i wspaniałości i czyniąc go ogromnym meczetem. Stworzył człowieka, dając mu rozum i powodując, iż człowiek wybija Mu pokłony, zadziwiony cudami Jego kunsztu i Jego wszechmocy, a także sprawił, że człowiek jest w stanie odczytać owe wypisane we wszechświecie znaki wspaniałości swego Stwórcy. Czyniąc człowieka gotowym do oddawania czci Bogu w owym potężnym meczecie, jakim jest wszechświat, jego Pan uczynił go sługą, wybijającym pokłony Jednemu, Jedynemu.
Czyż jest w ogóle możliwe, by obiektem czci tych, którzy wybijają pokłony w owym olbrzymim meczecie miał być ktokolwiek inny niż Jeden, Jedyny Stwórca?
Część Trzecia: اِنْشَٓائُهُ لِذَاكَ...الخ Słowa te znaczą, co następuje:
Pan, do Którego należy królestwo i Któremu należy się wszelka chwała, stworzył makrokosmos, a zwłaszcza oblicze ziemi, na podobieństwo niezliczonych okręgów czy może sfer o wspólnym środku. Każda z tych sfer jest niby pole uprawne, na którym - minuta po minucie, pora roku po porze roku, wiek po wieku - Stwórca zasiewa zboże, ścina je i zbiera plon, nieprzerwanie zarządzając Swoim majątkiem i pracując w nim.
On jest Tym, Który uczynił polem największą z owych sfer, świat drobnych cząsteczek. Działając z mocą i mądrością, nieprzerwanie zasiewa ziarna i zbiera plon na owym polu rozległym jak cały wszechświat. On jest Tym, Który wysyła je ze świata przejawów do świata tego, co niewidzialne, ze sfery Bożej wszechmocy do sfery Bożej wszechwiedzy.
Następnie w ten sam sposób uczynił oblicze ziemi, które jest pośrednią z owych sfer, miejscem uprawy, w którym zasiewa wszelkie gatunki stworzeń i całe ich królestwa, by następnie urządzić żniwa i zebrać plon. Należące do Niego niematerialne zbiory wysyła do światów, które również są natury niematerialnej - do świata tego, co niewidzialne, do świata życia ostatecznego, do świata podobieństw.
On jest Tym, Który setki i tysiące razy zapełnia poprzez Swoją wszechmoc ogród, będący najmniejszą ze sfer, by następnie opróżnić go zgodnie ze Swą mądrością. Nawet z najmniejszej sfery istoty żywej, takiej jak na przykład drzewo czy człowiek, zbierze On plon po stokroć wspanialszy niż owa istota sama w sobie. Oznacza to, że Chwalebny Pan, do Którego w całości należy królestwo, stwarza wszelkie rzeczy - wielkie i małe, ogólne i poszczególne - jako wzory, które na setki sposobów przyodziewa w szaty utkane przez Jego kunszt, wyszywane stale odnawiającymi się
inskrypcjami. On ukazuje przejawy Jego Najpiękniejszych Imion i cuda Jego mocy. On stwarza każdą należącą do Niego rzecz jako kartę, a na każdej karcie zapisuje na setki sposobów listy o doniosłym znaczeniu. On jest Tym, Który ukazuje Swą mądrość i Swoje znaki, Który zachęca stworzenia posiadające rozum do tego, by odczytały owe listy.
Prócz tego, że powołał do istnienia makrokosmos jako będące Jego własnością pole uprawne, stworzył On człowieka i wyposażył go w określone narzędzia, zdolności, zmysły i uczucia, a zwłaszcza dał mu duszę, której pragnienia, potrzeby, żądze i roszczenia sprawiają, że w tak rozległym majątku swego Pana człowiek jest stworzeniem, które w całości należy do Niego, potrzebując wszystkiego i nie mogąc samodzielnie zaspokoić żadnej ze swych potrzeb.
Czyż zatem może w ogóle być możliwe, by ktokolwiek prócz Pana, do Którego należy całe królestwo - Który uczynił każdą rzecz od wielkiego świata cząsteczek aż po muchę polem uprawnym, Który uczynił znikomą istotę, jaką jest człowiek, widzem, nadzorcą, oraczem i kupcem w owym rozległym majątku, czcicielem i sługą, Który uczynił człowieka Swym honorowym gościem i umiłowanym adresatem Swego przesłania - mógł w dowolny sposób dysponować owym majątkiem i być panem owego sługi, który całkowicie należy do swojego Pana?
Część Czwarta: صَنْعَتُهُ فِى ذَاكَ...الخ Znaczenie tych słów jest następujące:
Kunszt Chwalebnego Stwórcy, przejawiający się w makrokosmosie, ma tak doniosłe znaczenie, że ukazuje się jako księga, a stworzenie wszechświata jest niby opasły tom, zaś umysł człowieka jest niby ekstrakt prawdziwej nauki o naturze i prawdziwej filozofii, wyciągnięty z owego tomu, w którym spisana jest całą zawartość biblioteki owych nauk. Owa księga mądrości związana jest z prawdą i wspierana przez rzeczywistość do tego stopnia, że została ogłoszona jako Wszechmądry Koran, będący kopią wielkiej księgi przejawów.
Co więcej, jak Jego kunszt we wszechświecie przybrał kształt księgi, opisującej doskonałe uporządkowanie wszechświata, tak samo barwy i inskrypcje, nadane i spisane przez Jego mądrość, a widoczne w człowieku, spowodowały, że mógł rozwinąć się ów kwiat, jakim jest mowa. Oznacza to, że kunszt Stwórcy ma tak doniosłe znaczenie, a jego przejawy są tak misterne i piękne, że sprawił on, iż elementy owej żyjącej maszyny
przemawiają, jakby były gramofonami. To z kolei nadało człowiekowi tak wspaniałe barwy i tak piękny kształt, że kwiat mowy i wyrażania myśli, który jest niematerialny, bezcielesny i żyjący, rozwinął swe płatki w czymś tak materialnym i cielesnym, jak głowa człowieka. To z kolei sprawiło, że zdolność mowy i wyrażania myśli, umieszczona w głowie człowieka, została wyposażona w narzędzia i zdolności tak wzniosłe, że spowodowały one rozwinięcie się tego daru aż do stopnia, dzięki któremu człowiek stał się tym, do którego Swoje słowa kieruje Przedwieczny Władca. Oznacza to, że barwa, nadana przez Wszechwładnego zasadniczej naturze człowieka, sprawiła, że mógł rozwinąć się kwiat Bożego przesłania.
Czyż zatem jest w ogóle możliwie, by ktokolwiek prócz Jednego, Jedynego mógł wtrącać się do spraw kunsztu przejawiającego się w stworzeniach, tak wzniosłego, jakby przybrał kształt księgi, w sprawy owych barw, dzięki którym człowiek może dotrzeć do stacji właściwej mowie i Bożemu przesłaniu? Ależ nie, niech Bóg uchroni!
Część Piąta: قُدْرَتُهُ ف۪ى ذَاكَ...الخ Słowa te oznaczają, co następuje:
Boża moc przejawiająca się we wszechświecie ukazuje majestat Jego wszechwładzy, natomiast miłosierdzie Wszechwładnego stroi w Jego dary człowieka, który jest mikrokosmosem. Oznacza to, że wszechmoc Stwórcy, przez wzgląd na Jego wielkość i chwałę, stworzyła wszechświat w kształcie pałacu tak wspaniałego, że słońce jest jego elektrycznym żyrandolem, księżyc jest jego lampą, zaś gwiazdy są świecami owego pałacu, jego światłami i pozłacanymi owocami, podczas gdy oblicze ziemi jest zastawionym stołem, polem uprawnym, ogrodem i kobiercem, zaś każda z gór jest magazynem, masztem, fortecą; i tak dalej.
Bóg ukazuje majestat Swej wszechwładzy w olśniewający sposób, sprawiając, że - w skali tego, co wielkie - wszystkie rzeczy stają się tym, czego potrzebuje ów olbrzymi pałac, zaś Jego miłosierdzie zsyła wszystkim stworzeniom posiadającym duszę, nawet najdrobniejszym spośród stworzeń żywych, różnorodność Jego darów, odpowiednich dla każdego ze stworzeń. On jest Tym, Który upiększa wszelkie stworzenia - od głowy do palców u nóg - Swymi darami, ozdabiając je obficie i szczodrze. On jest Tym, Który utrzymuje w równowadze piękno Jego miłosierdzia i chwałę Swego majestatu, wyrażane językami tego, co wielkie i tego, co mikroskopijne.
Oznacza to, że podczas gdy olbrzymie ciała niebieskie, takie jak słońce i gwiazdozbiory, głoszą językiem właściwym dla Bożego majestatu:
«O, Chwalebny! O, Potężny! O, Dostojny!», drobne stworzenia żywe, takie jak muchy czy rybki, głoszą językiem właściwym dla Bożego miłosierdzia: «O, Najpiękniejszy! O, Litościwy! O, Szczodry!», przyłączając swą delikatną pieśń do dźwięków wielkiej orkiestry i sprawiając, że jej melodia nabiera jeszcze większej słodyczy.
Czyż może być w ogóle możliwe, by ktokolwiek prócz Najpiękniejszego, Któremu należy się wszelka chwała i Chwalebnego, do Którego należy piękno, miał jakikolwiek udział w stworzeniu makrokosmosu i mikrokosmosu? Ależ nie, niech Bóg uchroni!
Część Szósta: حِشْمَتُهُ فِى ذَاكَ...الخ Oto, jakie jest znaczenie tych słów:
Jak majestat Bożej wszechwładzy, który przejawia się w całości wszechświata, zaświadcza o Bożej jedności i ukazuje ją, tak dary Wszechwładnego, które zsyła on wszelkim żywym stworzeniom, regularnie zapewniając im zaopatrzenie, zaświadcza i ukazuje to, że On jest Jedynym.
Jeśli chodzi o Bożą jedność, świadectwo wszelkich istot oznacza, że wszystkie należą do Jednego, wskazują na Jednego i są stworzeniami Jednego, natomiast poprzez stwierdzenie, że Bóg jest Jedynym należy rozumieć, że większość z Najpiękniejszych Imion Stwórcy wszelkiej rzeczy przejawia się we wszystkich Jego stworzeniach. Na przykład światło słońca możemy postrzegać jako analogię Bożej jedności, ponieważ obejmuje ono całe oblicze ziemi, podczas gdy fakt, że jest ono jasne, że daje ciepło, że posiada siedem barw, a pewne cienie czy też przejawy światła widzimy w każdej rzeczy, która jest przezroczysta, i w każdej kropli wody, jest analogią Jedynego. Również fakt, że większość z Najpiękniejszych Imion Stwórcy przejawia się w każdej pojedynczej rzeczy, zwłaszcza w każdym stworzeniu żywym, a już nade wszystko w człowieku, wskazuje na to, że Bóg jest Jedynym.
Część Szósta wskazuje zatem na majestat Bożej wszechwładzy i na fakt, że dowolnie rozporządza On całym wszechświatem, czyniąc olbrzy mie słońce sługą, lampą i ogniskiem żywych stworzeń na obliczu ziemi, czyniąc potężną ziemię wygodnym łożem, gospodą i miejscem handlu dla żywych stworzeń, zaś ogień - kucharzem i przyjacielem, który obecny jest w każdym miejscu, czyniąc chmury sitami i karmicielkami, góry - magazynami i skarbcami, świeże powietrze, wdychane i wydychane przez
istoty żywe - wachlarzem, zaś wodę - mamką, karmiącą swą piersią tych, którzy dopiero co przyszli na świat, a także sprzedawcą słodkich napojów, który zaopatruje wszelkie stworzenia w wodę życia. Tak, Boża wszechwładza ukazuje Bożą jedność w najbardziej olśniewający sposób.
Zaiste, któż prócz Stwórcy, Który jest Jeden, mógłby podporządkować słońce mieszkańcom ziemi, by stało się ono ich sługą? Któż prócz Tego, Który jest Jedynym w Swej jedności, mógłby ująć w dłoń wiatr, powierzając mu tak wspaniałą mnogość obowiązków i zatrudniając go jako prędkiego i zręcznego sługę na powierzchni ziemi? Któż prócz Jedynego w Swej jedności byłby zdolny do tego, by uczynić ogień kucharzem i sprawić, że maleńki płomyk wielkości tego, jaki daje główka zapałki, może stać się wielkim ogniem i strawić tysiące ton towarów? Każda pojedyncza rzecz, każdy pojedynczy żywioł i każde ciało niebieskie z osobna wskazują na Tego, Któremu w Jego jedności należy się wszelka chwała, w stopniu właściwym majestatowi Jego wszechwładzy.
Zatem jak Boża jedność jest widoczna przez wzgląd na Jego chwałę i majestat, tak dary Boga i Jego szczodrość głoszą, że Bóg jest Jedynym, przez wzgląd na Jego piękno i miłosierdzie. Jest tak, ponieważ spośród wszystkich dzieł Jego obejmującego każdą rzecz kunsztu to stworzenia żywe, a wśród nich zwłaszcza człowiek, są tymi, które otrzymały dary i zdolności stosowne do tego, by pojąć i przyjąć nieskończoną różnorodność darów Boga, by pragnąć owych darów, by stać się zwierciadłami dla wszystkich Najpiękniejszych Imion Boga, przejawiających się we wszechświecie. Mówiąc wprost, człowiek przejawia wszystkie Najpiękniejsze Imiona dzięki swej naturze, która czyni go podobnym do zwierciadła, a poprzez swą naturę głosi, że Bóg jest Jedynym.
Słowa te znaczą, co następuje:
Jak Chwalebny Stwórca odcisnął ogromną pieczęć na makrokosmosie jako całości, tak samo odciska pieczęć Swej jedności na każdej z części wszechświata i na każdym z jego gatunków. Jak odcisnął On pieczęć Swej jedności na twarzy i ciele każdej istoty ludzkiej, będącej mikrokosmosem, tak samo owa pieczęć jest odciśnięta na każdej kończynie każdego z ludzi.
Zaiste, Wszechmocny, Któremu należy się wszelka chwała, odciska pieczęć zaświadczającą o Jego jedności na każdej rzeczy, na tym, co ogólne,
i na tym, co poszczególne, na gwiazdach i na cząsteczkach. Na każdej rzeczy odcisnął On pieczęć jedności, która na Niego wskazuje. Owa największa i najwspanialsza z prawd została wyjaśniona i udowodniona w sposób najbardziej olśniewający i najbardziej bezapelacyjnie w Słowie Dwudziestym Drugim, Słowie Trzydziestym Drugim, a także w trzydziestu trzech Oknach Listu Trzydziestego Trzeciego, zatem, odsyłając was do owych traktatów, w tym miejscu zakończymy omawianie owej kwestii.
WYRAŻENIE PIĄTE: لَهُ الْحَمْدُ
Ponieważ do Boga należy doskonałość widoczna we wszelkim stworzeniu, która jest przyczyną wyrazów uznania i hołdów, Jemu również należy się chwała. Wszelkie uznanie i wszelkie wychwalanie, od kogokolwiek by nie pochodziły, od przedwieczności aż po wieczność, należą tylko do Niego. Obdarowywanie, szczodrość, doskonałość i piękno, które są przyczyną wszelkich pochwał, wszystko, co powoduje wychwalanie, należy do Niego. Zaiste, jak na to wskazuje Koran, akty czci, wybijanie pokłonów, suplikacje, wychwalanie i wysławianie nieprzerwanie płyną od wszelkich stworzeń na dwór Boga. To, co powiemy poniżej, jest dowodem, który we wszechstronny sposób przedstawia ową prawdę, potwierdzającą Bożą jedność.
Kiedy patrzymy na wszechświat, ukazuje się nam on jako park obsadzony ogrodami, którego sklepienie wyzłocone jest wyniosłymi gwiazdami, zaś ziemia zasiedlona przez bogato przyozdobione istoty. Kiedy to widzimy, spostrzegamy również, że wszystkie uporządkowane, świetliste i wyniosłe ciała niebieskie oraz wszystkie służące określonemu celowi, zdobne istoty ziemskie w tym parku mówią, każda swym szczególnym językiem: «Jesteśmy cudami mocy Wszechmocnego, Któremu należy się chwała, świadczymy o jedności Wszechmądrego Stwórcy, Wszechpotężnego i Czyniącego».
Następnie spójrzmy na glob ziemski umieszczony w parku wszechświata, a ujrzymy go jako ogród, w którym zasadzono niezliczoną różnorodność wielobarwnych, pięknie zdobnych, ukwieconych roślin i po którym rozsiano nieprzeliczone gatunki zwierząt. W owym ogrodzie, jakim jest ziemia, wszystkie pięknie przyozdobione rośliny i zwierzęta głoszą językiem swych dobrze uporządkowanych form i wyważonych kształtów: "Każde z nas jest cudem kunsztu, stworzonym przez Jedynego, Wszechmądrego Stwórcę, każde z nas głosi Jego jedność i zaświadcza o niej".
Co więcej, patrząc na drzewa w tym ogrodzie, widzimy owoce i kwiaty rozmaitych kształtów, stworzone z wiedzą, mądrością, hojnością, delikatnością i pięknem najwyższego stopnia. One również jednogłośnie oświadczają: "Jesteśmy cudownymi podarkami od Litościwego, do Którego należy piękno, od Miłosiernego, do Którego należy doskonałość; jesteśmy Jego cudownymi darami".
Zatem ciała niebieskie i wszelkie istoty w parku wszechświata, rośliny i zwierzęta w ogrodzie ziemi, a także kwiaty i owoce drzew i roślin owego ogrodu zaświadczają nieskończenie donośnym głosem:
"Nasz Stwórca i Kształtujący, Wszechmocny, do Którego należy piękno, Wszechmądry, Który nie ma podobnego Sobie, Najbardziej Szczodry, Który zsyła Swoje łaski, Który zesłał nas jako Swoje dary, jest nad każdą rzeczą Wszechwładny. Nic nie jest dla Niego trudnością i nic nie leży poza granicami Jego mocy, wobec której drobne cząsteczki równe są gwiazdom. To, co ogólne, jest dla Niego tak łatwe jak to, co poszczególne, zaś to, co poszczególne, jest tak wartościowe jak to, co ogólne. Dla Jego mocy rzeczy największe są równie łatwe jak to, co najmniejsze, a najmniejsze są tak wypełnione jego kunsztem jak największe; zaiste, w tym, co dotyczy Jego kunsztu, rzeczy małe są wspanialsze od rzeczy wielkich.
Wszelkie zdarzenia przeszłości, będące cudami Jego mocy, zaświadczają, iż Wszechmocny ma również całkowitą władzę nad cudami przyszłości i wszelkimi jej możliwościami. Jak Ten, Który spowodował, że zaistniał dzień wczorajszy, spowoduje, że przyjdzie dzień jutrzejszy, tak Wszechmocny, Który stworzył przeszłość, stworzy również przyszłość. Wszechmądry Stwórca, Który uczynił ten świat, stworzy również świat życia ostatecznego.
Tak! Jak Wszechmocny, Któremu należy się chwała, jest Jedynym prawdziwie godnym czci, tak jest On Jedynym godnym wychwalania. Jak cała cześć należy się wyłącznie Jemu, tak wszelka chwała należy tylko do Niego".
Czyż jest zatem w ogóle możliwe, by Wszechmądry, Czyniący, Który stworzył niebiosa i ziemię, miał pozostawić istoty ludzkie, będące najważniejszym wynikiem wszechświata i jego najdoskonalszym owocem, pozbawionymi celu? Czyż jest w ogóle możliwe, by przekazał władzę nad nimi pozornym przyczynom i przypadkowi, czyż w Swej oczywistej mądrości mógłby pozwolić, by wszelkie człowiecze sprawy stały się daremnymi? Ależ nie, niech Bóg uchroni! Czyż jest w ogóle możliwe, by Ten, Który jest Mądry i Wszechwiedzący, Który ukształtował drzewo i nadał mu największe znaczenie, Który doglądał go z największą mądrością i sprawił, że wyrosło, miał zlekceważyć owoce drzewa, w których ukryty
jest jego cel i zamysł? Z całą pewnością byłoby to niemożliwością, ponieważ właśnie owoce są tym, co nadaje znaczenie drzewu.
Człowiek jest najbardziej inteligentną istotą wszechświata, jego najdoskonalszym owocem, efektem istnienia i celem. Czyż jest możliwe, by Wszechmądry Stwórca wszechświata miał oddać innym wychwalanie i cześć, podziękowania i wyrazy miłości, które są owocami wydawanymi przez owe inteligentne i świadome owoce, sprawiając w ten sposób, że Jego oczywista mądrość stałaby się czymś nieważnym, Jego wszechmoc przekształciłaby się w bezsilność, a Jego obejmująca każdą rzecz wiedza - w ignorancję? Niech Bóg uchroni, niech Bóg uchroni po sto tysięcy razy!
Jako że istoty inteligentne są osią Bożego zamysłu w pałacu wszechświata, a człowiek jest najznakomitszym spośród inteligentnych stworzeń, czyż jest w ogóle możliwe, by podziękowania i akty czci, jakie składa w odpowiedzi na wszelkie dary, jakie otrzymuje, miały być kierowane do kogo innego niż Stwórca owego pałacu? Czyż jest możliwe, żeby Chwalebny Stwórca zezwolił na to, by należne Mu podziękowania i akty czci, będące ostatecznym celem stworzenia człowieka, miały być kierowane do innych stworzeń?!
Co więcej, czyż jest w ogóle możliwe, by miał On uczynić Samego Siebie umiłowanym przez istoty rozumne, a to poprzez nieskończoną różnorodność Jego darów, by miał On sprawić, że owe rozumne istoty mogą Go poznać poprzez nieprzeliczone cuda Jego kunsztu, a następnie, nie przywiązując do tego żadnej wagi, zrezygnować z podziękowań i aktów czci, wychwalania i umiłowania, wdzięczności i uznania - na rzecz tego, co nazywają naturą? Czyż jest w ogóle możliwe, żeby miał sprawić, by zaprzeczono Jego doskonałej mądrości i niezależnej wszechwładzy? Niech Bóg uchroni, niech Bóg uchroni po sto tysięcy razy!
Czyż jest możliwe, by ten, kto nie jest w stanie stworzyć wiosny, nie jest w stanie stworzyć wszystkich owoców ani wszystkich jabłek na ziemi (a na każdym z nich odbita jest ta sama pieczęć), mógłby stworzyć choćby jedno jabłko, będące drobną próbką wszystkich jabłek, a następnie wręczyć je komuś jako dar, by obdarowany je zjadł? Czyż jest możliwe, by domagał się z tego tytułu podziękowań i by rościł sobie prawo do udziału w tym, co należne jest wyłącznie Jedynemu, do Którego należy wszelka chwała? Niech Bóg uchroni! Tym, Który stworzył jedno jabłko, jest Ten, Który stworzył wszystkie jabłka całego świata, ponieważ na każdym z nich odciśnięta jest jedna i ta sama pieczęć Bożej jedności.
Co więcej, ktokolwiek stwarza wszystkie jabłka, musi być tym samym, który stwarza wszystkie będące źródłem pożywienia ziarna i owoce świata.
Oznacza to, że Tym, Który bez żadnych pośredników wręcza choćby najdrobniejszy dar nawet najmniej znaczącemu spośród żywych stworzeń, jest Chwalebny Stwórca wszechświata, Który zsyła każdej istocie Swoje zaopatrzenie. Skoro tak się sprawy mają, to również podziękowania i wychwalania należy składać bezpośrednio Jemu. Skoro tak jest, to prawda o wszechświecie nieprzerwanie głosi językiem prawdy:
WYRAŻENIE SZÓSTE: يُحْي۪ى
Tak, On jest Jedynym, Który daje życie, a w takim razie jest również Jedynym, Który stwarza wszelką rzecz. Ponieważ życie jest duszą, światłem, zaczynem, fundamentem, rezultatem i streszczeniem wszechświata, zatem ktokolwiek zsyła życie, musi być również Stwórcą wszechświata. Tym, Który zsyła życie, musi być Ten, Który żyje wiecznie, Który nigdy nie umiera i jest ponad wszelką możliwą potrzebę. Poniżej wskażemy na pewien potężny dowód, będący potwierdzeniem Bożej jedności:
Jak wyjaśniliśmy i udowodniliśmy w innych częściach Traktatów Światła, przed naszymi oczami mamy wspaniałą armię żywych stworzeń wraz z ich namiotami, rozbitymi na równinie oblicza ziemi. Każdej wiosny spostrzegamy nową armię, wyłaniającą się ze świata tego, co niewidzialne, dopiero co zmobilizowaną, jedną z niezliczonych armii Wiecznie Żyjącego, Samoistnego. Obserwując owo wojsko, widzimy, że jest w nim ponad dwieście tysięcy narodów z wielkiej rodziny roślin i ponad sto tysięcy klanów spośród zwierząt. Choć mundury każdego klanu i każdego narodu - tak samo, jak ich zaopatrzenie, szkolenie, czas zwolnienia do cywila czy uzbrojenie - są różne, każdy, kto ma oczy, ujrzy, a widząc, nie będzie w stanie zaprzeczyć temu, że głównodowodzący zaspokaja wszelkie potrzeby żołnierzy, dostarczając im zaopatrzenie w doskonałym porządku, precyzyjnie odmierzonej równowadze i w najbardziej właściwym czasie, a dokonuje tego dzięki Swojej nieskończonej mocy i mądrości, bezgranicznej wiedzy i woli, nieskończonemu miłosierdziu, sięgając do Swych niewyczerpanych skarbców, nie zapominając nawet o pojedynczym stworzeniu, bez żadnego zamieszania czy opóźnienia.
Czyż jest zatem w ogóle możliwe, by w sprawy owego powoływania do życia i zarządzania, żywienia i zaopatrywania mógł wtrącić się,
wmieszać lub mieć w nich jakikolwiek udział ktokolwiek inny niż Ten, do Którego należy wiedza obejmująca całą ową wielką armię wraz ze wszystkimi jej sprawami, a także całkowita wszechmoc niezbędna do zarządzania tym wojskiem i dostarczania zaopatrzenia dla zaspokojenia wszystkich jego potrzeb? Niech Bóg uchroni, niech Bóg uchroni po sto tysięcy razy!
Jest oczywiste, że gdybyśmy w jednym batalionie mieli żołnierzy spośród dziesięciu plemion, bezsilne istoty ludzkie byłyby zmuszone do tego, by wyekwipować ich jednolicie, ponieważ przyznanie im dziesięciu różnych rodzajów ekwipunku byłoby tak trudne, jak wyekwipowanie dziesięciu batalionów. Jednakże Wiecznie Żyjący i Samoistny, Który jest ponad wszelką potrzebę, dostarcza wszystkiego, co niezbędne dla życia ponad trzystu tysięcy klanów w Jego wspaniałym wojsku, a czyni to bez kłopotów ani trudności, z lekkością i łatwością, z największą mądrością i utrzymując porządek. On sprawia, że owa wielka armia głosi jednym językiem: هُوَ الَّذ۪ى يُحْي۪ى a wielkie zgromadzenie w meczecie wszechświata recytuje werset tronu:
WYRAŻENIE SIÓDME: وَ يُم۪يتُ
Tak, On jest Tym, Który powoduje śmierć. Jak On jest Tym, Który zsyła życie, tak również On jest Tym, Który odbiera życie i zsyła śmierć. Zaiste, śmierć nie jest jedynie zniszczeniem i zagładą, które mogłyby zostać przypisane pozornym przyczynom lub naturze. Jak ziarno pozornie obumiera i rozkłada się, gdy wewnątrz niego zaczynają kształtować się powstające do życia pędy, co oznacza, że ziarno przechodzi od tego, co poszczególne, do tego, co ogólne, od życia nasiona do życia pędu, tak samo, choć śmierć na pozór jest rozpadem i wygnaniem, w rzeczywistości dla istot ludzkich jest znakiem, wstępem i punktem wyjścia życia wiecznego. Skoro tak jest, zatem Wszechmocny, Który
daje życie i zarządza nim, z pewnością musi być również Tym, Który stwarza śmierć. To, co powiemy poniżej, wskazuje na potężny dowód owej prawdy, na najwspanialszy stopień potwierdzenia Bożej jedności, jaki jest zawarty w słowach: "On jest Tym, Który powoduje śmierć".
Jak zostało to wyjaśnione w Oknie Dwudziestym Czwartym Listu Trzydziestego Trzeciego, wola Boża sprawia, że wszystkie byty płyną. Wszechświat jest w nieprzerwanym ruchu na rozkaz swojego Pana. Za zezwoleniem Boga wszystkie stworzenia nieprzerwanie płyną rzeką czasu, są wysyłane ze świata tego, co niewidzialne, są odziewane w zewnętrzny kształt w świecie przejawów, a następnie wedle określonego porządku ponownie wylewają się do świata tego, co niewidzialne, w którym schodzą na ląd. Na rozkaz swojego Pana nieprzerwanie przybywają z przyszłości, zatrzymują się na czas tak krótki, jaki jest potrzebny, by nabrać oddechu, po czym odchodzą w przeszłość.
Ta wielka fala stworzeń od powierzchni aż do dna składa się z przykładów mądrości, korzyści, rezultatów i mądrych zamysłów, pozostających w sferze najmędrszego miłosierdzia i największej szczodrości. Stworzenia stale podróżują przez sferę mądrości, największej wiedzy i uporządkowania, a cały ich nurt pozostaje w sferze najbardziej litościwej troski i równowagi. Oznacza to, że Wszechmocny, Któremu należy się chwała, i Wszechmądry, do Którego należy doskonałość, stale daje życie istotom spośród wszelkich rodzin, zatrudniając zarówno pojedyncze stworzenia, jak całe rodziny i świat, na który się składają. Następnie w Swej mądrości uwalnia je od ich obowiązków, ukazuje śmierć i odsyła istoty z tego świata do świata tego, co niewidzialne, z królestwa Bożej mocy do królestwa Bożej wiedzy.
Czyż zatem mogłoby w ogóle być możliwe, by ten, kto nie jest w stanie zarządzać całym wszechświatem, którego władza nie rozciąga się nad całym czasem, którego moc nie jest wystarczająca do uczynienia świata przejawem życia i do uczynienia śmierci podobną pojedynczej istocie, który wiosną nie może zesłać życia z taką łatwością, jakby cała wiosna była jednym kwiatem, który nie może zasadzić wiosny na obliczu ziemi, a następnie wyrwać jej, kiedy przychodzi śmierć..., czyż ktoś taki mógłby być Tym, do Którego należy śmierć i Który ją zsyła? Tak, śmierć nawet najniższej z istot żywych, podobnie jak jej życie, z pewnością musi następować wedle prawa Chwalebnego, Który ma w Swym ręku wszystkie prawdy życia i wszystkie rodzaje śmierci, za Jego zezwoleniem, na Jego rozkaz, poprzez Jego moc i zgodnie z Jego wiedzą.
WYRAŻENIE ÓSME:
Słowa te oznaczają, że życie Tego, Który jest Wiecznym i Przedwiecznym, również jest wieczne. Nie mogą przydarzyć się Mu śmierć, niebyt ani przemijanie. Ten, Który jest Przedwiecznym, z pewnością musi istnieć poza kres czasu. Ten, Który jest Wiecznym, z pewnością musi być Wiecznie Trwającym. Ten, Którego istnienie jest niezbędne, z pewnością musi być Pierwszym bez początku i Ostatnim bez końca. Jak niebyt mógłby dotknąć życia Tego, Którego cieniami są wszelkie przejawy istnienia w całej swej różnorodności? Niebyt i przemijanie w żaden sposób nie mogłyby zakłócić istnienia Tego, poprzez Którego przejawy wszelkie istoty żywe nieprzerwanie są powoływane do istnienia, od Którego zależą wszystkie niezmienne prawdy wszechświata, dzięki Któremu istnieją.
Tak, jeden z błysków przejawów Jego życia pozwala pogodzić jedność Boga z mnogością rzeczy, z których każda podlega śmierci i zanikowi, i sprawia, że w owych rzeczach przejawia się pewna trwałość, ratuje je od rozproszenia, chroni ich istnienie, ukazuje w nich pewnego rodzaju ciągłość. Życie godzi jedność z mnogością, czyniąc ją trwałą. Kiedy życie odchodzi, jedność rozpada się i przemija. Przemijanie i tymczasowość z całą pewnością nie mogą kolidować z istnieniem Tego, Którego istnienie jest konieczne, z Którego istnienia biorą początek wszelkie niezliczone blaski życia.
Rozstrzygającym zaświadczeniem tej prawdy jest przemijanie i efemeryczność wszechświata. Innymi słowy, wszelkie istoty poprzez swe życie i istnienie zaświadczają o życiu oraz konieczności istnienia Wiecznie Żyjącego, Który nie umiera, i na nie wskazują, zaś poprzez swą śmierć i przemijanie świadczą o trwałości Jego wiecznego życia i wskazują na nią. Fakt, że w chwili zgonu jednych stworzeń ich miejsce zajmują inne, które tak samo jak te, które zmarły, są przejawami życia, ukazuje, że z pewnością istnieje Ten, Który żyje nieprzerwanie, Który stale odnawia wszelkie przejawy życia.
Bańki na powierzchni płynącej rzeki skrzą się w słońcu, a następnie znikają. Przychodzą kolejne, jedne po drugich, oddział za oddziałem. Ukazują
ten sam blask słońca, gasną i przepadają. W ten sposób zarówno błysk, jak przygasanie, wskazują na istnienie wyniosłego, trwającego słońca. Podobnie naprzemienność życia i śmierci w nieprzerwanym ruchu wszelkich istot zaświadcza o wiecznym trwaniu Tego, Który trwa i żyje wiecznie.
Tak, wszelkie byty są zwierciadłami. Jak ciemność jest zwierciadłem dla światła, ukazującym jego jasność proporcjonalnie do swego natężenia, tak z powodu kontrastu między przeciwieństwami stworzenia pod wieloma względami działają jak zwierciadła. Na przykład poprzez swą bezsilność służą jako zwierciadła dla mocy ich Stwórcy, a poprzez swą nędzę są zwierciadłami dla Jego bogactwa; podobnie dzięki swemu przemijaniu są zwierciadłami dla Jego wiecznego trwania. Dzięki ich nędzy zimą, a dzięki lśniącej obfitości i bogactwu wiosną, drzewa (i całe oblicze ziemi) są zwierciadłami, w których w najbardziej niedwuznaczny sposób odbijają się moc i miłosierdzie Wszechmocnego, do Którego należy bogactwo w całości. Jest tak, jakby wszystkie stworzenia kierowały do Boga suplikację Ułajsa al-Qaraniego, a każde z nich mówiło językiem właściwym swej istocie:
O, Boże! Ty jesteś naszym Panem, ponieważ my jesteśmy jedynie niewolnikami, niezdolnymi do utrzymania się przy życiu ani do wskrzeszenia samych siebie, a to oznacza, że Tym, Który utrzymuje nas przy życiu, jesteś Ty! Jesteś Tym, Który jest Stwórcą, ponieważ my jesteśmy tymi, którzy zostali stworzeni i ukształtowani! Ty jesteś Tym, Który daje zaopatrzenie, ponieważ my jesteśmy bezsilnymi, którzy zaopatrzenia potrzebują, a to oznacza, że Tym, Który nas stwarza i Który zsyła nam Swoje zaopatrzenie, jesteś Ty! Ty jesteś Tym, Który jest naszym właścicielem, ponieważ my jesteśmy jedynie własnością; ktoś inny posiada moc konieczną do tego, by swobodnie nami dysponować, a to oznacza, że Tym, do Którego należymy, jesteś Ty! Ty, Ty jesteś Tym, Który jest Potężny, do Ciebie należy cała wielkość i wzniosłość! Kiedy spoglądamy na naszą nędzę, widzimy, że przejawia się w niej potęga, a to oznacza, że jesteśmy zwierciadłami dla Twojej potęgi! Ty jesteś Tym, do Którego należy bogactwo w całości, ponieważ my jesteśmy nieprzerwanie pragnącymi, a został nam zesłany majątek, którego nasze słabe ręce nie mogły zdobyć, zaś to oznacza, że Tym, Który jest Bogaty, Tym, Który obdarowuje, jesteś Ty! Ty, Ty jesteś Wiecznie Żyjącym i Wiecznie Trwającym, ponieważ my umieramy, zaś w naszej śmierci i wskrzeszeniu widzimy przejawy istnienia Wiecznego, Który daje życie! Tak, Ty, Ty jesteś Wiecznie Trwającym, ponieważ widzimy Twe trwanie i wieczność w naszych zgonach i w naszym przemijaniu! Również Tym, Który odpowiada na nasze prośby, Tym, Który zsyła dary, jesteś Ty, ponieważ każdy z nas, każde ze stworzeń woła Cię, prosi, błaga
Cię słowami i językiem swego stanu - i nasze pragnienia są spełniane, a my możemy osiągnąć swoje cele. Innymi słowy, Tym, Który odpowiada na nasze prośby, jesteś Ty! (...)
Wszystkie stworzenia i każda rzecz, to, co ogólne i to, co poszczególne, są zwierciadłami, których znaczenie Ułajs al-Qarani oddał w owej suplikacji. Wszystkie głoszą Bożą wszechmoc i doskonałość poprzez własną bezsilność, nędzę i ułomność.
WYRAŻENIE DZIEWIĄTE:
Wyrażenie owo znaczy, że wszelkie dobro spoczywa w ręku Boga, każdy dobry uczynek będzie zapisany w Jego rejestrze, a każda korzyść pochodzi z Jego skarbca. Ponieważ tak jest, przeto ci, którzy pragną, by spotkało ich jakieś dobro, muszą poszukiwać go u Niego, a ci, którzy życzą sobie tego, co najlepsze, Jego muszą o to błagać. By bezapelacyjnie ukazać prawdziwość owego wyrażenia, wskażemy na znaki i błyski jednego z wielu doniosłych dowodów Bożej wszechwiedzy.
Stwórca, Który kontroluje i stwarza każdą rzecz poprzez Swoje działania widoczne we wszechświecie, musi posiadać wiedzę, która obejmuje każdą rzecz, a taka wiedza jest jedną z Jego szczególnych, należnych Mu i niezbędnych cech, których oddzielenie od Niego jest niemożliwe. Podobnie nie jest możliwe, by słońce istniało bez słonecznego światła, jednak oddzielenie wiedzy Tego, Który stworzył całość doskonale uporządkowanego bytu, od Niego Samego, jest niemożliwością po tysiąckroć większą.
Wiedza obejmująca każdą rzecz jest czymś, co jest dla Niego konieczne, jako że On jest Tym, z Którym związane są wszelkie rzeczy. Oznacza to, że nie jest możliwym, by cokolwiek się przed Nim ukryło. Jak niemożliwością dla jakiejkolwiek rzeczy na obliczu ziemi jest stanąć twarzą w twarz ze słońcem, bez żadnej przegrody, i nie ujrzeć go, tak niemożliwością po tysiąckroć większą jest ukrycie się przed światłem wiedzy Wszechwiedzącego, Chwalebnego, przed Którym staje każda rzecz. Każda rzecz jest w zasięgu Jego wzroku, przed Nim; On zaświadcza o każdej rzeczy i przenika Swym spojrzeniem każdą rzecz.
Jeśli nieożywione słońce, bezsilny człowiek czy nieświadome promienie Roentgena są w stanie ujrzeć i przeniknąć każdą rzecz, choć są zależne od innych, ułomne i przypadkowe, z całą pewnością nic nie może ukryć się przed światłem (lub pozostać poza zasięgiem owego światła) wiedzy Przedwiecznego, Którego istnienie jest konieczne, Który obejmuje każdą
rzecz, Który jest podstawą wszelkich rzeczy. We wszechświecie znajdują się nieprzeliczone znaki wskazujące na ową prawdę, co można zobaczyć poprzez następujące przykłady:
Wszystkie przykłady mądrości widoczne we wszelkich istotach wskazują na wszechwiedzę Boga, jako że Ten, Który łaskawie i miłościwie wykonuje Swe dzieła, musi wiedzieć, co czyni. Wszystkie dobrze uporządkowane istoty, z których każda pozostaje w delikatnej równowadze, wraz ze wszystkimi ich pięknie wyważonymi i odmierzonymi kształtami i formami, również wskazują na istnienie owej obejmującej każdą rzecz wiedzy, jako że mądre wykonanie pracy oznacza wykonanie jej z wiedzą. Każda Boża łaska i każde będące Jego dziełem upiększenie również wskazują na istnienie Jego wszechwiedzy, ponieważ Ten, Który dokonuje swych dzieł umiejętnie, zgodnie z określoną równowagą i ustaloną miarą, z pewnością polega na olbrzymiej wiedzy. Dokładne odmierzenie wszelkiej rzeczy, jakie ukazuje się nam we wszelkich istotach, ich kształty wykrojone wedle zamysłu i z myślą o korzyści dla nich, owocne ułożenie ich ciał, urządzonych zgodnie z zasadami Bożego zarządzenia i wedle skali ustalonej przez Boży rozkaz - to wszystko również ukazuje wiedzę, która obejmuje każdą rzecz. Z całą pewnością to dzięki zaletom owej obejmującej każdą rzecz wiedzy każdej rzeczy nadano odrębną, uporządkowaną formę oraz właściwy dla owej rzeczy kształt, który jest stosowny i korzystny dla jej życia i istnienia. Tak, to nie mogło stać się w jakikolwiek inny sposób.
Również jedynie dzięki obejmującej każdą rzecz wiedzy zaopatrzenie istot żywych może być zsyłane im w odpowiedniej formie, we właściwym czasie, z nieoczekiwanych dla owych stworzeń miejsc. Jako że Ten, Który zsyła pożywienie, zarówno zna tych, którzy owego pożywienia potrzebują, oraz ich potrzeby, jak i wie, jaki czas będzie odpowiednim, może On dostarczyć wszystkim stworzeniom to, co niezbędne im do życia, w odpowiedniej formie.
Również, choć nie jest to jasno widoczne dla stworzeń, godzina ich śmierci, wyznaczona zgodnie z prawem Bożego zarządzenia, ukazuje ową wszechstronną wiedzę. Choć może się zdawać, że godzina śmierci nie jest ustalona, to jednak śmierć wszelkich grup stworzeń, a także pojedynczych istot, jest wyznaczona w pewnym okresie, który ma swój początek i koniec. Fakt, że kiedy stworzenia umierają, ich nasiona, owoce i efekty ich istnienia zostają zachowane, by nadal spełniały swoje obowiązki i stały się narzędziami, dzięki którym z tego, co obumarło, może powstać nowe życie, również ukazuje wiedzę obejmującą każdą rzecz.
Również łaskawość Bożego miłosierdzia, która obejmuje wszelkie istoty, przybierając kształt odpowiedni dla każdej z nich, ukazuje zarówno ogrom
miłosierdzia, jak i wszechobejmującą wiedzę. Ten, Który karmi mlekiem matek potomstwo żywych stworzeń, Ten, Który dopomaga potrzebującym wody roślinom na powierzchni ziemi, zsyłając deszcz, z całą pewnością wie o potrzebach młodych, widzi rośliny, zsyła deszcz, ponieważ dostrzega, jak bardzo jest on im niezbędny, i tak dalej. Wszystkie przejawy mądrości, łaskawości i miłosierdzia ukazują wiedzę, która obejmuje wszelką rzecz.
Również troska i uwaga, poświęcone kunsztownemu ukształtowaniu i umiejętnemu upiększeniu wszelkiej rzeczy ukazują wszechobejmującą wiedzę, ponieważ jedynie dzięki głębokiej wiedzy jest możliwe wybranie spośród tysięcy możliwych kształtów tego jednego, uporządkowanego, zdobnego, kunsztownie wykonanego i mającego swój cel. Owa zdolność wyboru, widoczna we wszelkich istotach, również ukazuje wiedzę, która obejmuje każdą rzecz.
Również całkowita łatwość widoczna w stwarzaniu i powstawaniu wszelkich rzeczy wskazuje na doskonałą wiedzę, jako że łatwość doprowadzania do określonego stanu rzeczy jest współmierna do stopnia wiedzy i umiejętności, a to, co jest dobrze znane, można łatwo osiągnąć. Widzimy, że wszelkie istoty, z których każda jest cudem kunsztu, są stwarzane z łatwością, bez jakiegokolwiek kłopotu lub zamieszania, w krótkim czasie i w zaiste cudowny sposób. Oznacza to, że istnieje nieskończona wiedza, która wyraża się poprzez nieskończoną łatwość, i tak dalej.
Istnieją tysiące wiarygodnych znaków, podobnych tym, które wymieniliśmy w przykładach powyżej, a wskazujących na fakt, że do Tego, Który swobodnie dysponuje całym wszechświatem, należy wiedza obejmująca każdą rzecz, jak również na to, że Ten, Który dokonuje owych dzieł, zna wszelkie cechy wszystkich istot. Jako, że Ten, do Którego należy wszechświat, posiada taką wiedzę, z całą pewnością widzi On wszystkich ludzi i wszystkie ich uczynki, wie, na co ludzie zasługują i co będzie dla nich właściwe. Tak, On jest Tym, Który obdziela wszystkich ludzi - i będzie to czynił - zgodnie z wymaganiami Swej mądrości i Swego miłosierdzia.
O, człowieku, oprzytomniej! Zastanów się starannie nad tym, kim jest Ten, Który wie o tobie wszystko i Który cię obserwuje, pomyśl nad tym i weź się w garść!
Jeśli zostanie zadane pytanie: Sama wiedza nie wystarczy, potrzebna jest również wola. Gdyby nie istniała wola, sama wiedza nie byłaby wystarczająca, czyż nie tak?,
Odpowiemy: Wszelkie istoty zarówno wskazują na obejmującą każdą rzecz wiedzę i zaświadczają o niej, jak również wskazują na wszechobejmującą wolę Tego, Który jest Wszechwiedzący.
Choć sami wahalibyśmy się w obliczu wielkiej liczby możliwości, to określona indywidualność została nadana wszelkiej rzeczy, a zwłaszcza istotom żywym, zgodnie z określonym prawdopodobieństwem wybranym spośród mnóstwa zagmatwanych prawdopodobieństw, w jedynie możliwy twórczy sposób spośród mnóstwa bezowocnych sposobów. To ukazuje istnienie powszechnej woli, posiadającej wiele aspektów.
Właściwie odmierzone kształty i dobrze uporządkowane cechy szczególne zostały nadane wszelkim rzeczom zgodnie z najbardziej subtelną i delikatną miarą, wedle najpiękniejszego porządku. Zostały wybrane spośród nieożywionych pierwiastków, których wielka fala płynie w zamieszaniu, bez żadnego uporządkowania, na jednej drodze wybranej spośród jałowych i bezowocnych dróg i nieskończonych możliwości, otaczających wszelkie istoty. Ten fakt z całą koniecznością i oczywistością ukazuje nam, iż owe dzieła są dziełami wszechobejmującej woli, ponieważ wybranie niezliczonych, a właściwych dla każdej rzeczy stanów, mogło zajść jedynie poprzez ustalenie, zamysł i wolę. Rzeczy są określone przez zamysł, intencję i pragnienie, zaś określenie wymaga istnienia określającego, a wybór wymaga istnienia tego, kto dokonuje wyboru. Tym, co określa i dokonuje wyboru, jest wola Stwórcy każdej rzeczy.
Na przykład stworzenie z kropli nasienia istoty takiej jak człowiek, przypominającej maszynę złożoną z setek elementów i układów, stworzenie z jednego jaja ptaka z setkami jego członków, stworzenie z jednego ziarna drzewa wraz z setkami jego części - tak, stworzenie tych istot zaświadcza o istnieniu mocy i wiedzy tak samo, jak wskazuje rozstrzygająco i z całą stanowczością na obejmującą każdą rzecz wolę Stwórcy owych istot. Właśnie poprzez wolę nadaje On odmienny, szczególny kształt każdemu elementowi i układowi, każdej kończynie, każdej części Swojego stworzenia, odziewając stworzenia w wybrany przez Niego kształt.
List Dziewiąty
...Po drugie: Twój zapał, dokładanie starań i sukces, jaki osiągnąłeś, szerząc światła Koranu, również są Bożym darem, cudem Koranu, łaską Wszechwładnego Pana. Gratuluję ci! Skoro już doszliśmy do dyskusji o cudotwórstwie, darach Boga i Jego łasce, powiem ci o jednej z różnic między cudotwórstwem a obdarowaniem przez Boga. Oto ta różnica:
Tak długo, jak nie ma po temu potrzeby, ukazywanie czynienia cudów jest szkodliwe, podczas gdy uczynienie znanym obdarowania przez Boga jest tym samym, co uczynienie znanym Jego daru. Jeśli ktoś zaszczycony umiejętnością dokonywania cudów świadomie ukazuje tę niezwykłą kwestię, a jego nakazująca zło dusza jest uparta, to jako że polega na sobie, swojej duszy i na tym, co ujawnia, popada w pychę, a może stać się tak, że Wszechmocny Bóg - początkowo pozwalając, by osiągnął on sukces - sprawi, iż ten człowiek pogrąży się w swej dumie jeszcze bardziej. Jeśli zaś ukazuje on cudowne działanie nieświadomie (jak dzieje się przykładowo wtedy, kiedy człowiek odruchowo udziela poprawnej odpowiedzi i stosownie do niej postępuje, zanim jeszcze zadano mu pytanie), zwiększa to jego zaufanie, jednak nie do siebie samego, lecz do jego Pana. Taki człowiek mówi: «Istnieje Ten, Który zachowuje każdą rzecz i On uczy mnie lepiej, niż sam mógłbym to uczynić», a to zwiększa jego zdanie się na Boga w każdej sprawie. Taki rodzaj czynienia cudów jest nieszkodliwy, zaś człowiek nie ma obowiązku, by go ukrywać, lecz nie powinien o nim świadomie rozpowiadać, a to z racji niebezpieczeństwa popadnięcia w dumę. Jeśli zaś chodzi o Boże obdarowanie, jest ono bardziej logiczne od cudotwórstwa, a moim zdaniem również bardziej wzniosłe. Uczynienie
jest ten wspaniały Prorok, podobnie jak ukazują to wzniosłe cechy jego osobowości, a rozstrzygającym słowem dotyczącym naszego Chwalebnego Stwórcy jest jego słowo".
Teraz spójrz!
Podstawą wszystkich twierdzeń Szlachetnego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i celem jego całego życia jest zaświadczenie o istnieniu Tego, Który powołał do istnienia wszelkie stworzenia, wskazanie na Jego jedność, ukazanie Jego szlachetnych cech i Najpiękniejszych Imion, udowodnienie tego wszystkiego, ogłoszenie tego i powiadomienie
o tym w oparciu o tysiące mocnych prawd zawartych w jego religii oraz
o siłę setek niepodważalnych i wspaniałych cudów, które Bóg pokazał poprzez jego rękę. Słońcem, które oświeca cały wszechświat, świetlistym dowodem istnienia Stwórcy - niech będzie Mu chwała! - jest właśnie ten Szlachetny Prorok, zwany umiłowanym przez Boga. Jego świadectwo popierają trzy rodzaje wspaniałej jednomyślności, która ani nie oszukuje, ani nigdy nie podda się kłamstwu:
Jednomyślność pierwsza
to jednomyślność tych, którzy są znani na całym świecie jako rodzina Muhammada. Owej świetlanej grupie przewodzi Imam 'Ali (niech Bóg będzie z niego rad), który powiedział: "Nawet gdyby opadła zasłona, która nie pozwala ujrzeć Boga, moja pewność co do Jego istnienia nie byłaby większa". Należą do niej również tysiące wielkich, prawych ludzi o przenikliwych spojrzeniach, spoglądających na to, co niewidzialne, takich jak Szejk 'Abd Al-Qadir al-Gajlani (niechaj jego tajemnica będzie uświęcona), który w swej wielkości spoglądał z ziemi na Wielki Tron i na anioła 'Israfila (niech będzie z nim pokój).
Jednomyślność druga
to jednomyślność tych, którzy są znani na całym świecie jako szlachetni towarzysze Proroka, to ich mocna wiara w Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), która doprowadziła ich do wyrzeczenia się ich dusz, majątków ojców i klanów. Należeli oni do koczowniczego ludu zamieszkującego ocean ciemnoty, pozbawiony przejawów życia społecznego czy myśli politycznej, pozostający bez przewodnictwa i bez jasnej księgi. Byli pogrążeni w ciemnościach okresu między prorokami, okresu ignorancji, a przecież
zamysł, intencję i wolę.
Świadectw istnienia wiedzy Bożej i woli Wszechwładnego oraz wskazówek świadczących o ich istnieniu jest tyle, ile jest wszelkich
istot, zaiste - tyle, ile jest wszelkich cech i atrybutów wszystkich stworzeń. Zatem niektórzy spośród filozofów, zaprzeczający istnieniu woli Boga, niektórzy spośród popierających innowacje, zaprzeczający Bożemu zarządzeniu, niektórzy spośród ludzi zbłądzenia, twierdzący, iż Bóg nie zajmuje się sprawami o mniejszym znaczeniu, naturaliści przypisujący powstanie niektórych rzeczy naturze i pozornym przyczynom... Tak, ich teorie to kłamstwo po tylekroć, ile jest wszystkich stworzeń, to szaleństwo i zbłądzenie po tylekroć, ile jest cech wszelkich istot! Ktokolwiek zaprzecza niezliczonym przykładom prawdomównego świadectwa, jakie składają wszystkie stworzenia, ten głosi nieskończenie wielkie kłamstwo!
Spójrz, jak błędne i jak sprzeczne z prawdą jest mówienie o wydarzeniach, z których wszystkie zdarzają się jedynie poprzez wolę Boga, "to dzieje się zgodnie z naturą", zamiast powiedzenia: "Bóg tak chciał!"
WYRAŻENIE DZIESIĄTE:
Owe słowa oznaczają, że nie ma absolutnie żadnej rzeczy, która byłaby dla Boga trudna. Jakkolwiek wiele rzeczy nie pozostawałoby w sferze tego, co możliwe, On jest w stanie powołać każdą z nich do istnienia z największą łatwością. Jest to dla Niego tak proste i tak łatwe, że - zgodnie ze znaczeniem wersetu:
musi On jedynie wydać rozkaz, by dokonało się to, czego On chce.
Kiedy zdolny rzemieślnik przykłada rękę do swego dzieła, zaczyna ono funkcjonować płynnie niczym dobrze zaprogramowana maszyna. By wyrazić szybkość, z jaką pracuje ów rzemieślnik, i jego zręczność, można rzecz, że dzieło jego kunsztu tak całkowicie pozostaje pod jego kontrolą, jakby na jego rozkaz i za dotknięciem jego ręki ukazywały się części owego kunsztownego mechanizmu, a sam mechanizm przybierałby kształt i był powoływany do istnienia. W ten sam sposób werset koraniczny oznajmia:
wskazując na to, że wszystkie rzeczy są całkowicie podporządkowane i posłuszne mocy
Wszechmocnego, Któremu należy się chwała, a także na brak jakichkolwiek problemów i na doskonałą łatwość, z jaką Jego moc oddziałuje na każdą rzecz.
W pięciu poniższych Punktach wyjaśnimy pięć spośród niezliczonych tajemnic, jakie zawiera w sobie owa doniosła prawda.
Punkt Pierwszy
Dla Bożej mocy rzeczy największe są tak łatwe, jak najbardziej znikome. Stworzenie wszystkich gatunków istot żywych ze wszystkimi ich członkami jest dla Boga tak łatwe i bezproblemowe, jak stworzenie jednej części ciała. Stworzenie Raju jest tak łatwe, jak stworzenie wiosny, zaś stworzenie wiosny jest tak łatwe, jak stworzenie jednego kwiatu.
Owa tajemnica została wyjaśniona i udowodniona za pomocą sześciu porównań - nazwanych Tajemnicami Świetlistości, Przejrzystości, Wzajemności, Równowagi, Porządku, Posłuszeństwa i Rozłąki - w zakończeniu Słowa Dziesiątego, traktującego o zmartwychwstaniu, a także w omówieniu tematu zmartwychwstania, zawartym w Celu Drugim Słowa Dwudziestego Dziewiątego, poświęconego kwestiom aniołów, nieśmiertelności duszy ludzkiej i zmartwychwstania. W owych traktatach wykazaliśmy, że dla Bożej mocy stworzenie gwiazd jest tak łatwe, jak stworzenie atomów, zaś stworzenie niezliczonych istot tak łatwe, jak stworzenie jednej z nich. Ponieważ owe tajemnice zostały udowodnione w dwóch wyżej wymienionych Słowach, odsyłamy czytelnika do owych traktatów, zaś w tym miejscu zakończymy omówienie tej kwestii.
Punkt Drugi
Oto rozstrzygający i oczywisty dowód tego, iż w obliczu Bożej mocy wszelkie rzeczy są równe:
W stworzeniu zwierząt i roślin widzimy na własne oczy najwyższy poziom mistrzostwa i znamienitego kunsztu oraz szczodrość, a wszystko pomimo ich nieskończonej mnogości; widzimy największą wspaniałość, z jaką różnią się między sobą w całym pozornym zamieszaniu i łączeniu się; widzimy najwyższą wartość kunsztu i największe piękno stworzenia w najwspanialszej szczodrości i obfitości. Choć wszelkie stworzenia potrzebują wyekwipowania w wielką ilość tego, czego dostarczenie powinno wymagać długiego czasu, zostały stworzone z najwyższą łatwością i nadzwyczaj szybko, a wszystko przy zachowaniu najwspanialszego kunsztu. Owe wszystkie cuda kunsztu są powoływane do istnienia w jednej chwili, a przy tym z niczego.
Zatem poprzez obserwowanie owego działania Bożej mocy podczas każdej pory roku na obliczu ziemi widzimy, iż niezbicie ustaloną jest
prawda, zgodnie z którą dla Bożej mocy, będącej źródłem wszelkiego działania, stworzenie największej rzeczy jest tak łatwe, jak stworzenie najmniejszej z nich, zaś stworzenie niezliczonych istot i zarządzanie nimi jest tak łatwe, jak stworzenie i zarządzanie jedną z nich.
Punkt Trzeci
Dla mocy Wszechmocnego Stwórcy, Który włada całym wszechświatem poprzez Swe jasno widoczne działania, zarządzenia i dyspozycje, najbardziej olbrzymia całość jest tak łatwa, jak najmniejsza z jej części. Stworzenie tego, co powszechne i złożone z wielu istot, jest tak łatwe, jak stworzenie pojedynczej istoty, zaś w najmniej znaczącym poszczególnym stworzeniu może przejawiać się kunszt najwyższej wartości. Owa tajemnica i zawarta w niej mądrość biorą swój początek z trzech źródeł:
po pierwsze, ze wsparcia w jedności (tur. vahidiyet),
po drugie, z łatwości w jedności (tur. vahdet),
po trzecie wreszcie, z przejawów istoty Tego, Który jest Jedynym (tur. ehadiyet).
Źródło pierwsze: wsparcie w jedności
Jeśli wszystkie rzeczy są własnością Jednego, Jedynego, może On skupić w jednej z nich moc ich wszystkich (co jest efektem Jego jedności) i zarządzać wszystkimi z taką łatwością, z jaką zarządza jedną z nich. By uczynić tę tajemnicę łatwiejszą do zrozumienia, objaśnimy ją poprzez porównanie.
Jeśli kraj ma jednego władcę, to ów władca na mocy prawa niepodzielności jego władzy może sprawić, że siła moralna całego wojska skupi się w jednym żołnierzu. Ponieważ władca jest w stanie to uczynić, ów żołnierz może wziąć do niewoli nieprzyjacielskiego króla i wydawać mu rozkazy w imieniu swego monarchy. Co więcej, jak władca może zatrudnić jednego żołnierza lub jednego urzędnika i kierować ich działaniami, tak samo, dzięki tajemnicy niepodzielności jego władzy, może kierować działaniami całej armii i wszystkich swoich urzędników. Jest tak, jakby dzięki tajemnicy niepodzielności jego władzy ów monarcha mógł wysłać każdego człowieka i każdą rzecz, by udzieliły wsparcia jednemu żołnierzowi czy urzędnikowi.
Zatem każda jednostka może polegać na połączonej sile wszystkich jednostek, co oznacza, że każda otrzymuje wsparcie od wszystkich pozostałych. Jeśli ów niewidzialny sznur, jakim wszyscy są połączeni dzięki prawu jedności władzy, zostanie rozwiązany, wojsko stanie się jedynie zbieraniną żołnierzy, a każdy z nich, tracąc nagle swą nieograniczoną siłę, spadnie z owej wysokiej
pozycji, jaką daje mu oddziaływanie połączonej siły, na poziom właściwy zwykłemu człowiekowi, zaś wydawanie rozkazów żołnierzom i wyznaczanie im zadań wywoła tyleż trudności, ilu będzie wszystkich żołnierzy.
Dokładnie w ten sam sposób - وَلِلّٰهِ الْمَثَلُ الْاَعْلٰى jako że Stwórca wszechświata jest Jeden, ukazuje każdej istocie i każdej rzeczy Swoje Najpiękniejsze Imiona, na które wskazuje każda rzecz, i stwarza z nieskończonym kunsztem, w najbardziej korzystny dla danego stworzenia sposób. Jeśli zachodzi taka potrzeba, wskazuje On na jedną rzecz poprzez wszystkie rzeczy, udzielając jej wsparcia i wzmacniając ją. Tak samo, poprzez tajemnicę Swej jedności, stwarza wszystkie rzeczy i rozporządza nimi z taką łatwością, jakby były one tylko jedną istotą.
To właśnie z powodu tajemnicy owego wsparcia Bożej jedności we wszechświecie widzimy pewne cechy, które są wzniosłe i majestatyczne, jak wymaga tego ich wartość i kunszt, z jakim zostały stworzone w największej obfitości i dostatku.
Źródło drugie: łatwość w jedności
Wszelkie sprawy, które zachodzą zgodnie z zasadami jedności, które pochodzą z jednego ośrodka władzy, wychodzą spod jednej ręki i wedle jednego prawa, zachodzą z największą łatwością. Jeśli zaś rozdzielimy je między wiele ośrodków władzy i uznamy istnienie wielu praw oraz działanie wielu rąk, spowoduje to liczne trudności.
Jeśli ekwipunek wszystkich żołnierzy w armii wytwarzany jest w jednym ośrodku przemysłu, zgodnie z jednym prawem, na rozkaz jednego głównodowodzącego, wyekwipowanie całej armii staje się tak łatwe, jak wyekwipowanie jednego żołnierza. Jeśli, przeciwnie, ekwipunek wszystkich żołnierzy będzie wytwarzany w wielu ośrodkach i wielu fabrykach, wówczas wszystkie fabryki należące do armii, które niezbędne są do wyposażenia całego wojska, staną się niezbędne do wyposażenia jednego tylko żołnierza. Oznacza to, że jeśli zdamy się na jedność, sprawy całego wojska staną się łatwe niczym sprawy jednego żołnierza, tymczasem gdyby jedność nie istniała, wyekwipowanie jednego żołnierza rodziłoby tyle trudności, co zapewnienie wyposażenia całej armii.
Co więcej, jeśli pierwiastki niezbędne do życia zapewniane są owocom drzewa zgodnie z zasadami jedności, poprzez jedno prawo i jeden korzeń, dostarczenie ich tysiącu owoców jest tak łatwe, jak dostarczenie ich jednemu z owoców. Jeśli, przeciwnie, każdy owoc przypiszemy innemu ośrodkowi zaopatrzenia i będziemy wysyłać to, co niezbędne do życia, każdemu
z owoców oddzielnie, zaopatrzenie każdego owocu spowoduje tyle trudności, co zaopatrzenie całego drzewa, jako że pierwiastki niezbędne dla życia całego drzewa będą niezbędne dla życia każdego owocu.
Zatem, jak ukazują owe dwa porównania - وَلِلّٰهِ الْمَثَلُ الْاَعْلٰى ponieważ Stwórca wszechświata jest Jedynym w Swej jedności, działa zgodnie z zasadami owej jedności, a ponieważ tak jest, wszystkie rzeczy są dla Niego tak łatwe, jak jedna tylko rzecz. Co więcej, jest On w stanie sprawić, by jedna rzecz stała się tak wartościowa, jak wszystkie, jeśli chodzi o przejawiający się w niej kunszt. Stwarzając niezliczone istoty w najbardziej korzystnym dla nich kształcie, ukazuje On Swą doskonałą szczodrość poprzez nieograniczoną obfitość i nieskończoną hojność stworzenia, ukazuje bezgraniczną szczodrość i nieskończoną moc stwórczą.
Źródło trzecie: przejawy istoty Jedynego
Ponieważ Stwórca, Któremu należy się wszelka chwała, nie posiada fizycznej ani cielesnej formy, nie może Go ograniczać ani czas, ani przestrzeń; żadna rzecz ani żadne miejsce nie mogą zakłócić Jego obecności ani Jego świadectwa; żadne środki - czy to poszczególne, czy w swej masie - nie mogą przesłonić Jego działania. Nie ma mowy o żadnym rozbiciu ani podziale w tym, co tyczy się Jego działania i stwarzania, a żadna rzecz nie może stać się przeszkodą dla jakiejkolwiek innej. On wykonuje niezliczone dzieła tak, jakby było to tylko jedno dzieło. Z tego powodu i w ten sam sposób - jeśli chodzi o znaczenie - potężne drzewo może zostać zamknięte w jego nasionku, jedna istota może pomieścić w sobie cały świat, a On jest Tym, Który trzyma cały świat w garści Swojej mocy. Objaśniliśmy tę tajemnicę w innych ze Słów w następujący sposób:
Słońce jest do pewnego stopnia nieograniczone, jeśli chodzi o jego jasność, zatem jego obraz odbija się w każdym wypolerowanym i lśniącym przedmiocie. Jeśli na światło słońca wystawimy tysiące lub nawet miliony zwierciadeł, przejaw i podobieństwo słońca znajdziemy w każdym z nich, bez jakiegokolwiek podziału. Dzięki właściwościom zwierciadeł słońce może ukazać swoje działanie poprzez każde z wielkiej liczby luster. Żadna rzecz nie będzie przeszkodą dla innej, a tysiące rzeczy znajdą się w tysiącu miejsc z taką łatwością, jakby tylko jedna z nich zajęła swe miejsce, a każda z nich ukaże przejaw słońca tak samo, jak ich tysiące, rozmieszczone w różnych miejsychh.
Zatem - وَلِلّٰهِ الْمَثَلُ الْاَعْلٰى - Stwórca, Któremu należy się wszelka chwała, wraz ze Swymi jasnymi atrybutami i świetlistymi Imionami, ukazuje nam Swoje przejawy w ten sam sposób, poprzez tajemnicę natury Jego, Jedynego, jako że choć nie jest obecny w żadnym z miejsc, równocześnie jest Wszechobecnym, Którego można ujrzeć w każdym z nich. Nie istnieje żaden podział w tym, co dotyczy Jego działania i Jego stworzenia. On jest Tym, Który wykonuje wszelkie zadania w każdym czasie i każdym miejscu równocześnie, bez najmniejszej trudności, bez żadnej przeszkody.
Zatem jeśli stworzenie wszystkich rzeczy - poprzez owe tajemnice wsparcia w jedności, łatwości w jedności i istoty Jedynego - przypiszemy Jedynemu Stwórcy, stworzenie wszystkich rzeczy stanie się tak proste i tak łatwe, jak stworzenie jednej z nich, zaś każda istota przez wzgląd na piękno i doskonałość Jego kunsztu może stać się tak wartościowa, jak wszystkie istoty razem wzięte. Owa prawda ukazuje się poprzez bezgraniczną obfitość wszystkich stworzeń i poprzez przejawy nieskończenie misternego kunsztu widoczne w każdym z nich. Jeśli zaś stworzenia wszelkich istot nie przypiszemy bezpośrednio Jedynemu Stwórcy, stworzenie każdego z nich zacznie przysparzać tylu problemów, co stworzenie wszystkich, a wartość wszystkich stworzeń zmniejszy się, spadając do poziomu wartości jednego z nich. W takim przypadku albo żadna rzecz nie mogłaby zostać powołana do istnienia, albo, gdyby nawet tak się stało, byłaby bezwartościowa.
Owa tajemnica doprowadziła do tego, że sofiści, którzy uważają się za najbardziej światłych spośród filozofów, uświadomili sobie, iż droga przypisywania towarzyszy Bogu Jedynemu jest nieskończenie trudniejsza od drogi prawdy i potwierdzenia jedności Bożej, że pierwsza z owych dróg jest w najwyższym stopniu absurdalna. Ponieważ jednak odwrócili twarze od drogi prawdy, wybierając drogę niewiary i zbłądzenia, musieli wyrzec się rozumu i zaprzeczyć istnieniu wszelkich rzeczy.
Punkt Czwarty
Dla mocy Wszechmocnego, Który zarządza całym wszechświatem poprzez Swoje jasno widoczne działania, stworzenie Raju jest tak łatwe, jak stworzenie wiosny, a stworzenie wiosny tak łatwe, jak stworzenie kwiatu. Powab kunsztu przejawiającego się w kwiecie i piękno jego stworzenia mogą stać się z kolei tak śliczne i wartościowe, jak cała wiosna. Tajemnica owej prawdy jest trojakiej natury i składa się z trzech innych tajemnic: pierwsza mówi, że istnienie Stwórcy, Który istnieje zupełnie niezależnie od Swoich stworzeń, jest konieczne; druga - że w Swoim braku ograniczeń
i w Swej istocie nie jest On podobny do jakiegokolwiek ze stworzeń; trzecia - że jest On niepodzielny i nie ogranicza Go przestrzeń.
Tajemnica pierwsza
Ta nadzwyczaj głęboka tajemnica mówi, że konieczność istnienia Stwórcy i fakt, że jest On całkowicie odrębnym od Swoich stworzeń, nadaje Jego stworzeniu nieskończoną łatwość. Ułatwimy zrozumienie owej tajemnicy za pomocą następującego porównania:
Poziomy istnienia są rozmaite, podobnie jak wszelkie światy istnienia, które również różnią się od siebie nawzajem. Ponieważ owe poziomy są różne, to, co jest ledwie cząsteczką na jednym z nich (głęboko zakorzenionym w istnieniu), może być górą na innym; można zatem powiedzieć, że w tym sensie owa cząsteczka mieści w sobie górę.
Na przykład dar pamięci, który w głowie stworzenia ze świata przejawów ma wielkość ziarnka gorczycy, w świecie znaczeń rozrasta się do rozmiarów biblioteki, zaś lusterko wielkości paznokcia w świecie zewnętrznym na poziomie świata podobieństw może objąć wielkie miasto. Gdyby pamięć i zwierciadło posiadały w świecie zewnętrznym świadomość i moc stworzenia, w świecie znaczeń i podobieństw byłyby w stanie wykonać nieskończenie wiele działań i spowodować nieskończone przemiany dzięki mocy ich drobnych istnień w świecie zewnętrznym. Oznacza to, że kiedy istnienie danej rzeczy jest stanowczo dowiedzione, jest moc wzrasta, a to, co mało jedynie niewiele mocy, nabiera jej, zwłaszcza wtedy, kiedy to, czego istnienie jest doskonale stabilne, istnieje niezależnie od powłoki materialnej i nie jest ograniczone. Wówczas jedynie częściowy przejaw takiej istoty mógłby przekształcić wiele światów, pozostających na mniej związanych z tym, co cielesne, poziomach istnienia.
Chwalebny Stwórca wszechświata وَلِلّٰهِ الْمَثَلُ الْاَعْلٰى jest Tym, Którego istnienie jest konieczne. Oznacza to, że Jego istnienie jest sprawą najbardziej zasadniczą, że On jest Wiecznym i Przedwiecznym, że jego nieistnienie jest niemożliwością, podobnie jak założenie, że miałby On przestać istnieć, że Jego istnienie wyznacza najbardziej trwały, najsilniejszy i najdoskonalszy spośród poziomów istnienia. W porównaniu z Jego istnieniem wszelkie inne poziomy istnienia są jedynie nadzwyczaj bladymi cieniami.
Poziom właściwy Temu, Którego istnienie jest konieczne, jest tak trwały i tak rzeczywisty, zaś inne poziomy istnienia tak zależne od Niego,
nierealne i blade, że wielu spośród tych, którzy prowadzili dociekania w temacie Jego stworzenia, jak Muhjiddin al-'Arabi, uznało, że inne poziomy istnienia są jedynie złudzeniem i imaginacją, mówiąc: لَا مَوْجُودَ اِلَّا هُوَ , co oznacza, że istnienie wszelkich rzeczy jest względne w porównaniu z Tym, Którego istnienie jest konieczne. Owi uczeni dowodzili, że żadna rzecz prócz Boga nie zasługuje na nazwanie jej istniejącą.
Zatem dla mocy Tego, Którego istnienie jest zarówno konieczne, jak zasadnicze, istnienie stworzeń od Niego zależnych i przez Niego stworzonych, mających naturę akcydentalną, a także wszelkie prawdy dotyczące tego, co nietrwałe i bezsilne, są proste i łatwe. Powołanie do życia wszystkich istot ludzkich, a następnie osądzenie ich w Dniu Wielkiego Zgromadzenia jest dla niego tak łatwe, jak wskrzeszenie liści, kwiatów i owoców na wiosnę, zaiste, tak łatwe, jak przywrócenie do życia jednego ogrodu, a nawet jednego drzewa.
Tajemnica druga
Oto, co jest przyczyną łatwości w odniesieniu do Jego istoty, całkowicie różnej od istoty wszelkich Jego stworzeń, a także w odniesieniu do tego, że On jest ponad wszelkie ograniczenia:
Z całą pewnością istota Stwórcy wszechświata nie jest tego samego rodzaju, co istota wszechświata, a Jego istota nie przypomina istoty jakiejkolwiek innej rzeczy. Skoro tak jest, to przeszkody i ograniczenia ze sfery wszechświata nie mogą przeszkodzić Mu w czymkolwiek ani utrudnić żadnych z Jego działań. Ma On całkowitą władzę nad całym wszechświatem i jest w stanie zmienić oblicze całego wszechświata w tym samym czasie. Jeśli wszelkie dyspozycje i wszelkie działania, jakie są widoczne we wszechświecie, przypisalibyśmy samemu wszechświatowi, spowodowałoby to tak wiele trudności i takie zamieszanie, że nie przetrwałby żaden porządek ani żadna rzecz nie pozostałaby przy życiu, zaiste, żadna również nie mogłaby zostać powołana do istnienia.
Na przykład, jeśli mistrzowski kunszt widoczny w konstrukcji sklepienia wielkiej kopuły przypiszemy kamieniom, z których zbudowany jest gmach, a komendę nad batalionem, która zgodnie z właściwym stanem rzeczy należy do oficera, oddamy wszystkim żołnierzom batalionu, albo będzie tak, jakby gmach czy batalion nigdy nie powstały, albo też po wielu trudach i w wielkim zamieszaniu uda się osiągnąć jedynie stan całkowitego nieporządku. Jednakże kiedy przypiszemy zadanie uporządkowanego
rozmieszczenia kamieni gmachu mistrzowi budowniczemu, który z pewnością nie jest kamieniem, jeśli komendę nad żołnierzami całego pułku oddamy oficerowi posiadającemu zdolności odpowiednie do swej oficerskiej rangi, łatwymi staną się zarówno sztuka budowniczego, jak i zorganizowanie pułku oraz dowodzenie nim. Stanie się tak dlatego, że podczas gdy kamienie lub żołnierze przeszkadzają sobie nawzajem, architekt może przyjrzeć się budowli pod każdym kątem, zaś oficer wydaje rozkazy bez żadnych przeszkód.
Zatem - وَلِلّٰهِ الْمَثَلُ الْاَعْلٰى - święta istota Tego, Którego istnienie jest niezbędne, nie jest tego samego rodzaju, co natura zależnych od Niego stworzeń. Wszelkie prawdy wszechświata są promieniami Imienia Bożego "Prawda", które jest jednym z Jego Najpiękniejszych Imion, zgodnych z Jego istotą. Ponieważ Jego święta istota, której istnienie również jest konieczne, jest całkowicie oddzielona od tego, co materialne, i zupełnie różna od istoty wszelkich innych stworzeń, z pewnością nie ma On podobnego Sobie, równego Sobie ani Swego odpowiednika. Zatem z całą pewnością zarządzanie całym wszechświatem i utrzymywanie jego istnienia jest dla mocy Przedwiecznego, Któremu należy się wszelka chwała, tak łatwe, jak zarządzanie wiosną, a nawet, zaiste, jak zarządzanie sprawami jednego drzewa i utrzymywanie go przy życiu, zaś stworzenie Zmartwychwstania, królestwa życia ostatecznego, Raju i Piekła, jest tak łatwe, jak wiosenne przywrócenie do życia drzewa, które obumarło poprzedniej jesieni.
Tajemnica trzecia
Fakt, że niepodzielność Boga i brak jakichkolwiek ograniczeń, jakie mogłaby narzucić Mu przestrzeń, skutkuje największą łatwością działania, ma następujące znaczenie:
Ponieważ Wszechmocny Stwórca jest wolny od jakichkolwiek ograniczeń narzucanych przez przestrzeń, możemy myśleć o Nim jako o Tym, Który poprzez Swoją moc obecny jest wszędzie. Ponieważ Jego istoty nie może dotknąć żaden podział, może On widzieć wszelkie rzeczy i oddziaływać na nie poprzez wszystkie Swoje Najpiękniejsze Imiona. Ponieważ jest On obecny wszędzie i może oddziaływać na każdą rzecz, żadne istoty i żadni pośrednicy (czy to z osobna, czy w zgromadzeniu) nie mogą przeszkodzić Jego dziełom ani zapobiec im, a prócz tego zaiste nie ma żadnej potrzeby, aby mieli to uczynić.
Przypuśćmy, że zaszła taka konieczność, a wszelkie rzeczy - niczym przewody, gałęzie drzew czy naczynia krwionośne ludzkiego organizmu
- stały się podobne narzędziom powoływania do życia oraz łatwości i szybkości w działaniu. Pomińmy całą koncepcję, wedle której miałyby w czymkolwiek przeszkadzać Stwórcy, ograniczać Go, powstrzymywać czy ingerować w Jego sprawy, i powiedzmy, że faktycznie są one narzędziami łatwości, prędkości i jedności. Oznacza to, że - patrząc na tę kwestię z punktu widzenia posłuszeństwa i podporządkowania wszelkich rzeczy wszechwładzy i mocy Wszechmocnego i Chwalebnego - nie ma żadnej potrzeby, by tak się stało. Gdyby zaistniała taka potrzeba, rzeczy i istoty mogłyby stać się narzędziami Bożej łatwości.
W skrócie: Wszechmocny Stwórca stwarza każdą rzecz w odpowiednim dla niej kształcie, bez najmniejszego kłopotu, szybko i z łatwością, podczas gdy Sam nie podlega jakiemukolwiek procesowi. On stwarza to, co powszechne, z łatwością równą tej, z jaką stwarza to, co poszczególne. On stwarza to, co poszczególne, umieszczając w owych stworzeniach tyle przejawów Swojego kunsztu, ile jest ich w tym, co powszechne. Zaiste, ktokolwiek stwarza to, co powszechne, niebiosa i ziemię, musi być również tym, który stwarza to, co poszczególne, a także wszelkie istoty żywe w niebiosach i na ziemi, a nie może być to nikt inny prócz Jego, Jedynego, jako że owe drobne istoty są owocami, nasionami i miniaturowymi próbkami tego, co powszechne.
Co więcej, ktokolwiek stwarza to, co poszczególne, musi być również tym, który stwarza żywioły, niebiosa i ziemię, obejmujące to, co poszczególne, jako że widzimy, iż to, co poszczególne, jest niczym nasionko lub maleńka kopia tego, co powszechne. Skoro tak jest, zatem żywioły, niebiosa i ziemia, a więc to, co powszechne, musi spoczywać w ręku Tego, Który stwarza to, co poszczególne, by - zgodnie z zasadami Jego mądrości i równowagą ustaloną przez Jego wiedzę - mógł On zawrzeć sens, znaczenie i próbki tego, co powszechne i wszechobejmujące, w tym, co poszczególne, w miniaturowych próbkach tego, co powszechne.
Zaiste, patrząc z punktu widzenia owych cudów kunsztu i dziwów stworzenia, to, co poszczególne, nie jest mniej warte od tego, co powszechne, ani kwiaty nie stoją niżej od gwiazd, ani nasiona nie mają pozycji niższej od tej, którą mają drzewa. Zaiste, znaczenie drzewa - które jest inskrypcją spisaną przez Boże zarządzenie, zawartą w nasionku - jest bardziej cudowne niż materialny kształt tego samego drzewa, utkanego przez Bożą moc i zasadzonego w ogrodzie, zaś stworzenie człowieka jest bardziej cudowne od stworzenia wszechświata. Gdyby Mądry Koran został spisany w cząsteczkach eteru lub w jednym atomie, dalece przewyższyłby Wspaniały Koran, który jest zapisany w gwiazdach na obliczu niebios. Podobnie to, co drobne i poszczególne, przewyższa to, co powszechne, pod względem cudowności Bożego stworzenia.
gdyż inni czują przed nim lęk. Jeśli jego wrogość powstaje z zawiści, staje się najcięższą torturą, ponieważ zawiść pożera i niszczy przede wszystkim zawistnego, a szkoda, jaką wyrządza temu, kto jest jej obiektem, jej nieznaczna lub wręcz żadna.
Lekarstwo na zawiść: Niech zawistny zastanowi się nad ostatecznym przeznaczeniem rzeczy, które wzbudzają jego zawiść. Wówczas zrozumie, że piękno, siła, wysoka pozycja i majątek należące do tego, którego ma za swego rywala, są tymczasowe i przemijające. Korzyści z nich są nieznaczne, a lęk, jaki powodują, jest wielki. Jeśli chodzi o cechy charakteru człowieka, które przyniosą mu nagrodę w życiu ostatecznym, nie mogą być one obiektem zawiści, jeśli jednak ktoś zazdrości innemu człowiekowi owych cech, wówczas albo sam jest hipokrytą, który pragnie, by już na tym świecie zostały zniszczone rzeczy przynoszące dobro w życiu ostatecznym, albo też wyobraża sobie, że ten, któremu zazdrości, jest hipokrytą, przez co jest wobec niego niesprawiedliwy.
Jeśli człowiek cieszy się z nieszczęść, jakie go spotykają, a jest zasmucony, kiedy otrzymuje dary, jest tak, jakby czuł się urażony życzliwością, jaką okazują mu Boże zarządzenie (ar. al- qadr) i Boże miłosierdzie, jakby krytykował je i sprzeciwiał się. Ktokolwiek krytykuje Boże zarządzenie, jest podobny człowiekowi, który wali głową o kowadło tak długo, aż jego głowa pęknie, a ktokolwiek sprzeciwia się Bożemu miłosierdziu, ten zostanie go pozbawiony.
Jak sprawiedliwość i zdrowe sumienie miałyby zaakceptować, by odpowiedzią na coś, co nie jest warte nawet wrogości żywionej przez jeden dzień, miałyby być uraza i nieprzyjaźń trwające cały rok? Nie możesz potępiać swojego brata w wierze za zło, które spotkało cię z jego strony, a to z następujących powodów:
Po pierwsze, pewna część odpowiedzialności za to, co cię spotyka, należy do Bożego zarządzenia. Jest koniecznie, aby oddzielić tę część od całości i odpowiedzieć na Boże zarządzenie z zadowoleniem i satysfakcją.
Po drugie, należy zdać sobie sprawę również z udziału Szatana i ludzkiej duszy, a także współczuć człowiekowi owładniętemu przez własną duszę oraz cierpliwie czekać, aż będzie on żałował za grzechy, miast stawać się jego wrogiem.
Po trzecie, spójrz na wady własnej duszy, których nie widzisz lub których nie chcesz zobaczyć, i oddziel od tego, co cię spotyka, również należny jej udział. Co zaś tyczy cię niewielkiej części, która wówczas pozostanie, jeśli odpowiesz swemu wrogowi wybaczeniem, odpuszczeniem i wielkodusznością,
Punkt Piąty
W powyższych wyjaśnieniach ukazaliśmy - do pewnego stopnia - nieskończoną łatwość i nadzwyczajną szybkość Bożego działania, bezgraniczną łatwość widoczną w stworzeniu wszystkich istot, a także cuda i przykłady mądrości zawarte w ich stworzeniu. Powoływanie wszystkich rzeczy do istnienia z ową najwyższą prędkością i największą łatwością daje ludziom właściwego przewodnictwa trwałe przekonanie o tym, że dla mocy Tego, Który stwarza każdą rzecz, stworzenie Rajów jest tak łatwe, jak stworzenie wiosny, stworzenie wiosny jest niby stworzenie ogrodu, a stworzenie ogrodów jest niczym stworzenie kwiatów.
Zgodnie ze znaczeniem wersetu:
wskrzeszenie całego rodzaju ludzkiego jest dla Boga tak łatwe, jak uśmiercenie jednego człowieka i ponowne wskrzeszenie go, zaś zgodnie z wyraźnym oświadczeniem wersetu:
wskrzeszenie wszystkich ludzi w Dniu Zmartwychwstania jest tak łatwe, jak zwołanie sygnałem trąbki żołnierzy, którym pozwolono rozejść się, by odpoczęli.
Choć owa nieskończona szybkość i bezgraniczna łatwość są rozstrzygającymi dowodami i niezbitymi argumentami świadczącymi za oczywistą doskonałością mocy Stwórcy, jak również za tym, że wszystko jest dla Niego łatwe, to jednak stwarzanie i kształtowanie wszelkiej rzeczy przez Bożą wszechmoc (które jest tak łatwe, że staje się koniecznością) spowodowały, że wśród ludzi zbłądzenia powstała idea, zgodnie z którą rzeczy kształtują same siebie. Ów pogląd jest całkowitą niemożliwością i stał się przyczyną zamieszania, a oznacza on, że ponieważ ci, którzy błądzą, widzą, że rzeczy są powoływane do istnienia z wielką łatwością, wyobrazili sobie, że kształtują się one spontanicznie, co znaczy, że nie są stwarzane, lecz zaczynają istnieć same z siebie i z powodu samych siebie.
Spójrz na tę kompletną głupotę! Ludzie zbłądzenia uczynili to, co jest dowodem istnienia Bożej wszechmocy, dowodem jej nieistnienia, otwierając tym samym drzwi wiodące do nieprzeliczonych niemożliwości. Gdyby przyjąć ich punkt widzenia, takie atrybuty Bożej doskonałości, jak
będzie tak, jakbyś pokonał go szybko i bez żadnego szwanku, a wtedy unikniesz zarówno wszelkich grzechów, jak i szkody, jaką przynoszą. Lecz jeśli - niczym pijany lub szalony człowiek, który kupił odłamki szkła i lodu za cenę należną diamentom - odpowiesz na bezwartościowe, przejściowe, przemijające i pozbawione znaczenia wydarzenia tego świata gwałtowną wrogością, trwałą urazą i wieczną nieprzyjaźnią, jakbyś miał wraz ze swą wrogością pozostać na tym świecie przez całą wieczność, będzie to nadzwyczajnym przestępstwem, grzechem, ułudą pijanego i szaleństwem!
Jeśli zatem kochasz samego siebie, nie pozwól, by do twego serca wkroczyła wrogość i pragnienie zemsty, tak szkodliwe dla życia człowieka. Jeśli już wejdą do twego serca, nie słuchaj tego, co mówią, lecz posłuchaj, co powiedział Hafiz z Szirazu, który ujrzał prawdę: "Świat nie jest towarem wartym tego, by się o niego spierać". Świat jest bezwartościowy, jako że jest tymczasowy i przemija. Skoro taka jest prawda o świecie, zatem jest jasne, jak bezwartościowe i bez znaczenia są jego drobne sprawy! Hafiz powiedział również: "Spokój w obu światach tkwi w zrozumieniu dwóch słów: wspaniałomyślności dla przyjaciół, wyrozumiałości dla wrogów".
Jeśli powiesz: " Nie mam wyboru, ponieważ wrogość stanowi część mego usposobienia. Nie mogę spojrzeć przez palce na tego, kto jest moim wrogiem",
Odpowiem: Jeśli zły charakter i niewłaściwe usposobienie nie zostawiają żadnych śladów, jeśli w twoim postępowaniu nie ma niezdrowych intencji, nie ma w tym żadnej szkody. Jeśli w tej sprawie nie masz wyboru, zatem nie jesteś w stanie wyrzec się swej wrogości. Jeśli rozpoznajesz swą wadę i rozumiesz, że nie jest ona właściwą cechą, będzie to dla ciebie formą skruchy i poszukiwania przebaczenia, która wybawi cię od złych efektów twej wady. Zaiste, spisaliśmy ów Temat niniejszego Listu, by sprawić, że takie poszukiwanie przebaczenia stanie się możliwe, by odróżnić to, co prawe, od tego, co złe, i by zapobiec temu, by wrogość przejawiała się jako to, co słuszne.
Przypadek wart odnotowania: Pewnego razu widziałem, jak w rezultacie uprzedzeń i stronniczości pewien pobożny uczony w religii posunął się tak daleko w potępieniu innego uczonego, z którego opiniami dotyczącymi polityki się nie zgadzał, że doszedł aż do sugestii, iż ten drugi jest niewiernym, a także wychwalał z szacunkiem hipokrytę, który podzielał jego zdanie. Byłem przerażony tymi złymi skutkami zaangażowania się w politykę. Powiedziałem:
i od tamtego czasu całkowicie wycofałem się z życia politycznego.
nieskończona moc czy obejmująca każdą rzecz wiedza, które są należne jedynie Stwórcy wszechświata, należałoby by przypisać każdej cząsteczce w ciele każdego stworzenia, by mogła ona ukształtować samą siebie!
WYRAŻENIE JEDENASTE:
Słowa te oznaczają, że każda rzecz powróci z królestwa tego, co przejściowe, do świata tego, co trwałe, i stanie przed tronem wiecznej władzy królewskiej Przedwiecznego, Który pozostanie na wieki. Ze świata mnogości pozornych przyczyn przejdzie do sfery mocy Jedynego w Swej jedności, Któremu należy się wszelka chwała, zostanie przeniesiona z tego świata do świata życia ostatecznego. Zatem waszym miejscem ucieczki jest Jego dwór, waszym miejscem schronienia jest Jego miłosierdzie, i tak dalej.
Słowa: "i w Nim wszelka rzecz ma swój kres", a także te, które są im podobne, wyrażają bardzo wiele prawd. Jedną z nich jest ta, która mówi, że powrócicie do wiecznej szczęśliwości i do Raju. Zostało to udowodnione w sposób rozstrzygający poprzez niezaprzeczalną pewność dwunastu Argumentów Słowa Dziesiątego, a także przez sześć Zasad Słowa Dwudziestego Dziewiątego, zawierającego liczne niezbite dowody, nie ma zatem potrzeby dalszych wyjaśnień. Owe dwa Słowa udowodniły - z pewnością równej tej, z jaką możemy powiedzieć, że po tym, jak słońce zaszło wieczorem, wzejdzie następnego ranka - że również życie, które co do znaczenia jest słońcem tego świata, wzejdzie w swym wiecznym kształcie o poranku Dnia Zmartwychwstania, po zniszczeniu tego świata. Ponieważ Słowa Dziesiąte i Dwudzieste Dziewiąte udowodniły ową prawdę w stopniu doskonałym, w tym miejscu powiemy jedynie, co następuje:
Prócz tego, co w sposób rozstrzygający udowodniliśmy powyżej, Wszechmądry Stwórca wszechświata, do Którego należą bezgraniczna i obejmująca każdą rzecz moc, nieograniczona wola i nieskończona, wszechobejmująca wiedza, Najbardziej Miłosierny Stwórca ludzkości, obiecał we wszystkich Swych niebiańskich Księgach i przez wszelkie Swe zarządzenia Raj i wieczną szczęśliwość tym spośród ludzi, którzy w Niego wierzą. Ponieważ obiecał, z całą pewnością sprawi, że tak się stanie, jako że niemożliwością jest, by złamał On Swą obietnicę. Prócz tego niedotrzymywanie słowa jest nadzwyczaj szpetną wadą, a Ten, do Którego należy całkowita doskonałość, jest wolny od wszelkich wad. Złamanie obietnicy bierze swój początek albo z nieświadomości, albo z bezsiły, a skoro niemożliwością jest przypisanie ignorancji lub bezsilności - w jakikolwiek
sposób - Wszechmocnemu, Który jest o każdej rzeczy Wszechwiedzący - niemożliwością jest również, by nie dotrzymał On Swojego słowa.
Co więcej, najbardziej wybitny spośród ludzi, który stał się dumą wszystkich światów (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a także wszyscy prorocy, święci mężowie, uczeni, którzy dostąpili oczyszczenia oraz ludzie wiary nieprzerwanie proszą o wieczną szczęśliwość, która została im obiecana, pragną jej i błagają o nią Tego, Który jest Najbardziej Szczodry i Najbardziej Litościwy. Jego litość i miłosierdzie, Jego sprawiedliwość i mądrość, Jego Najpiękniejsze Imiona "Najbardziej Miłosierny" i "Najbardziej Litościwy", "Sprawiedliwy" i "Wszechmądry", Jego królewska wszechwładza i panowanie, Jego Najpiękniejsze Imiona, wśród których są takie, jak "Pan", "Ten, Który jako Jedyny utrzymuje istnienie każdej rzeczy" czy "Bóg Jedyny", wymagają istnienia królestwa życia ostatecznego i wiecznej szczęśliwości, czynią istnienie owego królestwa koniecznym, zaświadczają o ziszczeniu Jego obietnicy i wskazują na nie. Zaiste, wszystkie istoty wraz ze wszystkimi widocznymi w nich prawdami wskazują na życie ostateczne.
Wszechmądry Koran, owa najwspanialsza spośród wszystkich Ksiąg Objawionych, również ukazuje ową prawdę i naucza o niej poprzez tysiące swych wersetów, za pomocą jasnych zaświadczeń oraz rozstrzygających, wiarygodnych dowodów.
Również Najbardziej Szlachetny i Umiłowany Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który stał się dumą całego rodzaju ludzkiego, poprzez tysiące olśniewających cudów nauczał owej prawdy przez całe swe życie i z całą swą siłą. Udowodnił ją, ogłosił, ujrzał i ukazał innym.
Powiedział (Mojżesz): "Panie mój! Rozszerz moje piersi i ułatw moje zadanie!
Rozwiąż węzeł mojego języka
aby oni pojęli moją mowę". Koran, 20:25-28.
Dopisek
Pytanie: Wiele razy mówiłeś, że w Bożej jedności zawiera się nieskończona łatwość, zaś w mnogości i przypisywaniu Bogu towarzyszy - nieskończone trudności, że w Bożej jedności zawarta jest taka łatwość, iż staje się ona koniecznością, zaś w przypisywaniu Bogu towarzyszy - taka trudność, iż staje się to niemożliwością. Jednakże trudności i niemożliwości, które ukazałeś, obecne są także w jedności. Mówisz na przykład, że gdyby cząsteczki nie były urzędnikami Boga, każdej z nich należałoby przypisać obejmującą każdą rzecz wiedzę i całkowitą wszechmoc, konieczne by było także istnienie w każdej cząsteczce bezcielesnych maszyn czy też pras drukarskich. Oczywiście jest to całkowitą niemożliwością, jednak nawet jeśli owe cząsteczki są Bożymi urzędnikami, czyż nie muszą posiadać tych samych cech, by mogły wykonywać w doskonałym porządku swe niezliczone obowiązki? Czy możesz rozwikłać dla mnie tę zagadkę?
Odpowiedź: W wielu Słowach wyjaśniliśmy i udowodniliśmy fakt, zgodnie z którym, jeśli istnienie wszelkich rzeczy przypiszemy Jedynemu Stwórcy, ich stworzenie i istnienie będzie tak łatwe, jak stworzenie
i istnienie jednej z nich. Jeśli zaś przypiszemy je licznym przyczynom i naturze, wówczas stworzenie jednej muchy stanie się tak trudne i mozolne, jak stworzenie niebios, stworzenie kwiatu będzie niczym stworzenie wiosny, a stworzenie owocu - niczym stworzenie całego ogrodu. Jako że ta kwestia została udowodniona w innych Słowach, odsyłamy cię do nich, zaś w tym miejscu, za pomocą trzech wskazówek, wyjaśnimy jedynie trzy porównania, które uspokoją twą duszę i sprawią, że twój rozum odpocznie w obliczu owej prawdy.
Porównanie Pierwsze
Przezroczysty i lśniący drobiazg nie może samodzielnie ani stać się częścią światła, nawet tak małego, jak światło zapałki, ani też stać się źródłem światła. Może posiadać jedynie tyle światła, ile posiada go drobna cząsteczka, stosownie do swojej masy i wielkości. Jeśli jednak ową drobinkę powiążemy ze słońcem, jeśli otworzy oczy, by spojrzeć na słońce, będzie w stanie ogarnąć olbrzymie słońce wraz z siedmioma barwami jego światła, jego ciepłem, a nawet z odległością między sobą a słońcem, ukazując najwspanialszy z przejawów. Oznacza to, że jeśli cząsteczka zostanie pozostawiona sama sobie, będzie mogła spełniać jedynie takie funkcje, jakie są właściwe dla cząsteczki, podczas gdy jeśli będzie postrzegana jako urzędnik słońca i zostanie połączona z nim jako jego zwierciadło, będzie w stanie ukazać pewne częściowe przykłady właściwości słońca w ten sam sposób, w jaki ukazuje je samo słońce.
Zatem وَلِلّٰهِ الْمَثَلُ الْاَعْلٰى - jeśli wszystkie istoty i wszystkie cząsteczki przypiszemy mnogości, pozornym przyczynom, naturze lub im samym, lub w ogóle czemukolwiek innemu niż Bóg, wówczas albo każda z nich będzie musiała posiadać wszechobejmującą wiedzę i wszechmoc, albo też w każdej z nich musiałyby ukształtować się bezcielesne maszyny i prasy drukarskie, by owa istota czy cząsteczka mogła wykonywać swe cudowne obowiązki. Jednakże gdy powstanie i istnienie cząsteczek przypiszemy Temu, Który jest Jedynym w Swej jedności, każda z nich, każde Jego dzieło stanie się powiązane z Nim, jakby stawało się Jego urzędnikiem. Takie połączenie pozwoli istocie czy cząsteczce na ukazanie Jego przejawów, zaś poprzez owo połączenie i stanie się przejawem istota czy cząsteczka będzie mogła polegać na nieskończonych wiedzy i mocy Boga. Zatem poprzez tajemnicę tego połączenia i zdania się na Wszechmocnego istoty spełniają funkcje dalece wykraczające poza ich własną moc, dokonując tego dzięki mocy ich Stwórcy.
Porównanie Drugie
Wyobraź sobie dwóch braci, z których jeden był dzielny i polegał na sobie samym, drugi zaś był patriotą oddanym swemu krajowi. Kiedy wybuchła wojna, ten, który polegał na samym sobie, w żaden sposób nie związał się z państwem, woląc służyć mu na własną rękę. Był zatem zmuszony do dźwigania tego, co zapewniało mu siłę, oraz do przenoszenia - dopóki starczało mu sił - swego ekwipunku i amunicji. Stosownie do swej niewielkiej siły, mógł walczyć jedynie z kapralem nieprzyjacielskiej armii; dokonanie czegoś więcej przekraczało jego możliwości.
Drugi z braci nie polegał na sobie samym, lecz jako że wiedział, iż jest słaby i bezsilny, nawiązał połączenie z królem, zaciągając się do wojska. Dzięki owemu połączeniu całe wielkie wojsko stało się dla niego źródłem wsparcia, a z powodu owego wsparcia rzucił się w wir wojny pod auspicjami swego króla i z siłą moralną równą sile całej armii. Kiedy napotkał sławnego feldmarszałka z pokonanej armii nieprzyjacielskiego króla, ogłosił w imieniu swego władcy: "Biorę cię do niewoli! Marsz!", po czym pojmał go i przekazał odpowiednim władzom. A oto, jakie jest znaczenie tej historii i jaka mądrość jest w niej zawarta:
Jako że ów pierwszy, niezależny człowiek zmuszony był do tego, by samemu nosić swój ekwipunek i to, co dawało mu siłę, usługi, jakie mógł oddać krajowi, były nadzwyczaj nieznaczne, podczas gdy ten, który był żołnierzem króla, nie musiał sam nosić tego, co było źródłem jego siły, zaiste, armia i król robili to za niego. Jak odbiornik połączony jest cienkimi przewodami ze stacjami telegrafu lub telefonu, tak ów człowiek połączył się z nieskończoną mocą swego króla.
Zatem - وَلِلّٰهِ الْمَثَلُ الْاَعْلٰى - jeśli wszystkie istoty i wszystkie cząsteczki przypiszemy bezpośrednio Jedynemu w Jego jedności i uznamy, że są z Nim połączone, to ujrzymy, że dzięki sile, jaką daje owo połączenie i dzięki swemu Panu mrówka mogła zburzyć pałac Faraona; mucha mogła zabić Nimroda i wysłać go do Piekła; zarazek może wpędzić do grobu podłego tyrana; nasiono wielkości ziarnka pszenicy staje się warsztatem i fabryką, w której powstaje wielkie jak góra drzewo sosnowe; cząsteczka powietrza skutecznie i systematycznie wykonuje swe działania w mających różne funkcje układach kwiatów i owoców. Cała ta łatwość z całą pewnością ma swój początek w połączeniu z Bogiem i byciu Jego urzędnikiem. Jeśli zaś jakakolwiek istota zwróci się ku niezależności, jeśli pozostawimy ją mnogości, pozornym przyczynom i sobie samej, jeśli podąży
drogą przypisywania Bogu towarzyszy, wówczas będzie w stanie spełniać jedynie takie funkcje, jakie są stosowne dla jej masy i wielkości.
Porównanie Trzecie
Dwaj przyjaciele chcieli napisać geograficzne i statystyczne dzieło o kraju, którego nigdy nie widzieli. Jeden z nich dokonał połączenia z królem, wkroczył do stacji telegrafu i telefonu i przy pomocy kawałka drutu wartego kilka kuruszów podłączył swój odbiornik do sieci państwa, dzięki czemu mógł kontaktować się ze wszystkimi częściami kraju i zbierać informacje. Napisał doskonale skomponowane i właściwie uporządkowane dzieło z dziedziny geografii i statystyki. Jeśli zaś chodzi o drugiego z przyjaciół, albo musiałby on podróżować nieprzerwanie przez pięćdziesiąt lat, oglądać wszystko na własne oczy i z wielkim trudem zdobywać wiedzę o każdym wydarzeniu, albo też wydać miliony lir na to, by mógł stać się - niczym król - właścicielem systemu telegrafu i telefonu rozciągającego się na cały kraj. Wtedy mógłby napisać dzieło tak doskonałe jak to, które napisał jego przyjaciel.
Podobnie - وَلِلّٰهِ الْمَثَلُ الْاَعْلٰى - jeśli niezliczone rzeczy i stworzenia przypiszemy Jedynemu w Swej jedności, każda rzecz dzięki połączeniu z Nim stanie się miejscem ukazania Jego przejawu. Poprzez ukazywanie przejawów Tego, Który jest Przedwiecznym słońcem, wszelkie rzeczy zostaną połączone z prawami Jego mądrości, zasadami Jego wiedzy i zarządzeniami Jego mocy. Następnie dzięki sile i mocy Boga zaczną ukazywać przejawy Wszechwładnego tak wspaniałe, jakby posiadały oczy patrzące we wszystkich kierunkach i jakby były w stanie wypowiedzieć ważkie słowa w każdej możliwej kwestii. Jeśli owo połączenie zostałoby przerwane, dana rzecz również zostałaby odcięta od wszystkiego prócz niej samej, a jej znaczenie zostałoby zmniejszone do tego, które jest właściwe jej niewielkiej masie, a przecież w takim przypadku musiałaby posiadać absolutne cechy właściwe Bogu, by spełniać wszystkie funkcje, jakie wymieniliśmy powyżej.
W skrócie: Łatwość na drodze jedności Boga i wiary w Niego czyni je koniecznością, podczas gdy trudności na drodze pozornych przyczyn i przypisywania Bogu towarzyszy czynią je niemożliwością. Jeden człowiek bez trudu może umieścić wiele przedmiotów w określonym położeniu i uzyskać określony efekt, lecz jeśli pozostawimy owe przedmioty samym sobie, by sprawiły zaistnienie takiej sytuacji i uzyskanie takiego wyniku, będą mogły to uczynić jedynie z wielkim trudem i poprzez wielką ilość działań.
Na przykład - jak oznajmiliśmy w Liście Trzecim - każda noc, każda rok, każdy olśniewająca wyprawa i przemarsz wychwalające Boga
dokonują się dzięki wprawieniu w ruch gwiazd na placu niebios, pod rozkazami słońca i księżyca. Jest to zgodne z uwodzicielskim i urzekającym położeniem niebios. Naprzemienność pór roku i inne doniosłe sprawy są wzniosłym i zgodnym z mądrym zamysłem efektem ruchu obrotowego Ziemi. Jeśli położenie niebios i rezultaty ruchu obrotowego Ziemi przypiszemy Bożej jedności, ujrzymy, że Przedwieczny Władca może z łatwością wyznaczyć żołnierza, jakim jest kula ziemska, na dowódcę ciał niebieskich, by można było osiągnąć właściwe ich położenie i zamierzone rezultaty. Po otrzymaniu odpowiedniego rozkazu, Ziemia z radością i w oznaczonym terminie powstaje z miejsca, by wirować i wspominać Najpiękniejsze Imiona Boga niczym jeden z derwiszów Mevlevi. Ów wdzięczny stan, który doprowadza do znaczących rezultatów, może być osiągnięty nieznacznym kosztem.
Jeśli jednakże powiemy Ziemi: "Zatrzymaj się tam, gdzie jesteś, i nie wtrącaj się!"; jeśli - by osiągnąć określony cel i położenie - odwołamy się do niebios jako takich; jeśli obierzemy drogę mnogości i przypisywania Bogu towarzyszy zamiast drogi jedności Bożej, wówczas stanie się konieczne wprawianie w ruch każdego dnia i każdego roku milionów gwiazd, które są tysiące razy większe od Ziemi, by mogły pokonać dystans milionów lat w ciągu czasu, jaki zajmuje obieg lub obrót Ziemi, to jest w ciągu jednego roku lub nawet jednego dnia.
Podsumowanie: Koran, a wraz z nim wszyscy ludzie wiary, przypisuje nieograniczoną ilość stworzeń Jednemu, Jedynemu Stwórcy. Wierni podróżują drogą tak łatwą, że jej wybór staje się koniecznością, i nawołują wszystkich innych, by obrali tę samą drogę. Tymczasem buntownicy, którzy przydają towarzyszy Bogu Jedynemu poprzez przypisywanie istnienia jednej istoty niezliczonym przyczynom, podróżują drogą tak najeżoną trudnościami, że podążanie nią jest niemożliwością. Ci, którzy podążają drogą Koranu, czynią to wraz ze wszystkimi stworzeniami, zaś ci, którzy podróżują drogą zbłądzenia, z jednym tylko stworzeniem. Innymi słowy, pochodzenie wszelkich rzeczy od jednej jest nieskończenie łatwiejsze niż pochodzenie jednej rzeczy od wielu. W ten sam sposób oficer wydaje rozkazy tysiącu żołnierzy tak łatwo, jakby wydawał rozkazy jednemu żołnierzowi, lecz jeśli komendę nad jednym żołnierzem oddamy tysiącu oficerów, wydawanie mu rozkazów stanie się tak trudne jak rozkazywanie tysiącom żołnierzy i wywoła chaos.
Oto potężny werset, który ciska ową doniosłą prawdę w twarze tych, którzy dodają Bogu Jedynemu towarzyszy, który roztrzaskuje ich niewiarę na kawałki:
List Dwudziesty Pierwszy
...i dla rodziców - dobroć! A jeśli jedno z nich lub oboje osiągną przy tobie starość, to nie mów im: "Precz!" i nie popychaj ich, lecz mów do nich słowami pełnymi szacunku!
Pochylaj ku nim skrzydło łagodności, przez miłosierdzie, i mów: "Panie mój, bądź dla nich miłosierny, tak jak oni byli, wychowując mnie, kiedy byłem mały".
Wasz Pan wie najlepiej, co jest w waszych duszach, jeśli jesteście dobrzy. I On, zaprawdę, jest przebaczający dla tych, którzy się nawracają! Koran, 17:23-25.
O, niedbały człowieku, który masz w swym domu podeszłego w latach rodzica, chorego lub kogoś, kto już nie jest w stanie pracować, spośród tych, z którymi łączy cię braterstwo w religii! Przyjrzyj się uważnie powyższym wersetom i spójrz, jak na pięciu poziomach oraz na różne sposoby wzywają one dzieci do tego, by były uprzejme dla swych starszych rodziców. Tak, najbardziej wzniosłą spośród prawd tego świata jest litość rodziców wobec ich dzieci, a najbardziej wzniosłym prawem - prawo do szacunku, jaki jest im należny w zamian za ich współczucie, jako że z największą przyjemnością poświęcają własne życie, spędzając je w ten
sposób, by mieć na względzie życie i dobro ich dzieci. Każde dziecko, które nie zatraciło człowieczeństwa i nie stało się potworem, poważa owych szanownych, wiernych i gotowych do poświęceń przyjaciół, służy im z prawdziwą szczerością, stara się zadowolić ich i sprawić, by byli szczęśliwi. Również wujowie i ciotki, krewni od strony matki i krewni od strony ojca powinni być traktowani tak, jak rodzice.
Pojmij dzięki temu, co napisaliśmy, jak podły i pozbawiony sumienia jest ten, kto pogardliwie traktuje owe błogosławione, starsze osoby lub pragnie ich śmierci. Dowiedz się, jak wielką nikczemnością i podłością jest pragnienie, by szybko przeminęło życie tych, którzy sami poświęcili swe życie dla ciebie!
O ty, który walczysz o zabezpieczenie własnych środków do życia! Twoi starsi lub ślepi krewni, których nie doceniasz, są źródłem dostatku i miłosierdzia dla twego domu, a także pomagają odsunąć od twego domu nieszczęście. Strzeż się! Nie mów: "Sam niewiele zarabiam i ledwie wiążę koniec z końcem", jako że gdyby nie bogactwo wynikające z ich obecności, warunki, w jakich żyjesz, byłyby jeszcze skromniejsze. Uwierz w to, o czym mówię! Mógłbym dowieść owego faktu w sposób rozstrzygający i przekonać cię, jednak wolę streszczać się i nie przedłużać dyskusji, byś nie poczuł się znużony. Niechaj to, co powiem, będzie dla ciebie wystarczające. Przyrzekam, że są to słowa całkowitej pewności, z którymi zgadzają się nawet moja nakazująca zło dusza i towarzyszący mi diabeł. Niechaj zatem przekona cię to, co skruszyło nawet zatwardziałość mojej duszy i zmusiło do milczenia owego diabła!
Tak, Szczodry Stwórca, Któremu należy się wszelka chwała, Który - jak zaświadcza o tym wszechświat - jest nieskończenie Miłosierny, Litościwy, Łaskawy i Hojny, dostarcza dzieciom najwspanialszego zaopatrzenia, kiedy zsyła je na ten świat, sprawiając, że wypływa ono wprost do ich ust ze źródeł, jakimi są piersi matek. Tak samo - w formie majątku - zapewnia On zaopatrzenie ludziom starszym, którzy są podobni dzieciom, lecz mają większe potrzeby i jeszcze bardziej zasługują na uprzejme i litościwe traktowanie. Zaiste, On nie da obfitości środków do życia chciwcowi ani skąpcowi! Wszystkie stworzenia żywe i wszystkie ich gatunki głoszą językami właściwymi ich istocie prawdę Bożej szczodrości, wyrażoną m.in. przez poniższe wersety:
Zaprawdę, nie tylko zaopatrzenie starszych krewnych zsyłane jest w formie dostatku; w tej samej formie - i wraz z pożywieniem dla ludzi - zsyłane jest zaopatrzenie zwierząt przyjaznych człowiekowi, takich jak koty. A oto przykład na poparcie owej tezy, który zaobserwowałem na własne oczy:
Pewien mój bliski przyjaciel dobrze wie, że przez dwa lub trzy lata porcją jedzenia, jaką wyznaczałem sobie na jeden dzień, było pół bochenka chleba. Bochenki wypiekane w wiosce, w której wówczas przebywałem, były małe, zatem taka racja często była dla mnie niewystarczająca. Wówczas przyszła do mnie czwórka kotów, które pozostały u mnie jako moi goście, a wtedy taka porcja zaczęła wystarczać i dla mnie, i dla nich, a często zdarzało się, że nawet coś zostawało. Powtarzało się to tak często, aż nabrałem niezbitego przekonania, że korzystam z dostatku będącego wynikiem obecności kotów. Stwierdzam z całą stanowczością, że nie stały się one dla mnie żadnym ciężarem i nie one miały zobowiązania wobec mnie, lecz ja wobec ich.
O, człowieku! Jeśli na pół dzikie zwierzę może przynieść ci dostatek, kiedy przyjdzie jako gość do twego domu, rozważ, jaki dostatek i jakie miłosierdzie może przynieść człowiek, który jest najszlachetniejszym ze stworzeń. Wierni są najdoskonalszymi spośród ludzi; bezsilni i schorowani starcy są najbardziej godnymi szacunku i litości spośród wiernych; krewni są tymi spośród starców, którzy najbardziej zasługują na uprzejmość, miłość i służenie im, zaś spośród nich najbardziej godni tego są rodzice - owi najwierniejsi i najszczersi przyjaciele spośród krewnych - jeśli na stare lata przebywają w twoim domu. Zgodnie ze znaczeniem hadisu:
możesz ujrzeć znaczącą rolę, jaką odgrywają oni w odpychaniu nieszczęść od twego domostwa.
O, człowieku, oprzytomniej! Ty również się zestarzejesz, jeśli nie umrzesz młodo. Jeśli nie szanujesz swoich rodziców, to wiedz, że - zgodnie z zasadą mówiącą:
twoje dzieci nie będą
miały szacunku dla ciebie i nie zadbają o ciebie. Jeśli pragniesz zabezpieczyć swe życie ostateczne, oto przed tobą skarbiec pełen bogactwa: dbaj o swoich rodziców i zdobądź ich zadowolenie! Jeśli tym, czego pragniesz, są rzeczy tego świata, również staraj się ich zadowolić, ponieważ dzięki temu twoje życie stanie się łatwe, a twoje zaopatrzenie obfite. Jeśli jednak traktujesz ich z pogardą, życzysz sobie ich śmierci, ranisz ich delikatne i wrażliwe serca, wiedz, że będziesz tym, w którym przejawi się znaczenie wersetu:
Jeśli pragniesz zasłużyć na miłosierdzie Najbardziej Miłosiernego z miłosiernych, sam bądź miłosierny dla twych domowników, których powierzył On twej opiece.
Kiedyś zauważyłem, że jeden z mych braci w życiu ostatecznym, Mustafa Cavus, wiódł szczęśliwe życie zarówno jeśli chodziło o sprawy religii, jak i o sprawy tego świata. Nie wiedziałem, jaka jest przyczyna jego pomyślności, i dopiero później pojąłem, że powodem jego osiągnięć był fakt, iż zrozumiał on prawa należne jego starszym rodzicom i przestrzegał ich co do joty, dzięki czemu odnalazł w życiu łatwość i miłosierdzie. Za zezwoleniem Boga będzie również tym, który będzie cieszył się dobrem w życiu ostatecznym. Każdy, ktokolwiek pragnie wielkiego dobra, powinien starać się o to, by stać się podobnym do niego.
List Dwudziesty Drugi
Temat Pierwszy
Spory i niezgoda pomiędzy wierzącymi, poplecznictwo, upór, zawiść, prowadzą do uraz i wrogości między nimi, są odrażające i wstrętne, szkodliwe i grzeszne, jak zgodnie zaświadczają o tym mądrość i najwyższe człowieczeństwo, którymi jest islam - dobro dla życia człowieka, dla jego życia duchowego, jak również dla życia społeczeństwa. Mówiąc w skrócie, owe szpetne cechy są trucizną dla ludzkiego życia. Przedstawimy sześć spośród nadzwyczaj licznych aspektów owej prawdy.
Aspekt Pierwszy
to ci, którzy wykraczają przeciwko prawdzie.
O, niesprawiedliwy człowieku, który żywisz urazę i wrogość wobec wierzącego! Przypuśćmy, że jesteś na okręcie lub w domu wraz z dziewięcioma niewinnymi ludźmi i jednym przestępcą. Wiesz, że ten, kto starałby się zatopić statek lub podpalić dom z powodu owego jednego zbrodniarza, byłby tak wielkim grzesznikiem, że ogrom jego grzechu sprawiłby, iż płakałbyś, wznosząc ręce do nieba. Nawet gdyby na pokładzie statku był jeden niewinny człowiek i dziewięciu zbrodniarzy, zatopienie owego statku byłoby sprzeczne ze wszystkimi zasadami sprawiedliwości.
Jeśli zatem w wierzącym człowieku, którego można porównać do Bożego mieszkania lub okrętu, znajduje się nie dziewięć, lecz nie mniej niż dwadzieścia bezgrzesznych i niewinnych cech, takich jak wiara, islam czy dobre traktowanie sąsiadów, zaś ty żywisz urazę i wrogość wobec niego z powodu jednej występnej cechy, która nie podoba się tobie i może ci zaszkodzić, starając się zatopić ów statek, jakim jest ten człowiek, próbując podpalić ów dom bądź pragnąc tego, wówczas ty również będziesz zbrodniarzem, winnym ogromnego okrucieństwa.
Aspekt Drugi
Istnieją również ludzie, którzy grzeszą przeciwko mądrości, jako że oczywistym jest, iż wrogość i miłość są przeciwieństwami, jak światło i ciemność, a kiedy zachowują swoje zasadnicze cechy, nie mogą się połączyć.
Jeśli miłość prawdziwie jest umieszczona w sercu, a to dzięki cnotom dominujących w nim cech, które powodują miłowanie, wówczas wrogość w owym sercu może przyjąć jedynie postać metaforyczną, przybierając formę litości i współczucia. Wierny miłuje i powinien miłować swego brata, zaś każde zło, jakie w nim zauważa, sprawia mu ból. Stara się zmienić go na lepsze, jednak nie z opryskliwością, lecz łagodnie i delikatnie. Oto, z jakiego powodu hadis Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) mówi: Wierny nie powinien być zagniewany na innego wiernego ani zaprzestać rozmawiania z nim na czas dłuższy niż trzy dni.
Jeśli w sercu człowieka dominują te przyczyny, które powodują powstanie wrogości, a prawdziwa wrogość zajmuje miejsce w jego sercu, wówczas miłość w sercu staje się jedynie metaforyczna i przybiera kształt podstępów i pochlebstw.
O, niesprawiedliwy człowieku! Spójrz, jak wielkim grzechem jest żywienie urazy i wrogości wobec brata w wierze! Gdybyś powiedział, że
zwykłe, małe kamyki są cenniejsze niż Ka'ba i większe od Góry Uhud, byłoby to szpetną niedorzecznością. Tak samo wiara, która jest cenna niczym Ka'ba, i islam, który jest wspaniały niczym Góra Uhud, tak jak inne cechy muzułmanina, wymagają miłości i zgody, jeśli jednak przedkładasz nad wiarę i islam pewnie niedociągnięcia, które powodują wrogość, lecz w rzeczywistości są niby małe kamyki, ty również popadasz w wielką niesprawiedliwość, głupotę i grzech!
Zjednoczenie w wierze wymaga również zjednoczenia serc, a jedność w naszym wyznaniu wiary wymaga jedności naszego społeczeństwa. Nie możesz zaprzeczyć temu, że jeśli znajdziesz się w tym samym pułku, co inny człowiek, zostaniesz nim połączony więzami przyjaźni, a w wyniku tego, że obaj podlegacie rozkazom jednego dowódcy, zaistnieje braterska relacja między wami. Podobnie doświadczysz braterskich relacji poprzez mieszkanie z kimś w tym samym mieście. Więzi jedności i zjednoczenia, a także braterskich relacji, jest tyle, ile jest Najpiękniejszych Imion Boga, które ukazują się i przejawiają tobie dzięki światłu i świadomości, jakie daje wiara.
Wasz Stwórca, do Którego należycie, Ten, Który jako Jedyny jest godny waszej czci i Który daje wam zaopatrzenie, jest ten sam dla ciebie i dla twego brata, podobnie jak tysiące innych rzeczy. Wasz Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), wasza religia, wasz kierunek modlitwy są jedne i te same, tak jak setki innych rzeczy. Tak samo wasza wioska, wasza prowincja i wasz kraj, podobnie jak dziesiątki innych rzeczy, są jedne i te same. Wszystkie te rzeczy mają cechę wspólną jedności, zjednoczenia i zgody, miłości i braterstwa, a zaiste, także kosmos i planety są w podobny sposób połączone niewidzialnymi łańcuchami. Jeśli pomimo tego przedkładasz nad to wszystko rzeczy, które są bezwartościowe i nietrwałe niby pajęczyna, które powodują spory, niezgodę, urazę i wrogość, jeśli popadasz w prawdziwą wrogość wobec swojego brata, wówczas zrozumiesz - jeśli twe serce nie zmarło, a twoja inteligencja nie wygasła - jak wielkim jest twój brak szacunku dla owych więzi jedności, jak wielkie jest twoje lekceważenie relacji wynikających z miłości, twoje naruszanie więzów braterstwa!
Aspekt Trzeci
Zgodnie ze znaczeniem wersetu: وَلَا تَزِرُ وَازِرَةٌ وِزْرَ اُخْرٰى który wyraża czystą sprawiedliwość, żywienie urazy i wrogości wobec wiernego jest potępianiem wszystkich niewinnych cech, które posiada, z powodu jednej występnej cechy, jest zatem aktem wielkiej niesprawiedliwości. Jeśli posuniesz
się w swej wrogości jeszcze dalej i pozwolisz, by objęła ona wszystkich krewnych owego wiernego, wówczas - zgodnie z poniższym wersetem, któremu czynny imiesłów nadaje wyrazisty kształt: اِنَّ الْاِنْسَانَ لَظَلُومٌ popełnisz jeszcze większy grzech i jeszcze bardziej wykroczysz przeciw prawdzie, przed czym wspólnie przestrzegają cię prawo szari'a i mądrość islamu. Jak zatem możesz choćby wyobrażać sobie, że masz słuszność, jak możesz mówić: "Mam rację"?!
Z punktu widzenia prawdy wszelkie przyczyny wrogości i wszelkie formy zła same w sobie są złem, są gęste niczym glina, nie mogą zarazić innych ani zostać im przekazane. Co innego, jeśli ktoś uczy się zła i popełnia je. Zalety, które wzbudzają miłość, są świetliste jak miłość, a do ich funkcji należy, by zostały przekazane i wydały efekty. Oto, z jakiego powodu powstało przysłowie "przyjaciel mojego przyjaciela jest moim przyjacielem", a także zostało powiedziane: "Wiele oczu umiłowało ze względu na jedno tylko oko".
Zatem, o, niesprawiedliwy człowieku! Jeśli taki jest punkt widzenia prawdy, zrozumiesz, jeśli tylko jesteś zdolny do tego, by dostrzec prawdę, jak wielkim przestępstwem jest żywienie wrogości wobec miłych i niewinnych braci oraz innych krewnych człowieka, którego nie lubisz.
Aspekt Czwarty
Jest to grzech dotyczący życia osobistego. Posłuchaj poniższych czterech Zasad, które tworzą podstawę Aspektu Czwartego.
Zasada Pierwsza: Kiedy wiesz, że droga, którą obrałeś, jest prawdziwa, i że prawdziwe są twoje opinie, wówczas masz prawo, by powiedzieć:
"Moja droga jest słuszna i najlepsza", nie masz jednak prawa, by rzec: «Tylko moja droga jest słuszna». Zgodnie ze znaczeniem słów:
twój niesprawiedliwy punkt widzenia i twoje wypaczone zdanie nie mogą być sędziami rozstrzygającymi w każdej sprawie i nie mogą potępić wiary drugiego człowieka jako ułomnej.
Zasada Druga: Twoim prawem jest, by wszystko, co mówisz, było prawdą, lecz nie masz prawa do tego, by powiedzieć, że wszystko, co
mówisz, jest prawdą, jako że ten, którego intencje nie są szczere, może czasami nieuprzejmie odnieść się do twojej rady i odrzucić ją.
Zasada Trzecia: Jeśli już chcesz żywić wrogość, zwróć ją ku wrogości we własnym sercu i postaraj się oczyścić je z tej wady. Stań się nieprzyjacielem twojej nakazującej zło duszy i jej zachcianek, staraj się zmienić ją na lepsze, ponieważ wyrządza ona większą szkodę tobie niż wszystkim innym. Nie popadaj we wrogość wobec innych wiernych z powodu owej szkodzącej ci duszy. Jeśli nadal pragniesz pielęgnować wrogość, oto niewierni i ateiści, których liczba jest wielka, bądź ich wrogiem! Jak cechy miłości sprawiają, że doświadczasz miłości w zamian, tak w ten sam sposób właściwą odpowiedzią na wrogość również będzie wrogość. Jeśli pragniesz pokonać swego wroga, odpowiedz na jego zło dobrem, ponieważ jeśli odpowiesz na zło złem, wrogość zwiększy się, a nawet jeśli twój wróg pozornie zostanie pokonany, w swoim sercu będzie żywił nienawiść, zaś jego wrogość będzie trwać. Jeśli jednak odpowiesz mu tym, co dobre, będzie żałował, dokona skruchy i stanie się twoim przyjacielem. Znaczenie wersów, które mówią:
jest następujące: Cechą wierzącego jest szlachetność, a szlachetne traktowanie go sprawi, że pogodzi się z tobą. Nawet jeśli ktoś pozornie jest niegodziwym, może być człowiekiem szlachetnym ze względu na wiarę. Często zdarza się, że jeśli mówisz złemu człowiekowi: «Jesteś dobry, jesteś dobry...», stanie się dobrym, zaś jeśli mówisz dobremu człowiekowi: «Jesteś zły, jesteś zły...», stanie się złym. Posłuchaj zatem tych świętych zasad Koranu, jako że można odnaleźć w nich szczęśliwość i bezpieczeństwo:
Zasada Czwarta: Ten, który żywi urazę i wrogość, wykracza przeciwko własnej duszy, przeciwko swemu bratu w wierze i przeciwko Bożemu miłosierdziu, ponieważ taki człowiek poprzez własne urazy i wrogość skazuje swą duszę na cierpienie i mękę. Nakłada na własną duszę tortury za każdym razem, kiedy jego wrogość otrzymuje jakikolwiek dar, i cierpi,
Aspekt Piąty
Upór i stronniczość są nadzwyczaj szkodliwe dla życia społecznego.
Jeśli zostanie powiedziane, że pewien hadis mówi: اِخْتِلَافُ اُمَّت۪ى رَحْمَةٌ zaś różnice wymagają istnienia stronnictw...;
Choroba stronnictw może być zbawienna dla zwykłych ludzi, uciskanych przez prześladowców spośród elit, ponieważ jeśli ludzie stanowiący elitę miasta czy wioski połączą się, zniszczą prześladowanych, zwykłych ludzi. Jeśli jednak istnieją stronnictwa, prześladowani mogą szukać schronienia u przedstawicieli jednego z nich, a w ten sposób ocalić się;
Konfrontacja sprzecznych opinii i różnych punktów widzenia sprawia również, że prawda staje się w pełni widoczna,
Jeśli chodzi o pierwszą część owej kwestii, mówimy: Różnice w rozumieniu, o którym mówi hadis, to różnice pozytywne. Oznacza to sytuację, w której każde stronnictwo dokłada starań, aby promować i rozpowszechniać swoją religię, a nie usiłuje burzyć ani niszczyć religii innego stronnictwa, lecz stara się ulepszyć ją i zmienić na lepsze. Hadis odrzuca różnice w rozumieniu negatywnym, ponieważ celem ich stronniczych i nieprzyjaznych działań jest wzajemna destrukcja, zaś ci, którzy znajdują się w którymkolwiek ze stronnictw, nie mogą działać w sposób pozytywny.
Jeśli chodzi o drugą część owej kwestii, mówimy: Jeśli do podziału na stronnictwa dochodzi w imię prawdy, może stać się on schronieniem dla tych, którzy poszukują przestrzegania swych praw. Jednak jeśli chodzi o podział na stronnictwa, jaki panuje obecnie, może on stanowić schronienie i punkt oparcia jedynie dla niesprawiedliwych. Jeśli diabeł przychodzi do człowieka zaangażowanego w działalność, stronniczego i żywiącego uprzedzenia, wspierając jego idee i stając po jego stronie, ów człowiek będzie wzywał błogosławieństwa Bożego dla diabła; jeśli natomiast do strony przeciwnej dołączy człowiek o anielskim charakterze, wówczas ten, który jest stronniczy, może posunąć się tak daleko - oby Bóg nas przed tym uchronił! - że zacznie wzywać przekleństwa Bożego na owego człowieka podobnego aniołowi.
Jeśli chodzi o trzecią część owej kwestii, mówimy: Jeśli do konfrontacji różnych punktów widzenia dochodzi w imię sprawiedliwości i przez wzgląd na prawdę, wówczas różnice dotyczą jedynie środków, zaś w odniesieniu do celu i podstawowego zamiaru istnieje jedność. Różnice
tego rodzaju sprawiają, że przejawia się każdy aspekt prawdy, a także służą sprawiedliwości i prawdzie. Jednak to, co wynika ze skonfrontowania ze sobą punktów widzenia wynikających ze stronniczości i uprzedzeń, co zachodzi jedynie ze względu na despotyczną, nakazującą zło duszę, co opiera się na egoizmie i poszukiwaniu sławy... Tak, to, co wynika z owych czynników, nie jest światłem prawdy, lecz ogniem niezgody. Jedność celu jest koniecznością, lecz różne poglądy takiego rodzaju nie znajdą punktów wspólnych w żadnym miejscu na ziemi. Ponieważ różnice między nimi nie występują ze względu na prawdę, będą one mnożyć się w nieskończoność i spowodują powstanie rozbieżności, których nigdy nie będzie można pogodzić ze sobą nawzajem.
W skrócie: Jeśli nie postępujemy zgodnie ze wzniosłymi zasadami, które mówią:
z owymi wzniosłymi zasadami postępowania, efektem będzie jedynie spór i niezgoda. Jeśli ktoś nie mówi:
jeśli nie przestrzega należycie owych zasad, wówczas jego próby sprawiedliwego postępowania skutkować będą jedynie niesprawiedliwością.
Zdarzenie, z którego wypływa ważna lekcja: Pewnego razu Imam 'Ali (niech Bóg będzie z niego rad) powalił niewiernego na ziemię. Kiedy dobył miecza, by go zabić, tamten splunął mu w twarz. 'Ali darował mu życie i uwolnił go. Ów niewierny zapytał: "Dlaczego mnie nie zabiłeś?", zaś 'Ali odpowiedział: "Chciałem cię zabić ze względu na Boga, jednak kiedy naplułeś mi w twarz, rozgniewałem się i czystość mojej intencji została zmącona poprzez skłonności mej duszy. Oto dlaczego cię nie zabiłem". Tamten odparł: "Jeśli twa religia jest tak czysta i bezinteresowna, musi być prawdą".
Zdarzenie godne odnotowania: Pewnego razu, kiedy sędzia zaczął zdradzać oznaki gniewu, ucinając rękę złodziejowi, sprawiedliwy władca, który wówczas go obserwował, pozbawił go stanowiska. Postąpił tak, ponieważ gdyby sędzia uciął rękę złodziejowi w imię prawa szariatu, jego dusza współczułaby skazanemu; powinien dokonać tego, nie przejawiając ani gniewu, ani miłosierdzia. Tymczasem jako że pewien udział w uczynkach sędziego miały skłonności jego duszy, nie mógł on postępować sprawiedliwie.
Godny pożałowania stan społeczeństwa i straszliwa choroba, jaka dotyka życia społecznego, warta tego, by opłakiwało ją każde serce, w którym jest islam: Zapominanie o wrogach wewnętrznych i pozostawianie ich w spokoju, kiedy pojawiają się i atakują wrogowie spośród obcych, jest tym, czego wymaga dobro społeczeństwa, co są w stanie uznać nawet najbardziej prymitywne ludy. Cóż zatem dolega tym, którzy twierdzą, że służą wspólnocie muzułmańskiej, skoro w czasie, gdy nieprzeliczeni wrogowie jeden po drugim zajmują pozycje do ataku, ci ludzie nie potrafią zapomnieć o swych drobnych niesnaskach i zajmują się nimi, zamiast umocnić swoje pozycje, by odeprzeć ów atak? Oto haniebne okrucieństwo i zdrada całej muzułmańskiej wspólnoty!
Historia, nad którą warto się zastanowić: Wśród ludzi z plemienia Hasanan istniały dwie grupy, dwa klany koczowników, wrogie wobec siebie nawzajem. Choć po każdej ze stron padło być może nawet więcej niż pięćdziesięciu zabitych, kiedy inne plemię - jak Signan czy Hajdaran - występowało przeciwko nim, ludzie z owych nieprzyjaznych sobie klanów zapominali o swej wrogości i walczyli razem, ramię w ramię, dopóki wróg nie został odparty, ani razu nie wspominając o swych wewnętrznych waśniach.
O wy, którzy wierzycie! Czyż nie wiecie, jak wiele klanów nieprzyjacielskich zajmuje pozycje do ataku na ów klan, którym są ludzie wiary? Jest ich więcej niż setka, a podobne są okręgom, które mają wspólny środek. Obowiązkiem wiernych jest zajęcie pozycji obronnych, a każdy z nich jest zobowiązany do tego, by wspierać drugiego i podać mu pomocną dłoń. Czy wreszcie odpowiednim dla ludzi wiary jest to, by w ich uprzedzeniach, stronniczości, urazach i nieprzyjaźni ułatwiali wrogowi przeprowadzenie ataku i rzucali się, by otworzyć mu drzwi, przez które może przeniknąć do owczarni islamu? Istnieje być może nawet siedemdziesiąt kręgów waszych nieprzyjaciół, włączając w to ludzi zbłądzenia, ateistów i niewiernych, a każdy z owych wrogów może przyczynić wam tyle szkód, co wszystkie trwogi i nieszczęścia tego świata razem wzięte; każdy z nich traktuje was z zachłannością, gniewem i nienawiścią. Waszą mocną bronią, tarczą i cytadelą w obliczu ich wszystkich nie może być nic innego, jak tylko braterstwo islamu. Zdajcie więc sobie sprawę z tego, jak sprzecznie z sumieniem i z interesami islamu jest wstrząsanie fundamentami owej cytadeli w imię drobnych niesnasek i innych pretekstów! Wiedzcie o tym i oprzytomnijcie!
Zgodnie ze szlachetnym hadisem Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) tak straszliwi i wyrządzający wielkie szkody ludzie, jak Sufjan czy Dadżdżal, przybędą u kresu czasu, by władać bezbożnymi, by wykorzystać chciwość, żądze i nienawiść wśród muzułmanów i wśród całego
rodzaju ludzkiego, i jedynie niewielkim nakładem sił sprowadzą ludzkość ku anarchii, a cały rozległy świat islamu zakują w kajdany niewolnictwa.
O, ludzie wiary! Jeśli nie chcecie, by waszym udziałem stało się poniżające położenie niewolników, oprzytomnijcie, wejdźcie do cytadeli wersetu:
i znajdźcie w niej schronienie, by obronić się przed prześladowcami, którzy chcą wykorzystać różnice między wami! W innym przypadku nie będziecie w stanie obronić ani waszego życia, ani waszych praw. Jest oczywiste, że jeśli dwaj mistrzowie zapasów zajęci są zmaganiem się ze sobą, może pokonać ich nawet dziecko. Jeśli na szalach wagi wyważymy dwie góry, nawet drobny kamyk może zakłócić ową równowagę i sprawić, że jedna szala wzniesie się, a druga opadnie. Zatem, o, ludzie wiary! W efekcie waszych namiętności, uprzedzeń i stronnictw wasza siła zmniejszyła się do zera, a wy możecie zostać pokonani przez najmniejsze nawet siły. Jeśli choć trochę zależy wam na solidarności społecznej, uczyńcie wzniosłą regułę:
wiodącą zasadą waszego życia, a wówczas zostaniecie wybawieni od poniżenia na tym świecie i od niedoli w życiu ostatecznym.
Aspekt Szósty
Życie duchowe i poprawne oddawanie czci Bogu cierpią z powodu wrogości i urazy, jako że przynoszą one szkodę czystości intencji, która jest środkiem zbawienia. Ten, kto jest stronniczy, będzie pragnął wyższości nad swym nieprzyjacielem w dobrych uczynkach, jakie spełnia, przez co nie będzie w stanie wykonywać ich jedynie ze względu na Boga. W swoim osądzie i postępowaniu będzie przekładał nad innych tego, kto go popiera, nie będzie w stanie być sprawiedliwym. Czystość intencji i sprawiedliwość, które są podstawami wszelkich dobrych dzieł i uczynków, zostaną więc stracone z winy wrogości i nieprzyjaźni.
Aspekt Szósty jest niezmiernie złożony, jednak przerwiemy omówienie go, ponieważ nie miejsce to, aby rozwodzić się nad tym tematem.
Temat Drugi
O, ludzie wiary! Teraz już rozumiecie, jak szkodliwa jest wrogość. Zrozumcie również, że inną straszliwą chorobą jest chciwość, tak samo szkodliwa dla życia islamu jak wrogość. Chciwość powoduje rozczarowanie, niedostatek i upokorzenie, jest przyczyną straty i nędzy. Poniżenie i nędza ludzi, którzy chodzą po tym świecie z chciwością, jest rozstrzygającym dowodem owej prawdy. Chciwość ukazuje swoje złe skutki w całym świecie ożywionym, od tego, co najbardziej powszechne, do tego, co najbardziej poszczególne i jednostkowe. W przeciwieństwie do niej, poszukiwanie zaopatrzenia poprzez położenie całkowitego zaufania w woli Boga powoduje spokój i wszędzie ukazuje swe dobroczynne skutki.
Drzewa owocowe i rośliny, które są gatunkami istot żywych o tyle, o ile potrzebują zaopatrzenia, pozostają z zadowoleniem zakorzenione w jednym miejscu, pokładając zaufanie w Bogu i nie przejawiając żadnej chciwości, a z tego właśnie powodu ich zaopatrzenie samo spieszy ku nim. Ponadto rośliny mają potomstwo znacznie liczniejsze od tego, które wydają zwierzęta. W przeciwieństwie do nich, zwierzęta zachłannie ścigają swe zaopatrzenie i z tego powodu są w stanie pozyskać je jedynie w niedoskonały sposób i kosztem wielkiego wysiłku. W całym królestwie zwierząt jedynie młode są tymi, które do pewnego stopnia przejawiają zaufanie Bogu poprzez wyznanie własnej słabości i bezsilności, wskutek czego otrzymują pełną miarę należnego im, delikatnego pożywienia ze skarbca Bożego miłosierdzia. Jednak dzikie bestie, które z chciwością rzucają się na swe zaopatrzenie, mogą mieć nadzieję jedynie na to, co uzyskają w sposób niedozwolony i nieokrzesany, po dołożeniu wielkiego wysiłku. Owe dwa przykłady ukazują, że chciwość jest przyczyną straty, podczas gdy zaufanie Bogu i zadowolenie z tego, co się posiada, są środkami do osiągnięcia Bożego miłosierdzia.
W królestwie człowieka niektórzy ludzie przylgnęli do tego świata z chciwością i kochają życie z namiętnością większymi od tych, jakie przejawiają jakiekolwiek inne stworzenia, jednak majątek, który zdobyli poprzez lichwę i kosztem wielkich starań jest jedynie własnością, jaką zdobyli nielegalnie, którą mogą zarządzać jedynie przez krótki czas, i która przysparza im niewielu korzyści. Przeciwnie, to, co zdobyli, przynosi im jedynie ciosy nędzy i poniżenia, śmierci i zniewagi, jakimi okładają ich wszyscy ludzie. Ponadto istnieje tak wiele przykładów chciwca narażonego na stratę, że słowa
stały się powszechnie uznaną prawdą. Jeśli kochacie majątek, poszukujcie go nie z chciwością, a z zadowoleniem, a wtedy będziecie mogli posiąść go w obfitości.
Zadowolony i chciwiec są podobni dwóm mężczyznom, którzy wkroczyli do sali audiencyjnej wielkiego człowieka. Jeden z nich rzekł do siebie: "Wystarczy mi, że ów wielki człowiek mnie wpuścił, ponieważ dzięki temu mogę schronić się przed zimnem panującym na zewnątrz. Nawet jeśli da mi znak, bym usiadł w najgorszym miejscu, poczytam to za uprzejmość". Drugi człowiek powiedział grubiańsko, jak gdyby miał jakąkolwiek słuszność w tej kwestii, zaś wszyscy inni byliby zobowiązani do tego, by go szanować: "Powinno mi zostać przydzielone najlepsze miejsce". Wkroczył do sali z zachłannością i utkwił wzrok w owym najlepszym miejscu, pragnąc zbliżyć się do niego, jednak mistrz ceremonii zawrócił go i posadził na gorszym miejscu. Miast dziękować temu człowiekowi, jak powinien to uczynić, chciwiec w swym sercu zagniewał się na niego i zganił go, przez co obraził pana całego pałacu.
Pierwszy człowiek wszedł z najwyższą pokorą i usiadł na najgorszym z miejsc. Jego skromność sprawiła przyjemność mistrzowi ceremonii, który zaprosił owego człowieka, by ten zajął bardziej zaszczytne miejsce. Sprawiło to, że jego wdzięczność wzrosła, podobnie jak jego zadowolenie.
Nasz świat jest niby sala audiencyjna Najbardziej Miłosiernego. Powierzchnia naszej planety jest niczym rozległe miejsce uczty wydanej przez Jego miłosierdzie. Różne poziomy zaopatrzenia i stopnie zsyłanych darów odpowiadają miejscom siedzącym w sali audiencyjnej.
Co więcej, każdy może doświadczyć złych skutków chciwości nawet w najdrobniejszych sprawach. Na przykład, każdy wie w swym sercu, że kiedy dwaj żebracy o coś proszą, człowiek poczuje się urażony przez tego, który naprzykrza mu się z zachłannością, natomiast ulituje się nad spokojnym i da mu to, o co tamten prosi.
By posłużyć się innym przykładem, jeśli nocą nie możesz zasnąć, a życzysz sobie tego, powiedzie ci się, jeśli zachowasz spokój. Jeśli jednak zachłannie pragniesz snu i powtarzasz: "Niech zasnę, niech zasnę!", sen odejdzie od ciebie całkowicie.
A oto jeszcze inny przykład: Jeśli z zachłannością oczekujesz na przybycie kogoś, do kogo masz jakąś ważną sprawę, i stale powtarzasz: "Ach, on wciąż nie przychodzi", wreszcie stracisz cierpliwość, wstaniesz i odejdziesz. Jednak minutę później ów człowiek przyjdzie, a twój zamiar będzie udaremniony.
Przyczyna wszystkich owych wydarzeń jest następująca: Wytworzenie bochenka chleba wymaga pola, które będzie uprawiane, a następnie zżęte, ziarna, które zostanie zabrane do młyna, a także pieca, w którym zostanie wypieczony bochenek. Tak samo w uporządkowaniu wszelkich rzeczy istnieje brak pośpiechu i umiar, zgodne z zarządzeniem Bożej mądrości. Jeśli ze względu na chciwość ktoś nie jest w stanie postępować powoli i rozważnie, nie uda mu się zauważyć wszystkich stopni, które musi pokonać na drodze do owego właściwego uporządkowania. Albo spadnie, albo nie będzie w stanie przemierzyć owych stopni, a w każdym z tych przypadków nie osiągnie celu.
O, bracia, których troska o środki do życia przyprawia o zawrót głowy, którzy jesteście pijani zachłannością na dobra tego świata! Chciwość jest szkodliwa i zgubna, dlaczegóż zatem dzieje się tak, że z powodu waszej chciwości popełniacie nikczemne czyny wszelkiego rodzaju, nie troszcząc się o to, co jest zakazane, a co jest dozwolone, poświęcając tak wiele z życia ostatecznego? Z powodu waszej chciwości odstępujecie nawet od jednego z najważniejszych filarów islamu, jakim jest dawanie jałmużny, choć jałmużna dla każdego jest środkiem przyciągającym dostatek, a odpychającym nieszczęście. Ten, który nie daje jałmużny, z pewnością straci taką sumę pieniędzy, jaką wydałby na jałmużnę, lub wyda te pieniądze na rzeczy bezużyteczne, lub też zostaną mu odebrane przez jakieś nieszczęście.
W prawdziwym śnie, który przyszedł do mnie podczas trwającej pięć lat pierwszej wojny światowej, zadano mi następujące pytanie: «Jaki jest powód głodu, strat finansowych i prób natury materialnej, jakie obecnie dotykają muzułmanów?» W owym śnie odpowiedziałem:
"Z całego majątku, jaki nam zesłał, Wszechmocny Bóg domaga się od nas jedynie jednej dziesiątej bądź jednej czterdziestej, dzięki czemu możemy odnieść pożytek z wdzięcznych modlitw biednych ludzi, a urazy i zawiść mogą zostać zażegnane. Jednak w naszej zachłanności i chciwości odmawiamy dawania jałmużny, a Bóg Najwyższy odbiera nam
trzydziestą część tego majątku, z którego byliśmy Mu winny czterdziestą, a ósmą część tego, z którego byliśmy winni dziesiątą.
Bóg wymaga od nas tego, byśmy przez nie więcej niż jeden miesiąc w roku doznali głodu, co umożliwi nam osiągnięcie siedemdziesięciu korzyści. My jednak litujemy się nad instynktami naszych dusz i nie doświadczamy owego przejściowego, a korzystnego dla nas głodu. Wówczas Wszechmocny Bóg karze nas, zmuszając nas do poszczenia przez pięć lat, a towarzyszący temu głód zaspokajamy siedemdziesięcioma rodzajami nieszczęść.
On wymaga od nas również tego, byśmy jedną godzinę z każdej doby liczącej dwadzieścia cztery godziny spędzili na rodzaju Bożej musztry, przyjemnej i wzniosłej, świetlistej i przynoszącej korzyści, my jednak w swoim lenistwie zaniedbujemy obowiązek modlitwy. Ową jedną godzinę dołączamy do innych godzin, które zmarnowaliśmy. Wszechmocny Bóg nakłada na nas pokutę, sprawiając, że zamiast modlitwy doświadczamy musztry innego rodzaju i fizycznego wysiłku".
Wówczas obudziłem się i po namyśle uświadomiłem sobie, że w owym śnie zawarta była nadzwyczaj ważna prawda. Jak udowodniliśmy to i wyjaśniliśmy w Słowie Dwudziestym Piątym, kiedy porównamy nowożytną cywilizację z zasadami Koranu, ujrzymy, iż wszelka rozpusta i cała nietrwałość w życiu społecznym biorą początek z dwóch źródeł:
Pierwsze: " Gdy mam pełny żołądek, cóż może mnie obchodzić, że inni umierają z głodu?"
Drugie: " Ty pracujesz, bym ja mógł jeść".
Tym, co czyni te dwie postawy nieśmiertelnymi, jest z jednej strony rozpowszechnienie lichwy i systemu odsetek, zaś z drugiej zaniechanie dawania jałmużny. Jedyne lekarstwo, jakie jest w stanie uleczyć te dwie straszliwe choroby społeczne, tkwi w wywiązywaniu się z obowiązku jałmużny i w zakazaniu lichwy. Jałmużna jest najważniejszym filarem szczęścia nie tylko jednostek czy poszczególnych społeczeństw, lecz całej ludzkości. Istnieją dwie grupy ludzi: klasa wyższa i zwykli ludzie. Jedynie jałmużna może wywołać u klasy wyższej współczucie i hojność dla zwyk-łych ludzi, zaś u tych drugich - szacunek i posłuszeństwo wobec przedstawicieli klasy wyższej. Jeśli jałmużna nie istnieje, ludzie z klasy wyższej będą okrutnymi prześladowcami dla zwykłych ludzi, zaś urazy zwykłych ludzi sprawią, że powstaną oni przeciwko klasom wyższym, buntując się. Między tymi dwoma grupami stale będzie toczyć się walka wynikająca z trwałych przeciwieństw. Ostatecznie przyniesie to efekt w postaci konfrontacji kapitalistów i robotników, jak stało się w Rosji.
O, szlachetni ludzie, którzy posiadacie sumienie! O, ludzie szczodrości i hojności! Jeśli akty szczodrości nie są wykonywane w imię dawania jałmużny, przynoszą szkodliwe skutki trojakiego rodzaju. Nie mogą przynieść żadnego skutku, ponieważ jeśli nie dajecie w Imię Boga, w efekcie waszych działań nakładacie na innych zobowiązania i nakładacie na nieszczęsnego nędzarza więzy, jakie wywołuje poczucie zobowiązania, przez co zostajecie pozbawieni jego modlitwy - modlitwy, która w oczach Boga jest najbardziej mile widzianą. W rzeczywistości nie jesteście nikim więcej, jak tylko urzędnikami, którym powierzono rozdzielenie darów Wszechmocnego Boga wśród Jego sług, jednak jeśli wyobrażacie sobie, że jesteście właścicielami majątku, który został wam powierzony, jest to aktem niewdzięczności wobec darów, jakie otrzymaliście. Jeśli, przeciwnie, będziecie dawać jałmużnę i składać Bogu podziękowania za dary, które od Niego otrzymaliście, będziecie nagrodzeni za rozdawanie w Imię Boga Wszechmocnego. Człowiek potrzebujący również nie będzie zmuszony do tego, by nadskakiwać wam i płaszczyć się przed wami; jego szacunek dla samego siebie nie dozna szkody, a jego modlitwa za was zostanie przyjęta. Spójrzcie, jak wielka jest różnica między - z jednej strony - dawaniem tego, co moglibyście wydać jako jałmużnę, a za co nie zyskujecie niczego prócz hipokryzji, sławy i nakładania zobowiązań, a - z drugiej strony - spełnianiem tych samych dobrych uczynków w imię jałmużny, a tym samym wypełnianiem obowiązku, zdobywaniem wynagrodzenia, cnoty, jaką jest szczerość intencji, i modlitw tych, którym wyświadczyliście dobrodziejstwa!
Podsumowanie
W temacie obmawiania
W Punkcie Piątym Promienia Pierwszego Światła Pierwszego Słowa Dwudziestego Piątego ukazaliśmy znaczenie wersetu koranicznego, który zniechęca ludzi do obmawiania, sprawiając, że powstrzymują się od niego, by na sześć cudownych sposobów wywołać odrazę do owego grzechu. Werset ten ukazuje również, jak obrzydliwą rzeczą jest obmawianie w oczach Koranu, nie ma zatem potrzeby dalszych objaśnień w tym temacie. Zaiste, po tym, jak wypowiedział się Koran, nie ma ani możliwości, ani potrzeby dalszej dyskusji.
Koran gani wierzącego poprzez sześć zarzutów wersetu:
a także zabrania mu popełniania tego grzechu z surowością mającą sześć stopni. Kiedy werset ten kieruje swe słowa do ludzi, którzy w danej chwili zajmują się obmawianiem, jego znaczenie jest następujące:
Jak dobrze wiadomo, hamza na początku wersetu ma znaczenie pytające. Owo znaczenie przenika wszystkie słowa wersetu niczym woda, nadając każdemu słowu dodatkowego znaczenia. Zatem pierwsze słowo wersetu zapytuje, na co wskazuje hamza: "Czyż nie posiadasz żadnej inteligencji ani żadnej zdolności rozróżnienia (między tym, co słuszne, a tym, co złe), że nie udało ci się dostrzec szpetoty owego czynu?"
Drugie słowo, يُحِبُّ , zapytuje: "Czyż twoje serce, owa siedziba miłości i nienawiści, jest tak zepsute, że miłuje to, co jest najbardziej odrażające?"
Trzecie słowo, اَحَدُكُمْ , zapytuje: "Cóż stało się z twoim poczuciem odpowiedzialności wobec społeczeństwa i cywilizacji, że jesteś w stanie zaakceptować to, co jest tak straszną trucizną dla społecznego życia?"
Czwarte słowo, اَنْ يَاْكُلَ لَحْمَ , zapytuje: "Cóż stało się z twoim poczuciem człowieczeństwa, że rozrywasz przyjaciela na strzępy swymi zębami, jakbyś był dzikim zwierzęciem?"
Piąte słowo, اَخ۪يهِ , zapytuje: "Czyż nie ma w tobie żadnego współczucia, żadnego poczucia pokrewieństwa, że jesteś w stanie zatopić zęby w tym nieszczęśniku, z którym łączyły cię liczne więzy braterstwa? Czyż nie posiadasz żadnej inteligencji, że gryziesz jego ręce i nogi w tak wielkim szaleństwie?"
Szóste słowo, مَيْتًا , zapytuje: "Gdzie podziało się twoje sumienie?
Czyż twa natura jest tak zepsuta, że porzuciłeś wszelki szacunek dla innych i czynisz coś tak odrażającego, jak jedzenie mięsa z ciała twego brata?"
Zatem, zgodnie zarówno ze znaczeniem wersetu jako całości, jak również ze znaczeniem wskazówek każdego z jego słów, oszczerstwa i obmawianie są czymś odrażającym dla inteligencji i dla serca, dla człowieczeństwa i dla sumienia, dla istoty człowieka i dla jego świadomości społecznej.
Widzisz więc, jak ów werset potępia obmawianie poprzez sześć swych cudownych poziomów, jak na sześć cudownych sposobów powstrzymuje człowieka od popełniania tego grzechu. Obmawianie jest podłością, jest bronią, jakiej najczęściej zwykli używać ludzie wrogości, zawiści i uporu, gdy ci, którzy mają szacunek dla samych siebie, nigdy zniżą się do użycia jako oręża czegoś tak nieczystego. Pewien znany człowiek powiedział kiedyś:
Obmawianie polega na mówieniu tego, co nie spodobałoby się lub sprawiłoby przykrość człowiekowi, o którym mowa, gdyby był on obecny przy rozmowie i słyszał ją. Nawet jeśli to, co powiedziano, jest prawdą, nadal jest obmawianiem, jeśli natomiast jest to kłamstwo, jest zarówno obmawianiem, jak oszczerstwem, a zatem podwójnie ohydnym grzechem.
Po pierwsze: Kiedy przedstawia się skargę urzędnikowi, ponieważ przy jego pomocy zło może zostać usunięte, a sprawiedliwość przywrócona.
Po drugie: Kiedy człowiek rozważający podjęcie współpracy z innym przychodzi do ciebie po radę, a ty mówisz mu, mając na względzie jedynie jego korzyść i udzielenie mu właściwej rady, bez żadnego własnego interesu: "Nie współpracuj z nim, ponieważ wyjdzie ci to na niekorzyść".
Po trzecie: Kiedy naszym zamysłem nie jest wystawienie kogoś na wstyd w oczach innych, lecz jedynie sprawienie, by ludzie byli ostrożni, gdy mówimy: "Ten głupiec i zagubiony człowiek poszedł do takiego-to-a-takiego miejsca".
Po czwarte: Kiedy ten, kto jest przedmiotem obmawiania, jest jawnym i bezwstydnym grzesznikiem i nie przejmuje się złem, jakie popełnia, lecz przeciwnie, jest dumny ze swych grzechów, znajduje w nich przyjemność i grzeszy bez żadnych skrupułów, a przy tym w najbardziej oczywisty sposób.
W owych szczególnych przypadkach obmawianie może być dozwolone, jeśli dokonujemy go, nie mając w tym żadnego własnego interesu, lecz jedynie przez wzgląd na prawdę i pomyślność ogółu. Jednak poza tymi przypadkami obmowa jest niby ogień pożerający dobro, niby płomień, który pożera drewno.
Jeśli ktoś zajmuje się obmawianiem lub dobrowolnie go słucha, powinien powiedzieć:
zaś człowiekowi, którego obmawiał, powinien powiedzieć za każdym razem, kiedy go spotyka: "Wybacz mi".
List Dwudziesty Trzeci
Mój drogi, energiczny, poważny, prawdziwy, szczery i roztropny bracie!
Dla braci w życiu ostatecznym i w prawdzie, takich jak my, różnice dotyczące czasu i miejsca nie są przeszkodą w konwersacji ani zażyłości. Nawet jeśli jeden z nich jest na wschodzie, a drugi na zachodzie, jeden w przeszłości, a drugi w przyszłości, jeden na tym świecie, a drugi w świecie, który nadejdzie, wciąż można myśleć o nich tak, jakby byli razem i mogli wieść rozmowę. Zwłaszcza ci, którzy podjęli się tego samego obowiązku dla osiągnięcia tego samego celu, pozostają zjednoczeni. Każdego ranka wyobrażam sobie, że jesteś tu ze mną, a trzecią część swych zysków natury duchowej przeznaczam dla ciebie. Oby Bóg zechciał je przyjąć! Jesteś obecny w moich modlitwach wraz z Abdulmecidem i Abdurrahmanem. Jeśli Bóg zechce, zawsze otrzymasz swoją część wynagrodzenia za te modlitwy. Nieco zasmuciły mnie - ze względu na ciebie - trudności, jakie cierpisz w życiu doczesnym, jednak ponieważ ten świat nie jest wieczny, a nieszczęścia mogą stać się przyczyną dobra, przyszło mi na myśl, by powiedzieć w twym imieniu: "To również przeminie". Pomyślałem
o hadisie, który mówi:
wyrecytowałem werset:
rzekłem:
i znalazłem pocieszenie w twym zastępstwie. Kiedy Wszechmocny Bóg miłuje Swego sługę, sprawia, że ten świat budzi w nim wstręt i ukazuje mu ten świat takim, jakby był on szpetny. In sha'a-llah, będziesz należał do umiłowanych przez Boga. Nie pozwól, by zwiększające się trudności w rozprzestrzenianiu Słów rozdrażniły cię. In sza'a-llah, kiedy te, które rozpowszechniłeś, przybędą, by ukazać Boże miłosierdzie, owe wypełnione światłem nasiona otworzą się i wydadzą obfitość kwiatów.
Zadałeś mi szereg pytań. Mój drogi bracie! Większość Słów i Listów, które zostały napisane, przyszły na myśl memu sercu natychmiast i niemal mimowolnie, i okazały się bardzo dobre. Jeśli odpowiem ci, polegając na mojej woli, sile wiedzy i myśli niby stary Said, odpowiedzi okażą się nieciekawe i niedoskonałe. Od jakiegoś czasu me serce nie otrzymało natchnienia, a bicz mej pamięci został złamany, zatem odpowiem na każde z twych pytań nadzwyczaj zwięźle, by nie pozostawiać cię bez odpowiedzi.
TWOJE PIERWSZE PYTANIE
Jaki jest najlepszy sposób, w który wierni mogą modlić się za innych wiernych?
Odpowiedź: Ich modlitwa powinna pozostawać w granicach tego, co jest możliwe do przyjęcia, jako że suplikacje są przyjmowane pod pewnymi warunkami, a stopień, w jakim są przyjmowane, wzrasta, kiedy te warunki są spełnione. Na przykład kiedy człowiek chce złożyć suplikację, powinien oczyścić się duchowo poprzez poszukiwanie Bożego przebaczenia, następnie powinien wypowiedzieć modlitwę o błogosławieństwo dla Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i modlitwę za jego wstawiennictwo, która będzie przyjęta, a po swej suplikacji powinien ponownie wypowiedzieć modlitwę o błogosławieństwo dla Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Jest tak dlatego, ponieważ modlitwa wypowiedziana między dwoma innymi modlitwami, które zostaną
przyjęte, sama również zostanie przyjęta, podobnie jak modlitwa za innego człowieka, o której on nie wie. Tradycyjne suplikacje i modlitwy zawarte są w Koranie i w hadisach, jak na przykład:
Ogólnie jeśli ofiarujemy suplikacje podobne powyższym ze szczerością intencji, z pokorą i spokojnym sercem, po pięciu modlitwach obowiązkowych, a zwłaszcza po modlitwie porannej, w świętych miejscach, a w szczególności w meczetach, w piątek, a zwłaszcza w "czasie, kiedy modlitwy spotykają się z odpowiedzią", podczas miesięcy radżab, sza'ban i ramadan, podczas dobrze znanych świętych nocy, takich jak noc narodzin Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), noc Ragha'ib, a szczególnie Noc Przeznaczenia - wtedy możemy mocno ufać w Boże miłosierdzie, dzięki któremu takie suplikacje będą przyjęte. Efekty takich dobrze widzianych modlitw albo będą widoczne na tym świecie dokładnie w taki sposób, jak o to prosiliśmy, albo też zostaną przyjęte przez wzgląd na wieczne życie ostateczne tego, kto owe suplikacje wypowiedział. Oznacza to, że jeśli to, o co prosiliśmy, nie zdarza się natychmiast i tak, jak sobie tego życzyliśmy, nie można powiedzieć, że modlitwa nie została przyjęta, ponieważ będzie ona przyjęta w jeszcze lepszy sposób.
TWOJE DRUGIE PYTANIE
Jako że fraza: "Niech Bóg będzie z niego rad" jest używana w odniesieniu do towarzyszy Proroka, czy jest właściwe używanie jej wtedy, gdy chodzi o kogoś innego?
Odpowiedź: Tak, można jej używać, ponieważ - w odróżnieniu od frazy "niech będzie z nim pokój i miłosierdzie", właściwej jedynie dla Posłańca Boga - pozdrowienie "niech Bóg będzie z niego rad" nie jest właściwe jedynie towarzyszom, lecz może być używane również
w odniesieniu do ludzi, którzy podobnie jak towarzysze osiągnęli stopień "większej świętości", znany jako "dziedzictwo proroctwa", wznosząc się aż do stacji osiągnięcia Bożego zadowolenia. Przykładami takich ludzi są czterej imamowie, a także Szejk 'Abd Al-Qadir al-Gajlani, Imam Rabbani (Szejk Ahmad Sirhindi) czy Imam Al-Ghazali. Jednak powszechnym zwyczajem wśród uczonych w religii jest używanie zwrotów «niech Bóg będzie z niego rad» w odniesieniu do towarzyszy Proroka, «oby Bóg się nad nim zmiłował» dla dwóch pokoleń, które przyszły po nich, «oby Bóg mu wybaczył» dla kolejnych pokoleń, i «niech jego tajemnica będzie uświęcona» dla wielkich świętych.
TWOJE TRZECIE PYTANIE
Którzy ludzie byli lepsi, wielcy imamowie i interpretatorzy świętego prawa szari'a, czy szejkowie i ci, którzy wyznaczyli duchowe bieguny prawdziwych dróg sufich?
Odpowiedź: Nie wszyscy spośród interpretatorów mieli pozycję wyższą od tej, jaką osiągnęli szejkowie i ci, którzy byli duchowymi biegunami sufich, lecz jedynie Abu Hanifa, Malik, Szafi'i i Ahmad Ibn Hanbal. Jednak pod pewnym względem niektórzy z ludzi, którzy byli biegunami duchowości, tacy jak Szejk Al-Gajlani, osiągnęli w swych poszczególnych cnotach bardziej olśniewające stacje. Jednakże ogólnie najlepszymi zaletami były te, które posiadali czterej imamowie. Co więcej, niektórzy z szejków dróg sufizmu byli również interpretatorami prawa, nie można zatem powiedzieć, że wszyscy interpretatorzy prawa byli lepsi od duchowych przewodników. Można jednak powiedzieć, że po towarzyszach Proroka i po Mahdim to czterej imamowie byli najlepszymi z ludzi.
TWOJE CZWARTE PYTANIE
Jaki zamysł i cel mają słowa:
Odpowiedź: Jak wymaga tego Jego Imię "Wszechmądry", Wszechmoc ny Bóg umieścił we wszelkich rzeczach odpowiedni porządek, podobny stopniom schodów. Człowiek niecierpliwy nie postępuje powoli i rozważnie, zatem albo przeskakuje niektóre stopnie i spada, albo opuszcza te, które zdają mu się mniej ważne, przez co nie może wspiąć się aż na dach, jakim jest jego cel. Chciwość jest przyczyną straty, a cierpliwość - kluczem do
pokonania wszelkich trudności, zaś słowa "chciwca dotyka rozczarowanie i strata" oraz hadis:
stały się przysłowiowe. Oznacza to, że łaska i życzliwość Boga są z cierpliwymi. Jeśli chodzi o cierpliwość, może ona być trojakiego rodzaju:
Rodzaj pierwszy to cierpliwe wytrwanie w powstrzymywaniu się od grzechu; cierpliwość tego rodzaju jest bogobojnością (ar. at-taqła) i przejawia się w niej znaczenie wersetu:
Rodzaj drugi to cierpliwość w obliczu nieszczęścia, a polega ona na położeniu zaufania w Bogu i na całkowitym podporządkowaniu się Jego woli. Ci, którzy okazują cierpliwość tego rodzaju, zostali zaszczyceni, stając się tymi, w których przejawia się znaczenie wersetów:
Jeśli zaś chodzi o niecierpliwość, to równa się ona uskarżaniu się na Boga, krytykowaniu Jego działań, oskarżaniu Jego miłosierdzia i braku upodobania dla Jego mądrości. Człowiek z pewnością jest słaby i bezsilny, a pod ciosami nieszczęścia szlocha, narzekając, lecz jego skarga musi być skierowana do Boga, a nie wymierzona przeciwko Niemu, powinna przypominać słowa Proroka Jakuba (niech będzie z nim pokój):
Oznacza to, że człowiek powinien skarżyć się przed Bogiem, nie zaś lamentować, mówiąc: "Cóż takiego zrobiłem, że przydarzyło mi się to-a-to?", jakby skarżył się na Boga przed innymi ludźmi, zaś wzbudzanie współczucia bezsilnych ludzi jest szkodliwe i bezcelowe.
Rodzaj trzeci to cierpliwe wytrwanie w oddawaniu czci Bogu Jedynemu, które powoduje, że człowiek wznosi się do stacji bycia umiłowanym przez Boga. Cierpliwość tego rodzaju zachęca go do możliwie doskonałego wykonywania aktów czci i do służenia Bogu, a stacja, do której się wznosi, jest najbardziej wyniosłą ze stacji.
TWOJE PIĄTE PYTANIE
Przyjmuje się, że piętnaście lat to wiek, w którym człowiek osiąga rozwagę i zdolność osądu. W jaki sposób Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) wykonywał akty czci przed jego misją proroczą?
Odpowiedź: Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) zwykł oddawać cześć Bogu zgodnie z tym, co pozostało z religii Abrahama (niech będzie z nim pokój), która przetrwała w Arabii, choć w bardzo niewyraźnej formie. Wykonywanie dobrych uczynków było jednak jego własnym wyborem, a nie czymś, do czego byłby zobowiązany lub zmuszony w jakikolwiek sposób. Wyjaśnienie owej prawdy byłoby przydługie, więc na razie na tym poprzestańmy.
TWÓJE SZÓSTE PYTANIE
Jaka mądrość zawarta jest w tym, że misja prorocza Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) rozpoczęła się, gdy miał czterdzieści lat, a uważa się, że w tym wieku człowiek osiąga całkowitą dojrzałość, zaś jego błogosławione życie trwało sześćdziesiąt trzy lata?
Odpowiedź: W tym, o co zapytałeś, zawiera się wiele zamysłów i przykładów mądrości, a jeden z nich jest następujący:
Z proroctwem łączy się niezmiernie ciężka odpowiedzialność. By człowiek mógł udźwignąć ów ciężar, jego zdolności intelektualne muszą dojrzeć, a możliwości jego serca - wzrosnąć i stać się doskonałymi. Czterdzieści lat to wiek, w którym owe zdolności i możliwości są najpełniej rozwinięte. Ponadto czas młodości, w którym goreją namiętności duszy, a krew jest rozpalona i rozbuchana, zaś ambicje tego świata - gwałtowne, nie jest odpowiedni dla obowiązków proroctwa, które w całości należą do Boga, są czyste, uświęcone i dotyczą życia ostatecznego. Jakkolwiek poważny i szczery nie byłby człowiek przed ukończeniem czterdziestu lat, tym, którzy sami poszukują rozgłosu, mogłyby nasunąć się podejrzenia, że pracuje on dla sławy doczesnej, a nie byłoby mu łatwo oczyścić się z takich oskarżeń. Jednak po czterdziestce zaczyna się zstępowanie do grobu, a człowiekowi ukazuje się na horyzoncie życie ostateczne, większe od spraw tego świata. Może on z łatwością obronić się poprzez swoje uczynki, wskazujące na życie ostateczne, i odnieść sukces, a wtedy również inni zostaną wybawieni od myślenia o nim źle.
Jeśli chodzi o to, że błogosławione życie Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) trwało sześćdziesiąt trzy lata, oto jeden z przykładów zawartej w tym mądrości:
Prawo szariatu nakłada na wiernych obowiązek miłowania i szanowania Najszlachetniejszego Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) w najwyższym stopniu, nieodrzucania czegokolwiek, co z nim związane, a także postrzegania wszystkiego, co go dotyczy, jako dobra. Zatem Wszechmocny Bóg nie pozostawił na tym świecie Swego najszlachetniejszego i umiłowanego (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), by miał on wieść trudne i ciężkie życie starego człowieka po ukończeniu sześćdziesięciu trzech lat. Zamiast tego wysłał go na Swój wyniosły dwór, gdy osiągnął on właśnie ten wiek, który jest średnią długością życia wśród społeczności, której był przywódcą. Bóg zabrał go do Siebie, ukazując, iż był on przywódcą pod każdym względem.
TWOJE SIÓDME PYTANIE
Czy słowa:
są hadisem i jakie jest ich znaczenie?
Odpowiedź: Słyszałem, że jest to hadis, a jego znaczenie jest następujące:
"Najlepszym spośród młodych jest ten, który rozmyśla o śmierci, jak czyni to człowiek starszy, i pracuje na rzecz życia ostatecznego, unikając przyłączania się do tych, którzy stali się więźniami namiętności młodego wieku i pogrążyli się w niedbalstwie, zaś najgorszym ze starszych ludzi spośród was jest ten, który stara się być podobny młodemu w niedbalstwie i namiętności, i jak dziecko podąża za żądzami swej duszy".
Poniżej wyjaśnię ci drugą część owej mądrości we właściwy sposób, a wiedz, że zawiesiłem te słowa nad moją głową dla mądrości, jakiej nauczają. Mam je przed oczami każdego ranka i każdego wieczoru, i czerpię z nich następującą naukę:
Jeśli pragniesz przyjaciela, wystarczy ci Bóg. Tak, jeśli On jest twoim przyjacielem, każda rzecz będzie odnosić się do ciebie z przyjaźnią.
Jeśli pragniesz towarzysza, wystarczy ci Koran. Tak, to dzięki niemu w wyobraźni spotykamy się z prorokami i aniołami, obserwujemy wydarzenia, w których brali oni udział, i stajemy się ich znajomymi.
Jeśli pragniesz majątku, wystarczy ci zadowolenie z tego, co posiadasz. Tak, człowiek, który jest zadowolony, jest również oszczędny, a ten, kto jest oszczędny, otrzymuje błogosławieństwo obfitości.
Jeśli pragniesz wroga, wystarczy ci twoja dusza. Tak, człowieka, który polubił samego siebie, nawiedzają nieszczęścia i spotyka się on z trudnościami, podczas gdy ten, kto nie jest rozmiłowany w sobie samym, znajduje szczęście i zyskuje miłosierdzie.
Jeśli pragniesz rady, wystarczy ci śmierć. Tak, człowiek, który myśli o śmierci, jest wybawiony od umiłowania tego świata i rzetelnie pracuje na rzecz życia ostatecznego.
Dwa dni temu pewien recytator Koranu czytał część sury Jusuf aż do wersetu:
W nagłym olśnieniu przyszła mi na myśl następująca kwestia:
Wszystko, co dotyczy Koranu i wiary, jest wartościowe; niezależnie od tego, jak mało znaczącą zdawałaby się dana kwestia, jej wartość jej wielka. Żadna rzecz, która dopomaga w zdobyciu wiecznej szczęśliwości, nie jest bez znaczenia. W takim przypadku nie można powiedzieć, że taki-a-taki punkt jest jedynie drobną kwestią, która nie zasługuje na wyjaśnienie lub na przydawanie jej znaczenia. Z całą pewnością pierwszy z moich uczniów i człowiek, do którego zwracam się w sprawach tego rodzaju, Ibrahim Hulusi, pragnie wysłuchać owej kwestii, a zatem wysłuchaj jej:
Jest to piękna kwestia dotycząca najpiękniejszej ze wszystkich opowieści, wzniosła, delikatna, pełna szczęścia i cudowna kwestia zawarta w wersecie:
który zapowiada, że historia Proroka Józefa (niech będzie z nim pokój), owa najlepsza z historii, osiągnęła swe zakończenie. Smutek śmierci i rozłąki, towarzyszące zakończeniom innych szczęśliwych historii, czyni gorzką przyjemność, jaka w wyobraźni słuchającego opowieści staje się jego udziałem, i rozwiewa ją. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy historia opisuje śmierć i rozłąkę tuż po tym, jak opowiadała o chwilach doskonałej radości i szczęścia; wówczas opowieść staje się jeszcze bardziej bolesna i sprawia, że ci, którzy jej słuchają, płaczą ze smutku. Jednakże powyższy werset, choć wspomina o śmierci Józefa w najbardziej olśniewającym momencie jego historii, kiedy jest on władcą Egiptu, kiedy połączył się z matką i ojcem, spotkał się ze swymi umiłowanymi braćmi i doświadcza szczęścia i radości, czyni to w taki sposób, jak gdyby mówił, że Józef sam prosi Wszechmocnego Boga
o śmierć, by mógł doznać jeszcze większej szczęśliwości w jeszcze bardziej olśniewającym położeniu; umiera i osiąga tę wielką szczęśliwość.
Oznacza to, że poza grobem znajdują się szczęście i radość większe niż przyjemności i szczęście tego świata, a zatem kiedy w tak radosnej chwili życia doczesnego człowiek taki jak Józef (niech będzie z nim pokój), który ujrzał prawdę, życzył sobie goryczy śmierci, czynił tak po to, by osiągnąć tę inną szczęśliwość.
Zwróć uwagę na elokwencję Wszechmądrego Koranu i na sposób, w jaki zapowiada on koniec historii Józefa. Nie wywołuje smutku ani żalu u słuchających tej opowieści, lecz daje im dobrą nowinę i przysparza jeszcze większej radości. Daje również przewodnictwo, mówiąc słuchaczowi:
«Pracuj na rzecz tego, co znajduje się poza grobem, ponieważ tam znajdziesz prawdziwe szczęście i prawdziwą przyjemność!» Wskazuje również na wzniosłą prawdomówność Józefa, mówiąc o tym, że nawet najbardziej olśniewający i radosny stan życia doczesnego nie spowodował, by stał się on niedbałym; nie stał się więźniem owego radosnego stanu, lecz wciąż pragnął życia ostatecznego.
List Dwudziesty Czwarty
Pytanie: W jaki sposób troskliwą pielęgnację, przemyślne i przynoszące korzyści planowanie i czułą łaskawość takich Najpiękniejszych Imion Boga, jak "Najbardziej Litościwy", "Wszechmądry" i "Miłujący", które należą do najwspanialszych spośród Jego Imion, można pogodzić ze śmiercią i niebytem, z zanikiem i rozłąką, ze straszliwymi i okropnymi nieszczęściami i trudnościami? W porządku, człowiek zmierza ku wiecznej szczęśliwości, zatem możemy znieść to, iż kroczy on drogą ku śmierci, lecz co z delikatnymi gatunkami drzew i roślin, co z prześlicznymi kwiatami, jakimi są wszelkie stworzenia żywe i wszelkie gatunki zwierząt, które zasługują na istnienie, miłują życie i pragną nieśmiertelności? Jaka litość i jaka łaskawość zawierają się w tym, że wszystkie bez wyjątku, stale są unicestwiane, w ich szybkim odsyłaniu w niebyt bez dozwolenia im na zwłokę choćby taką, jakiej potrzebują na otwarcie oczu, w tym, że zostały stworzone dla trudu bez przerwy choćby na zaczerpnięcie oddechu, w tym, że podlegają nieszczęściom, jakie nie pozostawiają w spokoju żadnego z nich, w zabijaniu ich wszystkich bez wyjątku, w śmierci, która nie pozostawia przy życiu żadnego z nich, w ich odchodzeniu bez żadnego zadowolenia jakiegokolwiek z nich? Jaka mądrość i zamysł, jaka łaska i miłosierdzie są w tym zawarte?
Odpowiedź: Poprzez pięć Znaków, które ukazują konieczną przyczynę i powód, poprzez pięć Wskazówek, zwracających uwagę na cele i korzyści, postaramy się spojrzeć z oddali na potężną prawdę, która odpowie na to pytanie, a jest ona nadzwyczaj rozległa, głęboka i wzniosła.
Stacja Pierwsza
ZNAK PIERWSZY
Jak to opisaliśmy w zakończeniu Słowa Dwudziestego Szóstego, kiedy zdolny rzemieślnik wykonuje drogocenną szatę, ozdobioną klejnotami i haftami, zatrudnia biednego człowieka w zamian za należne za jego pracę wynagrodzenie. By ukazać swe zdolności i kunszt, odziewa on owego człowieka w tę szatę, następnie mierzy ją i przycina, wydłuża i skraca, nadaje jej różne kształty, a także nakazuje biedakowi, by ten to siadał, to wstawał. Czyż ów nieszczęsny człowiek ma prawo do tego, by powiedzieć rzemieślnikowi: "Dlaczego wtrącasz się do spraw owej szaty, która czyni mnie pięknym, przerabiając ją i zmieniając? Dlaczego domagasz się, żebym to wstawał, to siadał, przeszkadzając mi i sprawiając mi trudność?"
Dokładnie w ten sam sposób, by ukazać doskonałość Swego kunsztu poprzez hafty Swoich Najpiękniejszych Imion, Stwórca, Któremu należy się wszelka chwała, czyni zasadniczą naturę istot modelem lub manekinem, następnie przyodziewa je wszystkie - a zwłaszcza stworzenia żywe - w szaty ciała, przyozdobione klejnotami zmysłów, i zapisuje owe szaty piórem Bożego rozkazu i zarządzenia, ukazując w ten sposób przejawy Jego Najpiękniejszych Imion. Ponadto nadaje każdemu ze Swych stworzeń - we właściwy dla niego sposób i jako wynagrodzenie - doskonałość, przyjemność i blask.
Zatem czyż jakakolwiek rzecz ma prawo do tego, by rzec do Stwórcy, Któremu należy się wszelka chwała, Który ukazuje znaczenie słów:
słowami: "Przyczyniasz mi trudności i przeszkadzasz mi"? Niech Bóg uchroni! Istoty nie mają żadnych praw wobec Tego, Którego istnienie jest konieczne, ani nie mogą się ich domagać. Tym, co do nich należy, jest składanie podziękowań Bogu i wychwalanie Go - wypełnianie obowiązków, których spełnienia wymaga poziom egzystencji, jaki Bóg nadał każdemu ze Swych stworzeń, a każdy z owych poziomów egzystencji wymaga tego, by istniała jego przyczyna. Stopnie istnienia, które nie zostały nadane, są jedynie możliwościami,
które nie istnieją i których jest nieskończenie wiele, jeśli zaś chodzi o rzeczy, które nie istnieją, nie wymagają one swej przyczyny. Na przykład minerały nie mogą powiedzieć: "Dlaczego nie jesteśmy roślynami?", nie mogą się uskarżać. Tym, co do nich należy, jest składanie podziękowań Stwórcy za to, że powołał je do istnienia jako minerały. Rośliny nie mogą uskarżać się, pytając, dlaczego nie są zwierzętami; ich obowiązkiem jest składanie podziękowań, ponieważ otrzymały życie i istnienie. Jeśli chodzi o zwierzęta, to nie mogą one skarżyć się na to, że nie są ludźmi; ciążącym na nich obowiązkiem jest składanie podziękowań, jako że prócz życia otrzymały jeszcze cenną treść, jaką jest dusza. I tak dalej.
O, narzekający człowieku! Nie pozostałeś w niebycie, lecz zostałeś przyodziany w Boży dar, jakim jest istnienie. Zasmakowałeś życia - ani nie zostałeś pozostawiony nieożywionym, ani też nie zostałeś uczyniony zwierzęciem. Nie pozostałeś w zbłądzeniu, lecz otrzymałeś dar islamu. Doznałeś darów, jakimi są zdrowie i dobrobyt!
O, niewdzięczniku! Gdzie zdobyłeś prawo do tego, by nie dziękować Wszechmocnemu Bogu za wszystkie poziomy istnienia, które dał ci jako czysty dar? Jak to jest, że kiedy nie zostały ci wręczone wzniosłe dary, które są jedynie ewentualnościami i nie istnieją, uskarżasz się na Wszechmocnego Boga z bezsensowną chciwością, i jesteś niewdzięczny wobec tych spośród Jego darów, które otrzymałeś? Jeśli człowiek wznosi się do wyniosłej pozycji, jakby wspinał się na wierzchołek minaretu, i osiąga wysoką stację, zaś po drodze na każdym stopniu otrzymuje wielki dar, a jednak nie dziękuje Temu, Który wręczył mu owe dary i biadoląc, pyta, dlaczego nie wzniósł się jeszcze wyżej, w jak wielkim jest on błędzie! Jak niewdzięcznym zaprzeczeniem owych darów, jak wielką głupotą jest takie postępowanie! Pojąłby to nawet szaleniec!
O, niezadowolony, chciwy, marnotrawny, rozrzutny, niesprawiedliwie narzekający, niedbały człowieku! Wiedz z całą pewnością, że zadowolenie tkwi w przynoszących korzyść podziękowaniach, że chciwość jest niewdzięcznością i przyczyną straty, zaś oszczędność pięknym i pożytecznym wyrazem szacunku dla Bożych darów. Jeśli zaś chodzi o marnotrawstwo, jest ono szpetnym i szkodliwym lekceważeniem owych darów. Jeśli posiadasz choć trochę inteligencji, przyzwyczaj sam siebie do bycia zadowolonym i staraj się zaspokajać się tym, czego niewiele! Jeśli nie możesz tego znieść, powiedz:
"O, Najbardziej Cierpliwy!" i proś o cierpliwość. Bądź zadowolony z tego, że dano ci wiele, i nie uskarżaj się! Pojmij, na Kogo się uskarżasz, i zamilknij. Jeśli już musisz się żalić, uskarżaj się przed Wszechmocnym Bogiem na swą duszę, ponieważ to w niej tkwi przyczyna twego błędu.
ZNAK DRUGI
Jak stwierdziliśmy na zakończenie ostatniej kwestii Listu Osiemnastego, jednym z przykładów mądrości widocznej w stałym zmienianiu i odnawianiu wszelkich bytów przez Stwórcę, Któremu należy się wszelka chwała, jest zadziwiający i zdumiewający sposób, w jaki działa Jego wszechwładza, a oto on:
Działanie i ruch wszelkich stworzeń wynikają z ich żądz, pragnień, przyjemności i miłowania. Można powiedzieć, że we wszelkiego rodzaju działaniu zawarty jest pewien rodzaj przyjemności, lub nawet, że samo działanie jest rodzajem przyjemności. Przyjemność powoduje, że zwracamy się ku doskonałości, zaiste, już sama jest rodzajem doskonałości. Ponieważ działanie wskazuje na doskonałość, przyjemność i piękno; ponieważ Ten, Którego istnienie jest konieczne, Który jest całkowicie Doskonały i Któremu należy się chwała, łączy w Swej istocie, w Swych atrybutach i Najpiękniejszych Imionach wszelkie rodzaje doskonałości, zatem z całą pewnością, w sposób odpowiedni dla konieczności istnienia i świętości istoty Tego, Którego istnienie jest konieczne, w formie należnej Jego całkowitemu bogactwu i byciu ponad wszelką potrzebę, które zawarte są w Jego istocie, w sposób właściwy dla Jego absolutnej doskonałości i dla bycia wolnym od jakichkolwiek wad, do Niego należą bezgraniczna, święta litość i nieskończona, czysta miłość. Z całą pewnością istnieje nieskończona i święta gorliwość wynikająca z uświęconej litości i czystej miłości, z owej świętej gorliwości bierze początek nieskończona, uświęcona radość, zaś z niej bierze początek - jeśli możemy pozwolić sobie na takie określenie - nieskończona święta przyjemność. Z kolei z owej świętej przyjemności, z wdzięczności i doskonałości stworzeń, które są efektem gorliwości i faktu, że możliwości wszelkich istot rozwijają się dzięki działaniu Bożej mocy, biorą początek - jeśli można tak powiedzieć - nieskończona, uświęcona satysfakcja i święta duma, przynależna istocie Najbardziej Miłosiernego i Litościwego. To wszystko wymaga bezgranicznej aktywności, która z kolei wymaga nieograniczonych zmian, przekształceń, przemian, a także destrukcji, zaś nieograniczone przemiany wymagają istnienia śmierci, zagłady, zaniku i rozłąki.
Pewnego razu korzyści dotyczące celu istnienia, jakie ukazuje ludzka nauka i filozofia, zdały mi się nadzwyczaj mało znaczące. Dzięki temu pojąłem, że taka filozofia prowadzi jedynie do tego, co daremne. W konsekwencji tego wiodący filozofowie albo wpadają w bagno natury, albo stają
się sofistami, albo zaprzeczają istnieniu Bożej wiedzy i Bożego wyboru, albo też nazywają Stwórcę "tym, który wymaga istnienia siebie samego".
Wówczas Boże miłosierdzie wysłało mi na pomoc Najpiękniejsze Imię Boże "Wszechmądry", zaś ono ukazało mi wspaniałe cele wszystkich stworzeń. Zgodnie z nimi każde stworzenie i wszystko, co zostało stworzone, jest przesłaniem Boga zesłanym po to, by studiowały je istoty posiadające świadomość. Ukazanie owego celu zadowoliło mnie na rok, do czasu, gdy odsłoniły się przede mną cuda Bożego kunsztu zawarte ze wszystkich istotach, a cel, jaki dawniej mi ukazano, stał się dla mnie niewystarczającym. Wówczas ukazał mi się inny, jeszcze wspanialszy cel - podstawowy cel istnienia wszystkich stworzeń, wskazujący na ich Stwórcę. Pojąłem, że polega on na tym, iż stworzenia przedstawiają spojrzeniu Boga doskonałość Jego kunsztu, hafty Jego Najpiękniejszych Imion, ozdoby Jego mądrości i podarunki Jego miłosierdzia, są zwierciadłami dla Jego piękna i doskonałości. Ten cel był dla mnie zadowalający przez długi czas, dopóki nie stały się dla mnie widoczne cuda Bożej mocy i atrybuty Jego wszechwładzy i panowania (ar. rububijja) w nadzwyczaj szybkich przemianach zdumiewającej aktywności i kunsztu Bożego, przejawiających się w stwarzaniu każdej rzeczy. Cel, jaki ukazano mi dawniej, ponownie zdał mi się niewystarczający. Pojąłem, iż koniecznym jest, by przyczyna i powód (których istnienie również jest niezbędne) były tak wspaniałe, jak ostateczny cel. Właśnie wtedy ukazały mi się przyczyny, jakie wymieniam w owym Drugim Znaku oraz cele, jakie zostaną wymienione dalej, we Wskazówkach. Stało się dla mnie wiadome z całą pewnością, że działalność Bożej mocy we wszechświecie i nieprzerwanie płynąca fala wszelkich istot mają wielkie znaczenie, ponieważ poprzez nie Wszechmądry Stwórca sprawia, że wszystkie królestwa wszelkich istot wszechświata zaczynają mówić. Jest tak, jakby istoty ziemi i niebios wraz ze swym ruchem i działaniami były słowami tej mowy, którą jest ich ruch. Oznacza to, że ruch i zanik wynikające z działania są mową wychwalającą Boga. Aktywność w całym wszechświecie jest cichą mową wszechświata i całej różnorodności jego istot, które zostały uczynione mówiącymi.
ZNAK TRZECI
Rzeczy nie zmierzają do niebytu, lecz przechodzą z królestwa Bożej mocy do królestwa Bożej wiedzy, ze świata przejawów do świata tego, co niewidzialne; odwracają się od świata zmian i przemijania ku światu światła i wieczności. W rzeczywistości piękno i doskonałość przejawiające się w każdej rzeczy należne są Najpiękniejszym Imionom Boga, będąc ich odbiciami i przejawami. Ponieważ Imiona Boże są wieczne, a ich przejawianie się nie przemija, z pewnością odbicia owych
Najpiękniejszych Imion będą odnawiane i ponownie czynione pięknymi. Rzeczy nie znikają w niebycie; ich względne cechy zmieniają się, zaś ich prawdziwa natura i tożsamość, z których powstają ich piękno, powab, blask i doskonałość, są tym, co trwa.
Piękno istot pozbawionych duszy należne jest - podobnie jak cały zaszczyt, chwała, piękno i miłość - Najpiękniejszym Imionom Boga, które nie ponoszą żadnej szkody z powodu zmian, jakim podlegają istoty będące ich zwierciadłami.
Jeśli chodzi o istoty posiadające duszę, lecz bezrozumne, śmierć nie jest odejściem do zagłady ani przepadnięciem w niebycie, lecz ocaleniem od materialnego istnienia i burzliwych obowiązków życia. Owoce obowiązków, jakie wypełniły owe istoty, przenoszą się z ich samych do ich dusz. Pokładając zaufanie w Imieniu Boga, ich dusze trwają i zaiste, osiągają szczęście, na jakie zasłużyły.
Jeśli chodzi o istoty, które posiadają zarówno duszę, jak i rozum, dla nich śmierć tak czy inaczej jest podróżą do niekończącej się szczęśliwości, do wiecznego królestwa, które jest źródłem wszelkiej doskonałości, natury zarówno fizycznej, jak i duchowej, do innych miejsc zamieszkania, przygotowanych przez Wszechmądrego Stwórcę w królestwie pośrednim, w świecie podobieństw i w świecie duchowym, z których wszystkie przewyższają ten świat, jeśli chodzi o piękno i świetlistą jasność. Ich odchodzenie nie prowadzi do śmierci i zagłady, do rozłąki i niebytu, lecz do doskonałości, jaką osiągają.
W skrócie: Jako że Stwórca, Któremu należy się wszelka chwała, istnieje i jest Wieczny, jako że Jego atrybuty i Najpiękniejsze Imiona są wiecznie i nie mają swego końca, zatem z całą pewnością przejawy i odbicia Jego Najpiękniejszych Imion są odnawiane, co nadaje im pewnego rodzaju trwałość, nie są niszczone ani nie znikają, nie są efemeryczne ani nie są odsyłane do niebytu. Jest jasne, że człowiek właśnie z powodu swego człowieczeństwa jest związany z większością innych istot, czerpie przyjemność z ich szczęścia, a zasmuca go ich zniszczenie. Jeszcze większy żal czuje z powodu cierpienia stworzeń żywych, a zwłaszcza innych ludzi, szczególnie zaś tych ludzi, którzy są doskonali, których miłuje i podziwia, zaś jego szczęście staje się jeszcze większe, gdy i oni są szczęśliwi. Niczym czuła matka poświęca własne szczęście i wygodę na rzecz ich szczęścia i wygody. Zatem, dzięki światłu Koranu i tajemnicy wiary, wszyscy wierni - stosownie do ich poziomu - mogą czerpać szczęście ze szczęśliwości innych istot, z ciągłości ich istnienia, z tego, że zostają one ocalone od nicości, będąc drogocennymi Bożymi przesłaniami, dzięki
czemu mogą otrzymać światło wielkie jak cały świat, z którego każdy - stosownie do swego stopnia - może czerpać korzyści. Jeśli zaś chodzi o ludzi zbłądzenia, to prócz własnych cierpień zasmuca ich zniszczenie innych istot, ich przemijanie i pozorne odsyłanie do niebytu, a także ich cierpienie, jeśli owe istoty posiadają duszę. Oznacza to, że niewiara ludzi zbłądzenia wypełnia cały ich świat niebytem, który wylewa na ich głowy, sprawiając, że cierpią oni męki piekielne, zanim jeszcze trafią do Piekła.
ZNAK CZWARTY
Jak powiedzieliśmy w wielu miejscach Traktatów Światła, każdy władca posiada pod swymi rozkazami różne urzędy i ministerstwa, co wynika z tego, że jest on sułtanem, kalifem, najwyższym sędzią, wodzem naczelnym, i tak dalej. W ten sam sposób Najpiękniejsze Imiona Wszechmocnego Boga posiadają nieskończenie wiele rodzajów swych przejawów. Wszelkie różne gatunki i rodzaje stworzeń biorą swój początek z różnorodności owych przejawów. Zatem jako że każdy, do którego należy piękno i doskonałość, przejawia wrodzone mu pragnienie, by zarówno widzieć owe piękno i doskonałość, jak i ukazać je, także Najpiękniejsze Imiona Boga - ponieważ są niezmienne i wieczne - pragną ukazywać się w niezmienny sposób, a to ze względu na istotę Przeczystego i Przenajświętszego. Oznacza to, że pragną one widzieć swe odbicia, to jest pragną ujrzeć w zwierciadłach ich haftów przejaw swego piękna i odbicie swej doskonałości; to jest pragną, by wielka księga wszechświata i wielorakie przesłanie istot były odnawiane w każdej chwili; to jest pragną, by stale były zapisywane na nowo; to jest pragną zapisywania tysięcy różnych przesłań na jednej karcie i ukazywania każdego przesłania zaświadczającemu spojrzeniu Tego, Którego istota jest święta, Przeczystego i Przenajświętszego, Którego istnienie wyrażają owe przesłania; a ponadto pragną ukazać się spojrzeniom tych spośród czujących istot, które nad nimi rozmyślają, a także spowodować, by owe istoty odczytały Boże przesłania. Zastanów się nad poniższym poematem, który aluzyjnie wspomina o owej prawdzie:
Niezliczone są rodzaje liści w księdze tego świata,
Ilość jej liter i słów także jest nieskończona,
Zapisanych na stole kreślarskim Strzeżonej Tablicy prawdy,
A każde wcielone słowo o doniosłym znaczeniu jest światem.
ZNAK PIĄTY, składający się z dwóch Punktów
Punkt Pierwszy: Ponieważ istnieje Wszechmocny Bóg, istnieje wszystko. Ponieważ każda rzecz jest powiązana z Wszechmocnym Bogiem, wszystkie istnieją dla wszystkich. Jest tak, ponieważ poprzez tajemnicę jedności Bożej, poprzez ich związek z Tym, Którego istnienie jest konieczne, wszelkie istoty są powiązane ze sobą nawzajem. Oznacza to, że poprzez tajemnicę jedności Bożej każda istota, która wie o swojej relacji z Tym, Którego istnienie jest konieczne (a także każda, której połączenie z Nim jest wiadome), staje się połączona ze wszystkimi istotami przez to, że jest połączona z Nim, Jedynym. Oznacza to, że dzięki cnotom, jakie nadaje wszelkim rzeczom ów związek, w każdej istocie może przejawiać się niekończące się światło istnienia. Pod tym względem nie istnieje dla nich ani rozłąka, ani śmierć. Życie trwające choć przez jedną przemijającą sekundę wydaje niezliczone światła istnienia. Tymczasem gdy nie ma relacji między bytem a jego Stwórcą lub nie jest ona znana, w istocie (a wśród istot także w człowieku) przejawiają się nieskończone rozłąki i śmierci, ponieważ w obliczu każdej istoty, z którą mógłby zostać powiązany, człowiek wystawiony jest na rozłąkę, rozstanie i śmierć, a jego własne istnienie musi ponieść ciężar niezliczonych przykładów niebytu i rozłąki. Nawet gdyby pozostał przy życiu przez milion lat, lecz bez połączenia z Bogiem, nie byłoby to równe życiu przez jedną tylko chwilę, lecz takiemu, w którym istnieje relacja, o jakiej wspomnieliśmy powyżej. Ludzie prawdy (ar. ahl al-haqq, tur. ehl-i hakikat) powiedzieli zatem: "Świetliste istnienie przez jedną chwilę jest lepsze od miliona lat istnienia, które nie przynosi żadnej korzyści". Również z tego powodu ci, którzy potwierdzają prawdę, rzekli: "Światło istnienia staje się widoczne dzięki poznaniu Tego, Którego istnienie jest konieczne". Oznacza to, że wszechświat staje się wówczas postrzegany jako pełen aniołów, istot duchowych i inteligentnych, skąpanych w świetle istnienia, podczas gdy bez nich wszelkie istoty otacza ciemność niebytu oraz cierpienie śmierci i rozłąki, a świat ukazuje się jako pusty, wyludniony ugór.
Zaiste, każdy z owoców na drzewie powiązany jest ze wszystkimi innymi owocami, a ponieważ dzięki tej relacji wszystkie są przyjaciółmi i braćmi, każdy posiada tyle istnień ubocznych, ile jest wszystkich owoców. Jednak jeśli zerwiemy z drzewa jeden z jego owoców, cierpi on z powodu śmierci i rozłąki ze wszystkimi innymi, które stają się dla niego takimi, jakby nie istniały, a zerwany owoc pozostaje w ciemnościach zewnętrznego niebytu.
Dokładnie w ten sam sposób wszelkie rzeczy istnieją dla siebie nawzajem, dopóki są połączone z mocą Jedynego, Wiecznego, Który jest ponad
wszelką potrzebę. Brak takiej relacji skutkuje poczuciem zewnętrznego nieistnienia proporcjonalnym do liczby wszystkich rzeczy.
Ujrzyj więc dzięki słowom tego Znaku ogrom światła wiary i przerażające ciemności zbłądzenia. Wiara jest znakiem wyniosłej prawdy opisanej w owym Znaku, z której można wyciągnąć korzyści właśnie dzięki wierze. Jeśli człowiek nie ma wiary, wówczas wszystko dla niego - podobnie jak w przypadku kogoś, kto jest ślepy, głuchy, niemy i głupi - nie istnieje i pogrążone jest w ciemności.
Punkt Drugi: Świat i wszelkie rzeczy mają trzy oblicza.
Oblicze pierwsze wskazuje na Najpiękniejsze Imiona Boga i jest ich zwierciadłem. Śmierć, rozłąka i niebyt nie zakłócają go, lecz raczej przejawiają odnawianie i przekształcanie na nowo.
Oblicze drugie wskazuje na życie ostateczne i na świat wieczności. Nasz świat dla świata wieczności jest polem uprawnym, które wydaje trwałe owoce. Owo oblicze służy wieczności i czyni przemijające rzeczy takimi, jak gdyby były wieczne. Również w tej sferze nie istnieją śmierć i zanik, istnieją natomiast przejawy życia i wieczności.
Oblicze trzecie wskazuje na przemijające istoty, a zatem i na nas. Jest tym, które umiłowały efemeryczne istoty oraz ci, którzy podążają za kaprysami własnej duszy; jest miejscem handlu dla tych, którzy posiadają świadomość; jest miejscem próby i testu dla obciążonych obowiązkami. Balsamem i lekarstwem na bóle i rany przemijania i zaniku, śmierci i zagłady, są przejawy życia i wieczności w wewnętrznej sferze owego trzeciego oblicza.
W skrócie: Fala wszystkich istot, owych podróżujących stworzeń, jest wędrówką zwierciadeł, jest wieczną zmianą miejsc przejawów wciąż odnawiających się świateł stworzenia i istnienia Tego, Którego istnienie jest konieczne.
Stacja Druga
Temat Pierwszy
W każdej z pięciu poniższych Wskazówek zawarto porównanie, któremu nadano kształt słabego teleskopu o niewielkim zasięgu, służącego obserwowaniu atrybutów Bożej wszechwładzy. Owe porównania nie mogą pomieścić w sobie prawdy o tych atrybutach, nie mogą objąć ich ani stać się dla nich miarą, mogą jednak pomóc w przyglądaniu się im. Jeśli w porównaniach - lub w poprzednim Znaku - znalazły się jakiekolwiek zdania lub wyrażenia nieodpowiednie dla istoty Przeczystego i Przenajświętszego, wynika to z niedoskonałości porównań.
Na przykład znane nam znaczenia przyjemności, radości czy satysfakcji nie są w stanie wyrazić świętych atrybutów Boga; każde z nich wskazuje raczej na punkt obserwacyjny i jest pomocą w rozmyślaniach. Podobnie, ukazując poprzez drobne przykłady ledwie czubek obejmujących każdą rzecz, potężnych praw Bożej wszechwładzy, każde dowodzi prawdy o tym prawie, zawartej w atrybutach wszechwładzy Jedynego. I tak na przykład jest powiedziane, że kwiat, który przestaje istnieć, pozostawia za sobą tysiące istniejących. To porównanie ukazuje potężne prawo Bożej wszechwładzy, które pozostaje w mocy odnośnie do wszelkich stworzeń wiosny, zaiste, do całego świata.
Tak, niezależnie od tego, poprzez które prawo Najbardziej Litościwy Stwórca zmienia i odnawia pióra, które są odzieniem dla ptaka, jest ono tym samym prawem, poprzez które Wszechmądry Stwórca każdego roku odnawia szatę całego świata. Poprzez to samo prawo w każdym stuleciu zmienia On kształt świata i poprzez to samo prawo zmieni on kształt wszechświata i doprowadzi do Zmartwychwstania.
Niezależnie od tego, poprzez które prawo wprawia On w ruch cząsteczki, jakby były derwiszami Mevlevi, jest ono tym samym prawem, poprzez które czyni On Ziemię obracającą się, podobną derwiszowi Mevlevi w tańcu zwanym sama'. Poprzez jedno i to samo prawo sprawia On, że obracają się światy i sprawia, że cały Układ Słoneczny przemierza przestrzeń kosmiczną.
Niezależnie od tego, poprzez które prawo odnawia On i naprawia cząsteczki w twym ciele, a także sprawia, że się rozkładają, jest ono tym samym prawem, poprzez które odnawia twój ogródek każdego roku, jakby stwarzał go na nowo wiele razy podczas każdej pory roku. Poprzez to samo prawo każdej wiosny odnawia On oblicze ziemi, rozciągając nowy welon na jej obliczu.
Niezależnie od tego, poprzez które prawo powołuje do życia muchę, jest ono tym samym prawem, poprzez które każdej wiosny ożywia on platan rosnący naprzeciw twego okna. Poprzez to samo prawo wiosną budzi do życia glob ziemski i poprzez to samo prawo zbudzi On do życia wszelkie stworzenia w Dniu Zmartwychwstania, o czym Koran wspomina w wersecie:
I tak dalej, w ten sam sposób możesz przytoczyć dalsze przykłady. Istnieje wiele praw Bożej wszechwładzy podobnych tym, które wymieniliśmy, a pozostają one w mocy wobec wszystkiego, od cząsteczek do
świata jako całości. Zastanów się nad bezmiarem tych praw, widocznych w działaniu Wszechwładnego, zapisz uważnie ich zakres, zobacz ich znaczenie, mówiące o Bożej jedności, pojmij, że każde z owych praw jest dowodem Bożej jedności. Tak, ponieważ wszystkie z owych niezmiernie licznych praw są przejawami wiedzy i woli Boga, ponieważ każde z nich tak samo obejmuje każdą rzecz, dostarczają one pewnego dowodu jedności, wiedzy i woli Stwórcy.
Większość z porównań przyt٨ً،onych w Słowach ukazuje poprzez drobne przykłady ledwie cząstki praw podobnych wyżej wymienionym, a czyniąc tak, wskazuje na istnienie prawa dotyczącego danej kwestii. Ponieważ istnienie prawa zostaje ukazane poprzez porównanie, udowadnia to dane twierdzenie tak kategorycznie, jak dowód przeprowadzony zgodnie z zasadami logiki. Oznacza to, że większość porównań użytych w Słowach powinna być rozpatrywana jako kategoryczne dowody i argumenty pewności.
Temat Drugi
Jak opisaliśmy to w Prawdzie Dziesiątej Słowa Dziesiątego, niezależnie od tego, jak wiele owoców i kwiatów będzie na drzewie, z każdym z nich wiąże się tyle celów, zamysłów i przykładów mądrości, ile jest wszystkich owoców bądź kwiatów. Owe przykłady mądrości mogą być trojakiego rodzaju:
Rodzaj pierwszy wskazuje na Stwórcę i ukazuje hafty Jego Najpiękniejszych Imion.
Rodzaj drugi wskazuje na inteligentne i świadome istoty, a z ich punktu widzenia wszelkie rzeczy są wartościowymi przesłaniami i znaczącymi słowami.
Rodzaj trzeci wskazuje na byt jako taki, na jego życie i nieśmiertelność, a są w nim zawarte przykłady mądrości, z których człowiek może wyciągnąć odpowiednie dla każdego z nich korzyści.
Pewnego razu, kiedy rozmyślałem nad licznymi celami wszystkich istot, przyszły mi na myśl poniższe zdania w języku arabskim, które napomykają o owych uniwersalnych celach, będąc podobne notatkom, tworzącym fundamenty zawartych w dalszej części tekstu Wskazówek:
Owe pięć zdań stanowi fundamenty Wskazówek, które omówimy poniżej. Tak, wszelkie istoty, a w szczególności istoty żywe, posiadają na pięciu poziomach różne cele, a zawarte w nich są różne przykłady mądrości i zamysłu. Jak drzewo wydaje owoce na gałęziach rosnących jedna nad drugą, tak wszelkie istoty żywe mają pięć poziomów swoich celów i przejawiających się w nich zamysłów.
O, efemeryczny człowieku! Jeśli chcesz, by twa własna, drobna niczym ziarenko prawda przekształciła się w wieczne drzewo, uginające się od owoców, jeśli chcesz uzyskać dziesięć poziomów owoców i dziesięć rodzajów celów, na które wskażemy poprzez pięć Wskazówek, osiągnij prawdziwą wiarę. W innym wypadku, prócz tego, że zostaniesz ich wszystkich pozbawiony, zostaniesz wciśnięty do środka owego ziarenka i zgnijesz!
WSKAZÓWKA PIERWSZA
Owe słowa wyrażają, co następuje:
Choć istota pozornie znika w niebycie po tym, jak przestaje istnieć (a raczej traci swój zewnętrzny kształt), znaczenia, które wyrażała, zostają zachowane i trwają. Jej tożsamość, kształt i zasadnicza natura również są zachowywane w świecie podobieństw, na Strzeżonej Tablicy, na której znajdują się próbki świata podobieństw, a także we wspomnieniach, które są próbkami Strzeżonej Tablicy. Oznacza to, że istota traci swe widzialne istnienie, a zyskuje setki istnień niematerialnych oraz istnienie w świecie wiedzy.
Na przykład jeśli chcemy wydrukować stronę na prasie drukarskiej, czcionki muszą zostać właściwie ułożone i rozmieszczone. Następnie, gdy kształt i tożsamość strony zostały już zapisane na wielu kartach, kiedy strona została już wydrukowana, a jej znaczenie - ogłoszone wielu umysłom, układ czcionek zostaje zmieniony, ponieważ poprzedni nie był już potrzebny, a kolejne strony muszą zostać wydrukowane.
Dokładnie w ten sam sposób pióro Bożego zarządzenia umieszcza i rozmieszcza istoty - zwłaszcza rośliny - na powierzchni ziemi. Boża moc stwarza je na karcie wiosny. Następnie, by wyraziły one swe piękne znaczenia, a ich kształty mogły przejść do ksiąg świata tego, co niewidzialne, do świata podobieństw, Boża mądrość wymaga tego, by ich rozmieszczenie zostało zmienione. W ten sposób może zostać zapisana karta innej wiosny, która dopiero nadejdzie, a jej istoty również wyrażą swoje znaczenie.
WSKAZÓWKA DRUGA
Te słowa ukazują, że każda rzecz, zanim przestanie istnieć - czy to poszczególna, czy to powszechna, a zwłaszcza istoty żywe - wytwarza wiele prawd, odnoszących się do Tego, Który jest niewidoczny. Stworzenia pozostawiają za sobą, na tablicach i w notatnikach świata podobieństw, również ich kształty, których jest tyle, ile było etapów ich życia. Dzieje ich życia i ich form mają doniosłe znaczenie, zostają zatem spisane i stają się obiektem studiów istot natury duchowej.
Na przykład kwiat przestaje istnieć, lecz prócz tego, że pozostawia za sobą swą zasadniczą naturę w tysiącach nasion, zostawia również tysiące swych kształtów, zapisane na małych Strzeżonych Tablicach oraz we wspomnieniach, które są małymi próbkami owych Tablic. Odchodzi po tym, jak przez wszystkie stadia swego istnienia sprawiał, że istoty świadome badały Najpiękniejsze Imiona Boga i frazy wychwalające Wszechwładnego, jakie sobą wyrażał.
Podobnie wiosna jest kwiatem ozdobionym misternej roboty istotami i zasadzonym w donicy, jaką jest powierzchnia ziemi; pozornie umiera i odchodzi w niebyt, lecz na swe miejsce pozostawia istniejące prawdy odnoszące się do Tego, Który jest niewidzialny, wyrażane tyle razy, ile nasion wydała wiosna, pozostawia swoje cechy w świecie podobieństw, które ukazują się tyle razy, ile było jej kwiatów, oraz przykłady mądrości Wszechwładnego, które mają tyle przejawów, ile istot przyszło na świat owej wiosny, tyle że przejawy te są przed nami ukryte. Co więcej, robi miejsce dla jej przyjaciół, którymi są inne wiosny, by przybyli i wypełnili swe obowiązki. Oznacza to, że wiosna pozbywa się zewnętrznego istnienia, zaś co do znaczenia jej odejścia, to odziewa się ona w tysiące innych istnień.
WSKAZÓWKA TRZECIA
Te słowa oświadczają, że świat jest warsztatem i polem uprawnym, które wydaje plon odpowiedni dla targu życia ostatecznego. Udowodniliśmy w wielu Słowach, że jak dżinny i ludzie wysyłają swe uczynki na ów targ,
tak samo inne istoty tego świata spełniają liczne obowiązki odnoszące się do życia ostatecznego, które wydają plon odpowiedni dla niego. Można nawet powiedzieć, że to dla owych istot Ziemia przemierza przestrzeń, a nawet, że jest to jej celem. Tak, ów okręt Wszechwładnego w ciągu jednego roku pokonuje odległość, na przebycie której człowiek potrzebowałby dwudziestu czterech tysięcy lat, okrążając obszar, na którym nastąpi Zmartwychwstanie.
Na przykład ludzie Raju z pewnością będą pragnąć przywołania ich przygód na tym świecie oraz opowiedzenia ich innym spośród ludzi Raju. Będą niezmiernie zaciekawieni, widząc obrazy owych przygód, i nadzwyczaj się uradują, jeśli będą mogli obejrzeć je, jak my oglądamy film na kinowym ekranie. W konsekwencji tego, jak wskazuje na to werset:
w Raju, owym królestwie rozkoszy i szczęścia, przygody i zdarzenia tego świata zostaną przypomniane i ukazane wśród innych niekończących się panoram.
Zatem piękne istoty tego świata, ukazujące się na chwilę, a później znikające, następujące jedna po drugiej, zdają się być fabrykami i warsztatami, w których wytwarzane są owe perspektywy i obrazy wieczności. Na przykład jeśli ludzie współczesnej cywilizacji chcą utrwalić ulotne sytuacje i zostawić pamiątkę dla ludzi, którzy przyjdą po nas, zapisują obrazy pięknych lub dziwnych zdarzeń, by ukazać je - jako podarunek dla tych, którzy będą żyli w przyszłości - na kinowym ekranie, ukazują przeszłość w teraźniejszości i przyszłości, sprawiając, że staje się ich częścią.
Dokładnie w ten sam sposób Wszechmocny Stwórca istot wiosny i istot tego świata zapisuje wszelkie cele ich krótkiego życia na tym świecie, które wskazują na świat tego, co wieczne. Jak wymagają tego Jego Najpiękniejsze Imiona "Wszechmądry", "Najbardziej Litościwy" i "Miłujący", zapisuje On w niekończących się obrazach królestwa wieczności wszelkie działania, poprzez które spełniali one swe życiowe obowiązki na każdym etapie swego życia i wszelkie cuda Boga.
WSKAZÓWKA CZWARTA
Te słowa oznajmiają, że podczas wszystkich etapów ich życia istoty wychwalają Wszechwładnego na wiele różnorodnych sposobów,
przejawiając również poprzez swe rozmaite stany to, czego wymagają Najpiękniejsze Imiona Boga. Na przykład, Imię "Najbardziej Litościwy" pragnie okazywania litości, Imię "Ten, Który daje zaopatrzenie" wymaga dawania zaopatrzenia, Imię "Łaskawy" wymaga zsyłania łask, i tak dalej. Z każdym spośród Najpiękniejszych Imion Bożych związane jest coś, czego wymagają. Zatem, prócz ukazywania poprzez swe życie i istnienie tego, co jest wymagane przez owe Imiona, wszystkie istoty żywe wychwalają Wszechmądrego Stwórcę po tylekroć, ile jest części ciała i zdolności wszystkich istot.
Na przykład człowiek je pyszne owoce, które następnie rozpuszczają się w jego żołądku i pozornie ulegają zniszczeniu, lecz zarówno dają przyjemność i gorliwość biorącą początek z działania wszystkich komórek ludzkiego ciała (nie tylko ust i żołądka), jak również mieszczą w sobie wiele przykładów mądrości, takich jak karmienie człowieka - oraz każdej części jego ciała - czy utrzymywanie go przy życiu. Z kolei jedzenie wznosi się z poziomu istnienia właściwego warzywom owocom do poziomu właściwego człowiekowi, zatem jego udziałem jest postęp.
Dokładnie w ten sam sposób, gdy istoty są skrywane za zasłoną śmierci, prócz tego, że przetrwały ich liczne inwokacje wychwalające Boga, one same przekazują Najpiękniejszym Imionom Boga wiele haftów owych Imion, ukazujących to, czego wymagały. Oznacza to, że ich odejście powierza je wiecznemu istnieniu. Jeśli zatem przemija przejściowe i krótkotrwałe istnienie, a na jego miejscu pozostają tysiące istnień, w których przejawia się pewnego rodzaju trwałość, czyż można powiedzieć, że powinniśmy żałować rzeczy, która odeszła, lub że wszystko poszło na marne, lub też pytać, dlaczego owo przemiłe stworzenie odeszło? Czyż możemy się na to uskarżać? Miłosierdzie, mądrość i miłość Boga, na które wskazują stworzenia, wymagają tego, by tak właśnie było. W przeciwnym razie należałoby zrezygnować z tysiąca korzyści, by nie stała się jedna krzywda, a szkoda poniesiona w takim przypadku byłaby po tysiąckroć większa. Oznacza to, że Imiona "Najbardziej Litościwy", "Wszechmądry" i "Miłujący" nie sprzeciwiają się istnieniu śmierci, lecz przeciwnie, wymagają jej istnienia.
WSKAZÓWKA PIĄTA
Te słowa oświadczają, że tracąc zewnętrzne istnienie, wszelkie istoty, a zwłaszcza istoty żywe, pozostawiają za sobą wiele rzeczy, które trwają. Jak opisaliśmy to w Znaku Drugim, wśród atrybutów Bożej wszechwładzy
- jak przystało świętości i doskonałej samowystarczalności Tego, Którego istnienie jest konieczne, a także w godnej Go formie - są bezgraniczna miłość, nieskończona litość i duma, a także (jeśli takie określenie będzie dopuszczalne) nieograniczone, święte przyjemność i radość oraz (jeśli owo wyrażenie nie będzie błędem) nieskończona, święta rozkosz i niedoścignione, przekraczające możliwości naszych zmysłów szczęście, których ślady można ujrzeć i obserwować.
Tak, poprzez zmianę i przekształcanie, poprzez zanik i przemijanie, byty pędzą z wielką prędkością w zadziwiającej aktywności, jaka jest wymagana przez atrybuty, które wymieniliśmy; nieprzerwanie są wysyłane ze świata przejawów do świata życia ostatecznego. Pod powierzchnią przejawów owych atrybutów wszelkie stworzenia są wstrząsane, stale płynąc w swej wielkiej fali, stale pozostając w ruchu, rozsiewając na wszystkie strony to, co dla uszu ludzi niedbałych jest lamentem umierania, a dla słuchu ludzi drogi prostej - wrzawą wychwalania Boga i recytowania Jego Najpiękniejszych Imion. To dzięki cnotom owej tajemnicy dzieje się tak, że wszystkie stworzenia, które przestają istnieć, pozostawiają za sobą istniejące znaczenia, cechy i stany, z których każdy jest środkiem, dzięki któremu przejawiają się wieczne atrybuty Tego, Którego istnienie jest konieczne.
Co więcej, istoty, które odchodzą, pozostawiają za sobą etapy i stacje, które przemierzyły przez całe swoje życie, pozostawiają szczegóły tego, co obrazowało ich istnienie na Strzeżonej Tablicy, w Księdze Jasnej, w Jasnym Dowodzie i w innych sferach istnienia, które również odnoszą się do Bożej wiedzy. Oznacza to, że każda przejściowa istota porzuca jedno istnienie, zyskując tysiąc trwałych istnień.
Na przykład wyobraźmy sobie, że do cudownej maszyny w pewnej fabryce wrzucono wiele pospolitych substancji, które wewnątrz owej maszyny pozornie spłonęły i uległy zniszczeniu, lecz wskutek tego w kadziach maszyny osadziły się drogocenne związki chemiczne. Ponadto dzięki sile pary wytwarzanej przez maszynę działa maszyneria całej fabryki: w jednym miejscu tkane są materiały, w innym drukowane są książki, w jeszcze innym wytwarzane są niezwykłe słodycze, i tak dalej; fabryka wytwarza wszystkie owe towary. Oznacza to że dzięki spaleniu owych zwykłych substancji i ich pozornemu zniszczeniu zaczęły istnieć tysiące innych rzeczy. Jedno zwykłe istnienie przeminęło, lecz pozostawiło jako spuściznę liczne wzniosłe istnienia. Czyż zatem można żałować owych pospolitych substancji? Czyż można uskarżać się na właściciela fabryki, ponieważ nie użalił się nad owymi miłymi substancjami, lecz spalił je i zniszczył?
Podobnie - وَلِلّٰهِ الْمَثَلُ الْاَعْلٰى - jak wymagają tego Jego miłosierdzie, mądrość i miłowanie, Mądry, Litościwy i Miłujący Stwórca sprawia, że pracuje fabryka wszechświata. On czyni wszelkie przemijające istnienia nasionami licznych trwałych istnień; On czyni je środkami umożliwiającymi spełnienie celów wyznaczonych przez Wszechwładnego; On czyni je przejawami Bożych atrybutów; On czyni je atramentem dla pióra Bożego zarządzenia i czółenkami tkackimi dla Bożej mocy; On poprzez działanie Swej mocy sprawia aktywność całego wszechświata dla wielu wzniosłych celów i łask, które jeszcze nie są nam znane; On powoduje, że cząsteczki wirują, istoty podróżują, zwierzęta płyną, a planety obracają się; On uczynił wszechświat mówiącym, sprawiając, że wszechświat cicho recytuje wersety i znaki Boga i zapisuje je. Spośród stworzeń ziemi - przez wzgląd na Jego wszechwładzę - On uczynił żywioł powietrza tronem dla Jego rozkazu i woli; żywioł światła tronem dla Jego wiedzy i mądrości; żywioł wody tronem dla Jego darów i miłosierdzia; żywioł ziemi tronem dla Jego powoływania do życia i utrzymywania przy życiu, zaś trzy spośród tych tronów oparł On na barkach stworzeń ziemi.
Wiedz z całą pewnością, że lśniącą prawdę, ukazaną w owych pięciu Znakach i pięciu Wskazówkach, można ujrzeć dzięki światłu Koranu, a prawo do jej zrozumienia nadaje siła wiary. W innym przypadku miejsce owej wiecznie trwającej prawdy zajmie przerażająca ciemność. Dla ludzi zbłądzenia świat jest tak przepełniony śmiercią, rozłąką i niebytem, że aż nie może ich pomieścić, a wszechświat jest dla nich rodzajem Piekła. Każda rzecz istnieje krótko jak błysk, a otoczona jest przez nigdy niekończący się niebyt. Przeszłość i przyszłość wypełnione są ciemnościami niebytu, a ludzie zbłądzenia mogą znaleźć smutne światło istnienia jedynie w ulotnej teraźniejszości. Jednakże dzięki tajemnicy Koranu i dzięki światłu wiary staje się widoczne światło istnienia, które lśni od przedwieczności po wieczność, a wierni są z nim połączeni, zaś dzięki niemu mogą zapewnić sobie szczęście wieczne.
W skrócie: W stylu, jakiego mógłby użyć poeta Niyazi Misri, powiadamy:
Dopóki mój oddech nie stanie się oceanem,
Dopóki owa klatka nie zostanie roztrzaskana na kawałki,
Dopóki mój głos nie ucichnie,
Będę wołał: "O Ty, Który jesteś Prawdą! O, Żyjący! O, Istniejący! O Ty, Który jesteś najbardziej godny czci!
O, Wszechmądry! O Ty, Który jesteś ponad wszelką potrzebę! O, Najbardziej Litościwy! O Ty, Który miłujesz wszystkie Swoje stworzenia!"
Wołam również:
Wierząc, oświadczam:
Dopisek Pierwszy
Wysłuchaj pięciu punktów dotyczących powyższego wersetu.
Punkt Pierwszy
Suplikacja jest potężną tajemnicą oddawania czci Bogu, jest jak gdyby duszą aktów czci. Jak wspomnieliśmy o tym w wielu miejscach, suplikacje mogą być trojakiego rodzaju.
Pierwszy rodzaj suplikacji to ta, która wypowiadana jest językiem ukrytej zdolności. Poprzez nią wszystkie nasiona i ziarna błagają Wszechmocnego Stwórcę, mówiąc: "Spraw, byśmy wyrosły! Uczyń nasze drobne prawdy kiełkami i przekształć nas w potężną prawdę drzewa, byśmy przejawiły wyszukane hafty Twych Najpiękniejszych Imion!"
A oto inny rodzaj suplikacji wypowiadanej językiem ukrytej zdolności: Zgromadzenie wszystkich przyczyn jest błaganiem o stworzenie ich skutku. Oznacza to, że przyczyny zajmują takie położenie, w wyniku którego same przypominają język właściwego sobie stanu, którym błagają Wszechmocnego, Chwalebnego o skutek. Na przykład woda, ciepło, ziemia i światło gromadzą się wokół nasiona, a fakt, że to uczyniły, kształtuje język suplikacji, która mówi: "O, nasz Stwórco, uczyń to nasionko drzewem!" Jest tak, ponieważ powstanie drzewa, owego wspaniałego cudu Bożej mocy, nie może zostać przypisane nieświadomym, pozbawionym
życia, prostym substancjom; to byłoby niemożliwością, a to oznacza, że zgromadzenie pozornych przyczyn jest pewnego rodzaju suplikacją.
Drugi rodzaj suplikacji to ta, która jest wypowiadana językiem wrodzonej potrzeby. Jest to suplikacja, jaką wznoszą do Najbardziej Litościwego Stwórcy wszelkie żywe stworzenia, błagając Go, by dał im rzeczy, których potrzebują i których pragną, a które pozostają poza granicami ich mocy i woli, by zesłał je z nieoczekiwanych przez stworzenia miejsc i w odpowiednim czasie. Wszechmądry i Litościwy zsyła im wszystkie owe rzeczy we właściwym czasie i z miejsc, których nie znają, których nie mogą dosięgnąć. Oznacza to, że zsyłanie darów jest skutkiem suplikacji.
W skrócie: wszystko, co wznosi się ze wszechświata do Bożego dworu, jest suplikacją, a rzeczy, które są pozornymi przyczynami, szukają skutków u Boga.
Trzeci rodzaj suplikacji to suplikacja istot świadomych, który wynika z potrzeby, a jest ona dwojakiego rodzaju.
Jeśli suplikacja tego rodzaju zostanie uczyniona w czasie rozpaczliwej potrzeby lub jeśli jest całkowicie zgodna z wewnętrzną potrzebą, lub też jeśli jest bliska językowi ukrytej zdolności, lub też jeśli jest wypowiedziana językiem czystego, szczerego serca, taka suplikacja przyjmowana jest niemal zawsze. Większa część postępu ludzkości i większość odkryć jest efektem tego rodzaju suplikacji. Jeśli chodzi o rzeczy, które niektórzy nazywają cudami cywilizacji, o wszystkie kwestie i odkrycia, z których ludzie są tak dumni, to są one wynikiem tego, co w swej istocie jest suplikacją. Ci, którzy prosili, czynili to ze szczerością, językiem ukrytej zdolności, zatem zostało im dane to, o co prosili. Dopóki nic nie zapobiega wypowiadaniu suplikacji, a są one zgodne z określonymi warunkami, suplikacje wypowiedziane językami ukrytej zdolności i wewnętrznej potrzeby zawsze są przyjmowane.
Drugi rodzaj suplikacji jest dobrze znany i on również jest dwojakiego rodzaju. Jedne z nich to suplikacje poprzez czyn, a drugi - suplikacje poprzez słowo. Na przykład praca oracza jest suplikacją poprzez czyn. Nie polega ona na poszukiwaniu zaopatrzenia, które miałaby dawać ziemia, lecz ziemia jest drzwiami wiodącymi do skarbca, a oracz puka do owych drzwi skarbca Bożego miłosierdzia.
Pominiemy szczegóły pozostałych rodzajów suplikacji, a w następnych dwóch lub trzech Punktach objaśnimy jedną lub dwie z tajemnic suplikacji poprzez słowo.
Punkt Drugi
Suplikacja odnosi potężny skutek i niemal zawsze daje efekty. Zaiste, jej efekty są trwałe, zwłaszcza jeśli suplikacja jest powodem zyskania tego, co uniwersalne, i jest stale wypowiadana. Można nawet powiedzieć, że suplikacja była jednym z powodów stworzenia wszechświata. Oznacza to, że suplikacje, przede wszystkim te wypowiadane przez rodzaj ludzki, a spośród nich szczególnie te, które wypowiadają ludzie ze świata islamu, zaś spośród nich zwłaszcza wzniosłe suplikacje Muhammada z Arabii (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), były przyczyną stworzenia wszechświata. Oznacza to, że Stwórca Światów wiedział, że w przyszłości Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) w imieniu ludzkości - zaiste, ze względy na wszelkie istoty - poprosi o wieczną szczęśliwość i o ukazanie Najpiękniejszych Imion Boga, a On spełnił owe przyszłe błagania i stworzył wszechświat.
Ponieważ suplikacja ma tak wielkie znaczenie i tak wielką moc, czyż mogłoby w ogóle być możliwe, by suplikacje zanoszone nieprzerwanie przez tysiąc trzysta pięćdziesiąt lat, przez trzysta milionów ludzi oraz przez niezliczone błogosławione istoty spośród ludzi, dżinnów i aniołów, by błagania o zesłanie najwyższego Bożego miłosierdzia i wiecznego szczęścia na osobę Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i o to, by owe istoty, które je zanoszą, mogły osiągnąć swój cel, miałyby nie zostać przyjęte? Czy jest w jakikolwiek sposób możliwe, by ich suplikacje miały zostać odrzucone?
Jako że wszystkie owe błagania są do tego stopnia powszechne, wszechobejmujące i stałe, jako że osiągają poziom języków ukrytej zdolności i wewnętrznej potrzeby, z pewnością w ich wyniku Muhammad z Arabii (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) osiągnął tak wzniosłą rangę i poziom, że nawet gdyby wszystkie umysły zebrały się razem i stały się jednym umysłem, nie byłyby w stanie w pełni tego pojąć.
O, muzułmanie! Oto wasz orędownik, który wstawi się za wami w Dniu Zmartwychwstania! Jeśli zatem chcecie zdobyć jego wstawiennictwo, podążajcie za sunną, jego tradycją!
Jeśli zostanie zadane pytanie: Skoro Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jest umiłowanym przez Boga, to czyż potrzebuje wszystkich tych błogosławieństw i suplikacji?,
Odpowiemy: Tego szlachetnego człowieka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) dotyczy wszystko, co dotyczy szczęśliwości całej jego wspólnoty, i ma on swój udział w szczęściu każdego z członków jego społeczności. Tak samo niepokoją go wszystkie jej zmartwienia. Stopnie jego
szczęścia i doskonałości z pewnością są nieskończone, lecz skoro żarliwie pragnie on niezliczonych rodzajów szczęścia dla niezliczonych ludzi ze swej wspólnoty i na bezkresny czas, skoro jest zasmucony niezliczonymi rodzajami ich niedoli, zatem z pewnością godzien jest nieskończonych błogosławieństw, suplikacji i miłosierdzia, a także potrzebuje ich.
Jeśli zostanie zadane pytanie: Niekiedy suplikacje dotyczą określonych rzeczy, jak jest na przykład z suplikacjami wypowiadanymi w modlitwach podczas zaćmień księżyca i słońca. Tak samo, czasami suplikacje dotyczą rzeczy, które nigdy się nie wydarzą. Co to oznacza?,
Odpowiemy: Jak wyjaśniliśmy to w innych Słowach, suplikacja jest aktem czci. Za jej pomocą sługa Boga oświadcza o swej bezsilności i potrzebie. Pozorne cele czynią czas poświęcony na suplikacje i same błagania aktami czci, jednak nie są rzeczywistymi celami, jako że rzeczywiste cele aktów czci i płynące z oddawania czci korzyści wskazują na życie ostateczne. Jeśli cele związane z życiem doczesnym nie zostaną osiągnięte, nie można powiedzieć, że suplikacja nie została przyjęta, lecz jedynie, że czas wyznaczony na jej spełnienie jeszcze nie dobiegł końca.
Czyż zatem mogłoby w ogóle być możliwe, by wieczna szczęśliwość, o którą wszyscy wierni błagali w każdej epoce, stale, z całkowitą szczerością i tęsknotą, nie została im dana? Czyż mogłoby w ogóle być możliwe, by doskonale Szczodry i doskonale Litościwy, do Którego zgodnie ze świadectwem, jakie składa cały wszechświat, należy bezgraniczne miłosierdzie, miał nie przyjąć ich suplikacji? Czyż jest możliwe, by owa wieczna szczęśliwość nie istniała?
Punkt Trzeci
Suplikacje dobrowolnie wypowiadane poprzez słowo są przyjmowane na dwa sposoby. Albo są przyjmowane w sposób całkowicie zgodny z pragnieniem proszącego, albo też zostaje mu zesłane to, co będzie dla niego jeszcze lepsze.
Na przykład ktoś prosi o syna, a Wszechmocny Bóg obdarowuje go córką podobną Marii, matce Jezusa (niech będzie z nim pokój). Nie można zatem powiedzieć, że suplikacja nie została spełniona, lecz trzeba powiedzieć, że została spełniona w lepszy sposób.
Niekiedy człowiek błaga o szczęście na tym świecie, a jego suplikacje zostają przyjęte i spełnione w życiu ostatecznym. Nie można zatem powiedzieć, że suplikacja została odrzucona, lecz należy rzec, że została przyjęta w lepszy sposób. Wszechmocny Bóg jest Wszechmądry;
my zanosimy prośby do Niego, a On nam odpowiada, lecz obdzielając nas zgodnie ze Swą mądrością.
Chory człowiek nie powinien rzucać oszczerstw na swego mądrego lekarza. Jeśli prosi o miód, a umiejętny lekarz przepisuje mu chininę, chory nie powinien mówić: "Doktor mnie nie wysłuchał", ponieważ doktor słuchał jego westchnień i biadań, usłyszał je i odpowiedział na nie, przepisując pacjentowi coś lepszego od tego, o co prosił chory.
Punkt Czwarty
Najlepszym, najpiękniejszym, najsłodszym i najszybciej wręczanym owocem suplikacji jest fakt, że człowiek, który składa swe błaganie, wie, że istnieje Ten, Który słyszy jego głos, Który zsyła lekarstwo na jego dolegliwość, Który lituje się nad nim, a dłoń Jego mocy dosięga każdej rzeczy. Człowiek nie jest sam w wielkiej gospodzie świata; istnieje Najbardziej Szczodry, Który opiekuje się człowiekiem i czyni cały świat przyjaznym dla niego. Wyobrażając sobie, że stoi przed Tym, Który może zaspokoić wszelkie jego potrzeby i odeprzeć wszystkich jego niezliczonych wrogów, człowiek czuje radość i ulgę, zrzuca swoje brzemię, które jest ciężkie niczym cały świat, i wykrzykuje:
Punkt Piąty
Suplikacja jest duszą aktów czci, a wynika ze szczerej wiary, ponieważ człowiek, który wypowiada suplikację, wskazuje na istnienie Tego, Który włada całym wszechświatem, mówiąc: "On zna nawet najmniej istotne rzeczy, które mnie dotyczą, On może sprawić, że osiągnę swoje najbardziej dalekosiężne cele, On jest Tym, Który widzi wszelkie dotyczące mnie okoliczności i słyszy mój głos. On słyszy głosy wszystkich istot i On jest Tym, Który słyszy mój głos. On jest Sprawcą każdej rzeczy, więc oczekuję, aż spełni nawet moje najmniejsze potrzeby i Jego o to proszę".
Spójrz, jak rozległą i szczerą wiarę w Bożą jedność daje owa suplikacja, jaką słodycz i czystość światła wiary ukazuje! Pojmij znaczenie wersetu:
wysłuchaj zarządzenia wersetu:
i pojmij znaczenie słów:
«Gdybym nie pragnął, by mi dano, nie zostałoby mi dane to, czego pragnę».
Dopisek Drugi
(Wyjaśnimy w pięciu Punktach część poświęconego Prorokowi - niech będzie z nim pokój i miłosierdzie - poematu Mevlid, dotyczącą jego wniebowstąpienia).
Punkt Pierwszy
Suleyman Efendi w poemacie Mevlid opowiedział smutną i chwytającą za serce historię cudownego wierzchowca Al-Buraq, który został zesłany z Raju. Jako że Suleyman Efendi był jednym ze świętych mężów, a owa historia oparta jest na hadisach, przeto z pewnością musi wyrażać prawdę.
Oto, jaka musi być prawda w owej kwestii: Stworzenia wiecznego królestwa są blisko związane ze światłem Najszlachetniejszego Posłańca
Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), ponieważ to dzięki światłu, jakie on przyniósł, Raj i świat życia ostatecznego zostaną zasiedlone przez ludzi i dżinny. Gdyby nie on, nie istniałoby wieczne szczęście, zaś ludzie i dżinny, którzy są w stanie czerpać korzyści z istnienia wszystkich stworzeń Raju, nigdy mi w nim nie zamieszkali, a Raj pozostałby pustkowiem.
Jak wyjaśniliśmy to w Gałęzi Czwartej Słowa Dwudziestego Czwartego, spośród wszystkich gatunków zwierząt to pewien gatunek słowika został wybrany do tego, by ogłosić żarliwe, a nawet namiętne potrzeby zwierząt karawanom roślin, które, przybywając ze skarbca Bożego miłosierdzia, niosą zaopatrzenie owych zwierząt. Naczelnikami owych gatunków są słowik (wśród zwierząt) i róża (wśród roślin). Pieśni owych krasomówców Wszechwładnego i miłosna pieśń słowika dla róży są powitaniem, są wychwalaniem i wysławianiem Boga przed najpiękniejszą ze wszystkich roślin.
W podobny sposób Gabriel, jeden z aniołów (niech będzie z nim pokój), z doskonałą miłością służył Muhammadowi z Arabii (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który był powodem stworzenia sfer niebieskich, przyczyną szczęśliwości na tym świecie i w świecie, który nadejdzie, umiłowanym przez Pana wszystkich światów. W nim ukazało się posłuszeństwo i podporządkowanie się aniołów Adamowi (niech będzie z nim pokój), a także przyczyna, dla jakiej aniołowie oddali pokłon Adamowi. Podobnie ludzie Raju - a nawet niektóre spośród jego zwierząt - czują bliską więź z Muhammadem (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a owa więź znalazła swój wyraz w namiętnych uczuciach Al-Buraqa, którego on dosiadał.
Punkt Drugi
Jedno ze zdarzeń, do których doszło podczas Wniebowstąpienia, dotyczy niedoścignionej miłości Boga dla Jego Najszlachetniejszego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), która została wyrażona słowami: "Jestem Tym, Który cię umiłował". Takie słowa w ich pospolitym znaczeniu nie byłyby odpowiednie dla świętości Tego, Którego istnienie jest konieczne, ani dla Jego bycia ponad wszelką potrzebę, stanowiącego część Jego istoty. Poemat Mevlid Suleymana Efendiego cieszy się wielką popularnością i można z niego wywnioskować, że jego autor - jako że był on jednym z ludzi świętości i prawdy - nie popełnił błędu w swoich napomknieniach. Znaczenie tego, co mówi, jest następujące:
Do Tego, Którego istnienie jest konieczne, należą nieskończone piękno i doskonałość, ponieważ wszelkie rodzaje piękna i doskonałości,
rozproszone po całym wszechświecie, są znakami, które wskazują na Jego piękno i doskonałość. Jest jasne, że ten, kto jest piękny i doskonały, miłuje owe cechy. Podobnie Ten, Któremu należy się wszelka chwała, miłuje Swe piękno, a miłuje je tak, jak przystoi to Jemu Samemu. Co więcej, miłuje On Swoje Najpiękniejsze Imiona, które są promieniami Jego piękna, a ponieważ miłuje je, z pewnością miłuje dzieła Swego kunsztu, które ukazują piękno Jego Imion. Skoro tak, to miłuje On również Swoje stworzenia, które są zwierciadłami odbijającymi Jego piękno i doskonałość. Ponieważ miłuje On stworzenia, w których przejawiają się owe Jego atrybuty, z pewnością miłuje również piękne zalety stworzeń, które wskazują na piękno i doskonałość Jego Najpiękniejszych Imion. Wszechmądry Koran w swych wersetach napomyka o pięciu rodzajach owej miłości.
Skoro zatem Najszlachetniejszy Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) był najdoskonalszym ze stworzeń i najświetniejszą spośród wszystkich istot;
skoro ukazał on i wychwalił Boży kunszt głośnym wychwalaniem Boga i recytowaniem Jego Najpiękniejszych Imion;
skoro poprzez język Koranu otworzył on skarbce piękna i doskonałości, znajdujące się w Najpiękniejszych Imionach;
skoro poprzez język Koranu olśniewająco i przekonująco wyjaśnił świadectwa doskonałości Stwórcy, zawarte w stworzonych przez Niego znakach wszechświata;
skoro dzięki swojem uniwersalnym aktom czci stał się zwierciadłem dla Bożej wszechwładzy;
skoro dzięki wszechstronności swej zasadniczej natury był tym, w którym w najbardziej doskonały sposób mogły przejawić się Najpiękniejsze Imiona Boga;
zatem z pewnością można powiedzieć, że ponieważ Najpiękniejszy, Chwalebny miłuje Swe piękno, miłuje również Muhammada z Arabii (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który pośród istot świadomych jest najdoskonalszym zwierciadłem dla ukazania Jego piękna, zaś ponieważ miłuje On Swe Najpiękniejsze Imiona, miłuje również Muhammada z Arabii (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który był najbardziej lśniącym zwierciadłem dla owych Imion, a także miłuje tych, którzy - stosownie do swych możliwości - starają się być podobnymi do niego.
Ponieważ miłuje On Swój kunszt, z pewnością miłuje również Muhammada z Arabii (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który ogłosił Jego kunszt wszechświatowi donośnym głosem, jaki
rozbrzmiał w uszach mieszkańców niebios, który głośnym recytowaniem wysławiania i wychwalania Boga wprawił w zachwyt ląd i morze, i On miłuje również tych, którzy kroczą śladami Jego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).
Ponieważ miłuje On Swe dzieła, miłuje On istoty żywe, najdoskonalsze z Jego dzieł, miłuje On istoty inteligentne, najdoskonalsze z istot żywych, miłuje istoty ludzkie, mające najwyższą pozycję spośród istot inteligentnych, z pewnością najbardziej ze wszystkich miłuje Muhammada z Arabii (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), którzy - co do tego zgodni są wszyscy - był najdoskonalszym z ludzi.
Ponieważ miłuje On cnoty moralne Swoich stworzeń, miłuje również Muhammada z Arabii (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), którego zalety moralne - co jest przyznawane jednogłośnie - były prawdziwie najwyższego stopnia, i miłuje On również tych, którzy - na tyle, na ile mogą - starają się być podobnymi do niego. Oznacza to, że podobnie jak Jego miłosierdzie, tak i miłość Wszechmocnego Boga obejmuje cały wszechświat.
Oto dlaczego spośród wszystkich niezliczonych umiłowanych najwyższy pod każdym względem stopień każdego z wyżej wymienionych pięciu aspektów Bożej miłości jest wyjątkowy i należny jedynie Muhammadowi z Arabii (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Oto, dlaczego został on nazwany umiłowanym przez Boga.
Oto, z jakiego powodu Suleyman Efendi wyraził ową najwyższą pozycję, jaką nadaje bycie umiłowanym przez Boga, słowami: "Jestem Tym, Który cię miłuje". Wyrażenie to ma skłonić do myślenia, jest ledwie napomknieniem o owej prawdzie. Niemniej jednak, ponieważ powoduje ono powstanie skojarzeń, które nie przystoją atrybutom Bożej wszechwładzy, najlepiej powiedzieć zamiast tego: «Jestem Tym, Który jest z ciebie rad».
Punkt Trzeci
Wydarzeń Wniebowstąpienia wraz z ich uświęconymi, pozazmysłowy-u mi prawdami nie można wyrazić poprzez aluzje, które będziemy w stanie pojąć. Są w swej zmienności niby obserwatoria, sposoby rozważań, wskazówki głębokich i wzniosłych prawd, przypomnienia o niektórych spośród prawd wiary, aluzje znaczeń, których nie można wyrazić słowami. Nie są wydarzeniami w takim sensie tego słowa, który jest nam dobrze znany. Nie możemy dosięgnąć zawartych w nich prawd poprzez naszą wyobraźnię, lecz raczej dzięki naszej wierze czujemy przyjemną ekscytację serca i świetlistą radość duszy. Jak Wszechmocny Bóg w Swej istocie i Swych
atrybutach nie ma podobnego Sobie, równego Sobie ani przeciwnika, tak nie ma podobnego Sobie w Swej wszechwładzy i wszystkich jej cechach. Ani Jego miłość nie przypomina miłości Jego stworzeń, ani Jego atrybuty nie przypominają cech Jego stworzeń. Zatem, traktując pewne wyrażenia jako metaforyczne, mówimy, co następuje:
W sposób właściwy dla Jego koniecznego istnienia i świętości, w kształcie odpowiednim dla Jego bycia ponad wszelką potrzebę, które jest częścią Jego istoty, i dla Jego absolutnej doskonałości, Ten, Którego istnienie jest konieczne, posiada określone cnoty, takie jak miłość, o których przypominają nam wydarzenia opisane w tej części poematu Mevlid, która poświęcona jest Wniebowstąpieniu. Słowo Trzydzieste Pierwsze, omawiające wniebowstąpienie Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), objaśnia i tłumaczy prawdę o owych wydarzeniach w kontekście zasad wiary. Uznając tamte wyjaśnienia za wystarczające, w tym miejscu zakończymy omówienie owej kwestii.
Punkt Czwarty
Pytanie: Słowa: "Ujrzał on Wszechmocnego Boga za siedemdziesięcioma tysiącami zasłon" wyrażają odległość, podczas gdy Ten, Którego istnienie jest konieczne, jest wolny od wszelkich ograniczeń przestrzeni; On jest bliższym każdej rzeczy niż ta rzecz sama w sobie. Co więc oznaczają te słowa?
Odpowiedź: Owa prawda została szczegółowo objaśniona i poparta dowodami w Słowie Trzydziestym Pierwszym, zatem w tym miejscu powiemy jedynie, co następuje:
Wszechmocny Bóg jest całkowicie Bliskim wobec nas, lecz my jesteśmy niezmiernie dalecy od Niego. Słońce staje się bliskie nam dzięki zwierciadłu, jakie trzymamy, a wszystkie przezroczyste rzeczy na ziemi są dla niego rodzajem tronu i rodzajem mieszkania. Gdyby słońce posiadało świadomość, mogłoby rozmawiać z nami za pomocą naszego zwierciadła, choć jesteśmy oddaleni od niego o cztery tysiące lat drogi. Bez wyciągania jakichkolwiek analogii możemy powiedzieć, że Ten, Który jest Przedwiecznym słońcem, jest bliższym każdej rzeczy niż ta rzecz sama w sobie, ponieważ On jest Tym, Którego istnienie jest konieczne, Jego nie dotyczy przestrzeń, a żadna rzecz nie może być dla Niego zasłoną, jednak wszelkie rzeczy są nieskończenie odległe od Niego.
Oto jest zasadnicza tajemnica wielkiej odległości przebytej podczas Wniebowstąpienia z jednej strony, a braku odległości - wyrażonego
słowami: وَ نَحْنُ اَقْرَبُ اِلَيْهِ مِنْ حَبْلِ الْوَر۪يدِ
Podobnie Najszlachetniejszy Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), pan wszystkich świętych, otworzył drzwi prowadzące na szeroki trakt, a dokonał tego poprzez Wniebowstąpienia, które trwało raczej czterdzieści minut, nie zaś czterdzieści dni, które było największym spośród cudów jego świętości, a którego dokonał nie tylko sercem i duszą, lecz również ciałem, wraz z jego wszystkimi zmysłami i subtelnymi zdolnościami. Wzniósł się do ostatecznych stopni prawd wiary. Stopniami wniebowstąpienia wspiął się aż do Tronu Boga, a w odległości dwóch łuków lub jeszcze bliżej doświadczył własnymi oczami wizji wiary w Boga i w życie ostateczne (owych głównych prawd wiary) w stopniu całkowitej pewności, wkroczył do Raju i ujrzał wieczne szczęście. Następnie zostawił drzwi wiodące na ów trakt, które odkrył podczas wniebowstąpienia, otwartymi, a wszyscy święci spośród jego wspólnoty podczas swych podróży duchowych podróżują w jego cieniu, duszą i sercem, stosownie do stopnia swej wiary i duchowego rozwoju.
Punkt Piąty
Recytowanie poświęconemu Prorokowi (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) poematu Mevlid i jego części dotyczącej Wniebowstąpienia jest pięknym, przynoszącym korzyść zwyczajem i zachwycającą praktyką religijną islamu. W przyjemny, olśniewający i miły sposób umacnia solidarność w życiu społeczności muzułmańskiej, jest sprawiającą przyjemność lekcją o prawdach wiary, jest skutecznym i ożywiającym sposobem zachęcania do osiągnięcia światła wiary, przedstawienia owego światła, miłości Bożej i umiłowania Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Oby Wszechmocny Bóg sprawił, by zwyczaj ten trwał przez całą wieczność, niech obdaruje autorów owego poematu, takich jak Suleyman Efendi, Swym miłosierdziem i miejscem w Raju. Amen.
Ponieważ Stwórca wszechświata wśród każdego gatunku stworzył pewną wybitną jednostkę, zawierając w niej całą doskonałość owego gatunku i sprawiając, że stała się ona dumą całego gatunku, z całą pewnością stworzył również - poprzez przejaw Swego Najwspanialszego Imienia - jednostkę wyjątkową i najbardziej doskonałą w całym wszechświecie. Jak wśród Jego Najpiękniejszych Imion istnieje Najwspanialsze Imię, tak wśród Jego stworzeń winna istnieć wybitna osobistość, w której zgromadził On całą doskonałość rozproszoną we wszechświecie, i przez którą zwracałby On na Siebie spojrzenia wszystkich stworzeń.
Taka osobistość z pewnością pochodziłaby spośród stworzeń żywych, ponieważ spośród wszystkich gatunków i królestw istot we wszechświecie, najdoskonalszymi są istoty żywe. Byłaby istotą inteligentną, ponieważ spośród wszystkich gatunków istot żywych najdoskonalszymi są te, które posiadają inteligencję. Owa wyjątkowa osobistość z pewnością byłaby istotą ludzką, ponieważ spośród wszystkich istot inteligentnych to człowiek jest tą, która jest w stanie nieprzerwanie się rozwijać. Zaś spośród ludzi ową osobistością byłby Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), ponieważ żadna epoka historii, od czasów Adama (niech będzie z nim pokój) do współczesności, nie wydała nikogo podobnego, nie mogłaby wydać nikogo podobnego i nigdy w przyszłości tak się nie stanie. Biorąc w swe duchowe władanie połowę ziemskiego globu i piątą część ludzkości, Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) utrwalił swe panowanie na tysiąc trzysta pięćdziesiąt lat, a dla każdego, kto poszukuje doskonałości, stał się mistrzem w każdym znaczeniu, w każdym rodzaju prawdy. Zarówno jego przyjaciele, jak i wrogowie byli zgodni co do tego, że posiadał on prawdziwie najlepsze cechy moralności. Na początku swej misji w pojedynkę rzucił wyzwanie całemu światu. Człowiek, który przyniósł Koran, ową Księgę cudownej wystawy, stale recytowaną przez ponad milion ludzi, z pewnością będzie tą prześwietną osobistością, którą nie mógłby być nikt inny. On jest zarówno ziarnem, jak i owocem tego świata.
Teraz możesz pojąć, jak przyjemną, zaszczytną, świetlistą, radosną, przynoszącą pomyślność, wzniosłą i pobożną rozrywką jest dla wiernych słuchanie poematu Mevlid i słuchanie historii wniebowstąpienia tego, którego postrzegają jako swego naczelnika, mistrza, przywódcę i orędownika, słuchanie o początku i końcu jego rozwoju duchowego, wyciąganie lekcji z historii jego duchowego życia.
Panie nasz! Przez głęboki szacunek dla Najszlachetniejszego Posłańca, umiłowanego przez Ciebie (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), i przez wzgląd na Twe Najwspanialsze Imię, uczyń serca tych, którzy opublikują ów traktat, i tych, którzy są ich towarzyszami, przejawiającymi światło wiary, spraw, by ich pióra rozpowszechniały tajemnice Koranu, i umieść ich na drodze prostej. Amen.
List Dwudziesty Piąty
List Dwudziesty Szósty
Temat Pierwszy
Dowód, jakiego dostarcza Koran przeciw Szatanowi i jego partii
Niniejszy Temat poprzez swe argumenty pokonuje Iblisa, ucisza buntownika i wymierza silny cios ich głupocie, obalając w najbardziej jasny sposób przerażający i przebiegły podstęp Iblisa, jakim jest namawianie do bycia "bezstronnym". Temat Pierwszy dotyczy pewnego wydarzenia, które w zwięzłej formie opisałem dziesięć lat temu, w mym dziele zatytułowanym Lemeat, w następujący sposób:
Na jedenaście lat przed napisaniem tego traktatu, podczas miesiąca ramadan, w Meczecie Bajazyda w Stambule słuchałem recytacji Koranu. Nagle, choć nikogo nie widziałem, zdało mi się, że słyszę nieziemski głos,
który zaprząta całą moją uwagę. W wyobraźni słuchałem go, i uświadomiłem sobie, że mówi do mnie:
"Uważasz, że Koran jest nadzwyczaj wzniosły i olśniewający. Bądź obiektywny choć przez minutę i zastanów się nad tym jeszcze raz. Przypuśćmy, że jest on słowem człowieka. Ciekaw jestem, czy wciąż będziesz w nim dostrzegał te same zalety i piękno?"
Zaprawdę, zostałem zwiedziony przez ów głos i pomyślałem o Koranie tak, jakby został on napisany przez człowieka. Jak Meczet Bajazyda pogrążył się w ciemności, kiedy wyłączono elektryczne oświetlenie, tak ja zauważyłem, że gdy tak pomyślałem, olśniewające światła Koranu zaczęły przygasać. W owej chwili pojąłem, że tym, kto do mnie mówił, był Iblis, który wciągał mnie w przepaść. Szukałem pomocy w Koranie i natychmiast udzielił on światła memu sercu, dając mi siłę, bym się bronił. Zacząłem wieść spór z Iblisem, mówiąc:
Szatanie! Bezstronne myślenie jest zajęciem pozycji pomiędzy dwiema stronami. Tymczasem to, co ty i twoi uczniowie spośród ludzi nazywacie bezstronnym myśleniem, jest poparciem strony przeciwnej; nie jest to obiektywizm, lecz chwilowa niewiara, ponieważ rozważanie Koranu tak, jakby był słowem człowieka, i osądzanie go w stosowny do tego sposób jest poparciem przeciwnika, jest sprzyjaniem temu, co bezpodstawne i ułomne. Nie jest to bezstronnością, lecz skłanianiem się ku fałszowi.
Iblis odpowiedział: "W porządku, w takim razie powiedzmy, że Koran nie jest ani słowem Boga, ani słowem człowieka. Pomyśl o nim tak, jakby był czymś pomiędzy nimi".
Na te słowa zareplikowałem:
To również jest niemożliwe, ponieważ jeśli istnieje własność, do której roszczą sobie prawa dwie strony, a obie znajdują się zarówno blisko siebie nawzajem, jak i blisko owej własności, ów majątek albo powinien być oddany komuś jeszcze innemu, albo powinien zostać umieszczony w jakimś łatwo dostępnym miejscu, z którego będzie mógł zabrać go ten, kto udowodni swoje prawo własności. Jeśli obie strony sporu są daleko od siebie, jeśli jedna z nich jest na wschodzie, a druga na zachodzie, wówczas zgodnie z prawem ów majątek powinien pozostać u tego, kto go posiada, jako że nie jest możliwe, by po prostu zostawić go w jakimś miejscu między tymi, którzy roszczą sobie prawo do niego.
Koran jest zatem drogocennym majątkiem, a w tym wypadku obie strony są tak daleko od siebie, jak dalekie jest słowo ludzkie od słowa Bożego; zaiste, każda z nich jest nieskończenie odległa od drugiej. Nie jest
możliwe dla Koranu, by zostawić go między dwoma stronami sporu, które są tak oddalone od siebie, jak Plejady od ziemi, są przeciwieństwami niczym istnienie i niebyt lub dwa bieguny magnesu; nie może istnieć żaden punkt między nimi. Jeśli chodzi o Koran, tą stroną, do której on należy, jest strona Boga. Można przyjąć, że Koran należy do Niego i traktować to jako dowód prawa własności. Dopiero gdyby strona przeciwna obaliła wszystkie argumenty przemawiające za tym, że Koran jest własnością Boga, mogłaby rościć sobie prawo własności do niego, w przeciwnym razie nie może tak postąpić. Niech Bóg uchroni! Jakaż ręka mogłaby wyciągnąć owe gwoździe, którymi przymocowano ten wielki klejnot do wzniosłego Tronu Boga, jakaż mogłaby wybić tysiące nitów, jakimi są niezbite dowody, i strzaskać podtrzymujące go filary, by runął?
Przeciwko tobie, Szatanie, świadczą ludzie sprawiedliwi i ludzie uczciwego umysłu, zgodnie ze sprawiedliwością i słusznością. Ich wiara w Koran rośnie nawet dzięki najdrobniejszym dowodom. Tymczasem zgodnie z drogą, jaką ukazujesz ty i twoi uczniowie, jeśli choć raz przypuścimy, że Koran jest słowem człowieka, ów olbrzymi klejnot przymocowany do Tronu Boga runie na ziemię, a do podniesienia go z ziemi i ponownego umocowania do owego Tronu stanie się potrzebny dowód mający siłę wszystkich gwoździ i solidność wielu dowodów, zatem bądź wybawionym od ciemności niewiary i osiągnij światło wiary, ponieważ - jako że postępowanie wedle twoich podstępów jest nadzwyczaj trudne - w dzisiejszych czasach wielu ludzi straciło swą wiarę, wyobrażając sobie, że rozsądzają w sposób bezstronny.
Iblis wykręcił się i powiedział: "Koran przypomina słowa człowieka. Jego styl jest podobny do sposobu, w jaki ludzie wiodą rozmowę, a to oznacza, że jest on słowem człowieka. Gdyby był słowem Boga, z pewnością byłby czymś właściwym dla Niego i całkowicie niezwyczajnym. Jak Jego kunszt nie przypomina ludzkiego kunsztu, tak Jego słowo nie powinno przypominać słowa człowieka".
Można to rozumieć, jak następuje: Prócz wszystkich swych cudów i wyjątkowych cech Prorok Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) był człowiekiem we wszystkich swych działaniach, uczynkach i w postępowaniu. Podporządkował się prawom Boga przejawiającym się w stworzeniu i całkowicie się do nich zastosował. On również cierpiał z powodu zimna, doświadczał bólu, i tak dalej. Nie wszystkie jego uczynki i cechy zostały uczynione niezwykłymi, a to dlatego, by mógł być przywódcą swej wspólnoty poprzez jego działania, przewodnikiem poprzez
uczynki, nauczycielem poprzez postępowanie. Gdyby był niezwykły we wszystkich swych uczynkach, nie mógłby być przywódcą pod każdym względem, doskonałym przewodnikiem dla każdego, ani miłosierdziem dla światów, którym zaiste był poprzez wszystkie jego cechy.
Dokładnie w ten sam sposób Wszechmądry Koran jest przywódcą świadomych i trzeźwo myślących, jest przewodnikiem dżinnów i ludzi, jest nauczycielem tych, którzy dążą do doskonałości, i wykładowcą dla tych, którzy poszukują prawdy. Zatem koniecznym jest, by istniał i był spisany w kształcie i stylu przypominającym ludzką konwersację, ponieważ ludzie i dżinny z niego czerpią swoje suplikacje i z niego uczą się modlitwy, wyrażają to, co ich dotyczy, w jego języku, uczą się z niego zasad postępowania społecznego, i tak dalej. Każdy może szukać w nim schronienia. Gdyby miał on formę podobną do słów Boga, jakie Prorok Mojżesz (niech będzie z nim pokój) słyszał na Górze Synaj, istoty ludzkie nie mogłyby znieść słuchania go, nie miałyby również punktu odniesienia ani miejsca schronienia. Mojżesz (niech będzie z nim pokój), jeden z pięciu największych proroków, był w stanie znieść wysłuchanie jedynie kilku słów. Zapytał:
Następnie Iblis powiedział: "Wielu ludzi mówi o kwestiach podobnych tym, jakie zawarte są w Koranie, czyniąc to w imię religii. Czyż nie jest zatem możliwe, by istota ludzka w imię religii dokonała tego, by stworzyć również Koran?"
Natchniony światłem Koranu, odpowiedziałem następująco:
Po pierwsze: Z powodu umiłowania religii ten, kto jest pobożny, może powiedzieć: "Prawda jest taka-a-taka, dana kwestia w rzeczywistości przedstawia się tak-a-tak, a rozkaz Wszechmocnego Boga jest taki-a-taki", jednak nie byłby w stanie sprawić, by Bóg przemówił do niego. Drżąc ze strachu z powodu słów wersetu:
nie przekroczyłby tego, co właściwe człowiekowi, w nieskończenie wielkim stopniu, nie udawałby Boga ani nie przemawiałby w Jego Imieniu.
Po drugie: W żaden sposób nie jest możliwe, by człowiekowi powiodło się dokonanie takiej rzeczy, jak napisanie Koranu, na własną rękę; zaiste, jest
to całkowicie niemożliwe. Ludzie, którzy są podobni do siebie nawzajem, mogą udawać jeden drugiego; ludzie spośród tego samego narodu wyglądają tak samo; ludzie, którzy są bliscy sobie pod względem rangi czy statusu mogą podszywać się pod siebie nawzajem i na pewien czas zwieść innych ludzi, lecz nie mogą czynić tego bez końca, ponieważ w każdym przypadku fałsz i sztuczność w ich zachowaniu ukażą ich oszustwo temu, kto jest spostrzegawczy, a ich mistyfikacja nie przetrwa. Jeśli człowiek, który stara się udawać innego dla jakichś fałszywych roszczeń, jest do niego całkowicie niepodobny, na przykład jeśli niewykształcony człowiek chce udawać geniusza nauki, takiego jak Awicenna, lub jeśli pasterz zajmuje miejsce króla, z całą pewnością nie wprowadzą oni w błąd zupełnie nikogo, jedynie uczynią głupców z siebie samych. Wszystko, co będą czynić, oświadczy: "To oszust!"
Zatem przypuszczenie - niech Bóg uchroni, niech Bóg uchroni po sto tysięcy razy! - by Koran miał być słowem człowieka, jest całkowicie niemożliwe; żadna rozsądna istota nie zaakceptuje takiej możliwości; coś takiego byłoby bredzeniem podobnym wyobrażaniu sobie, że możliwe jest coś, co jest bez wątpienia niemożliwe, jakby świetlik przez tysiąc lat był postrzegany przez astronomów jako rzeczywista gwiazda; jakby mucha przez cały rok zdawała się pawiem tym, którzy ją obserwują; jakby zwykły szeregowiec pozował na sławnego i dumnego feldmarszałka, przejmując jego stanowisko i zatrzymując je na długi czas bez wyjścia na jaw jego oszustwa; jakby oszczerca i kłamca spośród niewiernych przyjął maniery i pozycję najbardziej prawdomównego, godnego zaufania i prawego człowieka spośród wiernych na całe swoje życie i pozostałby całkowicie niewzruszony nawet pod spojrzeniami najbardziej spostrzegawczych ludzi, ukrywając przed nimi swe oszustwo.
Dokładnie w ten sam sposób, gdyby przypuścić, że Koran jest słowem człowieka, wówczas trzeba by założyć, przed czym niechaj Bóg nas uchroni!, że owa Jasna Księga - która z całą oczywistością jest lśniącą gwiazdą, zaiste, jest słońcem doskonałości, wiecznie rozsiewającym światło prawdy w niebiosach świata islamu - jest niby świetlik, niby fałsz i blaga uczynione przez fałszerza, zaś ci, którzy są mu najbliżsi i badali go z największą uwagą, nie zdali sobie z tego sprawy, uważając ową mistyfikację za wieczne, wzniosłe słońce, będące źródłem prawdy. To niemożliwość po stokroć większa, a nawet jeśli w swych diabelskich intrygach posuniesz się po stokroć dalej, Szatanie, nie mógłbyś wysunąć takiego twierdzenia, nie mógłbyś zwieść nikogo, kto posiada zdrowy rozsądek! Jedynie czasami udaje ci się oszukać ludzi, sprawiając, że gdy patrzą na gwiazdę z wielkiej odległości, wydaje się im ona tak mała, jak świetlik.
Po trzecie: Również gdybyśmy wyobrazili sobie, że Koran jest słowem człowieka, takie założenie wymagałoby tego, by ukryta prawda rozróżnienia między prawdą a fałszem, która została przedstawiona w cudowny sposób, poprzez świadectwo jej owoców, rezultatów i efektów, która jest pozłocona najbardziej duchowymi, życiodajnymi, godnymi zaufania, przynoszącymi szczęście, wszechstronnymi i wzniosłymi cnotami świata ludzkości, była jedynie falsyfikatem jednego umysłu nieświadomego i nieuczonego człowieka, by wspaniali geniusze i olśniewający uczeni, którzy uważnie obserwowali Koran i skrupulatnie go badali, w żadnym czasie nie dostrzegli w nim ani śladu fałszerstwa czy obłudy, a zawsze znajdowali go poważnym, autentycznym i szczerym.
To całkowita niemożliwość, to koncepcja tak nonsensowna, że nawet ty sam, Iblisie, powinieneś się jej wstydzić, to wymyślanie całkowicie niemożliwej sytuacji. Pociąga to za sobą założenie, że człowiek, który przez całe swoje życie ukazywał wiarę, religię, zaufanie, szczerość, powagę i prawość, który nauczał o nich przez wszystkie swe uczynki, słowa i działania, który wspaniale wychował prawdomównych i szczerych zwolenników, który - jak się powszechnie przyjmuje - posiadał największe i najbardziej olśniewające cnoty, miałby być najgorszym spośród niegodnych zaufania, fałszywych i niewiernych. W tej kwestii nie istnieje nic pomiędzy tymi dwoma przeciwieństwami.
Gdyby, jeśli przypuścić ową niemożliwość, Koran nie był słowem Boga, spadłby z wyżyn Bożego Tronu na ziemię, nie pozostałby w żadnym miejscu pomiędzy nimi. Miast być punktem, w którym spotykają się wszystkie prawdy, stałby się źródłem przesądów i mitów. A jeśli - niech Bóg uchroni! - ten, który ogłosił owo cudowne zarządzenie, nie byłby Posłańcem Boga, wymagałoby to, by spadł z poziomu najwyższego spośród najwyższych na najniższy z niskich, z poziomu źródła wszelkich osiągnięć i doskonałości na poziom kopalni oszukaństw i intryg. Nie mógłby zatrzymać się między tymi dwoma poziomami, jako że ten, kto kłamie i zmyśla, twierdząc, że czyni to w Imię Boga, spada na prawdziwie najniższy ze wszystkich poziomów.
Jest to taką niemożliwością, jak stałe postrzeganie muchy jako pawia, jak dostrzeganie przez cały czas wszystkich atrybutów pawia w musze. Tylko ten, kto nie posiada żadnej inteligencji, mógłby wyobrazić sobie, że jest to możliwe.
Po czwarte: Gdyby wyobrazić sobie, że Koran jest słowem człowieka, wymagałoby to również przypuszczenia, że Koran, który jest świętym dowódcą wspólnoty Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), owej największej i najpotężniejszej spośród armii ludzkości, jest - niech Bóg uchroni! - bezsilnym, bezwartościowym, pozbawionym podstaw
fałszerstwem, podczas gdy niewątpliwie, poprzez swoje potężne prawa, rozsądne zasady i przenikające wszystko rozkazy, wyekwipował on tę potężną armię fizycznie, moralnie i duchowo, narzucił jej taki porządek, regularność i dyscyplinę, że zdobyła ona zarówno ten świat, jak i świat życia ostatecznego, wykształcił umysły ludzi stosownie do stopnia każdego z nich, wyćwiczył ich serca, podbił ich dusze, oczyścił ich sumienia, zatrudnił z pożytkiem ich kończyny i części ciała. Wyobrażenie sobie, by był on fałszerstwem, wymaga zaakceptowania tego, co jest niemożliwością po stokroć.
Taka niemożliwość pociąga za sobą kolejną kompletną niemożliwość, a mianowicie przypuszczenie, że człowiek, który poprzez wszystkie swoje przemyślane uczynki podczas całego swego życia nauczał ludzkość praw Wszechmocnego Boga, który poprzez swe uczciwe postępowanie nauczał ludzkość zasad prawdy, który poprzez swe szczere i rozsądne słowa ukazał i ustanowił prostą drogę umiarkowania i szczęścia, a jak zaświadcza o tym całe jego życie, czuł wielki strach przed Bożą karą, znał Boga lepiej niż ktokolwiek inny i sprawił, że inni Go poznali, a także we wspaniały sposób objął komendę nad połową kuli ziemskiej i piątą częścią ludzkości na tysiąc trzysta pięćdziesiąt lat, zaś dzięki swym sławnym cnotom zaprawdę jest dumą ludzkości, zaiste, dumą całego wszechświata... Tak, owa niemożliwość pociąga za sobą przypuszczenie, że - niech Bóg uchroni po sto tysięcy razy! - ani nie bał się on Boga, ani Go nie poznał, ani nie trzymał się z dala od kłamstwa, ani nie miał żadnego szacunku dla samego siebie, ponieważ w tej kwestii nie może istnieć żaden punkt między owymi dwoma przeciwieństwami. Jeśli - by założyć niemożliwe - Koran nie byłby słowem Boga, spadłby z wyżyn Bożego Tronu na ziemię, nie mógłby pozostać w żadnym miejscu pomiędzy nimi. Zaiste, powiedzenie, że tak jest, jest właściwością zaprawdę najgorszych spośród kłamców. A jeśli o to chodzi, Szatanie, nawet choćbyś był po stokroć bardziej diaboliczny, nie zdołałbyś zwieść żadnego umysłu, który nie jest umysłem pijanego, ani przekonać żadnego serca, które nie jest zepsute!
Iblis odparował: "Ach, więc tak sądzisz! Zwiodłem większą część ludzkości, zwiodłem jej najbardziej wybitnych myślicieli, aż doprowadziłem ich do wyparcia się Koranu i Muhammada!"
Po pierwsze: Największe rzeczy, kiedy patrzy się na nie z wielkiej odległości, zdają się być tym samym, co najmniejsze. Nawet gwiazda może wyglądać jak świeczka.
Po drugie: Również to, co jest całkowicie niemożliwe, może zdawać się możliwym, kiedy przyglądamy się owej rzeczy nieuważnie i powierzchownie.
Pewnego razu, kiedy stary człowiek obserwował niebo, by dostrzec nów księżyca, wyznaczający początek ramadanu, do jego oka wpadł siwy włos. Wyobrażając sobie, że jest to księżyc, starzec oznajmił: "Widziałem nów księżyca!" Niemożliwością jest, by siwy włos był księżycem, lecz ponieważ intencją owego człowieka było dostrzec księżyc, a włos pojawił się niejako przy okazji i był czymś drugorzędnym, starzec nie poświęcił mu należytej uwagi i wziął niemożliwość za to, co jest możliwe.
Po trzecie: Brak zgody to jedno, a zaprzaństwo to coś zupełnie innego. Brak akceptacji jest obojętnością, zamykaniem na coś oczu, brakiem własnego osądu właściwym ignorantom, który może zamaskować fakt, iż pewne rzeczy są do tego stopnia całkowicie niemożliwe, że umysł nie powinien się nimi zajmować. Jeśli zaś chodzi o wyparcie się, nie jest ono brakiem akceptacji, lecz akceptacją nieistnienia; jest ono pewnego rodzaju osądem, który zmusza umysł do myślenia. Diabeł podobny tobie przejmuje wówczas władzę nad umysłem człowieka i prowadzi go do zaprzaństwa. Ukazując fałsz jako prawdę i niemożliwość jako to, co jest możliwe, poprzez takie diabelskie podstępy, jak niedbalstwo, zbłądzenie, błędne rozumowanie, upór, fałszywe argumenty, duma, oszustwo czy złe przyzwyczajenie, sprawiasz, że owe nieszczęśliwe stworzenia w ludzkim ciele połykają przynętę niewiary i zaparcia się, choć są w nich zawarte niezliczone niemożliwości.
Po czwarte: Również jeśli przypuścimy, że Koran jest słowem człowieka, wymaga to wyobrażenia sobie, że jest on przeciwieństwem Księgi, która niewątpliwie prowadziła czystych, prawdomównych świętych i ludzi, którzy byli podobni biegunom duchowości, lśniących niby gwiazdy w niebiosach świata ludzkości, Księgi, która nieprzerwanie uczyła prawdy i sprawiedliwości, prawdomówności i wiary wszystkich doskonalących się ludzi, która poprzez filary wiary i zasady filarów islamu zapewnia szczęście w tym świecie i w świecie życia ostatecznego, która - jak wskazuje na to świadectwo jej osiągnięć - musi być Księgą szczerej, czystej i autentycznej prawdy, całkowicie słuszną i najbardziej poważną... Tak, przypuszczenie, że owa Księga jest słowem człowieka, wymaga wyobrażenia sobie - niech Bóg uchroni! - że Koran zawiera przeciwieństwa owych zalet, skutków i świateł, i jest nie tylko zbiorem fałszerstw i kłamstw, lecz również szaleństwem niewiary, które zawstydziłoby nawet sofistów i szatanów, sprawiając, że zadrżeliby ze strachu.
Owa niemożliwość wymaga kolejnej, najbardziej szpetnej i odrażającej, wymaga niemożliwości, wedle której człowiek, który zgodnie ze świadectwem religii i muzułmańskiego prawa szari'a, jakie ogłosił, zgodnie ze świadectwem nadzwyczajnej bogobojności i czystej, szczerej czci,
które ukazywał przez całe swoje życie, a jak wymagały tego cnoty moralne, których posiadanie przez niego zostało jednogłośnie zaświadczone, i zgodnie z potwierdzeniem ludzi prawdy i doskonałości, których wychował, był najbardziej wierzącym, najbardziej niezłomnym, najbardziej prawdomównym i godnym zaufania, miałby być - niech Bóg uchroni! i jeszcze raz, niech Bóg uchroni! - pozbawiony wiary, miałby nie zasługiwać na zaufanie, nie bać się Boga, nie wzdragać się przed kłamstwem. Wyobrażenie sobie takiej konieczności jest wyobrażeniem najbardziej ohydnej spośród niemożliwości, jest najbardziej podłym i występnym zbłądzeniem.
W skrócie: Jak oznajmiliśmy w Znaku Osiemnastym Listu Dziewiętnastego, zwykli ludzie, którzy dostąpili zrozumienia cudownej natury Koranu poprzez słuchanie go, mówią: "Gdybyśmy mieli porównać Koran ze wszystkimi innymi księgami, których słuchaliśmy, lub nawet ze wszystkimi innymi księgami całego świata, nie przypominałby on żadnej z nich; nie jest Księgą taką samą jak inne ani jeśli chodzi o jego postać, ani jeśli chodzi o jego poziom". Zatem Koran albo jest lepszym od wszystkich innych ksiąg, albo też gorszym od nich. To, by był gorszy od innych, jest niemożliwością, jakiej nie mógłby wypowiedzieć żaden z jego wrogów, nawet ty, Iblisie. Wobec tego Koran jest lepszy od innych ksiąg, a zatem jest cudem. Dokładnie w ten sam sposób, zgodnie z rozstrzygającym dowodem zwanym "tym, co pozostaje", zaczerpniętym z nauk metodyki i logiki, mówimy:
O, Szatanie! I o wy, którzy jesteście uczniami Szatana! Koran albo jest słowem Boga, przychodzącym od Najwyższego Tronu Boga i Jego Najwspanialszego Imienia, albo też - niech Bóg uchroni! i jeszcze raz, niech Bóg uchroni! - jest ludzkim fałszerstwem, sfabrykowanym na ziemi przez kogoś, kto nie posiadał wiary, kto ani nie bał się Boga ani Go nie znał. W obliczu powyższych dowodów, o Szatanie, ani nie możesz tak twierdzić, ani nie mógłbyś tak twierdzić, ani nie będziesz mógł tak twierdzić w przyszłości. Zatem Koran jest słowem Stwórcy wszechświata, ponieważ nie może istnieć żaden punkt między tymi dwoma przeciwieństwami, jest to niemożliwe i wykluczone. Udowodniliśmy to najbardziej jasno i bezapelacyjnie, co sam widziałeś i słyszałeś.
W ten sam sposób Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) albo jest Posłańcem Boga, najwyższym spośród proroków i najlepszym ze wszystkich stworzeń, albo też - niech Bóg uchroni - musielibyśmy wyobrazić sobie, że był on kimś, kto nie posiadał wiary, kto spadł do pozycji najniższego z niskich, jako że kłamał w tym, co dotyczy Boga, kto nie znał
Boga i nie wierzył w nadejście Jego kary. O, Iblisie, ani ty nie mógłbyś tego powiedzieć, ani nie mogliby tak twierdzić filozofowie Europy i hipokryci Azji, na których polegasz; ani nie mogłeś tak rzec w przeszłości, ani nie będziesz w stanie tak twierdzić w przyszłości, ponieważ na całym świecie nie ma nikogo, kto wysłuchałby tych słów i zgodził się z nimi. Oto dlaczego nawet najbardziej zepsuci spośród owych filozofów i najgłupsi spośród hipokrytów przyznają, że Muhammad z Arabii (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) był bardzo mądry, cechował się najlepszą moralnością i i był najbardziej prawym człowiekiem.
Ponieważ w owej kwestii istnieją jedynie dwie możliwości, a druga z nich jest niemożliwością, o której nikt nie mógłby twierdzić, iż jest ona prawdą; ponieważ udowodniliśmy za pomocą niezbitych argumentów, że nie może istnieć żaden punkt między nimi, z całą pewnością i z całą koniecznością, wbrew tobie i twoim stronnikom, Muhammad z Arabii (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) był Posłańcem Boga, najwyższym z proroków i najlepszym ze wszystkich stworzeń.
Drugi słaby zarzut Szatana
Kiedy spotykają się dwaj spotykający (aniołowie), siedząc z prawej strony (człowieka) i z lewej,
człowiek nie wypowie ani jednego słowa, które by nie dotarło do będącego przy nim nadzorcy.
I nadejdzie ukojenie śmierci naprawdę. Oto, od czego stroniłeś! I zadmą w trąbę. Oto Dzień Grozy!
I każdej duszy towarzyszy popędzający i świadek (spośród aniołów).
(I powie Bóg) "Ty wcale nie dbałeś o to, więc zdjęliśmy z ciebie zasłonę i dzisiaj twoje spojrzenie jest przenikliwe".
I powie jego towarzysz: "Oto, co przygotowałem!"
(I powie Bóg) "Rzućcie do Gehenny każdego uporczywie niewiernego..." Koran, 50:17-24.
Pewnego razu, kiedy czytałem owe wersety z sury Qaf, Iblis rzekł do mnie:
"Uważasz, że zasadniczy aspekt elokwencji Koranu tkwi w jego jasności i potoczystym stylu, lecz w tych wersetach Koran przeskakuje z jednego tematu na drugi - od cierpień śmierci do Zmartwychwstania, od zadęcia w trąbę do Sądu Ostatecznego, od Sądu Ostatecznego do wkroczenia niewiernych do Piekła. O jakiej potoczystości stylu można zatem mówić? W większości swych fragmentów Koran łączy tematy jedynie luźno powiązane ze sobą nawzajem. Gdzie w takim braku ciągłości ma być elokwencja i płynność?"
Odpowiedziałem następującymi słowami:
Zaraz po elokwencji jedną z najważniejszych rzeczy, które sprawiają, że Koran, owa Księga cudownej wystawy, jest niemożliwy do podrobienia, jest jego zwięzłość. Zwięzłość jest jednym z najważniejszych elementów cudowności Koranu i jednym z najsilniejszych argumentów na jej potwierdzenie. Jej przykłady są tak liczne i piękne, że pozostawiają w zadziwieniu nawet najbardziej wymagających uczonych.
Oto jeden z tych przykładów:
I dał się słyszeć głos: "O ziemio! Pochłoń twoją wodę! O niebo! Powstrzymaj się!" I woda opadła, i rozkaz został spełniony, a on osiadł na Al-Dżudi. I powiedziano:
"Niech przepadnie lud niesprawiedliwych!" Koran, 11:44.
Ten werset opisuje Wielki Potop i jego następstwa w kilku krótkich zdaniach, ze zwięzłością tak cudowną, że wielu uczonych w dziedzinie retoryki pada na twarz przed jego elokwencją.
A oto następny przykład:
Odrzucił prawdę lud Samud przez swój bunt, kiedy się podniósł najnędzniejszy z nich.
I powiedział do nich posłaniec Boga: "Oto wielbłądzica Boga! Dajcie jej pić!" A oni uznali go za kłamcę i podcięli jej ścięgna.
Wtedy Pan zniszczył ich całkowicie za ten grzech i zrównał, nie obawiając się żadnych następstw. Koran, 91:11-15.
W tych kilku krótkich zdaniach, z cudownością tkwiącą w zwięzłości, potoczystości stylu i jasności, w sposób, który nie utrudnia zrozumienia tekstu, Koran opowiada o zadziwiających i doniosłych wydarzeniach dotyczących ludu Samud, o konsekwencjach owych zdarzeń i o nieszczęsnym końcu Samudytów.
A oto kolejny przykład:
Jest tak, jakby między słowami: اَنْ لَنْ نَقْدِرَ عَلَيْهِ a słowami: فَنَادٰى فِى الظُّلُمَاتِ zostały pominięte liczne zdania, lecz ani nie
przeszkadza to w zrozumieniu tekstu, ani też nie szpeci potoczystego stylu. Koran wspomina najważniejsze fragmenty historii Jonasza (niech będzie z nim pokój), zaś jeśli chodzi o resztę, odwołuje się do inteligencji człowieka.
W surze Jusuf również wydaje się, jakby między słowami فَاَرْسِلُونِ a słowami: يُوسُفُ اَيُّهَا الصِّدّ۪يقُ pominięto dla zwięzłości siedem lub osiem zdań, lecz ani nie czyni to przekazu mniej zrozumiałym, ani nie szpeci płynnego stylu. Jest bardzo wiele podobnych przykładów cudownej zwięzłości Koranu, a wszystkie zaiste są bardzo piękne.
Jednakże zwięzłość wersetów sury قٓ Qaf jest szczególnie wspaniała i cudowna, ponieważ każdy z nich wskazuje na prawdziwie przerażającą przyszłość, jaka czeka niewiernych, kiedy każdy niekończący się dzień będzie trwał tyle, co pięćdziesiąt tysięcy lat, a także na straszliwe rzeczy, które się im przydarzą wśród przerażających wstrząsów przyszłości. Koran rozbłyskuje ponad umysłem niczym błyskawica, przedstawiając oku ludzkiego umysłu ów długi, długi czas tak, jakby była to pojedyncza karta teraźniejszości. Jeśli chodzi o wydarzenia, które nie zostały wspomniane, odwołuje się do wyobraźni człowieka, przywołując je poprzez prawdziwie wzniosłą potoczystość i płynność swego stylu.
A teraz, Szatanie, mów, jeśli masz cokolwiek do powiedzenia!
Szatan odparł: "Nie mogę ani sprzeciwić się temu, co powiedziałeś, ani też bronić się. Jednak istnieje wielu głupich ludzi, którzy mnie słuchają, wiele diabłów w ludzkim ciele, które mi dopomagają, wielu Faraonów spośród filozofów, którzy uczą się ode mnie rzeczy schlebiających ich ego, aż przeszkadzają oni w wydawaniu dzieł takich jak twoje. Oto, dlaczego nie złożę przed tobą broni!"
Temat Drugi
(Ów Temat został napisany w odpowiedzi na zdumienie, jakie ci, którzy stale mi służą, wyrazili wobec zaskakujących sprzeczności, jakie zauważyli w mym postępowaniu. Moim zamiarem było również sprostowanie nadmiernie dobrego zdania, jakie mają o mnie dwaj spośród moich uczniów).
Widzę, że niektóre doskonałości, jakie zgodnie ze słusznością należne są prawdom Koranu, przypisuje się narzędziom, poprzez które owe prawdy są obwieszczane. Jest to błąd, ponieważ świętość źródła ukazuje efekty tak potężne jak te, które ukazuje wiele dowodów, i to właśnie dzięki owym efektom wszyscy akceptują jego nakazy. Kiedy tylko herold lub zastępca czyni tę kwestię niejasną, to jest kiedykolwiek uwaga zwraca się ku heroldowi, owa świętość traci swą efektywność. Oto dlaczego pragnę wyjaśnić tę prawdę moim braciom, którzy okazują mi szacunek większy od tego, jaki mi się należy.
Jeden człowiek może posiadać wiele osobowości, z których każda ukazuje inne cechy. Na przykład kiedy urzędnik wysokiej rangi jest w swym biurze, jego stanowisko wymaga dostojeństwa i wyniosłej postawy. Gdyby był pokorny wobec tych, którzy go odwiedzają, byłoby to poniżające dla jego stanowiska. Kiedy jednak jest we własnym domu, jego pozycja w nim - w przeciwieństwie do jego stanowiska urzędowego - wymaga, by był tak skromny, jak to możliwe, ponieważ gdyby był dostojny, okazałby się arogancki i zadufany w sobie, i tak dalej. Oznacza to, że człowiek, wypełniając swe obowiązki lub wykonując swoją pracę, przybiera postawę pod wieloma względami sprzeczną z jego prawdziwą osobowością. Jeśli ów człowiek jest prawdziwie godzien powierzenia mu tego obowiązku i jeśli potrafi się z niego wywiązać, owe dwie osobowości będą zbliżone do siebie. Jeśli jednak nie ma odpowiednich zdolności, są one bardzo odległe od siebie; jeśli na przykład prosty szeregowiec zostanie postawiony na miejscu feldmarszałka, to cechy własne tego żołnierza, skromnego i niskiej rangi, nie będą przystawały do wzniosłych cech charakteru, jakich wymaga stopień feldmarszałka.
Wiedzcie zatem, że wasz nieszczęsny brat ma trzy osobowości, które, zaprawdę, są bardzo odległe od siebie.
Osobowość pierwsza: Dopóki jestem heroldem wzniosłego skarbca Wszechmądrego Koranu, posiadam przyznaną mi na pewien czas osobowość należną wyłącznie Koranowi. Nadzwyczaj wzniosły charakter,
jakiego wymaga to zaszczytne stanowisko, nie należy do mnie; nie posiadam takiego charakteru. Raczej składa się on z cech, jakich wymagają to stanowisko i związany z nim obowiązek. Wszelkie zalety tego rodzaju, jakie we mnie dostrzegliście, nie są moimi zaletami, zatem nie przypuszczajcie, bym je posiadał; należą one nie do mnie, lecz do mego stanowiska.
Osobowość druga: Dzięki łasce Wszechmocnego Boga, kiedy oddawałem Mu cześć, zwracając się w kierunku Bożego dworu, została mi dana osobowość, w której widoczne są pewne cechy szczególne. Wynika ona ze świadomości własnych wad, ze zdawania sobie sprawy z własnych potrzeb i bezsilności, które to cechy są podstawami oddawania czci Bogu i w których zawiera się znaczenie aktów czci. Dzięki owej osobowości wiem, że jestem bardziej żałosny, bezsilny, potrzebujący i niedoskonały niż ktokolwiek inny. Nawet gdyby cały świat chwalił mnie i oklaskiwał, nie sprawiłoby to, bym uwierzył, że jestem dobrym człowiekiem lub że posiadam jakikolwiek rodzaj doskonałości.
Osobowość trzecia: Ta osobowość jest moją prawdziwą osobowością, niedoskonałą osobowością starego Saida, pewnymi skłonnościami charakteru, jakie odziedziczyłem po starym Saidzie. Czasem nakłania mnie ona do hipokryzji, pragnąc wysokiej rangi i pozycji. Ponieważ nie pochodzę ze szlachetnego rodu, można zaobserwować u mnie również pewne złe cechy, jak choćby bycie oszczędnym aż do skąpstwa.
Moi bracia! Nie będę opisywał wielu ukrytych wad i złych cech mej prawdziwej osobowości, by nie odpędzić was od siebie całkowicie.
Moi bracia, ponieważ nie jestem kimś uzdolnionym ani posiadającym wysoką pozycję, moja prawdziwa osobowość jest bardzo odległa od charakteru, jakiego wymagają obowiązki herolda Koranu i czciciela Boga, nie ukazuje ona właściwych im cech. Zgodnie z zasadą, która mówi:
Wszechmocny Bóg litościwie ukazał we mnie Swą moc i zatrudnia On kogoś takiego jak ja, podobnego najniższemu z szeregowców, w służbie tajemnicom Koranu, przypominającej najwyższą rangę feldmarszałka. Dzięki niech będą Bogu po sto tysięcy razy! Moja dusza jest bardziej nikczemna niż cokolwiek innego, zaś obowiązek, jaki został mi powierzony, wyższy ponad wszystko!
Temat Trzeci
Oznacza to: "Oto Ja stworzyłem was jako ludy, narody i klany, byście mogli poznać się nawzajem, by mogły powstać między wami relacje życia społecznego, byście wspierali się nawzajem, nie zaś po to, byście postrzegali każdego innego jako obcego, byście wzbraniali się przed wzajemnym szacunkiem, byście żywili wzajemną nieprzyjaźń i wrogość".
Kwestia Pierwsza
Jako że wzniosła prawda, jaką oznajmia powyższy werset, dotyczy życia całego społeczeństwa, byłem zmuszony do tego, by opisać ją nie językiem nowego Saida, który pragnie całkowitego wycofania się ze społeczeństwa, lecz językiem starego Saida, który był zaangażowany w życie społeczne islamu. Ów Temat został spisany z intencją służenia Potężnemu Koranowi i chronienia go przed niesprawiedliwymi atakami.
Kwestia Druga
Oto, co mówimy, by wyjaśnić zasadę wzajemnego poznawania się i wzajemnej pomocy, o której wspomina powyższy werset:
Armia dzieli się na dywizje, dywizje dzielą się na pułki, zaś pułki - na bataliony, kompanie i drużyny, by wszyscy żołnierze mogli znać liczne różne relacje między nimi i związane z tymi relacjami obowiązki. W ten sposób osiąga się stan, w którym wszyscy będą wypełniać obowiązek ogólny we właściwy sposób, zgodnie z zasadą wzajemnej pomocy, a wspólnota, którą tworzą żołnierze, będzie bezpieczna w obliczu ataków wroga. Armia, która nie jest zorganizowana w ten sposób, stanie się podzielona i rozbita na kawałki; jedna kompania będzie rywalizowała z inną, jeden batalion będzie nieprzyjacielem drugiego, a jedna dywizja będzie przeciwstawiać się innej.
W podobny sposób wspólnota muzułmańska jako całość jest wielką armią, podzieloną na plemiona i grupy, niemniej jednak pod wieloma
względami jest jednością: Stwórca każdej z grup jest Jeden i ten sam, Ten, Który zsyła im zaopatrzenie, jest Jeden i ten sam, ich Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jest jeden i ten sam, ich kierunek modlitwy jest jeden i ten sam, ich Księga jest jedna i ta sama, ich kraj jest jeden i ten sam, i tak dalej, w odniesieniu do tysiąca rzeczy.
Fakt, że wszystkie owe rzeczy są jedne i te same, wymaga braterstwa, miłości i zjednoczenia. Oznacza to, że podział na grupy i klany powinien prowadzić do wzajemnego poznawania się i współpracy, nie do wzajemnej niechęci i wrogości.
Kwestia Trzecia
W naszym stuleciu znacząco rozwinęła się koncepcja nacjonalizmu. W szczególności przebiegli tyrani Europy są tymi, którzy wzbudzili wśród muzułmanów ową ideę w jej negatywnym kształcie, by mogli spowodować podziały wśród nich, a następnie ich pożreć.
Co więcej, idea nacjonalizmu jest dreszczem dla duszy, jest niedbałą przyjemnością, jest złowrogą siłą. Z tego powodu od ludzi zaangażowanych w życie społeczne naszych czasów nie można wymagać, by się jej wyrzekli. Jednakże istnieją dwa rodzaje nacjonalizmu. Pierwszy z nich jest negatywny, niepomyślny oraz szkodliwy, żywi się, pożerając innych, trwa dzięki wrogości wobec innych i jest w pełni świadom tego, co robi. Jest przyczyną wrogości i zakłóceń porządku. Z tego powodu pewien hadis oznajmia:
zaś Koran zarządza:
Wyżej wspomniany hadis i powyższy werset odrzucają, używając stanowczych określeń, nacjonalizm w jego negatywnej formie oraz
rasizm, jako że pozytywna i uświęcona narodowość muzułmańska nie potrzebuje takich idei.
Do jakiej innej rasy należy trzysta pięćdziesiąt milionów ludzi? Jaki zysk mógłby przynieść rasizm, gdyby zastąpić nim islam, temu, komu przypisano tak wielu braci, w tym również braci w życiu wiecznym? Historia pokazuje, że negatywny nacjonalizm przyczyniał jedynie niewypowiedzianych szkód.
W skrócie: 'Umajjadzi włączyli pewne idee nacjonalistyczne do swej polityki i rozdrażnili tym cały świat islamu, jak również ściągnęli liczne nieszczęścia na samych siebie. Również narody Europy w naszym stuleciu okazały olbrzymie poparcie dla idei nacjonalizmu, a makabryczne wydarzenia Wielkiej Wojny ukazały, jak szkodliwy jest negatywny nacjonalizm, zwłaszcza jeśli pamiętać o tym, że prócz niego istniała odwieczna i nie zapowiadająca nic dobrego wrogość między Francuzami i Niemcami. Jeśli zaś chodzi o nasz kraj, to w okresie Drugiej Konstytucji postawały (cała ta sytuacja przypominała podział ludzi na różne narody i ich rozproszenie się, jakie były skutkiem pojawienia się wielu języków po zniszczeniu Wieży Babel), zwłaszcza wśród Ormian i Greków, rozmaite stowarzyszenia uchodźców, zwane "klubami", co również wynikało z negatywnych, nacjonalistycznych koncepcji i stało się przyczyną podziału. Od owego czasu aż do dzisiaj stan, w jakim znajdują się ci, których Europa pożarła z powodu działania owych "klubów", jak również tych, których Europejczycy uczynili nędzarzami, ponownie ukazuje szkodliwość negatywnego nacjonalizmu.
Jeśli chodzi o teraźniejszość, w której ludy i plemiona islamu wielce potrzebują siebie nawzajem, a trudno powiedzieć, który z owych ludów jest bardziej prześladowany i bardziej dotknięty ubóstwem, zaś wszystkie dławią się pod władaniem Europy, ich wzajemne postrzeganie się jako obcych i patrzenie na siebie jako na wrogów, które wynikają z idei nacjonalizmu, jest nieszczęściem nie do opisania. To po prostu szaleństwo, to odwracanie się plecami do straszliwego węża, by walczyć z komarem, którego ukąszenia chce się uniknąć - a wszystko z powodu koncepcji nacjonalizmu! Niezwracanie uwagi na narody Europy, które są niby ogromne smoki, w czasie gdy te z nienasyconą zachłannością wyciągają ku nam swe chciwe ręce, a zaiste, wspieranie ich w efekcie żywienia wrogości wobec współobywateli z prowincji wschodnich lub przeciwstawiania się braciom w islamie z południa kraju, jest niezmiernie szkodliwe i niebezpieczne. Niezależnie od tego, co by się działo, wśród ludzi z południa kraju nie ma żadnych wrogów,
przeciw którym trzeba tworzyć silny front. Z południa przychodzi światło Koranu i z południa przybyło światło islamu, które jest obecne wśród nas i znajduje się wszędzie. Bycie wrogiem towarzyszy w islamie jest pośrednio szkodliwe dla całego islamu i dla Koranu, zaś wrogość wobec islamu i Koranu jest rodzajem wrogości wobec życia doczesnego współobywateli, jak również wobec ich życia w świecie, który dopiero nadejdzie. Burzenie podstaw ich życia doczesnego i ostatecznego, gdy równocześnie twierdzi się, że służy się życiu całego społeczeństwa w imię patriotyzmu, nie jest patriotyzmem, lecz głupotą!
Kwestia Czwarta
Pozytywny nacjonalizm bierze swój początek z wewnętrznych potrzeb społeczeństwa i jest przyczyną wzajemnego wspierania się oraz solidarności. Wytwarza dobroczynną siłę i jest drogą do wzmocnienia muzułmańskiego braterstwa.
Idea pozytywnego nacjonalizmu nie powinna zastępować islamu, lecz służyć mu, by była jego twierdzą i zbroją, ponieważ w braterstwie islamu zawiera się stokrotne braterstwo, które trwa w królestwie pośrednim i w świecie wieczności. Zatem niezależnie od swej skali, braterstwo wynikające z tej samej narodowości może być jego częścią, jednak zasadzenie go na miejsce braterstwa muzułmańskiego jest zbrodnią i szaleństwem podobnym temu, jakim byłoby zastąpienie diamentów ze skarbca położonego wewnątrz fortecy kamieniami owej fortecy, a wyrzucenie diamentów.
O, synowie tego kraju, którzy jesteście ludźmi Koranu! Rzucając wyzwanie całemu światu, oznajmiliście, że waszym chorążym jest Koran, a czynicie tak nie od sześciuset, lecz od tysiąca lat, od czasów 'Abbasydów. Sprawiliście, że wasza narodowość stała się cytadelą Koranu i islamu. Zmusiliście do milczenia cały świat i odparliście straszliwe ataki nieprzyjaciół. Potwierdziliście znaczenie wersetu:
Teraz musicie wystrzegać się ulegania podstępom Europejczyków i hipokrytów, którzy ich naśladują, a jeśli chcecie potwierdzić powyższy werset, powinniście być zatrwożeni na samą myśl o takim postępowaniu!
Sytuacja warta odnotowania: Turcy są najbardziej licznym spośród ludów islamu, a gdziekolwiek by się nie znajdowali, są muzułmanami. Nie podzielili się na muzułmanów i innowierców jak inne ludy. W jakimkolwiek miejscu by nie żyli, są muzułmanami. Turcy, którzy porzucili islam lub którzy nie są muzułmanami, nie mogą pozostać Turkami, lecz stają się małymi narodami - jak na przykład Węgrzy - złożonymi zarówno z muzułmanów, jak i z innowierców.
O, mój turecki bracie, zwłaszcza ty powinieneś się strzec! Twoja narodowość jest ściśle związana z islamem; tych dwóch spraw nie można rozdzielić, a jeśli je rozdzielisz, będziesz skończony! Wszystkie twoje szlachetne czyny z przeszłości są zapisane w księdze uczynków islamu i żadna siła nie jest w stanie wymazać ich z oblicza ziemi. Nie wymazuj ich zatem ze swego serca wskutek zła, podszeptów i wymysłów Szatana!
Kwestia Piąta
Budzące się ludy Azji przyjęły koncepcję nacjonalizmu i pod każdym względem ściśle naśladują Europę, a na tej drodze poświęcają wiele rzeczy, które uważały za święte. Jednakże każdy naród potrzebuje szaty właściwej dla jego szczególnej postury. Nawet jeśli materiał dla wszystkich narodów jest ten sam, krój szaty musi być inny dla każdego z nich. Kobieta nie może przywdziać munduru żandarma, ani też starszy hodża nie może przyodziać się w strój tancerza tanga. Co więcej, ślepe naśladownictwo bardzo często wystawia ludzi na pośmiewisko. Dzieje się tak z następujących powodów:
Po pierwsze: Jeśli Europa jest sklepem lub koszarami, to Azja jest polem uprawnym i meczetem. Właściciel sklepu może pójść na bal, lecz nie może tego uczynić wieśniak. Stan rzeczy w koszarach i w meczecie nie może być taki sam.
Co więcej, fakt, że większość proroków pojawiła się w Azji, zaś większość filozofów - w Europie, jest znakiem i wskazówką przedwiecznego Bożego zarządzenia, zgodnie z którym tym, co zbudzi ludy Azji, co sprawi, że rozwiną się i zapanują nad innymi, jest religia i serce. Co do filozofii, to powinna ona wspomagać religię i serce, nie zaś zajmować ich miejsce.
Po drugie: Zasmucającym i poważnym błędem jest równanie ze sobą religii islamu i chrześcijaństwa i bycie obojętnym wobec spraw religii, jak czyni to Europa. Po pierwsze, Europa posiada własną religię. Fakt, że tacy przywódcy cywilizacji europejskiej, jak Wilson, Lloyd George czy Wenizelos byli w swej religii żarliwi niczym duchowni, zaświadcza o tym, że Europa ma własną religię, a pod pewnym względem nawet żarliwie ją wyznaje.
Po trzecie: Zrównanie islamu z chrześcijaństwem jest fałszywym i niewłaściwym porównaniem, ponieważ kiedy Europa żarliwie wyznawała swą religię, nie była cywilizowana; stała się cywilizowana wtedy, gdy odrzuciła gorliwą pobożność.
Ponadto religia spowodowała trzysta lat wojen między Europejczykami, a jako że dla bezwzględnych tyranów była środkiem, który umożliwiał im uciskanie zwykłych ludzi, biedaków i myślicieli, nad którymi owi tyrani mieli władzę, wszyscy owi prześladowani poczuli wstręt do religii. Jednakże w islamie, jak o tym zaświadcza historia, religia nigdy - prócz jednego przypadku - nie stała się przyczyną wewnętrznej wojny.
Ponadto kiedykolwiek ludy islamu trzymały się żarliwego wyznawania swej religii, rozwijały się proporcjonalnie do swej wiary, osiągając znaczący postęp. Świadectwem tego jest największy z mistrzów Europy, którym stała się Andaluzja, kiedy była prowincją państwa muzułmańskiego. Jednakże kiedykolwiek wspólnota muzułmańska stawała się leniwa w swej religii, pogrążała się w niedolach i podupadała.
Co więcej, islam chronił biedaków i pospolitych ludzi za pomocą tak litościwych środków, jak nakaz dawania jałmużny, a zakazywanie lichwy i odsetek. Zgodnie z frazami takimi, jak:
islam wzywa do myślenia, popiera rozsądek i wiedzę, chroni uczonych, w związku z tym zawsze był twierdzą i miejscem schronienia dla biednych i dla ludzi nauki. Nie ma zatem żadnego powodu, by dokuczać islamowi. Zasadniczy powód, dla którego islam pod wieloma względami różni się od chrześcijaństwa i innych religii, jest następujący:
Podstawy islamu są czystym potwierdzeniem Bożej jedności, nie przypisują żadnego rzeczywistego skutku przyczynom ani pośrednikom, i nie nadają im żadnej wartości, jeśli chodzi o zdolność stwarzania czy pozycję. Jednakże chrześcijaństwo, ponieważ przyjęło koncepcję, zgodnie z którą Jezus ma być Synem Bożym, nadaje znaczenie przyczynom i pośrednikom, nie mogąc zniszczyć własnego egoizmu. Przypisuje pewne cechy Bożej wszechwładzy świętym i wielkim ludziom chrześcijaństwa, potwierdzając tym samym werset:
Oto dlaczego ci chrześcijanie, którzy zajęli najwyższe pozycje tego świata, pozostali pobożni i gorliwi w swej religii, jak były prezydent Stanów Zjednoczonych Wilson, równocześnie zachowując dumę i egoizm. W islamie, religii czystej jedności Boga, ci, którzy zajmowali najwyższe z pozycji tego świata, musieli zrezygnować albo z dumy i egoizmu, albo też - do pewnego stopnia - ze swej religii. Z tego powodu niektórzy z nich stali się niedbali w religii lub nawet bezbożni.
Kwestia Szósta
Oto, co mówimy tym ludziom, którzy posunęli się do przesady w idei negatywnego nacjonalizmu i rasizmu:
Po pierwsze: Oblicze naszego świata, a w szczególności naszego kraju, od czasów starożytnych widziało liczne wędrówki ludów. Dodatkowo, kiedy w naszym kraju ustanowiono ośrodek muzułmańskiego władztwa, przyciągało to ludy, które tutaj się osiedlały. W konsekwencji tego można rzec, że tylko kierowanie się objawieniem Strzeżonej Tablicy wyróżnia jeden lud spośród innych. Budowanie ruchów społecznych i patriotyzmu na idei czystej rasy jest zarówno bezsensowne, jak i nadzwyczaj szkodliwe. Oto z jakiego powodu jeden z nacjonalistycznych i rasistowskich przywódców, wielce niedbały w sprawach religii, był zmuszony powiedzieć, że naród staje się narodem wówczas, kiedy ludzie mówią tym samym językiem i wyznają tą samą religię. Ponieważ tak jest, powinno się brać pod uwagę relacje wynikające z języka, religii i kraju, nie zaś czystość rasy. Jeśli język, religia i kraj są te same, naród z pewnością będzie silny. Jednak jeśli jednego z tych czynników zabraknie, wciąż możemy mówić o narodowości.
Po drugie: Za pomocą przykładów opiszę dwie spośród setek korzyści, jakie stały się udziałem świętej narodowości muzułmańskiej dla pożytku życia społecznego wszystkich synów tego kraju.
Przykład pierwszy: Tym, co umożliwiło fakt, że owo państwo muzułmańskie, kiedy liczyło jedynie dwadzieścia lub trzydzieści milionów obywateli, zachowało swe życie i istnienie w obliczu wszystkich wielkich państw Europy, była idea zrodzona ze światła Koranu, którą podzielał każdy żołnierz w muzułmańskiej armii: «Jeśli zginę, będę męczennikiem, a jeśli zabiję swego wroga, będę ghazi». Niecierpliwie czekali na śmierć i tęsknili do niej,
śmiejąc się jej w twarz, co zawsze powodowało, że Europa trzęsła się ze strachu. Cóż na całym świecie może być tym, co dało duszy i sercu prostego żołnierza tak wzniosłe samopoświęcenie? Jakiż patriotyzm można zaszczepić w jego sercu w miejsce owej szlachetnej cechy? Cóż mogło sprawić, że dobrowolnie poświęcał on własne życie i cały swój świat?
Przykład drugi: Za każdym razem, kiedy owe smoki, którymi są mocarstwa Europy, wymierzały cios państwu muzułmańskiemu, sprawiały, że trzysta pięćdziesiąt milionów muzułmanów szlochało i płakało. By tego uniknąć, kolonialiści cofnęli swoje ręce i opuścili je, nawet jeśli już wznosili je do zadania ciosu. Jakaż moc może zostać ugruntowana zamiast owego niezmiennego moralnego wsparcia, którego w żaden sposób nie można bagatelizować? Dalejże, ukażcie ją! Nie, tak olbrzymiej sile moralnej nie mogą uchybić idee negatywnie rozumianych nacjonalizmu, niezależności czy patriotyzmu.
Kwestia Siódma
Mówimy tym, którzy przejawiają nadmierny patriotyzm i negatywny nacjonalizm: Jeśli prawdziwie kochasz ten naród i współczujesz mu, bądź takim patriotą, który współczuje większości ludzi spośród tego narodu. Służba przejściowemu życiu społecznego ludzi niedbałych, którzy stanowią mniejszość, którzy nie potrzebują litości, sprawia, że twe współczucie odwraca się od większości narodu, co nie jest patriotyzmem. Czyny patriotyczne dokonywane z powodu rasizmu mogą przynieść jedynie tymczasowe korzyści dla dwóch ludzi spośród ośmiu, którzy zyskują uprzejmość wynikającą z tak pojętego patriotyzmu, choć na nią nie zasługują. Jeśli jednak chodzi o pozostałych sześć osób, które są ludźmi albo starszymi, albo chorymi, albo dotkniętymi ciężkim zmartwieniem, albo dziećmi, albo słabymi, albo pobożnymi, którzy gorliwie zwracają się w kierunku życia ostatecznego, ci ludzie pragną światła, pociechy i litości w obliczu królestwa pośredniego i życia ostatecznego, którego sprawy obchodzą ich bardziej od spraw życia doczesnego, potrzebują pomocnej dłoni, którą wyciągną do nich ludzie błogosławieni i patrioci. Jakiż patriotyzm mógłby pozwolić na to, by ich światło zagasło, by ich pociecha została zniszczona? Biada! Gdzie litość nad tym narodem, gdzie samopoświęcenie dla niego?
Nigdy nie możemy tracić nadziei na Boże miłosierdzie. Wszechmocny Bóg nigdy nie dopuści do tego, by w wyniku przejściowych niepowodzeń zginęły wspaniała armia i wielka społeczność ludzi tego kraju, których przez tysiąc lat zatrudniał On w służbie Koranu, wyznaczając ich na chorążych owej Księgi. On - jeśli taka będzie wola Boga - jeszcze raz rozpali ich światło i sprawi, że wytrwają w swym obowiązku!
Temat Czwarty
(Dziesięć Kwestii tego Tematu nie jest powiązanych ze sobą, tak jak powiązane ze sobą nie są cztery Tematy Listu Dwudziestego Szóstego; czytelnik zatem nie powinien doszukiwać się takiego powiązania. Owe Kwestie zostały spisane dokładnie takimi, jakie przyszły mi na myśl. Są one częścią listu do jednego z mych najważniejszych uczniów i zawierają odpowiedzi na pięć lub sześć spośród pytań owego ucznia).
Kwestia Pierwsza
...Po drugie: W swym liście wspominasz o wyjaśnieniach i interpretacjach Bożego tytułu رَبِّ الْعَالَم۪ينَ które twierdzą, że istnieje osiemnaście tysięcy światów, i pytasz, jakaż mądrość jest zawarta w takiej ich liczbie.
Mój bracie, na tę chwilę owa mądrość jest mi nieznana, lecz oto, co mogę powiedzieć: Zdania Mądrego Koranu nie są ograniczone do jednego tylko znaczenia, ponieważ jako że Koran zwraca się do wszystkich poziomów ludzkości, również jego frazy są jakby uniwersalnymi całościami, zawierającymi w sobie znaczenia odpowiednie dla każdego poziomu. Znaczenia, które zostały objaśnione, są niby części powszechnego prawa. Każdy komentator Koranu i każdy biegły egzegeta wspomina jedynie o jednej części spośród całości. Przedkłada jedno znaczenie nad inne, opierając się albo na swym oświeceniu, albo na dowodach, albo też na obranej przez siebie drodze. Zatem również w tym wersecie pewna grupa uczonych odkryła znaczenie odpowiednie dla owej liczby.
Na przykład wersety:
które ludzie świętości uważają za szczególnie doniosłe i stale recytują je w swych inwokacjach, posiadają znaczenie, które sięga od morza Bożej wszechwładzy i morza aktów czci (w sferach, odpowiednio, konieczności i możliwości), do mórz świata tego, co niewidzialne, i mórz świata przejawów, do oceanów północy, południa, wschodu i zachodu, do Adriatyku
i do Zatoki Perskiej, do Morza Śródziemnego, Morza Czerwonego i Kanału Sueskiego, do jezior słodkich i słonych, do zbiorników wody słodkiej pod ziemią i słonej na jej powierzchni, do małych jezior zwanych wielkimi rzekami, takich jak Nil, Tygrys i Eufrat, do słonych mórz, do których rzeki wpadają. Każde z owych mórz, jezior i rzek może wyrażać zamierzone znaczenie tego wersetu, dosłowne lub metaforyczne.
W ten sam sposób słowa: اَلْحَمْدُ لِلّٰهِ رَبِّ الْعَالَم۪ينَ zawierają w sobie liczne prawdy. Ludzie oświecenia i prawdy intepretują je rozmaicie, zgodnie z tymi znaczeniami, które odkryli.
Osobiście sądzę, że niebiosa zawierają tysiące światów; jeśli chodzi o niektóre spośród gwiazd, to każda z nich może być światem. Również na ziemi każdy rodzaj stworzeń jest światem. Każda istota ludzka jest małym światem. Co do określenia رَبِّ الْعَالَم۪ينَ , oznacza ono, że każdy świat jest zarządzany, utrzymywany przy życiu i rządzony bezpośrednio przez wszechwładzę (ar. rububijja) Wszechmocnego Boga.
Najszlachetniejszy Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) powiedział:
zaś Wszechmądry Koran mówi, że Józef (niech będzie z nim pokój) powiedział:
Tak, człowiek rozmiłowany w sobie i polegający na sobie samym jest nieszczęśliwy, podczas gdy ten, kto dostrzega własne wady, jest szczęśliwy. Ty więc jesteś wśród szczęśliwych! Niemniej jednak niekiedy zdarza się, że nakazująca zło dusza przekształca się w duszę ganiącą lub spokojną, przekazując swój oręż i ekwipunek temperamentowi i skłonnościom charakteru, które przejmują jej obowiązki aż do końca życia człowieka. Chociaż nakazująca zło dusza umiera na długo przedtem, owe skłonności cały czas pozostają widoczne. Wielu wspaniałych ludzi spośród świętych uskarżało się na swą duszę nakazującą zło, chociaż ich dusze były już spokojne. Lamentowali
oni nad chorobami swych serc, choć ich serca były zupełnie zdrowe i oświecone. Jednak tym, co dotknęło owych ludzi, nie były ich nakazujące zło dusze, lecz te ich funkcje, które zostały przekazane skłonnościom ich charakterów. Ich dolegliwości nie dotyczyły serca, lecz wyobrażenia. Mój bracie! Jeśli Bóg zechce, tym, co cię atakuje, okaże się nie twoja dusza, lecz jej stan, który, jak powiedzieliśmy, a to z powodu ludzkiej natury i dla stałego dokładania starań, został przekazany twemu usposobieniu i powoduje stale nasilające się efekty.
Kwestia Druga
Niniejsza Kwestia to objaśnienie trzech pytań, jakie kiedyś zostały zadane przez pewnego byłego nauczyciela (hodżę), a można je znaleźć w różnych częściach Traktatów Światła. W tym miejscu odniesiemy się do nich jedynie pokrótce.
Jego pierwsze Pytanie: Muhjiddin al-'Arabi napisał w liście do Fachra ad-Dina ar-Raziego: "Poznanie Boga jest czym innym niż wiedza o tym, że On istnieje". Co oznaczają te słowa i co Muhjiddin chciał w ten sposób powiedzieć?
Po pierwsze: We wprowadzeniu do Słowa Dwudziestego Drugiego, które mu odczytałeś, porównanie i przykład ukazują różnicę między prawdziwym potwierdzeniem Bożej jedności a jej pozornym potwierdzeniem, wskazując na to, co Muhjiddin zamierzał powiedzieć, podczas gdy Drugie i Trzecie Miejsca Postoju Słowa Trzydziestego Drugiego, a także zawarte w tym Słowie Cele, wyjaśniają tę różnicę.
Po drugie: Muhjiddin al-'Arabi rzekł tak do Fachra ad-Dina ar-Raziego, który był wiodącym autorytetem w dziedzinie teologii, ponieważ wyjaśnienia dotyczące dogmatów wiary, istnienia Tego, Którego istnienie jest konieczne, a także Bożej jedności, jakie przedstawili cieszący się poważaniem uczeni w dziedzinie zasad religii i teologii, były jego zdaniem niewystarczające.
Tak, wiedza o Bogu zdobyta poprzez teologię nie daje całkowitej wiedzy i zupełnego poczucia Bożej obecności. Jednakże kiedy jest zdobyta poprzez metodę Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, daje całkowitą wiedzę i całkowite poczucie obecności Boga. Za zezwoleniem Boga, wszystkie części Traktatów Światła służą jako latarnia elektryczna na owym wypełnionym światłem, szerokim trakcie Księgi cudownej wystawy, jaką jest Koran.
Co więcej, jakkolwiek wiedza o Bogu, którą Fachr ad-Din ar-Razi osiągnął poprzez teologię, była niewystarczającą w oczach Muhjiddina, wiedza o Bogu zdobywana na drodze sufich jest podobnie niewystarczająca
w porównaniu z wiedzą nabywaną dzięki dziedzictwu proroctwa, wprost ze Wszechmądrego Koranu. By zyskać stałą świadomość obecności Boga, Muhjiddin powiedział: لَا مَوْجُودَ اِلَّا هُوَ , w ten sposób dochodząc aż do zaprzeczenia istnieniu wszechświata. Jeśli chodzi o innych, którzy - również po to, by zyskać stałą świadomość Bożej obecności - powiedzieli: لَا مَشْهُودَ اِلَّا هُوَ , to doszli oni do dziwnego stanu, w którym jak gdyby wtrącili wszechświat w całkowite zapomnienie.
Jednakże wiedza o Bogu pozyskana ze Wszechmądrego Koranu daje stałe poczucie Bożej obecności, lecz ani nie skazuje wszechświata na niebyt, ani też nie wtrąca go w więzienie zapomnienia. Zamiast tego uwalnia go od bezcelowości i wyznacza mu obowiązki w imieniu Wszechmocnego Boga. Każda rzecz staje się zwierciadłem, dającym wiedzę o Nim. Jak powiedział Sa'di z Szirazu:
Tak, w każdej rzeczy jest okno, które otwiera się na wiedzę o Bogu.
W niektórych Słowach zobrazowaliśmy różnicę między drogą uczonych w dziedzinie teologii a szerokim traktem prawdy, pochodzącym z Koranu, za pomocą następującego porównania: Jeśli chcemy mieć wodę, jednym sposobem jest sprowadzanie jej z odległych miejsc rurociągiem, drążąc tunele pod górami, zaś innym środkiem jest kopanie studni w każdym możliwym miejscu. Ów pierwszy rodzaj dostarczenia wody obfituje w trudności; rury mogą zatkać się lub pęknąć, podczas gdy ci, którzy wiedzą, jak kopać studnie i wydobywać wodę, mogą znaleźć ją wszędzie, bez żadnego problemu.
Podobnie, wykorzystując niemożliwość pozornych przyczyn i związków przyczynowo-skutkowych, uczeni w dziedzinie teologii przecięli ich łańcuch, kiedy doszli do ostatecznych spraw tego świata, udowadniając w ten sposób istnienie Tego, Którego istnienie jest konieczne. Przemierzyli oni długą drogę, jednakże prawdziwie szeroki trakt Mądrego Koranu znajduje wodę w każdym miejscu i wydobywa ją z każdego miejsca. Każdy z jego wersetów, niby laska Mojżesza, sprawia, że woda wypływa z każdego miejsca, w którym uderzy się o ziemię. Każdy werset sprawia, że wszystko zaczyna recytować zasadę:
Co więcej, wiary (ar. iman) nie zyskuje się jedynie poprzez wiedzę, lecz swój udział w jej zdobyciu ma również wiele subtelnych zdolności. Kiedy jedzenie dociera do żołądka, na różne sposoby jest rozprowadzane do różnych części ciała. Podobnie kwestie wiary, które dzięki wiedzy dotarły do żołądka, jakim jest umysł, zostaną wchłonięte przez duszę, serce i inne subtelne zdolności, z których każda otrzymuje swój udział stosownie do swego poziomu, jeśli zaś nie otrzymają go, wiara nie będzie wystarczająca. Oto, o czym w tej kwestii Muhjiddin al-'Arabi przypomniał Fachrowi ad-Dinowi ar-Raziemu.
Kwestia Trzecia
W jaki sposób werset: وَلَقَدْ كَرَّمْنَا بَن۪ٓى اٰدَمَ może być zgodny z wersetem: اِنَّهُ كَانَ ظَلُومًا جَهُولًا
Odpowiedź: Wyjaśnienia dotyczące tego pytania znajdują się w Słowach Jedenastym i Dwudziestym Trzecim, a także w Gałęzi Piątej Słowa Dwudziestego Czwartego, zaś ich streszczenie jest następujące:
Ze Swą doskonałą mocą, Wszechmocny Bóg stwarza wiele rzeczy z jednej, sprawiając, iż jedna rzecz wykonuje obowiązki wielu, a także zapisuje tysiąc ksiąg na jednej stronicy; tak samo stworzył On człowieka jako gatunek obejmujący wiele innych gatunków, stworzył go w miejsce tamtych gatunków. Oznacza to, że Jego wolą było, by ów pojedynczy gatunek, jakim jest człowiek, miał spełniać funkcje tylu gatunków, ile poziomów jest wśród wszystkich rodzajów istot żywych. Z tego powodu nie umieścił On przyrodzonych, naturalnych ograniczeń w zdolnościach ani zmysłach człowieka, czyniąc go wolnym od nich. Inne zwierzęta są ze swej natury ograniczone, tymczasem każda ze zdolności człowieka może swobodnie przemierzać bezkresne odległości, dążąc do nieskończoności. Ponieważ człowiek jest zwierciadłem dla niekończących się Najpiękniejszych Imion Stwórcy wszechświata, jego zdolnościom nadano nieskończone możliwości.
Na przykład nawet gdyby człowiekowi dać cały świat, to z powodu swojej chciwości zapytałby on: هَلْ مِنْ مَز۪يدٍ , zaś z powodu jego samolubstwa znajduje on przyjemność w tym, że tysiąc innych ludzi miałoby
doznać szkody z jego powodu, i tak dalej. Może on bez końca rozwijać złe cechy swej moralności, aż osiągnie stopień Nimrodów i Faraonów, zaś jak jest to ukazane przez użycie stopniowania w wersecie: ... on przecież jest niesprawiedliwy i nieświadomy, jest on oddany wielkiej niegodziwości. Podobnie człowiek może przejawiać nieskończony postęp w dobrych obyczajach, aż wzniesie się do poziomu proroków i ludzi prawdomównych.
Co więcej, w przeciwieństwie do zwierząt człowiek jest nieświadomy w temacie tego, co niezbędne do życia, i musi dopiero wszystkiego się nauczyć. Potrzebuje on niezliczonych rzeczy, a zatem, zgodnie ze stopniowaniem użytym w tym samym wersecie, jest najbardziej nieświadomy. Kiedy jednak zwierzęta przychodzą na świat, potrzebują niewielu rzeczy, a wszystkiego, co jest im potrzebne do życia, mogą nauczyć się w ciągu dwóch miesięcy lub nawet dwóch dni, a w niektórych przypadkach - w dwie godziny. Jest tak, jakby zostały one udoskonalone w innym świecie i już jako udoskonalone przybyły na nasz świat. Człowiek jednak może stanąć na własnych nogach dopiero po roku lub dwóch, a dopiero gdy ma piętnaście lat, jest w stanie rozróżniać między tym, co dobroczynne, a tym, co szkodliwe. Użycie stopniowania w wyrażeniu najbardziej nieświadomy wskazuje również na tę prawdę.
Kwestia Czwarta
Pytasz o to, co dotyczy mądrości zawartej w hadisie: O mądrości zawartej w tym zaleceniu wspomnieliśmy w wielu Słowach, zaś jeden z jej aspektów jest następujący:
Ponieważ człowiek jako taki podlega bezustannemu odnawianiu, podobnie jak świat, w którym człowiek żyje, stale potrzebuje również odnawiania swojej wiary, jako że w rzeczywistości każda jednostka, jaką jest istota ludzka, składa się z wielu jednostek. Można przyjąć, że w człowieku jest tyle różnych osób, ile jest lat jego życia, ile liczy sobie ono dni lub nawet godzin. Jako że człowiek podlega działaniu czasu, jest on manekinem lub modelem, który każdy przemijający dzień odziewa w kształt innej osoby.
Co więcej, jak w człowieku istnieją taka wielorakość i takie odnawianie, tak samo świat, w którym człowiek żyje, pozostaje w ciągłym ruchu. Świat odchodzi i jest zastępowany przez inny świat, stale się zmienia. Każdy dzień otwiera drzwi prowadzące do innego świata. Jeśli chodzi
o wiarę, jest ona zarówno światłem życia dla każdej z indywidualności-człowieka, jak też jest światłem świata, w którym człowiek żyje, zaś co do słów لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ to są one kluczem zapalającym owo światło.
Dusza kierująca się instynktami, pragnienia, wątpliwości i Szatan wywierają na człowieka wielki wpływ. By zniszczyć jego wiarę, przez większość czasu starają się skorzystać z jego niedbalstwa, oszukać go poprzez swe podstępy, a zatem zgasić światło jego wiary za pomocą wątpliwości i niepewności. Prócz tego człowiek jest skłonny do działań i do wypowiadania słów, które w widoczny sposób są sprzeczne z prawem szariatu, a wedle punktu widzenia niektórych autorytetów religijnych są równe z niewiarą. Istnieje zatem potrzeba odnawiania wiary przez cały czas, w każdej godzinie, każdego dnia.
Pytanie: Mistrzowie scholastycznej teologii odziali świat w - mówiąc w skrócie - koncepcje przypadkowości i stworzenia, a mając je do swej dyspozycji, by tak rzec, udowodnili Bożą jedność. Jednak uczeni jednej ze szkół sufizmu, by doznać obecności Boga i w pełni potwierdzić Jego jedność, rzekli: لَا مَشْهُدَ اِلَّا هُوَ W ten sposób zapomnieli o wszechświecie i rozciągnęli nad nim zasłonę niepamięci, a wówczas całkowicie doznali obecności Boga. Uczeni innej ze szkół sufich, aby prawdziwie potwierdzić jedność Boga i dostąpić Jego istnienia w najwyższym stopniu, powiedzieli: لَا مَوْجُدَ اِلَّا هُوَ W ten sposób zdegradowali wszechświat do poziomu wyobrażenia i wtrącili go w niebyt, a wtedy całkowicie dostąpili obecności Boga. Ty jednak wskazujesz na to, że obok tych trzech dróg istnieje też wielki trakt, jakim jest Koran, i mówisz, że znakiem tego są frazy
Czy możesz pokrótce ukazać mi dowód potwierdzenia Bożej jedności, którego dostarcza ów szeroki trakt, i czy możesz wskazać mi krótką drogę, która do niego prowadzi?
Odpowiedź: Na ów szeroki trakt wskazują wszystkie Słowa i Listy spośród Traktatów Światła. W tym miejscu, tak jak sobie tego życzysz, zwięźle wskażemy na pewien obszerny, długi i potężny dowód.
Każda rzecz na świecie przypisuje pochodzenie i istnienie każdej innej rzeczy swojemu Stwórcy. Każdy kunsztownie ukształtowany przedmiot
na tym świecie ukazuje, że wszelkie podobne mu przedmioty są dziełami Tego, Który go ukształtował. Każde dzieło stworzenia we wszechświecie dowodzi, że wszelkie takie dzieła są dziełami Jednego autora. Każde z Najpiękniejszych Imion przejawiających się w istotach wskazuje na to, że wszelkie owe Imiona i tytuły należne są Temu, Którego wyrażają. Oznacza to, że każda rzecz bezpośrednio dowodzi Bożej jedności i jest oknem, z którego otwiera się widok na wiedzę o Bogu.
Każda rzecz, szczególnie jeśli jest to istota żywa, jest miniaturową próbką wszechświata, nasionem świata, owocem kuli ziemskiej. Skoro tak jest, zatem Ten, Który stworzył ową drobną próbkę, nasiono i owoc, musi być Tym, Który stworzył wszechświat, ponieważ owocu nie może stworzyć ktokolwiek inny niż Ten, Który stworzył dźwigające owoce drzewo.
Jak każdy przedmiot przypisuje wszystkie inne Kształtującemu, tak każde działanie przypisuje wszelkie działania Temu, Który jest ich autorem. Widzimy, że każdy akt stworzenia ukazuje się jako wierzchołek prawa dotyczącego stwarzania, które jest tak rozległe, że obejmuje większość innych stworzeń, że sięga od cząsteczek do galaktyk. Oznacza to, że ktokolwiek dokonuje aktów stworzenia, musi być Tym, Który jest autorem wszelkich dzieł stworzenia, związanym z powszechnym prawem, któremu podlegają wszystkie istoty, od cząsteczek do galaktyk.
Z pewnością Ten, Który daje życie musze, musi być Tym, Który stwarza wszystkie owady i wszystkie zwierzęta, Który nadaje życie całej ziemi. Ktokolwiek wprawia w ruch wirowy cząsteczki, jakby były one derwiszami Mevlevi, musi być Tym, Który kolejno wprawia w ruch wszystkie istoty, dopóki słońce wraz z krążącymi wokół niego planetami przemierza niebo, jako że prawo jest łańcuchem, do którego przywiązane są wszelkie akty stworzenia.
Oznacza to, że jak wszelkie rzeczy przypisują siebie nawzajem ich Kształtującemu, a wszelkie akty stworzenia przypisują siebie nawzajem Temu, Który jest ich autorem, tak dokładnie w ten sam sposób każde z Najpiękniejszych Imion Boga przejawiających się we wszechświecie przypisuje każde inne z owych Imion Temu, Którego opisuje, i udowadnia, że wszystkie Najpiękniejsze Imiona są Jego tytułami. Jest tak, ponieważ Najpiękniejsze Imiona przejawiające się we wszechświecie są niczym przecinające się okręgi, łączące się jeden z drugim niby siedem barw światła; wszystkie wspierają się nawzajem, udoskonalają i upiększają dzieła swego kunsztu.
Na przykład Imię "Ten, Który daje życie" przejawia się w danej rzeczy w chwili, gdy zostaje jej dane życie, a wówczas ukazuje się w niej również Imię "Wszechmądry", co wymaga istnienia ciała, które jest stworzonym z mądrością
miejscem zamieszkania dla owego żywego stworzenia. W tym samym czacie przejawia się również Imię "Szczodry", które upiększa owo miejsce zamieszkania. Tak samo ukazuje się przejaw Imienia "Najbardziej Litościwy", życzliwie ofiarowując ciału wszystko, czego ono potrzebuje. W tej samej chwili ukazuje się przejaw Imienia "Ten, Który daje zaopatrzenie", dostarczając w najbardziej nieoczekiwany sposób materialnego i duchowego zaopatrzenia niezbędnego dla dalszego istnienia stworzenia żywego, i tak dalej. Oznacza to, że niezależnie od tego, do kogo należałoby Imię "Ten, Który daje życie", również do Niego należy Imię "Wszechmądry", świetliste i rozległe jak cały wszechświat. Imię "Najbardziej Litościwy", które łaskawie żywi wszystkie stworzenia, również należy do Niego. Imię "Ten, Który daje zaopatrzenie", które z największą szczodrością utrzymuje przy życiu wszelkie stworzenia żywe, również jest Jego Imieniem i tytułem, i tak dalej.
Oznacza to, że każde spośród Najpiękniejszych Imion, każde dzieło i każda rzecz są dowodami Bożej jedności, dowodami, którymi są pieczęć Bożej jedności i cecha istoty Jedynego, jakie zostały odciśnięte na stronicach wszechświata i zapisane w wersach stuleci. Wszystkie spośród nich wskazują na to, że wszystkie słowa wszechświata, jakie nazywamy istotami, są inskrypcjami wypisanymi przez pióro Tego, Który spisał całą księgę wszechświata.
Kwestia Piąta
Po drugie: W swoim liście pytasz czy słowa: لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ są wystarczające, to jest, twoim zamiarem było zadanie pytania o drugą część wyznania wiary: Czy ktoś, kto nie powiedział: مُحَمَّدٌ رَسوُلُ اللّٰهِ , może znaleźć zbawienie? Odpowiedź na to pytanie byłaby przydługa, zatem w tym miejscu powiemy jedynie, co następuje:
Dwóch części wyznania wiary nie można rozdzielić; jedna z nich udowadnia drugą, jedna z nich zawiera w sobie drugą, jedna z nich nie może
istnieć bez drugiej. Ponieważ Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) był Pieczęcią Proroków i dziedzicem wszystkich proroków, którzy przyszli przed nim, od niego zaczynają się wszystkie drogi prowadzące do Boga. Nie może istnieć inna droga wiodąca do prawdy i zbawienia prócz jego wielkiego traktu. Wszyscy wielcy gnostycy i ci, którzy potwierdzali prawdę, powiedzieli, jak Sa'di z Szirazu:
Powiedzieli również:
Czasami jednakże zdarza się, że ludzie znajdują się na szerokim trakcie Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i podążają nim, lecz nie są tego świadomi.
Czasami zdarza się również, że nie mają wiedzy o Proroku (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُjednak droga, jaką obrali, jest częścią jego szerokiego traktu.
Zdarza się również, że ponieważ pozostają w stanie zachwytu, lub też całkowicie pogrążyli się w kontemplacji, lub wycofali się z tego świata, nie rozmyślają nad traktem Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a słowa "nie ma boga prócz Boga Jedynego" są dla nich wystarczające.
Niemniej jednak, oto, co jest najważniejsze w tej kwestii: brak akceptacji danej rzeczy to jedno, podczas gdy akceptacja jej nieistnienia to co innego. Ludzie przepełnieni zachwytem, pustelnicy, ci, którzy nie słyszeli o Proroku (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ bądź nie zostali o nim poinformowani, nie znają go, zatem nie myślą ani o nim, ani o tym, że mogliby przyjąć jego naukę. Pod tym względem są ignorantami. Wiedzą, że "nie ma boga prócz Boga Jedynego" jedynie ze względu na ezoteryczną wiedzę, jaką posiadają w Jego temacie. Oni również mogą zostać zbawieni. Jednak jeśli ludzie, którzy słyszeli o Proroku (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ i znają jego przesłanie, nie potwierdzają prawdziwości owego przesłania, wówczas nie uznają oni Wszechmocnego Boga. Dla nich fraza "nie ma boga prócz Boga
Jedynego" jako taka nie wyraża Bożej jedności, której potwierdzenie jest jedynym środkiem prowadzącym do zbawienia. Dlatego nie jest to brak przyjęcia przesłania wynikający z ignorancji, który mógłby być do pewnego stopnia wybaczalnym, lecz raczej akceptacja nieistnienia, która jest zaprzeczeniem i zaprzaństwem. Człowiek, który zaprzecza Muhammadowi (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), choć ten poprzez swe cuda i dzieła stał się dumą wszechświata i chlubą ludzkości, z pewnością nie może otrzymać żadnego światła ani też poznać Boga. Jednakże to, co powiedzieliśmy, na ten czas wystarczy.
Kwestia Szósta
Po trzecie: Niektóre z określeń użytych w Temacie Pierwszym, poświęconych drodze Szatana i nazwanym Spór z Iblisem, były wielce gwałtowne, choć złagodzone wyrażeniami takimi, jak "niech Bóg uchroni" czy też "przyjmijmy na chwilę taką niemożliwość". Wciąż sprawiają, że drżę. W kopii, która później została wysłana do ciebie, dokonano bardzo niewielu zmian, czy byłbyś zatem w stanie dokonać stosownych poprawek w kopii, którą posiadasz? To zależy od ciebie i uczynisz, co zechcesz, możesz opuścić dowolne wyrażenia, które uznasz za niekonieczne.
Odpowiedź: Mój drogi bracie, ten Temat jest wielce doniosły, ponieważ Szatan jest panem wszystkich ateistów. Tylko wtedy, kiedy zmusi się go do milczenia, przestanie on zwodzić swych naśladowców. Odwagi dodał mi fakt, że Wszechmądry Koran poprzez swoje wyrażenia wspomina o podłości niewierzących. By ukazać całkowitą bezwartościowość owej diabelskiej drogi, drżąc ze strachu i poprzez zakładanie niemożliwości, użyłem niedorzecznych wyrażeń. Droga, jaką obrali członkowie partii Szatana, zmusza ich do tego, by przyjęli owe niedorzeczności, a oni chcąc nie chcąc wypowiadają je swymi językami. Dzięki użyciu owych wyrażeń zapędziliśmy stronników Szatana w kozi róg, a sami dzięki Koranowi objęliśmy w posiadanie pole bitwy, ukazując ich oszustwa. Zastanów się nad zwycięstwem, jakie odnieśliśmy, poprzez następujące porównanie:
Wyobraźmy sobie wysoki minaret, którego wierzchołek sięga nieba, a u podstawy którego wykopano studnię, sięgającą środka ziemi. Dwie grupy wiodą spór, by udowodnić, w jakim punkcie między szczytem minaretu a dnem studni stoi człowiek, którego wezwanie na modlitwę jest słyszane przez wszystkich ludzi w całym kraju. Jedna grupa mówi: "Musi on stać na szczycie minaretu, recytując wezwanie na modlitwę wszechświatowi, ponieważ je słyszymy, jak wibruje w powietrzu, a jest ono wzniosłe. Oczywiście nikt nie może zauważyć wzywającego, gdy zajmuje
tak wysoką pozycję, lecz każdy, stosownie do swej zdolności, może spostrzec go na jednym ze schodów, kiedy wspina się na minaret lub kiedy z niego schodzi. Ludzie wiedzą, że ów człowiek wspina się na szczyt minaretu, a niezależnie od tego, w jakim miejscu go zauważą, widzą, że jest on kimś wysokiego wzrostu". Jednakże druga grupa, złożona ze stronników Szatana i głupców, mówi: "Nie, niezależnie od tego, w jakim miejscu się on ukaże, należną mu pozycją nie jest ta na wierzchołku minaretu, lecz ta na dnie studni". Jednak zupełnie nikt nie widział owego człowieka na dnie studni, ani też stronnicy Szatana nie mogli go tam zobaczyć. Przypuśćmy, że jest on ciężki jak kamień i tak samo bezwolny, wówczas z pewnością znajdowałby się na dnie studni, a ktoś by go tam zobaczył.
Pole bitwy dla owych przeciwnych grup rozciąga się na całą odległość między wierzchołkiem minaretu a dnem studni. Ludzie światła, zwani partią Boga, wskazują muezzina na szczycie minaretu tym, których wzrok jest w stanie tam sięgnąć, zaś tym, których spojrzenie nie może wznieść się tak wysoko, a także ludziom krótkowzrocznym, wskazują go na takim stopniu, jaki jest właściwy dla zdolności danego człowieka. Wystarczy im nieznaczna wskazówka, udowadniająca, że muezzin nie jest pozbawionym życia kamieniem, lecz doskonałym człowiekiem, który pnie się w górę, by ukazać się i wykonać wezwanie do modlitwy tam, gdzie sobie tego zażyczy. Jeśli chodzi o drugą grupę, znaną jako partia Szatana, to oświadczają oni w swej głupocie: "Ukażcie go każdemu na szczycie minaretu, a jeśli tego nie zrobicie, będzie to znaczyło, że jest on na dnie studni". W swym szaleństwie nie wiedzą, że ów człowiek nie ukazuje się na szczycie minaretu każdemu, ponieważ nie każdy posiada wzrok, który jest zdolny sięgnąć tak daleko. Poza tym ludzie ci, mając przesadne mniemanie o sobie, roszczą sobie prawo do tego, by do nich należało wszystko, co jest między dnem studni a minaretem, z wyjątkiem jedynie jego wierzchołka.
Wówczas zjawia się ktoś, czyim zamiarem jest rozstrzygnięcie sporu między dwiema społecznościami. Ów człowiek mówi do partii Szatana:
"O, źli ludzie! Jeśli ów najwyższy muezzin znajdowałby się na dnie studni, byłby tak pozbawiony życia, nieożywiony i bezsilny, jak kamień. Nie mógłby ukazywać się i na schodach prowadzących w głąb studni, i na różnych poziomach schodów minaretu. Ponieważ sami widzieliście go na tych drugich, z pewnością nie jest on bezsilny ani pozbawiony życia. Należną mu pozycją musi być zatem ta na wierzchołku minaretu. W takim przypadku albo pokażcie, że rzeczywiście znajduje się on na dnie studni - czego nie możecie zrobić, ani nawet nie możecie sprawić, by ktokolwiek uwierzył w to, że ów człowiek tam jest - albo zamilknijcie! Miejscem,
w którym możecie się bronić, jest dno studni, a pozostała przestrzeń i cały olbrzymi dystans niemal do szczytu minaretu należą do ludzi z owej błogosławionej wspólnoty, którzy muszą jedynie wskazać na muezzina znajdującego się w jakimkolwiek innym miejscu niż dno studni, by zwyciężyć w waszym sporze".
Jak w tym porównaniu, Temat poświęcony sporowi z Iblisem odbiera ludziom z partii Szatana rozległą przestrzeń od Bożego Tronu aż do ziemi, a ich samych skutecznie zapędza w kozi róg. Pozostawia im jedynie najbardziej irracjonalne, niemożliwe i ohydne miejsce. Zapędza ich w dziurę tak ciasną, że nikt nie mógłby wejść do niej, by w imię Koranu wziąć w swe posiadanie wielkie odległości.
Jeśli zapytać ich, czym jest Koran, a oni odpowiedzą: "Jest on dobrą księgą napisaną przez człowieka, która uczy dobrej moralności", należy im powiedzieć: "Musi zatem być słowem Boga, a wy musicie to przyznać, ponieważ zgodnie z obraną przez was drogą nie moglibyście powiedzieć, że jest on czymś dobrym!"
Jeśli zapytać ich, co wiedzą na temat Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a oni odpowiedzą: "Był bardzo mądrym człowiekiem o dobrej moralności", należy im powiedzieć: "W takim wypadku powinniście w niego uwierzyć, ponieważ jeśli odznaczał się dobrą moralnością i był mądry, musiał być Posłańcem Boga. Mówicie, że był 'dobrym człowiekiem', lecz zgodnie z tym, w co wierzycie, jest to niemożliwe do przyjęcia, nie możecie tak mówić", i tak dalej. Do innych aspektów prawdy można zastosować inne aspekty tego porównania.
W konsekwencji tego Temat Pierwszy, opisujący spór z Iblisem, nie oznacza, że wierni muszą znać cuda Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i zdobywać wiedzę o ich niezbitych dowodach, by ochronić swą wiarę. Wiarę może ocalić najbardziej drobna i nieznaczna wskazówka. Wszelkie uczynki, wszelkie zalety i całe postępowanie Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) są pewnego rodzaju cudami, które udowadniają, że należną mu pozycją jest najwyższa z wysokich, nie zaś najniższa z niskich na dnie studni.
Kwestia Siódma
Ponieważ niektórych spośród moich przyjaciół trapią nieuzasadnione zmartwienia, a oni sami popadają w przygnębienie, jestem zobowiązany do tego, by opowiedzieć o pewnym przykładzie Bożej łaski i Bożej ochrony, należnej jedynie tym, którzy służą Koranowi, by umocnić ich ducha i by ocalić ich przed słabością, do której mają skłonność. Na to, co muszę powiedzieć, wskazuje siedem Znaków. Cztery z nich ukazują ciosy, jakie spadły na owych przyjaciół, co było całkowicie sprzeczne z ich zamierzeniami, a było wynikiem ich wrogiego nastawienia wobec mnie nie z przyczyn osobistych, lecz dlatego, że służę Koranowi. Stali się oni moimi wrogami wyłącznie dla osiągnięcia celów tego świata i pomimo tego, że byli mymi przyjaciółmi. Pozostałe trzy znaki opisują rzetelnych i stałych przyjaciół, którzy - by zdobyć łaski ahl ad-dunja, osiągnąć pewne cele doczesne i poczuć się pewnie - przez pewien czas nie zachowywali się jak mężczyźni, choć wymaga tego przyjaźń. Niestety, owi trzej przyjaciele zostali ukarani w sposób całkowicie przeciwny ich zamierzeniom.
Oto pierwsze cztery osoby, które pozornie były przyjaciółmi, lecz później ukazały swą wrogość:
Po pierwsze: Pewien naczelnik policji w dystrykcie na różne sposoby błagał mnie o kopię Słowa Dziesiątego. Dałem mu jedną kopię owego traktatu, wówczas jednak, by zdobyć awans, wzgardził moją przyjaźnią i zwrócił się ku wrogości, aż przybrała ona kształt informowania gubernatora o mojej osobie i uskarżania się na mnie. Jednak - co było znakiem łaski wynikającej ze służby Koranowi - nie otrzymał on awansu, lecz dymisję.
Po drugie: Inny naczelnik policji w dystrykcie, mimo że był moim przyjacielem, traktował mnie wrogo, jakbym był jego rywalem, a to ze względu na jego przełożonych i po to, by zwrócić na siebie uwagę ahl ad-dunja, jednak na przekór jego zamiarom spadł na niego silny cios. W związku z pewną niespodziewaną kwestią został on skazany na dwa i pół roku więzienia. Później prosił o modlitwę za sługę Koranu. Być może będzie zbawiony, jeśli Bóg zechce, ponieważ pomodliliśmy się w jego intencji.
Po trzecie: Pewien nauczyciel zdawał się być moim przyjacielem i za takiego go uważałem. Później przeprowadził się do Barli, by tam zamieszkać, i zdecydował się przyjąć wrogą wobec mnie postawę. Jednak wbrew
jego zamiarom, spadł na niego cios: odebrano mu posadę nauczyciela, powołano go do wojska i wysłano daleko od Barli.
Po czwarte: Pewien nauczyciel wyglądał mi na pobożnego hafiza, dlatego żywiłem dla niego szczerą przyjaźń z nadzieją na to, że również on zostanie moim przyjacielem poprzez służbę Koranowi. Wówczas, by nadskakiwać ahl ad-dunja i wkraść się w ich łaski, a także dlatego, że przeraziło go coś, co powiedział pewien urzędnik, zaczął traktować nas nadzwyczaj chłodno. On również musiał przyjąć cios sprzeczny z jego intencjami: otrzymał surową naganę od inspektora, po czym został zwolniony.
Ci czterej ludzie otrzymali ciosy, jakie na nich spadły, z powodu swych animozji. Z kolei trzej przyjaciele, o których powiemy poniżej, nie przejawiali postawy godnej mężczyzny, jakiej wymaga poważna przyjaźń, za co też na przekór swym zamiarom otrzymali nie ciosy, lecz ostrzeżenia, będące swego rodzaju napomnieniami.
Po pierwsze: Pewien szanowany człowiek, który był jednym z moich najważniejszych, najbardziej poważnych i najbardziej szczerych uczniów, nieustannie spisywał Słowa i rozprowadzał je. Jednak kiedy przybył pewien urzędnik wysokiego stopnia, który nie miał rozeznania w tej sprawie, i kiedy zaszło pewne zdarzenie, ów człowiek ukrył te kopie Słów, które sporządził, jak również na pewien czas porzucił sporządzanie dalszych kopii, mając nadzieję, że nie dozna żadnej szkody ani trudności ze strony ahl ad-dunja i ocali się przed ich złem. Jednakże - co było znakiem wskazującym na błąd, jaki popełnił, zaprzestając na pewien czas służby Koranowi - przez cały rok cierpiał z powodu nieszczęścia, jakim stała się grzywna w wysokości tysiąca lir, którą miał zapłacić. Wówczas, kiedy powziął intencję, by sporządzić więcej kopii Traktatów Światła i powrócić do okazywania tej postawy, jaką okazywał wcześniej, został oczyszczony z zarzutów, a ostatecznie uniewinniony. Był on człowiekiem biednym i potrzebującym, niech więc chwała będzie Bogu za to, że został uratowany od zapłacenia owego tysiąca lir.
Po drugie: Zamierzając zdobyć dobre zdanie ahl ad-dunja i pewnego oficera spośród nich, pewien człowiek, który przez pięć lat był dla mnie poważnym, śmiałym i mężnym przyjacielem, nieświadomie i mimowolnie nie spotykał się ze mną przez kilka miesięcy, choć był moim sąsiadem. Nie odwiedził mnie nawet podczas ramadanu ani świąt. Jednak sprawy wioski, w której mieszkaliśmy, potoczyły się na przekór jego zamierzeniom, aż stracił wszelkie swe wpływy.
Po trzecie: Pewien hafiz, który zwykł odwiedzać mnie raz lub dwa razy w tygodniu, został wyznaczony do prowadzenia modlitw, a by pozwolono mu nosić turban, odwrócił się ode mnie na dwa miesiące. Nie odwiedził mnie nawet podczas święta. Jednak na przekór jego intencjom i wbrew przyjętej praktyce nie zezwolono mu na to nawet po siedmiu czy też ośmiu miesiącach.
Zaszły liczne zdarzenia podobne tym, które opisałem, jednak nie będę tu o nich wspominał, by nie urazić ludzi, których dotyczyły. Każde z owych wydarzeń jest jedynie znakiem, lecz kiedy zebrać je razem, każde z nich nabiera siły i daje przekonanie - które nie odnosi się bezpośrednio do mnie, ponieważ nie poczytuję siebie za godnego jakichkolwiek łask, lecz wynika jedynie ze względu na służbę Koranowi - że pełnimy naszą służbę pod ochroną Wszechwładnego i dzięki Bożej łasce. Moi przyjaciele powinni zastanowić się nad tym i nie pogrążać się w bezpodstawnych lękach. Wyjaśniłem im owe kwestie w zaufaniu, ponieważ nasza służba jest darem od Boga, ponieważ jest przyczyną podziękowań, nie zaś dumy, i ponieważ Koran nakazuje:
Kwestia Ósma
(Owa kwestia przybrała kształt dopisku do trzeciego spośród przykładów przytoczonych w Punkcie Trzecim Słowa Dwudziestego Siódmego, dotyczącego piątej spośród przeszkód na drodze do niezależności idżtihad - osądu w sprawach Bożego prawa).
Ważne Pytanie: Niektórzy ludzie spośród potwierdzających prawdę powiedzieli, że każde ze słów Koranu, każda z suplikacji i fraz wychwalających Boga, wypowiadanych przez ludzi, którzy doznali oświecenia, dostarcza duchowego zaopatrzenia. Samo wypowiedzenie słów jednak nie wystarczy, jeśli nie znamy ich znaczenia. Słowa są szatą, czyż nie byłoby zatem pożyteczne, gdyby zostały zmienione, a każda grupa ludzi przyodziałaby ich znaczenie w słowa z własnego języka?
Odpowiedź: Słowa Koranu i inwokacji wychwalających Boga, jakie wypowiadał Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), nie są pozbawioną życia szatą, są raczej jak żywa skóra dla ciała; zaiste, z biegiem czasu stały się ową skórą. Szaty się zmieniają, lecz ciało dozna szkody, jeśli będziemy chcieli zmienić jego skórę. Błogosławione słowa podobne
wypowiadanym podczas pięciu obowiązkowych modlitw czy też w wezwaniu do modlitwy stały się cechami szczególnymi i znakami ich znaczeń, zaś owe cechy i znaki nie mogą zostać zmienione. Często obserwowałem u samego siebie pewien stan wewnętrzny, jakiego doświadczyłem. Wydarzyło się to naprawdę, a oto, jak było:
W Dniu 'Arafa, w wigilię Święta Ofiarowania, zwykłem setki razy recytować surę Al-Ichlas. Zauważyłem, że niektóre z moich niematerialnych zmysłów kilka razy otrzymywały wówczas zaopatrzenie, które później jednak ustawało. Inne, jak zdolność refleksyjnego myślenia, zwracały się ku znaczeniu słów Koranu, otrzymywały należny im udział, jednak później również i to zaopatrzenie ustawało. Niektóre, jak serce, otrzymywały swój udział w pewnych pojęciach przynoszących duchową przyjemność, a później także i one milkły, i tak dalej. Stopniowo tylko niektóre z mych subtelnych zdolności zaczynały powtarzać słowa sury, aż one również stawały się tym znużone, jedne w długi czas po innych, trwając przy tej praktyce, jednak bez przejawiania żadnej potrzeby studiowania owych słów i ich znaczeń. Nieuwaga nie wywierała na nie niekorzystnego wpływu, jak działo się to w przypadku zdolności myślenia. Wystarczało im utarte i uproszczone znaczenie wypowiadanych słów, którego były cechami i znakami szczególnymi. Rozmyślanie nad ich znaczeniem stałoby się przyczyną znudzenia i przyniosłoby szkodę. Tak czy inaczej, te z subtelnych zdolności, które wytrwały w powtarzaniu słów Koranu, nie potrzebowały ich badania i zrozumienia, lecz wspominania, zwrócenia się ku nim i wypowiadania ich szeptem. Słowa, które są niczym skóra, były dla nich wystarczające i spełniały obowiązki swych znaczeń. Tak, owe znaczenia posiadają stały blask, zwłaszcza wtedy, gdy przywoływane są przez owe słowa z języka arabskiego, które są słowami Boga i Jego mową.
Ów stan, którego sam doświadczyłem, ukazuje, że nadzwyczaj szkodliwe jest wypowiadanie takich prawd, jakie zawarte są w wezwaniu na modlitwę, w wypowiadanym po pięciu modlitwach obowiązkowych tasbih, w często powtarzanych surach Koranu takich, jak Al-Fatiha czy Al-Ichlas, w języku innym niż arabski. Kiedy stracimy wieczne źródło słów Boga i słów Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), stracimy również nieustannie zsyłany naszym subtelnym zdolnościom, właściwy im udział. Szkodę przyniesie również strata przynajmniej dziesięciu dobrych uczynków, jakie można zyskać za każde wypowiedziane słowo, jak również
nieuwaga i ciemności dla duszy, spowodowane przez wyrażenia, jakich człowiek użył w swym niedoskonałym przekładzie, jako że świadomość Bożej obecności trwa dla każdego z nas dzięki modlitwie.
Jak Imam A'zam powiedział, że słowa لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ są znakiem i cechą szczególną potwierdzenia Bożej jedności, tak my mówimy, co następuje:
Olbrzymia większość słów wychwalającًِأ i wysławiających Boga (a zwłaszcza te, którymi muezzin wzywa na modlitwę), a także słów modlitw obowiązkowych, stała się szczególnymi cechami i znakami. Jeśli chodzi o znaki, rozumiemy je raczej zgodnie ze znaczeniem przyjętym w religii, niż zgodnie z ich dosłownym znaczeniem, zatem zgodnie z prawem szariatu niemożliwe jest, by je zmienić. Nawet niewykształcony człowiek może pojąć ich sens, który powinni znać wszyscy wierni, a który jest streszczeniem ich znaczenia. W jaki sposób ci ludzie, którzy spędzają całe życie w islamie, lecz wypełniają swe głowy nieskończoną ilością drobnostek, mogą zwalniać samych siebie z obowiązku zdobywania przez tydzień lub dwa wiedzy w temacie sensu znaczenia owych błogosławionych słów, które są kluczami do życia wiecznego? Jak mogą być muzułmanami? Jak można nazwać ich ludźmi rozsądnymi? Z pewnością nie jest rozsądne niszczenie tego, co chroni owe źródła światła, przez wzgląd na leni i próżniaków!
Co więcej, do jakiegokolwiek narodu nie należałby człowiek, pojmuje on, że wypowiadając słowa "Subhan Allah!" wyznaje, iż Wszechmocny Bóg jest wolny od jakiejkolwiek niedoskonałości. Czyż nie jest to dla niego wystarczające? Jeśli skłania się ku znaczeniu owych słów wyrażonym we własnym języku, niechaj raz zbada je swoim rozumem. Jeśli jednak powtórzy je sto razy dziennie w ich właściwej formie, prócz korzyści, jaka stanie się udziałem badającego je umysłu, ich sens, który jest pochodną słów, rozprzestrzenia się wraz z nimi i z nimi się łączy, wyda wiele świateł i wielki blask. Szczególnie ważna jest świętość, jaka staje się udziałem człowieka, płynąca ze słów, które są mową Boga, a także blask i światło bijące z owej świętości.
W skrócie: Absolutnie nic nie jest w stanie zastąpić świętych słów Boga, które są tym, co chroni zasadnicze prawdy religii, nic nie może stać się ich namiastką, nic innego nie może spełniać ich funkcji. Nawet jeśli ludzie mogą przez krótki czas wypowiadać ich sens w innym języku, nie mogą czynić tego ani stale, ani też w święty i wzniosły sposób. Jeśli zaś chodzi o słowa, które są ochroną dla teoretycznych kwestii religii, nie ma
potrzeby, by je zmieniać, ponieważ taka potrzeba zaspokajana jest poprzez wygłaszanie kazań, nauczanie, udzielanie rad i lekcje innego rodzaju.
Podsumowując: Wszechstronność gramatyki języka arabskiego i cudowność słów Koranu czynią owe słowa nieprzetłumaczalnymi. Mogę nawet powiedzieć, że przetłumaczenie ich jest niemożliwe. Każdego, kto w to wątpi, odsyłamy do Słowa Dwudziestego Piątego. To, co nazywają tłumaczeniem, jest jedynie skróconym i niedokładnym przybliżeniem. W jaki sposób takie przybliżenie można przyrównać do żyjącego, prawdziwego znaczenia wersetów koranicznych, które ma tak wiele aspektów i rozgałęzień?
Kwestia Dziewiąta
Największa grupa w świecie islamu, ludzie prawdy i umiaru, zwani Ahl as-sunna ła l-dżama'a lub krócej sunnitami, zachowali prawdy Koranu i wiary dzięki podążaniu co do litery za znamienitą tradycją (sunną) Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) przy pozostawaniu w granicach umiaru. Z ich sfery wywodzi się olbrzymia większość świętych mężów. Inni jednak ukazali się poza nią i pozostawali na drodze sprzecznej z niektórymi zasadami i prawami sunnitów. Ci, którzy uważnie przyjrzeli się tej drugiej kategorii świętych, podzielili ją na dwie grupy:
Ludzie spośród jednej grupy sami zaprzeczyli swej świętości, ponieważ sprzeciwili się zasadom sunnitów, posuwając się w tym tak daleko, że niektórzy spośród jej świętych zostali nawet uznani za niewierzących.
Druga grupa składa się z naśladowców świętych spośród pierwszej grupy, którzy uznają świętość tamtych i mówią: "Prawda nie jest ograniczona jedynie do drogi sunnitów". Utworzyli oni grupę tych, którzy wprowadzają lub popierają innowacje, i obrali drogę zbłądzenia, nie wiedząc, że nie każdy, kto jest prowadzony drogą prostą, może być przewodnikiem po owej drodze. Ich szejków można usprawiedliwić za ich błędy, jako że byli oni ekstatykami, jednak nie można usprawiedliwić tych, którzy podążali za owymi szejkami.
Jeśli chodzi o grupę, która przyjęła stanowisko pośrednie, to ludzie spośród niej nie zaprzeczają świętości owych świętych, lecz również nie akceptują ich dróg. Mówią oni: "Wszelkie wypowiadane przez nich słowa, które są sprzeczne z zasadami (religii), albo są metaforami, których
znaczenia nie znamy, albo też święci są w błędzie, ponieważ zawładnął nimi ich duchowy stan".
Na nieszczęście, choć ich zamiarem jest ochrona drogi sunnitów, ludzie spośród pierwszej grupy, zwłaszcza uczeni traktujący prawdy religijne dosłownie, zaprzeczyli świętym wielkiego znaczenia i byli zmuszeni, by oskarżyć ich o zbłądzenie, podczas gdy tworzący drugą grupę ludzie popierający owych świętych odstąpili od drogi słuszności z nadmiaru dobrej woli, jaką przejawiali wobec szejków tego rodzaju, i popadli w innowację, a nawet w zbłądzenie.
W związku z tym, przez długi czas mój umysł zajmowała taka oto kwestia:
W pewnym przełomowym czasie przeklinałem grupę, jaką tworzą ludzie zbłądzenia. Wówczas w obliczu mego złorzeczenia powstała potężna, wspólna siła, która zarówno zwróciła się przeciwko mnie, jak i uniemożliwiła mi powtórzenie owych złorzeczeń. Wówczas ujrzałem, że owa grupa ludzi zbłądzenia, którym wspólna siła ułatwia ich szkodliwe działania, stara się pociągnąć za sobą wszystkich ludzi dookoła, w czym osiąga sukces. Nie wynika to jedynie z przymusu, lecz raczej z połączenia go z pragnieniem zrodzonym przez siłę świętości, jakie porwało niektórych spośród wiernych. Ci, którzy dali ponieść się owemu pragnieniu, łaskawie patrzą na działania ludzi zbłądzenia i nie uważają, by było w nich coś przesadnie złego.
Byłem przerażony, kiedy dostrzegłem te dwie tajemnice. "Subhan Allah!", wykrzyknąłem. "Czyż może istnieć świętość inna od tej, która jest na drodze prawdy? Czyż ludzie prawdy mieliby wspierać tak straszliwy nurt zbłądzenia?" Wówczas, w pewien błogosławiony Dzień 'Arafa, trzymając się chwalebnej praktyki muzułmańskiej, recytowałem setki razy surę Al-Ichlas, a dzięki jej błogosławieństwom i dzięki Bożemu miłosierdziu memu bezsilnemu sercu została oznajmiona pewna kwestia - która później otrzymała tytuł "Odpowiedź na ważne pytanie" - wraz z następującą prawdą:
Jak jest powiedziane w dobrze znanej i znaczącej historii Dżibaliego Baby, która pochodzi z czasów sułtana Mehmeda Zdobywcy, niektórzy spośród świętych pozostają w stanie zachwytu, choć zdają się być rozumnymi i rozsądnymi ludźmi. Inni niekiedy jawią się trzeźwo myślącymi i słuchającymi rozkazów rozsądku, choć czasami ich udziałem staje się stan wykraczający poza owe nakazy. Jedna z grup świętych tego rodzaju popadła w zamieszanie i straciła zdolność rozróżniania pomiędzy rzeczami. To, co ujrzeli, będąc w stanie upojenia, przykładają oni do pewnych kwestii już po tym, jak powrócili do stanu trzeźwego myślenia. Są zatem
w błędzie, lecz nie zdają sobie z tego sprawy. Niektórzy spośród ekstatyków zostali uchronieni przez Boga i podczas swych duchowych podróży nie popadli w zbłądzenie; inni jednak nie cieszą się taką ochroną. Można znaleźć ich wśród sekt podążających za innowacją i zbłądzeniem, a zdarza się nawet, że są oni uznawani za niewierzących.
Zatem, ponieważ pozostają oni - przejściowo lub stale - w stanie zachwytu, są podobni do "świętych szaleńców"; ponieważ są do nich podobni, nie są poczytalni ani odpowiedzialni za swe uczynki; zaś ponieważ nie są odpowiedzialni, nie mogą zostać ukarani. Trwając w swym zachwycie i świętości, wspierają ludzi zbłądzenia i innowacji; ich poglądy w pewnym stopniu rozprzestrzeniają się, zaś oni sami na nieszczęście sprawiają, że niektórzy spośród wiernych i ludzi prawdy wkraczają na ich drogę.
Kwestia Dziesiąta
(Niektórzy spośród moich przyjaciół prosili, bym objaśnił zasadę dotyczącą gości. Oto powód, dla którego ta Kwestia została spisana).
Powinniście wiedzieć, że ci, którzy mnie odwiedzają, przychodzą albo przez wzgląd na życie doczesne, a te drzwi są dla nich zamknięte, albo też przez wzgląd na życie ostateczne, a wówczas mogą stanąć przed jednymi z dwojga drzwi. Jeśli przypuszczają oni, że jestem człowiekiem błogosławionym lub takim, do którego należy wysoka ranga duchowa, te drzwi również są dla nich zamknięte, jako że nie lubię samego siebie i nie lubię ludzi, którzy mnie lubią. Wszelkie dzięki niech będą Wszechmocnemu Bogu za to, że nie uczynił mnie człowiekiem rozmiłowanym w sobie samym. Jeśli jednak przychodzą jedynie przez wzgląd na to, że jestem heroldem Wszechmądrego Koranu, z chęcią przyjmę każdego, kto wejdzie do mnie tymi drzwiami. Tacy ludzie są trojakiego rodzaju: albo są przyjaciółmi, albo braćmi, albo też uczniami.
Przyjaciele muszą usilnie wspierać naszą pracę i służbę związaną ze Słowami i ze światłami Koranu. Nie mogą również z głębi serca wspierać niesprawiedliwości, innowacji ani zbłądzenia, sami zaś powinni starać się, by również uzyskali korzyści płynące ze Słów.
Obok szczerej i gorliwej pracy przy rozpowszechnianiu Słów, bracia powinni odmawiać pięć modlitw obowiązkowych każdego dnia. Nie mogą również popełniać żadnego z siedmiu grzechów ciężkich.
Uczniowie muszą czuć, że spisane przez nich Słowa są ich wspólną własnością, a także wiedzieć, że ich życiowym obowiązkiem i dziełem ich życia jest służba Traktatom Światła i rozprzestrzenianie ich.
Owe trzy poziomy połączone są z mymi trzema osobowościami. Przyjaciel jest połączony z osobowością wynikającą z istoty mojego charakteru. Brat jest połączony z osobowością, której źródłem jest cześć, jaką oddaję Wszechmocnemu Bogu i świadomość, że jestem Jego niewolnikiem. Uczeń powiązany jest z osobowością, która przyjęła obowiązki herolda Mądrego Koranu i nauczyciela.
Takie spotkania przynoszą owoce trojakiego rodzaju.
Po pierwsze: W odniesieniu do tego, że jestem heroldem Koranu, owocem takiego spotkania jest albo otrzymanie lekcji dotyczącej klejnotów Koranu ode mnie samego, albo zaczerpnięcie jej ze Słów, nawet jeśli będzie to tylko jedna lekcja.
Po drugie: W odniesieniu do oddawania czci Bogu, owocem takiego spotkania jest otrzymanie udziału w moich zyskach dotyczących życia ostatecznego.
Po trzecie: Owocem takiego spotkania jest wspólne zwrócenie się w kierunku Bożego dworu, przywiązanie naszych serc do Wszechmocnego Boga, poszukiwanie u Niego pomyślności i przewodnictwa, a także wspólna praca w służbie Wszechmądrego Koranu.
Jeśli gość jest uczniem, każdego ranka jest przy mnie ciałem, które posiada własne imię, a niekiedy jest przy mnie również w wyobraźni, i otrzymuje swój udział w tym, co zyskałem.
Jeśli gość jest bratem, zdarza się, że jest wraz ze mną ciałem, które posiada określone imię i kształt, że jest obecny w moich suplikacjach i otrzymuje swój udział w tym, co zyskałem. Zaliczam go do mych braci i przekazuję go Bożemu miłosierdziu, zatem kiedy w modlitwie mówię o mych braciach i siostrach, jest on pośród tych, za których się modlę. Nawet jeśli go nie znam, to Boże miłosierdzie zna go i widzi.
Jeśli gość jest przyjacielem, który odmawia pięć modlitw obowiązkowych i wyrzeka się ciężkich grzechów, włączam go do moich modlitw wraz ze wszystkimi braćmi. Stawiam tylko jeden warunek - by ludzie spośród wszystkich trzech grup tak samo włączali moją osobę do swoich suplikacji, i bym mógł mieć swój udział w ich duchowych zyskach.
List Dwudziesty Siódmy
(Ten List składa się z innych godnych szacunku listów, które są czystą prawdą, napisanych przez autora Traktatów Światła do jego uczniów, jak również z listów napisanych przez niektórych uczniów Światła do ich mistrza, a także do innych uczniów, które opisują błogosławieństwa i blaski, jakie stały się udziałem uczniów Światła dzięki studiowaniu Traktatów Światła. List Dwudziesty Siódmy nie został włączony do niniejszego wydania, ponieważ jego koncepcja zmieniała się trzy lub cztery razy, i został wydany osobno, w traktatach zatytułowanych Barla Lahikasi, Kastomonu Lahikasi i Ermidag Lahikasi).
List Dwudziesty Ósmy
Częścią Pierwszą
Chcesz, bym teraz zinterpretował twój sen, który miałeś trzy lata temu, trzy dni po tym, jak się spotkaliśmy, którego znaczenie stało się widoczne już dawno temu. Ów piękny, szczęśliwy i przyjemny sen odszedł już do przeszłości, zatem w tym, co go dotyczy, mam prawo powiedzieć to, co wyrażają poniższe wersy, czyż nie tak?
Tak, mój bracie, przywykliśmy do omawiania z tobą zagadnień naukowych dotyczących czystej prawdy (ar. al-haqq), lecz jeśli chodzi o studiowanie snów, których drzwi otwierają się na wyobrażenie i miraż, by
doświadczyć prawdy, nie jest to zupełnie zgodne z naszą drogą poszukiwania prawdy i potwierdzania jej. Zatem w związku z owym niewielkim zdarzeniem, jakim jest sen, wyjaśnimy sześć Punktów dotyczących prawdy o śnie, który jest młodszym bratem śmierci, zgodnie z zasadami naukowymi i pod kątem tego, na co wskazują wersety Koranu. W Punkcie Siódmym przedstawimy skróconą interpretację twego snu.
Punkt Pierwszy
Jak ważnym elementem sury Jusuf jest sen Proroka Józefa (niech będzie z nim pokój), tak Koran poprzez wiele swych wersetów, takich jak na przykład:
wskazuje na to, że sny i marzenia senne mogą zawierać pewne znaczące, choć ukryte, prawdy.
Punkt Drugi
Ci, którzy potwierdzają prawdę, nie popierają interpretowania snów i doszukiwania się w nich znaków wieszczych czy zapowiedzi zdarzeń poprzez Koran. Wszechmądry Koran często wymierza niewierzącym dotkliwe ciosy, zaś jeśli jego srogość ukazywana jest człowiekowi, który doszukuje się takich znaków lub zapowiedzi, wprawia go wręcz w rozpacz, a jego serce w zawstydzenie. Dotyczy to również snów, ponieważ choć są one czymś dobrym, czasami są postrzegane jako zło lub zdają się sprzeczne z rzeczywistością, przez co mogą sprawić, że człowiek popadnie w rozpacz, mogą zniszczyć jego morale i sprawić, że będzie myślał źle o pewnych rzeczach. Istnieje wiele snów, których znaczenia i interpretacje są bardzo dobre, choć kształt, jaki przybrały, jest przerażający, szkodliwy lub nieczysty. Nie każdy jest w stanie odkryć powiązanie między kształtem, jaki przybrał sen, a jego prawdziwym znaczeniem, przez co ludzie niepotrzebnie stają się zatroskani, rozpaczający i nieszczęśliwi. Już tylko ze względu na ten aspekt snów na początku powiedziałem, jak Imam Rabbani i inni ludzie, którzy potwierdzili prawdę:
Punkt Trzeci
Autentyczny hadis oznajmia, że jedna z czterdziestu części proroctwa przejawiła się w formie prawdziwych marzeń sennych, co oznacza, że prawdziwe sny zarówno są ważne, jak też mają związek z funkcją
proroctwa. Ów Punkt Trzeci jest zarówno ważny, jak też głęboki i związany z proroctwem, lecz jego omówienie trwałoby długo, toteż odkładam je na inną porę, a na razie nie otwieram tych drzwi.
Punkt Czwarty
Sny mogą być trojakiego rodzaju. Dwa spośród owych rodzajów, mówiąc słowami Koranu, اَضْغَاثُ اَحْلَامٍ i nie są one warte tego, by je interpretować. Jeśli w ogóle posiadają jakiekolwiek znaczenie, nie jest ono ważne. Również z powodu pewnych dolegliwości siła wyobraźni miesza rzeczy ze sobą i przedstawia je stosownie do tego; sen może również przywoływać jakieś ekscytujące wydarzenie, które zdarzyło się śniącemu tego samego dnia lub wcześniej, niekiedy nawet tego samego dnia roku poprzedniego lub dwa lata wcześniej, przeinaczając je i odtwarzając w innym kształcie. Również takie sny اَضْغَاثُ اَحْلَامٍ i nie są one warte interpretowania ich.
Trzeci rodzaj to prawdziwe sny. Kiedy zmysły, które wiążą człowieka ze światem przejawów i wędrują po tym świecie, odpoczywają i zaprzestają swego działania, subtelna zdolność, w jaką Wszechwładny wyposażył człowieka, kształtuje bezpośrednie połączenie ze światem tego, co niewidzialne, i otwiera okno wychodzące na ów świat. Poprzez to okno sen spogląda na wydarzenia, które dopiero nadejdą, zwraca się ku przejawom Strzeżonej Tablicy i niektórym próbkom przesłań Bożego zarządzenia, dostrzega pewne zdarzenia, które są prawdą. Niekiedy takim snem włada wyobraźnia, odziewając go w szatę jego kształtu. Ów rodzaj snów dzieli się na liczne rodzaje i poziomy. Czasami to, co się wydarza, dokładnie odpowiada snom, czasami okazuje się, że sen był nieco niejasny, jak gdyby zdarzenia zostały ukryte pod delikatnym welonem, a czasami jego znaczenie jest całkiem zawoalowane.
W hadisie przekazano, że sny Najszlachetniejszego Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) na początku Objawienia okazywały się tak jasne i prawdziwe, jak nadejście poranka.
Punkt Piąty
Prawdziwe sny są lepiej rozwiniętymi przeczuciami. Każdy ma jakieś przeczucia, w większym lub mniejszym stopniu; mają je nawet zwierzęta. Pewnego razy naukowo odkryłem dwa zmysły zawarte w przeczuciach,
które istnieją prócz dobrze znanych zmysłów zewnętrznych i wewnętrznych, takich jak nieświadome zmysły wynikające z instynktu, które skłaniają i pobudzają do czegoś, jak słuch i wzrok. Filozofowie i ludzie zbłądzenia błędnie i niemądrze nazwali owe mało znane zmysły "naturalnym instynktem". Niech Bóg uchroni! Nie jest to instynkt wynikający z natury; Boże zarządzenia skłania do czegoś istoty ludzkie i zwierzęta poprzez pewnego rodzaju duchowe natchnienie, jak na przykład wtedy, gdy ktoś idzie tam, gdzie znajduje roślinę, która może uleczyć jego oczy, naciera nią oczy i zdrowieje.
Również ptaki drapieżne, takie jak orły, na które - w czym są podobne urzędnikom służby zdrowia na ziemi - nałożono obowiązek usuwania padliny zwierząt wędrownych, są informowane - poprzez ów impuls Bożego zarządzenia, ową inspirację zmysłu odpowiedzialnego za przeczucie, owo prowadzenie przez Boga - o martwym zwierzęciu pozostającym w miejscu odległym o cały dzień lotu, a gdy polecą tam, znajdują je.
Również mała pszczoła, która dopiero co przyszła świat, leci do miejsca odległego o cały dzień jej podróży, kiedy tylko dzień ma się ku zachodowi, nie gubiąc drogi, a dzięki prowadzeniu jej przez Boże zarządzenie i dzięki impulsowi Bożego natchnienia, powraca do ula.
Również każdemu niejednokrotnie zdarza się, że kiedy tylko o kimś mówi, całkowicie niespodzianie otwierają się drzwi i wchodzi człowiek, o którym była mowa. W języku kurdyjskim istnieje nawet przysłowie, które mówi:
Oznacza to, że - ujmując rzecz w skrócie - przeczucie, które jest subtelnym darem Wszechmocnego, dostrzegło przybycie tego człowieka. Jednak fakt, że umysł i świadomość nie mogą tego pojąć, sprawia, iż o tym mówimy, nie umyślnie, lecz mimowolnie. Ludzie posiadający intuicję niekiedy niemal w cudowny sposób przepowiadają coś, co nadchodzi. Pewnego razu nawet ja sam doświadczyłem tego wrażenia. Chciałem włączyć zastrzeżenia do pewnej zasady, jednak nie byłem w stanie ich do niej dopasować i czułem, że nie mógłbym tego zrobić. Jednakże u ludzi prawych, a zwłaszcza u ludzi świętości, przeczucie jest rozwinięte w wysokim stopniu i w cudowny sposób ukazuje swe skutki.
Nawet w zwyczajnych ludziach może przejawiać się pewien rodzaj świętości, a dzięki właściwej owej świętości cnocie, w swych prawdziwych snach śnią oni o rzeczach odnoszących się do tego, co niewidzialne, i do przyszłości, podobnie jak święci. Tak, jeśli chodzi o prawdziwe sny
zwykłych ludzi, mogą one przypominać pewien stopień świętości i stać się dla każdego z nich wspaniałym kinem Wszechwładnego. Jednakże myśli tych, którzy posiadają dobrą moralność, dotyczą tego, co dobre, zaś ci, którzy myślą o tym, co dobre, śnią o tym, co dobre, lecz ci, których moralność jest zła, myślą o tym, co złe, i śnią o tym, co złe. Co więcej, prawdziwe sny dla każdego są oknami w świecie przejawów, otwierającymi się na świat tego, co niewidzialne. Dla ograniczonych i efemerycznych istot ludzkich są one również nieskończenie rozległym miejscem, ukazującym pewien rodzaj wieczności, a także miejscem, z którego można spojrzeć na przeszłość i przyszłość, jak gdyby były one teraźniejszością. Są również miejscem odpoczynku dla istot posiadających dusze, przygniecionych przez ciężar obowiązków życia i cierpiących z powodu wielkich trudności. Oto, jakie powody - podobne do tych, dla których Koran naucza o śnie poprzez wersety podobne do tego, który mówi:
- sprawiają, że są one ważne.
Punkt Szósty i najważniejszy
Prawdziwe sny, których doświadczyłem wiele razy, stały się dla mnie dowodami, rozstrzygającymi w stopniu całkowitej pewności fakt, że Boże zarządzenie obejmuje każdą rzecz. Zwłaszcza przez ostatnie kilka lat owe sny osiągnęły taki poziom, że uczyniły mnie pewnym tego, iż nawet najmniej znaczące zdarzenia, najbardziej nieistotne uczynki, a nawet najbardziej banalne rozmowy, jakie będę wiódł następnego dnia, są zapisane i zarządzone, zanim jeszcze się wydarzą, a poprzez śnienie o nich poprzedzającej je nocy mogę odczytać owe zapisy nie językiem, lecz oczami. Nie raz, nie sto, lecz być może nawet tysiąc razy to, co mówiłem w moich snach, to, co robili ludzie, o których śniłem nocą, choć wcale o nich nie myślałem, wydarzało się następnego dnia albo dokładnie w taki sam sposób, albo zgodnie z interpretacją tylko w niewielkim stopniu różniącą się od snu. Oznacza to, że nawet najbardziej trywialne rzeczy zostają zarówno zarejestrowane, jak i spisane, zanim się wydarzą. Nie ma w tym żadnego przypadku ani też zbiegu ślepych okoliczności; wydarzenia nie zachodzą bez żadnego planu i nie pozostają nieuporządkowanymi.
Punkt Siódmy
Twój piękny, błogosławiony i pomyślny sen był dobrem zarówno dla Koranu, jak i dla nas. Czas już zinterpretował ów sen i nadal go interpretuje; nie ma potrzeby, bym również ja to uczynił. Jego częściowa interpretacja również okazała się zgodna z prawdą, co zrozumiesz, jeśli uważnie
przestudiujesz swój sen. Wskażę jedynie na jeden lub dwa jego aspekty, to jest, objaśnię prawdę (ar. al-haqq). Wizje, których doznałeś, a które są niby prawdziwe znaczenia snów, są przedstawieniem owych prawdziwych znaczeń. Oto, jak jest:
Rozległe pole było światem islamu. Meczet na jego skraju był prowincją Isparta. Mętna woda wokół niego była bagnem rozpusty, nieróbstwa i innowacji naszych czasów. Fakt, że szybko, bezpiecznie i bez uwalania się owym błotem dotarłeś do meczetu, był znakiem tego, że wzniosłeś światło Koranu przed wszystkimi innymi, dzięki czemu nie uległeś zepsuciu, a szkody zepsucia nie doznało również twoje serce. Małe zgromadzenie w meczecie składało się z ludzi, którzy wzięli na siebie sprawę Słów, takich jak Hakki, Hulusi, Sabri, Suleyman, Rustu, Bekir, Mustafa, Ali, Zuhtu, Lutfi, Husrev i Re'fet. Jeśli chodzi o małe podwyższenie, było one małą wioską podobną Barli. Gromki głos był aluzją do siły Słów i do ich szybkiego rozprzestrzeniania się. Przeznaczone dla ciebie miejsce w pierwszym rzędzie było tym, które zwolnił dla ciebie Abdurrahman. Wskazówka wskazująca na fakt, że członkowie owego zgromadzenia, podobnego bezprzewodowemu odbiornikowi radiowemu, chcieli, by ich nauki usłyszał cały świat, spełni się w późniejszym czasie, jeśli Bóg zechce. Jeśli teraz ludzie są niczym drobne nasiona, to w przyszłości, z pomocą Boga, wszyscy staną się podobni wysokim drzewom lub urzędom telegraficznym. Jeśli chodzi o młodzieńca w turbanie, jest on kimś, kto w swych dziełach zrówna się z Hulusim lub nawet wyprzedzi go; jego przeznaczeniem jest zostać jednym z uczniów Światła i tym, który będzie rozpowszechniał Słowa. Przyszły mi na myśl pewne osoby, lecz nie mogę rzec z całą stanowczością, o kogo chodzi. Ów młodzieniec jest kimś, kto dostąpi wielkiego rozgłosu dzięki sile swej świętości. Pozostałe punkty możesz zinterpretować zamiast mnie.
Rozmawianie z przyjaciółmi podobnymi tobie jest zarówno przyjemne, jak i mile widziane, stąd mówiłem tak długo - i, być może, bez potrzeby - w temacie owej krótkiej kwestii. Jednak ponieważ rozpocząłem, mając intencję ukazania sposobu na wyjaśnienie wersetów Koranu, jakie poruszają temat snu, jeśli Bóg zechce, moja rozrzutność będzie mi wybaczona, lub nawet nie zostanie poczytana za marnotrawstwo.
Część Druga będąca równocześnie
(Owa Kwestia została spisana, by położyć kres sporowi w temacie hadisu mówiącego o tym, jak Mojżesz ugodził w oko Azra'ila - pokój niech będzie z nimi oboma - a także po to, by załagodzić spór dotyczący całej przekazanej w tym hadisie historii).
Ów uczony argument usłyszałem kiedyś w Egridir. Błędem było trzymanie takiego argumentu w tajemnicy, zwłaszcza w naszych czasach, nie wiedziałem jednak, czy rzeczywiście był on argumentem. Zadano mi pytanie i pokazano mi ów hadis w rzetelnej księdze, w której był oznaczony literą qaf, która oznacza zgodę dwóch szejków (tj. Al-Buchariego i Muslima) co do wiarygodności hadisu. Zapytano mnie: "Czy jest to hadis, czy też nie?"
Odpowiedziałem, że powinniśmy ufać komuś, kto w tak rzetelnej księdze przytacza zgodę dwóch szejków w temacie hadisu, co oznacza, że te słowa rzeczywiście są hadisem. Jednakże hadisy - podobnie jak Koran - mogą zawierać pewne niezrozumiałe dla nas alegorie, a jedynie specjaliści mogą ustalić, jakie jest ich znaczenie. Nawet dosłownie rozumiane znaczenie tego hadisu sugeruje, że może on należeć do kategorii alegorycznych i niejasnych. Gdybym tylko wiedział, że owa kwestia stanie się kwestią sporną, nie udzieliłbym tak krótkiej odpowiedzi, lecz odpowiedziałbym następująco:
Po pierwsze: Podstawowym warunkiem prowadzenia dyskusji w kwestiach tego rodzaju jest przytaczanie uczciwych argumentów, z czystą intencją odkrycia prawdy. Taka dyskusja jest dozwolona tym, którzy posiadają wiedzę w jej przedmiocie, dopóki nie popadają w upór i nie przyczyniają się do powstawania nieporozumień. Świadectwem tego, że spór prowadzony jest przez wzgląd na prawdę, jest fakt, iż jeśli prawda ukazuje się dzięki stronie przeciwnej, człowiek nie jest zdenerwowany, lecz zadowolony, ponieważ uczy się czegoś, o czym nie wiedział. Gdyby prawda ukazała się dzięki niemu, nie nauczyłby się wiele i być może stałby się zadufany w sobie.
Po drugie: Jeśli spór dotyczy hadisu, należy znać kategorie hadisów, jak również rodzaje objawienia (także niejawnego) oraz wszystkie rodzaje
mowy Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Nie jest dozwolone, by dyskusję nad wieloznacznym hadisem prowadzili zwykli ludzie; nie jest dozwolone popisywanie się ani uważanie siebie samego za znawcę prawa, ani poleganie na egoizmie po to, by wesprzeć raczej własne argumenty, miast polegania na prawdzie i tym, co słuszne. Kwestia, w temacie której rozpoczęto spór, może wpłynąć na umysły biednych, pospolitych ludzi w niekorzystny sposób. Tacy ludzie nie mogą zrozumieć hadisów niejasnych i alegorycznych, zaś jeśli im zaprzeczą, otworzy to przerażające drzwi wiodące do zaprzeczenia również jasnym, jednoznacznym hadisom, jakich nie może pojąć ich ograniczona inteligencja. Jeśli uznają hadis za wartościowy, przyjmą jego dosłowne znaczenie i zaczną rozpowszechniać swoją opinię, wybrukują ludziom zbłądzenia drogę do sprzeciwu i oskarżenia o zabobon. Ponieważ zwrócili uwagę na alegoryczny hadis (a istnieje wiele hadisów tego rodzaju), co zarówno nie było konieczne, jak okazało się szkodliwe, sprawą zasadniczą jest przedstawienie wyjaśnienia, które rozwieje ich wątpliwości. Niezależnie od tego, czy hadis jest godny zaufania, czy też nie, należy wspomnieć jeszcze o kwestii, którą omówimy poniżej.
Możemy uważać za wystarczające szczegółowe wyjaśnienia w traktatach, które napisaliśmy, to jest w dwunastu Zasadach Gałęzi Trzeciej Słowa Dwudziestego Czwartego, a także w Gałęzi Czwartej owego Słowa, jak również w jednej z Zasad Wprowadzenia do Listu Dziewiętnastego, mówiącego o rodzajach objawienia, zatem tutaj jedynie pokrótce wskażemy na ową prawdę, która jest następująca:
Aniołowie nie są ograniczeni do posiadania jednego kształtu, jak jest to w przypadku ludzi; choć są oni poszczególnymi istotami, owe istoty są również uniwersalne. Azra'il (niech będzie z nim pokój) jest nadzorcą aniołów, których obowiązkiem jest zabieranie dusz umierających.
Pytanie: Czy Azra'il sam odbiera owe dusze, czy też robią to ci, którzy mu pomagają?
Odpowiedź na to pytanie składa się z trzech Dróg.
Droga Pierwsza: Azra'il (niech będzie z nim pokój) bierze w posiadanie duszę każdego umierającego człowieka. Nie istnieją dla niego żadne przeszkody, ponieważ jest on świetlisty, a to, co jest świetliste, może być obecne w niezliczonych miejscach poprzez niezliczone zwierciadła i ukazywać się w każdym z tych miejsc oraz zwierciadeł. To, co jest podobne do świetlistych istot, posiada ich charakterystyczne cechy, może zatem być postrzegane jako takie samo jak owe istoty i nieróżniące się od nich. Obraz słońca w zwierciadle ukazuje jego światło i ciepło. W podobny sposób obrazy takich istot duchowych, jakimi są aniołowie, w świecie podobieństw są takie same jak oni
i przejawiają ich cechy charakterystyczne. Kiedy Gabriel (niech będzie z nim pokój) ukazał się towarzyszom Proroka pod postacią Dihji Ibn al-Kalbiego (niech Bóg będzie z niego rad), w tej samej chwili ukazał się w różnych postaciach w tysiącu innych miejsc, a także bił czołem - ukazując swe wspaniałe skrzydła, rozciągające się od wschodu do zachodu - przed Tronem Boga. Jego podobieństwo było obecne wszędzie, stosownie do charakteru danego miejsca; w tej samej chwili był obecny w tysiącu różnych miejsc.
Zgodnie z ową Drogą, dla poszczególnego obrazu Anioła Śmierci, który w swej ludzkiej postaci ukazał się w zwierciadle, jakim jest istota ludzka, kiedy odbierał jej duszę, otrzymanie ciosu od człowieka tak śmiałego, rozgniewanego i wzbudzającego strach, jak Mojżesz...; tak, dla owej formy obrazu, która przypomina szatę Anioła Śmierci, otrzymanie takiego ciosu, który mógłby wyłupić oko, nie jest ani niemożliwe, ani nadzwyczajne, ani irracjonalne.
Droga Druga: Archaniołowie Gabriel, Michał i Azra'il (niech będzie z nimi pokój) są przełożonymi innych aniołów. Mają oni swoich pomocników, którzy są do nich podobni, będąc istotami tego samego rodzaju, lecz zajmują niższą pozycję. Pomocnicy Azra'ila różnią się od siebie stosownie do rodzaju istot; jednym ich rodzajem są ci, którzy zabierają dusze sprawiedliwych, podczas gdy innym rodzajem - ci, którzy zabierają dusze ludzi nikczemnych, jak wskazują na to następujące wersety:
Z punktu widzenia owej Drogi całkowicie zgodnym z rozsądkiem jest fakt, iż Mojżesz (niech będzie z nim pokój), który ze swej natury był człowiekiem budzącym strach i mężnym, a także był tym, którego suplikacje zostały przyjęte przez Boga, wymierzył cios nie Azra'ilowi (niech będzie z nim pokój), lecz widzialnemu ciału jednego z jego pomocników.
Droga Trzecia: Jak jest to wyjaśnione w Zasadzie Czwartej Słowa Dwudziestego Dziewiątego i jak wskazują na to pewne hadisy, istnieją aniołowie,
którzy mają po czterdzieści tysięcy głów, a w każdej z głów czterdzieści tysięcy języków (co oznacza, że w każdej z głów mają osiemdziesiąt tysięcy oczu), a każdym z owych języków wypowiadają czterdzieści tysięcy inwokacji wychwalających Boga. Tak, jako że obowiązki, jakie nałożono na aniołów, pozostają w zgodności z rodzajami istot w świecie przejawów, aniołowie ukazują wychwalanie Boga przez owe gatunki stworzeń w świecie duchowym. Z pewnością tak jest, ponieważ kula ziemska również jest stworzeniem, które wychwala Wszechmocnego Boga. Nie posiada ona czterdziestu tysięcy, lecz być może nawet sto tysięcy rodzajów istot, a każdy z owych rodzajów jest niczym głowa. Do każdego rodzaju należą setki tysięcy stworzeń, które są niczym języki, i tak dalej. Oznacza to, że aniołowie wyznaczeni do obowiązków związanych z Ziemią i jej stworzeniami muszą posiadać nie czterdzieści tysięcy, lecz setki tysięcy głów, w każdej z nich muszą być setki tysięcy języków, i tak dalej.
Zatem zgodnie z ową drogą, Azra'il (niech będzie z nim pokój) posiada w swej twarzy tyle oczu, ilu jest ludzi, a każde oko przygląda się jednemu człowiekowi. Kiedy Mojżesz ugodził Azra'ila (niech pokój będzie z nimi oboma), ów cios nie był wymierzony bezpośrednio w zasadniczy i prawdziwy kształt Anioła Śmierci, nie był zniewagą ani wyrazem odrzucenia; Mojżesz wymierzył cios w oko istoty, która zwróciła uwagę na jego śmierć i chciała przeszkodzić mu w jego dziele, ponieważ pragnął, by jego misja prorocza trwała wiecznie.
Fragment Trzeci będący równocześnie
(Ta Kwestia zawiera szczególną i poufną odpowiedź na pytanie, jakie większość moich braci zadaje językiem swego usposobienia, a niektórzy z nich wyrażają je również słowami).
Pytanie: Każdemu, kto cię odwiedza, mówisz: "Nie oczekuj ode mnie postępowania właściwego świętym i nie myśl, że jestem kimś błogosławionym. Nie mam żadnej wysokiej rangi duchowej. Jak szeregowiec może przekazywać rozkazy feldmarszałka, tak i ja przekazuję rozkazy tak wielkiej rangi. Jak bankrut może zachwalać drogocenne diamenty sklepu jubilerskiego, tak i ja obwieszczam możliwość pozyskania towarów ze świętego sklepu Koranu". Jednakże nasze serca pragną blasku, tak samo jak nasze umysły potrzebują wiedzy, nasze dusze poszukują światła, i tak dalej; potrzebujemy wielu rzeczy pod wieloma względami. Przybywamy, by cię odwiedzić, gdyż uważamy cię za człowieka, który odpowie na nasze potrzeby. Nie potrzebujemy spotkania z uczonym, lecz ze świętym, z kimś o świętym oddziaływaniu na innych, z kimś o wielkich osiągnięciach duchowych. Jeśli ta kwestia w rzeczywistości przedstawia się tak, jak mówisz (zapytują językiem swego usposobienia), to być może byliśmy w błędzie, odwiedzając akurat ciebie?
Odpowiedź: Wysłuchajcie poniższych pięciu Punktów, następnie przemyślcie je i oceńcie, czy wasze wizyty były daremne, czy też przyniosą wam korzyść.
Punkt Pierwszy
Zwykły służący i nędzny żołnierz pewnego króla przekazuje generałom i paszom królewskie podarunki i ordery, co sprawia, że są oni wdzięczni. Jeśli generałowie i paszowie zapytają: "Dlaczego poniżamy się przed tym szeregowcem i przyjmujemy od niego podarunki i dary?", będzie to dowodem zadufania i głupoty. Również ów żołnierz, jeśli po wykonaniu swych obowiązków nie stanie na baczność przed feldmarszałkiem i nie uzna go za wyższego stopniem, okaże się głupcem i szaleńcem. Jeśli zaś jeden z wdzięcznych generałów z powodu swej wdzięczności raczy odwiedzić żołnierza w jego skromnym domostwie, król, który widzi i zna sytuację, w jakiej znajduje się żołnierz, wyśle swemu wiernemu słudze potrawy z królewskiej kuchni, by ten mógł przyjąć dostojnego gościa, zatem żołnierz nie będzie zawstydzony tym, że nie może podać nic prócz suchego chleba.
W podobny sposób, jakkolwiek niskiej pozycji by nie zajmował, wierny sługa Wszechmocnego Koranu przekazuje jego rozkazy bez wahania i w jego imieniu nawet ludziom zajmującym najwyższe stanowiska. Z dumą i niezależnością, nie poniżając się ani nie żebrząc, wysyła drogocenne diamenty Koranu tym, których udziałem jest bogactwo duchowe. Ci ludzie, niezależnie od tego, jak wysokie stanowiska będą zajmowali, nie potraktują arogancko zwykłego służącego, gdy ten wykonuje swój obowiązek, zaś jeśli odniosą się do niego właściwie, nie wbije się on w dumę ani też nie zacznie zadzierać nosa. Jeśli niektórzy z gości z powodu owego świętego skarbu uważają biednego sługę za świętego i patrzą na niego jak na kogoś wywyższonego, z pewnością jest to znakiem świętego współczucia prawdy Koranu, który wysyła gościom z Bożego skarbca wsparcie, wspomożenie i oświecenie, przy czym sługa nie miesza się do tych spraw ani nie jest ich świadomy, zatem nie zostanie zawstydzony.
Punkt Drugi
Imam Rabbani, Odnowiciel drugiego tysiąclecia, Ahmad Faruqi (niech Bóg będzie z niego rad) powiedział: "Moim zdaniem wyjawienie i objaśnienie jednej spośród prawd wiary jest lepsze od tysięcy oświeceń i przykładów cudotwórstwa. Co więcej, celem i efektem, do którego prowadzą wszystkie drogi sufich, jest wyjawianie i objaśnianie prawd wiary". Skoro tak orzekł mistrz sufizmu, jakim był Imam Rabbani, z pewnością Słowa, które objaśniają prawdy wiary z całkowitą jasnością, a swój początek biorą z tajemnic Koranu, mogą wydać efekty, jakich oczekuje się od świętości.
Punkt Trzeci
Trzydzieści lat temu straszliwe ciosy spadły na nieuważną głowę starego Saida, aż zastanowił się on nad twierdzeniem:
اَلْمَوْتُ حَقٌّ Ujrzał samego siebie w błotnistym bajorze, poszukującego pomocy, drogi wyjścia, wybawcy. Kiedy zobaczył, że dróg jest wiele, nie mógł zdecydować się, którą z nich wybrać. Postanowił poszukać znaku w księdze Futuh al-Ghajb Szejka Gajlaniego, który nosił zaszczytny przydomek Ghałs al-A'zam (niech Bóg będzie z niego rad) i otworzył ją na tych oto wersach:
To dziwne, lecz w owym
czasie rzeczywiście należałem do Daru'l-Hikmeti'l-Islamiye. Byłem jakby doktorem, który starał się uleczyć rany ludzi islamu, lecz sam byłem chory bardziej niż oni. Chory człowiek powinien patrzeć najpierw na siebie samego, a dopiero później na innych.
Szejk Gajlani mówił do mnie: "Sam jesteś chory, więc poszukaj doktora dla siebie samego", zatem powiedziałem: "Ty bądź moim lekarzem!" Wybrałem go na swego lekarza i przeczytałem jego księgę tak, jakby była skierowana do mnie, jednak było to dla mnie wielce bolesne. Owa księga zmiażdżyła mą dumę w prawdziwie przerażający sposób i dokonała drastycznej operacji chirurgicznej na mym sercu. Nie mogłem tego wytrzymać. Przeczytałem jedynie połowę księgi tak, jakby zwracała się do mnie, lecz nie miałem dość siły i wytrwałości, by ją skończyć, więc z powrotem odłożyłem ją na półkę. Po tygodniu ból towarzyszący owemu leczniczemu zabiegowi ustał, a zastąpiła go przyjemność. Ponownie otworzyłem księgę, przeczytałem ją za jednym razem i odniosłem wiele korzyści z lektury owej księgi pierwszego z moich mistrzów. Słuchałem jego modlitw i suplikacji, które również stały się dla mnie obfitym źródłem korzyści.
Następnie ujrzałem Listy (Maktubat) Imama Rabbaniego i sięgnąłem po nie wyłącznie po to, by i w tej księdze odnaleźć znak. To dziwne, lecz w całym zbiorze słowo "Bediuzzaman" pojawia się jedynie dwa razy, a ja czułem, jak natychmiast otwierają się przede mną te dwa listy, w których występuje. Ujrzałem, że w ich nagłówkach było napisane: "List do Mirzy Bediuzzamana", a mój ojciec miał na imię Mirza. "Chwała niech będzie Bogu!", wykrzyknąłem. "Te listy są zaadresowane do mnie!", jako że w owym czasie stary Said był znany również jako Bediuzzaman. Nie wiedziałem o żadnym sławnym człowieku (prócz Bediuzzamana Hamadaniego), jaki nosiłby to imię w ciągu ostatnich trzystu lat, natomiast taki człowiek żył w czasach Imama Rabbaniego i do niego Imam napisał te dwa listy. Położenie, w jakim znajdował się tamten człowiek, musiało być podobne do mojego, ponieważ odkryłem, że owe listy okazały się lekarstwem na moje dolegliwości. W wielu swoich listach Imam usilnie zalecał to, co napisał w owych dwóch: «Niech wasz kierunek modlitwy będzie jeden», co znaczy: przyjmijcie jednego człowieka za swego mistrza i podążajcie za nim, nie przejmując się nikim innym.
Owo zalecenie wielkiej wagi nie wyglądało na stosowne dla mego usposobienia ani dla stanu mego ducha. Niezależnie od tego, jak głęboko
rozmyślałbym nad tym, za którym z ludzi powinienem podążać, pozostawałem zakłopotany i zmieszany. Wszyscy z ludzi, o których myślałem, mieli rozmaite zalety, które mnie pociągały; nie potrafiłem wybrać tylko jednego. Kiedy pozostawałem w takim zakłopotaniu, Boże miłosierdzie oznajmiło mi: «Wszechmądry Koran jest głową owych rozmaitych dróg, źródłem owych strumieni i słońcem owych planet, a jedynym prawdziwym kierunkiem modlitwy jest ten, który w nim możesz znaleźć. W takim wypadku jest on również najbardziej wzniosłym przewodnikiem i najświętszym mistrzem». Uchwyciłem się tych słów obiema rękami i przylgnąłem do nich. Oczywiście przy moich niewystarczających i nędznych zdolnościach nie mogłem uzyskać od owego przewodnika blasku podobnego wodzie życia w stopniu, jaki byłby dla niego właściwy, lecz dzięki temu przewodnikowi wciąż możemy ukazywać ów blask, ową wodę życia, stosownie do zdolności tych, którzy go przyjmują, tych, którzy dostrzegają prawdę swoim sercem i osiągają pewne stany duchowe. Oznacza to, że Słowa oraz owe światła, które biorą swój początek z Koranu, nie są jedynie kwestiami naukowymi, które zwracają się do intelektu, lecz są kwestiami wiary, które odnoszą się do serca, duszy i stanów duchowych. Przypominają one najbardziej wzniosłą i najbardziej wartościową wiedzę w temacie Boga.
Punkt Czwarty
Wszystkie subtelne wewnętrzne zdolności tych spośród towarzyszy Proroka i tych ludzi z dwóch pokoleń, jakie nadeszły po nich, którzy osiągnęli poziom większej świętości, były ich udziałem, jaki otrzymali dzięki Koranowi, który był dla nich prawdziwym przewodnikiem i był dla nich wystarczający. Ukazuje to, że jak Wszechmądry Koran oznajmia pewne prawdy, tak również jest źródłem blasków większej świętości dla tych, którzy są w stanie je otrzymać.
Tak, są dwie drogi, którymi można przejść od tego, co pozorne, do prawdy:
Droga Pierwsza to wkroczenie do pośredniego królestwa sufizmu, to osiągnięcie prawdy dzięki przemierzaniu stopni podróży duchowej.
Droga Druga to bezpośrednie przejście do rzeczywistości dzięki Bożej łasce, bez wkraczania do pośredniego królestwa, jakim jest droga sufich. Jest to wzniosła i bezpośrednia droga, właściwa towarzyszom Proroka i tym, którzy nastąpili po nich.
Oznacza to, że światła bijące z prawd Koranu, a także Słowa, które interpretują owe światła, mogą posiadać takie właściwości, zatem postępujcie tak, byście mogli je posiąść.
Punkt Piąty
Poprzez pięć krótkich przykładów ukażemy, że Słowa zarówno nauczają o prawdzie, jak też wypełniają obowiązek przewodnika.
Przykład Pierwszy: Ja sam, poprzez doświadczenie, którego doznałem nie dziesięć i nie sto, lecz tysiące razy, wykształciłem w sobie przekonanie co do tego, że jak światła biorące swój początek ze Słów i Koran udzielają lekcji memu umysłowi, tak wywołują stan wiary w moim sercu, wytwarzają płynącą z wiary przyjemność mojej duszy, i tak dalej. To samo dotyczy kwestii życia doczesnego: jak uczeń szejka-cudotwórcy oczekuje od niego świętego wsparcia i odpowiedzi na swoje potrzeby, tak i ja oczekuję od cudownych tajemnic Wszechmądrego Koranu, że odpowiedzą na moje potrzeby, i faktycznie przy wielu okazjach stało się to moim udziałem w taki sposób, jakiego nie mogłem ani spodziewać się, ani przewidywać. Poniżej przytoczę jedynie dwa drobne przykłady:
Po pierwsze: Jak jest to szczegółowo opisane w Liście Szesnastym, duży bochenek chleba w nadzwyczajny sposób ukazał się na szczycie drzewa cedrowego mojemu gościowi o imieniu Suleyman. Przez dwa dni obaj żywiliśmy się owym podarunkiem Boga pochodzącym ze świata tego, co niewidzialne.
Po drugie: Opowiem o pewnym wielce znikomym, lecz sprawiającym zadowolenie zdarzeniu, jakie niedawno się wydarzyło. Oto, jak było:
Przed brzaskiem przyszło mi na myśl, że mówiono o mnie pewne rzeczy, które wywołałyby podejrzenia w sercu pewnego człowieka. Powiedziałem do siebie: "Gdybym tylko mógł go zobaczyć i rozwiać niepokój w jego sercu!" W owej chwili potrzebowałem fragmentu jednej z moich książek, która została wysłana do Nis, i rzekłem do siebie: "Gdybym tylko otrzymał ją z powrotem!" Ledwie usiadłem po modlitwie porannej i spójrzcie!, do pokoju wszedł właśnie ten człowiek, trzymając w ręku dokładnie tę część mojej książki. Spytałem go: "Cóż takiego trzymasz w ręku?" Odpowiedział:
"Nie wiem. Ktoś dał mi to, kiedy wyszedłem z domu, mówiąc, że ta przesyłka przyszła z Nis, zatem przyniosłem ją do ciebie". "Chwała niech będzie Bogu!", zawołałem. "To nie wygląda na przypadek, że ten człowiek wychodzi z domu właśnie o tej porze, kiedy ta część Słów przybywa z Nis". Pomyślałem: "Z pewnością święte oddziaływanie Wszechmądrego Koranu było tym, co właśnie w tej chwili dało właśnie temu człowiekowi właśnie ten kawałek papieru i przysłało go do mnie". Wykrzyknąłem: "Al-hamdu li-llah! Ten, Który zna najmniejsze, najbardziej skryte i najmniej znaczące pragnienia mego serca, z pewnością zlituje się nade mną i ochroni mnie, a w takim razie nie zawdzięczam temu światu zupełnie nic!"
Przykład Drugi: Mój bratanek, nieżyjący już Abdurrahman, miał o mnie - jako o człowieku - zdanie znacznie lepsze od opinii, na jaką zasługiwałem, mimo że rozstaliśmy się osiem lat wcześniej, a jego splamiły niedbalstwo i zmartwienia życia doczesnego. Pragnął ode mnie takiej pomocy i takiego wsparcia, jakich nie posiadałem i jakich nie mógłbym mu udzielić. Jednak z pomocą przybyło mu święte oddziaływanie Wszechmądrego Koranu: na trzy miesiące przed śmiercią wszedł w posiadanie Słowa Dziesiątego, traktującego o Zmartwychwstaniu. Ów traktat obmył go z duchowego brudu, z wątpliwości i niedbalstwa. Jakby wręcz wzniósł się do poziomu świętości, w liście, który napisał do mnie przed śmiercią, ukazał trzy jasne przykłady dokonywania cudów. Zostały one włączone do fragmentów Listu Dwudziestego Siódmego i do niego można się odnieść.
Przykład Trzeci: Miałem brata w życiu ostatecznym i ucznia, który należał do ludzi, jacy dostępują prawdy dzięki swoim sercom. Nazywał się on Hasan Efendi i pochodził z prowincji Burdur. Miał zbyt dobre zdanie o mnie, daleko lepsze niż na to zasługiwałem, i spodziewał się od takiego nieszczęśnika jak ja takiego wsparcia, jakby oczekiwał łaski i wpływu wielkiego świętego. Nieoczekiwanie (a nie miało to żadnego związku z Hasanem) dałem komuś, kto mieszkał w jednej z wiosek prowincji Burdur, Słowo Trzydzieste Drugie, by je przestudiował. Dopiero później przypomniałem sobie Hasana Efendiego i powiedziałem: "Jeśli udajesz się do Burdur, daj ów traktat Hasanowi Efendiemu i pozostaw mu pięć lub sześć dni na to, by uważnie go przeczytał". Ów człowiek udał się do Burdur i natychmiast dał traktat Hasanowi. Gdy minął zaledwie miesiąc, Hasan Efendi zmarł. Rzucił się na Słowo Trzydzieste Drugie, jak człowiek cierpiący straszliwe pragnienie rzuciłby się na słodką wodę rajskiego źródła Al-Kałsar, gdyby się na nie natknął. Studiował ów traktat nieprzerwanie i otrzymywał jego blask (zwłaszcza ten, który bije z dyskusji na temat umiłowania Boga w Trzecim Miejscu Postoju), aż został całkowicie uleczony z tego, co mu dolegało. Znalazł w owym traktacie oświecenie, jakiego mógłby spodziewać się od człowieka będącego najwspanialszym biegunem duchowości. Poszedł do meczetu, ciesząc się dobrym zdrowiem, odprawił modlitwę i tam oddał ducha Najbardziej Miłosiernemu. Oby Bóg się nad nim zmiłował!
Przykład Czwarty: Jak jest to zaświadczone przez fragment Listu Dwudziestego Siódmego autorstwa Hulusiego-Beja, Hulusi odnalazł w wypełnionych światłem Słowach, które interpretują tajemnice Koranu, wsparcie i pomoc, blask i światło wspanialsze od tych, jakie zyskał na drodze Naqszbandijja - najważniejszej i najbardziej wpływowej ze wspólnot sufich.
Przykład Piąty: Mój brat Abdulmecid straszliwie cierpiał z powodu śmierci Abdurrahmana (oby Bóg się nad nim zmiłował), a także wskutek innych bolesnych wydarzeń. Również on oczekiwał ode mnie wsparcia i działania, jakich nie mogłem mu dać. Nie korespondowałem z nim, lecz niespodziewanie wysłałem mu niektóre z najważniejszych części Słów. Po przestudiowaniu ich napisał do mnie: "Chwała niech będzie Bogu, zostałem uratowany przed szaleństwem, w które bym popadł! Każde z tych Słów stało się dla mnie duchowym przewodnikiem. Rozstałem się z jednym przewodnikiem, lecz nagle znalazłem tak wielu naraz i zostałem uratowany!" Zdałem sobie sprawę z tego, że Abdulmecid naprawdę wstąpił na dobrą drogę i został wybawiony od swych wcześniejszych trudności.
Istnieje wiele przykładów (podobnych do tych pięciu), które ukazują, że jeśli doświadczamy nauk wiary jak lekarstw z apteki tajemnic Wszechmądrego Koranu, w konsekwencji naszych potrzeb i jako balsamu na rany, to owe nauki i duchowe lekarstwa będą wystarczające dla tych, którzy dostrzegają swoje potrzeby, a z tych lekarstw czynią użytek z żarliwą szczerością. Niezależnie od tego, kim jest aptekarz, który je sprzedaje i herold, który o nich oznajmia - czy jest on zwykłym człowiekiem, czy bankrutem, czy bogaczem, czy człowiekiem wysokiej rangi, czy służącym - nie czyni to większej różnicy. Nie ma potrzeby uciekania się do światła świecy, kiedy świeci słońce. Jako że ukazuję słońce, bezsensowne jest szukanie u mnie światła świecy, nie ma takiej konieczności, zwłaszcza że nie mam żadnego światła. To raczej inni powinni wspierać mnie modlitwą, pomocą duchową, a być może nawet oddziaływaniem właściwym świętym. Moim prawem jest poszukiwanie pomocy i wsparcia u nich, podczas gdy na nich ciąży obowiązek bycia zadowolonymi z blasku spośród świateł Traktatów Światła, jaki stał się ich udziałem.
Moi bracia w życiu ostatecznym, moi ciężko pracujący uczniowie! W światłach Koranu, znanych jako Słowa, dostrzegaliśmy trzy przy-
kłady cudownego działania Koranu. Teraz, dzięki waszym wysiłkom i waszemu entuzjazmowi, sprawiliście, że do owych trzech przykładów można dodać czwarty. A oto te trzy przykłady, które są mi znane:
Pierwszy to nadzwyczajna łatwość i szybkość spisywania Traktatów Światła. List Dziewiętnasty został spisany w dwa lub trzy dni, a każdego dnia pracowaliśmy po trzy lub cztery godziny, co razem daje dwanaście godzin, bez sięgania do jakiejkolwiek innej książki, wśród gór i sadów. Słowo Trzydzieste zostało spisane w pięć lub sześć godzin podczas choroby. Słowo Dwudzieste Ósme, będące dyskusją w temacie Raju, zostało spisane w godzinę lub dwie, w położonym w dolinie ogrodzie Suleymana (Tevfik, Suleyman i ja byliśmy zdumieni taką prędkością), i tak dalej. Zaś tak samo, jak w powstawaniu Słów widoczny jest cud Koranu...
Drugi:...tak również są one przepisywane i kopiowane z nadzwyczajną łatwością, entuzjazmem i bez jakiegokolwiek znużenia. Gdy ukazało się jedno ze Słów, nagle, choć w owym czasie zaszło wiele spraw, które mogły znużyć rozum i duszę, ludzie w wielu miejscach zaczęli przepisywać ów traktat z całkowitym entuzjazmem. Przedłożyli tę pracę nad wszystko inne, mimo iż mieli wówczas inne pilne zajęcia, i tak dalej.
Trzeci cud Koranu: Również czytanie Słów nie wywołuje uczucia nudy, zwłaszcza wtedy, gdy ktoś odczuwa potrzebę ich przeczytania; im więcej czyta, tym większej przyjemności dostaje, nie czując żadnego znużenia.
Teraz udowodniliście czwarty cud Koranu. Brat taki jak Husrev, który był leniwy, i choć od pięciu lat słyszał o Słowach, nie zabrał się poważnie do ich przepisywania, w ciągu jednego miesiąca przepisał - pięknie i uważnie - czternaście książek, co z pewnością było czwartym cudem spośród tajemnic Koranu. W pełni docenił wartość Trzydziestu Trzech Okien, a szczególnie Listu Trzydziestego Trzeciego, ponieważ ów list przepisał najpiękniej i najbardziej uważnie. Tak, oto najpotężniejsza i najbardziej olśniewająca część Traktatów, jeśli chodzi o zdobywanie wiedzy o Bogu i wiary w Boga. Jedynie pierwsze Okna są bardzo krótkie i zwięzłe, podczas gdy kolejne stopniowo odsłaniają coraz więcej prawdy i lśnią coraz większym blaskiem. W przeciwieństwie do innych pism religijnych, większość Słów rozpoczyna się zwięźle, by stopniowo rozwijać się i nabierać blasku.
Kwestia Czwarta będąca równocześnie
(Ta Kwestia została napisana dla moich braci jako odpowiedź na zadane przez nich pytanie, dotyczące pewnego drobnego, lecz alarmującego zdarzenia).
Pytacie: Po przybyciu błogosławionego gościa policja weszła do twojego meczetu w noc poprzedzającą piątek. Co naprawdę się stało i dlaczego się tobie naprzykrzali?
Odpowiedź: Wyjaśnię to w czterech Punktach, z konieczności językiem starego Saida. Być może będzie to sposób na przestrzeżenie moich braci, a wy również otrzymacie odpowiedź na swoje pytanie.
Punkt Pierwszy
W rzeczywistości cały incydent był szatańskim spiskiem i aktem agresji, dokonanym przez hipokrytów z powodu ich niewiary, w sposób, który był pogwałceniem prawa i całkowitą samowolą, by tylko zaniepokoić nas w przeddzień piątku, zniszczyć entuzjazm panujący w zgromadzeniu i uniemożliwić mi spotkanie się z ludźmi. To dziwne, lecz tego samego dnia, to jest w czwartek, poszedłem w pewne miejsce, by odetchnąć świeżym powietrzem. Kiedy wracałem, po mojej lewej stronie ukazał się długi, czarny wąż, który wyglądał jak dwa splecione ze sobą węże, by następnie przepełznąć między mną a przyjacielem, który mi wtedy towarzyszył. Chcąc zapytać przyjaciela, czy przeraził się na widok tego węża, zapytałem:
-Widziałeś?
-Co widziałem? - odpowiedział.
-Straszliwego węża - powiedziałem.
-Nie - odparł. - Nie widziałem go ani teraz go nie widzę.
-Subhan Allah! - wykrzyknąłem. - Tak wielki wąż prześliznął się między nami, a ty go nie widziałeś! Jak to możliwe!
Wówczas nic nie przyszło mi na myśl, jednak oto, co później oznajmiono memu sercu: "To był znak dla ciebie. Strzeż się!" Sądziłem, że był to tylko jeden z węży, jakie często widywałem nocą. Jednakże za każdym razem, kiedy odwiedzał mnie jakiś urzędnik mający złe zamiary, widziałem go jako węża. Zaiste, pewnego razu powiedziałem naczelnikowi policji w dystrykcie: "Uważaj! Za każdym razem, kiedy przychodzisz w złych zamiarach, widzę cię jako węża". W podobny sposób wiele razy widziałem jego poprzednika. Zatem ów wąż, którego wyraźnie ujrzałem, był znakiem tego, że ich zdradzieckie podstępy nie pozostaną jedynie tym, co ci ludzie zamierzają, lecz przybiorą formę faktycznej agresji. Z pewnością w owym czasie ich agresja zdawała się mniejsza, a oni sami chcieli ją zbagatelizować, lecz komendant dystryktu, zachęcany przez pewnego pozbawionego skrupułów nauczyciela, który się do niego przyłączył, rozkazał żandarmom: "Przyprowadźcie tu jego gości!" Akurat recytowaliśmy w meczecie tasbih, jaki wypowiada się po obowiązkowych modlitwach, lecz tak czy owak ich zamiary rozgniewały mnie do tego stopnia, że w obliczu tak bezprawnego traktowania i tak zupełnej samowoli najchętniej zareagowałbym zgodnie ze skłonnościami starego Saida i wyrzuciłbym ich za drzwi. Jednak ci nędznicy nie wiedzieli, że Said nie broniłby się, ujmując w dłoń złamany kawałek drewna, lecz zaiste, ponieważ jego język może stać się diamentowym mieczem wykutym w kuźni Koranu, użyłby raczej owego miecza. Jednak żandarmi byli ludźmi rozsądnymi, a jako że żaden kraj ani żaden rząd nie ma prawa niepokoić ludzi w meczecie podczas modlitwy, gdy wypełniają oni swój religijny obowiązek, zaczekali, aż skończymy modlić się i recytować tasbih. Oficer rozgniewał się i wysłał za nimi strażnika wiejskiego, mówiąc: "Żandarmi nie zwracają żadnej uwagi na to, co do nich mówię!" Jednak Bóg Wszechmogący nie zmusił mnie do tego, bym z nimi walczył.
Czynię zatem następujące zalecenie dla moich braci: Dopóki nie jest to absolutnie konieczne, niech nie niepokoi was ich naprzykrzanie się. Trzymając się zasady: «Najlepszą odpowiedzią na słowa głupca jest milczenie», nie zniżajcie się do rozmowy z nimi. Jednak strzeżcie się, ponieważ jak okazanie słabości przed dzikim zwierzęciem ośmiela je, przez co zaatakuje, tak okazanie słabości przez schlebianie tym, których sumienia są sumieniami dzikich bestii, zachęca ich do tego, by stali się agresywni. Strzeżcie się, przyjaciele, by ci, którzy wspierają ateizm, nie odnieśli korzyści dzięki obojętności i niedbalstwu innych przyjaciół.
Punkt Drugi
Werset:
grozi w straszliwy i srogi sposób nie tylko tym, którzy wspierają tyranów i są ich posłusznymi narzędziami, lecz również tych, którzy przejawiają choćby najlżejsze skłonności ku temu, ponieważ jak przyzwolenie na niewiarę jest niewiarą, tak przyzwolenie na tyranię i niegodziwość jest tyranią i niegodziwością.
Pewien człowiek spośród tych, którzy dostąpili doskonałości, zinterpretował jeden z wielu klejnotów powyższego wersetu w następujący sposób:
Ten, kto wspiera tyranię, jest najbardziej nikczemną z istot tego świata, Jest psem, który czerpie przyjemność ze służenia niesprawiedliwemu panu.
Tak, niektórzy z takich ludzi są psami, inni zaś wężami. Ten, który szpiegował nas owej błogosławionej nocy, kiedy wraz z naszym błogosławionym gościem recytowaliśmy błogosławione słowa modlitwy, który donosił na nas, jakbyśmy popełnili zbrodnię, który na nas napadł, z pewnością zasługuje na otrzymanie ciosu, jaki wymierza powyższy poemat.
Punkt Trzeci
Pytanie: Ponieważ polegasz na świętym oddziaływaniu Koranu oraz na jego blasku i światłach, by zmienić na lepsze i poprowadzić nawet najbardziej upartych bezbożników, i rzeczywiście to robisz, dlaczego nie wzywasz do religii Boga tych agresywnych ludzi, którzy nas otaczają, dlaczego również ich nie poprowadzisz?
Odpowiedź: Ważna zasada prawa szari'a mówi:
"Człowiekowi, który świadomie przyzwala na wyrządzanie krzywdy, nie powinno się przebaczać". Opierając się na sile Koranu, mówię, że jeśli tylko nawet najbardziej zatwardziały spośród bezbożników nie jest całkowicie niegodziwy i nie raduje się, szerząc truciznę zbłądzenia niby jadowity wąż, to nawet jeśli nie przekonam go w ciągu kilku godzin, jestem gotów, by przynajmniej spróbować. Jednakże przemawianie o prawdzie i rzeczywistości do sumienia, które upadło do najniższego poziomu niegodziwości, mówienie do węży w ludzkim ciele, które doszły do takiego stopnia hipokryzji, że świadomie
sprzedają swą religię dla tego świata i świadomie wymieniają diamenty prawdy na nędzne okruchy szkła, które przyniosą im jedynie szkodę, byłoby wyrazem lekceważenia owych prawd, jak w przysłowiu mówiącym o rzucaniu pereł przed wieprze. Ci, którzy tak postępują, kilka razy słyszeli prawdy Traktatów Światła, a jednak świadomie starają się obalić owe prawdy, wybierając zbłądzenie ateizmu. Tak, tacy ludzie czerpią przyjemność ze swego trucicielstwa, niby jadowite węże.
Punkt Czwarty
Traktowanie, jakiego doznałem przez minione siedem lat, było czystą samowolą i nie mieściło się w granicach jakiegokolwiek prawa. Prawa dotyczące skazanych na zesłanie, aresztowanych i uwięzionych są jasne. Zgodnie z prawem, mogą oni spotykać się ze swymi bliskimi; nie można również powstrzymywać ich przed kontaktowaniem się z innymi ludźmi.
W każdym kraju, wśród wszystkich ludzi, akty czci i modlitwa są nietykalne. Inni ludzie, podobni do mnie, pozostali w swych miastach, wśród przyjaciół i znajomych. Nie zabroniono im ani zadawania się z innymi, ani kontaktowania się z ludźmi, ani swobodnego przemieszczania się, a mnie to uniemożliwiono. Najechano nawet na mój meczet i zaatakowano moje akty czci. Choć wedle szkoły Imama Szafi'iego (oby Bóg się nad nim zmiłował) sunną jest powtarzanie słów "nie ma boga prócz Boga Jedynego" w modlitwach następujących po modlitwach obowiązkowych, starano się, bym zrezygnował z wykonywania owej praktyki.
Pewnego razu jeden ze starych zesłańców z Burdur, niepiśmienny człowiek o imieniu Sebab, przybył tutaj wraz ze swoją teściową dla zmiany klimatu. Kiedy odwiedzili mnie, jako że przybyliśmy z tych samych stron, do meczetu przyszli po nich trzej uzbrojeni żandarmi. Później odpowiedzialny za to urzędnik starał się ukryć fakt, że popełnił błąd i postąpił niesprawiedliwie, i przepraszał, mówiąc: "Nie gniewajcie się, taki był mój obowiązek". Po tych słowach pozwolił im odejść.
Porównując z tym incydentem inne rzeczy i traktowanie, jakiego doznałem, staje się zrozumiałe, że sposób, w jaki mnie traktowano, był czystą samowolą, że nasyłano na mnie żmije i kundle, ja jednak nie zniżyłem się do tego, by się nimi przejmować. Zapobieżenie ich złu zostawiłem Wszechmocnemu Bogu.
Zaiste, ci sami ludzie, którzy podżegali do owego incydentu, sprawili, że zesłańcy mogli powrócić do swych stron, a potężni naczelnicy znowu stanęli na czele swych klanów. Uwolniono każdego. Wyjątek zrobiono jedynie dla mnie i dla dwóch innych ludzi, choć nie jestem w żaden sposób
powiązany ze światem prześladowców, który oby stał się ich końcem! Jednak jeden z owych dwóch ludzi później został wyznaczony na muftiego pewnego miejsca i mógł swobodnie wyjeżdżać wszędzie poza własny region, włączając w to również Ankarę. Drugiego pozostawiono w Stambule, pośród czterdziestu tysięcy ludzi z jego rodzinnych stron, i mógł on swobodnie spotykać się, z kim tylko zechciał. Co więcej, owi dwaj ludzie nie byli samotni i bez nikogo, jak ja, lecz - za zezwoleniem Boga - byli bardzo wpływowymi osobami... i tak dalej, i tak dalej. Jednak mnie bez skrupułów osadzono w tej wiosce. Przez sześć lat jedynie dwa razy mogłem udać się do innej wioski, odległej o dwadzieścia minut drogi, a gdy chciałem się udać tam na kilka dni dla zmiany klimatu, nie pozwolono mi na to, miażdżąc mnie uciskiem tyranii jeszcze bardziej. Tymczasem jakiegokolwiek kształtu nie miałoby prawo przyjmowane przez rząd, jest takie samo dla wszystkich. Nie mogą istnieć różne prawa dla różnych wiosek ani dla różnych ludzi. Oznacza to, że prawo moich prześladowców jest bezprawiem we wszystkim, co mnie dotyczy. Urzędnicy w tym miejscu używają wpływów rządu dla załatwiania swoich osobistych uraz, ja jednak po sto tysięcy razy składam dzięki Wszechmocnemu Bogu za to, a jako że znane mi są Jego dary, oto, co mówię:
Wszystkie ich prześladowania i cała ich tyrania to tylko drwa na opał dla ognia zapału i wysiłków oświecanych przez światła Koranu, a prześladowania sprawiają, że ów ogień bucha i lśni. Jeśli zaś chodzi o światła Koranu, które cierpią ich prześladowania, lecz rozprzestrzeniają się dzięki żarowi wysiłków i starań, sprawiły one, że zamiast Barli medresą stała się cała prowincja, a nawet, zaiste, większa część kraju. Sądzą, że jestem więźniem w tej wiosce. Przeciwnie, na przekór ateistom, Barla stała się katedrą nauczyciela, a wiele innych miejsc, jak Isparta, stało się medresami.
Kwestia Piąta będąca równocześnie
Poprzez powtarzanie wersetów podobnych powyższym, Koran, owa Księga cudownej wystawy, ukazuje, że podziękowania i wdzięczność są tym, czego Najbardziej Miłosierny Stwórca najbardziej pragnie od Swoich sług. Koran, ów wszechmądry rozróżniający między prawdą a fałszem, wzywa ludzi do składania podziękowań Bogu, nadając im największe znaczenie. Ukazuje, że niewdzięczność jest zaprzeczeniem Bożych darów, zaś w surze Ar-Rahman trzydzieści trzy razy wypowiada przerażającą i srogą groźbę:
co pokazuje, że niewdzięczność jest zaprzaństwem i negacją.
Zaiste, jak Wszechmądry Koran ukazuje, że podziękowania są efek tem stworzenia, tak wszechświat, który jest olbrzymim Koranem, ukazuje, że najważniejszym rezultatem stworzenia świata są należne Bogu
podziękowania. Jeśli obserwujemy wszechświat uważnie, to dzięki sposobowi, w jaki jest on zorganizowany, staje się jasne, że rezultatem istnienia każdej rzeczy są podziękowania; każda rzecz do pewnego stopnia na nie wskazuje i ku nim się zwraca. Jest tak, jakby podziękowania były najważniejszym owocem drzewa stworzenia, a wdzięczność - najbardziej wzniosłym produktem fabryki wszechświata. Powody takiego stanu rzeczy są następujące:
W stworzeniu świata widzimy, że wszelkie jego istoty zostały rozmieszczone jakby na okręgu, którego środkiem jest życie. Wszystkie istoty służą życiu, na nie wskazują i wytwarzają to, co jest niezbędne do życia. Oznacza to, że Ten, Który stworzył wszechświat, wybrał ze wszystkich Swych stworzeń istoty żywe, dając im pierwszeństwo przed innymi.
Następnie widzimy, że stworzył On królestwo zwierząt jako okrąg, w środku którego umieścił człowieka. Mówiąc prościej, skupił On cele wszystkich istot ożywionych w człowieku, zgromadzając wokół niego wszystkie istoty żywe i podporządkowując je człowiekowi. Uczynił je służącymi człowiekowi, zaś człowieka - panującym nad nimi. Oznacza to, że Chwalebny Stwórca wybrał człowieka spośród wszystkich istot żywych, a następnie zapragnął, by właśnie on miał szczególną pozycję na świecie, i przyznał mu ją.
Następnie widzimy, że świat człowieka, a także świat zwierząt, również są rozmieszczone jak okręgi o wspólnym środku, jakim jest zaopatrzenie. Bóg uczynił człowieka i zwierzęta rozmiłowanymi w zaopatrzeniu, podporządkował owe istoty zdobywaniu go i sprawił, że zaopatrzeniu służą. Tym, co nimi włada, jest ich zaopatrzenie, które On uczynił skarbcem tak wielkim i bogatym, że obejmuje wszystkie niezliczone dary Boże. Nawet poprzez zdolność nazywaną zmysłem smaku umieścił on na językach stworzeń wrażliwe szale, których jest tyle, ile jest rodzajów pożywienia, by istoty mogły rozpoznawać smaki wielu różnych rodzajów ich zaopatrzenia. Oznacza to, że najbardziej niesamowita, najbogatsza, najwspanialsza, dostarczająca największej przyjemności, najbardziej cudowna i najbardziej wszechstronna prawda wszechświata tkwi w zaopatrzeniu.
Teraz widzimy, że jak wszystko zostało zgromadzone wokół zaopatrzenia i na zaopatrzenie wskazuje, tak zaopatrzenie we wszelkich swoich odmianach istnieje dzięki podziękowaniom, tym materialnym i tym duchowym, tym wypowiadanym słowami i tym wypowiadanym językiem stanu stworzenia. Tak, zaopatrzenie istnieje dzięki podziękowaniom, wytwarza podziękowania i ukazuje podziękowania,
ponieważ żądza i pragnienie zaopatrzenia są rodzajem wrodzonych lub instynktownych podziękowań. Uciecha i przyjemność również są rodzajem nieświadomych podziękowań, jakie składają Bogu wszystkie zwierzęta. Jedynie człowiek jest tym, który poprzez zbłądzenie i niewiarę zmienia naturę owych wrodzonych podziękowań, schodzi z drogi wdzięczności i przypisuje towarzyszy Bogu Jedynemu.
Co więcej, znakomicie upiększone kształty, aromatyczne zapachy i cudownie wyśmienite smaki darów Bożych, które są zaopatrzeniem, zachęcają do podziękowań, budzą w istotach żywych gorliwość, a poprzez gorliwość skłaniają do pewnego rodzaju uznania, szacunku, a także wdzięczności. Przyciągają uwagę istot świadomych i wywołują podziw. Zachęcają do okazania szacunku Bożym darom, zaś poprzez to prowadzą do wdzięczności i składania podziękowań słowem i czynem, sprawiają, iż istoty doświadczają najwyższej i najsłodszej przyjemności ukrytej w podziękowaniach Bogu. Ukazują, że jak powierzchowna przyjemność jest krótka i szybko przemija, tak dzięki składanym Bogu podziękowaniom owo wyśmienite jedzenie i inne Boże dary prowadzą do zyskania łask Najbardziej Miłosiernego, które zapewniają stałą, prawdziwą, bezgraniczną przyjemność. Powodują, że istoty świadome zaczynają zastanawiać się nad nieskończoną przyjemnością łask Najbardziej Szczodrego, do Którego należą skarbce Jego miłosierdzia, a w efekcie tego stają się przyczyną zasmakowania nieskończonych rozkoszy Raju już na tym świecie. Zatem poprzez podziękowania zaopatrzenie staje się bogatym, pełnym kosztowności i obejmującym każdą rzecz skarbcem, zaś niewdzięczność powoduje, że staje się ono całkowicie bezwartościowe.
Jak wyjaśniliśmy to w Słowie Szóstym, kiedy zmysł smaku na języku zwraca się ku zaopatrzeniu przez wzgląd na Wszechmocnego Boga, to jest, kiedy język wypełnia swój obowiązek składania podziękowań, staje się podobny wdzięcznemu wizytatorowi niezliczonych kuchni Bożego miłosierdzia i wysoce szanowanemu nadzorcy, przepełnionemu wychwalaniem Boga. Jeśli jednak zwraca się ku zaopatrzeniu przez wzgląd na duszę, to jest nie myśląc o składaniu podziękowań Temu, Który zesłał zaopatrzenie, zmysł smaku zostaje zdegradowany z pozycji wysoce szanowanego nadzorcy do stopnia strażnika w fabryce żołądka lub odźwiernego w stajni brzucha. Jak poprzez niewdzięczność ci, którzy są sługami zaopatrzenia, upadają do takiego poziomu, tak ich natura i natura zaopatrzenia upada z najwyższego poziomu na najniższy, aż pogrążają się w stanie sprzecznym z mądrością Stwórcy wszechświata.
Miarą podziękowań są zadowolenie, oszczędność, satysfakcja i wdzięczność, podczas gdy miarą niewdzięczności są chciwość,
marnotrawstwo i rozrzutność, które są lekceważeniem, które są zjadaniem wszystkiego, co się nawinie, niezależnie od tego, czy jest to dozwolone, czy zabronione.
Jak niewdzięczność, tak i chciwość jest przyczyną zarówno straty, jak i poniżenia. Jest tak, jak na przykład z błogosławioną mrówką, która z przyczyny swej chciwości zostaje zmiażdżona pod nogami wraz z całym swym życiem społecznym, ponieważ choć kilka ziaren pszenicy wystarczyłoby jej na cały rok, nie zadowala się tym, a zebrałaby tysiące ziaren, gdyby tylko mogła to uczynić. Tymczasem błogosławiona pszczoła lata nad głowami ludzi z powodu jej zadowolenia, a na rozkaz Boga obdarowuje ludzi, przynosząc im miód, by go jedli.
Imię Boże "Najbardziej Miłosierny" - najwspanialsze zaraz po Imieniu "Allah", które wyraża istotę Boga i jest najwspanialszym z Najpiękniejszych Imion Przeczystego i Przenajświętszego - wskazuje na zaopatrzenie, a owego Imienia można dosięgnąć poprzez podziękowania, do których pobudza zaopatrzenie. Najbardziej jasnym znaczeniem Imienia "Najbardziej Miłosierny" jest to, które wyraża Najpiękniejsze Imię "Ten, Który daje zaopatrzenie".
Co więcej, istnieją różne rodzaje podziękowań, a najbardziej wszechstronnym z nich jest odmawianie obowiązkowych modlitw. Obowiązkowe modlitwy są niby spis treści, obejmujący wszelkie rodzaje podziękowań.
Co więcej, podziękowania zawierają w sobie czystą wiarę i szczere potwierdzenie Bożej jedności. Człowiek, który je jabłko i mówi: "Al-hamdu li-llah!", poprzez swe podziękowania oświadcza: "To jabłko jest upominkiem zesłanym bezpośrednio przez rękę Bożej mocy, jest podarunkiem pochodzącym wprost ze skarbca Jego miłosierdzia". Mówiąc to i wierząc w to, ów człowiek przypisuje każdą rzecz, czy to ogólną, czy szczególną, ręce Bożej mocy. Rozpoznaje przejaw Bożego miłosierdzia w każdej rzeczy. Poprzez podziękowania oznajmia swą prawdziwą wiarę i szczere potwierdzenie Bożej jedności.
Człowiek, który jest niedbały, ponosi dotkliwą stratę poprzez swoją niewdzięczność wobec darów Boga. Opiszemy jedynie kilka spośród wielu aspektów tego zjawiska.
Jeśli ktoś je wyśmienity dar i składa podziękowania, dzięki cnocie jego podziękowań ów dar staje się jednym ze świateł i owoców Raju w królestwie życia ostatecznego. Jeśli z powodu doznawanej przyjemności człowiek myśli o otrzymanym darze jako o dziele łaski i miłosierdzia Wszechmocnego Boga, ów dar przynosi prawdziwe i niekończące się zachwyt
i uciechę. Człowiek wysyła treść, istotę znaczeń otrzymanego daru oraz inne im podobne niematerialne substancje do wysokich miejsc zamieszkania, podczas gdy materialne pozostałości podobne plewom, które spełniły swój obowiązek i są już niepotrzebne, stają się ekskrementami i odchodzą, by z powrotem przekształcić się w substancje, z których powstały, to jest w pierwiastki. Jeśli człowiek zaniedbuje składania podziękowań, tymczasowa przyjemność pozostawia po jej odejściu ból i smutek, a sama idzie na marne. Dar drogocenny niczym diamenty jest przekształcany w węgiel. Tymczasem dzięki podziękowaniom efemeryczne zaopatrzenie wytwarza trwałe przyjemności i wiecznie trwające owoce. Kiedy jednak dar, jakim jest zaopatrzenie, spotyka się z niewdzięcznością, od najlepszej z form zwraca się ku najbardziej nieszczęsnej, jako że dla człowieka niedbałego zaopatrzenie po wytworzeniu ulotnej przyjemności kończy swe istnienie jako odchody.
Zaopatrzenie jest zsyłane w kształcie zaiste godnym umiłowania, zaś ów kształt staje się widoczny poprzez podziękowania. Jednakże namiętność, jaką ludzie zbłądzenia i niedbalstwa przejawiają dla zaopatrzenia, jest czymś zwierzęcym. Sami możecie dokonać dalszych porównań w ten sam sposób, a ujrzycie, jaką stratę cierpi niedbały i wprowadzony w błąd.
Spośród wszystkich gatunków istot żywych człowiek jest tym, który najbardziej potrzebuje wszystkich rodzajów zaopatrzenia. Wszechmocny Bóg stworzył człowieka jako zwierciadło, w którym odbijają się wszystkie Jego Najpiękniejsze Imiona, jako cud Swojej mocy obdarzony zdolnością rozważenia i rozpoznania zawartości wszystkich skarbców Jego miłosierdzia, jako Bożego namiestnika na ziemi, posiadającego zdolność do nakreślenia w pewnej skali i oszacowania wszystkich delikatnych przejawów Najpiękniejszych Imion. Dlatego On uczynił człowieka pozbawionym wszelkich środków, uczynił go potrzebującym nieskończenie wielu rodzajów zaopatrzenia materialnego i duchowego. Podziękowania są dla człowieka środkiem do wzniesienia się ku "najlepszej z form", która jest najwyższą z pozycji, jakie - stosownie do swej wszechstronnej natury - może osiągnąć człowiek. Jeśli jednak nie składa on podziękowań Bogu, upada do poziomu właściwego najniższemu z niskich i popełnia wielkie zło.'
W skrócie: Składanie Bogu podziękowań jest najbardziej istotną z czterech podstawowych zasad drogi oddawania czci Bogu Jedynemu i zdobywania Jego miłości, a jest to najwyższa i najbardziej wzniosła droga. Owe cztery zasady można zdefiniować następująco:
Całkowita bezsilność, całkowite ubóstwo, całkowity zapał i całkowita wdzięczność".
Kwestia Szósta będąca równocześnie
Owa Kwestia została włączona do innego zbioru, zaś nie została zawarta w niniejszym wydaniu.
Kwestia Siódma będąca równocześnie
Niniejsza Kwestia składa się z siedmiu Znaków, jednak najpierw, by opowiedzieć o szeregu Bożych darów, wyjaśnimy siedem Powodów, które odsłaniają znaczenie kilku Bożych łask.
Powód Pierwszy
Przed Wielką Wojną lub mniej więcej wtedy, gdy się ona rozpoczęła, miałem wizję, która była prawdą. W owej wizji byłem u podnóża sławnej góry Agri, znanej jako Ararat. Nagle góra wybuchła ze straszliwym grzmotem, a jej odłamki, które same były wielkości gór, zostały rozrzucone po całym świecie. Ujrzałem, że w tym strasznym położeniu jest ze mną moja matka, której powiedziałem: «Nie lękaj się! To dzieje się na rozkaz Wszechmocnego Boga, a On jest Najbardziej Litościwy i Wszechmądry». Nagle, wciąż będąc w tym samym położeniu, ujrzałem wielce ważnego człowieka, który rozkazał mi: "Wyjaśniaj cudowność Koranu!" Zbudziłem się i pojąłem, że nadchodzi wielki wybuch i wstrząs, który zniszczy mury wzniesione wokół Koranu. Wówczas Koran zostanie zaatakowany i będzie bronił się sam, a jego cudowność będzie dla niego zbroją ze stali, zaś ktoś taki jak ja zostanie w owym czasie wyznaczony, w sposób dalece wykraczający poza jego zdolności, do ukazania innym jednego z rodzajów cudowności Koranu. Pojąłem, że już zostałem wyznaczony do tego zadania.
Jako że cudowność Koranu została do pewnego stopnia objaśniona w Słowach, przedstawienie łask Boga, jakich doznaliśmy w naszej służbie,
na pewno wesprze owe objaśnienia i zostanie nam zapisane na ich rachunek, zatem owe łaski powinny zostać przedstawione.
Powód Drugi
Wszechmądry Koran jest naszym przewodnikiem, mistrzem i przywódcą, który wskazuje nam drogę we wszystkich naszych uczynkach. Jako że wychwala on sam siebie, podążając za własnymi naukami, my wychwalimy komentarze do Koranu.
Co więcej, jako że Słowa, które zostały już napisane, są rodzajem koranicznego komentarza, a Traktaty Światła są własnością prawd Koranu; jako że w większości swych sur, a zwłaszcza w surach zaczynających się od liter الٓرٰ oraz w tych, które zaczynają się od liter حٰمٓ , Wszechmądry Koran ukazuje samego siebie w całej swej wspaniałości, mówiąc o własnej doskonałości i wychwalając siebie w sposób, jakiego jest godzien; na nas z pewnością nałożono obowiązek ujawnienia błysków cudowności Koranu, które odbijają się w Słowach, a także łask Wszechwładnego, które są znakami przyjęcia przez Niego naszej służby, ponieważ tak czynił nasz mistrz i nasz również uczył, byśmy tak robili.
Powód Trzeci
Tego, co mówię o Słowach, nie mówię z braku skromności, lecz po to, by objaśnić prawdę, zaś prawdy i doskonałości zawarte w Słowach nie należą do mnie, lecz są własnością Koranu i z niego wzięły swój początek. Na przykład Słowo Dziesiąte składa się z kilku Kropel odsączonych z setek wersetów koranicznych, a wszystkie pozostałe traktaty są do niego podobne. Ponieważ wiem, że tak właśnie jest, i ponieważ sam jestem przemijający i odejdę, przeto z całą pewnością nie powinno się i nie wolno wiązać z moją osobą dzieła, które jest trwałe. Ponieważ zwyczajem ludzi zbłądzenia i buntowników jest odrzucanie dzieła, które nie odpowiada ich oczekiwaniom, przez odrzucanie jego autora, zatem traktaty, które są związane z gwiazdami niebios Koranu, nie powinny być wiązane z przegniłym filarem takim jak ja, który może być obiektem krytyki i dezaprobaty, i który może się zawalić. Powszechnym zwyczajem jest również poszukiwanie zalet dzieła w zaletach jego autora, którego ludzie uważają za źródło, jakie dało początek dziełu. Przypisywanie owych wzniosłych prawd i lśniących klejnotów bankrutowi takiemu jak ja i mojej osobie, osobie tego, kto sam z siebie nie byłby w stanie stworzyć nawet tysięcznej części tych prawd, jest zgodne z tym zwyczajem, lecz jest wielką niesprawiedliwością wobec prawdy. Jestem
zatem zmuszony, by oznajmić, że Traktaty Światła nie są moją własnością; są własnością Koranu i z niego biorą swój początek, ukazując jego zalety. Tak, zalet kiści wyśmienitych winogron nie powinno się poszukiwać w ich suchych łodygach. Ja przypominam właśnie taką suchą łodygę.
Powód Czwarty
Niekiedy skromność sugeruje istnienie niewdzięczności w obliczu darów, zaiste, jest taką niewdzięcznością, zaś czasami wyliczanie darów jest przyczyną dumy. Jeden i drugi przypadek są szkodliwe, a jedyny ratunek polega na tym, by nie zaistniał żaden z nich. Przyznanie cnót i doskonałości, jednak bez roszczenia sobie prawa własności wobec nich, jest ukazaniem, iż są one dziełami Jedynego, Prawdziwego, Który zsyła Swoje dary. Przypuśćmy na przykład, że ktoś uczynił ci ten zaszczyt i przyodział cię w bogato haftowaną i inkrustowaną klejnotami szatę, która uczyniła cię bardzo pięknym. Ludzie mówią do ciebie: "Oto, jakie cuda były wolą Boga! Jak piękny jesteś! Jak pięknym się stałeś!", ty jednak skromnie odpowiadasz: "Niech Bóg uchroni! Nie mówcie takich rzeczy! Kimże jestem? Niczym!" Takie postępowanie byłoby niewdzięcznością wobec daru i lekceważeniem okazanym zręcznemu rzemieślnikowi, który przyodział cię w ową szatę. Jednak gdybyś z dumą odpowiedział: "Tak, jestem bardzo piękny. Z pewnością nie istnieje nikt, kogo można ze mną porównać!", byłoby to zarozumialstwem i pychą.
W konsekwencji tego, by uniknąć zarówno zarozumialstwa, jak i pychy, powinno się powiedzieć: "Tak, wyrosłem na pięknego człowieka. Jednak piękno bijące z owej szaty należy pośrednio do tego, który mnie w nią przyodział, zaś nie należy do mnie".
Podobnie, jeśli tylko memu głosowi starczy sił, będę wołał do całej ziemi: "Słowa są piękne, są prawdą, są rzeczywistością, lecz nie należą do mnie. Są promieniami blasku, jakim lśni Szlachetny Koran".
Zgodnie z zasadą, która mówi:
mówię:
Oznacza to, że nie upiększam prawd cudowności Koranu, nie mógłbym ukazać ich w piękny sposób; raczej to piękne prawdy Koranu uczyniły moje słowa pięknymi i wzniosłymi. Ponieważ tak właśnie jest, dopuszczalnym jest wyliczanie Bożych darów i umożliwienie poznania - w imię piękna prawd Koranu - piękna zwierciadeł prawd koranicznych znanych jako Słowa, a także Bożych łask, które odbijają się w owych zwierciadłach.
Powód Piąty
Dawno temu usłyszałem od jednego z ludzi świętości, iż przepowiedziano mu poprzez niejasne aluzje świętych spośród starców - jakie otrzymał ze świata tego, co niewidzialne - że na wschodzie ukaże się światło, które rozproszy ciemności innowacji. Był tego pewien. Długo oczekiwałem na przybycie owego światła i wciąż na nie oczekuję. Jednak zanim wiosną pojawią się święte kwiaty, trzeba przygotować pod nie grunt. Pojąłem, że poprzez naszą służbę przygotowujemy grunt dla owych świetlistych ludzi, których przyjście przepowiedziano. Zatem rozgłaszanie Bożych łask nie należy do nas, lecz do świateł zwanych Słowami, nie powinno prowadzić do pychy ani zarozumialstwa, lecz do podziękowań, do wychwalania Boga i wyliczania Jego darów.
Powód Szósty
Łaski Wszechwładnego, które są natychmiastową nagrodą za naszą służbę Koranowi, jaką pełnimy przy pomocy Słów, są również zachętą i sukcesem zesłanym nam przez Boga, zaś sukces powinien zostać ujawniony. Jeśli sukcesy przewyższają oczekiwania, stają się Bożym obdarowaniem, zaś ujawnienie Bożego obdarowania prowadzi do podziękowań. Jeśli sukcesy wciąż stają się coraz większe, stają się cudami Koranu, jakie dokonały się bez udziału naszej woli, my zaś jedynie ukazujemy je. Ujawnianie cudów tego rodzaju, które wydarzają się nieoczekiwanie i bez udziału woli, jest szkodliwe. Jeśli przewyższają one "zwyczajne" cuda, stają się promieniami cudowności Koranu, a jako że cudowność może zostać ujawniona, zatem ujawnienie tego, co ją wspiera, będzie zapisane na konto owej cudowności i nie może być przyczyną jakiejkolwiek pychy ani żadnego zarozumialstwa, lecz staje się przyczyną wychwalania Boga i dziękowania Mu.
Powód Siódmy
Osiemdziesiąt procent ludzi nie jest dociekliwymi uczonymi, którzy są w stanie przeniknąć do prawdy, rozpoznać, że jest ona prawdą, i przyjąć ją jako prawdę. Pozostali raczej przyjmują poprzez naśladownictwo to, o czym usłyszeli od ludzi, których zdanie można przyjąć i polegać na nim,
co jest konsekwencją ich dobrej opinii o tych, którzy są godni zaufania. Zaiste, potężną prawdę postrzegają jako słabą, kiedy jest w posiadaniu słabego człowieka, podczas gdy widząc, że pewna bezwartościowa kwestia jest w posiadaniu godnego szacunku człowieka, uznają ją za wartościową. Z tego powodu, by nie pomniejszać wartości prawd wiary i Koranu w oczach większości ludzi tylko z tego powodu, że spoczywają one w rękach słabego i bezwartościowego nieszczęśnika takiego jak ja, jestem zmuszony, by wyznać, że istnieje Ten, Który zatrudnia nas bez naszej wiedzy i woli; nie jesteśmy tego świadomi, lecz to On czyni nas tymi, którzy wykonują swą pracę. Ja zaś zaświadczam, że bez udziału naszej woli i świadomości jesteśmy tymi, w których przejawiają się pewne łaski i ułatwienia. W takim przypadku musimy krzyczeć na cały głos, by obwieścić o owych łaskach.
W konsekwencji powyższych siedmiu Powodów, wskażemy na kilka Znaków obejmujących każdą rzecz łask Wszechwładnego.
ZNAK PIERWSZY
W Punkcie Pierwszym Kwestii Ósmej Listu Dwudziestego Ósmego zawarte zostały objaśnienia dotyczące kwestii tałafuq. Na przykład w Liście Dziewiętnastym, poświęconym cudom Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), w kopii sporządzonej przez nieświadomego tej okoliczności pisarza, na sześćdziesięciu stronach (z wyjątkiem dwóch) od Trzeciej do Osiemnastej Znaczącej Wskazówki ponad dwieście miejsc, w których pojawiają się słowa "Szlachetny Posłaniec Boga, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie" doskonale odpowiada sobie nawzajem, wskazując na siebie nawzajem. Każdy uczciwy człowiek, który spojrzy choć na dwie z tych stron, przyzna, że nie jest to jedynie wynikiem przypadku. Jeśli wiele przykładów tego samego słowa odpowiada sobie nawzajem na tej samej stronie, połowa może być przypadkiem, a połowa świadectwem tałafuq, jednak jeśli dotyczy to wielu stron, może to być jedynie tałafuq. Zatem jeśli fraza "Szlachetny Posłaniec Boga, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie" występuje dwa, trzy, cztery razy lub częściej, a wszystkie te przykłady doskonale odpowiadają innym, na wszystkich stronach, z pewnością niemożliwe jest, by był to jedynie przypadek. Ów przykład tałafuq ukazuje się również poprzez fakt, że ośmiu różnych ludzi przepisujących traktat nie było w stanie naruszyć owej zależności, która jest potężnym znakiem, pochodzącym ze świata tego, co niewidzialne. Choć w książkach uczonych z dziedzin retoryki i krasomówstwa można znaleźć różne poziomy elokwencji, elokwencja Wszechmądrego Koranu wzniosła się do poziomu cudowności, którego nie jest w stanie dosięgnąć nic innego. W podobny sposób przykłady tałafuq w Liście Dziewiętnastym,
który jest zwierciadłem dla cudów Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), w Słowie Dwudziestym Piątym, które jest interpretatorem cudów Koranu, oraz w wielu częściach Traktatów Światła, które są rodzajem komentarza do Koranu, ukazują niezwykłość przewyższającą tę, którą można znaleźć we wszelkich innych księgach. Dzięki temu można pojąć, że w owych zwierciadłach przejawia się i przedstawia rodzaj cudu spośród cudów Koranu i cudów Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).
ZNAK DRUGI
Oto druga z łask Wszechwładnego dotyczących służby Koranowi: Wszechmocny Bóg zesłał komuś takiemu jak ja, kto ma trudności z pisaniem, kto jest półanalfabetą, kto jest samotny na zesłaniu, komu zabroniono utrzymywania kontaktów z ludźmi, pomocników w osobach braci, którzy są silni, gorliwi, szczerzy, energiczni i gotowi do poświęceń, których wszystkie pióra są niczym diamentowe miecze. Złożył On na ich potężne barki obowiązek dotyczący Koranu, który był ciężarem dla mych słabych i bezsilnych ramion. Poprzez Swoją doskonałą szczodrość sprawił, że moje brzemię stało się lekkie. Mówiąc słowami Hulusiego, ta błogosławiona społeczność jest niczym zespół bezprzewodowych odbiorników telegrafu, zaś mówiąc słowami Sabriego, jej członkowie są niczym maszyny wytwarzające elektryczność w fabryce światła. Wraz z ich różnymi cnotami i wartościowymi zaletami przejawiają - znów mówiąc słowami Sabriego - rodzaj tałafuq pochodzący ze świata tego, co niewidzialne, rozprzestrzeniają wszędzie wokół tajemnice Koranu i światła wiary, a ponieważ w każdym z nich odbija się entuzjazm, wysiłki, energia i powaga każdego innego, sprawiają, że owe tajemnice i światła mogą dotrzeć wszędzie. Teraz, kiedy zmieniono alfabet, kiedy nie ma pras drukarskich, kiedy każdy potrzebuje świateł wiary, kiedy liczne rzeczy przygnębiają człowieka i niszczą jego entuzjazm, niezmordowana służba uczniów Światła, ich czysty zapał i starania są cudem Koranu i jasną łaską od Boga. Zaiste, jak świętość posiada swoje cuda, tak to samo tyczy się czystej intencji, a także szczerości. Zwłaszcza poważna i szczera solidarność między braćmi oraz braterstwo wyłącznie przez wzgląd na Boga skutkują wieloma cudami. Zaprawdę, zbiorowa osobowość takiej wspólnoty może osiągnąć doskonałość godną świętego i stać się przejawem Bożych łask.
O, moi bracia i moi przyjaciele w służbie Koranowi! Jak niesprawiedliwym i niesłusznym jest przyznanie całej chwały i całej zdobyczy sierżantowi kompanii, która zdobyła fortecę, tak nie powinniście przypisywać Bożych łask, przejawiających się w zwycięstwach odniesionych dzięki waszej zbiorowej osobowości i dzięki waszym piórom, nieszczęśnikowi takiemu jak ja!
Zaprawdę, w tak błogosławionej wspólnocie przejawia się jeszcze jedna wskazówka ze świata tego, co niewidzialne, bardziej potężna od pochodzących z owego świata przykładów tałafuq. Widzę ją, ale nie mogę wskazać jej wszem i wobec.
ZNAK TRZECI
Fakt, że różne części Traktatów Światła w olśniewający sposób udowadniają najważniejsze prawdy wiary i Koranu nawet najbardziej zatwardziałemu człowiekowi, jest potężnym znakiem ze świata tego, co niewidzialne, oraz Bożą łaską. Wśród owych prawd są takie, o których Awicenna, słusznie uważany za najwspanialszego geniusza, powiedział, wyznając swą bezsilność: "Rozum nie jest w stanie tego odgadnąć", tymczasem Słowo Dziesiąte wyjaśnia zwykłym ludziom, a nawet dzieciom, to, czego nie był w stanie dosięgnąć geniusz Awicenny.
Na przykład wielki uczony taki jak Sa'd ad-Din Taftazani na czterdziestu lub pięćdziesięciu stronach sławnego traktatu Muqaddimat Isna 'Aszar zawartym w jego dziele Talłihat mógł wyjaśnić jedynie tajemnicę Bożego zarządzenia i wolnej woli człowieka. Te same kwestie, których wyjaśnienie kierował on tylko do najlepszych z ludzi, są całkowicie objaśnione na dwóch stronach Tematu Drugiego Słowa Dwudziestego Szóstego, mówiącego o Bożym zarządzeniu, w taki sposób, że może je zrozumieć każdy. Czymże to jest, jeśli nie znakiem Bożej łaski?
Również jeśli chodzi o kwestie, które znamy jako tajemnicę stworzenia świata i zagadkę wszechświata, które wprawiały wszystkich w zakłopotanie, a żadna filozofia nie była w stanie ich rozwikłać, to dzięki cudowności Potężnego Koranu ów zawiły talizman, owa zdumiewająca zagadka została rozwiązana w Liście Dwudziestym Czwartym, w Aluzyjnym Punkcie pod koniec Słowa Dwudziestego Dziewiątego, a także w sześciu przykładach mądrości widocznej w przemianach drobnych cząsteczek, które to przykłady zostały wyjaśnione w Słowie Trzydziestym. Tak, zostały ujawnione i wyjaśniły tajemnicę zdumiewającej aktywności we wszechświecie, zagadkę stworzenia wszechświata i jego końca, znaczenie i przykłady mądrości zawarte w ruchu i przemianach cząsteczek, a każdy może zobaczyć owe traktaty i do nich sięgnąć.
Co więcej, Słowa Szesnaste i Trzydzieste Drugie wyjaśniają z doskonałą jasnością, poprzez tajemnicę istoty Jedynego, jedność wszechwładzy Tego, Który nie ma towarzysza, wraz ze zdumiewającymi prawdami nieskończonej bliskości Boga wobec nas, którzy jesteśmy od Niego nieskończenie daleko, podczas gdy przedstawienie frazy:
w Liście Dwudziestym i Dopisku do niego (składającym się z trzech porównań) ukazuje z całą oczywistością, że w odniesieniu do Bożej mocy drobne cząsteczki są równe planetom, że Zmartwychwstanie i wskrzeszenie wszystkich istot posiadających dusze będzie dla mocy Bożej tak łatwe, jak wskrzeszenie jednej duszy, że wmieszanie się jakiegokolwiek towarzysza w Boże stworzenie wszechświata jest tak odległe od rozsądku, że aż staje się niemożliwością. Tak, List Dwudziesty odsłania wielką tajemnicę Bożej jedności.
Co więcej, choć prawdy wiary i Koranu są tak rozległe, że nie był w stanie pojąć ich największy geniusz ludzkości, fakt, że odsłaniają się one - wraz z olbrzymią większością ich delikatnych kwestii - poprzez człowieka takiego jak ja, którego umysł jest zagmatwany, a położenie nędzne, który nie ma żadnej księgi, do jakiej mógłby się odnieść, który pisze w pośpiechu i z trudnością, jest bezpośrednim dziełem cudowności Wszechmądrego Koranu, przejawem łaski Bożej i potężnym znakiem ze świata tego, co niewidzialne.
ZNAK CZWARTY
Sposób, w jaki zostały zesłane Traktaty Światła, których jest ponad pięćdziesiąt, ukazuje, że są one dziełami, które nie mogłyby zostać spisane nawet dzięki wysiłkom i staraniom wielkich geniuszów i wytężających siły uczonych, cóż dopiero mówić o kimś takim, jak ja, kto myśli niewiele, podąża za tym, co mu się ukazuje, i nie ma czasu na głębsze badania. Tak, ten fakt ukazuje, że Traktaty są dziełami należnymi bezpośrednio Bożej łasce. Wszystkie traktaty nauczają najbardziej głębokich prawd poprzez porównania zrozumiałe nawet dla prostych i niewykształconych ludzi. Tymczasem wiodący uczeni powiedzieli o większości owych prawd, że nie mogą one stać się zrozumiałe nawet dla elity, cóż dopiero dla zwykłych ludzi.
Zatem ponieważ nauka o owych najbardziej odległych prawdach jest przekazywana najbardziej prostemu człowiekowi w najbardziej bezpośredni sposób, z cudowną łatwością i jasnością wyrażeń, przez kogoś takiego jak ja, kto ma w sobie niewiele z Turka, kogo słowa są niejasne i w większości niezrozumiałe, kto przez wiele lat znany był z komplikowania nawet najbardziej jasnych spraw, a jego wcześniejsze dzieła tylko potwierdzały tę złą sławę, jest z pewnością i bez jakiejkolwiek wątpliwości znakiem Bożej łaski, a nie mogło zostać osiągnięte jedynie dzięki moim zdolnościom. To przejaw cudowności Szlachetnego Koranu, to przedstawienie i odbicie jego porównań.
ZNAK PIATY
Fakt, że choć ogólnie rzecz ujmując Traktaty Światła są szeroko rozprowadzane, choć wszelkie kategorie i grupy ludzi - od najwyższych uczonych do ludzi niewykształconych, od wielkich świętych spośród tych, których serca zbliżają się do prawdy, do najbardziej zatwardziałych spośród bezbożnych filozofów - widziały je i studiowały, to jednak nie znalazły powodów do krytyki, pomimo tego, że niektórym z nich Traktaty wymierzyły silne ciosy; fakt, że każda grupa ludzi może skorzystać z lektury Traktatów stosownie do swego poziomu...; tak, owe fakty niewątpliwie są znakiem Bożej łaski i cudem Koranu. Choć inne traktaty tego rodzaju były spisywane jedynie po długich studiach i badaniach, to Traktaty Światła zostały spisane z nadzwyczajną szybkością, w rozpaczliwych czasach, kiedy mój umysł był skurczony, co wprowadzało zamieszanie do moich myśli i i pojmowania. Tak, to znak Bożej łaski i darów zsyłanych przez Wszechwładnego.
Tak, większość moich braci, wszyscy przyjaciele, którzy są ze mną, i wszyscy przepisujący wiedzą, że pięć Części Listu Dziewiętnastego zostało napisanych w kilka dni, poprzez które pracowaliśmy po dwie lub trzy godziny każdego dnia, co daje razem dwanaście godzin; że Część Czwarta tego Listu, która jest najważniejsza i ukazuje jasną pieczęć proroctwa w słowach "Szlachetny Posłaniec Boga, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie", została spisana z pamięci, w ciągu trzech lub czterech godzin, w górach i na padającym deszczu; że tak ważny i głęboki traktat, jakim jest Słowo Trzydzieste, został spisany w sadzie, w ciągu sześciu godzin; że większość traktatów została spisana w podobnych warunkach, jak było ze Słowem Dwudziestym Ósmym, które zostało spisane w ostatecznej formie w ciągu dwóch godzin w ogrodzie należącym do Suleymana; moi bliscy przyjaciele wiedzą również i to, że przez wiele lat, kiedy cierpiałem rozmaite trudności, a mój umysł był skurczony, nie mogłem wyjaśnić nawet najprostszych faktów, o których, zaiste, nawet nie wiedziałem, zwłaszcza wtedy, kiedy moje choroby jeszcze potęgowały nieszczęścia, co jeszcze bardziej uniemożliwiało mi nauczanie i pisanie. Jednak mimo to najważniejsze ze Słów zostały napisane wtedy, gdy cierpiałem największe trudności i najgorsze choroby, a przy tym z największą prędkością. Cóż to jest, jeśli nie bezpośrednie doznanie Bożej łaski, dar Wszechwładnego i cud Koranu?
Co więcej, każda księga, jaka omawia prawdę o Bogu i prawdy wiary, z pewnością będzie szkodliwa dla niektórych ludzi, a z tego powodu nie każdego powinno się nauczać wszystkich kwestii, jakie są w niej zawarte. Jednakże, choć pytałem o to wielu ludzi, aż do dziś dnia Traktaty Światła nie przyczyniły nikomu żadnej szkody, nie spowodowały złych skutków,
nie spotkały się z nieprzychylną reakcją ani nie zmąciły niczyjego umysłu. Moim zdaniem jest całkowicie jasne, że jest to znak pochodzący bezpośrednio ze świata tego, co niewidzialne, a także łaska Wszechwładnego.
ZNAK SZÓSTY
Teraz stało się dla mnie całkowicie jasne, że przez większość mego życia byłem prowadzony ku takiej drodze - a wszystko bez udziału mojej woli czy zdolności i tak, że nie pojąłem tego ani nie dostrzegłem - na której mogły powstać Traktaty Światła, by służyć Wszechmądremu Koranowi. Jest tak, jakbym całe swoje życie uczonego spędził na przygotowaniach, jakby było ono wstępem, którego efektem stało się ukazanie cudowności Koranu poprzez Słowa. Nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że siedem lat zesłania i narzucone mi położenie, w którym byłem odizolowany od innych ludzi bez żadnego powodu i wbrew temu, czego bym sobie życzył; prowadzenie życia samotnika w małej wiosce, które było całkowicie sprzeczne z mym usposobieniem; niesmak, jaki odczuwałem; wyrzeczenie się tego, co łączyło mnie ze społeczeństwem, a także zasad życia społecznego, do których przez długi czas przywykłem...; tak, nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że to wszystko przydarzyło mi się po to, bym mógł wykonywać obowiązek służenia Koranowi z całkowitą szczerością intencji. Sądzę, że złe traktowanie, z którym często się spotykałem, było litościwym dziełem ręki Bożej łaski, ukrytym za zasłoną niesprawiedliwości i prześladowań, które miało na celu skupienie moich myśli na tajemnicach Koranu i ograniczenie ich do tego tematu, by mój umysł nie rozpraszał swej uwagi. Ponieważ uniemożliwiono mi studiowanie jakichkolwiek innych ksiąg, choć dawniej wielce pragnąłem ich studiowania, w duszy poczułem rezerwę wobec nich. Pojąłem, że przygotowano mnie do porzucenia studiowania ksiąg, które byłoby dla mnie pocieszeniem i towarzyszem na zesłaniu, po to, bym obrał za swego doskonałego mistrza wersety Koranu i bezpośrednio w nich szukał nauki.
Co więcej, większość dzieł, które napisałem, większość Traktatów Światła, była mi zsyłana nagle i w jednej chwili, w konsekwencji pewnych potrzeb, mających swój początek w mej duszy, nie zaś z powodu jakichkolwiek przyczyn zewnętrznych. Później, gdy pokazałem je przyjaciołom, powiedzieli, że są one lekarstwem na rany naszych czasów. Kiedy Traktaty zostały rozpowszechnione, dzięki opinii większości moich braci pojąłem, że całkowicie zaspokoiły one ich potrzeby wynikające z naszych czasów, stając się lekarstwem na wszelkie choroby.
Nie mam zatem żadnych wątpliwości co do tego, że wszystkie wyżej wymienione punkty, cały przebieg mego życia i moje mimowolne studiowanie tego, co było sprzeczne z powszechnym zwyczajem, były - bez
udziału mojej woli i świadomości - potężnymi łaskami Boga i darami Wszechwładnego, zesłanymi po to, by wydać święte efekty podobne tym, które wymieniłem.
ZNAK SIÓDMY
W ciągu naszej pracy przez minione pięć lub sześć lat ujrzeliśmy na własne oczy - bez przesady - setki przykładów zsyłania darów Bożych, łask Wszechwładnego i cudów Koranu. Na niektóre z nich wskazaliśmy w Liście Szesnastym, zaś inne opisaliśmy w różnych Kwestiach Tematu Czwartego Listu Dwudziestego Szóstego, a także w Kwestii Trzeciej Listu Dwudziestego Ósmego. Wiedzą o nich moi bliscy przyjaciele, a Suleyman Efendi, mój stały przyjaciel, również wie o wielu z nich. Doświadczyliśmy nadzwyczajnej i cudownej łatwości w rozprzestrzenianiu Traktatów Światła, w szczególności Słów, w poprawianiu ich, w porządkowaniu, w spisywaniu ich wersji roboczych i ostatecznych. Nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że jest to cud Koranu, a doznaliśmy setek przykładów owego cudu.
Co więcej, w życiu codziennym żywił nas ze wspaniałą czułością Łaskawy, dla Którego pracowaliśmy, obdarowując nas - tak, byśmy mogli zaspokoić najmniejsze pragnienia naszych serc - w sposób dalece wykraczający poza to, co zwyczajne, by tylko nas zadowolić. To prawdziwie potężny znak ze świata tego, co niewidzialne, wskazujący na to, że dla Niego pracowaliśmy, a On uczynił nas sługami Koranu zarówno w sferze zadowolenia Boga, jak i przez Bożą łaskę.
Odpowiedź na poufne pytanie
(Ten przykład Bożej łaski został spisany w zaufaniu pewien czas temu i dodany do zakończenia Słowa Czternastego, jednakże wielu kopistów zapomniało o tej części tekstu i nie przepisało jej. Skoro owa odpowiedź pozostawała nieznana, oznacza to, że właściwe miejsce dla niej musi być właśnie tutaj).
Pytanie: Jak to możliwe, że w Słowach, które napisałeś, a które wywodzą się z Koranu, zawarte są moc i skuteczność, jakie rzadko można znaleźć w słowach komentatorów Koranu i tych, którzy mają wiedzę w temacie Boga? Czasami pojedynczy wers jest potężny jak cała strona, zaś jedna strona jest skuteczna niby cała księga!
Dobra Odpowiedź: Ponieważ wszelki zaszczyt należy się nie mnie, lecz cudowności Koranu, mówię bez lęku, że najczęściej jest tak z następującego powodu:
Słowa, które zostały spisane, nie są przypuszczeniem, lecz zatwierdzeniem; nie są poddaniem się, lecz wiarą; nie są intuicyjną wiedzą, lecz zaświadczeniem; nie są naśladowaniem, lecz potwierdzeniem; nie są udziałem w czymś, lecz pojmowaniem; nie są sufizmem, lecz prawdą (ar. al-haqq); nie są twierdzeniem, lecz zawartym w twierdzeniu dowodem. Wynikająca z tego mądrość jest następująca:
Niegdyś podstawy wiary były chronione, a poddanie się Bogu - silne. Nawet jeśli intuicyjnej wiedzy tych, którzy mieli wiedzę o Bogu, brakowało dowodu, to, co ukazywali, było przyjmowane jako wystarczające. Jednak w naszym czasie, jako że zbłądzenie wynikające z nauki wyciąga swe ręce po podstawy wiary i jej filary, Wszechmądry, Litościwy i Chwalebny, Który zesłał lekarstwo na każdą chorobę, w konsekwencji mojej bezsilności i słabości, mych pragnień i potrzeb, w Swym miłosierdziu obdarował moje pisma, które służą Koranowi, pojedynczym promieniem spośród porównań Szlachetnego Koranu, który jest najbardziej olśniewającym przejawem cudowności owej Księgi. Wszelka chwała niech będzie Bogu za to, że odległe prawdy stały się bliższe dzięki teleskopowi tajemnicy owych porównań. Dzięki aspektowi jedności Bożej zawartemu w tej tajemnicy, prawdziwie różne kwestie zostały zebrane razem. Dzięki schodom tajemnicy porównań można z łatwością dotrzeć do najwyższych prawd. Dzięki
oknu tajemnicy porównań pewność wiary w prawdy tego, co niewidzialne, a także w podstawowe zasady islamu, stała się bliska stopniowi pewności, jaki nadaje wiarygodne świadectwo. Rozum, podobnie jak wyobraźnia i przypuszczenie, jak dusza i jej kaprysy, został zmuszony do podporządkowania się owym prawdom, a nawet Szatan został zmuszony do tego, by poddać się i złożyć broń.
W skrócie: Wszelkie piękno i wszelka skuteczność, jakie można znaleźć w moich pismach, są jedynie błyskami koranicznych porównań. Do mnie należy jedynie żarliwa potrzeba i poszukiwanie, moja krańcowa bezsilność i moje błagania. Choroba należy do mnie, zaś lekarstwo należy do Koranu.
Zakończenie Kwestii Siódmej
(Ta część Kwestii Siódmej przepędza wszelkie wątpliwości - jakie powstały lub jakie miałyby powstać - dotyczące znaków ze świata tego, co niewidzialne, ukazujących się w kształcie wyżej omówionych ośmiu łask Bożych, a także opisuje kolejną łaskę Boga oraz jej wielką tajemnicę).
Zakończenie Kwestii Siódmej składa się z czterech Punktów.
Punkt Pierwszy
W Kwestii Siódmej Listu Dwudziestego ósmego twierdziliśmy, że ujrzeliśmy znak ze świata tego, co niewidzialne, nazwany łaską ósmą, który dostrzegliśmy w siedmiu lub ośmiu powszechnych, niematerialnych Bożych łaskach, a także, iż spostrzegliśmy przejaw owego znaku w haftach znanych jako tałafuq. Twierdzimy, że owe powszechne łaski Boże, których jest siedem lub osiem, są tak potężne i tak pewne, że każda z nich sama udowadnia prawdziwość owych znaków ze świata tego, co niewidzialne. Jeśli nawet - załóżmy taką niemożliwość - niektóre z nich wyglądają na słabe, lub nawet jeśli im zaprzeczyć, nie przyniesie to uszczerbku pewności w temacie owego znaku ze świata tego, co niewidzialne. Człowiek, który nie jest w stanie zaprzeczyć łaskom Boga, nie jest w stanie również zaprzeczyć ich znakom. Ponieważ jednak ludzie różnią się stosownie do swego poziomu; ponieważ najliczniejszym jest poziom, na którym znajduje się cała rzesza ludzi, polegających przede wszystkim na tym, co widzą; jako że tałafuq nie są najpotężniejszymi, lecz najbardziej jawnymi spośród wszystkich Bożych łask - z pewnością inne są potężniejsze, lecz ta jest najbardziej powszechna - zostałem zmuszony do tego, by objaśnić prawdę poprzez przyrównanie ich do siebie nawzajem, z intencją rozwiania owych wątpliwości.
W temacie jawnych łask Boga powiedzieliśmy, że w traktatach, które spisaliśmy, ukazuje się tak wiele przykładów tałafuq, dotyczących słowa "Koran" i frazy "Szlachetny Posłaniec Boga, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie", że nie pozostawiają one żadnej wątpliwości co do tego, iż owe słowa i frazy zostały rozmieszczone wedle zamierzonego porządku i w położeniach, które odpowiadają sobie nawzajem. Naszym dowodem na to, że wola i intencja nie należały do nas, jest fakt, iż staliśmy się świadomi tej sytuacji dopiero trzy lub cztery lata później, a to oznacza, że owa
wola i intencja należą do świata tego co niewidzialne, jako dzieło Bożej łaski. Osobliwy układ tych słów i fraz został zesłany wyłącznie dla potwierdzenia cudowności Koranu i cudów Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), w formie zjawiska tałafuq dotyczącego tych słów. Prócz tego, że świętość owych słów jest pieczęcią zatwierdzającą cudowność Koranu i cuda Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), olbrzymia większość podobnych fraz również przejawia zjawisko tałafuq, jednak widoczne tylko na jednej karcie, podczas gdy dwie frazy, o których mowa, ukazują się w ten sposób we wszystkich miejscach, w których występują w dwóch traktatach, jak również w większości miejsc, w których występują w pozostałych traktatach. Wielokrotnie mówiliśmy, że zasadniczo przykłady tałafuq można odnaleźć także w innych księgach, jednak nie w tak nadzwyczajnym stopniu, ukazującym wzniosłą wolę i intencję. Choć niemożliwością jest obalenie naszego twierdzenia, istnieją jeden lub dwa sposoby, na jakie owa cudowna zbieżność mogłaby się pojawić, gdyby patrzeć na nią powierzchownie.
Jeden z owych sposobów polega na tym, że ludzie mogą powiedzieć:
"Owe wypadki tałafuq zaistniały w twoim umyśle i to ty spowodowałeś ich zaistnienie. Łatwo można by było dokonać tego świadomie". W odpowiedzi mówimy: W każdej kwestii dla potwierdzenia prawdy wystarczy świadectwo dwóch prawdomównych ludzi, jednak w tym przypadku można znaleźć stu prawdomównych świadków, którzy potwierdzą, że nasza wola i nasz zamiar nie odgrywały żadnej roli, a sami staliśmy się świadomi owych przykładów tałafuq dopiero trzy lub cztery lata po spisaniu traktatów. W związku z tym chcę powiedzieć, że ów cud Koranu, wynikający z jego cudowności, nie jest ani podobny jego cudownej elokwencji co do swego rodzaju, ani też nie jest jej równy, jako że elokwencja Koranu przekracza granice ludzkich możliwości. Jednak ten cud cudowności Koranu, który omawiamy, nie mógł zajść dzięki mocy człowieka, ponieważ człowiek ze swą ograniczoną mocą nie może wtrącać się do spraw tego rodzaju. Gdyby nawet to uczynił, efekt jego wysiłków byłby sztuczny i jedynie zepsułby ów cudowny układ słów.
Punkt Trzeci
Wskażemy na subtelną kwestię dotyczącą wszechwładzy Boga i Jego miłosierdzia, która wiąże się z tematem znaków ogólnych i szczególnych.
Pewien z moich braci powiedział coś bardzo dobrego, co pragnę uczy nić tematem rozważań w tym miejscu. Pewnego dnia ukazałem mu jasny przykład tałafuq, a on powiedział, co następuje: "Oto rzecz, która jest dobra! Zaprawdę, wszystkie prawdy są dobre, lecz przykłady tałafuq w Słowach i sukces (jaki odniosły Traktaty Światła) są czymś jeszcze lepszym". "Tak", powiedziałem, "wszystko jest dobre albo co do swej rzeczywistości, albo samo w sobie, albo przez wzgląd na efekty, jakie przynosi, zaś owo dobro wskazuje na wszechwładzę Boga nad każdą rzeczą, na Jego wszechobejmujące miłosierdzie i na ich wszechobecne przejawy. Tak jak powiedziałeś, znak ze świata tego, co niewidzialne, jakim jest sukces (Traktatów), jest czymś jeszcze lepszym. Jest tak, ponieważ przybrał on kształt szczególnego przejawu miłosierdzia i wszechwładzy Boga".
Uczynimy tę kwestię łatwiejszą do zrozumienia poprzez następujące porównanie:
Poprzez swe panowanie i powszechne prawo król może obejmować swym królewskim miłosierdziem wszystkich ludzi z narodu, nad którym panuje. Każdy doznaje królewskich łask i bezpośrednio podlega władzy króla. Ta powszechna zależność między poddanymi a królem obejmuje wiele szczególnych zależności i powiązań.
Drugim aspektem władzy są dary i rozkazy króla, które mają naturę szczególną; władca jest tym, który ponad prawem zsyła ludziom swoje łaski i wydaje im rozkazy.
Podobnie jak w owym porównaniu, każda rzecz ma swój udział w podleganiu wszystkiego wszechwładzy i obejmującemu każdą rzecz miłosierdziu Tego, Którego istnienie jest konieczne, Wszechmądrego i Litościwego Stwórcy. On ma w Swej dyspozycji każdą rzecz poprzez Jego moc, wolę i wszechobejmującą wiedzę; On interweniuje nawet w najmniej istotnych kwestiach dotyczących każdej rzeczy; Jego wszechwładza obejmuje każdą rzecz. Każda rzecz potrzebuje Go pod każdym względem. Każde z dzieł wszelkich istot jest dokonywane i zarządzane poprzez Jego wiedzę i mądrość. Natura ani nie jest w stanie ukryć się przed Nim w sferze Jego wszechwładzy, ani nie może oddziaływać na jakąkolwiek rzecz lub ingerować w to, co do Niego należy, ani też przypadek nie może wtrącać się do dzieł Jego mądrości lub zakłócić ustaloną przez Jego mądrość delikatnej równowagi. W dwudziestu miejscach Traktatów Światła obaliliśmy twierdzenia o mocy przypadku i natury za pomocą rozstrzygających dowodów, ścinając owe kłamstwa mieczem Koranu; ukazaliśmy, że ich wtrącanie się do jakichkolwiek spraw jest niemożliwością. Jednak ludzie niedbalstwa nazwali "przypadkiem" to, o czym nie mają żadnej wiedzy, kwestie, których
mądrość i powód pozostają w sferze pozornych przyczyn, która również podlega wszechwładzy Boga nad każdą rzeczą. Nie byli w stanie dostrzec niektórych praw działania Boga, skrytych pod zasłoną natury, których mądrości i zamysłu nie pojęli, zatem szukali schronienia w naturze.
Kwestią drugą jest Boża wszechwładza nad tym, co poszczególne, Jego szczególne łaski i miłosierne wspomożenie, poprzez które Najpiękniejsze Imiona "Miłosierny" i "Litościwy" przychodzą z pomocą jednostkom niezdolnym do udźwignięcia presji nakładanej przez prawa natury ogólnej, wspierają je - każdą z osobna - i wybawiają je od owej przygniatającej presji. Zatem wszelkie istoty żywe, a zwłaszcza człowiek, w każdej chwili mogą szukać pomocy u Boga i otrzymywać wspomożenie.
Zatem szczególne łaski Bożej wszechwładzy nie mogą zostać ukryte przez ludzi niedbalstwa za zasłoną przypadku, ani też nie można przypisać ich naturze.
W konsekwencji tego, iż - jak uważamy i jak w to wierzymy - znaki ze świata tego, co niewidzialne, widoczne w traktatach Cudowność Koranu i Cuda Muhammada są szczególnymi znakami, jesteśmy pewnymi tego, że są one szczególną łaską Boga i Jego szczególnym wspomożeniem, jakie ukazują się wbrew zatwardziałym ludziom, którzy zaprzeczają prawdzie. Ogłosiliśmy je jedynie ze względu na Boga. Jeśli czyniąc tak, byliśmy w błędzie, oby Bóg nam wybaczył. Amen.
Kwestia Ósma będąca równocześnie
PUNKT PIERWSZY
Dostrzegliśmy wiele znaków ze świata tego, co niewidzialne, sugerujących, że ręka Bożej łaski zatrudniła nas w służbie Koranowi, a na niektóre z tych znaków wskazaliśmy wcześniej. A oto kolejny znak:
Większość Słów zawiera przykłady tałafuq pochodzące ze świata tego, co niewidzialne. Mówiąc w skrócie, wskazują one na pewien rodzaj przejawu cudowności, wcielony w słowa "Najszlachetniejszy Posłaniec Boga", we frazę "niech będzie z nim pokój i miłosierdzie" i w błogosławione słowo "Koran". Jakkolwiek ukryte i drobne nie byłyby znaki ze świata tego, co niewidzialne, wskazują na przyjęcie naszej służby i na słuszność w przedstawianiu kwestii, a zatem wedle mej opinii mają wielkie znaczenie i moc. Co więcej, niszczą one moją dumę i ukazują mi z całą stanowczością, że jestem jedynie interpretatorem. Nie pozostawiają nic, co mogłoby stać się przyczyną mojej dumy, lecz jedynie ukazują rzeczy, które skłaniają do składania podziękowań Bogu. Ponieważ odnoszą się do Koranu i powinny zostać zapisane na rachunek jego cudowności; ponieważ nasza wola nie ma w tej sprawie żadnego udziału; ponieważ są one zachętą dla tych, którzy są leniwi w swej służbie; ponieważ nasuwają przeświadczenie, że Traktaty są prawdą; ponieważ są one formą Bożego obdarowania, jakie na nas spłynęło, a uczynienie ich znanymi jest umożliwieniem poznania darów Boga, to zaś zmusza do milczenia owych zatwardziałych ludzi, którzy pojmują jedynie to, co ujrzą na własne oczy... Z tych wszystkich przyczyn uczynienie ich znanymi jest konieczne, a jeśli Bóg zechce, nie przyniesie to żadnej szkody.
Z powodu Swego doskonałego miłosierdzia i Swej doskonałej szczodrości, by dodać nam odwagi w służbie Koranowi i wierze, by nasze serca
mogły wypocząć, Wszechmocny Bóg zesłał nam subtelną łaskę Wszechwładnego oraz podarunek od Niego, który widać we wszystkich traktatach, jakie napisaliśmy, a w szczególności w traktatach Cudowność Koranu, Cuda Muhammada oraz Trzydzieści Trzy Okna, w kształcie znaku ze świata tego, co niewidzialne, wskazującego na przyjęcie naszej służby i na fakt, że to, co napisaliśmy, jest prawdą. Spowodował On, że te same słowa na tej samej karcie wskazują na siebie nawzajem. Tak, znak ze świata tego, co niewidzialne, widoczny jest w tym, że owe słowa zostały uporządkowane przez niewidzialną wolę, która mówi: "Nie polegajcie na własnej woli i zdolności pojmowania. Oto cudowne hafty, które zostały wykonane i rozmieszczone w określony sposób bez waszej wiedzy i świadomości". Słowa "Najszlachetniejszy Posłaniec Boga" oraz "niech będzie z nim pokój i miłosierdzie" szczególnie w traktacie Cuda Muhammada są niby zwierciadła jasno ukazujące owe znaki, jakimi są tałafuq pochodzące ze świata tego, co niewidzialne. W kopii sporządzonej przez nowego, niedoświadczonego pisarza, na wszystkich stronach z wyjątkiem pięciu, ponad dwieście fraz "niech będzie z nim pokój i miłosierdzie" jest tak rozmieszczone w wersach, że wskazują na siebie nawzajem.
Owe tałafuq nie są dziełem przypadku, który mógłby nieświadomie spowodować zaistnienie jednego lub dwóch przykładów tałafuq na dziesięć, ani też nie zrodziły się z myśli takiego nieszczęśnika jak ja, który nie ma wprawy w swym fachu, a skupiając się jedynie na znaczeniu, w ciągu godziny dyktuje z wielką prędkością trzydzieści lub czterdzieści stron, nie spisując ich samemu, lecz zostawiając ich spisanie innym.
Uświadomiłem sobie istnienie owych znaków dopiero po sześciu latach, dzięki przewodnictwu Koranu i przejawowi tałafuq dotyczącemu dziewięciu przykładów słowa اِنَّا inna (ar. zaiste, zaprawdę) w komentarzu do Koranu zatytułowanym Iszarat al-I'dżaz (Znaki cudowności). Kopiści osłupieli, kiedy usłyszeli o tym ode mnie. Słowa Resul-i Ekrem oraz salałat w Liście Dziewiętnastym były małymi zwierciadłami, odbijającymi jeden z cudów Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Podobnie słowo "Koran" w Słowie Dwudziestym Piątym, zatytułowanym Cudowność Koranu, a także w Osiemnastej Znaczącej Wskazówce Listu Dziewiętnastego, ukazało pewien rodzaj cudu: choć ludzkość można podzielić na czterdzieści grup, ten rodzaj cudowności Koranu przejawił się wobec grupy tych ludzi, którzy polegają jedynie na tym, co widzieli na własne oczy, we wszystkich traktatach, w kształcie tałafuq pochodzącym
ze świata tego, co niewidzialne, co było zaledwie jednym spośród czterdziestu rodzajów owego rodzaju cudowności Koranu, który to rodzaj przejawił się poprzez słowo "Koran" w następujący sposób:
Słowo "Koran" w Słowie Dwudziestym Piątym i w Osiemnastej Znaczącej Wskazówce Listu Dziewiętnastego powtarza się sto razy; poszczególne słowa nie odpowiadają sobie bardzo rzadko, bo jedynie raz czy dwa razy; wszystkie pozostałe wskazują na siebie nawzajem. Na przykład na stronie czterdziestej trzeciej, w Promieniu Drugim, słowo "Koran" pojawia się siedem razy, a wszystkie te słowa wskazują na siebie nawzajem. Na stronie pięćdziesiątej szóstej znajdziemy osiem takich przykładów; jedynie dziewiąte słowo "Koran" jest wyjątkiem. Pięć przykładów mamy na stronie sześćdziesiątej dziewiątej, a książkę otwartą na tej stronie mam teraz przed sobą, i tak dalej. Na wszystkich stronach poszczególne słowa
"Koran" odpowiadają sobie nawzajem. Na pięć lub sześć słów jedynie jedno, a i to z rzadka, pozostaje poza takim schematem.
Jeśli chodzi o inne słowa, to na stronie pięćdziesiątej trzeciej - którą teraz mam przed sobą - słowo oznaczające اَمْ am " czy" występuje piętnaście razy, a czternaście z nich wskazuje na siebie nawzajem. Na tej samej stronie mamy dziewięć przykładów słowa iman (ar. wiara), które również patrzą na siebie nawzajem. Jedynie jedno z nich nieco odeszło od tej zależności, ponieważ skryba pozostawił zbyt duży odstęp. Na stronie, którą teraz mam przed sobą, słowo mahbub (umiłowany) występuje dwa razy, raz w wersie trzecim i raz w wersie piętnastym, a oba słowa w doskonale wyważony sposób wskazują na siebie nawzajem. Pomiędzy nimi cztery przykłady słowa oznaczającego miłość zostały rozmieszczone tak, że wskazują na siebie nawzajem.
Inne przykłady tałafuq ze świata tego, co niewidzialne, można przyrównać do tych, które wymieniliśmy. Kimkolwiek nie byłby przepisujący i cokolwiek nie ukształtowałoby takiego układu wersów na stronie; owych przykładów tałafuq zaszło tak wiele, że nie mogą być ani dziełem przypadku, ani wytworem autora czy też spisujących. Oznacza to, że istnieje charakter pisma odpowiedni dla owych traktatów, do którego zbliżyli się niektórzy spośród pisarzy. Co dziwne, najczęściej przydarzało się to nie najbardziej uzdolnionym spośród przepisujących, lecz najmniej doświadczonym. Można z tego wywnioskować, że kunszt, powab i zalety Słów, które są rodzajem komentarza do Koranu, nie należą do nikogo, a szaty harmonijnego, dobrze uporządkowanego stylu, dopasowane do postury uporządkowanych i pięknych prawd koranicznych, nie zostały przez nikogo dobrowolnie ani świadomie wymierzone ani skrojone. To postura prawd Koranu wymaga, by ich szaty były właśnie takie; istnieje
niewidzialna ręka, która wymierza je i przycina stosownie do owej postury, a także odziewa prawdy koraniczne w owe szaty. Jeśli zaś chodzi o mnie (a właściwie o nas), jestem jedynie ich interpretatorem i sługą.
........................
PUNKT CZWARTY
Twoje pierwsze pytanie składało się z pięciu lub sześciu pytań: "Jak będą wyglądały Wielkie Zgromadzenie i Sąd Ostateczny? Czy wszyscy ludzie będą nadzy? Jak znajdziemy tam naszych przyjaciół i jak będziemy mogli znaleźć Szlachetnego Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), byśmy mogli odnieść korzyść z jego wstawiennictwa? W jaki sposób niezliczeni ludzie spotkają się z jednym człowiekiem? Jak będą wyglądały szaty ludzi Raju i szaty ludzi Piekła? Kto wskaże nam drogę?"
Odpowiedź: Najbardziej jasne i wyraźne odpowiedzi na te pytania można znaleźć w księgach hadisów. W tym miejscu napomkniemy jedynie o jednym lub dwóch punktach związanych z obraną przez nas drogą i przyjętym przez nas sposobem.
Po pierwsze: Wyjaśniliśmy w Liście Pierwszym, że granicę obszaru, na którym dojdzie do Zmartwychwstania, wyznacza orbita obiegu Ziemi wokół Słońca. Tak jak teraz Ziemia wysyła swe duchowe płody, które zostają zapisane na tablicach owego obszaru, tak swoim rocznym obiegiem wyznacza okrąg, którego powstawanie jest źródłem dla ukształtowania miejsca Zmartwychwstania. Mniejsze Piekło, znajdujące się wewnątrz owego okrętu Wszechwładnego, znanego jako Ziemia, zostanie opróżnione, a jego zawartość wyleje się do większego Piekła, tak jak mieszkańcy mniejszego Piekła wyjdą z niego na obszar Zmartwychwstania.
Po drugie: Fakt, że dojdzie do Zmartwychwstania, jak również istnienie obszaru, na którym ono nastąpi, zostały niezbicie udowodnione przede wszystkim w Słowach Dziesiątym i Dwudziestym Dziewiątym, a także w innych Słowach.
Po trzecie: Jeśli chodzi o spotykanie się ludzi, to w Słowach Szesnastym, Trzydziestym Pierwszym i Trzydziestym Drugim bezapelacyjnie udowodniono, że dzięki tajemnicy świetlistości człowiek może być obecny w tysiącach miejsc w tej samej chwili, i może spotykać się z milionami ludzi równocześnie.
Po czwarte: Najpiękniejsze Imię Boże "Wszechmądry" wymaga tego, by podczas Wielkiego Zgromadzenia i Zmartwychwstania ludzie zostali
rozebrani z szat będących wytworem ich rąk. Wszechmocny Bóg odzieje ludzi w naturalne ubrania, jak obecnie odziewa w naturalne szaty te istoty, które posiadają duszę, lecz nie są ludźmi. Na tym świecie mądrość przejawiająca się w wytwarzaniu ubrań nie jest ograniczona jedynie do ochrony przed gorącem i chłodem, upiększania i okrywania miejsc intymnych; innym ważnym przykładem mądrości jest fakt, że ubrania przypominają spis treści lub listę, wskazując na władzę człowieka nad innymi gatunkami istot, jego powiązania z innymi gatunkami i zwierzchnictwo nad nimi. W przeciwnym razie człowiek mógłby być odziany (co byłoby zarówno tanie, jak łatwe) w naturalny strój. Gdyby nie owa mądrość, człowiek okrywałby się rozmaitymi łachmanami, stając się w oczach innych świadomych istot pośmiewiskiem i błaznem, sprawiając, że wybuchłyby śmiechem. Podczas Zmartwychwstania nie zostaną przedstawione ani relacje między człowiekiem a innymi istotami, ani mądrość widoczna w szatach życia doczesnego, ani lista, którą przypominają nasze ubrania.
Po piąte: Jeśli chodzi o kogoś, kto wskaże drogę, dla ludzi podobnych tobie, którzy wkroczyli w blask Koranu, takim przewodnikiem będzie Koran. Spójrz na początki sur zaczynających się od liter الٓمٓ , na te, które zaczynają się od liter الٓرٰ oraz na te, które zaczynają się od liter حٰمٓ a ujrzysz i zrozumiesz, jak wspaniałym orędownikiem jest Koran, którego wstawiennictwo będzie przyjęte, jak prawdziwym przewodnikiem, jak uświęconym światłem!
Po szóste: Jeśli chodzi o szaty ludzi Raju i szaty ludzi Piekła, Słowo Dwudzieste Ósme wyjaśnia, dlaczego zasada, wedle której hurysy noszą siedemdziesiąt sukni, ma zastosowanie również do tej kwestii, a wyjaśnia tę sprawę następująco:
Człowiek Raju z pewnością będzie pragnął stałego czerpania korzyści z obcowania ze wszystkimi jego istotami, a wszystkie dobra Raju będą wielce różnorodne. Człowiek Raju przez cały czas będzie porozumiewał się ze wszystkimi z jego rozmaitych istot, a w takim razie przyodzieje zarówno siebie, jak i swoje hurysy, w próbki czy też niewielkie miary wszystkich dóbr Raju, a każda z owych próbek będzie niby mały Raj.
Na przykład wyobraź sobie, że pewien człowiek zgromadził w swym ogrodzie próbki wszystkich gatunków kwiatów rozsianych po całym
kraju, czyniąc ogród miniaturą owego kraju; że właściciel sklepu zebrał próbki wszystkich swoich towarów; że człowiek sporządził swe ubranie i wszystko, co jest mu potrzebne w domu, z próbek wszystkich gatunków stworzeń na świecie, którymi włada, które ma w swej dyspozycji, z którymi jest powiązany.
Podobnie człowiek spośród mieszkańców Raju - zwłaszcza jeśli używał on wszelkich swoich zmysłów i duchowych zdolności do oddawania czci Bogu, i jeśli osiągnął prawo do doświadczenia przyjemności Raju - będzie odziany przez Boże miłosierdzie, wraz ze swymi hurysami, w rodzaj szaty, która ukaże każdy spośród wszystkich cudów Raju, która zadowoli wszystkie jego zmysły, sprawi przyjemność wszystkim częściom jego ciała, zachwyci jego subtelne zdolności.
Świadectwo tego, że owe liczne szaty nie będą tego samego rodzaju, znajduje się w hadisie, który mówi: Hurysy będą odziane w siedemdziesiąt szat, lecz wciąż będzie można zobaczyć szpik w kościach ich nóg. Oznacza to, że będą istnieć różne stopnie szat, od wierzchniej do najbliższej ciału, które będą sprawiać przyjemność wszystkim zmysłom i częściom ciała, które będą wprawiać w zachwyt poprzez rozmaite delikatne cuda i na różne sposoby.
Jeśli zaś chodzi o ludzi Piekła, jako że na tym świecie grzeszyli swymi oczami, uszami, sercami, rękami, umysłami i tak dalej, nie wygląda na sprzeczne z mądrością ani sprawiedliwością, że zostaną oni uczynieni tymi, którzy w Piekle będą nosić ubrania złożone z wielu części, a każda z owych części będzie małym Piekłem, przyczyniającym im męczarni i boleści odpowiednio do grzechów, jakie popełnili.
PUNKT PIĄTY
Pytasz, czy w okresie między prorokami przodkowie Szlachetnego Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) wyznawali religię Boga i byli ludźmi pobożnymi.
Odpowiedź: Istnieją przekazy, które stwierdzają, że byli oni ludźmi pobożnymi, trwającymi przy pozostałościach religii Abrahama (niech będzie z nim pokój), które, choć skryte pod zasłoną niedbalstwa i duchowych ciemności, przetrwały w pewnych wyjątkowych ludziach. Z pewnością ludzie, którzy ukształtowali świetlisty łańcuch, rozciągający się od Abrahama (niech będzie z nim pokój) do Najszlachetniejszego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), nie byli obojętni wobec światła prawdziwej religii i nie zostali pokonani przez ciemności niewiary. Jednak
zgodnie z wersetem:
ludzie, którzy żyli w czasach między prorokami, będą zbawieni. Zostało jednogłośnie stwierdzone, że nie będą oni karani za ich grzechy popełnione w sprawach drugorzędnych. Zgodnie ze zdaniem Imama Szafi'iego oraz Imama Asz'ariego (oby Bóg się nad nimi zmiłował), nawet jeśli ci ludzie zaprzeczali religii Boga i nie wierzyli w podstawowe prawdy wiary, będą zbawieni, jako że odpowiedzialność przed Bogiem zostaje ustanowiona wraz z zesłaniem proroków, a ludzie stają się odpowiedzialni za swe uczynki poprzez wiedzę o przesłaniu proroków. Ponieważ niedbalstwo i czas, który przeminął, zaciemniły religię dawnych proroków, ludziom żyjącym w czasie między prorokami nie można było dostarczyć odpowiednich dowodów. Jeśli ludzie byli posłuszni dawnej religii, otrzymają nagrodę, jeśli nie, nie zostaną ukarani, ponieważ to, co skryte, nie może być dowodem.
PUNKT SZÓSTY
Pytasz: "Czy wśród przodków Szlachetnego Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) byli jacyś prorocy?"
Odpowiedź: Brak pewnych relacji, które pozwoliłyby stwierdzić, czy wśród przodków Proroka Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) był jakikolwiek prorok po Izmaelu (niech będzie z nim pokój). Po Izmaelu pojawili się jedynie dwaj prorocy, zwani Chalid Ibn Sinan i Hanzala, którzy nie należeli do przodków Posłańca. Jednak jeden spośród jego przodków, Ka'b Ibn Lu'ajj, ułożył znany poemat, który wyraźnie stwierdzał, jakby cytował Pisma Objawione:
a słowa te przypominają mowę proroków i inne cudowne wypowiedzi. Opierając się zarówno na dowodzie, jak i na oświeceniu, Imam Rabbani powiedział: "Liczni prorocy pojawili się w Indiach, lecz niektórzy z nich mieli jedynie kilku zwolenników lub nie mieli ich wcale, przez co nie stali się dobrze znani lub nie nazwano ich prorokami".
Zgodnie z ową opinią Imama Rabbaniego, jest możliwe, że prorocy tego rodzaju byli również wśród przodków Proroka Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).
PUNKT SIÓDMY
Pytasz: "Które przekazy spośród wspominających o tym, że rodzice Proroka i jego dziadek, 'Abd al-Muttalib, byli wierzącymi, są najbardziej autentyczne i godne zaufania?"
Odpowiedź: Przez dziesięć lat nowy Said nie miał ze sobą żadnej książki prócz Koranu, o którym mawiał, że jest dla niego wystarczający. Nie mam czasu na to, by studiować wszystkie księgi hadisów w temacie drugorzędnych kwestii takich jak ta, by pisać, który hadis jest najbardziej zasługujący na zaufanie i autentyczny. Powiem tylko tyle, że rodzice Szlachetnego Posłańca byli wierzącymi, zostaną zbawieni i trafią do Raju. Wszechmocny Bóg z pewnością nie zraniłby synowskiej czułości błogosławionego serca Swego umiłowanego, Najszlachetniejszego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).
Jeśli zostanie zadane Pytanie: " Skoro tak, dlaczego nie mieli oni możliwości, by uwierzyć w Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie)? Dlaczego nie żyli wystarczająco długo, by ujrzeć jego misję?",
Odpowiemy: Z powodu Swej szczodrości, by zadowolić synowskie uczucia Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), Wszechmocny Bóg nie nałożył na jego rodziców żadnych obowiązków wobec niego. Miłosierdzie Boże wymagało uczynienia ich szczęśliwymi, a by zadowolić Swego umiłowanego, Najszlachetniejszego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), Bóg nie odebrał im rangi, jaką nadaje rodzicielstwo, lecz nadał im rangę duchową, jaką daje potomstwo. Nie umieścił On rodziców i dziadka Proroka wśród jego wspólnoty (w rozumieniu dosłownym), jednak obdarował ich zaletami, cnotami i szczęściem ludzi z jego wspólnoty. Gdyby ojciec wielkiego feldmarszałka, mający stopień kapitana, stanął przed swoim synem, byłby przytłoczony przez dwa sprzeczne uczucia, zatem litościwy król nie mianuje ojca adiutantem feldmarszałka, który jest wzniosłym zastępcą króla.
PUNKT ÓSMY
Pytasz: "Jaki jest najbardziej autentyczny hadis mówiący o wierze Abu Taliba, stryja Proroka?"
Odpowiedź: Szyici przyjmują, że Abu Talib był człowiekiem wierzącym w Jednego Boga, podczas gdy większość sunnitów się z tym nie zgadza. Jednak oto, co przyszło na myśl memu sercu:
Abu Talib miłował w najbardziej żarliwy sposób, jednak nie miłował posłannictwa Najszlachetniejszego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), lecz osobę Muhammada jako takiego. Jego najbardziej żarliwa miłość i czułość z pewnością nie pójdą na marne. Tak, Abu Talib szczerze miłował najszlachetniejszego umiłowanego przez Boga, chronił go i wspierał, a nie uwierzył w niego w sposób, dzięki któremu jego wiara mogłaby zostać przyjęta, nie z powodu odrzucenia jego misji czy zatwardziałości, lecz z powodu wstydu i poczucia solidarności klanowej. Jeśli z tego powodu trafi do Piekła, Wszechmocny Bóg może stworzyć dla niego szczególny rodzaj Raju, co będzie nagrodą za jego dobre uczynki. Jak czasami stwarza On wiosnę podczas zimy, jak poprzez sny sprawia, że dla uwięzionych więzienie staje się pałacem, tak może zamienić owo szczególne Piekło w szczególny rodzaj Raju.
List Dwudziesty Dziewiąty
(List Dwudziesty Dziewiąty składa się z dziewięciu Części, zaś pierwsza Część składa się z dziewięciu Punktów).
Mój drogi, wierny bracie i prawdziwy przyjacielu w służbie Koranowi!
Teraz, kiedy w swym liście prosisz o odpowiedź na ważne pytanie, ani mój brak czasu, ani stan mego umysłu nie pozwalają mi na odpowiedź.
Mój bracie! Chwała niech będzie Bogu za to, że w tym roku znacząco wzrosła liczba spisanych traktatów. Kopie przychodzą do mnie dla ponownego sprawdzenia i jestem zajęty, zajmując się tym bezzwłocznie, od rana do wieczora. Inne ważne prace pozostają niewykonane, jednak ten obowiązek uważam za daleko ważniejszy. Zwłaszcza w miesiącach sza'ban i ramadan serce przeważa nad rozsądkiem, a duch staje się ożywiony. Odłożę zatem ową ważną kwestię na inny czas i stopniowo będę pisał do ciebie w jej temacie, kiedy tylko moje serce zostanie natchnione przez miłosierdzie Wszechmocnego Boga. Na razie wyjaśnię trzy Punkty.
PUNKT PIERWSZY
Koncepcja wyrażona słowami: "Tajemnice Wszechmądrego Koranu są nieznane, zaś komentatorzy Koranu nie pojęli prawdy o tych tajemnicach" ma dwa aspekty, zaś ludzie w odniesieniu do niej podzielili się na dwie grupy.
Grupa pierwsza to ludzie prawdy i dociekliwi uczeni. Mówią oni: "Koran jest nieskończonym, niewyczerpanym skarbcem. Każda epoka zarówno podporządkowuje się jego ustalonym, bezspornym kwestiom, przyjmuje je, jak i dodatkowo otrzymuje swój udział w jego ukrytych prawdach, nie może jednak naruszyć ukrytego udziału innych epok". Tak, oznacza to, że w miarę upływu czasu odsłania się coraz więcej prawd Koranu. Jednak - niech Bóg uchroni! - nie może to być przyczyną wątpliwości dotyczących oczywistych prawd koranicznych, które zostały już objaśnione przez wcześniejsze pokolenia. Wiara w owe prawdy jest obowiązkiem; są one ustalone, stanowcze, fundamentalne i podstawowe. Werset: عَرَبِىٌّ مُب۪ينٌ stwierdza, że ich znaczenie jest jasne. Od początku aż do końca Boże przesłanie obraca się wokół owych znaczeń, potwierdzając je i czyniąc jasnymi. Odrzucenie owych bezapelacyjnych znaczeń sugeruje - niech Bóg uchroni! - odrzucenie Wszechmocnego Boga i zniewagę dla rozumu Jego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Oznacza to, że owe bezsporne znaczenia były sukcesywnie przyjmowane od źródła, jakim jest posłannictwo Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Ibn Dżarir at-Tabari napisał swój wspaniały komentarz, odnoszący się do wszystkich znaczeń Koranu dzięki łańcuchowi autentycznego przekazu, sięgającemu aż do tego źródła, jakim jest posłannictwo.
Grupa druga to albo głupcy spośród przyjaciół, którzy przyczyniają szkód i pogarszają sytuację, albo diabelsko przebiegli wrogowie, którzy chcą sprzeciwić się rządom islamu i prawdom wiary. Chcą znaleźć drogę prowadzącą do środka fortec, jakimi są sury Wszechmądrego Koranu, które, mówiąc twoimi słowami, są niczym twierdze ze stali. Tacy ludzie rozprzestrzeniają koncepcje podobne wspomnianym wcześniej, by - niech Bóg uchroni! - wzbudzić wątpliwości w temacie prawd wiary i Koranu.
PUNKT DRUGI
Wszechmocny Bóg w Koranie przysięga na wiele rzeczy. W koranicznych przysięgach zawarte są liczne tajemnice i znaczące kwestie. Na przykład przysięga: وَالشَّمْسِ وَضُحٰيهَا kształtuje podstawy wspaniałego porównania użytego w Słowie Jedenastym, które przedstawia wszechświat jako pałac lub miasto. Przysięga:
zwraca
uwagę na świętość cudowności Koranu i wskazuje na to, iż jest on tak godnym czci, że można na niego przysięgać. Przysięgi:
وَ النَّجْمِ اِذَا هَوٰى oraz
wskazują na fakt, iż spadające gwiazdy są znakiem tego, że dżinnom i diabłom uniemożliwiono pozyskiwanie informacji ze świata tego, co niewidzialne, przez co nie mogą one wzbudzać wątpliwości w temacie Objawienia. Wskazują również na olbrzymią moc i doskonałą mądrość, widoczne w tym, że niesamowicie wielkie gwiazdy są rozmieszczone na swoich miejscach w doskonałym porządku, a planety w zdumiewający sposób zostały uczynione tymi, które się obracają. Przysięgi: وَالذَّارِيَاتِ oraz وَالْمُرْسَلَاتِ zwracają uwagę na aniołów odpowiedzialnych za wiatry, by ogłosić umysłowi znaczące przykłady mądrości widoczne w rozkazywaniu powietrzu i w jego ruchu. Żywioły, o których przypuszcza się, że rządzi nimi przypadek, w istocie spełniają ważne obowiązki zgodnie z subtelnym zamysłem. Wszystkie przysięgi (oraz ich położenie w tekście Koranu) zawierają w sobie rozmaite kwestie i służą rozmaitym celom. Na razie, ponieważ pora jest niedogodna po temu, wskażę pokrótce na tylko jedną piękną kwestię i na jedną spośród wielu przysiąg:
Poprzez przysięganie Na drzewo figowe i oliwkowe! Wszechmocny Bóg oznajmia umysłowi bezkres Swojej mocy, doskonałość Swego miłosierdzia oraz Swoje rozległe dary, by zawrócić z drogi tych ludzi, którzy zmierzają ku najniższemu z tego, co niskie, by ukazać, że mogą oni rozwinąć się duchowo poprzez składanie Bogu podziękowań, przemyślenia, wiarę i dobre uczynki, aż dosięgną najwyżsٕڭo z tego, co wysokie. Powodem, dla którego wymienione w owej przysiędze zostały drzewo figowe i oliwka, jest fakt, że jak ich owoce są najbardziej błogosławione i przynoszą najwięcej korzyści, tak w ich stworzeniu zawiera się wiele rzeczy godnych uwagi i darów Bożych. Oliwa jest wykorzystywana do oświetlania i do jedzenia, jest podstawowym towarem w życiu społecznym i w handlu. Figi tyczy się to samo; w jej stworzeniu ukazuje się cud Bożej mocy,
jakim jest zamknięcie wszystkich części wielkiego drzewa figowego w maleńkim nasionie. Figa jest darem od Boga zarówno jako pożywienie, jak też dla innych jej zastosowań, dla jej trwałości (w odróżnieniu od innych owoców) i innych zalet. To wszystko zostaje obwieszczone rozumowi poprzez przysięgę, która poucza człowieka, by wyciągnął naukę z jej słów, by uwierzył i wykonywał dobre uczynki, by nie upadał do poziomu najniższego spośród niskich.
PUNKT TRZECI
Pojedyncze litery na początku niektórych sur są Bożym szyfrem. Za ich pomocą Wszechmocny Bóg czyni Swemu wyjątkowemu słudze (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) aluzję do kwestii świata tego, co niewidzialne. Kluczem do odczytania owego szyfru jest ów sługa i ci, którzy stali się jego spadkobiercami. Wszechmądry Koran zwraca się do stworzeń wszystkich epok i do wszystkich grup ludzkości. Zawiera liczne rozmaite aspekty i znaczenia, w których mieści się udział każdej grupy ludzi w każdej epoce. Najczystszym udziałem jest ten, który przypadł prawym ludziom spośród pierwszych pokoleń islamu i przez nich został objaśniony. Ludzie świętości oraz ci, którzy potwierdzili prawdę, znaleźli - a poprzez swoje pisma, objaśnili - liczne aluzje, tyczące się kwestii tego, co niewidzialne, przynależnych ich duchowym podróżom. Omówiliśmy je - choć tylko w niewielkim stopniu - z punktu widzenia cudowności elokwencji Koranu w komentarzu zatytułowanym Iszarat al-I'dżaz (Znaki cudowności), dotyczącym początku sury Al-Baqara, można zatem sięgnąć do owego komentarza.
PUNKT CZWARTY
Słowo Dwudzieste Piąte udowodniło, że wierne przetłumaczenie Wszechmądrego Koranu jest niemożliwe. Nie można również oddać w innym języku wzniosłego stylu, właściwego jego cudowności. Byłoby nadzwyczaj trudne wyjaśnienie lub uczynienie zrozumiałą przyjemności i prawdy, jakie biją z wzniosłego stylu jego znaczeń. Jednakże napomkniemy o jednym lub dwóch aspektach jego cudowności, by ukazać drogę.
Poprzez wersety podobne powyższym, w zadziwiająco wzniosłym stylu i z cudowną wszechstronnością Koran, owa Księga cudownej wystawy, odmalowuje wyobraźni prawdę w temacie stworzenia, wskazując na to, co powiemy poniżej:
«Jakimkolwiek młotem budowniczy Wszechświata, Który jest Stwórcą wszystkich światów, nie umocowałby słońca i księżyca we właściwych dla nich miejscach, tym samym młotem i w tej samej chwili przymocował on wszystkie atomy do właściwych dla nich miejsc, jak na przykład w źrenicach oczu żywych stworzeń. Wedle jakiejkolwiek miary i za pomocą jakiegokolwiek niematerialnego narzędzia nie rozmieściłby on niebios we właściwym porządku i nie rozwinął ich, w tej samej chwili i poprzez ten sam porządek sprawia On, że poruszają się powieki oka, które się otwiera. On jest tym, Który czyni każdą rzecz, Który wszystko porządkuje i umieszcza we właściwym miejscu. Jakimkolwiek niematerialnym młotem Swojej mocy Stwórca, Któremu należy się wszelka chwała, nie przymocowałby gwiazd do niebios, za pomocą tego samego młota przytwierdza On wszystkie znaki szczególne człowieka do jego oblicza oraz umieszcza jego wewnętrzne i zewnętrzne zmysły we właściwych miejscach».
Oznacza to, że by ukazać Swoje dzieło zarówno oczom, jak i uszom, Stwórca, Któremu należy się wszelka chwała, gdy wykonuje Swe dzieło, uderza w atom młotem wersetów Koranu, a inne słowo tego samego wersetu jest niby
młot uderzający w słońce; w cudownie wzniosłym stylu, jak gdyby uderzał w sam środek, ukazuje On Swoją jedność w byciu Jedynym, Swoją nieskończoną chwałę w Swej nieskończonej piękności, Swój nieskończony ogrom w Swej nieskończonej skrytości, Swą nieskończoną rozległość w Swojej nieskończonej precyzji, Swój nieskończony majestat w Swoim nieskończonym miłosierdziu, Swoje nieskończone oddalenie w Swej nieskończonej bliskości. Koran wyraża najwyższy stopień połączenia przeciwieństw, uważanego za niemożliwe, w taki sposób, że staje się ono koniecznością, udowadnia to i ukazuje. Oto ukazanie i styl, które powodują, że najbardziej zdumiewający geniusz literatury bije czołem przed elokwencją Koranu!
Na przykład poprzez werset:
Wszechmocny Bóg ukazuje wspaniałość Swego królewskiego panowania i wszechwładzy w następujący, wzniosły sposób:
Na jeden rozkaz lub sygnał podobny dźwiękowi trąbki istoty w niebiosach i na ziemi, które przypominają dwa budynki koszar, w jakich mieszkają zdyscyplinowani żołnierze, lub dwa uporządkowane sztaby armii, skwapliwie i z doskonałym posłuszeństwem zerwą się ze snu za zasłoną przemijania i niebytu. Oznajmiając: "Na rozkaz!", zgromadzą się w miejscu Zmartwychwstania i Sądu Ostatecznego.
Z jaką cudownością i w jakże wzniosłym stylu ów werset opisuje Zmartwychwstanie i Wielkie Zgromadzenie! Wskazuje on na następujący rozstrzygający dowód, zawarty w swym twierdzeniu:
Możemy zaobserwować na własne oczy, jak ziarna ukryte w ciemnościach ziemi, jak gdyby były martwe, ze zdumiewającą szybkością i w doskonałym porządku, kiedy docierają do nich krople wody - ukryte, rozproszone i pozornie nieistniejące w atmosferze - każdej wiosny szybko i w doskonałym porządku budzą się do życia. Ziarna wypuszczają pędy, owe wiecznie pojawiające się na polu próby i egzaminu przykłady zmartwychwstania. Podczas Zmartwychwstania na Sąd Ostateczny wszelkie istoty wyjdą z ziemi z taką samą łatwością. Skoro obserwujesz owe przykłady zmartwychwstania, nie możesz zaprzeczyć Wielkiemu Zmartwychwstaniu.
Możesz teraz przyrównać stopień elokwencji omawianego wersetu do innych wersetów Koranu. Czyż mogłoby w ogóle być możliwe dokonanie ich wiernego przekładu? Z całą pewnością nie! W najlepszym razie byłoby to oddanie uproszczonego znaczenia, interpretacja, a i wtedy byłoby potrzebne pięć lub sześć wersów dla wyrażenia jednej frazy.
PUNKT PIĄTY
Na przykład wyrażenie "al-hamdu li-llah" (wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu) to fraza koraniczna. Zgodnie z zasadami gramatyki i retoryki, jej znaczenie najkrócej można oddać następująco:
Owo skrócone znaczenie można z kolei oddać następująco:
Słowa «Każdy poszczególny przypadek wychwalania każdego rodzaju» wynikają z użycia określonego przedimka al w słowie al-hamd (ar. chwała). Jeśli chodzi o interpretację słów: "cokolwiek nie wychwalałoby czegokolwiek", to jako że "chwała" jest rzeczownikiem odczasownikowym, a imiesłów czynny został pominięty, w tym sensie znaczenie słowa "chwała" jest ogólne (tj. obejmuje każdą rzecz). Powszechność i uniwersalność zostają wyrażone ponownie poprzez pominięcie imiesłowu biernego, co doprowadza do wyrażenia znaczenia "czegokolwiek". Jeśli chodzi o analizę słów "od przedwieczności aż po wieczność", wyrażają one takie, a nie inne znaczenie dzięki transpozycji zdania czasownikowego w rzeczownikowe, wskazującej na ciągłość. Z kolei przyimek li w wyrażeniu li-llah (Bogu) wyraża znaczenie Tego, Który jako Jedyny coś posiada lub jako Jedyny jest czegoś godzien. Jeśli chodzi o "Tego, Którego istnienie jest konieczne, a Którego Imię to Allah", ponieważ konieczność istnienia jest zarówno niezbędnym atrybutem Boga, jak i terminem wyrażającym istotę Tego, Któremu należy się wszelka chwała, zatem Imię "Allah", obejmujące wszystkie Najpiękniejsze Imiona i atrybuty Boże oraz będące Jego Najwspanialszym Imieniem, wskazuje zarówno na konieczność istnienia Boga, jak również na Boże Imię czy też tytuł "Ten, Którego istnienie jest konieczne".
Jeśli tak można najkrócej wyrazić najbardziej oczywiste znaczenie frazy "al-hamdu li-llah", a zgadzają się co do tego wszyscy uczeni w dziedzinie języka arabskiego, to jakże owe słowa mogłyby zostać przetłumaczone na inny język z zachowaniem całej ich cudowności i mocy?
Co więcej, pośród wszystkich języków świata jest tylko jeden, którego gramatykę można porównać do gramatyki języka arabskiego, a on również nie osiągnie takiej zdolności wyrażenia wszelkiej rzeczy, jaką cechuje się arabski. Czyż jest zatem możliwe dokonanie takiego tłumaczenia na inne języki (pamiętajmy, że mają one własną składnię i fleksję, zaś zdolność zrozumienia ludzi jest jedynie częściowa, ich pojmowanie ograniczone, koncepcje splątane, a serca ciemne), które zajęłoby miejsce świętych słów Koranu, powstałego w cudowny sposób w języku tak doskonale obejmującym każdą rzecz i cechującym się tak wspaniałą gramatyką, powstałego dzięki obejmującej każdą rzecz wiedzy, która w jednej chwili poznała wszystkie jego aspekty i zażyczyła sobie jego Objawienia? Mogę nawet powiedzieć (a być może, również udowodnić), że wszystkie słowa Koranu są niby skarbce prawd, a niekiedy w jednej literze zawarta jest nauka o prawdzie, której objaśnienie wymagałoby zapisania całej strony.
PUNKT SZÓSTY
Opowiem o świetlistym doświadczeniu i prawdziwej wizji, jakiej doznałem, by objaśnić to, co powiedzieliśmy powyżej. Oto, jak było:
Pewnego razu zastanawiałem się nad użyciem pierwszej osoby liczby mnogiej w wersecie:
a moje serce poszukiwało przyczyny, dla której pierwsza osoba liczby pojedynczej uległa przekształceniu w pierwszą osobę liczby mnogiej w słowie czcimy (ar. n'abudu). Nagle - dzięki owej literze nun na początku słowa - odsłoniła się przede mną tajemnica odprawiania modlitw w zgromadzeniu wraz ze wszystkimi zaletami modlitwy w grupie. Ujrzałem, że uczestniczenie w zbiorowych modlitwach w Meczecie Bajazyda (w którym odprawiałem modlitwy) sprawiło, że każdy z ludzi w owym zgromadzeniu stał się dla mnie pewnego rodzaju orędownikiem, zaświadczającym i potwierdzającym wszystkie oświadczenia, jakie wypowiedziałem, recytując Koran podczas modlitwy. Dzięki owemu wspaniałemu, zwielokrotnionemu aktowi czci odprawionemu w zgromadzeniu poczułem odwagę pozwalającą na zanoszenie do Bożego dworu moich niedoskonałych aktów czci. Wówczas uniosła się przede mną kolejna zasłona. Do Meczetu Bajazyda
dołączyły inne meczety Stambułu, aż całe miasto stało się niby ten wspaniały meczet. Nagle poczułem się tak, jakbym otrzymał swój udział we wszystkich modlitwach odmawianych w tych meczetach i w potwierdzeniach wypowiadanych przez modlących się. Następnie ujrzałem samego siebie w meczecie, jakim jest oblicze ziemi, w którym wierni stoją w szeregach wokół Ka'by, i oświadczyłem:
«Wszelka chwała niech będzie Bogu, Jedynemu Panu wszystkich światów za to, że mam tak wielką liczbę orędowników, którzy recytują te same słowa, które ja recytuję, i potwierdzają to, co wypowiadam». Kiedy w mojej wyobraźni uniosła się kolejna zasłona, ukazała mi się Ka'ba jako mihrab. Korzystając z okazji, wezwałem szeregi wiernych w owym zgromadzeniu do wypowiedzenia i powierzenia Czarnemu Kamieniowi wyznania wiary:
Kiedy wypowiadałem te słowa, odsłoniła się przede mną kolejna sytuacja. Ujrzałem, że zgromadzenie, do którego należałem, było podzielone na trzy okręgi:
Okręgiem pierwszym było wielkie zgromadzenie na obliczu ziemi wiernych i wszystkich, którzy potwierdzają Bożą jedność.
Okrąg drugi: Spojrzałem i ujrzałem, że należę do zgromadzenia wszystkich istot, z których każda, odprawiając modlitwy i wychwalając Boga, zajęta jest Jego wychwalaniem i wysławianiem w sposób właściwy dla danej grupy i gatunku. Ich aktami czci były działania, które widzimy na własne oczy, nazywając je "funkcjami" danej rzeczy. Wypowiadając w obliczu tej prawdy słowa: "Allahu Akbar!" (ar. Bóg jest Największy), w zadziwieniu pochyliłem głowę i spojrzałem na siebie samego.
Trzeci okrąg, jaki ujrzałem, to zadziwiający mikrokosmos, który pozornie i w odniesieniu do swych cech zdaje się mały, lecz jest wielki, jeśli chodzi o rzeczywistość, o liczbę i o swoje obowiązki. Każda grupa w owym zgromadzeniu - od cząsteczek w moim ciele do zewnętrznych
zmysłów - zajęta była wypełnianiem swych obowiązków, polegających na oddawaniu czci Bogu i składaniu Mu podziękowań. W owym okręgu wewnętrzna zdolność, umieszczona przez Wszechwładnego w moim sercu, oznajmiała w imieniu całego zgromadzenia:
Podobnie jak w przypadku poprzednich zgromadzeń, słowa te wypowiedział również mój język - z intencją wypowiedzenia ich w imieniu wszystkich atomów, cząsteczek, zmysłów i zdolności mego ciała.
W skrócie: Litera nun w słowie n'abudu wskazuje na owe trzy zgromadzenia. Kiedy to rozważałem, zbiorowa osobowość Szlachetnego Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), owego interpretatora i herolda Koranu, nagle ucieleśniła się w całym swym majestacie na jego duchowej kazalnicy w Medynie. Jak wszyscy inni, miałem wrażenie, że słyszę jego przesłanie:
a każdy w każdym z owych trzech zgromadzeń odpowiedział tak jak ja, mówiąc: اِيَّاكَ نَعْبُدُ Zgodnie z zasadą, która mówi: "Jeśli coś zostanie ustalone, jest ustalone wraz ze wszystkim, czego dana rzecz wymaga", memu umysłowi została obwieszczona następująca prawda:
Wybierając rodzaj ludzki na odbiorców Swego przesłania, Pan wszystkich światów zwraca się do wszystkich istot, a Jego Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) głosi to wzniosłe przesłanie całej ludzkości, zaiste, wszystkim świadomym istotom posiadającym duszę. Cała przeszłość i cała przyszłość stają się jak teraźniejszość; przesłanie jest dostarczane ludzkości, a każdy człowiek jest zgromadzeniem, którego wszystkie szeregi różnią się od siebie nawzajem. Wtedy ujrzałem, że każdy werset koraniczny posiada wzniosłą moc, elokwencję i piękno, które otrzymał poprzez wspaniałość i zakres jego pozycji, jego nadzwyczaj licznych, różnorodnych i znaczących przesłań od Przedwiecznego, Mówiącego, do Którego należą nieskończona chwała i nieskończona wspaniałość, a także od jego wzniosłego interpretatora (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który dostąpił rangi umiłowanego przez Boga. Ujrzałem, że każdy werset jest skąpany w olśniewającym, zaprawdę olśniewającym blasku cudowności. Wówczas ujrzałem, że cudem jest nie tylko cały Koran, nie jego sury czy wersety, lecz każde z jego słów. "Wszelka
chwała niech będzie Bogu Jedynemu za światło wiary i Koranu", oznajmiłem. Wyszedłem z mego wyobrażenia, które było czystą prawdą, tak samo, jak wkroczyłem do niego poprzez literę nun ze słowa n'abudu, i pojąłem, że nie tylko wersety i słowa Koranu, lecz również niektóre z jego liter - jak nun w słowie n'abudu - są świetlistymi kluczami do ważnych prawd.
Po tym, jak moje serce i wyobraźnia wyszły z owej wizji, której dostąpiły poprzez literę nun ze słowa n'abudu, mój umysł wystąpił naprzód i powiedział:
"Ja również chcę otrzymać swój udział. Nie umiem latać tak jak wy, lecz mymi stopami są świadectwa i dowody. Na drogę wiodącą do Stwórcy, Który jako Jedyny jest godni czci i Którego jako Jedynego powinniśmy błagać o pomoc, muszą wskazywać te same słowa نَعْبُدُ i نَسْتَع۪ينُ , zatem mogę wam towarzyszyć".
Wówczas memu sercu przyszło na myśl, by powiedzieć memu oszołomionemu umysłowi, co następuje:
Zastanów się nad wszystkimi istotami we wszechświecie, czy to żyjącymi, czy nieożywionymi, nad ich doskonałym uporządkowaniem i posłuszeństwem, nad tym, że wszystkim z nich przepisano pewne akty czci, których odprawianiem jest wykonywanie przez istoty ich obowiązków. Choć niektórym z nich brakuje uczuć czy inteligencji, spełniają swe obowiązki w świadomy i uporządkowany sposób, oddając cześć Bogu. Oznacza to, że istnieje Ten, Który jako Jedyny jest prawdziwie godny czci, Najwyższy dowódca, Który zatrudnia wszystkie owe istoty i skłania je do oddawania Mu czci.
Teraz ponownie zastanów się nad istotami, zwłaszcza nad stworzeniami żywymi. Choć wszystkie mają niezmiernie liczne i różnorodne potrzeby, które muszą zostać zaspokojone, by pozostały one przy życiu, ich ręce nie mogą dosięgnąć nawet tego, co umożliwi spełnienie najmniejszej z potrzeb, a ich moc jest niewystarczająca. Mimo to wszystkie otrzymują to, co zaspokaja ich niezliczone potrzeby, regularnie, z miejsc niespodziewanych dla owych istot, we właściwym czasie - co też możemy wyraźnie zobaczyć.
Zatem owe bezgraniczne potrzeby i bezgraniczne pragnienie wszystkich istot, nadzwyczajna pomoc od Tego, Który jest Niewidoczny, i Jego miłosierne wsparcie z całą oczywistością ukazują, że istnieje Ten, Który
chroni wszystkie stworzenia i daje im zaopatrzenie, do Którego należy bogactwo w całości, Który jest doskonale Szczodry i całkowicie Wszechmocny; to u Niego każda rzecz i wszystkie stworzenia żywe szukają pomocy i Jego błagają o wsparcie, mówiąc: اِيَّاكَ نَسْتَع۪ينُ Wówczas mój umysł oznajmił: "Uwierzyliśmy i potwierdzamy!"
PUNKT SIÓDMY
Kiedy powiedziałem:
ujrzałem, że wśród karawan rodzaju ludzkiego, jakie odeszły w przeszłość, była świetlista i lśniąca karawana proroków, ludzi prawdomównych, męczenników, świętych i prawych. Rozpędzali oni mrok przyszłości, podróżując prostą drogą, szerokim traktem wiodącym wprost ku wieczności. Koraniczna fraza, którą wypowiedziałem, ukazała mi sposób na dołączenie do owej karawany, zaiste, sprawiła, że do niej dołączyłem. Wykrzyknąłem: "Subhan Allah! Każdy, kto ma choćby na jotę inteligencji, musi wiedzieć, jak wielką stratą jest nieprzyłączenie się do owej długiej, rozsiewającej światło karawany, która rozświetla przyszłość i podróżuje, będąc całkowicie bezpieczną. Gdzież znajdzie światło ten, który odłącza się od owej karawany, tworząc innowacje; jaką inną drogę może obrać?" Nasz przewodnik, Najszlachetniejszy Posłaniec Boga, zarządził:
Cóż mogą przeciwstawić owemu stanowczemu stwierdzeniu ci nędznicy, którzy zasługują jedynie na określenie ich zepsutymi uczonymi w religii? Jaka fatłę wydali, że bez żadnej potrzeby wyrządzają szkodę, sprzeciwiając się jasnym kwestiom, będącym znakami szczególnymi islamu (tur. seair-i Islamiye), i uważają, że jest możliwe, by je zmienić? Owych zepsutych uczonych z pewnością zwiodło chwilowe "olśnienie", będące skutkiem ulotnego przejawu znaczenia. Na przykład jeśli obedrzemy ze skóry zwierzę lub obierzemy owoc, wkrótce delikatne mięso czy przepyszny owoc - choć przez krótki czas wydają się
świeże - czernieją i gniją, a ich skóra staje się odstręczająca, schnie, twardnieje, i staje się czymś nieistotnym. Dokładnie w ten sam sposób frazy słów Boga i słów proroków, które stanowią cechy szczególne islamu, podobne są żywej i chwalebnej skórze. Kiedy zdejmiemy ową skórę, na pewien czas staje się widoczna światłość znaczenia tych słów, jednak jak dzieje się to z obranym owocem, tak i duch owych błogosławionych znaczeń ulatnia się, pozostawiając w umysłach i sercach ludzi jedynie skórę, która szybko ciemnieje. Światło ulatuje, pozostawiając za sobą jedynie dym. Jednakże...
PUNKT ÓSMY
Należy wyjaśnić pewną zasadę dotyczącą rzeczywistości, która odnosi się do tego, co powiedzieliśmy. Jest ona następująca:
Jak istnieją dwa rodzaje praw, prawa natury ogólnej i poszczególnej, które należy uważać za rodzaj prawa Bożego, tak samo wśród kwestii prawa szariatu jedne odnoszą się do poszczególnych ludzi, zaś inne, mające naturę ogólną, do społeczeństwa. Te drugie nazwane są seair-i Islamiye. Owe prawa dotyczą każdego człowieka i każdy im podlega. Wtrącanie się w to, czego dotyczą, bez zgody całej społeczności, jest naruszeniem praw całego społeczeństwa. Najdrobniejsza z owych cech szczególnych (z których wszystkie mają status sunny) jest pod względem znaczenia równa największym kwestiom, ponieważ jedne i drugie bezpośrednio dotyczą całego świata islamu. Ci, którzy starają się przerwać ów świetlisty łańcuch, jaki łączy wszystkie wspaniałe osobistości islamu, od czasów Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) aż do współczesności, którzy starają się zepsuć go i zniszczyć, a także ci, którzy ich w tym wspomagają, powinni zastanowić się nad tym, jak okropny błąd popełniają. Jeśli posiadają choćby najmniejsze ziarenko inteligencji, powinni zatrząść się ze strachu!
PUNKT DZIEWIĄTY
Niektóre kwestie prawa szari'a, dotyczące oddawania czci Bogu, nie odwołują się do racjonalnego myślenia. Wykonujemy akty czci, gdyż zostało to nam nakazane. Powodem ich wykonywania i przestrzegania dotyczących ich praw jest rozkaz Boga.
Istnieją również inne prawa, których powód można zrozumieć racjonalnie. Oznacza to, że zawarta w nich jest pewna mądrość lub korzyść, z powodu której zostały one włączone do prawa szariatu. Nie jest to jednak prawdziwy powód ani przyczyna; prawdziwym powodem jest rozkaz lub zakaz Boga.
Przykłady mądrości lub korzyści nie mogą doprowadzić do zmian szczególnych cech islamu dotyczących oddawania czci Bogu; ich aspekt dotyczący oddawania czci dominuje nad innymi i nie może zostać naruszony. Owe "znaki szczególne" nie mogą zostać zmienione nawet dla osiągnięcia tysiąca korzyści. Podobnie nie jest słusznym twierdzenie, że zastosowanie tego, co wyróżnia islam, jest ograniczone jedynie do tych zamysłów, które są dobrze znane. Jest to fałszywa koncepcja, a te zamysły są tylko jednymi z wielu. Na przykład ktoś mógłby powiedzieć: "Mądrość i zamysł widoczne w wezwaniu do modlitwy polegają na tym, by zwołać muzułmanów na modlitwę, a w takim przypadku wystarczyłoby wypalić ze strzelby". Jednakże ów głupiec nie wie, że zwołanie na modlitwę jest tylko jednym spośród tysięcy celów. Nawet jeśli dźwięk wystrzału z fuzji spełniałby ów cel, to jak - w imię ludzkości lub w imię całej ludności danego miasta - mógłby zastąpić wezwanie na modlitwę, którego znaczeniem jest oznajmienie w obliczu Bożej wszechwładzy, że jesteśmy czcicielami Boga, a także głoszenie Bożej jedności, te zaś są najważniejszymi rezultatami stworzenia wszechświata i stworzenia rodzaju ludzkiego?
W skrócie: Piekło nie jest czymś, czego istnienie jest niekonieczne; wiele rzeczy z całych sił wykrzykuje: "Niech żyje Piekło!". Podobnie wejście do Raju nie jest tanie, lecz wymaga zapłacenia wysokiej ceny.
Część Druga będąca równocześnie
(Jako że pod koniec Części Pierwszej pokrótce wspomnieliśmy o znakach odróżniających islam od innych religii, w Części Drugiej omówimy szlachetny miesiąc ramadan, najbardziej olśniewający i wspaniały z owych znaków. Część Druga składa się z dziewięciu Punktów, które objaśniają dziewięć przykładów mądrości widocznych w ustanowieniu ramadanu miesiącem postu).
PUNKT PIERWSZY
Post w miesiącu ramadan jest jednym z pięciu filarów islamu, jest również jednym z najwspanialszych znaków szczególnych i praktyk religijnych islamu.
W poście podczas miesiąca ramadan, który zarówno wskazuje na wszechwładzę Wszechmocnego Boga, jak i na życie społeczne i osobiste człowieka, na konieczność wyćwiczenia jego ulegającej instynktom duszy, a także skłania człowieka do wdzięczności za Boże dary, zawarte jest wiele przykładów mądrości i mądrych zamysłów. Oto jeden z wielu przykładów mądrości zawartej w poszczeniu przez wzgląd na wszechwładzę Wszechmocnego Boga:
Wszechmocny Bóg stworzył oblicze ziemi jako stół uginający się od Jego darów, i rozmieścił na owym stole wszelkie rodzaje tych darów, by wyrazić znaczenie słów: مِنْ حَيْثُ لَا يَحْتَسِبُ W ten sposób
oznajmia On o doskonałości Swej wszechwładzy, o Swym miłosierdziu i o Swojej litości. Ludzie nie są w stanie wyraźnie dostrzec ani jasno rozeznać prawdy tkwiącej w owym stanie rzeczy, a czasami o niej zapominają, gdyż znajduje się ona w sferze pozornych przyczyn i za zasłoną niedbalstwa. Lecz podczas miesiąca ramadan ludzie wiary nagle ukazują się jako dobrze zdyscyplinowana armia: kiedy zbliża się zachód słońca, przyjmują postawę czcicieli Boga, jak gdyby byli zaproszeni na ucztę Przedwiecznego Króla i tylko czekali na rozkaz: "Zabierajcie się do jedzenia, by dopomóc samym sobie!" Odpowiadają na litościwe, znamienite i powszechne miłosierdzie poprzez wszechstronne, wzniosłe i uporządkowane akty czci. Czyż ci ludzie, którzy nie uczestniczą w tak wzniosłym oddawaniu czci Bogu i nie mają udziału w Jego szlachetnych darach, zasługują na to, by nazywać ich istotami ludzkimi?
PUNKT DRUGI
Oto jeden z wielu przykładów mądrości zawartej w poszczeniu podczas błogosławionego miesiąca ramadan przez wzgląd na wdzięczność Wszechmocnemu Bogu:
Jak stwierdziliśmy to w Słowie Pierwszym, za jedzenie, które sługa przynosi na tacach z królewskiej kuchni, należy zapłacić pewną cenę. Jednak postrzeganie owych bezcennych darów jako wartych jedynie napiwku dla służącego, a nieuznawanie Tego, Który je zesłał, jest wielką głupotą.
Wszechmocny Bóg rozprzestrzenił po całym obliczu ziemi nieprzeliczone rodzaje darów dla rodzaju ludzkiego, w zamian za co życzy sobie naszych podziękowań, które będą zapłatą za Jego dary. Pozorne przyczyny i ci, którzy na pozór niosą owe dary, podobni są służącym. Płacimy im określoną cenę i jesteśmy im zobowiązani, nawet jeśli nie zasługują oni na tak wielki szacunek i przesadną wdzięczność. Tymczasem Jedyny, Prawdziwy, Który zsyła dary, zasługuje na podziękowania nieskończenie bardziej niż zasługują na nie owe przyczyny, które są jedynie środkami służącymi przekazaniu Jego darów. Zatem podziękowaniami dla Niego jest uznanie faktu, iż wszystkie owe dary pochodzą bezpośrednio od Niego, a także docenienie wartości owych darów i uświadomienie sobie tego, że ich potrzebujemy.
Poszczenie w ramadanie jest zatem kluczem do prawdziwej, szczerej, rozległej i powszechnej wdzięczności, ponieważ w innych porach roku, większość ludzi - których warunki życiowe nie są ciężkie - nie zdaje sobie sprawy z wartości wielu darów Boga, ponieważ nie
doświadczyli prawdziwego głodu. Jeśli mają pełne żołądki, a zwłaszcza jeśli są bogaci, nie pojmują, jak wielkim darem jest kawałek suchego chleba. Kiedy jednak przychodzi czas przerwania postu, zmysł smaku zaświadcza o tym, że w oczach wierzącego suchy chleb jest drogocennym darem Boga. Podczas ramadanu każdy - od króla do nędzarza - przejawia pewien rodzaj wdzięczności poprzez zrozumienie wartości, jaką mają owe dary.
Co więcej, ponieważ jedzenie jest zakazane w ciągu dnia, wierni mówią: "Te dary nie należą do mnie. Nie mogę swobodnie ich spożywać, ponieważ należą do Tego, Który zesłał je jako podarunki. Czekam zatem na Jego rozkaz". Zdają sobie sprawę z tego, że dar Boga rzeczywiście jest darem, i składają podziękowania. W ten sposób post pod wieloma względami staje się kluczem do wdzięczności, a wdzięczność jest podstawowym obowiązkiem człowieka.
PUNKT TRZECI
Oto jeden z wielu przykładów mądrości zawartej w poszczeniu przez wzgląd na życie społeczne człowieka:
Istoty ludzkie zostały stworzone tak, że różnią się między sobą pod względem posiadanych środków do życia. W konsekwencji tego Wszechmocny Bóg zachęca bogatych do wspomagania biednych, by poprzez głód, jakiego doświadczają podczas postu, mogli prawdziwie zrozumieć cierpienie i głód, jakie cierpi biedak. Gdyby nie post, wielu pobłażających sobie bogaczy nie byłoby w stanie uświadomić sobie, jak ciężkie są głód i ubóstwo i jak bardzo potrzebują współczucia ci, którzy cierpią z ich powodu.
Współczucie dla towarzysza jest zasadniczą częścią prawdziwej wdzięczności. Kimkolwiek nie byłby człowiek, zawsze będzie ktoś, kto pod jakimś względem będzie biedniejszy od niego, zatem jest mu zalecane, by był litościwy i współczujący wobec takiej osoby. Jeśli sam nie byłby zmuszony do tego, by cierpieć głód, nie byłby w stanie - poprzez współczucie - pomóc drugiemu i wesprzeć go tak, jak jest zobowiązany uczynić, a nawet gdyby był w stanie, byłoby to niewystarczające, ponieważ sam nigdy prawdziwie nie doświadczyłby głodu.
PUNKT CZWARTY
Oto jeden z wielu przykładów mądrości zawartej w poszczeniu podczas ramadanu przez wzgląd na ćwiczenie dla ulegającej instynktom duszy:
Podążająca za instynktami dusza chce być wolną i niezależną, i za taką też uważa samą siebie. Zgodnie z nakazami jej natury pragnie nawet
urojonej władzy i postępuje tak, aby to pragnienie zaspokoić. Nie chce przyznać, że jest istotą utrzymywaną przy życiu przez niezliczone dary oraz szkoloną. Zwłaszcza wtedy, kiedy posiada majątek i moc tego świata, a także jeśli zachęca ją do tego jej niedbalstwo, będzie pożerała dary Boga, przywłaszczała je sobie i kradła jak zwierzę.
Podczas miesiąca ramadan podążająca za instynktami dusza każdego człowieka, od najbogatszego do najbardziej ubogiego, może zrozumieć, że nie należy do samej siebie, lecz sama jest własnością, że nie jest wolną, lecz jest niewolnikiem. Pojmuje, że jeśli nie otrzyma Bożego rozkazu, nie będzie mogła dokonać nawet tego, co najprostsze i najłatwiejsze, nie będzie mogła nawet wyciągnąć ręki po wodę. Jej urojona władza zostaje zatem rozbita; dusza wykonuje akty czci i zaczyna składać Bogu podziękowania, wypełniając swój prawdziwy obowiązek.
PUNKT PIĄTY
Oto jeden z wielu przykładów mądrości zawartej w poszczeniu podczas ramadanu przez wzgląd na ulepszanie postępowania ulegającej instynktom duszy i porzucenie jej buntowniczych nawyków:
Z powodu swego niedbalstwa ludzka dusza zapomina o sobie samej, aż nie może - i nie chce - dostrzec swej całkowitej bezsilności, swych pragnień i swej niedoskonałości. Nie myśli o tym, jak bardzo jest słaba, jak bardzo podlega przemijaniu i nieszczęściom, ani o tym, że ciało, w które została przyobleczona, składa się jedynie z kości i mięsa, które szybko gniją i rozpadają się. Atakuje wręcz cały świat, jakby posiadała ciało wykute ze stali i jakby wyobrażała sobie, że jest nieśmiertelna i wieczna. Rzuca się na cały świat z olbrzymią zachłannością i żarłocznością, z przywiązaniem do świata i umiłowaniem go. Urzeka ją każda rzecz, która tylko przyniesie jej przyjemność lub korzyść. Co więcej, dusza zapomina o swoim Stwórcy, Który utrzymuje ją przy życiu ze Swą doskonałą litością, nie myśli o konsekwencjach jej życia doczesnego ani o życiu ostatecznym. Zaiste, tarza się w rozpuście i złym prowadzeniu się.
Jednakże post podczas miesiąca ramadan otwiera oczy nawet najbardziej niedbałych i niepoprawnych na ich słabość, bezsilność i pragnienia. Głód sprawia, że myślą oni o własnych żołądkach i rozumieją ich potrzeby. Zdają sobie sprawę z tego, jak słabe są ich ciała, i dostrzegają, jak bardzo potrzebują oni dobroci i litości. Porzucają despotyzm swych dusz podobnym Faraonom, uznają własną całkowitą bezsilność i potrzeby, dostrzegają pragnienie schronienia się na dworze Boga. Przygotowują się do
tego, by zapukać do drzwi Bożego miłosierdzia ręką wdzięczności - i tak postępują, jeśli tylko niedbalstwo nie zniszczyło ich serc.
PUNKT SZÓSTY
Oto jeden z wielu przykładów mądrości zawartej w poszczeniu podczas ramadanu przez wzgląd na objawienie Wszechmądrego Koranu (a miesiąc ramadan był najważniejszym czasem dla jego objawienia):
Jako że Wszechmądry Koran został objawiony w miesiącu ramadan, by ludzie mogli unikać najniższych żądań swej duszy i tego, co trywialne, by przypominali aniołów dzięki powstrzymywaniu się od jedzenia i picia, najlepszym przywitaniem owego niebiańskiego przesłania jest osiągnięcie stanu świętości. Czytanie i słuchanie Koranu tak, jakby dopiero co został on objawiony, słuchanie Bożego przesłania, jakby zostało ono objawione właśnie w tej chwili, słuchanie owego przesłania, jakby słyszało się je od Szlachetnego Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), zaiste, od anioła Gabriela (niech będzie z nim pokój), a nawet od Samego Przedwiecznego, Mówiącego, jest osiąganiem tego samego stanu świętości. Takie postępowanie jest postępowaniem tego, kto interpretuje Koran, powoduje, że zaczynają go słuchać również inni, a w pewnym stopniu ukazuje mądrość zawartą w objawieniu Koranu.
Zaiste, jest tak, jakby podczas ramadanu świat islamu stawał się meczetem, a w każdym zakątku owego meczetu miliony tych, których serca poznały cały Koran, sprawiają, że owo niebiańskie przesłanie słyszą wszyscy mieszkańcy ziemi. Każdy ramadan w świetlistym i olśniewającym stylu głosi werset:
który udowadnia, że ramadan jest miesiącem Koranu. Niektórzy z członków owego wielkiego zgromadzenia z szacunkiem słuchają recytatorów, podczas gdy inni sami recytują Koran.
Podążanie za żądzami podłej i ulegającej instynktom duszy, gdy przebywamy w tym świętym meczecie, wychodzenie z owego świetlistego stanu przez jedzenie i picie jest czymś prawdziwie ohydnym i sprawia, że człowiek staje się obiektem odrazy i obrzydzenia wszystkich zgromadzonych w meczecie. Ludzie, którzy sprzeciwiają się poszczącym w ramadanie w takim samym stopniu stają się obiektem odrazy i obrzydzenia całego świata islamu.
PUNKT SIÓDMY
Oto jeden z wielu przykładów mądrości zawartej w poszczeniu podczas ramadanu przez wzgląd na zysk i korzyść człowieka, który przychodzi na ten świat, by uprawiać pole, które wyda plon w życiu ostatecznym i by dokonać handlu korzystnego dla życia ostatecznego:
Nagroda za dobre uczynki podczas miesiąca ramadan zostaje tysiąckrotnie pomnożona. Zgodnie z hadisem każde słowo Wszechmądrego Koranu to dziesięć dobrych uczynków, każde będzie policzone jako dziesięć dobrych uczynków i każde wyda dziesięć owoców w Raju. Tymczasem podczas ramadanu każde słowo niesie nie dziesięć, lecz tysiąc owoców, a wersety takie, jak ajat al-kursi (Koran, 2:255) przynoszą tysiące korzyści za każde słowo, zaś w piątki podczas miesiąca ramadan nawet więcej. Każde słowo Koranu wypowiedziane podczas Nocy Przeznaczenia będzie policzone jako trzydzieści tysięcy dobrych uczynków.
Zaiste, Wszechmądry Koran, którego każde ze słów wydaje trzydzieści tysięcy owoców, jest podobny świetlistemu rajskiemu drzewu Tuba, które sprawia, że wierni mogą zyskać miliony jego wiecznych owoców. Chodź zatem i spójrz na ów święty, wieczny i zyskowny handel, następnie zastanów się nad tym i pojmij nieskończoną stratę tych, którzy nie doceniają wartości słów Koranu.
Mówiąc wprost, miesiąc ramadan jest wystawą i targiem dla handlu, który jest nadzwyczaj korzystny dla życia ostatecznego. Jest nadzwyczaj żyzną ziemią dla żniw świata, który dopiero nadejdzie. Jeśli chodzi o wzrost i rozkwit dobrych uczynków, ramadan jest dla nich tym, czym dla roślin jest kwietniowy deszcz wiosną. Jest olśniewającą i święta defiladą aktów czci całej ludzkości przed królewską wszechwładzą Boga. Ponieważ tak jest, na rodzaj ludzki nałożono obowiązek postu, by ludzie nie pobłażali w swym niedbalstwie zwierzęcym potrzebom ulegającej instynktom duszy, takim jak jedzenie i picie, by nie zaspokajali swych żądze, które pragną tego, co trywialne. Poprzez czasowe wzbicie się ponad zwierzęcość i ponad to, do czego wzywa ten świat, człowiek zbliża się do stanu właściwego aniołom i wkracza na rynek, na którym prowadzony jest handel życia ostatecznego. Poprzez poszczenie zbliża się on do stanu właściwego życiu ostatecznemu, właściwego duchowi, który jest jedynie odziany w cielesny kształt. Jest tak, jakby człowiek stawał się rodzajem zwierciadła, w którym odbija się Przedwieczny, Który jest ponad wszelką potrzebę. Zaiste, miesiąc ramadan mieści w sobie życie wieczne i umożliwia doznanie go na tym ulotnym
świecie, podczas krótkiego, przemijającego życia doczesnego. Z pewnością nawet jeden ramadan może przynieść owoce równe tym, jakie wydaje osiemdziesiąt lat życia, czego niezbicie dowodzi koraniczne twierdzenie, które mówi, że Noc Przeznaczenia jest bardziej pomyślna od tysiąca miesięcy.
Wyobraźmy sobie, że pewien król ogłasza, że podczas jego panowania pewne dni będą dniami świątecznymi. Może to być jeden dzień w roku, rocznica jego wstąpienia na tron lub inne dni, które odbijają lśniące przejawy jego władzy królewskiej. Przy takich okazjach monarcha jest łaskawy dla swoich poddanych, nie w zakresie ogólnych praw, lecz poprzez obdarowanie ich wyjątkowymi podarkami i łaskami wynikającymi z jego jawnej obecności i zdumiewających działań. Jego łaska szczególnie spłynie na tych spośród jego narodu, którym okaże wyjątkowy szacunek i uwagę, którzy stali się godnymi jego darów dzięki swojej niezachwianej wierności.
W ten sam sposób Król osiemnastu tysięcy światów, Któremu należy się wszelka chwała, Który jest Władcą przedwieczności i wieczności, objawił w ramadanie przesławne zarządzenie Wszechmądrego Koranu, wskazującego na osiemnaście tysięcy światów. Zatem Jego mądrość wymaga tego, by ramadan był wyjątkowym Bożym świętem, przejawem Bożej wszechwładzy, duchowym zgromadzeniem. Ponieważ ramadan jest takim świętem, Bóg rozkazał człowiekowi, by ten pościł, by do pewnego stopnia uwolnił się od nieszlachetnych działań właściwych zwierzętom.
Najdoskonalszym postem jest ten, który sprawia, że wszystkie zmysły i organy człowieka, takie jak oczy, uszy, serce i myśli, poszczą wraz z żołądkiem. Oznacza to dla nich wszystkich porzucenie tego, co zakazane, a także drobnostek, i wezwanie każdego z owych zmysłów i organów do tego, by sam czcił Boga we właściwy sobie sposób. Na przykład zakazanie językowi kłamstw, obmawiania i słów nieprzyzwoitych, sprawienie, by pościł, zajęcie go takimi czynnościami, jak recytowanie Koranu, modlitwa, wychwalanie Najpiękniejszych Imion Boga, proszenie Boga o Jego błogosławieństwa dla Proroka Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), poszukiwanie przebaczenia za grzechy; na przykład powstrzymanie oka od spoglądania na części ciała płci przeciwnej (prócz tych ludzi, z którymi łączą człowieka ustalone więzy pokrewieństwa); na przykład powstrzymanie uszu od słuchania tego, co przynosi szkodę,
a zamiast tego wykorzystanie ich do słuchania prawdy i Koranu - oto, co sprawia, że poszczą również inne organy. Prawdę powiedziawszy, skoro żołądek jest największą fabryką, to kiedy post sprawia, że ma on wymuszone wakacje, sprawia również, że inne małe warsztaty z łatwością podążają za ową wielką fabryką.
PUNKT ÓSMY
Oto jeden z wielu przykładów mądrości zawartej w poszczeniu podczas ramadanu przez wzgląd na życie osobiste człowieka:
Post jest leczącą ciało i duszę dietą najważniejszego rodzaju. Kiedy posłuszna instynktom dusza człowieka je i pije dokładnie tak, jak się jej podoba, jest to szkodliwe dla fizycznego zdrowia człowieka z punktu widzenia medycyny, a kiedy dusza rzuca się na wszystko, co napotka, bez różnicy, czy jest to dozwolone, czy zakazane, będzie to po prostu trucizną dla duchowego życia człowieka. Co więcej, dla takiej duszy trudne jest bycie posłuszną sercu, lecz z chęcią ujmuje wodze w swoje ręce i człowiek nie może kierować duszą, lecz raczej dusza kieruje człowiekiem. Jednak poprzez post w ramadanie dusza zaczyna przyzwyczajać się do pewnego rodzaju diety. Stara się zdyscyplinować samą siebie i uczy się tego, jak słuchać rozkazów.
Co więcej, dusza nie zaprasza choroby do nieszczęsnego, słabego żołądka, napychając go jedzeniem, zanim jeszcze strawił poprzedni posiłek. Przez porzucanie nawet tego, co dozwolone, kiedy zostaje jej to nakazane, dusza nabędzie zdolności słuchania rozkazów prawa szariatu oraz rozsądku, a także stanie się zdolna do unikania tego, co zakazane. Będzie starała się nie niszczyć duchowego życia człowieka.
Ponadto olbrzymia większość ludzkości często cierpi głód. Człowiek zatem potrzebuje głodu i dyscypliny, które ćwiczą go w byciu cierpliwym i wyrozumiałym. Post w ramadanie to cierpliwe znoszenie głodu trwającego piętnaście godzin (lub nawet dwadzieścia cztery godziny, jeśli zabrakło posiłku przed świtem), to trening i dyscyplina. Oznacza to, że poszczenie jest również lekarstwem na niecierpliwość i brak wytrwałości, które sprawiają, że problemy człowieka stają się dwa razy większe.
Co więcej, w fabryce żołądka pracuje wielu robotników, a wiele organów ludzkiego ciała jest powiązanych z żołądkiem. Jeśli idąca za instynktami dusza nie odpocznie przez miesiąc od aktywności w ciągu dnia, sprawi, że robotnicy w fabryce i owe organy zapomną
o swoich podstawowych obowiązkach, a zajmą się wyłącznie nimi samymi, przez co pozostaną w despotycznej władzy duszy nakazującej zło. Wtedy łomot maszyn fabrycznych i buchająca z nich para zaburzą odpoczynek pozostałych organów ludzkiego ciała. Dusza stale zwraca ich uwagę na siebie samą, sprawiając, że na pewien czas zapominają one o własnych wzniosłych obowiązkach. Oto dlaczego przez całe stulecia ci, którzy byli najbliżsi Bogu, przyzwyczajali się do dyscypliny, do jedzenia i picia w małych ilościach, by tylko stać się bliższymi doskonałości.
Dzięki poszczeniu w ramadanie robotnicy z fabryki żołądka rozumieją, że nie zostali stworzeni wyłącznie dla pracy w tej fabryce. Tymczasem pozostałe organy, zamiast zachwycać się prostackimi rozrywkami, jakich dostarcza owa fabryka, czerpią przyjemność z duchowych i anielskich uciech, i to ku nim zwracają swój wzrok. Oto, z jakiego powodu w ramadanie wierni doświadczają oświecenia, poczucia, że ich czyny wydają plon, a także duchowych radości - różniących się zależnie od stopnia każdego z nich. Ich delikatne zdolności i dary, takie jak serce, dusza i rozum, poprzez post w tym błogosławionym miesiącu wspaniale się rozwijają i doskonalą. Choć żołądek szlocha, one śmieją się z bezgrzeszną radością.
PUNKT DZIEWIĄTY
Oto jeden z wielu przykładów mądrości zawartej w poszczeniu podczas ramadanu przez wzgląd na roztrzaskanie urojonej władzy duszy podążającej za instynktami i sprawienie, by poznała swoje obowiązki wynikające z oddawania czci Bogu, poprzez wskazanie na jej bezsilność:
Ulegająca instynktom dusza nie chce uznać swego Pana, niby Faraon pragnie własnego panowania. Niezależnie od tego, jak wielkie męki by cierpiała, zachowuje tę skłonność, jednakże niszczy ją głód. Stąd post podczas ramadanu wymierza silny cios wprost w fasadę podobnej Faraonowi duszy, roztrzaskując ją na kawałki. Post ukazuje jej bezsilność, słabość i pragnienia, i sprawia, że dusza uświadamia sobie, że jest jedynie niewolnikiem.
Wśród hadisów znajdziemy następującą relację:
«Kim jestem Ja i czym jesteś ty?» Dusza odpowiedziała: "Ja to ja, a Ty to Ty". Bóg ukarał ją i wtrącił do Piekła, po czym zapytał o to samo ponownie, a ona ponownie odpowiedziała: "Ja to ja, a Ty to Ty". Jakkolwiek ją karał, nie wyrzekła się swojego egoizmu. Wreszcie ukarał ją
głodem, a wtedy zapytał jeszcze raz: "Kim jestem Ja i czym jesteś ty?" Dusza odpowiedziała:
«Ty jesteś moim litościwym Panem, a ja jestem Twym bezsilnym niewolnikiem!»
PRZEPROSINY: Owa Część Druga została spisana w pośpiechu, w czasie, gdy zarówno ja sam, jak ten, kto spisywał jej wersję roboczą, byliśmy chorzy, w związku z czym jest nieuporządkowana i zawiera wiele błędów. Oczekujemy od naszych braci, że spojrzą na nią pobłażliwie. Mogą poprawić ją w sposób, jaki uznają za odpowiedni.
Część Trzecia będąca równocześnie
(Napisałem tę Część, by przedstawić moim braciom w życiu ostatecznym pewien ważny zamiar, aby go rozważyli. Chodzi o spisanie Koranu w sposób, który ukaże sto lub dwieście rodzajów cudowności Koranu, owej Księgi cudownej wystawy wedle właściwego wzoru, to jest zgodnie z układem tekstu na kartach wedle Hafiza Osmana, z przyjęciem wersetu Mudajana (2:282) za miarę, a sury Al-Ichlas za normę dla jednego wiersza. Owa Część Trzecia, którą napisałem dla naradzenia się z moimi braćmi w tej sprawie, dla poznania ich koncepcji, a także jako napomnienie dla samego siebie, składa się z dziewięciu Kwestii).
KWESTIA PIERWSZA
W Słowie Dwudziestym Piątym, zatytułowanym Cudowność Koranu, ustaliliśmy i udowodniliśmy, że cudowność Potężnego Koranu ma czterdzieści rodzajów. Niektóre z nich ukazaliśmy szczegółowo, niektóre pokrótce, by przekonać nawet zatwardziałych. Różne rodzaje cudowności Koranu, jakie ukazuje on każdej z czterdziestu grup ludzkości, zostały objaśnione również w Osiemnastej Znaczącej Wskazówce Listu Dziewiętnastego, w której udowodniono również udział, jaki otrzymuje dziesięć z owych grup. Pozostałe trzydzieści grup to ci, którzy podążają wszystkimi spośród różnych dróg świętości, a także uczeni w dziedzinach wszelkich rozmaitych nauk, którzy ukazują swą pewną i potwierdzoną wiarę (w stopniach wiedzy wynikającej z pewności, wizji pewności oraz całkowitej pewności) w to, że Koran jest prawdziwym słowem Boga. Oznacza to, że każdy z nich bada inny rodzaj cudowności Koranu, a wszyscy robią to na różne sposoby. Jak cudowność, którą pojmuje święty poszukujący wiedzy o Bogu, nie będzie tym samym, co piękno cudowności, jaką zaświadcza święty, który umiłował Boga, tak piękno cudowności Koranu przejawia się różnymi drogami i na różne sposoby. Aspekt cudowności, który dostrzega uczony dogłębnie badający podstawowe zasady religii, nie będzie tym samym, który dostrzega ten, kto w sposób miarodajny interpretuje drugorzędne
kwestie prawa szari'a, i tak dalej. Nie jestem w stanie ukazać szczegółowo wszystkich tych różnych aspektów; moja zdolność pojmowania nie może objąć ich wszystkich, a moja opinia nie jest w ich kwestii wystarczająca. Z tego powodu wyjaśniłem to, co dotyczy jedynie dziesięciu grup ludzkości, a o pozostałych jedynie pokrótce wspomniałem. A oto dwie grupy spośród tych, które w traktacie Cuda Muhammada nie zostały opisane tak, jak by na to zasługiwały, zatem istnieje potrzeba wyjaśnienia tego tematu:
Grupa pierwsza to rzesza ludzi niewykształconych, których nazywamy "słuchającymi"; ci ludzie jedynie słuchają Koranu i pojmują jego cudowność poprzez słuch. Mówią oni: "Koran, który słyszę, nie przypomina żadnych innych ksiąg, zatem musi być albo czymś gorszym, albo czymś lepszym od wszystkich innych. Nikt nie mógłby powiedzieć - ani nie powiedział - że jest on czymś gorszym; nawet Iblis nie mógłby tak powiedzieć. Musi zatem być lepszy od wszystkich innych ksiąg". W Osiemnastej Znaczącej Wskazówce napisaliśmy o tym jedynie pokrótce, a dalsze wyjaśnienia można znaleźć w Temacie Pierwszym Listu Dwudziestego Szóstego, zatytułowanym Spór z Szatanem, który obrazuje i udowadnia zrozumienie cudowności Koranu przez tę grupę ludzi.
Grupa druga to "ci, którzy patrzą". W Osiemnastej Znaczącej Wskazówce stwierdziliśmy, że ten aspekt cudowności Koranu, który można ujrzeć, wskazuje albo na niewykształconych, prostych ludzi, albo na materialistów, których umysły nie sięgają dalej niż ich wzrok. Owo twierdzenie wymaga wielu wyjaśnień, by objaśnić je całkowicie i udowodnić. Nie zostało ono wyjaśnione w tamtym miejscu z powodu pewnego ważnego przykładu mądrości Wszechwładnego, który zrozumieliśmy dopiero teraz. Wskazaliśmy jedynie kilka szczegółów. Teraz pojmujemy mądrość zawartą w owym przykładzie i jesteśmy pewni, że ówczesne odłożenie tego tematu na później było lepszym rozwiązaniem. By ułatwić zrozumienie cudowności Koranu ludziom z owej grupy, mieliśmy Koran spisany w sposób, który ukazuje ten aspekt jego cudowności, jaki można zobaczyć, a jest to jeden z czterdziestu aspektów.
(Pozostałe kwestie Części Trzeciej, a także Część Czwarta, omawiają temat tałafuq. Zostały włączone do Indeksu, zatem nie powtarzamy ich w tym miejscu; tu zaś umieszczamy jedynie Napomnienie, dotyczące Części Czwartej i jej Punktu Trzeciego).
NAPOMNIENIE
Sto sześćdziesiąt wersów spisano, by wyjaśnić tylko jedną ważną kwestię dotyczącą słowa "Posłaniec". Prócz tego, że owe wersy posiadają wspaniałe zalety, tworzą koraniczną suplikację dla tych, którzy chcą zapamiętywać lub recytować różne wersety, jako że udowadniają i uzupełniają się nawzajem, jeśli chodzi o znaczenie, zaś ich znaczenia są wielce głębokie. Elokwencja i piękno sześćdziesięciu dziewięciu wersów wyjaśniających podniosłą kwestię dotyczącą słowa "Koran" również są cudowne i wzniosłe w tym samym stopniu. Można polecić je naszym braciom jako drugą suplikację koraniczną. Jeśli chodzi o słowo "Koran", pojawia się ono w siedmiu wersach, z wyjątkiem dwóch słów, które pozostają poza owymi wersami, a jako że tamte dwa oznaczają recytację Koranu, nie Koran jako Księgę Objawioną, ich pozostawanie poza pewnego rodzaju szablonem wzmacnia wymowę całej kwestii. Jeśli chodzi o słowo "Posłaniec", to ponieważ surami najbardziej powiązanymi z tym słowem są sury Muhammad i Al-Fath (Zwycięstwo) i jako że ograniczyliśmy się do tych wersów, w których słowo "Posłaniec" występuje w tych surach, nie włączyliśmy do naszych rozważań przykładów pojawiania się tego słowa w innych miejscach. Jeśli wystarczy czasu, związane z nimi tajemnice również zostaną wyjaśnione, za zezwoleniem Boga.
Punkt Trzeci (Części Czwartej) składa się z czterech Punktów. Punkt Pierwszy
Imię Boże "Allah" występuje w Koranie dwa tysiące osiemset sześć razy, włączając w to również frazę Bismillah (ar. w Imię Boga). Imię "Ar-Rahman" (Miłosierny) pojawia się sto pięćdziesiąt dziewięć razy; Imię "Ar-Rahim" (Litościwy) - dwieście dwadzieścia razy; Imię "Al-Ghafur" (Przebaczający) - sześćdziesiąt jeden razy; imię "Ar-Rabb" (Pan) - osiemset czterdzieści sześć razy; Imię "Al-Hakim" (Mądry) - osiemdziesiąt sześć razy; Imię "Al-'Alim" (Wszechwiedzący) - sto dwadzieścia sześć razy; Imię "Al-Qadir" (Wszechmocny a. Wszechwładny) - trzydzieści jeden razy; zaimek "Huła" (On) we frazie: nie ma boga, jak tylko On - dwadzieścia sześć razy. W tym, ile razy powtarza się słowo "Allah", zawarte są liczne tajemnice i subtelne kwestie. Na przykład liczba miejsc, w których Imiona "Miłosierny", "Litościwy", "Przebaczający" i "Mądry" (które są najczęściej powtarzającymi się po Imionach "Allah" i "Ar-Rabb") powtarzają się wraz ze słowem "Allah", jest równa liczbie połowy wersetów Koranu. Tyle samo razy powtarza się słowo "Allah" wraz z Imieniem "Ar-Rabb", które niekiedy jest wymieniane zamiast Imienia "Allah". Słowo
"Ar-Rabb" jest wymienione osiemset czterdzieści sześć razy, lecz jeśli uważnie je zbadamy, zobaczymy, że około pięciuset razy zastępuje ono słowo "Allah", podczas gdy w mniej więcej dwustu przypadkach tak nie jest.
Również liczba miejsc, w których powtarzają się Imię "Allah" wraz z Imionami "Miłosierny", "Litościwy" i "Mądry", a także z zaimkiem "On" we frazie nie ma boga, jak tylko On, jest jedynie o cztery większa od liczby połowy wersetów Koranu. Jeśli zaimek "On" zastąpimy Imieniem "Wszechmocny", różnica ta wyniesie jedynie dziewięć. Jest wiele subtelnych kwestii dotyczących całkowitej liczby miejsc, w których pojawia się słowo "Allah", lecz na razie uważamy, że to, co powiedzieliśmy w tej kwestii, jest wystarczające.
Punkt Drugi
Ten Punkt odnosi się do sur Koranu i również zawiera wiele delikatnych kwestii. Dotyczy on dalszych przykładów tałafuq, wskazujących na porządek, zamiar i wolę.
W surze Al-Baqara słowo "Allah" występuje tyle razy, ile jest wersetów tej sury. Wprawdzie te dwie liczby różnią się o cztery, lecz cztery razy Imię "Allah" jest zastąpione przez zaimek "On", jak w słowach: nie ma boga, jak tylko On, zatem gdy to uwzględnimy, otrzymamy liczbę całkowicie równą liczbie wersetów. Tak samo w surze Al 'Imran liczba wersetów i liczba miejsc, w których występuje słowo "Allah", są niemal równe - Imię "Allah" pojawia się dwieście dziewięć razy, zaś wersetów jest dwieście, jednak niewielkie różnice nie szpecą delikatnych kwestii dotyczących zalet elokwencji i języka Koranu, takich jak te, o których mówiocz przybliżona zgodność jest wystarczająca. Łączna liczba wersetów w surach An-Nisa, Al-Ma'ida i Al-An'am odpowiada liczbie słów "Allah" w tych surach; wersetów jest czterysta sześćdziesiąt jeden, a przykładów użycia słowa "Allah" - czterysta sześćdziesiąt cztery; po dodaniu Imion "Allah" występujących we frazach W Imię Boga na początku sur, obie liczby dokładnie się zgadzają.
A oto kolejny przykład tałafuq: Liczba słów "Allah" w pierwszych pięciu surach Koranu jest dwukrotnie wyższa od liczby tych słów w surach Al-A'raf, Al-Anfal, At-Tauba, Junus i Hud. Innymi słowy, ta liczba dla drugich pięciu sur to połowa liczby dla pierwszych pięciu sur. Następnie, liczba słów "Allah" w surach Jusuf, Ar-Ra'd, Ibrahim, Hidżr i An-Nahl jest równa połowie liczby słów "Allah" w surach od Al-A'raf do Hud, zaś kiedy i tę podzielimy przez dwa, otrzymamy liczbę słów "Allah"
w surach Al-Isra, Al-Kahf, Mariam, Ta Ha, Al-Anbija i Al-Hadżdż. Liczba słów "Allah" zmniejsza się w mniej więcej tym samym stopniu, kiedy przyjrzymy się kolejnym częściom Koranu, z których każda będzie składała się z pięciu sur. Co prawda istnieją pewne niewielkie różnice, które z pozoru zdają się niedociągnięciami, jednak nie wyrządzają one żadnej szkody owym stacjom Bożego przesłania. Na przykład w jednym miejscu otrzymujemy sto dwadzieścia jeden, w drugim sto dwadzieścia pięć; w jednym sto pięćdziesiąt cztery, a w jeszcze innym sto pięćdziesiąt dziewięć. W pięciu surach, z których pierwszą jest sura Az-Zuhruf, liczba słów "Allah" zmniejsza się do ośmiu, a w pięciu poczynając od sury An-Nadżm ta liczba to sześćdziesiąt cztery, jednak przybliżona zgodność zostaje zachowana. Różnice wynikające z niewielkich rozbieżności nie wyrządzają żadnej szkody stacjom Bożego przesłania. Każda z trzech kolejnych grup, które liczą po pięć krótkich sur, zawiera jedynie trzy przykłady słowa "Allah", co pokazuje, że na liczbę owych słów w żaden sposób nie wpłynął przypadek czy ślepy traf, lecz została ona wyliczona zgodnie z określonym porządkiem i mądrością.
Punkt Trzeci dotyczący słowa "Allah"
Ów punkt dotyczy tego, w jaki sposób liczba słów "Allah" na danej stronie może odnosić się do innych kart lub stron, a mówimy w nim, co następuje:
Liczba słów "Allah" na danej stronie wskazuje na stronę po przeciwnej stronie karty, a tamta czasami wskazuje na stronę naprzeciw niej po prawej, zaś czasami na stronę naprzeciw niej po lewej lub na tę po drugiej stronie przeciwległej karty. Przestudiowałem ten rodzaj tałafuq, korzystając z mojego egzemplarza Koranu, i zauważyłem, że - mówiąc ogólnie - mamy do czynienia z bardzo piękną zależnością dotyczącą liczb. Zaznaczyłem przykłady owej zależności w moim egzemplarzu. Bardzo często te liczby są równe, a niekiedy jedna z nich jest połową lub jedną trzecią drugiej. Układ słów "Allah" mówi o mądrości Boga, Jego zamyśle i porządku.
Punkt Czwarty
Ten Punkt dotyczy przykładów tałafuq na pojedynczej stronie Koranu. Moi bracia i ja sam porównaliśmy trzy lub cztery różne egzemplarze Koranu i doszliśmy do wniosku, że we wszystkich z nich owe zbieżności
są zamierzone, zatem można mówić o tałafuq. Jednakże ponieważ ci, którzy przygotowywali poszczególne kopie do druku, mieli na oku różne cele, ów szczególny porządek tałafuq został w pewnym stopniu zagubiony. Jeśli jednak ułożylibyśmy cały tekst koraniczny we właściwym porządku, stałoby się widoczne tyle przykładów tałafuq, ile razy - to jest, dwa tysiące osiemset sześć - słowo "Allah" występuje w całym Koranie, z jedynie nielicznymi wyjątkami. Z owych zależności bije blask światła cudowności Koranu, ponieważ umysł człowieka nie mógłby ani objąć tak rozległej strony, ani też wmieszać się w jej stworzenie i spisanie. Również ręka ślepego przypadku nie mogłaby dosięgnąć takiego układu słów, przepełnionego doniosłym znaczeniem i mądrością.
Teraz mamy nowy egzemplarz Koranu, spisany tak, by do pewnego stopnia ukazywał to, o czym mówi Punkt Czwarty. Zachowano w nim układ stron i wersów tych kopii Koranu, które są najbardziej rozpowszechnione, a równocześnie słowa w miejscach, które zagubiły swe uporządkowanie z powodu niedbalstwa kaligrafów, miały zostać rozmieszczone tak, by ukazały - za zezwoleniem Boga - prawdziwy porządek przejawiający się w owych przykładach tałafuq. Zaiste, zostało to ukazane.
Część Piąta będąca równocześnie
Kiedy przebywałem w pewnym stanie duchowym podczas miesiąca ramadan, dostrzegłem światło spośród wielu świetlistych tajemnic owego wypełnionego światłem wersetu; ujrzałem je jak gdyby z wielkiej odległości. Oto, co się wydarzyło:
Moje serce i wyobraźnia doznały wizji, która nasunęła mi przekonanie o tym, że - jak mówi znana suplikacja Ułajsa al-Qaraniego:
wszystkie stworzenia żywe zanoszą suplikacje do Wszechmocnego Boga, Którego Imię oświetla każdy spośród osiemnastu tysięcy światów.
Ujrzałem, że nasz świat obejmuje tysiące światów, owiniętych w wiele zasłon, jedna po drugiej, każdy z nich znajduje się wewnątrz innego, a wszystkie są niby jak pączek róży o wielu płatkach. Kiedy podnosiły się kolejne zasłony, dostrzegałem inny świat. Było tak, jakby to, co opisuje werset, który w Koranie znajduje się po wersecie światła:
ukazało mi się wśród mroku, na pustkowiu, w straszliwej ciemności. Nagle ujrzałem rozświetlający mrok przejaw Imienia Bożego, podobny promiennemu światłu. W miarę zwijania kolejnych zasłon przed oczami mego umysłu ukazywał się inny świat, a choć ukazywał się pogrążony w ciemnościach z powodu niedbalstwa, Imię Boga przejawiało się niczym słońce, wypełniając ów świat światłem od jego szczytów aż do dna. Owa podróż mojego serca i wyobraźni trwała długi czas, zatem opiszę ją w skrócie:
Kiedy ujrzałem świat zwierząt, ukazał mi się prawdziwie ciemny i smutny z powodu nieskończonych potrzeb zwierząt, ich dojmującego głodu, słabości i bezsilności. Nagle wzeszło Imię "Najbardziej Miłosierny", podobne lśniącemu słońcu, jako znak od Tego, Który daje zaopatrzenie, wyzłacając ów świat od szczytów do spodu blaskiem swego miłosierdzia.
Następnie wewnątrz świata zwierząt ujrzałem inny świat, w którym młode i potomstwo zwierząt - słabe, bezsilne i potrzebujące - walczyły o przetrwanie wśród gęstego mroku, a widok ten każdego przepełniłby litością. Nagle wzeszło Imię "Najbardziej Litościwy" jako znak łaski, oświecając ów świat tak pięknie i z taką słodyczą, że przekształciło skargi, politowanie i łzy smutku w radość, szczęście i łzy podziękowań będących efektem przyjemności.
Następnie uniosła się kolejna zasłona, jakby odsłaniał się ekran kinowy, a moim oczom ukazał się świat człowieka. Ukazał się jednak jako tak pogrążony w ciemnościach, przygniatający i straszny, że w udręce zawołałem: "Biada!". Ujrzałem, że ludzie mieli pragnienia i nadzieje sięgające aż do wieczności, że ich myśli i wyobrażenia obejmowały cały wszechświat, że ich skłonności i zdolności najbardziej żarliwie tęskniły za wiecznością, za niekończącym się szczęściem i za Rajem, zaś ich pragnienia i potrzeby były skierowanie ku nieskończenie wielu celom. Ludzie byli jednak słabi i bezsilni, wystawieni na ataki niezliczonych
nieszczęść i wrogów, wiedli krótkie i zgiełkliwe życie w największej nędzy i pośród największych trudności. Wśród ciągłych mąk utraty i rozłąki - a jest to najbardziej żałośliwy stan serca - spoglądali w kierunku grobu, który dla niedbałych i opieszałych jest drzwiami do wiecznie trwającej ciemności; byli wrzucani w głąb owej ciemnej studni czy to pojedynczo, czy to w grupach.
W chwili, gdy ujrzałem ten świat spowity ciemnością, moje serce, dusza i umysł, wszystkie moje człowiecze zdolności, zaiste, wszystkie cząsteczki tej istoty, jaką jestem, już-już miały załkać i zapłakać z bólu. Jednak nagle Imię Wszechmocnego Boga "Sprawiedliwy" wzeszło jako znak Wszechmądrego, Imię "Najbardziej Miłosierny" wzeszło jako znak Szczodrego, Imię "Najbardziej Litościwy" wzeszło jako znak Zawsze Przebaczającego, Imię "Ten, do Którego należy Zmartwychwstanie" weszło jako znak Tego, Który będzie Jedynym Prawdziwym dziedzicem, Imię "Ten, Który daje życie" wzeszło jako znak Hojnego, a Imię "Ar-Rabb" - jako znak Tego, do Którego należy każda rzecz. Te święte Imiona wyzłociły i wypełniły światłem wiele światów wewnątrz świata ludzkości. Otwierając okno z widokiem na świetlisty świat życia ostatecznego, rozsiały światło nad całym ciemnym światem człowieka.
Następnie została zwinięta kolejna olbrzymia zasłona i ukazał mi się świat Ziemi. Mroczne prawa naukowe filozofii ukazały mojej wyobraźni przerażający świat. Ujrzałem położenie nieszczęsnego rodzaju ludzkiego, podróżującego przez nieskończoną przestrzeń na sędziwej Ziemi, poruszającej się siedemdziesiąt razy szybciej niż kula armatnia, a w ciągu roku pokonującej odległość, na przebycie której człowiek potrzebowałby dwudziestu pięciu tysięcy lat. Ujrzałem ludzkość nękaną przez wewnętrzne wstrząsy, jakby miała lada chwila rozpaść się na kawałki. Moje serce zadrżało, a moje spojrzenie pociemniało. Nagle Imiona Stwórcy niebios i ziemi, Wszechmocnego, Wszechwiedzącego, Pana (ar. Ar-Rabb), Allaha, Tego, Który utrzymuje niebiosa i ziemię oraz Tego, Który podporządkował Sobie słońce i księżyc, wzeszły jako znaki miłosierdzia, ogromu i wszechwładzy Boga. Rozświetliły ów świat, aż ujrzałem, że Ziemia jest bezpiecznym linowcem pasażerskim, właściwie uporządkowanym, poddanym swemu Panu, doskonałym i przyjemnym, zaś ci, którzy schodzą z pokładu owego statku, czynią to, by dokonać korzystnego handlu i odbyć miłą podróż.
W skrócie: Każde z tysiąca i jednego Imion Bożych zwraca się ku wszechświatowi, ukazując się jako podobne słońcu, rozświetlając
świat i wszystkie światy w nim zawarte, a przez wzgląd na jedność Boga w przejawach owych Imion zawarte są - do pewnego stopnia - przejawy pozostałych Imion Boga. Wówczas moje serce dostrzegło światło za wszystkimi ciemnościami i poczuło chęć do podróży, chciało dosiąść wyobraźni i wznieść się aż do niebios. W owej chwili uniosła się kolejna, największa zasłona, a moje serce wkroczyło do świata niebios. Ujrzało, że gwiazdy większe od Ziemi, które wcześniej zdawały mu się migocącymi i uśmiechniętymi, obracały się i podróżowały, jedna wewnątrz drugiej, szybciej niż Ziemia. Gdyby coś zakłóciło ruch jakiejkolwiek z nich, zderzyłaby się z inną, eksplodując w wybuchu tak wielkim, że rozpadłby się cały wszechświat. Gwiazdy rozsiewały nie światło, lecz ogień, a na mnie patrzyły nie z uśmiechem, lecz z dzikością. Ujrzałem niebiosa pośród nieskończonej, okrywającej każdą rzecz, pustej, straszliwej, przerażającej ciemności. Tysiąckrotnie żałowałem tego, że przybyłem do ich świata. Nagle imiona
oraz
ukazały się wraz z ich przejawami jako znak wersetów:
a także:
Każda z gwiazd, które - zgodnie ze znaczeniem, jakie dostrzegałem wcześniej - miały rozpadać się w ciemności, otrzymała nieco blasku potężnego światła owych Imion i rozświetliła świat niebios niczym lśniąca lampa elektryczna. Również niebiosa, które wyglądały na puste i niezamieszkane, wypełniły się aniołami i innymi duchowymi istotami. Ujrzałem będące w ruchu słońca i księżyce, jakby armia Króla przedwieczności i wieczności - jedna z jego niezliczonych armii - przez swoje wielkie manewry ukazywała majestat i wspaniałość wszechwładzy Sułtana, Któremu należy się wszelka chwała. Z całych sił oświadczyłem, a gdyby było to możliwe, ogłosiłbym to wszystkimi cząsteczkami mej istoty i językami wszystkich stworzeń, gdyby tylko były mi posłuszne:
Wyrecytowałem ten werset w imieniu wszystkich stworzeń, a następnie powróciłem na ziemię, zbudziłem się i wykrzyknąłem: "Al-hamdu li-llahi 'ala an-nur al-iman łal-Qur'an!"
Część Szósta będąca równocześnie
(Ta część została napisana, by ostrzegać uczniów i sługi Wszechmądrego Koranu, by nie zostali zwiedzeni ani wprowadzeni w błąd).
Jeśli Bóg zechce, niniejsza Część Szósta udaremni sześć podstępów szatanów spośród dżinnów i ludzi, i zamknie przed nimi sześć dogodnych dróg do ataku.
PODSTĘP PIERWSZY
W konsekwencji instrukcji, jakie odebrali od szatanów spośród dżinnów, szatani w ludzkim ciele pragną zwodzić - poprzez wzbudzanie pragnienia wysokiej rangi czy też pozycji - gotowych do poświęceń ludzi, którzy są sługami Koranu, którzy stanowią jego partię, a także sprawić, by porzucili oni swą świętą służbę i wzniosły dżihad poprzez słowo.
U większości ludzi jest obecne właściwe hipokrytom pragnienie tego, by widzieli ich inni ludzie, a także osiągnięcie pozycji, która sprawi, że ujrzą ich wszyscy. Jest to ambicja, pragnienie sławy i oklasków, a także skłonność do chwalenia siebie samego; owe cechy w mniejszym lub większym stopniu występują u wszystkich, którzy poszukują dóbr i nagrody tego świata. Pragnienie zrealizowania owych ambicji może doprowadzić człowieka nawet do tego, że poświęci on dla nich swoje życie. Ambicja tego rodzaju jest nadzwyczaj niebezpieczna dla tych, którzy poszukują korzyści życia ostatecznego, a nawet dla tych, którzy poszukują korzyści tego świata, jest to wyboista droga. Jest ona również źródłem wielu złych cech moralnych, a także największą słabością człowieka. Człowiek musi jedynie zaspokoić tę ambicję, by
uzyskać kontrolę nad innym, przyciągnąć drugiego człowieka do siebie, przywiązać go do siebie i zapanować nad nim. Wiele nad tym myślałem i najbardziej lękam się dla moich braci tego, że ateiści wykorzystają ową skłonność, która osłabia wiernych, jako że zwabili oni na tę drogę pewnych nieszczęśników, którzy nie byli prawdziwymi przyjaciółmi, wciągając ich w niebezpieczeństwo.
O, moi bracia i przyjaciele w służbie Koranowi! Powiedzcie tajnym agentom przebiegłychahl ad-dunja,agitatorom ludzi zbłądzenia i uczniom Szatana (ponieważ oni wszyscy starają się zwieść was, wzbudzając pragnienie wysokiej rangi), co następuje: "Po pierwsze, zadowolenie Boga, łaski Miłosiernego i przyjęcie dobrych uczynków przez Wszechwładnego dają pozycję tak wysoką, że wszystko oprócz niej, czemu ludzie poświęcają uwagę i co podziwiają, warte jest dosłownie tyle, co nic. Osiągnięcie Bożego miłosierdzia jest wystarczające. Szacunek ludzi jest mile widziany wtedy, gdy jest on odbiciem i cieniem szacunku dla Bożego miłosierdzia, w innym przypadku jest niepożądany. Jako że zgaśnie on u drzwi grobu, jest wart tyle, co nic!"
Jeśli pragnienia rangi i wysokiej pozycji nie można uciszyć ani wyeliminować, należy zwrócić je ku innym rzeczom. Wszelkie emocje mogą być dozwolone, jeśli występują przez wzgląd na życie ostateczne, z intencją modlitwy lub dla sprawienia, że czyjaś praca stanie się efektywna, a wyjaśnimy to przez następujące porównanie:
Wyobraźmy sobie, że w czasie, gdy meczet Aya Sophia jest wypełniony dostojnymi, błogosławionymi, cnotliwymi i znamienitymi ludźmi, jeden lub dwaj leniwi młodzieńcy i niemoralni próżniacy kręcą się przy wejściu, podczas gdy przy oknach kilku Europejczyków wypatruje jakiejś rozrywki. Do meczetu wchodzi pewien człowiek i dołącza do zgromadzenia, następnie pięknie i ładnym głosem recytuje fragment Koranu; spojrzenia tysięcy ludzi prawdy zwracają się na niego, a oni otrzymują nagrodę dzięki szacunkowi dla tego człowieka i modlitwom za niego. To nie jest miłe dla gnuśnych młodzieńców, nierobów spośród heretyków i jednego lub dwóch Europejczyków. Gdyby zaś człowiek, który wszedł do
błogosławionego meczetu i dołączył do wielkiego zgromadzenia, zaczął śpiewać na cały głos sprośne piosenki, tańczyć i podskakiwać, sprawiłoby to, że owi gnuśni młodzieńcy roześmialiby się, sprawiłoby przyjemność rozpustnym nierobom, jako że zachęcałoby do rozpusty, zaś Europejczycy uśmiechnęliby się drwiąco, ponieważ są oni zadowoleni, kiedy widzą w islamie jakiekolwiek przywary. Jednak takie postępowanie przyciągnęłoby spojrzenia błogosławionych ludzi z owego wielkiego zgromadzenia, które wyrażałyby obrzydzenie i pogardę; w oczach tych ludzi ów człowiek upadłby do poziomu najniższego z niskich.
Dokładnie tak, jak w naszym przykładzie, świat islamu i Azja są wielkim meczetem, zaś zamieszkujący je ludzie wiary i prawdy to szacowne zgromadzenie w tym meczecie. Bezczynni młodzieńcy to podobni dzieciom pochlebcy, rozpustni próżniacy to nikczemnicy, którzy idą za Europą, aż nie mają ani narodowości, ani religii, zaś widzowie z Europy to dziennikarze, którzy szerzą koncepcje Europejczyków. Wszyscy muzułmanie, zwłaszcza cnotliwi i ci, którzy pragną się doskonalić, mają w owym meczecie swoje miejsca, stosownie do ich stopnia; ludzie widzą ich i zwracają na nich uwagę. Jeśli spełniają oni dobre dzieła, jak uczą tego nakazy i święte prawdy Wszechmądrego Koranu, zgodnie z zasadami szczerości intencji i zadowolenia Boga, które są podstawowymi zasadami islamu, jeśli językiem swego usposobienia recytują wersety Koranu, wówczas będą wśród tych, o których mówi suplikacja:
która jest stale wypowiadana przez każdego człowieka ze świata islamu. Otrzymają oni swój udział w nagrodzie tych, którzy wypowiadają owe słowa, a braterstwo połączy ich ze wszystkimi wiernymi. Jednakże wartość takiego stanu nie ukaże się ani niektórym spośród ludzi zbłądzenia, którzy są niby przyczyniające szkód bestie, ani niektórym głupcom, którzy są jak dzieci, choć już wyrosły im brody. Jeśli człowiek wypiera się wszystkich swoich przodków, owego źródła honoru, jeśli wypiera się przeszłości, która może być dla niego przyczyną dobrze rozumianej dumy, jeśli w duchu porzuca świetlisty trakt prawych ludzi spośród tych, którzy byli przed nim, choć tamci mieli ów szeroki trakt za punkt oparcia, jeśli podąża za własnymi zachciankami i namiętnościami, jeśli jak hipokryta szuka sławy i podąża za innowacjami, w oczach wszystkich ludzi prawdy i wiary upadnie do prawdziwie najniższej pozycji. Zgodnie z hadisem, który mówi:
niezależnie od tego, jak bardzo prostym i nieświadomym człowiekiem byłby wierny, jego serce patrzy chłodno i z odrazą na tak chełpliwych i samolubnych ludzi, choćby nawet jego umysł nie zdawał sobie z tego sprawy.
Człowiek porwany umiłowaniem pozycji i rangi, opętany przez pragnienie sławy, w oczach niezliczonych członków zgromadzenia wiernych upada do poziomu najniższego z niskich, zaś zyskuje tymczasową pozycję, która nie przyniesie mu nic pomyślnego, w oczach kilku pozbawionych znaczenia szyderców, szaleńców i nierobów. Zgodnie z wersetem:
taki człowiek - drugi człowiek z naszego porównania - znajdzie kilku fałszywych przyjaciół, którzy przyczynią mu szkód w życiu doczesnym, męczarni w królestwie pośrednim, a w życiu ostatecznym będą jego wrogami.
Jeśli chodzi o pierwszego człowieka z naszego porównania, nawet jeśli nie wykreśli on ze swego serca pragnienia wysokiej pozycji, jeśli tylko przyjmie on szczerość intencji i zadowolenie Boga za swe wiodące zasady, a nie uczyni rangi i pozycji swym celem, osiągnie on chwalebną rangę duchową, która całkowicie zaspokoi jego pragnienie. Człowiek straci coś, co znaczy niewiele, bardzo niewiele, a w miejsce tego, co stracił, znajdzie wiele, bardzo wiele wartościowych rzeczy, które nie przyczynią mu żadnej szkody. Zaiste, odpędzi od siebie kilka węży, a znajdzie liczne błogosławione stworzenia i stanie się ich bliskim przyjacielem, lub też nie dopuści do siebie dzikich szerszeni, zaś przyciągnie błogosławione pszczoły podobne sprzedawcom orzeźwiających napojów miłosierdzia. Będzie jadł miód z ich rąk, zaś dzięki ich modlitwom znajdzie przyjaciół ze wszystkich części świata islamu, dzięki którym jego dusza nabierze blasku, jakim lśni woda rajskiego źródła Al-Kałsar, a ich modlitwy zostaną zapisane w księdze jego dobrych uczynków.
Pewnego razu, kiedy pewien mały człowiek zajmujący wysokie stanowisko na tym świecie, z powodu wielkiego błędu, do popełnienia którego popchnęło go pragnienie sławy, stał się błaznem w oczach świata islamu, przemówiłem do niego, ucząc go znaczenia powyższego porównania,
którym zdzieliłem go po głowie. Był bardzo wstrząśnięty, jednak jako że ja sam nie byłem wolny od pragnienia rangi i pozycji, moje ostrzeżenie nie otworzyło mu oczu.
PODSTĘP DRUGI
Jedną z najsilniejszych i najbardziej podstawowych emocji człowieka jest strach. Knujący spiski prześladowcy czerpią z niego wielkie korzyści, za jego pomocą powstrzymując tych, którzy są małoduszni. Agenci ahl ad-dunja i agitatorzy ludzi zbłądzenia korzystają z owej skłonności do strachu ludzi prostych, ale zwłaszcza ze strachu uczonych w religii, przerażając ich i podsycając ich bezpodstawne lęki. Na przykład by przestraszyć tchórza stojącego na dachu i sprawić, by znalazł się on w niebezpieczeństwie, człowiek knujący spiski ukazuje mu coś, co tamten uważa za szkodliwe, podsyca jego strach i stopniowo ściąga go na krawędź dachu, a następnie sprawia, że ów bojaźliwy człowiek spada i łamie kark. Dokładnie w ten sam sposób ci, którzy knują spiski, sprawiają, że ludzie poświęcają rzeczy najważniejsze z powodu najmniej ważnych. Starając się uniknąć ukąszenia komara, uciekają w paszczę smoka.
Pewnego razu pewien dostojny człowiek - niech Bóg się nad nim zmiłuje - przeraził się samego wejścia na pokład łodzi wiosłowej. Pewnego wieczoru razem poszliśmy do mostu w Stambule, gdzie musieliśmy wejść na pokład łodzi, przy czym obstawałem - nie było żadnych wozów, a my udawaliśmy się do Meczetu Sułtana Eyuba. Ów człowiek powiedział: "Jestem przerażony. Ta łódź może zatonąć!" Zapytałem: "Jak wiele łodzi naliczyłbyś tutaj i w Złotym Rogu?" "Być może nawet tysiąc", odpowiedział. Zapytałem: "Jak wiele łodzi tonie każdego roku?" Odparł: "Jedna lub dwie, a być może nawet żadna". Zapytałem: "Jak wiele dni liczy sobie rok?", a on odparł: "Trzysta sześćdziesiąt". Rzekłem mu: "Prawdopodobieństwo zatonięcia łodzi, które wzbudza w tobie bezpodstawny strach i sprawia, że się niepokoisz, jest zatem jak jeden do trzystu sześćdziesięciu. Ktoś, kto jest przerażony czymś tak mało prawdopodobnym, nie jest istotą ludzką, nie można go nazwać nawet zwierzęciem!" Następnie zapytałem go: "Wedle twoich wyliczeń, jak długo będziesz żył?" Odparł: "Jestem stary, być może pożyję jeszcze dziesięć lat". Rzekłem mu zatem: "Wyznaczona godzina śmierci jest dla nas tajemnicą, zatem możemy umrzeć każdego dnia. To oznacza, że możesz umrzeć któregokolwiek spośród trzech tysięcy sześciuset dni. Widzisz, prawdopodobieństwo tego, że umrzesz dzisiaj jest jak jeden do trzech tysięcy, a prawdopodobieństwo tego, że
umrzesz, ponieważ zatonie łódź, jak jeden do trzystu tysięcy. Drżyj ze strachu, szlochaj i spisz testament!" Ów człowiek oprzytomniał, a ja zabrałem go, drżącego, na pokład łodzi. Kiedy już byliśmy na łodzi, powiedziałem mu: "Wszechmocny Bóg dał nam uczucie strachu, by chronić życie, nie po to, by je niszczyć! Nie dał nam życia po to, by było uciążliwe, trudne, by było cierpieniem i męczarnią. Jeśli strach jest spowodowany przez coś, co jest prawdopodobne jak jeden do dwóch, do trzech, do czterech, niechby nawet jak jeden do pięciu lub sześciu, jest ostrożnością i czymś dozwolonym, jednak strach w obliczu czegoś, czego prawdopodobieństwo wynosi jeden do dwudziestu, trzydziestu lub czterdziestu, jest bezpodstawny i czyni życie torturą!"
Moi bracia! Jeśli ci, którzy podlizują się ateistom, atakującym was i wzbudzającym w was przerażenie, porzucą wasz święty dżihad poprzez słowo, powiedzcie im:
"Jesteśmy stronnictwem Koranu, a zgodnie z wersetem:
jesteśmy wewnątrz cytadeli Koranu. Werset:
to forteca, której solidne mury wnoszą się wokół nas. Wykorzystując lęk przed niewielką szkodą, której możemy doznać w ulotnym i tymczasowym życiu doczesnym (a prawdopodobieństwo doznania owej szkody jest jak jeden do tysiąca), nie sprawicie, że z własnej woli damy się wam poprowadzić drogą, która ze stuprocentową pewnością wyrządzi szkodę naszemu życiu ostatecznemu!"
"Czy ktokolwiek doznał jakiejś szkody z winy Saida Nursiego, naszego przyjaciela w służbie Koranowi, naszego mistrza przodującego w naszym świętym dziele? Czy ktokolwiek doznał szkody ze strony ludzi prawdy, takich jak my, którzy są jego towarzyszami na drodze prawdy? Czy jest ktokolwiek, kogo spotkały jakieś trudności z rąk jego bliskich uczniów, lub takie, których przyczyniliśmy my sami? Czyż zatem powinniśmy niepokoić się prawdopodobieństwem doznania takich szkód lub trudności? Ten-Nasz brat ma tysiące przyjaciół i tysiące braci w życiu ostatecznym. Choć przez dwadzieścia lub
trzydzieści lat odgrywał znaczącą rolę w życiu społecznym tego świata, nie słyszeliśmy o tym, by choć jednemu z jego braci stała się krzywda z jego powodu, a w owych czasach wymachiwał on tęgim kijem polityki. Teraz trzyma on w ręku światło prawdy, a nie tęgi kij. Z pewnością, dawno temu był on zamieszany w wydarzenia trzydziestego pierwszego marca i wystąpił przeciw niektórym swym przyjaciołom, lecz później stało się jasne, że do owych wydarzeń podżegali inni, a jego przyjaciele cierpieli nieszczęścia nie z jego przyczyny, lecz z przyczyny jego nieprzyjaciół. Co więcej, w owym czasie uratował on bardzo wielu ludzi spośród swych przyjaciół. Zatem szatani wam podobni nie powinni myśleć, że sprawią, byśmy wyrzucili wieczny skarb z powodu strachu przed czymś, czego prawdopodobieństwo to już nie jeden do tysiąca, lecz jeden do wielu tysięcy!"
Powiedzcie to, uderzcie owych pochlebców ludzi zbłądzenia w usta, i przepędźcie ich! Powiedzcie również: "Jeśli nadejście śmierci nie jest prawdopodobne jak jeden do stu, lecz jest pewne w stu procentach, jeśli mamy choćby na jotę rozsądku, nie damy się zastraszyć, nie porzucimy naszego Nauczyciela i nie uciekniemy!"
Liczne wydarzenia ukazały, i nadal ukazują, że tych, którzy zdradzili swojego starszego brata i mistrza w czasie niebezpieczeństwa, spotykają nieszczęścia, i że to przede wszystkim w nich owe nieszczęścia uderzają. Tacy ludzie zostają bezlitośnie ukarani, a wszyscy spoglądają na nich ze wzgardą. W efekcie tego ich dusze żyją w poniżeniu, a oni sami umierają, również w sensie fizycznym. Ci, którzy ich dręczą, nie litują się nad nimi, mówiąc: "Ponieważ ci ludzie zdradzili swego mistrza, który dochował im wierności i był dla nich dobry, muszą być całkowicie nikczemni i zasługują na wzgardę, nie na współczucie!"
Tak, taka jest prawda!
Jeśli bezwzględny i niegodziwy, pozbawiony skrupułów człowiek powalił kogoś na ziemię i staje nad nim, by rozdeptać jego głowę, a leżący na ziemi człowiek całuje stopy swego barbarzyńskiego prześladowcy, jego serce z powodu owego poniżenia zostanie zmiażdżone wcześniej niż jego głowa, zaś jego dusza umrze przed jego ciałem. Taki człowiek straci głowę, a jego szacunek dla samego siebie i duma zostaną zniszczone. Przez okazanie słabości w obliczu dzikiego prześladowcy pozbawionego sumienia ów człowiek jedynie zachęci tyrana do tego, by go zmiażdżył. Jednak jeśli uciskany człowiek pluje w twarz tyrana, uratuje on swe serce i duszę, zaś jego pokrzywdzone ciało będzie męczennikiem. Plujcie zatem w bezwstydne twarze prześladowców!
Pewnego razu, kiedy Brytyjczycy zniszczyli strzegące Bosforu działa i okupowali Stambuł, najważniejszy duchowny kościoła anglikańskiego, najważniejszej instytucji religijnej w swoim kraju, zadał sześć pytań urzędowi Wielkiego Muftiego (ar. Szajch al-Islam). W owym czasie należałem do komitetu Daru'l Hikmeti'l-Islamiye. Poproszono mnie, bym odpowiedział na owe pytania, zaś pytający domagali się odpowiedzi w sześciuset słowach. Powiedziałem jednak: «Odpowiem im, używając nie tylko sześciuset, lecz nawet sześciu słów, lecz z ustami pełnymi śliny! Widzicie, do czego doprowadziły ich rządy: kiedy tylko postawili stopę na brzegach naszego Bosforu, ich pastor arogancko zadaje nam sześć pytań. W obliczu takiego zachowania powinniśmy napluć mu w twarz. Pluńmy zatem w bezlitosne twarze tyranów!»
O, moi bracia! Kiedy byliśmy pod okupacją tyranów podobnych Brytyjczykom, ochrona, jaką dawał mi Koran, była dla mnie wystarczająca, choć było pewne w stu procentach, że konfrontacja z nimi poprzez język prasy przyniesie mi szkodę, zatem powinna być po stokroć bardziej wystarczająca dla was w obliczu szkody, jaka może spotkać was z ręki owych mało znaczących zabijaków, a prawdopodobieństwo zaistnienia owej szkody jest jak jeden do stu.
Co więcej, o bracia moi!, większość z was odbyła służbę wojskową. Ten, kto jej nie odbył, z pewnością słyszał o tym, jak jest w wojsku, zaś jeśli ktokolwiek z was o tym nie słyszał, niechaj teraz usłyszy ode mnie:
"Najwięcej rannych jest wśród ludzi, którzy porzucają swoje okopy i uciekają, podczas gdy najmniej ran odnoszą ci, którzy wytrwali w okopach!"
Aluzyjne znaczenie wersetu:
ukazuje, że tych, którzy uciekają, w wyniku ich ucieczki najprawdopodobniej spotka śmierć!
TRZECI PODSTĘP SZATANA
Szatani łapią w swe sidła wielu ludzi poprzez chciwość.
W wielu traktatach udowodniliśmy poprzez niezbite dowody, że - jak wynika wprost z jasnych wersetów Wszechmądrego Koranu - dozwolone zaopatrzenie nie przychodzi proporcjonalnie do mocy i woli, lecz
proporcjonalnie do bezsilności i potrzeby. Prawdę tę ukazują liczne znaki, wskazówki, i świadectwa, jak na przykład:
Drzewa, które są rodzajem stworzeń żywych i potrzebują zaopatrzenia, pozostają na miejscu, a ich zaopatrzenie samo spieszy ku nim, tymczasem ponieważ zwierzęta chciwie uganiają się za swoim zaopatrzeniem, nie są karmione w tak doskonały sposób, jak jest to w przypadku drzew.
Również ryby, choć są najgłupszymi i najbardziej bezsilnymi ze zwierząt, są karmione w najlepszy sposób i obrastają tłuszczem, podczas gdy inteligentne i zdolne zwierzęta jak małpy czy lisy są słabe i szczupłe, ponieważ ich zaopatrzenie jest skąpe, co ukazuje, że potrzeba, a nie siła, jest środkiem do zdobycia zaopatrzenia.
Również delikatne zaopatrzenie wszystkich młodych, czy to spośród ludzi, czy to spośród zwierząt, jakim jest mleko, ów delikatny podarunek ze skarbca miłosierdzia, jest zsyłane im w niespodziewany dla nich sposób w wyniku współczucia dla ich słabości, bezsilności i trudnych warunków życia dzikich zwierząt, co ukazuje, że bezsilność i potrzeba, nie zaś inteligencja i siła, są środkami do zdobycia dozwolonego zaopatrzenia.
Również wśród narodów świata są takie, które uganiają się za swym zaopatrzeniem bardziej od innych, będąc wręcz sławnymi ze swej zachłanności. Jednak te narody bardziej niż jakiekolwiek inne cierpią z powodu biedy, braku środków do życia, poniżenia i ubóstwa. Nawet bogate spośród nich żyją skromnie. Tak czy inaczej majątek, w jakiego posiadanie owe narody weszły przy pomocy niedozwolonych środków, takich jak lichwa, nie obejmuje dozwolonego zaopatrzenia, zatem nie może być użyty jako argument w tej dyskusji.
Również ubóstwo wielu osobistości spośród literatów i uczonych, a także dostatek i bogactwo wielu głupców, ukazują, że tym, co przyciąga zaopatrzenie, nie są inteligencja i moc, lecz bezsilność i potrzeba. Tym, co przyciąga zaopatrzenie, jest podporządkowanie się Bogu przy równoczesnym poleganiu na Nim, a także suplikacja poprzez słowo, poprzez stan i poprzez uczynek.
Werset:
obwieszcza ową prawdę oraz jest potężnym, stanowczym dowodem naszego twierdzenia, wypowiadanym przez wszystkie rośliny i zwierzęta, a także przez ich młode. Każda grupa stworzeń, które poszukują zaopatrzenia, recytuje ten werset językiem właściwym swemu usposobieniu.
Ponieważ zaopatrzenie jest wyznaczane i zsyłane, a Tym, Który je daje, jest Wszechmocny Bóg; ponieważ jest On zarówno Najbardziej Litościwy, jak Szczodry, przeto ci, którzy poniżają samych siebie, zyskując to, co zakazane, w ten sposób czynią tak, jakby rzucali oszczerstwa na Jego miłosierdzie i znieważali Jego szczodrość, a gdyby posiadali sumienie i potrafili rozsądzić święte kwestie dotyczące spraw choćby tak oczywistych, jak łapówki, jak przyjmowanie tego, co niezgodne z prawem i niekorzystne - powinni zadumać się nad tym, jak wielorakim szaleństwem jest ich postępowanie.
Tak, ahl ad-dunja, a zwłaszcza ludzie zbłądzenia, nie rozdają pieniędzy za darmo, lecz sprzedają je za wysoką cenę. Czasami coś, co może udzielić niewielkiej pomocy w ciągu roku życia doczesnego, staje się środkiem zniszczenia nieskończonego życia wiecznego. Poprzez podłą cechę, jaką jest chciwość, człowiek ściąga na siebie gniew Boga, kiedy stara się o to, by ludzie zbłądzenia byli z niego zadowoleni.
Tak, moi bracia! Jeśli ci, którzy płaszczą się przed ahl ad-dunja, a także hipokryci spośród błądzących, uchwycą się was z powodu owej słabości, owej skłonności ludzkiej natury, pomyślcie o powyższej prawdzie i weźcie waszego biednego brata za przykład. Zapewniam was ze wszystkich sił, że zadowolenie z tego, co posiadacie, oraz oszczędność zabezpieczą wasze życie i zagwarantują wam zaopatrzenie większe niż wysokie pobory. Jeśli zaś chodzi o jakiekolwiek pieniądze, które zostały wam dane niezgodnie z prawem, to ci, którzy je dali, w zamian zażądają ceny tysiąckrotnie wyższej. Może to również utrudnić waszą służbę Koranowi (a ta służba może otworzyć przed wami niewyczerpany skarbiec) lub sprawić, że w owej służbie staniecie się opieszali. Byłaby to tak wielka strata, pozostawiająca taką pustkę, że nawet gdyby dawano wam tysiąc pensji każdego miesiąca, nie wystarczyłyby do wypełnienia owego pustego miejsca.
Przestroga: Ludzie zbłądzenia nie są w stanie obronić się i odpowiedzieć na prawdy wiary i Koranu, które czerpiemy z Wszechmądrego Koranu i rozpowszechniamy, zatem dla swych intryg hipokrytów wykorzystują sidła oszustwa i podstępu. Chcą zwieść moich przyjaciół poprzez pragnienie wysokiej pozycji, chciwość, strach, chcą obalić moje twierdzenia, przypisując mi pewne rzeczy. W naszej świętej służbie zawsze działamy pozytywnie, lecz na nieszczęście, niekiedy obowiązek usunięcia przeszkody z drogi wiodącej ku jakiejś dobrej kwestii skłania nas do działania negatywnego.
Oto, z jakiego powodu w obliczu przebiegłej propagandy hipokrytów ostrzegam moich braci przed tym, co się tyczy wyżej wymienionych trzech punktów. Próbuję odeprzeć ataki wymierzone w moich braci.
Obecnie najbardziej znamienny atak przypuszczono na moją osobę. Mówią: "Said jest Kurdem, dlaczego więc okazujecie mu tak wielki szacunek i dlaczego za nim podążacie?" Jestem zatem zmuszony, by wspomnieć o czwartym podstępie Szatana, a uczynię to - choć tego nie chcę - językiem starego Saida, by uciszyć łajdaków, którzy tak mówią.
CZWARTY PODSTĘP SZATANA
By zwieść moich braci i wzbudzić w nich uczucia nacjonalistyczne, pewni bezbożni ludzie, którzy zajmują wysokie stanowiska, atakują mnie poprzez swoją propagandę. Na skutek podszeptów Szatana i sugestii ludzi zbłądzenia mówią: "Wy jesteście Turkami. Dzięki niech będą Bogu!, pośród Turków są uczeni w religii i ludzie, do których należy doskonałość wszelkiego rodzaju. Said jest Kurdem, a pracowanie razem z kimś, kto nie jest tej samej narodowości, nie jest patriotyzmem".
Odpowiedź: Nędzniku, który nie masz żadnej religii! Al-hamdu li-llah, jestem muzułmaninem. Mój naród liczy sobie trzysta pięćdziesiąt milionów ludzi. Po sto tysięcy razy szukam u Boga ucieczki przed tym, bym dla idei rasizmu i negatywnego nacjonalizmu miał poświęcić trzysta pięćdziesiąt milionów braci, którzy radują się wiecznym braterstwem, którzy dopomagają mi swymi modlitwami i wśród których jest również olbrzymia większość Kurdów. Szukam u Boga ucieczki przed tym, bym miał wyrzec się owych nieprzeliczonych i błogosławionych braci, a w ich miejsce znaleźć kilku, którzy wkroczyli na drogę, na której nie ma żadnej religii i która nie jest zgodna z żadną szkołą prawa, choć noszą oni miano Kurdów i uważa się, że należą do narodu kurdyjskiego. O, ty, który nie masz żadnej religii! Jedynie idioci tacy jak ty mogliby porzucić wiecznie trwające braterstwo świetlistej i przynoszącej korzyści społeczności liczącej trzysta pięćdziesiąt milionów prawdziwych braci, by zyskać braterstwo - które nawet na tym świecie nie da żadnej korzyści - garstki węgierskich niewiernych lub zeuropeizowanych Turków, którzy stracili własną religię. Ponieważ w Kwestii Trzeciej Listu Dwudziestego Szóstego ukazaliśmy - wraz z dowodami - naturę negatywnego nacjonalizmu i wyrządzane przez ów prąd szkody, odsyłamy cię do tamtego traktatu, a w tym miejscu jedynie objaśnimy następującą prawdę, o której pokrótce wspomnieliśmy w zakończeniu Kwestii Trzeciej:
Oto, co mówię owym pseudopatriotom, owym bezbożnikom, którzy zbłądzili z drogi, którzy kryją się za zasłoną tureckiego patriotyzmu, a w rzeczywistości są wrogami Turków:
Poprzez wieczne i prawdziwe braterstwo jestem blisko i prawdziwie związany z narodem islamu, w tym również z wiernymi tego kraju, zwanymi Turkami. Przez wzgląd na islam czuję dumę i miłuję synów tego kraju, którzy przez blisko tysiąc lat nieśli sztandar Koranu od zwycięstwa do zwycięstwa w każdym zakątku świata. A jeśli chodzi o was, o, wy pseudopatriotyczni oszuści!, jesteście na drodze, która sprawi, że zapomnicie o prawdziwej dumie narodowej Turków, a do was należy jedynie metaforyczne i przemijające braterstwo, oparte na koncepcji rasy i na nienawiści. Pytam was: Czy naród turecki składa się jedynie z niedbałych i lubieżnych ludzi młodych, w wieku od dwudziestu do czterdziestu lat? Czy tym, co jest dla nich korzystne i dobrze się im przysłuży - a zadbania o to wymaga nacjonalizm i patriotyzm - jest edukacja na wzór europejski, która jedynie powiększy ich niedbalstwo, przyzwyczai ich do rozpusty i zachęci do tego, co zakazane? Czy może wszystko po to, by zabawić ich na pewien czas, a sprawić, że na starość zapłaczą? Jeśli to jest nacjonalizm i patriotyzm, jeśli to jest postęp i szczęście w życiu, jeśli takimi tureckimi nacjonalistami jesteście, to uciekam jak najdalej od takiego patriotyzmu, a wy możecie uciec jak najdalej ode mnie! Jeśli macie w sobie choćby jotę patriotyzmu, inteligencji i uczciwości, zastanówcie się nad poniższymi podziałami społeczeństwa i dajcie mi odpowiedź!
Synowie tej ziemi są znani jako naród turecki, który składa się z sześciu części. Pierwsza część to ludzie prawi i pobożni; druga to chorzy i ci, których dotknęło nieszczęście; trzecia to ludzie starsi; czwarta to dzieci; piąta to biedni i słabi; szósta grupa to ludzie młodzi. Czyż ludzie z pierwszych pięciu grup nie są Turkami? Czyż oni nic nie otrzymają od waszego narodowego patriotyzmu? Czyż narodowym patriotyzmem jest dokuczanie ludziom z owych pięciu grup, niszczenie przyjemności, jaką czerpią z życia, oraz tych rzeczy, które są dla nich pociechą, by dostarczyć pijackiej uciechy ludziom z szóstej grupy? Czy też może jest to dowodem wrogości wobec narodu? Zgodnie z zasadą, która mówi: "Decydujące słowo należy do większości", to, co szkodzi większości, jest wrogie, nie zaś przyjazne!
Pytam was, czy największe korzyści dla wierzących i pobożnych ludzi z pierwszej grupy można znaleźć w cywilizacji typu europejskiego, czy też można je znaleźć w rozmyślaniu o wiecznej szczęśliwości poprzez
prawdy wiary, w podróżowaniu drogą prawdy, której ludzie najbardziej pragną, w znajdowaniu prawdziwego pocieszenia? Droga, którą obrali ludzie zbłądzenia i farbowani patrioci wam podobni, gasi duchowe światła pobożnych ludzi wiary, niszczy prawdziwą pociechę i ukazuje śmierć jako wieczną nicość, zaś grób jako drzwi do niekończącej się rozłąki.
Czyż korzyści dla dotkniętych przez nieszczęście, chorych i tych, którzy są zrozpaczeni życiem, dla ludzi z grupy drugiej, można odnaleźć w bezbożnej cywilizacji typu europejskiego? Ci nieszczęśnicy pragną światła, pragną pocieszenia. Pragną nagrody za nieszczęścia, jakie wycierpieli. Pragną odpłacić tym, którzy ich prześladowali. Pragną odepchnąć trwogę u drzwi grobu, do którego się zbliżają. Poprzez fałszywy patriotyzm ludzie tacy jak wy pogrążają igły w sercach owych nieszczęśliwych ofiar nieszczęścia, które tak bardzo potrzebują litości, ukojenia i uleczenia, które tak bardzo na nie zasługują. Wymierzacie cios w ich głowy! Bezlitośnie niszczycie wszystkie ich nadzieje! Wtrącacie ich w całkowitą rozpacz! Czy to jest narodowy patriotyzm? Czy tak chcecie zapewnić korzyści temu narodowi?
Trzecią grupę tworzą ludzie starsi. Zbliżają się oni do grobu i do śmierci, coraz bardziej oddalają się od tego świata, przybliżając się do życia ostatecznego. Czyż korzyści, światła i pociechę dla nich można znaleźć w słuchaniu wieści o okrutnych wydarzeniach, do jakich doprowadzili tyrani podobni Hulagu i Czyngis-chanowi? Czyż jest dla nich miejsce w waszych nowoczesnych ruchach, które sprawiają, że zapomina się o życiu ostatecznym, które wiążą człowieka z tym światem, nie dają żadnych efektów i choć pozornie są postępem, oznaczają upadek? Czy światło życia ostatecznego można znaleźć w kinie, a prawdziwe pocieszenie w teatrze? Czyż narodowym patriotyzmem jest to, co prowadzi do zarzynania owych ludzi niematerialnym nożem, co podsuwa im ideę mówiącą: "Jesteście popychani ku niekończącej się nicości", co przekształca grób, który mieli za bramę miłosierdzia, w paszczę smoka, i dyszy im do ucha: "Wy również tam wkroczycie"?! Jeśli z tego składa się wasz patriotyzm, od którego ludzie starsi oczekują szacunku, to po sto tysięcy razy szukam schronienia u Boga przed takim patriotyzmem!
Czwarta grupa to dzieci, które pragną dobroci od narodowego patriotyzmu, które oczekują litości. Również przez wzgląd na ich słabość, bezsilność i niemoc ich dusze mogą rozwijać się poprzez poznawanie Litościwego i Wszechmocnego Stwórcy, zaś one same mogą wówczas odkrywać swe zdolności w sposób, który daje im szczęście. Jeśli wpoimy
im poleganie na Bogu, którego źródłem jest wiara, wraz z poddaniem się Stwórcy (a owym poddaniem się jest islam), będą mogły znieść straszliwe lęki i wszelkie położenia, jakie przyniesie życie doczesne; owe niewinne istoty będą mogły śmiało patrzeć w przyszłość. Czyż można osiągnąć to samo poprzez nauczanie ich o postępie cywilizacji, z którą tak mało je łączy, o zasadach pozbawionej światła materialistycznej filozofii, która niszczy ich morale i gasi ich dusze? Gdyby człowiek składał się jedynie ze zwierzęcego ciała i nie miał rozumu w głowie, być może owe europejskie zasady - którym nadaliście wyszukaną nazwę edukacji cywilizowanej i narodowej - mogłyby przynieść owym niewinnym dzieciom pewne doczesne korzyści w formie krótkotrwałych uciech właściwych dzieciństwu. Jako że będą one wrzucone w burzliwy zgiełk życia, jako że są istotami ludzkimi, z pewnością w swych serduszkach mają dalekosiężne pragnienia, a w ich główkach zrodziły się wielkie cele. Ponieważ tak przedstawia się rzeczywistość, w obliczu ich nieskończonych potrzeb i bezsilności w ich sercach umieszczono nadzwyczaj potężne wsparcie i nigdy niegasnące miejsce schronienia, a owym wsparciem i miejscem schronienia jest wiara w Boga i w życie ostateczne. To jest dla nich dobrocią i litością. W przeciwnym razie zamordujecie owe nieszczęsne, niewinne istoty w pijaństwie waszego narodowego patriotyzmu, jak szalona matka morduje nożem swoje dziecko. To dzikie okrucieństwo i zło, podobne wyrwaniu ich serc i mózgów i zmuszeniu owych dzieci, by zjadły je dla nakarmienia swego ciała.
Piąta grupa to ludzie biedni i słabi. Biedacy, którzy z powodu ich ubóstwa wielce cierpią pod ciężkimi brzemionami życia, ludzie słabi, którym straszliwe przewroty życia przysparzają smutku - czyż oni nic nie otrzymają od waszego narodowego patriotyzmu? Czyż ich udział można odnaleźć w prądach, które zaprowadziliście pod nazwą cywilizacji w stylu europejskim (a gdyby opadła ta zasłona, należałoby mówić o cywilizacji, która jest niczym Faraon), a które jedynie zwiększają ich rozpacz i cierpienia? Balsam na rany ubóstwa można znaleźć w świętej aptece islamu, nie w rasistowskich ideach. Słabi nie otrzymają siły ani odporności od filozofii naturalizmu, która jest ciemna, nieświadoma i ograniczona do przypadku, lecz mogą znaleźć ową siłę w muzułmańskim zapale i w świętej narodowości islamu!
Szósta grupa to ludzie młodzi. Gdyby ich młodość była wieczna, wówczas wino, które podajecie im do picia w ideach negatywnego nacjonalizmu, przyniosłoby pewne tymczasowe korzyści i byłby z niego jakiś pożytek. Jednak kiedy posuną się oni w latach i oprzytomnieją, co będzie dla
nich bolesne, kiedy o poranku starości zbudzą się ze słodkiego snu, ich rozpacz po przyjemnościach i pijaństwie młodości sprawi, że zaszlochają, a odejście ich przyjemnego snu przyczyni im jeszcze większego smutku i sprawi, że każdy z nich wykrzyknie: "Biada mi! Zarówno moja młodość odeszła, jak i moje życie odchodzi, a ja zbliżam się do grobu jako bankrut! Och, gdybym tylko używał swojej głowy, żeby myśleć!" Czy udziałem, jaki narodowy patriotyzm przyznaje tej grupie, jest to, by radowali się jedynie przejściowo, a później przez bardzo długi czas gorzko szlochali? Czy też ich szczęście i przyjemność w życiu doczesnym można znaleźć w uczynieniu ich ulotnej młodości trwałą przez oddawanie czci Bogu i przez spędzenie młodości, która jest pięknym i słodkim darem Boga, nie na drodze rozpusty i hulania, lecz na drodze prostej, w składaniu Bogu podziękowań, by zyskać wieczną młodość w królestwie szczęśliwości? Mówcie, jeśli macie choćby ziarnko inteligencji!
W skrócie: Gdyby naród turecki składał się wyłącznie z ludzi młodych; gdyby ich młodość była wieczna; gdyby nie mieli żadnego innego miejsca prócz tego świata - wówczas wasz europejski ruch pod płaszczykiem tureckiego patriotyzmu mógłby zostać uznany za narodowy patriotyzm. Moglibyście mówić o mnie jako o kimś, kto przywiązuje niewielką wagę do życia tego świata, kto uważa rasizm za "europejską chorobę", kto stara się powstrzymać młodych ludzi przed uganianiem się za niedozwolonymi rozrywkami i za tym, co niegodziwe, kto przyszedł na świat w innym kraju: "On jest Kurdem, nie podążajcie za nim!" Być może mielibyście prawo do tego, by tak powiedzieć. Jednak ponieważ, jak zostało to wyjaśnione powyżej, synowie tego kraju, którzy noszą imię Turków, należą do sześciu grup, przyczynianie szkód pięciu z tych grup i niszczenie przyjemności, jaką czerpią z życia, by dać ludziom z jednej tylko grupy chwilową, doczesną przyjemność, której wszystkie konsekwencje są złe, by odurzyć ich i oszołomić, ledwie można nazwać przyjaźnią dla narodu tureckiego; jest to wrogość.
Tak, wedle kryteriów rasy nie zaliczam się do Turków, lecz pracowałem z całych sił, z całkowitym zapałem, w sposób, jaki nakazują litość i braterstwo, na rzecz tych grup spośród Turków, do których należą bogobojni, dotknięci przez nieszczęście, starsi, dzieci, ludzie biedni i słabi. Pracowałem również dla ludzi młodych, którzy stanowią grupę szóstą; pragnąłem, by porzucili wszelkie bezprawne uczynki, które będą trucizną dla ich życia doczesnego, zniszczą ich życie ostateczne, a w zamian za godzinę śmiechu przyniosą rok płaczu. Dzieła, których tematy zaczerpnąłem z Koranu i które opublikowałem
w języku tureckim - a czyniłem to nie przez owe sześć czy siedem lat, lecz przez lat dwadzieścia - może zobaczyć każdy. Tak, chwała niech będzie Bogu za to, że dzięki tym dziełom, zaczerpniętym z kopalni światła Wszechmądrego Koranu, ukazało się światło, którego ludzie starsi pragną bardziej niż czegokolwiek innego; dotkniętym przez nieszczęście i chorym wskazano najskuteczniejsze lekarstwa w świętej aptece Koranu; drzwi grobu, o których ludzie starsi rozmyślają więcej niż o czymkolwiek innym, zostały ukazane jako drzwi wiodące do miłosierdzia, nie na miejsce egzekucji. Prawdziwie potężne wsparcie w obliczu nieszczęść i rzeczy przynoszących szkodę, z jakimi mierzą się wrażliwe serca dzieci, oraz miejsce schronienia, w którym spotkają spełnienie wszystkich swych nadziei i pragnień, zostały wydobyte z kopalni Wszechmądrego Koranu i ukazane, by mogły przynieść rzeczywiste korzyści. Ciężkie powinności życia, które miażdżą większość ludzi biednych i słabych, zostały złagodzone przez prawdy wiary, pochodzące z Wszechmądrego Koranu.
Owe pięć grup to pięć spośród sześciu części narodu tureckiego, a my pracujemy dla ich korzyści. Szósta grupa to ludzie młodzi. Czujemy potężną więź braterstwa z dobrymi ludźmi spośród nich, jednak nie może istnieć żadna przyjaźń między nami a podobnymi wam, którzy sprowadziliście innych z drogi prostej! Nie uważamy za Turków tych, którzy objęli zbłądzenie i chcą wyrzec się narodowości muzułmańskiej, w której zawierają się wszystkie prawdziwe przyczyny dumy Turków. Uważamy ich za Europejczyków ukrywających się pod zasłoną tego, co tureckie! Nawet gdyby twierdzili oni sto tysięcy razy, że są Turkami i tureckimi patriotami, nigdy nie zwiodą ludzi prawdy, ponieważ ich czyny i dzieła będą zadawać kłam ich twierdzeniom.
O, wy, którzy podążacie drogami Europejczyków! I wy, którzy zeszliście z drogi prostej, którzy poprzez waszą propagandę staracie się sprawić, by moi prawdziwi bracia patrzyli na mnie ozięble! Jakież to korzyści dajecie temu narodowi? Gasicie światła ludzi z grupy pierwszej, pobożnych i prawych. Smarujecie trucizną rany ludzi z grupy drugiej, którzy zasługują na uprzejmość i opiekę. Niszczycie to, co jest pociechą dla ludzi z grupy trzeciej, najbardziej zasługujących na szacunek, i wtrącacie ich w rozpacz. Całkowicie niszczycie morale ludzi z grupy czwartej, którzy prawdziwie potrzebują litości, i tłumicie ich prawdziwe człowieczeństwo. Czynicie bezowocnymi nadzieje i wołania o pomoc ludzi z grupy piątej, którzy są najbardziej potrzebującymi wsparcia, pomocy i pocieszenia, i sprawiacie, że życie staje się w ich oczach czymś bardziej
okropnym niż śmierć. Zaś ludziom z grupy szóstej, którzy potrzebują tego, by ich ostrzec, by oprzytomnieli, dajecie do picia, gdy pogrążeni są w śnie młodości, wino tak mocne, że ból głowy po nim będzie zaprawdę straszliwy. Czy to z powodu waszego narodowego patriotyzmu poświęcacie tak wiele świętości? Czy właśnie to wasz patriotyzm ma do zaoferowania Turkom? Po sto tysięcy razy szukam u Boga schronienia przed takim patriotyzmem!
Panowie! Wiem, że kiedy w obliczu prawdy jesteście pokonani, uciekacie się do siły. Zgodnie z rzeczywistością moc leży w prawdzie, nie zaś w sile, możecie zatem podpalić cały świat wokół mojej głowy, lecz owa głowa, która została poświęcona dla prawd Koranu, nie pokłoni się przed wami. Mówię wam również i to, że gdyby moimi wrogami nie była ograniczona liczba ludzi wam podobnych (którymi w efekcie ich działań gardzi cały naród), lecz tysiące, nie poświęciłbym im uwagi i nie przywiązałbym do nich wagi większej niż ta, jaką przywiązuję do szkodników spośród zwierząt. Cóż możecie mi zrobić? Wszystko, co możecie mi zrobić, to albo zakończyć moje życie, albo też zepsuć moje dzieło i moją służbę. Poza nimi nie istnieje na tym świecie nic, do czego byłbym przywiązany. Jeśli chodzi o wyznaczoną godzinę śmierci, wierzę z pewnością równą tej, jaką daje świadectwo, że jest ona wyznaczona i nie podlega zmianie. Ponieważ tak jest, zatem jeśli mam umrzeć jak męczennik na drodze prawdy, nie będę odwlekał tej chwili, lecz wyczekuję jej z utęsknieniem. Co więcej, jestem stary i trudno mi uwierzyć, że żyłbym dłużej niż przez kolejny rok. Przekształcenie jednego roku pozornego życia w niekończące się życie wieczne poprzez męczeństwo jest wzniosłym celem dla ludzi takich jak ja. Jeśli chodzi o moje dzieło i moją służbę, to Wszechmocny Bóg poprzez Swoje miłosierdzie obdarował mnie takimi braćmi w służbie wierze i Koranowi, że po mojej śmierci owa służba będzie wykonywana w wielu ośrodkach w miejsce jednego. Jeśli mój język zostanie uciszony przez śmierć, inne potężne języki będą mówić w jego zastępstwie, kontynuując moje dzieło. Mogę nawet powiedzieć, że jak pojedyncze ziarno wydaje życie pędu, kiedy wkracza do ziemi i w niej umiera, a następnie setka ziaren wykonuje swe obowiązki w miejsce tego jednego, tak ja żywię nadzieję, że moja śmierć stanie się środkiem prowadzącym do wykonywania służby wspanialszej niż moje życie!
PIĄTY PODSTĘP SZATANA
Czerpiąc korzyści z egoizmu, ci, którzy wspierają ludzi zbłądzenia, chcą odciągnąć mych braci ode mnie. Zaprawdę, egoizm jest najbardziej
niebezpieczną ze skłonności człowieka, a także jego największą słabością. Poprzez podsycanie egoizmu można sprawić, że ludzie będą robili rzeczy straszne. Moi bracia! Strzeżcie się, nie pozwólcie, by wrogowie zadawali wam ciosy, by chwytali was w sidła waszego egoizmu, który wykorzystują! Powinniście wiedzieć, że w naszym stuleciu ludzie zbłądzenia dosiedli swojego ego i galopują przez doliny zbłądzenia. Ludzie prawdy powinni porzucić egoizm, jeśli chcą służyć prawdzie. Nawet jeśli można usprawiedliwić człowieka, który korzysta za swego "ja", ponieważ stanie się on podobny do innych, którzy będą przypuszczali, że jest on egoistą jak oni, będzie to niesprawiedliwością wyrządzoną służbie prawdy. Służba Koranowi, wokół której się zgromadziliśmy, w żadnym wypadku nie przyjmuje słowa "ja", lecz wymaga słowa "my", mówiąc: "Nie mówcie 'ja', mówcie 'my'".
Oczywiście zdajecie sobie sprawę z tego, że wasz biedny brat nie rozpoczął swojego dzieła, zapatrzony w swoje "ja" i nie sprawił, byście to jemu służyli. Zaiste, ukazał wam samego siebie jako sługę Koranu, który uwolnił się od własnego ego. Nie dba o samego siebie i uczynił swoim zwyczajem, aby nie korzystać z niczegozego należy do ego. W każdym przypadku udowadniał wam poprzez rozstrzygające świadectwa, że dzieła, które ukazały się dla powszechnej korzyści, są wspólną własnością, to jest, że ich źródłem jest Wszechmądry Koran. Nikt nie może egoistycznie domagać się prawa własności wobec nich. Nawet jeśli - by założyć taką niemożliwość - z powodu mojego ego twierdziłbym, że są one moją własnością, to, jak rzekł jeden z moich braci, skoro drzwi prowadzące do prawdy Koranu zostały otwarte, zatem uczeni i ci, którzy poszukują doskonałości, nie powinni patrzeć na moje wady i niewielkie znaczenie ani powstrzymywać się od podążania za mną, nie powinni mniemać, że sami sobie wystarczą. Z pewnością dzieła dawnych prawych i dociekliwych uczonych w religii są wielkim skarbcem lekarstw wystarczających do uleczenia każdej choroby, lecz czasami zdarza się, że klucz do skarbca ma większe znaczenie niż sam skarbiec, ponieważ skarbiec jest zamknięty, a jeden klucz może otwierać wiele skarbców.
Sądzę, że ci, którzy popadają w przesadny egoizm z powodu swej uczoności, zrozumieli, że wszystkie wydane Słowa są kluczami do prawd Koranu i diamentowymi mieczami, rażącymi tych, którzy zaprzeczają owym prawdom. Ludzie cnoty i doskonałości, a także ci, którzy są egoistami z powodu swej uczoności, powinni wiedzieć, że uczniowie
Światła nie są moimi uczniami, lecz uczniami Wszechmądrego Koranu, a ja uczę się wraz z nimi.
Jeśli - by założyć taką niemożliwość - twierdziłbym, że jestem mistrzem, to jako że mamy drogę do wybawienia wszystkich grup spośród ludzi wiary (od ludzi prostych do elity) od sceptycyzmu i wątpliwości, na które są wystawieni, zatem albo pozwólmy owym uczonym, by znaleźli łatwiejsze rozwiązanie, albo też niech przyłączą się do nas, a my nauczajmy ich i wspierajmy. Zepsuci uczeni w religii stoją twarzą w twarz z poważnymi zagrożeniami, a w naszych czasach uczeni w religii muszą być szczególnie ostrożni. Przypuśćmy zatem, jak czynią to moi wrogowie, że pełnię służbę taką jak ta jedynie ze względu na mój egoizm. Ponieważ wielka liczba ludzi porzuciła swój egoizm i zgromadziła się wokół człowieka podobnego Faraonowi, z całkowitą wiernością, dla celu związanego z życiem doczesnym i nacjonalizmem, a wykonują swą pracę z całkowitą solidarnością, czyż wasz brat - dopóki ukrywa swój egoizm - nie ma prawa, by poprosić, abyście z taką samą solidarnością zebrali się wokół prawd wiary i Koranu, jak owi kaprale ze wspólnoty ahl ad-dunja? Nawet gdyby nie zgodzili się z tym najwięksi uczeni spośród was, czyż nie byliby w błędzie?
Moi bracia! Aspektem egoizmu najbardziej niebezpiecznym dla naszego dzieła jest zawiść. Jeśli nie pełnimy naszej służby jedynie przez wzgląd na Boga, zawiść wtrąca się do naszego dzieła i psuje je. Jak jedna z rąk człowieka nie może być zawistna wobec drugiej, jak oko nie może zazdrościć uchu, a serce nie może rywalizować z rozumem, tak każdy z was przypomina zmysł lub część zbiorowej osobowości ciała, jakie stanowimy. Waszym zasadniczym obowiązkiem, wynikającym ze świadomości, jest nie rywalizować z innym bratem, lecz czuć dumę i zadowolenie z zalet każdego z braci.
Pozostaje jeszcze jedna sprawa, która jest wielce niebezpieczna: Wy sami oraz wasi przyjaciele jesteście zawistni wobec waszego biednego brata. Wśród was są uczeni, którzy zdobyli sobie pewną reputację, a niektórzy spośród uczonych stają się egoistyczni, kiedy chodzi o ich wiedzę. Są egoistyczni pod tym względem, nawet jeśli poza tym są skromni. Nie są w stanie łatwo zrezygnować ze swego egoizmu. Czegokolwiek nie mogłyby uczynić ich serca i umysły, ich nakazujące zło dusze domagają się wyższości, domagają się tego, by owi uczeni zaprzedali samych siebie, a nawet, by wiedli spór z Traktatami Światła, które zostały już napisane. Choć ich serca miłują owe traktaty, a ich umysły
wysoko je oceniają i uznają ich wartość, ich dusze - z powodu egoizmu wynikającego z tego, co dotyczy ich uczoności - pragną oczernić Słowa i zaprzeczyć ich wartości, jakby żywiły ślepą wrogość wobec nich, ponieważ wytwory ich własnych myśli nie mogą rywalizować ze Słowami ani nie sprzedają się tak dobrze, jak one. Oto, co muszę im powiedzieć:
Nawet jeśli członkowie owego kręgu nauki Koranu są uczonymi i autorytetami w dziedzinie Bożego prawa, ich jedynym obowiązkiem wobec nauk wiary jest wyjaśnianie i objaśnianie Słów, które zostały już napisane, bądź też układanie ich we właściwym porządku. Poprzez wiele znaków zrozumiałem, iż nałożono na nas obowiązek wydawania orzeczeń (ar. fatła) w dziedzinie tego, co tyczy się nauk wiary. Jeśli ktoś spośród naszego kręgu napisał cokolwiek, co wykracza poza ten obowiązek, czując w swej duszy egoizm wynikający z jego wiedzy, będzie to niby prowadzenie oziębłego sporu, a jego dzieło będzie kiepskim plagiatem. Dzięki licznym świadectwom i znakom zostało ustalone, że wszystkie części Traktatów Światła biorą swój początek z Koranu. Zgodnie z zasadą podziału pracy, każdy z nas przyjął na siebie określony obowiązek i mamy dostarczyć ową wydestylowaną wodę życia tym, którzy jej potrzebują!
SZÓSTY PODSTĘP SZATANA
Lu dzie zbłądzenia wykorzystują takie cechy, jak lenistwo, pragnienie komfortu materialnego czy przywiązanie do innych obowiązków. Tak, szatani spośród dżinnów i ludzi atakują z każdej strony. Kiedy widzą tych spośród naszych przyjaciół, których serca są mocne, intencje czyste, wierność silna, a przedsięwzięcia wzniosłe, zaatakują z innej strony.
By zatrzymać naszą pracę i odwieść nas od naszej służby, korzystają z lenistwa niektórych przyjaciół, z ich pragnienia komfortu materialnego i przywiązania do innych obowiązków. Powstrzymują ludzi od służenia Koranowi za pomocą podstępów każdego rodzaju, sprawiając, że dla niektórych z nich nagle znajduje się więcej innych zajęć, choć oni sami nie są tego świadomi. Wówczas ludzie nie mogą znaleźć czasu na służbę Koranowi. Innym z kolei ukazywane są kuszące rzeczy tego świata, by obudzić ich pragnienia, przez co stają się oni opieszali w swej służbie; i tak dalej. Owe drogi ataku są liczne, więc skrócimy ów temat, zostawiając go waszej przenikliwości i zdolności zrozumienia.
Moi bracia, bądźcie bardzo ostrożni! Wasz obowiązek jest święty, a wasza służba wzniosła. Każda godzina waszego czasu może być tak wartościowa, jak cały dzień oddawania czci Bogu. Bądźcie tego świadomi i nie zmarnujcie żadnej z owych godzin!
Święta Data
Zgodnie z nauką abdżad wartość liczbowa słowa "Koran" (ar. Qur'an) to trzysta pięćdziesiąt jeden. Słowo to zawiera dwie litery alif; jeśli niewymawiane alif przeczytamy jako alfun, to wartość owego alfun będzie wynosiła tysiąc. Oznacza to, że rok tysiąc trzysta pięćdziesiąty pierwszy możemy nazwać Rokiem Koranu, jako że w owym roku zdumiewająca tajemnica tałafuq dotyczących słowa "Koran" została ukazana w niektórych częściach Traktatów Światła, które są komentarzem do Koranu. Cudowna tajemnica tałafuq dotyczących Imienia "Allah" w Koranie ukazała się w tym samym roku. Tak, Koran ukazuje cudowne wzory, uporządkowane wedle nowego sposobu, wedle którego został spisany w tym właśnie roku. Owego roku uczniowie Koranu ze wszystkich sił starali się ustrzec tekst koraniczny przed zmianami, jakie chciano w nim wprowadzić; w tym samym roku stały się widoczne ważne aspekty cudowności Koranu; w tym roku zaszły również liczne zdarzenia związane z Koranem i, jak się zdaje, zachodzą one nadal.
Dopisek do Części Szóstej, będącej równocześnie
(Ów Dopisek został napisany, by uniknąć odrazy i obelg, jakie zostaną w nas wymierzone w przyszłości. Innymi słowy został napisany po to, by, kiedy mówimy: "Spójrzcie na pozbawionych moralnego kręgosłupa ludzi naszych czasów!", ślina wrogów albo nie bryznęła nam w twarze, albo też została z nich otarta. Niech nasze słowa rozbrzmiewają w uszach przywódców Europy, dzikusów skrytych pod maskami człowieczeństwa! Niechaj wbiją się w ślepe oczy niesprawiedliwych prześladowców, którzy nasłali na nas tyranów pozbawionych skrupułów! Niech nasza petycja wymierzy cios w głowy tych, którzy podążają za podłą współczesną cywilizacją, przez których w naszym stuleciu istnienie Piekła stało się sto tysięcy razy bardziej niezbędnym!)
W ostatnich czasach ukryta agresja bezbożników przybrała najbardziej szpetny kształt, kształt agresji wymierzonej w nieszczęsnych ludzi wiary i w religię. Kiedy wraz z jednym lub dwoma braćmi oddawałem cześć Bogu w meczecie, który sam pomagałem remontować, nasze kameralne i ciche wezwanie na modlitwę oraz iqama zostały przerwane. Zapytano nas: "Dlaczego w tajemnicy recytujecie iqamę po arabsku i wykonujecie wezwanie na modlitwę?" Moja cierpliwość i zdolność zachowania
milczenia zostały wyczerpane, więc powiedziałem, jednak nie do owych pozbawionych skrupułów i podłych ludzi, którzy nie byli warci tego, by w ogóle się do nich zwracać, lecz do naczelników owej społeczności podobnej Faraonom, którzy samowolnie i despotycznie igrają z losem tego narodu:
"O, wy, ludzie innowacji, którzy sprowadzacie innych z drogi prostej religii Boga! Domagam się odpowiedzi na sześć pytań".
Każdy rząd na świecie, każdy lud, który jest przez kogoś rządzony, nawet kanibale lub hersztowie band rozbójników mają pewne zasady i pewne prawo, poprzez które sprawują rządy. Zatem zgodnie z jaką zasadą dokonujecie aktów tak nadzwyczajnej agresji? Pokażcie wasze prawo! Czy też może przyjmujecie za prawo samowolne zachcianki podłych urzędników? Żadne prawo nie może przerwać aktów czci człowieka w taki sposób; prawo, które by na to pozwalało, nie może istnieć!
Na jakiej sile polegacie, że ośmielacie się pogwałcić podstawową zasadę wolności sumienia, która panuje wśród ludzkości niemal wszędzie, zwłaszcza w naszym wieku wolności i w kręgach ludzi cywilizowanych, że traktujecie to tak lekko, choć zachowujecie się tak, jakbyście chcieli wyrządzić zniewagę wszystkim ludziom i odrzucić ich sprzeciwy? Jaką moc posiadacie, że w ten sposób atakujecie religię i ludzi, którzy ją wyznają, jakbyście sami żarliwie przyjęli bezbożność za waszą religię, choć przez nazywanie się ludźmi świeckimi ogłaszacie, że nie będziecie mieszać się ani w sprawy religii, ani w sprawy bezbożności? Taka rzecz nie pozostanie w tajemnicy, a wy będziecie musieli za nią odpowiedzieć! Zatem jaką dacie odpowiedź? Choć nie moglibyście wytrzymać sprzeciwu najmniejszego z dwudziestu rządów, staracie się pogwałcić siłą wolność sumienia, jakbyście kompletnie nie dbali o sprzeciwy dwudziestu rządów razem wziętych!
Zgodnie z jaką zasadą proponujecie ludziom takim jak ja, którzy podążają za szkołą prawną Imama Szafi'iego, szkołę Imama Abu Hanify, czyniąc to w sposób sprzeczny z wzniosłością i czystością owej szkoły, opierając się na fałszywych fatłach pewnych zepsutych uczonych w religii, którzy sprzedali własne sumienia za korzyści tego świata? Jeśli po tym, jak unieważnicie szkołę Imama Szafi'iego, której trzymają się miliony ludzi, a sprawicie, by wszyscy oni podążyli za szkołą hanaficką, do czego też próbujecie mnie zmusić w sposób godny tyranów, być może zostanie
powiedziane, że jest to zasada bezbożnych ludzi takich jak wy. Poza tym jest to samowola i nikczemność, a my nie podążamy za kaprysami ludzi tego rodzaju, ani też nie uznajemy ich!
Zgodnie z jaką zasadą proponujecie, opierając się na zepsutym orzeczeniu, które jest innowacją, wykonywanie iqamy w języku tureckim, w sposób całkowicie sprzeczny z tureckim nacjonalizmem, który jest szczerze pobożny i żywi szczery szacunek dla religii, który od najdawniejszych czasów był połączony z islamem, w imię tureckiego patriotyzmu (który dla was oznacza ślepe zapatrzenie w Europę), ludziom takim jak ja, którzy należą do innego narodu? Tak, choć relacje przyjaźni i braterstwa łączą mnie z prawdziwymi Turkami, nic i pod żadnym względem nie łączy mnie z tym, co tureckim patriotyzmem nazywają podobni wam naśladowcy Europy. Jak w ogóle możecie proponować mi coś takiego? Jakim prawem? Być może jeśli zniesiecie narodowość kurdyjską, do której przyznają się miliony ludzi, którzy przez tysiące lat nie zapomnieli własnej narodowości i języka, którzy byli dla Turków obywatelami tego samego państwa i prawdziwymi towarzyszami dżihadu, jeśli sprawicie, by zapomnieli oni własny język, wówczas być może propozycja, jaką składacie ludziom takim jak ja, spośród innego ludu, byłaby zgodna z jakimś rodzajem barbarzyńskiego prawa. W innym przypadku jest to czysta samowola. Nie można podążać za samowolnymi kaprysami ludzi, i my nie podążamy za nimi!
Wszelkie prawa rządu mają zastosowanie do obywateli danego kraju i do tych, których rząd uważa za obywateli tego kraju, jednak rząd nie może zastosować swoich praw wobec tych, których nie uważa za obywateli owego państwa, jako że wtedy mogliby oni powiedzieć: "Nie jesteśmy obywatelami waszego kraju, zatem wy nie jesteście naszym rządem!"
Co więcej, żaden rząd nie może dwukrotnie i w tym samym czasie karać za to samo. Albo wtrąca mordercę do więzienia, albo nakazuje wykonać na nim wyrok śmierci. Ukaranie zarówno przez karę więzienia, jak i poprzez wymierzenie kary głównej, nie jest zasadą w żadnym miejscu!
Jednakże, pomimo faktu, że nie przyczyniłem jakiejkolwiek szkody ani temu krajowi, ani temu narodowi, od ośmiu lat trzymacie mnie w niewoli, a takiej kary nie wymierzyliście nawet zbrodniarzom należących do najdzikszych i najbardziej obcych narodów. Choć ułaskawiliście przestępców,
negujecie moje prawo do wolności i pozbawiacie mnie w ogóle wszelkich praw cywilnych. Nie powiedzieliście: "On również jest synem tej ziemi", zatem zgodnie z jaką zasadą i prawem proponujecie - co jest sprzeczne z życzeniami tego narodu - owe niszczące wolność zasady komuś takiemu jak ja, kto jest dla was cudzoziemcem pod każdym względem? Jako że podczas Wielkiej Wojny mieliście za nic wszystkie bohaterskie czyny, których dokonał ów człowiek, co zostało poświadczone przez dowódców armii; jako że uważacie, że jego pełna poświęcenia walka za ten kraj była zbrodnią; jako że poczytujecie jako starania o zachowanie dobrej moralności w owym nieszczęsnym narodzie oraz jego poważne i skuteczne działania na rzecz szczęścia tego narodu na tym świecie i w życiu ostatecznym za zdradę; jako że przez osiem (a teraz już dwadzieścia osiem) lat karaliście tego, który przyjmował - a nie czynił tego dla samego siebie - wasze szkodliwe, niebezpieczne i samowolne zasady, które w rzeczywistości nie przynosiły żadnych korzyści, a wynikały z niewiary i z wpływów Europy; kara w każdym przypadku była ta sama. Nie przyjąłem jej do wiadomości, więc sprawiliście, że cierpię z jej powodu. Zatem zgodne z jaką zasadą ma być wymierzenie kary po raz drugi?
W obliczu traktowania, z jakim spotkałem się z waszej strony, zgodnie z tym, w co wierzycie, ogólnie rzecz biorąc, sprzeciwiam się wam. Poświęcacie waszą religię i wasze życie ostateczne przez wzgląd na wasze życie na tym świecie. Czy zgodnie z wami, czy też z powodu przeciwieństw między nami, a wbrew temu, co mówicie, w każdej chwili jesteśmy gotowi, by poświęcić nasze życie tego świata dla naszej religii i dla życia ostatecznego. Poświęcenie dwóch lub trzech lat życia w poniżeniu pod waszymi rządami dla dostąpienia świętego męczeństwa jest dla nas niczym woda z rajskiego źródła Al-Kałsar. Jednakże, byście zadrżeli ze strachu, oto, co wam mówię z całkowitą pewnością, polegając na blasku i wskazówkach Wszechmądrego Koranu:
Jeśli mnie zabijecie, sami również nie pozostaniecie przy życiu! Zostaniecie wyprowadzeni z tego świata, który jest waszym rajem i który miłujecie, przez rękę, której nic nie powstrzyma, i zostaniecie szybko ciśnięci w niekończącą się ciemność. Wkrótce po moim odejściu, wasi przywódcy podobni Nimrodom zostaną zabici i wysłani do mnie. Uchwycę ich za ich obroże i przyprowadzę przed Boga, a kiedy Boża sprawiedliwość ciśnie ich na najniższy z niskich poziomów, zemszczę się!
O, nędzni nieszczęśnicy, którzy sprzedajecie waszą religię i wasze życie ostateczne za ten świat! Jeśli chcecie żyć, nie wtrącajcie się do moich spraw! Przez Boże miłosierdzie żywię nadzieję na to, że moja śmierć przysłuży się religii bardziej niż moje życie, i wybuchnie nad waszymi głowami jak bomba, a wy rozpierzchniecie się! Przyczyniajcie mi kłopotów, jeśli macie odwagę! Jeśli zrobicie cokolwiek, zobaczycie! W obliczu wszystkich waszych pogróżek z całych swych sił wypowiadam werset:
Część Siódma: Siedem Znaków
ZNAK PIERWSZY
Jak całe zło, które wyrządzili, tak również argumenty, jakie przytaczają dla swego poparcia ludzie, którzy starają się zmienić cechy szczególne islamu, mają swój początek w ich ślepym naśladowaniu Europy. Mówią oni:
"W Londynie Europejczycy, którzy przyjęli islam, przetłumaczyli wiele rzeczy - takich jak iqama czy wezwanie na modlitwę - na swoje ojczyste języki. W obliczu tego świat islamu nic nie mówi i nie zgłasza sprzeciwu. Skoro wszyscy zachowują milczenie, musi to oznaczać, że takie postępowanie jest dozwolone według prawa szariatu".
Odpowiedź: Istnieje oczywista różnica, dla której żadna istota świadoma nie mogłaby dokonać takiego porównania i nie mogłaby naśladować Europejczyków. Kraje Europy w terminologii prawa szari'a nazwane są siedzibą wojny, a istnieje wiele rzeczy, które są dozwolone w siedzibie wojny, lecz nie są zgodne z prawem w siedzibie islamu.
Co więcej, kraje europejskie są królestwem chrześcijaństwa. Nie są miejscem, które ogłasza i zaszczepia znaczenia terminów szariatu i koncepcje świętych słów, zatem z konieczności święte znaczenia zostały przedłożone
nad święte słowa; zrezygnowano ze słów na rzecz ich znaczenia, wybierając mniejsze zło. Jednakże w siedzibie islamu już samo środowisko naucza ludzi islamu skróconego znaczenia owych świętych słów. Rozmowy muzułmanów o tradycjach muzułmańskich, historii islamu, o cechach szczególnych islamu i o jego filarach - to wszystko stale zaszczepia w ludziach zwięzłe znaczenie błogosławionych słów. W tym kraju prócz meczetów i medres nawet nagrobki na cmentarzach są niby nauczyciele, wpajają wiernym owe święte znaczenia i przywołują je. Jeśli ktoś, kto nazywa samego siebie muzułmaninem, dla jakichś korzyści doczesnych każdego dnia uczy się pięćdziesięciu słów ze słownika języka francuskiego, a przez pięćdziesiąt lat nie nauczył się świętych wyrażeń "Subhan Allah", "al-hamdu li-llah", "la ilaha illa-llah" czy "Allahu Akbar", które powtarza się pięćdziesiąt razy dziennie, czyż nie upadł niżej od zwierzęcia? Owych świętych słów nie można tłumaczyć, psuć ani wypędzać dla bestii tego rodzaju! Zmiana ich znaczenia i wypędzanie ich z języka ściera wszystkie napisy na nagrobkach i sprawia, że zmarli przewracają się w grobach, drżąc z oburzenia wobec takiej zniewagi.
By zwieść cały naród, zepsuci uczeni w religii, którzy zostali wprowadzeni w błąd przez bezbożników, mówią, iż w przeciwieństwie do innych Imamów, Imam A'zam powiedział: "Jeśli w dalekich krajach zaistnieje taka potrzeba, jest dozwolone dla tych, którzy wcale nie znają arabskiego, by recytowali surę Al-Fatiha w języku perskim". Jesteśmy w takiej potrzebie, czy zatem możemy recytować surę Al-Fatiha po turecku?
Odpowiedź: Ludzie najważniejsi z tych, którzy są wiodącymi autorytetami, tak samo jak dwunastu ludzi spośród wybitnych mudżtahidów, wydali fatły sprzeciwiające się owemu orzeczeniu Imama Al-A'zama. Ich traktem jest wspaniały trakt świata islamu, którym może podążać społeczność muzułmańska. Ci, którzy wiodą wspólnotę ku innej drodze, osobliwej i wąskiej, prowadzą ludzi na manowce. Fatła Imama Al-A'zama jest szczególna pod pięcioma względami:
Po pierwsze: Jest adresowana do ludzi, którzy znajdują się daleko od ośrodków islamu.
Po drugie: Została wydana w konsekwencji zaistnienia rzeczywistej potrzeby.
Po trzecie: Zgodnie z jednym z przekazów, odnosi się jedynie do przekładów na język perski, który ma być domniemanym językiem ludzi Raju.
Po czwarte: Owo orzeczenie jest ograniczone do sury Al-Fatiha, zatem ci, którzy jej nie znają, nie powinni porzucać odprawiania modlitw obowiązkowych.
Po piąte: Owo zezwolenie zostało dane po to, by święte znaczenia słów mogły być zrozumiane przez prostych ludzi, których muzułmański zapał jest wynikiem silnej wiary. Jednak tłumaczenie słów Boga i odrzucanie ich arabskiego oryginału z powodu słabości wiary, negatywnego nacjonalizmu czy nienawiści wobec języka arabskiego (a do tego mogą doprowadzić pewne destrukcyjne bodźce) spowoduje, że ludzie odstąpią od religii.
ZNAK DRUGI
Ludzie innowacji, którzy zmienili cechy wyróżniające islam spośród innych religii, przede wszystkim poszukiwali orzeczeń wydanych przez zepsutych uczonych w religii, zaś poprzednio wytknęli fakt, iż fatła, jaką objaśniliśmy, jest szczególna pod pięcioma względami. Po drugie, ludzie innowacji przejęli pewne niekorzystne koncepcje od "reformatorów" europejskich, którzy, będąc niezadowolonymi z Kościoła katolickiego (co tyczy się przede wszystkim rewolucjonistów, reformatorów i filozofów, którzy zgodnie z nauką Kościoła byli ludźmi innowacji, a można porównać ich do mu'tazylitów), faworyzowali protestantyzm, zaś korzystając z okazji, jaką stworzyła im Rewolucja Francuska, częściowo zniszczyli Kościół katolicki i proklamowali protestantyzm.
Pseudopatrioci w tym kraju, którzy przywykli do ślepego naśladownictwa, powiedzieli: " Oto, do jakiej rewolucji doszło w religii chrześcijańskiej. Początkowo rewolucjoniści byli nazywani apostatami, jednak później ponownie zostali uznani za chrześcijan. Dlaczego zatem nie miałoby dojść do podobnej religijnej rewolucji wewnątrz islamu?"
Odpowiedź: W tym przypadku różnica jest jeszcze większa od tej, jaka wynika z błędnego porównania, które przytoczyliśmy w Znaku Pierwszym. Jest tak, ponieważ w religii Jezusa (niech będzie z nim pokój) jedynie podstawowe zasady religii pochodzą od niego. Większość nakazów dotyczących życia społecznego, a także drugorzędne kwestie prawne zostały
sformułowane przez uczniów Jezusa i innych przywódców duchowych. Większa ich część została zaczerpnięta z wcześniejszych Świętych Pism. Jako że Jezus (niech będzie z nim pokój) nie był władcą ani królem na tym świecie, jako że nie od niego pochodziły ogólne zasady społeczne, zatem podstawy jego religii zostały jak gdyby przyodziane w szatę praw zwyczajowych i zasad obywatelskich zaczerpniętych z innych źródeł, które przyjęły inny kształt i zostały nazwane prawem chrześcijańskim. Jeśli nawet ów kształt jest zmieniany, a szata podlega przemianom, to fundamentalne zasady religii Jezusa (niech będzie z nim pokój) mogą przetrwać; nie pociąga to za sobą wyparcia się Jezusa ani też zadawania mu kłamu.
Jednakże ten, który był chwałą tego świata (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) był założycielem zarówno religii islamu, jak również jej prawa szariatu. Był władcą tego świata i będzie władcą w świecie, który dopiero nadejdzie, a jego tronami były Wschód i Zachód, Andaluzja i Indie. W związku z tym on sam zarówno nauczał fundamentalnych prawd islamu, jak również był tym, który przyniósł nakazy dotyczące kwestii drugorzędnych, włączając w to nawet drobne kwestie dotyczące codziennego postępowania; on sam ich nauczał i on je nakazał. Oznacza to, że w islamie kwestie drugorzędne nie są szatą, którą można dowolnie zmieniać, a jeśli zostanie ona zmieniona, istota religii przetrwa. Są raczej rodzajem ciała - lub przynajmniej skóry - dla fundamentalnych praw religii. Wymieszały się z nimi i połączyły, i nie można oddzielić ich od podstaw religii. Ich zmiana pociąga za sobą zaprzaństwo i zaprzeczenie wobec tego, który przyniósł prawo szari'a.
Jeśli chodzi o różnice między czterema szkołami prawa, wzięły one swój początek z różnic w sposobach pojmowania teoretycznych zasad ukazanych przez Tego, do Którego należy prawo szari'a. Zasady zwane zasadniczymi dla religii, które nie są otwarte dla dowolnej interpretacji, a także te nazwane bezspornymi, nie mogą być zmieniane w żaden sposób i nie można ich interpretować. Ktokolwiek je zmienia, ten porzuca religię i jest spomiędzy tych, do których stosuje się zasada:
Oto, jaki pretekst ludzie innowacji znaleźli dla swej bezbożności i odstąpienia od drogi prostej. Mówią oni: " Rewolucja Francuska była przyczyną całej sekwencji zdarzeń w świecie ludzkości. Duchownych i przywódców duchowych Kościoła katolickiego, który był Kościołem Francuzów, zaatakowano i usunięto. Później Rewolucję zaakceptowało wielu ludzi, a Francuzi dokonali znacznego postępu. Czyż nie tak?"
Odpowiedź: Podobnie jak w przypadku wcześniejszego porównania, także i tutaj różnice są wyraźne, jako że we Francji religia chrześcijańska, a w szczególności Kościół katolicki, przez długi czas były narzędziami władzy i despotyzmu w rękach klas wyższych i ludzi rządzących. Poprzez owe środki utrwalano władzę rządzących nad zwykłymi ludźmi. Ponieważ to właśnie Kościół katolicki był narzędziem uciskania patriotów, jak również tych spośród zwykłych ludzi, którzy przebudzili się i zostali nazwani jakobinami; ponieważ przez Kościół byli prześladowani myśliciele poszukujący wolności i ci, którzy występowali przeciwko despotyzmowi tyranów z klas wyższych; ponieważ przez blisko czterysta lat Kościół katolicki uważano za przyczynę europejskich rewolucji, które wywróciły do góry nogami stabilizację życia społecznego, zatem był on atakowany nie w imię bezbożności, lecz przez inne odłamy chrześcijaństwa. Tak wśród zwykłych ludzi, jak i wśród filozofów powstało uczucie oburzenia i wrogości, w wyniku czego doszło do wyżej wspomnianego wydarzenia historycznego.
Jednakże żaden uciskany człowiek i żaden myśliciel nie ma prawa do tego, by uskarżać się na religię Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) ani na muzułmańskie prawo szari'a, ponieważ prawo szariatu nie szkodzi ludziom, lecz chroni ich. Historia islamu jest dostępna dla wszystkich. Prócz jednego lub dwóch incydentów nie doszło do żadnych wojen domowych na tle religijnym, podczas gdy Kościół katolicki stał się przyczyną czterystu lat konfliktów wewnętrznych.
Co więcej, islam zawsze był twierdzą raczej dla zwykłych ludzi, niż dla klas wyższych. Poprzez nakaz dawania jałmużny (ar. zakat), a zakazanie lichwy (ar. riba) i odsetek nie uczyniło ludzi z klas wyższych despotami panującymi nad prostymi ludźmi, lecz w pewnym sensie ich sługami. Islam mówi: سَيِّدُ الْقَوْمِ خَادِمُهُمْ a także: خَيْرُ النَّاسِ مَنْ يَنْفَعُ النَّاسَ Również Wszechmądry Koran, poprzez święte wyrażenia takie, jak:
wzywa rozum do tego, by ten zaświadczył, ostrzega, odwołuje się do rozsądku, namawia do dociekania. W ten sposób udziela uczonym i ludziom rozumnym wysokiej
pozycji, nadając im znaczenie. Nie oddala rozsądku, jak robi to Kościół katolicki, nie ucisza myślicieli, nie wymaga ślepego naśladownictwa.
Jako że podstawy dzisiejszego chrześcijaństwa (które nie jest prawdziwym chrześcijaństwem) i postawy islamu nie są zbieżne, jeśli chodzi o pewną ważną kwestię, owe religie pod wieloma względami, takimi jak wyżej wspomniane różnice, poszły innymi drogami. A oto owa ważna kwestia:
Islam jest religią prawdziwego potwierdzenia Bożej jedności, zatem odrzuca pośredników i pozorne przyczyny. Przełamuje i rozbija egoizm, a ustanawia szczere oddawanie czci Bogu. Ucina u samych korzeni i odrzuca każdy rodzaj fałszywej władzy, poczynając od władzy duszy. Z tego powodu jeśli zajmujący wysoką pozycję człowiek z klasy wyższej zamierza być całkowicie pobożny, będzie musiał porzucić swój egoizm. Jeśli tego nie zrobi, straci siłę, jaką daje mu religia, i do pewnego stopnia porzuci religię.
Jeśli chodzi o religię chrześcijańską w dzisiejszym kształcie, to ponieważ przyjęła ona wiarę w Jezusa (niech będzie z nim pokój) jako Sِّ٭ Bożego, przypisuje rzeczywiste efekty pozornym przyczynom i pośrednikom. Chrześcijaństwo nie może przełamać egoizmu w imię religii. Zamiast tego, mówiąc, że egoizm jest świętym zastępcą Jezusa, przypisuje mu świętość. Z tego powodu chrześcijanie należący do klas wyższych, którzy zajmują najwyższe stanowiska tego świata, mogą być całkowicie pobożni. Zaprawdę, wielu z nich - jak były prezydent Stanów Zjednoczonych Wilson czy były premier Wielkiej Brytanii Lloyd George - było ludźmi tak pobożnymi, jak gorliwi duchowni. Jednak muzułmanie, którzy wznoszą się do tak wysokich pozycji, rzadko pozostają całkowicie pobożni i mocno trwający przy religii, ponieważ nie mogą porzucić dumy i egoizmu. Prawdziwa bogobojność (ar. at-taqła) nie może być połączona z dumą i egoizmem.
Jak żarliwe oddanie religii wśród wyższych klas chrześcijaństwa i opieszałość w religii wśród wyższych klas islamu ukazują ważną różnicę, tak fakt, że filozofowie wywodzący się z chrześcijaństwa byli obojętni wobec spraw religii lub nawet występowali przeciw niej, podczas gdy olbrzymia większość tych, którzy wywodzili się z islamu, zbudowała swą filozofię na muzułmańskich fundamentach, ukazuje inną ważną różnicę.
Co więcej - mówiąc ogólnie - przeciętni chrześcijanie, którzy w ciężkich czasach upadli lub trafili do więzienia, nie mogą spodziewać się wsparcia ze strony religii. Dawniej większość z nich stawała się ludźmi bezbożnymi. Zaprawdę, znani z historii rewolucjoniści, którzy podżegali wybuch Rewolucji Francuskiej, zwani bezbożnymi jakobinami, najczęściej
byli prostymi ludźmi, dotkniętymi przez nieszczęście. Tymczasem w islamie olbrzymia większość tych, którzy cierpią z powodu nieszczęścia lub trafiają do więzienia, oczekuje wspomożenia ze strony religii, i stają się oni ludźmi pobożnymi. Ten stan rzeczy również ukazuje znaczącą różnicę.
ZNAK TRZECI
Ludzie innowacji mówią: "Gorliwość w religii sprawiła, że staliśmy się zacofani. Życie w naszym wieku wymaga porzucenia owej gorliwości. Europa rozwinęła się, kiedy ją odrzuciła. Czyż nie tak?"
Odpowiedź: Jesteście w błędzie i zostaliście oszukani lub też sami zwodzicie innych, ponieważ Europa jest żarliwie religijna. Powiedzcie przeciętnemu Bułgarowi, żołnierzowi angielskiemu lub jakobinowi z Francji: "Załóż ten turban lub zostaniesz wtrącony do więzienia!", a ich zapał religijny zmusi ich, by odpowiedzieli: "Nie pójdę do więzienia, nawet jeśli mnie zabijecie. Nie wyrządzę takiej zniewagi mojej religii i mojemu narodowi!"
Również historia zaświadcza, że kiedy tylko ludy islamu mocno trzymały się swojej religii, rozwijały się dzięki sile, jaką im to dawało, zaś kiedykolwiek zaczynały mniej trwać przy swej religii, podupadały. Jeśli zaś chodzi o chrześcijaństwo, było przeciwnie. Również to przeciwieństwo wynika z zasadniczej różnicy między religiami.
Ponadto islamu nie można przyrównywać do innych religii; jeśli muzułmanin odstępuje od islamu i porzuca religię, nie uzna żadnego innego proroka, zaiste, nie uzna również Wszechmocnego Boga, a być może nawet żadnej świętości. Nie będzie miał sumienia, które pozwoli mu na osiągnięcia moralne i duchowe; jego sumienie będzie zepsute. Dlatego z punktu widzenia islamu, niewierzący podczas wojny ma prawo do życia, a jego życie zgodnie z islamem jest chronione, jeśli przebywa on poza krajem i dokłada starań na rzecz pokoju, lub też jeśli mieszka w państwie muzułmańskim i płaci podatek, jednak apostata nie ma prawa do życia, ponieważ jego sumienie jest zepsute, a on staje się trucizną dla życia całej wspólnoty. Jednak chrześcijanin może nadal dokładać starań dla dobra społeczności, nawet jeśli stał się człowiekiem bezbożnym. Może uznawać niektóre święte kwestie, wierzyć w niektórych proroków i pod pewnymi względami uznawać Wszechmocnego Boga.
Zastanawiam się, jakie korzyści owi ludzie innowacji - a mówiąc dokładniej, ci, którzy zboczyli z drogi prostej i heretycy - znajdują w swej bezbożności? Jeśli myślą o rządach i publicznym porządku, to sprawowanie rządów nad dziesięcioma bezbożnymi anarchistami, którzy nie znają Boga, a także odparcie ich zła, są o wiele trudniejsze
niż rządzenie tysiącem ludzi wyznających swoją religię. Jeśli myślą o postępie, to przecież ludzie bezbożni są przeszkodą na drodze do postępu, tak samo jak szkodzą administracji kraju i jego rządowi. Niszczą bezpieczeństwo i porządek publiczny, które są podstawami postępu i handlu. Zaprawdę, są oni burzycielami właśnie z powodu drogi, jaką obrali. Tylko największy głupiec na świecie może spodziewać się postępu, dobrobytu i szczęścia od takich bezbożnych anarchistów. Jeden z owych głupców, który zajmuje wysokie stanowisko, powiedział: "Mówiliśmy: 'Boże! Boże!' i pozostaliśmy zacofani. Europa mówiła o karabinach i armatach, i rozwinęła się".
Zgodnie z zasadą, która mówi: "Głupcowi powinno odpowiadać się milczeniem", odpowiedzią dla takich ludzi jest milczenie, lecz ponieważ za pewnymi głupcami stoją źli, choć mądrzy ludzie, oto, co mówimy:
O, nieszczęśnicy! Ten świat jest gospodą. Każdego dnia trzydzieści tysięcy świadków kładzie swoje podpisy pod zarządzeniem słów "śmierć jest prawdą", potwierdzając je. Czyż możecie zabić śmierć? Czyż możecie zaprzeczyć owym świadkom? Ponieważ nie możecie, śmierć sprawia, że ludzie mówią: "Boże! Boże!". Które z waszych karabinów i armat mogą rozświetlić niekończącą się ciemność, w obliczu której staje ten, kto jest w agonii? Które mogą zastąpić słowa: "Boże! Boże!" i przekształcić całkowitą rozpacz umierającego w prawdziwą nadzieję? Ponieważ śmierć istnieje, a my zstąpimy do grobu, ponieważ życie doczesne odchodzi, a przychodzi życie ostateczne, jeśli działa i karabiny przemówią raz, słowa "Boże! Boże!" powinniśmy wypowiedzieć tysiąc razy. Jeśli używa się ich na drodze Boga, karabiny również mówią: "Boże! Boże", zaś huk dział oznajmia: "Allahu Akbar!", przerywając post i rozpoczynając go Imieniem "Allah".
ZNAK CZWARTY
Destrukcyjne innowacje są dwojakiego rodzaju:
Rodzaj pierwszy przemawia jak gdyby przez wzgląd na religię i z powodu wierności wobec islamu, jakby dla wzmocnienia religii poprzez nacjonalizm: "Chcemy zasadzić świetliste drzewo religii, które wyrosło słabe, w ziemi nacjonalizmu, by stało się mocne". Innowacje tego rodzaju zdają się być wsparciem dla religii.
Rodzaj drugi mówi w imię narodu, przez wzgląd na nacjonalizm i po to, by wzmocnić teorie rasistowskie: "Chcemy zaszczepić islam na gruncie pojęcia narodu", a mówiąc tak, ludzie tworzą innowacje.
Jeśli chodzi o rodzaj pierwszy, mówimy: O, nieszczęśni i zepsuci uczeni w religii, którzy potwierdzacie słowa "lojalnych głupców" lub ekstatycznych,
bezmyślnych, nieświadomych sufich! Drzewo islamu, drzewo Tuba, którego korzenie są osadzone w rzeczywistości wszechświata, a gałęzie rozpościerają się ponad wszystkimi prawdami wszechświata, nie może być zasadzone w ziemi urojonego, przejściowego, będącego jedynie poszczególną częścią całości, negatywnego, zaiste pozbawionego podstaw, powodującego urazy, despotycznego i mrocznego rasizmu! Starania, by tak uczynić, to próba uczynienia tego, co głupie i destrukcyjne, co jest innowacją.
Oto, co mówimy nacjonalistom drugiego rodzaju: O, wy, pijani pseudopatrioci! Być może poprzednie stulecie mogło być wiekiem nacjonalizmu. Nasze stulecie nie jest wiekiem rasizmu! Komunizm i socjalizm przenikają wszystko, niszcząc idee rasistowskie. Wiek rasizmu przemija. Wieczny i trwały nacjonalizm muzułmański nie może zostać związany z przejściowym i nietrwałym rasizmem ani nie może zostać zaszczepiony na jego gruncie. Nawet gdyby tak się stało, zepsułoby to naród muzułmański, lecz nie zmieniłoby to na lepsze rasistowskiego nacjonalizmu. Tak, przejściowe zaszczepienie takich idei zdaje się być przyjemnym i dającym przejściową siłę, lecz korzyści są wielce krótkotrwałe, a konsekwencje niebezpieczne.
Co więcej, otwiera to drogę do takich podziałów w tureckim narodzie, które nie zostaną zaleczone aż po całą wieczność. Siła narodu zostanie zmniejszona do zera, jako że jedna jego część złamie moc drugiej części. Jeśli na dwóch szalach wagi umieścimy dwie góry, ciężar nawet kilku funtów może sprawić, że jedna uniesie się, a druga opadnie.
Pytanie drugie składa się z dwóch Znaków:
Znak Pierwszy, będący ZNAKIEM PIĄTYM, jest wielce zwięzłą odpowiedzią na ważne pytanie.
Pytanie: Istnieją liczne autentyczne przekazy mówiące o pojawieniu się Mahdiego u kresu czasu i o tym, że sprawi on, iż świat, który będzie zepsuty, zacznie przestrzegać praw. Jednakże teraźniejszość jest czasem społeczności i wspólnoty, nie czasem indywidualności. Niezależnie od tego, jak wielkim geniuszem jest jeden człowiek, nawet jeśli jest geniuszem po stokroć, jeśli nie jest przedstawicielem jakiejś grupy lub jej zbiorowej osobowości, kiedy stawi czoła zbiorowej osobowości grupy przeciwnej, zostanie pokonany. W naszych czasach, jakkolwiek wzniosła nie byłaby moc świętości człowieka, jak mógłby on zmienić świat na lepsze wobec rozpowszechnionego zepsucia grup takich, jak te? Jeśli wszystkie dzieła Mahdiego byłyby cudowne, stałoby to w sprzeczności z Bożą mądrością i z prawami Boga dotyczącymi tego świata. Pragniemy zrozumieć prawdę w temacie Mahdiego. Jak możemy tego dokonać?
Odpowiedź: W każdym czasie, kiedy wspólnota muzułmańska była zepsuta, Wszechmocny Bóg z powodu Swego doskonałego miłosierdzia zsyłał reformatora, odnowiciela, namiestnika o wysokiej pozycji, człowieka, który był doskonałym biegunem duchowości, doskonałego przewodnika lub błogosławionego człowieka przypominającego Mahdiego, jako znak tego, że będzie On chronił muzułmańskie prawo szari'a aż po wieczność. Ludzie usuwali zepsucie, zmieniali na lepsze naród muzułmański i zachowywali religię Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Ponieważ zawsze taki był Jego zwyczaj, z pewnością w czasie największego zepsucia u kresu czasu ześle on świetlistego człowieka, który będzie zarówno najwspanialszym interpretatorem prawa, jak najlepszym odnowicielem, władcą, Mahdim, przewodnikiem, biegunem duchowości; a ów człowiek będzie pochodził z rodziny Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Wszechmocny Bóg wypełnia chmurami świat między niebiosami a ziemią i opróżnia go, w jednej chwili ucisza wzburzone morze, wiosną w jednej godzinie stwarza próbki lata, a latem w jednej godzinie stwarza zimową burzę. Tak Wszechmocny i Chwalebny może również poprzez Mahdiego rozproszyć ciemności spowijające świat islamu. Obiecał to i z całą pewnością spełni Swoją obietnicę.
Jeśli zastanowimy się nad tą kwestią z punktu widzenia Bożej mocy, okaże się ona bardzo łatwa. Jeśli pomyślimy o niej z punktu widzenia przyczyn i Bożej mądrości, ponownie okaże się ona tak rozsądna i tak konieczna, że uczeni dowiedli, iż nawet jeśli przekazy dotyczące Mahdiego nie pochodzą od tego, który przyniósł pewną nowinę (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), tak powinno się stać i tak się stanie. Kwestia ta przedstawia się następująco:
Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu; modlitwa:
którą wspólnota muzułmańska powtarza przynajmniej pięć razy każdego dnia, w każdej modlitwie obowiązkowej, z pewnością będzie przyjęta. Jest tak, ponieważ jak ludzie z rodziny Abrahama (niech będzie z nim
pokój), tak i ci, którzy należą do rodziny Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), są przywódcami, od których zaczynają się wszystkie błogosławione łańcuchy autorytetów duchowych, w zgromadzeniach wszystkich regionów świata, przez wszystkie stulecia. Jest ich tak wielu, że wszyscy razem tworzą wielką armię. Gdyby przyjęli kształt materialny, a dzięki swej solidarności stworzyli dywizję wojska, gdyby zbudzili religię islamu, wspólnie zjednoczyli muzułmanów i ustanowili pewien rodzaj świętej narodowości, żadna armia żadnego innego narodu nie mogłaby stawić im oporu. Zatem ową liczną i potężną armią jest rodzina Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), najbardziej doborowa armia Mahdiego.
Tak, w dzisiejszym świecie nie ma innej rodziny wyróżnionej tak wielkim zaszczytem, wzniosłymi zaletami i szlachetnością jej potomków, nieprzerwanie następujących po sobie w dobrze udokumentowanym pochodzeniu, która byłaby tak potężna i miałaby tak wielkie znaczenie, jak linia wszystkich Sajjidów z rodziny Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Od najdawniejszych czasów to oni stali na czele wszystkich grup ludzi prawdy i oni są tymi, którzy byli sławnymi przywódcami ludzi doskonałości. Teraz do owej błogosławionej linii należą miliony ludzi. Są czujni i przezorni; ich serca przepełnione są wiarą i umiłowaniem Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a oni zostali wyróżnieni poprzez ich zaszczytny, sławny na całym świecie rodowód. Zajdą doniosłe wydarzenia, które obudzą świętą siłę owej wielkiej społeczności. Z pewnością dzięki owej potężnej sile wzbije się wzniosły zapał, a Mahdi przyjdzie, by zostać przywódcą owej wspólnoty i poprowadzić ją ku drodze prawdy i rzeczywistości. Oczekujemy od Bożego prawa i od Bożego miłosierdzia, że tak będzie, jak oczekujemy na przyjście wiosny po zimie - i tak się stanie, zaś my mamy prawo, by tego oczekiwać.
Znak Drugi, będący ZNAKIEM SZÓSTYM
Świetlista społeczność Mahdiego naprawi zniszczenia, jakie wyrządzi popierający innowacje reżim tajnej społeczności Sufjana, i odnowi chwalebną sunnę Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Oznacza to, że tajne stowarzyszenie Sufjana będzie
starało się zniszczyć przyniesione przez Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) prawo szariatu w świecie islamu z zamiarem zaprzeczenia posłannictwu Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), lecz zostanie ścięta i rozbita cudownym duchowym mieczem wspólnoty Mahdiego.
Co więcej, w świecie ludzkości tajne stowarzyszenie Dadżdżala wywróci do góry nogami cywilizację i obali wszystkie świętości rodzaju ludzkiego, z zamiarem zaprzeczenia istnieniu i istocie Boga. Gorliwa i gotowa do poświęceń wspólnota, znana jako społeczność chrześcijańska, lecz zasługująca na to, by jej członków nazwać
«muzułmańskimi chrześcijanami», będzie działać na rzecz zjednoczenia prawdziwej religii Jezusa (niech będzie z nim pokój) z prawdą islamu, i pod przywództwem Jezusa (niech będzie z nim pokój) zabije i rozpędzi ludzi ze społeczności Dadżdżala, w ten sposób ratując ludzkość przed ateizmem.
Ta ważna tajemnica jest wielce rozległa, a ponieważ pokrótce omówiliśmy ją w innych miejscach, w tym miejscu uczynimy to jedynie poprzez tę wskazówkę.
ZNAK SIÓDMY, będący Pytaniem Trzecim
Ludzie mówią: "Wcześniej odpierałeś zarzuty i dokładałeś starań na drodze islamu w stylu innym od tego, w jakim czynisz to obecnie. Również nie bronisz islamu przed Europą tak, jak czynią to filozofowie i myśliciele. Dlaczego zmieniłeś styl starego Saida? Dlaczego nie działasz w ten sam sposób, jak ci, którzy dokładają starań na rzecz islamu, posługując się niematerialnymi środkami?"
Odpowiedź: Stary Said i niektórzy myśliciele częściowo przyjęli zasady ludzkiej i europejskiej filozofii i walczyli z nimi ich własną bronią, przyjmując te zasady do pewnego stopnia. Niezachwianie podporządkowali się niektórym z owych zasad, takim jak fizyka i nauki jej podobne, zatem nie mogli ukazać prawdziwej wartości islamu. Mówiąc wprost, było tak, jakby zaszczepiali w islamie pewne gałęzie filozofii, których korzenie uważali za sięgające bardzo głęboko, by w ten sposób wzmocnić islam. Je dnak ponieważ ta metoda dała niewiele zwycięstw, a zmniejszyła wartość islamu, porzuciłem ją, ukazując, że w rzeczywistości zasady islamu sięgają tak głęboko, że nie mogą ich dosięgnąć nawet najgłębsze zasady filozofii, które prócz tego pozostają powierzchowne. Słowo Dwudzieste, List Dwudziesty Czwarty i Słowo Dwudzieste Dziewiąte ukazały tę prawdę i poparły ją dowodami. Zgodnie z ową dawną metodą, filozofię uważano za głęboką, a kwestie islamu za
powierzchowne, przypuszczano, że poprzez powiązanie go z gałęziami filozofii islam zostanie zachowany i przetrwa. Jak gdyby zasady filozofii mogły w jakikolwiek sposób dosięgnąć kwestii islamu!
Ów traktat składa się z ośmiu Symboli, to jest, z ośmiu krótkich traktatów. Podstawą owych Symboli jest zjawisko tałafuq, będące ważną zasadą nauki dżafr i wartościowym kluczem do nauk tajemnych, a także do pewnych tajemnic Koranu należących do świata tego, co niewidzialne. Ta część nie została włączona do niniejszego wydania, ponieważ została opublikowana w innym zbiorze.
Część Dziewiąta: Dziewięć Aluzji
(Ta część poświęcona jest drogom świętości, a składa się z dziewięciu Aluzji).
ALUZJA PIERWSZA
Zasadnicze pojęcia sufizmu, takie jak droga, świętość i podróż duchowa, są przyjemną, świetlistą, radosną, świętą prawdą duchową. Owa prawda została ogłoszona i opisana, a także nauczano jej w tysiącach ksiąg, napisanych przez będących autorytetami uczonych spośród ludzi oświecenia i tych, którzy odsłaniają to, co zakryte, a którzy opowiedzieli o owej prawdzie społeczności muzułmańskiej i nam. Oby Bóg hojnie ich wynagrodził! Teraz, ponieważ zmuszają nas do tego pewne okoliczności naszych czasów, wskażemy jedynie na kilka drobnych kropelek z owego olbrzymiego oceanu.
Pytanie: Czym jest droga sufich?
Odpowiedź: Celem drogi sufich jest zdobycie wiedzy o Bogu i wyjawienie prawd wiary poprzez duchową podróż odbywaną na stopach serca, w cieniu wniebowstąpienia Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), podróż do ujawnienia prawd wiary i Koranu poprzez zasmakowanie pewnych wzniosłych stanów, a w pewnym stopniu także dzięki bezpośredniej wizji; to wzniosła tajemnica ludzkości i doskonałość nazywana drogą sufich lub sufizmem.
Tak, jako że człowiek jest wyczerpującym indeksem wszechświata, jego serce przypomina mapę tysięcy światów. Niezliczone ludzkie nauki i dziedziny wiedzy ukazują, że mózg znajdujący się w głowie człowieka jest pewnego rodzaju centrum wszechświata, niby centrala
telegraficzna i telefoniczna obsługująca niezliczone linie. Podobnie miliony rozsiewających światło ksiąg, spisanych przez nieprzeliczonych świętych, ukazują, że serce człowieka w jego zasadniczej istocie jest miejscem przejawu niezliczonych prawd kosmosu, jest osią i ziarnem owych prawd.
Ponieważ zatem serce i umysł człowieka są centralą, a wszystkie części potężnego drzewa mieszczą się w jego nasionku, zaś w owych kapsułkach zawarto części i składniki wiecznej i wspaniałej maszyny, przynależnej do życia ostatecznego, zatem Stwórca serca z pewnością chciał, by ono działało, oddzielając to, co rzeczywiste, od tego, co warunkowe, by rozwijało się i pracowało, ponieważ On takim je uczynił. Skoro On tego chciał, serce z pewnością będzie pracowało podobnie jak rozum, a najbardziej skutecznym narzędziem jego pracy jest zwrócenie się w stronę prawd wiary, na drodze sufich, dzięki pamiętaniu o Bogu w stopniu właściwym świętości.
ALUZJA DRUGA
Kluczami i środkami do owych podróży serca i do rozwoju duchowego są pamiętanie o Bogu i rozważania. Ich zalety są zbyt liczne, by je opisać. Prócz niezliczonych korzyści dotyczących życia ostatecznego, osiągnięć człowieka i jego doskonalenia się, mniejsze korzyści, związane z hałaśliwym życiem doczesnym, są następujące:
Każdy pragnie pocieszenia i poszukuje przyjemności, by choć w niewielkim stopniu zostać wybawionym od wstrząsów życia i jego ciężkich brzemion, by przez chwilę odpocząć; każdy poszukuje przyjaźni, by odpędzić samotność. Jednemu lub dwóm spośród dziesięciu ludzi stowarzyszenia społeczne cywilizowanego życia oferują przejściową, lecz godną niedbałego lub pijanego, znajomość, zażyłość i pociechę. Jednak osiemdziesiąt procent ludzi wiedzie życie samotników na górach bądź w dolinach, lub też kierowani są do odległych miejsc, by tam poszukiwać środków do życia, lub też z powodu nieszczęść lub podeszłego wieku, które przypominają o życiu ostatecznym, zostają pozbawieni towarzystwa grup ludzi i stowarzyszeń. Okoliczności nie pozwalają im na zaznanie żadnej zażyłości, przyjaźni ani pociechy.
Taki człowiek może znaleźć prawdziwe pocieszenie, zażyłość i słodką przyjemność w zwróceniu własnego serca - w owych odległych miejscach, w odludnych górach i przyprawiających o rozpacz dolinach - ku pamiętaniu o Bogu i rozważaniom. Wzywając Wszechmocnego Boga, może sprawić, że w sercu stanie się kimś bliskim
Bogu, a dzięki zaletom owej zażyłości pomyśli o tym, co go otacza, co traktowało go brutalnie, a teraz przyjaźnie uśmiecha się do niego. Powie: "Mój Stwórca, którego wspominam, ma niezliczone sługi w tym miejscu mojego osamotnienia, tak jak w każdym innym miejscu. Nie jestem sam, a samotność nie ma znaczenia". Taki człowiek dzięki swej wierze doznaje przyjemności płynącej z poczucia zażyłości. Pojmuje znaczenie szczęścia w życiu i składa Bogu podziękowania.
ALUZJA TRZECIA
Świętość jest dowodem Bożego posłannictwa, a droga sufich jest dowodem prawa szariatu, ponieważ te prawdy wiary, które głosi posłannictwo, świętość widzi poprzez rodzaj bezpośredniej wizji, potwierdza je sercem i smakuje ich duchem w stopniu tego, co ujrzało się z całą pewnością. Potwierdzenie przez świętość jest niechybnym dowodem prawdziwości posłannictwa. Dzięki empirycznej wiedzy drogi sufich, dzięki wyjawieniu tego, co ta droga odsłania, dzięki jej korzyściom i blaskom, owo potwierdzenie jest jasnym dowodem prawd i kwestii, o których naucza prawo szari'a, ukazuje, że owe kwestie są prawdą i z prawdy biorą swój początek. Jak świętość i droga sufich są świadectwem i dowodem dla posłannictwa i dla szariatu, tak są doskonałością islamu i środkami, dzięki którym można dosięgnąć jego świateł, a dzięki islamowi stają się źródłem postępu ludzkości i duchowego oświecenia.
Choć owa ogromna tajemnica ma tak wielkie znaczenie, pewne sekty tych, którzy zboczyli z drogi, dążyły do tego, by jej zaprzeczyć. Sami zostali pozbawieni owych świateł i sprawili, że również inni zostali ich pozbawieni. Najbardziej godnym pożałowania jest fakt, że ci ludzie wykorzystali jako pretekst pewne nadużycia i błędy, jakie popełnili ci, którzy podążali drogą sufizmu, a także pewni uczeni spośród sunnitów i niektórzy niedbali politycy, również będący sunnitami, lecz starającymi się zamknąć ów najwyższy skarbiec, zaiste, zniszczyć go i osuszyć owo źródło Al-Kałsar, z którego bije woda podobna wodzie życia. Jednakże istnieje bardzo niewiele takich rzeczy i takich dróg, które są wolne od jakichkolwiek błędów i dobre pod każdym względem; ze swej natury muszą one zawierać pewne błędy i nadużycia. Jeśli powierzymy coś ludziom niewtajemniczonym, z pewnością skorzystają z owej rzeczy w niewłaściwy sposób. Jednak jeśli chodzi o rachowanie uczynków w życiu ostatecznym, Wszechmocny i Wszechwładny Bóg ukazuje Swą sprawiedliwość, ważąc dobre i złe uczynki. Oznacza to, że jeśli dobre uczynki przeważą i będą cięższe, Bóg przyjmie je i przyzna za nie wynagrodzenie, natomiast
jeśli przeważą złe uczynki, odrzuci je i ukarze za nie. Równowaga złych i dobrych uczynków wskazuje raczej na ich wartość, niż na ilość. Czasami zdarza się, że pojedynczy dobry czyn będzie ważył więcej niż tysiąc złych i sprawi, że zostaną one wybaczone. Bóg w Swej sprawiedliwości sądzi w taki sposób, a rzeczywistość również uważa to za słuszne. Zatem świadectwem tego, że dobre uczynki wykonane na drodze sufich - to jest na drogach, które nie wykraczają poza granice praktyki Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) - zdecydowanie przeważą nad złymi uczynkami, jest fakt, że ci, którzy podążają tą drogą, zachowują swoją wiarę w obliczu ataków ludzi zbłądzenia. Zwykły, lecz mający szczerą intencję człowiek podążający drogą sufich chroni samego siebie lepiej niż ten, kto powierzchownie i z pozoru jest muzułmaninem, lecz pod owymi pozorami jest "nowoczesny" i "naukowy". Ten, kto podąża drogą sufich, dzięki jej świetlistości i dzięki miłości świętych ratuje swoją wiarę. Jeśli nawet popełnia grzechy ciężkie, staje się grzesznikiem, lecz nie niewierzącym, i nie jest łatwo przyciągnąć go do ateizmu. Żadna moc nie jest w stanie obalić twierdzeń łańcucha szejków, których taki człowiek, żarliwie miłujący i trwający w wierze, uznaje za bieguny duchowości. Ponieważ żadna siła nie jest w stanie ich obalić, jego zaufanie do nich nie może zostać zachwiane, a jak długo jego zaufanie pozostaje niezachwiane, tak długo nie zaakceptuje on ateizmu. W obliczu podstępów ateistów w dzisiejszym czasie całkowita ochrona samego siebie staje się trudna dla człowieka, który nie jest powiązany z drogą sufich, którego serce nie zostało wprowadzone w ruch, nawet jeśli jest on uczonym mędrcem.
Powiedzmy również, że droga sufich nie powinna być potępiana z powodu zła niektórych sufickich wspólnot, które zapożyczyły praktyki, jakie nie mieszczą się w granicach at-taqła, a nawet w granicach islamu, i niesprawiedliwie nazwały je drogami sufich. Pomijając już wzniosłą pobożność i duchowe owoce drogi sufich, również i te wskazujące na życie ostateczne, wspólnoty sufickie były pierwszymi, najbardziej skutecznymi i najbardziej żarliwymi narzędziami rozprzestrzeniania i umacniania braterstwa, owej świętej więzi muzułmańskiego świata. Były również jedną z trzech niezdobytych fortec islamu, która odparła straszliwe ataki świata niewiary i polityków chrześcijaństwa. Tym, co przez pięćset pięćdziesiąt lat chroniło Stambuł, stolicę Kalifatu, przed całym światem chrześcijańskim, były światła wiary, wylewającej się z pięciuset miejsc w Stambule, potężnej wiary tych, którzy recytowali: "Boże! Boże" w tekke na tyłach wielkich meczetów, w owych miejscach, które
w stolicy islamu były źródłem wsparcia dla ludzi wiary, a także ich duchowa miłość wynikająca z poznania Boga, i ich żarliwe szepty.
O, wy bezrozumni pseudopatrioci i fałszywi nacjonaliści! Jakież zło znajduje się na drogach sufich, by mogło zanegować całe dobro w życiu waszego społeczeństwa? Mówcie!
ALUZJA CZWARTA
Droga świętości jest bardzo łatwa, a równocześnie bardzo trudna; jest bardzo krótka, a równocześnie bardzo długa; prócz tego, że jest bardzo wartościowa, jest bardzo niebezpieczna, a będąc bardzo szeroką, równocześnie jest bardzo wąska. To dlatego niektórzy z ludzi obierających tę drogę toną, inni stają się szkodliwi, a jeszcze inni zawracają z tej drogi i prowadzą innych na manowce.
W skrócie: Na drodze sufich można wyróżnić dwie drogi, zwane jako podróżowanie wewnętrzne i podróżowanie zewnętrzne.
Droga wewnętrzna rozpoczyna się od własnego "ja" człowieka i odciąga wzrok od świata zewnętrznego, wskazując na serce. Przebija egoizm, otwiera drogę wiodącą z serca, znajduje prawdę i wtedy wkracza do świata zewnętrznego, który wygląda jak świetlisty. Podróżując tą drogą, szybko dociera się do końca. Rzeczywistość widoczna w świecie wewnętrznym, jest widoczna w większej skali w świecie zewnętrznym. Podróż wewnętrzną wybiera większość dróg praktykujących wspominanie Boga w milczeniu. Jest najbardziej istotne zasady to przełamanie ego, odstąpienie od pragnień ciała i zabicie nakazującej zło duszy.
Druga droga rozpoczyna się od świata zewnętrznego, spogląda na odbicia Najpiękniejszych Imion i atrybutów Boga w miejscach ich przejawów w większej sferze, po czym wkracza do świata wewnętrznego, w którym obserwuje ich światła w pomniejszeniu w sferze serca i otwiera najkrótszą drogę pośród nich. Ta droga polega na ujrzeniu tego, że serce jest zwierciadłem dla Przedwiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę, i jest zjednoczeniem się z celem, do którego się dąży.
Jeśli ludziom, którzy podróżują pierwszą drogą, nie powiodło się zabicie nakazującej zło duszy, jeśli nie mogli porzucić pragnień ciała i przełamać ego, spadają z rangi właściwej podziękowaniem do rangi właściwej dumie, a następnie od dumy zniżają się do pychy
i zarozumialstwa. Jeśli taki człowiek zostaje urzeczony i odurzony miłością, może wzbić się wysoko na skrzydłach swoich twierdzeń, zwanych wypowiedziami ekstatycznymi, daleko wykraczających poza jego własne cechy. Jest to szkodliwe zarówno dla niego, jak i dla innych.
Na przykład jeśli podporucznik stanie się zarozumiały z powodu przyjemności, jaką daje mu stanowisko dowódcy, będzie przypuszczał, że jest feldmarszałkiem, i pomiesza swoją małą sferę ze sferą tego, co powszechne. Z powodu pewnego rodzaju podobieństwa pomyli słońce, które ukazuje się w małym lusterku, ze słońcem, które w całej swej wspaniałości ukazuje się w powierzchni morza.
Dokładnie w ten sam sposób wielu ludzi świętości postrzega samych siebie jako wspanialszych niż ci, którzy w rzeczywistości są wspanialsi od nich w tym samym stopniu (co przypomina różnicę między muchą a pawiem); tak to widzą i sądzą, że mają rację. Nawet ja sam widziałem pewnego człowieka, którego serce dopiero co się zbudziło, i ledwie można było w nim dostrzec tajemnicę świętości; ów człowiek uważał siebie samego za najwspanialszy z biegunów duchowości i obnosił się z miną stosowną do tego mniemania. Powiedziałem mu: "Mój bracie, jak prawo królewskiej władzy posiada swoje poszczególne i powszechne przejawy od urzędu premiera aż do komendanta policji w dystrykcie, tak również świętość i duchowa ranga mają różne sfery i różne przejawy. Każda stacja ma wiele cieni i odcieni. Najwyraźniej ujrzałeś przejaw rangi najwyższego bieguna duchowości, owego odpowiednika urzędu premiera, w twojej sferze, która jest niczym urząd komendanta posterunku, i zostałeś zwiedziony. To, co ujrzałeś, było prawdą, jednak twój osąd był błędny. Dla muchy nawet kubek wody jest małym morzem". Ów człowiek oprzytomniał - za zezwoleniem Boga - w rezultacie tego, co mu powiedziałem, i został uratowany przed upadkiem w przepaść.
Widziałem również wielu ludzi, którzy uważali samych siebie za pewnego rodzaju Mahdich, i ogłosili to innym. Tacy ludzie nie są kłamcami ani zwodzicielami, lecz sami zostali zwiedzeni. To, co widzą, biorą za rzeczywistość. Jak Najpiękniejsze Imiona Boga mają różne przejawy, od Wielkiego Tronu aż po atom, a miejsca ich przejawów różnią się w tym samym stopniu, tak samo stopnie świętości, które składają się z przejawów Najpiękniejszych Imion, różnią się między sobą w ten sam sposób. A oto, co jest najważniejszym z powodów zamieszania:
Na niektórych spośród stacji, jakie osiągają święci, można zaobserwować cechy właściwe dla funkcji Mahdiego, lub też może zostać
ukształtowana szczególna relacja z człowiekiem zwanym Qutb A'zam lub z Al-Chidrem; pewne stacje są związane z pewnymi sławnymi ludźmi. Faktycznie, owe stacje zostały nazwane stacją Al-Chidra, stacją Ułajsa lub stacją Mahdiego. Z tego powodu ludzie, którzy docierają do tych stacji lub do ich mniejszych wzorców czy też cieni, mniemają, że sami są sławnymi ludźmi związanymi z owymi stacjami. Uważają samych siebie za Al-Chidra, Mahdiego lub za jednego z ludzi o przydomku Qutb A'zam. Jeśli ego takiego człowieka nie poszukuje wyniosłej rangi ani wysokiej pozycji, nie będzie on potępiony za stan, jakiego doznał. Jego nadzwyczaj wysoko szybujące twierdzenia zostaną poczytane za ekstatyczne wypowiedzi, za które prawdopodobnie nie będzie odpowiedzialny. Jednak jeśli jego ego w tajemnicy zwraca się ku randze i pozycji, jeśli ów człowiek zostanie pokonany przez własne "ja", zaprzestanie dziękowania Bogu i stanie się dumny, będzie stopniowo popadał w arogancję lub spadnie w głębiny szaleństwa, lub też zboczy z drogi prawdy. Ponieważ sądzi, że wielcy święci byli tacy jak on, jego opinia na ich temat ulega zepsuciu, ponieważ jak bardzo arogancką nie byłaby dusza, wciąż będzie dostrzegała własne wady. Przyrównując owych wielkich świętych do samego siebie, wyobraża sobie ich jako tych, którzy byli w błędzie; zmniejsza się nawet jego szacunek dla proroków.
Ci, którzy cierpią z tego powodu, powinni szybko uchwycić się równowagi, jaką daje prawo szari'a, przyjąć zasady uczonych w dziedzinie podstaw religii i obrać za przewodników nauki będących autorytetami uczonych spośród świętych, jak Imam Ghazali czy Imam Rabbani. Powinni również stale oskarżać swoje dusze i nie przypisywać im niczego prócz wad, bezsilności i potrzeb. Ekstatyczne wypowiedzi poczynione przez podążających tą drogą wynikają z umiłowania samego siebie, ponieważ oczy wypełnione miłością nie dostrzegają żadnych wad. Z powodu miłości własnej taki człowiek przypuszcza, że wybrakowany, bezwartościowy okruch szkła jest brylantem lub diamentem. Najbardziej niebezpieczny ze wszystkich jego błędów polega na tym, że częściowe znaczenia, które przyszły na myśl jego sercu
poprzez natchnienie, są "słowem Boga", i nazywa je "wersetami" (ar. ajat), jak wersety Koranu. To powoduje brak szacunku dla Bożego Objawienia, do którego należy najświętszy i najbardziej wzniosły stopień świętości.
Tak, wszystkie natchnienia - od natchnień pszczół i zwierząt do natchnień prostych ludzi i elity ludzkości; od natchnień przeciętnych aniołów do natchnień wzniosłych cherubinów - są pewnego rodzaju słowami Boga; jednak są mową Wszechwładnego w stopniu właściwym dla danego miejsca przejawów i dla danych stacji; są rozmaitymi przejawami Bożego przesłania, jakie lśnią zza siedemdziesięciu tysięcy zasłon. Jednakże całkowicie błędne jest używanie dla takich natchnień rzeczownika "Objawienie", określenia "mowa Boga" czy też słowa "werset", które jest rzeczownikiem właściwym jedynie dla gwiazd Koranu, owej najbardziej jawnej egzemplifikacji słowa Bożego. Jak zostało to wyjaśnione i udowodnione w Słowach Dwunastym, Dwudziestym Piątym i Trzydziestym Pierwszym, relacja między natchnieniem w sercach tych, którzy wygłaszają powyższe twierdzenia, a wersetami słońca Koranu, który jest słowem Boga i bezpośrednio od Niego pochodzi, przypominają relację między drobnym, przyćmionym i niewyraźnym obrazem słońca w trzymanym w ręku, pokolorowanym lusterku, a słońcem na niebie. Tak, jeśli mówimy, że obrazy i odbicia słońca ukazujące się we wszystkich zwierciadłach do słońca należą i z nim są powiązane, jest to słuszne, lecz glob ziemski nie może być związany ze "słońcami" w owych drobnych zwierciadłach, które nie posiadają żadnej siły przyciągania, jaka mogłaby przywiązać do nich Ziemię.
ALUZJA PIĄTA
Nadzwyczaj ważną drogą w sufizmie jest droga jedności świadectwa, co jest inną nazwą drogi jedności bytu. Ta droga zawęża spojrzenie do istnienia Tego, Którego istnienie jest konieczne, a inne byty postrzega w porównaniu z Nim jako tak słabe i podobne bladym cieniom, że oznajmia, iż nie zasługują one na nazwanie ich istniejącymi. Osnuwa je w zasłony wyobraźni, a po osiągnięciu stacji odstąpienia od wszystkich rzeczy prócz Boga, uważa je za nic. Nawet wyobraża sobie, że wszelkie owe rzeczy nie istnieją, co prowadzi aż do pomniejszania i bagatelizowania przejawów Najpiękniejszych Imion Boga, ponieważ - jak mówią - owe przejawy są jedynie wyimaginowanymi zwierciadłami.
Ważną cechą tej drogi jest fakt, że z powodu silnej wiary, jaką ona zaszczepia, a także z powodu wzniosłej świętości tych, którzy nią podążają, rozwiniętej aż do stopnia całkowitej pewności, istnienie bytów zależnych jest pomniejszane - zgodnie z tym punktem widzenia - do tego stopnia, że nie pozostaje nic prócz wyobrażenia i niebytu; jest tak, jakby owa droga zaprzeczała istnieniu wszechświata przez wzgląd na Tego, Którego istnienie jest konieczne.
Jednak na tej drodze czyhają niebezpieczeństwa, a pierwsze z nich jest następujące:
Istnieje sześć filarów wiary, a takie filary, jak wiara w Dzień Ostatni czy wiara w Boga, wymagają istnienia bytów zależnych. Owe solidnie osadzone filary wiary nie mogą być wytworem wyobraźni! Z tego powodu, kiedy człowiek podążający tą drogą ponownie wkracza do świata trzeźwego spojrzenia, wychodząc ze światów zachwytu i upojenia, nie powinien ani zabierać wizji swego upojenia ze sobą, ani też postępować zgodnie z nimi.
Co więcej, człowiek nie powinien przekształcać tej drogi, która przynależy do serca, do oświeceń i do pewnych stanów duchowych, nie powinien nadawać jej kształtu przynależącego do rozsądku, wiedzy i słów, ponieważ prawa i zasady związane z rozumem, wiedzą i mową, które wynikają z Koranu i z praktyki Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), nie mogą odnosić się do tej drogi ani też nie mają na niej zastosowania. Z tego powodu nie widziano, by ową drogę praktykowali czterej Kalifowie Prawowierni, wiodące autorytety w dziedzinie religii, interpretatorzy prawa, a także autorytety spośród pierwszych pokoleń islamu. Oznacza to, że owa droga nie jest najbardziej wzniosłą. Może być wzniosła, lecz jest również niedoskonała. Jest bardzo ważna, lecz również wielce ryzykowna i trudna, jednak pozostaje bardzo przyjemną. Ci, którzy wstąpili na nią dla przyjemności, nie chcą jej porzucić, a z powodu swego egocentryzmu uważają ją za najwyższy stopień duchowego rozwoju. Podstawy i istotę owej drogi objaśniliśmy - do pewnego stopnia - w traktacie zatytułowanym Nokta Risalesi, a także w niektórych spośród Listów i Słów, i na tym poprzestaniemy. W tym miejscu opiszemy tylko jedno z poważnych niebezpieczeństw, jakie czyhają na owej ważnej drodze, a jest ono następujące:
Dla najlepszych spośród elity, którzy wyszli poza sferę przyczyn i wyrzekli się wszystkiego prócz Boga, zrywając swe przywiązanie do bytów warunkowych i osiągając stan całkowitego zatopienia się w Bogu, ta droga
jest drogą prawości. Jednak przedstawienie jej poprzez terminy wiedzy rozumowej tym, którzy są pogrążeni w przyczynach, rozmiłowani w świecie, którzy nurzają się w filozofii materialistycznej i naturze, pogrąży ich jeszcze bardziej w naturze i materializmie, a oddali ich od prawdy islamu. Jest tak, ponieważ ci, którzy kochają ten świat i są przywiązani do sfery przyczyn, pragną przypisywać owemu przemijającemu światu pewnego rodzaju trwałość. Nie chcą stracić tego, co umiłowali. Pod pretekstem jedności bytu wyobrażają sobie, że to, co umiłowali, istnieje w sposób trwały. Ze względu na ten świat, który jest ich umiłowanym, a także przez przypisywanie mu trwałości i wieczności, czynią ten świat obiektem czci, a to - przed czym szukam schronienia u Boga! - brukuje drogę do otchłani zaprzeczenia istnieniu Boga.
W naszym stuleciu materializm jest wielce rozpowszechniony, a to, co materialne, jest uważane za źródło każdej rzeczy. Jeśli w wieku takim jak nasz ludzie należący do elity wiernych uznają, że to, co materialne, jest tak pozbawione znaczenia, jakby nie istniało, materialiści potwierdzą to, mówiąc: "Mówimy to samo". Tymczasem spośród wszystkich dróg świata najdalszą od drogi materialistów i czcicieli natury jest droga jedności bytu, jako że ci, którzy nią podążają, z powodu swej wiary nadają istnieniu Boga tak wielkie znaczenie, że zaprzeczają istnieniu wszechświata i wszelkich bytów prócz Niego. Tymczasem materialiści nadają istnieniu bytów tak wielkie znaczenie, że przez wzgląd na wszechświat zaprzeczają istnieniu Boga. Jakże te dwie drogi mogą się spotkać lub być przyrównywane do siebie nawzajem?
ALUZJA SZÓSTA
Ta aluzja składa się z trzech Punktów. Punkt Pierwszy
Spośród wszystkich dróg świętości najpiękniejszą, najprostszą, najwspanialszą i najbardziej olśniewającą jest podążanie za praktyką (sunną) Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), to jest myślenie o jego praktyce przy własnych działaniach i uczynkach, podążanie za nią i naśladowanie jej. Jeśli chodzi o postępowanie wobec innych, droga ta polega na myśleniu o orzeczeniach prawa szariatu i na przyjęciu ich jako przewodnika.
Kiedy podążamy tą drogą, codzienne czynności, postępowanie i zwyczajne, nawykowe uczynki stają się aktami czci, a myślenie o praktyce Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i prawie szari'a przy
własnych działaniach przywołuje nakazy i zakazy prawa szariatu. To sprawia, że człowiek myśli o tym, który przyniósł owo prawo (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a myślenie o nim przypomina o Wszechmocnym Bogu i wywołuje pewnego rodzaju poczucie Jego obecności. To może przekształcić wszystkie chwile życia człowieka w akty czci wykonywane w obecności Boga. Ów wspaniały szeroki trakt jest traktem towarzyszy Proroka i ludzi prawych spośród pierwszych pokoleń islamu, którzy uzyskali ową większą świętość, jaką jest dziedzictwo proroctwa.
Punkt Drugi
Szczerość intencji jest podstawą wszystkich dróg świętości i wszystkich odgałęzień drogi sufich, ponieważ dzięki szczerości intencji człowiek może zostać wybawiony od niejawnego dodawania towarzyszy Bogu Jedynemu. Kto nie dostąpił szczerości intencji, ten nie może podróżować tymi drogami, a najpotężniejszą siłą na owych drogach jest miłość. Tak, miłość nie szuka wymówek dla swego ukochanego i nie chce widzieć jego wad. Najlżejsze oznaki doskonałości ukochanego postrzega jako silne dowody i zawsze staje po stronie ukochanego.
Z tego powodu ci, którzy zwrócili się ku wiedzy o Bogu i podążają ku niej na stopach miłości, nie dają posłuchu wątpliwościom i obiekcjom; oni z łatwością będą uratowani. Nawet tysiąc szatanów nie mógłby zanegować najdrobniejszej wzmianki o doskonałości ich prawdziwie Umiłowanego. Ci, którzy nie dostąpili takiej miłości, będą rozpaczliwie walczyć, stawiając czoła ich duszom, Szatanowi i obiekcjom diabłów spoza własnej duszy. Aby ocalić samych siebie, musieliby posiadać hart godny bohaterów, siłę wiary i uważne spojrzenie.
Z tego powodu na wszystkich poziomach świętości najważniejszym zaczynem i eliksirem jest miłość wynikająca z poznania Boga. Jednak miłość prowadzi ku przepaści: od błagań i samozaparcia, które są istotą oddawania czci Bogu, przeskakuje do uskarżania się, wysuwania roszczeń i niezrównoważonych działań. Jeśli tyczy się innych rzeczy prócz Boga, człowiek przestaje dostrzegać, jak wskazują one na ich Stwórcę i zaczyna postrzegać je jako określające wyłącznie siebie same, a wtedy miłość staje się trucizną, choć była lekarstwem. Oznacza to, że choć człowiek, który miłuje inne rzeczy prócz Boga, powinien przylgnąć do nich swoim sercem ze względu na Boga, w Jego Imię, i dlatego, że są one zwierciadłami odbijającymi Jego Najpiękniejsze Imiona, to niekiedy miłuje je dla nich samych, ze względu na ich własną doskonałość
i piękno. Miłuje je, nie myśląc o Bogu ani o Jego Posłańcu (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Tymczasem jeśli człowiek miłuje owe rzeczy jako opisujące ich Stwórcę, prowadzi to do umiłowania Boga; zaiste, można powiedzieć, że taka miłość jest przejawem umiłowania Boga.
Punkt Trzeci
Ten świat jest królestwem mądrości i królestwem służby, nie jest królestwem nagrody ani wynagrodzenia. Zapłata za uczynki, działania i służbę na tym świecie jest przyznawana w królestwie pośrednim i w życiu ostatecznym. Działania tutaj wydają owoce tam. Prawda w tej kwestii jest taka, że nie powinno się poszukiwać na tym świecie rezultatów działań, które wskazują na życie ostateczne. Jeśli są one dane, powinny być przyjmowane nie z wdzięcznością, lecz z żalem, ponieważ w Raju im więcej owoców się zerwie, tym piękniej one wyrosną. Dlatego z trudem można uznać za rozsądne spożywanie na tym ulotnym świecie owoców uczynków przynależnych do życia ostatecznego, które w ten sposób zostają utracone. Przypomina to zamianę nieustannie świecącej lampy na taką, która przetrwa minutę, a później zamigocze i zgaśnie.
Z tego powodu ludzie świętości postrzegają służbę, trudności, nieszczęścia i biedę jako przyjemne. Nie uskarżają się ani nie lamentują, lecz mówią: "Chwała niech będzie Bogu Jedynemu za każdy stan!" Kiedy zostaną obdarowani oświeceniem i cudami, odsłonięciem czegoś i światłem, przyjmują je jako Boże łaski, lecz starają się przemilczeć je i ukryć. Nie stają się dumni, lecz składają Bogu więcej podziękowań i wykonują więcej aktów czci. Wielu spośród nich chciało, by owe stany zostały ukryte lub ustały, aby nie zaszkodziły szczerości intencji w ich działaniach. Tak, najwyższą Bożą łaską dla człowieka, z którego jest On zadowolony, jest sprawienie, by nie zdawał on sobie sprawy z Bożej łaski, ponieważ wówczas nie porzuca on błagań i podziękowań, nie staje się nadmiernie zadowolony ani nie zaczyna narzekać.
Z powodu owej prawdy jeśli ci, którzy poszukując świętości, podążają drogą sufich, czynią to dla oświeceń i cudów, które są jednymi z emanacji świętości; jeśli zwracają się ku nim i czerpią z nich przyjemność, postępują tak, jakby na tym przejściowym świecie spożywali wieczne owoce życia ostatecznego. To również otwiera drogę do utraty szczerości intencji, owego zaczynu świętości, a świętość unika takich ludzi.
ALUZJA SIÓDMA
Ta aluzja składa się z czterech Punktów. Punkt Pierwszy
Prawo szari'a jest bezpośrednim - pozbawionym jakichkolwiek cieni czy zasłon - rezultatem Bożego przesłania, dzięki tajemnicy istoty Jedynego Boga i przez wzgląd na Jego całkowitą wszechwładzę. Najwyższe stopnie drogi sufich i prawdy są niczym części szariatu, niczym jego narzędzia, wprowadzenie do niego i jego sługa. Ich rezultaty są bezspornymi kwestiami prawa szari'a. Oznacza to, że drogi wspólnot sufickich są niby narzędzia, słudzy i stopnie schodów, którymi można dotrzeć do prawd prawa szari'a, aż do najwyższego poziomu, na którym zostają przekształcone w znaczenie rzeczywistości i istotę drogi sufich, które są sercem szariatu, a wtedy stają się częściami większego szariatu. Nie jest właściwe myślenie o prawie szari'a jako o zewnętrznej skorupie, a o rzeczywistości jako o tym, co jest wewnątrz skorupy, co jest rezultatem i celem, jak czynią to niektórzy spośród sufich. Tak, prawo szari'a odsłania się stosownie do poziomów, jakie osiągnęli ludzie. Błędem jest zakładanie, że to, co większość ludzi wyobraża sobie jako zewnętrzny aspekt prawa szari'a, jest prawdą szariatu, jak również nazywanie rzeczywistością i drogą sufich tych poziomów szariatu, które zostały ujawnione jedynie elicie. Stopnie szariatu wskazują na wszystkie grupy ludzi.
W konsekwencji tego, co się tyczy późniejszych spośród sufich i tych, którzy poszukują rozwijania się w prawdzie, ich tęsknota za prawdami prawa szari'a rośnie, podobnie jak ich urzeczenie przez owe prawdy oraz podążanie za nimi. Uważają najdrobniejsze aspekty praktyki Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) za swe największe cele i dokładają wszelkich starań, by podążać za jego praktykami i naśladować je. Niezależnie od tego, jak bardzo Boże Objawienie nie przewyższałoby natchnienia, tak postępowanie wedle prawa szari'a, które jest owocem Objawienia, w tym samym stopniu przewyższa postępowanie według drogi sufich, owego owocu natchnienia. Co za tym idzie, podążanie za praktyką Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jest podstawową i zasadniczą częścią drogi sufich.
Punkt Drugi
Droga sufich i droga prawdy nie powinny wykroczyć poza bycie narzędziami. Jeśli zostaną one uczynione ostatecznym celem, bezsporne nauki prawa szariatu, postępowanie wedle tego prawa i podążanie za praktyką
Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) staną się jedynie kwestią formy, podczas gdy serce będzie spoglądało poza nie. Oznacza to, że taki człowiek myśli raczej o ludziach ze swego kręgu wspominania Boga niż o obowiązkowych modlitwach; bardziej pociągają go jego recytacje i suplikacje niż to, co obowiązkowe w religii; bardziej przejmuje się tym, by nie uchybić zasadom postępowania obowiązującym w jego wspólnocie, niż unikaniem grzechów ciężkich. Tymczasem recytacje drogi sufich nie mogą być równoważne uczynkom obowiązkowym, ustanowionym przez bezsporne kwestie prawa szari'a, ani nie mogą ich zastąpić. Etykieta drogi sufich i ich inwokacje powinny być pocieszeniem i sposobem na dostąpienie prawdziwej przyjemności płynącej z wykonywania obowiązkowych aktów czci, nie mogą zaś być źródłem owej przyjemności same w sobie. Oznacza to, że tekke powinna prowadzić człowieka do wytrwania przy odprawianiu pięciu modlitw obowiązkowych w meczecie. Jeśli jednak człowiek odprawia modlitwy w meczecie pospiesznie i tylko dla formalności, myśląc, że prawdziwą przyjemność i doskonałość znajdzie w tekke, to oddala się od prawdy.
Punkt Trzeci
Niekiedy ludzie zadają pytanie: " Czy jakakolwiek droga sufich może pozostawać poza granicami praktyki Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i kwestii szariatu?"
Odpowiedź: Niektóre z dróg sufich są takie, inne zaś takie nie są. Te, które są takimi drogami, istnieją, ponieważ niektórzy spośród najwyższych świętych zostali ścięci mieczem szariatu. Te, które takimi drogami nie są, istnieją, ponieważ będący autorytetami uczeni spośród świętych zgodzili się z następującą zasadą Sa'diego z Szirazu:
Oznacza to, że dla tego, kto nie podąża szerokim traktem Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), niemożliwością jest dotarcie do prawdziwych świateł prawdy, a to z kolei znaczy, co następuje:
Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) był Pieczęcią Proroków i tym, który odebrał Boże przesłanie w imieniu całej ludzkości, zatem ludzkość nie może rozwijać się, podążając drogą inną niż jego droga; sprawą zasadniczą jest, by pozostawać pod jego sztandarem. Jednak ponieważ ekstatycy i ci, którzy zagłębiają się w kontemplacji
Boga, nie są odpowiedzialni za swoje akty sprzeciwu; ponieważ człowiek posiada pewne subtelne zdolności, za które również nie jest odpowiedzialny, a kiedy owe zdolności zapanują nad człowiekiem, nie może on odpowiadać za sprzeciwienie się obowiązkom, jakie nakłada na niego prawo szari'a, jako że ani nie są one podległe sądowi woli, ani nie mogą być kontrolowane przez umysł, gdyż nie zważają ani na serce, ani na umysł; z pewnością, kiedy owe zdolności zapanują nad człowiekiem - lecz tyczy się to wyłącznie naszego czasu - jest on usprawiedliwiony i nie traci rangi świętości przez sprzeciwianie się przepisom szariatu, jednakże pod warunkiem, że nie zaprzecza on prawom szariatu i wiary, nie znieważa ich lub nie okazuje pogardy wobec nich. Nawet jeśli nie wypełnia nakazów i zakazów prawa, musi uznawać, że są one słuszne. Jednak jeśli jest on opanowany przez ten stan i zajmuje stanowisko, które - przed czym szukam ucieczki u Boga - prowadzi do zaprzeczania owym bezspornym prawdom i do zadawania im kłamu, jest to znak, iż ów człowiek zboczył z drogi!
W skrócie: Istnieją dwie grupy, które podążają drogą sufich, wykraczając poza granice prawa szari'a.
Grupa pierwsza: Jak opisano to powyżej, ludzie z tej grupy albo są opanowani przez stan swego umysłu, zanurzenie się w kontemplacji, zachwyt lub upojenie, albo też zapanowały nad nimi niektóre z ich subtelnych zdolności, które nie zważają na nakazy i zakazy religii ani nie słuchają woli, stąd ci ludzie wykraczają poza granice prawa szari'a. Jednak nie dzieje się tak z powodu ich antypatii wobec tych praw ani dlatego, że nie chcą ich przestrzegać; są raczej zmuszani do tego bez udziału własnej woli. Do tej grupy należą ludzie świętości, a niektórzy z nich na pewien czas stali się nawet świętymi wysokiej rangi. Jednak będący autorytetami uczeni spośród świętych orzekli, iż niektórzy z nich przekroczyli nie tylko granice prawa szariatu, lecz także granice islamu. Mogą być jednak uważani za ludzi świętości pod warunkiem, że nie zaprzeczają jakimkolwiek z nakazów i zakazów przyniesionych przez Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Dzieje się tak, ponieważ ci ludzie nie myślą o owych prawach, nie mogą utrzymać ich w polu widzenia, lub nie są ich świadomi, a jeśli są ich świadomi, nie są w stanie ich przyjąć.
Jeśli chodzi o grupę drugą, to ludzie, którzy do niej należą, dali się unieść olśniewającym przyjemnościom drogi sufich i drogi prawdy, a jako że nie są w stanie dostąpić przyjemności prawd szariatu, które są daleko bardziej wzniosłe, uważają je za nudne formalności i są wobec nich
obojętni. Stopniowo przyjmują koncepcję, zgodnie z którą prawo szari'a jest jedynie zewnętrzną skorupą, zaś prawda, jaką odnaleźli, jest zasadniczym celem. Mówią oni: "Odkryłem tę prawdę i ona mi wystarczy", i postępują w sposób sprzeczny z nakazami i zakazami szariatu. Każdy człowiek z owej grupy, który jest przy zdrowych zmysłach, jest odpowiedzialny za swe uczynki; zaiste, do pewnego stopnia stali się oni zabawką w rękach Szatana.
Punkt Czwarty
Niektórzy ludzie należący do dywizji ludzi zbłądzenia i innowacji zostali przyjęci przez wspólnotę muzułmańską, podczas gdy inni - choć są podobni tamtym i pozornie niczym się od nich nie różnią - zostali odrzuceni. Zawsze się temu dziwiłem. Na przykład, choć ktoś taki jak Zamachszari był jednym z najbardziej żarliwych członków sekty mu'tazylitów, będący autorytetami uczeni sunniccy nie ogłosili go ani za niewiernego, ani za błądzącego, pomimo jego drastycznych wątpliwości, lecz raczej szukali sposobu oczyszczenia go z zarzutów. Jednak ci sami uczeni utrzymują, że tacy mający autorytet uczeni mu'tazylitów, jak Abu 'Ali Dżubba'i, choć byli w swych twierdzeniach daleko mniej żarliwi niż Zamachszari, powinni zostać odepchnięci i odrzuceni. Byłem tym zaciekawiony przez długi czas, aż dzięki Bożej łasce zrozumiałem, że wątpliwości, jakie żywił Zamachszari względem drogi sunnitów, wynikały z umiłowania przez niego jego drogi, którą postrzegał jako słuszną.
Oznacza to, że wedle jego punktu widzenia - na przykład - można ogłosić, że Bóg jest prawdziwie wolny od jakichkolwiek wad i błędów, poprzez stwierdzenie, że zwierzęta same stwarzają swoje uczynki. To z powodu umiłowania Boga jako wolnego od wszelkich niedoskonałości Zamachszari nie przyjął zasad sunnickich dotyczących stwarzania uczynków. Tymczasem inni będący autorytetami uczeni spośród mu'tazylitów zostali odrzuceni, ponieważ ich niewystarczająca inteligencja nie mogła wspiąć się do wzniosłych zasad sunnitów, a oni sami nie mogli dostosować wzniosłych praw sunnitów do swych ciasnych koncepcji, zatem zaprzeczyli im. Jak mu'tazylici sprzeciwili się sunnitom w kwestiach teologii, tak też niektórzy spośród podążających drogą sufich wystąpili przeciw
praktyce Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), zaś ich sprzeciw jest dwojakiego rodzaju:
Rodzaj pierwszy: Jak Zamachszari, z powodu umiłowania ich drogi lub doznawanego stanu, ci ludzie pozostali po trochu obojętni wobec zasad postępowania prawa szari'a, ponieważ poprzez owe zasady nie mogli osiągnąć tego samego poziomu przyjemności.
Rodzaj drugi: Niech Bóg uchroni! Ci ludzie mniemają, że zasady prawa szariatu są nieważne w porównaniu z zasadami drogi sufich, ponieważ ich ciasne umysły nie mogą pojąć owych rozległych przyjemności, a krótkie etapy ich podróży duchowych nie mogą dosięgnąć wzniosłych praw szariatu.
ALUZJA ÓSMA
Ta aluzja opisuje osiem zagrożeń. Pierwsza:
Niektórzy spośród ludzi, którzy wstąpili na drogę podróży duchowych, nie dostosowują się całkowicie do praktyki Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i wpadają w otchłań przedkładania świętości ponad proroctwo. W Słowach Dwudziestym Czwartym i Trzydziestym Pierwszym zostało udowodnione, jak wzniosła jest natura proroctwa i jak bezbarwna w porównaniu do niego jest świętość.
Niektórzy z podążających drogą sufich wpadają w otchłań przedkładania ludzi o skrajnych poglądach spośród świętych ponad towarzyszy Proroka, a nawet wiary w to, że owi święci byli prorokami. W Słowach Dwunastym i Dwudziestym Siódmym, a także w Dopisku poświęconym towarzyszom Proroka, zostało udowodnione w sposób rozstrzygający, że dzięki rozmowom z Prorokiem (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) udziałem jego towarzyszy stały się takie zalety, jakich nie można osiągnąć dzięki świętości, że towarzyszy Proroka nie może przewyższyć nikt spośród późniejszych pokoleń, a święci nigdy nie osiągną stopnia doskonałości właściwego towarzyszom Proroka.
Niektórzy spośród ludzi nadmiernie żarliwych w tym, co dotyczy drogi sufich, sprzeciwiają się praktyce Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i porzucają ją z powodu przedkładania ponad nią zwyczajów, uczynków i recytacji drogi sufich, których nie porzucają nigdy.
W ten sposób stają się opieszali w praktykowaniu tego, co nakazuje prawo szari'a, i wpadają w otchłań.
Jak jest to udowodnione w wielu Słowach, a także jak powiedzieli tak prawdomówni i będący autorytetami uczeni, jak Imam Ghazali czy Imam Rabbani: "Stopień przyjęcia danego uczynku przez Boga wynikający z podążania za jedną z praktyk Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) nie może być osiągnięty nawet przez sto własnych praktyk i nadobowiązkowych aktów czci. Jak jeden uczynek obowiązkowy jest lepszy od tysiąca nadobowiązkowych zgodnych z praktyką proroka, tak jeden spośród owych czynów nadobowiązkowych jest lepszy niż tysiąc praktyk sufizmu".
Niektórzy spośród skrajnych sufich uważają, że natchnienie jest niczym Boże Objawienie, lub że jest czymś podobnego rodzaju, co Objawienie, i w ten sposób wpadają w otchłań. W Słowach Dwunastym i Dwudziestym Piątym, poświęconym cudowności Koranu, zostało udowodnione w sposób najbardziej rozstrzygający, jak wzniosłe, powszechne i święte jest Boże Objawienie, a jak mało znaczące i mętne w porównaniu do niego są natchnienia i inspiracje.
Niektórzy spośród sufich, którzy nie pojmują istoty drogi sufich, by umocnić słabych, zachęcić opieszałych, by rozświetlić trudy i zmęczenie wynikające ze żmudnej służby, znajdują przyjemnymi światła, oświecenia i cuda, które nie są czymś, czego można się domagać, lecz czymś, co jedynie może być dane, stają się urzeczeni przez nie i wpadają w otchłań przedkładania ich nad oddawanie czci Bogu, nad akty służby i nad recytowanie suplikacji. W Punkcie Trzecim Aluzji Szóstej niniejszego traktatu wspomnieliśmy pokrótce o tym, co zostało kategorycznie udowodnione w innych Słowach - o tym, że ten świat jest królestwem służby, nie zaś królestwem nagrody. Ludzie, którzy poszukują swego wynagrodzenia na tym świecie, zarówno nadają trwałym i wiecznym owocom życia ostatecznego przejściowy i przemijający kształt, jak również doszukują się trwałości w przyjemnościach tego świata, przez co nie tęsknią za życiem w królestwie pośrednim. Mówiąc wprost, pod pewnym względem miłują oni życie tego świata, ponieważ zdaje im się, że znajdują w nim pewien rodzaj życia ostatecznego.
Niektórzy spośród ludzi wstępujących na drogę podróży duchowych wpadają w otchłań poprzez pomieszanie cieni, odcieni i częściowych wzorców