, jak każda część owych poszczególnych fraz zawiera ważną zasadę natury powszechnej. Jeśli chcesz, możesz sięgnąć do owego traktatu.
PUNKT TRZECI
[44]
Kiedy czytałem powyższy werset, ten, który wsącza swój podszept do serc ludzi, powiedział: "Jakież to znaczenie jest zawarte w tym omawianiu i objaśnianiu pewnych naturalnych stanów skał, które są czymś zwyczajnym i każdy dobrze je zna, jakby były one najważniejszą i najbardziej znaczącą ze wszystkich kwestii? W jaki sposób ma to być stosowne i jaka jest potrzeba po temu?"
W obliczu owej sugestii oznajmiono mi następujący Punkt spośród blasków Koranu:
Tak, jest to stosowne i potrzebne. Jest to wielce właściwe, zaś znaczenie owego wersetu jest tak doniosłe, a jego prawda tak olbrzymia, że jedynie dzięki cudownej zwięzłości Koranu i łasce jego przewodnictwa można w pewnym stopniu uczynić ją łatwiejszą do zrozumienia i streścić. Tak, zwięzłość, jedna z podstaw cudowności Koranu, łaska jego przewodnictwa i odpowiednia nauka, która jest jednym ze świateł jego przewodnictwa, wymaga tego, by zwykłym ludziom, stanowiącym większość z tych, do których Koran się zwraca, jego uniwersalne prawdy oraz głębokie i ogólne zasady ukazały się w kształcie tego, co poszczególne i znajome, a także tego, by - w sposób właściwy dla prostych umysłów tych ludzi - ukazały się jedynie wskazówki owych wielkich prawd w kształcie tego, co proste, a co więcej, by Boże zarządzenia, które są cudowne i ukryte za zasłoną tego, co zwyczajne i skryte pod ziemią, ukazały się w zwięzłej formie. Zatem z powodu owej tajemnicy Wszechmądry Koran mówi poprzez powyższy werset, co następuje:
"O, dzieci Izraela i synowie Adama! Cóż takiego się wam przydarzyło, że uczyniło wasze serca twardszymi i bardziej pozbawionymi życia od kamieni? Czyż nie widzicie, że owe nadzwyczaj twarde, pozbawione życia i wielkie skały, tworzące wielką warstwę pod ziemią, są tak posłuszne i tak podporządkowane Bożym rozkazom, a w obliczu dzieł Wszechwładnego stają się tak miękkie i uległe, że Boże zarządzenia zachodzą wśród owych twardych i nieczułych skał pod powierzchnią ziemi z tą samą łatwością, w takim samym porządku i przejawiając tak samo doskonałą mądrość, z jakimi zachodzą wśród drzew, w powietrzu, w uporządkowanych korytach rzek i w obiegu krwi, płynącej w żyłach. Jak gałęzie roślin i drzew rozpościerają się w powietrzu z łatwością i nie napotykając na żadne przeszkody, tak w ten sam sposób i z tą samą łatwością delikatne korzenie rozpościerają się wśród podziemnych skał". Tak, właściwym jest, by Koran objaśniał trzy ważne obowiązki warstw skalnych, owego kamienia węgielnego wspaniałego, przemieszczającego się pałacu znanego jako Ziemia, jakie zostały im powierzone przez Stwórcę, Któremu należy się wszelka chwała.
Obowiązek Pierwszy: Jak ziemia jest matką dla roślin i dzięki Bożej mocy sprawia, że rosną, tak samo dzięki Bożej mocy skały są pielęgniarką dla ziemi i powodują jej wzrost.
Obowiązek Drugi: Skały służą uporządkowanemu obiegowi wody w ciele ziemi, który jest niczym obieg krwi.
Obowiązek Trzeci: Skały są skarbnikiem dla zdrojów, rzek, źródeł i strumieni, które nieprzerwanie biorą z ziemi swój początek i wypływają z niej w uporządkowanej równowadze. Zaiste, skały, które ze wszystkich swoich sił sprawiają, że wypływa z nich życiodajna woda, składają zaświadczenie Bożej jedności, spisują je i skrapiają nim całą powierzchnię ziemi.
Na to wskazuje Koran i tej rozległej prawdy uczy poprzez powyższy werset, aluzyjnym językiem mówiąc tym, których serca są twarde, co następuje:
"O, dzieci Izraela i synowie Adama! Cóż to za serca nosicie w piersiach przy waszej słabości i bezsilności, że stały się one tak twarde, by opierać się rozkazowi Jego, Jednego, podczas gdy wielka warstwa twardych skał wykonuje w ciemności ich delikatne obowiązki pod Jego rozkazami tak doskonale i z takim posłuszeństwem, nie przejawiając żadnego nieposłuszeństwa?"
Zaiste, skały są skarbnikami życiodajnej wody i innych środków do życia wszystkich żywych stworzeń na powierzchni ziemi, są narzędziami ich rozdzielania i rozdawania. Czynią to tak mądrze i sprawiedliwie, że w dłoni mocy Wszechmądrego, Chwalebnego, stają się miękkie jak wosk lub nawet jak powietrze, nie stawiając żadnego oporu, biją czołem przed Jego potęgą i mocą. Jak na powierzchni ziemi obserwujemy dobrze uporządkowane stworzenia oraz wydarzenia, które zachodzą dzięki mądrym i łaskawym Bożym zarządzeniom, tak to samo dzieje się pod powierzchnią ziemi. Zaiste, tam Boża mądrość i łaska przejawiają się w sposób jeszcze bardziej cudowny i zdumiewający, jeśli chodzi o mądrość i uporządkowanie. Spójrz, jak owe twarde i nieczułe skały na jeden rozkaz Stwórcy stają się miękkie niczym wosk, jak nie stawiają żadnego oporu i tracą swoją twardość wobec urzędników Boga, jakimi są delikatne wody czy misternie ukształtowane i miękkie jak jedwab korzenie. Jak serce tego, kto miłuje, tak serce skały topnieje pod dotknięciem owych delikatnych i pięknych rzeczy, by na ich drodze stać się miękką ziemią.
Poprzez frazę:
Koran ukazuje wskazówkę wielkiej prawdy, która jest następująca:
Jak wtedy, gdy Mojżesz prosił o możliwość ujrzenia Boga, a wówczas sławna Góra skruszyła się wobec Bożego przejawu, a jej skały obróciły się w proch rozsypany po całej powierzchni ziemi, tak korzenie większości gór podobnych wielkim monolitom zostały ukształtowane z cieczy czy też wody poprzez przejaw Bożej chwały mający postać trzęsień ziemi oraz niektórych zachodzących na ziemi wydarzeń, a poprzez owe niesamowite i przerażające przejawy Bożej mocy skały spadają z wysokich szczytów gór i rozbijają się. Niektóre z nich rozsypują się w proch, stając się ziemią, owym źródłem, z którego wyrastają rośliny. Inne pozostają skałami i toczą się w dół, rozpadając się, ku dolinomi równinom. Służą one wielu celom w dziełach mieszkańców ziemi (na przykład mając zastosowanie przy budowie domów), zaś w swym poddaniu się biją czołem przed Bożą mądrością i mocą, a to dla pewnych
ukrytych przykładów mądrości i dla pewnych korzyści, przybierając określony kształt na rozkaz wynikający z zasad Bożej mądrości. Świadectwem tego, że pozostawiają one swoje wyniosłe miejsca na szczytach z powodu trwogi przed Bogiem, wybierając w pokorze niżej położone miejsca, że stają się środkami umożliwiającymi osiągnięcie znaczących korzyści, że ani nie są bezowocne, ani nie działają na własną rękę, ani też nie podlegają przypadkowi, lecz w owym pozornym nieładzie, dzięki mądrym zarządzeniom Wszechmądrego i Wszechmocnego, pozostają mądrze uporządkowane, choć nie jest to widoczne dla jedynie pobieżnego spojrzenia - świadectwem tego wszystkiego są zamysły i korzyści związane ze skałami, a także doskonały porządek i finezyjny kunszt, widoczne w upiększonych i ozdobionych klejnotami owoców i kwiatów szatach, w które to szaty przyodziane są ciała toczących się w dół skał. Składają one owo świadectwo w sposób tak rozstrzygający, że nie można w nie powątpiewać.
Ujrzeliście zatem, jak wartościowymi z punktu widzenia mądrości są trzy części omawianego wersetu. Teraz spójrz na delikatny styl wystawy Koranu i na jego cudowną elokwencję. Spójrz, jak w trzech częściach owego wersetu, poprzez trzy znane i łatwe do zaobserwowania wydarzenia, które możemy zauważyć, wskazuje on na wyżej wymienione rozległe i ważne prawdy, zaś poprzez przypomnienie o dalszych trzech wydarzeniach, które są niby lekcja i przestroga, podsuwa subtelne przewodnictwo, używając powściągliwego stylu, któremu nie można się oprzeć.
Na przykład w drugiej części owego wersetu Koran mówi:
Czyniąc poprzez owo wyrażenie aluzję do skały, która w doskonałej gorliwości rozdzieliła się pod uderzeniem laski Mojżesza (niech będzie z nim pokój), wylewając dwanaście strumieni wypływających z dwunastu źródeł, Koran oznajmia, co znaczy:
"O, dzieci Izraela! Wielkie skały stały się miękkie i skruszyły się w obliczu jednego cudu Mojżesza (niech będzie z nim pokój). Rozlały wiele łez, wylewając je czy to z przerażenia, czy też z rgfadości. Jakże niesłusznym jest to, że w obliczu wszystkich cudów Mojżesza pozostajecie tak uparci i nie płaczecie! Czyż wasze oczy są martwe, a wasze serca zatwardziałe?"
W swej trzeciej części werset mówi:
Przypominając umysłowi poprzez tę frazę znane wydarzenie, kiedy to wielka góra z przerażenia obróciła się w proch w obliczu przejawu Bożej
chwały, co miało miejsce na Górze Synaj po suplikacji Mojżesza (niech będzie z nim pokój), kiedy to skały z trwogi potoczyły się w dół na wszystkie strony, Koran naucza nas tego, co znaczy:
"O, ludu Mojżesza! Jakże to możliwe, że nie lękacie się Boga, podczas gdy złożona ze skał góra rozpadła się w proch ze strachu przed Nim? Choć wiecie, że Mojżesz (niech będzie z nim pokój) wspiął się nad wznoszącą się ponad wami Górę Synaj, by zawrzeć przymierze z Bogiem, choć ujrzeliście, że góra rozpadła się w proch, kiedy błagał, by mógł ujrzeć Boga - jak to możliwe, że w swej zuchwałości nie drżycie ze strachu przed Bogiem, a wasze serca stały się twarde i nieczułe?"
Zaś w swej pierwszej części werset mówi:
Poprzez przypomnienie takich błogosławionych rzek, jak Nil, Eufrat i Tygrys, których źródła tryskają z gór, Koran sprawia, że zrozumiały staje się cudowny sposób, w jaki skały otrzymują rozkazy Stwórcy i stają się im posłuszne. Serce, które jest czujne, wyciągnie z tego następujące wnioski:
Z pewnością jest niemożliwe, by skały miały być źródłem tak wielkich rzek. Przypuśćmy, że ich wody przestałyby płynąć, zaś każda z gór stała się zbiornikiem w kształcie stożka, a runęłyby już po niewielu miesiącach, kiedy szybko i w obfitości wypłynęłyby z nich owe rzeki. Również deszcz, który przenika jedynie na jakiś metr w głąb ziemi, nie mógłby dostarczyć przychodu wystarczającego dla tak wielkich wydatków. Oznacza to, że źródła owych rzek nie są czymś zwyczajnym, co w sposób naturalny bierze swój początekz przypadku, lecz Stwórca, Któremu należy się wszelka chwała, w prawdziwie cudowny sposób uczynił je wypływającymi z niewidzialnego skarbca.
W hadisie, który czyni wzmiankę o tej tajemnicy i wyraża to samo znaczenie, przekazano: Każda z owych trzech rzek jest kroplą ze źródeł Raju, które nieprzerwanie z niego wypływają, stąd źródła owych rzek dają taką obfitość wody. W innym hadisie zostało powiedziane: Źródła tych trzech rzek znajdują się w Raju [5]. Oto, jaką prawdę zawierają te hadisy:
Jako że przyczyny natury materialnej nie są w stanie wytworzyć takiej obfitości wody, źródła owych rzek muszą znajdować się w świecie tego, co niewidzialne, i muszą wypływać ze skarbca Bożego miłosierdzia, zaś dzięki temu zostaje zachowana równowaga między wysokimi i niskimi stanami wody każdej z nich.
Wszechmądry Koran, dzięki któremu możemy dojść do takich wniosków, daje taką oto naukę:
"O, dzieci Izraela i synowie Adama! Poprzez zatwardziałość waszych serc i nieczułość jesteście nieposłuszni i w swym niedbalstwie zamykacie wasze oczy na rozkazy i światło wiedzy Tego, Który jest Przedwiecznym słońcem, Który jest tak Chwalebnym, że sprawił, iż z ust zwyczajnych, pozbawionych życia skał wypływają rzeki tak potężne jak błogosławiony Nil, który sprawił, że Egipt stał się rajem, który składa wobec serca wszechświata i umysłu ziemi świadectwa jedności Boga tak wymowne, jak siła i obfitość wód owych wielkich rzek, sprawiając, że owe świadectwa płyną do serc i umysłów dżinnów i ludzi. Jak zatem jest możliwe, że podczas gdy nieczułe i pozbawione życia skały w tak cudowny sposób ukazują cuda Jego mocy,
ukazując Stwórcę, Któremu należy się wszelka chwała, jak światło słoneczne ukazuje istnienie słońca, wy pozostajecie ślepi na światło Jego wiedzy i nie widzicie go?"
Spójrz zatem, jaka elokwencja została przyodziana w owe trzy prawdy, i uważnie zgłębiaj tak wymowną naukę. Jakież zatwardziałe serce mogłoby wytrzymać żar owej elokwentnej nauki, nie stając się miękkim?
Jeśli pojąłeś owo wyjaśnienie od początku aż do tego miejsca, ujrzyj jeden z blasków cudownego przewodnictwa Wszechmądrego Koranu i złóż podziękowania Wszechmocnemu Bogu!
[6]
[6]
[7]
Stacja Druga Słowa Dwudziestego
Czternaście lat temu (w chwili, gdy pisałem te słowa; obecnie minęło już trzydzieści lat) w moim komentarzu do Koranu, zatytułowanym Iszarat al-I'dżaz (Znaki cudowności), spisałem omówienie w języku arabskim tajemnic powyższego wersetu. Obecnie dwaj spośród moich braci, których życzenia są dla mnie ważne, poprosili o objaśnienie owego omówienia w języku tureckim, zatem polegając na wsparciu Wszechmocnego Boga i na blasku Koranu mówię, co następuje:
Według jednej z interpretacji, Księga Jasna (lub inaczej Rejestr; tur. odpowiednio Kitab-i Mubin lub Imam-i Mubin) to Koran[1]. Powyższy werset twierdzi, że znajdziemy w nim każdą rzecz, świeżą czy suchą. Czy rzeczywiście tak jest? Tak, w owej Księdze znajduje się każda rzecz, lecz nie każdy może to spostrzec, ponieważ wszystko, co zawiera Koran, znajduje się na różnych spośród jego poziomów. Czasami znajdujemy nasiono danej rzeczy, czasami jej jądro, czasami zasadę, czasami znak, a mogą być one wspomniane albo wprost, albo domyślnie, albo aluzyjnie, albo niejasno, albo jako napomnienie. Wyrażone jest jedno z tych znaczeń, stosownie do potrzeby, w sposób zgodny z zamysłami Koranu i w połączeniu z tym, czego wymaga określona sytuacja.
Na przykład rzeczy takie, jak samolot, elektryczność, kolej żelazna czy telegraf zostały powołane do istnienia jako cuda nauki i technologii, w efekcie rozwoju człowieka w dziedzinach nauki i przemysłu. Wszechmądry Koran, który zwraca się do całej ludzkości, z pewnością ich nie lekceważy, zaiste, nie lekceważy ich, lecz wskazuje na nie na dwa sposoby:
-sposób pierwszy: poprzez cuda proroków;
- sposób drugi: poprzez pewne wydarzenia historyczne, jak na przykład:
[2]
jak również:
[4]
Jak wersety podobne powyższym wskazują na kolej żelazną, tak poniższy werset czyni aluzję do elektryczności, jak również wskazuje na wiele innych świateł i tajemnic:
[3],
Ponieważ liczni ludzie zajmują się drugim z wymienionych sposobów, ponieważ jest ich wielu, a ów temat wymagałby wiele uwagi i objaśnień, na razie zadowolimy się owymi wersetami, które aluzyjnie napomykają o kolejach i elektryczności, i nie będziemy otwierać owych drzwi.
Jeśli chodzi o rodzaj pierwszy, Koran wskazuje na wynalazki poprzez cuda proroków. Wymienimy niektóre z nich jako przykłady.
WPROWADZENIE
Wszechmądry Koran wysyłał proroków do społeczności ludzkich jako przywódców i tych, którzy przewodzili rozwojowi duchowemu i moralnemu. Podobnie dał im wszystkim wiele cudów oraz uczynił ich mistrzami i przodującymi pod względem materialnego rozwoju ludzkości, nakazującymi ludziom, by naśladowali ich pod każdym względem. Zatem jak poprzez opowiadanie o doskonałych cechach duchowych i o doskonałej
moralności proroków zachęca się ludzi do tego, by wyciągnęli z owych opowieści korzystną lekcję, tak omawianie ich cudów zawiera w sobie zachętę do osiągania podobnych rzeczy i do naśladowania proroków. Można nawet powiedzieć, że jak osiągnięcia duchowe i moralne, tak osiągnięcia materialne i cuda zostały w pierwszej kolejności złożone w podarunku człowiekowi przez dłoń pełną cudów. Zatem tym, co jako pierwsze dało człowiekowi dary, jakimi są statek (co było cudem Proroka Noego, niech będzie z nim pokój) czy też zegar (co było cudem Proroka Józefa, niech będzie z nim pokój), była owa ręka obdarowująca cudami. W subtelny sposób wskazuje to na prawdę, która mówi, że patronami wielu spośród rzemiosł są prorocy - na przykład patronem marynarzy jest Noe (niech będzie z nim pokój), patronem zegarmistrzów Józef (niech będzie z nim pokój), patronem krawców Idris (niech będzie z nim pokój), i tak dalej.
Zaiste, dociekliwi uczeni oraz nauka, jaką jest retoryka, zgadzają się co do tego, że we wszystkich wersetach Koranu zawarte są liczne aspekty przewodnictwa i nauki. Wersety mówiące o cudach proroków, które są najbardziej olśniewającymi z wersetów Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, nie są zatem jedynie opowieściami historycznymi, lecz zawierają liczne znaczenia i liczne rodzaje przewodnictwa. Tak, wspominając cuda proroków, Koran wyznacza ostateczną granicę nauki i przemysłu człowieka, wskazując palcem na najdalszy z jego celów i określając cel ostateczny, zaś poprzez zachęcające poklepanie człowieka po plecach Koran popędza go, by podążał naprzód, w kierunku owych najdalszych granic. Jak przeszłość jest magazynem dla ziaren przyszłości i zwierciadłem dla jej atrybutów, tak przyszłość jest polem uprawnym przeszłości i zwierciadłem dla stanów, jakim przeszłość podlegała. Poniżej objaśnimy jedynie kilka próbek spośród tego niezmiernie obfitego źródła przykładów.
Na przykład werset:
[4],
który opisuje jeden z cudów Salomona (niech będzie z nim pokój), jakim było podporządkowanie mu powietrza, mówi: «Salomon w ciągu jednego dnia, frunąc przez powietrze, przemierzył odległość, na pokonanie której człowiek potrzebuje dwóch miesięcy drogi», sugerując zatem, że droga do pokonywania takich odległości przez powietrze stoi przed człowiekiem otworem. O, człowieku! W takim razie, skoro ta droga jest dla ciebie otwarta, wznieś się na ten poziom!
Wszechmocny Bóg mówi językiem owego wersetu, co znaczy:
"O, człowieku! Sprawiłem, że jeden z Moich sług dosiadł powietrza, ponieważ porzucił on pragnienia swej duszy. Jeśli ty również porzucisz lenistwo, które bierze swój początek z twej duszy, i jeśli dokładnie wykorzystasz niektóre z Moich praw kosmosu, ty również będziesz mógł go dosiąść...".
Za kolejny przykład weźmy werset:
[5],
który wyjaśnia cud Mojżesza (niech będzie z nim pokój), wskazuje na skarbce miłosierdzia skryte pod ziemią, z których możemy skorzystać dzięki prostym narzędziom. Nawet z miejsc twardych jak skała można wydobyć życiodajną wodę za pomocą laski. Zatem poprzez owo znaczenie werset mówi do człowieka:
«Za pomocą laski możesz znaleźć najbardziej delikatny z blasków miłosierdzia, życiodajną wodę. Wobec tego dalejże, weź się do pracy i znajdź ją!»
Wszechmocny Bóg mówi aluzyjnym językiem owego wersetu, co znaczy:
"O, człowieku! W dłoń jednego z Moich sług, który Mi zaufał, włożyłem laskę, która wydobywała dla niego życiodajną wodę, skąd tylko zechciał. Jeśli ty również zdasz się na prawa Mojego miłosierdzia, zyskasz narzędzie podobne do owej laski lub niewiele się od niej różniące. Zatem dalejże, zrób to!"
Jedną z największych zasług postępu człowieka było stworzenie świdra, który sprawia, że woda wypływa z większości miejsc, w jakie owo narzędzie zostanie wbite, zaś ów werset wyznacza dalsze cele i leżące jeszcze dalej granice, tak jak werset poprzedni określał granicę możliwości położoną znacznie dalej niż możliwości dzisiejszych samolotów.
Za kolejny przykład weźmy werset:
[6],
który mówi o cudach Jezusa (niech będzie z nim pokój). Jak Koran wyraźnie zachęca człowieka do naśladowania wysokich cnót moralnych Jezusa (niech będzie z nim pokój), tak aluzyjnie zachęca go do podążania ku wzniosłemu kunsztowi medycznemu Wszechwładnego, którego mistrzem był Jezus. Werset wskazuje na następujące znaczenie:
"Można wynaleźć lekarstwo nawet na najbardziej chroniczne choroby, a wobec tego, o, człowieku!, o, dotknięci nieszczęściami synowie
Adama!, nie rozpaczajcie! Czymkolwiek nie byłaby choroba, jej uleczenie jest możliwe, poszukujcie zatem lekarstwa, a znajdziecie je. Niekiedy nawet śmierci można na pewien czas nadać barwę właściwą dla życia".
Wszechmocny Bóg mówi obrazowym językiem owego wersetu, co znaczy:
"O, człowieku! Jednego z Moich sług, który dla Mnie wyrzekł się świata, obdarowałem dwoma podarunkami. Jednym było remedium na choroby duszy, a drugim lekarstwo na dolegliwości ciała. Konające serca były wzbudzane do życia dzięki światłu przewodnictwa, a chorzy, którzy byli podobni martwym, odnajdowali zdrowie dzięki oddechowi i uleczeniu owego sługi. Ty również możesz znaleźć w aptece Mojej mądrości lekarstwo na każdą chorobę. Pracuj nad tym, by je znaleźć, a z pewnością znajdziesz, jeśli będziesz szukał".
Powyższy werset wyznacza zatem granicę leżącą o wiele dalej niż ta, którą wyznacza obecny postęp człowieka w dziedzinie medycyny, wskazuje na nią i zachęca człowieka, by do niej dążył.
Za kolejny przykład weźmy wersety:
[7];
[8],
które mówią o Dawidzie (niech będzie z nim pokój); a także werset:
[9],
który mówi o Salomonie (niech będzie z nim pokój). Owe wersety wskazują na to, że sztuka zmiękczania żelaza jest jednym z największych darów Boga, poprzez który została ukazana cnota jednego z największych proroków. Zaiste, zmiękczanie żelaza (to jest, czynienie go miękkim jak ciasto), wytapianie miedzi, a także odnajdywanie minerałów i wydobywanie ich - są podstawą i fundamentem całego ludzkiego przemysłu. Zatem ów werset wskazuje na następujące znaczenie:
«Wielki posłaniec Boga i Jego namiestnik na ziemi został obdarowany zaiste wielkim darem, jakim był wspaniały cud zmiękczania żelaza. Czynienie żelaza miękkim jak ciasto i cienkim jak nitka, a także wytapianie miedzi - oto podstawy większości głównych gałęzi przemysłu».
Skoro językowi tego, który był zarówno posłańcem Boga, jak Jego namiestnikiem na ziemi, dano mądrość, oznacza to, że był on przywódcą zarówno świeckim, jak i duchowym, zaś w jego ręku spoczywały rzemiosło
i przemysł. Wyraźnie zachęca to człowieka do podążania z jednej strony ku mądrości języka, zaś z drugiej - ku korzyściom z rzemiosła, które spoczywa w jego ręku. Wszechmocny Bóg mówi aluzyjnym językiem owych wersetów, co znaczy:
"O, synowie Adama! Językowi i sercu jednemu z Moich sług, który postępował zgodnie z Mymi rozkazami oraz zgodnie ze swymi zobowiązaniami wobec Mnie, dałem taką mądrość, że mógł rozsądzić każdą rzecz, rozróżniając nawet najdrobniejsze kwestie, a także sprawił, że widoczną stała się prawda. Dałem mu taki kunszt, że dzięki niemu mógł on własnoręcznie nadawać żelazu dowolny kształt, jakby było ono woskiem, co było znaczącym narzędziem mocy jego namiestnictwa i jego władzy. Obdarowałem go, ponieważ było to możliwe. Ów dar zarówno jest ważny, jak też jest czymś, czego potrzebujecie w życiu społecznym. Jeśli również będziecie posłuszni rozkazom Mego stworzenia, wam również zostaną dane mądrość i rzemiosło, a z biegiem czasu zbliżycie się do takiego poziomu i osiągniecie go".
To dzięki zmiękczaniu żelaza i wytapianiu miedzi (na określenie której werset 34:12 używa arabskiego słowa qitr) człowiek dokonał największego postępu w dziedzinie przemysłu, osiągając największą moc i siłę. Powyższe wersety zwracają wzrok człowieka ku owej prawdzie, a także surowo ostrzegają ludzi dawnych czasów, którzy nie docenili ich ważności, jak również leniwych spośród ludzi teraźniejszości...
Za kolejny przykład weźmy werset:
[44]
który wskazuje na następujące cudowne wydarzenie:
By ściągnąć do Salomona (niech będzie z nim pokój) tron królowej Bilkis[10], jeden z jego ministrów, biegły w odpowiedniej nauce, powiedział: «Postawię jej tron tutaj, przed tobą, zanim mrugniesz okiem». Ów werset sugeruje zatem, iż jest możliwe sprowadzanie z daleka i w jednej chwili albo rzeczy jako takich, albo ich obrazów, a także, że faktem jest, iż Wszechmocny Bóg w cudowny sposób obdarował ową umiejętnością Salomona (niech będzie z nim pokój), by zaświadczyć o jego cnocie i sprawiedliwości. Jako że został zaszczycony zarówno władzą, jak i posłannictwem, Salomon w ten sposób mógł być informowany
o wszystkich wydarzeniach, jakie zachodziły we wszystkich regionach jego rozległego królestwa, mógł ujrzeć stan każdego ze swych poddanych czy też usłyszeć o tym, co im dolega. Oznacza to, że jeśli człowiek całkowicie zdaje się na Wszechmocnego Boga, a także prosi Go językiem swych wrodzonych zdolności (jak Salomon - niech będzie z nim pokój - prosił językiem swej cnotliwości), jeśli postępuje zgodnie z wszechświatowymi prawami Bożej mądrości, cały świat może stać się dla niego niczym małe miasto. Oznacza to, że podczas gdy tron królowej Bilkis znajdował się w Jemenie, w jednej chwili znalazł się - on lub jego obraz - w Damaszku, gdzie można było go zobaczyć. Widoczni stali się również mężczyźni stojący wokół tronu, a ich głosy można było usłyszeć. Owo zdarzenie zatem we wspaniały sposób wskazuje na możliwość ściągania z odległych miejsc obrazów i dźwięków, w efekcie mówiąc:
«O, królowie i władcy! Jeśli pragniecie postępować z czystą sprawiedliwością, usiłujcie dostrzec oblicze ziemi ze wszystkimi jego szczegółami, jak uczynił to Salomon. Wznosząc się do poziomu, na którym mógł być informowany o tym, co dzieje się w każdej części jego królestwa, ów sprawiedliwy król i władca, który umiłował swoich poddanych, mógł uniknąć duchowej odpowiedzialności i sprawować władzę z doskonałą sprawiedliwością».
W efekcie Wszechmocny Bóg mówi aluzyjnym językiem owego wersetu, co znaczy:
"O, synowie Adama! Obdarowałem jednego z Moich sług rozległym królestwem, a by mógł postępować w nim z całkowitą sprawiedliwością, pozwoliłem mu, by osobiście dowiadywał się o wszystkich sytuacjach i wydarzeniach, jakie w nim zachodziły. Jako że wszystkim ludziom przyznałem wrodzoną zdolność, dzięki której są Moimi namiestnikami na ziemi, dałem im również zdolność ujrzenia, rozważenia i zrozumienia całego oblicza ziemi stosownie do owej umiejętności, jako że tego wymaga Moja mądrość. Jeśli nawet do tego punktu nie docierają jednostki, mogą dotrzeć do niego ludzie jako rasa, a jeśli nawet nie dotrą do niego cieleśnie, święci (ar. ałlija) mogą dotrzeć do niego co do znaczenia. Wobec tego możecie skorzystać z owego wspaniałego daru. Dalejże, niech zobaczę, jak tego dokonujecie! Jeśli tylko nie będziecie zaniedbywali waszych obowiązków związanych z oddawaniem Mi czci, dokładajcie starań, by przekształcić oblicze ziemi w ogród, którego każdą część będziecie mogli ujrzeć, którego każdy dźwięk będziecie mogli usłyszeć. Zważajcie na zarządzenie Najbardziej Miłosiernego:
[11]
Zatem powyższy werset czyni aluzję do owej najdalszej granicy przekazywania obrazów i dźwięków, owego najpiękniejszego kunsztu, jaki w przyszłości może stać się udziałem człowieka, a także wskazuje na zachętę do osiągnięcia owej umiejętności.
Za kolejny przykład weźmy wersety:
[12]
[13]
które oświadczają, że Salomon (niech będzie z nim pokój) podporządkował sobie dżinny, szatanów i złe duchy, a powstrzymując ich od zła, zatrudnił przy tym, co pożyteczne, a także mówią, że dżinny, owe najbardziej inteligentne z mieszkańców ziemi zaraz po człowieku, były posłuszne Salomonowi. Oznacza to, że można nawiązać z nimi kontakt, zaś szatani mogą zostać zmuszeni do tego, by porzucić swe zło i służyć - czy chcą tego, czy nie. Wszechmocny Bóg podporządkował ich jednemu ze Swych sług, który był posłuszny Bożym rozkazom. Wszechmocny Bóg mówi aluzyjnym językiem owych wersetów, co znaczy:
"O, człowieku! Sprawiłem, że dżinny, szatani i ich zło stały się posłuszne temu spośród Moich sług, który był posłuszny Mnie. Jeśli ty również podporządkujesz się Moim rozkazom, wiele istot, a wśród nich nawet dżinny i szatani, podporządkuje się tobie".
Owe wersety wyznaczają ostateczną granicę przywoływania duchów i rozmawiania z dżinnami - jak w spirytyzmie, który został wyodrębniony spośród mieszanki rozmaitych sztuk człowieka i wzbił się ponad inne nadzwyczajne zdolności człowieka, cielesne i duchowe. Wersety określają najbardziej korzystną z form owych kontaktów i otwierają drzwi wiodące na prowadzącą do owych kontaktów drogę. Nie chodzi jednak o podporządkowanie się dżinnom, szatanom i złym duchom (które niekiedy nazywają same siebie duchami zmarłych) ani o stanie się ich igraszką i pośmiewiskiem, jak dzieje się to w dzisiejszych czasach, lecz o podporządkowanie ich sobie dzięki talizmanowi Koranu i o wybawienie się od ich zła.
Inne wersety mówiące o Salomonie (niech będzie z nim pokój), które wskazują na pojawianie się istot duchowych w cielesnym kształcie,
a także o przywoływaniu demonów przez Salomona i podporządkowaniu ich sobie, a także inne wersety prócz nich, takie jak werset:
[14]
wskazują zarówno na przywoływanie duchów, jak i na przybieranie przez nie cielesnego kształtu. Jednak w przywoływaniu dobrych duchów, do którego aluzję czynimy w tym miejscu, nie chodzi o to, by - jak czyni to dzisiejsza "kultura" - okazywać im brak szacunku, ani też o to, by oddawać się grom i zabawom na tym świecie, który powinniśmy traktować całkowicie poważnie, lecz o to, by - jak czynili to tacy święci, jak Muhjiddin al-'Arabi, który zachowując największą powagę i dla najbardziej poważnych celów spotykał się z duchami, kiedy zechciał - przyciągnąć je, nawiązać z nimi pewnego rodzaju relację, a poprzez udanie się do ich siedzib i przyciągnięcie ich (do pewnego stopnia) do tego świata odnieść korzyści natury duchowej. Oto, do czego powyższe wersety czynią aluzję (zaś dzięki owej aluzji staje się jasne, iż zachęcają człowieka do tego), wyznaczając najdalszą granicę sztuk i nauk okultystycznych, a także wskazując na ich najlepszą formę.
Za kolejny przykład weźmy wersety, mówiące o cudach Proroka Dawida (niech będzie z nim pokój):
[15]
[16]
[17]
Wskazują one na to, że Wszechmocny Bóg nadał wychwalaniu i wysławianiu Go przez Dawida (niech będzie z nim pokój) taką siłę oraz tak donośne i miłe brzmienie, że wprawiły one w zachwyt nawet góry, które utworzyły krąg na horyzoncie wokół recytującego owe suplikacje, a każda również wychwalała Boga, jakby była wielkim gramofonem lub człowiekiem. Zastanawiam się, czy to możliwe, czy taka jest prawda?
Tak, to jest prawda. Każda z gór wraz ze swymi jaskiniami może rozmawiać z człowiekiem jak papuga, a to za pomocą echa. Powiedz: "Al-hamdu li-llah!" (ar. wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu) do wznoszącej się przed tobą góry, a góra odpowie: "Al-hamdu li-llah!", dokładnie tak samo, jak ty. Jako że Wszechmocny Bóg nadał górom taką zdolność, z pewnością została ona uczyniona taką, którą można rozwijać, by jej ziarno wykiełkowało.
Zatem skoro Bóg powierzył Dawidowi (niech będzie z nim pokój) Swoje namiestnictwo na ziemi wraz z posłannictwem w ich wyjątkowej postaci, sprawił również, by ziarno owej zdolności ukazało - jako cud godzien wielkiego posłannictwa Dawida i jego wspaniałych rządów - że wielkie góry podążają za nim jak uczniowie, żołnierze lub naśladowcy, a na jego rozkaz w swym języku wychwalają i wysławiają Stwórcę, Któremu należy się wszelka chwała. Cokolwiek mówił Dawid (niech będzie z nim pokój), góry powtarzały to za nim. W obecnych czasach, ponieważ środki komunikacji rozwinęły się i stały się liczne, potężny dowódca mógłby rozkazać swej wielkiej armii rozproszonej po górach, by każdy żołnierz oznajmił: "Allahu Akbar!" (ar. Bóg jest Największy), i sprawić, by góry przemówiły, wzbudzając wrzawę pośród nich. Skoro dowódca będący człowiekiem może - mówiąc metaforycznie - sprawić, by góry przemówiły językiem tych, którzy się wśród nich znajdują, to z pewnością wspaniały dowódca działający w Imię Wszechmocnego Boga mógłby sprawić, by przemówiły dosłownie, głosząc Bożą chwałę. Ponadto we wcześniejszych Słowach wyjaśniłem, że wszystkie góry posiadają zbiorową osobowość czy też tożsamość, wychwalając Boga i oddając Mu cześć w sposób stosowny dla każdej z nich. Oznacza to, że jak dzięki tajemnicy echa wszystkie góry wychwalają Boga językiem ludzi, tak również głoszą Jego chwałę własnymi językami.
Ponadto wersety:
[18]
[19]
ukazują, że Wszechmocny Bóg obdarował Dawida i Salomona (niech będzie z nimi pokój) znajomością mowy ptaków, a także języków ich wrodzonych zdolności, a zatem wiedzą o tym, do czego ptaki mogą być użyteczne. Tak, skoro taka jest prawda i skoro oblicze ziemi jest zastawionym stołem, rozstawionym przez Najbardziej Miłosiernego dla wyświadczenia zaszczytu człowiekowi, zatem człowiek może podporządkować sobie większość zwierząt i ptaków, które czerpią korzyści z owego stołu, i sprawić, by mu służyły. Człowiek zatrudnia niektóre spośród najmniejszych zwierząt, takie jak pszczoła czy jedwabnik, otwierając z Bożej inspiracji drzwi prowadzące na szeroki trakt, wiodący ku wielu korzyściom, zaś poprzez wykorzystywanie do różnych zadań gołębi czy też poprzez uczenie mowy ptaków takich jak papugi dodał kolejne piękne rzeczy do cnót swej cywilizacji. Gdybyśmy znali języki wrodzonych zdolności innych zwierząt i ptaków, okazałoby
się, że wiele innych gatunków dałoby się zatrudnić do rozmaitych zadań, jak stało się to z ich braćmi, zwierzętami domowymi. Na przykład gdybyśmy znali język szpaków, które zjadają i niszczą szarańczę, gdybyśmy mogli kontrolować ich przemieszczanie się, można by było wykorzystać je przeciwko owej pladze. Jakże wartościowe usługi mogły oddać nam szpaki za darmo!
Zatem powyższe wersety określają najbardziej odległy cel i wyznaczają najdalszą granicę podporządkowywania sobie ptaków i czerpania z tego korzyści, a także sprawiania, że pozbawione życia istoty przemówią niczym telefony lub gramofony. Koran w swym wspaniałym stylu wskazuje palcem na owe cele, przynaglając człowieka, by do nich dążył, a zatem Wszechmocny Bóg mówi aluzyjnym językiem owych wersetów, co znaczy:
"O, ludzie! Jednemu spośród waszych braci w człowieczeństwie, który poddał Mi się całkowicie, by wyświadczyć zaszczyt jego posłannictwu oraz całkowitej sprawiedliwości, z jaką sprawował rządy, podporządkowałem wielkie stworzenia Mych królestw, sprawiając, że przemówiły, a także uczyniłem jego sługami większość z Mych żołnierzy spośród zwierząt. Wobec tego, skoro każdemu z was powierzyłem Największy Depozyt, przed którym zadrżały niebiosa, ziemia i góry, skoro dałem wam zdolność bycia Mymi namiestnikami na ziemi, powinniście poddać się Mnie, Temu, w Którego ręku są wodze wszystkich stworzeń, by z kolei stworzenia Mych królestw mogły wam się podporządkować, zaś wy możecie to osiągnąć w Moje Imię, w Imię Tego, w Którego ręku są wodze każdej rzeczy, by wnieść się do pozycji godnej waszych zdolności.
Skoro taka jest prawda, powinniście raczej oddawać się najbardziej przyjemnej i najbardziej wzniosłej rozrywce, miast słuchać muzyki z gramofonu, zabawiać się z gołębiami, czynić je dostarczającymi listy czy uczyć papugi ludzkiej mowy. Wówczas góry będą mogły stać się dla was wielkimi gramofonami, jak stały się nimi dla Dawida. Do waszych uszu dotrze harmonijne wychwalanie Boga przez drzewa, rośliny i przez podmuch bryzy, a góry ukażą wam swą prawdziwą naturę jako cudowne stworzenia, które tysiącami języków głoszą chwałę Boga, zaś większość ptaków stanie się waszymi zażyłymi przyjaciółmi i posłusznymi sługami, podobnymi dudkowi Salomona. Wówczas będą mogły zabawić was i z zapałem poprowadzić was ku doskonałości i ku osiągnięciu tego, do czego jesteście zdolni, a przy tym nie sprawią, że utracicie pozycję, jaka właściwa jest istotom ludzkim, jak jest to w przypadku innych rozrywek".
Za kolejny przykład weźmy werset:
[20]
który mówi o jednym z cudów Abrahama (niech będzie z nim pokój), a zawarte w nim są trzy subtelne wskazówki:
Pierwsza: Jak inne pozorne przyczyny natury, tak i ogień nie działa wedle własnych chęci, zgodnie z własną istotą i na ślepo, lecz podlega rozkazom Boga i spełnia swój obowiązek, zatem nie spalił on Abrahama (niech będzie z nim pokój), ponieważ rozkazano mu: "Nie rób tego!".
Druga: Istnieje pewien stopień palącego zimna, które oddziałuje w ten sam sposób, jak palący ogień. Poprzez słowa: Bądź pokojem! Wszechmocny Bóg powiedział, co znaczy: "Niech nie spali go ani twój chłód, ani twój żar!" Oznacza to, że ogień może palić również poprzez osiągnięcie odpowiedniego stopnia zimna, będąc zarówno żarem, jak chłodem. I rzeczywiście, naukom przyrodniczym znany jest stan "białego żaru", którego gorąco nie rozciąga się na to, co go otacza, lecz przyciąga on otaczający go ogień do siebie, a poprzez chłód zamraża on każdą ciecz wokół siebie (tak jak zamarza woda), w efekcie paląc ją swym zimnem. Zatem ostre zimno można uznać za rodzaj ognia, który spala przez swój ziąb, a wobec tego tak dotkliwy ziąb z pewnością jest częścią Piekła, ponieważ mieści ono w sobie wszelkie stopnie i rodzaje ognia.
Trzecia: Jak wiara, owa zbroja islamu, jest rodzajem niematerialnej substancji, która zapewnia ochronę przed Ogniem piekielnym, tak istnieje również substancja materialna, która chroni przed ogniem tego świata. Jak wymaga tego Najpiękniejsze Imię Boże "Wszechmądry", nasz świat jest siedzibą mądrości, a Wszechmocny Bóg dokonuje swych dzieł poza zasłoną pozornych przyczyn. Zatem ogień nie spalił ani ciała Abrahama, ani jego szat, ponieważ Bóg sprawił, iż stały się one ognioodporne. Poprzez owo napomknienie werset koraniczny mówi:
«O, ludzie z narodu Abrahama! Bądźcie do niego podobni, a wasze szaty staną się zbroją chroniącą przed ogniem, waszym największym wrogiem na tym i na tamtym świecie. Przyodziejcie swe dusze w wiarę w Boga, a staną się zbrojami chroniącymi was przed Ogniem piekielnym. Co więcej, istnieją również określone substancje, które Wszechmocny Bóg ukrył dla was w głębi ziemi, a które mogą ochronić was przed złem ognia. Poszukujcie ich, wydobywajcie je i przywdziewajcie!»