Risale-i Nur

Błyskawice
— 306 —

LEKARSTWO DWUDZIESTE PIĄTE

Bracia chorzy! Jeżeli potrzebujecie skutecznego lekarstwa oraz panaceum na każdą przypadłość, pozwalającego dostrzec, że zawiera ona prawdziwą przyjemność, to szlifujcie waszą wiarę i dodajcie jej sił, i poprzez pokorę, proszenie o wybaczenie, poprzez modlitwę i oddawanie czci spożywajcie święte lekarstwo, jakim jest wiara.

Zaprawdę, ignoranci z powodu swojej miłości do życia tego świata i silnego doń przywiązania stali się takimi, jak gdyby posiadali chorą istotę duchową w rozmiarze całego świata. Wiara zapewnia tej chorej istocie, zranionej ciosami przemijania i rozłąki, uśmierzający balsam, ratujący przed tymi ranami i obrażeniami - i udowodniliśmy w kilku traktatach, że wiara daje prawdziwe wyleczenie. By nie przedłużać, skrócę mą mowę do tego, co następuje:

Zaiste, działanie lekarstwa wiary objawia się w wykonywaniu obowiązków i w trosce o ich wypełnianie w ramach możliwości człowieka, natomiast lekceważenie i głupota oraz namiętności duszy i niedozwolone rozrywki likwidują działanie tego lekarstwa.

I dopóki choroba podnosi zasłonę, poskramia żądze i zapobiega poddaniu się niedozwolonym namiętnościom, korzystajcie z niej i używajcie prawdziwego lekarstwa wiary i jego świętych świateł poprzez skruchę, proszenie o przebaczenie, modlitwę i błagania. Niech Prawdziwy, Najwyższy Bóg obdarzy was uzdrowieniem i uczyni z waszych chorób sposób na przebaczenie win. Amen.

Boże, pobłogosław Muhammada, uleczenie dla serc i ich lekarstwo, zdrowie ciał i ich uzdrowienie,światło wzroku i jego jasność,jego rodzinę i towarzyszy, i obdarz ich pokojem.

اَلْحَمْدُ لِلّٰهِ الَّذ۪ى هَدٰينَا لِهٰذَا وَمَا كُنَّا لِنَهْتَدِىَ لَوْلَٓا اَنْ هَدٰينَا اللّٰهُ لَقَدْ جَٓاءَتْ رُسُلُ رَبِّنَا بِالْحَقِّ

سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ

— 307 —
اَللّٰهُمَّ صَلِّ عَلٰى سَيِّدِنَا مُحَمَّدٍ طِبِّ الْقُلُوبِ وَ دَوَٓائِهَا وَ عَافِيَةِ الْاَبْدَانِ وَ شِفَٓائِهَا وَ نُورِ الْاَبْصَارِ وَ ضِيَٓائِهَا وَ عَلٰٓى اٰلِهِ وَ صَحْبِهِ وَ سَلِّمْ

Dopisek
do Błysku Dwudziestego Piątego

Owym Dopiskiem jest List Siedemnasty, który został zawarty w zbiorze Mektubat (Listy 1928-1932), zatem nie został zawarty w niniejszym zbiorze.

— 308 —

Błysk Dwudziesty Szósty

Traktat dla ludzi starszych

(Ten Błysk składa się z dwudziestu sześciu Nadziei, Świateł i Pocieszeń).

Napomnienie

Powodem, dla którego na początku każdej Nadziei opisałem moje żale i cierpienia w stylu, który z pewnością prawdziwie was zasmuci, jest chęć ukazania nadzwyczajnej skuteczności lekarstw pochodzących z Mądrego Koranu. Niemożliwym jest, by ów Błysk, dotyczący ludzi starszych, zachował zamierzone piękno swoich środków wyrazu, a to z trzech lub czterech powodów:

Po pierwsze: Mówi on o moim życiu, do którego wydarzeń wracam w wyobraźni, został więc napisany, kiedy mój stan umysłu był taki, jak w tamtych minionych czasach. Dlatego było niemożliwe, by zachować systematyczne uporządkowanie tekstu, zgodne z jakąś określoną metodą.

Po Drugie: Ten traktat został napisany, kiedy czułem się niezmiernie zmęczony; spisywałem go po modlitwach porannych i byłem zmuszony, by pisać w pośpiechu, przez co jego styl stał się nieco pogmatwany.

Po Trzecie: Nie zawsze był przy mnie ktoś, kto mógł pomagać mi w pisaniu, zaś skryba, który zwykle mi towarzyszył, miał prócz tego cztery lub pięć innych obowiązków dotyczących Traktatów Światła.

— 309 —

Dlatego nie mogliśmy znaleźć wystarczająco dużo czasu na sprawdzenie tego Błysku i pozostał on w formie nieuporządkowanej.

Po czwarte: Po ułożeniu tego traktatu obaj byliśmy zmęczeni i, niezbyt zwracając uwagę na znaczenie tekstu, sprawdziliśmy go jedynie powierzchownie, co musiało spowodować pewne błędy stylistyczne. Proszę więc wielkodusznych starszych ludzi, by spojrzeli na takie błędy z wyrozumieniem i by włączyli nas do swych modlitw, kiedy będą wznosili ręce w kierunku Bożego dworu, jako że Boże miłosierdzie nie odrzuca modlitwy błogosławionego starca.

بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ
كٓهٰيٰعٓصٓ ٭ ذِكْرُ رَحْمَتِ رَبِّكَ عَبْدَهُ زَكَرِيَّا ٭ ‌اِذْ نَادٰى رَبَّهُ نِدَٓاءً خَفِيًّا ٭ قَالَ رَبِّ اِنّ۪ى وَهَنَ الْعَظْمُ مِنّ۪ى وَاشْتَعَلَ الرَّاْسُ شَيْبًا وَلَمْ اَكُنْ بِدُعَٓائِكَ رَبِّ شَقِيًّا

NADZIEJA PIERWSZA

Szanowni starsi bracia i siostry, którzy osiągnęliście wiek dojrzały! Podobnie jak wy, jestem już człowiekiem starszym. Zamierzam opisać nadzieję, jaką znalazłem w swej starości, a także niektóre rzeczy, jakie mnie spotkały, by podzielić się z wami światłem pociechy, jaka jest w nich zawarta. Oczywiście, światła, które ujrzałem i prowadzące do nadziei drzwi, przed którymi stanąłem, będą oglądane i otwierane stosownie do moich ułomnych możliwości. Jeśli Bóg zechce, wasze czyste, szczere usposobienie uczyni owe światła lśniącymi o wiele jaśniej, a także umocni nadzieję, jaką udało mi się odnaleźć.

Wiedzcie zatem, że zdrojem, źródłem i krynicą wszystkich poniższych nadziei i świateł jest wiara w Jedynego Boga.

— 310 —

NADZIEJA DRUGA

Pewnego dnia, kiedy już wkraczałem w podeszły wiek, u schyłku pory modlitwy popołudniowej spoglądałem na świat z wysokiej góry, gdy nagle zostałem przygnieciony przez melancholię, smutek i ciemność, które (do pewnego stopnia) ogarnęły mój umysł. Ujrzałem, że stałem się stary. Dzień również się zestarzał, podobnie jak rok, a tak samo świat stał się stary. Owe przykłady starzenia się uświadomiły mi, że zbliża się czas odejścia z tego świata i rozłąki z tymi, których umiłowałem, a moja starość wstrząsnęła mną do głębi. Wtem Boże miłosierdzie odsłoniło się przede mną w taki sposób, że przekształciło żałość, smutek i rozłąkę w silną nadzieję i lśniące światło pocieszenia. Tak, o wy, którzy jesteście starzy jak ja! Najbardziej Litościwy Stwórca w stu miejscach Mądrego Koranu przedstawia nam Samego Siebie jako Najbardziej Miłosiernego spośród miłosiernych, zawsze zsyła Swoje miłosierdzie jako wsparcie dla żywych istot na obliczu ziemi, które poszukują Jego miłosierdzia, każdego roku wypełnia wiosnę niezliczonymi darami i podarkami pochodzącymi ze świata tego, co niewidzialne, wysyłając je do nas, którzy potrzebujemy Jego zaopatrzenia, i objawia Swoje miłosierdzie we wspaniałej obfitości, proporcjonalnie do naszej słabości i bezsiły. Przeto dla nas, w naszej starości, Jego miłosierdzie jest największą nadzieją i najbardziej silnym światłem, które możemy zyskać poprzez ustanowienie związku z Najbardziej Miłosiernym dzięki wierze i wykonywaniu pięciu modlitw obowiązkowych każdego dnia, poprzez posłuszeństwo wobec Niego.

NADZIEJA TRZECIA

Pewnego dnia, kiedy o poranku starości zbudziłem się ze snu nocy młodego wieku, spojrzałem na siebie samego i zobaczyłem, że moje życie podąża w stronę grobu z takim pośpiechem, jakby zbiegało ze stromego górskiego zbocza. Jak powiedział Niyazi Misri:

Każdego dnia spada na ziemię jeden kamień z budowli mego życia.

O ty, niedbały, który śpisz i nie widzisz, że owa budowla wali się w gruzy!

Moje ciało, miejsce zamieszkania dla mojej duszy, waliło się z każdym dniem, który był kamieniem odpadającym od tej budowli. Moje nadzieje i ambicje, które tak mocno wiązały mnie z tym światem, zaczęły odrywać się od niego. Poczułem, że zbliża się czas rozłąki z moimi niezliczonymi przyjaciółmi i ze wszystkimi, których kochałem. Poszukiwałem balsamu na tę głęboką i z pozoru nieuleczalną ranę mojej duszy, lecz nie mogłem znaleźć ani jednego. Jak również rzekł Niyazi Misri:

— 311 —

Podczas gdy moje serce pragnie nieśmiertelności, rzeczywistość wymaga, by me ciało przeminęło;

Jestem dotknięty nieuleczalną chorobą, której naweٕنuqman nie mógłby uleczyć!

Wówczas nagle światło i wstawiennictwo Szlachetnego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który był językiem, wzorem, przykładem, heroldem i przedstawicielem Bożego miłosierdzia, a także dar przewodnictwa, jakie przyniósł on całej ludzkości, ukoiły i uzdrowiły ową ranę, którą miałem za nieuleczalną i wieczną.

Tak, o szanowni starsi mężczyźni i kobiety, którzy odczuwacie waszą starość, jak ja odczuwam swoją! Nie ma sensu, byśmy oszukiwali sami siebie: odchodzimy z tego świata. Nawet jeśli zamkniemy oczy na ową prawdę, nie pozostaniemy tutaj. Wszyscy zostaniemy zmobilizowani. Kraj pośredniego królestwa, który - z powodu posępnych złudzeń wynikających z nieuwagi, a częściowo także z podszeptów ludzi zbłądzenia - jawi się nam jako ciemny i przepełniony rozłąką, jest miejscem spotkania ze znajomymi, jest światem, w którym spotkamy się z najbardziej umiłowanym przez Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i z wszystkimi naszymi przyjaciółmi.

Zmierzamy do świata tego, który każdego roku spośród tysiąca trzystu pięćdziesięciu lat był władcą tysiąca trzystu pięćdziesięciu milionów ludzi, instruktorem ich dusz, nauczycielem ich umysłów i umiłowanym przez ich serca; do świata tego, do którego księgi dobrych uczynków każdego dnia - zgodnie z zasadą, która mówi, że ten, kto zapoczątkował dobre dzieło, jest jak ten, kto je wykonuje - dodawana jest równowartość wszystkich dobrych czynów spełnianych przez całą jego wspólnotę; do świata tego, dzięki któremu zostały osiągnięte wzniosłe Boże cele we wszechświecie, a wszelkie stworzenia mogły zdać sobie sprawę ze swej wysokiej wartości. Zgodnie z autentycznymi przekazami, jak zostało to ściśle przepowiedziane, kiedy przyszedł on na ten świat, zawołał: Moja wspólnota, Panie! Moja wspólnota! Tak samo w Dniu Sądu Ostatecznego, kiedy każdy będzie myślał tylko o sobie, on znowu oznajmi: Moja wspólnota, Panie! Moja wspólnota!, po czym ze świętym, wzniosłym poświęceniem pospieszy ze swym wstawiennictwem, by pomóc swej społeczności. Zmierzamy do świata rozświetlonego przez gwiazdy niezliczonych świętych i oczyszczonych uczonych, które krążą wokół słońca Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).

— 312 —

Drogą do otrzymania udziału w jego wstawiennictwie, do uzyskania korzyści z jego światła, do wybawienia od ciemności pośredniego królestwa, jest podążanie za wspaniałą praktyką Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).

NADZIEJA CZWARTA

Kiedy dostąpiłem starości, moje zdrowie, które tylko utrwalało niedbałość, zostało złamane. Starość i choroba zaatakowały mnie w całkowitej zgodzie. Zadając mi ciosy prosto w głowę, odpędziły ode mnie sen. Nie miałem nic, co wiązałoby mnie z tym światem, ani rodziny, ani dzieci, ani majątku. Ujrzałem, że w lekkomyślnej młodości roztrwoniłem kapitał mojego życia, a jedynymi jego owocami stały się grzechy i błędy. Wołałem jak Niyazi Misri:

Nie zakończyłem pomyślnie swego handlu, straciłem cały majątek życia;

Przybyłem na trakt, by odkryć, że karawana odjechała, nic o mnie nie wiedząc.

Lamentując, ruszyłem dalej ową drogą w dół, zupełnie sam, obcy;

Moje oczy płaczą, moje serce jest w udręce, mój umysł jest oszołomiony, nieświadomy.

W owym czasie przebywałem na wygnaniu. Czułem rozpaczliwy smutek, pełną żalu za grzechy skruchę, tęskniłem za jakąkolwiek pomocą. Nagle przybył mi z pomocą Mądry Koran, otwierając drzwi wiodące do nadziei tak potężnej i dając światło pocieszenia tak prawdziwego, że mogłyby rozproszyć rozpacz i ciemności stokroć potężniejsze od moich.

Tak, o szanowni starsi mężczyźni i kobiety, których więź z tym światem zaczęła się zrywać! Czyż jest możliwe, by Stwórca, Któremu należy się wszelka chwała, Który stworzył ten świat jak doskonale zarządzane miasto lub pałac, miał nie przemówić do najważniejszych spośród Jego gości i przyjaciół ani nie spotkać się z nimi? Ponieważ stworzył ów pałac zgodnie ze Swym zamysłem, uporządkował i upiększył go poprzez Swą wolę i wybór, z pewnością jako Ten, Który czyni, wie, a Ten, Który wie, będzie mówił. Ponieważ uczynił On dla nas ten pałac i to miasto piękną gospodą i miejscem handlu, niechybnie jest Tym, Który posiada księgę (czy też rejestr), w której wyjaśnia zarówno relację między Nim a nami, jak i to, czego sobie od nas życzy.

Koran, Księga cudownej wystawy, jest najbardziej cudowną spośród Ksiąg Objawionych; jego cudowność ma czterdzieści aspektów, a on sam w każdej chwili jest obecny na językach przynajmniej stu milionów ludzi; jest źródłem światła, a wyrecytowanie każdej jego litery daje

— 313 —

przynajmniej dziesięciokrotną zasługę i nagrodę (a także przynosi owoce Raju i światło w pośrednim królestwie); niekiedy owa zasługa będzie zwielokrotniona dziesięć tysięcy razy, a niekiedy - dzięki tajemnicy Nocy Przeznaczenia - trzydzieści tysięcy razy! W całym wszechświecie nie ma ani jednej księgi, która pod tym względem mogłaby konkurować z Koranem; nikt nie mógłby takiej przedstawić. Jest tak, ponieważ Koran, który mamy, jest słowem Stwórcy niebios i ziemi, Któremu należy się wszelka chwała, które zrodziło się z Jego absolutnej władzy, z ogromu Jego boskości, z Jego miłosierdzia obejmującego każdą rzecz; jest zarządzeniem Boga i źródłem Jego miłosierdzia, zatem trzymajcie się go! W nim znajduje się lekarstwo na każdą chorobę, światło, które rozproszy każdą ciemność, nadzieja w każdej rozpaczy. Kluczem do tego wiecznego skarbca jest wiara w Boga, całkowite poddanie się Jedynemu, słuchanie Koranu, przyjmowanie go i recytowanie.

NADZIEJA PIĄTA

Pewnego razu w początkach mojej starości, kiedy pragnąłem samotności, oddaliłem się od ludzi i udałem się na górujące nad Bosforem wzgórze Yusa Tepesi. Moja dusza poszukiwała spokoju, jaki daje samotność. Pewnego dnia spojrzałem z tego wysokiego wzgórza na szeroki horyzont, a następnie spuściłem wzrok z wysokiego poziomu czterdziestej piątej gałęzi drzewa mojego życia (to jest, moich czterdziestu pięciu lat) na jego niższe poziomy. W dole, na każdej z niższych gałęzi owych minionych lat, ujrzałem zwłoki niezliczonych ludzi, których znałem, których kochałem, z którymi byłem związany. Poczułem prawdziwie żałośliwy smutek z powodu rozstania i rozłąki z nimi i zapłakałem - niczym Fuzuli Baghdadi - nad przyjaciółmi, z którymi musiałem się rozstać:

Kiedy przywołuję ich towarzystwo, płaczę,

Płaczę tak długo, jak długo jest jeszcze dech w mym usychającym ciele.

Poszukiwałem pocieszenia, światła, drzwi prowadzących do nadziei, gdy nagle przyszła mi z pomocą wiara w życie ostateczne, rozsiewając nigdy niegasnące światło i przynosząc niezniszczalną nadzieję.

Tak, moi bracia i siostry, którzy jesteście starzy jak ja! Ponieważ życie ostateczne istnieje i nigdy się nie kończy, a jego świat jest lepszy od tego świata, i ponieważ Ten, Który nas stworzył, jest zarówno Wszechmądry,

— 314 —

jak i Najbardziej Litościwy, nie powinniśmy skarżyć się i żalić z powodu naszej starości. Co więcej, powinniśmy być szczęśliwi z jej powodu dopóki, dopóty z wiekiem osiągamy doskonałą dojrzałość dzięki oddawaniu czci Bogu i wierze w Niego, zaś starość jest znakiem tego, że zostaniemy uwolnieni od obowiązków życia doczesnego i odejdziemy do świata Bożego miłosierdzia, by tam odpocząć.

Zgodnie z przekazami, spośród których jedne opierają się na wiarygodnym świadectwie, a inne na absolutnej prawdzie, najbardziej wybitni ludzie spośród całego rodzaju ludzkiego - a mianowicie sto dwadzieścia cztery tysiące proroków (niech będzie z nimi pokój) - jednogłośnie przekazali wieść o istnieniu życia ostatecznego, o tym, że ludzie z pewnością zostaną wysłani do świata ostatecznego, a Stwórca wszechświata dokona tego zgodnie ze Swoją niezawodną obietnicą. Podobnie, potwierdzając opowieści o prorokach poprzez oświecenie i świadectwo w postaci pewności proporcjonalnej do posiadanej wiedzy, sto dwadzieścia cztery miliony wiernych zaświadczyły o istnieniu życia ostatecznego, zaś przejawy wszystkich Najpiękniejszych Imion Wszechmądrego Stwórcy, jakie ukazują się w tym świecie, niewątpliwie wymagają istnienia królestwa, które nie przemija. Również nieskończona, przedwieczna moc i nieograniczona, wieczna mądrość, które nie pozwolą, by cokolwiek było próżne bądź bezcelowe, każdej wiosny ponownie budzą do życia - poprzez rozkaz: «Bądź!» nieprzeliczone martwe drzewa na obliczu ziemi, czyniąc je przejawem życia po śmierci, i ożywiają trzysta tysięcy gatunków roślin i zwierząt, czyniąc je tysiącami przykładów zmartwychwstania. Owe przykłady zmartwychwstania w sposób oczywisty wymagają istnienia życia ostatecznego, tak jak wiekuiste miłosierdzie i wieczna łaska, które z doskonałym współczuciem i w cudowny sposób zapewniają to, co jest niezbędne do życia, wszystkim potrzebującym zaopatrzenia istotom żywym, a w krótkim czasie wiosny ukazują niezliczone rodzaje ozdób i upiększeń, również wymagają istnienia życia ostatecznego. Wraz z człowiekiem, najdoskonalszym owocem wszechświata, stworzeniem najbardziej umiłowanym przez Stwórcę, które spośród wszystkich istot ma najbliższe relacje z innymi istotami zamieszkującymi wszechświat, wraz jasną wskazówką i niezachwianym dowodem jego żarliwego, niewzruszonego i niezmiennego pragnienia nieśmiertelności, wraz z jego nadziejami, które rozciągają się aż po wieczność - wszystko, co wymieniliśmy, udowadnia stanowczo i bezapelacyjnie, że po tym przejściowym świecie nastąpi świat wieczny, królestwo życia ostatecznego

— 315 —

i szczęśliwości, która nigdy nie przemija. Tak, to wszystko bez żadnej wątpliwości wymaga przekonania o istnieniu życia ostatecznego.

Łatwość przekazania jasnej kwestii i trudność, jaka jest zawarta w zaprzeczeniu owej kwestii, można ujrzeć przez następujące porównanie:

Jeśli jeden człowiek powie: "Gdzieś na ziemi istnieje cudowny ogród, a owocami jego drzew są blaszanki z mlekiem", zaś inny człowiek powie: "Taki ogród nie istnieje", ten, który tak twierdzi, musi jedynie wskazać, gdzie leży ów ogród, lub gdzie można znaleźć jego cudowne owoce, by z łatwością udowodnić swoje twierdzenie, natomiast ten, kto mu zaprzecza, może dowieść prawdziwości swego zaprzeczenia, jedynie wtedy, gdy najpierw sam ujrzy, a później ukaże wszystkim całe oblicze ziemi. Dokładnie w ten sam sposób, nawet jeśli ktoś lekceważy znaki i owoce Raju, na które wskazali ci, którzy przekazali wiadomość o nim, wystarczy, że dwaj prawdomówni ludzie zaświadczą, że Raj z pewnością istnieje, podczas gdy ten, który mu zaprzecza, może dowieść prawdziwości swego zaprzeczenia dopiero po tym, jak ujrzy cały nieskończony wszechświat i nieskończony, niekończący się czas, a następnie wyczerpująco je zbada; dopiero wtedy będzie mógł wykazać, że Raj nie istnieje. Z tego porównania, o moi starsi bracia w religii, możecie zrozumieć, jak potężna jest wiara w życie ostateczne.

Ponieważ najważniejszą rzeczą, jakiej uczy nas Wszechmądry Koran, jest wiara w życie ostateczne; ponieważ owa wiara jest tak silna i przynosi nadzieję i pocieszenie tak wielkie, że choćby starość przygniotła człowieka sto tysięcy razy mocniej, pociecha wynikająca z tej wiary jeszcze byłaby wystarczająca do tego, by stawić czoła podeszłemu wiekowi, przeto z pewnością my, starzy ludzie, powinniśmy pokochać nasz podeszły wiek i powiedzieć: "Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu za doskonałość wiary!"

NADZIEJA SZÓSTA

Pewnego razu podczas mej nieszczęsnej niewoli odłączyłem się od towarzystwa ludzi i byłem sam na szczycie Cam Dagi (Sosnowej Góry) w górach prowincji Barla. Poszukiwałem światła w samotności. Pewnej nocy, na małej platformie umieszczonej na wierzchołku sosnowego drzewa, które z kolei rosło na szczycie owej wysokiej góry, moja starość sprawiła, że pomyślałem o trzech lub czterech wygnaniach, zawierających się jedno wewnątrz drugiego. Jak jest to opisane w Liście Szóstym, melancholijny dźwięk drzew, szeleszczących i szemrzących wśród owej samotnej, cichej, głębokiej nocy, sprawił, że poczułem ból i żal z powodu mojej starości i zesłania. Podeszły wiek, szepcząc do ucha mego serca, nasunął mi następującą myśl: "Jak dzień zmienił się w ten ciemny grób, jakim jest noc, jak świat przywdział ów czarny całun, tak samo dzień twego życia zmieni się w noc, dzień tego świata zmieni się w noc pośredniego królestwa, a lato życia przekształci się w zimową noc śmierci".

Moja dusza poczuła się zobowiązana, by odpowiedzieć: "Tak, jestem daleko od rodzinnych stron, lecz rozłąka z tymi, których ukochałem przez

— 316 —

pięćdziesiąt lat mojego życia, a którzy zmarli i pozostał tylko płacz za nimi, jest daleko bardziej bolesnym i zasmucającym wygnaniem niż wygnanie z ojczystego kraju. Co więcej, zbliżam się do wygnania znacznie bardziej smutnego i bolesnego niż to, którego doświadczam owej ciemnej nocy na szczycie góry: starość komunikuje mi, że zbliża się czas rozłąki z tym światem".

Poszukiwałem światła, które przyniosłoby mi nadzieję pośród owych wygnań, ukrytych jedno wewnątrz Drugiego. Nagle przybyła mi z pomocą wiara w Boga, dając mi taki stopień zażyłości z Jedynym, że choćby owo wielorakiej natury pustkowie, na jakim się znalazłem, stało się po tysiąckroć gorsze, pociecha płynąca z wiary nadal byłaby wystarczająca.

O, starsi mężczyźni i starsze kobiety! Jako że mamy Litościwego Stwórcę, nie może dla nas istnieć żadne wygnanie! Ponieważ On istnieje, wszystko istnieje dla nas. Ponieważ On istnieje, istnieją aniołowie. Świat nie jest pusty; samotne góry i pustynie są pełne sług Wszechmocnego Boga. Prócz Jego sług spośród istot świadomych, także kamienie i drzewa stają się niby dobrze znani przyjaciele, kiedy patrzymy na nie w Jego światłości i mając wzgląd na Niego. Mogą one wówczas rozmawiać z nami i sprawiać nam uciechę.

Tak, dowody i świadectwa, których jest tyle, ile stworzeń we wszechświecie, ile liter w olbrzymiej księdze, jaką jest ten świat, potwierdzają istnienie naszego Najbardziej Litościwego, Szczodrego, Bliskiego i Umiłowanego Stwórcy i Opiekuna; ukazują nam Jego miłosierdzie tyle razy, ile jest członków wszystkich istot żywych, ile jest rodzajów pożywienia, ile jest darów Bożych, które mogą stać się środkami do otrzymania Jego litości, miłosierdzia i łaski, a także wskazują wprost na Jego dwór. Starość to, mówiąc ściśle, czas bezsilności i słabości. Nie należy zatem czuć się urażonym z powodu starości, która jest mile widzianym orędownikiem na dworze Boga, lecz należy ją pokochać.

NADZIEJA SIÓDMA

Pewnego razu na początku mojej starości - kiedy śmiech starego Saida przemienił się już w płacz nowego Saida - pewien człowiek spośród ahl ad-dunja, przypuszczając, że wciąż jestem starym Saidem, zaprosił mnie do Ankary. Przyjąłem zaproszenie i przybyłem tam. U schyłku jesieni wspiąłem się na szczyt cytadeli, znacznie bardziej niż ja sam starej, zniszczonej i sprawiającej wrażenie wyczerpanej, która wydała mi się wzniesioną ze skamieniałych wydarzeń historycznych. Schyłek pory roku, moja starość, starość cytadeli, starość rodzaju ludzkiego, starość niegdyś

— 317 —

wspaniałego Imperium Otomańskiego, kres panowania Kalifatu i starość świata spowodowały, że - będąc w stanie wielkiego smutku, żałości i przygnębienia - spojrzałem z owej wyniosłej cytadeli na doliny przeszłości i na góry przyszłości. Jako że w Ankarze doświadczyłem stanu umysłu, odpowiadającego całkowitej czerni, obejmującej cztery lub pięć warstw mroków starości, jedna wewnątrz drugiej, poszukiwałem światła, pocieszenia, nadziei.

Kiedy szukałem pociechy, patrząc w prawo, to jest w przeszłość, mój ojciec, moi przodkowie i cała ludzkość zdali mi się wielkim grobem, co wypełniło mnie przygnębieniem, zamiast pocieszyć. Szukając remedium, spojrzałem w przyszłość, która była po mojej lewej stronie. Ujrzałem, że jawi się ona jako ogromny, ciemny grób dla mnie samego, dla moich rówieśników i dla przyszłych pokoleń, co przyniosło mi zgrozę zamiast zażyłości. Czując się opuszczony w obliczu tego, co zobaczyłem po prawej i po lewej stronie, spojrzałem na teraźniejszość, która zdała się mojemu niedbałemu oku trumną, w której niesiono moje na pół martwe, cierpiące i desperacko walczące ciało. Zrozpaczony również spojrzeniem w tym kierunku, uniosłem głowę i spojrzałem na wierzchołek drzewa mojego życia, by ujrzeć tam mego trupa, który przyglądał mi się ze szczytu drzewa. Czując przerażenie po spojrzeniu w tamtą stronę, spuściłem głowę. Spojrzałem na podnóże drzewa mojego życia, na jego korzenie, i ujrzałem rozdeptaną glebę, ziemię, z której zostałem stworzony, zmieszaną z prochem, jaki pozostał z mych kości. Nie było żadnego lekarstwa; ten widok dodał tylko dalsze boleści do mojego cierpienia.

Wówczas byłem zmuszony, by spojrzeć za siebie. Ujrzałem, jak ten nietrwały, przemijający świat staczał się w doliny nicości i w ciemności niebytu, aż przepadł w nich. Poszukiwałem balsamu na moje cierpienie, lecz to, co ujrzałem, było jedynie dodatkową trucizną. Ponieważ patrząc w tamtą stronę, nie mógłbym dostrzec żadnego dobra, spojrzałem przed siebie, wprost w przyszłość. Ujrzałem, jak dokładnie pośrodku mojej drogi otwierają się drzwi grobu, który przygląda mi się, rozdziawiając paszczę. Daleko za nim widziałem szeroki trakt, który ciągnął się ku wieczności, a także karawany podróżujące owym traktem, lecz w obliczu przerażenia przychodzącego z sześciu stron nie miałem żadnej pomocy ani żadnego oręża ku obronie, prócz ograniczonej woli.

Dar woli jest jedyną bronią, jakiej człowiek może użyć przeciwko owym niezliczonym wrogom i przeciwko nieskończonej ilości rzeczy,

— 318 —

które mu szkodzą. Owa broń jest jednak wadliwa, krótka, słaba, nie posiada mocy twórczej, zatem człowiek nie ma żadnych zdolności prócz tych, które "nabędzie". Wola nie może ani sięgnąć w przeszłość, by zmusić do milczenia przybywające stamtąd smutki, ani nie może przeniknąć przyszłości, by zapobiec lękom, które się z niej wyłaniają. Ujrzałem, że owa broń nie przyniesie mi żadnego pożytku - ani nie wzmocni nadziei, ani nie zniszczy lęków związanych z przeszłością i przyszłością.

Kiedy toczyłem ową walkę wśród okropności, spustoszeń, rozpaczy i ciemności nadciągających z sześciu stron, nagle przybyły mi z pomocą światła wiary, lśniące na niebie Księgi cudownej wystawy, jaką jest Koran. Rozświetliły i rozjaśniły owe sześć stron tak bardzo, że nawet gdyby groza i ciemność, jakie widziałem, zwiększyły się po stokroć, światło, które otrzymałem, wciąż byłoby wystarczające, by stawić im czoła. Światło przekształciło wszystkie owe okropieństwa, jedno po drugim, w pocieszenie, a poczucie osamotnienia w poczucie zażyłości. Oto, jak to się stało:

Wiara ukazała z całkowitą pewnością, że przeszłość, którą wcześniej ujrzałem jako pustkowie, jako ogromny grób, w istocie jest świetlistym zgromadzeniem dobrze znających się nawzajem przyjaciół.

Wiara ukazała, że przyszłość, która mym niedbałym oczom jawiła się olbrzymim grobem, z całą pewnością jest ucztą wydaną przez Najbardziej Miłosiernego w Jego zachwycających pałacach szczęśliwości.

Wiara ukazała, że teraźniejszość, która memu nieuważnemu spojrzeniu wydała się trumną, z pewnością jest miejscem handlu dla życia ostatecznego i lśniącą gospodą Tego, Którego miłosierdzie obejmuje każdą rzecz.

Wiara ukazała z całkowitą pewnością, że jedynym owocem na wierzchołku drzewa życia z pewnością nie jest trup (jak zdało się memu niedbałemu oku), lecz że moja dusza, która może być przejawem życia wiecznego i której została przeznaczona wieczna szczęśliwość, pewnego dnia opuści ów zniszczony dom, by podróżować pośród gwiazd.

Dzięki swojej tajemnicy wiara ukazała, że moje kości i ziemia, z której zostałem stworzony, nie były bezwartościowym prochem, który został zdeptany, lecz że ziemia była drzwiami prowadzącymi do Bożego miłosierdzia i zasłoną przed komnatami Raju.

Dzięki tajemnicy Koranu wiara ukazała, że świat, który memu niedbałemu oku zdał się staczającym się za moimi plecami w nicość i niebyt, jest zbiorem pism Wiecznego, Który jest ponad wszelkie potrzeby, zbiorem kart wypełnionych wychwalającymi Boga ozdobami i haftami, które wypełniły

— 319 —

swoje obowiązki, wyraziły swe znaczenie, a odchodząc, pozostawiły po sobie wyniki swych działań, istniejące zamiast nich samych. To wszystko sprawiło, że poznałem naturę naszego świata w stopniu całkowitej pewności.

Dzięki światłu Koranu wiara ukazała, że grób, który spoglądał na mnie z przyszłości szeroko otwartymi oczami, nie był paszczą bezdennej studni, lecz drzwiami prowadzącymi do świata światła, zaś szeroka droga, która ciągnęła się za nim ku wieczności, nie prowadziła do nicości i niebytu, lecz do istniejącego królestwa światła i do wiecznej szczęśliwości. Ponieważ wiara wykazała to wszystko w stopniu, który dał mi całkowite przekonanie, stała się zarówno remedium, jak i balsamem na moje cierpienia.

W miejsce bardzo nieznacznej zdolności, którą można otrzymać, wiara wkłada w ręce ograniczonego daru woli dowód, dzięki któremu wola w obliczu niezliczonych wrogów i warstw ciemności może zyskać oparcie w nieskończonej mocy i połączyć się z bezgranicznym miłosierdziem. Zaiste, wiara jest dowodem w ręku woli człowieka, a choć broń człowieka, jaką jest wola, sama w sobie jest krótka, słaba i niedoskonała, to jeśli dzięki tajemnicy wiary - jak dzieje się wtedy, gdy żołnierz używa swej częściowej siły w imieniu kraju, dzięki czemu wykonuje obowiązki dalece wykraczające poza jego własną siłę - ograniczona zdolność woli używana jest w Imię Wszechmocnego Boga i na Jego drodze, można dzięki niej zdobyć Raj szeroki na pięćset lat drogi.

Wiara przejmuje z rąk ciała cugle zdolności woli, która nie może przeniknąć do przeszłości ani przyszłości, i przekazuje je w ręce serca i duszy. Ponieważ sfera ich życia nie jest ograniczona do teraźniejszości, jak jest to w przypadku ciała, lecz obejmuje bardzo wiele lat z przeszłości i bardzo wiele lat z przyszłości, wola przestaje być ograniczona, a zyskuje uniwersalność. Dzięki sile wiary wola może wkroczyć do najgłębszej doliny przeszłości i odepchnąć ciemność jej smutków; tak samo uzbrojona w światło wiary może wznieść się na szczyt najwyższej spośród gór przyszłości i usunąć związane z nią lęki.

O, moi starsi bracia i siostry, którzy doznajecie trudności podeszłego wieku, jak doznaję ich ja sam! Ponieważ, niech będzie chwała Bogu Jedynemu, jesteśmy wierzącymi, a w wierze znajduje się tak wiele świetlistych, dających przyjemność, miłych nam i sprawiających satysfakcję skarbów, ponieważ nasza starość jeszcze bardziej przynagla nas, byśmy zdobyli zawartość owego skarbca, z pewnością miast uskarżać się na starość, której towarzyszy wiara, powinniśmy raczej składać Bogu nieskończone podziękowania.

— 320 —

NADZIEJA ÓSMA

W czasie, gdy na mojej głowie pojawiła się siwizna, ów znak starości, wrzawa pierwszej wojny światowej, która uczyniła głęboki sen młodości jeszcze cięższym, wstrząs, jakim była dla mnie niewola i los jeńca wojennego, wielka sława i zaszczyty, jakie zostały mi przyznane, kiedy powróciłem do Stambułu, uprzejme traktowanie i uwaga - jaką poświęcali mi wszyscy, od Kalifa, Wielkiego Muftiego i głównodowodzącego armii, po studentów religii - daleko przekraczające te, na jakie zasługiwałem, upojenie młodością, stan umysłu, który wywołała pozycja, jaką osiągnąłem - to wszystko uczyniło sen młodości tak głębokim, że po prostu postrzegałem ten świat jako trwały, a siebie samego jako w cudowny sposób nieśmiertelnego, na trwale spojonego ze światem.

Pewnego dnia w miesiącu ramadan wybrałem się do Meczetu Bajazyda, by posłuchać szczerych recytatorów Koranu. Za pomocą ich języków Koran, owa Księga cudownej wystawy, obwieścił swe wzniosłe, niebiańskie orędzie i zarządzenie wersetu:

كُلُّ نَفْسٍ ذَٓائِقَةُ الْمَوْتِ

tóry z całą mocą daje nowinę o śmierci człowieka i śmierci wszystkich żywych stworzeń. Owo zarządzenie dotarło do mojego ucha, przeniknęło do głębi mojego serca i mocno się w nim ugruntowało, druzgocząc mój głęboki sen i nieuwagę. Wyszedłem z meczetu. Z powodu otępienia przez sen, który na długo zagościł w mojej głowie, teraz przez kilka dni szalała w niej nawałnica, a ja postrzegałem samego siebie jako statek z płonącą maszynownią i wirującym kompasem. Za każdym razem, kiedy patrzyłem na swoje włosy w lustrze, siwizna mówiła mi: "Zwróć na mnie uwagę!" I tak sytuacja stała się dla mnie jasna dzięki przestrogom moich siwych włosów.

Ujrzałem, że młodość, która tak urzekła mnie swymi przyjemnościami i której tak ufałem, pożegnała się ze mną, że życie doczesne, które tak pokochałem i w które byłem tak zaangażowany, zaczęło gasnąć, a także, że świat, z którym byłem tak blisko związany i w którym byłem wręcz zakochany, mówił do mnie: "Szczęśliwej podróży!" i ostrzegał mnie, że pewnego dnia opuszczę jego gospodę, która również mówiła mi: "Do widzenia!", przygotowując się do mego odejścia. Dzięki wskazówkom wersetu koranicznego:

كُلُّ نَفْسٍ ذَٓائِقَةُ الْمَوْتِ

memu sercu odsłoniło się następujące jego znaczenie:

Ludzkość jest stworzeniem żywym i umrze, by mogła zostać wskrzeszona. Kula ziemska jest stworzeniem żywym, które również umrze,

— 321 —

by następnie przybrać kształt wiecznego świata. Nasz świat także jest stworzeniem żywym, które umrze, by przyjąć kształt życia ostatecznego.

Kiedy byłem w takim stanie, przemyślałem własną sytuację. Ujrzałem, że młodość, która jest źródłem przyjemności, odchodziła ode mnie, podczas gdy starość, która jest źródłem smutku, zbliżała się, że życie doczesne, tak lśniące i świetliste, odjeżdżało, podczas gdy śmierć, która z pozoru jest przerażającą ciemnością, przygotowywała się do przybycia, i że ten przemiły świat, który jest umiłowany i uważany za trwały przez niedbałych, spieszył ku swemu zgonowi.

By okłamać samego siebie i ponownie zanurzyć głowę w nieuwadze, pomyślałem o przyjemnościach, jakie dawała pozycja społeczna, którą cieszyłem się w Stambule, a która była daleko wyższa, niż na to zasługiwałem, lecz nie znalazłem w tym wszystkim żadnej korzyści. Szacunek ludzi, uwaga, jaką mi poświęcali i ich pocieszenie mogły towarzyszyć mi jedynie do drzwi grobu, które już widziałem na horyzoncie, tam miały wygasnąć. Ponieważ ujrzałem, że za bogato ozdobioną zasłoną chwały i rozgłosu (które są złudnym celem ludzi goniących za sławą) znajdują się nużąca hipokryzja, zimne zarozumialstwo i chwilowe oszołomienie, zrozumiałem, że owe rzeczy, które zwodziły mnie aż do tamtej pory, nie mogą zapewnić mi żadnej pociechy ani też nie ma w nich żadnego światła.

Ponownie zacząłem słuchać recytatorów w Meczecie Bajazyda, by usłyszeć niebiańskie nauczanie Koranu i by zbudzić się jeszcze raz. Usłyszałem dobre wieści spośród wzniosłych nauk Świętej Księgi dzięki świętym zarządzeniom w rodzaju wersetu:

وَ بَشِّرِ الَّذ۪ينَ اٰمَنُوا

Dzięki blaskowi owego wersetu mogłem szukać pocieszenia, nadziei i światła w tych kwestiach, które wcześniej sprawiały, że czułem przerażenie, osamotnienie i rozpacz, nie zaś poza nimi. Nieskończone dzięki niech będą Wszechmocnemu Bogu za to, że znalazłem lekarstwo wewnątrz dolegliwości, światło wewnątrz ciemności, pocieszenie wewnątrz przerażenia.

Najpierw spojrzałem w twarz śmierci, którą wyobrażamy sobie jako najbardziej straszliwą i która przeraża każdego. Dzięki światłu Koranu zobaczyłem, że choć zasłona śmierci jest czarna, ciemna i szpetna, dla wiernych jej prawdziwe oblicze jest świetliste i piękne. Bezapelacyjnie dowiedliśmy tej prawdy w wielu częściach Traktatów Światła. Na przykład, jak objaśniliśmy to w Słowie Ósmym i Liście Dwudziestym, śmierć nie jest unicestwieniem i rozłąką, lecz wstępem do życia wiecznego i jego

— 322 —

początkiem. Jest odejściem do cywila i odpoczynkiem od trudności obowiązków życia doczesnego. Jest zmianą miejsca zamieszkania. Jest spotkaniem z karawaną przyjaciół, którzy już wyemigrowali do pośredniego świata. I tak dalej; dzięki prawdom podobnym do tych ujrzałem prawdziwą, piękną twarz śmierci. Spojrzałem w jej twarz nie ze strachem, lecz z pewnego rodzaju pragnieniem i tęsknotą, pojmując jedno ze znaczeń rozważań nad śmiercią, jakim oddają się sufi.

Następnie zadumałem się nad moją młodością, która odeszła - nad młodością, która czyni każdego płaczącym nad jej przemijaniem, nad młodością, która rozkochuje w sobie każdego, która każdego wypełnia pragnieniem i pożądaniem, co powoduje, że przemija w grzechu i nieuwadze. Ujrzałem, że pod przepięknie haftowaną szatą młodości kryła się jej szkaradna, przepita, ogłupiona twarz. Gdybym nie poznał prawdziwej natury młodości, uczyniłaby mnie ona szlochającym przez sto lat (gdybym pozostał na tym świecie tak długo), miast upoić mnie i zabawić przez kilka lat jej trwania. Jak rzekł, lamentując, pewien człowiek:

لَيْتَ الشَّبَابَ يَعُودُ يَوْمًا فَاُخْبِرَهُ بِمَا فَعَلَ الْمَش۪يبُ

Zaiste, starsi ludzie podobni temu człowiekowi, którzy nie znają prawdziwej natury młodości, myślą o własnej młodości i płaczą z żalu i tęsknoty. Jednak kiedy młodość jest udziałem wiernych o rozsądnych umysłach i sercach, jest najbardziej potężnym, przyjemnym i miłym środkiem, zabezpieczającym dobre dzieła i handel dla życia ostatecznego - tak długo, jak wierni spędzą ją na aktach czci, na owym handlu i na spełnianiu tych dobrych dzieł. Dla tych, którzy znają swoje obowiązki wynikające z religii i nie zmarnują swej młodości, jest ona drogocennym i zachwycającym darem Bożym. Kiedy jednak nie spędzimy jej w umiarkowaniu, uczciwości i bogobojności, wtedy kryje się w niej wiele niebezpieczeństw; wówczas młodość niszczy zarówno wieczne szczęście, jak i życie na tym świecie. Przyjemności jednego roku lub dwóch lat młodości na starość skutkują wieloma latami żalu i smutku.

Ponieważ dla większości ludzi młodość jest szkodliwa, powinniśmy dziękować Bogu za to, że zostaliśmy wyratowani od jej niebezpieczeństw i szkód. Przyjemności młodego wieku odchodzą, jak wszystko inne. Jeśli czas owych przyjemności został spędzony na wykonywaniu aktów czci i dobrych dzieł, owoce takiej młodości pozostają na wieki i stają się środkami, dzięki którym możemy zdobyć młodość w życiu wiecznym.

— 323 —

Następnie zastanowiłem się nad światem, w którym większość ludzi jest zakochana i od którego jest uzależniona. Dzięki światłu Koranu zobaczyłem, że ten świat ma trzy twarze, jedna wewnątrz drugiej:

Pierwsza wskazuje na Najpiękniejsze Imiona Boga i jest dla nich zwierciadłem.

Druga wskazuje na życie ostateczne i jest dla niego polem uprawnym.

Trzecia wskazuje na życie doczesne i jest placem zabaw dla niedbałych.

Co więcej, każdy ma swój własny, rozległy świat wewnątrz naszego świata. Światów istniejących jeden wewnątrz Drugiego jest wręcz tyle, ile jest istot ludzkich. Filarem osobistego świata każdego człowieka jest jego życie. Jeśli ciało człowieka odejdzie, jego świat zawali mu się na głowę, a ten dzień będzie dla niego Dniem Zguby. Ponieważ nieuważni i niedbali nie zdają sobie sprawy z tego, że ich świat będzie tak szybko zniszczony, mają go za trwały (tak jak uważają za trwały nasz świat doczesny) i oddają mu cześć. W myślach rzekłem sam do siebie: "Ja również mam swój prywatny świat, który szybko runie i zostanie zburzony, tak jak światy innych ludzi. Jaką zatem wartość mają ów prywatny świat i moje krótkie życie?"

Wówczas dzięki światłu Koranu zrozumiałem, że tak dla mnie samego, jak i dla każdego innego nasz świat jest tymczasowym miejscem handlu, gospodą, która każdego dnia wypełnia się gośćmi i pustoszeje, targiem, który został założony przy drodze, by przechodzący tą drogą mogli robić na nim zakupy, wciąż odnawianym notatnikiem Przedwiecznego pisarza, Który stale zapisuje i wymazuje Swoje słowa, a każda wiosna jest listem zapisanym złotym atramentem, a każde lato doskonale ułożonym poematem; ujrzałem, że nasz świat jest ukształtowany z luster, które odbijają i odnawiają przejawy Najpiękniejszych Imion Stwórcy, Któremu należy się wszelka chwała, jest polem życia ostatecznego i klombem Bożego miłosierdzia, a także szczególnym, tymczasowym warsztatem, w którym wytwarza się szyldy, jakie zostaną ukazane w świecie wiecznym.

Złożyłem sto tysięcy podziękowań Stwórcy, Któremu należy się wszelka chwała, a Który uczynił nasz świat właśnie takim. Zrozumiałem, że choć rodzajowi ludzkiemu została dana miłość dla pięknych, ukrytych twarzy naszego świata, które wskazują na życie ostateczne i na Najpiękniejsze Imiona Boga, marnotrawiąc tę miłość poprzez kierowanie jej ku tej twarzy świata, która jest przemijająca, szpetna, szkodliwa i zachęca do niedbalstwa, ludzie ujawniają znaczenie hadisu, w którym Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) powiedział: Miłość do życia doczesnego jest naczelnikiem wszystkich błędów.

— 324 —

O, ludzie starsi! Uświadomiłem sobie ową prawdę dzięki światłu Wszechmądrego Koranu, dzięki ostrzeżeniom mojej starości i dzięki wierze, która otworzyła mi oczy. Wykazałem ją i poparłem rozstrzygającymi dowodami w wielu miejscach Traktatów Światła. Doświadczyłem prawdziwego pocieszenia, potężnej nadziei, ujrzałem lśniące światło. Byłem wdzięczny za moją starość i byłem szczęśliwy z powodu odejścia mojej młodości. Wy również nie płaczcie, lecz składajcie Bogu podziękowania. Ponieważ istnieją wiara i prawda, zatem jedynie niedbali mogą być tymi, którzy płaczą, a sprowadzeni z drogi prostej tymi, którzy lamentują.

NADZIEJA DZIEWIĄTA

Podczas pierwszej wojny światowej przebywałem w Kostromie, w odległej guberni północno-wschodniej Rosji jako jeniec wojenny. Był tam mały meczet należący do Tatarów, który stał nad brzegiem sławnej rzeki Wołgi. Często przykrzyło mi się wśród moich przyjaciół, innych oficerów. Tęskniłem do samotności, ale nie mogłem wędrować po okolicy bez zezwolenia. Później, po wpłaceniu kaucji, zabrano mnie do dzielnicy tatarskiej, do owego małego meczetu nad brzegiem Wołgi. Sypiałem tam, samotny. Zbliżała się wiosna. Pośród długich, długich nocy owego północnego kraju cierpiałem na bezsenność; smutny plusk Wołgi, pozbawiony radości stuk kropel deszczu i przygnębiający szept wiatru wśród ciemnych nocy i ciemności zesłania chwilowo zbudziły mnie z głębokiego snu nieuwagi. Jeszcze nie uważałem samego siebie za starego, jednak ci, którzy doświadczyli okropności wielkiej wojny, byli starzy, ponieważ tamte dni, jak ukazuje to werset koraniczny:

يَوْمًا يَجْعَلُ الْوِلْدَانَ ش۪يبًا

uczyniły starymi nawet dzieci. Chociaż miałem wówczas czterdzieści lat, czułem się tak, jakbym miał osiemdziesiąt. W owe długie i ciemne noce, wśród boleści zesłania, w mym przygnębiającym stanie rozpaczałem nad życiem i nad moją ojczyzną. Spojrzałem na swoją bezsilność i samotność, i nadzieja zawiodła.

Wówczas, kiedy byłem w takim stanie, odsiecz przybyła ze strony Mądrego Koranu. Mój język powiedział:

حَسْبُنَا اللّٰهُ وَنِعْمَ الْوَك۪يلُ

moje serce zawołało z płaczem:g

— 325 —
غَر۪يبَمْ ب۪ى كَسَمْ ضَع۪يفَمْ نَاتُوَانَمْ اَلْاَمَانْ گُويَمْ عَفُوْ جُويَمْ مَدَدْ خَواهَمْ زِدَرْگَاهَتْ اِلٰه۪ى

Kiedy pomyślałem o moich dawnych przyjaciołach w ojczyźnie i wyobraziłem sobie, że umieram na wygnaniu, jak Niyazi Misri, do mojej poszukującej przyjaciela duszy wlały się takie oto wersy:

Uciekając od smutku świata, Lecąc na skrzydłach żarliwości i tęsknoty,

Rozpościeram owe skrzydła w pustce, Z każdym oddechem wołając: "Przyjacielu! Przyjacielu!"

Tak czy inaczej, wśród owej przygnębiającej, godnej politowania, długiej nocy zesłania, pośród której cierpiałem z powodu rozłąki, moja słabość i bezsilność stały się tak skutecznymi środkami i orędownikami na Bożym dworze, że jeszcze dzisiaj wciąż mnie to zdumiewa. Kilka dni później uciekłem na własną rękę, nie znając rosyjskiego, pokonując odległość, na przebycie której byłby potrzebny rok marszu piechotą. Zostałem wybawiony w cudowny sposób, dzięki Bożej łasce, którą zostałem obdarowany w wyniku mojej słabości i bezsiły. Następnie przez Warszawę i Austrię dotarłem do Stambułu. Tak, to, że wyratowałem się w taki sposób i z taką łatwością, było dość niezwykłe! Ukończyłem swój długi lot ku wolności ze swobodą i łatwością, jakie nie byłyby dane nawet najbardziej odważnym i najbardziej przebiegłym ludziom mówiącym po rosyjsku.

Tamta noc, spędzona w meczecie nad brzegami Wołgi, sprawiła, że podjąłem decyzję, by resztę swego życia spędzić jako pustelnik. Rzekłem do siebie: "Już dość tego mieszania się w życie ludzi i społeczeństwa". Ponieważ ostatecznie miałem zstąpić do grobu w samotności, powiedziałem: "Od tej chwili wybieram osamotnienie, by oswoić się z nim". Jednak niestety!, rzeczy niewydające żadnych skutków, jak moi liczni przyjaciele ze Stambułu, blaski życia doczesnego w owym mieście, a zwłaszcza sława i zaszczyty, jakie stały się tam moim udziałem (a które były daleko większe niż moje zasługi), sprawiły, że na pewien czas zapomniałem o mojej decyzji. Było tak, jakby tamta noc na zesłaniu była świetlistą czernią w oczach mojego życia, zaś lśniąca jasność dnia w Stambule jawiła się im jako pozbawiona światła biel. Oczy mego życia nie mogły spojrzeć przed siebie, lecz wciąż drzemały, aż dwa lata później Ghałs al-A'zam, Szejk Gajlani, otworzył moje oczy ponownie poprzez swą księgę Futuh al-Ghajb.

— 326 —

O, starsi mężczyźni i starsze kobiety! Wiedzcie, że starość i niemoc podeszłego wieku są środkami, dzięki którym można zwrócić na siebie uwagę Boga, zdobyć Jego łaskę i miłosierdzie. Przejawy miłosierdzia widoczne na obliczu ziemi ukazują tę prawdę w najbardziej jasnym stylu, tak jak sam zaobserwowałem to przy licznych okazjach. Najsłabsze i najbardziej bezsilne spośród zwierząt są ich młode, lecz są one tymi, które otrzymują najsłodszy i najpiękniejszy przejaw miłosierdzia. Bezsilność piskląt w gnieździe na szczycie drzewa przyciąga do nich przejaw miłosierdzia, wobec którego ich matka jest jak słuchający rozkazów żołnierz. Matka piskląt lata wszędzie wokoło, by przynieść im pożywienie. Kiedy pisklęta rosną w siłę, a ich skrzydła stają się mocniejsze, młode zapominają o swej bezsilności, zaś ich matka mówi do nich: "Lećcie i same znajdźcie własne pożywienie", po czym nie słucha ich dłużej.

Jak owa tajemnica wiary przejawia się w sile, udzielonej pisklętom, tak samo przejawia się w sile udzielanej osobom starszym, które podobne są do młodych pod względem słabości i bezsilności. Pewne doświadczenia, jakich doznałem, doprowadziły mnie do ukształtowania niezachwianego przekonania, zgodnie z którym tak, jak zaopatrzenie niemowląt jest zsyłane im przez Boże miłosierdzie w cudowny sposób i właśnie ze względu na ich bezsilność zostało uczynione wypływającym wprost ze źródeł, jakimi są piersi matek, tak samo zaopatrzenie wierzących spośród osób starszych, którzy osiągnęli niewinność, jest im zsyłane w obfitości. Ta prawda jest udowodniona również przez hadis, który mówi: Gd yby nie starsi spośród twojego ludu z plecami przygiętymi przez podeszły wiek, nieszczęścia spadłyby na was jak powódź. Hadis ten oznajmia zarówno, że źródłem obfitości dla domu są starsi spośród jego mieszkańców, jak również, że to oni chronią dom przed dopustem nieszczęść.

Ponieważ słabość i bezsilność starości są środkami, dzięki którym w tak wielkim stopniu można przyciągnąć uwagę Bożego miłosierdzia; ponieważ w wersetach:

— 327 —
اِمَّا يَبْلُغَنَّ عِنْدَكَ الْكِبَرَ اَحَدُهُمَٓا اَوْ كِلَاهُمَا فَلَا تَقُلْ لَهُمَٓا اُفٍّ وَلَا تَنْهَرْهُمَا وَقُلْ لَهُمَا قَوْلًا كَر۪يمًا ٭ وَاخْفِضْ لَهُمَا جَنَاحَ الذُّلِّ مِنَ الرَّحْمَةِ وَقُلْ رَبِّ ارْحَمْهُمَا كَمَا رَبَّيَان۪ى صَغ۪يرًا

Mądry Koran w najbardziej cudowny sposób i na pięć sposobów wzywa dzieci do tego, by były uprzejme i pełne szacunku wobec swych starszych rodziców; ponieważ religia islamu nakazuje szacunek i współczucie dla osób starszych; ponieważ ludzka natura również wymaga szacunku i litości dla sędziwych starców - przeto my, ludzie starsi, z pewnością otrzymujemy dzięki Bożej łasce znaczące, niezmienne miłosierdzie, szacunek i uczucia innych ludzi, jak również przyjemności natury duchowej wynikające z szacunku i współczucia, w miejsce ulotnych przyjemności cielesnych i żądz młodości, a w takim przypadku nie zamienilibyśmy naszej starości nawet na stokroć piękniejszą młodość. Tak, mogę powiedzieć wam z całkowitym przekonaniem, że choćby dawano mi dziesięć lat młodości starego Saida, nie oddałbym za nie nawet jednego roku starości nowego Saida. Jestem zadowolony z mojego podeszłego wieku, i wy również powinniście być zadowoleni!

NADZIEJA DZIESIĄTA

Przez rok lub dwa lata spędzone w Stambule po powrocie z rosyjskiej niewoli byłem owładnięty przez nieuwagę. Polityka bieżącego dnia sprawiła, że przestałem poświęcać uwagę samemu sobie, lecz roztrwoniłem ją na sprawy świata zewnętrznego. Któregoś dnia siedziałem w pewnym wysokim miejscu, patrząc niedbale na dolinę w Stambule, w której leży Cmentarz Sułtana Eyuba, kiedy zostałem opanowany przez stan umysłu, w którym, spoglądając w dół, ujrzałem, jak mój własny świat umiera, a moja dusza odchodzi. Powiedziałem do siebie: "Zastanawiam się, czy to inskrypcje na nagrobkach są tym, co podsuwa mi takie złudzenia?" i odwróciłem wzrok. Nie patrzyłem w dal, lecz na cmentarz. Wówczas mojemu sercu udzieliła się następująca myśl: "Ten cmentarz, który widzisz wokół siebie, po stokroć obejmuje cały Stambuł, ponieważ Stambuł zdążył już po stokroć opustoszeć. Nie możesz uciec przez rozkazem Wszechmądrego i Potężnego, Który sprawił, że wszyscy mieszkańcy Stambułu zostali zsypani do grobów. Nie jesteś wyjątkiem, ty również odejdziesz".

Wyszedłem z cmentarza i z głową pełną owych niesamowitych myśli wszedłem do małej celki przy Meczecie Sułtana Eyuba, w której

— 328 —

zatrzymywałem się wiele razy wcześniej. Pomyślałem, że po trzykroć jestem gościem: jestem gościem w tym maleńkim pokoiku, gościem w Stambule i gościem na tym świecie, zaś gość musi myśleć o czekającej go drodze. Tak jak opuszczę ten pokój, tak pewnego dnia opuszczę Stambuł, a jeszcze innego dnia odejdę z tego świata.

Kiedy mój umysł pozostawał w takim stanie, serce zostało opanowane przez wielce żałośliwy i bolesny smutek. Nie straciłem jedynie jednego lub dwóch przyjaciół; miałem rozstać się z tysiącami ludzi ze Stambułu, których miłowałem, a także z samym Stambułem, który również bardzo kochałem. Tak, jak miałem rozstać się z setkami tysięcy przyjaciół na tym świecie, tak samo miałem opuścić piękny świat, który mnie urzekł i który umiłowałem. Kiedy zastanawiałem się nad tym, jeszcze raz wspiąłem się do owego miejsca na cmentarzu. Właśnie wtedy ukazali mi się wszyscy zmarli ze Stambułu, chodzący wokół mnie. Od czasu do czasu bywałem w kinie, by czegoś się nauczyć, a moja wizja była podobna filmowi, który ukazuje w teraźniejszości wydarzenia z przeszłości. Wszyscy ludzie, których wówczas zobaczyłem, ukazali mi się jako pochód zwłok. Moja wyobraźnia powiedziała do mnie: "Niektórzy spośród zmarłych pochowanych na tym cmentarzu ukazali ci się, jak maszerują wokół ciebie niby na kinowym ekranie, zatem powinieneś również zobaczyć ludzi teraźniejszości, którzy są w drodze wiodącej ku przyszłemu zstąpieniu do grobu, jako tych, którzy już do niego zstąpili. Oni również są wśród tych trupów, krążących wokół ciebie".

Nagle, dzięki światłu Koranu i dzięki przewodnictwu Ghałs al-A'zam, Szejka Al-Gajlaniego, mój smutek przekształcił się w radość. Oto, jak to się stało:

Światło bijące z Koranu poddało mi następującą myśl: "Kiedy byłeś jeńcem wojennym i przebywałeś na zesłaniu w Kostromie na północnym wschodzie, miałeś jednego lub dwóch przyjaciół spośród oficerów. Wiedziałeś, że tak czy inaczej pewnego dnia pojadą oni do Stambułu. Gdyby jeden z nich zapytał cię: 'Czy chcesz jechać do Stambułu, czy też chcesz pozostać tutaj?', z całą pewnością, jeśli miałeś choć na jotę inteligencji, z radością wybrałbyś podróż do Stambułu, ponieważ spośród tysiąca i jednego twoich przyjaciół dziewięciuset dziewięćdziesięciu dziewięciu przebywało już w Stambule. Tam pozostał jedynie jeden lub dwaj, a oni również mieli opuścić to miejsce. Nie powinieneś zatem traktować udania się do Stambułu jako zasmucającej podróży czy też bolesnej rozłąki. Co więcej, przybyłeś tutaj, i czyż nie byłeś szczęśliwy z tego powodu? Zostałeś wybawiony od długich i ciemnych nocy i od mroźnych, burzliwych zim w nieprzyjacielskim kraju. Przybyłeś do Stambułu, do raju tego świata!"

— 329 —

Dokładnie w ten sam sposób, od waszego dzieciństwa aż po wiek, który osiągnęliście obecnie, dziewięćdziesięciu dziewięciu spośród stu ludzi, których kochaliście, wyemigrowało na cmentarz, który tak was przeraża. Każdy z was ma jednego lub dwóch przyjaciół, którzy wciąż są na tym świecie, a oni również z niego odejdą. Wasza śmierć na tym świecie nie jest rozłąką, lecz zjednoczeniem, jest ponownym połączeniem się ze wszystkimi przyjaciółmi. Mnie samemu przypomniano, że przyjaciele (to jest, ich nieśmiertelne dusze) pozostawili za sobą, pod ziemią, swe zniszczone mieszkania i niektórzy spośród nich wędrują wśród gwiazd, a niektórzy między poziomami pośredniego królestwa.

Tak, Koran i wiara udowadniają ową prawdę z taką pewnością, że powinniście - jeśli nie jesteście całkowicie pozbawieni serc i dusz, a waszych serc nie zadusiło zbłądzenie - uwierzyć w nią tak, jakbyście ujrzeli ją na własne oczy, ponieważ z całą pewnością i oczywistością Najbardziej Szczodry Stwórca, Który upiększa ten świat przez niezliczone rodzaje Swoich upominków i darów, Który ukazuje Swoją absolutną władzę z hojnością i litością, Który zachowuje nawet najmniej znaczące rzeczy, takie jak nasiona, nie unicestwiłby człowieka ani nie wysłał go w niebyt czy na pustkowie, nie postąpiłby z nim tak nieuprzejmie i bez żadnego zamysłu, jak może się to na pozór zdawać, jako że człowiek jest najdoskonalszym, najbardziej wszechstronnym, najważniejszym i najbardziej ukochanym przez Boga spośród wszystkich Jego stworzeń. Raczej jak rolnik rzuca w ziemię ziarno, tak Litościwy Stwórca na pewien czas rzuca pod ziemię (która jest drzwiami prowadzącymi do Jego miłosierdzia) Swoje ukochane stworzenia, by wypuściły pędy w innym życiu.

Po tym, jak otrzymałem owo napomnienie od Koranu, cmentarz stał się dla mnie miejscem bardziej swojskim niż Stambuł. Osamotnienie i odosobnienie stały mi się milsze niż rozmowa i towarzystwo, i znalazłem swą samotnię w Sariyer nad Bosforem. Tam Ghałs al-A'zam (niech Bóg będzie z niego rad) z jego dziełem Futuh al-Ghajb został moim mistrzem, lekarzem i przewodnikiem, podczas gdy Imam Rabbani (niech Bóg będzie z niego rad) z jego Listami został moim towarzyszem, współczującym przyjacielem i nauczycielem. Dziękowałem Bogu, będąc nadzwyczaj szczęśliwy z tego, że dostąpiłem starości, wycofawszy się z dala od cywilizacji i uwolniwszy się od życia społecznego.

— 330 —

O wy, szanowni, którzy wkroczyliście w podeszły wiek i którzy dzięki ostrzeżeniom starości często wspominacie śmierć! Zgodnie ze światłem nauk wiary, jakie przekazuje Koran, powinniśmy spoglądać życzliwym okiem na starość, śmierć i choroby, a pod pewnym względem wręcz powinniśmy je pokochać. Jako że posiadamy nieskończenie drogocenny dar, jakim jest wiara, starość, choroba i śmierć są dla nas przyjemne. Jeśli istnieją rzeczy, które są nam niemiłe, to są nimi grzech, występek, innowacje i zbłądzenie.

NADZIEJA JEDENASTA

Po powrocie z niewoli mieszkałem wraz z mym bratankiem Abdurrahmanem w willi położonej na stambulskim wzgórzu Camlica. Z punktu widzenia życia doczesnego sytuacja, w jakiej się znajdowałem, mogłaby być postrzegana jako najbardziej pomyślna dla ludzi takich jak my, ponieważ zostałem ocalony od losu jeńca wojennego, a w Daru'l-Hikmet odnosiliśmy sukcesy w rozpowszechnianiu wiedzy w sposób wzniosły i odpowiedni do mojego wyuczonego zawodu. Zaszczyty i szacunek, jakie stały się moim udziałem, dalece przekraczały te, na jakie zasługiwałem. Mieszkałem w najpiękniejszym miejscu Stambułu. Wszystkie moje sprawy szły doskonale. Byłem razem z nieżyjącym już Abdurrahmanem, moim bratankiem, który był nadzwyczaj inteligentny i gotów do poświęceń, był dla mnie zarówno uczniem, jak służącym, pisarzem i duchowym synem. Jednak wówczas, kiedy wiedziałem, że jestem bardziej szczęśliwy niż ktokolwiek inny na świecie, spojrzałem w lustro i ujrzałem siwe włosy na mojej głowie i na brodzie.

Nagle powróciło wrażenie duchowego przebudzenia, jakiego doświadczyłem w meczecie w Kostromie podczas niewoli. Zacząłem badać okoliczności i przyczyny, do których czułem autentyczne przywiązanie i które, jak mniemałem, były źródłem szczęśliwości na tym świecie. Jednak, którejkolwiek z nich bym się nie przyglądał, widziałem, że była zepsuta, niewarta przywiązania, zwodnicza. Mniej więcej w tym samym czasie poniosłem konsekwencje niespodziewanie i niewyobrażalnie nielojalnego postępowania przyjaciela, którego miałem za najbardziej wiernego.

— 331 —

Czułem wstręt do świata. Rzekłem sam do siebie: "Czy zostałem oszukany z kretesem? Widzę, że wielu ludzi spdniąda na naszą sytuację z zawiścią, podczas gdy w rzeczywistości jest ona godna współczucia. Czy wszyscy ci ludzie są szaleni, czy to ja jestem tym, który oszalał, ponieważ postrzegam wszystkich ahl ad-dunja w taki sposób?"

Tak czy inaczej, w rezultacie owego dotkliwego przebudzenia, spowodowanego przez moją starość, przede wszystkim dostrzegłem przemijającą naturę wszystkich efemerycznych rzeczy, do których byłem przywiązany. Wówczas spojrzałem na siebie i ujrzałem, że jestem całkowicie bezsilny. Następnie moja dusza, która pragnie nieśmiertelności, lecz była rozmiłowana w efemerycznych rzeczach, które wyobrażała sobie jako nieśmiertelne, oznajmiła: "Ponieważ jestem tylko przejściowym bytem związanym z moim ciałem, jakież dobro mogą mi przynieść owe efemeryczne rzeczy? Ponieważ jestem słaba, czegóż mogę oczekiwać od tych bezsilnych rzeczy? Tym, czego potrzebuję, jest Ten, Który jest Wieczny i Trwający, Ten, Który jest Przedwieczny i Wszechmocny, Który dostarczy remedium na moje choroby". Rozpocząłem poszukiwania.

Wówczas przede wszystkim uciekłem się do nauki (którą wtedy studiowałem) płynącej ze starości i zacząłem poszukiwać pocieszenia i nadziei. Jednak niestety, aż do tego czasu wypełniałem swój umysł naukami filozofii na równi z naukami islamu i zupełnie błędnie wyobrażałem sobie owe filozoficzne nauki jako źródło postępu i narzędzie oświecenia. Owe filozoficzne kwestie wielce zbrukały mą duszę i stały się przeszkodą dla rozwoju duchowego. Nagle, dzięki miłosierdziu i szczodrości Wszechmocnego Boga, przybyła mi na pomoc święta mądrość Koranu. Jak objaśniłem to w wielu częściach Traktatów Światła, owa mądrość zmyła brud filozofii i oczyściła z niego moją duszę.

Na przykład, duchowe ciemności wynikające z nauki i filozofii sprawiły, że moja dusza pogrążyła się we wszechświecie. W którąkolwiek stronę nie spojrzałbym, szukając światła, nie mogłem znaleźć żadnego blasku w kwestiach filozoficznych, nie mogłem oddychać. Trwało to aż do chwili, w której wskazówka zawarta w Bożej jedności, jaką dało mi zdanie Wszechmądrego Koranu: Nie ma boga, jak tylko On!, rozproszyła swoim światłem wszystkie warstwy ciemności, tak że mogłem oddychać z łatwością. Jednak opierając się na tym, czego nauczyli się od ludzi zbłądzenia, moja dusza i Szatan zaatakowały mój umysł i serce. Wszelkie dzięki niech będą Bogu Jedynemu za to, że dalsza dyskusja z moją duszą zakończyła się zwycięstwem serca. Owa zamiana częściowo została opisana w wielu fragmentach Traktatów Światła. Uważając to za wystarczające,

— 332 —

w tym miejscu objaśnię tylko jeden dowód spośród tysięcy, by ukazać zwycięstwo mego serca jedynie w tysięcznej części. W ten sposób dowód ów będzie mógł oczyścić dusze niektórych starszych ludzi, które zostały zabrudzone w ich młodości. Ich serca stały się chore, a dusze zepsute przez kwestie, które - choć nazwano je filozofią Zachodu czy też naukami cywilizacji - częściowo są zbłądzeniem, a częściowo drobnostkami. Dzięki Bożej jedności ludzie ci mogą zostać wybawieni od zła Szatana i od zła ich dusz, a to w następujący sposób:

Moja dusza rzekła w imię nauki i filozofii: "Zgodnie z naturą rzeczy, byty we wszechświecie oddziałują na inne byty. Każda rzecz wskazuje na swoją przyczynę. Przyczyn zaistnienia owocu należy szukać w drzewie, a przyczyn istnienia ziarna - w glebie. Jaki więc jest sens w poszukiwaniu przyczyn najdrobniejszych i najmniej znaczących rzeczy u Boga oraz w błaganiu Go o owe rzeczy bez znaczenia?"

Dzięki światłu Koranu, znaczenie Bożej jedności odsłoniło się wówczas przede mną w następujący sposób: Podobnie jak największe rzeczy, również te najmniejsze i najdrobniejsze mają swój początek w mocy Stwórcy całego wszechświata i wyłaniają się z Jego skarbca, nie mogą pojawiać się w jakikolwiek inny sposób. Jeśli chodzi o przyczyny, są one jedynie zasłoną. W odniesieniu do kunsztu i aktu stwórczego, niekiedy stworzenia, które uważamy za najmniejsze i najmniej znaczące są wspanialsze od największych stworzeń. Nawet jeśli mucha nie jest większym przejawem kunsztu niż kurczak, nie jest również mniejszym, a w takim razie nie powinno czynić się rozróżnienia między rzeczami wielkimi i małymi. Albo wszelkie rzeczy powinniśmy rozdzielić pomiędzy przyczyny materialne, albo też powinniśmy niezwłocznie przypisać ich istnienie Temu, Który jest Jeden. Jak pierwsze stanowisko jest niemożliwością, tak drugie niezbędną koniecznością.

Jeśli bowiem byty zostaną przypisane jednej istocie, czyli Przedwiecznemu i Wszechmocnemu, to jako że Jego wiedza, której istnienie jest pewne z powodu porządku i mądrości widocznych we wszystkich istotach, obejmuje każdą rzecz; jako że miara właściwa każdej rzeczy jest ustalona przez Jego wiedzę; jako że widzimy, jak istoty, które są pełne nieskończonych przejawów kunsztu, stale są powoływane do istnienia z niczego, a przy tym z nieskończoną łatwością; jako że zgodnie z niezliczonymi i potężnymi dowodami na to, że Wszechwiedzący i Wszechmocny jest w stanie stworzyć, cokolwiek zechce, jedynie poprzez rozkaz «Bądź!» - i ona jest i z taką łatwością, z jaką zapalamy zapałkę; jako że, jak zostało to wyjaśnione w wielu częściach Traktatów Światła, a udowodnione zwłaszcza

— 333 —

w Liście Dwudziestym i pod koniec Błysku Dwudziestego Trzeciego, posiada On nieskończoną moc - ponieważ tak jest, zatem nadzwyczajna łatwość i lekkość, jakie widzimy w stwarzaniu, wynikają z owej wiedzy, która obejmuje każdą rzecz, i z owej olbrzymiej mocy.

Na przykład, jeśli użyjemy szczególnego roztworu, by odczytać księgę napisaną atramentem sympatycznym, ta ogromna księga nagle ukaże swoje istnienie, a przeczytanie jej stanie się możliwe. Dokładnie w ten sam sposób szczególny kształt i określona miara każdej rzeczy są ustalone przez obejmującą każdą rzecz wiedzę Przedwiecznego i Wszechmocnego. Poprzez swój rozkaz «Bądź!» - i ona jest, ze Swą nieograniczoną mocą i przenikającą wszystko wolą, jak ktoś, kto rozprowadza właściwy roztwór na niewidocznym piśmie, Wszechmocny używa przejawu Swojej mocy, by z całkowitą łatwością i lekkością nadać zewnętrzny kształt bytom, które istnieją w Jego wiedzy, ukazując hafty utkane przez Jego mądrość i czyniąc je możliwymi do odczytania.

Jeśli nie przypiszemy wszystkich rzeczy razem wziętych Przedwiecznemu i Wszechmocnemu, Który obejmuje Swoją wiedzą każdą rzecz, wówczas musielibyśmy zgromadzić w określonej mierze większość różnorodnych bytów istniejących we wszechświecie w ciele najdrobniejszej rzeczy, jaką jest mucha, zaś cząsteczki pracujące w maleńkim ciele muchy musiałyby znać tajemnice jej stworzenia i doskonałego kunsztu widocznego nawet w najmniejszych szczegółach jej ciała, ponieważ - z czym zgadzają się wszyscy, którzy posiadają inteligencję - przyczyny materialne i przyczyny natury nie mogą stworzyć jakiejkolwiek rzeczy z niczego, a jeśli nawet stwarzają, musiałyby zgromadzić i połączyć wszystkie składniki owej istoty. Ponieważ w każdej istocie żywej (niezależnie od tego, jaka to istota) zawarte są próbki większości pierwiastków, a także większości gatunków stworzeń - jako że stworzenia żywe są wręcz jak ziarno lub sedno całego wszechświata, dla przyczyn naturalnych z całą pewnością będzie niemożliwe zgromadzenie pierwiastków zawartych w całym drzewie tak, by stworzyły nasiono owego drzewa, jak też stworzenie istoty żywej z tego, co rozrzucone jest po całym obliczu ziemi, przesianie owych składników przez najdrobniejsze sito i odmierzenie ich w zgodzie z najdelikatniejszą równowagą. Ponieważ przyczyny naturalne są nieświadome i pozbawione życia, a także nie mają wiedzy potrzebnej do ustanowienia planu, spisu, modelu czy programu, zgodnie z którym mogłyby sporządzić odlew wszystkich części niematerialnej matrycy istoty, o której mówimy, nie mogą również zakłócić ani zepsuć porządku, zgodnie z którym ta istota została stworzona, a jest zupełnie jasnym, jak bardzo dalekie od rozsądku i od tego, co jest możliwe, jest przypuszczanie,

— 334 —

że owe przyczyny, nie posiadając formy ani miary, mogą sprawić bez rachunków i wyliczeń, by cząsteczki płynące jak fala powodzi pozostawały jedna na drugiej, uporządkowane w swej masie, by nie rozproszyły się - a byłoby to konieczne, ponieważ każda rzecz ma własną formę i miarę, mądrze wybraną spośród wszystkich możliwych. Z pewnością ujrzy to każdy, kto nie cierpi z powodu ślepoty w swym sercu. Tak, w konsekwencji owej prawdy, a zgodnie ze znaczeniem wersetu:

اِنَّ الَّذ۪ينَ تَدْعُونَ مِنْ دُونِ اللّٰهِ لَنْ يَخْلُقُوا ذُبَابًا وَلَوِ اجْتَمَعُوا لَهُ

gdyby nawet wszystkie przyczyny materialne zebrałyby się razem, gdyby posiadały wolę, nie mogłyby poprzez syntezę stworzyć nawet jednej muchy, jej układów i narządów, zachowując ich określoną równowagę. Nawet gdyby zgromadziły razem wszystko, co składa się na jej ciało, nie mogłyby sprawić, by wszystkie składniki pozostały w zgodności ze szczególną miarą, ściśle określoną dla danej istoty. Nawet gdyby były w stanie to uczynić, nie mogłyby sprawić, by wszystkie drobne cząsteczki, które wciąż odnawiają się, są powoływane do istnienia i wykonują swoją pracę, wykonywały ją z taką regularnością i porządkiem. W takim przypadku z całą pewnością nie możemy przyznać przyczynom prawa własności rzeczy, a to oznacza, że ich Prawdziwym właścicielem jest ktoś inny.

Zaiste, owym Prawdziwym właścicielem jest Ten, Który, zgodnie ze znaczeniem wersetu:

مَا خَلْقُكُمْ وَلَا بَعْثُكُمْ اِلَّا كَنَفْسٍ وَاحِدَةٍ

powołuje do życia wszystkie stworzenia na obliczu ziemi z taką łatwością, z jaką powołuje do życia jedną muchę. On stwarza wiosnę z taką łatwością, z jaką stwarza jeden kwiat. On nie potrzebuje gromadzić wszystkich składników bytu, ponieważ do Niego należy rozkaz «Bądź!» - i ona jest; ponieważ każdej wiosny stwarza On z niczego niezliczo ne cechy, formy i kształty niezliczonych istot wiosny wraz ze wszystkim, co składa się na ich ciała; ponieważ On w Swej wiedzy ustala plan, model, spis i program każdej rzeczy; ponieważ obejmuje Swą wiedzą i mocą wszystkie drobne cząsteczki, będące w nieustannym ruchu (a nic nie jest w stanie zakłócić owego ruchu choćby na jotę!); przeto On jest Tym, Który stwarza każdą rzecz z nieskończoną łatwością równą łat wości zapalenia zapałki,

— 335 —

a drobne cząsteczki przypominają regularną, zdyscyplinowaną armię w ten sam sposób, w jaki planety są słuchającym Jego rozkazów wojskiem.

Ponieważ ruch cząsteczek opiera się na przedwiecznej mocy, a funkcjonują one zgodnie z zasadami przedwiecznej wiedzy, praca, którą wykonują, również jest powoływana do istnienia przez tę samą moc. Nie można zatem uważać ich za pozbawione znaczenia poprzez poczytywanie za nieistotną natury każdej z nich, ponieważ dzięki sile, jakiej daje każdej rzeczy związek z mocą jej Stwórcy, mucha mogła zabić Nimroda, mrówka mogła zniszczyć pałac Faraona, a drobne nasiono sosny dźwiga na swoich barkach ciężar wielkiego jak góra drzewa sosnowego. Udowodniliśmy ową prawdę w wielu miejscach Traktatów Światła: tak jak dzięki zaciągnięciu się do wojska i połączeniu z królem szeregowy żołnierz może wziąć do niewoli innego króla, co po sto tysięcy razy przekraczałoby jego własne możliwości, tak samo dzięki temu, że są połączone z Przedwiecznym i Wszechmocnym, wszelkie rzeczy mogą przejawiać cuda kunsztu po sto tysięcy razy przekraczające możliwości natury i jej przyczyn.

W skrócie: Fakt, że wszelkie rzeczy są powoływane do istnienia zarówno z nieskończonym kunsztem, jak i z nieskończoną łatwością, ukazuje, że są one dziełami Przedwiecznego, Wszechmocnego, do Którego należy wiedza obejmująca każdą rzecz. W przeciwnym razie, nie mówiąc już o tym, że ich zaistnienie byłoby związane ze stoma tysiącami trudności przekraczających granice możliwości, a wchodzących w zakres tego, co niemożliwe, żadna rzecz nie mogłaby zostać powołana do istnienia, zaiste, ich zaistnienie byłoby niemożliwe i wykluczone.

Dzięki tak subtelnemu, silnemu, gruntownemu i jasnemu dowodowi moja dusza, która przez pewien czas była uczniem Szatana i rzecznikiem ludzi zbłądzenia oraz filozofów, zamilkła i, wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu, dostąpiła pełni wiary. Wówczas powiedziała:

"Tak, Tym, Którego potrzebuję, jest Stwórca i Pan, Który utrzymuje każdą rzecz, Który dzięki Swej mocy zna najmniej znaczące myśli mego serca i moje najbardziej skryte życzenia. Jak odpowiada On na najgłębiej ukryte spośród moich potrzeb, tak przekształci wielką ziemię w świat życia ostatecznego, by dać mi wieczną szczęśliwość, usunie ten świat, a zastąpi go światem ostatecznym. Stworzył niebiosa z taką łatwością, z jaką stwarza muchę, i jak umieścił słońce niby oko w twarzy nieba, tak może umieścić drobną cząsteczkę w źrenicy mego oka, zaś ten, kto nie może stworzyć nawet muchy, nie może ingerować w myśli mojego serca ani nie jest w stanie usłyszeć mych usilnych próśb. Ten, kto nie jest w stanie stworzyć niebios, nie może również dać mi wiecznego szczęścia. Wobec

— 336 —

tego moim Panem jest Ten, Który zarówno oczyszcza myśli mojego serca, jak też (tak, jak w ciągu godziny zapełnia niebo chmurami i sprawia, że znikają z niego) przekształci ten świat w świat życia ostatecznego, stworzy Raj i otworzy przede mną jego bramę, zapraszając mnie, bym weszła".

O, moi starsi bracia, którzy w wyniku niepowodzeń jesteście podobni mojej duszy, poświęcając część waszego życia pozbawionej światła, materialistycznej filozofii i nauce Zachodu! Pojmijcie, jak potężnym, prawdziwym, niewzruszonym, niezniszczalnym, niezmiennym i świętym filarem wiary jest Boże zarządzenie: Nie ma boga, jak tylko On!, wiecznie wypowiadane językiem Koranu, jak rozwiewa ono wszelkie duchowe ciemności i jak leczy wszelkie rany duszy!

Włączam tę długą historię do drzwi nadziei, jakie otworzyła przede mną moja starość. Czynię to jak gdyby nieumyślnie, choć tego nie chciałem, zaiste, odwróciłem się plecami do tego zamiaru, ponieważ sądziłem, że ta historia byłaby nudna. Muszę jednak powiedzieć, że czułem się zmuszony do tego, by ją opisać. Tak czy inaczej, wróćmy do głównego tematu.

W wyniku pojawienia się siwizny w moich włosach oraz w mojej brodzie, a także z powodu braku lojalności tego, kogo miałem za szczerego przyjaciela, poczułem wstręt do przyjemności życia doczesnego w Stambule, choć było ono pozornie przyjemne i tak lśniące, jakby było pozłacane. Moja dusza zaczęła poszukiwać przyjemności duchowych zamiast przyjemności, przez które wcześniej była opętana. Pragnęła światła i pociechy na starość, która - patrząc z punktu widzenia ludzi nieuważnych - jest zimna, uciążliwa i przykra. Dzięki po sto tysięcy razy i wszelka chwała niech będą Bogu Jedynemu za to, że jak znalazłem prawdziwe, trwałe i słodkie rozkosze (w miejsce owych wszystkich fałszywych i ulotnych przyjemności tego świata, będących w istocie przykrościami) w Jego słowach: Nie ma Boga, jak tylko On!, a także w świetle Bożej jedności, tak dzięki owemu światłu ujrzałem, że starość, która w oczach nieuważnych jest zimna i przykra, w istocie jest najbardziej jasna, ciepła i świetlista.

O, starsi mężczyźni i starsze kobiety! Ponieważ macie wiarę, ponieważ przedkładacie Bogu wasze suplikacje, co jeszcze rozświetla i powiększa wiarę, możecie uważać waszą starość za wieczną młodość, ponieważ dzięki niej możecie zyskać wieczną młodość. Tą starością, która prawdziwie jest zimna, uciążliwa, szpetna, ciemna i pełna bólu, jest starość ludzi zbłądzenia, a te same cechy zaiste ma ich młodość. To oni powinni płakać i żałośliwie wzdychać, podczas gdy wy, o szanowni, wierni, starsi ludzie, powinniście z radością składać Bogu dzięki, mówiąc: "Wszelka chwała i dzięki niech będą Bogu Jedynemu za każdą sytuację!"

— 337 —

NADZIEJA DWUNASTA

Pewnego razu byłem przetrzymywany w powiecie Barla prowincji Isparta, w niewoli, którą nazwano wygnaniem. Byłem w prawdziwie żałosnym stanie, cierpiąc zarówno z powodu choroby, jak również starości, pozbawiony domu, samotny w całej wiosce, bez nikogo, odcięty od jakiegokolwiek towarzystwa czy kontaktu z ludźmi. Wówczas, w Swoim doskonałym miłosierdziu, Wszechmocny Bóg obdarował mnie światłem dotyczącym subtelnych kwestii i tajemnic Mądrego Koranu, a owo światło stało się dla mnie źródłem pocieszenia. Starałem się zapomnieć o moim godnym politowania, smutnym stanie. Byłem w stanie zapomnieć o moich rodzinnych stronach, o moich przyjaciołach i krewnych, lecz niestety!, był jeden człowiek, o którym nie mógłbym zapomnieć, a był nim Abdurrahman, który był zarówno moim bratankiem, jak synem duchowym, najbardziej oddanym uczniem i najdzielniejszym przyjacielem. Zostaliśmy rozłączeni sześć lub siedem lat wcześniej. Ani on nie wiedział, gdzie jestem, by mógł pospieszyć mi z pomocą i pociechą, ani ja nie znałem jego sytuacji, bym mógł napisać do niego i by jeden z nas mógł zwierzyć się drugiemu. Teraz, na starość, potrzebuję kogoś tak wiernego i gotowego do poświęceń, jak on.

Wówczas niespodziewanie pewien człowiek wręczył mi list. Otworzyłem go i ujrzałem, że był on od Abdurrahmana i był napisany w sposób, który ukazywał jego prawdziwe "ja". Ta jego część, która jasno ukazywała trzy przykłady cudownego działania, stała się jedną z części Listu Dwudziestego Siódmego. List spowodował, że zapłakałem, i wciąż powoduje, że płaczę. Nieżyjący już Abdurrahman napisał w tym liście z powagą i szczerością, że jest zniesmaczony przyjemnościami tego świata, a jego największym pragnieniem jest odnaleźć mnie, by spojrzeć na potrzeby mej starości, tak jak ja patrzyłem na jego potrzeby, kiedy był młody. Chciał również pomóc mi - poprzez swoje zdolne pióro - w moim prawdziwym obowiązku na tym świecie, jakim było rozpowszechnianie tajemnic Koranu. Napisał nawet w swym liście: "Przyślij mi dwadzieścia lub trzydzieści traktatów, a ja sporządzę dwadzieścia lub trzydzieści kopii każdego z nich i znajdę innych, którzy również będą je przepisywali".

Jego list uczynił mnie pełnym nadziei w odniesieniu do spraw tego świata. Myśląc, że oto znalazłem śmiałego ucznia, który jest tak inteligentny, jakby był geniuszem, który będzie wspierał mnie bardziej wiernie i z większym przywiązaniem, niż mógłby to robić rodzony syn, zapomniałem o dręczących mnie niewoli, samotności, wygnaniu i starości.

Abdurrahman otrzymał kopię Słowa Dziesiątego, traktującego o wierze w życie ostateczne, zanim jeszcze napisał swój list. Słowo Dziesiąte było

— 338 —

dla niego niby remedium, leczące wszystkie duchowe rany, jakie odniósł przez poprzednie sześć lub siedem lat. Następnie napisał do mnie list, jakby czekał na śmierć z prawdziwie silną i lśniącą wiarą. Niestety!, miesiąc lub dwa później, gdy myślałem o tym, że może jeszcze raz uda się iść przez szczęśliwe życie tego świata razem z Abdurrahmanem, otrzymałem wiadomości o jego śmierci. Byłem tak wstrząśnięty, że jeszcze teraz, pięć lat później, czuję, jak bardzo jego śmierć dotknęła mnie żalem, smutkiem, poczuciem rozłąki (daleko przekraczającej tę, którą cierpiałem z powodu mej niewoli), samotności, wygnania, starości, a także choroby, która mnie wówczas dręczyła. Połowa mojego własnego świata umarła wraz ze śmiercią mojej matki, a wraz ze śmiercią Abdurrahmana umarła jego druga połowa. Gdyby żył, mógłby zarówno pomóc mi w moich obowiązkach dotyczących życia ostatecznego, jak również stać się godnym następcą, który po mojej śmierci zająłby moje miejsce, a także byłby dla mnie najbardziej gotowym do poświęceń przyjacielem i pocieszeniem. Byłby najmądrzejszym z moich uczniów, towarzyszem, najbardziej godnym zaufania obrońcą i tym, w którego rękach znalazłyby się Traktaty Światła.

Tak, przez wzgląd na ludzką naturę straty tego rodzaju są nadzwyczaj bolesne i dotkliwe dla ludzi takich jak ja. To prawda, że z pozoru starałem się mężnie znieść tę stratę, lecz w mojej duszy szalała gwałtowna burza. Gdybym od czasu do czasu nie znajdował pocieszenia wypływającego z Koranu, nie byłbym w stanie znieść tej sytuacji. W owym czasie zwykłem samotnie wędrować po górach i dolinach Barli. Siadałem w odludnych miejscach, wśród mych smutków, a przez moją wyobraźnię przesuwały się niczym film obrazy szczęśliwego życia, jakie w dawnych czasach wiodłem wraz z mymi uczniami podobnymi Abdurrahmanowi.

Ponieważ z powodu starości i wygnania łatwo się rozczulałem, owe obrazy złamały moją wytrzymałość. Nagle odsłoniło się przede mną święte znaczenie wersetu:

كُلُّ شَيْءٍ هَالِكٌ اِلَّا وَجْهَهُ لَهُ الْحُكْمُ وَاِلَيْهِ تُرْجَعُونَ

które spowodowało, że wykrzyknąłem po dwakroć: "O, Ty, Który jesteś Wieczny, nikt nie jest wieczny, jak tylko Ty!" i prawdziwie mnie pocieszyło.

Wówczas, zainspirowany przez znaczenie powyższego wersetu, jak jest to opisane w traktacie Szeroka droga praktyki Proroka, ujrzałem samego siebie, kiedy przebywałem w owej odludnej dolinie i pośród smutku,

— 339 —

na czele trzech olbrzymich trupów. A oto, co ukazało się przed oczami mojej wyobraźni:

W pierwszej wizji ujrzałem samego siebie jako płytę na grobie pięćdziesięciu pięciu martwych Saidów, którzy zostali w nim pochowaniu w trakcie pięćdziesięciu pięciu lat mego życia.

Drugimi zwłokami był ogromny trup wszystkich moich towarzyszy, jacy zmarli od czasów Adama (niech będzie z nim pokój) i zostali pochowani w grobie przeszłości.

Trzeci trup był trupem wielkiego świata, który (podobnie jak istoty ludzkie z ich przemijającymi światami, umierającymi każdego roku) również umrze - zgodnie ze znaczeniem przytoczonego wcześniej wersetu.

Wówczas werset:
فَاِنْ تَوَلَّوْا فَقُلْ حَسْبِىَ اللّٰهُ لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ عَلَيْهِ تَوَكَّلْتُ وَهُوَ رَبُّ الْعَرْشِ الْعَظ۪يمِ

rozświetlił nigdy niegasnącym światłem ową straszliwą wizję, jaka wynikała z mojego żalu po śmierci Abdurrahmana, i dał mi prawdziwe pocieszenie, przybył mi na pomoc wraz ze swym aluzyjnym znaczeniem, poprzez które oznajmia: "Ponieważ Wszechmocny Bóg istnieje, zajmuje miejsce wszelkich innych rzeczy. Ponieważ On jest Wieczny, z pewnością jest również wystarczy On człowiekowi, a pojedynczy przejaw Jego łaski może zastąpić cały świat". Ten jeden przejaw Bożego światła tchnął życie w trzy wyżej wspomniane ogromne trupy, ukazując, że naprawdę nie są one zwłokami, lecz ludźmi, którzy po wypełnieniu swoich obowiązków odeszli do innych światów. Owa tajemnica została wyjaśniona w Błysku Trzecim, zatem poprzestając na tym, co zostało napisane powyżej, w tym miejscu powiem tylko tyle, że dwukrotne wypowiedzenie zdania: "O, Ty, Który jesteś Wieczny, nikt nie jest wieczny, jak tylko Ty!", które obrazuje znaczenie słów Boga: Wszelka rzecz zginie z wyjątkiem Jego oblicza, ocaliło mnie od rozpaczy i smutku. Oto, jak to się stało:

Kiedy za pierwszym razem wypowiedziałem słowa: "O, Ty, Który jesteś Wieczny, nikt nie jest wieczny, jak tylko Ty!", stały się one lekarstwem podobnym operacji chirurgicznej dla mych niezliczonych ran natury duchowej wynikających z przemijania świata (a także z odchodzenia przyjaciół zamieszkujących ten świat, do których byłem przywiązany) i zrywania więzi, jakie mnie z nim łączyły.

— 340 —

Kiedy za drugim razem wyrzekłem zdanie: "O, Ty, Który jesteś Wieczny, nikt nie jest wieczny, jak tylko Ty!", było ono zarówno balsamem na wszystkie owe nieprzeliczone rany, jak również lekarstwem i odtrutką, bowiem oznacza ono: "Ty jesteś Wieczny. Jeśli wszystko inne odejdzie, niech tak będzie; Ty mi wystarczysz. Ponieważ Ty pozostaniesz na wieki, pojedynczy przejaw Twego miłosierdzia wystarczy, by zastąpić wszystko, co przemija. Ponieważ Ty istniejesz, wszystko istnieje dla człowieka zdającego sobie sprawę z połączenia z Twym istnieniem, które to połączenie ustanawiają wiara i czyny nakazywane przez islam, spełniane zgodnie z relacją między człowiekiem a jego Panem. Przemijanie i strata, śmierć i niebyt, są jedynie zasłoną, a w istocie są odnawianiem, są jak podróż przez różne kraje". Kiedy tak pomyślałem, bolesny, smutny, żałośliwy, ciemny, straszny i splamiony rozłąką stan mojego umysłu przekształcił się w szczęśliwy, radosny, przyjemny, świetlisty, miły i dobrze znany stan. Mój język i moje serce, zaiste, wszystkie cząsteczki mojej istoty właściwym sobie językiem wykrzyknęły: "Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu!"

Oto, jakie jest znaczenie jednej tysięcznej owego przejawu Bożego miłosierdzia: Kiedy powróciłem z owej doliny smutku, z owego stanu przygnębienia do Barli, ujrzałem tam młodego człowieka, który nazywał się Mustafa Kuleonlu, a przybył, by zadać mi kilka pytań dotyczących pięciokrotnej modlitwy i oczyszczania się. Choć wówczas nie przyjmowałem żadnych gości, moja dusza - jakby dzięki dalekowzroczności - dostrzegła jego szczerość i wartościowe usługi, jakie ów człowiek miał w przyszłości oddać Traktatom Światła,

a ja nie odwróciłem się od niego, lecz przyjąłem go.

Mustafa zaprawdę pokazał, że nie tylko był godzien tego, bym go przyjął, lecz także zasługiwał na przyszłość.

(*): Oto zdarzenie, które potwierdza przepowiednię Nauczyciela mówiącą o tym, że Mustafa, pierwszy spośród uczniów Światła, wart był przyszłości: Dwa dni przed 'Id al-Adha, Świętem Ofiarowania, Nauczyciel zamierzał wyjść z domu, by odetchnąć świeżym powietrzem. Kiedy wysłał mnie, bym przyprowadził konia, powiedziałem do niego:

"Nie schodź na dół. Zamknę drzwi od środka i wyjdę przez drewutnię". Nauczyciel odparł: "Nie, wyjdź przez drzwi". Zszedł na dół, a kiedy wyszedłem, zaryglował za mną drzwi, wrócił na górę i położył się spać. Chwilę później przyszli Mustafa Kuleonlu i Hadżi Osman. Nauczyciel nie przyjmował wtedy żadnych gości i nie miał zamiaru nikogo przyjmować. Nigdy nie przyjąłby dwóch osób naraz (władze zabroniły Bediuzzamanowi przyjmowania jakichkolwiek gości - uz. red. pol.), zwłaszcza o takiej godzinie, i poprosiłby ich, żeby odeszli. Niemniej jednak, kiedy nasz brat Mustafa Kuleonlu, o którym tutaj mówimy, przyszedł wraz z Hadżim Osmanem, było tak, jakby drzwi powiedziały do niego językiem właściwym swej naturze: "Nauczyciel cię nie przyjmie, ale otworzymy się przed tobą". Choć były zaryglowane od środka, drzwi same otworzyły się przed Mustafą. Oznacza to, że jak przyszłość potwierdziła słowa Nauczyciela: "Mustafa jest godzien przyszłości", tak drzwi również to zaświadczyły. (Za zgodność: Husrev).

Tak, to, co napisał Husrev, jest słuszne, a ja to potwierdzam. Drzwi zarówno powitały błogosławionego Mustafę w moim zastępstwie, jak też przyjęły go.

Później stało się jasne, że Wszechmocny Bóg

— 341 —

zesłał mi Mustafę (który jako godny następca i prawdziwy dziedzic dzieł wynikających ze służby Traktatom Światła miał całkowicie wypełnić swoje obowiązki) jako próbkę tego, co da mi w zamian za Abdurrahmana, jakby mówił: "Odebrałem ci jednego Abdurrahmana, lecz w zamian dam ci trzydziestu takich, jak ten Mustafa, którego widzisz, by byli dla ciebie zarówno uczniami, jak bratankami, duchowymi synami, braćmi i pełnymi poświęcenia towarzyszami w twej służbie dla religii".

Tak, niech wszelka chwała będzie Bogu Jedynemu, który zaprawdę dał mi trzydziestu ludzi podobnych Abdurrahmanowi! Rzekłem do siebie: "O, ty, którego serce płacze! Ponieważ ujrzałeś ową próbkę, a Bóg poprzez nią uleczył najcięższe z twych ran natury duchowej, bądź pewien, że uleczy On również pozostałe".

O, moi starsi bracia i starsze siostry, którzy w czasie waszej starości jak ja utraciliście dziecko lub bliskiego krewnego, którego serdecznie miłowaliście, którzy prócz ciężarów podeszłego wieku musicie dźwigać brzemię palących smutków wynikających z rozłąki! Pojęliście, że choć sytuacja, w jakiej się znajdowałem, była znacznie bardziej przykra od waszej, zostałem uleczony i uzdrowiony poprzez werset Koranu. Tak jest, w owej świętej aptece znajdziecie lekarstwa na wszystkie wasze trudności. Jeśli odwołacie się do niej poprzez wiarę i jeśli zrobicie użytek z owych lekarstw poprzez akty czci, ciężary i smutki waszej starości zostaną wydatnie złagodzone.

Pisząc ów długi rozdział, nie chciałem was zanudzić, lecz powodem jego napisania było poszukiwanie modlitw za zmarłego Abdurrahmana. Ukazałem najgorszą z mych ran w nadzwyczaj żałośliwy i niemiły sposób (co może was nadmiernie zdenerwować i zniechęcić), ponieważ moim zamysłem było ukazanie, jak cudownym remedium jest święte lekarstwo Wszechmądrego Koranu i jak lśniące jest bijące z niego światło.

NADZIEJA TRZYNASTA

W tej Nadziei opiszę ważne wydarzenie z mego życia; będzie ona cokolwiek przydługa, zatem mam nadzieję, że nie znudzi was ani nie urazi

— 342 —

Po tym, jak podczas wielkiej wojny zostałem wyratowany z niewoli w Rosji, służba, którą wykonywałem dla religii w komitecie Daru'l-Hikmet, zatrzymała mnie w Stambule na dwa lub trzy lata. Po tym czasie dzięki przewodnictwu Wszechmądrego Koranu, dzięki duchowemu oddziaływaniu Szejka Gajlaniego i dzięki przebudzeniu, jakie przyniosła mi starość, poczułem zmęczenie życiem cywilizacji Stambułu i wstręt do błyskotek życia jego społeczeństwa. Tęsknota za rodzinnymi stronami przywiodła mnie tutaj; przybyłem do Van z myślą, że ponieważ muszę umrzeć, niechaj przynajmniej umrę we własnym kraju.

Przede wszystkim odwiedziłem moją medresę Horhor w mieście Van. Podczas okupacji rosyjskiej Ormianie zrównali ją z ziemią, podobnie jak inne budynki. Szkoła stała bezpośrednio pod sławną cytadelą miasta Van (która jest wielkim monolitem podobnym skale), sąsiadowała z nią. Przed moimi oczami ukazali się przyjaciele, bracia i bliscy mi uczniowie tej szkoły. Niektórzy spośród owych oddanych przyjaciół stali się męczennikami, zaś inni zmarli z powodu tak strasznego nieszczęścia, wskutek czego również osiągnęli męczeństwo.

Nie mogłem powstrzymać się od płaczu. Wspiąłem się na szczyt cytadeli, która górowała nad medresą, wznosząc się nad nią na wysokość dwóch minaretów, i tam usiadłem. W wyobraźni powróciłem do minionych siedmiu lub ośmiu lat i wędrowałem po nich. Byłem sam i nie było nikogo, kto rozpraszałby moją uwagę lub zawrócił mnie z tej drogi. Kiedy rozpostarł się przede mną widok na owe siedem czy osiem lat, zobaczyłem, że wydarzeń owego czasu wystarczyłoby, żeby wypełnić nimi cały wiek. Ujrzałem, że miasto leżące u stóp cytadeli całkowicie spłonęło i zostało zniszczone, jakby od czasu, kiedy widziałem je ostatnim razem, minęło dwieście lat. Cóż za nieskończenie smutny widok! Większość mieszkańców owych domów była moimi przyjaciółmi lub znajomymi, a większość z nich albo zmarła podczas tułaczki (oby Bóg się nad nimi zmiłował), albo musiała iść na nieszczęsne wygnanie. Pozostała jedynie dzielnica ormiańska; wszystkie domy muzułmanów w mieście Van zostały zrównane z ziemią. Moje serce było rozdarte, a ja sam tak wzruszony, jakbym miał tysiąc szlochających oczu. Powróciłem z wygnania do rodzinnych stron i sądziłem, że zostałem uratowany, lecz niestety!, najbardziej opłakanego zesłania doświadczyłem w ojczyźnie. Ujrzałem, że setki moich uczniów i przyjaciół, z którymi byłem tak blisko związany (podobnych Abdurrahmanowi, o którym pisałem w Nadziei Dwunastej), zstąpiły do grobów, a ich domy zostały obrócone w gruzy.

Pewne wersy od dawna były obecne w moim umyśle, lecz nie pojmowałem ich prawdziwego znaczenia. Teraz, w obliczu owej smutnej sceny, otrzymałem ich całkowite zrozumienie. A oto te słowa:

— 343 —
لَوْلَا مُفَارَقَةُ الْاَحْبَابِ مَا وَجَدَتْ لَهَا الْمَنَايَا اِلٰٓى اَرْوَاحِنَا سُبُلًا

Oznacza to, że najbardziej zabójcza dla człowieka jest rozłąka z tymi, których miłuje. Tak, nic innego nie przyniosło mi tyle cierpienia i smutku, co sytuacja, którą opisałem powyżej. Gdyby nie wsparcie, jakie otrzymałem od Koranu i od wiary, żal, smutek i cierpienie sprawiłyby, że moja dusza uleciałaby z ciała.

Od najdawniejszych czasów poeci opłakiwali w swych wierszach zniszczenie, jakie czas przynosił miejscom, w których przebywali razem z ukochanymi osobami. Ujrzałem ów najbardziej bolesny widok na własne oczy. Moje serce i dusza dołączyły do moich oczu i również zapłakały ze smutkiem kogoś, kto chodzi po miejscach, w których dwieście lat wcześniej mieszkali jego ukochani przyjaciele. Jedna po drugiej sceny szczęśliwego życia, jakie wiodłem przez blisko dwadzieścia lat studiów z mymi wartościowymi uczniami, kiedy ich domy, które teraz leżały w gruzach, były jeszcze kwitnące i radosne, pojawiały się przede mną jak obrazy w kinie, by następnie ginąć i przepadać. Oczy mojej wyobraźni spoglądały na to wszystko przez pewien czas.

Wówczas zadziwił mnie stan ahl ad-dunja. "Jak to się dzieje", rzekłem do siebie, "że oszukują oni samych siebie, skoro ta sytuacja pokazuje, że świat jest krótkotrwały, a ludzie są w nim jedynie gośćmi?" Ujrzałem na własne oczy, jak prawdziwe są słowa, stale powtarzane przez ludzi prawdy: "Świat jest okrutny, zdradliwy, zły; nie daj mu się oszukać!" Ujrzałem także, że jak człowiek jest powiązany z własnym ciałem i domostwem, tak samo jest powiązany ze swym miastem, ze swym krajem i ze światem. Kiedy dwoje moich oczu płakało nad żałosnym stanem mojego ciała w dobie jego starości, chciałem mieć dziesięcioro oczu, które mogłyby płakać nie tylko nad starością mojej medresy, lecz nad jej śmiercią. Potrzebowałem setki oczu, które mogłyby zapłakać nad tym, że mój piękny kraj rodzinny jest w połowie martwy.

W hadisie powiedziano, że każdego ranka aniołowie wołają do ludzi: Urodziliście się, by umrzeć, a to, co wznosicie, zostanie zniszczone. Nie tylko usłyszałem tę prawdę na własne uszy, lecz również ujrzałem ją własnymi oczami.

Dziesięć lat później wciąż płaczę, kiedy myślę o owej sytuacji, tak samo jak wówczas spowodowała ona, że zapłakałem. Tak, ruiny domów u podnóża starożytnej cytadeli, liczącej sobie tysiące lat; miasto, które

— 344 —

w ciągu ośmiu lat postarzało się o osiem wieków; śmierć mojej niegdyś kwitnącej medresy, która była miejscem spotkań przyjaciół - to wszystko wskazywało na ogrom bezcielesnych zwłok wszystkich medres w Imperium Otomańskim, które obecnie również jest już martwe, a wielka skała cytadeli Van stała się nagrobkiem dla nich wszystkich. Było tak, jakby moi uczniowie, którzy osiem lat wcześniej przebywali w medresie wraz ze mną, teraz wraz ze mną płakali w swoich grobach. Zaiste, zrujnowane mury miasta i porozbijane w proch kamienie jego budowli płakały wraz ze mną; widziałem, jak płaczą.

Wtedy pojąłem, że nie zniosę swej tułaczki w rodzinnym kraju. Myślałem, że albo dołączę do przyjaciół w grobie, albo oddalę się do jakiejś jaskini w górach i tam będę oczekiwał śmierci. Powiedziałem do siebie: "Ta niemożliwa do zniesienia, paląca rozłąka, która niszczy zarówno cierpliwość, jak wytrzymałość, z pewnością sprawia, że przedkładamy śmierć nad życie. Męka takiego życia jest nie do wytrzymania".

Spojrzałem na sześć aspektów owej sytuacji i zobaczyłem ją jako czarną pod każdym względem. Niedbałość, będąca wynikiem mego wielkiego żalu, ukazała mi przerażający, pusty, wyludniony świat, który walił mi się na głowę. Moja dusza poszukiwała punktu oparcia w obliczu niezliczonych, nieprzyjaznych nieszczęść, szukała czegoś, co mogłoby zaspokoić jej nieskończone pragnienia, rozciągające się aż do wieczności. Kiedy czekałem na pocieszenie w obliczu smutku, będącego wynikiem nieskończonej ilości rozłąk i śmierci, nieskończonego zniszczenia, nagle ukazała mi się prawda wersetów koranicznych:

سَبَّحَ لِلّٰهِ مَا فِى السَّمٰوَاتِ وَالْاَرْضِ وَهُوَ الْعَز۪يزُ الْحَك۪يمُ ٭ لَهُ مُلْكُ السَّمٰوَاتِ وَ الْاَرْضِ يُحْي۪ى وَ يُم۪يتُ وَ هُوَ عَلٰى كُلِّ شَيْءٍ قَد۪يرٌ

To ocaliło mnie przed powodującymi żałość i smutek, strasznymi i splamionymi przez rozłąkę wyobrażeniami, i otworzyło mi oczy. Ujrzałem, że owoce na czubkach drzew owocowych spoglądają na mnie, jakby się uśmiechały. "Zauważ także nas", mówiły, "nie patrz jedynie na ruiny". Prawda zawarta w powyższych wersetach podsunęła mojemu rozumowi następującą myśl:

"Dlaczego litera zapisana ręką człowieka (który jest na tym świecie jedynie gościem) na stronicy, jaką jest równina Van tak, by miała kształt

— 345 —

miasta, a następnie wymazana przez strumień nieszczęść, który nazywamy rosyjską inwazją, zasmuca cię aż do tego stopnia? Pomyśl o Przedwiecznym pisarzu, o Prawdziwym właścicielu i Panie każdej rzeczy, o Tym, Który utrzymuje przy życiu każdą rzecz. Jego orędzia nadal będą zapisywane lśniącymi literami na tej karcie, w taki sposób, jaki zwykle widziałeś. Twój płacz nad tymi wyludnionymi ruinami wynika z błędu, który popełniłeś, zapominając o ich Prawdziwym właścicielu, nie pomyślałeś o tym, że ludzie są na tym świecie jedynie w gościnie, zaś wyobraziłeś sobie ich jako tych, do których należy dana rzecz".

Otworzyły się przede mną drzwi, prowadzące od tego, co widziałem, od błędu, w którym tkwiłem, do rzeczywistości, a moja dusza została przygotowana do tego, żeby mogła w pełni zaakceptować prawdę. Jak żelazo wkłada się w ogień, by zmiękło (co przynosi liczne korzyści), tak ów żałosny widok i okropny stan stały się ogniem, który zmiękczył moją duszę. Poprzez prawdę przytoczonych wyżej wersetów Koran, owa Księga cudownej wystawy, ukazał mojej duszy blask prawd wiary i spowodował, że moja dusza przyjęła owe prawdy.

Tak, wszelkie dzięki niech będą Bogu Jedynemu za to, że (jak zostało to bezapelacyjnie udowodnione w takich częściach Traktatów Światła, jak List Dwudziesty) poprzez blask wiary w Boga Jedynego prawda wersetów Koranu staje się źródłem siły dla duszy i dla serca, która to siła rozwija się proporcjonalnie do stałości wiary człowieka. Ów blask był tak silny, że dał mi siłę do stawienia czoła katastrofom i nieszczęściom nawet po stokroć bardziej straszliwym niż sytuacja, którą ujrzałem. Wypowiedziałem takie oto napomnienie: "Wszystko jest podporządkowane rozkazowi Prawdziwego właściciela tego kraju, rozkazowi twego Stwórcy. On trzyma wodze każdej rzeczy. Relacja między tobą a Nim powinna być dla ciebie wystarczająca".

Kiedy tylko uznałem istnienie mego Stwórcy i całkowicie zdałem się na Niego, wszystkie rzeczy, które zdawały mi się nieprzyjazne, zaniechały swej wrogości, zaś smutne sprawy, które uczyniły mnie płaczącym, zaczęły czynić mnie szczęśliwym. Jak ukazaliśmy to dzięki niechybnym dowodom w wielu częściach Traktatów Światła, dzięki światłu bijącego z wiary w życie ostateczne, uznanie mego Pana i zaufanie Mu zapewniły mi w obliczu moich nieskończonych pragnień wsparcie tak wielkie, że byłoby ono wystarczające nie tylko dla mojego przywiązania do spraw życia doczesnego, dla związanych z nim pragnień, dla niewiele znaczących, tymczasowych i krótkotrwałych przyjaźni tego świata, lecz nawet dla mych niezliczonych dalekosiężnych pragnień dotyczących świata tego, co trwałe, dla niekończącej się szczęśliwości trwającej całą wieczność. Przez jeden

— 346 —

przejaw Swego miłosierdzia Najbardziej Miłosierny i Najbardziej Litościwy każdej wiosny układa na stole owej pory roku niezliczoną ilość zachwycających, kunsztownie wykonanych darów, by tylko dogodzić tym, którzy są Jego gośćmi przez jedną czy dwie godziny. Po zaopatrzeniu ich w to, co jest rodzajem przekąski lub przystawki, przygotowuje dla Swych gości niezliczone odmiany kolejnych darów, na całą nieskończoność wypełniając osiem poziomów niezmiennego Raju owymi darami, pochodzącymi z wiecznych, przygotowanych przez Niego miejsc zamieszkania. Człowiek, który poprzez wiarę zdaje się na miłosierdzie Najbardziej Miłosiernego i Najbardziej Litościwego, który wie, jaka jest relacja między nim a Stwórcą, z pewnością znajdzie źródło pomocy tak wspaniałej, że nawet najmniejsza jej doza zapewni mu niezliczone nadzieje sięgające aż po wieczność i przedłuży je.

Co więcej, dzięki prawdzie wersetów Koranu światło i blask bijące z wiary ukazały mi się jako tak olśniewające, że rozjaśniły owe sześć aspektów ciemności, aż stała się ona niby jasny dzień. Rozświetliły żal, jaki czułem za uczniami i przyjaciółmi z medresy i z miasta Van, poprzez następujące przypomnienie: "Świat, do którego odeszli twoi przyjaciele, nie jest ciemny; odeszli oni jedynie do innego miejsca, lecz pewnego dnia znów się spotkacie". Te słowa całkowicie położyły kres moim łzom, i sprawiły, że pojąłem, iż na tym świecie znajdę innych przyjaciół, podobnych do nich, którzy zajmą ich miejsce.

Tak, wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu za to, że wzbudził on do życia zarówno martwą medresę w Van, jak medresę w Isparcie, to jest wskrzesił mych przyjaciół z Van w postaci wielce licznych i wartościowych uczniów i przyjaciół z Isparty. To również sprawiło, że poznałem, iż świat nie jest pusty i pozbawiony znaczenia, a moje myślenie o nim jako o spustoszonym kraju było błędne. Prawdziwy właściciel tego świata zmienia scenę, którą uczyniły ludzkie ręce i odnawia Swoje przesłanie tak, jak wymaga tego Jego mądrość. Im więcej owoców zrywanych jest z drzewa, tym więcej innych wyrasta na ich miejsce, więc także śmierć i rozłąka wśród ludzkości są przyczyną odnowienia i zmiany. Tak, w odniesieniu do wiary śmierć i rozstanie są odnowieniem, które nie przynosi bolesnego smutku, będącego wynikiem braku przyjaciół, lecz słodki smutek, zrodzony z rozłąki w nadziei na ponowne spotkanie w innym, lepszym miejscu.

Wersety Koranu rozświetliły również oblicze wszelkich istot wszechświata, które we wcześniejszej, upiornej sytuacji jawiło mi się ciemnym. Chciałem złożyć za to Bogu podziękowania, a wówczas przyszły mi na myśl wersy w języku arabskim, które dokładnie oddają rzeczywistość.

— 347 —

Powiedziałem:

اَلْحَمْدُ لِلّٰهِ عَلٰى نُورِ الْا۪يمَانِ الْمُصَوِّرِ مَا يُتَوَهَّمُ اَجَانِبَ اَعْدَٓاءً اَمْوَاتًا مُوَحِّش۪ينَ اَيْتَامًا بَاك۪ينَ ؛ اَوِدَّٓاءَ اِخْوَانًا اَحْيَٓاءً مُونِس۪ينَ مُرَخَّص۪ينَ مَسْرُور۪ينَ ذَاكِر۪ينَ مُسَبِّح۪ينَ

Oznacza to, że z powodu nieuwagi, wynikającej ze stanu mego zasmuconego i zbolałego umysłu, niektóre spośród istot wszechświata jawiły się mojej niedbałej duszy jako obce i wrogie, inne jako straszliwe trupy, a jeszcze inne jako sieroty, płaczące w swej samotności, jednak w świetle wiary ujrzałem, że wszystkie są przyjaciółmi i braćmi. Jeśli chodzi o te, które zdały mi się przerażającymi zwłokami, to niektóre spośród nich były w rzeczywistości żywe i przyjazne, zaś inne zostały już uwolnione od swych obowiązków. Widząc w świetle wiary, że zawodzenie sierot jest w istocie szeptem wspominania Boga i wychwalania Go, złożyłem Mu nieskończone dzięki i sam również wychwaliłem Tego, Który dał mi wiarę, będącą źródłem niezliczonych darów. Ujrzałem, że myślenie o wszystkich istotach w moim osobistym świecie, rozległym jak cały świat, jest spoczywającym na mnie obowiązkiem, tak jak dołączenie do wychwalania i wysławiania Boga. Oznacza to, że mając intencję posłużenia się wszystkimi stworzeniami, powiedziałem: "Wszelka chwała i wszelkie dzięki niech będą Bogu Jedynemu za światło wiary" wraz z nimi, które - wszystkie razem i każde z osobna - wypowiadały owe słowa językiem właściwym swej naturze.

Ponadto przyjemności życia, które zostały zredukowane do zera przez straszny stan mego nieuważnego umysłu, moje nadzieje, które kompletnie uschły, moje radości i przyznane mi dary, które zostały ściśnięte w najbardziej wąskich granicach tak, że, zaiste, zostały zniszczone, nagle dzięki światłu wiary tak rozszerzyły ciasną sferę wokół mego serca, że mogłaby ona pomieścić cały wszechświat - jak zostało to udowodnione w innych częściach Traktatów Światła. W miejsce darów, które w ogrodzie medresy Horhor uschły i straciły smak, światło wiary uczyniło zarówno królestwo tego świata, jak i królestwo życia ostatecznego stołami, z których każdy

— 348 —

został miłosiernie zastawiony darami. Światło wiary pokazało mi, że nie tylko dziesięć narządów człowieka, jak oczy, uszy czy serce, lecz także setki innych części ciała są jak nadzwyczaj długie ramiona, które wierny - stosownie do poziomu swojej wiary - może wyciągnąć ku owym dwóm stołom zastawionym przez Najbardziej Miłosiernego, by zbierać Jego dary ze wszystkich stron. W owym czasie, zarówno po to, by wyrazić tę wzniosłą prawdę, jak i po to, by podziękować Bogu za Jego nieskończone dary, wypowiedziałem następujące słowa:

اَلْحَمْدُ لِلّٰهِ عَلٰى نُورِ الْا۪يمَانِ الْمُصَوِّرِ للِدَّارَيْنِ مَمْلُوؤَتَيْنِ مِنَ النِّعْمَةِ وَ الرَّحْمَةِ لِكُلِّ مُؤْمِنٍ حَقًّا يَسْتَف۪يدُ مِنْهُمَا بِحَوَاسِّهِ الْكَث۪يرَةِ الْمُنْكَشِفَةِ بِاِذْنِ خَالِقِهِ

Ponieważ wiara jest tak niesamowicie skuteczna na tym świecie, zatem z pewnością w królestwie wieczności wyda takie owoce i zalśni takim blaskiem, że nie można ani ogarnąć ich umysłem tego świata, ani też opisać.

O wy, ludzie starsi, którzy, tak jak i ja, z powodu starości doświadczacie bólu rozłąki z licznymi przyjaciółmi! Jakkolwiek najstarszy z was jest znacznie starszy ode mnie pod względem lat, przypuszczam, że jeśli chodzi o znaczenie starości, jestem starszy od niego. Ponieważ ze swej natury odczuwam aż nadmierne współczucie i litość dla przyjaciół, prócz własnych boleści doświadczyłem cierpień tysięcy moich braci i czuję się tak, jakbym żył setki lat. Niezależnie od tego, jak bardzo cierpieliście z powodu nieszczęścia, jakim jest rozłąka, nie cierpieliście tak, jak ja cierpiałem z tego powodu. Gdybym miał syna, powinienem był myśleć tylko o nim, jednak ponieważ go nie mam, odczuwam ból i smutek tysięcy synów z muzułmańskich rodzin, współczuję im, a nawet niewinnym zwierzętom, ponieważ nadmierne współczucie i litość leżą w mej naturze. Gdybym miał dom, powinienem myśleć wyłącznie o nim, jednak jako że go nie mam, jestem poprzez żarliwość muzułmańskiej wiary związany z naszym krajem, a nawet z całym światem islamu, jakby były moim domem. Martwią mnie cierpienia moich przyjaciół-muzułmanów z owych dwóch wielkich domów i jestem głęboko zasmucony rozłąką z nimi!

Światło wiary było dla mnie wystarczające jako lek na wszystkie moje smutki wynikające ze starości i na cały mój ból, wywołany przez rozłąkę;

— 349 —

dało mi nigdy niegasnącą nadzieję, bezsporną wiarę, światło, którego nie można zgasić i niekończące się pocieszenie. Wiara z pewnością jest więcej niż wystarczająca dla was w obliczu ciemności, nieuwagi, smutków i żalów starości. W rzeczywistości tą starością, która jest całkowicie czarna, w której nie ma światła ani pocieszenia, która jest najbardziej smutną i straszliwą rozłąką, jest starość i rozłąka, z powodu których cierpią ludzie zbłądzenia i ci, którzy trwonią czas na hulanki. Doświadczenie dającej światło, nadzieję i pocieszenie wiary i jej efektów jest możliwe poprzez świadome przyjęcie czcigodnej postawy godnej starości i właściwej islamowi, a staje się niemożliwe, kiedy staramy się naśladować młodych, nurzając się po szyję w niedbalstwie i zapominając o starości.

Zastanówmy się nad hadisem, którego znaczenie jest następujące: Najlepszymi spośród młodych ludzi pomiędzy wami są ci, którzy naśladują tych, co osiągnęli wiek dojrzały, podczas gdy najgorszymi ze starszych pomiędzy wami są ci, którzy naśladują młodych, co oznacza: "Najlepszymi młodymi ludźmi są ci, którzy przypominają starszych w powściągliwości i powstrzymywaniu się od występku, podczas gdy najgorszymi spośród starszych ludzi są ci, którzy przypominają młodych, nurzając się po szyje w rozpuście i niedbalstwie".

O, moi starsi bracia i starsze siostry! Pewien hadis mówi: Hańbą dla Bożego miłosierdzia byłoby zostawienie bez odpowiedzi modlitw, zanoszonych do dworu Boga przez wiernych mających sześćdziesiąt lub siedemdziesiąt lat. Widząc, że Boże miłosierdzie ma dla was tak wielki szacunek, okażcie poszanowanie dla owego szacunku poprzez wykonywanie aktów czci!

NADZIEJA CZTERNASTA

Na początku Promienia Czwartego opisałem w skrócie, opierając się na świetlistym wersecie koranicznym:

حَسْبُنَا اللّٰهُ وَنِعْمَ الْوَك۪يلُ

ak doświadczyłem pięciu rodzajów wygnania, będąc odciętym od wszystkie go przez ludzi spośród ahl ad-dunja. Niedbalstwo wynikające z niedoli doprowadziło do tego, że nie spoglądałem na jasność Traktatów Światła, która mogłaby wesprzeć mnie i pocieszyć, lecz zajrzałem wprost do mego serca i do mojej duszy. Ujrzałem, że rządziły mną obezwładniające pragnienie nieśmiertelności, usilne umiłowanie istnienia i wielka żądza

— 350 —

życia, wraz z nieskończoną bezsilnością i nieograniczonymi potrzebami, jednak straszliwe przemijanie każdej rzeczy gasiło nadzieję na nieśmiertelność. Cierpiąc z powodu takiego stanu umysłu, wykrzyknąłem słowami poety:

Podczas gdy moje serce pragnie nieśmiertelności, rzeczywistość wymaga, by moje ciało przeminęło;

Jestem dotknięty nieuleczalną chorobą, której nawet Luqman nie mógłby uleczyć!

Zrozpaczony, zwiesiłem głowę. Nagle przybył mi z pomocą werset:

«Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały poręczyciel!», wzywając mnie do tego, bym uważnie go przeczytał. Recytowałem go po pięćset razy każdego dnia. Im częściej go recytowałem, tym wyraźniej odsłaniało się przede mną dziewięć poziomów jego znaczenia spośród wielu jego świateł, w stopniu "pewności wynikającej z wiedzy" lub nawet "pewności wynikającej z wiarygodnego świadectwa".

Pierwszy poziom znaczenia świetlistego wersetu: "Wystarczy nam Bóg!..."

Poprzez cień, jaki zagościł w zasadniczym aspekcie mojego bytu (jakim jest bycie przejawem Najpiękniejszych Imion Chwalebnego, do Którego należy całkowita doskonałość, Który istnieje Sam z Siebie i już tylko z tego powodu jest godzien umiłowania Go), żywiłem wrodzone pragnienie nieśmiertelności, skierowane nie ku mojej nieśmiertelności, lecz ku istnieniu, doskonałości i nieśmiertelności Tego, Który nie posiada absolutnie żadnej niedoskonałości. Jednak z powodu mej nieuwagi owa wrodzona miłość zagubiła drogę, przywiązała się do cienia, o którym wspomniałem, i zakochała się w zwierciadle nieśmiertelności. Wówczas werset «Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały poręczyciel!» uniósł zasłonę, a ja ujrzałem, poczułem i doświadczyłem w stopniu "całkowitej pewności", że przyjemność i szczęśliwość związane z moją nieśmiertelnością tkwią - z całą dokładnością i w najbardziej doskonałej formie - w nieśmiertelności Trwającego, do Którego należy wszelka doskonałość, w potwierdzeniu, że moim Panem i Tym, Który utrzymuje mnie przy życiu, jest Bóg, w wierze w Niego i w całkowitym poddaniu się

— 351 —

Jego woli. Dowód tego twierdzenia został objaśniony dwunastu rozdziałach Promienia Czwartego, traktatu na temat wersetu «Wystarczy nam Bóg!...», którego poszczególne części są nadzwyczaj głębokie i subtelne, i z pewnością wprawią w zdumienie i podziw każdego, kto tylko posiada tę piękną cechę, jaką jest wrażliwość.

Drugi poziom znaczenia świetlistego wersetu: "Wystarczy nam Bóg!..."

W czasie, gdy przebywałem na wygnaniu, dokuczały mi starość, samotność i odosobnienie, a ahl ad-dunja pomimo mej wrodzonej, bezgranicznej bezsilności atakowali mnie poprzez podstępy swych szpiegów i szpicli, rzekłem do mojego serca: "Oto całe armie atakują jednego tylko człowieka, którego ręce są związane, a on sam jest chory i słaby. Czyżby miał on w niczym nie znaleźć pomocy?" Uciekłem się do wersetu werset «Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały poręczyciel!», a on zakomunikował mi, co następuje:

"Dzięki dowodowi, jakim jest wiara, stałeś się związany z Wszechmocnym Władcą, Który każdej wiosny wyposaża w doskonałym porządku wszystkie armie roślin i zwierząt na obliczu ziemi, złożone z czterystu tysięcy różnych narodów. Ponadto umieszcza On w "ekstraktach" Swego wszechogarniającego miłosierdzia (to jest w nasionach i ziarnach, które są niby mięso, cukier i inne substancje odżywcze, niedawno odkryte przez ludzi cywilizacji, lecz dzieło Boga jest po stokroć bardziej doskonałe) całe zaopatrzenie niezbędne potężnym armiom wszystkich gatunków zwierząt, z których najważniejszym jest człowiek. Zawija On w owe nasiona i ziarna wskazówki Bożego zarządzenia dotyczące ich przyrządzania i gotowania, po czym umieszcza je w maleńkich skorupkach, które mają je chronić. Owe małe skrzyneczki są stwarzane z niezwykłą łatwością, szybkością, a przy tym w obfitości, w fabryce Kaf, Nun, która podlega rozkazowi 'Bądź!' - i ona jest, przez co Koran oznajmia: 'Stwórca po prostu wydaje rozkaz i rzecz zostaje powołana do istnienia'. Zyskując takie wsparcie dzięki dowodowi na związek między tobą a twoim Panem, wynikający z wiary, możesz zdać się na Tego, Którego siła i moc są nieskończone".

Kiedy przyswoiłem sobie ową lekcję płynącą ze szlachetnego wersetu, znalazłem wynikającą z wiary siłę duchową tak wielką, że dzięki jej mocy mógłbym rzucić wyzwanie nie tylko swoim ówczesnym wrogom, ale całemu światu. Z całych sił swej duszy oznajmiłem: «Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały poręczyciel!»

— 352 —

Trzeci poziom znaczenia świetlistego wersetu: "Wystarczy nam Bóg!..."

Kiedy, odkrywając, że moje przywiązanie do świata zostało zerwane z powodu cierpień, jakie przyniosły mi prześladowania, zesłania i choroby, wiara przypomniała mi, że moim przeznaczeniem jest bezustanna szczęśliwość w wiecznym świecie, w królestwie, które nie przemija, porzuciłem żałośliwe wzdychania, które powodowały jedynie dalszy żal i tęsknotę, a stałem się wesoły i szczęśliwy. Jednakże ów cel, do którego dążą wyobraźnia i dusza, który wynika z natury człowieka, można osiągnąć jedynie dzięki nieskończonej mocy Wszechpotężnego, Który zna i zapisuje działanie i odpoczynek, postępowanie i stan, słowa i czyny wszystkich stworzeń, Który wziął Sobie za przyjaciela i wybrał na odbiorcę Swego przesłania człowieka, mimo jego znikomości i całkowitej bezsilności czyniąc go zwierzchnikiem wszystkich istot... Tak, ów cel można osiągnąć jedynie dzięki niezliczonym łaskom, jakimi Bóg obsypał człowieka, i dzięki znaczeniu, jakie mu nadał. Kiedy rozmyślałem nad tymi dwoma kwestiami (to jest nad działaniem tak wielkiej mocy i nad znaczeniem pozornie znikomej istoty, jaką jest człowiek), potrzebowałem dowodu, który mógłby wzmocnić moją wiarę i zadowolić moje serce. Ponownie uciekłem się do wersetu «Wystarczy nam Bóg!...», który rzekł mi, bym zwrócił uwagę na arabską końcówkę -na (używaną w pierwszej osobie liczby mnogiej) i zważył na to, kto mówi: «Wystarczy nam...» wraz ze mną.

Natychmiast spojrzałem i ujrzałem niezliczone ptaki i podobne maleńkim ptakom muchy, nieprzeliczone zwierzęta, bezkresną obfitość roślin i drzew - a wszystkie owe stworzenia, jak ja, recytując językiem właściwym swemu usposobieniu: «Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały poręczyciel!», przypominają każdemu o wielkości i majestacie Tego, Którego moc - zwłaszcza każdej wiosny - stwarza przed naszymi oczami, z największą łatwością i na wielką skalę, z jaja, nasiona, ziarna i kropli cieczy (spośród których wszystkie podobne są do siebie nawzajem i stworzone są z tej samej substancji), sto tysięcy gatunków ptaków, setki tysięcy rodzajów zwierząt, sto tysięcy rodzajów roślin i sto tysięcy odmian drzew, czyniąc to bez żadnego błędu, niedoskonałości czy zamieszania, zachowując równowagę i porządek, tworząc piękne kształty istot żywych, pośród których nie ma dwóch takich samych. Stworzenia Boże ukazują nam jedność Jego, Jedynego, poprzez fakt, że wszystkie są uczynione w ten sam sposób, jedno wewnątrz Drugiego, a pod tym względem podobne do siebie nawzajem.

Pojąłem, że niemożliwa jest jakakolwiek ingerencja ani jakikolwiek współudział w owym akcie stworzenia, w dyspozycji wynikającej

— 353 —

z absolutnej władzy, która ukazuje tak nieprzeliczone cuda. Ci, którzy chcą zrozumieć moją osobowość i charakter (które są takie same, jak wszystkich innych wiernych), ci, którzy chcą być tacy, jak ja, powinni przyjrzeć się wyjaśnieniu, które daje im słowo "ja", przybierające postać pierwszej osoby liczby mnogiej w wersecie «Wystarczy nam Bóg!...», wyjaśnieniu dotyczącemu mnie samego. Kim jest istota taka jak ja - podobnie jak wszyscy inni wierni pozornie pozbawiona znaczenia, potrzebująca? Czym jest życie? Czym jest człowieczeństwo? Czym jest islam? Czym jest niezachwiana, potwierdzona wiara? Czym jest wiedza o Bogu? Jaka powinna być miłość? Ci, którzy chcą być podobni do mnie, powinni to zrozumieć i wyciągnąć z tego nauczkę!

Czwarty poziom znaczenia świetlistego wersetu: "Wystarczy nam Bóg!..."

Czas, w którym byłem wstrząśnięty przez starość, wygnanie, chorobę, czas, w którym byłem pokonany, zbiegł się z okresem mojej nieuwagi. Poważnie niepokoiłem się o to, że moja cielesna istota (do której byłem mocno przywiązany i przez którą byłem opanowany) odejdzie w niebyt - zaiste, jak wszystkie stworzenia. Wówczas ponownie uciekłem się do wersetu: «Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały poręczyciel!», który powiedział mi: "Spójrz uważnie na moje znaczenie, spójrz na mnie przez teleskop wiary!"

Spojrzałem więc okiem wiary i ujrzałem, że moja maleńka istota - podobnie jak wszyscy wierni - jest zwierciadłem dla Tego, Który nie ma żadnych ograniczeń, jest słowem mądrości, które wydaje owoce w postaci licznych, trwałych istnień, daleko bardziej wartościowych od niego samego. Wiedziałem z "pewnością równą wiedzy", że pod tym względem życie trwające tylko chwilę jest równie wartościowe, jak istnienie wieczne. Dzięki świadomości, jaką daje wiara, pojąłem, że moja istota jest dziełem sztuki, kunsztownym wytworem i przejawem istnienia Tego, Którego istnienie jest niezbędne. Będąc uwolnionym od lęku przed samotnością, od bólu płynącego z niezliczonych rozłąk, ukształtowałem wzajemną relację i więzi braterstwa z innymi istotami, których było tyle, ile dzieł Boga, ile jest Jego Najpiękniejszych Imion połączonych ze wszystkimi stworzeniami, a zwłaszcza ze stworzeniami żywymi; wiedziałem, że zjednoczenie ze wszystkimi istotami, które miłuję, jest trwałe, zaś rozłąka jedynie przejściowa. Dzięki wierze i relacjom, jakie z niej wynikają, moja istota - podobnie jak wszystkie inne - otrzymała światło niezliczonych istnień, którego nie może dotknąć rozłąka. Nawet, jeśli jedna istota odejdzie, inne pozostaną w tyle i będą tak szczęśliwe, jakby ta, która odeszła, pozostała z nimi.

— 354 —

Ujmując rzecz w skrócie, śmierć nie jest rozłąką, lecz zjednoczeniem, jest jedynie zmianą siedziby, jest wydaniem wiecznego owocu.

Piąty poziom znaczenia świetlistego wersetu: "Wystarczy nam Bóg!..."

Innym razem byłem wstrząśnięty przez ciężkie warunki, w jakich żyłem, co skierowało moją uwagę ku życiu tego świata. Ujrzałem, że życie doczesne szybko odchodzi, a zbliża się życie ostateczne; z powodu prześladowań, które musiałem wycierpieć, moje życie zaczęło gasnąć. Jak jest to wyjaśnione w rozdziale Traktatów Światła poświęconym Imieniu Bożemu "Ten, Który żyje wiecznie", myślałem o tym, jak życie (wraz z jego ważnymi funkcjami, wielkimi korzyściami i zaletami) nie zasługuje na to, by gasnąć tak szybko, lecz raczej na trwanie przez długi czas. Jeszcze raz uciekłem się do mego mistrza, do wersetu: «Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały poręczyciel!» Tym razem powiedział mi: "Rozważ życie z punktu widzenia Tego, Który żyje wiecznie, Tego, Który istnieje Sam z Siebie, Który dał ci życie!"

Spojrzałem więc i ujrzałem, że jedynie jeden aspekt mego życia doczesnego wskazuje na mnie, podczas gdy setka aspektów wskazuje na Tego, Który żyje wiecznie i Który istnieje Sam z Siebie. Jeśli choć jeden spośród ich rezultatów wskazywał na mnie, to tysiąc wskazywało na mojego Stwórcę. Ponieważ tak jest, życie choćby przez jedną chwilę w granicach wyznaczonych przez zadowolenie Boga jest wystarczające, choćby trwało jedynie przez krótki czas. Ta prawda może zostać objaśniona poprzez cztery kwestie. Każdy, ktokolwiek nie jest martwy i ktokolwiek pragnie żyć, powinien poszukiwać w owych czterech kwestiach prawdy o życiu, wiedzy o jego naturze i o tym, co jest w życiu prawdziwie słuszne, a znajdzie to, czego szuka, i będzie wzbudzony do życia!

Podsumowanie tej prawdy jest następujące: im bardziej życie wskazuje na Tego, Który żyje wiecznie i Który istnieje Sam z Siebie, im bardziej wiara staje się esencją życia i życiem jako takim, tym bardziej życie staje się wiecznym i wydającym trwałe owoce, a także wzniosłym, ponieważ ukazuje przejaw wieczności. Krótki lub długi czas życia przestaje mieć znaczenie.

Szósty poziom znaczenia świetlistego wersetu: "Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały poręczyciel!"

W czasie, gdy moje lata, w których się posunąłem, i starość udzielały mi ostrzeżenia przed szczególną rozłąką poprzez wydarzenia końca czasu, mówiące o zniszczeniu świata i o czasie powszechnego rozstania, zawarte w mej naturze uczucia umiłowania piękna, namiętności żywionej ku temu,

— 355 —

co powabne, i oczarowania doskonałością rozwinęły się w nadzwyczajną wrażliwość. Widziałem z niezwykłą jasnością i smutkiem przemijanie i stratę, które zawsze mają charakter destrukcyjny, widziałem, jak śmierć i niebyt, które od wieków i na wieki powodują jedynie rozłąkę, straszliwie rozdzierają ten piękny świat i jego piękne stworzenia, niszcząc ich urodę. Miłość zawarta w mej naturze, mówiąc w przenośni, aż kipiała i buntowała się przeciwko takiemu stanowi rzeczy. By znaleźć pocieszenie, ponownie uciekłem się do wersetu «Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały poręczyciel!», który powiedział mi: "Recytuj mnie i uważnie przemyśl moje znaczenie!"

Wszedłem zatem do obserwatorium wersetu z sury An-Nur (Światło):

اَللّٰهُ نُورُ السَّمٰوَاتِ وَالْاَرْضِ

spojrzałem przez teleskop wiary na najbardziej odległe poziomy wersetu «Wystarczy nam Bóg!...», a następnie przez mikroskop intuicji, jaką daje wiara, na jego najbardziej subtelne tajemnice, i ujrzałem, co następuje:

Zwierciadła, odłamki szkła, rzeczy przezroczyste, a nawet bańki mydlane ukazują różne rodzaje piękna ukrytego w świetle słonecznym i w siedmiu kolorach tego światła; poprzez ich znikanie, ponowne pojawianie się, różne właściwości i załamywanie światła odnawiają owo piękno; poprzez odbijanie światła ukazują ukryte piękno i urodę słońca i jego blasku. Dokładnie w ten sam sposób, działając jako zwierciadła dla świętego piękna Najpiękniejszego, Chwalebnego, Wiecznego i Przedwiecznego, dla nieśmiertelnego powabu Jego Najpiękniejszych Imion i dla ich odnawiających się przejawów, piękne stworzenia, owe urocze dzieła Jego rąk, owe doskonale stworzone istoty nieprzerwanie przychodzą i odchodzą. Traktaty Światła szczegółowo objaśniły potężne dowody, które ukazują, że piękno widoczne w stworzeniach nie jest ich własnością, lecz jest znakiem, wskazówką, błyskiem i przejawem niedoścignionego, świętego piękna, które wymaga, by zostało ujawnione. Wyjaśnienie zaczyna się od powiedzenia, że trzy spośród owych dowodów zostały wspomniane pokrótce, lecz w najbardziej racjonalny sposób. Traktaty wprawią w zadziwienie - i pozostawią w nim - wszystkich, którzy mają piękną zdolność postrzegania i widzą, którzy odkryją, że prócz czerpania z nich korzyści dla samych siebie konieczne jest również dokładanie starań, by pozwolić również innym na czerpanie korzyści z Traktatów. Każdy człowiek, którego umysł nie jest zepsuty, a serce zdeprawowane, należycie doceni pięć kwestii wyjaśnionych w drugim z owych dowodów, będzie je podziwiał i polecał innym,

— 356 —

a wykrzykując: "Oto wola Boga! Błogosławiony niech będzie Bóg!", dostrzeże i potwierdzi, że są one zdumiewającym cudem, który wywyższy ową pozornie nędzną, potrzebującą istotę, jaką jest ten człowiek.

NADZIEJA PIĘTNASTA

Pewnego razu podczas mojego przymusowego pobytu w Ermidag (który był właściwie uwięzieniem w odosobnieniu) stałem się zmęczony życiem z powodu cierpień, jakie mi zadano poprzez nadzór policyjny i bezwzględne traktowanie, które było tak trudno znieść, aż nawet żałowałem, że zostałem zwolniony z więzienia. Całą duszą tęskniłem za więzieniem w Denizli i pragnąłem zstąpić do grobu. Kiedy myślałem, że i więzienie, i grób byłyby lepsze niż takie życie, kiedy zdecydowałem, że wkroczę do jednego lub drugiego, łaska Boża przyszła mi z pomocą, obdarowując uczniów Medresetu'z-Zehra, których pióra były niby powielacze, jednym z takich powielaczy, który dopiero co wszedł do użytku. W jednej chwili ukazało się pięćset kopii każdego z wartościowych dzieł ze zbioru Traktatów Światła, które wyszły spod jednego pióra. Ich zapowiedź nowych zwycięstw sprawiła, że pokochałem pełne niedoli życie i zacząłem składać Bogu niekończące się podziękowania.

Nieco później, nie mogąc znieść zwycięstw odniesionych przez Traktaty Światła, ich tajemni wrogowie nakłonili rząd do działań wymierzonych przeciwko nam. Życie ponownie stało się dla mnie ciężkie. Wówczas nagle ujawniła się Boża łaska: urzędnicy związani ze sprawą, którzy najbardziej potrzebowali nauki Traktatów Światła, w trakcie najbardziej gruntownego i starannego wykonywania swych obowiązków przestudiowali skonfiskowane egzemplarze Traktatów, a one spowodowały, że serca owych urzędników skło٧َ٥y się ku nim. Jako że zaczęli doceniać je, miast krytykować, krąg uczniów Światła znacznie się rozszerzył. Przyniosło to korzyści po stokroć większe od materialnych strat, jakie ponieśliśmy, a nasz niepokój i strapienie zmalały do zera.

Wówczas, w tajemnicy, wrogo nastawieni wobec nas hipokryci zwrócili uwagę rządu na moją osobę, przypominając moje dawne działania

— 357 —

natury politycznej. Wzbudzili podejrzenia pod moim adresem zarówno wśród przedstawicieli sądownictwa, jak i we władzach oświatowych, w policji i Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Owe podejrzenia (podobnie jak tajne podżegania komunizujących anarchistów) rozprzestrzeniały się, trafiając do rąk różnych grup. Władze zaczęły nas uciskać, aresztować; konfiskowano te części Traktatów Światła, które wpadły w ręce naszych przeciwników. Działalność uczniów Światła ustała. Wielu urzędników złożyło fałszywe oskarżenia, w które zupełnie nikt nie mógłby uwierzyć. Próbowali rozprzestrzeniać najbardziej zdumiewające oszczerstwa, jednak nie mogli sprawić, by uwierzył w nie choć jeden człowiek.

Następnie pod pewnym banalnym pretekstem aresztowano mnie podczas najzimniejszych dni zimy, zamknięto mnie odosobnionego w wielkiej i nadzwyczaj zimnej celi więziennej, przez dwa dni pozostawiając bez jakiegokolwiek piecyka. Przy mojej słabości i chorobie mogłem wytrzymać tę sytuację jedynie z trudem, jako że byłem przyzwyczajony do palenia w piecu w moim małym pokoju kilka razy dziennie, tak że w palenisku zawsze był żar. Kiedy walczyłem z cierpieniem spowodowanym przez gorączkę i zimno, przez straszliwą niedolę i gniew, dzięki Bożej łasce przed moim sercem odsłoniła się prawda, która zwracając się do mojej duszy, wypowiedziała następujące ostrzeżenie:

"Nazwałeś więzienie Szkołą Proroka Józefa, a kiedy przebywałeś w więzieniu Denizli, rzeczy takie, jak ulga po tysiąckroć większa od twej niedoli, korzyść natury duchowej, inni więźniowie czerpiący korzyści z Traktatów Światła, rozpowszechniające się zwycięstwa Traktatów - to wszystko sprawiło, że składałeś Bogu nieskończone dzięki, zamiast narzekać. To sprawiło, że każda godzina twojej kary więzienia i związanych z nią trudności stała się równa dziesięciu godzinom wypełnionym oddawaniem czci Bogu, a także uczyniło owe przemijające godziny wiecznymi. Jeśli Bóg zechce, ogrzeje twą zimną, dotkliwą niedolę, przekształci ją w radość i sprawi, że wśród nieszczęść, jakie cierpisz w tej - trzeciej już - Szkole Proroka Józefa, wyciągniesz korzyści z Traktatów Światła i znajdziesz pocieszenie. Jeśli ludzie, na których czujesz gniew, ponieważ źle cię traktują, sami zostali oszukani, lecz nie zdają sobie z tego sprawy, nie warto się na nich gniewać. Jeśli zaś dręczą cię i przysparzają ci cierpień świadomie, przez swą złość i ze względu na ich zbłądzenie, w krótkim czasie zostaną zamknięci w odosobnieniu, w więzieniu, jakim jest grób, jako ci, którzy zostali skazani na wieczną karę śmierci, na cierpienie niekończących się męczarni i katuszy. Dzięki ich prześladowaniom zdobywasz zasługę, jak też przyjemności natury duchowej; to prześladowanie czyni przemijające

— 358 —

godziny wiecznymi i pozwala ci na wykonywanie obowiązków uczonego i obowiązków religijnych z całkowitą szczerością intencji".

Ze wszystkich sił wykrzyknąłem: "Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu!" Z powodu człowieczeństwa litowałem się nad moimi prześladowcami i modliłem się: "Panie mój, spraw, by się poprawili!" Jak napisałem w oświadczeniu dla Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, prawdziwie winnymi byli ci spośród prześladowców, którzy działając w imieniu prawa, postępowali niesprawiedliwie na dziesięć sposobów. Wynaleźli oni niepospolite preteksty, które dla każdego uczciwego człowieka okazały się oszczerstwami i fałszerstwem, które sprawiały, że ludzie, którzy je słyszeli, śmiali się, zaś ci, co umiłowali prawdę, płakali. Jako że nasi prześladowcy nie mogli znaleźć żadnego sposobu zaatakowania Traktatów Światłą i ich uczniów bez przekraczania granic prawa i tego, co słuszne, zboczyli z drogi prawa i popadli w obłęd. Oto dwa przykłady ich szaleństwa:

Przykład pierwszy: Urzędnicy, którzy śledzili nas przez miesiąc, nie mogli znaleźć nic obciążającego, więc napisali memorandum mówiące: "Sługa Saida kupował w sklepie rakię, a później zaniósł ją do niego". Nie mogli znaleźć nikogo, kto podpisałby memorandum, lecz nareszcie aresztowali jakiegoś pijanego jegomościa i zmusili go, by je podpisał. Nawet on powiedział: "Boże, wybacz nam! Któż podpisałby tak niesłychane kłamstwo?" Musieli więc podrzeć je.

Przykład drugi: Ktoś, kogo nie znałem (i nadal go nie znam), użyczył mi konia, bym mógł wybrać się na przejażdżkę. Przez większość dni lata zwykłem wychodzić z domu choć na kilka godzin, dla zdrowia i by zaczerpnąć nieco świeżego powietrza. Dałem słowo, że właściciel konia i bryczki otrzyma ode mnie książki warte pięćdziesiąt lir, a to dlatego, bym nie złamał mojej zasady i nie stał się jego dłużnikiem. Czyż mogła z tego wyniknąć jakakolwiek szkoda? A jednak zarówno gubernator, jak urzędnicy sądowi i policjanci przesłuchiwali nas pięćdziesiąt razy, pytając o właściciela konia, jakby cała sprawa była ważnym wydarzeniem politycznym, dotyczącym publicznego bezpieczeństwa! Pewien lojalny człowiek powiedział nawet, że koń należał do niego, a inny, że bryczka należała do niego, by tylko przerwać te bezsensowne przesłuchania. Obaj zostali aresztowani wraz ze mną.

Widzieliśmy wiele dziecinnych wybryków podobnych do owych dwóch przykładów i śmialiśmy się do łez. Pojęliśmy, że ci, którzy atakują Traktaty Światła i ich uczniów, jedynie robią z siebie głupców.

— 359 —

Oto zabawne zdarzenie spośród wielu podobnych: Powodem podanym na dokumencie sankcjonującym moje aresztowanie było "zakłócanie porządku publicznego". Nie widząc tego dokumentu na oczy, powiedziałem oskarżycielowi publicznemu: "Ostatniej nocy oczerniłem cię, bowiem powiedziałem oficerowi policji, który przesłuchiwał mnie z polecenia komendanta: 'Jeśli nie służyłem publicznemu bezpieczeństwu tego kraju tak usilnie, jak tysiąc publicznych oskarżycieli i tysiąc komendantów policji, niechaj Bóg przeklnie mnie po trzykroć!'"

Właśnie wtedy, kiedy w tak mroźnych warunkach najbardziej potrzebowałem tego, by odpocząć, nie przeziębić się i nie myśleć o świecie, ogarnęły mnie rozdrażnienie i gniew na tych, którzy zesłali mnie na niemożliwe do zniesienia wygnanie, skazali na odosobnienie, uwięzienie i prześladowania, ukazując w ten sposób swą nienawiść i złe zamiary. Wówczas z pomocą przyszła mi Boża łaska, oznajmiając mojemu sercu, co następuje:

"Niesprawiedliwe prześladowania, jakie zadają ci ludzie, w znacznej części wynikają z Bożego zrządzenia, które jest czystą sprawiedliwością. W więzieniu masz zapewnione pożywienie; to właśnie przeznaczone dla ciebie zaopatrzenie wezwało cię do tego miejsca. Powinieneś przyjąć zrządzenie Boże z zadowoleniem i pogodzić się z nim. W tym, co cię spotyka, wielki udział mają wiedza Tego, Którego władza jest absolutna, i Jego miłosierdzie, które chcą oświecić ludzi przebywających w tym więzieniu, pocieszyć ich, a tobie przyznać nagrodę. Powinieneś przyjąć swój udział w Bożym zamyśle z nieskończoną wdzięcznością i cierpliwością. Swój udział w tych wydarzeniach ma również twoja dusza, a to z powodu jej przywar, o których nie wiesz. W obliczu tego, co cię spotkało, powinieneś powiedzieć swej duszy, a to poprzez skruchę i poszukiwanie Bożego przebaczenia, że zasłużyła ona na cios, który ją spotkał. Swój udział w tym, co cię spotkało, mają również niektórzy spośród twoich utajonych wrogów, wraz z ich intrygami, z oszukiwaniem pewnych naiwnych, a podejrzliwych urzędników, z nakłanianiem ich do owych prześladowań. Jeśli chodzi o ich udział, wiedz, że straszliwe ciosy duchowe, jakie Traktaty Światła wymierzą tym hipokrytom, pomszczą cię w zupełności. Niech to będzie dla nich wystarczające! Ostatnią grupą są ci urzędnicy, którzy w rzeczywistości byli jedynie narzędziami w rękach innych. Jeśli chodzi o ich udział, wielkodusznym dziełem będzie wybaczenie im, zgodnie z zasadą:

وَالْكَاظِم۪ينَ الْغَيْظَ وَالْعَاف۪ينَ عَنِ النَّاسِ

onieważ czy

— 360 —

chcą tego, czy też nie, mogli skorzystać z nauki Traktatów Światła dotyczącej wiary, choć spoglądali na nie z zamiarem ganienia ich".

Po owym mówiącym prawdę ostrzeżeniu poczułem tak wielkie szczęście i wdzięczność, że zdecydowałem popełnić jakieś nieszkodliwe wykroczenie, by tylko ponieść karę więzienia, bym mógł pozostać w owej nowej Szkole Proroka Józefa, a może nawet pomóc tym, którzy występowali przeciwko mnie. Miałem wówczas siedemdziesiąt pięć lat, nie byłem do niczego przywiązany, a spośród siedemdziesięciu osób, które umiłowałem na tym świecie, jedynie pięć pozostało przy życiu - tak, ktoś taki jak ja po stokroć przedłożyłby grób nad więzienie. Siedemdziesiąt tysięcy kopii różnych traktatów spośród Traktatów Światła krążyło w wolnym obiegu i mogły one wykonywać moje obowiązki związane z Traktatami Światła; miałem duchowych braci i spadkobierców, którzy mieli przedłużyć naszą służbę dla wiary, a tysiące ich języków miały zastąpić mój język. Więzienie było również po stokroć przyjemniejsze i bardziej korzystne od wolności poza jego murami, która w istocie była niewolą, podporządkowaną tyranii i prześladowaniom. Miast cierpieć w całkowitej samotności poza murami więzienia z powodu bezwzględnego postępowania setek urzędników, w więzieniu, wraz z setkami innych więźniów, cierpimy jedynie nieznacznie, z powodu samowoli jednej lub dwóch osób, jak naczelnik więzienia czy komendant strażników, a owe cierpienia przyniosą korzyści, ponieważ dzięki nim zyskamy braterską życzliwość i pociechę ze strony wielu towarzyszy więzienia. Z myślą o tym, że litość wynikająca z islamu i z ludzkiej natury przejawia się w życzliwości dla osób starszych, znajdujących się w takim położeniu, przez co zmienia trudy więzienia w miłosierdzie, przyjąłem karę więzienia i pogodziłem się z nią.

W czasie mojego trzeciego procesu, z powodu trudności, jakie sprawiało mi pozostawanie w pozycji stojącej, a to w związku ze słabością, starością i chorobą, usiadłem na krześle poza drzwiami sali sądowej. Wtem zjawił się sędzia i z gniewem, obraźliwym tonem zapytał: "Dlaczegóż to on nie oczekuje na stojąco?" Rozgniewała mnie taka nieuprzejmość w obliczu mojej starości. Rozejrzałem się i ujrzałem wielu muzułmanów, którzy zgromadzili się wokół nas i nie chcieli się rozejść, jak przyglądali mi się z wielką życzliwością i braterstwem. Nagle otrzymałem ostrzeżenie poprzez dwie następujące prawdy:

Prawda pierwsza: Ukryci wrogowie mojej osoby i Traktatów Światła oszukali pewnych naiwnych urzędników, mając zamiar położyć kres podbojom Traktatów Światła poprzez zniszczenie dobrej opinii ludzi na mój temat (której w żadnym wypadku nie pragnąłem) i poprzez zniszczenie

— 361 —

mojego charakteru na oczach ludzi. Nakłonili zatem owych urzędników, by odnosili się do mnie ze wzgardą, w taki właśnie sposób. Rzekłem do siebie: "Spójrz na tę setkę ludzi, a nie na zniewagę, jak spotkała cię ze strony jednego człowieka! W zamian za służbę na rzecz wiary, jaką spełniają Traktaty Światła - co jest przejawem Bożej łaski - ludzie uprzejmie ofiarowują ci swe współczucie poprzez docenienie twojej służby, zarówno witając cię, jak odprowadzając". Nawet gdy drugiego dnia procesu byłem przesłuchiwany w biurze sędziego, gdzie odpowiadałem na pytania oskarżyciela publicznego, około tysiąca ludzi zgromadziło się na dziedzińcu, naprzeciw okien sądu, by okazać swą troskę i zainteresowanie; przyszli, by powiedzieć urzędnikom językiem właściwym dla swego usposobienia, by nie uciskali nas. Policja nie mogła sprawić, by ci ludzie rozeszli się. Mojemu sercu oznajmiono, że w naszym pełnym niebezpieczeństw wieku ci ludzie pragną prawdziwego pocieszenia, niegasnącego światła, silnej wiary, niezawodnej dobrej nowiny o wiecznej szczęśliwości, że poszukiwanie tego wszystkiego, czego pragną, wynika z ludzkiej natury. Musieli usłyszeć, że to, czego szukają, można znaleźć w Traktatach Światła, zatem okazują mojej niewiele znaczącej osobie troskę daleko większą, niż na to zasługuję, ponieważ oddałem pewnie niewielkie usługi wierze.

Prawda druga: Przypomniało mi się, że w zamian za złe traktowanie, jakiego doznaliśmy ze strony kilku odnoszących się do nas ze wzgardą, wprowadzonych w błąd osobników, którzy traktowali nas w ten sposób z zamiarem znieważenia nas i zniszczenia szacunku, jakim cieszyliśmy się w opinii publicznej, a także z powodu bezpodstawnego podejrzewania nas o zakłócanie porządku publicznego, otrzymaliśmy poklask i uznanie niezliczonych ludzi prawdy spośród współczesnych i spośród przyszłych pokoleń.

Tak, dzięki sile niezachwianej, potwierdzonej wiary w każdej części tego kraju Traktaty Światła (i ich uczniowie) powstrzymały straszliwe zepsucie i wysiłki anarchii, mające na celu zniszczenie porządku publicznego, jakie miało dokonać się pod płaszczykiem komunizmu. Uczniowie Światła pracowali na rzecz utrzymania porządku i bezpieczeństwa publicznego, a przez dwadzieścia lat ich pracy ani trzy lub cztery współpracujące ze sobą sądy, ani policja dziesięciu prowincji nie były w stanie znaleźć ani odnotować jakichkolwiek incydentów dotyczących naruszenia porządku publicznego, które byłyby związane z uczniami Światła, choć byli oni bardzo liczni i można było znaleźć ich w każdej części kraju. Bezstronni policjanci z trzech prowincji oświadczyli: "Uczniowie Światła są policją obyczajową. Wspomagają nas w utrzymywaniu porządku publicznego. Dzięki ich niezachwianej, potwierdzonej wierze w głowach wszystkich, którzy czytają Traktaty Światła, zostaje coś, co powstrzymuje ich przed

— 362 —

popełnianiem przestępstw. Uczniowie Światła działają na rzecz utrzymania porządku publicznego".

Przykładem na to niech będzie więzienie Denizli. Kiedy Traktaty Światła weszły w jego mury, a Owoc wiary został napisany dla więźniów, na przestrzeni trzech lub czterech miesięcy ponad dwustu więźniów stało się tak niezwykle posłusznymi, a ich postępowanie - tak pobożnym i prawym, że człowiek, który zamordował trzy czy cztery osoby wystrzegał się nawet zabijania pluskiew. Dawni przestępcy stali się najzupełniej litościwymi i nieszkodliwymi członkami społeczeństwa. Zadziwieni całą sytuacją funkcjonariusze więzienni patrzyli na nich z wielkim uznaniem. Niektórzy spośród młodych ludzi przed otrzymaniem wyroku mówili nawet: "Jeśli uczniowie Światła pozostają w więzieniu, postaramy się, by nas również skazano, ponieważ wtedy oni będą mogli nauczać nas, a my staniemy się podobni do nich. Poprawimy się dzięki ich wskazówkom".

Zatem ci, którzy oskarżali uczniów Światła (którzy są właśnie tacy) o zakłócanie porządku publicznego, albo zostali poważnie wprowadzeni w błąd, albo oszukani, albo też sami - świadomie lub nieświadomie - oszukiwali rząd, mając na celu zaprowadzenie anarchii, i prześladowali nas, starając się zmiażdżyć. Oto, co mamy im do powiedzenia:

Jako że śmierć nie została zabita, brama grobu nie jest zamknięta, a podróżni zatrzymujący się w zajeździe tego świata w korowodzie, karawana za karawaną, z wielką prędkością zstępują w ziemię i znikają, z pewnością my też wkrótce zostaniemy rozdzieleni jeden od Drugiego. Otrzymacie straszliwą karę za waszą tyranię. Wstąpicie na szubienice śmierci i wiecznej zagłady, które wypiszą nakazy uwolnienia prześladowanych ludzi wiary. Ulotne przyjemności, jakich doznawaliście na tym świecie, wyobrażając sobie, że będą one wieczne, przekształcą się w niekończące się męczarnie.

Niestety, nasi ukryci, obłudni wrogowie czasami łączą nazwę sufizmu z rzeczywistością islamu, którą zdobyto i utrzymano dzięki mieczom i krwi stu milionów męczenników w randze świętości i bohaterskich weteranów wojennych, jakich wydał nasz pobożny naród. Podczas gdy droga sufizmu jest jedynie pojedynczym promieniem słońca, jakim jest islam, nasi wrogowie ukazują ją tak, jakby była słońcem, przez co wprowadzają błąd niektórych niedbałych urzędników rządowych. Nazywając uczniów Światła sufimi i członkami stowarzyszenia politycznego - tylko dlatego, że skutecznie oni pracują na rzecz prawd Koranu i wiary - chcą podjudzić władze przeciwko nam. Oto, co mówimy im i tym, którzy słuchają ich słów wymierzonych przeciwko nam; to, co powiedzieliśmy sprawiedliwemu sądowi w Denizli:

— 363 —

"Pozwólcie także nam poświęcić się dla owej świętej prawdy, dla której poświęciły się setki milionów ludzi! Nawet jeśli podpalicie cały świat wokół nas, my, którzy poświęcamy samych siebie dla prawd Koranu, nie złożymy broni przed ateizmem; jeśli Bóg zechce, nie odstąpimy od naszego świętego obowiązku!"

Dzięki świętemu pocieszeniu, jakie dały mi wiara i Koran w cierpieniach i rozpaczy przygód mej starości, nie zamieniłbym roku największej niedoli mojej starości na dziesięć najbardziej szczęśliwych lat mojego młodego wieku - zwłaszcza że dla tych, którzy żałują za grzechy i odmawiają modlitwy obowiązkowe, każda godzina spędzona w więzieniu odpowiada dziesięciu godzinom oddawania czci Bogu, zaś jeśli chodzi o zasługę, to każdy przelotny dzień choroby i prześladowań daje dziesięć dni życia wiecznego. Dzięki ostrzeżeniom, które otrzymałem, zrozumiałem, jak bardzo tamte dni zasługiwały na podziękowania składane przez kogoś takiego jak ja, oczekującego już na swoją kolej przekroczenia bramy grobu. Wykrzyknąłem: "Nieskończone dzięki niechaj będą mojemu Panu!", byłem szczęśliwy z mojej starości, a zadowolony z uwięzienia, ponieważ życie nie zatrzymuje się, lecz szybko przemija. Jeśli upływa w przyjemności i szczęściu, to jako że odejście przyjemności jest bólem, życie staje się czymś przejściowym, upływa bez składania podziękowań i w niedbalstwie, a odchodzi, pozostawiając grzechy w miejscu przyjemności. Natomiast jeśli życie upłynie w więzieniu i wśród trudów, to jako że odejście bólu jest rodzajem przyjemności i ponieważ może być poczytywane za rodzaj aktu czci, życie pod pewnym względem staje się wieczne, a dzięki dobrym owocom, jakie wyda, możemy zdobyć życie ostateczne. Życie staje się odkupieniem za błędy, które były przyczyną grzechów przeszłości i kary więzienia, a także oczyszcza człowieka z owych błędów i grzechów. Patrząc z tego punktu widzenia, widzimy, że więźniowie, którzy odprawiają modlitwy nadobowiązkowe towarzyszące obowiązkowym, powinni być cierpliwi i składać podziękowania Bogu.

NADZIEJA SZESNASTA

Pewnego dnia w mojej starości zostałem zwolniony z więzienia Eskisehir po odbyciu kary jednego roku pozbawienia wolności. Zostałem zesłany do Kastomonu, gdzie przez dwa lub trzy miesiące przebywałem jako "gość" na komisariacie policji. Można zrozumieć jak wielkie męki cierpiał

— 364 —

w takim miejscu ktoś taki jak ja. Byłem pustelnikiem, czułem się znużony nawet widokiem mych wiernych przyjaciół, nie mogłem znieść wprowadzonych zmian dotyczących ubioru. Kiedy uległem takiej rozpaczy, nagle Boża łaska przybyła z pomocą mej starości. Inspektor i policjanci z komisariatu stali się dla mnie jak niezłomni przyjaciele. Niejeden raz ostrzegali mnie, bym nie zakładał fezu, a także, jak moi służący, zwykli zabierać mnie na wycieczki po okolicach miasta.

Później zamieszkałem w szkole Światła w Kastomonu, naprzeciwko posterunku policji, i zacząłem spisywać dalsze części Traktatów Światła. Bohaterscy uczniowie Światła, tacy jak Feyzi, Emin, Hilmi, Sadik, Nazid czy Salahaddin, przychodzili do medresy, by sporządzać kopie Traktatów Światła, a następnie rozpowszechniać je. Wiedliśmy uczone dyskusje, bardziej olśniewające nawet od tych, które za młodu prowadziłem ze swymi ówczesnymi studentami.

Wówczas nasi ukryci wrogowie wzbudzili dotyczące nas podejrzenia wśród niektórych urzędników, egoistycznie myślących hodżów i szejków. Sprawili, że zostaliśmy zgromadzeni - wraz z uczniami Światła z pięciu lub sześciu prowincji - w Szkole Proroka Józefa, którą było więzienie Denizli. Szczegóły owej Szesnastej Nadziei są szczegółowo opisane w krótkich listach, jakie w tajemnicy wysyłałem do moich braci, przebywając w więzieniu Denizli, w innych listach, wysłanych z Kastomonu, a także w zbiorze zawierającym moje mowy obrończe, wygłoszone przed sądem. Odsyłając zatem po szczegóły do owych listów i mów obrończych, w tym miejscu napomknę o nich jedynie W skrócie:

Poufne i ważne zbiory, w szczególności dotyczące Sufjana i cudowne go działania Traktatów Światła, ukryłem pod węglem i drewnem na opał, by mogły zostać opublikowane po mojej śmierci lub wtedy, kiedy władze odzyskają zdrowy rozsądek i posłuchają prawdy. Kiedy byłem o nie spokojny, pewni detektywi i pomocnik oskarżyciela publicznego wtargnęli nagle do mojego domu i przeszukali go. Wyciągnęli z ukrycia owe tajne i ważne traktaty, aresztowali mnie i pomimo moich kłopotów ze zdrowiem

— 365 —

wysłali mnie do więzienia w Isparcie. Kiedy byliśmy wielce zdenerwowani i smutni z powodu owej szkody, jaka została wyrządzona Traktatom Światła, z pomocą przyszła nam Boża łaska. Przedstawiciele władz zaczęli uważnie i z ciekawością czytać owe ważne traktaty, które zostały wydobyte z ukrycia, a których urzędnicy państwowi potrzebowali bardziej niż ktokolwiek inny, aż urzędy rządowe stały się ośrodkami studiowania Traktatów Światła. Choć zaczęli czytać traktaty z zamiarem zganienia ich, docenili je. Nawet w Denizli, choć o tym nie wiedzieliśmy, liczni ludzie - nie tylko w ramach obowiązków służbowych - czytali drukowane wydanie traktatu Ayetu'l-Kubra (Wielki Znak), umacniając swą wiarę. Zmniejszyło to do zera nieszczęścia, jakie cierpieliśmy z powodu uwięzienia.

Później zabrano nas do więzienia w Denizli, gdzie zamknięto mnie osobno w śmierdzącej, zimnej, wilgotnej celi. Byłem w najwyższym stopniu nieszczęśliwy z powodu mojej starości, choroby i trudności, jakie spotkały przyjaciół z mojego powodu. Najbardziej zaniepokojony byłem rekwirowaniem Traktatów Światła i przerwą w naszej działalności, lecz wówczas nagle z pomocą przyszła mi łaska Boga, która przekształciła ogromne więzienie w medresę Traktatów Światła, udowadniając, że zaiste było ono Szkołą Proroka Józefa. Traktaty Światła zaczęły rozprzestrzeniać się dzięki diamentowym piórom bohaterów Medresetu'z-Zehra. Pewien wielki bohater Traktatów Światła nawet w tych ciężkich warunkach spisał ponad dwadzieścia kopii Owoców wiary i zbioru Mowy obrończe, a dokonał tego na przestrzeni trzech lub czterech miesięcy. Traktaty zaczęły zdobywać serca ludzi zarówno w murach więzienia, jak i poza nimi, przekształcając straty wynikające z naszej klęski w znaczące korzyści, a nieszczęście w radość. To wszystko jeszcze raz ukazało znaczenie wersetu:

عَسٰٓى اَنْ تَكْرَهُوا شَيْئًا وَهُوَ خَيْرٌ لَكُمْ

Byliśmy wówczas poddawani ostrej krytyce z powodu błędnego i pobieżnego orzeczenia pierwszej komisji ekspertów (które to orzeczenie zostało wymierzone przeciwko nam), jak również dzikich ataków ze strony ministra edukacji. Właśnie wtedy - kiedy, zgodnie z pewnymi relacjami, nasi wrogowie starali się nawet doprowadzić do skazania niektórych z nas na śmierć - łaska Boża przyszła nam z pomocą, zwłaszcza wtedy, gdy spodziewaliśmy się ciężkiej krytyki ze strony komisji ekspertów z Ankary, a okazało się, że jej sprawozdanie było wręcz pochwalne. Choć w pięciu skrzyniach kopii Traktatów Światła znaleziono mniej niż dziesięć błędów, dowiedliśmy

— 366 —

w sądzie, że kwestie, które w raporcie zostały wskazane jako błędne, w istocie były całkowicie poprawne, zaś autorzy raportu sami mylili się w tych kwestiach, o których sądzili, że są błędne; wykazaliśmy niemal dziesięć błędów w ich sprawozdaniu liczącym sobie pięć stron. Kiedy zaś oczekiwaliśmy ciężkich represji po tym, jak wysłaliśmy Owoce wiary i zbiór mów obrończych do siedmiu urzędów państwowych (a całość Traktatów Światła wysłaliśmy do Ministerstwa Sprawiedliwości), a w szczególności po silnych, piekących policzkach, jakie wymierzały naszym przeciwnikom inne, poufne traktaty, przedstawiciele państwa odpowiedzieli nadzwyczaj łagodnie (jak premier, który nawet przysłał list z wyrazami pocieszenia), zachowali się pojednawczo i nie atakowali nas. To bezapelacyjnie udowodniło, że prawdy zawarte w Traktatach Światła, ów cud Bożej łaski, pokonały wrogów i sprawiły, że zaczęli oni studiować Traktaty, jakby te były dla nich przewodnikiem. Tak, Traktaty Światła sprawiły, że szerokie kręgi ludzi, do których dotarły, stały się swego rodzaju kręgiem nauki; uratowały wiarę licznych niezdecydowanych i zdezorientowanych ludzi, przyczyniając nam radości duchowej i korzyści daleko przekraczających naszą niedolę.

Wówczas nasi ukryci wrogowie chcieli mnie otruć; zmarły Hafiz Ali, męczennik i bohater Traktatów Światła, zamiast mnie trafił do szpitala i zamiast mnie wyruszył w podróż do pośredniego królestwa, czyniąc nas rozpaczliwie szlochającymi. Przed owym nieszczęściem, kiedy rozmawiałem z mymi towarzyszami na górze w Kastomonu, wiele razy upierałem się: "Bracia moi, nie dawajcie mięsa koniom, a trawy lwom!", co znaczyło: "Nie rozdawajcie każdemu wszystkich Traktatów, inaczej niektórzy użyją ich, aby nas zaatakować". Choć Hafiz Ali (oby Bóg się nad nim zmiłował) przebywał wówczas w miejscu oddalonym od nas o siedem dni pieszego marszu, to jakby usłyszał moje słowa w słuchawce swego duchowego telefonu, w tym samym czasie napisał do mnie: "Tak, Nauczycielu, to cud Traktatów Światła, że koniom nie powinno dawać się mięsa ani lwom nie powinno się dawać trawy. Jako że koniom powinno dawać się siano, a lwom mięso, dałem pewnemu hodży, który jest niby lew, traktat o szczerości intencji". Otrzymałem jego list siedem dni później. Obliczyliśmy, że w tym samym czasie, gdy wykrzyknąłem na górze: "Nie dawajcie mięsa koniom, a trawy lwom!", Hafiz Ali zapisał te dziwne słowa w swoim liście.

Kiedy ów bohater Traktatów Światła zmarł, a my byliśmy uciskani przez hipokrytów, którzy poprzez swoje intrygi starali się doprowadzić do tego, byśmy zostali ukarani, a także obawialiśmy się, że na mocy decyzji oficjalnych czynników zostanę wysłany do szpitala (jako że byłem chory

— 367 —

z powodu trucizny), Boża łaska przyszła nam z pomocą. Dzięki szczerym modlitwom moich błogosławionych braci zagrożenie dla mego życia ze strony trucizny minęło; znaki podobne silnym dowodom wskazują na to, że nasz męczennik również w grobie zajmował się Traktatami Światła i z ich pomocą odpowiedział aniołom, kiedy przyszli do niego, by zadać mu pytania; zarówno bohater z Denizli, Hasan Feyzi (oby Bóg się nad nim zmiłował), który pracował wedle tego samego systemu, co Hafiz Ali, jak i jego przyjaciele służyli Traktatom Światła w tajemnicy, lecz skutecznie; ponieważ Traktaty Światła zmieniały na lepsze innych więźniów, nawet nasi wrogowie zaczęli opowiadać się za zwolnieniem nas z więzienia, a podobni ashabi al-kahf (1) uczniowie Światła sprawili, że miejsce ciężkiej próby stało się jaskinią pustelnika z dawnych czasów... Tak, to wszystko, wraz z dokładaniem starań w wykonywanym ze spokojnymi sercami dziele przepisywania i rozpowszechniania Traktatów Światła, dowodzi, że łaska Boża zaiste przybyła nam z pomocą.

Mojemu sercu przyszło również na myśl, że skoro tak wielki znawca prawa, jakim był Imam A'zam, musiał ścierpieć karę więzienia; skoro Imam Ahmad Ibn Hanbal, który osiągnął najwyższy stopień męczeństwa, był poddany w więzieniu ciężkim torturom ze względu na jedną kwestię z Koranu, lecz zniósł je z doskonałą cierpliwością i nie dał zmusić się do milczenia w owej kwestii; skoro liczni przywódcy religijni i uczeni zachowali całkowitą, niezachwianą cierpliwość, składając Bogu podziękowania, choć cierpieli męki daleko większe od waszych; to z pewnością jesteście zobowiązani, by składać Bogu nieskończone podziękowania za bardzo niewielkie trudności, jakich doświadczacie, choć nagroda, jaką odbierzecie za służbę prawdom Koranu, jest wielka.

Pokrótce opiszę pewien przejaw Bożej łaski wśród bezprawnej tyranii człowieka:

Kiedy miałem dwadzieścia lat, zwykłem powtarzać: "Do końca moich dni wycofam się z życia społecznego do jakiejś groty lub na górę, jak ludzie dawnych czasów, którzy wyrzekali się tego świata, odchodząc do jaskiń". Później podczas wielkiej wojny, kiedy byłem w niewoli na północnym wschodzie Rosji, podjąłem taką decyzję: "Kiedy to wszystko się skończy, resztę życia spędzę w jaskiniach. Porzucę politykę i życie społeczne. Już dość mieszania się w ich sprawy". W tej kwestii przejawiły się zarówno łaska Wszechwładnego, jak i sprawiedliwość Bożego zarządzenia, które przekształciły jaskinie, jakie sobie (1) Por. Koran, 18:9-26.

— 368 —

wyobrażałem, w więzienia, a zaciszne miejsca samotności w miejsca ciężkiej próby i uwięzienia w odosobnieniu, czyniąc wszystko daleko lepiej, niż mogłyby to uczynić moje decyzja i chęć, ze współczuciem dla mej starości. Łaska Boga obdarowała mnie Szkołami Proroka Józefa, miejscami uwięzienia w samotności, w których mój czas nie szedł na marne, a które były daleko lepsze niż górskie jaskinie ascetów i pustelników. Dało mi to zarówno korzyści związane z życiem ostatecznym, jakie być może przyniosłoby także życie pustelnika, jak też możliwość wytężonego służenia prawdom wiary i Koranu. Byłem nawet zdecydowany, by przedstawić siebie jako winnego jakiejś zbrodni i pozostać w więzieniu, kiedy moi przyjaciele zostaną już z niego zwolnieni. Pozostaliby ze mną samotnicy, jak Husrev czy Feyzi, jednak pod jakimś pozorem wybrałbym odbywanie kary w pojedynczej celi, by nie spotykać się z ludźmi, nie marnować czasu na niepotrzebne rozmowy, nie popaść w egoizm i sztuczność. Zanim jednak tak się stało, Boże zrządzenie i nasze przeznaczenie wysłały nas do innego miejsca ciężkiej próby. Z powodu współczucia dla mej starości, a także, by uczynić nas jeszcze bardziej usilnie pracującymi w służbie na rzecz wiary, obowiązki w trzeciej już Szkole Proroka Józefa powierzono nam bez naszej wiedzy czy też woli, a to zgodnie ze znaczeniem wersetu: Być może, czujecie wstręt do jakiejś rzeczy, choć jest dla was dobra, jak również z powiedzeniem: Dobrem jest to, co wybiera dla nas Bóg.

Tak, w tym, że Boża łaska ze współczucia dla mojej starości zmieniła jaskinie mego młodego wieku, w którym nie miałem potężnych, ukrytych wrogów, w pojedynczą celę więzienną, są trzy przykłady Bożej mądrości i doniosłych korzyści, jakie owa zmiana przyniosła służbie Traktatom Światła:

Pierwszy przykład mądrości i korzyści: Szkoła Proroka Józefa jest jedynym miejscem, w którym uczniowie Światła mogą zgromadzić się tak, by nie przyniosło to żadnej szkody. Gdyby spotkali się poza murami więzienia, byłoby to kosztowne i wzbudziłoby podejrzenia. Ktoś, kto przybywał, by mnie odwiedzić, musiał wydać czterdzieści lub pięćdziesiąt lir, widział się ze mną przez dwadzieścia minut (lub nawet mniej), po czym musiał wracać. Z chęcią wybrałbym trudy więzienia, by tylko być bliżej niektórych spośród moich braci. To oznacza, że więzienie jest dla nas darem i przykładem Bożego miłosierdzia.

— 369 —

Drugi przykład mądrości i korzyści: W owym czasie służba wierze, wykonywana dzięki Traktatom Światła, musiała być propagowana wszędzie i przyciągać uwagę tych, którzy potrzebowali nauki Traktatów. Ludzie zwrócili uwagę na Traktaty Światła dzięki naszemu uwięzieniu, które było dla nas niczym reklama. Najbardziej nieustępliwi i najbardziej potrzebujący odnaleźli Traktaty Światła i ocalili swoją wiarę; zakamieniałość ich serc została zniszczona, a oni sami - ocaleni przed niebezpieczeństwem, zaś krąg nauki o Traktatach rozszerzył się.

Trzeci przykład mądrości i korzyści: Uczniowie Światła, którzy są wtrąceni do więzienia, uczą się od siebie nawzajem właściwego postępowania, zalet charakteru, szczerości intencji i gotowości do poświęceń, a przestają poszukiwać poprzez swoją służbę korzyści tego świata. Tak, ponieważ w Szkole Proroka Józefa widzą na własne oczy, jak każda trudność i każda komplikacja przynosi dziesięciokrotny, a może nawet stukrotny zysk, widzą dobre rezultaty obejmującej wiele aspektów służby wierze, osiągają sukces, dostępując czystej szczerości intencji, i przestają zniżać się do poszukiwania drobnych, osobistych korzyści.

A oto subtelna, lecz smutna, choć zarazem przyjemna kwestia związana z owymi miejscami ciężkiej próby, która dotyczy tylko mnie: W więzieniu obserwuję tę samą sytuację, jaką widziałem w starych medresach w moich rodzinnych stronach, za czasów mej młodości. Zgodnie z tradycją obowiązującą we wschodnich prowincjach, w niektórych medresach potrzeby uczniów były spełniane z pomocą tego, co przychodziło z zewnątrz, zaś w innych pożywienie dla uczniów było gotowane w medresie. Medresy przypominały miejsca ciężkiej próby, jakimi są więzienia, także na inne sposoby. Kiedy teraz przyglądam się więzieniu, czuję przyjemne żal i tęsknotę, w wyobraźni wracam do radosnych dni młodości, a zapominamo trudnościach podeszłego wieku.

— 370 —
Dopisek
do Błysku Dwudziestego Szóstego

Owym Dopiskiem jest List Dwudziesty Pierwszy, który, jako że został zawarty w zbiorze Mektubat (Listy 1928-1932), nie został włączony do niniejszego zbioru.

Błysk Dwudziesty Siódmy

Ten Błysk składa się z mów obrończych z procesów przed sądem w Eskisehir, które zostały opublikowane w odręcznych kopiach zbioru Błyski, a częściowo także w biografii Bediuzzamana.

— 371 —

Błysk Dwudziesty Ósmy

Wszystkie części Błysku Dwudziestego Ósmego zostały opublikowane w odręcznie sporządzonych kopiach zbioru Błyski, a niektóre z jego części zostały włączone do niniejszego wydania.
PUNKT DRUGI
(Drugi spośród dwudziestu dwóch Punktów)
بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ
وَمَا خَلَقْتُ الْجِنَّ وَالْاِنْسَ اِلَّا لِيَعْبُدُونِ ٭ مَا اُرِيدُ مِنْهُمْ مِنْ رِزْقٍ وَمَا اُرِيدُ اَنْ يُطْعِمُونِ ٭ اِنَّ اللّٰهَ هُوَ الرَّزَّاقُ ذُو الْقُوَّةِ الْمَتِينُ

Owe wersety trapiły mój umysł od dawna, ponieważ zgodnie z wieloma komentarzami do Koranu ich pozorne znaczenie nie odzwierciedla wzniosłej cudowności tej świętej Księgi. Teraz w skrócie objaśnię trzy aspekty ich nadzwyczaj pięknego i wzniosłego znaczenia, które pochodzi z blasku Koranu.

Aspekt pierwszy: Niekiedy Wszechmocny Bóg przypisuje Sobie pewne cechy, które mogłyby dotyczyć raczej Jego Posłańca, by uczcić Swego Proroka i wywyższyć go. Tak jest również w przypadku

— 372 —

omawianych wersetów, których znaczenie jest następujące: "Mój Posłaniec nie chce ani gaży, ani wynagrodzenia, ani nagrody, ani tego, byście go karmili w zamian za wypełnianie obowiązków wynikających z jego posłannictwa i za przyniesienie wam obowiązku oddawania czci Bogu". Te wersety odnoszą się do Szlachetnego Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), któremu były dane pożywienie i zaopatrzenie. W przeciwnym razie ujawniałyby one coś, co i tak jest jasne i oczywiste, a to nie byłoby zgodne z cudowną elokwencją Koranu.

Aspekt drugi: Człowiek jest nadmiernie zaabsorbowany pozyskiwaniem swego zaopatrzenia. Aby nie został zwiedziony i nie uczynił zdobywania zaopatrzenia pretekstem dla zaniedbywania aktów czci, werset mówi: "Zostaliście stworzeni, byście oddawali cześć Bogu, a oddawanie Mu czci jest również konsekwencją waszego stworzenia. Zdobywanie zaopatrzenia również jest pewnego rodzaju aktem czci, jeśli zauważymy, że dokonuje się ono dzięki rozkazowi Boga. Oto Ja zobowiązałem się do zapewnienia zaopatrzenia wam, waszym rodzinom i zwierzętom, Moim stworzeniom; ta sprawa należy do Mnie! Nie zostaliście stworzeni po to, byście starali się o jedzenie i zaopatrzenie, ponieważ to Ja jestem Tym, Który je zapewnia, Zaopatrującym. To Ja zapewniam zaopatrzenie Moim sługom, którzy są od was zależni. Nie czyńcie więc zdobywania go wymówką i nie porzucajcie aktów czci!"

Gdyby znaczenie wersetu nie było takie, stałoby się oświadczeniem tego, co oczywiste, jako że zapewnienie pożywienia i zaopatrzenia Wszechmocnemu Bogu jest w oczywisty sposób niemożliwe. W retoryce przyjęto zasadę, która mówi, że jeśli znaczenie danego zdania jest jasne i oczywiste, nie jest ono znaczeniem zamierzonym, lecz zależnym od zamierzonego i takim, którego wymaga zamierzone znaczenie. Na przykład, jeśli powiemy komuś: "Jesteś hafizem", będzie to stwierdzenie oczywistości. Zamierzonym znaczeniem jest: "Wiem, że jesteś hafizem"; poprzez nie informujemy człowieka, który nie wie o tym, że my wiemy.

Zatem wskutek zastosowania tej reguły znaczenie wersetu, w którym zakaz dawania pożywienia Wszechmocnemu Bogu jest jedynie metaforą, będzie następujące: "Nie zostaliście stworzeni po to, by wytwarzać jedzenie dla Moich stworzeń, które należą do Mnie i to Ja wziąłem na Siebie zapewnienie im zaopatrzenia. Waszym podstawowym obowiązkiem jest oddawanie Mi czci. Jednak dokładanie starań , by zdobyć zaopatrzenie w zgodzie z Moimi rozkazami, również jest pewnego rodzaju aktem czci".

— 373 —

Aspekt Trzeci: W surze Al-Ichlas pozorne znaczenie słów:

لَمْ يَلِدْ وَ لَمْ يُولَدْ

est jasne i oczywiste, stąd zamierzone znaczenie, którego wymaga owo znaczenie pozorne, jest inne. Oznacza to, że kiedy Wszechmocny Bóg z nadzwyczajną jasnością i oczywistością oznajmia: Nie zrodził i nie został zrodzony!, oznacza to: "Nikt, kto ma ojca i matkę, nie może być Bogiem", a także: "On jest Przedwieczny i Wieczny". W ten sposób Bóg zaprzecza boskości Jezusa (niech będzie z nim pokój), Uzajra, aniołów, gwiazd i innych fałszywych bóstw. W ten sam sposób w naszym przykładzie werset mówiący: "Zaopatrujący, Któremu należy się wszelka chwała, Jedyny, Który godzien jest czci, nie potrzebuje żadnego zaopatrzenia, a wy nie zostaliście stworzeni po to, by zapewnić Mu pożywienie" oznacza: "Rzeczy, które posiadają zdolność pozyskiwania zaopatrzenia i jedzenia nie mogą być ani Bogami, ani obiektami czci", czyli: "Istoty, które potrzebują zaopatrzenia i tego, by zostało im ono zapewnione, nie są godne tego, by oddawać im cześć".

Said Nursi
بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ
اَوْ هُمْ قَٓائِلُونَ

Ten rozdział został napisany w związku z ciekawością Re'feta, który zapytał o koraniczne słowo qa'ilun (oznaczające popołudniowy odpoczynek, drzemkę), by uchronić jego podobne diamentom pióro od więziennej bezczynności i ospałości, które były skutkiem tego, że spał po porannej modlitwie, podobnie jak czynili to inni.

Wyróżniamy trzy rodzaje snu:

Rodzaj pierwszy to ghajlula - sen w porze od przedświtu do mniej więcej czterdziestu minut po wschodzie słońca, czyli w czasie, kiedy modlitwa nie jest zabroniona, lecz jest niemile widziana. Spanie w tym czasie jest sprzeczne z sunną Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), jako że zgodnie z hadisami prowadzi do zmniejszenia się środków do życia i jest czymś, co nie wydaje żadnych owoców. Najbardziej odpowiednią porą do przygotowania się do zarabiania na życie

— 374 —

jest ta, kiedy jest chłodno. Człowieka opanowują letarg i ospałość, a owa pora przemija. Zostało ustalone poprzez wiele doświadczeń, że zarówno szkodzi to pracy, jaką wykonujemy w dzień (a więc pośrednio źle wpływa na nasze środki do życia), jak również jest przyczyną tego, że praca będzie bezowocna.

Rodzaj drugi to fajlula - sen między modlitwą popołudniową a zachodem słońca. Sen w tym czasie prowadzi do skrócenia życia, jako że czyni dzień krótszym i przemijającym w stanie półsnu i senności, co powoduje fizyczny "niedobór życia". Co więcej, jako że większość efektów, jakie przynosi dzień, materialnych i niematerialnych, ukazuje się po modlitwie popołudniowej, spędzanie tego czasu na spaniu jest tym samym, co uniemożliwianie zebrania plonów całego dnia, a sam dzień staje się przeżytym nieświadomie.

Rodzaj trzeci to qajlula - sen od przedpołudnia do pory tuż po południu, i ten jest zgodny z sunną Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Taki sen jest sunną, ponieważ pozwala człowiekowi, by ten nocą wstał na modlitwę. Tak samo zwyczajem na Półwyspie Arabskim jest odpoczynek od pracy w południe, kiedy jest bardzo gorąco, co również jest potwierdzeniem praktyki Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Taki sen zarówno wydłuża życie, jak też pomnaża zaopatrzenie. Pół godziny drzemki qajlula jest równe dwóm godzinom spania w nocy. Oznacza to, że qajlula każdego dnia dokłada półtorej godziny do życia człowieka, ratując owe półtorej godziny z rąk snu, owego brata śmierci, ożywiając je i wydłużając czas, w którym można zarabiać na życie.

"To także jest dobre"

Kiedy recytowałem tasbih po modlitwach i wypowiadałem słowa: Nieskończony pokój i nieskończone błogosławieństwa niech będą z tobą, o Posłańcu Boga, ujrzałem z daleka pewną subtelną kwestię, której znaczenia stopniowo odsłaniały się przede mną. Nie byłem w stanie pojąć ich wszystkich, zatem wypowiem jedynie jedno lub dwa zdania tytułem napomknienia o owej delikatnej kwestii.

Ujrzałem świat nocą jako nowo otwarte mieszkanie, do którego wkroczyłem podczas al-'isza, modlitwy o zmroku. Jako że człowiek związany

— 375 —

jest z całym światem, dzięki nadzwyczaj rozwiniętej wyobraźni tamtej nocy ujrzałem wielki świat jako mieszkanie. Stworzenia żywe (jak również ludzie) były tak maleńkie, że aż niewidzialne. Dzięki wyobraźni dostrzegłem, że jedyną rzeczą, jaka zamieszkała w owej siedzibie, uczyniła ją znajomą i wypełniła ją światłem, była zbiorowa osobowość Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Jak człowiek, który wchodzi do domu, pozdrawia tych, którzy są w nim obecni, tak ja zostałem opanowany przez pragnienie powiedzenia: "Nieskończony pokój niech będzie z tobą, o Posłańcu Boga!"

yło tak, jakbym pozdrawiał go tyle razy, ile jest ludzi i dżinnów, jakbym pozdrawiał go, mówiąc: "Odnawiam przysięgę na wierność tobie, uznaję twoją misję, podporządkowuję się prawom i rozkazom, które przyniosłeś, a oświadczając poprzez pozdrowienia, że będą one bezpiecznie od naszych napaści, czyniąc mówiącymi wszystkie części mojego świata, wszystkich dżinnów i ludzi, wszystkie świadome istoty, pozdrawiam cię w ich imieniu".

Tak jak rozświetlił on mój świat dzięki światłu i podarunkowi, jaki przyniósł, tak rozświetla i wypełnia darami światy wszystkich mieszkańców tego świata. Z wdzięcznością odpowiadając na jego podarunek, zawołałem: "Nieskończone błogosławieństwa niech będą z tobą, o Posłańcu Boga!", co oznacza: "Nie jesteśmy w stanie we właściwy sposób odpowiedzieć na całą twoją dobroć, zatem okazujemy wdzięczność tobie, błagając naszego Stwórcę, by obdarował cię miłosierdziem pochodzącym ze skarbca Jego miłosierdzia tylekroć, ilu jest mieszkańców niebios". Uświadomiłem sobie to znaczenie dzięki temu, co podsunęła mi wyobraźnia.

Ze względu na cześć, jaką Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) oddawał Bogu, a także dlatego, że odwrócił się od stworzenia i skierował ku Stwórcy, Muhammadowi należą się błogosławieństwa, które są tym samym, co miłosierdzie, podczas gdy ze względu na jego posłannictwo i na to, że został on posłany przez Stwórcę do stworzenia,

— 376 —

należy mu się pokój. Jest godzien pokoju tylekroć, ile jest dżinnów i ludzi, a my wszyscy odnawiamy naszą przysięgę na wierność tyle razy, ile jest dżinnów i ludzi. Tak samo jest godzien błogosławieństw pochodzących ze skarbca Bożego miłosierdzia tylekroć, ilu jest mieszkańców niebios, a owymi błogosławieństwami niechaj będzie obdarowany w imię wszystkich mieszkańców niebios. To dzięki światłu, które on przyniósł, stała się widoczna doskonałość każdej rzeczy, ukazała się wartość wszelkich istot, mogły zostać zauważone obowiązki, jakie stworzenia mają wobec Wszechwładnego, mógł zostać poznany zamysł Boga widoczny w Jego stworzeniach. Zatem jeśli wszystkie rzeczy wypowiedziałyby słowami to, co wyrażają językiem właściwym swemu usposobieniu, z całą pewnością oznajmiłyby: Pokój i błogosławieństwo niechaj będą z tobą, o Posłańcu Boga!, zatem mówimy w imieniu ich wszystkich : Nieskończone błogosławieństwa i nieskończony pokój niech będą z tobą, o Proroku Boga, tylekroć, ile jest dżinnów, ludzi, aniołów i gwiazd!

فَيَكْف۪يكَ اَنَّ اللّٰهَ صَلّٰى بِنَفْسِهِ وَ اَمْلَاكَهُ صَلَّتْ عَلَيْهِ وَ سَلَّمَتْ

Said Nursi

Mój drogi bracie!

Pragniesz wyjaśnienia w temacie jedności bytu. W jednym z Błysków Listu Trzydziestego Pierwszego jest silna odpowiedź na poglądy Muhjiddina dotyczące tej kwestii, jak również ich wyjaśnienie, zatem na razie powiemy tylko, co następuje:

W dzisiejszych czasach nauczenie ludzi o takiej kwestii, jaką jest jed ność bytu, może wyrządzić poważne szkody. Jak wtedy, kiedy metafory i porównania przechodzą z rąk uczonych do rąk zwykłych ludzi, a wiedza przechodzi od uczonych do ignorantów, owe metafory i porównania zaczynają być brane za prawdę w znaczeniu dosłownym, tak samo, kiedy wzniosłe prawdy w rodzaju jedności bytu trafią do ludzi nieuważnych oraz do zwykłych ludzi,

— 377 —

zatopionych w pojmowaniu wszystkiego poprzez "przyczyny", będą uważane za coś naturalnego i przyczynią poważnych szkód na trzy sposoby:

Pierwszy: Droga jedności bytu jest po prostu zaprzeczeniem istnieniu wszechświata ze względu na Boga. Mimo to, kiedy jest ona przyjmowana przez nieuważnych, zwykłych ludzi, kiedy wkracza do ich pojęć, zepsutych zwłaszcza przez myślenie materialistyczne, prowadzi do zaprzeczenia istnieniu Boga ze względu na wszechświat i to, co materialne.

Drugi: Droga jedności bytu odrzuca koncepcję władzy czegokolwiek poza Bogiem tak gwałtownie, że zaprzecza istnieniu czegokolwiek innego niż tylko Bóg, usuwając w ten sposób wszelki podział władzy czy jej dwoistość. Ponieważ nie uznaje niezależnego istnienia jakiejkolwiek rzeczy, nie mówiąc już o istnieniu nakazującej zło duszy, przeto w naszych czasach, kiedy przewagę zdobyły idee naturalistów, duma i egoizm, które powodują, że nakazująca zło dusza nadyma się pychą, zaś człowiek zapomina o życiu ostatecznym i o Stwórcy, wpajanie idei jedności bytu ludziom, których nakazujące zło dusze są niby mali Faraonowie, byłoby jedynie skłanianiem ich do tego, by obrali sobie za obiekt czci samych siebie, co tak nadęłoby pychą nakazującą zło duszę (przed czym szukam ucieczki u Boga), że już nie dałoby się jej powstrzymać.

Trzeci: Podczas gdy Ten, Któremu należy się wszelka chwała, jest wyniosły ponad wszelką zmianę, podział, ponad bycie pojmowanym poprzez czas i miejsce, jest czysty i wolny od każdej z tych rzeczy, jedność bytu rodzi koncepcje, które nie są odpowiednie dla Jego niezbędnego istnienia, świętości i bycia wolnym od jakichkolwiek niedoskonałości, a także prowadzi do fałszywych nauk. Tak, jeśli umysł tego, kto mówi o jedności bytu, wzbija się z poziomu ziemi aż ku Plejadom, jeśli ów człowiek pozostawia za sobą wszechświat, by utkwić spojrzenie w Wyniosłym Tronie, w ekstazie uważając wszechświat za nieistniejący, dzięki sile swej wiary może ujrzeć, że wszystko pochodzi bezpośrednio od Jednego, Jedynego, będącego jednością. Jednak człowiek, który patrzy na wszechświat z ziemi i widzi przed sobą przyczyny, może zatonąć w owych przyczynach i zanurzyć się w bagnie natury. Człowiek, którego umysł wzbije się aż do Bożego Tronu, może rzec, jak Dżalal ad-Din ar-Rumi: "Słuchaj! Słowa, które słyszysz, wypowiadane przez wszystkich, możesz usłyszeć jako wypowiadane przez Wszechmocnego Boga". Lecz jeśli powiesz do tego, kto nie może wzbić się tak wysoko, jak Dżalal ad-Din ani ujrzeć wszystkich istot od poziomu ziemi do poziomu Tronu

— 378 —

Boga jako zwierciadeł dla Jedynego: "Słuchaj, a usłyszysz, jak wszystko wypowiada słowa Boga!", taki człowiek spadnie z wysokości Bożego Tronu na ziemię, a także zostanie dotknięty przez fałszywe wyobrażenia, sprzeczne z prawdą.

قُلِ اللّٰهُ ثُمَّ ذَرْهُمْ فِى خَوْضِهِمْ يَلْعَبُونَ

مَا للِتُّرَابِ وَ لِرَبِّ الْاَرْبَابِ
سُبْحَانَ مَنْ تَقَدَّسَ عَنِ الْاَشْبَاهِ ذَاتُهُ وَتَنَزَّهَتْ عَنْ مُشَابَهَةِ الْاَمْثَالِ صِفَاتُهُ وَشَهِدَ عَلٰى رُبُوبِيَّتِهِ اٰيَاتُهُ جَلَّ جَلَالُهُ وَلَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ

Said Nursi
Odpowiedź na pytanie

Nie mam czasu, by szczegółowo rozważyć idee Mustafy Sabriego i Musy Bekufa. Powiem tylko tyle, że każdy z nich doszedł do innej skrajności. Mustafa Sabri miał słuszność odnośnie do Musy Bekufa, ale nie jest słusznością oczernianie kogoś takiego, jak Muhjiddin, który był cudem nauki muzułmańskiej.

Tak, Muhjiddin sam był prowadzony drogą prostą i jego nauka jest możliwa do przyjęcia, lecz nie powinien być dla nas przewodnikiem i nauczycielem, którego wszystkie dzieła akceptuje się bezkrytycznie, jako że bardzo często brnął w rzeczywistość bez równowagi, sprzeciwiał się zasadom sunnitów, a pewne rzeczy, które powiedział, pozornie wskazywały na to, że zbłądził, jakkolwiek sam był wolny od zbłądzenia. Czasami słowo może zdawać

— 379 —

się przejawem niewiary, lecz ten, kto je wypowiada, nie jest niewierzący. Mustafa Sabri nie rozważył dokładnie tych kwestii; w odniesieniu do pewnych kwestii sunnickiego prawa był radykalny z powodu swej gorliwości.

Jeśli chodzi o Musę Bekufa, zbytnio popierał on "odnowienie" w islamie; z tego powodu, a także ze względu na ustępstwa, jakie ze względu na swe idee poczynił wobec nowoczesności, był w wielkim błędzie, a jego fałszywe interpretacje zepsuły niektóre spośród prawd islamu. Posunął się zbyt daleko, utrzymując, że ktoś, kogo nauki zostały odrzucone, jak Abu al-'Ala al-Ma'arri, jest lepszy od autorytetów nauki. Nadmiernie popierał poglądy Muhjiddina w kwestiach, w których ten sprzeciwił się sunnitom, ponieważ pasowały do jego własnych idei.

Muhjiddin powiedział: "Ludzie, którzy nie są spośród nas i nie znają naszego stanowiska, nie powinni czytać naszych ksiąg, ponieważ mogą być one dla nich szkodliwe". Tak, czytanie ksiąg Muhjiddina w dzisiejszych czasach jest szkodliwe, a odnosi się to zwłaszcza do tych, które poruszają kwestie związane z jednością bytu.

Said Nursi
بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ

Wyjaśnię kwestię, która odsłoniła się przed spojrzeniem mojej wyobraźni pewnej roziskrzonej świątecznej nocy, kiedy spoglądałem z okna mego więzienia przez soczewkę roztropności i dalekowzroczności na śmiech ludzkości, który miał zamienić się w łzy. Jak życie ludzi minionych wieków, którzy leżą na cmentarzu, można ujrzeć w kinie, tak i ja ujrzałem poruszające się zwłoki ludzi, którzy mieli zstąpić do grobu w niedalekiej przyszłości. Zapłakałem nad tymi, którzy się weselili, a to przez nagłe poczucie opuszczenia i współczucie, jakie mnie opanowały. Zwróciłem się do mego rozumu i zapytałem rzeczywistość: "Czym jest to wyobrażenie?" Rzeczywistość odpowiedziała, mówiąc:

Za pięćdziesiąt lat spośród pięćdziesięciu ludzi, którzy teraz śmieją się i zabawiają z taką radością, pięciu będzie przygarbionymi i pochylonymi siedemdziesięcioletnimi starcami, podczas gdy czterdziestu pięciu

— 380 —

będzie już gniło na cmentarzu. Cechy właściwe pięknu i radosne uśmiechy przekształcą się w swoje przeciwieństwa. Zgodnie z zasadą, która mówi: "Wszystko, co nadchodzi, jest bliskie", ponieważ fakt, że rzeczy, które mają wydarzyć się w bliskiej przyszłości, widzimy tak, jakby już nadeszły, zatem z pewnością to, co widzisz, nie jest jedynie wyobrażeniem.

Co więcej, jako że nieuważny śmiech tego świata przesłania przykry fakt, jakim jest to, że ów śmiech zamieni się w łzy, będąc czymś przejściowym, co zaniknie, z całą pewnością jedynie niewinna i pełna wdzięczności przyjemność, pozostająca w granicach tego, co dozwolone, jest tym, co prowadzi do uświadomienia sobie obecności Boga i rozprasza nieuwagę. Przyjemności, które staną się trwałe ze względu na wynagrodzenie za nie, sprawią radość sercu nieszczęsnego człowieka, oddającemu cześć temu, co wieczne, a także jego duszy, która nieodparcie pragnie nieśmiertelności; tak, owe przyjemności sprawią, że serce i dusza człowieka uśmiechną się!

Z tego powodu wśród przekazów znajdziemy wiele takich, które usilnie zachęcają do składania podziękowań Bogu w czasie świąt i do pamiętania o Nim w dni świąteczne, by zapobiec opanowaniu ludzi nieuwagi przez dewiacje, prowadzące ku temu, co zakazane. Takie zalecane postępowanie w owym czasie może przekształcić dary Boże, jakimi są radość i szczęście, w podziękowania, zwiększyć owe dary i sprawić, że będą w dalszym ciągu zsyłane temu, kto jest wdzięczny, ponieważ podziękowania powiększają dar, a rozpraszają nieuwagę.

Said Nursi
بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ

Ten rozdział, który jest korzystny dla każdego, dotyczy pewnej kwestii, zawartej w wersecie:

اِنَّ النَّفْسَ لَاَمَّارَةٌ بِالسُّوءِ

także w hadisie, który mówi (co do znaczenia): Najgorszym spośród twoich wrogów jest twoja dusza.

Człowiek, który kocha samego siebie - jeśli tylko jego nakazująca zło dusza nie została oczyszczona - nie będzie miłował nikogo innego. Na wet jeśli kocha kogoś pozornie, nie czyni tego szczerze, lecz jedynie dla przyjemności lub dla jakiegoś dobra, które dzięki temu staje się jego

— 381 —

udziałem. Zawsze stara się zaskarbić sobie sympatię innych. Nigdy nie przypisuje sobie żadnych wad ani błędów; broni i uniewinnia samego siebie, jakby był prawnikiem. Wychwala samego siebie, koloryzuje, a nawet kłamie, by tylko ukazać siebie samego wolnym od jakichkolwiek wad, jakby uświęcał siebie samego, aż - stosownie do stopnia, w jakim popadł w błąd - otrzymuje policzek od wersetu koranicznego:

مَنِ اتَّخَذَ اِلٰهَهُ هَوٰيهُ

Jego wychwalanie własnej osoby i wysiłki, mające na celu zaskarbienie sobie sympatii innych, odnoszą wręcz przeciwny skutek, ponieważ przyciąga tylko pogardę innych i jest traktowany chłodno. Traci również szczerość swoich uczynków, które mogłyby wskazywać na życie ostateczne, a jego czyny łączą się z hipokryzją. Zostaje pokonany przez uczucia i pragnienia własnej duszy, która jest ślepa na konsekwencje, nie myśli o rezultatach takiego postępowania, jest opętana żądzą przyjemności tu i teraz; zapracowuje na jeden rok kary więzienia z powodu przyjemności trwającej jedną godzinę, której domagały się jego emocje, a te pobłądziły. Przez dziesięć lat płaci karę za dumę lub zemstę, które trwały jedną minutę. Będąc podobnym głupiemu dziecku, które sprzedaje część Koranu, uczy się kupowania pojedynczej słodyczy, by tylko schlebić swym emocjom, zadowolić swe zmysły, zaspokoić żądze; czyni swe dobre uczynki, które mogłyby stać się podobne diamentom, środkami do osiągnięcia egoistycznych przyjemności, które są tak bezwartościowe jak odłamki szkła, a jeśli chodzi o dzieła przynoszące zysk, jest on pośród stratnych.

O, Boże! Uchroń nas przed złem duszy, przed złem Szatana, przed złem dżinnów i ludzi.

Pytanie

Jak wieczne uwięzienie w Piekle w zamian za krótki czas niewiary może być sprawiedliwością?

Odpowiedź: Przyjmując, że rok ma trzysta sześćdziesiąt pięć dni, sprawiedliwe prawo wymaga, by ten, kto na jedną minutę stał się mordercą, został uwięziony na siedem milionów i osiemset osiemdziesiąt cztery tysiące minut. Zatem, jako że minuta niewiary jest niby tysiąc morderstw, zgodnie z prawem ludzkiej sprawiedliwości ten, kto przez dwadzieścia lat żyje w niewierze i umiera w tym stanie, zasługuje na uwięzienie przez

— 382 —

ponad pięćdziesiąt siedem miliardów lat. Dzięki temu wyliczeniu możemy zrozumieć, jak bardzo zgodne z Bożą sprawiedliwością są słowa: gdzie będą przebywać na wieki.

Oto, jaki jest powód, dla którego zachodzi związek między dwoma liczbami, które wymieniliśmy, choć jedna jest tak odległa od drugiej: ponieważ morderstwo i niewiara są zniszczeniem i agresją, oddziałują na innych. Morderstwo, które trwa jedną minutę, anuluje (licząc średnio) przynajmniej piętnaście lat życia ofiary, zatem morderca zostaje uwięziony. Tymczasem, jako że jedna minuta niewiary neguje tysiąc i jedno spośród Najpiękniejszych Imion Boga, oczernia to, co zostało przez nie zapisane, gwałci prawa wszechświata i zaprzecza doskonałości, z jaką został on stworzony, zadaje kłam nieprzeliczonym świadectwom i dowodom Bożej jedności, odrzuca to, co ową jedność potwierdza, niewierny zostanie wrzucony na samo dno najniższego poziomu Piekła, na więcej niż tysiąc lat, zostanie uwięziony na wieki.

Said Nursi

Znaczący i subtelny przykład tałafuq

Oto, co mówi zjawisko tałafuq zachodzące między 163 artykułem tureckiego kodeksu karnego (w oparciu o który uczniowie Światła zostali oskarżeni i skazani) a liczbą deputowanych, spośród których stu sześćdziesięciu trzech na dwustu zdecydowało o wyasygnowaniu stu pięćdziesięciu tysięcy lir na medresę, o którą walczył autor Traktatów Światła: Będące wyrazem uznania podpisy stu sześćdziesięciu trzech deputowanych rządu Republiki Turcji unieważnia zasadę artykułu 163 kodeksu karnego w tym, co dotyczy autora Traktatów Światła.

A oto inny subtelny i znaczący przykład tałafuq: Sto dwadzieścia osiem części Traktatów Światła zostało zebranych w stu piętnastu broszurach. Od dnia, w którym uczniowie Światła i autor Traktatów Światła po raz pierwszy zostali aresztowani (co nastąpiło 27 kwietnia 1935 roku), do dnia 19 sierpnia 1935 roku, w którym sąd wydał wyrok, minęło sto piętnaście dni, co zgadza się z liczbą książek, w których zostały zawarte Traktaty

— 383 —

Światła. Dodatkowo stu piętnastu ludzi zostało uznanych za winnych, co również całkowicie zgadza się z tą liczbą i ukazuje, że nieszczęście, jakie nawiedziło uczniów Traktatów Światła oraz ich autora, zostało ustalone przez dłoń Bożej łaski.

Punkt Dwudziesty Ósmy

Błysku Dwudziestego Ósmego
بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ
لَا يَسَّمَّعُونَ اِلَى الْمَیلَاِ الْاَعْلٰى وَيُقْذَفُونَ مِنْ كُلِّ جَانِبٍ ٭ دُحُورًا وَلَهُمْ عَذَابٌ وَاصِبٌ ٭ اِلَّا مَنْ خَطِفَ الْخَطْفَةَ فَاَتْبَعَهُ شِهَابٌ ثَاقِبٌ

وَلَقَدْ زَيَّنَّا السَّمَٓاءَ الدُّنْيَا بِمَصَاب۪يحَ وَجَعَلْنَاهَا رُجُومًا لِلشَّيَاط۪ينِ

Ważna kwestia dotycząca wersetów podobnych powyższym zostanie objaśniona w połączeniu z krytyką, jakiej dopuszczają się ludzie zbłądzenia, a to w następujący sposób:

Szpiedzy spośród dżinnów i szatanów podsłuchują wydarzenia w nie biosach i - jak czynią to wróżbici, media czy spirytyści - przekazują wia domości ze świata tego, co niewidzialne. Podawanie przez nich informacji o tym, co niewidzialne, nie powinno powodować powstawania jakichkolwiek wątpliwości. Kiedy po raz pierwszy został objawiony Koran, ich

— 384 —

nieustanne szpiegowanie zostało w znacznym stopniu uniemożliwione, a oni sami od tamtego czasu są odpychani za pomocą spadających gwiazd. Poniżej udzielimy krótkiej odpowiedzi na nadzwyczaj ważne pytanie (składające się z trzech części), dotyczące powyższych wersetów, które poruszają ten temat.

PYTANIE

Z wersetów takich jak te jasno wynika, że szpiegujący szatani przenikają do odległych obszarów nieba, by zdobyć wiedzę o niektórych drobnych, a nawet dotyczących konkretnej osoby, zdarzeniach zachodzących w świecie tego, co niewidzialne. Pogłoski o takich mało istotnych wydarzeniach miałyby szerzyć się wszędzie w owych rozległych krainach, a każdy szatan, gdziekolwiek by się nie znajdował, mógłby usłyszeć pogmatwaną wersję tych pogłosek i przekazać ją dalej. Jednakże rozum i nauka nie mogą zaakceptować czegoś takiego.

Jest także powiedziane, że niektórzy spośród proroków, a także niektórzy ludzie, którzy mieli dar czynienia cudów, zrywali owoce Raju tak, jakby był on bliski (podczas gdy zgodnie ze stanowczymi wersetami Koranu znajduje się on ponad niebiosami), a niekiedy spoglądali na Raj tak, jakby był on tuż-tuż. Ta kwestia, dotycząca nieskończonego oddalenia w nieskończonej bliskości, nie jest zgodna ze zdolnością pojmowania ludzi naszych czasów.

Również założenie, zgodnie z którym nieistotna sytuacja dotycząca nieistotnego człowieka miałaby być przedmiotem dyskusji Najwyższego Zgromadzenia w rozległych przestrzeniach wszechświata i niebios, jest niezgodne z całkowitą mądrością, która zarządza wszechświatem.

Niemniej jednak uważa się, że owe trzy kwestie należą do prawd islamu.

ODPOWIEDŹ

Po pierwsze: W siedmiu Krokach traktatu nazwanego Słowem Piętnastym odpychanie i wyrzucanie z niebios diabelskich szpiegów przy pomocy spadających gwiazd, które zostało wyrażone przez werset:

وَلَقَدْ زَيَّنَّا السَّمَٓاءَ الدُّنْيَا بِمَصَاب۪يحَ وَجَعَلْنَاهَا رُجُومًا لِلشَّيَاط۪ينِ

jest udowodnione poprzez siedem przesłanek z taką pewnością, że ów dowód przekonuje nawet zatwardziałego materialistę, uciszając go i zmuszając do przyjęcia

— 385 —

Po drugie: Uczynimy aluzję do owych trzech prawd - które wedle mniemania niektórych mają być dalekie od rozumu - poprzez porównanie, które przybliży owe prawdy ludziom o ciasnych umysłach.

Na przykład, jeśli Ministerstwo Wojny jest na wschodzie danego kraju, Ministerstwo Sprawiedliwości na zachodzie, Ministerstwo Edukacji na północy, Departament Wyznań Religijnych na południu, służby publiczne mają swoje siedziby w centrum kraju, zaś każdy departament i ministerstwo mają połączenie z innymi i komunikują się - systematycznie i zgodnie z ustalonym porządkiem - za pomocą takich środków, jak radio, telefon, czy telegraf, cały kraj stanie się własnym Ministerstwem Wojny, tak samo jak stanie się Ministerstwem Sprawiedliwości, placówką naukową czy siedzibą służb publicznych.

Na przykład, niekiedy zdarza się, że licznym krajom (których stolice znajdują się w różnych miastach) zostaje dana suwerenna władza nad jednym krajem. Do takiej sytuacji może dojść na różne sposoby, przez kolonizację, koncesje czy handel. Choć naród zamieszkujący ów kraj jest jeden, to każde z państw posiadających władzę jest powiązane z jego sprawami dzięki koncesjom, jakie uzyskało. Sprawy owych krajów, odległych jeden od drugiego, dotykają każdego z mieszkańców skolonizowanego państwa, zaczynają dotyczyć wszystkich mieszkańców owego państwa we wszystkich domach podporządkowanego kraju.

Podobnie jest z owymi mniej ważnymi kwestiami, które omawia się we właściwym czasie i miejscu. Nie dotyczą one całego wszechświata, jednak kiedy są one omawiane, wspomina się o nich tak, jakby tak właśnie było, ponieważ owe sprawy bezpośrednio podlegają prawom dotyczącym całego wszechświata.

Podobnie jak w owych dwóch porównaniach, choć niebiosa są niezmiernie rozległe, a niektóre spośród ich obszarów - nadzwyczaj odległe od ich centrum i stolicy, istnieją niematerialne telefony, które sięgają serc ludzi na ziemi. Co więcej, nie odnosi się to jedynie do świata materialnego, lecz również do świata przejawów, świata duchowego i świata wewnętrznego wymiaru wszelkich rzeczy.

Również to, co dotyczy Raju, a co pochodzi ze świata wiecznego i niekończącego się królestwa, rozciąga się i rozprzestrzenia w świetlisty sposób, za zasłoną przejawów, pomimo nieskończenie wielkiej odległości. Jak poprzez zarządzenie mądrości i mocy Wszechmądrego, Chwalebnego Stwórcy ośrodki zmysłów w głowie człowieka różnią się od siebie, lecz każdy rządzi tymi częściami ciała, które otrzymał do dyspozycji, tak

— 386 —

wszechświat, ów "makroczłowiek", mieści w sobie tysiące światów, jeden wewnątrz drugiego, podobnych koncentrycznym okręgom. Niekiedy sytuacje i zdarzenia, jakie w nich zachodzą, stają się przedmiotem uwagi - czy to ze względu na to, że dotyczą całego wszechświata, czy ze względu na to, że mają szczególną naturę, czy to przez ich znikomość, czy to przez ich ogrom. Oznacza to, że wydarzenia natury szczególnej widoczne są w poszczególnych, bliskich miejscach, podczas gdy olbrzymie, ogólne kwestie stają się widoczne nawet na ogromnych, odległych stacjach wszechświata.

Jednakże czasami pozornie mało ważne, szczególne zdarzenie zaprząta uwagę szerokiego świata. W którymkolwiek zakątku świata się znajdujesz, słuchaj, a usłyszysz o nim. Czasami z kolei wielka mobilizacja nie jest spowodowana zbieraniem wojsk przeciwko siłom nieprzyjaciela, lecz służy ukazaniu przepychu i majestatu władcy. Na przykład wydarzenia, jakimi były posłannictwo Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i święte objawienie Koranu, stały się najbardziej istotnymi wydarzeniami dla niebiańskich krain, a wieść o nich rozeszła się po wszystkich zakątkach niebios. W owym czasie można było zobaczyć więcej spadających gwiazd, będących znakiem Wszechwładnego, Który obwieścił najwyższy stopień wspaniałości koranicznego objawienia, jego lśniące panowanie, jego prawdziwość, do której nie mogą przeniknąć żadne wątpliwości, a zostało to wyrażone i zobrazowane przez wartowników, pełniących straż na dalekich, wysokich bastionach rozległych niebios, którzy deszczem swych pocisków odepchnęli i przepędzili diabły. Koran, owa Księga cudownej wystawy, objaśnia i głosi owo wszechświatowe obwieszczenie, a także czyni napomknienie o owych niebiańskich znakach.

Tak, tak potężny znak niebios, jak również szpiegujący szatani, którzy zostali zmuszeni do walki z aniołami, choć mogliby zostać zdmuchnięci przez jeden oddech anioła, z pewnością mieli ukazać majestat panowania objawienia koranicznego. Tak wspaniałe przedstawienie Koranu i tak wielka mobilizacja niebios wskazują na to, że nigdzie nie istnieją dżinny ani diabły, które mogłyby w jakikolwiek sposób wmieszać się w długą drogę, prowadzącą od serca Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) do świata niebios i do Wielkiego Tronu, że dżinny i szatani nie posiadają nawet cząstki tej mocy, która prowadzi mieszkańców niebios do walki przeciwko nim i do obrony przed nimi. Objawienie koraniczne stało się prawdą omawianą przez wszystkich aniołów w niebiosach; szatani musieli wznieść się do nieba, by zbliżyć się do tej prawdy choć trochę, lecz nie powiodło im się i zostali odepchnięci. To pokazuje, że objawienie, które przyszło do serca Muhammada (niech będzie z nim pokój

— 387 —

i miłosierdzie), i Gabriel (niech będzie z nim pokój), który przychodził do niego samego, i prawdy świata niewidzialnego, które ukazały się jego spojrzeniu, były mądrymi, szczerymi i takimi, których nie mogą przebić żadne wątpliwości. Koran, owa Księga cudownej wystawy, mówi o tym w cudownym stylu.

Po trzecie: Jeśli chodzi o oglądanie Raju z bliska pomimo tego, że jest on bardzo daleki, będąc częścią świata tego, co niewidzialne, i o zrywanie jego owoców (co czasami miało miejsce), nasz przemijający świat, królestwo przejawów, jest jedynie zasłoną dla świata tego, co niewidzialne i dla niekończącego się królestwa - jak można to zrozumieć poprzez dwa powyższe porównania. Dzięki zwierciadłom ze świata podobieństw Raj można ujrzeć wszędzie, pomimo odległości, jaka dzieli nas od jego najwyżej położonego centrum. Podobnie, gdzie istnieje wiara równa "całkowitej pewności", tam mogą istnieć - jeśli nie popełniamy błędu w tym porównaniu - pewnego rodzaju kolonie lub ministerstwa Raju w naszym przemijającym świecie, a za pomocą takich narzędzi, jak telefon, jakim jest serce, owe ministerstwa mogą kontaktować się z ludźmi o wzniosłych duszach i wysyłać im swoje podarunki.

Jeśli zaś chodzi o nadmierne absorbowanie sfery tego, co wszechświatowe, kwestiami dotyczącymi jednej osoby... Szatani wznoszą się do niebios i podsłuchują prowadzone w niebie rozmowy, by przynieść wróżbitom sprawozdanie dotyczące tego, co niewidzialne, przynoszą jednak fałszywe i pogmatwane wieści. Zgodnie z tym, jak opisano ową kwestię w komentarzach do Koranu, wygląda ona następująco: rzecz nie w tym, czy dotrą oni aż do stolicy niebiańskiego kraju ani nie w tym, czy zgromadzą szczegółowe wiadomości, lecz w tym, że w niebiańskich krainach istnieją pewne miejsca, przypominające - jeśli taka metafora nie jest błędna - posterunki policji, których sieć obejmuje atmosferę, a które są miejscami kontaktu między krajami niebios a krajem ziemi. W tych poszczególnych miejscach szatani podsłuchują rozmowy dotyczące poszczególnych wydarzeń. Można nawet powiedzieć, że jednym z takich miejsc jest ludzkie serce, w którym walczą ze sobą anioł Bożej inspiracji i diabeł, jaki towarzyszy człowiekowi.

Jednakże poszczególne prawdy wiary i Koranu, jak również wydarzenia związane z Muhammadem (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) należały do największych i najważniejszych zdarzeń dotyczących całego wszechświata i zostały ogłoszone przy Wielkim Tronie oraz w niebiosach, w sferze tego, co obejmuje cały wszechświat, w gazetach - jeśli takie porównanie nie będzie błędem - opisujących ustalone wydarzenia,

— 388 —

zachodzące we wszechświecie. Były one omawiane w każdym zakątku niebios. Ponieważ między sercem Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) a Tronem Boga nie ma żadnej drogi, na której mogliby czyhać szatani, nie mogli oni zrobić nic prócz słuchania prowadzonych w niebie rozmów. Zatem omawiany werset obwieszcza i ukazuje w najbardziej elokwentny, zaiste cudowny sposób, jak bardzo wzniosłe i jak bardzo prawdziwe są objawienie koraniczne i posłannictwo Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a także fakt, że niemożliwe jest sprzeciwienie się im w jakikolwiek sposób ani też przybliżenie się do nich poprzez matactwa lub fałsz.

Said Nursi
سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ

***
— 389 —

Błysk Dwudziesty Dziewiąty

بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ

Wstęp

Trzynaście lat temu moje serce porozumiało się z umysłem i wspólnie przynagliły mnie do drogi rozmyślań i rozważań, które Koran, owa Księga cudownej wystawy, nakazuje poprzez takie wersety, jak:

لَعَلَّكُمْ تَتَفَكَّرُونَ

لَعَلَّهُمْ يَتَفَكَّرُونَ

اَوَلَمْ يَتَفَكَّرُوا ف۪ٓى اَنْفُسِهِمْ مَا خَلَقَ اللّٰهُ السَّمٰوَاتِ وَ الْاَرْضَ

لَاٰيَاتٍ لِقَوْمٍ يَتَفَكَّرُونَ

Hadis, którego znaczenie mówi: Godzina rozmyślań jest lepsza niż rok oddawania czci Bogu, oświadcza, że w pewnych przypadkach godzina rozważań może być równa oddawaniu czci Bogu przez cały rok. Hadis ten ten również usilnie zachęca do rozważań. Jeśli chodzi o mnie, by zachować światło i rozległe prawdy, które ukazywały się memu umysłowi w ciągu trzynastu lat, przez które podążałem tą drogą, zapisałem pewną liczbę zdań w formie

— 390 —

wskazówek, by wskazać nie na owe prawdy jako takie, lecz na ich istnienie, by ułatwić zastanawianie się nad nimi i zachować ich porządek. Kiedy rozpocząłem swoje rozważania, zwykłem wypowiadać owe frazy sam do siebie, używając różnych zwrotów w języku arabskim. Choć przez ten długi czas powtórzyłem je tysiące razy, nigdy mnie to nie znużyło, nie zmniejszyła się przyjemność, jaką dawało mi recytowanie owych fraz, ani też nie zmniejszyły się pragnienia potrzebującej ich duszy. Jako że wszystkie rozważania składają się z błysków wersetów koranicznych, ich zalety (takie jak fakt, że nie powodują znużenia, zachowując swoją słodycz), które są zaletami wersetów Koranu, przedstawiają się w zwierciadle owych rozważań.

Niedawno uświadomiłem sobie, że potężne źródło życia, jakim są Traktaty Światła, a także lśniące światła zawarte w różnych częściach Traktatów, są błyskami pewnych sekwencji myśli. Myśląc, że mogłyby one wpłynąć na innych tak, jak wpłynęły na mnie, powziąłem zamiar, by spisywać je aż do końca mego życia. Z pewnością, część owych ważnych rozważań została już zawarta w Traktatach Światła, lecz jeśli rozpatrzymy je jako całość, znajdziemy w nich dodatkową siłę i wartość.

Ponieważ nie wiemy, kiedy nastąpi kres życia, zaś warunki, w jakich jestem więziony w tym miejscu, są gorsze od śmierci, nie czekając, aż życie dobiegnie końca, spisałem owe sekwencje myśli bez żadnych zmian, w siedmiu Księgach, ulegając usilnym naleganiom moich braci.

(Pozostałe sześć Ksiąg niniejszego Błysku zostało zawartych w odręcznych wydaniach zbioru Błyski i nie weszły one w skład niniejszego wydania).

Księga Trzecia

Stopnie wyrażenia Allahu Akbar

Wspomnimy o siedmiu spośród trzydziestu trzech stopni owej błogosławionej frazy. Ważna część owych stopni została objaśniona w Stacji drugiej Listu Dwudziestego, a także w Słowie Trzydziestym drugim - pod koniec Drugiego Miejsca Postoju, a także na początku Trzeciego Miejsca Postoju. Tych, którzy chcą pojąć prawdę o owych stopniach, odeślemy zatem do owych dwóch części Traktatów Światła.

STOPIEŃ PIERWSZY

— 391 —
وَ قُلِ الْحَمْدُ لِلّٰهِ الَّذ۪ى لَمْ يَتَّخِذْ وَلَدًا وَ لَمْ يَكُنْ لَهُ شَر۪يكٌ فِى الْمُلْكِ وَ لَمْ يَكُنْ لَهُ وَلِىٌّ مِنَ الذُّلِّ وَ كَبِّرْهُ تَكْب۪يرًا

Bóg jest Największy; niech Jego chwała będzie wywyższona ponad każdą rzecz! W Swej mocy i wiedzy jest większy niż wszystko inne, ponieważ On jest Stwórcą, Kształtującym, Który poprzez Swoją moc kształtuje człowieka tak, jak kształtuje wszechświat; On zapisuje kształt wszechświata piórem Swego zarządzenia , jak zapisuje kształt człowieka tym samym piórem. Makrokosmos jest jak mikrokosmos: oba są ukształtowane przez Jego moc, zapisane przez Jego pióro; On stworzył makrokosmos jako miejsce dla Swych bezsilnych stworzeń, podczas gdy powołał do istnienia mikrokosmos bezsilnym; On umieścił to, co przemija, w Swych istotach jako ich własność, i On powołał do istnienia to, co ostateczne, jako należne temu, kto potrzebuje owej własności; Jego kunszt przejawia się w tym, co przeminęło, niby otwarta księga, podczas gdy On nadaje blask temu, co ostateczne, poprzez Swoje słowa; Jego potęga ukazuje Jego majestat w tym, co było, podczas gdy Jego miłosierdzie stroi w Jego dary to, co ostateczne; Jego majestat w tym, co było, zaświadcza, że On jest Jeden, podczas gdy Jego dary w tym, co nadejdzie, obwieszczają, że On jest Jedyny i Samoistny; Jego pieczęć odciśnięta jest na wszystkich rzeczach przeszłych, czy to natury ogólnej, czy szczególnej, pozostających czy to w spoczynku, czy w ruchu, podczas gdy Jego znak tego, co nadejdzie, odciśnięty jest na ciałach Jego stworzeń, na ich kończynach, na ich komórkach i cząsteczkach.

Teraz rozważ wszystkie Jego dzieła jako całość: ujrzysz jasno niby w pełnym świetle dnia absolutną hojność w doskonałym porządku i prawidłowości; w całkowitej łatwości, a zarazem w doskonałej zdolności; w rozległej skali, a zarazem w całym pięknie Jego kunsztu; w nieskończonej odległości, a zarazem w całkowitej jedności; w doskonałym połączeniu, a zarazem w doskonałej różnorodności; w nieograniczonej wartości będącej ponad wszelkie koszty. Taka sytuacja jest świadectwem dla umysłu, ponieważ zmusza nawet najbardziej szalonego spośród hipokrytów do uznania tego, że ów kunszt i jedność są dziełem Tego, do Którego należą absolutna wszechmoc i obejmująca każdą rzecz wiedza.

W jedności leży całkowita łatwość, podczas gdy w mnogości i przypisywaniu Bogu towarzyszy zawarte są trudności ponad ludzkie pojmowanie.

— 392 —

Jeśli wszelkie rzeczy przypiszemy Jednemu, Jedynemu, stworzenie wszechświata będzie tak łatwe, jak stworzenie drzewa palmowego, zaś stworzenie drzewa palmowego tak łatwe, jak stworzenie jednego owocu. Kiedy jednak przypiszemy każdą rzecz mnogości, stworzenie drzewa palmowego będzie tak trudne, jak stworzenie całego wszechświata, zaś stworzenie owocu tak trudne, jak stworzenie drzewa - a zatem tak trudne, że wręcz niemożliwe. Jest tak, ponieważ w przypadku działania jednego człowieka może on uzyskać dany efekt czy określoną sytuację w odniesieniu do wielu rzeczy, bez żadnych trudności i nie uciekając się do użycia innych środków, natomiast jeśli efekt czy sytuacja byłyby wynikiem działania wielu, można by było uzyskać je jedynie z wielkim trudem, po długich sporach i wykorzystaniu innych środków. Byłoby tak, jak gdyby oficer scedował swoje obowiązki na wszystkich żołnierzy, mistrz budowniczy na kamienie budynku, Ziemia na inne planety, wodospad na krople wody, środek okręgu na wszystkie punkty leżące na jego obwodzie!

Dzięki tajemnicy tkwiącej w połączeniach nieograniczona moc zawarta jest w jedności. Rzecz lub przyczyna nie muszą wówczas dźwigać ciężaru źródeł własnej siły, a dzieło wynikające z pozornej przyczyny zyskuje wielkość dzięki połączeniu z rzeczą, od której zależy. Kiedy jednak dodamy Bogu wspólników, wszystkie przyczyny będą musiały ponieść źródła własnej siły, a będące ich wynikiem dzieła zmniejszą się w znacznym stopniu. Z powodu owego połączenia ze Stwórcą mrówka i mucha pokonywały potężnych tyranów, a drobne nasionko może dźwigać na swych barkach olbrzymie drzewo.

Jeśli wszelkie rzeczy przypiszemy Jedynemu, nie ma potrzeby tworzenia ich z absolutnego niebytu, ponieważ akt stworzenia polega wówczas na nadaniu zewnętrznego istnienia istocie, która istniała już w Boskiej wszechwiedzy. Podobnie dzieje się wtedy, kiedy przenosimy obraz w zwierciadle z tyłu aparatu na papier fotograficzny, a "zewnętrzne istnienie" zdjęcia zostaje ustanowione z całkowitą łatwością, lub wtedy, kiedy poprzez zastosowanie określonej substancji ujawniamy pismo zapisane atramentem sympatycznym.

Kiedy rzeczy zostaną przypisane przyczynom i mnogości, będzie to wymagało stworzenia ich z absolutnego niebytu, co jest największą trudnością równą niemożliwości. W jedności jest łatwość, a stworzenie danej rzeczy staje się tak łatwe, jak jest konieczne, podczas gdy w mnogości kryje się wielka trudność równa niemożliwości.

Jeśli przypiszemy wszelkie rzeczy jedności, jest możliwe stworzenie danej istoty z całkowitego niebytu, to jest natychmiastowe stworzenie

— 393 —

bytu z czystego niebytu, poprzez wylanie cząsteczek do formy istniejącej w Boskiej wiedzy i zamyśle, bez żadnej trudności lub chaosu. Tymczasem - jak zgadzają się co do tego wszyscy inteligentni ludzie - jeśli założymy mnogość i dodamy Bogu towarzyszy, pierwsze stworzenie z niebytu będzie niemożliwe, ponieważ dla zaistnienia żywej istoty musiałyby zgromadzić się wszystkie cząsteczki i pierwiastki, rozproszone po całej ziemi. Jeśli nie byłoby formy istniejącej w Bożej wiedzy, każda z owych cząsteczek musiałaby posiadać wiedzę obejmującą każdą rzecz, a także doskonałą wolę, by zachować wszystkie cząsteczki ciała żywej istoty.

Oprócz tego, jak niemożliwością jest, by wszelkie rzeczy były wspólnikami Boga, tak nie ma żadnej potrzeby, by zakładać, że tak jest. Wysunięcie takiego roszczenia jest całkowicie samowolne, ponieważ w żadnej rzeczy nie ma żadnego znaku, który mógłby sugerować, że odegrała ona jakąkolwiek rolę w jej stworzeniu. Stworzenie niebios i ziemi wymagało doskonałej, nieograniczonej mocy, jaką może posiadać jedynie Ten, Który nie potrzebuje wspólników. Gdyby istnieli jacyś towarzysze, jedynie ograniczaliby ową doskonałą i nieskończoną moc, podczas gdy ich istnienie nie jest w żaden sposób konieczne (zaś koniecznością jest coś wręcz przeciwnego), jest niemożliwością pod pięcioma względami. Istnienie jakichkolwiek wspólników Stwórcy jest zatem niemożliwe i wykluczone, a co więcej, rzeczy w żaden sposób nie sugerują tego (ani nie wskazują na to), by miały jakikolwiek udział we własnym zaistnieniu.

Wyjaśniliśmy tę kwestię w Pierwszym Miejscu Postoju Słowa Trzydziestego Drugiego, zaś w Drugim Miejscu Postoju wykazaliśmy, jak wszelkie rzeczy - od drobnych cząsteczek po planety i od planet do indywidualnych cech każdej twarzy - odrzucają przypisywanie Bogu wspólników i wskazują na pieczęć Bożej jedności odciśniętą na każdej z nich.

Jak nie ma On towarzyszy, tak samo nie ma pomocników ani wykonawców. Przyczyny są jedynie cienkimi zasłonami dla rozporządzeń przedwiecznej mocy; w rzeczywistości nie mają one żadnej zdolności stwarzania. Człowiek jest najwyższą spośród przyczyn i tą, która ma najbardziej rozległą wolę, lecz można mu - a i to wątpliwe - przypisać jedynie jeden procent z czynności, jakie pozornie zależą od jego woli, takich jak jedzenie, mowa czy myślenie. Jeśli rzeczywista moc sprawcza najwyższej spośród przyczyn i tej, która jest obdarzona najbardziej rozległą wolą, jest tak ograniczona, to jakże ma być możliwe, by zwierzęta i stworzenia nieożywione miały udział w stwarzaniu i we wszechwładzy Stwórcy niebios i ziemi? Tak jak opakowanie, w którym król wysyła swój podarunek,

— 394 —

jak chusteczka, w którą owija swój prezent, jak ten, któremu powierzono ów upominek, aby go dostarczył, nie mogą być wspólnikami króla w jego władzy, tak samo przyczyny, poprzez które zsyłane są dary Boga, kufry, w których owe dary są dla nas przechowywane, czy też przyczyny opakowane tak, by były dla nas podarunkami od Boga, i jako takie do nas wysłane, nie mogą być wspólnikami ani pomocnikami Boga czy też pośrednikami, których wstawiennictwo mogłoby odnieść jakikolwiek skutek.

STOPIEŃ DRUGI

Bóg jest Największy; niech Jego chwała będzie wywyższona ponad każdą rzecz! W Swej mocy i wiedzy jest On większy niż wszystko inne. On jest Stwórcą, Wszechwiedzącym, Wszechmądrym, Najbardziej Miłosiernym i Tym, Który Swoją litością obejmuje każdą rzecz. Stworzenia Ziemi i wyniosłe ciała niebieskie w ogrodzie wszechświata są niewątpliwie cudami mocy Wszechwiedzącego Stwórcy; upiększone, wielobarwne rośliny umieszczone w parku oblicza ziemi, a także wiele gatunków zwierząt, jakie zostały wystawione na pokaz po wszystkich zakątkach tego parku, z pewnością są cudami kunsztu Wszechmądrego Stwórcy; uśmiechające się do nas kwiaty i przyozdobione owoce w ogrodach tego parku w jasny sposób są podarunkami Najbardziej Miłosiernego, Najbardziej Współczującego. Owe cuda mocy i kunsztu, owe dary miłosierdzia zaświadczają, wołają i ogłaszają, że ich Stwórca i Kształtujący, Który je zsyła, jest nad każdą rzeczą Wszechwładny i o każdej rzeczy Wszechwiedzący, że Jego miłosierdzie i wiedza obejmują każdą rzecz. Wobec Jego mocy cząsteczki są równe gwiazdom; rzeczy, których jest niewiele, równe są tym, których jest wiele; to, co małe, jest równe temu, co wielkie, a to, co ograniczone - temu, co nieskończone. Wszystkie niesamowite wydarzenia przeszłości, które są cudami kunsztu Wszechmądrego Stwórcy, zaświadczają, że Stwórca jest Przemożny nad wszelkimi niesamowitymi wydarzeniami przyszłości i nad wszelkimi jej możliwościami, ponieważ On jest Wszechwiedzącym, Stwórcą, Wyniosłym ponad każdą rzecz, Wszechmądrym.

Wszelka chwała niech będzie Temu, Który uczynił ziemię wystawą przejawów Jego kunsztu, miejscem zgromadzenia dla Jego stworzeń, demonstracją Jego mocy, narzędziami dla Jego mądrości, ogrodem Jego miłosierdzia, polem uprawnym dla Jego Raju, miejscem, przez które przechodzą stworzenia, korytem rzeki, którą płyną wszelkie istoty, miarą dla Jego dzieł.

Upiększone zwierzęta, przyozdobione ptaki, pełne owoców drzewa, przystrojone kwiatami rośliny - to wszystko jest cudami Jego wiedzy i Jego kształtowania, podarunkami Jego szczodrości, dowodami Jego łaski.

— 395 —

Kwiaty uśmiechające się wśród ornamentów owoców; ptaki śpiewające, kiedy wieje bryza wczesnego poranka; deszcz, którego krople postukują o płatki kwiatów; matki, delikatnie obejmujące swoje dzieci - to wszystko umożliwia poznanie Umiłowanego, umiłowanie Najbardziej Miłosiernego, Najbardziej Łaskawego i Najbardziej Szczodrego dla dżinna i dla człowieka, dla istot duchowych, aniołów i zwierząt.

Ziarna i owoce, nasiona i kwiaty są cudami mądrości i kunsztu, podarunkami miłosierdzia, dowodami jedności, zaświadczają o łasce Boga w królestwie życia ostatecznego. Są prawdomównymi świadkami, którzy zaświadczają, że ich Stwórca jest Przemożny nad każdą rzeczą i o każdej rzeczy Wszechwiedzący; że poprzez Swoje miłosierdzie, wiedzę, zdolność stworzenia, zamysł, kunszt i kształtowanie obejmuje On każdą rzecz. W odniesieniu do Jego stwarzania, zamysłu, kunsztu i nadania kształtu słońce jest drobnym nasionkiem, gwiazda kwiatem, Ziemia ziarnem.

Nasiona i owoce są zwierciadłami dla jedności Bożej, widocznej w każdej części mnogości i różnorodności, wskazują na Boże zarządzenie i są znakami mocy, która ukazuje jedność jako źródło wszelkiej mnogości. Pochodząc z owej mocy, zaświadczają o jedności Stwórcy, do Którego należy kunszt i nadawanie kształtu. Później, kiedy przychodzi ich koniec, jednym głosem opowiadają o mądrości, zawartej w Bożym akcie stworzenia i zamyśle.

Nasiona i owoce są także napomknieniami mądrości, które wskazują na to, że Stwórca wszechświata Swym obejmującym każdą rzecz spojrzeniem patrzy najpierw na poszczególne istoty, później na ich części. Ponieważ owoce w oczywisty sposób są celem stworzenia drzewa, zatem człowiek jest celem wszechświata i najważniejszym celem Stwórcy wszystkich istot. Serce człowieka jest jak ziarno, jest najbardziej świetlistym zwierciadłem dla Tego, Który powołuje do życia Swoje stworzenia. To właśnie z powodu owej mądrości niewiele znaczący człowiek jest we wszechświecie najważniejszym środkiem do zmartwychwstania wszelkich bytów, a także najważniejszym powodem zmartwychwstania, zniszczenia, przekształcenia, przemiany i odnowienia wszechświata.

Bóg jest Największy! O, Potężny! Rozum nie jest w stanie przeniknąć istoty Twojej wielkości!

Wszystkie istoty jednym głosem recytują: "Nie ma boga, jak tylko On!"

Wiecznie poszukując spełnienia swych potrzeb, oznajmiają:

«O, Ty, Który jesteś Prawdą!»

Wszystkie razem recytują: "O, Żyjący!"

— 396 —

STOPIEŃ TRZECI

Ten Stopień został objaśniony również na początku Trzeciego Miejsca Postoju Słowa Trzydziestego Drugiego.

Bóg jest Największy - niech Jego chwała będzie wywyższona ponad każdą rzecz! - pod względem potęgi i wiedzy większych, niż wszelkie inne rzeczy razem wzięte. On jest Wszechmocnym; On jest Tym, Którego zarządzenie ustala każdą rzecz, Wszechwiedzącym, Wszechmądrym, Kształtującym, Szczodrym, Łaskawym; On jest Tym, Który upiększa i Tym, Który zsyła Swoje dary; On jest Umiłowanym i Tym, Który sprawił, że człowiek może Go poznać; On jest Najbardziej Miłosiernym i Litościwym, Którego litość obejmuje każdą rzecz, Dobrym, Najpiękniejszym, do Którego należą absolutne piękno i doskonałość, Przedwiecznym, Zapisującym. Oto, co składa się na prawdę o wszechświecie jako całości i na prawdę o wszystkich jego częściach, poziomach i kartach, na prawdę o wszystkich istotach i o każdej z nich z osobna, w odniesieniu do ich istnienia i ciągłości:

uporządkowane i odmierzone litery, zapisane piórem Jego postanowienia i zarządzenia stosownie do Jego wiedzy i mądrości;

kunsztownie nakreślone opisy busoli, jakimi są Jego wiedza i mądrość; ozdoby wykonane z łaskawością i szczodrością przez lśniącą rękę Jego

kunsztu i nadawania kształtu, Jego upiększania i rozświetlania;

delikatne kwiaty Jego łaski i szczodrości, poprzez które uczynił Siebie Umiłowanym, Którego można poznać, wraz z ich obfitością i Jego miłosierdziem;

owoce obfitych źródeł Jego miłosierdzia i Jego darów, Jego litości i czułości, piękna i delikatności;

błyski wiecznego piękna i niekończącej się doskonałości, o których świadczą ulotność i przemijanie ich zwierciadeł i odbić wraz z trwaniem przejawów piękna przez wszystkie przemijające pory roku, wieki i epoki, wraz z nieustannym zsyłaniem darów Bożych przemijającym stworzeniom i istotom poprzez cały czas, który również przemija.

— 397 —

Tak, ulotna natura zwierciadeł i przemijanie bytów wraz z niezmiennymi przejawami i blaskami ukazują z najwyższą jasnością, że tak oczywiste piękno i tak lśniąca doskonałość nie przynależą do miejsc, w których się przejawiają; udowadniają w najbardziej oczywisty i najbardziej wymowny sposób, że przynależą do niedoścignionego piękna, do Niedoścignionego, Który zsyła Swoje dary, do Tego, Którego istnienie jest niezbędne, do Wiecznie Trwającego, Umiłowanego.

Doskonałe dzieło w oczywisty sposób wskazuje na doskonały akt stworzenia. Doskonały akt stworzenia z całą koniecznością wskazuje na doskonałe Imię i na Najdoskonalszego, Który dokonał stworzenia. Doskonałe Imię bez żadnej wątpliwości wskazuje na doskonałą właściwość. Doskonała właściwość niewątpliwie wskazuje na doskonałą cechę, zaś doskonała cecha z pewnością wskazuje - w sposób, którego godzien jest tylko On, Jeden - na doskonałość Jego istoty. Tak, jest to całkowicie pewne.

STOPIEŃ CZWARTY

Bóg jest Największy, niech Jego chwała będzie wywyższona ponad każdą rzecz! On jest Sprawiedliwym dla wszystkich stworzeń, On jest Przedwiecznym, Wszechmądrym Sędzią i Władcą. On w sześć dni ustanowił drzewo wszechświata, zgodnie z zasadami Jego mądrości i woli, i On podzielił je na części zgodnie z prawami Jego postanowienia i zarządzenia. On uporządkował je poprzez prawa Jego zwyczaju. On przyozdobił je i upiększył zgodnie z zasadami Jego miłosierdzia i łaskawości. On rozświetlił je przejawami Jego imion i atrybutów. Wszystko to jest poświadczone przez porządek i prawidłowość Jego dzieł, poprzez upiększenie Jego stworzeń, ich wzajemne podobieństwo i harmonię między nimi, ich wzajemną pomoc i współpracę, poprzez fakt, że jedno z Jego stworzeń obejmuje inne, poprzez świadomość, umiejętność i kunszt widoczne we wszelkich rzeczach stosownie do miary ich zdolności, sprecyzowanej przez Boże zarządzenie.

Powszechna mądrość, przejawiająca się w porządku wszechświata; doskonała łaskawość w jego upiększeniu;

obejmujące każdą rzecz miłosierdzie w łasce, jaka została mu użyczona; pożywienie i zaopatrzenie, żywiące zamieszkujące go istoty;

przejawy zasadniczych cech jego Stwórcy, cud życia i kunszt, jaki życie ukazuje;

— 398 —

zamierzone piękno, z jakim wszechświat został przyozdobiony; niezmienne przejawy piękna, które odbija się w całym wszechświecie

mimo jego przemijania;

prawdziwa miłość dla Jedynego, którego czci cały wszechświat, zawarta w jego sercu;

powab widoczny w jego zachwycie;

zgodność wszystkich jego doskonałych istot w tym, co dotyczy jedności jego Stwórcy;

korzyści zawarte we wszelkich jego częściach i wynikające z nich; efekty jego stworzenia i istnienia, osiągnięte dzięki mądremu planowaniu; szczodre zaopatrywanie wszelkich jego żywych stworzeń;

doskonały porządek zmian, jakim podlegają wszystkie jego pierwiastki; ogrom celów, wynikających z jego natury jako całości;

jego natychmiastowe stworzenie w całkowitej doskonałości, do którego nie był potrzebny ani czas, ani materia;

osobowości mądrze nadane jego istotom, wahającym się pośród niezliczonych możliwości;

zaspokajanie licznych i rozmaitych potrzeb jego stworzeń w najbardziej odpowiednim czasie i w najbardziej niespodziewany dla nich sposób, aż do ich najdrobniejszych życzeń, na które istoty nie mogłyby jednak odpowiedzieć same z siebie;

nieograniczona siła, przejawiająca się w słabości stworzeń; nieograniczona moc, przejawiająca się w ich bezsilności; życie, widoczne w pustce wszechświata;

obejmująca każdą rzecz świadomość, widoczna w niewiedzy jego istot;

doskonały porządek w jego przemianach, wymagający istnienia Tego, Który nie podlega żadnej zmianie;

wszelkie akty, którymi wszechświat wychwala swego Stwórcę, podobne koncentrycznym okręgom, mającym wspólny środek;

uznanie trojakiego rodzaju suplikacji wszechświata, przedstawianych językiem ukrytej zdolności, językiem wrodzonej potrzeby i językiem konieczności;

inwokacje, świadectwa i blaski, zawarte w jego aktach czci; porządek w dotyczącym go rozporządzeniu;

— 399 —

pokój, jaki można odnaleźć we wspominaniu jego Stwórcy;

akty czci, dzięki którym dokonuje się połączenie początku wszechświata i jego końca, staje się widoczna przyczyna jego doskonałości i zostaje urzeczywistniony zamysł jego Stwórcy;

a także (wraz ze wszystkim, co wymieniliśmy) cała reszta cech wszechświata, stanów, jakim podlega, i wydarzeń, które w nim zachodzą, zaświadcza, że wszelkie jego istoty podlegają kierownictwu Jedynego, Mądrego autora planu, że utrzymywane są przy życiu przez Jedynego, Szczodrego, Który daje im zaopatrzenie, że wszystkie są sługami Jedynego Pana, że wszystkie podlegają zarządzeniu Jedynego, że źródłem ich istnienia jest moc Jedynego, Który odcisnął wiele pieczęci Swej jedności tak, by były widoczne na wszystkich kartach wszelkich przesłań, jakimi są Jego stworzenia.

Tak, wszystkie kwiaty i owoce, rośliny i drzewa, zwierzęta i kamienie, a nawet cząsteczki i grudki ziemi we wszystkich dolinach i na szczytach wszystkich gór, na pustyniach i pustkowiach, są pieczęciami odciśniętymi na napisach i dziełach Tego, Który je wykonał. Tym, którzy patrzą na nie uważnie, ukazują one, że niezależnie od tego, kto ukształtował owe dzieło, sporządził również inskrypcje zawierające informację o miejscu, w którym się ono znajduje. On jest również Tym, Który zapisuje oblicze ziemi i głębiny mórz, a także słońce i księżyc na obliczu niebios, zawierającym wiele takich przesłań. Niech chwała Tego, Który sporządził owe napisy, będzie wywyższona ponad wszelką inną rzecz; Bóg jest Największy!

Tak, cały świat wraz ze wszystkim, co się na nim znajduje, recytuje:

«Nie ma Boga, jak tylko On!»

STOPIEŃ PIĄTY

Bóg jest Największy! On jest Wszechmocnym Stwórcą, Kształ tującym, Tym, Który widzi każdą rzecz; dowodami na Jego boskość i wielkość są ciała niebieskie i lśniące niby diamenty gwiazdy, będące promieniami zaświadczającymi Jego wszechwładzę i wspaniałość. Zaświadczają i głoszą Jego lśniące panowanie i całkowitą władzę, głoszą najwyższy stopień Jego panowania i Jego mądrości, a także królewski ogrom Jego mocy.

— 400 —
Posłuchaj wersetu:
اَفَلَمْ يَنْظُرُٓوا اِلَى السَّمَٓاءِ فَوْقَهُمْ كَيْفَ بَنَيْنَاهَا وَ زَيَّنَّاهَا..

a następnie spójrz na oblicze niebios, a ujrzysz, jakie jest ciche i spokojne, jak pozostaje w mądrze zaplanowanym ruchu, jakie jest promienne w swym majestacie, jak uśmiecha się poprzez wszelkie swe ozdoby, a wszystko zgodnie z porządkiem zawartym w stworzeniu niebios i z regularnością widoczną w kunszcie, z jakim zostały stworzone.

Blask lampy niebios - słońca, ustanowionego dla zmian pór roku; fazy ich świecy, jaką jest oświetlający drogę księżyc; lśnienie ich gwiazd, ozdabiających światy - obwieszczają tym, którzy myślą, istnienie niekończącej się, nieskończonej władzy, regulującej sprawy tego świata.

Wszechmocny Stwórca jest Wiedzącym o każdej rzeczy; Jego wola obejmuje każdą rzecz; to, czego zechce, istnieje, a to, czego Sobie nie życzy, nie istnieje. On jest nad każdą rzeczą Wszechwładny poprzez właściwą Sobie, obejmującą każdą rzecz, absolutną moc. Ani nie jest możliwe czy choćby wyobrażalne, by słońce od dziś miało istnieć bez światła i ciepła, ani też nie jest możliwe czy choćby wyobrażalne, by Bóg, Stwórca niebios, miał istnieć bez wiedzy obejmującej każdą rzecz i bez absolutnej mocy. Konieczne jest, by był On o każdej rzeczy Wszechwiedzący, by posiadał obejmującą każdą rzecz wiedzę, właściwą Jego istocie. Koniecznym jest, by taka wiedza była połączona z wszystkimi rzeczami, poprzez czystość tajemnicy wszechobecności, mądrości, przenikania i świetlistego pojmowania każdej rzeczy; nic nie może być oddzielone od wiedzy Boga ani też pozostawać poza nią.

Równowaga i porządek, jakie można zauważyć w istotach, ustalenie miary każdej rzeczy, powszechna mądrość, doskonałe obdarowywanie, odmierzona prawidłowość, ustalona płodność, wyznaczona godzina śmierci, regularnie zsyłane zaopatrzenie, doskonałość i precyzja zgodne z ustaleniami nauki, staranne upiększenia, doskonała różnorodność, równowaga, porządek i zręczność, a także całkowita łatwość stworzenia - wszystkie zaświadczają o obejmującą każdą rzecz wiedzy Jedynego, Który zna wszystkie rzeczy i Jedynego, Który zna to, co niewidzialne.

Jak wskazuje na to werset:

اَلَا يَعْلَمُ مَنْ خَلَقَ وَ هُوَ اللَّطِيفُ الْخَبِيرُ

istnienie danej rzeczy wymaga istnienia wiedzy, a światło istnienia rzeczy wymaga światła wiedzy.

— 401 —

Jeśli porównamy oczywistość stworzenia człowieka do inteligencji jego Stwórcy, delikatny kunszt człowieka, który wskazuje na jego inteligencję, będzie niby nieskończenie mały robaczek świętojański pośród ciemnej nocy przy wspaniałym blasku słońca, które w samo południe oświetla oblicze ziemi.

Jeśli Bóg jest o każdej rzeczy Wszechwiedzący, to On jest również Tym, Który zechciał istnienia wszelkiej rzeczy, ponieważ nie może zostać urzeczywistnione to, co czego by sobie nie życzył. Jak moc jest skuteczna, a wiedza pozwala na rozróżnienie, tak wola jest tym, co precyzuje; następnie zostaje urzeczywistnione istnienie danej rzeczy.

Dowodów na istnienie Bożej wiedzy i wyboru jest tyle, ile jest stanów, stadiów i cech wszystkich rzeczy.

Tak, wszystkie istoty stają się uporządkowane i otrzymują właściwe dla nich cechy, wybrane spośród możliwości, których jest nieskończenie wiele, spośród bezowocnych dróg i przemieszanych w absurdalnej powodzi pierwiastków, wybrane wedle porządku tak misternego i delikatnego, jak misterną i delikatną równowagę nadano ich istnieniu, co można zaobserwować; zaś stworzenie dobrze uporządkowanych, rozmaitych istot żywych z prostej i nieożywionej materii - jak stworzenie człowieka i wszystkich układów jego ciała ze spermy, ptaków i ich skrzydeł z jajek, a drzew z ich najróżniejszymi gałęziami z nasion - ukazuje, że wszelkie rzeczy są określone i ustalone poprzez to, że Bóg zechciał, by zaistniały, poprzez Jego wybór i wolę. Jak fakt, że rzeczy tego samego rodzaju odpowiadają sobie nawzajem, a istoty tych samych gatunków przypominają jedna drugą w odniesieniu do ich podstawowych narządów, ukazuje, że ich Stwórca z konieczności może być tylko Jeden, Jedyny, tak samo każdy przedstawiciel danego gatunku posiada mądrze nadaną mu osobowość, która cechuje się uporządkowanymi dzięki rozróżnieniu właściwościami, wskazującymi na to, że Jeden, Jedyny Stwórca posiada wolę i zdolność wyboru, jest Tym, Który czyni to, czego chce, i nakazuje to, czego Sobie życzy.

Tak jak Wszechwiedzący i posiadający wolę Stwórca posiada wiedzę o każdej rzeczy i jest Tym, Który chce zaistnienia każdej rzeczy, jak posiada wiedzę i wolę obejmującą każdą rzecz i całkowitą wolność wyboru, tak samo z pewnością posiada właściwą Sobie, doskonałą moc, wynikającą z Jego istoty i konieczną dla Jego istoty. Wszyscy są zgodni co do tego, że niemożliwym jest, by Jego zamysł zakłóciły jakiekolwiek przeciwieństwa. Jego moc nie posiada żadnych stopni ani poziomów. W odniesieniu do niej gwiazdy są równe cząsteczkom; rzeczy, których jest wiele, równe są tym,

— 402 —

których jest niewiele; równe są to, co szczególne, i to, co powszechne, części i całość, człowiek i wszechświat, nasiono i drzewo.

Poprzez tajemnicę świetlistości, przejrzystości, wzajemności, równowagi, porządku i zgodności zawartych w stwarzaniu;

zgodnie ze świadectwem absolutnego porządku, całkowitej równowagi i całkowitej różnorodności, wraz z absolutną szybkością i łatwością aktu stworzenia oraz mnogością stworzeń;

poprzez tajemnicę wsparcia w jedności, łatwości tkwiącej w jedności i przejawu jedności Stwórcy;

poprzez mądrość tego, co konieczne, poprzez całkowite rozdzielenie i odłączenie, poprzez zupełną odmienność natury stworzenia i Stwórcy;

poprzez tajemnicę tego, co nieograniczone i nieujęte w granicach żadnej przestrzeni, poprzez niepodzielność;

poprzez mądrość, z jaką przeszkody i trudności zostają przekształcone w ułatwienia (jeśli tylko zaistniałaby taka potrzeba, choćby nawet nie istniała), jak naczynia krwionośne człowieka i metalowe przewody mogą być przewodnikami dla elektryczności i innych misternie stworzonych sił;

poprzez mądrość, dzięki której cząsteczki są nie mniej wymowne niż gwiazdy; to, co szczególne, nie jest mniej wymowne niż to, co powszechne; części nie są mniej wymowne od całości; to, czego niewiele, nie jest mniej wymowne od tego, czego jest wiele; rzeczy małe nie są mniej wymowne niż rzeczy wielkie, a nasiona nie są mniej wymowne niż drzewa;

poprzez to wszystko w obliczu mocy Bożej cząsteczki są równe gwiazdom, mała liczba jest równa wielkiej, części są równe całości, rzeczy szczególne są równe powszechnym, człowiek jest równy światu, a nasiono drzewu; nie można uważać za mało prawdopodobne tego, że Ten, Kto stworzył to, co było, stworzy to, co będzie. Byty, które są obejmowane przez inne, wszechświatowe byty, są ich miniaturowymi próbkami, są niby drobne przesłania lub jak kwestie wybrane z owych przesłań. Oznacza to, że rzecz, która jest obejmowana, musi pozostawać w mocy Stwórcy obejmującego ją bytu, a zatem drobna próbka bytu obejmującego daną rzecz może być zawarta w obejmowanej przez ów byt rzeczy dzięki zasadom wiedzy jego Stwórcy, zaś konspekt bytu obejmującego daną rzecz można wydobyć z owej rzeczy zgodnie z równowagą ustanowioną przez Bożą mądrość.

Koran mądrości, spisany i zawarty w atomie cząsteczki eteru, jest nie mniej wymowny niż Koran wspaniałości, spisany na stronicach niebios atramentem słońca i gwiazd. Podobnie stworzenie pszczoły lub mrówki

— 403 —

jest nie mniej wymowne niż stworzenie palmy daktylowej czy słonia, a kunszt widoczny w kwiecie róży nie jest mniej wymowny od tego, z jakim została stworzona lśniąca gwiazda. I tak dalej; w ten sam sposób można uczynić dalsze przykłady.

Ponadto całkowita łatwość widoczna w stworzeniu wszelkich rzeczy doprowadziła ludzi zbłądzenia do pomieszania pojęć kształtowania rzeczy i kształtowania się rzeczy samych z siebie, które wymagałoby mnożenia absurdalnych trudności, jakie nie tylko odrzuca rozsądek, lecz nawet wyobraźnia ucieka od nich ze wstrętem, podczas gdy dla ludzi prawdy i rzeczywistości owa łatwość udowadnia z całą pewnością i tak, jak jest to niezbędne, że w obliczu mocy Stwórcy wszechświata równe są gwiazdy i cząsteczki.

Niech Jego chwała będzie wywyższona ponad wszelką rzecz, a Jego Imię niechaj będzie większe niż wszystko inne; nie ma Boga, jak tylko On!

STOPIEŃ SZÓSTY

Niechaj chwała Boga będzie wywyższona ponad każdą rzecz, niechaj będzie wychwalona Jego wyniosłość! Bóg jest Największy! Pod względem mocy i wiedzy jest On większy niż wszystkie inne rzeczy. On jest Najbardziej Sprawiedliwym, Wszechmądrym, Wszechmocnym, Wszechwiedzącym, On jest Jednym i Jedynym, Przedwiecznym Władcą. Wszystkie światy trzyma w dłoni Swego porządku i Swej równowagi, sprawiedliwości, mądrości, wiedzy i mocy, a one pozostają pod Jego władzą, ukazując to, że On jest Jednym i Jedynym, jak z pewnością można się tego domyślać, zaiste, jak można to zaobserwować. Nie istnieje nic, co pozostawałoby poza granicami Jego porządku i uporządkowania, Jego równowagi i zrównoważenia. Istnieją dwie sfery, dwie dziedziny - Jasnego Dowodu i Księgi Jasnej, i dwa rodzaje praw do wszelkich rzeczy: tych, które były (i jest to prawo wiedzy i rozkazu Wszechwiedzą cego i Wszechmądrego) i tych, które będą (i jest to prawo mocy i woli Wszechpotężnego i Najbardziej Litościwego). Porządek i równowaga w Księdze Jasnej i w Jasnym Dowodzie są dla ludzi rozsądku, którzy posiadają w swej głowie dwoje oczu, lśniącymi dowodami na to, że nie istnieje żadna rzecz i żaden czas, które nie pozostawałyby w dłoni mocy Najbardziej Miłosiernego, uporządkowania Najbardziej Łaskawego,

— 404 —

upiększenia Najbardziej Łagodnego, równowagi Tego, Który jest Wdzięczny wobec Swoich sług.

W skrócie: Przejawy Imion Bożych "Pierwszy bez początku" i "Ostatni bez końca" widoczne w akcie stworzenia wskazują na początek i kres bytów, na ich pochodzenie i potomstwo, na przeszłość i przyszłość, na rozkaz i wiedzę Boga, na Jasny Dowód, podczas gdy widoczny w stworzeniu wszelkiej rzeczy przejaw Imion "Jawny" i "Ukryty" wskazuje na Księgę Jasną.

Wszechświat jest niczym olbrzymie drzewo, a wszystkie światy wewnątrz niego również są niczym drzewa. Możesz zatem porównać stworzenie jednego drzewa do stworzenia wszechświata wraz ze wszystkimi jego światami i królestwami. Drzewo ma swój początek i swoje źródło - jest nimi nasiono, z którego wyrosło drzewo; ma również potomstwo, które kontynuuje wypełnianie obowiązków drzewa po jego śmierci, a tym potomstwem jest nasiono zawarte w wydanym przez drzewo owocu.

Początek i koniec drzewa są przejawami Imion Bożych "Pierwszy bez początku" i "Ostatni bez końca". Poprzez porządek i mądrość Bożego zarządzenia nasiono, które dało początek drzewu i było jego zalążkiem, jest niby spis i harmonogram, zawierający wszystkie prawa, zgodnie z którymi drzewo przybiera kształt. Nasiona zawarte w owocach drzewa, które są jego kresem, są miejscem przejawu Imienia Bożego "Ostatni bez końca".

Nasiona zawarte w owocach drzewa i stworzone z doskonałą mądrością są niczym szkatułki, w których został umieszczony spis i harmonogram dotyczący powstania podobnego drzewa. W nich piórem Bożego zarządzenia zapisano prawa dotyczące powstania przyszłych drzew.

Zewnętrzny aspekt drzewa jest przejawem Imienia Bożego "Jawny". Wygląd zewnętrzny drzewa ukazuje doskonały porządek, zrównoważenie i mądrość, a to poprzez ukwieconą i upiększoną szatę, w którą drzewo zostało przyodziane z doskonałą mądrością i łaską, a także wedle miary właściwej dla jego wielkości.

Wewnętrzny aspekt drzewa jest przejawem Imienia Bożego "Ukryty". Ukazuje on doskonały porządek i plan, które wprawiają umysł w zadziwienie. Substancje niezbędne dla życia drzewa są rozprowadzane do jego rozmaitych gałęzi z całkowitą systematycznością, jak gdyby ów wewnętrzny aspekt drzewa był cudowną maszyną, działającą w równowadze uporządkowanej w najwyższym stopniu.

Pochodzenie drzewa jest cudownym harmonogramem, a jego koniec jest zdumiewającym spisem, zaś oba wskazują na Jasny Dowód. Jego

— 405 —

aspekt zewnętrzny jest przepiękną szatą, pełną przejawów kunsztu, zaś jego aspekt wewnętrzny - najbardziej regularną maszyną; oba wskazują na Księgę Jasną.

Jak zdolność zapamiętywania dana człowiekowi wskazuje na istnienie Strzeżonej Tablicy i jest dowodem jej istnienia, tak nasiono, z którego wyrosło drzewo, wraz z owocami drzewa wskazuje na Jasny Dowód, podczas gdy zewnętrzny i wewnętrzny aspekt drzewa wspominają o Księdze Jasnej. Można zatem porównać owo poszczególne drzewo do drzewa, jakim jest cała ziemia z jej przeszłością i przyszłością, do drzewa wszechświata z jego początkiem i przyszłością, do drzewa człowieka wraz z jego przodkami i potomkami, i tak dalej.

Niechaj chwała ich Stwórcy będzie wywyższona ponad każdą rzecz; nie ma Boga, jak tylko On!

O Ty, Który jesteś Wyniosły! Ty nie poprowadzisz rozumu ku prawdziwej istocie Twej wspaniałości ani ku zrozumieniu istoty Twej potęgi, ponieważ umysł jest bezsilny, kiedy chodzi o ich pojmowanie!

STOPIEŃ SIÓDMY

Bóg jest Największy, niech Jego chwała będzie wywyższona ponad wszystko inne! Jeśli chodzi o moc i wiedzę, jest On większy od każdej rzeczy. On jest Stwórcą, On jest Tym, Który daje początek stworzeniu, Czyniącym, Tym, Który wie najlepiej, Obdarowującym; On jest Przedwiecznym i najjaśniejszym słońcem. Wszechświat wraz z jego królestwami i istotami jest ledwie cieniem, jaki rzuca Jego światłość, jest dokonanymi przez Niego dziełami, jest barwami i impresjami najrozmaitszych przejawów Jego Najpiękniejszych Imion, jest wersami zapisanymi przez pióro Jego postanowienia i zarządzenia, zwierciadłami dla przejawów Jego atrybutów, Jego piękna, chwały i doskonałości.

Zgodnie z jednomyślnym świadectwem Przedwiecznego, Który jest Świadkiem każdej rzeczy, znanym dzięki Jego Księgom i Pismom, dzięki wersetom Jego Koranu i dzięki znakom Jego stworzenia;

zgodnie z jednomyślnym świadectwem Ziemi i wszystkich jej światów wraz ze wszystkimi ich zasadniczymi niedostatkami i potrzebami, a także z całym majątkiem i całym bogactwem, jakie się w nich przejawia;

zgodnie z jednomyślnym świadectwem proroków, świętych mężów,

— 406 —

czystych uczonych, ludzi świadectwa, posiadających świetliste dusze, przepełnione światłem serca i oświecone umysły, poprzez wszystkie ich dociekania, odkrycia, blaski i inwokacje;

od ziemi po najwyższe i najniższe ciała niebieskie z ich nieskończenie pewnym zaświadczeniem i oświadczeniem, wszelkie rzeczy zgodnie uznają zaświadczenie znaków Bożego stworzenia i wersetów koranicznych, uznają prawdziwość Ksiąg i Pism Objawionych, uznają prawdziwość zaświadczenia Tego, Którego istnienie jest koniecznością, zgodnie z którym wszystkie byty są dziełami Jego mocy, orędziami Jego zarządzenia, zwierciadłami dla Jego Najpiękniejszych Imion i obrazem Jego świateł.

Niechaj Jego chwała będzie wywyższona ponad wszystko; nie ma Boga, jak tylko On!

— 407 —

Błysk Trzydziesty

LISTU TRZYDZIESTEGO PIERWSZEGO

Owoc więzienia w Eskisehir, składający się z «Sześciu Punktów».

(Tak jak traktat Meyve Risalesi - Owoc wiary - był najważniejszą lekcją wyniesioną ze Szkoły Proroka Józefa w Denizli, a traktat El-Huccetu'z-Zehra - Olśniewający dowód - był najbardziej wartościową lekcją wyniesioną ze Szkoły Proroka Józefa w Afyon, tak samo niniejszy Błysk Trzydziesty, który objaśnia sześć punktów związanych z sześcioma spośród Najpiękniejszych Imion Boga, na których opiera się Najwspanialsze z Jego Imion, był skuteczną i wielce doniosłą lekcją Szkoły Proroka Józefa w Eskisehir.

Nie każdy natychmiast pojmie i należycie oceni głębokie i rozległe kwestie zawarte we fragmentach dotyczących Imion "Żyjący" i "Samoistny", lecz ci, którzy nie będą mogli w pełni pojąć tych fragmentów, nie pozostaną bez udziału w płynących z nich korzyściach).

Punkt Pierwszy

Imię Boże "Przenajświętszy"
(Niniejszy Punkt dotyczy jednego aspektu Imienia "Przenajświętszy". Właściwym jest, by stał się dopiskiem do Dopisku do Słowa Trzydziestego).
بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ
وَالْاَرْضَ فَرَشْنَاهَا فَنِعْمَ الْمَاهِدُونَ

Jeden z przejawów Najpiękniejszego Imienia Boga "Przenajświętszy", które z kolei jest jednym ze znaczeń powyższego wersetu i jednym z sześciu świateł zawartych w Najwspanialszym Imieniu Boga, stał się dla mnie jasny w więzieniu Eskisehir podczas miesiąca sza'ban. Ukazał on z całkowitą jasnością zarówno istnienie Boga, jak i Jego jedność. Ujrzałem, co następuje:

— 408 —

Wszechświat jest olbrzymią, stale pracującą fabryką, a kula ziemska - zajazdem i pensjonatem, który stale zapełnia się i opróżnia. Fabryki, zajazdy i pensjonaty zwykle stają się zanieczyszczone i zbrukane brudem, gruzem, śmieciami i nieczystościami, jakie zbierają się we wszystkich ich częściach. Nie można by było w nich przebywać, gdyby ktoś nie dbał o nie, nie czyścił ich i nie zamiatał; ludzie są przytłoczeni przez brud. Jednakże fabryka wszechświata i pensjonat Ziemi są całkowicie czyste i nieskalane, bez zanieczyszczeń, nieskażone i świeże; wszystko ma swoje uzasadnienie; nie ma żadnej rzeczy, która nie przynosiłaby pożytku; nie można znaleźć w nich nawet odrobiny brudu, a nawet jeśli taka się znajdzie, natychmiast zostaje umieszczona w maszynie, która przekształca brud i oczyszcza go.

Oznacza to, że Ten, Który dba o tę fabrykę, robi to bardzo dobrze. Jej właściciel jest Tym, Który zamiata i czyści wielką fabrykę i obszerny pałac, jakby były one małymi pokojami. Biorąc pod uwagę wielkość owej fabryki widzimy, że spośród jej nieczystości i gruzu nie pozostaje ani żaden brud, ani śmiecie. Zaiste, czystość i porządek panujące w naszej fabryce są nadzwyczajne.

Gdyby ktoś przez miesiąc nie mył się i nie sprzątał swojego małego pokoju, zarówno jego ciało, jak i ów pokój byłyby nadzwyczaj uwalane i brudne. Oznacza to, że czystość i jasność panujące w pałacu tego świata są skutkiem stałego, mądrego i skrzętnego sprzątania. Gdyby nie były efektem owego czyszczenia, zamiatania i uważnej pielęgnacji, w ciągu roku wszystkie spośród stu tysięcy gatunków zwierząt podusiłyby się na powierzchni ziemi.

Gruzy planet, księżyców i gwiazd (w których przejawia się życie i śmierć) w przestrzeni kosmicznej i w niebiosach zmiażdżyłyby nie tylko głowy nasze i innych zwierząt, lecz również głowę naszego świata i samej Ziemi. Na nasze głowy spadłby deszcz skał wielkich jak góry, które wygnałyby nas z naszej ojczyzny, jaką jest ten świat. Jednakże, jeśli nawet przez długi czas, jaki przeminął, kilka meteorytów (będących wynikiem zniszczenia i odbudowy, zachodzących w owych wysokich światach) spadło na Ziemię jako ostrzeżenie, nie rozbiły one ani jednej głowy.

Co więcej, zwłoki zwierząt spośród stu tysięcy gatunków i gruz, którym są resztki dwustu tysięcy gatunków roślin, jakie każdego roku zalegają oblicze ziemi, będąc wynikiem zmienności i walki życia ze śmiercią, całkowicie zanieczyściłyby ląd i morze, aż świadome istoty, zamiast umiłować oblicze ziemi i zachwycać się nim, poczułyby niesmak i odrazę do tak wielkiej szpetoty, uciekając w śmierć i w niebyt.

— 409 —

Ja٤ن﴿tak z łatwością czyści swoje skrzydła, zapisując tym samym karty swej księgi, tak samo skrzydła samolotu, jakim jest Ziemia, skrzydła ptaków, jakimi są ciała niebieskie, a także karty księgi wszechświata, są czyszczone i czynione pięknymi, aż ludzie, którzy nie zastanawiają się nad nieskończonym pięknem życia ostatecznego i myślenia, jakie daje wiara, zaczynają miłować czystość i piękno tego świata, oddając mu cześć.

Oznacza to, że pałac tego świata i fabryka wszechświata ukazują najwspanialszy przejaw Imienia Boga "Przenajświętszy". W wyniku tego przejawu rozkazu przystąpienia do owego świętego czyszczenia świata słuchają nie tylko drapieżne stworzenia mórz i orły nad lądem, lecz również inni sprzątający urzędnicy, jak zbierające zwłoki martwych stworzeń robaki czy mrówki. Jak białe i czerwone ciałka krwi płynącej w ciele słuchają owych świętych rozkazów, czyszcząc komórki ciała, tak oddychanie oczyszcza krew.

Jak powieki posłuszne są rozkazowi, który nakazuje im czyszczenie oczu, jak muchy szczotkują swoje skrzydła, tak słuchają owego rozkazu atmosfera i chmury. Powietrze wieje ponad cząsteczkami brudu i kurzu, jakie osadziły się na powierzchni ziemi, i oczyszcza ją. Gąbki chmur skrapiają wodą ogród ziemi, zwilżając kurz i brud. Następnie, aby niebo nie uległo zabrudzeniu, powietrze szybko zbiera śmiecie z powierzchni ziemi, a następnie zabiera je i ukrywa, zgodnie z doskonałym porządkiem, ukazując piękną twarz i oko nieba zamiecionymi i wypolerowanymi, skrzącymi się i lśniącymi.

Gwiazdy, pierwiastki, minerały i rośliny posłuszne są rozkazowi sprzątania; słuchają go wszystkie cząsteczki i atomy, poświęcając uwagę czystości wśród zadziwiających wstrząsów ich zmian i transformacji. W żadnym miejscu nie gromadzą się na próżno ani nie wchodzą sobie w drogę, a jeśli ulegną zabrudzeniu, szybko są oczyszczane. Są poruszane ręką Bożej mądrości, by mogły osiągnąć najwyższą czystość, schludność i blask, by nabrały najpiękniejszego, najczystszego i najbardziej misternego kształtu.

Zatem owa pojedyncza czynność i pojedyncza prawda, jaką jest czyszczenie świata, jest najwspanialszym przejawem Najwspanialszego Imienia Bożego, Imienia "Przenajświętszy", które ukazuje się w najwyższej możliwej sferze, to jest poprzez wszechświat, bezpośrednio i z jasnością równej jasności słońca ukazując zarówno krótko-, jak dalekowzrocznym oczom istnienie Boga i Jego jedność wraz z Jego Najpiękniejszymi Imionami.

— 410 —

W wielu częściach Traktatów Światła ustaliliśmy poprzez rozstrzygające dowody, że jak porządek i czynność porządkowania są przejawami Najpiękniejszych Imion Boga "Światły" i "Wszechmądry", jak wyważanie i równowaga są przejawami Imion "Sprawiedliwość" i "Sprawiedliwy", jak upiększanie i szczodrość są przejawami Imion "Najpiękniejszy" i "Szczodry", jak utrzymywanie przy życiu wszelkiej rzeczy i zsyłanie darów są przejawami Imion "Pan" i "Najbardziej Litościwy", tak każde z owych zjawisk i każda z tych czynności jest oddzielną prawdą, a wszystkie ukazują konieczność istnienia i jedności Jedynego. W dokładnie ten sam sposób czynność oczyszczania i czynienia rzeczy czystymi, która jest przejawem i ekspozycją Imienia Bożego "Przenajświętszy", ukazuje z jasnością równej jasności słońca istnienie Tego, Którego istnienie jest koniecznością, ukazuje z jasnością równej jasności dnia Jego jedność.

Jak wyżej wspomniane mądre działania porządkowania wszelkich rzeczy, wyważania ich, upiększania i czynienia czystymi wskazują na Jednego, Czyniącego, ponieważ wszystkie należą do sfery tego, co najwyższe, tak samo większość Najpiękniejszych Imion Boga - zaiste, tysiąc i jedno Jego Imię! - ma najwspanialsze przejawy w sferze tego, co najwyższe, zaś działania wynikające z tych przejawów wskazują na Jedynego, Niezrównanego, Który nie ma podobnego Sobie, z jasnością i stanowczością równą rozległości owych działań.

Oczywiste prawdy i pojedyncze działania, które rozświetlają oblicze wszechświata i wywołują na nim uśmiech; prawdy takie, jak powszechna mądrość, która jest przyczyną tego, że w każdej rzeczy przejawia się prawo i porządek, jak obejmująca każdą rzecz hojność, która upiększa wszystkie rzeczy i powoduje, że się uśmiechają, jak obejmujące każdą rzecz miłosierdzie, które czyni wszystkie rzeczy zadowolonymi i szczęśliwymi, jak powszechne zapewnianie zaopatrzenia, które żywi każdą rzecz i każdej daje przyjemność, jak życie i dawanie życia, które powoduje, że wszelkie rzeczy są z korzyścią dla nich powiązane ze sobą nawzajem, a do pewnego stopnia należą do siebie nawzajem - tak, owe oczywiste prawdy i działania wskazują (z jasnością równą tej, z jaką światło wskazuje na istnienie słońca) na Jedynego, Wszechmądrego, Szczodrego, Tego, Którego litość obejmuje każdą rzecz, na Pana wszechrzeczy, na Jedynego, Wiecznie Żyjącego, Który daje życie.

Jeśli setek tak rozległych czynności, z których każda jest jasnym dowodem jedności Boga, nie przypiszemy Jedynemu, Który nie ma

— 411 —

podobnego Sobie, każda konieczność stanie się niemożliwością nie pod jednym względem, lecz pod setkami względów. Dla przykładu - nie mówmy już o tak oczywistych prawdach i dowodach jedności Boga, jakimi są mądrość, opatrzność, miłosierdzie, powoływanie do życia i utrzymywanie przy życiu - jeśli już tylko dzieła oczyszczania wszelkich rzeczy nie przypiszemy Stwórcy wszechświata, wówczas to, o czym powiemy poniżej, staje się koniecznością, wedle sposobu myślenia ludzi zbłądzenia i niewiary:

Albo wszystkie stworzenia związane z oczyszczaniem - od cząsteczek i much do pierwiastków i gwiazd - musiałyby posiadać zdolność, która umożliwiłaby im poznanie i rozważenie zasad upiększenia, zrównoważenia i oczyszczenia wszechświata, a także postępowanie zgodne z tymi zasadami, albo każde ze stworzeń musiałoby posiadać święte atrybuty Stwórcy wszechświata, albo też każde z nich musiałoby być obecne na dotyczącej całego wszechświata naradzie, by mogło ustalać równowagę w upiększaniu i oczyszczaniu wszechświata, w jego przybliżaniu się i oddalaniu, zaś w owej naradzie musiałyby wziąć udział niezliczone cząsteczki, muchy i gwiazdy. I tak dalej; musiałyby wydarzyć się setki absurdalnych, niedorzecznych i godnych sofistów niemożliwości podobnych tym, które wymieniliśmy, by mogły zajść powszechne, ogarniające każdą rzecz, wyniosłe upiększenie i oczyszczenie, które można dostrzec i zaobserwować wszędzie, ponieważ zachodzą one w każdym możliwym miejscu. Jest to nie tylko niemożliwe, jest to niemożliwe po sto tysięcy razy!

Jeśli światło dnia i istniejące w wyobraźni, miniaturowe słońce, jakie ukazuje się w lśniących rzeczach na powierzchni ziemi, nie zostaną przypisane prawdziwemu słońcu, nie zostaną nazwane przejawem słońca i odbiciem jego blasku, stanie się koniecznym, by każdy z odłamków szkła, każda z kropel wody i każdy z płatków śniegu na powierzchni ziemi, a nawet każda z cząsteczek powietrza zawierały w sobie rzeczywiste słońce, ponieważ tylko wtedy mogłoby istnieć światło.

Mądrość jest światłem; obejmujące każdą rzecz miłosierdzie jest światłem; uporządkowanie, zrównoważenie, uporządkowanie i oczyszczenie - każde z nich jest wszechobejmującym światłem: są promieniami Tego, Który jest Przedwiecznym słońcem. Spójrz więc, jak zbłądzenie i niewiara wkroczyły na trzęsawisko, z którego nie istnieje żadne wyjście! Spójrz, jak idiotyczną jest ignorancja zbłądzenia! Powiedz: "Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu za religię islamu i za doskonałość wiary!"

— 412 —

Z całą pewnością owo wyniosłe, powszechne czyszczenie, które utrzymuje w czystości pałac wszechświata, jest przejawem Najpiękniejszego Imienia Boga "Przenajświętszy" i tym, czego wymaga to Imię. Tak, tak jak wychwalanie Boga przez wszystkie Jego stworzenia wskazuje na Imię "Przenajświętszy", tak owo Imię wymaga od nich, by się oczyszczały.

Właśnie z powodu istnienia tego świętego związku, zgodnie z hadisem: Oczyszczanie się jest częścią wiary, uważa się, że czystość jest światłem wiary. Zaś werset:

اِنَّ اللّٰهَ يُحِبُّ التَّوَّاب۪ينَ وَيُحِبُّ الْمُتَطَهِّر۪ينَ

kazuje, że oczyszczanie się jest środkiem do zdobycia miłości Boga.

— 413 —

Punkt Drugi

Imię Boże "Sprawiedliwy"
وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا عِنْدَنَا خَزَٓائِنُهُ وَمَا نُنَزِّلُهُٓ اِلَّا بِقَدَرٍ مَعْلُومٍ

Jeden z dotyczących tego wersetu punktów i jeden z przejawów Imienia Bożego "Sprawiedliwy" (które jest Najwspanialszym Imieniem lub jednym z sześciu świateł zawartych w Najwspanialszym Imieniu, jak wspomnieliśmy o tym w Punkcie Pierwszym) ukazały mi się z oddali, kiedy przebywałem w więzieniu Eskisehir. By uczynić je bliższymi zrozumienia, powiemy, co następuje, ponownie posługując się porównaniem:

Wszechświat jest pałacem, lecz takim pałacem, wewnątrz którego zawiera się całe miasto, nieustannie doznające wstrząsów ciągłego zniszczenia i ciągłej odbudowy. Wewnątrz miasta zawiera się kraj stale wstrząsany wojną i migracjami. Wewnątrz tego kraju - świat, nieustannie obracający się między życiem a śmiercią. Jednak w pałacu, mieście, kraju i świecie panują zdumiewające wyważenie i równowaga, które w oczywisty sposób udowadniają, że wszelkie przemiany, a także przychodzenie i odchodzenie niezliczonych istot, w każdej chwili są odważane i odmierzane na szalach Jedynego, Który widzi cały wszechświat i nadzoruje go.

Gdyby było inaczej, gdyby pozorne przyczyny, które starają się zniszczyć ową równowagę i zalać wszystko inne (jak jedna ryba, która składa tysiąc jaj, jak jeden mak, wytwarzający dwadzieścia tysięcy nasion), były wolne i niczym nieskrępowane przy całej gwałtowności zmian, przy całym naporze będących niby fala powodzi pierwiastków; gdyby istnienie przypisano bezcelowemu i pozbawionemu jakiegokolwiek zamysłu przypadkowi, ślepym, bezładnym siłom i nieświadomej, ciemnej naturze, wówczas równowaga wśród istot i we wszechświecie zostałaby zniszczona z kretesem, a w ciągu jednego roku, zaiste, w ciągu jednego dnia zapanowałby chaos. Morza byłyby pełne wraków i cuchnące, pozostające w nieporządku i zamieszaniu; atmosfera zostałaby skażona trującymi gazami; zaś jeśli chodzi o ziemię, stałaby się śmietniskiem, rzeźnią i bagnem. Nasz świat zadusiłby się.

Wszystko, od komórek ciał istot żywych, przez czerwone i białe ciałka krwi, przekształcenia drobnych cząsteczek, wzajemną proporcję

— 414 —

i powiązanie między organami ciała, aż po przypływy i odpływy morza, pojawianie się i znikanie wytryskujących spod ziemi źródeł, życie i śmierć zwierząt i roślin, zniszczenie, jakie przynosi jesień, i odnowę, którą przynosi wiosna, obowiązki i ruch pierwiastków i gwiazd, aż po walkę i zderzenie śmierci z życiem, światła z ciemnością, ciepła z zimnem, jest uporządkowane i odważone w tak delikatnej równowadze i wedle tak precyzyjnej miary, że umysł ludzki nie jest w stanie dopatrzeć się jakiegokolwiek marnotrawstwa lub daremności, tak jak ludzkie nauka i filozofia dostrzegają we wszystkim - i ukazują - najdoskonalszy porządek i najpiękniejszą symetrię. Zaiste, nauka i filozofia człowieka są zarówno przejawem, jak i tłumaczem tego porządku oraz tej symetrii.

Przyjdź zatem, rozważ wyważenie i równowagę słońca i jego dwunastu planet! Czy owa równowaga nie wskazuje z jasnością równej jasności słońca na Tego, Któremu należy się wszelka chwała, na Sprawiedliwego i Wszechpotężnego?

Wskazuje na Niego zwłaszcza nasz okręt - kula ziemska, która jest jedną z planet. Podróżując po swej orbicie, w ciągu jednego roku pokonuje dystans, którego przebycie człowiekowi zajęłoby dwadzieścia cztery tysiące lat, nie rozrzuca zmagazynowanych i ułożonych na jej powierzchni rzeczy, nie potrząsa nimi ani nie zrzuca ich w próżnię mimo nadzwyczajnej prędkości, z jaką się porusza. Jeśli owa prędkość zwiększyłaby się lub zmniejszyła choćby odrobinę, mieszkańcy Ziemi zostaliby wyrzuceni do atmosfery i rozrzuceni po przestrzeni kosmicznej. Jeśli równowaga, w jakiej jest utrzymywana Ziemia, zostałaby zniszczona na jedną minutę, a nawet na jedną sekundę, zniszczeniu uległby świat. Zaiste, Ziemia zderzyłaby się z innym ciałem niebieskim i nastałby Dzień Zguby.

Wskazuje na Niego zwłaszcza litościwa równowaga narodzin, śmierci, życia i zapewnienia środków do niego, jaką widać w czterystu tysiącach gatunków roślin i zwierząt na obliczu ziemi; ukazuje ona Jedynego, Sprawiedliwego i Litościwego z taką jasnością, z jaką światło ukazuje istnienie słońca.

Wskazują na Niego zwłaszcza narządy, zdolności i zmysły każdego z przedstawicieli owych niezliczonych gatunków; owe podobne narodom gatunki powiązane są ze sobą nawzajem z wyważeniem i równowagą tak delikatnymi, że ukazują one Wszechmądrego, Sprawiedliwego i Czyniącego z jasnością równej jasności tego, co oczywiste.

Wskazują na Niego zwłaszcza komórki i naczynia krwionośne w ciałach zwierząt, ciałka krwi i cząsteczki, z których krwinki są zbudowane; pozostają one w równowadze tak precyzyjnej i misternej, że udowadnia

— 415 —

ona z całą oczywistością, iż owe naczynia krwionośne i ciałka krwi zostały ukształtowane i są zarządzane poprzez równowagę, prawo i porządek Jedynego, Sprawiedliwego i Mądrego Stwórcy, Który trzyma w Swojej dłoni cugle każdej rzeczy, Który posiada klucz do wszelkich rzeczy, Któremu żadna rzecz nie może w niczym przeszkodzić, dla Którego kierowanie wszystkimi rzeczami jest tak łatwe, jak zarządzanie jedną z nich.

Jeśli ktoś, kto nie wierzy lub uważa za nieprawdopodobne, że uczynki dżinnów i ludzi będą zważone na szalach najwyższej sprawiedliwości w Dniu Sądu Ostatecznego, uważnie odnotuje przejawy owej wszechobejmującej równowagi, którą na tym świecie może zauważyć na własne oczy, z całą pewnością nie będzie dłużej uważał tego za nieprawdopodobne.

O, rozrzutny, marnotrawiący, pozostający w błędzie, niesprawiedliwy, brudny, nieczysty, nieszczęsny człowieku! Nie postępowałeś zgodnie z zasadami oszczędności, czystości i sprawiedliwości, wedle których postępuje cały wszechświat i wszystkie jego istoty, dlatego w efekcie stałeś się obiektem ich gniewu i obrzydzenia. Na czym się oprzesz, skoro twoje grzechy i brak równowagi, twoje marnotrawstwo i nieczystość powodują gniew wszystkich istot? Tak, powszechna mądrość widoczna we wszechświecie, która jest najwspanialszym przejawem Imienia Bożego "Wszechmądry", jest przyczyną oszczędności, wyklucza rozrzutność, a nakazuje umiar. Całkowita sprawiedliwość wszechświata, wynikająca z najwspanialszego przejawu Imienia Bożego "Sprawiedliwy", zarządza równowagą wszechrzeczy i nakazuje człowiekowi, by postępował sprawiedliwie. Wspominając równowagę, w jakiej pozostaje świat, czterokrotnie, wersety sury Ar-Rahman:

وَالسَّمَٓاءَ رَفَعَهَا وَوَضَعَ الْم۪يزَانَ٭ اَلَّا تَطْغَوْا فِى الْم۪يزَانِ ٭ وَاَق۪يمُوا الْوَزْنَ بِالْقِسْطِ وَلَا تُخْسِرُوا الْم۪يزَانَ

wskazują na cztery stopnie równowagi i na cztery jej rodzaje, ukazując jej bezkres i najwyższe znaczenie we wszechświecie. Zaiste, jak w żadnej rzeczy we wszechświecie nie ma żadnego marnotrawstwa, tak nie istnieje w nim niesprawiedliwość ani brak równowagi.

Czystość i oczyszczanie, wynikające z Imienia Bożego "Przenajświętszy", czynią pięknymi wszystkie istoty we wszechświecie. Dopóki do tego procesu nie wtrąca się człowiek ze swoimi brudnymi rękoma,

— 416 —

dopóty nie istnieje prawdziwa nieczystość ani prawdziwa brzydota w jakiejkolwiek rzeczy.

Możesz zatem pojąć, jak podstawowe znaczenie dla ludzkiego życia mają zasady sprawiedliwości, umiarkowania i czystości, które są prawdami Koranu i zasadami islamu. Wiedz, jak ściśle powiązane ze wszechświatem są nakazy Koranu, rozpościerające swe solidne korzenie na wszystkie strony; wiedz, że zniszczenie owych prawd jest tak samo niemożliwe, jak zniszczenie wszechświata lub zmiana jego kształtu.

Czy jest w ogóle możliwe - mimo iż setki wszechstronnych prawd podobnych trzem jasnym światłom, jakimi są miłosierdzie Boga, Jego łaska i zachowywanie przez Niego każdej rzeczy, wymagają Zmartwychwstania i życia ostatecznego oraz czynią je koniecznością - by tak silne i obejmujące wszelką rzecz prawdy, jak miłosierdzie, łaska, sprawiedliwość, mądrość, oszczędność i czystość miały przekształcić się w nieżyczliwość, tyranię, brak mądrości, marnotrawstwo, nieczystość i bezcelowość? A tak stałoby się, gdyby nie istniało życie ostateczne i gdyby nie miało nastąpić Zmartwychwstanie.

Niech Bóg uchroni; niech Bóg uchroni po sto tysięcy razy! Czyż miłosierdzie i mądrość, które litościwie zachowują prawo do życia, jakie przysługuje musze, miałyby pogwałcić niezliczone prawa do życia wszystkich świadomych stworzeń, nieprzeliczone prawa nieprzeliczonych istot, jak stałoby się, gdyby nie doszło do Zmartwychwstania? A jeśli ktoś może tak powiedzieć, to czyż wspaniała władza nad każdą rzeczą, w której miłosierdziu przejawia się nieskończona delikatność i troska, czyż sprawiedliwość, mądrość i Boże panowanie, które upiększa świat nieskończoną ilością cudownych dzieł sztuki Stwórcy i Jego darów, by ukazać Jego doskonałość, by umożliwić poznanie i umiłowanie Go, zezwoliłyby na to, by nie istniało Zmartwychwstanie, co zmniejszyłoby do zera wartość wszystkich stworzeń i całą ich doskonałość, czyniąc je negującymi istnienie Boga? Niech Bóg uchroni! Absolutne piękno z pewnością nie może pozwolić na absolutną szpetotę.

Tak, człowiek, który chce zaprzeczyć istnieniu życia ostatecznego, najpierw musi zaprzeczyć istnieniu wszystkich światów ze wszystkimi ich prawdami. W przeciwnym razie świat wraz ze wszystkimi swoimi prawdami zada mu kłam stoma tysiącami języków, wykazując całą skomplikowaną naturę jego kłamstwa. Słowo Dziesiąte wykazuje przy pomocy niechybnych dowodów, że istnienie życia ostatecznego jest tak jasne i tak niewątpliwe, jak istnienie tego świata.

— 417 —

Punkt Trzeci

wspominający o trzecim spośród sześciu świateł Najwspanialszego Imienia Imię Boże "Mądry"
اُدْعُ اِلٰى سَبِيلِ رَبِّكَ بِالْحِكْمَةِ

(Jeden z przejawów Imienia Bożego "Mądry", które jest Najwspanialszym Imieniem lub jednym z sześciu świateł Najwspanialszego Imienia, a także delikatna kwestia, jaką porusza powyższy werset, ukazały mi się w miesiącu ramadan, kiedy przebywałem w więzieniu Eskisehir. Niniejszy Punkt Trzeci składa się z pięciu Kwestii, i jedynie aluzyjnie wskazuje na ów przejaw. Został on spisany w pośpiechu, a później pozostawiony w oryginalnej formie).

KWESTIA PIERWSZA

Jak wykazaliśmy w Słowie Dziesiątym, najwspanialszy przejaw Imienia Bożego "Mądry" uczynił wszechświat podobnym księdze. Na każdej stronie owej księgi spisano setki innych ksiąg; w każdym jej wersie zawarto setki stron; w każdym jej słowie są setki wersów, w każdej literze - setka słów, a każda jej kropka jest krótkim spisem treści całej księgi. Strony i wersy księgi, a nawet jej kropki ukazują Tego, Który ją napisał z jasnością równą tej, z jaką księga wszechświata zaświadcza i udowadnia istnienie jej Zapisującego w stopniu daleko większym od tego, w jakim ukazuje własne istnienie. Jeśli pojedyncza litera ukazuje swe istnienie w stopniu właściwym dla jednej litery, to istnienie Tego, Który ją zapisał, ukazuje w stopniu właściwym dla całego wersu.

Tak, jedną z kart owej wielkiej księgi jest oblicze ziemi. Patrząc na ową jedną kartę wiosną, możemy na niej zauważyć tyle ksiąg, ile jest gatunków roślin i zwierząt, spisanych jedna wewnątrz drugiej, w tym samym czasie, bez żadnego błędu i w najdoskonalszej formie.

Pojedynczym wersem na owej karcie jest ogród. Widzimy, że w tym jednym wersie zapisane zostały pięknie ułożone poematy, których jest tyle, ile jest kwiatów, drzew i zwierząt, a każdy z nich jest zapisany wewnątrz innego, bez żadnego błędu.

Jednym słowem z tego wersu jest drzewo, które otworzyło swe kwiaty i wypuściło liście, by wydać owoce. Owo jedno słowo składa się z ustępów

— 418 —

o doniosłym znaczeniu, wychwalających Mądrego, Któremu należy się wszelka chwała, tylekroć, ile jest uporządkowanych, dobrze odmierzonych, upiększonych liści, kwiatów i owoców tego drzewa. Jest tak, jakby owo drzewo - podobnie jak wszystkie inne drzewa - było doskonale ułożonym poematem, wyśpiewującym chwałę Tego, Który go napisał.

Jest również tak, jak gdyby Mądry, Któremu należy się wszelka chwała, chciał spojrzeć tysiącami oczu na Swe cudowne, starożytne dzieła, ukazane na wystawie, jaką jest ziemia.

Jest również tak, jak gdyby ozdobione klejnotami dary, ozdoby i mundury, przyznane drzewu przez Przedwiecznego Władcę, otrzymały swe tak zdobne, proporcjonalne, uporządkowane, wymowne i z mądrością zaplanowane kształty po to, by mogły zaprezentować się Jego spojrzeniu podczas wiosny, podczas jej szczególnego święta i na jej defiladzie, a każdy z kwiatów i owoców naszego drzewa zaświadcza na liczne sposoby i poprzez wiele dowodów, jeden wewnątrz Drugiego, o istnieniu Tego, Który zapisał poemat, jakim jest drzewo, i o Jego Najpiękniejszych Imionach.

Dla przykładu, we wszystkich kwiatach i owocach drzewa widoczna jest równowaga, która tkwi w porządku, porządek - w stale odnawianym porządkowaniu i wyważeniu, porządkowanie i wyważenie - w kunszcie i upiększaniu, zaś upiększanie i kunszt - w wymownych zapachach i mądrze zaplanowanych smakach. Zatem każdy kwiat wskazuje na Mądrego, Któremu należy się wszelka chwała, tyle razy, ile jest kwiatów na całym drzewie.

Drzewo jest słowem, owoc jest niby litera, nasiono jest kropką i szkatułką, zawierającą spis treści i plan całego drzewa, i tak dalej. Pozostając przy tej samej analogii, poprzez przejaw Najpiękniejszego Imienia Bożego "Mądry" wszystkie wersy i karty księgi wszechświata, a także wszystkie jej słowa, litery i kropki, zostały uczynione jako cuda tak wielkie, że nawet gdyby zgromadziły się wszystkie pozorne przyczyny, nie zdołałyby uczynić nawet czegoś, co byłoby podobne pojedynczej kropce z owej księgi, ani też nie mogłyby prowadzić żadnego sporu w jej temacie.

Tak, ponieważ każdy ze znaków stworzenia zawartych w wielkim Koranie wszechświata ukazuje tyle cudów, ile jest kropek i liter, jakimi są owe znaki, zatem pogmatwany przypadek, ślepa siła, bezcelowość, anarchia czy nieświadoma natura w żaden sposób nie mogłyby ingerować w ową mądrą, określoną równowagę ani w najbardziej delikatny porządek. Gdyby to zrobiły, z pewnością byłyby widoczne ślady zamieszania, tymczasem nigdzie nie można dostrzec nieporządku jakiegokolwiek rodzaju.

— 419 —

KWESTIA DRUGA

Ta Kwestia składa się z dwóch Tematów.

Temat Pierwszy: Jak jest to wyjaśnione w Słowie Dziesiątym, podstawowa zasada mówi, że nieskończenie doskonałe piękno i nieskończenie piękna doskonałość pragną ukazać się i wystawić na pokaz, by można było je ujrzeć. W konsekwencji tego prawa, Przedwieczny, Który napisał wielką księgę wszechświata, by umożliwić poznanie Siebie i Swej doskonałości, by ukazać Swe piękno, by umożliwić stworzeniom umiłowanie Go, uczynił znanymi i umiłowanymi piękno Jego doskonałości i doskonałość Jego piękna we wszechświecie, na wszystkich kartach księgi wszechświata, w jej wersach, a nawet literach i kropkach, w niezliczonych językach wszystkich istot, od najbardziej indywidualnych po najbardziej powszechne.

O, niedbały człowieku, powróć do zdrowych zmysłów! Wiedz, jak wielka jest twoja ignorancja i jaką stratę poniesiesz w obliczu Wszechmądrego Władcy (Któremu należy się wszelka chwała, a Który za pomocą wszystkich Swych stworzeń, jakim nadał nieskończenie olśniewający kształt, umożliwił ci poznanie i umiłowanie Go), jeśli nie poznasz Go poprzez wiarę i nie uczynisz samego siebie miłującym Go poprzez akty czci.

Temat Drugi: Panowanie Wszechmocnego, Mądrego Stwórcy wszechświata nie zostawia miejsca na jakąkolwiek współpracę czy współudział, ponieważ Ten, Który stworzył nieskończenie doskonały porządek widoczny w każdej rzeczy, nie akceptuje współtowarzyszy. Jeśli w jedną kwestię będzie ingerowało wiele rąk, zagmatwają ją. Jeśli w kraju byliby dwaj królowie, w mieście dwaj gubernatorowie, a w wiosce dwaj naczelnicy, w każdej sprawie zapanowałby nieład. Podobnie nawet urzędnik na najniższym stanowisku nie zaakceptuje wtrącania się do jego obowiązków, co ukazuje, że podstawowymi cechami każdej władzy są niezależność i niepodzielność. Oznacza to, że porządek wymaga jedności, zaś władza wymaga niezależności.

Jeśli bezsilny człowiek, który potrzebuje wsparcia, a jego władza jest ledwie ulotnym cieniem rzeczywistej władzy, w taki sposób odrzuca wszelkie wtrącanie się do jego spraw, to prawdziwa, absolutna władza w stopniu należnym boskości Tego, Który posiada absolutną moc, z pewnością ze wszystkich sił odrzuci wtrącanie się do jej spraw. Nawet najdrobniejsza ingerencja zepsułaby panujący we wszechświecie porządek.

Wszakże wszechświat został stworzony w taki sposób, by stworzenie nasiona wymagało takiej mocy, jaka jest niezbędna do stworzenia drzewa, a stworzenie drzewa wymaga takiej mocy, jaka jest niezbędna

— 420 —

do stworzenia wszechświata. Jeśli jakikolwiek wspólnik ingerowałby w stworzenie wszechświata, musiałby mieć swój udział nawet w najdrobniejszym nasionku, ponieważ nasiono jest próbką wszechświata. Następnie dwie wszechwładze, które nie mogłyby zamieszkać razem w ogromnym wszechświecie, musiałyby tkwić w nasionie, a nawet w drobnej cząsteczce. To najbardziej bezsensowna niemożliwość spośród wszystkich niemożliwości i najbardziej wykluczony omam spośród wszystkich fałszywych złudzeń! Wiedz, że niewiara i przypisywanie wspólników Bogu Jedynemu są nieskończenie skomplikowaną sprzecznością, błędem i fałszem, ponieważ wymagają niemocy - nawet jeśli jedynie w odniesieniu do stworzenia nasiona - od absolutnie Wszechmocnego, Który utrzymuje w równowadze Swej sprawiedliwości i w porządku Swej mądrości wszystkie właściwości wszechświata i wszystkie stany, jakim wszechświat podlega. Wiedz też, że jedność Boga jest nieskończenie złożoną prawdą, rzeczywistością i tym, co nie podlega dyskusji. Powiedz zatem: «Al-hamdu li-llahi 'ala l-iman!»

KWESTIA TRZECIA

Zgodnie ze Swym Imieniem "Wszechmądry", Wszechmocny Stwórca zawarł w tym świecie tysiące dobrze uporządkowanych światów. Jako centrum i oś owych światów stworzył człowieka, w którym - najpełniej ze wszystkich stworzeń - przejawiają się obecne we wszechświecie mądrość i zamysł. Najważniejsze przykłady mądrości w sferze wszechś wiata i te rzeczy z owej sfery, które przynoszą największe korzyści, wskazują na człowieka. Środkiem sfery tego, co dotyczy ludzi, Bóg uczynił zaopatrzenie człowieka; w świecie ludzi najwięcej przykładów mądrości i korzyści wskazuje na zaopatrzenie i ukazuje się poprzez zaopatrzenie. Przejaw Najpiękniejszego Imienia "Wszechmądry" widoczny jest w człowieku w najbardziej olśniewającym kształcie, a to poprzez inteligencję człowieka i poprzez przyjemność, jaką czerpie on z przeznaczonego mu zaopatrzenia. Każda spośród setek nauk, odkrytych dzięki ludzkiej inteligencji, opisuje przejaw Imienia "Mądry" w królestwie stworzenia, jak na przykład:

Gdyby zapytać naukę, jaką jest medycyna: "Czym jest wszechświat?", musiałaby odpowiedzieć: "To niezmiernie rozległa, uporządkowana i doskonała apteka. Wszystkie lekarstwa zostały przygotowane i zmagazynowane w niej w najlepszy możliwy sposób".

Gdyby zapytać naukę, jaką jest chemia: "Czym jest wszechświat?", odpowiedziałaby: "To doskonale uporządkowany sklep alchemika".

Technika odpowiedziałaby: "To pozbawiona jakichkolwiek wad, perfekcyjnie działająca fabryka".

— 421 —

Rolnictwo odpowiedziałoby: "To nieskończenie żyzne, dobrze zaplanowane i założone pole uprawne i ogród, które w odpowiednim czasie wydają wszelkie rodzaje nasion".

Handel odpowiedziałby: "To nadzwyczaj dobrze zaprojektowana wystawa, to targ, na którym panuje porządek, to sklep zaopatrzony w najbardziej kunsztowne towary".

Ekonomia odpowiedziałaby: "To niezrównanie urządzony magazyn, zawierający wszelkie rodzaje i gatunki pożywienia".

Dietetyka odpowiedziałaby: "To kuchnia Boga, to kociołek Najbardziej Miłosiernego, w którym z największą regularnością przyrządzane są setki tysięcy najbardziej wyśmienitych potraw".

Sztuka wojenna odpowiedziałaby: "Ziemia jest obozem wojskowym. Choć w armii, która w nim kwateruje, służy czterysta tysięcy różnych narodów, na nowo powoływanych pod broń za każdym razem, kiedy na powierzchni ziemi rozbijane są ich namioty, wszystkie otrzymują swoje racje żywnościowe, mundury, broń; choć owe prowiant, broń i mundury są różne dla każdego narodu, to jednak wszystkie wykonują różne ćwiczenia i wyładowują się na powierzchnię ziemi w doskonałym porządku, w którym żadna rzecz nie jest zapomniana, bez żadnego zamieszania, a to dzięki rozkazowi, mocy i litości Jedynego głównodowodzącego (ze skarbca Którego pochodzi zarówno całe zaopatrzenie, jak też żołnierze owej armii), Który zarządza wszystkimi tymi narodami z największą systematycznością".

Zaś gdyby zapytać naukę o zjawisku, jakim jest elektryczność: "Czym jest ten świat?", z pewnością odpowiedziałaby:

"Dach tego wspaniałego pałacu, jakim jest wszechświat, został upiększony niezliczonymi elektrycznymi lampami, uporządkowanymi i pozostającymi w równowadze. Ów porządek i owo wyważenie są tak zdumiewające, jak największe ze słońc, zaś niebiańskie lampy, które są tysiąc razy większe niż ziemia, pozostają w równowadze, choć wciąż płoną; nie wybuchają ani nie rozrywają się, stając w płomieniach. Nigdy się nie zużywają, skąd zatem pochodzą? Skąd pochodzi ich paliwo i dlaczego nigdy się nie wyczerpuje? Dlaczego ich równowaga nie zostaje zakłócona, kiedy płoną? Nawet mała lampa zgaśnie, jeśli nie będzie regularnie doglądana. Ujrzyj zatem mądrość i moc Wszechmądrego, Któremu należy się wszelka chwała, Który sprawił, że słońce (będące wedle astronomii milion razy większe i milion lat starsze od ziemi) nie wyczerpuje się i uczynił je

— 422 —

płonącym bez węgla lub ropy.

Powiedz: 'Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu!'; powiedz: 'Jak wspaniałych cudów zechciał Bóg! Błogosławiony niech będzie Bóg! Nie ma Boga, jak tylko On!', tyle razy, ile sekund liczy sobie istnienie słońca".

"To wszystko oznacza, że niebiańskie lampy podlegają cudownemu porządkowi, a także są doglądane z największą uwagą. Jest tak, jakby bojlerem dla owych ogromnych, licznych mas ognia, dla owych rozsiewających światło lamp, było Piekło, którego żar nigdy się nie wyczerpuje; jest tak, jakby Piekło zapewniało owym lampom żar pozbawiony światła, podczas gdy główna fabryka, w której są wytwarzane owe elektryczne lampy i ich maszyneria, jest wiecznym Rajem, który zapewnia im światło i jasność. Dzięki najwspanialszemu przejawowi Imienia Bożego 'Wszechmądry', wciąż płoną w najbardziej uporządkowany sposób".

I tak dalej; wedle zgodnego zaświadczenia setek nauk podobnych wyżej wymienionym wszechświat został upiększony niezliczonymi przykładami mądrości i zamysłu oraz rzeczami, które przynoszą korzyść, a wszystko w bezbłędnym, doskonałym porządku. Porządek i mądrość, jakie cudowna, obejmująca każdą rzecz mądrość Boża nadała wszechświatowi, wedle mniejszej miary zostały zawarte w nasionach i w najdrobniejszych stworzeniach żywych. To jasne i oczywiste, że cele, zamysły, przykłady mądrości i korzyści mogą wynikać jedynie z wyboru, chęci, zamiaru i woli, nie mogą zaistnieć w żaden inny sposób. Ani nie mogą być dziełem natury i jej nieświadomych przyczyn, które nie posiadają woli, zamysłu czy zdolności wyboru, ani też natura i jej przyczyny nie mogłyby ingerować w ich stworzenie i istnienie.

To oznacza, że nadzwyczajną ignorancją i głupotą jest nieuznawanie istnienia (bądź zaprzeczanie istnieniu) Wszechmądrego Stwórcy, Który posiada zdolność wyboru, Którego istnienia wymagają wszechświat i wszystkie jego istoty, ukazując je poprzez ich nieskończony porządek i zawarte we wszechświecie przykłady mądrości. Tak, jeśli na świecie istnieje cokolwiek zadziwiającego, to właśnie zaprzeczanie istnieniu Stwórcy. Nieskończenie liczne aspekty porządku i przykłady mądrości wśród stworzeń wszechświata zaświadczają Jego istnienie i jedność, zatem nawet ten, kto pozostaje w najgłębszej ignorancji, może zrozumieć, jak wielką

— 423 —

ślepotą i jak wielką ciemnotą jest niedostrzeganie Go bądź odrzucanie Jego istnienia. Mogę nawet powiedzieć, że wśród sofistów, którzy są ludźmi niewiary i uważa się ich za głupców, ponieważ zaprzeczają istnieniu wszechświata, znajdą się bardziej inteligentni ludzie. Ponieważ jeśli uznać istnienie wszechświata, niemożliwością będzie, by nie wierzyć w Boga jako jego Stwórcę, zatem sofiści zaczęli zaprzeczać istnieniu wszechświata, jak również istnieniu samych siebie. Mówiąc: "Nic nie istnieje", wyrzekają się własnej inteligencji, a jako że w ten sposób ratują się przed bezgranicznym nierozsądkiem innych zaprzeczających (którzy popadają w owe szaleństwo bez granic pod płaszczykiem rozumu), w pewnym sensie są nieco bliżsi zdrowego rozsądku.

KWESTIA CZWARTA

Jak wykazaliśmy to w Słowie Dziesiątym, założenie, zgodnie z którym Mądry Stwórca i Najmądrzejszy architekt miałby uważnie śledzić setki przykładów mądrości, zawartych w każdym kamieniu pałacu, a następnie zaniedbać zbudowania dachu, przez co pałac popadłby w ruinę, a zawarte w nim niezliczone przykłady mądrości i zamysłu byłyby stracone, jest czymś, czego żadna ze świadomych istot nie byłaby w stanie zaakceptować. Podobnie w żaden sposób nie jest możliwe, by ten, z Którego doskonałej mądrości powstają całe tony korzyści, cele i zamysły, zawarte w drobnym nasionku, by Ten, do Którego należy absolutna mądrość, miał dopuścić do sytuacji, w której koszty wielkie jak góra dawałyby jedynie jedną korzyść, osiągnięcie jednego małego celu, pojedynczy owoc, który byłby dosłownie nic niewart. Byłoby to marnotrawstwem i rozrzutnością całkowicie sprzecznymi z Jego mądrością.

Dokładnie w ten sam sposób Wszechmądry, Czyniący łączy każdą z istot w pałacu wszechświata z setkami przykładów mądrości, wyposaża owe istoty tak, by mogły spełniać setki obowiązków, wszystkie drzewa obdarowuje tyloma przykładami mądrości, ile jest ich owoców, i nadaje im tyle obowiązków, ile jest ich kwiatów. Gdyby miały nie nastąpić Zmartwychwstanie i Wielkie Zgromadzenie; gdyby wszystkie niezliczone zamysły, przykłady mądrości i obowiązki miały być pozbawione znaczenia, daremne, bezsensowne, pozbawione celu i korzyści, byłoby to przypisaniem bezsilności Wszechmocnemu o doskonałej mocy, przypisaniem bezowocności i bezcelowości działaniom Wszechmądrego o doskonałej mądrości, przypisaniem szpetoty pięknu i litości Najbardziej Miłosiernego, a bezgranicznej tyranii Najbardziej Sprawiedliwemu, Którego sprawiedliwość jest doskonała. Byłoby to po prostu zaprzeczeniem mądrości, miłosierdzia i sprawiedliwości, których przejawy we wszechświecie

— 423 —

potrzebę. Gdyby przypuścić, że Jedyny potrzebowałby czegokolwiek, wysyłałby wszelkie rzeczy na pomoc każdej innej, gromadziłby wojsko wszechświata za plecami jednej rzeczy, a każda rzecz w obliczu wszelkich zagrożeń mogłaby polegać na sile potężnej niby cały wszechświat. Tak, jeśli przypuścić, że On czegokolwiek potrzebuje, wówczas każda rzecz posiadłaby siłę Jedynego głównodowodzącego. Gdyby Bóg nie był Jedynym, gdyby nie istniała Jego jedność, wszystkie rzeczy straciłyby swą siłę i stały się niczym, a wyniki ich dzieł również zmniejszyłyby się do zera.

Zatem ukazywanie się prawdziwie cudownych dzieł, jakich dokonują najmniej znaczące i najmniej ważne rzeczy - co przez cały czas widzimy na własne oczy - w sposób oczywisty ukazuje jedność Jedynego Boga. Gdyby owe dzieła nie były skutkiem istnienia Jednego, Jedynego, ich rezultaty i owoce, a także działania każdej rzeczy zmalałyby do poziomu właściwego dla siły każdej rzeczy i substancji, z jakiej jest ona stworzona, zmalałyby do zera. Nie pozostałaby żadna z nadzwyczaj cennych rzeczy, które widzimy wokół nas w nieskończonej obfitości, a przy tym są one nieskończenie tanie. Nawet za wielką fortunę nie bylibyśmy w stanie zdobyć jednego owocu melona lub granatu, który teraz kupujemy za niewielką cenę. Tak, cała łatwość, cała obfitość i cała taniość na tym świecie powstają z Bożej jedności i zaświadczają o tym, że Bóg jest Jedyny.

Po drugie:

Byty są stwarzane na dwa sposoby; pierwszy jest stwarzaniem z niczego, co nazywamy powstawaniem lub wymyślaniem tego, co jeszcze nie istnieje, zaś drugi jest powoływaniem do życia poprzez zgromadzenie istniejących pierwiastków i składników danej rzeczy, co nazywamy wytwarzaniem i montażem. Kiedy stwarzanie następuje zgodnie z przejawem Jedynego Boga i zgodnie z tajemnicą Jego jedności, zachodzi z nieskończoną łatwością, zaiste, tak łatwo, jakby było koniecznością. Jeśli nie przypiszemy go Jedynemu, stanie się absurdalne i nieskończenie trudne, stanie się trudnością równą niemożliwości. Jednakże fakt, że wszelkie istoty wszechświata są powoływane do istnienia z nieskończoną swobodą i łatwością, bez zupełnie żadnej trudności, a przy tym otrzymują doskonały kształt, w sposób oczywisty ukazuje przejaw Imienia Bożego "Jedyny" i udowadnia, że każda rzecz jest dziełem sztuki, pochodzącym bezpośrednio od Jedynego, Któremu należy się wszelka chwała.

Tak, jeśli rzeczy zostaną przypisane Jedynemu w Swojej jedności, ujrzymy, że są one stwarzane z niczego przez Jego nieskończoną moc, której bezmiar dostrzegamy poprzez jej dzieła, podobne zapaleniu zapałki.

— 424 —

ujrzeć może każdy; nadzwyczajną niemożliwością, zawierającą w sobie niezliczone niedorzeczności. Niech ludzie zbłądzenia podejdą, by zobaczyć, jak przerażające ciemność i mrok (takie jak te, które będą panowały w ich grobach) panują na drodze ich zbłądzenia, niech zobaczą, że w tej ciemności kryją się gniazda skorpionów! Powinni dowiedzieć się, że wiara w życie ostateczne jest drogą tak piękną i świetlistą jak Raj, powinni objąć wiarę i mocno się jej trzymać.

KWESTIA PIĄTA

Ta kwestia składa się z dwóch tematów.

Temat Pierwszy: Jak wymaga tego Imię Boże "Wszechmądry", Czyniący, Któremu należy się wszelka chwała, podąża najbardziej jasną i najkrótszą drogą, z największą łatwością nadaje najbardziej korzystny kształt, co ukazuje, że w naturze stworzonych przez Niego rzeczy nie mieści się marnotrawstwo, daremność ani brak korzyści. Marnotrawstwo stoi w sprzeczności z Imieniem Bożym "Mądry", tak jak oszczędność jest podstawową zasadą, której przestrzegania wymaga owo Imię.

O, rozrzutny, marnotrawny człowieku! Wiedz, że jeśli nie praktykujesz oszczędności, owej najbardziej fundamentalnej z zasad wszechświata, postępujesz w sposób całkowicie sprzeczny z rzeczywistością! Powinieneś pojąć, jak wiele spraw obejmuje i jak istotna jest zasada, której uczy werset koraniczny:

كُلُوا وَ اشْرَبُوا وَ لَا تُسْرِفُوا

Temat Drugi: Można powiedzieć, że Imiona Boże "Mądry" i "Wszechmądry" wskazują na posłannictwo Szlachetnego Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i wymagają owego posłannictwa tak bardzo, że staje się one oczywistością.

Tak, ponieważ księga o głębokim znaczeniu wymaga nauczyciela, który ją objaśni; ponieważ doskonałe piękno wymaga zwierciadła, by mogło zarówno ukazać się, jak ujrzeć samo siebie; ponieważ dzieło sztuki wymaga herolda, który obwieści jego powstanie, zatem wśród ludzi, do których zwraca się wielka księga wszechświata (a każda litera owej księgi ma setkę znaczeń i zawiera sto przykładów mądrości), będzie istniał doskonały przewodnik i najlepszy nauczyciel. On nauczy ludzi świętej, prawdziwej mądrości Księgi, on sprawi, że poznają mądrość i zamysł, zawarte w istnieniu wszechświata; zaiste, poprzez niego uwidocznią się, a nawet zaistnieją Boże zamysły w stworzeniu wszechświata; umożliwi on poznanie doskonałego kunsztu Stwórcy i będzie zwierciadłem dla Jego

— 425 —

dzieł, dla Jego Najpiękniejszych Imion, które Stwórca zapragnął przejawić we wszechświecie, ukazując ich znaczenie.

Ponieważ Stwórca pragnie, by umiłować Go poprzez wszystkie Jego istoty, ponieważ pragnie, by na Jego wezwanie odpowiedziały wszystkie inteligentne stworzenia, jedno spośród nich odpowie w imieniu wszystkich poprzez wszechstronne akty czci w obliczu wszystkich przejawów istnienia Boga, wprawi w zachwyt ląd i morze, a jego głośne obwieszczenie i wychwalanie Boga, które rozlegną się w niebiosach i na ziemi, sprawią, że spojrzenia świadomych stworzeń zwrócą się ku Czyniącemu; jego święte wskazówki, nauki i Wielki Koran przyciągną uwagę wszystkich rozsądnych ludzi i ukażą w najlepszy możliwy sposób zamysły Wszechmądrego Stwórcy; ten człowiek najpełniej i w najbardziej doskonały sposób odpowie przejawom wszystkich przykładów Bożej mądrości, piękna i chwały Jedynego; jego istnienie jest koniecznością równą tej, jaką dla wszechświata jest istnienie słońca. Tym, który to uczynił i wypełnił te obowiązki, z pewnością był Najszlachetniejszy Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). W takim przypadku cała mądrość wszechświata wymaga posłannictwa Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) tak samo, jak światło wymaga istnienia słońca, a dzień - istnienia światła.

Tak, tak jak przez swe najwspanialsze przejawy Najpiękniejsze Imię Boże "Wszechmądry" w najwyższym stopniu wymaga posłannictwa Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), tak liczne Najpiękniejsze Imiona - takie jak "Bóg Jedyny", "Najbardziej Miłosierny", "Najbardziej Litościwy", "Umiłowany", "Obdarowujący", "Szczodry", "Najpiękniejszy" czy "Ar-Rabb" - poprzez ich najwspanialsze przejawy widoczne we wszechświecie również wymagają posłannictwa Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) w najwyższym stopniu i z całkowitą pewnością.

Na przykład obejmujące każdą rzecz miłosierdzie, które jest przeja wem Imienia "Najbardziej Miłosierny", stało się widoczne, kiedy zostało zesłane w osobie tego, który był miłosierdziem dla światów (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Wszechmocny Bóg, czyniąc Samego Siebie poznanym i kochanym, co jest przejawem Najpiękniejszego Imienia "Umiłowany", przyniósł Swoim stworzeniom owoc w postaci tego, który był umiłowanym przez Pana Światów, i w nim znalazł odpowiedź na Swe wezwanie. Wszystkie przykłady piękna, będące przejawami Imienia

— 426 —

Bożego "Najpiękniejszy": piękno istoty Boga, piękno Jego Imion, piękno Jego kunsztu i Jego stworzeń, ukazują się i są widoczne w zwierciadle, jakim jest Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Przejawy wspaniałości Bożej wszechwładzy i panowania stały się widoczne i zrozumiałe, są znane i potwierdzone poprzez posłannictwo Muhammada (niech będzie z nim pokój miłosierdzie), herolda owej wszechwładzy. Podobnie jak w powyższych przykładach, lśniące dowody większości Najpiękniejszych Imion Bożych zawierają się w posłannictwie Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).

W skrócie: Ponieważ wszechświat istnieje i nie można temu zaprzeczyć, tak samo nie można zaprzeczyć prawdom tak widocznym, jak Boże mądrość, łaska, miłosierdzie, piękno, porządek, równowaga i upiększenie, które to prawdy są niczym kolory, ozdoby, światła, promienie, dzieła sztuki, są żywe i są tym, co spaja wszechświat. Ponieważ jest niemożliwością zaprzeczenie owym atrybutom Boga i Jego działaniom, zatem z pewnością nie można zaprzeczyć istnieniu Tego, Którego istnienie jest niezbędne, Wszechmądrego, Szczodrego, Litościwego, Najpiękniejszego, Który jest tylko Jeden, Który jest wyrażony poprzez Swoje atrybuty, Który jest Czyniącym Który jest słońcem i źródłem wszystkich świateł. Z pewnością nie można w żaden sposób zaprzeczyć posłannictwu Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który jest najlepszym przewodnikiem, najdoskonalszym nauczycielem, wybitnym i górującym nad innymi heroldem, który odgadł istotę talizmanu wszechświata, który jest zwierciadłem dla Przedwiecznego, będącego ponad wszelką potrzebę, który jest umiłowanym przez Najbardziej Miłosiernego, przez którego atrybuty Boga i Jego działania stały się znane zaiste w całej ich doskonałości, a nawet urzeczywistniły się. Jego posłannictwo jest najbardziej olśniewającym spośród świateł wszechświata, podobnym światłom świata rzeczywistości i światłom prawdy o wszechświecie.

Pokój i błogosławieństwo Boże niech będą z nim tyle razy, ile sekund liczą sobie wszystkie dni i ile jest cząsteczek we wszystkich stworzeniach Boga.

سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ

— 427 —

Punkt Czwarty

بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ
قُلْ هُوَ اللّٰهُ اَحَدٌ

(Pewna delikatna kwestia, na którą wskazuje ten werset, i jeden z przejawów Najpiękniejszego Imienia Bożego "Jedyny", które jest Najwspanialszym Imieniem, podobnym Imionom "Jeden" i "Ten, Który nie ma podobnego Sobie", lub jedno spośród sześciu świateł zawartych w Najwspanialszym Imieniu, ukazały mi się w więzieniu Eskisehir, w miesiącu szałłal. Odsyłając po szczegóły owego najwspanialszego przejawu do innych Traktatów Światła, w tym miejscu wyjaśnimy nadzwyczaj zwięźle, w siedmiu krótkich Wskazówkach, prawdziwe zatwierdzenie jedności Bożej, które Najpiękniejsze Imię "Jedyny" ukazuje poprzez swój najwyższy przejaw).

WSKAZÓWKA PIERWSZA

Słowo Dwudzieste Drugie i List Trzydziesty Trzeci ukazują szczegółowo, jak Najwspanialsze Imię "Jedyny" poprzez swój najwspanialszy przejaw umieściło pieczęć, stempel Bożej jedności na wszechświecie jako całości, na każdym królestwie jego stworzeń i na każdej istocie z osobna. W tym miejscu wskażemy jedynie na trzy spośród tych pieczęci.

Pieczęć Pierwsza: Przejaw Bożego Imienia "Jedyny" umieścił pieczęć jedności Bożej na obliczu wszechświata, w wyniku czego wszechświat został uczyniony niepodzielną całością. Ten, kto nie posiada mocy wystarczającej do dysponowania całym wszechświatem, nie może być prawdziwym właścicielem jakiejkolwiek jego części. A oto ta pieczęć:

Istoty i królestwa istot we wszechświecie, podobne najbardziej precy zyjnej maszynerii fabrycznej, wspomagają się nawzajem w działaniu, ma jącym na celu wypełnienie ich obowiązków. W swej solidarności i współpracy każda z istot odpowiada na zapotrzebowania innych i spieszy im z pomocą; wszystkie obejmują się nawzajem, umieszczone jedna wewnątrz drugiej, kształtują jedność wszechświata, zgodnie z którą żadna istota nie może być oddzielona od innej, podobnie jak jest to z członkami

— 428 —

ludzkiego ciała. Człowiek, który kontroluje tylko jedną ze swych części ciała, lecz nie ma kontroli nad wszystkimi, nie będzie prawdziwie władał nawet jedną z nich.

Zatem owa współpraca, solidarność, wzajemne odpowiadanie istot na potrzeby innych i fakt, że jedna z nich obejmuje drugą, kształtują najdoskonalszą i najbardziej olśniewającą pieczęć Bożej jedności.

Pieczęć Druga: Poprzez przejaw Imienia Bożego "Jedyny" na obliczu ziemi i na obliczu wiosny została umieszczona pieczęć Bożej jedności i bycia Jedynym tak olśniewająca, że dowodzi tego, iż ten, kto nie zarządza wszystkimi żywymi stworzeniami na powierzchni naszej planety wraz z wszystkimi częściami ich ciał, cechami i stanami, jakim podlegają, kto nie zna ich wszystkich, kto nie widział ich wszystkich, kto nie jest w stanie stworzyć ich wszystkich, nie może w żaden sposób ingerować w cokolwiek, co dotyczy stworzenia. A oto ta pieczęć:

Pomijając prawdziwie uporządkowane, lecz ukryte pieczęcie substancji mineralnych, pierwiastków i nieożywionych stworzeń Ziemi, rozważmy jedynie następującą pieczęć, składającą się z misternie utkanych wątków dwustu tysięcy gatunków zwierząt i dwustu tysięcy gatunków roślin: wiosną widzimy na własne oczy, że wszystkie rzeczy wraz z ich różnymi obowiązkami, różnymi kształtami, różnym zaopatrzeniem przeznaczonym dla każdej z nich i różnymi członkami otrzymują wszystko, czego potrzebują, bez zamieszania i bez żadnego błędu, z całkowitym rozróżnieniem tego, czym różnią się od siebie, z nadzwyczaj delikatną równowagą, bez żadnych trudności, dokładnie we właściwym czasie, skąd nawet się tego nie spodziewają, choć wszystkie są przemieszane, a jedno z nich zawiera się wewnątrz drugiego. Taka sytuacja, owe planowanie i zarządzanie tworzą pieczęć Boskiej jedności i pieczęć Jedynego, która ukazuje, że ten, kto nie jest w stanie w jednej chwili stworzyć wszystkich owych istot z niebytu, nie może ingerować w cokolwiek, co dotyczy stworzenia i wszechwładzy nad stworzeniami. Jeśli jakaś rzecz wtrąciłaby się w proces stworzenia i w Boże panowanie, równowaga niezmiernie rozległego zarządzania zostałaby zakłócona. Widocznym jest, że człowiek - na rozkaz Boga - służy płynnemu działaniu praw owej wszechwładzy.

Pieczęć Trzecia: Ta pieczęć Jedynego Boga odbita jest na ludzkiej twarzy; zaiste, jest nią twarz człowieka. Ten, kto nie obejmuje swym spojrzeniem wszystkich istot ludzkich, jakie przyszły i jakie przyjdą na ten świat od czasów Adama (niech będzie z nim pokój) aż do końca świata; kto nie jest w stanie umieścić znaku szczególnego na każdej z ludzkich twarzy, ten nie może mieć żadnego udziału w stworzeniu,

— 429 —

w umieszczeniu pieczęci jedności Bożej na twarzy choćby jednego człowieka spośród wszystkich ludzi. Tak, Ten, Który umieścił ową pieczęć na twarzy człowieka, z pewnością musi obejmować Swym wzrokiem i Swoją wiedzą wszystkich członków rasy ludzkiej, ponieważ choć najważniejsze części ludzkich twarzy są podobne do siebie nawzajem, to jednak każda twarz posiada pewne cechy szczególne. Wszystkie części twarzy, takie jak przypominające się nawzajem oczy czy uszy, tworzą pieczęć jedności Bożej, zaświadczając, że Stwórca rodzaju ludzkiego jest Jeden; podobnie wiele mądrze uczynionych różnic - inaczej, niż jest to w przypadku innych gatunków - odróżnia jedną twarz od innej, by nie myliły się i nie mieszały, by zabezpieczyć prawa każdej z nich. Tak, ludzkie twarze zarówno są delikatnymi pieczęciami Jedynego Boga, jak również wskazują na chęć, wybór i wolę Tego, Który uczynił rodzaj ludzki. Ukazują, że ten, kto nie jest w stanie stworzyć wszystkich ludzi i wszystkich zwierząt (zaiste, ten, kto nie jest w stanie stworzyć wszechświata), nie mógł również przyłożyć owej pieczęci.

WSKAZÓWKA DRUGA

Światy, gatunki i pierwiastki wszechświata splatają się i przeplatają między sobą do tego stopnia, że żadna przyczyna, do której nie należy wszechświat jako całość, nie może prawdziwie dysponować żadnym z jego pierwiastków. Przejaw Bożej jedności wynikający z Imienia "Jedyny" zawarł w owej jedności cały wszechświat, co głosi każda rzecz. Na przykład lampa wszechświata, jaką jest słońce, jest jedna, co wskazuje na to, że cały wszechświat należy do Jednego; gąbki chmur, które nawadniają ogród ziemi, są te same; deszcz, który przybywa z pomocą wszystkim żywym stworzeniom i spada z nieba w każdym miejscu, jest tym samym; większość gatunków roślin i zwierząt, które swobodnie rozprzestrzeniają się na powierzchni ziemi, są tym samym; siedliska owych gatunków są tym samym, są znakami i świadectwami wskazującymi z największą pewnością na to, że wszystkie owe gatunki roślin i zwierząt wraz z miejscami, w których się znajdują, są własnością Tego, Który jest Jeden.

Postępując za tą analogią, królestwa istot wszechświata przeplatają się ze sobą do tego stopnia, że czynią wszechświat całością, która pod względem jego stworzenia jest niepodzielna. Przyczyna, która nie włada całym wszechświatem, nie może zatem rządzić żadną rzeczą, nie panuje ani nie stwarza, nie może sprawić nawet tego, by zważała na nią choć jedna cząsteczka.

— 430 —

WSKAZÓWKA TRZECIA

Poprzez swój najwspanialszy przejaw Imię Boże "Jedyny" uczyniło wszechświat jednym z niezliczonych przesłań Przedwiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę, a każde z owych przesłań ukazuje pieczęcie Boga Jedynego i Jego jedności, których jest tyle, ile słów liczyłyby sobie owe przesłania, gdyby zostały wydrukowane, a każde wskazuje na Tego, Który je napisał, tyle razy, ile jest pieczęci jedności Jedynego.

Tak, wszystkie kwiaty, wszystkie owoce, wszystkie trawy, wszystkie zwierzęta i wszystkie drzewa wraz z miejscami, w których się znajdują, przybierają kształt owych przesłań, są niczym podpisy ukazujące Tego, Który zapisał owe miejsca. Na przykład kwitnący w ogrodzie jaskier jest niby pieczęć ogrodnika. Niezależnie od tego, kto odcisnął pieczęć, jaką jest ten kwiat, wszystkie kwiaty tego samego rodzaju, kwitnące na obliczu ziemi, jasno wskazują na to, że są jego słowami, a ogród jest jego pismem. Oznacza to, że wszelkie rzeczy przypisują wszystko Temu, Który je stworzył, wskazując na najwyższe zatwierdzenie Bożej jedności.

WSKAZÓWKA CZWARTA

Prócz tego, że jest jasny jak słońce, najwspanialszy przejaw Imienia Bożego "Jedyny" jest tak zgodny z rozsądkiem, że staje się koniecznością, i może być przyjęty z nieskończoną łatwością. Liczne dowody ukazują, że przypisywanie towarzyszy Bogu Jedynemu (co jest przeciwieństwem owego przejawu i jest z nim sprzeczne) jest nieskończoną trudnością i jest nieskończenie dalekie od rozumu, zaiste, jest niemożliwe i wykluczone, jak to wyjaśniliśmy w rozmaitych częściach Traktatów Światła. Obecnie zatem, odsyłając do tamtych traktatów po szczegóły dotyczące kwestii związanych z owymi dowodami, objaśnimy jedynie trzy punkty.

Po pierwsze:

Wykazaliśmy za pomocą niechybnych dowodów, pokrótce w zakończeniach Słowa Dziesiątego i Słowa Dwudziestego Dziewiątego, a szczegółowo w zakończeniu Listu Dwudziestego, że dla mocy Jedynego, Który nie ma równego ani podobnego Sobie, stworzenie największej rzeczy jest tak łatwe, jak stworzenie najmniejszej. Jego wszechmoc zarządza wielkim drzewem z taką łatwością, z jaką zarządza małym owocem. Jeśli natomiast stworzenie i zarządzanie odniesiemy do licznych przyczyn, stworzenie jednego owocu będzie tak trudne i kosztowne, jak stworzenie drzewa, a stworzenie kwiatu - tak trudne i przysparzające kłopotów, jak stworzenie wiosny.

Tak, jeśli ekwipunek armii jest wytwarzany w jednej fabryce i na rozkaz jednego dowódcy, wyprodukowanie go jest tak łatwe, jak

— 431 —

wyprodukowanie wyposażenia jednego żołnierza, natomiast jeśliek wipunek wszystkich żołnierzy będzie wytwarzany wróżnych fabrykach, a zarządzanie wojskiem przejdzie z rąk jednego oficera w ręce wielu oficerów, wówczas wyprodukowanie wyposażenia jednego żołnierza będzie wymagało istnienia tylu fabryk, ilu żołnierzy jest w całej armii. Dokładnie w ten sam sposób, jeśli każda rzecz zostanie przypisana Jedynemu, Który nie ma podobnego Sobie, stworzenie wszystkich istot spośród wszystkich gatunków będzie tak proste, jak stworzenie jednej istoty, podczas gdy kiedy przypiszemy istnienie rzeczy przyczynom, stworzenie każdej rzeczy stanie się tak trudne, jak stworzenie całych gatunków.

Tak, zarówno jedność Boga, jak fakt, że jest On Jedynym, dokonują się poprzez połączenie wszelkiej rzeczy z Jednym, Jedynym, i poprzez poleganie na Nim. Owe zaufanie Bogu i połączenie mogą stać się dla każdej rzeczy źródłem nieograniczonej mocy i siły. Dzięki sile, jaka płynie ze zdania się na Boga i połączenia z Nim, małe rzeczy mogą dokonać dzieł, które dalece przekraczają możliwości ich własnej siły, a także wydać owoce owych dzieł, podczas gdy to, co jest wielce potężne, lecz nie polega na Jednym, Jedynym i nie jest z nim powiązane, może spełnić jedynie niewielkie dzieła, odpowiednie dla własnej, jednostkowej siły, a stosownie do tego zmniejszą się także efekty tych działań.

Na przykład silny i odważny człowiek, który nie jest żołnierzem armii regularnej, jest zmuszony do tego, by sam dźwigał swoją amunicję, i sam musi dbać o swoje zaopatrzenie, zatem może stawić czoła wrogom jedynie przez chwilę, ponieważ jego jednostkowa siła jest ograniczona. Jednak żołnierz, który dzięki służbie w regularnej armii jest połączony z głównodowodzącym i może na nim polegać, nie musi nosić amunicji ani zaopatrzenia, a związek z dowódcą i zdanie się na niego stają się dla owego żołnierza źródłem niewyczerpanej siły, podobnym do skarbca. Dzięki sile, jaką daje mu połączenie z głównodowodzącym, może wziąć do niewoli feldmarszałka lub wraz z tysiącami innych żołnierzy pokonać armię nieprzyjaciela.

Oznacza to, że dzięki sile, jaką daje połączenie z jednością Jedynego Boga, mrówka mogła pokonać Faraona, mucha mogła pokonać Nimroda, bakteria może pokonać tyrana, a nasiono drobne jak ziarnko ciecierzycy może dźwigać na swoich barkach ogromne jak góra drzewo sosnowe. Tak, głównodowodzący może wysłać całą armię na pomoc jednemu żołnierzowi lub zgromadzić ją za plecami owego żołnierza, by czuł duchowe wsparcie stojącego za nim wojska, a dzięki sile, jaką daje to wsparcie, mógł dokonać wielkich rzeczy w imię swego dowódcy. Podobnie, jako że Przedwieczny Władca jest Jedyny i Jeden, pozostaje ponad wszelką

— 433 —

Dzięki Jego obejmującej każdą rzecz, nieskończonej wiedzy, dla każdej rzeczy została ustalona miara podobna niematerialnej matrycy lub formie. Cząsteczki wszelkich rzeczy są z łatwością umieszczane w owej matrycy, istniejącej w Bożej wiedzy, a następnie zachowują swoje pozycje i prawdziwy porządek, zgodnie z formą i planem każdej rzeczy, które odbijają się w zwierciadle Bożej wiedzy.

Jeśli jest konieczne zgromadzenie cząsteczek, znajdujących się dookoła, tu i tam, cząsteczki zostają powiązane w najbardziej systematycznym stylu, jakby były żołnierzami słuchającej rozkazów armii, a wszystko to zgodnie z wszechstronnymi zasadami mocy Boga i prawami Jego wiedzy. Prowadzone przez moc Jedynego zgodnie z Jego wiedzą, przybywają one i zajmują miejsce w matrycy, istniejącej w Bożej wiedzy, czyniąc to zgodnie z miarą ustaloną przez Boże zarządzenie obejmujące zaistnienie danej rzeczy, po czym z łatwością kształtują zamierzony przez Boga byt. Jak odblask światła w zwierciadle zostaje przyodziany w jego zewnętrzne istnienie na papierze przy pomocy aparatu fotograficznego, lub jak treść listu napisanego atramentem sympatycznym ukazuje się, kiedy rozprowadzimy na papierze określoną substancję, tak moc Jedynego z największą łatwością odziewa naturę każdej rzeczy w jej zewnętrzne istnienie, a kształty bytów ukazują się w zwierciadle przedwiecznej wiedzy Tego, Który jest Jedynym w Swej jedności, Którego moc sprowadza wszystkie rzeczy ze świata znaczeń do świata tego, co widoczne, ukazując je naszym oczom.

Jeśli istnienie wszystkich bytów nie zostałoby przypisane Temu, Który jest Jedynym w Swej jedności, koniecznością byłoby zgromadzenie cząsteczek, z których składa się mucha, z całego szerokiego świata i spośród jego pierwiastków, wręcz przesianie całej powierzchni ziemi wraz z jej pierwiastkami, a następnie sprowadzenie z każdego jej miejsca cząsteczek właściwych dla danej istoty. Z kolei, by umieścić je w odpowiednim porządku w owej istocie, pełnej przejawów najwyższego kunsztu, byłoby konieczne istnienie materialnej matrycy, zaiste, tylu matryc, ile jest części ciała danej istoty. Następnie również zmysły owej istoty, jej delikatne i misterne dary, takie jak dusza, musiałyby zostać przyciągnięte z niematerialnych światów, wedle ściśle określonej miary.

W ten sposób stworzenie muchy stałoby się tak trudne jak stworzenie wszechświata. Trudności zwiększyłyby się po stokroć, zaiste, uczyniłyby stworzenie muchy wielce skomplikowaną niemożliwością, ponieważ - jak zgodnie przyznają wszyscy ludzie religii i naukowcy - żadna rzecz prócz Jedynego nie jest w stanie stworzyć czegokolwiek z nicości i niebytu. Jeśli stworzenie zostałoby przypisane naturze i jej przyczynom, każda rzecz

— 434 —

mogłaby zostać powołana do istnienia jedynie poprzez zgromadzenie tworzących ją substancji i cząsteczek z wielu innych rzeczy.

Po trzecie:

Pokrótce objaśnimy dwa lub trzy porównania, które zostały już wyjaśnione w innych częściach Traktatów Światła, ukazując, jak stworzenie wszystkich rzeczy staje się tak łatwe, jak stworzenie jednej rzeczy, kiedy przypiszemy je Jednemu, Jedynemu, podczas gdy kiedy przypiszemy je naturze i jej przyczynom, powołanie do istnienia jednej rzeczy będzie tak trudne, jak powołanie do istnienia wszystkich rzeczy.

Porównanie pierwsze: Jeśli rozmieszczenie i zaopatrzenie tysiąca żołnierzy powierzymy jednemu oficerowi, a rozmieszczenie i zaopatrzenie jednego żołnierza - dziesięciu oficerom, rozkazywanie jednemu żołnierzowi będzie dziesięć razy trudniejsze niż wydawanie rozkazów całemu batalionowi, ponieważ każdy z oficerów wydających rozkazy owemu żołnierzowi będzie przeszkadzał innym, a w zamieszaniu, jakie z tego wyniknie, żołnierz nie będzie miał ani chwili spokoju. Natomiast jeśli chcemy uzyskać pożądany efekt i sytuację, gdy batalion podporządkowany jest jednemu oficerowi, jego dowódca może osiągnąć ów efekt łatwo i bez najmniejszej trudności. Jeśli zaś chcemy uzyskać pożądany rezultat i położenie, kiedy żołnierze pozostają bez wodza, dowódcy lub choćby sierżanta, wynikiem tego będzie jedynie wiele sporów i trudności, wielkie zamieszanie i mnóstwo niedokładności.

Porównanie drugie: Jeśli mistrz budowniczy zostaje wyznaczony do tego, by spoić kamienie w kopułę meczetu podobnemu Aya Sophia, pozbawioną podpory czy filaru, może uczynić to z łatwością. Jeśli jednak zadanie to zostanie powierzone kamieniom jako takim, każdy z nich musiałby być zarówno całkowicie wszechwładny nad innymi, jak też całkowicie im podległy, by mogły wspierać się nawzajem w owej pozycji, pozbawionej wszelkiej podpory. Zamiast pracy, którą z łatwością mógłby wykonać mistrz budowniczy, trzeba by było wykonać po stokroć większą pracę setki budowniczych - tylko wtedy dałoby się osiągnąć zamierzony efekt.

Porównanie trzecie: Jako że ziemski glob jest urzędnikiem i żołnierzem Tego, Który jest Jedyny w Swej jedności, jako że ów urzędnik i żołnierz bacznie zważa na każdy rozkaz Jedynego, osiągnięte zostały takie rezultaty, jak zmiana pór roku, naprzemienność dnia i nocy, wyniosły i majestatyczny ruch niebios czy też zmienność widoków nieba, która zachodzi tak łatwo, jakby owe widoki ukazywały się na kinowym ekranie. Po otrzymaniu jednego rozkazu Jedynego, podobna pojedynczemu

— 435 —

żołnierzowi Ziemia, entuzjastycznie radując się ze swych obowiązków, rozpoczyna swój obrót i obieg niby pozostający w zachwycie derwisz Mevlevi, i staje się środkiem do osiągnięcia owych wspaniałych rezultatów. To tak, jakby jednemu żołnierzowi rozkazano, by wykonywał swe wspaniałe manewry na obliczu wszechświata.

Jeśli nie przypiszemy wszystkiego Bogu Jedynemu, Którego panowanie i wszechwładza obejmują cały wszechświat, Którego rozkaz i zarządzenie dosięgają wszystkich stworzeń, owe wyniki, owe niebiańskie manewry i ziemskie pory roku, mogłyby zostać osiągnięte jedynie przez miliony gwiazd i planet po tysiąckroć większych od Ziemi, które pokonywałyby wielkie odległości, równe milionom lat drogi, w ciągu każdej doby i każdego roku.

Fakt, że owe rezultaty zostają osiągnięte poprzez obieg ziemi po orbicie i jej obrót wokół własnej osi (zaiste podobny tańcowi zachwyconego derwisza Mevlevi), poprzez owe dwa ruchy jednego urzędnika, jakim jest kula ziemska, jest przykładem nieskończonej łatwości zawartej w jedności Boga, podczas gdy uzyskiwanie rezultatów podobnych opisanym powyżej ruchom Ziemi poprzez podążanie nieskończenie długimi i miliony razy trudniejszymi drogami jest przykładem tego, jak wiele trudności, niemożliwości i absurdów napotkamy, podążając drogą przypisywania towarzyszy Bogu Jedynemu i niewiary.

Rozważ ignorancję tych, którzy oddają cześć naturze i jej przyczynom, poprzez następujący przykład:

Z pewnością możesz pojąć, jak daleką od rozsądku ignorancją jest przypuszczanie, że ten, kto dzięki swemu cudownemu kunsztowi sporządził zgodnie z doskonałym porządkiem wszystkie części maszynerii wspaniałej fabryki, cudownego zegara, wspaniałego pałacu lub pięknej księgi, nie złożył ich sam z wielką łatwością i nie sprawił, że działają, lecz mozolnie i ponosząc wielkie wydatki sporządził każdą część, każdy mechanizm, a nawet każdy arkusz papieru i każde pióro w zadziwiających maszynach, by sprawić, że owe części skonstruują fabrykę czy zegar i wprawią je w ruch, wybudują pałac, napiszą księgę, wykonując wszystko zamiast rzemieślnika, a ponadto udzielił owym częściom swej sztuki i kunsztu, które są narzędziami do ukazania wszystkich jego umiejętności i zdolności, jakie ów człowiek tak bardzo pragnął przedstawić innym.

Dokładnie w ten sam sposób ci, którzy przypisują stworzenie naturze i jej przyczynom, popadają w wielce złożoną ignorancję, ponieważ ponad naturą i jej przyczynami istnieją nadzwyczaj dobrze uporządkowane

— 436 —

dzieła sztuki, które są niby artefakty podobne do innych stworzeń. Ten, Który je sporządził, sporządził i ukazał również ich rezultaty. Ten, Który uczynił nasiono, uczynił również wyrastające nad nim drzewo, a Ten, Który uczynił drzewo, jest również Tym, Który uczynił owoce na jego gałęziach. W innym przypadku, by powołać do życia natury wszelkich rzeczy i ich przyczyny, konieczne byłoby istnienie dalszych, doskonale uporządkowanych natur wraz z ich przyczynami - i tak dalej, w nieskończoność. W takim wypadku trzeba by było zaakceptować istnienie nieskończonego, nieprawdopodobnego, bezsensownego łańcucha złudnych wyobrażeń, co z pewnością byłoby najbardziej niepospolitą spośród wszystkich ignorancji!

WSKAZÓWKA PIĄTA

W wielu miejscach wykazaliśmy za pomocą rozstrzygających dowodów, że najbardziej zasadniczą cechą każdej władzy jest jej niezależność i niepodzielność. Nawet władza bezsilnego człowieka, która jest ledwie bladym cieniem prawdziwej władzy, gwałtownie odrzuca jakiekolwiek wtrącanie się innych do jej spraw i nie pozwala innym na mieszanie się w jej obowiązki, zachowując w ten sposób niezależność. Wielu królów bez litości skazało na śmierć swoje niewinne dzieci lub swych umiłowanych braci z powodu owego odrzucania jakiejkolwiek ingerencji w to, co należy do władcy. Oznacza to, że niezależność, niepodzielność i odrzucanie jakiejkolwiek ingerencji są najbardziej podstawowymi cechami prawdziwej władzy, nieodłącznymi od niej koniecznościami i tym, co zawsze będzie stanowiło jej istotę.

To właśnie z powodu owych cech władza Boża, która osiągnęła stopień absolutnej wszechwładzy nad każdą rzeczą, najbardziej gwałtownie odrzuca jakiekolwiek wspólnictwo, współudział czy ingerencję. Także Koran, owa Księga cudownej wystawy, usilnie, wielokrotnie i z całą surowością wskazuje na jedność Boga i odrzuca przypisywanie Mu towarzyszy, grożąc surowymi karami tym, którzy to czynią.

Zatem Boża wszechwładza wymaga Bożej jedności, wskazując na najpotężniejszy powód i na istnienie niezbędnej dla niego przyczyny. Tak samo nieskończenie doskonałe porządek i harmonia, widoczne na obliczu wszechświata, od wszechświata jako całości, gwiazd, roślin, zwierząt i minerałów aż do poszczególnych, pojedynczych i maleńkich cząsteczek, tworzą niewątpliwie wiarygodne świadectwo jedności Jedynego Boga i jej jasny dowód. Gdyby jakiekolwiek inne istoty wmieszały się w Jego władzę, zniszczone zostałyby porządek i systematyczność we wszechświecie,

— 437 —

zaś stałyby się widoczne oznaki nieładu. Zgodnie ze znaczeniem wersetu:

لَوْ كَانَ ف۪يهِمَٓا اٰلِهَةٌ اِلَّا اللّٰهُ لَفَسَدَتَا

w cudowny, doskonały porządek wszechświata popadłby w zamieszanie i zostałby zniszczony, natomiast zgodnie z wersetem:

فَارْجِعِ الْبَصَرَ هَلْ تَرٰى مِنْ فُطُورٍ

igdzie, od maleńkich cząsteczek po planety i od ziemi po Tron Boga, nie ma żadnych znaków wad, niedoskonałości czy zamieszania. Porządek wszechświata i jego stworzeń oraz równowaga wszystkich bytów ukazują w najbardziej olśniewający sposób najwspanialszy przejaw Imienia Bożego "Jedyny" i zaświadczają Bożą jedność.

Co więcej, ponieważ poprzez tajemnicę przejawu jedności Jedynego najdrobniejsze żywe stworzenie jest miniaturową próbką całego wszechświata i jego spisem treści, jedynie Ten, Który trzyma cały wszechświat w garści Swojej mocy, może rościć sobie prawo do niego. Ponieważ w odniesieniu do stworzenia nasiono nie jest gorsze od drzewa, drzewo jest jak mały wszechświat, a wszystkie żywe stworzenia są małymi światami i wszechświatami, tajemnica jedności Jedynego czyni przydawanie towarzyszy Bogu niemożliwością.

Dzięki owej tajemnicy wszechświat nie tylko jest niepodzielną całością, ale też z jego ogólnej natury wynika, że podzielenie go czy też rozbicie na części jest niemożliwe, że jest czymś, co nie zaakceptuje ani współuczestnictwa, ani udziału licznych rąk w jego stworzeniu. Ponieważ wszystkie z jego poszczególnych części są również powszechne jako całość, wyklucza to jakiekolwiek współuczestnictwo. Udowadnia to w stopniu oczywistości najwspanialszy przejaw Najpiękniejszego Imienia Boga "Jedyny", prawdę o Bożej jedności i tajemnicę zawartą w jedności Jedynego.

Tak, ponieważ królestwa istot wszechświata splatają się i przeplatają ze sobą, a funkcje każdego z nich wskazują na wszystkie pozostałe, czyni to wszechświat - w odniesieniu do wszechwładzy i stworzenia - niepodzielną całością. Tak samo dotyczące każdej rzeczy powszechne procesy zachodzące we wszechświecie splatają się i przenikają nawzajem. Na przykład dostarczanie pożywienia i zaopatrzenia zachodzą w tej samej chwili, co akt powoływania istot do życia, i niejako wewnątrz niego. Porządkowanie i odziewanie ciał istot żywych w to, co

— 438 —

je okrywa, zauważymy w tym samym czasie, w którym zachodzi powoływanie do życia, i wewnątrz aktu stworzenia. Kształtowanie istot żywych, ich wzrost i dokładne wyregulowanie są widoczne dla oka w tym samym czasie i wewnątrz takich działań, jak powoływanie do życia, zapewnianie zaopatrzenia, porządkowanie i odziewanie. I tak dalej; takie ogólne, obejmujące każdą rzecz działania przenikają się nawzajem, jedno wewnątrz drugiego, i mieszają się ze sobą, podobne siedmiu barwom światła, zaiste, są zjednoczone. Jako że każda z owych czynności ogarnia i obejmuje większość istot; jako że wszystkie są odrębne co do działania, będąc tym samym co do ich natury; jako że wszystkich owych czynności musi dokonywać Jeden i ten sam Czyniący; jako że każda z nich przenika cały wszechświat i łączy się z innymi we wzajemnej współpracy i wsparciu, czynią one wszechświat niepodzielną całością. Podobnie, ponieważ wszystkie żywe stworzenia są niczym nasiona, spisy treści i próbki wszechświata, czynią wszechświat - z punktu widzenia wszechwładzy - całością, której podział czy rozbicie na części są niemożliwe. Oznacza to, że skoro wszechświat jest całością, zatem Panem jakiejkolwiek jego części i Tym, Który utrzymuje ją przy istnieniu może być jedynie Ten, Który jest Panem całego wszechświata i podtrzymuje jego istnienie. Każda z części wszechświata staje się podobna części ciała lub kończynie, a uczynienie jakiejkolwiek z owych części posłuszną wszechwładzy jest możliwe tylko dla Tego, Który jest w stanie ujarzmić i podporządkować Sobie cały wszechświat.

WSKAZÓWKA SZÓSTA

Niepodzielność Bożej władzy i jedność Boga są podstawami każdej doskonałości i środkami do jej osiągnięcia, są źródłem, z którego pochodzą zamysł i mądrość widoczne w stworzeniu wszechświata. Są także źródłem życzeń i pragnień świadomych i rozumnych stworzeń - a zwłaszcza życzeń i pragnień człowieka - oraz jedynymi środkami do ich osiągnięcia. Jeśli nie istniałaby jedność Jedynego, zgasłyby wszelkie pragnienia i wymagania człowieka. Zanikłyby także, aż do nicości, rezultaty stworzenia wszechświata, a większość z pewnością istniejących doskonałości zostałaby unicestwiona.

— 439 —

Na przykład, człowiek głęboko, niewzruszenie i żarliwie pragnie nieśmiertelności. Tylko Jedyny, Który poprzez tajemnicę Swej jedności trzyma w Swej dłoni cały wszechświat, może zamknąć bramy tego świata, a otworzyć bramy życia ostatecznego tak łatwo, jakby zamykał drzwi jednego domu, a otwierał drzwi innego, może zadośćuczynić owemu pragnieniu. Podobnie jak pragnienie nieśmiertelności, także inne pragnienia człowieka, których tysiące rozciągają się aż do wieczności i rozpościerają na cały wszechświat, związane są z tajemnicą Jedynego i z prawdą o Bożej jedności. Gdyby nie jedność Jedynego, nie istniałyby lub byłyby bezowocne, a gdyby nie Jedyny, Który dzięki Bożej jedności ma w Swej dyspozycji cały wszechświat, owe pragnienia nie mogłyby zostać zaspokojone - a nawet gdyby przypuścić, że zostałyby zaspokojone, to wyłącznie w dalece niewystarczającym stopniu.

To właśnie z powodu tej wielkiej tajemnicy Koran, owa Księga cudownej wystawy, wielokrotnie, gorąco i z najbardziej wzniosłą elokwencją naucza o jedności Boga Jedynego. Podobnie wszyscy prorocy, uczeni o czystych sercach i święci mężowie znaleźli największą przyjemność i szczęście w wyznaniu jedności Bożej słowami: "Nie ma boga oprócz Boga Jedynego".

WSKAZÓWKA SIÓDMA

Tak jak Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) nauczał o jedności Boga wraz ze wszystkimi jej stopniami, udowodnił ją, głosił w najbardziej doskonały sposób i potwierdził, tak prawdziwość jego posłannictwa została dowiedziona z pewnością równą tej, z jaką można mówić o jedności Boga. Ponieważ nauczał on o jedności Boga (która jest najwspanialszą z prawd w sferze wszystkiego, co istnieje) wraz ze wszystkimi jej prawami, można powiedzieć, że wszystkie argumenty udowadniające jedność Boga niebezpośrednio, lecz rozstrzygająco udowadniają jego posłannictwo, autentyczność jego służby i prawość jego dzieła. Tak, posłannictwo tego, który odkrył jedność Jedynego Boga, który prawdziwie jej nauczył, który przyniósł ludzkości tysiące wyniosłych prawd, jest najbardziej bezapelacyjnie wymagane przez jedność Jedynego i odpowiednie dla niej, tak jak jedność Jedynego z całą pewnością wymaga istnienia owego posłannictwa.

Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) wypełnił swój obowiązek co do litery. Poniżej wyjaśnimy poprzez przykłady trzy spośród licznych dowodów i racji, które potwierdzają doniosłość i wzniosłość jego zbiorowej osobowości, zaświadczając, że jest ona słońcem dla całego wszechświata.

— 440 —

Dowód pierwszy: Zgodnie z zasadą: "Ten, kto stał się przyczyną dobra, jest jak ten, kto je czyni", równowartość wszystkich dobrych uczynków, jakie na przestrzeni stuleci wykonała cała wspólnota muzułmańska, zapisywana jest w księdze dobrych uczynków Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Tak samo jeśli pomyślimy o tym, że modlitwy za Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), jakie każdego dnia są recytowane przez wszystkich członków jego wspólnoty, z pewnością będą przyjęte, a także o stopniu przeznaczonej dla niego nagrody, jakiej z pewnością wymagają owe niekończące się modlitwy, stanie się zrozumiałe, że zbiorowa osobowość Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jest słońcem całego wszechświata.

Dowód drugi: Pomyśl o duchowym rozwoju Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Jego zasadnicza istota była źródłem, ziarnem, życiem i drogą dla wielkiego drzewa świata islamu, jakie wyrosło z jego nadzwyczajnych zdolności, z wykonywania uświęconych aktów czci i wychwalania Boga, kształtujących duchowy aspekt świata islamu, w którym to aspekcie można zauważyć wszelkie ich znaczenia. Pojmij więc, jak wielce wyniesiona ponad świętości innych ludzi była świętość Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i jego aktów czci, poprzez które dostąpił on rangi tego, który jest umiłowanym przez Boga.

Pewnego razu, podczas jednej z modlitw, odsłoniła się przede mną pewna fraza wychwalająca Boga w stylu podobnym do tego, jaki można zaobserwować w suplikacjach towarzyszy Proroka. Owa fraza ukazała mi się jako mająca znaczenie równe temu, które mają akty czci całego miesiąca, dzięki czemu pojąłem wysoką wartość aktów czci wykonywanych przez towarzyszy. We wczesnych dniach islamu blask i światło bijące z ich świętych słów miały wartość inną od tej, którą mają dzisiaj. Te nowe słowa ogłaszały wówczas inne subtelne prawdy, miały inny smak i świeżość, a wraz z upływem czasu pociemniały i osłabły, a to z winy ludzkiego niedbalstwa. Dzięki swym niesamowitym zdolnościom Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) otrzymał je, kiedy były nowe i świeże, wprost z ich źródła, którym jest Przenajświętszy i Przeczysty, przyjął je i przyswoił. Dlatego poprzez jedno wychwalenie Boga mógł dostąpić takiego blasku, jaki inni mogliby osiągnąć jedynie poprzez akty czci z całego roku.

Możesz z tego zrozumieć, jak wielki był stopień rozwoju Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który poprzez wszystkie stopnie doszedł aż do bezgranicznej i nieograniczonej doskonałości.

Dowód trzeci: Ponieważ ludzkość jest osią wszystkich Bożych zamysłów we wszechświecie; ponieważ poprzez swoją najwyższą

— 441 —

zdolność pojmowania człowiek mógł odebrać przesłanie Tego, Któremu należy się wszelka chwała; ponieważ Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) był najznamienitszym, najsławniejszym, najdoskonalszym i najwspanialszym przedstawicielem ludzkości, jak zaświadczają o tym jego dzieła i osiągnięcia, zatem Jedyny, Któremu należy się wszelka chwała, wybrał Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jako tego, do którego skierował Swoje przesłanie w imię całej ludzkości, zaiste, mając na względzie cały wszechświat, przejawił w nim nieograniczony blask i nieskończoną doskonałość.

Liczne kwestie podobne trzem powyższym bezapelacyjnie udowadniają, że jak zbiorowa osobowość Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jest duchowym słońcem wszechświata, tak jest również największym ze znaków wielkiego Koranu, znanego jako wszechświat, znakiem Najwspanialszego Imienia Najwyższego, Rozróżniającego między prawdą a fałszem, zwierciadłem dla najwspanialszego z przejawów Najpiękniejszego Imienia Bożego "Jedyny". Błagamy Jedynego, Który nie ma podobnego Sobie, błagamy Przedwiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę, by z nieskończonego skarbca Swego miłosierdzia zesłał na Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) tyle błogosławieństw, ile jest wszystkich cząsteczek we wszechświecie, by pomnożył owe błogosławieństwa tylekroć, ile sekund liczy sobie czas.

سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ

— 442 —

Punkt Piąty

Imię Boże "Wiecznie Żyjący"
بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ
فَانْظُرْ اِلٰٓى اٰثَارِ رَحْمَتِ اللّٰهِ كَيْفَ يُحْيِى الْاَرْضَ بَعْدَ مَوْتِهَا اِنَّ ذٰلِكَ لَمُحْيِى الْمَوْتٰى وَهُوَ عَلٰى كُلِّ شَيْءٍ قَد۪يرٌ

W miesiącu szałłal, w więzieniu Eskisehir, memu umysłowi ukazała się w oddali delikatna kwestia dotycząca powyższego potężnego wersetu, a także inna, dotycząca potężnego wersetu:

اَللّٰهُ لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ الْحَىُّ الْقَيُّومُ لَا تَاْخُذُهُ سِنَةٌ وَلَا نَوْمٌ

raz z przejawem Najpiękniejszego Imienia Bożego "Wiecznie Żyjący", które jest Najwspanialszym Imieniem, bądź jednym z dwóch świateł Najwspanialszego Imienia, bądź też jednym z jego sześciu świateł. Nie zapisałem ich, ponieważ wówczas nie byłem w stanie szybko schwytać owego świętego ptaka. Teraz, kiedy oddalają się ode mnie, przynajmniej pokrótce wspomnę - poprzez pewną liczbę Znaków - o kilku promieniach owej najwyższej prawdy i owego idealnego światła.

ZNAK PIERWSZY

Oto, jaka jest podobna spisowi treści odpowiedź na pytania: «Czym jest życie?» i "Jaka jest jego prawdziwa istota i zamysł?", która jest najwspanialszym przejawem Imion Bożych "Wiecznie Żyjący" i "Ten, Który daje życie":

Życie jest:

Najważniejszym celem stworzenia i istnienia wszechświata;

Najwspanialszym skutkiem jego istnienia;

Najbardziej lśniącym spośród jego świateł;

— 443 —

Najbardziej delikatnym spośród jego zaczynów;

Jego wydestylowaną esencją;

Najdoskonalszym spośród jego owoców;

Najwznioślejszą spośród jego doskonałości;

Jego najbardziej delikatnym pięknem;

Najpiękniejszą spośród jego ozdób;

Tajemnicą jego niepodzielności;

Więzią jego jedności;

Źródłem jego doskonałości;

W odniesieniu do kunsztu i jego istoty - najbardziej zdumiewającym spośród bytów, które posiadają duszę;

Cudowną prawdą, która sprawia, że najdrobniejsze stworzenie staje się podobne wszechświatowi;

Najbardziej zadziwiającym cudem Bożej wszechmocy, wiążącym stworzenie żywe z większością istot i czyniącym je małym wszechświatem, a także środkiem, dzięki któremu wszechświat zostaje umieszczony w drobnym stworzeniu żywym, w którym przejawia się pewnego rodzaju spis treści ogromnego wszechświata;

Cudownym dziełem Boga, które sprawia, że drobna część staje się największą całością, które czyni to, co szczególne, czymś powszechnym i całym światem, i ukazuje, że w odniesieniu do Bożej wszechwładzy wszechświat jest niepodzielną całością, która nie może zostać rozbita na części i nie mogłaby zaakceptować jakiegokolwiek współudziału w stworzeniu;

Najbardziej olśniewającym, najbardziej rozstrzygającym i najbardziej doskonałym spośród dowodów zaświadczających konieczność istnienia Wiecznie Żyjącego, Który istnieje Sam z Siebie; najjaśniejszym, najlepiej widocznym, najbardziej wartościowym, najbardziej bogatym, najczystszym i najbardziej lśniącym spośród dzieł Boga; najbardziej wyrazistym spośród haftów Bożego kunsztu;

Artystycznym, misternym i delikatnym przejawem Bożego miłosierdzia, który sprawia, że służą mu inne istoty;

Zwierciadłem, w którym odbijają się wszystkie Boże atrybuty;

Cudem Bożego stworzenia, który zawiera liczne przejawy takich Najpiękniejszych Imion Boga, jak "Miłosierny", "Ten, Który daje zaopatrzenie", "Litościwy", "Szczodry" czy "Wszechmądry", który poddaje się

— 444 —

takim prawdom, jak zaopatrzenie, mądrość, łaska i miłosierdzie, który jest źródłem wszystkich zmysłów, takich jak wzrok, słuch czy dotyk;

Maszyną umieszczoną w olbrzymim warsztacie wszechświata, która stale i w każdym miejscu czyści, oczyszcza, pozwala na postęp i oświeca, podczas gdy ciała istot żywych, owe mieszkania życia, są zajazdami, szkołami i koszarami, w których całe karawany cząsteczek otrzymują wskazówki i są oświecane, co umożliwia im wykonywanie ich obowiązków... Tak, Wiecznie Żyjący, Który istnieje Sam z Siebie, po prostu uczynił ów ciemny, przemijający i skromny świat z wielką delikatnością, oświecając go i nadając mu pewnego rodzaju trwałość, przygotowując go do przejścia do innego, niekończącego się świata.

Obie twarze życia, wewnętrzna i zewnętrzna, są lśniące i wzniosłe, bez żadnego brudu i bez jakiejkolwiek wady. Życie jest zatem wyjątkowym stworzeniem, w którym nie zostały umieszczone żadne pozorne przyczyny, przesłaniające Tego, do Którego należy moc, by mogło jasno ukazać, że wyszło bezpośrednio, bez żadnych zasłon czy środków, spod ręki Bożej wszechmocy.

Prawda o życiu wskazuje na sześć filarów wiary, udowadniając je zarówno co do ich znaczenia, jak i niebezpośrednio. Oznacza to, że jest świetlistą prawdą, która zarówno wskazuje na konieczność istnienia Tego, Którego istnienie jest niezbędne, na to, że jest On Wiecznie Żyjącym, na istnienie wiecznego życia ostatecznego, na istnienie aniołów i na inne filary wiary, jak również udowadnia owe prawdy.

Tak jak życie jest najczystszą istotą wszechświata, wydestylowaną z niego, tak jest również wielką tajemnicą, z której powstają podziękowania składane Bogu, oddawana Mu cześć, wychwalanie Go i umiłowanie; jest najważniejszym z Bożych zamysłów dotyczących wszechświata i najważniejszym rezultatem stworzenia świata.

Rozważ więc owe dwadzieścia dziewięć znamiennych, drogocennych właściwości życia, rozważ jego wzniosłe obowiązki! Później spójrz, a ujrzysz ogrom Bożego Imienia "Wiecznie Żyjący" za Imieniem "Ten, Który daje życie". Pojmij, jak - poprzez bezkresne właściwości i owoce życia - Imię Boże "Wiecznie Żyjący" staje się Najwspanialszym Imieniem.

Zrozum również, że ponieważ życie jest najważniejszym efektem istnienia wszechświata, jego najwspanialszym celem i najbardziej drogocennym owocem, musi również posiadać cel i efekt, które będą wielkie jak wszechświat. Ponieważ efektem drzewa jest owoc, zatem efektem owocu - który zostaje osiągnięty dzięki narzędziu, jakim jest nasiono - jest

— 445 —

przyszłe drzewo. Tak, tak jak celem i rezultatem życia doczesnego jest życie wieczne, tak jednym z jego owoców są podziękowania składane Wiecznie Żyjącemu, Który daje życie, oddawanie Mu czci, wychwalanie Go i umiłowanie. Jak owe podziękowania, miłość, wychwalanie i cześć są owocem życia, tak są również celem wszechświata.

Pojmij także dzięki temu, co powiedzieliśmy, paskudną ignorancję, zaprzaństwo, zaiste, niewiarę tych, którzy mówią, że celem życia są wygody, dobra zabawa, nieuważne oddawanie się przyjemnościom. Zrozum, jak bardzo oczerniają i znieważają ów drogocenny dar, jakim jest życie, podarunek świadomości, dar rozsądku, jak ohydna jest ich niewdzięczność!

ZNAK DRUGI

Należałoby napisać tyle traktatów, ile jest właściwości życia, by objaśnić wszystkie jego stopnie, właściwości i obowiązki, które są najwyższymi przejawami Imion Boga "Wiecznie żyjący" i "Ten, Który daje życie", wspomnianych w Punkcie Pierwszym. Ponieważ niektóre z nich zostały już wyjaśnione w rozmaitych częściach Traktatów Światła, po niektóre szczegóły odsyłamy cię do tych traktatów, zaś w tym miejscu wskażemy jedynie na kilka innych.

Przy omawianiu dwudziestej trzeciej z dwudziestu dziewięciu właściwości życia powiedzieliśmy, że ponieważ obie twarze życia są przejrzyste i bez skazy, w ich przypadku żadne pozorne przyczyny nie zostały uczynione zasłonami dla dyspozycji Bożej mocy. Tak jest, a znaczenie tego jest następujące:

Z pewnością każda rzecz we wszechświecie zawiera dobro i piękno (podczas gdy zło i szpetota są mniejsze), a jedną z jej funkcji jest bycie jednostką miary, wedle której ukazywane są stopnie dobra i piękna, zaś zwiększana i pomnażana jest ich prawdziwość. W ten sposób zło staje się dobrem, a szpetota pięknem. Pozorne przyczyny zostały uczynione zasłoną dla dyspozycji Bożej mocy, by skargi i gniew, będące wynikiem tego, co dla pobieżnego spojrzenia świadomych istot z pozoru jest szpetotą, złem, katastrofą i nieszczęściem, nie były kierowane ku Wiecznie Żyjącemu, Który istnieje Sam z Siebie, a także po to, aby zetknięcie się świętej i czystej mocy Bożej z tym, co jest pozornie ohydne i brudne, nie uchybiło godności Jego mocy i władzy. Przyczyny nie mogą niczego stworzyć, lecz zostały rozmieszczone tak, by stały się celem niesprawiedliwych skarg i sprzeciwów, a także, by ochraniały przed owymi skargami dostojeństwo, świętość i nieskazitelną naturę Bożej mocy.

— 446 —

Jak wyjaśniliśmy we Wprowadzeniu do Stacji Drugiej Słowa Trzydziestego Drugiego, Azra'il (niech będzie z nim pokój) błagał Wszechmocnego Boga, by Ten wejrzał na jego obowiązek, jakim jest wyciąganie dusz z ciał umierających, mówiąc: "Twoi słudzy są na mnie zagniewani". Bóg w odpowiedzi rzekł: "Umieszczę zasłony chorób i katastrof między twoim obowiązkiem a umierającymi, wówczas będą oni miotać strzały swych skarg i sprzeciwów nie ku tobie, lecz ku owym zasłonom".

Zgodnie z ową suplikacją, obowiązek Azra'ila (niech będzie z nim pokój) jest zasłoną - tak jak inne pozorne przyczyny są zasłonami - służącą temu, by gniew i skargi tych, którzy nie są w stanie dostrzec prawdziwego, pięknego oblicza śmierci (pięknego dla ludzi wiary) i nie wiedzą, że jest ona przejawem miłosierdzia, nie były kierowane do Wiecznie Żyjącego, Który istnieje Sam z Siebie. Tak, Jego majestat i wielkość wymagają tego, by przyczyny stały się w oczach umysłu zasłonami dla ręki wszechmocy Bożej, podczas gdy jedność Boga i Jego chwała wymagają tego, by owe przyczyny odsunęły swe ręce od Jego dzieł i nie odnosiły żadnego prawdziwego efektu.

Ponieważ obie twarze życia, wewnętrzna i zewnętrzna, są pozbawione jakiegokolwiek brudu, skazy czy błędu, nie istnieje nic, co zachęcałoby do skarg i sprzeciwu; w owych twarzach życia nie ma żadnej nieczystości ani szpetoty, które byłyby sprzeczne z majestatem i świętością Bożej mocy. Dlatego twarze życia poddają się bezpośrednio, bez żadnej zasłony, dłoniom dających życie, przywracających do życia i wskrzeszających Imion Boga "Wiecznie Żyjący" i "Samoistniejący", tak samo jak światło, istnienie i powoływanie do życia. Z tego powodu stwarzanie i powoływanie do życia wskazują bezpośrednio, bez żadnej zasłony, na moc Tego, Któremu należy się wszelka chwała. Co więcej, ponieważ deszcz jest rodzajem życia i miłosierdzia, a czas, w którym spadnie on z nieba, nie podlega żadnemu systematycznemu prawu, zatem za każdym razem, kiedy go potrzebujemy, wszystkie ręce powinny być wzniesione do Bożego dworu w błaganiu o deszcz. Gdyby deszcz podlegał określonemu prawu, jak jest to w przypadku wschodu słońca, nie prosilibyśmy i nie błagali o ów życiodajny dar w chwili potrzeby.

ZNAK TRZECI

Przy omawianiu dwudziestej dziewiątej właściwości życia powiedzieliśmy, że jak życie jest wynikiem istnienia wszechświata, tak składane Bogu podziękowania i oddawana Mu cześć są wynikiem życia, przyczyną i ostatecznym powodem stworzenia wszechświata, a także najbardziej pożądanym efektem jego istnienia.

— 447 —

Tak, Wiecznie Żyjący Stwórca Wszechświata, Który istnieje Sam z Siebie, z całą pewnością wymaga od żywych stworzeń podziękowań w zamian za to, że poprzez tak wiele rodzajów Swoich darów sprawił, iż istoty mogą poznać Go i pokochać, wymaga wysławiania i wychwalania Go w zamian za drogocenne dzieła Jego kunsztu, wymaga od Swoich stworzeń, by odpowiedziały na Jego dary, oddając Mu cześć i będąc posłusznymi rozkazowi Jego wszechwładzy.

Zgodnie z ową tajemnicą wszechwładzy Boga, składane Mu dzięki i oddawana Mu cześć są najważniejszym zamysłem stojącym za każdym rodzajem życia. Właśnie dlatego Koran, owa Księga cudownej wystawy, przynagla cały wszechświat do owych podziękowań i czci oddawanej Jedynemu, a czyni to z zapałem, siłą i słodyczą. Koran wielokrotnie oświadcza, że cześć nie należy się nikomu innemu, jak tylko Bogu, podziękowania powinny być składane wyłącznie Jemu, a wychwalanie również jest właściwe tylko dla Niego. By oznajmić, że podziękowania i wysławianie powinny być kierowane bezpośrednio do Tego, Któremu prawdziwie się należą, wersety takie, jak:

وَهُوَ الَّذ۪ى يُحْي۪ى وَ يُمِيتُ وَلَهُ اخْتِلَافُ الَّيْلِ وَالنَّهَارِ

هُوَ الَّذ۪ى يُحْي۪ى وَ يُم۪يتُ فَاِذَا قَضٰٓى اَمْرًا فَاِنَّمَا يَقُولُ لَهُ كُنْ فَيَكُونُ

فَيُحْي۪ى بِهِ الْاَرْضَ بَعْدَ مَوْتِهَا

wskazują na to, że On jest Tym, Który trzyma wszelkie życie (wraz ze wszystkimi jego cechami i bez jakiejkolwiek zasłony) w dłoni Swej mocy, jak również wyraźnie odrzucają jakiekolwiek pośrednictwo, a także przypisują powstanie i istnienie życia bezpośrednio ręce mocy Wiecznie Żyjącego, Samoistnego, poza Którym nie ma innego dającego życie. Z kolei wersety:

هُوَ الرَّزَّاقُ ذُو الْقُوَّةِ الْمَت۪ينُ

وَ اِذَا مَرِضْتُ فَهُوَ يَشْف۪ينِ

— 448 —
وَهُوَ الَّذ۪ى يُنَزِّلُ الْغَيْثَ مِنْ بَعْدِ مَا قَنَطُوا

ukazują, że wszystkie rzeczy, które są powodem podziękowań (takie jak zaopatrzenie, uleczenie czy deszcz), które zachęcają do wdzięczności i składania podziękowań, rozbudzają miłość do Boga i chęć wychwalania Go, również przynależą bezpośrednio do Uzdrowiciela, Który daje zaopatrzenie, zaś pozorne przyczyny i pośrednicy są jedynie zasłoną. Oznacza to, że zaopatrzenie, uleczenie i deszcz są przynależne wyłącznie mocy Wiecznie Żyjącego, Który istnieje Sam z Siebie. By wyrazić tę prawdę zgodnie z zasadami gramatyki, Koran używa zaimków

هُوَ الَّذ۪ى هُوَ الرَّزَّاقُ

edyny Prawdziwy Uzdrowiciel jest Tym, Który daje lekarstwa należącym do Niego stworzeniom, i Tym, Który stwarza efekt działania lekarstwa.

ZNAK CZWARTY

W tym, co dotyczyło dwudziestej ósmej właściwości życia, objaśniliśmy fakt, że życie wskazuje na sześć filarów wiary, a także udowadnia ich prawdziwość.

Tak, jako że życie jest najważniejszym efektem i owocem wszechświata, najważniejszym z zamysłów kryjących się w istnieniu wszechświata, z pewnością owa wzniosła prawda nie jest ograniczona do ulotnego, krótkiego, niedoskonałego i męczącego życia tego świata. Celem i wynikiem istnienia drzewa życia, którego ogrom można pojąć poprzez dwadzieścia dziewięć jego właściwości, jest życie wieczne i ostateczne, życie w królestwie szczęśliwości, którego skały, drzewa i ziemia również żyją. W innym przypadku drzewo życia, przystrojone tak wieloma ważnymi gałęziami i owocami, nie wydałoby owoców ani korzyści, pozostałoby dla stworzeń żywych, a zwłaszcza dla człowieka, pozbawionym zamysłu i prawdziwości. Zatem człowiek, którego potencjał i zdolności są dwadzieścia razy większe od potencjału i zdolności wróbla, który jest najbardziej wyniosłym i najważniejszym stworzeniem we wszechświecie, który jest najwyższym spośród żywych stworzeń, spadłby - jeśli chodzi o zadowolenie z życia - na poziom niższy od tego, na jakim znajduje się wróbel, stałby się najbardziej nieszczęśliwym i najbardziej poniżonym spośród nieszczęśników.

— 449 —

Co więcej, przez zamieszkanie w cierpieniach przeszłości i obawach o przyszłość, inteligencja, ów najbardziej drogocenny z darów, stale raniłaby serce człowieka, a ponieważ dziewięć cierpień łączyłaby z jedną tylko przyjemnością, stałaby się nie darem, lecz nieszczęściem. To byłby nie tylko fałsz, lecz fałsz po stokroć! Oznacza to, że życie doczesne bezapelacyjnie udowadnia ów filar wiary, jakim jest wiara w życie ostateczne, a wiosną wykłada przed naszymi oczami ponad trzysta tysięcy przykładów zmartwychwstania.

Czy jest w ogóle możliwe, by Wszechmocny, Którego rozkazowi podlegają wszelkie sprawy, Który z mądrością, łaską i miłosierdziem przygotował w twoim ogrodzie i w twoim kraju wszystko, czego potrzebujesz do życia; Który sprawił, że owe rzeczy docierają do ciebie w odpowiednim czasie; Który słyszy nawet pojedynczą, małą modlitwę o pożywienie, jaką zanosi do Niego - poprzez swe pragnienie przedłużenia istnienia - twój żołądek; Który zaspokaja potrzeby twego żołądka, ukazując poprzez niezliczone, wyśmienite potrawy, że przyjął jego modlitwę - czy jest w ogóle możliwe, by On nie widział cię ani nie znał; by nie przygotował wszystkiego, co jest niezbędne dla wiecznego życia, owego największego z celów ludzkości; by miał nie przyjąć najbardziej usilnej, najważniejszej, najbardziej powszechnej z modlitw ludzkości, jaką jest modlitwa o nieśmiertelność, tak, jak owa modlitwa jest tego warta, to jest poprzez stworzenie Raju i życia ostatecznego; by nie słyszał najpotężniejszej modlitwy człowieka, rozbrzmiewającej od ziemi aż do Tronu Boga; by nie nadał człowiekowi nawet takiego znaczenia, jakie ma żołądek, choć człowiek w Jego Imieniu włada ziemią i jest wynikiem istnienia ziemi; by nie zaspokoił potrzeb człowieka, czyniąc go zaprzeczeniem Swej doskonałej mądrości i Swego nieskończonego miłosierdzia? Ależ nie, niech Bóg uchroni po sto tysięcy razy!

Czy jest w ogóle możliwe, by miał On słyszeć najcichszy szept najmniejszego żyjącego drobiazgu, zważać na jego skargi, zapewniać mu uleczenie, odpowiadać na jego potrzeby, pieczołowicie go karmić, uczynić innych służącymi mu z uwagą, powołać do życia Swe wielkie stworzenia, by wspierały ów drobiazg, a nie słyszeć grzmiącego jak grom głosu największej, najbardziej wartościowej, nieśmiertelnej, stworzonej najbardziej misternie istoty żywej, by nie wziął pod rozwagę jej usilnych próśb i modlitw o nieśmiertelność? By wyekwipował szeregowca i doglądał go z największą starannością, a lekceważył wspaniałą, posłuszną Mu armię? By widział atom, a nie dostrzegał słońca? By słyszał brzęczenie komara, a nie słyszał huku pioruna? Niech Bóg uchroni, niech Bóg uchroni po sto tysięcy razy!

— 450 —

Czyż rozum w jakikolwiek sposób mógłby przyjąć, że Wszechmocny i Wszechmądry, Który jest nieskończenie Miłosierny, Miłościwy i Litościwy, Który w najwyższym stopniu umiłował dzieła Swego kunsztu, który uczynił Samego Siebie Umiłowanym i w najwyższym stopniu miłuje tych, którzy miłują Jego, mógłby skazać na niekończącą się śmierć te istoty żywe, które miłują Go bardziej, niż miłuje Go cokolwiek innego, które są tak przemiłe i zgodnie ze swą naturą miłują Tego, Który je uczynił; by mógł skazać na śmierć duszę, ową esencję i zasadniczą substancję życia? Czyż miałby uchybić Swemu umiłowanemu przyjacielowi i sprawić, by ten zagniewał się na Niego na całą wieczność; czyż zraniłby go, zaprzeczając tak straszliwie tajemnicy Swego miłosierdzia i światłu Swej miłości; czyż sprawiłby, że ów umiłowany przyjaciel zaprzeczyłby miłosierdziu i miłości Boga? Niech Bóg uchroni po sto tysięcy razy! Absolutne piękno, które ozdabia wszechświat poprzez swe przejawy, absolutne miłosierdzie, które czyni szczęśliwymi wszelkie stworzenia, z najwyższą pewnością są wolne od tak nieskończonej brzydoty i w najwyższym stopniu wyniosłe ponad tak bezwzględną tyranię, taką nieuprzejmość!

Podsumowanie: Ponieważ istnieje życie na tym świecie, przeto ci, którzy pojęli sekret życia i dobrze z niego skorzystają, z pewnością będą przejawem wiecznego królestwa i niekończącego się Raju. Tak, w to wierzymy!

Lśniące przedmioty na obliczu ziemi połyskują odblaskiem słońca; bąbelki na powierzchni morza skrzą się i umierają w błysku światła, a te, które przychodzą po nich, również działają jak zwierciadła dla istniejących w wyobraźni, miniaturowych słońc, w sposób oczywisty ukazując, że owe błyski są odbiciami i przejawami jednego słońca, które lśni wysoko na niebie. Te rzeczy rozmaitymi językami przypominają nam o istnieniu słońca, wskazując na nie palcami swego światła.

Dokładnie w ten sam sposób, poprzez najwspanialszy przejaw Imienia Wiecznie Żyjącego i Samoistniejącego, jakim jest Imię "Ten, Który daje życie", stworzenia żyjące na lądzie i w morzu błyszczą dzięki Bożej mocy, by uczynić drogę dla tych, którzy podążają za nimi, wypowiadają: "O, Ty, Który jesteś Żyjący!" i znikają za zasłoną tego, co niewidzialne, wskazując na życie i konieczność istnienia Wiecznie Żyjącego, Który Istnieje Sam z Siebie, do Którego należy życie wieczne, a także zaświadczając konieczność Jego istnienia.

Co więcej, wszystkie dowody zaświadczające Bożą wiedzę, której efekt jest widoczny w uporządkowaniu wszystkich stworzeń; wszystkie

— 451 —

dowody ukazujące moc, która ma w swej dyspozycji cały wszechświat; wszystkie świadectwa dowodzące istnienia zamiaru i woli, które kierują wszechświatem; wszystkie znaki i cuda, dowodzące prawdziwości misji proroków, którzy przekazywali Boże objawienie i słowa Wszechwładnego; wszystkie świadectwa, dokumentujące siedem atrybutów Boga - to wszystko jednogłośnie wskazuje na istnienie Wiecznie Żyjącego, Samoistnego, i zaświadcza o Jego istnieniu.

Jeśli dana rzecz posiada wzrok, posiada również życie; jeśli posiada słuch, jest to oznaką życia; jeśli posiada dar mowy, wskazuje on na istnienie życia; jeśli posiada wolę i zdolność wyboru, również ukazuje to życie. Zatem atrybuty takie jak wszechmoc, obejmująca każdą rzecz wola i wszechwiedza, której istnienie staje się jasne i pewne z powodu jej dzieł i widocznych we wszechświecie skutków, zaświadczają, poprzez wszystkie ich dowody, o życiu i konieczności istnienia Wiecznie Żyjącego, Który istnieje Sam z Siebie, o wiecznym życiu, którego jeden blady cień może rozświetlić cały wszechświat, które poprzez jeden ze swoich przejawów powołało do życia królestwo życia ostatecznego, a nawet jego cząsteczki.

Życie wskazuje również na filar wiary, jakim jest wiara w anioły, i niebezpośrednio udowadnia jego prawdziwość. Jako że najważniejszym rezultatem istnienia wszechświata jest życie; jako że istnieją istoty żywe, które są najszerzej rozprzestrzenione, zaś z powodu ich wysokiej wartości wielce liczne, które zaludniają ów dom gościnny, jakim jest ziemia z podróżującymi przez nią karawanami owych istot; jako że kula ziemska została zapełniona tak wieloma stworzeniami żywymi, a dla urzeczywistnienia zamysłu, jakim jest odnawianie i pomnażanie ich gatunków, stale jest opróżniania i wypełniana nimi na nowo; jako że życie na ziemi zostało stworzone nawet w gnijącej i zepsutej materii, stając się mnóstwem mikroorganizmów; ponieważ świadomość i inteligencja, owe najczystsze, wydestylowane esencje życia, jak również dusza, która jest jego najbardziej misternym i zarazem najbardziej stabilnym składnikiem, zostały stworzone na ziemi w wielkiej obfitości, zaś ziemia została natchnięta życiem przez życie, inteligencję, świadomość i dusze, a następnie stała się zamieszkaną w ten sam sposób, przeto z pewnością ciała niebieskie, które są bardziej misterne, bardziej świetliste, większe i ważniejsze od Ziemi, nie mogłyby być martwe, nieożywione, pozbawione życia i świadomości; przekraczałoby to granice możliwości. Oznacza to, że zgodnie z tajemnicą życia, z pewnością istnieją żyjący, obdarzeni świadomością mieszkańcy niebios, słońc i gwiazd, uczynieni odpowiednimi dla tych miejsc, obdarowujący

— 452 —

je swym życiem, ukazujący wynik stworzenia niebios i odbierający Boże przesłanie, a są nimi aniołowie.

Zasadnicza natura życia wskazuje również na filar wiary, jakim jest wiara w proroków i posłańców Boga (niech będzie z nimi pokój), i niebezpośrednio udowadnia jego prawdziwość. Tak, jako że wszechświat został stworzony dla życia, a życie jest najwspanialszym przejawem Przedwiecznego, Który istnieje Sam z Siebie, Jego doskonałą inskrypcją i najpiękniejszym dziełem Jego sztuki; jako że Wiecznie Żyjący ukazuje Samego Siebie poprzez wysyłanie posłańców i objawianie świętych Pism - gdyby nie istniały Księgi ani posłańcy, Ten, Który żyje wiecznie, nie zostałby poznany. Tak jak dzięki mowie staje się zrozumiałe, że człowiek, który mówi, żyje, tak posłańcy i przyniesione przez nich Pisma uczyniły znanymi słowa Tego, Który mówi spoza świata tego, co niewidzialne, spoza zasłony, jaką jest wszechświat, Który nakazuje i zakazuje, i wypowiada Swoje przesłanie. Z pewnością, jak życie we wszechświecie bezapelacyjnie zaświadcza istnienie Przedwiecznego, Wiecznie Żyjącego, tak również wskazuje na filar wiary, jakim jest wiara w posłańców i Księgi Objawione, które są promieniami, przejawami i wiadomościami od Przedwiecznego, Żyjącego. Zaś jako że posłannictwo Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i objawienie koraniczne są tym, czym dla życia jest dusza i inteligencja, można powiedzieć, że ich prawdziwość jest tak pewna, jak istnienie życia.

Tak, tak jak życie jest wydestylowaną esencją wszechświata, zaś świadomość i postrzeganie poprzez zmysły są wydestylowaną esencją życia, a inteligencja jest wydestylowaną esencją świadomości i postrzegania, a dusza jest czystym i pozbawionym jakiejkolwiek skazy składnikiem życia, jego trwałą i samoistną esencją, tak fizyczne i duchowe życie Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jest, poprzez świadectwo jego dzieł, najprawdziwszą formą życia wszechświata, zaś posłannictwo Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jest najczystszą i najbardziej starannie wydestylowaną esencją świadomości wszechświata i najjaśniejszym z jej świateł, podczas gdy objawienie koraniczne, zgodnie ze świadectwem jego żyjących prawd, jest duszą dla życia wszechświata i inteligencją dla jego świadomości.

Tak, tak, tak! Jeśli z wszechświata odeszłoby światło posłannictwa Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), wszechświat by umarł. Jeśli odszedłby Koran, wszechświat popadłby w szaleństwo,

— 453 —

ziemia uległaby bezhołowiu, a tracąc rozsądek, uderzyłaby swą pozbawioną świadomości głową w inną planetę - i nastąpiłby Dzień Zguby.

Życie wskazuje również na filar wiary, jakim jest wiara w Boże zarządzenie, i niebezpośrednio udowadnia jego prawdziwość. Jako że życie jest światłem świata przejawów i panuje nad nim, jako że jest wynikiem i celem wszelkiego istnienia, jako że jest najbardziej właściwym zwierciadłem dla Stwórcy wszechświata, najdoskonalszą próbką i spisem treści Bożego działania, a także - niechaj w tym porównaniu nie będzie błędu - rodzajem programu, przeto z pewnością tajemnica życia wymaga tego, by stworzenia świata niewidzialnego, świata przeszłości i przyszłości, świata tego, co musiało nastąpić i tego, co dopiero nadejdzie, były predysponowane do zachowania porządku i systematyczności, do bycia znanymi i możliwymi do zaobserwowania; wymaga istnienia Jedynego, Jego mocy stwórczej i rozkazu, które pod pewnym względem stanowią o życiu owych stworzeń.

Nasiono, z którego powstaje drzewo, a także korzenie tego drzewa, jak również nasiona zawarte w jego owocu, który jest ostatecznym wynikiem istnienia drzewa - wszystkie przejawiają pewien rodzaj życia, nie mniejszy niż ten, który przejawia drzewo jako takie; zaiste, niosą w sobie prawa życia bardziej subtelne od tych, które zawarte są w drzewie. Podobnie nasiona i korzenie pozostawione ostatniej jesieni, a przed obecną wiosną, jak również nasiona i korzenie, które zostaną pozostawione do kolejnej wiosny, kiedy teraźniejsza wiosna odejdzie - wszystkie, podobnie jak wiosna, niosą w sobie przejawy życia, i podległe są jego prawom. Dokładnie w ten sam sposób wszystkie gałęzie i gałązki drzewa kosmosu mają przeszłość i przyszłość, łańcuch przeszłych i przyszłych stanów i wydarzeń. Wielorakie istnienia oraz stadia wszelkich gatunków i przedstawicieli każdego gatunku tworzą w Bożej wiedzy łańcuch bytu, a ich istnienie w Bożej wiedzy - podobnie jak ich zewnętrzne istnienie - jest przejawem powszechnego życia, którego wszystkie aspekty pochodzą z tablic życiodajnego, najwyższej wagi Bożego zarządzenia.

Ponadto doskonały porządek, doniosłe wydarzenia, a także owoce i stadia, właściwe istnieniu danej rzeczy w Bożej wszechwiedzy, również ukazują pewnego rodzaju przejaw życia. Taki przejaw życia, będący światłem emitowanym przez słońce przedwiecznego życia, nie może być ograniczony jedynie do świata przejawów, do czasu teraźniejszego, do zewnętrznego istnienia. Przeciwnie, każdy ze światów otrzymuje przejaw tego światła odpowiednio do swoich możliwości, aż kosmos wraz z wszystkimi jego

— 454 —

światami staje się ożywiony i rozświetlony przez owo światło. W przeciwnym razie (jak wyobrażają to sobie ludzie zbłądzenia) pod przejściowym i pozornym życiem doczesnym, każdy świat byłby wielkimi, strasznymi zwłokami i ciemną ruiną.

Poprzez tajemnicę życia pewien rozległy aspekt wiary w Boże postanowienie i zarządzenie staje się zrozumiały, a także zostaje ustalony dzięki owej tajemnicy. Jak życie i żywotność świata przejawów i istniejących w nim, wyraźnie widocznych przedmiotów, stają się widoczne poprzez uporządkowanie tych przedmiotów i skutki ich istnienia, tak samo przeszłe i przyszłe stworzenia - należące do świata tego, co niewidzialne - istnieją w sposób niematerialny, a ich pewnego rodzaju życie i duchowa obecność są częścią Bożej wiedzy. Ślad owego istnienia i obecności staje się oczywisty i znany dzięki tablicy Bożego postanowienia i zarządzenia, jak również poprzez wszystkie stadia zewnętrznego życia i istnienia stworzeń oraz przez wszelkie dotyczące ich okoliczności.

ZNAK PIĄTY

Omawiając to, co dotyczyło szesnastej właściwości życia, powiedzieliśmy, że kiedy życie wypełnia daną rzecz, czyni ją całym światem, części nadaje wszechstronnej natury całości, a temu, co poszczególne, rozległości tego, co powszechne.

Tak, owa rozległość życia jest wręcz najlepszym zwierciadłem dla jedności Jedynego, w którym ukazuje się większość spośród Najpiękniejszych Imion Boga, jakie przejawiają się w całym wszechświecie. Kiedy życie wypełnia ciało, czyni je małym światem podobnym do nasiona drzewa wszechświata, zawierającego jego spis treści. Jak nasiono może być jedynie dziełem mocy zdolnej do stworzenia drzewa, które spoczywa na jego barkach, w ten sam sposób Ten, Który stwarza najdrobniejsze spośród istot żywych, musi być Stwórcą wszystkiego we wszechświecie.

Zatem poprzez swą kompleksową naturę życie ukazuje w sobie najbardziej skrytą tajemnicę jedności Jedynego. Oznacza to, że jak potężne słońce jest obecne - wraz z jego światłem, odblaskiem i z siedmioma barwami jego światła - w każdej kropli wody, tak samo wszystkie Boże Imiona i atrybuty, które obejmują cały wszechświat, przejawiają się we wszystkich istotach żywych. Z tego punktu widzenia, w odniesieniu do aktu stwórczego i wszechwładzy Boga, życie czyni wszechświat niepodzielną całością, której rozbicie na części (podobnie jak dopuszczenie udziału kogokolwiek innego niż Bóg w jej stworzeniu) przekracza granice możliwości.

— 455 —

Tak, pieczęć odbita na twojej twarzy ukazuje z całą oczywistością, że Ten, Który cię stworzył, jest Tym, Który stwarza całą ludzkość, ponieważ istota stworzenia człowieka jest taka sama, jak istota stworzenia całej ludzkości; nie można ich rozdzielić. Również poprzez życie części wszechświata stają się podobne poszczególnym częściom ciała ludzi, a wszechświat staje się podobny ogółowi gatunków stworzeń żywych. Ukazuje to pieczęć jedności Jedynego i stempel przemyślności Przedwiecznego w każdej istocie, tak samo, jak ukazuje je w całości bytu, odrzucając na wszelkie możliwe sposoby możliwość przypisania Bogu Jedynemu współtowarzyszy.

Życie ukazuje tak niezwykle zadziwiające cuda kunsztu Wszechwładnego, że staje się jasne, iż moc, która nie jest w stanie stworzyć całego wszechświata, nie jest w stanie stworzyć również najdrobniejszej żywej istoty. Tak, pióro, które zapisuje w drobnym nasionku spis treści potężnego drzewa sosnowego i program jego życia, jakby zapisywało cały Koran w ziarnie ciecierzycy, z pewnością musi być tym samym piórem, które zapisało niebiosa wraz z gwiazdami. Zaś Ten, Który umieszcza w drobnej głowie pszczoły zdolność i umiejętność poznania kwiatów w ogrodzie wszechświata, co łączy pszczołę z większością królestw wszechświata, Który sprawia, że pszczoła przynosi Boży dar, jakim jest miód, a w dniu, w którym przychodzi na świat, zna wszystkie warunki, jakim podlega życie - tak, z pewnością nie może On być nikim innym, jak tylko Stwórcą całego wszechświata.

W skrócie: Życie jest lśniącą pieczęcią jedności Bożej odciśniętą na obliczu wszechświata; w odniesieniu do życia wszelkie istoty posiadające dusze są pieczęciami jedności Jedynego; kunsztownie wykonane hafty widoczne we wszystkich żywych istotach tworzą pieczęć przemyślności Przedwiecznego; stworzenia żywe w Imię Wiecznie Żyjącego i Samoistnego składają swoje podpisy pod przesłaniem wszechświata tylekroć, ile jest owych stworzeń, ile jest pieczęci Bożej jedności, stempli jedności Jedynego i odciśniętych sygnetów przemyślności Przedwiecznego. Podobnie jak wszelkie istoty żywe są pieczęciami Bożej jedności w księdze wszechświata, którą jest życie, tak pieczęć jedności Jedynego została umieszczona na twarzy każdego stworzenia i na właściwościach każdego z nich.

Co więcej, jak życie kształtuje podpisy i pieczęcie zaświadczające o jedności Wiecznie Żyjącego, Który istnieje Sam z Siebie, tyle razy, ile jest poszczególnych żywych istot, tak akt wzbudzania i przywracania

— 456 —

do życia również kładzie tyle podpisów pod zaświadczeniem Bożej jedności, ile jest wszystkich żywych stworzeń. Na przykład wzbudzanie do życia ziemi, która jest jedna, zaświadcza Bożą jedność z blaskiem równym blaskowi słońca, ponieważ wiosną, kiedy ziemia budzi się do życia, Stwórca przywraca do życia trzysta tysięcy gatunków wraz z ich niezliczonymi przedstawicielami, jeden wewnątrz drugiego, bez wad ni błędów, w doskonałym, systematycznym porządku. Ten, Który spełnia jedno takie dzieło wraz z niezliczonymi jemu podobnymi, uporządkowanymi dziełami, z pewnością musi być Stwórcą wszystkich istot, Wiecznie Żyjącym, Tym, Który istnieje Sam z Siebie, Jedynym w Swej jedności, a jakikolwiek współudział w Jego wszechwładzy jest niemożliwością.

W skrócie opisaliśmy niewielką liczbę właściwości życia i na tę chwilę tyle wystarczy; po wyjaśnienie i szczegółowe omówienie innych jego właściwości odsyłamy do innych Traktatów Światła, zostawiając je na inną porę.

— 457 —

ZAKOŃCZENIE

Najwspanialsze Imię Boga nie jest tym samym Imieniem dla każdej osoby. Na przykład dla Imama 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad) Najwspanialszym Imieniem było sześć spośród Najpiękniejszych Imion Boga: "Jedyny", "Wiecznie Żyjący", "Samoistny", "Wszechmądry", "Sprawiedliwy" i "Przenajświętszy". Dla Imama Al-'Azama były nim Imiona "Wszechmądry" i "Sprawiedliwy"; dla Szejka Gajlaniego było to Imię "Wiecznie Żyjący"; dla Imama Rabbaniego Najwspanialszym Imieniem było "Samoistny". I tak dalej; dla wielu innych ludzi Najwspanialszym Imieniem były inne spośród Najpiękniejszych Imion Boga.

W połączeniu z Punktem Piątym, traktującym o Imieniu Bożym "Wiecznie Żyjący", jako błogosławieństwo, jako świadectwo, zaświadczenie i uświęcony dowód, jako modlitwę za nas samych i jako szczęśliwe zakończenie tego traktatu, umieszczamy następującą modlitwę, wypowiadaną przez Szlachetnego Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) w najdoskonalszej suplikacji zwanej Al-Dżałszan

— 457 —

Al-Kabir, która ukazuje nadzwyczajną wzniosłość i wszechstronność jego poznania Boga. Odbądźmy w wyobraźni podróż do tamtego czasu i powiedzmy "amen" po słowach Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Niechaj ta suplikacja będzie wypowiedziana jego głosem tak, jakbyśmy sami ją wypowiedzieli:

يَا حَىُّ قَبْلَ كُلِّ حَىٍّ ٭ يَا حَىُّ بَعْدَ كُلِّ حَىٍّ ٭ يَا حَىُّ الَّذ۪ى لَيْسَ كَمِثْلِهِ حَىٌّ ٭ يَا حَىُّ الَّذ۪ى لَا يُشْبِهُهُ شَيْءٌ ٭ يَا حَىُّ الَّذ۪ى لَا يَحْتَاجُ اِلٰى حَىٍّ ٭ يَا حَىُّ الَّذ۪ى لَا يُشَارِكُهُ حَىٌّ ٭ يَا حَىُّ الَّذ۪ى يُم۪يتُ كُلَّ حَىٍّ ٭ يَا حَىُّ الَّذ۪ى يَرْزُقُ كُلَّ حَىٍّ ٭ يَا حَىُّ الَّذ۪ى يُحْيِى الْمَوْتٰى ٭ يَا حَىُّ الَّذ۪ى لَا يَمُوتُ ٭ سُبْحَانَكَ يَا لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اَنْتَ الْاَمَانُ الْاَمَانُ نَجِّنَا مِنَ النَّارِ اٰم۪ينَ

سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ

— 458 —

Punkt Szósty

Imię Boże "Samoistny"

(Niniejszy Punkt omawia Imię Boże "Ten, Który istnieje Sam z Siebie". Jest on podsumowaniem Punktu Piątego, omawiającego Imię Boże "Wiecznie Żyjący", jest dopiskiem do traktatu Źródło światła, i jest również uważany za odpowiedni do tego, by stać się Dopiskiem do Słowa Trzydziestego).

Przeprosiny: Niniejsze ważne kwestie dotyczą głębokiego, wszechobejmującego przejawu Imienia Bożego "Samoistny", który ukazał mi się jako oddzielne błyski, dlatego nie zostały właściwie uporządkowane. Co więcej, pozostały w tym kształcie, jaki miała źle uporządkowana, napisana w pośpiechu, niesprawdzona, surowa wersja. Z tych powodów we frazeologii i stylu wysławiania się z pewnością widać wiele niedociągnięć i spory nieporządek. Musicie wybaczyć mi moje błędy ze względy na piękno omawianych kwestii.

Napomnienie: Punkty dotyczące Najwspanialszego Imienia mają w naj wyższym stopniu wszechstronne, a także nadzwyczaj głębokie znaczenie. Dotyczy to zwłaszcza kwestii związanym z Imieniem "Ten, Który istnie je Sam z Siebie", takich jak te, które zostały zawarte przede wszystkim w Promieniu Pierwszym niniejszego Punktu. Ponadto, ponieważ ostatnie z nich wskazują na materialistów i przenikają temat w jeszcze większym stopniu, nie każdy będzie w stanie zrozumieć każdą z tych kwestii we wszystkich jej aspektach. Jednakże nawet ci, którzy nie pojmą wszystkiego, będą mogli przynajmniej częściowo uchwycić znaczenie każdej kwestii. Zgo ّآe z zasadą: "Nie powinniśmy całkowicie wyrzekać się nawet tego, czego nie jesteśmy w stanie w pełni uzyskać", nie byłoby rozsądne, gdyby ktoś zupełnie pominął takie kwestie, mówiąc: "Nie jestem w stanie zerwać wszystkich owoców owego niematerialnego ogrodu". Jakąkolwiek liczę owoców człowiek zerwie, będzie to korzystne dla niego. Jak kwestie związane z Najwspanialszym Imieniem są rozległe w stopniu przekraczającym naszą zdolność pojmowania, tak są one również subtelne w stopniu, który powoduje, że umysł nie jest stanie rozróżnić owych subtelności. Umysły niektórych ludzi nie dosięgną Punktu Piątego i Szóstego, dotyczących Imion Bożych "Wiecznie Żyjący" i "Samoistniejący", w szczególności aluzji, jakie życie czyni do filarów wiary, a spośród nich zwłaszcza tych, które dotyczą wiary w Boże postanowienie i zarządzenie (omówionej w Punkcie Piątym), jednak nie pozostaną oni bez pewnego udziału, a tak

— 459 —

czy inaczej owe kwestie umocnią ich wiarę. Ważność umacniania wiary, owego klucza do wiecznej szczęśliwości, jest zaprawdę ogromna, a powiększenie wiary choćby na jotę już jest skarbem. Imam Rabbani, Ahmad al-Faruqi, powiedział: "Moim zdaniem zwiększenie wiary choćby w małym aspekcie jest lepsze od setki oświeceń i duchowych rozkoszy".

بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ
بِيَدِه۪ مَلَكُوتُ كُلِّ شَيْءٍ

لَهُ مَقَال۪يدُ السَّمٰوَاتِ وَ الْاَرْضِ

وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا عِنْدَنَا خَزَٓائِنُهُ

مَا مِنْ دَٓابَّةٍ اِلَّا هُوَ اٰخِذٌ بِنَاصِيَتِهَا

Podczas miesiąca dhu'l-qada memu umysłowi została oznajmiona kwestia dotycząca wersetów podobnych powyższym, czyniących aluzję do istnienia Boga Samego z Siebie, które jest najwspanialszym przejawem Imienia Bożego "Samoistny", będącego bądź to Najwspanialszym Imieniem, bądź jednym z dwóch świateł Najwspanialszego Imienia, bądź też jednym z jego sześciu świateł. Moja sytuacja w więzieniu Eskisehir nie pozwala mi na całkowite objaśnienie owego najwspanialszego ze świateł. Jednakże Imam 'Ali (niech Bóg będzie z niego rad) w swoich wspaniałych poematach objaśnił Najwspanialsze Imię, rozważał również sześć Imion zawartych w Najwspanialszym Imieniu wraz z innymi majestatycznymi Imionami, i orzekł, że były one najwspanialszymi i tymi, które mają największe znaczenie. W omówieniu przez niego owych Imion znalazłem nadzwyczajne pocieszenie.

Podobnie jak było to w Punktach poświęconych pięciu uprzednio omówionym Imionom, uczynimy aluzję (przynajmniej w skróconej formie) do najwspanialszego światła, jakim jest Imię "Samoistny", poprzez pięć Promieni.

— 460 —

PROMIEŃ PIERWSZY

Stwórca Wszechświata, Któremu należy się wszelka chwała, jest Samoistny, co oznacza, że istnieje, pozostaje i trwa Sam z Siebie. Wszystkie rzeczy istnieją, pozostają istniejące i trwają jedynie dzięki Niemu. Jeśli związek wszechświata z Tym, Który istnieje Sam z Siebie, ustanowiony przez Niego, zostałby przerwany choćby na ułamek sekundy, wszechświat uległby unicestwieniu.

Co więcej, zgodnie z rozporządzeniem Wielkiego Koranu, obok faktu, że Ten, Któremu należy się wszelka chwała, istnieje Sam z Siebie,

لَيْسَ كَمِثْلِه۪ شَيْءٌ

Oznacza to, że nie ma On podobnego Sobie, równego ani towarzysza - ani co do Jego istoty, ani w Swych atrybutach, ani w Swych działaniach. Zaiste, dla Przeczystego i Przenajświętszego, Który trzyma wszechświat - wraz ze wszystkimi zachodzącymi w nim okolicznościami i wszystkimi jego funkcjami - w dłoni Swej wszechwładzy i reguluje wszystkie jego sprawy, zarządza nim, żywi go i utrzymuje przy istnieniu, a wszystko w doskonałym porządku, jakby wszechświat był domem lub pałacem, nie jest możliwe, by miał On podobnego Sobie, równego Sobie bądź towarzysza.

Tak, to zaiste niemożliwe, by Ten, Któremu należy się wszelka chwała, Wiecznie Żyjący, Który istnieje Sam z Siebie, dla Którego stworzenie gwiazd jest tak łatwe, jak stworzenie cząsteczek; Którego moc podporządkowuje sobie największe rzeczy tak samo, jak najbardziej znikome;

dla Którego nic nie może być przeszkodą w czymkolwiek, a żadne działanie nie przeszkodzi w Jego działaniu;

Który obejmuje Swym wzrokiem niezliczone stworzenia w ten sam sposób, jak obejmuje nim jedno stworzenie;

Który równocześnie słyszy wszystkie głosy i równocześnie odpowiada na nieskończone potrzeby wszelkiej rzeczy;

poza sferą zamiaru i woli Którego nie pozostaje żadna rzecz i żaden jej stan, jak zaświadczają o tym porządek i równowaga wśród bytów wszechświata;

Który, choć nie znajduje się w żadnym miejscu, jest obecny wszędzie poprzez Swoją moc i wiedzę; Który jest Najbliższy każdej rzeczy, choć wszystkie są od Niego bardzo dalekie - jest niemożliwością, by miał On

— 461 —

jakiegokolwiek podobnego Sobie, równego Sobie, towarzysza, zastępcę bądź przeciwieństwo. Jego święte cechy i atrybuty mogą być rozważane jedynie poprzez alegorię i porównanie, a wszystkie porównania i alegorie przytoczone w Traktatach Światła są właśnie tego rodzaju.

Tak, nic nie jest podobne Przeczystemu i Przenajświętszemu; On jest Tym, Którego istnienie jest konieczne, Dalekim od wszelkich spraw, pozostającym poza przestrzenią; jakiekolwiek podzielenie Jego jedności jest niemożliwością pod każdym względem; nie podlega On żadnej zmianie; wyobrażenie sobie, że miałby On żywić jakąkolwiek potrzebę lub być bezsilnym, przekracza granice możliwości. A jednak niektórzy spośród ludzi zbłądzenia uważają, że pewne przejawy istoty Przeczystego i Przenajświętszego, jakie ukazują się na kartach wszechświata i we wszelkich poziomach bytu, miałyby być Tym, Który jest Przeczysty i Przenajświętszy, i przypisują Boże zarządzenie określonym stworzeniom, przypisując naturze niektóre spośród dzieł Tego, Któremu należy się wszelka chwała.

Jednakże w wielu miejscach Traktatów Światła wykazaliśmy poprzez rozstrzygające dowody, że natura:

Jest dziełem Bożej sztuki, lecz nie może być artystą.

Jest księgą Wszechwładnego, lecz nie może być pisarzem.

Jest haftem, lecz nie może być hafciarzem.

Jest rejestrem i spisem, lecz nie może być księgowym.

Jest prawem, lecz nie może być mocą.

Jest wzorem, lecz nie może być źródłem.

Jest biernym odbiorcą, lecz nie może być autorem.

Jest porządkiem, lecz nie może być porządkującym.

Jest szyfrem stworzenia, lecz nie może być Tym, Który go ustalił.

Jeśli - zakładając taką niemożliwość - powstanie najdrobniejszego ze stworzeń żywych przypiszemy naturze i powiemy: "Ty je uczyniłaś", będzie konieczne (jak wykazaliśmy to poprzez rozstrzygające dowody w wielu miejscach Traktatów Światła) wyposażenie natury w tyle matryc, lub raczej maszyn, ile części ciała, narządów i układów jest w ciele owego drobnego stworzenia, aby natura mogła wykonać taką pracę.

Co więcej, choć grupa spośród ludzi zbłądzenia nazywana materialistami doszukała się najwspanialszego przejawu Bożego stworzenia i mocy Wszechwładnego w uporządkowanych przemianach, jakim podlegają

— 462 —

drobne cząsteczki, to ponieważ nie wiedzą, skąd pochodzi ów przejaw, i nie mogliby zrozumieć, co jest źródłem owej powszechnej siły, pochodzącej z przejawu mocy Przedwiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę, mniemają, że materia i owa siła są przedwieczne, i przypisują Boże dzieła ruchowi cząsteczek. Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu! Czyż istoty ludzkie naprawdę mogą być tak nieświadome, by przypisać czyny i dzieła, jakich mógł dokonać jedynie Ten, Który jest zarówno poza przestrzenią, jak i Wszechobecny, Który widzi i zna każdą rzecz, Który kieruje wszelką rzeczą, stwarzając wszystko i wszędzie, ruchowi cząsteczek, miotanych na wszystkie strony przez burzę pozbawionego życia, ślepego, nieświadomego przypadku, pozbawionego woli i równowagi? Każdy, kto posiada inteligencję choćby na jotę, musi ujrzeć, jak prostacka i absurdalna jest ich koncepcja!

Zaiste, ponieważ owi nieszczęśnicy odrzucili absolutną jedność, popadli w nieograniczoną, nieskończoną, całkowitą mnogość. Ponieważ nie uznają Jednego, Jedynego Boga, są zmuszeni do tego, by uznać istnienie nieskończenie wielu bogów. Oznacza to, że ponieważ nie są w stanie pomieścić w swych ciasnych, zepsutych umysłach koncepcji istoty Jednego, Jedynego, Przeczystego i Przenajświętszego, przedwieczności i mocy stwórczej, które są niezbędne dla Niego i Jemu właściwe, ich poglądy zmuszają ich do tego, by uznali przedwieczność, a zaiste boskość, nieskończonej ilości pozbawionych życia cząsteczek.

Przyjdź więc, rozważ ich całkowitą i doszczętną ignorancję! Z pewnością przejaw, który widzimy w cząsteczkach, uczynił masę owych cząsteczek uporządkowaną, wspaniałą armią poprzez siłę, moc i rozkaz Tego, Którego istnienie jest niezbędne. Jeśli rozkaz i moc owego głównodowodzącego odejdą choćby na sekundę, owa wielka, pozbawiona życia, nieświadoma rzesza stanie się zbieraniną pojedynczych żołnierzy, aż całkowicie przestanie istnieć.

Co więcej, jest tak, jakby niektórzy ludzie spośród nich sięgali wzrokiem jeszcze dalej, przez co stają się jeszcze większymi ignorantami, pozostającymi w jeszcze większym zabłądzeniu. Wyobrażają sobie oni, że substancja taka jak eter, która jest nadzwyczaj delikatną i pięknie zapisaną kartą w księdze działania Chwalebnego Stwórcy, jest posłuszna i podporządkowana, jest narzędziem do przekazywania Jego rozkazów, cieniutką zasłoną dla Jego mocy, delikatnym atramentem, którym zapisuje On Swoje słowa, piękną szatą dla Jego stworzenia, zaczynem dla Jego dzieł i polem uprawnym dla Jego nasion - ci ignoranci uważają ją

— 463 —

za początek i autora tylko dlatego, że jest ona zwierciadłem dla przejawów Bożej wszechwładzy!

Tak nadzwyczajna ciemnota wymaga założenia nieskończenie wielu niemożliwości, jako że eter jest substancją nieświadomą, pozbawioną życia i woli, a przecież piękniejszą od tej, z której składają się cząsteczki (w uwielbieniu dla której nurzają się materialiści), i bardziej zwartą niż spis pierwotnej materii, w którą wierzą starożytni filozofowie. Przypisanie owej substancji, która może być dzielona bez żadnych ograniczeń, której właściwości i obowiązki czynią ją pasywną, która posiada jedynie zdolność bycia przekaźnikiem...; przypisywanie owej substancji i jej drobnym cząsteczkom, które są daleko drobniejsze od cząsteczek innych substancji, czynów i dzieł istniejących dzięki woli i mocy widzącej każdą rzecz, wiedzącej o każdej rzeczy i kierującej każdą rzeczą w każdej innej, jest błędem po tylekroć, ile jest wszystkich cząsteczek eteru.

Akt stworzeniniłwidaczniający się w istotach ukazuje, że stworzenie jest wynikiem mocy i woli, która widzi i zna każdą rzecz, a nawet cały wszechświat; która jest obecna w każdej rzeczy, zwłaszcza jeśli jest to istota żywa; która rozeznaje się we wszystkim, co wiąże istotę żywą z wszechświatem, i zabezpiecza ową relację; tak, akt stworzenia ukazuje zatem, że nie może być działaniem przyczyn, które są materialne i niezdolne do objęcia każdej rzeczy. Poprzez znaczenie istnienia Boga Samego z Siebie, każdy poszczególny akt stworzenia zawiera w sobie wielkie znaczenie, które wskazuje na to, że jest on dziełem pochodzącym bezpośrednio od Stwórcy wszechświata. Na przykład akt stworzenia pszczoły ukazuje, że jest on właściwy jedynie Stwórcy wszechświata, na dwa sposoby:

Po pierwsze: Fakt, że wszystkie inne pszczoły na całym świecie przypominają ową poszczególną pszczołę, przejawia to samo dzieło dokonane w tym samym czasie i ukazuje, że poszczególny akt stworzenia wskazuje na ogólny akt stworzenia, który obejmuje całe oblicze ziemi. W takim przypadku, ktokolwiek by nie był autorem owego ogromnego stworzenia i do kogo by ono nie należało, musi być również Tym, Który dokonał poszczególnego stworzenia.

Po drugie: Do wykonania działania, mającego na celu stworzenie jednej pszczoły, niezbędne są moc i wola wystarczająco wielkie, by mogły znać wszelkie warunki życia pszczoły i wszystkich jej części ciała, by mogły zabezpieczyć tak życie pszczoły, jak i jej związek ze wszechświatem. Zatem Ten, Który dokonał poszczególnego stworzenia, mógł uczynić to w tak doskonały sposób jedynie dzięki władzy nad całym wszechświatem.

— 464 —

Tak oto nawet poszczególne i najmniej istotne działania ukazują na dwa sposoby, że są one właściwe jedynie Stwórcy każdej rzeczy. A oto, co jest najbardziej nadzwyczajne i zadziwiające:

Do Tego, Którego istnienie jest konieczne, należy konieczność, która jest najwyższym i najbardziej niewzruszonym poziomem istnienia; do Niego należy całkowite odcięcie się od materii, które jest najbardziej niezmiennym poziomem istnienia; do Niego należy całkowity brak zależności od przestrzeni, który jest stanem istnienia najdalszym od jego zaprzestania; do Niego należy jedność, która jest cechą najbardziej trwałego istnienia, najdalszego od jakiejkolwiek zmiany i od niebytu. A jednak ludzie przypisują przedwieczność i nieskończoność, będące najbardziej szczególnymi cechami Tego, Którego istnienie jest konieczne, będące niezbędnymi dla Niego i wynikającymi z samej Jego istoty, takim rzeczom, jak eter i cząsteczki, które są substancją materialną, które są bezgranicznie liczne, które są poziomem istnienia najmniej stabilnym, najmniej wyraźnym, najbardziej podlegającym zmianom i najbardziej rozproszonym po całej przestrzeni; przypisują owym cząsteczkom przedwieczność i wyobrażają je sobie jako przedwieczne, a niektórzy z nich uważają nawet, że to z owych cząsteczek biorą się dzieła Boga. W wielu miejscach Traktatów Światła wykazaliśmy poprzez niezbite argumenty, jak sprzeczna z prawdą, rzeczywistością i rozumem, jak absurdalna jest ich koncepcja.

PROMIEŃ DRUGI

składający się z "Dwóch Kwestii"

Kwestia Pierwsza

لَا تَاْخُذُهُ سِنَةٌ وَلَا نَوْمٌ

مَا مِنْ دَٓابَّةٍ اِلَّا هُوَ اٰخِذٌ بِنَاصِيَتِهَا

لَهُ مَقَال۪يدُ السَّمٰوَاتِ وَ الْاَرْضِ

Powyższe wersety wskazują na najwspanialszy przejaw Imienia Bożego "Samoistny". Jeden z aspektów owej potężnej prawdy, na którą wskazują owe wersety (a także inne, im podobne), jest następujący:

Istnienie i trwanie ciał niebieskich we wszechświecie powiązane jest z tajemnicą istnienia Tego, Który istnieje Sam z Siebie. Jeśli przejaw

— 465 —

owego samoistnienia odwróciłby od nich swoją twarz choć na chwilę, miliony planet (a niektóre spośród nich są tysiąc razy większe od Ziemi) rozsypałyby się po nieskończonej próżni, a jedne z nich zderzałyby się z innymi, aż rozbiłyby się w nicość.

Miarą mocy Tego, Który istnieje Sam z Siebie, Który utrzymuje tysiące okazałych pałaców na właściwych miejscach i w doskonałym porządku, Który sprawia, że podróżują one przez przestrzeń, podobne statkom powietrznym, są na przykład stabilność i porządek, w jakich owe pałace trwają w przestrzeni. Tak samo miarą najwspanialszego przejawu Imienia Bożego "Samoistny" jest fakt, że Ten, Który istnieje Sam z Siebie, Któremu należy się wszelka chwała, obdarowuje niezliczone ciała niebieskie pośród eterycznej materii stabilnością, stałością i trwaniem w najwyższym porządku i równowadze, a czyni to dzięki tajemnicy Swego samoistnienia; że wraz z podtrzymywaniem w próżni, bez żadnego filaru ani podpory, milionów potężnych planet (spośród których jedne są tysiące, a inne miliony razy większe niż Ziemia), powierza im wszystkim określone obowiązki i sprawia, że podporządkowują się w doskonałym posłuszeństwie, podobne wspaniałej armii, zarządzeniu wynikającemu z Bożego rozkazu: «Bądź!» - i ona jest. Podobnie jak gwiazdy, również cząsteczki wszystkich istot istnieją i trwają dzięki tajemnicy Bożego samoistnienia.

Cząsteczki w ciałach żywych stworzeń nie rozpraszają się, lecz są zgromadzone w grupy i systemy odpowiednie dla każdej kończyny, nie rozpraszają się, lecz zachowują swe pozycje wśród burz płynących jak fala powodzi pierwiastków, pozostają usystematyzowane i uporządkowane. Jako że owo zjawisko w sposób oczywisty nie może zachodzić dzięki samym cząsteczkom, lecz jedynie poprzez tajemnicę Bożego samoistnienia, jako że każde ciało jest niby zdyscyplinowany pułk, a każdy gatunek - niby regularna armia, owe cząsteczki swymi nieprzeliczonymi językami głoszą tajemnicę istnienia Tego, Który istnieje Sam z Siebie, w ten sam sposób, w jaki głoszą ją trwanie, ruch i zgromadzenie zarówno istot żywych na ziemi, jak też gwiazd w kosmosie.

Kwestia Druga

Niniejsza stacja wymaga wskazania na pewne korzyści i przykłady mądrości, widoczne we wszelkich rzeczach, a połączone z tajemnicą samoistnienia Boga.

Mądrość zawarta w istnieniu rzeczy, cele zawarte w ich naturze, korzyści zawarte w ich stworzeniu, a także efekty ich istnienia są trojakiego rodzaju.

— 466 —

Rodzaj Pierwszy wskazuje na każdą rzecz jako taką, a także na człowieka i na jego sprawy.

Rodzaj Drugi jest bardziej doniosły, a zawiera się w nim znaczenie faktu, że wszystkie rzeczy zostały wyłożone przed oczy niezliczonych czytelników, jako że każda z nich jest znakiem, przesłaniem, księgą i poematem, jaki powinny studiować istoty świadome, a także wskazówką, pozwalającą poznać przejawy Najpiękniejszych Imion Chwalebnego Stwórcy.

Rodzaj trzeci dotyczy Chwalebnego Stwórcy i wskazuje na Niego. Podczas gdy jedna spośród korzyści płynących z istnienia rzeczy i jeden spośród efektów ich istnienia wskazują na rzeczy jako takie, nieprzeliczone korzyści i efekty wskazują na Chwalebnego Stwórcę, jako że Chwalebny Stwórca Sam dostrzega cuda Swego kunsztu w istotach, którym On Sam nadał kształt. Jeśli chodzi o ów potężny rodzaj trzeci, do jego zaistnienia wystarczy, jeśli dana istota będzie żyła choćby przez jedną sekundę.

Inna tajemnica Bożego samoistnienia, która wymaga istnienia wszystkich rzeczy, zostanie objaśniona w Promieniu Trzecim.

Pewnego razu rozpatrywałem talizman wszechświata i zagadkę stworzenia (której rozwiązanie tkwi w tym, że stworzenie jest przejawem) wraz z przykładami mądrości i korzyściami zawartymi w istnieniu wszelkich stworzeń. Zapytałem, wielce ciekawy: "Zastanawiam się, dlaczego owe rzeczy ukazują same siebie właśnie w ten sposób, a później szybko zanikają i są stracone? Patrzę na właściwe każdej z nich cechy i widzę, że stworzenia zostały przystrojone, przyodziane i upiększone w uporządkowany i przemyślny sposób, a następnie wystawione na pokaz. Później jednak znikają one w ciągu dnia lub dwóch, a niektóre z nich w ciągu kilku minut, przepadają bez celu i na próżno. Jaki zamysł kryje się w tym, że przez krótki czas możemy oglądać ich istnienie?"

Wtedy, dzięki łasce Boga, odkryłem doniosły przykład mądrości widoczny w fakcie, że świat, na który przychodzą istoty, a zwłaszcza istoty żywe, jest dla nich miejscem nauki. Każda istota, szczególnie istota żywa, jest nadzwyczaj wymownym słowem, przesłaniem, poematem Wszechwładnego i obwieszczeniem Boga. Po tym, jak zostanie zbadana przez inne inteligentne stworzenia, a jej znaczenie zostanie wyrażone niezliczonym czytelnikom, jej cielesny kształt, który jest niczym litera lub słowo, znika.

Mniej więcej przez rok ten przykład mądrości był dla mnie wystarczający. Później odsłoniły się przede mną prawdziwie zachwycające i misterne cuda Bożego kunsztu, jakie można znaleźć w stworzeniach, a zwłaszcza

— 467 —

w istotach żywych. Pojąłem, że tak piękne, zachwycające i wyrafinowane dzieła sztuki istnieją nie tylko po to, by przedstawiły ukryte w nich znaczenia spojrzeniom istot inteligentnych, ponieważ choć każda istota może być zbadana przez nieskończenie wiele stworzeń, to jednak zarówno ich badania podlegają ograniczeniom, jak też nie wszystkie stworzenia są w stanie zgłębić całą subtelność Bożego kunsztu, widocznego w żywych istotach. Oznacza to, że najważniejszym efektem stworzenia istot żywych i najbardziej znamiennym zamysłem przejawiającym się w ich naturze jest ukazanie spojrzeniu Przedwiecznego, Który istnieje Sam z Siebie, cudów Jego kunsztu oraz podarunków i darów, które tak litościwie zsyła On Swoim stworzeniom.

Zrozumienie tego zamysłu zadowoliło mnie na długi czas, a dzięki niemu pojąłem, co następuje: Mądrość i widoczny w stworzeniu zamysł, którym jest przedstawienie w istotach, a zwłaszcza w stworzeniach żywych, nieskończenie wielu wyrafinowanych dzieł kunsztu spojrzeniu Przedwiecznego, Który istnieje Sam z Siebie, by On Sam mógł ujrzeć dzieła Swej sztuki, jest wystarczający dla wyrównania wszelkich kosztów stworzenia.

Jakiś czas później uświadomiłem sobie, że delikatność Bożego kunsztu widoczna w cechach jednostkowych i kształtach wszelkich istot nie trwa wiecznie; owe subtelności odnawiają się i podlegają zachodzącym z wielką prędkością zmianom i przekształceniom w ramach działania i stwarzania, które nie ma końca. Zacząłem zastanawiać się nad tym. Powiedziałem: "Mądrość widoczna w owym stwarzaniu i działaniu musi być tak wielka, jak wielkie jest działanie samo w sobie". Wówczas dwa wyżej wymienione przykłady mądrości stały się dla mnie niewystarczające, jakby czegoś im zabrakło. Z najwyższą ciekawością rozpocząłem dociekania i poszukiwania dalszych zamysłów i przykładów mądrości.

Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu za to, że po pewnym czasie, dzięki blaskowi Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, ukazała mi się na wysokim poziomie Bożego samoistnienia ogromna i nieograniczona mądrość. Dzięki owej mądrości pojąłem Bożą tajemnicę, nazywaną talizmanem wszechświata i zagadką stworzenia. Wyjaśniliśmy ją szczegółowo w Liście Dwudziestym Czwartym, zatem w tym miejscu (w Promieniu Trzecim) jedynie pokrótce wspomnimy o dwóch lub trzech punktach owej tajemnicy.

Spójrz z tego punktu na przejaw tajemnicy Bożego samoistnienia: ono jest tym, co wyrwało wszystkie istoty z niebytu, a zgodnie ze znaczeniem

— 468 —

wersetu:

اَللّٰهُ الَّذ۪ى رَفَعَ السَّمٰوَاتِ بِغَيْرِ عَمَدٍ تَرَوْنَهَا

powodowało, że każda z owych istot trwa w nieskończonej przestrzeni. Obdarowało owe istoty stałością i trwałością, spowodowało, że w każdej z nich ukazuje się przejaw tajemnicy Tego, Który istnieje Sam z Siebie. Żadna rzecz nie mogłaby przetrwać bez tego wsparcia, jedynie z własnej woli. Wszystko runęłoby w nieskończoną próżnię i upadło w niebyt.

Co więcej, jak wszystkie istoty polegają na Samoistnym, Któremu należy się wszelka chwała, jeśli chodzi o ich istnienie, trwanie i stałość, tak utrzymują się przy życiu dzięki Niemu, zatem, zgodnie ze znaczeniem wersetu:

وَ اِلَيْهِ يُرْجَعُ الْاَمْرُ كُلُّهُ

skazówki tysięcy szeregów i rzędów, jakie tworzą wszystkie stany wszystkich stworzeń, związane są z tajemnicą Bożego samoistnienia, które - jeśli nie popełnimy błędu w porównaniu - podobne jest centrali lub masztowi linii telefonu bądź telegrafu. Gdyby nie polegały na Tym, Który jest dla nich świetlistym punktem oparcia, musiałyby zajść tysiące nieskończonych sekwencji przypadków, co zgodnie ze zdaniem uczonych jest niemożliwością i fałszywym wyobrażeniem; w istocie, musiałoby zaistnieć tyle owych nieskończenie absurdalnych sekwencji przypadków, ile jest wszystkich istot. Przykładowo, jedna rzecz - jak zapewnienie bezpieczeństwa, światło, istnienie lub zaopatrzenie - musiałaby pod pewnym względem opierać się na innej, a tamta na następnej, aż ostatecznie nadszedłby kres wszelkiej rzeczy, jako że owych zależności nie można mnożyć w nieskończoność.

Zatem wszystkie podobne rzędy i sekwencje kończą się w tajemnicy samoistnienia Boga. Kiedy zrozumiemy ową tajemnicę, powiązania i znaczenia wszelkich rzeczy, jakie zgodnie z tymi istniejącymi w wyobraźni sekwencjami opierają się na innych rzeczach, nie mogą dłużej istnieć, znikają, i staje się widocznym, jak wszystko wskazuje na tajemnicę Bożego samoistnienia.

PROMIEŃ TRZECI

Za pomocą jednego lub dwóch będących wprowadzeniem punktów wskażemy na wyjawienie (w niewielkim stopniu) tajemnicy Bożego samoistnienia, zawartej w Bożym stworzeniu i w działaniu Wszechwładnego. Aluzyjnie wspominają o owej tajemnicy wersety podobne następującym:

— 469 —
كُلَّ يَوْمٍ هُوَ ف۪ى شَاْنٍ

فَعَّالٌ لِمَا يُر۪يدُ

يَخْلُقُ مَا يَشَٓاءُ

بِيَدِه۪ مَلَكُوتُ كُلِّ شَيْءٍ

فَانْظُرْ اِلٰٓى اٰثَارِ رَحْمَتِ اللّٰهِ كَيْفَ يُحْيِى الْاَرْضَ بَعْدَ مَوْتِهَا

Punkt pierwszy

Kiedy spojrzymy na wszechświat, ujrzymy pewną grupę stworzeń, wrzuconych w powódź czasu i podążających jedno za drugim, konwój za konwojem, które przychodzą jedynie na sekundę, by natychmiast potem zniknąć. Inna grupa przychodzi na minutę, a później odchodzi. Inny gatunek zatrzymuje się w świecie przejawów na jedną godzinę, a następnie wkracza do świata tego, co niewidzialne. Niektóre spośród stworzeń przychodzą do świata przejawów i lądują w nim na jeden dzień, inne na jeden rok, inne na stulecie, a jeszcze inne na całą epokę; wykonują swoje obowiązki, a później odchodzą.

Owo zadziwiające podróżowanie istot i przechodzenie ich przez nasz świat, ów potok i strumień stworzeń są kierowane i zarządzane w wielkim porządku i równowadze, z wielką mądrością, zaś Ten, Który wydaje rozkazy im i całym ich karawanom, robi to z tak wielką wnikliwością, wedle zamysłu i planu tak wspaniałego, że choćby wszystkie umysły zjednoczyły się i stały się jednym umysłem, nie byłyby w stanie pojąć istoty owego mądrego kierownictwa, nie mogłyby znaleźć w nim jakiejkolwiek niedoskonałości, a co za tym idzie, nie mogłyby niczemu przyganić.

W ramach działania Wszechwładnego pióro Bożego rozporządzenia i zarządzenia wyprawia owe umiłowane przez Boga istoty do świata tego, co niewidzialne, nie pozwalając żadnemu z nich choćby na otwarcie oczu, odsyła je z życia tego świata, nie pozwalając im nawet na zaczerpnięcie oddechu. Pióro Bożej mocy stale wypełnia gospodę tego świata i opróżnia ją, nie pytając gości o zgodę. Czyniąc glob ziemski podobnym kamiennej

— 470 —

tabliczce, na której można pisać, a następnie ścierać z niej zapisane słowa, pióro Bożego zarządzania poprzez przejaw Imion «Ten, Który daje życie» i "Ten, Który sprowadza śmierć" nieustannie zapisuje na owej tabliczce nowe słowa, odnawia je i zastępuje innymi.

Jednym ze znaczeń mądrości zawartej w działaniu Wszechwładnego i w Bożym stworzeniu, ich podstawowym wymaganiem i przyczyną, jest przykład nieograniczonej i nieskończonej mądrości, którą można podzielić na trzy ważne Gałęzie.

Pierwsza Gałąź mądrości

Każdy rodzaj działania, czy dotyczy ono jednostki, czy też ogółu, przynosi przyjemność. Przyjemność tkwi w każdym działaniu; zaiste, działanie jest czystą przyjemnością. Tak, działanie jest przejawem istnienia, które jest czystą przyjemnością, a otrząśnięciem się z niebytu, który jest czystym cierpieniem, i oddaleniem się od niego.

Każdy, kto posiada jakąś umiejętność, z przyjemnością rozwija ją poprzez działanie. Odkrywanie wrodzonych talentów poprzez działanie wynika z przyjemności i skutkuje przyjemnością. Każdy, kto posiada pewne doskonałości, z przyjemnością odkrywa je poprzez działanie.

Ponieważ w każdym działaniu zawarte są tak umiłowane i poszukiwane przyjemność i doskonalenie, a samo działanie również jest doskonaleniem; ponieważ w świecie żywych stworzeń widoczne są przejawy nieograniczonej miłości i nieskończonej litości, które wynikają z istnienia Przedwiecznego, Żyjącego, przeto owe przejawy ukazują, że jak istnienie Tego, Który żyje wiecznie, jest wymogiem odpowiadającym konieczności istnienia Tego, Który miłuje Swoje stworzenia, Który jest litościwy i umożliwił stworzeniom, by Go umiłowały, jak wieczne życie jest godne Jego świętości, tak w istnieniu Przenajświętszego i Przeczystego zawarte zostały - jeśli nie popełnimy błędu w określeniach - takie święte cechy, rozwinięte do najwyższego stopnia, jak Boża namiętność, uświęcona miłość i zupełna przyjemność. To właśnie owe cechy są tym, co stale odnawia, porusza i zmienia wszechświat poprzez niekończące się działanie i nieskończoną moc stwarzania.

Druga Gałąź mądrości zawartej w nieograniczonym działaniu Boga, wskazująca na tajemnicę Jego samoistnienia

Ta Gałąź wskazuje na Najpiękniejsze Imiona Boga. Dobrze wiadomo, że każdy, kto jest piękny, pragnie zarówno oglądać, jak ukazać swoje

— 471 —

piękno; że każdy, kto posiada pewne umiejętności, pragnie zwrócić na nie uwagę (i uwielbia to czynić) przez wyeksponowanie ich i oznajmianie o nich, pragnie, by jego umiejętność, którą miłuje, która jest piękną prawdą i ma piękne znaczenie, a pozostawała ukryta, ukazała się innym i znalazła żarliwych wielbicieli.

Owe fundamentalne zasady dotyczą wszystkich rzeczy, stosownie do stopnia piękna lub umiejętności każdej z nich. Zgodnie ze świadectwem, jakie składa wszechświat i dowodem, jakim są przejawy i hafty Najpiękniejszych Imion Samoistnego, Któremu należy się wszelka chwała, do Którego należy absolutne piękno, w każdym stopniu owych Imion zawarte są prawdziwy powab, prawdziwa doskonałość, prawdziwe piękno i najbardziej znamienita prawda. Zaiste, w każdym ich stopniu zawarte są nieskończenie różne rodzaje powabu i niezliczone piękne prawdy.

Ponieważ istoty wszechświata są zwierciadłami, odbijającymi święte piękno owych Imion, żywymi obrazami, ukazującymi ich piękne hafty, a także kartami, na których przedstawione zostały ich piękne prawdy, owe niezmienne i wieczne Imiona będą całkowicie i bezustannie odnawiać i zmieniać wszechświat poprzez swe przejawy, w wyniku świętej miłości Bożej, a także z powodu tajemnicy Bożego samoistnienia. W ten sposób będą ukazywały swe niekończące się przejawy oraz nieskończone, wyraziste hafty i księgi zarówno spojrzeniu Samoistnego, Świadka każdej rzeczy, Któremu należy się wszelka chwała, jak też badawczym spojrzeniom nieprzeliczonych stworzeń inteligentnych oraz stworzeń obdarowanych duszą, będą ukazywały niezliczone żywe obrazy poprzez jedną skończoną i ograniczoną rzecz, liczne stworzenia poprzez jedno stworzenie i wielorakie prawdy poprzez jedną prawdę.

PROMIEŃ CZWARTY

Trzecia gałąź mądrości zawartej w stałym i zadziwiającym działaniu we wszechświecie

Każdy, kto jest litościwy, jest szczęśliwy, kiedy sprawia przyjemność innym; każdy, kto jest uprzejmy, jest zadowolony, kiedy czyni innych szczęśliwymi; każdy, kto kocha, jest rad, kiedy czyni zadowolonymi tych, którzy są tego godni; każdy, kto ma szlachetne serce, czerpie przyjemność z czynienia innych szczęśliwymi; każdy, kto jest sprawiedliwy, raduje się, kiedy sprawiedliwość jest przestrzegana, zdobywając wdzięczność tych, których prawa zostały obronione przez wymierzenie kary tym, którzy na ukaranie zasłużyli; każdy zręczny rzemieślnik jest dumny z przedstawienia swego dzieła, kiedy funkcjonuje ono tak, jak miał na to nadzieję, i kiedy daje upragnione efekty.

— 473 —

Wszechmądry, Czyniący stworzył całość wszechświata jako Bożą orkiestrę i cudowny warsztat, a owa orkiestra intonuje niezliczone rodzaje pieśni i hymnów wysławiających i wychwalających Jedynego; On wystawił na pokaz wszystkie gatunki i wszystkie światy wszechświata poprzez różne przejawy i cuda Swojego kunsztu; On nie tylko ukształtował w głowach żywych stworzeń wiele maszyn, z których każda jest niby gramofon, aparat fotograficzny lub telegraf, lecz również ukształtował w głowach istot ludzkich gramofony, które nie potrzebują płyt, aparaty fotograficzne, które nie potrzebują klisz, telegrafy bez drutu i maszyny dwadzieścia razy bardziej zachwycające. Oto dlaczego znaczenie takich Jego świętych cech, jak duma i przyjemność, a także wzniosłych atrybutów tego rodzaju, który wynika z Jego wszechwładzy i ze stwarzania maszyn, o których wspomnieliśmy, a które działają w wymagany sposób i dają pożądane efekty, wymaga nieustannego działania.

Na przykład sprawiedliwy władca odczuwa przyjemność i dumę, jest zadowolony, kiedy staje po stronie prześladowanych, występując przeciwko tyranom, kiedy chroni biednych przed potężnymi złoczyńcami, kiedy daje każdemu to, co mu się należy. Jako że jest to podstawowa zasada władzy i sprawiedliwości, rozważ, co następuje:

Wiecznie Żyjący, Samoistny, Który jest Wszechmądrym i doskonale Sprawiedliwym Władcą, obdarował Swoje stworzenia, w szczególności te żywe, tym, co jest niezbędne do życia, a co znane jest jako prawa życia; by chronić ich życie, udzielił im koniecznych zdolności i wyposażył je w niezbędne części ciała; On litościwie chroni słabego przez złem potężnego. Zatem cechy Wszechwładnego i ich święte znaczenia, których nie jesteśmy w stanie wyrazić, wynikające z rzeczy, o których powiedzieliśmy, a także ze spełnienia się tajemnicy sprawiedliwości, która na tym świecie odnosi się do zapewnienia sprawiedliwości wszystkim żywym istotom, a częściowo również do ukarania grzeszników, a zwłaszcza te święte cechy Boże, które wynikają z przejawów najwyższej sprawiedliwości, Sądu Ostatecznego i Zmartwychwstania, wymagają stałego działania we wszechświecie.

Zatem, jak ukazują to powyższe trzy przykłady, ponieważ każde z Najpiękniejszych Imion Boga przyczynia się do ukazania pewnych świętych Bożych atrybutów poprzez nieustanne działanie, zatem Najpiękniejsze Imiona wymagają aktów stworzenia. Ponieważ rozwijanie, wyjawianie i rozkwit umiejętności daje radość i przyjemność; ponieważ poprzez spełnianie i realizowanie obowiązków każdy, komu owe obowiązki powierzono, doświadcza uczuć ulgi i wdzięczności; ponieważ uzyskanie wielu owoców

— 474 —

Każda z wyżej wspomnianych reguł jest fundamentalną zasadą, która ma zastosowanie w całym wszechświecie i w całym świecie ludzkości. Trzy przykłady ukazujące fakt, że owe zasady mają zastosowanie również do Najpiękniejszych Imion Boga, objaśniliśmy w Trzecim Miejscu Postoju Słowa Trzydziestego Drugiego. Stosownym będzie napisanie w tym miejscu ich streszczenia, zatem powiemy, co następuje:

Przykładowo, nadzwyczaj uprzejmy, hojny, szczodry człowiek o szlachetnym sercu, który zaokrętował biednych i potrzebujących ludzi na wielki statek, wydaje dla nich przyjęcia, obsypuje ich darami i żegluje z nimi po morzach całego świata, sam pozostając ponad nich, będzie spoglądał na nich uszczęśliwiony, będzie czerpał przyjemność z wdzięcznośct Lwych potrzebujących ludzi, będzie zadowolony i będzie radował się z tego, że oni są zadowoleni, poczuje dumę.

Jeśli ktoś, kto jest jedynie urzędnikiem odpowiedzialnym za podział dóbr, czerpie taką przyjemność i radość z wydania mało znaczącej uczty, rozważ, co następuje: Wiecznie Żyjący, Który istnieje Sam z Siebie, zaokrętował wszystkie zwierzęta i wszystkich ludzi, niezliczone anioły, dżinny i istoty duchowe na okręt, jakim jest Ziemia, będąca statkiem Najbardziej Miłosiernego; rozpostarł przed nimi oblicze Ziemi jako stół Wszechwładnego, zastawiony rozmaitymi potrawami, zaopatrzeniem i uciechą dla wszystkich zmysłów; spowodował, że owe potrzebujące, wdzięczne, składające Mu dzięki, szczęśliwe stworzenia żeglują przez obszary wszechświata, a uczynił je szczęśliwymi nie tylko w tym świecie, przez wszystkie owe dary, lecz również przygotował pełne darów stoły na niekończących się przyjęciach w Raju wiecznego królestwa. Dlatego znaczenie wszechwładzy Boga, o którym mówią Jego cechy, wynika z podziękowań, wdzięczności, radości i zachwytu stworzeń wskazujących na istnienie Wiecznie Żyjącego, Samoistnego, jakimi jesteśmy również my, bezsilni i niezdolni do wyrażenia takich Jego świętych atrybutów, jak przyjemność, duma i zachwyt, które wymagają stałego działania i nieustannego stwarzania.

Jeśli, na przykład, zdolny rzemieślnik skonstruowałby gramofon, który nie potrzebuje płyt, a gra dokładnie to, czego zażyczy sobie ów rzemieślnik, jak dumny i zachwycony byłby ten człowiek! Powiedziałby do siebie: "Oto, jakich cudów zechciał Bóg!" Skoro widzisz, że najmniej znaczące dzieło sztuki, w którym nie przejawia się prawdziwe stworzenie, wywołuje w duszy rzemieślnika uczucie tak wielkiej dumy i tak wielką przyjemność, rozważ, co następuje:

— 474 —

z jednego ziarna, a stokrotnej korzyści z jednej rzeczy jest najbardziej przyjemnym handlem, zatem z całą pewnością Ten, Który sprawia, że rozwijają się i ujawniają niezliczone zdolności Jego stworzeń, po wyznaczeniu im wartościowych obowiązków zwolni je z ich wykonywania, jednak uczyni to poprzez podniesienie stworzeń do wyższego stanu. Oznacza to, że On podnosi pierwiastki do poziomu minerałów, minerały do poziomu roślin, rośliny do poziomu zwierząt (poprzez udzielanie im zaopatrzenia), zaś zwierzęta do wysokiego poziomu posiadającego świadomość człowieka.

Można zatem zrozumieć, jak ważne są święte znaczenia stałego działania i stwarzania Bożego, jak ważny sens zawarty jest w Bożej wszechwładzy, będącej ich wynikiem, jak działanie i stwarzanie, kiedy już odejdzie zewnętrzny kształt, w którym się przejawiały, sprawiają, że wszystkie żywe stworzenia pozostawiają za sobą wszystko, co zostało im odebrane (jak dusza, istota, tożsamość, kształt, istnienie w świecie podobieństw, w świecie Bożej wiedzy, w świecie tego, co niewidzialne), pozostawiają płaszcze ich dusz i astralnych ciał, a na wszystkie z nich zostają nałożone inne obowiązki we właściwych dla nich miejscach. Tę kwestię objaśniliśmy w Liście Dwudziestym Czwartym.

Rozstrzygająca odpowiedź na ważne pytanie

Pewna grupa spośród ludzi zbłądzenia twierdzi, że istota, która zmienia i przekształca wszechświat poprzez stałe działanie, sama musi podlegać zmianom.

Po pierwsze: Niech Bóg uchroni! Niech Bóg uchroni po sto tysięcy razy! Fakt, że zwierciadła na powierzchni ziemi zmieniają się, ukazuje nie to, że zmienia się słońce na niebie, lecz przeciwnie - że odnawiają się jego przejawy. Co więcej, niemożliwa jest jakakolwiek zmiana w istocie Przenajświętszego, Przeczystego, Który jest Wieczny, Który istniał przed wiecznością i będzie istniał po niej, Który jest pod każdym względem Doskonały i Sam Sobie Wystarczający, Który istnieje niezależnie od materii czy przestrzeni, Który jest ponad wszelkie możliwe ograniczenia. Zmiany we wszechświecie wskazują na to, że On nie podlega żadnej zmianie, nie na zmiany, jakim miałby podlegać, ponieważ Ten, Który powoduje ciągłe zmiany i wprawia liczne rzeczy w ruch, Sam musi być niezmienny i nieruchomy.

Na przykład, jeśli zakręcisz dużą liczbą kul, z których każda będzie przywiązana do ciebie kawałkiem sznurka, jeśli spowodujesz, że wszystkie będą poruszały się nieprzerwanie i wedle pewnego porządku, sam musisz pozostać bez ruchu na miejscu, ponieważ jeśli się poruszysz, zakłóci to cały porządek. Jasnym jest, że Ten, Który sprawia, że rzeczy poruszają się w uporządkowany sposób, Sam musi być

— 475 —

nieruchomy, a Ten, Który sprawia, że rzeczy podlegają nieustannym zmianom, Sam musi być niezmienny, by owe uporządkowane działanie mogło trwać.

Po drugie: Wszelka zmiana jest wynikiem bycia stworzonym, odnawiania mającego na celu uzyskanie doskonałości, potrzeby, natury materialnej i przypadku. Ponieważ Przeczysty i Przenajświętszy ze Swej istoty jest Wieczny, pod każdym względem Doskonały, całkowicie Sam Sobie Wystarczający, Istniejący niezależnie od materii, a Jego istnienie jest niezbędne, z całą pewnością Jego podleganie jakimkolwiek zmianom jest niemożliwe.

PROMIEŃ PIĄTY

składający się z "Dwóch Kwestii" Kwestia Pierwsza

Jeśli chcemy ujrzeć najwspanialszy przejaw Imienia Bożego "Samoistny", powinniśmy ustawić dwa teleskopy tak, byśmy mogli wraz z naszymi wyobraźniami obserwować cały wszechświat. Jeden z tych teleskopów ukazywałby rzeczy najbardziej odległe, drugi - najbardziej drobne cząsteczki. Jeśli spojrzymy przez pierwszy teleskop, ujrzymy miliony planet i gwiazd tysiące razy większych niż Ziemia. Niektóre z nich, dzięki przejawowi Imienia Bożego "Samoistny" i bez żadnej podpory, pozostają pozornie nieruchome pośród materii znanej jako eter, bardziej delikatnej od powietrza, podczas gdy inne zostały uczynione wypełniającymi swoje obowiązki poprzez podróżowanie po orbitach.

Następnie spójrzmy przez drugi teleskop, który jest mikroskopem naszej wyobraźni, by obserwować drobne cząsteczki. Dzięki tajemnicy Tego, Który istnieje Sam z Siebie, wszystkie cząsteczki ciał stworzeń żywych na ziemi pozostają w ruchu, zajmując uporządkowane pozycje podobne pozycjom gwiazd i wykonując swoje obowiązki. Ujrzymy, że zwłaszcza maleńkie skupiska cząsteczek tworzących białe i czerwone ciałka krwi podobne są planetom, poruszając się na dwa uporządkowane sposoby, niby derwisze Mevlevi.

PODSUMOWANIE

Umieszczenie podsumowania w tym miejscu jest właściwe, by zbadać święte światło sześciu Imion tworzących Najwspanialsze Imię, a promienie owego światła mieszają się ze sobą niczym siedem barw światła słonecznego.

— 476 —

Spójrz poza najwspanialszy przejaw Imienia Bożego "Samoistniejący", który podtrzymuje istnienie wszystkich bytów wszechświata, nadając im trwałość i ciągłość, a ujrzysz, jak najwspanialszy przejaw Imienia "Wiecznie Żyjący" rozpłomienia, pozłaca i upiększa wszystkie żywe istoty wraz z ich przejawami i rozświetla wszechświat.

Teraz spójrz jeszcze raz, a poza Imieniem "Wiecznie Żyjący" ujrzysz najwspanialszy przejaw Imienia Bożego "Jedyny", nadający jedność całemu wszechświatowi wraz ze wszystkimi jego pierwiastkami i częściami. Ujrzysz, jak odciska on pieczęć na czole każdej istoty, umieszczając na twarzach wszystkich bytów stempel jedności Jedynego, powodując, że stworzenia głoszą jego przejawy nieskończonymi, niezliczonymi językami.

Teraz rozważ najwspanialszy przejaw Najpiękniejszego Imienia "Wszechmądry", który ujrzysz za Imieniem "Jedyny". Zobaczysz, jak włącza on wszelkie istoty w owocny porządek, mądrą systematyczność i przemyślną harmonię, odpowiednie dla wszystkich istot, jakie obserwujemy przez teleskopy naszej wyobraźni. Owe istoty to wszystko od gwiazd do cząsteczek, od pochodzących ze sfery tego, co największe, do najdrobniejszych, to, co powszechne, i to, co poszczególne. On również przyozdabia i pozłaca wszystkie istoty.

Teraz spójrz poza najwspanialszy przejaw Imienia "Wszechmądry". Ujrzysz, jak poprzez przejaw Najpiękniejszego Imienia "Sprawiedliwy" i zgodnie z jego aspektem, który rozpatrzyliśmy w Punkcie Drugim, wszechświat wraz ze wszystkimi jego istotami jest zarządzany w nieskończonym działaniu z zachowaniem tak wspaniałej równowagi i wedle tak doskonałej miary, że gdyby tylko jedno z ciał niebieskich straciłoby ową równowagę choćby na sekundę (to jest, gdyby wyzwoliło się spod władzy przejawu Imienia "Sprawiedliwy"), spowodowałoby to taki chaos wśród gwiazd, że ów dzień byłby niby Dzień Zguby.

Zatem wszystkie istoty oraz wszystkie ich różnorakie królestwa, od armii gwiazd do armii drobnych cząsteczek, to jest od sfery tego, co największe, która jest olbrzymim pasem znanym jako Droga Mleczna, aż do sfery, w której poruszają się białe i czerwone ciałka krwi, stoją ramię w ramię, wskazując na najbardziej delikatną równowagę i miarę, ukazując, że wszystkie są posłuszne i całkowicie podporządkowane rozkazowi pochodzącego z rozkazu Boga: «Bądź!» - i ona jest.

Teraz spójrz poza najwspanialszy przejaw Imienia Bożego "Sprawiedliwy", na najwspanialszy przejaw Imienia "Przenajświętszy", który

— 477 —

objaśniliśmy w Punkcie Pierwszym, a ujrzysz, jak przedstawia on wszystkie istoty wszechświata jako nadzwyczaj czyste, jasne, piękne, zdobne i lśniące, ukazując, że Przenajświętszy nadał wszechświatowi i wszystkim jego istotom kształt zwierciadeł, godnych odbijania absolutnego piękna, właściwemu Najpiękniejszemu, i przeczystego powabu Jego Najpiękniejszych Imion.

W skrócie: Te sześć Imion Boga i sześć świateł Najwspanialszego Imienia zanurza wszechświat ze wszystkimi jego istotami w wiecznie różniących się między sobą, najbardziej różnorodnych barwach, haftach i upiększeniach.

Kwestia Druga

Tak jak przejaw Bożego samoistnienia we wszechświecie widoczny jest na poziomie właściwym dla Bożej jedności i chwały, tak przejaw Bożego samoistnienia w człowieku - który jest środkiem, osią i obdarzonym świadomością owocem wszechświata - widoczny jest na poziomie właściwym dla jedności Jedynego i Jego piękna. Oznacza to, że jak wszechświat istnieje dzięki tajemnicy Tego, Który istnieje Sam z Siebie, tak pod pewnym względem istnieje dzięki człowiekowi, w którym w najbardziej kompletny sposób przejawia się Imię Boże "Samoistny". Ponieważ większość mądrości, celów, zamysłów i korzyści widocznych we wszechświecie wskazuje na człowieka, przejaw Bożego samoistnienia w człowieku jest jakby oparciem dla wszechświata. Można powiedzieć, że Wiecznie Żyjący, Który istnieje Sam z Siebie, życzył sobie istnienia człowieka we wszechświecie i stworzył wszechświat dla niego, ponieważ dzięki wszechstronności swojej natury człowiek jest w stanie pojąć wszystkie Najpiękniejsze Imiona Boga i ze wszystkich czerpać przyjemność. W szczególności może on pojąć wiele z Najpiękniejszych Imion poprzez przyjemność, jaką znajduje w zaopatrzeniu, podczas gdy aniołowie nie mogą ich poznać poprzez taką przyjemność.

Z powodu owej ważnej wszechstronności ludzkiej natury Wiecznie Żyjący, Samoistny dał człowiekowi żołądek i apetyt, przez co dozwolił mu na poznanie wszystkich Jego Imion, na posmakowanie wszystkich rodzajów Jego darów, a także hojnie zastawił stoły niezliczonymi rodzajami pożywienia dla ludzkiego żołądka. Uczynił również życie żołądkiem podobnym żołądkowi w ciele człowieka, a także rozpostarł przed oczami zmysłów, które są niczym ręce "żołądka życia", wielki stół pełen darów. Poprzez zmysły życie składa Bogu różnego rodzaju podziękowania za wszystkie sposoby, jakimi może czerpać korzyści ze stołu Bożych darów.

— 478 —

Po tym, jak Samoistny dał człowiekowi "żołądek życia", obdarował go "żołądkiem ludzkości", która potrzebuje zaopatrzenia i darów w szerszym znaczeniu, niż to, które dotyczy potrzeb życia. Ręce owego żołądka, jakimi są inteligencja, umysł i wyobraźnia, czerpią korzyści ze stołu Bożego miłosierdzia, który jest rozległy jak niebiosa i ziemia, i składają Bogu podziękowania.

Po obdarowaniu człowieka "żołądkiem ludzkości", Bóg rozłożył przed człowiekiem inny stół pełen darów, który rozciąga się w nieskończoność. Uczynił On wiarę islamu podobną niematerialnemu żołądkowi, potrzebującemu obfitego zaopatrzenia, rozciągnął właściwy dla niego stół poza sferę przypadku i umieścił na nim Swoje Najpiękniejsze Imiona. Poprzez ten żołądek i wielką przyjemność płynącą ze zsyłanego mu zaopatrzenia człowiek dostrzega Imiona "Najbardziej Miłosierny" oraz "Wszechmądry" i wykrzykuje: "Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu za Jego miłosierdzie i za Jego mądrość!" I tak dalej; dzięki owemu wielkiemu "żołądkowi duchowemu" człowiek jest w stanie czerpać korzyści z nieograniczonych darów Boga. W ramach tego żołądka istnieje również druga sfera, sfera przyjemności z odczuwania miłości Bożej.

Zatem Wiecznie Żyjący i Samoistny uczynił człowieka środkiem i osią całego wszechświata, rozłożył przed nim zastawiony darami stół, szeroki jak cały wszechświat, i podporządkował wszechświat człowiekowi. Powody tego, jak również powody stworzenia wszechświata, pod pewnym względem istnieją dzięki tajemnicy Bożego samoistnienia, przejawiając się w człowieku poprzez trzy ważne funkcje.

Pierwsza funkcja człowieka

Wszystkie rodzaje darów Bożych, rozproszone po całym wszechświecie, zostały uporządkowane poprzez człowieka. Wszystkie rzeczy, które są dla człowieka korzystne, są jak nawleczone na sznurki koraliki różańca, a końce sznurków, na które nawleczono dary Boże, przywiązane są do głowy człowieka. Człowiek został zatem uczyniony spisem całej różnorakiej zawartości skarbców Bożego miłosierdzia.

Druga funkcja człowieka

Z powodu wszechstronnej natury człowieka, to jemu przypadło zostanie najdoskonalszym adresatem słów Wiecznie Żyjącego, Który istnieje Sam z Siebie; poprzez docenianie i podziwianie zdumiewających darów Boga, a także poprzez świadome składanie wszelkiego rodzaju podziękowań, co ma na celu oddanie chwały Bogu i wyrażenie wdzięczności za wszystkie nieskończenie różne rodzaje Jego darów i podarunków,

— 479 —

człowiek został tym spośród heroldów Boga, który obdarzony jest najbardziej donośnym głosem.

Trzecia funkcja człowieka

Życie człowieka sprawia, że działa on jako zwierciadło dla Wiecznie Żyjącego, Samoistnego, dla Jego świętych cech i obejmujących każdą rzecz atrybutów, a owa funkcja ma trzy aspekty.

Aspektem pierwszym jest postrzeganie absolutnej wszechmocy Stwórcy i wszystkich jej poziomów poprzez całkowitą bezsilność człowieka, a poprzez wszystkie stopnie jego bezsilności - wszystkich stopni mocy Bożej. Poprzez własne całkowite ubóstwo człowiek może pojąć miłosierdzie Boga i stopnie Jego miłosierdzia, poprzez swą słabość może pojąć Bożą siłę. I tak dalej; poprzez własne ułomne cechy człowiek staje się zwierciadłem i miernikiem dla atrybutów doskonałości jego Stwórcy. Tak jak ciemność jest doskonałym zwierciadłem dla ukazania światła elektrycznego, a jasność owego światła staje się wprost proporcjonalna do ciemności nocy, tak człowiek poprzez swe ułomne cechy staje się zwierciadłem dla Bożej doskonałości.

Aspekt drugi: Używając wszechświata jako wzorca miary przy swojej częściowej woli, maleńkiej wiedzy, znikomej mocy i pozornemu posiadaniu, a także budując własny dom, człowiek pojmuje prawo własności, kunszt, wolę, moc i wiedzę Tego, Który ukształtował wszechświat, i staje się zwierciadłem dla owych atrybutów Boga.

Aspekt trzeci faktu, że człowiek jest zwierciadłem dla Bożych atrybutów, ma dwa oblicza.

Oblicze pierwsze to ukazanie w człowieku niezmiennych haftów Najpiękniejszych Imion Boga. Mówiąc wprost, z powodu wszechstronności swej istoty człowiek jest niby malutki spis treści wszechświata i jak jego miniaturowa próbka, a zatem ukazują się w nim przejawy wszystkim Najpiękniejszych Imion Boga.

Oblicze Drugie jest zwierciadłem dla Bożych atrybutów. Oznacza to, że jak człowiek przez własne życie wskazuje na życie Wiecznie Żywego, Który istnieje Sam z Siebie, tak poprzez własne zmysły słuchu i wzroku, które rozwijają się podczas jego życia, staje się zwierciadłem dla takich atrybutów Wiecznie Żyjącego i Samoistnego, jakimi są słuch i wzrok, a także sprawia, że można je poznać.

Co więcej, człowiek staje się niby zwierciadło dla świętych atrybutów Wiecznie Żyjącego i Samoistnego poprzez bardzo liczne i wrażliwe zmysły, poprzez znaczenia obecne w jego życiu, które nie wykształcają

— 480 —

się, lecz wznoszą do poziomu uczuć i emocji. Dla przykładu, w wyniku istnienia takich emocji, i poprzez znaczenia takie, jak miłowanie czy poczucie dumy, poprzez zadowolenie, szczęście, czy radość, człowiek staje się zwierciadłem dla Bożych atrybutów tego rodzaju - pod warunkiem, że jest on odpowiednio godzien przejawienia świętości i samoistnienia Boga, istoty Przeczystego i Przenajświętszego.

Również poprzez wszechstronną naturę swojego życia człowiek jest instrumentem, który rozpoznaje i wymierza atrybuty i cechy Tego, Któremu należy się wszelka chwała, jest spisem treści przejawów Jego Najpiękniejszych Imion, pod wieloma względami jest obdarzonym świadomością zwierciadłem dla Wiecznie Żyjącego i Samoistnego. Człowiek jest także jednostką miary, spisem treści, szalą i wagą dla prawd wszechświata.

Przykładowo nadzwyczaj rozstrzygającym dowodem istnienia Strzeżonej Tablicy, a także jej przykładem, jest ludzka zdolność pamięci, rozstrzygającym dowodem na istnienie świata porównań i jego przykładem jest ludzka zdolność wyobraźni, zaś rozstrzygającym dowodem istnienia we wszechświecie istot duchowych, a także ich przykładem, są subtelne zdolności i delikatne dary człowieka. I tak dalej; w małej skali w człowieku mogą się przejawiać niemal dostrzegalnie prawdy wiary obecne we wszechświecie.

Człowiek spełnia wiele ważnych funkcji podobnych tym, o których wspomnieliśmy powyżej. Jest zwierciadłem dla trwałego piękna, jest miejscem przejawów zwiastujących wieczną doskonałość, wiecznego miłosierdzia i jest za nie wdzięczny. Jako że piękno, doskonałość i miłosierdzie są niekończące się i wieczne, z pewnością koniecznym i nieuniknionym jest, by człowiek - będący zwierciadłem, które pragnie trwałego piękna, zachwyconym heroldem niekończącej się doskonałości, potrzebującym wiecznego miłosierdzia i tym, który jest za nie wdzięczny - by człowiek przeszedł do niekończącego się królestwa, w którym pozostanie na wieki, by przeszedł do wieczności, aby towarzyszyć owym wiecznym cechom, by towarzyszył przez całą wieczność Temu, do Którego należą wieczne piękno, niekończąca się doskonałość i wiecznie trwające miłosierdzie.

— 481 —

Jest tak, ponieważ wieczne piękno nie może zadowolić się nietrwałym wielbicielem i śmiertelnym miłującym. Jako że piękno kocha samo siebie, pragnie miłości okazanej w zamian za jego miłość, zaś przejściowa i nietrwała natura miłości przekształca ją we wrogość. Gdyby człowiek nie miał przejść do wieczności, by pozostać tam na stałe, czułby dla wiecznego piękna raczej wrogość, niż miłość.

Jak opisaliśmy to w notatce Słowa Dziesiątego, pewnego razu znakomita piękność odpędziła od siebie tego, który ją miłował, po czym miłość tego człowieka przekształciła się we wrogość, a by pocieszyć samego siebie, powiedział on: "Phi, ależ ona jest brzydka!", obrażając w ten sposób piękno owej kobiety i zaprzeczając mu.

Zaiste, człowiek jest wrogo nastawiony wobec tego, czego nie zna, tak jak chce nieprzyjaźnie odnosić się do rzeczy, których nie może nabyć lub posiąść, znajdując w nich wady. Ponieważ, jak zaświadcza o tym cały wszechświat, prawdziwie Umiłowany i Najpiękniejszy dzięki Swoim Najpiękniejszym Imionom, które są całkowicie doskonałe, spowodował, że człowiek pokochał Go, a także pragnie, by człowiek Go kochał, zatem z całą pewnością nie wyposażyłby człowieka - który jest zarówno umiłowanym przez Boga, jak też tym, który Go miłuje - we wrodzoną wrogość ani nie oddaliłby człowieka od Siebie, by ten był rozdrażniony. Tak, Bóg nie umieściłby wrodzonej wrogości w duszy, którą obdarował człowieka, ponieważ byłoby to całkowicie sprzeczne z ludzką naturą - a człowiek ze swej natury jest najbardziej przemiłym i umiłowanym stworzeniem Jedynego, a także najbardziej wyjątkowym, które Bóg stworzył po to, by oddawało Mu cześć. Tak głębokie rany, spowodowane przez wieczną rozłąkę z Najpiękniejszym, Którego człowiek miłuje i należycie ceni, mogłyby zostać uleczone jedynie poprzez wrogość, irytację i zaprzeczenie Jego istnieniu.

Oto, skąd bierze się nienawiść niewiernych, jaką żywią wobec Wszechmocnego Boga. Dlatego Przedwieczny i Najpiękniejszy z pewnością sprawił, że w człowieku przejawia się wieczne życie w wiecznym królestwie, w którym Bóg będzie razem z tym, kto jest dla Niego przejawiającym zachwyt zwierciadłem w podróży do wieczności.

Jako że człowiek został stworzony w taki sposób, że zgodnie ze swą prawdziwą naturą tęskni do piękna Wiecznie Trwającego i miłuje je; jako że piękno Wiecznie Trwającego nie mogłoby zadowolić się nietrwałym miłującym; jako że, by znaleźć pocieszenie wśród cierpień i smutków wynikających z tego, że nie wszystko, do czego człowiek dąży, może poznać, osiągnąć lub wziąć w posiadanie, człowiek uspokaja samego siebie, wynajdując wady w przedmiocie swoich dążeń i żywiąc ukrytą wrogość

— 483 —

Błysk Trzydziesty Pierwszy

Ten Błysk został przeniesiony do zbioru Promienie. Promień Czternasty składa się z mów obrończych Nauczyciela i listów z sądu i więzienia w Afyon, podczas gdy Promień Piętnasty został zatytułowany El-Huccetu'z-Zehra (Olśniewający Dowód ) i opublikowany.

Błysk Trzydziesty Drugi

Ów Błysk zawiera ostatnie dzieło starego Saida, zatytułowane Lemeat, które samo z siebie przybrało formę poetycką i zostało ułożone podczas dwudziestu dni miesiąca ramadan. Weszło ono w skład zbioru Sozler (Słowa).

Błysk Trzydziesty Trzeci

Ten Błysk składa się z pierwszych dzieł nowego Saida, spisanych w języku arabskim i zatytułowanych: Katre, Habbe, Semme, Zerre, Hubab, Zuhre i Sule, a także z załączników do nich. Tym, co pobudziło serce Nauczyciela do napisania owych dzieł, była rzeczywistość. Ich przekłady na język turecki weszły w skład części Traktatów Światła zatytułowanej Mesnevi-i Nuriye, i zostały opublikowane.

— 484 —

do niego; jako że wszechświat został stworzony dla człowieka, a człowiek został stworzony, by poznał i pokochał Boga; jako że Stwórca wszechświata jest Wieczny wraz ze wszystkimi Swymi Najpiękniejszymi Imionami; jako że przejawy Jego Imion będą trwałe, niekończące się i wieczne - z tych wszystkich powodów człowiek z całą pewnością przejdzie do niekończącego się królestwa, w którym ukaże mu się niekończące się życie.

Co więcej, Muhammad z Arabii (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który był najwspanialszym przewodnikiem ludzkości i najdoskonalszym człowiekiem, uczynił znanymi i w najbardziej doskonały sposób ukazał - w sobie samym i w jego religii - wartość i perfekcję wszystkich funkcji człowieka, jakie objaśniliśmy powyżej, które ukazują, że wszechświat został stworzony dla ludzkości, a ludzkość jest celem, dla jakiego został stworzony i dopełnieniem jego stworzenia. Tak samo celem i dopełnieniem stworzenia rodzaju ludzkiego, jego najpiękniejszym i najbardziej wartościowym przedstawicielem, najbardziej lśniącym zwierciadłem dla ukazania Jedynego, Przedwiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę, jest Ahmad Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).

عَلَيْهِ وَ عَلٰٓى اٰلِهِ الصَّلَاةُ و السَّلَامُ بِعَدَدِ حَسَنَاتِ اُمَّتِهِ
يَٓا اَللّٰهُ يَا رَحْمٰنُ يَا رَح۪يمُ يَا فَرْدُ يَا حَىُّ يَا قَيُّومُ يَا حَكَمُ يَا عَدْلُ يَا قُدُّوسُ
نَسْئَلُكَ بِحَقِّ فُرْقَانِكَ الْحَك۪يمِ وَ بِحُرْمَةِ حَب۪يبِكَ الْاَكْرَمِ وَ بِحَقِّ اَسْمَٓائِكَ الْحُسْنٰى وَ بِحُرْمَةِ اِسْمِكَ الْاَعْظَمِ اِحْفَظْنَا مِنْ شَرِّ النَّفْسِ وَ الشَّيْطَانِ وَ مِنْ شَرِّ الْجِنِّ وَ الْاِنْسَانِ اٰم۪ينَ

سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ

— 484 —

Błaganie

Boże, Panie mój!

Dzięki bystrości płynącej z wiary, dzięki naukom Koranu i jego światłu, dzięki lekcjom Szlachetnego Posłańca, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, oraz dzięki przejawom Najpiękniejszego Imienia Bożego "Mądry" spostrzegłem, co następuje:

Każdy ruch w niebiosach wskazuje na Twoje istnienie. Każde ciało niebieskie poprzez wykonywanie swojej funkcji w ciszy oraz utrzymywanie się bez podpory zaświadcza o Twojej władzy i jedności. Każda gwiazda poprzez harmonijny kształt, świetlisty uśmiech i podobieństwo do innych gwiazd zaświadcza o boskości Wielkiego, Który nie ma towarzysza. Każda spośród dwunastu planet poprzez swój precyzyjny ruch, uniżenie się w posłuszeństwie i prawidłowe spełnianie swoich funkcji zaświadcza o konieczności Twojego istnienia i wskazuje na Twoje królestwo.

Każde spośród niebios wraz ze swoimi mieszkańcami, a także wszystkie razem jasno zaświadczają o konieczności Twojego istnienia, Stwórco niebios i ziemi, o Twojej jedności, o Ty, Który zarządzasz regularnie zbudowanymi atomami, i Który wprawiasz w ruch planety wraz z ich satelitami i podporządkowujesz je Sobie. To prawdziwe świadectwo potwierdzone tyloma jasnymi dowodami, ile gwiazd jest na niebie.

Czyste i piękne niebiosa wyraźnie wskazują na majestat Twojej władzy, wielkość Twojej mocy twórczej, Twego panowania obejmującego szerokie niebiosa, Twojego wielkiego miłosierdzia obejmującego każdą żywą istotę, Twojej bezkresnej mądrości stojącej za każdym czynem, Twojej wszechwiedzy ogarniającej każdą rzecz i jej właściwości - a to poprzez ogromne ciała niebieskie pędzące z zawrotną prędkością, poprzez zdyscyplinowaną armię i uroczystość ozdobioną jaśniejącymi lampami. Oto jasne świadectwo, a każda gwiazda to jedno jego słowo. Płynące po morzu niebios gwiazdy, przypominające poddanych Tobie

— 485 —

żołnierzy, symetryczne statki, szybkie samoloty i wspaniałe lampy ukazują blask Twojej Boskiej władzy. Te towarzyszki naszego słońca, które również jest gwiazdą tej armii, spoglądają na światy wieczne. Żadna z nich nie zaprzestaje spełniania swych funkcji, o czym świadczą zadania, które spełnia słońce na planetach, w tym na naszej Ziemi. Być może są to słońca wiecznych światów.

O Ty, Którego istnienie jest oczywiste, Jeden, Jedyny!

Wspaniałe gwiazdy, ogromne słońca i cudowne księżyce zostały podporządkowane Twojej władzy, w Twoich niebiosach, za Twoim rozkazem, Twoją siłą, mocą i zarządzeniem. Wszystkie ciała niebieskie głoszą chwałę i wielkość Jedynego Stwórcy, Który zbudował je, podtrzymuje je i zarządza nimi. Mówią głosem swojego stanu: "Chwała niech będzie Bogu! Bóg jest Wielki!", a ja wraz z nimi wychwalam Cię wszystkimi ich wezwaniami.

O Ty, Który ukryłeś się za wyraźnym pojawieniem! O Ty, Który zasłoniłeś się wielkością chwały! Wszechmogący, Potężny!

Z lekcji Twojego Mądrego Koranu i Szlachetnego Posłańca, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, nauczyłem się, że jak niebiosa i gwiazdy zaświadczają o Twoim istnieniu i jedności, tak atmosfera - wraz z jej chmurami, błyskawicami, grzmotami, wiatrem i deszczem - także zaświadcza o oczywistości Twojego istnienia i Twojej jedności.

Zaprawdę, zsyłanie przez pozbawioną ducha i zmysłów chmurę życiodajnego deszczu jako ratunku dla żywych istot wynika tylko i wyłącznie z Twoich miłosierdzia i mądrości, a nie ze zbiegu okoliczności.

Tak samo błyskawica, wielka siła elektryczna, której blask jasno oświetla Twoją moc, działającą w przestworzach.

Tak samo zapowiadający nadejście deszczu grzmot, którego wychwalanie rozlega się w przestworzach niebios. Głosi Twą chwałę i świętość, zaświadczając o Twojej władzy językiem swego stanu.

Tak samo wiatry podporządkowane Tobie dla wykonywania wielu zadań - takich jak przenoszenie pożytecznego pożywienia dla wielu istot żywych, dystrybuowanie niezbędnego do życia tlenu i dawanie wytchnienia w upalne dni - wskazują na działanie Twojej mocy i zaświadczają o Twoim istnieniu poprzez wymianę powietrza, co przypomina tablicę, na której zapisuje się wiadomości i wymazuje je. Spadająca z chmur woda przeznaczona dla istot żywych świadczy o Twoich miłosierdziu i litości tyloma słowami, ile kropel słodkiej wody spada na ziemię.

— 486 —

O, Zarządzający, Czyniący, Hojny, Wzniosły!

Jak chmury, błyskawice, grzmoty, wiatry i deszcz zaświadczają o konieczności Twojego istnienia, tak za sprawą współpracy i interferencji jasno wskazują na Twoją jedność i wyłączność w boskości i sprawowaniu władzy pomimo różnic w ich naturze.

I tak, jak te zjawiska atmosferyczne zaświadczają o potędze Twojej władzy, czyniącej z szerokich przestworzy zgromadzenie cudów, zmieniające się dynamicznie kilka razy jednego dnia, tak wskazują również na wielkość Twojej mocy zarządzającej każdą rzeczą. Wielka moc zapisuje atmosferę i zmienia ją niczym pismo na tablicy, a także spuszcza z niebios czystą wodę, by podlać ogród ziemi. Ponadto zjawiska te wskazują na ogrom Twojego miłosierdzia, Twojej władzy i jej wpływu na każdą rzecz, w tym na kulę ziemską wraz ze wszystkimi zamieszkującymi ją istotami, obracaną w pokrywie atmosfery.

Tak samo rozprzestrzenione w kosmosie powietrze, chmury i deszcze służą ważnym celom i przynoszą wielkie korzyści, co nie byłoby możliwe bez Twej ogarniającej wszystko wiedzy i obejmującej wszystko mądrości.

O Ty, Który czynisz to, co chcesz!

Zaprawdę, nieustanne przedstawianie podobieństwa Zgromadzenia i Zmartwychwstania w przestworzach niebios, zamiana lata na zimę i zimy na lato w ciągu godziny, przyjście jednego świata i odejście drugiego do świata niewidzialnego, jak też inne przejawy Twojej mocy wskazują na przejście jednego świata w drugi, a ponadto będą miały wieczne formy w życiu ostatecznym.

O Wszechmocny, o Wspaniały!

Powietrze, wiatry, chmury, deszcz, błyskawice i grzmoty podporządkowane są Twojej władzy, działają na Twój rozkaz i za sprawą Twojej siły i mocy. Pomimo różnic w naturze istoty w niebiosach wychwalają ich dowódcę i sławią ich Władcę, Którego rozkazy natychmiast wykonują.

Stwórco ziemi i niebios! Chwalebny!

Dzięki naukom Twojego Mądrego Koranu i lekcjom Szlachetnego Posłańca, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, uwierzyłem i dowiedziałem się, że tak jak niebiosa wraz z gwiazdami i przestworzami, i wszystkim tym, co w nich jest, zaświadczają o niechybności Twojego istnienia i Twej jedności, tak samo ziemia wraz ze wszystkimi zamieszkującymi ją stworzeniami i zachodzącymi w niej procesami wskazuje na Twoje istnienie i jedność tyloma świadectwami, ile istot się na niej znajduje.

— 487 —

O tak, każda zachodząca na ziemi przemiana, taka jak coroczna zmiana szaty przez drzewa i zwierzęta, czy to całkowita, czy częściowa, swoją dokładnością i perfekcją wskazuje na Twoje istnienie i na Twą jedność.

Nie ma zwierzęcia, które poprzez miłosierne obdarzanie go pożywieniem i dzięki umieszczeniu w nim perfekcyjnie działających, niezbędnych do życia układów, zgodnie z jego naturą i potrzebami nie zaświadczałoby o Twoim istnieniu i o Twojej jedności.

Nie ma rośliny ani zwierzęcia, powoływanego do życia każdej wiosny na naszych oczach, które nie wskazywałyby na Ciebie poprzez ich cudowne stworzenie, piękno, unikalność i regularność. Stworzenie wypełniających ziemię cudów Twojej mocy, zwanych roślinami i zwierzętami, wraz z jajeczkami, nasionkami i pestkami, z których każde pomimo niewielkich różnic ma właściwe tylko jemu cechy, to świadectwo istnienia Mądrego Stwórcy i Jego jedności, absolutnej mądrości i mocy, silniejsze od świadectwa światła na rzecz słońca.

Każdy pierwiastek: powietrze, woda, światło, ogień i ziemia zaświadcza o Twojej jedności i o Twoim istnieniu poprzez wykonywanie swoich zadań w najlepszy sposób pomimo nieposiadania zmysłów, a także poprzez przynoszenie różnych owoców i plonów ze skarbca tego, co niewidzialne, pomimo ich prostoty i chaotycznej interferencji.

Stwórco, Wszechmogący, Otwierający, Wszechwiedzący, Czyniący!

Tak jak ziemia wraz ze wszystkimi jej mieszkańcami zaświadcza o istnieniu jej Stwórcy, tak zaświadcza również o Twojej Jedności, o Jeden, Jedyny, Czuły, Hojny, Obdarzający, Zaopatrujący, Który nie masz towarzysza! Dzieje się to za sprawą znaków widocznych na obliczach jej i jej mieszkańców, a także dzięki współpracy tych, którzy ją zamieszkują. Także jedność Imion opiekującej się nimi Bożej władzy i siły sprawczej zaświadcza o Twojej jedności, o Jedyny, tyle razy, ile stworzeń jest na ziemi.

Tak jak ziemia - przypominająca koszary i plac szkoleniowy dla czterystu tysięcy narodów wchodzących w skład dywizji roślin i zwierząt, wyposażonych w odpowiedni ekwipunek - wskazuje na wielkość Twojej władzy i obecność Twojej mocy w każdej rzeczy, podobnie różnorakie rodzaje pożywienia przeznaczone dla niezliczonych żywych istot powstałe z suchej ziemi oraz wysyłanie ich z miłosierdziem do każdej całkowicie poddanej rozkazom Bożym istoty ukazuja wielkość Twoich miłosierdzia i panowania, przejawiających się w każdej rzeczy.

Tak samo zarządzanie stworzeniami podlegającymi nieustannym zmianom zachodzącym na ziemi, zsyłanie na nie śmierci i nadawanie im życia,

— 488 —

co może odbywać się jedynie za sprawą wszechogarniającej wszystko wiedzy i nieskończonej mądrości, wskazują właśnie na Twoją wszechwiedzę i wszechmądrość.

Nie ulega wątpliwości, że to wielkie znaczenie, nieograniczone dary, emanacje władzy Bożej, niezliczone przykłady mowy nadprzyrodzonej oraz nieskończona dobroć Boża wobec człowieka, który panuje nad istotami ziemskimi i wykonuje nieskończone zadania w krótkim czasie, będąc wyposażonym w zdolności duchowe przygotowujące go do nieskończonego życia, nie są ograniczone do niniejszej doczesnej szkoły, tymczasowych koszar ziemi, czasowej wystawy świata, krótkiego, smutnego życia ani do tego przemijającego świata pełnego nieszczęść i katastrof. Wręcz przeciwnie - to wszystko jasno wskazuje na inne, wieczne życie i nieskończoną szczęśliwość.

Stwórco każdej rzeczy!

Wszystkie stworzenia ziemi są podporządkowane Twojej władzy, żyjąc w Twojej ziemi i za sprawą Twojej siły, mocy, woli, wiedzy i mądrości.

Działania władzy Bożej są widoczne na całej powierzchni ziemi, a jej wspaniałe przejawy, objawiające się w każdym zakątku, są z natury podobne, świadcząc o tym, że władza Boga jest niepodzielna. Ziemia wraz ze wszystkimi jej mieszkańcami głosi chwałę i świętość jej Stwórcy niezliczonymi jasnymi językami, bardziej zrozumiałymi niż język mowy. Sławią one wspaniałego darczyńcę językami stanu tyle razy, iloma łaskami obdarzył ich Ten, Który daje zaopatrzenie.

O Ty, Który ukryłeś się za wyraźnym pojawieniem! O Ty, Który zasłoniłeś się wielkością chwały!

Głoszę Twoją świętość i chwałę tyle razy, ile razy ziemia zaprzecza Twojej słabości, niemocy i istnieniu wspólnika. Sławię Cię tyle razy, ile czyni to ziemia.

Panie lądu i morza!

Dzięki lekcji Koranu i naukom Szlachetnego Posłańca nauczyłem się, że tak jak niebiosa, przestworza i ziemia świadczą o Twojej jedności i Twoim istnieniu, tak samo morza, rzeki, strumienie i źródła jasno wskazują na konieczność Twojego istnienia i na to, że jesteś Tym, Który nie ma towarzysza.

O tak, nie ma stworzenia, nie ma kropli wody w pełnym cudowności oceanie, które nie wskazywałyby na ich Stwórcę, a to za sprawą ich regularności i płynących z nich korzyści.

— 489 —

Nie ma stworzenia spośród dziwnych stworzeń, które otrzymują całość swojego pożywienia z błahego piasku i wody ani zwierzęcia spośród wspaniale stworzonych zwierząt morskich, zwłaszcza ryb, które ozdabiają morza poprzez wyrzucanie milionów jajeczek przez jedną z nich, które nie wskazywałoby na ich Stwórcę i nie zaświadczało o jego Darczyńcy poprzez swoją naturę, nadane funkcje, sposób życia i utrzymywanie.

Podobnie nie ma w morzu ani jednej spośród cennych, pięknych i błyszczących pereł o zdumiewających właściwościach, która nie znałaby Cię ani nie dawała poznać Ciebie innym za sprawą jej powabnego kształtu, szczególnej natury i pożytecznych właściwości.

Każda perła zaświadcza oddzielnie i wszystkie perły zaświadczają razem o Twojej jedności poprzez swoją współpracę, interferencję, podobieństwo, niezwykłą łatwość w postawaniu i liczność.

Umocowanie okalających ziemię mórz tak, że płyną wokół słońca, zamiast wylewać się w przestworza lub wdzierać na ląd, stworzenie w nich różnorodnych zwierząt i kształtnych pereł z błahego piasku i wody, bezbłędne zarządzanie tymi stworzeniami i wszystkimi ich sprawami, a także oczyszczanie powierzchni mórz z martwych ciał daje tyle świadectw konieczności Twojego istnienia, ile stworzeń żyje w morzach.

Tak jak jasno wskazują na wspaniałość Twojej władzy i wielkość Twojej wszechmocy, wskazują również na ogrom Twojego miłosierdzia i panowania nad każdą rzeczą. Twoje miłosierdzie, wszechmoc i panowanie ratują każdą rzecz, począwszy od ogromnych gwiazd płynących w niebiosach, skończywszy na małych rybkach otrzymujących regularne pożywienie w głębinach mórz. To wszystko świadczy o Twojej wszechogarniającej wiedzy i mądrości za sprawą harmonijnego stworzenia wszelkich istot, korzyści z nich płynących i ich zrównoważonego trybu życia.

Stworzenie tych zbiorników miłosierdzia (jakimi są oceany) dla człowieka przybywającego w gościnę życia doczesnego i przystosowanie ich do przenoszenia statków przewożących jego i jego towary wskazuje na to, że Ten, Kto z taką hojnością podejmuje Swojego gościa darami mórz przez jeden wieczór w wybudowanym przy trasie jego podróży zajeździe, z pewnością przygotował w siedzibie Jego wiecznej władzy wieczne morza miłosierdzia, przy których ziemskie oceany to jedynie przemijająca namiastka.

Stąd istnienie mórz w tym niezwykłym kształcie na brzegach ziemi oraz zarządzanie żyjącymi w nich istotami i utrzymywanie ich jasno ukazują, że wszystkie są poddane Twojej władzy, idą za Twoim rozkazem, jedynie

— 490 —

za sprawą Twoich siły, mocy i zarządzania. Głoszą one językiem swojego stanu świętość ich Stwórcy, wołając: "Bóg jest Wielki!"

O, Wszechmogący, Potężny, Który uczyniłeś z gór filary dla statku ziemi!

Dzięki naukom Szlachetnego Posłańca i lekcjom Twojego Mądrego Koranu dowiedziałem się, że tak jak morza znają Cię i dają innym Cię poznać poprzez ich niezwykłość i cudowność, podobnie góry znają Cię i dają innym Cię poznać poprzez ich funkcje polegające na ochronie ziemi przed trzęsieniami i zniszczeniem, przed gwałtownymi przemianami zachodzącymi w jej wnętrzu i wyniosłymi falami morskimi oraz dzięki oczyszczaniu powietrza ze szkodliwych gazów i przechowywaniu wody oraz ważnych dla potrzeb żywych istot minerałów.

O tak, każdy rodzaj wchodzących w skład gór skał, każdy rodzaj substancji leczących różnorakie choroby i dolegliwości, każdy gatunek minerałów, niezbędnych do życia człowieka, oraz każdy rodzaj roślin zdobiących swymi kwiatami górskie stoki, a owocami powierzchnie pustyń jasno zaświadcza o konieczności istnienia Wszechmogącego Stwórcy, nieskończonych mądrości, miłosierdzia i szczodrości, a to poprzez cudowność ich stworzenia, przynoszone przez nie korzyści - których nie można przypisać przypadkowi - czy różnorodność smaków pomimo podobieństw w wyglądzie - na przykład soli, soli cytrynowej, siarczanów i ałunów - różnych rodzajów roślin wyrastających z marnej gleby wraz z kwiatami i owocami. To wszystko poprzez powtarzającą się regularność i widoczną w każdej rzeczy perfekcję zaświadcza o jedności Jedynego, Stworzyciela.

Podobnie stworzenie każdego rodzaju istot znajdujących się na powierzchni gór oraz w ich wnętrzu, rozprzestrzenionych po całej powierzchni ziemi, według jednego wzoru, bez pomyłki pomimo nachodzenia na siebie wielu rodzajów stworzeń, z wielką szybkością i jednocześnie bez przerywania jednej czynności na rzecz innej - to wszystko wskazuje na majestat Twojej władzy i wielkość Twojej mocy, dla której nie ma nic niemożliwego.

Podobnie pokrycie stoków górskich drzewami i roślinami oraz wypełnienie ich wnętrza minerałami o różnych smakach, dostosowanymi do spełniania potrzeb istot żywych, leczenia ich chorób i uzupełniania ich pożywienia wskazuje na nieograniczoność Twojego miłosierdzia i królowania.

— 491 —

Podobnie wydobycie przez Ciebie ukrytych i zmieszanych substancji z ciemności warstw gleby zgodnie z potrzebą i w przemyślany sposób wskazuje na to, że Twoja wiedza i mądrość objęły każdą rzecz.

Podobnie gromadzenie i przechowywanie minerałów jest przejawem Twej opatrzności i jasno wskazuje na mądrość zarządzeń Twojej litościwej i szlachetnej władzy.

Podobnie uczynienie z wyniosłych gór magazynów rezerwowych do przechowania materiałów niezbędnych dla życia gości przybywających w gościnę ziemi i dla spełnienia ich potrzeb w przyszłości świadczy o tym, że ich Stwórca, odznaczający się tak wielkimi szczodrością, mądrością, miłosierdziem, mocą i opiekuńczością, z pewnością posiada także wieczne magazyny nieśmiertelnych cudów w nieprzemijającym świecie, przeznaczone dla umiłowanych przez Niego podróżników i gości. Gwiazdy spełniają tam tę samą rolę, którą tutaj spełniają góry.

O Ty, nad każdą rzeczą Wszechwładny!

Góry i wszystkie znajdujące się w nich istoty są podległe Twojej władzy, sile, mocy, wiedzy i mądrości. Głoszą chwałę i świętość Stwórcy, Który nadał im takie funkcje i kształt.

Stwórco Miłosierny! Panie Litościwy!

Dzięki naukom Szlachetnego Posłańca, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, i lekcjom Mądrego Koranu dowiedziałem się, że tak jak niebo, kosmos, ziemia, morza i góry znają Cię i dają poznać Cię innym wraz ze znajdującymi się w nich stworzeniami, tak samo drzewa i rośliny znają Cię i dają poznać Cię innym poprzez liście, kwiaty i owoce. Każdy liść drzew i roślin potrząsanych wspominaniem Boga, każdy kwiat opisujący swym pięknem Imiona jego Stwórcy i każdy uśmiechający się dzięki przejawiającemu się weń miłosierdziu owoc składają (poprzez cudowność ich stworzenia, harmonijny porządek, zrównoważone piękno, powabny zapach, różnorakie smaki połączone z aromatami) jasne świadectwo - którego nie można przypisać zbiegowi okoliczności - konieczności istnienia Stwórcy o nieskończonym miłosierdziu i szczodrości.

Tak więc wszystkie drzewa i rośliny jasno zaświadczają o jedynobóstwie Stwórcy, Którego istnienie jest konieczne, za sprawą ich jedności, podobieństwa w kształcie, zarządzaniu, funkcjach i sposobie powoływania ich do życia. Gospodarowanie setkami tysięcy gatunków odbywa się bezpośrednio, bez chaosu ani błędu.

— 492 —

Tak jak zaświadczają one o konieczności Twojego istnienia i o Twojej jedności, podobnie utrzymywanie na powierzchni ziemi niezliczonych żołnierzy nieprzebranej armii żywych stworzeń złożonej z czterystu tysięcy narodów i zarządzanie nimi bezbłędnie, na setki tysięcy sposobów, z mądrością i celowością, wskazują na potęgę Twojej władzy, na majestat w Twojej jedności, na wielkość Twojej mocy, która stwarza wiosnę z łatwością stworzenia jednego kwiatu oraz na Twoje absolutne miłosierdzie, które przygotowuje różnorodne i niezliczone rodzaje pożywienia, po czym daje je licznym zwierzętom i ludziom w każdym zakątku tej ogromnej ziemi.

Niezliczone wspaniałe dary, rodzaje gospodarowania, utrzymywania, przejawy opieki, a także poddanie się Twym rozkazom i opiece każdej rzeczy, aż do atomów, jasno wskazują na wszechobecność Twojej władzy.

Praca każdego liścia, kwiatu, owocu, korzenia i gałęzi wszystkich drzew i roślin, właściwie wykonywana i przynosząca korzyści, wskazuje na to, że Twoja wiedza i mądrość ogarniają każdą rzecz, co pokazują niezliczonymi palcami. Wychwalają niezliczonymi językami piękno Twojego doskonałego stworzenia i obfitość Twoich darów.

I tak niezliczone cenne błogosławieństwa i hojne dary, które docierają do nas za pośrednictwem drzew i roślin w tymczasowym domu i w gościnie tego świata, w niedługim czasie i podczas krótkiego życia zaświadczają, że Litościwy, Wszechmogący i Szczodry, Który udzielił Swoim gościom miłosierdzia, z pewnością przygotował pełne owoców drzewa i rozkwiecone rośliny w wiecznym Raju, w wiecznym świecie, w wiecznym królestwie, gdzie poddani Mu będą przebywać na zawsze. To dlatego, by Jego znaki, które przedstawił dla zapoznania się z nimi i pokochania ich, nie zamieniły się w ich przeciwieństwa, czyli żeby wszystkie stworzenia nie powiedziały: "Dał nam posmakować tych łask i unicestwił nas, zanim je zjedliśmy", żeby nie upadł majestat Jego boskości, żeby nikt nie zanegował Jego wszechobejmującego miłosierdzia i żeby wszyscy miłujący Go nie zamienili się we wrogów z powodu pozbawienia ich łask, które, zaiste, wyjął z magazynów wiecznego miłosierdzia i umieścił w Jego wiecznych Ogrodach. Natomiast to, co znajduje się tutaj, to jedynie schematy służące temu, by dać klientom wyobrażenie o prawdziwym towarze.

Tak jak wszystkie drzewa i rośliny głoszą Twoją świętość i chwałę słowami ich liści, kwiatów i owoców, tak samo każde drzewo i każda roślina wychwala Cię oddzielnie językiem stanu, bardziej wymownym od języka mowy - poprzez wspaniałe owoce o różnych miąższach i niezwykłych

— 493 —

nasionach, poprzez wspaniałe pożywienie, które umieściłeś na gałęziach drzew i krzewów, by pokazać ich kształty istotom żywym spośród Twoich gości.

Wszystkie stworzenia są podporządkowane Twojej władzy, sile, mocy, woli, dobroci, mądrości i miłosierdziu, będąc posłuszne Twoim rozkazom.

O Ty, Który ukryłeś się za wyraźnym pojawieniem! O Ty, Który zasłoniłeś się wielkością chwały! Mądry Stwórco!

Litościwy Stworzycielu! Głoszę Twoją chwałę i wykluczam Twoją słabość, niemoc i istnienie wspólnika językiem wszystkich drzew, roślin, liści, kwiatów i owoców tyle razy, ile jest ich na ziemi.

Wszechmogący Stwórco! Mądry Zarządco! Litościwy Opiekunie!

Dzięki naukom Szlachetnego Posłańca, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, i lekcjom Mądrego Koranu dowiedziałem się i uwierzyłem, że tak jak rośliny i drzewa znają Cię i nauczają o Twoich świętych cechach i Pięknych Imionach, podobnie nie ma istoty posiadającej ducha, takiej jak człowiek lub zwierzę, która nie zaświadczałaby o konieczności Twojego istnienia i Twoich szlachetnych cechach poprzez wewnętrzne i zewnętrzne organy ciała działające jak w zegarku, współpracujące w pełnej równowadze, poprzez precyzyjne zmysły, umieszczone w ciałach z mądrością i zamysłem. A to dlatego, że wspaniałe, pełne mądrości stworzenie i idealna równowaga nie mogą wynikać w żadnym stopniu ze ślepej siły, głuchej natury ani zbiegu okoliczności - jest to po stokroć niemożliwe, albowiem musiałyby znać każdy atom ciała, każdy szczegół jego struktury i wszystko, co jest z nim związane na świecie. Jednym słowem, musiałyby posiadać absolutną wiedzę i moc niczym Bóg, a następnie należałoby przypisać im stworzenie ciała i powiedzieć: "Stworzyło się samo!"

Podobnie wszelkie prawa i zasady, którym podlegają istoty żywe, jeden system zarządzania, podobieństwa między egzemplarzami jednego gatunku i w naturze różnych gatunków - na przykład cechy wspólne, takie jak oko, ucho, usta i inne - przykłady mądrości przejawiające się w każdej istocie żywej, podobieństwa w zdobywaniu pożywienia i przychodzeniu na świat i spotykanie się wielu gatunków na jednym terytorium to niezbite świadectwo jedności Jedynego. W każdym ze spoglądających na byt stworzeń przejawiają się emanacje wszystkich Pięknych Imion.

Tak jak podporządkowanie tysięcy gatunków zwierząt rozprzestrzenionych wraz z człowiekiem na całej powierzchni ziemi, wyposażenie ich, wyszkolenie oraz uczynienie ich zorganizowaną armią, posłuszną

— 494 —

rozkazom Bożej władzy wskazują na wspaniałość Twojego panowania, podobnie wartość tych niezliczonych stworzeń i stwarzanie ich w mgnieniu oka z wielką łatwością, lecz z zachowaniem doskonałej formy niezbicie wskazują na wielkość Twojej mocy.

Podobnie dostarczanie zaopatrzenia rozprzestrzenionym od najdalszego wschodu do najdalszego zachodu i od najdalszej północy do najdalszego południa stworzeniom, począwszy od najmniejszego drobnoustroju, skończywszy na największym zwierzęciu, i począwszy od najmniejszego owada, skończywszy na największym ptaku, wskazuje na ogrom Twojego absolutnego miłosierdzia.

Podobnie przemienianie się oblicza ziemi każdej wiosny w obóz dla stworzeń, zastępujących te, których misja zakończyła się jesienią, i wykonywanie przez każde z nich powierzonych mu zadań, tak jak gdyby było posłusznym żołnierzem mobilizowanym na nowo, niezbicie wskazuje na Twoje wszechogarniające panowanie.

Tak jak każde zwierzę wskazuje na Twoją obejmującą każdą rzecz wiedzę i mądrość tylekroć, ile zwierząt żyje na ziemi, poprzez stworzenie każdego z nich na podobieństwo miniatury wszystkich stworzeń z mądrością, celowością i precyzją, bez pomieszania ich części, pomylenia kształtów, pomimo ich różnorodności, bez żadnej usterki ani niedoskonałości, co czyni ich stworzenie wspaniałym cudem perfekcji i piękna, podobnie wskazuje na doskonałość Twojego Boskiego stworzenia, które w takiej krasie prezentujesz.

Podobnie pełna miłosierdzia opieka, zwłaszcza nad małymi, i spełnianie ich wszystkich potrzeb wskazują niezliczoną ilość razy na piękno Twojej opatrzności.

Miłosierny, Litościwy! Spełniający Obietnice, Godny Zaufania!

Władco Dnia Sądu!

Dzięki naukom Twojego Szlachetnego Posłańca, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, i dzięki przewodnictwu Twojego Mądrego Koranu dowiedziałem się, że skoro życie to najcenniejsza esencja bytu, duch to esencja życia, istoty czujące to esencja istot posiadających ducha, człowiek to esencja istot czujących, wszystkie stworzenia są przystosowane do życia i dążą do niego, żywe stworzenia są przystosowane dla stworzeń posiadających ducha, gdyż to dla nich zostały zesłane na ziemię, stworzenia posiadające ducha są przystosowane dla człowieka i nieustannie pozostają do jego usług, ludzie z natury miłują szczerze ich Stwórcę, Stwórca miłuje ich i daje im Siebie pokochać na różne sposoby,

— 495 —

instynkty i organy człowieka patrzą ku innemu, wiecznemu światu i wiecznemu życiu, jego serce i uczucia pragną wieczności, a jego język kieruje do Stwórcy niezliczone prośby o wieczność, to nie jest w ogóle możliwe, by miłujący i miłowani ludzie zostali zawiedzeni i skłonieni do wiecznej wrogości, by nie zostali wskrzeszeni po tym, jak byli pierwszymi spośród stworzeń. Wszakże zostali stworzeni dla wiecznej miłości i zesłani na ten świat dla osiągnięcia szczęśliwego życia w innym, wiecznym świecie.

Piękne Imiona przejawiające się w człowieku wskazują na to, że ten, kto jest odbijającym je w tym przemijającym, krótkim życiu zwierciadłem, będzie korzystał z ich nieustannych przejawów w życiu wiecznym. Zaprawdę, prawdziwy przyjaciel Wiecznego także musi być wieczny, tak jak zwierciadło odbijające Wiecznego musi być wieczne. Według autentycznych relacji dusze zwierząt są wieczne, a niektóre z nich odejdą do świata wiecznego wraz z ich ciałami (na przykład dudek i mrówki Salomona, wielbłądzica Saliha czy pies ashabi al-kahf) i każdy ich gatunek będzie mógł otrzymać nowe ciało dla spełnienia określonego celu. Mądrość, prawda, miłosierdzie i władza Boża wymagają tego wszystkiego.

Wszechmogący, Wiekuisty!

Wszystkie stworzenia posiadające życie, ducha i zmysły zostały wyposażone we wrodzone funkcje za sprawą Twojej władzy i zostały podporządkowane jedynie Twoim rozkazom, Twojej sile, mocy, woli, Twoim zarządzeniom, miłosierdziu i mądrości. Część z nich została podporządkowana człowiekowi ze względu na Twoje miłosierdzie, nie za sprawą siły człowieka, lecz raczej dla jego wrodzonej słabości. Każde zwierzę w specyficzny dla siebie sposób, językiem stanu i mowy, oddaje cześć swojemu Stwórcy, głosząc, iż jest On wolny od jakiejkolwiek niedoskonałości, i że nie może mieć wspólnika, wysławiając Go i dziękując Mu za Jego łaski i cuda.

O Ty, Który ukryłeś się za wyraźnym pojawieniem! O Ty, Który zasłoniłeś się wielkością chwały!

Głoszę Twoją świętość modlitwami wszystkich posiadających ducha istot i wołam: «Chwała niech będzie Tobie, Któryś stworzył z wody każdą żywą rzecz!»

— 496 —

Panie Światów! Boże pierwszych i ostatnich! Panie niebios i ziemi!

Dzięki naukom Szlachetnego Posłańca, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, i lekcjom Mądrego Koranu nauczyłem się i uwierzyłem, że tak jak niebo, kosmos, ziemia, ląd, morza, drzewa, rośliny i zwierzęta wraz z ich egzemplarzami, częściami i atomami znają Cię, zaświadczają o Twoim istnieniu i Twojej jedności i dowodzą ich, podobnie prorocy i pobożni mężowie, będący esencją rodzaju człowieczego, będącego esencją żywych istot, będących esencją bytu, zaświadczają o konieczności Twojego istnienia i jedności w sposób niezbity, jednomyślny i jednogłośny, w oparciu o doświadczenia ich serc, rozumów, o inspiracje, wysunięte przez nich wnioski, przekazane przez nich wiadomości, ich cuda i dowody.

Zaiste, każda przychodząca do serca ze świata niewidzialnego myśl wskazująca na Tego, Kto jest za zasłoną niewidzialnego, każda autentyczna inspiracja wskazująca na Tego, Kto ją objawia, każde przekonanie wskazujące na Jego święte cechy i Piękne Imiona, odkrywające czystą prawdę, każde świetliste serce proroka i pobożnego męża w przekonaniu oglądające światła Tego, Którego istnienie jest oczywiste, i każdy oświecony rozum prawego i prawdomównego człowieka wierzący w znaki istnienia Stwórcy każdej rzeczy i przytaczający prawdziwe dowody Jego jedności zaświadcza o oczywistości Twojego istnienia, o Twoich świętych cechach, jedności i Pięknych Imionach Jedynego.

Każdy spośród wspaniałych cudów potwierdzających wiadomości przekazane przez przewodnika, przywódcę i przedstawiciela wszystkich proroków oraz prawych, pobożnych i prawdomównych ludzi - Szlachetnego Posłańca, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, każda spośród przekazanych przez niego wzniosłych prawd, każdy spośród mówiących o jedynobóstwie wersetów Koranu o cudownej wymowie, który streszcza wszystkie Święte Księgi, oraz każda spośród poruszonych przez Muhammada, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, kwestii wiary zaświadcza o oczywistości Twojego istnienia, o Twoich świętych cechach, o jedności i Pięknych Imionach Jedynego.

I jak wszyscy spośród setek tysięcy prawdomównych przekazicieli zaświadczają poprzez ich cuda i argumenty o Twojej jedności, tak zgodnie i jednomyślnie głoszą wielkość Twojej władzy obejmującej wszystko, począwszy od zarządzania sprawami ogarniającego każdą rzecz Wielkiego Tronu, skończywszy na najdelikatniejszych emocjach, najskrytszych życzeniach i najcichszych modlitwach serca. Głoszą wielkość Twojej mocy, która stwarza na naszych oczach niezliczone rodzaje istot w tej samej chwili

— 497 —

i stwarza największą rzecz z taką samą łatwością, z jaką stwarza najmniejszego owada, a żadne dzieło stworzenia nie przeszkadza innemu.

Tak jak prorocy i pobożni ludzie głoszą - potwierdzając to swoimi cudami i argumentami - wielkość Twojego absolutnego miłosierdzia, które uczyniło ze wszechświata wysoki pałac dla istot posiadających ducha, a zwłaszcza dla człowieka, które przygotowało dżinnom i ludziom Raj i wieczne szczęście, które ani na chwilę nie zapomina o najmniejszym żywym stworzeniu, i które uspokaja najsłabsze serce, jak głoszą szerokość Twojego panowania, którego rozkazom poddane są wszystkie rodzaje stworzeń począwszy od atomów, skończywszy na galaktykach, podobnie jednogłośnie zaświadczają o szerokości Twojej wiedzy ogarniającej każdą rzecz, która uczyniła ze wszechświata coś na kształt wielkiej księgi i zbioru traktatów, która zanotowała wszystkie wydarzenia w jasnym rejestrze i jasnej księdze wchodzących w skład Strzeżonej Tablicy, która umieściła w nasionach spisy treści drzew i historie ich wzrostu, i która do wszystkich sił umieszczonych w głowach czujących stworzeń włożyła historię ich życia. Zaświadczają także o Twojej świętej mądrości obejmującej każdą rzecz, która nadała każdej istocie niezliczone cele, na przykład przypisała drzewu tyle korzyści, ile drzewo daje owoców, która dała każdej żywej istocie tyle korzyści, ile ta istota ma części ciała lub nawet komórek, i tak na przykład język człowieka został wyposażony w zdolność rozpoznania tylu smaków, ile jest rodzajów żywności. Zaświadczają także o nieustających przejawach wspaniałych Imion Bożych widocznych na tym świecie i trwających w świecie wiecznym oraz o trwaniu w siedzibie szczęśliwości i w pełnej krasie Twoich cudów, których przykłady można ujrzeć na tym ulotnym świecie. Ci, którzy tęsknili do nich w tym życiu, będą cieszyć się nimi w wieczności.

Szlachetny Posłaniec, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, stojący na czele proroków i ludzi pobożnych, wraz jego setkami wspaniałych cudów, oraz Święty Koran wraz jego rozstrzygającymi wersetami, następnie wszyscy prorocy - posiadacze świetlistych dusz, wszyscy prawi mężowie - posiadacze świetlistych serc oraz wszyscy ludzie pobożni - posiadacze świetlistych umysłów przynoszą dżinnom i ludziom dobrą nowinę o wiecznym szczęściu i przestrzegają błądzących przed Gehenną w oparciu o Twoje obietnice i ostrzeżenia zawarte we wszystkich Księgach Objawionych i świętych pismach oraz w oparciu o Twoje cechy, takie jak moc, miłosierdzie, opatrzność, mądrość, potęga i piękno. Z wiarą w Twoją potęgę i władzę zaświadczają o powyższym poprzez swoje odkrycia, obserwacje i pewną wiarę.

— 498 —

O Wszechmogący i Mądry, Miłosierny i Litościwy, Spełniający Obietnicę i Szczodry, Wszechpotężny i Wyniosły, Chwalebny i Wielki!

Jesteś całkowicie ponad to, by tak wielka liczba wiernych Tobie prawdomównych poddanych okazała się kłamcami, a Twoje liczne obietnice i szlachetne cechy okazały się nieprawdą. Nie spełniłoby się wówczas to, czego wymaga Twoja Boska władza, a niezliczone modlitwy i prośby wznoszone przez miłujących Ciebie i umiłowanych przez Ciebie, dzięki ich wierze i posłuszeństwu, wiernych poddanych zostałyby odrzucone. Ty jesteś Wyniosły i nie potrzebujesz wiary ludzi błądzących i niewierzących, którzy poprzez odrzucanie Zgromadzenia zaprzeczają Twojej potędze, obrażają Twoją dostojność, naruszają majestat Twojej boskości i miłosierdzie Twojej władzy poprzez niewiarę w Ciebie, oskarżanie Ciebie o kłamstwo, bunt przeciwko Tobie i uważanie Twoich obietnic za nieprawdziwe.

Ja zaś głoszę Twoją nieskończoną sprawiedliwość, Twe piękno i miłosierdzie, odrzucając stanowczo tę nieskończoną niesprawiedliwość i oszczerstwo. Chciałbym wyrecytować tyle razy, ile atomów jest w moim ciele, ów werset:

سُبْحَانَهُ وَ تَعَالٰى عَمَّا يَقُولُونَ عُلُوًّا كَب۪يرًا

Twoi prawdomówni posłańcy, którzy są prawdziwymi głosicielami Twojej władzy, dają pewne i oczywiste świadectwo oraz dobrą nowinę o wiecznych skarbcach Twojego miłosierdzia, o skarbach Twoich cudów w świecie wiecznym i nieustających pełnych przejawach Twoich Pięknych Imion w siedzibie szczęśliwości. Pokazują także Twoim wiernym poddanym, iż najjaśniejszy promień Imienia "Prawda", które jest źródłem, słońcem i obrońcą wszelkich prawd, to prawda Wielkiego Zgromadzenia.

O, Panie proroków i prawdomównych ludzi!

Ci wszyscy są poddani Twojej władzy i spełniają powierzone przez nią funkcje na Twój rozkaz, za sprawą Twojej mocy, woli, zrządzenia, wiedzy i mądrości. Poprzez głoszenie Twojej świętości, wielkości, chwały, jedności i Twego majestatu uczynili kulę ziemską największym miejscem wspominania Boga, a wszechświat największym meczetem.

Panie mój, Panie niebios i ziemi! Stwórco mój i Stwórco każdej rzeczy!

Błagam Cię na Twoją moc, wolę, mądrość, na Twe panowanie i miłosierdzie, za sprawą których podporządkowałeś niebiosa wraz

— 499 —

z gwiazdami, ziemię wraz z jej istotami oraz wszystkie stworzenia niezależnie od ich rodzaju:

Podporządkuj mi moją duszę, podporządkuj mi moje potrzeby i podporządkuj serca ludzi Traktatom Światła, by służyli Koranowi i wierze. Daj mi i moim braciom pełną wiarę i dobre zakończenie życia. Tak jak podporządkowałeś morze Mojżeszowi, podporządkowałeś ogień Abrahamowi, podporządkowałeś góry i żelazo Dawidowi, podporządkowałeś ludzi i dżinny Salomonowi i podporządkowałeś słońce i księżyc Muhammadowi, niech pokój z nimi będzie, podporządkuj serca i umysły Traktatom Światła. Uchroń mnie oraz uczniów Traktatów Światła od zła duszy i Szatana, od kary w grobie i Ognia Gehenny, i daj nam szczęście w najwyższym miejscu Raju (Firdałs).

Amen, amen, amen.

سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ

وَ اٰخِرُ دَعْوٰيهُمْ اَنِ الْحَمْدُ لِلّٰهِ رَبِّ الْعَالَم۪ينَ

Powyższą lekcję, dla której inspiracją był Święty Koran i Wielka Tarcza - zbiór zawierający modlitwy Proroka, dedykuję mojemu Litościwemu Panu jako akt czci intelektualnej. Jeśli popełniłem jakiś niedostatek, uciekam się do Jego miłosierdzia, wzywając wstawiennictwa Świętego Koranu i Wielkiej Tarczy, błagając o przebaczenie.

Said Nursi
— 500 —

Spis treści

BŁYSK PIERWSZY: Pouczające wyjaśnienie wersetu: I (Jonasz) zawołał w ciemnościach: "Nie ma Boga, jak tylko Ty!"..., znanej suplikacji Proroka Jonasza (niech będzie z nim pokój), ukazujące każdemu jej trafność

BŁYSK DRUGI: Znana suplikacja Proroka Hioba: Kiedy wzywał on swego Pana: "Oto dotknęło mnie utrapienie...", objaśniona w pięciu Punktach, zapewniających prawdziwe remedium na wszelkie nieszczęścia

BŁYSK TRZECI: Trzy Punkty objaśniające poprzez słowa: O, Przedwieczny, Ty pozostaniesz na wieki, dwie ważne prawdy zawarte w wersecie: Wszelka rzecz zginie, z wyjątkiem Jego oblicza

BŁYSK CZWARTY: Szeroka droga praktyki Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) rozwiązuje i wyjaśnia jeden z najbardziej istotnych punktów spornych między sunnitami i szyitami, a mianowicie kwestię imamatu, i objaśnia w czterech Punktach dwa ważne wersety

BŁYSK PIĄTY: Napisaliśmy traktat, objaśniający poprzez piętnaście stopni wielce doniosłe znaczenie wersetu koranicznego: «Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały poręczyciel!», jednakże jego ukazanie się opóźniło się aż do chwili obecnej, jako że dotyczył bardziej refleksji, rozmyślań i wspominania Boga, niż rzeczywistości i wiedzy czysto rozumowej. Istotnie, traktat zatytułowany Droga praktyki Proroka i antidotum na chorobę innowacji pierwotnie był znany jako Błysk Piąty, lecz ponieważ zawiera on jedenaście Punktów, został nazwany Błyskiem Jedenastym, zaś miejsce Błysku Piątego pozostało wolne.

BŁYSK SZÓSTY: Tu również znajdował się traktat, objaśniający poprzez piętnaście lub dwadzieścia stopni i refleksji ważną prawdę, zawartą w licznych wersetach Koranu, a wyrażoną poprzez frazę:

— 501 —

Nie ma siły ani mocy sprawczej inaczej, jak tylko przez Boga, Najwyższego, Wielkiego. Podobnie jak Błysk Piąty, ów traktat składał się ze stopni, które dostrzegłem w sobie samym i które obserwowałem poprzez rozważania o Bogu i wspominanie Go podczas podróżowania mojej duszy. Ponieważ był narzędziem raczej oświecenia i rozkoszy duchowej, niż wiedzy rozumu i rzeczywistości, zdawało się właściwe umieścić go raczej na końcu zbioru Błysków, które dotyczą spraw realnych, niż pomiędzy nimi.

BŁYSK SIÓDMY, który opisuje siedem proroctw dotyczących tego, co niewidzialne, zawartych w trzech wersetach sury Al-Fath. Dopisek opisuje dalsze przykłady tego aspektu cudowności Koranu, zawarte w wersecie: A kto posłucha Boga i Jego Posłańca..., a zakończenie ukazuje jasny przykład innego aspektu cudowności Koranu, zwanego tałafuq

BŁYSK ÓSMY został opublikowany w traktacie Sikke-i Tasdik-i Gaybi oraz w odręcznych kopiach zbioru Błyski i nie jest zawarty w niniejszym zbiorze

BŁYSK DZIEWIĄTY: Błysk Dziewiąty został opublikowany w odręcznie sporządzonych kopiach zbioru Błyski.

BŁYSK DZIESIĄTY: Czternaście ciosów wymierzonych przez Boże miłosierdzie, jakie otrzymali uczniowie Światła podczas ich służby Koranowi z powodu błędów, jakie popełnili przez niedoskonałość natury ludzkiej

BŁYSK JEDENASTY: Stopnie praktyki Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) oraz antidotum przeciwko chorobie innowacji. Ten doniosły traktat składa się z jedenastu Punktów na temat sunny Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie)

BŁYSK DWUNASTY: Wyjaśnienie dwóch wersetów, które były kwestionowane i krytykowane przez naukowców

Część Pierwsza, wyjaśniająca w dwóch Punktach, że wszelkie zaopatrzenie jest użyczane bezpośrednio przez Wszechmocnego i pochodzi ze skarbców Jego miłosierdzia

Część Druga, udowadniająca w dwóch ważnych Kwestiach, z których pierwsza zawiera cztery punkty, że ziemia ma siedem poziomów pod siedmioma względami, tak jak niebiosa mają siedem poziomów

BŁYSK TRZYNASTY, wyjaśniający poprzez trzynaście Wskazówek znaczenie frazy: Szukam ucieczki u Boga przed Szatanem przeklętym.

— 502 —

BŁYSK CZTERNASTY, składający się z dwóch Stacji

Stacja Pierwsza, będąca odpowiedzią na Pytanie Pierwsze, które dotyczy Ziemi spoczywającej na byku i rybie, określa trzy zasady ważne dla zrozumienia tego hadisu

Pytanie drugie dotyczy "ludzi płaszcza"

Stacja Druga. Ta ważna część Błysku Czternastego objaśnia sześć tajemnic zawartych w wersecie W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!

BŁYSK PIĘTNASTY: Indeksy do Słów, Listów i Błysków od Pierwszego do Czternastego. Są zawarte w odpowiednich tomach

BŁYSK SZESNASTY: Odpowiedzi na różne pytania

Pytanie pierwsze: Podczas ramadanu ludzie znający prawdę zapowiedzieli wybawienie od trudności. Dlaczego tak się nie stało?

Pytanie drugie: Dlaczego autor Traktatów Światła nie występował przeciwko tym, którzy go prześladowali?

Pytanie trzecie: Dlaczego sprzeciwiał się wojnie, choć poprzez obce siły ingerujące w sprawy tureckiego rządu mogła ona rozbudzić muzułmański zapał?

Pytanie czwarte: Dlaczego doradzał swoim uczniom, by zachowali ostrożność i nie pokazywali każdemu wszystkich części Traktatów Światła?

Zakończenie: Odpowiedź na pytanie dotyczące brody Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie)

Odpowiedzi na trzy dalsze kwestie, rozważane przez ateistów:

Kwestia pierwsza dotyczy Dhu'l-Qarnajna, który zobaczył, że słońce

schodzi do jakiegoś błotnistego źródła (Koran, 18:86)

Kwestia druga: Gdzie znajduje się zapora wzniesiona przez Dhu'l-Qarnajna? Kim byli Gog i Magog?

Kwestia trzecia dotyczy Jezusa (niech będzie z nim pokój) i tego, że przyjdzie on przed końcem czasu, by zabić Dadżdżala

Odpowiedź na pytanie o dwie spośród "pięciu ukrytych rzeczy"

BŁYSK SIEDEMNASTY, składający się z piętnastu Notatek, zaczerpniętych z dzieła Bediuzzamana, zatytułowanego Zuhre

— 503 —

Notatka Pierwsza ukazuje rzeczywistą naturę rzeczy, które zniewalają duszę człowieka, a odcięcie się od nich zwraca twarz człowieka ku wieczności

Notatka Druga opisuje koraniczną zasadę pokory

Notatka Trzecia przedstawia za pomocą porównania prawdziwe oblicze życia i śmierci

Notatka Czwarta ukazuje, że ponieważ ogólnym zwyczajem Boga jest przywracanie rzeczy do istnienia i powrót ich w tej samej postaci, zatem człowiek, doskonały owoc wszechświata, powróci na Sąd Ostateczny

Notatka Piąta ujawnia, używając porównań i koranicznego przewodnictwa, prawdziwe oblicze zachodniej cywilizacji. Powodując, że wierni zaczynają czuć wstręt do złych stron tej cywilizacji, Notatka ta podsuwa też lekarstwa z apteki Koranu

Notatka Szósta ujawnia podstęp Szatana, który chce zachwiać wiarę ludzi wierzących poprzez zgodność licznych niewiernych w zaprzeczaniu niektórym prawdom religii

Notatka Siódma ucisza tych pseudopatriotów, którzy prowadzą muzułmanów ku źle pojętemu rozwojowi, chciwości i ambicji tego świata, a także dostarcza koraniczne lekarstwa dla tych, którzy spoglądają w kierunku apostazji lub popadli w grzech

Notatka Ósma pokazuje, jak Wszechmocny Bóg w Swej szczodrości zawarł nagrodę i przyjemność w każdym działaniu i dokładaniu starań

Notatka Dziewiąta wyjaśnia, że w proroctwie została zawarta prawda o człowieku i ziarno wszechświata, a poprzez podążanie za nimi drogą oddawania czci Bogu człowiek może osiągnąć doskonałość i szczęście. Zdanie "Bóg jest Największy!" powtarzane podczas modlitw piątkowych i świątecznych, brzmi tak, jakby wypowiadała je cała kula ziemska

Notatka Dziesiąta. Trzy rodzaje świadectw i dowodów Bożej wiedzy, a także prawidłowe podejście do owych świadectw

Notatka Jedenasta wskazuje na litość zawartą w stylu przesłania Koranu i na jej naturalność

Notatka Dwunasta: Suplikacja przedstawiająca znaczenie hadisu, który mówi: Umrzyj, zanim umrzesz

Notatka Trzynasta: Pięć Kwestii, które stały się powodem zamieszania:

— 504 —

Kwestia Pierwsza: Dokładający starań na drodze prawdy powinni myśleć tylko o własnych obowiązkach, a nie wtrącać się do tego, co dotyczy Boga

Kwestia Druga: Oddawanie czci Bogu powinno mieć na celu jedynie spełnienie Bożego rozkazu i osiągnięcie zadowolenia Boga

Kwestia Trzecia: Jedno ze znaczeń słów: S zczęśliwy jest ten, kto zna własne granice i nie przekracza ich

Kwestia Czwarta wyjaśnia, że nie jest dozwolone przyjmowanie darów, które nie zostały dane w Imię Prawdziwego darczyńcy, a także ukazuje prawdziwą naturę pozornych przyczyn

Kwestia Piąta: Osiągnięcia wspólnoty nie powinny być przypisywane jej przywódcy lub mistrzowi

Notatka Czternasta, składająca się z czterech krótkich Znaków, nawiązujących do Bożej jedności

Znak Pierwszy: Prawdziwym obiektem czci człowieka i miejscem ratunku może być jedynie Ten, Którego panowanie rozciąga się nad ziemią i niebiosami

Znak Drugi: Żarliwe umiłowanie nieśmiertelności, wrodzone człowiekowi, nie powinno być skierowane ku zwierciadłu jego istnienia, lecz ku przejawowi Trwającego, Chwalebnego w owym zwierciadle

Znak Trzeci wskazuje na rozległą prawdę, ostrzegając człowieka, ponieważ chociaż został on stworzony wraz ze zdolnościami stosownymi do życia wiecznego, czasami z powodu kaprysów własnej duszy wpada on w pułapkę drobnych kwestii

Znak Czwarty: Życie tego świata i życie ciała są jak ciasny grób. Przez życie serca i duszy wkraczamy do rozległego świata życia, a kluczem do owego świata są słowa: Nie ma bóstwa prócz Boga Jedynego

Notatka Piętnasta opisuje największy przejaw Imienia Bożego "Zachowujący"

BŁYSK OSIEMNASTY został opublikowany w traktacie Sikke-i Tasdik-i Gaybi oraz w ręcznie sporządzonych kopiach zbioru Błyski

BŁYSK DZIEWIĘTNASTY: O oszczędności. Siedem Punktów objaśniających werset: Jedzcie i pijcie, ale nie trwońcie!

BŁYSK DWUDZIESTY: O szczerości intencji. Siedem przyczyn przerażającej sytuacji, zasygnalizowanej przez pytanie: "Co jest powodem

— 505 —

konfliktu, jaki ma miejsce między ludźmi prawdy, podczas gdy błądzący i ahl ad-dunja współpracują bez żadnej rywalizacji?"

BŁYSK DWUDZIESTY PIERWSZY: O szczerości intencji. Cztery zasady, dzięki którym można uzyskać i zachować szczerość intencji, najważniejszą podstawę wszystkich dzieł dotyczących życia ostatecznego

Poufny list do niektórych spośród moich braci

BŁYSK DWUDZIESTY DRUGI, składający się z trzech Wskazówek, który zawiera pytania dotyczące autora Traktatów Światła wraz z odpowiedziami na nie

Wskazówka Pierwsza: Dlaczego ahl ad-dunja wtrącają się w sprawy dotyczące twojego życia ostatecznego, choć ty nie wtrącasz się do ich świata, a prawo nie miesza się do spraw pustelników?

Wskazówka Druga: Dlaczego nie stosujesz się do naszych praw? Ten, kto ustanawia prawo, nie jest tyranem. Poprzez przyciąganie uwagi ludzi, występujesz przeciwko naszym zasadom całkowitej równości

Wskazówka Trzecia: Dlaczego uchylasz się od przestrzegania naszych republikańskich praw, zasłaniając się pustelnictwem? Dlaczego uważasz się za kogoś szczególnego?

Zakończenie: Zadziwiająca napaść

BŁYSK DWUDZIESTY TRZECI: O naturze

Wstęp: Trzy zdania (przedstawiające trzy sposoby myślenia), których wierni używają w temacie sposobu zaistnienia danych rzeczy, nie zdając sobie sprawy z ich skutków

Sposób Pierwszy: Kształtowanie się rzeczy przez wspólne działanie przyczyn istniejących we wszechświecie

Niemożliwość Pierwsza: Przypadkowe połączenie pierwiastków obecnych w ciałach istot żywych zgodne z doskonałą miarą i równowagą

Niemożliwość Druga: Jeśli istnienie (przykładowo) muchy przypiszemy przyczynom, będzie to wymagało, by pierwiastki i przyczyny wszechświata miały bezpośredni wpływ na swoje istnienie

Niemożliwość Trzecia: "Jeśli byt jest jednością, może pochodzić tylko spod jednej ręki". Zasada ta dotyczy szczególnie istot żywych z ich doskonałym uporządkowaniem i równowagą

Sposób Drugi: "Ta rzecz ukształtowała samą siebie"

— 506 —

Niemożliwość Pierwsza: Ciało przypomina doskonale uporządkowaną maszynę; jeśli jego poszczególne części nie pracowałyby zgodnie z Boskim prawem, każda z nich musiałaby posiadać absolutnie doskonałe cechy

Niemożliwość Druga: Poszczególne cząsteczki ciał istot żywych zachowują doskonałą równowagę i uporządkowanie; jeśli nie zależą od mistrza budowniczego, Który stworzył wszechświat, każda musiałaby zarówno panować nad innymi, jak być im podporządkowana

Niemożliwość Trzecia: Jeśli twoje istnienie nie zostało "spisane" przez pióro Wszechmocnego, lecz "wydrukowane" przez naturę i jej przyczyny, w naturze musiałoby istnieć tyle "maszyn drukarskich", ile komórek jest w twoim ciele

Sposób Trzeci: "Natura wymaga istnienia owej rzeczy, więc ją stworzyła"

Niemożliwość Pierwsza: Jeśli istnienia stworzeń żywych nie przypiszemy bezpośrednio przejawowi Tego, Który jest Przedwiecznym słońcem, każde z owych stworzeń musi być "bogiem" posiadającym nieograniczone atrybuty

Niemożliwość Druga: Jeśli stworzenie przypiszemy naturze, wówczas w każdej garstce ziemi musiałyby istnieć narzędzia, dzięki którym mogłyby wyrastać i być kształtowanymi niezliczone kwiaty i owoce

Niemożliwość Trzecia, składająca się z dwóch porównań

Porównanie pierwsze: Dziki i nieokrzesany człowiek wkracza do pałacu, ozdobionego wszelkimi owocami cywilizacji

Porównanie Drugie: Wiejski gamoń przekracza bramę wspaniałego pałacu i widzi żołnierzy podczas musztry

Zakończenie: Trzy Pytania wraz z odpowiedziami

Pytanie Pierwsze: Dlaczego Bóg potrzebuje naszej czci, skoro tak surowo potępia tych, którzy porzucają akty kultu?

Pytanie Drugie: Jaka jest tajemnica łatwości stworzenia i kształtowania rzeczy?

Pytanie Trzecie: Filozofowie twierdzą, że istnieją jedynie synteza i analiza. Czy to twierdzenie jest słuszne?

BŁYSK DWUDZIESTY CZWARTY: Cztery przykłady mądrości zawartej w koranicznym nakazie dotyczącym zasłaniania ciała przez kobiety

— 507 —

Rozmowa z kobietami, moimi wierzącymi siostrami w życiu ostatecznym: Trzy Punkty, które pokazują, że ponieważ współczucie jest jedną z podstawowych zasad Traktatów Światła, a kobiety są mistrzyniami współczucia, zatem poprzez swoją naturę są blisko związane z Traktatami

BŁYSK DWUDZIESTY PIĄTY: Wiadomość dla chorych. Ten Błysk składa się z dwudziestu pięciu Lekarstw

BŁYSK DWUDZIESTY SZÓSTY: Traktat dla ludzi starszych. Ten Błysk składa się z dwudziestu sześciu Nadziei

BŁYSK DWUDZIESTY SIÓDMY: Mowy obrończe z procesów w Eskisehir, które zostały opublikowane w odręcznych kopiach zbioru Błyski, a częściowo także w biografii Bediuzzamana, i nie weszły w skład niniejszego zbioru

BŁYSK DWUDZIESTY ÓSMY

Punkt Drugi: Dwa wersety, których znaczenie nie odsłania się od razu Pory snu a praktyka (sunna) Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie)

"To także jest dobre". O modlitwie za Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie)

Wyjaśnienie dotyczące jedności bytu

Odpowiedź na pytanie dotyczące różnicy zdań między Mustafą Sabrim a Musą Bekufem w temacie Muhjiddina al-'Arabiego

Co powinno się czynić w czas świąteczny O duszy nakazującej zło i jej wadach

Odpowiedź na pytanie: "Jak wieczne uwięzienie w Piekle w zamian za krótki czas niewiary może być sprawiedliwością?"

Znaczący i subtelny przykład tałafuq

Wyjaśnienie wersetów mówiących o odpychaniu od niebios szpiegujących dżinnów i złych duchów, które to wersety zostały poddane krytyce przez ludzi zbłądzenia

BŁYSK DWUDZIESTY DZIEWIĄTY: Ten Błysk został napisany dla spełnienia koranicznego rozkazu zastanawiania się nad widocznymi we wszechświecie znakami Bożego stworzenia, i ukazuje istotę drogi Traktatów Światła, którą są rozmyślania. W niniejszym zbiorze została zawarta Trzecia spośród jego sześciu Ksiąg. Jest ona poświęcona frazie "Bóg jest Największy" i zawiera siedem stopni owego wyrażenia

— 508 —

BŁYSK TRZYDZIESTY, poświęcony sześciu spośród Najpiękniejszych Imion Boga i Jego Najwspanialszemu Imieniu, a składający się z sześciu Punktów

Punkt Pierwszy: Imię Boże "Przenajświętszy", opisujący czystość wszechświata i wszystkich jego istot, będącą jednym z przejawów tego Imienia

Punkt Drugi: Imię Boże "Sprawiedliwy". Równowaga wszechświata i wszystkich jego istot jako jeden z przejawów tego Imienia

Punkt Trzeci: Imię Boże "Wszechmądry", składający się z pięciu Kwestii

Kwestia Pierwsza: Najwspanialszy przejaw Imienia "Wszechmądry", który uczynił wszechświat podobnym księdze zawierającej setkę ksiąg na każdej ze swych kart

Kwestia Druga, składająca się z dwóch tematów

Temat pierwszy: Piękno pragnie ujawnienia samego siebie

Temat drugi: Nie ma miejsca dla żadnych wspólników w panowaniu Wszechmocnego, Czyniącego

Kwestia Trzecia: Każda z setek nauk opisuje przejaw Imienia "Wszechmądry" w jednym spośród królestw Jego stworzeń

Kwestia Czwarta: Mądrość Wszechmądrego, Czyniącego, którą wszystkie istoty poświadczają poprzez setki zawartych w nich przykładów mądrości, wymaga, by istniało Zmartwychwstanie

Kwestia Piąta, składająca się z dwóch tematów

Temat pierwszy: W istocie wszelkich rzeczy nie istnieje marnotrawstwo; marnotrawstwo jest sprzeczne z Imieniem Bożym "Wszechmądry"

Temat drugi: Imię Boże "Wszechmądry" wymaga posłannictwa Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie)

Punkt Czwarty: Imię Boże "Jedyny", składający się z siedmiu Wskazówek

Wskazówka Pierwsza: Trzy pieczęcie Bożej jedności widoczne we wszystkich istotach

Wskazówka Druga: Byty we wszechświecie przeplatają się ze sobą do tego stopnia, że ten, kto nie ma w posiadaniu całego wszechświata, nie ma prawdziwej władzy nad żadnym z jego pierwiastków

— 509 —

Wskazówka Trzecia: Wszelkie rzeczy przypisują każdą rzecz Temu, Który je stworzył

Wskazówka Czwarta: Trzy punkty, dowodzące nieskończonej łatwości, jaka tkwi w jedności Bożej, i niemożliwości, jaka tkwi w przypisywaniu Bogu towarzyszy

Wskazówka Piąta: Jak władza odrzuca ingerencję innych, tak Boża władza wymaga Bożej jedności

Wskazówka Szósta: Jedność Boga Jedynego jest podstawą wszelkiej doskonałości, źródłem mądrości widocznej w stworzeniu wszechświata i jedynym środkiem spełnienia pragnień człowieka

Wskazówka Siódma: Posłannictwo Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) było wymagane przez jedność Boga Jedynego. Trzy dowody, świadczące o znaczeniu zbiorowej osobowości Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie)

Punkt Piąty: Imię Boże "Wiecznie Żyjący", składający się z pięciu Znaków

Znak Pierwszy: Podobna spisowi treści odpowiedź na pytanie: "Czym jest życie?"

Znak Drugi: Zarówno wewnętrzna, jak i zewnętrzna twarz życia są przezroczyste i bez skazy, a pozorne przyczyny nie mogą stać się zasłoną dla Bożej mocy

Znak Trzeci: Życie jest efektem istnienia wszechświata, a składane Bogu podziękowania i oddawana Mu cześć są efektem życia i ostatecznym powodem stworzenia wszechświata

Znak Czwarty: Życie wskazuje na prawdziwość sześciu filarów wiary i udowadnia je

Znak Piąty: Życie jest lśniącą pieczęcią Bożej jedności, odciśniętą na obliczu wszechświata

Zakończenie: Najwspanialsze Imię Boga nie jest tym samym Imieniem dla każdego

Punkt Szósty: Imię Boże "Samoistny", składający się z pięciu Promieni

Promień Pierwszy opisuje najwspanialszy przejaw Imienia "Samoistny" i ukazuje prawdziwe oblicze filozofii materialistycznej i naturalistycznej

Promień Drugi, składający się z dwóch Kwestii

— 510 —

Kwestia pierwsza opisuje jeden z aspektów przejawu Bożego samoistnienia, który daje wszystkim rzeczom stabilność i trwałość

Kwestia druga wskazuje na niektóre spośród korzyści i na zawartą w rzeczach mądrość, związane z tajemnicą samoistnienia Boga

Promień Trzeci omawia wyjawienie tajemnicy samoistnienia Boga poprzez Jego stworzenie i zawiera dwie pierwsze spośród gałęzi mądrości, widocznej w Bożym działaniu

Promień Czwarty: Trzecia gałąź mądrości, widocznej w stałym i zadziwiającym działaniu we wszechświecie

Promień Piąty, składający się z dwóch Kwestii

Kwestia pierwsza: Najwspanialszy przejaw Bożego samoistnienia, jaki można zauważyć zarówno w ciałach niebieskich, jak w drobnych cząsteczkach

Podsumowanie: Badanie światła kształtowanego przez sześć Imion Najwspanialszego Imienia Bożego

Kwestia Druga: Przejaw samoistnienia Bożego widoczny we wszechświecie dotyczy poziomów jedności i chwały Boga, podczas gdy ten widoczny w człowieku - poziomów piękna Jedynego. Funkcje człowieka, będącego zwierciadłem dla Samoistnego

BŁYSK TRZYDZIESTY PIERWSZY został włączony do zbioru Promienie i nie wszedł w skład niniejszego zbioru

BŁYSK TRZYDZIESTY DRUGI zawiera traktat Lemeat, ostatnie dzieło starego Saida. Został włączony do zbioru Sozler (Słowa)

BŁYSK TRZYDZIESTY TRZECI: zawiera pierwsze prace nowego Saida, spisane w języku arabskim. Przekład tych dzieł na język turecki został zawarty w innej części Traktatów Światła i nie wszedł w skład niniejszego zbioru.

BŁAGANIE

— 511 —
بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ
يَا اَللّٰهُ يَا رَحْمٰنُ يَا رَح۪يمُ يَا فَرْدُ يَا حَىُّ يَا قَيُّومُ يَا حَكَمُ يَا عَدْلُ يَا قُدُّوسُ

W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!

O Boże, o Miłosierny, o Litościwy, o Jedyny, o Żyjący, o Istniejący, o Sędzio, o Sprawiedliwy, o Święty!

Proszę Cię na Twoje największe Imię, na świętość Koranu o niedoścignionej elokwencji, na szlachetność Twojego wielkiego Posłańca, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, wprowadź tych, którzy wydrukowali ten zbiór i ich prawych pomocników do rajskich Ogrodów i wiecznej szczęśliwości, amen. Daj im służyć wierze i Koranowi po wsze czasy, amen. Zapisz na stronicy ich dobrych uczynków tysiąc dobrych uczynków za każdą literę ze zbioru Laska Mojżesza, amen. Daj im niezłomność, wytrwałość i szczerą intencję w rozpowszechnianiu Traktatów Światła, amen.

O, Najmiłosierniejszy z miłosiernych! Daj wszystkim Uczniom Światła w tym życiu dobro i w życiu ostatecznym dobro, amen. Uchroń ich od zła szatanów spośród dżinnów i ludzi, amen. Odpuść winy tego nędznego, słabego, poddanego Tobie Saida, amen.

W Imię Wszystkich Uczniów Światła
Said Nursi