tam oKWESTIA PIśTA
Podczas gdy ogrom wszechwĆadzy Wiecznego i Przedwiecznego KrŹla oraz potŃga Jego boskoĘci rozpoĘcierajŚ siŃ od:
وَمَا قَدَرُary, pّٰهَ حَقَّ قَدْرِه۪ وَالْاَرْضُ جَم۪يعًا قَبْضَتُهُ يَوْمَ الْقِيٰمَةِ وَالسَّمٰوَاتُ مَطْوِيَّاتٌ بِيَم۪ينِه۪
[6]
do:
[36],
اcie skُ خَالِقُ كُلِّ شَيْءٍ وَهُوَ عَلٰى كُلِّ شَيْءٍ وَك۪يلٌ
[7]
do:
[8],
خَلَقَ السَّمٰوَاتِ وَالgu z oَ
[20]
do:
[10],
[11]
do:
[12]
jakiź miaĆby byê zamysĆ Jego skarg, a takźd zwieich, surowych i strasznych grŹĄb, jakie Koran kieruje pod adresem synŹw Adama, bezsilnych, nieskoÓczenie sĆabych, caĆkowicie ubogich i majŚcych niezliczone potrzebje źadrzy posiadajŚ jedynie czŃĘciowŚ wolŃ i nie majŚ źadnej mocy stwŹrczej? W jakiź sposŹb moźna to pogodziê i jak miaĆoby to byê wĆaĘciwe? By przekonaê siŃ o prawdziwoĘci owej gĆŃbokiej upcŹw osĆej prawdy, rozwaź dwie poniźsze przypowieĘci.
PrzypowieĘê pierwsza: WyobraĄ sobie, źe istniaĆ krŹlewski ogrŹd, w ktŹrym rosĆy niezliczone, owocujŚce i kwitnŚce roĘliny. Do zajmowania
Ze Zbioru Risale-i Nur
SĆowa
[1]
اَلْحَمْدُ لِلّٰهِ رَبِّ الْعَالَم۪ينynioneلصَّلَاةُ وَ السَّلَامُ عَلٰى سَيِّدِنَا مُحَمَّدٍ وَ عَلٰٓى اٰلِه۪ وَ صَحْبِه۪ٓ اَجْمَع۪ينَ
[2]
(Bracie! ChciaĆeĘ ode mnie kilku sĆŹw rady, zatem posĆuchaj kilku prawd zawartych w oĘmiu krŹtkich historiach, ktŹre -ujŚce źe jesteĘ źoĆnierzem - sŚ ujŃte w formie przypowieĘci natury wojskowej. Mniemam, źe moja dusza potrzebuje rady bardziej niź ktokolwiek inny, a pewnego razu zwrŹciĆem siŃ do mojej duszy poprzez osiem doĘê szczegŹĆowych SĆŹw, Źw, zairowanych oĘmioma wersetami Koranu, z ktŹrych odniosĆem korzyĘê. Teraz zwrŹcŃ siŃ do mej duszy tymi samymi SĆowami, lecz pokrŹtce i w jŃzyku zwyczajnych ludzi. Ktokolwiek by sobie tego źyczyĆ, moźe sĆuchaê wraz ze mnŚ).
SĆowoŚc z hsze
SĆowo Bismillah,~w ImiŃ Boga, jest poczŚtkiem wszelkiego dobra. My rŹwnieź rozpoczniemy od tego sĆowa. Wiedz, o moja duszo!, źe jak owa bĆogosĆawiou widzza jest znakiem szczegŹlnym islamu, tak rŹwnieź jest nieprzerwanie wypowiadana przez wszelkie istoty jŃzykami ich usposobienia. JeĘli chcesz wiedzieê, jak niewyczerpanŚ siĆŚ, jakielu gÓczŚcym siŃ ĄrŹdĆem darŹw jest sĆowo Bismillah, posĆuchaj poniźszej historii, ktŹra jest ujŃta w formie przypowieĘci, a brzmi, jak nastŃpuje:
KtoĘ, kto podrŹźuje przez pustynie Arabii, musi go jaźowaê w imieniu naczelnika klanu i znajdowaê siŃ pod jego ochronŚ, jako źe w ten sposŹb moźe on zostaê ocalony przed napadami rozbŹjnikŹw i zabezpieczyê to, co jest mu potrzebne. Gdyby chciaĆ dokonana (ni na wĆasnŚ rŃkŃ, z pewnoĘciŚ zostaĆby pokonany przez niezliczonych wrogŹw i niezliczone potrzeby. Dwaj ludzie wybrali siŃ w takŚ podrŹź i wkroczyli na pustyniŃ. Jcielem nich byĆ skromny i pokorny, drugi zaĘ - dumny i zarozumiaĆy. Pokorny czĆowiek zgodziĆ siŃ podrŹźowaê w imieniu przywŹdcy klanu, podczas gdy dumny nie zgodziĆ siŃ na to. Ten pierwszy, gdziekolwiek siŃ wieciepodrŹźowaĆ bezpiecznie. JeĘli napotkaĆ rozbŹjnikŹw, mŹwiĆ: "PodrŹźujŃ w imieniu takiego-to-a-takiego wodza klanu", a bandyci nie napastowali go. JeĘli przybywaĆ do jakiegoĘ obozowiska, byĆ traktowany z szacunzych re wzglŃdu na imiŃ owego przywŹdcy. Tymczasem dumny czĆowiek w ciŚgu caĆej swej podrŹźy cierpiaĆ z powodu niemoźliwych do opisania nieszczŃĘê. ZarŹwno drźaĆ ze strachu przed kaźdŚ rzeczŚ, jak i musiaĆ źebraê w obliczu kaźdej rzeczy, aź zosteszczeiźony i staĆ siŃ obiektem pogardy.
O, moja dumna duszo! Ty jesteĘ podrŹźnikiem, a ten Ęwiat jest pustyniŚ. Twoja bezsilnoĘê i nŃdza sŚ bezgraniczne, a twoi wrogowie i twoje potrzeby - nieskoÓczone. Poniewaź tazenie sprawy majŚ, podrŹźuj w ImiŃ Przedwiecznego WĆadcy i Wiecznego Pana pustyni, bŚdĄ ocalona od źebraniny przed caĆym wszechĘwiatem i przed drźeniem ze strachu w obliczu kaźdego zdarzenia.
Tak, frorzeÓ ImiŃ Boga MiĆosiernego, LitoĘciwego!>jest bĆogosĆawionym skarbcem, ktŹry sprawia, źe twe nieskoÓczone bezsilnoĘê i nŃdza ĆŚczŚ ciŃ z nieskoÓczonymi mocŚ i miĆosierdziem, ardzieczyni twoje bezsilnoĘê i nŃdzŃ najmilej widzianymi orŃdownikami w paĆacu WszechpotŃźnego i LitoĘciwego. CzĆowiek, ktŹry wykonuje dany uczynek, mŹwiŚc:~W ImiŃ Boga,>przypomina kogoĘ, kto zaciŚga siŃ do wojska. Taki czĆowiek dziaĆa w imieniu rzk powsie lŃka siŃ nikogo, mŹwi, dziaĆa w kaźdej sprawie i wytrzymuje wszystko w imiŃ prawa i w imieniu rzŚdu.
Na poczŚtku powiedzieliĘmy, źe wszystodnie toty wypowiadajŚ sĆowa~w ImiŃ Boga>jŃzykiem swego usposobienia. Czy tak jest?
Zaiste, tak jest. GdybyĘ ujrzaĆ, źe jeden czĆowiek przybywa do miasta, siĆŚ prowadzi wszystkich jego mieszkaÓcŹw w okreĘlone miejsce i ego za ich do pracy, mŹgĆbyĘ byê pewien, źe nie dziaĆa on wyĆŚcznie we wĆasnym imieniu i poprzez wĆasnŚ moc, lecz jest źoĆnierzem, dziaĆajŚcym w imieniu rzŚdu i polegajŚcym na mocy krŹla.
W ten sam sposŹb wszelkie rzeczy wykonujŚ swe czynnoĘie rozmiŃ Wszechmocnego Boga, jako źe maleÓkie rzeczy, jak nasiona i ziarna, noszŚ na swych gĆowach wielkie drzewa, podnoszŚc ciŃźary wielkie jak gŹry. Oznacza to, źe wszystkie drzewa mŹwiŚ:َهُ الŃ Boga,>napeĆniajŚ swe dĆonie skarbami Boźego miĆosierdzia i ofiarowujŚ nam te skarby. Wszystkie ogrody mŹwiŚ:~W ImiŃ Boga>i stajŚ siŃ kocioĆkami z kuchni Boźej mocy, w ktŹrych przyrzŚdzane sŚ lico tylkdzaje rŹźnych potraw. Wszystkie bĆogosĆawione zwierzŃta - jak krowy, wielbĆŚdy, owce i kozy - mŹwiŚ:~W ImiŃ Boga>i za sprawŚ obfitoĘci Boźego miĆosierdzia wytwarzajŚ ĄrŹdĆa mleka, ofiaroworzennam w ImiŃ Tego, KtŹry daje zaopatrzenie, najbardziej delikatne i najczystsze poźywienie, podobne wodzie źycia. Korzenie i miŃkkie jak jedwab korzonki roĘlin, Pan ti traw mŹwiŚ:~W ImiŃ Boga>i przebijajŚ skaĆy i ziemiŃ. Kaźda rzecz, wspominajŚc ImiŃ Boga oraz ImiŃ "Najbardziej MiĆosierny", staje siŃ im po efekcdkowana.
Korzenie rozpoĘcierajŚ siŃ poprzez twarde skaĆy i poprzez ziemiŃ, i wydajŚ owoce z takŚ ĆatwoĘciŚ, z jakŚ czyniŚ to wydajŚce owoce gaĆŃzie, rozpoĘcierajŚce siŃ w powietrzu, a deliŚ wym, zielone liĘcie zachowujŚ wilgotnoĘê w obliczu najwiŃkszego źaru, wymierzajŚ cios w usta naturalistŹw i szturchajŚ palcem ich Ęlepe oczy, mŹwiŚc: "Nawet źar zaprzdoĘê, ktŹrej najbardziej ufacie, podlegajŚ rozkazowi". Kaźdy z owych atĆasowych korzonkŹw niby laska Mojźesza odpowiada na rozkaz:
فَقُلْنَا اضْرِبْ بِعَصَاكَ الْحَجَرŚce wsi rozĆupujeskaĆy. DelikatneliĘcie, cienkie jak bibuĆki papierosowe, recytujŚ werset:
[4] wbrew źarowi ognia, a wszystkie sŚ niby czĆonki Abr jest (niech bŃdzie z nim pokŹj).
Skoro wszystkie rzeczy mŹwiŚ:~W ImiŃ Boga,>a niosŚc w ImiŃ Boga Jego dary, dajŚ je nam, my rŹwnieź powinniĘmy powiedzieê:~W ImiŃ Boga.>PowinniĘmy dawaê w ImiŃ Boga i braê w ImiŃ Boga, a nie powinniĘmy przyjmowaêom oddgo od nierozwaźnych ludzi, ktŹrzy nie dbajŚ o to, by dawaê w ImiŃ Boga.
Pytanie: PĆacimy ludziom, ktŹrzy sŚ niczym tragarze. Zatem jakiej zapĆaty wymaga od nas BŹdziŃczry jest Prawdziwym wĆaĘcicielem?
OdpowiedĄ: Tak, zapĆatŚ, jakiej Ten, KtŹry jest Prawdziwie ObdarowujŚcym, wymaga za owe drogocenne . Wspa dobra, sŚ trzy rzeczy: pierwsza to wspominanie Boga, druga to podziŃkowania, a trzecia to rozmyĘlanie. MŹwienie:~W ImiŃ Boga>na poczŚtkumiaĆ Oinania Go i "wszelka chwaĆa niech bŃdzie Bogu" na koniec, jest podziŃkowaniami.
UĘwiadomienie sobie owych darŹw i rozmyĘlanie o nich, bŃdŚcymi bezcennymi cudami kunsztu, cudprawdzcy Tego, KtŹry nie ma podobnemu Sobie, Przedwiecznego, bŃdŚcego ponad wszelkŚ potrzebŃ, oraz podarunkami Jego miĆosierdzia, jest rozmyĘlaniem. Jakkolwiek gĆupim nie byĆoby caĆowanie stŹp czĆowieka skromnego pochodzenia, kem. rzynosi drogocenny dar od krŹla, a nieuznawanie prawdziwego wĆaĘciciela daru, gĆupotŚ po tysiŚckroê wiŃkszŚ jest wychwalanie tego, kto obdariĘcie,jedynie pozornie, a zapominanie o Tym, KtŹry jest Prawdziwie ObdarowujŚcym.
O, moja duszo! JeĘli nie chcesz byê tak gĆupia, dawaj w ImiŃ Boga, bierwet soiŃ Boga,>zaczynaj w ImiŃ Boga i dziaĆaj w ImiŃ Boga. Oto kwestia, ktŹra jest niby jŚdro orzecha ukryte w jego skorupie!
Stacja Druga BĆysku Czteprzedngo
Owa Stacja, ktŹra zostaĆa umieszczona w tym miejscu z powodu jej zwiŚzku z tematem, zawiera szeĘê spoĘrŹd tysiŃcy tajemnic, jakie zawarte sŚ w sĆowach:
[1]
Uwaga: LĘniŚce ĘwiatĆo, bijŚceie siŃŹw~W ImiŃ Boga MiĆosiernego, LitoĘciwego!,>dotyczy Boźego miĆosierdzia, jakie z daleka ukazaĆo siŃ memu ospaĆemu umysĆowi. ChciaĆem utrwaliê je dla siebie samego w formie notatek, schwytaê je, wziŚzywistsiadanie i opisaê owo ĘwiatĆo za pomocŚ dwudziestu do trzydziestu Tajemnic. Jednak, niestety!, w obecnym czasie nie byĆem w stanie tego uczyniê i liczba Tajemnic zmniejszyĆa siŃ z dwudziestu oka (nzydziestu do piŃciu bŚdĄ szeĘciu.
Kiedy mŹwiŃ: "O, czĆowieku!", mam na myĘli siebie samego. Choê niniejsza lekcja skierowana jest przede wszystkim doوا الل wĆasnej duszy, omawiam jŚ jako StacjŃ DrugŚ BĆysku Czternastego dla zatwierdzenia przez moich skrupulatnych braci, z nadziejŚ, źe moźe byê ona korzystna dla tych, z ktŹrymi jespowiediŚzany duchowo, a ich dusze majŚ lepszŚ zdolnoĘê rozeznania niź moja dusza. Owa lekcja odnosi siŃ raczej do serca niź do rozumu, raczej do duchowej przyjemnoĘci i pojmowania, niź do racjonalnych dowodŹw.
بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يj litoلَتْ يَٓا اَيُّهَا الْمَلَؤُ۬ا اِنّ۪ى اُلْقِىَ اِلَىَّ كِتَابٌ كَر۪يمٌ اِنَّهُ مِنْ سُلَيْمٰنَ وَ اِنَّهُ بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ
[1]
W tej Stacji wspomnimy o kilku Tajemnicach.
TAJEMNICA PIERWSZA
Jed PosĆurzejawŹw sĆŹw بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ [1] ujrzaĆem nastŃpujŚco:
Na obliczu wszechĘwiata, na obliczu ziemi i na obliczu czĆowieka odciĘniŃte zostaĆy trzy pieczŃcie Boźego panowania, jedoźe prnŚtrz drugiej, a kaźda z nich zawiera wzorce pozostaĆych.
Pierwsza to wielka pieczŃê Boźego istnienia, ktŹra przejawia siŃ we wzajemnej pomocy i wspŹĆpracy, obejmuje wszystkie Jego stworzenia w caĆym wszechĘwiecie i owiedlisiŃ do kaźdego z nich. Ta pieczŃê wskazuje na sĆowa بِسْمِ اللّٰهِ [1].
Druga to wielka pieczŃê Boźego miĆosierdzia, ktŹra przejawia siŃ we wzajemnym podobieÓstwie i proporcjach, w porzŚdku, harmonii, Ćasce Śdkiemsierdziu widocznych we wzroĘcie wszelkich roĘlin i zwierzŚt na powierzchni ziemi, w dysponowaniu i zarzŚdzaniu nimi. Ta pieczŃê wskazuje na sĆowa بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ [1].
Trzecia to wyniosĆa pieczŃê BoźejakŚ sĆci, ktŹra przejawia siŃ w delikatnoĘci Boźej dobroczynnoĘci, w piŃknych kwestiach dotyczŚcych Boźej ĆagodnoĘci, w promieniach Boźego wspŹĆczucia padajŚcych na oblicze ogŹlnej natury czĆowieka. Ta pieczŃê wskaz ktŹry sĆowa بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ [1].
Oznacza to, źe sĆowa بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ [1] to ĘwiŃty tytuĆ trzech pieczŃci Boźej jednoĘci, ktŹra zapisuje Ęwietlisty wiersz na sŚtku sy Ęwiata, to mocny sznur, spleciony ze lĘniŚcych wĆŹkien. WskazŹwka objawionych sĆŹw بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ [1] opiera siŃ nai stwoieku, owocu wszechĘwiata i miniaturowej kopii Ęwiata doczesnego, wiŚźe niski Ęwiat doczesny z Tronem Boga, jest drogŚ, dziŃki ktŹrej czĆo۪ينَ اoźe wspiŚê siŃ do tronu czĆowieczego.
TAJEMNICA DRUGA
By nie przytĆaczaê ludzkich umysĆŹw BoźŚ jednoĘciŚ, ktŹra ukazuje siŃ w bezgranicznej wieloĘci wszystkich stworzeÓ, Koran, KsiŃga cudownej wystawy Boźej, niep Jak znie wskazuje na manifestacje Boźej jednoĘci zawarte w pojŃciu Jednego Boga w jednej osobie. Na przykĆad sĆoÓce obejmuje swoim ĘwiatĆem nieprzeliczone rzeczy. By ĆŚ pew sĆoÓce jako takie i w caĆym jego Ęwietle, konieczna jest zdolnoĘê prawdziwie rozlegĆego pojmowania i wszechstronnego spojrzenia. Dlatego, abyĘmy nie zapomnieli o istnieniu sĆoÓca, ukazuje nam e źelao w kaźdym lĘniŚcym obiekcie poprzez jego blask. Zgodnie z ich wĆaĘciwoĘciami wszystkie lĘniŚce obiekty odbijajŚ atrybuty sĆoÓca, takie jak ĘwiatĆo z jego siedmioma
barwami czy ciepĆo, a rŹwnoczeĘnie przejawiajŚ istotŃ sĆoÓca.liwe, cechy sĆoÓca rŹwnieź obejmujŚ wszystkie rzeczy, na ktŹre napotykajŚ.
DokĆadnie w ten sam sposŹb, zgodnie ze sĆowami Boga وَ لِلّٰهِ الْمَثَلُ الْاَعْلٰى [4] - obym nie popeĆniĆ bĆŃdu w porkazujeu - jak jednoĘê Boga i Jego odwieczne pozostawanie ponad wszelkŚ potrzebŃ przejawiajŚ siŃ wraz ze wszystkimi NajpiŃkniejszymi Imionami Boga we wszelkiej rzeczy, w szczegŹlnoĘci w stworzeniach źyjŚcych, a zwĆaszcza w na dusz czĆowieka, ktŹra jest jak zwierciadĆo dla owych Imion, tak samo dziŃki Boźej jednoĘci kaźde z NajpiŃkniejszych Imion poprzez swoje poĆŚczenie z bytem obejmuje kaźdŚ rzecz. Zatem bjedynim nie zostaĆ przytĆoczony jednoĘciŚ Boga, by serce nie zapomniaĆo o istocie Przeczystego i PrzenajĘwiŃtszego, Koran stale zwraca uwagŃ na pieczŃê jednoĘci Boźej, a tŚ pieczŃciŚ, z jej trzema wybitnymi znaczeniami, sŚ sĆowa
بِسْمِ اللّٰهِ الsmoka,ٰنِ الرَّح۪يمِ
[1].
TAJEMNICA TRZECIA
Tym, co sprawia, źe raduje nas bezkresny wszechĘwiat, bezspornie jest Boźe miĆosierdzie. Tym, co rozt fakta pozbawione ĘwiatĆa istoty, w oczywisty sposŹb jest Boźe miĆosierdzie. Tym, co źywi i powoĆuje do źycia wszelkie stworzenia zmagajŚce siŃ z ich nieskoÓzne roi potrzebami, rŹwnieź w oczywisty sposŹb jest Boźe miĆosierdzie. Tym, co powoduje, źe caĆy wszechĘwiat zwraca siŃ do czĆowieka, jak drzewo ze wszystkimi jego czŃĘciami zwraca siŃ do swoich owocŹw, tyerdzenpowoduje, źe wszechĘwiat spoglŚda na czĆowieka, a kiedy trzeba, spieszy mu z pomocŚ, bezspornie jest Boźe miĆosierdzie. Tym, co wypeĆnia i rozĘwietla bezkresny kosmos i czyni pusty, obojŃtny Ęwiat przynoszŚcym radoĘê, w oczywisty sposŹb jessame z miĆosierdzie. Tym, co przeznaczyĆo efemerycznemu czĆowiekowi źycie wieczne, co uczyniĆo go tym, do ktŹrego zwraca siŃ Przedwieczny, KtŹry pozostanie na wieki, co uczyniĆo go umiĆowanym przez Przedwiَامِ وo - w oczywisty sposŹb jest Boźe miĆosierdzie.
O, czĆowieku! Jako źe Boźe miĆosierdzie jest tak przemoźnŚ, pociŚgajŚcŚ, sĆodkŚ, wspierajŚcŚ ciŃ i przemiĆŚ prawdŚ, powiedz:
بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ ال, zaczمِ
[1], przylgnij mocno do tej prawdy, a ocali ciŃ przed absolutnym spustoszeniem i przed bŹlem niekoÓczŚcych siŃ potrzeb! Zbliź siŃ do Tronu WĆadcy wiecznoĘci i przedwiecznoĘci, skorzystaj z Boźeiaê obĘci i z promieni Boźego miĆosierdzia, staÓ siŃ tym, do ktŹrego zwraca siŃ BŹg, zostaÓ Jego przyjacielem, zostaÓ umiĆowanym przez Niego!
KrŹlestwa wszelkich stworzeÓ wszechĘwiata zgodnie z zamierzeniem gromadzŚ siŃ wokŹĆ czĆowieŚce dĆdĆug najwyźszego porzŚdku i z najwyźszŚ mŚdroĘciŚ zostaĆy uczynione takimi, by spieszyĆy ku jego potrzebom, co jasno wynika z jednej z nastŃpujŚcych sytuacji: albo kaźde krŹlestwo stworzeÓ zcyprysowieka, jest mu posĆuszne i spieszy mu z pomocŚ (co jest zarŹwno caĆkowicie irracjonalne, jak teź niemoźliwe pod wieloma wzglŃdami), albo teź caĆkowicie btwo zaa istota, jakŚ jest czĆowiek, musiaĆaby posiadaê moc najpotŃźniejszego i absolutnego wĆadcy, albo teź owa pomoc nastŃpuje zgodnie z wiedzŚ Wszechmocnego, ukrytego za zasĆonŚ wszechĘwiata. Taki stan rzeczy nie oznacza, tym pzmaite stworzenia wszechĘwiata znajŚ czĆowieka, lecz jest udowodnieniem istnienia WszechwiedzŚcego, WspŹĆczujŚcego, KtŹremu czĆowiek jest dobrze znajomy.przypo czĆowieku!>WrŹê do zdrowych zmysĆŹw! Czy moźliwe jest, by Ten, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa, KtŹry spowodowaĆ, źe wszelkie rodzaje stworzeÓ zwracao źe Ę do ciebie, wyciŚgajŚ do ciebie pomocnŚ dĆoÓ, a w obliczu twoich potrzeb mŹwiŚ: «Oto jesteĘmy!» - czy to moźliwe, źeby On nie znaĆ ciebie ani nie widziaĆ? Poniewaź dobrze ciŃ zna, info عَلٰىciŃ o tym poprzez Swoje miĆosierdzie. Zatem ty rŹwnieź powinieneĘ poznaê Go, okazaê Mu szacunek, pozwalajŚc, by dowiedziaĆ siŃ o tym, źe Go poznaĆeĘ, i zrozumieê z ca spostnoĘciŚ, źe tym, co podporzŚdkowaĆo olbrzymi wszechĘwiat caĆkowicie sĆabemu, bezsilnemu, potrzebujŚcemu, efemerycznemu i znikomemu stworzeniu, jakim jesttwierdst prawda Boźego miĆosierdzia, ktŹra obejmuje rŹwnieź mŚdroĘê, ĆaskawoĘê, wiedzŃ i wszechmoc twojego Pana.
Z caĆŚ pewnoĘciŚ takie miĆosierdzie wymaga obejmujŚcych wszystko i szczerych podzad przÓ, rzetelnego i autentycznego szacunku. Wypowiedz zatem sĆowa:
[1], ktŹre sŚ wyrazem owych szczerych podziŃkowaÓ i prawdziwego szacunku. UczوِجْدَĘrodkiem do osiŚgniŃcia miĆosierdzia i twym orŃdownikiem w paĆacu Najbardziej MiĆosiernego z miĆosiernych.
Istnienie i prawdziwoĘê Boźego miĆosierdzia sŚ jasne jak sĆoÓce. Jak nowczen tkany jest wokŹĆ jednego punktu, przybiera swŹj ksztaĆt wedĆug okreĘlonego porzŚdku, a nowe wŚtki, wzory i hafty dokĆadane sŚ z kaźdej strony, tak rŹwnieź Ęwietliste wŚtki wysnuwane z przejawu tysiŚca i jednego eĘ, jeBoźych w ogromnej przestrzeni wszechĘwiata splatajŚc siŃ w pieczŃê wspŹĆczucia, tworzŚ gobelin ĆagodnoĘci i znak ĆaskawoĘci wewnŚtrz pieczŃci miĆosierdzia, ktŹre ukazuje siŃ umysĆom jako barderzŚcylĘniewajŚca niź sĆoÓce.
NajpiŃkniejszy i Najbardziej MiĆosierny podporzŚdkowuje Sobie sĆoÓce i ksiŃźyc, źywioĆy i mineraĆy, roĘliny i zwierzŃta, jakby byĆy haftami, wŚtkami i niêmi olbrzymi sŚ odbelinu, tkanego przez promienie tysiŚca i jednego Jego Imion; sprawia, by wszystko sĆuźyĆo ludzkiemu źyciu; ukazuje SwojŚ litoĘê poprzez nadzwyczaj sĆodkŚ i peĆnŚ poĘwiŃcenia litoĘê matek spoĘrŹd roĘlin i zwierzksztaĆdporzŚdkowuje źyjŚce stworzenia czĆowiekowi, a przez to wszystko ukazuje znaczenie czĆowieka, ukazuje najbardziej cudowny, wielki gobelin Swego panowania i Swoje olĘniewajŚce dny - erdzie - ten Najbardziej MiĆosierny, przy caĆym Swoim braku jakichkolwiek potrzeb, uczyniĆ Swoje miĆosierdzie orŃdownikiem, ktŹrego proĘby przyjmie, orŃdownikiem umy wszystkich źywych stworzeÓ i dla czĆowieka.
O, czĆowieku! JeĘli jesteĘ prawdziwie istotŚ ludzkŚ, powiedz:
[1] ZnajdĄ owego orŃdownika! Z pewnoĘciŚ, w sposŹb jasny i oczywisty, tym orŃdownikiem jest BpodobnĆosierdzie, ktŹre jest nieomylne i nie zapomina o źadnym ze stworzeÓ, ktŹre powoduje, źe na powierzchni ziemi w dokĆadnie wĆaĘciwym czasie i w doskonaĆym porzŚdku. Tam iajŚ siŃ niezliczone gatunki roĘlin i zwierzŚt, ktŹre z doskonaĆŚ mŚdroĘciŚ i w sposŹb dla nich korzystny pielŃgnuje je i zarzŚdza nimi, ktŹre wyciskdowiŹdzŃê Boźej jednoĘci na obliczu kuli ziemskiej. Istnienie Boźego miĆosierdzia jest tak pewne, jak istnienie wszystkich stworzeÓ na obliczu ziemi, ktŹre poprzez swojszcza bŃ skĆadajŚ Ęwiadectwa o rzeczywistym istnieniu Boźego miĆosierdzia.
Tak jak istniejŚ pieczŃê Boźego miĆosierdzia i znak Boźej jednoĘci, odciĘniŃte na jego zu ziemi, tak samo na obliczu natury ludzkiej jest odciĘniŃta pieczŃê Boźego miĆosierdzia, bynajmniej nie gorsza od znaku Boźej litoĘci czy wielkiej pieczŃci Boźego miĆosierdzia, jakie widzimy na oblicrzy fiechĘwiata. Natura czĆowieka jest tak wszechstronna, jakby byĆ on punktem, w ktŹrym skupia siŃ tysiŚc i jedno Imion Boga.
O, czĆowieku! Czy jest moźliwe, by Ten, KtŹry daĆ ci owŚ twarzej zĆoy poĆoźyĆ na niej znak Swojego miĆosierdzia i pieczŃê Swej jednoĘci, miaĆ zostawiê ciŃ na pastwŃ twoich domysĆŹw, nie nadaê ci źadnego znaczenia i nie zwracaê uwagi na twoje dziaĆania? Czyskutecmoźliwe, by uczyniĆ On caĆy wszechĘwiat, ktŹry zwraca siŃ do ciebie, daremnym i bezcelowym, a drzewo stworzenia - gnijŚcym, nieistotnym i wydajŚcym rozkĆadajŚce siŃ owoce? Czy Sam zaprzeczyĆby SwojemuhĘwiatierdziu, choê jest ono tak oczywiste jak sĆoÓce, tak samo jak Swej mŚdroĘci, ktŹra jest jasna jak ĘwiatĆo dnia, choê źadnej z owych Jego ĘwiŃtych cech nie moźna
w źaden sposŹbŚt; poeczyê, tak jak w źaden sposŹb nie mogĆyby byê niedoskonaĆe? Niech BŹg uchroni!
O, czĆowieku! Zrozum, źe istnieje droga, ktŹrŚ moźesz wspiŚê siŃ aź do Tronu Boźego miĆosierdzia, a tŚ drogŚ sŚ sĆowa:
[1] ii źycchcesz zrozumieê waźnoĘê owego wzniesienia siŃ, spŹjrz na poczŚtek kaźdej ze stu czternastu sur KsiŃgi cudownej wystawy, jakŚ jest Koran, spŹjrz na poczŚtki wszystkich godnych szacunku ksiŚg i wszystkich dobrych dzieĆ. Wyr5]
اِنdowodem na zarzŚdzonŚ przez Samego Boga wielkoĘê sĆŹw~W ImiŃ Boga...>sŚ sĆowa imama Szafi'iego (niech BŹg bŃdzie z niego rad), ktŹry powiedziaĆ:
[1] to tylko jeden werset, lecz w caĆym Koranie zostaĆ on oozbawiny sto czternaĘcie razy.
TAJEMNICA CZWARTA
W obliczu manifestacji Boźej jednoĘci zawartej w nieskoÓczonej mnogoĘci, wyznanie: اِيَّاكَ نَعْبُدُ [3] nieا اَسْaźdego jest wystarczajŚce. UmysĆ bĆŚdzi, a serce musiaĆoby byê szerokie jak caĆy Ęwiat, by dostrzec Jedynego za jednoĘciŚ w liczbie wszch czŚh stworzeÓ i powiedzieê: اِيَّاكَ نَعْبُدُ وَ اِيَّاكَ نَسْتَع۪ينُ [2] W konsekwencji, by pieczŃê Boźej jednoĘci byĆa widoczna we wszystkich gatunkach i w krŹzĆamanch wszelkich istot tak, jak jest jasno ukazana w pojedynczych przedmiotach, by przywoĆywaĆa na myĘl Jego, Jedynego, jest ukazana wewnŚtrz pieczŃci Boźego miĆosierdzia. Zatem kaźdy, niezaleźnie od poziomu swego rozwoju, m wyobrrŹciê siŃ ku Przeczystemu i PrzenajĘwiŃtszemu i powiedzieê: اِيَّاكَ نَعْبُدُ وَ اِيَّاكَ نَسْتَع۪ينُ [2], kierujŚc te sĆowa bezpoĘrednio do Niego.
By wyradzkieg potŃźnŚ tajemnicŃ i by jasno wskazaê na pieczŃê Boźej jednoĘci, WszechmŚdry Koran niespodziewanie wspomina o kwestiach najdrobniejszych i najbardziej szczegŹĆowych, kiedy opisuje najbardz۪ٓى اَniosĆe sprawy wszechĘwiata, jak na przykĆad stworzenie niebios i ziemi. WŹwczas umysĆ nie bĆŚdzi, serce nie tonie, a dusza moźe bezpoĘrednio dotrzeê do Prawdziwego, do Jedynego, KtŹremu powinna oddawaê czeĘê, kiedy wzmianka o sciŚ, bniu niebios i ziemi otwiera dyskusjŃ nad stworzeniem czĆowieka, nad jego gĆosem, nad delikatnymi szczegŹĆami, jak na przykĆad dary i mŚdroĘê, jakie zawarte sŚ w cechach czĆowieka. TŃ prawdŃ w cudownym stylu przedstawia werset:
#15rŚ moźْ اٰيَاتِه۪ خَلْقُ السَّمٰوَاتِ وَالْاَرْضِ وَاخْتِلَافُ اَلْسِنَتِكُمْ وَ اَلْوَانِكُمْ
[5]
W nieprzeliczonych stworzeniach i ich nieskoÓczonej mnogoĘci widoczne sŚ pieczŃcie jednoĘci Boźej, ktŹre sŚ niczym koncentryczne okrŃrzenielu rodzajŹw i stopni, od najwiŃkszej pieczŃci do najmniejszej. Jednak jakkolwiek jasno nie jawiĆaby siŃ Boźa jednoĘê, wciŚź bŃdzie jednoĘciŚ w mnogoĘci, co nie w peĆni #86
Co do tych, ktŹrzy na niŚ patrzŚ. Musi zatem istnieê pieczŃê jednoĘci Boga widoczna w istnieniu Jego, Jedynego, by Boźa jednoĘê nie przywodziĆa na myĘl mnogoĘci i by droga Przeczystego i PrzenajĘwiŃtszego, prowadzŚca prosto do serca czĆowiekoê otoĆa siŃ otwarta.
Co wiŃcej, prawdziwie urzekajŚcy zamysĆ, lĘniŚce ĘwiatĆo, przyjemne sĆodycz i piŃkno, a takźe przemoźna prawda, ktŹra jest znakiem Boźego miĆosierdzia i piewie la Boźej litoĘci, zostaĆy umieszczone na pieczŃci Boźej jednoĘci, by przyciŚgaĆa ona spojrzenia i wabiĆa ku sobie serca. Tak, to siĆa owego miĆosierdzia wabi spojrzenia istot tuk zĆych, ĘciŚga na siebie ich wzrok i powoduje, źe docierajŚ do owej pieczŃci jednoĘci, źe oglŚdajŚ Jego, Jedynego, a przez to prawdziwie przejawia znacِه اُوsĆŹw:
[2]
Jest tak, poniewaź sĆowa
[1] sŚ spisem treĘci caĆej sury Al-Fatiha i zwiŃzĆymami wszczeniem Koranu, ktŹry zarŹwno wskazuje na tŃ potŃźnŚ tajemnicŃ, jak i objaĘnia jŚ. CzĆowiek, ktŹry ogarnia owŚ tajemnicŃ, podrŹźuje przez stopnie Boźego miĆosierdzia, a ten, ktŹry sprawia, by ten, kto jŚ objaĘjasno rzemŹwiĆ, moźe nauczyê siŃ tajemnic Boźego miĆosierdzia i ujrzeê ĘwiatĆa Boźej litoĘci i Boźego wspŹĆczucia.
TAJEMNICA PIśTA
Pewien hadis mŹwi:
اِنَّ اللّٰهَ خَلَقَ الْاِنْسَانwych pى صُورَةِ الرَّحْمٰنِ
[2]
NiektŹrzy spoĘrŹd sufich intepretowali ten hadis w zadziwiajŚcy sposŹb, niezgodny z dogmatami wiary. Ci, ktŹrzy najbardziej dali ponieĘê siŃ ekstazie, mniemali nawĆugujŚ duchowa natura czĆowieka ma ten sam ksztaĆt, co istota Najbardziej MiĆosiernego. Jako źe ekstatycy sŚ najbardziej pogrŚźeni w kontemplacji, ale teź najbardziej gmatwajŚ pewne sprawy, wلْفُ اrzypadku byê moźe moźna usprawiedliwiê fakt, źe trzymajŚ siŃ opinii sprzecznej z rzeczywistoĘciŚ. Jednak ludzie przy zdrowych zmysĆach, kiedy rozwaźŚ tŃ kwesjmujŚcie mogŚ przyjŚê ich idei, ktŹre sŚ sprzeczne z fundamentami wiary. JeĘli tak czyniŚ, sŚ w bĆŃdzie.
Zaiste, Przeczysty i PrzenajĘwiŃtszy BŹg, KtŹry w doskonaĆym porzŚdku zarzŚdza caĆym wszechĘwiatem, jakby byĆzoĆa zĆac lub dom, KtŹry obraca gwiazdy, jakby byĆy one maleÓkimi czŚsteczkami, KtŹry z mŚdroĘciŚ i ĆatwoĘciŚ sprawia, źe poruszajŚ siŃ one w przestrzeni, KtŹry zatrudnia drobne czŚsteczki, jakby byĆy one zdDroga inowanymi urzŃdnikami, z pewnoĘciŚ nie ma towarzysza, przeciwieÓstwa, godnego Siebie rywala ani rŹwnego Sobie, zatem rŹwnieź, zgodnie ze znaczeniem wersetu:
لَيْسَ كَمِثْلِه۪ شymi klوَهُوَ السَّم۪يعُ الْبَصِيرُ
[3], nie ma On ksztaĆtu, nie ma podobnego Sobie ani rŹwnego rangŚ; nie istnieje nic, co mogĆoby przypominaê Go czy teź byê do Niego podobne. Jednakźe, z odpra ze znaczeniem i parabolicznym porŹwnaniem wersetu:
[4] moźna rozmyĘlaê nad Jego dziaĆaniami, ĘwiŃtymi atrybutami i Najprnastejszymi Imionami. Oznacza to, źe alegoria czy porŹwnanie mogŚ byê uźywane dla opisania Jego dziaĆaÓ. Jeden z wielu wnioskŹw, jaki moźemy wysnuê z wyźej wspomnianego hadisu,ziom d: "CzĆowiekowi zostaĆ nadany pewien ksztaĆt, a caĆy Źw ksztaĆt przejawia jedno z NajpiŃkniejszych Imion Boga, jakim jest ImiŃ 'MiĆosierny'". Tak!, jak juź wyjaĘniliĘmy wczeĘniej, NajpiŃkniejsze Im, ktŹrĆosierny" przejawia siŃ w promieniach tysiŚca i jednego Imion Boźych, widocznych na obliczu wszechĘwiata, a takźe jawi siŃ w nieprzeliczonych przejawach niepodzielneŹry jeowania Boga, widocznych na obliczu ziemi. Podobnie wszystkie te przejawy sŚ widoczne, choê w nieco mniejszej mierze, w ogŹlnym ksztaĆcie nadanym czĆowiekowi, tak samo jak na obliczach ziemi i wszechĘwiata.
Chwalesugeruje rŹwnieź, źe Ęwiadectwa dotyczŚce Tego, KtŹrego istnienie jest niezbŃdne, podsuwane przez takie dowody, zwierciadĆa i przejawy istnienia Najbardziej MiĆosiernego, jakimi sŚ stworzenia źywe, potŃrŹd nich czĆowiek, sŚ tak pewne, jasne i oczywiste, źe jak moźna powiedzieê o lĘniŚcym zwierciadle, ktŹre odbija obraz sĆoÓca: "To zwierci* * *>est sĆoÓcem", wskazujŚc w ten sposŹb na jego lĘnienie i na przejrzystoĘê jego Ęwiadectwa, tak samo moźe byê powiedziane i zostaĆo powiedziane:
"CzĆowiekowi zostaĆ agonem ksztaĆt Najbardziej MiĆosiernego", co wskazuje na przejrzystoĘê Ęwiadectwa, jakie skĆada czĆowiek, i na peĆniŃ jego przekazu. KonsekwencjŚ tej tajemnicy jest fakt, źe ludziwe wszziej powĘciŚgliwi spoĘrŹd tych, ktŹrzy uwierzyli w jednoĘê bytu, powiedzieli:
"Nie istnieje nic innego, jak tylko On", co byĆo sposobem na wyraźenie jasnoĘci owego Ęwiadectwa i doskonaĆoĘciŚ wydaprzekazu.
اَللّٰهُمَّ يَا رَحْمٰنُ يَا رَح۪يمُ بِحَقِّ بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ اِرْحَمْنَا كَمَا يَل۪يقُ بِرَح۪يمِيَّتِكَ وَ فَهِّمْنَٓdeszĆaرَارَ بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ كَمَا يَلِيقُ بِرَحْمَانِيَّتِكَ اٰم۪ينَ
[5]
TAJEMNICA SZłSTA
O, nieszczŃĘliwy czĆowieku, dotkniŃty bezgranicznŚ bezsilnoĘciŚ waźnymkoÓczonymi potrzebami! Ujrzyj dziŃki poniźszym rozwaźaniom, jak cennym i godnym przyjŃcia rzecznikiem jest Boźe miĆosierdzie. Jest ono drogŚ do poznania WĆadcy, KtŹremu naleźy siŃ wszelka cŚ. Nie w KtŹrego armii wspŹlnie, w doskonaĆym porzŚdku i posĆuszeÓstwie sĆuźŚ tak gwiazdy, jak i drobne czŚsteczki - Chwalebnego WĆadcy przedwiecznoĘci i wiecznoĘci, KtŹry Sam Sobie wystarczy, bŃdŚc caĆkowicie wolnym od j(niecholwiek potrzeb. On jest bezgranicznie Bogaty, a Sam w źaden sposŹb nie potrzebuje ani wszechĘwiata, ani zamieszkujŚcych go istot. CaĆy kosmos podlega Jego rozkazowi i Jego awaĆ snictwu, bŃdŚc caĆkowicie posĆusznym Jego majestatowi i wielkoĘci, ulegĆym w obliczu Jego wspaniaĆoĘci. Oto Boźe miĆosierdzie przeznaczone tobie, o czĆowiekuالْاَرre wznosi ciŃ ku obecnoĘci Jedynego, wolnego od wszelkich potrzeb, Wiecznego WĆadcy, ktŹre czyni ciŃ Jego przyjacielem, adresatem Jego sĆŹw, ukochanym przez Niego sĆugŚ. Jednak jak nie moźeszكُلِّ gnŚê sĆoÓca, pozostajŚc daleko od niego i nie mogŚc w źaden sposŹb zbliźyê siŃ do niego, choê wypeĆnia ono twoje zwierciadĆo swoim ĘwiatĆem, odbiciem i swym przejawem, tak ywa insam sposŹb jesteĘ nieskoÓczenie odlegĆy od Przeczystego i ęwiŃtego, KtŹry jest sĆoÓcem przedwiecznoĘci i wiecznoĘci, i nie moźesz zbliźyê siŃ do Nzie telecz ĘwiatĆo Jego miĆosierdzia przybliźa Go do ciebie.
O, czĆowieku! Ktokolwiek znajdzie Boźe miĆosierdzie, znajdzie wieczny i niewyczerpany skarbiec ĘwiatĆa. DrogŚ do znalezienia go jest postŃpowanie zgodne z praktykami Najbardziej SĘci. Ntnego PosĆaÓca (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), ktŹry sam byĆ najjaĘniejszym przykĆadem i przedstawicielem miĆosierdzia, jego najbardziej elokweej dobjŃzykiem i heroldem, i zostaĆ opisany w Koranie jako miĆosierdzie dla (wszystkich) ĘwiatŹw.
DrogŚ prowadzŚcŚ do tego, ktŹry byĆ uosobieniem miĆosierdzia i miĆosierdziem dla wszystkich ĘwiatŹw, jest odmawianie modlitwy, w ktŹrej to, byy Boga, by zesĆaĆ na Muhammada (niech bŃdzie z nim
pokŹj i miĆosierdzie) Swe miĆosierdzie. Zaiste, miĆosierdzie jest znaczeniem tej modlitwy. Tak jak jest to modlitwa o miĆosierdzie dla tego, kto byĆ źywym uosobieniem Bjest zmiĆosierdzia, tak jest to dla nas narzŃdzie, dziŃki ktŹremu moźemy dotrzeê do tego, ktŹry byĆ miĆosierdziem dla wszystkich ĘwiatŹw (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie). UczyÓ wiŃc tŃobnie twŃ, o czĆowieku, Ęrodkiem do zdobycia miĆosierdzia wszystkich ĘwiatŹw, a rŹwnoczeĘnie uczyÓ jŚ narzŃdziem, dziŃki ktŹremu osiŚgniesz miĆosierdzie N, zdolsierniejszego z miĆosiernych.
CaĆa wielka wspŹlnota muzuĆmaÓska odmawia tŃ modlitwŃ, ktŹra - bŃdŚc rŹwnoznaczna z proĘbŚ o miĆosierdzie dla tego, kto sam byĆ miĆosierdziem dla wszystkich ĘwiatŹw (niech bŃdzie z nim pok czĆowiĆosierdzie) - udowadnia we wspaniaĆy sposŹb, jak cennym darem jest miĆosierdzie Boga, i jak rozlegĆy jest jego zakres.
Na zakoÓczenie: Jak najbardi ludzrogocennym klejnotem w skarbcu miĆosierdzia jest Prorok Muhammad (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), tak jest on straźnikiem drzwi do owego skarbca. Pierwszym kluczem do tych drzwi sŚ sĆowa
بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّحalstwi1], a kluczem, z ktŹrego najĆatwiej skorzystaê, jest modlitwa za Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie).
اَللّٰهُمَّ بِحَقِّ اَسْرَارِ بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ صَلِّ وs dwa ّمْ عَلٰى مَنْ اَرْسَلْتَهُ رَحْمَةً لِلْعَالَم۪ينَ كَمَا يَل۪يقُ بِرَحْمَتِكَ وَ بِحُرْمَتِه۪ وَ عَلٰٓى اٰلِهِ وَ اَصْحَابِهِ اَجْمَعِينَ وَ ارْحَمْنَا رَحْمَةً تُغْن۪ينَا بِهَا عَنْ رَحْمَةِ مَنْ niu i َ مِنْ خَلْقِكَ اٰم۪ينَ
[6]
[6]
SĆowo Drugie
بِسْمِ noty, ِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ
[1]
JeĘli chcesz zrozumieê, jak wielkŚ szczŃĘliwoĘê i jak wielki dar, jak wielkŚ przyjemnoĘê i ĆatwoĘê moźna odnaleĄê w wierze w Boga, posego su tej historii, ujŃtej w formie przypowieĘci:
Pewnego razu dwaj mŃźczyĄni wybrali siŃ w podrŹź, zarŹwno dla przyjemnoĘci, jak w interesach. Jeden z tych, ktŹrzy wyruszyli w drogŃ, byĆ czĆowiekiem samonie je, co nie mogĆo przynieĘê mu źadnych korzyĘci; drugi z nich byĆ czĆowiekiem poboźnym. Ten pierwszy wyruszyĆ w jednym kierunku, podczas gdy drugi, poboźny i szczŃĘliwy, wyruszyĆ w innŚ stronŃ.
Jako źe samolubny czĆowiekpoĘrŹdarozumiaĆy, skupiony na samym sobie, a takźe byĆ pesymistŚ, zakoÓczyĆ on swojŚ podrŹź w kraju, ktŹry z powodu jego pesymizmu zdaĆ mu siŃ najbardziecjŃ i nym. RozglŚdaĆ siŃ wokŹĆ i wszŃdzie widziaĆ bezsilnych i nieszczŃsnych, ktŹrzy lamentowali w ucisku straszliwych i znŃcajŚcych siŃ nad owymi nieszczŃĘnikami tyranŹw, opĆakujŚc wĆasne zniszczenie. Ten sam źaĆosny i peĆen boleĘci stago SobzĆowiek widziaĆ w kaźdym miejscu, do ktŹrego zawiodĆa go podrŹź. CaĆy kraj w jego oczach przybraĆ ksztaĆt domu pogrzebowego. PrŹcz upicia siŃ, nie mŹgĆ znaleĄê innego sposobu na to, by nie dostrzegaê owej źaĆoĘliwej i ponurej sytuacji,Ęci sŚźe kaźdy zdawaĆ mu siŃ wrogiem oraz obcym. WszŃdzie wokŹĆ widziaĆ straszliwe zwĆoki i szlochajŚce, rozpaczajŚce sieroty. Jego ĘwiadomoĘê cierpiaĆa mŃczarnie.
Drugi mŃźczyzna byĆ poboźny i bogobci zĆouczciwy i odznaczajŚcy siŃ piŃknymi cechami moralnymi, zatem kraj, do ktŹrego przybyĆ, w jego oczach jawiĆ siŃ najdoskonalszym. łw dobry czĆowiek widziaĆ pkowicihnŚ radoĘê w kraju, do ktŹrego przybyĆ. WszŃdzie trwaĆo radosne ĘwiŃto; kaźde miejsce byĆo miejscem przepeĆnionego zachwytem
i szczŃĘciem wspominania Boga; kaźdy jdrobnek zdawaĆ siŃ przyjacielem i krewnym. W caĆym kraju podrŹźny widziaĆ uroczyste obchody zwolnienia z obowiŚzkŹw, ktŹrym towarzyszyĆy okrzyki wyraźajŚce źyczenia wszeźowali dobra i podziŃkowania. SĆyszaĆ rŹwnieź dĄwiŃki bŃbna i orkiestrŃ, ktŹrej czĆonkowie radoĘnie woĆali do nowo zaciŚgniŃtych źoĆnierzy: "BŹg jest Wielki!" oraz: "Nie ma boga oprŹcz Boga Jedynego!". Miast byê oznaczonym w obliczu cierpieÓ tak wĆasnych, jak i wszystkich ludzi (jak staĆo siŃ to z pierwszym, nieszczŃsnym czĆowiekiem), Źw szczŃĘciarz btrzebuowolony i szczŃĘliwy zarŹwno z powodu wĆasnej radoĘci, jak teź z powodu radoĘci wszystkich mieszkaÓcŹw kraju. Co wiŃcej, mŹgĆ rŹwnieź dokonaê pewnego korzystnego handlu, zatem zĆoźyĆ podziŃkowania Bogu.
Po jakimĘ czasie, kwtarzaracaĆ, natknŚĆ siŃ na pierwszego podrŹźnego, pojŚĆ jego poĆoźenie i powiedziaĆ do niego: "PostradaĆeĘ zmysĆy. Twoja wewnŃtrzna szpetota musiaĆa odbiê siŃ w zewnŃtrznym Ęwiecie, dlatego wyobraźaĆeĘ sobie, źe Ęmiech jest szlochem, a zwolnieynikajobowiŚzkŹw - wyrzuceniem z pracy i ograbieniem. Oprzytomniej i oczyĘê swe serce, by owa nieszczŃsna zasĆona uniosĆa siŃ sprzed twych oczu, a wtedy bŃdziesz mŹgĆ ujrzeê prawdŃ. Kraj caĆkowicie sprawiedliwego, litoĘciwego, czyniŚcego dobrom, KtŹźnego, miĆujŚcego porzŚdek i Ćaskawego krŹla, kraj, ktŹry ukazuje tyle jasnych znakŹw rozwoju i tyle osiŚgniŃê, nie mŹgĆby byê takim, jakim go sobie wyobrami dz". Po tych sĆowach Źw nieszczŃĘnik oprzytomniaĆ i zĆoźyĆ skruchŃ. PowiedziaĆ: "Tak, pijaÓstwo uczyniĆo mnie szalonym. Niech BŹg bŃdzie z ciebie rad, bowiem wybawiĆeĘ mnie od potŃpienia".
O, moja duszo! Wiedz, i ziempierwszy czĆowiek przedstawia niewierzŚcego lub teź kogoĘ zdeprawowanego i niedbaĆego. W jego oczach ten Ęwiat jest domem powszechnej źaĆoby. Wszystkie stie siŃia źywe sŚ sierotami, lamentujŚcymi pod ciosami Ęmierci i rozĆŚki. CzĆowiek i wszystkie zwierzŃta sŚ samotne, a pozbawione jakichkolwiek powiŚzaÓ, sŚ rozrywane na ego, by przez szpony wyznaczonej godziny Ęmierci. PotŃźne istoty jak gŹry czy oceany sŚ niby przeraźajŚce, pozbawione źycia zwĆoki. Z niewiary i zbĆŚdzenia tego czĆowieka bierze poczŚtek wiele zĆudzeÓ, ktŹre zasmucajŃ do pmiaźdźŚ, przeraźajŚ i przyczyniajŚ mu mŃczarni.
JeĘli chodzi o drugiego mŃźczyznŃ, jest on wierzŚcym. Uznaje on i potwierdza istnienie Wszechmocnego Boga. W jego oczach ten Ęone naest siedzibŚ, w ktŹrej NajpiŃkniejsze Imiona Tego, KtŹrego miĆosierdzie obejmuje kaźdŚ rzecz, sŚ stale recytowane, jest miejscem nauki dla ludzi
i zwierzŚt oraz miejscem sprawdzianu dledy Źwwieka i dla dźinna. ęmierê kaźdego zwierzŃcia i kaźdej istoty ludzkiej jest zwolnieniem do cywila. Ci, ktŹrzy ukoÓczyli wypeĆnianie obowiŚzkŹw swego źycia, odchodzŚ z tego przemijajŚc z nimiata do innego, szczŃĘliwego i wolnego od strapieÓ, a zwolnione przez nich miejsce moźe zostaê przygotowane dla kolejnych urzŃdnikŹw, by przybyli i wykonywali sw mŚdroacŃ. Narodziny zwierzŚt i ludzi oznaczajŚ ich zaciŚgniŃcie siŃ do wojska, powoĆanie pod broÓ i poczŚtek ich sĆuźby. Kaźda istota źywa jest radosnym źoĆnierzem armii regularnej i uczciwym, zadowolonym urzŃdnikiem. Wszystziesz osy sŚ bŚdĄ to wychwalaniem Boga i recytowaniem Jego NajpiŃkniejszych Imion w chwili rozpoczynania sĆuźby, jak rŹwnieź podziŃkowaniami i wyrazami uciechy, kiedy praca ustaje, bŚdĄ pieĘniami bajŚce mi poczŚtek z radoĘci, jakŚ daje praca. W oczach wierzŚcego wszelkie istoty sŚ źyczliwymi sĆugami, przyjaznymi urzŃdnikami i miĆymi ksiŃgami i piŹrabardziej Szczodrego Pana i wĆaĘciciela, KtŹrego litoĘê obejmuje kaźdŚ rzecz. DziŃki jego wierze ukazuje siŃ i staje siŃ widocznymi daleko wiŃcej innycŹb zdotelnych, wzniosĆych, przyjemnych i sĆodkich prawd.
Oznacza to, źe w wierze w Boga zawarte jest ziarno, ktŹre w efekcie staje siŃ rajskim drzewem Tuba, podczas gdy niewiara kryje w sobie nasiono rosnŚcego w Piekle drzewa Az-ZaqquiŚ, by Oznacza to, źe zbawienie i bezpieczeÓstwo moźna znaleĄê jedynie w islamie i w wierze, a w takim przypadku powinniĘmy nieprzerwanie mŹwiê:
اَلْحَمْدُ لِلّٰهِ عَلٰى د۪ينِ الْاِسْلzymam َ كَمَالِ الْا۪يمَانِ
[2]
SĆowo Trzecie
[1]
JeĘli chcesz zrozucili jak wielka korzyĘê i jak wielkie szczŃĘcie tkwiŚ w oddawaniu czci Bogu, a takźe jak wielkie strata i zguba tkwiŚ w wystŃpku i rozpuĘcie, wysĆuchaj uwaźnie poniźszej historii, ujŃtej w formie przypowieĘci:
Pewnego rze upoaj źoĆnierze otrzymali rozkazy, nakazujŚce im udanie siŃ do pewnego odlegĆego miasta. Wyruszyli i podrŹźowali razem aź do miejsca, w ktŹrym droga siŃ rozwidlaĆa. Na rozstajach staĆ czĆowiek, ktŹry powiedziaĆ do nich: "rŹby jwiodŚca w prawo nie przyczynia źadnej straty, zaĘ dziewiŃciu spoĘrŹd dziesiŃciu ludzi, ktŹrzy jŚ wybierajŚ, zyskuje wielkie korzyĘci i doĘwiadcza wielkiej ĆatwoĘci. z nimsem droga wiodŚca w lewo nie daje źadnych korzyĘci, zaĘ dziewiŃciu z dziesiŃciu podrŹźujŚcych tŚ drogŚ ponosi stratŃ. JeĘli chodzi o odlegĆoĘê, obie drogi sŚ rŹwne; jest tylko jedna rŹźnica miŃdzy ludzi ci, ktŹrzy obierajŚ drogŃ po lewej stronie, na ktŹrej nie ma źadnych zasad ani źadnych autorytetŹw, podrŹźujŚ bez bagaźu i bez broni, czujŚc pozornŚ lekkoĘê i zwodniczŚ ĆatwoĘê. Natomiast ci, ktŹrzy podrŹźujŚ drogŚ po dre, n stronie, na ktŹrej obowiŚzuje wojskowy porzŚdek, sŚ zmuszeni do tego, by ponieĘê tornister peĆen racji źywnoĘciowych, waźŚcy cztery okki,>a takźe znakomity karabin, waźŚcy jakieĘ dwie kiyye>[2], dziŃki ktŹremu p۪ى
Ś i rozgromiŚ kaźdego nieprzyjaciela".
Kiedy dwaj źoĆnierze wysĆuchali pouczajŚcych sĆŹw owego czĆowieka, ten, ktŹremu siŃ poszczŃĘciĆo, wybraĆ drogŃ po prawej stronie. WziŚĆ na barki ciŃźar jednegone piŹna,>lecz jego serce i dusza zostaĆy ocalone od tysiŚckroê ciŃźszego brzemienia lŃku i poczucia zobowiŚzania wobec innych. JeĘli chodzi o drugiego, nieszczŃsnego źoĆnierza, porzuciĆ on w, jak Nie chciaĆ dostosowaê siŃ do okreĘlonego porzŚdku i poszedĆ na lewo. ZostaĆ uwolniony od dĄwigania Ćadunku jednego batmana,>lecz jego
serce dusiĆo siŃ pod tysidaê, ź wiŃkszym ciŃźarem dĆugŹw wdziŃcznoĘci, zaĘ jego duszŃ miaźdźyĆ ciŃźar niezliczonych lŃkŹw. PosuwaĆ siŃ naprzŹd po swej drodze, zarŹwno poniźajŚc siŃ do źebraniny przed kaźdym, kogo napotkaĆ, jak i drźŚc ze strachu w obliczu kaźdej rzeczyo uznadego wydarzenia, aź dotarĆ do miejsca przeznaczenia, gdzie zostaĆ ukarany jako buntownik i dezerter.
JeĘli chodzi o źoĆnierza, ktŹry miĆowaĆ panujŚُبْحَاrmii porzŚdek, strzegĆ swego tornistra i karabinu i wybraĆ drogŃ po prawej stronie, szedĆ on swojŚ drogŚ, nie bŃdŚc wobec nikogo zobowiŚzanym i nikogo siŃ nie lŃkajŚc, ze spokojnym sercem i sumieniem, aź dotarĆ do miasta, doiŚ odpgo zmierzaĆ. Tam otrzymaĆ on nagrodŃ, na jakŚ zasĆuguje szanowany źoĆnierz, ktŹry wiernie wypeĆnia swoje obowiŚzki.
O, buntownicza duszo!, wiedz, źe jeden z owych dwŹch podrŹźnikŹw jest przedstawicielem tَدْ اَtŹrzy podporzŚdkowujŚ siŃ Boźemu prawu, podczas gdy drugi jest przedstawicielem buntownikŹw i tych, ktŹrzy podŚźajŚ za wĆasnymi pragnieniami. Droga jest drogŚ źycia, ktŹra biegnie od Ęwiata dtego, go, przechodzi poprzez grŹb i prowadzi do źycia ostatecznego. JeĘli chodzi o tornister i karabin, sŚ one oddawaniem czci Bogu i bogobojnoĘciŚ. Oddawanie czci Bogu pozornie jest ciŃźarem, lecz w jego znaczeniu jest ĆatwoĘê i lekkozkoĘciŹre zaprzeczajŚ temu opisowi, poniewaź w modlitwach obowiŚzkowych oddajŚcy czeĘê oznajmia:
[7]. Oznacza to, źe w kaźdej rzeczy znajduje on drzwi wiodŚce do skarbca Boźego miĆosierdzia, poniewaź jest wiecz z m i mŹwi: "Nie ma innego stwŹrcy ani tego, ktŹry daje zaopatrzenie, jak tylko On. Szkoda i korzyĘê sŚ w Jego rŃku. Jest On WszechmŚdry, nie czyni niczego na prŹźno, jest Tym, KtŹrego litoĘê obefilozokaźdŚ rzecz, a Jego dary i Jego miĆosierdzie sŚ obfite". SwojŚ suplikacjŚ taki czĆowiek puka do owych drzwi. Co wiŃcej, widzi, źe kaźda rzecz jest podporziesz pna rozkazowi jego Pana[3], wiŃc do Niego siŃ ucieka. W Nim pokĆada zaufanie i na Niego siŃ zdaje, znajdujŚc twierdzŃ, w ktŹrej moźe oprzeê siŃ kaźdemu nieszczŃĘciu, zaĘ jego wiara daje mu caĆkowite zaua wspŹ
Zaiste, ĄrŹdĆemodwagi- jak i wszelkiej prawdziwej cnoty- jest wiara w Boga i oddawanie Mu czci, zaĘ ĄrŹdĆem tchŹrzostwa - jak to jest z kaźdŚ podĆoĘciŚ - jest zbĆŚdzenie.
ZakszoĘê, dla czciciela Boga, ktŹrego serce jest prawdziwie Ęwietliste, jest moźliwe, źe nawet gdyby caĆy Ęwiat staĆ siŃ bombŚ, ktŹra wybuchnie, nie przeraziĆoby go to. PrzyglŚdaĆby siŃ temu z przyjemnym zadziwieniem, stracoudowi mocy Przedwiecznego, KtŹry jest ponad wszelkŚ potrzebŃ. Kiedy
jednak sĆawny spoĘrŹd zwyrodniaĆych filozofŹw, z tak zwanym oĘwieconym umysĆem, lecz bez sednaniujrzy na niebie kometŃ, kuli siŃ na ziemi, drźŚc ze strachu, i lŃkliwie woĆa: "Czyź ta kometa nie przybywa, by uderzyê w ZiemiŃ?". (Przy pewnej okazji caĆa Ameryka zatrzŃsĆa siŃ ze strachu z powodu takiej komety, a wielu ludzi w ĘrodowŹdccy porzuciĆo wĆasne domy).
Tak, choê czĆowiek potrzebuje nieprzeliczonych rzeczy, jego kapitaĆ to tyle, co nic, a takźe choê podlega niezliczonym nieszczŃĘciom, jego moc to tyle, co nic. Jego kapitaĆ i moc siŃgajŚ jedynie takŹry szo, jak daleko moźe siŃgnŚê jego rŃka. Jednakźe jego nadzieje, pragnienia, cierpienia i boleĘci siŃgajŚ tak daleko, jak daleko moźe siŃgnŚê oko wyoz, to . Zatem kaźdy, kto tylko nie jest caĆkowicie Ęlepy, moźe ujrzeê i zrozumieê, jak wielkŚ korzyĘciŚ, szczŃĘliwoĘciŚ i darem dla ludzkiej duszy (ktŹra jest go poszsilna i sĆaba, uboga i potrzebujŚca), jest oddawanie czci Bogu, zaĘwiadczenie Boźej jednoĘci, zaufanie i poddanie siŃ Bogu.
Jest oczywistoĘciŚ, źe bezpieczna droga jest lepsza niź droga szko zgod, nawet jeĘli prawdopodobieÓstwo bezpieczeÓstwa jest jedynie takie, jak jeden do dziesiŃciu. Jednakźe na drodze oddawania czci Bogu, ktŹrŚ omawiamy w tym miejscu, dziewiŃê powaźesiŃê moźliwoĘci wiedzie do skarbca wiecznej szczŃĘliwoĘci i nie dozna siŃ na niej źadnej szkody. Tymczasem poprzez Ęwiadectwo niezliczonych rzeczoznawcŹw i zaĘwiadczajŚcychozmiardo ktŹrego wszyscy sŚ zgodni - dowiedziono, źe droga wystŃpku i rozpusty, prŹcz tego, źe nie przynosi źadnej korzyĘci (co zaĘwiadczajŚ nawet rozpustnicy), koÓczy siŃ w wiecznym nieszczŃĘciu. Jest to caĆkowicie pewne i zgodne zŚ przejami tych, przed ktŹrymi odsĆoniĆy siŃ tajemnice stworzenia.
W skrŹcie: Jak szczŃĘcie w źyciu ostatecznym, tak rŹwnieź szczŃĘcie na tym Ęwiecie tkwi w oddawaniu czci Wszechmocnerci (ku i byciu Jego źoĆnierzem. Skoro tak jest, powinniĘmy nieprzerwanie mŹwiê:
[4], a takźe powinniĘmy dziŃkowaê Mu za toĆosieresteĘmy muzuĆmanami.
SĆowo Czwarte
[1]
JeĘli chcesz zrozumieê z pewnoĘciŚ rŹwnŚ tej, z jakŚ dwa plus dwa rŹwna siŃ cztery, jak wartoĘciowe i way oweg modlitwy obowiŚzkowe, z jak niewielkimi kosztami siŃ wiŚźŚ, a takźe jakim szaleÓcem i szkodnikiem jest czĆowiek, ktŹry jest w ich kwestii niedbaê tegosĆuchaj uwaźnie poniźszej historii, ujŃtej w formie przypowieĘci:
Pewnego razu potŃźny wĆadca daĆ kaźdemu z dwŹch swoich sĆug po dwadzieĘcia cztery sztuki zĆota i wysĆaĆ ich, by osiedli na jednej z naleźŚcych do niego, bogatych , wyposkich farm, odlegĆych o dwa miesiŚce drogi.
"Wydajcie te pieniŚdze na kupno biletŹw i na pokrycie kosztŹw podrŹźy", rzekĆ, "a takźe wszystkiego, co bŃdzie nieoka, z do urzŚdzenia waszego domu. W odlegĆoĘci jednego dnia jest dworzec, do ktŹrego moźecie dotrzeê transportem koĆowym, kolejŚ, statkiem lub samolotem. KorzyĘci, jakie odniesiecie dziŃki wybraniu Ća siŃ-a-takich ĘrodkŹw transportu, bŃdŚ odpowiednie do poĘwiŃconego przez was kapitaĆu".
Po otrzymaniu tych instrukcji dwaj sĆudzy wyruszyli w drogŃ. Jednemu z nich poszczŃĘciĆo u Bogaw drodze do dworca wydaĆ niewielkŚ kwotŃ pieniŃdzy, zaĘ w owych poniesionych kosztach zawarty byĆ pewien interes tak korzystny i sprawiajŚcy przyjemnoĘêciŚ zoy, źe kapitaĆ jego sĆugi zwiŃkszyĆ siŃ po tysiŚckroê. Co zaĘ tyczy siŃ drugiego sĆugi, poniewaź Źw nieszczŃĘnik byĆ prŹźniakiem, po drodze do dworca wydaĆ on dwadzieĘcia trzy ze swych sztworzeota, trwoniŚc je na hazard i rozrywki. PozostaĆa mu jedna sztuka zĆota. Jego przyjaciel rzekĆ do niego: "Wydaj tŃ ostatniŚ sztukŃ zĆota na bilet,adisiedy nie bŃdziesz musiaĆ odbyê dĆugiej podrŹźy pieszo i gĆodujŚc. Co wiŃcej, nasz pan jest szczodry, byê moźe ulituje siŃ nad tobŚ, przebaczy ci twoje bĆŃdy, i rŹwnieź tobie pozwoli zajŚê miejsce w samolocie. WŹwczوَالَهrzemy tam, gdzie mamy wieĘê źycie, w ciŚgu jednego dnia. W przeciwnym razie bŃdziesz musiaĆ iĘê samotny i gĆodny przez pustyniŃ, ktŹrej przemierzenie zajmuje dwa miesiŚce". Nawet najbardziej ograniczony czĆowiek moźe pojŚê, jak gĆupie, szkodlscem, bezrozumne byĆoby postŃpowanie tego nieszczŃĘnika, gdyby z powodu
uporu nie wydaĆby jednej sztuki zĆota, ktŹra mu pozostaĆa, na bilet, ktŹry jest niczym klucz do skarbca, a zamiast tego wydaĆby jŚ na to, co wystam depdla przemijajŚcej przyjemnoĘci. Czyź nie tak?
O, ty, ktŹry nie odprawiasz modlitw obowiŚzkowych! I o ty, moja wĆasna duszo, ktŹra nie lubisz siŃ modliê! WĆade przewej przypowieĘci jest naszym Panem (ar. Ar-Rabb) i StwŹrcŚ. SpoĘrŹd dwŹch podrŹźujŚcych sĆug, jeden jest przedstawicielem poboźnych ludzi, ktŹrzy z zapaĆem odprawiajŚ swoje modlitwy, zaĘ drugi jest przedstawirzez t ludzi nierozwaźnych, ktŹrzy je zaniedbujŚ. DwadzieĘcia cztery sztuki zĆota to źycie w ciŚgu dwudziestu czterech godzin kaźdego dnia. NaleźŚca do krŹla farma to Raj, zaĘ dworzec to grŹb, podczas gdy podrŹź jest drogŚ czdomo, a do grobu, a dalej - do Zmartwychwstania i źycia ostatecznego. Ludzie odbywajŚ tŃ dĆugŚ podrŹź na rŹźne sposoby, stosownie do ich uczynkŹw i do siĆy ich bogobojnoĘci. NiektŹrzy spoĘrŹd prawdziwie poboźnych pokonujeczki gĆoĘê tysiŚca lat drogi w ciŚgu jednego dnia, szybko jak bĆyskawica, a niektŹrzy przebywajŚ drogŃ, jaka wymagaĆaby piŃêdziesiŃciu tysiŃcy lat, w ciŚgu jednego dnia, z szybkoĘciŚ wyobraĄni. PotŃźny Koran napomyka o owej prawdzie w dwŹstanieĘrŹd jego wersetŹw.
Bilet w przypowieĘci jest przedstawieniem obowiŚzkowych modlitw. Jedna godzina w ciŚgu dnia jest wystarczajŚca dla odmŹwienia piŃciu modlitw, wraz z obmyciem siŃ przed nia przeekaw jestem, jakiej straty przyczynia sobie czĆowiek, ktŹry dwadzieĘcia trzy godziny poĘwiŃca na ulotne źycie doczesne (ar. ad-dunja),>a nie udaje mu siŃ poĘwiŃciê nawet jednej godziny na dĆugiusĆysze ostateczne, jakie zĆo wyrzŚdza samemu sobie, jak nierozsŚdnie postŃpuje! Czyź kaźdy, kto tylko uwaźa siŃ za rozsŚdnego, nie zrozumiaĆby, jak sprzeczne z rozumem i mŚdroĘciŚ jest postŃpowanie takiego czĆowieka, jak daleko on sam odszedĆ od. Oznau, gdyby - pomyĘlmy rozsŚdnie - poĆowŃ swego majŚtku wydaĆby on na loteriŃ, w ktŹrej bierze udziaĆ tysiŚc osŹb, przez co prawdopodobieÓstwo wygranej wynosi jeden dozeczy ca, a nie wydaĆby dwudziestej czwartej czŃĘci majŚtku na rzecz wiecznego skarbca, w ktŹrym prawdopodobieÓstwo wygranej, co zostaĆo potwierdzone, wynosi dziewiŃêdziesiŚt dziewiŃê procent?
Co wiŃcej, dusza, serce i umysĆ znajdujŚ w modlitwie eksceŚ ĆatwoĘê, a modlitwa nie jest prŹbŚ dla ciaĆa. Co wiŃcej, przy wĆaĘciwej intencji wszelkie inne uczynki czĆowieka, ktŹry odmawia modlitwy obowiŚzkowe, stajŚ siŃ niby akty czci. W ten s Boźejtaki czĆowiek moźe przeksztaĆciê caĆy kapitaĆ źycia doczesnego w kapitaĆ źycia ostatecznego, pod pewnym wzglŃdem moźe on sprawiê, źe jego przemijajŚce źycie stanie siŃ trwaĆe.
oźe mio PiŚte
[1]
JeĘli chcesz zobaczyê, jak prawdziwym obowiŚzkiem czĆowieka, jak naturalnym i stosownym efektem aktu Boźegoَٓا اُzenia jest odprawianie modlitw obowiŚzkowych i unikanie popeĆniania grzechŹw ciŃźkich, posĆuchaj uwaźnie nastŃpujŚcej przypowieĘci:
Pewnego razu, podczas powszechnej mobilizacji,rzykĆaźoĆnierze znaleĄli siŃ w tym samym puĆku. Jeden byĆ dobrze wyszkolony i sumienny; drugi byĆ surowym rekrutem i egocentrykiem. Sumienny źoĆnierz skupiaĆ siŃ na êwiczeniach i wojnie, nie jestaĆ o racjach źywnoĘciowych i zaopatrzeniu, poniewaź wiedziaĆ, źe obowiŚzkiem paÓstwa jest nakarmiê go i wyekwipowaê, leczyê go, kiedy zachoruje, a nawet wĆoźyê jedzenie w jego usta, jeĘli zajdzie takّٰهِ تzeba. WiedziaĆ, źe jego zasadniczy obowiŚzek polega na tym, by êwiczyê i walczyê, lecz w pewnym zakresie zajmowaĆ siŃ takźe racjami źywnoĘciowymi i ekwiprcy ty, uwaźajŚc to za czŃĘê swojej pracy. DĄwigaĆ kotĆy, myĆ menaźki i nosiĆ je. Gdyby wŹwczas zapytano go: "Co robisz?", odpowiedziaĆby: "TrudzŃ siŃ w sĆuźbie dla kra sprowie powiedziaĆby: "PracujŃ, by zarobiê na źycie".
Jednakźe surowy rekrut umiĆowaĆ wĆasny źoĆŚdek i nie poĘwiŃcaĆ uwagi êwiczeniom i wojnie. Powi:>DziŃ: "To sprawy paÓstwa, cŹź one mnie obchodzŚ?". Bez przerwy myĘlaĆ o Ęrodkach do źycia, a uganiajŚc siŃ za nimi, porzucaĆ puĆk i szedĆ na targ, by robiê zakupy.
Pewnego dnia jego dmoźliwwyszkolony przyjaciel powiedziaĆ mu:
"Bracie, twoim podstawowym obowiŚzkiem jest êwiczyê i walczyê. Dla tego celu zostaĆeĘ tu sprowadzony. Zaufaj krŹlowi, ktŹry nie pozwoli, byĘ chodziĆ gĆot Ęwieto jest jego obowiŚzkiem. Tak czy inaczej, jesteĘ bezsilny i potrzebujŚcy, nie zawsze i nie wszŃdzie moźesz byê najedzonym. Mamy czas mobilizacji i wojny; zostanie ci powiedziane, źe jesteĘ buntownikiem,
a ty zostaniesz uwiŃtoj. Tak, sŚ dwa rodzaje obowiŚzkŹw, ktŹre nas dotyczŚ. Jeden to obowiŚzek krŹla; niekiedy trudzimy siŃ za niego, by siŃ poźywiê. Drugi obowiŚzek to nasz obowiŚzek - jest nim êwiczenie i walka, a niekiedy krŹl dopomaga nam w wykonywaniu tegeli w iŚzku".
Z pewnoĘciŚ zrozumiesz, w jakim niebezpieczeÓstwie znalazĆby siŃ Źw źoĆnierz, ktŹry byĆ prŹźniakiem, gdyby nie zwrŹciĆ uwagi na sĆowa tego, ktŹry dokĆadaĆ staraÓ i byĆ dobrze wyszkoloni wysĆO, moja leniwa duszo! Niespokojne pole walki to burzliwe źycie tego Ęwiata, zaĘ podzielona na puĆki armia to wspŹlnota ludzka. PuĆk z przypowieĘci to wspŹlnota muzuĆmaÓska tego stulecia. Jeden z dwŹch źoie, byy jest poboźnym muzuĆmaninem, ktŹry zna obowiŚzki, jakie nakĆada na niego religia, i wykonuje je, walczŚc z Szatanem i z wĆasnŚ duszŚ, by zaprzestaê czynienia zĆa i nie popeĆniaê grzechŹw ciŃźkich, podcglajŚcy drugi to zwyrodniaĆy grzesznik, ktŹry tak pogrŚźa siŃ w walce o Ęrodki do źycia, źe aź rzuca oszczerstwa pod adresem Tego, KtŹry prawdziwie daje zaopatrzenie, porzuca obowiŚzki relsposob, a zarabiajŚc na źycie, popeĆnia wszelkie moźliwe grzechy, jakie tylko napotka po drodze. JeĘli chodzi o êwiczenia i nauki, sŚ nimi przede wszystkim o miejskowe modlitwy i inne obowiŚzkowe akty czci, zaĘ wojna jest walkŚ przeciwko duszy i jej pragnieniom, przeciwko szatanom spoĘrŹd dźinnŹw k, w ki, jaka ma na celu uwolnienie serca i duszy od grzechu i zĆych obyczajŹw, a takźe ocalenie ich przed wiecznym potŃpieniem. Pierwszym z dwŹch obowiŚzkie gĆst danie źycia i podtrzymywanie go, podczas gdy drugim jest oddawanie czci Temu, KtŹry daje źycie i jest Panem, KtŹry utrzymuje przy źyciu (Ar-Rabb), a takźe zanoszenie daje jgo bĆagaÓ. Ten obowiŚzek to zaufanie Mu i zdanie siŃ na Niego.
Zaiste, ktokolwiek stworzyĆ i uczyniĆ darem źycie, ktŹre jest najbardziej olĘniewajŚcym cudem kunsztu Przedwiecznego, bŃdŚcego ponad wszelkŚ potrzebŃ, a takźe cudem Boźej mŚdroego Boest tym, ktŹry podtrzymuje je i czyni trwaĆym poprzez zaopatrzenie. Nie moźe byê inaczej. Chcesz dowodu? Najbardziej bezsilne i gĆupie zwierzŃta, jak ryby czy roba wielkwocu, sŚ najlepiej karmione. Najbardziej bezradne i delikatne stworzenia, jak niemowlŃta i mĆode spoĘrŹd wszystkich gatunkŹw, majŚ najlepsze poźywieniewiadcz pewnoĘciŚ wystarczy porŹwnaê ryby z lisami, nowo narodzone zwierzŃta z dzikimi bestiami, a drzewa ze zwierzŃtami, by zrozumieê, źe dozwolone jedzenie jest pozyskiwane nie dziŃki mocy i woli, lecz dziŃlary wsilnoĘci i bezradnoĘci. Oznacza to, źe ktoĘ, kto porzuca odprawianie modlitw obowiŚzkowych z powodu walki o Ęrodki do źycia, przypomina
źoĆnierza, ktŹry zaprzestaje êwiczeÓ i po olbrzokopy, a idzie na targ, by tam źebraê. Jednak wyglŚdanie (po odmŹwieniu modlitw) racji źywnoĘciowych z kuchni miĆosierdzia Najbardziej Szczodrego, KtŹry daje zaopatrzenie, a takrzeli tŃpowanie w ten sposŹb, by nie byê ciŃźarem dla innych, jest piŃkne i godne mŃźczyzny, jest rŹwnieź rodzajem aktu czci.
Co wiŃcej, natura czĆowieka i jego duchowe zdolnoĘci ukazujŚ, źe zostaĆ on stworzony dla oddawania czniosĆemu StwŹrcy, jako źe pod wzglŃdem mocy i uczynkŹw niezbŃdnych do źycia doczesnego nie moźe on rywalizowaê nawet z najmniejszym wrŹblem. Tymczasem pod wzglŃdem wiedzy i potrzeb, aktŹw stkie suplikacji, ktŹre sŚ niezbŃdne dla źycia duchowego i dla źycia ostatecznego, czĆowiek jest niby krŹl i dowŹdca zwierzŚt.
O, moja duszo! JeĘli uczynisz źycie tego Ęwiata celem swego źycia i dla tego celu bŃdziesz nieprzerŚ uprzpracowaê, staniesz siŃ podobna jednemu z najniźszych wrŹbli. Jednak jeĘli swym celem i kresem uczynisz źycie ostateczne, a źycie doczesne uczynisz jego narzŃdziem i poŹw czcrawnym, i stosownie do tego bŃdziesz dokĆadaê staraÓ, bŃdziesz niczym wysoki dowŹdca zwierzŚt, bŃdziesz ulubionym i zanoszŚcym bĆagania sĆugŚ Wszechmocnego Boga, a takźe jego uhonorowali i szanowanym goĘciem.
Oto dwie drogi, ktŹre otwierajŚ siŃ przed tobŚ! Moźesz wybraê, ktŹrŚkolwiek sobie źyczysz! ProĘ zatem o przewodnicnie znsukces pochodzŚce od Najbardziej LitoĘciwego z litoĘciwych!
SĆowo SzŹste
[1]
Ókie p pragniesz zrozumieê, jak korzystny jest Źw handel i jak szacownŚ rangŃ nadaje oddanie samego siebie i swej wĆasnoĘci Bogu, bycie Jego sĆugŚ i Jego źoĆnierzem, wysĆuchaj poniźszej przypowieĘci:
Pewnegoo ĘwiakrŹl powierzyĆ kaźdemu z dwŹch swych poddanych majŃtnoĘê, w skĆad ktŹrej wchodziĆy wszelkie niezbŃdne manufaktury, maszyny, konie, broÓ i tak dalej. Jednak poniewaź czasy byĆynaleźyiwe i trwaĆa wojna, źadna rzecz nie cieszyĆa siŃ stabilnoĘciŚ, a przeznaczeniem kaźdej byĆo przepadniŃcie lub podleganie zmianom. KrŹl w swym nieskoÓczonym miĆosierdziu wysĆaĆy. Juźych dwŹch ludzi najszlachetniejszego oficera, by ten zakomunikowaĆ im nastŃpujŚce litoĘciwe zarzŚdzenie:
"Sprzedajcie mi majŚtek, ktŹry posiadazbŃdnedepozycie, a ja zatrzymam go dla was. Niech nie zostanie on zniszczony bez źadnego celu. Po tym, jak wojny ustanŚ, zwrŹcŃ go wam w stanie lepszym od tego, w jakim znajdowaĆ siŃ wczeĘniej. BŃdŃ uwaźaĆ Źw depozyt za waszŚ wĆasnoĘê i zapĆaźliwe za niego wysokŚ cenŃ. JeĘli chodzi o wszelkie maszyny i narzŃdzia w manufakturach, bŃdŚ one uźywane w moim imieniu i w moich warsztatach, a zarŹwno ich wartoĘê, jak wynagrodzenie za korzystanie z ), ktŹwiŃkszŚ siŃ po tysiŚckroê. WypĆacŃ wam caĆy zysk, jaki powinien wam przypaĘê. JesteĘcie niezamoźni i nie posiadacie źadnych surowcŹw, nie jesteĘcie w stanie pokryê kos, jak ak wielkich zadaÓ. PozwŹlcie zatem, źe wezmŃ na siebie pokrycie wszelkich kosztŹw i dostarczenie wszelkiego wyposaźenia, a wam wypĆacŃ caĆy przychŹd i wszystkie zyski, ktŹre zatrzymacie do czasu demobilizacji. SpŹjrzcie zatem, m:
iecie korzyĘê na piŃê sposobŹw! JeĘli jednak nie powierzycie mi waszego majŚtku, bŃdziecie mogli ujrzeê, źe nikt nie bŃdzie w stanie zachowaê tego, co posiada; takźe wy stracicie to, co posiadacie obei NajpWszystko pŹjdzie na
marne, a wy stracicie rŹwnieź wysokŚ cenŃ, jakŚ wam ofiarowujŃ. Misterne i drogocenne narzŃdzia i szale, metale szlachetne, ktŹre czekajŚ, by je wykorzystaê, rŹwnieź strak, jakelkŚ wartoĘê. ZarzŚdzanie i zajmowanie siŃ majŚtkiem przysporzy wam problemŹw, a rŹwnoczeĘnie zostaniecie ukarani za to, źe sprzeniewierzyliĘcie powierzony wĘci otozyt. SpŹjrzcie zatem, oto piŃê sposobŹw, na ktŹre moźecie ponieĘê stratŃ! Co wiŃcej, jeĘli oddacie mi waszŚ wĆasnoĘê, staniecie siŃ moimi źoĆnierzami, dziaĆajŚcymi w moim imieniuo, co ast byê pospolitymi wiŃĄniami lub źoĆnierzami-ochotnikami, bŃdziecie wolnymi oficerami wywyźszonego krŹla".
Po tym, jak ci dwaj ludzie wysĆuchali owego Ćaskawego zarzŚdzenia, ten z nich, ktŹry byĆ bardziej inteline jes, powiedziaĆ: "Jak najbardziej, jestem dumny i szczŃĘliwy z tego, źe mogŃ sprzedaê ten majŚtek krŹlowi, ktŹremu po tysiŚckroê skĆadam podziŃkowania".
DrugiĘci i h jednak byĆ zadufanym w sobie egoistŚ i hulakŚ, a jego dusza staĆa siŃ dumna niczym Faraon. Jak gdyby miaĆ pozostaê na wiecznoĘê w swej majŃtnoanom iekcewaźyĆ wstrzŚsy i zgieĆk tego Ęwiata. PowiedziaĆ:
"Nie! Kimźe jest ten krŹl? Nie sprzedam swego majŚtku i nie pozwolŃ, by moja uciecha doznaĆa szkody".
W kmysĆ. czas pŹĄniej pierwszy z owych ludzi osiŚgnŚĆ rangŃ tak wysokŚ, źe wszyscy zazdroĘcili mu jego stanowiska. ZdobyĆ ĆaskŃ krŹla i źyĆ szczŃĘliwie wsiŃ kowskim paĆacu. Drugi, przeciwnie, upadĆ do takiego stanu, źe wszyscy litowali siŃ nad nim, lecz rŹwnieź mŹwili, źe ma to, na co zasĆuźyĆ. W wyniku bĆŃdu, ktŹry popeĆniĆ, jego sźe:
#iwoĘê i majŚtek przepadĆy, zaĘ on sam zostaĆ ukarany i cierpiaĆ srogie mŃczarnie.
O, duszo peĆna kaprysŹw! SpŹjrz w twarz prawdy poprzez teleskop niniejszej przypowieĘci. Co tyczy siŃ krŹla, jest on WĆadcŚ przedwiecznoĘci i wiecznoĘci,A
Panem (ar. Ar-Rabb) i StwŹrcŚ. MajŃtnoĘê, maszyny, narzŃdzia i szale sŚ tym, co posiadasz w źyciu, a do tego, co posiadasz, naleźŚ rŹwnieź twoje cia sposŹsza i serce, w ktŹrych zawierajŚ siŃ zewnŃtrzne i wewnŃtrzne zmysĆy, jak wzrok, mowa, inteligencja i wyobraĄnia. JeĘli chodzi o najszlachetniejszego oficera, jest nim Szlachetny PosĆaniec Boga (niech bŃdzie anej rpokŹj i miĆosierdzie), zaĘ najmŚdrzejszym zarzŚdzeniem jest MŚdry Koran, ktŹry opisuje omawiany przez nas handel w wersecie:
اِنَّ اللّٰهَ اشْتَرٰى مِنَ الْمُؤْمِن۪ينَ اَنْفُسَهُمْ وَاَمْa kosmُمْ بِاَنَّ لَهُمُ الْجَنَّةَ
[1]
KotĆujŚce siŃ pole bitwy to wzburzona powierzchnia Ęwiata, ktŹra podlega bezustannym zmianom, rozkĆadowi i odnowie, sprawiay czci32
źe kaźdy czĆowiek myĘli: "Jako źe wszystko wymknie siŃ nam z rŚk, przepadnie i bŃdzie stracone, czy naprawdŃ nie ma źadnego sposobu, by zachowaê to, co posiadamy, i przeksztaĆciê owe rzeczy w coĘ, co bŃdzie tr, źe Tecznie?"
CzĆowiek, ktŹry zajŚĆ siŃ takimi rozmyĘlaniami, nagle sĆyszy niebiaÓski gĆos Koranu, mŹwiŚcy: "Zaiste, jest taki sposŹb, a jest on piŃkny, Ćatwy i zawiera siŃ w nim piŃê korzyĘci".
CŹź to za sposŹb?
Jest nisa, jat otrzymanego depozytu jego Prawdziwemu wĆaĘcicielowi.
Taka transakcja przynosi korzyĘê na piŃê sposobŹw.
KorzyĘê pierwsza: Przemimi prz majŚtek staje siŃ trwajŚcym wiecznie. Kiedy oddamy gasnŚce źycie doczesne Wiecznemu, Samoistnemu, Chwalebnemu Panu i wydamy je przez wzglŚd na Niego, przewie Dzci siŃ ono w źycie wieczne i wyda wieczne owoce. Chwile naszego źycia pozornie przepadajŚ i gnijŚ, jak dzieje siŃ z nasionami i ziarnami, jednak pŹĄniej w krŹlestwie wieczno "ModlworzŚ siŃ i rozkwitnŚ kwiaty bĆogosĆawieÓstwa i pomyĘlnoĘci, a kaźdy z nich ukaźe rŹwnieź swŹj Ęwietlisty i kojŚcy aspekt w krŹlestwie poĘrednim.
KorzyĘê druga: W zamian bŃdzie nam wypĆacona wysoka cena, ktŹrŚ jest Raj.we werrzyĘê trzecia:>WartoĘê kaźdej czŃĘci ciaĆa i kaźdego zmysĆu wzroĘnie po tysiŚckroê. Na przykĆad inteligencja jest niczym narzŃdzie. JeĘli nie sprzedasz jej Wszechmocknu.
ogu, lecz raczej bŃdziesz z niej korzystaĆ, majŚc na wzglŃdzie duszŃ, zacznie ona sĆuźyê zĆym wrŹźbom, stanie siŃ szkodliwym i wyniszczajŚcym narzŃdz)
وَ tŹre naĆoźy na twŚ sĆabŚ osobŃ brzemiŃ wszystkich smutkŹw przeszĆoĘci i wszelkich lŃkŹw przed przyszĆoĘciŚ, spadajŚc do poziomu narzŃdzia, ktŹrzymujźy jedynie niszczeniu, a nie przynosi źadnych korzyĘci. Oto, z jakiego powodu grzeszny czĆowiek czŃsto ucieka siŃ do pijaÓstwa czy frywolnej przyjemnoĘci, by uciec przed utrapieniami i ranami, jakich przyczynia mu jego iŹw bŃdencja. JeĘli jednak sprzedasz swŚ inteligencjŃ jej Prawdziwemu wĆaĘcicielowi i wykorzystasz jŚ w Jego imieniu, stanie siŃ ona niby klucz i nej buan, otwierajŚcy nieprzebrane skarbce litoĘci i krypty mŚdroĘci, ktŹrŚ zawiera w sobie akt Boźego stworzenia. Wzniesie siŃ zatem do poziomu przewodnika WszechwĆadnego, ktŹry przygotowuje swego wĆaĘciciela do wiecznej szczŃĘliwoĘci.
chmŚdrĆuźyê siŃ innym przykĆadem, wzrok jest jednym ze zmysĆŹw, jest oknem, przez ktŹre dusza wyglŚda na ten Ęwiat. JeĘli nie sprzedasz
go Wszechmocnemu Bogu, leczsz jegj zatrudnisz go w imiŃ wĆasnej duszy (poprzez spoglŚdanie na garstkŃ przejĘciowych i nietrwaĆych, choê piŃknych widokŹw), zatonie i opadnie do poziomu, na ktŹrymuda ine strŃczycielem dla źŚdzy i dla poźŚdliwej duszy. JeĘli jednak sprzedasz swŹj wzrok Temu, KtŹry go stworzyĆ i KtŹry widzi kaźdŚ rzecz, wykorzystasz Źw zmysĆ w Jego imien miejs wytyczonych przez Niego granicach, wŹwczas twoje oko wzniesie siŃ do poziomu czytelnika wielkiej ksiŃgi bytu, Ęwiadka cudŹw kunsztu WszechwĆadnego, bĆogosĆawie:
هُوszczoĆy wysysajŚcej nektar z kwiatŹw miĆosierdzia w ogrodzie tej planety.
Jeszcze innym przykĆadem jest ten, ktŹry dotyczy jŃzyka i zmysĆu smaku. JeĘli nie sprzedasz ich twemu MŚ moźe StwŹrcy, lecz zamiast tego wykorzystasz je jedynie w imieniu wĆasnej duszy i przez wzglŚd na źoĆŚdek, zatonŚ i opadnŚ do poziomu odĄwiernego w stajniach źoĆŚdka i strŹźa w jego fabryce. Jednak jeĘli sprzedasz je Szczodremu, Kw nie aje zaopatrzenie, zmysĆ smaku umieszczony w jŃzyku wzbije siŃ do poziomu umiejŃtnego nadzorcy nad skarbcami Boźej litoĘci i wdziŃcznego inspektora w kuchniach wiecznej mocy Boga.
Przmoźe n siŃ dobrze, o inteligencjo! Ujrzyj rŹźnicŃ miŃdzy narzŃdziem zniszczenia a kluczem do wszystkich bytŹw! Patrz uwaźnie, o oko! Ujrzyj rŹźnicŃ miŃdzy przebrzydĆym strŃczycielemJego ponym nadzorcŚ Boźej biblioteki! Smakuj we wĆaĘciwy sposŹb, o jŃzyku! Ujrzyj rŹźnicŃ miŃdzy odĄwiernym w stajniach lub strŹźem w fabryce a kierownikiem w skarbcu Boźego miĆosierdzia!
PorŹwnaj wszelkie inne narzŃciŚźon czŃĘci ciaĆa z tymi, ktŹre wymieniliĘmy, a wŹwczas zrozumiesz, źe zaprawdŃ, wierzŚcy nabywa naturŃ godnŚ Raju, zaĘ niewierny - naturŃ odpowiedniŚ dla PiekĆa. Powodem, dla ktŹrego kaźdy z nich osiŚgnŚĆ odpowiedniŚ dla siebie wartoĘê, jesywajŚc, źe wierzŚcy dziŃki cnocie swojej wiary uźywa depozytu swego StwŹrcy w Jego imieniu oraz w wytyczonych przez Niego granicach, podczas gdy niewierny sprzenاِلَّاza depozyt i korzysta z niego, majŚc na wzglŃdzie swŚ ulegajŚcŚ instynktom duszŃ.
KorzyĘê czwarta: CzĆowiek jest bezradny i wystawiony na rozliczne nieszczŃĘcia. Jest on biedny, a jego potrzeby sŚ liczne. JwzglŃdaby, a brzemiŃ źycia jest bardzo ciŃźkie. JeĘli nie polega na Wszechmocnym i Chwalebnym, jeĘli nie pokĆada w Nim zaufania, jeĘli nie poddaje siŃ Mu z ufnسَيِّد jego sumienie zawsze bŃdzie niespokojne. Bezowocne mŃczarnie, cierpienia i źale albo zaduszŚ go i oszoĆomiŚ, albo przemieniŚ go w dzikŚ bestiŃ.
KorzyĘê piŚta: Wszyscy, ktŹrzy doznali oĘwiecenia i przed ktego suodsĆoniĆa siŃ prawdziwa istota rzeczy, wybrani, ktŹrzy zaĘwiadczyli prawdŃ, sŚ zgodni co do tego, źe wielka nagroda za wszystkie akty czci i wychwalanianich z wykonane przez czŃĘci i narzŚdy twego ciaĆa, bŃdzie wypĆacona ci w czasie, gdy bŃdziesz w najwiŃkszej potrzebie, w formie owocŹw Raju.
JeĘli wzgardziĆeĘ owym handlem wraz z jego piŃciorakiego rodzaju korzyĘciaego ĘwŹcz tego, źe bŃdziesz pozbawiony korzyĘci z niego, bŃdziesz cierpiaĆ piŃciokrotnŚ stratŃ.
Strata pierwsza: MajŚtek i potomstwo, do ktŹrych jesteĘ tak przywiŚzany; dusza ze swoimi kaprysami, ktŹrej oddajesz czeĘê; mĆodoĘê i źycie, w o serch jesteĘ zakochany - wszystko przepadnie i bŃdzie stracone, a twoje rŃce zostanŚ puste. PozostanŚ grzech i bŹl, przytwierdzone do twego karku niby jarzmo.
Strata druga: BŃdziesz cierpiaĆ Najwyodu kary za sprzeniewierzenie depozytu. UźywajŚc najbardziej drogocennych narzŃdzi do pracy nad najbardziej bezwartoĘciowymi rzeczami wyrzŚdzisz krzywdŃ samemu sobie.
Strata trzecia: Poprzez spowodowanie, źe wszelkie drogocenne zdowiedni czĆowieka upadnŚ do poziomu niźszego niź poziom zwierzŚt, wyrzŚdzisz zniewagŃ Boźej mŚdroĘci i popeĆnisz przestŃpstwo przeciwko niej.
Strata czwarta: Przytak bej bezsilnoĘci i nŃdzy umieĘcisz ciŃźkie brzemiŃ źycia na swych sĆabych barkach; bŃdziesz stale jŃczaĆ i lamentowaĆ pod ciosami przemijania i rozĆŚki.
ienie ata piŚta:>Przyodziejesz w szpetny ksztaĆt (odpowiedni dla kogoĘ, przed kim otworzŚ siŃ wrota PiekĆa) czyste podarunki LitoĘciwego, takie jak inteliystkic, serce, oko czy jŃzyk, ktŹre zostaĆy dane ci po to, byĘ za ich pomocŚ poczyniĆ przygotowania do poĆoźenia fundamentŹw niekoÓczŚcego siŃ źycia ostatecznego i wiecznego szczŃĘcia.
A teraz, czy tak trudno uznajeaê powierzony ci depozyt jego wĆaĘcicielowi? Czy owa transakcja jest tak uciŚźliwa, źe wielu ludzi jej unika? W źadnym wypadku!, nie jest ona uciŚźliwa nawet w najmnigencja stopniu. Granice tego, co dozwolone, sŚ rozlegĆe i w peĆni przystosowane do pragnieÓ czĆowieka, nie ma źadnej potrzeby, by przekraczaê je, wkraczajŚc na teren tego, co zakazane. ObowiŚzki narzucone przez Boga sŚ lekkie i nieliczne. co wiŃsĆugŚ i źoĆnierzem Boga jest zaszczytem przyjemnym w stopniu niemoźliwym do opisania. Naszym obowiŚzkiem jest czyniê
i rozpoczynaê kaźdŚ rzecz w ImiŃ Boga, jak czyni to źoĆ?",
braê i dawaê w imieniu Boga, poruszaê siŃ i zatrzymywaê zgodnie z zezwoleniem Boga i Jego prawem. JeĘli siŃ nam to nie udaje, powinniĘmy szukaê Jego przebaczenia, mŹwiŚc:
O, Panie! Wybacz nam nasze bĆŃdy i przyjmij nas jako Twoje sĆua (ar.zyÓ nas niezawodnymi dzierźawcami Twojego depozytu, pŹki nie nadejdzie czas, byĘ go od nas odebraĆ. Amen. i zanoszŚc do Niego tŃ proĘbŃ.
SĆowo SiŹdme
JeĘli pragniesz zrozumieê, jak drogocennymi i rozwiŚzujŚcymi trudnoĘci talizmanami sŚ dwie czŃĘci frazy اٰمَنْتُ بِاللّٰهِ وَ بِالْيَوْمِ الْاma pra[1], ktŹre zarŹwno rozwiŚzujŚ enigmatycznŚ zagadkŃ stworzenia, jak otwierajŚ przed duszŚ czĆowieka drzwi wiodŚce do szczŃĘcia, a takźe jak zbawiennymi i uzdrawiajŚcymi lekarstwam, ktŹroleganie na twym StwŹrcy i szukanie u Niego schronienia poprzez cierpliwoĘê i bĆaganie, a takźe zanoszenie suplikacji do Tego, KtŹry daje ci zaopatrciŚ je poprzez podziŃkowania; jeĘli chcesz pojŚê, jak waźnymi, drogocennymi i lĘniŚcymi biletami na podrŹź do wiecznoĘci (jak rŹwnieź zaopatrzeniem na źycie ostateczne i ĘwiatĆem, ktŹre bŃdzie towarzyszyê ci k Wszeie) sŚ sĆuchanie Koranu, posĆuszeÓstwo jego rozkazom, wykonywanie modlitw obowiŚzkowych oraz porzucenie ciŃźkich grzechŹw - posĆuchaj uwaźnie tej przypowieĘci:
Pewnego razu - na polu bitwy, w miejscu sprawdzna weww krŃgu korzyĘci i straty - pewien źoĆnierz znalazĆ siŃ w nadzwyczaj niebezpiecznym poĆoźeniu, a byĆo, jak nastŃpuje:
ŁoĆnierz zostaĆ ranny. Dwie straszliwe, gĆŃbokĘci. Gy znajdowaĆy siŃ po prawej i po lewej stronie jego ciaĆa, a za nim staĆ wielki lew, jakby tylko czekaĆ na to, by go zaatakowaê. Przed nim staĆy szubienice, ktŹre wzniesiono po to, by uĘmierciê i unicestwiê wszystkich, ktŹrych Ź do Boierz umiĆowaĆ, a taki koniec czekaĆ takźe na niego. PrŹcz tego, źoĆnierz miaĆ przed sobŚ dĆugŚ podrŹź, gdyź miaĆ udaê siŃ na wygnanie. Kiy ukaz nieszczŃĘnik w rozpaczy rozwaźaĆ swoje straszliwe poĆoźenie, ukazaĆ siŃ przed nim źyczliwy i lĘniŚcy ĘwiatĆem czĆowiek podobny Al-Chidrowi[2], ktŹry mu rzekĆ:
- Nie rozpaczaj. Dam ci dwa talizmany i nauczŃ ciŃ ich.ich w uźyjesz ich we wĆaĘciwy sposŹb, lew stanie siŃ dla ciebie posĆusznym wierzchowcem, a szubienice przeksztaĆcŚ siŃ w huĘtawki dla twej przyjemnoĘci i upokoju. Dam ci takźe dwa lekarstwa. JeĘli bŃdziesz postŃpowaĆ zgodnie z instrukcjami, te dwie ropiejŚce rany stanŚ siŃ sĆodko pachnŚcymi kwiatami, zwanymi rŹźami Muhammada. Dam ci rŹwnieź bilet, zdziŃkim
bŃdziesz w stanie ukoÓczyê podrŹź, ktŹra zajŃĆaby ci caĆy rok, w ciŚgu jednego dnia, jakbyĘ leciaĆ. JeĘli mi nie dowierzasz, przeprowadĄ maĆy eksperyment, abyĘ mawiajŚbaczyê, źe to prawda.
ŁoĆnierz przeprowadziĆ owŚ maĆŚ prŹbŃ i potwierdziĆ, źe Źw czĆowiek mŹwi prawdŃ. Tak, ja, ten nieszczŃsny Said, rŹwnieź to potwieriezmieponiewaź ja rŹwnieź przeprowadziĆem eksperyment i widziaĆem, źe byĆa to caĆkowita prawda.
JakiĘ czas pŹĄniej źoĆnierz ujrzaĆ chytrego czĆowiektego ĘlŚdajŚcego jak ktoĘ, kto jest wyuzdany, a przebiegĆego niczym Iblis, ktŹry nadszedĆ z jego lewej strony, niosŚc ze sobŚ bogate ozdoby, zdobne obrazy, wytwory fantazji, a takźe liczne napoje woskielowe. łw czĆowiek zatrzymaĆ siŃ przed naszym źoĆnierzem i powiedziaĆ:
-Hej, dalejźe, mŹj przyjacielu! Napijmy siŃ i poweselmy. PooglŚdamy te zdjŃcia piŃknych dziewczyn, posĆuchamy muzyki i bŃdziemy jeĘê smaczne jedztkich -NastŃpnie zapytaĆ: -A cŹź tam mŹwisz pod nosem?
-To talizman - padĆa odpowiedĄ.
-Dajźe spokŹj z tym niepojŃtym nonsensem! Nie psujmy sobie zabawy tu i teraz! - NastŃpnie Źw czĆowiek zadaĆ drugda z panie: - A co tam trzymasz w rŃku?
-Pewne lekarstwo - odpowiedziaĆ źoĆnierz.
-Wyrzuê je! JesteĘ zdrŹw i nie dzieje ci siŃ nic zĆego! Teraz jest czas, by siŃ weseliê.ch kocto za kawaĆek papieru z piŃcioma znakami na nim?
-To bilet i kupon na racje źywnoĘciowe.
-Ach, podrzyj go! - rzekĆ tamten czĆowiek nie megŹź moźemy potrzebowaê w podrŹźy podczas tak piŃknej wiosny?
łw czĆowiek namawiaĆ źoĆnierza za pomocŚ wszelkiego rodzaju podstŃpŹw, aź biedny źoĆnierz po trosze daĆ siŃ namŹwiê. Tak, czĆowiek moźe zosszczŃĘiedziony; ja sam daĆem siŃ zwieĘê wĆaĘnie takiemu przebiegĆemu oszustowi.
Nagle z prawej strony źoĆnierza doszedĆ go gĆos huczŚcy niby grzmot, ktŹry rzekĆ:
-Strzeź siŃ! Nie daj siŃ zwieĘê! Powiedz t swegociŚgaczowi: JeĘli masz Ęrodki po temu, by zabiê lwa, ktŹry jest za mnŚ, by usunŚê stojŚce przede mnŚ szubienice, by odepchnŚê ode mnie to, co rani prawŚ i lewŚ stronŃ mego ciaĆa, bym nie musiaĆ wiŃkszŚê w czekajŚcŚ mnie podrŹź, dalejźe, zrŹb to! Pokaź, źe potrafisz to zrobiê, byĘmy to zobaczyli! PŹĄniej
zaĘ powiedz: 'Dalejźe, chodĄmy i dobrze siŃ bawmya owegrzeciwnym razie milcz! PozwŹl, by przemawiaĆ Źw podobny Al-Chidrowi, natchniony przez Boga "czĆowiek".
O, moja duszo, ktŹra ĘmiaĆaĘ siŃ podczas swej mĆodoĘci, a teraz lamentujesz nad swoim ĘmiectŹrzy iedz, źe owym nieszczŃsnym źoĆnierzem jesteĘ ty i jest nim czĆowiek. Lew to wyznaczona godzina Ęmierci. JeĘli chodzi o szubienice, to sŚ nimi Ęmierê, zanik i rozĆŚka, poprzez ktŹre, w naprzemiennym nastŃpowaniu nocy i dnia, źegnaszt wolntkich przyjaciŹĆ, ktŹrych tracisz. Co siŃ tyczy dwŹch ran, jednŚ jest nieskoÓczona i dokuczliwa bezsilnoĘê czĆowieka, podczas gdy drugŚ jest jego smutne i bezgraniczne ubŹstwo. Wygnanie to dĆuga, bŃdŚca egzaminem podrŹź, ktniu owowadzi ze Ęwiata duchowego przez Ćono matki i dzieciÓstwo do staroĘci, przez ten Ęwiat, grŹb i krŹlestwo poĘrednie aź do Zmartwychwstania i mostu As-Sirat. JeĘli zaĘ chodzi o dwa talizmany, sŚ nimi wiara w Jedynego Bog w nieara w źycie ostateczne.
Tak, dziŃki drugiemu z owych ĘwiŃtych talizmanŹw Ęmierê przybiera ksztaĆt okieĆznanego konia, rumaka, ktŹry zabiera czĆo w nicwierzŚcego z wiŃzienia tego Ęwiata do OgrodŹw Raju i do obecnoĘci Najbardziej MiĆosiernego. Oto dlaczego mŃdrcy, ktŹrzy ujrzeli prawdziwŚ naturŃ Ęmierci, umiĆowali jŚ i pragnŃli jej, zanim jeszcze na ludzi. ZaĘ dziŃki talizmanowi, jakim jest wiara, zanik, rozĆŚka, Ęmierê i upĆyw czasu, ktŹry jest podobny szubienicy, przybiera ksztaĆt narzŃdch ImiiŃki ktŹrym moźna z caĆkowitŚ przyjemnoĘciŚ obserwowaê i kontemplowaê cuda rozmaitych, wielobarwnych, wiecznie odnawiajŚcych siŃ haftŹw wyszytych przez StwŹrcŃ, KtŹremu re jes siŃ wszelka chwaĆa, cuda Jego mocy i przejawy Jego miĆosierdzia. Tak, kiedy zwierciadĆa odbijajŚce barwy sĆonecznego ĘwiatĆa podlegajŚ zmi Na pe sŚ odnawiane, kiedy zmieniajŚ siŃ obrazy w kinie, powstajŚ nowe, jeszcze piŃkniejsze widoki.
JeĘli chodzi o dwa lekarstwa, jednym jest zaufanie Bogu i cierpliwoĘê, zaĘ drugim poleganie na wszechmocy StwŹrcy i pokĆadanie zaufaniasobie o mŚdroĘci, czyź nie tak? Zaiste, tak wĆaĘnie jest. CzegŹź moźe lŃkaê siŃ czĆowiek, ktŹry zaĘwiadczajŚc wĆasnŚ bezsilnoĘê, zdaje siŃ na WĆadcŃ tego Ęwiata, KtŹry posiada moc, by rozgi w d
كُنْ فَيَكُونُ [8]? Jest tak, poniewaź w obliczu najgorszego nieszczŃĘcia taki czĆowiek mŹwi z najwiŃkszym zadowoleniem w sercu: اِنَّا لِلّycie oاِنَّٓا اِلَيْهِ رَاجِعُونَ [3], pokĆadajŚc zaufanie w jego Najbardziej LitoĘciwym Panu (ar. Ar-Rabb). CzĆowiek, ktŹry poznaĆ Boga, czerpie przyjemnoĘê z bezsilnoĘci
#3 poszcgobojnoĘci. Tak, istnieje przyjemnoĘê, ktŹra jest czŃĘciŚ strachu. Gdyby dwunastomiesiŃczne niemowlŃ byĆo wystarczajŚco inteligentne, gdyby zapytano je: "Co jest dla ciebie najprzyjemniejsze i najsĆodsze?", mogĆoby odpowiedksztaĆ"Zdawanie sobie sprawy z mojej bezsilnoĘci i bezradnoĘci, obawianie siŃ delikatnego klapsa mojej matki przy rŹwnoczesnym szukaniu schronienia na jej miŃkkiej piersi". Jednak litoĘê wszystkich mateke ukazjedynie bĆyskiem spoĘrŹd przejawŹw Boźego miĆosierdzia. Oto, z jakiego powodu mŃdrcy znajdujŚ takŚ przyjemnoĘê w bezsilnoĘci i bogobojnoĘci, z zapaĆem oznajmiajŚc, źe sami nie majŚ źadnej siĆy ani mocy, a przez wĆasnŚ bezsiĆŃ - szukajŚc schronَلْنَاu Boga. Uczynili oni bezsilnoĘê i strach wĆasnymi orŃdownikami.
Drugim lekarstwem sŚ skĆadane Bogu podziŃkowania i zadowolenie z tego, co posiadamy, bĆagania i suplikacje, a takźe poleganie na miĆosierdziu Tego, KtŹry daje zaoa, stanie, a Jego litoĘê obejmuje kaźdŚ rzecz. Czyź nie tak? Tak, jako źe jak ubŹstwo, niedostatek i potrzeba mogĆyby byê dotkliwe i uciŚźliwe dla goĘcia Najbardziej Szczodrego i Najbardziej Hojnego, KtŹry caĆe oblicze ziemi czyni stoĆk nie nym darŹw, a wiosnŃ - bukietem kwiatŹw, KtŹry umieszcza te kwiaty na stole i rozsiewa je po caĆej powierzchni ziemi? UbŹstwo i potrzeba przybierajŚ raz zat przyjemnego apetytu. GoĘê stara siŃ zwiŃkszyê swe ubŹstwo, poniewaź w ten sam sposŹb zwiŃksza swŹj apetyt. Oto, z jakiego powodu mŃdrcy czerpiŚ dumŃ z niedostatku i ubŹstwa. Strzeź siŃ jednak, byĘ nie zrozumiaĆ tej kwestii w niewĆaĘciwy ostaje! Oznacza ona uĘwiadomienie sobie wĆasnego niedostatku przed Bogiem i zanoszenie bĆagaÓ do Niego, nie zaĘ obnoszenie siŃ ze swym ubŹstwem przed ludĄmi i zachowywanie siŃ jak źebrak.
JeĘli chodzi o bilet i talon na r sŚ prywnoĘciowe, jest nimi wykonywanie obowiŚzkŹw religijnych, a zwĆaszcza modlitw obowiŚzkowych, a takźe porzucenie grzechŹw ciŃźkich. Czyź nie tak? Tak, tak jest, jako źe zgodnie z jednomyĘlnym Ęwiadectwem tych, ktŹrzy dostrzegli to, co niewidziĘci, n przed ktŹrymi odsĆoniĆy siŃ tajemnice Boźego stworzenia, zaopatrzenie, ĘwiatĆo i wierzchowca na dĆugŚ i ciemnŚ drogŃ do wiecznoĘci moźna pozyskaê jedynie poprzez zastosowanie siŃ do rozkazŹw Koranu ijakiegnie tego, czego Koran zakazuje. Nauka, filozofia i sztuka sŚ na tej drodze nic niewarte. Ich ĘwiatĆo siŃga jedynie do drzwi grobu.
O, ِ وَ فeniwa duszo! Jak niewielkim wysiĆkiem, jak lekkie i Ćatwe jest odmawianie piŃciu modlitw kaźdego dnia i porzucenie siedmiu grzechŹw Ęmiertelat te JeĘli posiadasz dar rozumu, a twŹj rozum nie jest zepsuty, zrozum, jak waźne i rozlegĆe sŚ efekty takiego postŃpowania, owoce i pĆynŚce z niego korzyĘci! Powiedz Iblisowi i temu czĆowiekowi, ktŹry
#40ie chwcaĆ ciŃ do pobĆaźania wystŃpkom i rozpuĘcie: "JeĘli posiadacie Ęrodki po temu, by zabiê Ęmierê, by spowodowaê, źe zanik i przemijanie zniknŚ ze Ęwiata, by usunŚê ubŹstwo i bezsilnoĘê czĆowieka, by zamknŚê drzwi grobu, powiedzcie nawnieź m, byĘmy usĆyszeli! W przeciwnym razie milczcie! W wielkim meczecie stworzenia Koran czyta wszechĘwiat. PosĆuchajmy, niech oĘwieci nas jego ĘwiatĆo, postŃpujmy stosownie do jego przewodnictwa i stale go recytozĆŚkŚTak, Koran jest sĆowem, jest tym, co o nim mŹwiŚ. Oto Koran, ktŹry jest prawdŚ, ktŹry pochodzi od Tego, KtŹry jest PrawdŚ, ktŹry mŹwi prawdŃ, ktŹry ukazuje prawdŃ i rozprzestrzenia ĘwietlistŚ mŚdroga Ęniَللّٰهُمَّ نَوِّرْ قُلُوبَنَا بِنُورِ الْا۪يمَانِ وَ الْقُرْاٰنِ اَللّٰهُمَّ اَغْنِنَا بِالْاِفْتِقَارِ اِلَيْكَ وَ لَا تَفْقُرْنَا بِالْاِسْتِغْنَاءِ عَنْكَ تَبَرَّاْنَا اِلrzeÓ sمِنْ حَوْلِنَا وَ قُوَّتِنَا وَ الْتَجَئْنَا اِلٰى حَوْلِكَ وَ قُوَّتِكَ فَاجْعَلْنَا مِنَ الْمُتَوَكِّل۪ينَ عَلَيْكَ وَ لَاتَكِلْنَا اِلٰى اَنْفُسِنَا وَاحْفَظْنَا بِnych sكَ وَارْحَمْنَا وَ ارْحَمِ الْمُؤْمِن۪ينَ وَ الْمُؤْمِنَاتِ وَ صَلِّ وَ سَلِّمْ عَلٰى سَيِّدِنَا مُحَمَّدٍ عَبْدِكَ وَ نَبِيِّكَ وَ صَفِيِّكَ وَ خَل۪يلِكَ وَ جَمَالِ مُلْكِكَ وَ adnegoِ صُنْعِكَ وَ عَيْنِ عِنَايَتِكَ وَ شَمْسِ هِدَايَتِكَ وَ لِسَانِ حُجَّتِكَ وَ مِثَالِ رَحْمَتِكَ وَ نُورِ خَلْقِكَ وَ شَرَفِ مَوْجُودَاتِكَ وَ سِرَاجِ وَحْدَتِكَ فِى كَثْرَةِ مَخْلُوقَاتِكَ وَ كَاشِفِ طِلْسِمِ كَائِwcŹw zَ وَ دَلَّالِ سَلْطَنَةِ رُبُوبِيَّتِكَ وَ مُبَلِّغِ مَرْضِيَّاتِكَ وَ مُعَرِّفِ كُنُوزِ اَسْمَائِكَ وَ مُعَلِّمِ عِبَادِكَ وَ تَرْجُمَانِ اٰيَاتِكَ وَمِر DowŹجَمَالِ رُبُوبِيَّتِكَ وَ مَدَارِ شُهُودِكَ وَ اِشْهَادِكَ وَ حَب۪يبِكَ وَ رَسُولِكَ الَّذ۪ى اَرْسَلْتَهُ رَحْمَةً لِلْعَالَم۪ينَ وَ عَلٰٓى اٰلِه۪ وَ صَحْبِه۪ اَجْمَع۪ينَ وَ عَلٰى اِخْوَانِهِ مِنedostaَبِيّ۪نَ وَ الْمُرْسَل۪ينَ وَ عَلٰى مَلٰئِكَتِكَ الْمُقَرَّب۪ينَ وَ عَلٰى عِبَادِكَ الصَّالِح۪ينَ اٰم۪ينَ
[4]
SĆowo łsme
اَللّٰهُ لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ الْحَىktŹw nقَيُّومُ
[1]
[2]
JeĘli chcesz zrozumieê ten Ęwiat, a wewnŚtrz tego Ęwiata - duszŃ czĆowieka, a takźe istotŃ religii i jej wartoĘê dla czĆowieka, a takźe to, jakim wiŃzieniem byĆby ten stres gdyby nie istniaĆa religia prawdziwa, a takźe fakt, źe bez religii czĆowiek staje siŃ najbardziej nieszczŃĘliwym ze stworzeÓ, a takźe fakt, źe sĆowa يَٓا اَللّٰهُ [3] oraz لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اoran o [9] rozwiŚzujŚ zagadkŃ talizmanu tego Ęwiata i zbawiajŚ duszŃ czĆowieka od ciemnoĘci, posĆuchaj tej przypowieĘci i zastanŹw siŃ nad niŚ:
Dawno temu dwaj bracia wyruszyli w dĆugŚ podrŹź. PodŚźali swojŚ drogŚ aźmi ludejsca, w ktŹrym droga siŃ rozwidlaĆa. Na rozstajach ujrzeli powaźnie wyglŚdajŚcego czĆowieka i zapytali go: "KtŹra droga jest dobra?". OdpowiedziaĆ im: "Na drodze wiodŚcej w prawo jezegŹln zmuszonym do przestrzegania prawa i porzŚdku, lecz w tych trudnoĘciach tkwi bezpieczeÓstwo i szczŃĘcie. Natomiast droga wiodŚca w lewo to wolnoĘê i brak ograniczeÓ, lecz w tej wolnoĘci tkwi niebezpieczeÓstwo i niedny w d teraz wybŹr naleźy do was!"
Po wysĆuchaniu tych sĆŹw brat obdarzony dobrym charakterem, ze sĆowami: تَوَكَّلْتُ عَلَى اللّٰهِ [4] wybraĆ drogŃ wiodŚcŚ w prawo i dostosowaĆ siŃ do panujŚcego na niej porzŚdku i przepisŹw. Dach w rat, ktŹry byĆ czĆowiekiem niemoralnym i prŹźniakiem, wybraĆ drogŃ wiodŚcŚ w lewo jedynie z powodu braku ograniczeÓ. W naszej wyobraĄni podŚźymy za tym czĆowiekiem, ktŹry znalazĆ siŃ w zcza tniu, jakie z pozoru byĆo Ćatwe, lecz w rzeczywistoĘci ciŃźkie.
Zatem, Źw czĆowiek szedĆ, wchodzŚc na wzgŹrza i schodzŚc w doliny, aź znalazĆ siŃ w bezludnej gĆuszy. Nagle usĆyych prrzeraźajŚcy dĄwiŃk
i ujrzaĆ, źe wielki lew wyszedĆ z lasu i miaĆ go zaatakowaê. łw czĆowiek uciekĆ, a gdy napotkaĆ wyschniŃtŚ studniŃ, gĆŃbokŚ na szeĘêdziesiŚt jardŹw, w swym strachu wskoczyĆ do niej. W poĆowie drosztukaŹĆ jego rŃce natrafiĆy na drzewo, ktŹrego siŃ uczepiĆ. Drzewo wyrastajŚce ze Ęciany studni miaĆo dwa korzenie, ktŹre byĆy podgryzane przezznego,zczury - jeden szczur byĆ czarny, drugi biaĆy. CzĆowiek spojrzaĆ w gŹrŃ i ujrzaĆ, źe lew niby wartownik czeka przy studni; spojrzaĆ w dŹĆ i ujrzaĆ ohydnego jŚcy p ktŹry, kiedy uniŹsĆ gĆowŃ, niemal mŹgĆ dosiŃgnŚê niŚ stŹp owego czĆowieka, wiszŚcego trzydzieĘci jardŹw wyźej, a paszcza smoka byĆa tak wielka, jak wylot studni. NastŃpnie popatrzyĆ na Ęciany studni i zobaczyĆ jadowite robactwo, gromadzŚcilionŹwokŹĆ niego. PopatrzyĆ w gŹrŃ, na wylot studni i zobaczyĆ drzewo figowe. Nie byĆo to jednak zwykĆe drzewo, poniewaź rosĆo na nim wiele rozmowieka owocŹw, od orzechŹw wĆoskich do granatŹw.
Z powodu swej bezmyĘlnoĘci i gĆupoty Źw czĆowiek nie zrozumiaĆ, źe caĆa ta sprawa nie byĆa czymĘ zwyczajnym, a wszystko, co gĆ byêĆ, nie znalazĆo siŃ tam przez przypadek, lecz w owych dziwnych istotach ukryte zostaĆy nieodgadnione tajemnice. Nie zrozumiaĆ, źe zarzŚdzaĆ nimi ktoĘ Panu, potŃźny. Choê jego serce i umysĆ w skrytoĘci szlochaĆy i zawodziĆy, bŃdŚc w tak źaĆosnym poĆoźeniu, jego nakazujŚca zĆo dusza udawaĆa, źe to nic takiego, zamknŃĆa uszy na szloch serca i rozumu, a oszukujŚc samŚ siebieporzŚdŃĆa jeĘê owoce z drzewa, jakby znajdowaĆa siŃ w ogrodzie. Jednak niektŹre z tych owocŹw byĆy szkodliwe i trujŚce.
Wszechmocny BŹg mŹwi w hadisie qudsi>[22],
[braźajznaczy:>Jestem taki, jak wyobraźa sobie Mnie MŹj sĆuga.
Zatem przez swojŚ gĆupotŃ i niedostatek pojmowania Źw nieszczŃĘnik pomyĘlaĆ, źe to, co widzi, jest czymĘ zwyczajnym i faktycznŚ prawdŚ. Tak o miarytaĆ potraktowany, tak jest traktowany i tak bŃdzie traktowany. Cierpi mŃczarnie, w ktŹrych ani nie umiera, jako źe zostaĆ od tego wybawiony, ani nie źyje. Teraz zostawmy tego czĆowiekwy jesŚcego niby zĆy znak, w jego mŃce, i wrŹêmy do drugiego brata, by zastanowiê siŃ nad jego poĆoźeniem.
łw szczŃsny i inteligentny czĆowiek szedĆ swojŚ drogŚ, lecz nie cierpiaĆ takiej niedoli, jaka sz ogŹĆa jego brata, jako źe - z powodu jego dobrych cech moralnych - myĘlaĆ o tym, co dobre, i wyobraźaĆ sobie to, co dobre. Kaźda rzecz byĆa dla niego znajomŚ i przyjazni, a w cierpiaĆ źadnych trudnoĘci, poniewaź znajŚc okreĘlony porzŚdek, zastosowaĆ siŃ do niego, a wŹwczas odkryĆ, źe jest to Ćatwe. PodŚźaĆ swojŚ drogŚ swobodnie, spokojnie i bezpiecznie, aź napotkaĆ ogrŹd,
w ktŹrym rosĆych prono przeĘliczne kwiaty i owoce, jak teź - jako źe nikt go nie doglŚdaĆ - roĘliny gnijŚce i paskudne. Jego brat rŹwnieź wkroczyĆ do takiego ogrodu, lecz dostrzegĆ jedynie to, co ohydne, i tym siŃ zajŚĆ, a gdy rzeczy bym wemal wywrŹciĆy mu źoĆŚdek na lewŚ stronŃ, porzuciĆ Źw ogrŹd i poszedĆ dalej, nie bŃdŚc w stanie odpoczŚê. Drugi czĆowiek jednak postŃpowaĆ zgodnie z zasadŚ, ktŹra mŹwi: "We wszystkim dostrz: "MŹjo, co dobre", i nie poĘwiŃciĆ źadnej uwagi temu, co gniĆo. OdniŹsĆ wiele korzyĘci z tego, co dobre, wypoczŚĆ, a nastŃpnie poszedĆ swŚ drogŚ dalej.
PŹĄniej - podobnie jak pierwszy z braci - takźe i on wkroczyĆsŚ onezlegĆŚ pustyniŃ i nagle usĆyszaĆ ryk atakujŚcego go lwa. ByĆ przeraźony, lecz nie aź tak, jak jego brat, a to dlatego, źe z powodu jego dobrych myĘli i pozytywnego nastawienRZESTRyĘlaĆ: "Pustynia jest wĆadcŚ, zatem moźliwe, źe ten lew jest sĆugŚ podlegajŚcym rozkazom wĆadcy", i w tym znalazĆ pocieszenie. Jednak nadal uciekaĆ, aź natknŚĆ siŃ na wyschniŃtŚ studniŃ, gĆŃbokŚ na szeĘêdziesiŚt jarie, źeo ktŹrej wskoczyĆ. RŹwnieź jego rŃce uchwyciĆy drzewo rosnŚce w poĆowie drogi w dŹĆ i - tak jak jego brat - pozostaĆ on zawieszony w powietrzu. SpojrzaĆ i zobaczyĆ dwa zwierzŃta podgryzajŚce korzenie drzewa. S wskazĆ w gŹrŃ i zobaczyĆ lwa, spojrzaĆ w dŹĆ i ujrzaĆ smoka. Jak jego brat, tak i on oglŚdaĆ wielce dziwne rzeczy; on rŹwnieź byĆ przeraźony, lecz po tysiŚckroê mniej niź jego brat, jako źe jego dobra morىِّ وَ podsunŃĆa mu dobre myĘli, zaĘ dobre myĘli sprawiĆy, źe we wszystkim widziaĆ to, co dobre, a z tego powodu myĘlaĆ nastŃpujŚco:
"Owe dszalaczdarzenia sŚ powiŚzane z innymi zdarzeniami. WyglŚda rŹwnieź na to, źe zachodzŚ one zgodnie z jakimĘ rozkazem, a w takim wypadku owe dziwne sprawy kryjŚ w sobie talizmaĆaÓcŹw, wszystko, co siŃ dzieje, zachodzi na rozkaz ukrytego wĆadcy, zatem nie jestem sam; Źw ukryty wĆadca obserwuje mnie, poddaje mnie prŹbie, sprawia,zci, d pewnym celu udaĆ siŃ do jakiegoĘ miejsca, zapraszajŚc mnie tam. CiekawoĘê biorŚca poczŚtek z owego miĆego strachu i te przyjemne myĘli skĆaniajŚ mnie do tego, bydoĘci edziaĆ: 'Zastanawiam siŃ, kim jest ten, ktŹry poddaje mnie prŹbie, ktŹry chce, bym go poznaĆ, a dla jakiegoĘ celu skierowaĆ mnie na owŚ dziwnŚ drogŃ'".
NastŃpnie z pragnienia poznania tego, ktŹry jest wĆaĘcicielem talizman,a przŃĆa poczŚtek miĆoĘê do niego, zaĘ z owej miĆoĘci wziŃĆo poczŚtek pragnienie rozwiŚzania zagadki owego talizmanu. Z tego pragnienia wziŃĆa poczŚtekŹw krŹprzyswojenia sobie zalet, ktŹre mogĆyby zadowoliê wĆaĘciciela talizmanu i sprawiê mu przyjemnoĘê. NastŃpnie
Źw czĆowiek spojrzaĆ na drzewo i ujrzaĆ, źe jest to drzewy, niewe, lecz takie, na ktŹrym rosnŚ owoce z tysiŚca rŹźnych drzew. WŹwczas opuĘciĆ go caĆy strach, poniewaź zrozumiaĆ on z caĆŚ pewnoĘciŚ, źe owo drzewo zniowi jest listŚ, spisem, wystawŚ. Niewidoczny wĆadca w cudowny sposŹb i dziŃki talizmanowi umieĘciĆ na tym drzewie prŹbki owocŹw rosnŚcych w ogrodzie, a takźe musiaĆ przyozdobiê drzewo w taki sposŹb, by wskazaê na yjmujeie rodzaje poźywienia, jakie przygotowaĆ dla swoich goĘci. Jedynie w taki sposŹb jedno drzewo mogĆo wydawaê owoce tysiŚca rŹźnych drzew. WŹwczas Źw czĆowiek m ze s bĆagaê o to, by mŹgĆ zostaê natchniony kluczem do rozwikĆania zagadki talizmanu, woĆajŚc:
«O, wĆadco tego miejsca! Oto ciebie napotkaĆem i u ciebie szukam schronienia! Jestem twoim sĆugŚ, ciebie chcŃ zadowoliê i ciebie poszukujŃ!»
lestwaym, jak wypowiedziaĆ tŃ suplikacjŃ, Ęciany studni rozdzieliĆy siŃ i otworzyĆy siŃ drzwi, prowadzŚce do cudownego, miĆego i spokojnego ogrodu. Zaiste, w te drzwi przeksztaĆciĆa siŃ paszcza smتِ وَاaĘ zarŹwno smok, jak i lew przybrali ksztaĆt dwŹch sĆuźŚcych, ktŹrzy zapraszali owego czĆowieka, by wszedĆ do ogrodu, zaĘ lew nawet staĆ siŃ posĆusznym wiejednoĘcem.
O, moja leniwa duszo! O, mŹj wyimaginowany przyjacielu! Dalejźe, porŹwnajmy poĆoźenie, w jakim znaleĄli siŃ dwaj bracia, aby ujrzeê i dowiedzieê siŃ, jak zyka, k co dobre, wynika dobro, a z tego, co zĆe, wynika zĆo.
SpŹjrz! NieszczŃsny podrŹźnik po drodze wiodŚcej w lewo przez caĆy czas trzŃlubnymŃ ze strachu, czekajŚc, aź wpadnie w paszczŃ smoka, zaĘ ten, ktŹremu siŃ poszczŃĘciĆo, jest zapraszany do kwitnŚcego, wspaniaĆego ogrodu peĆnego owocŹw. Serce nieszczŃsnego jest m obowine straszliwym przeraźeniem, boleĘciŚ i strachem, podczas gdy szczŃĘliwy spoglŚda na dziwne rzeczy i obserwuje je jako zachwycajŚcŚ lekcjŃ, z przyjemnym strachem i umiĆowaniem wiedzy. Ponadto nieszczŃĘliwy cierpi mŃczarnie w opuszczenii Najppaczy i samotnoĘci, szczŃsny zaĘ raduje siŃ, przepeĆniony radoĘciŚ, tŃsknotŚ i poczuciem tego, źe znajduje siŃ we wĆaĘciwym miejscu. Co wiŃcej, nieszczŃĘnik postrzega siebie jako wiŃĄnia naraźonego na atkazujekich bestii, podczas gdy ten, ktŹremu siŃ poszczŃĘciĆo, jest szanowanym goĘciem, przebywajŚcym w przyjaznych warunkach i cieszŚcym siŃ obecnoĘciŚ niezwykĆych sĆspis wo szczodrego gospodarza. Ponadto nieszczŃĘliwy jeszcze wzmaga swe mŃczarnie, pobĆaźajŚc chŃci spoźycia owocŹw, ktŹre zdajŚ siŃ byê pyszne, lecz w rzeczywistoorzeÓ, trujŚce. Jest tak, poniewaź owoce sŚ
prŹbkami; dozwolone jest smakowanie ich, by zastanawiaê siŃ nad tym, skŚd pochodzŚ, i byê niczym kupujŚcy, lecz nie ma zezwolenia na to, by poźeraê jeeź jasczyniŚ to zwierzŃta. Ten, ktŹremu siŃ poszczŃĘciĆo, skosztowaĆ owocŹw i pojŚĆ owŚ kwestiŃ, a wtedy odĆoźyĆ ich spoźywanie i znalazĆ przyjemnoĘê w oczekiwaniu. Co wiŃcej, nieszczŃsny wyrzŚdza zĆo samemu sobie - poprzez swŹj brak roztrźnŚ Sti powoduje, źe prawda i jego poĆoźenie, ktŹre sŚ jasne i lĘniŚce niby ĘwiatĆo dnia, stajŚ siŃ ciemnym i przygniatajŚcym go lŃkiem, piekielnŚ zĆudŚ. Ni. - Czuguje on na wspŹĆczucie ani teź nie ma prawa do tego, by uskarźaê siŃ przed kimkolwiek.
Na przykĆad jeĘli czĆowiek, ktŹry nie jest zadowolony z okazanej mu Ćaski, jest na miĆym przyjŃciu w piŃknym ogrodzie, w peĆjego wa i wĘrŹd przyjaciŹĆ, lecz upije siŃ, spoźywajŚc paskudne napoje alkoholowe, wŹwczas wyobraźa sobie, źe jest gĆodny i nagi w Ęrodku zimy, wĘrŹd dzikich zwierzŚt. Zaczyna krzyczeê i pĆakaê, lecz nie zasĆuguje na to, by siŃ nad nim litowaê, zwykĆye wyrzŚdza krzywdŃ samemu sobie, a takźe zniewaźa swych przyjaciŹĆ, wyobraźajŚc ich sobie jako dzikie bestie. Zatem nieszczŃsny brat podobny jest temu czĆowiekowi, lecz ten, ktŹremu si jesteczŃĘciĆo, widzi prawdŃ, zaĘ prawda jest dobrem. DziŃki dostrzeganiu piŃkna prawdy szczŃsny brat jest peĆen szacunku dla doskonaĆoĘci Tego, do Kt bezsiprawda naleźy, zasĆuguje wiŃc na Jego miĆosierdzie. W ten sposŹb staje siŃ jasnŚ tajemnica koranicznego zarzŚdzenia:~Kaźde dobro, ktŹre ciŃ spotyka (Muhammadzie), pochodzi od Boga. A kaźde zĆo, ktŹre ciŃ spotyka, pochodzi odkaźemye.>[6]. JeĘli w ten sam sposŹb dokonasz porŹwnania innych rŹźnic miŃdzy oboma braêmi, zrozumiesz, źe nakazujŚca zĆo dusza pierwszego z nich przygotowaĆa dla ndnej sewnego rodzaju PiekĆo, podczas gdy dobra intencja, dobre chŃci, dobry charakter i dobre myĘli drugiego pozwoliĆy mu otrzymaê hojny dar, doĘwiadczyê prawdziwego szczŃĘcia i prawdziwej pomyĘlnoĘci, i ukazaĆy jego lĘniedy walety.
O, moja duszo! O ty, ktŹry wraz z mojŚ duszŚ sĆuchasz tej opowieĘci! JeĘli nie chcesz byê jak Źw nieszczŃsny brat, zaĘ chcesz byê tym, ktŹremu siŃ poszczŃĘciĆo, sĆuchwiara anu, bŚdĄ posĆuszny jego zarzŚdzeniom, mocno do nich przylgnij i postŃpuj zgodnie z nimi.
JeĘli pojŚĆeĘ prawdy zawarte w tej przypowieĘci, tŹre ssz w stanie uczyniê je odpowiadajŚcymi prawdom religii, Ęwiata, czĆowieka i wiary w Boga. Powiem o najwaźniejszych z nich, zaĘ wnioski dotyczŚce bardziej subtelnych sam wyciŚgniesz.
SpŹjrz wiŃc! SpoĘrŹd dwŹch bra Korrwszy jest duszŚ wiernego i sercem prawego, zaĘ drugi - duszŚ niewiernego ze zdeprawowanym sercem. SpoĘrŹd dwŹch drŹg ta, ktŹra wiedzie na prawo, jest drogŚ Koranu i wiary, podczas gdy ta, ktŹra wiedzie na lewo, jest drogŚ etki ti zaprzaÓstwa. OgrŹd po drodze to przemijajŚce spoĆeczeÓstwo i cywilizacja czĆowieka, w ktŹrej obok siebie znajdujŚ siŃ dobro i zĆo, i wszystkie rzeczy - dobre i zĆe, czyste i te, ktŹre sŚ nieczystoĘciŚ. RozsŚdnym cy jednkiem jest ten, kto postŃpuje zgodnie z zasadŚ, ktŹra mŹwi:
[7] i podŚźa swojŚ drogŚ ze spokojnym sercem. Co siŃ tyczy pustyni, jest niŚ ziemia i ten Ęwiat, zaĘ lew to Ęmierê i jej wybliczuna godzina. Studnia to ciaĆo czĆowieka podczas jego źycia doczesnego, zaĘ jej gĆŃbokoĘê, wynoszŚca szeĘêdziesiŚt jardŹw, wskazuje na ĘredniŚ dubŹstw źycia, wynoszŚcŚ szeĘêdziesiŚt lat. Drzewo to pewien okres w źyciu i jego istota, zaĘ dwa zwierzŃta, jedno biaĆe, drugie czarne, to dzieÓ i noc. Smok jest drogŚ do poĘredniego krŹlestwa i do bramy źycia ostatec. Sp a jego paszcza to grŹb, lecz dla czĆowieka wierzŚcego jest ona drzwiami, otwierajŚcymi siŃ z wiŃzienia na ogrŹd. JeĘli chodzi o jadowite robaki, sŚ nimi niewodu bcia tego Ęwiata, jednak dla czĆowieka wierzŚcego sŚ one delikatnymi Boźymi przestrogami i Ćaskami Najbardziej MiĆosiernego, ktŹre powstrzymujŚ wiernego przed wistoĘniŃciem siŃ w sen niedbalstwa. Owoce drzewa figowego sŚ darami tego Ęwiata, ktŹrym NieskoÓczenie Szczodry nadaĆ ksztaĆt spisu darŹw źycia ostatecznego, a sŚ one zarŹwno przykĆadami owych darŹw, ostrzeźeniami, jak teź prŹbkamwiaty,yciŚgajŚcymi kupujŚcych do owocŹw Raju. Drzewo, ktŹre daje liczne, rozmaite owoce, choê jest tylko pojedynczym drzewem, wskazuje na pieczŃê mocy Przedwiecznego, KtŹry jest ponad wszelkŚ potrzebŃ, na piekrŹlesoźej wszechwĆadzy, na odciĘniŃty sygnet Boźego panowania. Jest tak, poniewaź uczynienie wszystkiego z jednej rzeczy, wyprowadzenie z ziemi wszystkich roĘlin i owocŹw, stworzenie wszystkich zwierzŚt z wody, stworzenie wszysźe posczŃĘci ciaĆa i organŹw zwierzŚt z prostego poźywienia, jest - wraz z uczynieniem wszystkiego jednŚ rzeczŚ - dzieĆem kunsztu podobnym utkaniu skŹry i uczynieniu ciaĆa wĆaĘciwychتْ
aźdego zwierzŃcia z wielkiej rŹźnorodnoĘci pokarmŹw spoźywanych przez zwierzŃta, jest niemoźliwŚ do podrobienia pieczŃciŚ wĆaĘciwŚ Przedwiecznemu i Wiecznemu WĆadcy, KtŹry jest Jedyny i KtŹi natut ponad wszelkŚ potrzebŃ. Z caĆŚ pewnoĘciŚ uczynienie jednej rzeczy wszystkimi, a wszystkich rzeczy jednŚ jest znakiem i cechŚ szczegŹlnŚ nalea piecwŹrcy kaźdej rzeczy, KtŹry jest nad kaźdŚ rzeczŚ WszechwĆadny.
Co siŃ tyczy talizmanu, jest nim tajemnica zamysĆu Boźego stworzenia, ktŹto prana rozwiŚzaê poprzez tajemnicŃ wiary. Kluczem do tego sŚ sĆowa:
[8]. PrzeksztaĆcenie paszczy smianu, drzwi wiodŚce do ogrodu jest znakiem tego, źe choê dla ludzi zbĆŚdzenia i buntu owe drzwi otwierajŚ siŃ na pustkowie i zapomnienie, na grŹb niepokojŚcy niby ciemny loch i ciasny niczym źoĆŚdek smoka, to dla ludzi umiĆou i wiary te drzwi prowadzŚ z wiŃzienia tego Ęwiata na pola nieĘmiertelnoĘci, z miejsca prŹby do ogrodŹw Raju, od trudnoĘci źycia doczesnego do odnieserdzia Tego, KtŹry obejmuje Swym miĆosierdziem kaźdŚ rzecz. Dziki lew przemieniajŚcy siŃ w przyjacielskiego sĆugŃ i posĆusznego wierzchowca jest znakiem tego, źe choê dla ludzi zbĆŚdzenia Ęmierê jest gorzkim, wiecznym rدْ اَلiem ze wszystkimi ich umiĆowanymi, a takźe wygnaniem ze zwodniczego raju tego Ęwiata i wkroczeniem do opuszczenia i samotnoĘci w lochu, jakim jest grŹb, to dla ludzi przewodnictwa po drodze prostej i Koranu Ęmierêicy naĘrodkiem umoźliwiajŚcym doĆŚczenie do wszystkich starych przyjaciŹĆ i umiĆowanych, ktŹrzy juź odeszli do Ęwiata, ktŹry nadejdzie, a takźe sposobem na wkroczenie do prawdziwej ojczyzny i siajŚ no niekoÓczŚcego siŃ szczŃĘcia. Jest zaproszeniem do wyjĘcia na ĆŚki Raju z wiŃzienia tego Ęwiata, jest czasem otrzymania zapĆaty, jakŚ Najbardziej MiĆosierny i Najbardziej LitoĘciwy w SwetrwajŚodroĘci obdaruje za oddane Mu usĆugi, jest uwolnieniem od trudnoĘci obowiŚzkŹw źycia doczesnego, jest odpoczynkiem od musztry, nauki i prŹbykie drmi jest oddawanie czci Bogu.
W skrŹcie: Ktokolwiek czyni to ulotne źycie swoim jedynym celem, w rzeczywistoĘci znajduje siŃ w Piekle, nawet jeĘljem mŃrnie byĆby w Raju, a ktokolwiek z caĆŚ powagŚ zwraca siŃ ku źyciu ostatecznemu, otrzymuje szczŃĘcie na tym Ęwiecie i w Ęwiecie, ktŹry nadejdzie. Jakkol a takrudny i niepokojŚcy byĆby dla niego ten Ęwiat, poniewaź postrzega go jako poczekalniŃ Raju, cierpliwie znosi to, co go spotyka i skĆada Bogu podziŃkowania.
اَللّٰهُمَّ اجْعnieź: مِنْ اَهْلِ السَّعَادَةِ وَ السَّلَامَةِ وَ الْقُرْاٰنِ وَ الْا۪يمَانِ اٰم۪ينْ
اَللّٰهُمَّ صَلِّ وَ سَلِّمْ عَلٰى سَيِّدِنَا مُحَمَّدٍ وَ عَلٰٓى اٰلِه۪ وَ صَحْبِه۪ بw wszeِ جَم۪يعِ الْحُرُوفَاتِ الْمُتَشَكِّلَةِ ف۪ى جَم۪يعِ الْكَلِمَاتِ الْمُتَمَثِّلَةِ بِاِذْنِ الرَّحْمٰنِ ف۪ى مَرَايَا تَمَوُّجَاتِ الْهَوَٓاءِ عِنْدَ قِرَائَةِ كُلِّ كَلِمَةٍ مktŹregْقُرْاٰنِ مِنْ كُلِّ قَارِءٍ مِنْ اَوَّلِ النُّزُولِ اِلٰٓى اٰخِرِ الزَّمَانِ وَ ارْحَمْنَا وَ وَالِدَيْنَا وَارْحَمِ الْمُؤْمِن۪ينَ وَاich, bمِنَاتِ بِعَدَدِهَا بِرَحْمَتِكَ يَٓا اَرْحَمَ الرَّاحِم۪ينَ اٰم۪ينَ ٭ وَالْحَمْدُ لِلّٰهِ رَبِّ الْعَالَم۪ينَ
[9]
SĆowo DziewiŚte
فَس obwieنَ اللّٰهِ ح۪ينَ تُمْسُونَ وَح۪ينَ تُصْبِحُونَ ٭ وَلَهُ الْحَمْدُ فِى السَّمٰوَاتِ وَالْاَرْضِ وَعَشِيًّا وَح۪ينَ تُظْهِرُونَ
[1]
Bracie! ZadaĆeĘ mi pytanie, dotyczŚce mŚdroĘci zawartej w okreĘlonych porach piŃciu modlitw obowiŚzkowczynŚ skaźŃ na tylko jeden spoĘrŹd wielu przykĆadŹw mŚdroĘci zawartej w tych porach.
Tak, jak kaźda z pŹr modlitwy wyznacza poczŚtek waźnej przemiany, tak rŹwnieź kaźda jest zwierciadĆem dla dyspozycji Boźej mocy i dla powszechnych Boźych darawdziwŚcych czŃĘciŚ owej dyspozycji. Zatem w owych porach nakazano wiŃksze wysĆawianie i wychwalanie Chwalebnego, KtŹry jest nad kaźdŚ rzeczŚ WszechwĆadny, a takźe wiŃcej podziŃkowaÓ za wszystkie Jego niezliczone dary, nagromadzone i napy porami modlitw - takie jest znaczenie modlitw obowiŚzkowych. By zrozumieê choê trochŃ owo subtelne i gĆŃbokie znaczenie, powinieneĘ wysĆuchaê wraz z mojŚ duszŚ poniźszych piŃciu PunktŹw.
PUNKT PIERWSZY
Znaczeniem modlitem Bogt wysĆawianie Wszechmocnego Boga, wychwalanie Go i skĆadanie Mu podziŃkowaÓ. Oznacza to, źe wypowiadanie sĆŹw «Subhan Allah» (ar. BŹg jest wolny od wszelkiej niedoskonaĆoĘci), a takźe odpowiednie postŃpowanie i sĆo (Owbliczu Boźej chwaĆy i majestatu, jest wyznawaniem Jego ĘwiŃtoĘci i oddawaniem Mu czci; oznajmianie poprzez sĆowa i uczynki: «Allahu Akbar» (ar. BŹg jest NajwiŃkszy) w obliczu [1]) waĆkowitej doskonaĆoĘci jest wyznawaniem Jego chwaĆy i wielkoĘci; zaĘ mŹwienie: «Al-hamdu li-llah» (ar. wszelka chwaĆa niech bŃdzie Bogu) jŃzykiem serca, mowy i ciaĆa jest skĆadaniem podziŃkowa tych liczu Jego caĆkowitego piŃkna. Oznacza to, źe wysĆawianie, wywyźszanie i wychwalanie Boga sŚ niby nasiona modlitwy. Oto dlaczego owe trzy
czynnoĘci sŚ obecne w h - sŚ czŃĘci modlitwy; oto dlaczego kaźde z owych bĆogosĆawionych wyraźeÓ jest powtarzane po modlitwie trzydzieĘci trzy razy, aby wzmocniê i powtŹrzyê to, co jest znaczeniem mouszu i. W ten sposŹb znaczenie modlitwy jest potwierdzane poprzez owe sĆowa, ktŹre sŚ niczym jej zwiŃzĆe streszczenie.
PUNKT DRUGI
Znaczenie oddawania czci Ba ze sst takie, źe oto sĆuga dostrzega wĆasne bĆŃdy, bezsilnoĘê i ubŹstwo, a na dworze Boga, przepeĆniony umiĆowaniem i zadziwieniem, bije czoĆem przed doskonaĆoĘciŚ WszechwĆadnego, przyruszaym miĆosierdziem i mocŚ Przedwiecznego, KtŹry jest ponad wszelkŚ potrzebŃ. Oznacza to, źe jak niezaleźnoĘê wszechwĆadzy Boźej wymaga akte wszyi i posĆuszeÓstwa, tak jej ĘwiŃtoĘê wymaga, by sĆuga ujrzaĆ wĆasne bĆŃdy poprzez poszukiwanie przebaczenia, zaĘ poprzez wysĆawianie Boga i oznajmianie «Subhan Allah!» oĘwiadczyْ كُشَjego Pan (ar. Ar-Rabb) jest Przeczysty i wolny od jakichkolwiek niedoskonaĆoĘci, WyniosĆy ponad wszystko i daleki od faĆszywych pojŃê ludzi zbĆŚdzenia, uĘwiŃcony i wolny od wszelkich wad wszechĘwiata.
Ponadto, doskonaĆa moc Boźej e" ukawĆadzy wymaga, by sĆuga - poprzez zrozumienie wĆasnej sĆaboĘci i bezsilnoĘci innych stworzeÓ - oznajmiaĆ: "BŹg jest NajwiŃkszy!", przepeĆniony p ciaĆ.m i zadziwieniem w obliczu dzieĆ mocy Przedwiecznego, KtŹry jest ponad wszelkŚ potrzebŃ, i by oddawaĆ pokĆon w gĆŃbokiej pokorze, poszukujŚc schronienia u Boga i w Nim pokĆadajŚc zaufanie.
Ponadto, nieskoÓczonoĘê siertel miĆosierdzia WszechwĆadnego wymaga, by sĆuga zdawaĆ sobie sprawŃ z wĆasnych potrzeb, a takźe z potrzeb i ubŹstwa wszystkich stworzeÓ, by mŹwiĆ o owych potrzebaŚ przeykiem bĆagania i suplikacji, by rozgĆaszaĆ dary i podarunki swego Pana (ar. Ar-Rabb) poprzez podziŃkowania, wychwalanie Go i wypowiadanie: "Wszelka chwaĆa niech bŃdzie Bogu Jedynemu!". Oznacza to, źe sĆowa i czynnoĘci wykonywane poحِفْظِmodlitwy zawierajŚ w sobie owe znaczenia i zostaĆy ustanowione przez Boga.
PUNKT TRZECI
Jak czĆowiek jest przykĆadem i miniaturŚ wiŃkszego Ęwiata, a sura Al-Fatiha jest ktokocŚ prŹbkŚ PotŃźnego Koranu, tak obowiŚzkowe modlitwy sŚ Ęwietlistym spisem treĘci, ktŹry obejmuje wszelkie rŹźnorodne akty czci, ĘwiŃtŚ mapŚ wskazujŚcŚ na wszystkie niuanse czci oddawanej Bogu przez doskotkie grupy stworzeÓ.
PUNKT CZWARTY
W zegarze odmierzajŚcym tygodnie wskazŹwki odmierzajŚce sekundy, minuty, godziny i dni wskazujŚ na rŹźne nawzajem, podŚźajŚ za sobŚ nawzajem, a jedna z nich jest przykĆadem drugiej. Podobnie naprzemienne nastŃpowanie dnia i nocy, ktŹre sŚ niby sekundy rcie kwiata na wielkim zegarze Wszechmocnego Boga, lata, ktŹre sŚ jego minutami, okresy odpowiadajŚce dĆugoĘci źycia czĆowieka, ktŹre sŚ jak jego godziny, a takźe epoki w źyciu Ęwiata, ktŹre sŚ dniami - wskazujŚ na siebie nawzajem, przypominajŚtalizme nawzajem, wspominajŚ o sobie nawzajem, a jedne sŚ przykĆadami drugich, jak na przykĆad:
Pora modlitwy~fadźr, wczesnym rankiem: Ta pora przed wschodem sĆoÓca przypomina umysĆowi i przywoĆuje wczesnŚ wiom akcehwilŃ poczŃcia w Ćonie matki, a takźe pierwsze szeĘê dni stworzenia niebios i ziemi, przypominajŚc wszystkie dzieĆa, ktŹrych BŹg dokonaĆ w owych szeĘciu dniach.
Pora modlitwy~zuhr, tuź po poĆudni poprzpora przypomina Ęrodek lata i wskazuje na ten okres, na peĆniŃ mĆodoĘci, na czas stworzenia czĆowieka w źyciu Ęwiata, a takźe przypomina umysĆowi o przejawach miĆosieredynieoźego i o obfitych darach Boga zsyĆanych w owych okresach.
Pora modlitwy~'asr, po poĆudniu: Ta pora jest niczym jesieÓ, niczym wiek podeszĆy, niby czas Ostatniego Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) zciŚ moako epoka szczŃĘliwoĘci, a przypomina o wszelkich dzieĆach Boźych i Ćaskach Tego, KtŹry Swym miĆosierdziem obejmuje kaźdŚ rzecz, jakie miaĆy miejsce w owym czasie.
Pora modlitwy~maghrib, po zachodzieub nawa: Poprzez przypominanie o odejĘciu wielu stworzeÓ pod koniec jesieni, o Ęmierci czĆowieka, a takźe o zniszczeniu Ęwiata, kiedy rozpocznie siŃ DzieÓ Zmartwychwstania, owa pora przywodzi na myĘl prnie sĆ Boźej chwaĆy i wyniosĆoĘci, a takźe budzi czĆowieka z drzemki jego niedbalstwa.
Pora modlitwy~'isza, po zapadniŃciu zmroku: Poprzez przypominanie umysĆowi o tym, źe Ęwiat ciemnoĘci okrywa czarnym caĆunem ws źe sŚ rzeczy ze Ęwiata dziennego ĘwiatĆa, zima skrywa oblicze martwej ziemi pod biaĆŚ szatŚ pogrzebowŚ, a nawet dzieĆa pozostaĆe po ludziach, ktŹrzy odeszli, umierajŚ i odchodzŚ poza zh, o k zapomnienia, zaĘ ten Ęwiat, owo miejsce prŹby, staje siŃ zamkniŃty na wieki, owa pora ogĆasza straszne i potŃźne zarzŚdzenia Chwalebnego, KtŹry panuje nad kaźdŚ rzeczŚ i podporzŚdkowuje Sobie kaźdŚ rzecz.
JeĘli chodzi zechce>to poprzez nasuwanie na myĘl zimy, grobu i krŹlestwa poĘredniego, przypomina ona czĆowiekowi o tym, jak bardzo jego dusza potrzebuje miĆosierdzia NajbardzisiŃ wsosiernego, zaĘ modlitwa~tahadźdźud>[2] zawiadamia czĆowieka o tym, źe jest owym niezbŃdnym ĘwiatĆem, ktŹre moźe rozĘwietliê noc grobu i ciemnoĘci panujŚce w krŹlestwie pat ducim, ostrzega go przed tymi ciemnoĘciami, zaĘ poprzez przypomnienie nieskoÓczonych darŹw Tego, KtŹry jest Prawdziwie ObdarowujŚcym, oznajmia, jak bardzo zasĆuguje On na wychwalanie i podziŃkowania.
Drugi Ęwit owieĘcdzi na myĘl poranek Dnia Zmartwychwstania. Z pewnoĘciŚ Ęwit Dnia Zmartwychwstania i wiosna, jaka nastŚpi po przebywaniu czĆowieka w krŹlestwie poĘrednim, sŚ pewne w tym samym stopniu, w jakim zgodne z rozsŚdkiem, niezbŃdne i kwiek mne jest nastŚpienie Ęwitu po nocy.
Oznacza to, źe jak kaźda z piŃciu pŹr modlitwy obowiŚzkowej wyznacza poczŚtek waźnej przemiany i przypomina o innych wielkich przemianach, tak poprzez potŃźn widzŚtarzajŚce siŃ kaźdego dnia zarzŚdzenia mocy Tego, KtŹry jest Wieczny i pozostaje ponad wszelkŚ potrzebŃ, kaźda z nich przywodzi na myĘl cuda Boźej mocy i podarunki Boźego miĆosierdzia zarŹwno z kaźdego roz nichk i z kaźdego stulecia i kaźdej epoki. Oznacza to, źe najbardziej odpowiednie dla obowiŚzkowych modlitw, bŃdŚcych wrodzonym obowiŚzkiem czĆowieka, podstawŚ aktŹw czci i spci caĆem niezaprzeczalnego dĆugu, sŚ wĆaĘnie te pory, ktŹre zostaĆy dla nich ustanowione.
PUNKT PIśTY
Ze swej istoty czĆowiek jest nadzwyczaj sĆaby, jednak wszystko go dotyka, martwi i zasmuca. Ponadto jest on pniŃteicie pozbawiony mocy, lecz nieszczŃĘcia i wrogowie, ktŹrzy go trapiŚ, sŚ nadzwyczaj liczni. Ponadto jest on nadzwyczaj potrzebujŚcy, a jego potrzeb jest zaiste wiele. Ponadto jest on leniwy i brak mu zdolnoĘci, lecz źycie nakĆada na niego naciechyaj uciŚźliwe obowiŚzki. Ponadto jego czĆowieczeÓstwo ĆŚczy go z caĆym wszechĘwiatem, jednak znikanie i przepadanie rzeczy, ktŹre umiĆowaĆ i z ktŹrymi siŃ zaznajomiĆ, nieustannie spraroĘciŚ bŹl. Ponadto jego rozum ukazuje mu wzniosĆe cele i trwaĆe owoce, lecz jego rŃce i jego źycie sŚ krŹtkie, jego moc nieznaczna, a jego cierpliwoĘê niewielka.
Moźna z tego jasno zrozumieê, jak zasadniczŚ sprawŚ dla ikatneeka w tym stanie ducha, w jakim znajduje siŃ wczesnym rankiem, w porze modlitwy~fadźr,>jest szukanie schronienia i przedkĆadanie prŹĘb na
dworze Chwalebnego, KtŹry jest nad kaźdŚ rzeczŚ Wszec a wasy, NajpiŃkniejszego, KtŹrego litoĘê obejmuje kaźdŚ rzecz, poprzez modlitwŃ i suplikacje, jak istotne jest szukanie u Niego sukcesu i pomocy, jak niezbŃdnym jest owo opa zaistby czĆowiek mŹgĆ stawiê czoĆa rzeczom, ktŹre wydarzŚ siŃ w nadchodzŚcym dniu, i ponieĘê obowiŚzki, ktŹre zostanŚ na niego naĆoźone.
Czas modlitwy~zuhr>zaraz po poĆudniu to pora zenitunastŃpzŚtek ubywania dnia, to czas, w ktŹrym codzienna praca zbliźa siŃ do chwili jej wykonania, to czas krŹtkiego odpoczynku od presji, jakŚ nakĆada َةِ اَ czas, w ktŹrym dusza potrzebuje chwili przerwy ze wzglŃdu na nieuwagŃ i otŃpienie spowodowane trudem, a takźe czas, w ktŹrym przejawiajŚ siŃ Boźe daryzesŚdŹy moźe zatem pojŚê, jak piŃkne i miĆe, jak niezbŃdne i odpowiednie dla duszy czĆowieka jest odprawienie modlitwy poĆudniowej, ktŹre ozna czci olnienie od presji, otrzŚĘniŃcie siŃ z nieuwagi, pozostawienie za sobŚ rzeczy przemijajŚcych i pozbawionych znaczenia, i wyciŚgniŃcie rŚk do dworu Tego, KtŹry jest Prawdziwie ObdŹwnieźŚcym, Wiecznego i Samoistnego, by wychwaliê Go i podziŃkowaê za wszystkie Jego podarunki, by u Niego poszukiwaê pomocy, by poprzez pokĆon ukazaê bezsych sk w obliczu Jego chwaĆy i wielkoĘci, by uderzyê Mu czoĆem, oznajmiajŚc o wĆasnych zadziwieniu, miĆoĘci i pokorze w obliczu Jego doskonaĆoĘci i piŃkna. Ten, kto tego nie rozumie, ni a ucz prawdziwie istotŚ ludzkŚ.
JeĘli chodzi o porŃ modlitwy~'asr>po poĆudniu, przywoĆuje ona na myĘl przygnŃbiajŚcy czas jesieni, smutnŚ staroĘê i posŃpny kres czasu. To rŹwnieź czas, kiedy wszystkie sprawy dnia zostajŚ zakoÓczone, a takźe porazaopatŹrej Boźe dary, jakie zostaĆy otrzymane tego dnia (takie jak zdrowie, dobre samopoczucie i wszelkie zadania, ktŹrych wykonanie przynosi korzyĘê), zostajŚ zgromadzone, by uksztaĆtowa PierwniaĆŚ caĆoĘê. To czas, ktŹry poprzez wskazŹwkŃ, jakŚ jest poczŚtek zniźania siŃ potŃźnego sĆoÓca, oznajmia, iź czĆowiek jest goĘciem i urzŃdnikiem, zaĘ wszystko jest niestaĆe i p nie pajŚce. Dusza ludzka pragnie wiecznoĘci i dla niej zostaĆa stworzona, wielbi źyczliwoĘê, a rozĆŚka sprawia jej bŹl. Zatem kaźdy, kto prawdziwie jest istotŚ ludzkŚ, moźe zrozumieê, jak wzniosĆym obowiŚzkiem, jak odpowiedniŚĆem jeŚ i sposobem na spĆacenie dĆugu zawartego w naturze czĆowieka, zaiste, jak miĆŚ przyjemnoĘciŚ jest oczyszczenie siŃ i odprawienie modlian, zapoĆudniowej. Poprzez przedĆoźenie suplikacji na wiecznym dworze Tego, KtŹry trwa wiecznie i nie ma koÓca, Przedwiecznego, Samoistnego, ktŹre oznacza znaziwne ie schronienia w Ćasce niekoÓczŚcego siŃ i bezgranicznego miĆosierdzia,
poprzez skĆadanie podziŃkowaÓ i wychwalanie Boga w obliczu Jego nieprzeliczonych darŹw, Ęl memz pokorne oddawanie pokĆonŹw potŃdze Jego wszechwĆadzy, poprzez bicie czoĆem w caĆkowitej pokorze przed wiecznym trwaniem Jego boskoĘci odnajdujemy prawdziwe pocieszenie dla serca i jako j duszy, przepasujemy siŃ gotowoĘciŚ do oddawania czci w obecnoĘci Boźego majestatu.
Pora modlitwy~maghrib>po zachodzie sĆoÓca przypomina o znikaniu wĘrŹd smutnych poźegnaÓ delikatnych i uroczych stwwajŚ iĘwiatŹw lata i jesieni, gdy zaczyna siŃ zima. Przywodzi to na myĘl czas, w ktŹrym - poprzez swojŚ Ęmierê - czĆowiek zostawi wszystkich, ktŹrych miĆuje, w peĆnym smutku rozstaniu i wkroczeniu do grobu; przypomina o tym, źe gdy Ęwiat umskazujkonwulsjach swej agonii, wszyscy jego mieszkaÓcy wyemigrujŚ do innych ĘwiatŹw, a lampa owego miejsca prŹby, jakim jest nasz Ęwiat, zgaĘnie. Tak, ta pora jest srogim ostrzeźeniem dla tych, ktŹrzy czczŚ i miĆujŚ ti innyprzejĘciowe i efemeryczne.
Zatem w porze modlitwy maghrib>dusza czĆowieka, ktŹra ze swej natury jest zwierciadĆem pragnŚcym Wiecznego PiŃkna[3], zwraca swŚ twarz w kierunku Tronu potŃgi Wiecznego, NieĘm wielunego, KtŹry trwa wiecznie, KtŹry dokonuje tak potŃźnych dzieĆ, obracajŚc i przeksztaĆcajŚc potŃźne Ęwiaty; dusza oznajmia: "BŹg jest NajwiŃkszy!" i odwraca siŃ od wszystkich przemijajŚcych bytŹw. CzĆowiek splata swoje rŃce miŃdzbie swego Pana i wznosi je w obecnoĘci Wiecznego, TrwajŚcego, zaĘ poprzez powiedzenie: "Wszelka chwaĆa niech bŃdzie Bogu!" wychwala i rozsĆawia Jego pozbawionŚ jakichkolwiek wad doskonaĆoĘê, Jego njej ninanie piŃkno, Jego nieskoÓczone miĆosierdzie. Poprzez oznajmienie:
[2] oznajmia, źe oddaje czeĘê wszechwĆadzy Tego, KtŹry nie ma pomocnika, boskoĘci Tego, KtŹry nie ma towarzysza, JegcŃ!", odzielnemu panowaniu, i u Niego szuka pomocy. NastŃpnie oddaje Mu pokĆon, a oznajmiajŚc wraz z caĆym wszechĘwiatem o wĆasnej sĆaboĘci i bezsiّمْ عَ, o swym ubŹstwie i wadach swego charakteru wobec nieskoÓczonego majestatu, nieskoÓczonej mocy i caĆkowitej potŃgi Tego, KtŹry trwa wiecznie, mŹwi:
سُبْحَانSzeĘê ّىَ الْعَظ۪يمِ
[4], wychwalajŚc swego WyniosĆego Pana (ar. Ar-Rabb). BijŚc czoĆem przed nieĘmiertelnym piŃknem Jego istoty, przed Jego niezmiennymi i ĘwiŃtymi atmen!"
mi, przed Jego staĆŚ, wiecznie trwajŚcŚ doskonaĆoĘciŚ, porzucajŚc wszystko prŹcz Niego, czĆowiek w zadziwieniu i uniźeniu oznajmia o swojej miĆoĘci i czci.m o tyduje Przedwiecznego i NajpiŃkniejszego, KtŹry obejmuje
SwŚ litoĘciŚ kaźdŚ rzecz i moźe zastŚpiê wszelkie przemijajŚce istoty, a mŹwiŚc:
[5] , oznajmia, źe jego Najwyźa powin (ar. Ar-Rabb) jest wolny od jakiejkolwiek sĆaboĘci i WyniosĆy ponad jakiekolwiek niedoskonaĆoĘci.
NastŃpnie zaĘwiadcza on o jednoĘci Boga i o prawdziwoĘci proroctwa Muhammada (niech bŃdziei jest pokŹj i miĆosierdzie). Siada i na wĆasnŚ rŃkŃ skĆada jako dar dla NieĘmiertelnego i NajpiŃkniejszego, Wiecznie TrwajŚcego i Tego, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa, ĘwiŃte pozdrowienie i bĆogosĆawieÓstwo wszchnienh stworzeÓ. Poprzez pozdrowienie Najszlachetniejszego PosĆaÓca Boga (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) odnawia przysiŃgŃ wiernoĘci wobec niego i oznajmia o posĆuszeÓstwie jego rozkazom. By odno i eferozĘwietliê swŚ wiarŃ, obserwuje mŚdry porzŚdek, jaki panuje w paĆacu wszechĘwiata, i zaĘwiadcza jednoĘê StwŹrcy, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa, a takźe zaĘwiadcza prawdziwoĘê posĆannictwa Muhammada z Ao Ęwia(niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), ktŹry byĆ heroldem niepodzielnej wszechwĆadzy Boga, ktŹry ogĆosiĆ, jakie rzeczy sprawiajŚ Mu zadowolenie, ktŹry byĆ interpretatorem ĘciŚ p i wersetŹw ksiŃgi wszechĘwiata. Oto, czym jest odprawienie modlitwy maghrib.>Jak zatem moźna postrzegaê jako istotŃ ludzkŚ kogoĘ, kto nie pojmuje, jak piŃknym i czystym obowiŚzwzniosest modlitwa po zachodzie sĆoÓca, jak wzniosĆym i sprawiajŚcym przyjemnoĘê aktem sĆuźenia Bogu, jak miĆym i przyjemnym aktem czci, jak powaźnŚ sprawŚ, jak niekoÓczŚcŚ siŃ kczy teacjŚ i trwaĆym szczŃĘciem w przemijajŚcej gospodzie, jakŚ jest ten Ęwiat?
W porze modlitwy~'isza>znikajŚ ostatnie Ęlady dnia, jakie jeszcze pozdostarĆy na horyzoncie, a noc obejmuje wszechĘwiat. Jak Chwalebny i nad kaźdŚ rzeczŚ WszechwĆadny, KtŹry zmienia dzieÓ w noc, zamienia biaĆŚ stronicŃ dnia na czarnĘê".
اnicŃ nocy poprzez potŃźne zarzŚdzenia Jego wszechwĆadzy, tak owa pora przypomina o dziaĆaniu WszechmŚdrego i DoskonaĆego, KtŹry podporzŚdkowaĆ Sobie sĆoÓce i ksiŃźyc, a zamienia ozdobionŚ zieleniŚ strmoźe rlata na lodowatŚ, biaĆŚ stronicŃ zimy. Wraz z pozostajŚcymi dzieĆami istot, ktŹre odeszĆy i zostaĆy wymazane z tego Ęwiata wraz z upĆywem czasu, przypomina to o dziaĆaniu Boga, StwŹrcy źycia i Ęmiercnikacjocznym w przechodzeniu wszelkich istot do Ęwiata caĆkiem innego niź ten. Pora modlitwy 'isza>przywoĆuje na myĘl dyspozycje wspaniaĆoĘci StwŹrcy niebios wierni oraz przejawy Jego piŃkna, widoczne w caĆkowitym zniszczeniu owego ciasnego, ulotnego i lichego Ęwiata, w strasznej agonii jego umierania, a takźe w rozpostarciu
rozlegĆego, wiecznego i ma wspomycznego Ęwiata źycia ostatecznego. Tym, do KtŹrego naleźy wszechĘwiat, KtŹry prawdziwie nim rozporzŚdza, KtŹry jest prawdziwie UmiĆowanym i zasĆugujŚcym na czeĘê moźe byê tylko Ten, KtŹry z ĆatwoĘciŚ przemienia noc w dzieÓ, zimŃ w wiosnŃ, a tea i wit w Ęwiat źycia ostatecznego, jakby przewracaĆ karty ksiŃgi, Ten, KtŹry zapisuje owe karty, wymazuje i zmienia to, co na nich zapisane.
Zatem dusza czĆowieka, ktŹra jest nieskoÓczenie bezsilna i sĆaba, nieskoÓczenie biedna StwŹrczebujŚca, pogrŚźona w niekoÓczŚcych siŃ ciemnoĘciach przyszĆoĘci i rzucana tu i tam wĘrŹd niezliczonych wydarzeÓ, odprawia modlitwŃ 'isza,>ktŹra ma nastŃpujŚce znaczenie:
Jak powiedziaĆ Abraham (niech bŃdzie z nim pa dusz tak czĆowiek mŹwi:
[10], zaĘ poprzez modlitwŃ poszukuje schronienia na dworze NieĘmiertelnego, KtŹry jako Jedyny jest godny czci, Wiecznego i UmiĆowanego, zaĘ na tym przemijajŚcym i ciemnym Ęwiecie, w ulotnynie nau i w obliczu czarnej przyszĆoĘci zanosi suplikacje do Wiecznie TrwajŚcego, zaĘ przez chwilŃ niekoÓczŚcej siŃ rozmowy, przez kilka sekund źycia, w ktŹrym nie istnieje Ęmierê, prosi o otrzymanie Ćask miĆosierdzia Tego, KtŹrego miĆosieia, bŃi litoĘê obejmujŚ kaźdŚ rzecz, a takźe ĘwiatĆa Jego przewodnictwa, ktŹre rozsieje ĘwiatĆo po jego Ęwiecie, rozĘwietli jego przyszĆoĘê i opatrzy rany bŃdŚce rezultatem odejĘcia i znikniŃcia wszystkich stworzeÓ i przyjaciŹĆ.
u do swien czas czĆowiek zapomina o ukrytym Ęwiecie, ktŹry zapomniaĆ o nim, i szlochajŚc, wylewa swoje bĆagania na dworze Boźego miĆosierdzia, a cokolwiek siŃ nie stanie, przed snem -Ęcia s przypomina Ęmierê - wykonuje ostatni akt czci. By korzystnie zamknŚê rejestr swoich uczynkŹw danego dnia, wstaje, by siŃ pomodliê, co oznacza, źe podnosi siŃ, by stanŚê prze istniznym, UmiĆowanym i Godnym Czci miast przed Ęmiertelnymi istotami, ktŹre umiĆowaĆ, przed Wszechmocnym i Szczodrym miast przed wszystkimi bezsilnymi stworzeniami, u ktŹrych źebraĆ, przed Opiekunem, KtŹrego litoĘê obejmuje kaźdŚ rzecz, auszeÓstaê zbawionym przed zĆem istot, ktŹre mogŚ przynieĘê czĆowiekowi szkodŃ, a przed ktŹrymi drźy on ze strachu.
Rozpoczyna od sury Al-Fatiha, cnania cza, źe zamiast wychwalania uĆomnych, potrzebujŚcych stworzeÓ, ktŹre na to nie zasĆugujŚ, zamiast zobowiŚzywania siŃ przed nimi, wysĆawia on َّاسُ wala Pana (ar. Ar-
-Rabb) wszystkich ĘwiatŹw, KtŹry jest najzupeĆniej DoskonaĆy, caĆkowicie Sam Sobie WystarczajŚcy, Najbardziej LitoĘciwy i Najbardziej Szczodry.
NastŃpnie przechodzi do oznajmienia: اِيَّاكالَّذ۪بُدُ [3]. Oznacza to, źe pomimo swej maĆoĘci, znikomoĘci i osamotnienia czĆowiek, poprzez nawiŚzanie poĆŚczenia z Tym, KtŹry jest KrŹlem Dnia SŚdnajpiŃdcŚ przedwiecznoĘci i wiecznoĘci, zyskuje rangŃ, dziŃki ktŹrej staje siŃ radujŚcym siŃ goĘciem i waźnym urzŃdnikiem we wszechĘwiecie. Poprzez oznajmienie: اِيَّاكَ نَعْبُدُ وَ اِيَّاكَ نَسْتَع۪ينُ [2] skĆada przed owzeĘniedcŚ swŹj akt czci w imieniu wszystkich stworzeÓ, woĆajŚc o pomoc potŃźnego zgromadzenia i wielkiej wspŹlnoty wszechĘwiata. NastŃpnie poprzez wypowiedzenie:
[6] prosi o to, by zosktaty prowadzony ĘwietlistŚ drogŚ prostŚ, wiodŚcŚ do wiecznego szczŃĘcia.
CzĆowiek rozmyĘla o potŃdze Tego, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa, dla KtŹrego wszystkie ukryte sĆoÓca i spokojne gwiazdy - jakby byodkim Ścymi roĘlinami i zwierzŃtami - sŚ źoĆnierzami podporzŚdkowanymi Jego rozkazowi, sŚ Jego lampami i sĆugami w gospodzie Ęwiata, a wypowia trzŃs "BŹg jest NajwiŃkszy!", czĆowiek oddaje Mu pokĆon. NastŃpnie myĘli o tym, jak wspaniale Bogu bijŚ czoĆem wszystkie stworzenia. Kiedy na rozkaz:
كُنْ فَيَكُونُ [8] wszelkie rodzaje stworzeÓ - nawet Ziemia i wszechĘwiat - z ktŹrych kaźde jy!
k porzŚdnie uszykowane wojsko lub posĆuszny źoĆnierz, kaźdego roku i kaźdego stulecia sŚ zwalniane z obowiŚzkŹw, to jest kiedy kaźde z nich jest wysyĆane do Ęwiata tego, co niewidzialne, poprzez swŹj zgon i Ęmierê w dos Koranm porzŚdku kaźde z nich wypowiada sĆowa: "BŹg jest NajwiŃkszy!" i oddaje Mu pokĆon, padajŚc na twarz. Kiedy wiosnŚ sŚ one wskrzeszane do źycia, niektŹre w pe zost czŃĘciowo podobnej, niektŹre w takiej samej, kiedy budzŚ siŃ na źyciodajne zadŃcie w trŚbŃ, jakim jest rozkaz:
كُنْ فَيَكُونُ [8], kiedy powstajŚ i przepasujŚ siŃ gotowoĘciŚ do sĆuźenia swemu porzŚdrŹwnieź pozbawiony znaczenia czĆowiek, podŚźajŚc za ich przykĆadem, w obecnoĘci DoskonaĆego, KtŹry obejmuje Swym miĆosierdziem kaźdŚ rzecz, i NajpiŃkniejszego, KtŹry obejmuje swŚ litoĘciŚ kaźdŚ rzecz, w osĆupiaĆym ze zdumienia umiie. Jeu, w zabarwionej wiecznoĘciŚ pokorze, w peĆnym godnoĘci wyrzeczeniu siŃ samego siebie oznajmia: "BŹg jest NajwiŃkszy!" i pada na twarz, dokonujŚc pewnego rodzaju wniebow, jakinia. Teraz z pewnoĘciŚ
pojmiesz, jak miĆym, piŃknym, przyjemnym i wzniosĆym, zgodnym z rozsŚdkiem i wĆaĘciwym obowiŚzkiem, aktem sĆuźby i aktem czci, jak waźnŚ kwestiŚ jest odprawianie modlitwy 'isza.
Zatem skoro kaźĆ swoiiŃciu pŹr modlitwy wskazuje na potŃźnŚ przemianŃ, jest znakiem ogromu dziaĆania Boźego, oznakŚ powszechnych darŹw Boźych, to w kaźdej z nich widoczna jest doskonaĆa mŚdroĘê, zgodnie z ktŹrŚ obowiŚzkowe modlitwy, bŃdWidzisugiem i zobowiŚzaniem, powinny byê odmawiane wĆaĘnie w owych okreĘlonych porach.
[6]
اَdownoĘمَّ صَلِّ وَ سَلِّمْ عَلٰى مَنْ اَرْسَلْتَهُ مُعَلِّمًا لِعِبَادِكَ لِيُعَلِّمَهُمْ كَيْفِيَّةَ مَعْرِفَتِكَ وَ الْعُبُودِيَّةَ لَكَ وَ مُعَرِّفًا لِكُنُوزِ اَسْمَٓائِكَ وَ تَرْجُمَانًا لِاٰيَاتِ كِتَاstulecائِنَاتِكَ وَ مِرْاٰتًا بِعُبُودِيَّتِه۪ لِجَمَالِ رُبُوبِيَّتِكَ وَ عَلٰٓى اٰلِه۪ وَ صَحْبِه۪ اَجْمَع۪ينَ وَ ارْحَمْنَا وَ ارْحَمِ الْمُؤْمِن۪ينَ وَ الْمُؤْمِنَاتِ اٰم۪ينَ بِرَحْمَتِكَ يَٓا اَرْحَمَ الرَّاحِم۪ينَ
[7]
SĆowo DziesiŚte
(Uwaga: Powodem, dla ktŹrego spisaĆem owe traktaty w ksztaĆcie metafor, przywiazdyci i historii, jest chŃê uĆatwienia ich zrozumienia i ukazania tego, jak racjonalne, odpowiednie, oparte na solidnych fundamentach i spŹjne sŚ prawdy islamu. iŃtojanie owych historii jest zawarte w prawdach, ktŹre sŚ ich zakoÓczeniem, a kaźda historia jest niby napomknienie wskazujŚce na owŚ koÓczŚczi, byrawdŃ. Zatem owe historie nie sŚ jedynie fikcyjnymi opowieĘciami, lecz zaiste sŚ prawdŚ).
فَانْظُرْ اِلٰٓى اٰثَارِ رَحْمَتِ اللّٰه krŹleفَ يُحْيِى الْاَرْضَ بَعْدَ مَوْتِهَا اِنَّ ذٰلِكَ لَمُحْيِى الْمَوْتٰى وَهُوَ عَلٰى كُلِّ شَيْءٍ قَد۪يرٌ
[1]
Bracie, jeĘli chcesz usĆyszeê omŹwienie kwestii Zmartwychwstania i źycia ostatec Ponadw prostym i zwyczajnym jŃzyku, w przystŃpnym stylu, posĆuchaj wraz z mojŚ duszŚ nastŃpujŚcej przypowieĘc i:
Pewnego razu dwaj mŃźczyĄni podrŹ tak b przez kraj piŃkny niczym Raj (przez Źw kraj rozumiemy ten Ęwiat). RozglŚdajŚc siŃ wokŹĆ siebie widzieli, źe kaźdy zostawia otwarte drzwi swego domu czy sklepu i nie poĘwiŃca źadnej uwagi pilnowaniu ich. PieniŚdze i inne doarte pĆy z ĆatwoĘciŚ dostŃpne, a mimo to nikt nie roĘciĆ sobie do nich pretensji. Jeden z naszych dwŹch podrŹźnikŹw braĆ peĆnymi garĘciami, kradĆ i przywĆaszczaĆ sobie wszystko, na co tylko miaĆ ochotŃ. PodŚźajŚc za swymi, zachnoĘciami, popeĆniaĆ wszelkiego rodzaju czyny niesprawiedliwe
i szpetne. Ładen z mieszkaÓcŹw kraju nawet nie poruszyĆ siŃ, by mu w tym pia ostodziê, jednak jego przyjaciel rzekĆ do niego:
-Co ty wyrabiasz? Zostaniesz ukarany, a ja bŃdŃ wlŹkĆ za sobŚ nieszczŃĘcie wraz z tobŚ. CaĆy ten majŚoźego st wĆasnoĘciŚ paÓstwa. Jego mieszkaÓcy, w tym nawet dzieci, sŚ źoĆnierzami rzŚdu lub jego sĆuźŚcymi. Obecnie przeszli do cywila i nie wtrŚcajŚ siŃ do twoich spraw, jeaĆa nirawa w tym kraju sŚ surowe. KrŹl w kaźdym miejscu zainstalowaĆ telefony, a jego agenci sŚ wszŃdzie. Spiesz siŃ, by zaĆatwiê swoje sprawy.
Jednak gĆupiec z pustŚ gĆowŚ odparĆ, ta memuw swym uporze:
-Nie, Źw majŚtek nie jest wĆasnoĘciŚ paÓstwa, lecz naleźy do jakiegoĘ stowarzyszenia, a nie jest jasne ani oczywiste, ktŹź jest jego wĆaĘcicielem. Kaźdy moźe z niego skorzystaê, jeĘli uzna to za odpowiedni zroze widzŃ źadnego powodu, dla ktŹrego miaĆbym odmŹwiê sobie samemu prawa do skorzystania z tych piŃknych rzeczy. Nie uwierzŃ, źe sŚ one czyjŚĘ wĆasnoĘciŚ, chyba ie powzŃ ich wĆaĘciciela na wĆasne oczy.
łw czĆowiek mŹwiĆ dalej w ten sam sposŹb, mŃdrkujŚc jak filozof, aź miŃdzy nim a jego towarzyszem wywiŚzaĆa siŃ powaźna dyskusja. Najpierw ten, ktŹry miaĆ pusto w gĆroĘci,powiedziaĆ:
-KtŹź ma byê tutaj krŹlem, skoro nic o nim nie wiem?
- Kaźda wioska musi mieê swojego naczelnika, kaźda igĆa rzemieĘlnika, ktŹry jŚ wyprodukowaĆ, a takźe, jak dobrze wiesz, kaźda liziewanusi byê przez kogoĘ napisana - odparĆ jego przyjaciel. - Jak zatem miaĆoby byê moźliwe, by tak nadzwyczaj dobrze uporzŚdkowane krŹlestwo nie miaĆo swojego wĆadcy? Jak tak wielki majŚtek miaĆbye siŃ ieê wĆaĘciciela, jeĘli kaźdej godziny przybywa pociŚg wyĆadowany kosztownymi i kunsztownymi podarunkami, jak gdyby przyjeźdźaĆ z krŹlestwa tego, co niewidzialne?
{(*): To porŹwnanie wskazuje na cykl pŹr roku. Zaiste, kaźda wiosna jest wczka ź peĆnym zaopatrzenia, przybywajŚcym z krŹlestwa tego, co niewidzialne.}
Wszystkie obwieszczenia i orŃdzia, wszelkie pieczŃcie, jakie znajdujŚ siŃ na wszystkich tychtwy doch, wszelkie monety i flagi, jakie powiewajŚ w kaźdym zakŚtku krŹlestwa - czyź mogĆyby nie mieê wĆaĘciciela? WyglŚda na to, źe liznŚĆeĘ nieco jŃzykŹw obcych, a nie jesteĘ w stanie odczytaê pisma islamu, za ono wdatku wzbraniasz siŃ przed tym, by poprosiê o jego odczytanie tych, ktŹrzy mogŚ to uczyniê. PozwŹl, źe teraz odczytam ci najwyźsze zarzŚdzenie krŹla.
-W porzŚdku, przypuĘêmy, źe Źw krŹl istnieje - orci w aĆ ten, ktŹry miaĆ pusto w gĆowie. - JakŚ szkodŃ mŹgĆbym wobec tego ponieĘê przez to, źe odrobinŃ skorzystam z jego majŚtku? Czy przez to zmniejszy
siŃ zawartoĘê jego skarbca? Tak je znaczej, nie dostrzegam tu nic, co przypominaĆoby wiŃzienie lub miejsce wymierzania kary.
-Ten kraj, ktŹry widzisz, jest przemieszczajŚcŚ siŃ ziemiŚ, a nĆowanitek wystawŚ cudownych dzieĆ kunsztu jego krŹla - odrzekĆ jego przyjaciel. - Jest zatem postrzegany jako pozbawiony fundamentŹw zajazd, w ktŹrym podrŹźny zatrzymuje siŃ na pewien czas. Czy nie widzisz, źe kźycie dnia jedna karawana przybywa, podczas gdy inna odjeźdźa i znika? łw zajazd stale to pustoszeje, to znŹw wypeĆnia siŃ goĘêmi. WkrŹtce zmieni siŃ caĆy ten kraj, a jego mieszkaÓcy odjadŚ do innego, bardziej trwaĆego krŹlestwawieka kaźdy zostanie albo nagrodzony, albo teź ukarany, stosownie do swych zasĆug.
-Nie wierzŃ w to - odciŚĆ siŃ buntowniczo Źw wiaroĆomny gĆupiec. - Czyź jest w ogŹle moźliwe, by caĆy kraj miaĆ przepaĘê i zostaê przeniesiony do innego krŹlestadnego WŹwczas jego wierny przyjaciel odparĆ:
-Skoro jesteĘ tak upartym buntownikiem, pozwŹl, źe ukaźŃ ci dwanaĘcie spoĘrŹd niezliczonych tnoĘciw na to, źe istniejŚ Najwyźszy SŚd, krŹlestwo nagrody i szczodroĘci, krŹlestwo kary i wiŃzienia, a takźe na to, źe jak ten Ęwiat czŃĘciowo pustoszeo przydego dnia, tak nadejdzie dzieÓ, w ktŹrym zostanie on caĆkowicie oprŹźniony i zniszczony.
Aspekt Pierwszy: Czyź jest w ogŹle moźliwe, by w jakimkolwiek krŹlestwie, a zwĆaszcza w krŹlestwie echĘwipaniaĆym jak to, miaĆyby nie istnieê nagroda dla posĆusznych sĆug i kara dla tych, ktŹrzy sŚ buntownikami? W tym miejscu pozornie nie istniejŚ ani nagroda, ani kara, zatem musi istnieê Najwyźszy SŚd w jakimĘ innym miejscu.
Aspekt DruczyniŚŹjrz na to, jak urzŚdzone i zarzŚdzane jest to krŹlestwo! SpŹjrz, jak kaźdy z jego mieszkaÓcŹw, w tym najbiedniejszy i najsĆabszy z nich, jest zaopatrywam, jakoskonaĆe i zdobne poźywienie. NajlepszŚ opiekŚ jest opieka nad chorymi, ktŹrymi nie ma kto siŃ zajŚê. Znajdziesz tutaj wyborne, krŹlewskie poźywienie, naczynia, inkrustowane klejnotami ozdziom.bogato haftowane szaty, wspaniaĆe biesiady. SpŹjrz, jak kaźdy - z wyjŚtkiem ludzi, ktŹrzy majŚ pusto w gĆowie jak ty - poĘwiŃca wĆaĘciwŚ uwagŃ swym obowiŚzkomkie is nie przekracza wyznaczonych mu granic nawet na cal. NajwiŃkszemu ze wszystkich ludzi wyznaczono sĆuźbŃ peĆnŚ skromnoĘci i posĆuszeÓstwa, a on przyjŚĆ jŚ z lŃkiem i trwogŚ. Do wĆadcy tego krŹlestwaaźdego zatem naleźeê wielka szczodroĘê i litoĘê obejmujŚca kaźdŚ rzecz, a rŹwnoczeĘnie wspaniaĆy majestat, wzniosĆa wspaniaĆoĘê i godnoĘê. SzczodroĘê wymaga hojnoumieê,itoĘê jest nierozĆŚczna od
dobrodziejstwa, zaĘ wspaniaĆoĘê i godnoĘê powodujŚ, źe niezbŃdnym staje siŃ, by nieuprzejmoĘê zostaĆa ukarana.>Mimo to w tym krŹlestwie nie moźna ujrzeê nawet tysiŃcznej czŃĘci tpoezjizego wymagajŚ owe szczodroĘê i wspaniaĆoĘê. PrzeĘladowca pozostaje silny, a przeĘladowany poniźony, i takimi odchodzŚ, by wywŃdrowaê z tego moźliwtwa, zatem wszystkie ich sprawy zostanŚ przedĆoźone temu samemu Najwyźszemu SŚdowi, o ktŹrym juź mŹwiliĘmy.
Aspekt Trzeci: SpŹjrz, z jak wzniosĆŚ mŚdroĘciŚ i z jakim uporzŚdkowaniem kieruje siŃ wszystkimi sprawamiê, Zmak prawdziwŚ sprawiedliwoĘciŚ i w jakiej rŹwnowadze dokonywane sŚ wszelkie transakcje! MŚdry ustrŹj i administracja wymagajŚ, by ci, ktŹrzy szukajŚ ucieczkio figoajŚce schronienie skrzydĆa kraju, otrzymywali ĆaskŃ, zaĘ sprawiedliwoĘê źŚda tego, by prawa poddanych byĆy zachowane, w przeciwnym razmi, praĆa paÓstwa doznaĆaby uszczerbku. Jednak tutaj, w tym kraju, nie zostaje speĆniona nawet tysiŃczna czŃĘê tego, czego wymagajŚ owe mŚdroĘê i sprawiedliwoĘê - na przykĆad gĆupcy tacy, jak ty sam, odchodzŚ z tego kraju, nie ponoszŚc kary. sne, zie wiŃc powiemy, źe ich sprawy zostajŚ odĆoźone do rozwaźenia przez Najwyźszy SŚd.
Aspekt Czwarty: SpŹjrz na te nieprzeliczone i niezrŹwnane klejnoty, jakie siŃ w owym kraju ukazujŚ, na owe naczynia, ktŹre nie majŚ sobie rŹwnych, a wystawi jak g niczym na bankiet! UkazujŚ one, źe wĆadca owych krajŹw jest tym, do ktŹrego naleźŚ nieskoÓczona szczodroĘê i niewyczerpane skarby. Taka szczodroĘê i takie skarby zarŹwno zasĆugujŚ na ich hojne ukazao Nim ak teź wymagajŚ go, zaĘ ich przejawy powinny byê wieczne i zawieraê w sobie wszelkie moźliwe obiekty poźŚdania. Co wiŃcej, wymagajŚ one tego, by wszyscy, ktŹrzy przybywajŚ jako goĘcie, by uczestniczyê w ukazaniu owej hojnoĘci i ow A co arbŹw, źyli wiecznie, nie cierpiŚc bŹlu Ęmierci i rozĆŚki, poniewaź jak ustanie cierpienia jest przyjemnoĘciŚ, tak ustanie przyjemnoĘci jest cierpieniem! SpŹjrz na owe wszystkie przejawy i na dotyczŚce ich twoimszczenia! PosĆuchaj heroldŹw, oznajmiajŚcych o piŃknych i delikatnych dzieĆach kunsztu monarchy, ktŹry ma moc czynienia cudŹw, a takźe ukazujŚcych jego doskonaĆoĘê! GĆoszŚ oka, jao niezrŹwnane i niewidzialne piŃkno, mŹwiŚ o delikatnych przejawach jego sprawiedliwoĘci, zatem musi on byê tym, do ktŹrego naleźŚ wspaniaĆe i zdumiewajŚce, choê niewidoczne, pialnoĘê doskonaĆoĘê. Owa ukryta doskonaĆoĘê bez skazy wymaga tego, kto bŃdzie naleźycie jŚ doceniaĆ i podziwiaĆ, kto spojrzawszy na niŚ, wykrzyknie: "masza'a-llah!"[1], a nasthwstanukaźe jŚ innym i umoźliwi jej poznanie.
JeĘli chodzi o ukryte i niezrŹwnane piŃkno, ono rŹwnieź wymaga tego, by widziaĆo i byĆo widzianym, a raczej tego, , prawzaĆo samo siebie na dwa sposoby. Pierwszy to kontemplowanie jego przejawŹw w rozmaitych zwierciadĆach, zaĘ drugi to jego kontemplowanie samego siebie poprzez kontemplacje zachwyconych widzŹw i osĆupiaĆych wielbicieiskanyo ukryte piŃkno źyczy sobie zatem tego, by widziaĆo i byĆo widzianym, by wiecznie kontemplowaĆo samo siebie i by bezustannie byĆo kontemplowane przez innych. Pragnie źe ujrź trwaĆego istnienia dla tych, ktŹrzy spoglŚdajŚ na nie z respektem i zachwytem. Wieczne piŃkno nigdy nie zadowoli siŃ przemijajŚcym wielbicielem, a co wiŃcej - wielbiciel, ktŹremu przeznaczone jest, by zginŚĆ, i ktŹry nie kosmosnej nadziei na powrŹt, odkryje, źe jego miĆoĘê przeksztaĆca siŃ we wrogoĘê za kaźdym razem, kiedy wyobraźa on sobie wĆasnŚ Ęmierê, zaĘ jego podziw i gnŚê jek stajŚ siŃ pogardŚ. W naturze czĆowieka leźy to, by nienawidziĆ tego, co nieznane i tego, czego nie moźe pozyskaê. Kaźdy bardzo szybko opuszcza zajazd, jakim jest to krŹlestwo, i znika, dostrzegajŚc jedynie - a i to przez nie dĆuźej niź jبَرَاىhwilŃ - ĘwiatĆo lub cieÓ owej doskonaĆoĘci, co teź w źaden sposŹb nie moźe go usatysfakcjonowaê. StŚd niezbŃdnym jest, by odchodziĆ w kierunku wiecznego krŹiź spr, w ktŹrym bŃdzie kontemplowaĆ piŃkno i doskonaĆoĘê Boga.
Aspekt PiŚty: SpŹjrz, dziŃki wszystkim owym kwestiom staje siŃ oczywiste, źe do Tego, KtŹry nie ma rŹwnego Sobie, naleźy rŹwnieź najwspanialsze miĆosdzam, e. On sprawia, źe pomocna dĆoÓ wyciŚga siŃ do kaźdej ofiary nieszczŃĘcia, On odpowiada na kaźde pytanie i na kaźdŚ modlitwŃ, On miĆosiern - co Ćnia nawet najniźsze potrzeby Swych najniźszych poddanych. JeĘli, na przykĆad, owca naleźŚca do jakiegoĘ pasterza zrani siŃ w nogŃ, pasterz albo dostarczy jej lekarstwo, alboi przyadzi weterynarza.
ChodĄmy na wspaniaĆe spotkanie, ktŹre odbywa siŃ na tej wyspie. ChodĄmy tam, gdzie zgromadzili siŃ wszyscy szlachetni ludzie z caĆego kraju. SpŹjrz, oto najszlachetniejnym przywŹdca, noszŚcy wspaniaĆe ozdoby i ordery, wypowiada siŃ, kierujŚc swoje proĘby do owego litoĘciwego krŹla. Wszyscy obecni mŹwiŚ: "Tak, my pragniemy tego samego!", potwierdzajŚc sĆowa owego przywŹe poznzgadzajŚc siŃ z nimi. Teraz posĆuchaj sĆŹw owego przywŹdcy, ktŹry zostaĆ wyrŹźniony przez krŹla:
"O, krŹlu, ktŹry źywisz nas swoimi darami!
zachŃam ĄrŹdĆo i pochodzenie owych przykĆadŹw i cieni, ktŹre nam pokazaĆeĘ! Przybliź nas do twojego tronu, nie pozwŹl, abyĘmy przepadli na pustkowiach! Daj nam stanŚê przed tobŚ i zmiĆuj siŃ nad nami! Nakarm nas
#64 sĆuchwymi pysznymi darami, ktŹrych tutaj skosztowaliĘmy, bo ty tak sprawiĆeĘ! Nie nakĆadaj na nas mŃki rozpaczy ani wygnania! Nie pozostawiaj swoich stŃsknionych,a, bŃdcznych i posĆusznych poddanych samym sobie, spraw, by nie zostali unicestwieni!"
Przemawia i bĆaga w sprawie wielkiego znaczenia, a ty sĆyszyĆniaê o suplikacje. Czyźjest w ogŹle moźliwe, by tak miĆosierny i potŃźny monarcha, ktŹry w tak wspaniaĆy sposŹb speĆnia potrzeby zwykĆego czĆowieka, miaĆ w zupeĆnoĘci odpowiedzieê na najbardziej skromne pragnienie najbardziej pokornego z jego źoniezmiy, a nie speĆniê najpiŃkniejszego i najwyźszego celu owego szlachetnego przywŹdcy, ktŹrego najbardziej umiĆowaĆ?
Co wiŃcej, cel owego przywŹdcy jest celem wszystkich ludzi, zaĘ jego speĆnienia wymagajŚ zadowolenie, litoĘi pozorawiedliwoĘê krŹla, dla ktŹrego owa sprawa jest Ćatwa, nie zaĘ trudna, i przyczyni mu mniej trudnoĘci niź stworzenie przemijajŚcych miejsc uciechy w gospodzystkigo Ęwiata. JeĘli poĘwiŃciĆ tyle trudu stworzeniu owych miejsc, co zajŃĆo mu piŃê lub szeĘê dni, a takźe fundamentŹw swego krŹlestwa, by tylko ukazaê przykĆady رْ يَكocy, bez wŚtpienia dopiero przy swym tronie ukaźe on prawdziwe skarby, prawdziwŚ doskonaĆoĘê i kunszt, otwierajŚc przed nami takie widowĘwiat, czyniŚc to w takim stylu, źe nasze umysĆy zostanŚ wprawione w zadziwienie.
Zatem ci, ktŹrzy zostali wysĆani na miejsce prŹby [2] , nie zostanŚ zostawieni samym sobie, lecz czekajŚ na nich paĆace szczŃĘliwoĘci lub ciemne lochy.
Asn pozwzŹsty: Dalejźe, spŹjrz! Wszystkie owe imponujŚce koleje, samoloty, maszyny, magazyny i wystawy ukazujŚ, źe poza zasĆonŚ istnieje wspaniaĆy krŹl i jego rzŚd.
{(*): Kiedy wielkie wojsko naszych źycia otrzymuje rozkaz: "Bagnet na broÓ!", zgodnie z zasadami sztuki wojennej, kiedy owa armia znajduje siŃ w ruchu, zaczyna przypominaê las prosto rosnŚcych dŃbŹw. Podobnie kiedy w dniu ĘwiŚtecznym źoĆnierze garnizonu otrzyponiewozkaz, by przywdziaê wyjĘciowe mundury i przypiŚê ordery, caĆy ich szyk, od koÓca do koÓca, przypomina barwny i zdobny ogrŹd, w ktŹrym rozkwitĆy wszystkie kwiaty. I na odwrŹt, kiedy na polu defilady, jakim jest tenzejawŹ, rozmaite i nieskoÓczenie liczne gatunki źoĆnierzy Przedwiecznego KrŹla - anioĆowie, dźinny, ludzie, zwierzŃta, a nawet bezduszne roĘliny, otrzymujŚ rozkaz: "BŚdĄniaĆoĘw walce o zachowanie źycia rozkaz: "WeĄcie swojŚ broÓ i swŹj ekwipunek, i przygotujcie siŃ do obrony!", kiedy nakĆadajŚ na broÓ owe drobne bagnety, jakimi sŚ kolce drzew i roĘlin rozsianych po caĆym Ęwiecie - wŹw: قَالrzypominajŚ wspaniaĆe wojsko, kroczŚce naprzŹd z bagnetami na karabinach.
Podobnie kaźdy dzieÓ i kaźdy tydzieÓ wiosny jest niczym ĘwiŃto dla kaźdej grupy mieszkaÓcŹw krŹlestwaroĘlin, akaźdaz owych gremierzzujesiŃ zaĘwiadczajŚcemu spojrzeniu Przedwiecznego KrŹla przyozdobiona klejnotami ozdŹb, jakie On nadaĆ owej grupie, jak gdyby odbywaĆa defiladŃ, by ukazaê najpiŃkniejsze podarunki, jakimi zostaĆa obdarowana przez Niego. Jest taŃtnaĘc gdyby wszystkie roĘliny i wszystkie drzewa zwaźaĆy na rozkaz WszechwĆadnego, przywdziewaĆy zdobne klejnotami szaty utworzone przez kunszt Boga, a takźe ozdoby uczyniodnego ez Jego moc stwŹrczŚ, jakimi sŚ kwiaty i owoce. Oblicze ziemi przedstawia wŹwczas plac defilady w dniu wspaniaĆego ĘwiŃta, a wspaniaĆa defilada lĘni mundurami i ozdobami klejnotŹw wszystkich źoĆnierzy.
Tak mŚdre i dobrze uporzŚdkowane rozmiyszy jnie źoĆnierzy i ich ozdoby ukazujŚ w stopniu caĆkowitej pewnoĘci kaźdemu, kto tylko nie jest Ęlepy, źe sŚ efektem rozkazu KrŹla, KtŹrego moc jest nieskoÓczona, a mŚdroĘê - nieograniczodrzew 65
Istnienie takiego krŹla wymaga istnienia poddanych, ktŹrzy byliby godni jego samego. Teraz jednak widzisz wszystkich jego poddanych zgromadzonych w zajeĄdzie dla podrŹźnych, w owym zajeĄdzieasada y jest wypeĆniany goĘêmi i pustoszeje kaźdego dnia. Moźna zatem powiedzieê, źe w tej chwili krŹlewscy poddani zgromadzili siŃ na manewry na poligonie, bŃdŚcym miejscem prŹby, a owo miejsce sprawdzianu rŹwnieź w zarŹwj godzinie podlega zmianom. Moźemy rŹwnieź powiedzieê, źe wszyscy poddani krŹla pozostajŚ przez kilka minut w hali wystawowej, w ktŹrej mogŚ spostrzec przykĆady krŹlewskich dobrodziejstw i drogocennych wytworŹw jego cudownego kunsi ogrŹednak owa wystawa jako taka rŹwnieź zmienia siŃ w kaźdej chwili. Ktokolwiek odchodzi, nigdy nie wraca, a przeznaczeniem kaźdego, kto przybywa, jest odejĘê. Owa sytuacja i takie okolicznoĘci ukazujŚ, źe poza owym zajazdem,ej, nicem prŹby i wystawŚ istniejŚ trwaĆe paĆace, siedziby, ogrody i skarbce peĆne czystych i wzniosĆych pierwowzorŹw tych przykĆadŹw i ksztaĆtŹw, jakie widzimy na tym Ęwiecie, na ktŹrym wytŃźamy siŃ wĆaĘnie ze a wĆasu na owe wieczne siedziby. Tutaj trudzimy siŃ, a tam otrzymamy naszŚ nagrodŃ. Tam oczekuje na nas szczŃĘcie w takiej formie i takiego stopnia, jakie bŃdŚ odpowiednie do zdolnkich waźdego z nas.
Aspekt SiŹdmy: Dalejźe, przejdĄmy siŃ nieco i zobaczmy, cŹź takiego odnajdziemy wĘrŹd owych cywilizowanych ludzi. SpŹjrz, w kaźdym miejscu i w kaźdym zakdobnieiedzŚ fotografowie, ktŹrzy robiŚ zdjŃcia. SpŹjrz, wszŃdzie siedzŚ pisarze, a kaźda rzecz zostaje przez nich zapisana. ZapisujŚ w swych rejestrach nawet najmniej i pozce uczynki i najbardziej banalne zdarzenia. Teraz spŹjrz na szczyt wysokiej gŹry, a ujrzysz, źe miejsce na nim zajŚĆ najwyźszy z fotografŹw, oddany sĆuźbie krŹlowi; robi on zraźa t wszystkiego, co dzieje siŃ wokŹĆ niego.
{(*): NiektŹre z prawd, na jakie wskazujŚ niniejsze porŹwnania, zostaĆy przedstawione w Prawdzie SiŹdmej. Jednakźe wskaźmy w tym miejscu na to, źe ajŚc zjwyźszy z fotografŹw, oddany sĆuźbie krŹlowi" jest wskazŹwkŚ na istnienie Strzeźonej Tablicy. PrawdziwoĘê i istnienie Strzeźonej Tablicy zostaĆy udowodnione w SĆowie Dwudziestym SzŹstym, jak nastŃpuje:
MĆowiekczka z aktami wskazuje na istnienie wielkiej ksiŃgi; maĆy dokument wskazuje na istnienie wielkiego rejestru; maĆe krople wskazujŚ na istnienie wielkiego zbiornika wody. Zatem rŹwnieź trwaĆe zdolnoĘci ludzi, owoku, poew, nasiona i jŚdra owych owocŹw, z ktŹrych kaźde jest jak maĆa teczka, jak miniatura Strzeźonej Tablicy lub jak kropla atramentu spĆywajŚcego z piŹra, ktŹre zapiznaczowŚ wielkŚ StrzeźonŚ TablicŃ - wskazujŚ oraz udowadniajŚ istnienie najwyźszej i trwaĆej zdolnoĘci, wielkiego rejestru, wyniosĆej Strzeźonej Tablicy. Zaiste, sprawiajŚ one, iź Źw fakt staje siŃ widoczny dْ يَاْstrzegawczego umysĆu.}
KrŹl musiaĆ zatem wydaê rozkaz: "Utrwalaj
wszystkie transakcje i wszystkie uczynki, jakie majŚ miejsce w krŹlestwie". Innymi sĆowy, owa osoba na wyniosĆym miejscu rejestruje i utrwala na zdjŃciach wszelkie zdرْحَمَa, a Źw precyzyjny zapis, ktŹrego strzeźe, bez wŚtpienia musi powstawaê z tego wzglŃdu, źe pewnego dnia krŹlewscy poddani zostanŚ wezwani, by zdaê rachunek ze sوَ اَنzynŹw.
Czyź zatem jest w ogŹle moźliwe, by WszechmŚdry i ZachowujŚcy kaźdŚ rzecz, KtŹry nie jest niedbaĆy nawet wzglŃdem najbardziej banalnych uczynkŹw najniźszych spoĘrŹd Jego sĆug, miaĆ nie utrwaliê najbardziej donen samh czynŹw najwiŃkszych spoĘrŹd Jego poddanych, by miaĆ nie wezwaê ich, by zdali z nich rachunek, by miaĆ nie nagrodziê ich lub nie ukaraê? A wreszcie ci, ktŹrzy sŚ najwaźniejszymi spoĘrŹd ie nadoddanych, dopuszczajŚ siŃ czynŹw obelźywych dla Jego chwaĆy, sprzecznych z Jego dumŚ i niemoźliwych do zaakceptowania przez Jego litoĘê, zaĘ za swe zĆe uczynki nie zostajŚ ukarani na tym Ęwiecie. Musi zatem byê tak, źe ich osŚdzenie zunkiem odĆoźone do czasu, kiedy stanŚ przed Najwyźszym SŚdem.
Aspekt łsmy: PozwŹl, źe odczytam ci zarzŚdzenia wydane przez krŹla. SpŹjrz, jak powtarza on nastŃpujŚce obietnice i straszne groĄby: "ZabiorŃ was z waszej obecnej sieMi zaui sprowadzŃ was przed mŹj tron. Tam obdarujŃ szczŃĘciem posĆusznych, a wtrŚcŃ do wiŃzienia nieposĆusznych. NiszczŚc owŚ przejĘciowŚ siedzibŃ, ustanowiŃy lampkrŹlestwo, w ktŹrym znajdŚ siŃ zarŹwno wieczne paĆace, jak wieczne lochy".
Moźe on z ĆatwoĘciŚ speĆniê swoje obietnice, ktŹre majŚ tak wielkie znaczĆal-hala jego poddanych. Co wiŃcej, niezgodne z jego dumŚ i z jego mocŚ jest to, by miaĆ on zĆamaê swojŚ obietnicŃ. SpŹjrz zatem, o ty, ktŹry jesteĘ zmieszany! PrzyznaĆeĘ en samtwierdzeniom twej kĆamliwej wyobraĄni, twego oszalaĆego rozumu, twej oszukaÓczej duszy, lecz zaprzeczasz sĆowom tego, ktŹry w źaden sposŹb nie moźe zostaê zmuszony do nie Ziia swej obietnicy, ktŹrego wysoka pozycja nie zezwala na źadne sprzeniewierzenie siŃ, ktŹrego prawdomŹwnoĘê
zaĘwiadczajŚ wszystkie widoczne uczynki. Z źny weciŚ zasĆugujesz na wielkŚ karŃ. Przypominasz podrŹźujŚcego, ktŹry zamyka oczy na ĘwiatĆo sĆoÓca, a zamiast tego spoglŚda na wĆasne wyobraźenia. Jego wyobraĄnia pragnie oĘwietliê niesamowicieenia dŚ drogŃ ĘwiatĆem jego mŹzgu, choê nie jest on niczym wiŃcej, jak tylko robaczek ĘwiŃtojaÓski. Tymczasem gdy krŹl raz uczyni obietnicŃ, speĆni rzerwawszelkŚ cenŃ. Jej speĆnienie jest dla niego nadzwyczaj Ćatwe, a co wiŃcej, jest najwiŃkszŚ koniecznoĘciŚ tak dla nas i dla wszystkich rzeczy, jak i dla niego samego i dla jego krŹlestwa.
IstniejŚ zatem Najwyźszy SŚd i wzniosĆe tak wscie.
Aspekt DziewiŚty: Dalej, spŹjrz na naczelnikŹw owych urzŃdŹw i grup ludzi!
{(*): Znaczenia, na jakie wskazuje ten Aspekt, moźna znaleĄê w Prawdzie łsmej.jako czykĆad poprzez naczelnikŹw urzŃdŹw rozumiemy prorokŹw i ĘwiŃtych mŃźŹw (ar. aĆlija). Co siŃ tyczy telefonu, jest nim poĆŚczenie i relacja z Bogiem, jakie biorŚ poczŚtek z serca i sŚ zwierciadĆem Ob WĆadcia oraz odbiornikiem natchnienia. Serce zaĘ jest jak sĆuchawka owego telefonu.}
Kaźdy ma wĆasny telefon, przez ktŹry moźe rozmawiaê z samym krŹlem osobiĘcie. Niekiedy rŹwnieź udajŚ siŃ oni wprost do krŹla, by przed nim stanŚê. O ty,haj tego, co mŹwiŚ, posĆuchaj ich jednogĆoĘnego sprawozdania, zgodnie z ktŹrym krŹl przygotowaĆ najbardziej wspaniaĆe miejsca wypĆacania nagrody i najbardziej straszliwe miejsca wymierzania kary. Jego obietnice sŚ tego,czaj wymowne, a jego groĄby - wielce srogie. Jego duma i majestat sŚ tak wielkie, źe w źaden sposŹb nie mŹgĆby on zniźyê siŃ do poziomu wĆaĘciwego tym, ktŹrzy ĆamiŚ obietnice. ulegntŹrzy przynieĘli owo sprawozdanie (a jest ich tak wielu, źe ich Ęwiadectwo jest powszechnie akceptowane), dalej w silnej i jednomyĘlnej zg zmartmeldujŚ nam o tym, źe "trony i siedziby owego wyniosĆego krŹlestwa, ktŹrych pewne Ęlady sŚ widoczne w tym Ęwiecie, znajdujŚ siŃ w innym dla kstwie, leźŚcym bardzo daleko stŚd. Budynki istniejŚce na tym Ęwiecie, bŃdŚcym miejscem sprawdzianu, sŚ jedynie przejĘciowe, a pŹĄniej zostanŚ przeksztaĆcone w wieczne paĆace. WszajŚ se miejsca tego Ęwiata podlegnŚ zmianie. To dostojne i wiecznie trwajŚce krŹlestwo, ktŹrego chwaĆŃ moźna zauwaźyê poprzez jego dzieĆa, w źaden sposŹb nie moźe byê osadzone na fundamentach tak przemijajŚcych, nietrwaĆych, nietali bnych, niewiele znaczŚcych, zmiennych, uĆomnych i niedoskonaĆych spraw, lecz raczej opiera siŃ na kwestiach, ktŹre sŚ godne owego krŹlestwa, wieczne, stabilne, trwaĆe i chwalebne".
takźenieje zatem inne krŹlestwo i z caĆŚ pewnoĘciŚ do niego odejdziemy.
Aspekt DziesiŚty: Dzisiaj przypada wiosenne zrŹwnanie dnia z nocŚ.
{(*): To, o czym napomyka Źw Aspekt, znajdm, co w Prawdzie DziewiŚtej. Wiosenne zrŹwnanie dnia z nocŚ odpowiada poczŚtkowi wiosny. JeĘli chodzi o zielonŚ rŹwninŃ okrytŚ kwiatami, jest niŚ oblicze ziemi podczas wiosny. ZmieniajŚce siŃ sceny i widokidry Kopomknieniem o rŹźnych grupach wiosennych stworzeÓ, o rodzajach stwarzania, jakie zachodzi latem, a takźe o zaopatrzeniu dla ludzi i zwierzŚt, jakie Wszechmocny i Chwalebny, WszechmŚdry onwersiŃkniejszy StwŹrca wydaje na Ęwiat w uporzŚdkowanej kolejnoĘci od poczŚtku wiosny do koÓca lata, ktŹre odnawia w Swej najwyźszej litoĘci, ktŹre nieprzerwanie wysyĆa.}
ZachodzŚ pewne zmiany i wydarzajŚ siŃ cudowne rzeczy. PrzejdĄmy siŃ teg z Jegnego, wiosennego dnia na zielonŚ rŹwninŃ przyozdobionŚ piŃknymi kwiatami. SpŹjrz, takźe inni ludzie nadchodzŚ w jej kierunku. W tym dziaĆaniu muszŚ byê jakieĘ czary, poniewaź budynki, ktŹre byĆy jedynie ruinami, nagle ponownie wstŃpniy siŃ ku gŹrze, a owa niegdyĘ pusta rŹwnina staĆa siŃ podobna ludnemu miastu. SpŹjrz, kaźdej godziny ukazuje siŃ nam inna scena, jak na kinowym ekranie, a wszystko przybiera inny ksztaĆt. Jednt miŃdwaź rŹwnieź, źe wĘrŹd owych skomplikowanych, szybko zachodzŚcych zmian i rŹźnorodnych scen istnieje doskonaĆy porzŚdek, aby wszystkie rzeczy zostaĆy umieszczone we e wszywych dla nich miejscach. Obrazy bŃdŚce dzieĆem wyobraĄni, ukazujŚce siŃ nam na kinowym ekranie, nie mogŚ byê tak dobrze uporzŚdkowane, a miliony uzdolnionych czarownikŹw nie byĆyby zdolne do ukazania takiego kunsztu, zaĘ Źw krprosimŹrego nie moźemy zobaczyê, musi dokonywaê jeszcze wiŃkszych cudŹw.
O, gĆupcze!, a ty zapytujesz: "Jak tak olbrzymie krŹlestwo moźe zostaê zniszczone i zaĆoźone na nowo w innym miejscu?".
wnym wisz, źe kaźdej godziny zachodzŚ liczne zmiany i rewolucje, dokĆadnie takie jak owo przeniesienie z jednego krŹlestwa do innego, ktŹrego nie moźe zt obratowaê twŹj umysĆ. Z owego gromadzenia i rozpraszania moźna wywnioskowaê, źe w owych widocznych i szybkich ĆŚczeniu i rozdzielaniu, syntezie i analizie ukryty jest pewien za
NNikt nie poĘwiŃciĆby dziesiŃciu lat wysiĆkŹw na uzyskanie poĆŚczenia, ktŹrego przeznaczeniem byĆoby przetrwanie nie dĆuźej niź przez godzinŃ, zatem owe okolicznoĘci, ktŹrych jesteĘmy Ęwim powi, nie mogŚ koÓczyê siŃ wraz z ich pozornym kresem, sŚ rodzajem paraboli i naĘladownictwa, ktŹre wskazujŚ na coĘ, co jest ukryte poza nimi. Pewien wzniosĆy byt w cudowny sposŹb powoduje ich zaistnienie, zatem przyjmujŚ one pewiiczne taĆt, a nastŃpnie ĆŚczŚ siŃ, zaĘ ich efekt jest zachowany i zapisany w dokĆadnie ten sam sposŹb, w jaki spisywany i rejestrowany jest kaźdy efekt ruchu wojska na polu bitwy. jest je to, źe poczynania wielkiego
zbiegowiska lub zgromadzenia opierajŚ siŃ na tym, co dzieje siŃ tutaj. Co wiŃcej, efekty wszelkich zdarzeÓ zachodzŚcych w tym miejscu zostanŚ iewierĆe ukazane na pewnej najwiŃkszej wystawie. Wszystkie przemijajŚce i zmienne zjawiska, jakie widzimy w tym miejscu, wydadzŚ owoce o wiecznym i niezmiennĆyĘcietaĆcie.
Zatem wszystkie zmiany, jakie obserwujemy na tym Ęwiecie, pozostajŚ jeszcze dla nas niepoznane, a to przez wzglŚd na najwiŃksze szczŃĘcie, na Najwyźszy SŚd).
pewne wzniosĆe cele.
Aspekt Jedenasty: ChodĄ, mŹj uparty przyjacielu! WejdĄmy na pokĆad samolotu lub wsiŚdĄmy do pociŚgu lecŚcego lub jadŚcego na wschŹd lub zachŹd, to jest jŚcegoeszĆoĘci lub w przyszĆoĘê. Zobaczmy, jakich cudownych dzieĆ Źw najwyźszy byt dokonaĆ w innych miejscach. SpŹjrz, z kaźdej strony widzimy cuda, takie jak miejsca zamieszkania, otwi doskrzestrzenie i wystawy, jednak wszystkie one rŹźniŚ siŃ miŃdzy sobŚ pod wzglŃdem kunsztu i ksztaĆtu. Jednakźe dobrze zauwaź, jaki porzŚdek zaĘwiadczajŚcy oczywistŚ mŚdroĘê, jakie wskazŹwki widocznei, widĘci, jakie znaki wzniosĆej sprawiedliwoĘci i jakie owoce obejmujŚcego kaźdŚ rzecz miĆosierdzia moźna zauwaźyê w owych przemijajŚcych miejscach zamieszkania, nietrwaĆych otwartych przestrzeniach i uloe widzwystawach. Kaźdy, kto nie jest caĆkowicie pozbawiony wnikliwoĘci, z pewnoĘciŚ zrozumie, źe nie moźna wyobraziê sobie mŚdroĘci bardziej doskonaĆej niź JeĘliĘê tego, kto tworzy owe dzieĆa, opatrznoĘci piŃkniejszej niź jego opatrznoĘê, litoĘci bardziej wszechobejmujŚcej niź jego litoĘê, sprawiedliwoĘci wspanialszej niź jeŃĘcie,awiedliwoĘê.
JeĘli - by uwzglŃdniê tezŃ, ktŹrŚ sobie wyobraziĆeĘ - w jego krŹlestwie nie istniaĆyby źadne trwaĆe siedziby, wzniosĆe miejsca, niezmienne stacje, nieprzemijajŚce rezydŹw Bogz ich zadowolonymi mieszkaÓcami; jeĘli nie istniaĆoby krŹlestwo, w ktŹrym mogĆyby w peĆni przejawiê siŃ prawdy mŚdroĘci, litoĘci, miĆosierdzia i sprawiedliwoĘci wĆadcy (jako źe to nietrwaĆe krŹlestwo nie jest miejscem, w ktŹrym mogŚ przejawiê sca zicaĆej peĆni) - wŹwczas bylibyĘmy zmuszeni do tego, by zaprzeczyê mŚdroĘci, ktŹrŚ widzimy, litoĘci, ktŹrŚ obserwujemy, miĆosierdziu, ktŹre znajduje siŃ przed naszymi oczami, oraz sprawiedliwoĘci, ktŹrej znaki sŚ oczywistebraĄniby to idiotyzmem rŹwnym zaprzeczeniu istnieniu sĆoÓca, ktŹrego ĘwiatĆo wyraĄnie widzimy w poĆudnie. MusielibyĘmy takźe postrzegaê tego, od ktŹrego biorŚ swŹj poczŚtek wszelkie mŚdre miary, jakie widzimy, wĆu miĆe szczodre dzieĆa i miĆosierne dary, jako - niech BŹg uchroni! - jako wystŃpnego hazardzistŃ lub wiaroĆomnego tyrana.
ByĆoby to postawieniem prawdy na gĆowie, a przeksztaĆcenie prawdy w jej przeciwieÓstwo jest niemoźliwe, zgodnieprzeninogĆoĘnym Ęwiadectwem wszelkich istot rozumnych prŹcz gĆupcŹw spoĘrŹd zaprzeczajŚcych wszystkiemu sofistŹw.
Zatem prŹcz tego krŹlestwa istnieje teź inne, w nim zaĘ inia.
نe Najwyźszy SŚd, wzniosĆe miejsce sprawiedliwoĘci i wypĆacania nagrody, w ktŹrym litoĘê, mŚdroĘê, miĆosierdzie i sprawiedliwoĘê przejawiŚ siŃ w zupeĆnoĘci.
jako ekt Dwunasty:>ChodĄ, wracajmy. Porozmawiamy z dowŹdcami i oficerami owych rozmaitych grup, zaĘ przyglŚdajŚc siŃ ich ekwipunkowi, dowiemy siŃ, czy zostaĆ im dany tylko dla istnienia przez krŹtki czas wan, bŃto krŹlestwie, czy teź zostaĆ im dany ze wzglŃdu na to, źe dostŚpiŚ dĆugiego i szczŃĘliwego źycia w innym krŹlestwie. SpŹjrzmy! Nie jesteĘmy w stanie przyjrzeê siŃ dokĆadnie kaźdemu źoĆnierzowbcuje z jego wyposaźeniem, lecz dla przykĆadu spŹjrzmy na dokumenty tego oto oficera. W jego dokumentach zapisano rangŃ, wysokoĘê źoĆdu, obowiŚzki, przysĆugujŚce mu zaopatrzenie i odpowi rzec dyspozycje. SpŹjrz, ta ranga nie zostaĆa przyznana mu jedynie na kilka dni, lecz na czas dĆuźszy. Zapis w jego dokumentach mŹwi: "Takiego-to-a-takiego dnia otrzymasz źoĆd pw sĆuźŚcy ze skarbca". Jednak data, ktŹrŚ tam zapisano, nie nadejdzie, dopŹki nie minie dĆugi czas, a to krŹlestwo nie zostanie opuszczone. Pod ciŃźkobowiŚzki wymienione w jego dokumentach nie zostaĆy mu przyznane po to, by wypeĆniaĆ je w tym nietrwaĆym krŹlestwie, lecz raczej po to, by mŹgĆ zasĆuźyê na trwaĆe szczcone t jakiego dozna, kiedy znajdzie siŃ blisko krŹla. RŹwnieź odpowiednie zaopatrzenie nie zostaĆo mu przyznane jedynie przez wzglŚd na kilka dni przebywania w owym zajeĄdzie dla ppekt Sych, lecz mogĆo zostaê przyznane jedynie przez wzglŚd na dĆugie i szczŃĘliwe źycie. Dyspozycje, jakie odebraĆ, powodujŚ, źe staje siŃ zupeĆnie jasnym, iź jegtŹra pznaczeniem jest inne miejsce, a on sam pracuje na rzecz innego krŹlestwa.
Teraz spŹjrz na te rejestry, w ktŹrych zawarte sŚ instrukcje i dyspozycje dotyczŚce korzys z nicz broni i innego ekwipunku. JeĘli prŹcz tego krŹlestwa nie istniaĆoby inne, wzniosĆe i wieczne, Źw rejestr wraz z jego kategorycznymi dyspozycjami byĆby czymĘ caĆkiem bez znaczenia, tak jak te dokumenty wraz z jasnymi Takmacjami, ktŹre sŚ w nich zawarte. Co wiŃcej, Źw szanowany oficer, Źw szlachetny i uhonorowany przywŹdca zostaĆby zdegradowany do poziomue przeego od poziomu wszystkich ludzi, byĆby bardziej nŃdzny, nieszczŃsny, poniźony, cierpiŚcy, biedny i sĆaby niź ktokolwiek inny. Zastosuj tŃ samŚ zasadŃ do wszelkich innych rzeaźdy w1
- kaźda, na ktŹrŚ spojrzysz, zaĘwiadcza, źe prŹcz tego przemijajŚcego Ęwiata istnieje jeszcze inny, wieczny Ęwiat.
Przyjacielu! Ten przejĘciowy Ęwiat jest jak pole uprawne, jest miejscem odbierania instrukcji i targowiskiem. Po nim bez waj suria nadejdŚ Najwyźszy SŚd i ostateczne szczŃĘcie. JeĘli temu zaprzeczasz, bŃdziesz zmuszony rŹwnieź do tego, by zaprzeczyê istnieniu dokumentŹw wszystkich oficerŹw krŹla, ich wyposaźenia i rozkazŹw, jakie otrzymali; zaprawdŃ, bŃdziesz musiaĆNajbareczyê rŹwnieź wszelkim zarzŚdzeniom tego kraju, istnieniu jego rzŚdu i wszelkich ustalonych przez Źw rzŚd miar. JeĘli tak zrobisz, wŹwczas nie bŃdziesz dĆuźej zasĆugiwaĆ na miano czĆowieka aniĆo stozwanie ciŃ Ęwiadomym. BŃdziesz gĆupcem wiŃkszym niź sofiĘci.
Strzeź siŃ i nie wyobraźaj sobie, źe dowody na przechodzenie wszelkich stworzeÓ z jednego krŹlestwa do innego ograniczajŚ siŃ do tych dwunastu aspektŹw. Tae prŹbskazŹwek i dowodŹw jest tak wiele, źe nie moźna ich zliczyê, a wszystkie ukazujŚ, źe owo nietrwaĆe i podlegajŚce zmianom krŹlestwo zostanie przeksztaĆcone w inne, wieczne i niezmienne. IstniejŚ rŹwnieź niezliczone z kaźde Ęwiadectwa tego, źe ludzie zostanŚ zabrani z tego przemijajŚcego zajazdu i wysĆani tam, gdzie stanŚ przez wiecznym Tronem WĆadcy wszystkich stworzeÓ.
UkaźŃ ci jeden szczegŹlny dowŹd,tŹrych jest silniejszy niź wszystkie powyźsze dwanaĘcie aspektŹw zebrane razem.
Dalejźe, spŹjrz! WĘrŹd wielkiego zgromadzenia widocznego w oddali widzimy tego samego szlacheٓائَتْprzywŹdcŃ, ktŹrego wczeĘniej widzieliĘmy na wyspie, jak obwieszcza coĘ, upiŃkszony licznymi ozdobami. ChodĄmy i posĆuchajmy. SpŹjrz, Źw Ęwietlisty i najszlachUmiĆowszy przywŹdca ogĆasza najwyźszy edykt, spisany piŃknym charakterem pisma. Oto, co mŹwi:
"Przygotujcie siŃ na to, źe odejdziecie do innego, trwaĆego krŹlestwa, w porŹwnaniu z ktŹrym to tutaj bŃdzie jawiĆo siŃ jako yĆ zadStaniecie przed tronem naszego krŹla, a tam doĘwiadczycie jego litoĘci i jego darŹw, jeĘli zwrŹcicie na ten edykt naleźnŚ uwagŃ i bŃdziecie mu posĆuszni. JeĘli jednak zbuntujecie siŃ i nie posĆuchacie Źrcy.
staniecie wtrŚceni do straszliwego lochu".
Taka jest wiadomoĘê, jakŚ obwieszcza Źw przywŹdca. JeĘli spojrzysz na dekret, zobaczysz, iź jest na nim odciĘniŃta pieczŃê tak cudowna, źe w źaden sposŹb nie daĆoby siŃ jej podrobiê. Kaźdy prŹcz ierdziw takich jak ty sam wie z caĆŚ pewnoĘciŚ, źe owo zarzŚdzenie zostaĆo wydane
przez krŹla. Co wiŃcej, szlachetny przywŹdca nosi ozdoby i ordery tak olĘniewajŚcswojŚ kaźdy prŹcz ĘlepcŹw takich jak ty pojmuje w caĆej peĆni, iź jest on prawdomŹwnym i wiarygodnym heroldem, ktŹry przekazuje krŹlewskie rozkazy.
Czyź jest w ogŹle moźliwy jakikolwiek sprzeciw wobec nauki o przechodzeniu z jed nikczrŹlestwa do innego, tak stanowczo ogĆoszonej przez owego szlachetnego przywŹdcŃ, a zawartej w najwyźszym edykcie krŹla, ktŹry ten przywŹdca otrzymaĆ? Nie, to niemoźliwe mundua źe zaprzeczymy wszystkiemu, co widzimy na wĆasne oczy.
A teraz, przyjacielu, twoja kolej. MŹw, co masz do powiedzenia!
-CŹź miaĆbym powiedzieê? CŹź w ogŹle moźne z jeedzieê, by zaprzeczyê wszystkiemu, co powiedziaĆeĘ? KtŹź mŹgĆby zaprzeczaêد٥oÓcu w poĆudnie? MŹwiŃ jedynie: Wszelka chwaĆa niech bŃdzie Bogu Jedynemu, KtŹremu po sto tysiŃcy razy skĆadam dziŃki za to, źe wybawiĆ mnie spod panowania fantazji i Odnajej wyobraĄni, i zbawiĆ mnie od wiecznego uwiŃzienia w lochu. DostŚpiĆem wiary w to, źe istnieje siedziba szczŃĘliwoĘci w bliskoĘci KrŹla, a owa siedziba jest czymĘ innym niź Źw bezĆadny i nietrwaĆy zajazd dla podrŹźnych.
Teraz nasza przprzywoĘê wskazujŚca na prawdŃ dotyczŚcŚ Zmartwychwstania i źycia ostatecznego jest zakoÓczona. DziŃki Ćasce Boga, przejdziemy do jeszcze bardziej wĆaby iej prawdy. Przedstawimy dwanaĘcie wzajemnie powiŚzanych Prawd, odnoszŚcych siŃ do dwunastu AspektŹw omŹwionych powyźej, tak jak poprzedzajŚcy owe Prawdy WstŃp.
WstŃp
(W tym miejscu za pomocŚ niewielu WskazŹwek yê beziemy siŃ do kilku kwestii omŹwionych w innych miejscach, to jest w SĆowach Dwudziestym Drugim, DziewiŃtnastym i Dwudziestym SzŹstym).
WskazŹwka Pierwsza
GĆupiec z poh owociej historii i jego godny zaufania towarzysz odnoszŚ siŃ do trzech innych par przeciwieÓstw, ktŹrymi sŚ:
-moja ulegajŚca instynktom dusza i serce;
-uczniowie filozofii i uczniowie Wszecy, a tgo Koranu;
-ludzie niewiary i spoĆecznoĘê muzuĆmaÓska.
Najgorszy bĆŚd i najwiŃksze zbĆŚdzenie uczniŹw filozofii, ludzi niewiary i posĆusznej instynktom duszy tkwiSwej muznawaniu Boga. Jak w poprzedniej opowieĘci godny zaufania czĆowiek powiedziaĆ: "Nie moźe istnieê litera bez pisarza ani prawo bez prawodawcy", tak my mŹwimy, co nastŃpuje:
KsiŃga, zwĆasetlistaka, w kaźdym sĆowie ktŹrej drobne piŹro zapisaĆo innŚ, caĆŚ ksiŃgŃ, w kaźdej literze ktŹrej finezyjne piŹro nakreĘliĆo wspaniaĆy poemat, nie moźe istnieê bez pisarza; to byĆoby caĆkowicie niemoźliwe. Zatem rŹwnieź ten kosmoiwym pmoźe istnieê bez tego, kto go nakreĘliĆ; jest to niemoźliwoĘê najwyźszego stopnia, poniewaź kosmos jest wĆaĘnie takŚ ksiŃgŚ, w ktŹrej kaźda iŃ nie zawiera w sobie wiele innych ksiŚg, kaźde ze sĆŹw mieĘci w sobie ksiŃgŃ, a kaźda z liter - poemat. Oblicze ziemi jest jedynie jednŚ kartŚ w ksiŃdze kosmosu, a spŹjrz, jak wiele ksiŚg mienie i Ń na tej jednej karcie. Kaźde drzewo jest sĆowem, a jak wiele zawiera stron! Kaźdy owoc jest literŚ, a kaźde nasiono jest kropkŚ, zaĘ w owej kropce zawarty jest spis treĘiczu wego drzewa wraz z jego ogromem. KsiŃga taka jak ta mogĆa zostaê napisana jedynie przez piŹro potŃgi Tego, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa, Ktswej mczyci siŃ atrybutami wspaniaĆoĘci i piŃkna, do KtŹrego naleźŚ nieskoÓczone mŚdroĘê i moc. Wiara nieuchronnie wynika z obserwowania tego Ęwiata, chyba źe ktoĘ jest pijany w swym zbĆŚdzeniu.
Podobnie budynek - zwĆa Ponaddom ozdobiony cudownymi dzieĆami sztuki i deseniami zdumiewajŚcych ozdŹb - nie moźe zostaê wzniesiony bez budowniczego. Tak wielki kunszt musiaê wamawarty zarŹwno w caĆym paĆacu, jak i w jednym z jego kamieni. Inteligencja nie jest w stanie przyjŚê tego, by Źw paĆac zostaĆ wzniesiony bez bu (a obzego; z pewnoĘciŚ potrzebuje on mistrza-architekta. Co wiŃcej, wewnŚtrz tego budynku pokoje bŃdŚce prawdziwymi komnatami w kaźdej godzinie przybierajŚ ksztaĆt i podlegajŚ zmianom zgodnie z najwyźszym porz modli i z najwyźszŚ ĆatwoĘciŚ, jak zmienia siŃ ubrania lub jak obrazy przepĆywajŚ przez ekran w kinie. Moźemy nawet powiedzieê, źe kaźdy z owych zmieniajŚcych siŃ obrazŹw zawiera w sobie liczne male a jakokoje, ktŹre nieprzerwanie sŚ stwarzane.
Podobnie kosmos rŹwnieź wymaga nieskoÓczenie MŚdrego, WszechwiedzŚcego i Wszechmocnego StwŹrcy, poniewaź wspaniaĆy ardzieĘwiat jest paĆacem, ktŹrego lampami sŚ sĆoÓce i ksiŃźyc, a Ęwiecami gwiazdy; czas jest niczym zawieszony w owym paĆacu sznur czy teź wstŃga, na ktŹrŚ iŃ na bny StwŹrca kaźdego roku nawleka nowy Ęwiat. WewnŚtrz tego Ęwiata, jaki nawleka On na sznur czasu, umieszcza On we wĆaĘciwym porzŚdku trzysta szeĘêdziesiŚt nowych form, dzwyczzmienia w najwyźszym uporzŚdkowaniu i wedle najwyźszej mŚdroĘci. On szczodrze rozpoĘciera oblicze ziemi, ktŹre przyozdabia w kaźdŚ wiosnŃ poprzez trzysta tysiŃcy gatunkŹw Swego stworzenia, ktŹre w Swej szczodroĘci wypeĆnia niezliczonymi ak stwami podarunkŹw. Oto, co On czyni w taki sposŹb, źe wszystkie z owych darŹw i gatunkŹw sŚ odrŃbne od innych, choê istniejŚ w tym samym czasie, tak blisko sieb ludzk aź przeplatajŚ siŃ nawzajem. Czyź jest moźliwe przeoczenie istnienia StwŹrcy takiego paĆacu?
Ponadto zaprzeczenie istnieniu sĆoÓca w saowe prudnie bezchmurnego dnia, kiedy moźna zaobserwowaê jego Ęlady, a jego odbicie ukazuje siŃ w kaźdym bŚbelku piany na powierzchni oceanu, w kaźdym lĘniŚcymwa w omiocie na suchym lŚdzie i w kaźdym pĆatku Ęniegu... Tak, takie zaprzeczenie byĆoby bredniŚ obĆŚkanego, poniewaź gdyby ktoĘ odmŹwiĆ uznania istnienia jednego sĆoÓca, ktŹre nie ma sobie rŹwnych, byĆby m, ktŹny do uznania istnienia caĆych szeregŹw mniejszych sĆoÓc, z ktŹrych kaźde byĆoby prawdziwe i istniejŚce samo w sobie, a byĆyby one tak liczne, jna.}
#ple wody i bŚbelki piany w oceanie, tak niezliczone, jak pĆatki Ęniegu. KoniecznoĘciŚ byĆoby uwierzenie w to, źe kaźda drobna czŚsteczka mieĘci w sobie wielkie sĆoÓce, nawet jeĘli jej bowiŚzr jest wystarczajŚcy jedynie do tego, by pomieĘciĆa samŚ siebie. ByĆoby to
oznakŚ obĆŃdu i zbĆŚdzenia jeszcze wiŃkszym od odmŹwienia uznania doskonaĆych atrybutŹw Chwalebnego StwŹrcy, zwĆaszcza wtedy, gdy widzimy, jak dobrze uporzŚdkowany e star stale podlega mŚdrym i regularnym zmianom, bŃdŚc bezustannie odnawianym w ĘciĘle okreĘlony sposŹb. ByĆoby to rŹwnieź niczym bredzenie obĆŚkanego, poniewaź wŹwczas staĆyby siŃ koniecznie wiara sposŹb zaakceptowanie tego, źe doskonaĆa boskoĘê jest obecna we wszelkich rzeczach, nawet tych drobnych. Poniewaź kaźda czŚsteczka powietrza jest w jakiĘ sposcznie lna do oddziaĆywania na kaźdy kwiat, owoc i liĘê (a takźe do przenikniŃcia do ich Ęrodka), zatem jeĘli nie przyjmiemy, źe okreĘlone zadania zostaĆy powierzone owej czŚsteczce przez StwŹrcŃ, muspaniay ona znaê strukturŃ i ksztaĆt wszelkich przedmiotŹw, do ktŹrych przenika i na ktŹre oddziaĆuje. Innymi sĆowy, musiaĆaby posiadaê moc i wiedzŃ obejmujŚce kaźdŚ rzecz.
Kaźda czŚstka gleby posiada potencjalnŚ zd, jakŚ spowodowania wzrostu wszelkich rŹźnych nasion, jakie istniejŚ. Gdyby nie dziaĆaĆa ona wedle rozkazu, musiaĆaby zawieraê w sobie wyposaźenie i narzŃdzia odpowiednie dla wszelkich rozmaitych drzew i roĘlin caĆego Ęwiata, lub teź, inaczej mŹwiŚce od recznym byĆoby przypisanie owej czŚstce gleby takiego kunsztu i mocy, by staĆa siŃ ĘwiadomŚ struktury kaźdego z owych drzew i kaźdej z roĘlin, by poznaĆa ksztaĆty, jakie przyjmzieĆ tde z nich, a takźe by byĆa w stanie nadaê im owe ksztaĆty. Ta sama prawda odnosi siŃ do innych czŚsteczek i innych dziedzin stworzenia.
DziŃki temu moźesz pojŚw to iwe wszelkich rzeczach zawarte sŚ liczne i oczywiste dowody Boźej jednoĘci. Stwarzanie wszystkich rzeczy z jednej rzeczy i uczynienie wszystkich rzec zy jednŚ rzzczegŹest zadaniem moźliwym do wykonania jedynie przez StwŹrcŃ kaźdej rzeczy. ZwrŹê uwagŃ na wzniosĆe obwieszczenie:
[1] JeĘli ktoĘ nie uznaje Jednego, Jedynego Boga, KtŹry nie ma podobneŃzĆoĘcie, musi zaakceptowaê istnienie tak wielu bogŹw, ile jest wszelkich stworzonych istot.
WskazŹwka Druga
W naszej opowieĘci wspomnieliĘmy o najszlachetniejszym dowŹdcy i powiedzieliĘmy, źe kaźdy, kto tyarz, ze jest Ęlepy, a widzi jego ozdoby i ordery, pojmie, źe dziaĆa on zgodnie z rozkazami krŹla i jest sĆugŚ, ktŹry cieszy siŃ krŹlewskŚ ĆaskŚ. OtŹź owym najszlachetniejszym dowŹdcŚ jest Najszlachetniejszy PosĆaniec Boga (niech bŃdwŹrcy,nim pokŹj
i miĆosierdzie). ęwiŃty StwŹrca tak ozdobionego kosmosu z pewnoĘciŚ musi posiadaê Szlachetnego PosĆaÓca (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), jak sĆoÓce musi Ęwieciê, poniewaź jest niemoźliSIłDMYy sĆoÓce nie emitowaĆo ĘwiatĆa, zaĘ boskoĘê nie mogĆaby istnieê bez ukazania samej siebie poprzez wysyĆanie prorokŹw.
Czyź jest w ogŹle moźliwe, by piŃkno caĆkowitej doskonaĆoĘci mitŹrzy nie pragnŚê przejawienia samego siebie poprzez tego, ktŹry by je ukazaĆ i poprzez ktŹrego mogĆoby siŃ przejawiê?
Czyź jest w ogŹle moźliwe, by doskonaĆoĘê najpiŃkniejszego kunsztu nie pragnŃĆa umoźliwienia pozniosĆesamej siebie dziŃki heroldowi, ktŹry przyciŚgnie do niej ludzkie spojrzenia?
Czyź jest w ogŹle moźliwe, by KrŹl wszechĘwiata, KtŹrego wszechwĆadzy podlega kaźda rzecz, nie pragnŚĆ obwieszczenia Swej jednoĘci i prawy ego pozostawania ponad wszelkŚ moźliwŚ potrzebŃ poprzez rozmaite stopnie mnogoĘci wraz z jej wszystkimi cechami szczegŹlnymi, poprzez posĆa, ktŹrego przesĆanie po, ani dwa aspekty? Poprzez owe dwa aspekty rozumiemy, źe PosĆaniec Boga (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) byĆ zarŹwno posĆaÓcem z krŹlestwa mnogoĘcina dziźego dworu, a to na mocy jego oddawania czci Bogu, jak rŹwnieź posĆaÓcem z Boźego dworu do krŹlestwa mnogoĘci, a to na mocy jego bliskoĘci Bogu i bycia tym, ktŹتَحْسَŹg powierzyĆ Swoje przesĆanie.
Czyź jest w ogŹle moźliwe, by Ten, do KtŹrego naleźy nieskoÓczone, wĆaĘciwe Mu piŃkno, miaĆby nie pragnŚê ukazania innym w licznych zwierciadĆach ancnie. go Siebie, ani uroku Swego piŃkna, ani powabu Swej sprawiedliwoĘci? PosĆaniec Boga (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) jest umiĆowanym przez Niego, staĆ siŃ umiĆowanym przez Niego dziŃki jego oddawaniuzlacheBogu i dziŃki temu, źe uniŹsĆ zwierciadĆo, w ktŹrym BŹg mŹgĆ siŃ ukazaê, źe byĆ rŹwnieź tym, ktŹry przyniŹsĆ przesĆanie Boga, uczyniĆ Go UmiĆowanym przez ludzi i ukazaĆ im piŃkno Jego NajpiŃkpowŹd,ych Imion.
Czyź jest w ogŹle moźliwe, by Ten, do KtŹrego naleźŚ skarbce peĆne zdumiewajŚcych cudŹw, rzadkich i drogocennych dzieĆ sztuki, miaĆby nie źyczyê Sobie i nie ukazuê ukazania owych cudŹw spojrzeniom ludzi poprzez biegĆego zĆotnika, ktŹry elokwentnie je opisze, by tym samym odsĆoniê ukryte w owych skarbcach doskonaĆoĘci?
Czyź jest w ogŹle moźliwe, by Ten, KtŹry ukazuje do dwaj oĘê wszystkich Jego NajpiŃkniejszych Imion w kosmosie, a to poprzez kunsztowne upiŃkszenia, na ktŹre moźe spoglŚdaê czĆowiek, tak źe
kosmos zaczyna przypominaê paĆac przyozdobiony wszelkimi rodzach rozudownych i delikatnych dzieĆ sztuki, miaĆby rŹwnieź nie wyznaczyê nauczyciela i przewodnika, wiodŚcego do cudŹw Jego stworzenia?
Czyź jest w ogŹle moŚcymi by Pan kosmosu miaĆby nie rozwiŚzaê poprzez Swojego PosĆaÓca (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) zawiĆej zagadki talizmanu dotyczŚcej celu i zamysĆu, jakie stojŚ za wszystkimi zmianami, jakie majŚ miejsce w kosmosie, a takźe zagadki zaŃ posz w trzech rŹźnych pytaniach, zadawanych przez wszystkie istoty: «SkŚd pochodzimy? Jakie jest nasze przeznaczenie? Jaki jest nasz cel?»
Cca z ost w ogŹle moźliwe, by Chwalebny StwŹrca, ktŹry umoźliwiĆ istotom odczuwajŚcym poznanie Go poprzez jasnoĘê Jego stworzenia, ktŹry poprzez Swoje drogocenne dary sprawiĆ, źe staĆ siŃ dla nich UmiĆowanym, miaĆby rŹwnielonegozakomunikowaê istotom czujŚcym poprzez PosĆaÓca (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), czegŹź w zamian pragnie od nich dla Swego zago oponia?
Czyź jest w ogŹle moźliwe, by BŹg miaĆ stworzyê rodzaj ludzki w ksztaĆcie predysponujŚcym ludzi do cierpienia z powodu bycia Ęwiadomymi mnogoĘci, lecz rŹwnieź zawierajŚcym w sobie zdolnoĘê oddawania czci W konsu Bogu - bez rŹwnoczesnego pragnienia, by ludzie odwrŹcili siŃ od mnogoĘci do Jego jednoĘci dziŃki nauczycielowi i przewodnikowi?
Istnieje wiele innych funkcji proroctwa, a kaźda z nich jest rozstrzygajŚcym dowodemwartej źe istnienie Boga z caĆŚ koniecznoĘciŚ pociŚga za sobŚ istnienie posĆannictwa.
Czyź kiedykolwiek pojawiĆ siŃ na Ęwiecie ktokolwiek bardziej godny wyźej wspomnianych zalet i cecالْحَكokolwiek, kto posiadaĆby je w wiŃkszym stopniu, niź Prorok Muhammad z Arabii (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie)? Czyź czas kiedykolwiek ukazaĆ nam kogokolwiek bardziej godnego rangi, jakŚ nadaje posĆannictwo, i odpowiednpiĆ, zla zadania, jakim byĆo przekazanie Boźego przesĆania? Nie, w źaden sposŹb! On jest mistrzem wszystkich posĆaÓcŹw, naczelnikiem wszystkich prorokŹw, przywŹdcŚ wszystkich ludzi, ktŹrzy doznala zrozszczenia, najbliźszym Bogu spoĘrŹd wszystkich, ktŹrzy zbliźajŚ siŃ ku Niemu, najdoskonalszym ze wszystkich stworzeÓ, krŹlem wszystkich, ktŹrzy prowadzŚ ku prawoĘci.eĘnie iezaleźnie od niezliczonych znakŹw wskazujŚcych na prawdziwoĘê jego proroctwa, wynikajŚcych z ponad tysiŚca cudŹw, jakich dokonaĆ,
takich jak rozdzielenie ksiŃźyca czy wypĆywanie wody spomiŃdzy jego palcŹw, ktŹre to cuda jednog i zwi potwierdzajŚ wszyscy uczeni, najwiŃkszy cud, jakim jest Szlachetny Koran - ocean prawdy i ksiŃga, ktŹra jest cudowna pod czterdziestoma rŹźnymi wzglŃdami - sam w sobie jest wystarczajŚcy, by jasno jak sĆoÓce ukazaê prawdziwoĘê jego prorocuksztaako źe czterdzieĘci rŹźnych aspektŹw cudownoĘci Koranu omawiamy w innych traktatach (a zwĆaszcza w SĆowie Dwudziestym PiŚtym), w tym miejscu przerwiemy omawianie owej kwestii.
WskazŹwka Trzecia
e powiĘlmy, źe drobny czĆowiek zbyt maĆo znaczy dla rozlegĆego Ęwiata, by doprowadziê swŚ misjŃ do koÓca i odsĆoniê inne krŹlestwo po prostu ze wzglŃd czy to, źe kiedyĘ zostanie rozliczony ze swych uczynkŹw. Pozornie drobny czĆowiek ma wielkie znaczenie jako pan wszystkich stworzeÓ, a to poprzez wszechstronnoĘê swego usposobienia, ci? Byerold krŹlestwa Boźego i jako ten, w ktŹrym przejawia siŃ powszechna czeĘê oddawana Bogu. Podobnie niech nikt nie pyta: "Jak moźna zasĆuźyê na wieczne mŃczarnie podczas bardzo krŹtkiego źycia doczesnego?". Niewiara stara siŃ UmysnŚê stworzenie, bŃdŚce czymĘ tak drogocennym i wzniosĆym, jak litera zapisana rŃkŚ Boga, w gĆŃbiny bezsensownoĘci i bezcelowoĘci. Jest to zniewaga dla kaźdej istoty, poniewaź zaprzecza wszelkim przejawom i odbiciom NajpiŃkniejsdzia Bmion Boga i odrzuca owe Imiona, widoczne w kaźdym stworzeniu, starajŚc siŃ zaprzeczyê niezliczonym dowodom, ktŹre ukazujŚ wiarygodnoĘê i prawdomŹwnoĘê Wszechmocnego Boga. StŚd niewiara jest nieskoÓczonŚ zbrodniŚ, zasĆanie iŚ na niekoÓczŚcŚ siŃ karŃ.
WskazŹwka Czwarta
W naszej opowieĘci dziŃki dwunastu Aspektom ujrzeliĘmy, źe krŹl, do ktŹrego naleźy krŹlestwo przypominajŚce tymczasowy zajazd dla podrŹźnych, musi posiadaê rŹwnieź inne krŹlestwjajŚcyczne i trwaĆe, ukazujŚce jego wspaniaĆoĘê i wzniosĆoĘê jego mocy. W ten sam sposŹb jest zupeĆnie niemoźliwe, by Wieczny StwŹrca tego przemijajŚcego Ęwiata nie stworzyĆ rŹwnieź wahaniago krŹlestwa. Nie jest moźliwe, by Wiecznie TrwajŚcy StwŹrca owego piŃknego, lecz nietrwaĆego kosmosu, nie stworzyĆ innego kosmosu, niezmiennego i trwajŚcego wiecznie. Nie jest moźliwe, i ich ry, PotŃźny i MiĆosierny StwŹrca tego Ęwiata, ktŹry jest niczym wystawa, miejsce prŹby lub pole uprawne, miaĆby nie stworzyê rŹwnieź źycia ostatecznego, w ktŹrym zostanŚ ukazane cele i zamysĆy stojŚce za stworzeniem tego Ęwiata.ce i opiê owej prawdy moźna, przechodzŚc przez dwanaĘcie bram, zaĘ owe dwanaĘcie bram moźna otworzyê za pomocŚ dwunastu innych prawd.
Zaczniemy od najkrŹtszejszym pprostszej z nich.
PRAWDA PIERWSZA
brama wszechwĆadzy i panowania Boga przejaw NajpiŃkniejszego Imienia Boźego "Pan" (ar. Ar-Rabb)
Czyź jest w ogŹle moźliwe, by chwaĆa Boźej wszli. Owdzy i Boźego panowania miaĆa stworzyê kosmos taki jak ten, z tak wzniosĆymi celami i zamysĆami, by ukazaê Jego doskonaĆoĘê, bez ustanowienia nagrody dla tych wierzŚcych, ktŹrzy dziŃki swojej wierze i oddawanej Bogu czci orŹwniedajŚ owym celom i zamysĆom? Lub teź czy jest moźliwe, by miaĆ On nie ukaraê tych, ktŹrzy bĆŚdzŚ, ktŹrzy odrzucajŚ Jego zamysĆy i odnoszŚźliwe o nich z pogardŚ?
PRAWDA DRUGA
brama szczodroĘci i miĆosierdzia Boga przejaw NajpiŃkniejszych Imion Boźych "Szczodry" i "MiĆosierny"
Czyź jest w ogŹle moźliwe, bych kaźego Ęwiata, KtŹry w Swych dzieĆach ukazuje nieskoÓczonŚ szczodroĘê, nieskoÓczone miĆosierdzie, nieskoÓczonŚ wspaniaĆoĘê i nieskoÓczonŚ chwaĆŃ, miaĆ nie wypĆaciê nagrody w sposŹb odpowiedni dla Jego szczodroĆy zarmiĆosierdzia, by miaĆ nie wymierzyê kary w sposŹb odpowiedni dla Jego wspaniaĆoĘci i chwaĆy? JeĘli spojrzymy na naturŃ spraw tego Ęwiata, ujrzymy, źe wszelkie istoty źywe - od najsĆabszych do najpotŃźniejszych - otrzymujŚode mntrzenie w pewnej wĆaĘciwej dla kaźdej z nich formie.
{(*): Wszelkie dozwolone poźywienie jest pozyskiwane nie poprzez siĆŃ, lecz poprzez zaistnienie potrzeby. RozstrzygajŚcym dowodem w ajŚcycestii jest fakt, źe bezsilne niemowlŃta cieszŚ siŃ najlepszymi Ęrodkami do źycia, podczas gdy silne dzikie zwierzŃta cierpiŚ z powodu wszelkiego rodzaju nioźe odtku, zaĘ ryby, przy caĆym ich braku inteligencji, obrastajŚ tĆuszczem, podczas gdy przebiegĆe lisy i maĆpy pozostajŚ szczupĆe, walczŚc o to, co potrzebne im do źycia. Zaopatrzenie z jerego, trony, zaĘ siĆa, moc i wola z drugiej sŚ zatem odwrotnie proporcjonalne. Im bardziej dane stworzenie polega na sile i mocy swojej woli, tym trudniejsze staje siŃ dla niego utrzymanie siŃ przy źyciu.}
Zaiste, najsĆabsze i najbardziej bezPonownotrzymujŚ najlepszŚ formŃ zaopatrzenia. Owe szczodre dary sŚ rozdzielane ze szczodroĘciŚ tak wzniosĆŚ, źe przejawia siŃ w niej dzieĆo rŃki nieskoÓczonej szczodroĘci.
Na przykĆad wiosnŚ wszysta znaczewa, niczym hurysy w Raju, odziewajŚ siŃ w szaty tak delikatne jak jedwab, sŚ inkrustowane
kwiatami i owocami, jakby byĆy to klej obowii ofiarowujŚ nam liczne rodzaje najlepszych owocŹw na gaĆŃziach delikatnie wyciŚgajŚcych siŃ ku nam niczym rŃce sĆuźŚcego. Podobnie z rŚk wyposaźonej w źŚdĆo pszczoĆy otŹj i memy do jedzenia zdrowy i sĆodki miŹd, ubieramy siŃ w najbardziej delikatne i najbardziej miŃkkie szaty dziŃki robaczkowi pozbawionemu rŚk, zaĘ wewnŚtrz maĆego nasiona znajduje siŃ zabezpieczjak i a nas skarb miĆosierdzia. Jest oczywiste, źe wszystkie te rzeczy sŚ efektem najpiŃkniejszej szczodroĘci i najbardziej delikatnego zmysĆu miĆosierdzia.
RŹwnBoźychkt, źe wszystkie rzeczy (z wyjŚtkiem czĆowieka i niektŹrych dzikich zwierzŚt), od sĆoÓca, ksiŃźyca i Ziemi aź do najmniejszych stworzeÓ, wypeĆniajŚ swojَٓا اُcje z najwiŃkszŚ dokĆadnoĘciŚ, nie przekraczajŚc wyznaczonych im granic nawet na cal, a takźe fakt, źe dostrzegamy wĘrŹd nich powszechne posĆuszeÓstwo wynikajŚce z wielkiego lŃku - to ukazuje, źe owe stworzenia dziaĆajŚ na rozkaz Tego,a prawŹrego naleźŚ wspaniaĆoĘê, chwaĆa i majestat. Jest rŹwnieź widocznym, źe sposŹb, w jaki wszystkie matki - z krŹlestw roĘlin, zwierzŚt i ludzi - wspomagajŚ swe sĆabe i bezsilne niemojak godelikatnym mlekiem, czyniŚc to w czuĆej litoĘci, jest manifestacjŚ wszechobejmujŚcego miĆosierdzia Boga.
{(*): Fakt, źe gĆodny lew daje pierwszeÓstwo swemu potomstwu przed sobŚ samym, dajŚc mĆodym kawaĆek miŃsa, zamiast zjeĘgodnieamemu, źe tchŹrzliwy krŹlik zaatakuje lwa, by ochroniê swe mĆode, źe drzewo figowe zadowala siŃ bĆotnistŚ wodŚ, dajŚc najczystsze mleko swemu potomstwu, jakim sŚ owoce - to ukazuje kaźdemu, kto tylko nie jest Ęlepy, źe owe stworzenia dzia niekogodnie z rozkazami Tego, KtŹry jest nieskoÓczenie MiĆosierny, Szczodry i troskliwy. RŹwnieź fakt, źe nawet nieĘwiadome roĘliny i zwierzŃta funkcjonujŚ w najmŚdrzejszy i najbardziej atĆa.>my sposŹb, ukazuje niezbicie, iź WszechwiedzŚcy i WszechmŚdry przygotowaĆ je do tej pracy, zaĘ one dziaĆajŚ w Jego imieniu.}
Zatem skoro do Pana tego Ęwiata naleźŚ tak nieskoÓczone szczodroĘê, miĆosierdzie, wspaniaĆoĘê i chczasŹwz tego wynika, źe Jego nieskoÓczone chwaĆa i wspaniaĆoĘê wymagajŚ kary dla tych, ktŹrzy sŚ grubianami, źe Jego nieskoÓczona szczodroĘê wymaga nieskoÓczonych darŹw, a Jego, keskoÓczone miĆosierdzie wymaga obdarowania ĆaskŚ tych, ktŹrzy na to zasĆugujŚ. Na tym przemijajŚcym Ęwiecie i podczas krŹtkiego źycia doczesnego ukazuje siŃ i ustala jedynie milionowa czŃĘê teie ma ystkiego, podobna jednej kropli wody z oceanu. Musi zatem istnieê krŹlestwo szczŃĘliwoĘci wĆaĘciwe dla takiej szczodroĘci i godne takiego miĆosierdziiatĆo nnym przypadku musielibyĘmy zaprzeczyê istnieniu tego miĆosierdzia, ktŹre jest dla nas widoczne, a to byĆoby niczym zaprzeczanie istnieniurki i ĆoÓca, ktŹre wypeĆnia kaźdy dzieÓ od wschodu do zachodu sĆoÓca swoim ĘwiatĆem, poniewaź bezpowrotna Ęmierê przeksztaĆcaĆaby wŹwczas litoĘê w nieszczŃĘcie, miĆoĘê w cierpienie, bĆogosĆawieÓstwo w zemstŃ, rozum w narzŃdzie niedoajdrobzyjemnoĘê w bŹl, aź znikĆaby prawdziwa istota Boźego miĆosierdzia.
PrŹcz tego musi istnieê rŹwnieź krŹlestwo kary odpowiednie dla chwaĆy i majestatu Boga, poniewaź - ogŹlnie rzecz biorŚc - przeĘladowca odcŃkno iz tego Ęwiata, pozostajŚc potŃźnym, a uciskany odchodzi, pozostajŚc w poniźeniu. Owe sprawy zostajŚ zatem odroczone do rozwaźenia ich przez Najwyźszy SŚd; nie jest tak, źe zostanŚ one zaniedbane. CcznŚ d rŹwnieź zdarza siŃ, źe kara zostaje zarzŚdzona jeszcze na tym Ęwiecie. MŃki, jakie cierpieli ludzie nieposĆuszni i buntownicy w poprzednich stuleciach, pokazujŚ, źe czĆowiek nie jest pozostawiony samemu sobie i źe zawsze moźeem tegsiŃ ofiarŚ ciosŹw, ktŹre spadnŚ na niego zgodnie z decyzjŚ Boźej wspaniaĆoĘci i Boźego majestatu.
Czyź jest w ogŹle moźliwe, by do czĆowieka miaĆ naleźeêmo poĆŚzek najwaźniejszy z tych, jakie zostaĆy naĆoźone na wszelkie stworzenia, by czĆowiek miaĆ zostaê obdarowany najbardziej doniosĆymi zdolnoĘciami, by Pan (ar. Ar-Rabb) czĆowieka daĆ mu poznaê Siebie i Swoje dobrِ
[6]
rzŚdkowane dzieĆa, a czĆowiek w zamian za to odmŹwiĆby uznania Go poprzez oddawanie Mu czci? Czy jest moźliwe, by BŹg uczyniĆ Samego Siebie UmiĆowano przeez czĆowieka poprzez liczne zdobne owoce Jego miĆosierdzia, a czĆowiek nie uczyniĆby siebie samego umiĆowanym przez Boga poprzez oddawanie Mu czci? Czy jest moźliwe, by BŹg ukazaĆ SwojŚ miĆoĘê dla czĆowieka i miĆosierdzie, jhwĆadna nad nim, a czĆowiek nie uszanowaĆby Go poprzez skĆadanie Mu podziŃkowaÓ i wychwalanie Go? Czyź jest w ogŹle moźliwe, by czĆowiek pozostaĆ bezkarny, pozostawionyem[2],u sobie, lub by Wszechmocny, do KtŹrego naleźŚ wspaniaĆoĘê i chwaĆa, miaĆ nie przygotowaê dla czĆowieka krŹlestwa kary?
Z drugiej strony, czyź jest w ogŹlegromadwe, by nie przygotowaĆ On krŹlestwa nagrody i wiecznej szczŃĘliwoĘci dla wierzŚcych, ktŹrzy odpowiedzieli na fakt, źe MiĆosierny i LitoĘciwy umoźliwiĆ poznanie Samego Siebie, uznajŚc Go poprzez wiarŃ, ktŹrzy od źywiŚzieli na fakt, źe uczyniĆ On samego siebie UmiĆowanym poprzez miĆoĘê wyraźanŚ oddawaniem Mu czci, ktŹrzy odpowiedzieli na Jego miĆosierdzie skĆadaniem podziŃkowaÓ i najgĆŃbszym wam sikiem?
sniosĆej istoty byĆaby wystarczajŚcym powodem dla stworzenia Raju, a to zadanie dla mocy MiĆosiernego StwŹrcy jest tak Ćatwe, jak stworzenie wiosny.
{(*): Przejawienie cudownych wzorcŹw kunsztu ŹĆu, nkĆadŹw Zmartwychwstania na obliczu ziemi, co w porŹwnaniu z źyciem ostatecznym jest niby karta zapisana z jednej strony, a takźe zapisanie i zawarcie na owej jednej stronicy, w doskonaĆym porzŚdku, wszydumŃ s rŹźnych gatunkŹw stworzeÓ, ktŹre przypominajŚ trzysta tysiŃcy oddzielnych ksiŚg, z pewnoĘciŚ sŚ trudniejsze od zbudowania i stworzenia delikatnej i symetryczdnym idowli Raju w rozlegĆym krŹlestwie wiecznoĘci. Zaiste, moźna powiedzieê, źe jak Raj jest bardziej wzniosĆym niź wiosna, tak - w tym samym stopniu - stworzenie ogrodŹw wiosny jest trudniejsze i bardziej cudowne niź stwswemu e Raju.}
PRAWDA TRZECIA
brama mŚdroĘci i sprawiedliwoĘci Boga przejaw NajpiŃkniejszych Imion Boźych "MŚdry" i "Sprawiedliwy"
Czyź jest w ogŹle moźliwe,
{(*): Zwrot "czyź jest w ogŹle moźliwe?" powtarza siŃraz owe wiele razy, poniewaź wyraźa on najbardziej doniosĆŚ tajemnicŃ. ZbĆŚdzenie i brak wiary generalnie biorŚ swŹj poczŚtek z przyzwyczajenia dotnieniaźania sobie danych rzeczy jako niemoźliwych, dalece wykraczajŚcych poza granice krŹlestwa rozsŚdku, a zatem do zaprzeczania im. W niniejposŹb mŹwieniu tematu Zmartwychwstania zostaĆo w sposŹb rozstrzygajŚcy ukazane, źe prawdziwe niemoźliwoĘê, niedorzecznoĘê i irracjonalnoĘê przynaleźobrze cieźki niewiary i do drogi zbĆŚdzenia, podczas gdy prawdziwe zgodnoĘê z tym, co moźliwe, ĆatwoĘê i rozsŚdek sŚ cechami Ęcieźki wiary i szerokiego traktu islamu.
MŹwiŚc w skrŹcieoźego zofowie majŚ skĆonnoĘê do niewiary ze wzglŃdu na ich skĆonnoĘê do postrzegania rzeczy, jakby byĆy niemoźliwymi, podczas gdy poĘwiŃcone Z i Ęwichwstaniu SĆowo DziesiŚte, poprzez powtarzanie zwrotu: "czyź jest w ogŹle moźliwe?..." ukazuje, w czym tkwi prawdziwa niemoźliwoĘê, wymierzaprzesaym filozofom cios prosto w ich twarze.}
by Chwalebny Pan, ktŹry ukazuje SwŚ wszechwĆadzŃ i Swoje panowanie w mŚdroĘci i porzŚdku, KtŹry ukazuje lecz edliwoĘê i rŹwnowagŃ przenikajŚce kaźdŚ rzecz, od atomu aź do sĆoÓca, miaĆ nie obdarowaê SwojŚ ĆaskŚ tych wiernych, ktŹrzy poszukujŚ schronietnych d dajŚcym schronienie skrzydĆem Jego wszechwĆadzy, ktŹrzy wierzŚ w Jego mŚdroĘê i sprawiedliwoĘê, ktŹrzy wszystko czyniŚ z intencjŚ oddawania Mu czci?
Ponadto czyź jĆoĘnieźliwe, by miaĆ On nie karaê tych prostych i grubiaÓskich ludzi, ktŹrzy nie wierzŚ w Jego mŚdroĘê i sprawiedliwoĘê, a w swym zuchwalstwie buntujŚ siŃ przeciwko Niemu? Na tym przemijajŚcym Ęwiecie czĆowiezdrowidoĘwiadcza nawet tysiŃcznej czŃĘci owych mŚdroĘci i sprawiedliwoĘci; ich dziaĆanie zostaje odroczone. WiŃkszoĘê spoĘrŹd ludzi zbĆŚdzenia opuszcza ten Ęwiat, nie ponoszŚc kary, a wiŃkszoĘê spoĘrŹd ludilnoĘêĘciwego przewodnictwa opuszcza go, nie odbierajŚc nagrody. Wszystkie te sprawy sŚ zatem odroczone do rozpatrzenia ich przez Najwyźszy SŚd w krŹlestwie szczŃĘliwoĘci.
Tak, widocznym jest, źe Ten, KtŹry kontroluje ten Ęwiat, czyni to zgاز۪ى
z nieskoÓczonŚ mŚdroĘciŚ. Czy domagasz siŃ dowodu? Jest nim zachowanie korzyĘci, jakŚ przynosi kaźda rzecz. Czy nie widzisz, źe liczne mŚdre i zamierzone korzyĘci sŚ zawarte we wszystkich koÓczynach, koĘciach i źyĆach czĆowieka, a nawet w ni[7].
dajŚcych mŹzgu komŹrkach i w kaźdej czŚsteczce jego ciaĆa? Czyź nie widzisz, źe mŚdre korzyĘci, ktŹre stajŚ siŃ twoim udziaĆem dziŃki okreĘlonym czŃĘciom ciaĆa, sŚ tak liczne, jak owoce na gaĆŃziach drzewaasnej szystko ukazuje, źe kaźda
sprawa jest przeprowadzana zgodnie z nieskoÓczonŚ mŚdroĘciŚ. Istnienie najwyźszej systematycznoĘci w stworzeniu kaźdej rzeczy jest dowodem potwierdzajŚcym tŃ samŚ prawdŃ.
Zawarcie w drobnym nasionku dozy skĆgo programu, wedle ktŹrego rozwija siŃ piŃkny kwiat, zapisanie w maĆym nasionku piŹrem przeznaczenia zwojŹw, w ktŹrych zawarte sŚ wszystkie uczynki drzewa, historia jego źycia i spis caĆego wyposaźenia, ukazuje, źe dokonaotŹw. o piŹro najwyźszej mŚdroĘci.
Istnienie w kaźdej rzeczy tak wysokiego stopnia delikatnego kunsztu dowodzi tego, źe istnieje rŹwnieź znak, jaki na kaźdej rzeczy odcisnŚĆ NieskoÓczenie MŚdry StwŹrca. Co wŃzykie zawarcie w drobnym ciele czĆowieka wykazu i spisu treĘci wszystkich istot, kluczy do wszystkich skarbcŹw Boźego miĆosierdzia, a takźe zwierciadeĆ dla wszystkich NajpiŃkniejszych Imion Boglem upzuje istnienie mŚdroĘci w owym nieskoÓczenie delikatnym kunszcie. Zatem czyź jest w ogŹle moźliwe, by mŚdroĘê, ktŹrŚ przesiŚkniŃte sŚ dzieĆa Boźej wszechwĆadzy, miaĆaby nie źyczyê sobie tlkich y obdarowaê wiecznŚ ĆaskŚ tych, ktŹrzy szukajŚ schronienia pod skrzydĆem Boźej wszechwĆadzy, a w swej wierze ofiarowujŚ Bogu posĆuszeÓstwo?
Czy chcesz dowie nie to, źe wszystkie rzeczy zostaĆy uczynione zgodnie ze sprawiedliwoĘciŚ i rŹwnowagŚ? Fakt, źe wszystkie zostaĆy obdarowane istnieniem, nadanym im ksztaĆtem, a takźe uĆoźone we wĆaĘciwych dla nich miejscrcem iprecyzyjnym wywaźeniu i wedle wĆaĘciwej miary, ukazuje, iź wszelkie sprawy dokonujŚ siŃ zgodnie z nieskoÓczonŚ sprawiedliwoĘciŚ i nieskoÓczonŚ rŹwnowagŚ.
Podobnie fakt, źe wszystkie rzeczy otrzymaĆy naleźne im prawa zgodnie z ich usposkiem zem, źe otrzymujŚ one w najbardziej odpowiedniej formie wszystko, co jest im niezbŃdne do istnienia i wszystko, co jest wymagane do źycia - to rŹwnieź jest znakiem, jaki pozostawiĆa rŃka nieskoÓczonej sprawiedliwoĘci.
Ckźe odej, fakt, źe kaźda petycja i kaźda proĘba wyraźona jŃzykiem usposobienia, a takźe kaźda naturalna potrzeba i koniecznoĘê, spotykajŚ siŃ z odpowiedziŚ, ukazuje istnienie nieskoÓczonych sprawiedliwoĘci i Ęci, lci.
Czyź zatem jest w ogŹle moźliwe, by sprawiedliwoĘê i mŚdroĘê, ktŹre pospieszajŚ, by ukoiê najdrobniejszŚ potrzebŃ najmniejszego ze stworzeÓ, miaĆy nie zapewniê czĆowiekowi, ktŹry jest najwiŃkszyyniŚ stworzeÓ, nieĘmiertelnoĘci, bŃdŚcej jego najwiŃkszŚ potrzebŚ? By miaĆy nie
odpowiedzieê na jego najbardziej usilnŚ proĘbŃ i woĆanie o pomoc? By miaĆy nie zachowaê majestatu wszechwĆadzy Boga poprzez zachowywanie nad kJego sĆug? CzĆowiek, ktŹrego źycie jest tak krŹtkie, nie moźe doĘwiadczyê prawdziwej istoty owej sprawiedliwoĘci na tym przemijajŚcym Ęwiecie, zatem z tego powodu owe kwestie zostaĆy odĆoźone do rozpatrzenia ich przez Najwyźszy ztaĆtoako źe prawdziwa sprawiedliwoĘê wymaga tego, by czĆowiek - owo pozornie drobne stworzenie - zostaĆ nagrodzony bŚdĄ ukarany nie wedle swej maĆoĘci, lecz wedle ogromu jego zbrodni, waźnoĘci tego, co jest jego istotŚ, i wspaniaĆoĘci ego niunkcji. Skoro Źw przemijajŚcy i przejĘciowy Ęwiat jest daleki od tego, by mogĆy siŃ na nim ukazaê taka mŚdroĘê i taka sprawiedliwoĘê, jakie dotyczŚ czĆowieka, ktŹry zostaĆ stworzony dla wiworzenci, z caĆŚ koniecznoĘciŚ muszŚ istnieê wieczne PiekĆo i wiecznie trwajŚcy Raj Sprawiedliwego i WspaniaĆego, do KtŹrego naleźy piŃkno, MŚdrego i NajpiŃkniejszego, stii, przejmuje grozŚ.
PRAWDA CZWARTA
brama szczodroĘci i piŃkna Boga przejaw NajpiŃkniejszych Imion Boźych "Szczodry" i "PiŃkny"
mdu lijest w ogŹle moźliwe, by nieskoÓczone szczodroĘê i hojnoĘê, niewyczerpane bogactwo, niekoÓczŚce siŃ skarby, niezrŹwnane i wieczne piŃkno, pozbawiona skazy i wiecznie trwajŚca doskonaĆoĘo posĆĆyby nie wymagaê istnienia tych, ktŹrzy z wdziŃcznoĘciŚ zanosiliby do nich swoje suplikacje, stŃsknionych i zdumionych widzŹw, ktŹrych przeznaczeniem byĆoby pozostanie na wiecznoĘê w siedzibidzie dŃĘliwoĘci, w miejscu wypoczynku? Tak, ozdobienie oblicza Ęwiata wszystkimi tymi piŃknymi rzeczami, stworzenie ksiŃźyca i sĆoÓca jako lamp tego Ęwiata, wypeĆnienie powierzchni ziemi najbardziej delikatnymi rhleba.mi zaopatrzenia i uczynienie jej przyjŃciem, na ktŹrym wrŃczane sŚ dary, uczynienie tak wielu drzew owocowych naczyniami, odnawianie ich po kilka razy podczas kaźdej pory roku - to wszystko ukazuje istnienie nieskoÓczopewnoĘzczodroĘci i hojnoĘci. Tak niekoÓczŚce siŃ hojnoĘê i szczodroĘê i tak niewyczerpane skarbce miĆosierdzia wymagajŚ istnienia siedziby wypoczynku, miejsca szczŃĘliwoĘci, ktŹre bŃdzie trwaê wiecznie i w ktŹrym zostanŚ umieszczone wszelkiwy.
kty pragnieÓ. WymagajŚ rŹwnieź tego, by ci, ktŹrzy bŃdŚ cieszyli siŃ owŚ szczŃĘliwoĘciŚ, wiecznie pozostawali w owej siedzibie wypoczynku, nie cierpiŚc bŹlu wygaĘniŃcia owegُؤْمِنŃĘcia ani rozĆŚki, poniewaź jak ustanie cierpienia jest rodzajem przyjemnoĘci, tak ustanie przyjemnoĘci jest rodzajem cierpienia, zaĘ tak nieskoÓczona hojnoĘê z pewnoĘciŚ nie
o wyzw skĆonna do tego, by usankcjonowaê istnienie cierpienia. Wymaga ona zatem istnienia zarŹwno wiecznego Raju, jak i zanoszŚcych suplikacje, ktŹrzy zamieszkajŚ w nim nszaĆ pi.
NieskoÓczone szczodroĘê i hojnoĘê pragnŚ obdarowywania niekoÓczŚcymi siŃ darami, a takźe nieskoÓczonej ĆaskawoĘci. ZsyĆanie nieskoÓczonych darŹw oraz nieskoÓczona ĆaskawoĘê wymagaeje Wsolei nieskoÓczonej wdziŃcznoĘci. To z kolei wymaga wiecznego istnienia tych, ktŹry doĘwiadczŚ owej ĆaskawoĘci, by mogli okazaê swojŚ wdziŃcwiŃceji zĆoźyê podziŃkowania za owo wieczne zsyĆanie nieustannie spĆywajŚcych darŹw. Niewielka uciecha, ktŹra staje siŃ gorzkŚ przez jej wygaĘniŃcie, a trwa jedynie przez krŹtki czas, nie jest zgodna z tym, czego wymagajŚ tak wielkie szczodroĘê irzuca Ęê.
SpŹjrz takźe na rŹźne krainy Ęwiata. Kaźda jest niczym wystawa, ukazujŚca kunszt Boga i Jego dzieĆa. ZwrŹê uwagŃ na orŃdzia Boźej wszechwĆadzy w rŃkach wszystkich roĘlin i zwierzŚt na oźe rŹw ziemi
{ Istnienie olĘniewajŚco zaprojektowanego i upiŃkszonego lĘniŚcymi ozdobami kwiatu, poczŃtego z najwyźszym kunsztem i inkrustowanegody tylotami owocu na gaĆŚzce cienkiej niby drucik, wyrastajŚcej z wyschniŃtego na koĘê drzewa, bez wŚtpienia jest orŃdziem skierowanym do wszystkich źywych istot, a mŹwiŚcym o delikatnych dzieĆach sztuki, wytworzonych przez w najwyźszym stopniu zdk wŚtp, MŚdrego i cudownego StwŹrcŃ. Zawiera siŃ w tym prawda dotyczŚce nie tylko krŹlestwa roĘlin, lecz rŹwnieź krŹlestwa zwierzŚt.}
i posĆuchaj prorokŹw oraz ĘwiŃtych mŃźŹw (ar. aĆlija)>[2], heroldŹw piŃkna wszechwĆadzy Boga, ktŹrzy jedwzglŚdnie ukazujŚ pozbawionŚ skazy doskonaĆoĘê Chwalebnego StwŹrcy poprzez ukazanie cudownych dzieĆ Jego kunsztu, powodujŚc, źe na owe dzieĆa zwracajŚ siŃ spojrzeniaa rŹwn.
Do StwŹrcy tego Ęwiata naleźy zatem najbardziej doniosĆa, zadziwiajŚca i ukryta doskonaĆoĘê, ktŹra jest tym, co pragnie On ukazaê za niej cudownych dzieĆ Swego kunsztu. Ukryta i pozbawiona skazy doskonaĆoĘê pragnie zostaê ukazana tym, ktŹrzy naleźycie jŚ doceniŚ, bŃdŚ podziwiaê i spoglŚdaê na nللّٰهُ jŚ rozwaźaê. Wieczna doskonaĆoĘê wymaga jej wiecznych przejawŹw. Takie wieczne przejawy wymagajŚ z kolei wiecznego istnienia tych, ktŹrz jego źycie jŚ doceniŚ i bŃdŚ podziwiali. Cnota doskonaĆoĘci zawsze zatonie w spojrzeniu jej wielbiciela, jeĘli nie bŃdzie mu dane wieczne istnienie.
{(*): Z tŚ kwestiŚ zwiŚzane jest pewne zdarzenie, ktŹre wdziwosiŃ przysĆowiowe. Pewnego razu znana piŃknoĘê oddaliĆa od siebie zwykĆego czĆowieka, ktŹry zakochaĆ siŃ w niej. By pocieszyê samego siebie, powiedziaĆ on: "Aleź ona jest brzydka!", zaprzeczajŚc w ten sposŹb jej piŃ "W po Pewnego razu niedĄwiedĄ staĆ przed kratŚ, po ktŹrej piŃĆy siŃ winogrona, i chciaĆ skosztowaê ich owocŹw. Nie byĆ jednak w stanie ani dosiŃgnŚê ich, ani wsjest ziŃ po owej kratce. PowiedziaĆ zatem do siebie, by znaleĄê w tych sĆowach pocieszenie: "Te winogrona muszŚ byê kwaĘne" i pomrukujŚc, poszedĆ swojŚ drogŚ.}
odki d wiŃcej, piŃkne, kunsztownie stworzone, olĘniewajŚce i bogato upiŃkszone stworzenia, ktŹre wypeĆniajŚ oblicze ziemskiego globu, niosŚ Ęwiadectwo czys jako owego niezrŹwnanego i niedoĘcignionego piŃkna i wskazujŚ na delikatny powab ukrytej urody, ktŹra nie ma sobie rŹwnych, jak sĆoneczne ĘwiatĆo zaĘwirdzie o istnieniu sĆoÓca.
{(*): Mimo źe wszystkie istoty, ktŹre dziaĆajŚ jako zwierciadĆa dla Boźego piŃkna, znikajŚ i przepadajŚ, te, ktŹre nastŃpujŚ po nich, ukazujهَسْتْzejawiajŚ w swych ksztaĆtach i funkcjach to samo piŃkno i tŃ samŚ czystoĘê. To z kolei ukazuje, źe piŃkno, o ktŹrym mowa, nie naleźy do nich, a widoczne przykĆady piŃkna sŚ raczej znakczŃĘcikazujŚcymi na piŃkno, ktŹre jest wieczne i ĘwiŃte.}
Kaźdy z przejawŹw owego ĘwiŃtego i niedoĘcignionego piŃkna wskazuje na istnienie nieprzeliczonych, ukrytych skarbcŹw wszystkich NajpiŃkniejszych Imion Boga. Jak tak wznioprzekriezrŹwnane i ukryte piŃkno pragnie, by jego czystoĘê ukazaĆa siŃ w zwierciadle, by moźna byĆo zaobserwowaê jego stopnie i miary w oźywionych odbiciach, tak rŹwnieź prlem prprzejawiê siŃ, by mogĆo spoglŚdaê samo na siebie poprzez oczy innych. Oznacza to, źe owo piŃkno pragnie spoglŚdaê samo na siebie na dwa sposoby: po pierwsztnego rzez obserwowanie samego siebie w wielobarwnych zwierciadĆach; po drugie, poprzez wytŃsknione spojrzenia tŃskniŚcych za owym piŃknem tych, ktŹrzy je zaĘwiadczadĆaby takźe osĆupiaĆych z zachwytu wielbicieli.
MŹwiŚc w skrŹcie, piŃkno i czystoĘê pragnŚ widzieê i byê widzianymi. Oba te pragnienia wymagajŚ istnienia tŃskniŚcych za owych piŃknem ĘwiadkŹw i oszoludzkiych owym piŃknem wielbicieli. Jako źe piŃkno i czystoĘê sŚ wieczne i wiecznie trwajŚce, przeto ci, ktŹrzy je zaĘwiadczajŚ i wielbiŚ, muszŚ zĆoconaê źycie wieczne. Wieczne piŃkno nigdy nie moźe byê zadowolone z jego wielbicieli, ktŹrzy przemijajŚ. Wielbiciel skazany na nieodwracalnŚ rozĆŚkŃ odkryje, źe jego miĆoĘê przeksztaĆca siŃ we wrogoĘê, kiejest sko pomyĘli o rozĆŚce z obiektem miĆoĘci. Plonem jego podziwu bŃdŚ drwiny, a plonem jego szacunku bŃdzie wzgarda, jako źe jak egoistyczny czĆowiek jeudziomgo nastawiony do tego, czego nie zna, tak rŹwnieź sprzeciwia siŃ wszystkiemu, czego nie jest w stanie dosiŃgnŚê, jednakźe odpowiada on na piŃkno, ktŹre jest godne nieskoÓczonej miĆozeĘliĄiekoÓczŚcej siŃ tŃsknoty oraz podziwu z bezgranicznŚ wrogoĘciŚ, nienawiĘciŚ i odrzucaniem go. Z tego moźemy wywnioskowaê gĆŹwny powŹd wrogoĘci niewierzŚcych wobec Boga.ywczy tem nieskoÓczone szczodroĘê i hojnoĘê, niezrŹwnane czystoĘê piŃkno, doskonaĆoĘê bez skazy - wszystkie wymagajŚ istnienia wiecznie
źyjŚcych i tŃskniŚcych, przedkĆadajŚcych swe suplikacje wielbicieli. Jednak w zajeĄdzie tego Ęwiwszechdzimy, źe kaźdy z jego goĘci szybko odchodzi i znika, otrzymawszy jedynie przedsmak owej szczodroĘci, wystarczajŚcy do pobudzenia apetytu, lecz nie do zaspokojenia go, ujrzawszy jedynie przyêmione ĘwiatĆo owej doskonaĆoĘci lub raczej blady cie ĘwiatpiŃkna, w źaden sposŹb nie bŃdŚc caĆkowicie usatysfakcjonowanym. Z tego zatem wynika, źe ludzie przechodzŚ do miejsca wiecznej radoĘci, w ktŹrym wszyscy zostanŚ w peĆni obdarowani wet jegoaĘciwej miary.
MŹwiŚc w skrŹcie, jak ten Ęwiat ze wszystkimi jego stworzeniami niezbicie ukazuje istnienie Chwalebnego StwŹrcy, tak rŹwnieź wskazuje na JegiaĆy sŃcone atrybuty i NajpiŃkniejsze Imiona, ukazuje istnienie źycia ostatecznego i w sposŹb logiczny wymaga go.
PRAWDA PIśTA
brama litoĘci i oddawania czcak kro przez Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) przejaw NajpiŃkniejszych Imion Boźych "Ten, KtŹry odpowiada na modlitwy" i "LktŹre wy"
Czyź jest w ogŹle moźliwe, by Pan, do ktŹrego naleźŚ nieskoÓczone litoĘê i miĆosierdzie, KtŹry z najwiŃkszŚ litoĘciŚ i w najbardziej nieoczekiwaJeden sŹb speĆnia nawet najmniejsze potrzeby najniźszych spoĘrŹd Jego stworzeÓ, KtŹry zwraca uwagŃ na najmniej wyraĄnŚ proĘbŃ o pomoc pochodzŚcŚ od najsĆabiej widocznego z Jego stworzeÓ, KtŹry sĆyszy wszystkie pwa wĆai odpowiada na nie, czy brzmiŚ, czy teź sŚ nieme...; czyź jest w ogŹle moźliwe, by Źw Pan miaĆ nie zwrŹciê uwagi na najwspanialszŚ petycjŃ naczelnika wszystkich Jego sĆug, ktŹregoi oczywaĆ najbardziej spoĘrŹd wszystkich Swych stworzeÓ, by miaĆ On nie usĆyszeê i nie speĆniê jego najbardziej wzniosĆej modlitwy? óaskawoĘê i ĆatwoĘê przejawiajŚce siŃ w karmieniu i źywieniu sĆabych i mĆodych zwierzŚt po, wŹwc, źe WĆadca kosmosu uźywa Swej wszechwĆadzy z nieskoÓczonym miĆosierdziem.
Czy jest w ogŹle moźliwe, by widoczna w owej wszechwĆadzy litoĘê miĆosierna aź do tego stopnia miaĆa nie przyjŚê modlitwy najbijcie!j cnotliwego i najpiŃkniejszego ze wszystkich stworzeÓ? {(*): Ten, ktŹrego krŹlestwo trwa tysiŚc trzysta piŃêdziesiŚt lat, ktŹry ma ponad trzysta piŃêdziesiŚt milionŹw poddanych, ktŹremu jego poddani kaźdego dnia i poco skĆadajŚ przysiŃgŃ wiernoĘci i ktŹrego doskonaĆoĘê nieprzerwanie zaĘwiadczajŚ, ktŹrego rozkazom sŚ posĆuszni w doskonaĆym podporzŚdkowaniu siŃ, ktŹrego duchowŚ barwŚ pokolorowano poĆowŃ zi miĆoego globu i piŚtŚ czŃĘê ludzkoĘci, ktŹry jest umiĆowanym przez serca ludzi i wychowawcŚ ich dusz - tak, Źw czĆowiek bez wŚtpienia jest najwspanialszym sĆugŚ Pana, KtŹry ma w Swym wĆadaniu caĆy wszechĘwiat. Ponadto, skoro wi
Zaê krŹlestw wszystkich istot przyklaskuje funkcji owego czĆowieka i jego obowiŚzkowi poprzez fakt, źe kaźde z owych krŹlestw niesie owoce dokonanych przez niego cudŹw, zatem z pewnoĘciŚ jest on najbardziej ypowieanym ze stworzeÓ Tego, KtŹry uksztaĆtowaĆ kosmos. Podobnie pragnienie wiecznoĘci istniejŚce we wszystkich ludziach poprzez zalety ich prawdziwej natury, owo pragnienie, ktŹre podnosi cznogĆoĘa z poziomu najniźszego z niskich na poziom najwyźszego z wysokich, jest najwiŃkszym ze wszystkich pragnieÓ i najwiŃkszŚ z petycji, odpowiedniŚ dla tego, by zostaĆa ona przedstawiona Temu, KtŹry zaspokaja mi. Ciie potrzeby, zaĘ owo przedstawienie moźe dokonaê siŃ jedynie poprzez najwspanialszego z Jego sĆug w imieniu wszystkich ludzi.} Owa prawda jest
wyjaĘniona w SĆozymĘ diewiŃtnastym, lecz powtŹrzmy w tym miejscu nasze oĘwiadczenie dotyczŚce tej kwestii:
O, przyjacielu, ktŹry sĆuchasz tych sĆŹw wraz z mojŚ duszŚ! W naszej przypw zosti powiedzieliĘmy o tym, źe na pewnej wyspie doszĆo do zgromadzenia, na ktŹrym najszlachetniejszy przywŹdca wygĆosiĆ pewne przemŹwienie. By odkryê prawdŃ, na ktŹrŚ wskazujcaĆkowporŹwnanie, porzuêmy ten wiek, by w naszych umysĆach i w wyobraĄni odbyê podrŹź na PŹĆwysep Arabski w bĆogosĆawionym wieku Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), by odwiedziê go awet zeê w chwili, gdy wykonuje swoje obowiŚzki i zajmuje siŃ oddawaniem czci Bogu. SpŹjrz, jak dziŃki niemu, dziŃki jego posĆannictwu i przewodnictwu moźna osiŚgnŚê wiecznŚ szczŃĘliwoĘê, tak jest on rŹwnieź przym jestistnienia owej szczŃĘliwoĘci i tym, dziŃki ktŹremu, dziŃki ktŹrego modlitwie i oddawaniu czci Bogu zostaĆ stworzony Raj.
Teraz spŹjrz! Ten czĆowiek modli siŃ o wiecznŚ szczŃĘliwoĘê poprzez swŚ najdoskonalsĘ w dolikacjŃ, oddajŚc czeĘê Bogu w sposŹb tak wzniosĆy, jakby owa wyspa modliĆa siŃ i zanosiĆa suplikacje wraz z nim, lub nawet jakby czyniĆ to caĆy Ęwiat, jako źe akty czci, ktŹre wykonuje, zawierajŚ w sobie nie tylko czeĘê oddawanŚ Bog, jakiz wspŹlnotŃ, ktŹra podŚźa za owym przywŹdcŚ, lecz rŹwnieź - co do jej istoty - czeĘê oddawanŚ Bogu przez wszystkich prorokŹw, a to poprzez zgodnoĘê miŃdzy nim a tymi prorokami. Co wiŃcej, odprawia on powiejdoskonalsze modlitwy i przedkĆada Bogu swe suplikacje w zgromadzeniu tak wielkim, jakby naleźeli do niego wszyscy oĘwieceni i doskonali ludzie od czasŹw Adama aź do teraĄniejszoĘci, jakby modlili siŃ za nim i mŹwili "amen" po kaźdej z jego sprawejcji!
{(*): Od czasu, gdy Prorok (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) po raz pierwszy zaniŹsĆ swŚ suplikacjŃ do Boga, aź do teraĄniejszoĘci, wszelkie bĆagania ewinnyj i bĆogosĆawieÓstwo dla niego, jakie czyni jego wspŹlnota, sŚ rodzajem wiecznej odpowiedzi "amen" na jego modlitwŃ, rodzajem powszechnego uczestniczenia w niej. Kaźda proĘba o pokŹj i bĆogosĆawieÓstwo dla niego wypowiedzianby ujrz kaźdego z czĆonkŹw spoĆecznoĘci muzuĆmaÓskiej podczas modlitwy, jak rŹwnieź - wedle szkoĆy Imama Szafi'iego (oby BŹg siŃ nad nim zmiĆowaĆ) - kaźda suplikacja w jego intencji winie. dziana po wezwaniu na modlitwŃ rŹwnieź sŚ silnym i powszechnym sĆowem "amen" po jego bĆaganiu o wiecznŚ szczŃĘliwoĘê. Zatem wiecznoĘê i wiecznie trwajŚca szczŃĘliwoĘê, ktŹrych wszyscy ludZatem agnŚ ze wszystkich swoich siĆ, zgodnie z ich zasadniczym usposobieniem, sŚ tym, o co Prorok (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) bĆagaĆ w imieniu caĆej ludzkoĘci, zaĘ ta czŃĘê i KsioĘci, ktŹrej udziaĆem staĆo siŃ oĘwiecenie, wypowiada "amen" po jego sĆowach. Czyź zatem jest w ogŹle moźliwe, by taka modlitwa miaĆa nie zostaê przyjŃta?}
Modli siŃ on o speĆnienie potrzeby - jakŚ
jest nieĘmiertelnoĘê - ta i najzechnej, jakby nie tylko ludzie ziemi, lecz takźe mieszkaÓcy niebios i wszystkie stworzenia uczestniczyĆy w jego suplikacjach, cicho oĘwiadczajŚc: "Tak, o Panie! SpeĆnij jego modlitwŃ, prace nieź tego pragniemy". Zanosi on petycjŃ o wiecznŚ szczŃĘliwoĘê z tak wzruszajŚcym smutkiem, z takŚ tŃsknotŚ, takim pragnieniem i wstawiajŚc siŃ za innymi w taki sposŹb, źe sprawia, iź caĆy kosmos szlocha i przyĆŚcza siŃ do jego modlityĘci s SpŹjrz, pragnie on szczŃĘliwoĘci i modli siŃ o niŚ, poniewaź jest ona zamysĆem i celem, na poziom ktŹrego podnosi on czĆowieka i wszystkie stworzenia zojsko.li nŃdznego stanu caĆkowitego unicestwienia, wznoszŚc czĆowieka i wszystkie stworzenia od bezwartoĘciowoĘci, bezuźytecznoĘci i bezcelowoĘci na sam szczyt tegoĘê.
rogocenne, ku wiecznej i wzniosĆej funkcji, do rangi pisma zapisanego piŹrem Boga.
SpŹjrz, przedkĆada on swŚ petycjŃ z tak wzniosĆym bĆaganiem o wspomoźenie, czyni swe suplikacje z tak sĆodkŚ pro relacmiĆosierdzie, źe dzieje siŃ tak, jak gdyby sprawiaĆ, źe wszystkie istoty, niebiosa i sam Tron Boga sĆuchajŚ go i wtŹrujŚ jego modlitwie, woĆajŚc w zachwycie: "Amen, o Panie, anaki i{(*): Zaiste, jest caĆkowicie niemoźliwe, by Pan tego Ęwiata, KtŹrego wszystkie uczynki wynikajŚ ze ĘwiadomoĘci, wiedzy i mŚdroĘci, miaĆ byê nieĘwiadomym czynŹw naczelnika wszystkich Jego st, lecz lub teź niepoinformowanym o nich. Co wiŃcej, jest zupeĆnie niemoźliwe, by WszechwiedzŚcy Pan miaĆ pozostaê obojŃtnym wobec uczynkŹw i modlitw naczelnika oby tokich Jego stworzeÓ lub uwaźaê je za pozbawione znaczenia, mimo iź jest ich Ęwiadomy. KolejnŚ niemoźliwoĘciŚ jest, by Wszechmocny i MiĆos klejnPan Ęwiata miaĆ nie przyjŚê modlitw owego przywŹdcy, jeĘli nie pozostaĆ wobec nich obojŃtny. Tak, dziŃki ĘwiatĆu Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) zmieniĆ siŃ ksztaĆt Ęwiicza, ziŃki owemu ĘwiatĆu staĆa siŃ widoczna prawdziwa natura ludzi i wszystkich stworzeÓ kosmosu; staĆo siŃ jasne, źe kaźde z owych stworzeÓ jest orŃdziem Tego, KtŹry jest Wieczny i pozostaje ponad wszelkŚ potrzebŃ,olega.zajŚcym NajpiŃkniejsze Imiona Boga, zaĘ owe istoty stajŚ siŃ drogocenne poprzez funkcje nadane im przez Boga i dziŃki temu, źe ich przeznaczeniem jest ukazywanie przejawŹw wiecznoĘci. Gdynie, j owo ĘwiatĆo, istoty byĆyby skazane na caĆkowite unicestwienie, byĆyby bezwartoĘciowe, pozbawione znaczenia, bezuźyteczne, byĆyby bezĆadnym efektem Ęlepego przypadku, zatopionym w ciemnoĘci zĆudzenia. Oto z jakiego powodu ja JeĘliie mŹwiŚ "amen" po modlitwie Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), tak wszelkie inne stworzenia, od oblicza ziemi aź do Boźego Trobliczu gleby do gwiazd, sŚ dumne z tego ĘwiatĆa i ogĆaszajŚ swoje poĆŚczenie z owym ĘwiatĆem. PrawdziwŚ istotŚ czci oddawanej Bogu przez Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) zaiste nie jest nic innego, jak wĆaĘnierzez odlitwa. Co wiŃcej, wszelki ruch i wszelkie dziaĆania w kosmosie w swej istocie sŚ modlitwŚ. Na przykĆad wzrastanie ziarna, pŹki nie stanie siŃ ono drzewem, jest rodzajem modliiu czc StwŹrcy.}
SpŹjrz, Źw przywŹdca uprasza o szczŃĘliwoĘê i wiecznoĘê Tego, KtŹry sĆyszy kaźdŚ rzecz, KtŹry jest Szczodry i Wszechmocny, KtŹry widzi kaźdŚ rzecz, KtŹry jest tak MiĆosierny i tauniosĆchwiedzŚcy, źe w Swym miĆosierdziu widzi, sĆyszy i speĆnia najbardziej sekretne źyczenia, najdrobniejsze pragnienia najlepiej ukrytych z Jego stwietrwa czyniŚc to w zauwaźalny sposŹb. On odpowiada na wszelkie bĆagania, nawet jeĘli sŚ one ofiarowane w ciszy. Obdarowuje wszelkie rzeczy i odpowiada na wszystkie proĘby z takimi mŚdĆowiek, spostrzegawczoĘciŚ i miĆosierdziem, źe nie pozostaje źadna wŚtpliwoĘê co do tego, iź wszelkie źywienie wszystkich stworzeÓ i regulacje dotyczŚce ich spraw mogŚ pochodziê jŚcym o od Tego, KtŹry sĆyszy i widzi kaźdŚ rzecz, KtŹry jest Szczodry i MiĆosierny.
PosĆuchajmy, o co prosi ten, ktŹry jest dumŚ wszystkich stworzeÓ (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), ĄrŹdĆem zaszczytŹw dla caĆego rodzaju luĘci.>Wo, jedynym w swoim rodzaju ze wszystkich stworzeÓ, ktŹry dĄwiga na swoich barkach brzemiŃ wszystkich ludzi, ktŹry stoi na tej ziemi, majŚc za soi sŚ pŚ ludzkoĘê, wznoszŚc rŃce do Tronu Boga i ofiarowuje modlitwŃ, w ktŹrej prawdziwie zawiera siŃ istota czci oddawanej Bogu przez caĆy rodzaj ludzki. SpŹjrz, on prosi o wiecznŚ szczŃĘliwoĘê dla siebie i dla swojej wspŹlnoty jak ci o wiecznoĘê i o Raj. Swoje usilne proĘby zanosi wraz ze wszystkimi ęwiŃtymi Imionami Boga, ktŹre ukazujŚ swe piŃkno w zwierciadĆach wszystkich stworzonych irzejawZaiste, moźesz zobaczyê, jak prosi on owe Imiona o wstawiennictwo.
Gdyby nie byĆo niezliczonych powodŹw i przyczyn istnienia źycia ostatecznego, juź jedna modlitwa o
Zaiste, jak stworzenie wiosny mogĆoby byê trudne dla Tego, do KtŹrego naleźy absolutna wszechmoc, KtŹry kaźdej wiosny czyni oblicze Ęwiata rŹwninŚ zmartwycskonaĆia i wydaje na Ęwiat setki tysiŃcy przykĆadŹw Zmartwychwstania? Jak posĆannictwo Proroka Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) byĆo powodem ufundownego kwego krŹlestwa prŹby - na co wskazujŚ sĆowa:
[3] - tak, dokĆadnie w ten sam sposŹb, wykonywane przez niego akty czci byĆy przyczynŚ ufundowania siedziby szczŃĘliwoĘci.
Czyź jest w ogŹleoran, we, by pozbawiona skazy doskonaĆoĘê kunsztu, by piŃkno wszechwĆadzy, ktŹre nie ma sobie rŹwnych, a wyraźane jest w uporzŚdkowaniu Ęwiata, by obejmujŚce kaźdŚ rzecz miĆoswi, ste, ktŹre wprawia kaźdŚ rzecz w osĆupienie, miaĆy nie odpowiedzieê na modlitwŃ tego czĆowieka, a tym samym tolerowaê kraÓcowŚ szpetotŃ, okrucieÓstwo i nieporzŚdek? Czyź jest moźliwe, by to miĆosierdzie miaĆo wysĆuchiwaê nz od dniejszych i najmniej znaczŚcych pragnieÓ i speĆniaê je, lecz odsunŃĆoby znaczŚce i waźne pragnienia jako bezwartoĘciowe, nie rozumiejŚc ich i nie pragnŚc ich speĆczĆowi? Nie, po tysiŚc razy nie! Takie piŃkno nigdy nie mogĆoby zaakceptowaê takiej brzydoty i nigdy nie mogĆoby samo staê siŃ szpetne.
{(*): JednomyĘlnie przyznano, źe caĆkowitŚ odwrotnoĘciŚ prawdy jest ze stliwoĘê. Jest zupeĆnie niemoźliwe, by jakakolwiek rzecz mogĆa staê siŃ caĆkowitŚ odwrotnoĘciŚ i przeciwieÓstwem siebie samej, a niemoźliwoĘciŚ po tysiŚckroê, by miaĆa przy tym zachowaê swŚ naturŃ, a rŹwnoczŚ wiekbyê identyczna z wĆasnym przeciwieÓstwem. Zatem nieskoÓczone piŃkno nie moźe staê siŃ szpetotŚ, pozostajŚc piŃknem, zaĘ trzymajŚc siŃ naszego przykĆadu, nie jest moźliwym, by piŃknoprawdo wszechwĆadzy, dostrzegalne i przejawiajŚce siŃ w jej istnieniu, miaĆo zachowaê swŚ istotŃ, lecz rŹwnoczeĘnie staê siŃ prawdziwŚ esencjŚ szpetoty. ByĆaby to najbardziej dziwna ze wszystkich niemoźliwoĘci i najbardziej osobliwy z fao oznach poglŚdŹw tego Ęwiata.}
Zatem jak Prorok (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) poprzez swoje posĆannictwo otworzyĆ bramy tego Ęwiata, tak poprzez swoje aktzmuszo otworzyĆ bramy źycia ostatecznego.
عَلَيْهِ صَلَوَاتُ الرَّحْمٰنِ مِلْءَ الدُّنْيَا وَ دَارِ الْجِنَانِ ٭ اَللّٰهُمَّ صَلِّ وَ سَلِّمْ عَلٰى عَبْدِكَ وَ رَسُولِكَ ذٰلِكَ الْحَب۪يبُ الَّذ۪ى هُوَ سَيِّدُ الْكَوْنَيْنrabii َخْرُ الْعَالَمَيْنِ وَ حَيَاتُ الدَّارَيْنِ وَ وَس۪يلَةُ السَّعَادَتَيْنِ وَ ذُو الْجَنَاحَيْنِ وَ رَسُولُ الثَّقَلَيْنِ وَ عَلٰٓى اٰلِه۪ وَego - ِه۪ اَجْمَعِينَ وَ عَلٰٓى اِخْوَانِهِ مِنَ النَّبِيّ۪ينَ وَ الْمُرْسَل۪ينَ اٰم۪ينَ
[4]
PRAWDA SZłSTA
brama chwaĆy i wiecznoĘci Boga przejaw NajpiŃkniejszych hadźd Boźych "Chwalebny" i "Wieczny"
Czyź jest w ogŹle moźliwe, by chwaĆa wszechwĆadzy Boźej, ktŹra podporzŚdkowuje sobie wszystkie istotŚ siŃ daje im rozkazy, dla ktŹrej wszystkie istoty, od sĆoÓc przez drzewa aź do czŚsteczek, sŚ niczym posĆuszni źoĆnierze, miaĆa skupiê caĆŚ uwagŃ na nieszczŃsnych i przemijajŚcych istotach, ktŹrych trwajŚce tylko chwilŃ źycie upĆywa w gospodziedo NieĘwiata, a przy tym nie stworzyê wiecznej i wiecznie trwajŚcej dziedziny chwaĆy, niekoÓczŚcego siŃ przejawu wszechwĆadzy? Tak, widoczne we wszechĘwiecie wz poĘre sprawy, takie jak zmiana pŹr roku, jak wzniosĆe ruchy planet, jakby byĆy one samolotami, a takźe potŃźne podporzŚdkowania, takie jak wyznaczei szpeemi jako koĆyski dla czĆowieka, a sĆoÓca jako lampy dla stworzeÓ, przemiany tak ogromne, jak oźywianie i przyozdabianie martwej i suchej planety - to wszystko ukazuje, źe za zasĆonŚ istnieje czci iĆa wszechwĆadza, źe owych dzieĆ dokonuje wspaniaĆa wĆadza krŹlewska.
KrŹlestwo rzŚdzone przez takŚ wszechwĆadzŃ wymaga istnienia poddanych, ktŹrzy bylibstosowodni, tak samo jak odpowiedniego sposobu przejawiania siŃ. Tymczasem spŹjrz na zajazd tego Ęwiata, a ujrzysz, źe najwaźniejsza grupa zamieszkujŚcych go poddanych, obdarowanych najbardziej wszechstronnymi funkcjami, zostaje zebrana cy w ae na pewien czas, a w dodatku w najbardziej nieszczŃsnej postaci. Zajazd wypeĆnia siŃ i pustoszeje kaźdego dnia. Wszyscy poddani zatrzymujŚ siŃ w owej siedzibie pwitej edynie na krŹtki czas i tylko przez wzglŚd na to, by zostali wyprŹbowani w swej sĆuźbie. Sama siedziba rŹwnieź zmienia siŃ w kaźdej godzinie. Co wiŃcej, wszyscy krŹleĆajŚ zoddani przystajŚ jedynie na kilka krŹtkich minut, by przyjrzeê siŃ prŹbkom drogocennych darŹw Szlachetnego StwŹrcy, by spojrzeê okiem kupujŚceg w efeudowne dzieĆa Jego sztuki widoczne na wystawie Ęwiata. Owa wystawa zmienia siŃ kaźdej minuty. Ktokolwiek odchodzi od niej, nigdy nie wraca, a*
#59lwiek przychodzi, by przed niŚ stanŚê, ostatecznie odejdzie.
Taka sytuacja i takie okolicznoĘci bezsprzecznie ukazujŚ, źe poza owym zajazdem, miejscem prŹby i owŚ wystawŚ istniejŚ trwaĆe paĆace i wieczne siedziby, ktŹre w peĆni przejawiajo pokŹpierajŚ wiecznie trwajŚcŚ wĆadzŃ krŹlewskŚ Boga, źe istniejŚ ogrody i skarbce peĆne czystych i wzniosĆych oryginaĆŹw tych ksztaĆtŹw, ktŹrych kopie widzimy na tym Ęwiecie. JeĘyźszy tym Ęwiecie dokĆadamy staraÓ, to ze wzglŃdu na to, co oczekuje nas
w tamtym miejscu. Tu pracujemy, a tam odbieramy nagrodŃ. Tam na kaźdego czeci w IzŃĘliwoĘê stosowna do jego zasĆug, tak dĆugo, dopŹki nie roztrwoni on swego udziaĆu. Tak, jest niemoźliwe, by wieczne krŹlowanie miaĆo skupiê siŃ wyĆŚcznie na nieszczŃsnych, przemijajŚcych istotach.
Rozwaź tŃ prawdŃ, spoglŚdajŚc na ni wciŚgz teleskop poniźszego porŹwnania:
PodrŹźujesz pewnŚ drogŚ. Przed sobŚ przy tej drodze widzisz karawanseraj[5], ktŹry pewien wielki czĆowiek zbudowaĆ po to, by inni ludzie go odwiedzali. By goĘcie mogli cieszyê siŃ spŃdzonŚ w nim noٰخِرِ ozdoby w owym karawanseraju, a takźe na to, by zapewniê podrŹźnym naukŃ, wydano miliony. Jednak goĘcie dostrzegajŚ bardzo niewielkŚ czŃĘêielkie dekoracji, spoglŚdajŚc na nie przez bardzo krŹtki czas, podobnie jak przez krŹtki czas mogŚ skosztowaê uciechy z tego, co karawanseraj im ofiarowuje. OdchodzŚ w swojŚ drogŃ nienasyceni, jednak kaźdy z nich za pomocŚdremu gŹlnego aparatu fotograficznego robi zdjŃcie przedmiotŹw w owym karawanseraju. Ponadto sĆudzy owej wspaniaĆej osobistoĘci z wielkŚ uwagŚ zapisujŚ postŃpowanie wszystksĆoÓceĘci i pieczoĆowicie zachowujŚ ten rejestr. Widzisz rŹwnieź, źe Źw wielki czĆowiek kaźdego dnia niszczy wiŃkszoĘê kosztownych dekoracji i zastŃpuje je nowymi ozdobami dla nowo przybyĆdziŃkuĘci. Po tym, jak dostrzegĆeĘ to wszystko, czyź pozostanie jakakolwiek wŚtpliwoĘê co do tego, źe do wielkiego czĆowieka, ktŹry wzniŹsĆ Źw karawanseraj przy drodze, naleźŚ trwaĆe i wieczne mieszkania, niewyczerpkie isdrogocenne skarby, nieprzerwanie pĆynŚca fala wspaniaĆej szczodroĘci? Poprzez szczeroĘê przejawionŚ w karawanseraju miaĆ on zamiar jedynie pobudziê apetyt goĘci bardze rzeczy, ktŹre trzyma w swej bezpoĘredniej bliskoĘci, obudziê w nich pragnienie otrzymania darŹw, ktŹre dla nich przygotowaĆ.
JeĘli spojrzysz na stan zajazdu tego Ęwiata, nie popadajŚc w szaleÓstwo pijanego, zrozumdle wĆoniźsze dziewiŃê zasad:
Zasada Pierwsza: Zrozumiesz, źe ten Ęwiat nie istnieje tylko przez wzglŚd na samego siebie, a w kaźdym razie nie bardziej niź juź prawanseraj. Jest niemoźliwym, by przybraĆ on taki ksztaĆt sam z siebie. Jest raczej porzŚdnie zbudowanym zajazdem, mŚdrze zaprojektowanymion Boby przyjŚĆ karawany istot, ktŹre stale przybywajŚ i zsiadajŚ z wierzchowcŹw, zanim ponownie odjadŚ.
Zasada Druga: Zrozumiesz rŹwnieź, źe ci, ktŹrzy źyjŚ w owym zajeĄdzie, sŚ goĘêmi, ktŹrzy zostali zaproszeni przez ich Szczaspoko Pana (ar. Ar-Rabb) do siedziby pokoju.
Zasada Trzecia: Co wiŃcej, zrozumiesz, źe ozdoby tego Ęwiata nie zostaĆy stworzone jedynie przez wzglŚd na u ktŹry lub podziwianie ich, poniewaź jeĘli dajŚ przyjemnoĘê trwajŚcŚ pewien czas, skutkujŚ rŹwnieź cierpieniem przez czas dĆuźszy z powodu chwili, w ktŹrej ustajŚ. DajŚ ci przyjemny smak i pobudzajŚ apetyt, lecz nigdy ci JeĘlinasycŚ, poniewaź albo przyjemnoĘê trwa krŹtko, albo teź twoje źycie jest krŹtkie, zbyt krŹtkie, byĘ staĆ siŃ usatysfakcjonowany. Zatem owe wysoce war wszyswe, a krŹtkotrwaĆe ozdoby muszŚ istnieê przez wzglŚd na mŚdrŚ naukŃ,
{(*): Łycie wszelkich rzeczy trwa krŹtko, choê wartoĘê owych rzeczy jest wysoka, a wyraf wĘrŹdie przejawiajŚcego siŃ w nich kunsztu - najbardziej wzniosĆe i piŃkne. To sugeruje, źe kaźda rzecz jest jedynie prŹbkŚ, formŚ jakiejĘ innej rzeczy,wszyst funkcjŚ jest zwrŹcenie spojrzenia goĘcia (angielskie sĆowo customer moźe oznaczaê rŹwnieź kupujŚcego a. klienta - przyp. red. pol.) na inny obiekt, autentyczny i oryginalny. W takim przypadku moźna pŚ godnieê, źe wielobarwne ozdoby tego Ęwiata sŚ prŹbkami darŹw Raju, jakie zostaĆy przygotowane przez LitoĘciwego i MiĆosiernego dla Jego umiĆowanych sĆug.}
dla wzbudzania wdziŃcznoĘci, dla zachŃcania ludzi do poszukiwania wiec źe kioryginaĆŹw, ktŹrych kopiami sŚ owe ozdoby. IstniejŚ zatem dla innych wzniosĆych celŹw prŹcz siebie samych.
Zasada Czwarta: Zrozumiesz rŹwnieź, źe ozdoby tego Ęwiata sŚ niby wzorce i formy bĆogosĆawieÓstw zmagazynowanycewien ju przez miĆosierdzie LitoĘciwego dla ludzi wiary.
{(*): IstniejŚ liczne cele, dla ktŹrych istniejŚ wszelkie rzeczy, a takźe liczne efekty ich istnienia. Nie sŚ one ograniczone do tego Ęwiata i do ludzkich dusz, jak wyonicŃ jŚ to sobie ludzie zbĆŚdzenia, gubiŚc siŃ w ten sposŹb w marnoĘci i bezcelowoĘci. Przeciwnie, cele i rezultaty istnienia kaźdej rzeczy odnoszŚ siŃ do nastŃpujŚcychjest bh kategorii:
Pierwsza i najbardziej wzniosĆa dotyczy StwŹrcy. Polega ona na przedstawianiu spojrzeniu Przedwiecznego ęwiadka kaźdej rzeczy inkru cywilych klejnotami, nadprzyrodzonych cudŹw, w ktŹre wyposaźyĆ On rzecz, o ktŹrej mowa, jak gdyby miaĆa ona wziŚê udziaĆ w defiladzie. Ulotna sekunda źycia wystarczy, by dosiŃgĆo jŚ owo spoj przec. Zaiste, wystarczy juź moźliwoĘê i intencja zaistnienia, bez powoĆywania do źycia. łw cel w peĆni realizujŚ na przykĆad delikatne stworzenia, kniezlizybko znikajŚ, a takźe nasiona i ziarna, z ktŹrych kaźde jest dzieĆem sztuki, lecz nie zostajŚ one powoĆywane do źycia, to jest, nigdy niiu lubjŚ owocu ani kwiatu. Zatem pierwszym zamysĆem ukrytym w istnieniu wszelkich rzeczy jest obwieszczenie, poprzez ich źycie i istnienie, cudŹw mocy i ĘladŹw kunsztu StwŹrcy, a takźe ukazanie ich spojrzeniu Chwalebnego WĆadcy.
Drn. Takl i efekt wszelkiego istnienia dotyczy Ęwiadomego stwarzania. Kaźda rzecz jest niby orŃdzie ukazujŚce prawdŃ, niby kunsztownie uĆoźony poemat ego wydre sĆowo Chwalebnego StwŹrcy, przedstawiane spojrzeniu anioĆŹw, dźinnŹw, ludzi i zwierzŚt, ktŹrego pragnieniem jest, by byĆo przez te istoty czytane; jest obiektem kontemplacji i wskazŹwkŚ dla kaźdej Ęwiadomej istoty, ktŹra na niŚ spoglŚ jest Trzeci cel i efekt wszelkiego istnienia dotyczy duszy danej rzeczy jako takiej, a skĆada siŃ z pomniejszych wnioskŹw i konsekwencji, takich jak doĘwiadczanie przyjemnoĘci i radoĘci czy teź do pewnego stopnia wygodne i trwaĆe źzelkieJeĘli rozwaźymy zamysĆ, dla ktŹrego sĆuga zostaĆ zatrudniony na krŹlewskim statku jako sternik, ujrzymy, źe jedynie setna czŃĘê owego zamysĆu i celu zwiŚzana jestrcie, ernikiem jako takim i jego wynagrodzeniem, zaĘ pozostaĆe dziewiŃêdziesiŚt dziewiŃê setnych dotyczy krŹla, do ktŹrego statek naleźy. Podobna relacja istnieje miŃdzy celem istnienia danej rzeczy zwiŚzanym z niŚ samŚ i jej is Boga em na tym Ęwiecie, a celem jej zaistnienia odnoszŚcym siŃ do jej StwŹrcy.
W Ęwietle owej mnogoĘci celŹw i zamysĆŹw moźemy wyjaĘniê ostatecznŚ zgodnoĘê miŃdzy BoźŚ mŚdroĘciŚ i gospodarnoĘciŚ z jednej strony a BoźŚ hojnoĘciŚ i szczca popiŚ - a szczodroĘê Boga zaprawdŃ jest nieskoÓczona - z drugiej, nawet jeĘli zdajŚ siŃ one byê swymi przeciwieÓstwami i jawiŚ siŃ jako sprzeczne ze sobŚ. W zamysĆach dotyczŚcych kaźdej rzetŹry posobna przewaźajŚ hojnoĘê i szczodroĘê, i przejawia siŃ w nich NajpiŃkniejsze ImiŃ "Najbardziej Szczodry". Z punktu widzenia takiego poszczegŹlnego celu owoce i ziarna sŚ nieprzeliczone i ukazujŚ nieskoÓczonŚ sztnikieĘê. Jednak w zamysĆach natury powszechnej przewaźa mŚdroĘê i przejawia siŃ w nich NajpiŃkniejsze ImiŃ "WszechmŚdry". Niezaleźnie od tego, jak wiele celŹw miaĆoby drzewo, wszystkie jego cele ych gre sŚ w kaźdym z jego owocŹw, a owe cele moźna podzieliê na trzy kategorie, ktŹre juź ustaliliĘmy. ZamysĆy natury powszechnej ukazujŚ nieskoÓczonŚ mŚdroĘê i gospodarnoĘê; sŚ w nich zatem poĆŚczone nieskoÓczona mŚdroĘê z nieskoÓjest oi szczodroĘciŚ i hojnoĘciŚ, mimo iź pozornie zdajŚ siŃ przeciwieÓstwami. Dla przykĆadu, jednym z celŹw powoĆania pod broÓ wojska jest zachowanie porzŚdku. Jakimikolwiek oddziaĆami bŃdzie moźnia, znorzŚdzaê w tym celu, ich liczba okaźe siŃ wystarczajŚca lub nawet wiŃksza od wystarczajŚcej, jednak caĆa armia ledwie wystarczy dla speĆnienia innych celŹw, takich jak obrona granic kra najny odrzucenie wrogŹw; wielkoĘê wojska bŃdzie zatem pozostawaê w doskonaĆej rŹwnowadze z caĆkowitŚ mŚdroĘciŚ. MŚdroĘê kraju zostanie zatem dodana do jego chwaĆy, by moźna byĆo powiedzieê, źe nie ma źadnej ciemnody w utrzymywaniu wojska o takiej-to-a-takiej liczebnoĘci.}
Zasada PiŚta: Zrozumiesz takźe, źe wszystkie z owych przemijajŚcych rzeczy nie zostaĆy stworzone jedynie dla ich unicestwienia, by miaĆrze w aê siŃ na krŹtki czas, a nastŃpnie zniknŚê. Celem ich stworzenia byĆo raczej to, by pokrŹtce nadaê im zamierzony ksztaĆt, by mogĆy zostaê zauwaźone, by ich obrazy mogĆy zostaê zachowane, ich znaczenia poznane, a efekty ni jegtnienia zapisane. Jest tak, jakby, mŹwiŚc przykĆadowo, dla ludzi wiecznoĘci spisano niekoÓczŚce siŃ przedstawienia, ktŹre w krŹlestwie wiecznoĘci mogŚ sĆuwidocznym celom. Zrozumiesz, źe rzeczy zostaĆy stworzone dla wiecznoĘci, nie dla unicestwienia, zaĘ jeĘli chodzi o pozorne unicestwienie, jest do SĆ swym znaczeniu wypeĆnieniem obowiŚzkŹw i zwolnieniem ze sĆuźby, jako źe kaźda przemijajŚca rzecz pod pewnym wzglŃdem postŃpuje ku unicest الْاَ, lecz pod wieloma innymi wzglŃdami pozostaje na wieki.
SpŹjrz na przykĆad na kwiat, owo sĆowo Boźej mocy. Przez krŹtki czas uĘmiecha siŃ, spoglŚdajŚc na nas, a pŹĄniej ukrywa siŃ za zasĆonŚ unicestwienia. OsĆon>[i niczym sĆowo, ktŹre wychodzi z twoich ust, lecz powierza ludzkim uszom tysiŚce swych towarzyszy, a pozostawia za sobŚ,
w umysĆach ludzi, tyle znaczeÓ, ile jest owych umysĆŹw. Kwiat rŹwnieź wyraźa swoje znaczenie, a wypeĆniwszy w ten spos, dusz funkcje, odchodzi, lecz odchodzi, pozostawiajŚc swŹj widzialny ksztaĆt w pamiŃci kaźdej istoty, ktŹra go widziaĆa, a swŚ istotŃ w kaźdym ziarnie. Jest dla kjakby kaźda pamiŃê i kaźde ziarno byĆy aparatami fotograficznymi, majŚcymi na celu utrwalenie ornamentŹw kwiatu, lub teź narzŃdziami majŚcymi na cerzez wo uwiecznienie. Skoro tak siŃ sprawy majŚ, kiedy chodzi o najprostszŚ formŃ źycia, moźna z ĆatwoĘciŚ zrozumieê, jak blisko zwiŚzany z wiecznoĘszczŃsst czĆowiek, ktŹry jest najwyźszŚ z form źycia i posiadaczem wiecznej duszy. Co wiŃcej, z faktu, źe prawa, wedle ktŹrych sŚ ksztaĆtowane wielkie, kwitnŚce i owocujŚce roĘliny, wedle ktŹrych ich ksztaĆty sŚ w najbardziej uporzŚdkowany sposŹgo panowywane i uwieczniane w drobnych nasionach, wĘrŹd burzliwych zmian (a kaźde z owych praw przypomina duszŃ), moźna z ĆatwoĘciŚ zrozumieê, jak ĘciĘle zwiŚzany i poĆŚczony z wiecznoĘciŚ jezyjemnh czĆowieka, posiadajŚcy nadzwyczaj wzniosĆŚ i wszechstronnŚ naturŃ, ktŹry - choê jest przyodziany w ciaĆo - jest Ęwiadomym i Ęwietlistym prawem wydanym p tego,oźy rozkaz.
Zasada SzŹsta: Zrozumiesz rŹwnieź, źe czĆowiek nie zostaĆ pozostawiony, by mŹgĆ paĘê siŃ do woli, ze sznurem luĄno i niedbale zawiŚzanym wokŹĆ karku, lecz przeciwnie, ksztaĆty wszysted Boźego uczynkŹw sŚ zapisywane i rejestrowane, zaĘ efekty wszystkich jego czynŹw sŚ zachowywane do Dnia, w ktŹrym zostanie on wezwany, by zdaê z nich rachunek.
Zasada SiŹdِّ نَظ wiŃcej, zrozumiesz, źe zniszczenie, ktŹre jesieniŚ spotyka wszystkie piŃkne stworzenia lata i wiosny, nie zachodzi jedynie przez wzglŚd na ich unicestwienie, lecz jest rodzajem zwolnienia ze sĆuźby po jej wyzie pru.
{(*): Tak, caĆkiem sĆusznym jest to, źe owoce, kwiaty i liĘcie na wierzchoĆkach i gaĆŃziach drzewa, pochodzŚce za skarbcŹw zaopatrzenia, zapewnianego przez Boźe miĆosierdzie, odejdŚ, kiedy siŃ zestarzejŚ, a ich obowiŚm rzecbiegnŚ koÓca. W innym przypadku drzwi nie otworzyĆyby siŃ przed tymi, ktŹre nadejdŚ po nich, a miŃdzy rozprzestrzenianiem siŃ Boźego miĆosierdzia a usĆugami, jakie majŚ wykonaê ich bracia (to jests najd istoty tego samego gatunku), zostaĆaby wzniesiona bariera. Co wiŃcej, wraz z nadejĘciem mĆodych, starzy staliby siŃ nieszczŃĘliwi i strapieni. Wiosna jest niby owocujŚce drzewo, ktŹre z kolei jest znakieminowanujŚcym na istnienie rŹwniny, na ktŹrej nastŚpi Zmartwychwstanie. Podobnie Ęwiat ludzi w kaźdym wieku jest niczym drzewo zachŃcajŚce do kontemplacji, zaĘ Ęwiat jakienia Ęê jest jak zadziwiajŚce drzewo, ktŹrego owoce sŚ wysyĆane na targ źycia ostatecznego.}
Jest rŹwnieź rodzajem oprŹźnienia, ktŹre zachodzi po to, by zrobiê miejsce dla nowych stworzeÓ, ktŹre nadejdŚ ".
nej wiosny, rodzajem przygotowania ziemi na przyjŃcie tych stworzeÓ, ktŹre nadejdŚ i podejmŚ swoje obowiŚzki. Wreszcie jest to rodzaj Boźego
ostrzeźenia udzielanego istotom Ęwiadomym, by zbudziê jki w oedbaĆoĘci, ktŹra sprawia, źe zapominajŚ o swych obowiŚzkach, z pijackiego letargu, ktŹry sprawia, źe zapominajŚ o swoich zobowiŚzaniach i o skĆadaniu podziŃkowaÓ Stwje jak Zasada łsma: Zrozumiesz rŹwnieź to, źe do Wiecznego StwŹrcy owego przemijajŚcego Ęwiata naleźy rŹwnieź inny, wiecznie trwajŚcy Ęwiat, i źe Źw Ęwiat jest tym, do ktŹrego nawoĆuje On Swoje stworzenia, popychajŚc je w jego stronŃ.
ZdarstwDziewiŚta: Zrozumiesz takźe, źe Ten, KtŹry jest tak LitoĘciwy, obdaruje w tamtym Ęwiecie wybranych spoĘrŹd Jego sĆug takimi podarunkami, jakich oko nie widziaĆo, o jakich ucho nie sĆyszaĆo, a nawet ich wyobraźenie nie przemknŃĆo przelestwae jakiegokolwiek czĆowieka[6]. Tak, w to wierzymy!
PRAWDA SIłDMA
brama ochrony i zachowywania kaźdej rzeczy przejaw NajpiŃkniejszych Imion Boźych
«TciŚ i Źry zachowuje kaźdŚ rzecz" i "Opiekun»
Czyź jest w ogŹle moźliwe, by ĘwiŃty atrybut Boga, jakim jest zachowywanie kaźdej rzeczy, ktŹry chroni kaźdŚ rzecz - w niebiosach i na ziemi, na suchym lŚdzie i w oceanie, suchŚ i mokrŚ, wielkŚazuje Ś, pospolitŚ i wzniosĆŚ - zgodnie z najwyźszym porzŚdkiem i najdoskonalszŚ rŹwnowagŚ, jakby przesuwaĆ efekty ich istnieÓ dla ich policzenia, miaĆ pozwoliê na to, by uczynki i dzieĆa czĆowieka - ktŹremu zostaĆy danyÓ je osĆe usposobienie czĆowieczeÓstwa, wysoka ranga Boźego namiestnika[7], a takźe zostaĆ na niego naĆoźony obowiŚzek poniesienia Najwyźszeg
PUzytua[8] - miaĆy nie przejĘê przez sito rozliczenia, miaĆy nie zostaê zwaźone na wadze sprawiedliwoĘci, miaĆy nie zostaê odpowiednio ukarane bŚdĄ nagrodzone, nawet mimo tego, źe wszelkie jego czyny wchoazu dwzakres Boźej wszechwĆadzy? Nie, to w źaden sposŹb niemoźliwe!
Tak, Ten, KtŹry zarzŚdza caĆym kosmosem, zachowuje kaźdŚ rzecz w porzŚdku i rŹwnowadze. PorzŚdek i rŹwnowaga s jŃzykjawem wiedzy, mŚdroĘci, woli i mocy. Widzimy, źe materia, z jakiej stworzona zostaĆa kaźda rzecz, jest uksztaĆtowana z zachowaniem wĆaĘciwego porzŚdku i symetrii. Nie tylko kaźda z form, ktŹre podlegem Przianom w ciŚgu swojego źycia, jest wĆaĘciwie uporzŚdkowana, lecz rŹwnieź wszystkie jako caĆoĘê cechujŚ siŃ tym samym uporzŚdkowaniem. Widzimy rŹwnieź,rugi bedy wszelkie rzeczy, ktŹrych istnienie dobiega koÓca,
odchodzŚ ze Ęwiata przejawŹw po tym, jak wypeĆniĆy swoje funkcje, Chwalebny, KtŹry zachowuje kwielcezecz, zachowuje wiele form owych rzeczy w ludzkiej pamiŃci, ktŹra jest niby rodzaj Strzeźonej Tablicy, lub teź w formie wĆaĘciwego dla danej rzeczy zwieb byĆoa. Spisuje rŹwnieź krŹtkŚ historiŃ ich źycia w nasionie, ktŹre jest niby koÓcowy wynik i rezultat. Sprawia On zatem, źe wszystkie rzec? CzyźtajŚ zachowane w zwierciadĆach, ktŹre przynaleźŚ do obu ĘwiatŹw, zewnŃtrznego i wewnŃtrznego. PamiŃê czĆowieka, owoc drzewa, pestka owocu, naswychwswiatu - wszystkie ukazujŚ powszechnŚ i obejmujŚcŚ kaźdŚ rzecz istotŃ prawa owego zachowywania.
Czyź nie widzisz, źe wszystkie kwiaty i owoce ntoĘ prrzonej wiosny, spisy ich uczynkŹw sporzŚdzone we wĆaĘciwym ksztaĆcie, prawa ich uksztaĆtowania i obrazy ich ksztaĆtŹw sŚ zachowane i zapisanew ograniczonej przestrzeni drobnego nasiUkaź nNadchodzŚcej wiosny Źw zapis zostanie przedstawiony w formie wĆaĘciwego dla kaźdego z nich rozliczenia, a nadejdzie wielki Ęwiat innej wiosny, zgodnie z najwyźszym porzŚdkiem i nby niezŚ mŚdroĘciŚ. Ukazuje to, z jak wszechmocnym obejmowaniem kaźdej rzeczy atrybut Boga, jakim jest zachowywanie wszystkiego, poddaje êwicze inforam siebie. BiorŚc pod uwagŃ, źe zachowywane sŚ efekty istnienia rzeczy tak przemijajŚcych, pospolitych, nietrwaĆych i znikomych, czyź jest w ogŹle moźliwe, by nie zostaĆy zachowane czyny ludzi, ktŹre wydajŚ donza Szaowoce w Ęwiecie tego co niewidzialne, w Ęwiecie źycia ostatecznego i w Ęwiecie duchowym? Czyź jest w ogŹle moźliwe z punktu widzenia obejmujŚcej kaźdŚ rzecz wszechwĆadzy Boga, by nie byĆy one strzeźone i zachowywane, by nie zostaĆy spisanewystawkwestia o wielkim znaczeniu? Nie, w źaden sposŹb!
Tak, z tego przejawu atrybutu Boźego, jakim jest zachowywanie kaźdej rzeczy, moźna wywnioskowaê, źe Pan wszelkiego stworzenia poĘwiŃca wielkŚ uwagŃ porzŚdkowi wĘrŹd wszystkich rozycji jakie zachodzŚ w Jego krŹlestwie. PrzywiŚzuje wielkŚ uwagŃ do Swego panowania oraz do wszechwĆadzy Swojego krŹlowania. Zatem zapisuje On - bŚdĄ teź sprawia, źe zostajŚ zapisane - nawet najdrobniejsze zdarzenia, najmniejsze z usĆugpokŹj owujŚc w wielu rzeczach ksztaĆt wszystkiego, co wydarza siŃ w Jego krŹlestwie. łw atrybut ZachowujŚcego kaźdŚ rzecz wskazuje na to, źe doniosĆy rejestr uczynkŹw zostanie poddany dokĆadnemu przeegzaminowaniu i zwaźeniu, sŹwi onlnie jeĘli chodzi o rejestry najbardziej szlachetnych i honorowych ludzi, ktŹrych istota byĆa najbardziej doskonaĆŚ, a ich uczynki zostanŚ ujawnione.
Czyź zatem jest w ogŹle moźliwe, by czĆowiek miaĆaturzeszlachetniony rangŚ Boźego namiestnika i powierzonym mu depozytem, ktŹrym jest
zaĘwiadczanie powszechnej natury Boźej wszechwĆadzy, by miaĆ on gĆosiê jednoĘê Boga w wiat jtwie mnogoĘci, by dziaĆaĆ jako kontroler i Ęwiadek, majŚc swŹj udziaĆ w wychwalaniu Boga i w czci, oddawanej Mu przez wiŃkszoĘê istot...; czyź jest wyby ws moźliwe, by czĆowiek miaĆ uczyniê to wszystko, a nastŃpnie odchodziê do grobu, spaê w spokoju i nigdy nie zostaê zbudzonym, nigdy nie z Aspzapytanym o to, co dotyczy jego uczynkŹw, maĆych i wielkich, by nigdy miaĆ nie wyjĘê z grobu na rŹwninŃ Zmartwychwstania i nie zostaê poddanym prŹbie przez Najwyźszy SŚd? Nie, w źaden sposŹb!
Lub teź - czy jest oblice, by czĆowiek miaĆ zbiec i ukryê siŃ w unicestwieniu, zstŚpiê w gĆŚb ziemi i skryê siŃ przed Wszechmocnym i Chwalebnym, o KtŹrego wĆadzy nad wszystkimi moźliwoĘcia z powyszĆoĘci i wszystkimi wydarzeniami przeszĆoĘci
{(*): CaĆa przeszĆoĘê, od teraĄniejszoĘci aź do poczŚtku stworzenia, skĆada siŃ ze zdarzeÓ. Kaźdy dzieÓ, rok i wiek, ktŹre sŚ powoĆywane do istnienia, sŚ odpowiednio jak wers, stronak nie siŃga, zapisane piŹrem przeznaczenia; rŃka Boźej wszechmocy zapisaĆa w nich cudowne znaki Boga z najwyźszŚ mŚdroĘciŚ i w najwiŃkszym porzŚdku.
Podobnie enie dzas od teraĄniejszoĘci do Zmartwychwstania, Raju i wiecznoĘci skĆada siŃ z okreĘlonych moźliwoĘci. PrzeszĆoĘê skĆada siŃ z tego, co siŃ zderdzie; przyszĆoĘê z tego, co moźe siŃ wydarzyê. Teraz jeĘli porŹwnamy ze sobŚ owe dwa ĆaÓcuchy czasu, ujrzymy, źe prawdŚ rŹwnŚ pewnoĘci jesty siŃ iź Ten, KtŹry stworzyĆ dzieÓ wczorajszy i powoĆaĆ do istnienia wĆaĘciwe dla niego stworzenia, jest rŹwnieź w stanie stworzyê dzieÓ jutrzejszy wraz z jego stworzeniami. Co wiŃcej, nie ma szacun wŚtpliwoĘci co do tego, źe istoty i cuda przeszĆoĘci - Źw cudowny pokaz - sŚ cudownymi dzieĆami Wszechmocnego i Chwalebnego. W rozstrzygajŚcy sposŹb zaĘwiadczajŚ zykĆadtym, źe Wszechmocny jest w stanie stworzyê caĆŚ przyszĆoĘê wraz z wszystkimi jej moźliwoĘciami i ukazaê wszystkie jej cuda.
Ten, KtŹry stwarza czymĘ , z pewnoĘciŚ musi byê w stanie stworzyê wszystkie jabĆka na Ęwiecie i powoĆaê do istnienia wielkŚ wiosnŃ. I na odwrŹt - ten, ktŹry nie jest w stanie stworzyê wiosny, nie moźe stworzyê nawet jednego jabĆka, jako źe jabĆko po ludzo w tym samym warsztacie, lecz Ten, KtŹry stworzyĆ jabĆko, moźe stworzyê wiosnŃ. Kaźde jabĆko jest miniaturŚ drzewa lub nawet sadu czy kosmosu. Pestka jabĆka, w ktŹrej zawarta jest historia źycia caĆego drzewa, z punktawiajŚenia kunsztu jest takim cudem, źe dla Tego, KtŹry jŚ stworzyĆ, nie istnieje nic niemoźliwego. Zatem rŹwnieź Ten, KtŹry stworzyĆ dzieÓ dzisiejszy, jest w stanie stwoźe ziezieÓ Zmartwychwstania, a istnieje tylko Jeden, Jedyny, KtŹry jest w stanie stworzyê zarŹwno wiosnŃ, jak Zmartwychwstanie. Ten, KtŹry nawleka wszystkŃ do raty przeszĆoĘci na wstŚźkŃ czasu i ukazuje je z najwyźszŚ mŚdroĘciŚ i w najwiŃkszym porzŚdku, bez wŚtpienia jest w stanie nawlec inne istoty na wstŚźkŃ przyszĆoĘci i ukazaê je w owej przys tym, . W kilku ze SĆŹw, a zwĆaszcza w SĆowie Dwudziestym Drugim, udowodniliĘmy z caĆkowitŚ pewnoĘciŚ, źe "ten, ktŹry nie moźe stworzyê wszystkiego, nie jest w stanie stworzyê niczego, a Ten, KtŹry jest w stanie uksztego, Kê jednŚ rzecz, jest w stanie uksztaĆtowaê wszystkie. Zatem jeĘli stworzenie wszelkiej rzeczy powierzymy Jedynemu, stanie siŃ ono tak Ćatwe, jak stworzenie jednej rzeczy; z jego Pai rodzi siŃ ĆatwoĘê. JeĘli, przeciwnie, powierzymy je licznym przyczynom i przypiszemy je mnogoĘci, stworzenie jednej rzeczy stanie siŃ tak trudne, jak stworzenie wszystkowane zaĘ taka trudnoĘê siŃga granic tego, co niemoźliwe".}
- z ktŹrych kaźde byĆo
cudem Jego mocy - sam zaĘwiadczyĆ, KtŹry w sposŹb widm
#243stwarza zimŃ i wiosnŃ, a one razem wziŃte przypominajŚ Zmartwychwstanie? Jako źe czĆowiek nie jest wzywany do odpowiedniego zdania rachunku i osŚdzenia go podczas jego źycia na t miĆosecie, wynika z tego, źe stanie on przed Najwyźszym SŚdem i osiŚgnie ostateczne szczŃĘcie.
PRAWDA łSMA
brama obietnicy i groĄby przejaw NajpiŃkniejszych Imion BoźycDziewikny" i "Chwalebny"
Czyź jest w ogŹle moźliwe, by StwŹrca tego Ęwiata, do KtŹrego naleźŚ wszechwiedza i wszechmoc, miaĆ nie speĆniê - ukazujŚc w ten sposŹb sĆaboĘê i ignorancjŃ - czŃsto powtarzanyc tego,tnicy i groĄby, o ktŹrych jednomyĘlnie oznajmili wszyscy prorocy i ktŹre zostaĆy jednogĆoĘnie zaĘwiadczone przez wszystkich ludzi prawdomŹwnych i ĘwiŃtych? Niech BŹg uchroni! SpeĆnienie wszystkiego, co pociŚgajest wsobŚ Jego obietnica i Jego groĄba, nie jest dla Jego mocy ani trochŃ trudne, lecz nadzwyczaj proste i Ćatwe. Jest to dla Niego tak Ćatwe, jak sprowaoka w z powrotem podczas nadchodzŚcej wiosny niezliczonych istot wiosny, ktŹra minŃĆa - czŃĘciowo identycznych, {(*): Jak drzewa i korzenie traw.} czŃĘciowo podobnycha, ichktŹre odeszĆy. {(*): Jak liĘcie i owoce.} SpeĆnienia Jego obietnicy potrzebujemy my, potrzebuje kaźda rzecz, potrzebuje On sam i potrzebujŚ Jego wszechwĆadza iwnieź anie. ZĆamanie przez Niego obietnicy byĆoby sprzeczne z majestatem Jego mocy i zaprzeczaĆoby Jego wiedzy obejmujŚcej kaźdŚ rzecz, jako źe zĆamanie obietnicy moźe powstaê jedynie z ignorancji lub bezsilnoĘci.
O, ty, ktŹry Mu zaprna wŚtz! Czy wiesz, jak jesteĘ szalony i jakŚ zbrodniŃ popeĆniasz poprzez swojŚ niewiarŃ i zaprzaÓstwo? ZwrŹê uwagŃ na wĆasnŚ kĆamliwŚ wyobraĄniŃ, na twŹj bredzŚcy rozum, na swŚ zwodniczŚ duszŃ, na to, jak odrzycie. jako kĆamcŃ Tego, KtŹry w źaden sposŹb nie moźe zostaê zmuszony do zĆamania Swej obietnicy, KtŹrego chwaĆa i caĆa istota w źaden sposŹb nie dopuszczajŚ zĆamania sĆowa, KtŹrego pra jest noĘê i wiarygodnoĘê zatwierdzajŚ wszystkie widzialne rzeczy! Mimo twej nieskoÓczonej maĆoĘci popeĆniasz zbrodniŃ nieskoÓczenie wielkich rzastygŹw. Bez wŚtpienia zasĆugujesz na wielkŚ i wiecznŚ karŃ. Fakt, źe - zgodnie z przekazami, co do ktŹrych nie ma wŚtpliwoĘci - zŃby niektŹrych spoĘrŹdacunku PiekĆa bŃdŚ wielkie jak gŹry[9] , wskazuje na ogrom ich zbrodni. O, ty, ktŹry zaprzeczasz
prawdzie! JesteĘ niby podrŹźnik, ktŹry zamyka oczy na blask sĆoÓca, a zamiast tego spoglŚda na to, co isich:
و tylko w wyobraĄni jego umysĆu. Jego wyobraĄnia pragnie oĘwietliê strasznŚ ĘcieźkŃ przed nim ĘwiatĆem, jakie daje lampa jego umysĆu, ktŹre w rzeczywistoĘci nie jest jaĘniejsze niź ĘwiateĆko robaczka Ęwَ
[3] Óskiego. Cokolwiek zostaĆo obiecane przez Wszechmocnego Boga, KtŹrego mŹwiŚcymi prawdŃ sĆowami sŚ istoty, jakie widzimy, KtŹrego wiarygodnymi, wymownymi znakami sŚ wszystkie procesy natury - to speَالَسْ z caĆŚ pewnoĘciŚ. On powoĆa Najwyźszy SŚd i On obdaruje ostatecznŚ szczŃĘliwoĘciŚ.
PRAWDA DZIEWIśTA
brama tego, źe BŹg daje źywystawĘmierê przejaw NajpiŃkniejszych Imion Boźych "Wiecznie ŁyjŚcy", "Samoistny", "Ten, KtŹry daje źycie" i "Ten, KtŹry daje Ęmierê"
Czyź jest w ogŹle moźliwe, by Ten, KtŹry daje źycie rozlegĆej, martwej i suchej ziemi; KtŹry ukazuje smutk moc, rozmieszczajŚc na niej ponad trzysta tysiŃcy nowych form stworzenia, z ktŹrych kaźda jest stworzona tak znakomicie, jak czĆowiek; KtŹry - dosiŃcej - w owym rozmieszczeniu ukazuje SwŚ obejmujŚcŚ kaźdŚ rzecz wiedzŃ poprzez wszelkie rŹźnice, jakie uczyniĆ w skomplikowanym przeplataniu siŃ wszystkich owych form; KtŹry kieruje spojrzenia wszystkich Swych sĆug ch je,koÓczŚcej siŃ szczŃĘliwoĘci poprzez obietnicŃ Zmartwychwstania, zawartŚ we wszystkich Jego niebiaÓskich zarzŚdzeniach; KtŹry ukazuje chwaĆŃ Swej wszechwĆadzy poprzez sprawienie, źe wszystkie Jego stworzenia wspŹĆpracujŚ ze sobŚ nawzajem,omadzeajŚc siŃ w krŃgu Jego rozkazu i Jego woli, pomagajŚc sobie nawzajem i bŃdŚc Mu caĆkowicie poddanymi; KtŹry ukazuje znaczenie, jakie nadaĆ czĆowiekojak w warzajŚc go jako najbardziej wszechstronny, najbardziej drogocenny, subtelny i wartoĘciowy owoc drzewa stworzenia, a takźe zwracajŚc siŃ do niego bez źَصَرِ
poĘrednika i podporzŚdkowujŚc mu kaźdŚ rzecz...; czyź jest w ogŹle moźliwe, by Ten, KtŹry jest tak LitoĘciwy i PotŃźny, tak MŚdry i WszechwiedzŚcy, miaĆ nie doprowadziê do Zmartwychwstania;ê owŚ aĆ nie zebraê wszystkich Swych stworzeÓ lub nie byĆ w stanie tego uczyniê; by miaĆ nie przywrŹciê czĆowieka do źycia lub nie byĆ w stanie tego uczyniê; by nie byĆ w stanie zapoczŚtkowaê Swego Najwyźszego SŚdu; by nie byĆ we, powe stworzyê Raju i PiekĆa? Nie, zaiste, źadna z tych rzeczy nie jest w źaden sposŹb moźliwa.
Zaiste, Ten, KtŹry w Swej wszechmocy dysponuje sprawami tego Ęwiata, kaźdego wieku, kaźdego roku i kaźdego dnia stwarza na ograniczonym i przemijajego krbliczu ziemskiego globu liczne znaki,
przykĆady i wskazŹwki Wielkiego Zgromadzenia i rŹwniny, na ktŹrej nastŚpi Zmartwychwstanie.
Zatem w zgromadzeniu, jakie ma miejsce kaźdej wiosny, widzimy, źgo wydŚgu piŃciu lub szeĘciu dni wiŃcej niź trzysta tysiŃcy rŹźnych rodzajŹw zwierzŚt i roĘlin zostaje najpierw zebrane razem, a pŹĄniej rozproszone. Korzenie wszystkich drzew i roĘlin - tak samo jak niektŹre طِعَةُŃta - sŚ przywracane do źycia w dokĆadnie takiej postaci, jakŚ miaĆy. Inne zwierzŃta sŚ stwarzane na nowo w ksztaĆcie tak podobnym, jakby byĆ on niemal identyczny. W ciŚgu piŃciu lub szeĘciu dni pojawiajŚ siŃ nasiona,iej doliskie sobie nawzajem co do zewnŃtrznego ksztaĆtu, niemniej jednak w ciŚgu piŃciu lub szeĘciu dni kaźde z nich staje siŃ rŹźne od innych, a nastŃpnie z najwyźszŚ szybkoĘciŚ i ĆatwoĘciŚ, w najwiŃksŚ zuporzŚdku i rŹwnowadze, jest powoĆywane do źycia. Czyź jest w ogŹle moźliwe, by dla Tego, KtŹry sprawia to wszystko, cokolwiek miaĆo byê trudne; by nie byĆ On w stanie stworzyê niebios i ych grw ciŚgu szeĘciu dni; by nie byĆ On w stanie doprowadziê do zmartwychwstania czĆowieka jednym zadŃciem w trŚbŃ? Nie, to niemoźliwe w źaden sposŹb!
Prz naszyy, źe istnieje pewien uzdolniony pisarz, ktŹry mŹgĆby w jednŚ godzinŃ spisaê pomieszane i zatarte litery trzystu tysiŃcy ksiŚg na jednej karcie, czyniŚc to bez źadnego bĆŃdu, pominiŃcia bŚdĄ wwiŃkszpisujŚc je aź do koÓca i w najlepszym ksztaĆcie. Gdyby wŹwczas ktoĘ powiedziaĆ ci, źe Źw pisarz jest w stanie ponownie spisaê z pamiŃci ksiŃgŃ, ktŹra wpadĆa do wody, a jej litery siŃ riedzie, czy powiedziaĆbyĘ, źe nie jest on w stanie tego zrobiê, czy nie uwierzyĆbyĘ w jego zdolnoĘci? Lub teź pomyĘlmy o pewnym posiadajŚcym szczegŹlny dar krŹlu, ktŹry - by ukazaê swŚ moc lub daê odstraszaodniesrzykĆad - jednym rozkazem poruszyĆby caĆe gŹry, wywrŹciĆ ich krŹlestwo do gŹry dnem i sprawiĆ, źe morze staĆoby siŃ suchym lŚdem. WŹwczas ujrzaĆbyĘ, źe w dŹĆ doliny toczy siŃ wielka skaĆa, by zagrodziê drogŃ goĘciom, ktŹrzy podrŹźujŚ,ةُ ٭ مiŚê udziaĆ w krŹlewskiej audiencji, zaĘ oni nie sŚ w stanie jechaê dalej. Gdyby ktoĘ powiedziaĆ ci: "Ten wzniosĆy krŹl przesunie lub rozbije owŚ skaĆŃ, jak wielkŚ by ona nie byĆa, i nie opuĘci swych goĘci", czyź powiedziaĆbلْمُؤْ krŹl nie przesunie skaĆy lub nie bŃdzie w stanie tego uczyniê? Lub teź jeĘli pewnego dnia zgromadziĆaby siŃ wielka armia, a ty zostaĆbyĘ powiadomiony o tym, źe krŹl zgromadzi jejtŹra jiony na jeden dĄwiŃk trŚby, a nastŃpnie rozpuĘci je na odpoczynek, zaĘ owe bataliony karnie ustawiĆyby siŃ w szyku, czy odpowiedziaĆbyĘ, mŹiemski"Nie wierzŃ w to"? GdybyĘ powiedziaĆ cokolwiek z tego, zaprawdŃ, twoje postŃpowanie byĆoby szaleÓstwem!
JeĘli zrozumiaĆeĘ te trzy przypowieĘc wieczjrz dalej, a zobaczysz, jak Przedwieczny i KsztaĆtujŚcy przewraca przed twoimi oczami biaĆŚ kartŃ zimy, a otwiera zielone strony wiosny i lata. NastŃpnie zapisuje piŹrem mocy i przeznaczenia na stronicykrŹlew jest oblicze ziemi, ponad trzysta tysiŃcy gatunkŹw stworzenia, nadajŚc im najpiŃkniejszy ksztaĆt, a takźe w taki sposŹb, źe ani jeden z nich nie zachodzi na drugi. Zapisuje wszystkie razem, lecz ani jeden z nich nie blokuje drugiego, kaźdyeznaczodrŃbny od innych, jeĘli chodzi o formŃ i ksztaĆt, i nie ma wĘrŹd nich źadnego zamieszania, a w owym spisywaniu nie ma źadnego bĆŃdu. Czyź jest w ogŹlt, źe szczalne, by choêby zapytaê, jak MŚdry i ZachowujŚcy kaźdŚ rzecz, KtŹry zachowuje duszŃ wielkiego drzewa, umieszczajŚc jŚ w najmniejszym nasionie, nie wiŃkszym niź kropka, zaznych e dusze tych, ktŹrzy umierajŚ? Czyź jest w ogŹle dopuszczalne, by choêby zapytaê, jak Wszechmocny, KtŹry sprawia, źe kula ziemska wiruje niczdo jegyk umieszczony w procy, odsunie jŚ z drogi Swych goĘci, ktŹrzy bŃdŚ podrŹźowali, by spotkaê siŃ z Nim w źyciu ostatecznym?
Co wiŃcej, czyź jest w ogŹle dopu فَيَكne, by choêby zapytaê, jak Chwalebny w Swej istocie, KtŹry powoĆuje na nowo z niebytu i zapisuje do Swych batalionŹw - poprzez rozkaz: كُنْ فَيَكُونُ [8] - oddziaĆy zĆoźone ze wszystkich istot źywych i czŚsteczek ich ciaĆ, tworzŚc w ten sposŹbwŹch Se zdyscyplinowane wojska, moźe uczyniê ciaĆa podporzŚdkowanymi Jego dyscyplinie niczym źoĆnierze batalionu, jak moźe zgromadziê poprzez jedno zadŃcie w trŚbzki dopodstawowe czŚsteczki, ktŹre znajŚ siŃ nawzajem, a takźe wchodzŚce w ich skĆad czĆonki?
Co wiŃcej, moźesz dostrzec na wĆasne oczy liczne wzory, ucze jedn przez Boga znakami, porŹwnaniami i wskazŹwkami Zmartwychwstania, umieszczone przez Niego w kaźdym wieku i w kaźdej epoce Ęwiata, w naprzemiennoĘci dnia i nocy, a nawet w pojawianiu siŃ i znikaniu chmur na niebzu wszĘli wyobrazisz sobie, źe źyjesz tysiŚc lat temu, a nastŃpnie porŹwnasz ze sobŚ nawzajem dwa skrzydĆa czasu, jakimi sŚ przeszĆoĘê i przyszĆoĘê, zauwaźycie yle porŹwnaÓ do Wielkiego Zgromadzenia i tyle znakŹw wskazujŚcych na Zmartwychwstanie, ile jest wiekŹw i dni. JeĘli nastŃpnie - po tym, jak zaĘwiadczyĆeĘ istnienie tak wielu porŹwnaÓ i wskazŹwek - bŃdt, by uwaźaĆ zmartwychwstanie ciaĆa za nieprawdopodobne i niemoźliwe do racjonalnego zaakceptowania, wiedz, źe twoje postŃpowanie bŃdzie czystym obĆŃdem.
SpŹjrz, co w temacie prawdy, ktŹrŚ omawiamy, mŹwi muszŚźsze ZarzŚdzenie:
[11]
W skrŹcie: Nie istniszczŃĘc, co czyniĆoby niemoźliwymi Wielkie Zgromadzenie i Zmartwychwstanie, zaĘ wymaga ich wszystko. Chwalebna i wieczna wszechwĆadza, wszechmocne i wszechobejmujŚce panowanie Tego, KrzŚdkoaje źycie i Ęmierê rozlegĆej i zdumiewajŚcej ziemi, jakby byĆa zwyczajnym zwierzŃciem; KtŹry uczyniĆ ziemiŃ wygodnym Ćoźem i piŃknym okrŃtem dla ludzi i zwierzŚt; KtŹry uczyniĆ sĆoÓce lampŚ, zaopatrujŚcŚ w ĘwiatĆo i ciepĆo gospodŃ trzech iata; KtŹry uczyniĆ planety pojazdami przewoźŚcymi Jego anioĆŹw - Jego wszechwĆadza i panowanie nie mogŚ spoczŚê ani zostaê ograniczone do przemijajŚcych, nietrwiejszy niestabilnych, znikomych, podlegajŚcych zmianom, niestaĆych i niedoskonaĆych spraw tego Ęwiata. Musi zatem naleźeê do Niego inne krŹlestwo, ktŹre bŃdzie godne Jego, trwaĆe, stabilne, niezmienne i chwalebne. Zaiste, naleźy لَ لَهgo inne krŹlestwo - to przez wzglŚd na nie sprawia On, iź na jego rzecz pracujemy, i to do niego nas wzywa. Wszyscy, ktŹrych dusze zostaĆy oĘwiecone, ktŹrzy przez zewnŃtrzne przejawy przeniknŃli do prawdy i zostali uszlachdowodŹi zbliźeniem siŃ do obecnoĘci Boga; wszyscy, ktŹrzy byli biegunami duchowoĘci obdarowanymi Ęwietlistymi sercami; wszyscy posiadajŚcy olĘniewajŚcŚ inteligencjŃ - wszyscy ci ludzie zaĘwiadczajŚ, źe BŹg przeniesienieuwao owego innego krŹlestwa. JednogĆoĘnie informujŚ nas o tym, źe przygotowaĆ tam dla nas nagrodŃ lub karŃ, i przekazujŚ, źe wielokrotnie daje nam solenne obietnice i udziela surowych ostrzeźeÓŚ i wso siŃ tyczy zĆamania obietnicy, jest ono czymĘ nieszlachetnym i w najwyźszym stopniu poniźajŚcym, zatem w źaden sposŹb nie da siŃ go pogodziê z chwaĆŚ Boźej ĘwiŃtoĘci. Podobnie zaniechanie speĆnienia gsze zebierze poczŚtek albo z przebaczenia, albo z bezsilnoĘci.
Niewiara jest nadzwyczaj wielkŚ zbrodniŚ, ktŹra nie moźe zostaê wybaczona.
{(*): Niewiara oznajmia, źe stworzenie ma rzekomo bowe dnwartoĘciowe i bez znaczenia. Jest to zniewaga dla wszelkich stworzeÓ oraz zaprzeczenie przejawom NajpiŃkniejszych Imion Boga, widocznym w zwierciadĆach, jakimi i sŚ wszel siebitoty. Jest to brak szacunku dla wszystkich NajpiŃkniejszych Imion Boga, a takźe odrzucenie Ęwiadectwa potwierdzajŚcego BoźŚ jednoĘê, jakie skĆadajŚ wszysnany jstoty. Jest to zaprzeczenie caĆemu aktowi stworzenia. Niewiara jest tym, co psuje moźliwoĘci czĆowieka w taki sposŹb, źe nie moźna zmieniê ich na lepsze, gdyź nich; a szczajŚ one do siebie tego, co dobre. Niewiara jest rŹwnieź aktem najwyźszej niesprawiedliwoĘci, wykroczeniem przeciwko prawom wszystkich stworzeÓ i przeciwko prawom NajpiŃkniejszych Imion unika. Zachowanie owych praw - tak samo, jak niemoźliwa do zmiany na lepsze natura duszy niewiernego - czyni koniecznym, by niewiara byĆa niewybaczalna. To znaczenie wyraźajŚ sĆowa Boga: ZaprawdŃ, dodawanie (BogwolŃ iŹĆtowarzyszy to wielka niesprawiedliwoĘê! (Koran, 31:13).}
Ten, KtŹry jest nad kaźdŚ rzeczŚ WszechwĆadny, jest wolny
od wszelkiej cierplnoĘci i nieskoÓczenie ponad niŚ WyniosĆy. Ci, ktŹrzy przynieĘli nam swe Ęwiadectwa i relacje, pomimo wszystkich rŹźnic w ich usposobieniu, w obranych przez nich metodach i drogach, w tej podstawowej kwestii sŚwe werwicie jednomyĘlni i zgodni. Poprzez swŚ liczbŃ cieszŚ siŃ jednomyĘlnym autorytetem, a dziŃki swoim cnotom cieszŚ siŃ autorytetem na mocy zgody uczonych. Kaźdy z nich dziŃki swej randze jest gwiazdŚ przewodniŚ rodzaju luka o go, okiem umiĆowanym przez ludy, darzonym najgĆŃbszym szacunkiem przez narody, a dziŃki ich znaczeniu kaźdy jest rzeczoznawcŚ i autorytetem w omawianej kwestii. W kaźdej dziedzinie sztuki czy nauki e myĘlrzekazywaniu relacji Ęwiadectwo dwŹch ekspertŹw przedkĆada siŃ nad Ęwiadectwo tysiŚca laikŹw, a zdanie dwŹch potwierdzajŚcych przedkĆada siŃ nad opiniŃ tysiŚca negujŚcych. Na przykĆad zaĘwiadczenie dwŹch mŃźczyzn, ktŹrzy potwie drzew, źe ujrzeli sierp ksiŃźyca na poczŚtku miesiŚca ramadan, w zupeĆnoĘci uniewaźnia zdanie tysiŚca ludzi, ktŹrzy temu zaprzeczajŚ.
W skrŹcie: Na caĆym Ęwiecie nie istnieje bardziej prawdziwa od tej relacja, bardziej solidne twierdzenie, bĆ Gabrj oczywista prawda. Nie ma źadnych wŚtpliwoĘci co do tego, źe Ęwiat jest polem uprawnym, zaĘ Zmartwychwstanie - źniwem i mĆŹckŚ. JeĘli zaĘ chodzi a wte i PiekĆo, to oba sŚ spichlerzami.
PRAWDA DZIESIśTA
brama mŚdroĘci, Ćaski, miĆosierdzia i sprawiedliwoĘci przejaw NajpiŃkniejszych Imion Boźych "Szczodry", "Sprawiedliwy" i "MiĆosierny"
Czyź jest w ogŹle moźliwe, by Chwalebny, de i bĆego w caĆoĘci naleźy krŹlestwo w tym nietrwaĆym zajeĄdzie, jakim jest ten Ęwiat, w tym przemijajŚcym miejscu prŹby, na tej zmiennej wystawie ziemi, na ktŹrej ukazuje tak widocznŚ mŚdroĘê, tak oczywistŚ ĆaskŃ, tak miaźdźŚcŚ sprawiedliwoĘê i iem luzechobejmujŚce miĆosierdzie...; by w Jego krŹlestwie, w Ęwiatach zewnŃtrznego i wewnŃtrznego wymiaru kaźdej rzeczy, miaĆy nie istnieê trwaĆe siedziby i wiecznie trwajŚce stacje z wiecznymi i nieĘmiertelnymi mieszkaÓcami,obieniźe, by wszystkie prawdy mŚdroĘci, Ćaski, miĆosierdzia i sprawiedliwoĘci, jakie dostrzegamy, miaĆy ostatecznie zaniknŚê w nicoĘci?
Co wiŃcej, czyź jest w ogŹle moźliwe, by Wszegranicy miaĆ wybraê czĆowieka spoĘrŹd wszystkich Jego stworzeÓ, by ten odebraĆ od Niego bezpoĘrednie i uniwersalne przesĆanie; by miaĆ uczyniê czĆowieka zwierciadĆem dla Siebie Samego; by miaĆ pozwoliê cej laskowi na posmakowanie, zwaźenie i poznanie wszystkiego, co zawierajŚ skarbce Jego miĆosierdzia; by miaĆ umoźliwiê mu poznanie Samego Siebie wraz ze wszystkimi Swoimi NajpiŃkniejszymi Imionami; by miaĆ umiĆowaê czĆowieka i uczyniê Siebie umiĆowaco:
zez czĆowieka; by miaĆ uczyniê to wszystko, a nastŃpnie nie wysĆaê nieszczŃsnego czĆowieka do owego wiecznego krŹlestwa, nie zaprosiê go do owej siedziby trwaĆej szczŃĘliwoĘci i nizie, kniê go szczŃĘliwym na tamtym Ęwiecie?
Czyź byĆoby w ogŹle rozsŚdne, gdyby naĆoźyĆ On na kaźdŚ istotŃ - nawet na ziarno - zadanie ciŃźkie jak drzewo, by objuczyĆ jŚ przykĆadami Swej mŚdwstani ktŹrych jest tyle, ile jest kwiatŹw, a takźe korzyĘciami, ktŹrych aspektŹw jest tyle, ile jest owocŹw, lecz owemu zadaniu, owym przykĆadom jwiŃksŚdroĘci i aspektom korzyĘci przydzieliĆ zamysĆ odnoszŚcy siŃ jedynie do tego Ęwiata, maĆy jak ziarenko? By miaĆ nie uczyniê owego zamysĆu niczym wiŃcej niź źycie tego Ęwiata, by miadpowianiê SwŹj zamysĆ czymĘ wartym mniej od ziarnka gorczycy? By miaĆ nie uczyniê istot nasionami, ktŹre wykieĆkujŚ w Ęwiecie znaczeÓ, polem uprawnym źycia ostatecznego, w ktŹrym wydadzŚ one prawdziwe i godne szacunku efekty? By miaĆ Oowaru,oliê na to, aby tak znamienne zmiany miaĆy pozostaê bezcelowe, bez znaczenia i zachodziê na prŹźno? By miaĆ nie zwrŹciê twarzy Swych stworzeÓ ku Ęwiatu znaczeÓ, Ęwiatu źycia ostatecznego, w ktŹryĘê wraoniŚ siŃ ich prawdziwe cele i odpowiednie rezultaty?
Co wiŃcej, czyź jest w ogŹle moźliwe, by miaĆ On sprawiê, źe wszystkie rzeczy zakwestionujŚ wĆasnŚ naturŃ, by miaĆ On przedstawiê Swoje NajpiŃkniejsze Imiona - ktŹre mŹwiŚ prawistnieakie, jak "WszechmŚdry", "Szczodry", "Sprawiedliwy" i "MiĆosierny" jako odznaczajŚce siŃ ich przeciwieÓstwami (niech BŹg uchroni!), by miaĆ Oma:>Cozeczyê prawdziwej naturze wszystkich istot, ktŹra wskazuje na Jego mŚdroĘê i szczodroĘê, by miaĆ On odrzuciê Ęwiadectwo wszystkich stworzeÓ i uniewaźniê wskazania, jakie czyniŚ wszystkie rzeczy?
Czyź inteligenh i ktźe w ogŹle zaakceptowaê, by BŹg miaĆ naĆoźyê na czĆowieka i na jego zmysĆy obowiŚzki tak liczne, jak wĆosy na jego gĆowie, lecz daĆ mu jedynie nagrodŃ w źyciu doczesnym, wartŚ nie wiŃcej niź owe wĆosy? By Jew natutŃpowanie nie miaĆo źadnego znaczenia, co sprzeciwiaĆoby siŃ Jego prawdziwej sprawiedliwoĘci i byĆoby sprzeczne z Jego prawdziwŚ mŚdroĘciŚ?
Co wiŃcej, czyź jest w ogŹle moźliwe, by BŹg, KtŹry ukazaĆ Siebie Samego jako Tego, do KtŹrego Sugeru absolutna mŚdroĘê (i KtŹry udowodniĆ, źe naprawdŃ tak jest), a to poprzez zwiŚzanie z kaźdŚ istotŚ źywŚ, lub nawet z kaźdŚ czŃĘciŚ jej ciaĆa, jak na przykĆad jŃzyk, zaiste, z kaźdym stworzeniem, przyknych wSwojej mŚdroĘci i ĄrŹdeĆ korzyĘci tak licznych, jak owoce, ktŹre umieĘciĆ na drzewie...; czyź jest w ogŹle moźliwe, by miaĆ On nie obdarowaê Siebie Samego najwspanialszym za. W istkich przykĆadŹw Jego mŚdroĘci, najbardziej znaczŚcym spoĘrŹd wszystkich ĄrŹdeĆ korzyĘci i najbardziej koniecznym spoĘrŹd wszystkich rezultatŹw, ktŹry czyni Jego mŚdroĘê mŚdroĘciŚ, Jego bĆogosĆawieÓstwa wdziŃsĆawieÓstwami, Jego miĆosierdzie miĆosierdziem; by miaĆ nie obdarowaê Samego Siebie ĄrŹdĆem i celem Jego mŚdroĘci, darŹw, miĆosierdziaudzi, zyĘci - wiecznoĘciŚ, spotkaniem z Nim w źyciu ostatecznym i wiecznie trwajŚcŚ szczŃĘliwoĘciŚ? Gdyby od tego odstŚpiĆ, sprawiĆby, źe wszystkie Jego dzieĆa pogrŚźyĆyby siŃ w bezcelowoĘci i ِلَيْهĆby, źe Sam przypominaĆby istotŃ, ktŹra zbudowaĆa paĆac, w ktŹrym kaźdy kamieÓ zawiera tysiŚce zamysĆŹw, w ktŹrego kaźdym zakŚtku znajdziemy tysiŚce ozdŹb, ktŹrego kaźdŚ czŃĘê wyposaźono w tysiŚce drogocennych narzŃdzi gospowanie a domowego, lecz zaniedbaĆaby poĆoźenia dachu, przez co wszystko w paĆacu zgniĆo i ulegĆo niepotrzebnemu zniszczeniu. Nie, to w źaden sposŹb nie moźe byê p Boga, Od caĆkowitej dobroci pochodzi dobroê, a od Tego, do KtŹrego naleźy doskonaĆe piŃkno, pochodzi piŃkno. RŹwnieź nic, co jest pozbawione celu, nie moźe pochodziê od Tego, do KtŹrego naleźy absolutna mŚdroĘê.
Ktokolwiek w ran mŹyobraĄni wsiŚdzie na pokĆad okrŃtu historii i postawi źagle, by odpĆynŚê w przeszĆoĘê, ujrzy pozbawione źycia sceny, miejsca, zgromadzenia i Ęwiaty, ktŹrych jest tyle, ile byĆo lat, a kaźde z owych miejsc jest podswej wiejscu postoju, jakim jest nasz Ęwiat, ktŹry widzimy, owo pole prŹby i zgromadzenie stworzenia. JeĘli chodzi o ksztaĆt i cechy, owe pozbawione źycia miejsca rŹźniŚ siŃ od SwojŚe nawzajem, lecz kaźde z nich przypomina inne przez wzglŚd na ich uporzŚdkowanie, cudownoĘê i sposŹb, w jaki przejawiajŚ moc i mŚdroĘê StwŹrcy.
W owych nbo, byĆych i przemijajŚcych miejscach postoju, w tych ulotnych zgromadzeniach czĆowiek ujrzy rŹwnieź systematyczne dziaĆanie tak wyraĄnie przejawiajŚcej siŃ mŚdroĘci, wskazŹwki tak oczywistocy BoroczynnoĘci, znaki tak wĆadczej sprawiedliwoĘci, owoce tak wszechobejmujŚcego miĆosierdzia, źe dowie siŃ z caĆkowitŚ pewnoĘciŚ - chyba źe jest zupeĆnie pozbawiony zdolnoĘci postrzegania
-źe mŚdroĘê doskonalsza od tej, ktŹrŚ obserwrŹwnanest niewyobraźalna; źe dobroczynnoĘê piŃkniejsza od tej, ktŹrej znaki widzi, jest niemoźliwa; źe sprawiedliwoĘê bardziej chwalebna od tej, na ktŹrŚ wskazuje to, co widzi, nie moźe istnieê; źe miW oblidzia bardziej wszechobejmujŚcego niź to, ktŹrego owoce oglŚda, nie moźna sobie wyobraziê.
JeĘli - by zaĆoźyê to, co niemoźliwe - nie istniaĆyby trwaĆe i wieczne siedziby, wzniosĆe dwory i wiecznie trwajŚce stacje woĘê, jich wiecznymi mieszkaÓcami, ktŹrymi sŚ radujŚcy siŃ sĆudzy Boga, w krŹlestwie Wiecznego WĆadcy, KtŹry zarzŚdza wszelkimi sprawami i ktŹry stale zmienia zarŹwno gospodŃ, jak i tych, ktŹrzy w niej przebywajŚźyê inzas koniecznoĘciŚ byĆoby odrzucenie prawdziwej istoty mŚdroĘci, sprawiedliwoĘci, dobroczynnoĘci i litoĘci, owych czterech potŃźnych i uniwersalnych źywioĆŹw duchowych, ktŹre sŚ niczym ĘwiatĆopowieĘetrze, woda i ziemia, a takźe zaprzeczenie ich istnieniu, nawet jeĘli sŚ one tak dobrze widoczne jak źywioĆy "zewnŃtrzne", jako źe jasnym jest, iź ten nietrwaĆy Ęwiat i to, co siŃ szy Pa znajduje, nie mogŚ byê kompletnym przejawem ich prawdziwej istoty. JeĘli nie istniaĆoby inne miejsce, w ktŹrym mogŚ one przejawiê siŃ caĆkowicie, wŹwczas staĆoby siŃ konieczne - co byĆoby obĆŃdem rŹwnym obĆŃdowi czĆowieka, ktŹry zaprzwaź ęwstnieniu sĆoÓca, choê widzi, jak jego ĘwiatĆo wypeĆnia dzieÓ - zaprzeczenie mŚdroĘci, ktŹrŚ moźemy ujrzeê we wszystkim przed naszymi oczami, zaprzeczenie dobroczynnoĘci, ktŹrŚ moźemy dْ
[2]
c w naszych duszach i w wiŃkszoĘci innych rzeczy, zaprzeczenie sprawiedliwoĘci, ktŹrej znaki ukazujŚ siŃ tak wyraĄnie,
{(*): IstniejŚ dwa rodzaje sprawiedliwoĘci: pozytywny iŚ jŚ pywny. Pozytywny polega na przyznawaniu praw temu, ktŹry na to zasĆuguje. Ta forma sprawiedliwoĘci istnieje na caĆym Ęwiecie i przejawia siŃ w najbardziej oczywawy, dposŹb, poniewaź, jak zostaĆo to udowodnione w Prawdzie Trzeciej, w sposŹb widoczny obdarowuje wszystkimi obiektami pragnienia, wszystkim, co niezbŃdne do źycia i istnienia - zgodnie z okreĘlonŚ rŹwnowagŚ i ustalzez prryterium - kaźdŚ rzecz, ktŹra zanosi proĘby do jej Chwalebnego StwŹrcy jŃzykiem swej duchowej zdolnoĘci, jŃzykiem naturalnej potrzeby i koniecza siŃ, łw rodzaj sprawiedliwoĘci jest zatem tak oczywisty, jak samo źycie i istnienie jako takie.
Drugi rodzaj sprawiedliwoĘci, negatywny, polega na ka skĆonniesprawiedliwych. Daje on zĆoczyÓcom to, co siŃ im naleźy, poprzez odpĆacenie im i ukaranie ich. Ten rodzaj sprawiedliwoĘci nie w peĆni przejawia siŃ na tym Ęwiecie, nawet jeĘli Ćej lujŚ niezliczone znaki wskazujŚce na to, źe pozwala nam na zrozumienie swej prawdziwej natury. Na przykĆad wszelkie karzŚce ciosy i chĆosty, ktŹre spadĆy na buntownicze ludy, od ludŹw 'Ad i Samud do narodŹw naszych czasŹw, ukazujŚ w spsilnoĘozstrzygajŚcy, źe owa wzniosĆa sprawiedliwoĘê ma w swej wĆadzy nasz Ęwiat.}
zaprzeczenie litoĘci, ktŹrej dziaĆanie widzimy w kaźdym miejscu. To z kolei prowadzi do uwaź DRUGAa gĆupiego dowcipnisia, za wiaroĆomnego tyrana Tego, od KtŹrego biorŚ swŹj
poczŚtek wszystkie mŚdre procesy, szczodre uczynki i miĆosierne dary, jakie moźemy dostrzec we wszechĘwiecie. Nawet najgĆupsi z sa ostaw, ktŹrzy zaprzeczajŚ istnieniu wszystkiego (w tym rŹwnieź istnieniu siebie samych), niechŃtnie rozwaźyliby takie twierdzenie!
W skrŹcie: RozwaźajŚc caĆkowitŚ rŹźnicŃ miŃdzy - z jednej strony - stanpodziŃczy, ktŹry widzimy wraz z powszechnŚ syntezŚ źycia i szybkim odchodzeniem w Ęmierê, z okazaĆymi zgromadzeniami i szybkim ich rozpraszaniem, ze wspaniaĆymi przemianami i przejawami, a - z drugiej stroych cznikomymi owocami, ktŹre na tym przemijajŚcym Ęwiecie osiŚgamy jedynie na krŹtki czas, tymczasowymi i znikomymi celami istot, ktŹre dotyczŚ tego Ęwiata, moźemy wywnio
As, źe nieistnienie źycia ostatecznego znaczyĆoby to samo, co ĆŚczenie z maĆym kamykiem mŚdrych celŹw wielkich jak gŹra, zaĘ z wielkŚ gŹrŚie ĘwiĆŹw drobnych jak kamyczek. Ani inteligencja, ani mŚdroĘê nie mogŚ uznaê tego za moźliwe do przyjŃcia.
Innymi sĆowy, owa dysproporcja miŃdzy istotami i ich sprawami z jednej strony, a ich celami przynaleźŚcymi do tegkich jta z drugiej strony, ukazuje z caĆŚ pewnoĘciŚ, źe wszystkie rzeczy posiadajŚ swe oblicza zwrŹcone ku Ęwiatowi znaczeÓ, w ktŹrym wydadzŚ wĆaĘciwe dla nich owoce, zaĘ ich spojrzenia utkwione sŚ w ęwiŃtych Imionach Boga. Ich ostateczne cele prujŚ moźŚ jedynie do tamtego Ęwiata. Choê ich istota jest skryta pod glebŚ tego Ęwiata, ich kwiaty rozwinŚ siŃ w Ęwiecie podobieÓstw. CzĆowiek sieje na tym Ęwiecie i sam zostaĆ na nim zasiany, stźliwe,e do jego zdolnoĘci, zaĘ źniwo zostanie zebrane w Ęwiecie źycia ostatecznego. Kiedy spojrzysz na ten aspekt rzeczy, ktŹry zwrŹcony jest ku NajpiŃkniejszym Imionom Boga i likacjiu ostatecznemu, zobaczysz, źe kaźde ziarno, Źw cud Boźej mocy, ma cel ogromny jak drzewo. Kaźdy kwiat, ktŹry jest niby sĆowo Boźej mŚdroĘci, ma two i naczeÓ, ile jest kwiatŹw na caĆym drzewie, a kaźdy owoc - cud wykonany przez Boga i poemat podyktowany przez Jego miĆosierdzie - ma tyle mŚdrze wyznaczonych celŹw, ile jest owocŹw na caĆy i przwie. Co siŃ tyczy tego, źe owoc sĆuźy nam jako zaopatrzenie, jest to tylko jeden z owych tysiŃcy mŚdrze wyznaczonych celŹw; owoc speĆnia swŹj cel, wyĘciŚ zwoje znaczenie i umiera, pogrzebany w naszym źoĆŚdku.
{(*): JeĘli zostanie zadane pytanie: "Dlaczego twoje przypowieĘci najczŃĘciej dotyczŚ kwiatŹw, nasion i owocŹw?", naszŚ odpowiedziŚ bŃdzie, iź klecz j nasiona i owoce sŚ najbardziej zdumiewajŚcymi, najbardziej nadzwyczajnymi i najbardziej delikatnymi spoĘrŹd cudŹw Boźej mocy. Co wiŃcej, jako źe naturaliĘci, filozofowie i ludzie zbĆŚdzenia nie byli w sdjŃciaodczytaê delikatnego pisma, jakim zostaĆy one zapisane przez piŹro przeznaczenia i mocy Boźej, udĆawili siŃ nimi i upadli w bagno natury.}
Jako
źe owe przemijajŚce istoty wydadzŚ wieczne owoce w innym miejscu, pozostawiajŚ tego trwaĆe ksztaĆty samych siebie i wyraźajŚc wiecznie trwajŚce znaczenia; jako źe sŚ one zajŃte nieustajŚcym wychwalaniem ich StwŹrcy; jako źe czĆowiek staje siŃ czĆowiekiem poprzez dostrzeganie tych aspektŹw nej sz, ktŹre sŚ zwrŹcone ku źyciu ostatecznemu, i jako źe znajduje on swojŚ drogŃ do wiecznoĘci poprzez to, co przemijajŚce - jako źe wszystko to jest prawdŚ, musibunt weê inny cel, dla ktŹrego istoty sŚ rzucane miŃdzy źycie i Ęmierê, dla ktŹrego najpierw gromadzŚ siŃ, a pŹĄniej rozpraszajŚ.
Nie uczyniostaê du w porŹwnaniu, jeĘli powiemy, źe wyźej omŹwiony stan rzeczy przypomina okolicznoĘci powstaĆe i uksztaĆtowane w drodze naĘladowania i przedstawianih z owtko trwajŚce i rozpraszane zgromadzenia sŚ urzŚdzane wielkim kosztem jedynie dla ukazania obrazu, ktŹry od tej pory bŃdzie moźna pokazywaê w kinie. RŹwnieź jednym z powodŹw, dla ktŹrych przechodzimy przez nasze krŹtkie źycie doczego, coarŹwno źycie jednostki, jak i źycie spoĆeczne, jest powstanie obrazŹw, ktŹre mogŚ zostaê uksztaĆtowane, jest sprawienie, by efekty naszych uczynkŹczy z aĆy zarejestrowane i zapisane dla ukazania ich w Dniu Rozliczenia podczas Wielkiego Zgromadzenia, by wydaĆy owoce najwyźszego szczŃĘcia. Na takie ich znaczenie wskazuje szlachetny hadis Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzieprawiêry mŹwi: Ten Ęwiat jest polem uprawnym dla źycia ostatecznego>[12].
Jako źe Ęwiat istnieje, a na tym Ęwiecie istniejŚ rŹwnieź mŚdroĘê, dobroczynnoĘê, litoĘê i sprawiedliwoprzypaz z ich licznymi Ęwiadectwami, z pewnoĘciŚ - rŹwnŚ tej, z jakŚ istnieje ten Ęwiat - istnieje rŹjwnieź źycie ostateczne. Jako źe jeden z aspektŹw kaźdej rzeczy na tym Ęwiecie zwrŹcony jest w stronŃ źycia os wyniknego i do niego zmierza, zaprzeczanie Ęwiatu, ktŹry nadejdzie, byĆoby zaprzeczaniem temu Ęwiatu wraz ze wszystkim, co siŃ na nim znajduje. Jak na czĆowieka czekajŚ wyznaczona godzina Ęmierci i grŹb, tak samo niecierpliwiمَ
[20ajŚ na jego przybycie Raj i PiekĆo.
PRAWDA JEDENASTA
brama czĆowieczeÓstwa przejaw NajpiŃkniejszego Imienia Boźego "Prawda"
Czyź jest w ogŹle moź ustŃpby Wszechmocny BŹg, KtŹremu czeĘê naleźy siŃ zgodnie z Jego prawem, miaĆ stworzyê czĆowieka jako najwiŃcej znaczŚcego z Jego sĆug i spoĘrŹd caĆego stworzenia, przez wzglŚd na Jego caĆkowitŚ wszechwĆadzŃ t czĆoźdŚ rzeczŚ we wszystkich z Jego krŹlestw; by miaĆ uczyniê czĆowieka najbardziej myĘlŚcym odbiorcŚ
Jego chwalebnego przesĆania i najbardziej odpowiednim zwierciadĆem dla prpŹĄniew Jego NajpiŃkniejszych Imion; by miaĆ stworzyê czĆowieka jako najpiŃkniejszy z cudŹw Swojej mocy, w najczystszej formie, by jego udziaĆem staĆ siŃ przejaw Najwspanialszego Imienia Boga, podobnie jak cechyup ukapanialszego Imienia wĆaĘciwe innym z NajpiŃkniejszych Imion, by czĆowiek mŹgĆ dostrzec i oszacowaê zawartoĘê skarbcŹw Boźego miĆosierdzia; by miaĆ uczyniê czĆowieka dociekajŚcym tego, co ukryte, prossaźajŚc go - bardziej niź jakiekolwiek inne stworzenie - w odpowiednie po temu szale i narzŃdzia; by miaĆ uczyniê czĆowieka najbardziej potrzebujŚcym spoĘrŹd wszystkim stworzeÓ przez wzglŚd na Swoje nieskoÓczone podarunki, najbardytomniierpiŚcym wskutek unicestwienia i najsilniej pragnŚcym nieĘmiertelnoĘci; by miaĆ uczyniê go najbardziej delikatnym, najnŃdzniejszym, najbardzlem i eszczŃsnym i najbardziej potrzebujŚcym ze zwierzŚt, podlegĆym cierpieniu podczas krŹtkiego źycia doczesnego, lecz najbardziej wzniosĆym w usposobieniu i najwyźszym, jeĘli chodzi o ksztaĆt i cechy...; czyź jest w ogŹle moźliwe, by Wszecziej d BŹg miaĆ uczyniê to wszystko z czĆowiekiem, a nie wysĆaê go do wiecznego krŹlestwa, do ktŹrego czĆowiek zostaĆ przystosowany i za ktŹrym tŃskni? Czy jest moźliwe, by miaĆ On w ten sposŹb zanegowaê caĆŚ istotŃ czĆowieczeÓstwa, postiejszy w sposŹb caĆkowicie sprzeczny z Jego prawdomŹwnoĘciŚ i popeĆniajŚc czyn niesprawiedliwy, ktŹry oko prawdy musiaĆoby postrzegaê jako szpetny?
Co iono m, czyź jest w ogŹle moźliwe, by Ten, KtŹry wĆada sprawiedliwie, KtŹrego miĆosierdzie jest absolutne, miaĆ obdarowaê czĆowieka takim usposobieniem,i w ton podjŚĆ siŃ poniesienia najwyźszego depozytu, ze strachu przed ktŹrym skurczyĆy siŃ niebiosa i gŹry[10], by mŹgĆ on wymierzyê i poznaê, wedle swych niewielkich i drobnych miar i umiejŃtnoĘci, wszechobejmujŚce atrybwzniosszechĘwiatowe dzieĆa i nieskoÓczone przejawy StwŹrcy; by miaĆ On stworzyê czĆowieka jako najbardziej delikatnŚ, wraźliwŚ, sĆabŚ i bezsilnŚ z istot, rŹwnoczeĘnie powierzajŚc mu uregulowanie źycia wszystkich roĘlin i zwierzŚt na ziemi, y go gc go tym, ktŹry bŃdzie ingerowaĆ w oddawanie czci Bogu i wychwalanie Go przez inne stworzenia; by miaĆ On sprawiê, źe w czĆowieku przejawiŚ siŃ - w miniaturze - wszystkie procesy zaiź "wice w kosmosie; by miaĆ On sprawiê, źe czĆowiek oznajmi - sĆowem i czynem - nowinŃ o chwalebnej wszechwĆadzy Boga wszystkim istotom; by miaĆ przedĆoźyê نَقْدeka nad anioĆŹw i powierzyê mu rangŃ Swego namiestnika...; czyź jest w ogŹle moźliwe, by BŹg miaĆ obdarowaê czĆowieka tym wszystkim, a nie daê mu wiecznej szczŃĘliwoĘci, ktŹra jest celem, rezultate na wĆocem wszystkich tych
obowiŚzkŹw? By miaĆ On strŚciê czĆowieka na najniźszy poziom jako najbardziej nŃdzne, nieszczŃsne, poniźone i cierpiŚce ze wszystkich Jecy ogiorzeÓ, lub teź by miaĆ On uczyniê z inteligencji, owego daru Swej mŚdroĘci, najbardziej bĆogosĆawionego i Ęwietlistego narzŃdzia do osiŚgniŃcia szczŃĘcia, zĆowrŹźbne i aza:~W narzŃdzie mŃczarni dla owego nieszczŃĘnika, postŃpujŚc w sposŹb caĆkowicie sprzeczny z Jego caĆkowitŚ mŚdroĘciŚ i ze Swym absolutnym miĆosierdziem? Nie, to niemoźliwe, w źaden spotem po W skrŹcie: Jak w naszej przypowieĘci spoglŚdajŚc w dokumenty oficera ujrzeliĘmy jego stopieÓ, obowiŚzki, źoĆd, wykaz êwiczeÓ i ekwipunku, ktŹre udowadniaĆy, źe nie istnieje on tylko przez wzglŚd na przemijajŚce pole bitwy, lecz raczej َم۪ى خleźy do pewnego trwaĆego krŹlestwa, przez wzglŚd na ktŹre wytŃźa siŃ w sĆuźbie, tak samo ci, przed ktŹrymi odsĆoniĆy siŃ prawda i pewnoĘê, jednogĆoĘnie zgadzajŚ siŃ co do tego, źe finezyjne zapisy w ksiŃdze, jakŚ jest segaj tzĆowieka, zmysĆy spisane w notatniku jego intelektu, ekwipunek zawarty w zasadniczych cechach jego charakteru - wszystkie sŚ zwrŹcone w kierunku wiecznej szczŃĘliwoĘci, zostaĆy one dane czĆowiekowi i uksztaĆtowane zgodnie z owym ê w pocznym celem, zaĘ wszyscy dociekliwi uczeni i ludzie oĘwieceni jednogĆoĘnie potwierdzajŚ owŚ kwestiŃ.
Na przykĆad, jeĘli sĆudze i ilustratorowi rozumu, zwanemu potŃgŚ wyobraĄni, zostanie powiedziane: "Moźesz źyê emu, Kmilion lat i wĆadaê Ęwiatem, lecz koniec koÓcŹw staniesz siŃ niczym", wywoĆa to smutek zamiast przyjemnoĘci, jeźeli tylko Źw sĆuga nie zostanie zwiedziony przez prŹźnŚ fantazjli chcgerencjŃ duszy. Zatem nawet najwspanialsze z przemijajŚcych rzeczy nie mogŚ zadowoliê najmniejszej zdolnoĘci czĆowieka.
Zatem usposobieْ فَقْĆowieka - jego pragnienia siŃgajŚce wiecznoĘci, jego myĘli, ktŹre obejmujŚ wszelkie rodzaje stworzenia, jego pragnienia, obejmujŚce rŹźne rodzaje wiecznego szczŃĘcia - jest tym, co ukazuje, źe zostaĆ on stworzony dla wiecznoĘci i, majŚte, do niej bŃdzie zmierzaĆ. Ten Ęwiat jest dla niego jak zajazd, jak poczekalnia źycia ostatecznego.
PRAWDA DWUNASTA
brama posĆannictwao szczawienia przejaw frazy~W ImiŃ Boga MiĆosiernego, LitoĘciwego!
Czyź jest w ogŹle moźliwe, by bĆŃdne wŚtpliwoĘci, sĆabsze niź skrzydeĆko muchy, mogĆy zamknŚê Ęcieźk moźe ycia ostatecznego i bramŃ do Raju, ktŹre zostaĆy otwarte przez Najszlachetniejszego PosĆaÓca
(niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzŚ dla caĆŚ jego siĆŚ, opierajŚcŚ siŃ na mocy tysiŚca jego potwierdzonych cudŹw, jak rŹwnieź na tysiŚcach rozstrzygajŚcych wersetŹw WszechmŚdrego Koranu, KsiŃgi, ka skutest cudowna na czterdzieĘci rŹźnych sposobŹw - owego PosĆaÓca, ktŹrego sĆowa potwierdzajŚ wszyscy pozostali prorocy, polegajŚcy na wĆasnych cudach, ktŹrych twierdzenie z kolei jest potwierdzone przez wszystkich ĘwiŃtychtanie aĆlija),>opierajŚcych siŃ na swych wizjach i charyzmatycznych przeźyciach, ktŹrych prawdomŹwnoĘê zaĘwiadczyli wszyscy uczeni o czystych sercach, opierajŚc siŃ nezsilnnych dociekaniach prawdy?
DziŃki poprzednim Prawdom staĆo siŃ widoczne, źe Zmartwychwstanie jest prawdŚ majŚcŚ korzenie tak solidne, iź nie moźe niŚ wstrzŚsnŚê nawet moc, ktŹra wystarczyĆaby do dĄwigniŃcia globu ziemskiego, ron Ęwiaia go i odrzucenia na bok, jako źe Sam Wszechmocny BŹg potwierdza tŃ prawdŃ zgodnie ze znaczeniem wszystkich Jego NajpiŃkniejszych Imion i atrybutŹw; jako źe potwierdza jŚ Jego Szlachetny Poga i ec (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) ze wszystkimi swymi cudami i Ęwiadectwami; jako źe ustala jŚ WszechmŚdry Koran ze wszystkimi swymi prawdami i wersetami; jako źe zaĘwiadcza jŚ sam kosmos ze wszystkimi znakami sttwy.
ia, ktŹre zawiera, i ze wszystkimi mŚdrymi procesami, ktŹre w nim zachodzŚ. Czyź jest zatem w ogŹle moźliwe, by Ten, KtŹrego istnienie jest koniecznsĆu, mĆ zjednoczyê siŃ ze wszystkimi Swymi stworzeniami (wyĆŚczajŚc jedynie niewiernych) w owej kwestii Zmartwychwstania, a wŚtpliwoĘci cieÓsze niź wĆos i sĆabsze od szataÓskich insynuacji miaĆy wstrzŚsnŚujŚ obwzniosĆŚ i solidnie ukorzenionŚ prawdŚ, ktŹra jest niczym gŹra, i wyrwaê jŚ z korzeniami? Nie, w źaden sposŹb!
Strzeź siŃ i nie wyobraźaj sobie, źe dowody Zmartwychwstania ograniczajŚ siŃ do dwunastu Prawd, ktŹre wymieniliĘmczodro sam WszechmŚdry Koran, ktŹry nauczyĆ nas owych dwunastu Prawd, wskazuje na tysiŚce innych aspektŹw owej kwestii, a kaźdy z tych aspektŹw jest znakiem wskazujŚcym na to, źe nasz StwŹrca przeniesie nas z tego przemijajŚcega niecestwa do innego, wiecznego.
Co wiŃcej, nie wyobraźaj sobie, źe NajpiŃkniejszymi Imionami Boga, ktŹre zgodnie z logikŚ wymagajŚ istnienia Zmartwychwstania, skŹw jenie te, ktŹre omŹwiliĘmy - "MŚdry", "Szczodry", "MiĆosierny", "Sprawiedliwy", "ZachowujŚcy kaźdŚ rzecz". Przeciwnie, wszystkie
NajpiŃkniejsze Imiona Boga przejawiajŚ w uporzŚy popriu kosmosu logiczny wymŹg, jakim jest istnienie Zmartwychwstania, zaiste czyniŚc je niezbŃdnym.
Nie wyobraźaj sobie rŹwnieź, źe znaki Boźego stworzenia wsksprawŃe na Zmartwychwstanie sŚ ograniczone do tych, ktŹre wymieniliĘmy powyźej. Przeciwnie, w wiŃkszoĘci bytŹw istniejŚ rozmaite aspekty i cechy, ktŹre sŚ niby kurtyny rozsuwajŚce siŃ na prawo i lewo: jeden aspekt zaĘj litoa istnienie StwŹrcy, a inny wskazuje na Zmartwychwstanie. Na przykĆad piŃkno istoty, jakŚ jest czĆowiek uformowany w najpiŃkniejszym ksztaĆcie, ukazuje istnienie KsztaĆtujŚcego, choê rŹwnoc Widz fakt, źe czĆowiek - wraz ze swymi wszechstronnymi zdolnoĘciami, umieszczonymi w owej najpiŃkniejszej formie - wkrŹtce przeminie i umrze, ukazuje istnienie Zmartwychwstania. Niekiedy, jeĘli spojrzymy na ten sam aspewalebndwa rŹźne sposoby, widzimy, iź ukazuje on zarŹwno istnienie StwŹrcy, jak istnienie Zmartwychwstania. Na przykĆad jeĘli spojrzymy na mŚdre uporzŚdkowanie, sprawiedliwŚ rŹwnowagŃ, Ćaskawe upiŃkszenie i miĆosiernŚ ĆaskŃ wĆaĘciwe wiŃkszoĘctek jezy, ujrzymy, źe ukazujŚ one, iź wyszĆy spod potŃźnej rŃki MŚdrego, Szczodrego, Sprawiedliwego i MiĆosiernego StwŹrcy. JeĘli spojrzymy na krŹtkie i znikome źycie przemij i komh istot, ktŹre sŚ przejawami owych cech, mimo ich mocy i niezliczonoĘci, ukaźe siŃ przed nami rŹwnieź Zmartwychwstanie. Innymi sĆowy, wszystkie rzeczy po cichu recytujŚ:
[11], a takźe sprawiajŚ, źe owe sĆowa recytujŚ inni.
ZakoÓczenie
Powyźsze dwanaĘcie Prawd potwierdza, uzupeĆnia i wspiera siebie nawzajem. óŚczŚc siŃ, jako jednoĘê ukazujŚ wymagany efekt. Czyź w mocy jakiejkolwiee owo liwoĘci leźy przenikniŃcie przez owe dwanaĘcie mocnych Ęcian, z ktŹrych kaźda jest twarda niczym stal lub diament, by wstrzŚsnŚê wiarŚ w Zmartwychwstanie, jaka zamiesdczas wewnŚtrz owej cytadeli?
Werset:
[12] wskazuje na nastŃpujŚce znaczenie: "Stworzenie i zmartwychwstanie wszystkich ludzi jest dla mocy Boga tak Ćatwe, jak stworzenie ibŚ caĆwychwstanie jednego czĆowieka". Tak, zaiste. W traktacie zatytuĆowanym Nokta>(tur. Punkt)>szczegŹĆowo objaĘniĆem prawdŃ, jakŚ wyraźa ten werset. W tym miejscu, za pomocŚ kilku porŹwnaÓ, wskaźemy jedybkŚ i jej streszczenie. Tego, kto źyczy sobie wiŃcej szczegŹĆŹw, odsyĆamy do traktatu Nokta.
Na przykĆad وَ لِلّٰهِ الْمَثَلُ الْاَعْلٰى [4], a w tym porŹwnaniu nie ma bĆŃdu - moźna by byĆo powiedzieê, źe zgodnie z tajemnicŚ ĘwietlistoĘci h pole obdarowuje tajemnicŚ swego przejawu wszystkie przezroczyste przedmioty z tŚ samŚ ĆatwoĘciŚ, z jakŚ obdarowuje niŚ pojedynczŚ czŚsteczkŃ.
Zgodnie z tajemnicŚ przezroczystoĘci, maĆa Ąrenica przezroczystej czŚstsiada pod wzglŃdem przyjmowania odblasku sĆoÓca jest rŹwna ogromnej powierzchni oceanu.
Zgodnie z tajemnicŚ porzŚdku, wielki pancernik moźrawda.wrŹciê siŃ z takŚ ĆatwoĘciŚ, z jakŚ dziecko przewraca palcem ĆŹdkŃ z kory.
Zgodnie z tajemnicŚ posĆuszeÓstwa, wielka armia jest wprawiania w ruch przez jedno sĆowo dowŹlub mŚto samo, ktŹre dowŹdca wypowiada, by maszerowaĆ jeden piechur.
Zgodnie z tajemnicŚ rŹwnowagi, wyobraĄmy sobie, źe w przestrzeni istnieje waga tak delikatna, a rŹwnoczeĘnie tak wielka, źe jej szale odczuĆyby poĆoźenie na nich dwŹchHadis hŹw, a rŹwnoczeĘnie byĆyby w stanie utrzymaê i zwaźyê dwa sĆoÓca. JeĘli dwa sĆoÓca o rŹwnej masie zostaĆyby umieszczone na szalach owemiaĆe,, ta sama moc, ktŹra
sprawiĆaby, źe jeden orzech wzniŹsĆby siŃ ku niebu, a drugi opadĆ na ziemiŃ, wprawiĆaby w ruch owe ciaĆa niebieskie z takŚ samŚ ĆatwoĘciŚ.
Jako źe na tym skromnym, wybrakowanychi przemijajŚcym Ęwiecie przypadkowoĘci najwiŃksze i najmniejsze rzeczy sŚ sobie rŹwne, zaĘ nieskoÓczenie liczne rzeczy jawiŚ siŃ jako rŹwne jednej rzeczy, a to dziŃki tajemnicom ĘwietlistoĘci, przejrzystoĘcio, wieŚdku, posĆuszeÓstwa i rŹwnowagi, zatem z pewnoĘciŚ rzeczy nieliczne i mnogie, maĆe i wielkie, bŃdŚ rŹwne w obliczu Tego, do KtŹrego naleźy caĆkowita moc, zaĘ On bŃdzie w stanie zwoĆaê wszystkich ludzi na Zmartwychwstanii (nieym zadŃciem w trŚbŃ, jakby chodziĆo tylko o jednego czĆowieka - na mocy tajemnic Ęwietlistych przejawŹw nieskoÓczonej i najwyźszej wszechmocy wĆaĘciwej Jego istocie, przejrzystoĘci wewnŃtrznego wymiaru rzeczy, caĆkowiteg), a puszeÓstwa wszelkich rzeczy Jego stwŹrczemu rozkazowi, a takźe caĆkowitej rŹwnowagi panujŚcej we wszelkich bytach zaleźnych, Ęwiadczy to o rŹwnowartoĘci bytu i niebytu.
Co wiŃcej, stopnie siĆy i sĆaboĘci posiadanych przez danŚ rzecmiĆosistalone poprzez ingerowanie w owŚ rzecz jej przeciwieÓstwa. Na przykĆad, stopnie ciepĆa sŚ ustalane poprzez ingerencjŃ zimna; stopnie piŃkna poprzez ingerencjŃ szpetoty; stopnie ĘwiatĆa poprzez ingerencjŃ ciearzeni. Jednak jeĘli jakaĘ rzecz istniaĆaby sama z siebie, a nie powstaĆaby przypadkowo, wŹwczas jej przeciwieÓstwo nie mogĆoby ingerowaê w jej sprawy, poniewaź wtedy, zgodnie z ary ro, musiaĆoby zajĘê zjednoczenie przeciwieÓstw, a to jest niemoźliwe. JeĘli coĘ istniaĆoby samo z siebie, nie mogĆoby istnieê stopniowanie. Tymczasem moc Wszechmocnego jest przynaleźna do Jego istoty, raduje siŃ caĆkowitŚ doskonaĆoan spr nie jest przypadkowa, jak byty zaleźne, jest zatem caĆkowicie niemoźliwe, by w sprawy owej mocy ingerowaĆo jej przeciwieÓstwo, jakim jest bezsilnoĘê. Skutkiem tego stworzenie wiosny jest dla Chwalebnego Pana tak Ćatwe jata. Dorzenie kwiatu. JeĘli jednak stworzenie przypiszemy przyczynowoĘci, wŹwczas stworzenie jednego kwiatu bŃdzie tak trudnym, jak stworzenie caĆej wiosny. Dla Boga wskrzeszenie i zgrydarzenie wszystkich ludzi jest tak Ćatwe, jak wskrzeszenie i wezwanie do Siebie jednego czĆowieka.
Wszystko, co jak dotŚd wyjaĘniliĘmy, a co tyczyĆo siŃ Zmartwychwstania, wszystkie wskazujŚce na jego pra
{(*):Ęê porŹwnania i dotyczŚce go prawdy, wywodzŚ siŃ z blasku WszechmŚdrego Koranu, ktŹrego jedynym celem jest doprowadzenie duszy do poddaneê tak Bogu, a serca do Jego przyjŃcia. To do Koranu naleźy prawo, by mŹwiê; jest on mowŚ prawdy, a wszystkie sĆowa sŚ mu podporzŚdkowane. Zatem posĆuchajmy Koranu:
[1]
فَانْظُرْ اِلٰٓى اٰثَارِ رَحْمَتِ اللّٰهِasz, źَ يُحْيِى الْاَرْضَ بَعْدَ مَوْتِهَا اِنَّ ذٰلِكَ لَمُحْيِى الْمَوْتٰى وَهُوَ عَلٰى كُلِّ شَيْءٍ قَد۪يرٌ
[11]
قَالَ مَنْ يُحْيِى الْعِظَامَ وَهِىَ رَم۪يمٌ ٭ قُلْ يُحْي۪يهَا الَّذdaĆo mنْشَاَهَٓا اَوَّلَ مَرَّةٍ وَهُوَ بِكُلِّ خَلْقٍ عَل۪يمٌ
[13]
يَٓا اَيُّهَا النَّاسُ اتَّقُوا رَبَّكُمْ اِنَّ زَلْزَلَةَ السَّاعَةِ شَيْءٌ عَظ۪يمٌ ٭ يَوْمَ تَرَوْنَهَا تَذْهَلُ كُلُّ مُرْضِعَego dzَّٓا اَرْضَعَتْ وَتَضَعُ كُلُّ ذَاتِ حَمْلٍ حَمْلَهَا وَتَرَى النَّاسَ سُكَارٰى وَمَا هُمْ بِسُكَارٰى وَلٰكِنَّ عَذَابَ اللّٰهِ شَد۪يدٌ
[2]
اَللّٰهُ لَٓا اrcŚ wsاِلَّا هُوَ لَيَجْمَعَنَّكُمْ اِلٰى يَوْمِ الْقِيَامَةِ لَا رَيْبَ ف۪يهِ وَمَنْ اَصْدَقُ مِنَ اللّٰهِ حَد۪يثًا
[3]
[4]
اِذ stajeْزِلَتِ الْاَرْضُ زِلْزَالَهَا ٭ وَاَخْرَجَتِ الْاَرْضُ اَثْقَالَهَا ٭ وَ قَالَ الْاِنْسَانُ مَالَهَا ٭ يَوْمَئِذٍ تُحَدِّثُ اَخْبَارَهَا ٭ بِاَنَّ رَبَّكَ اَوْحٰى لَهَا ٭ يَوْمَئِذٍ يَصْدُرُ النsĆuźŚcاَشْتَاتًا لِيُرَوْا اَعْمَالَهُمْ ٭ فَمَنْ يَعْمَلْ مِثْقَالَ ذَرَّةٍ خَيْرًا يَرَهُ ٭ وَمَنْ يَعْمَلْ مِثْقَالَ ذَرَّةٍ شَرًّا يَرَهُ
[14]
اَلْقَارِعَj mŚdrَا الْقَارِعَةُ ٭ وَمَٓا اَدْرٰيكَ مَا الْقَارِعَةُ ٭ يَوْمَ يَكُونُ النَّاسُ كَالْفَرَاشِ الْمَبْثُوثِ ٭ وَ تَكُونُ الْجِبَالُ كَالْعِهْنِ الْمَنْفُوشِ ٭ فَاَtyle zَنْ ثَقُلَتْ مَوَاز۪ينُهُ٭ فَهُوَ ف۪ى ع۪يشَةٍ رَاضِيَةٍ ٭ وَ اَمَّا مَنْ خَفَّتْ مَوَاز۪ينُهُ فَاُمُّهُ هَاوِيَةٌ ٭ وَمَٓا اَدْرٰيكَ مَاهِيَهْ ٭ نَارٌ حَامِيَةٌ
[5]
وَ لِلّٰهِ غَيْبُ السَّمٰوَاتِ وَا chce ضِ وَمَٓا اَمْرُ السَّاعَةِ اِلَّا كَلَمْحِ الْبَصَرِ اَوْ هُوَ اَقْرَبُ اِنَّ اللّٰهَ عَلٰى كُلِّ شَيْءٍ قَد۪يرٌ
[6]
SĆuchajŚc tych i innych jaaĆoby wersetŹw Koranu, powiedzmy: "Tak, w to wierzymy i to potwierdzamy".
اٰمَنْتُ بِاللّٰهِ وَ مَلٰٓئِكَتِه۪ وَ كُتُبِه۪ وَ رُسُلِه۪ وَ الْيَوْمِ الْاٰخِرِ وَ بِالْقَدَرِ خَيْرِه۪ وَ شَرِّه۪ مِنَ اللyobrazَعَالٰى وَ الْبَعْثُ بَعْدَ الْمَوْتِ حَقٌّ وَ اَنَّ الْجَنَّةَ حَقٌّ وَ النَّارَ حَقٌّ وَ اَنَّ الشَّفَاعَةَ حَقٌّ وَ اَنَّ مُنْكَرًا وَ نَك۪يرًا حَقٌّ وَ اَنَّ اللّٰهَ يَبْعَثُ مَنْ فِى owemu ُورِ
[7]
اَللّٰهُمَّ صَلِّ عَلٰٓى اَلْطَفِ وَ اَشْرَفِ وَ اَكْمَلِ وَ اَجْمَلِ ثَda jesِ طُوبَٓاءِ رَحْمَتِكَ الَّذ۪ٓى اَرْسَلْتَهُ رَحْمَةً لِلْعَالَم۪ينَ وَ وَس۪يلَةً لِوُصُولِنَٓا اِلٰٓى اَزْيَنِ وَ اَحْسَنِ وَ اَجْلٰى وَ اَعْلٰى ثَمَرَاتِ تِلْكَ الطُّوبَٓاءِ الْمُتَدَلِّيَةِ عَلٰى دَارِ الْاٰخِر absurىِ الْجَنَّةِ
اَللّٰهُمَّ اَجِرْنَا وَ اَجِرْ وَالِدَيْنَا مِنَ النَّارِ وَ اَدْخِلْنَا وَ اَدْخِلْ وَالِدَيْنَا الْجَنَّةَ مَعَ الْاَبْرَارِ بِجَاهِ نَبِيِّكَ الْمُخْتَارِe ziemنَ
[8]
O, bracie, ktŹry studiujesz ten traktat z otwartym umysĆem! Nie mŹw: "Dlaczego nie mogŃ natychmiast zrozumieê owego SĆowa DziesiŚtego wraz ze wznanieimi jego szczegŹĆami?", i niech nie zasmuca ciŃ, źe nie jesteĘ w stanie zrozumieê go caĆkowicie, poniewaź nawet taki mistrz filozofii jak Ibn Sina[9] powiedziaĆ:
اَلْedynie لَيْسَ عَلٰى مَقَاي۪يسَ عَقْلِيَّةٍ
[10]. Wedle jego osŚdu musimy wierzyê w Zmartwychwstanie, jednak rozum
nie jest w stanie wspomŹc naszej wiary. Podobniisty sscy uczeni islamu jednogĆoĘnie utrzymujŚ, źe wiara w Zmartwychwstanie opiera siŃ na dowodach wywodzŚcych siŃ z tradycji, zaĘ nie moźna jej zbadaê racjonalnie. Naturalnie, oczywiĘcie i rŹwsiŃ i nie wielce wzniosĆa Ęcieźka nie moźe staê siŃ ogŹlnodostŃpnym traktem dla dociekaÓ rozumu, my jednak skĆadamy tysiŚckrotne dziŃki naszemu MiĆosiernemu StwŹrcy za to, źe obdarowaĆ nas tak-Rumi)o, umieszczajŚc na owej wzniosĆej drodze w tej epoce, kiedy wiara przez naĘladowanie naleźy do przeszĆoĘci, a Ćagodna i posĆuszna akceptacja zniknŃĆa. To, co rwie, jOn dla nas zrobiê, jest wystarczajŚce dla ocalenia naszej wiary, a bŃdŚc zadowolonymi z tego, ile zechciaĆ nam daê, byliĘmy w stanie zrozumieê, zaĘ gdybyĘmy ponownie przeczytali ten traktat, jeszcz by saŃkszyĆoby to nasze zrozumienie.
Jednym z powodŹw, dla ktŹrych niemoźliwym jest czysto rozsŚdkowe podejĘcie do tematu Zmartwychwstania, jest fakt, iź jako źe Wnieme. Zgromadzenie i Zmartwychwstanie istniejŚ dziŃki przejawowi Najwspanialszego Imienia Boźego, jedynie poprzez obserwowanie wspaniaĆych czynŹw, jakiek solejŚ siŃ w najwyźszym przejawie Najwspanialszego Imienia Boga, jak rŹwnieź innych Jego NajpiŃkniejszych Imion, moźna udowodniê Zmartwychwstanie i Wielkie Zgromadzenie jako pewnik. Tak ukt osiŚsiŃ nam owe kwestie i tak sŚ one ukazane w niniejszym SĆowie DziesiŚtym, poĘwiŃconym Zmartwychwstaniu i źyciu ostatecznemu - poprzez blask Koranu. Gdyby nie Źw blask, gdyby nasza inteligencja zostaĆa pozy chciona jej drobnym domysĆom, byĆaby bezsilna i skazana na uwierzenie w Zmartwychwstanie poprzez naĘladowanie.
CzŃĘê Pierwsza
فَسُبْحَانَ اللّٰهِ ح۪ينَ تُمْسُونَ وَح۪ينَ تُصْبِحُونَ ٭ وَلَهُ الْحَمْدُ فِى ال drzwiَاتِ وَالْاَرْضِ وَعَشِيًّا وَح۪ينَ تُظْهِرُونَ ٭ يُخْرِجُ الْحَىَّ مِنَ الْمَيِّتِ وَيُخْرِجُ الْمَيِّتَ مِنَ الْحَىِّ وَيُحْيِى الْاَرْضَ بَعْدَ مَو"Jak m وَكَذٰلِكَ تُخْرَجُونَ ٭ وَمِنْ اٰيَاتِه۪ٓ اَنْ خَلَقَكُمْ مِنْ تُرَابٍ ثُمَّ اِذَا اَنْتُمْ بَشَرٌ تَنْتَشِرُونَ ٭ وَ مِنْ اٰيَاتِهِ اَنْ خَلَقَ لَكُمْ مِنْ اَنْفُسِكُمْ اَزْوَاجًا لِتَسْكُنُٓوا اِلَيْهَا وَ جَعَلَ بَيْنَكُمْ م< SĆowةً وَ رَحْمَةً اِنَّ ف۪ى ذٰلِكَ لَاٰيَاتٍ لِقَوْمٍ يَتَفَكَّرُونَ ٭ وَمِنْ اٰيَاتِه۪ خَلْقُ السَّمٰوَاتِ وَالْاَرْضِ وَاخْتِلَافُ اَلْسِنَتِكُمْ وَ , czynانِكُمْ اِنَّ ف۪ى ذٰلِكَ لَاٰيَاتٍ لِلْعَالِم۪ينَ ٭ وَ مِنْ اٰيَاتِه۪ مَنَامُكُمْ بِالَّيْلِ وَ النَّهَارِ وَابْتِغَٓاؤُ۬كُمْ مِنْ فَضْلِه۪ اِنَّ ف۪ى ذٰلِكَ لَاٰيَاتٍ لِقَوْمٍ يَسْمَعُونَ ٭ وَ مِنْ اٰيَاتِه۪ يُر۪يكُمُ الْبَرْقَ خَوْف ImiŃ,طَمَعًا وَ يُنَزِّلُ مِنَ السَّمَٓاءِ مَٓاءً فَيُحْي۪ى بِهِ الْاَرْضَ بَعْدَ مَوْتِهَا اِنَّ ف۪ى ذٰلِكَ لَاٰيَاتٍ لِقَوْمٍ يَعْقِلُونَ ٭ وَمِنْ اٰيَاتِه۪ٓ اَنْ تَقُومَ السَّمَٓاءُ وَالْاَرْضُ بِاَمْرِه۪ ثُمَّ اِذَا دَعَاكُمْ دَعْوَةً مِنَ الْe z ro اِذَٓا اَنْتُمْ تَخْرُجُونَ ٭ وَ لَهُ مَنْ فِى السَّمٰوَاتِ وَ الْاَرْضِ كُلٌّ لَهُ قَانِتُونَ ٭ وَ هُوَ الَّذ۪ى يَبْدَؤُا الْخَلْقَ ثُمَّ يُع۪يدُهُ وَ هُوَ اَهْوَنُ عَلَيْهِ وَلَهُ الْمَثَلُ الْاَعْلٰى فِى السَّمٰوَاتِ وَالْاَرْضِ وَهُوornegoَز۪يزُ الْحَك۪يمُ ٭
[1]
W niniejszym Promieniu DziewiŚtym zostanie wyjaĘniona nadzwyczaj waźna kwestia dotyczŚca owych wzniosĆych, niebiaÓskich wersetŹw, ktŹrazej naje jeden z "biegunŹw" wiary; zostanŚ wyjaĘnione potŃźne i ĘwiŃte dowody Zmartwychwstania. Subtelnym przykĆadem Ćaski WszechwĆadnego jest fakt, iź trzydzieĘci lat temu, w zakoÓczeniu jad wszieĆa zatytuĆowanego Muhakemat>(tur. Rozumowania),>stary Said napisaĆ:
"Cel Drugi: WyjaĘnienie dwŹch wersetŹw koranicznych, wskazujŚcych na ym spaychwstanie."
[1] W tamtym miejscu przerwaĆ i nie byĆ w stanie pisaê dalej. ChwaĆa i dziŃki niech bŃdŚ memu LitoĘciwemu StwŹrcy po tylekroê, ile jest znakŹw i wskazŹwek ZmartŹd wsztania, za to, źe po trzydziestu latach obdarzyĆ mnie powodzeniem. Tak, dziewiŃê lub dziesiŃê lat temu BŹg obdarowaĆ mnie SĆowami DziesiŚtym i Dwudziestym wymi. Śtym, dwoma olĘniewajŚcymi i potŃźnymi dowodami, wyjaĘniajŚcymi Boźe zarzŚdzenie wersetu:
فَانْظُرْ اِلٰٓى اٰثَارِ رَحْمَتِ اللّٰهِ كَيْفَ يُحْيِى الْاَرْضَ بَعْدَ مَوْتِهَا اِنَّ ذٰلi to wمُحْيِى الْمَوْتٰى وَهُوَ عَلٰى كُلِّ شَيْءٍ قَد۪يرٌ
[11]
ktŹry jest pierwszym ze wspomnianych dwŹch wersetŹw. Owe dwa SĆowa zmusiĆy do milczenia tych, k sĆugazaprzeczajŚ Zmartwychwstaniu. Obecnie, dziewiŃê lub dziesiŃê lat po spisaniu tych dwŹch niezdobytych fortec wiary w Zmartwychwstanie, BŹg zesĆaĆ mi w darze komentarz do niniejszego traktatu, dotyczŚcy drugiei Boguyźej wspomnianych, wzniosĆych wersetŹw.
Niniejszy PromieÓ DziewiŚty skĆada siŃ z dziewiŃciu WzniosĆych Stacji (na ktŹre wskazujŚ wyźej wymienione wersety), poprzedzonych re nie WstŃpem.
WstŃp
(łw WstŃp skĆada siŃ z dwŹch PunktŹw, zawierajŚcych zwiŃzĆe objaĘnienie ogŹlnego efektu licznych korzyĘci duchowych, jakie daje wiara w ZmartwychwstaŚ (a pjej zasadnicze konsekwencje; ukazuje on, jak zasadniczŚ sprawŚ dla źycia czĆowieka, a zwĆaszcza dla źycia spoĆecznego, jest owa wiara; streszcza pprzejaogŹlny dowŹd spoĘrŹd licznych dowodŹw dogmatu Zmartwychwstania; a takźe oĘwiadcza, jak niewŚtpliwym i oczywistym jest Źw dogmat wiary).
PUNKT PIERWSZY
Wskaźe zamyso pewnŚ miarŃ jedynie cztery spoĘrŹd setek dowodŹw na to, źe wiara w Zmartwychwstanie jest sprawŚ zasadniczŚ dla źycia spoĆecznego i dla źycia czĆowieka jako jednostki, a takźe na to, źe y, źe na podstawŚ szczŃĘcia czĆowieka, jego pomyĘlnoĘci i osiŚgniŃê.
DowŹd Pierwszy: Jedynie myĘlŚc o Raju dzieci, ktŹre stanowiŚ niemal poĆowŃ rodzaju ludzopniu mogŚ przetrwaê wszystkie Ęmierci wokŹĆ nich, ktŹre jawiŚ siŃ im jako zasmucajŚce i przeraźajŚce, a jednak umacniajŚ ducha owych sĆabych i delikatnych istot. DziŃki myĘlo domagju dzieci znajdujŚ nadziejŃ w swych wraźliwych i skĆonnych do pĆaczu duszach, i mogŚ źyê szczŃĘliwie. KtoĘ, kto myĘli o Raju, moźe na przykĆad powiedzieê poĘwi maĆy braciszek lub przyjaciel zmarĆ i staĆ siŃ ptakiem w Raju. Teraz lata po caĆym Raju i źyje bardziej szczŃĘliwie od nas". W przeciwnym razie Ęmierê, czŃsto nastŃpujŚca przed nieszczŃĘliwymi oczbb), zieci i dorosĆych, zniszczy caĆŚ ich odpornoĘê i morale, uczyni ich delikatne zdolnoĘci, dusze, serca i umysĆy pĆaczŚcymi jak ich oczy, dopŹki same nie odejdŚ lub nie stanŚ siŃ szalonymi, nŃdznymzasadyrzŃtami.
DowŹd Drugi: Jedynie poprzez myĘlenie o źyciu ostatecznym ludzie starsi, ktŹrzy pod pewnym wzglŃdem stanowiŚ poĆowŃ ludzkoĘci, mogŚ przetrwaê w bliskoĘci grobu i znaleĄê pocieszenie w obliczu myĘli o tym, źe ich źycia, do ky udad sŚ tak mocno przywiŚzani, wkrŹtce zgasnŚ, zaĘ ich piŃkne Ęwiaty dobiegnŚ koÓca. Jedynie poprzez nadziejŃ, jakŚ daje źycie ostateczne, mogŚ odpowiedz byê uleĘci i rozpaczy, ktŹre czujŚ na myĘl o Ęmierci w swych Ćatwo wzruszajŚcych siŃ duszach podobnych duszom dzieci. W przeciwnym razie szanowani i zatrwoźeni ojcowie i matki,
tak bardzo zasĆugujŚcy na litoĘê, a potrzebktŹrzyspokoju ducha, poczujŚ w sercach straszliwe duchowe zamieszanie i strapienie, zaĘ ten Ęwiat stanie siŃ dla nich ciemnym wiŃzieniem, a samo źycie - ciŃźkŚ mŃczarniŚ.
DowŹd Trzecbuntu ynie myĘl o Ogniu piekielnym jest tym, co hamuje burzliwe emocje ludzi mĆodych (a sŚ oni najbardziej energicznŚ czŃĘciŚ spoĆeczeÓstwa) i ich gwaĆtowneَادَه sy, powstrzymuje ich od agresji, przeĘladowania i niszczenia, i zapewnia spokojne trwanie źycia spoĆecznego. Gdyby nie strach przed PiekĆem, owi pijani szaleÓstwem mĆodzi ludziestniaĆoni za swymi pragnieniami, a zgodnie z zasadŚ, ktŹra mŹwi: "siĆa jest prawem", sprawiliby, źe dla sĆabych i bezsilnych Ęwiat staĆby siŃ PiekĆem, zaĘ wzniosĆe czĆowieczeÓstwo staĆoby siŃ nikczemnym zezwierzŃceniem.
zenie,d Czwarty:>Najwaźniejszym punktem, Ęrodkiem źycia doczesnego czĆowieka, tym, co je napŃdza, jego Rajem, miejscem schronienia i twierdzŚ doczesnego szczŃĘcia jest źycie rodzinne. Dla kaźdego czĆowieka jego dom jest maĆym Ęwiatem, zaĘ
"Mi szczŃĘcie jego domownikŹw i jego rodziny sŚ moźliwe dziŃki prawdziwemu, rzetelnemu i wiernie dotrzymywanemu szacunkowi oraz dziŃki prawdziwej, czuĆej i gotoweفَيَخْoĘwiŃceÓ litoĘci. łw prawdziwy szacunek i szczera uprzejmoĘê mogŚ zostaê osiŚgniŃte dziŃki koncepcji (i dziŃki wierze w owŚ koncepcjŃ), ktŹra zakĆadadary izĆonkowie rodziny sŚ towarzyszami, przyjaciŹĆmi i wspŹlnotŚ na wieki, zaĘ ich rodzicielskie, synowskie, braterskie i przyjacielskie relacje bŃdnoĘci.ê przez caĆŚ wiecznoĘê w źyciu, ktŹre nie ma granic. Na przykĆad ktoĘ mŹwi: "Łona moja bŃdzie mojŚ staĆŚ towarzyszkŚ w wiecznie trwajŚcym Ęwiecie i w źyciu wiecznym. Niewaźne, źe teraz jest stara i brzydka, skoro tam bŃ tysiŃo niej naleźaĆo nieĘmiertelne piŃkno". Taki czĆowiek moźe powiedzieê sobie, iź ze wzglŃdu na owŚ wiecznŚ przyjaĄÓ bŃdzie tak uprzejmy dla swojej starej źony i tak oddany jej, jak tylko to moźliwe, źe bŃdzie traktowaĆ jŚ z takŚ miĆoĘciŚ i takŚsiŃ; jjmoĘciŚ, jakby caĆy czas byĆa piŃkna niczym hurysa. W przeciwnym razie krŹtko trwajŚca i pozorna przyjaĄÓ, ktŹra po godzinie lub dwŹch koÓczy siŃ wiecznŚ rozĆŚkŚ, dawaĆaby jedynie pozorne, przemijajŚce, udِى الّi zwierzŃce uczucia, faĆszywŚ litoĘê i sztuczny szacunek. Jak dzieje siŃ ze zwierzŃtami, egoizm i inne obezwĆadniajŚce emocje zwyciŃźyĆyby szacunek i litoĘê, przeksztaĆcajŚc doczesny raj źycnego rzinnego w PiekĆo.
A zatem jeden na sto efektŹw wiary w Zmartwychwstanie jest zwiŚzany z źyciem spoĆecznym. JeĘli porŹwnamy cztery powyźsze dowody spoĘrŹd setek aspektŹw nas poyĘci owego jednego efektu z resztŚ skutkŹw wiary w Zmartwychwstanie, stanie siŃ zrozumiaĆe, źe urzeczywistnienie siŃ prawdy, jakŚ jest Zmartwychwstanie i fakt, źe do niego dojdzie,Imion #124
tak pewne, jak wzniosĆa prawda mŹwiŚca o ludzkoĘci i o jej ogŹlnych potrzebach. BŃdzie to jaĘniejsze nawet od Ęwiadectwa istnienia poźywienia, jakie skĆadajŚ potrzeby ludzkiego źoĆŚdka, i z wiŃkszŚ jasnoĘciŚ powie o istnieniu ZiwoĘê,chwstania. Udowadnia to, źe gdyby ludzkoĘê - ktŹra w swej istocie jest nadzwyczaj doniosĆa, wzniosĆa i źywa - wyrzekĆa siŃ prawdy mŹwiŚcej o Zmawy, wywstaniu, spadĆaby do poziomu gnijŚcych zwĆok, bŃdŚcych poźywieniem dla zarazkŹw.
Niech uĘwiadomiŚ sobie ten fakt socjologowie, politycy i moraliĘci, ktŹrzy sŚ zatroskani rzŚdzŚcymi ludzkoĘcieź fatakźe dotyczŚcymi jej kwestiami spoĆecznymi i moralnymi! Czym chcŚ wypeĆniê owŚ pustkŃ? Czym bŃdŚ mogli uleczyê gĆŃbokie rany ludzkoĘci?
i jŃzyT DRUGI
Ten Punkt pokrŹtce wyjaĘnia jeden z wielu dowodŹw wynikajŚcych z zaĘwiadczenia prawdy w temacie Zmartwychwstania przez inne fi9
i boiary, a czyni to, jak nastŃpuje:
Wszystkie cuda wskazujŚce na prawdziwoĘê posĆannictwa Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), wszystkie Ęwiadectwa jeejŚ luroctwa, wszystkie dowody jego prawdomŹwnoĘci zaĘwiadczajŚ i udowadniajŚ fakt, źe Zmartwychwstanie nastŚpi, jako źe wszystko, co twierdziĆ przez caĆe swoje źycie, skupiaĆo siŃ - jeĘli pominŚê BoźŚ nic nê - na Zmartwychwstaniu. RŹwnieź wszystkie jego cuda i dowody potwierdzajŚ i czyniŚ potwierdzonym zaĘwiadczenie tej samej prawdy przez poprzednich prorokŹw. ęnienietwo frazy: وَ كُتُبِه۪ [4] powoduje, źe zupeĆnie jasne staje siŃ Ęwiadectwo frazy: وَ بِرُسُلِه۪ [5], ktŹre zaĘwiadcza tŃ samŚ prawdŃ.
Wszystkie cuda, prawdy i dowody wykazujŚ przede wszystkim wiarygodnoĘê Koranu, oystkieiŃgi cudownej wystawy, zaĘwiadczajŚc i udowadniajŚc, źe dojdzie do urzeczywistnienia siŃ Zmartwychwstania. Niemal trzecia czŃĘê Koranu du wasoĘwiŃcona Zmartwychwstaniu, a na poczŚtku wiŃkszoĘci krŹtkich sur znajdujŚ siŃ potŃźne wersety, ktŹre o nim mŹwiŚ. W tysiŚcu innych wersetŹw Koranu ta sailionywda jest wyraźona wyraĄnie lub niejawnie, zaĘ owe wersety udowadniajŚ i ukazujŚ jej prawdziwoĘê, jak na przykĆad:
[15]
يَٓاźycie هَا النَّاسُ اتَّقُوا رَبَّكُمْ اِنَّ زَلْزَلَةَ السَّاعَةِ شَيْءٌ عَظ۪يمٌ
[4]
[5]
اِذَا السَّمَٓاءُ انْhodzisتْ
[19]
[6]
[7]
[8]
PrŹcz ukazywania z caĆkowitŚ pewnoĘciŚ na poczŚtku trzydziestu lub czterdziestu sur tego, źe Zmartwych i maĆe jest najwaźniejszŚ i najbardziej koniecznŚ z prawd wszechĘwiata, Koran przedstawia rozmaite przekonujŚce Ęwiadectwa owej prawdy w innych z jego wersetŹw.
Czyź istnieje jakiekolwiek prawdopodobieÓstwo tego, by faĆszem byĆa wiara w źycie sc, w czne, ktŹra ukazuje siŃ jasno jak sĆoÓce w tysiŚcach oznajmieÓ i twierdzeÓ KsiŃgi, w ktŹrej juź jeden z jej wersetŹw jest wskazŹwkŚ, wydajŚcŚ na naszych oczach owocegranic mŚdrych i dotyczŚcych kosmosu prawd, zawartych w naukach islamu? Czyź jest w jakikolwiek sposŹb moźliwe zaprzeczenie jasnoĘci sĆoÓca lub istnieniu wszechĘwiata? Czyź nie byĆoby to niemoźliwoĘciŚ i wysocdem? Czyź jest w ogŹle moźliwe - choê niekiedy caĆa armia rusza do boju, by tylko nie zadano kĆamu jednemu znakowi krŹla - ukazanie jako faĆszywych tysiŃcy sĆŹw, obietnic i grŹĄb najbardziej powaźnego i dumnego wĆadcy? Czyź jest moźliwe, by bne same faĆszem?
Choê juź jeden znak owego chwalebnego, duchowego wĆadcy (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), ktŹry przez trzynaĘcie stuleci nieprzerwanie wĆadaĆ niezliczonymi duszami, umysĆami i sercami, nie przekraczajŚc َ نَعْ prawdy i rzeczywistoĘci, ktŹry wyszkoliĆ je i podniŹsĆ na wyźszy poziom, byĆby wystarczajŚcy do udowodnienia prawdziwoĘci Zmartwychwstania, zostaĆa onanoĘci.na poprzez tysiŚc wyraĄnych stwierdzeÓ. Czyź zatem nie jest konieczne istnienie mŃczarni Ognia piekielnego dla gĆupca do szeĘcianu, ktŹry nie uznaje owego faktu? Czyź nie jest to czysta sprawiedliwoĘê?
Co wiŃcej, poprzez ich staوَ الْ zaakceptowanie prawdy mŹwiŚcej o Zmartwychwstaniu, ktŹrŚ Koran - panujŚcy nad przyszĆoĘciŚ i nad kaźdym czasem - wielokrotnie szczegŹĆowo udowadnia i wyjaĘnia, wszysُ زِلْbjawione Pisma i ęwiŃte KsiŃgi (z ktŹrych kaźda panowaĆa nad okreĘlonym okresem) udowadniajŚ jŚ w sposŹb wĆaĘciwy dla ich czasŹw i stuleci, lecz w sposŹb zwiŃzĆy, zawoalowany i bez wdawania siŃ w szczegŹĆy, powarz zzajŚc tysiŚcem podpisŹw to, o czym naucza Koran.
W tym miejscu umieĘcimy, jako źe jest ono zwiŚzane z omawianym tematem, ĘwiadecTA
warte w zakoÓczeniu Promienia Trzeciego, dotyczŚce filarŹw wiary, a zwĆaszcza wiary w KsiŃgi Objawione, w prorokŹw i w DzieÓ Ostatni. Jest ono przekonujŚcym dowodem ego mŚiwoĘci Zmartwychwstania, a ma formŃ potŃźnej, lecz zwiŃzĆej suplikacji, ktŹra rozprasza wszystkie wŚtpliwoĘci. Oto, co jest powiedziane w traktacie BĆaganie:m info, mŹj LitoĘciwy Panie>(ar. Ar-Rabb)!
Z nauk Twego Szlachetnego PosĆaÓca (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) i Koranu pojŚĆem, źe h, sub wszystkim Koran i PosĆaniec, jak rŹwnieź wszystkie ęwiŃte KsiŃgi i wszyscy prorocy, jednogĆoĘnie zaĘwiadczyli i wykazali, źe przejawy NajpiŃkniejszych Imion zwiŚzanych z Twoim piŃknem i TwojŚ chwaĆ, jakorzykĆady owych przejawŹw moźna ujrzeê na tym Ęwiecie), bŃdŚ trwaê jeszcze bardziej promienne przez caĆŚ wiecznoĘê, a takźe, źe Twoje dary, ich Ćaskawe prŹbki i przejawy, ktŹre moźemy zaobserwowaê nae. TworzemijajŚcym Ęwiecie, bŃdŚ trwaê w siedzibie szczŃĘliwoĘci w bardziej lĘniŚcej postaci, zaĘ ci, ktŹrzy tŃskniŚ za nimi na tym Ęwiecie, bŃdŚ cieszyê siŃ ich towarzystwem przez caĆŚ wiecznoZmartw Ponadto, polegajŚc na setkach oczywistych cudŹw i rozstrzygajŚcych znakŹw, przede wszystkim TwŹj Najszlachetniejszy PosĆaniec (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) i WszechmŚdry KĆaskŚ,a takźe inni prorocy o Ęwietlistych duszach, ĘwiŃci mŃźowie (ar. aĆlija),>ktŹrzy dziŃki ich wypeĆnionym ĘwiatĆem sercom stali siŃ biegunami duchowoĘci, i uczeni z oĘwieconymi umysĆami, ktŹrzy dostŚpili oczyszczenia, pwaê wiŚc na powtarzanych przez Ciebie we wszystkich ęwiŃtych KsiŃgach groĄbach i obietnicach, uwierzyli w Twe ĘwiŃte atrybuty (takie, jak moc, miĆosierdzi Imionka, mŚdroĘê, chwaĆa i piŃkno), w Twoje dziaĆanie, w majestat Twojej chwaĆy, w panowanie Twej wszechwĆadzy, zaĘ w konsekwencji doznanych przez nich oĘwieceÓ i wizji uwierzyli w stopniu wiedzy rŹwnej z caĆkowitŚ pewnoĘمَّا مajŚc ludziom i dźinnom dobrŚ nowinŃ o wiecznym szczŃĘciu i informujŚc ich o Piekle przeznaczonym dla ludzi zbĆŚdzenia, w to uwierzyli z caĆŚ mocŚ i to zaĘwiadczyli.
O, WszechmocnwĆasnŚzechmŚdry! O, Najbardziej MiĆosierny i Najbardziej LitoĘciwy! O Ty, Szczodry, KtŹry nie Ćamiesz Swojej obietnicy! O, Chwalebny, KtŹry panujeszZnaczeaźdŚ rzeczŚ, do KtŹrego naleźŚ majestat, wspaniaĆoĘê i gniew!
JesteĘ caĆkowicie wolny od kĆamstwa wobec tak wielu wiernych przyjaciŹĆ,o ĘwiaĘ WyniosĆy ponad to, by zĆamaê tak liczne obietnice, by sprzeciwiê siŃ Twoim atrybutom i dziaĆaniom, by zaprzeczyê temu,
czego z caĆŚ pewnoĘciŚ wymaga panowanie Twej wszechwĆadzy, a twieĘciiezliczone modlitwy i suplikacje Twych nieprzeliczonych sĆug, z ktŹrych jesteĘ zadowolony, ktŹrych miĆujesz, a ktŹrzy sprawili, źe ich umiĆowaĆeĘ, dziŃki uznaniu Ciebie i posĆuszeÓstwu wobec Ciebie; jesteĘ wolny od tego, byĘ miaĆ p do dudziê zaprzeczenie Zmartwychwstaniu, jakiego dopuszczajŚ siŃ ludzie zbĆŚdzenia i niewiary, ktŹrzy przez swŚ niewiarŃ, bunt i zaprzeczanie Twym obietnicom uchybiajŚ ĘwietnoĘci Twej wspaniaĆoĘci, zniewaźajŚ TwŹj majestat, TwojŚ cĆkiem i godnoĘê Twej boskoĘci, zasmucajŚc litoĘê Twej wszechwĆadzy. GĆosimy, źe Twoja sprawiedliwoĘê, Twoje piŃkno i miĆosierdzie sŚ ponad tak nieskoÓczonŚ tyraniŃ y i WstotŃ. Wierzymy ze wszystkich siĆ, źe Ęwiadectwo prorokŹw, czystych uczonych i ĘwiŃtych mŃźŹw (ar. aĆlija),>ktŹrzy sŚ Twymi prawdomŹwnymi wysĆannikami i herĘbŚ o Twojego panowania, w stopniu caĆkowitej pewnoĘci, wiedzy rŹwnej pewnoĘci i wizji rŹwnej pewnoĘci zaĘwiadcza o istnieniu skarbcŹw Twojego miĆosierdzia w źyciu ostatecznym, magawŚtpieTwych darŹw w wiecznie trwajŚcym krŹlestwie, a takźe o cudownie piŃknych przejawach Twych NajpiŃkniejszych Imion, ktŹre w peĆni ukaźŚ siŃ w siedzibie szczŃĘliwoĘci; wierzymy w Ś odle owo Ęwiadectwo jest absolutnie prawdziwe i wiarygodne, źe to, na co wskazujŚ prorocy i ĘwiŃci (ar. aĆlija),>caĆkowicie zgadza siŃ z rzeczywistoĘciŚ, źe to, o czym dali dobrŚ nowinŃ jest prawdziw SpŹdarzy siŃ. Wierzymy w to, źe najwyźszy promieÓ Twego Imienia "Prawda", ktŹre jest ĄrŹdĆem, sĆoÓcem i opiekunem wszystkich prawd, zaĘwiadcza, źe prawdŚ jest Zmartwychwstanie i Wielkie Zgromadzenie, o ktŹrym Twoi wysĆannowuje uczali Twoje sĆugi.
O, Boźe! Przez wzglŚd na to, czego nauczali, i w najgĆŃbszym szacunku dla tej nauki, prosimy CiŃ, obdaruj nas i wszystkichtatkieŹw ęwiatĆa doskonaĆŚ wiarŚ i szczŃĘliwŚ ĘmierciŚ, i pozwŹl nam, byĘmy dostŚpili ich wstawiennictwa[9]. Amen.
Co wiŃcej, jak wszystkie dowody ukazujŚ prawdomŹwnoĘê KsiŚg Objawionycczonym wszystkie cuda i Ęwiadectwa udowadniajŚ prawdziwoĘê proroctwa umiĆowanego przez Boga (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), a takźe prawdziwjmie ssĆannictwa wszystkich prorokŹw, poĘrednio udowadniajŚcych prawdŃ o źyciu ostatecznym, ktŹra jest tym, czego nauczali przede wszystkim, tak wiŃkszoĘê Ęwiadectw na rzecz istnienia i jednoĘcwaĆ i , KtŹrego istnienie jest konieczne, poĘrednio zaĘwiadcza istnienie otwartego krŹlestwa wiecznej szczŃĘliwoĘci, ktŹre bŃdzie najwyźszym przejawem Boźej wszechwĆadzy. Jak zostanie wkawoĘêone i udowodnione w poniźszych akapitach, zarŹwno istnienie
Tego, KtŹrego istnienie jest konieczne, jak i wiŃkszoĘê Jego atrybutŹw (takich, jak wszechwĆadza, boskoĘê, miĆosierdzie, Ćaska, mŚdroĘê i spraźe prawoĘê), dziaĆaÓ i NajpiŃkniejszych Imion z najwyźszŚ pewnoĘciŚ wymaga istnienia źycia ostatecznego, wiecznego krŹlestwa, Zmartwychwstania i SŚdu Ostatecznego dla przyznania nagrody lub wymierzenia kary.
SkoĘci, lnieje Przedwieczny i Wieczny BŹg, to z caĆŚ pewnoĘciŚ istnieje źycie ostateczne i istniejŚ wiecznie trwajŚce narzŃdzia panowania Jego boskoĘci.
Skoro oĘê poechĘwiecie i w istotach źywych widoczna jest najbardziej majestatyczna, mŚdra, litoĘciwa i caĆkowita wszechwĆadza, to z pewnoĘciŚ istnieje wieczne krŹlestwo szczŃĘcia, ktŹre ocali majestat owezŚ sprchwĆadzy od poniźenia, jej mŚdroĘê od bezcelowoĘci, a jej litoĘê od okrucieÓstwa, i to krŹlestwo nadejdzie.
Skoro nieograniczone dary, Ćaski, podarunki i przykĆady Ćaski oraz miĆosierdzia, ktŹre moposiadjrzeê, ukazujŚ umysĆom, źe sŚ niewyczerpane, zaĘ sercom, ktŹre nie sŚ martwe - źe za zasĆonŚ tego, co niewidzialne, istnieje Ten, KtŹrego miĆosierdzie i litoĘê obejmujŚ kaźdŚ rzecm ubŹsz pewnoĘciŚ istnieje nieĘmiertelnoĘê i niekoÓczŚce siŃ źycie w wiecznym krŹlestwie, ktŹre ocali obdarowywanie od kpiny, dary od oszustwa, ĆaskawoĘê od wrogoĘci, miĆosierdzie od mŃczarni, Ćasźinny, i dary od zdrady, ktŹre sprawi, źe dary stanŚ siŃ darami, zaĘ obdarowanie - obdarowaniem.
Skoro wiosnŚ na wŚskiej stronicy ziemi piŹro Boźej wszechmocy zapisuje na naszych oczach sto tysiŃcy ksiŚg, czyniŚc to bez ź lub k bĆŃdu i niestrudzenie; skoro Ten, KtŹry trzyma to piŹro, obiecaĆ sto tysiŃcy razy: "Zamierzam napisaê piŃknŚ, nieĘmiertelnŚ ksiŃgŃ w rozlegĆym krŹlestwie, a uczyniŃ to z ĆatwoĘciŚ wiŃkszŚ niź ta, z jakŚ zapisujŃ ksiŃgŃ wiosn Źw cŹra jest zapisywana w owym ciasnym i peĆnym zamieszania krŹlestwie, a takźe pozwolŃ wam, byĘcie czytali owŚ ksiŃgŃ" i skoro wspomina o tej ksiŃdze we wszystkich SpĆoniearzŚdzeniach, to z pewnoĘciŚ wiŃksza czŃĘê owej ksiŃgi zostaĆa juź spisana, zaĘ Zmartwychwstanie i SŚd Ostateczny dodadzŚ przypisy do owej ksiŃgi, w ktŹrej zostanŚ rŹwnieź zapisane uczynki wszystkich ludzi.
Skoro Ziemia przy caĆej mnogoĘcَقْهَاrzeÓ jest mieszkaniem, ĄrŹdĆem, fabrykŚ, wystawŚ i miejscem zgromadzenia dla setek tysiŃcy stale podlegajŚcym zmianom istot źywych i istot posiadajŚcych dusze, skoro jest sercem, Ęrodkiem, streszczeniem dporzŚem wszechĘwiata, a takźe
powodem jego stworzenia, z pewnoĘciŚ ma najwyźsze znaczenie, a pomimo swej maĆoĘci jest rŹwna potŃźnym niebiosom; skoro w niebiaÓskich opnoĘczeniach zawsze jest mowa o Panu (ar. Ar-Rabb) niebios i Ziemi...
Skoro czĆowiek, ktŹry wĆada ZiemiŚ, ma w swej wĆadzy wiŃkszoĘê jej stworzeÓ, zaĘ jego poddani - wiŃkszoĘê istot źywych - gromaسِوَاكŃ wokŹĆ niego; skoro porzŚdkuje, ukazuje i gromadzi w jednym miejscu wszystkie nadzwyczajne gatunki stworzeÓ, jakby sporzŚdzaĆ ich listŃ, a upiŃkszajŚc je, przyciŚga uwagŃ i podziia, nitylko ludzi i dźinnŹw, lecz rŹwnieź mieszkaÓcŹw niebios i wszechĘwiata, a takźe peĆne uznania spojrzenie Tego, do KtŹrego naleźy wszeczie z , zyskujŚc w ten sposŹb wielkie znaczenie i wysokŚ wartoĘê; skoro jest on tym, ktŹry poprzez naukŃ i sztukŃ ukazuje, źe jest celem stworzenia wszechĘwiata, jego najwaźniejszym tym sam, najcenniejszym owocem i namiestnikiem Boga na Ziemi; skoro z szacunku dla tego Ęwiata wspaniale porzŚdkuje i ukazuje cudowne dzieĆa kunsztu Tego, KtŹry jest StprawdŃĘwiata; skoro jest pozostawiony na tym Ęwiecie mimo swego buntu i swej niewiary; skoro jego kara jest odroczona; skoro z powodu dzieĆ czĆowieka jego termin zostaĆ przedĆuźony i pozwolono mu na to, by osiŚgnŚĆ sukces...
Skoro istniukazujzechwĆadny, nadzwyczaj MŚdry i LitoĘciwy, do KtŹrego naleźŚ wszystkie sprawy, KtŹry uczyniĆ wielki glob Ziemi skarbcem peĆnym wszelkiego rodzaju metali i minerawieni akich potrzebuje czĆowiek (a uczyniĆ to w sposŹb dalece wykraczajŚcy poza moźliwoĘci siĆy i woli czĆowieka - stworzonego takim, ktŹry ze swej تْ مِن jest sĆaby, bezsilny i potrzebujŚcy, lecz posiadajŚcego niezliczone potrzeby i podlegĆego niezliczonym cierpieniom), magazynem poźywienia wszelkie i wodzaju, sklepem sprzedajŚcym wszelkiego rodzaju dobra, sprawiajŚce zadowolenie czĆowiekowi, KtŹry spoglŚda na czĆowieka w taki sposŹb, KtŹry karmi go i daje mu to, czego czĆowiek zechce...
Skoro istnieje Pan (ar. Ar-Rabb), KtŹry zarŹwno miĆ nas dĆowieka, jak sprawia, źe czĆowiek miĆuje Jego, KtŹry trwa wiecznie i do KtŹrego naleźŚ wieczne Ęwiaty, KtŹry kaźdego dzieĆa dokonuje sprawiedliwie, a kaźdŚ rzecz wykonuje mŚdrze; skoro wspaniaĆoĘê wĆadzy owego Przedwiecznego KrŹla i jegozy dotne panowanie nie mogŚ pomieĘciê siŃ w ramach krŹtkiego i ulotnego źycia doczesnego czĆowieka ani przejĘciowej i przemijajŚcej Ziemi; skoro niepohamowane grzech i bunt, ktŹrych dopuszczajŚ siŃ ludzie, a ktŹre sŚ'. W pczne z uporzŚdkowaniem, sprawiedliwoĘciŚ, rŹwnowagŚ i piŃknem wszechĘwiata, niewiara ludzi w ich DobroczyÓcŃ, KtŹry karmi ich z czuĆoĘciŚ, nie zostajŚ ukarane na tym Ęwiecie, zaĘ okrutny przeĘladowca wiedzie Ćatwe źycie, podczas gdy
#
O eszczŃsny przeĘladowany źyje w trudzie; skoro absolutna sprawiedliwoĘê, ktŹrej Ęlady widzimy w caĆym wszechĘwiecie, jest caĆkowicie sprzeczna z tym, by okrutny tyran o piŃkpaczony uciskany byli sobie rŹwni w chwili Ęmierci, i w źaden sposŹb nie mogĆaby na to pozwoliê...
Jak Ten, do KtŹrego naleźy wszechĘwiat, spoĘrŹd wszechĘwiata wybraĆ ZiemiŃ, zaĘ sprawdzijej mieszkaÓcŹw - czĆowieka, obdarowujŚc go wysokŚ rangŚ i doniosĆym znaczeniem, tak spoĘrŹd rodzaju ludzkiego wybraĆ prorokŹw, ĘwiŃtych (ar. aĆlija)>i czystych, ktŹrzy byli prawdziwie istotaaakcepzkimi odpowiednimi dla celŹw Jego wszechwĆadzy, zaĘ dziŃki ich wierze i poddaniu siŃ umiĆowaĆ ich; tak wziŚĆ ich Sobie za przyjaciŹĆ i tych, do k razu siŃ zwracaĆ; tak obdarowaĆ ich cudami i pomyĘlnoĘciŚ, a ich wrogŹw ukaraĆ ciosami z nieba; tak spoĘrŹd owych zacnych i przemiĆych przyjaciŹĆ wybraĆ Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzieie z nrzez dĆugie wieki oĘwiecaĆ jego ĘwiatĆem poĆowŃ globu i piŚtŚ czŃĘê ludzkoĘci, jakby wszechĘwiat zostaĆ stworzony ze wzglŃdu na niego, a wszystkie cele stworzenia wszechĘwiata staĆy siŃ do przne dziŃki niemu, dziŃki jego religii i Koranowi. Choê Prorok Muhammad (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) zasĆugiwaĆ na to, by w zamian zaŃkszoĘieskoÓczenie wartoĘciowŚ sĆuźbŃ źyĆ wiecznie, przez miliony lat, źyĆ jedynie przez szeĘêdziesiŚt trzy lata, peĆne zmagaÓ i trudŹw. Czyź istnieikacjaakolwiek moźliwoĘê, by miaĆ on nie zostaê wskrzeszony wraz ze wszystkimi rŹwnymi sobie i przyjaciŹĆmi? By jego dusza miaĆa obecnie nie źyê? By miaĆ on zostaê unicestwiony na wieki? Niech BŹg uchroni, niech BŹg uchroni po o, co siŃcy razy! Tak, skoro caĆy wszechĘwiat i caĆa prawda o Ęwiecie wymagajŚ tego, by zostaĆ on wskrzeszony, i bĆagajŚ o to, by źyĆ, Tego, do KtŹreeje niechĘwiat naleźy...
Skoro w Promieniu SiŹdmym, zatytuĆowanym NajwiŃkszy Znak,>za pomocŚ trzydziestu trzech potŃźnych prawd (z ktŹrych kaźda jest silna jak gŹra) dowiedziono, źe wszechĘwiat jest dzieĆem jednej rŃki i naleźy do Tego, KtŹrgo... Jeden; skoro ukazano z caĆŚ oczywistoĘciŚ jednoĘê Jego Jedynego, owŚ cechŃ Boźej doskonaĆoĘci; skoro dziŃki jednoĘci Jedynego wszystkie istoty stajŚ siŃ podlajŚ is Jego rozkazom źoĆnierzami i bijŚcymi Mu czoĆem urzŃdnikami; skoro wraz z nadejĘciem źycia ostatecznego doskonaĆoĘê zostanie uratowana od zaniku, absolutna sprawiedliwoĘê od szyderstwa i okrucieÓstwa, powszechna mŚdroĘê od gĆy nalei niedorzecznoĘci, miĆosierdzie obejmujŚce kaźdŚ rzecz od drwin i mŃczarni, zaĘ majestat wĆadzy od poniźenia i bezsilnoĘci; skoro zostanŚ z tego oczyszczone...
Z pewnoĘciŚ i bez źadnej wŚtpliwoĘci, jak werca, Ś tego prawdy zawarte w owych dziewiŃciu "skoro" - szeĘciu spoĘrŹd setek punktŹw
wiary w Boga - nadejdzie koniec tego Ęwiata i nastŚpi Zmartwychwstanie. Siedziby nagrody i kary zostanŚ otz w Impo to, by zostaĆy speĆnione wyźej wspomniane wartoĘê i centralne poĆoźenie Ziemi, a takźe wartoĘê i waźnoĘê czĆowieka; by zostaĆy ustanowione wyźej wymienione sprawiedliwoĘê, mŚdroĘê, miĆosierdzie i wĆadza WszechmŚostate do KtŹrego naleźŚ wszystkie sprawy, KtŹry jest StwŹrcŚ Ziemi i StwŹrcŚ czĆowieka; by prawdziwi i tŃskniŚcy za Nim przyjaciele Wiecznego PanniŹsĆ Ar-Rabb) zostali ocaleni od unicestwienia na wieki; by najbardziej dostojni i godni z owych przyjaciŹĆ odebrali nagrodŃ za ich uĘwiŃconŚ sĆuźbŃ, ktŹra uczyniĆa wszystkie stworzenia zadowolonymi i wego, pnymi; by doskonaĆe cechy Wiecznego WĆadcy zostaĆy uwolnione od wszelkich wad i niedostatkŹw i oczyszczone z nich; by Jego moc zostaĆa uwolniona od bezsilnoĘci, Źw kaŚdroĘê od gĆupoty, a Jego sprawiedliwoĘê od tyranii.
W skrŹcie: Skoro BŹg istnieje, z pewnoĘciŚ istnieje źycie ostateczne.
Co wiŃcej, jak udowadniajŚ to wszystkie Ęwiadectwa, tak powyźsze ta zderlary wiary zaĘwiad czajŚ o Zmartwychwstaniu i wskazujŚ na nie, a dwa filary wiary, jakimi sŚ wiara w anioĆŹw oraz wiara w Boźe przeznaczenie i w źemy u zarŹwno dobre, jak zĆe przeznaczenie pochodzi od Boga Wszechmocnego, rŹwnieź wymagajŚ Zmartwychwstania i w potŃźny sposŹb wskazujŚ na istnienie wiecznego krŹlestwa. Oto, jak siŃ sprawy majŚ:
Wszystkie Ęwiadectwa udowadniajwiat. tnienie anioĆŹw oraz ich obowiŚzku, jakim jest oddawanie czci Bogu, jak rŹwnieź niezliczone przypadki zaobserwowania ich i rozmawiania z nimi dowodzŚw źoĆndnio istnienia Ęwiata duchowego i Ęwiata tego, co niewidzialne, a takźe istnienia siedziby szczŃĘliwoĘci, Raju i PiekĆa, ktŹre w przyszĆoĘci zostanŚ zamieszkane przez ludzi i dźinny, jako źe za zezwoleniem Boga anioĆo كَانَgŚ zarŹwno oglŚdaê owe Ęwiaty, jak teź wkraczaê do nich. Wszyscy anioĆowie wysokiej rangi, ktŹrzy spotykali siŃ z ludĄmi (jak Gabriel, niech bŃdzie z nim pokŹj), jednogĆoĘnie mŹwili o istnieniu tych ĘwiatŹw i o se dopuodrŹźach miŃdzy nimi. Jak z powodu informacji otrzymanych od tych, ktŹrzy stamtŚd przybyli, jesteĘmy pewni co do tego, źe istnieje Ameryka, choê sami jej ie przdzieliĘmy, tak z powodu informacji dotyczŚcych anioĆŹw, ktŹre majŚ siĆŃ stukrotnej zgodnoĘci, powinniĘmy z takŚ samŚ pewnoĘciŚ wierzyê w istnienie Ęwiata witŹrychci, krŹlestwa źycia ostatecznego, Raju i PiekĆa, a zatem w to wierzymy.
Co wiŃcej, wszystkie Ęwiadectwa udowadniajŚce filar wiary, jakim jest wiara w Boźe przerem ienie - a wĘrŹd nich traktat o Boźym przeznaczeniu,
jakim jest SĆowo Dwudzieste SzŹste - poĘrednio dowodzŚ prawdziwoĘci Zmartwychwstania, waźenia uczynkŹw na szalach oĘrednszej wagi i otwarcia ksiŚg, w ktŹrych czyny zostaĆy spisane. Zapisywanie uczynkŹw wedle wyznaczonego trybu na tablicach porzŚdku i rŹwnowagi, jakie ma miejsce na naszych oczach; zapisywanie historjak bria wszystkich istot źywych w zdolnoĘci ich pamiŃci, w nasionach i na tablicach Ęwiata podobieÓstw; przepisywanie zawartoĘci notatnikŹw, w ktŹrych spisano uczynki wszystkich stworzeÓ posiadajŚcych dusze, a zwĆdzenie czĆowieka, na Strzeźonej Tablicy; obejmujŚce kaźdŚ rzecz przeznaczenie, mŚdre wyznaczanie, dokĆadne zapisywanie i zachowywanie owych zapisŹw - to wszystko z peroĘlinŚ mogĆoby byê jedynie wynikiem powszechnego osŚdzenia dokonanego przez Najwyźszy SŚd, ustanowiony po to, by wymierzyĆ wiecznŚ karŃ lub wypĆaciĆ wiecznŚ nagrodŃ. W przeciwnym razie owo obejmujŚce kaźdŚ rzecz i precyzyjne spisywo Depo zachowywanie byĆoby bez znaczenia i bezcelowe, sprzeczne z mŚdroĘciŚ i prawdŚ.
Ponadto, gdyby nie istniaĆo Zmartwychwstanie, wszystkie znaczenia ksiŃgi wszechĘwiata, co do ktŹrych nie ma wŚtpliwoĘci, zapisaonaĆŚ rem Boźego przeznaczenia, zostaĆyby uniewaźnione, co jest caĆkowicie niemoźliwe. Jest to tak niemoźliwe, jak zaprzeczenie istnieniu wszechĘwiata; silne , to brednie pijanego!
W skrŹcie: PiŃê filarŹw wiary (wraz ze wszystkimi ich Ęwiadectwami) wymaga istnienia Zmartwychwstania i SŚdu Ostau i wsgo i udowadnia je, wymaga tego, by istniaĆo i zostaĆo otwarte krŹlestwo źycia ostatecznego, zaĘwiadcza owe kwestie i czyni je koniecznymi.
Zatem, poniewaź istcaĆy ctak ogromne i niewzruszone dowody Zmartwychwstania, caĆkowicie odpowiednie dla jego wielkoĘci, poniewaź niemal trzeciŚ czŃĘê Koranu, owej KsiŃgi cudownej wystawy, tworzŚ wersety poĘwiŃcone Zmartwychwstaniu i źyciieszkatecznemu, ten fakt czyni je fundamentem i kamieniem wŃgielnym wszystkich prawd Koranu, a kaźdŚ rzecz wznosi na ich podstawie.
Druga CzŃĘê Dopisku
Pie wieczz dziewiŃciu Stacji zawierajŚcych dziewiŃê poziomŹw dowodŹw na prawdziwoĘê Zmartwyc٥٢tania w cudowny sposŹb wskazuje na poniźsze wersety:
فَسُبْحَانَ اللّٰهِ ح۪ينَ تُمْسُونَ وَح۪ينَ تُصْبِaj Kor٭ وَلَهُ الْحَمْدُ فِى السَّمٰوَاتِ وَالْاَرْضِ وَعَشِيًّا وَح۪ينَ تُظْهِرُونَ
[1]
Oczywisty dowŹd i olĘniewajŚce Ęwiadectwo Boźego zarzŚdzenia dotyczŚcego Zmartwychwstania, jakie zawarte sTeraz ch wersetach, zostanŚ teraz objaĘnione i przedstawione - jeĘli BŹg zechce.
{(*): Owa Stacja nie zostaĆa jeszcze spisana w caĆoĘci, a zostaĆa wĆŚczona do nasy ono ozwaźaÓ w tym miejscu z powodu jej zwiŚzku z tematem źycia i Zmartwychwstania. PrŹcz tego zawiera ona (na zakoÓczenie tematu źycia) subtelne i gĆŃbokie napomknienie o filarze wiary, jakim jest wiara w Boźe przeznaczenonoĘny Znak Czwarty Punktu PiŚtego BĆysku Trzydziestego
W zwiŚzku z dwudziestŚ ŹsmŚ wĆaĘciwoĘciŚ źycia zostaĆo wyjaĘnione, źe źycie wskazuje na szeĘê filarŹw wiary i udowce dlaje, zawierajŚc szereg znakŹw wskazujŚcych na ich prawdŃ.
Najwaźniejszym efektem, materiŚ i powodem stworzenia kosmosu nie jest nic innegomi Kortylko źycie, zaĘ źycie, owa wzniosĆa prawda, nie moźe byê ograniczone do przemijajŚcego, krŹtkiego, uĆomnego i bolesnego źycia tego Ęwiata. Raczej celemntaktoktem wydanym przez drzewo źycia, ktŹrego wspaniaĆoĘê moźna wywnioskowaê z jego dwudziestu dziewiŃciu wĆaĘciwoĘci, owocem tego drzewa godnym owej wspaniaĆoĘci, jest wieczne źycie ostce tege, źycie w wiecznym krŹlestwie, w ktŹrym nawet kamienie, drzewa i gleba bŃdŚ obdarowane źyciem. W przeciwnym razie okazaĆoby siŃ, źe drzewo źycia, tak obficie poznaê,ojone w narzŃdzia o doniosĆym znaczeniu, nie wydaje źadnego owocu, korzyĘci ani prawdy dla istot źywych, a zwĆaszcza dla czĆowieka, zaĘ czĆowiek, ktŹry co do swej materii i zdolnoĘci dwadzieĘcia razy
przewyź jest Źbla i zaiste jest najwaźniejszym i najbardziej wzniosĆym ze wszystkich stworzeÓ, spadnie na poziom dwadzieĘcia razy niźszy od poziomu wrŹbla, a pod wzglŃdem szczŃĘliwoĘci iomu istanie siŃ najbardziej nieszczŃsnym i poniźonym z nieszczŃĘnikŹw.
Podobnie inteligencja, Źw najcenniejszy z darŹw dla czĆowieka, bŃdzie siŃ njego serce poprzez staĆe rozwaźania nad cierpieniami przeszĆoĘci i lŃkami przyszĆoĘci, do kaźdej przyjemnoĘci doda dziewiŃê cierpieÓ i w ten sposŹb stanie siŃ nieszczŃĘciem dla cz takiea. To faĆsz po stokroê; źycie doczesne w rozstrzygajŚcy sposŹb udowadnia prawdziwoĘê filaru wiary, jakim jest wiara w źycie ostateczne, a kaźdej wiosny ukazuje naszym oczom ponad trzysta tysiŃcy przykĆadŹw Zmartych, ktania.
Czyź jest w ogŹle moźliwe, by Wszechmocny, KtŹry bezzwĆocznie zaopatruje - czyniŚc to z mŚdroĘciŚ, troskliwoĘciŚ i miĆosierdziem - we wszyna nienarzŃdzia, jakie sŚ potrzebne ci do źycia, w twoje ciaĆo, KtŹry daĆ ci twŹj ogrŹdek i twŹj rodzinny kraj, KtŹry sĆyszy wszelkie poszczegŹlne i skryte modlitwy twego źoĆŚdka o zaopatrzenie i odpowiada na nie, przez wzglŚd nalkim tźycie i przetrwanie, KtŹry ukazuje, źe przyjŚĆ owe modlitwy, a to poprzez liczne rodzaje wyĘmienitego poźywienia...; czyź jest w ogŹle moźliwe, by miaĆ On nie wiedzieê o tobie lub nie Ćyszenê ciŃ, by miaĆ on nie zaopatrywaê ciŃ w to, co sĆuźy źyciu ostatecznemu, owemu najwspanialszemu celowi rodzaju ludzkiego? Czyź jest moźliwe, by miaĆ On nie przyjŚê najwsiadajlszej, najbardziej doniosĆej, najwiŃcej wartej i najbardziej powszechnej modlitwy rodzaju ludzkiego, jakŚ jest modlitwa o nieĘmiertelnoĘê, poprzez ustanowienie źycia wiecznego i stworzenie Raju? Czyź jest moźliwe, by y" obdn nie dbaê o powszechnŚ i usilnŚ modlitwŃ czĆowieka bŃdŚcego najwaźniejszym ze stworzeÓ kosmosu i wĆadcŚ Ziemi, owŚ modlitwŃ, ktŹra rozbrzmiewa w caĆych niebiosach i na ziemi, b przed nie poĘwiŃciê jej tej samej uwagi, nie obdarowaê tym samym wynagrodzeniem, jakie przyznaje maĆemu źoĆŚdkowi? Czyź jest moźliwe, by miaĆ w ten sposŹb sprawiê, by zaprzeczono Jegoych lĘnaĆej mŚdroĘci i Jego nieskoÓczonemu miĆosierdziu? Nie, po sto tysiŃcy razy nie!
Co wiŃcej, czyź jest w ogŹle moźliwe, by miaĆ On sĆyszeê najbardziej skryty gĆoen pozrobniejszej z istot, by miaĆ uĘmierzaê jej bŹl i wspieraê jŚ w odpowiedzi na jej źale, by miaĆ karmiê jŚ z najwiŃkszŚ troskliwoĘciŚ i sprawiaê, by sĆuźyĆy jej inne istoty, wiŃksze od niej...; czyź jest w ogŹle moźliwe, by miaĆ drugieniê to wszystko, a nie sĆyszeê huczŚcego jak grzmot woĆania źycia, woĆania najwspanialszej, najbardziej drogocennej, wiecznej i delikatnej formy źycia? By miaĆ nie dbaê o jej modlitwŃ i suplikacje w intencji wiecznoĘ trudnĆoby to podobne wyekwipowaniu
z najwiŃkszŚ troskliwoĘciŚ jednego źoĆnierza przy caĆkowitym zignorowaniu potrzeb wielkiego i posĆusznego rozkazom dowŹdcy aktatu, podobne dostrzeganiu pyĆku, a przeoczeniu sĆoÓca, podobne sĆyszeniu brzŃczenia muchy, a niedosĆyszeniu ryku grzmotu! Nie, to po sto tysiŃcy razy niemoźliwe!
Co wiŃcej, czyź iego stencja moźe w ogŹle przyjŚê, by Wszechmocny i WszechmŚdry, KtŹrego miĆosierdzie, miĆoĘê i troskliwoĘê sŚ nieskoÓczone, KtŹry miĆuje wĆasny kunszt, KtŹry sprawiĆ, źe Sam staĆ siŃ UmiĆowanym, KtŹry wielce miĆuje tyŃ do źŹrzy miĆujŚ Jego...; czyź inteligencja moźe w ogŹle przyjŚê, by miaĆ On unicestwiê poprzez nieprzemijajŚcŚ Ęmierê wielce miĆujŚce Go źycie, ktŹre samo w sobie jest przemiĆe i uźalarze ktŹrego leźy oddawanie czci jego StwŹrcy, by miaĆ unicestwiê istotŃ i klejnot źycia - duszŃ? By miaĆ On zniewaźyê i obraziê tego, ktŹry Go umiĆost prana wiecznoĘê staĆ siŃ umiĆowanym przez Niego, by miaĆ zraniê jego uczucia i zaprzeczyê Samemu Sobie, sprawiajŚc, by inni rŹwnieź zaprzeczyli tajemnicy Jego miĆosierdzia i ĘwiatĆu Jego miĆoĘci? PUNKo sto tysiŃcy razy nie! DoskonaĆe piŃkno, ktŹre upiŃksza stworzenie swoimi przejawami i absolutne miĆosierdzie, ktŹre czyni wszystkie stworzenia radujŚcymi siŃ, bez wŚtpienia sŚ czyste igentny od tak nieskoÓczonej szpetoty, od caĆkowitego wstrŃtu i braku litoĘci.
W efekcie zatem, rozwaźajŚc istnienie źycia, widzimy, źe ci ludzie, ktŹrzy pojŃli jego cel i ktŹrzy ustrzegli s Boga wĆaĘciwego wykorzystania swego źycia, stajŚ siŃ przejawami źycia wiecznego w krŹlestwie wiecznoĘci i w wiecznie trwajŚcym Raju. W to wierzymy! RŹwnieź blask lĘniŚcych obie jest a ziemi, zachodzŚcy dziŃki temu, źe odbijajŚ one ĘwiatĆo sĆoneczne, a takźe krŹtkie migotanie - dziŃki blaskowi sĆoÓca - baniek piany na powierzchni oceanu, jak teź przychodzenie na ich miejsce kolejnych baniek, ktŹre - jak tamte - sŚt nastciadĆami dla caĆego szeregu wyimaginowanych sĆoÓc - to wszystko zaiste ukazuje, źe owe blaski sŚ odbiciem i przejawem jednego, najwiŃkszego sĆoÓca. Swymi rŹźnorodnymi jŃzykami wspominajŚ owo jedno sĆoÓce i wskazujŚ noczeĘ swymi Ęwietlistymi palcami.
RŹwnieź sposŹb, w jaki - poprzez najwyźszy przejaw NajpiŃkniejszego Imienia Tego, KtŹry jest ŁyjŚcy i ponuplikaelkŚ potrzebŃ, jakim jest ImiŃ "Ten, KtŹry daje źycie" - wszystkie istoty źywe na powierzchni ziemi i w gĆŃbinach morskich lĘniŚ dziŃki Boźej mocy, by nastŃpnie zniknŚê za zasĆonŚ tego, co niewidzialne, powtarzajŚc: "O, Wiecznie ŁyjobowiŚ dla zwolnienia miejsca tym, ktŹre nadejdŚ po nich - tak, to ukazuje szereg
Ęwiadectw i znakŹw wskazujŚcych na źycie i na koniecznoĘê istŃdza w Tego, KtŹry źyje wiecznie i KtŹry istnieje Sam z Siebie.
Podobnie wszystkie dowody zaĘwiadczajŚce o Boźej wiedzy, ktŹrej Ęlady widzimy w uporzŚdkowaniu wszystkich istot; wszystkie Ęwiadectwa, ktŹre dowodzŚ istnienia mocygodnieiŚcej poprzez stworzenie to, co jest zgodne z jej wolŚ; wszystkie argumenty wskazujŚce na wolŃ i celowoĘê, ktŹre rzŚdzŚ uporzŚdkowaniem kosmosu i zarzŚdzaniem nim; wszystkie znaki i cuda, jakie zaĘwiadczajŚ o pmocno woĘci posĆannictwa prorokŹw, ktŹrzy stali siŃ narzŃdziami Boźego sĆowa i Boźego Objawienia - to wszystko wskazuje na źycie i koniecznoĘê istnienia Wiecznie ŁyjŚcego, Samoistnego, i jednogĆoĘnie zĆowiezaĘwiadcza, poniewaź jeĘli dana rzecz posiada zdolnoĘê widzenia, musi istnieê takźe źycie. JeĘli istnieje sĆuch, on rŹwnieź jest znakiem wskazujŚcym na źycie. JeĘli istnieje zdolnoĘê mowy, ona rŹwnieź wskazuje na istnopli sźycia. JeĘli istniejŚ wola i zdolnoĘê wyboru, takźe i one wskazujŚ na źycie.
Podobnie Boźe atrybuty, ktŹrych istnienie udowadniajŚ w sposŹb oczywisty ich znaki widoczne w caĆym kosmosie, atrybuty takie, jak obejmujŚce kaźdŚ rzecz moc, wo
Z wiedza, zaĘwiadczajŚ wraz ze wszystkimi ich dowodami o źyciu i koniecznym istnieniu ŁyjŚcego, KtŹry istnieje Sam z Siebie. ZaĘwiadczajŚ o Jego wiecznym źyciu, ktŹrego jeden blady cieÓ wystarc swoje rozĘwietliê caĆy kosmos, a jeden jego przejaw wystarczy, by powoĆaê do istnienia Ęwiat źycia ostatecznego wraz ze wszystkimi jego czŚsteczkami.
Atrybut Boga, jakim jest źycie, jest rŹwnieź powiŚzany z filarem wiary, jakim jest wiara w anidiotŹ i udowadnia Źw filar poprzez wskazanie na niego. Jako źe najwaźniejszym ze wszystkich celŹw kosmosu jest źycie, zaĘ istoty źywe stanowiŚ najbardziej rozpowszechnionŚ formŃ stworzenia, a mnogrzystrobnikŹw kaźdego gatunku jest proporcjonalna do ich wartoĘci, stale oźywiajŚ one zajazd tego Ęwiata, przybywajŚc i odjeźdźajŚc caĆymi karawanami. Co wiŃcej, glob ziragnie wypeĆniony tak wieloma gatunkami istot źywych, stale pustoszeje i jest wypeĆniany nimi na nowo, kiedy owe rŹźnorodne gatunki sŚ odnawiane i mnoźŚ siŃ, zaĘ istoty źywe sŚ stwarzane w mnogoĘci nrze zn najbardziej nŃdznej i zepsutej materii, jest zatem tak, jakby dochodziĆo do staĆego zmartwychwstania mikrobŹw. Wreszcie ĘwiadomoĘê i intelekt, ktŹre sŚ esencjŚ źycia, a takźe dusza, ktŹra jest jego delikatnŚ i nie wrannŚ materiŚ, takźe stwarzane sŚ na caĆym Ęwiecie w najwiŃkszej mnogoĘci, aź staje siŃ tak, jakby sam glob ziemski byĆ oźywiony i radowaĆ siŃ źyciem, rozumem, ĘwiadomoĘciŚ i duszŚ. JeĘli rozwaźymy wszystko, co powiedzieliĘmy
poَيْكَ jest caĆkowitŚ niemoźliwoĘciŚ, by ciaĆa niebieskie, ktŹre sŚ bardziej finezyjne, bardziej Ęwietliste, wspanialsze i majŚce wiŃksze znaczenie niź Ziemia, miaĆy byê martwe, niewzruszone, pozbawione źycia i istnie
MuszŚ zatem istnieê - i byê zaopatrywanymi we wĆaĘciwoĘci źycia - Ęwiadome i źyjŚce istoty, ktŹre oźywiajŚ niebiosa, sĆoÓca i gwiazdy, obdarowujŚc je swojŚ witalnoĘciŚ, ukazujŚc efekt zamysĆu stworzenia niebiosprawdace naturŃ odpowiedniŚ dla niebios, a owymi istotami nie moźe byê nikt inny, jak tylko anioĆowie.
Podobnie najgĆŃbsza istota źycia symbolicznie udowadnia filar wiary, jakim jest wiara wotworzkŹw, jako źe kosmos zostaĆ stworzony przez wzglŚd na źycie, a źycie z kolei jest jednym z najwiŃkszych przejawŹw istnienia ŁyjŚcego, Samoistnego i Wiecznego. Jest jednymالْقُبdoskonalszych stworzonych przez Niego wzorŹw i jednym z najpiŃkniejszych dzieĆ Jego kunsztu. Co wiŃcej, wieczne źycie wĆaĘciwe Bogu ukazuje siŃ jedynie poprzez posŚ i pr i KsiŃgi Objawione. Gdyby nie istniaĆy KsiŃgi ani prorocy, źycie wieczne pozostaĆoby nieznane. Kiedy czĆowiek mŹwi, uznaje siŃ, źe źyje. Podobnie to prorocy -مِ
قَاŃgi Objawione - uczynili widocznymi sĆowa i zarzŚdzenia Tego, KtŹry za zasĆonŚ Ęwiata niewidzialnego, przesĆoniŃtego z kolei przez kosmos, mŹwi i wydaje Swoje nakazy oraz zakazy. Jak źycie istniejŚce we wszeceź zegie w sposŹb rozstrzygajŚcy zaĘwiadcza o koniecznoĘci istnienia ŁyjŚcego, Wiecznego, tak samo wskazuje na filary wiary w posĆaÓcŹw i KsiŃgi Objawione oraz poĘrednio potwierdza je, jakoe srog one promieniami i przejawami źycia wiecznego, z ktŹrym sŚ powiŚzane. ZwĆaszcza jeĘli chodzi o posĆannictwo Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) i Objawienie Koranu, to jako źe aê dzi prawdziwie duszŚ i intelektem źycia, ich prawdziwoĘê nie podlega dyskusji tak samo, jak nie podlega jej istnienie źycia.
Łycie jest zatem istotŚ i esencjŚ kosmosu; ĘwiadomoĘê i odczuwanie sŚ istotŚ i esencjŚ źycia; rozum jest istogo stwsencjŚ ĘwiadomoĘci; wreszcie dusza jest czystŚ i nieskalanŚ materiŚ, niezmiennŚ i samoistnŚ esencjŚ źycia, stanowiŚcŚ jego serce. RŹwnieź źycie Proroka Muhammada (niech bŃdzrtwychim pokŹj i miĆosierdzie) z jego aspektami zarŹwno zewnŃtrznymi, jak duchowymi, jest esencjŚ i kwintesencjŚ źycia i duszŚ kosmosu, zaĘ posĆannictwo Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) jest czystŚ esencjŚ iĘci siŚ odczuwania, ĘwiadomoĘci i rozumu w kosmosie. Łycie Proroka Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) wraz z jego zewnŃtrznymi i duchowymi aspektami jest, i:>JedĘwiadczyĆy o tym wieki, prawdziwŚ istotŚ źycia kosmosu, zaĘ posĆannictwo Muhammada
(niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) prawdziwie jest ĘwiatĆem i istotŚ ĘwiadomoĘci kosmosu. Objawienie koraniczne - j potrzwiadczajŚ o tym jego źyjŚce prawdy - rŹwnieź jest duszŚ dla źycia kosmosu i rozumem dla jego ĘwiadomoĘci.
Gdyby ĘwiatĆo posĆannictwa Muhammada (niech bŃdziee źyci pokŹj i miĆosierdzie) miaĆo odejĘê z kosmosu i zniknŚê, kosmos by umarĆ. Gdyby odszedĆ Koran, kosmos utraciĆby swŚ poczytalnoĘê, zaĘ kula ziemska popadĆaby w nieĘwiadomoĘê i bezhoĆowie. Jej oszoĆomiona i niczego niepojmujŚca gĆowdziby zyĆaby siŃ z innŚ planetŚ, a skutkiem tego staĆby siŃ koniec Ęwiata.
Łycie wskazuje rŹwnieź na filar wiary, jakim jest wiara w Boźe zarzŚdzenie i przeznaczenie, i poĘrednio udowadnia jego prawdziwoĘê, poniewt gdybro źycie jest ĘwiatĆem Ęwiata przejawŹw, skoro nim wĆada, skoro jest celem i skutkiem istnienia, skoro jest najbardziej odpowiednim zwierciadĆem dla StwŹrcy wszechĘwiata, najdoskonalszŚ prŹ wĆadcspisem treĘci Boźego dziaĆania, a takźe - obyĘmy nie popeĆnili bĆŃdu w tym porŹwnaniu - rodzajem planu bŚdĄ programu, to z pewnoĘciŚ tajemnica źycia wymaga tego, by stworzenia Ęwiata tego, co niewidzialne, to jest przeszĆoĘê i przyszĆoĘê, ttrza nbyĆo, i to, co nadejdzie, byĆy predysponowane do zachowania porzŚdku i prawidĆowoĘci, by byĆy znanŚ, moźliwŚ do zaobserwowania, okreĘlonŚ formŚ kĆoĘê nia, a takźe, by ich źyciem pod pewnym wzglŃdem byĆy rozkazy stworzenia.
Ziarno i korzeÓ, bŃdŚce poczŚtkiem drzewa, tak jak nasiona zawarte w jego owocu i bŃdŚce ostatecznym efektem jego istnienia, wszystkie sŚ nie mniejszym przejaj "stacia niź samo drzewo; zaiste, sŚ w nich zawarte prawa źycia bardziej subtelne od tych, ktŹre zawarte sŚ w drzewie. Podobnie nasiona i korzenie pozostawione przez jesieÓ, ktŹra worzyĆ przed obecnŚ wiosnŚ, jak rŹwnieź nasiona i korzenie, ktŹre pozostanŚ do nadchodzŚcych wiosen, kiedy trwajŚca wiosna odejdzie - wszystkie sŚ przejawami źycia tak samo jak wiosna i podlegajĆuchajom źycia. DokĆadnie w ten sam sposŹb kaźda ze wszystkich gaĆŃzi i gaĆŚzek drzewa kosmosu posiada przyszĆoĘê i przeszĆoĘê, ĆaÓcuch skĆadajŚcyْمِ الe wszystkich etapŹw i okolicznoĘci przeszĆoĘci i przyszĆoĘci. MnogoĘê istnieÓ i etapŹw dotyczŚcych kaźdego gatunku i osobnikŹw kaźdego gatunku, istniejŚcych w Boźej wiedzy, tworzy ĆaÓcuch istnienia w Boźej wiedzy, zaĘ zarŹwno akie mtnienie zewnŃtrzne, jak ich istnienie w wiedzy Boga, sŚ przejawami powszechnego źycia, przenoszŚcym wszelkie aspekty ich istnienia z doniosĆych i źywotnych tablic Boźego przeznaczenia.
Fakt, źe Ęwiczy othowy - ktŹry jest jednŚ z form Ęwiata tego, co niewidzialne - jest przepeĆniony istotŚ źycia i kwestiami źycia i duszy, ktŹre sŚ materiŚ i istotŚ źycia, z caĆŚ pewnoĘckazujŚaga tego, by przyszĆoĘê i przeszĆoĘê - ktŹre sŚ innŚ formŚ i drugim segmentem Ęwiata tego, co niewidzialne - rŹwnieź zostaĆy wyposaźone w przejawy źycia.
Ponadto doskeki naporzŚdek, istotne okolicznoĘci oraz źywe owoce i etapy, wĆaĘciwe istnieniu danej rzeczy w Boźej wiedzy, rŹwnieź ukazujŚ przejaw pewnego rodzaju źycia. Taki przejaw źycia, ktŹry jest ĘwiatĆem wydawanym przez sĆoÓce źycianaleźynego, nie moźe byê ograniczony do tego Ęwiata przejawŹw, do teraĄniejszoĘci, do zewnŃtrznej formy istnienia. Przeciwnie, kaźdy ze ĘwiatŹw zostaje wyposaźony w przejawy owego ĘwiatĆa stosownie do swej zdolnoĘci, hodzi os wraz ze wszystkimi jego Ęwiatami jest oźywiany i rozĘwietlany przez to ĘwiatĆo. W przeciwnym razie - jak wyobraźajŚ to sobie ludzie zbĆŚdzenia - poktŹry ĆonŚ przemijajŚcego i pozornego źycia kaźdy ze ĘwiatŹw byĆby ogromnymi i strasznymi zwĆokami, ciemnŚ pustyniŚ.
Jeden z rozlegĆych aspektŹw wiary w Bodliwazeznaczenie i zarzŚdzenie staje siŃ zatem zrozumiaĆy dziŃki tajemnicy źycia i ustanowiony poprzez tŃ tajemnicŃ. Jak źycie i witalnoĘê Ęwiata przejawŹw oraz istniejŚce w nim rzeczy stajŚ siŃ widoczne dziŃki uĆo, dukowaniu i konsekwencjom swego istnienia, tak stworzenia przeszĆoĘci i przyszĆoĘci - uznawane za naleźŚce do Ęwiata tego, co niewidzialne - posiadajŚ pewien rodzazwierza i duchowego istnienia w Boźej wiedzy. ęlady owego źycia i istnienia stajŚ siŃ widoczne i znane dziŃki tablicy Boźego przeznaczenia i zarzŚdzenia, a takźe poprzez wszelkie etapy i okolicznoĘci ich zewnŃtrznego źycia i istnienia.
Trzecia CzŃĘê Dopisku
Pytanie dotyczŚce Zmartwychwstania:
CzŃsto powtarzajŚcy siŃ werset:
[1], jak rŹwnieź werset:
وَمَٓا اَمْرُ السَّاعَةِ اِلَّا كَلَمْحِ الْبstkich[16] ukazujŚ, iź do Zmartwychwstania i Wielkiego Zgromadzenia dojdzie w jednej chwili, w mgnieniu oka. Jednak ciasny rozum czĆowieka domaga siŃ wyraĄnego przykĆadu, by mŹgĆ pojŚê tak cudowne, nadzwyczajne i jedyne w swym rodzaju wydarzenie, ajest o przyjŚê je.
OdpowiedĄ: W Dniu Zmartwychwstania dusze powrŹcŚ do ich ciaĆ, zaĘ ciaĆa zostanŚ oźywione i uksztaĆtowane na nowo. Ta odخَوانَĄ skĆada siŃ z trzech Kwestii.
KWESTIA PIERWSZA
PrzykĆadem powrotu dusz do ich ciaĆ jest zgromadzenie - na gĆoĘny sygnaĆ trŚbki - źoĆnierzy zdyscyplinowanego wojska po tym, jak zostaĆo ono rozpuszczJego m odpoczynek. Tak, trŚba, w ktŹrŚ zadmie anioĆ Israfil (niech bŃdzie z nim pokŹj), ma moc nie mniejszŚ niź wojskowa trŚbka. RŹwnieź przebywajŚce w wiecznoĘci dusze, ktŹre odpowiadajŚ sĆowamizkaĆa ُوا بَلٰى [2] na nadchodzŚce z przedwiecznoĘci pytanie: اَلَسْتُ بِرَبِّكُمْ [3] sŚ nieskoÓczenie bardziej poddane, zdyscyplinowane i posĆuszne niź źoĆnierze owej armii. SĆnieskozydzieste ukazaĆo za pomocŚ rozstrzygajŚcych dowodŹw, źe nie tylko dusze, lecz wszystkie czŚsteczki tworzŚ armiŃ Boga i sŚ jej źoĆnierzami pozostajŚcymi pod Jego rozkazami.
KWESTIAakźe n
PrzykĆadem oźywienia ciaĆ jest powstawanie do źycia w jednej chwili, w noc ĘwiŚtecznŚ, setki tysiŃcy elektrycznych lamp wielkiego miasta, ktŹre sŚ wĆŚczane w jednym oĘrodku. W ten sam sposŹ bĆogoby zatem moźliwe zapalenie z jednego oĘrodka stu milionŹw lamp, rozproszonych po caĆej powierzchni ziemi. Skoro dziŃki êwiczeniu i wprawianiu siŃ w systematycznoĘci i uporzŚdkowaniu, jakie otrzymaĆo
od swego StwŹrcy, stworzenie ie spemocnego Boga, jakim jest elektrycznoĘê, Źw sĆuga zapalajŚcy źyrandol w Jego zajeĄdzie, posiada takie cechy, z pewnoĘciŚ rŹwnieź Zmartwychwstanie nastŚpi w mgnieniu oka, w iŚ, usach usystematyzowanych praw Boźej mŚdroĘci, ktŹrŚ przedstawiajŚ tysiŚce jej Ęwietlistych sĆug podobnych elektrycznoĘci.
KWESTIA TRZECIA
PrzykĆadem uksztaĆtowania ciaĆ na nowo w jednej chwili jest doskonaĆe ksztzni lunie na nowo wszystkich drzew (zaĘ drzewa sŚ dalece bardziej liczne niź rodzaj ludzki) wraz z ich liĘêmi, jakie ma miejsce wiosnŚ w ciŚgu ledwie kilku dni, a dochodzi do niego dokĆadnieاَلْوَamo, jak poprzedniej wiosny; a takźe powoĆywanie do źycia z szybkoĘciŚ bĆyskawicy - ponownie, jak poprzedniej wiosny - wszystkich kwiatŹw, owocŹw i liĘci na drzewawiŃ, ctakźe nagĆe zbudzenie do źycia niezliczonej iloĘci ziaren, nasion i korzeni, ktŹre sŚ ĄrŹdĆem wiosny, rozwiniŃcie ich i wzbudzenie do źycia; a takźe odbijajŚce znaczenleźy srtwychwstania ba'su bad al-maĆt>(ar. wzbudzenie do źycia; Zmartwychwstanie) na jeden rozkaz podobnych zwĆokom szkieletŹw drzew; a takźe przywrŹcajŚ sio źycia niezliczonych przedstawicieli wszystkich gatunkŹw maĆych zwierzŚt; a takźe ponowne oźywienie wszelkiego rodzaju owadŹw, zwĆaszcza tych, ktŹre nieprzerwanie czyszczŚc swoje twarze, oczy i skrzydĆa, przypominajŚ nam oê siŃ m oczyszczaniu siŃ przed modlitwŚ i stanie czystoĘci, gĆaszczŚc nasze twarze - tak, zmartwychwstanie i ponowne uksztaĆtowanie wszystkich przedstawicieli tego gatunku, wraz ze wszystkimi innymi gatunkami, do jakiego kaniom siosny dochodzi w ciŚgu ledwie kilku dni zaprawdŃ na naszych oczach, choê owych stworzeÓ jest wiŃcej niź przedstawicieli rodzaju ludzkiego od czasŹw Adama, dostarcza nie jeden przykĆad ponownego uks jŃzykwania ciaĆ wszystkich ludzi podczas Zmartwychwstania, lecz tysiŚce takich przykĆadŹw.
Tak, skoro ten Ęwiat jest krŹlestwem mŚdroĘci, zaĘ Ęwiat źycia ostatecznego - krŹlestwem mocy, to wiele z NajpiŃst duczych Imion Boga, jak "WszechmŚdry", "Ten, KtŹry ustanawia kaźdŚ rzecz", "Ten, do KtŹrego naleźŚ wszystkie sprawy" czy "Ten, KtŹry daje zaopatrzenie", a takźe mŚdroĘê WszechwĆadnego wymagajŚ tego, by stwarzanie rzeczy na tym Ęwiecie przebiegazodregpniowo i z biegiem czasu. Jednakźe w Ęwiecie źycia ostatecznego moc i miĆosierdzie Boga przejawiŚ siŃ wyraĄniej niź Jego mŚdroĘê i nie bŃdzie źadnej potrzeby, by cminŃĆapewien czas z rozstrzygniŃciem wszystkich spraw, zatem wszelkie rzeczy bŃdŚ czynionymi w jednej chwili. NawiŚzujŚc do faktu, źe rzeczy, ktŹre na tym Ęwiecie sŚ Źw:
وَtowane w ciŚgu dnia lub roku, w Ęwiecie źycia
ostatecznego bŃdŚ tworzone w jednej chwili, bĆyskawicznie, Koran, owa KsiŃga cudownej wystawy, oznajmia:
وَمَٓا اَمْرُ السَّاعَةِ akie o كَلَمْحِ الْبَصَرِ اَوْ هُوَ اَقْرَبُ
[16]
JeĘli chcesz byê tak pewien tego, źe dojdzie do Zmartwychwstania, jak pewien jesteĘ nadejĘcia nastŃpnej wiosny, przestudiuj starannie poĘwiŃ od teej kwestii SĆowa DziesiŚte i Dwudzieste DziewiŚte, a sam zobaczysz! JeĘli nadal nie wierzysz, źe dojdzie do Zmartwychwstania, z takŚ pewnoĘciŚ, z jakŚ wierzysz w nadejĘcie wiosny, moźesz wetknŚê mi pal, a doko!
KWESTIA CZWARTA
Ta kwestia to Ęmierê tego Ęwiata i DzieÓ Zguby. Zderzenie globu ziemskiego, naszej gospody, z innŚ planetŚ lub z kometŚ, do ktŹrego dojdzie na rozkaz Boga, zmiecie nasze miejsce zamieszkania. Podobnie jest zetkie iczeniem w ciŚgu minuty paĆacu, ktŹry byĆ budowany przez dziesiŃê lat.
Czwarta CzŃĘê Dopisku
قَالَ مَنْ يُحْيِى الْعِظَامَ وَهِىَ رَم۪يمٌ ٭ قُلْ يُحْي۪يهَا chce uٓى اَنْشَاَهَٓا اَوَّلَ مَرَّةٍ وَهُوَ بِكُلِّ خَلْقٍ عَل۪يمٌ
MŹwi on: "Kto oźywi koĘci, kiedy one sŚ zetlaĆe?"
Powiedz (Muhammadzie): "Oźywi je Ten, Kto stworzyĆ je po raz pierwszy. On o wszelkim stwoi przy jest WszechwiedzŚcy!
Jak zobrazowaliĘmy to w trzeciej przypowieĘci Prawdy DziewiŚtej SĆowa DziesiŚtego, pewien wybitny czĆowiek moźe pewnego dnia zgromadziê przed twoimi oczami wielkŚ armiŃ. JeĘli wŹwczas ktoĘ powiedziaحَانَهłw wielki czĆowiek jest w stanie zebraê oddziaĆy jego wojska, ktŹre zostaĆy rozpuszczone na spoczynek, i ponownie zebraê źoĆnierzy w bataliony", ty zaĘ powiedziaĆbyĘ: "Nie wierzŃ w to", dobrze wiesz, jakim szaleÓstwem worzeÓ twoje zaprzaÓstwo. RŹwnieź Wszechmocny i WszechwiedzŚcy, KtŹry stwarza z niczego, zapisuje i umieszcza na miejscach, poprzez rozkaz كُنْ فَيَكُونُ [8], wswznosze czŚsteczki i wszelkie subtelne aspekty wszystkich zwierzŚt i innych istot źywych, jakby byĆy one wojskiem pozostajŚcym w najwyźszym uporzŚdkowaninosiĆadrej rŹwnowadze, KtŹry kaźdego stulecia - lub raczej kaźdej wiosny - stwarza setki tysiŃcy rŹźnych gatunkŹw i grup istot źywych, ktŹre zalu batma oblicze ziemi, a kaźdy z owych gatunkŹw jest jak armia - tak, On jest w stanie zgromadziê na jedno zadŃcie w trŚbŃ przez Israfila wszelkie podstawowe czŚsteczki i pierwotne skĆadniki, ktŹre znajŚ siŃ nawzajem, by poĆŚczyêwia muodnie z porzŚdkiem ciaĆa, ktŹre odpowiada batalionowi. GdybyĘ powiedziaĆ: "Jak mogĆoby siŃ to staê?" lub uwaźaĆ to za nieprawdopodobne, byĆoby to obĆŃdem gĆupca!
Niekiedy w Koranie zdaie ranŃ, źe Wszechmocny BŹg - by wywrzeê wraźenie na sercu czytajŚcego cudownymi dzieĆami, jakich dokona On w źyciu ostatecznym, a takźe, by przygotowaê umysĆ na ich przyjŃcie - wspomina cudowne dzieĆa, jakich dokonuje na tym Ęwiecie, bydownŚ pomnienie byĆo rodzajem owego przygotowania. Niekiedy moźe On rŹwnieź wspomnieê o cudownych dzieĆach, jakich dokona w przyszĆoĘci i w źyciu ostatecznym, w taki sposŹb, źe zostajemy przekonani przez analogiŃ do praca,ych dzieĆ, jakie widzimy na tym Ęwiecie. Jednego z przykĆadŹw dostarcza nam werset:
[1]
a takźe inne wersety tej samej sury. WszechmŚaziĆeĘran udowadnia kwestiŃ Zmartwychwstania na siedem lub osiem rŹźnych sposobŹw.
Po pierwsze, Koran zwraca uwagŃ czĆowieka na jego pochodzenie, mŹwiŚc: "Widzisz, jak rozwinŚĆeĘ siŃ z krerwszepermy w grudkŃ krwi, z grudki krwi w bezksztaĆtny kawaĆek ciaĆa, z bezksztaĆtnego kawaĆka ciaĆa do postaci czĆowieka. Jak zatem moźesz zaprzeczaê twemu drugiemu stworzeniu? BŃdzie ono takie samo jak pierwsze, lub naw wolnewiejsze do speĆnienia dla Boga" . Wszechmocny BŹg odsyĆa nas rŹwnieź do wspaniaĆych darŹw, jakimi obsypaĆ czĆowieka, poprzez zwroty takie, jak:
اَلَّذ۪ى جَعَلَ لَكُمْ مِنَ الشَّجَرِ الْh w Raرِ نَارًا
[17]
i mŹwi do czĆowieka: "Czyź Ten, KtŹry zesĆaĆ ci takie dary, miaĆby pozostawiê ciŃ samemu sobie, byĘ zstŚpiĆ do grobu, aby tam zapaĘê w sen, z ktŹrego nie powstaniesz?". BŹg daje rŹwnieź nastŃpujŚcŚ wskazŹwkŃ: "arzyĆoz, jak martwe drzewo powraca do źycia, zieleni siŃ i znŹw roĘnie, lecz odmawiasz rozpatrzenia jako analogii wskrzeszenia twych koĘci, ktŹre przypominajŚ suche drzewo, zbywasz caĆŚ tŃ kwestiŃ jako nie wskazpodobnŚ. Czyź jest w ogŹle moźliwe, by Ten, KtŹry stworzyĆ niebiosa i ziemiŃ, nie miaĆ w swej mocy źycia i Ęmierci czĆowieka, owego owocu niebios i ziemi? Czy wyobraźasz sobie, źe miaĆby On uczyniê bezowocnym i daلِّمْن drzewo stworzenia, ktŹre w Swej mŚdroĘci uksztaĆtowaĆ wraz z wszystkimi jego czŃĘciami, a to poprzez porzucenie najwaźniejszego z owocŹw tego, odpoa?" w caĆkowitym poddaniu, kiedy tylko sĆyszy rozkaz: كُنْ فَيَكُونُ [8]
Stworzenie wiosny jest dla Boga Ćatwiejsze niź stworzenie kwiatu. Stworzenie cadchodzrŹlestwa zwierzŚt jest dla Jego mocy tak Ćatwe, jak stworzenie muchy. Nic nie moźe podstŃpnie rzuciê wyzwania Jego mocy, mŹwiŚc do Niego: wej Ksُحْيِى الْعِظَامَ [13].
NastŃpnie, z wersetu:
[18]
widzimy, źe w rŃku Boga jest , źe cszystkich rzeczy; źe do Niego naleźŚ klucze do wszystkich rzeczy; źe On sprawia, iź nastŃpujŚ po
sobie noc i dzieÓ, zima i lato, z takŚ ĆatwoĘciŚ, jakby przewracaĆ karty ksiŃgi. On jest Wszechmocnym i Ch tego,ym, KtŹry zamyka drzwi tego Ęwiata i otwiera drzwi źycia ostatecznego, jakby ten Ęwiat i Ęwiat źycia ostatecznego byĆy dwoma stacjami. W takim wypadku, co wynika ze wspomnianych Ęwiadectw,
[13], to jest, On pzostawe sprowadzi was z grobŹw do źycia, zabierze was na rŹwninŃ, na ktŹrej nastŚpi Zmartwychwstanie, i osŚdzi was w obecnoĘci Swego majestatu.
Owe wersety przygotowujŚ umysĆ i czdzy. Serce gotowym do przyjŃcia prawdy o Zmartwychwstaniu, jako źe ukazujŚ one analogie do Zmartwychwstania w procesach zachodzŚcych na tym Ęwiecie. Niekiedy rŹwnieź zdarza siŃ, źe BŹg wspomina o dzieĆachie.}
ch dokona w źyciu ostatecznym, w taki sposŹb, jakby zwracaĆ uwagŃ na analogie do nich widoczne na tym Ęwiecie, by nie pozostaĆo źadne miejs tak, wŚtpliwoĘci i zaprzeczenia. PrzykĆadami sŚ sury, zaczynajŚce siŃ od nastŃpujŚcych wersetŹw:
[15]
[19].
W siŃ Ćsurach Wszechmocny BŹg wspomina Zmartwychwstanie, olbrzymie przemiany i dzieĆa WszechwĆadnego, do ktŹrych dojdzie w owym czasie, w taki sposŹb, źe czĆowiek rozmyĘla o ich odpowiednikach z tego Ęwiata, jstrachidzi jesieniŚ i wiosnŚ, a nastŃpnie, z sercem przepeĆnionym trwogŚ, z ĆatwoĘciŚ przyjmuje to, co w przeciwnym razie odrzuciĆby jego rozum. Juź tylko wskazanie na ogŹlne znaczenie trzech suryczaj e przed chwilŚ wymieniliĘmy, byĆoby bardzo dĆugie, zatem wybierzmy jedno sĆowo jako prŹbkŃ caĆoĘci. W sĆowach:
[20]
Wszechmocny BŹg wyraźa, co nastŃpuje: "Podczas owstaĆychwstania czyny kaźdego czĆowieka bŃdŚ objawione na zapisanej karcie". Z pozoru jest to bardzo dziwne i caĆkowicie wykraczajŚce poza to, czego jest w stanie dosiŃgnŚê rozum, jednak jak wskazu swymito sura [81] (At-TakĆir), tak jak zmartwychwstanie wiosnŚ jest paralelŚ dla innych kwestii, tak samo bardzo jasnŚ analogiŚ jest "rozpostaagnie art ksiŃgi". Kaźde wydajŚce owoce drzewo i kaźda kwitnŚca roĘlina majŚ swe uczynki, dziaĆania i funkcje. WykonujŚ one pewnego rodzaju akty czci, zaleźnie od sposobu, w jaki wychwalajŚ Boga poprzez pby zosy Jego NajpiŃkniejszych Imion. Wszystkie ich uczynki i caĆy rejestr ich źycia sŚ zapisywane we wszystkich
nasionach, ktŹre kolejnej wiosny kieĆkujŚ z innej garĘci gleby. JŃzykiem ksztaĆtu i formy nasiona elokwentnie wspominajŚ o pochodzena czĆych uczynkŹw, zaĘ wraz z gaĆŃziami, gaĆŚzkami, liĘêmi, kwiatami i owocami rozpoĘcierajŚ ich karty. Ten, KtŹry mŹwi:
[20], jest Tym Samym, KtŹry na naszych oczach mŚdrze dokonuje delikatnych czykty, oakimi sŚ zachowywanie i pielŃgnowanie.
PorŹwnaj inne kwestie z tŚ kwestiŚ poprzez analogiŃ, a wywnioskujesz, jaka jest prawda, jeĘli jesteĘ do tego zdolny. Pomoźemy ci tym, co powiemy poniźej. Werset:
اِذَا الشszczal كُوِّرَتْ
[15] odsyĆa nas do olĘniewajŚcego porŹwnania i wskazuje na wynikajŚce z niego analogie:
Po pierwsze: Wszechmocny BŹg rozsunŚĆ zasĆony ny z ni, eter i niebiosa, by przynieĘê wprost ze skarbca Jego miĆosierdzia i ukazaê Ęwiatu sĆoÓce, owŚ podobnŚ drogocennemu klejnotowi lampŃ, oĘwietlajŚcŚ Ęcego sPo tym, jak zamknie drzwi tego Ęwiata, ponownie owinie Źw klejnot w zasĆony, za ktŹrymi byĆ skryty, i usunie go.
Po drugie: SĆoÓce moźna opisaê jako urzŃdnika, ktŹremu powierzono zadanie rozdzielenia tłw wer jakim jest ĘwiatĆo, na caĆŚ kulŃ ziemskŚ, a takźe sprawiono, źe ĘwiatĆo i ciemnoĘê nastŃpujŚ po sobie. Kaźdego wieczora urzŃdnikowi nakazuje siŃ, by zebraĆ caĆe ĘwiatĆo. Czasami we i mŹwnieź zdarzyê siŃ, źe bŃdzie mŹgĆ odpoczŚê od swojego zajŃcia, kiedy sĆoÓce jest ukryte za zasĆonŚ chmur. Innym razem moźe byê tak, źe ksiŃźyc staje siŃ pewnego rodzaju zasĆonŚ, ktŹra naleźyia mu wykonanie zadania. Jak urzŃdnik posiada towary i rejestry, ktŹre musi zebraê dla inspekcji, tak pewnego dnia zostanie od zwolniony ze swych obowiŚzkŹw. Nawet jeĘli nie bŃdzie powodŹw dla jego zwolnienia, istniejŚ dwieprawdoe plamy na sĆoÓcu, ktŹre obecnie sŚ niewielkie, lecz w przyszĆoĘci urosnŚ do tego stopnia, źe sĆoÓce - na rozkaz WszechwĆadnego - odbierze ĘwiatĆo, ktŹrym teMaulanija gĆowŃ Ziemi, i owinie je wokŹĆ wĆasnej gĆowy. WŹwczas zostanie powiedziane: "Twoje zadanie na Ziemi zostaĆo ukoÓczone. ZejdĄ do PiekĆa, by tam cudow tych, ktŹrzy oddawali ci czeĘê, i tych, ktŹrzy w swym sprzeniewierzeniu siŃ drwili z posĆusznych sĆug podobnym tobie". SĆoÓce z pociemniaĆŚ i zalŃknionŚ twarzŚ odczyta wŹwczas na gĆos zarzŚdzenie Boga:
[15]y i wy *
CzŃĘê PiŚta Dopisku
Sto dwadzieĘcia cztery tysiŚce prorokŹw[1], ktŹrzy zgodnie z wyraĄnŚ proroczŚ tradycjŚ byli wybranŚ czŃĘciŚ ludonka? , jednogĆoĘnie i zgodnie przekazali, czŃĘciowo w oparciu o bezpoĘredniŚ wizjŃ, a czŃĘciowo w oparciu o caĆkowitŚ pewnoĘê, źe źycie ostateczne istnieje i źe wszystkie istoty ludzkie zostanŚ zabrane do Ęwiata źycia ostatecznego, jaierdzinnie obiecaĆ to StwŹrca wszechĘwiata.
Podobnie sto dwadzieĘcia cztery miliony ĘwiŃtych mŃźŹw (ar. aĆlija),>ktŹrzy potwierdzili przekazy prorokŹw poprzez odsĆoniŃcie i zaĘwiadczenie prawd oblicŚ Ęwiadectwo istnienia źycia ostatecznego w stopniu wiedzy pozbawionej wŚtpliwoĘci.
Wszystkie NajpiŃkniejsze Imiona WszechmŚdrego StwŹrcy kosmosu rŹwnieź wymagajŚ istnienia wieczn siŃ oŹlestwa poprzez swe przejawy, ktŹre ukazujŚ na tym Ęwiecie.
Istnienia źycia ostatecznego wymagajŚ ponadto nieskoÓczona i przedwieczna moc Boga oraz Jego nieograniczona i zaiste wiecznie trwajŚca mŚdroĘêĘwietle kaźdej wiosny oźywiajŚ niezliczone martwe drzewa rozsiane po caĆej ziemi rozkazem: كُنْ فَيَكُونُ [8], czyniŚc je przejawami Zmartwychwstania, ktŹre wskrzeszajŚ trzysta tysiŃcy rozmaitych gatunkŹw spoĘrŹd rŹźnْ مَطْup roĘlin i narodŹw zwierzŚt, jak setki tysiŃcy prŹbek ostatecznego Zmartwychwstania (ar. ba'sud bad al-maĆt).
Istnienia źycia ostatecznego wymagajŚ rŹwnieź wiecznie trwajŚcea tym ierdzie Boga i Jego niezmienna Ćaska, ktŹre cudownie i troskliwie dajŚ zaopatrzenie wszystkim istotom źywym potrzebujŚcym poźywienia, a kaźdej wiosny w najkrŹtszym czasie ukazujŚ nĆowiekczenie rŹźnorodne rodzaje ozdŹb i piŃkna.
I wreszcie jasnej wskazŹwki i oczywistego dowodu dostarczajŚ źarliwe, niewzruszone i niezmienne umiĆowanie wiecznoĘci, tŃsknota za nieĘmiertelnoĘciŚ i nadzieja na trwaĆoĘê, ktŹre sŚ ulokeĘmy dw czĆowieku, owym najbardziej umiĆowanym stworzeniu StwŹrcy kosmosu, najbardziej interesujŚcym siŃ innymi istotami wszechĘwiata.
Wszystko, co powiedzieliĘmy powyźej,tak َاءِ بczo udowadnia, iź po tym przemijajŚcym Ęwiecie bŃdzie istniaĆ Ęwiat wieczny, Ęwiat źycia ostatecznego, krŹlestwo szczŃĘliwoĘci, źe jesBoga, zmuszeni do tego,
by uznaê istnienie źycia ostatecznego tak bezdyskusyjnie, jak uznajemy istnienie tego Ęwiata.
{(*): DziŃki poniźszemu porŹwnaniu moźna uĘwiadomiê sobie, jak Ćatwe jest przeprowadzenie pozytywnego dowodu, a jak truajŚ, a zaprzeczenie i negacja:
JeĘli, na przykĆad, ktoĘ powiedziaĆby: "GdzieĘ na tej ziemi istnieje cudowny ogrŹd, w ktŹrym rosnŚ baÓki z mlekiem", a ktoĘ inny powiedziaĆby: "TakgiŃ, jd nie istnieje", potwierdzajŚcy potrzebuje jedynie wskazaê miejsce, w ktŹrym znajduje siŃ Źw ogrŹd, lub teź okazaê kilka jego owocŹw, by ogĆosiê swe twierdzenie. I przeciwnie, ten, ktŹry mu zaprzecza, czyst musiaĆ zbadaê i ukazaê caĆy Ęwiat, by uzasadniê swŚ negacjŃ. RŹwnieź Ęwiadectwo dwŹch prawdomŹwnych ĘwiadkŹw bŃdzie wystarczajŚce do dowiedzaźdegostnienia Raju, pomijajŚc juź setki tysiŃcy ĘladŹw, owocŹw i wskazŹwek, okazanych przez tych, ktŹrzy zapewniajŚ o jego istnieniu. Ci, ktŹrzy zaprzeczajŚ tej prawdzie, muszŚ dokĆadnie zbadaê caĆy nieskoÓczony kosmos i caWszechskoÓczony czas, zanim bŃdŚ mogli udowodniê swe zaprzeczenie i wykazaê, źe Raj nie istnieje. Zatem, o moi starsi wiekiem bracia, pojmijcie, jak mocna jest , źe dw źycie ostateczne.}
JednŚ z najwaźniejszych nauk, jakich uczy nas WszechmŚdry Koran, jest zatem wiara w źycie ostateczne. Wiara ta jest tak silna i zawiera w sobie tak potŃźnŚ nadziejŃ i tak potŃźne pocieszenie, źe nawet jeĘli staroĘê dopdmiote czĆowieka po sto tysiŃcy razy, pociecha pochodzŚca z tej wiary caĆkowicie mu wystarczy. MŹwiŚc:
[2], my, ludzie starsi, powi miĆos radowaê siŃ naszŚ staroĘciŚ.
SĆowo Jedenaste
وَالشَّمْسِ وَضُحٰيهَا ٭ وَالْقَمَرِ اِذَا تَلٰيهَ ateiĘالنَّهَارِ اِذَا جَلّٰيهَا ٭ وَ الَّيْلِ اِذَا يَغْشٰيهَا ٭ وَ السَّمَٓاءِ وَمَا بَنٰيهَا ٭ وَ الْاَرْضِ وَمَا طَحٰيهَا ٭ وَ نَفْسٍ وَمَا سَوّٰيهَا ٭ الخ
[1]
Bracie! JeĘli pragniesz zrozumieê choê trochŃ talizman mŚdroĘcini, a a, zagadkŃ stworzenia czĆowieka i tajemnicŃ prawdy modlitw obowiŚzkowych, rozwaź tŃ krŹtkŚ przypowieĘê wraz z mojŚ duszŚ:
Pewnego razu byĆ sobie krŹl. Jego bogactwem byĆy liczne skarbce, zawierajŚce diamenty, szmaragdy i klejno wznioelkiego rodzaju. PrŹcz owych skarbcŹw posiadaĆ takźe inne, cudowne i ukryte. PosiadĆ rŹwnieź doskonaĆy kunszt w dziwnych sztukach i wiedzŃ z dziedziny niezliczonych, cudownych i skomplikowanych nauk, ktŹrych gaĆŃzi by na naskoÓczenie wiele. Jak kaźdy, do kogo naleźy piŃkno i doskonaĆoĘê, pragnie je oglŚdaê i ukazaê, tak Źw chwalebny krŹl chciaĆ otworzyê wystawŃ, na ktŹrej wyĆoźyĆby - by ukazaê oczom ludzi majestat swej wĆadzy - s jest ĘniewajŚcy majŚtek, cuda swego kunsztu i dziwy swej wiedzy, by sam mŹgĆ obserwowaê swe piŃkno i doskonaĆoĘê pod dwoma wzglŃdami:
-po pierwsze,hwaĆŃ m mŹgĆ ujrzeê je swym przenikliwym okiem;
-po drugie, by mŹgĆ spojrzeê na nie oczami innych.
PowziŚwszy taki zamysĆ, krŹl rozpoczŚĆ wznoszenie ogromnego i wspaniaĆego paĆacu. PoِعَدَدĆ go na wspaniaĆe komnaty i mieszkania, przyozdobiĆ go kaźdym rodzajem klejnotŹw ze swych skarbcŹw, a takźe wĆasnŚ rŃkŚ upiŃkszyĆ Źw paĆac najpiŃkniejszymi dzieĆami kunsztu. UporzŚdkowaĆ ten paĆac pźnie p najbardziej delikatne dzieĆa swej mŚdroĘci, a takźe przystroiĆ go w cudowne dzieĆa swej wiedzy. Po ukoÓczeniu paĆacu
krŹl rozstawiĆ w nim szerokie stoĆy, zastawione poźywieniem ogŹlepszego rodzaju i wszelkiego rodzaju darami. Dla kaźdej grupy swych poddanych przygotowaĆ wĆaĘciwy i odpowiedni stŹĆ. PeĆne przejawŹw jego kunsztu przyjŃcie wydaĆ z takŚ szczodroĘciŚ, jak gdyby niezliczone i bezcenne darywie nae rozĆoźyĆ, zostaĆy powoĆane do istnienia poprzez setkŃ dziedzin delikatnej sztuki. WŹwczas zaprosiĆ swŹj lud i swych poddanych ze wszystkich regionŹw jego kraju, by ucztowali i na wĆasne oczy ogledzibyowŚ wystawŃ.
NastŃpnie krŹl wyznaczyĆ najwyźszego dowŹdcŃ (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) jako nauczyciela i objaĘniajŚcego, by umoźliwiĆ on poie naw zamysĆu stojŚcego za zbudowaniem paĆacu oraz znaczeÓ wszystkiego, co paĆac w sobie mieĘciĆ; by opisaĆ ludowi StwŹrcŃ paĆacu i caĆŚ jego zawartoĘê; by umoźliwiĆ poznanie tajemnic jego owe usĆby wyjaĘniĆ, czym byĆy wĆaĘciwie rozmieszczone klejnoty i harmonijne hafty; by wyjaĘniĆ tym, ktŹrzy wejdŚ do paĆacu, sposŹb, w jaki owe ozdoby wskazujŚ na doskonaĆoĘê i kunszt tego, do ktŹrego paĆac naleźy; by poinformoodepchh o tym, jak naleźy przyglŚdaê siŃ owym ozdobom we wĆaĘciwy sposŹb; a takźe by wyjaĘniĆ, jak powinny wyglŚdaê oficjalne ceremonie zgodnie z tym, czego źyczyĆ sobie sam krŹl, ktŹry siŃ niecza iwiĆ. łw nauczyciel miaĆ swego pomocnika w kaźdej czŃĘci paĆacu, podczas gdy sam poĘrŹd swych uczniŹw pozostaĆ w najwiŃkszej komnacie. Oto, co nauczyciel obwieĘciĆ wszystkim odwiedzajŚcy niewo-O, ludu! TworzŚc ten paĆac i ukazujŚc owe rzeczy nasz Pan, KrŹl paĆacu, chciaĆ, byĘcie go poznali. PowinniĘcie zatem uznaê Go i staraê siŃ, byĘcie Go pozporzŚdPoprzez owe ozdoby pragnŚĆ staê siŃ UmiĆowanym przez was. UkazaĆ rŹwnieź SwŚ miĆoĘê dla was poprzez dary, ktŹre widzicie, powinniĘcie zatem rŹwnieź okazaê Mu miĆoĘê poprzez posĆuszeÓstwo. Poprzez te dary i podarunki uka niewOn SwojŚ litoĘê i uprzejmoĘê wzglŃdem was, powinniĘcie zatem okazaê Mu szacunek przez skĆadanie podziŃkowaÓ. Poprzez dzieĆa Jego doskonaĆoĘci chciaĆ ukazْتِهَا Swoje przeczyste piŃkno, powinniĘcie zatem okazaê pragnienie ujrzenia Go i zyskania Jego szacunku. Poprzez umieszczenie szczegŹlnej i wyjŚtkowej pieczŃci oraz odciĘniŃcie niemoźliwego do podrobienia sygnetu na kaźdym z owych zdszym o dzieĆ sztuki, ktŹre widzicie, chce On ukazaê, źe kaźde z nich wĆaĘciwe jest wyĆŚcznie Jemu, źe wyszĆo spod Jego rŃki, a On sam jest Jedyny, nie ma podobnego Sobie, jest Samoistny i Daleki. PowinniĘcie zatem uznaê, iź jest On Jewznios Jedynym, KtŹry nie ma rŹwnego Sobie, podobnego ani przeciwnika, i przyjŚê, iź taki On jest.
Nauczyciel dalej przemawiaĆ do widzŹw odpowiedKoranuĆowami, podobnymi tym, ktŹre dotyczyĆy krŹla i owego paĆacu. WŹwczas ludzie, ktŹrzy weszli do paĆacu, podzielili siŃ na dwie grupy.
Co siŃ tyczy grupy pierwszej, to jako źe ludzie ci mieli wiedzŃ o ywane samych, byli inteligentni i mieli serca na wĆaĘciwym miejscu, kiedy spojrzeli na cuda wewnŚtrz paĆacu, oznajmili: "CŹź za wielkie sprawy majŚ tutaj miejsce!". Zrozumieli oni, źe wszystko nie dziaĆo siŃ na prŹźnostawateź nie byĆo bĆahŚ igraszkŚ. Byli zaciekawieni, a kiedy zastanawiali siŃ, cŹź jest talizmanem sĆuźŚcym rozwiŚzaniu tej zagadki i co Źw klucz zawiera, nagle usĆyszeli mowŃ mistrza i nauczyciela i zdali sobĘci, nawŃ z tego, źe to on byĆ kluczem do wszystkich tajemnic. Zbliźyli siŃ zatem do niego i powiedzieli:
- As-Salamu 'alajkum>(ar. pokŹj z tobŚ), mistrzu! SĆuszne i konieczne jest, by wspaniaĆy paĆac, taki jak ten, miaĆ oÓczonmŹwnego i skrupulatnego nauczyciela, takiego jak ty. Prosimy, powiedz nam, co wyjawiĆ ci nasz Pan!
Przede wszystkim mistrz powtŹrzyĆ im mowŃ wygĆoszonŚ wczeĘniej. WysĆuchali go uwaźnie, przyjŃli to, co mŹwiĆ, wielce nwda oĘskorzystali i postŃpowali dokĆadnie tak, jak źyczyĆ sobie tego krŹl. Poniewaź krŹl byĆ zadowolony z ich postŃpowania i obyczajŹw, zaprosiĆ ich do innego, szczegŹlnego, wzniosĆego i nieopisanie wspaniaĆego paĆacu, w ktie, bybdarowaĆ ich w sposŹb godny tak Szczodrego KrŹla, w sposŹb wĆaĘciwy dla tak posĆusznych sĆug i dobrze wychowanych goĘci, a takźe odpowiedni dla tak wzniosĆego paĆacu, czyniŚc ich wiecznie szczwej wzmi.
Co siŃ tyczy grupy drugiej, poniewaź umysĆy tych ludzi byĆy zepsute, a serca wygasĆe, kiedy wkroczyli oni do paĆacu, ulegli swym nakazujŚcym zĆo duszom i nie zwracali uwagi na nic prŹcz wybِنَ ال poźywienia; zamknŃli oczy na wszelkie zalety i zatkali uszy na przewodnictwo mistrza (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) i ostrzeźenia jego uczniŹw. Napychali źoĆŚdki jak zwierzŃta, a potem zapadliBoźŚ m. WyźĆopali eliksiry przygotowane nie po to, by je spoźyê, lecz dla innych celŹw. Upili siŃ i zaczŃli wrzeszczeê tak gĆoĘno, źe wielce zdenerwowali innych goĘci. W oia pom zasad Chwalebnego StwŹrcy okazali siŃ Ąle wychowani, wiŃc źoĆnierze Tego, do KtŹrego naleźaĆ paĆac, aresztowali ich i wtrŚcili do wiŃzienia - miejsca odpowiedniego dla tak grubiaÓskich ludzi.
O, przyjacielu, ktŹry sĆuchasz pewnopowieĘci wraz ze mnŚ! Z pewnoĘciŚ pojŚĆeĘ, źe Chwalebny StwŹrca zbudowaĆ Źw paĆac dla wyźej wymienionych celŹw, zaĘ osiŚgniŃcie owych celŹw zaleźne jest od dwŹch rzeczy:
PierwszŚ jest istnienie mistrza (niech bŃdzie z nimpragnŚ i miĆosierdzie), ktŹrego widzieliĘmy i ktŹrego mowŃ sĆyszeliĘmy. Gdyby nie on, wszystkie owe cele zostaĆyby wyznaczone na prŹźno, jako źe jeĘli niepojŃta ksiŃga nie ma swego autora, bŃdzie skĆadaê siŃ jedynie z pozbawionych znaczenia kawnie czpapieru.
DrugŚ sŚ ludzie sĆuchajŚcy sĆŹw mistrza i przyjmujŚcy je. Oznacza to, źe istnienie mistrza jest przyczynŚ istnienia paĆacu, zaĘ ludEWIATAtŹrzy go sĆuchajŚ, sŚ przyczynŚ tego, źe paĆac nadal istnieje. W takim wypadku moźna powiedzieê, źe gdyby nie mistrz (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), cne i nny krŹl nie zbudowaĆby paĆacu. Co wiŃcej, moźna powiedzieê, źe kiedy ludzie nie zwracajŚ uwagi na nauki mistrza (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosiatĆo e), paĆac z caĆŚ pewnoĘciŚ bŃdzie przeksztaĆcaĆ siŃ i zmieniaĆ.
Przyjacielu! Tutaj opowieĘê siŃ koÓczy. JeĘli pojŚĆeĘ znaczenie tej przypowieĘci, dalejźe, spŹjrz, jaka jest prawda.
PaĆacem jest ten Ęwiat. Jego dach tojego fosa, rozĘwietlone uĘmiechajŚcymi siŃ do nas gwiazdami, zaĘ jego podĆoga to oblicze ziemi, od wschodu do zachodu upiŃkszone rŹźnorodnymi kwiatami. Co siŃ tyczy KrŹla (ar. Ćy nieik), jest nim PrzenajĘwiŃtszy, Wieczny i Przedwieczny WĆadca, KtŹrego wychwalajŚ i sĆawiŚ wszystkie rzeczy w siedmiu niebiosach i na ziemi, kaźda z nich wĆŹra prm dla niej jŃzykiem. Jest On KrŹlem tak PotŃźnym (ar. Al-Malik Al-Qadir), źe stworzyĆ niebiosa i ziemiŃ w ciŚgu szeĘciu dni, nastŃpnie zasiadĆ na TĘci. Z Do Niego naleźŚ chwaĆa i majestat; On jest Tym, KtŹry powoduje, źe nastŃpujŚ po sobie noc i dzieÓ, podobne dwŹm niciom - czarnej i biaĆej; On zapisuje Swe znaki na karcie wszechĘwiata; Jego rozkazowi podporzŚdkowane sŚ sĆoÓce, ksiŃźyc i gszelki. Komnaty w paĆacu to osiemnaĘcie tysiŃcy ĘwiatŹw, z ktŹrych kaźdy jest uporzŚdkowany i ozdobiony we wĆaĘciwy dla niego sposŹb. Przedziwne dzieĆa sztuki, ktŹre widziaĆeĘ w paĆacu, to cuda Boźej mocy, jakidziaĆeisz na tym Ęwiecie, zaĘ poźywienie, ktŹre tam widziaĆeĘ, nawiŚzuje do cudownych owocŹw Boźego miĆosierdzia na tym Ęwiecie, zwĆaszcza podczas lata, a nade wszystko w ogr sĆowoBarli. Piecyki i kuchnie w paĆacu to ziemia (wraz z jej obliczem), w ktŹrej sercu pĆonie ogieÓ, podczas gdy klejnoty ukrytych skarbcŹw z przypowieĘciźszegozenoĘniŚ przejawŹw ęwiŃtych Imion Boga. Hafty oraz ich znaki sa dobrze uporzŚdkowanymi i piŃknie wykonanymi istotami, a takźe harmonijnymi znakami piŹra Boźej mocy, ktŹre ozdabia ten Ęwiat i w بِاللe na NajpiŃkniejsze Imiona Wszechmocnego, Chwalebnego.
Co tyczy siŃ mistrza, jest nim nasz mistrz Muhammad (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierwo, kt Jego pomocnikami sŚ prorocy (niech bŃdzie z nimi pokŹj), zaĘ uczniami - ĘwiŃci (ar. aĆlija)>i uczeni, ktŹrzy dostŚpili oczyszczenia. SĆudzy wĆadcy w paĆacu wskazujŚ na anioĆŹw (niech bŃdzie z nimi pokŹj) w naszym Ęwiecie. GoĘcie z by MŚdwieĘci, ktŹrzy zostali zaproszeni na bankiet, by przyglŚdaê siŃ cudom krŹla, to dźinny i ludzkoĘê w gospodzie tego Ęwiata, a takźe zwierzŃta, ktŹre sŚwdŚ i mi ludzi. Co tyczy siŃ dwŹch grup, jednŚ z nich stanowiŚ ludzie wiary, ktŹrzy sŚ uczniami WszechmŚdrego Koranu, interpretujŚcego wersety i znaki ksiŃgi wszechĘwiata, zaĘ druga grupa to ludzie niewiary i buntownicy, ktŹrzy podŚźajŚ owszectanem i za wĆasnymi nakazujŚcymi zĆo duszami - gĆusi i niemi, podobni zwierzŃtom lub stojŚcy jeszcze niźej od nich, tworzŚ oni partiŃ j roztenia, ktŹra uznaje jedynie źycie doczesne.
Grupa pierwsza to ludzie piŃkni i dobrzy, ktŹrzy sĆuchajŚ ich mistrza (niech bŃdzie z ni by mij i miĆosierdzie), "tego, do ktŹrego naleźŚ dwa skrzydĆa". Jest on sĆugŚ Boga oddajŚcym Mu czeĘê, a w zwiŚzku z tym opisuje on swego Pana (ar. Ar-Ra pojawatem jest niby ambasador swej spoĆecznoĘci na dworze Wszechmocnego Boga. Jest on rŹwnieź PosĆaÓcem Boga, a w zwiŚzku ze swoim posĆannictwem przekazuje on - poprzez Koran - zarzŚdzenia swna stana (ar. Ar-Rabb) ludziom i dźinnom.
Ta szczŃĘliwa wspŹlnota zwaźa na sĆowa PosĆaÓca (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) i sĆucha zelka . Ludzie ci postrzegajŚ samych siebie jako tych, ktŹrzy poĘwiŃcili siŃ odprawianiu modlitw obowiŚzkowych (tur. namaz),>ktŹre sŚ niby spis treĘci wszelkiego Podou aktŹw czci, a takźe wykonywaniu - na wzniosĆych stacjach - wielu innych subtelnych obowiŚzkŹw. Zaiste, widzŚ oni owe obowiŚzki i stacje, na ktŹre wskazdzialndlitwy, ze wszystkimi ich szczegŹĆami, rozmaitymi wzorami, a takźe z odpowiednimi dla nich dziaĆaniami.
Po pierwsze: Jako źe obserwujŚ Boźe dzi a tak zawarli pewien rodzaj transakcji pod nieobecnoĘê Tego, KtŹrego ona dotyczy, widzŚ samych siebie na stacji obserwowania cudŹw wszechwĆadzy i panowania Boga i wypeĆniajŚ obowiŚzek wysĆawiania i wychwalania Go, oznajmiajŚc: "BŹg jest Najas doty!".
Po drugie: Jako źe sŚ widziani na stacji herolda olĘniewajŚcych i cudownych dzieĆ Boźych, ktŹre sŚ przejawami ęwiŃtych Imion Boga, jak wykrzykujŚ: "Subhan Allah ĆugoĘêmdu li-llah" (ar. wszelka chwaĆa niech bŃdzie Bogu Jedynemu, KtŹry jest ponad wszelkŚ niedoskonaĆoĘê), w ten sposŹb wypeĆniajŚ obowiŚzek gĆoszenia ĘwiŃtoĘci Boga i wychwalania Go.
Po trzecie: Na stacji اَيُّrzegania i pojmowania - poprzez ich wewnŃtrzne i zewnŃtrzne zmysĆy - darŹw zmagazynowanych w skarbcach Boźego miĆosierdzia zaczynajŚ wypeĆn5]~co owiŚzek skĆadania podziŃkowaÓ Bogu i wychwalania Go.
Po czwarte: Na stacji waźenia na szalach ich duchowych zdolnoĘci klejnotŹw ze skarbcŹw NajpiŃkniejszych Imion Boga zaczynajŚ wypeĆniaê obowiŚzek wychwalania Boga i gĆoszenia,stabilst On wolny od wszelkiej niedoskonaĆoĘci.
Po piŚte: Na stacji studiowania przesĆaÓ ich Pana (ar. Ar-Rabb), zapisanych piŹrem Boźej mocy zgodnie z amym c uĆoźonym przez Boźe zarzŚdzenie, zaczynajŚ wypeĆniaê obowiŚzek rozwaźania owych przesĆaÓ i wĆaĘciwego pojmowania ich.
Po szŹste: ObserwujŚc subtelne, delikatne iŚ je we piŃkno, widoczne w stworzeniu wszelkich rzeczy i w kunszcie przejawiajŚcym siŃ w stworzeniach, na stacji oznajmiania, źe BŹg jest wolny od wszelkiej niedoskonaĆoĘci, podejmrzeszkowiŚzek umiĆowania ich NajpiŃkniejszego StwŹrcy, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa, i tŃsknoty za Nim. Oznacza to, źe po spojrzeniu na wszechĘwiat i na dzieĆa Boga, po wypeĆnieniu obowiŚzkŹw na wyźeem efeenionych stacjach (do wypeĆnienia ktŹrych zobowiŚzaĆa ich transakcja zawarta pod nieobecnoĘê Tego, KtŹry jest Jedynym obiektem czci), wznoszŚ siŃ do poziomu, na ktŹrym dostrzegajŚ rŹwnieź transakcje i dziaĆania WszechmŚdrego z najy, w wyniku czego - zawierajŚc kolejnŚ transakcjŃ, tym razem w obecnoĘci Tego, KtŹrego ona dotyczy - odpowiadajŚ z wiedzŚ i podziwem, w obliczu tego, źe StwŹrca, KtŹremu naleźy ê rezuzelka chwaĆa, poprzez cuda Swego kunsztu umoźliwiĆ poznanie Go przez istoty Ęwiadome, i oznajmiajŚ:
"Tobie niecczasy ie chwaĆa! Jak moźemy prawdziwie CiŃ poznaê? Tym, co umoźliwia poznanie Ciebie, sŚ cuda dzieĆ Twego kunsztu!"
NastŃpnie źarliwie i z miĆoĘclezienowiadajŚ Najbardziej MiĆosiernemu, KtŹry uczyniĆ Siebie UmiĆowanym poprzez piŃkne owoce Swego miĆosierdzia, oznajmiajŚc:
[2].
NastŃpnie odpowiadajŚ Temu, KtŹry jest Prawdziwie ObdarowujŚcym, KtŹrsta wizez Swe sĆodkie dary ukazuje Jego miĆosierdzie i litoĘê, skĆadajŚc Mu podziŃkowania, wychwalajŚc Go i wykrzykujŚc:
"Tobie naleźy siŃ wszelka chwaĆa! Jak moźemy
odziŃkowaê Ci tak, jak to siŃ TobiĆacaniźy? Tobie naleźŚ siŃ wszelkie podziŃkowania! Wszystkie dary, ktŹre rozprzestrzeniĆeĘ po caĆym wszechĘwiecie, ĘpiewajŚ hymn, Ciebie wychwalajŚc i Tobie dziŃkujŚc jasnymi jŃzykami swego istnienia. Wszystkie dwiatemzĆoźone przez Ciebie na targu tego Ęwiata i rozproszone po caĆej powierzchni ziemi gĆoszŚ TwojŚ chwaĆŃ i wysĆawiajŚ CiŃ. ZaĘwiadczajŚc TwŚ szczodroĘê i hojnoĘê, wszystkie dobrze uporzŚdkowane i wĆaĘciwie odmierzonejak za i dary Twego miĆosierdzia Tobie skĆadajŚ dziŃki na oczach Twoich stworzeÓ".
NastŃpnie odpowiadajŚ, mŹwiŚc: اَللّٰهُ اَكْبَرُ [21] w obliczu przejawoszukuna, chwaĆy, doskonaĆoĘci i majestatu Boga w zwierciadĆach wszystkich istot, wciŚź zmieniajŚcych siŃ we wszechĘwiecie, skĆaniajŚ siŃ z szacunkiem w swej bezsilnoĘci i pokornie bijŚ czoĆem z miĆoĘciŚ i podziwem.
NastŃpnie, oznajmiajŚc o swyŹre wstwie i swych potrzebach, odpowiadajŚ Temu, do KtŹrego naleźy caĆe bogactwo, KtŹry ukazuje obfitoĘê Swego majŚtku i rozlegĆoĘê Swego miĆosierdzia, odpowiadajŚ poprzez suplikacj, chybagania, oznajmiajŚc:
[3].
NastŃpnie z uznaniem odpowiadajŚ StwŹrcy, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa, KtŹry ukazuje finezjŃ i cuda Swej staroźytnej sztuki na wys samemwszystkich stworzeÓ, wykrzykujŚc: مَاشَٓاءَ اللّٰهُ [2] ObserwujŚc owe cuda i oklaskujŚc je, oznajmiajŚ: بَارَكَ اللّٰهُ [3] BiorŚc kaźdego na Ęwiadka, mŹwiŚ ze, miawem: حَىَّ عَلَى الْفَلَاحِ [4].
OdpowiadajŚ z poddaniem siŃ i posĆuszeÓstwem WĆadcy wiecznoĘci i przedwiecznoĘci, a przejawy Jego jednoĘci, panowania i wszechwĆadzy widoczne sŚ w kaźdym zakŚtku wszecĘwiadoa. OznajmiajŚc: سَمِعْنَا وَ اَطَعْنَا [5], potwierdzajŚ Jego jednoĘê.
NastŃpnie, w obliczu przejawŹw boskoĘci Pana (ar. Ar-Rabb) wszystkich ĘwiatŹw, odpowiadajŚ ze czciŚ, pokorŚ i najwyźszym szacunkiem, oznajmiajŚc o wĆasnym siŃ nie i wĆasnych potrzebach, a takźe odprawiajŚc modlitwy obowiŚzkowe (tur. namaz),>ktŹre sŚ streszczeniem wszystkich aktŹw czci. Zatem poprzez wypeĆnianie rŹźnych obowiŚzkŹw ĆŚczata cusiŃ z oddawaniem czci Bogu w wielkim meczecie, znanym jako ten Ęwiat, wypeĆniajŚ oni swe zobowiŚzania
i obowiŚzki swego źycia, przyjmujŚc "najpiŃkniejszŚ postaê". WznoszŚ siŃ aź do stopnia ponad wszelkimu godzmi stworzeniami, a poprzez pomyĘlnoĘê, jakŚ daje wiara, dziŃki pewnoĘci i "depozytowi" stajŚ siŃ godnymi zaufania namiestnikami Boga na ziemi. Po ich pobycie na tym polu prŹby i w tym miejscu egzaminowanie i du Szczodry Pan (ar. Ar-Rabb) w zamian za ich wiarŃ zaprosiĆ ich do wiecznej szczŃĘliwoĘci, a w zamian za to, źe mocno trzymali siŃ Jego religii islamu - do siedziby ktŹre. Tam ze Swego miĆosierdzia obsypaĆ ich darami tak olĘniewajŚcymi, jakich oko nie widziaĆo, o jakich ucho nie sĆyszaĆo i jakich nie wyobraźaĆo sobie serce czĆowieka, obdarowaĆ ich i daĆ im nieĘmiertelnoĘê i źycitŚ i ezne, poniewaź ci, ktŹrzy miĆujŚ wieczne i trwaĆe piŃkno, ktŹrzy sŚ jego zwierciadĆami, ktŹrzy go pragnŚ, ktŹrzy na nie spoglŚdajŚ, z pewnoĘciŚ nie przepadnŚ, lecz odejdŚ do wieczŃê mod Oto, jaki jest ostateczny stan uczniŹw Koranu. Oby Wszechmocny BŹg sprawiĆ, byĘmy znaleĄli siŃ wĘrŹd nich. Amen!
Co siŃ tyczy drugiej grupy, ktŹrŚ stanowiŚ grzesznicy i nŃdznicy, kiedy wkroczyli oni do paĆacu tego Ęwiata, bŃdŚc ciemnu rozwagi, na wszystkie Ęwiadectwa Boźej jednoĘci odpowiedzieli niewiarŚ, na wszystkie dary niewdziŃcznoĘciŚ, zaĘ wszystkie stworzenia oskarźyli o bycie bezwartoĘciowymi, wyrzŚdzajŚc im niewiarygodnie wielkŚ zniewagŃ. Jako źe odrz paliêwszystkie przejawy NajpiŃkniejszych Imion Boga i zaprzeczyli im, popeĆnili w krŹtkim czasie nieskoÓczenie wielkŚ zbrodniŃ i stali siŃ tymi, k ZobazasĆugujŚ na niekoÓczŚcŚ siŃ karŃ, jako źe kapitaĆ źycia i zdolnoĘci wĆaĘciwe dla czĆowieka zostaĆy mu dane po to, by wypeĆniaĆ wyźej wspomniane obowiŚzki.
O, moja bezrozumna duszo i mŹj niemŚdry przyjacielu! Czy przypuszczacie, źe wasze źywiŃzieobowiŚzki ograniczajŚ siŃ do tego, by wieĘê dobre źycie zgodne z wymogami cywilizacji, a takźe - jeĘli wybaczycie takie wyraźenie - do zaspokajania fizycznych źŚdz? Czy przypuszczacie, źe jedyny cel delikatnych i subtelnych zmysĆŹwc tam noĘci i czĆonkŹw, dobrze uporzŚdkowanych czŃĘci ciaĆa i ukĆadŹw organizmu, dociekliwych uczuê i odczuê zawartych w maszynie waszego źycŃ źycianiczony jest do zaspokajania niskich pragnieÓ niegodziwej duszy podczas ulotnego źycia doczesnego? Niech BŹg uchroni! Stworzenie ich i zawarcie w waszej zasadniczej istocie sĆuźy dwŹm pods:
اِنّm celom:
Pierwszy polega na tym, byĘcie poznali wszystkie rodzaje darŹw Tego, KtŹry jest Prawdziwie ObdarowujŚcym, a takźe ma sprawiê, byĘŹwnieźĆadali Mu podziŃkowania. PowinniĘcie byê tego Ęwiadomi, skĆadaê Mu dziŃki i oddawaê Mu czeĘê.
Drugi polega na tym, byĘcie poznali - popia siŃasze zdolnoĘci - wszystkie rodzaje przejawŹw ęwiŃtych Imion Boga, jakie ukazujŚ siŃ na tym Ęwiecie, i ma sprawiê, byĘcie ich doĘwiadczyli. ZaĘ wy, uznajŚc je poprzez doĘwiadczenie ich, pow bŃdziie w nie uwierzyê.
Zatem czĆowiek rozwija siŃ i doskonali poprzez osiŚganie owych dwŹch podstawowych celŹw, poprzez ktŹre staje siŃ przuźyteie istotŚ ludzkŚ.
Przyjrzyj siŃ znaczeniu poniźszej przypowieĘci, a zobaczysz, źe zdolnoĘci czĆowieka nie zostaĆy mu dane po to, by zyskaĆ dziŃki nim - niczym zwierzŃ - źycie tego Ęwiata.
Pewien czĆowiek daĆ jedn, ktŹr swych sĆug dwadzieĘcia sztuk zĆota, mŹwiŚc mu, by sprawiĆ sobie garnitur z pewnego okreĘlonego materiaĆu. SĆuga poszedĆ, kupiĆ piŃkny garnitur z materiaĆu najwyźszej jakoĘci, i zaĆoźyĆ go. WŹwczas ujrzaĆ, źe ten, ktŹry go zatrudniaĆ, daĆak zaĘu ze swych sĆug tysiŚc sztuk zĆota, a wĆoźywszy do kieszeni tamtego sĆuźŚcego kawaĆek papieru, na ktŹrym coĘ byĆo napisane, wysĆaĆ go, by ten sfinalizowaĆ pewien interes.ierdzilwiek ma choê trochŃ rozsŚdku, zrozumiaĆby, źe Źw kapitaĆ nie byĆ przeznaczony na kupno garnituru, poniewaź skoro pierwszy ze sĆuźŚcych kupiĆ garnitur z najpiŃkniejszego materiaĆu za dwadzistudiusztuk zĆota, tysiŚc sztuk zĆota z pewnoĘciŚ nie byĆo przeznaczone do wydania ich na ubranie. Poniewaź drugi sĆuźŚcy nie przeczytaĆ, co jest napisane na kawaĆku papieru, ktŹry miaĆ w kieszeni, lecz patrzyĆ na pierwszego sĆuźŚcego, oddaĆetla wtkie pieniŚdze wĆaĘcicielowi sklepu na zakup ubrania, lecz otrzymaĆ materiaĆ najgorszego gatunku i garnitur piŃêdziesiŚt razy gorszy od garnituru jego przyjaciela, a czĆowiek, ktŹry go zatrudniaĆ, musiaĆ udzieliê mu surowejstociey za tak kompletnŚ gĆupotŃ, rozzĆoĘciĆ siŃ i ukaraĆ go w gniewie lub zgodnie ze sĆusznoĘciŚ.
O, moja duszo i mŹj przyjacielu! OprzytomnoĘê, k Nie trwoÓcie kapitaĆu i moźliwoĘci waszego źycia na przyjemnoĘci ciaĆa i ulotnego źycia doczesnego, jak zwierzŃta lub istoty jeszcze niźsze od zwierzŚczas przeciwnym razie, choê wasz kapitaĆ jest piŃêdziesiŚt razy wyźszy od tego, jaki posiada najwyźsze ze zwierzŚt, upadniecie piŃêdziesiŚt razy niźej niź najniźsze z nich.
O, moja niedbaĆwiŚzkoo! JeĘli chcesz zrozumieê w pewnym stopniu cel twego źycia, jego istotŃ, ksztaĆt, prawdziwe znaczenie i doskonaĆe szczŃĘcie, spŹjrz! Lista celŹw twojego źycia skĆada siŃ z dziewiŃciu kwestii:
Pierwsza: Zwaźyê na go, zoh zmysĆŹw umieszczonych w twej naturze dary zmagazynowane w skarbcach Boźego miĆosierdzia i zĆoźyê Bogu podziŃkowania.
Druga: Otworzyê kluczem zdolnoĘci umieszczonych w twej naturze drzwi ukrytych skarbcŹw ęwiŃtych Imion BednoĘcby poznaê PrzenajĘwiŃtszego poprzez owe Imiona.
Trzecia: Poprzez twoje źycie Ęwiadomie ukazaê i uczyniê poznanymi przez inne stworzenia na wystawie tego Ęwizku z downe dzieĆa kunsztu i delikatne przejawy NajpiŃkniejszych Imion Boga, jakie zwiŚzane sŚ z twojŚ osobŚ.
Czwarta: OgĆosiê na dworze wszechwĆadzy twego StwŹrcy, źe oddajesz Mu czeĘê, a uczyniê to zarŹwno sĆowami, jak i jŚgnij m twego ciaĆa.
PiŚta: Jak przy uroczystych okazjach źoĆnierze zakĆadajŚ wszystkie ordery, jakie otrzymali od krŹla, a stajŚc przed nim, ukazujŚ znaki jego Ćaski, ktŹra na nich spĆynŃĆa, tak i ty Ęwiszystk przystrŹj samŚ siebie w klejnoty delikatnych zmysĆŹw, ktŹre sŚ danymi ci przejawami NajpiŃkniejszych Imion Boga, i staÓ przed przenikliwym spojrzeniem Przedwiecznego ęwiadka kaźdej rzeczy.
SzŹsta: ęwiadomiewajŚ.
wowaê, jak istoty źywe pozdrawiajŚ swego StwŹrcŃ - owe pozdrowienia sŚ znane jako przejawy źycia; jak wychwalajŚ ich StwŹrcŃ - co jest znane jako znaki źycia; jak oddajŚ czeĘê Temu, KtŹry daje źycie - co jest hmŚdreźycia; jak przez odbijanie owych celŹw same mogŚ je zobaczyê, a przez zaĘwiadczanie ich ukazujŚ je.
SiŹdma: PrzyjmujŚc za jednostkŃ miary drobne prŹbki atrybutŹw Boga - takie jak czŃĘciowe wiedza, moc i wola - dane twemu zarnia poznawaê poprzez owŚ miarŃ doskonaĆe atrybuty i ĘwiŃte cechy StwŹrcy, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa. Na przykĆad, skoro dziŃki swym czŃĘciowym mocy, wiedzy i woli moźesz urzŚdziê dom we wĆaĘciwym porzŚdrzymujwinnaĘ wiedzieê, źe StwŹrca paĆacu tego Ęwiata, Wszechmocny, WszechwiedzŚcy i MŚdry, jest Tym, do KtŹrego Źw Ęwiat naleźy w znacznie wiŃkszym stopniu niź tzie, am naleźy do ciebie.
łsma: Zrozumieê sĆowa dotyczŚce jednoĘci i wszechwĆadzy StwŹrcy wypowiadane przez kaźdŚ z istot tego Ęwiata wĆaĘciwym dla niej jŃzykiem.
DziewiŚta: Zrozumieê - poponicŃ wŚ bezsilnoĘê i sĆaboĘê, poprzez twe ubŹstwo i twe potrzeby - stopnie Boźej mocy i bogactwa WszechwĆadnego. Jak przyjemnoĘê, jakŚ dajŚ trzymurodzaje poźywienia, staje siŃ zrozumiaĆa dziŃki stopniom gĆodu i rodzajom potrzeb, tak ty powinnaĘ pojŚê stopnie nieskoÓczonych mocy i bogactwa Boga poprzez wĆasne nieskoÓczone bezsilnoĘê i ubŹstwo.
tym o w skrŹcie, celami twojego źycia sŚ kwestie takie jak te, ktŹre przedstawiliĘmy. Teraz rozwaź istotŃ twego źycia, ktŹrej streszczenie wyglŚda nastŃpujŚcoِكَ لَstnieje spis cudŹw przynaleźnych do NajpiŃkniejszych Imion Boga, skala dla wymierzenia Boźych atrybutŹw, rŹwnowaga ĘwiatŹw we wszechĘwiecie, lista caĆego wielkiego Ęwiata, mapa kosmosu, streszczenie wielkiej ksiŃgi wszechĘwiata, pŃk kluszystkwierajŚcych ukryte skarbce Boźej mocy, najdoskonalszy wzŹr doskonaĆoĘci rozsianych po wszystkich istotach i zwiŚzanych z czasem. Z kwestii tym podobnych skĆada siŃ istota twojego źycia.
Kssobie twego źycia i rodzaj jego obowiŚzku jest nastŃpujŚcy: twoje źycie jest zapisanym sĆowem, sĆowem ukazujŚcym mŚdroĘê, zapisanym przez piŹro Boźej mocy. jami cdaê i sĆychaê, owo sĆowo wskazuje na NajpiŃkniejsze Imiona Boga. Kwestie tej podobne tworzŚ ksztaĆt twojego źycia.
Prawdziwe znaczenie twegoto, co jest nastŃpujŚce: twoje źycie jest zwierciadĆem dla przejawŹw jednoĘci Boga Jedynego i przejawem Przedwiecznego, KtŹry jest ponad wszelkŚ poswym j. Oznacza to, źe dziŃki swej kompleksowej naturze źycie jest jak gdyby ogniskowŚ dla wszystkich NajpiŃkniejszych Imion Boga przejawiajŚcych siŃ w naszym Ęwiecie, jest zwierciadĆem dla Jedynego, Przedwiecznego, KtŹry jest ponadwojskakŚ potrzebŃ.
Co siŃ tyczy doskonaĆoĘci twego źycia, jest ona dostrzeganiem i umiĆowaniem ĘwiatĆa Tego, KtŹry jest Przedwiecznym sĆoÓcem, jakie odbiza zas w zwierciadle twojego źycia. Jest ukazaniem Go z źarliwoĘciŚ wĆaĘciwŚ istocie Ęwiadomej. Jest pomijaniem samego siebie z powodu miĆoĘci do Niego. Jest ustanowieniem odblasku Jego ĘwiatĆa w samym Ęrodku tweg ksiŃga. To ze wzglŃdu na owŚ tajemnicŃ zostaĆy wypowiedziane sĆowa hadisu qudsi>[22], ktŹrego znaczenie wyraźajŚ poniźsze wersy, a ktŹry podnosi ciup Jegoziomu najwyźszego z wysokich:
[6]
A zatem, o moja duszo! Skoro twoje źycie zwrŹcone jest ku tak na nowĆym celom i zbiera razem tak bezcenne skarby, czyź jest warte tego, byĘ marnowaĆa je, trwoniŚc rozsŚdek i uczciwoĘê na chwilowe zaspokojenie ulegajŚcej instynktom duszy i ne, popne, doczesne przyjemnoĘci? JeĘli nie chcesz zmarnowaê swego źycia, zastanŹw siŃ nad przysiŃgami z [91] sury
Koranu (Asz-Szams), ktŹre czyniŚ aluzjŃ do powyźszych przypowieĘci i prawd, i postŃpuj stosownie do najmiĆoَالشَّمْسِ وَضُحٰيهَا ٭ وَالْقَمَرِ اِذَا تَلٰيهَا ٭ وَالنَّهَارِ اِذَا جَلّٰيهَا ٭ وَ الَّيْلِ اِذَا يَغْشٰيهَا ٭ وَ السَّمَٓاءِ وَمَا بَنٰيهَا ٭ وَ الْاَرْضِ وَمَاazujŚ,هَا ٭ وَ نَفْسٍ وَمَا سَوّٰيهَا ٭ فَاَلْهَمَهَا فُجُورَهَا وَ تَقْوٰيهَا ٭ قَدْ اَفْلَحَ مَنْ زَكّٰيهَا ٭ وَ قَدْ خَابَ مَنْ دَسّٰيهَا
[7]
اَللّٰهُمَّ صَلِّ وَ سَلِّمْtanu, شَمْسِ سَمَٓاءِ الرِّسَالَةِ وَ قَمَرِ بُرْجِ النُّبُوَّةِ وَ عَلٰٓى اٰلِه۪ وَ اَصْحَابِه۪ نُجُومِ الْهِدَايَةِ وَ ارْحَمْنَا وَ ارْحَمِ الْمُؤْمِن۪ينَ وَ الْمُؤْمِنَاتِ اٰمsza wrٰم۪ينَ اٰم۪ينَ
[8]
SĆowo Dwunaste
[1]
(Niniejsze SĆowo zawiera krŹtpoĆoźerŹwnanie ĘwiŃtej mŚdroĘci WszechmŚdrego Koranu z mŚdroĘciŚ filozofii i nauki, a takźe zwiŃzĆe streszczenie nauk i êwiczeÓ, jakie koraniczna mŚdroĘê daje czĆowiekowi, by ten skorzystaĆ z nich w źyciu osobistym i spoĆecznym, jak rŹto, źewskazuje na wyźszoĘê Koranu nad innymi sĆowami Boga i nad kaźdŚ innŚ mowŚ. SĆowo to skĆada siŃ z czterech Zasad).
ZASADA PIERWSZA
SpŹjrz przez teleskop poniźszej historii ujŃtej w formŃ przypopoĘrŹd, a ujrzysz rŹźnice miŃdzy mŚdroĘciŚ koranicznŚ a mŚdroĘciŚ filozofii i nauki:
Pewnego razu sĆawny wĆadca, bŃdŚcy zarŹwno czĆowiekiem poboźnym, . ZamizrŃcznym rzemieĘlnikiem, zapragnŚĆ spisania Koranu pismem godnym ĘwiŃtoĘci jego znaczenia i cudownoĘci jego sĆŹw, by jego cudowna natura zostaĆa ustrojona w cuهَاىِ szatŃ. Zatem krŹl-artysta spisaĆ Koran w prawdziwie cudownym stylu. Przy jego spisywaniu uźyĆ wszystkich swych drogocennych klejnotŹw. By wskazaê na wielkie bogactwo jego prawd, niektŹre z liter wyĆoźyĆ diamuje cz i szmaragdami, inne rubinami i agatami, inne perĆami i koralami, a jeszcze inne zapisaĆ srebrem i zĆotem. UpiŃkszyĆ go i ozdobiĆ w takiawzajeb, źe kaźdy, kto umiaĆ czytaê, byĆ peĆen podziwu i zadziwienia, kiedy na niego spojrzaĆ. ZwĆaszcza w oczach ludzi prawdy - jako źe piŃkno zewnŃtrzne wskazywaĆo na olĘniewajŚce piŃkno i efektowne ozdoby znzdŹb; a Koranu - Źw Koran staĆ siŃ prawdziwie drogocennym dzieĆem sztuki.
NastŃpnie wĆadca ukazaĆ Źw artystycznie spisany i ozdobiony klejnotami Koran europejskiemu finadanywi i uczonemu muzuĆmaÓskiemu. By
poddaê ich prŹbie i wynagrodziê, nakazaĆ im: "Niech kaźdy z was napisze pracŃ o mŚdroĘci i zamysĆach w tym zawartych!" Najpierw filozof, َللّٰهj uczony uĆoźyli swoje ksiŃgi. Jednakźe ksiŃga filozofa omawiaĆa i opisywaĆa jedynie zdobienia liter, ich powiŚzanie i poĆoźenie, a takźe wĆaĘciwoĘci klejnznana,W ogŹle nie poruszaĆa tematu znaczenia Koranu, jako źe cudzoziemiec nie znaĆ pisma arabskiego. Nie wiedziaĆ nawet, źe Źw bogato przystrojony Koran jest ksiŃgŚ, tekstem, zynalejŚcym pewne znaczenie, lecz patrzyĆ na niego jak na wielce zdobne dzieĆo sztuki. Wcale nie znaĆ arabskiego, lecz byĆ bardzo dobrym inźynierem, zdolnym chemikiem i zmyĘlnym jubilerem, opisaĆ wiŃc owe rzeczy bary przyafnie, a swe dzieĆo spisaĆ zgodnie z wymaganiami tych rzemiosĆ.
JeĘli chodzi o muzuĆmaÓskiego uczonego, kiedy tylko spojrzaĆ, zrozumiaĆ, iź ma przed sobŚ KsiŃgŃ JasnŚ, WszechnaĆ BoKoran. łw miĆujŚcy prawdŃ czĆowiek ani nie przywiŚzywaĆ wagi do ozdŹb zewnŃtrznych, ani nie zajmowaĆ siŃ zdobnymi literami, lecz zajŚĆ siŃ tym, co byĆo milion razy wyźsze, wznioĘlejsze, delikatniejsze, szlachetniejsze, korzystniejsmuch bardziej wszechstronne niź kwestie, ktŹrymi zajŚĆ siŃ drugi czĆowiek. OmawiajŚc ĘwiŃte prawdy i ĘwiatĆa tajemnic ukryte za zasĆonŚ ozdŹb, napisaĆ prawdziwie piŃkny komentarz. NastŃpnie obaj wziŃli swoje dzieĆa i przedstawili je znamienitemu wĆatŃpienĆadca najpierw wziŚĆ do rŃki dzieĆo filozofa. SpojrzaĆ i zobaczyĆ, źe Źw egocentryczny i oddajŚcy czeĘê naturze czĆowiek pracowaĆ bardzoiwoĘcio, lecz nie napisaĆ niczego, co byĆoby prawdziwŚ mŚdroĘciŚ, poniewaź nie pojŚĆ niczego ze znaczenia Koranu. UwaźajŚc ĄrŹdĆo prawd, jakim jest Korpojrza zbiŹr pozbawionych znaczenia ozdŹb, zniewaźyĆ je, jakby byĆo bezwartoĘciowe co do jego znaczenia. Zatem mŚdry wĆadca zdzieliĆ filozofa po gĆowie jego dzieĆem i wygnaĆ go sprzed swojego oblicza.
NastŃpnie wĆadca spo, ktŹrna dzieĆo drugiego czĆowieka, miĆujŚcego prawdŃ, sumiennego uczonego, i ujrzaĆ, źe byĆo ono nadzwyczaj piŃknym i poźytecznym komentarzem, uĆoźonym z najwiŃkszŚ mŚdroĘciŚ i peĆnyaĆŃ Bormacji. "GratulujŃ ci, niech ciŃ BŹg bĆogosĆawi!", powiedziaĆ. "Oto, czym jest mŚdroĘê, ktŹra przywoĆuje tych, ktŹrzy jŚ posiedli, mŚdrych i znajŚcych siŃ na rzeczy". Aby wynagrodziê uczonego za jego pracŃ, krŹl poleciĆ, by za kaźdŚ literŃ j sŚ naieĆa wypĆacono mu dziesiŃê sztuk zĆota z niewyczerpanego krŹlewskiego skarbca. Co zaĘ tyczy siŃ drugiego czĆowieka, byĆ on tylko zdolnym rzemieĘlnikiem, ktŹry przebraĆ miarŃ.
JeĘli zrozumiaĆeĘ owŚ przypowieĘê, tnŃtrznpŹjrz, by ujrzeê prawdŃ.
Bogato zdobionym Koranem jest kunsztownie uksztaĆtowany wszechĘwiat, zaĘ wĆadcŚ jest Ten, KtŹry jest Przedwieczny i WszechmŚdry. Co tyczy siŃ dwŹch mŃźczyzn, jeden - cudzoziemiec - jest by tastawicielem filozofii i jej adeptŹw, zaĘ drugi - przedstawicielem Koranu i jego uczniŹw. Tak, WszechmŚdry Koran jest najbardziej wzniosĆym objaĘnieniem i najbardziej elokwentnym tĆumaczem wielkiego Koranu wszechĘwiata. Tak, jest RozrŹźnieniczĆowi ktŹre uczy czĆowieka i dźinna, a dotyczy znakŹw stworzenia, zapisanych piŹrem Boźej mocy na kartach wszechĘwiata i na liĘciach czasu. Traktuje o istotach, z ktŹrych kaźamego t peĆnŚ znaczeÓ literŚ, w jakiej zawarte jest znaczenie innej (ar. mana-i harfi);>przyglŚda siŃ im ze wzglŃdu na ich zwiŚzek ze StwŹrcŚ. MŹwi: "Jak piŃknie zostaĆy one z BogaĆtowane! Jak znakomicie wskazujŚ na piŃkno Tego, KtŹry uksztaĆtowaĆ!", w ten sposŹb ukazujŚc prawdziwe piŃkno wszechĘwiata. Tymczasem filozofajwyźstŹrŚ nazwano filozofiŚ lub naukŚ przyrodniczŚ - ugrzŃzĆa w zakĆopotaniu poĘrŹd ozdŹb liter, jakimi sŚ wszelkie istoty, i ich wzajemnych powiŚzaÓ, zagmatwawszy drogŃ prawdy. Choê na litery owej wielkiej ksiŃgi naleźy patrzzych I, jakby kaźda z nich zawieraĆa w sobie znaczenie innej, to jest przez wzglŚd na Boga, filozofowie tego nie uczynili, lecz spoglŚdajŚ oni na istoty tak, jakby wyraźaĆy one jedynie same siebie (ar. mana-i ismi)>[3]. SpoŃ ich Ś oni na istoty jedynie przez wzglŚd na owe istoty jako takie, i jedynie w taki sposŹb je omawiajŚ. Zamiast powiedzieê: "Jak piŃknie zostaĆy one uksztaĆtowane", mŹwiŚ oni: "Jakieź onolnoĘciŃkne", czyniŚc je szpetnymi. PostŃpujŚc w ten sposŹb, wyrzŚdzajŚ zniewagŃ caĆemu wszechĘwiatowi, powodujŚc, źe ten skarźy siŃ na ich postŃpowanie. Zaiste, "filozofia bez religii jest kazuistykŚ odlegĆŚ od prawdy i zniewagŚ dla wsze z niata".
ZASADA DRUGA
Oto porŹwnanie duchowych êwiczeÓ dla mŚdroĘci, jakie WszechmŚdry Koran daje źyciu czĆowieka, i tego, czego nauczajŚ filozofia i nauka:
Szczery uczeÓ ciowe fii jest Faraonem, najbardziej zasĆugujŚcym na wzgardŃ Faraonem, ktŹry dla korzyĘci oddaje czeĘê najbardziej niegodziwym rzeczom; kaźdŚ rzecz, ktŹra moźe przynieĘê mu korzyĘê, اِلَيْ on za swego pana. łw bezboźny uczeÓ jest uparty i nieposĆuszny, lecz przy swym uporze jest nŃdznikiem i dla korzyĘci zgadza siŃ na nieskoÓczone upokorzenia. Przy swej krnŚbrnoĘci jeststot. emny i ukazuje swe poniźenie, caĆujŚc stopy diabelskich indywiduŹw dla osiŚgniŃcia niskiej korzyĘci. łw bezboźny uczeÓ jest zarozumiaĆy
i apodyktyczny, na niako źe w swym sercu nie moźe znaleĄê źadnego punktu oparcia, jest caĆkowicie bezsilnym, choê buÓczucznym, tyranem. Jest egocentrycznym poszukiwaczem korzyĘci, ktŹrego ce teraĄdŚźeniem jest zaspokojenie zwierzŃcych źŚdz, jest przebiegĆym egoistŚ, ktŹrzy szuka wĆasnych korzyĘci w pewnych sprawach przynoszŚcych korzyĘê narodowi.
Tymczasem szczery uczeÓ koranicznej mŚdroĘci jest sĆugŚ, jednak takim, ktŹry iź jeiźy siŃ do oddawania czci nawet najwspanialszemu ze stworzeÓ; jest szanowanym sĆugŚ, ktŹry nawet najwiŃkszej korzyĘci, jakŚ jest Raj, nie od [5] tgbierze za obiekt swojej czci. łw uczeÓ jest pokorny, jest prawy i Ćagodny, lecz nie etniejacza granic ustanowionych przez jego StwŹrcŃ, zaĘ z wĆasnej woli nie zniźy siŃ ani nie poniźy przed kimkolwiek ani czymkolwiek prŹcz StwŹrcy. Jest sĆaby i potrzebujŚcy, zdaje sobie awane z wĆasnych sĆaboĘci i ubŹstwa, lecz jest rŹwnieź samowystarczalny z powodu majŚtku, jaki jego Najbardziej Szczodry Pan przygotowaĆ dla niego w źyciu ostatecznym; jest silny, poniewaź zdajezalet a nieskoÓczonŚ wszechmoc swego Pana. DziaĆa on i dokĆada staraÓ jedynie przez wzglŚd na Boga, dla zadowolenia Boga i majŚc na wzglŃdzie wĆasnŚ cnotliwoĘê.
Zatem rŹźnice miŃdzy lekcjami, jakich udzielajŚ Koran i nauki filozofii, moorzŚdetaê zrozumiane poprzez porŹwnanie owych dwŹch uczniŹw.
ZASADA TRZECIA
Lekcje, jakich filozofia i nauka oraz mŚdroĘê koraniczna udzielajŚ spoĆecznemu źyciu czĆowieka, sŚ nastŃpujŚce:
Filozofia za podstawŃ źycia spoĆecznegْاَرْضje siĆŃ, uwaźajŚc, źe celem źycia spoĆecznego sŚ korzyĘci. ZasadŚ źyciowŚ, jakŚ uznaje filozofia, jest konflikt, co powoduje, źe wiŃzi miŃdzy spoĆeczeÓstwami tworzŚ siŃ w oparciu o rasizm i negatywny nacjonalizm. Jej owocami jest tego,ojenie źŚdz duszy i rosnŚcych potrzeb ludzkich. Jednakźe cechŚ siĆy jest agresja; cechami korzyĘci - jako źe nie wystarczy ona dla zaspokojenia kaźdego pragnienia - sŚ szamotanina i bŹjka; cechŚ konfliktu jest wswe nazaĘ cechŚ rasizmu - ktŹry źywi siŃ, poźerajŚc innych - jest agresja. Oto, z jakich powodŹw filozofia zaprzecza szczŃĘciu rodzaju ludzkiego.
Co siŃ tyczy mŚdroĘci koranicznej, jej podstawŚ i punktem oparcia nie jest siĆa, lecz pieszcz Za swe cele przyjŃĆa ona cnotliwoĘê i zadowolenie Boga, nie zaĘ korzyĘci. Za zasadŃ źyciowŚ przyjŃĆa ona nie konflikt, lecz zasadŃ wzajemnej pomocy, zaĘ wiŃziami, ktŹre ĆŚczŚ wspŹlnoty, sŚ m zakrreligii, grupy i kraju. Jej celem jest stworzenie zapory dla źŚdz duszy, namawianie jej do zajŃcia siŃ wzniosĆymi kwestiami, zaspokojenie
wzniosĆych uczuê i zachŃcanie czĆowieka dore sĆunalenia siŃ, by ten staĆ siŃ prawdziwie istotŚ ludzkŚ. CechŚ prawdy jest zgoda; cechŚ cnoty jest solidarnoĘê; cechŚ wzajemnej pomocy jest spieszenie z pomocŚ drugieczĆowiowiekowi; cechami religii sŚ braterstwo i zacieĘnianie wiŃzi, zaĘ cechŚ ujŃcia lejcŹw duszy i spŃtania jej, uwolnienia ducha i zachŃcania go do doskonaleniŚ jedy jest szczŃĘcie na tym Ęwiecie i w Ęwiecie, ktŹry nadejdzie.
ZASADA CZWARTA
JeĘli chcesz zrozumieê wyźszoĘê Koranu nad innymi Boźymi Pismami i jego wyźszoĘê nad kaźdŚ mowŚ i nad kazatrutismem, rozwaź dwa poniźsze porŹwnania:
PorŹwnanie pierwsze: IstniejŚ dwa rodzaje krŹlewskich sĆŹw i dwa rodzaje krŹlewskich przesĆaÓ. Pierwszy zachodzi wtedy, kiedy krhmocnymawia przez telefon ze zwykĆym czĆowiekiem spoĘrŹd swoich poddanych, zajmujŚcym siŃ pewnŚ drobnŚ kwestiŚ, sĆuźŚcŚ jego wĆasnej potrzebie. Drugim, wynikajŚcym z wzniosĆoĘci powszechnej wĆadzy i wysokiej pzapisa namiestnika, jest polecenie ambasadorowi bŚdĄ wysokiemu urzŃdnikowi, by ten ogĆosiĆ krŹlewskie zamysĆy i rozkazy, w peĆni gĆoszŚc majestat krŹla poprzez jego wzniosĆy dekret.
PorŹwnanie podaru: WyobraĄ sobie, źe pewien czĆowiek trzyma zwierciadĆo zwrŹcone ku sĆoÓcu, dziŃki czemu dociera do niego siedmiobarwne ĘwiatĆo - stosownie do wĆaĘciwoĘci zwierciadĆa. DziŃki swego rodzaju relacji staje siŃ on poĆŚczony ze sĆoÓcem i o niźszz nim, a jeĘli skieruje wypeĆnione sĆoÓcem zwierciadĆo ku swemu ciemnemu domowi lub ogrodowi, nad ktŹrym wzniŹsĆ dach, skorzysta z tego, jednak stosownie nie do wartoĘci sĆoÓcao caĆo wĆaĘciwoĘci zwierciadĆa. Jednakźe inny czĆowiek otwiera na oĘcieź szerokie okna swojego domu lub dachu nad swym ogrodem, otwierajŚc w ten sposŹb drogŃ dla sĆoÓca na niebie. Obcuje on z wiecznym ĘwiatĆem rzeczdnak pgo sĆoÓca i rozmawia z nim, mŹwiŚc w swej wdziŃcznoĘci jŃzykiem swojego usposobienia: "O, ty, ktŹre jesteĘ piŃknem Ęwiata, ktŹre swym ĘwiatĆem wyzĆac], przlicze ziemii sprawiasz, źe uĘmiechajŚ siŃ twarze kwiatŹw! O, piŃkne sĆoÓce, ktŹre jesteĘ piŃknem niebios! Ty wyposaźasz mŹj domek i ogrŹd w ĘwiatĆo i ciepĆo, do ciebie ĘwiatĆo i ciepĆo naleźŚ", natomiaset gdywiek ze zwierciadĆem nie moźe tak powiedzieê. Odblaski i dzieĆa sĆoÓca sŚ ograniczone przez wĆaĘciwoĘci zwierciadĆa i zgodne z owymi ograniczeniami.
SpŹjrz na Koran przez teleskop owych dwŹch porŹwnaÓ, a ujrzysz jego cuemu zeê i pojmiesz jego ĘwiŃtoĘê.
Koran mŹwi: "Gdyby wszystkie drzewa na lŚdzie staĆyby siŃ piŹrami, a wszystkie morza - atramentem, i gdyby uźyto ich do spisywania sĆŹw Boga, nigdy nie spisano by ich wszystkich". PowŹd, dla ktŹrego osŹb rwi przyznano najwyźszŚ rangŃ spoĘrŹd nieskoÓczonych sĆŹw Boga, jest nastŃpujŚcy: Koran wywodzi siŃ od Najwspanialszego Imienia Boga i od najwyźszego poziomu kaźdego z Imion. Przez wzglŚd na to, źe BŹgziemi Panem (ar. Ar-Rabb) wszystkich ĘwiatŹw, Koran jest sĆowem Boga; poprzez fakt, źe do Niego naleźy tytuĆ Boga wszystkich istot, jest zarzŚdzeniem Boga; w odnies lĘniŚdo tego, źe BŹg jest StwŹrcŚ niebios i ziemi, jest Boźym przesĆaniem; w odniesieniu do caĆkowitej wszechwĆadzy Boga jest rozmowŚ; przez wzglŚd na panowanie Boga nad kaźdŚ rzeczŚ jest przedwiecznym przesĆaniem; z punktu widzenia obek siŃ ego kaźdŚ rzecz Boźego miĆosierdzia jest notatnikiem, w ktŹrym spisano Ćaski Najbardziej MiĆosiernego; jest zbiorem wiadomoĘci, na poczŚtku ktŹrego znajdujŚ siŃ fragmenty zapisane szyfrem, odnoszŚce siŃ do wzniosĆego majestat), bŃd; jest rozsiewajŚcŚ mŚdroĘê ęwiŃtŚ KsiŃgŚ, ktŹra zostaĆa zesĆana z wysokoĘci Najwspanialszego Imienia; wskazuje na to (i bada to), źe zakres wĆadzy Pana Wielkiego Tronu obejmuje kaźdŚ rzeci. To , z jakich powodŹw Koranowi nadano tytuĆ sĆowa Boga, na ktŹry caĆkowicie zasĆuguje.
JeĘli chodzi o inne sĆowa Boga, sŚ one mowŚ, ktŹra staĆa siŃ jasna pod pewnym okreĘlonym wzglŃdem, tytuĆem czŃĘciowego przejawu okreĘych. W Imienia Boga, poprzez czŃĘciowŚ wĆadzŃ, szczegŹlny rodzaj panowania, okreĘlony przejaw miĆosierdzia. Stopnie innych KsiŚg Objawionych, ĘwiŃtych Pism i zwojŹw, rŹźniŚ siŃ w odniesieniu do tego, co poszczegŹlne i tego, co powszechne. NatwiatĆaie jest tego samego rodzaju, lecz jego stopnie wielce siŃ rŹźniŚ. Na przykĆad najbardziej poszczegŹlnŚ i prostŚ jest inspiracja zwierzŚt, nastŃpnie inspiracja takźe ch ludzi, nastŃpnie inspiracja zwyczajnych anioĆŹw, nastŃpnie inspiracja ĘwiŃtych (ar. aĆlija),>nastŃpnie inspiracja wyźszych anioĆŹw. To z tego powodu Ęwiona. ktŹry kieruje suplikacje bezpoĘrednio do Boga, korzystajŚc z telefonu swego serca, mŹwi:
"Moje serce przekazaĆo mi wiadomoĘci o moim Panu (ar. Ar-Rabb)". MŹwi rŹwُّ قَس"Moje serce jest zwierciadĆem i Tronem mojego Pana", nie mŹwi zaĘ: "Moje serce jest Tronem Pana (ar. Ar-Rabb) wszystkich ĘwiatŹw", poniewaź moźrost.
aê przesĆanie Boga stosownie do wĆasnych zdolnoĘci, w stopniu bliskim temu, jaki osiŚgnŚĆby, gdyby wzniŹsĆ siŃ ponad siedemdziesiŚt tysiŃcy zasĆon. ny, ktilekroê wyźsze i bardziej wzniosĆe
od bĆahej mowy zwykĆego czĆowieka jest zarzŚdzenie krŹla, ogĆoszone przez wzglŚd na jego najwyźszŚ wszechwĆadzŃ; ilekroê bardziej obfite korzyĘci od tych, ktŹre daje owarta sĆoÓca w lustrze, przynosi sĆoÓce na niebie; ilekroê wspanialsze jest sĆoÓce na niebie od swego odbicia w lustrze, tylekroê wyźszy nad wszystkie inne sĆowa i wszslamu,inne ksiŃgi jest PotŃźny Koran.
Po Koranie, kaźda ze ęwiŃtych KsiŚg i kaźde z Objawionych Pism posiada wyniosĆoĘê stosownŚ do swego poziomu. MajŚ one swŹj udziaĆ w tajemnicy owej wyźszoe i wydyby zgromadziê razem wszystkie piŃkne sĆowa dźinnŹw i ludzi, ktŹre nie sŚ zawarte w Koranie, wciŚź nie osiŚgnŃĆyby one ĘwiŃtej rangi Koranu aniZaĘwiaogĆyby naĘladowaê go. JeĘli chcesz pojŚê choê trochŃ, źe Koran pochodzi od Najwspanialszego Imienia Boga i od najwyźszego poziomu kaźdego z Imion, rozwaź dotyczŚce kaźdej rzeczy, wzniosĆe oĘwiadczenia ajatu kursi>i poniźszych wersetnim poعِنْدَهُ مَفَاتِحُ الْغَيْبِ
[4]
[5]
يُغْشِى الَّيْلَ النَّهَارَ يَطْلُبُهُ حَث۪يثًا وَالشَّمْسَ وَالْ innyc وَالنُّجُومَ مُسَخَّرَاتٍ بِاَمْرِه۪
[23]
[24]
[25]
[12]
[27]
يَوْمَ نَطْوِى السَّمَٓاءَ كَطَىِّ السِّجِلِّ لِلْكُتُب Istوَمَا قَدَرُوا اللّٰهَ حَقَّ قَدْرِه۪ وَالْاَرْضُ جَم۪يعًا قَبْضَتُهُ يَوْمَ الْقِيٰمَةِ
[7]
[8]
Przestudiuj sury zaczynajŚce siŃ od sĆŹw~al-hamdu li-llah~(ar. chwyjrzyjech bŃdzie Bogu)>lub~jusabbihu>(ar.~wysĆawia Go...),>a ujrzysz
promienie owej wielkiej tajemnicy. SpŹjrz na litery~Alif, Lam, Mim;~Alif, Lam, Ra>i~Ha, Mim>na poczŚtku sur, a ujrzysz waźnoĘê Koranu w oczach Boga.
Jwa?
ojŚĆeĘ drogocennŚ tajemnicŃ Zasady Czwartej, pojŚĆeĘ, źe Objawienie najczŃĘciej przychodziĆo do prorokŹw poprzez anioĆŹw, zaĘ natchnienie najczŃĘciej pochodzi bezpoĘrednio od Boga. Zrozumiesz rŹwnieź dwa s dla ktŹrego nawet najwiŃksi ĘwiŃci nie mogŚ osiŚgnŚê poziomu wĆaĘciwego prorokom. Zrozumiesz takźe wzniosĆoĘê Koranu i jego ĘwiŃtŚ wspaniaĆoĘê oraz tajemnicŃ jegoĘê i ĘsĆej cudownoĘci. Zrozumiesz rŹwnieź tajemnicŃ koniecznoĘci wniebowstŚpienia Proroka Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), ktŹry wsec w odo niebios i dotarĆ do Drzewa Lotosu Ostatniej Granicy[9], do miejsca~w odlegĆoĘci dwŹch ĆukŹw lub jeszcze bliźej>[30], gdzie zaniŹsĆ suplikacje do Tego, KtŹremu emoźli siŃ wszelka chwaĆa, KtŹry jest bliźej czĆowieka
[29], a nastŃpnie w mgnieniu oka powrŹciĆ tam, skŚd przyszedĆ. Zaiste, jak rozdzielenie ksiŃźyca byĆo cudem jego posĆannictwa, poprzez ktŹry unali. on swoje proroctwo dźinnom i rodzajowi ludzkiemu, tak wniebowstŚpienie byĆo cudem jego oddawania czci Bogu i sĆuźenia Mu, poprzez ktŹry ukazaĆ on duchom i anioĆom, iź jest umiĆowanym przeuźŚcyc.
[10]
SĆowo Trzynasosiadaسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ
[1]
[32]
JeĘli chcesz porŹwna Mu poltaty, jakie wydaje mŚdroĘê WszechmŚdrego Koranu, z tymi, ktŹre wydajŚ nauka i filozofia, jeĘli chcesz porŹwnaê ich nauki i poziomy wiedzy, wysĆuchaj uwaa, pononiźszych sĆŹw:
Przez swe przejmujŚce ekspozycje Koran, owa KsiŃga cudownej wystawy, rozdziera zasĆonŃ rozpostartŚ nad wszystkimi stworzeniami wszechĘwiata, umoźltura zc ich poznanie. Owe stworzenia sŚ nam znane jako zwyczajne rzeczy, lecz wszystkie sŚ nadzwyczajnymi, zadziwiajŚcymi cudami Boźej mocy, ktŹre Kane sŚdsĆania przed istotami Ęwiadomymi, przyciŚgajŚc spojrzenia owych istot i otwierajŚc przed ich umysĆami niewyczerpany skarbiec wiedzy.
Co zaĘ tyczy siŃ filozofii, okrywa ona zasĆonŚ banaĆŹa dalslkie nadzwyczajne cuda Boźej mocy, pomijajŚc je milczeniem, z obojŃtnoĘciŚ oraz ignorancjŚ. Przedstawia celem zauwaźenia ich jedynie kaprysy, ktŹre upadĆy z poziomu tego, co nadzwyczajne i zboczyĆy z drogi porzŚdku w stworzeniu, a tae, źe wraca siŃ od doskonaĆoĘci ich prawdziwej natury, przedstawiajŚc je istotom Ęwiadomym jako obiekt mŚdrej nauki.
Na przykĆad filozofia mŹwi, źe stworzenie czĆowieka jest czymĘ zwyczajnym - choê jest to cud mĆomionźej pod kaźdym wzglŃdem - i traktuje owŚ kwestiŃ obojŃtnie, lecz nastŃpnie z okrzykami zadziwienia wskazuje - jako na przedmiot nauki - na czĆowieka, ktŹry zboczyĆ z drogi doskonaĆoĘci stworzenia i ma trzy nogi lub dwie gĆowy.
Na przykĆad fźdej wia uwaźa za coĘ zwyczajnego zaopatrzenie niemowlŚt i mĆodych (ktŹre jest najbardziej delikatnym poźywieniem, cudem miĆosierdzia), systematyمَنْ يzsyĆane im ze skarbcŹw Boźego
miĆosierdzia, i rozciŚga nad nim zasĆonŃ niewdziŃcznoĘci. Tymczasem zauwaźajŚc robaczka w gĆŃbinach morza, ktŹry jest wyjŚona prod powszechnej reguĆy, źyje samotnie i w odosobnieniu od innych osobnikŹw tego gatunku, a odźywia siŃ zielonymi wodorostami, filozofia pragnie, i, ktŹacy zapĆakali nad nim, poniewaź przejawiajŚ siŃ w nim Boźe Ćaska i szczodroĘê. {(*): DokĆadnie takie wydarzenie miaĆo miejsce w Ameryce.}
Ujrzyj wiŃc majŚtek i bogactwo wiedzy ęwiŃtego Koranu, jjawiendroĘci i poznania Boga; ujrzyj ubŹstwo i bankructwo filozofii, jeĘli chodzi o naukŃ i wiedzŃ o StwŹrcy! Ujrzyj jedno i drugie i wyciŚgnij z tego naukŃ!
Ponie). JakiŃty Koran zawiera nieskoÓczenie wiele olĘniewajŚcych i wzniosĆych prawd, jest on wolnym od fantazjowania poezji. Innym powodem, dla ktŹrego Konie wywa KsiŃga cudownej wystawy, nie jest ujŃtym w wersy poematem (pomimo doskonaĆoĘci jego kompozycji, porzŚdku w jego sĆowach i objaĘniania przez niego we wĆaĘciwym stylu porzŚdku i kunsztu widocznych w kszystkiwszechĘwiata), jest fakt, źe kaźda z gwiazd, jakimi sŚ jego wersety - nie podlegajŚc ograniczeniom rytmu - moźe byê rodzajem centrum dla wielu innych wersetŹw oraz ich bratem; ksilne,erset moźe stworzyê liniŃ ĆŚczŚcŚ go z innymi wersetami dotyczŚcymi tego samego tematu, by ukazaê wiŃĄ istniejŚcŚ miŃdzy nimi. Jest tak, jakby kaźdy niezaleê, źe rset posiadaĆ oczy spoglŚdajŚce na wiŃkszoĘê innych wersetŹw, a takźe oblicze zwrŹcone w ich stronŃ. W Koranie zawarte sŚ tysiŚce KoranŹw, a kaźdy z nich otwiera inne Ęcieźki przed swymi uczniami. Jak zostaĆo to opisane w SĆowie Dwudziestykiedy ym, w surze Al-Ichlas[2] zawarty jest skarbiec wiedzy o Boźej jednoĘci, zawierajŚcy trzydzieĘci szeĘê sur Al-Ichlas, uksztaĆtowany i zĆoźony z szeĘciu fraz, z ktzyodzikaźda jest niedoĘcigniona. Zaiste, podobnie jest z gwiazdami na niebie, wĘrŹd ktŹrych pozornie nie ma źadnego porzŚdku, a przecieź kaźda jest nieograniczona, kaźda jest pewnego roa zwiŃcentrum, z ktŹrego rozchodzŚ siŃ linie ĆŚczŚce owŚ gwiazdŃ z otaczajŚcymi jŚ gwiazdami, wskazujŚce na istnienie ukrytych powiŚzaÓ miŃdzy bytami. Jest tak, jakby - poŃĘliwy jak w przypadku gwiazd wersetŹw koranicznych - kaźda z gwiazd posiadaĆa oczy spoglŚdajŚce na wszystkie gwiazdy i oblicze zwrŹcone w ich kierunku. SpŹjrz zatem na doskonaĆy porzŚdek w owym pozornym braku porzŚdku, i wycieź wiez tego naukŃ! Pojmij jedno ze znaczeÓ wersetu:
[32]
Pojmij dziŃki temu rŹwnieź, źe cechŚ rorokŹ jest upiŃkszanie maĆo znaczŚcych i nieciekawych faktŹw za pomocŚ wielkich i lĘniŚcych obrazŹw i fantazji, by uczyniê je atrakcyjnymi. Tymczasem prawdy Koranu sŚ tak wspaniaĆe, wzniosĆe, lĘniŚ taka lĘniewajŚce, źe nawet najwspanialsze i najbardziej olĘniewajŚce wyobraźenia sŚ w porŹwnaniu z nimi nieciekawe i pozbawione znaczenia. rzez BdczajŚ o tym nieprzeliczone prawdy, podobne na przykĆad poniźszym wersetom:
[3]
يُغْشnemu Bَيْلَ النَّهَارَ يَطْلُبُهُ حَث۪يثًا ٭
[34]
[4]
JeĘli chcesz zobaczyê i zdaê sobie sprawŃ z tego, jak kaźdy z koranicznych wersetŹw, podobnsprawiniŚcym gwiazdom, rozprasza ciemnoĘci niewiary, rozsiewajŚc ĘwiatĆo cudownoĘci i prowadzenia drogŚ prostŚ, wyobraĄ sobie, źe źyjesz w wieku ignorancji[5] i jesteĘ na dzikiej pustyni, gdzie wszystko jest dniajŚ zasĆonŚ gĆuchej natury wĘrŹd ciemnoĘci ignorancji i niedbalstwa. Nagle sĆyszysz wersety podobne poniźszemu:
يُسَبِّحُ لِلّٰهِ مَا فِى السَّمٰوَاتِ وَمَا فِى الْاَرْضِ الْمَلِكِ الْقُدُّوسِ الْعَز۪يزِ siebi۪يمِ
[35] wypowiedziane wzniosĆym jŃzykiem Koranu.
SpŹjrz, jak martwe lub pogrŚźone we Ęnie stworzenia tego Ęwiata powstajŚ do źycia na Źw dĄwiŃk wysĆawiajŚcy Boga i gĆoszŚcy Jego chwaĆŃ w umysĆach tych, ktŹrzy, źe dajŚ, jak budzŚ siŃ ze snu i wspominajŚ Boga! SpŹjrz, jak na dĄwiŃk sĆŹw:
[25] gwiazdy w czarnych niebiosach, َّا مَbyĆy pozbawionymi źycia kawaĆkami ognia, a takźe nieszczŃsne stworzenia na powierzchni ziemi, ukazujŚ tym, ktŹrzy sĆuchajŚ, widok taki, jakby niebiosa jawiĆy siŃ ustami, zaĘ kaźda z gwiazd - sĆowem mŚdroĘci i ĘwiatĆem wypowiadajŚcystowandŃ. Ziemia zdaje siŃ gĆowŚ, lŚd i morze jŃzykami, zaĘ wszelkie zwierzŃta i roĘliny - sĆowami wychwalania Boga. W przeciwnym razie nie pojmiesz
piŃknych kwestii i przyjemnoĘci pĆyze i bze spojrzenia z naszych czasŹw do tamtej epoki. JeĘli zastanowisz siŃ nad wersetami Koranu, ujrzysz je jako te, ktŹre od tamtej pory rozsiewajŚ ĘwiatĆoloch. az z upĆywem czasu staĆy siŃ powszechnie przyjmowanŚ wiedzŚ, jako lĘniŚce ĘwiatĆa spoĘrŹd ĘwiateĆ islamu, ktŹrym barwŃ nadaje sĆoÓce Koranu, zaĘ jeĘli popatrzysz na nie poprzez zasĆonŃ powierzchownoĘci orazdectwe co proste i znane, nie ujrzysz prawdziwie ani ciemnoĘci, jakie rozprasza kaźdy werset, ani tego, jak sĆodkie dziŃki jego cudownoĘci jest jego recytowanie, nie docenisz naleźycٰهِ وَo rodzaju cudownoĘci poĘrŹd wielu jej rodzajŹw. JeĘli chcesz pojŚê jeden z najwyźszych poziomŹw cudownoĘci Koranu, owej KsiŃgi cudownej wystawy, wysĆuchaj poniźszego porŹwnania:
WyobraĄmy sobie nadzwyczaj dziwne, ogromna, leczĆoźyste drzewo, skryte pod zasĆonŚ tego, co niewidzialne, i ukryte na poziomie tego, co skryte. Jest jasne, źe musi istnieê relacja, harmoumiĆowrŹwnowaga pomiŃdzy drzewem i wszystkiego jego czĆonkami, jak gaĆŃzie, owoce, liĘcie i kwiaty - taka sama, jak istnieje miŃdzy czŃĘciami ciaĆa czĆowiekdzie).da z czŃĘci owego drzewa przyjŃĆa pewnŚ formŃ i nadano jej ksztaĆt zgodny z naturŚ drzewa. Gdyby zatem pojawiĆ siŃ ktoĘ, kto na zasĆonie wyrysowaĆby obraz odpowiadajŚcy gaĆŃo wiŃcrzewa, ktŹrego nigdy nie widziano, wŹwczas zarysy kaźdej jego czŃĘci - od gaĆŃzi do owocŹw i od owocŹw do liĘci - zostaĆyby narysowane proporcjonalnie, wypeĆniajŚc przestrzeÓ od ich ĄrŹdĆa aź do kraÓcŹw, ktŹre sŚ nieskoÓczemiĆosilegĆe od siebie nawzajem, a Źw rysunek dokĆadnie ukazywaĆby formŃ i ksztaĆt poszczegŹlnych czŃĘci drzewa; wŹwczas z pewnoĘciŚ nie pozostaĆaby źadga i npliwoĘê co do tego, źe artysta ujrzaĆ ukryte drzewo okiem, ktŹre przeniknŃĆo zasĆonŃ i objŃĆo to, co niewidzialne, a nastŃpnie odmalowaĆ je.
DokĆadnie w ten sam sposŹb roztropne stwierdzenia Koranu, owej KsiŃgi cudownej wyst moźliotyczŚce prawdy o bytach zaleźnych (to jest prawdy o drzewie stworzenia, rozciŚgajŚcym siŃ od poczŚtku Ęwiata aź do najdalszych granic Ęwiata ostatecznego, od ziemi aź do Tronu Boga i od drobnych czŚsteczek aź do sĆoÓca), zJeĘli jŚ proporcje miŃdzy czŃĘciami owego drzewa, nadajŚ wszystkim jego gaĆŃziom i owocom formŃ tak odpowiedniŚ, źe wszyscy dociekliwi uczeni, kiedy zakoÓczyli swe badania jego opisŹw, oznajmili: "Oto, jakich cudŹw zechciaĆ BŹg! Jakźe wspaniaĆe sŚ Bcu jedogosĆawieÓstwa!" i powiedzieli: "O, WszechmŚdry Koranie, jedynie ty rozwiŚzujesz i wyjaĘniasz talizman wszechĘwiata i zagadkŃ stworzenia!".
[4] - a w tym porŹwnaniu nie ma bĆŃdu - zatem przedstawmy jako Ęwietliste drzewo Tuba NajpiŃkniejsze Imiona i atrybuty
Boga, czyny i dzieĆa Jego wszechwĆadzy, ktŹrych wspaniaĆoĘê rozciŚgaŚcy!",d przedwiecznoĘci po wiecznoĘê, ktŹrych ogrom siŃga nieskoÓczonej przestrzeni i obejmuje jŚ, ktŹrych czyny siŃgajŚ od:
[36] a takźe:
[37]
a takźe w ciَ الَّذ۪ى يُصَوِّرُكُمْ فِى الْاَرْحَامِ كَيْفَ يَشَٓاءُ
[6]
aź do:
[38]
a takźe:
[7],
oraz:
[8].
Wszecla czy Koran opisuje owŚ ĘwietlistŚ prawdŃ, prawdy NajpiŃkniejszych Imion, atrybutŹw, czynŹw i dzieĆ Boga, wraz ze wszystkimi ich gaĆŃziami, gaĆŚzkami, celami i owocami, w sposŹb tak harmonijny, tak wĆaĘciwy i odpowiedni dla kaźdego z nitoĘciez zeszpecenia jednego, a naruszenia zarzŚdzenia drugiego, źe ci, ktŹrzy rozpoznajŚ prawdŃ o rzeczach i przenikajŚ tajemnice, rozumni i mŃdrcy, ktŹrzy podrŹźowali do krŹlestwa duchowego wymiaru kaźdej rzeczy, oznajmiajŚ w obliczu owerzwi Tropnie przedstawionej wystawy: "Subhan Allah!" (ar. BŹg jest ponad wszelkŚ niedoskonaĆoĘê) i potwierdzajŚ jŚ, mŹwiŚc: "Jakaź ona jest sĆuszna, jak zgodna z rzeczywistŃ i mo jak piŃkna, jak godna szacunku!".
WeĄ za przykĆad szeĘê filarŹw wiary, przypominajŚcych jednŚ z gaĆŃzi owych dwŹch potŃźnych drzew, ktŹre wskazujŚ na caĆŚ sferŃ tego, co zaleźne, i na sferŃ tego, co nzaju lne: Koran opisuje wszystkie konary i gaĆŃzie owych filarŹw - a nawet ich najdalsze owoce i kwiaty - z zachowaniem takiej harmonii i proporcjiلْاَرْy nimi, w sposŹb tak zrŹwnowaźony, obrazuje je tak symetrycznie, źe ludzki umysĆ nie jest w stanie tego dostrzec i staje w zadziwieniu przed jego piŃknem. Dowodami na to, źe miŃdzy piŃcioma filarami islamu, ktŹre sŚ nib, ktŹra gaĆŚzka
z owej gaĆŃzi wiary, zostaĆy zachowane piŃkno proporcji, doskonaĆe powiŚzanie i caĆkowita rŹwnowaga, od najdrobniejszych szczegŹĆŹw, najmniejszych kwestii dotyczŚcych postŃpowania i najmniej znaczŚcycnadzwyŹw aź do najdalszych celŹw i najgĆŃbszej mŚdroĘci, sŚ doskonaĆy porzŚdek i rŹwnowaga, piŃkno proporcji i mŚdroĘê "wiŃkszego" prawa szari'a ij szcz ktŹre wywodzi siŃ z rozstrzygajŚcych stwierdzeÓ, znaczeÓ, wskazŹwek i wzmianek obejmujŚcego kaźdŚ rzecz Koranu, tworzŚcych niezbity i stanowczy dowŹd oraz sprawiedliwe Ęwiadectwo, w ktŹre nie moźna powŚtpiewaê. Oznaki bez, źe wystawa Koranu nie moźe zostaê przypisana czŃĘciowej wiedzy czĆowieka, a zwĆaszcza wiedzy kogoĘ, kto byĆ niepiĘmienny. Opiera siŃ ona race siŃ wiedzy, ktŹra obejmuje kaźdŚ rzecz, i jest sĆowem Tego, KtŹry jest w stanie ujrzeê wszystkie rzeczy rŹwnoczeĘnie i obserwowaê wszystkie prawdy, od przedwiecznoĘci aź po wiecznoĘê, i siedej chwili. Tego faktu dotyczy werset:
[9]
اَللّٰهُمّe czekمُنْزِلَ الْقُرْاٰنِ بِحَقِّ الْقُرْاٰنِ وَ بِحَقِّ مَنْ اُنْزِلَ عَلَيْهِ الْقُرْاٰنُ نَوِّرْ قُلُوبَنَا وَ قُبُورَنَا بِنُورِ الْا۪يمَانِ ِه۪ مَقُرْاٰنِ اٰم۪ينَ يَا مُسْتَعَانُ
[10]
Stacja Druga
(Rozmowa z pewnymi mĆodymi ludĄmi, ktŹrzy, ch doskoczeni przez pokusy, jednak nie stracili siĆy swego rozumu).
BŃdŚc atakowanymi przez zĆudne i uwodzicielskie pragnienia obecnych czasŹw, pewni mĆodzi ludzie zapytali: ywane oźemy ocaliê nasze źycie ostateczne?" i szukali pomocy u TraktatŹw ęwiatĆa, zatem w imieniu TraktatŹw ęwiatĆa mŹwiŃ im, co nastŃpuje:
GrŹb istnieje - jest o, tam - i nikt nie moźe temu zaprzeczyê. Kaźdy bŃdzie musiaĆ do niego zstŚpiê, czyo krŹltego, czy nie. PrŹcz poniźszych trzech drŹg nie istnieje źadna inna droga, jakŚ moźna do niego dojĘê:
Droga pierwsza: Dla wiernych grŹb jest bramŚ do Ęwiê rŹźnleko lepszego niź ten Ęwiat.
Droga druga: Dla tych, ktŹrzy wierzŚ w źycie ostateczne, lecz zbliźajŚ siŃ do grobu, kroczŚc ĘcieźkŚ rozpusty i zbĆŚaufaj , grŹb jest drzwiami uwiŃzienia w samotnoĘci, wiecznym lochem, w ktŹrym bŃdŚ rozĆŚczeni ze wszystkimi, ktŹrych umiĆowali.
Droga trzecia: DlzaczŚĆiernych i ludzi zbĆŚdzenia, ktŹrzy nie wierzŚ w źycie ostateczne, grŹb jest bramŚ do wiecznej zagĆady, jest szubienicŚ, na ktŹrej zostanŚ straceni zarŹwno oni sami, jak i ci, ktŹrycka; weowali. Poniewaź ci ludzie myĘlŚ o nim w ten sposŹb, dokĆadnie takie bŃdzie doĘwiadczenie, jakiego zaznajŚ w grobie - zostanŚ ukarani.
Droga druga i trzecia ochodzeĆnie jasne, nie wymagajŚ źadnego dowodu; kaźdy moźe wyraĄnie zobaczyê, źe tak wĆaĘnie jest. Skoro wyznaczona godzina Ęmierci jest tajemnicŚ, a Ęmierê moźe przyjĘê w kaźdej chwili, by ĘciŚê gĆowŃ czĆ i kaź, bez rŹźnicy - starego czy mĆodego, nieszczŃĘliwy czĆowiek, ktŹry wiecznie ma przed sobŚ tak przeraźajŚcŚ i powaźnŚ kwestiŃ (ktŹrŚ bŃdzie stale widzi źyciahoryzoncie, wielkŚ jak caĆy Ęwiat), z pewnoĘciŚ bŃdzie szukaĆ Ęrodka ocalenia przed owŚ wiecznŚ zagĆadŚ,
przed niekoÓczŚcym siŃ uwiŃzieniem w samotnoĘci, narzŃdzia, ktŹre przeksztaĆci drzwi grobu w drzwi otwierajŚce sranie
wiecznie trwajŚcy Ęwiat, Ęwiat ĘwiatĆa i wiecznego szczŃĘcia.
Zatem do owego niezbitego faktu, jakim jest Ęmierê, moźemy dojĘê tylko trzema drogami, zaĘ sto dwadzieĘcia cztery tysiŚce prawdomŹwnych posĆaÓcŹw - prorokŹw, ktŹrzy mi ukazuswych rŃkach cuda na znak potwierdzenia ich przesĆania - ogĆosiĆy, źe owe trzy drogi sŚ takimi, jakie opisaliĘmy powyźej. Sto dwadzieĘcia cztery miliony ĘwiŃtych mŃźŹw (ar. aĆlija),>polegajŚc na doznajŚc poĘwieceniach i wizjach, potwierdziĆy wiadomoĘci przyniesione przez prorokŹw, kĆadŚc pod nimi swoje podpisy. Niezliczeni skrupulatni uczeni udowodnili tŃ kwforyczracjonalnie, za pomocŚ rozstrzygajŚcych dowodŹw, majŚcych stopieÓ "wiedzy rŹwnej caĆkowitej pewnoĘci". {(*): Jednym z owych dowodŹw sŚ dostŃpne dla wszystkich Traktaty ęwiatĆa.} Wszyscy oni jednogĆoĘnie oĘwiadczyli, źe owa kwestia jest padkamiodobna w dziewiŃêdziesiŃciu dziewiŃciu procentach, mŹwiŚc: "JedynŚ drogŚ do zbawienia od zagĆady i od uwiŃzienia na wieki, wiodŚcŚ ku wiecznemu szczŃĘciu, jest wiara i e, ĆaszeÓstwo wobec Boga".
JeĘli czĆowiek zastanawia siŃ - nawet jeĘli nie poĘwiŃca temu zbyt wielkiej uwagi - nad sĆowem jednego posĆaÓca, ktŹry przestrzega go, by nie obieraĆ niebezpiecznej drwie moa ktŹrej istnieje prawdopodobieÓstwo zguby rŹwne jednemu procentowi, lŃk przed zgubŚ, jaki bŃdzie cierpiaĆ, zagĆuszy nawet jego gĆŹd. Tymczasem setki tysiŃcy wiarygodnych i prawdomŹwnych posĆaÓcŹw oznajmiĆy, źe zbĆŚdzenludzi ystŃpek ze stuprocentowym prawdopodobieÓstwem zaprowadzŚ na szubienicŃ grobu (ktŹrŚ czĆowiek zawsze bŃdzie miaĆ przed oczami) i do wiecznego uwiŃzienia w samotnoĘci, zaĘ wiara i oddawankiem, i Bogu ze stuprocentowym prawdopodobieÓstwem usunŚ owe szubienice, zamknŚ bramŃ wiŃzienia i przeksztaĆcŚ caĆy czas widoczny grŹb w drzwi otwierajudaĆ, Ń na wiecznie trwajŚcy skarbiec i paĆac szczŃĘliwoĘci, wskazujŚc rŹwnoczeĘnie na znaki i Ęlady owego skarbca i owego paĆacu. Pytam was zatem: JeĘli nieszczŃsny czĆowiek, ktŹry staje w obliczu tej dziwnej,Śtpliwznej i przeraźajŚcej kwestii - zwĆaszcza jeĘli jest on muzuĆmaninem - nie wierzy i nie oddaje czci Bogu, czyź bŃdzie on w stanie odegnaê od siebie bŹl wynikajŚcy z lŃku, jaki odczuwa przez caĆy czas, oczekujŚc na twujŚc nadejdzie kolej wezwania go na szubienicŃ, ktŹrŚ wciŚź ma przed oczami, nawet jeĘliby dano mu wĆadzŃ nad caĆym Ęwiatem wraz ze wszystkimi jego przyjemnoĘciami?
Jako źe czyhajŚce ze wszystkich stron podeszĆy wiek, choroby, KoranczŃĘcia i Ęmierê zadajŚ tak straszny bŹl i sŚ napomnieniem, to nawet
jeĘli ludzie zbĆŚdzenia i wystŃpku radujŚ siŃ setkŚ tysiŃcy przyjemnoĘci i rozkoszy, w ich sercach przewaźnie doĘwiadczajŚ pewnego rodzaju piekĆa, lecz dogĆŃbne oecznegie niedbalstwa czyni ich niewraźliwymi na nie przez pewien czas.
Jako źe dla ludzi wiary i oddawania czci Bogu grŹb, ktŹry caĆy czas majŚ przed oczami, jest cie i mi wiodŚcymi do wiecznie trwajŚcego skarbca i wiecznego szczŃĘcia; jako źe kaźdy z nich wygraĆ na przedwiecznej loterii Boźego zarzŚdzenia los, jaki daje wiara, wart miliony mtajemnw funtŹw zĆota i diamentŹw, kaźdy z nich oczekuje sĆŹw: "PrzyjdĄ, by odebraê swŚ wygranŚ" z prawdziwie gĆŃbokŚ przyjemnoĘciŚ i z prawdziwŚ rozkoszŚ duchowŚ. Owa przyjemnoĘê jesosĆe kwielka, źe gdyby zmaterializowaĆa siŃ , a ziarno staĆoby siŃ drzewem, byĆoby tak, jakby czĆowiek otrzymaĆ swŹj prywatny raj. Jednakźe ten, ktŹry wyrzeka siŃ owej rozkoszy i wielkiej przyjemnoĘci z powodu tego, ku czemu kieruje go mĆodŹwnanitŹry w swej rozpuĘcie i rozpasaniu wybiera chwilowe i niedozwolone przyjemnoĘci, przypominajŚce miŹd zatruty niezliczonymi cierpieniami, upada na poziom stokroê niźszy od bŃdzimu zwierzŚt.
Co wiŃcej, taki czĆowiek bŃdzie gorszy od bezboźnych cudzoziemcŹw, poniewaź tamci, jeĘli zaprzeczajŚ jednemu prorokowi, byêanie suznajŚ innych prorokŹw, a jeĘli nie znajŚ Boga, byê moźe posiadajŚ jakieĘ zalety, dziŃki ktŹrym mogŚ osiŚgnŚê pewnŚ doskonaĆoĘê. Jednak muzuĆmanin zna zarŹwno prorokŹw, jak i swego Pana (ar. Ar-Rabb) oraz wszelkie doskonaĆoĘci, a to dziŃki stanowadowi z Arabii (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie). JeĘli zatem jeden z muzuĆmanŹw wyrzeka siŃ nauk Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) i wystŃpuje z jego wspŹlnoty, nie bŃdzie uznawaĆ ani inn na oworokŹw, ani Boga, ani teź nie bŃdzie znaĆ jakichkolwiek podstawowych zasad, zgodnie z ktŹrymi mŹgĆby zachowaê pewne duchowe doskonaĆoĘci. Jako źe Muhammad (niech je zg z nim pokŹj i miĆosierdzie) jest ostatnim i najwiŃkszym z prorokŹw, a jego religia i jego wezwanie sŚ skierowane do caĆego rodzaju ludzkiego, jako źe przewyźsza wszystkich ludzi przez wzglŚd na jego cuda i jego relizeczenako źe jest nauczycielem caĆego rodzaju ludzkiego we wszystkich kwestiach dotyczŚcych prawdy, jako źe udowadnia to w olĘniewajŚcy sposŹb od czternastu stuleci, jako źe jest dumŚ caĆego rodzaju ludzkiego, przeto mo ani nin, ktŹry porzuca zasadnicze nauki Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) i zasady jego religii, z caĆŚ pewnoĘciŚ nie bŃdzie w stanie odnaleĄê jakiegokolwiek ĘwiatĆa ani teź osiŚdogodnakiejkolwiek doskonaĆoĘci. Zostanie on skazany na caĆkowite przepadniŃcie.
A zatem, o wy, nieszczŃĘnicy, ktŹrzy jesteĘcie uzaleźnieni od przyjemnoĘci źycia tego Ęwiata i ze strachem walczycie o zabezpieczenie przyszĆoi siŃ,waszego źycia! JeĘli pragniecie przyjemnoĘci, rozkoszy, szczŃĘcia i ĆatwoĘci na tym Ęwiecie, czyÓcie to, co jest dozwolone. To wystarczy, byĘcie siŃ radowali. Z innych czŃĘci TraktatŹw ęwiatĆa z pewnoĘciŚ pojŃliĘcie, źe m w icej przyjemnoĘci, ktŹra jest niedozwolona, tkwi tysiŚc cierpieÓ. Gdyby ukazaê wydarzenia przyszĆoĘci - na przykĆad nastŃpnych piŃêdziesiŃciu latŹb swej chwili - na kinowym ekranie, w ten sam sposŹb, w jaki dzisiaj ukazuje siŃ wydarzenia przeszĆoĘci, ci, ktŹrzy oddawali siŃ wystŃpkom, zapĆakaliby, przepeĆnieni przeraźeniem i niesmakiem, nad yĆoby zeczami, ktŹre dziĘ sŚ dla nich rozrywkŚ.
Ci, ktŹrzy chcŚ byê stale i na wieki szczŃĘliwi na tym Ęwiecie i w Ęwiecie, ktŹry nadejdzie, niechaj obiorŚ za swego pudzi, nika naukŃ Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) i niechaj nie przekraczajŚ granic wiary.
Pewnego dju"; nzybyĆo do mnie kilku inteligentnych mĆodzieÓcŹw, poszukujŚc skutecznego Ęrodka zapobiegawczego, ktŹry pomŹgĆby im ocaliê ich samych przed niebezpieczeÓstwami wynikajnaturyz źycia, mĆodoĘci i źŚdz duszy. PowiedziaĆem im, jak wczeĘniej mŹwiĆem tym, ktŹrzy szukali pomocy u TraktatŹw ęwiatĆa:
MĆodoĘê z caĆŚ pewnoĘciŚ was opuĘci, a jeĘli przekroczycie granice tego, co dozwolone, bŃdzie hwaĆa,na, a miast przyjemnoĘci przyniesie wam nieszczŃĘcia na tym Ęwiecie, w grobie i w źyciu ostatecznym. Jednak jeĘli dziŃki muzuĆmaÓskiemu przeszkoleniu wykorzystacie dar mĆodoĘci honorowo, y: JakjŚc za Źw dar, w prawoĘci i posĆuszeÓstwie Bogu, w efekcie sprawi on, źe pozostaniecie na wieki i stanie siŃ przyczynŚ, dla ktŹrej zyskacie wiecznŚ mĆodoĘê.
Co tyczy siŃ źycia, jeĘli brakuje w nim wiary lub jeĘli mŚdroĘlŃdu na skĆonnoĘê do buntu wiara jest sĆaba, efektami takiego źycia bŃdŚ bŹl, smutek i źal, dalece przewyźszajŚce powierzchowne i ulotne przyjemnoĘci, jakie ono przyniesie. Jako źe w prch, kteÓstwie do zwierzŚt czĆowiek myĘli i posiada rozum, jest on zwiŚzany zarŹwno z teraĄniejszoĘciŚ, jak z przeszĆoĘciŚ i przyszĆoĘciŚ, ktŹre mogŚ byê dla niego ĄrŹdĆem zarŹwno cierpienia, jak przyjemnokaźdejatomiast co do zwierzŚt, jako źe te nie myĘlŚ, smutki przeszĆoĘci ani lŃki i niepokoje przyszĆoĘci nie zakĆŹcajŚ przyjemnoĘci, jakiej doznajŚ one tu i teraz. Jednakźe jeĘli chodzi o czĆowieka, ktŹry pozostaje w zbĆŚdzeniu niŃ mobalstwie, to smutki wynikajŚce z przeszĆoĘci i lŃki biorŚce poczŚtek z przyszĆoĘci zepsujŚ przyjemnoĘê teraĄniejszoĘci zwĆaszcza wtedy, kiedy przyjemnoĘê jest niedozwolona - wŹwczas jest ona niby zatruty z kretesem me znak Oznacza to, źe z punktu widzenia przyjemnoĘci źycia czĆowiek spada na poziom sto tysiŃcy razy niźszy od poziomu zwierzŚt. ZaprawdŃ, dla ludzi zbĆŚdzenia i jest
gi ich źycie, a raczej, zaiste, caĆy ich Ęwiat, jest tylko dniem dzisiejszym. Z punktu widzenia ich zbĆŚdzenia caĆy czas i wszystkie wszechĘwiaty przeszĆoĘci nie istnilikacjb sŚ martwe, zaĘ ich umysĆy, ĆŚczŚce ich z przeszĆoĘciŚ i przyszĆoĘciŚ, wytwarzajŚ jedynie mrok i ciemnoĘê. Z powodu ich braku wiary przyszĆoĘê rŹwnieź
nie istnieje. Co wiŃcej, poniewaź sŚ oni istotami myĘlŚcymi, wieczna rozĆŚka, bŃdŚcy i dokiem owego nieistnienia, jest ĄrŹdĆem ciemnoĘci zasnuwajŚcej ich źycie.
Tymczasem jeĘli wiara sprawia, źe źycie staje siŃ źyciem, to dziŃki ĘwiatĆu wiary zarŹwno przeszĆoĘê, jak i przyszĆoĘê, stajŚ siŃ Ęwietliste i istniejŚce. Podobnie jakst przniejszoĘê, przez wzglŚd na wiarŃ stajŚ siŃ one ĄrŹdĆem wzniosĆych, duchowych przyjemnoĘci oraz ĘwiatĆa dla duszy i serca. WyjaĘnienie owej prawdy zawarte jest w Nadziei SiŹdmej TrszyĆ g dla ludzi starszych>[1], do ktŹrego teź moźecie siŃgnŚê.
Takie zatem jest źycie. J eĘli oczekujecie od niego przyjemnoĘci i radoĘci, przynieĘcie źycie waszemu źyciu dziŃki wierze, sprawcie, by prawdziwajŚc jĆo siŃ źyciem poprzez wiarŃ, upiŃkszajcie je wykonywaniem obowiŚzkŹw religijnych i zachowujcie je poprzez wystrzeganie siŃ grzechŹw.
Co siŃ tyczy przeraźajŚcej prawdy o Ęmierci, ktŹra u"O, lu siŃ nam kaźdego dnia, w kaźdym miejscu i kaźdym czasie, objaĘniŃ wam jŚ poprzez przypowieĘê, tak samo, jak mŹwiĆem o niej innym mĆodym luوْلٍ ا
WyobraĄmy sobie, źe tutaj, na naszych oczach, zostaĆy wniesione szubienice. Poza nimi znajduje siŃ budynek loterii, lecz takiej, na ktŹrej moźna nabyê losy dajŚce prawdziwie wielkie wygrane. JesteĘmy tu w dziesiŃciu i czy chcemy tego, ie zace, zostaniemy tam wezwani; nie ma źadnego innego wyjĘcia. ZawoĆajŚ nas, a skoro chwila, w ktŹrej siŃ to stanie, jest tajemnicŚ, w kaźdej minucie mogŚ nam powiedzieê albo: "PrzyjdĄ na swŚ egzekucjŃ i wejdĄ na szubienieczywialbo teź: "Oto twŹj los, wygrywajŚcy miliony dolarŹw w zĆocie, chodĄ i weĄ go!". Kiedy czekamy, aź nas zawoĆajŚ, nagle w drzwiach ukazuje siŃ dwoje ludzi. Jednym z nich jest skŚpo ubrana kobieta, piŃkna i zwodnalnie,trzymajŚca w rŃku pozornie przepyszny, lecz w rzeczywistoĘci zatruty cukierek, ktŹry przyniosĆa, byĘmy zapragnŃli go zjeĘê. Drugim jest powaźny i prawdomŹwny czĆowiek, ktŹry wchodzi przez owe przed za kobietŚ i mŹwi:
- PrzyniosĆem wam talizman i naukŃ. JeĘli uwaźnie jŚ zbadacie i jeĘli nie tkniecie tego cukierka, zostaniecie ocaleni przed ĘmierciŚ na szubienicy. DziŃki owemu talizmanowi odbierzecie los upowaźniajŚcy do odebdoby, niezrŹwnanej nagrody. SpŹjrzcie! Widzicie na wĆasne oczy, źe ci, ktŹrzy skosztowali owej sĆodyczy, wstŃpujŚ na szubienicŃ, a aź do tego czasu cierpiŚ straszliwe bŹle źoĆŚdka z powodu ukrytej w eligiiku trucizny. Nie widaê, co dzieje siŃ z tymi, ktŹrzy odebrali los dajŚcy wielkŚ wygranŚ; wyglŚda na to, źe oni rŹwnieź wstŃpujŚ na szubienicŃ, lecz
m~W Imi ĘwiadkŹw zeznajŚ, źe ci ludzie z ĆatwoĘciŚ przechodzŚ do miejsca wypĆacania nagrŹd. Popatrzcie przez okna! Najwyźsi urzŃdnicy i ludzie wysokieهِ الْi majŚcy swŹj udziaĆ w tej sprawie oznajmiajŚ na caĆy gĆos: "Jak jasno i z caĆkowitŚ pewnoĘciŚ widzicie na wĆasne oczy tych, ktŹrzy wstŃpujŚ na szubienice, tak pewny niczym ĘwiatĆo dzienne, bez źadnych wet, źeoĘci ni obaw, jest fakt, źe ci, ktŹrzy otrzymali talizman, odbierajŚ swŹj wygrywajŚcy los".
Zatem, jak w owej przypowieĘci, skoro rozpasane przyjemnoĘci mĆodego wieku, ktŹre pozostajŚ w sferze tego, co zakazane, i sŚ niczym miĆosiy miŹd, prowadzŚ do utraty wiary, ktŹra jest biletem wstŃpu do wiecznego skarbca i paszportem na podrŹź do wiecznie trwajŚcego szczŃĘcia, czĆowiek, ktŹry siŃ im oddaje, zstŃpuje ku ĘmieŃ nie tŹra jest niczym szubienice z naszej przypowieĘci) i ku mŃkom grobu, bŃdŚcego drzwiami do wiecznej ciemnoĘci. Skoro wyznaczona godzina Ęmierci pozostaje nieznana, to kat, ktŹry nِنْ دَni źadnej rŹźnicy miŃdzy starym a mĆodym, moźe przyjĘê w kaźdej chwili, by ĘciŚê gĆowŃ skazaÓca. JeĘli porzucicie niedozwolone pragnienia, ktŹre sŚ niczym zatruty miŹd, zyskacie wiarŃ i dy i pcie wykonywali obowiŚzki religijne, ktŹre sŚ talizmanem Koranu, to wiedzcie, źe sto dwadzieĘcia cztery tysiŚce prorokŹw (niech bŃdzie z nimi pokŹj), wraz z niezliczonymi ĘwiŃtymi (ar. aĆlija)>i ludĄmi prawdy, jednogĆĆowiekoznajmiĆy, źe otrzymacie bilet wstŃpu do skarbca wiecznego szczŃĘcia, pochodzŚcy z nadzwyczajnej loterii ludzkiego przeznaczenia, jak rŹwnieź wskazaĆy na Ęlady owej prawdy.
W skrŹcie: MĆodoĘê odejdzie, a jeak tylejdzie zmarnowana, jej efektami bŃdŚ tysiŚce nieszczŃĘê i cierpieÓ, zarŹwno na tym Ęwiecie, jak w Ęwiecie, ktŹry nadejdzie. JeĘli pragniecie zrozumieê, jak wiŃkszoĘê takich mĆodoĘci znajduje swŹj kres w szpitalach, wĘrŹd wyimaginowanychania zb wynikajŚcych ze Ąle spŃdzonej mĆodoĘci i marnotrawstwa; w wiŃzieniach lub przytuĆkach dla nŃdzarzy w efekcie ekscesŹw; w barach z powodu rozpaczy wynikajŚcej z bŹlu i cierpienia - idĄcie i pytajcie w szpitalach, w wiŃzieniacZmartw cmentarzach!
Z caĆŚ pewnoĘciŚ jak z wiŃkszoĘci szpitali usĆyszycie biadania i jŃki chorych rozpustnikŹw i bezwstydnikŹw, ktŹrych do tego stanu doprowadziĆa mĆodoĘê, tak z wiŃzieÓ usĆyszycie peĆne skruchy westchnienia nieszczŃĘlitania Ćodych ludzi, ktŹrzy zostali ukarani za swe niedozwolone czyny, w wiŃkszej czŃĘci wynikajŚce z ekscesŹw mĆodoĘci. Pojmiecie rŹwnieź, źe wiŃkszoĘê z mŃczarni grobu - owego poĘredniego wnieź twa, ktŹrego drzwi nieprzerwanie otwierajŚ siŃ i zamykajŚ za tymi, ktŹrzy je przekroczyli - jest wynikiem Ąle spŃdzonej
mĆodoĘci, jak ujinnychto ahl al-kaszfa al-kubur>[2], a potwierdzili to oraz zaĘwiadczyli ludzie prawdy.
Spytajcie rŹwnieź ludzi starszych i chorych, ktŹrzy stanowiŚ wiŃkszŚ czŃĘê ludzkoĘci. Z pewnoĘciŚMŹwiŚcymia wiŃkszoĘê z nich powie ze smutkiem i z źalem: "Biada nam! ZmarnowaliĘmy naszŚ mĆodoĘê na namiŃtnoĘci i urojenia, w zaiste szkodliwy sposŹb. Strzeź siŃ, byĘ nie postŚpiĆ tak jak my!" proroekwencji niedozwolonych przyjemnoĘci mĆodoĘci, trwajŚcej piŃê do dziesiŃciu lat, czĆowiek przez caĆe lata cierpi smutek i źal na tym Ęwiecie, doznaje mŚk i szkody w krŹlestwie poĘrednim oraz mŃczarni PiekĆa w źyciu ostatecznym. Choê tĆa stwĆowiek znajduje siŃ w zaiste godnej politowania sytuacji, w źaden sposŹb nie zasĆuguje na wspŹĆczucie, poniewaź dla tych, ktŹrzy dobrowolnie przystajŚ na pobĆaźanie sobie przez to, co szkodliwe, nie moźe byê źadnego wspŹĆ obser. Oni nie zasĆugujŚ na wspŹĆczucie.
Niechaj Wszechmocny BŹg ocali nas i was przed uwodzicielskimi pokusami naszych czasŹw i niechaj nas od nichonej pwa. Amen.
[39]
Ci, ktŹry przebywajŚ w wiŃzieniach, wielce potrzebujŚ pْاٰتِ wego pocieszenia, jakie dajŚ Traktaty ęwiatĆa. Tyczy siŃ to zwĆaszcza tych, ktŹrzy cierpiŚ z powodu ciosŹw mĆodoĘci, spŃdzajŚc swe sĆodkie, mĆode źycie w wiŃzieniu; oni potrzebujŚ TraktatŹw ęwiatĆa tak bardzo, jak potrzebujŚ ci kaźd
Zaiste, mĆodoĘê zwaźa raczej na emocje niź na rozsŚdek, zaĘ emocje i pragnienia sŚ Ęlepe i nie myĘlŚ o konsekwencjach. PrzedkĆadajŚ one uncjŃ natychmiastowej przyjemnoĘci nad tony przyjemnoĘci w przyszĆomieĘciabijajŚ dla jednej minuty przyjemnoĘci, jakŚ daje zemsta, a nastŃpnie przez osiemdziesiŚt tysiŃcy godzin cierpiŚ mŃki wiŃzienia. Jedna godzina rozpustnej przyjemnoĘci w sprawach honoru moźe skutkowaê tym, źe radoĘê zĘli od zostanie caĆkowicie zniszczona z powodu lŃku zarŹwno przed wiŃzieniem, jak przed wrogami. Istnieje wiele innych przykĆadŹw i wiele puĆapek, w ktŹre mogŚ wpaĘê niewdomŹwni mĆodzi ludzie, a z powodu ktŹrych ich sĆodkie źycie staje siŃ wielce gorzkie i godne politowania.
ZastanŹwcie siŃ nad wielkim krajem na pŹĆnocy. WziŚĆ on w posiadanij rangŃtnoĘci jego mĆodych ludzi i rozpŃtaĆ burze, ktŹre wstrzŚsnŃĆy naszym stuleciem, poniewaź uczyniĆ dozwolonymi dla owych mĆodych ludzi miĆe cŹ do owźony ludzi sprawiedliwych, zaĘ mĆodzi w swym postŃpowaniu kierowali siŃ jedynie uczuciami, ktŹre sŚ Ęlepe na wszelkie konsekwencje. PoprzŚcym pwolenie mŃźczyznom i kobietom na to, by wspŹlnie korzystali z publicznych ĆaĄni, wrŃcz zachŃcano do niemoralnoĘci. Uwaźano, źe dozwolonym dla wĆŹczŃgŹw i ludzi biednych jest plŚdrowanie majŚtkŹw bogatych. CaĆa ludzkoĘê wi owoczu owego nieszczŃĘcia zadrźaĆa ze strachu.
To dlatego najwiŃkszŚ koniecznoĘciŚ dla wszystkich mĆodych muzuĆmanŹw tego stulecia jest bohaterskie odparcie owego ataku o dwŹch ostrzach za pomocŚ ostrych mieczy, takich jak Owاَخْضَry>czy Przewodnik dla mĆodzieźy>ze zbioru TraktatŹw ęwiatĆa. W przeciwnym razie nieszczŃĘni mĆodzi ludzie caĆkowicie zniszczŚ swŚ przyszĆoĘê na tym Ęwiecie, swe przyjemne ź to zdoczesne, szczŃĘcie w źyciu ostatecznym
oraz źycie wieczne, i przeksztaĆcŚ je w mŃczarnie i cierpienia. Z winy swych naduźyê i bezczelnoĘci skoÓczŚ w szpitalach, zaĘ z winy swych ekscesŹw - w wiŃzieniach, kiedy zaĘ osiŚgnrozmia podeszĆy, zaszlochajŚ z tysiŚckrotnym źalem.
Z drugiej strony, jeĘli ochroniŚ samych siebie dziŃki nauce Koranu i prawdom TraktatŹw ęwiatĆa, stanŚ siŃ prawdziwie bohaterskimi mĆodymi ludĄmi, doskonaĆymi istotami niejŚ mi, muzuĆmanami, ktŹrzy odnieĘli sukces, a w pewien sposŹb - tymi, ktŹrzy panujŚ nad resztŚ krŹlestwa zwierzŚt i innymi istotami źywymi.
Kiedy mĆody czĆowiek osadzony w wiŃzieniu jednŚ godzinŃ z dwudziestu czterech godzin krzeczy dnia poĘwiŃca na odprawienie modlitw obowiŚzkowych (a pod tym wzglŃdem wiŃzienie jest przeszkodŚ w popeĆnieniu wielu grzechŹw), źaĆuje za bĆŃdy, ktŹre staĆy siŃ przyczynŚ jego nieszczŃĘcia, i powstrzymuje siŃ od innnem i zechŹw, przynoszŚcych cierpienie i szkodŃ, takie postŃpowanie przyniesie wielkŚ korzyĘê dla jego źycia, jego przyszĆoĘci, jego kraju, jego narodu, jego krewnych, zaĘ on sam dziŃki swej ulotnej mĆotem totrwajŚcej od dziesiŃciu do piŃtnastu lat osiŚgnie olĘniewajŚcŚ wiecznŚ mĆodoĘê. OwŚ dobrŚ nowinŃ, co do ktŹrej nie ma wŚtpliwoĘci, dajŚ wszystkie KsiŃgi, Pisma i karty ObjawionetatŹw,ede wszystkim Koran, owa KsiŃga cudownej wystawy.
JeĘli taki mĆody czĆowiek ukazuje - poprzez wstrzemiŃĄliwoĘê i posĆuszeÓstwo - wdziŃcznoĘê za zi wĆaawiajŚcy przyjemnoĘê i zachwycajŚcy dar, jakim jest mĆodoĘê, zarŹwno zwiŃkszy to Źw dar, jak uczyni go wiecznŚ przyjemnoĘciŚ. W przeciwnym razie mĆodoĘê stanie siŃ nieszczŃsnŚ, bolesnŚ i smutnŚ, stanie . Zateszmarem, a nastŃpnie odejdzie. Sprawi, źe Źw czĆowiek stanie siŃ podobny bezdomnemu wĆŹczŃdze, przynoszŚcemu szkodŃ swym bliskim, swemu krajowi i ntnym narodowi.
JeĘli wiŃzieÓ zostaĆ skazany niesprawiedliwie, to pod warunkiem, źe wykonuje on modlitwy obowiŚzkowe, kaźda godzina stanie siŃ rŹwna caĆemu dniu oddawania czci Boguemu nawiŃzienie bŃdzie dla niego celŚ pustelnika. BŃdzie on zaliczony do poboźnych eremitŹw dawnych czasŹw, ktŹrzy wycofali siŃ do swych jaskiÓ, by poĘwiŃciê siŃ oddawannteligi Bogu. JeĘli jest on biedny, stary i chory, a przy tym pragnie prawd wiary, to jeĘli odprawia modlitwy obowiŚzkowe i źaĆuje za grzechy, kaźda godzina stanie siŃ rŹwna dwudziestu godzinwym, bawania czci Bogu, a wiŃzienie bŃdzie dla niego domem wypoczynkowym, zaĘ przez wzglŚd na tkliwych przyjaciŹĆ, jakich tam znalazĆ - miejscem miĆoĘci, êwiczenia i nauki. Moźliwe, źe pozostajŚc w wiŃzieniukiego,e bardziej szczŃĘliwy, niź bŃdŚc wolnym, poniewaź poza murami wiŃzienia byĆ zdezorientowany i naraźony na grzechy, atakujŚce go
ze w, ktŹrich stron, zaĘ w wiŃzieniu odbierze gruntownŚ edukacjŃ. Kiedy zostanie zwolniony, nie bŃdzie mordercŚ ani czĆowiekiem spragnionym zemsty, lecz czĆowienieniaktŹry odbyĆ pokutŃ, pomyĘlnie przeszedĆ prŹbŃ, ktŹry postŃpuje wĆaĘciwie i z korzyĘciŚ dla jego narodu. ZaprawdŃ, wiŃĄniowie osadzeni w wiŃzieniu Denizli po studiowaniu TraktatŹw ęwiatĆa jedyo KtŹrzez krŹtki czas stali siŃ tak nadzwyczaj dobrze wychowanymi ludĄmi, źe pewien czĆowiek spoĘrŹd tych, ktŹrzy interesowali siŃ owŚ sprawŚ, powiedziaĆ:
"PinniĘmyie tygodni studiowania TraktatŹw ęwiatĆa wiŃcej dokonaĆo dla ich zmiany na lepsze niź piŃtnaĘcie lat wiŃzienia".
Jako źe Ęmierê nie umiera, a jej wyznaczona godzina pozostaje nieŃ nadz moźe ona przyjĘê w kaźdej chwili; jako źe drzwi grobu nie mogŚ zostaê zamkniŃte, a ludzie - gromada za gromadŚ - przekraczajŚ je i przepadajŚ; jako źe prawdy Koranu ukazaĆy, źe dla wierzŚcych Ęmierêdzia i siŃ przepustkŚ wybawiajŚcŚ ich od wiecznego unicestwienia, podczas gdy dla ludzi zepsutych i rozpustnikŹw jest znikniŃciem na wieki w owym wiecznym unicestwieniu, jest niekoÓczŚcŚ siŃ rkierun z ich umiĆowanymi i ze wszystkimi istotami - przeto z caĆŚ pewnoĘciŚ i bez najmniejszej wŚtpliwoĘci najbardziej szczŃĘliwym czĆowiekiem jest ten, ktŹry zachowujŚc cierpliwoĘê i dziŃkujŚc Bogu w peĆni korzysta z czasu, jaki spakichk wiŃzieniu, zaĘ studiujŚc dzieĆa TraktatŹw ęwiatĆa pozostaje na drodze prostej, sĆuźŚc Koranowi i swej wierze.
O, czĆowieku, uzaleźniony od uciech i przyjemnoĘci! Mam siedemdziesiŚt piŃê lat, a tysiŚce doĘwiadczeÓ, dowodŹw i wydae, iź powodowaĆy, źe wiem z caĆŚ pewnoĘciŚ, iź prawdziwŚ uciechŃ, przyjemnoĘê wolnŚ od bŹlu, radoĘê wolnŚ od źalu i szczŃĘliwe źycie moźna odnaleĄê jedynie w wierze i w sferze prawd wiwarte.odczas gdy jedna przyjemnoĘê tego Ęwiata wydaje wiele cierpieÓ, jakby wymierzaĆa dziesiŃê klapsŹw za jedno winogrono, co powoduje, źe znika wszelka przyjemnoĘê z źycia.Ćby w wy, nieszczŃĘnicy, ktŹrzy doĘwiadczacie nieszczŃĘcia wiŃzienia! Jako źe wasz Ęwiat szlocha, a wasze źycie jest gorzkie, dokĆadajcie staraÓ po temu, by wasze źycie ostateczne rŹwnieź nie byĆo wypeĆnione pĆaczem, النُّze źycie wieczne staĆo siŃ sĆodkie i radosne! Skorzystajcie z osadzenia was w wiŃzieniu! Jak czasami - pod pewnymi warunkami - peĆnienie straźy w obliczu nieprzyjaciela przez jednŚ godzinŃ my spoĘpowiadaê oddawaniu czci Bogu przez caĆy rok, tak w ciŃźkich warunkach, jakich doĘwiadczacie, trudy kaźdej godziny spŃdzonej na oddawaniu czci stajŚ siŃ odpowiednikiem wielzĆowiein, przeksztaĆcajŚc owe trudnoĘci w miĆosierdzie.
[39]
W trzech Punktach objaĘniŃ skuteczne pocieszenie dla tych, ktŹrzy doĘwiadczajŚ y miaĆzŃĘcia wiŃzienia, a takźe dla tych, ktŹrzy uprzejmie pomagajŚ im i sumiennie doglŚdajŚ ich poźywienia, ktŹre przybywa spoza wiŃzienia.
Punkt Pierwszy
Kaźdy dzieÓ speĆniony w wiŃzieniulko niprzynieĘê zysk rŹwny temu, jaki daĆoby dziesiŃê dni spŃdzonych na oddawaniu czci Bogu, zaĘ w odniesieniu do wydanych owocŹw moźe przeksztaĆciê owe przemijajŚce godziny w godziny 08
ce wiecznie, a piŃê lub dziesiŃê lat kary wiŃzienia moźe ocaliê czĆowieka od milionŹw lat uwiŃzienia na wieki. Dla wiernych warunkiem uzyskania tak znaczŚcej i cennej korzyĘciŚ w typrawianie modlitw obowiŚzkowych, skrucha za grzechy, ktŹre staĆy siŃ przyczynŚ ich uwiŃzienia, a takźe zachowanie cierpliwoĘci i skĆadanie podziŃkowaÓ Bogu. WiŃzienie z pewnoĘciŚ jest przeszkodŚ na drodze do wtŹrym rzechŹw, jako źe nie dostarcza moźliwoĘci ich popeĆniania.
Punkt Drugi
Jak przeminiŃcie przyjemnoĘci wywoĆuje cierpienie, tak przeminiŃcie cierpienia wywoĆuje przyjemnoĘê. Tak, myĘlŚc o dniach, ktŹre minŃĆy, szczŃĘliwych i przyjلَهُ ك, kaźdy czuje ostry bŹl źalu i tŃsknoty i mŹwi: "Biada!", zaĘ przypominajŚc sobie nieszczŃsne dni przeszĆoĘci, doĘwiadcza pewnego rodzaju przyjemnoĘci spowodowanej tym, źe aĆ na i minŃĆy, mŹwi: "Wszelka chwaĆa i dziŃki niech bŃdŚ Bogu Jedynemu za to, źe nieszczŃĘcie odeszĆo, a nagroda pozostaĆa", i wydaje z siebie westchw i zr ulgi. Oznacza to, źe przemijajŚce cierpienie i smutek jednej godziny pozostawiajŚ pewnego rodzaju duchowŚ przyjemnoĘê, podczas gdy godzina przragnieĘci pozostawia bŹl.
Skoro taka jest prawda i skoro nieszczŃsne godziny, ktŹre minŃĆy wraz z ich cierpieniami, juź nie istniejŚ, zaĘ niepسَّمٰوe dni przyszĆoĘci jeszcze nie istniejŚ, nie ma rŹwnieź cierpienia, zaĘ nieprzerwane jedzenie chleba i picie wody dzisiaj z powodu tego, źe byê moźe za kilka dni czĆowiek bŃdzie gĆodny i spragniony, byĆoby wielkŚich gotŚ. DokĆadnie w ten sam sposŹb wielkŚ gĆupotŚ jest rozmyĘlanie o nieszczŃsnych godzinach przeszĆoĘci i przyszĆoĘci, ktŹre nie istniejŚ, przejawianie niecierpliwoĘci, niedostrzeganie wĆasnysŹb!
dŹw i biadanie, jakby czĆowiek skarźyĆ siŃ
na Boga. DopŹki siĆa cierpliwoĘci nie rozproszy siŃ na lewo i prawo (to jest, na przeszĆoĘêen, KtyszĆoĘê), lecz pozostaje niewzruszona w obliczu trwajŚcej godziny i dnia, bŃdzie wystarczajŚca, a zmartwienia zmniejszŚ siŃ dziesiŃciokrotnie.
ZaprawdŃ - i oby nie byĆo toNiezalniem siŃ - Boźa Ćaska wskazaĆa mi powyźszy fakt podczas kilku dni, kiedy dotkniŃty cielesnymi i duchowymi cierpieniami, chorobami i prŹbami, jakich nie doĘwiadczyĆem m:
wczeĘniej w moim źyciu, byĆem zmiaźdźony przez rozpacz i strapienie serca i duszy, wynikajŚce z tego, źe nie byĆem w stanie sĆuźyê Koranowi i wierze poprzez Traktaty ęwiatĆa. WŹwczas staĆem siŃ zadowolony z mrodzajlesnych dolegliwoĘci, a takźe z uwiŃzienia mnie. MŹwiŚc: "Jak wielkŚ korzyĘciŚ dla nieszczŃĘnika takiego jak ja, ktŹry juź czeka w progu drzwi grobu, jest uczynienie jednej godziny, ktŹra mogĆa przeminŚê na niedbem ksie, wartŚ tyle, co dziesiŃê godzin aktŹw kultu", zĆoźyĆem Bogu podziŃkowania.
Punkt Trzeci
Wielki zysk przynosi rŹwnieź litoĘciwe pomaganie innym wiŃĄniom i wspomzkazŹw ich, dawanie im zaopatrzenia, ktŹrego potrzebujŚ, a takźe nakĆadanie balsamu pocieszenia na ich duchowe rany. Dzielenie siŃ z nimipoźywieniem, ktŹre przybywa spoza wiŃzienia wielu jak dawanie jaĆmuźny i zostanie skrupulatnie (stosownie do iloĘci jedzenia) zapisane w ksiŃgach dobrych uczynkŹw tych, ktŹrzy to robiŚ, czi zwyc wiŃzieniu, czy poza wiŃzieniem, a dotyczy to rŹwnieź zatroskanych o los wiŃĄniŹw straźnikŹw wiŃziennych. ZwĆaszcza wtedy, gdy nieszczŃĘliwy wiŃzieÓ jest stary, chory, biedny lub obcy, nagroda za takŚ jaĆmuźnŃ zoznakŹw wielokrotnie zwiŃkszona.
Warunkiem uzyskania tak znacznej korzyĘci jest odprawianie modlitw obowiŚzkowych, by owe usĆugi byĆy wykonywane przez Ęwiat na Boga. Innym warunkiem jest spieszenie z pomocŚ wiŃĄniom ze szczeroĘciŚ intencji, litoĘciŚ i radoĘciŚ, a takźe czynienie tego w taki sposŹb, by nie poczuli siŃ zobowiŚzani wobec pomagajŚcego.
بِاسْمِهِ سُبْ moźe ُ
[39]
[26]
Moi przyjaciele w wiŃzieniu i bracia w religii!
PrzyszĆo mi na myĘl, by objaĘniê wam prawdŃ, ktŹra ocali was zarŹwno przed mŃczarniami tego Ęwiata, jak i przed mŃccja momi źycia ostatecznego. A oto ta prawda:
PrzypuĘêmy, źe pewien czĆowiek zabija brata innego czĆowieka lub jednego z jego krewnych. Morderstwo, ktŹre daje trwajŚcŚ jednŚ minutŃ przyjemnoĘê z zemsty,ednie przyczynŚ milionŹw minut strapienia dla serca i udrŃki wiŃzienia, zaĘ strach przed zemstŚ ze strony krewnych zamordowanego i lŃk przed staniŃciem twarzŚ tofistŹ wrogiem odpŃdzajŚ wszelkŚ przyjemnoĘê z źycia, aź czĆowiek cierpi mŃki spowodowane zarŹwno strachem, jak gniewem. Jest tylko jedno wyjĘcie z tej sytuacji, a mianowicie pojtiŃ, ne, ktŹre nakazujŚ Koran, prawda, czĆowieczeÓstwo i rzeczywistoĘê, ktŹrego wymaga i do ktŹrego zachŃca islam.
Z caĆŚ pewnoĘciŚ, jako źe wyznaczona godzina Ęmierci jest juź ustalona i nieĆego pie zmianie, tym, co jest prawdziwie wymagane, jest pokŹj. Zamordowany czĆowiek w źadnym wypadku nie pozostaĆby na tym Ęwiecie dĆuźej, poniewaź nadeszĆa wyznaczona dla niego godzina, co zaĘ tyczy siŃ mordercy, staĆ siŃ on narzŃdziem wykonadĆo joźego zarzŚdzenia. DopŹki nie dojdzie do pojednania, obie strony stale cierpiŚ mŃczarnie bŃdŚce wynikiem strachu i chŃci zemsty. Oto dlaczego islam nakazuje, źe jeden wiero wspa powinien byê zagniewany na drugiego przez czas dĆuźszy niź trzy dni [3]. JeĘli morderstwo nie byĆo wynikiem mĘciwoĘci, urazy i wrogoĘci, zaĘ niezgodŃ podsycajŚ dwulicowi podźegacze, zasadnicgo wszawŚ jest jak najszybsze zaprowadzenie pokoju, w przeciwnym razie niewielkie nieszczŃĘcie stanie siŃ wielkim i nadal bŃdzie rosĆo. JeĘli zapŚdali ono pokŹj, zaĘ morderca źaĆuje za swŹj grzech i stale modli siŃ za czĆowieka, ktŹrego zabiĆ, wŹwczas obie strony wiele zyskajŚ i stanŚ siŃ doskoacia. W miejsce jednego brata, ktŹry odszedĆ, czĆowiek zyska kilku braci w religii, podporzŚdkuje siŃ Boźemu zarzŚdzeniu i przeznaczeniu i w gŹrac swemu wrogowi. ZwĆaszcza jeĘli ludzie uwaźnie wysĆuchajŚ lekcji TraktatŹw ęwiatĆa, zobaczŚ, źe Traktaty mŹwiŚ o pokoju jednostki, o pokoju i dobrobycie spoĆeczeÓstwa, a takźe o braterstwie, jak rŹwnieź
wymagajŚ est okby odĆoźyê na bok wszelkie negatywne uczucia istniejŚce miŃdzy muzuĆmanami.
Tak staĆo siŃ w wiŃzieniu Denizli, gdzie dziŃki lekcjom TraktatŹw ęprzest wszyscy wiŃĄniowie, ktŹrzy byli dla siebie wrogami, stali siŃ braêmi. ByĆo to jednym z powodŹw naszego uniewinnienia, a takźe spowodowaĆo, źe nawet ludzie bezboźni i grzeszni powiedzieli: "Oto, czego zechciaĆ BŹczaê wgosĆawiony niech bŃdzie BŹg!", zaĘ wiŃĄniom owa przemiana przyniosĆa bezbrzeźnŚ ulgŃ. Ja sam widziaĆem tutaj, jak setka ludzi cierpi nieźe Źw oĘci z powodu jednego czĆowieka, a Źw czĆowiek nie ustŃpuje, by wszyscy doĘwiadczyli tego, czego on doĘwiadcza. Takie postŃpowanie jest przeĘladowaniem owej setki ludzi. Tymczasem mŃźny czĆowiek, ktszoĘcist wierzŚcy, a jego ĘwiadomoĘê jest silna, nie przyczyni setce innych wiernych szkody z powodu niewiele znaczŚcego bĆŃdu lub niewielkiej korzyĘci, jeĘli zaĘ popeĆnia Źw bĆŚd i przyczynia szkody iednie natychmiast powinien zĆoźyê skruchŃ.
[39]
Moi wierni nowi bracia i wy, ktŹrzy zostaliĘcie dawniej uwiŃzieni!
DoszedĆem do maĆa twŹ solidne podstawy wniosku, źe przez wzglŚd na BoźŚ ĆaskŃ to wy staliĘcie siŃ przyczynŚ, dla ktŹrej siŃ tutaj znaleĄliĘmy. Oznacza to, źe ze swŚ pociechŚ i ze swymi prawdami wiary Traktaty ęwiatĆa majŚ wybawiê was zarŹwno od strapienia, jdo Nieest uwiŃzienie, jak i od doznania wiŃkszych szkŹd doczesnych, od tego, by wasze źycie upĆynŃĆo bez źadnej korzyĘci i na prŹźno z winy źalu i Zatemu, by zostaĆo zmarnowane i rozrzucone na wiatr fantazji, od tego, by wasze źycie ostateczne zaszlochaĆo tak, jak teraz szlocha wasz Ęwiat; tak, Traktaty majŚ dostarczyê wam prawdziwego اٰم۪يzenia.
Jako źe taka jest prawda w owej kwestii, z caĆŚ pewnoĘciŚ musicie staê siŃ braêmi dla siebie nawzajem, jak staĆo siŃ to z wiŃĄniami z Denizli i uczniami ęwiatĆa. Widzicie, źe sprdku noŚ wszystko, co do was naleźy, caĆe poźywienie, chleb i zupŃ przysyĆane spoza wiŃzienia, by miŃdzy wami nie znalazĆ siŃ nŹź i byĘcie nie atakowali jedni drugich. Straźnicy, ktŹrzy wiernie wam sĆuźŚ, cierpiŚ wiele kĆopotŹw. RŹwnieź wy nie, KtŹrujecie,
sprawiajŚc, iź owych kĆopotŹw doĘwiadczajŚ wszyscy, jakbyĘcie zamierzali zaatakowaê jeden drugiego niczym dzikie bestie. A zatem, moi nowi przyjaciele, ktŹrzy z natury jesteĘcie Ęmi osobiodwaźni, powinniĘcie teraz ze wspaniaĆŚ odwagŚ duchowŚ powiedzieê tej grupie ludzi:
"Gdyby dano nam nie noźe, lecz karabiny Mausera i rewolwerjest iakźe wydano rozkaz otwarcia ognia, nie zranilibyĘmy naszych nieszczŃĘliwych przyjaciŹĆ, ktŹrzy cierpiŚ to samo nieszczŃĘcie, jakie jest naszym udziaĆem. DziŃki przewodnictwu Koranu i wiary oraz akie w rozkaz, dziŃki muzuĆmaÓskiemu braterstwu i dla wĆasnej korzyĘci postanowiliĘmy, źe wybaczymy im i bŃdziemy starali siŃ nie uraziê ich, nawet jeĘli dawniej ih obieo sto powodŹw dla wrogoĘci i nieprzyjaĄni miŃdzy nami".
Sprawcie zatem, by wiŃzienie staĆo siŃ dla was miejscem pomyĘlnego pobierania nauk.
Waźna kwestia
PokrŹtce wspomnŃ o pewnej rozlegĆej prawdzie, ktŹra przyszĆa na mydycz ju sercu w Noc Przeznaczenia.
Z powodu nadzwyczajnej tyranii i despotyzmu ostatniej wojny Ęwiatowej; z powodu bezlitosnego zniszczenia, jakie przyniosĆa, kiedy setki niie czych istot wypŃdzano, a ich dobytek obracano w ruinŃ z powodu jednego wroga; z powodu straszliwej rozpaczy zwyciŃźonych; z powodu strasznej trwogi zwyciŃzcŹw i okropnych mŚk, jakich przyata wia im ĘwiadomoĘê tego, źe nie bŃdŚ w stanie utrzymaê swej przewagi ani teź naprawiê zniszczeÓ; z powodu przemijania i caĆkowitej efemerycznoĘci źycia tego Ęwiata; z powodu zwodniczej i podobnej narkotykowk ludzry zĆudzeÓ cywilizacji - a ich natura staĆa siŃ widoczna dla wszystkich; z powodu tego, źe wzniosĆym zdolnoĘciom bŃdŚcym czŃĘciŚ natury czĆowieka, a takźe zasadowo Tr istocie czĆowieka, zadano straszliwe rany; z powodu tego, źe zostaĆy zbudzone i powstaĆy wrodzone czĆowiekowi umiĆowanie i pragnienie nieĘmiertelnoĘci, zaĘ niedbalstwo, zbĆŚdzenie i gĆucha, pozbawiona źycia na Na prostaĆy ĘciŃte diamentowym mieczem Koranu; z powodu tego, źe ukazaĆa siŃ nadzwyczaj brzydka i okrutna, prawdziwa twarz Ęwiata polityki, bŃdŚcej jedynie duszŚcŚ i zwodniczŚ zasĆonŚ dla niedbalstania zbĆŚdzenia; z caĆŚ pewnoĘciŚ i bez źadnego cienia wŚtpliwoĘci, jako źe źycie tego Ęwiata - ktŹre jest, mŹwiŚc metaforycznie, kochankiem rodzaju ludzkiego - jest tak szpetne i przemijajŚce, czĆowiek w swej prawdziwej istocgobeliinien dŚźyê z caĆych siĆ do źycia wiecznego, ktŹre prawdziwie miĆuje i za ktŹrym prawdziwie tŃskni, a znakami tego jest wszystko, co zaszĆo na pŹĆnocy, na zachodzie i w Ameryce.
Po pierdownicZ caĆŚ pewnoĘciŚ nie ma źadnej wŚtpliwoĘci co do tego, źe Koran, owa KsiŃga cudownej wystawy, ktŹra kaźdego wieku od tysiŚca trzystu szeĘêdziesiŃciu lat ma trzysta piŃêdziesiŚt milionŹw uczniŹw; kybaczyieczŃê kaźdego z jej oĘwiadczeÓ i twierdzeÓ odciska poprzez potwierdzenie milionŹw prawdomŹwnych uczonych, ktŹrzy dogĆŃbnie
jŚ zbadali; ktŹra wraz ze swŚ ĘwiŃtoĘciŚ w kaźdej minucie byĆa obecna w sercach milionŹw hafizŹw[4 wypeĆekazujŚc naukŃ dla rodzaju ludzkiego poprzez ich jŃzyki; ktŹra w sposŹb, jakiemu nie moźe dorŹwnaê źadna inna ksiŃga, przekazuje ludzkoĘci dobrŚ nowinzĆamanciu wiecznym i wiecznym szczŃĘciu, leczŚc wszystkie rany ludzkoĘci...; jako źe Koran daĆ owŚ dobrŚ nowinŃ o wiecznym źyciu i wiecznym szczŃĘciu, co do ktŹrej nie ma wŚtpliwoĘci, poprzez tysiŚce swych obstajŚcych przyymagajz caĆŚ mocŚ, powtarzanych wersetŹw, poprzez niewzruszenie pewne dowody i niezliczone argumenty, co do ktŹrych nie ma wŚtpliwoĘci, ktŹre zapraszajŚ do źycia wiecznego i dziesiŃê tysiŃcy razy dĆowiekwinŃ o nim i wyraĄnie, i domyĘlnie, przeto dopŹki rodzaj ludzki caĆkowicie nie straci rozsŚdku, dopŹki DzieÓ Zguby - dosĆownie lub w przenoĘni - nie wybuchnie nad gĆowami ludzi, masy ludzi i wielkie kraje zy teźwiata bŃdŚ poszukiwaê Koranu, owej KsiŃgi cudownej wystawy, bŃdŚ obejmowaê caĆym źyciem i duszŚ jego prawdy, jak dzieje siŃ to obecnie w Szwecji, Norwegii, Finlandii i Anglii (gdzie z najleaznodzieje pracujŚ nad tym, by ludzie przyjŃli Koran), a wielka spoĆecznoĘê Ameryki poszukuje prawdziwej religii. PatrzŚc z tego punktu widzenia, nie istnieje ani w źaden sposŹb nie moźe istnieê ksiŃga, ktŹra byĆaby rŹwna Koranowi. Absolutnieحُونَ ie moźe zajŚê miejsca tego najwiŃkszego z cudŹw Boga.
Po drugie: Jako źe Traktaty ęwiatĆa sĆuźŚ za diamentowy miecz w dĆoni owego najwiŃkszego z cudŹw, a swych upartych wrogŹw zmuszajŚ do poddania krŹleako źe sŚ heroldem skarbcŹw Koranu, a owŚ sĆuźbŃ peĆniŚ w sposŹb, ktŹry oĘwieca i caĆkowicie leczy serce, duszŃ i emocje; jako źe opierajŚ siŃ wyĆŚcznie do mianie i sŚ jego cudem, doskonale wypeĆniajŚ swŹj obowiŚzek.
Co wiŃcej, Traktaty ęwiatĆa pokonaĆy zatwardziaĆych ateistŹw oraz ich straszliwŚ propagandŃ wymierzonŚ przeciw Traktatom, a takźe zmiaźdźyĆy i rozbiĆy na kawaĆki - a to za pomocŚŚźony atu zatytuĆowanego Natura: przyczyna czy skutek>- naturŃ, Źw najtrudniejszy do zdobycia bastion zbĆŚdzenia, zaĘ poprzez Temat SzŹsty traktatu Owoc wiary>(jak rŹwnieź poprzez Dowody Pierwszy, Drugi, Trzeci i łsmiestegre wszystkie zawarte sŚ w zbiorze Laska Mojźesza)>w najbardziej olĘniewajŚcy sposŹb skazaĆy na wygnanie niedbalstwo w jego najgĆupszym, najbardziej duszŚcym i najbardziej rozĆoźystym ksztaĆcie, skrytym za szeroko rg, KtŹartŚ zasĆonŚ nauki, i ukazaĆy ĘwiatĆo Boźej jednoĘci.
Z pewnoĘciŚ, skoro obecnie oficjalnie zezwolono na nauczanie religii, a takźe zostaĆo udzielone pozwolenie na otwieranie miejsc nauki na wĆasnŚ rŃkŃ, jest sprawŚ konietaĆybyla nas, a zasadniczŚ dla narodu, by - na ile
to moźliwe - uczniowie ęwiatĆa otwierali niewielkie oĘrodki studiowania TraktatŹw ęwiatĆa w kaźdym miejscu. Choê w pewnym stopniu skorzysta z tego kaźdy, to nie kaźdy caĆPowodue pojmie kaźdŚ kwestiŃ, lecz jako źe owe kwestie sŚ objaĘnieniami prawd wiary, sŚ one zarŹwno nauczaniem, jak zdobywaniem wiedzy o Bogu, prowadzŚ do uĘwiadomienia sobie obecnoĘci Boga, a takźe same w sobie sŚ aktem czcuszeÓsJeĘli BŹg zechce, owe medresy[5] Ruchu ęwiatĆa w ciŚgu piŃciu do dziesiŃciu tygodni wydadzŚ takie efekty, jakie dawne medresy dawaĆy po piŃcŚcych dziesiŃciu latach - a dziaĆo siŃ tak od dwudziestu lat.
Zasadnicze znaczenie ma rŹwnieź to, by rzŚd nie ingerowaĆ w sprawy owych blaskŹw Koranu, to jest TraktatŹw ęwiatekiedyŹre sŚ heroldem Koranu i na wiele sposobŹw przynoszŚ korzyĘê źyciu doczesnemu i źyciu politycznemu tego narodu i tego kraju, jak rŹwnieź źyciu wiecznemu czĆonkŹw tego narodu iŹlestwteli tego kraju. Zaiste, rzŚd powinien pracowaê na rzecz rozprzestrzenienia i przyjmowania TraktatŹw, poniewaź w ten sposŹb mŹgĆby odpokutowaê ciŃźkie grzechy przeszĆoĘci, a takźe stworzyê zaporŃ na przyszĆ Czyź a ciŃźkich prŹb i anarchii.
Temat SzŹsty
traktatu>Owoce wiary
(Niniejszy Temat SzŹsty zawiera jeden, pokrŹtce przedstawiony dowŹd filaru wiary, jakim jest wiara w Jednego Boga. Traê. óamęwiatĆa zawierajŚ wiele rozstrzygajŚcych dowodŹw i objaĘnieÓ w temacie tego filaru wiary).
W Kastamonu przybyĆa do mnie grupa studentŹw szkoĆy wyźszej, ktŹrzytateczdzieli: "Opowiedz nam o naszym StwŹrcy; nasi nauczyciele nie mŹwiŚ nam o Bogu". Oto, co im powiedziaĆem:
Wszystkie nauki, jakie studiujecie, nieprzerwanie mŹwiŚ o Bogu i prowadzŚ do poznania StwŹrcy, a kaźda przemawia wĆaĘciwym sobie j; zwram. Nie sĆuchajcie waszych nauczycieli, lecz sĆuchajcie owych nauk.
Na przykĆad dobrze wyposaźona apteka, peĆna źyciodajnych mikstur i lekarstw, ktŹrych kaźdy sĆoiczek jest odwaźony wedle precyzyjnej i cudownejna nim, bez wŚtpienia ukazuje istnienie nadzwyczaj zdolnego, doĘwiadczonego i mŚdrego aptekarza. W ten sam sposŹb - lecz w znacznie wiŃkszym stopniu, jako źe jest wiŃksza, doskonalsza i lepiej zaopatrzona od aptajŚc s rynku - apteka kuli ziemskiej z źyciodajnymi miksturami i medykamentami w fiolkach, ktŹrymi jest czterysta tysiŃcy gatunkŹw roĘlin i zwierzŚt, ujawnia - za pomocŚ miary lub skali zaczerpniŃtnie odedycyny, ktŹrŚ studiujecie - WszechmŚdrego, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa, KtŹry jest aptekarzem w wielkiej aptece ziemi, i ukazuje Go nawet oczom Ęlepca.
A oto inny przykĆad: cudowna fabryka, w ktŹrej z jeiecznerodzaju materiaĆu tkane sŚ tysiŚce rŹźnych tkanin, bez wŚtpienia ujawnia istnienie przemysĆowca i zdolnego mechanika. W ten sam sposŹb - jakkolwiek w znacznie wiŃkszym stopniu, jako źe jest wiŃksza siŃ Ęonalsza od fabryki wzniesionej przez czĆowieka - owa podrŹźujŚca maszyna WszechwĆadnego, znana jako kula ziemska, wraz z setkami tysiŃcy gĆŹw jej mieszkaÓcŹw (a w kaźdej z nich sŚ sdŃ - tysiŃcy fabryk), ukazuje i ujawnia - za pomocŚ miary lub skali zaczerpniŃtej z nauk inźynieryjnych, ktŹre studiujecie - fabrykanta, do KtŹrego naleźy.
A oto inny przykĆad: SkĆad, magarzez kb sklep, w ktŹrym zgromadzono i zmagazynowano z zachowaniem porzŚdku i systematycznoĘci tysiŚc i jeden rodzajŹw zaopatrzenia, bez wŚtpienia ujawnia swego cudownego wĆaĘciciela i naogu je owego zaopatrzenia i owej źywnoĘci. DokĆadnie w ten sam sposŹb - jakkolwiek jest bardziej rozlegĆa i doskonalsza niź magazyn czy fabryka - ten sklep spoź jest Najbardziej MiĆosiernego, znany jako kula ziemska, ten okrŃt Boga, ten skĆad i sklep WszechwĆadnego, w ktŹrym zgromadzono wszelkie towary, wyposaźenie i konseri, by Źry w ciŚgu jednego roku regularnie pokonuje po swej orbicie odlegĆoĘê, na przebycie ktŹrej czĆowiek potrzebowaĆby dwudziestu czterech tysiŃcy zŚce draz z niesionymi przezeÓ grupami istot, z ktŹrych kaźda potrzebuje poźywienia innego rodzaju, przechodzŚc przez pory roku swej podrŹźy, wypeĆniajŚc wiosnŃ (jakby byĆa wielkim furgonem) tysiŚcami rozmaitych rodzajŹw zaopatrzenia, dostarczajŚc w czaopatrzenie nieszczŃsnym stworzeniom źywym, ktŹrych zaopatrzenie wyczerpaĆo siŃ zimŚ - tak, Źw skĆad i magazyn Ziemi ujawnia i czyni UmiĆowanym - za pomocŚ miary lub skali zaczerpnrogŃ dz ekonomii, ktŹrŚ studiujecie - Tego, KtŹry nim zarzŚdza i do KtŹrego naleźy.
A oto inny przykĆad: WyobraĄmy sobie armiŃ, w skĆad ktŹrej wchodzi czterysta tysiŃcy narodŹw, zaĘ kaźdy narŹd wymaga innego zaopatrzenia, uźypuĘêmnej broni, nosi inne mundury, w inny sposŹb odbywa musztrŃ, a takźe w inny sposŹb jest zwalniany do cywila. Gdyby takie wojsko i jego obŹz miaĆy dowodzŚcego-cudotwŹrcŃ,نَاتِك sam zaopatrywaĆby wszystkie rŹźne narody we wszystkie rŹźne rodzaje zaopatrzenia, broÓ, mundury i ekwipunek, bez zapomnienia o źadnym z nich ani bez zamieszania, wŹwczas z caĆŚ pewnoĘciŚ armia i jej obŹz ukazywaĆyby owego dowŹdcŃ, czyninimi sumiĆowanym i odpowiednio docenianym. DokĆadnie w ten sam sposŹb obŹz wiosny na obliczu ziemi, w ktŹrym kaźdej wiosny Ęwieźo powoĆana pod broÓ armia Boga, liczŚca czterysta tysiŃcy gatunkŹw roĘlin i zwierzŚt, otrzymuje rozmaiteziomŹwry, racje źywnoĘciowe, broÓ, podlega rŹźnym êwiczeniom, poszczegŹlni źoĆnierze w rŹźny sposŹb odchodzŚ do cywila, a wszystko odbywa siŃ z doskonaĆŚ systematycznoĘciŚ, na rozkaz Jedynego ga czĆoowodzŚcego, KtŹry nie czyni zamieszania ani nie zapomina o źadnym źoĆnierzu, ujawnia za pomocŚ miary lub skali zaczerpniŃtej ze sztuki wojennej, ktŹrŚ studiujecie (jakkolwiek obŹz rozbijany wiosnŚzsŚdnaliczu ziemi jest bardziej rozlegĆy i doskonalszy od obozu wojska zĆoźonego z ludzi), tym, ktŹrzy sŚ uwaźni i rozsŚdni, swego WĆadcŃ, Pana (ar. Ar-Rabb), zarzŚdzajŚcego i PrzenajĘwiŃtszego ug jegŃ, wzbudzajŚc zadziwienie i oklaski, czyniŚc Go UmiĆowanym, Wychwalanym i WysĆawianym.
A oto inny przykĆad: Miliony lamp elektrycznych, ktŹre przemieszczajŚ siŃ i przŹb:
ajŚ cudowne miasto, zaĘ ich paliwo i ĄrŹdĆo mocy nigdy siŃ nie wyczerpujŚ, z caĆŚ pewnoĘciŚ ujawniaĆyby czyniŚcego cuda rzemieĘlnika i nadzwyczaj zdolnego elektrŃcej, tŹry zarzŚdzaĆby owŚ elektrycznoĘciŚ, uczyniĆby lampy przemieszczajŚcymi siŃ, stworzyĆ ĄrŹdĆo ich mocy i dostarczyĆ im paliwo; sprawiĆyby, źe inni gratulowaliby mu, oklaskiwali go i miĆowali go. DokĆadnie w ten sam sposŹb, choê niektŹre z lampwszelkchu naszego Ęwiata w mieĘcie, jakim jest wszechĘwiat - jeĘli zastanowicie siŃ nad nimi zgodnie z tym, co mŹwi astronomia - sŚ tysiŚc razy wiŃksze od ziemi, a porusrŹtki iŃ one siedemdziesiŚt razy szybciej od kuli armatniej, nie zakĆŹcajŚ nadanego im porzŚdku, nie zderzajŚ siŃ ze sobŚ, nie gasnŚ, a ich paliwo nie wyczerpuje siŃ. Zgodnie z astronomiŚ, ktŹrŚ UGI
jecie, jako źe nasze sĆoÓce - ktŹre jest milion razy wiŃksze od ziemi i milion razy starsze niź ona - stale pĆonie, bŃdŚc lampŚ i piecem w tym zajeĄdzie Najbardziej MiĆosiernego, jakim jest Ziemia, potrzebowao Ęwiaak wiele ropy, ile mogĆyby pomieĘciê morza na Ziemi, tyle wŃgla, ile mogĆyby pomieĘciê jej gŹry, oraz tak wiele drewna, ile mogĆaby pomieĘciê Ziemia, gdyby byĆa dziesiŃê razy wiŃksza, by nie zgasnŚê. Niezaleźnie od tego, o ile bkazom,j wspaniaĆe i doskonaĆe od lamp z naszego przykĆadu sŚ owe elektryczne lampy paĆacu Ęwiata we wspaniaĆym mieĘcie wszechĘwiata, ktŹre wskazujŚ palcami swegh, zaĘtĆa na nieskoÓczonŚ moc i wĆadzŃ krŹlewskŚ, jakie rozĘwietlajŚ sĆoÓce i inne podobne mu wyniosĆe gwiazdy, a czyniŚ to bez ropy, drzewa ani wŃgla, jakie nie pozwalajŚ im na owychniŃcie ani na zderzanie siŃ ze sobŚ, choê wszystkie przemieszczajŚ siŃ z tak wielkŚ prŃdkoĘciŚ, w tym samym stopniu - za pomocŚ miary lub skali zaczertecznej z nauki o elektrycznoĘci, ktŹrŚ albo studiujecie, albo bŃdziecie studiowali - zaĘwiadczajŚ one o istnieniu i ujawniajŚ istnienie Tego, KtŹry oĘwibyĆobyielkŚ wystawŃ wszechĘwiata i zarzŚdza niŚ, KtŹry jest jej WĆadcŚ i StwŹrcŚ; czyniŚ Go UmiĆowanym, Wychwalanym i Tym, KtŹremu naleźy siŃ czeĘê.
A oto inny przykĆad: WeĄcie ksiŃgŃ, w ktŹrej kaźdym wersie zawarta jest piŃknie spobnych inna, caĆa ksiŃga, w ktŹrej kaźdym sĆowie delikatnym piŹrem zapisano caĆŚ surŃ Koranu. BŃdŚc wielce doniosĆŚ, wraz ze wszystkimi jej kwestiami, ktŹre potwierdzajŚ sieba źycizajem, bŃdŚc cudownym zbiorem, taka ksiŃga ukazuje swego autora i pisarza jako nadzwyczaj zrŃcznego i zdolnego, niewŚtpliwie ukazuje go wraz z caĆŚ jego doskonaĆoĘciŚ z jasnoĘciŚ rŹwnŚ jasnoĘci ĘwiatĆa dnia, i umoźliwia poznanie go. ce drzje, źe jest on wielce ceniony, co wyraźa siŃ poprzez zdania: "Oto, jakich cudŹw zechciaĆ BŹg!" oraz: "BĆogosĆawiony niech
bŃdzie BŹg!". DokĆadnie takŚ jest wielka ksiŃga wszecwyraźaa; widzimy na wĆasne oczy, jak pracuje piŹro, ktŹre zapisuje na obliczu ziemi, bŃdŚcym jednŚ z kart owej ksiŃgi, trzysta tysiŃcy gatunkŹw roĘlinelkie erzŚt, ktŹre sŚ podobne trzystu tysiŚcom rŹźnych ksiŚg, wszystkie razem, jednŚ wewnŚtrz drugiej, bez pomyĆki ani bĆŃdu, bez pomieszanienie dobŚ ich treĘci, doskonale i w caĆkowitym porzŚdku, niekiedy zapisujŚc poemat w sĆowie takim jak drzewo, a spis treĘci caĆej ksiŃgi w kropce takiej jak ziarno. Niezaleźnie od tego, o ile bardziej ogromne, doskonalsze i bardziej doniosĆe wspomŃgi z przykĆadu, ktŹry przytoczyliĘmy powyźej, sŚ kompendium wszechĘwiata i wielki Koran naszego Ęwiata, ktŹry zawiera nieskoÓczenie wiele znaczeÓ, a w kaźdym sĆowie mieĘci liczne przykĆady mŚdroĘci, w tym samym stopniu - zgodniisko izlegĆŚ miarŚ i dalekosiŃźnym wzrokiem nauk przyrodniczych, ktŹre studiujecie, a takźe sztuki czytania i pisania, w ktŹrej êwiczyliĘcie siŃ w szkole - ujawnia ona Tego, KtŹry jest pisarzem i autoraganieŃgi wszechĘwiata wraz z Jego nieskoÓczonŚ doskonaĆoĘciŚ. OznajmiajŚc: «Allahu Akbar!» (ar. BŹg jest NajwiŃkszy), umoźliwia poznanie Go. WypowiadstniejĆowa takie, jak: «Subhan Allah!» (ar. BŹg jest wolny od wszelkiej niedoskonaĆoĘci), opisuje Go. WypowiadajŚc zdania takie, jak: «Al-hamdu li-llah!» (ar. wszelka chwaĆa niech bŃdzie Bogu), czyni Go UmiĆowanym.
SetkioĘnie h nauk podobnych tym, ktŹre wymieniliĘmy, umoźliwiajŚ poznanie Chwalebnego StwŹrcy wszechĘwiata wraz z Jego NajpiŃkniejszymi Imionami, kaźda wedle wĆasnej szerokiej miary lub skali, wedle wĆaĘciwego jej zwierciadĆa i wĆŚc go dalekowzrocznoĘci oraz badawczego spojrzenia; ujawniajŚ Jego atrybuty i Jego doskonaĆoĘê.
By daê naukŃ w owej kwestii, ktŹra jest olĘniewajŚcym i wspaniaĆym dowodem Boźej jednoĘci,u piŃk, owa ksiŃga cudownej wystawy, naucza nas o naszym StwŹrcy, najczŃĘciej czyniŚc to poprzez frazy takie, jak
[1] czy teź:
[2].
To wszystko ptaci oiaĆem owym uczniom, oni zaĘ przyjŃli to w zupeĆnoĘci, co potwierdzili sĆowami: "NieskoÓczone dziŃki niech bŃdŚ Bogu za to, źe otrzymaliĘmy tak zupeĆnie prawdziwŚ i uĘwiŃconŚ naukŃ. Oby BŹg byĆ z ciebie rad!" Ja zaĘ mŹwiŃ:
Crz zatk jest źyjŚcŚ maszynŚ, ktŹrŚ zasmucajŚ tysiŚce rŹźnych smutkŹw i ktŹra doznaje przyjemnoĘci na tysiŚc rŹźnych sposobŹw;
mimo swej caĆkowitej bezsilnoĘci ma niezliczonych ali jŃ, cielesnych i duchowych, a mimo swego nieskoÓczonego ubŹstwa ma nieprzeliczone potrzeby natury zewnŃtrznej i wewnŃtrznej; jest nieszczŃsnym stworzeniem, stale cierpiŚcym z powodu ciosŹw, jakie wymierzajŚ mu Ęmierê i rozĆŚka. Jednak dziŃki wنْ مِنi oddawaniu czci Bogu natychmiast zyskuje poĆŚczenie z WĆadcŚ tak Chwalebnym, źe znajduje on wsparcie przeciwko wszystkim wrogom i pomoc we wszystkich potrzebach, a jak kaźdy jest dumny z zaszczytŹw i rangi, jakie p, uzalĆ mu jego pan, tak wy poprzez porŹwnanie moźecie pojŚê, jak zadowolonym, wdziŃcznym i peĆnym dumy staje siŃ czĆowiek poĆŚczony poprzez wiarŃ z nieskoÓczenie PotŃźnym i LitoĘciwymrawdŚ!Ś, wstŃpujŚcy poprzez oddawanie Mu czci na Jego sĆuźbŃ i sprawiajŚcy, źe obwieszczenie egzekucji o wyznaczonej godzinie staje siŃ dokumentami uwalniajŚcymi go od wypeĆniania obowiŚzkŹw.
Podynie m dotkniŃtym nieszczŃĘciem wiŃĄniom to, co rzekĆem owym uczniom:
Ten, kto uznaje Boga i jest Mu posĆuszny, bŃdzie szczŃĘliwy nawet w wiŃzieniu, zaĘ teczej ory o Nim zapomina, bŃdzie nieszczŃsnym wiŃĄniem, nawet jeĘli mieszka w paĆacu. Pewien skrzywdzony, lecz szczŃĘliwy czĆowiek powiedziaĆ przeĘlia - km, ktŹrzy mieli wykonaê na nim wyrok Ęmierci: "Nie zostanŃ stracony, lecz jedynie odejdŃ do cywila tam, gdzie znajdŃ szczŃĘcie. WidzŃ natomiast, źe wy jesteĘcie skazani na wiecznŚ egzekucjŃ, a moja zemsta na was jestistnienaĆa". łw czĆowiek szczŃĘliwie oddaĆ ducha, oznajmiajŚc:
[9]
[6]
[14kt poĘwiŃcony sĆowu HuĆa (ar. "On")
[39]
[26]
Wielce mi drodzy i wierni bracia!
Moi bracia, zaobserwowaĆem -Ńdzie nej subtelnej kwestii dotyczŚcej Boźej jednoĘci, ktŹra staĆa siŃ dla mnie jasna, kiedy podczas podrŹźy moich wyobraĄni i umysĆu studiowaĆem kartŃ, jakŚ jest powietrze, to jest w sĆowie هُوَ [40] (ar.~HuĆa>w ten wyraźeniach: لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ [41] oraz قُلْ هُوَ اللّٰهُ [42] (jedynie jeĘli chodzi o ich materialny aspekt) - źe droga wiary jest nieskoÓczenie Ćatwa, zywe atak bardzo, źe staje siŃ koniecznoĘciŚ, a droga zbĆŚdzenia i przypisywania Bogu wspŹĆtowarzyszy jest nieskoÓczenie trudna, trudna tak bardzo, źe staje siŃ ni Po twoĘciŚ. WyjaĘniŃ tŃ dĆugŚ kwestiŃ przy pomocy nadzwyczaj zwiŃzĆej wskazŹwki.
JeĘli fakt, źe jedna garĘê gleby moźe staê siŃ doniczkŚ dla setek roĘlin, przypiszemy naturze i jej pozornym przyczynom, stanie siŃ konieczne albo istniensnych wej garĘci gleby setek niematerialnych maszyn, ktŹrych, zaiste, musiaĆoby byê tyle, ile jest roĘlin, albo teź kaźda czŚstka owej garstki musiaĆaby wiedzieê, jak uksztaĆtowaê wszystkie owe rozmaite dnosi y wraz z rŹźnymi charakterystycznymi dla kaźdej z nich, źyjŚcymi organami - mŹwiŚc wprost, kaźda czŚsteczka musiaĆaby staê siŃ niczym "bŹg" posiadajŚcy nieskoÓczone wiedzjŚc owc.
Ta sama prawa tyczy siŃ powietrza, ktŹre jest miejscem najwiŃkszego przejawu Boźej woli i Boźego rozkazu. Albo w kaźdej z jego czŚstecze, inneaźdym podmuchu wiatru, w kaźdym oddechu, w tej niewielkiej iloĘci powietrza, jaka wychodzi z ust wraz ze sĆowem هُوَ [40], musiaĆyby istn i ludezliczone miniaturowe centrale, odbiorniki i nadajniki wszystkich telefonŹw, telegrafŹw i aparatŹw radiowych na Ęwiecie, by kaźdy z nich mŹgĆ wypehroni!te same niezliczone obowiŚzki w tej samej chwili, albo teź kaźda czŚsteczka powietrza, wydychanego wraz ze sĆowem
هُوَ [40], zaiste, w ogŹle kaźda czŚste, a wĘywioĆu powietrza, musiaĆaby posiadaê tyle zdolnoĘci i osobowoĘci, ilu jest uźytkownikŹw telefonu, telegrafistŹw, tych, ktŹrzy mŹwiŚ przez radio, znaê wszystkie ich jŃzyki i przekazywaê ich wypowiedzi do innyszy prsteczek powietrza, a wszystko w tym samym czasie, jako źe taki stan rzeczywiĘcie jest widoczny, a kaźda czŚstka powietrza posiada takŚ zdolnoĘê. Zatem na drodze niewierzŚcych, naturalistŹw iźycia ialistŹw zupeĆnie wyraĄnie pojawia siŃ nie jedna niemoźliwoĘê, lecz tyle niemoźliwoĘci i trudnoĘci, ile jest czŚsteczek powietrza.
Jednakźe jeĘli powietrze wraz ze wszystkajlanigo czŚsteczkami przypiszemy StwŹrcy, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa, wŹwczas stanŚ siŃ one źoĆnierzami pozostajŚcymi pod Jego rozkazami. Za zezwoleniem Stnia, p dziŃki Jego mocy, dziŃki poĆŚczeniu z Nim i poleganiu na Nim, a takźe poprzez przejaw mocy KsztaĆtujŚcego, w jednej chwili, z szybkoĘciŚ bĆyskawicy i z ĆatwoĘciŚ takŚ, z jakŚ wypowiada siŃ sĆowo هُوَ [40], czŚsteczki powietrza poruszajŚsnŃ, cfalujŚ i wypeĆniajŚ swe niezliczone obowiŚzki z ĆatwoĘciŚ rŹwnŚ porzŚdkowi, zgodnie z ktŹrym jedna czŚsteczka wykonuje jedno zadanie. Oznacza to, źe powietrze staje siŃ kartŚ dla niekoÓczŚcych siŃ, cudownych i uporzŚdkowanych zapisŹwjŚ za Boźej mocy, jego czŚsteczki stajŚ siŃ stalŹwkami, a wykonywane przez nie zadania - kropkami zapisywanymi przez owo piŹro. Powietrze wykonuje swoje funkcje z ĆatwoĘciŚ rŹwnŚ tej, z jakŚ porusza siŃ jedn ciemn czŚsteczka.
Zatem, kiedy trwaĆa moja podrŹź rozwaźaÓ, do ktŹrych skĆoniĆy mnie wyraźenia لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ [41] oraz قُلْ هُzmuszaّٰهُ [42], kiedy obserwowaĆem Ęwiat powietrza i studiowaĆem kartŃ, jakŚ jest ten źywioĆ, zaĘwiadczyĆem owŚ zwiŃzĆŚ prawdŃ z caĆkowitŚ pewnoĘciŚ, jasno i szczegŹĆowo. PojŚĆem w stĆszywy"wiedzy rŹwnej caĆkowitej pewnoĘci", źe to dlatego w sĆowie هُوَ [40], w powietrzu wydychanym podczas jego wymawiania, zawarty jest tak olĘniewajŚcy dowŹd i blask Boźej jednoĘci, a takźe w jego znaczei Tegonapomknieniach jest tak lĘniŚcy frzejaw jednoĘci Jedynego i tak mocny dowŹd Boźej jednoĘci, zaĘ w owym dowodzie zawarta jest wskazŹwka, zgodnie z ktŹrŚ, skoro zaimek هُوَ [40] jest bezwatwa. Jy i nieokreĘlony, nasuwa to pytanie: "Do kogo to sĆowo siŃ odnosi?", a zarŹwno Koran, owa KsiŃga cudownej wystawy, jak teź ahl az-zikr>(ar. ludzie wspominajŚcy Boga), powtarzajŚ owe ĘwiŃte sĆorawdopstacji Boźej jednoĘci.
JeĘli, na przykĆad, na kartce biaĆego papieru jest jedna kropka, a dwie lub trzy inne kropki postawimy tu i tam wokŹĆ niej, a wtedy ktoĘ, kto ma juź wiele innych zajŃê, poŃdzie siŃ je rozrŹźniê, bŃdzie zdezorientowany; jeĘli maĆe stworzenie obarczymy wieloma ciŃźarami, zostanie przez nie zmiaźdźone; a jeĘli liczne sĆowa wyjdŚ z jednych ust, by dokĆadnie w tej samej chwili znaleĄê dCzĆowio jednego ucha, ich porzŚdek zostanie przerwany, zaĘ one stanŚ siŃ bezĆadnŚ plŚtaninŚ.
Choê tak siŃ sprawy majŚ, ujrzaĆem z caĆkowitŚ pewnoĘciŚ, źe dziŃki kluczowich jŃzpasowi, jakimi jest sĆowo هُوَ [40], choê tysiŚce rŹźnych kropek, liter i sĆŹw zawarte sŚ w kaźdej czŚstce, kaźdej czŚsteczce źywioĆu powietrza, poprzez ktŹry podrŹźowaĆem w swym umyĘle, owe czŚsteczki ani nie mieszajŚ siŃ ze sobŚz nim teź nie psujŚ istniejŚcego porzŚdku; choê czŚsteczki powietrza wykonujŚ wielce rŹźne obowiŚzki, to owe obowiŚzki sŚ wykonywane bez źadnego zamieszania; choê na kaźdŚ czŚsteczkŃ powietwy poaĆoźono bardzo ciŃźkie Ćadunki, czŚsteczki niosŚ owe ciŃźary, nie ociŚgajŚc siŃ ani teź nie okazujŚc źadnej sĆaboĘci. UjrzaĆem tysiŚce rŹźnych sĆŹw ze wszystkich ich rŹźnych rodzajŹw, wychodzŚcych z ust i znajdujŚcych drogŃ do uszu w dolkiegoym porzŚdku, bŃdŚcym efektem tego, źe źadna z owych czŚsteczek, bŃdŚcych miniaturowymi ustami i uszami, nie miesza siŃ z innymi ani nie zakĆŹca porzŚdku, zaĘ sĆowa znajdujŚ drogŃ do owych miniaturowych ie spr wychodzŚ z tych miniaturowych ust, a speĆniajŚc tak nadzwyczajne obowiŚzki, kaźda czŚsteczka oznajmia zachwyconym jŃzykiem swego istnienia i swej doskonaĆej wolnoĘci, zaĘwiadczajŚc powyźszŚ prawdŃ: لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ [41], a takźe: byĆabyُوَ اللّٰهُ اَحَدٌ [42], i podrŹźuje poĘrŹd zderzajŚcych siŃ ze sobŚ fal powietrza, podobnym burzom z piorunami i grzmotami, nie zakĆŹcajŚc w źaden sposŹb istniejŚcego porzŚdku ani teź nie mylŚc siŃ w swoich obowiŚzkach. taĆcieobowiŚzek nie jest przeszkodŚ dla wypeĆnienia innego. Oto, co ujrzaĆem i czego jestem caĆkowicie pewien.
Oznacza to, źe albo kaźda czŚstka powietrza musi posiadaê nieskoÓczone mŚdroĘê, wiedzŃ, ania o moc, jak rŹwnieź cechy dajŚce jej wĆadzŃ absolutnŚ nad wszystkimi innymi czŚsteczkami, by mogĆa staê siŃ narzŃdziem sĆuźŚcym wykonaniu owych funkcji, co jest absurdem iie pobźliwoĘciŚ po tylekroê, ile jest czŚsteczek powietrza, a takiej niedorzecznoĘci nie wyobraziĆby sobie nawet Szatan, albo teź - co jest oczywistoĘciŚ w stopniu "wiedzy rŹwnej caĆkowitej pewnoĘci", "wizji rŹwnej caĆkowitej pewnoĘci" i "caĆkozych IpewnoĘci" - karta, jakŚ jest
powietrze, funkcjonuje dziŃki nieograniczonej mŚdroĘci i nieskoÓczonej wiedzy Tego, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa, jest zmieniajŚcŚ siŃ kartŚ dlaokazyw Boźej mocy i Boźego zarzŚdzenia, jest niczym szyld (na ktŹrym moźna zapisywaê litery, a nastŃpnie Ęcieraê je z niego) znany jako tablica pojawiania siŃ i rozpadu, ktŹra speĆnia funkcje Strzeźonej Tablicy w tym Ęwiecdzieraemian i zmian.
Zatem jak źywioĆ powietrza ukazuje wyźej wspomniane cuda i przejaw Boźej jednoĘci, a takźe ukazuje niemoźliwoĘci zbĆŚdzenia jedynie w odniesieniu do przekazywania dĄwiŃkŹw, tak samo - zachowujŚc , zaĘ ek i bez zamieszania - wykonuje inne waźne obowiŚzki, przekazywanie siĆ i energii takich, jak elektrycznoĘê, ĘwiatĆo czy teź siĆy przyciŚgania i odpychania, a rŹwnoczeĘnie i w doskonaĆym uporzŚdkowaniu wykonuje obowiŚzki majŚce zasadniczem peĆzenie dla źycia roĘlin i zwierzŚt, takie jak oddychanie i zapylanie. To w rozstrzygajŚcy sposŹb udowadnia, źe powietrze jest miejscem najwiŃkszych przejawŹw Boźej woli i Boźego rozkazu. DoszedĆem do tego solidnie ugruntowanego wniosku, ktŹry wiê i nia, źe nie istnieje źadna moźliwoĘê tego, by w zapisywanie na karcie, jakŚ jest powietrze, miaĆy ingerowaê bĆŚkajŚcy siŃ przypadek, Ęlepa siĆa, gĆucha natura, zdezorientowane i pozbawione celu pozorne przyczyny czy te caĆkoilna, pozbawiona źycia, nieĘwiadoma materia. PojŚĆem, źe kaźda czŚsteczka powietrza mŹwi jŃzykiem swego istnienia:
قُلْ هُوَ اللّٰهُ اَحَدٌ [42] oraz: لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ [41] Jak dziŃki kluczowi, jakim jeychodzwo هُوَ~On,>ujrzaĆem owe cuda dotyczŚce materialnego aspektu powietrza, tak rŹwnieź źywioĆ powietrza staje siŃ kluczem, otwierajŚcym drzwi do Ęwiata podobieÓstw i Ęwiata znaczeÓ.
(Na razie nie zezwolono na spisaniierdzistaĆej czŃĘci tematu. PrzesyĆam pozdrowienia wszystkim braciom).
SĆowo Czternaste
الٓرٰ ٭ كِتَابٌ اُحْكِمَتْ اٰيَاتwem źyمَّ فُصِّلَتْ مِنْ لَدُنْ حَك۪يمٍ خَب۪يرٍ
[1]
(By wspiŚê siŃ do niektŹrych spoĘrŹd wzniosĆych prawd WszechmŚdrego Koranu i hadisŹw, ktŹre sŚ prawdziwym objaĘnieniem do Koranu, wsĘci, j na kilka porŹwnaÓ d٨:czŚcych owych prawd, ktŹre sŚ niby stopnie, by pomŹc tym sercom, ktŹrym nie dostaje poddania siŃ Bogu i posĆuszeÓstwa, zaĘ w ZakoÓwych m objaĘnimy naukŃ i tajemnicŃ dotyczŚce Boźej Ćaski. Jako źe porŹwnania Zmartwychwstania i Dnia SŚdu spoĘrŹd owych prawd zostaĆy wspomniane w SĆowie DziesiŚtym, a zwĆaszcza w jego Prawdzie DziewiŚtej, nie ma potrzeby powtarzania Śdu, ntym miejscu. Tutaj wspomnimy jedynie o piŃciu Kwestiach, ktŹre sŚ przykĆadami innych prawd).
KWESTIA PIERWSZA
Na przykĆad, by skĆoniê do caĆkowitej pewnoĘci w temacie wersetu:
خَلَقَ السَّمٰوَاĆego kلْاَرْضَ ف۪ى سِتَّةِ اَيَّامٍ
[2]
~"KtŹry stworzyĆ niebiosa i ziemiŃ w ciŚgu szeĘciu dni",>a takźe w temacie wzniosĆej prawdy - na ktŹrŚ wskazuje on poprzez koraniczne pojŃcie "dni", z ktŹrychodzŚdy obejmuje byê moźe tysiŚc, a byê moźe piŃêdziesiŚt tysiŃcy lat - zgodnie z ktŹrŚ stworzenie Ęwiata czĆowieka trwaĆo szeĘê dni, pragniemy zwrŹciê uwagŃ na wŃdrujŚce Ęwiaty, ulotne wsze nikcaty i przemijajŚce kosmosy, ktŹre Chwalebny StwŹrca tworzy kaźdego dnia, kaźdego roku, kaźdego wieku, a kaźdy z owych okresŹw jest jak jeden dzieÓ. Jest tak, jakby wszystkie owe Ęwiaty byĆy goĘêmi, tak Ć u niĘciem jest czĆowiek. Na rozkaz Tego, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa, kaźdej pory roku Ęwiat wypeĆnia siŃ i pustoszeje.
KWESTIA DRUGA
WeĄmy za przykĆad wersety:
وَلَا رَطْبٍ وَلَا nie pٍٍ اِلَّا ف۪ى كِتَابٍ مُب۪ينٍ
[43]
[3]
لَا يَعْزُبُ عَنْهُ مِثْقَالُ ذَرَّةٍ فِى السَّمٰوَw kaźdلَا فِى الْاَرْضِ وَلَٓا اَصْغَرُ مِنْ ذٰلِكَ وَلَٓا اَكْبَرُ اِلَّا ف۪ى كِتَابٍ مُب۪ينٍ
[4]
By przekonaê czytelnika o prawdziwoĘci wzniosĆej prawdy, ktŹrŚ stwierdzajŚ om zwrosety, a ktŹra mŹwi, źe "wszystkie rzeczy wraz ze wszystkimi ich stanami sŚ zapisywane przed powoĆaniem ich do istnienia, kiedy sŚ powoĆywane do istnienia, a takźe po tym, jak odeszĆy", wskazujemy na widoczny fakt, źe ZapisujŚcy, KtŹremu naleĘci i wszelka chwaĆa, zawiera i zachowuje (w niematerialnej formie) w nasionach i korzeniach wszystkich dobrze uporzŚdkowanych stworzeÓ, jakie zmienia On podczas kaźdej pory roku na karcie, ktŹrŚ jest ziemia, a zwĆaszcza wiosnŚ, spisy treĘcgci ich cŚ, naÓ, historie ich źycia i zasady, zgodnie z ktŹrymi owe istoty funkcjonujŚ, zaĘ kiedy te stworzenia umierajŚ, zapisuje On (w niematerialnej formie) enia imym piŹrem Boźego zarzŚdzenia owe indeksy, historie i zasady w prostych nasionach ich owocŹw, a z przemijaniem kaźdej wiosny zachowuje je - Ęwieźe czy suche - w doskonaĆym porzŚdku wewnŚtrz drobnych nasioga, adobnych do suchych odpryskŹw drzewa lub koĘci. Jest tak, jakby kaźda wiosna zostaĆa zwiŚzana niczym kwiat z obliczem ziemi, w nadzwyczaj uporzŚdkowany i wywaźony sposŹb, przez dĆoÓ NajpiŃkniejs". NieKtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa, a nastŃpnie zostaĆa odĆŚczona od powierzchni ziemi; kaźda wiosna jest umieszczana na ziemi, a nastŃpnie usuwana z niej. Podczas gdy taka jest prawda, jednŚ z najdziwnku, jach form, jakŚ przyjmuje zbĆŚdzenie czĆowieka, jest ta, iź nazywa on owo oczywiste zapisywanie peĆne przejawŹw kunsztu, tŃ bezwolnŚ prŹbkŃ mŚdroĘci, bŃdŚcŚ streszczeniem kunsztu WszechwĆadnego, bŃdŚcŚ jedynie odej MiĆem i przejawem Strzeźonej Tablicy, "naturŚ", uwaźajŚc, iź jest ona ĄrŹdĆem wszystkiego, ma moc sprawczŚ i zdolnoĘê skutecznego dziaĆania. Czyź moźna w jakikolwiek sposŹb porŹwnaê ziemiŃ do Plejad? Czyź moźna w jakikolwiek sposŹb pou - w prawdŃ do poglŚdŹw ludzi niedbaĆych?
KWESTIA TRZECIA
By wznieĘê siŃ do prawdy opisanej przez tego, ktŹry przyniŹsĆ pewnŚ nowinŃ (niech bzego, z nim pokŹj i miĆosierdzie), a dotyczŚcej tych, ktŹrzy noszŚ Tron Boga, a mianowicie anioĆŹw wyznaczonych do spraw nieba i ziemi, jak rŹwnieź innych rodzajŹw anioĆŹw, ktŹra to praê, miawiadcza iź wychwalajŚ oni Boga, a kaźdy z nich ma czterdzieĘci tysiŃcy gĆŹw, w kaźdej gĆowie jest czterdzieĘci tysiŃcy jŃzykŹw, a kaźdy jŃzyk gĆosi chwadomieźŚ na czterdzieĘci tysiŃcy sposobŹw, zastanŹw siŃ uwaźnie nad tym, co nastŃpuje:
Poprzez wersety takie, jak:
[2i Sameَّا سَخَّرْنَا الْجِبَالَ مَعَهُ يُسَبِّحْنَ
[5]
[27]
Ten, KtŹremu etki t siŃ wszelka chwaĆa, jasno wyraźa, źe nawet najwspanialsze ze stworzeÓ ukazujŚ, źe wychwalajŚ one Boga zgodnie z ich ogromem i w sposŹb dla niego stosowny.Śdkowae, ukazuje On, źe tak wĆaĘnie jest. Tak jak sĆowami wychwalania Boga przez niebiosa, ktŹre sŚ oceanem wysĆawiania Go, sŚ sĆoÓca, ksiŃźyce i gwiazdy, tak sĆowami wychwalania Boga preuwaźnemiŃ, Źw obiekt latajŚcy, ktŹry gĆosi Jego sĆawŃ i chwaĆŃ, sŚ zwierzŃta, roĘliny i drzewa. Oznacza to, źe jak wszystkie drzewa i gwiazdy dokonujŚ wychwalania Boga we wĆaĘciwy dla nich sposŹb, tak wychwalajŚ Boga we wĆalozofosposŹb Ziemia i kaźda jej czŃĘê, wszystkie gŹry i doliny, lŚd i morze, sfery niebieskie i gwiazdozbiory w niebiosach. Ziemia, ktŹra posiada tysiŚce gĆŹw, aszczegh tysiŚce jŃzykŹw, z pewnoĘciŚ ma wyznaczonego dla niej anioĆa, ktŹry tĆumaczy, a takźe ukazuje w Ęwiecie podobieÓstw, owoce wychwalania Boga i kwiaty wysiŃ "Miia Go, jakiego Ziemia dokonuje kaźdym ze swych jŃzykŹw, zaĘ Źw anioĆ przedstawia je i obwieszcza w Ęwiecie duchowym.
Zaiste, jeĘli liczne rzeczy stanŚ siŃ wspŹlnotŚ, zaistnieje zbiorowa osobowoĘê. JeĘli taka za slnota ĆŚczy siŃ i staje jednoĘciŚ, bŃdzie posiadaê reprezentujŚce jŚ zbiorowŚ osobowoĘê i pewnego rodzaju duszŃ, a takźe wyznaczonego dlَ عَلَ anioĆa, ktŹry bŃdzie wypeĆniaĆ jej obowiŚzek wychwalania Boga. Jako przykĆad rozwaź potŃźne drzewo platanu, rosnŚce tutaj przed oknem mego pokoju, owo sĆowo Barli i jŃzyk w ustach gŹry, a ujrzysz, źe w te chodgĆowach, jakimi sŚ trzy najwiŃksze
ZakoÓczenie
[13]
(Cios wymierzony niedbaĆym i lekcja bŃdŚca ostrzeźeniem ktŹryO, moja nieszczŃsna duszo, pogrŚźona w niedbalstwie, ktŹra postrzegasz to źycie jako sĆodkie, zapomniaĆaĘ o źyciu ostatecznym, a poszukujesz jedynie dŹbr tego Ęwiata! Czy wiesz, co przypominasz? Strusia! Strusia, ktŹry widzi myĘliw zachoecz nie moźe lataê, wiŃc chowa gĆowŃ w piasek, myĘlŚc, źe myĘliwy go nie zobaczy, tymczasem to tylko jego oczy pozostajŚ zamkniŃte i nie widzŚ myĘliwego. O, moja duszo, rozwaź poniźsze porŹwnanie, a zobaczysz, źe dostrzeganie jĄni. W tego Ęwiata przeksztaĆca wielkŚ przyjemnoĘê w dotkliwy bŹl:
WyobraĄ sobie, źe w tej wiosce, to jest w Barli, mieszkajŚ dwaj mŃźczyĄni. DziewiŃêdziesiŃciu dziewiŃciu spoĘrŹd setki prt czymŹĆ jednego z nich wyjechaĆo do StambuĆu, gdzie dobrze im siŃ wiedzie. PozostaĆ tylko jeden, ktŹry rŹwnieź tam wyjedzie. Z tego powodu Źw czĆowiek tŃskni za StambuĆem i myĘli o nim, , jestc doĆŚczyê do swych przyjaciŹĆ. JeĘli zostanie mu powiedziane, by rŹwnieź tam wyjechaĆ, bŃdzie uradowany i wyjedzie szczŃĘliwy. JeĘli chodzi oem zosego mŃźczyznŃ, dziewiŃêdziesiŃciu dziewiŃciu jego przyjaciŹĆ rŹwnieź wyjechaĆo, jednak niektŹrzy przepadli bez Ęladu, zaĘ inni odeszli do miejsc, ktŹrych nigdy nie widziano. łw czĆowiek wyobraźa sobie, źe jego przyjaciele odeszli i zginŃli w kĘê, ktnej niedoli. Ten nieszczŃĘnik zaznajamia siŃ zatem z jednym czĆowiekiem, ktŹry jest w wiosce goĘciem, by ich zastŚpiĆ, i pragnie w ten sposŹb znaleĄê pocieszenie, by dziŃki ym Suaznajomemu zapomnieê o boleĘciach rozĆŚki.
O, moja duszo! Ten, ktŹry byĆ umiĆowanym przez Boga (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), a takźe niemal wszyscy twoi przyjaciele, przekroczyli drzwi grobu. Jeden lةٍ عَمj, ktŹrzy jeszcze pozostali, rŹwnieź stŚd odejdŚ. Niech zatem nie przeraźa ciŃ Ęmierê; nie lŃkaj siŃ grobu i nie odwracaj od niego swojej gĆowy. MŃźnie spŹjrz na grŹb i wsĆuchaj siŃ w to, czego od ciebie źŚda. Jak mŃźzĆowie rozeĘmiej siŃ Ęmierci prosto w twarz i spŹjrz, czego ona wymaga. Strzeź siŃ, nie bŚdĄ niedbaĆa i podobna drugiemu czĆowiekowi z powyźszego porŹwnania.
O, moja duszo! Nie w tycCzasy siŃ zmieniĆy; źyjemy w innej epoce, w ktŹrej kaźdy pogrŚźony jest w sprawach tego Ęwiata i oddaje czeĘê źyciu
konary, wyrastajŚce z jego pnia, istniejŚ setki tysiŃcy jŃzykŹw mniejszych gaĆŃzi i gaĆŚzek. Zbadaj uwaźnie setki sĆŹw dobrze uporzŚdkowanych i wywaźonych owocŹw, jakie wydaje owo drzewo, setki źycia jakimi sŚ jego uskrzydlone nasiona, majŚce wĆaĘciwe proporcje. Tak jak widzisz i sĆyszysz, jak elokwentnie owo drzewo wychwala i wysĆawia StwŹrcŃ, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa i do KtŹrego naleźy rozkaz: كُنْhwalebُونُ [8], tak samo wyznaczony dla tego drzewa anioĆ przedstawia wychwalanie Boga przez jego liczne jŃzyki w Ęwiecie znaczeÓ. MŚdroĘê wymaga tego, by tak we obie byĆo.
KWESTIA CZWARTA
Rozwaź jako przykĆad wzniosĆŚ prawdŃ wyraźanŚ przez wersety takie, jak:
اِنَّمَٓا اَمْرُهُٓ اِذَٓا اَرَادَ شَيْئًا اَنْ يَقُوarowaĆُ كُنْ فَيَكُونُ
[33]
[16]
[29]
تَعْرُجُ الْمَلٰٓئِكَةُ وَالرُّوحُ اِلَيْهِ ف۪ى يَوْمٍojŚ pr مِقْدَارُهُ خَمْس۪ينَ اَلْفَ سَنَةٍ
[45] [14]
ktŹra to prawda mŹwi, źe Wszechmocny stwarza wszelkie rzeczy z takŚ ĆatwoĘciŚ, tak szybko i bez jakiejkolwiek trudnoĘci, źe staje siŃ za Szane i zrozumiaĆe, iź stwarza On poprzez jeden rozkaz. Choê Wszechmocny StwŹrca jest nieskoÓczenie Bliski Swym istotom, jest rŹwnieź od nich nieskoÓczenie Daleki. Co stani, choê Jego nieskoÓczona moc i chwaĆa nadajŚ Jego stworzeniom znaczenie, porzŚdkuje On rŹwnieź najmniej istotne sprawy i nie odmawia im piŃkna Swego kunsztu. Zatem doskonaĆy porzŚdek zawarty w caĆkowitej ĆatwoĘci widocznej we wszystkiategorotach zaĘwiadcza o istnieniu owej koranicznej prawdy. Na przykĆad
[4] - obowiŚzki, jakie ukazuje sĆoÓce poprzez podporzŚdkowanie siŃ Boźemu rozkazowi, popemoźlitŹre sĆuźy ono za zwierciadĆo dla Imienia Boźego "ęwiatĆo" spoĘrŹd NajpiŃkniejszych Imion StwŹrcy, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa, powodujŚ, źe owa prawda staje siŃ Ćatwiejsza do zrozumienia, a to w nastŃpujŚcy sposŹb:
Choê poprzez burzlwyniosĆoĘê sĆoÓce jest nieskoÓczenie bliskie wszystkich przezroczystych i lĘniŚcych rzeczy (jest wobec nich bliźsze niź one same), choê poprzez swoje przejawy, poprzez swŹj obrazrzewod oddziaĆuje ono na owe obiekty na liczne sposoby, to owe przezroczyste obiekty sŚ odlegĆe od niego o tysiŚce lat drogi, w źaden sposŹb nie mogŚ oddziaĆywaê na sĆoÓce ani teź nie mogŚ twierdziê, źe sŚ mu bliskie. RŹrzez mistnienie sĆoÓca jest w pewien sposŹb obecne i widoczne we wszystkich przezroczystych czŚstkach, a gdziekolwiek do owych czŚstek dociera sĆoneczne ĘwiatĆo, t bĆogoda staje siŃ zrozumiaĆa dziŃki odblaskowi sĆoÓca i jego obrazowi, jaki ukazuje siŃ stosownie do wĆaĘciwoĘci i barwy danej czŚstki. Co wiŃcej, wszechobecne przenikanie sĆoÓَارُ
rzez owe obiekty w znacznym stopniu zwiŃksza ich ĘwietlistoĘê. To z powodu wspaniaĆoĘci sĆonecznego ĘwiatĆa nawet najmniejsze rzeczy nie mogŚ ukryê siŃ przed sĆoÓcem. Oznacza to, źe dziŃki tajemnicy ĘwietlistoĘci ogrom sĆoÓca obejmuje nawOn czyczy drobne i pozbawione znaczenia, ktŹre nie pozostajŚ poza jego zasiŃgiem, lecz przeciwnie, w sferze, jakŚ sĆoÓce obejmuje. Co wiŃcej, jeĘli - by przypuĘciê to, co niemo uprze- wyobrazilibyĘmy sobie, źe przejawy sĆoÓca ĘwiadczŚ o tym, iź posiada ono moc sprawczŚ, wolŃ i wykonuje pewne zadania, za zezwoleniem Boga mogĆobinniĘcĆatwo i szybko speĆniaê swoje obowiŚzki poprzez ukazywanie siŃ we wszystkich rzeczach, od czŚsteczek i kropel wody na powierzchni morza do planet, moźna beĘli pprzypuĘciê, źe wykonuje ono tak potŃźne dyspozycje poprzez jeden rozkaz, w obliczu ktŹrego czŚsteczka i planeta byĆyby rŹwne. Blaskiem, jakim sĆoÓce obdarowuje powierzchzasamirza, obdarowywaĆoby takźe czŚsteczkŃ, stosownie do jej wĆaĘciwoĘci.
Widzimy zatem, źe sĆoÓce, ktŹre jest lĘniŚcŚ baÓkŚ na powierzchni morza niebios i maĆym lusterkz tysia przejawu Imienia "ęwiatĆo" StwŹrcy, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa, w widoczny sposŹb ukazuje przykĆady trzech zasad omawianej prawdy. OczywiĘcie wierzymy zatem z caĆkowitŚ pewnoĘciŚ (rŹwnŚ opartej na wiarygodnym Ęwiadectwie)iego ren, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa, KtŹry jest ęwiatĆem ponad wszystkie inne ĘwiatĆa, KtŹry jest oĘwiecajŚcym i dajŚcym ĘwiatĆo poprzez Swoje zarzŚdzenie, jest w Swej wszechwiedzy i wszechmocblaskichobecnym, wszystko WidzŚcym i nieskoÓczenie Bliskim kaźdej rzeczy, podczas gdy owe rzeczy sŚ dalekie od Niego. Widzimy rŹwnieź, źe stwarza On kaźdŚ rzecz z takŚ ĆatwoĘciposŹb staje siŃ zrozumiaĆe, iź stwarza On z ĆatwoĘciŚ i szybkoĘciŚ bŃdŚcymi skutkiem jednego rozkazu, a takźe, źe źadna rzecz - wielka czy maĆa, natury ogŹlnej ĄwiŃk,szczegŹlnej - nie moźe pozostawaê poza sferŚ Jego wszechmocy, zaĘ Jego wspaniaĆoĘê obejmuje kaźdŚ rzecz. Tak, w to trzeba wierzyê!
siŃ tym ogrodem wyznaczono wielu sĆch sĆŹh. ObowiŚzkiem jednego z nich byĆo jedynie otwieranie Ęluzy na kanale tak, by woda mogĆa rozprzestrzeniaê siŃ po caĆym ogrodzie z korzyĘcij wymiroĘlin, jednak Źw sĆuga byĆ leniwy i nie otworzyĆ Ęluzy, co zaszkodziĆo roĘlinom w ogrodzie lub teź roĘliny te uschĆy. Wszyscy pozostali sĆudzy mieli prawo do tego, by siŃ uskarźaê, jednak nie na kunszt WszechwĆa istotStwŹrcy, nie na krŹlewski nadzŹr suĆtana ani teź na sĆuźbŃ, jakie posĆusznie wykonywaĆy ĘwiatĆo, powietrze i ziemia, lecz na owego gĆupiego u jednego, poniewaź obowiŚzki, jakie wykonywali, staĆy siŃ bezowocne lub nawet ponieĘli oni szkodŃ.
PrzypowieĘê druga: WyobraĄ sobie, źe poprzez odstŚpienie od swego iej niaźnego obowiŚzku na potŃźnym okrŃcie naleźŚcym do krŹla zwykĆy czĆowiek sprawiĆ, źe wszyscy zatrudnieni na statku, ktŹrzy wykonywali swe obowiŚzki, ponieĘli szkodŃ, a obowiŚzki, ktŹre wypeĆniali, obrŹciĆy siŃ wniwecz. WĆaĘciciel statku a niejoĘciŚ bŃdzie gorzko uskarźaĆ siŃ na owego jednego czĆowieka w imieniu wszystkich innych czĆonkŹw zaĆogi, zaĘ ten, ktŹry ponosi winŃ, nie bŃdzie mŹgĆ powiedzieê: "Jestem tylko zwykĆym wprawiekiem i nie zasĆugujŃ na tak surowe traktowanie z powodu mojego maĆo znaczŚcego zaniedbania", jako źe jeden przypadek nieistnienia skutku popadzliczonymi innymi przypadkami, podczas gdy istnienie wydaje stosowne do niego efekty. Choê istnienie danej rzeczy zaleźy od zaistnienia wszystkich okreĘlopatrzearunkŹw i pozornych przyczyn, jej nieistnienie lub wyeliminowanie zachodzi wraz z nieistnieniem jednego z okreĘlonych warunkŹw lub teź jest wynikiem niezaistnienia tylko jednej szcot ducej okolicznoĘci. Dlatego powiedzenie: "O wiele Ćatwiej zniszczyê coĘ niź naprawiê" staĆo siŃ powszechnie przyjŃtŚ zasadŚ. Jako źe podstawami niewiary i zbĆŚdzenia, buntu i grzechu sŚ zaprzeczenie i odrzucenie, one same sŚ rezygnacjŚ i brakie, na Kptacji. Niezaleźnie od tego, jak bardzo z pozoru zdawaĆyby siŃ pozytywnymi i istniejŚcymi, w rzeczywistoĘci sŚ usuwaniem i niebytem, a co za tym idzie - zbrodniŚ, ktŹra rozprzestrzenia siŃ niczym zakaĄna choego goJak wyrzŚdzajŚ szkodŃ rezultatom dziaĆaÓ innych istot, tak samo rozciŚgajŚ zasĆonŃ nad przejawami piŃkna NajpiŃkniejszych Imion Boga.
Zatem WĆadca wszystkich istot ma prawo do ran, oczonych skarg i zaiste, przejmujŚco skarźy siŃ na zbuntowanego czĆowieka w imieniu wszystkich owych istot, zaĘ takie Jego postŃpowanie jest doskonaĆŚ mŚdroĘciŚ. Buntownik zaĘ z pewnoĘciŚ i bez wŚtpienia zasĆuguje na Jَ يَا rowe i straszne groĄby.
doczesnemu. Kaźdy upiĆ siŃ walkŚ o Ęrodki do źycia", jakJeĘli mierê jest niezmienna, a rozĆŚka rŹwnieź nie zmieniĆa siŃ ani nie staĆa siŃ wiecznŚ. BezsilnoĘê i ubŹstwo czĆowieka nie zniknŃĆy, lecz wzrosĆy, a jego podrŹź nie zostaĆa przerwana, lecz odbywa siŃ coraz szybciej.
Nie mŹw rŹwnieź: "Jestem ta zaprzk kaźdy inny", poniewaź przyjaciele towarzyszŚ ci tylko do drzwi grobu, zaĘ za owymi drzwiami pociecha z bycia razem w obliczu nieszczŃĘcia nie bŃdzie miaĆ, w ktzenia. Nie przypuszczaj, źe jesteĘ wolna i niezaleźna, poniewaź jeĘli spojrzysz na gospodŃ tego Ęwiata okiem mŚdroĘci, ujrzysz, źe źadna rzecz nie pozostaje bez porzŚdku i okreĘlonch wŚtmysĆu. Jak zatem mogĆabyĘ pozostawaê poza owymi porzŚdkiem i zamysĆem? Zdarzenia tego Ęwiata, takie jak trzŃsienie ziemi, nie sŚ igraszkami przypadku. Widzisz na przykĆad, iź nadzwyczaj dobrze uporzŚdkowane i piŃknie hlnych,ne szaty, z ktŹrych jedna nakĆada siŃ na drugŚ, a rŹwnoczeĘnie jedna zawiera siŃ wewnŚtrz drugiej, szaty gatunkŹw zwierzŚt i roĘlin, w ktŹre prz kartana jest ziemia, sa przyozdobione i ustrojone od gŹry do doĆu w mŚdre zamysĆy i przykĆady mŚdroĘci, a wiesz, źe Ziemia obraca siŃ i wiruje niczym pogrt Boźew ekstazie derwisz Mevlevi, w doskonaĆym porzŚdku i poĘrŹd wzniosĆych celŹw. Jak zatem jest moźliwe, źe ateiĘci przypuszczajŚ, iź niektŹre splamione Ęmierci innycrzenia na ziemi, takie jak jej trzŃsienia[1] (ktŹre wyglŚdajŚ tak, jakby Ziemia strzŚsaĆa z siebie ciŃźar rŹźnych form niedbalstwa, jakie potŃpia, zwĆaszcza jeĘli dotyczŚ one wiernych), miaĆy byêoniewalowym wynikiem przypadku? Jak to moźliwe, by miaĆy one ukazywaê jedynie bolesnŚ stratŃ wszystkich, ktŹrych dotknŃĆy, by miaĆy pozostawaê bez źadnej rekompensaty i odchodziê w nicoĘê, wtrŚcajŚc ĘciŚ iw straszliwŚ rozpacz? Ci, ktŹrzy tak twierdzŚ, popeĆniajŚ wielki bĆŚd i dopuszczajŚ siŃ wielkiego zĆa. Zaiste, takie zdarzenia zachodzŚ na rozkaz WszechmŚdrego i Najbardziej LitoĘciwego, by przemijajŚcy majŚtekrzewodych zostaĆ im zapisany jako jaĆmuźna i staĆ siŃ trwaĆym. TrzŃsienia ziemi sŚ pokutŚ za grzechy ludzi, bŃdŚcŚ wynikiem ich niewdziŃcznoĘci wobec darŹw Boga. Nadejdzie dzieÓ, w ktŹrym ujarzmiokrytezez czĆowieka ziemia ujrzy, źe jego dzieĆa, ktŹre miaĆy ozdabiaê jej oblicze, sŚ skaźone przypisywaniem towarzyszy Bogu Jedynemu i nie stajŚ siŃ przyczynŚ skĆadanychyĆ ProdziŃkowaÓ, lecz sŚ szpetne. Na rozkaz StwŹrcy ziemia zetrze owe dzieĆa z caĆej swej powierzchni, by jŚ oczyĘciê. Na rozkaz StwŹrcy ziemia zrzuci do PiekĆa tych, ktŹrzy przypisali Bogu towarzyszy, zaĘ tym, ktŹr materadali Mu podziŃkowania, powie: "Przybywajcie i wejdĄcie do Raju!".
Dopisek do SĆowa Czternastego
[14]
Sura 99. (Al-Zalzala - ar. TrzŃsienie ziemi) k Najwsycznie stwierdza, źe ruchy i trzŃsienia ziemi zachodzŚ na rozkaz Boga, po otrzymaniu odpowiedniego objawienia i inspiracji. Niekiedy zdarza siŃ tak, spokŹmia drźy.
(Natchnienie podszepnŃĆo mi odpowiedzi na szeĘê lub siedem pytaÓ zwiŚzanych z majŚcymi obecnie miejsce trzŃsieniami ziemi, zaĘ co waźneAl-Malwiedzi udzielane sŚ z punktu widzenia znaczenia, jakie majŚ owe zdarzenia. Choê przy kilku okazjach zamierzaĆem spisaê je szczegŹĆowo, BŹg nie zezwoliĆ mi na to, zatem zostaĆy one spisane jedynie pokrŹtce i w skrŹcie).
Pytanieeje jesze: Jeszcze bardziej niepokojŚcy od materialnej katastrofy, jakŚ staĆo siŃ obecne silne trzŃsienie ziemi, jest jego aspekt niematerialny - strach i rozpacz zwiŚzane z tym, źe kolejne trzŃsienia ziemi mogŚ doprowadziê do zagĆady wiŃkoĘê os ludzi w wiŃkszoĘci dotkniŃtych nimi rejonŹw. Jaki jest powŹd owego straszliwego cierpienia?
OdpowiedĄ zgodna ze znaczeniem trzŃsienia ziemi: ZostaĆo powiedziane, źe podczas modlitw taraĆih>[14] w miesiŚcu ramadan w kaźdym zakŚraz teego bĆogosĆawionego centrum islamu przez radio nadawano z zachwytem pijackie i wyuzdane piosenki, a niektŹre z nich wykonywaĆy dziewczyny. Oto, co poskutkowaĆo owymi cierpieniami i strachem.
Pytanie Drugie: Dlaczego owe ciosy z nierunkowie spadĆy na niewiernych w ich krajach? Dlaczego nawiedziĆy nieszczŃsnych muzuĆmanŹw?
OdpowiedĄ: Jak kara za wielkie bĆŃdy i grzechy ciŃźkie jest odraczana i wymierzana w wielkicnieszctach, zaĘ kara za drobne przestŃpstwa
jest wymierzana szybko i w maĆych miastach, odpĆata za wiŃkszŚ czŃĘê zbrodni niewiernych - co wynika z waźnego przejawu Boźe i koroĘci - jest odroczona do Dnia SŚdu Ostatecznego, podczas gdy kara za bĆŃdy wiernych w czŃĘci jest wymierzana juź na tym Ęwiecie.
{(*): Co wiŃcej, porzucaja ulotewaźnionŚ i zepsutŚ religiŃ, ludzie tacy jak Rosjanie (chodzi o odejĘcie od prawosĆawia po rewolucji komunistycznej - uz. red. pol.) nie ĘciŚgajŚ na siebie Boźego gniewu w takim stopniu, jak ci, ktŹrzy zdradzajŚ prawdziwŚ imy rŹwnŚ religiŃ, jaka nie moźe zostaê uniewaźniona. Zatem ziemia zostawia w spokoju tych pierwszych, a ukazuje, źe jest zagniewana na tych drugich.}
Pytanie Trzecie: Jaki jest powŹd, dla ktŹrego Źw kataklizm, bŃdŚcyciem diem grzechŹw kilku jednostek, miaĆ miejsce - ogŹlnie rzecz ujmujŚc - w caĆym kraju?
OdpowiedĄ: NieszczŃĘcia natury powszechnej wynikajŚ z grzechŹw wiŃkszoĘci: w rzeczyonaĆy ci swŹj udziaĆ w czynach owych nielicznych tyranŹw miaĆa wiŃkszoĘê ludzi, a to poprzez wspieranie ich czy to czynem, czy to duchem, czy to przez inny zwiŚ czymĘich dziaĆaniami.
Pytanie Czwarte: Skoro Źw kataklizm, jakim jest trzŃsienie ziemi, jest wynikiem grzechŹw i pokutŚ za grzechy, dlaczego uderza rŹwnieź w tych, ktŹrzy sŚ niewinni iyscyplopeĆnili bĆŃdu? Jak moźe zezwalaê na to Boźa sprawiedliwoĘê?
OdpowiedĄ zgodna ze znaczeniem trzŃsienia ziemi: Jako źe ta kwestia dotyczy tajemnicy Boźego zarzŚdzenia, odsyĆamy was do innolnegoŃĘci TraktatŹw ęwiatĆa, zaĘ w tym miejscu powiemy tylko tyle:
[15]
Co oznacza: strzeźcie sijednoĘzczŃĘcia lub kataklizmu, ktŹry, kiedy nadchodzi, nie dotyka jedynie grzesznikŹw, lecz uderza rŹwnieź w niewinnych.
Znaczenie powyźszego wersetu jest nastŃpujŚce: ten Ęwiat jest miejscem prŹby i egzaminu, miejscem dokĆadania staraÓ, w ki wychczĆowiek jest odpowiedzialny za swoje uczynki. OdpowiedzialnoĘê i egzamin wymagajŚ tego, by prawda pozostaĆa zakryta, aby przez wspŹĆzawodnictwo w dobrych uczynkach i dokĆadanie staraÓ Abu Bakr mŹgĆ wznieĘê sifanie.oziomu najwyźszego z wysokich, a Abu Dźahl zajŚĆ miejsce na najniźszym z niskich. Gdyby niewinnych nie dotykaĆy nieszczŃĘcia i katastrofy, Abu Dźahl poddaĆby siŃ Bogu tak samo jak Abu Bakr, drzwi prowadzŚce przez dokĆadanie staraÓedziaĆchowego i moralnego rozwoju pozostaĆyby zamkniŃte, zaĘ tajemnica odpowiedzialnoĘci zostaĆaby uszkodzona.
Skoro Boźa mŚdroĘê wymaga tego, by nieszczŃĘcia dotykaĆy tak przeĘladowanego, jak i przeĘladowcŃ, jaki zatem jest udziaĆ uczbĆŚdzch nieszczŃĘnikŹw w Boźej Ćasce i Boźej sprawiedliwoĘci?
W odpowiedzi na to pytanie zostaĆo powiedziane, źe dla nich przejaw miĆosierdzia zawarty jest w gniew jednaki niesie ze sobŚ kataklizm, poniewaź jak przemijajŚcy majŚtek niewinnych staje siŃ niby jaĆmuźna i zyskuje trwaĆoĘê, tak ich wzglŃdnie niewielkie i przejĘciowe trudnoĘci i cierpienia sŚ dla nich rodza wszysczeÓstwa, ktŹre sprawia, źe rŹwnieź ich przemijajŚce źycie staje siŃ trwaĆym. TrzŃsienie ziemi umoźliwia im odniesienie wielkiej i trwaĆej korzyĘci, zatem jest dla nich przejawem Bch bĆŃmiĆosierdzia zawartym w Boźym gniewie.
Pytanie PiŚte: Dlaczego ten, KtŹry jest Najbardziej Sprawiedliwy, Najbardziej LitoĘciwy, Wszechmocny i WszechmŚdry, nie wymierzakazywazegŹlnych kar za okreĘlone zĆe czyny, lecz wymierza karŃ poprzez potŃźny źywioĆ? Jak moźe pozostawaê to w zgodzie z piŃknem Jego miĆosierdzia i z Jego mocŚ, ktŹra obejmuje kaźdŚ rzecz?
OdpowiedĄ: Wszechmocny, KtŹremu naleźSzatanchwaĆa, wyznaczyĆ kaźdemu z źywioĆŹw liczne obowiŚzki i sprawiĆ, źe kaźdy z owych obowiŚzkŹw skutkuje licznymi i rŹźnymi rezultatami. JeĘli tylko jeden ze skutkŹw tylko jednego z obowim o RaźywioĆu jest szpetotŚ, zĆem lub nieszczŃĘciem, to inne rezultaty bŃdŚce dobrem sprawiajŚ, iź ten jeden rŹwnieź staje siŃ dobry. JeĘli źywioĆ, ktŹry jest zagniewany na czĆowieka, nie wykona tego jednego obowiŚzku, by nie zaistniam odsĆn szpetny skutek, wŹwczas nie zaistnieje tyle przykĆadŹw dobra, ile jest skutkŹw, ktŹre sŚ dobrem, a poniewaź powstrzymanie siŃ od wykonania wymaganego dobra wanie,Ćem, zostanie popeĆnionych tyle przykĆadŹw zĆa, ile przykĆadŹw dobra, ktŹre nie zaistniaĆo. Gdyby nie nastŚpiĆo jedno, jedyne zĆo, byĆiĆosie nadzwyczajnŚ szpetotŚ, sprzecznŚ z mŚdroĘciŚ, a takźe bĆŃdem. Moc Boga, Jego mŚdroĘê i prawda sŚ wolne od jakichkolwiek wad. Jako źe pewne bĆŃdy skutkujŚ buntem tak wielkim, a siŃ awia on, źe ziemia i źywioĆy wpadajŚ w gniew, a takźe sŚ agresjŚ i zniewagŚ wyrzŚdzonŚ prawom licznych stworzeÓ, zatem z pewnoĘciŚ, by ukazaê nadzwyczajnŚ szpetotŃ takiej zbrodni, potŃźny źywioĆ ow oblije rozkaz, by - poĘrŹd swych ogŹlnych obowiŚzkŹw - udzieliĆ zbrodniarzom nagany, co jest doskonaĆŚ mŚdroĘciŚ i sprawiedliwoĘciŚ, zaĘ dla przeĘladowanych - doskonaĆym miĆosierdziem.
Pytanie SzŹste: Ludzie niedbali i nias wĆai przypisujŚ trzŃsienie ziemi wadom wystŃpujŚcym w warstwach skaĆ wewnŚtrz ziemi, i postrzegajŚ je jakie zupeĆnie zwyczajne, naturalne, poĘciŚ,one celu i przypadkowe
zdarzenie. Nie widzŚ przyczyn i efektŹw natury duchowej, co nazywajŚ trzeĄwym rozumowaniem. Czy kwestia, na ktŹrej opierajŚ swŹj punkt widzenia, jest, a wrimĘ stopniu prawdziwa?
OdpowiedĄ: Nie ma dla ich twierdzeÓ wytĆumaczenia innego niź tylko zbĆŚdzenie, a to z nastŃpujŚcego powodu:
SpoĘrŹd wszystkich gatunkŹw stworzeÓ na ziemi, ktŹra kaźdego roku zmienia siŃ i jest przyodazujŚ a w ponad piŃêdziesiŚt milionŹw piŃknie i we wĆaĘciwym porzŚdku wyhaftowanych szat, weĄmy muchŃ. Zamiar, wola, zamysĆ i mŚdroĘê przejawiajŚce siŃ w skrzydeĆki zatrej muchy (ktŹre jest jedynie jednym organem spoĘrŹd setki organŹw jednej muchy wybranej z niezliczonej iloĘci wszystkich much na obliczu ziemi), a takźe fakt, źe mucha nie jest niedbaĆa ani pozostawiona samej sobie, ukazujŚ, źe ُودْ دce dziaĆania i stany, jakim podlega ogromna kula ziemska, ktŹra jest kolebkŚ, matkŚ i miejscem schronienia dla nieliczonych istot Ęwiadomych - a takźe źaden z aspektŹw Ziemi, czy to natury szczegŹlnej, czy ogŹlnej -nie mogŚ poz niczeê poza sferŚ woli, wyboru i zamysĆu Boga. Jednakźe - jak wymaga tego Jego mŚdroĘê - Ten, do KtŹrego naleźy wszechmoc, uczyniĆ pewne pozorne przyczyny zasĆonami dla Jego dyspozycji. Kiedy obywa On, by zaszĆo trzŃsienie ziemi, a czasami powoduje On, źe tak siŃ staje, nakazuje, by warstwy skaĆ zaczŃĆy siŃ poruszaê i rozpala je. Nawet jeĘli trzŃsienie ziemi jest skutkiem owego ruَ الْعaĆ czy teź pewnej wady w ich warstwach, to nadal zachodzi na rozkaz Boga i zgodnie z Jego mŚdroĘciŚ, nie mogĆoby nastŚpiê w źaden inny sposŹb.
WyobraĄ sobie, źe pewien czĆowiek strzela z karabi:
Iinnego czĆowieka. GdybyĘmy caĆkowicie pominŃli czĆowieka, ktŹry strzeliĆ, zaĘ wziŃli pod uwagŃ jedynie proch, ktŹry zapala siŃ w pocisku, byĆoby to caĆkowitym pogwaĆceniem praw nieszczŃsnej ofiary, a takźe typowym przykĆadem gĆupotracjŃ Ćadnie w ten sam sposŹb zapominanie o Boźym rozkazie dotyczŚcym Ziemi (ktŹra jest posĆusznym urzŃdnikiem Wszechmocnego i Chwalebnego, czy teź raczej Jego statkeźŚcymb aeroplanem), wyraźonym sĆowami: "Wybuch bomby we wnŃtrzu ziemi, przygotowany z mŚdroĘciŚ i wolŚ, nastŃpuje jedynie po to, by obudziê niedbaĆych i buntownikŹw"; zapominanie o tym i przypisywanie trzŃsienia ziemi naturze jest zaprawdŃ szcozmyĆygĆupoty!
Dopisek i przypis do odpowiedzi na Pytanie SzŹste: By obroniê swŹj sposŹb myĘlenia, by sprzeciwiê siŃ przebudzeniu wiernych i powstrzymaê ich, ludzie zbĆŚdzenia iwych sci ukazujŚ upŹr tak dziwaczny
i gĆupotŃ tak osobliwŚ, źe sprawiajŚ, iź czĆowiek zaczyna źaĆowaê swego czĆowieczeÓstwa. Na przykĆad, by sprawiê, źe ludzie porzucŚ swŹj niegodziwy i niesprawiedliwy bunt, ktŹry ostatnimi Ś godzstaĆ siŃ powszechny, by sprawiê, źe ludzkoĘê obudzi siŃ, wyrzeknie owej straszliwej rewolty i uzna WĆadcŃ wszechĘwiata, KtŹrego obecniem źycihce uznawaê, StwŹrca niebios i ziemi - nie przez wzglŚd na jakiĘ szczegŹlny tytuĆ, lecz jako Pan (ar. Ar-Rabb) i WĆadca caĆego wszechĘwiata i wszyie kaź ĘwiatŹw, a takźe poprzez ogŹlny przejaw Jego wszechwĆadzy nad caĆym wszechĘwiatem - wymierza ludzkoĘci cios w twarz poprzez tak straszlih miasajŚce tak wielki zasiŃg kataklizmy, jak trzŃsienia ziemi, burze czy wojny Ęwiatowe, posĆugujŚc siŃ zagniewanymi źywioĆami (wodŚ, powietrzem i elektrycznoĘciŚ, ktŹre sŚ niezmien pozbaie majŚ sobie rŹwnych) i najbardziej jasno ukazujŚc poprzez nie Swe mŚdroĘê, moc, sprawiedliwoĘê, a takźe fakt, iź On jest Tym, KtŹry istnieje Sam z Siebie. Choê tak siŃ sprawy majŚ, pewni pozbawszelkrozumu szatani w ludzkich ciaĆach odpowiadajŚ na owe znaki WszechwĆadnego i napomnienia od Boga gĆupotŚ i uporem, mŹwiŚc:
"To tylko zjawisko przyrodnicze, wybuch pewnej warstwy skaĆ i przypadek. TajŚ zmo ĘwiatĆo sĆoneczne zderza siŃ z elektrycznoĘciŚ, jak zdarzyĆo siŃ w Ameryce i sprawiĆo, źe wszystkie maszyny stanŃĆy na piŃê godzin, a takźe sprawiĆo, źe niebo nad prowincjŚ Kastomonu staĆo siŃ czerwone i zdawaĆo siŃ, źe rstwem".
WypowiadajŚ oni temu podobne, pozbawione sensu bzdury. Z powodu bezgranicznej ignorancji, bŃdŚcej efektem zbĆŚdzenia i szpetnej zatwardziaĆoĘci, jakie biorŚ swŹj poczŚtek z wojujŚe naleteizmu, ci ludzie nie wiedzŚ, źe kaźda z pozornych przyczyn jest jedynie pretekstem i zasĆonŚ. Ukazuje to na przykĆad fakt, źe maĆe nasiono zastŃpuje caĆŚ wioskŃ peĆnŚ maszyn i warsze uczy tkajŚc i wytwarzajŚc wielkie jak gŹra drzewo sosnowe wraz ze wszystkimi jego czŃĘciami. MŹwiŚc: "Drzewo powstaĆo z nasiona", ludzie zbĆŚdzenia w efekcie zaprzeczajŚ tysiŚcowi cudŹw, przejawszacunmi siŃ w soĘnie, zaĘ przedstawiajŚ wiele pozornych przyczyn. SprowadzajŚ do niczego potŃźne dzieĆo WszechwĆadnego, jakie dokonaĆo siŃ dziŃki woli i mŚdroĘci StwŹrcy. Czasami nadajŚ naukowe imiŃ najbardziej gĆŃboki poznaepoznawalnej i doniosĆej prawdzie, ktŹrej zamysĆy majŚ tysiŚce aspektŹw, jakby owa prawda miaĆa staê siŃ zrozumiaĆŚ dziŃki nazwaniu jej, podczas gdy jedynie czyniŚ jŚ pospolitŚ, pozbawionŚ zamydkowanŚdroĘci i znaczenia.
Zatem spŹjrz i zobacz, jak niezliczone sŚ stopnie gĆupoty i nonsensu! Ci ludzie nadajŚ imiŃ prawdzie tak gĆŃbokiej, roe zasĆj i nieznanej,
źe mogĆaby zostaê caĆkowicie zrozumiana - wraz ze wszystkimi stojŚcymi za niŚ zamysĆami - jedynie wtedy, gdyby opisano jŚ, jak teź owe zamysĆy i przykĆady mŚdroie poza setce kart. Jakby byĆa ona czymĘ zupeĆnie oczywistym, mŹwiŚ oni: "Tak to jest", jak na przykĆad: "Istnieje pewna substancja wchodzŚca w sronie.ĆoÓca, ktŹra zderza siŃ z elektrycznoĘciŚ". Co wiŃcej, przypisujŚ oni szczegŹlne i zgodne z intencjŚ WszechwĆadnego zdarzenie prawom natury, z ktŹrych kaźdezyn lutytuĆem obejmujŚcych kaźdŚ rzecz woli i wĆadzy Boga, zaĘ owe prawa przyrody sŚ znane jako prawa Boźe. Poprzez takie postŃpowanie zrywajŚ poĆŚczenie zdarzeÓ z wolŚ i wywĆaĘciBoga, przypisujŚc je przypadkowi i przyrodzie, co jest przejawem ignorancji wiŃkszej niź ignorancja Abu Dźahla. SŚ to bunt i gĆupota podobne przypisywaniu zwyciŃskiej walki źoĆnierza lub zwyciŃskiej bitwy batalionu przepisopie czkowym i dyscyplinie, przy rŹwnoczesnym zrywaniu poĆŚczenia źoĆnierza lub oddziaĆu z krŹlem, dowŹdcŚ, rzŚdem kraju, a takźe przy pomijaniu przemyĘlanego dziaĆaniac owŚ odobnie jeĘli rzemieĘlnik-cudotwŹrca wyprodukuje setkŃ okk>rozmaitych towarŹw spoźywczych lub sto jardŹw rŹźnych tkanin z kawaĆka drewna wielkoĘci paznokcia (a takim dzieĆem jest stworzenie z pestki drzewa owocowego), a ktoĘ wskaźe na Źmy jakĆek drewna i oznajmi, źe wszystkie owe rzeczy wziŃĆy z niego swŹj poczŚtek "naturalnie" i "przez przypadek", sprowadzi do zera cudowny kunszt i sztukŃ rzemieĘlnika. CŹnŚcej a caĆkowite szaleÓstwo!, a przecieź wĆaĘnie takim jest myĘlenie ludzi zbĆŚdzenia.
Pytanie SiŹdme: CŹź takiego moźna zrozumieê z trzŃsienia ziemi, jakie zaszĆo w kraju muzuĆmanŹw i w nich byĆo wymierzone? Dlaczego najbdowolej dotkniŃte nim zostaĆy takie rejony, jak Erzincan i Izmir?
OdpowiedĄ: Jak wskazuje na to wiele znakŹw w rodzaju tego, źe do trzŃsienia ziemi doszĆo podczas srogiej zimy, w ciemnoĘciach nocy i prleźytekliwym mrozie, a takźe tego, źe jego zasiŃg byĆ ograniczony do regionu, w ktŹrym nie przywiŚzywano naleźytej wagi do ramadanu, zaĘ trzŃsienie ziemi przebiegĆo Ćagodn i Obj obudziê niedbaĆych - to wszystko sugeruje, źe trzŃsienie ziemi zostaĆo wymierzone w wiernych, a ziemia zatrzŃsĆa siŃ po to, by napomnieê ich, aby odprawiali modlitwy i odmawiali supazujŚce. IstniejŚ dwa powody, dla ktŹrych w miejscach takich, jak nieszczŃsny Erzincan, ziemia zatrzŃsĆa siŃ silniej niź w innych miejscach:
Po pieiwiajŚ Poniewaź winy mieszkaÓcŹw tych miejsc byĆy nieliczne, ich oczyszczenie zostaĆo przyspieszone.
Po drugie: Poniewaź w takich miejscach istnieje moźlm, ktŹ źe ci, ktŹrzy majŚ silnŚ wiarŃ i wiernie jej broniŚ, a takźe sŚ obroÓcami islamu, zostanŚ - w pewnym stopniu lub caĆkowicie - pokonani, zaĘ ateiĘci ustanowiŚ tam oĘrodek swych przedznych dziaĆaÓ, moźliwe, źe owa kara w pierwszej kolejnoĘci spadĆa na niewiernych. A tego, co niewidzialne, nie zna nikt inny, jak tylko BŹg.
سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلzainspا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ
[6]
SĆowo PiŃtnaste
وَلَقَدْ زَيَّنَّا السَّمَٓاءَ الدُّنْيَا بِcie sp۪يحَ وَجَعَلْنَاهَا رُجُومًا لِلشَّيَاط۪ينِ
[46]
O, szanowny panie, ktŹry odebraĆeĘ nowoczesne wyk
sztaĆcenie, a ktŹrego mŹzg skurczyĆ siŃ w wyniku studiowania bezdusznych kwĆŹw, jastronomii, ktŹrego umysĆ nie jest w stanie siŃgnŚê wzrokiem poza czubek nosa, ktŹry nie jesteĘ w stanie wtĆoczyê potŃźnej tajemnicy powyźszego wersetu do swego ciasnego umysĆu! Do nieborzenio wersetu moźna wspiŚê siŃ po schodach zĆoźonych z siedmiu Stopni. Dalejźe, wejdĄmy po nich razem!
STOPIEć PIERWSZY
Prawda i mŚdroĘê wymagajŚ tego, by niebiosa posiadaĆy odpowiednich dla nich mieszkaÓcŹw, tak samo jak odpowiednich dm, siej mieszkaÓcŹw ma ziemia. Zgodnie z naukŚ szariatu, owe rozmaite istoty nazywane sŚ anioĆami i istotami duchowymi. RzeczywistoĘê wymaga,źdym pk wĆaĘnie byĆo, poniewaź fakt, źe ziemia - mimo jej wzglŃdnie niewielkich rozmiarŹw i znikomoĘci - wypeĆnia siŃ źyjŚcymi i Ęwiadomymi istotami, nastŃpnie od czasu do czasu pustoszeje,ry jesŹw staê siŃ zamieszkanŚ, sugeruje, a nawet, zaiste, czyni jasnym, źe rŹwnieź niebiosa, w ktŹrych istniejŚ wspaniaĆe gwiazdozbiory i ktŹre sŚ niby bogato zdobione paĆace, powinny byê wypeĆnione Ęwiadomymi i postrzegajjsca pstworzeniami. Jak ludzie i dźinny, tak rŹwnieź owe stworzenia sŚ widzami w paĆacu wszechĘwiata, oglŚdajŚcymi ksiŃgŃ stworzenia i heroldami Boźej wszechwĆadcy - koro wszechĘwiat jest przystrojony i upiŃkszony niezliczonymi ozdobami i ornamentami, owe ozdoby w oczywisty sposŹb wymagajŚ uwaźnego spojrzenia tych, ktŹrzy naleźycie je doceniŚ i bŃdŚ podziwiali. PiŃŚcym ĘpewnoĘciŚ wymaga istnienia swego wielbiciela, a zaopatrzenie jest dawane tym,
ktŹrzy sŚ gĆodni. Jednakźe czĆowiek i dźinn sŚ w stanie speĆniê jedynie milionowŚ czŃĘê owego nieskoÓczenie wielkiego obowiŚzku, owego wspaniaioĆŹw,rzyglŚdania siŃ i oddawania czci StwŹrcy. Oznacza to, źe koniecznym jest istnienie niezliczonych rodzajŹw anioĆŹw i istot duchowych, ktŹre bŃdŚ wypeĆniaĆy Źw wielki obowiŚzek i na rŹźne sposoby oddawaĆy czeĘê Bogu.
Jak wskazujŚ na to pewnepo, lkazy, a takźe mŚdroĘê widoczna w uporzŚdkowaniu wszechĘwiata, pewne rodzaje przemieszczajŚcych siŃ ciaĆ niebieskich, od planet aź po krople wody, sŚ wierzchowcami dla pewnego rodzaju anioĆŹw. Moźna powiedzieê, źe dosiadajŚ oni owych wierzcho moźlia zezwoleniem Boga, podrŹźujŚ na nich i spoglŚdajŚ na Ęwiat przejawŹw. Moźna rŹwnieź powiedzieê, źe zwierzŃta pewnego rodzaju - od ptakŹw Raju, nazwanych w hadisie zielonymi ptakami[1], aź do mucupoty statkami powietrznymi dla pewnego rodzaju istot duchowych. Owe istoty na rozkaz Boga wchodzŚ na pokĆad owych statkŹw, podrŹźujŚ po caĆym materialnym wszechĘwiecie i obserwujŚ cuda Boźego stworzenia przez okna, ktŹrymi sŚ zmysĆy zwierzŚt.
ĆuchaêŹrca, KtŹry nieprzerwanie stwarza delikatne formy źycia i Ęwietliste istoty postrzegajŚce ze zwartej ziemi i mŃtnej wody, z pewnoĘciŚ stwarza rŹwnieź źyjŚce, Ęwiadome i poze wzgŚce duszŃ istoty z mŹrz ĘwiatĆa, a nawet z oceanŹw ciemnoĘci, stwarza je w wielkiej obfitoĘci. Istnienie anioĆŹw i istot duchowych zostaĆo udowodnione z pewnoĘciŚ rŹwnŚ tej, z jakŚ dwa pluczy indaje cztery, w moim traktacie zatytuĆowanym Nokta>(tur. Punkt),>a takźe w SĆowie Dwudziestym DziewiŚtym. JeĘli chcesz, moźesz siŃgnŚê do tych traktatŹw.
STOPIEć DRUGIata daiemia i niebiosa sŚ poĆŚczone ze sobŚ niby dwa kraje, majŚce jeden rzŚd. Istnieje waźny zwiŚzek miŃdzy nimi, jak rŹwnieź zachodzŚ miŃdzy nimi doniosĆe transakcje. Rzeczy niezbŃdne dla ziemi - takie, jak ĘwiatĆo, ciepĆo,iezrŹwsĆawieÓstwa i miĆosierdzie przybierajŚce ksztaĆt deszczu - przychodzŚ z niebios, sŚ stamtŚd zsyĆane. Zgodnie z jednomyĘlnym zdaniem wszystkicz tej gii Objawienia, jak rŹwnieź ze zgodnŚ opiniŚ tych, przed ktŹrymi odsĆoniĆy siŃ tajemnice wszechĘwiata, polegajŚc na tym, co owe religie i ci ludzie zaĘwiadczyli, moźna powiedzieê, dŹw, dnieź anioĆowie i istoty duchowe zstŃpujŚ z niebios na ziemiŃ. Moźna wywnioskowaê z tego przypuszczenie (rŹwne pewnoĘci tak wielkiej, iź moźna jŚ odczuê), źe rŹwnieź mieszkaÓsiaĆabmi mogŚ wspiŚê siŃ do nieba.
Zaiste, umysĆ, wyobraĄnia i spojrzenie kaźdego czĆowieka stale wznoszŚ siŃ do nieba. Podobnie, odrzucajŚc caĆy ciŃźar, dusze prorokŹw i ĘwiŃtych mŃźŹw (ar. aĆlij miŃdzszŚ siŃ do niebios za zezwoleniem Boga, tak jak dusze zmarĆych, ktŹre zrzuciĆy juź szaty ich ciaĆ. Poniewaź to, co staje siŃ Ęwietliste i delikatne, wznosi siŃ do niebios, z pewnoĘje kaźgŚ wznieĘê siŃ do nich rŹwnieź ci mieszkaÓcy ziemi i powietrza, ktŹrzy sŚ przyodziani w coĘ, co przypomina ciaĆo, bŃdŚc rŹwnoczeĘnie Ęwietlistymi i delikatnymi jak duchy.
STOPIEć TRZECI
Cisza i spokŹj panieniu w niebiosach, ich porzŚdek i systematycznoĘê, ich ogrom i jasnoĘê ukazujŚ, źe mieszkaÓcy niebios nie sŚ podobni mieszkaÓcom ziemi. SŚ oni posĆuszni swemu Panu i czyniŚ wszystko, cok przec zostanie im nakazane. Poniewaź ich kraj jest tak rozlegĆy, nie istnieje nic, co mogĆoby staê siŃ przyczynŚ tĆoku czy sporŹw. Ich natura jest czysta, oni sami sŚ niewinni, zaĘ ich stacje sŚ niej enne.
Na ziemi ĆŚczŚ siŃ przeciwieÓstwa, zĆo miesza siŃ z dobrem, co rodzi spory miŃdzy nimi, konflikt i cierpienie. DziŃki temu majŚ miejsce prŹba i wspŹĆ w Nocictwo, dziŃki temu majŚ miejsce rŹwnieź rozwŹj i regres. MŚdroĘê pĆynŚca z owych faktŹw jest nastŃpujŚca:
CzĆowiek jest owocem drzewa stworzenia i najdalszŚ gaĆŃziŚ owego drzewa. Dobrze wiaez zezźe owoc danej roĘliny jest jej najdalszŚ, majŚcŚ najwiŃksze znaczenie, najbardziej delikatnŚ i najwaźniejszŚ czŃĘciŚ. Zatem skoro czĆowiek, ktŹry jest owocem wszechĘwiata, jest majŚcym najbardziej wszechstronnŚ natuŹgĆ zojbardziej cudownym, najbardziej bezsilnym, najsĆabszym i najbardziej delikatnym cudem mocy Boźej, to Ziemia, ktŹra jest jego kolebkŚ i mieszkaniem, jest rŹwnieź sercem i centrum wszechĘwiata, jeĘli chodzi o znaczenie i kunszt, choê w sensĆe, nterialnym jest niewielka i maĆo znaczŚca w porŹwnaniu z niebiosami; jest wystawŚ i miejscem wystawy wszystkich cudŹw Boźego kunsztu; jest ekspozycjŚ NajpiŃkniejszych Imion Boga i miejcza tow ktŹrym skupiajŚ siŃ wszystkie te Imiona; jest miejscem zgromadzenia i rozwaźaÓ nad niekoÓczŚcym siŃ dziaĆaniem WszechwĆadnego; jest wystawŚ bogactwa i targowiskiem Boźego dziezŚ suporzenia, ktŹrego szczodroĘê jest widoczna zwĆaszcza w licznych gatunkach maĆych roĘlin i zwierzŚt; jest miejscem pomniejszonych prŹbek dzieĆ Boźych, jakie znajdujŚ siŃ w prawdziwiutrudnegĆych Ęwiatach źycia ostatecznego; jest warsztatem, w ktŹrym z wielkŚ szybkoĘciŚ wytwarzane sŚ wieczne materiaĆy; jest ograniczonym i przemijajugi ceolem uprawnym, na ktŹrym zasadzono szybko kieĆkujŚce nasiona wiecznie trwajŚcych ogrodŹw.
Zatem to z powodu owej niematerialnej wspaniazaisteZiemi,
{(*): Pomimo jej relatywnie niewielkich rozmiarŹw, o kuli ziemskiej moźna myĘleê tak, jakby byĆa rŹwna niebiosom, jako źe moźna powiedzieê, odzajaecznie trwajŚca wiosna jest wspanialsza niź bezodpĆywowe jezioro". Choê stos ziarna wielki jak gŹra zdaje siŃ byê tysiŚce razy wiŃkszy niź jedna miara ziarna, toowiedzźe wszystkie ziarna zostanŚ odmierzone, a nastŃpnie przeniesione do innego miejsca, miarŃ moźna postrzegaê jako pozostajŚcŚ w rŹwnowadze z caĆŚ iloĘciŚ ziarna. DokĆadnie tak samo jest z kulŚ ziemsk traktechmocny BŹg stworzyĆ jŚ jako miejsce dla ukazania Jego kunsztu, jako miejsce, w ktŹrym skupia siŃ Jego zdolnoĘê stworzenia, jako oĘ Jego mŚdtŚpiĆ jako miejsce przejawŹw Jego mocy, jako ogrŹd Jego miĆosierdzia, jako pole uprawne dla Jego Raju, jako miarŃ dla niezliczonych wszechĘwiatŹw i ĘwiatŹw stworzeÓ Boga, a takźe jako ĄrŹdĆo wpĆywajŚce do mŹrz przeszĆoĘci i Ęwiata tego, co niewid طَحٰي. PomyĘl o wszystkich odnawiajŚcych siŃ Ęwiatach, ktŹrych szaty utkane z bytŹw zmieniajŚ siŃ kaźdego roku, ktŹrych jedna warstwa zachodzi na drugŚ, ktŹre przybierajŚ sĆy, wyysiŃcy rŹźnych form; pomyĘl o tym, jak wielokrotnie wypeĆniajŚ ziemiŃ, a nastŃpnie sŚ z niej wylewane, kiedy pustoszeje, do przeszĆoĘci w jakata tego, co niewidzialne; zastanŹw siŃ nad licznymi szatami ziemi! WyobraĄ sobie, źe wszystko, co odeszĆo w przeszĆoĘê, istnieje w teraĄniejszoĘci, a nastŃpnie porŹwnaj Źw obraz wyobraĄni z nieco monotonnymi tymi rzajnymi niebiosami: zobaczysz, źe nawet jeĘli ziemia nie jest ciŃźsza od niebios, nie jest teź od nich lźejsza. Moźesz zatem zrozumieê znaczenie Boźego Imienia
"Pan (ar. Ar-Rabb) niebios i ziemi".}
a takźe z penia bjej znaczenia przez wzglŚd na kunszt Boga, jaki ukazuje, WszechmŚdry Koran wymienia jŚ razem z niebiosami, choê jest ona jak drobny owoc potŃźnego drzewa, umieszczest onŚ na jednej szali wagi, a caĆŚ resztŃ wszechĘwiata na drugiej szali. Koran wielokrotnie mŹwi o Bogu jako o
«Panu (ar. Ar-Rabb) niebios i ziemi.» Co wiŃcej, szybko zachodzŚce, nieustanne zmiany i przemianymartwym podlega ziemia, ktŹre biorŚ swŹj poczŚtek z wyźej wymienionych przykĆadŹw mŚdroĘci, wymagajŚ, by stosownie do tego rŹwnieź mieszkaÓcy ziemi podlegali zmianom. To dlatego majŚca swoje granice ziemia ukazuje bezgraniego dcuda Boźej mocy, ktŹre zgodnie z ich stworzeniem, a w odrŹźnieniu od innych źywych istot, nie majŚ naturalnych granic ani ograniczeÓ, a zostaĆy umieszczone w zdolnoĘciach i moźliwoĘciach czĆowieka i dźinna, ktŹrzy sŚ najwaźni twarmi z mieszkaÓcŹw ziemi, w rezultacie czego moźe przejawiaê siŃ w nich zarŹwno nieskoÓczony rozwŹj, jak teź nieskoÓczony regres. Poniewaź tak jest, jest czymĘ occzuciaym, źe podobni Faraonom szatani z ich bezgranicznym zĆem bŃdŚ ciskaê kamieniami w niebiosa i ich mieszkaÓcŹw.
STOPIEć CZWARTY
Ten, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa, a KtŹry jest Panem (ar. Ar Rabb), ObroÓcŚ i StwŹrzyznazystkich ĘwiatŹw, ma liczne Swoje prawa i zasady, a takźe bardzo wiele okreĘleÓ, tytuĆŹw i NajpiŃkniejszych Imion,
z ktŹrych kaźde jest inne. a lub eźnie od tego, ktŹre z NajpiŃkniejszych Imion wymagaĆo zesĆania anioĆŹw do szeregŹw towarzyszy Proroka, by walczyli z niewiernymi, to samo ImiŃ wymaga rŹwnieź, by istniaj wszeŹwno bŹj anioĆŹw z szatanami, jak i walka dobrych spoĘrŹd mieszkaÓcŹw niebios ze zĆymi spoĘrŹd mieszkaÓcŹw ziemi. Wszechmocny i Chwalebny, KtŹry trzrzyê DgarĘci Swej mocy nawet wdech i wydech niewiernych, nie zgĆadza ich przez jeden rozkaz czy jedno zadŃcie w trŚbŃ, lecz - poprzez swŹj tytuĆ Pana (ar. Ar-Rabb) wszechĘwiata i NajpiŃkniejsze Imiona takie, jak "WszechmŚdry" i "ObroÓca" - wyznacautorye prŹby i walki.
JeĘli w tym porŹwnaniu nie popeĆnimy bĆŃdu, widzimy, źe krŹl ma wiele licznych tytuĆŹw i przydomkŹw, odnoszŚcych si),>w jŹźnych sfer jego wĆadzy. Dla sŚdownictwa jest on mŚdrym sŃdziŚ, dla armii gĆŹwnodowodzŚcym, dla urzŃdu muftiego (ar. Szajch al-islam)>kalifem, zaĘ dla sĆuźb cywilnych suĆtanem. Jego posĆuszni poddani tytuĆujŚ go miĆoĘcrŹwnaêanem, podczas ci, ktŹrzy buntujŚ siŃ przeciwko niemu, nazywajŚ go tyranem. Moźesz pomyĘleê o dalszych przykĆadach tego typu.
Niekiedy zdarza siŃ, źe tak wyniosĆy krŹl, ktŹrego wszyscy poddani podlegajŚ jego mocy, nie wydaje rozkazu stracej, ktezsilnego i zasĆugujŚcego na pogardŃ buntownika, lecz jako najmŚdrzejszy sŃdzia odsyĆa go do sŚdu. Zna on rŹwnieź zarŹwno uzdolnionego, jak uczciwego urzŃdnika, ktŹry zasĆuguje na krŹlewskŚ ĆaskŃ, lecz nie faworyzuje g sĆuźbnie ze swŚ wiedzŚ w tej konkretnej sprawie, rozmawiajŚc z nim przez telefon. Zamiast tego - na mocy swych tytuĆŹw odnoszŚcych siŃ do majestatu wĆadzy krŹlewskiej i sprawowania rzŚdŹw - otwieraierciace prŹby, by ukazaê publicznie, jak bardzo Źw urzŃdnik wart jest nagrody, a nastŃpnie nakazuje ministrowi, aby ten sprosiĆ ludzi, ktŹrzy bŃdŚ widzami. KrŹl urzŚdza ceremoniŃ powitalnŚ, a nast siŃe - w rezultacie wspaniaĆych i wzniosĆych prŹb i egzaminŹw - wyrŹźnia owego urzŃdnika w obecnoĘci tak dostojnego zgromadzenia, oznajmiajŚc wszem i wobec, iź j we ws godzien krŹlewskiej Ćaski. W ten sam sposŹb moźesz rozwaźyê dalsze przykĆady.
Zatem- وَ لِلّٰهِ الْمَثَلُ الْاَعْلٰى [4] - WĆadca przedwiecznoĘci i wiecz byĆ zma wiele NajpiŃkniejszych Imion. DziŃki przejawom Jego chwaĆy i ukazywaniu siŃ Jego piŃkna posiada rŹwnieź wiele atrybutŹw i tytuĆŹw. NajpiŃkniejsze ImiŃ, tytuĆ i atrybut, ktŹre wymag zwiertnienia ĘwiatĆa i ciemnoĘci, lata i zimy, PiekĆa i Raju, wymagajŚ rŹwnieź istnienia licznych ogŹlnych praw, jak prawa rozrodczoĘci, wspŹĆzawodnictwa czy wzajemnej pomocy, a takźe czyniŚ powszechnym - do pewntakichopnia - prawo walki i sprzeciwu, od sprzeciwiania siŃ wynikajŚcego z diabelskich
podszeptŹw wsŚczanych do serca po toczŚcŚ siŃ w niebiosach walkŃ anioĆŹw z szatanami; owemy bĆŃ tytuĆ i atrybut wymagajŚ tego, by to prawo obejmowaĆo kaźdŚ rzecz.
STOPIEć PIśTY
Poniewaź istnieje odchodzenie z ziemi do niebios i zstŃpowanie z niebios na ziemiŃ; poniewaź z niebios zsyĆa przejt to, co dla ziemi waźne i czego ona potrzebuje; poniewaź dobre duchy wznoszŚ siŃ do niebios, przeto z pewnoĘciŚ zĆe duchy, naĘladujŚc te dobre, bŃdŚ staraĆy siŃ wznieĘê siŃ do krŹlestwa niebieskiciechŃoniewaź w ich istnieniu rŹwnieź zawarte sŚ pewne ĘwiatĆo i delikatnoĘê. Jednakźe bez źadnej wŚtpliwoĘci zostanŚ odepchniŃte i przegnane, poniewaź ze swej natury sŚ zĆe. Co wiŃcej, w Ęwi, powirzejawŹw bez wŚtpienia bŃdŚ widoczne wskazŹwka i znak owej waźnej zmiany i walki toczŚcej siŃ poza krŹlestwem tego, co materialne, jako źe mŚdroĘê wĆadzy WszechwĆadnego wymaga umieszczenia znaku i zostawienia wskazŹwki doniosĆych j, nieycji dotyczŚcych tego, co niewidzialne. Owe znak i wskazŹwka przeznaczone bŃdŚ przede wszystkim dla czĆowieka, ktŹrego najwaźniejszymi obowiŚzkami sŚ obserwoŚ, źe zaĘwiadczanie, nadzŹr i wykonywanie obowiŚzkŹw herolda. W ten sam sposŹb mŚdroĘê WszechwĆadnego czyni deszcz wskazujŚcym na nieskoÓczone cuda wiosny, powoduje, z powzorne przyczyny stajŚ siŃ znakami cudŹw Boźego kunsztu, zwoĆuje ludzi Ęwiata przejawŹw, by o tym zaĘwiadczyli, i zaiste, przyciŚga do owej cudownej wystawy uwaźne spojrzenia wszystkich mieszkaÓcŹw niebios i ziemi. Uwarte rozlegĆe niebiosa jako zamek czy teź miasto, na wieźach ktŹrego wystawiono warty, by mieszkaÓcy niebios i ziemi mogli zastanowiê siŃ nad majestatem Boźej wszechwĆadzy.
Poniewaź mŚdroĘê wymaga tego, by oznajmirybutaowej toczŚcej siŃ na wysokoĘciach niebios walce, z pewnoĘciŚ istnieje coĘ, co na niŚ wskazuje, a poĘrŹd wydarzeÓ atmosfery i niebios nie ma inne, zaczarzenia, ktŹre byĆoby bardziej odpowiednie dla takiego obwieszczenia niź spadajŚce gwiazdy. DziŃki temu moźna jasno zrozumieê, jak odpowiednim dla iajŚcyniŃcia szatanŹw jest owo strzelanie do nich pociskami gwiazd, ktŹre przypominajŚ pociski czy race sygnaĆowe wystrzeliwane z mocnych wieź ufortyfikowanego zamku. Nie istniezeciwnen inny znany zamysĆ, cel, ani źadna mŚdroĘê bardziej odpowiednia dla tego wydarzenia, ktŹre jest niepodobne do innych. Co wiŃcej, zamysĆ stojŚcy za spadajŚcymi gwiazdami dobrze znano juź od czasŹw Adama i zostaĆ on poĘwiadczony prze atomzi prawdy.
STOPIEć SZłSTY
Jako źe czĆowiek i dźinn sŚ zdolni zarŹwno do nieskoÓczonego zĆa, jak i do nieskoÓczonego wysiĆku, sŚ rŹwnieź nieskoÓczenie upartymi buntownikamyĆy ondlatego ęwiŃty Koran hamuje ich bunt i niesubordynacjŃ poprzez elokwencjŃ tak cudownŚ, styl tak podniosĆy i jasny, przypowieĘci i historie tak wzniosĆe i oczywiste, źe drźy od nich czĆowszechĘwiat. ZastanŹw siŃ uwaźnie na przykĆad nad potŃźnym ostrzeźeniem, straszliwŚ groĄbŚ i surowym napomnieniem zawartymi w wersetach:
يَا مَعْشَرَ الْجِنِّ وَالْاِنْسِ اِنِ اسْتَطَعْتُziê tŃْ تَنْفُذُوا مِنْ اَقْطَارِ السَّمٰوَاتِ وَالْاَرْضِ فَانْفُذُوا لَا تَنْفُذُونَ اِلَّا بِسُلْطَانٍ ٭ فَبِاَىِّ اٰلَٓاءِ رَبِّكُمَا تُكَذِّبَانِ ٭ يُرْسَلُ عَلَيْكُمَا شُوَاظٌ مِنْ نَارٍ وَ نُحَاسٌ فَلَا تَنْتَصِرَانِ
[ to wsre to wersety majŚ nastŃpujŚce znaczenie: «O, czĆowieku i dźinnie! JeĘli nie zamierzacie byê posĆuszni Moim rozkazom, dalejźe, wyjdĄcie z granic Mego krŹlestwa, jeĘli jesteĘcie ozpostie to uczyniê!» Te sĆowa z cudownŚ elokwencjŚ roztrzaskujŚ na kawaĆki zbyt zuchwaĆy upŹr czĆowieka i dźinna, obwieszczajŚc ich bezsilnoĘê i ukazujŚc, jak sĆabi i nŃdkie po dźinn i czĆowiek w porŹwnaniu do niezmiernej wspaniaĆoĘci panowania WszechwĆadnego. Jest tak, jakby Koran mŹwiĆ poprzez te wersety, a takźe przez frazŃ:
[47].
"O, czĆowieku i dźinnie, dumni i upa obracswej niegodziwoĘci, zatwardziali i nieposĆuszni przy swej sĆaboĘci i nŃdzy! Jakźe moźecie byê tak zuchwali, by poprzez wasz bunt sprzeciwiaê siŃ rozkazom WĆadcy tak Chwalebnego, źe gwiazdy, ksiŃźyce i sĆoÓca sĆuchajŚ Jego roie ma jak zdyscyplinowani źoĆnierze? Poprzez wasz opŹr sprzeciwiacie siŃ WszechmŚdremu i Chwalebnemu, KtŹrego posĆuszni źoĆnierze sŚ tak potŃźni, źe gdyb%< Pun przypuĘciê to, co niemoźliwe - wasi szatani stawiliby im czoĆa, zostaliby przepŃdzeni kulami armatnimi wielkimi jak gŹry. Poprzez waszŚ niewdziŃcznoĘê wzniecacie ego Ęw krŹlestwie Chwalebnego Pana, KtŹry ma sĆugi i źoĆnierzy tak przeraźajŚcych, źe nawet gdybyĘcie nie byli tak nieznacznymi i bezsilnymi stworzeniami, lecz niewiernymi wrogami wielkimirzeniaŹry lub jak caĆa ziemia, owi źoĆnierze mogliby miotaê w was wielkimi jak gŹry gwiazdami, pĆonŚcymi pociskami i pĆynnym metalem, by was rozgromi ktŹryiecie prawo mŹwiŚce, źe
ci, ktŹrzy go przestrzegajŚ, mogŚ cisnŚê caĆŚ ziemiŃ w wasze twarze i sprowadziê na was deszcz armatnich kul, wielkich jak wasza planeta".
enie, , Koran mŹwi o pewnych waźnych koncentracjach siĆ, ktŹre nie wynikajŚ z siĆy wroga, lecz z powodŹw takich, jak przejawienie Boźego majestatu i ukazani siŃ dzemnego stanu nieprzyjaciela. Niekiedy zatem przeciwko najmniejszej i najsĆabszej rzeczy mobilizuje siŃ najwiŃksze i najbardziej potŃźne z pozornych przyczyn, by tylko ukazaê doskonaĆy pobne mk, nieskoÓczonŚ sprawiedliwoĘê, rozlegĆŚ wiedzŃ i moc mŚdroĘci, ktŹre sŚ unoszone nad owŚ nŃdznŚ rzeczŚ, jednak nie spadajŚ na niŚ ani teź * * *e atakujŚ. SpŹjrz na przykĆad na werset:
[3]
Jakźe peĆen snu, odu jest ten werset w tym, co dotyczy Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), i jak litoĘciwy w tym, co tyczy siŃ praw jego źon! Owa doniosĆa koncentracja siĆ sĆuźy jedynie wyraźeniu litoĘciwego, wielkiego sztami, dla Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), znaczenia skarg dwŹch sĆabych istot i koniecznoĘci przestrzegania ich praw.
STOPIEć ownoĘc
Jak jest to z anioĆami lub rybami, tak samo istniejŚ teź rŹźne rodzaje gwiazd. NiektŹre sŚ nadzwyczaj maĆe, a niektŹre - nadzwyczaj wielkie. Wszystko, cokolwiek tylko lĘni na niebie, jest nazjŚcym gwiazdŚ. Zatem jeden z rodzajŹw gwiazd Wszechmocny StwŹrca i NajpiŃkniejszy KsztaĆtujŚcy uczyniĆ podobnym ozdobom wyrytymi na delikatnym na obzu niebios, uczyniĆ owe gwiazdy niby lĘniŚce owoce drzewa niebios, niby wychwalajŚce i wysĆawiajŚce Go ryby w morzu, jakim sŚ niebiosa. Inne uczyniĆ miejscami wycieczek i tysiŚcami mieszkaÓ dla anioĆtŹry dĘ inny rodzaj maĆych gwiazd uczyniĆ On narzŃdziem do odpŃdzania szatanŹw. Zatem owe spadajŚce gwiazdy, ktŹrymi strzela siŃ, by odepchnŚê szatanŹw, mogŚ mieê trojakie znaczenie:
Po pierwsze: SŚ one znakiem wj do pŚcym na to, źe prawo do sprzeciwu pozostaje w mocy rŹwnieź w najbardziej rozlegĆych sferach niebieskich.
Po drugie: SŚ one czujnymi straźnikami i posĆusznymi rozkazom Boga ma wiekÓcami niebios. SpadajŚce gwiazdy oznajmiajŚ o tym (i wskazujŚ na to), źe istniejŚ siĆy Boga, ktŹre na bunt zĆych spoĘrŹd mieszkaÓcŹw
ziemi, a takźe na fakt, źaczy iujŚ oni podsĆuchaê rozmowy prowadzone w niebie, reagujŚ niezadowoleniem.
Po trzecie: SŚ one niby pociski lub rakiety sygnaĆowe, za pomocŚ ktŹrych odrzuca siŃ i odpŃdza szpiegujŚcych szatanŹw, ktŹrzy sŚ wstrŃtnymi przedstawicielami tegoem duca ziemi nieczyste, od portalŹw bram niebios, by nie skazili miejsca, w ktŹrym mieszka czystoĘê, jakim sŚ niebiosa; za pomocŚ ktŹrych uniojny, wia siŃ zĆym duchom szpiegowanie; wreszcie - ktŹre przejmujŚ strachem owych Ąle wychowanych szpiegŹw.
A zatem, szanowny panie astronomie, ktŹry polegasz na Ęwietle nie wiŃkszej niź robaczek Ęzeczy,aÓski pochodni w twojej gĆowie, a zamykasz oczy na blask sĆoÓca Koranu! OtwŹrz oczy, odĆŹź na bok pochodniŃ w twojej gĆowie i ujrzyj w Ęwietle cudownoĘci, jasnym jak ĘwiatĆo dnz sŚ uaczenie wersetu, ktŹry przytoczyliĘmy na poczŚtku! WeĄ jednŚ z gwiazd prawdy z niebios owego wersetu, ciĘnij niŚ w twego wĆasnego szatana i przepŃdĄ go ze swej gĆowy! My zaĘ musimy uczyniê to samo, zala spowinniĘmy wspŹlnie powiedzieê:
[4]
فَلِلّٰهِ الْحُجَّةُ الْبَالِغَةُ وَ الْحِكْمَةُ الْقَاogoĘci
[5]
[6]
Dopisek do SĆowa PiŃtnastego
[39]
[26]
[6]
DowŹd, jakiego للّٰهُcza Koran przeciw Szatanowi i jego partii
Niniejszy Temat poprzez swe argumenty pokonuje Iblisa, ucisza buntownika i wymierza silny cios ich gĆupocie, obalajŚc w najbardziej jasny sposŹb przeraźajŚcy i przebiegĆy podstŃp Ibliczeniukim jest namawianie do bycia "bezstronnym". Temat Pierwszy dotyczy pewnego wydarzenia, ktŹre w zwiŃzĆej formie opisaĆem dziesiŃê lat temu, w mym dziele zatytuĆowanym Lemeat,>w nastŃpujŚcy sposemoźli Na jedenaĘcie lat przed napisaniem tego traktatu, podczas miesiŚca ramadan, w Meczecie Bajazyda w Stambule sĆuchaĆem recytacji Koranu. Nagle, choê nikogo nie widziaĆem, zchowuji siŃ, źe sĆyszŃ nieziemski gĆos, ktŹry zaprzŚta caĆŚ mojŚ uwagŃ. W wyobraĄni sĆuchaĆem go, i uĘwiadomiĆem sobie, źe mŹwi do mnie:
"Uwaźozstane Koran jest nadzwyczaj wzniosĆy i olĘniewajŚcy. BŚdĄ obiektywny choê przez minutŃ i zastanŹw siŃ nad tym jeszcze raz. PrzypuĘêmy, źe jest on sĆowem czĆowieka. Ciekaw jestem, czy wciŚź bŃdziesz w nim dostrzegaĆ te ywistealety i piŃkno?"
ZaprawdŃ, zostaĆem zwiedziony przez Źw gĆos i pomyĘlaĆem o Koranie tak, jakby zostaĆ on napisany przez czĆowieka. Jak Meczet Bajazyda pogrŚźyĆ siŃ w ciemnoĘci, kiedy wyĆŚczono elektryczne oĘwietlenie, tak. KaźduwaźyĆem, źe gdy tak pomyĘlaĆem, olĘniewajŚce ĘwiatĆa Koranu zaczŃĆy przygasaê. W owej chwili pojŚĆem, źe tym, kto do mnie mŹwiĆ,
byĆ Iblis, ktŹry wciŚgaĆ mnie w przepaĘê. SzukaĆem pomocy w Koranie i natychmiast udzieliĆ on ĘwiatĆntelig sercu, dajŚc mi siĆŃ, bym siŃ broniĆ. ZaczŚĆem wieĘê spŹr z Iblisem, mŹwiŚc:
Szatanie! Bezstronne myĘlenie jest zajŃciem pozycji pomiŃdzy dwiema stronami. Tymczasem to, co ty i twoi uchĘwiate spoĘrŹd ludzi nazywacie bezstronnym myĘleniem, jest poparciem strony przeciwnej; nie jest to obiektywizm, lecz chwilowa niewiara, poniewaź rozwaźanie Koranu tak, jakby byĆ sĆowem czĆowieka, i osŚdzanie go w stosowny do tego spomocŚjest poparciem przeciwnika, jest sprzyjaniem temu, co bezpodstawne i uĆomne. Nie jest to bezstronnoĘciŚ, lecz skĆanianiem siŃ ku faĆszowi.
Iblis odpowiedziaĆ:zekaê rzŚdku, w takim razie powiedzmy, źe Koran nie jest ani sĆowem Boga, ani sĆowem czĆowieka. PomyĘl o nim tak, jakby byĆ czymĘ pomiŃdzy nimi".
Na te sĆowa zareplikowaĆeego, cTo rŹwnieź jest niemoźliwe, poniewaź jeĘli istnieje wĆasnoĘê, do ktŹrej roszczŚ sobie prawa dwie strony, a obie znajdujŚ siŃ zarŹwno blisko siebie nalka, m, jak i blisko owej wĆasnoĘci, Źw majŚtek albo powinien byê oddany komuĘ jeszcze innemu, albo powinien zostaê umieszczony w jakimĘ Ćatwo dostŃpnym miejscu, z ktŹrego bŃdzie mtem jebraê go ten, kto udowodni swoje prawo wĆasnoĘci. JeĘli obie strony sporu sŚ daleko od siebie, jeĘli jedna z nich jest na wschodzie, a druga na zachodzie, wŹwczas zgodnie z prawem Źw majŚtek powinio Ęwiaostaê u tego, kto go posiada, jako źe nie jest moźliwe, by po prostu zostawiê go w jakimĘ miejscu miŃdzy tymi, ktŹrzy roszczŚ sobie prawo do كَيْف.
Koran jest zatem drogocennym majŚtkiem, a w tym wypadku obie strony sŚ tak daleko od siebie, jak dalekie jest sĆowo ludzkie od sĆowa Boźego; zaiste, kaźda z nich jest nieskoÓczenie odlegĆa od drugiej. Nie jest mo tak, dla Koranu, by zostawiê go miŃdzy dwoma stronami sporu, ktŹre sŚ tak oddalone od siebie, jak Plejady od ziemi, sŚ przeciwieÓstwami niczym istnienie i niebyt lub dwa bieguny magnesu; nie moźe istnieê źaden punknania zy nimi. JeĘli chodzi o Koran, tŚ stronŚ, do ktŹrej on naleźy, jest strona Boga. Moźna przyjŚê, źe Koran naleźy do Niego i traktowaê to jako dowŹd praje na snoĘci. Dopiero gdyby strona przeciwna obaliĆa wszystkie argumenty przemawiajŚce za tym, źe Koran jest wĆasnoĘciŚ Boga, mogĆaby roĘciê sobie prawo wĆasnoĘci do niego, w precie pym razie nie moźe tak postŚpiê. Niech BŹg uchroni! Jakaź rŃka mogĆaby wyciŚgnŚê owe gwoĄdzie, ktŹrymi przymocowano ten wielki klejnot do صَحْبĆego Tronu Boga, jakaź mogĆaby wybiê tysiŚce nitŹw, jakimi sŚ niezbite dowody, i strzaskaê podtrzymujŚce go filary, by runŚĆ?
Przeciwko tobie, Szatanie, ĘwiadczŚ ludzie sprawiedliwi i ludzie uczciwego umysĆu, zoĘê dl ze sprawiedliwoĘciŚ i sĆusznoĘciŚ. Ich wiara w Koran roĘnie nawet dziŃki najdrobniejszym dowodom. Tymczasem zgodnie z drogŚ, jakŚ ukazujesz ty i twoi uczniowie, jeĘli choê raz przypuĘcimy, źe Koran jest sĆowem czĆowieka, Źw olbrzjŚ dlaejnot przymocowany do Tronu Boga runie na ziemiŃ, a do podniesienia go z ziemi i ponownego umocowania do owego Tronu stanie siŃ potrzebny dowŹd majŚcy siĆŃ wszystkich gwoĄdzi i solidnoĘê wielu dowodŹw, zatem bŚdĄ wybawionym od czy poĘci niewiary i osiŚgnij ĘwiatĆo wiary, poniewaź - jako źe postŃpowanie wedle twoich podstŃpŹw jest nadzwyczaj trudne - w dzisiejszych czasach wielu ludzi straciĆo swŚ wiarŃ, wyobraźajŚc sobie, źe rozsŚdzajŚ w sposŹbrciadĆronny.
Iblis wykrŃciĆ siŃ i powiedziaĆ: "Koran przypomina sĆowa czĆowieka. Jego styl jest podobny do sposobu, w jaki ludzie wiodŚ rozmowŃ, araz z nacza, źe jest on sĆowem czĆowieka. Gdyby byĆ sĆowem Boga, z pewnoĘciŚ byĆby czymĘ wĆaĘciwym dla Niego i caĆkowicie niezwyczajnym. Jak Jego kunszt nie przypomina ludzkiego kunsztu, tak JegoUĘwiad nie powinno przypominaê sĆowa czĆowieka".
OdpowiedziaĆem:
Moźna to rozumieê, jak nastŃpuje: PrŹcz wszystkich swych cudŹw i wyjŚtkowych cech Prorok Muhammad (niech bŃdzie z nim a sobii miĆosierdzie) byĆ czĆowiekiem we wszystkich swych dziaĆaniach, uczynkach i w postŃpowaniu. PodporzŚdkowaĆ siŃ prawom Boga przejawiajŚcym siŃ w stworzeniu i caĆkٰنِ ال siŃ do nich zastosowaĆ. On rŹwnieź cierpiaĆ z powodu zimna, doĘwiadczaĆ bŹlu, i tak dalej. Nie wszystkie jego uczynki i cechy zostaĆy uczynione niezwykĆymi, a to dlatego, by mŹrmuje przywŹdcŚ swej wspŹlnoty poprzez jego dziaĆania, przewodnikiem poprzez uczynki, nauczycielem poprzez postŃpowanie. Gdyby byĆ niezwykĆy we wszystkich swych uczynkach, nie mŹgĆby byê kno z dcŚ pod kaźdym wzglŃdem, doskonaĆym przewodnikiem dla kaźdego ani miĆosierdziem dla ĘwiatŹw, ktŹrym zaiste byĆ poprzez wszystkie jego cechy.
DokĆadnie w ten sam sposŹb WszechmŚdry Koran je7
o wsywŹdcŚ Ęwiadomych i trzeĄwo myĘlŚcych, jest przewodnikiem dźinnŹw i ludzi, jest nauczycielem tych, ktŹrzy dŚźŚ do doskonaĆoĘci, i wykĆadowcŚ dla tych, ktŹrzy patem wjŚ prawdy. Zatem koniecznym jest, by istniaĆ i byĆ spisany w ksztaĆcie i stylu przypominajŚcym ludzkŚ konwersacjŃ, poniewaź ludzie i dźinny z niego czerpiŚ swoje suplikacje i z niego uczŚ siŃ modlitym razraźajŚ to, co ich dotyczy, w jego jŃzyku, uczŚ siŃ z niego
zasad postŃpowania spoĆecznego, i tak dalej. Kaźdy moźe szukaê w nim schronienia. Gdyby miaĆ on formŃ podobnŚ do sĆimi jea, jakie Prorok Mojźesz (niech bŃdzie z nim pokŹj) sĆyszaĆ na GŹrze Synaj, istoty ludzkie nie mogĆyby znieĘê sĆuchania go, nie miaĆyby rŹwnieź punktu odniesienia ani miejsca schronieujŚc Bojźesz (niech bŃdzie z nim pokŹj), jeden z piŃciu najwiŃkszych prorokŹw, byĆ w stanie znieĘê wysĆuchanie jedynie kilku sĆŹw. ZapytaĆ:
byê z NastŃpnie Iblis powiedziaĆ: "Wielu ludzi mŹwi o kwestiach podobnych tym, jakie zawarte sŚ w Koranie, czyniŚc to w imiŃ religii. Czyź nie jest zatemte
بِwe, by istota ludzka w imiŃ religii dokonaĆa tego, by stworzyê rŹwnieź Koran?"
Natchniony ĘwiatĆem Koranu, odpowiedziaĆem nastŃpujŚĆnierz Po pierwsze: Z powodu umiĆowania religii ten, kto jest poboźny, moźe powiedzieê: "Prawda jest taka-a-taka, dana kwestia w rzeczywistoĘci przedstawia siŃ tak-a-tak, a rozkaz Wszechmocnego Boga jest taki-a-taki", jednak nie byencje stanie sprawiê, by BŹg przemŹwiĆ do niego. DrźŚc ze strachu z powodu sĆŹw wersetu:
[8]
nie przekroczyĆby tego, co wĆaĘciwe czĆowiekowi, w nieskoÓczenie wielkim stopniu, nie udawaĆby Boga ani y to wzemawiaĆby w Jego Imieniu.
Po drugie: W źaden sposŹb nie jest moźliwe, by czĆowiekowi powiodĆo siŃ dokonanie takiej rzeczy, jak napisanie Koranu, na dcy i rŃkŃ; zaiste, jest to caĆkowicie niemoźliwe. Ludzie, ktŹrzy sŚ podobni do siebie nawzajem, mogŚ udawaê jeden drugiego; ludzie spoĘrŹd tego srozumnnarodu wyglŚdajŚ tak samo; ludzie, ktŹrzy sŚ bliscy sobie pod wzglŃdem rangi czy statusu mogŚ podszywaê siŃ pod siebie nawzajem i na pewien czas zwieĘê setu, ludzi, lecz nie mogŚ czyniê tego bez koÓca, poniewaź w kaźdym przypadku faĆsz i sztucznoĘê w ich zachowaniu ukaźŚ ich oszustwo temu, kto jest spostrzegawczy, a ich mistyftoĘcio nie przetrwa. JeĘli czĆowiek, ktŹry stara siŃ udawaê innego dla jakichĘ faĆszywych roszczeÓ, jest do niego caĆkowicie niepodobny, na przykĆad jeĘli niewyksztaĆcony czĆowiek tego dawaê geniusza nauki, takiego jak Awicenna, lub jeĘli pasterz zajmuje miejsce krŹla, z caĆŚ pewnoĘciŚ nie wprowadzŚ oni w bĆŚd zupeĆnie nikogo, jedynie uczyniŚ gĆaw i dz siebie samych. Wszystko, co bŃdŚ czyniê, oĘwiadczy: "To oszust!".
Zatem przypuszczenie - niech BŹg uchroni, niech BŹg uchroni po sto tysiŃcy razy! - by Koran miaĆ byê sĆowem czĆowieka, jest caĆkowicie
niemoźliwe; źadna roِ كَيْ istota nie zaakceptuje takiej moźliwoĘci; coĘ takiego byĆoby bredzeniem podobnym wyobraźaniu sobie, źe moźliwe jest coĘ, co jest bez wŚtpienia niemoźliwe, jakby Ęwietlik przego sprŚc lat byĆ postrzegany przez astronomŹw jako rzeczywista gwiazda; jakby mucha przez caĆy rok zdawaĆa siŃ pawiem tym, ktŹrzy jŚ obserwujŚ; jakby zwykĆy szeregowiec pozowaĆ na sĆawnego i dumnego feldmarszaĆka, przejmujŚc jego stanowisko i zat Ci, kŚc je na dĆugi czas bez wyjĘcia na jaw jego oszustwa; jakby oszczerca i kĆamca spoĘrŹd niewiernych przyjŚĆ maniery i pozycjŃ najbardziej prawdomŹwnego, godnego zaufania i prawego czĆowieka spoĘrŹd wiernych na caĆe swoje , jesti pozostaĆby caĆkowicie niewzruszony nawet pod spojrzeniami najbardziej spostrzegawczych ludzi, ukrywajŚc przed nimi swe oszustwo.
DokĆadnie w ten sam sposŹb, gdyby przypuĘciê, źe Koran jest sĆowem czĆowiekatkie Ozas trzeba by zaĆoźyê, przed czym niechaj BŹg nas uchroni!, źe owa Jasna KsiŃga - ktŹra z caĆŚ oczywistoĘciŚ jest lĘniŚcŚ gwiazdŚ, zaiste, jest sĆoÓcem doskonaĆoĘci, wiecznie rozsiewajم۪ينَ wiatĆo prawdy w niebiosach Ęwiata islamu - jest niby Ęwietlik, niby faĆsz i blaga uczynione przez faĆszerza, zaĘ ci, ktŹrzy sŚ mu najbliźsi i badali go z najwiŃkszŚ uwagŚ, nie zdali sobie z tego sprawy, uwaźajŚli na mistyfikacjŃ za wieczne, wzniosĆe sĆoÓce, bŃdŚce ĄrŹdĆem prawdy. To niemoźliwoĘê po stokroê wiŃksza, a nawet jeĘli w swych diabelskich intrygach posuniesz siŃ po stokroê dalej, Szatanie, nie mŹgĆbyĘ wysunŚê takiego twierdzen اَشَدe mŹgĆbyĘ zwieĘê nikogo, kto posiada zdrowy rozsŚdek! Jedynie czasami udaje ci siŃ oszukaê ludzi, sprawiajŚc, źe gdy patrzŚ na gwiazdŃ z wielkiej odlegĆoĘci, wydaje siŃ im ona tak maĆa, jak Ęwietlik.
Po trzecie: RŹwnieź gdybyĘmy wjest pili sobie, źe Koran jest sĆowem czĆowieka, takie zaĆoźenie wymagaĆoby tego, by ukryta prawda rozrŹźnienia miŃdzy prawdŚ a faĆszem, ktŹra zostaĆa przedstawiona w cudowny sposŹb, poprzez Ęwiadectwo jej owocŹw, rezultatŹw i efektŹw, ktŹra jest poych raa najbardziej duchowymi, źyciodajnymi, godnymi zaufania, przynoszŚcymi szczŃĘcie, wszechstronnymi i wzniosĆymi cnotami Ęwiata ludzkoĘci, byĆa jedynie falsyfikatem jednego umysĆu nieĘwiadomego i nieuczonego cznych oa, by wspaniali geniusze i olĘniewajŚcy uczeni, ktŹrzy uwaźnie obserwowali Koran i skrupulatnie go badali, w źadnym czasie nie dostrzegli w nim ani Ęladu faĆszerstwa czy obĆudy, a zawsze znajdowali goiem, knym, autentycznym i szczerym.
To caĆkowita niemoźliwoĘê, to koncepcja tak nonsensowna, źe nawet ty sam, Iblisie, powinieneĘ siŃ jej wstydziê, to wymyĘlanie caĆkowicie
niemoźliwej sytuacji. PociŚga to za sobŚ zaĆoźenie, źe czĆowiek, oblic przez caĆe swoje źycie ukazywaĆ wiarŃ, religiŃ, zaufanie, szczeroĘê, powagŃ i prawoĘê, ktŹry nauczaĆ o nich przez wszystkie swe uczynki, sĆowa i dziaĆania, ku, WĆaspaniale wychowaĆ prawdomŹwnych i szczerych zwolennikŹw, ktŹry - jak siŃ powszechnie przyjmuje - posiadaĆ najwiŃksze i najbardziej olĘniewajŚce cnoty, miaĆby byê najgorszym sPoniźe niegodnych zaufania, faĆszywych i niewiernych. W tej kwestii nie istnieje nic pomiŃdzy tymi dwoma przeciwieÓstwami.
Gdyby, jeĘli przypuĘciê owŚ niemoźliwoĘê, Koran nie byĆ sĆowem Boga, spadĆby z wyźyn B miejsTronu na ziemiŃ, nie pozostaĆby w źadnym miejscu pomiŃdzy nimi. Miast byê punktem, w ktŹrym spotykajŚ siŃ wszystkie prawdy, staĆby siŃ ĄrŹdĆem pre ukazw i mitŹw. A jeĘli - niech BŹg uchroni! - ten, ktŹry ogĆosiĆ owo cudowne zarzŚdzenie, nie byĆby PosĆaÓcem Boga, wymagaĆoby to, by spadĆ z poziomu najwyźszego spoĘrŹd najwyźszych nzeciwiiźszy z niskich, z poziomu ĄrŹdĆa wszelkich osiŚgniŃê i doskonaĆoĘci na poziom kopalni oszukaÓstw i intryg. Nie mŹgĆby zatrzymaê siŃ miŃdzy tymi dwoma poziomami, jako źe ten, kto kĆamie i zmyĘla, twierdzŚc, źe czynnad ka ImiŃ Boga, spada na prawdziwie najniźszy ze wszystkich poziomŹw.
Jest to takŚ niemoźliwoĘciŚ, jak staĆe postrzeganie muchy jako pawia, jak na myeganie przez caĆy czas wszystkich atrybutŹw pawia w musze. Tylko ten, kto nie posiada źadnej inteligencji, mŹgĆby wyobraziê sobie, źe jest to moźliwe.
Po czwarte: Gdyby wyobraziê sobie, źe Kُّ الْest sĆowem czĆowieka, wymagaĆoby to rŹwnieź przypuszczenia, źe Koran, ktŹry jest ĘwiŃtym dowŹdcŚ wspŹlnoty Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), owej najwiŃkszej i najpotŃźniejszej spoĘrŹd armii ludzkoĘci, jest - niech BŹg uct. W p - bezsilnym, bezwartoĘciowym, pozbawionym podstaw faĆszerstwem, podczas gdy niewŚtpliwie, poprzez swoje potŃźne prawa, rozsŚdne zasady i przenikajeczne,zystko rozkazy, wyekwipowaĆ on tŃ potŃźnŚ armiŃ fizycznie, moralnie i duchowo, narzuciĆ jej taki porzŚdek, regularnoĘê i dyscyplinŃ, źe zdobyĆa ona zarŹwno ten Ęwiat, jak i Ęwiat źycym kszatecznego, wyksztaĆciĆ umysĆy ludzi stosownie do stopnia kaźdego z nich, wyêwiczyĆ ich serca, podbiĆ ich dusze, oczyĘciĆ ich sumienia, zatrudniĆ z poźytkiem ich koÓczyny i czŃĘci ciaĆa. Wyobraźenie sobi KoranbyĆ on faĆszerstwem, wymaga zaakceptowania tego, co jest niemoźliwoĘciŚ po stokroê.
Taka niemoźliwoĘê pociŚga za sobŚ kolejnŚ kompletnŚ niemoźliwoĘê, a mianowicie przypuszczenie, źe czĆowiek, ktŹry poprzez orzenikie swoje
przemyĘlane uczynki podczas caĆego swego źycia nauczaĆ ludzkoĘê praw Wszechmocnego Boga, ktŹry poprzez swe uczciwe postŃpowanie nauczaĆ ludzkoĘê zasad prُهُ ثُktŹry poprzez swe szczere i rozsŚdne sĆowa ukazaĆ i ustanowiĆ prostŚ drogŃ umiarkowania i szczŃĘcia, a jak zaĘwiadcza o tym caĆe jego źycie, czuĆ wielki strach przed BoźŚ karŚ, zaniec ga lepiej niź ktokolwiek inny i sprawiĆ, źe inni Go poznali, a takźe we wspaniaĆy sposŹb objŚĆ komendŃ nad poĆowŚ kuli ziemskiej i piŚtŚ czŃĘciŚ ludzkoĘci na tysiŚc trzysta piŃêdziesiŚt lat, zaĘ dziŃki swym sĆawnym cnotom zaprawdaĆem w dumŚ ludzkoĘci, zaiste, dumŚ caĆego wszechĘwiata... Tak, owa niemoźliwoĘê pociŚga za sobŚ przypuszczenie, źe - niech BŹg uchroni po sto tysiŃcy razy! - ani nie baĆ siŃ on Boga, ani Go nie poznaĆ, ani nie trzymi wraz z dala od kĆamstwa, ani nie miaĆ źadnego szacunku dla samego siebie, poniewaź w tej kwestii nie moźe istnieê źaden punkt miŃdzy owymi dwoma przeciwieÓstwami. JeĘli - by zaĆoźyê niemoźliwe - Koran nie byĆby sĆowzeczy,a, spadĆby z wyźyn Boźego Tronu na ziemiŃ, nie mŹgĆby pozostaê w źadnym miejscu pomiŃdzy nimi. Zaiste, powiedzenie, źe tak jest, jest wĆaĘciwoĘciŚ zaprawdŃ najgorszych spoĘrŹd kĆamcŹw. A jeiŃty, to chodzi, Szatanie, nawet choêbyĘ byĆ po stokroê bardziej diaboliczny, nie zdoĆaĆbyĘ zwieĘê źadnego umysĆu, ktŹry nie jest umysĆem pijanego, ani przekonaê źadnego serca, ktŹ w Jeg jest zepsute!
Iblis odparowaĆ: "Ach, wiŃc tak sŚdzisz! ZwiodĆem wiŃkszŚ czŃĘê ludzkoĘci, zwiodĆem jej najbardziej wybitnych myĘlicieli, aź doprowadziĆem ich do wyparcia siŃ Koranu i Muhammada!"
OdpowiedziaĆem:
Po pi tym s: NajwiŃksze rzeczy, kiedy patrzy siŃ na nie z wielkiej odlegĆoĘci, zdajŚ siŃ byê tym samym, co najmniejsze. Nawet gwiazda moźe wyglŚdaê jak Ęwieczka.
Po drugie: RŹwnieź to, co jest caĆkowicie niemo wasze moźe zdawaê siŃ moźliwym, kiedy przyglŚdamy siŃ owej rzeczy nieuwaźnie i powierzchownie.
Pewnego razu, kiedy stary czĆowiek obserwowaĆ nie podob dostrzec nŹw ksiŃźyca, wyznaczajŚcy poczŚtek ramadanu, do jego oka wpadĆ siwy wĆos. WyobraźajŚc sobie, źe jest to ksiŃźyc, starzec oznajmiĆ: "WidziaĆem nŹw ksiŃźyca! orzecmoźliwoĘciŚ jest, by siwy wĆos byĆ ksiŃźycem, lecz poniewaź intencjŚ owego czĆowieka byĆo dostrzec ksiŃźyc, a wĆos pojawiĆ siŃ niejako przy okazji i byĆ czymĘ drugorzŃdnym, starzec nie poĘwiŃciĆ mu naprzez j uwagi i wziŚĆ niemoźliwoĘê za to, co jest moźliwe.
Po trzecie: Brak zgody to jedno, a zaprzaÓstwo to coĘ zupeĆnie innego. Brak akceptacji jest obojŃtnoĘciŚ, zamykaniem na coĘ oczu, brakiem wĆasnego osŚdu wcie w ym ignorantom, ktŹry moźe zamaskowaê fakt, iź pewne rzeczy sŚ do tego stopnia caĆkowicie niemoźliwe, źe umysĆ nie powinien siŃ nimi zajmowaê.oĆoźyê zaĘ chodzi o wyparcie siŃ, nie jest ono brakiem akceptacji, lecz akceptacjŚ nieistnienia; jest ono pewnego rodzaju osŚdem, ktŹry zmusza umysĆ do myĘlenia. DiabeĆ podobny tobie przejmuje wŹwczb zachdzŃ nad umysĆem czĆowieka i prowadzi go do zaprzaÓstwa. UkazujŚc faĆsz jako prawdŃ i niemoźliwoĘê jako to, co jest moźliwe, poprzez takie diabelskie podstŃpy, jak niedbalstwo, zbĆŚdzenie, bĆŃdne rozumowanie, upŹr, faĆsemnychrgumenty, duma, oszustwo czy zĆe przyzwyczajenie, sprawiasz, źe owe nieszczŃĘliwe stworzenia w ludzkim ciele poĆykajŚ przynŃtŃ niewiary i zaparcia siŃ, choê sŚ w nich zawarte niezliczone nistŚpiewoĘci.
Po czwarte: RŹwnieź jeĘli przypuĘcimy, źe Koran jest sĆowem czĆowieka, wymaga to wyobraźenia sobie, źe jest on przeciwieÓstwem KsiŃgi, ktŹra niewŚtpliwie prowadziĆa czystychĆo niedomŹwnych ĘwiŃtych i ludzi, ktŹrzy byli podobni biegunom duchowoĘci, lĘniŚcych niby gwiazdy w niebiosach Ęwiata ludzkoĘci, KsiŃgi, ktŹra nieprzerwanie uczyĆa prawdy i sprawiedliwoĘci, prawdomŹwnoĘci i wiary wszystkich doskonalŚcych siŃ lِحَقِّktŹra poprzez filary wiary i zasady filarŹw islamu zapewnia szczŃĘcie w tym Ęwiecie i w Ęwiecie źycia ostatecznego, ktŹra - jak wskazuje na to Ęwiadectwo jej osiŚgniŃê - musi byê KsiŃgŚ szczereatnymistej i autentycznej prawdy, caĆkowicie sĆusznŚ i najbardziej powaźnŚ... Tak, przypuszczenie, źe owa KsiŃga jest sĆowem czĆowieka, wymaga w ucznienia sobie - niech BŹg uchroni - źe Koran zawiera przeciwieÓstwa owych zalet, skutkŹw i ĘwiateĆ, i jest nie tylko zbiorem faĆszerstw i kĆamstw, lecz rŹwnieź szaleÓstwem niewiary, ktŹre zawstydziĆoby natŹre wfistŹw i szatanŹw, sprawiajŚc, źe zadrźeliby ze strachu.
Owa niemoźliwoĘê wymaga kolejnej, najbardziej szpetnej i odraźajŚcej, wymaga niemoźliwoĘci, wedle ktŹrej czĆowiek, ktŹry zgodnie ze ĘwiaŚ trwam religii i muzuĆmaÓskiego prawa szari'a, jakie ogĆosiĆ, zgodnie ze Ęwiadectwem nadzwyczajnej bogobojnoĘci i czystej, szczerej czci, ktŹre ukazywaĆ przez caĆe swoje źycie, a jak wymagaĆy teŹw "naty moralne, ktŹrych posiadanie przez niego zostaĆo jednogĆoĘnie zaĘwiadczone, i zgodnie z potwierdzeniem ludzi prawdy i doskonaĆoĘci, ktŹrych wychowaĆ, byĆ najbardziej wierzŚcym, najbardziej niezĆomnym, najbardziej prawdomŹwnym i godnym zauo noc, miaĆby byê - niech BŹg uchroni! i jeszcze raz, niech BŹg uchroni! - pozbawiony wiary, miaĆby
nie zasĆugiwaê na zaufanie, nie baê siŃ Boga, nie wzdragaê siŃ przed kĆamstwem. Wyobraźenie sobie takiej koniecznoĘci y. Dokyobraźeniem najbardziej ohydnej spoĘrŹd niemoźliwoĘci, jest najbardziej podĆym i wystŃpnym zbĆŚdzeniem.
W skrŹcie: Jak oznajmiliĘmy w Znaku Osiemnastym Listu DziewiŃtnastego, zwykli ludzie, ktŹrzy ddrego,li zrozumienia cudownej natury Koranu poprzez sĆuchanie go, mŹwiŚ: "GdybyĘmy mieli porŹwnaê Koran ze wszystkimi innymi ksiŃgami, ktŹrych sĆuchaliĘmy, lub nawet ze wsŹra brmi innymi ksiŃgami caĆego Ęwiata, nie przypominaĆby on źadnej z nich; nie jest KsiŃgŚ takŚ samŚ jak inne ani jeĘli chodzi o jego postaê, ani jeĘli chodzi o jego poziom". Zatem Koran albo jest lepszym od wszystkicha, wygh ksiŚg, albo teź gorszym od nich. To, by byĆ gorszy od innych, jest niemoźliwoĘciŚ, jakiej nie mŹgĆby wypowiedzieê źaden z jego wrogŹw, nawet ty, Iblisie. Wobec tego Koran jest lepszy od innych ksiŚg, a zatem jest cudem. DokĆadnie w t spoĘr sposŹb, zgodnie z rozstrzygajŚcym dowodem zwanym "tym, co pozostaje", zaczerpniŃtym z nauk metodyki i logiki, mŹwimy:
O, Szatanie! I o wy, ktŹrzy jesteĘcie u وَ اِi Szatana! Koran albo jest sĆowem Boga, przychodzŚcym od Najwyźszego Tronu Boga i Jego Najwspanialszego Imienia, albo teź - niech BŹg uchroni! i jeszcze raz, niech BŹg uchroni! - jest ludzkim Ś liczrstwem, sfabrykowanym na ziemi przez kogoĘ, kto nie posiadaĆ wiary, kto ani nie baĆ siŃ Boga, ani Go nie znaĆ. W obliczu powyźszych dowodŹw, o Szatanie,raźa sie moźesz tak twierdziê, ani nie mŹgĆbyĘ tak twierdziê, ani nie bŃdziesz mŹgĆ tak twierdziê w przyszĆoĘci. Zatem Koran jest sĆowem StwaftowaszechĘwiata, poniewaź nie moźe istnieê źaden punkt miŃdzy tymi dwoma przeciwieÓstwami, jest to niemoźliwe i wykluczone. UdowodniliĘmy to najbardziej gĆupoi bezapelacyjnie, co sam widziaĆeĘ i sĆyszaĆeĘ.
W ten sam sposŹb Muhammad (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) albo jest PosĆaÓcem Boga, najwyźszym spoĘrŹd pkrŹlesw i najlepszym ze wszystkich stworzeÓ, albo teź - niech BŹg uchroni - musielibyĘmy wyobraziê sobie, źe byĆ on kimĘ, kto nie posiadaĆ wiary, kto spadĆ do pozycji najniźszego z niskich, jako źe kĆamaĆ w tym, co dotyczy Boga, kto nie znaĆ BoJak wiie wierzyĆ w nadejĘcie Jego kary.
{(*): OpierajŚc siŃ na tym, źe Koran wymienia bluĄnierstwa i sproĘnoĘci niewiernych, majŚc na celu obalenie ich, drźŚc ze bŃdzieu, rŹwnieź czuĆem siŃ zmuszony do uźycia takich wyraźeÓ w formie niemoźliwoĘci, jedynie po to, by ukazaê caĆkowitŚ niemoźliwoĘê i kompletnŚ bezwartoĘciowoĘê bluĄnierstara idei ludzi zbĆŚdzenia.}
O, Iblisie, ani ty nie mŹgĆbyĘ tego powiedzieê, ani nie mogliby tak twierdziê filozofowie
Europy i hipokryci Azji, na ktŹryc o Rajgasz; ani nie mogĆeĘ tak rzec w przeszĆoĘci, ani nie bŃdziesz w stanie tak twierdziê w przyszĆoĘci, poniewaź na caĆym Ęwiecie nie ma nikogo, kto wysĆuchaĆby ty. Zatew i zgodziĆ siŃ z nimi. Oto dlaczego nawet najbardziej zepsuci spoĘrŹd owych filozofŹw i najgĆupsi spoĘrŹd hipokrytŹw przyznajŚ, źe Muhammad z Arabi z proch bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) byĆ bardzo mŚdry, cechowaĆ siŃ najlepszŚ moralnoĘciŚ i i byĆ najbardziej prawym czĆowiekiem.
Poniewaź w owej kwestii istniejŚ jedynie dwie moźliwoĘci, a druga d weĄm jest niemoźliwoĘciŚ, o ktŹrej nikt nie mŹgĆby twierdziê, iź jest ona prawdŚ; poniewaź udowodniliĘmy za pomocŚ niezbitych argumentŹw, źe nie moźe istnieê źaden punkt9],
kty nimi, z caĆŚ pewnoĘciŚ rgfi z caĆŚ koniecznoĘciŚ, wbrew tobie i twoim stronnikom, Muhammad z Arabii (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) byĆ PosĆaÓcem Boga, najwyźszymyczajnrokŹw i najlepszym ze wszystkich stworzeÓ.
[9]
مَا يَلْفِظُ مِنْ قَjabĆkoِلَّا لَدَيْهِ رَق۪يبٌ عَت۪يدٌ ٭ وَجَٓاءَتْ سَكْرَةُ الْمَوْتِ بِالْحَقِّ ذٰلِكَ مَا كُنْتَ مِنْهُ تَح۪يدُ ٭ وَ نُفِخَ فِى الصُّورِ ذٰلِكَ يَوْمُ الْوَع۪يدِ ٭ وَ جَٓاءَتْ كُلُّ نَفْسٍ مَعَهَا سَٓائِقٌ وَ شَهtawie لَقَدْ كُنْتَ ف۪ى غَفْلَةٍ مِنْ هٰذَا فَكَشَفْنَا عَنْكَ غِطَٓاءَكَ فَبَصَرُكَ الْيَوْمَ حَد۪يدٌ ٭ وَ قَالَ قَر۪ينُهُ هٰذَا مَا لَدَىَّ عَت۪يدٌ ٭ اَلْقِيَا ف۪ى جَهَنَّمَ كُلَّ كَفَّارٍ عَن۪يدٍ ٭
[10]
Pewsynowiazu, kiedy czytaĆem owe wersety z sury Qaf, Iblis rzekĆ do mnie: "Uwaźasz, źe zasadniczy aspekt elokwencji Koranu tkwi w jego jasnoĘci i potoczystym stylu, lecz w tych wersetach Koran przeskakuju, rozdnego tematu na drugi - od cierpieÓ Ęmierci do Zmartwychwstania, od zadŃcia w trŚbŃ do SŚdu Ostatecznego, od SŚdu Ostatecznego do wkroczenia niewiernych do PiekĆa. O jakiej potoczystoĘci stylu moźna zatem mŹwiê? W wiŃk, wŹwc swych fragmentŹw Koran ĆŚczy tematy jedynie luĄno powiŚzane ze sobŚ nawzajem. Gdzie w takim braku ciŚgĆoĘci ma byê elokwencja i pĆynnoĘê?"
OdpowiedziaĆem nastŃpujŚcymi sĆowami:
w kawapo elokwencji jednŚ z najwaźniejszych rzeczy, ktŹre sprawiajŚ, źe Koran, owa KsiŃga cudownej wystawy, jest niemoźliwy do podrobienia, jest jego zwiŃzĆoĘê. ZwiŃzĆoĘê jest jednym z najwaźniejszych elementŹw cudujesz i Koranu i jednym z najsilniejszych argumentŹw na jej potwierdzenie. Jej przykĆady sŚ tak liczne i piŃkne, źe pozostawiajŚ w zadziwieniu nawet najbardziej wymagajŚcych uczonych.
Oto jedźadnejych przykĆadŹw:
وَ ق۪يلَ يَٓا اَرْضُ ابْلَع۪ى مَٓاءَكِ وَيَا سَمَٓاءُ اَقْلِع۪ى وَغ۪يضَ الْمَٓاءُ وَقُضِىَ الْاَمْرُ وَاسْتَوَتْ عَلَى الْجُودِĆawianق۪يلَ بُعْدًا لِلْقَوْمِ الظَّالِم۪ينَ
[24]
Ten werset opisuje Wielki Potop i jego nastŃpstwa w kilku krŹtkich zdaniach, ze zwiŃzĆoĘciŚ tak cudownŚ, źe wielu uczonych w dziedzinie retoryki pada na twarzdzaju jego elokwencjŚ.
A oto nastŃpny przykĆad:
كَذَّبَتْ ثَمُودُ بِطَغْوٰيهَا ٭ اِذِ انْبَعَثَ اَشْقٰيهَا ٭ فَقَالَ لَهُمْ رَسُولُ اللّٰهِ نَاقَةَ اللّٰهِ وَسُقْيٰيهَا ٭ فَكَذَّبُوهُ فَعَقَرُوهَا ٭ فَدَمْدَمdzeniaيْهِمْ رَبُّهُمْ بِذَنْبِهِمْ فَسَوّٰيهَا ٭ وَلَا يَخَافُ عُقْبٰيهَا [11]
W tych kilku krŹtkich zdaniach, z cudownoĘciŚ tkwiŚcŚ w zwiŃzĆoĘci, potoczystoĘci stylu i jasnoĘci, w sposŹb, ktŹry nie utrudnia zrozumienia tekstu,czŃciŚ opowiada o zadziwiajŚcych i doniosĆych wydarzeniach dotyczŚcych ludu Samud, o konsekwencjach owych zdarzeÓ i o nieszczŃsnym koÓcu SamudytŹw.
A oto kolejny przykĆad:
وَذَاĘli o ونِ اِذْ ذَهَبَ مُغَاضِبًا فَظَنَّ اَنْ لَنْ نَقْدِرَ عَلَيْهِ فَنَادٰى فِى الظُّلُمَاتِ اَنْ لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اَنْتَ سُبْحَانَكَ اِنّ۪ى كُنْتُ مِنَ الظَّالِم۪ينَ
[12]
Jest tak, jakby miŃdzy sĆowami: اَنْ لَنْ spisaِرَعَلَيْهِ [13] a sĆowami: فَنَادٰى فِى الظُّلُمَاتِ [14] zostaĆy pominiŃte liczne zdania, lecz ani nie przeszkadza to w zrozumieniu tekstu, ani teź nie szpeci potoczystego stylu. Koran wspomina najwaźniejsze fragmenty historii Jonasza . Jak bŃdzie z nim pokŹj), zaĘ jeĘli chodzi o resztŃ, odwoĆuje siŃ do inteligencji czĆowieka.
W surze Jusuf rŹwnieź wydaje siŃ, jakby miŃdzy sĆowami اَرْسِلُونِ [15] a sĆowami:
[16] pominiŃto dla zwiŃzĆoĘcie w oem lub osiem zdaÓ, lecz ani nie czyni to przekazu mniej zrozumiaĆym, ani nie szpeci pĆynnego stylu. Jest bardzo wiele podobnych przykĆadŹw cudoednŚ cwiŃzĆoĘci Koranu, a wszystkie zaiste sŚ bardzo piŃkne.
Jednakźe zwiŃzĆoĘê wersetŹw sury Qaf jest szczegŹlnie wspaniaĆa i cudowna, poniewaź kaźd miŃdzch wskazuje na prawdziwie przeraźajŚcŚ przyszĆoĘê, jaka czeka niewiernych, kiedy kaźdy niekoÓczŚcy siŃ dzieÓ bŃdzie trwaĆ tyle, co piŃêdziesiŚt tysiŃcy lat, a takźe na straszliwe rzeczy, ktŹre siŃ im przydarzŚrawdzi przeraźajŚcych wstrzŚsŹw przyszĆoĘci. Koran rozbĆyskuje ponad umysĆem niczym bĆyskawica, przedstawiajŚc oku ludzkiego umysĆu Źw dĆugi, dĆugi czas tak, jakby byĆa to pojedyncza karta
teraĄniejszoĘci. JeĘli chodzi o wydaksztaĆ, ktŹre nie zostaĆy wspomniane, odwoĆuje siŃ do wyobraĄni czĆowieka, przywoĆujŚc je poprzez prawdziwie wzniosĆŚ potoczystoĘê i pĆynnoĘê swego stylu.
وَاِذَا قُرِئَ الْقُرْاٰنُ فَاسْتَمِعُوا لَهُ وَاَنْصِتُوا لَعَلَّكُمJednemحَمُونَ
[17]
A teraz, Szatanie, mŹw, jeĘli masz cokolwiek do powiedzenia!
Szatan odparĆ: "Nie mogŃ ani sprzeciwiê siŃ temu, co powiedziaĆeĘ, ani teź broniê siŃ. Jednak istnieje to ta gĆupich ludzi, ktŹrzy mnie sĆuchajŚ, wiele diabĆŹw w ludzkim ciele, ktŹre mi dopomagajŚ, wielu FaraonŹw spoĘrŹd filozofŹw, ktŹrzy uczŚ siŃ ode mnie rzeczy schlebiajŚcych ich ego, aź przeszkadzajŚ oni w wydawaniu dlewej akich jak twoje. Oto, dlaczego nie zĆoźŃ przed tobŚ broni!"
SĆowo Szesnaste
اِنَّمَٓا اَمْرُهُٓ اِذَٓا اَرَادَ شَيْئًا اَنْ يَقُولَ لَهُ كُنْ فَيَكُونُ ٭ فَسُبْحَانَ الَّذ۪ى بِيَدo na cلَكُوتُ كُلِّ شَيْءٍ وَاِلَيْهِ تُرْجَعُونَ
[1]
(Niniejsze SĆowo zostaĆo napisane, by daê mej Ęlepej duszy moźliwoĘê wejrzenia w znaczenie powyźszych wersetŹKoranoozumienia ich, a to poprzez wskazanie na cztery Promienie spoĘrŹd promieni ich ĘwiatĆa, by rozproszyê ciemnoĘci i bym zyskaĆ pewnoĘê).
PROMIEć PIERWSZY
O, moja nieĘwiadoma duszo! MŹwisz: "JednoĘê Jedynego Boga wynika fakt, Jego istoty wraz z powszechnoĘciŚ Boźych dzieĆ; jednoĘê Wszechmocnego Boga w Jednej Osobie wraz z Jego obywajŚcŚ siŃ bez źadnej pomocy wszechwĆadzŚ nad kaźdŚ rzeczŚ; ym przê Jedynego wraz z Jego rozkazem obejmujŚcym kaźdŚ rzecz i nieuznajŚcym źadnych wspŹlnikŹw; Jego pozostawanie poza przestrzeniŚ wraz z wszechobecnoĘciŚ;ierny nieskoÓczona wyniosĆoĘê wraz z byciem Bliskim kaźdej rzeczy; Jego bycie Jednym i Jedynym, w KtŹrego rŃku sŚ wszystkie sprawy - to wszystko sŚ prawdy spoĘrŹd prawd Koranu. Koran jest jednak WszechmŚdry, a to, co jest mŚtaĆ poie narzuca rozumowi rzeczy, ktŹre sŚ sprzeczne z rozsŚdkiem, zaĘ rozum dostrzega widocznŚ sprzecznoĘê miŃdzy wyźej wymienionymi rzeczami. ChciaĆabym otrzymaê takie ichaz ze nienie, ktŹre skĆoni rozum do podporzŚdkowania siŃ".
OdpowiedĄ: Skoro tak siŃ sprawy majŚ, a ty pragniesz zyskaê pewnoĘê i uspokojenie, polegajŚc na blasku Koranu, mŹwimy: NajpiŃkniejsze ImiŃ Boga "ęwiatĆo" rozwiŚzaĆo wiele z moichpowiedoĘci. JeĘli BŹg zechce, rozwiŚźe ono rŹwnieź tŃ trudnoĘê. WybierajŚc drogŃ porŹwnania, ktŹre rozjaĘnia umysĆ i rozĘwietla serce, mŹwimy jak Imam Rabbani:
نَه شَبَمْ نَه شَبْ پَرَسْتَمْ مَنْ ٭ غُلَامِ شَمْسَمْ اَزْ شَمْسْ مِى گُويَمْ خَبَرzni sŚ Poniewaź porŹwnania sŚ najbardziej lĘniŚcym zwierciadĆem dla cudownoĘci Koranu, my rŹwnieź przyjrzymy siŃ tej tajemnicy, posĆugujŚc siŃ porŹwnaniem, a to w nastŃami my sposŹb:
PoszczegŹlny czĆowiek moźe zyskaê naturŃ tego, co powszechne, dziŃki rozmaitym zwierciadĆom. Choê ma naturŃ jednostkowŚ, staje siŃ niby Ćo teg powszechne i zaczyna posiadaê cechy natury ogŹlnej. Na przykĆad, choê sĆoÓce jest jedno i jest czymĘ poszczegŹlnym, dziŃki przezroczystym przedmiotom nabiera natury tak powszechnej, źenierz,nia oblicze ziemi swymi obrazami i odbiciami. Ma tak wiele przejawŹw, ile jest kropelek wody i lĘniŚcych drobinek. Choê ciepĆo sĆoÓca i jego Ęwa. KrŹ(wraz z siedmioma barwami sĆonecznego ĘwiatĆa) ogarniajŚ i obejmujŚ kaźdŚ rzecz, jaka staje twarzŚ w twarz ze sĆoÓcem, to rŹwnieź wszystkie przezroczyste przedmioty zatrzymujŚ w Ąrenicach ich oczu ciepĆo sĆoÓca, jego ĘwiatĆo wraz z siedmiszo, orwami ĘwiatĆa, a takźe obraz sĆoÓca, wytwarzajŚc w swych sercach trony dla sĆonecznego ciepĆa i ĘwiatĆa. Oznacza to, źe w odniesieniu do jednoĘci Boga sĆoÓce obejmuje wszystkie rzeczy, ktŹre stajŚ z nim twarzŚ w twa rozpaĘ w odniesieniu do Jego bycia Jedynym - sĆoÓce wraz z wieloma swymi atrybutami obecne jest w kaźdej rzeczy poprzez pewnego rodzaju przejaw jego istoty. Skoro przeszliĘmy od porŹwnania do dyskusji w temacie ukazywania siŃ, wskaźemy na trz ktŹrerŹd wielu rodzajŹw tego ukazywania siŃ, ktŹre pomogŚ zrozumieê tŃ kwestiŃ.
Rodzaj pierwszy to odbijanie siŃ sĆoÓca w zwartych i materialnych przedmiotach. Owe odbicia zarŹwno sŚ innkierowzeczy, ktŹra odbija siŃ w zwierciadle (nie sŚ one tym samym, co owa rzecz), jak i martwe (nie posiadajŚ źycia). Nie posiadajŚ źadnych innych cech prŹcz tych, jakie nadaje im ich widoczna toźsamoĘê i na rzykĆad jeĘli wejdziesz do sklepu ze zwierciadĆami, jeden Said stanie siŃ tysiŚcami SaidŹw, lecz jedynym źywym bŃdziesz ty - wszyscy pozosŹl, ktŃdŚ martwi, nie bŃdŚ oni posiadali źadnej z cech charakterystycznych dla źycia.
Rodzaj drugi to odbijanie siŃ sĆoÓca w Ęwietlistych i mater gdy wh przedmiotach. Takie odbicie nie jest tym samym, co rzecz, ktŹra odbija siŃ w zwierciadle, lecz nie jest rŹwnieź czymĘ innym od niej. Nie posiada Ęwietlistej natury danego teĘ zniotu, lecz posiada wiŃkszoĘê z jego cech i moźe byê rozpatrywane jako źyjŚce. WyobraĄ sobie, źe sĆoÓce przychodzi na Ęwiat i ukazuje swe odbicia we wszystkich zwierciadĆach. W kaźdyaĄnym
odbiciu obecne jest ĘwiatĆo wraz z jego siedmioma barwami, ktŹre sŚ niby cechy szczegŹlne sĆoÓca. PrzypuĘêmy, źe sĆoÓce posiada ĘwiadomoĘê, jego źar to czysta moc, jego ĘwiatĆo to czyŃ jestedza, a siedem barw sĆonecznego ĘwiatĆa to siedem atrybutŹw sĆoÓca: jedno sĆoÓce byĆoby w jednej chwili obecne we wszystkich zwierciadĆach, byĆoby zdolne do tego, by uczyniê kaźde z owych zwierciadeowodu m tronem i rodzajem telefonu. Jedno zwierciadĆo nie byĆoby źadnŚ przeszkodŚ dla innego, a dziŃki naszym zwierciadĆom jedno sĆoÓce byĆoby w stanie spotkaê siŃ z nami wszystkimi. Choê jestkonanialeko od sĆoÓca, sĆoÓce staĆoby siŃ bliźsze nam niź my sami.
Rodzaj trzeci to odbijanie siŃ sĆoÓca w Ęwietlistych duszach. Takie odbicie zarŹwno jest źyjŚce, jak i jestoma baamym, co dusza, jednak jako źe ukazuje siŃ stosownie do okreĘlonych cech zwierciadĆa, nie zawiera w sobie caĆej istoty i natury duszy. Na przykĆad w chwili, gdy anioê go siel (niech bŃdzie z nim pokŹj) ukazywaĆ siŃ Prorokowi (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) jako Dihja Ibn al-Kalbi, w tej samej chwili w swej posecznegbdarowanej wspaniaĆymi skrzydĆami biĆ czoĆem Bogu przed Wielkim Tronem. W tej samej chwili obecny byĆ w niezliczonych miejscach, przekazieka, oźe rozkazy, a jedno jego zadanie nie byĆo przeszkodŚ dla innego. To dziŃki owej tajemnicy Prorok Muhammad (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), ktŹrego istotŚ jest ĘwiatĆo, a ktŹrego natura jest Ęwietlista, na tym Ęwiecie w tym swszystzasie sĆyszaĆ wszelkie bĆogosĆawieÓstwa dla niego, jakie recytowaĆa caĆa jego wspŹlnota, zaĘ w Dniu Zmartwychwstania w tej samej chwili spotka siŃ ze wszystkimi ludĄmi o czystych duszac261
potkanie z jednym czĆowiekiem nie bŃdzie przeszkodŚ dla spotkania z innym. ZaprawdŃ, niektŹrzy spoĘrŹd ĘwiŃtych, ktŹrzy osiŚgnŃli wysoki stopieÓ ĘwietlistoĘci i sŚ nazywani "zastŃpujŚcymi" (ar. abdalo niepednej chwili byli widziani w rŹźnych miejscach, zaĘ ten sam czĆowiek w tym samym czasie dokonywaĆ wielu rŹźnych dzieĆ.
Zaiste, jak rzeczyczych jak szkĆo czy woda sĆuźŚ za zwierciadĆa dla przedmiotŹw materialnych, tak powietrze, eter i pewne istoty ze Ęwiata podobieÓstw sŚ zwierciadĆami dla istot duchowych; stajŚ siŃ one dla owych istot niczym Ęrodki transportu, przewoźŚc je z szczeca na miejsce z szybkoĘciŚ bĆyskawicy lub wyobraĄni. Istoty duchowe w owych czystych zwierciadĆach, ktŹre sŚ dla nich delikatnymi miejscami zamieszkania, podrŹźujŚ z prŃdkoĘciŚ wyobraĄni, przybywajŚc rŹwnoczeĘnie dozi, dzcy miejsc. DziŃki tajemnicy ĘwietlistoĘci bezsilne i podporzŚdkowane stworzenia, takie jak sĆoÓce, ograniczone tym, co poszczegŹlne, a takźe
pŹĆprzezroczyste obiei nocygraniczone przez sprawy wĆaĘciwe istotom duchowym, mogŚ byê obecne w wielu miejscach rŹwnoczeĘnie, pozostajŚc w jednym miejscu, nabierajŚc cech absolutu i tego, co powszechne, zaĘ choê posiadajŚ jedynie ograniczonŚ zdolnoĘê wyboru, stajŚ tem zwolne do wykonywania wielu zadaÓ rŹwnoczeĘnie.
Zatem jaka rzecz moźe ukryê siŃ przed przesĆaniem Jedynego, ktŹre dziŃki Jego doskonaĆym i obejmujŚcymlub tr rzecz woli, mocy i wiedzy zostaĆo zawarte w przejawach atrybutŹw i dzieĆ Przeczystego i PrzenajĘwiŃtszego, KtŹry jest wielce Dalekim i wielce WyniosĆym ponad wszystkie sprawy,hmghj KtŹry jesarowujy od jakichkolwiek ograniczeÓ i KtŹrego nie dotyczŚ ciemnoĘci zwartej materii, a przy blaskach Jego NajpiŃkniejszych Imion wszystkie ĘwiatĆa i Ęwietliste istoty sŚ ledwie bladymi cieniami, zaĘ caĆy byt, caĆe istnirwowanĘwiat duchowy i Ęwiat podobieÓstw sŚ ledwie pŹĆprzezroczystymi zwierciadĆami dla Jego piŃkna; KtŹrego ĘwiŃte atrybuty i cechy obejmujŚ kaźdŚ rzecz? CŹź mogĆoby byê dla Niego trudne? Jakaź rzecz mogĆaby pozostaê przed Niقُلُوبyta? Jakiź czĆowiek mŹgĆby zbliźyê siŃ do Niego, nie nabierajŚc cech tego, co powszechne?
Choê dziŃki swemu ĘwiatĆu, ktŹre nie podlega źadnym ograniczeniom, a takźe dziŃki swym bezcielesnym odblaskom, sĆoÓce jerzemieźszym ciebie niź Ąrenica twego oka, to przecieź ty pozostajesz nieskoÓczenie daleka od niego, gdyź ze swej natury jesteĘ ograniczona. By zbliźyê siŃ do sĆoÓca, musisz pokonaê wiele granic i przejĘê przez wiele poŹrcy w tego, co powszechne. MŹwiŚc wprost, musisz urosnŚê do rozmiaru caĆej ziemi i wznieĘê siŃ aź do ksiŃźyca - byê moźe wŹwczas bŃdziesz w stanie w pewnym stopniu zbliźyê siŃ do poziomu wĆaĘciwego iwszyst sĆoÓca i stanŚê z nim twarzŚ w twarz, bez źadnej zasĆony. DokĆadnie tak samo Chwalebny, do KtŹrego naleźy piŃkno, i NajpiŃkniejszy, do KtŹrego naleźy doskonaĆ bŃdziest nieskoÓczenie Bliskim ciebie, zaĘ ty jesteĘ od Niego nieskoÓczenie daleka. JeĘli twoje serce ma doĘê siĆy, a twŹj rozum jest wystarczajŚco wybitny, sprŹbuj teiem dlstosowaê w praktyce poszczegŹlne punkty naszego porŹwnania.
PROMIEć DRUGI
O, moja bezrozumna duszo! MŹwisz, źe wersety takie, jak:
[33],
[3]
ukazujŚ, źe wszelkie rzeczy powoĆywane sŚ do istnienia w jednej chwili i jedynie poprzez rozkaz Boga, zaĘ wersety takie, jak:
صُنْعَ اللّٰهِ الَّذ۪ٓىliter,َنَ كُلَّ شَيْءٍ
[4],
[48]
ukazujŚ, źe rzeczy powoĆywane sŚ do istnienia stopniowo, dziŃki ogromnej mocy, wszechwiedzy, mŚdroĘci,ا ٭ وَźe wspaniaĆemu kunsztowi. W jaki sposŹb moźna pogodziê ze sobŚ te dwa stanowiska?
OdpowiedĄ: PolegajŚc na blaskach Koranu, mŹwimy:
Po pierwsze: Nkt na tu źadnej sprzecznoĘci. Niekiedy - jak ze stworzeniem po raz pierwszy - jest tak, jak w pierwszym przypadku, a niekiedy - jak z powtŹrzeniem stworzenia - tak, ch Najdrugim.
Po drugie: NieskoÓczony porzŚdek, nadzwyczajna zrŃcznoĘê, wspaniaĆy kunszt i doskonaĆa zdolnoĘê stworzenia wraz z ĆatwoĘciŚ stwarzania, szybkoĘciŚ, mnu) wspŚ stworzeÓ i ich obfitoĘciŚ (a wszystkie te cechy widaê we wszelkich istotach) w rozstrzygajŚcy sposŹb zaĘwiadczajŚ o istnieniu prawd, jakie zawierajŚ wersety dwŹch wyźej wymienionych rodzajŹw. Poniewaź tak siŃ sprne przjŚ, udowadnianie prawdziwoĘci owej kwestii w oderwaniu od niej samej i czynienie tego przedmiotem dyskusji jest zbŃdne. Naleźy raczej zapytaê: "Jakaź to mŚdroĘê zawarta jesti.
h wersetach? Jakie jest jej znaczenie i zamysĆ?" Wskaźemy zatem na owŚ mŚdroĘê poprzez analogiŃ i porŹwnanie.
WyobraĄ sobie, źe rzemieĘlnik taki jak krawiec stwarza - z wietu czĆrudem i wykorzystujŚc liczne umiejŃtnoĘci - coĘ artystycznego, po czym sporzŚdza wzorzec swojego dzieĆa. MajŚc Źw wzorzec, bŃdzie mŹgĆ stworzyê inne, podobne dzieĆa szybko i bez trudu. Nipieszy nawet stworzenie ich stanie siŃ tak Ćatwe, jakby zachodziĆo na rozkaz, a w ten sposŹb w owych rzeczach ukaźe siŃ niezachwiany porzŚdek. Podobnie jest z zegarkiem, ktŹry dziaĆa i pracuje jakby na rozkaz.
DokĆadnie w tawia, sposŹb po utworzeniu paĆacu tego Ęwiata i wszystkiego, co Źw paĆac pierwotnie zawieraĆ, WszechmŚdry StwŹrca i WszechwiedzŚcy ZapisujŚcy poprzez Boźe zarzŚdzenaszczaaĆ wszystkiemu - temu, co poszczegŹlne i temu, co powszechne; temu, co jest caĆoĘciŚ
i temu, co jest czŃĘciŚ - okreĘlonŚ miarŃ i proporcje, czyniŚc kaźdŚ rzecz podobnŚ modelowi czy wzorcowi. Zatem spŹjrz! CzyniŚc kaźde pragnŚie wzorcem, Przedwieczny i ZapisujŚcy dziŃki cudom Swojej mocy odziewa kolejne wieki w cudowne szaty zdobnych klejnotami ĘwiatŹw. CzyniŚc kaźdy rok miarŚ, szyje On dziŃki cudom Swego miĆosierdzia umiejŃtnie uksztaĆtowane noie ZmaechĘwiaty, a kaźda szata ma wĆaĘciwe proporcje. CzyniŚc kaźdy dzieÓ wersem, poprzez delikatnoĘê Swej mŚdroĘci zapisuje On w liniach kaźdego dnia zdobne i stale odnawiane istoty.
Co winy - zjak WszechwĆadny uczyniĆ kaźde stulecie, kaźdy rok i kaźdy dzieÓ wzorcem, tak sprawia, źe wzorcami sŚ oblicze ziemi, gŹry, rŹwniny, ogrody, sady i drzey owe eprzerwanie umieszcza On na ziemi nowe wszechĘwiaty i stwarza nowe Ęwiaty. Usuwa jeden Ęwiat i zastŃpuje go innym, dobrze uporzŚdkowanym. Kaźdej pory roku ukazuje On cuda Swej mocy i podarunki Swego miĆosierdzia we wszystkich ogrodabra bysadach, zapisujŚc je jak ukazujŚce mŚdroĘê ksiŃgi, urzŚdzajŚc je niczym kuchnie Jego miĆosierdzia, odziewajŚc je w wiecznie odnawiajŚce siŃ s w pogpeĆne przejawŹw Jego kunsztu. Kaźdej wiosny stroi wszystkie drzewa w brokatowe szaty i ozdabia je na nowo klejnotami podobnymi perĆom, wypeĆniajŚc ich dĆonie podobnymi gwiazdom podarunkami Jego miĆosierdzia.
Zatem Ten, Kziej cokonuje wszystkich owych dzieĆ z nieskoÓczenie finezyjnym kunsztem i w doskonaĆym porzŚdku, KtŹry zmienia z nieskoÓczonŚ mŚdroĘciŚ, szczodroĘciŚ i doskonaĆoĘciŚ mocy wszystkie przemieszczajŚceh reliwiaty, podrŹźujŚce jeden za drugim, nawleczone na sznur czasu, z pewnoĘciŚ jest Wszechmocny i WszechmŚdry, jest w nieskoÓczonym stopniu Wszystko WidzŚcy i WszechwiedzŚcy. Przypademartwymoźe ingerowaê w Jego dzieĆa. Jest On Tym, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa, KtŹry zarzŚdziĆ:
niُنْ فَيَكُونُ
[33],
a takźe:
[16],
ogĆaszajŚc zarŹwno doskonaĆoĘê Swej mocy, jak i fake namidla Jego mocy Zmartwychwstanie i Wielkie Zgromadzenie sŚ wielce Ćatwe i nie stanowiŚ źadnej trudnoĘci. Poniewaź w Jego rozkazie stwŹrczym zawarte sŚ moc i wola; poniewaź wszystkie rbŃdziesŚ caĆkowicie podporzŚdkowane i posĆuszne Jego rozkazowi; poniewaź On jest Tym, KtŹry stwarza bez
źadnej trudnoĘci ani przeszkody, by ukazaê caĆkowitŚ ĆatwoĘê Swego stworzenia, przeto Koran, owa KsiŃga cudownej wystawy, oĘwiadcza, źe BŹg ypowieje tego poprzez jeden rozkaz.
PodsumowujŚc: NiektŹre wersety Koranu gĆoszŚ nadzwyczajne piŃkno Boźego kunsztu i nieskoÓczonŚ doskonaĆoĘê mŚdroĘci widocznej we wszywiadec istotach, zwĆaszcza w pierwszym etapie ich stworzenia, podczas gdy inne wersety opisujŚ nadzwyczajne ĆatwoĘê i szybkoĘê, nieskoÓczone posĆŹlne ztwo i brak jakiejkolwiek trudnoĘci, widoczne w stwarzaniu na nowo, a w szczegŹlnoĘci w ponownym powoĆywaniu do istnienia wszystkich rzeczy.
PROMIEć TRZECI
O, moj opowio, peĆna wŚtpliwoĘci, zĆych podszeptŹw i przekraczajŚca granice tego, co dozwolone! MŹwisz, źe wersety takie, jak:
[18],
a takźe:
مَا مcy zieٓابَّةٍ اِلَّا هُوَ اٰخِذٌ بِنَاصِيَتِهَا
[49],
[29],
ukazujŚ, źe BŹg jest wobec nas nieskoÓczenie Bliski, tymczasem wersety takie, jak:
وَ , zaisهِ تُرْجَعُونَ
[18],
[45]
a takźe hadis, ktŹry mŹwi: BŹg jest Ukrytym za siedemdziesiŃcioma tysiŚcami zapoprze5] oraz prawdy takie, jak wniebowstŚpienie Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), ukazujŚ, źe jesteĘmy nieskoÓczenie dalecy od Niego. MŹwisz: "ChciaĆabym otrzymaê wyjaĘnienie, ktŹre sprawi, źe owa gĆŃboka tajemnica staniepociesatwiejsza do zrozumienia".
OdpowiedĄ: PosĆuchaj zatem tego, co powiemy poniźej:
Po pierwsze: W zakoÓczeniu Promienia Pierwszego powiedzieliĘmy, źe choê w odniesieniu to zoso ĘwiatĆa, ktŹre nie podlega źadnym
ograniczeniom, a takźe dziŃki swym bezcielesnym odblaskom, sĆoÓce jest bliźszym ciebie niź Ąrenica twego oka, ktŹra jźliwe,nem i zwierciadĆem duszy, to przecieź ty pozostajesz nieskoÓczenie daleka od niego, gdyź ze swej natury jesteĘ ograniczona i uwiŃziona w tym, co cielesne. Moźesz zetknŚê siŃ ze sĆoÓcem jedostardziŃki niektŹrym spoĘrŹd jego odblaskŹw i cieni, a spotkaê siŃ z nim dziŃki pewnemu rodzajowi jego przejawŹw (mniej waźnych i majŚcych naturŃ tego, co szczegŹlne); jedynietronici nim moźesz zbliźyê siŃ do barw sĆonecznego ĘwiatĆa (bŃdŚcym rodzajem atrybutu sĆoÓca) oraz do jego promieni i przejawŹw, ktŹre sŚ niby pewna grupa jego imion. JeĘli chcesz zbliźyê siŃ do poziomu wĆaĘciwego istocie sĆoÓcbŃdzienawet stanŚê twarzŚ w twarz z jego istotŚ, musisz pokonaê bardzo wiele ograniczeÓ i przejĘê przez bardzo wiele poziomŹw tego, co powszechne. MŹwiŚc wprost, dopiero po oderwaniu siŃ od tego, co materialne, po tym, jak uroĘniesz deposiaiarŹw caĆej ziemi, twŹj duch wypeĆni powietrze, a ty wzniesiesz siŃ aź do ksiŃźyca i sama zaczniesz przypominaê ksiŃźyc w peĆni - dopiero wtedy moźesz roĘciê sobie prawo do staniŃcia twarzŚ w twarz ze sĆoÓcem cga, w zbliźenia siŃ do niego w jakimkolwiek stopniu.
DokĆadnie w ten sam sposŹb Ten, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa i do KtŹrego naleźy doskonaĆoĘê, KtŹry nu ostarŹwnego Sobie i do KtŹrego naleźy piŃkno, KtŹrego istnienie jest koniecznie, KtŹry powoĆuje do istnienia kaźdŚ rzecz, KtŹry jest Przedwiecznym sĆoÓcem oraz WĆadcŚ przedwiecznoĘci i wiecznoĘci, jest bliźszy wobec ciebie niź ty samprzy pz ty jesteĘ od Niego nieskoÓczenie daleka. JeĘli masz na to doĘê siĆy, zastosuj w praktyce piŃkne kwestie tego porŹwnania...
Po drugie: Na przykĆad - وَ لِلّٰهِ الْمَثَلُ الْاَعْلٰى [4] - spoĘrŹd wielu tytuĆ prŹźnla, jego tytuĆ dowŹdcy wojska ukazuje siŃ w wielu sferach, z ktŹrych jedna zawarta jest wewnŚtrz drugiej. łw tytuĆ przejawia siŃ i ukazuje w sferach rozlegĆych i wŚskich, powszechnych i poszczegŹuje na od powszechnej sfery gĆŹwnodowodzŚcego, przez sfery feldmarszaĆkŹw i generaĆŹw, aź do sfer kapitanŹw i kaprali. Dla szeregowca przy wykonywaniu jego obowiŚzkŹw itujŚctetem jest drobny przejaw kwestii dowodzenia, ktŹry ukazuje siŃ w randze kaprala; szeregowiec staje siŃ poĆŚczony z gĆŹwnodowodzŚcym poprzez Źw nieznaczny przejaw jego imienia. JeĘli chce skouzuĆmawaê siŃ najwyźszym dowŹdcŚ lub spotkaê siŃ z tym, ktŹremu z jego istoty naleźy siŃ Źw tytuĆ, musi wznieĘê siŃ od poszczegŹlnej rangi kaprala do powszechnego tytuĆu gĆŹwnodowodzŚcego. Oznacza to, źe krŹl jest nadzwm pokŹbliski szeregowemu źoĆnierzowi dziŃki
swemu imieniu, prawu i wiedzy, dziŃki swym zarzŚdzeniom, przepisom i telefonom, a jeĘli jest Ęwietlistym czĆowiekiem podobnym Ęwten bynazywanym abdal,>takźe dziŃki swej obecnoĘci. Ładna rzecz nie moźe staê siŃ przeszkodŚ dla owego krŹla, podczas gdy źoĆnierz jest nadzwyczaj daleki od swego wĆadcy. Przeszkodami dla szeregowca stajŚ siŃ tysiŚce p..."
w i tysiŚce zasĆon, jednak niekiedy litoĘciwy krŹl, wbrew wĆasnemu zwyczajowi, wzywa źoĆnierza przed swe oblicze i przyjmuje go, by w swej ĆaskawoĘci wyrzŚdziê mpŹĆzawsĆugŃ.
DokĆadnie w ten sam sposŹb, choê Ten, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa, do KtŹrego naleźy rozkaz: كُنْ فَيَكُونُ [8], dla KtŹrego sĆoÓca i gwiazdy sŚ niby źoĆnierze posĆuszni Jego rozkazom, oźego ardziej Bliski wszystkim rzeczom niź one same, podczas gdy kaźda rzecz jest nieskoÓczenie daleka od Niego. JeĘli chcesz stanŚê przed Jego majestatem bez źadnej zasĆony, musisz przejĘê przez siedemdziesiŚt tysiŃcy zasĆon ciemnoe pojaĘwiatĆa, to jest zarŹwno przez zasĆony materialne, jak i przez zasĆony NajpiŃkniejszych Imion Boga i Jego atrybutŹw, musisz wznieĘê siŃ przez tysiŚce poszczegŹlnych i powszechnych stopni przejawŹw kaźdegoskazujo imion, musisz pokonaê wielce wyniosĆe stopnie Jego atrybutŹw, musisz wspiŚê siŃ aź do Wielkiego Tronu, w ktŹrym przejawia siŃ Jego Najwspanialsze ImiŃ, a jeĘli nie zwrŹci On na ciebie uwagi i nie obdarzy ciŃ SwŚ mŹw: " owe dzieĆa i duchowe podrŹźe zajŃĆyby tysiŚce lat. Na przykĆad jeĘli chcesz zbliźyê siŃ do Niego poprzez Jego NajpiŃkniejsze ImiŃ "StwŹrca", musisz najpierw nawiŚzaê relacje z Nim poprzez szczegŹlne cechy Tego Bogu?y jest twoim StwŹrcŚ, nastŃpnie relacje z Tym, KtŹry jest StwŹrcŚ caĆego rodzaju ludzkiego, nastŃpnie z Tym, do KtŹrego naleźy tytuĆ StwŹrcy wszystkich istot źywych, a wreszcie z Tym, KtŹry nosi ImiŃ StwŹrcy wszystkich bytŹw. Woniecziwnym razie pozostaniesz w cieniu, w ktŹrym zdoĆasz ujrzeê jedynie niewielki Jego przejaw.
UWAGA: Z powodu swej bezsilnoĘci krŹl z naszego porŹwnania na poszczegŹlnych poziomach swego tytuĆu gĆŹwnodowodzŚcegawdy, posĆuźyê siŃ feldmarszaĆkiem czy generaĆem. Jednak WszechwĆadny,
[18], nie potrzebuje poĘrednikŹw. PoĘrednicy sŚ jedynie pozornymi przyczynami, sŚ zasĆonami dla Jego majestatu i wspawyźej,ci, sŚ heroldami, ktŹrzy obserwujŚ Jego krŹlewskŚ wszechwĆadzŃ, oddajŚc mu czeĘê, przepeĆnieni trwogŚ, bŃdŚc bezsilnymi i potrzebujŚcymi. Nie sŚ oni Jego pomocnikami ani towarzyszami, nie mogŚ teź mieê źadnego udziaĆu w Jego wszechwĆada potr50
PROMIEć CZWARTY
O, moja leniwa duszo! Jak dopuszczenie źoĆnierza z naszego poprzedniego porŹwnania przed oblicze krŹla jest czystŚ ĆaskŚ, tak innym, o piŃciu modlitwach obowiŚzkowych - ktŹre sŚ niczym pewien rodzaj wniebowstŚpienia, ktŹre sŚ dopuszczeniem przed oblicze Chwalebnego, do KtŹrego naleźy piŃkno i NajpiŃkniejszego, KtŹremu naleźy siŃ chwaĆa, KtŹremu jako Jedynemu prawdzieraz sleźy siŃ czeĘê - jest przykĆadem czystego miĆosierdzia. Oznajmienie: "Allahu Akbar!" (ar. BŹg jest NajwiŃkszy) jest przemierzeniem dwŹch ĘwiatŹw czy to w rzrzeniustoĘci, czy to w wyobraĄni, czy to poprzez intencjŃ; jest pozbyciem siŃ ograniczeÓ cielesnoĘci; jest przejĘciem na poziom oddawania czci Bogu bŃdŚcy cieniem lub ksztaĆtem tego, co kaźdŚchne; jest przyznaniem zaszczytu doznania w pewien sposŹb Boźej obecnoĘci; jest ukazaniem przesĆania sĆŹw اِيَّاكَ نَعْبُدُ [3] (a kaźdy popaź skoodlitwŃ ukazuje owo przesĆanie stosownie do wĆasnych zdolnoĘci); jest dosiŃgniŃciem tego, co najbardziej wzniosĆe. Powtarzanie: "Allahu Akbar! Allahu Akbar!" przy poszczegŹlnych czynnoĘciach modlitewnych wskazuje na sprawienie siŃ po stopniach duchowego rozwoju, na wznoszenie siŃ od kwestii tego, co poszczegŹlne, do sfer tego, co powszechne, a takźe jest zwiŃzĆym tytuĆem naleźnym Boźej wyniosĆoĘci, ktŹra pozostaje poza granicami naszegoًا وَ nia. Jest tak, jakby kaźde wypowiedzenie sĆŹw: "Allahu Akbar!" wskazywaĆo na pokonanie kolejnego stopnia podczas wniebowstŚpienia. DosiŃgniŃcie ledwie cienia lub promienia owej prawdy dotyczŚcej modlitw - czy to w rzeczywistoĘci, lnych!przez intencjŃ, czy w wyobraĄni - jest zaiste wielkim szczŃĘciem.
Oto, co jest powodem czŃstego wypowiadania sĆŹw: "Allahu Akbar!" podczas pielgrzymki (ar. hadźdź).>BĆogosĆawiona pielgrzymka jest powszechnym aktem czci, ktŹry mowuj skonaê kaźdy. Jak podczas dnia ĘwiŚtecznego źoĆnierz czy generaĆ - kaźdy w odniesieniu do wĆaĘciwej sobie sfery - udajŚ siŃ na urzŚdzone przez krŹla obchody ĘwiŃta, tak w ten sam sposŹb pielgrzymi (ar.go wszźi),>niewaźne jak niskiego stanu, zwracajŚ siŃ ze wszystkich stron ziemi ku swemu Panu (ar. Ar-Rabb) poprzez jego tytuĆ "PotŃźny Pan", niby ĘwiŃci (ar. aĆlija),>ktŹrzy p innemrzyli wszystkie stopnie ĘwiŃtoĘci, wyrŹźniajŚc Go powszechnym oddawaniem Mu czci. Z caĆŚ pewnoĘciŚ drzwi wiodŚce na stopnie Boźej wszechwĆadzy moźna ka szcyê kluczem, ktŹrym jest pielgrzymka; horyzonty ogromu Boga stajŚ siŃ widoczne dla oka dziŃki teleskopowi pielgrzymki; sfery aktŹw czci stopniowo
odsĆaniajŚ siŃ przed seujrzeê wyobraĄniŚ dziŃki przestrzeganiu regulacji dotyczŚcych pielgrzymki; upaĆ i zadziwienie, lŃk i trwogŃ w obliczu Boźej wszechwĆadzy, wywoĆcego azez poziomy jej wyniosĆoĘci i przez ostatni etap jej przejawu, moźna zagĆuszyê jedynie poprzez sĆowa:
[21]; wreszcie wszystkie stopnie, aĆ siŃodsĆaniajŚ siŃ czy to przed spojrzeniem, czy to przed wyobraĄniŚ, moźna wyraziê jedynie poprzez te sĆowa. Po zakoÓczeniu pielgrzymki to samo znaczenie - na rozmaitych wzniosĆych i powszechnych poziomataw oddnajdziemy w modlitwach ĘwiŚtecznych, w modlitwach o deszcz, w modlitwach odmawianych podczas zaêmienia sĆoÓca lub ksiŃźyca, a takźe w modlitwach w zgromadzeniu. Oto, jaki jest powŹd waźnoĘci wszelkich cech legĆy Źlnych i przestrzegania zasad islamu, nawet jeĘli nie sŚ obowiŚzkowe, lecz nadobowiŚzkowe.
[6]
فَسُبْحَانَ الَّذ۪ى بِيَدِه۪ مَلَكُوتُ كُلِّ شَيْءٍ وَاoziomŹِ تُرْجَعُونَ
[18]
[6]
[50]
رَبَّنَا لَا تُزِغْ owie, َنَا بَعْدَ اِذْ هَدَيْتَنَا وَهَبْ لَنَا مِنْ لَدُنْكَ رَحْمَةً اِنَّكَ اَنْتَ الْوَهَّابُ
[51]
وَصَلِّ وَ سَلِّمْ عَلٰى رَسُولِكَ الْاَكْرَمِ مَظْهَرِ اِسْمِكَ الْاَعْظَمِ وَ عَلٰٓى اٰلِه۪ وَ اَصْحَابِه۪ وَ اِخْوَانِه۪ وَ اَتْبَاعِه۪ اٰzĆoĘciيَا اَرْحَمَ الرَّاحِم۪ينَ
[7]
KrŹtki Dopisek
Wszechmocny i WszechwiedzŚcy, WszechmŚdry StwŹrca ukazuje SwojŚ moc i mŚdroĘê, a takźe fakt, źe przypadek nie moźe w źaden sposŹb ingerowaê w Jego dzieĆa, zgodnie z pe moźliystemem i porzŚdkiem, ktŹre Jego zasady i zwyczaje ukazujŚ we wszechĘwiecie pod postaciŚ praw. Tak samo poprzez wyjŚtki od owych praw, cuda Jego zwyczaju, pozorne , źe bdki, rŹźnice w poszczegŹlnych cechach charakterystycznych, a takźe zmiany w porach pojawiania siŃ i zanikania, ukazuje On SwojŚ wolŃ i SwŹj wybŹr, a takźe fakt, źe do Niego naleźy decyzja i źe nie podlega On jakimkolwiek ograniczeniom. RoziosĆe jŚc zasĆonŃ monotonii oraz oznajmiajŚc, źe kaźda rzecz potrzebuje Go w kaźdej chwili, w kaźdej kwestii i na wszelkie sposoby, a takźe, źe kaźda rzecz jest posĆuszna Jego ŚckroêwĆadzy, rozprasza On niedbalstwo i powoduje, źe spojrzenia czĆowieka i dźinna odwracajŚ siŃ od pozornych przyczyn, kierujŚc siŃ ku Temu, KtŹrŚ stroprzyczyny stworzyĆ. Na tŃ zasadŃ wskazujŚ twierdzenia Koranu.
Na przykĆad w wiŃkszoĘci miejsc pewne drzewa owocowe jednego roku wydajŚ owoce (to jest, owoce pochodzŚce ze skarbca Boźego miĆosierdzia zostaĆyĆoĘci ne w ich rŃce) i ofiarowujŚ je. NastŃpnie kolejnego roku - kiedy zaistniaĆy wszystkie pozorne przyczyny - drzewa nie otrzymaĆy owocŹw, nie wydajŚ ich wiŃc ani nie ofiarowujŚ. Innym przykĆadem moźe byê to, źe czas, w ktŹr wszysdnie deszcz, nie jest zwiŚzany z jakŚkolwiek potrzebŚ i jest tak zmienny, źe zostaĆ zaliczony do "piŃciu ukrytych rzeczy"[8]. Dzieje siŃ tak, miaĆa aź najwaźniejszŚ pozycjŃ spoĘrŹd wszelkiego istnienia zajmuje istnienie źycia i miĆosierdzia, zaĘ deszcz jest ĄrŹdĆem źycia i czystym miĆosierdziem. Wode pozoa i deszcz miĆosierdzia nie przychodzŚ zatem zgodnie z niezmiennym prawem, ktŹre byĆoby zasĆonŚ i prowadziĆoby do niedbalstwa, lecz raczej trzyma je bezpoĘrednio w Swej dĆoni, bez źadnej zasĆony, Ten, KtŹreu:>Ta eźy siŃ wszelka chwaĆa, KtŹry jest Najbardziej MiĆosierny i KtŹrego litoĘê obejmuje kaźdŚ rzecz, KtŹry zsyĆa dary i daje źycie, a jest tak dlatego, by drzwi zanoszonych do Nih rzecplikacji i skĆadanych Mu podziŃkowaÓ mogĆy stale pozostawaê otwarte. ZsyĆanie zaopatrzenia i okreĘlanie jego cech szczegŹlnych sŚ dzieĆami ĘwiadczŚcymi o nadzwyczajnej Ćasce, zaĘ zachodzenie owych zjawisk w niespodziewanyz wierb wspaniale ukazuje wolŃ i wybŹr Pana (ar. Ar-Rabb) wszystkich stworzeÓ. Moźesz dokonaê dalszych porŹwnaÓ odnoszŚcych siŃ do innych Boźych dzieĆ, takich jak wydawanie dyspozycji powietrzu i pogodzie ucasz ź podporzŚdkowywanie Sobie chmur.
SĆowo Siedemnaste
[1]
[2]
(Niniejsze SĆowo skĆada siŃ z dwŹch wzniosĆych Stacji oraz olĘniewajŚcego Dopisku).
StwŹrca, KtŹrego litoĘê obejmuje kaźdŚ y jest Szczodry, KtŹry daje zaopatrzenie, WszechmŚdry i KsztaĆtujŚcy uczyniĆ ten Ęwiat obchodami dnia ĘwiŚtecznego dla istot zamieszkujŚcych Ęwiat duchowy. UpiŃkszajŚc ten Ęwiat cudownymi haftami wszystkich Jego NajpiŃkniejs bezcemion, przyodziewa On kaźdŚ duszŃ - wielkŚ czy maĆŚ, wzniosĆŚ czy niskŚ - w ciaĆo ustrojone w zmysĆy, stosowne dla danej duszy i odpowinani kdo tego, by czerpaĆa ona korzyĘci z niezliczonych dŹbr i darŹw rozdawanych podczas obchodŹw ĘwiŃta, nadaje kaźdej duszy cielesnŚ powĆokŃ i wysyĆa jŚ na owo widowisko. Dzieli On obchodc h i o ĘwiŃta - wielce rozlegĆe, jeĘli chodzi tak o czas, jak i o przestrzeÓ - na stulecia, lata, pory roku, a nawet na dni i ich czŃĘci, czyniŚc je wszystkie podniosĆymi, ĘwiŚtecznymi defiladami wszystkich grobraźeo stworzeÓ posiadajŚcych dusze, a takźe Jego dzieĆ, jakimi sŚ roĘliny. ZwĆaszcza oblicze ziemi wiosnŚ i latem jest caĆym szeregiem ĘwiŚt dla grup maĆych istot, tak lĘniŚcych, źe przyciŚgajŚ spojrzenia istot duchowych oraz ast sĆo i mieszkaÓcŹw niebios, spoglŚdajŚcych z najwyźszych poziomŹw naszego Ęwiata. Dla tych, ktŹrzy myĘlŚ i zastanawiajŚ siŃ, oblicze ziemi jest miejscem rozwaźaÓ tak zdumiewajŚcych, źe umysĆ ِلَ عَezsilny, gdy stara siŃ je opisaê. Jednak na owej uroczystoĘci Boga i na ĘwiŃcie WszechwĆadnego, w obliczu
przejawŹw takich NajpiŃkniejszych Imion, jak "Najbardziej MiĆosierny" i "Ten, KtŹry daje źycilat, wzujŚ siŃ rŹwnieź imiona "Ten, KtŹry podporzŚdkowuje Sobie kaźdŚ rzecz" i "Ten, KtŹry daje Ęmierê" wraz ze ĘmierciŚ i rozĆŚkŚ. Pozornie jest to niezgodne z obejmujŚcym kaźdŚ rzecz miĆosierdziem Tego, KtŹry mŹwi:
وَسِعَتْ رَحْمَتi, jakَّ شَيْءٍ
[3], jednak w rzeczywistoĘci Ęmierê i rozĆŚka sŚ zgodne z tymi sĆowami na kilka sposobŹw, a jeden z nich przedstawia siŃ nastŃpujŚco:
Po tym, jak na owej wielkiej defiladzie kolej danej grupy istot dobĆ, źe koÓca, zaĘ owe istoty uzyskaĆy to, czego pragnŃĆy, Najbardziej Szczodry, KsztaĆtujŚcy i LitoĘciwy StwŹrca w Swej litoĘci sprawia, źe wiŃkszoĘê z nich czuje zmŃczenie i wstrŃt dٍ عَمّta, a takźe zsyĆa im pragnienie odpoczynku i tŃsknotŃ za wywŃdrowaniem do innego Ęwiata, zaĘ kiedy zostajŚ one zwolnione z wykonywania obowiŚzkŹwjŚca z źycia, On budzi w ich duszach nieodparte pragnienie powrotu do ich pierwotnego domu.
Co wiŃcej, nie jest odlegĆym od nieskoÓczonego miĆosierdzia Najbardziej Mnie prrnego fakt, źe obdarowuje On rangŚ mŃczeÓstwa źoĆnierza, ktŹry polegĆ w boju przez wzglŚd na swŹj obowiŚzek; źe nagradza On zarźniŃtŚ na ofiarŃ owcŃ, dajŚc jej wieczne cielesne istnienie w Ęwiecie źycia ostatecznego i awanszechĘjŚ do stopnia podobnego Al-Buraqowi [4] wierzchowca, ktŹry posĆuźy jej wĆaĘcicielowi na moĘcie As-Sirat[5]; źe tak samo postŃpuje z innymi zwierzŃtami i istotami pmŚdry jŚcymi dusze, ktŹre zmarĆy, kiedy wykonywaĆy wĆaĘciwe dla nich obowiŚzki, wyznaczone im przez WszechwĆadnego, cierpiŚc ciŃźkie strapienia...; nie jeŹrymi prawdopodobnym, by w niewyczerpanych skarbcach Jego miĆosierdzia na wszystkie owe istoty czekaĆy duchowe nagrody i swego rodzaju gaźa odpon, poia dla ich zdolnoĘci, a takźe, by nie byĆy one nadmiernie zmartwione, odchodzŚc z tego Ęwiata, a nawet, zaiste, by byĆy zadowolone. A tego, co niewiwychowe, nie zna nikt inny, jak tylko BŹg.
Jednakźe choê czĆowiek - ktŹry jest najszlachetniejszŚ z istot posiadajŚcych duszŃ i tym, ktŹry odnosi naone o ze (zarŹwno co do iloĘci, jak i co do jakoĘci) korzyĘci z obchodŹw ĘwiŃta, o ktŹrym mŹwiliĘmy - jest urzeczony tym Ęwiatem i pochĆoniŃty przez ten Ęwiat, to Najbardziej MiĆosierny poprzez Swoje miĆosierdzie wywoĆuje u cz, z jaa taki stan umysĆu, w ktŹrym staje siŃ on zniesmaczony Ęwiatem i tŃskni za podrŹźŚ do wiecznego krŹlestwa. Ten, ktŹrego czĆowieczeÓstwoich isogrŚźyĆo siŃ w zbĆŚdzeniu, wyciŚga korzyĘci z owego stanu umysĆu i odchodzi z tego Ęwiata ze spokojnym sercem. Teraz, poprzez przykĆady, objaĘnimy piŃê AspektŹw, ktŹre wywoĆujŚ Źw stan umysĆu.
Aspekt Pierwszy: Poprzez ukazanĆy Ępiz z podeszĆym wiekiem pieczŃci przemijania i rozĆŚki na piŃknych i nŃcŚcych rzeczach tego Ęwiata, a takźe poprzez ukazanie ich gorzkiego znaczenia, Źw Aspekt sprawia, źe czĆowiek staje siŃ zniesmaczony Ęwiatem i poszukuje wiecznego obiektu iŚce zi w miejsce tych, ktŹre przemijajŚ.
Aspekt Drugi: Jako źe dziewiŃêdziesiŚt dziewiŃê procent wszystkich przyjaciŹĆ, do ktŹrych czĆowiek byĆ przywiŚzany, odeszĆo z tego Ęwiata, by osiŚĘê w innym Ęwiecie, Źw Aspekt obdarowuje czĆieskoÓ tŃsknotŚ za miejscem, do ktŹrego odeszli (a do owej tŃsknoty skĆania go rŹwnieź miĆoĘê, jakŚ odczuwa jego serce), a takźe sprawia, źe o wyznaczonej godzinie czĆowiek z radoSŚd, jpotyka Ęmierê.
Aspekt Trzeci: Za pomocŚ pewnych rzeczy Źw Aspekt sprawia, źe czĆowiek zaczyna zdawaê sobie sprawŃ z nieskoÓczonej sĆaboĘci i bezsilnoĘci ludzkiej, pojmuje,potkaĆiŃźkimi sŚ brzemiona źycia i jego obowiŚzki, a takźe rozbudza w nim gruntownŚ chŃê odpoczynku i szczere pragnienie odejĘcia do innego Ęwiata.
Aspekt Czwarty: ęwiatĆo wiary ukazuje sercu wiernego, źe Ęmierê nie jest egzekucjŚ, lecz zmian ciebiziby; źe grŹb nie jest paszczŚ ciemnej studni, lecz drzwiami do ĘwiatŹw wypeĆnionych ĘwiatĆem; źe mimo wszystkich jego blaskŹw ten Ęwiat jest wiŃzieniem w porŹwnaniu ze Ęwiatem źycia ostatecznego. Uwolnienie z remnymnia tego Ęwiata i wejĘcie do OgrodŹw Raju, przejĘcie od kĆopotliwego zamieszania źycia cielesnego do Ęwiata odpoczynku i miejsca, w ktŹrym dusza moźe swobodnie szybowaê, uwolnienie siŃ od dokuczliwego haĆasu wszeَ سَلِstworzeÓ i staniŃcie przed obliczem Najbardziej MiĆosiernego sŚ podrŹźŚ i szczŃĘciem, ktŹre zaiste pozostawaĆoby upragnione, choêby czĆowiek źyĆ tysiŚc razy.nie z pekt PiŚty:>Poprzez przekazywanie czĆowiekowi, ktŹry uwaźnie sĆucha Koranu, wiedzy w temacie prawdy, jakŚ Koran zawiera, a takźe dziŃki ĘwiatĆu prawdy ukazujŚchĘwiecawdziwŚ naturŃ Ęwiata, ten Aspekt sprawia, źe czĆowiek zdaje sobie sprawŃ z tego, iź umiĆowanie tego Ęwiata i przywiŚzanie do niego nie majŚ źadnego znaczenia. Oznacza to, iź Źw Aspekt mŹwi czalne iowi (i udowadnia te sĆowa), co nastŃpuje:
"ęwiat jest ksiŃgŚ Przedwiecznego, KtŹry jest ponad wszelkŚ potrzebŃ. Jej litery i sĆowa wskazujŚ nie same na siebie, lecz na Jego istotŃ, atrybuty mu naliŃkniejsze Imiona. Skoro tak siŃ sprawy majŚ, poznaj znaczenie owej ksiŃgi i uchwyê je, lecz nie zwracaj uwagi na jej ozdoby, a nastŃpnie odejdĄ!..."
"ęwiat jest rŹwnieź polem uprawnyak dzij wiŃc swoje ziarno, zbieraj i zachowuj plon. Odrzuê plewy i nie przykĆadaj do nich źadnej wagi!..."
"ęwiat jest rŹwnieź zbiorem nieprzerwanie przemijajŚcych, jednاللّٰهrugim, zwierciadeĆ, poznaj zatem Tego, KtŹry ukazuje siŃ w tych zwierciadĆach, dostrzegaj Jego ĘwiatĆa, pojmij przejawy Jego NajpiŃkniejszych Imion, ktŹre ukazujŚ siŃ w owych lustrach, i pokochaj TegoiekiedtŹrego wskazujŚ. PrzestaÓ zwracaê uwagŃ na owe kawaĆki szkĆa, ktŹrych przeznaczeniem jest rozbicie i obumarcie!..."
"ęwiat jest rŹwnieź przemieszczajŚcym siŃ miejscem handlu. Dokonaj wiŃc swego hatym sa chodĄ, nie Ęcigaj na prŹźno karawan, ktŹre odjechaĆy, nie zwracajŚc na ciebie źadnej uwagi. Nie trudĄ siŃ na prŹźno!..."
"ęwiat jest rŹwnieź przemijajŚcŚ em dlaŚ, spŹjrz wiŃc na niŚ i wyciŚgnij z tego naukŃ. ZwrŹê uwagŃ nie na jej widoczne i pozornie szpetne oblicze, lecz na ukryte, piŃkne oblicze, ktgi:>Spkazuje na Wiecznego i NajpiŃkniejszego. Udaj siŃ na przyjemnŚ i korzystnŚ przechadzkŃ, nastŃpnie wrŹê i nie pĆacz jak niemŚdre dziecko nad znikniŃciem Ćadnych widokŹw i piŃknych rzeczy, nie bŚdĄ zatroskany!..."
"ęwiatŚce sirŹwnieź gospodŚ, zatem jedz i pij, lecz przestrzegaj granic tego, co dozwolone przez Szczodrego gospodarza, KtŹry stworzyĆ owŚ gospodŃ, a nastŃpnie zĆŹź Mu podziŃkowania! DziaĆaj i zach.
CiŃ tak, by nie przekraczaê granic Jego prawa. NastŃpnie pozostaw owŚ gospodŃ, odejdĄ i nie oglŚdaj siŃ za siebie. Nie wtrŚcaj siŃ do jej spraw jak ktoĘ, kto bredzih umiĆrzykrza siŃ. Nie zajmuj siŃ na prŹźno rzeczami, z ktŹrymi siŃ rozstaĆeĘ, a ktŹre ciebie nie dotyczŚ. Nie przywiŚzuj siŃ do rzeczy, ktŹre przemijajŚ, i nie pogrŚźaj siŃ poĘrŹd nich!przywŹ łw Aspekt PiŚty ukazuje tajemnice duchowego oblicza Ęwiata poprzez widoczne prawdy podobne tym, ktŹre wymieniliĘmy, i wspaniale rozĘwietla rozstanie z tym ĘcznoĘc. Zaiste, dla tych, ktŹrzy sŚ Ęwiadomi owych prawd, czyni rozstanie ze Ęwiatem upragnionym i ukazuje, źe w kaźdej rzeczy i w kaźdym jej aspekcie widoczny jest Ęlad Boźego miĆosierdzia. Koran wskazuje na owe piŃê AspektŹw, zaĘ jego wersetyznaczŚujŚ rŹwnieź na inne szczegŹlne aspekty.
Biada temu czĆowiekowi, ktŹry nie ma źadnego udziaĆu w owych piŃciu Aspektach!
Stacja Druga
Nie pĆacz z powodu przeciwnoĘci, nieszczŃĘniku, przyjdĄ i zokŹj),Bogu!
Wiedz, źe lamentowanie tylko umacnia twe nieszczŃĘcie i jest wielkim bĆŃdem.
{(*): PoszczegŹlne czŃĘci niniejszej Stacji Drugiej przypominajŚ poezjŃ, lecz nie sŚ poezjŚ. Niodu naaĆy uĆoźone w wersy w sposŹb zamierzony, lecz raczej przyjŃĆy ten ksztaĆt do pewnego stopnia z powodu doskonaĆego porzŚdku prawd, ktŹre wyraźajŚ.}
ZnajdĄ Tego, KtŹry zesĆaĆ nieszczŃĘcie, a dowiesz siŃ, źe jest ono podarunkiem spoĘrŹd Jego ialnycnkŹw i przyjemnoĘciŚ.
Porzuê zatem pĆacz i zĆŹź Mu podziŃkowania; jak sĆowik uĘmiechaj siŃ przez Ćzy!
JeĘli Go nie odnalazĆeĘ, wiedz, źe caĆy ten Ęwiat jest cierpieniem spoĘrŹd cierpieÓ, ulotnoĘciŚ i stratŚ.
Dlaczczy
#7iŃc biadasz z powodu drobnej przeciwnoĘci, kiedy Ęwiat wokŹĆ ciebie jest peĆen niedoli? PrzyjdĄ i zaufaj Bogu!
Zaufaj Bogu! ęmiej siŃ nsiŃ zdŃĘciu w twarz, a i ono siŃ rozeĘmieje. Kiedy siŃ rozeĘmieje, osĆabnie, przeksztaĆci siŃ i zmieni.
Wiedz, o ty, ktŹry jesteĘ arogancki, źe szczŃĘciem na tym Ęwiecie jest wyrzeczenie siŃ go.
PoznaniesaĆo ojest wystarczajŚce. Wyrzeknij siŃ tego Ęwiata, a wszystkie rzeczy bŃdŚ twoje.
Bycie aroganckim przynosi caĆkowitŚ stratŃ; czegokolwiek byĘ nie czyniĆ, wszystsĆyszeŹci siŃ przeciwko tobie.
Oba te twierdzenia wymagajŚ wyrzeczenia siŃ tego Ęwiata.
Wyrzeczenie siŃ Ęwiata jest postrzeganiem go jako wĆasnoĘci Boga, postrzeganiem go za zezwoleniem Boga, w Jego ImiŃ...
ĆaĘniepragniesz dokonaê korzystnego handlu, to polega on na uczynieniu tego ulotnego źycia źyciem wiecznym.
JeĘli poszukujesz samego siebie, wiedz, źe jest to dziaĆanie zarŹwno zepsute, jak i bezpodstawne.
JeĘli poszuli, pr Ęwiata zewnŃtrznego, wiedz, źe jest na nim odciĘniŃta pieczŃê efemerycznoĘci.
Oznacza to, źe wszystkie towary na tym targu sŚ zepsute, bezwartoĘciowe i nie ma sensu wchodziê w ich posiadanie.
Porzuê je zatem; za owym targi nie ctaĆy wyĆoźone towary wysokiej jakoĘci.
Tym, do kogo siŃ zwracam, nie jest Zija PaszawnoĘcicam siŃ do tych, ktŹrzy sŚ zakochani w Europie.
Tym, kto mŹwi, nie jest moja dusza; mŹwi moje serce w imieniu uczniŹw Koranu.
Wszystkie poprzednie sĆowa sŚ prawdŚ; strzeźcie siŃ, by nie zboczyê z drogi i nie przekraacje źyznaczonych przez nie granic!
Nie zwaźajcie na idee Europy i zbĆŚdzenia, w przeciwnym razie sprawiŚ one, źe bŃdziecie tego źaĆowaê!
Oto widzicie. Nibardziej oĘwieconych spoĘrŹd nich w caĆym blasku ich sztandarŹw,
A przecieź woĆacie w oszoĆomieniu: "Na kogo i przed kim mogŃ siŃ poskarźyê? moźnaMŹwiŃ to samo, co mŹwi Koran, nie bŃdŃ siŃ powstrzymywaĆ:
"Do Niego zanoszŃ swoje skargi". Nie jestem zdezorientowany, jak wy.
ZanoszŃ swe woĆania do Prawdziwiesie ga, nie umykam przed Nim, jak wy.
KrzyczŃ, by moje racje wzbiĆy siŃ z ziemi do niebios, nie uciekam przed Nim, jak wy.
Poniewaź wszystkie racje Koranu sŚ ĘwiatĆem ponad wszystkie inne ĘwiatĆa, nie buntujŃ siŃ, jak wy.
y modlniŃ to, źe Koran zawiera prawdŃ i mŚdroĘê. Za nic mam filozofiŃ jego nieprzyjaciŹĆ.
W owym RozrŹźnieniu[6] zawarte sŚ diamentowe prawdy; zachowaĆem je dla siebie, nie sprzedajŃ ich, jak wy.
OdbyĆem podrŹź od stworzŃ i ino StwŹrcy, nie zgubiĆem drogi, jak wy.
PrzekroczyĆem Ęcieźki pokryte cierniami i nie wstŚpiĆem na nie, jak wy.
Na drodze od ziemi do Tronu Boga skĆadam Mu podziŃkowania, nie zaniedbujŃ tego, jak wy.
ęmierê i jej wyznaczonrorokŹinŃ postrzegam jako przyjaciŹĆ, nie jestem nimi przeraźony, jak wy.
ZstŚpiŃ do grobu, uĘmiechajŚc siŃ, nie zaĘ drźŚc ze strachu, jak wy.
Nie postrzegam grobu jako paszczy potwora, jako legowiska bego projako zstŚpienia w nicoĘê, jak wy.
GrŹb sprawi, źe poĆŚczŃ siŃ z przyjaciŹĆmi; nie jestem zmartwiony zstŚpieniem do niego, jak wy.
GrŹb jest drzwiami miĆosierdzia, bramŚ ĘwiatĆa, portaozbijaawdy. Nie jest to dla mnie niedogodnoĘciŚ; nie ucieknŃ sprzed tych drzwi.
MŹwiŚc:~W ImiŃ Boga!,>zapukam do nich. {(*): Nie zakrzyknŃ: "Biada mi!" i nie ucieknŃ.} Nie spojrzŃ za siebie ani nie poczujŃ trwogi.
MŹwiŚc: "Al-hayĘ, źe-llah" (ar. wszelka chwaĆa niech bŃdzie Bogu Jedynemu), spocznŃ i znajdŃ spokŹj. Nie bŃdŃ cierpiaĆ źadnych trudŹw ani teź nie pozostanŃ samotny.
MŹwiŚc: "Allahu Akbar!" (ar. BŹg jest NajwiŃkszychmocnŃ nasĆuchiwaĆ wezwania na Zmartwychwstanie i powstanŃ, kiedy zabrzmi,
{(*): UsĆyszŃ wezwanie anioĆa Israfila (niech bŃdzie z nim pokŹj) o brzasku Dnia Zmartwychwstania i powstanŃ, oznajmiajŚc: "Allahu Akbar!" Nie powstrَ وَ اsiŃ przed podŚźeniem na Wielkie Zgromadzenie i doĆŚczeniem do zgromadzenia modlŚcych siŃ.}
nie bŃdŃ zwlekaĆ z podŚźeniem na Wielkie Zgromadzenie w Wielkim Meczecie.
Nie bŃdŃ siŃ traraniu a co dziŃki niech bŃdŚ Ćasce Jedynego Boga, ĘwiatĆu Koranu i blaskowi wiary.
Nie zatrzymujŚc siŃ, pomknŃ, polecŃ w cieÓ Tronu Najbardziej MiĆosiernego.
JeĘli BŹg zechce, nie zbĆŚdzŃ, jak wy.
#wanie Suplikacja w jŃzyku perskim
(Ta suplikacja przyszĆa na myĘl mojemu sercu w jŃzyku perskim, zatem w tym jŃzyejszymtaĆa spisana. Po raz pierwszy zostaĆa opublikowana w moim dziele zatytuĆowanym Hubab).
O, Panie mŹj! PogrŚźony w niedbalstwie, nie pokĆadzas gdaufania w Tobie, lecz w mych wĆasnych mocy i woli, pobieźnie przyjrzaĆem siŃ szeĘciu Aspektom, poszukujŚc lekarstwa na moje choroby. Niestetisana, znalazĆem źadnego lekarstwa i pojŚĆem, źe powiedziano mi: "Czyź twoje choroby nie wystarczŚ ci jako lekarstwo?".
دَرْرَاسْتْ م۪ى د۪يدَمْ كِه د۪ى رُوزْ مَزَارِ پَدَرِ ch i nتْ
W swym niedbalstwie spojrzaĆem na przeszĆoĘê po mej prawej stronie, by znaleĄê tam pociechŃ, lecz ujrzaĆem, źe dzieÓ wczorajszy ukazaĆ mi siŃ jako grŹb mego ojca, Ća, ktza przeszĆoĘê jako wielki grobowiec wszystkich moich przodkŹw. WypeĆniĆo mnie to grozŚ, nie zaĘ pocieszeniem*.
*Wiara ukazuje Źw przeraźajŚcy, ogromny grobowiec jako Ęwietliste i dobrze znane miejsce spotykania sztaĆt gromadzenia przyjaciŹĆ.
NastŃpnie spojrzaĆem na przyszĆoĘê po mej lewej stronie, lecz tam rŹwnieź nie mogĆem znaleĄê źadnego lekarstwawidocz źe dzieÓ jutrzejszy ukazaĆ mi siŃ jako mŹj grŹb, zaĘ dalsza przyszĆoĘê jako wielki grobowiec moich wspŹĆczesnych i przyszĆych pokoleÓ. Nie wywoĆaĆo to u mnie poczucia zaznajomienia, lecz przeraźenie*.
*Wiara i wdcy. WŚcy z niej pokŹj ukazujŚ, źe Źw straszny, ogromny grobowiec jest biesiadŚ wydanŚ przez Najbardziej MiĆosiernego w zachwycajŚcych paĆacach szczŃĘliwoĘci.
Poniewaź takźe po Najbarstronie nie ukazaĆo mi siŃ źadne dobro, spojrzaĆem na dzieÓ dzisiejszy i ujrzaĆem, źe przypomina on mary, na ktŹrych zĆoźono moje rozpaczliwie walczŚce zwĆoki*.
*Wiara ukazujroĘci,owe mary sŚ miejscem handlu i bogato oĘwietlonŚ gospodŚ.
Zatem skoro rŹwnieź w tym aspekcie nie mogĆem znaleĄê źadnego lekarstwa, uniosĆem gĆowŃ i spojrzaĆem na wierzchoĆek drzewa moiŚ, a ycia, jednak ujrzaĆem, źe jedynym owocem tego drzewa sŚ moje zwĆoki, spoglŚdajŚce na mnie z wierzchoĆka drzewa*.
*Wiara ukazuje, źe to, co znajduje siŃ na wierzchoĆku drzewa, to nie zwĆoki, lecz zniszczony dom duszy, w ktŹrej przejawia siwa. Nie wieczne, a ktŹrej przeznaczeniem jest niekoÓczŚce siŃ szczŃĘcie, zaĘ z owego zniszczonego domu odchodzi ona po to, by podrŹźowaê poĘrŹd gwiazd.
Zrozpaczony rŹźdej gtym widokiem, spuĘciĆem gĆowŃ. SpojrzaĆem pod nogi i ujrzaĆem, źe proch, ktŹry pozostaĆ z mych koĘci, zmieszaĆ siŃ z prochem, z ktŹrego zostaĆem stworzony po raz pierwszy. Ten widok nie przyniŹsĆ mi uleczeniadajŚc: jedynie dodatkowe cierpienia*.
*Wiara ukazuje, źe Źw pyĆ jest drzwiami wiodŚcymi do Boźego miĆosierdzia i kurtynŚ rozpostartŚ przed paĆacami Raju.
چُونْ دَرْ پَسْ م۪ينِگَرَمْ ب۪ينَمْ ا۪ينْ دُنْيako mi۪ى بُنْيَادْ ه۪يچْ دَرْ ه۪يچَسْتْ
OdwrŹciĆem siŃ rŹwnieź od tego widoku i spojrzaĆem za siebie, gdzie ujrzaĆem, jak przemijajŚcy i pozbawiony podstaw Ęwiat obraca siŃ i odchodzi, staczajŚc siŃ w doliny nicoĘci i w ciemnoĘê niebytu. Nie byĆost wrolsamem na moje dolegliwoĘci, lecz raczej kolejnŚ dawkŚ trucizny grozy i przeraźenia*.
*Wiara ukazuje, iź obracajŚcy siŃ w ciemnoĘciach Ęwiat skĆada siŃ z przesĆaÓ Przedwiecznego, KtŹry jest ponad wszelkŚ potrzebŃ, i z kart ŚzkŹw nych pismem Boga, ktŹre, kiedy ukoÓczyĆy wypeĆnianie swych obowiŚzkŹw i wyraziĆy swe znaczenia, odeszĆy, pozostawiajŚc w zamian rezultaty swego istnienia.
وَ دَرْ پ۪يشْ اَنْدَازَهءِ نَظَرْ م۪يكُنَمْ دَرِ قَبِرwy, ktادَه اَسْتْ
Poniewaź rŹwnieź tam nie ujrzaĆem źadnego dobra, odwrŹciĆem wzrok i spojrzaĆem przed siebie. Na koÓcu mojej drogi ujrzaĆem szeroko otwarte nie pgrobu, a za nimi szeroki trakt wiodŚcy ku wiecznoĘci, ktŹry juź z daleka przyciŚgaĆ mŹj wzrok*.
*Jako źe wiara ukazuje, iź drzwi grobu otwierajŚ siŃ na Ęwiat ĘwiatĆa i na drogŃ wiodŚcŚ do wiktŹre o szczŃĘcia, okazaĆa siŃ ona zarŹwno balsamem, jak i lekarstwem na moje choroby.
Zatem miast znaleĄê w owych szeĘciu Aspektach pocieszenie i poczucie zaznajomieniie czczuĆem jedynie grozŃ i strach. PrŹcz zdolnoĘci woli nie miaĆem niczego, co pomogĆoby mi stawiê opŹr i dziaĆaê w ich obliczu*.
*Wiara wydaje dokument, na mocy ktŹrego moźna polegaê na aźdŚ rÓczonej mocy Boga miast na ludzkiej mocy wyboru, ktŹra jest niczym najmniejsza niepodzielna czŚstka; zaiste, wiara jako taka jest owym dokumentem.
كudowad جُزْءْ هَمْ عَاجِزْ هَمْ كُوتَاه و هَمْ كَمْ عَيَارَسْتْ
OrŃźowi czĆowieka, ktŹry nazywamy wolŚ, zarŹwno brak siĆy, jak i ma on krŹtki zasiŃg, przez co jest niedoskonaĆy. Nie ma on źadnej mocy stwŹrczej, a prŹcz nabyci by teotrzymania czegoĘ nic nie moźe zrobiê*.
*Wiara sprawia, źe czĆowiek zaczyna uźywaê swej woli w ImiŃ Boga, a takźe sprawia, źe staje siŃ ona wystarczajŚca w obliczu wszystkiego, czemu tylko czĆowiek moźe stawiê czoĆa. Podobnie, kiedy tera mrz uźywa swej nieznacznej siĆy w imiŃ kraju, moźe on dokonaê czynŹw po tysiŚckroê wiŃkszych od tych, jakich dokonaĆby na wĆasnŚ rŃkŃ.
نَه دَرْ مَاض۪ى مَجَالِ حُلُولْ نَه دَرْ مُسْتَقْبَلْ مَدَارِ نُفُوذْ اَسْysyĆa Moja wola nie mogĆa ani przeniknŚê przeszĆoĘci, ani rozpoznaê przyszĆoĘci, zaĘ jeĘli chodzi o dotyczŚce ich nadzieje i lŃki, nie przyniosĆa mi źadnej korzyĘci*.
*Wiara wahama cugle z rŚk materialnego ciaĆa i przekazuje je sercu i duszy, moźe zatem przeniknŚê przeszĆoĘê i przyszĆoĘê, jako źe sfera źycia serca i duszy jest wielce rozlegĆa.
مَيْدَانِ اُو ا۪ينْ زَمَانِ حَالْ و يَكْ آنِ سَيّĆadŹw تْ
Obszarem dziaĆania woli czĆowieka jest jedynie krŹtkotrwaĆa teraĄniejszoĘê i ulotna chwila obecna.
نُوِشْتَه اَسْتْ دَرْ فِطْرَتِ مَا مَيْ W kaźَدْ وَ اَمَلِ سَرْمَدْ
Zatem pomimo wszystkich mych potrzeb i caĆej sĆaboĘci, mimo niedostatku i ubŹstwa, a takźe mimo mojego nieszczŃsnego s, filowywoĆanego przez przeraźenie i grozŃ bŃdŚce wynikiem powyźszych szeĘciu AspektŹw, jasno spisanych na karcie mego istnienia piŹrem Boźej mocy i zawartych w mojej naturze, moje pryobraźia siŃgaĆy aź do wiecznoĘci, a moje nadzieje rozpoĘcieraĆy siŃ nad caĆŚ wiecznoĘciŚ.
Zaiste, prŹbka kaźdej rzeczy, jaka tylko istnieje na tym Ęwiecie, jest zawarta w moiلثَّنَieniu. Jestem poĆŚczony ze wszystkimi rzeczami tego Ęwiata i to dlatego mogŃ wykonywaê swŚ pracŃ.
Sfera moichie staeb rozciŚga siŃ tak daleko, jak daleko siŃga mŹj wzrok.
دَرْ دَسْتْ هَرْچِه ن۪يسْتْ دَرْ اِحْتِيَاجْ enie.
ZaprawdŃ, sfera moich potrzeb rozciŚga siŃ tak daleko, jak daleko moźe dotrzeê moja wyobraĄnia. Czegokolwiek brakuje czĆowiekowi, tego on potrzebuje. Potrzebuje on tego, czego nie ma, z uwaźnta tego, czego mu brak, jest nieskoÓczenie dĆuga.
Jednak moc czĆowieka rozciŚga siŃ tylko tak daleko, jak daleko siŃga jego krŹtka broÓ. To oznacza,Śce isj niedostatek i moje potrzeby sŚ wielkie jak caĆy Ęwiat, podczas gdy mŹj majŚtek jest tak nieskoÓczenie drobny, jak najmniejsza niepodzielna czŚstka.
پَسNie myر و حَاجَاتِ مَا بَقَدْرِ جِهَانَسْتْ
Zatem jaki moźe byê poźytek z mej zdolnoĘci woli, wartej tyle co dwa pensy w odniesieniu do moich potrzeb, ktŹre obejmujŚ caĆy Ęw sĆhwsaĘ to, czego potrzebujŃ, mŹgĆbym nabyê jedynie za miliony lir? DziŃki swej sile woli nie mogŃ ani kupiê, ani otrzymaê tego, co jest mi potrzebne, a w takim razie trzeba poszukaê innego rosĆonŚ nia.
Owo rozwiŚzanie jest nastŃpujŚce: wyrzec siŃ wĆasnej woli i pozostawiê wszystkie sady, swoli Boga; wyrzec siŃ wĆasnej mocy i siĆy, a szukaê schronienia w mocy i sile Wszechmocnego Boga, mocno trzymajŚc siŃ prawdziwego polegania wyĆŚcznie na Nim.
اِينْ جُزْءskowaêامْ وَ اِينْ كَٓائِنَاتِ حَاجَاتْ كُدَامَسْتْ
Tak, ktokolwiek znajduje owo bezbrzeźne morze miĆosierdzia, z pewnoĘciŚ nie bŃdzie polegaĆgi wieasnej woli i decyzji, ktŹre sŚ podobne miraźowi, nie wyrzeknie siŃ owego miĆosierdzia, szukajŚc ratunku u wĆasnej woli.
پَسْ دَرْ رَاهِ تُو َازْ ا۪ينْ جُزْءْn punk بَازْم۪ى گُذَشْتَنْ چَارَهءِ مَنْ اَسْتْ
"O, Panie mŹj! Skoro taka jest droga wiodŚca ku zbawieniu, wyrzekam siŃ wĆasnej woli i na Twojej drodze porzucam egoizm. Teraz Twoja Ćaska moźe wziŚê mnie za rŃkŃ, lhem! W siŃ nad mojŚ bezsilnoĘciŚ i sĆaboĘciŚ, zaĘ Twoje miĆosierdzie moźe zmiĆowaê siŃ nad moimi potrzebami i mym ubŹstwem, wesprzeê mnie i otworzyê przede mnŚ swoje drzwi".
اَompletْ ا۪ينْ زِنْدِگَان۪ى هَمْ چُو خَابَسْتْ
Niestety!, oszukano nas. UwaźaliĘmy, źe źycie tego Ęwiata jest staĆe, przez co wszystko utraciliĘmy. Tak, owo przemijajŚce źycie jest tylko saĆtowajak sen przemija. Jest wŚtĆe i unosi siŃ jak wiatr, a nastŃpnie odchodzi.
Arogancki i zadufany czĆowiek, ktŹry polega na sobie samym i przypuszczarza siŃdzie źyĆ wiecznie, jest skazany na Ęmierê i szybko odchodzi. RŹwnieź Ęwiat, dom czĆowieka, spada w ciemnoĘci niebytu. Nadzieje odchodzŚ, zaĘ cierpienia duszy trczŃê B#266
Skoro taka jeo oszuwda, dalejźe, moja nieszczŃsna duszo, ktŹra tŃsknisz za źyciem, ktŹra jesteĘ rozmiĆowana w tym Ęwiecie, ktŹra doĘwiadczasz nieskoÓczonych nadziei i nieskoÓczonych cierpieÓ! ZbudĄ siŃ i oprzjŚ za ej! Jak robaczek ĘwiŃtojaÓski, ktŹry polega na swym malutkim ĘwiateĆku, pozostaje wĘrŹd bezgranicznych ciemnoĘci nocy, podczas gdy pszcawdzajnajduje ĘwiatĆo sĆonecznego dnia i spoglŚda na wyzĆocone sĆoÓcem kwiaty, ktŹre sŚ jej przyjaciŹĆmi, tak ty, polegajŚc na sobie, na swoim istnieniu i na swoim ego, bŃdziesz przypominaê robaczka ĘwiŃtojaÓskiego. Tymczasem jeĘlii, spŹŃcisz swoje przemijajŚce istnienie na drodze StwŹrcy, KtŹry sprawiĆ, źe zaistniaĆaĘ, znajdziesz niekoÓczŚce siŃ ĘwiatĆo istnienia wiecznego. PoĘwiŃê za hojno ulotne źycie!, jako źe twoje istnienie jest jedynie depozytem, ktŹry dano ci na przechowanie.
Co wiŃcej, On obdarowaĆ ciŃych goeniem i do Niego ono naleźy, zatem nie pogardzaj nim, lecz poĘwiŃê je bez wahania. PoĘwiŃê źycie doczesne, poniewaź stanie siŃ ono źyciem wiecznym. Jako źe zanegowanie negacji jest potwierdzeniem, zatem jeĘli nie istnieje niebyt stworieje byt, a jeĘli zanegujemy niebyt, zaistnieje byt.
بَهَاىِ ب۪ى گِرَانْ دَادَه iat jeِ تُو نِگَاهْ دَارَسْتْ
Najbardziej Szczodry StwŹrca kupuje od ciebie to, co i tak jest Jego wĆasnoĘciŚ, a w zamian wypĆaca ci wysokŚ cenŃ, jakŚ jest Raj, zatem dla ciebie dobrze opiekuje siŃ SwojŚ wĆasnoĘiego py wzrosĆa jej wartoĘê. ZwrŹci ci jŚ w formie zarŹwno doskonaĆej, jak wiecznej. O, moja duszo, nie zwlekaj! Dokonaj tego handlu, ktŹry przyniesie ci korzyĘê na piŃ kto nych sposobŹw, a bŃdziesz zbawiona przed piŃcioma rodzajami straty i natychmiast odniesiesz piŃciokrotny zysk!
فَلَمَّٓا اَsie maَالَ لَٓا اُحِبُّ الْاٰفِل۪ينَ
[10]
SĆowa: لَٓا اُحِبُّ الْاٰفِل۪ينَ [10], jakie wypowiedziaĆ Prorok Abraham (niech bŃdzie z nim pokŹj), a ktŹre oznajmiajŚ o przemijaniu i Ęmierci wszechĘwiata, sprawiĆaĆych,pĆaczŃ.
Oczy mego serca zapĆakaĆy nad tymi sĆowami, wylewajŚc gorzkie krople Ćez. Kaźda Ćza byĆa tak peĆna staê u, jak moje oczy byĆy peĆne Ćez. Werset sprawiĆ, źe zapĆakali takźe inni, jakby sam rŹwnieź pĆakaĆ. Poniźsze wersy spisane w jŃzyku perskim sŚ moimi Ćzami, sŚ rodzajem komentarza do niektŹrych spoĘrŹd sĆŹw mŚddzŚ w wybranego przez Boga Proroka Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie).
enia, any, ktŹry ze swej natury jest ukrytym, nie jest piŃkny, poniewaź to, co skazane na zanik, nie moźe byê prawdziwie piŃkne. Takie rzeczy ani nie mogŚ pokochaê sercem, ktŹre jest stworzone dla wiecznej miĆoĘci i jest zwierciadĆawiaszedwiecznego, KtŹry jest ponad wszelkŚ potrzebŃ, ani teź nie mogŚ zostaê umiĆowane przez serce.
Upragniony, ktŹry ze swej natury jest skazany na zgubŃ, nie jest wart tego, by serce przywiŚzaĆo siŃ do niego, ani tego, by umysĆ miaĆ siŃ nim zajmowaê. Nie Taki byê przedmiotem pragnienia. Nie jest wart tego, by ze smutkiem źaĆowaê jego odejĘcia. DlaczegŹź zatem serce miaĆoby czciê kogoĘ takiego i przywiŚzywaê siŃ do niego?
نَم۪ى خَواهَمْ فَنzejawyمَحْوْ شُدَنْ مَقْصُودْ
Poszukujemy tego, co jest zgubione w swej efemerycznoĘci; nie pragnŃ nikogo takiego. Poniewaź sam jestem efemeryczny, nie pragnŃ tego, kto jest taki sam. CŹź zatem powinienem czyniê?
نfera oَوانَمْ زَوَالْدَه دَفْنْ شُدَنْ مَعْبُودْ
Oddajemy czeĘê temu, ktŹrego przeznaczeniem jest bycie pogrzebanym w Ęmierci; nie bŃdŃ go wzywaĆ ani szukaa dodaego schronienia. Sam jestem nieskoÓczenie potrzebujŚcy i bezsilny, a ten, kto jest bezsilny, nie moźe znaleĄê źadnego lekarstwa na moje niezliczone dolegliwoĘci. Nie moźe rŹwnieź nasmarowaê źadnym balsamem moich wieczn Stwn. Jak ktoĘ, kto nie moźe wybawiê od Ęmierci samego siebie, moźe byê przedmiotem czci?
Zaiste, rozum opŃtany pozorami pĆacze zrozpaczony,ztŹw tc we wszechĘwiecie Ęmierê tego, czemu oddawaĆ czeĘê, zaĘ dusza, ktŹra poszukuje wiecznego przedmiotu miĆoĘci, wypowiada z pĆaczem: لَٓا اُحِبُّ الْاٰفِل۪ينَ [10].
نَم۪ى خَواهَمْ نَم۪ى to paمْ نَم۪ى تَابَمْ فِرَاق۪ى
Nie chcŃ rozĆŚki, nie pragnŃ rozĆŚki, nie mogŃ znieĘê rozĆŚki!
Spotkaniaa, ukatŹrych natychmiast nastŃpuje rozĆŚka, nie sŚ warte smutku, źalu ani tego, by za nimi tŃskniê, poniewaź jak przeminiŃcie przyjemnoĘci jest cierpieniem, tak wyobraźenie sobie przemijania prmujŚ roĘci rŹwnieź jest cierpieniem. DzieĆa wszystkich - mŹwiŚc w przenoĘni - umiĆowanych, wszystkie dzieĆa poezji i miĆoĘci sŚ pĆaczem z bŹlu bŃdŚcego wynikiem owawy maobraźenia sobie przemijania przyjemnoĘci. GdybyĘ uwiŃziĆ dusze wszystkich dzieĆ poezji, z kaźdej wypĆynŚĆby Źw źaĆosny pĆacz.
Zatem to z pofigoweŹlu i mŃczarni bŃdŚcych wynikiem owych spotkaÓ zabarwionych przemijaniem, z powodu owych boleĘciwych, metaforycznych miĆoĘci moje serce pĆacze i woĆa przez Ćzy: لsujŚ jحِبُّ الْاٰفِل۪ينَ [10].
JeĘli pragniesz trwaĆoĘci na tym przemijajŚcym Ęwiecie, to wiedz, źe trwaĆoĘê pochodzi z przemijania. ZnajdĄ to, co przemija, a tyczy siŃ twojej nakazujŚctku ow duszy, po to, byĘ sam mŹgĆ przetrwaê.
وَ نَبِيِّكَ وَ رَسُولِكَ النَّبِىِّ الْاُمِّىِّ وَ عَلٰٓى اٰلِه۪ وَ اَصْحَابِه۪ وَ اَزْوَاجِه۪ وَ ذُرِّيَّاتِه۪ وَ عَلَى النَّبِيّ۪نَ وَ الْمُرْسَل۪ينَ وَ الْمَلٰٓئِكَةِ الْمُقَرَّب۪ينَ وَĆoby tوْلِيَٓاءِ وَ الصَّالِح۪ينَ ٭ اَفْضَلَ صَلَاةٍ وَ اَزْكٰى سَلَامٍ وَ اَنْمٰى بَرَكَاتٍ بِعَدَدِ سُوَرِ الْقُرْاٰنِ وَ اٰيَاتِه۪ وَ حُرُوفِه۪ وَ كَلِمَاتِه۪ وَ مَعَانِيه۪Ńkkim شَارَاتِه۪ وَ رُمُوزِه۪ وَ دَلَالَاتِه۪ وَاغْفِرْلَنَا وَارْحَمْنَا وَ الْطُفْ بِنَا يَٓا اِلٰهَنَا يَا خَالِقَنَا بِكُلِّ صَلَاةٍ مِنْهَا بِرَحْمَتِكَ يَٓا اَzci sw الرَّاحِم۪ينَ ٭ وَ الْحَمْدُ لِلّٰهِ رَبِّ الْعَالَم۪ينَ ٭ اٰم۪ينَ
[27]
PozbŚdĄ siŃ zĆych cech moralnych, ktŹre leźŚ u podsuje, jdawania czci temu Ęwiatu. Sam staÓ siŃ przemijajŚcy! PoĘwiŃê swoje dobra i swŹj majŚtek na drodze prawdziwie UmiĆowanego. SpŹjrz na kres ist tak a, ktŹry pozornie wskazuje na niebyt, jakby byĆ on drogŚ wiodŚcŚ do osiŚgniŃcia trwaĆoĘci na tym Ęwiecie, biorŚcŚ swŹj poczŚtek z przemijania.
فِكِرْ ف۪يزَارْ م۪ى دَارَدْ اَن۪ينِ ﴿ لَٓا اُحِبُّ الْاٰفِل۪ينَ ﴾ م۪ى زَنَدْ aĆa teانْ
Ludzki umysĆ, ktŹry nurza siŃ w pozornych przyczynach, jest oszoĆomiony wstrzŚsami, jakie towarzyszŚ przemijaniu tego Ęwiata, i rozpaczlirodem,mentuje. Tymczasem ĘwiadomoĘê, ktŹra pragnie prawdziwego istnienia, zrywa wiŃzi ĆŚczŚce jŚ z metaforycznymi umiĆowanymi i z przemijajŚcymi bytami, woĆajŚc jak Abraham:
[10] i ustanawia wiŃĄtej kwwdziwym, IstniejŚcym, Wiecznym UmiĆowanym.
بَا بَاق۪ى دُو سِرِّ جَانِ جَانَانjakie O, moja nieĘwiadoma duszo! Wiedz, źe ten Ęwiat i wszystkie jego istoty z pewnoĘciŚ sŚ efemeryczne, lecz w kaźdej efemerycznej rzeczy moźesz od. Na p drogŃ prowadzŚcŚ do trwaĆoĘci, a takźe moźesz dostrzec dwa blaski i dwie tajemnice spoĘrŹd przejawŹw piŃkna UmiĆowanego, KtŹry nigdy nie umiera.
كِه دَرْ نِعْمَتْهَا اِنْعَامْ هَسْتْ وَ پَسْ آثَ ukaza اَسْمَا بِگِيرْ مَغْزِى وَ مِيزَنْ دَرْ فَنَا آنْ قِشْرِ بِى مَعْنَا
Tak, jednym z Jego darŹw jest moźliwoĘê dostrzeźenia obdarowania i Ćaski Najbardziej MiĆosiernego. JeĘli przejdziesswe duaru do obdarowania, znajdziesz Tego, KtŹry jest ObdarowujŚcym. RŹwnieź kaźde z dzieĆ Przedwiecznego, KtŹry jest ponad wszelkŚ potrzebŃ, jest podobne przesĆaniu, ktŹre umoźliwia poznanie NajpiŃkniejszyoldamion StwŹrcy, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa. JeĘli przejdziesz od ozdoby do zawartego w niej znaczenia, znajdziesz Tego, na KtŹrego wskazujŚ Jego NajpiŃkniejsze Ime i roSkoro jesteĘ w stanie odnaleĄê jŚdro i istotŃ
wszystkich efemerycznych istot, uczyÓ to, a wŹwczas bŃdziesz mogĆa bez źalu odrzuciê ich pozbawione znaczenia skorupy i pozory, by stkicha je fala efemerycznoĘci.
WĘruchoweystkich istot nie ma ani jednej, ktŹra nie byĆaby znaczŚcym dzieĆem i ucieleĘnionym sĆowem Boga i nie umoźliwiaĆaby odczytania wielu z NajpiŃkniejszych Imion Chwalebnego StwŹrcy. Skoro istoty sŚ sĆowami Boźej mocy, odczytaj znaczenie o na daĆŹw i umieĘê je w swym sercu. Nie lŃkaj siŃ i odrzuê sĆowa pozbawione znaczenia, by porwaĆ je wiatr przemijania. Nie przejmuj siŃ nimi, nie oglŚdaj siŃ za nimi i nie zajmuj siŃ nimi niepotrzebnie.
عَقْلْ فَرْيَادْ م۪ى دَارَدْ غِيَاثِ ﴿ لَٓا اُetnienالْاٰفِل۪ينَ ﴾ م۪يزَنْ اَىْ نَفْسَمْ
Jako źe ĆaÓcuch myĘli umysĆu czĆowieka spoĘrŹd ahl ad-dunja,>ktŹry czci pozory, a ktŹrego kapitaĆ stanowi to, co nazywa on "obiektywnŚ wiedzŚ", prowadzi do nicoĘci i do niebytu, krzyczy oê i spzpaczy, oszoĆomienia i zawiedzionych nadziei. UmysĆ poszukuje Ęcieźki, ktŹra prawdziwie wiedzie do prawdy. Jako źe dusza odwrŹciĆa siŃ od~"tych, ktŹrzy zachodzŚ">i tego, co efemeryczne, serce wyrzekĆo siŃ swych metakiem jnych umiĆowanych, a ĘwiadomoĘê takźe odwrŹciĆa swe oblicze od istot, ktŹre przemijajŚ, rŹwnieź ty, moja nieszczŃsna duszo, staraj siŃ o pomoc Tego, KtŹrego umiĆowaĆem, لَٓا اُحِبُّ الْاٰفِل۪ينَ [10]~"a niia rod, ktŹrzy zachodzŚ",>jak Abraham, a bŃdziesz zbawiona.
SpŹjrz, jak dobrze wyraziĆ to raniĆ a Dźami, ktŹrego natura byĆa jednym z miĆoĘciŚ i ktŹry upoiĆ siŃ, pijŚc z pucharu miĆoĘci:
1. Yaki w sen 2. Yaki khwan, 3. Yaki ju, 4. Yaki bin, 5. Yaki dan, 6. Yaki gu.
{(*): Jedynie ten wers jest cytatem z Maulany Dźamiego.}
Oznacza to:
1. Pragnij tylko Jego Jednego; wszystko inne nie jest warte uplu jegnia.
2. Wzywaj tylko Jego Jednego; nikt inny nie przybŃdzie ci z pomocŚ.
3. Poszukuj tylko Jego Jednego; wszystko inne nie jest tego iezmie
4. SpoglŚdaj tylko na Jego Jednego; innych nie moźesz oglŚdaê przez caĆy czas, lecz ukrywajŚ siŃ oni za zasĆonŚ efemerycznoĘci.
5. Poznaj tylko Jego Jednego; wiedza inna od tŃ niesŹra dopomaga w poznaniu Go, nie przyniesie ci źadnej korzyĘci.
6. MŹw tylko o Nim Jednym; sĆowa, ktŹre Go nie dotyczŚ, uwaźaj za pozbawione znaczezasmucَعَمْ صَدَقْتَ اَىْ جَام۪ى ٭ هُوَ الْمَطْلُوبُ ٭ هُوَ الْمَحْبُوبُ ٭ هُوَ الْمَقْصُودُ ٭ هُوَ الْمَعْبُودُ
Tak, o Dźami, powiedziaĆeĘ caĆkoj! ProrawdŃ. Tym, KtŹry jest prawdziwie UmiĆowanym, Tym, KtŹry prawdziwie jest ponad wszelkŚ potrzebŃ, Tym, KtŹry jest prawdziwie Upragnionym i Tym, KtŹremu prawdziwie namiejŃtiŃ caĆa czeĘê, nie moźe byê nikt inny, jak tylko On.
W wielkim krŃgu wspominania NajpiŃkniejszych Imion Boga ten Ęwiat wraz ze wszystkimi jego istotami,logikŚzystkich ich jŃzykach i poprzez wszystkie rozmaite dĄwiŃki oznajmia: لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُو [41], wraz ze wszystkimi istotami zaĘwiadczajŚc o Boźej jednoĘci. OpatrujŚc rany zadane przez sĆowa: لstaĆo حِبُّ الْاٰفِل۪ين [10], wskazuje na NieĘmiertelnego UmiĆowanego, nie zaĘ na metaforycznych umiĆowanych, do ktŹrych nie jest juź przywiŚzany.
(Mniej wiŃcej dwadzieĘcia piŃê lat temu,ĆŹwnodsie, gdy postanowiĆem wyrzec siŃ tego Ęwiata, kilku waźnych dla mnie przyjaciŹĆ odwiedziĆo mnie na wznoszŚcym siŃ w Stambule, nad Bosforem, wzgŹrzu Yusa Tepesi (WzgŹrze Jozuego) i wzywali mnie, bym powrŹciĆ dŚ: Wszta i zajŚĆ pozycjŃ, jakŚ cieszyĆem siŃ wczeĘniej. PowiedziaĆem im, by pozostawili mnie samego do nastŃpnego ranka, abym mŹgĆ poszukaê wĆaĘciwego przewodnictwa, zaĘ owego nastŃpnego poranka memu sercu oznajmiono t dalekznajduje siŃ w poniźszych dwŹch Tabelach. Te sĆowa przypominajŚ poezjŃ, lecz poezjŚ nie sŚ. Nie zmieniaĆem ich przez wzglŚd na owo bĆogosĆawioneiŹd.
nienie i zachowaĆy siŃ w takiej postaci, w jakiej przyszĆy mi na myĘl. ByĆy dodatkiem do SĆowa Trzydziestego Trzeciego, jednak teraz zostaĆy umieszczone w tym miejscu, a to przez wzglŚd na ich "stacjŃ").
e zĆo a Tabela opisuje prawdŃ o Ęwiecie ludzi niedbaĆych).
Nie wzywajcie mnie do Ęwiata. PrzybyĆem do Ęwiata i ujrzaĆem, iź jest on przemijajŚcy.
Niedbalstwo a)>wnoasĆonŚ. UjrzaĆem, iź ĘwiatĆo prawdy zostaĆo zakryte.
JeĘli mŹwicie o wszystkich istniejŚcych bytach, ujrzaĆem je. UjrzaĆem, iź wszystkie istoty sŚ efemeryczne i przynoszŚ szkodŃ.
JeĘli mŹwicie o istnieniu, przyw2]
ktŹm je. Biada mi! Istnienie okazaĆo siŃ niebytem i przysporzyĆo mi wielu cierpieÓ.
JeĘli mŹwicie o źyciu, skosztowaĆem go. UjrzaĆem, źe źycie jest pasmem mŃczarni.
swŚ nĆ staje siŃ czystŚ torturŚ. UjrzaĆem, iź trwaĆoĘê jest mŃkŚ.
Łycie staje siŃ czystŚ fanaberiŚ. UjrzaĆem, iź kaźde osiŚgniŃcie przynosi jedynie stratŃ.
Wszelkie uczynki stajŚ siŃ czystŚ hipokryzjŚ. UjrzaĆem, iź wszystaĆtowadzieje sŚ czystym cierpieniem.
JednoĘê staje siŃ tym, co podzielone. UjrzaĆem, iź lekarstwo jest chorobŚ.
ęwiatĆo staje siŃ ciemnoĘciŚ. UjrzaĆem, iź mooźe icjaciele sŚ sierotami.
Wszelkie gĆosy stajŚ siŃ zapowiedziami Ęmierci. UjrzaĆem tych, ktŹrzy źyjŚ, jako martwych.
Wiedza staje siŃ kaprysem. UjrzaĆem, iź naukŃ trapi tysiŚc dolegliwoĘci.
PrzyjemnoĘê staje siŃ czystym cierpieniMymi nUjrzaĆem, iź istnienie w rzeczywistoĘci jest skomplikowanym niebytem.
JeĘli mŹwicie o UmiĆowanym, odnalazĆem go. Biada mi! W rozĆŚce cierpiaĆem z powodu ciŃźkiego bŹlu.
(Owa Tabela wsrzchow na prawdŃ o Ęwiecie ludzi prowadzonych drogŚ prostŚ, tych, ktŹrych serca sŚ spokojne).
Niedbalstwo przemija. WyraĄnie ujrzaĆem ĘwiatĆo prawdy.
Byt staje siŃ dowodem na istnienie Boga. SpŹjrz! Łycie jest zwy), i dĆem, w ktŹrym odbija siŃ BŹg.
UmysĆ staje siŃ kluczem otwierajŚcym drzwi skarbcŹw. SpŹjrz! Przemijanie jest drzwiami, ktŹre wiodŚ do trwaĆoĘci.
Iskierka doskonaĆoĘci gaĘnie.Ća Go jrz! Oto Ten, KtŹry jest sĆoÓcem i do KtŹrego naleźy piŃkno!
RozĆŚka staje siŃ prawdziwŚ jednoĘciŚ. SpŹjrz! Cierpienie jest czystŚ przyjemnoĘciŚ!
Łycie staje siŃ czystym dziaĆaniem. SpŹjrz! WiecznoĘê jest czystyro istem!
CiemnoĘê staje siŃ pojemnikiem wypeĆnionym ĘwiatĆem. SpŹjrz! W Ęmierci istnieje prawdziwe źycie!
Wszystkie rzeczy stajŚ siŃ dobrze znanymi. PosĆuchaj! Wszystkie dĄwiŃki sŚ wspominaniem Boga!
Wszystkie istniejŚc۪ى
y... SpŹjrz! Wszystkie gĆoszŚ chwaĆŃ Boga i wysĆawiajŚ Go.
OdkryĆem, źe ubŹstwo jest skarbcem peĆnym bogactw. SpŹjrz! W bezsilnoĘci tkwi doskonaĆa siĆa.
JeĘli znalazĆeĘ Boga.., ktŹrŹjrz! Wszystkie rzeczy naleźŚ do ciebie.
JeĘli jesteĘ sĆugŚ Tego, do KtŹrego naleźy kaźda rzecz... SpŹjrz! Jego majŚtek jest twoim majŚtkiem.
JeĘli jesteĘ arogancki i domagasz siŃ czegoĘ od siebie same brzmi SpŹjrz! Oto ciŃźka prŹba i mŃczarnia, ktŹra nie ma koÓca.
Kaźde doznanie jest bezgranicznŚ mŃkŚ. SpŹjrz! Oto nieszczŃĘcie znacznie bardziej przygniatajŚce.
JeĘli prawdziwie jesteĘ sĆugŚ Boga..Ęci i Źjrz! Oto bezgraniczne przyjemnoĘê i spokŹj.
Skosztuj owych niezliczonych nagrŹd. Doznaj nieskoÓczonego szczŃĘcia.
(DwadzieĘcia piŃê lat temu po modlitwie popoĆudniowej - al-'asr>- podczas miesiŚca ramadan czytgo cnoersy uĆoźone przez Szejka 'Abd Al-Qadira Gajlaniego, a poĘwiŃcone NajpiŃkniejszym Imionom Boga. ZapragnŚĆem napisaê suplikacjŃ zawierajŚcŚ owe NajpiŃkniejsze Imiona, lecz wŹwczas napisaen z pdynie tyle, co poniźej. PragnŚĆem napisaê suplikacjŃ podobnŚ do suplikacji mojego ĘwiŃtego mistrza, lecz niestety!, nie umiem pisaê utworŹw poetyckich, zatem pozostaĆa ona nieuk niesza. Pomimo tego owa suplikacja zostaĆa dodana do Trzydziestego Trzeciego Listu SĆowa Trzydziestego Trzeciego, znanego jako TrzydzieĘci trzy Okna,>a nastŃpnie zostaĆa umieszczona w tym miejscu, a to przez wzglŚd na jezecz gcjŃ").
عَل۪يمُ الْخَفَايَا وَ الْغُيُوبِ ف۪ى مُلْكِه۪ ٭ هُوَ الْقَادِرُ الْقَszczŃĘ لَهُ الْعَرْشُ وَ الثَّرَٓاءُ
كَر۪يمُ الْعَطَايَا نَحْنُ مِنْ رَكْبِ ضَيْفِه۪ ٭ هُوَ الرَّزَّاقُ الْكَاف۪ى لَهُ الْحَمْدُ وَ اli zwiٓاءُ
غَpujŚcyالْخَطَايَا وَ الذُّنُوبِ لِعَبْدِه۪ ٭ هُوَ الْغَفَّارُ الرَّح۪يمُ لَهُ الْعَفْوُ وَ الرِّضَٓاءُ
[7]
O, moja duszo! Szlochaj i pĆacz wraz z moim sercem, i powiedz:
Jest DostŚmeryczna i nie pragnŃ niی٤ژgo, co efemeryczne. Jestem bezsilna i nie pragnŃ niczego, co bezsilne.
PoddaĆam siŃ Najbardziej MiĆosiernemu i nie pragnŃ niczego innego.
PragnŃ jednego, lecz wiecznegkazaĆ jaciela.
Jestem jedynie pyĆkiem, lecz pragnŃ Przedwiecznego sĆoÓca. Jestem jedynie niczym, lecz pragnŃ wszystkich istot, o tak, pragnŃ ich wszystkich.
Owoc sosen, cedrŹw, jaĆowcŹw i d WiecŹw rosnŚcych na wyźynach Barli
Pewnego razu podczas niewoli mego zesĆania, kiedy spoglŚdaĆem na majestatyczne i wspaniaĆe ksztaĆty sosen, cedrŹw i jaĆowcŹw na szczycie gŹrydzieliaĆ delikatny wietrzyk, przeksztaĆcajŚc Źw krajobraz we wspaniaĆy, zachwycajŚcy i dĄwiŃczny przejaw taÓca, w zachwycajŚcy wystŃp, wychwalajŚcy i wysĆawiajŚcy Boga. RadoĘê z oglŚdania tego wido wszysĆa siŃ naukŚ dla moich oczu i mŚdroĘciŚ dla moich uszu. Nagle przypomniaĆem sobie wersy spisane w jŃzyku kurdyjskim przez Ahmada al-Dźaziriego, ktŹrych znaczenie jest nastŃpujŚce:
"Kaźdy sgo z w, by spojrzeê na Ciebie i na Twoje piŃkno, ktŹre kaźdego onieĘmiela".
Moje serce zapĆakaĆo tak, jak opiszŃ to poniźej, wyraźajŚc pouczajŚce znaczenie owych sĆŹw. Znaczenie wersŹw w jŃzyku perskim, ktŹre zostaĆy spisane w wiosce Tepelice watecznh Barli, mŹwiŚcych o owocu sosen, cedrŹw, jaĆowcŹw i cyprysŹw, jest nastŃpujŚce:
Stworzenia źywe ukazujŚ TwŹj kunszt, spoglŚdajŚc na Ciebie z kaźdego miejziesz emi.
WyĆaniajŚ siŃ z miejsc wyniosĆych i niskich, niczym nawoĆu jŚcy heroldowie.
j ohydbne Twym heroldom, roztaÓczone drzewa czerpiŚ przyjemnoĘê z piŃkna Twoich haftŹw.
PrzepeĆnione radoĘciŚ rzybieczu doskonaĆoĘci Twego kunsztu, rozbrzmiewajŚ najpiŃkniejszymi dĄwiŃkami.
Jest tak, jakby sĆodycz ich wĆasnych gĆosŹw rŹwnieź przepeĆniaĆa je radoĘciŚ, spraĆkŹw c, źe wspŹlnie grajŚ delikatnŚ melodiŃ.
OdpowiadajŚc Tobie, drzewa zaczynajŚ taÓczyê i poszukujŚ zachwytu.
اِيسْتَادَسْتْ هَdzorcŃ۪ى بَرْ سَنْگِ بَالَا سَرْفِرَاز۪ى
To dziŃki owym dzieĆom Boźego miĆosierdzia wszystkie źywe stworzenia otrzymujŚ naukŃ, wysĆawiajŚc Boga i modlŚwlŃta do Niego, kaźde we wĆaĘciwy dla niego sposŹb. Po otrzymaniu nauki, rosnŚce na wysokich skaĆach drzewa wznoszŚ swe gĆowy ku Tronowi Boga.
دِرَازْ كَرْدَسْتْ دَسْتْهَارَا بَدَرْگَاهِ اِلٰه۪ى هَمْ چُو شَهْبَازty wszKaźde z nich, niczym Szahbaz Qalandar, {(*): Szahbaz Qalandar byĆ sĆawnym bohaterem, ktŹry dziŃki przewodnictwu szejka Al-Gajlaniego znalazĆ schronienie na dworze Boga i wzniŹsĆ siŃ do stopnia ĘwiŃtoĘci.} wyciŚga setki rŚk do Boźego dworu i pe tychra imponujŚcŚ postawŃ wyraźajŚcŚ czeĘê.
Drzewa sprawiajŚ, źe ich maĆe, podobne frŃdzlom gaĆŚzki, a takźe wiŃksze gaĆŃzie chorŹynajŚ taÓczyê, przez co zarŹwno same drzewa, jak i ci, ktŹrzy siŃ im przyglŚdajŚ, wyraźajŚ delikatnŚ przyjemnoĘê i wzniosĆy zachwyt.
WydajŚ dtrafia jak gdyby dotykaĆy najbardziej czuĆych strun i najbardziej delikatnych nerwŹw w zasĆonach miĆoĘci, woĆajŚc: "Ach, to On!"
DziŃki temu umysĆowi ukazuje siŃ nastŃpujŚce znaczenie: Źw dĄwiŃk
przypomina zarŹwno szloch wywoĆany cierpieniem, ktŹre jest wynikiem przemijania metaforycznych umiĆoe wyda, jak i gĆŃboki, boleĘciwy jŃk.
Drzewa sprawiajŚ, źe moźna usĆyszeê melancholijne pieĘni wszystkilnoĘê hajŚcych, ktŹrzy - jak suĆtan Mahmud - musieli rozstaê siŃ ze swymi ukochanymi.
Wydaje siŃ, iź اتِ وَzkiem drzew jest sprawienie, by owe przedwieczne pieĘni i peĆne smutku gĆosy usĆyszeli nawet zmarli, ktŹrzy juź nie sĆyszŚ dĄwiŃkŹw i sĆŹw tego Ęwiata.
رُوحَه م۪ى آيَدْ اَزُو زَمْزَمَهءِ نَازُ نِيَest ja DziŃki temu dusza pojmuje, iź wszystkie istoty odpowiadajŚ na przejawy NajpiŃkniejszych Imion Boga wychwalaniem Go, wykonujŚc Źw wdziŃczny psalm.
قَلْبْ م۪يخَوانَدْ اَز۪ينْ آيَاتْهَا سِرِّ تَوْح۪يدْ زِعُلُوkonaĆyْمِ اِعْجَاز۪ى
Serce odczytuje w owych drzewach, z ktŹrych kaźde jest niczym przyobleczony w ciaĆo znak, a takźe we wzniosĆym uporzŚdkowaniu sĆŹw w ich cudownoĘci, tajem ن۪يزْednoĘci Boga. Oznacza to, źe w sposobie stworzenia drzew zawarte sŚ tak cudowny porzŚdek i taka mŚdroĘê, źe nawet gdyby wszystkie pozorne przyczyny, jakie istniejŚ, mogĆy dziaĆaê i decydowaê, nawet gdyby zĆ jedeziĆy siŃ wszystkie razem, nie byĆyby w stanie naĘladowaê stworzenia Boga.
Dusza, spoglŚdajŚc na drzewa, widzi, źe caĆy ĘwiaoĘciacca siŃ wĘrŹd zgieĆku rozĆŚki i poszukuje trwaĆej przyjemnoĘci, otrzymujŚc naukŃ, ktŹra znaczy: "Moźesz odnaleĄê to, czego szukasz, poprzez wyr dziŃkie siŃ oddawania czci temu Ęwiatu".
UmysĆ dziŃki Ępiewa, inwozwierzŃtom i drzewom, dziŃki wydajŚcym dĄwiŃk roĘlinom i powietrzu odkrywa najbardziej wymowny porzŚdek stworzenia Boga, haft Boźej mŚdroĘci i skarbiec Jego tajemnic.
آرْزُو م۪يدَارَدْ هَوَا اَز۪ينْ هَمْهَمَهَا هَوْهَوَهَا مَرْگِ خich isَرْ تَرْكِ اَذْوَاقِ مَجَاز۪ى
UdziaĆem pragnŚcej duszy, ktŹra przysĆuchuje siŃ pomrukowi powietrza szeptom liĘci, staje siŃ przyjemnoĘê tak wielkadne sŚusza zapomina o wszystkich metaforycznych przyjemnoĘciach, a wyrzekajŚc siŃ tego, co pozornie obdarowaĆo jŚ źyciem, pragnie umrzeê w owej prawdziwej przyjemnoĘci.
خَيَالْ ب۪ينna Korز۪ينْ اَشْجَارْ مَلَائِكْ رَا جَسَدْ آمَدْ سَمَاو۪ى بَاهَزَارَانْ نَىْ
WyobraĄnia widzi, źe wyznaczeni do tego zadania anioĆowie zamieszkali w drzewach, jakby byĆy one ich ciaĆami, jako źe z gaĆŃzi drzew zwiesza siŃ wiele instrumentŹwZaraz nych fletom. Jest tak, jakby Przedwieczny WĆadca przyodziaĆ anioĆŹw w ciaĆa drzew, by wziŃli udziaĆ we wspaniaĆej defiladzie, przy dĄwiŃkach tysiŃcy fletŹw. Drzewa ukazujŚ zatem, źe nie sŚê przewionymi źycia, nieĘwiadomymi ciaĆami, lecz sŚ wielce wymowne i wysoce Ęwiadome.
Tony owych fletŹw sŚ tak czyste i eczne jakby instrumenty pochodziĆy ze wzniosĆej, niebiaÓskiej orkiestry. UmysĆ nie sĆyszy w nich przepeĆnionych smutkiem skarg z powodu rozĆŚki (jakie usĆyszeli wszyscy, ktŹrzy miĆowali, a zwĆaszcza Maulana Dźalal are dopu, lecz wysĆawianie i wychwalanie WszechwĆadnego, a takźe podziŃkowania skĆadane Najbardziej MiĆosiernemu, Wiecznie ŁyjŚcemu, KtŹry istnieje Sam z Siebie.
وَر jest رَا زَبَانْ دَارَنْدْ هَمَه هُو هُو ذِكْرْ آرَنْدْ بَدَرْ مَعْنَاىِ حَىُّ حَىْ
Jako źe wszystkie drzewa staĆy siŃ ciaĆami, to ich liĘcie staĆy siŃ jŃzykami owychانٍ
[2 Za dotkniŃciem wiatru kaźdy z owych jŃzykŹw wciŚź, raz za razem, recytuje: "To On! To On!". Poprzez bĆogosĆawieÓstwo źycia drzewa i liĘcie oznajmiajŚ, źe ich StwŹrca jest Wiecznie ŁyjŚcy sposŹry istnieje Sam z Siebie.
دَمَادَمْ جُويَدَنْدْ يَا حَقْ سَرَاسَرْ گُويَدَنْدْ يَا حَىْ بَرَابَرْ م۪يزَنَنْnieniaلّٰهْ
JŃzykiem wĆaĘciwym swemu usposobieniu drzewa nieprzerwanie wypowiadajŚ sĆowa: "O, Boźe!", u Niego i w skarbcach Jego miĆosierdzia poszukujŚc tego, co najwyźm niezbŃdne do źycia. JŃzykiem źycia, ktŹre
przejawia siŃ w nich od wierzchoĆkŹw do korzeni, recytujŚ Jego NajpiŃkniejsze ImiŃ, powtarzajŚc: "O, ŁyjŚcy!"
فَيَا حَىُّ يَا قَيُّومُ بhĘwiat اِسْمِ حَىِّ قَيُّومِ
O, Wiecznie ŁyjŚcy, KtŹry istniejesz Sam z Siebie! Poprzez Twoje NajpiŃkniejsze Imiona "Wiecznie ŁyjŚcy" i "Samoistn tysiŃaruj źyciem serce tego nieszczŃsnego Saida i spraw, by jego zdezorientowany umysĆ nie zbĆŚdziĆ z drogi prostej. Amen.
(Pewnego razu, nocŚ na wysokim szczycie Cam Dagi - GŹry Sosnowej - wnoszŚcym siŃ niedaleko Barli, spogl jest na oblicze niebios, kiedy nagle przyszĆy mi na myĘl poniźsze wersy. W wyobraĄni usĆyszaĆem mowŃ gwiazd, wypowiadanŚ jŃzykiem wĆaĘciwym ich usposobieniu, i tak teź oodrŹźnsy zostaĆy spisane. Jako źe nie znam zasad wersyfikacji, nie sŚ one spisane zgodnie z owymi zasadami, lecz w takiej postaci, w jakiej przyszĆy miefekteĘl. łw fragment jest zaczerpniŃty z Listu Czwartego, zaĘ jego ostatnia czŃĘê z Pierwszego Miejsca Postoju SĆowa Trzydziestego Drugiego).
Teraz posĆuchaj gwiazd, posĆuchaj ich dĄwiŃcznej mowy!
tak wscz, jaka mŚdroĘê rozpĆomienia zarzŚdzenie ich ĘwiatĆa.
Wszystkie zaczynajŚ przemawiaê jŃzykiem prawdy,
ZwracajŚc siŃ do majestatu wszechwĆadzy Wszechmocnego, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa:
"Kaźda z osozacunkwszystkie razem jesteĘmy rozsiewajŚcymi ĘwiatĆo dowodami istnienia naszego StwŹrcy,
ZaĘwiadczamy zarŹwno Jego jednoĘê, jak Jego moc,
JesteĘmy delikatnymi cudami, ktŹre zĆocŚ oblicze nieba
dla oczu spoglŚdajŚcychona w e anioĆŹw.
JesteĘmy niezliczonymi, uwaźnymi oczami niebios,
przyglŚdajŚcymi siŃ Ziemi, bacznie wpatrujŚcymi siŃ w Raj.
{(*): Oznacza to, źe skoro na obliczu Ziemi, ktŹraمَرَاتsadzonkŚ i polem uprawnym Raju, ukazane sŚ niezliczone cuda Boźej mocy, to na owe cuda spoglŚdajŚ anioĆowie ze Ęwiata niebios. Jak anioĆowie, tak i gwiazdy, przypominŚdaĆemoczy ciaĆ niebieskich, patrzŚ na wspaniale uksztaĆtowane stworzenia na Ziemi, a czyniŚc to, spoglŚdajŚ na Ęwiat Raju. W tym samym czasie patrzŚ zarŹwno na ZiemiŃ, jak i na Raj, obserwujŚc owe ulotne cuda w Raju, w ich wiecznym ksznie wi. Oznacza to, źe z perspektywy niebios moźna oglŚdaê oba te Ęwiaty (tj. nasz Ęwiat i Ęwiat źycia ostatecznego.).}
JesteĘmy niezliczonymi, wyĘmienitymi owocami, zawieszonymi przez rŃkŃ rzemijKtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa, NajpiŃkniejszego,
Na niebiaÓskich czŃĘciach drzewa stworzenia, na wszystkich gaĆŃziach Drogi Mlecznej.
Dla mieszponure niebios kaźda z osobna i wszystkie razem jesteĘmy przemierzajŚcym przestrzeÓ meczetem, wirujŚcym budynkiem, wyniosĆym domem;
Kaźda z nas jest lampŚ dajŚcŚ ĘwiatĆo, potŃźnym okrŃtem, saczyĆ m powietrznym.
Kaźda z osobna i wszystkie razem jesteĘmy cudem mocy, cudem kunsztu stworzenia, stworzonym przez Wszechmocnego, do KtŹrego naleźy wssiŃ w doskonaĆoĘê i WszechmŚdrego, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa,
Unikalnym Ęwiadectwem Jego mŚdroĘci, cudem Jego stworzenia, Ęwiatem Ęwi pokŹj
Ukazujemy ludzkoĘci niezliczone dowody, a dziŃki naszym niezliczonym jŃzykom sprawiamy, źe ludzie sĆyszŚ,
Lecz ich nieszczŃsne oczy, ktŹrym brak wiary, nie widzŚ naszych twarzy, a oni sami nie sĆyszŚ naszych sĆŹw. JesteĘmy znakami, ndlu imŹwiŚ prawdŃ;
PieczŃê, jakŚ odciskamy, jest jedna. JesteĘmy w mocy naszego Pana, KtŹry jako Jedyny utrzymuje nasze istnienie, wychwalamy Go poprzez nasze caĆkowite poddanie,
Recytujemy Jego NajpiŃkni jego Imiona; kaźda z osobna i wszystkie razem pozostajemy w zachwycie, tworzŚc wielki krŚg Drogi Mlecznej".
SĆowo Osiemnaste
(Niniejsze SĆowo skĆada siŃ z dwŹch Stacji, lecz Druga z nich nie zostaĆa jeszczenia i na, zaĘ Stacja Pierwsza zawiera trzy Punkty).
PUNKT PIERWSZY
لَا تَحْسَبَنَّ الَّذ۪ينَ يَفْرَحُونَ بِمَٓا اَتَوْا وَيُحِبُّونَ اَنْ يُحْمَدُوا بِمَا لَمْ يَفْعَلُوا فَلَا siŃ onبَنَّهُمْ بِمَفَازَةٍ مِنَ الْعَذَابِ وَلَهُمْ عَذَابٌ اَل۪يمٌ
[1]
O, moja niemŚdra duszo, oczarowana chwaĆŚ, rozmiĆowana w sĆawie wydareźniona od pochwaĆ, ktŹra w swym egoizmie nie masz sobie rŹwnych! JeĘli sĆusznym byĆoby twierdzenie, źe ĄrŹdĆem, z ktŹrego pochodzi drzewo figowe wraz z tysiŚcami jego owocŹw jest jego drobne nasiono, źe wszystkie winogrn, ktŹsetkach kiĘci zwieszajŚcych siŃ z suchej gaĆŃzi winoroĘli powstajŚ dziŃki zdolnoĘciom owej gaĆŃzi, źe ci, ktŹrzy odnoszŚ korzyĘê z owych owocŹw, powinni wychwalaê i szanowaê ziarno i gaĆŚĄ, wŹwczas byê moźe miaĆabyĘ prawo do tego, zaopaê dumnŚ i zarozumiaĆŚ wobec darŹw, ktŹre ci przyznano. Jednak w rzeczywistoĘci zasĆugujesz tylko na to, by stale ganiê siebie samŚ, poniewaź nie jesteĘ taka, jak nasiono i gaĆŚĄ: jako źe posiadasz wolŃ, poprzez swojŚ achowuprawiasz, źe zmniejsza siŃ wartoĘê owych darŹw. Poprzez swe zarozumialstwo niszczysz je, poprzez swojŚ niewdziŃcznoĘê uniewaźniasz je, a poprzez twierdzenie, źe sŚ one twojŚ wĆasnoĘciŚ, bezprawnie wyciŚgasz po nie swoje rŃczlegĆeim obowiŚzkiem nie jest dokonanie chwalebnych czynŹw, lecz skĆadanie podziŃkowaÓ, a tym, co jest dla ciebie wĆaĘciwe, nie jest sĆawa, lecz pokora. Tym, co ci siŃ
naleźy, nie jest chwaĆa, lecz skrucha i pojestatanie przebaczenia. Twoja doskonaĆoĘê tkwi nie w egocentryzmie, lecz w uznaniu istnienia Boga.
Tak, ty w moim ciele jesteĘ tym, co przypomina "naturŃ" na tym Ęwiecie. Obie zostamoźna stworzone po to, by otrzymaê dobro i staê siŃ rzeczami, ktŹrych dotyczy zĆo. Oznacza to, źe nie jesteĘ nadawcŚ i ĄrŹdĆem, lecz pasywnym odbiorcŚ. Do ciebie naleźy jedynie skutek - i wĆaĘnie to staje siŃ przyczynŚ zĆdokonuiewaź nie uznajesz - jak powinnaĘ to uczyniê - dobra, ktŹre bierze swŹj poczŚtek z dobra absolutnego. RŹwnieź zarŹwno ty, jak natura, zostaĆyĘcie stworzone jako zasĆony, by wam przypisywano te rzeczy, ktŹrych piŃkno nie jest oczywiste, a oUdowode sŚ pozornie szpetne; by dziŃki wam istota PrzenajĘwiŃtszego Boga zostaĆa uznana za wolnŚ od wszelkich wad. Obie jednak przybraĆyĘcie ksztaĆt caĆkowicie sprzeczny z obowiŚzkami wynikajŚcymi z waszej istoty. Choê z powoowiedzzej nieudolnoĘci przeksztaĆcacie to, co dobre, w to, co zĆe, obie dziaĆacie tak, jakbyĘcie byĆy wspŹlnikami waszego StwŹrcy. Oznacza to, źe ten, kto jesy naszcielem siebie samego i czcicielem natury, jest niesĆychanie gĆupi, jak rŹwnieź popeĆnia wielkie zĆo.
Nie mŹw: "Jestem miejscem przejawŹw, a ten, w ktŹrym dnego wia siŃ piŃkno, sam staje siŃ piŃkny", poniewaź - jako źe nie przyswajasz sobie owego piŃkna - nie jesteĘ miejscem przejawŹw, lecz miejscem przemijania.
Nie mŹw: "ZostaĆam wybrana spoĘrŹd innych ludzi. Owe owoce, owe piŃkne dzieĆa ukazujŹw sprdziŃki mnie. Oznacza to, źe mam pewne zasĆugi". Aleź nie, niech BŹg uchroni! Owe owoce raczej zostaĆy dane tobie w pierwszej kolejnoĘci, poniewaź byĆaĘ bankrutem bardziej potrzebkarany i bardziej smutnym niź ktokolwiek inny!
{(*): ZaprawdŃ, jestem wielce zadowolony z tego, źe nowy Said w owym sporze do tego stopnia zmusiĆ do milczenia swŚ duszŃ, i mŹwiŃ: "Po tysiŚckroê, brawo!".}
PUNKT DRUGI
Teu przet wyjaĘnia jedno ze znaczeÓ wersetu:
[48]
a czyni to w nastŃpujŚcy sposŹb:
W kaźdej rzeczy - nawet w tych rzeczach, ktŹre zdajŚ sien kszwyczaj szpetne - istnieje aspekt prawdziwego piŃkna. Tak, kaźda rzecz i kaźde wydarzenie we wszechĘwiecie albo sŚ piŃkne same w sobie, co nazywamy "piŃknem zasadniczym", albo teź sŚ piŃkne w odniesienibios nwych rezultatŹw, co nazywamy "piŃknem wzglŃdnym". Pewne wydarzenia
z pozoru sŚ szpetne i bezĆadne, lecz poza owŚ zasĆonŚ pozorŹw istniejŚ najbardziej olĘniewajŚce przykĆadŹl rozna i porzŚdku.
Za wiosennŚ zasĆonŚ ulewnych deszczŹw i bĆota kryjŚ siŃ uĘmiechy niezliczonych piŃknych kwiatŹw i dobrze uporzŚdkowanych roĘlin; za jesiennŚ zao, co zniszczenia i źaĆoĘliwej rozĆŚki kryje siŃ uwolnienie od ciŃźkich obowiŚzkŹw miĆych, maĆych zwierzŚt, owych przyjaciŹĆ cichych i nieĘmiaĆych kwiatŹw, jak rŹwnieź uchowanie ich przed ciosami i mŃczarniami zimy, ktŹre sŚ przejawami mocy i ofia i Boga; z kolei za zasĆonŚ ciosŹw zimy brukowana jest droga, ktŹrŚ nadejdzie nowa, piŃkna wiosna.
Za zasĆonŚ takich wydarzeÓ, jak burze,aĘ tycienia ziemi czy zaraza, rozwijajŚ siŃ liczne, ukryte kwiaty natury duchowej. Ziarna wielu moźliwych zdarzeÓ, ktŹre jeszcze siŃ nie rozwinŃĆy, kieĆkujŚ i piŃknie wzia ogrŚ dziŃki wydarzeniom, ktŹre zdajŚ siŃ szpetne, jakby wszystkie powszechne wstrzŚsy i ogŹlne zmiany byĆy niematerialnym deszczem. Jednak poniewaź czĆowiek jest zarŹwno rozmiĆowany w pozorach, jak egocentryczny, zastanawi
Ojedynie nad aspektem zewnŃtrznym i oĘwiadcza, iź owe wydarzenia sŚ szpetne. Jako źe jest egocentryczny, rozumuje stosownie do jedynie tych rezultatŹw zdarzeÓ, ktŹre dotyczŚ jego samego, i uwaźa wydarzeniadcza zpetne. Tymczasem jeĘli na czĆowieka wskazuje jeden spoĘrŹd celŹw, dla jakich zaszĆy owe wydarzenia, to tysiŚce owych celŹw wskazujŚ na NajpiŃkniejsze Imiona StwŹjest tch zdarzeÓ.
Na przykĆad czĆowiek uznaje za szkodliwe i pozbawione znaczenia cierniste roĘliny i drzewa, ktŹre naleźŚ do najwspanialszych cudŹw mocy StwŹrcy, podczas gdy naprawdŃ sŚ one dobrze wyekwipowanymi bohaterami spoĘrŹd trardzierzew. Na przykĆad plŚdrowanie gniazd wrŹbli przez jastrzŃbie pozornie jest niezgodne z miĆosierdziem, jednak dziŃki niemu ukazujŚ siŃ umiejŃtnoĘci, jakimi zostaĆy obdarowane wrŹble. Na przykĆad czĆowiek postrzeplanemeg jako wielce zimny i zniechŃcajŚcy, lecz pod owŚ chĆodnŚ i nieprzyjemnŚ zasĆonŚ ukryte sŚ cele tak ciepĆe i efekty tak sĆodkie, źe opierajŚ siŃ one prŹbom ich opisania. Ponadto, jako źe czĆowiek jest egocentrykiem, oddaje czeĘê pozorom, a kanŹw, jecz osŚdza wedle tego jej oblicza, ktŹre na niego wskazuje, zaĘ wiele rzeczy sprzecznych z dobrymi obyczajami uwaźa za caĆkowicie poprawne i zgodne z doskonaĆecznoĘejmoĘciŚ. Na przykĆad w oczach czĆowieka dyskusja na temat jego organŹw pĆciowych jest czymĘ haÓbiŚcym, jednak owa zasĆona wstydu dotyczy jedynie oblicza wskazujŚcego na czĆowieka, podczas gdy te oblicza, k wyjaĘskazujŚ na stworzenie, kunszt Boga, Jego cele i zamysĆy, sŚ zasĆonami, ktŹre - jeĘli rozwaźymy je, patrzŚc na nie okiem mŚdroĘci - sŚ caĆkowicie wĆaĘciwe i nie maitychh dotknŚê źaden wstyd.
Zatem pewne wyraźenia WszechmŚdrego Koranu, owego ĄrŹdĆa uprzejmoĘci i wĆaĘciwego postŃpowania, sŚ zgodne z owymi obliczami i zasĆonami. Poza pozornymi obliczami stworzeÓje na a wydarzeniami, ktŹre zdajŚ siŃ nam szpetne, istniejŚ nadzwyczaj piŃkne przejawy mŚdroĘci i kunsztu, a takźe piŃkne oblicza wskazujŚce na ich stworzenie, ktŹre z kolei wskazuje na ich StwŹrcŃ. Istnieje rŹwniet rzele piŃknych zasĆon, ktŹre skrywajŚ mŚdroĘê, a co wiŃcej, istnieje rŹwnieź wielka liczba pozornych przykĆadŹw nieporzŚdku i nieĆadu, ktŹre w istocie sŚ najbardziej uporzŚdkowanym, ĘwiŃtym pismem.ź nie NKT TRZECI
[2]
Jako źe we wszechĘwiecie bez wŚtpienia widoczne jest piŃkno kunsztu, przeto posĆannictwo Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆos do tee) jest niezbŃdne z pewnoĘciŚ tak stanowczŚ, z jakŚ rzeczywiĘcie zostaĆo zaĘwiadczone. PiŃkno kunsztu i finezyjnie przyozdobione ksztaĆty wszystkich piŃknych stworzeÓ ukazujŚ, źe do Tego, KtŹry je uksztaĆtowa tysiŚeźy przemoźna wola czynienia rzeczy piŃknymi i silne pragnienie upiŃkszania. Ta wola i to pragnienie ukazujŚ, źe do StwŹrcy naleźy wzniosĆa miĆotŹry dwiŃta skĆonnoĘê do doskonaĆoĘci, ktŹre Jego kunszt przejawia w Jego stworzeniach, zaĘ owa miĆoĘê i skĆonnoĘê wymagajŚ tego, by zwrŹciĆy siŃ przede wszystkimujŚcy Ćowiekowi i na nim siŃ skupiĆy, jako źe jest on najbardziej oĘwieconŚ i najdoskonalszŚ spoĘrŹd istot, jest obdarzonym ĘwiadomoĘciŚ owocem drzewa Boźego stworzenia. Owoc z kolei jest tŚ bŃdzieŚ drzewa, ktŹra jest najdalsza i posiada najbardziej wszechstronnŚ naturŃ, do ktŹrej naleźy najbardziej szerokie spojrzenie i obejmujŚca najwiŃcej rzeczy ĘwiadomoĘê, zaĘ ten, do kْ كُدَleźŚ owe spojrzenie i ĘwiadomoĘê, powinien byê najbardziej wzniosĆŚ i najbardziej ĘwietlistŚ istotŚ, ktŹra spotka siŃ ze swym NajpiŃkniejszym StwŹrcŚ i do ktŹrej bŃdzsujŚc On zwracaĆ, ktŹra caĆkowicie poĘwiŃci swŚ ĘwiadomoĘê i postrzeganie oddawaniu czci swemu StwŹrcy, docenieniu Jego kunsztu i skĆadaniu niemoźkowaÓ za Jego dary.
Teraz ukazujŚ siŃ dwa szyldy i dwie sfery. Pierwsze to wspaniaĆa, dobrze uporzŚdkowana sfera Boźej wszechwĆadzy i znakomicie uksztaĆtowany, ozdobiony klejnotami szyld Boźego kunsztu. Drugie to Ęwietlista sŚcymi ddawania czci Bogu oraz szeroki i obejmujŚcy wiele rzeczy szyld rozmyĘlaÓ, refleksji, podziwu, podziŃkowaÓ i wiary. Owa druga sfera ze wszystkich swoich siĆ dziaĆa w imieniu pierwszej sfery.
Stajony dlzatem zupeĆnie jasne i zrozumiaĆe, jak blisko zwiŚzanym ze StwŹrcŚ jest przywŹdca owej drugiej sfery, ktŹry jest sĆugŚ wszystkich starannie dopracowoźe bĆcelŹw Jego kunsztu, jak umiĆowanym jest Źw przywŹdca w oczach StwŹrcy i jak bardzo StwŹrca jest z niego rad.
Czyź jest w jakimkolwiek stopniu rozsŚdne zaĆoźenie, źe Szczodry, KsztaĆtujŚcy owe misterne stw niegoa, KtŹry tak umiĆowaĆ SwŹj kunszt, źe przedmiotem Swych rozwaźaÓ uczyniĆ nawet wszystkie smaki, jakie rozrŹźnia jŃzyk, pozostaĆby obojŃtnym wobec najpiŃkniejszego ze Swych stworzeÓ, ktŹrego dotwierm gĆosem podziwu i uznania rozbrzmiewajŚ Tron Boga i ziemia, ktŹrego litania podziŃkowaÓ i wychwalania Boga wprawiaw zachwyt morze i lŚd, ktŹry przepeĆnione czciŚ zwraca siŃ ku swemu StwŹrcy? Czyź nie bŃdzie On mŹwiĆ do owego noĘci kniejszego ze stworzeÓ, czyź nie uczyni go Swym PosĆaÓcem, by jego chwalebne postŃpowanie daĆo przykĆad innym? Czyź jest moźliwe, by StwŹrca miaĆ nie przemŹwiê do niego i nie uczyniê go Swym PosĆaÓcem?... Aleź niata teaden sposŹb!
[3]
[4]
SĆowo DziewiŃtnaste
(niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdziezystkiمَا مَدَحْتُ مُحَمَّدًا بِمَقَالَت۪ى ٭ وَ لٰكِنْ مَدَحْتُ مَقَالَت۪ى بِمُحَمَّدٍ ع.ص.م
[1]
Tak, niniejsze SĆowo jest piŃkne, jednak tym, co uczyniĆo je piŃknym, sŚ najpiŃkniejola. A wszystkich rzeczy - cechy i zalety Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie).
To SĆowo, ktŹre jest rŹwnoczeĘnie BĆyskiem Czternastym, skĆada siŃ z czternastu Kropli.
KROPLA PIERWSZwszechIstniejŚ trzy wspaniaĆe i powszechne rzeczy, ktŹre umoźliwiajŚ nam poznanie naszego Pana (ar. Ar-Rabb). JednŚ z nich jest ksiŃga wszechĘwiata, a ze skĆadanego przez niŚ Ęwiadectwa a. KaźeliĘmy ledwie jotŃ dziŃki trzynastu BĆyskom wraz z trzynastŚ lekcjŚ ze zbioru TraktatŹw ęwiatĆa w jŃzyku arabskim. InnŚ jest ten, ktŹry byĆ PieczŃciŚ ProrokŹw (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), Źw najwiŃkszy znak ksiŃgi wy rozuwiata. Trzecia to PotŃźny Koran. Teraz musimy zapoznaê siŃ z tym, ktŹry byĆ PieczŃciŚ ProrokŹw (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), ktŹry jest drugim z owych wyraĄnych dowodŹw istnienia Boga, a takźe wysest mo go.
Tak, zastanŹw siŃ nad zbiorowŚ osobowoĘciŚ owego dowodu: oblicze ziemi staĆo siŃ jego meczetem, Mekka - jego minbarem [2] , a Medyna - jego kazaJego c Nasz Prorok (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), Źw jasny dowŹd, jest przywŹdcŚ wszystkich wiernych, kaznodziejŚ dla caĆego rodechĘwiudzkiego, naczelnikiem wszystkich prorokŹw, wĆadcŚ wszystkich ĘwiŃtych, przywŹdcŚ krŃgu wspominania Boga, ktŹry tworzŚ wszyscy prorocy i ĘwiŃci (ar. aĆlija). Jes. Nikttlistym drzewem, ktŹrego źyjŚcymi korzeniami sŚ wszyscy prorocy, a Ęwieźymi owocami wszyscy ĘwiŃci mŃźowie. Na jego twierdzeniach opierajŚ siŃ cuda wszystkich prorokŹw, a takźe potwierdzajŹrym oszyscy ĘwiŃci wraz
z ich zdolnoĘciŚ czynienia cudŹw, jako źe oznajmia on i stwierdza:>لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ [9]. Wszyscy po jego lewej i prawej stronie, owi ludzie o Ęwietlistych duszach, ktŹrzy recytujŚ NajpiŃkniejsze Imiona َىْءٌ ustawieni w szeregach w przeszĆoĘci i przyszĆoĘci, powtarzajŚ te same sĆowa, zaĘ efektem ich jednomyĘlnoĘci jest to, źe oznajmiajŚ: "MŹwisz prawdŃ, a to, co mŹwisz, jest sĆuszne!". Jakaź faĆszywa idea ma doĘê siĆy, by wĘciubiaê swŹj nos w twitego Ęie, ktŹre potwierdzajŚ tysiŚce ludzi?
KROPLA DRUGA
Jak Źw Ęwietlisty dowŹd Boźej jednoĘci sam jest potwierdzany przez jednomyĘlnŚ zgodŃ owych dwŹch skrzydeĆ[3], tak samo potctwo; ajŚ go setki wskazŹwek zawartych w Pismach Objawionych, takich jak Tora i Ewangelia; {(*): W swoim dziele Risale-i Hamidiye Husajn al-Dźisri podaje sto czternaĘcie takich wskazŹwek pochodzŚcycest sĆych KsiŚg. JeĘli wiele z nich pozostaĆo nawet po tym, jak tekst zostaĆ znieksztaĆcony, z pewnoĘciŚ wczeĘniej rŹwnieź istniaĆo wiele takich wyraĄnych wzmianek.} tysiŚci zwieŹw, jakie ukazaĆy siŃ przed poczŚtkiem jego misji; dobrze znane wiadomoĘci przekazane przez gĆosy ze Ęwiata tego, co niewidzialne, a takźe przez jednomyĘlne zaĘwiadczenie wrŹźbitŹw; wskazŹwkiwychwscy jego cudŹw - takich, jak na przykĆad rozdzielenie ksiŃźyca; sprawiedliwoĘê prawa szariatu; wreszcie jeĘli chodzi o jego osobowoĘê - chwalebne zalety jego moralnoĘci, ktŹre byĆy szczytem doskoرَّح۪يi, zaĘ jeĘli chodzi o jego obowiŚzki - jego niezachwiana wiara i wzniosĆe, a najbardziej znamienite zalety, jego nadzwyczajna bogobojnoĘê, czeĘê oddawana przez niego Bogu, powaga i mŃstwo, ktŹrźysz taĆo siĆŃ jego wiary, wreszcie jego niewzruszone przekonanie o prawdzie i niezĆomnoĘê. Tak, to wszystko ukazuje z jasnoĘciŚ rŹwnej jasnoĘci sĆoÓca, jak caĆkowicie godnym zaufania bs nie rok (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) w swej idei.
KROPLA TRZECIA
JeĘli chcesz, chodĄ! W wyobraĄni odbŃdziemy podrŹź na PŹĆwysep Arabski, do epoki szczŃĘliwoĘci, byĘmy ujrzeli wypeĆniajŚspŹjrzwe obowiŚzki Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) i odwiedzili go. SpŹjrz! Widzimy czĆowieka odznaczajŚcego siŃ wspaniaĆym charaktteĘmy piŃknŚ postaciŚ. W rŃku trzyma on cudownŚ ksiŃgŃ, a z jego ust wychodzi prawdziwe przesĆanie; wygĆasza on przedwieczne kazanie dla caĆego rodzaju ludzkiNie, pzaiste, dla czĆowieka, dźinna, anioĆŹw i wszystkich istot. RozwiŚzuje on i objaĘnia przedziwnŚ zagadkŃ tajemnicy
stworzenia wszechĘwiata; odkrywa i objaĘnia tajemniczy talizm[13]
kdŚcy tajemnicŚ wszechĘwiata; dostarcza przekonujŚcych i zadowalajŚcych odpowiedzi na trzy straszliwie trudne pytania, ktŹre zadajŚ wszystkie istoty, a ktŹre od zawsze zajmowaĆy wszystkie umysĆy, wprawiajŚc je w zakĆopotanie: «SkŚd pocad Boźz? Co tu robisz? DokŚd zmierzasz?»
KROPLA CZWARTA
SpŹjrz! Od tego czĆowieka bije ĘwiatĆo prawdy tak jasne, źe jeĘli bŃdziesz postrzegaĆ wszechĘwiat jako pozostajŚcy poza sferŚ jego prawdy i przewodnictwa, ujrzysz go jalkohoejsce powszechnej źaĆoby, zamieszkujŚce go istoty jako obce i wrogie sobie nawzajem, istoty pozbawione źycia jako okropne zwĆoki, zaĘ istoty źywe - jako sieroty szlochajŚce pod ciosami Ęmierci i rozĆŚki. u, wzispŹjrz! DziŃki ĘwiatĆu, jakie bije od tego czĆowieka, owo miejsce powszechnej źaĆoby staĆo siŃ miejscem, w ktŹrym NajpiŃkniejsze Imiona BwŹrcŚ wychwalajŚce Go frazy sŚ recytowane z radoĘciŚ i zachwytem. Obce i wrogie sobie nawzajem istoty staĆy siŃ przyjaciŹĆmi i braêmi, a nieme i martwe stworzenia pozbawione źycia - dobej z manymi urzŃdnikami i posĆusznymi sĆugami, zaĘ szlochajŚce i uźalajŚce siŃ sieroty albo recytujŚ Imiona Boga i wychwalajŚ Go, albo skĆadajŚ Mu podziŃkowjŚ siŃa uwolnienie ich od ich obowiŚzkŹw.
KROPLA PIśTA
RŹwnieź dziŃki ĘwiatĆu bijŚcemu od owego czĆowieka ruch wszechĘwiata, jego zmiany i przemiany przestaĆy byê bezsensowne i bezowocne, czĆowaĆy byê igraszkŚ przypadku, lecz wzniosĆy siŃ do pozycji wĆaĘciwej Boźym przesĆaniom, stronom zapeĆnionym znakami Boźego stworzenia i zwierciadĆom dla NajpiŃkniejszych Imion Boga, zaĘ Ęwiat staĆ siŃcaĆy wŚ mŚdroĘci Przedwiecznego, KtŹry jest ponad wszelkŚ potrzebŃ. Bezgraniczna sĆaboĘê i bezsilnoĘê czĆowieka czyniĆy go niźszym od wszystkich zwierzŚt, a jego inteligencja przytŹry w mu tylko źal i smutek, czyniŚc go jeszcze bardziej nieszczŃsnym, lecz kiedy czĆowiek zostaĆ oĘwiecony ĘwiatĆem prawdy, wzniŹsĆ siŃ ponad wszystkie zwierzŃta i ponad wszystkie stworzenia. DziŃki kierowanym do Boga bĆaganiom bezkarbcaê, ubŹstwo i inteligencja czĆowieka, oĘwiecone owym ĘwiatĆem, uczyniĆy go krŹlem, a z powodu swych skarg czĆowiek staĆ siŃ rozpieszczanym namiestnikiem Boga na ziemi wygaĘcza to, źe gdyby nie ĘwiatĆo Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), wszechĘwiat, czĆowiek i wszystkie byty staĆyby siŃ niczym. Tak, z pewnoĘciŚ
w tak cudo z jedszechĘwiecie koniecznym jest istnienie takiego czĆowieka,w przeciwnym razie nie istniaĆyby wszechĘwiat i niebiosa.
KROPLA SZłSTA
Zatem Źw czĆowiek przyŃpujŚci ogĆosiĆ dobre wieĘci o wiecznym szczŃĘciu; jest on tym, ktŹry odkrywa i oznajmia nowinŃ o nieskoÓczonym Boźym miĆosierdziu; jest heroldem i tym, ktŹry obserwuje piŃkno panowania i wszechwĆadzy Boga; jest tyzyjaciry ujawnia i ukazuje skarby NajpiŃkniejszych Imion Boga. JeĘli bŃdziesz postrzegaĆ go w ten sposŹb (to jest przez wzglŚd na to, źe jest on czcigodnym sĆugŚwaĆ ic, zobaczysz, iź jest on wzorem miĆoĘci, przykĆadem miĆosierdzia, chlubŚ rodzaju ludzkiego i najbardziej Ęwietlistym owocem drzewa stworzenia. JeĘli popatrzysz na niego w taki sposŹb (to jest przez wzglŚd na jego posĆannicasĆonŃzobaczysz, źe jest on dowodem istnienia Boga, lampŚ prawdy, sĆoÓcem przewodnictwa i tym, ktŹry otwiera drogŃ do szczŃĘcia. S pŹjrz! Jego ĘwiatĆo jak oĘlepiajŚca bĆyskawica rozĘwietla wschŹd i zachŹd. PoĆowa ziemi i piŚta czŃĘê cach spodzkoĘci przyjŃĆy dar jego przewodnictwa i chroniŚ go, jak chroni siŃ źycie. Zatem jak to siŃ dzieje, źe nasze nakazujŚce zĆo dusze i szatani nie przyjmujŚ wszystkich stopni podstawowego twierdzenia tegŚc uniniaĆego czĆowieka, ktŹrym sŚ sĆowa: لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ [9] ?
KROPLA SIłDMA
Teraz rozwaź, jak Źw czĆowiek w jednej chwili wykorzeniĆ caĆe zĆo dzikich i nieustŃpliwych ludŹw, zamieszkujŚcych rozهِّمْنPŹĆwysep Arabski, jak zniŹsĆ ich barbarzyÓskie zwyczaje i nawyki, do ktŹrych owe ludy byĆy fanatycznie przywiŚzane, jak przystroiĆ te ludy w najpiŃkniejsze cnoty, jak uczyniĆ je nauczycielami caĆego Ęwiata i mistrzami narodŹw cnie prowanych. SpŹjrz, jego panowanie nie byĆo jedynie natury zewnŃtrznej, lecz podbiĆ on i podporzŚdkowaĆ sobie rŹwnieź umysĆy, serca i dusze, stajŚc siŃ umiĆowanym przez serca, instruktorem i wĆadcŚ dusz, nauczycielprzedmsĆŹw.
KROPLA łSMA
Sam wiesz, źe nawet drobne przyzwyczajenie - takie, jak palenie papierosŹw - moźna wykorzeniê z niewielkiego narodu jedynie po wielkich trudach potŃźnego wĆadcy. Teraz e sŚ p! Ten czĆowiek wyeliminowaĆ zwyczaje mocno zakorzenione w wielkich, krnŚbrnych i fanatycznych narodach, a dokonaĆ tego za pomocŚ niewielkiej siĆy zewnŃtrznej,
nieznacznym wysijego źi w krŹtkim czasie, zaĘ w ich miejsce ustanowiĆ wzniosĆe cnoty, czyniŚc je tak trwaĆymi, jakby zmieszaĆy siŃ one z krwiŚ pĆynŚcŚ w źyĆach tych ludzi. DokonaĆ on bardzo wielu podobnych wyczynŹw. Zatem ukazujemy PŹĆwysep Arabski jakak zauanie dla tych, ktŹrzy nie chcŚ ujrzeê Ęwiadectwa bĆogosĆawionych czasŹw Proroka (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie). Niech kaźdy z nich weĄmie ze sobŚ setkŃ filozofŹw, niech wszysc wielkzŚ siŃ tam i wytŃźajŚ przez sto lat! Czy w tym czasie zdoĆajŚ osiŚgnŚê choê setnŚ czŃĘê tego, czego Muhammad (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie) dokonaĆ w ciŚgu jednego roku?
KROPLA DZIowicie
Wiesz rŹwnieź, źe nawet niewiele znaczŚcy czĆowiek o niskiej pozycji, omawiajŚc w niewielkiej spoĆecznoĘci maĆo waźnŚ kwestiŃ, nie jest w staw. Wobpowiedzieê niewielkiego, lecz haÓbiŚcego kĆamstwa bezczelnie i bez strachu, nie okazujŚc lŃku ani niepokoju, ktŹre wystarczŚ, by jego wrogowie dowiedzieli siŃ o jego oszustwie. Teraz spŹjrz na ProriŃcej,iech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie). Choê podjŚĆ siŃ on ogromnego zadania, ktŹre wymagaĆo wielkiego autorytetu i czĆowieka zajmujŚcego wysokŚ p na ro, a takźe caĆkowitego bezpieczeÓstwa, nie moźna znaleĄê źadnej sprzecznoĘci w sĆowach, jakie wypowiadaĆ wĘrŹd wielkiej spoĆecznoĘci, stojŚc w oblbna i ielkiej wrogoĘci. Choê jego sĆowa dotyczyĆy wspaniaĆej idei i kwestii o wielkim znaczeniu, wypowiadaĆ je ze wspaniaĆym spokojem i swobodnie, bez strachu, bez wĆni On, niepewnoĘci czy niepokoju, z caĆkowitŚ szczeroĘciŚ, ze wspaniaĆŚ powagŚ, źarliwie i uźywajŚc wzniosĆego stylu, ktŹry wzbudzaĆ gniew jego nieprzyjaciŹĆ. Czyź jest moźliwe, by miaĆ on byê wspŹlnikiem ma źadokolwiek oszustwa? Aleź nie, niech BŹg uchroni!
[4]. Prawda nigdy nie kĆamie; ten, kto dostrzega prawdŃ, nie bŃdzie kĆamcŚ, a jego droga, ktŹra jest prawdŚ, jest wolna od wszelkiegonownistwa. Jak temu, ktŹry widzi prawdŃ, kaprys wyobraĄni mŹgĆby ukazaê siŃ jako prawda, by go zwieĘê?
KROPLA DZIESIśTA
Teraz spŹjrz!wszechdumiewajŚce, powabne, niezbŃdne i doniosĆe prawdy ukazuje ten czĆowiek, jak wspaniaĆe kwestie udowadnia!
Wiesz, źe tym, co najbardziej pobudza czĆowieka, jest ciekawoĘê. Nawet gdyby zostaĆo ci powiedzianst bliĘli oddasz poĆowŃ źycia i poĆowŃ majŚtku, pewien czĆowiek przybŃdzie z KsiŃźyca i z Jowisza, opowie ci o nich, jak rŹwnieź powie prawdŃ o czekajŚcej ciŃ przyszĆoĘci i opowie, co ci siŃ w niej przydaĘciwy z pewnoĘciŚ uznaĆbyĘ, źe musisz oddaê to,
czego od ciebie źŚdajŚ, jeĘli tylko masz w sobie choê trochŃ ciekawoĘci. Tymczasem Źw czĆowiek, o ktŹrym mŹwimy,oran jada o WĆadcy, KtŹry jest tak PotŃźny, źe w Jego krŹlestwie ksiŃźyc jest muchŚ, ktŹra lata wokŹĆ êmy, zaĘ êma, ktŹrŚ jest Ziemia, krŚźy wokŹĆ lampy, ktŹrŚ jest sĆoÓce, a ono z kolei jest tylko jednŚ z tysiŃczwiŚza w jednej z tysiŃcy gospŹd owego WĆadcy.
MŹwi on rŹwnieź prawdŃ o Ęwiecie tak cudownym i przewrocie tak doniosĆym, źe nawet gdyby Ziemia byĆa bombŚ, ktŹra by wybuchĆa, nie byĆoby to aź tak dziwne. SpŹjrz i posĆuchh, a s, ktŹre on recytuje, takich jak zaczynajŚce siŃ od sĆŹw:
[15];
[19] czy teź: اَلْقَارِعَةُ [5].
MŹwi on rŹwnieź prawdŃ o przyszĆoĘci, w porŹwnaniu z ktŹrŚ przyszĆoĘê tegnaleĄêta jest jedynie maĆo znaczŚcŚ fatamorganŚ. MŹwi z najwiŃkszŚ powagŚ o szczŃĘciu, przy ktŹrym caĆe szczŃĘcie tego Ęwiata jest niczym ulotne ĘwiatĆo bĆyskawicy przy wiecznym sĆoÓcu.
KROPLA JEDENASTA
Z caĆŚ pewnoczŃĘcia widocznŚ zasĆonŚ wszechĘwiata, ktŹra jest tak dziwna, źe wprawia nas w zakĆopotanie, czekajŚ na nas dalsze cuda, zatem konieczne jest, by o tych cudach mŹwiĆ ten, kto je ukazuje, kto sam jest cudowny i nadzwyczajny. Jego uczynki ukjŚc,
# iź widziaĆ on owe cuda, widzi je, a takźe opowiada o tym, źe je widziaĆ. Przekazuje nam w najbardziej rzetelny sposŹb naukŃ, ktŹra mŹwi o tym, czego wymaga od nas BŹg niebios i ziemi, KtŹry źywi yglŚdaprzez Swoje dary. Kaźdy zatem powinien porzuciê wszystko, by pobiec do owego czĆowieka, by bacznie zwaźaê na jego nauki mŹwiŚce o innych zdumiewajŚcy ani niezbŃdnych prawdach. Zatem jak to siŃ dzieje, źe wiŃkszoĘê ludzi pozostaje gĆucha i Ęlepa, a nawet szalona? Jak to moźliwe, źe ludzie nie widzŚ owej y, ktŹ, nie sĆuchajŚ i nie rozumiejŚ?
KROPLA DWUNASTA
Jak Źw czĆowiek jest przekonujŚcym dowodem i prawdziwym, wiarygodnym zaĘwiadczeniem jednoĘci StwŹrcytrzebŃtkich stworzeÓ, tak jest rŹwnieź rozstrzygajŚcym dowodem i jasnym zaĘwiadczeniem Zmartwychwstania i istnienia wiecznej szczŃĘliwoĘci. Tak, wr negatswym przewodnictwem jest on zarŹwno powodem, dla ktŹrego zaistniaĆo to wieczne szczŃĘcie, jak i tym, dziŃki ktŹremu moźna je osiŚgnŚê; dziŃki swym modlitwom i suplikacjom jest on zarŹwno przyczynŚ zaistnienia
wiecznego szkie naa, jak i powodem jego stworzenia. Powtarzamy w tym miejscu owŚ tajemnicŃ, ktŹra przez wzglŚd na jej "stacjŃ" wspomniana jest w SĆowie DziesiŚtym.
SpŹjrz! łw czĆowiek modl
O, a jego modlitwa jest tak doskonaĆa, jakby przez jego wzniosĆŚ modlitwŃ modliĆy siŃ caĆy PŹĆwysep Arabski i caĆa ziemia, przedkĆadajŚc Bogu swoje bĆagania. SpŹjrz, on rŹwnieź bĆaga w zgromadzeniu tak wielkim, jak gdto, źezyscy doskonali czĆonkowie rodzaju ludzkiego o Ęwietlistych duszach, źyjŚcy od czasu Adama (niech bŃdzie z nim pokŹj) po nasz wiek i po kres czasu, modlili siŃ za nim i mŹwili "amen" po jego supst sĆoach. SpŹjrz! BĆaga on Boga, by Ten speĆniĆ potrzebŃ tak powszechnŚ, źe nie tylko mieszkaÓcy ziemi, lecz rŹwnieź mieszkaÓcy niebios i wszystkie istoty doĆŚczajŚ do jego modlitwy, oznajmiajŚc: "Tak, o Panie nasz, zeĘlij nam to! My rŹwnieź tego pych bomy!". Wypowiada on swoje suplikacje w takim niedostatku, z takim smutkiem, z takim umiĆowaniem, takŚ tŃsknotŚ i tak bĆagalnie, źe caĆy kosmos zaczyna pĆakaê, doĆŚczajŚc do jego modlieden z SpŹjrz! ZamysĆem i celem jego modlitwy jest podniesienie czĆowieka, Ęwiata i wszystkich stworzeÓ z poziomu najniźszego z niskich - od niźszoĘci, bezwartoĘciowoĘci i be by bycznoĘci - do poziomu najwyźszego z wysokich, ktŹrego istota polega na nabraniu wartoĘci i trwaĆoĘci, a takźe na wzniosĆych obowiŚzkach. SpŹjrz! Prosi on i bĆaga o pomoc i miĆosierdzie w tak wzniosĆy sposŹb i z tŹgĆ zaodyczŚ, jakby sprawiaĆ, źe sĆyszŚ go wszystkie istoty, niebiosa i ziemia, jakby wprawiaĆ je w zachwyt, powodujŚc, źe powtarzajŚ: "Amen, o Boźe, amen!". SpŹjrz! O to, czego pookojŚcje, prosi on Tego, KtŹry jest tak PotŃźny, SĆyszŚcy i Szczodry, tak WszechwiedzŚcy, WidzŚcy i LitoĘciwy, źe widzi najbardziej tajemne potrzeby najgĆŃbiej ukrytej źywej istoty, sĆ źe poej najbardziej tajemne bĆagania, przyjmuje je i lituje siŃ nad owym stworzeniem, poniewaź On jest Tym, KtŹry daje to, o co siŃ Go prosi, jeĘli tylko proĘba wyraźona jest jŃzykiem usposobienia. ZsyĆa On Swoje dary w fo, jakiĆaĘciwej dla WszechwiedzŚcego, WidzŚcego i LitoĘciwego, ktŹra nie pozostawia źadnych wŚtpliwoĘci co do tego, źe takie systematyczne zaopatrywanie wĆaĘciwe jest jedynie Temu, KtŹry widzi i sĆyszyŃzykie rzecz, KtŹry jest Najbardziej Szczodrym i Najbardziej LitoĘciwym.
KROPLA TRZYNASTA
CzegŹź pragnie ten, ktŹry jest dumŚ caĆej rasy ludzkiej, ktŹry pociŚgnŚĆ za sobŚ wszystkie znakomitoĘci ludzkoĘci, ktŹry stoi na szczycieostawaa i unosi rŃce w modlitwie? O co prosi ten czĆowiek, ktŹry nie ma sobie
rŹwnych, ktŹry prawdziwie jest dumŚ caĆego kosmosu? PosĆuchaw wieksi o wieczne szczŃĘcie, o wieczne źycie i o to, by mŹgĆ spotkaê siŃ z Bogiem. Pragnie Raju. Pragnie wszystkich uĘwiŃconych Imion Boga, ktŹre ukazujŚ swe piŃkno i swe zarzŚdzenia w zwierciadĆach, jakimi sŚ dla nich wszystkie istoty. Nawerce cby nie istniaĆy takie powody dla speĆnienia owych niezliczonych prŹĘb, jakimi sŚ miĆosierdzie Boga, Jego Ćaska, mŚdroĘê czy sprawiedliwoĘê, jedna z modlitw tego czĆowieka juź byĆaby wysego dzjŚcym powodem stworzenia Raju, ktŹre dla Boźej mocy jest tak Ćatwe, jak stworzenie wiosny. Zaiste, jak jego posĆannictwo byĆo powodem otwarcia drzwi do owego miedzo trrŹby i egzaminu, jakim jest ten Ęwiat, tak jego akty czci i sĆuźba Bogu sŚ powodem otwarcia drzwi do Ęwiata, ktŹry nastŚpi.
Czyź doskonaĆy porzŚdek widoczny we wszechĘwiecie, ktŹry sprawia, źe uczeni Pierwzie inteligentni oznajmiajŚ:
[6], a takźe pozbawione skazy, niezrŹwnane piŃkno kunsztu Boga, Jego miĆosierdzia i wszechwĆadzy, miaĆyby pozwoliê na to, by do ich s, a umia najmniej znaczŚcych pragnieÓ i prŹĘb, do odpowiadania na nie, do traktowania najmniej istotnych źyczeÓ tak, jakby byĆy najwaźniejszymi, miaĆy wkraĘê siŃ szpetota, okrucieÓstwo i nieĆad, sprawiajŚc, iź e znacoĘby nie zostanŚ usĆyszane, zrozumiane i speĆnione? Niech BŹg uchroni, niech BŹg uchroni po sto tysiŃcy razy! Takie piŃkno nigdy nie zezwoliĆoby na takŚ szpeym sam samo nigdy nie staĆoby siŃ szpetne.
A zatem, mŹj przyjacielu, ktŹrego sobie wyobraziĆem, to na razie wystarczy; musimy wracaê. NawerzeciwyĘmy pozostali na PŹĆwyspie Arabskim przez sto lat tamtego wieku, nadal pojŃlibyĘmy caĆkowicie jedynie setnŚ czŃĘê cudownych obowiŚzkŹw tego czĆowieka i wszystkich cudŹw, jakich dokonaĆ, przy czym przwŹj olnie siŃ im nigdy by nas nie znudziĆo.
ChodĄ, spojrzymy na wszystkie wieki, ktŹre przejdŚ nad nami. SpŹjrz, jak kaźdy z nich otworzyĆ siŃ niby kwiat dziŃki blaskowi otrzymanemu od tego, ktŹry jerdzajŚÓcem przewodnictwa po drodze prostej! Owe wieki wydaĆy miliony Ęwietlistych owocŹw, takich jak Imam Abu Hanifa, Imam Szafi'i, Abu Bajazyd Bistami, Szejk Al-GĆby: ", Szejk Naqszband, Imam Al-Ghazali czy Imam Rabbani. Jednak odĆŹźmy szczegŹĆowe informacje na inny czas, poniewaź musimy wyrecytowaê bĆogosĆawieÓstwo dla tego, ktŹry ukazaĆ owe cuda, co do ktŹrych nie ma wŚtpliwoĘci (o kilku z nkrŹlespomnimy w owym bĆogosĆawieÓstwie), i przyniŹsĆ przewodnictwo:
عَلٰى مَنْ اُنْزِلَ عَلَيْهِ الْفُرْقَانُ الْحَك۪يمُ مِنَ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ مِنَ الْعَرْشِ الْعَظ۪يمِ سَيِّدِنَا مُحَمَّدٍ اَلْفُ اَلْفِ صَلَاةٍ وَ اَdrzwi َلْفِ سَلَامٍ بِعَدَدِ حَسَنَاتِ اُمَّتِه۪ ٭ عَلٰى مَنْ بَشَّرَ بِرِسَالَتِهِ التَّوْرٰيةُ وَ الْاِنْج۪يلُ وَ الزَّبُورُ ٭ وَ بَشَّرَ بِنُبُوَّتِostaciاِرْهَاصَاتُ وَ هَوَاتِفُ الْجِنِّ وَ اَوْلِيَٓاءُ الْاِنْسِ وَ كَوَاهِنُ الْبَشَرِ ٭ وَ انْشَقَّ بِاِشَارَتِهِ الْقَمَرُ ٭ سَيِّدِنَا مُحَمَّدٍ اَلْفُ اَلْفِ صَلَاةٍ وَ سَلَامٍ بِعَدَدِ اَنْفَاسِ اُمَّتِه۪ ٭ عَلٰى مَنْ جَtarcza لِدَعْوَتِهِ الشَّجَرُ وَ نَزَلَ سُرْعَةً بِدُعَٓائِهِ الْمَطَرُ وَ اَظَلَّتْهُ الْغَمَامَةُ مِنَ الْحَرِّ وَ شَبَعَ مِنْ صَاعٍ مِنْ طَعَامِه۪ مِأَتٌ مِنَ الْبَشَرِ وَ نَبَعَ الْمَٓاءُ مِنْ بَيْنِ اَصَابِعِهِ ثَلَاثَ مَرَّاتٍ كَالْكَوْثَرِ anych ْطَقَ اللّٰهُ لَهُ الضَّبَّ وَ الظَّبْىَ وَ الْجِذْعَ وَ الذِّرَاعَ وَ الْجَمَلَ وَ الْجَبَلَ وَ الْحَجَرَ وَ الْمَدَرَ صَاحِبِ الْمِعْرَاجِ وَ مَازَاغَ الْبَصَرُ ٭ drzwiaِنَا وَ شَف۪يعِنَا مُحَمَّدٍ اَلْفُ اَلْفِ صَلَاةٍ وَ سَلَامٍ بِعَدَدِ كُلِّ الْحُرُوفِ الْمُتَشَكِّلَةِ فِى الْكَلِمَاتِ الْمُتَمَثِّلَةِ بِاِذْنِ الرَّحْمٰنِ ف۪ى مَرَايَا تَمَوُّجَاتِ الْهَوَٓاءِ عِنْدَ قِرَائَةِ iaźdźoكَلِمَةٍ مِنَ الْقُرْاٰنِ مِنْ كُلِّ قَارِءٍ مِنْ اَوَّلِ النُّزُولِ اِلٰٓى اٰخِرِ الزَّمَانِ وَ اغْفِرْلَنَا وَ ارْحَمْنَا يَٓا اِلٰهَنَا بِكُلِّ صَلَاةٍ مِنْهَا اich ws
[7]
(OpisaĆem Ęwiadectwa prawdziwoĘci proroctwa Muhammada, niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie, na ktŹre zwiŃĄle wskazaĆem w traktacie w jŃzyku tureckim, zatytuĆowanKtŹry at-i Marifeti'n-Nebi,>a takźe w LiĘcie DziewiŃtnastym, zatytuĆowanym Cuda Muhammada.>W owych traktatach wspomniaĆem rŹwnieź pokrŹtce o aspektach cudownoĘci Koranu.ilozofto w traktacie w jŃzyku tureckim, zatytuĆowanym Lemeat,>tj. Blaski,>a takźe w SĆowie Dwudziestym PiŚtym, poĘwiŃconym cudownoĘci Koranu, wyjĘniĆem pokrŹtce cztارْهَاĘci sposobŹw, na ktŹre Koran jest cudem, i wskazaĆem na czterdzieĘci aspektŹw jego cudownoĘci. ElokwencjŃ skĆadni Koranu, ktŹra jest jednym z owych czterdziestu aspektŹw, opisa wielk czterdziestu stronach komentarza w jŃzyku arabskim, zatytuĆowanego Iszarat al-I'dźaz,>tj. Znaki cudownoĘci.>JeĘli czujesz takŚ potrzebŃ, moźesz siŃgnŚê do owych trzech dzieĆ).
KROPLA CZTERNASonym k WszechmŚdry Koran, Źw skarbiec cudŹw i najwiŃkszy cud, udowadnia prawdziwoĘê proroctwa Muhammada (niech bŃdzie z nim pokŹj i miĆosierdzie), a takźe jednoĘê BoyjemnosposŹb tak rozstrzygajŚcy, źe nie potrzebujŚ one źadnego innego dowodu. Podamy jego definicjŃ i wskaźemy na jeden lub dwa spoĘrŹd blaskŹw jego cudownoĘcź bezsre staĆy siŃ powodem krytyki.
WszechmŚdry Koran, ktŹry umoźliwia nam poznanie naszego Pana (ar. Ar--Rabb), jest zatem przedwiecznym tĆumaczem wielkiej ksiŃgi wszechĘwiata; m źyciym, ktŹry odkrywa skarbce NajpiŃkniejszych Imion Boga, ukryte na stronicach niebios i ziemi; jest kluczem do prawd ukrytych miŃdzy wersami wydarzeÓ; jest skarbcem Ćask gi. Ucdziej MiĆosiernego i Jego przedwiecznych przesĆaÓ, ktŹre zstŃpujŚ ze Ęwiata tego, co niewidzialne, za zasĆonŚ tego Ęwiata przejawŹw; jest sĆoÓcem, fundamentem i planĆ uczyhowego Ęwiata islamu, a takźe mapŚ ĘwiatŹw źycia ostatecznego; jest niedwuznacznŚ wykĆadniŚ, przejrzystŚ wystawŚ, wyraĄnym dowodem i tym, ktŹry jasno tĆumiwe i stotŃ Boga, Jego atrybuty i dzieĆa; jest nauczycielem, prawdziwŚ mŚdroĘciŚ, przewodnikiem i przywŹdcŚ Ęwiata ludzkoĘci; jest KsiŃgŚ mŚdroĘci i prawa, modlitwy i czci, rozkazu i wezwania a jejkacji i Boźej wszechwiedzy - KsiŃgŚ, ktŹra zaspokaja wszystkie potrzeby duchowe; jest ĘwiŃtŚ bibliotekŚ, w ktŹrej znajdziemy ksiŃgi wĆaĘciwe dla miĆoĘckich drŹg ĘwiŃtych mŃźŹw (ar. aĆlija) i ludzi prawdomŹwnych, ludzi o czystych duszach i uczonych, ktŹrych wszystkie drogi i Ęcieźki rŹźniŚ siŃ od siebie nawzajem.
Rozwaź blaski cudownoĘci Koranu widoczne w jego powtŹrzeniactoĘci tŹrych mniema siŃ, źe sŚ bĆŃdem: skoro Koran jest zarŹwno KsiŃgŚ inwokacji, jak KsiŃgŚ modlitwy i KsiŃgŚ wezwania, jego powtŹrzenia sŚ wskazane, zaiste, sŚ najbardziej elokwentne i zasadnicze. Nie jest tak, jak wyobraźajŚ to materiludzie tkwiŚcy w bĆŃdzie, jako źe cechŚ szczegŹlnŚ inwokacji jest blask, jaki nadaje jej powtarzanie, cechŚ modlitwy jest wzmacnianie jej poprzez powtarzanie, a cechŚ wezwania - potwierdzenie go poprzez powtarzanie. Co wiŃceTego, kaźdy i nie zawsze jest w stanie przeczytaê caĆy Koran, lecz najczŃĘciej jesteĘmy w stanie przeczytaê jednŚ surŃ. Zatem skoro najwaźniejsze z zamysĆŹw Koranu sŚ zawarte w wiŃkszoĘcio rozmdĆuźszych sur, przeto kaźda z nich jest jak maĆy Koran. Oznacza to, źe - by nikomu nie odebrano przysĆugujŚcego mu prawa - niektŹre z idei Koranu, takie jak Boźa jednoĘe, by rtwychwstanie czy historia Mojźesza, zostaĆy powtŹrzone. Ponadto jak potrzeby natury cielesnej, tak i potrzeby duchowe sŚ rozmaite. NiektŹre z nich muszŚ byê zaspokajane przy kaźdym oddechu,فَلَ ق ciaĆo potrzebuje powietrza, tak dusza potrzebuje sĆowa~HuĆa>(ar.~On).>Inne potrzeby duchowe, takie jak te, ktŹre zaspokaja sĆowo~Bismi-llah>(ar.~w ImiŃ Boga),>muszŚ byê zaspokajane kaĆem naodziny. Oznacza to, źe powtarzanie niektŹrych wersetŹw wynika z powtarzania siŃ potrzeby. Koran powtarza pewne sformuĆowania, by wskazaê na potrzebŃ, obudziê jŚ i pobudziê, by wzbudziê pragnienie, KtŹrdanie.
Ponadto Koran jest zaĆoźycielem, jest podstawŚ jasnej religii Boga, jest fundamentem Ęwiata islamu. ZmieniĆ źycie spoĆeczne czĆowieka i jest odpowiedziŚ na powtarzajŚce siŃ pytania wszystkich klas spoĆecznych. PowtŹrzeciŚ, dst niezbŃdne dla tego, kto jest zaĆoźycielem, by ustaliê pewne rzeczy, a takźe jest niezbŃdne, by je potwierdziê. Potwierdzenie, weryfikacja i powtŹrzenie sŚ niezbŃdne, by poĆoźyê nacisk na owe ustalone rzeczy.
Ponadto Koٰم۪ينَwi zarŹwno o kwestiach tak ogromnych, jaki o prawdach tak drobnych, źe liczne powtŹrzenia, rŹźniŚce siŃ miŃdzy sobŚ co do formy, sŚ niezbŃdne, by ulokowaê owe kwestie i prawdy w sercu kaźdego czĆowieka. Niemniej jednَ النّko z pozoru sŚ to powtŹrzenia, zaĘ w rzeczywistoĘci kaźdy werset ma liczne znaczenia, liczne aspekty i poziomy, a takźe wynikajŚ z niego liczne korzyĘci.one dodym miejscu, w ktŹrym sŚ wspomniane, owe kwestie i prawdy majŚ rŹźne znaczenia, sĆuźŚ rŹźnym zamysĆom i sŚ ĄrŹdĆem rŹźnych korzyĘci.
Ponadto Koran jest trudny do okreĘlo obowa jego zwiŃzĆoĘê w pewnych kwestiach tyczŚcych siŃ kosmosu jest bĆyskiem jego cudownoĘci, zamysĆu
i przewodnictwa. Koran nie moźe staê siŃ przee bardm krytyki, a jego zwiŃzĆoĘê nie jest bĆŃdem, jak wyobraźajŚ to sobie niektŹrzy spoĘrŹd ateistŹw.
JeĘli zapytasz: " Dlaczego WszechmŚdry Koran nie mŹwi o bytach w ten sam sposŹb, w jaki czyniŚ to filozمَنَسْ nauka? NiektŹre kwestie pozostawia omŹwionymi zwiŃĄle, a o niektŹrych mŹwi w prosty i powierzchowny sposŹb, ktŹry jest Ćatwy dla kaźdego, nie uraźa odczuê ogiŃknieie wywoĆuje znuźenia ani wyczerpania w umysĆach zwykĆych ludzi. Dlaczego tak jest?",
Odpowiemy: Filozofia zbĆŚdziĆa i zeszĆa ze Ęcieźki prawdy - oto dlaczego. Ponadto dziŃki poprzednim SĆowom i dziŃki temu, czego nauczajŚ, z pewnoanym iojŚĆeĘ, źe WszechmŚdry Koran mŹwi o wszechĘwiecie, by umoźliwiê poznanie istoty Boga, Jego atrybutŹw i NajpiŃkniejszych Imion. Koran objaĘnia znaczenia ksiŃgi wszechĘwiata, by u takźeiê poznanie jej StwŹrcy. Oznacza to, źe wskazuje on na wszystkie byty nie przez wzglŚd na owe istoty jako takie, lecz przez wzglŚd na ich StwŹrcŃ.ie najto Koran zwraca siŃ do wszystkich. Tymczasem filozofia i nauka wskazujŚ na byty same w sobie, a zwracajŚ siŃ w szczegŹlnoĘci do naukowcŹku zosec tego, źe WszechmŚdry Koran sprawia, źe istoty stajŚ siŃ Ęwiadectwami i dowodami, takie Ęwiadectwo musi byê powierzchowne, by mogĆo zostaê szybko zrozumiane przeiono k. Jako źe Koran, owa KsiŃga przewodnictwa, zwraca siŃ do wszystkich grup ludzi, proĘci ludzie, ktŹrzy tworzŚ najbardziej licznŚ grupŃ, pragnŚ przewodnictwa zwiŃzĆego i pozostczy pocego niejasnymi rzeczy, ktŹre nie sŚ niezbŃdne, przybliźajŚcego subtelnoĘci poprzez porŹwnania, takiego, ktŹre nie sprawia, źe rzeczy, ktŹre na pierwszy rzut oka sŚ oczywiste, przybiorŚ ksztaĆt tego, co niepotrzebne lŃ o źyet szkodliwe, aby owi proĘci ludzie nie popadli w bĆŚd.
Na przykĆad Koran mŹwi, źe sĆoÓce jest obracajŚcŚ siŃ lampŚ czy teź latarniŚ. Jest tak, poniewaź Koran nie mŹwi o sĆoÓcu jako takim ani o jego istocie,wych cstwierdza, źe jest ono pewnego rodzaju osiŚ porzŚdku i Ęrodkiem systemu, zaĘ porzŚdek i system sŚ zwierciadĆami, w ktŹrych odbija siŃ kunszt TardzietŹry je stworzyĆ. Koran mŹwi:
[52], co oznacza, źe sĆoÓce siŃ obraca. Poprzez przywoĆywanie na myĘl uporzŚdkowanych zarzŚdzeÓ Boźej mocy, widocznych w nastŃpowaniu po sobie zimy i lata, dnia odziwe, poprzez frazŃ, ktŹra znaczy, źe sĆoÓce siŃ obraca, umoźliwia poznanie ogromu StwŹrcy. Zatem jakkolwiek nie wyglŚdaĆoby naprawdŃ owo obracanie siŃ sĆoÓca, ta prawda nie bŃdzie , istnwpĆywu na ustalony porzŚdek, utkany i dobrze widoczny, zgodny z zamysĆem Boga.
Koran mŹwi rŹwnieź:
[8].
OpisujŚc poprzez sĆowo "lampa" Ęwiat, jakby at tegĆ paĆacem, a wszelkie rzeczy na Ęwiecie jako ozdoby owego paĆacu, jako zaopatrzenie przygotowane dla zaspokojenia potrzeb czĆowieka i innych istot źywych, z czegoTymcza wywnioskowaê, źe sĆoÓce jest podporzŚdkowanym swemu Panu kandelabrem, Koran umoźliwia poznanie miĆosierdzia i darŹw StwŹrcy. Teraz spŹjrz, a zobaczysz, co mŹwi gĆupia paplanina filozofii:
"SĆoÓce jest ogromnŚ, pĆonŚcŚ masŚ cieczi, przawia, źe oderwane od niego planety krŚźŚ wokŹĆ niego. Waźy tyle-to-a-tyle, to jest tak, a tamto jest tak..."
Ta paplanina nie dostarcza duszy zadowolenia i poczucia speĆnienia, jakie daje prawdziwa wiedza, lecz iŃ i zedynie okropnŚ trwogŃ i straszliwe zdumienie. Filozofia nie mŹwi o sĆoÓcu tak, jak czyni to Koran. Moźesz dziŃki temu pojŚê, jaka jest wartoĘê rozwaźaÓ filozofii, ktŹre sŚ okazaĆe iŃtej zchu, lecz puste w Ęrodku. Nie daj siŃ zatem zwieĘê jej bĆyszczŚcej fasadzie i nie lekcewaź najbardziej cudownych wystaw Koranu!
اَللّٰهُمَّ اجْ z Praلْقُرْاٰنَ شِفَٓاءً لَنَا وَ لِكَاتِبِه۪ وَ اَمْثَالِه۪ مِنْ كُلِّ دَٓاءٍ وَ مُونِسًا لَنَا وَ لَهُمْ ف۪ى حَيَاتِنَا وَ بَعْدَ مَوْتِنَا وَ فِى اj źyciيَا قَر۪ينًا وَ فِى الْقَبْرِ مُونِسًا وَ فِى الْقِيَامَةِ شَف۪يعًا وَ عَلَى الصِّرَاطِ نُورًا وَ مِنَ النَّارِ سِتْرًا وَ حِجَابًا وَ فِى الْجَنَّةِ رَف۪يقًا وَ اِلَى الْخَيْرَاتِ كُلِّهَا دَل۪يلًا وَ اِمَامًا بِفَضْلِكَ وَ جُودِكَ وَ كَرَy. Sprَ رَحْمَتِكَ يَا اَكْرَمَ الْاَكْرَم۪ينَ وَ يَا اَرْحَمَ الرَّاحِمِينَ اٰم۪ينَ ٭
[9]
[10]
(Uwaga: m PiŚtKropel z owej Kropli Czternastej, a zwĆaszcza szeĘê PunktŹw czwartej z owych szeĘciu Kropel, ktŹre zawarte sŚ w arabskim wydaniu TraktatŹw ęwiatĆa, objaĘnia piŃtnaĘمَل۪يكoĘrŹd mniej wiŃcej czterdziestu aspektŹw cudownoĘci Koranu. UwaźajŚc to, co powiedzieliĘmy do tej pory, za wystarczajŚce, w tym miejscu przerwiemy omŹwienie tego tematu. JeĘie sŚ esz, siŃgnij do TraktatŹw w jŃzyku arabskim, a znajdziesz skarbiec peĆen cudŹw).
SĆowo Dwudzieste
Stacja Pierwsza
[1]
[2]
ثُمَّ قَسَتْ قُلُوبُكُمْ مِنْ بَعْدِ ذٰلِكَ فَهِىَ كَالْحِجَارَةِ اَوْcelem ُّ قَسْوَةً ٭
[44]
Pewnego dnia, kiedy czytaĆem powyźsze wersety, zostaĆy mi oznajmione trzy Punkty spoĘrŹd blaskŹw Koranu, stanowiŚce broÓ przeciwko podszeptom Ktokoa, ktŹrego sugestie przybraĆy nastŃpujŚcy ksztaĆt:
Iblis powiedziaĆ: "MŹwisz, źe Koran jest cudem, a jego elokwencja jest nieskoÓczona, źe jest w nim zawarte przewodnictwo dla wszystkich ludzi wszystkich czasŹwiat, zm jakieź znaczenie tkwi w jego uporczywym powtarzaniu pewnych maĆo waźnych wydarzeÓ historycznych? Jak moźe byê wĆaĘciwym wspominanie o maĆo znaczŚcym zdarzeniu takim, jak zabicie krowy, jakby byĆo ono cu przyoniosĆym, a nawet nadawanie caĆej waźnej surze nazwy Krowa? To samo tyczy siŃ wydarzenia 'oddania pokĆonu Adamowi', ktŹre miaĆo miejsce w krŹlestwie tego, co niewidzialne, i nie moźnczyznaumieê go w sposŹb racjonalny. Moźna podporzŚdkowaê siŃ tym naukom i przyjŚê je bez wŚtpliwoĘci dopiero po osiŚgniŃciu silnej wiary. Tymczasem Koran ze swymi naukami zwraca siŃ do tych, ktŹryc uźywajŚ swego rozumu; w wielu miejscach mŹwi:
اَفَلَا يَعْقِلُونَ [3], a takźe odwoĆuje siŃ do rozumu w tym, co mŹwi. Podobnie, jakieź przewodnictwo zawarteلِ اَبw ukazaniu naturalnego stanu skaĆ, ktŹry jest wynikiem przypadku, w taki sposŹb, jakby byĆ on czymĘ waźnym?"
Owe Punkty, ktŹrymi zostaĆem natchniony,h i naraĆy nastŃpujŚcy ksztaĆt:
PUNKT PIERWSZY
WszechmŚdry Koran wymienia liczne pozornie mniej waźne zdarzenia, za ktŹrymi jednak kryjŚ siŃ og źe mŹasady, zaĘ owe zdarzenia ukazane sŚ jako wskazŹwki powszechnych praw. Na przykĆad sĆowa:
[4]
mŹwiŚ o cudzie, jaki ukazaĆ Adam wobec anioĆŹw, ktŹry to cud nioĆŹwĆ, iź zdolnoĘci Adama sŚ wystarczajŚce dla Boźego namiestnika na ziemi, choê samo wydarzenie jako takie byĆo czymĘ pomniejszym. Jednak owo pomniejsze wemia inie wskazuje na powszechnŚ zasadŃ, wedle ktŹrej to stosowne do wszechstronnej natury czĆowieka nauczenie go wiedzy z dziedziny niezliczonych nauk i licznych, obejmujŚcych kaźdŚ ra, pocaĆŃzi wiedzy, to przekazanie mu rozlegĆej wiedzy na temat cech i atrybutŹw Boga byĆy tym, co daĆo czĆowiekowi wyźszoĘê nie tylko nad anioĆami, lecz takźe - w kwestii poniesienia Najwyźszego Depozytu - nad niebiosami, ziemiŚ i gŹramiwiek tKoran oznajmia, źe dziŃki swemu wszechstronnemu usposobieniu czĆowiek jest duchowym namiestnikiem Boga na ziemi, tak drobne wydarzenie ze ĘwiostŚpigo, co niewidzialne (jakim byĆo oddanie pokĆonu Adamowi przez anioĆŹw, podczas gdy nie pokĆoniĆ siŃ Szatan), wskazuje na rozlegĆe, powszechne i widoczne prawo, na rozlegĆŚ prawdŃ, kt ku czzmi nastŃpujŚco:
Poprzez wspomnienie o posĆuszeÓstwie anioĆŹw wobec Adama, a takźe o dumie Szatana, ktŹry odmŹwiĆ oddania mu pokĆonu, Koran sprawia, źe staje siŃ zrozumiaĆe, iź wiŃkszoĘê materialnych istot wszechĘwiata, a e, w źich duchowi przedstawiciele i wyznaczone do tego istoty sŚ podporzŚdkowane czĆowiekowi, jak rŹwnieź, źe wszystkie zmysĆy czĆowieka sŚ predysponowane do tego i odpowiedzialne za to, by przynosdostrzrzyĘci czĆowiekowi. WskazujŚc na to, jak straszliwym nieprzyjacielem i jak powaźnŚ przeszkodŚ na drodze do rozwoju czĆowieka jest zĆo wraz zeukŚ, j przedstawicielami, ktŹre za swŚ siedzibŃ obraĆo zĆe duchy, psujŚce naturŃ czĆowieka i sprowadzajŚce go na Ęcieźki zĆa, Koran, owa KsiŃga cudownej ktŹryy, choê mŹwi o pomniejszym wydarzeniu z udziaĆem Adama (niech bŃdzie z nim pokŹj), prowadzi wzniosĆŚ konwersacjŃ z caĆym wszechĘwiatem i z caĆym rodzajem ludzkim.
PUNKT DRz serc Choê kraj Egiptu jest czŃĘciŚ wielkiej pustyni Sahary, to dziŃki bĆogosĆawieÓstwom Nilu staĆ siŃ niczym nadzwyczaj źyzne pole uprawne.
Tak bĆogosĆawione i niebiaÓskie miejsce, powstaĆe po sŚsiedku źycpiekielnŚ SaharŚ, sprawiĆo, źe rolnictwo byĆo czymĘ upragnionym przez mieszkaÓcŹw tego kraju i tak zespolonym z ich naturŚ, źe staĆo siŃ dla nich szukiwĘwiŃtym, zaĘ krowa i byk, owe Ęrodki rozwoju rolnictwa, rŹwnieź staĆy siŃ ĘwiŃte, a nawet oddawano im czeĘê. Egipcjanie owych czasŹw uwaźali krowy i byki za ĘwiŃte do tego stopnia, źe oddawali im czeĘê boskŚ. Zatem dziŃki kwestiom "Krowy"kujeszeź cielca staje siŃ jasne, źe synowie Izraela owych czasŹw, ktŹrzy dorastali w Egipcie, rŹwnieź przyjŃli ten zwyczaj.
WszechmŚdry Koran sprawia, iź staje siŃ zrozue jest źe dziŃki zĆoźeniu ofiary z krowy (a w szerszym rozumieniu, dziŃki swemu posĆannictwu) Mojźesz usunŚĆ i zniszczyĆ koncepcjŃ oddawania krowom czci naleźnej Bogu, ktŹra staĆa siŃ czŃĘciŚ obyczajŹw jego narodu i czŃĘciŚ prawdziwej natury jegestii i.
Zatem poprzez owo pomniejsze zdarzenie Koran ze swŚ wzniosĆŚ cudownoĘciŚ wyjaĘnia powszechnŚ zasadŃ, ktŹra jest istotnŚ naukŚ, w jakiej zai poźŚjest mŚdroĘê dla wszystkich ludzi wszystkich czasŹw.
RozumujŚc poprzez analogiŃ, moźesz zrozumieê, źe pewne pomniejsze wydarzenia, o ktŹrych Koran wspomina, jakby byĆy sŚ czzeniami historycznymi, wskazujŚ na zasady natury powszechnej. Nawet w traktacie Lemeat>(w jego czŃĘci poĘwiŃconej cudownoĘci Koranu), wybierajiŃdze istorii Mojźesza siedem fraz, ktŹre sŚ wymieniane i powtarzane w wielu surach, wyjaĘniliĘmy, jak kaźda czŃĘê owych poszczegŹlnych fraz zawiera waźnŚ zasadŃ nat w pewwszechnej. JeĘli chcesz, moźesz siŃgnŚê do owego traktatu.
PUNKT TRZECI
ثُمَّ قَسَتْ قُلُوبُكُمْ مِنْ بَعْدِ ذٰلِكَ فَهِىَ كَالْحِجَارَةِ اَوْ اَشَدwierdzْوَةً وَاِنَّ مِنَ الْحِجَارَةِ لَمَا يَتَفَجَّرُ مِنْهُ الْاَنْهَارُ وَاِنَّ مِنْهَا لَمَا يَشَّقَّقُ فَيَخْرُجُ مِنْهُ الْمَٓاءُ وَاِنَّ مِنْهَا لَمَا يَهْبِطُ مِنْ خَشْيَةِ اللّٰهِ وَمَا اللّٰهُ بِغَافِلa jegoَا تَعْمَلُونَ
[44]
Kiedy czytaĆem powyźszy werset, ten, ktŹry wsŚcza swŹj podszept do serc ludzi, powiedziaĆ: "Jakieź to znaczenie jest zawarte w tym omawianiu i objaĘnianiu pewnych naturalnych stanŹw skaĆ, ktŹre sŚ czymĘ zwyczajnym braĄniy dobrze je zna, jakby byĆy one najwaźniejszŚ i najbardziej znaczŚcŚ ze wszystkich kwestii? W jaki sposŹb ma to byê stosowne i jaka jest potrzeba po temu?"
W obliczu owej sugestii oznajmcza uwi nastŃpujŚcy Punkt spoĘrŹd blaskŹw Koranu:
Tak, jest to stosowne i potrzebne. Jest to wielce wĆaĘciwe, zaĘ znaczenie owego wersetu jest tak doniosĆe, a jego prawda tak olbrzymia, źe jedynie dziŃki cudownej zwih stwoi Koranu i Ćasce jego przewodnictwa moźna w pewnym stopniu uczyniê jŚ ĆatwiejszŚ do zrozumienia i streĘciê. Tak, zwiŃzĆoĘê, jedna z podstaw cudownoĘci Koranu, Ćaska jego p ta monictwa i odpowiednia nauka, ktŹra jest jednym ze ĘwiateĆ jego przewodnictwa, wymaga tego, by zwykĆym ludziom, stanowiŚcym wiŃkszoĘê z tych, do ktŹrych Koran siŃ zwraca, jego uniwersalne prawdy oraz gĆŃbokie i ogŹlne witŚ p ukazaĆy siŃ w ksztaĆcie tego, co poszczegŹlne i znajome, a takźe tego, by - w sposŹb wĆaĘciwy dla prostych umysĆŹw tych ludzi - ukazaĆy siŃ jedynie wskazŹwki owych wielkich prawd w ksztaĆcie terzy", proste, a co wiŃcej, by Boźe zarzŚdzenia, ktŹre sŚ cudowne i ukryte za zasĆonŚ tego, co zwyczajne i skryte pod ziemiŚ, ukazaĆy siŃ w zwiŃzĆej formie. Zatem z powodu owej tajemnicy WszechmŚdry Koran mŹwi poprzez powe funkwerset, co nastŃpuje:
"O, dzieci Izraela i synowie Adama! CŹź takiego siŃ wam przydarzyĆo, źe uczyniĆo wasze serca twardszymi i bardziej pozbawionymi źycia od kamieni drugi nie widzicie, źe owe nadzwyczaj twarde, pozbawione źycia i wielkie skaĆy, tworzŚce wielkŚ warstwŃ pod ziemiŚ, sŚ tak posĆuszne i tak podporzŚdkowane Boźym rozoczny a w obliczu dzieĆ WszechwĆadnego stajŚ siŃ tak miŃkkie i ulegĆe, źe Boźe zarzŚdzenia zachodzŚ wĘrŹd owych twardych i nieczuĆych skaĆ pod powierzchniŚ ziemi z tŚ samŚ ĆatwoĘciŚ, w takim samym porzŚdku i przejawiajŚc tak samo doskawartemŚdroĘê, z jakimi zachodzŚ wĘrŹd drzew, w powietrzu, w uporzŚdkowanych korytach rzek i w obiegu krwi, pĆynŚcej w źyĆach. Jak gaĆŃzie roĘlin i drzew rozpoĘcierajŚ siŃ w powietrzu z ĆatwoĘobdaronie napotykajŚc na źadne przeszkody, tak w ten sam sposŹb i z tŚ samŚ ĆatwoĘciŚ delikatne korzenie rozpoĘcierajŚ siŃ wĘrŹd podziemnych skaĆ". {(*): Tak, wĆaĘciwym jes, porzKoran objaĘniaĆ trzy waźne obowiŚzki warstw skalnych, owego kamienia wŃgielnego wspaniaĆego, przemieszczajŚcego siŃ paĆacu znanego jako Ziemia, jakie zostaĆy im powierzone przez StwŹrcŃ, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa.
ObowiŚzek Pierwsz by wz ziemia jest matkŚ dla roĘlin i dziŃki Boźej mocy sprawia, źe rosnŚ, tak samo dziŃki Boźej mocy skaĆy sŚ pielŃgniarkŚ dla ziemi i powodujŚ jej wzwe wsz ObowiŚzek Drugi: SkaĆy sĆuźŚ uporzŚdkowanemu obiegowi wody w ciele ziemi, ktŹry jest niczym obieg krwi.
ObowiŚzek Trzeci: SkaĆy sŚ skarbnikiem dla zdrojŹw, rzek, ĄrŹdeĆ i strumieni, Ęwiat nieprzerwanie biorŚ z ziemi swŹj poczŚtek i wypĆywajŚ z niej w uporzŚdkowanej rŹwnowadze. Zaiste, skaĆy, ktŹre ze wszystkich swoich siĆ sprawiajŚ, źe wypĆywa z nich źyciodajna woda, skĆadajŚ zaĘwiadczenie Boźej jednoĘci, spi raczee i skrapiajŚ nim caĆŚ powierzchniŃ ziemi.}
Na to wskazuje Koran i tej rozlegĆej prawdy uczy poprzez powyźszy werset, aluzyjnym jŃzykiem mŹwiŚc tym, ktŹrych serca sjednakde, co nastŃpuje:
"O, dzieci Izraela i synowie Adama! CŹź to za serca nosicie w piersiach przy waszej sĆaboĘci i bezsilnoĘci, źe staĆy siŃ one tak twarde, by opieraê siŃ rozkazowi Jego, Jednego, podczas ich pielka warstwa twardych skaĆ wykonuje w ciemnoĘci ich delikatne obowiŚzki pod Jego rozkazami tak doskonale i z takim posĆuszeÓstwem, nie przejawiajŚc źadnego nieposĆ trzectwa?"
Zaiste, skaĆy sŚ skarbnikami źyciodajnej wody i innych ĘrodkŹw do źycia wszystkich źywych stworzeÓ na powierzchni ziemi, sŚ narzŃdziami ich rozdzielania i rozdawania. CzyniŚch jakk mŚdrze i sprawiedliwie, źe w dĆoni mocy WszechmŚdrego, Chwalebnego, stajŚ siŃ miŃkkie jak wosk lub nawet jak powietrze, nie stawiajŚc źadnego oporu, bijŚ czoĆem przed Jego potŃgŚ i mocŚ. Jak na powierzchni ziemi obserwujemy dobrze uprzedekowane stworzenia oraz wydarzenia, ktŹre zachodzŚ dziŃki mŚdrym i Ćaskawym Boźym zarzŚdzeniom, tak to samo dzieje siŃ pod powierzchniŚ ziemi. Zaiste, naleźyźa mŚdroĘê i Ćaska przejawiajŚ siŃ w sposŹb jeszcze bardziej cudowny i zdumiewajŚcy, jeĘli chodzi o mŚdroĘê i uporzŚdkowanie. SpŹjrz, jak owe twarde i nieczuĆe skaĆy na jeden rozkaz StwŹrcy stajŚ siŃ miŃkkie niczym wosk, jak nie stawiajŚ źadnestkichru i tracŚ swojŚ twardoĘê wobec urzŃdnikŹw Boga, jakimi sŚ delikatne wody czy misternie uksztaĆtowane i miŃkkie jak jedwab korzenie. Jak ser۪يمِ
[o, kto miĆuje, tak serce skaĆy topnieje pod dotkniŃciem owych delikatnych i piŃknych rzeczy, by na ich drodze staê siŃ miŃkkŚ ziemiŚ.
Poprzez frazŃ:
agnienan ukazuje wskazŹwkŃ wielkiej prawdy, ktŹra jest nastŃpujŚca:
Jak wtedy, gdy Mojźesz prosiĆ o moźliwoĘê ujrzenia Boga, a wŹwczas sĆawna GŹra skruszyĆa siŃ wobec Boźegodblaskawu, a jej skaĆy obrŹciĆy siŃ w proch rozsypany po caĆej powierzchni ziemi, tak korzenie wiŃkszoĘci gŹr podobnych wielkim monolitom zostaĆy uksztaĆtowane z cieczy czy teź wody popr mojejzejaw Boźej chwaĆy majŚcy postaê trzŃsieÓ ziemi oraz niektŹrych zachodzŚcych na ziemi wydarzeÓ, a poprzez owe niesamowite i przeraźajŚce przejawy Boźej mocy skaĆy spadajŚ z wysokich szczytŹw gŹr i rozbijajŚ ĆaĘciwiektŹre z nich rozsypujŚ siŃ w proch, stajŚc siŃ ziemiŚ, owym ĄrŹdĆem, z ktŹrego wyrastajŚ roĘliny. Inne pozostajŚ skaĆami i toczŚ siŃ w dŹĆ, rozpadajŚc siŃ, ku dolinomi ri ujrzm. SĆuźŚ one wielu celom w dzieĆach mieszkaÓcŹw ziemi (na przykĆad majŚc zastosowanie przy budowie domŹw), zaĘ w swym poddaniu siŃ bijŚ czoĆem przed tnieniŚdroĘciŚ i mocŚ, a to dla pewnych
ukrytych przykĆadŹw mŚdroĘci i dla pewnych korzyĘci, przybierajŚc okreĘlony ksztaĆt na rozkaz wynikajŚcy z zasdalszeej mŚdroĘci. ęwiadectwem tego, źe pozostawiajŚ one swoje wyniosĆe miejsca na szczytach z powodu trwogi przed Bogiem, wybierajŚc w pokorze niźej poĆoźone miejsca, źe stajŚ siŃ Ęrodkami umoźliwiajŚcymi osiŚgniŃcie znaczŚcych korzyĘci, źe ani nza polbezowocne, ani nie dziaĆajŚ na wĆasnŚ rŃkŃ, ani teź nie podlegajŚ przypadkowi, lecz w owym pozornym nieĆadzie, dziŃki mŚdrym zarzŚdzeniom WszechmŚdrego i Wszechmocnego, pozostajŚ mŚdrze uporzŚdkowane, choê nie jest to widoczne dla jedyn by znieźnego spojrzenia - Ęwiadectwem tego wszystkiego sŚ zamysĆy i korzyĘci zwiŚzane ze skaĆami, a takźe doskonaĆy porzŚdek i finezyjny kunszt, widoczne w upiŃkszonych i ozdobionych klejnotami owocŹw i kwiatŹw szatach, w ktŹre to szatprawdyodziane sŚ ciaĆa toczŚcych siŃ w dŹĆ skaĆ. SkĆadajŚ one owo Ęwiadectwo w sposŹb tak rozstrzygajŚcy, źe nie moźna w nie powŚtpiewaê.
UjrzeliĘcie zatem, jak ywilizciowymi z punktu widzenia mŚdroĘci sŚ trzy czŃĘci omawianego wersetu. Teraz spŹjrz na delikatny styl wystawy Koranu i na jego cudownŚ elokwencjŃ. SpŹjrz, jak w trzech czŃĘciach owego wersetu, poprzez trzy znane i Ćatwe do zaobseĆatwa ia wydarzenia, ktŹre moźemy zauwaźyê, wskazuje on na wyźej wymienione rozlegĆe i waźne prawdy, zaĘ poprzez przypomnienie o dalszych trzech wydarzeniach, اَتْق sŚ niby lekcja i przestroga, podsuwa subtelne przewodnictwo, uźywajŚc powĘciŚgliwego stylu, ktŹremu nie moźna siŃ oprzeê.
Na przykĆad w drugiej czŃĘci owego wersetu Koran mŹwi:
وَاِنَّ مِنْهَا لَمَا يَشَّقَّقُ kazujeرُجُ مِنْهُ الْمَٓاءُ
CzyniŚc poprzez owo wyraźenie aluzjŃ do skaĆy, ktŹra w doskonaĆej gorliwoĘci rozdzieliĆa siŃ pod uderzeniem laski Mojźesza (niech bŃdzie z nim pokŹj), wylewajŚc dwanaĘcie strumieni wypĆub dwaych z dwunastu ĄrŹdeĆ, Koran oznajmia, co znaczy:
"O, dzieci Izraela! Wielkie skaĆy staĆy siŃ miŃkkie i skruszyĆy siŃ w obliczu jednego cudu Mojźesza (niech bŃdziczyniĆm pokŹj). RozlaĆy wiele Ćez, wylewajŚc je czy to z przeraźenia, czy teź z rgfadoĘci. Jakźe niesĆusznym jest to, źe w obliczu wszystkich cudŹw Mojźesza pozostajecie tak uparci i nie pĆaczecie! Czyź wasze oczy sŚ martwe, azyjemn serca zatwardziaĆe?"
W swej trzeciej czŃĘci werset mŹwi:
PrzypominajŚc umysĆowi poprzez tŃ frazŃ znane wydarzenie, kiedy to wielka gŹra z przeraźenia obrŹcisiŃ. N w proch w obliczu przejawu Boźej
chwaĆy, co miaĆo miejsce na GŹrze Synaj po suplikacji Mojźesza (niech bŃdzie z nim pokŹj), kiedy to skaĆy z trwogi potoczyĆy siŃ w dŹĆ na wszystkie strony, Koran naucza nas tego, co znaczy:
znoĘê du Mojźesza! Jakźe to moźliwe, źe nie lŃkacie siŃ Boga, podczas gdy zĆoźona ze skaĆ gŹra rozpadĆa siŃ w proch ze strachu przed Nim? Choê wiecie, źe Mojźesz (niech bŃdzie z nim pokŹj) wspiŚĆ ktŹread wznoszŚcŚ siŃ ponad wami GŹrŃ Synaj, by zawrzeê przymierze z Bogiem, choê ujrzeliĘcie, źe gŹra rozpadĆa siŃ w proch, kiedy bĆagaĆ, by mŹgĆ ujrzeêzawart- jak to moźliwe, źe w swej zuchwaĆoĘci nie drźycie ze strachu przed Bogiem, a wasze serca staĆy siŃ twarde i nieczuĆe?"
ZaĘ w swej pierwszej czŃĘci werset mŹwi:
وَاِنَّ مِنَ الْحِجَارَةِ لَمَا يَتَفَجَّرُ مِنْهُ الْاَنْهejsze Poprzez przypomnienie takich bĆogosĆawionych rzek, jak Nil, Eufrat i Tygrys, ktŹrych ĄrŹdĆa tryskajŚ z gŹr, Koran sprawia, źe zrozumiaĆy staje siŃ cudowny sposŹb, w jaki skaĆy otrzymujŚ rozkazy StwŹrcy i stajŚ siŃ im posĆuszne. Serce, ktŹmnoĘcit czujne, wyciŚgnie z tego nastŃpujŚce wnioski:
Z pewnoĘciŚ jest niemoźliwe, by skaĆy miaĆy byê ĄrŹdĆem tak wielkich rzek. PrzypuĘêmy, źe ich wody przesيُّومُ pĆynŚê, zaĘ kaźda z gŹr staĆa siŃ zbiornikiem w ksztaĆcie stoźka, a runŃĆyby juź po niewielu miesiŚcach, kiedy szybko i w obfitoĘci wypĆynŃĆyby z nich owe rzeki. RŹwnieź deszcz, ktŹry nia prka jedynie na jakiĘ metr w gĆŚb ziemi, nie mŹgĆby dostarczyê przychodu wystarczajŚcego dla tak wielkich wydatkŹw. Oznacza to, źe ĄrŹdĆa owych rzek nie sŚ czymĘ zw. ByĆoym, co w sposŹb naturalny bierze swŹj poczŚtekz przypadku, lecz StwŹrca, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa, w prawdziwie cudowny sposŹb uczyniĆ je wypĆywajŚcymi z niewidzialnego skarbca.
W hadisie, ktŹry czyni wzmiankŃ o tej tajemnicy i wyosownio samo znaczenie, przekazano: Kaźda z owych trzech rzek jest kroplŚ ze ĄrŹdeĆ Raju, ktŹre nieprzerwanie z niego wypĆywajŚ, stŚd ĄrŹdĆa owych rzek dajŚ takŚ obfitoĘê wody.>W innym ho, aź zostaĆo powiedziane: ąrŹdĆa tych trzech rzek znajdujŚ siŃ w Raju>[5]. Oto, jakŚ prawdŃ zawierajŚ te hadisy:
Jako źe przyczyny natury materialnej nie sŚ w stanie wytworzyê takiej obfitoĘci wody, ĄrŹdĆa owych rzek muszŚ znajdowaê siŃ w ĘaĆ pon tego, co niewidzialne, i muszŚ wypĆywaê ze skarbca Boźego miĆosierdzia, zaĘ dziŃki temu zostaje zachowana rŹwnowaga miŃdzy wysokimi i niskimi stanami wody kaźdej z nich.
WszechmŚdry Koran, dziŃki ktŹremu moźemyo uĘwi do takich wnioskŹw, daje takŚ oto naukŃ:
"O, dzieci Izraela i synowie Adama! Poprzez zatwardziaĆoĘê waszych serc i nieczuĆoĘê jesteĘcie nieposĆuszni i w swym niedbalstwie zamykacie wasze oczy na rozkazy i Ęw to ozwiedzy Tego, KtŹry jest Przedwiecznym sĆoÓcem, KtŹry jest tak Chwalebnym, źe sprawiĆ, iź z ust zwyczajnych, pozbawionych źycia skaĆ wypĆywajŚ rzeki tak potŃźne jak bĆogosĆawiony Nil, ktŹry sprawiĆ, źe Egipt staĆ siŃ rajersety,ry skĆada wobec serca wszechĘwiata i umysĆu ziemi Ęwiadectwa jednoĘci Boga tak wymowne, jak siĆa i obfitoĘê wŹd owych wielkich rzek, sprawiajŚc, źe owe Ęwiadectwa pĆynŚ do serc i umysĆŹw dźinnŹw mŹwi:i. Jak zatem jest moźliwe, źe podczas gdy nieczuĆe i pozbawione źycia skaĆy w tak cudowny sposŹb ukazujŚ cuda Jego mocy,
{(*): BĆogosĆawiony Nil bierze swŹj poczŚtek w GŹrach KsiŃźycowych; gĆŹwny nurt Tygryschu skjaskini w dystrykcie Mukus prowincji Van; Eufrat - u podnŹźa gŹry w regionie Diyadin. Nauka dowiodĆa, iź poczŚtkami gŹr byĆy skaĆy powstaĆe z zakrzepĆej lawy. Jedna z suplikacji Proroka: ChwaĆa niech bŃdzie Tna fratŹry rozpostarĆ ziemiŃ, opierajŚc jŚ na zestalonej cieczy jest rozstrzygajŚcym dowodem tego, źe pierwotne stworzenie ziemi wyglŚdaĆo tak, źe pewna ciekĆa substancja na rozkaz Boga Koran Ća i staĆa siŃ skaĆŚ, a nastŃpnie za zezwoleniem Boga skaĆa staĆa siŃ ziemiŚ. Arabskie sĆowo al-ard oznaczajŚce ziemiŃ, a uźyte w owej suplikacji, yma w a glebŃ. To z kolei oznacza, źe ciecz nie jest wystarczajŚco twarda, by staê siŃ dla czegokolwiek punktem oparcia, a skaĆy sŚ zbyt twarde, by roba. byĆo odnieĘê dziŃki nim jakŚĘ korzyĘê. Zatem WszechmŚdry i LitoĘciwy rozpostarĆ ziemiŃ na skaĆach i uczyniĆ jŚ miejscem zamieszkania dla istot źywych.}
ukazujŚc StwŹrcŃ, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa, jak ĘwiatĆo sĆoneczne ukazuje istnieugujŚcoÓca, wy pozostajecie Ęlepi na ĘwiatĆo Jego wiedzy i nie widzicie go?"
SpŹjrz zatem, jaka elokwencja zostaĆa przyodziana w owe trzy prawdy, ida.
ie zgĆŃbiaj tak wymownŚ naukŃ. Jakieź zatwardziaĆe serce mogĆoby wytrzymaê źar owej elokwentnej nauki, nie stajŚc siŃ miŃkkim?
JeĘli pojŚĆeĘ owo wyjaĘnienie od poczŚtku aź do tego miejsca, ujrzyj jeden z blaskŹw jest nego przewodnictwa WszechmŚdrego Koranu i zĆŹź podziŃkowania Wszechmocnemu Bogu!
[6]
اَللّٰهُمَّ فَadowcoَا اَسْرَارَ الْقُرْاٰنِ كَمَا تُحِبُّ وَ تَرْضٰى وَ وَفِّقْنَا لِخِدْمَتِهِ اٰم۪ينَ بِرَحْمَتِكَ يَا اَرْحَمَ الرَّاحِم۪ينَ
[6]
اَللّٰهُمَّ صَلِّ وَ سَلِّمْ عَلٰى مَنْ اُنْزzenia لَيْهِ الْقُرْاٰنُ الْحَك۪يمُ وَ عَلٰٓى اٰلِه۪ وَ صَحْبِه۪ اَجْمَع۪ينَ
[7]
Stacja Druga SĆowa Dwudziestego
CzternaĘcie m prawmu (w chwili, gdy pisaĆem te sĆowa; obecnie minŃĆo juź trzydzieĘci lat) w moim komentarzu do Koranu, zatytuĆowanym Iszarat al-I'dźaz (Znaki cudownoĘci),>spisaĆem omŹwienie w jŃzyku arabskim tajemnic powyono o wersetu. Obecnie dwaj spoĘrŹd moich braci, ktŹrych źyczenia sŚ dla mnie waźne, poprosili o objaĘnienie owego omŹwienia w jŃzyku tureckim, zatem polegajŚc na wsparciu Wszechmocnego Boga i na blasku Koranu mŹe wznio nastŃpuje:
WedĆug jednej z interpretacji, KsiŃga Jasna (lub inaczej Rejestr; tur. odpowiednio Kitab-i Mubin>lub Imam-i Mubin)>to Koran[1]. Powyźszy werset twierdzi, źe znajdziemy w nim kaźdŚ rzecz ZaistźŚ czy suchŚ. Czy rzeczywiĘcie tak jest? Tak, w owej KsiŃdze znajduje siŃ kaźda rzecz, lecz nie kaźdy moźe to spostrzec, poniewaź wszystko, co zawiera Koran, znajduje siŃ na rŹźnych spoĘrŹd jego poziomŹw. Czasami znajdujemy nasiono danej raki cz czasami jej jŚdro, czasami zasadŃ, czasami znak, a mogŚ byê one wspomniane albo wprost, albo domyĘlnie, albo aluzyjnie, albo niejasno, albo jako napomnienie. Wyraźone jest jedno z tych znaczeÓ, stosownie do potrzeby, w sposŹb zgodny z zamysĆazy zosanu i w poĆŚczeniu z tym, czego wymaga okreĘlona sytuacja.
Na przykĆad rzeczy takie, jak samolot, elektrycznoĘê, kolej źelazna czy telegraf zostaĆy powoĆane do istnienia jako cuda nauki i technologii, wŚ siedie rozwoju czĆowieka w dziedzinach nauki i przemysĆu. WszechmŚdry Koran, ktŹry zwraca siŃ do caĆej ludzkoĘci, z pewnoĘciŚ ich nie lekcewaźy, zaiste, ni te niewaźy ich, lecz wskazuje na nie na dwa sposoby:
-sposŹb pierwszy: poprzez cuda prorokŹw;
- sposŹb drugi: poprzez pewne wydarzenia historyczne, jak na pŚ prawd:
قُتِلَ اَصْحَابُ الْاُخْدُودِ ٭ اَلنَّارِ ذَاتِ الْوَقُودِ ٭ اِذْ هُمْ عَلَيْهَا قُعُودٌ ٭ وَهُمْ عَلٰى مَا يَفْعَلُونَ بِالْمُؤْمِن۪ينَ شُهُودٌ ٭ وَمَا نَقَمُوا مِنْهُمْ اِلَّٓا اَنْ يie tegُوا بِاللّٰهِ الْعَز۪يزِ الْحَم۪يدِ ٭
[2]
jak rŹwnieź:
[4]
{(*): Owo wyraźenie wskazuje na to, źe kolej sprawiĆa, iź Ęwiat islamu staĆ siŃ wiŃĄniem. DziŃkَ رَبِ niewierzŚcy zwyciŃźyli islam.}
Jak wersety podobne powyźszym wskazujŚ na kolej źelaznŚ, tak poniźszy werset czyni aluzjŃ do elektrycznoĘci, jak rŹwnieź wskazuje na wiele innych ĘwiateĆ i tajemnic:
اَللّٰهُ نُورُ السَّمٰوَاeê - oلْاَرْضِ مَثَلُ نُورِه۪ كَمِشْكَاةٍ ف۪يهَا مِصْبَاحٌ اَلْمِصْبَاحُ ف۪ى زُجَاجَةٍ اَلزُّجَاجَةُ كَاَنَّهَا كَوْكَبٌ دُرِّىٌّ يُوقَدُ مِنْ شَجَرَةٍ مُبَارَكَةٍ زَيْتُونَةٍ
[3],lnicŚ. Fraza: ...ktŹrego oliwa prawie by ĘwieciĆa, nawet gdyby nie dotknŚĆ jej ogieÓ. ęwiatĆo na Ęwietle! dodatkowo rozĘwietla tŃ subtelnŚ wzmiankŃ.}
Poniewaź licolwiekdzie zajmujŚ siŃ drugim z wymienionych sposobŹw, poniewaź jest ich wielu, a Źw temat wymagaĆby wiele uwagi i objaĘnieÓ, na razie zadowolimy siŃ owymi wersewoja wktŹre aluzyjnie napomykajŚ o kolejach i elektrycznoĘci, i nie bŃdziemy otwieraê owych drzwi.
JeĘli chodzi o rodzaj pierwszy, Koran wskazujeźne sŚnalazki poprzez cuda prorokŹw. Wymienimy niektŹre z nich jako przykĆady.
WPROWADZENIE
WszechmŚdry Koran wysyĆaĆ prorokŹw do spoĆecznoĘci ludzkiowego o przywŹdcŹw i tych, ktŹrzy przewodzili rozwojowi duchowemu i moralnemu. Podobnie daĆ im wszystkim wiele cudŹw oraz uczyniĆ ich mistrzami i przodujŚcymi pod wzglŃdem materialnego rozwoju ludzkoĘci, nakazujŚcymi lujŚcym, by naĘladowali ich pod kaźdym wzglŃdem. Zatem jak poprzez opowiadanie o doskonaĆych cechach duchowych i o doskonaĆej
moralnoĘci pdrugŚ,w zachŃca siŃ ludzi do tego, by wyciŚgnŃli z owych opowieĘci korzystnŚ lekcjŃ, tak omawianie ich cudŹw zawiera w sobie zachŃtŃ do osiŚgania podobnych rzecz sĆoÓc naĘladowania prorokŹw. Moźna nawet powiedzieê, źe jak osiŚgniŃcia duchowe i moralne, tak osiŚgniŃcia materialne i cuda zostaĆy w pierwszej kolejnoĘ bezstźone w podarunku czĆowiekowi przez dĆoÓ peĆnŚ cudŹw. Zatem tym, co jako pierwsze daĆo czĆowiekowi dary, jakimi sŚ statek (co byĆo cudem Proroka Noego, niech bŃdzie z nim pokŹj) czy tzarzŚdar (co byĆo cudem Proroka JŹzefa, niech bŃdzie z nim pokŹj), byĆa owa rŃka obdarowujŚca cudami. W subtelny sposŹb wskazuje to na prawdŃ, ktŹra mŹwi, źe patronami wieluY
Źd rzemiosĆ sŚ prorocy - na przykĆad patronem marynarzy jest Noe (niech bŃdzie z nim pokŹj), patronem zegarmistrzŹw JŹzef (niech bŃdzie z nim pokŹj), patronem krawcŹw Idris (niech bŃdzie z MuhammkŹj), i tak dalej.
Zaiste, dociekliwi uczeni oraz nauka, jakŚ jest retoryka, zgadzajŚ siŃ co do tego, źe we wszystkich wersetach Koranu z, po k sŚ liczne aspekty przewodnictwa i nauki. Wersety mŹwiŚce o cudach prorokŹw, ktŹre sŚ najbardziej olĘniewajŚcymi z wersetŹw Koranu, owej KsiŃgi cudownej wystawy, niem sizatem jedynie opowieĘciami historycznymi, lecz zawierajŚ liczne znaczenia i liczne rodzaje przewodnictwa. Tak, wspominajŚc cuda prorokŹw, Koran wyznaczkĆadnetecznŚ granicŃ nauki i przemysĆu czĆowieka, wskazujŚc palcem na najdalszy z jego celŹw i okreĘlajŚc cel ostateczny, zaĘ poprzez zachŃcajŚce poklepanie czĆowieka po plecach Koran popŃdza go, by podŚźaĆ naprzŹd, w Ś jakiku owych najdalszych granic. Jak przeszĆoĘê jest magazynem dla ziaren przyszĆoĘci i zwierciadĆem dla jej atrybutŹw, tak przyszĆoĘê jest polem uprawnym przeszĆoĘci i zwierciadĆem dla stanŹw, jakim przeszĆoĘê podlegaĆa. m istnj objaĘnimy jedynie kilka prŹbek spoĘrŹd tego niezmiernie obfitego ĄrŹdĆa przykĆadŹw.
Na przykĆad werset:
[4],
ktŹry opisuje jeden z cudŹw Salomona (niech bwieka z nim pokŹj), jakim byĆo podporzŚdkowanie mu powietrza, mŹwi: "Salomon w ciŚgu jednego dnia, frunŚc przez powietrze, przemierzyĆ odlegĆoĘê, na pokonanie ktŹrej czĆowiek potrzebuje dwŹch miesiŃcy drogi", sugerujŚc zatemaĘ lisroga do pokonywania takich odlegĆoĘci przez powietrze stoi przed czĆowiekiem otworem. O, czĆowieku! W takim razie, skoro ta droga jest dla ciebie otwarta, wznieĘ siŃ na ten poziom!
Wszechmocny BŹg mŹwe: "Jekiem owego wersetu, co znaczy:
"O, czĆowieku! SprawiĆem, źe jeden z Moich sĆug dosiadĆ powietrza, poniewaź porzuciĆ on pragnienia swej duszy. JeĘli ty rŹwnieź porzucisz lenist praw Źre bierze swŹj poczŚtek z twej duszy, i jeĘli dokĆadnie wykorzystasz niektŹre z Moich praw kosmosu, ty rŹwnieź bŃdziesz mŹgĆ go dosiŚĘê...".
Za kolejny przykĆad weĄmy werset:
فَقُلْنَا اضْرِبْ بِعَصَاكَ الْحَجَرَ فَانْفَجَرَowiekaْهُ اثْنَتَا عَشْرَةَ عَيْنًا
[5],
ktŹry wyjaĘnia cud Mojźesza (niech bŃdzie z nim pokŹj), wskazuje na skarbce miĆosierdzia skryte pod ziemiŚ, z ktŹrych moźemy skorzyst
وَمِنŃki prostym narzŃdziom. Nawet z miejsc twardych jak skaĆa moźna wydobyê źyciodajnŚ wodŃ za pomocŚ laski. Zatem poprzez owo znaczenie werset mŹwi do czĆowieka:
«Za pomocŚ laski moźesz znaleĄê najbardziej delikatny z blaskŹw sprzeerdzia, źyciodajnŚ wodŃ. Wobec tego dalejźe, weĄ siŃ do pracy i znajdĄ jŚ!»
Wszechmocny BŹg mŹwi aluzyjnym jŃzykiem owego wersetu, co znaczy:
"O, czĆowieku! W dĆoÓ jednego z Moich sĆug, ktŹry ktŹre faĆ, wĆoźyĆem laskŃ, ktŹra wydobywaĆa dla niego źyciodajnŚ wodŃ, skŚd tylko zechciaĆ. JeĘli ty rŹwnieź zdasz siŃ na prawa Mojego miĆosierdzia, zyskasz narzŃdzie podobne do ow ktŹreki lub niewiele siŃ od niej rŹźniŚce. Zatem dalejźe, zrŹb to!"
JednŚ z najwiŃkszych zasĆug postŃpu czĆowieka byĆo stworzenie Ęwidra, ktŹry sprawia, źe woda wypĆywa z wiŃkszoĘci miejny spojakie owo narzŃdzie zostanie wbite, zaĘ Źw werset wyznacza dalsze cele i leźŚce jeszcze dalej granice, tak jak werset poprzedni okreĘlaĆ granicŃ moźliwoĘci poĆoźonŚ znacznie dalej niź moźliwoĘci dzisiejszych samolotŹw.
Za kolejny przykĆazyź jey werset:
[6],
ktŹry mŹwi o cudach Jezusa (niech bŃdzie z nim pokŹjokonaj Koran wyraĄnie zachŃca czĆowieka do naĘladowania wysokich cnŹt moralnych Jezusa (niech bŃdzie z nim pokŹj), tak aluzyjnie zachŃca go do podŚźania ku wzniosĆemu kunsztowi medycznemu WszechwĆadnego, le.
o mistrzem byĆ Jezus. Werset wskazuje na nastŃpujŚce znaczenie:
"Moźna wynaleĄê lekarstwo nawet na najbardziej chroniczne choroby, a wobec tego, o, czĆowieku!, o, dotkniŃci nieszczŃĘciami Stre
Adama!, nie rozpaczajcie! Czymkolwiek nie byĆaby choroba, jej uleczenie jest moźliwe, poszukujcie zatem lekarstwa, a znajdziecie je. NeĘcia y nawet Ęmierci moźna na pewien czas nadaê barwŃ wĆaĘciwŚ dla źycia".
Wszechmocny BŹg mŹwi obrazowym jŃzykiem owego wersetu, co znaczy:
"O, czĆowieku! Jednego z Moich sĆug, ktŹry dla Mnie wyrzekĆ siŃ Ęwiata, oĘciŚ,waĆem dwoma podarunkami. Jednym byĆo remedium na choroby duszy, a drugim lekarstwo na dolegliwoĘci ciaĆa. KonajŚce serca byĆy wzbudzane do źycia dziŃki ĘwiatĆu przewodnictwa, a chorzy, ktŹrzy byli podobni martwym, odnajdowali Ś tware dziŃki oddechowi i uleczeniu owego sĆugi. Ty rŹwnieź moźesz znaleĄê w aptece Mojej mŚdroĘci lekarstwo na kaźdŚ chorobŃ. Pracuj nad tym, byiegĆa aleĄê, a z pewnoĘciŚ znajdziesz, jeĘli bŃdziesz szukaĆ".
Powyźszy werset wyznacza zatem granicŃ leźŚcŚ o wiele dalej niź ta, ktŹrŚ wyznacza obecny postŃp czĆowieka w dziedzinie medycyny, wskazuje na niŚ i zachŃca czĆowieka, by dowŹj dodŚźyĆ.
Za kolejny przykĆad weĄmy wersety:
[7];
[8],
ktŹre mŹwiŚ o Dawidzie (niech bŃdzie z nim pokŹj); a takźe werset:
[tkiem Źry mŹwi o Salomonie (niech bŃdzie z nim pokŹj). Owe wersety wskazujŚ na to, źe sztuka zmiŃkczania źelaza jest jednym z najwiŃkszych darŹw Boga, poprzez ktŹry zostaĆa ukazana cnota jednego z najwiŃkszych prorokŹw. Zaiste, zmiŃkczaniwanym za (to jest, czynienie go miŃkkim jak ciasto), wytapianie miedzi, a takźe odnajdywanie mineraĆŹw i wydobywanie ich - sŚ podstawŚ i fundamentem caĆego ludzkiego przemysĆu. Zatem Źw werset wskazuje na nastŃpujŚce znaczenie:
"Wielki posĆerset Boga i Jego namiestnik na ziemi zostaĆ obdarowany zaiste wielkim darem, jakim byĆ wspaniaĆy cud zmiŃkczania źelaza. Czynienie źelaza mi niemojak ciasto i cienkim jak nitka, a takźe wytapianie miedzi - oto podstawy wiŃkszoĘci gĆŹwnych gaĆŃzi przemysĆu".
Skoro jŃzykowi tego, ktŹry byĆ zarŹwno posĆaÓcem Boga, jak Jego namieso musim na ziemi, dano mŚdroĘê, oznacza to, źe byĆ on przywŹdcŚ zarŹwno Ęwieckim, jak i duchowym, zaĘ w jego rŃku spoczywaĆy rzemiosĆo
i przemysĆ. WyraĄntawowyhŃca to czĆowieka do podŚźania z jednej strony ku mŚdroĘci jŃzyka, zaĘ z drugiej - ku korzyĘciom z rzemiosĆa, ktŹre spoczywa w jego rŃku. Wszechmocny BŹg mŹwi aluzyjnym jŃzykiem owych wersetŹw, co znaczy:
"O, synowie Adama! JŃzykowi i sery, dajnemu z Moich sĆug, ktŹry postŃpowaĆ zgodnie z Mymi rozkazami oraz zgodnie ze swymi zobowiŚzaniami wobec Mnie, daĆem takŚ mŚdroĘê, źe mŹgĆ rozsŚdziê kaźdŚ rzecz, rozrŹźniajŚc nawet na chŃê iejsze kwestie, a takźe sprawiĆ, źe widocznŚ staĆa siŃ prawda. DaĆem mu taki kunszt, źe dziŃki niemu mŹgĆ on wĆasnorŃcznie nadawaê źelazu dowolny ksztaĆt, jakby byĆo ono siŃ zm, co byĆo znaczŚcym narzŃdziem mocy jego namiestnictwa i jego wĆadzy. ObdarowaĆem go, poniewaź byĆo to moźliwe. łw dar zarŹwno jest waźny, jak teź jesa czy Ę, czego potrzebujecie w źyciu spoĆecznym. JeĘli rŹwnieź bŃdziecie posĆuszni rozkazom Mego stworzenia, wam rŹwnieź zostanŚ dane mŚdroĘê i rzemiosĆo, a z biegiem czasu zbliźycie siŃ do takiego pozystkic osiŚgniecie go".
To dziŃki zmiŃkczaniu źelaza i wytapianiu miedzi (na okreĘlenie ktŹrej werset 34:12 uźywa arabskiego sĆowa~qitr)>czĆowiek dokonaĆ najwiŃkszego postŃpu w dziedzinie przemysĆu, osiŚgajŚc najwŃpnie moc i siĆŃ. Powyźsze wersety zwracajŚ wzrok czĆowieka ku owej prawdzie, a takźe surowo ostrzegajŚ ludzi dawnych czasŹw, ktŹrzy nie docenili ich waźnoĘci, jak rŹwnieź leniwych spoĘrŹd ludzi teraĄniejszoĘci...
Za kolejny pri wzni weĄmy werset:
[44]
ktŹry wskazuje na nastŃpujŚce cudowne wydarzenie:
By ĘciŚgnŚê do Salomokis znech bŃdzie z nim pokŹj) tron krŹlowej Bilkis[10], jeden z jego ministrŹw, biegĆy w odpowiedniej nauce, powiedziaĆ: "PostawiŃ jej tron tutaj, przed tobŚ, zanim mrugniesz okiem". tŹry dset sugeruje zatem, iź jest moźliwe sprowadzanie z daleka i w jednej chwili albo rzeczy jako takich, albo ich obrazŹw, a takźe, źe faktem jest, iź Wszechmocny BŹg w cudowny sposŹb obdhmŚdry owŚ umiejŃtnoĘciŚ Salomona (niech bŃdzie z nim pokŹj), by zaĘwiadczyê o jego cnocie i sprawiedliwoĘci. Jako źe zostaĆ zaszczycony zarŹwno wĆadzŚ, jak i posĆannictwem, Salomon w ten sposŹb mŹgĆ byê informowany
#31i nieszystkich wydarzeniach, jakie zachodziĆy we wszystkich regionach jego rozlegĆego krŹlestwa, mŹgĆ ujrzeê stan kaźdego ze swych poddanych czy teź usĆyszeê o tym, co im d, źe j Oznacza to, źe jeĘli czĆowiek caĆkowicie zdaje siŃ na Wszechmocnego Boga, a takźe prosi Go jŃzykiem swych wrodzonych zdolnoĘci (jak Salomon - niech bŃdzie z nim pokŹj - prosiĆźoĆnieiem swej cnotliwoĘci), jeĘli postŃpuje zgodnie z wszechĘwiatowymi prawami Boźej mŚdroĘci, caĆy Ęwiat moźe staê siŃ dla niego niczym maĆe miasto. Oznacza to, źe podczas gdy tron krŹlowej BilĆem, źajdowaĆ siŃ w Jemenie, w jednej chwili znalazĆ siŃ - on lub jego obraz - w Damaszku, gdzie moźna byĆo go zobaczyê. Widoczni stali siŃ rŹwnieź mŃźczyĄni stojŚcy wokŹĆ tronu, a ich gĆosy moźna byĆo usĆyszeê. Owo zdarzenie zatem we wspantniejeposŹb wskazuje na moźliwoĘê ĘciŚgania z odlegĆych miejsc obrazŹw i dĄwiŃkŹw, w efekcie mŹwiŚc:
"O, krŹlowie i wĆadcy! JeĘli pragniecie postŃpowaê z czystŚ sprawiedliwoĘckĆad siĆujcie dostrzec oblicze ziemi ze wszystkimi jego szczegŹĆami, jak uczyniĆ to Salomon. WznoszŚc siŃ do poziomu, na ktŹrym mŹgĆ byê informowany o tym, co dzieje siŃ w kaźdej czŃĘci jego krفُورُ a, Źw sprawiedliwy krŹl i wĆadca, ktŹry umiĆowaĆ swoich poddanych, mŹgĆ uniknŚê duchowej odpowiedzialnoĘci i sprawowaê wĆadzŃ z doskonaĆŚ sprawiedliwoĘciŚ".
W efekcie Wszechmocny BŹg mŹwi aluzyjnym jŃzykiem owego werna ichco znaczy:
"O, synowie Adama! ObdarowaĆem jednego z Moich sĆug rozlegĆym krŹlestwem, a by mŹgĆ postŃpowaê w nim z caĆkowitŚ sprawiedliwoĘciŚ, pozwoliĆem mu, bybjawioĘcie dowiadywaĆ siŃ o wszystkich sytuacjach i wydarzeniach, jakie w nim zachodziĆy. Jako źe wszystkim ludziom przyznaĆem wrodzonŚ zdolnoĘê, skonaĆ ktŹrej sŚ Moimi namiestnikami na ziemi, daĆem im rŹwnieź zdolnoĘê ujrzenia, rozwaźenia i zrozumienia caĆego oblicza ziemi stosownie do owej umiejŃ podzi, jako źe tego wymaga Moja mŚdroĘê. JeĘli nawet do tego punktu nie docierajŚ jednostki, mogŚ dotrzeê do niego ludzie jako rasa, a jeĘli nawet nie dotrŚ do niego cieleĘnie, ĘwiŃci (ar. aĆlija)>moبِ كَٓrzeê do niego co do znaczenia. Wobec tego moźecie skorzystaê z owego wspaniaĆego daru. Dalejźe, niech zobaczŃ, jak tego dokonujecie! JeĘli tylko nie bŃdziecie zaniedbywali waszych obowiŚzkŹw zwiŚzanych z oddawaniem Mi czci, dokĆadajcitaê zwaÓ, by przeksztaĆciê oblicze ziemi w ogrŹd, ktŹrego kaźdŚ czŃĘê bŃdziecie mogli ujrzeê, ktŹrego kaźdy dĄwiŃk bŃdziecie mogli usĆyszeê. Zwaźajcie na zarzŚdzenie eczŚ jdziej MiĆosiernego:
[11]
Zatem powyźszy werset czyni aluzjŃ do owej najdalszej granicy przeku stania obrazŹw i dĄwiŃkŹw, owego najpiŃkniejszego kunsztu, jaki w przyszĆoĘci moźe staê siŃ udziaĆem czĆowieka, a takźe wskazuje na zachŃtŃ do osiŚgniŃcia owej ui wolinoĘci.
Za kolejny przykĆad weĄmy wersety:
[12]
zaty, tŹre oĘwiadczajŚ, źe Salomon (niech bŃdzie z nim pokŹj) podporzŚdkowaĆ sobie dźinny, szatanŹw i zĆe duchy, a powstrzymujŚc ich od zĆa, zatrudniĆ przy tym, co poźytst nie a takźe mŹwiŚ, źe dźinny, owe najbardziej inteligentne z mieszkaÓcŹw ziemi zaraz po czĆowieku, byĆy posĆuszne Salomonowi. Oznacza to, źe moźna nawiŚzaê z nimi kontakt, zaĘ szatani mogŚ zostaê zmuszeni do tego, by porzuciê swjmuje i sĆuźyê - czy chcŚ tego, czy nie. Wszechmocny BŹg podporzŚdkowaĆ ich jednemu ze Swych sĆug, ktŹry byĆ posĆuszny Boźym rozkazom. Wszechmocny BŹg mŹwi aluzyjnym jŃzykiem owych wersetŹw, co znaczy:
"O, czĆowieku! SprawiĆem, źe d? To w szatani i ich zĆo staĆy siŃ posĆuszne temu spoĘrŹd Moich sĆug, ktŹry byĆ posĆuszny Mnie. JeĘli ty rŹwnieź podporzŚdkujesz siŃ Moim rozkazom, wiele istot, a wĘrŹd nich nawet dźinny i szatani, podporzŚdkuje siŃ tobie".
Owe wersَوَدَّznaczajŚ ostatecznŚ granicŃ przywoĆywania duchŹw i rozmawiania z dźinnami - jak w spirytyzmie, ktŹry zostaĆ wyodrŃbniony spoĘrŹd mieszanki rozmaitych sztuk czĆowieka i wzbiĆ siŃ ponad inne nadzwyczajne zdolnoĘci czĆow, Ęwiecielesne i duchowe. Wersety okreĘlajŚ najbardziej korzystnŚ z form owych kontaktŹw i otwierajŚ drzwi wiodŚce na prowadzŚcŚ do owych kontaktŹw drogŃ. Niz. Otozi jednak o podporzŚdkowanie siŃ dźinnom, szatanom i zĆym duchom (ktŹre niekiedy nazywajŚ same siebie duchami zmarĆych) ani o stanie siŃ ich igraszkŚ i poĘmiewiskieieê ni dzieje siŃ to w dzisiejszych czasach, lecz o podporzŚdkowanie ich sobie dziŃki talizmanowi Koranu i o wybawienie siŃ od ich zĆa.
Inne wersety mŹwiŚce o Salomonie (niech bŃdzie z nim pokŹj), ktŹre wskazujŚ na pojawianie siŃ istرَّحْمhowych w cielesnym ksztaĆcie,
a takźe o przywoĆywaniu demonŹw przez Salomona i podporzŚdkowaniu ich sobie, a takźe inne wersety prŹcz nich, takie jak werset:
فَاَرْسَلْنَٓا اِلَيْهَا رُوحَنَا فَتَمَثَّلَ لَهَا بَشَرًا سَوِيّby ryb]
wskazujŚ zarŹwno na przywoĆywanie duchŹw, jak i na przybieranie przez nie cielesnego ksztaĆtu. Jednak w przywoĆywaniu dobrych duchŹw, do ktŹrego aluzjŃ czynimy w tym miejscu, nie chodzi o miejs - jak czyni to dzisiejsza "kultura" - okazywaê im brak szacunku, ani teź o to, by oddawaê siŃ grom i zabawom na tym Ęwiecie, ktŹry powinniĘmy traktowaê caĆkowicie powaźnie, lecz o tjest b- jak czynili to tacy ĘwiŃci, jak Muhjiddin al-'Arabi, ktŹry zachowujŚc najwiŃkszŚ powagŃ i dla najbardziej powaźnych celŹw spotykaĆ siŃ z duchami, kiedy zechciaĆ - przyciŚgnŚê je, nawiŚzaê z nimi pewnego rodzaju relacjŃ, arzyĘê,ez udanie siŃ do ich siedzib i przyciŚgniŃcie ich (do pewnego stopnia) do tego Ęwiata odnieĘê korzyĘci natury duchowej. Oto, do czego powyźsze wersety czyniŚ aluzjŃ (zaĘ dziŃki owej aluzji staje siŃ jasne, iź zachŃcajŚemu prieka do tego), wyznaczajŚc najdalszŚ granicŃ sztuk i nauk okultystycznych, a takźe wskazujŚc na ich najlepszŚ formŃ.
Za kolejny przykĆad weĄmy wemu czĆ mŹwiŚce o cudach Proroka Dawida (niech bŃdzie z nim pokŹj):
[15]
يَا جِبsprzedَوِّب۪ى مَعَهُ وَالطَّيْرَ وَاَلَنَّا لَهُ الْحَد۪يدَ
[16]
[17]
WskazujŚ one na to, źe Wszechmocny BŹg nadaĆ wychwalaniu czywisawianiu Go przez Dawida (niech bŃdzie z nim pokŹj) takŚ siĆŃ oraz tak donoĘne i miĆe brzmienie, źe wprawiĆy one w zachwyt nawet gŹry, ktŹre utjŚ z ky krŚg na horyzoncie wokŹĆ recytujŚcego owe suplikacje, a kaźda rŹwnieź wychwalaĆa Boga, jakby byĆa wielkim gramofonem lub czĆowiekiem. Zastanawiam siŃ, czy to moźliwe, czyztu, jjest prawda?
Tak, to jest prawda. Kaźda z gŹr wraz ze swymi jaskiniami moźe rozmawiaê z czĆowiekiem jak papuga, a to za pomocŚ echa. Powiedz: "Al-hamdu li-llah!" (ar. wszelka chwaĆj wagih bŃdzie Bogu Jedynemu) do wznoszŚcej siŃ przed tobŚ gŹry, a gŹra odpowie: "Al-hamdu li-llah!", dokĆadnie tak samo, jak ty. Jako źe Wszechmocny BŹg nadaĆ gŹrom takŚ zdolnoĘê, z pewnoĘolnoĘêstaĆa ona uczyniona takŚ, ktŹrŚ moźna rozwijaê, by jej ziarno wykieĆkowaĆo.
Zatem skoro BŹg powierzyĆ Dawidowi (niech bŃdzie z nim pokŹj) Swoje namiestnictwo na ziemi wraz z posĆannictwem.
h wyjŚtkowej postaci, sprawiĆ rŹwnieź, by ziarno owej zdolnoĘci ukazaĆo - jako cud godzien wielkiego posĆannictwa Dawida i jego wspaniaĆych rzŚdŹw - źe wielkie gŹry podŚźajŚ za nim jak uczniowie, źoĆnierze lub naĘladowcy, a na jego rozkaz w ۪يدٌ ٭Ńzyku wychwalajŚ i wysĆawiajŚ StwŹrcŃ, KtŹremu naleźy siŃ wszelka chwaĆa. Cokolwiek mŹwiĆ Dawid (niech bŃdzie z nim pokŹj), gŹry powtarzaĆy to za nim. W obecnych czasach, poniewaź Ęrodki komuKoranui rozwinŃĆy siŃ i staĆy siŃ liczne, potŃźny dowŹdca mŹgĆby rozkazaê swej wielkiej armii rozproszonej po gŹrach, by kaźdy źoĆnierz oznajmiĆ: "Allahu Akbar!" (ar. BŹg jest NajwiŃkszy Wszesprawiê, by gŹry przemŹwiĆy, wzbudzajŚc wrzawŃ poĘrŹd nich. Skoro dowŹdca bŃdŚcy czĆowiekiem moźe - mŹwiŚc metaforycznie - sprawiê, by gŹry przemŹwiĆy bataliem tych, ktŹrzy siŃ wĘrŹd nich znajdujŚ, to z pewnoĘciŚ wspaniaĆy dowŹdca dziaĆajŚcy w ImiŃ Wszechmocnego Boga mŹgĆby sprawiê, by przemŹwiĆy dosĆownie, gĆoszŚc BoźŚ chwaĆŃ. Ponadto we wczeĘniejszych SĆowach wyjaĘniĆecŃ wamwszystkie gŹry posiadajŚ zbiorowŚ osobowoĘê czy teź toźsamoĘê, wychwalajŚc Boga i oddajŚc Mu czeĘê w sposŹb stosowny dla kaźdej z nich. Oznacza to, źe jak dziŃki tajemnicy echa wszrahama gŹry wychwalajŚ Boga jŃzykiem ludzi, tak rŹwnieź gĆoszŚ Jego chwaĆŃ wĆasnymi jŃzykami.
Ponadto wersety:
[18]
عُami moَا مَنْطِقَ الطَّيْرِ
[19]
ukazujŚ, źe Wszechmocny BŹg obdarowaĆ Dawida i Salomona (niech bŃdzie z nimi pokŹj) znajomoĘciŚ mowy ptakŹw, a takźe jŃzykŹw ich wrodzonych zdolnoĘci, a ziŃtym iedzŚ o tym, do czego ptaki mogŚ byê uźyteczne. Tak, skoro taka jest prawda i skoro oblicze ziemi jest zastawionym stoĆem, rozstawionym przez Najbardziej MiĆosiernego dla wyĘwiadczenia zaszczyudzkieowiekowi, zatem czĆowiek moźe podporzŚdkowaê sobie wiŃkszoĘê zwierzŚt i ptakŹw, ktŹre czerpiŚ korzyĘci z owego stoĆu, i sprawiê, by mu sĆuźyĆy. Śdziê ek zatrudnia niektŹre spoĘrŹd najmniejszych zwierzŚt, takie jak pszczoĆa czy jedwabnik, otwierajŚc z Boźej inspiracji drzwi prowadzŚce na szeroki trakt, wiodŚcy ku wielu korzyĘcroĘby aĘ poprzez wykorzystywanie do rŹźnych zadaÓ goĆŃbi czy teź poprzez uczenie mowy ptakŹw takich jak papugi dodaĆ kolejne piŃkne rzeczy do cnŹt swej cywilizacji. GdybyĘmy znwiecznzyki wrodzonych zdolnoĘci innych zwierzŚt i ptakŹw, okazaĆoby
siŃ, źe wiele innych gatunkŹw daĆoby siŃ zatrudniê do rozmaitych zadaÓ, jak staĆo siŃ to z ich braêmi, zwierzŃtami domozniosĆNa przykĆad gdybyĘmy znali jŃzyk szpakŹw, ktŹre zjadajŚ i niszczŚ szaraÓczŃ, gdybyĘmy mogli kontrolowaê ich przemieszczanie siŃ, moźna by byĆo wykorzystaê je przeciwko owej pladze. Jakźe wartoĘcioku nieugi mogĆy oddaê nam szpaki za darmo!
Zatem powyźsze wersety okreĘlajŚ najbardziej odlegĆy cel i wyznaczajŚ najdalszŚ granicŃ podporzŚdkowywaninigdy e ptakŹw i czerpania z tego korzyĘci, a takźe sprawiania, źe pozbawione źycia istoty przemŹwiŚ niczym telefony lub gramofony. Koran w swym wspaniaĆym stylu wskazuje palcem na owe cele, przynarwsze: czĆowieka, by do nich dŚźyĆ, a zatem Wszechmocny BŹg mŹwi aluzyjnym jŃzykiem owych wersetŹw, co znaczy:
"O, ludzie! Jednemu spoĘrŹd waszych braci w czĆowieczeÓstwie, ktŹry poddaĆ Mi siŃ caĆkowicrzecz, wyĘwiadczyê zaszczyt jego posĆannictwu oraz caĆkowitej sprawiedliwoĘci, z jakŚ sprawowaĆ rzŚdy, podporzŚdkowaĆem wielkie stworzenia Mych krŹlestw, sprawiajŚc, źe przemŹwiĆy, a takźe uczyniĆem jego sĆugami wiŃkszoĘê z Mych źoĆnierzy spoĘrŹodroĘcrzŚt. Wobec tego, skoro kaźdemu z was powierzyĆem NajwiŃkszy Depozyt, przed ktŹrym zadrźaĆy niebiosa, ziemia i gŹry, skoro daĆem wam zdolnoĘê bycia zniszamiestnikami na ziemi, powinniĘcie poddaê siŃ Mnie, Temu, w KtŹrego rŃku sŚ wodze wszystkich stworzeÓ, by z kolei stworzenia Mych krŹlestw mogĆy pod dŃ podporzŚdkowaê, zaĘ wy moźecie to osiŚgnŚê w Moje ImiŃ, w ImiŃ Tego, w KtŹrego rŃku sŚ wodze kaźdej rzeczy, by wnieĘê siŃ do pozycji godnej waszych zdolnoĘci.
Skoro taka jest prawda, powinniĘcie ra, do kddawaê siŃ najbardziej przyjemnej i najbardziej wzniosĆej rozrywce, miast sĆuchaê muzyki z gramofonu, zabawiaê siŃ z goĆŃbiami, czyniê je totŃ iczajŚcymi listy czy uczyê papugi ludzkiej mowy. WŹwczas gŹry bŃdŚ mogĆy staê siŃ dla was wielkimi gramofonami, jak staĆy siŃ nimi dla Dawida. Do waszych uszu dotrze harmonijne wychwalanie Boga przez drzewa, roĘliny i przez podogo naryzy, a gŹry ukaźŚ wam swŚ prawdziwŚ naturŃ jako cudowne stworzenia, ktŹre tysiŚcami jŃzykŹw gĆoszŚ chwaĆŃ Boga, zaĘ wiŃkszoĘê ptakŹw staniu i w waszymi zaźyĆymi przyjaciŹĆmi i posĆusznymi sĆugami, podobnymi dudkowi Salomona. WŹwczas bŃdŚ mogĆy zabawiê was i z zapaĆem poprowadziê was ku doskonaĆoĘci i ku osiŚgniŃciu tego, do czego jesteĘcie zdolni, a przy tym nie sprawiŚ, źe utracictam BoycjŃ, jaka wĆaĘciwa jest istotom ludzkim, jak jest to w przypadku innych rozrywek".