Błyski
Nie ma siły ani mocy sprawczej inaczej, jak tylko przez Boga, Najwyższego, Wielkiego. O, Przedwieczny, Ty pozostaniesz na wieki. (Al-Buchari, Muslim. Ar. La hałla ła la qułłata illa bi-llahi l-'Alijju, l-'Azim. Ja, Baqi, Anta-l-Baqi. To drugie zdanie za każdym razem należy wypowiedzieć dwukrotnie.)
Powiedz (Muhammadzie): "Dla tych, którzy wierzą, on (tj. Koran) jest drogą prostą i uzdrowieniem...". Koran, 41:44.
Oto pierwsza część Listu Trzydziestego Pierwszego, składająca się z sześciu Błysków, z których każdy opisuje jedną z wielu świetlistych prawd, zawartych w powyższych wersetach i frazach. Recytowanie każ dego z tych wersetów i zdań po trzydzieści trzy razy, zwłaszcza między modlitwami o zachodzie słońca i wieczorną (maghrib i 'isza) jest wysoce chwalebnym uczynkiem.
Błysk Pierwszy
Prośba, jaką wzniósł do Boga Jonasz, syn Amittaja (pokój niech będzie z nim i z naszym Prorokiem Muhammadem), to potężna i skuteczna suplikacja, będąca równocześnie najskuteczniejszą, jeśli chodzi o uzyskanie odpowiedzi na modlitwę. A oto, jaki jest sens znanej historii Jonasza (niech będzie z nim pokój):
Jonasz został wrzucony w morze, a następnie połknęła go wielka ryba. Na morzu szalał sztorm, noc była burzliwa i ciemna, znikąd nadziei. Jednak kiedy Jonasz (niech będzie z nim pokój) był w takiej sytuacji, jego błaganie:
tało się dla niego drogą do szybkiego ocalenia. Oto, w czym tkwiła tajemnica mocy tej suplikacji:
Jonasz znajdował się w sytuacji, w której nie mógł czegokolwiek uczynić, a do ocalenia potrzebował pomocy Tego, Który poprzez Swój rozkaz może podporządkować Sobie rybę i morze, noc i niebo. Noc, morze i wielka ryba zjednoczyły się przeciwko Jonaszowi. Tylko Ten, Który poprzez Swój rozkaz może nad nimi zapanować, mógł przenieść go na bezpieczny ląd. Nawet gdyby wszystkie stworzenia zostały sługami i pomocnikami Jonasza, nie przyniosłoby mu to żadnego pożytku, ponieważ jakiekolwiek ich czyny nie odniosłyby żadnego skutku. Kiedy tylko Jonasz ujrzał okiem całkowitej pewności, że nie ma innej ucieczki, jak tylko do Tego, Który Sam jest przyczyną wszelkich innych przyczyn i zarządzającym wszelkimi uczynkami, kiedy światło jedności Bożej odsłoniło dla niego całe jej znaczenie, raptem dzięki swej modlitwie był w stanie zapanować nad nocą, morzem i wielką rybą. Dzięki światłu jedności Boga spowodował, że brzuch ryby stał się dla niego jak okręt podwodny, a kipiące morze, które w swej straszliwości przypominało wybuchający wulkan, przekształciło
się w spokojną równinę, w miejsce dobre na przyjemną wycieczkę. Poprzez światło Bożej jedności Jonasz mógł zmieść z oblicza nieba wszystkie chmury, a nad swoją głową umieścić księżyc jako latarnię. Stworzenia, które napierały na Jonasza i zagrażały mu ze wszystkich stron, teraz ukazały mu przyjazne oblicza. Ostatecznie osiągnął zbawienny brzeg, gdzie leżąc pod krzewem rycynusowym, rozmyślał o wielkiej łasce swojego Pana.
Obecnie jesteśmy w sytuacji po stokroć bardziej przerażającej niż ta, w której znalazł się Jonasz (niech będzie z nim pokój). Naszą nocą jest przyszłość. Kiedy spojrzymy na nią i na to, jak ją lekceważymy, jawi się po stokroć ciemniejsza i bardziej straszliwa niż noc, w którą Jonasz został wrzucony do morza. Naszym morzem jest obracająca się Ziemia. Każda fala tego morza niesie z sobą tysiące zwłok, zatem jest tysiąckroć bardziej przerażająca niż morze, w którym znalazł się Jonasz (niech będzie z nim pokój). Naszą rybą są kaprysy naszych dusz, które to kaprysy usiłują wstrząsnąć podstawami naszego życia wiecznego i zniszczyć je, co może nam zaszkodzić po tysiąckroć bardziej, niż ryba zaszkodziła Jonaszowi. Ryba Jonasza mogła zniszczyć jedynie sto lat jego życia doczesnego, natomiast nasza stara się zniszczyć nieprzemijające życie ostateczne, trwające setki i miliony lat. Oto, w jakim stanie naprawdę się znajdujemy. Powinniśmy zatem, naśladując Jonasza (niech będzie z nim pokój), odwrócić się od wszelkich przyczyn, a ucieczki szukać jedynie u Tego, Kto jest przyczyną wszystkich przyczyn, naszym Panem i Jedynym, Który utrzymuje nas przy życiu. Powinniśmy powiedzieć:
zrozumieć z całkowitą pewnością, że jedynie On może oddalić od nas szkodę, jaką niosą nam przyszłość, ten świat i kaprysy naszych dusz, zjednoczone przeciw nam z powodu naszej niedbałości i kroczenia za złym przewodnictwem. Przyszłość podlega Jego rozkazowi, świat - Jego sądowi, a nasze dusze - Jego zarządzeniu.
Jakaż może istnieć przyczyna inna niż Stwórca niebios i ziemi, Który zna nawet najdrobniejsze i najbardziej skryte myśli naszych serc, Który może rozświetlić dla nas przyszłość poprzez udowodnienie istnienia ży cia ostatecznego, Który może ocalić nas przed miriadami miażdżących fal tego świata? Nie, oprócz Tego, Którego istnienie jest konieczne, nie istnieje nic, co w jakikolwiek sposób mogłoby udzielić nam pomocy i wybawić nas wbrew Jego przyzwoleniu i wbrew Jego rozkazowi.
Jeśli będziemy uważali za rezultat błagania Jonasza to, że wielka ryba stała się dla niego pojazdem czy też okrętem podwodnym, morze - spokojną równiną, a księżyc łagodnie rozświetlił dla niego noc, my także powinniśmy wznieść do Boga tę samą suplikację:
oprzez frazę "nie ma boga, jak tylko Ty" (ar. la ilaha illa Ant) rozciągamy spojrzenie Bożego miłosierdzia nad naszą przyszłością; poprzez słowa "Tobie niech będzie chwała" (subhanak) rozciągamy je nad naszym światem, a poprzez wyrażenie "zaprawdę, byłem wśród niesprawiedliwych" (inni kuntu mina zzalimin) - nad naszymi duszami. Nasza przyszłość staje się zatem rozświetlona światłem wiary i podobnym do księżycowego światłem Koranu, a groza i trwoga nocy przekształcają się w spokój i radość. Tak samo, zaokrętowani na statek prawdy islamu, zbudowany w stoczni Najmędrszego Koranu, możemy bezpiecznie przeprawić się przez morze naszej doczesnej siedziby, które za sprawą przemiennego następowania życia i śmierci jest zapełnione nieprzeliczonymi zwłokami unoszonymi na falach lat oraz wieków i ciskanymi w nicość. Gdy już zajmiemy miejsca na pokładzie tego statku, możemy dotrzeć do brzegu zbawienia i wypełnić obowiązek naszego życia. Nawałnica i szalejące morze objawią nam jak na ekranie szereg rozkosznych obrazów, a zamiast budzić grozę i przerażenie, zachwycą nas, staną się źródłem pieszczoty dla oczu i rozjaśnią spojrzenie naszych refleksji i kontemplacji. Dzięki czystości tajemnicy Koranu, dzięki wpływowi jego kryterium rozróżniania między prawdą a fałszem, nasze dusze nie będą dłużej dosiadać nas samych, lecz zamiast tego to one staną się dla nas wierzchowcami, a gdy ujeździmy je, staną się dla nas skutecznym środkiem do osiągnięcia wiecznego życia w Raju.
Człowiek, zgodnie z ogólną naturą swojego istnienia, jest jak chory, którym wstrząsają malaryczne dreszcze. Cierpi z powodu drgań i trzęsień ziemi, jak również dlatego, że spodziewa się największego cierpienia wszystkich istot w Dniu Zmartwychwstania. Jak lęka się nieskończenie małej bakterii, tak lęka się spadającej gwiazdy, kiedy ta pojawia się między ciałami niebieskimi. Jak kocha swój dom rodzinny, tak kocha cały szeroki świat. Jak kocha swój mały ogródek, tak żarliwie kocha nieskończony i wieczny Raj. Tylko Jedyny prawdziwie zasługujący na cześć człowieka, jego Pan, Zbawiciel, Ten, Który daje człowiekowi schronienie i jest celem jego wędrowania, może być Tym, Który obejmuje Swoją potęgą i trzyma w Swej władzy cały świat, Tym, pod Którego rozkazami pozostaje zarówno atom, jak planeta. Dlatego człowiek powinien nieprzerwanie powtarzać za Jonaszem (niech będzie z nim pokój):
Błysk Drugi
Suplikacja Hioba (niech będzie z nim pokój), mistrza cierpliwości, jest zarówno dobrze wypróbowana, jak skuteczna. Idąc za powyższym wersetem, my również powinniśmy mówić w naszych modlitwach:
Sens dobrze znanej historii Hioba (niech będzie z nim pokój) jest następujący:
Kiedy Hiob przez długi czas cierpiał z powodu licznych ran i wrzodów, pamiętał o wielkiej nagrodzie, jaką otrzyma za swoją chorobę, i znosił swoje dolegliwości z największą cierpliwością. Jednak później, kiedy robactwo, które zalęgło się w jego ranach, przeniknęło do jego serca i języka (które są siedzibą wiedzy o Bogu i wspominania Go), bał się, że ucierpi na tym wypełnianie jego obowiązków wobec Pana, dlatego powiedział w swojej suplikacji - nie dla własnej wygody, lecz dla oddawania czci Bogu: "Panie mój! Oto dotknęło mnie utrapienie, a ucierpią na tym moje wspominanie Ciebie słowami i moje oddawanie Ci czci całym sercem".
Wtedy Wszechmocny Bóg przyjął jego czyste, bezinteresowne i pobożne prośby i odpowiedział na nie w najbardziej cudowny sposób. Dał Hiobowi doskonałe zdrowie, ukazując poprzez tę historię wszelkie możliwe rodzaje litości i miłosierdzia.
Ten Błysk składa się z Pięciu Punktów.
PUNKT PIERWSZY
Cielesnym ranom i chorobom Hioba (niech będzie z nim pokój) odpowiadają nasze dolegliwości natury wewnętrznej, choroby ducha i serca. Jeśli nasze dolegliwości natury duchowej ujawniłyby się, a te fizyczne skryły, okazałoby się, że jesteśmy bardziej poranieni i poważniej chorzy niż Hiob. Dzieje się tak, ponieważ każdy grzech, jaki popełniamy, oraz każda wątpliwość, jaka przenika do naszych umysłów, zadaje rany naszym duszom i naszym sercom.
Rany Hioba (niech będzie z nim pokój) były takiego rodzaju, że zagrażały jedynie jego krótkiemu życiu doczesnemu, podczas gdy nasze rany natury wewnętrznej zagrażają nieskończenie długiemu życiu wiecznemu. Potrzebujemy takiego błagania, jakie zaniósł do Boga Hiob, tysiące razy bardziej niż on sam go potrzebował. Tak jak robactwo, które wyszło z jego ran, docierało do serca i języka, każda pokusa i każda wątpliwość wyrastające z ran, jakie zadaje nam każdy popełniany przez nas grzech, mogą - oby Bóg nas przed tym uchronił! - dotrzeć do wnętrza naszych serc, siedliska wiary, zagrażając w ten sposób naszej religijności. Przedostają się także do duchowej radości, jaką dają słowa objaśniające religię Boga, powodując, że człowiek zaczyna ze wstrętem unikać wspominania Boga, zamieniając je na milczenie.
Grzechy docierające do serca czynią je ciemnym i czarnym, dopóki nie zagaśnie w nim światło wiary. W każdym złym uczynku ukryta jest ścieżka prowadząca do niewiary. Jeśli grzech nie zostanie szybko zmazany przez poszukiwanie Bożego przebaczenia, z robaka wyrośnie wąż kąsający serce człowieka.
Dla przykładu: człowiek, który w tajemnicy popełnia haniebny grzech, będzie bał się hańby, która wyniknie z tego, że inni dowiedzą się o jego uczynku. Istnienie aniołów i dżinnów będzie zatem dla niego czymś trudnym do zniesienia, więc długo będzie mu zaprzeczał, choćby musiał czynić to na mocy najmniej znaczących przesłanek.
Podobnie, kto popełnia wielki grzech, przez co zasługuje na męczarnie w Piekle, ten będzie pragnął całym sercem, by Piekło nie istniało, a kiedy usłyszy o groźbie Ognia Piekielnego, ośmieli się zaprzeczać jej, choćby poprzez nic nieznaczącą wskazówkę czy wątpliwość, jeśli nie schroni się za tarczą skruchy i poszukiwania Bożego wybaczenia.
Podobnie, kto nie odprawia obowiązkowej modlitwy i nie wypełnia swojego obowiązku oddawania czci Bogu, ten niechybnie popadnie w rozpacz, jak dzieje się to z ludźmi, którzy zaniedbują swoje mniej ważne obowiązki wobec pomniejszych władców. Opieszałość w wypełnianiu powinności, w jakiej pogrąży się mimo powtarzających się rozkazów Króla, Przedwiecznego, będzie go wielce zasmucać, aż w wyniku swego udręczenia da wyraz swoim pragnieniom, mówiąc do siebie samego: "Och, gdyby nie było żadnego obowiązku oddawania czci!" Z kolei z tego pragnienia wyrośnie żądza sprzeciwienia się Bogu, która przyniesie z sobą wrogość wobec Niego. Jeśli do serca człowieka trafią wątpliwości dotyczące istnienia Boga, będzie on skłonny przyjąć je jako rozstrzygający dowód. Otworzy się przed nim szeroka brama prowadząca do samozniszczenia. Taki nieszczęśnik nie wie, że chociaż jego zaprzaństwo uwolniło go od drobnych problemów, jakie może przynieść obowiązek oddawania czci Bogu, równocześnie właśnie przez swoje zaparcie się ów człowiek stał się celem dla milionów daleko bardziej straszliwych kłopotów. Uciekając przez ugryzieniem komara, z zadowoleniem przyjął ukąszenie węża.
Jest wiele innych przykładów, które mogą być zrozumiane, kiedy odniesiemy je do trzech powyższych po to, aby stał się dla nas oczywisty بَلْ رَانَ عَلٰى قُلُوبِهِمْ sens słów:
PUNKT DRUGI
Jak wyjaśniliśmy w Słowie Dwudziestym Szóstym, omawiając sens Bożego rozstrzygnięcia, znanego jako przeznaczenie, człowiek nawet w przypadku nieszczęść czy chorób nie ma prawa narzekać, a to z następujących trzech powodów:
Powód pierwszy: Bóg Najwyższy uczynił ubranie, jakim jest ciało, w które przyodział człowieka, przejawem Swojej biegłości. Bóg stworzył człowieka, by ten był manekinem, na którym On przycina, poprawia, przerabia i zmienia ubranie, jakim jest ludzkie ciało, ujawniając w ten sposób rozmaite z Jego Najpiękniejszych Imion. Jak Imię Boże "Uzdrowiciel" powoduje, że koniecznym staje się istnienie choroby, tak imię "Dający zaopatrzenie" powoduje, że koniecznym staje się istnienie głodu. I tak dalej.
Powód drugi: Nieszczęścia i choroby uszlachetniają nasze życie, udoskonalają je, wzmacniają i rozwijają tak, że przynosi ono efekty, osiąga perfekcję i spełnia własny cel. Życie monotonnie spędzane na łożu wygody i komfortu nie tyle przypominałoby czyste dobro (jakim mogłoby się zdawać), co zmierzałoby w kierunku czystego zła.
Powód trzeci: Doczesne królestwo tego świata jest dla sług Boga jedynie polem próby i tymczasowym mieszkaniem. Nie jest miejscem przyjemności, wynagrodzenia i zapłaty. Rozważmy zatem, że jeśli jest to mieszkanie dla sługi i miejsce oddawania czci jego Panu, to choroby i niepowodzenia - dopóki nie oddziałują na wiarę człowieka i są znoszone z cierpliwością - pozostają w całkowitej zgodności z aktami czci, a nawet umacniają je, ponieważ każdą godzinę spędzoną na czczeniu Boga czynią równorzędną całemu dniu dobrych uczynków. Zatem ten, którego dotknęły przeciwności, powinien składać za nie podziękowania swemu Panu zamiast narzekać.
W rzeczywistości, są dwa rodzaje oddawania czci: pozytywny i negatywny. Co rozumiemy poprzez czynnik pozytywny, jest oczywiste. Co zaś tyczy się negatywnego, można o nim mówić, kiedy ktoś dotknięty tragedią czy chorobą dostrzega własną słabość i bezsilność, a zwraca się ku swojemu Litościwemu Panu, u Niego szukając schronienia, o Nim rozmyślając, do Niego zanosząc modlitwy - w ten sposób ofiarowuje swojemu Panu czystą postać czci, do której nie ma dostępu obłuda. Jeśli przy tym cierpliwie znosi przeciwności, myśli o związanej z nimi nagrodzie i składa Bogu dzięki, wtedy każda mijająca godzina będzie mu policzona za cały dzień nieprzerwanego oddawania czci. Jego krótkie życie doczesne stanie się dzięki temu bardzo długie. Są nawet przypadki, w których jedna minuta może zostać policzona jako cały dzień wypełniony aktami kultu.
Pewnego razu byłem niezmiernie zatroskany z powodu strasznej choroby, jaka dosięgła jednego z moich braci w życiu ostatecznym, Muhadżira Hafiza Ahmeda. Wtedy jednak do mojego serca przyszła przestroga:
"Pogratuluj mu! Każda minuta, jaką poświęcił na oddawanie czci Bogu, jest warta tyle, co cały dzień". Tak czy inaczej, znosił on swoją chorobę z cierpliwością i wdzięcznością.
PUNKT TRZECI
W jednym lub w dwóch Słowach zwróciliśmy już uwagę na to, że kiedy ktokolwiek rozmyśla o swoim przeszłym życiu, lamentuje, wykrzykując - na głos bądź też jedynie w sercu - "ach!" i "och!". Człowiek albo pogrąży się w żalu, albo też powie: "Dzięki i chwała niech będą Bogu Jedynemu!" Żal człowieka rozniecają cierpienia i strapienia, wynikające z przeminięcia dawnych przyjemności, ponieważ przerwanie przyjemności powoduje strapienie. Niekiedy uciecha trwająca jedynie chwilę powoduje niekończącą się udrękę. Sama myśl o minionych przyjemnościach przypomina rozcinanie bolesnej rany i powoduje wezbranie żalu.
Co zaś tyczy się nieprzemijającej rozkoszy duchowej, która wynika z oddalenia się od trwających tylko chwilę cierpień doznanych w przeszłości, to pobudza ona człowieka do wykrzyknięcia: "Dzięki i chwała niech będą Bogu Jedynemu!" Przy tej wrodzonej skłonności każdego człowieka, jeśli tylko pomyśli on o nagrodzie za wszystkie przeciwności, o wynagrodzeniu, jakie czeka go w życiu ostatecznym, jeżeli uświadomi sobie, że dzięki wszelkim nieszczęściom jego krótkie życie doczesne może zostać policzone jako bardzo długie, wówczas zamiast bycia jedynie cierpliwym powinien być wdzięczny swojemu Panu i powiedzieć:
Powszechnie powiada się, że nieszczęścia trwają długo. Rzeczywiście tak jest, lecz nie dlatego, że są aż tak dokuczliwe i bolesne, jak zazwyczaj wyobrażają sobie ludzie, lecz raczej dlatego, że przynoszą istotne efekty, tak jak może je przynieść długie życie.
PUNKT CZWARTY
Jak zostało wyjaśnione w Stacji Pierwszej Słowa Dwudziestego Pierw szego, cierpliwość i wytrzymałość, dane każdemu człowiekowi przez Wszechmocnego Boga są odpowiednie do każdego nieszczęścia, jakie go spotyka, jeśli tylko człowiek nie roztrwoni ich w bezpodstawnych lękach. Jednak poprzez uleganie złudzeniom, niedbalstwu czy wyobrażeniu, że przemijające życie doczesne będzie trwać wiecznie, marnuje on swoją wytrzymałość na zajmowanie się przeszłością i przyszłością, aż przestaje być ona
wystarczająca do wytrwania w nieszczęściach teraźniejszości, a człowiek zaczyna narzekać i jęczeć, jak gdyby - niechaj Bóg broni! - skarżył się przed ludźmi na Wszechmocnego Boga. Użalając się jak ktoś wielce niesprawiedliwy, a nawet jak szaleniec, ukazuje jedynie niedostatek cierpliwości.
Jeśli dzień, który przeminął, przyniósł nieszczęście, to dzisiaj strapienie odeszło, a pozostał jedynie spokój. Cierpienie przepadło, a przyjemność wynikająca z przemijania strapienia pozostała; odeszły kłopoty, a pozostała nagroda. Stąd nie powinniśmy narzekać, a składać Bogu podziękowania za przyjemności, nie oburzać się z powodu przeciwności, lecz pokochać je. Przemijające życie, które minęło, będzie nam policzone jako błogosławione życie wieczne, a to z powodu nieszczęść, które cierpliwie znosiliśmy. Tracenie cierpliwości na rozmyślanie z upodobaniem o cierpieniach, które minęły, jest obłędem.
Rozmyślanie o chorobach i przeciwnościach, jakie przynoszą dni, które jeszcze nie nadeszły, lecz już jesteśmy z ich powodu zatroskani i zirytowani, również jest głupotą. Powiedzenie komuś: "Jutro lub pojutrze będę głodny i spragniony" i nieprzerwane jedzenie chleba i picie wody już dziś to czyste szaleństwo! Podobnie rozmyślanie o przeciwnościach i chorobach przyszłości, które jeszcze nie zaistniały, cierpienie z ich powodu już teraz, okazywanie irytacji i zadręczanie nią siebie i innych bez najmniejszej konieczności jest głupotą tak wielką, że nie zasługuje już ani na litość, ani na współczucie.
W skrócie: Tak jak wdzięczność zwiększa dary Boże, tak samo narzekania tylko powiększają nieszczęście, a przy tym usuwają możliwość zasłużenia na miłosierdzie.
Podczas pierwszej wojny światowej pewien błogosławiony człowiek z miasta Erzurum został dotknięty straszną chorobą. Udałem się do niego w odwiedziny, a on rzekł do mnie, gorzko się uskarżając: "Od stu nocy nie jestem w stanie złożyć głowy na poduszce, żeby się przespać". Byłem wielce zasmucony, lecz nagle przyszła mi do głowy pewna myśl i powiedziałem:
"Bracie, sto trudnych dni, które przebyłeś, teraz jest jak sto szczęśliwych dni. Nie rozmyślaj o nich, użalając się, raczej spójrz na nie i bądź wdzięcznym. Jeśli chodzi o przyszłe dni, to dopóki nie nadeszły, pokładaj zaufanie w swoim Litościwym i Miłosiernym Panu. Nie płacz, dopóki nie przyjąłeś ciosu, nie martw się tym, czego nie ma, nie przydawaj nieistniejącemu barw tego, co istnieje. Myśl o godzinie, która trwa teraz; twoja cierpliwość i wytrzymałość są dla niej wystarczające. Nie postępuj jak oszalały dowódca, który spodziewając się wzmocnienia sił wroga stojących naprzeciwko prawego skrzydła jego szyku, osłabia lewe skrzydło
własnego wojska, a później przerzuca oddziały ze środka szyku na prawo i na lewo, zanim jeszcze nieprzyjaciel związał walką prawe skrzydło jego armii. Wówczas wróg rozbija centrum jego wojsk, a on pozostaje słaby, z jedynie znikomymi siłami. Bracie, nie bądź jak ten dowódca! Zmobilizuj całą swoją siłę na tę godzinę teraźniejszości, myśl o miłosierdziu Boga, o nagrodzie w przyszłości, o tym, jak twoje krótkie i przemijające życie doczesne przemieni się w długotrwałe i wieczne życie ostateczne. Zamiast gorzko narzekać, składaj Bogu radosne podziękowania".
Z wielką ulgą powiedział: "Chwała i dzięki niech będą Bogu Jedynemu. Teraz moja choroba jest dla mnie dziesięć razy mniej uciążliwa, niż była wcześniej".
PUNKT PIĄTY,
składający się z "Trzech Kwestii" Kwestia Pierwsza
Kwestia Pierwsza
Prawdziwie szkodzącymi nam nieszczęściami są te, które oddzia łują na naszą wiarę. Trzeba w każdej chwili szukać schronienia przed przeciwnościami dotykającymi spraw religii u Boga, do Którego należy sąd, jak również Jego wzywać na pomoc. Z kolei nieszczęścia, które nie dotyczą spraw wiary, w rzeczywistości nie są dla nas niepomyślne. Niektóre z nich to ostrzeżenia, pochodzące od Najbardziej Miłosiernego. Kiedy pasterz ciska kamykami w owce, gdy te wkraczają na pastwisko należące do kogoś innego, owce rozumieją, że kamyk jest ostrzeżeniem przed niebezpiecznym uczynkiem, i przepełnione wdzięcznością, zawracają. Tak samo wiele z pozornych przeciwności to Boże przestrogi i napomnienia, inne stanowią pokutę za grzech, a jeszcze inne powodują, że znika niedbalstwo człowieka, przypominają mu o ludzkiej bezsilności i słabości, przynoszą mu uspokojenie. Co się tyczy tego rodzaju przeciwności, którym są choroby, niezupełnie są one dla nas nieszczęściami, lecz raczej, jak już powiedzieliśmy, łaską od Boga i środkiem, który umożliwia nam oczyszczenie się. Pewne podanie mówi: "Tak jak drzewo zrzuca swoje dojrzałe owoce, kiedy nim potrząsnąć, tak grzechy odpadają od człowieka, gdy gorączkuje i wstrząsają nim dreszcze".
Hiob (niech będzie z nim pokój) w swoim błaganiu nie modlił się o pocieszenie dla swojej duszy, lecz raczej poszukiwał lekarstwa dla intencji oddawania czci Bogu, kiedy choroba uniemożliwiła mu wspominanie Boga słowem i rozmyślanie o Nim sercem. My również, kiedy odmawiamy tę suplikację, powinniśmy uczynić naszą podstawową intencją uleczenie wewnętrznych i duchowych ran, które powstały na skutek naszych grzechów.
Dopóki dotykają nas jedynie schorzenia natury fizycznej, możemy szukać ucieczki przed nimi, kiedy utrudniają nam wykonywanie aktów kultu, jednak powinniśmy czynić to z pokorą i błaganiem, bez protestów i użalania się nad sobą. Jeśli przyjmujemy Boga za naszego Pana i za Tego, bez Którego istnienia nasza egzystencja byłaby niemożliwa, musimy także zaakceptować wszystko, co zsyła nam nasz Pan w Swojej hojności. Wzdychania i narzekania pociągają za sobą sprzeciw wobec Bożego rozstrzygnięcia, są oskarżeniami wymierzonymi przeciwko Bożemu miłosierdziu. Ten, kto krytykuje zarządzenia Boga, zachowuje się jak człowiek, który uderza głową o kowadło i rozbija ją. Ktokolwiek śmie oskarżać Boskie miłosierdzie, ten niechybnie zostanie go pozbawiony. Użycie złamanej ręki do wywarcia srogiej zemsty spowoduje jedynie jeszcze większe jej uszkodzenie. Tak samo kiedy człowiek dotknięty nieszczęściem odpowiada na to buntem, narzekaniami i zatroskaniem, jedynie powiększa swoje nieszczęście.
Kwestia Druga
Nieszczęścia natury fizycznej rosną, gdy postrzegamy je jako duże, a kurczą się, gdy są postrzegane jako małe. Przykładowo, nocą przychodzi do kogoś sen - jeśli zwrócimy na niego uwagę, zacznie rosnąć i rosnąć, jeśli nie, ulotni się. Tak samo, jeśli ktoś stara się odpędzić atakujący go rój pszczół, staną się bardziej agresywne, natomiast gdy człowiek nie zwróci na nie uwagi, rozpierzchną się i odlecą. Jeśli zatem uważamy przeciwności natury fizycznej za wielkie, jeśli sami nadajemy im znaczenie, będą rosły, a z winy naszego niepokoju wyjdą ze sfery wyłącznie cielesnej, by zapuścić korzenie w naszych sercach. Rezultatem tego będzie schorzenie duchowe, wokół którego oplecie się nieszczęście natury zewnętrznej, by stać się niezniszczalnym. Jeśli jednak usuniemy trwogę poprzez zadowolenie z Bożego dekretu i całkowite zaufanie Bogu, nieszczęście natury cielesnej zacznie się stopniowo zmniejszać, aż wyschnie i sczeźnie, tak jak drzewo, od którego odcięto korzenie.
Pewnego razu dla opisania owej prawdy ułożyłem następujące wersy:
Nie szlochaj z powodu przeciwności, nieszczęśniku, przyjdź i zaufaj Bogu!
Wiedz, że lamentowanie tylko umacnia twe nieszczęście i jest wielkim błędem.
Znajdź Tego, Który zesłał nieszczęście, a dowiesz się, że jest ono rozkosznym darem spośród Jego darów.
Porzuć zatem płacz i złóż Mu podziękowania, jak słowik uśmiechaj się przez łzy!
Jeśli Go nie odnalazłeś, wiedz, że cały ten świat jest cierpieniem spośród cierpień, ulotnością i stratą.
Dlaczegóż więc biadasz z powodu drobnej przeciwności, kiedy świat wokół ciebie jest pełen niedoli? Przyjdź i zaufaj Bogu!
Zaufaj Bogu! Śmiej się nieszczęściu w twarz, a i ono się roześmieje. Kiedy się roześmieje, osłabnie, przekształci się i zmieni.
Jeśli podczas pojedynku śmiejemy się w twarz strasznemu przeciwnikowi, jego wrogość maleje, staje się zwyczajnym żartem, aż znika, zmieniając się w chęć pojednania. Jeśli staniemy w obliczu nieszczęścia, ufając Bogu, efekt będzie podobny.
Kwestia Trzecia
Każda epoka ma określone cechy. W naszych czasach, w wieku niedbałości, przeciwności zmieniły swój kształt. W pewnych czasach i dla pewnych ludzi pozorne nieszczęścia w rzeczywistości są raczej przejawami łaski Bożej. Ponieważ uważam, że ci, których w dzisiejszych czasach dotykają choroby, są szczęśliwi - pod warunkiem, że choroby nie osłabiają ich wiary - nie zdarza mi się sprzeciwiać się dolegliwościom i nieszczęściom ani nie współczuję tym, na których zostały one zesłane. Kiedykolwiek napotykam młodego człowieka, dotkniętego chorobą czy strapieniem, widzę, że przejmuje się on swoimi obowiązkami religijnymi i sprawami życia ostatecznego znacznie bardziej niż jego rówieśnicy. Wnioskuję z tego, że dla takich ludzi choroba nie stanowi nieszczęścia, lecz raczej dar od Boga. To prawda, że choroba przyprawia człowieka o strapienie podczas krótkiego i ulotnego życia doczesnego, lecz równocześnie jest korzystna dla jego życia ostatecznego, a odpowiednią postawę podczas niej należy traktować jako rodzaj aktu czci. Gdyby człowiek był zdrowy, nie zachowałby stanu, który cieszy go, kiedy jest chory, a w wyniku zapalczywości właściwej dla młodego wieku oraz wskutek hulaszczej natury naszych czasów oddałby się rozpuście.
Podsumowanie
Wszechmocny Bóg w celu ukazania Swojej nieskończonej potęgi i nieograniczonego miłosierdzia uczynił nieodłącznymi dla człowieka nieskończoną bezsilność i nieograniczone potrzeby. Dodatkowo, celem ukazania bezkresnego haftu, utkanego z Jego Najpiękniejszych Imion, stworzył człowieka niby maszynę zdolną do odczuwania nieskończonej ilości rodzajów tak dolegliwości, jak również rozkoszy. We wnętrzu maszyny, jaką jest człowiek, znajdują się setki różnych przyrządów, a każdemu z nich Bóg przypisał różne cierpienia i przyjemności, różne obowiązki i nagrody za ich wykonywanie. Wszystkie Jego Najpiękniejsze Imiona przejawiają się zarówno w "makroczłowieku", jakim jest nasz świat, jak i w mikrokosmosie, jakim jest człowiek. Korzyści (jak zdrowie czy dobre samopoczucie) i przyjemności czynią człowieka składającym podziękowania Bogu i pobudzają maszynę, jaką jest ludzkie ciało, do wykonywania jej rozlicznych funkcji, aż człowiek staje się podobny fabryce wytwarzającej owe podziękowania.
Podobnie dzięki nieszczęściom, chorobom, cierpieniom i innym czynnikom, wprawiającym maszynę w ruch, inne tryby maszyny poruszają się i obracają. Kopalnia słabości, bezsilności i ubóstwa, nieodłącznie związana z ludzką naturą, została stworzona po to, by działała. Taka kolej rzeczy wywołuje w człowieku stan, w wyniku którego poszukuje on u Boga schronienia i pomocy nie tylko słowem, ale też językiem wszystkich swoich członków. Poprzez takie zdarzenia człowiek staje się podobny do piszącego pióra, zawierającego w sobie tysiące innych piór. Zapisuje ustaloną dla niego drogę jego egzystencji na stronie swojego życia doczesnego lub na tablicy w świecie porównań, wytęża siły, by wypowiadać Najpiękniejsze Imiona Boże, staje się poematem na cześć chwały Boga Jedynego i w ten sposób wypełnia obowiązki wynikające z jego natury.
Błysk Trzeci
(Wzruszenie i rozkosz natury duchowej złączyły się w tym Błysku w całej rozciągłości, a ponieważ wynikający z nich entuzjazm nie zważa zbytnio na zasady rozsądku, zaś skala naszego myślenia nie jest dla niego odpowiednia, przeto nie powinno się ważyć treści niniejszego Błysku jedynie na szalach logiki).
Wyrażenie: O, Przedwieczny, Ty pozostaniesz na wieki (które za każdym razem należy wypowiedzieć dwukrotnie) ujmuje w słowa znaczenie powyższego wersetu, jak również oznajmia nam dwie ważne prawdy. Właśnie dlatego niektórzy spośród uczonych wspólnoty sufickiej Naqszbandijja stworzyli pewne wyjątkowe modlitwy, opierające się właśnie na powtarzaniu tego wyrażenia, uważając je za rodzaj streszczenia innych suplikacji. Rozumiejąc, że fraza O, Przedwieczny, Ty pozostaniesz na wieki objaśnia znaczenie powyższego wersetu, wyjaśnimy kilka punktów dotyczących doniosłej prawdy, którą wyrażają te słowa.
PUNKT PIERWSZY
Kiedy za pierwszym razem recytujemy: O, Przedwieczny, Ty pozostaniesz na wieki, te słowa są niczym operacja chirurgiczna, usuwająca z ludzkiego serca wszystko prócz Boga Jedynego. Dzieje się to w następujący sposób:
Poprzez swoją ogólną naturę, człowiek jest związany z niemal wszystkimi innymi istotami. W jego naturze zawiera się także bezkresna zdolność do miłowania. Z obu tych powodów człowiek kształtuje w sobie miłość do wszystkich istot. Kocha ogromny świat tak, jakby był to jego dom, i tak samo kocha wieczny Raj tak, jakby był to jego ogródek. Jednakże nie może on zatrzymać istot, które kocha - odchodzą, a człowiek stale cierpi ból wynikający z rozłąki. Bezbrzeżna miłość staje się drogą do bezbrzeżnej udręki.
Wina za cierpienie takich męczarni leży jednak tylko po stronie człowieka, który otrzymał serce o nieskończonej zdolności miłowania, aby skierować jego miłość ku Jedynemu, Którego piękno jest nieskończone i nieśmiertelne. Niewłaściwie używając swej zdolności miłowania i poświęcając ją dla przemijających istot, człowiek postępuje źle, a ból wynikający z rozłąki z tym, co umiłował, jest jedynie karą za jego błąd.
Zatem kiedy człowiek po raz pierwszy wypowiada słowa: O, Przedwieczny, Ty pozostaniesz na wieki, rozrywa więzy łączące go z nietrwałymi istotami, pozostawia te obiekty miłości, zanim one porzucą jego, a także staje się świadomy błędu, który popełnił. Poprzez to wyrażenie człowiek oznajmia, że miłość powinna być ograniczona do umiłowania Wiecznego, Ukochanego, jakby ujmował znaczenie owej frazy w takie słowa: "Zaprawdę, Ty jesteś jedynym bytem, który przetrwa! Wszystko prócz Ciebie jest przemijające. Moje serce nie może być przywiązane do czegokolwiek, co przemija, ponieważ zostało stworzone dla wiekuistej miłości, by mogło czuć jej płomień, trwający od przedwieczności do wiecznej przyszłości. Skoro niezliczone obiekty mojej miłości przeminą, opuszczą mnie i odejdą, oznajmiając: O, Przedwieczny, Ty pozostaniesz na wieki, oświadczam, że je porzucę, zanim one porzucą mnie. Tylko Ty Jeden jesteś nieśmiertelny, zaś ja wiem i wierzę w to, że Twoje stworzenia mogą stać się nieśmiertelne jedynie wtedy, gdy Ty je takimi uczynisz, a zatem powinny być kochane jedynie poprzez miłość do Ciebie, w przeciwnym razie nie mogą być godne miłości mojego serca".
Serce człowieka osiąga stan, w którym żegna się z nieprzeliczonymi obiektami swojej miłości, a spostrzegając na ich pięknie pieczęć przemijania, zrywa więzy, którymi było z nimi połączone. W przeciwnym razie człowiek będzie cierpieć z powodu wszelkich ran, jakie odniosą umiłowane przez niego istoty. Drugie wypowiedzenie wyrażenia O, Przedwieczny, Ty pozostaniesz na wieki, jest zarówno balsamem na owe rany, jak i antidotum przeciwko nim. Oznacza: "O, Przedwieczny, ponieważ
Ty jesteś Wiekuisty, Ty mi wystarczysz, Ty zajmujesz w moim sercu miejsce wszelkich innych Twoich stworzeń, ponieważ dopóki Ty istniejesz, istnieje wszystko!"
Tak, piękno, hojność czy doskonałość w istnieniu, które rozbudzają miłość, najczęściej są jedynie znakami piękna, hojności i doskonałości Jedynego, które prawdziwie przetrwają wtedy, gdy nie pozostanie nic innego. Po przejściu przez wiele zasłon to, co widzimy w stworzeniach Boga, jest jednak jedynie bladym cieniem Jego doskonałych cech. W rzeczywistości są to jedynie cienie cieni, rzucanych przez przejawy Jego Najpiękniejszych Imion.
PUNKT DRUGI
W naturze człowieka zawiera się również żarliwe umiłowanie wieczności. Co więcej, poprzez potęgę swojej wyobraźni człowiek oddaje się urojeniom, dopatrując się pewnego rodzaju nieśmiertelności we wszystkim, co kocha. W głębi swojego istnienia płacze za każdym razem, kiedy pomyśli o przemijaniu obiektów swej miłości, lub kiedy widzi, jak przemijają. Wszelkie swoje lamenty z powodu rozłąki wyraża poprzez płacz, spowodowany umiłowaniem nieśmiertelności. Jeśli nie byłoby wyobrażenia nieśmiertelności, nie istniałaby miłość. Można nawet powiedzieć, że usilne pragnienie nieśmiertelności, zrodzone z jej żarliwego umiłowania, jak również ze spontanicznej, właściwej każdemu z nas, modlitwy o nieśmiertelność, już samo w sobie jest powodem istnienia wiecznego królestwa i niekończącego się Raju. Odwieczny i Jedyny Godny Chwały przyjął żarliwe i niezachwiane pragnienie wrodzone człowiekowi, przyjął potężną i skuteczną modlitwę wszystkich ludzi, ponieważ właśnie dla przemijającej istoty, jaką jest człowiek, stworzył wiecznie trwające królestwo.
Czy w ogóle jest możliwe, żeby nieskończenie Hojny i Litościwy Stwórca miał przyjąć błahe pragnienia małego żołądka i jego błaganie wyrażane językiem zgodnym z naturą chwilowego istnienia, a odrzucić żarliwe pragnienie całego rodzaju ludzkiego, które powstaje z nieprzezwyciężonej, wrodzonej potrzeby ludzi, które jest powszechne, niezmienne, a przy tym słuszne, czy miałby nie przyjąć modlitwy o nieśmiertelność, wyrażanej zarówno słowami, jak i poprzez stan każdego człowieka? Broń Boże, po sto tysięcy razy! To niemożliwe, żeby On miał nie przyjąć tych próśb Swoich sług. Odrzucenie ich nie byłoby zgodne ani z Jego mądrością, ani z Jego sprawiedliwością, ani z Jego miłosierdziem, ani z Jego wszechmocą.
Ponieważ człowiek wielce pragnie nieśmiertelności, wszystkie jego dążenia i przyjemności związane są z życiem wiecznym. Ponieważ
nieśmiertelność jest właściwa Przedwiecznemu, Jedynemu, Chwalebnemu, ponieważ Jego Najpiękniejsze Imiona są niezmienne i wieczne, ponieważ zwierciadła Przedwiecznego ukazują odcienie Jego doskonałych cech, odbijają Jego zarządzenia i objawiają pewien rodzaj nieśmiertelności, z pewnością kwestią najważniejszą dla człowieka i jego najbardziej naglącym obowiązkiem jest stworzenie właściwej relacji z Przedwiecznym i podporządkowanie się Temu, Który posiada Najpiękniejsze Imiona, albowiem za wszystko, co wydamy na drodze Przedwiecznego, uzyskamy pewien rodzaj nieśmiertelności. Tę prawdę wyrażamy, wypowiadając po raz drugi słowa: O, Przedwieczny, Ty pozostaniesz na wieki. Oprócz uzdrowienia niezliczonych duchowych ran człowieka, słowa te zaspokajają gorące pragnienie nieśmiertelności, właściwe ludzkiej naturze.
PUNKT TRZECI
Na tym świecie oddziaływanie czasu na wszelkie rzeczy i na ich przemijanie jest wielce zróżnicowane. Wszelkie byty są jak okręgi o wspólnym środku, z których jedne mieszczą się w innych, lecz różnią się między sobą zależnie od szybkości ich przemijania.
Tak jak wskazówki zegara odmierzające sekundy i te, które odmierzają minuty, godziny i dni, na pierwszy rzut oka są do siebie podobne, lecz różnią się pod względem szybkości, tak samo sfery ludzkiego ciała, serca i duszy różnią się od siebie. Na przykład ciało posiada nieśmiertelność, żyje i istnieje w dniu dzisiejszym, czy może nawet w teraźniejszej godzinie, kiedy przeszłość i przyszłość nie istnieją, lecz sfera istnienia i życia serca rozciąga się od wielu dni z przeszłości, poprzez teraźniejszość, po wiele dni w przyszłości. Sfera duchowa, w której pojęcia istnienia i życia rozciągają się od lat poprzedzających teraźniejszość po lata, które dopiero nadejdą, jest jeszcze bardziej rozległa.
Poprzez taką naturę rzeczy - zgodnie z wiedzą o Bogu, Panu każdej rzeczy, Tym, Który utrzymuje przy życiu wszelkie Swoje stworzenia, zgodnie z miłością do Niego, zgodnie z oddawaniem czci Temu, dzięki Któremu powstaje życie serca i duszy, zgodnie z rozkoszą płynącą z uznania istnienia Najbardziej Miłosiernego - przemijające życie doczesne zawiera się wewnątrz życia wiecznego, przynosi wyniki w życiu wiecznym, a także przypomina życie wieczne.
Tak, jedna sekunda na drodze Tego, Który jest Prawdziwie Trwającym, na drodze miłości, wiedzy i przyjemności, jest jak cały rok, zaś w przeciwnym razie cały rok będzie jak jedna sekunda. Można nawet powiedzieć, że jedna sekunda na Jego drodze to wiele lat życia wiecznego,
a dla niedbałych ludzi, widzących jedynie sprawy tego świata, sto lat jest jak jedna sekunda. Znane powiedzenie mówi: "Chwila rozłąki trwa tyle, co cały rok, a wspólnie spędzony rok przemija w jednej chwili". Mówię coś wręcz przeciwnego: chwila zjednoczenia z Bożym miłosierdziem poprzez przyjemności zsyłane przez Przedwiecznego i Chwalebnego jest oknem otwartym na harmonię, która trwa nie jedynie przez jeden rok, lecz nie przemija, podczas gdy nie tylko jeden rok, lecz być może nawet tysiąc lat spędzonych w nieuwadze i na błąkaniu się bez właściwego przewodnictwa, minie w jednej chwili. Potwierdza to inne, bardziej znane powiedzenie:
Wyraźne znaczenie pierwszego z dobrze znanych powiedzeń, przytoczonych powyżej, jest następujące: jako że związki z przemijającymi istotami również przemijają, zatem jakkolwiek długo by nie trwały, wydają się krótkie. Rok takiego związku mija szybko jak jedna sekunda, jest jedynie urojeniem i snem, a powoduje tylko żal i smutek. Ponieważ ludzkie serce pragnie nieśmiertelności, z jednego roku związku może otrzymać jedynie taką przyjemność, jaką przynosi najmniejszy ułamek sekundy, zaś chwila rozłąki jest odczuwana nie jak jeden rok, lecz jak wiele lat, ponieważ rozłąka to bardzo szerokie pojęcie, a jej niszczący wpływ na serce trwa całe lata, gdyż serce tęskni do życia wiecznego. Jedno rozstanie zwiastuje wiele innych. Jeśli chodzi o błahe uczucia natury fizycznej, dla nich zarówno przeszłość, jak przyszłość zdają się wypełnione rozłąkami.
W tym temacie mówimy: O, człowieku! Czy chcesz spowodować, by twoje krótkie i bezużyteczne życie stało się wiecznym, korzystnym dla ciebie i owocnym? Ponieważ takie życzenie wypowiada cała ludzkość, spędź swe życie na drodze Prawdziwie Trwającego, ponieważ dzięki wszystkiemu, z czym zwrócisz się do Przedwiecznego, otrzymasz objawienie czekającej cię nieśmiertelności.
Jako że każdy gorąco pragnie długiego życia i tęskni do nieśmiertelno ści, jako że są sposoby na wydłużenie szybko mijającego życia doczesnego i na przekształcenie go w życie wieczne, z pewnością każdy, kto nie stracił swego człowieczeństwa, będzie poszukiwał owych sposobów, będzie starał się zamienić to, co możliwe, w rzeczywistość, stosownie do tego postępując. Tak, takie sposoby istnieją, a oto one: działaj dla osiągnięcia
Bożego miłosierdzia, spotykaj się z innymi ludźmi dla osiągnięcia Bożego miłosierdzia, pracuj dla osiągnięcia Bożego miłosierdzia, niech granice twojego postępowania wyznaczają słowa: "Dla Boga, dla Bożego miłosierdzia, ze względu na Boga". Wtedy wszystkie krótkie chwile twojego życia zamienią się w lata.
O tej prawdzie wspomina werset koraniczny, który oznajmia, że jedna noc - Noc Przeznaczenia - jest warta tyle, co tysiąc miesięcy, czyli około osiemdziesięciu lat. Rozciąganie się czasu, zgodne z zasadą, na którą wskazują prawdziwe przykłady świętych ludzi, także wskazuje na tę prawdę. I tak, poprzez swoją tajemnicę, wniebowstąpienie trwające kilka minut staje się jak wiele lat, dowodzi istnienia owej prawdy i ukazuje ją jako rzeczywistą. Kilka godzin wniebowstąpienia Proroka Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) swoim znaczeniem i rozpiętością obejmowało tysiące lat, ponieważ poprzez Podróż Nocną Posłaniec Boga wkroczył do świata wieczności, a kilka minut w owym świecie mieści w sobie tysiące lat naszego świata.
Poza tym przykładem, są też znane liczne i zgodne z omawianą prawdą wypadki rozszerzania się czasu, jakich doświadczyli święci mężowie. Przekazano, że niektórzy z nich wykonywali pracę, jaka powinna zająć cały dzień, w ciągu jednej minuty, inni wypełniali obowiązki całego roku podczas jednej godziny, zaś jeszcze inni potrafili na przestrzeni jednej minuty wyrecytować cały Koran. Tak wiarygodni ludzie prawdy nigdy nie mogliby umyślnie zniżyć się do kłamstwa. Nie może być żadnych wątpliwości co do tego, że zaobserwowali właśnie fakt zakrzywienia się czasu, skoro był on tak wiele razy i tak jednogłośnie relacjonowany.
Rozciąganie się czasu, jakiego doświadczamy w snach, to rodzaj tego zjawiska, który może potwierdzić każdy. Czasami potrzebujemy całego dnia na jawie, by przeżyć zdarzenia, usłyszeć lub wypowiedzieć słowa, doświadczyć przyjemności czy bólu, jakich doznaliśmy podczas jednej minuty snu.
W skrócie: Człowiek z pewnością jest istotą nietrwałą, jednak został stworzony dla nieśmiertelności, a także po to, by był zwierciadłem dla Przedwiecznego; powierzono mu obowiązki, których wypełnienie wyda
wieczne owoce; nadano mu postać, poprzez którą ukazują się odbicia wiecznych Najpiękniejszych Imion Przedwiecznego. Wobec tego jego prawdziwym i prowadzącym do szczęścia obowiązkiem jest przylgnięcie - wraz ze wszystkimi jego zdolnościami i darami - do Najpiękniejszych Imion Przedwiecznego, a także nieprzekraczanie granic tego, z czego On będzie zadowolony; człowiek ma obowiązek zwrócić się ku swemu Panu i do Niego dążyć. Jak język człowieka głosi: O, Przedwieczny, Ty pozostaniesz na wieki, tak jego serce, dusza, umysł i wszystkie wyrafinowane zdolności powinny oznajmić:
Błysk Czwarty
(Kwestia imamów jest sprawą o znaczeniu drugorzędnym, jednak ponieważ poświęca się jej nadmiernie wiele uwagi, potraktowaliśmy ją tak, jakby należała do spraw wiary, którymi zajmują się uczeni ludzie pióra, i do podstawowych zasad religii. Tutaj omawiamy ją częściowo w takim zakresie, a częściowo dlatego, że odnosi się ona do naszych podstawowych obowiązków dotyczących spraw Koranu i wiary).
W dwóch Stacjach zwrócimy uwagę na dwie spośród wielkich prawd zawartych w powyższych szlachetnych wersetach.
STACJA PIERWSZA,
składająca się z "Czterech Punktów" Punkt Pierwszy
Powyższe wersety opisują doskonałą litość i miłosierdzie Szlachetnego Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) wobec jego wspólnoty. Według mądrych hadisów, kiedy wśród przerażenia, jakie ogarnie wszystkich w Dzień Zmartwychwstania, każdy - wliczając w to również proroków - będzie wołał o zmiłowanie dla siebie samego, Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) okaże litość i współczucie, wołając: "Moja wspólnota, Panie! Moja wspólnota!" ak potwierdzają ci, którzy dotarli do prawdy, kiedy Prorok urodził się, jego matka słyszała, jak wypowiada suplikacje, wśród których były również te słowa. Poza tym cała historia jego życia - tak samo jak fakt, że Prorok nauczał swoich towarzyszy życzliwości - ukazuje jego doskonałe współczucie i łagodność w postępowaniu. Również poprzez ukazanie całej społeczności muzułmańskiej nieskończonej potrzeby nieprzeliczonych modlitw Posłaniec Boga okazał bezgraniczne współczucie, ponieważ w ten sposób udowodnił, że troszczy się o szczęście całej swej wspólnoty. W związku z tym można zrozumieć, jak bardzo niedostatek wdzięczności i niedoskonałość sumienia są niezgodne z praktyką tak życzliwego i współczującego przywódcy.
Punkt Drugi
Obok ogólnych obowiązków, jakie wynikały z jego posłannictwa, Szlachetny Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) okazywał wspaniałą litość również w pewnych określonych sprawach o mniejszym znaczeniu. Na pierwszy rzut oka tak uprzejme postępowanie w pewnych kwestiach mogło wyglądać na nieodpowiednie dla najwyższej doniosłości jego misji. Jednak w rzeczywistości owe drobne sprawy były wskazówkami dla muzułmanów, były jak próbki lub wzorce mocnego łańcucha, dzięki którym mógł zostać wypełniony uniwersalny, ogólny obowiązek posłannictwa Muhammada. Największe znaczenie zostało zatem nadane owym próbkom właśnie przez wzgląd na mocny i potężny łańcuch.
Na przykład nadzwyczajna delikatność, z jaką Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) traktował Hasana i Husajna w ich dzieciństwie oraz wielka uwaga, jaką im poświęcał, nie wynikały jedynie z miłości, właściwej Prorokowi uprzejmości czy uczuć rodzinnych, lecz raczej były spowodowane tym, że każde z takich zachowań stanowiło wskazówkę, świetlistą nić prowadzącą do zrozumienia funkcji proroctwa, źródło dobrego postępowania, jego przykład i wyznacznik dla całej wspólnoty, której Prorok miał pozostawić dziedzictwo swego posłannictwa.
Zaiste, Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) zwykł delikatnie brać Hasana (niech Bóg będzie z niego rad) w objęcia i całować jego głowę przez wzgląd na tych, którzy mieli wywodzić się od niego, na oświeconych, błogosławionych, podobnych Mahdiemu potomków Hasana, takich jak Szejk Gajlani, Ghałs al-A'zam, którzy mieli zostać spadkobiercami proroctwa i wesprzeć święte prawo szariatu przyniesione przez Muhammada. Okiem proroctwa Posłaniec Boga ujrzał świętą służbę, jaką będą oni pełnić w przyszłości i przyklasnął jej. To, że ucałował głowę Hasana, było znakiem aprobaty i poparcia.
Również kiedy obejmował Husajna (niech Bóg będzie z niego rad), poświęcał mu uwagę i okazywał czułość, czynił to przez wzgląd na znamienitych imamów jak Zajn al-'Abidin czy Dżafar as-Sadiq, na liczne oświecone osoby podobne Mahdiemu, na prawdziwych spadkobierców proroctwa, którzy mieli pochodzić z promienistej linii Husajna, przez wzgląd na religię islamu i na obowiązek swego posłannictwa.
Ponieważ w jego sercu była wiedza o tym, co niewidzialne, Prorok Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) poprzez świetlistą wizję i dzięki oku przenikającemu przyszłość mógł, żyjąc w epoce szczęśliwości na tym świecie, przyglądać się Wielkiemu Zgromadzeniu w Dzień Zmartwychwstania, z ziemi widział Raj, przypatrywał się wydarzeniom, które miały miejsce za czasów Adama (niech będzie z nim pokój) i zostały ukryte przez zwykłymi ludźmi za ciemnymi zasłonami przeszłości, a nawet ujrzał Tego, Któremu należy się wszelka chwała, zatem z pewnością zobaczył również najdalsze krańce duchowego świata, imamów, spadkobierców proroctwa i Mahdich wywodzących się z linii Hasana i Husajna.
Z całą pewnością całował głowy swoich wnuków tak, jakby chciał ucałować głowy ich wszystkich. O tak, Szejk Gajlani z pewnością miał swój udział w pocałunku, jaki Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) złożył na czole Hasana!
Punkt Trzeci
Zgodnie z pewną interpretacją, słowa wersetu koranicznego 42:23:
znaczają: "Szlachetny Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) nie chciał żadnego wynagrodzenia za wypełnianie obowiązków wynikających z jego posłannictwa, chciał jedynie, by okazać miłość jego rodzinie".
Jeśli zostanie postawione pytanie: Wedle takiego rozumowania wygląda na to, że możemy odnieść pożytek z utrzymywania dobrych relacji z członkami rodziny. Tymczasem, zgodnie ze znaczeniem słów Boga:
stota nauki posłannictwa zawiera się w szacunku wobec Boga, w zbliżaniu się do Niego, nie w szacunku dla więzi rodzinnych?
Odpowiemy: Dzięki swojej wizji, która przeniknęła niewidzialne, Szlachetny Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) zobaczył, że jego rodzina stanie się drzewem dającym światło dla całego świata islamu. Spośród jego rodziny miała pochodzić przytłaczająca większość osób, które miały zostać przewodnikami i nauczycielami, by kształcić każdy poziom muzułmańskiego świata, aż poprzez swoje osiągnięcia ludzie osiągną doskonałość. Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) przepowiedział, że ostatnia część modlitwy nakazanej całej jego wspólnocie, czyli modlitwa za niego i za jego rodzinę:
zawsze zostanie przyjęta. Oznacza to, że tak, jak olbrzymią większość ludzi prowadzących innych drogą prostą spośród wspólnoty Abrahama
(niech będzie z nim pokój) stanowili prorocy spośród rodziny Abrahama i spośród jego potomków, tak Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) ujrzał, że duchowymi podporami dla jego wspólnoty będą ludzie wywodzący się z jego rodziny, wypełniający doniosłe obowiązki wobec islamu, a w większości przypadków będą to ci, którzy trzymają się zasad i drogi sufich, podobni prorokom Izraela. Dlatego, kiedy Bóg nakazał mu, by powiedział: «Ja nie żądam od was za to żadnej zapłaty, tylko miłości dla bliskich», Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) wymagał od swojej wspólnoty miłości dla jego rodziny.
Fakt ten potwierdzają liczne przekazy. Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) wielokrotnie oznajmił: Zostawiam wam dwie rzeczy. Jeśli będziecie się ich trzymać, osiągniecie zbawienie. Jedną z nich jest Księga Boga, a drugą moja rodzina. Powiedział tak, ponieważ członkowie jego rodziny z jednej strony byli źródłem informacji i przykładem praktyki Proroka, z drugiej - jej strażnikami, którym powierzono przestrzeganie sunny pod każdym względem. Oto dlaczego nauką, jaką powinniśmy wyciągnąć z przytoczonego hadisu, jest trzymanie się Księgi Boga i praktyki Proroka. Oznacza to, że poprzez szacunek dla posłannictwa Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) powinniśmy praktykować naszą religię tak, jak czynił to Prorok, a przykładu szukać u członków jego rodziny. Nikt, kto porzuca praktykę Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), nie będzie prawdziwie członkiem jego rodziny, tak samo jak nigdy taki człowiek nie zostanie jej prawdziwym przyjacielem.
Ponadto powód, dla którego Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) pragnął, by ludzie z jego wspólnoty zbierali się wokół członków jego rodziny, był taki, że - za pozwoleniem Boga - wiedział on o tym, że z biegiem lat jego rodzina stanie się liczna, a islam osłabnie. Niezwykle liczna i silna grupa ludzi wspierających się nawzajem miała się wówczas stać konieczna jako narzędzie, dzięki któremu świat muzułmański będzie rozwijał się tak duchowo, jak i pod względem dobrej moralności - za Boskim zezwoleniem. Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) myślał o tych czasach i dlatego życzył sobie, by ludzie z jego wspólnoty skupiali się wokół członków jego rodziny.
Zaprawdę, nawet jeśli członkowie rodziny Proroka nie aż tak dalece wyprzedzali pozostałych w sprawach religii i wiary, to wciąż byli daleko przed innymi tam, gdzie chodziło o poddanie się Bogu, upodobanie w Nim i tworzenie Jego stronnictwa. Działo się tak, ponieważ byli szczerymi wyznawcami islamu zarówno poprzez cechy wrodzone, jak poprzez pochodzenie i charakter. Nawet jeśli naturalne skłonności człowieka czynią go słabym, niegodnym, czy tym, komu powierzono wspaniały depozyt bez uzasadnienia, nie może on porzucić swego zadania. Czy jest możliwe, żeby człowiek zrezygnował ze wsparcia na drodze prawdy, z którą związali się wszyscy jego przodkowie - najsilniejsi, najbardziej wytrwali, najbardziej wierni i lojalni, najznamienitsi z ludzi - dzięki której zdobyli sławę, której poświęcili całe swoje życie, na drodze prawdy, którą człowiek tak wyraźnie odbiera jako fundamentalną i zgodną z jego naturą? Właśnie z powodu poddania się Bogu i silnego pokładania upodobania w Nim Jedynym ludzie spośród rodziny Proroka przyjmowali każde najbardziej błahe słowo wspierające religię islamu tak, jakby było mocnym dowodem. Ich współdziałanie wynikało z ich cech wrodzonych, podczas gdy inni mogą się zjednoczyć dopiero po okazaniu im silnych dowodów.
Punkt Czwarty
W związku z punktem czwartym niniejszej Stacji, pokrótce zasygnalizujemy kwestię, nad którą dyskutują szyici i sunnici, a jej znaczenie zostało przez nich powiększone do tego stopnia, że znalazła ona miejsce nawet w książkach o doktrynie muzułmańskiej, pośród fundamentów wiary .
Sunnici twierdzą: "'Ali (niech Bóg będzie z niego rad) był czwartym spośród Kalifów Sprawiedliwych. Abu Bakr As-Siddiq (niech Bóg będzie z niego rad) był lepszy od niego i bardziej zasługiwał na kalifat, dlatego objął go jako pierwszy", podczas gdy szyici twierdzą: "Kalifat należał się 'Alemu, któremu wyrządzono niesprawiedliwość. 'Ali zasługiwał na kalifat najbardziej spośród wszystkich muzułmanów". Streszczenie argumentów przemawiających na korzyść twierdzenia szyitów jest następujące: "Hadis Proroka mówiący o 'Alim, o jego tytule Króla Świętości, o tym, że 'Ali był uznanym autorytetem na ogromnej większości dróg duchowości i świętości, o jego zadziwiającej wiedzy, męstwie i żarliwości
w oddawaniu czci Bogu, żywe zainteresowanie Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) sprawami 'Alego i jego potomków - to wszystko pokazuje, że właśnie 'Ali najbardziej zasługiwał na kalifat, który zawsze mu się należał, a został mu odebrany".
Odpowiedź: Fakt, że 'Ali (niech Bóg będzie z niego rad) był następcą trzech pierwszych kalifów, że wielokrotnie uznawał ich zwierzchnictwo, że sam cieszył się u nich pozycją jednego z przywódców islamu, obala twierdzenia szyitów. Ponadto zwycięstwa islamu i walki z przeciwnikami religii Boga prowadzone za czasów trzech pierwszych kalifów, jak również wydarzenia, do których doszło podczas kalifatu 'Alego, także odpierają ich zarzuty, w dodatku z punktu widzenia kalifatu muzułmańskiego. To oznacza, że stanowisko sunnitów jest słuszne.
Niektórzy twierdzą, że istnieją dwa rodzaje szyitów - "szyici świętości" i "szyici kalifatu". Stanowisko tej drugiej grupy może być niesłuszne, ponieważ należący do niej wyznawcy islamu szyickiego mieszają nienawiść z polityką, lecz "szyitów świętości" nie interesują sprawy ugrupowań politycznych. Niemniej jednak "szyici świętości" przyłączyli się do "szyitów kalifatu". Tak samo niektórzy spośród świętych ludzi ze wspólnot sufickich postrzegają 'Alego jako lepszego od innych towarzyszy Proroka i podpisują się pod twierdzeniami "szyitów kalifatu".
Odpowiedź: Osobę 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad) powinniśmy rozpatrywać z dwóch punktów widzenia: pod kątem jego indywidualnej doskonałości i rangi, jak również jako człowieka, który wyobraża zbiorową osobowość rodziny Proroka. Co się tyczy tej zbiorowej osobowości, dzięki niej ukazują się nam zasadnicze cechy natury i charakteru Szlachetnego Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).
Zatem, w odniesieniu do punktu pierwszego, sam 'Ali oraz wszyscy lu dzie prawdy przyznali pierwszeństwo Abu Bakrowi i 'Umarowi, widząc ich wyższą rangę tak w służbie islamowi, jak i w zbliżaniu się do Boga. Co zaś tyczy się punktu drugiego, jako przedstawiciel zbiorowej osobowości rodziny Proroka i jako ten, poprzez którego wyraża się prawda przyniesiona przez Muhammada, 'Ali nie ma sobie równych. Wszystkie wielce pochlebne dla 'Alego hadisy zwracają naszą uwagę na ten drugi punkt. Według godnego zaufania przekazu, Szlachetny Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) przyznał: Potomkowie wszystkich proroków pochodzili od nich samych. Moimi potomkami są ci, którzy pochodzą od 'Alego.
Powód, dla którego hadisy wychwalają 'Alego bardziej niż pozostałych trzech Kalifów Prawowiernych, jest powszechnie znany. Jest tak, ponieważ ludzie prawdy, czyli sunnici, rozpowszechnili wiele przekazów na jego temat w odpowiedzi 'Umajjadom i charydżytom, którzy niesprawiedliwie atakowali 'Alego, a nawet ubliżali mu. Inni Kalifowie Sprawiedliwi nie stali się obiektem takiej krytyki i obmowy, więc nie było aż takiej potrzeby rozpowszechniania mówiących o nich hadisów.
Co więcej, Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) okiem proroctwa ujrzał wojnę domową i inne smutne wydarzenia, na jakie 'Ali miał zostać narażony w przyszłości. By uchronić 'Alego przed rozpaczą, a jego wspólnotę przed niepochlebnym myśleniem o 'Alim, Prorok pocieszał go i starał się pozostawić jako przewodnictwo dla ludzi z jego wspólnoty doniosłe hadisy w rodzaju:
Przesadna miłość, jaką "szyici świętości" żywią dla 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad), a także ich domniemywania (zrodzone pod wpływem wspólnot sufickich), zgodnie z którymi 'Ali miał być lepszy od innych, nie czynią ich jeszcze współodpowiedzialnymi na równi z "szyitami kalifatu". Dla tych, którzy podążają drogą świętości, patrząc z miłością na swych duchowych przewodników, oznaką prawdziwej miłości staje się przesada, która powoduje, że ukochany postrzegany jest jako wspanialszy, niż rzeczywiście na to zasługuje. W ten właśnie sposób miłość nakazuje im postrzegać 'Alego, lecz zachwyt wynikający z przesadnej miłości może zostać wybaczony. Wynikające z ich umiłowania przypuszczenia, jakoby 'Ali miał zasługiwać na szacunek bardziej niż inni, można usprawiedliwić pod warunkiem, że nie przerodzą się w ubliżanie pozostałym Kalifom Sprawiedliwym ani we wrogość wobec nich, jak również nie sprowadzą muzułmanów z drogi wyznaczonej przez podstawowe nauki islamu.
Jeśli chodzi o "szyitów kalifatu", to ponieważ dali się schwytać w pu łapkę własnych uprzedzeń natury politycznej, nie mogąc uwolnić się od nienawiści i agresji, utracili jakiekolwiek prawa do usprawiedliwienia ich uczynków. Niektórzy przyznają nawet: "Nie z miłości do 'Alego, lecz z nienawiści do 'Umara", jako że od kiedy duma narodowa Persów została zraniona ręką 'Umara, mszczą się poprzez okazywanie miłości 'Alemu. Tak bunt 'Amra Ibn al-'Asa przeciwko 'Alemu, jak i tragiczna wojna
'Umara Ibn as-Sa'da przeciwko Husajnowi zrodziły się z potężnego gniewu szyitów i z ich wrogości dla samego imienia 'Umara Ibn al-Chattaba.
"Szyici świętości" nie mają żadnych podstaw do krytykowania sunnitów, ponieważ sunnici nie potępiają 'Alego, lecz zaiste szczerze go kochają, unikając jednak przesadnej miłości, którą hadisy opisują jako niebezpieczną. Hadisy, które mówią o wychwalaniu przez Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) stronników 'Alego, odnoszą się do sunnitów, ponieważ wśród zwolenników 'Alego są również sunnici, którzy miłują go w sposób umiarkowany, pozostając ludźmi prawdy. Tak jak nadmierne umiłowanie Proroka Jezusa (niech będzie z nim pokój) jest niebezpieczne dla chrześcijan, tak samo wiarygodne hadisy jasno ukazują, że niebezpieczny może być rodzaj nadmiernej miłości dla 'Alego.
Jeśli "szyici świętości" powiedzą: "Kiedy uznamy niezrównanie osiągnięcia 'Alego natury duchowej, niemożliwym jest przyznanie pierwszeństwa Abu Bakrowi As-Siddiqowi",
Odpowiemy: Wyobraźmy sobie, że osobistą doskonałość Abu Bakra As-Siddiqa i 'Umara Al-Faruqa (niech Bóg będzie z nich rad) umieszczono na szalach odpowiednich rozmiarów, wraz z ich dokonaniami z czasów, gdy sprawowali kalifat, osiągniętymi poprzez wypełnianie obowiązków wynikających z dziedzictwa Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), zaś na innej szali położono nadzwyczajną doskonałość 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad), jednak wraz z wojną domową wewnątrz kalifatu, wynikającą z tragicznych wydarzeń, z którymi 'Ali musiał się zmierzyć, przez co stał się obiektem podejrzeń i nieufności. Sunnici zobaczyli, że szale Abu Bakra, 'Umara czy 'Usmana Dhi'l-Nura'ina są cięższe, dlatego uważają, że słusznie przyznano im pierwszeństwo w sprawowaniu kalifatu.
Ponadto, jak zostało to udowodnione w Słowach Dwunastym i Dwu dziestym Czwartym, proroctwo jest tak bardzo wyniesione ponad świę tość, że nawet drobny jego przejaw jest lepszy od dużego przejawu świę tości. Ze względu na tę prawdę, sukcesy, jakie Abu Bakr i 'Umar odnieśli, kiedy byli kalifami, zdaniem sunnitów wskazują na to, że ich udział w dziedzictwie Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) oraz
prawo do tego udziału, jakie im przyznano, zostały ustanowione przez Boga. Ponieważ doskonałość charakteru 'Alego nie pozwoliła mu negować większych praw Abu Bakra i 'Umara do następstwa po Proroku (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), wspierał swoich znamienitych poprzedników jako uczony islamu za czasów, kiedy sprawowali kalifat, i szanował ich. Jak sunnici, którzy kochają i wielbią 'Alego, mieliby odmówić miłości i uwielbienia dwóm jego poprzednikom, których 'Ali sam szczerze miłował i uwielbiał? Przedstawmy tę prawdę jasno za pomocą poniższego przykładu:
Jednemu z synów bardzo bogatego człowieka przyznano ze spadku po jego ojcu dwadzieścia miar srebra i cztery miary złota, zaś inny otrzymał pięć miar srebra i pięć miar złota. Jeśli trzeciemu dano trzy miary srebra i pięć miar złota, z pewnością drugi i trzeci otrzymali mniej ilościowo, lecz więcej pod względem wartości. Podobnie jak w tym przykładzie, pozornie mniejszy udział dwóch poprzedników 'Alego w złocie prawdy o bliskości Boga, który przejawił się w dziedzictwie po Proroku i w ustanowieniu praw dotyczących tego dziedzictwa, byłby cięższy od wielkiej ilości bliskości Bożej i doskonałości wynikającej ze świętości charakteru, które powstały z klejnotu świętości. Te argumenty należy wziąć pod uwagę podczas ważenia. Jeśli Abu Bakr, 'Umar i 'Ali (niech Bóg będzie z nich rad) byli sobie równi pod względem odwagi, wiedzy i świętości, to omawiana kwestia ma również inny aspekt.
Ponadto nie możemy czynić żadnych porównań ani w odniesieniu do zbiorowej osobowości rodziny Proroka, która to osobowość została odmalowana w osobie 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad), ani w odniesieniu do prawdy, z którą przyszedł Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a która przedstawia się nam - jako ogólny spadek po nim - właśnie w osobowości jego rodziny, ponieważ wszystko, co się zawiera w tych pojęciach, jest wielką tajemnicą, znaną tylko samemu Prorokowi (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).
Co się tyczy "szyitów kalifatu", to nie mogą oni domagać się od sunnitów żadnych praw, poza prawem do hańby. Jest tak, ponieważ, choć mówią, że żywią wielką miłość dla 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad), w rzeczywistości oczerniają go, a ich wiara wymaga oskarżania go o niemoralność. Jest tak, ponieważ mówią, że choć Abu Bakr As-Siddiq i 'Umar postępowali niesprawiedliwie, 'Ali udawał, że pochwala ich działania, a zatem zgodnie z terminologią szyitów, był obłudnikiem.
Oznaczałoby to (niech Bóg uchroni!), że ze strachu przed nimi postępował jak hipokryta. Nie ma mowy o miłości, kiedy utrzymuje się, że ten, kto był tak wielkim bohaterem islamu, kto zdobył przydomek Lwa Boga, kto był dla wiernych przywódcą i prowadzącym drogą prostą, oszukańczo i jedynie ze strachu udawał miłość do ludzi, których nie kochał, a przez ponad dwadzieścia lat symulował aprobatę dla ich postępowania, postępując za czyniącymi zło. 'Ali (niech Bóg będzie z niego rad) nie przyjąłby "miłości" takiego rodzaju.
Wiara ludzi prawdy nie pozwala im na oczernianie 'Alego w jakikolwiek sposób, tak samo jak nie pozwala na oskarżanie go o niemoralność. Nie można zarzucać tchórzostwa tam, gdzie była widoczna tak nadzwyczajna odwaga, lecz należy powiedzieć, że jeśli 'Ali nie uważałby, że inni Kalifowie Sprawiedliwi mają słuszność, nie uznawałby ich ani nie byłby im posłuszny nawet przez minutę. Oznacza to, że ponieważ uznał ich za prawowitych i godniejszych od niego, całą swoją odwagę i wszelkie starania poświęcił drodze sprawiedliwości.
W skrócie: Ani nadmiar, ani niedostatek czegoś nigdy nie są dobre, a umiarkowanie jest drogą środka, która została wybrana przez sunnitów. Jednak, niestety, koncepcje wahabitów i charydżytów w pewnym stopniu przenikają do wspólnoty sunnickiej, a ludzie uzależnieni od polityki i niektórzy spośród ateistów krytykują 'Alego. Mówią oni (niech Bóg uchroni!), że 'Ali nie rozumiał polityki, więc nie był całkowicie godny tytułu kalifa i nie powinien rządzić. Z powodu takich niesprawiedliwych zarzutów alawici obrażają się na sunnitów, tymczasem ani zasady sunnitów, ani podstawy ich wiary nie wymagają szerzenia takich idei, a w rzeczywistości dowodzą nawet czegoś wręcz przeciwnego.
Nie można oskarżać sunnitów z powodu koncepcji charydżytów czy ate istów. Zaiste, sunnici są wierniejszymi uczniami 'Alego niż alawici, wspo minając go i wychwalając tak, jak na to zasługuje, we wszystkich swoich kazaniach i modlitwach. Święci i cnotliwi uczeni, spośród których ogromna większość należała do wyznawców islamu sunnickiego, uznali go za duchowego przewodnika i króla świętości. Alawici powinni zignorować wysiłki charydżytów i ateistów (którzy zasługują na wrogość ze strony tak alawitów, jak i sunnitów), i nie występować przeciwko ludziom prawdy, tymczasem
niektórzy z nich nawet odstąpili od tradycji Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), byle tylko postępować na przekór sunnitom. Tak czy inaczej, powiedzieliśmy w tej kwestii za wiele, ponieważ została ona już omówiona aż nazbyt obszernie przez uczonych w religii.
O, sunnici, którzy jesteście ludźmi prawdy! O, alawici, których drogą jest miłość do rodziny Proroka! Jak najszybciej połóżcie kres bezsensownym, nieprawomyślnym, niesprawiedliwym i szkodliwym sporom między wami! W przeciwnym razie tak przemożny dzisiaj nurt ateistyczny uczyni z jednych was narzędzie do walki przeciwko drugim i użyje jednych z was do zmiażdżenia innych, a gdy ich pokona, zniszczy niepotrzebne już narzędzie. Najważniejsze, byście jako wierzący w Jedynego Boga porzucili nieistotne kwestie, które powodują jedynie podziały, ponieważ jest sto świętych więzi między wami, dotyczących spraw zasadniczych, które nakazują wam braterstwo i jedność.
STACJA DRUGA
Stacja Druga będzie poświęcona drugiej prawdzie płynącej z wersetu:
Błysk Piąty
Napisaliśmy traktat, objaśniający poprzez piętnaście stopni wielce doniosłe znaczenie wersetu koranicznego:
jednakże jego ukazanie się opóźniło się aż do chwili obecnej, jako że dotyczył bardziej refleksji, rozmyślań i wspominania Boga, niż rzeczywistości i wiedzy czysto rozumowej. Istotnie, traktat zatytułowany Droga praktyki Proroka i antidotum na chorobę innowacji pierwotnie był znany jako Błysk Piąty, lecz ponieważ zawiera on jedenaście Punktów, został nazwany Błyskiem Jedenastym, zaś miejsce Błysku Piątego pozostało wolne.
Błysk Szósty
Tu również znajdował się traktat, objaśniający poprzez piętnaście lub dwadzieścia stopni i refleksji ważną prawdę, zawartą w licznych wersetach Koranu, a wyrażoną poprzez frazę:
Podobnie jak Błysk Piąty, ów traktat składał się ze stopni, które dostrzegłem w sobie samym i które obserwowałem poprzez rozważania o Bogu i wspominanie Go podczas podróżowania mojej duszy. Ponieważ był narzędziem raczej oświecenia i rozkoszy duchowej, niż wiedzy rozumu i rzeczywistości, zdawało się właściwe umieścić go raczej na końcu zbioru Błysków, które dotyczą spraw realnych, niż pomiędzy nimi.
Błysk Siódmy
Bóg uczynił prawdziwym dla Swego Posłańca widzenie prawdy: "Wy wejdziecie z pewnością bezpieczni do Świętego Meczetu, jeśli Bóg zechce, z ogolonymi głowami i przyciętymi, nie obawiając się". On wiedział to, czego wy nie wiedzieliście, i przygotował, obok tego, bliskie zwycięstwo.
On, Który wysłał Swego Posłańca z drogą prostą i religią prawdy, aby jej dać wyższość nad wszelką religią! A Bóg wystarczy jako świadek!
Muhammad jest Posłańcem Boga. Ci, którzy są razem z nim, są gwałtowni wobec niewiernych, a miłosierni względem siebie. Widzisz ich kłaniających się, wybijających pokłony, poszukujących łaski Boga i Jego zadowolenia. Ich znamię jest na ich twarzach, od śladów wybijania pokłonów. Taka jest ich przypowieść w Torze i taka jest ich przypowieść w Ewangelii: "Są oni jak ziarno zasiane, które wypuszcza kiełek i wzmacnia go, i staje się twardy, i trzyma się prosto na swoim źdźble, wprawiając w podziw siewców" - to, żeby przez nich doprowadzić do wściekłości niewiernych. Bóg obiecał tym spośród nich, którzy uwierzyli i pełnili dobre dzieła, przebaczenie i nagrodę ogromną. Koran, 48:27-29.
Te trzy wersety z sury Al-Fath mają wiele cudownych aspektów, zaś cudowność Koranu posiada dziesięć uniwersalnych aspektów. Aspekt związany z powyższymi wersetami przynosi wiadomości o tym, co niewidoczne dla oka, które to wiadomości możemy zaobserwować w powyższych trzech wersetach na siedem lub osiem sposobów.
SPOSÓB PIERWSZY
Słowa Bóg uczynił prawdziwym dla Swego Posłańca widzenie prawdy... (i kolejne, do końca wersetu) przynoszą niezawodnie pewne wiadomości o zdobyciu Mekki przez muzułmanów, zanim jeszcze to wydarzenie nastąpiło. Doszło do niego dwa lata później, dokładnie w taki sposób, jak zostało to przepowiedziane.
SPOSÓB DRUGI
Słowa ...i przygotował, obok tego, bliskie zwycięstwo oznajmiają, że chociaż rozejm między muzułmanami a poganami z Mekki podpisany w Al-Hudajbija był pozornie sprzeczny z interesami islamu, a Kurajszyci dzięki niemu do pewnego stopnia triumfowali, w rzeczywistości był on wielkim zwycięstwem i kluczem do dalszych podbojów. Na mocy traktatu z Al-Hudajbija miecze zostały na jakiś czas odłożone, lecz lśniący, diamentowy miecz Koranu pozostał obnażony i zdobywał dla religii Boga kolejne umysły i serca. W wyniku tych wydarzeń dwa aspekty całej sprawy połączyły się z trzecim. Cnoty islamu i światła Koranu przeniknęły przez zasłony zatwardziałości oraz układów klanowych, by zwyciężyć. Na przykład ludzie tacy jak Chalid Ibn al-
-Łalid, znakomity wojownik, czy 'Amr Ibn al-As, błyskotliwy polityk, którzy nie mogliby przyznać się do porażki, zostali pokonani przez miecz Koranu, który objawił się poprzez traktat z Al-Hudajbija. Po emigracji do Medyny obaj przyjęli islam i stali się doskonale posłuszni Bogu, a Chalid został Mieczem Boga, mieczem na drodze zdobywania nowych ziem dla islamu.
Ważne pytanie: Dlaczego towarzysze Szlachetnego Posłańca, chluby tego świata, ukochanego przez Tego, Który utrzymuje przy życiu wszystkie światy, zostali pokonani przez bałwochwalców w bitwie pod górą Uhud i na początku bitwy w dolinie Hunajn?
Odpowiedź: Pośród bałwochwalców było wielu ludzi takich, jak Cha lid Ibn al-Łalid, którzy w przyszłości mieli stać się równi najbardziej wy bitnym spośród towarzyszy Proroka tamtego czasu. Dlatego też, aby nie
poniżyć ich całkowicie przez wzgląd na przyszłość, która miała być dla nich chlubna i zaszczytna, Bóg w Swej mądrości niezwłocznie dał im nagrodę za ich przyszłe dobre uczynki i nie pozwolił, by ich duma została całkowicie zniszczona. Można powiedzieć, że towarzysze przeszłości zostali pokonani przez towarzyszy przyszłości po to, by przyszli towarzysze Proroka przystąpili do islamu nie poprzez strach przed lśniącym mieczem, lecz poprzez gorliwość na drodze lśniącej prawdy, oraz dlatego, by nie zniszczyć ich wrodzonego męstwa.
SPOSÓB TRZECI
Słowa nie obawiając się mówią: "Będziecie okrążali Ka'bę całkowicie bezpieczni". Jakkolwiek w owym czasie większość Beduinów (koczowników z Półwyspu Arabskiego) była nieprzyjaźnie nastawiona do islamu, a wielu Arabów spośród plemienia Kurajszytów i innych klanów żyjących wokół Mekki było wrogami religii Boga, poprzez objawienie: "Wkrótce będziecie okrążali Ka'bę bez żadnego strachu" zostało przepowiedziane, że muzułmanie podporządkują sobie cały Półwysep Arabski, wszyscy Kurajszyci przystąpią do islamu i ustanowione zostanie całkowite bezpieczeństwo. Wszystko to stało się dokładnie tak, jak zostało przepowiedziane.
SPOSÓB CZWARTY
Słowa On, Który wysłał Swego Posłańca z drogą prostą i religią prawdy, aby jej dać wyższość nad wszelką religią! przepowiadają z całkowitą pewnością, że religia, którą przyniósł Szlachetny Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) zatriumfuje nad wszystkimi innymi religiami. Jakkolwiek w owym czasie chrześcijaństwo, judaizm czy zoroastryzm miały setki milionów wyznawców i były oficjalnymi wyznaniami takich mocarstw światowych, jak Bizancjum, Chiny czy Persja, których władcy mieli setki milionów poddanych, a Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) w Arabii nie był w stanie zapanować nawet nad własnym klanem, to jednak przepowiedziano, że przyniesiona przez niego religia zatriumfuje nad innymi wyznaniami i odniesie zwycięstwo nad wszystkimi krajami. Islam uczynił to w sposób bezsporny i bezdyskusyjny. Przyszłość potwierdziła to proroctwo, kiedy miecz islamu sięgnął od Oceanu Spokojnego na wschodzie do Oceanu Atlantyckiego na zachodzie.
SPOSÓB PIĄTY
Muhammad jest Posłańcem Boga. Ci, którzy są razem z nim, są gwałtowni wobec niewiernych, a miłosierni względem siebie. Widzisz ich kłaniających się, wybijających pokłony...
Początek powyższego wersetu wyraźnie przepowiada zaszczytne zalety i cnoty towarzyszy Proroka, które uczyniły ich najbardziej wzniosłymi spośród całej ludzkości, zaraz po prorokach. Czyni on także aluzję do Kalifów Prawowiernych, którzy po śmierci Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) odziedziczyli jego pozycję dzięki ustanowieniu kalifatu, i przepowiada doskonałe cechy charakteru, jakie wyróżniały każdego z nich, w następujący sposób:
Słowa Ci, którzy są razem z nim odnoszą się do Abu Bakra As-Siddiqa, który został wyróżniony szczególnym miejscem wśród towarzyszy Proroka i wśród tych, z którymi Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) często wiódł rozmowy, a po raz drugi został wyróżniony, kiedy zmarł jako pierwszy spośród najbliższych towarzyszy Muhammada. Słowa są gwałtowni wobec niewiernych wskazują na 'Umara, który w przyszłości miał sprawić, że kraje tego świata drżały na myśl o jego podbojach, a jego sprawiedliwość spadała na tyranów niczym piorun. Słowa a miłosierni względem siebie przynoszą wiadomość o 'Usmanie, który w przyszłości, kiedy rozgorzał najbardziej poważny konflikt, miał z powodu doskonałego miłosierdzia poświęcić własne życie i duszę. By nie została rozlana krew innych muzułmanów, wolał sam zginąć męczeńską śmiercią, a śmiertelne ciosy zadano mu w chwili, kiedy recytował Koran. Słowa Widzisz ich kłaniających się, wybijających pokłony, poszukujących łaski Boga i Jego zadowolenia mówią o tym, że przy całym swoim byciu godnym objęcia rządów i stanowiska kalifa, przy swoim bohaterstwie, świadomym wybraniu doskonałej ascezy, skromności, a nawet biedy, przy swoim skupieniu na oddawaniu czci Bogu, 'Ali (niech Bóg będzie z niego rad), którego żarliwość w wybijaniu pokłonów podczas modlitwy potwierdzali wszyscy muzułmanie, nie mógł być odpowiedzialny za sytuację, w jakiej miał znaleźć się w przyszłości, za wszystkie wojny i konflikty, w które został wciągnięty, a także, że jego szczerą intencją i życzeniem było czynienie wszystkiego jedynie dla zdobycia zadowolenia Boga.
SPOSÓB SZÓSTY
Fraza Taka jest ich przypowieść w Torze to przepowiednia dotycząca tego, co niewidoczne, mająca dwa aspekty.
Aspekt pierwszy: te słowa przytaczają zalety towarzyszy Proroka, o jakich wspomina Tora, która dla osoby niepiśmiennej, takiej jak Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) należała do świata tego, co niewidzialne. Jak zostało to przedstawione w Liście Dziewiętnastym, Tora
zawiera następujące słowa, mówiące o towarzyszach Proroka, którzy mieli przyjść wraz z kresem czasu: "Sztandary świętych są wraz z nimi". Towarzysze Proroka byli pobożnymi, prawymi czcicielami Boga Jedynego, dlatego też opisani są jako święci. Tora została sfałszowana poprzez przekłady na liczne języki, jednak wiele spośród jej wersetów wciąż potwierdza słowa sury Al-Fath, mówiące (co znaczy): Taka jest ich przypowieść w Torze.
Aspekt drugi omawianych tu wiadomości o tym, co niewidzialne, jest następujący: fragment, o którym mowa, przepowiada, że towarzysze Proroka oraz ludzie z pokolenia, które nastąpiło po nich, osiągną taki stopień gorliwości w oddawaniu czci Bogu, że światłość ich dusz będzie lśniła na ich twarzach, a na ich czołach będą widoczne niby pieczęć świętości znaki pochodzące od wybijania pokłonów podczas modlitwy. Zaprawdę, przyszłe wydarzenia udowodniły prawdziwość tych słów olśniewająco, jasno i z całkowitą pewnością. Wielu znakomitych ludzi w obliczu sporów i wstrząsów natury politycznej dowiodło tajemnicy słów Taka jest ich przypowieść w Torze poprzez odprawianie dniem i nocą modlitw złożonych z tysiąca rakatów (jak czynił to Zajn al-'Abidin), czy poprzez odmawianie modlitwy porannej bez unieważnienia stanu czystości z poprzedniego wieczora (jak Taus al-Jamani).
SPOSÓB SIÓDMY
Te słowa również przynoszą wieść o niewidzialnym w dwóch aspektach.
Aspekt pierwszy to przepowiednia dotycząca towarzyszy zawarta w Biblii, która dla niepiśmiennego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) również należała do świata niewidzialnego.
Tak, Biblia zawiera wersety takie, jak: niesie laskę z żelaza, a jego wspólnota jest mu podobna, opisujące Proroka, który miał przyjść wraz
z kresem czasu. Oznacza to, że Prorok, który miał nadejść, nie mógł być podobny do Jezusa (niech będzie z nim pokój), miał za to władać mieczem i prowadzić wojny, tak jak jego towarzysze. Ten, który niósł żelazne berło, miał zostać władcą tego świata. Ponieważ w innym miejscu Ewangelii czytamy: Odchodzę, by mógł przyjść władca tego świata, oznacza to, że władca świata nadejdzie. Z przytoczonych dwóch wersetów biblijnych można jasno zrozumieć, że na początku towarzysze Proroka mieli być nieliczni i słabi, niemniej jednak później mieli stać się podobni kiełkującym nasionom, które wypuszczają pędy, a te z kolei wzrastają, stają się grubsze i nabierają siły. Następnie (jeśli chodzi o przytłaczającą i przygnębiającą wściekłość, jaką ich działania wywoływały u niewiernych) mieli podporządkować sobie całą ludzkość swoimi mieczami i dowieść, że Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), ich przywódca, zaiste był władcą tego świata. Przytoczone wersety z Biblii dokładnie wyrażają znaczenie zacytowanych wcześniej wersetów z sury Al-Fath.
Aspekt drugi: Wersety te zapowiadają, co następuje: Z powodu ich słabości i niewielkiej liczby towarzysze Proroka przyjęli warunki paktu z Al-Hudajbija, lecz dzięki ręce Bożej wszechmocy, która zasadziła ich na polu oblicza ziemi, otrzymali siłę i wzniosłość, a ich liczba wzrosła, aż stali się wyniesieni ponad innych, potężni, a ich działania wydały obfite owoce. Ta prawda jest widoczna przez porównanie ich do innych narodów owych czasów, ponieważ tamte zmalały, osłabły, stały się ułomne i ograniczone z powodu własnego niedbalstwa i nieuwagi, podczas gdy towarzysze Proroka mieli rosnąć w siłę, co powodowało, że najwspanialsi spośród rządzących innymi krajami mogli jedynie pieklić się w zazdrości, zawiści i gniewie. Przyszłość potwierdziła proroctwo w najbardziej olśniewający sposób.
Proroctwo również nieznacznie wskazuje - poprzez słowo przebaczenie - na to, iż mimo że wychwala wspaniałe zalety towarzyszy Proroka, dzięki którym Bóg obiecał im wspaniałą nagrodę, to jednak w przyszłości popełnią oni poważne błędy, czego wynikiem staną się walki pomiędzy nimi. Słowo przebaczenie wskazuje na istnienie pewnych przywar. W owych czasach Boże przebaczenie było najwspanialszym darem, jakiego ktokolwiek z towarzyszy Proroka mógłby sobie życzyć. Największą nagrodą dla nich było usunięcie grzechów, jakiego można dostąpić dzięki wybaczeniu ich. Słowo przebaczenie zarówno subtelnie o tym wspomina, jak również jest związane z wersetem z początku sury Al-Fath:
...aby ci przebaczył Bóg twoje pierwsze i ostatnie grzechy. Poprzez danie dobrej nowiny o przebaczeniu na początku sury - nie z powodu prawdziwych grzechów, jako że Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) był od nich wolny i nie popełniał ich, ale poprzez znaczenie zgodne z rangą jego posłannictwa - a także przez dobrą wiadomość o przebaczeniu grzechów towarzyszom Proroka, zawartą w końcówce sury, napomknienie o ich błędach staje się jeszcze bardziej subtelne.
Spośród dziesięciu aspektów cudowności Koranu, zawartych w trzech wyżej wspomnianych wersetach kończących surę Al-Fath, omówiliśmy tutaj jedynie aspekt, w którym zawierają się przepowiednie dotyczące tego, co niewidzialne, a spośród licznych kwestii tego aspektu zaledwie siedem. O błysku cudowności, widocznym w układzie liter ostatniego z tych wersetów, wspomnieliśmy w zakończeniu Słowa Dwudziestego Szóstego, które mówi o zarządzeniu Boga i o darze wolnej woli, jaki otrzymał człowiek. Zdania i frazy ostatniego wersetu sury Al-Fath mówią zarówno o towarzyszach Proroka, jak i o ich pozycji, a jego słowa i litery opisują cechy ich charakteru, zaś powtarzanie się niektórych liter wskazuje na grupy sławnych towarzyszy, takie jak towarzysze spod Badr, spod Uhud, z doliny Hunajn, ahl as-suffa czy ahl ar-ridłan. Phrases ahl as-suffa czy ahl ar-ridłan Ponadto werset ten, poprzez zjawisko tałafuq i wyliczenia dotyczące liter, wyraża wiele innych tajemnic, które są gałęziami nauki dżafr i kluczami do niej.
(W tym miejscu omówimy - pokrótce i również w połączeniu z ukrytymi w nich napomknieniami - inne proroctwa podobne do tych, które dotyczyły spraw tego, co niewidzialne, wskazanych poprzez delikatne aluzje widoczne w znaczeniu ostatnich wersetów z sury Al-Fath).
Dopisek
Wskażemy jedynie na dwa spośród tysięcy punktów, pięknie przedstawionych w powyższych wersetach.
PUNKT PIERWSZY: Jak Koran, księga cudownej wystawy Boga, ujmuje prawdy w słowa bez żadnych niedomówień, tak samo jego słowa mają wiele znaczeń aluzyjnych, których natura zawarta jest w koranicznym stylu i w sposobie przedstawienia tych znaczeń. Każdy z jego wersetów posiada wiele poziomów znaczenia. Koran powstał z wszechobejmującej wiedzy Bożej, zatem wszelkie jego znaczenia są zgodne z zamiarem Boga. Ich liczba nie jest ograniczona do jednego lub dwóch, jak jest to w przypadku słów człowieka, będących wytworami ograniczonego umysłu ludzkiego i jednostkowej woli.
Wskutek tego, nieprzeliczone prawdy zawarte w wersetach koranicznych zostały objaśnione przez komentatorów tej Świętej Księgi, lecz istnieje również wiele innych, które nie zostały wytłumaczone przez uczonych. Oprócz tego, co zostało jasno wyrażone, wiele doniosłej wiedzy zawiera się w poszczególnych literach Koranu, jak również w jego napomknieniach.
PUNKT DRUGI: Poprzez wyrażenie ...z prorokami i sprawiedliwymi, z męczennikami i świętymi. Jakże oni są piękni jako towarzysze! omawiany werset opisuje ludzi drogi prostej, grono proroków, karawanę prawdomównych, wspólnotę męczenników, grupę sprawiedliwych oraz tych, którzy podążają ich śladami. Oni są tymi członkami ludzkości, którzy prawdziwie otrzymali dary Boże. Co więcej, poprzez wyraźne wskazanie na ludzi najdoskonalszych spośród tych pięciu grup w świecie islamu, wskazuje również na ich przywódców i naczelników, wymieniając ich dobrze znane cechy. Dodatkowo, poprzez
błysk cudowności dającej wieść o tym, co niewidzialne, precyzuje jeden z aspektów pozycji, jaką owi przywódcy osiągną w przyszłości.
I tak, słowa z prorokami wyraźnie wskazują na Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a zwrot i sprawiedliwymi (as-siddiqin) - na Abu Bakra As-Siddiqa (niech Bóg będzie z niego rad), sygnalizując także, że będzie on drugim człowiekiem po Posłańcu (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i pierwszym jego następcą, że będzie znany pod przydomkiem Prawdomównego i postrzegany jako głowa wszystkich uczciwych i prawych ludzi. Słowa z męczennikami odnoszą się do 'Umara, 'Usmana i 'Alego (niech Bóg będzie rad z nich wszystkich), dając do zrozumienia, że ci trzej kolejno odziedziczą kalifat po Prawdomównym, wszyscy zostaną męczennikami, a zasługa męczeństwa zostanie dodana do innych ich cnót.
Słowa i świętymi (as-salihin) nawiązują do wybitnych ludzi w rodzaju ahl as-suffa, towarzyszy z bitwy pod Badrem, czy ahl ar-ridłan. Słowa Jakże oni są piękni jako towarzysze! poprzez swoje wyraźne znaczenie dodają odwagi innym, którzy mieli pójść za nimi, ukazując zaszczytne i znamienite pokolenie, które nastąpiło po towarzyszach Proroka, a równocześnie czyniąc aluzję do Hasana (niech Bóg będzie z niego rad) - który był piątym kalifem, co potwierdza hadis: Po mnie kalifat będzie trwał trzydzieści lat - dla pokazania wielkiego znaczenia jego kalifatu mimo krótkiego czasu jego panowania.
W skrócie: Podobnie do ostatnich wersetów sury Al-Fath, które wskazują na czterech Kalifów Sprawiedliwych, zatwierdzając ich prawo do kalifatu, omówione powyżej wersety wskazują na ich przyszłą pozycję nie wprost, lecz poprzez aluzję i w sposób, który przynosi wieść o tym, co niewidzialne. Przebłysków cudowności tego rodzaju, ukazujących fakty z dziedziny niewidzialnego, które stanowią tylko jeden rodzaj cudowności Koranu, jest tak wiele, że aż są nieprzeliczone. Uczeni z dziedziny literatury, patrząc powierzchownie, ograniczają ich liczbę do jedynie czterdziestu bądź pięćdziesięciu wersetów, lecz w rzeczywistości jest ich więcej niż tysiąc. Niekiedy pojedynczy werset przynosi wieść o tym, co niewidoczne, na cztery lub pięć sposobów.
Drugie wyjaśnienie
powyższego Dopisku
Oprócz potwierdzenia proroctw dotyczących tego, co niewidzialne, zawartych w ostatnich wersetach sury Al-Fath, werset
objaśnia, jakie jest znaczenie określenia "ludzie drogi prostej", a także słów ...drogą tych, których obdarzyłeś dobrodziejstwami oraz opisuje świetlistą, wielką, sławną i piękną karawanę, która podróżuje długą drogą wiodącą do wieczności. Podróżni z tej karawany energicznie namawiają wiernych, by ci dołączyli do nich, poszli za nimi i towarzyszyli im. Oprócz swego wyraźnego znaczenia, ten werset, podobnie jak ostatnie wersety sury Al-Fath, wskazuje poprzez aluzje i przenośnie - w arabskiej retoryce zwane ma'arid al-qalam i mustatba'at at-tarakib - na czterech Kalifów Sprawiedliwych i na Hasana jako piątego kalifa (niech Bóg będzie rad z nich wszystkich). Daje on wiadomości o tym, co niewidoczne, pod następującymi względami:
Jak powyższy werset oświadcza poprzez swoje wyraźne znaczenie, mówiąc o karawanie proroków, grupie ludzi prawdomównych, wspólnocie męczenników i tych, którzy zaświadczyli, gronie sprawiedliwych, a także pokoleniu, które podążało śladem towarzyszy Proroka, że wszyscy ludzie z tych grup są ludźmi drogi prostej, tymi spośród rodzaju ludzkiego, którzy zostali wywyższeni przez otrzymanie darów Bożych, oraz czyniącymi dobro, tak samo poprzez przepowiedzenie niewidzialnego ukazuje, że najlepsze i najbardziej znamienite z tych grup znajdziemy w świecie islamu. Jego słowa wskazują na następców proroków, którzy kolejno podążają za nimi poprzez tajemnicę spuścizny po misji proroczej Posłańca końca czasu (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), na karawanę ludzi
prawdomównych, która podąża za źródłem prawdomówności, wypływającym z nauki najbardziej wiarygodnego, na orszak męczenników, którzy dzięki wartości swego męczeństwa dołączyli do trzech Kalifów Prawowiernych, na wspólnotę ludzi sprawiedliwych, związanych ze słowami Koranu poprzez tajemnicę wyrażenia ci, którzy wierzą i czynią dobre dzieła, na ludzi z pokolenia podążającego śladami towarzyszy Proroka, w których przedstawiona została tajemnica słów Boga: Powiedz (Muhammadzie): "Jeśli kochacie Boga, to postępujcie za mną! Wtedy i Bóg będzie was miłował...", którzy będą towarzyszami towarzyszy i Kalifów Prawowiernych. Tak samo, poprzez swoje aluzyjne znaczenie i poprzez określenie as-siddiqin, omawiany werset daje wiadomość o tym, że Abu Bakr As-Siddiq (niech Bóg będzie z niego rad) odziedziczy po Posłańcu Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jego pozycję, zostanie kalifem, znanym wśród muzułmańskiej społeczności jako Podwójnie Prawdomówny, i będzie przywódcą karawany wszystkich prawdomównych ludzi. Poprzez wzmiankę o męczennikach werset ten przepowiada męczeńską śmierć trzech spośród Kalifów Sprawiedliwych, którzy mieli nastąpić po Prawdomównym. Ponieważ słowo "męczennicy" użyte jest w liczbie mnogiej, a liczba mnoga w arabskiej gramatyce zaczyna się od trzech, oznacza to, że 'Umar, 'Usman i 'Ali (niech Bóg będzie rad z nich wszystkich) będą przewodzić islamowi po Prawdomównym i poniosą śmierć męczeńską. Stało się dokładnie tak, jak zostało przepowiedziane.
Również poprzez użycie słowa as-salihin werset ten mówi nam, że w przyszłości będzie wielu ludzi podobnych ahl as-suffa, którzy spełniali dobre uczynki, wykonywali akty czci, byli bogobojni i zostali wychwaleni w Torze, natomiast fraza Jakże oni są piękni jako towarzysze! wychwala pokolenie, które podążało za towarzyszami Proroka, wtórując im w zdobywaniu wiedzy i spełnianiu dobrych uczynków. Oprócz ukazania, że towarzyszenie tym czterem grupom ludzi w drodze do wieczności jest cnotliwe i chwalebne, omawiany werset wskazuje również na ważność krótkiego kalifatu Hasana, która została potwierdzona przez przepowiednie Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie): Po mnie kalifat będzie trwał trzydzieści lat oraz Mój wnuk Hasan będzie władcą ludzi, poprzez którego Bóg pogodzi dwie wielkie frakcje w sposób wykluczający jakąkolwiek dysputę czy spór. Potwierdza to, że Hasan (niech Bóg będzie z niego rad) miał być piątym kalifem, panującym po czterech
Kalifach Prawowiernych, natomiast poprzez figurę retoryczną zwaną mustatba'at at-tarakib werset wspomina imię piątego kalifa w słowach Jakże oni są piękni jako towarzysze!
Jest wiele dalszych tajemnic, podobnych tym aluzyjnym przepowiedniom, lecz że pozostają one poza naszym pojmowaniem, drzwi do ich rozwiązania nie zostały jeszcze otwarte. Liczne wersety Wszechmądrego Koranu dają wiadomości o tym, co niewidzialne, na wiele sposobów. Tego rodzaju proroctw dotyczących niewidzialnego są w Koranie tysiące.
Cudowny, wyrafinowany sens Świętego Koranu wyrażony poprzez tałafuq jest następujący:
We Wszechmądrym Koranie Najpiękniejsze Imiona Boże: Litościwy (Ar-Rahman), Miłosierny (Ar-Rahim), Pan (Ar-Rabb) czy On (Huła), występujące zamiast Imienia "Allah", wspomniane są w sumie około cztery tysiące razy. Można wyliczyć, że fraza Bismillahi Ar-Rahmani Ar-Rahim również występuje około cztery tysiące razy (ułamki wielkich liczb nie odgrywają roli, zatem można je pominąć). Jeśli w dodatku policzymy litery łał występujące w roli spójników w surze Alif, Lam, Mim w przybliżeniu dwieście osiemdziesiąt razy, oraz Imię Boga Allah, które w surze Al-Baqara również występuje mniej więcej dwieście osiemdziesiąt razy, a także około dwieście osiemdziesiąt wersetów tej sury, zgodnie z jednym z rodzajów nauki abdżad, ponownie otrzymamy mniej więcej cztery tysiące. Pozostaje to w zgodności zarówno z pięcioma znanymi Najpiękniejszymi Imionami Boskimi wymienionymi powyżej, jak również (jeśli pominiemy ułamki wielkich liczb) z liczbą wyrażenia Bismillahi Ar-Rahmani Ar-Rahim w całym Koranie. Oznacza to, że zgodnie z tajemnicą tałafuq, litery Alif, Lam, Mim to zarówno tytuł określający Tego, Który oznaczył nim Swoje słowa, inna nazwa tak sury Al-Baqara, jak również całego Koranu, jak i lapidarny spis treści zarówno sury, jak całej Księgi, a także wzorzec i streszczenie ich obu, ziarno, z którego wyrastają, i podsumowanie frazy Bismillahi Ar-Rahmani Ar-Rahim.
Zgodnie z dobrze znanym systemem nauki abdżad, wartość liczbowa Bismillahi Ar-Rahmani Ar-Rahim odpowiada Imieniu Bożemu Ar-Rabb. Podobnie, jeśli podwójne "r" w słowach Ar-Rahmani Ar-Rahim policzymy za każdym razem jako dwie litery, otrzymamy dziewięćset
dziewięćdziesiąt - klucz do wielu ważnych tajemnic, a dziewiętnaście liter stanie się kluczami do dziewiętnastu tysięcy światów.
Pośród misternych przykładów tałafuq dotyczących występowania Imienia "Allah" w Koranie, który jest Księgą cudownej wystawy Jedynego, znajdziemy również taki, że w całym Koranie każdy z osiemdziesięciu przypadków, w których słowo "Allah" występuje na początku pierwszego wiersza od dołu danej strony, odpowiada każdemu innemu z tych przypadków, zgodnie z pewnego rodzaju szablonem. Tak samo wskazuje na siebie nawzajem osiemdziesiąt przypadków użycia tego Imienia na zakończenie pierwszego wiersza od dołu danej strony. Z kolei przypadki użycia Imienia "Allah" w samym środku pierwszego wiersza od dołu, których jest pięćdziesiąt pięć, nakładają się jeden na drugi, tworząc jakby jedno Imię. Na początku ostatnich (na danych stronach) wierszy znajdujemy niekiedy pojedyncze litery, a niekiedy wyrazy złożone z trzech liter, których jest dwadzieścia pięć, zatem kiedy dodamy je do pięćdziesięciu pięciu Imion "Allah" w środku ostatniego wiersza na danej stronie, przez "przypadek" otrzymamy osiemdziesiąt, co z kolei odpowiada osiemdziesięciu Imionom "Allah" z początku ostatnich wersów i osiemdziesięciu z końca ostatnich wersów! Czyż tak misterny, precyzyjny, uporządkowany, symetryczny i cudowny przykład zjawiska tałafuq byłby możliwy bez istnienia wspaniałej mądrości i wyrafinowania? Niech Bóg uchroni, to niemożliwe! Z całą pewnością dzięki wskazówkom, jakie zawierają owe tałafuq można będzie w przyszłości otworzyć drzwi, za którymi są ukryte wspaniałe skarby!
Błysk Ósmy
Błysk Ósmy został opublikowany w drukowanych wydaniach traktatu Sikke-i Tasdik-i Gaybi, jak również w odręcznych kopiach zbioru Błyski.
Błysk Dziewiąty
Błysk Dziewiąty został opublikowany w odręcznie sporządzonych kopiach zbioru Błyski.
Błysk Dziesiaty
Jedno ze znaczeń powyższego wersetu zostało wytłumaczone i wyjaśnione poprzez "ciosy" Bożego miłosierdzia, jakie moi towarzysze w służbie Koranowi otrzymali z powodu błędów, które popełnili na skutek niedoskonałej natury ludzkiej. Wyjaśnimy zatem serię zadziwiających zdarzeń, wynikających ze służby Koranowi, a także cudowne działanie Wielkiego Wspomożenia (ar. Ghałs al-A'zam), ponieważ - za zezwoleniem Boga - Szejk Gajlani (niech jego tajemnica będzie uświęcona) dogląda naszej świętej służby i poprzez swoją świątobliwość wspomaga tych, którzy ją wykonują, dzięki czemu mogą oni nie ustawać w swoich gorliwych wysiłkach.
Istnieją trzy rodzaje cudownego działania związane z ową uświęconą pracą:
Rodzaj Pierwszy to aspekt owego cudownego działania, który przygo towuje określone zadanie, a następnie przynagla pracowników do wyko nania go.
Rodzaj Drugi usuwa przeszkody stojące na drodze do wykonania zadania, a także odpycha zło, tkwiące w tych, którzy sprzeciwiają się tej pracy, i wymierza im ciosy. Przykłady zdarzeń tego rodzaju są liczne, a ich omówienie musiałoby być długie, więc odłożymy to na inny termin, a omówimy rodzaj trzeci, najłatwiejszy do zrozumienia.
Rodzaj Trzeci: kiedykolwiek ci, którzy szczerze pracują w tej służbie, stają się niedbali, dostają miłosiernego klapsa, by oprzytomnieli i podjęli swoją pracę na nowo. Znamy ponad sto zdarzeń tego rodzaju, z czego jedynie dwanaście, trzynaście lub czternaście osób otrzymało klapsy miłosierdzia, a sześć lub siedem klapsy, które miały ich zmitygować.
Opowiemy historie tych ludzi.
HISTORIA PIERWSZA
Kiedykolwiek wasz godny pożałowania Said słabnął w swoich obowiązkach i mówił: "Cóż to mnie spotyka?", kiedykolwiek stawał się zaabsorbowany swoimi prywatnymi sprawami, dostawał klapsa. Mniemam, że działo się tak z powodu mojego niedbalstwa, ponieważ niezależnie od tego, co zwiodło mnie z drogi, pobudzając do zajęcia się innymi sprawami, otrzymywałem klapsa, który zwracał mnie ku moim obowiązkom. Po wtóre, badając podobne klapsy, które otrzymali moi szczerzy przyjaciele, zauważyłem, że działo się tak wówczas, gdy byli niedbali i odwracali się od tego, co powinno być ich prawdziwym celem, dzięki czemu możemy wywnioskować, że podobne zdarzenia w cudowny sposób wynikają ze służby Koranowi.
Na przykład: tak długo, jak wasz nieszczęśliwy Said był zajęty nauczeniem prawd Koranu w mieście Van (w czasach wydarzeń, do których doszło za sprawą Szejka Saida), podejrzliwy rząd nie ingerował w jego działania. Jednak kiedy tylko powiedziałem: "Cóż to mnie spotyka?", pomyślałem o sobie samym i wycofałem się do opuszczonej jaskini na górze Erek, ażeby uratować swoje życie wieczne, bez żadnego powodu aresztowano mnie, skazano na wygnanie i przewieziono do Burdur.
W owym czasie wszyscy, którzy zostali skazani na wygnanie, byli bardzo uważnie obserwowani, zatem przypuszczałem, że będę musiał
każdego wieczoru stawiać się na policji, jednak ja i moi szczerzy uczniowie byliśmy wyjątkami i trwało to dopóty, dopóki szczerze służyłem Koranowi. Kiedy gubernator odwiedził Fevziego Paszę, wniósł skargę na mnie, lecz Fevzi Pasza odpowiedział: "Nie wtrącaj się do jego spraw, lecz traktuj go z szacunkiem!" Tym, co sprawiło, że tak odpowiedział, był święty charakter naszej służby Koranowi. Lecz kiedy tylko zmogła mnie koncepcja ratowania siebie samego i myślenia wyłącznie o moim życiu ostatecznym, przez co chwilowo osłabłem w służbie Koranowi, na przekór moim intencjom dostałem klapsa. Z jednego miejsca wygnania wysłano mnie do innego - zostałem przewieziony do Isparty.
W Isparcie na powrót podjąłem swoje obowiązki. Po dwudziestu dniach niektórzy tchórze powiedzieli, by mnie ostrzec: "Być może rząd nie spojrzy życzliwie na tę sytuację. Byłoby lepiej, gdybyś stał się bardziej ostrożny!" Wówczas ponownie powstrzymało mnie myślenie o sobie samym i odpowiedziałem: "Niech nikt do mnie nie przychodzi!" Wtedy zabrano mnie z Isparty i przewieziono do trzeciego miejsca mojego wygnania, do Barli.
W Barli, kiedykolwiek ogarniało mnie niedbalstwo i myślenie o sobie samym, natychmiast pojawiał się któryś z podobnych wężom, dwulicowych hipokrytów, jakich nasyłał na mnie pewien człowiek spośród ahl ad-dunja. Podczas tych ośmiu lat przytrafiło mi się osiemdziesiąt podobnych zdarzeń; mógłbym wymienić je wszystkie, lecz wolę skrócić to wyliczenie, by nie znudzić czytelnika.
O, bracia moi! Opisałem niektóre z klapsów Bożego miłosierdzia, jakie otrzymałem. Teraz - jeśli pozwolicie na to i wybaczycie mi - opowiem o niektórych spośród podobnych zdarzeń, jakie przytrafiły się wam. Proszę, nie czujcie się urażeni. Jeśli ktoś z was jednak poczuje się urażony, nie wymienię jego imienia.
HISTORIA DRUGA
Mój prawdziwy brat, pierwszy, najlepszy i pełen poświęcenia uczeń, Abdulmecid, miał piękny dom w mieście Van. Był zamożny i pracował jako nauczyciel. Trzymając się własnych poglądów, nie poparł tych, któ rzy wbrew moim życzeniom starali się wysłać mnie do regionu przygra nicznego (a było to wówczas miejsce, gdzie bardziej potrzebowano ludzi
oddanych służbie Koranowi), i - jakby miał na uwadze moje korzyści - był temu przeciwny. Nie wziął udziału w głosowaniu, jak gdyby moja służba Koranowi przestała być apolityczna i szczera, gdybym musiał udać się nad granicę, a on miałby zostać wydalony z Van. Jednak na przekór swoim zamysłom otrzymał klapsa miłosierdzia, ponieważ musiał opuścić zarówno miasto Van i swój piękny dom, jak też rodzinne strony. Wygnano go i zmuszono, by udał się do Ergani.
HISTORIA TRZECIA
Hulusi-bej był pierwszoplanową postacią naszej służby Koranowi. Kiedy powrócił z Egridir do swoich stron rodzinnych, okazało się, że inne sprawy zapewnią mu wiele radości i szczęścia tego świata, przez co być może stał się nieco leniwy w służbie, która dotyczy wyłącznie życia wiecznego. Ponieważ ponownie spotkał rodziców, których nie widział od dawna, ponieważ powrócił do domu jako człowiek wysokiej rangi, uhonorowany licznymi zaszczytami, ten świat uśmiechał się do niego i jawił mu się dobrym. Jednak jeśli chodzi o tych, którzy pracują w służbie Koranu, to albo ten świat musi być zirytowany nimi, albo oni muszą być zirytowani tym światem, by mogli szczerze i gorliwie pełnić ową służbę.
Serce Hulusiego z pewnością pozostało niewzruszone, lecz sytuacja, w jakiej się znalazł, doprowadziła go do niedbalstwa, a wtedy otrzymał klaps od Bożego miłosierdzia. W ciągu roku lub dwóch nie dawali mu spokoju liczni obłudnicy, co spowodowało, że stracił całą przyjemność z życia doczesnego. Ten świat zaczął go drażnić, a on zaczął drażnić ahl ad-dunja aż gorliwie - w prawdziwym znaczeniu tego słowa - podjął swoje obowiązki.
HISTORIA CZWARTA
Muhadżir Hafiz Ahmed powiedział, co następuje:
"Tak, wyznaję, że popełniłem błąd, próbując zrozumieć zagadnienie mojego życia wiecznego w połączeniu z moją służbą Koranowi. Miałem pewne pragnienie, które spowodowało, że stałem się leniwy w tej służbie, przez co spadł na mnie cios, który był pełen miłosierdzia, lecz również na tyle dotkliwy, żeby stał się dla mnie pokutą. Oto, jak było:
Mój Mistrz i Nauczyciel nie popierał pewnych innowacji. Mój meczet stał tuż obok domu Nauczyciela, a zbliżały się trzy święte miesiące. Jeśli
zrezygnowałbym z chodzenia do meczetu, zarówno mógłbym stracić dużą nagrodę, jak i w okolicy mogłoby wzmagać się przyzwolenie na nieodprawianie modlitw obowiązkowych. Jeśli nie wykonywałbym praktyk wynikających z innowacji, mógłbym zostać wtrącony za kraty. Zgodnie z moim sposobem rozumowania życzyłem sobie, by mój Mistrz, którego kochałem bardziej niż własne życie, przeniósł się na jakiś czas do innej miejscowości, choć nie wiedziałem, czy jeśli wyjedzie lub wyprowadzi się, nie spowoduje to (na czas jego nieobecności) uchybień w mojej służbie Koranowi. Właśnie w owej krytycznej chwili otrzymałem cios, który był pełen miłosierdzia, lecz tak straszny, że jeszcze w trzy miesiące później nie doszedłem do siebie. Wszelako, chwała niech będzie Bogu, zgodnie ze słowami mojego Mistrza, zostało mu powiedziane, że możemy pokładać nadzieję w Bożej litości, jako że jedna minuta nieszczęścia warta jest tyle, co oddawanie czci Bogu przez cały dzień. Popełniłem błąd nie z powodu złej woli, a pragnienie, o którym mowa, wystąpiło u mnie tylko dlatego, że myślałem o swoim życiu ostatecznym".
HISTORIA PIĄTA
Bohaterem tej historii jest Hakki Efendi. Jak٨ن e obecnie nie ma go przy mnie, zastąpię go (podobnie jak zrobiłem to dla Hulusiego), by powiedzieć, co następuje:
W czasie, gdy Hakki Efendi skrupulatnie wypełniał swoje obowiązki jako uczeń Światła, do powiatu przybył niemoralny kajmakan. Hakki Efendi ukrył wszystko, co napisał, przez co kara za to mogłaby spaść raczej na jego Mistrza, niż na jego samego. Kiedy czasowo zaprzestał swojej pracy na rzecz Traktatów Światła, wkrótce rozpoczął się proces sądowy przeciw niemu, co było rodzajem klapsa, jaki wymierzyło mu Boże miłosierdzie. Hakki musiał zapłacić grzywnę w wysokości tysiąca lir, a ponadto stał się obiektem pogróżek. Trwało to przez rok, dopóki nie przybył tutaj, a gdy spotkaliśmy się, z powrotem podjął służbę Koranowi i obowiązki wynikające z bycia uczniem Światła. Następnie wyrok, który niejako stał się przyczyną owego miłosiernego klapsa, został unieważniony, a Hakkiego Efendi uniewinniono.
Nieco później dla uczniów Światła rozpoczęły się nowe obowiązki, które dotyczyły spisania Koranu w nowy sposób. Część tej pracy
przydzielono Hakkiemu Efendi. Rozpoczął pracę z entuzjazmem i spisał jedną trzydziestą Koranu, jednak z powodu trudnej sytuacji finansowej poczuł się zmuszony, by potajemnie podjąć się czyjejś obrony w procesie sądowym. Wkrótce otrzymał kolejny klaps miłosierdzia: złamał ten palec, którym zwykł trzymać pióro. Było to dla niego jak ostrzeżenie: "Ten palec nie może równocześnie pisać dokumentów sądowych i Koranu!" Byliśmy zaskoczeni jego wypadkiem z palcem, ponieważ nie wiedzieliśmy o tym, że Hakki podjął się sprawy w sądzie, jednak później zrozumieliśmy, że święta i czysta służba Koranowi nie chce, by wykonujące ją palce były zaangażowane w jakąkolwiek inną pracę.
Tak czy inaczej, mogłem mówić w imieniu Hulusiego-beja, ponieważ znam go tak, jak znam samego siebie, a Hakki-bej jest dokładnie taki sam. Jeśli nie spodoba mu się, że wystąpiłem w jego imieniu, sam może napisać o klapsach, jakie otrzymał od Bożego miłosierdzia.
HISTORIA SZÓSTA
Bohaterem tej historii jest Bekir Efendi. Ponieważ w tej chwili nie ma go przy mnie, zastąpię go w ten sam sposób, w jaki zrobiłem to dla mojego brata Abdulmecida. Polegając na jego zaufaniu i oddaniu, jak również na wiedzy i słowach moich bliskich przyjaciół (takich, jak Samli Hafiz i Suleyman Efendi), powiem, co następuje:
Bekir Efendi wydrukował Słowo Dziesiąte. Później wysłaliśmy do niego Słowo Dwudzieste Piąte, traktujące o cudownej naturze Koranu, by również i je wydrukował, zanim zostanie wprowadzony nowy alfabet. Napisaliśmy mu też, że z pewnością wyślemy mu pieniądze na pokrycie kosztów druku, tak samo jak wysłaliśmy pieniądze na druk Słowa Dziesiątego. Jednak myśląc o moim ubóstwie i widząc, że koszty druku wyniosą około czterystu lir, Bekir Efendi pomyślał: "Być może Hodża nie będzie zadowolony, jeśli wyłożę tę sumę z własnej kieszeni", i w ten sposób dał się zwieść własnej duszy. Słowo Dwudzieste Piąte nie zostało wydrukowane, co wyrządziło znaczną szkodę naszej służbie Koranowi. Dwa miesiące później Bekirowi skradziono dziewięćset lir, co było dla niego silnym ciosem wymierzonym przez Boże miłosierdzie. Jeśli Bóg zechce, niechaj owe dziewięćset lir, które stracił, zostanie od niego przyjęte jako jałmużna.
HISTORIA SIÓDMA
Oto, co powiedział Samli Hafiz Tevfik:
"Tak, wyznaję, że z powodu kilku błędów, jakie nieświadomie popełniłem, a mogły one przynieść szkodę naszej służbie Koranowi, dwa razy dostałem miłosiernego klapsa. Nie mam żadnych wątpliwości, że był on wynikiem tego, co teraz opiszę:
Po pierwsze: Wszelka chwała niech będzie Bogu, przez Którego zostałem obdarzony zdolnością pisania tekstów arabskich takim charakterem pisma, który jest do pewnego stopnia odpowiedni dla przepisywania Koranu. Najpierw mój Mistrz powierzył mi do przepisania trzy z trzydziestu części, na jakie jest podzielony Koran, a resztę rozdzielił między innych uczniów Światła. Pragnienie przepisywania Koranu zniszczyło we mnie chęć pełnienia służby poprzez przepisywanie czy to roboczych, czy ostatecznych wersji Traktatów Światła. Miałem w sobie nawet pyszałkowatą chęć prześcignięcia tych, którzy nie wiedzieli, jak prawidłowo powinno się przepisywać tekst arabski. Kiedy mój Mistrz, by mnie przestrzec, zaczął opowiadać mi o sztuce pisania, odpowiedziałem mu arogancko: "Jest to dla mnie znane i nie potrzebuję się tego uczyć!" Z powodu tego błędu otrzymałem nadzwyczaj silny i niepojęty cios: to, co przepisałem, nie było zrobione nawet tak dobrze, jak część brata Husreva, który o przepisywaniu tekstów w języku arabskim wiedział najmniej z nas wszystkich. Wszyscy byliśmy zaskoczeni, lecz teraz jest dla nas jasne, że był to klaps, na który zasłużyłem.
Po Drugie: Wyznaję, że dwie postawy, jakie przyjąłem, były szkodli we dla całkowicie szczerej intencji, jaka jest konieczna, by podjąć służbę Koranowi, która musi być wykonywana wyłącznie dla zasłużenia na mi łosierdzie Boga, a ja z tego powodu otrzymałem ciężki cios. Ponieważ jestem w tej okolicy jak obcy, jak cudzoziemiec, a także - choć nie powinienem narzekać - ponieważ nie przyjrzałem się należycie ważnym zasadom mojego Mistrza, jakimi są oszczędność i zadowolenie z tego, co posiadamy, cierpię z powodu ubóstwa, które zmusiło mnie do wmieszania się między samolubnych i aroganckich ludzi, co z kolei, oby Bóg zechciał mi to wybaczyć, narzuciło mi bycie hojnym na pokaz, w sposób typowy dla hipokrytów, którzy jedynie szukają pochlebców. Mój Mistrz wielokrotnie ostrzegał mnie, karcił i napominał, lecz - niestety! - nie potrafiłem powstrzymać się od złego postępowania. Z jednej strony szatani spośród dżinnów i ludzi czerpali korzyści z sytuacji, w jakiej się znalazłem, a która
była całkowicie sprzeczna z duchem służby Wszechmądremu Koranowi, z drugiej strony spowodowało to, że mój zapał ostygł, a ja stałem się niedbały w naszej służbie.
Za swoje błędy otrzymałem silny, lecz - Bóg tak chciał - miłosierny cios. Nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że to, co się stało, było jedynie wynikiem tych błędów. Oto, na czym ów cios polegał:
Chociaż przez osiem lat utrzymywałem bliskie relacje z moim Mistrzem, a także tak szkice, jak ostateczne wersje jego dzieł, przez mniej więcej osiem miesięcy nie mogłem odnieść jakiejkolwiek korzyści z pracy przy Traktatach Światła. Byliśmy zaskoczeni tą sytuacją. Wraz z moim Mistrzem poszukiwałem jej przyczyny, zastanawiając się, dlaczego do tego doszło. Teraz czujemy z całkowitą pewnością, że jasne i świetliste prawdy Koranu nie mogą współistnieć z ciemnością fałszu, pochlebstwa i upokorzenia. Dlatego znaczenie owych świetlistych prawd oddaliło się ode mnie, aż stały się one dla mnie nieznane i obce.
Błagam Boga Wszechmocnego, by zechciał dać mi szczerość intencji godną naszej służby, by ocalił mnie od hipokryzji i fałszu właściwych ahl ad-dunja. Proszę przede wszystkim mojego Mistrza, a następnie wszystkich moich braci, o modlitwę za mnie.
HISTORIA ÓSMA
Bohaterem tej historii jest Seyrani. Tak jak Husrev, był on jednym z tych moich uczniów, którzy entuzjastycznie przyjęli Traktaty Światła, a także właściwie je zrozumieli. Naradzałem się z moimi uczniami z Isparty w sprawie tałafuq, które są kluczem do tajemnic Koranu i do nauki dżafr. Odpowiadali i z zapałem brali udział w dyskusji, jednak Seyrani - ponieważ miał inne poglądy i interesowały go inne kwestie - nie odpowiedział, a na dodatek chciał, bym odstąpił od prawdy, o której byłem całkowicie przekonany. Napisał do mnie list, który wielce mnie zdenerwował. Powiedziałem: "Niestety! Straciłem tego ucznia". Oczywiście chciałem go oświecić, jednak później sprawy skomplikowały się jeszcze bardziej, a Seyrani przez blisko rok pozostawał w miejscu odosobnienia (to znaczy w więzieniu).
HISTORIA DZIEWIĄTA
Bohaterem tej historii jest Hafiz Zuhtu Starszy, który w swoim czasie był kimś w rodzaju osoby "nadzorującej" uczniów Światła w Agrus. Choć
uczniowie obrali jako swoją drogę podążanie za przykładem praktyki Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) oraz unikanie innowacji w religii, Hafiz nie uważał zaszczytu natury duchowej, wynikającego z bycia uczniem Światła, za wystarczający, za to sam nauczał innych poważnej innowacji, mając nadzieję, że podniesie to jego pozycję w oczach ahl ad-dunja. Popełnił błąd, który był diametralnie sprzeczny z drogą Traktatów Światła, za co otrzymał straszny cios od Bożego miłosierdzia. Pewne zdarzenie, do którego doszło, całkowicie zniszczyło honor jego rodziny.
Na nieszczęście, to smutne wydarzenie dotknęło również Hafiza Zuhtu Młodszego, choć nie zasłużył on na jakiekolwiek upomnienie. Bóg jednak zechciał, żeby ów uczynek stał się jak korzystna dla zdrowia operacja chirurgiczna, która wyzwoli jego serce z więzów tego świata, a całkowicie zwróci je ku Koranowi.
HISTORIA DZIESIĄTA
Bohaterem tej historii jest pewien człowiek, którego nazywano Hafiz Ahmed (oby Bóg się nad nim zmiłował). Przez dwa lub trzy lata przepisywał on Traktaty Światła w sposób dodający odwagi innym i odnosił z tego korzyści, jednak później sprawy tego świata wzięły górę nad słabymi przymiotami jego charakteru, a jego zapał przygasł. Utrzymywał relacje z ludźmi spośród ahl ad-dunja (być może dlatego, by go nie skrzywdzili, a być może dlatego, że miał im coś do powiedzenia), zdobył pewien rodzaj pozycji wśród nich i sprawił, że środki na życie, jakimi mógł dysponować, ze skromnych stały się obfite, jednak za swoje niedbalstwo i za szkodę, jaką przyniosło ono jego służbie Koranowi, otrzymał dwa ciosy. Pierwszym było dla niego to, że musiał utrzymać o pięć osób więcej, niż pozwalały na to jego środki, przez co jego sytuacja materialna stała się naprawdę godna pożałowania. Wkrótce spadł na niego również drugi cios: był człowiekiem wrażliwym na punkcie honoru i szacunku dla samego siebie, który nie mógł znieść czyjejkolwiek nagany czy zarzutu, a pewni przebiegli ludzie wykorzystali go jako tarczę w taki sposób, że skalało to jego honor, który został niemal całkowicie zniszczony, a prawie wszyscy odwrócili się od niego. Niech Bóg mu wybaczy! Jeśli Bóg zechce, Hafiz Ahmed przyjdzie do siebie i może choć częściowo powróci do wykonywania swoich obowiązków wobec Boga i Jego religii.
HISTORIA JEDENASTA
Ta historia nie została opisana, ponieważ człowiek, którego dotyczy, prawdopodobnie nie zgodziłby się na to.
HISTORIA DWUNASTA
Bohaterem tej historii jest nauczyciel Galib (oby Bóg się nad nim zmiłował). Tak, oddał on naszej sprawie wspaniałe usługi, wykonując swoje obowiązki wiernie i w sposób zasługujący na uznanie. Przepisując Traktaty Światła w ich ostatecznej formie, nie okazywał żadnej słabości w obliczu jakichkolwiek kłopotów. Przez wiele dni przychodził, uważnie słuchał, przepisywał. W zamian za wynagrodzenie w wysokości trzydziestu lir spisał wszystkie Słowa i Listy. Jego zadaniem było rozprowadzenie ich w jego stronach rodzinnych i oświecenie mieszkających tam ludzi. Jednak z powodu pewnych pomysłów nie rozdał Traktatów Światła tak, jak to sobie wyobrażał, lecz pozostały one w jego kufrze. Wkrótce zaszło smutne zdarzenie, w wyniku którego Galib cierpiał rozpacz przez następny rok. Stracił niektórych ze swoich przyjaciół, a znalazł wielu niesprawiedliwych, bezwzględnych wrogów w miejsce ledwie garstki dotychczasowych, którzy byli jego przeciwnikami jedynie z tego powodu, że zajmował się on rozpowszechnianiem Traktatów Światła.
HISTORIA TRZYNASTA
Oto, co powiedział Hafiz Halid (oby Bóg obdarował go Swym miłosierdziem):
"Tak, wyznaję, że całkowicie zaangażowałem się w spisywanie wstępnych wersji prac mojego Mistrza, które następnie były rozpowszechniane w ramach służby Koranowi. Meczet w naszej dzielnicy nie miał wówczas imama. Chciałem jeszcze raz założyć mój dawny ubiór i nosić turban, co spowodowało, że na jakiś czas stałem się niedbały w swojej służbie i zacząłem unikać wykonywania obowiązków. Wówczas na przekór moim intencjom otrzymałem klaps miłosierdzia. Choć przez osiem lub dziewięć miesięcy pełniłem obowiązki imama, nie zostałem oficjalnie mianowany na to stanowisko, pomimo wielokrotnie powtarzanych obietnic muftiego. Nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że ów miłosierny klaps był wynikiem błędu, jaki popełniłem. Byłem kimś, do kogo zwracał się mój Mistrz, przepisywałem szkice jego prac, wiedziałem, że moje niedbalstwo naraża go na pewne trudności... Wszelako, dzięki niech będą Bogu, zdaliśmy sobie sprawę z tego, na czym polegał mój błąd, i zrozumieliśmy, jak świętą jest nasza służba. Ufaliśmy, że nasz Mistrz stoi za nami jak opiekuńczy anioł, jak Szejk Gajlani.
HISTORIA CZTERNASTA
Ta historia opowiada o trzech lekkich klapsach, jakie otrzymali trzej muzułmanie, z których każdy miał na imię Mustafa.
Przez osiem lat Mustafa Cavus uczęszczał do naszego meczetu, którego istnienie utrzymywaliśmy w tajemnicy. Przyniósł do niego piecyk, a następnie przynosił naftę, a nawet zapałki. Dopiero później dowiedziałem się, że przez osiem lat płacił za to wszystko z własnej kieszeni. Szczególnie w noce z czwartku na piątek przebywał w zgromadzeniu wiernych, dopóki nie było już żadnej istotnej sprawy do omówienia. Później ahl ad-dunja wykorzystali jego prostoduszność i powiedzieli mu: "Ci ludzie przychodzą tu tylko po to, by dokuczyć Hafizowi, temu, który nosi turban. Powinien na jakiś czas zaprzestać wykonywania wezwania na modlitwę, nawet w tajemnicy. Powiedz pisarzowi, by lepiej sam zdjął turban, zanim inni zrobią to siłą". Nie wiedzieli, że dla kogoś o duszy tak wzniosłej, jaką miał Mustafa Cavus, powiedzenie komuś, kto również pozostawał w służbie Koranowi, by zdjął turban, było nadzwyczaj trudne, jednak powtórzył on Hafizowi to, co powiedzieli mu tamci ludzie.
Tamtej nocy śniło mi się, że do mojego pokoju wszedł kajmakan, a za nim Mustafa Cavus, który miał brudne ręce. Następnego dnia spytałem go: "Mustafo, z kim się dzisiaj widziałeś? Śniło mi się, że miałeś brudne ręce i stałeś za kajmakanem!" Odparł: "Niestety! Sołtys wioski powiedział mi: 'Powiedz pisarzowi to i to'. Nie wiem, co się za tym kryło".
Tego samego dnia Mustafa przyniósł do meczetu niemal całą okkę nafty. Chociaż nie robił tak nigdy wcześniej, tym razem zostawił drzwi otwarte, przez co do meczetu wszedł kotek. Później przyszedł pewien wy soki człowiek, który sądząc że nafta w dzbanku jest wodą, rozchlapał ją po całym meczecie, chcąc go oczyścić, a także zmyć nieczystość, jaką kociak zostawił na modlitewnym dywaniku. To zdumiewające, że nie poczuł on zapachu nafty. Można powiedzieć, że to sam meczet nie pozwolił, by ów człowiek poczuł zapach nafty, jakby chciał właściwym dla siebie językiem powiedzieć Mustafie: "Nie potrzebujemy twojej nafty! Nie przyjmę jej z powodu błędu, jaki popełniłeś". W tamtym tygodniu przed modlitwą piątkową, a także przed innymi ważnymi modlitwami, Mustafa Cavus nie był w stanie dołączyć do wiernych zgromadzonych w meczecie, choć bardzo się starał. Później wyraził szczerą skruchę, poprosił o przebaczenie i odzyskał czystość serca.
Bohaterami drugiej części tej historii są mój zacny, ciężko pracujący i ważny dla naszej sprawy uczeń Mustafa z Kuleonu oraz jego najbardziej wierny, ofiarny przyjaciel, Hafiz Mustafa (oby Bóg obdarował go Swym miłosierdziem).
Po święcie religijnym wysłałem do moich uczniów wiadomość, prosząc ich, by przez jakiś czas nie odwiedzali mnie, ponieważ gdy ahl ad-dunja dowiedzą się o naszych spotkaniach, będą dokuczać nam, by zniechęcić nas do służenia Koranowi. Poprosiłem również, by - jeśli już będą musieli mnie odwiedzić - przychodzili tylko pojedynczo. Jednak pewnej nocy przyszli do mnie trzej spośród moich uczniów, wszyscy naraz, zamierzając odejść jeszcze przed świtem. Ani Mustafa Cavus, ani Suleyman Efendi, ani ja - żaden z nas nie pomyślał o podjęciu jakichkolwiek środków ostrożności. Zapomnieliśmy o nich, choć nie zdarzyło nam się to nigdy wcześniej. Każdy z nas myślał, że zajmie się tym ktoś inny, a w efekcie nie zrobiliśmy nic.
Wyszli przed świtem. Dwie godziny później rozszalała się taka burza, że zatrwożyłem się, myśląc, że nie przetrwają jej. Tamtej zimy nie było podobnej burzy, ani też nigdy i nikomu nie współczułem do tego stopnia. By ukarać Suleymana za jego nieroztropność, zamierzałem wysłać go za nimi, żeby dowiedział się, czy są zdrowi i bezpieczni, jednak Mustafa Cavus powiedział: "Jeśli pójdzie, jego też zatrzyma burza, wtedy będę musiał pójść za nim, by go odnaleźć, a następnie Abdullah Cavus będzie musiał pójść za mną...". Powiedzieliśmy zatem: "Pokładamy naszą ufność jedynie w Bogu!" i czekaliśmy.
Pytanie: Uważasz nieszczęścia, jakich doświadczają niektórzy spośród twoich przyjaciół za klapsy, będące karą za ich niedbalstwo w służbie Koranowi, tymczasem ci, którzy są naprawdę wrogo nastawieni do was i do waszej służby, pozostają bezpieczni i w dobrym zdrowiu. Dlaczego przyjaciołom wymierza się klapsy, podczas gdy wrogowie nie wpadają w żadne tarapaty?
Odpowiedź: Zgodnie z powiedzeniem "złe uczynki nie trwają dłu go, lecz długo trwa niewiara" błędy, jakie popełniają przyjaciele, są pewnym rodzajem złych uczynków w służbie Koranu, dlatego są szybko karane. Człowiek otrzymuje miłosierny klaps, by mógł zrozumieć swój błąd, jeśli jest rozsądny. Wrogowie występują przeciwko naszej służbie i starają się przeszkodzić w niej z powodu zbłądzenia, w jakim pozostają. Niezależnie od tego, czy czynią to z rozmysłem, czy nieświadomie,
ich zaczepki wymierzone przeciwko naszej służbie wspierają ateizm. Jako że niewiara jest trwała, zazwyczaj nie są oni natychmiast karani za swoje uczynki.
Podobnie jak ukaranie tych, którzy popełnili jedynie drobne wykroczenia, pozostaje w gestii sądów właściwych dla miejsca ich zamieszkania, a sprawcy poważnych przestępstw są przekazywani sądom wyższej instancji, tak samo, zgodnie z określonymi zasadami, drobne pomyłki wiernych i bliskich przyjaciół są karane szybko i (przynajmniej w części) już na tym świecie, by prędko oczyścić ich z winy. Jednak zbrodnie popełnione przez ludzi zbłądzenia są tak wielkie, że ponieważ kara za nie wykracza poza ramy krótkiego życia na tym świecie, zostają oni - jak wymaga tego sprawiedliwość - odesłani przed Najwyższy Trybunał Tego, Którego królestwo jest wieczne, i przeważnie nie ponoszą żadnej kary na tym świecie.
O tej prawdzie wspomina hadis, zgodnie z którym Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) powiedział: Ten świat jest więzieniem dla wierzących i Rajem dla niewiernych. Oznacza to, że ponieważ wierny karę za swoje winy częściowo otrzymuje już na tym świecie, świat jest dla niego miejscem wymierzania kary, wręcz lochem Piekła w porównaniu ze szczęściem, jakie oczekuje wierzącego w życiu wiecznym. Ponieważ niewierni nie zostaną uwolnieni z Piekła, na tym świecie otrzymują oni część nagrody za swoje dobre uczynki, zaś kara za ich ciężkie grzechy zostaje odroczona, zatem ten świat jest ich Rajem w porównaniu z tym, co oczekuje ich w życiu ostatecznym. Jednak w rzeczywistości i zgodnie ze znaczeniem powyższego hadisu, wierny jest w życiu doczesnym znacznie bardziej szczęśliwy od niewiernego. Wiara muzułmanina jest po prostu jak Raj w jego duszy, podczas gdy niewiara ateisty rozpala w całym jego jestestwie rodzaj ognia podobny Ogniowi Piekielnemu.
Błysk Jedenasty
Poniżej zwięźle wyjaśnimy jedenaście spośród setek punktów, których dotyczą doniosłe wersety przytoczone powyżej.
PUNKT PIERWSZY
Przekazano, że Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) powiedział:
K tokolwiek będzie trzymał się mocno mojej praktyki, kiedy moją wspólnotę dosięgnie zepsucie, otrzyma taką nagrodę, jak stu męczenników.
Tak, mocne trzymanie się sunny Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) z pewnością jest wysoce chwalebne i wartościowe, zwłaszcza w czasach, kiedy innowacje są czymś powszechnym. Przestrzeganie praktyk Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) nawet w drobnych kwestiach dotyczących naszego zachowania (zwłaszcza gdy wspólnota muzułmańska ulega zdeprawowaniu) jest oznaką silnej wiary i bogobojności. Podobnie postępowanie według tych praktyk bezpośrednio przypomina o Szlachetnym Posłańcu (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a takie przypomnienie przeradza się w przypomnienie o obecności Boga. W chwili, kiedy zaczynamy przestrzegać sunny nawet w pozornie najmniej znaczących czynnościach, takich jak jedzenie, picie, czy spanie, te zwyczajne, odruchowo wykonywane czynności staną się, zgodnie z prawem szariatu, chwalebnymi aktami kultu, ponieważ ten, kto je wykonuje, stara się naśladować Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), postrzegając swoje czynności jako podporządkowane kierownictwu prawa szari'a. Następnie przypomina sobie, że owo prawo przyniósł Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie); wówczas jego serce zwraca się do Boga, Wszechmocnego, Prawdziwego, Prawodawcy, a człowiek staje się w pewien sposób świadomy obecności Boga i znaczenia oddawanej Mu czci.
Na mocy tej tajemnicy ten, kto uczyni przestrzeganie praktyk Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) swoim przyzwyczajeniem, przekształca wszystkie swoje czynności w akty czci i może uczynić swoje życie owocnym i przynoszącym wynagrodzenie.
PUNKT DRUGI
Imam Rabbani, Ahmad Faruqi (niech Bóg będzie z niego rad) powiedział:
"Kiedy przemierzałem kolejne stopnie mojej podróży duchowej, ujrzałem, że najbardziej olśniewającymi, wspaniałymi, misternymi i rozsądnymi spośród świętych mężów byli ci, którzy podstawą swojej drogi uczynili trzymanie się praktyki Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).
Nawet mniej wybitni spośród świętych tej grupy jawią się jako bardziej wspaniali od najwyżej wyniesionych świętych spośród innych grup".
Tak, Imam Rabbani, Odnowiciel Drugiego tysiąclecia (niech Bóg będzie z niego rad), mówi prawdę. Kto przyjmie praktykę Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) za zasady, jakimi będzie się kierował, zostanie wyniesiony do pozycji umiłowanego przez Boga i znajdzie się w cieniu Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), którego Bóg umiłował.
PUNKT TRZECI
W czasach, kiedy wasz biedny Said walczył, by wyzwolić się od przyzwyczajeń "starego Saida", jego umysł i serce ugrzęzły pośród różnych prawd w strasznej duchowej burzy, która była wynikiem braku przewodnictwa, jak również dumy jego nakazującej zło duszy. To wzbijały się z ziemi aż do konstelacji Plejad, to spadały z wysokości konstelacji Plejad na ziemię.
W owym czasie zauważyłem, że jak kompasy pokazujące kierunek qibli wskazują kurs, którym powinien podążać okręt, tak wszystkie kwestie dotyczące praktyk religijnych, nawet te dotyczące drobnych uczynków, są jak włączniki światła pośród licznych niebezpiecznych, ciemnych dróg. Kiedykolwiek podczas mojej duchowej podróży widziałem, jak uginam się pod straszliwym uciskiem, przygnieciony przez prawdziwie uciążliwe brzemię, a trzymałem się praktyk właściwych dla danej sytuacji, doświadczałem takiej lekkości, jakby zdjęto ze mnie wszystkie ciężary. Poprzez podporządkowanie się tym praktykom zostałem uwolniony od wątpliwości i rozterek, które prowadzą do niepokoju, wyrażanego pytaniami w rodzaju:
"Czy ten sposób działania jest właściwy? Czy jest korzystny?" Jeśli jednak je porzucałem, presja stawała się silniejsza; pojawiało się przede mną wiele dróg, lecz nie mogłem dowiedzieć się, dokąd one prowadzą; moje brzemię było ciężkie, a ja - zupełnie bezsilny. Nie mogłem sięgnąć wzrokiem zbyt daleko, a droga przede mną była ciemna, lecz za każdym razem, gdy mocno trzymałem się sunny Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), droga przede mną stawała się jasno oświetlona i bezpieczna. Czułem się tak, jakby mój ciężar i presja stały się lżejsze. W tych czasach poprzez własne obserwacje potwierdziłem to, co powiedział Imam Rabbani.
PUNKT CZWARTY
Pewnego razu ujrzałem samego siebie w dziwnym świecie, który powstał ze stanu umysłu, jaki wytworzyło rozmyślanie o śmierci, potwierdzające
wniosek "śmierć jest prawdą", a także z krótkotrwałości i przemijania tego świata. Ujrzałem samego siebie jako zwłoki, stojące na czele trzech innych, olbrzymich trupów.
Po pierwsze: byłem jak nagrobek, stojący przed bezcielesnymi zwłokami wszystkich żywych stworzeń, z którymi byłem związany podczas swego życia doczesnego, a które zstąpiły do grobu przeszłości.
Po Drugie: na cmentarzysku świata, rozciągającym się na powierzchni naszego stulecia, które jest nagrobkiem stojącym przed ogromnym trupem, złożonym do grobu przeszłości wszystkich gatunków stworzeń, z którymi cała ludzkość jest złączona podczas życia, byłem tylko małym punktem, który szybko zostanie starty, mrówką, która wkrótce umrze.
Po trzecie, jako że świat z pewnością zginie w Dniu Sądu Ostatecznego, ujrzałem samego siebie przerażonego agonią i śmiercią owego olbrzymiego trupa, zdumionego i zaskoczonego jego śmiercią, jak również moją śmiercią, która z pewnością nastąpi w przyszłości, lecz w mojej wizji zdawało się, że wydarzyła się właśnie w owym czasie. Zgodnie z wersetem koranicznym, który mówi:
w chwili mojej śmierci wszystkie stworzenia, wszyscy, których umiłowałem, odwrócą się do mnie plecami, opuszczą mnie i pozostawią mnie samego. Moja dusza była prowadzona poprzez przyszłość, poprzez wieczność przypominającą bezkresny ocean, do którego - czy chciałaby tego, czy nie - miała zostać wrzucona.
Kiedy mój umysł pozostawał w tym prawdziwie osobliwym i bolesnym stanie, otrzymałem pomoc od wiary i od Koranu. Werset
przybył mi na ratunek niby solidna łódź radlakowa, na pokład której moja dusza weszła z całkowitym przekonaniem i z radością. Niezależnie od wyraźnego znaczenia tego wersetu zrozumiałem jego znaczenie aluzyjne, które pocieszyło mnie, dzięki czemu odnalazłem spokój i pogodę ducha.
Poprzez swoje wyraźne znaczenie werset mówi do Szlachetnego Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie): "Jeśli ludzie
pozostający w zbłądzeniu odwrócą się od ciebie, odrzucą prawo szariatu i praktyki religijne islamu, i nie będą zważać na Koran, nie martw się. Powiedz: 'Wszechmocny Bóg mi wystarczy, w Nim położyłem zaufanie, On wyniesie tych, którzy pójdą za mną, na odpowiednie dla nich miejsce'. Prawo Jego Tronu obejmuje wszystko, buntownicy nie mogą zbiec poza granice Jego królestwa, a ci, którzy u Niego szukają pomocy, z pewnością nie pozostaną bezbronni", podczas gdy poprzez swoje znaczenie aluzyjne mówi:
"O, człowieku! O, przywódco i przewodniku ludzkości! Jeśli nawet wszystkie istoty porzucą cię, by odejść drogą przemijania, prowadzącą do niebytu, jeśli istoty żywe odłączą się od ciebie, by pospieszyć drogą wiodącą ku śmierci, jeśli ludzie opuszczą cię, by zstąpić do grobu, jeśli niedbali i błądzący nie będą zważać na to, co mówisz i upadną w ciemność, nie lękaj się. Powiedz: 'Wystarczy mi Wszechmocny Bóg! Dopóki On istnieje, istnieje wszystko'. Ci, którzy odeszli, nie odeszli do niebytu, lecz do innego spośród Jego królestw. W Swej nieskończonej hojności Pan wspaniałego Tronu wysyła niektórych spośród Jego niezliczonych żołnierzy na właściwe dla nich miejsce. Ci, którzy znaleźli się na cmentarzu, nie zostali unicestwieni, lecz odeszli do innego świata, a na ich miejsce Bóg z pewnością wyśle innych Swych urzędników. Na miejsce tych, którzy popadli w zbłądzenie, może On przysłać takich, którzy będą Jego posłusznymi sługami i pójdą drogą prawdy. Ponieważ tak się dzieje, On zajmuje miejsce wszystkich Swoich stworzeń, a nikt ani nic nie może zająć miejsca Jego łaskawości i należnego Mu szacunku".
Z powodu aluzyjnego znaczenia omawianego wersetu trzy straszliwe zwłoki, których widok przepełnił mnie taką grozą, przybrały inny kształt. Stały się przejściem pośród przejawów mądrości, pouczającą wycieczką, podróżą do wykonywania obowiązków, zwolnieniem z jednych obowiązków, a powierzeniem innych, podczas gdy targany wstrząsami świat zdawał się to oddalać, to przybliżać.
PUNKT PIĄTY
Szlachetny werset:
tanowczo obwieszcza, jak konieczne i ważne jest podążanie za prakty kami religijnymi Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Tak, pośród wszystkich sylogizmów logiki, spośród tego ich rodzaju, który nazywa się przypuszczalnym lub warunkowym, ten werset jest najbardziej potężnym i niechybnym sylogizmem, a oto dlaczego:
By przedstawić przykład przypuszczalnego sylogizmu zgodny z zasadami logiki, można powiedzieć: "Jeśli słońce wzejdzie, będzie dzień". Chcąc udowodnić ten sylogizm w sposób pozytywny, powiemy: "Słońce wzeszło, można zatem wywnioskować, że jest dzień", zaś jeśli chcemy udowodnić go w sposób negatywny, powiemy: "To nie jest dzień, można więc wyciągnąć wniosek, że słońce jeszcze nie wzeszło". Zgodnie z logiką oba te wnioski, pozytywny i negatywny, są jasne.
Dokładnie w ten sam sposób powyższy werset mówi: "Jeśli kochasz Boga, będziesz podążał za tym, którego umiłował Bóg. Jeśli zaś nie pójdziesz za nim, wskazuje to na wniosek, że nie kochasz Boga". Jeśli człowiek kocha Boga, pociąga to za sobą naśladowanie praktyki Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), którego umiłował Bóg. Tak, ten, kto wierzy we Wszechmocnego Boga, z pewnością będzie Mu posłuszny, a najbardziej zadowalającą Go, najprostszą i najkrótszą spośród dróg prowadzących do posłuszeństwa Bogu bez wątpienia jest droga, którą pokazał i którą postępował umiłowany przez Boga Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).
Tak, uznanie, że Najbardziej Hojny i Najpiękniejszy, Który wypełnia wszechświat tak wieloma Swymi darami, wymaga w zamian podziękowań od rozumnych istot, jest zarówno konieczne, jak i oczywiste. To jasne, że Wszechmądry i Chwalebny, Który przyozdabia wszechświat tak wieloma cudami Swego kunsztu, uczynił najdoskonalszym spośród rozumnych stworzeń tego, do którego było skierowane Jego posłanie i tego, który je wytłumaczył, Swojego herolda i przywódcę Swoich sług (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Z całą pewnością i z całą oczywistością Najpiękniejszy i Doskonały, Który uczynił wszechświat zwierciadłem odbijającym niezliczone przejawy Jego piękna i doskonałości, obdaruje najdoskonalszą, najbardziej zaszczytną pozycją człowieka, poprzez którego w sposób najbardziej wszechstronny i najdoskonalszy mogły ukazać się Jego piękno, doskonałość, kunszt i Jego Najpiękniejsze Imiona, którego najwidoczniej ukochał i pragnie to okazać. Tak, On uczyni postępowanie tego człowieka pięknym przykładem dla innych, zachęcających ludzi, by poszli za nim, by jego wspaniałe uczynki mogły ukazać się także w jego naśladowcach.
W skrócie: Miłość do Boga wymaga postępowania według praktyki Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a takie postępowanie jest skutkiem owej miłości. Jak szczęśliwy jest człowiek, który podąża za Posłańcem (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) w całej rozciągłości! Biada temu, kto nie docenia jego praktyk, a przyjmuje innowacje!
PUNKT SZÓSTY
Szlachetny Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) powiedział: Każda herezja jest zbłądzeniem, a każda herezja prowadzi do Ognia. Oznacza to, że zgodnie ze słowami Boga:
niezwracanie uwagi na zasady znamienitego prawa szari'a i na podstawowe zasady praktyki Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) po tym, jak zostały dopełnione i udoskonalone, a przyjmowanie tego, co nowe, lub (niech Bóg uchroni!) tworzenie innowacji, które prowadzi do wniosku, że zasady ustalone przez Boga były niepełne, jest zbłądzeniem i prowadzi do Ognia Piekielnego.
Praktyki religijne mają swoje stopnie. Niektóre z nich są obowiązkowe i od tych nie można odstąpić. Ten rodzaj aktów czci jest szczegółowo opisany przez wspaniałe prawo szariatu. Są one bezsporne i nie można ich zmieniać w jakikolwiek sposób. Innym rodzajem są praktyki wykonywane dobrowolnie, które również dzielą się na dwa rodzaje.
Do rodzaju pierwszego należą te praktyki, które są związane z odda waniem czci Bogu Jedynemu. One również zostały opisane w księgach na temat prawa szariatu, a ich zmienianie również jest innowacją. Drugi rodzaj znany jest jako "postępowanie" (ar. adab), o tych praktykach wspominają biografie Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Postępowanie przeciwne do nich nie może być nazwane innowacją, jednak jest rodzajem sprzeciwiania się uczynkom Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), przez co nie odniesiemy korzyści ze światła i prawdziwej uprzejmości, które są zawarte w sunnie. Podążanie za Prorokiem (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) pod tym względem oznacza naśladowanie go w przyzwyczajeniach, w naturalnych czynnościach, w postępowaniu, a postępowanie Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jest znane dzięki jednomyślnym relacjom. Na przykład, liczne praktyki ukazują właściwy sposób prowadzenia rozmowy, inne wyjaśniają podstawowe zasady jedzenia, picia, spania czy stosunków społecznych. Praktyki tego rodzaju zostały nazwane "postępowaniem". Człowiek, który stosuje się do nich, przekształca swoje powszednie czynności w akty czci, przez co może zostać w znaczący sposób oświecony. Praktykowanie tych
zachowań nawet w najmniejszym aspekcie przypomina o Posłańcu Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i rozświetla ludzkie serce.
Najważniejsze spośród praktyk są te, które symbolizują islam i łączą się z jego "znakami szczególnymi". Te "znaki szczególne" islamu związane z oddawaniem czci Bogu, dotyczące całej muzułmańskiej społeczności, są pewnego rodzaju ogólnymi prawami. Tak jak cała społeczność czerpie korzyść ze spełniania tych praktyk przez choćby jedną osobę, tak samo, jeśli choć jeden człowiek porzuci je, cała społeczność jest za to odpowiedzialna. W wykonywaniu praktyk tego rodzaju nie może być miejsca dla żadnej hipokryzji, a o zasadach będących "znakami" islamu powinno się mówić jawnie. Nawet jeśli są to praktyki dobrowolne, to jeśli wykonuje je cała wspólnota czy nawet pewna grupa muzułmanów, pozostaną ważniejsze niż obowiązkowe akty czci jednego człowieka.
PUNKT SIÓDMY
Zasadą wszystkich praktyk Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jest uprzejmość. Wśród tych praktyk nie ma żadnej, w której nie kryłyby się światłość i dobre maniery. Szlachetny Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) powiedział: Mój Pan nauczył mnie dobrego postępowania, i jak dobrze mnie nauczył! ak, każdy, kto bada jego biografię i zapoznaje się z jego zwyczajami, z pewnością zrozumie, że Wszechmocny Bóg przyniósł w osobie Swojego Posłańca wszelkie rodzaje uprzejmości i dobrego postępowania. Jeśli ktokolwiek porzuci praktyki Proroka, utraci również uprzejmość. Taki człowiek będzie dowodem prawdziwości przysłowia, które mówi: "Człowiek źle wychowany jest pozbawiony Bożej łaski", a jego nieuprzejmość doprowadzi go do zguby.
Pytanie: Jak możemy mówić o uprzejmości w obliczu Tego, Który obejmuje wiedzą każdą rzecz, Który widzi wszystko i wie o wszystkim, przed Którym nic nie może się ukryć? Zdarzenia, które powodują wstyd czy zakłopotanie nie mogą zostać przed Nim zatajone. Jednym z rodzajów uprzejmości jest na przykład okrywanie tych części ciała, które powinny pozostać zakryte, i ukrywanie tego, co nieprzyjemne lub niesmaczne, lecz nic nie może ukryć się przed wzrokiem Tego, Który obejmuje wiedzą każdą rzecz.
Odpowiedź: Po pierwsze, nadając temu największe znaczenie, Chwa lebny Stwórca pragnie pokazać, że Jego kunszt przejawia się w pięknie; On zasłania to, co odrażające; On przyozdabia Swoje dary, byśmy zwrócili na nie uwagę. Tak samo chce ukazać istotom rozumnym, że Jego
stworzenia i słudzy są piękni, zatem ujawnianie przez nich tego, co brzydkie, jest rodzajem buntu przeciwko takim Jego Najpiękniejszym Imionom, jak Piękny, Przyozdabiający, Doskonale Świadomy czy Wszechwiedzący, oraz jest przeciwieństwem uprzejmości. Grzeczność, przejawiająca się w praktykach Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), oznacza okazywanie najczystszej uprzejmości w granicach, jakie wyznaczają Najpiękniejsze Imiona Chwalebnego Stwórcy.
Po drugie, z punktu widzenia zawodowego, lekarz może zbadać część ciała człowieka, który według zasad prawa religijnego jest dla niego obcy, a jeśli jest to konieczne, może również obejrzeć ją. Nie można nazwać jego zachowania niegrzecznym, zaiste, można powiedzieć, że takiego zachowania wymaga postępowanie medyczne. Jednak ten sam lekarz nie może tak postępować ani jako mężczyzna, ani jako kaznodzieja czy nauczyciel, a kierując się grzecznością, nie można wydać orzeczenia religijnego, które pozwalałoby na odsłanianie ciała wobec obcych. Takie postępowanie z pewnością byłoby bezwstydne!
Dokładnie tak samo Chwalebny Stwórca posiada wiele Najpiękniejszych Imion, a każde z nich przejawia się w inny sposób. Na przykład Imię Zawsze Przebaczający wymaga istnienia grzechów, a Imię Okrywający zasłoną wymaga istnienia błędów, jednak Ten, Którego Imieniem jest Piękny, nie chce widzieć brzydoty. Najpiękniejsze Imiona właściwe jedynie Bożemu pięknu i doskonałości, takie jak Przenikający każdą rzecz, Szczodry, Wszechwiedzący czy Najbardziej Miłosierny wymagają, by wszelkie istoty miały najpiękniejszy kształt i najlepszą z możliwych pozycję. Bóg pragnie ukazać piękno Swoich Imion oczom aniołów, dżinnów i ludzi tak poprzez piękną formę Swoich stworzeń, jak i poprzez ich piękne postępowanie. Zatem w postępowaniu zgodnym z praktyką Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) są znaki, reguły i wzorce owych wzniosłych zachowań.
PUNKT ÓSMY
Po wersecie:
tóry pokazuje doskonałą życzliwość Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) oraz jego współczucie dla całej wspólnoty muzułmańskiej, następuje werset:
tóry mówi:
"O, ludzie! O, muzułmanie! Zrozumcie, jak nierozsądne i bezrozumne jest odwracanie się od zwyczajów i zarządzeń, jakie ogłosił wam Szlachetny Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Rzucacie oszczerstwa na tego, którego miłosierdzie jest oczywiste, mimo że on prowadzi was z nieskończoną uprzejmością, poświęca wszystkie siły dla waszego dobra, a poprzez swoje uczynki leczy wasze duchowe rany.
O, miłosierny Proroku i łagodny Posłańcu! Jeśli ludzie nie rozpoznają twego niezmiernego miłosierdzia, jeśli przez ich głupotę odwrócą się do ciebie plecami i nie będą cię słuchali, nie lękaj się. Wystarczy ci Ten, Któremu należy się wszelka chwała, Który ma pod Swoimi rozkazami wojska niebios i ziemi, Którego panowanie rozciąga się z wyniosłego Tronu i obejmuje każdą rzecz. On zgromadzi wokół ciebie Swych wiernych i posłusznych żołnierzy i sprawi, że będą oni baczyć na to, co mówisz, i przyjmą twoje zarządzenia!"
Tak, ani w przyniesionym przez Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) prawie szari'a, ani w jego praktykach nie ma choćby jednego tematu, w którym nie zawierałyby się liczne przykłady mądrości. Tak mówi nieszczęśliwy, który niezależnie od wszystkich swoich niedoskonałości i całej bezsiły jest gotów do udowodnienia prawdziwości swoich słów. Co więcej, siedemdziesiąt lub osiemdziesiąt części Traktatów Światła, które spisano do tej pory, jest jak siedemdziesięciu lub osiemdziesięciu prawdomównych świadków, którzy potwierdzają, jak przepełnione mądrością i prawdą są kwestie praktyk Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i przyniesionego przez niego prawa szariatu. Nawet siedem tysięcy traktatów na ten temat, gdyby zostały napisane i gdybym był w stanie uczynić aż tyle, nie mogłoby dokładnie opisać wszystkich przykładów tej mądrości, dlatego pozostaniemy przy siedemdziesięciu.
Co więcej, sam może nawet tysiąckrotnie ujrzałem i doświadczyłem tego, że reguły i kwestie prawa szariatu i praktyki Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) są wysoce zbawiennymi lekarstwami przeciw chorobom duszy, umysłu i serca, a zwłaszcza przeciw chorobom społecznym, że ich miejsca nie mogą zająć kwestie wysuwane przez filozofię. W Traktatach Światła do pewnego stopnia przekazałem innym to, czego doświadczyłem. Jeśli ktokolwiek wątpi w moje twierdzenia, odsyłam go do odpowiednich części Traktatów Światła, by sam się o tym przekonał.
Dzięki temu, co napisaliśmy powyżej, można zobaczyć, jak wiele możemy zyskać, starając się podążać - na ile to możliwe - za praktykami
takiego człowieka, jakim był Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), jak bardzo pożyteczne może to być dla naszego życia ostatecznego i jak bardzo korzystne dla życia na tym świecie.
PUNKT DZIEWIĄTY
W dzisiejszych czasach podążanie za przykładem praktyk Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) "co do litery" i w każdym aspekcie jest darem, jakiego udzielono jedynie najlepszym z najlepszych. Nawet jeśli naśladowanie ich w uczynkach jest niemożliwe, każdy powinien starać się o to choćby poprzez intencję, dążenie do tego celu, wspieranie owych dobrych ludzi i zostanie ich szczerym stronnikiem. W każdym przypadku naszym obowiązkiem jest naśladowanie ich w tym, co obowiązkowe. Nawet jeśli poprzez zaniechanie tych praktyk, które są jedynie zalecane, nie popadamy jeszcze w grzech, takie postępowanie prowadzi do utraty znacznej części naszej zasługi, zaś zmienianie tego, co nadobowiązkowe, jest wielkim błędem. Kiedy trzymamy się praktyk islamu również w zwyczajnych czynnościach i działaniach, stają się one aktami czci, jednak kiedy nie przestrzegamy ich podczas codziennych czynności, nie jest to co prawda naganne, lecz zmniejsza się pożytek, jaki możemy odnieść dzięki światłu codziennego postępowania tego, który był umiłowanym przez Boga.
Nowe wymysły wprowadzane do obrządków religijnych są innowacją, a jako że wszelkie innowacje stoją w sprzeczności z wersetem
owinny zostać odrzucone. atomiast recytacja i suplikacje według zwyczaju sufickiego nie są innowacjami, pod warunkiem, że mają oparcie w Księdze Boga i w tradycji Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Nawet jeśli pewne formy czy zwyczaje są inne, podstawy i zasady nie stoją w sprzeczności z praktykami Proroka ani nie zmieniają ich, nie można zatem mówić o innowacjach. Z pewnością niektórzy uczeni uznali niektóre praktyki sufich za innowacje, jednak nazwali je "chwalebnymi innowacjami". Imam Rabbani, Odnowiciel Drugiego milenium, powiedział:
"Podczas mojej podróży duchowej ujrzałem, że słowa przekazane od Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) są świetliste i lśnią promieniami jego praktyk, lecz kiedy ujrzałem inwokacje i inne słowa, które nie pochodziły od niego, nie było w nich żadnego światła,
nawet jeśli były wspaniałe i potężne. Najznakomitsze z nich nie były równe najmniej znaczącym spośród słów pierwszego rodzaju. Pojąłem, że promienie praktyki Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) są jak cudowny eliksir. Dla tych, którzy poszukują światła, owe praktyki są wystarczające, nie ma żadnej potrzeby szukać światła poza nimi".
Powyższe oświadczenie bohatera prawdy i Bożego prawa ukazuje, że praktyki Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) są kamieniem węgielnym szczęścia na tym świecie i w życiu ostatecznym, a także źródłem i zdrojem wszystkich osiągnięć i wszelkiej doskonałości.
PUNKT DZIESIĄTY,
składający się z trzech innych Punktów
Werset:
jest przejawem cudownej zwięzłości, choć w jego trzech zdaniach zawiera się wiele innych wyrażeń, a oto one:
Werset mówi: "Jeśli wierzysz w Boga (niech Jego chwała będzie wywyższona ponad wszystko), z pewnością będziesz Go miłował. Ponieważ miłujesz Boga, będziesz postępował w sposób umiłowany przez Niego. By to uczynić, musisz stać się podobnym temu, którego umiłował Bóg, a możesz to osiągnąć, krocząc za nim. Ilekroć za nim pójdziesz, Bóg umiłuje także i ciebie. Tak czy inaczej, musisz miłować Boga, ponieważ wtedy On ciebie umiłuje".
Te zdania wyrażają znaczenie wersetu jedynie w lapidarnym skrócie, mówiąc (jeśli chodzi o ich znaczenie), że najbardziej wzniosłym celem człowieka jest osiągnięcie miłości Wszechmocnego Boga. Werset ukazuje, że możemy osiągnąć ten cel poprzez podążanie za umiłowanym przez
Boga Posłańcem (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i jego praktykami. Jeżeli udowodnimy tę prawdę w trzech Punktach, stanie się ona zupełnie jasna.
Punkt Pierwszy
Człowiek został stworzony z przyrodzoną mu, nieskończoną miłością dla Stwórcy wszechświata, ponieważ w jego naturze zawarte zostały umiłowanie piękna, podziw dla doskonałości i namiętność wobec darów, jakie otrzymuje. Jego miłość wzrasta proporcjonalnie do stopnia piękna, doskonałości i obdarowywania go, aż osiągnie najwyższy poziom zachwytu i żarliwości.
Co więcej, małe serce drobnej istoty, jaką jest człowiek, może pomieścić miłość wielką jak cały wszechświat. Tak, fakt, że pisma odpowiadające bibliotece zawierającej tysiąc ksiąg mogą być zapisane w ludzkiej pamięci, która jest dla serca jedynie skrzyneczką wielkości ziarnka soczewicy, ukazuje, że ludzkie serce może objąć cały wszechświat i udźwignąć ciężar tak wielkiej miłości.
Jako że nieodłączna dla ludzkiej natury jest bezgraniczna zdolność miłowania darów, piękna i doskonałości; jako że piękno Stwórcy wszechświata jest święte i nieskończone, a istnienie owego świętego piękna jest dowiedzione w najbardziej oczywisty sposób poprzez Jego dzieła widoczne we wszechświecie; jako że posiada On nieskończoną, świętą doskonałość, której konieczność istnienia udowadniają wykonane przez Niego kunsztowne hafty, jakie możemy ujrzeć we wszystkich istotach; jako że On jest Tym, Który posiada nieskończone skarby, których istnienie jest zaiste jasno i w oczywisty sposób dowiedzione przez nieprzeliczone rodzaje Jego darów, jakie widzimy we wszystkich żywych stworzeniach - to wszystko z pewnością wymaga nieskończonej miłości od człowieka, który jest najbardziej rozsądnym, najbardziej ubogim, najbardziej delikatnym i najbardziej tęskniącym spośród wszystkich rozumnych stworzeń.
Zaiste, wszystkie istoty ludzkie są zdolne do nieskończonej miłości dla Stwórcy, Któremu należy się wszelka chwała, a w obliczu Jego piękna, doskonałości i darów należy przyznać, że Stwórca zasługuje na umiłowanie Go bardziej niż ktokolwiek inny. Wszelkie rodzaje ludzkiej miłości i silne przywiązanie człowieka do życia, do nieśmiertelności, do istnienia, do jego świata, do niego samego i innych stworzeń - są jedynie kropelkami z jego zdolności umiłowania Boga. Wszelkie silne emocje, jakie odczuwa człowiek, również wynikają z owej zdolności miłowania i są jedynie jej przejawami w innych formach. Jest oczywistym, że jak człowiek czerpie przyjemność z własnego szczęścia, tak samo znajduje przyjemność
w szczęściu innych, do których jest przywiązany. Jak kocha tego, kto wyratował go od nieszczęścia, tak samo pokocha tego, kto wyratuje jego ukochanych. W wyniku takiego sposobu myślenia, jeśli człowiek pomyśli choćby tylko o tym jednym spośród rozmaitych darów Boga, jakimi obsypał On wszystkich ludzi, powie:
"Mój Stwórca ocalił mnie od niebytu, który jest wieczną ciemnością, i dał mi ten przepiękny świat. Zatem kiedy przyjdzie dla mnie czas śmierci, On ponownie ocali mnie od niebytu, od wiecznej zagłady, od unicestwienia, a obdaruje mnie w Jego wiecznym królestwie, w nieprzemijającym i prawdziwie wspaniałym świecie. Tak jak obdarował mnie zewnętrznymi i wewnętrznymi zmysłami i uczuciami, dzięki którym mogę korzystać ze wszystkich rodzajów rozkoszy i dobrych rzeczy tego świata, dzięki którym mogę wędrować przez ten świat i urządzać po nim wycieczki, tak zesłał niezliczone dary dla moich krewnych, przyjaciół i kolegów, których kocham i do których jestem przywiązany. Ich dary w pewien sposób są również moimi, ponieważ sam jestem szczęśliwy dzięki ich szczęściu i znajduję przyjemność w ich przyjemności. Ponieważ - zgodnie z zasadą, która mówi, że człowiek jest sługą dobra, jakie otrzymuje - każdy w pewnym sensie czci dobrodziejstwa, które są jego udziałem, z pewnością w obliczu tak niezliczonych łask, ponieważ mam serce tak wielkie, jak cały wszechświat, konieczne jest wypełnienie go miłością do tych łask, i tak właśnie chcę uczynić. Jeśli nawet w rzeczywistości jestem niezdolny, by kochać tak bardzo, przypuśćmy, że będę w stanie tego dokonać poprzez szczerą intencję, wiarę, przyjmowanie i docenianie tego, co jest mi dane, poprzez tęsknotę, poprzez wolę...". I tak dalej.
Można wyciągnąć analogię pomiędzy miłością do darów, jakie otrzymujemy (o której pokrótce wspomnieliśmy), a miłością, którą człowiek odczuwa do piękna i doskonałości. Jeśli zaś chodzi o niewiernych, są oni nastawieni do owych darów nieskończenie wrogo, a wręcz żywią niesprawiedliwą i znieważającą wrogość wobec całego wszechświata i wszystkich stworzeń.
Punkt Drugi
Umiłowanie Boga wymaga podążania za sunną Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), jako że umiłowanie Boga polega na robieniu tego, z czego jest On zadowolony, a to, co sprawia Mu zadowolenie, w najbardziej doskonałej formie zostało ukazane poprzez osobę Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Są dwie drogi naśladowania Muhammada w działaniu i uczynkach:
Pierwsza: Posłuszeństwo rozkazom Wszechmocnego Boga przez wzgląd na miłość do Niego i w granicach tego, co sprawia Mu zadowolenie, wymaga postępowania według Jego rozkazów, a przywódcą najdoskonalszym w takich sprawach był Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).
Druga: Ponieważ Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) był przywódcą również w znaczeniu człowieka, który otrzymał niezliczone łaski Boże, z pewnością wart jest bezgranicznej miłości dla osiągnięcia miłosierdzia Boga. Jeśli tylko człowiek jest zdolny do naśladowania tego, kogo kocha, ze swej natury chce tak postępować. To zdecydowanie wymaga, żeby ludzie, którzy kochają umiłowanego przez Boga, starali się naśladować go poprzez postępowanie zgodne z jego wspaniałymi praktykami.
Punkt Trzeci
Wszechmocny Bóg posiada bezgraniczną miłość, tak samo jak posiada nieskończone miłosierdzie. Tak jak uczynił Siebie nieskończenie ukochanym poprzez wszystkie szlachetne cechy i ozdoby stworzeń całego wszechświata, tak On Sam kocha, w szczególności te spośród istot rozumnych, które odpowiadają miłością na to, że uczynił On Swe dzieła kochanymi. Można wyraźnie zrozumieć, jak ważnym i wzniosłym dążeniem jest staranie się o pozyskanie miłości Prawdziwie Istniejącego, kiedy pojmiemy, że z jednego przejawu Jego miłosierdzia pochodzą wszelkie misterne cuda, dobre rzeczy, rozkosze i dary Raju. Ponieważ zostało jasno określone, że Jego miłość można zdobyć jedynie poprzez postępowanie zgodne z praktyką Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), z pewnością takie właśnie postępowanie powinno być największym celem człowieka i jego najbardziej pilnym obowiązkiem.
PUNKT JEDENASTY,
składający się z trzech Kwestii Kwestia Pierwsza
Źródła wspaniałej praktyki Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) są trojakiego rodzaju i obejmują jego słowa, jego uczynki i jego postępowanie. W każdym z tych rodzajów również wyróżniamy trzy kategorie: to, co obowiązkowe, to, co dobrowolne oraz to, co chwalebne.
Koniecznością jest przestrzeganie tych praktyk, które są obowiązkowe; za ich porzucenie zostaniemy ukarani. Do ich wykonywania zobowiązany jest każdy. Jeśli chodzi o to, co dobrowolne, wierni powinni wykonywać akty czci tego rodzaju, ponieważ jest to środek prowadzący do zdobycia
miłości Boga, lecz nie poniosą kary, jeśli nie uda im się to. Jednakże postępowanie w zgodzie z tymi praktykami i przestrzeganie ich jest wysoce chwalebne, podczas gdy zmienianie ich to innowacja, odejście od drogi prostej i wielki błąd. Z kolei naśladowanie postępowania Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) w codziennych sprawach również jest nadzwyczaj chwalebne, a ponadto zgodne z mądrością i korzystne zarówno dla życia jednego człowieka, jak dla życia społecznego i dla całej ludzkości, ponieważ wszystkie jego zwyczajne czynności przynoszą liczne korzyści, a co więcej, dzięki naśladowaniu ich stają się aktami czci.
Tak, ponieważ zarówno przyjaciele jak i wrogowie są zgodni co do tego, że w osobie Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) przejawił się najwyższy poziom cnót moralnych; ponieważ wszyscy są zgodni co do tego, że był on najbardziej znakomitym i najdoskonalszym przedstawicielem ludzkości; ponieważ wykazane przez tysiące jego cudów, zaświadczone przez założony przez niego i na jego dokonaniach świat islamu, potwierdzone przez prawdy ogłoszonego i objaśnionego przez niego Koranu, jest to, że był on najświetniejszym i najdoskonalszym człowiekiem i najznakomitszym przewodnikiem; ponieważ owocem pójścia za nim dla milionów ludzi doskonałości stało się to, że poprzez kolejne poziomy swoich osiągnięć dotarli do szczęścia na tym świecie i w życiu ostatecznym - z całą pewnością jego praktyki i działania są najlepszym przykładem, jakim można się kierować, najbardziej niezawodnymi wskazówkami, najbardziej rozsądnymi prawami, które można przyjąć jako własne zasady. Szczęśliwy jest ten, kto ma wielką zasługę dzięki podążaniu za praktykami Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), podczas gdy leniwi, którzy nie postępują zgodnie z nimi, będą cierpieli z powodu wielkiej straty, zaś ci, którzy uważają je za nieważne, popełniają wielką zbrodnię, a jeśli krytykują je (co prowadzi do zaprzaństwa), pozostają w poważnym zbłądzeniu.
Kwestia Druga
Wszechmocny Bóg we Wszechmądrym Koranie przyznał (interpretacja znaczenia):
Zgodnie z wiarygodnym przekazem, kiedy należąca do najwybitniejszych towarzyszy Proroka Matka Wiernych, 'A'isza Prawdomówna (niech Bóg będzie z niej rad) opisywała Posłańca (niech będzie z nim pokój
i miłosierdzie), miała powiedzieć: Jego charakterem jest Koran. Oznacza to, że Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jest wzorem pięknych przymiotów moralnych przedstawionych w Koranie. Prorok przedstawiał sobą owe zalety bardziej niż ktokolwiek inny, a jego charakter został stworzony w całkowitej zgodności z owymi szlachetnymi cechami.
Zatem nawet szaleńcy zrozumieją, jak nieszczęśni są ci nieostrożni spośród jego wspólnoty, którzy wierzą w niego, lecz nie przykładają wagi do jego praktyk lub chcą je zmienić, na przekór wszystkim jego uczynkom, zajmowanym przez niego w danych sprawach stanowiskom, słowom i działaniom, które są godne naśladowania przez całą ludzkość.
Kwestia Trzecia
Ponieważ Szlachetny Posłaniec został stworzony z najbardziej wstrzemięźliwym charakterem, a przy tym w najdoskonalszej postaci, zarówno w działaniach, jak i w odpoczynku kierował się umiarem i spokojem umysłu. Jego biografia jasno ukazuje, że zawsze postępował z umiarkowaniem i spokojnie, a unikał zarówno przesady, jak opieszałości.
Tak, Szlachetny Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) całkowicie odpowiedział na rozkaz swojego Pana:
a umiar był widoczny we wszelkich jego działaniach, słowach i czynnościach. Na przykład, jako że jego rozumowanie było wolne od podstępności i głupoty, z których pierwsza jest przesadą, druga słabością, a obie przypominają zepsucie i ciemność, zawsze działał mądrze, wybierając drogę środka i umiaru. Podobnie był daleki tak od wściekłości, która jest przesadą, jak i od tchórzostwa, które jest niedostatkiem (a obie te cechy niszczą siłę gniewu), lecz jego gniewowi zawsze towarzyszyła owa święta odwaga, która jest drogą środka i prowadzi do umiarkowania w złości. Był oczyszczony z zepsucia tak rozpusty, która jest przesadą prowadzącą do zwierzęcej żądzy, jak i oziębłości, która jest niedostatkiem, dzięki czemu potęga jego namiętności zawsze brała sobie za przewodnika ten środek umiarkowania w pożądaniu, jakim jest czystość rozwinięta do najwyższego stopnia cnotliwości. I tak dalej; we wszystkich swoich praktykach, w codziennych czynnościach, w spełnianiu nakazów szariatu, zawsze wybierał drogę umiarkowania, unikał tak przesady,
jak i niedociągnięć, unikał marnotrawstwa i rozrzutności, które są grzechem i ciemnością. Stroniąc od marnotrawstwa, wybrał jako doradcę oszczędność - także w jedzeniu i w piciu, a nawet w słowach. Napisano tysiące ksiąg, przedstawiających tę prawdę, my jednak postąpimy z naszą kroplą z wielkiego oceanu zgodnie z powiedzeniem "mądremu wystarczy napomknienie" i w tym miejscu przerwiemy naszą opowieść.
O, Boże, obdaruj Swoimi błogosławieństwami tego, który przyniósł w swojej osobie wszystkie z pięknych przymiotów moralnych, tego, poprzez którego została ukazana tajemnica Twoich słów Zaprawdę, ty (Muhammadzie) jesteś obdarzony wspaniałym charakterem!, tego, który powiedział: Ktokolwiek będzie trzymał się mocno mojej praktyki, kiedy moją wspólnotę dosięgnie zepsucie, otrzyma taką nagrodę, jak stu męczenników.
Błysk Dwunasty
(Wyjaśnienie dwóch delikatnych punktów związanych z Koranem, napisane w związku z dwiema pomniejszymi kwestiami wysuniętymi przez Re'feta-beja).
Mój drogi, wierny bracie Re'fecie!
Twoje pytania, które zadałeś w tak ciężkim czasie, postawiły mnie w trudnej sytuacji. Choć oba pozornie są błahe, mnie wydają się ważne, ponieważ wiążą się z dwoma kwestiami poruszanymi przez Koran, a twoje pytanie dotyczące kuli ziemskiej dotyka krytyki, jaką pod adresem teorii o siedmiu poziomach ziemi i niebios wysuwają geografia i astronomia. Zatem, nie zwracając uwagi na pozornie błahy charakter twoich pytań, wyjaśnię - ogólnie i naukowo - dwie delikatne kwestie dotyczące dwóch wersetów koranicznych.
TEMAT PIERWSZY,
składający się z "Dwóch Punktów" Punkt Pierwszy
Zgodnie z wersetami
oraz
utrzymywanie wszystkich stworzeń przy życiu jest kontrolowane przez Wszechmocnego, Chwalebnego, a całe zaopatrzenie dla nich pochodzi bezpośrednio ze skarbca Jego miłosierdzia. Ponieważ owo utrzymanie wszelkich istot żywych zostało zagwarantowane przez Tego, Który utrzymuje każdą rzecz, nikt nie powinien umierać z głodu, tymczasem pozornie może się zdawać, że wiele stworzeń ginie z niedostatku pożywienia. Z jednej strony jest to fakt, zaś z drugiej - tajemnica, którą można odgadnąć w następujący sposób:
Poręczenie Pana wszystkich istot jest prawdą: nikt nie umiera z głodu. Wszechmądry i Chwalebny Bóg zmagazynował część pożywienia, które zsyła swym istotom, jako zapas w ich ciałach w postaci tłuszczu. W rzeczywistości magazynuje On część pożywienia, jakie wysyła do każdej komórki, właśnie w tej komórce, jako rezerwę, z której można skorzystać, kiedy żadne pożywienie nie zostanie dostarczone z zewnątrz. Stworzenia umierają, zanim owe zapasy zdążą się wyczerpać. Oznacza to, że w przypadkach, o których mówimy, śmierć nie wynika z braku zaopatrzenia; stworzenia umierają z powodu złych nawyków, nałogów, chorób będących rezultatem pragnienia tego, co dla nich złe, a także z winy porzucenia pewnych przyzwyczajeń.
Tak, naturalne zaopatrzenie, zmagazynowane w ciałach istot żywych jako tłuszcz, w zupełności wystarcza - mówiąc ogólnie - na czterdzieści dni, a w określonych przypadkach, takich jak choroba czy niektóre stany ekstatyczne, na czas dwa razy dłuższy. Trzynaście lat temu (a obecnie mamy lata trzydzieste) gazety pisały o pewnym wyjątkowo nieustępliwym więźniu z Londynu, który przeżył w dobrym zdrowiu siedemdziesiąt dni bez żadnego pożywienia.
Skoro zatem naturalne zaopatrzenie wystarcza na okres od czterdziestu do siedemdziesięciu lub nawet osiemdziesięciu dni; jako że przejawy Najpiękniejszego Imienia Bożego "Ten, Który daje zaopatrzenie" są prawdziwie widoczne na obliczu szerokiego świata; ponieważ pożywienie wypływa z piersi matek i spada z drzew nawet w najbardziej nieoczekiwany sposób, jeśli tylko pełen zła człowiek nie pogmatwa właściwego biegu spraw poprzez swoje błędne decyzje, to Imię "Ten, Który daje zaopatrzenie" przybędzie z pomocą każdej żywej istocie (zanim jeszcze wyczerpią się jej naturalne zapasy pożywienia), by ocalić ją przed śmiercią z wygłodzenia. Jeśli nawet ktoś umrze z głodu w czasie krótszym niż czterdzieści dni bez przyjmowania pożywienia, z całą pewnością nie będzie to wynikało z niedostatku w zaopatrzeniu. Śmierć (zgodnie z przysłowiem, które powiada, że odstąpienie od przyzwyczajenia jest zgubne) następuje raczej z powodu szkodliwych nałogów, jak też wskutek porzucenia pewnych przyzwyczajeń, a w takim przypadku nie można mówić o śmierci z głodu.
Zaiste, możemy zauważyć, że zsyłane zaopatrzenie jest odwrotnie proporcjonalne do siły i woli zaopatrywanych stworzeń. Na przykład stworzenia pozostające w łonach matek są zupełnie pozbawione tak siły, jak i woli, a przecież jedzą do syta. Kiedy przychodzą na świat, wciąż brakuje im tak jednej, jak i drugiej, lecz dopóki nie posiądą tak możliwości rozróżniania, jak i określonych zdolności, potrzebują jedynie przylgnąć ustami do piersi matek, a wówczas najdoskonalszy, najbardziej pożywny, a zarazem lekkostrawny pokarm będzie podany z tych fontann wprost do ich ust, w najbardziej delikatny i najbardziej zadziwiający sposób. Później, kiedy już nabędą nieco siły i woli, źródła tego wspaniałego, łatwo dostępnego pożywienia zaczynają się przed nimi zamykać. Fontanny piersi matek wysychają, a pokarm odpowiedni dla dzieci jest zsyłany im z innych miejsc. Jednakże, ponieważ nie są jeszcze wystarczająco silne, by mogły same poszukiwać pożywienia, Ten, Który daje zaopatrzenie, Najbardziej Szczodry, wysyła im z pomocą czułość i miłosierdzie ich rodziców. Kiedy tylko ich siła i wola zostaną doskonale ukształtowane, wówczas przeznaczone dla nich zaopatrzenie nie przybiega do nich samo, a nawet nie jest stwarzane w taki sposób, by tak się stało. Można powiedzieć, że pożywienie pozostaje na swoim miejscu, mówiąc: "Przyjdź i poszukaj mnie, jeśli chcesz mnie zdobyć". Oznacza to, że - jak już wspomnieliśmy - zaopatrzenie pozostaje odwrotnie proporcjonalne do siły i woli. Zaprawdę, w wielu częściach Traktatów Światła wyjaśniliśmy, że najbardziej bezsilne i bezwolne zwierzęta są lepiej karmione i żyją lepiej niż te, które posiadają większą moc i energię.
Punkt Drugi
Rozróżniamy różne rodzaje możliwości pojmowania, jak na przykład rozsądkowa, powszechna (zwyczajowa) czy powszednia. Jeśli dane zdarzenie nie mieści się w granicach możliwości rozsądku, jest odrzucane. Jeśli nie mieści się w granicach możliwości zwyczajowej, jest cudem, co nie musi od razu oznaczać cudownego oddziaływania. Jeśli nie znamy nic podobnego czy to pod względem powszechnego zastosowania, czy co do reguły, możemy przyjąć cud jedynie za sprawą dowodu, który będzie tak jasny, jak wiarygodne świadectwo.
Co za tym idzie, stany nadzwyczajne, takie jakich doświadczył Sajjid Ahmad Badałi, który przez czterdzieści dni powstrzymywał się przed jedzeniem choćby chleba, mieszczą się w granicach możliwości zwyczajowej. Zarówno miały one cudowne oddziaływanie, jak też były powszednią praktyką, wykraczającą jednak poza granice tego, co zwyczajne. Tak, istnieją liczne jednomyślne świadectwa, dotyczące cudownych stanów, jakie przeżywał Sajjid Ahmad Badałi (niech jego tajemnica będzie uświęcona), oraz jego zatopienia się w zachwycie. Niekiedy jadał tylko raz na czterdzieści dni, jednak nie postępował tak zawsze, lecz osiągał taki stan tylko niekiedy, w przypadku cudownego oddziaływania jego osobowości. Prawdopodobnie stało się to już jego przyzwyczajeniem, ponieważ pozostając w ekstazie, nie odczuwał potrzeby jedzenia. Cuda tego rodzaju, dotyczące świętych mężów podobnego rodzaju, zostały rzetelnie opisane. Jak udowodniliśmy to powyżej w Punkcie Pierwszym, pożywienie zmagazynowane w ciele człowieka nie wyczerpuje się przez czas dłuższy niż czterdzieści dni, jest zatem możliwe powstrzymanie się od jedzenia na tak długi czas poprzez przyzwyczajenie. Taki stan został rzetelnie opisany w relacjach dotyczących ludzi, którzy byli ponad to, co zwyczajne, zatem nie można mu zaprzeczyć.
W nawiązaniu do Drugiego pytania zostaną objaśnione dwie istotne kwestie. Nauki takie, jak geografia czy astronomia krytykują werset koraniczny, a w swej głupocie nawet próbują mu zaprzeczyć, ponieważ posługując się swymi uproszczonymi prawami, ograniczonymi zasadami i wąską skalą nie są w stanie wznieść się do niebios Koranu ani odkryć siedmiu poziomów znaczeń ukrytych pośród gwiazd jego wersetów.
PIERWSZA WAŻNA KWESTIA
dotyczy tego, że ziemia, podobnie jak niebiosa, posiada siedem poziomów. Ta kwestia jawi się filozofom dzisiejszych czasów jako nieprawdziwa;
posługując się swoimi naukami dotyczącymi niebios i ziemi, uważają ją za niemożliwą do przyjęcia i wykorzystują to jako pretekst, by sprzeciwić się niektórym prawdom zawartym w Koranie. Zwięźle wskażemy na kilka punktów związanych z tym tematem.
Punkt Pierwszy
Po pierwsze, znaczenie wersetu jako całość to jedno, a znaczenie jego fragmentów i kwestie, które je potwierdzają, to co innego. Nie można zaprzeczyć wersetowi, jeśli pominie się choć jeden ze składników jego uniwersalnego znaczenia. Spośród wszystkich części znaczenia, które dotyczy istnienia siedmiu poziomów nieba i siedmiu warstw ziemi, siedem części, które to potwierdzają, przedstawia się wyjątkowo jasno.
Po drugie, werset koraniczny nie stwierdza wyraźnie, że ziemia ma siedem warstw. Oczywiste znaczenie wersetu
jest następujące:"Stworzył On ziemię tak, jak stworzył siedem niebios, i uczynił ją miejscem zamieszkania dla Swoich stworzeń". Werset nie mówi: "Stworzyłem ziemię, mającą siedem poziomów". Pewne podobieństwa odnoszą się do samego aktu stworzenia oraz do uczynienia ziemi siedliskiem dla stworzeń Boga.
Punkt Drugi
W porównaniu do niebios ziemski glob z pewnością jest bardzo mały, lecz jako ekspozycja, wystawa, miejsce zgromadzenia i skupisko nieprze liczonych dzieł Bożych, jako serce i środek rozległych, nieskończonych niebios, jest im równorzędny, tak jak serce może być postrzegane jako odpowiednik całego ciała. Z tego powodu, jak od dawna przypuszczano, świat posiada siedem stref klimatycznych; ponadto dobrze wiemy o istnieniu siedmiu kontynentów, którymi są Europa, Afryka, Oceania, dwie Azje i dwie Ameryki; ponadto razem z morzami wschodu, zachodu, północy i południa otrzymamy siedem regionów tego i Nowego Świata; ponadto ziemia posiada siedem różnych, sąsiadujących ze sobą warstw, od jej jądra aż do skorupy zewnętrznej - co zostało ustalone naukowo; ponadto mówimy o siedmiu pierwiastkach wszechświata (zwanych siedmioma poziomami), zawierających siedemdziesiąt mniejszych składników, dzięki
którym stworzenia są wiecznie utrzymywane przy życiu; ponadto cztery żywioły wody, powietrza, ognia i ziemi razem z królestwami zwierząt, roślin i minerałów dają razem siedem poziomów i siedem królestw; ponadto istnieje siedem sfer ziemi, których istnienie zostało potwierdzone przez ludzi, jacy przeniknęli tajemnicę stworzenia, a także przez bardzo licznych ludzi, którzy zaświadczyli o istnieniu światów zamieszkanych przez dżinny, demony i wiele innych żyjących i czujących stworzeń; ponadto owe siedem poziomów wskazuje na siedem innych światów, które przypominają nasz świat i są miejscami dla żywych istot - ze wszystkich tych wskazówek i z wersetów Koranu możemy wywnioskować, że również ziemia posiada siedem poziomów.
W ten sposób staje się jasne, że ziemia posiada siedem poziomów, które istnieją na siedem różnych sposobów. Ósmy, którego znaczenie jest rozstrzygające, staje się ważny, kiedy spojrzymy na tę kwestię z innego punktu widzenia, i nie zawiera się w tych siedmiu.
Punkt Trzeci
Ponieważ Ten, Który jest Nieskończenie Mądry, nie pozwala, by cokolwiek się zmarnowało, ani nie stwarza czegokolwiek na próżno; ponieważ wszelkie stworzenia istnieją po to, by ci, którzy są obdarzeni świadomością, mogli odkrywać ich doskonałość i rozkoszować się nią, chroniąc się przed ideami daremności i bezcelowości; ponieważ możemy obserwować, jak Ten, Który jest Nieskończenie Mądry, Wszechmocny i jako Jedyny Godny Chwały, wypełnił żywioł powietrza, świat wody i ziemię nieprzeliczonymi istotami żywymi; ponieważ tak jak powietrze czy woda nie stanowią przeszkody dla zwierząt, tak gęsta materia w rodzaju ziemi czy skały nie jest przeszkodą dla przepływu elektryczności czy promieni rentgenowskich, zatem z całą pewnością Wszechmądry, Chwalebny, Nieśmiertelny Stwórca nie zostawi pustymi i niezamieszkanymi ani szerokich przestrzeni, ani światów, ani grot w skałach, ani siedmiu sąsiadujących ze sobą warstw, jakie rozciągają się od środka kuli ziemskiej aż do jej zewnętrznej skorupy, która jest dla nas miejscem zamieszkania i centrum naszego świata. Z pewnością zaludnił je, stworzył oraz osiedlił w nich myślące istoty, odpowiednie dla każdego z tych światów. Ponieważ owe czujące stworzenia muszą być aniołami i istotami duchowymi właściwego rodzaju, nawet najbardziej zwarta i najtwardsza warstwa materii będzie dla nich tym, czym morze jest dla ryb, a powietrze dla ptaków. Podobnie straszliwy żar, jaki panuje we wnętrzu ziemi, musi być dla owych czujących stworzeń podobny temu, czym dla nas jest ciepło słońca. Ponieważ owe czujące istoty zostały stworzone ze światła, ogień jest dla nich właśnie jak światło.
Punkt Czwarty
W Liście Osiemnastym wspomnieliśmy o dotyczącym wszelkich obrazów i inskrypcji Bożych porównaniu, jakie uczynili ludzie oświeceni wszystkimi zdumiewającymi cudami zachodzącymi na powierzchni ziemi, które przekraczają granice naszego rozumu. Oto podsumowanie tego tematu:
W królestwie, które oglądamy, nasz świat jest mały jak ziarno, podczas gdy w świecie porównań i w królestwie pośrednim między światem porównań a światem rzeczywistym jest tak olbrzymi, że aż staje się równy niebiosom. Jeśli ludzie oświeceni ujrzeli poziom ziemi odpowiedni dla demonów, którego szerokość odpowiada tysiącu lat drogi, nie oznacza to, że zawiera się on w ziarnie, jakim jest nasza Ziemia, która wchodzi w skład świata rzeczywistego, lecz jest to raczej przejaw jednego z poziomów i jednej z dziedzin świata porównań. Ponieważ to, co pozornie jest nieistotne w naszym świecie, w tak rozległy sposób przejawia się w innym, z pewnością można powiedzieć, że nasz świat ma siedem poziomów, które odpowiadają siedmiu poziomom niebios. Jeśli przypomnimy sobie kwestie, które poruszyliśmy powyżej, zobaczymy, że wersety Koranu wskazują na nie poprzez ukazanie w cudownie zwięzły sposób tego, że nasz niewielki świat jest w pewien sposób równy siedmiu poziomom niebios.
DRUGA WAŻNA KWESTIA
Liczne wersety podobne powyższym opisują niebo jako złożone z siedmiu niebios. Stosownym jest, by w tym miejscu napisać jedynie podsumowanie tej kwestii, którą wyjaśniliśmy - z konieczności również bardzo krótko - w komentarzu zatytułowanym Znaki cudowności (ar. Iszarat al-I'dżaz), napisanym na froncie pierwszego roku Wielkiej Wojny.
Zgodnie z wyobrażeniami starożytnych filozofów, miało istnieć dziewięć niebios. Uczeni, którzy uznali, mówiąc językiem prawa szariatu, istnienie Tronu Boga i siedmiu niebios, opisywali niebiosa na osobliwe sposoby, a błyskotki określeń używanych przez filozofów przez wiele stuleci miały wpływ na całą ludzkość. W rzeczywistości wielu komentatorów Koranu było
zmuszanych do przedstawiania znaczeń wersetów koranicznych odpowiednio do poglądów ich szkół prawnych czy religijnych. W ten sposób cudowność Wszechmądrego Koranu została do pewnego stopnia skryta za zasłoną. Jeśli chodzi o "nową" filozofię, nazywaną współczesnymi naukami, w obliczu ekstrawagancji filozofii starożytnej (dotyczących tematu niebios), doszła ona do innej skrajności, wręcz zaprzeczając istnieniu niebios. Wcześniejsze stanowisko było fanaberią, a to drugie również okazało się niedoskonałe; żadne z nich nie było w stanie przedstawić w całości stanu rzeczywistego.
Jeśli chodzi o świętą mądrość Koranu, to odstąpiła ona tak od przesady, jak i od niedoskonałości, i wybrała drogę środka, mówiąc, że Stwórca - niech będzie Mu wszelka chwała - stworzył siedem poziomów niebios. Planety pływają jak ryby wśród niebios i wychwalają Boga. Jak powiedziano w hadisie: Niebo jest morzem, którego fale się zatrzymały. Tak, niebiosa są oceanem, którego fale są nieruchome.
Bardzo zwięźle udowodnimy tę koraniczną prawdę wraz z jej zasadami i siedmioma aspektami jej znaczenia.
Zasada pierwsza: Nauka i filozofia ustaliły, że nieograniczona przestrzeń nie jest bezkresną próżnią, lecz jest wypełniona substancją zwaną eterem.
Zasada druga: Zaiste, nauka i rozum ustaliły poprzez obserwację, że materia, która wypełnia przestrzeń kosmiczną, podlega prawom rządzącym ciałami niebieskimi, takim jak przyciąganie czy odpychanie, jak również jest przewodnikiem i przekaźnikiem dla takich sił, jak światło, ciepło czy elektryczność.
Zasada trzecia: Ustalono empirycznie, że eter, zachowując swoje właściwości, może przybierać różne stany skupienia, podobnie jak inne substancje. Tak jak istnieją trzy stany skupienia każdej substancji - gazowy, ciekły i stały (na przykład para wodna, woda w stanie ciekłym i lód), tak nie ma żadnego rozsądkowego powodu, dla którego eter nie mógłby mieć siedmiu stanów skupienia czy też siedmiu poziomów; tej prawdzie nie można zaprzeczyć w żaden sposób.
Zasada czwarta: Jeśli dokładnie zbadamy ciała niebieskie, zobaczymy, że różnią się one między sobą pod względem poziomu. Poziom mgławicy, którą nazywamy Drogą Mleczną, z pewnością nie jest podobny poziomowi nieruchomych gwiazd. Oznacza to, że jeśli owe nieruchome gwiazdy dojrzały jak owoce latem, to niezliczone gwiazdy, które ukazują się nam jako mgławica Drogi Mlecznej, nieprzerwanie pojawiają się i dopiero zaczynają dojrzewać. Zgodnie z trafnym domysłem, poziom niezmiennych gwiazd
ukazuje się nam jako różny od poziomu Układu Słonecznego. I tak dalej; w ten sposób możemy wymienić siedem różnych porządków i siedem poziomów ciał niebieskich, z których każdy różni się od innego.
Zasada piąta: Zostało ustalone drogą przypuszczeń, zrozumienia, rozumowania indukcyjnego i doświadczenia, że jeśli materii nadano pewien porządek i kształt, a z niej uformowano inne dzieła, przekształca się ona, przyjmując inne poziomy i inną formę. Przykładowo kopalnia diamentów produkuje z wydobytej materii popiół, węgiel i brylanty; kiedy zapalamy ogień, rozdziela się on na poziomy płomienia, dymu i żaru; zaś kiedy wodór połączy się z tlenem, przybierze postać wody, lodu lub pary wodnej. Oznacza to, że kiedy pojedyncza substancja zostaje przetworzona, może rozdzielić się na postaci o różnych poziomach. W takim przypadku możemy powiedzieć, że Boża moc stworzenia poprzez pracę nad substancją, którą nazywamy eterem, stworzyła z niej siedem rodzajów niebios, z których każdy rodzaj ma właściwy sobie poziom, a to zgodnie z wersetem: To jest Bóg, Który stworzył siedem niebios...
Zasada szósta: Powyższe rozważania bez żadnej wątpliwości wskazują tak na istnienie niebios, jak na ich mnogość. Ponieważ o niebiosach z pewnością możemy mówić w liczbie mnogiej, a ten, który przyniósł nieomylną nowinę (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), oświadczył językiem Koranu, że jest ich siedem, oznacza to, że z całą pewnością istnieje siedem niebios.
Zasada siódma: Ponieważ w języku arabskim określenia takie, jak "siedem", "siedemdziesiąt" czy "siedemset" wyrażają mnogość, ogólne pojęcie siedmiu poziomów nieba może zawierać w sobie wielokrotność liczby siedem.
W skrócie: Wszechmocny i Ten, Który jako Jedyny jest godny chwały, stworzył z eteru siedem niebios, ukształtował je we właściwe dla nich poziomy, ułożył je w prawdziwie pięknym, cudownym porządku i rozsiał po o żh gwiazdy. Jako że Koran jest Księgą cudownej wystawy Jedynego i przedwiecznym przesłaniem, skierowanym do wszystkich grup istot rodzaju ludzkiego i dżinnów, z pewnością każda z grup dżinnów i ludzi otrzyma przeznaczoną jej część wersetów Koranu (które zawierają liczne i różnorodne znaczenia, zarówno jawne, jak i ukryte) w sposób, który zaspokoi jej potrzebę zrozumienia.
Tak, rozległość koranicznego przesłania, wszechstronność jego znaczeń i zawartych w nim wskazówek, jego dostosowanie do wszelkich poziomów pojmowania i wychwalanie istot rozumnych, od najmniej wykształconych, zwyczajnych ludzi po tych, którzy zajmują najwyższe miejsca
wśród elity - to wszystko pokazuje, że wszelkie wersety koraniczne mają znaczenie odpowiednie dla danej grupy odbiorców. Dla przykładu powiemy o jednym ze skutków owej tajemnicy, który ukazuje, jak siedem grup ludzi rozumie siedem różnych poziomów znaczenia ukrytych w ogólnym znaczeniu zwrotu "siedem niebios":
Ludzie ciasnego umysłu i krótkowzroczni pod słowami wersetu To jest Bóg, Który stworzył siedem niebios... rozumieją atmosferę. Inna grupa ludzi, z umysłami zaćmionymi przez astronomię, uważa, że werset ten mówi o gwiazdach znanych jako siedem planet, a także o ich orbitach. Jeszcze inna grupa rozumie pod tymi słowami Koranu siedem ukrytych wśród niebios światów podobnych naszemu (wliczając w tę liczbę Ziemię), zamieszkanych przez istoty żywe. Kolejna grupa ludzi rozumie przez te słowa rozdzielony na siedem poziomów Układ Słoneczny, a także siedem (wraz z naszym systemem) podobnych mu układów. Ludzie z kolejnej grupy, których umysły zdolne są do objęcia szerszych idei, całe widoczne dla naszych oczu niebiosa wyzłocone gwiazdami uważają za jedno niebo i mówią, że poza nim istnieje jeszcze sześć poziomów niebios. Wreszcie ludzie z siódmej - i najwyższej - grupy nie mniemają, żeby termin "siedem niebios" ograniczał się jedynie do świata widzialnego, lecz domyślają się, że ten świat, świat życia ostatecznego, świat tego, co niewidzialne oraz świat porównań razem wzięte posiadają siedem niebios, z których każde jest jak nieskończenie wielki zbiornik, a zarazem jak sklepienie.
Ogólne znaczenie omawianego wersetu kryje w sobie wiele innych znaczeń szczególnych, podobnych wyżej wymienionym siedmiu poziomom zrozumienia słów Bożych, mówiących o siedmiu poziomach niebios. Każdy otrzyma swój udział odpowiedni do zdolności pojmowania i każdy otrzyma przeznaczone mu zaopatrzenie zgodnie z tym, co zostało zapisane na niebiańskiej tablicy.
Jako że liczne argumenty potwierdzają prawdziwość omawianego wersetu, przeto bezrozumni filozofowie i głupcy spośród astronomów, którzy kwestionują werset poprzez zaprzeczanie istnieniu niebios podobni są niemądrym dzieciom, rzucającym kamieniami w gwiazdy z nadzieją, że spowodują ich upadek. Jeśli choć jeden z argumentów, potwierdzających istnienie niebios za pomocą ogólnego znaczenia wersetu, jest słuszny, oznacza to również, że ogólne znaczenie wersetu jest słuszne i prawdziwe. Jeśli chodzi o znaczenia szczególne, to nawet takie, które nie jest prawdziwe przy dosłownym rozumieniu słów Koranu, może zawierać się w znaczeniu ogólnym, odpowiednim do powszechnie przyjętych poglądów, tymczasem zobaczyliśmy, że liczne spośród znaczeń szczególnych także są trafne i prawdziwe.
Teraz spójrz na nieuczciwą, niesprawiedliwą geografię, na astronomię pozostającą w pijackim upojeniu: w jakim błędzie pozostawały te dwie nauki, zamykając oczy na ogólne znaczenie wersetu koranicznego, które jest słuszne, trafne, i prawdziwe, w jakim błędzie pozostawały, nie widząc wszelkich aspektów, które z doskonałą słusznością potwierdzają owo ogólne znaczenie, wymyślając urojone i niepospolite znaczenia szczególne i przyjmując je za znaczenie całego wersetu tylko po to, by obrzucić werset kamieniami! Tak, ci ludzie skręcili własne karki i utracili wiarę!
W skrócie: Ponieważ podobni szatanom spośród dżinnów niewierni oddani ideom materializmu nie są w stanie wspiąć się do siedmiu poziomów niebios Koranu, który został objawiony tak, by można było recytować go na siedem sposobów, nie znają jego siedmiu aspektów, siedmiu rodzajów cudowności, siedmiu objawionych w nim prawd z ich siedmioma filarami, nie wiedzą, co jest, a co nie jest zawarte pośród gwiazd wersetów koranicznych, a podążają tylko za kłamliwymi i nieścisłymi pogłoskami, więc - jak to omówiliśmy powyżej - gwiazdy spośród gwiazd wersetów Koranu spadają na ich głowy, by je przypiec. Tak, niebios Koranu nie można dosięgnąć przy pomocy właściwych dla niewiernych spośród dżinnów idei filozoficznych. Do gwiazd wersetów koranicznych można wzbić się jedynie we wniebowstąpieniu osiągniętym dzięki prawdziwej mądrości, na skrzydłach wiary i religii islamu.
Błysk Trzynasty
Traktat ten mówi o szukaniu u Boga schronienia przed Szatanem i omawia je w trzynastu Wskazówkach. Niektóre z nich zostały już objaśnione i udowodnione w różnych miejscach Słowa Dwudziestego Szóstego oraz innych części Traktatów Światła, zatem tu omówimy je jedynie w skrócie.
WSKAZÓWKA PIERWSZA
Pytanie: Chociaż złe duchy nie ingerowały w jakikolwiek sposób w stworzenie wszechświata; chociaż Wszechmocny Bóg obejmuje Swą łaską i Swym miłosierdziem ludzi prawdy; choć powabne piękno i cnota prawdy umacniają ludzi, którzy podążają jej drogą, i dodają im odwagi, zaś odrażająca brzydota zbłądzenia budzi wstręt nawet u ludzi, którzy błądzą; jednak ci, którzy stanowią partię Szatana, bardzo często biorą górę nad wiernymi. Z jakiego powodu tak się dzieje? Jaka tkwi w tym mądrość? Dlaczego ludzie prawdy zawsze powinni szukać schronienia u Boga przed złem Szatana?
Odpowiedź: Oto, jakie są w tym mądrość i zamysł: W swojej przeważającej części zło i zbłądzenie są negatywne, destrukcyjne i dotyczące tego, co nie istnieje, podczas gdy w olbrzymiej większości przypadków przewodnictwo po drodze prostej i dobro są pozytywne, twórcze, uzdrawiające i odnoszą się do rzeczy istniejących. Każdy wie, że jeden człowiek może zniszczyć w ciągu jednego dnia budynek wzniesiony przez dwudziestu ludzi w ciągu dwudziestu dni. Tak, człowiek pozostaje przy życiu dzięki podstawowym narządom, w jakie został wyposażony i dzięki temu, że istnieją podstawowe warunki jego egzystencji, szczegółowo określone przez moc Chwalebnego Stwórcy, jednak jeśli tyran lub prześladowca skaże człowieka na obcięcie członków, doprowadzi go do śmierci, która w porównaniu z życiem jest niebytem. Dlatego powiedzenie "zniszczenie przychodzi łatwo" stało się przysłowiem.
Wskutek tego ludzie zbłądzenia niekiedy triumfują nad ludźmi prawdy, choć ci są bardzo potężni, gdy w rzeczywistości ich prześladowcy są słabi. Jednak ludzie prawdy bezspornie mogą znaleźć schronienie w swej twierdzy, a jeśli tak uczynią, ich przerażający wrogowie nie zdołają nawet zbliżyć się do owej twierdzy, nie będą w stanie niczego uczynić. Nawet jeśli przyczynią wiernym chwilowych szkód, to zgodnie ze słowami wersetu:
ieprzemijające nagroda i korzyść będą wynagrodzeniem za doznaną krzywdę. Ową twierdzą nie zdobycia, ową obronną cytadelą są praktyki Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i przyniesione przez niego prawo szari'a.
WSKAZÓWKA DRUGA
Pytanie: Stworzenie diabłów, które są czystym złem, i fakt, że niepokoją one ludzi wiary, i fakt, że z ich powodu wielu ludzi, którzy nie wierzą, zmierza do Piekła, jawi się jako coś strasznego i szkaradnego. Jak miłosierdzie i piękno absolutnie Najpiękniejszego, Najbardziej Litościwego i prawdziwie Miłosiernego mogło zezwolić na tak nieskończoną szpetotę i na tak straszne nieszczęścia? To pytanie zadawane jest przez wielu ludzi, a równie wielu przychodzi na myśl.
Odpowiedź: W istnieniu Szatana, oprócz mniejszego zła, zawierają się także zamysły o znaczeniu ogólnym, jak również osiągnięcia i ideały człowieka. Tak, jakkolwiek istnieje wiele stopni między nasionkiem a potężnym drzewem, stopnie zdolności, zawartych w naturze człowieka, są znacznie bardziej liczne, jakby rozciągały się od malutkiej cząsteczki
aż do słońca. By człowiek mógł rozwijać owe zdolności i umiejętności, potrzebne jest działanie i konieczna jest pewna transakcja, na mocy której działanie mechanizmów postępu zostaje wyzwolone przez usilne staranie, a staranie następuje właśnie z powodu istnienia złych duchów i tego, co szkodliwe. W przeciwnym razie człowiek pod względem swojego stanu zawsze byłby równy aniołom, a w rodzaju ludzkim nie byłoby żadnych grup, które są podobne tysiącom gatunków. Zrezygnowanie z tysięcznych przykładów dobra w celu uniknięcia jednego mniejszego zła stałoby w sprzeczności z mądrością i sprawiedliwością.
Z pewnością większość ludzi bierze w swe objęcia zbłądzenie z powodu Szatana, lecz znaczenie i wartość ludzi zależy przede wszystkim od ich jakości, podczas gdy od ich ilości - w bardzo niewielkim stopniu bądź wcale. Jeśli ktoś zasadził tysiąc dziesięć nasion, które pod ziemią zaczęły podlegać reakcjom chemicznym, wskutek których dziesięć stało się drzewami, a tysiąc zgniło, korzyść, jaką ów człowiek odniesie dzięki dziesięciu nasionom, z których wyrosły drzewa, z pewnością usunie stratę, jaką cierpiał z powodu tysiąca nasion, które zgniły. W dokładnie ten sam sposób, dzięki walce z duszą i Szatanem, korzyść, zaszczyt, oświecenie i wartość, jakie przyniesie całemu rodzajowi ludzkiemu dziesięciu doskonałych, podobnych gwiazdom ludzi, z pewnością zmniejszy do zera szkodę, jaką mogliby przynieść ludzkości poplecznicy zbłądzenia, którzy pragną wziąć w swe objęcia niewiarę, którzy są tak podli, że można uznać ich za robactwo. Ponieważ tak jest, Boże miłosierdzie, mądrość i sprawiedliwość zezwoliły na istnienie Szatana i pozwoliły mu, by prześladował ludzi.
O, ludzie wiary! Waszą zbroją przeciw temu straszliwemu nieprzyjacielowi jest bogobojność wykuta w kuźni Koranu, waszą tarczą są praktyki Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a waszym orężem - szukanie u Boga ucieczki przed Szatanem, poszukiwanie Bożego przebaczenia i znajdowanie schronienia w Bożej opiece.
WSKAZÓWKA TRZECIA
Pytanie: Wydaje się, że wielkie skargi na ludzi zbłądzenia, jakie pojawiają się we Wszechmądrym Koranie, a także zmasowane siły, jakie Koran wytacza przeciwko nim, nie pozostają w zgodności z jego sprawiedliwą i trafną elokwencją, ze stosownością i powściągliwością jego stylu. Wygląda to po prostu tak, jakby przeciwko jednemu człowiekowi zmobilizowano całą armię, która z powodu jednego drobnego uczynku grozi mu tak, jakby popełnił on tysiące zbrodni, nadając mu takie znaczenie
i tak żaląc się na niego, jak gdyby był on napastnikiem, pomimo że jest on bankrutem, który nie posiada nic na własność. Z jakiego powodu tak się dzieje i jaka mądrość jest w tym zawarta?
Odpowiedź: Dzieje się tak, ponieważ złe duchy i ci, którzy podążają za nimi, wybrali ścieżkę zbłądzenia, mogą zatem poprzez drobny postępek wyrządzić wielkie zniszczenia, tak jak jednym małym uczynkiem mogą pogwałcić prawa wielu stworzeń i wyrządzić poważną szkodę.
Na przykład poprzez jakiś drobny uczynek lub zaniedbanie drobnego obowiązku człowiek z wielkiego statku handlowego należącego do króla może spowodować, że wszystkie wysiłki i owoce pracy całej załogi przepadną i obrócą się wniwecz, dlatego wspaniały właściciel statku narzeka na tego buntownika i grozi mu okropnymi konsekwencjami, ponieważ wszystkie jego sprawy związane są ze statkiem. Król wymierza owemu niedbałemu człowiekowi straszną karę ze względu nie na jego znikome uczynki, lecz na ich straszliwe rezultaty, nie tylko we własnym imieniu, ale i przez wzgląd na prawa wszystkich swoich poddanych.
Dokładnie w ten sam sposób, poprzez swoje pozornie nieistotne błędy i grzechy, ludzie zbłądzenia, stanowiący partię Szatana, którzy znajdują się na okręcie Ziemi wraz z ludźmi prowadzonymi drogą prostą, łamią prawa licznych stworzeń i unieważniają efekty wypełniania przez inne stworzenia ich wzniosłych obowiązków. Władca wieczności i przedwieczności przestrzega ich strasznymi groźbami i skarży się na nich, a fakt, że mobilizuje On przeciw nim tak wielkie siły, jest czystą mądrością zawartą w doskonałej elokwencji, jest najbardziej słuszny i stosowny, jest dostosowany do wymogów sytuacji (co z kolei jest zgodne z definicją elokwencji i z jej podstawowymi założeniami), zaś wolny od przesady, która nie jest niczym innym, jak zbędną rozrzutnością w słowach.
To jasne, że taki nieszczęśnik nie schroni się w bezpiecznej twierdzy przed straszliwymi wrogami, którzy sieją ogromne zniszczenie poprzez swe pozornie drobne działania. O, ludzie wiary! Jak niebiańską twierdzą ze stali jest Koran! Wejdźcie do tej twierdzy i bądźcie bezpieczni!
WSKAZÓWKA CZWARTA
Dociekliwi uczeni i ludzie, którzy zostali oświeceni, są zgodni co do tego, że niebyt jest czystym złem, a istnienie - czystym dobrem. Tak, w ogromnej większości przypadków rzeczy dobre, cnotliwe i doskonałe opierają się na istnieniu i są z nim związane. Nawet jeśli powierzchownie
zdają się negatywne i wskazujące na niebyt, opierają się na istnieniu i do niego się odnoszą, podczas gdy to, co opiera się na zaczynie wszelkiej szpetoty, jak zbłądzenie, zło, nieszczęścia i grzechy, jest niebytem i negacją. Tak, szpetota i niegodziwość zawsze wyrasta z niebytu. Nawet jeśli te rzeczy pozornie wyglądają na pozytywne i dotyczące tego, co istnieje, w swej istocie są niebytem i zaprzeczeniem.
Możemy zaobserwować, że istnienie budynku jest możliwe dzięki istnieniu wszystkich jego części, podczas gdy zostanie on zniszczony, unicestwiony i przestanie istnieć, jeśli przestanie istnieć choć jedna z jego najważniejszych części. Co więcej, istnienie wymaga istniejącej, konkretnej i rzeczywistej przyczyny, na której się opiera, podczas gdy niebyt może opierać się na rzeczach, które nie istnieją; takie rzeczy mogą być przyczyną dla czegoś, co nie istnieje.
Z tej zasady wynika, że pomimo straszliwego zniszczenia, jakie panuje w świecie szatanów spośród dżinnów i ludzi, pomimo wszelkich spustoszeń, jakich dokonują wszelkie istoty niewiary, zbłądzenia i zła, nie mogą one ani wtrącać się choćby na jotę do Bożego aktu stworzenia, ani mieć jakiegokolwiek udziału w Bożej suwerenności. Co więcej, żadna z ich mocy czy zdolności nie pozwala im na stworzenie czegokolwiek, a liczne rzeczy, które popełniają, mogą wykonywać jedynie poprzez niedbałość i powstrzymanie się od działania. Popełniają zło, lecz nie pozwalają na dobre uczynki, oto dlaczego te istoty stały się złe. Jako że zło jest rodzajem destrukcji, jego przyczynami nie muszą być istniejąca moc ani aktywne działanie. Zaprawdę, wielkie zniszczenie może zostać dokonane z powodu nieistnienia jednej rzeczy lub unieważnienia jednego warunku.
Oto dlaczego zoroastryjczycy nie zgłębili znaczenia owej tajemnicy, kiedy twierdzą, że istnieje zarówno stwórca dobra we wszechświecie (którego nazwali Ahura Mazda), jak i stwórca zła - Aryman. Jednakże urojony bóg zła, którego nazywają Arymanem, to w istocie Szatan, który jest przyczyną zła, ponieważ posiada zdolność wyboru i umiejętność działania, jednak nie ma żadnej mocy stwórczej.
O, ludzie wiary! Waszym najbardziej skutecznym orężem i rynsztun kiem w obliczu strasznego zniszczenia, jakie wyrządza Szatan, jest po szukiwanie Bożego przebaczenia i oznajmienie: "Szukam schronienia u Boga", byście mieli w Nim ucieczkę, a waszą twierdzą są praktyki Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).
WSKAZÓWKA PIĄTA
W Księgach Objawionych Wszechmocny Bóg wskazuje ludzkości wielką nagrodę, jaką jest Raj, i straszną karę, jaką jest Piekło; daje liczne wskazówki, przestrogi, napomnienia, groźby oraz zachęty. Jednak mimo istnienia tak wielu środków prowadzenia ludzi wiary ku drodze prostej, bywa, że zostają oni pokonani przez słabych, niewdzięcznych, odrażających i podstępnych ludzi z partii Szatana. Pewnego razu wiele nad tym rozmyślałem, zastanawiając się, w jaki sposób dzieje się tak, że ludzie, pomimo iż są wierzącymi, lekceważą srogie groźby wszechmocnego Boga. Dlaczego ich wiara nie wystarczy, by uniknąć takiego postępowania? Dzieje się tak, ponieważ dali się porwać przez pozbawione prawdziwych podstaw podstępy Szatana i przez jego bunt przeciw Bogu, choć (zgodnie z wersetem koranicznym) zaprawdę, podstęp Szatana jest słaby. Nawet niektórzy spośród moich przyjaciół - choć szczerze potwierdzali prawdziwość nauk o rzeczywistości, które słyszeli ode mnie sto razy, choć pozostawaliśmy w dobrych stosunkach, a ich opinia na mój temat była aż zbyt dobra - dali ponieść się trywialnym i obłudnym komplementom pewnego zepsutego człowieka i poparli go, występując przeciwko mnie. "Chwała niech będzie Bogu!", wykrzyknąłem. "Jak człowiek może upaść tak nisko? Cóż za zakłamanie!" Popełniłem nawet grzech, obmawiając tego człowieka.
Później prawda objaśniona w poprzednich Wskazówkach stała się dla mnie jasna i rozświetliła wiele niezrozumiałych wcześniej kwestii. Dzię ki niech będą Bogu za światło, dzięki któremu zrozumiałem zarówno to, że silne zachęty i zapewnienia zawarte we Wszechmądrym Koranie są całkowicie właściwe, jak również to, że ludzie wiary są zwodzeni przez intrygi Szatana nie z powodu braku wiary lub jej słabości. Pojąłem również, że ten, kto popełnia ciężki grzech, nie staje się przez to niewiernym, zaś mutazylici i niektóre spośród sekt charydżyckich są w błędzie, kiedy oznajmiają: "Człowiek, który popełnia ciężki grzech, bądź jest niewiernym, bądź też jest w stanie pomiędzy wiarą a niewiarą", a to, że mój nieszczęsny przyjaciel poświęcił sto lekcji jedynie dla zasłużenia na uwagę takiego łajdaka, nie było nikczemnym poniżeniem się ani zwyrodnieniem. Złożyłem dzięki Wszechmocnemu Bogu i zostałem wyratowany z otchłani, w którą wpadłem. Jak powiedziałem wcześniej, Szatan popycha człowieka ku poważnym niebezpieczeństwom, spowodowanym przez poprzez pewne błahe sprawy, które w rzeczywistości
nie istnieją. Co więcej, dusza człowieka zawsze słucha podszeptów Szatana, a potęga typowego dla niej gniewu i zwierzęcej, a nawet właściwej warzywom żądzy jest dla tych podszeptów zarówno odbiornikiem, jak i nadajnikiem.
Właśnie dlatego takie Najpiękniejsze Imiona Wszechmocnego Boga, jak Zawsze Przebaczający i Najbardziej Miłosierny, zwracają się ku ludziom wiary, ukazując się im najlepiej, jak to możliwe. We Wszechmądrym Koranie Bóg zwraca uwagę na to, że największym spośród darów, którymi obsypał Swoich proroków (niech będzie z nimi pokój), było przebaczenie, i wzywa do poszukiwania Jego przebaczenia. Powtarzając błogosławione słowa W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego! na początku każdej sury i nakazując wypowiadanie ich przed rozpoczęciem każdego dobrego dzieła, Bóg pokazuje, że Jego wszechogarniające miłosierdzie obejmuje cały wszechświat, jest twierdzą i miejscem schronienia, a poprzez rozkaz: szukaj ucieczki! zyni On frazę szukam ucieczki u Boga przed Szatanem przeklętym tarczą dla wiernego.
WSKAZÓWKA SZÓSTA
Jeden z najbardziej niebezpiecznych podstępów Szatana polega na sprawieniu, że pewni wrażliwi i prostoduszni ludzie mylą wyobrażenie sobie niewiary z zatwierdzeniem jej. Szatan ukazuje wyobrażenie zbłądzenia, by stało się jego potwierdzeniem, a także wyczarowuje w ludzkiej wyobraźni szpetne myśli na temat świętości i świętych ludzi. Ukazuje również rzeczy, które są w swej istocie możliwe razem z tymi, które są możliwe zgodnie z rozumowaniem, i powoduje, że jawią się one człowiekowi jako wątpliwości sprzeczne z pewnością wiary. Wówczas ów wrażliwy nieszczęśnik sądzi, że upadł w zbłądzenie i niewiarę, traci pewność płynącą z wiary, popada w rozpacz i staje się zabawką w rękach Szatana. Szatan działa zarówno przez rozpacz człowieka, przez słabość wynikającą z jego nastrojów, jak i przez jego zagubienie, zatem ów nieszczęśnik bądź staje się szalony, bądź też wykrzykuje: "Wszystko stracone!" i wpada w objęcia zbłądzenia. W niektórych częściach Traktatów Światła wyjaśniliśmy, jak słabe w istocie są owe diabelskie podstępy, dlatego w tym miejscu omówimy je jedynie pokrótce.
Tak jak odbicie węża w lustrze nie może ugryźć, jak samo podobieństwo ognia nie płonie, a myślenie o nieczystości nie brudzi, tak samo
rozważania nad niewiarą czy nad dodawaniem Bogu Jedynemu wspólników nie mogą skazić wiary. Nie mogą tego zrobić również ani cienie zbłądzenia, ani obrazy obelżywych i szpetnych słów, jakie ukazują się w zwierciadle ludzkiej wyobraźni, ani imaginacje myśli zmieniających wiarę lub niszczących pełną szacunku uprzejmość, ponieważ dobrze znana zasada mówi: "Wyobrażenie obelgi nie jest jeszcze obelgą, wyobrażenie niewiary nie jest niewiarą, a wyobrażanie sobie zbłądzenia nie jest zbłądzeniem".
Co się tyczy pytania o zwątpienie, ewentualności, które są możliwe jedynie zasadniczo, nie szkodzą pewności wiary i nie wyrządzają jej szkody. Jedna z reguł przyjętych przez naukę o podstawowych zasadach religii mówi: "To, co jest w swej zasadzie niemożliwe, nie może zaprzeczyć pewności, jaką daje wiedza". Dla przykładu, jesteśmy przekonani, że Jezioro Barla pozostaje na swoim miejscu i jest wypełnione wodą, jednak zasadniczo jest możliwe, żeby jezioro w jednej chwili zapadło się w głąb ziemi. Mieści się to w granicach możliwości, lecz ponieważ nic nie wskazuje na taką ewentualność, nie jest ona natury rozsądkowej i nie może stać się przyczyną wątpliwości, jako że inna zasada spośród zasad religii mówi: "Hipotetyczna możliwość, która nie ma oparcia w żadnym dowodzie ani świadectwie, nie ma znaczenia". Oznacza to, że coś, co jest możliwe w swej istocie, lecz nie jest poparte żadnymi wskazówkami, nie może być uważane za możliwość zgodną z rozsądkiem, nie może stać się przyczyną wątpliwości, nie ma też uzasadnienia dla nadawania znaczenia takim sprawom.
Nieszczęśnik wystawiony na podszepty Szatana przypuszcza, że z powodu tego, co możliwe jedynie w swej istocie, utracił pewność wiary w prawdy religijne. Na przykład mogą przyjść mu na myśl liczne możliwe w swej istocie ewentualności dotyczące ludzkiej natury Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie); nie wyrządzą one żadnego uszczerbku jego silnej wierze, on jednak przypuszcza, że właśnie tak się stało i przez to doznaje krzywdy.
Ponadto do serca człowieka trafiają podszepty Szatana, które sugerują niewłaściwe rzeczy odnoszące się do Wszechmocnego Boga. Człowiek drży, przypuszczając, że jeśli jego serce podsuwa mu takie rzeczy, musi być zepsute, lecz owe dreszcze, jego strach i brak zgody na to, co słyszy, pokazują, że te słowa nie pochodzą z jego serca, lecz raczej z podszeptów Szatana, który przekazał je i sprawił, że człowiek wyobraża sobie to, co niewłaściwe.
Ponadto wśród misternych zdolności człowieka jest jedna lub dwie, których nie jestem w stanie precyzyjnie opisać; nie zważają one ani na wolę człowieka, ani na jego zdolność podejmowania decyzji, a człowiek prawdopodobnie nie jest za nie odpowiedzialny. Niekiedy kierują one człowiekiem, nie słuchają prawdy i namawiają do złego. Szatan szepce człowiekowi do ucha: "Nie jesteś w stanie osiągnąć prawdy i wiary, więc tylko odruchowo próbujesz tego, co jest daremne i bezowocne, a to znaczy, że twoim przeznaczeniem jest być skazanym na zatracenie". Taki nieszczęśnik jest zdruzgotany i popada w rozpacz.
Twierdzą wiernego w obliczu wymienionych podstępów Szatana są prawdy wiary i bezsporne treści Koranu, których granice zostały określone przez skrupulatnych uczonych o czystych sercach, zaś w obliczu innych podstępów twierdzą wiernego staje się szukanie schronienia u Boga i nieprzywiązywanie wagi do diabelskich podszeptów, ponieważ im większe znaczenie im nadajemy, tym bardziej poświęcamy im uwagę, a wówczas rosną i pęcznieją. Odtrutką i lekarstwem na te rany natury duchowej jest dla wiernego mocne trzymanie się praktyk Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).
WSKAZÓWKA SIÓDMA
Pytanie: Autorytety spośród mutazylitów uważają stworzenie zła za zło, zatem nie przypisują stworzenia zła i zbłądzenia Bogu, jakby poprzez takie postępowanie chcieli oczyścić Go z zarzutów. Błędnie twierdzą: "Człowiek sam stwarza swoje uczynki", a także: "Wierny, który popełnia ciężki grzech, traci wiarę, ponieważ wiary w Boga i w prawdziwość istnienia Piekła nie można pogodzić z tak szpetnymi uczynkami. Człowiek powstrzymuje się od działań sprzecznych z prawem ze strachu przed niewielką karą więzienia na tym świecie, więc jeśli popełnia poważne grzechy, z czego można wywnioskować, że lekceważy Boży gniew, z pewnością wskazuje to na brak wiary".
Odpowiedź na pierwszą część pytania: Jak wyjaśniono w traktacie o Bożym rozstrzyganiu wszelkich spraw, stworzenie zła nie jest jeszcze złem; prawdziwym złem jest dopiero skłonność do czynienia zła. Jeśli chodzi o stworzenie i ukształtowanie istot, należy spojrzeć na wszystkie rezultaty. Ponieważ istnienie jednego zła jest jedynie jak wstęp do wielu dobrych wyników, zatem na mocy owych wyników stworzenie zła staje się czymś
dobrym i przypomina dobro. Na przykład ogień może dawać sto dobrych rezultatów, lecz jeśli ludzie z powodu błędnego skorzystania ze swej woli uczynią ogień złem dla siebie samych, nie można powiedzieć, że stworzenie ognia było złem. W ten sam sposób stworzenie diabłów skutkuje licznymi mądrymi konsekwencjami, takimi jak rozwijanie się człowieka, zatem jeśli pewien człowiek zostaje pokonany przez Szatana z powodu niewłaściwego korzystania ze swej woli, jak również z powodu skłonności do zbłądzenia, nie może powiedzieć, że stworzenie Szatana było złem, ponieważ wyrządza zło samemu sobie jedynie dlatego, że sam tak zadecydował.
Tak, ponieważ skłonność do czegoś zakłada pewnego rodzaju związek, może skutkować określonymi złymi konsekwencjami i stać się złem, ponieważ jednak akty Bożego stworzenia wskazują na wszystkie ich wyniki, stworzenie zła nie jest złem, lecz dobrem. Mutazylici nie pojęli tej tajemnicy, zatem twierdzą: "Stworzenie zła jest złem", a chcąc oczyścić Wszechmocnego Boga z wszelkiej winy, nie przypisują Mu stworzenia zła. Popadają w zbłądzenie, niewłaściwie interpretując filar wiary, którym jest wiara w Boże rozstrzyganie wszelkich spraw i w to, że zarówno wszelkie dobro, jak i wszelkie zło pochodzi od Boga.
Odpowiedź na drugą część pytania: Jak ktoś, kto popełnia ciężki grzech, może pozostać wierzącym? Po pierwsze, błąd tych, którzy twierdzą przeciwnie, może być jasno zrozumiany dzięki poprzednim Wskazówkom, nie ma więc potrzeby powtarzania się. Po drugie, nakazująca zło dusza człowieka woli uncję natychmiastowej, teraźniejszej przyjemności od tony ukrytej przyjemności, odłożonej na inny termin, podobnie jak kuli się ze strachu przed natychmiastowym klapsem bardziej niż na myśl o trwających cały rok męczarniach w przyszłości. Ponadto, jeśli nad człowiekiem zapanują jego emocje, nie zważa on na przestrogi rozsądku ani umysłu. Władają nim pragnienia i złudzenia; woli on choćby najmniejszą, najbardziej znikomą przyjemność od olbrzymiej nagrody przyszłości, kuli się z powodu niewielkiego strapienia teraźniejszości bardziej niż na myśl o okropnych, lecz odłożonych w czasie męczarniach. Ponieważ pożądanie, złudzenia i emocje nie widzą przyszłości, zaiste zaprzeczają jej istnieniu, a jeśli wspiera je również dusza, wówczas serce (które jest siedliskiem wiary) i umysł muszą zamilknąć, pokonane. W takim przypadku popełnianie ciężkich grzechów nie wynika z braku wiary, lecz z pokonania serca i umysłu przez przemożne emocje, pragnienia i złudzenia.
Ponadto, jak wynika to z poprzednich Wskazówek, jako że droga namiętności i złych uczynków wiedzie poprzez zniszczenie, jest niezwykle
łatwa. Szatani spośród dżinnów i ludzi bardzo szybko jadą tą drogą wraz z ludźmi, którzy są przez nich prowadzeni. To zadziwiające, jako że zgodnie z hadisem, światełko wielkości skrzydła muchy, pochodzące ze świata wieczności, jest porównywalne do wszelkich rozkoszy i darów, jakie człowiek otrzymuje podczas całego swego życia na tym świecie, a jednak ci nieszczęśnicy, którzy podążają za Szatanem, wybierają przyjemności tego przemijającego świata, które są jedynie skrzydełkiem muchy w porównaniu z rozkoszami świata wiecznego, za które warto oddać cały świat doczesny.
Oto, dlaczego Wszechmądry Koran wielokrotnie i usilnie, używając zarówno zachęt, jak i gróźb, powstrzymuje wiernych przed popełnianiem grzechów, a wzywa ich do czynienia dobra.
Pewnego razu bezkompromisowe przewodnictwo Wszechmądrego Koranu podsunęło mi myśl, zgodnie z którą ciągłe ostrzeżenia i przypomnienia koraniczne sugerują, że wierni są pozbawieni stałości i niepoprawni, zatem zakładają sytuację sprzeczną z ludzką prawością.
Choć jedno polecenie zwierzchnika wystarcza, by wyegzekwować posłuszeństwo urzędnika, jeśli zwierzchnik powtórzy to samo polecenie dziesięć razy, urzędnik poczuje się poważnie urażony i powie: "Obrażasz mnie, a przecież nie jestem wobec ciebie nielojalny". Jednakże Wszechmądry Koran usilnie powtarza ten sam rozkaz, kierując go do najbardziej szczerze wierzących ludzi.
Kiedy głowiłem się nad tą myślą, miałem dwóch lub trzech wiernych przyjaciół. Zwykłem często ostrzegać ich i przypominać im, aby nie dali się zwieść intrygom ludzi spośród popleczników Szatana. Ani nie obrażali się na mnie, ani nie twierdzili, że ich obraziłem, jednakże powtarzałem sobie, że znieważam ich ciągłymi napomnieniami, jakbym oskarżał ich o wiarołomstwo i brak stałości, kiedy nagle prawda wyjaśniona i udowodniona w poprzednich Wskazówkach stała się dla mnie jasna. Zrozumiałem, że natarczywe powtórzenia Wszechmądrego Koranu są słuszne, dokładnie takie, jak wymaga tego sytuacja, i mądre, zaś nie są przesadne ani nie są oskarżeniem, są przykładem czystej mądrości i czystej elokwencji. Zrozumiałem również, dlaczego moi wierni przyjaciele nie czuli się urażeni. A oto streszczenie owej prawdy:
Ponieważ złe duchy pobudzają ludzi do tego, co niszczące, mogą niewieloma uczynkami wyrządzić wiele zła. W związku z tym ludzie, którzy
obrali drogę prawdy i właściwego przewodnictwa, bardziej potrzebują przestrogi, wielkiej troski, powtarzanych ostrzeżeń i pomocy różnego rodzaju. Z tego powodu Wszechmocny Bóg oferuje Swą pomoc ludziom wiary poprzez tysiąc i jedno Swoich Imion, poprzez koraniczne powtórzenia, w Swoim miłosierdziu wyciągając do ludzi tysiąc pomocnych dłoni. Nie lekceważy On uczciwości człowieka, lecz podtrzymuje ją, nie umniejsza znaczenia człowieka, lecz pokazuje, jak wielkie jest zło Szatana.
O, ludzie prawdy! O, ludzie prowadzeni drogą prostą! Oto, jaka droga wiedzie do ratunku przed podstępami szatanów spośród dżinnów i ludzi, o których wspomnieliśmy powyżej: Obierzcie za swoją siedzibę szkołę sunnitów, którzy są ludźmi prawdy, wejdźcie do twierdzy bezspornych kwestii, przedstawionych w Koranie cudownej wystawy Boga, obierzcie za przewodnika praktyki Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), odnajdźcie bezpieczeństwo i zbawienie!
WSKAZÓWKA ÓSMA
Pytanie: W poprzednich Wskazówkach udowodniłeś, że droga zbłądzenia jest łatwa, jest zniszczeniem i agresją, zatem wybiera ją wielu, podczas gdy w innych częściach Traktatów Światła bezapelacyjnie wykazałeś, że droga niewiary i zbłądzenia tak obfituje w trudności i problemy, że nikt nie powinien jej wybierać, ponieważ podążanie nią jest niemożliwe. Ukazałeś również, że droga wiary i właściwego przewodnictwa jest tak łatwa i jasna, że powinien wybrać ją każdy.
Odpowiedź: Są dwa rodzaje niewiary i zbłądzenia. Jeden związany jest z działaniami i kwestiami drugorzędnymi, i ten jest także zanegowaniem i odrzuceniem kwestii związanych z wiarą. Jest brakiem akceptacji prawdy, wyrzeczeniem się wiary i niebytem. Ten rodzaj zbłądzenia i niewiary został ukazany w Traktatach Światła jako łatwy.
Jeśli chodzi o drugi rodzaj, nie wiąże się on z uczynkami i sprawami dru gorzędnymi, lecz jest raczej osądem umysłu i dotyczy spraw wiary. Nie tyl ko polega na zaprzeczaniu wierze, lecz również otwiera drzwi prowadzące na drogę, która jest przeciwieństwem wiary. Jest zgodą na to, co kłamliwe i ułomne, jest dowodzeniem przeciwieństwa prawdy. Nie jest jedynie wyparciem się wiary i próbą jej obalenia, lecz jej całkowitym przeciwieństwem. Nie jest jedynie odmową akceptacji, ponieważ wtedy byłby łatwy, lecz jest akceptacją niebytu i może być przyjęty jedynie poprzez udowodnienie nieistnienia. Zgodnie z zasadą, która mówi: "Nie można udowodnić tego, co nie istnieje", przeprowadzenie takiego dowodu z pewnością nie jest łatwe.
Dlatego niewiara i zbłądzenie tego rodzaju w innych częściach Traktatów Światła zostały przedstawione jako tak trudne i problematyczne, jakby były niemożliwością. Ktokolwiek posiada choć ziarenko inteligencji, nie obierze tej drogi. Co więcej, jak zostało wykazane, na drodze tej czekają tak bolesne cierpienia i tak dusząca ciemność, że nie podąży nią nikt, kto jest rozsądny choćby w najmniejszym stopniu.
Jeśli zostanie zadane pytanie: Dlaczego więc wielu ludzi wybiera tę drogę, choć widzą, że jest ona tak bolesna, ciemna i trudna?,
Odpowiemy: Znaleźli się oni na tej drodze poprzez swój upadek i nie mogą się z niej wydostać, a ponieważ zwierzęce siły w człowieku nie widzą konsekwencji uczynków ani nie zastanawiają się nad nimi, a biorą górę nad jego misternymi zdolnościami, tacy ludzie nawet nie chcą porzucić obranej drogi, znajdując pociechę w natychmiastowej, chwilowej przyjemności.
Pytanie: Ponieważ zbłądzenie powoduje tak straszliwe cierpienie i strach, niewierny nie powinien w ogóle być zdolny do życia, nie mówiąc już o czerpaniu z niego jakiejkolwiek przyjemności. Powinien zostać zmiażdżony przez ból i pozostawać w absolutnym przerażeniu, bo ch٨!ۙz powodu swego człowieczeństwa pragnie niezliczonych rzeczy i kocha życie, to z powodu swej niewiary stale widzi śmierć, która jawi mu się jako wieczna zagłada i niekończąca się rozłąka, jako odejście wszystkich istot, jako śmierć jego przyjaciół i tych, których ukochał, jako unicestwienie i rozstanie na wieki. Zatem jak taki człowiek jest w stanie żyć? Jak może czerpać przyjemność z życia?
Odpowiedź: Taki człowiek żyje dlatego, że okłamuje sam siebie poprzez niestworzone sofizmaty Szatana i przypuszcza, że dzięki temu osiągnie choćby powierzchowną przyjemność. Ukażemy prawdziwą naturę tego zjawiska za pomocą dobrze znanej przypowieści.
Powiedziano strusiowi: "Masz skrzydła, więc lataj!", lecz on złożył skrzydła, odpowiedział: "Jestem wielbłądem", i nie poleciał. Wpadł w pułapkę myśliwego, a nie chcąc, by myśliwy go zobaczył, wetknął głowę w piasek, jednakże jego wielkie ciało pozostało widoczne jako zdobycz dla łowców. Później powiedziano mu: "Skoro twierdzisz, że jesteś wielbłądem, zatem możesz przewozić rozmaite ciężary". Wtedy struś rozłożył skrzydła i oznajmił: "Jestem ptakiem". W ten sposób uniknął losu zwierzęcia jucznego, lecz nie miał ani opiekuna, ani pożywienia, i został dopadnięty przez myśliwych.
Dokładnie w ten sam sposób niewierzący porzuca absolutną niewiarę i popada w sceptycyzm w obliczu niebiańskiego orędzia Koranu. Jeśli
zostanie zapytany: "Sądzisz, że śmierć jest wieczną zagładą. Jak człowiek może żyć, kiedy stale widzi przed sobą szubienicę, na której zostanie powieszony? Jak może być szczęśliwy?", dzięki temu, że otrzymał choć cząstkę obejmujących cały wszechświat miłosierdzia i światła Koranu, odpowie: "Śmierć nie oznacza, że zmierzamy do nicości; być może istnieje życie po śmierci". Inaczej niczym struś wetknie głowę w piasek bezhołowia, jakby miała go nie pochwycić wyznaczona godzina śmierci, jakby nie przyglądał mu się grób, jakby krótkotrwałość wszystkich rzeczy nie wypuściła już swych strzał w jego kierunku!
W skrócie: Kiedy podobny strusiowi niewierny widzi śmierć i dogorywanie jako zagładę, jego sceptycyzm każe mu rozważyć, czy pewne wieści, jakie doszły do niego na temat Koranu i innych Ksiąg Objawionych, w których zawarta jest wiara w życie ostatecznie, nie są jednak prawdopodobne. Uchwyci się tej możliwości, by nie cierpieć upiornego bólu. Jeśli wówczas zostanie mu powiedziane: "Ponieważ człowiek zdąża do wiecznego królestwa, zatem, by w owym królestwie miał dobre życie, tutaj musi pogodzić się z trudnościami związanymi z wykonywaniem obowiązków religijnych", jego sceptycyzm sprawi, że odpowie on: "Być może nie ma takiego świata, więc dlaczego powinienem pracować dla widoków na coś, co nie istnieje?" Oznacza to, że możliwa nieśmiertelność, jaką daje mu zarządzenie Koranu, ratuje go przed cierpieniem wiecznej nicości, a równocześnie ów człowiek lgnie do niewiary, która wybawia go od trudów związanych z obowiązkami religijnymi dzięki możliwości nieistnienia, jaką podsuwa mu sceptycyzm. Zatem (patrząc z jego punktu widzenia) przypuszcza on, że osiąga więcej przyjemności z życia niż ludzie wierzący, ponieważ możliwość, jaką daje mu niewiara, wybawia go od trudów związanych z obowiązkami religijnymi, a ze względu na możliwości, jakie daje wiara, nie naraża się na wiecznie cierpienia. Jednakże takie sofizmaty Szatana są niesłychanie powierzchowne, chwilowe i nie przynoszą żadnej korzyści.
W ten sposób Wszechmądry Koran tworzy pewnego rodzaju przejaw miłosierdzia także dla niewierzących, by w pewnym stopniu uchronić ich życie na tym świecie przed staniem się Piekłem, a także wywołuje u nich wątpliwości, pośród których żyją. W przeciwnym razie cierpieliby pewien rodzaj mąk piekielnych już na tym świecie, kiedy przypominaliby sobie Piekło w życiu ostatecznym, co mogłoby zmusić ich do popełnienia samobójstwa.
O, ludzie wiary! Wejdźcie, w pełni ufając waszej religii, pod ochronę Koranu, który uratuje was przed wieczną zagładą, przed piekłem na tym
świecie i Piekłem życia ostatecznego! Postępujcie z pokorą i szacunkiem, nie przekraczajcie granic wyznaczonych przez praktyki Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), uratujcie się zarówno od niedoli na tym świecie, jak i od męczarni w życiu przyszłym!
WSKAZÓWKA DZIEWIĄTA
Pytanie: Dlaczego dzieje się tak, że ludzie drogi prostej, którzy stanowią partię Boga, często zostają pokonani przez ludzi zbłądzenia, którzy stanowią partię Szatana, mimo że przewodzi im ten, który był chlubą całego świata (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a oni sami doznają tak wielkiego miłosierdzia Bożego, tak wielkiej pomocy i tylu łask Boga? Jaki był powód, dla którego hipokryci z Medyny upierali się przy zbłądzeniu, a nie przyjęli przewodnictwa, choć byli tak blisko olśniewającego, podobnego słońcu proroctwa i posłannictwa tego, który był Pieczęcią Proroków (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), tak blisko prawd koranicznych, które są bardziej urzekające niż najbardziej powabne spośród zasad wszechświata?
Odpowiedź: By odpowiedzieć na obie części tego niezmiernie doniosłego pytania, należy wyjaśnić pewną gruntowną zasadę, a oto ona:
Stwórca wszechświata, Któremu należy się wszelka chwała, posiada dwa rodzaje Imion - te, które odnoszą się do Jego chwały i te, które odnoszą się do Jego piękna. Ponieważ owe Imiona wymagają okazania ich zarządzeń poprzez rozmaite przejawy, Chwalebny Stwórca zmieszał we wszechświecie różne przeciwieństwa. Ustawiając je twarzą w twarz, jedne uczynił agresywnymi, a drugie defensywnymi, tworząc pewien rodzaj mądrej i korzystnej rywalizacji. Tworząc przeciwieństwa w ten sposób, by nawzajem naruszały swoje granice, spowodował starcia i zmiany wewnątrz bytu, i uczynił wszechświat podlegającym prawom zmian i przekształceń oraz zasadom postępu i rozwoju. Rodzajowi ludzkiemu, rozumnemu owocowi z drzewa stworzenia, Stwórca dał prawo współzawodnictwa, ukształtowane w jeszcze bardziej niesamowity sposób, a otwierając drzwi do wszelkich starań, które są środkiem do wszelkiego rozwoju ludzkiego, przyznał ludziom z partii Szatana pewne zdolności, by mogli rzucić wyzwanie partii Boga.
Właśnie z powodu tej misternej tajemnicy prorocy często bywali zwyciężeni przez ludzi zbłądzenia, a ludzie zbłądzenia, którzy są nadzwyczaj słabi i bezsilni, walczyli z ludźmi prawdy, którzy w rzeczywistości są nadzwyczaj silni, i przez pewien czas triumfowali nad nimi. Oto, jaka mądrość tkwi w tym osobliwym przeciwieństwie:
Zbłądzenie i niewiara mieszczą w sobie zarówno niebyt, jak i zaniedbanie, dlatego są niezwykle łatwe i nie wymagają jakiegokolwiek działania. Poza tym prowadzą do zniszczenia, które również jest łatwe i wymaga jedynie niewielkich działań. Są również źródłem agresji, która poprzez nieznaczne działanie może wyrządzić znaczną szkodą wielu ludziom, a poprzez zastraszenie innych i zaspokojenie właściwej duszy ludzkiej żądzy potęgi może zapewnić człowiekowi wysoką rangę i pozycję. W zbłądzeniu i niewierze jest też wolność, która sprawia satysfakcję zwierzęcym (lub nawet właściwym roślinom) zdolnościom człowieka, ślepym na konsekwencje, a opętanym przez przyjemność "tu i teraz", a wśród ich subtelnych zdolności jest również taka, która potrafi skłonić serce i rozsądek, by porzuciły one swe obowiązki wynikające z człowieczeństwa i dalekowzroczności.
Jednakże święta droga Najszlachetniejszego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), ukochanego przez Pana wszystkich światów, a także ludzi, którzy podążają za proroctwem i są prowadzeni drogą prostą, zarówno związana jest z tym, co istnieje, jak też jest z całą stanowczością potwierdzona, twórcza, opierająca się na ważnych zasadach dotyczących działania, wstrzemięźliwości, roztropności i oddawania czci Bogu, dzięki czemu rozbija w proch panowanie i niezależność duszy nakazującej zło.
Oto dlaczego w czasach Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) hipokryci z Medyny niczym nietoperze zamknęli oczy na blask słońca, a w obliczu tak olbrzymiego powabu poddali się siłom Szatana, pozostając przy zbłądzeniu.
Jeśli powiadają: Szlachetny Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) był umiłowanym przez Pana wszystkich światów; trzymał prawdę w swej dłoni i prawdę mówiły jego słowa; pośród żołnierzy jego armii byli aniołowie; napoił całe wojsko jedną garścią wody; wyprawił ucztę dla tysiąca ludzi dzięki czterem garściom ziarna pszenicy i mięsie z jednego koźlęcia; spowodował, że armia niewiernych rzuciła się do ucieczki, kiedy rzucił w nich garść piasku, który dotarł do oczu wszystkich
nieprzyjaciół; jak zatem tak przemożny dowódca, który dokonał tysiąca cudów, może być podobny temu, który został pokonany w bitwie pod górą Uhud i w pierwszej fazie bitwy w dolinie Hunajn?,
Odpowiadamy: Szlachetny Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) został posłany do całej ludzkości jako wzorowy przewodnik i przywódca, by ludzie mogli nauczyć się od niego praw społecznych i praw dotyczących jednego człowieka by stali się przyzwyczajeni do posłuszeństwa prawom Wszechmądrego, do Którego należy wszelka doskonałość, i by spełniali swoje uczynki w zgodzie z zasadami ustalonymi przez Jego mądrość. Gdyby Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) zawsze polegał jedynie na cudach, wówczas nie mógłby być bezwarunkowo doskonałym przewodnikiem ludzkości i przywódcą.
Dlatego Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) dokonywał cudów jedynie od czasu do czasu, odpowiednio do potrzeb i wyłącznie po to, by potwierdziły one prawdziwość jego misji proroczej, a obróciły wniwecz sprzeciw niewiernych. W innych przypadkach był on posłuszny Bożemu rozkazowi bardziej niż ktokolwiek inny, bardziej niż ktokolwiek postępował zgodnie z prawami Bożego stworzenia, ustanowionymi przez najwyższą wiedzę i wolę, i był im podporządkowany. Zakładał zbroję, kiedy miało dojść do spotkania z wrogiem, i nakazywał, by jego żołnierze zajmowali pozycje w okopach. Odnosił rany i cierpiał z powodu trudności. W ten sposób był posłuszny Bogu i przestrzegał co do litery praw Bożej mądrości, Bożego stworzenia i wielkiego prawa szariatu.
WSKAZÓWKA DZIESIĄTA
Jeden z najbardziej przebiegłych podstępów Iblisa polega na sprawieniu, by ci, którzy za nim podążają, zaprzeczyli jego istnieniu. Ponieważ w naszych czasach ludzie z umysłami splugawionymi przez filozofię materialistyczną są niezdecydowani w szczególności wtedy, kiedy chodzi o kwestie oczywiste, powiemy jedną lub dwie następujące rzeczy o tych machinacjach Szatana:
Po pierwsze: Jest oczywiste, że istnieją cielesne złe istoty, które wykonują działania narzucone im przez Szatana. Jest pewne w tym samym stopniu, że istnieją również bezcielesne złe duchy spośród dżinnów. Gdyby zostały one odziane w materialne ciało, byłyby tym samym, co owe złe istoty spośród ludzi, a jeśli złe duchy spośród ludzi byłyby zdolne do porzucenia swego ciała, byłyby szatanami spośród dżinnów. Zaiste, w wyniku tej straszliwej relacji między nimi, przedstawiciele jednej ze szkół religijnych, które odeszły od ortodoksji, oświadczyli: "Najgorsze spośród złych duchów w ludzkim ciele po śmierci stają się diabłami".
Dobrze wiadomo, że kiedy jakakolwiek rzecz o wysokiej wartości ulega zepsuciu, stanie się bardziej zepsuta niż rzecz gorszej jakości. Na przykład jeśli zepsują się jogurt lub mleko, wciąż nadają się do spożycia, lecz zepsuta oliwa staje się niejadalna, a nawet trująca. Podobnie jeśli najbardziej szlachetne i zaiste zajmujące najwyższą pozycję stworzenie Boże, jakim jest człowiek, jest zepsute, staje się zepsute bardziej niż najgorsze ze zwierząt. Jak robactwo znajduje przyjemność w smrodzie przetrawionej materii, jak węże znajdują ją w trujących ukąszeniach, tak zepsuci ludzie znajdują powód do dumy i rozkosz w złej i nikczemnej rozpuście, panującej w bagnie zbłądzenia, znajdują zadowolenie w szkodach i zbrodniach ciemności czynienia zła, po prostu przybierają naturę Szatana. Tak, istnienie szatanów spośród ludzi jest tym, co w rozstrzygający sposób wskazuje na istnienie szatanów spośród dżinnów.
Po drugie: Wszystkie setki rozstrzygających świadectw, udowadniających istnienie aniołów i istot duchowych, a zawartych w Słowie Dwudziestym Dziewiątym, udowadniają również istnienie złych duchów. Jeśli chodzi o ten aspekt, odsyłamy zatem do Słowa Dwudziestego Dziewiątego.
Po trzecie: Istnienie aniołów, przedstawicieli i nadzorców wszechświatowych praw dotyczących tego, co dobre, jest zgodnie przyjmowane przez wszystkie religie. Podobnie istnienie złych i diabelskich duchów, które są przedstawicielami zła i tymi, którzy je zaprowadzają, a także narzędziami praw dotyczących tego, co złe, jest pewne, ponieważ ich istnienia wymagają tak mądrość, jak i rzeczywistość. Zaiste, w sprawach zła istnienie zasłony świadomości jest nawet bardziej niezbędne niż wtedy, kiedy chodzi o sprawy dobra. Jak to zostało wyjaśnione na początku Słowa Dwudziestego Drugiego, ponieważ nikt nie może dostrzec prawdziwego dobra wszelkich spraw, Stwórca, Któremu należy się wszelka chwała, uczynił widocznych "pośredników" zasłoną dla pozornego zła i niedoskonałości po to, by sprzeciwy i zarzuty nie były kierowane do Niego, by Jego miłosierdzie nie było oskarżane, by Jego mądrość nie była krytykowana ani
nie stała się przedmiotem niesprawiedliwych skarg, by wszelkie zarzuty, krytyka i żale były skierowane do tego, kto jest zasłoną, nie do Szczodrego, Najmądrzejszego Stwórcy. Tak jak uczynił On chorobę zasłoną dla wyznaczonej godziny śmierci, by uchronić Azra'ila przed skargami Jego sług, którzy umierają, tak samo uczynił On Azra'ila zasłoną dla dusz, które umierają, ponieważ skargi w obliczu śmierci, którą umierający może wyobrażać sobie jako efekt niedostatku Bożego miłosierdzia, nie powinny być kierowane do Wszechmocnego Boga. Z jeszcze większą pewnością wszechwładna Boża mądrość wymagała istnienia Szatana, ponieważ sprzeciw i krytyka, jakie wyrażamy w obliczu zła i złych spraw, nie powinny być kierowane do Chwalebnego Stwórcy.
Po czwarte: Tak jak człowiek jest małym światem, mikrokosmosem, tak świat jest wielką istotą ludzką, "makroczłowiekiem". Mały człowiek jest jakby spisem treści i streszczeniem "makroczłowieka", jakim jest świat. Z pewnością w owym "makroczłowieku" znajdziemy wielkie pierwowzory wzorców istniejących w istocie ludzkiej; na przykład istnienie ludzkiej zdolności pamięci niewątpliwie wskazuje na istnienie Strzeżonej Tablicy. Tak samo każdy doświadczył wewnętrznej zdolności umieszczonej w kąciku ludzkiego serca, która jest narzędziem dla diabelskich podszeptów i językiem Szatana, która jest źródłem domysłów prowadzących do potęgi zepsutej wyobraźni, która staje się jak "mały szatan", działając na przekór woli człowieka i przeciwnie do jego pragnień - a to wszystko bez wątpienia wskazuje na istnienie w świecie "wielkich szatanów". Ponieważ owa wewnętrzna zdolność, która jest narzędziem potęgi wyobraźni i diabelskich podszeptów, jest zarówno uchem, jak językiem, można z niej wywnioskować istnienie złej istoty, która tchnie w ucho jednego człowieka, a sprawia, że inny mówi.
WSKAZÓWKA JEDENASTA
Wszechmądry Koran w cudowny sposób oświadcza, że gniew wszech świata na zło wyrządzane przez ludzi zbłądzenia rośnie do tego stopnia, że nawet żywioły stają się zagniewane i rozwścieczone. Koran opisuje straszliwy sztorm, jaki przyszedł do ludu Noego; opisuje, jak grzeszników zaatakowały niebiosa i ziemia; opisuje gniew żywiołu powietrza wymierzony przeciwko ludom 'Ad i Samud, które zaprzeczyły prawdzie; opisuje furię morza i żywiołu wody wymierzoną w lud Faraona i wściekłość żywiołu ziemi, która pochłonęła Qaruna, a zgodnie ze słowami
Boga (interpretacja znaczenia) ...omal nie wybuchnie ze wściekłości, gwałtowność i gniew Piekła, jakie w życiu ostatecznym będą wymierzone w ludzi niewiary, a także wściekłość innych stworzeń skierowaną przeciw niewiernym i ludziom zbłądzenia. Tak, to wszystko w cudowny sposób poskramia niewiernych i buntowników!
Pytanie: Dlaczego błahe uczynki i grzechy niewiele znaczących ludzi pociągają za sobą aż tak wielki gniew wszechświata?
Odpowiedź: Jak zostało udowodnione w innych częściach Traktatów Światła, a także we wcześniejszych Wskazówkach, niewiara i zbłądzenie rodzą straszliwą agresję i zbrodnie, które dotykają wszystkich stworzeń. Jednym z najważniejszych skutków stworzenia wszechświata jest cześć, jaką człowiek oddaje swojemu Panu, odpowiadając z wiarą i całkowitym posłuszeństwem na Boże panowanie nad wszelkimi stworzeniami. Jednakże z powodu swojego zaprzaństwa, które jest częścią niewiary, ludzie niewiary i zbłądzenia nie przyjmują do wiadomości owego doskonałego rezultatu Bożego stworzenia, popełniając przestępstwo przeciwko prawom wszystkich istot. Co więcej, jako że zaprzeczają oni przejawom Najpiękniejszych Imion Boga, widocznym w zwierciadłach Jego stworzeń i podnoszącym wartość wszelkich istot, znieważają również owe święte Imiona, a poprzez pomniejszanie wartości stworzeń, wielce deprecjonują ich znaczenie. Zatem choć stworzenia są urzędnikami Władcy, którym nadał On zaszczytne obowiązki, ludzie zbłądzenia przez swą niewiarę obniżają ich rangę i ukazują je jako pozbawione życia, efemeryczne istoty bez większego znaczenia, łamiąc w ten sposób prawa wszystkich istot.
Ponieważ różne rodzaje zbłądzenia w mniejszym lub większym stopniu podważają panowanie Boga nad Jego stworzeniami, Jego mądrość, zawartą w stworzeniu wszechświata, a także Boży zamysł, widoczny w nieprzerwanym istnieniu świata, wszechświat staje się zagniewany na ludzi niewiary i zbłądzenia, podobnie jak wszelkie istoty i stworzenia.
O, nieszczęśniku, którego istnienie jest małe, lecz wina wielka, a grzechy ciężkie! Jeśli chcesz zostać wybawiony od gniewu wszechświata, od wściekłości wszystkich bytów i odrazy wszelkich stworzeń, oto środek, dzięki któremu możesz to osiągnąć: nie przekraczaj granic wyznaczonych przez Wszechmądry Koran i podążaj za praktykami Szlachetnego Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który był heroldem Koranu! Okryj się fałdami tak szlachetnej szaty i mocno przylgnij do tych praktyk!
WSKAZÓWKA DWUNASTA,
składająca się z czterech pytań i tyluż odpowiedzi
Pytanie pierwsze: Jak mogą być sprawiedliwością niekończące się męki w bezkresnym Piekle, które grzesznik otrzyma za określoną liczbę grzechów, popełnionych w ograniczonym czasowo życiu doczesnym?
Odpowiedź: Z powyższych Wskazówek, a zwłaszcza ze Wskazówki Jedenastej, można jasno zrozumieć, że niewiara i zbłądzenie prowadzą do nieskończenie wielkiej zbrodni i są przestępstwem przeciwko nieprzeliczonym prawom.
Pytanie drugie: Prawo szari'a mówi, że Piekło jest karą za uczynki, podczas gdy Raj jest łaską Boga. Jaka jest tego przyczyna?
Odpowiedź: W powyższych Wskazówkach zostało jasno ukazane, że człowiek poprzez swoją zdolność wolnej woli i błahe zachcianki może spowodować straszne zniszczenie i zło, nadając kształt rzeczom, które nie istnieją lub mogą istnieć jedynie teoretycznie, i uważając je za rzeczywiste. Podobnie, jako że jego dusza i jej żądze zawsze nakłaniają do tego, co złe i szkodliwe, człowiek jest odpowiedzialny za zło, jakie następuje w wyniku jego przyziemnych chęci, ponieważ dusza pragnie tego zła, któremu początek dają jej pragnienia. Ponieważ zło odnosi się do tego, co nie istnieje, sługa jest jedynie sprawcą zła stwarzanego przez Wszechmocnego Boga, jednak będąc odpowiedzialnym za nieskończenie wielką zbrodnię, z pewnością zasługuje na nieskończenie wielką karę.
Ponieważ dobre uczynki i działania przynależą do tego, co istnieje, wola i życzenia człowieka nie mogą być bezpośrednią przyczyną ich istnienia. Człowiek nie może być faktycznym sprawcą tego typu działań, jako że jego nakazująca zło dusza nie ma skłonności do czynienia dobra; decydują o nich Boże miłosierdzie, które ich wymaga, i Boża moc, która je stwarza. Człowiek może tylko ubiegać się o dobro poprzez wiarę, chęć lub intencję, a kiedy otrzyma je, jego dobre uczynki powinny polegać na dziękowaniu za nieskończone Boże dary, które otrzymał, takie jak dar wiary i dar istnienia. Takie podziękowania wskazują na dary, jakie człowiek otrzymał w przeszłości, podczas gdy Raj jest łaską Najbardziej Miłosiernego, która - jako że została przez Niego obiecana - zostanie dana Jego słudze. Pozornie jest to zasłużona nagroda za dobro, jednak w rzeczywistości jest to łaska.
Oznacza to, że przyczyną zła jest zasługująca na karę dusza człowieka, podczas gdy jeśli chodzi o dobre uczynki, zarówno ich przyczyna,
jak i sposobność ich dokonania pochodzą od Boga. Człowiek może jedynie dopraszać się ich poprzez wiarę. Nie może powiedzieć: "Chcę nagrody", lecz może powiedzieć: "Mam nadzieję na Bożą łaskę".
Pytanie trzecie: Z powyższych wyjaśnień wynika, że ponieważ zło zwielokrotnia się poprzez zarażanie nim innych i poprzez agresję, pojedynczy zły uczynek powinien być zapisany jako tysiąc złych czynów, a ponieważ dobre czyny dotyczą rzeczy istniejących, nie pomnażają się, jak również nie zachodzą ani dzięki twórczemu działaniu sługi, ani dzięki pragnieniom jego duszy, zatem albo w ogóle nie powinny być zapisywane, albo dobry czyn powinien być zapisywany jedynie jako jeden dobry czyn. Zatem dlaczego zły uczynek jest zapisywany jako jeden zły uczynek, podczas gdy dobry - jako dziesięć, a czasami nawet tysiąc dobrych uczynków?
Odpowiedź: W ten sposób Wszechmocny Bóg ukazuje Swoją doskonałą litość i piękno Swojego miłosierdzia.
Pytanie czwarte: Sukcesy, jakie osiągnęli ludzie zbłądzenia, moc, jaką okazują i zwycięstwa, jakie osiągnęli nad ludźmi prowadzonymi drogą prostą, pokazują, że niewierni mogą polegać na pewnej potędze i pewnej prawdzie. Czy oznacza to raczej, że ludzie przewodnictwa posiadają pewną słabość, czy też, że sprowadzeni z drogi zaprawdę posiadają pewną prawdę?
Odpowiedź: Niech Bóg broni! Ani niewierni nie posiadają żadnej prawdy, ani też ludzie prawdy nie posiadają żadnej słabości, lecz niestety, niektórzy ze zwyczajnych ludzi, którzy są krótkowzroczni i nierozumni, stają się wątpiący i zaczynają się wahać, co wyrządza szkodę ich wierze. Powiadają oni: "Gdyby ludzie prawdy posiadali całkowitą prawdę, z pewnością nie cierpieliby z powodu klęsk i poniżenia aż do takiego stopnia, ponieważ prawda jest potężna. Zgodnie z podstawową zasadą, która mówi: 'Prawda jest wywyższona i nie może zostać pokonana', potęga leży w prawdzie. Gdyby ludzie zbłądzenia nie posiadali prawdziwej potęgi i punktu oparcia, nie mogliby aż tak przeważać nad ludźmi prawdy ani triumfować nad nimi".
Oto Odpowiedź: Jak zostało udowodnione w powyższych Wskazówkach, porażka ludzi prawdy nie wynika z niedostatku mocy ani z braku
wiary, a jak również zostało udowodnione, zwycięstwo ludzi zbłądzenia nie wypływa ani z ich potęgi, ani z ich zdolności, ani z tego, że mieliby oni posiadać jakieś źródła wsparcia. Stąd odpowiedzią na to pytanie są wszystkie poprzednie Wskazówki; tutaj wskażemy jedynie kilka podstępów i rodzajów broni, jakie wykorzystują ludzie zbłądzenia, a oto one:
Sam często widziałem, jak szkodnicy, choć było ich tylko dziesięć procent, pokonywali sprawiedliwych, których było dziewięćdziesiąt procent. Byłem zadziwiony i zaciekawiony, jednak kiedy zbadałem to zagadnienie, zrozumiałem z całą pewnością, że ich zwycięstwo wynikało nie z potęgi, lecz z zepsucia, niegodziwości, zniszczenia, wykorzystywania różnic między ludźmi prawdy, zasiewania sporów między nimi, z grania na złych cechach charakterów ludzi drogi prostej i zaszczepiania im takich cech, z pobudzania uczuć właściwych duszy człowieka i ludzkiej nienawiści, a zostało osiągnięte poprzez pracę nad złymi zdolnościami ludzkiej natury, które są jak kopalnie zepsucia, poprzez obłudne pochlebianie despotycznej duszy w imię sławy i chwały, wreszcie dzięki temu, że wszyscy bali się bezdusznego niszczenia, jakie nieśli ze sobą ludzie zbłądzenia. Za pomocą takich szatańskich machinacji mogli oni na pewien czas zatriumfować nad ludźmi prawdy, jednak zgodnie ze słowami Boga (interpretacja znaczenia): Ostateczny rezultat należy do bogobojnych! z zasadą, która mówi: "Prawda jest wywyższona i nie może zostać pokonana", ich tymczasowy triumf oprócz tego, że nie przyniesie im żadnej znaczącej korzyści, doprowadzi do przeznaczonego im Piekła, na które sami zarobili, i do Raju dla ludzi prawdy.
Zatem, ponieważ w swoim zbłądzeniu ci, którzy nie mają żadnej mocy, wydają się potężni, a znikomi zdobywają sławę, zajmują stanowisko przeciwne do tego, które zajęli ludzie prawdy. W ten sposób ludzie zarozumiali, poszukujący sławy i obłudnicy demonstrują swoją siłę, choć w istocie jest ona znikoma, a swoją pozycję zdobywają poprzez zastraszanie innych i wyrządzanie krzywd. Są widziani, a inni zwracają na nich uwagę i rozmawiają o nich, przypisując im zniszczenie, którego są powodem nie dzięki sile czy zdolnościom, lecz jedynie poprzez zaniedbanie i brak działania. Są podobni człowiekowi opętanemu przez żądzę sławy, który zhańbił miejsce kultu, by tylko wszyscy o nim mówili. Nawet jeśli oznaczało to, że będzie znienawidzony, jego uwielbienie dla sławy sprawiło, że wydało mu się to pożądanie. Cała sprawa stała się przysłowiowa.
O, nieszczęsny człowieku, stworzony dla wiecznego królestwa, a zakochany w tym przemijającym świecie! Przestudiuj dokładnie znaczenie
wersetu:
zwróć na nie uwagę. Spójrz, cóż mówi ten werset? W swoim wyraźnym znaczeniu mówi: "Kiedy ludzie zbłądzenia umierają, niebiosa i ziemia, które są złączone z człowiekiem, nie płaczą nad nimi, co znaczy, że są zadowolone z ich śmierci", podczas gdy w swoim ukrytym znaczeniu powiada: "Niebiosa i ziemia płaczą nad ciałami ludzi przewodnictwa, kiedy ci umrą, ponieważ nie chcą się z nimi rozstawać". Jest tak, ponieważ cały wszechświat jest połączony z ludźmi wiary, a wszystkie jego stworzenia są szczęśliwe wraz z nimi, bowiem poprzez swoją wiarę poznali oni Stwórcę wszechświata, doceniają więc wartość wszechświata, szanują i miłują go. Nie żywią ukrytej wrogości i pogardy dla niego, jak czynią to ludzie zbłądzenia.
O, człowieku, pomyśl! Jesteś w drodze ku śmierci. Jeśli podążysz za swoją duszą i za Szatanem, twoi sąsiedzi, a nawet twoi krewni, będą szczęśliwi, kiedy twoja śmierć wybawi ich od ciebie. Lecz jeśli powiesz:
"Szukam schronienia u Boga przed Szatanem przeklętym", jeśli podążysz za Koranem i za tym (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), którego ukochał Miłosierny, wówczas stosownie do stopnia, jaki osiągniesz, niebiosa i ziemia zostaną zasmucone rozstaniem z tobą, aż w efekcie zapłaczą. Tak wzniosła żałoba i urządzenie ci tak wspaniałego pożegnania będą wskazywać na to, że zostaniesz dobrze i stosownie do twego stopnia przyjęty w świecie wieczności, kiedy wkroczysz do niego przez drzwi, jakimi jest grób.
WSKAZÓWKA TRZYNASTA,
składająca się z "Trzech Punktów"
Punkt Pierwszy
Jednym z najbardziej przebiegłych podstępów Szatana jest zwodzenie ludzi krótkowzrocznych, o ograniczonych umysłach i ciasnych sercach, w tym, co tyczy się bezmiaru prawd wiary. Mówi on: "Zostało powiedziane, że jedna istota kieruje i zarządza wszystkimi cząsteczkami, że jej panowanie obejmuje planety, gwiazdy i wszelkie stworzenia, niezależnie od ich stanu. Jak człowiek może uwierzyć w coś tak ogromnego i tak nadzwyczajnego? Jak serce może to pomieścić? Jak umysł może to przyjąć?" W ten sposób Szatan budzi uczucie negacji, odwołując się do ludzkiej bezsilności.
Odpowiedź: Sposobem na uciszenie tego podszeptu Szatana są słowa: "Bóg jest Największy!" (ar. Allahu Akbar). Prawdziwą odpowiedzią są słowa: "Bóg jest Największy!" Tak, powodem, dla którego słowa "Bóg jest Największy!" są najczęściej powtarzanym spośród "znaków szczególnych" islamu, jest to, że usuwają one podstęp Szatana. To dzięki światłu słów "Bóg jest Największy!" bezsilność człowieka, jego słabość i ograniczona myśl mogą dostrzec nieskończenie wielkie prawdy i potwierdzić je. To dzięki sile słów "Bóg jest największy!" słaby człowiek podtrzymuje owe prawdy i umieszcza je wewnątrz sfery ukształtowanej przez wyrażenie: "Bóg jest Największy!" Mówi on do swego serca, które już zaczęło wątpić: "To oczywiste, że wszechświat jest zarządzany i kierowany w najbardziej uporządkowany sposób", a może się tak stać na dwa sposoby:
Sposób Pierwszy: Jest możliwe, że mimo całego swego zadziwiającego ogromu, tak zadziwiające dzieło zostaje wykonane dzięki cudownemu kunsztowi i w cudowny sposób. Pierwszy sposób polega zatem na tym, że wszechświat istnieje dzięki panowaniu, woli i potędze Jedynego, Przedwiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę, Którego istnienie zaświadczają liczne Jego stworzenia, zaiste, aż do maleńkich cząsteczek.
Sposób Drugi: Jest to droga niewiary i przypisywania Bogu towarzyszy, która nie jest w żaden sposób prawdopodobna ani zgodna z rozsądkiem, lecz jest trudna aż do niemożliwości. Jak zostało udowodnione w wielu częściach Traktatów Światła, takich jak List Dwudziesty czy Słowo Dwudzieste Drugie - zgodnie z tym rozumowaniem (niech Bóg uchroni!) we wszystkich bytach wszechświata, a nawet w każdej pojedynczej cząsteczce musiałaby znajdować się absolutna boskość, wszechobejmująca wiedza i nieskończona moc, aby doskonały porządek i regularność, delikatna równowaga i rozróżnienie, jak również bezbłędnie ozdobione hafty, jakie możemy zaobserwować we wszystkich istotach, mogły zostać powołane do istnienia.
W skrócie: Jeśli nie istniałaby olbrzymia, potężna władza, całkowicie odpowiednia i właściwa, koniecznością byłoby podążanie drogą, która jest pod każdym względem niezgodna z rozsądkiem i wykluczona. Nawet Szatan nie potrafi znaleźć ucieczki przed ową potężną władzą, której istnienie jest tak niezbędne, dlatego może zaproponować jedynie zaakceptowanie tego, co niemożliwe.
Punkt Drugi
Innym spośród chytrych podstępów Szatana jest powstrzymanie człowieka przed wyznaniem jego win, przez co Iblis chce zamknąć
człowiekowi drogę do szukania przebaczenia i osiągnięcia schronienia u Boga. Podjudza on duszę ludzką do egoizmu, by broniła samej siebie (podobnie, jak czyni to obrońca w sądzie), uniewinniając się od wszelkich zarzutów.
Tak, dusza, która słucha Szatana, nie chce widzieć własnych błędów, a nawet jeśli zauważa je, tłumaczy je na sto sposobów. Zgodnie z powiedzeniem: "Oko zadowolenia jest ślepe na winę", kiedy człowiek spogląda na własną duszę z przyjemnością, nie widzi jej błędów. Ponieważ ich nie dostrzega, nie przyznaje się do nich i nie szuka u Boga ani przebaczenia, ani schronienia, stając się zabawką w rękach Szatana. Jak można zaufać własnej duszy?, jeśli szlachetny Prorok Józef (niech będzie z nim pokój) powiedział:
Człowiek, który oskarża swą duszę, dostrzega jej winy. Ten, kto wyznaje swe winy, poszukuje ich przebaczenia. Kto poszukuje przebaczenia, znajduje schronienie u Boga, a kto znajdzie schronienie u Boga, jest bezpieczny przed złem Szatana. Kto nie dostrzega swoich błędów, ten popełnia jeszcze większy błąd, a zaprzeczanie własnym błędom to już poważna wada. Kiedy widzimy swój błąd, przestaje on być błędem, a kto przyznaje się do błędu, ten staje się godny wybaczenia.
Punkt Trzeci
Szatański podstęp, który ma niszczący wpływ na życie całego społeczeństwa, polega na tym, żeby nie dostrzegać wszystkich zalet wiernego na skutek jednej jego złej cechy. Ci niesprawiedliwi ludzie, którzy dają posłuch owemu podstępowi, stają się przez to nieprzyjaciółmi dla wiernych. Jednakże, kiedy Wszechmocny Bóg z doskonałą sprawiedliwością zważy uczynki ludzkie na najwyższych szalach Sądu Ostatecznego, będzie sądził zgodnie z przewagą dobrych uczynków nad złymi, lub na odwrót. Wiedząc, że przyczyny złych uczynków są liczne i mogą łatwo zaistnieć, niekiedy zakryje liczne złe czyny pojedynczym dobrym uczynkiem.
Oznacza to, że nasze postępowania na tym świecie powinno pozostawać w zgodzie z zasadami Bożej sprawiedliwości. Jeśli zalety
człowieka są większe (czy to jeśli chodzi o ich liczbę, czy jeśli chodzi o ich wartość) od jego wad, zasługuje on na miłość i szacunek. Zaiste, powinniśmy wybaczać liczne wady w zamian za jedną chwalebną zaletę, jednakże z powodu despotycznej "żyłki" zawartej w ludzkiej naturze, człowiek zapomina o stu cnotach innych ludzi z powodu jednej wady, staje się nieprzyjacielem swojego brata w wierze i popełnia grzechy. Jak skrzydełko muchy może zakryć górę, kiedy zasłoni oko człowieka, tak samo skłonność do nienawiści sprawia, że człowiek nie dostrzega zalet wielkich jak góra z powodu jednego zła, przypominającego wielkością skrzydło muchy; zapomina o tych zaletach, staje się wrogi wobec swego brata w wierze i staje się narzędziem służącym do zepsucia życia całej wspólnoty muzułmańskiej.
Poprzez inny, podobny temu podstęp, szatan niszczy prawość ludzkich myśli. Nadwerężając jasność osądu w kwestiach prawd wiary, niszczy uczciwość i poprawność myślenia człowieka. Oto, jak do tego dochodzi:
Szatan pragnie zniszczyć sto świadectw, potwierdzających prawdy wiary, za pomocą jednego drobnego napomknienia, które zdaje się obalać je. Zważywszy na powszechnie przyjętą zasadę, która mówi: "Jeden dowód jest ważniejszy niż sto zaprzeczeń", świadectwo tego, kto udowadnia dane prawo, jest lepsze niż wypowiedzi stu ludzi, którzy mu zaprzeczają. Rozważmy tę prawdę, posługując się następującym porównaniem:
Pewien pałac posiada setkę drzwi, a wszystkie są zamknięte. Jeśli choć jedne drzwi są otwarte, można wejść do pałacu i otworzyć od środka wszystkie drzwi. Jeśli niemal wszystkie drzwi są otwarte, a tylko jedna lub dwie pary są zamknięte, nie można powiedzieć, że do pałacu nie da się wejść.
Zatem prawdy wiary są owym pałacem, a każde świadectwo na ich korzyść jest kluczem, który udowodnia owe prawdy i otwiera drzwi pałacu. Jeśli jedne drzwi pozostaną zamknięte, nie będzie można odstąpić od prawd wiary ani zaprzeczyć im. Jednakże Szatan, w wyniku pewnych rzeczy lub za pomocą takich środków, jak ludzka nieuwaga czy ignorancja, wskazuje drzwi, które pozostają zamknięte, co powoduje, że człowiek lekceważy wszelkie przekonujące świadectwa. Szatan oszukuje człowieka, mówiąc: "Spójrz, do tego pałacu nie można wejść. Być może w środku nic nie ma, a być może to w ogóle nie jest pałac".
O, nieszczęśniku, dotknięty przez podstępy Szatana! Jeśli chcesz, by twoja religia, by życie twojej społeczności i twoje życie pozostały w dobrym zdrowiu, jeśli pragniesz prawości myśli, jasnego spojrzenia i szczerego serca, zważ swoje działania i myśli na szalach niezaprzeczalnych kwestii Koranu i na wadze praktyk Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Zawsze bierz Koran i owe praktyki za przewodników. Powiedz: Szukam ucieczki u Boga przed Szatanem przeklętym i znajdź schronienie u Wszechmocnego Boga!
Powyższe trzynaście Wskazówek to trzynaście kluczy. Użyj ich, by otworzyć drzwi obronnej twierdzy, jaką jest sto czternasta sura Koranu:
Wejdź do tej solidnej cytadeli i znajdź bezpieczeństwo!
Błysk Czternasty
STACJA PIERWSZA Odpowiedzi na dwa pytania
Mój drogi, wierny Bracie, Re'fecie Beju!
Odpowiedź na pytanie, które zadałeś w temacie byka i ryby, można znaleźć w kilku częściach Traktatów Światła. Trzecia Gałąź Słowa Dwudziestego Czwartego zawiera wyjaśnienie kwestii tego rodzaju w świetle dwunastu ważnych praw, nazwanych dwunastoma zasadami. Wszystkie te prawa nasuwają kryterium dla zrozumienia różnych objaśnień hadisów Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i zawierają zasady ważne dla rozwiania wątpliwości, jakie mogą powstać ze względu na różnice między tymi objaśnieniami. Niestety w tej chwili pewne okoliczności uniemożliwiają mi zajęcie się kwestiami naukowymi, które nie są dla mnie inspirujące, dlatego nie mogę odpowiedzieć na twoje pytanie tak, jak o to prosiłeś. Kiedy do mojego serca przychodzi natchnienie, jestem zmuszony, by się zająć kwestią, której dotyczy. Odpowiadam tylko na niektóre pytania, ponieważ są one zgodne z moimi inspiracjami, więc nie czuj się urażony tym, że nie mogę odpowiedzieć na wszystkie pytania tak, jak na to zasługują. Pozwól, że w tej chwili odpowiem na twoje pytanie jedynie pokrótce.
Pytasz: "Uczeni islamu mówią, że Ziemia spoczywa na byku i rybie, lecz geografia postrzega ją jako zawieszoną w przestrzeni i poruszającą się niby gwiazda. Czy zatem nie ma ani byka, ani ryby?"
Odpowiedź: Według godnego zaufania przekazu, przypisywanego ludziom takim, jak Ibn 'Abbas (niech Bóg będzie z niego rad), Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) zapytano:
"Na czym spoczywa świat?" Odpowiedział: Na byku i na rybie. Według jednego przekazu powiedział: Na byku, zaś przy innej okazji powiedział: Na rybie. Niektórzy spośród uczonych w dziedzinie hadisów odnoszą ten hadis do przesądów i opowieści przejętych od Izraelitów, przekazywanych od najdawniejszych czasów. Uczeni spośród Dzieci Izraela, którzy zostali muzułmanami, odnoszą go zwłaszcza do opowieści o byku i rybie, jakie widzieli w dawnych pismach, zmieniając go tak, by nadać mu dziwne znaczenie. Na razie objaśnię trzy "zasady" i trzy "aspekty" związane z twoim pytaniem.
Zasada Pierwsza
Kiedy niektórzy uczeni spośród Izraelitów stali się muzułmanami, również ich dawna wiedza stała się muzułmańska i została przypisana islamowi. Jednakże ich wiedza zawierała pewne błędy, które z pewnością były ich błędami, nie zaś błędami islamu.
Zasada Druga
Jeśli chodzi o porównania i przenośnie oraz o ich przechodzenie od elity do pospólstwa, o ich upadek z rąk nauki do rąk ignorancji, wraz z upływem czasu zaczęto wyobrażać sobie, że są one prawdziwe w sensie dosłownym. Na przykład kiedy byłem dzieckiem, nastąpiło zaćmienie księżyca. Zapytałem matkę: "Dlaczego księżyc zniknął w ten sposób?" Odpowiedziała: "Połknął go wąż". "Ale wciąż można go zobaczyć", powiedziałem. Odpowiedziała: "Węże, które są tam w górze, są podobne do szkła, dlatego możemy zobaczyć to, co jest wewnątrz nich".
Po długim czasie przywołałem owo wspomnienie z dzieciństwa. Zastanowiwszy się nad nim, mógłbym powiedzieć: "Jak tak fałszywy przesąd mogli powtarzać ludzie tak poważni, jak moja matka?" Później, kiedy studiowałem astronomię, uświadomiłem sobie, że podobni jej ludzie powtarzali go, biorąc przenośnię za rzeczywistość. Kiedy olbrzymi okrąg, który nazywamy Zodiakiem i który jest okręgiem oznaczającym stopnie słoneczne, i okrąg odchylenia księżyca, opisujący jego pałace, przechodzą jeden przez drugi, każdy z owych dwóch okręgów przybiera kształt łuku. Używając subtelnej przenośni, astronomowie nazwali te dwa łuki "dwoma wielkimi wężami", a punkty przecięcia się obu okręgów - "głową" i "ogonem". Kiedy księżyc dociera do "głowy", a słońce do "ogona", zgodnie z ową terminologią astronomiczną, Ziemia zajmuje pozycję między nimi. Oznacza to, że kula ziemska znajduje się dokładnie między słońcem a księżycem, a księżyc zostaje zaćmiony - zgodnie z powyższą przenośnią,
"wchodzi do paszczy węża". Kiedy ta wzniosła i uczona przenośnia weszła do języka używanego przez zwykłych ludzi, z biegiem czasu przybrała kształt ogromnego węża, połykającego księżyc.
Zgodnie ze świętą i misterną przenośnią i wyrazistą aluzją dwaj wielcy aniołowie zostali nazwani Bykiem (ar. Saur, tur. Sevr) i Rybą (Hut), lecz kiedy owa przenośnia właściwa wzniosłemu językowi proroctwa weszła do języka codziennego, zmieniono ją, nadając jej znaczenie dosłowne, aż przybrała postać prawdziwie ogromnego byka i niesamowitej ryby.
Zasada Trzecia
Tak jak Koran zawiera alegorie i porównania, a przy ich pomocy naucza zwykłych ludzi o kwestiach mających głębokie znaczenie, tak samo hadisy zawierają porównania i alegorie; ujmują w słowa głębokie prawdy za pomocą porównania ich do rzeczy znanych. Na przykład, jak opisaliśmy to w dwóch innych miejscach, pewnego razu w obecności Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) dał się słyszeć głośny huk. Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) powiedział: Ten dźwięk wydała skała, która staczała się ze wzgórza przez siedemdziesiąt lat, a teraz uderzyła w dno Piekła. Kilka minut później nadszedł ktoś, kto oznajmił, że zmarł pewien znany hipokryta, który miał siedemdziesiąt lat, i w ten sposób objaśnił prawdziwie znaczenie wysoce elokwentnego porównania, jakiego użył Szlachetny Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).
Teraz, odpowiadając na twoje pytanie, objaśnimy trzy "aspekty".
Aspekt Pierwszy
Wszechmocny Bóg wyznaczył czterech aniołów - dwaj spośród nich są nazwani Orłem (ar. Nasr) i Bykiem (ar. Saur) jako tych, którzy podtrzymują Tron Boga i niebiosa, by byli nadzorcami z ramienia Jego niepodzielnej władzy. Wyznaczył również dwóch aniołów, którzy mają doglądać spraw Ziemi i podtrzymywać Ziemię, która jest małym bratem niebios i towarzyszem planet. Jeden z tych aniołów został nazwany Bykiem, a drugi Rybą. Oto, z jakiego powodu Bóg nadał im takie imiona:
Ziemię można podzielić na dwie części: wodę i ląd. Ryby zamieszkują tę część, która jest wodą, podczas gdy rolnictwo, podpora istnienia czło wieka, jest wykonywane dzięki sile byków i wołów, które zamieszkują tę część ziemi, jaką jest ląd; tak, rolnictwo zaiste spoczywa na barkach wołów. Ponieważ dwaj aniołowie wyznaczeni do zajmowania się sprawami Ziemi są zarówno dowódcami, jak i nadzorcami, z całą pewnością są
w jakiś sposób związani z gatunkami bydła i ryb. Zaiste, wszelka wiedza jest u Boga, lecz możemy przypuszczać, że w świecie wewnętrznym wszelkich rzeczy i w świecie podobieństw ci dwaj aniołowie przybierają postać byka i ryby. Dlatego, nawiązując do ich zależności, doglądania spraw Ziemi i dwóch ważnych części naszego świata, Prorok, z właściwym mu cudownym sposobem wyrażania się, powiedział: Ziemia spoczywa na Byku i Rybie, stwierdzając w jednym pięknym, zwięzłym zdaniu prawdy, jakie wymagałyby zapisania całej karty.
Aspekt Drugi
Jeśli zostanie powiedziane: "Na czym spoczywa rząd i jego prawa?", odpowiedzią będzie: "Na mieczu i na piórze". Oznacza to, że rządy opierają się na męstwie uzbrojonych w miecze żołnierzy oraz na mądrości i sprawiedliwości wyposażonych w pióra urzędników. W ten sam sposób, ponieważ ziemia jest mieszkaniem dla istot żywych, a ich przywódcą jest człowiek, ponieważ ryby są środkiem utrzymania dla większości mężczyzn żyjących z morza, a większość tych, którzy nie żyją z morza, żyje dzięki środkom, jakich dostarcza im rolnictwo, które spoczywa na barkach byków i wołów, wreszcie ponieważ ryby są ważnym środkiem płatniczym, tak jak państwo opiera się na mieczu i piórze, tak można powiedzieć, że Ziemia opiera się na barkach wołu i na rybie. Człowiek nie mógłby przetrwać, gdyby wół nie pracował, a ryba nie składałaby milionów jaj; życie wówczas dobiegłoby końca, a Wszechmądry Stwórca zniszczyłby Ziemię.
Odpowiadając na zadane mu pytanie w najbardziej cudowny, wzniosły i mądry sposób, Szlachetny Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) powiedział: Ziemia spoczywa na byku i na rybie, ujmując rozległą prawdę w dwa słowa i pokazując, jak bardzo życie człowieka związane jest z życiem gatunków zwierząt.
Aspekt Trzeci
Starożytna kosmologia uważała, że słońce porusza się, a gwiazdozbiory wyznaczają odcinki jego drogi, z których każdy odcinkowi okręgu o wartości trzydziestu stopni. Jeśli w wyobraźni połączymy gwiazdy w danej konstelacji konstelacji za pomocą linii, jedne z gwiazdozbiorów przybiorą kształt lwa, inne - kształt wagi, inne - kształt byka, a jeszcze inne - kształt ryby.
W związku z tym nadano nazwy poszczególnym gwiazdozbiorom. Astronomia naszego wieku uważa jednak, że słońce jest nieruchome. Gwiazdozbiory pozostały bezczynne i bez zajęcia, ponieważ zamiast słońca porusza się Ziemia. Ich kształt (w pewnym pomniejszeniu) widoczny jest na orbicie rocznego obiegu Ziemi wokół słońca, a każdego miesiąca Ziemia znajduje się w cieniu jednej z tych konstelacji. Jest tak, jakby gwiazdozbiory odbijały się w zwierciadle orbity Ziemi.
Z tego powodu, jak wspomnieliśmy powyżej, przy jednej okazji Szlachetny Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) powiedział: Na Byku, a innym razem powiedział: Na Rybie. Tak, w ten sposób wskazał on na prawdziwie głęboką prawdę, która mogła zostać zrozumiana dopiero wiele wieków później, mówiąc cudownym językiem proroctwa: Na Byku, ponieważ w owym czasie Ziemia była w cieniu gwiazdozbioru Byka. A gdy został zapytany o to samo jakiś czas później, odpowiedział: Na Rybie, ponieważ wówczas Ziemia była w cieniu konstelacji Ryb.
Tak, powiedział: Na Byku i na Rybie, robiąc aluzję do wzniosłej prawdy, która miała zostać zrozumiana w przyszłości, i wskazując na obowiązki Ziemi związane z ruchem i podróżowaniem przez przestrzeń, jak również na to, że niebiańskie gwiazdozbiory są nieruchome w odniesieniu do słońca, a te, które prawdziwie wykonują swoje zadania, znajdują się na ziemskiej orbicie, i na to, że to Ziemia podróżuje po swej orbicie i wykonuje swoje obowiązki wśród gwiazdozbiorów.
Zadziwiające i niezgodne z rozsądkiem opowieści zawarte w niektórych księgach islamu albo pochodzą od Izraelitów, albo są alegoriami, albo są komentarzami uczonych w dziedzinie hadisów, które nieuważni ludzie wzięli za hadisy i przypisali je Szlachetnemu Posłańcowi Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).
TWOJE DRUGIE PYTANIE,
dotyczące "ludzi płaszcza"
Mój bracie! Jeśli chodzi o twoje pytanie o "ludzi płaszcza", wyjaśnię jedynie jeden spośród wielu przykładów mądrości, jakie zawiera ten temat.
Wiele tajemnic i przykładów mądrości znajdujemy w tym, że Szlachetny Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) okrył 'Alego, Fatimę, Hasana i Husajna (niech Bóg będzie rad z nich wszystkich) błogosławionym płaszczem, jaki nosił, a także w jego modlitwie za nich, o jakiej wspomina werset:
Nie omówię owych tajemnic, lecz jeden z przykładów mądrości związanej z zaszczytną funkcją posłannictwa jest następujący:
Szlachetny Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) zobaczył okiem proroctwa, które przenikało to, co niewidzialne, i oglądało przyszłość, że trzydzieści lub czterdzieści lat później wybuchną ciężkie walki wśród jego towarzyszy i wśród ludzi z pokolenia, które przyszło po nich, i że rozstanie rozlana krew. Zaświadczył, że trzy osoby spośród tych, które okrył swoim płaszczem, będą najbardziej wybitnymi spośród muzułmanów. Otulił więc płaszczem ludzi ze swojej rodziny, nadając tym czterem osobom (oraz sobie samemu) przydomek "Pięciu Ludzi Płaszcza". Chciał w ten sposób uniewinnić 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad) i oczyścić go z zarzutów w oczach wspólnoty muzułmańskiej; chciał pocieszyć Husajna (niech Bóg będzie z niego rad) i wyrazić mu współczucie; chciał powinszować Hasanowi (niech Bóg będzie z niego rad), ogłosić godność, jaką ten osiągnie poprzez zażegnanie poważnego rozłamu w społeczności muzułmańskiej, oraz jego najwyższą wartość dla całej wspólnoty; chciał pokazać, że potomkowie Fatimy będą nieskalani i obdarzeni wyjątkową godnością.
'Ali z pewnością był Kalifem Sprawiedliwym, jednak jako że krew, która została przelana, miała wielkie znaczenie, Szlachetny Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) rozgrzeszył go w ten sposób, by uniewinnienie 'Alego i oczyszczenie go z zarzutów nabrało wagi w oczach
wszystkich muzułmanów ze względu na wartość posłannictwa. Zmusił do milczenia charydżytów i ich agresywnych stronników spośród 'Umajjadów, którzy mieli krytykować 'Alego, oskarżając go o błędy, a nawet o zbłądzenie. Tak, wystąpienia przeciwko 'Alemu (niech Bóg będzie z niego rad), jakich dopuścili się najbardziej radykalni poplecznicy charydżytów i 'Umajjadów, ich oskarżanie go o zbłądzenie, i prawdziwie tragiczne, nieszczęsne wydarzenia, do których doszło za czasów Husajna (niech Bóg będzie z niego rad) wraz z ekscesami i innowacjami szyitów, popełnionymi za zezwoleniem dwóch szejków - te wszystkie zdarzenia w niezwykle niszczący sposób oddziaływały na ludzi islamu i na całą wspólnotę.
Zatem dzięki okryciu płaszczem i modlitwie Szlachetny Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) oczyścił Husajna z odpowiedzialności za zło, jakie wydarzyło się w jego czasach, oczyścił go z zarzutów i złej opinii wspólnoty muzułmańskiej, jak również powinszował Hasanowi dobra, które ten miał uczynić dla całej społeczności, doprowadzając do pojednania między zwaśnionymi muzułmanami. Ogłosił również, że błogosławieni potomkowie Fatimy, znani jako rodzina Proroka, będą w wysokim stopniu godni zaszczytów, podobnie jak potomkowie matki Marii, która powiedziała:
STACJA DRUGA
Stacja ta zawiera sześć spośród tysięcy tajemnic zawartych w wyrażeniu: W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!
Uwaga: Jasne światło Bożego miłosierdzia bijące ze słów W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego! ukazało się mojemu tępemu umysłowi i przybyło doń z daleka. Chciałem zapisać je dla samego siebie w formie notatek, schwytać je i opisać w dwudziestu lub trzydziestu Tajemnicach, lecz niestety nie byłem - i do dziś nie jestem - w stanie tego uczynić, dlatego liczba dwudziestu lub trzydziestu Tajemnic została zredukowana do pięciu lub sześciu. Kiedy mówię: "O, człowieku!", mam na myśli samego siebie. Choć lekcja ta skierowana jest przede wszystkim do mojej własnej duszy, przytoczę ją jako Stację Drugą Błysku Czternastego, dla pochwalenia moich skrupulatnych braci, z nadzieją, że będzie to korzystne dla tych, z którymi jestem połączony duchowo, a ich dusze mają większą od mojej zdolność rozróżniania. Ta lekcja odnosi się bardziej do serca, niż do rozsądku, raczej do duchowej przyjemności i pojmowania, niż do racjonalnych dowodów.
Stacja ta składa się z pewnej liczby Tajemnic.
TAJEMNICA PIERWSZA
Jeden z przejawów słów W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego! ujrzałem następująco:
Na obliczu wszechświata, na obliczu ziemi i na obliczu człowieka odciśnięte zostały trzy pieczęcie Bożego panowania, jedna wewnątrz drugiej, a każda z nich zawiera wzorce pozostałych.
Pierwsza to wielka pieczęć Bożego istnienia, która przejawia się we wzajemnej pomocy i współpracy, obejmuje wszystkie Jego stworzenia w całym wszechświecie i odnosi się do każdego z nich. Ta pieczęć wskazuje na słowa W Imię Boga.
Druga to wielka pieczęć Bożego miłosierdzia, która przejawia się we wzajemnym podobieństwie i proporcjach, w porządku, harmonii, łasce i miłosierdziu widocznych we wzroście wszelkich roślin i zwierząt na powierzchni ziemi, w dysponowaniu i zarządzaniu nimi. Ta pieczęć wskazuje na słowa W Imię Boga Miłosiernego.
Trzecia to wyniosła pieczęć Bożej litości, która przejawia się w delikatności Bożej dobroczynności, w pięknych kwestiach dotyczących Bożej łagodności, w promieniach Bożego współczucia padających na oblicze ogólnej natury człowieka. Ta pieczęć wskazuje na słowa W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!
Oznacza to, że słowa W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego! to święty tytuł trzech pieczęci Bożej jedności, która zapisuje świetlisty wiersz na stronicy świata, to mocny sznur, spleciony ze lśniących włókien. Wskazówka objawionych słów W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego! opiera się na człowieku, owocu wszechświata i miniaturowej kopii świata doczesnego, wiąże niski świat doczesny z Tronem Boga, jest drogą, dzięki której człowiek może wspiąć się do tronu człowieczego.
TAJEMNICA DRUGA
By nie przytłaczać ludzkich umysłów Bożą jednością, która ukazuje się w bezgranicznej wielości wszystkich stworzeń, Koran, Księga cudownej wystawy Bożej, nieprzerwanie wskazuje na manifestacje Bożej jedności zawarte w pojęciu Jednego Boga w jednej osobie. Na przykład słońce obejmuje swoim światłem nieprzeliczone rzeczy. By ujrzeć słońce jako takie i w całym jego świetle, konieczna jest zdolność prawdziwie rozległego pojmowania i wszechstronnego spojrzenia. Dlatego, abyśmy nie zapomnieli o istnieniu słońca, ukazuje nam się ono w każdym lśniącym obiekcie poprzez jego blask. Zgodnie z ich właściwościami wszystkie lśniące obiekty odbijają atrybuty słońca, takie jak światło z jego siedmioma barwami czy ciepło, a równocześnie przejawiają istotę słońca. Zatem cechy słońca również obejmują wszystkie rzeczy, na które napotykają.
Dokładnie w ten sam sposób, zgodnie ze słowami Boga (interpretacja znaczenia) Bóg jest przykładem tego, co najwznioślejsze - obym nie popełnił błędu w porównaniu - jak Boża jedność i Jego odwieczne pozostawanie ponad wszelką potrzebę przejawiają się wraz ze wszystkimi Najpiękniejszymi Imionami Boga we wszelkiej rzeczy, w szczególności w stworzeniach żyjących, a zwłaszcza w naturze człowieka, która jest jak zwierciadło dla owych Imion, tak samo dzięki Bożej jedności każde z Najpiękniejszych Imion poprzez swoje połączenie z bytem obejmuje każdą rzecz. Zatem by rozum nie został przytłoczony jednością Boga, by serce nie zapomniało o istocie Przeczystego i Przenajświętszego, Koran stale zwraca uwagę na pieczęć jedności Bożej, a tą pieczęcią, z jej trzema wybitnymi znaczeniami, są słowa W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!
TAJEMNICA TRZECIA
Tym, co sprawia, że raduje nas bezkresny wszechświat, bezspornie jest Boże miłosierdzie. Tym, co rozświetla pozbawione światła istoty, w oczywisty sposób jest Boże miłosierdzie. Tym, co żywi i powołuje do życia wszelkie stworzenia zmagające się z ich nieskończonymi potrzebami, również w oczywisty sposób jest Boże miłosierdzie. Tym, co powoduje, że cały wszechświat zwraca się do człowieka, jak drzewo ze wszystkimi jego częściami zwraca się do swoich owoców, tym, co powoduje, że wszechświat spogląda na człowieka, a kiedy trzeba, spieszy mu z pomocą, bezspornie jest Boże miłosierdzie. Tym, co wypełnia i rozświetla bezkresny kosmos, i czyni pusty, obojętny świat przynoszącym radość, w oczywisty sposób jest Boże miłosierdzie. Tym, co przeznaczyło efemerycznemu człowiekowi życie wieczne, co uczyniło go tym, do którego zwraca się Przedwieczny, Który pozostanie na wieki, co uczyniło go umiłowanym przez Przedwiecznego - w oczywisty sposób jest Boże miłosierdzie.
O, człowieku! Jako że Boże miłosierdzie jest tak przemożną, pociągającą, słodką, wspierającą cię i przemiłą prawdą, powiedz: W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!, przylgnij mocno do tej prawdy, a ocali cię przed absolutnym spustoszeniem i przed bólem niekończących się potrzeb! Zbliż się do tronu Władcy wieczności i przedwieczności, skorzystaj z Bożej litości i z promieni Bożego miłosierdzia, stań się tym, do którego zwraca się Bóg, zostań Jego przyjacielem, zostań umiłowanym przez Niego!
Królestwa wszelkich stworzeń wszechświata zgodnie z zamierzeniem gromadzą się wokół człowieka; według najwyższego porządku i z najwyższą mądrością zostały uczynione takimi, by spieszyły ku jego potrzebom, co jasno wynika z jednej z następujących sytuacji: albo każde królestwo stworzeń zna człowieka, jest mu posłuszne i spieszy mu z pomocą (co jest zarówno całkowicie irracjonalne, jak też niemożliwe pod wieloma względami), albo też całkowicie bezsilna istota, jaką jest człowiek, musiałaby posiadać moc najpotężniejszego i absolutnego władcy, albo też owa pomoc następuje zgodnie z wiedzą Wszechmocnego, ukrytego za zasłoną wszechświata. Taki stan rzeczy nie oznacza, że rozmaite stworzenia wszechświata znają człowieka, lecz jest udowodnieniem istnienia Wszechwiedzącego, Współczującego, Któremu człowiek jest dobrze znajomy.
O, człowieku! Wróć do zdrowych zmysłów! Czy możliwe jest, by Ten, Któremu należy się wszelka chwała, Który spowodował, że wszelkie rodzaje stworzeń zwracają się do ciebie, wyciągają do ciebie pomocną dłoń, a w obliczu twoich potrzeb mówią: "Oto jesteśmy!" - czy to możliwe, żeby On nie znał ciebie ani nie widział? Ponieważ dobrze cię zna, informuje cię o tym poprzez Swoje miłosierdzie. Zatem ty również powinieneś poznać Go, okazać Mu szacunek, pozwalając, by dowiedział się o tym, że Go poznałeś, i zrozumieć z całą pewnością, że tym, co podporządkowało olbrzymi wszechświat całkowicie słabemu, bezsilnemu, potrzebującemu, efemerycznemu i znikomemu stworzeniu, jakim jesteś, jest prawda Bożego miłosierdzia, która obejmuje również mądrość, łaskawość, wiedzę i wszechmoc twojego Pana.
Z całą pewnością takie miłosierdzie wymaga obejmujących wszystko i szczerych podziękowań, rzetelnego i autentycznego szacunku. Wypowiedz zatem słowa: W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!, które są wyrazem owych szczerych podziękowań i prawdziwego szacunku. Uczyń je środkiem do osiągnięcia miłosierdzia i twym orędownikiem w pałacu Najbardziej Miłosiernego z miłosiernych.
Istnienie i prawdziwość Bożego miłosierdzia są jasne jak słońce. Jak gobelin tkany jest wokół jednego punktu, przybiera swój kształt według określonego porządku, a nowe wątki, wzory i hafty dokładane są z każdej strony, tak również świetliste wątki wysnuwane z przejawu tysiąca i jednego Imion Bożych w ogromnej przestrzeni wszechświata splatając się w pieczęć współczucia, tworzą gobelin łagodności i znak łaskawości wewnątrz pieczęci miłosierdzia, które ukazuje się umysłom jako bardziej olśniewająca niż słońce.
Najpiękniejszy i Najbardziej Miłosierny podporządkowuje Sobie słońce i księżyc, żywioły i minerały, rośliny i zwierzęta, jakby były haftami, wątkami i nićmi olbrzymiego gobelinu, tkanego przez promienie tysiąca i jednego Jego Imion; sprawia, by wszystko służyło ludzkiemu życiu; ukazuje Swoją litość poprzez nadzwyczaj słodką i pełną poświęcenia litość matek spośród roślin i zwierząt; podporządkowuje żyjące stworzenia człowiekowi, a przez to wszystko ukazuje znaczenie człowieka, ukazuje najbardziej cudowny, wielki gobelin Swego panowania i Swoje olśniewające miłosierdzie - ten Najbardziej Miłosierny, przy całym Swoim braku jakichkolwiek potrzeb, uczynił Swoje miłosierdzie orędownikiem, którego prośby przyjmie, orędownikiem dla wszystkich żywych stworzeń i dla człowieka.
O, człowieku! Jeśli jesteś prawdziwie istotą ludzką, powiedz: W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego! Znajdź owego orędownika! Z pewnością, w sposób jasny i oczywisty, tym orędownikiem jest Boże miłosierdzie, które jest nieomylne i nie zapomina o żadnym ze stworzeń, które powoduje, że na powierzchni ziemi w dokładnie właściwym czasie i w doskonałym porządku pojawiają się niezliczone gatunki roślin i zwierząt, które z doskonałą mądrością i w sposób dla nich korzystny pielęgnuje je i zarządza nimi, które wyciska pieczęć Bożej jedności na obliczu kuli ziemskiej. Istnienie Bożego miłosierdzia jest tak pewne, jak istnienie wszystkich stworzeń na obliczu ziemi, które poprzez swoją liczbę składają świadectwa o rzeczywistym istnieniu Bożego miłosierdzia.
Tak jak istnieją pieczęć Bożego miłosierdzia i znak Bożej jedności, odciśnięte na obliczu ziemi, tak samo na obliczu natury ludzkiej jest odciśnięta pieczęć Bożego miłosierdzia, bynajmniej nie gorsza od znaku Bożej litości czy wielkiej pieczęci Bożego miłosierdzia, jakie widzimy na obliczu wszechświata. Natura człowieka jest tak wszechstronna, jakby był on punktem, w którym skupia się tysiąc i jedno Imion Boga.
O, człowieku! Czy jest możliwe, by Ten, Który dał ci ową twarz, Który położył na niej znak Swojego miłosierdzia i pieczęć Swej jedności, miał zostawić cię na pastwę twoich domysłów, nie nadać ci żadnego znaczenia i nie zwracać uwagi na twoje działania? Czy jest możliwe, by uczynił On cały wszechświat, który zwraca się do ciebie, daremnym i bezcelowym, a drzewo stworzenia - gnijącym, nieistotnym i wydającym rozkładające się owoce? Czy Sam zaprzeczyłby Swojemu miłosierdziu, choć jest ono tak oczywiste jak słońce, tak samo jak Swej mądrości, która jest jasna jak światło dnia, choć żadnej z owych Jego świętych cech nie można w żaden
sposób zaprzeczyć, tak jak w żaden sposób nie mogłyby być niedoskonałe? Niech Bóg uchroni!
O, człowieku! Zrozum, że istnieje droga, którą możesz wspiąć się aż do Tronu Bożego miłosierdzia, a tą drogą są słowa: W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego! Jeśli chcesz zrozumieć ważność owego wzniesienia się, spójrz na początek każdej ze stu czternastu sur Księgi cudownej wystawy, jaką jest Koran, spójrz na początki wszystkich godnych szacunku ksiąg i wszystkich dobrych dzieł. Wyraźnym dowodem na zarządzoną przez Samego Boga wielkość słów W Imię Boga... są słowa imama Szafi'iego (niech Bóg będzie z niego rad), który powiedział: «W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego! to tylko jeden werset, lecz w całym Koranie został on objawiony sto czternaście razy».
TAJEMNICA CZWARTA
W obliczu manifestacji Bożej jedności zawartej w nieskończonej mnogości, wyznanie: Oto Ciebie czcimy. nie dla każdego jest wystarczające. Umysł błądzi, a serce musiałoby być szerokie jak cały świat, by dostrzec Jedynego za jednością w liczbie wszystkich stworzeń i powiedzieć: Oto Ciebie czcimy i Ciebie prosimy o pomoc. W konsekwencji, by pieczęć Bożej jedności była widoczna we wszystkich gatunkach i w królestwach wszelkich istot tak, jak jest jasno ukazana w pojedynczych przedmiotach, by przywoływała na myśl Jego, Jedynego, jest ukazana wewnątrz pieczęci Bożego miłosierdzia. Zatem każdy, niezależnie od poziomu swego rozwoju, może zwrócić się ku Przeczystemu i Przenajświętszemu i powiedzieć: Oto Ciebie czcimy i Ciebie prosimy o pomoc, kierując te słowa bezpośrednio do Niego.
By wyrazić tę potężną tajemnicę i by jasno wskazać na pieczęć Bożej jedności, Wszechmądry Koran niespodziewanie wspomina o kwestiach najdrobniejszych i najbardziej szczegółowych, kiedy opisuje najbardziej doniosłe sprawy wszechświata, jak na przykład stworzenie niebios i ziemi. Wówczas umysł nie błądzi, serce nie tonie, a dusza może bezpośrednio dotrzeć do Prawdziwego, do Jedynego, Któremu powinna oddawać cześć, kiedy wzmianka o stworzeniu niebios i ziemi otwiera dyskusję nad stworzeniem człowieka, nad jego głosem, nad delikatnymi szczegółami, jak na przykład dary i mądrość, jakie zawarte są w cechach człowieka. Tę prawdę w cudownym stylu przedstawia werset:
W nieprzeliczonych stworzeniach i ich nieskończonej mnogości widoczne są pieczęcie jedności Bożej, które są niczym koncentryczne okręgi wielu rodzajów i stopni, od największej pieczęci do najmniejszej. Jednak jakkolwiek jasno nie jawiłaby się Boża jedność, wciąż będzie jednością w mnogości, co nie w pełni trafia do tych, którzy na nią patrzą. Musi zatem istnieć pieczęć jedności Boga widoczna w istnieniu Jego, Jedynego, by Boża jedność nie przywodziła na myśl mnogości i by droga Przeczystego i Przenajświętszego, prowadząca prosto do serca człowieka, stała się otwarta.
Co więcej, prawdziwie urzekający zamysł, lśniące światło, przyjemne słodycz i piękno, a także przemożna prawda, która jest znakiem Bożego miłosierdzia i pieczęcią Bożej litości, zostały umieszczone na pieczęci Bożej jedności, by przyciągała ona spojrzenia i wabiła ku sobie serca. Tak, to siła owego miłosierdzia wabi spojrzenia istot rozumnych, ściąga na siebie ich wzrok i powoduje, że docierają do owej pieczęci jedności, że oglądają Jego, Jedynego, a przez to prawdziwie przejawia znaczenie słów: Oto Ciebie czcimy i Ciebie prosimy o pomoc.
Jest tak, ponieważ słowa W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego! są spisem treści całej sury Al-Fatiha i zwięzłym streszczeniem Koranu, który zarówno wskazuje na tę potężną tajemnicę, jak i objaśnia ją. Człowiek, który ogarnia ową tajemnicę, podróżuje przez stopnie Bożego miłosierdzia, a ten, który sprawia, by ten, kto ją objaśnia, przemówił, może nauczyć się tajemnic Bożego miłosierdzia i ujrzeć światła Bożej litości i Bożego współczucia.
TAJEMNICA PIĄTA
Pewien hadis mówi:
Niektórzy spośród sufich intepretowali ten hadis w zadziwiający sposób, niezgodny z dogmatami wiary. Ci, którzy najbardziej dali ponieść się ekstazie, mniemali nawet, że duchowa natura człowieka ma ten sam kształt, co istota Najbardziej Miłosiernego. Jako że ekstatycy są najbardziej pogrążeni w kontemplacji, ale też najbardziej gmatwają pewne sprawy,
w ich przypadku być może można usprawiedliwić fakt, że trzymają się opinii sprzecznej z rzeczywistością. Jednak ludzie przy zdrowych zmysłach, kiedy rozważą tę kwestię, nie mogą przyjąć ich idei, które są sprzeczne z fundamentami wiary. Jeśli tak czynią, są w błędzie.
Zaiste, Przeczysty i Przenajświętszy Bóg, Który w doskonałym porządku zarządza całym wszechświatem, jakby był to pałac lub dom, Który obraca gwiazdy, jakby były one maleńkimi cząsteczkami, Który z mądrością i łatwością sprawia, że poruszają się one w przestrzeni, Który zatrudnia drobne cząsteczki, jakby były one zdyscyplinowanymi urzędnikami, z pewnością nie ma towarzysza, przeciwieństwa, godnego Siebie rywala ani równego Sobie, zatem również, zgodnie ze znaczeniem wersetu:
ie ma On kształtu, nie ma podobnego Sobie ani równego rangą; nie istnieje nic, co mogłoby przypominać Go czy też być do Niego podobne. Jednakże, zgodnie ze znaczeniem i parabolicznym porównaniem wersetu:
ożna rozmyślać nad Jego działaniami, świętymi atrybutami i Najpiękniejszymi Imionami. Oznacza to, że alegoria czy porównanie mogą być używane dla opisania Jego działań. Jeden z wielu wniosków, jaki możemy wysnuć z wyżej wspomnianego hadisu, brzmi: "Człowiekowi został nadany pewien kształt, a cały ów kształt przejawia jedno z Najpiękniejszych Imion Boga, jakim jest Imię 'Miłosierny'". Tak!, jak już wyjaśniliśmy wcześniej, Najpiękniejsze Imię "Miłosierny" przejawia się w promieniach tysiąca i jednego Imion Bożych, widocznych na obliczu wszechświata, a także jawi się w nieprzeliczonych przejawach niepodzielnego panowania Boga, widocznych na obliczu ziemi. Podobnie wszystkie te przejawy są widoczne, choć w nieco mniejszej mierze, w ogólnym kształcie nadanym człowiekowi, tak samo jak na obliczach ziemi i wszechświata.
Hadis sugeruje również, że świadectwa dotyczące Tego, Którego istnienie jest niezbędne, podsuwane przez takie dowody, zwierciadła i przejawy istnienia Najbardziej Miłosiernego, jakimi są stworzenia żywe, a wśród nich człowiek, są tak pewne, jasne i oczywiste, że jak można powiedzieć o lśniącym zwierciadle, które odbija obraz słońca: "To zwierciadło jest słońcem", wskazując w ten sposób na jego lśnienie
i na przejrzystość jego świadectwa, tak samo może być powiedziane i zostało powiedziane: "Człowiekowi został nadany kształt Najbardziej Miłosiernego", co wskazuje na przejrzystość świadectwa, jakie składa człowiek, i na pełnię jego przekazu. Konsekwencją tej tajemnicy jest fakt, że ludzie bardziej powściągliwi spośród tych, którzy uwierzyli w jedność bytu, powiedzieli: "Nie istnieje nic innego, jak tylko On", co było sposobem na wyrażenie jasności owego świadectwa i doskonałości tego przekazu.
TAJEMNICA SZÓSTA
O, nieszczęśliwy człowieku, dotknięty bezgraniczną bezsilnością i nieskończonymi potrzebami! Ujrzyj dzięki poniższym rozważaniom, jak cennym i godnym przyjęcia rzecznikiem jest Boże miłosierdzie. Jest ono drogą do poznania Władcy, Któremu należy się wszelka chwała, w Którego armii wspólnie, w doskonałym porządku i posłuszeństwie służą tak gwiazdy, jak i drobne cząsteczki - Chwalebnego Władcy przedwieczności i wieczności, Który Sam Sobie wystarczy, będąc całkowicie wolnym od jakichkolwiek potrzeb. On jest bezgranicznie Bogaty, a Sam w żaden sposób nie potrzebuje ani wszechświata, ani zamieszkujących go istot. Cały kosmos podlega Jego rozkazowi i Jego kierownictwu, będąc całkowicie posłusznym Jego majestatowi i wielkości, uległym w obliczu Jego wspaniałości. Oto Boże miłosierdzie przeznaczone tobie, o człowieku!, które wznosi cię ku obecności Jedynego, wolnego od wszelkich potrzeb, Wiecznego Władcy, które czyni cię Jego przyjacielem, adresatem Jego słów, ukochanym przez Niego sługą. Jednak jak nie możesz dosięgnąć słońca, pozostając daleko od niego i nie mogąc w żaden sposób zbliżyć się do niego, choć wypełnia ono twoje zwierciadło swoim światłem, odbiciem i swym przejawem, tak w ten sam sposób jesteś nieskończenie odległy
od Przeczystego i Świętego, Który jest słońcem przedwieczności i wieczności, i nie możesz zbliżyć się do Niego, lecz światło Jego miłosierdzia przybliża Go do ciebie.
O, człowieku! Ktokolwiek znajdzie Boże miłosierdzie, znajdzie wieczny i niewyczerpany skarbiec światła. Drogą do znalezienia go jest postępowanie zgodne z praktykami Najbardziej Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który sam był najjaśniejszym przykładem i przedstawicielem miłosierdzia, jego najbardziej elokwentnym językiem i heroldem, i został opisany w Koranie jako miłosierdzie dla (wszystkich) światów.
Drogą prowadzącą do tego, który był uosobieniem miłosierdzia i miłosierdziem dla wszystkich światów, jest odmawianie modlitwy, w której prosimy Boga, by zesłał na Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) Swe miłosierdzie. Zaiste, miłosierdzie jest znaczeniem tej modlitwy. Tak jak jest to modlitwa o miłosierdzie dla tego, kto był żywym uosobieniem Bożego miłosierdzia, tak jest to dla nas narzędzie, dzięki któremu możemy dotrzeć do tego, który był miłosierdziem dla wszystkich światów (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Uczyń więc tę modlitwę, o człowieku, środkiem do zdobycia miłosierdzia wszystkich światów, a równocześnie uczyń ją narzędziem, dzięki któremu osiągniesz miłosierdzie Najmiłosierniejszego z miłosiernych.
Cała wielka wspólnota muzułmańska odmawia tę modlitwę, która - będąc równoznaczna z prośbą o miłosierdzie dla tego, kto sam był miłosierdziem dla wszystkich światów (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) - udowadnia we wspaniały sposób, jak cennym darem jest miłosierdzie Boga, i jak rozległy jest jego zakres.
Na zakończenie: Jak najbardziej drogocennym klejnotem w skarbcu miłosierdzia jest Prorok Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), tak jest on strażnikiem drzwi do owego skarbca. Pierwszym kluczem do tych drzwi są słowa W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!, a kluczem, z którego najłatwiej skorzystać, jest modlitwa za Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).
Błysk Piętnasty
Błysk Szesnasty
Moi drodzy, szczerzy bracia! emu sercu przyszło na myśl, by objaśnić wam w zwięzłym i pouczającym stylu cztery niewielkie kwestie, które stały się przedmiotem ciekawości i pytań.
PIERWSZA CIEKAWA KWESTIA
Niektórzy z naszych braci, jak Caprazzade Abdullah Efendi, słyszeli, co zostało przekazane od ludzi prawdziwie znających przyszłość, że miniony miesiąc ramadan stanie się dla sunnitów wybawieniem od trudności i zwycięstwem, tymczasem tak się nie stało. Dlaczego ludzie świętości i oświecenia stworzyli przepowiednie sprzeczne z rzeczywistością? Zapytano mnie o to, a streszczenie odpowiedzi, jakiej udzieliłem, która mnie zainspirowała, by do was napisać, jest następujące:
W hadisie jest powiedziane: Czasami do człowieka przychodzi nieszczęście, lecz jeśli spotyka się z jałmużną, jest od niego odpychane. Zasadnicze znaczenie tego hadisu pokazuje, że jeśli określone wydarzenia miały zaistnieć tylko pod pewnymi warunkami, niekiedy nie następują. Oznacza to, że ustalone zdarzenia, o których ludzie oświecenia zostali poinformowani, nie są bezwarunkowe, lecz ich wystąpienie jest ograniczone pewnymi warunkami; jeśli te warunki nie zostaną spełnione, zdarzenie nie nastąpi. Jakkolwiek zdarzenie (takie jak wyznaczona godzina śmierci
człowieka) zostaje wstrzymane, pozostaje ustalone i zapisane na tablicy pojawiania się i rozpadu, która jest rodzajem notatnika dla Przedwiecznej Tablicy. Niezmiernie rzadko zdarza się, żeby ci, którzy zostali oświeceni, mogli przeniknąć aż do Przedwiecznej Tablicy, najczęściej nie mogą wznieść się aż tak wysoko.
Na skutek tego, jeśli nie doszło do wydarzeń zapowiadanych przez przepowiednie powstałe w wyniku objaśnień i oświecenia (dotyczące czy to minionego ramadanu i Święta Ofiarowania, czy też innych czasów), stało się tak dlatego, że nie zostały spełnione warunki, od których zależało nastąpienie owych wydarzeń. Nie zarzucajmy więc kłamstwa tym, którzy o nich mówili. Pewne zdarzenia zostały ustalone, lecz nie wydarzyły się, ponieważ nie zostały spełnione dotyczące ich warunki.
Tak, szczere modlitwy większości sunnitów o to, by wierni odstąpili od innowacji podczas ramadanu, stworzyły zarówno warunek, jak i ważny powód, lecz ponieważ w ramadanie innowacje znalazły drogę do meczetów, suplikacje nie zostały przyjęte, a pomoc nie nadeszła. Jak zgodnie z powyższym hadisem jałmużna odsuwa od człowieka nieszczęście, tak szczere błagania większości skutkują wybawieniem z kłopotów całej wspólnoty. Zwycięstwo nie zostało dane wiernym, ponieważ nie było siły, która mogłaby je przyciągnąć.
DRUGA CIEKAWA KWESTIA
W ciągu ostatnich dwóch miesięcy sytuacja polityczna ożywiła się, a w obliczu tego ożywienia należało podjąć pewne próby złagodzenia warunków dotyczących tak mojej osoby, jak i braci, z którymi jestem związany. Choć było bardzo prawdopodobne, że uda się to osiągnąć, nie przywiązywałem żadnej wagi do tej sytuacji, a nawet przeciwnie, miałem pomysł, by poprzeć pewnego człowieka spośród ahl ad-dunja, który mnie prześladował. Wielu ludzi było tym zadziwionych. Powiadali oni: "Co myślisz o polityce prowadzonej przez przywódców tych, którzy popierają innowacje, a częściowo także przez obłudników, którzy cię dręczą, skoro nic z tym nie robisz?" Moją odpowiedź można streścić następująco:
Największym zagrożeniem, jakiemu w naszych czasach muszą stawić czoła ludzie islamu, jest zbłądzenie wyrastające z nauki i filozofii, które psuje serca i przynosi szkodę wierze. Jedynym rozwiązaniem jest światło, jest ukazanie im światła, by ich serca mogły się zmienić, a ich wiara mogła zostać uratowana. Jeśli zwycięży się ich maczugą polityki, niewierni spadną do poziomu hipokrytów, a hipokryci są gorsi od niewiernych.
Oznacza to, że nie można leczyć ludzkich serc przy pomocy maczugi, ponieważ wtedy niewiara wchodzi do serc, staje się skryta i przekształca się w obłudę. W naszych czasach bezsilny człowiek, jakim jestem, nie może używać równocześnie maczugi i światła. Z tego powodu jestem zmuszony objąć światło i trzymać się go ze wszystkich sił, nie mogę nawet zastanawiać się nad użyciem maczugi polityki, niezależnie od tego, jaki przybierze kształt. W tej chwili nie żąda się od nas, byśmy spełnili obowiązek walki zbrojnej. Tak, zgodnie ze sposobem ludzkiego działania, maczuga bywa niezbędna, by stworzyć zaporę chroniącą przed atakami niewiernych i odstępców od wiary. Mamy jednak tylko dwie ręce, a nawet gdybyśmy mieli ich sto, wystarczałyby one tylko do trzymania światła. Nie mamy innych rąk, w których moglibyśmy dzierżyć maczugę!
TRZECIA CIEKAWA KWESTIA
Pytanie: Dlaczego tak gwałtownie sprzeciwiasz się wojnie, choć przy tym, jak obce siły w rodzaju Brytyjczyków czy Włochów wtrącają się ostatnio do spraw naszego rządu, mogłaby ona rozniecić muzułmański zapał (a ten stałby się źródłem prawdziwego wsparcia i siły moralnej dla rządzących naszym krajem) i do pewnego stopnia stać się narzędziem dla odrodzenia islamu, a odparcia innowacji? Dlaczego zanosisz modlitwy o to, by ten cel został osiągnięty pokojowymi środkami, dlaczego występujesz z żarliwym poparciem dla rządu zwolenników innowacji? Czyż nie jest to pośrednie wspieranie innowacji?
Odpowiedź: Chcemy pomocy, wyzwolenia, szczęścia i zwycięstwa, lecz nie takich, które zostaną przyniesione na mieczach niewiernych. Niech ich miecze staną się przyczyną ich końca! Nie potrzebujemy żadnej korzyści, która pochodziłaby od nich. W istocie to właśnie ci zawzięci Europejczycy swoimi działaniami doprowadzili do tego, że hipokryci prześladują ludzi wiary, jak również wskrzesili niewiarę.
Jeśli chodzi o kataklizm, jakim jest wojna, wyrządziłby on wielką szkodę naszej służbie Koranowi. Większość naszych najbardziej wartościowych i ofiarnych braci nie ukończyła jeszcze czterdziestu pięciu lat, zatem z powodu wojny byliby zmuszeni porzucić świętą służbę Koranu i zaciągnąć się do wojska. Jeśli miałbym pieniądze, z przyjemnością zapłaciłbym tysiąc lir, jeśli byłoby to konieczne, by uwolnić każdego z tak wartościowych braci od służby wojskowej. Czuję się, jakbym wraz z setkami moich wartościowych braci, którzy porzucili koraniczną służbę Traktatów Światła, by wziąć do ręki maczugę walki zbrojnej, stracił sto tysięcy lir. Tak, dwa lata służby wojskowej mogą spowodować, że człowiek utraci niematerialne korzyści równe stu tysiącom lir. Tak czy inaczej, jeśli
Ten, Który jest nad każdą rzeczą Wszechwładny, w ciągu jednej minuty wymiata chmury, by ukazać słońce, lśniące na czystym niebie, może zatem rozproszyć owe bezlitosne, czarne chmury i ukazać podobne słońcu prawdy prawa szariatu, może uczynić to bez ponoszenia jakichkolwiek kosztów i bez jakichkolwiek trudności. Oczekujemy, że przez Swoje miłosierdzie nie każe zapłacić nam za to zbyt wysokiej ceny. Niechaj da mądrość głowom tych, którzy są na szczytach władzy, niechaj da wiarę ich sercom; to wystarczy, by sprawy potoczyły się we właściwy sposób.
CZWARTA CIEKAWA KWESTIA
Pytają: Ponieważ trzymasz w dłoni nie maczugę, lecz światło, a światłu ani nie można się sprzeciwić, ani uciec przed nim, nie można też wyrządzić żadnej szkody, ukazując światło, dlaczego doradzasz przyjaciołom ostrożność, a nawet powstrzymujesz ich przed pokazywaniem innym ludziom wielu wypełnionych światłem części Traktatów Światła?
Zwięzła odpowiedź na to pytanie jest następująca: Głowy większości ludzi zajmujących wysoką pozycję są jak pijane, stąd nie będą oni mogli przeczytać Traktatów Światła. Nawet jeśli je przeczytają, nie będą mogli ich zrozumieć, nadadzą im złe znaczenie i będą mieszali się w sprawy Ruchu Światła. Nie powinno się pokazywać im Traktatów Światła, póki nie wrócą do zdrowych zmysłów, by nie wtrącali się do naszych spraw. Jest również wielu ludzi pozbawionych skrupułów, którzy z powodu czy to złości, czy to ambicji lub strachu, zamykają oczy na blask światła bądź zaprzeczają mu. Oto dlaczego doradzam mym braciom, by byli ostrożni, by nie dawali prawdy nieodpowiednim ludziom, i by nie czynili tego, co może wzbudzić podejrzenia ahl ad-dunja.
ZAKOŃCZENIE
Dzisiaj otrzymałem list od Re'feta Beja, więc nawiążę do jego pytania, dotyczącego brody Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie):
Dzięki hadisom możemy ustalić, że liczba włosów w błogosławionej brodzie Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) nie była duża. Jednak, choć było ich niewiele - na przykład trzydzieści, czterdzieści, pięćdziesiąt lub sześćdziesiąt - fakt, że były one włosami jego błogosławionej brody, tysiąc razy powodował, że wielce się nad tym zastanawiałem. Pewnego razu przyszło mi na myśl, że to, co znamy jako błogosławioną brodę Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), to nie tylko włosy z jego brody, ale też włosy z jego błogosławionej głowy, które niezaniedbujący żadnej sprawy towarzysze zachowywali, kiedy je obcinał. Jego świetlanych, błogosławionych włosów, które zostaną zachowane na wieki, były tysiące, a ich liczba może odpowiadać tym, które przetrwały do naszych czasów. W owym czasie zastanawiałem się również nad tym, że niezależnie od tego, czy zostało ustalone na podstawie solidnych, opartych na faktach dowodów, że włosy znajdujące się w rozmaitych meczetach rzeczywiście pochodzą z brody Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), odwiedzanie tych meczetów i tak jest uczynkiem, który może zostać przyjęty jako dobry czyn. Wówczas przyszło mi na myśl, że jeśli owe włosy stały się powodem odwiedzania meczetów, wypowiadania modlitw o błogosławieństwo dla Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), oddawania mu czci i umiłowania go, nie powinniśmy patrzeć na nie wyłącznie jak na włosy jako takie. Zatem nawet jeśli te włosy nie pochodzą naprawdę z błogosławionej brody Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), to skoro tak się uważa ze względu na ich wygląd, i skoro stały się środkami oddawania czci, wyrażania szacunku i próśb o błogosławieństwo, nie muszą być autentyczne. Tak długo, jak długo nie został przedstawiony kategoryczny dowód na coś wręcz przeciwnego, taka opinia była wystarczająca i zgodnie z ogólnie przyjętym stanowiskiem całej wspólnoty muzułmańskiej została policzona za rodzaj dowodu.
Jeśli niektórzy spośród pobożnych ludzi mają w tej kwestii przeciwne zdanie z powodu bogobojności, ostrożności czy stanowczości, dotyczy to poszczególnych przypadków. Jeśli mówią, że jest to innowacja, należy ją zaliczyć do chwalebnych innowacji, ponieważ służy recytowaniu błogosławieństw dla Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Re'fet Bej wspomniał w swoim liście, że owa kwestia wywołała spór pośród braci. Radzę moim braciom, by nie spierali się w sposób, który powoduje różnice i scysje, lecz niech przywykną do tego, że dyskusje nad wszelkimi sprawami mają być wymianą poglądów, bez sporów i kłótni.
Moi drodzy i wierni bracia z Senirkent! teiści od długiego czasu występują przeciwko trzem kwestiom, o które pytacie w liście, jaki przywiózł Hafiz Tevfik.
Pierwsza: Zgodnie z wyraźnym znaczeniem wersetu:
Zu'l-Qarnajn widział słońce zachodzące w gorącym, błotnistym źródle.
Druga: Gdzie znajduje się zapora, wzniesiona przez Zu'l-Qarnajna?
Trzecia dotyczy Jezusa (niech będzie z nim pokój) i tego, że przyjdzie on przed końcem świata i zabije Dadżdżala.
Odpowiedź na te pytania byłaby przydługa, więc zasygnalizujemy ją jedynie w skrócie, mówiąc, co następuje:
WASZE PIERWSZE PYTANIE
Ponieważ wersety koraniczne ujmują pewne kwestie w słowa zgodnie ze stylem języka arabskiego, odpowiednio dla ich oczywistego znaczenia, a także w taki sposób, by każdy mógł je zrozumieć, często objaśniają rzeczy poprzez przenośnie, alegorie i porównania. Rozważmy zatem słowa ...do jakiegoś błotnistego źródła. Zu'l-Qarnajn widział słońce albo zachodzące nad brzegami Oceanu Atlantyckiego, który zdał mu się wrzącym, błotnistym źródłem, albo zapadające w ognisty, dymiący krater wulkanu. Oznacza to z pewnością, że albo Ocean Atlantycki zdał się patrzącemu z dużej odległości Zu'l-Qarnajnowi wielkim rozlewiskiem lub bagnem otaczającym źródło, które dymiło i parowało w potężnym żarze słonecznym, a Zu'l-Qarnajn zobaczył, jak słońce pozornie zachodzi w części
owego rozlewiska, albo też ujrzał, jak słońce, oko niebios, chowa się w nowopowstałym, ognistym kraterze na wierzchołku wulkanu, wyrzucającym z siebie skały, ziemię i lawę.
Tak, cudownie elokwentne wyrażenie, jakiego używa Wszechmądry Koran, przekazuje nam wiedzę o kilku sprawach. Po pierwsze, wyjaśnia, że podróż Zu'l-Qarnajna na zachód zbiegła się z ogromnym żarem słońca, łączy ją z bagnami, zachodem słońca i czasem, w którym doszło do wybuchu wulkanu, a także wspomina o wielu pouczających kwestiach, takich jak całkowity podbój Afryki.
Dobrze wiadomo, że poruszanie się słońca jest jedynie pozorne, przynoszące wiadomość o niewidocznym ruchu Ziemi i wskazujące na jej obrót. Zatem Koran nie zamierza przedstawiać położenia słońca; również źródło jest jedynie przenośnią - z dużej odległości wielkie morze może wydawać się niewielkim rozlewiskiem. Koran w najbardziej znaczący, trafny i zgodny z tajemnicami elokwencji sposób przedstawia morze, pojawiające się za bagnem z mgłą i oparami, podnoszącymi się znad owego bagna z powodu słonecznego żaru, poprzez słowo 'ajn, które w języku arabskim może oznaczać zarówno źródło, słońce, jak oko. Morze zdawało się takim Zu'l-Qarnajnowi z powodu znacznej odległości, jaka dzieliła go od oceanu. Koran, który pochodzi od Pana Wyniosłego Tronu, rozkazuje ciałom niebieskim, zatem jego niebiańskie przesłanie oświadcza, że słońce, które w domu gościny Najbardziej Miłosiernego, jakim jest nasz świat, wypełnia obowiązki lampy, skryło się w ogromnym źródle, jakim jest Ocean Atlantycki, co jest zgodne z jego wyniosłością i wzniosłością; poprzez swój cudowny styl ukazuje morze, jakby było gorącym źródłem i parującym okiem. Oto, jak ocean ukazuje się oczom mieszkańców niebios!
W skrócie: Użycie określenia "błotniste źródło" dla opisania Oceanu Atlantyckiego wskazuje na to, że Zu'l-Qarnajn ujrzał ów olbrzymi ocean jako źródło z powodu odległości, jaka go od niego dzieliła, lecz ponieważ Koran widzi wszystko z bliska, nie widzi tego, co ujrzał Zu'l-Qarnajn, a co było pewnego rodzaju złudzeniem. Zaiste, ponieważ Koran przybył z niebios i na nie wskazuje, niekiedy widzi ziemię jako scenę, niekiedy jako pałac, niekiedy jako kołyskę, a niekiedy jako stronicę księgi. Nazwanie
ogromnego, zamglonego, parującego Oceanu Atlantyckiego źródłem ukazuje wyniosłą wspaniałość i majestat Koranu.
WASZE DRUGIE PYTANIE
Gdzie znajduje się zapora, wzniesiona przez Zu'l-Qarnajna? Kim byli Gog i Magog?
Odpowiedź: Dawno temu napisałem na ten temat traktat, który skutecznie uciszył ateistów. Nie mam go teraz przy sobie, a moja pamięć nie działa już tak dobrze, by mi pomóc. Ta kwestia jest pokrótce omówiona w Trzeciej Gałęzi Słowa Dwudziestego Czwartego, zatem bardzo zwięźle wskażemy na jedynie dwie lub trzy kwestie:
Zgodnie z wyjaśnieniami podanymi przez dociekliwych uczonych, a także dlatego, że wskazuje na to jego przydomek (imiona zaczynające się od przedrostka "Dhu", jak na przykład Dhu'l-Jazan, używane były przez królów Jemenu), Dhu'l-Qarnajn nie był Aleksandrem Wielkim, lecz jednym z królów Jemenu, który żył w czasach Proroka Abrahama (niech będzie z nim pokój) i otrzymywał instrukcje od Al-Chidra. Aleksander Macedoński żył w przybliżeniu trzysta lat przed czasami Proroka Jezusa (niech będzie z nim pokój) i był uczniem Arystotelesa.
Historia ludzkości zatacza koło, a jej wydarzenia powtarzają się w regularnym odstępie czasu odpowiadającym w przybliżeniu trzem tysiącom lat. Nasze niedoskonałe postrzeganie krótkiego okresu historii nie jest wolne od błędów, jeśli chodzi o czasy przed Prorokiem Abrahamem (niech będzie z nim pokój). To, co dotyczy dawniejszych czasów, jest albo przesądami, albo wyłącznie negacją, albo też przedstawiane jest w bardzo skróconej formie. Dhu'l-Qarnajn z Jemenu od najdawniejszych czasów znany jest w komentarzach do Koranu jako Aleksander, albo dlatego, że było to jedno z jego imion, a on był Aleksandrem Wielkim swoich czasów, albo też z poniższych powodów:
Wydarzenia o charakterze szczególnym, wspomniane w wersetach Koranu, wskazują na wydarzenia o charakterze ogólnym. Dzięki swojemu proroczemu przewodnictwu Aleksander Wielki, który był Dhu'l-Qarnajnem, wzniósł zaporę między pewnymi ludami, między prześladowcami
i prześladowanymi, i zbudował sławny Wielki Mur Chiński, by zapobiec najazdom owych okrutnych wrogów. Podobnie postępowało wielu potężnych królów i zdobywców świata (jak Aleksander Macedoński), którzy naśladowali Dhu'l-Qarnajna w tym, co materialne, podczas gdy prorocy i święci mężowie, władcy świata duchowego, naśladowali go w kwestiach duchowych, dotyczących podążania i prowadzenia innych drogą prostą. Jedni i drudzy również wznosili zapory między górami, co było jednym z najbardziej skutecznych sposobów na wybawienie prześladowanych od prześladowców, zaś w późniejszych czasach budowali twierdze na szczytach gór, zakładając je albo dzięki potędze "materialnej", albo dzięki przewodnictwu i mądremu zamysłowi. Późnej budowano mury wokół miast, a cytadele w miastach, aż w końcu powstały karabiny maszynowe i pancerniki, które są niczym ruchome cytadele. Najbardziej znana z owych zapór wzniesionych na ziemi, Wielki Mur Chiński, rozciąga się na odległość, na pokonanie której potrzeba kilku dni podróży, a został zbudowany, by zatrzymać najazdy dzikich plemion, które Koran nazywa Gogiem i Magogiem (inaczej znanych jako Mongołowie i Mandżurowie), wymierzone przeciwko uciemiężonym ludom Indii i Chin. Owe dzikie plemiona kilka razy sprawiły, że świat ludzkości pogrążył się w chaosie. Wylewając się zza Himalajów, szerzyły zniszczenie od Wschodu do Zachodu. Między dwiema górami niedaleko Himalajów został zbudowany mur, który na długi czas zapobiegł częstym atakom dzikich ludów. Podobne bariery wznoszono także - dzięki staraniom królów starożytnej Persji, którzy przypominali Dhu'l-Qarnajna - w górach Kaukazu, by powstrzymać najazdy łupieskich plemion tatarskich. Powstało bardzo wiele zapór tego rodzaju. Ponieważ Wszechmądry Koran mówi do całego rodzaju ludzkiego, wspominając o tym, co zdaje się poszczególnym zdarzeniem, przywołuje wszystkie podobne mu wydarzenia. Właśnie z tego powodu relacje dotyczące bariery Dhu'l-Qarnajna, Goga i Magoga, różnią się między sobą, tak samo jak pisma komentatorów Koranu na ten temat.
Co więcej, Wszechmądry Koran przenosi się od jednego wydarzenia do drugiego, odległego w czasie, poprzez podobieństwo pewnych pojęć. Człowiek, który nie jest w stanie pojąć tego podobieństwa, przypuszcza, że owe wydarzenia będą miały miejsce mniej więcej w tym samym czasie. Zatem proroctwo koraniczne dotyczące końca świata, który ma nastąpić po zniszczeniu zapory Dhu'l-Qarnajna, nie oznacza, że czas między tymi
dwoma wydarzeniami będzie krótki, lecz tworzy dwie subtelne kwestie połączone dzięki podobieństwu pojęć. Oznacza to, że świat będzie zniszczony tak samo, jak zniszczona będzie bariera wzniesiona przez Zu'l-Qarnajna. Tak jak góry, które są naturalnymi barierami wzniesionymi przez Boga, są mocne i zostaną zniszczone dopiero w Dniu końca świata, tak bariera Dhu'l-Qarnajna jest mocna jak góra i będzie obrócona w proch jedynie wtedy, gdy cały świat ulegnie zniszczeniu. Nawet jeśli została uszkodzona przez najazdy nieubłaganego czasu, w większości pozostaje nienaruszona. Tak, Wielki Mur Chiński jest jednym ze znaczeń szczególnych zawartych w ogólnym znaczeniu zapory Dhu'l-Qarnajna, a stoi od tysięcy lat i wciąż trwa, aby wszyscy mogli go ujrzeć. Można go odczytać jako długi, skamieniały, wymowny wers z księgi historii starożytnej, zapisany ludzką ręką na stronicy ziemi.
WASZE TRZECIE PYTANIE
Krótkie odpowiedzi dotyczące Jezusa (niech będzie z nim pokój) zabijającego Dadżdżala, które powinny was zadowolić, znajdują się w Listach Pierwszym oraz Piętnastym.
Moi drodzy, ofiarni, wierni, uczciwi bracia!
Wasze pytanie dotyczące ostatniego wersetu sury Lokman:
Zaprawdę, u Boga jest wiedza o Godzinie! On spuszcza ulewę. On wie, co jest w łonach. Lecz nie wie dusza, co zyska jutro, i nie wie dusza, na jakiej umrze ziemi. Zaprawdę, Bóg jest Wszechwiedzący, w pełni Świadomy!, mówiącego o "pięciu ukrytych rzeczach", zasługuje na poważną odpowiedź, lecz niestety nie pozwalają na nią ani obecny
stan mojego umysłu, ani stan mojego ciała. Wskażę jedynie w bardzo treściwy sposób na jedną lub dwie kwestie, których dotyczy wasze pytanie.
KWESTIA PIERWSZA
Wasze pytanie wskazuje na to, że ateiści, którzy zboczyli z prawdziwej drogi religii muzułmańskiej, poczynili zarzuty dotyczące słów o tych spośród "pięciu ukrytych rzeczy", które dotyczą padającego deszczu i płci embrionów w łonach matek, i pozwoli sobie na ich krytykę. Powiedzieli oni: "Dzięki instrumentom w obserwatoriach można odkryć, kiedy spadnie deszcz, więc wie to ktoś inny, poza Bogiem. Podobnie płeć płodu może być poznana dzięki wykorzystaniu promieni Rentgena. Oznacza to, że jest możliwe zdobycie wiedzy o 'pięciu ukrytych rzeczach'".
Odpowiedź: Czas, w którym spadnie deszcz, nie jest związany z żadnym prawem, lecz bezpośrednio z wolą Boga. Jeden z przykładów mądrości widocznej w pojawianiu się deszczu, który przychodzi ze skarbca Bożego miłosierdzia i zależy od Bożego życzenia, jest następujący:
Najważniejszymi i najcenniejszymi rzeczami we wszechświecie są istnienie, życie, światło i miłosierdzie. Wskazują one wprost, bez jakiegokolwiek pośrednika czy zasłony, na Bożą moc i na określone życzenie Boga. W przypadku innych stworzeń pozorne przyczyny są zasłonami dla rozporządzenia mocy Bożej, zaś systematyczne prawa i zasady również w pewnym stopniu przesłaniają wolę Boga i Jego życzenie. Jednakże żadne zasłony nie zostały umieszczone w istnieniu, życiu, świetle i miłosierdziu, ponieważ zgodnie z zamysłem, któremu służą, w ich przypadku zasłony nie są potrzebne.
Ponieważ najważniejszymi prawdami dotyczącymi istnienia są miłosierdzie i życie, deszcz jest źródłem życia i narzędziem miłosierdzia, zaiste, jest czystym miłosierdziem. Żadni pośrednicy nie zasłonią owej pewności, ani prawa z ich niezmiennością nie przesłonią chęci, która może pochodzić jedynie od Boga. W ten sposób każdy, w każdej sytuacji i o każdej porze jest zobowiązany do tego, by składać Bogu podziękowania, by Go czcić, by zanosić do Niego błagania i modlitwy. Jeśli zasady dotyczące przychodzenia deszczu zawierałyby się w zasadach jakiegoś prawa, każdy polegałby jedynie na tym prawie, a drzwi dla podziękowań i błagań zostałyby zamknięte.
To jasne, że ze wschodem słońca związane są liczne korzyści, jednak ponieważ podlega on systematycznemu prawu, nie błagamy o wschód słońca ani też nie składamy zań podziękowań, a ponieważ z powodu
owego prawa fakt, że słońce ponownie wzejdzie następnego dnia, jest częścią ludzkiej wiedzy, nie zalicza się do kwestii tego, co niewidzialne. Jednak jako że deszcz nie stosuje się do żadnego prawa, obowiązkiem ludzi w każdym czasie jest szukanie schronienia w pałacu Boga poprzez modlitwy i suplikacje. Ludzka wiedza nie jest w stanie wyliczyć, kiedy spadnie deszcz, zatem ludzie poczytują go za szczególny dar, który może pochodzić jedynie ze skarbca miłosierdzia, i szczerze ofiarowują Bogu podziękowania.
Wskutek tego, werset koraniczny zalicza czas, w którym spadnie deszcz, do "pięciu ukrytych rzeczy". Wnioskowanie dotyczące tego, co zapowiada deszcz, dokonywane za pomocą instrumentów w obserwatoriach, jak również określanie spodziewanego czasu opadów, nie są wiedzą o tym, co niewidzialne, lecz poznawaniem poprzez badania niektórych z owych rzeczy poprzedzających deszcz, kiedy wyłaniają się one ze świata tego, co niewidzialne i zbliżają do świata oczywistego. Kiedy choćby najlepiej ukryte wydarzenia spośród niewidzialnego następują, lub kiedy ich nastąpienie jest bliskie, można je spostrzec dzięki rodzajowi przeczucia, nie jest to jednak wiedza o tym, co niewidzialne, lecz o czymś, co już istnieje bądź jest bliskie zaistnienia. W rzeczywistości, sam niekiedy czułem deszcz dwadzieścia cztery godziny przed jego nadejściem, a to z powodu wrażliwości moich nerwów. Oznacza to, że są rzeczy, które poprzedzają deszcz i zwiastują go, które powodują, że odczuwamy pewien rodzaj wilgoci, dający nam do zrozumienia, że idzie deszcz. Podobnie jak prawa z ich zasadami, taka sytuacja jest środkiem do osiągnięcia wiedzy o tym, co już opuściło świat niewidzialny, lecz jeszcze nie wkroczyło do oczywistego świata. Jednak wiedza o tym, kiedy spadnie deszcz, który jeszcze nie postawił swojej stopy w świecie oczywistym ani nie opuścił - zgodnie z określonym życzeniem Boga - skarbca miłosierdzia, jest właściwa jedynie Wszechwiedzącemu, Który jest Jedynym znającym to, co niewidzialne.
KWESTIA DRUGA
Poznawanie za pomocą promieni X, czy dziecko w łonie matki jest chłopcem, czy dziewczynką, nie jest sprzeczne ze znaczeniem słów Boga (interpretacja znaczenia): On wie, co jest w łonach, które dotyczą tego, co niewidzialne. Tym, co należy rozumieć przez ten werset, jest wszystko, co poprzedza szczególne zdolności, które dziecko, zgodnie z wyznaczonym biegiem jego życia, osiągnie w przyszłości, a także to, co dotyczy cudownej pieczęci, odbitej na jego twarzy przez Przedwiecznego i Tego, Który jest ponad wszelkie potrzeby - poznanie dziecka w ten sposób jest właściwe
jedynie Temu, Który jako Jedyny posiada wiedzę o tym, co niewidzialne. Nawet jeśli połączyłoby się sto tysięcy podobnych promieniom Rentgena ludzkich umysłów, wciąż nie mogłyby odkryć prawdziwych cech dziecka, z których każda jest znakiem szczególnym, wyróżniającym je spośród wszystkich innych istot rodzaju ludzkiego. Jak zatem ludzie mogliby odkryć jego zdolności, które nie są cechami natury fizycznej, które są sto razy bardziej zdumiewające od owych fizycznych cech?
Na początku powiedzieliśmy, że istnienie, życie i miłosierdzie są najważniejszymi prawdami we wszechświecie, a najważniejszą stacją jest ta, która jest z nimi związana. W związku z tym, już jedna przyczyna tej ogólnej prawdy o życiu wskazuje - z wszystkimi swoimi pięknymi kwestiami i z całym swym wyrafinowaniem - na Bożą wolę, życzenie i miłosierdzie, które są właściwe tylko Bogu Jedynemu, a oto ona:
Ponieważ życie wraz ze wszystkimi jego zdolnościami jest tak źródłem, jak i środkiem składania podziękowań Bogu i oddawania Mu czci, prawa - które są zasłoną dla woli Boga i pozornymi pośrednikami - wraz z ich niezmiennością, które przesłaniają Jego miłosierdzie, nie dotyczą go. Wszechmocny Bóg przejawia się na dwa sposoby, a mianowicie w fizycznych cechach nienarodzonych dzieci i w tych ich cechach, które nie są natury fizycznej.
Aspekt pierwszy ukazuje Bożą jedność i to, że jest On ponad wszelkie potrzeby, ponieważ dziecko zaświadcza o istnieniu Jednego, Jedynego Boga poprzez bycie podobnym do innych istot ludzkich ze względu na wyposażenie go w te same części ciała, jak też w cechy właściwe człowiekowi. Tym językiem wykrzykuje: "Ktokolwiek dał mi te właściwości i członki, jest Twórcą wszystkich istot ludzkich, ponieważ ich części ciała są podobne do moich, a także jest On Twórcą wszystkich istot żywych!"
Ów język, którym mówi dziecko w łonie matki, nie odnosi się do tego, co niewidzialne, może być poznany, ponieważ wynika z pewnego prawa, ogólnej zasady i właściwości gatunku. Jest gałęzią i językiem świata oczywistego, które przedostają się do świata tego, co niewidzialne.
Aspekt drugi: Językiem cech wynikających z jego szczególnych zdol ności, językiem swych poszczególnych właściwości dziecko obwieszcza wybór swojego Twórcy, jego wolę, życzenie, właściwe Mu miłosierdzie i to, że nie podlega On żadnym ograniczeniom. Ten język pochodzi z najdalszych części świata tego, co niewidzialne; nikt inny, jak tylko Przedwieczny, Wszechwiedzący, nie może ujrzeć ani zrozumieć owych cech
i zdolności, zanim dziecko zostanie powołane do życia. Owe cechy nie mogą być poznane, kiedy dziecko pozostaje w łonie matki, nawet jeśli ujrzy się jedną czy drugą z tysięcy części jego ciała!
W skrócie: Cechy wrodzonych zdolności embrionu i jego cechy natury fizycznej zarówno zaświadczają jedność Boga, jak też udowadniają istnienie Jego woli i wyboru. Jeśli Wszechmocny Bóg pozwoli, opiszę wiele dalszych kwestii dotyczących "pięciu ukrytych rzeczy", jednak obecnie nie mam więcej czasu i nie pozwala na to mój stan, zatem w tym miejscu zakończę.
Błysk Siedemnasty
Dwanaście lat przed napisaniem tego Błysku spisałem w formie notatek w języku arabskim, w takich traktatach, jak Zuhre, Su'le, Habbe, Semme, Zerre i Katre kilka błysków dotyczących Bożej jedności, która stała się dla mnie jasna dzięki wszechwładnej łasce Boga, kiedy rozwijałem swoją duszę i swój umysł, a moje serce podróżowało poprzez Bożą wiedzę. Jednak ponieważ owe notatki zostały napisane, by ukazać tylko jedną wskazówkę dotyczącą rozległej prawdy i by wskazać na tylko jeden promień lśniącego światła, ponieważ każda z nich miała formę memento i przypomnienia skierowanego tylko do mnie, korzyści, jakie mogliby odnieść dzięki nim inni, były mocno ograniczone, szczególnie że olbrzymia większość moich wybranych, wyjątkowych braci nie zna arabskiego. Na ich usilne prośby zobowiązałem się zatem do napisania w języku tureckim czegoś zbliżonego do owych notatek, owych błysków, co mogłoby objaśnić je w nieco skróconej formie. Ponieważ owe notatki i traktaty w języku arabskim stały się pierwszymi dziełami nowego Saida dotyczącymi wiedzy o rzeczywistości, co w pewnym stopniu poświadczył on przez swego rodzaju oświecenie, zostały spisane w formie niezmienionej co do ich znaczenia, stąd praca ta zawiera pewne myśli, które zostały już wspomniane w Słowach. Niektóre z nich nie zostały wyjaśnione (pomimo że są wyrażone w sposób bardzo zwięzły), by nie zagubić subtelnej wymowy oryginału.
NOTATKA PIERWSZA
Zwróciłem się do samego siebie, mówiąc:
O, niedbały Saidzie! Wiedz, że jest niegodnym, byś przywiązywał swoje serce do czegoś, co nie będzie towarzyszyło ci po tym, jak ten świat dojdzie do swego kresu, byś przywiązywał się do czegoś, co rozłączy się z tobą, kiedy świat zostanie zniszczony. To nierozsądne, byś wiązał swoje serce z przemijającymi rzeczami, które odwrócą się plecami do ciebie i pozostawią cię, kiedy wiek, w którym przyszło ci żyć, osiągnie swój kres, które nie przyjdą ci z pomocą w podróży poprzez królestwo pośrednie między życiem doczesnym a ostatecznym, nie będą towarzyszyć ci do drzwi grobu, które odejdą od ciebie na zawsze po roku lub dwóch latach, obarczą cię swoimi grzechami i na złość tobie porzucą cię, gdy dokona się twój czas.
Jeśli jesteś rozsądny, porzucisz sprawy, które zostaną roztrzaskane i zniszczone pod ciosami rewolucji tego świata, na etapach królestwa pośredniego, lub gdy zderzą się z wstrząsami życia ostatecznego, porzucisz sprawy, które nie mogą towarzyszyć ani dopomóc ci w podróży do wieczności. Nie przywiązuj do nich żadnej wagi! Nie żałuj ich przemijania!
Pomyśl nad swoją naturą; pośród wszystkich twoich subtelnych zdolności jest jedna, której nie może zadowolić nic innego, jak tylko wieczność i Ten, Który jest Przedwiecznym. Nie może zwracać się ona do nikogo prócz Niego. Nie może ona uniżyć się przed czymkolwiek innym. Nawet gdybyś dał jej cały świat, nie zaspokoi to owej wrodzonej potrzeby, która jest władcą wszelkich twoich zmysłów i zdolności. Bądź więc posłuszny temu władcy, ponieważ on jest posłuszny rozkazowi Wszechmądrego Stwórcy! Odnajdź zbawienie!
NOTATKA DRUGA
Miałem prawdziwy sen, w którym powiedziałem do ludzi:
O, człowieku! Oto jedna z zasad Koranu: zważ, że nikt inny, jak tylko Wszechmocny Bóg nie może być większy od ciebie na tyle, byś oddawał mu cześć. Nie uważaj, żebyś był większy od czegokolwiek innego w takim stopniu, by stać się hardym i wyniosłym. Jak wszystkie istoty są równe ze względu na ich dalekowzroczność, nie będąc jednak godnymi tego, by oddawać im cześć, tak samo są równe ze względu na ich stworzenie.
NOTATKA TRZECIA
O, niedbały Saidzie! Żyjesz złudzeniami, postrzegając ten w najwyższym stopniu tymczasowy świat jako wieczny i trwały. Kiedy patrzysz na świat
wokół siebie, widzisz go jako do pewnego stopnia trwały i niezmienny. Ponieważ na siebie samego patrzysz w ten sam sposób, uważasz, że przejściowa istota, jaką jesteś, również nie przeminie. Przeraża cię jedynie Dzień Sądu, jakbyś myślał, że będziesz żył aż do tego Dnia.
Użyj swego rozumu! Podobnie jak twój własny świat, tak i ty jesteś stale wystawiony na ciosy śmierci i przemijania. Twoje złudzenia i sofizmaty przypominają następujące porównanie: Jeśli posiadasz zwierciadło, które trzymasz w swoim domu, mieście, lub ogrodzie, ich obrazy ukażą się w zwierciadle. Jeśli lustro zostanie przesunięte, jeśli zajdzie choćby najdrobniejsza, najmniejsza zmiana, obraz w nim zostanie wykrzywiony i zniekształcony. Fakt, że twój rzeczywisty dom, miasto lub ogród poza lustrem trwają i są niezmienne, nie przynosi ci żadnego pożytku, ponieważ dom, miasto czy ogród odbijające się w lustrze, które trzymasz w ręku, istnieją tylko w tej skali i w tych proporcjach, jakie daje ci zwierciadło.
Twoje życie jest zwierciadłem tego świata, jego podporą i jego środkiem. W każdej minucie dom, miasto i ogród mogą umrzeć i zostać zniszczone; są w takim stanie, jakby każdej minuty mogły runąć ci na głowę, a gdy to się stanie, nadejdzie twój własny dzień zguby. Ponieważ tak jest, nie obciążaj ani twego życia, ani twego świata ciężarami, których nie mogą ani unieść, ani utrzymać!
NOTATKA CZWARTA
Wiadomo, że na mocy ogólnego zwyczaju Wszechmądrego Stwórcy rzeczy ważne i wartościowe powracają w dokładnie tej samej postaci. Oznacza to, że odnawiając większość rzeczy w podobnym kształcie zgodnie z kolejnymi porami roku i ze zmianą wieków, przywraca On do istnienia te najważniejsze i najbardziej wartościowe. To prawo Bożego zwyczaju zdaje się być niezmienne w większości przypadków "wskrzeszania" dni, lat i stuleci.
Wskutek tego niezmiennego prawa mówimy: Ponieważ zgodnie z jednogłośnym zaświadczeniem nauki człowiek jest najdoskonalszym owocem z drzewa stworzenia, najważniejszym i najbardziej wartościowym spośród stworzeń, ponieważ jeden człowiek jest równy całym gatunkom zwierząt, można z pewnością wywnioskować, że w Dniu Najwyższego Zmartwychwstania każda istota ludzka powróci w dokładnie tej samej postaci, wraz z jej ciałem i wszystkimi cechami.
NOTATKA PIĄTA
Zachodnia nauka i cywilizacja zajmowały do pewnego stopnia miejsce w myślach starego Saida, zatem kiedy nowy Said rozpoczął swe podróże umysłu i serca, przekształciły się one w choroby serca i stały się przyczyną nadzwyczajnych trudności, dlatego nowy Said chciał wyrzucić ze swego umysłu ową błędną filozofię i rozpustną cywilizację. By uciszyć emocje swej nakazującej zło duszy, która świadczyła na korzyść Europy, został zmuszony do tego, by objąć umysłem dyskusję (która pod jednym względem jest wielce zwięzła, lecz pod innym długa) ze zbiorową osobowością Europy, którą to dyskusję przytoczę za chwilę.
Bym nie został źle zrozumiany, uważam, że Europa ma dwojaką naturę. Jedna Europa podąża za naukami, które służą sprawiedliwości i temu, co słuszne, podąża za przemysłem i za tym, co korzystne dla życia społecznego dzięki inspiracjom, jakie przyjęła od prawdziwego chrześcijaństwa; nie zwracam się do tej Europy. Zwracam się do drugiej, zepsutej Europy, która z powodu ciemności filozofii naturalistycznej bierze to, co złe w cywilizacji, za jej cnoty, i prowadzi ludzkość ku występkowi i zbłądzeniu.
Podczas mojej duchowej podróży, w owym czasie powiedziałem do zbiorowej osobowości Europy, którą należy oddzielić od dobroczynnej nauki i cnót cywilizacji, która trzyma w swym ręku szkodliwą filozofię pozbawioną sensu i niezdrową, rozpustną cywilizację:
Wiedz, o druga Europo, że trzymasz chorą i wprowadzającą w błąd filozofię w prawym ręku, a szkodliwą i zepsutą cywilizację w lewym ręku, i twierdzisz: "W nich jest szczęście całego rodzaju ludzkiego!" Niech obie twoje ręce będą złamane i niech te dwa ohydne dary, które w nich trzymasz, przyniosą ci śmierć! Tak się stanie!
O, nieszczęśliwa duszo, która szerzysz niewiarę i niewdzięczność! Czy człowiek, który cierpi straszliwe męczarnie i okropne nieszczęścia, dręczące tak jego duszę, jak i sumienie, rozum i serce, może być szczęśliwy dzięki temu, że jego ciało pławi się w powierzchownych, zwodniczych blaskach i bogactwach? Czyż można rzec, że jest on szczęśliwy?
Czyż nie widzisz, że w poczuciu rozpaczy wywołanym przez mniej ważne kwestie, w nadziei na spełnienie niektórych złudnych życzeń staje się on zgubiony i rozczarowany nieistotnymi sprawami, że słodkie wyobrażenia takiego człowieka stają się dla niego gorzkie, że co było dla niego przyjemne, dręczy go, a świat go dusi i staje się ٌ٭ niego więzieniem? Jakie szczęście możesz zapewnić takiemu nieszczęśnikowi, który, prowadzony przez ciebie ku temu, co niepomyślne, cierpi z powodu ciosów
wymierzanych przez zbłądzenie, które docierają do najdalszych zakątków jego serca i do fundamentów jego duszy, a z powodu tych ciosów gasną wszystkie jego nadzieje, zaś biorą z nich początek wszelkie jego cierpienia? Czy można powiedzieć o kimś, kogo ciało znajduje się w złudnym i szybko przemijającym raju, zaś jego serce i dusza cierpią męki piekielne, że jest szczęśliwy? Spójrz, prowadzisz nieszczęsną ludzkość na manowce! Powodujesz, że ludzie cierpią męki Piekła w złudnym niebie!
O, nakazująca zło duszo ludzkości! Rozważ poniższe porównanie i spójrz, dokąd prowadzisz ludzkość! Wyobraźmy sobie, że mamy przed sobą dwie drogi. Wybieramy jedną z nich i na każdym kroku po tej drodze napotykamy nieszczęsnego, bezsilnego człowieka. Prześladowcy atakują go, zabierają jego dobytek i dobra, niszczą jego skromny dom, a czasami także ranią go. Niebo aż płacze nad jego żałosnym stanem. Gdziekolwiek nie spojrzy, sprawy idą w tym samym kierunku. Na tej drodze słychać wrzaski prześladowców i jęki uciskanych; całą tę drogę otacza powszechna żałoba. Człowiek doświadcza bezgranicznego smutku, ponieważ z powodu swego człowieczeństwa cierpi ból z powodu cierpień innych ludzi. Ponieważ jego sumienie nie może znieść tak wielkiego bólu, podróżujący tą drogą jest zmuszony do jednej z dwóch rzeczy: albo odrzuci człowieczeństwo, a uchwyci się bezgranicznego barbarzyństwa, a wówczas jego serca nie obejdzie nawet śmierć całej reszty ludzkości, dopóki ono samo będzie zdrowe i bezpieczne, albo stłumi on wszelkie żądania serca i rozumu.
O, Europo, zepsuta przez swe wady i zbłądzenie, która daleko odeszłaś od religii Jezusa! Do spółki z twym ślepym dżinnem, który podobnie jak Dadżdżal, ma tylko jedno oko, obdarowałaś człowieka tym piekielnym stanem! Potem zrozumiałaś, że owa nieuleczalna choroba zrzuca człowieka z pozycji najwyższego z wyniesionych do pozycji najniższego z poniżonych, sprowadzając go do poziomu najniższego ze zwierząt. Jedynym lekarstwem na tę chorobę, jakie znalazłaś, są kaprysy uciech i zabaw, rozrywki, które chwilowo łagodzą cierpienie, paraliżując zmysły. Niechaj twoje lekarstwa przyniosą ci śmierć - tak się stanie! Patrz tam! Droga, którą otworzyłaś dla ludzkości i szczęście, które jej dałaś, przypominają owo porównanie.
Druga droga to Wszechmądry Koran, który został zesłany jako dar dla ludzkości, a owa droga jest podobna takiemu porównaniu: Widzimy, że w każdym miejscu na popas, w każdej miejscowości i w każdym mieście
krążą patrole złożone ze sprawiedliwych żołnierzy Sprawiedliwego Władcy. Od czasu do czasu, na rozkaz Króla, pewna grupa żołnierzy zostaje zwolniona do cywila. Karabiny, konie i ekwipunek odpowiedni dla ich rangi zostają od nich odebrane, zaś otrzymują oni dokumenty, potwierdzające zakończenie służby. Pozornie są smutni, gdy muszą oddać swoje karabiny i konie, z którymi się zżyli, jednak w rzeczywistości są szczęśliwi z powodu zwolnienia ich ze służby, i nadzwyczaj zadowoleni z tego, że mogą odwiedzić Króla i powrócić do Jego pałacu.
Niekiedy urzędnicy zajmujący się przeprowadzeniem demobilizacji trafiają na świeżego rekruta, który ich nie rozpoznaje. Kiedy mówią mu: "Oddaj karabin!", żołnierz odpowiada: "Jestem żołnierzem Króla i pozostaję w Jego służbie. Pójdę do Niego później. Kim jesteście? Jeśli przyszliście za Jego zezwoleniem i zgodą, z przyjemnością was pozdrowię, lecz pokażcie mi Jego rozkazy. Jeśli nie, odejdźcie i trzymajcie się ode mnie z daleka! Nawet jeśli pozostanę sam, a was będą tysiące, będę z wami walczył, i nie będę robił tego dla samego siebie, ponieważ należę do mojego Króla. Zaiste, ma On zaufanie do mnie i do mojego karabinu. Nie poddam się wam, ponieważ muszę chronić wiarę i bronić honoru i godności mojego Króla!"
Taka sytuacja jest jedną z tysięcy, jakie napotkamy na drugiej drodze, będącej przyczyną radości i szczęścia. Dla własnego dobra pomyśl o innych sytuacjach. Wszędzie na tej drodze zobaczysz mobilizację i wysyłanie oddziałów (znane pod nazwą narodzin), którym towarzyszą radość i świętowanie, jak również rozwiązywanie oddziałów (znane pod nazwą śmierci) przy wtórze wiwatów i dźwięków orkiestry wojskowej. Tą drogą ludzkość została obdarowana poprzez Wszechmądry Koran. Ktokolwiek przyjmie ten dar całym sercem, ten podróżuje drogą wiodącą w dół, ku szczęściu w tym świecie i życiu ostatecznym. Nie czuje ani żalu za przeszłością, ani strachu przed przyszłością.
O, druga, zepsuta Europo! Oto, jakie są twoje przegniłe i pozbawione oparcia fundamenty! Mówisz: "Każda istota żywa od największego anioła do najdrobniejszej rybki jest właścicielem samej siebie, pracuje dla samej siebie i walczy tylko o własną przyjemność. Ma prawo do życia, a jej cel, jej zamysły i jej dążenia to żyć i pozostać przy życiu". Oznajmiasz idiotycznie: "Życie jest walką", ponieważ bierzesz za walkę pełne współczucia i szczodrości przejawy ogólnego prawa Szczodrego Stwórcy, które ukazują się w tym, że rośliny spieszą z pomocą zwierzętom, a zwierzęta spieszą z pomocą człowiekowi zgodnie z zasadą wzajemnej pomocy, która jest dostosowana do całkowitego posłuszeństwa najważniejszych istot zamieszkujących wszechświat.
W jaki sposób fakt, że cząsteczki pożywienia spieszą z całkowitym zapałem, by nakarmić komórki ciała - co jest przejawem zasady wzajemnej pomocy - można nazwać konfliktem? Jak mogłaby to być kolizja lub walka? Jest to raczej wzajemna pomoc, zachodząca na rozkaz Szczodrego Pana, Który utrzymuje przy życiu każdą rzecz.
Inne spośród twoich przegniłych fundamentów widać, kiedy mówisz: "Każda rzecz jest właścicielem samej siebie". Oto jasny dowód na to, że tak nie jest: Najbardziej szlachetnym spośród dzieł Boga i - zgodnie z Jego wyborem - tym, które ma najbardziej rozległą wolę, jest człowiek. Jednak spośród najbardziej oczywistych czynności związanych z wolą człowieka, jak myślenie, mówienie czy jedzenie, zaledwie jedna setna w wątpliwym stopniu podlega jego woli i mieści się w granicach jego mocy. Jak zatem można powiedzieć, że człowiek jest właścicielem samego siebie?
Jeśli zatem najwyższym istotom z najlepiej rozwiniętą wolą w takim stopniu wzbroniono rzeczywistej mocy i prawa do własności, ktoś, kto twierdzi, że pozostałe stworzenia, żywe i nieożywione, należą same do siebie, udowadnia jedynie, że jest zwierzęciem gorszym od zwierząt i że jest bardziej pozbawiony życia i nieświadomy niż stworzenia nieożywione.
Europo, tym, co popycha cię ku popełnianiu takiego błędu i strąca cię w taką przepaść, jest twój jednooki dżinn, którym jest twój nadzwyczajny, złowrogi blask. Z powodu owego ślepego dżinna zapominasz o swoim Panu, Który jest Stwórcą wszechrzeczy, przypisałaś Jego dzieła wyimaginowanej naturze i jej przyczynom, i rozdzieliłaś to, co należy do Stwórcy, między bożków i fałszywe bóstwa. Stosownie do tego (i według twojego dżinna), każde stworzenie i każda istota ludzka muszą na własną rękę opierać się niezliczonym wrogom i walczyć o zdobycie tego, co zaspokoi ich nieskończone potrzeby. Są do tego zmuszone, choć posiadają siłę drobnej cząsteczki, choć ich wola podobna jest cieniutkiej nitce, ich świadomość - przelotnemu błyskowi, a życie, które przemija w ciągu jednej minuty - szybko gasnącemu płomieniowi, choć najważniejsze z tych nieszczęsnych, żywych stworzeń nie są w stanie odpowiedzieć nawet na tysięczną część stawianych im wymagań. Kiedy dotyka ich nieszczęście, nie doczekają się jakiegokolwiek balsamu na swój ból innego niż głuche, ślepe przyczyny. W nich przejawia się znaczenie wersetu:
Twój dżinn ciemności przekształcił dzień ludzkości w noc. Aby ogrzać tę ciemną, przygnębiającą, niespokojną noc, dajesz ludziom jedynie
światło zwodniczych, tylko przez chwilę świecących lamp. Owe lampy nie uśmiechają się do ludzi z radością, lecz raczej głupawo i idiotycznie szydzą z ich opłakanego i godnego pożałowania stanu, drwią i wyśmiewają się z nich.
Według twoich uczniów wszystkie istoty żywe są nieszczęśliwe; uderzają w nie wszelkie nieszczęścia, a stworzenia są obiektem ataków ich prześladowców. Świat jest miejscem powszechnej żałoby, a jego opuszczanie to płacz i zawodzenie w obliczu śmierci i cierpienia. Uczeń, który gruntownie pobrał wszystkie twoje nauki, staje się Faraonem, nikczemnym Faraonem, który oddaje cześć temu, co najbardziej niegodziwe, a siebie uważa za pana nad wszystkim, co tylko uważa za korzystne. Twój student jest uparty, jest upartym nędznikiem, który akceptuje całkowite poniżenie się dla osiągnięcia jednej przyjemności; jest tak nikczemny, jakby całował stopy Szatana dla jednej bezwartościowej korzyści. Jest okrutnikiem, lecz ponieważ w jego sercu nie ma niczego, na czym mógłby polegać, jest bezsilnym i okrutnym samochwałą. Całym jego celem i wszystkim, do czego dąży, jest zaspokojenie żądz jego duszy, przebiegłe osiągnięcie własnych korzyści za zasłoną patriotyzmu i poświęcenia, praca dla zaspokojenia jego dumy i ambicji. Nie kocha prawdziwie niczego poza sobą samym i poświęci wszystko dla własnego dobra.
Jeśli zaś chodzi o szczerego, oddanego całym sercem studenta Koranu, jest on sługą Boga, oddającym Mu cześć, lecz jest on także szanowanym przez swego Pana sługą, który nie schyli się w pokłonie nawet przed najpotężniejszym ze stworzeń, by oddać mu cześć, ani nie uczyni najwyższego dobrodziejstwa, jakim jest Raj, celem swego oddawania czci. Jest łagodny i delikatny, lecz równocześnie szlachetny i łaskawy; nie ukorzy się przed nikim innym, jak tylko Stwórca, Któremu należy się wszelka chwała, a schyli się przed skromnym i pokornym tylko za zezwoleniem swojego Pana i na Jego rozkaz. Jest potrzebujący, lecz z powodu nagrody, jaką jego Najbardziej Szczodry właściciel przygotował dla niego w przyszłości, równocześnie jest samowystarczalny. Jest słaby, lecz w swej słabości jest silny, ponieważ polega na sile swego Pana, Którego moc jest nieskończona. Czyż Koran mógłby sprawić, by ów wierny student obrał za swój cel i zamysł ten ulotny, przemijający świat, jeśli uczynił go kimś, dla kogo celem nie jest nawet wieczny Raj? Możesz zatem zrozumieć, jak bardzo cele i dążenia tych dwóch studentów różnią się od siebie.
Możesz nadal porównywać zapał i samopoświęcenie studentów Wszechmądrego Koranu z postawą uczniów chorej filozofii:
Student filozofii dla własnego dobra ucieka od swego brata i składa w sądzie pozew przeciwko niemu. Tymczasem postrzegając wszystkich sprawiedliwych czcicieli Boga w niebie i na ziemi jako braci i siostry, student Koranu szczerze zanosi suplikacje w ich intencji. Jest szczęśliwy ich szczęściem i czuje potężną więź duchową, jaka go z nimi łączy, więc modląc się, mówi: "O, Boże, wybacz wierzącym mężczyznom i wierzącym kobietom!" Co więcej, uważa nawet największe rzeczy, jak Tron Boga czy słońce, za podległych Panu urzędników, za Jego sługi i za stworzenia podobne sobie samemu.
Rozważ zatem wzniosłość duszy i rozwój duchowy dwóch studentów: Koran nadaje duszy swych studentów radosną wzniosłość, która zamiast dziewięćdziesięciu dziewięciu paciorków różańca wkłada w ich dłonie drobne cząstki dziewięćdziesięciu dziewięciu światów, ukazujących przejawy dziewięćdziesięciu dziewięciu Najpiękniejszych Imion Boga, i mówi im, by umieszczali Najpiękniejsze Imiona Boże w swych inwokacjach. Posłuchaj inwokacji takich studentów Koranu, jak szejkowie Gajlani, Rufa'i czy Szazali - niech Bóg będzie z nich rad! Spójrz, w ich palcach są sznurki poruszające wszystkimi cząsteczkami, krople wody, oddechy wszystkich stworzeń! Recytuj ich inwokacje wraz z nimi, sławiącymi i wychwalającymi Boga Jedynego, i wspominającymi Jego Najpiękniejsze Imiona.
Spójrz na nadprzyrodzone nauki Księgi cudownej wystawy, jaką jest Koran, i spójrz, jak wysoce wyniesiony dzięki tej Księdze staje się człowiek - ten sam mało znaczący człowiek, który staje się oszołomiony i zmieszany w obliczu małego żalu czy drobnego smutku, który może zostać pokonany przez mikroskopijne zarazki! Jak bardzo rozwinęły się jego zmysły wewnętrzne, jeśli stworzenia szerokiego świata jawią się jako nieodpowiednie nawet dla roli paciorków różańca, przesuwanych w dłoniach podczas wypowiadanych przez niego inwokacji! Uważa, że nawet Raj nie jest wystarczającym celem dla jego błagań i dla recytowania Najpiękniejszych Imion Boga, lecz nie postrzega siebie samego jako wywyższonego nad najniższe spośród stworzeń Wszechmocnego Boga. Łączy w sobie najwyższe dostojeństwo i najwyższą pokorę. Dzięki temu możesz zobaczyć, jak nikczemni i podli są uczniowie filozofii!
Zatem przewodnictwo Koranu - który dwoma lśniącymi oczami znającymi to, co niewidzialne, spogląda na dwa światy, a dwiema dłońmi wskazuje na dwa szczęścia ludzkości - mówi odnośnie do prawd, które
jednooki dżinn, jaki wyłonił się z chorej filozofii Europy, postrzega w sposób niewłaściwy, co następuje:
O, człowieku! Twoje istnienie ani twoja własność nie należą do ciebie, lecz są jedynie powierzonym ci depozytem. Właścicielem owego depozytu jest Najbardziej Litościwy i Szczodry, nad każdą rzeczą Przemożny i posiadający wiedzę o każdej rzeczy. Chce kupić od ciebie twą własność, a wtedy będzie jej strzegł, by nie przepadła. W przyszłości zapłaci ci za nią uczciwą cenę. Jesteś żołnierzem pozostającym pod jego rozkazami, na którego nałożono pewne obowiązki. Pracuj w Jego Imieniu i działaj na Jego rachunek, ponieważ On zsyła ci zaopatrzenie w postaci rzeczy, które są ci potrzebne, a także chroni cię przed tym, czego nie mógłbyś unieść. Celem i zarazem rezultatem twego życia doczesnego powinno być ukazanie Imion i atrybutów Tego, Który jest twoim właścicielem. Kiedy zaś drogą, którą obrałeś, przychodzi nieszczęście, powiedz:
o oznacza: "O, nieszczęście, pozostaję w służbie Tego, Który jest moim właścicielem! Jeśli zatem przychodzisz za Jego zezwoleniem i zgodą, pozdrawiam cię, jesteś mile widziane! Tak czy inaczej pewnej godziny powrócimy do Niego, wkroczymy w Jego obecność, i tęsknimy za Nim. Ponieważ On uwolni nas od odpowiedzialności za nasze życie, niech więc owo uwolnienie i zwolnienie z obowiązków będą w twoim ręku, o nieszczęście, zgadzam się na to. Lecz jeśli zgodnie z Jego zrządzeniem twoje przyjście ma być jedynie próbą dla mojej obowiązkowości i wierności, z jaką zachowuję powierzony mi depozyt, wówczas bez Jego zezwolenia i zgody na oddanie owego depozytu tobie, tak długo, jak długo starczy mi sił, nie oddam tego, co powierzył mi Ten, do Którego należę, komuś, kto z pewnością nie powinien owego depozytu otrzymać".
Rozważ ten jeden przykład spośród tysiąca i ujrzyj rangę instrukcji, jakie przekazują dżinn filozofii i przewodnictwo Koranu. W rzeczywistości obie strony postępują w sposób opisany powyżej, lecz rangi ludzi prowadzonych drogą prostą i ludzi zbłądzenia są różne. Nie każdy jest w stanie poczuć ową prawdę całkowicie, ponieważ niedbalstwo paraliżuje zmysły, a w obecnych czasach stępiło je do tego stopnia, że ludzie cywilizacji nie czują owego dotkliwego bólu i cierpienia. Jednakże wrażliwość wzrasta i rozdziera zasłonę niedbalstwa dzięki rozwojowi nauki oraz z powodu ostrzeżeń przed śmiercią, które każdego dnia przejawiają się w trzydziestu tysiącach zwłok. Dla tych, którzy z winy bożków Europejczyków i nauk naturalizmu wybrali drogę zbłądzenia, jak również dla tych, którzy
postępują za nimi, ślepo ich naśladując, powinniśmy odczuwać całkowitą odrazę i tysiąckrotne ubolewanie!
O, synowie tureckiej ziemi! Nie starajcie się naśladować Europejczyków! Jak możecie zgodnie z rozsądkiem zaufać występkom Europy i jej kalekiej, bezwartościowej myśli; jak możecie podążać za nimi po tym, jak Europa ukazała wam swą bezgraniczną tyranię i wrogość? Nie! Nie! O wy, którzy ich naśladujecie w rozpuście, nie podążając za nimi, lecz nieświadomie dołączając do ich szeregów, wiedzcie, że skazujecie na śmierć siebie samych i waszych braci. Wiedzcie, że im bardziej podążacie ich śladami w tym, co niemoralne, tym bardziej kłamiecie, twierdząc, że jesteście patriotami, ponieważ podążanie za nimi tą drogą to pogardzanie swoim narodem, to kpina z własnego narodu!
NOTATKA SZÓSTA
O, nieszczęśliwy człowieku, którego trwoży wielka liczba niewiernych i ich zgodność w zaprzeczaniu niektórym prawdom religii, przez co twoja wiara drży w posadach! Powinieneś wiedzieć, że wartość i znaczenie nie polegają na ilości i liczbie. Jeśli człowiek nie jest istotą prawdziwie ludzką, przekształca się w diabelskie zwierzę (jak niektórzy spośród Europejczyków i ich naśladowcy) tym bardziej, im bardziej rośnie jego zwierzęca żądza. Możesz zobaczyć, że jeśli chodzi o ich liczbę, ludzie są niezwykle nieliczni w porównaniu z nieprzeliczonymi zwierzętami, a jednak są oni władcami panującymi nad wszystkimi gatunkami zwierząt i wicekrólami ziemi.
Przynoszący szkodę niewierni i ci zdeprawowani nieszczęśnicy, którzy podążają ich drogą, są występnym gatunkiem spośród zwierząt Wszechmocnego Boga, które Wszechmądry Stwórca uczynił dla rozwijania się tego świata i dla jego pomyślności. Stwórca uczynił ich pewnego rodzaju jednostką miary, by Jego wierni słudzy mogli poznać wszystkie stopnie darów, jakimi ich obsypał, a ostatecznie wyśle owe zwierzęta do Piekła, na które zasługują.
Niewierni i błądzący, którzy zaprzeczają jakiejkolwiek prawdzie wiary lub czynią ją przedmiotem sporów, nie posiadają żadnej mocy. Ich zgodzie również brakuje mocy; tysiąc zaprzańców odpowiada jednemu. Na przykład, nawet jeśli wszyscy mieszkańcy Stambułu zaprzeczą ujrzeniu nowiu księżyca na początku ramadanu, udowodnione zeznanie dwóch świadków unieważni
zaprzeczenie owej wielkiej rzeszy i zgodność wśród jej członków. W rzeczywistości niewiara i zbłądzenie są negacją i zaprzeczeniem, zatem są ignorancją i niebytem, i nawet zgodność wielkiej liczby niewierzących nie ma żadnego znaczenia. Ponieważ kwestie wiary są prawdziwe i jasno ustalone, a ich słuszność jest udowodniona, sąd dwóch wiernych, oparty na pewnym świadectwie, ma pierwszeństwo przed zgodą wielkiej liczby błądzących i przewagę nad nią. Powód takiego stanu rzeczy jest następujący:
Pozornie twierdzenia tych, którzy zaprzeczają prawdzie, są jednakowe, lecz w rzeczywistości są różnorodne i nie mogą złączyć się w jedno, a zatem nie mogą również zyskać siły, podczas gdy twierdzenia tych, którzy potwierdzają prawdę, łączą się, a każde z nich czerpie siłę z każdego innego. Jest tak, ponieważ człowiek, który nie widzi nowiu księżyca wyznaczającego początek ramadanu, mówi: "Moim zdaniem nie ma księżyca, ponieważ nie ukazał się, bym mógł go zobaczyć". Inny człowiek mówi: "Moim zdaniem księżyc się nie ukazał". Tak samo robią inni; każdy mówi, że według niego nie ma księżyca. Ponieważ każdy ma inne zdanie, a przyczyny, które uniemożliwiły im zobaczenie księżyca, także mogą być różne, ich twierdzenia również się różnią, a żadne z nich nie może popierać pozostałych. Jednak ci, którzy potwierdzają ukazanie się księżyca, nie mówią: "Zgodnie z moją opinią nów księżyca jest tam!", lecz: "Nów księżyca rzeczywiście widać na niebie". Ci którzy zobaczyli księżyc, wygłaszają takie same twierdzenia, mówiąc: "W rzeczywistości...". Oznacza to, że wszyscy twierdzą to samo, lecz ponieważ zdania tych, którzy zaprzeczają pojawieniu się księżyca, są różne, ich twierdzenia także różnią się między sobą, ich orzeczenia nie są zgodne ze stanem faktycznym. Jako że negacji dotyczącej tego, co rzeczywiste, nie można udowodnić, wymagany jest dowód obejmujący wszystkie możliwe czynniki.
Powszechnie przyjęta zasada mówi: Całkowite nieistnienie może zostać udowodnione jedynie z największą trudnością. Tak, jeśli twierdzisz, że określona rzecz istnieje w tym świecie, wystarczy po prostu ją wskazać, lecz jeśli twierdzisz, że ona nie istnieje, jeśli zaprzeczasz jej istnieniu, musisz dokładnie zbadać cały świat, by to wykazać, ponieważ tylko wtedy zaprzeczenie może zostać udowodnione. W konsekwencji tego niewierni zaprzeczający prawdzie podobni są ludziom rozwiązującym jakiś problem, przeciskającym się przez wąski otwór lub przeskakującym przez rów; nie czyni żadnej różnicy, czy taki człowiek jest jeden, czy będzie ich tysiąc, ponieważ i tak żaden z nich nie będzie mógł pomóc drugiemu.
Lecz ponieważ ci, którzy potwierdzają prawdę, patrzą na sedno sprawy i na rzeczywistą sytuację, ich twierdzenia jednoczą się, a siła każdego z nich łączy się z siłą pozostałych i wspiera je. Przypomina to podnoszenie wielkiego głazu: im więcej rąk w nim uczestniczy, tym większą mają siłę i tym łatwiejsze staje się to zadanie.
NOTATKA SIÓDMA
O, wy nędzni pseudopatrioci, którzy tak gorąco zachęcacie muzułmanów do tego, by wzięli w objęcia ten świat, którzy na siłę prowadzicie ich ku przemysłowi i rozwojowi Europy! Uważajcie, byście nie zerwali więzi, które łączą ludzi spośród naszego narodu z ich religią! Jeśli poprzez nierozumne i ślepe naśladowanie Europejczyków zniszczycie i zdepczecie owe więzi, bezbożni staną się szkodliwi dla życia społecznego jak śmiertelna trucizna, ponieważ sumienie tego, kto odstępuje od wiary, jest całkowicie zepsute, a dla życia wspólnoty staje się trucizną. Z tego powodu zgodnie z nauką o podstawowych zasadach religii mówimy: "Ten, kto odstępuje od islamu, traci prawo do życia, podczas gdy niewierny, jeśli należy do mniejszości, którym została zapewniona ochrona, lub jeśli czyni pokój, ma prawo do życia"; jest to jedna z zasad prawa szari'a. Co więcej, zgodnie z poglądami szkoły hanafickiej, świadectwo niewiernego jest możliwe do przyjęcia, podczas gdy świadectwo tego, kto zbłądził z drogi prawa szariatu, jest odrzucane, ponieważ jest on człowiekiem wiarołomnym.
O, nędzny grzeszniku, który zboczyłeś z drogi prawa szari'a! Nie patrz na mnogość rozpustnych i tych, którzy zostali oszukani, nie mów: "Większość ludzi myśli tak jak ja!" Ludzie zepsuci nie chcą wziąć w objęcia zepsucia, raczej upadają w nie i nie mogą się z niego wyzwolić. Nie ma żadnego grzesznika, który nie chciałby być człowiekiem prawym, który nie chciałby, by jego przełożony i zwierzchnik stał się człowiekiem pobożnym. Co innego, jeśli - szukam schronienia u Boga! - jego sumienie jest zepsute przez odszczepieństwo, a on sam, niczym jadowity wąż, czerpie przyjemność z trucicielstwa.
O, obłąkana głowo! O, zepsute serce! Czy przypuszczacie, że muzułmanie nie kochają tego świata, że nie myślą o ubóstwie, w którym się znaleźli, że potrzebują napomnienia, by nie zapomnieli o swoim udziale w tym świecie?
Wasze przypuszczenia są fałszywe, a wasze domysły błędne. To wzrastająca chciwość muzułmanów jest powodem, z którego popadają oni w biedę, ponieważ dla muzułmanina chciwość zawsze będzie skutkowała stratą i ubóstwem. Powiedzenie: Chciwiec naraża się na stratę i rozczarowanie stało się przysłowiem.
Tak, wiele rzeczy wzywa człowieka do spraw tego świata i prowadzi go ku nim, jak jego dusza, jej żądze i potrzeby, jak jego zmysły i uczucia, Szatan, pozorny urok tego świata czy wreszcie wam podobni, fałszywi przyjaciele. Tymczasem tych, którzy wzywają do długotrwałego, wiecznego życia ostatecznego, jest niewielu. Jeśli choć w najdrobniejszym stopniu jesteście patriotami tego narodu, jeśli wysokie aspiracje, którymi się przechwalacie, nie są kłamstwem, powinniście pomóc owym nielicznym, którzy wzywają do życia wiecznego, ponieważ jeśli uciszycie ich, a pomożecie większości, przyjdziecie z pomocą Szatanowi!
Czy sądzicie, że nędza, w jakiej pozostaje nasz naród, jest wynikiem religijnej ascezy lub lenistwa wynikającego z wyrzeczenia się spraw tego świata? Jesteście w błędzie, jeśli tak przypuszczacie. Czyż nie widzicie, że narody, nad którymi zapanowała Europa - takie jak Chińczycy, jak bramini i zoroastryjczycy z Indii, jak ludy Czarnej Afryki - są biedniejsze od nas? Czyż nie widzicie, że w rękach muzułmanów nie pozostało nic prócz najbardziej podstawowych środków potrzebnych do utrzymania się przy życiu? Reszta została skradziona lub skonfiskowana przez niewiernych tyranów Europy bądź przez hipokrytów z Azji.
Możecie być pewni, że jeśli zamiarem ukrytym w waszym prowadzeniu ludzi siłą ku zdegenerowanej cywilizacji jest zaprowadzenie w kraju prawa i porządku lub ułatwienie zarządzania nim, jesteście w błędzie i sprowadzacie ludzi na złą drogę. Znacznie trudniej rządzić setką nikczemnych ludzi, których wiara jest wstrząśnięta, a moralność zepsuta, znacznie trudniej jest utrzymać bezpieczeństwo publiczne wśród nich, niż rządzić tysiącami sprawiedliwych.
Zatem, zgodnie z tymi zasadami, ludzie islamu nie potrzebują zachęcania i prowadzenia ich do spraw tego świata i do chciwości. W ten sposób nie można zapewnić rozwoju ani porządku w społeczeństwie. Muzułmanie potrzebują raczej uporządkowania warunków ich pracy, potrzebują ustanowienia bezpieczeństwa i zaprowadzenia zasad dotyczących wzajemnego zachęcania się do współdziałania. To, co zaspokoi ich potrzeby, może być przyniesione tylko poprzez święte nakazy wiary, bogobojność i mocne uchwycenie się religii islamu.
NOTATKA ÓSMA
O, bezczynny człowieku, który nie jesteś świadom przyjemności wynikającej z wysiłku i szczęścia wynikającego z wykonanej pracy! Wiedz, że w Swej nieskończonej szczodrości Wszechmocny Bóg umieścił w pracy nagrodę za jej wykonywanie, zawarł gażę pobieraną za pracę wewnątrz pracy jako takiej. Jest tak, ponieważ przy wykonywaniu określonych obowiązków (co nazywamy spełnianiem rozkazu Stwórcy), zwierzęta, a nawet - patrząc na tę sprawę z pewnego punktu widzenia - stworzenia nieożywione odpowiadają na przemożny rozkaz z całkowitym zapałem i czerpią z tego pewnego rodzaju przyjemność. Wszystko od pszczół, much i kurczaków aż do słońca i księżyca wykonuje swoje obowiązki z całkowitą przyjemnością. Oznacza to, że wykonują swoją pracę doskonale, ponieważ znajdują w niej radość, choć nie myślą o wynikach swojej pracy, jako że nie posiadają inteligencji.
Jeśli zapytasz: "Istoty żywe mają zdolność odczuwania przyjemności, lecz w jaki sposób stworzenia nieożywione mogą doświadczać przyjemności i zapału?",
Odpowiem: Stworzenia nieożywione pragną osiągnięcia pewnej pozycji i rangi, poszukują doskonałości, piękna i porządku nie na własny rachunek, lecz poprzez Najpiękniejsze Imiona Boże, które się w nich przejawiają. Stają się rozświetlone i rozwijają się, ponieważ poprzez wykonywanie obowiązków wynikających z ich natury stają się podobne zwierciadłom, w których odbijają się Najpiękniejsze Imiona Tego, Który jest Światłem nad światłościami.
Na przykład jeśli kropla wody lub odłamek szkła, choć same w sobie są nieważne i pozbawione światła, zwrócą swoje czyste serca ku słońcu, staną się tronami dla słońca i uśmiechną się do ciebie. Podobnie cząsteczki i stworzenia, które są niby zwierciadła pod względem swoich obowiązków wobec Najpiękniejszych Imion Tego, Któremu należy się wszelka chwała, do Którego należą całkowite piękno i doskonałość, wznoszą się od bardzo niskiej pozycji do wielce wyniosłego stopnia przejawu owych Imion i lśnią niczym kropla wody lub fragment szkła, kiedy pada na nie blask słońca. Ponieważ wznoszą się do świetlanej i wzniosłej godności dzięki cnotom wynikającym z ich obowiązków, można powiedzieć, że - na ile to możliwe i na ile mają one zdolność doznawania przyjemności, to znaczy, na ile mają udział w życiu wszystkich stworzeń - wypełniają swoje obowiązki z całkowitą przyjemnością.
Pomyśl o swoich członkach i uczuciach jako o jasnym dowodzie przyjemności, jaką daje wypełnianie obowiązków. Każdy z twoich narządów doznaje różnych przyjemności, wypełniając obowiązki związane z przetrwaniem twoim - jako jednego człowieka - i całej rasy ludzkiej. Owe obowiązki jako takie są dla nich środkami do osiągnięcia przyjemności, a zaniechanie swoich obowiązków jest dla każdej części twego ciała rodzajem cierpienia.
Kolejnym jasnym dowodem są poświęcenie i odwaga, które przejawiają się w wykonywaniu obowiązków przez zwierzęta takie, jak koguty i kury. Kogut nawet jeśli jest głodny, daje pierwszeństwo kurom, zwołując je do jedzenia. Sam nie dziobie pożywienia, lecz pozwala kurom, by to robiły. To jasne, że odczuwa przyjemność, radość i dumę z wykonania obowiązku, a to oznacza, że daje mu ono większą przyjemność niż jedzenie. Kura poświęci swoje życie dla kurczaków, rzucając się na psa, pozostanie też głodna, by one dostały ziarno. Oznacza to, że czerpie ze swoich obowiązków przyjemność, która przewyższa cierpienia głodu i męki towarzyszące śmierci.
Matki spośród zwierząt czerpią przyjemność z chronienia swoich młodych, co jest ich obowiązkiem, kiedy młode są jeszcze małe. Kiedy podrosną, kończy się obowiązek, a wraz z nim przyjemność; matki biją swoje potomstwo, by odebrać mu ziarna pożywienia. Jedynie obowiązki matek spośród ludzi trwają jeszcze pewien czas, ponieważ z powodu swojej słabości i bezsilności ludzie pod pewnym względem zawsze są dziećmi i zawsze potrzebują litości.
Zastanów się nad samcami i samicami różnych gatunków zwierząt, takimi jak kwoka i kogut, który postępuje jak pasterz, i zrozum, że nie wykonują one swoich obowiązków na własny rachunek, we własnym imieniu ani dla własnej doskonałości, ponieważ jeśli w trakcie wypełniania swych zadań muszą poświęcić własne życie, robią to. Spełniają swoje obowiązki raczej przez wzgląd na Najbardziej Szczodrego, darczyńcę wszystkich darów, Stwórcę, Któremu należy się wszelka chwała, Który zatrudnił je, by wykonywały określone obowiązki, w których wypełnianiu, przez Swe miłosierdzie, zawarł On przyjemność.
Dowód na to, że gaża jest częścią obowiązków jako takich, jest następujący:
Rośliny i drzewa odpowiadają na rozkazy Chwalebnego Stwórcy w sposób, który implikuje istnienie gorliwości i przyjemności. Aromatyczna woń, jaką roztaczają; fakt, że są one upiększone ozdobami, które
wabią oko kupującego; to, że poświęcają się dla swych pędów i owoców, dopóki same nie zgniją - to wszystko ukazuje temu, kto się im uważnie przyjrzy, że osiągają one przyjemność z posłuszeństwa Bożym rozkazom, mimo iż powodują one, że rośliny gniją i ulegają zniszczeniu.
Spójrz na drzewa owocowe takie, jak palma kokosowa która niesie na swej głowie tak wiele puszek z mlekiem, lub jak figowiec, proszący językiem zgodnym z jego naturą o najlepsze pożywienie podobne mleku ze skarbca miłosierdzia; drzewa owocowe otrzymują właściwe dla nich pożywienie i oddają je swoim owocom, podczas gdy same zadowalają się mętną wodą.
Również w nasionach jasno widoczne są ich pragnienia, przejawiające się w ich obowiązku kiełkowania i wypuszczania pędów. Jak ktoś uwięziony w ciasnej celi tęskni za wyjściem na otwartą przestrzeń lub do ogrodu, tak tęsknota i stan radości przejawiają się w nasionach i w nałożonym na nie obowiązku kiełkowania.
To z powodu owych tajemniczych reguł, które obowiązują w całym wszechświecie i nazywane są zwyczajem Boga, bezczynni i leniwi ludzie, żyjący w wygodach i dostatku, przeważnie cierpią większe nieszczęścia niż ci, którzy dokładają starań i pracują. Bezczynni zawsze uskarżają się na swe życie i chcą, by minęło one szybko, na oddawaniu się zabawie, natomiast ten, kto pracuje i dokłada starań, jest wdzięczny, wychwala Boga i nie chce, by jego życie szybko upłynęło. Ogólna zasada mówi: Człowiek żyjący w bezczynności i wygodzie użala się na swoje życie, podczas gdy pracowity jest wdzięczny. Również z tego powodu powiedzenie: "Łatwość leży w trudności, a trudność w łatwości" stało się przysłowiem.
Zaiste, jeśli starannie zbadamy stworzenia nieożywione, ujrzymy, że dzięki swoim słabo rozwiniętym, wewnętrznym zdolnościom i umiejętnościom rozwijającym się od teoretycznej możliwości do stanu faktycznego osiągają one stan podobny do wyżej wspomnianego zwyczaju Boga. Pokazuje to, że spełnianie właściwego dla nich obowiązku prowadzi do zapału i przyjemności. Jeśli stworzenie nieożywione uczestniczy w życiu ogółu istot, gorliwość jest jego udziałem; w przeciwnym razie należy ona do tego, co działa w imieniu tej istoty i nadzoruje ją. Można nawet powiedzieć, że kiedy subtelna, delikatna woda otrzymuje rozkaz, by zamarzła, spełnia go z tak potężnym zapałem, że może rozłupać na kawałki żelazo. Oznacza to, że gdy dociera do niej Boży rozkaz, mówiący: "Rozprzestrzeń się!", wyrażony językiem obniżenia temperatury wody w zamkniętym, żelaznym zbiorniku do wartości poniżej zera, woda poprzez swą wielką gorliwość przełamuje żelazo i rozbija ów zbiornik, stając się lodem.
Możesz wyciągnąć z tego przykładu analogie dotyczące każdej rzeczy; od obracającego się słońca i jego wędrówki aż po wirowanie, obracanie się i wibracje drobnych cząsteczek, podobnych tańczącym derwiszom, każda krzątanina i ruch we wszechświecie uruchamiane są poprzez prawo Bożego postanowienia, pochodzą z ręki Bożej wszechmocy i przejawiają się poprzez rozkaz Stwórcy, zawierający w sobie Bożą wolę, wiedzę i panowanie.
Każda cząsteczka, każde stworzenie i każda żywa istota przypominają żołnierza, który jest na różne sposoby związany ze wszystkimi oddziałami w wojsku i ma różne obowiązki wskazujące na każdy z tych oddziałów; wszystkie cząsteczki i istoty żywe podobne są takiemu żołnierzowi. Na przykład cząsteczka twojego oka pozostaje powiązana z komórkami oka, z okiem jako takim, z nerwami twarzowymi i z naczyniami krwionośnymi ciała, a także ma obowiązki wynikające z owych relacji i przynosi korzyści zgodne z owymi obowiązkami. Możesz porównać z owym żołnierzem i z ową cząsteczką oka każdą rzecz, zatem wszystkie rzeczy zaświadczają o istnieniu Wszechmocnego i Przedwiecznego, Którego istnienie jest niezbędne, na dwa sposoby:
Pierwszy: Poprzez wykonywanie obowiązków dalece przekraczających możliwości tych, którym zostały powierzone, wszystko zaświadcza istnienie Wszechmocnego.
Drugi: Poprzez działanie zgodne z prawami, które ukształtowały porządek świata, oraz z zasadami, które powodują, że wszystkie istoty pozostają w wiecznej równowadze, każda rzecz świadczy o Wszechwiedzącym i Wszechmocnym. Jest tak, ponieważ rzeczy pozbawione życia, jak cząsteczki, i maleńkie zwierzęta, jak pszczoły, nie mogą wiedzieć o tym porządku i równowadze, które są delikatnymi kwestiami Księgi Jasnej. Jak pozbawiona życia cząsteczka lub maleńka pszczoła mogłyby przeczytać równie delikatne, co doniosłe kwestie Księgi Jasnej, będącej w ręku Tego, Któremu należy się wszelka chwała, Który otwiera, zamyka i zbiera wszelkie poziomy niebios, jakby były one kartkami notatnika? Jeśli szaleńczo przypuszczasz, że cząsteczka posiada oko zdolne do przeczytania pięknych liter owej Księgi, spróbuj obalić świadectwo, które składa owa cząsteczka!
Tak, Wszechmocny Stwórca zebrał zasady Księgi Jasnej w najpiękniejszej formie i streścił je, a by zaspokoić właściwą każdej rzeczy potrzebę odczuwania przyjemności, umieścił je w istotach, które stworzył. Jeśli każda rzecz poprzez swoje działanie osiąga właściwą dla niej
przyjemność, odpowiadającą właściwej dla niej potrzebie, nieświadomie postępuje zgodnie z zasadami Księgi Jasnej. Na przykład drobny komar przychodzi na świat z kłujką, wylatuje ze swojego domu i bez wahania atakuje twarz człowieka, uderza w nią swą długą laską, powodując, że tryska z niej woda życia, którą pije. Unikając wymierzonych w niego ciosów, demonstruje zręczność godną wyszkolonego wojownika. Któż nauczył owo drobne, niedoświadczone, nowo narodzone stworzenie nauki o wojnie i sztuki wydobywania wody? Gdzie ono się tego nauczyło? Ja, ten nieszczęsny Said, wyznaję, że jeśli byłbym na miejscu komara z jego kłujką, mógłbym nauczyć się owej taktyki ataku i ucieczki, owej sztuki wydobywania wody, jedynie po wielce długim przeszkoleniu i zdobyciu dużego doświadczenia.
Porównaj z komarem zwierzęta takie jak natchniona pszczoła, jak pająk, jak słowik, który wije swe gniazdo jak człowiek splata pończochę, a później w ten sam sposób porównaj rośliny z owymi zwierzętami. Tak, Ten, Który jest bezgranicznie Szczodry (niech Jego chwała będzie wywyższona!) nadał każdej żywej istocie status pisany piórem przyjemności i atramentem potrzeb, a wraz z nim umieścił w każdym stworzeniu wytyczne Jego twórczych rozkazów i spis treści obowiązków owego stworzenia. Spójrz, jak Wszechmądry i Chwalebny wypisał na pokwitowaniu liczbę obowiązków pszczoły, wynikających z zasad Księgi Jasnej, a następnie umieścił owo pokwitowanie w szkatułce wewnątrz pszczelej głowy. Kluczem do tej szkatułki jest przyjemność właściwa pracowitej pszczole. Tym kluczem pszczoła otwiera szkatułkę, czyta swoje wytyczne, pojmuje rozkazy, i działa, głosząc znaczenie wersetów:
eśli wysłuchałeś całej Notatki Ósmej i całkowicie ją zrozumiałeś, dzięki intuicji płynącej z wiary pojmiesz jedno ze znaczeń wersetu:
jedną spośród prawd wersetu:
jedną spośród zasad wersetu:
jedną spośród kwestii wersetu:
NOTATKA DZIEWIĄTA
Wiedz, że wśród ludzi proroctwo jest streszczeniem i fundamentem dobra człowieka i jego doskonałości, religia prawdziwa jest spisem treści pomyślności i szczęścia, a wiara jest czystym, niedoścignionym dobrem. Jako że w tym świecie widoczne są lśniące piękno, rozległe i wyniosłe dobro, oczywista prawda i najwyższa doskonałość, niewątpliwie prawda i rzeczywistość znajdują się w posłannictwie i w rękach proroków, podczas gdy zło, zbłądzenie i strata są z tymi, którzy sprzeciwiają się prorokom.
Spośród tysięcy zalet oddawania czci Bogu, rozważmy jedynie następującą: Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jednoczy serca tych, którzy potwierdzają jedność Boga w modlitwach świątecznych i piątkowych, a także w aktach czci wykonywanych w zgromadzeniu. Sprawia, że ich języki wspólnie wypowiadają jedno zdanie, przez co jeden człowiek odpowiada na majestatyczne wezwanie Przedwiecznego, Który jako Jedyny zasługuje na oddawanie Mu czci, poprzez błagania i inwokacje, wypowiadane głosem niezliczonych serc i języków. Każda z tych próśb i inwokacji wzmacnia inne, wspiera inne, a wszystkie łączą się przed obliczem Przedwiecznego, Któremu należą się wszelkie akty kultu, jakby cała Ziemia ze wszystkimi jej krainami wypowiadała owe inwokacje i ofiarowywała błagania, jakby Ziemia ze wszystkimi swoimi strefami klimatycznymi była posłuszna rozkazowi:
tóry z ogromną chwałą został objawiony spoza niebios. Poprzez tajemnicę owego zjedno czenia, poprzez cnotę bezmiernej czci, człowiek, owa maleńka i bezsilna istota, która wśród wszechświata jest jak cząsteczka, staje się umiłowanym sługą Stwórcy niebios i ziemi, Jego namiestnikiem na ziemi, tym, który nią włada, naczelnikiem nad wszystkimi zwierzętami, przyczyną i celem stworzenia świata.
Tak, jeśli głosy setek milionów ludzi oświadczają: "Bóg jest Największy!" po każdej z pięciu modlitw obowiązkowych, a zwłaszcza podczas modlitw świątecznych, jednocząc się w świecie oczywistym tak, jak robią to w świecie tego, co niewidzialne, cała Ziemia staje się jedną wielką istotą ludzką. Jako że słowa "Bóg jest Największy!" Ziemia wypowiada potężnym głosem, odpowiednim do jej własnej wielkości, oświadczenie "Bóg jest Największy!", które w tej samej chwili jednym głosem wypowiadają wierzący w jedność Boga, staje się potężnym wyznaniem: "Bóg jest Największy!", jakie wypowiada kula ziemska. Kiedy świat islamu wypowiada swoje inwokacje i wychwalania, Ziemia jest jak wstrząśnięta wielkim trzęsieniem. Obwieszczając wraz ze swoimi krainami i strefami klimatycznymi: "Bóg jest Największy!", czyni to zgodnie ze swą intencją - czystym sercem, jakim jest Ka'ba, wyznaczająca kierunek modlitwy, wypowiadaniem słów: "Bóg jest Największy!" przez język Góry Arafat w ustach Mekki, a owo jedno zdanie nabiera kształtu w powietrzu wydychanym przez wszystkie podobne jaskiniom usta wiernych we wszystkich częściach Ziemi. Jak echo słów "Bóg jest Największy!" powołuje do życia kolejne powtórzenia owej frazy, tak recytowanie tej przyjmowanej przez Boga inwokacji powoduje, że niebiosa rozbrzmiewają nią niby biciem dzwonów, a ów dźwięk to wznosi się, to opada w pośrednich królestwach.
Wychwalamy i głosimy wielkość Tego, Któremu należy się wszelka chwała, tyle razy, ile jest wszelkich cząsteczek na ziemi, wychwalamy Tego, Który uczynił ziemię padającą przez Nim na twarz i oddającą Mu cześć, głoszącą Jego chwałę i wyniosłość, Który uczynił ją meczetem dla Jego sług i kołyską dla Jego stworzeń. Wychwalamy Go tyle razy, ile jest wszystkich Jego stworzeń, wychwalamy Tego, Który uczynił nas członkami wspólnoty Jego Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który nauczył nas oddawania czci naszemu Panu we właściwy sposób.
NOTATKA DZIESIĄTA
O, niedbały i zagmatwany w swych poczynaniach Saidzie! Wiedz, że jeśli chcesz dotrzeć do światła poznania Boga, spojrzeć na nie, zobaczyć jego przejawy w zwierciadłach znaków i świadków, ujrzeć jego świadectwa i dowody, nie powinieneś badać go palcami krytyki. Nie powinieneś krytycznie badać każdego światła, jakie przechodzi przez ciebie, jakie pojawia się w twoim sercu czy objawia się twemu umysłowi, ani ganić go ręką niezdecydowania. Nie wyciągaj swej dłoni, by uchwycić światło,
które ci się objawia! Raczej odstąp od rzeczy, które powodują niedbałość, zwróć się ku światłu i czekaj, ponieważ zaobserwowałeś, że świadectwa i dowody wiedzy o Bogu są trojakiego rodzaju:
Pierwszy rodzaj jest jak woda, która jest widoczna i można jej dotknąć, lecz nie można utrzymać jej w palcach. Jeśli chodzi o świadectwa i dowody tego rodzaju, by je poczuć, trzeba zanurzyć się w nich, odrywając się od złudzeń; nie można ich dostrzec za pomocą palców krytyki. Jeśli tego spróbujemy, odpłyną i będą dla nas stracone. Palce nie mogą stać się miejscem zamieszkania dla wody życia!
Drugi rodzaj jest jak powietrze, które można poczuć, ale nie można ani zauważyć go, ani dotknąć. Powinieneś zwrócić ku niemu swoją twarz, usta i duszę, wystawiając się na powiew miłosierdzia. Nie wyciągaj jednak ku niemu ręki krytyki, ponieważ nie będziesz w stanie go uchwycić. Niech oddycha nim twoja dusza. Jeśli spojrzysz na owe dowody okiem niezdecydowania, jeśli położysz na nich ręce poprzez krytykowanie ich, uciekną i odejdą od ciebie. Twoje ręce nie staną się miejscem ich zamieszkania; one nigdy nie byłyby z tego zadowolone!
Jeśli chodzi o rodzaj trzeci, to jest on jak światło, które jest widoczne, lecz nie można ani dotknąć go, ani przytrzymać. Powinieneś wystawić się na światło, spojrzeć na nie oczami serca i wzrokiem twej duszy, zwrócić ku niemu spojrzenie i czekać. Być może przyjdzie do ciebie, jeśli samo się na to zgodzi. Światła nie można przytrzymać w dłoni ani nie można wytropić go palcami; można doścignąć je jedynie dzięki światłu wnikliwości i intuicji. Jeśli wyciągniesz swą zachłanną, cielesną rękę i będziesz próbował zważyć światło na szalach materialnej wagi, nawet jeśli nie zgasisz go, skryje się przed tobą. Jak światło tego rodzaju nie zgodzi się na uwięzienie go w jakimkolwiek przedmiocie, tak nie może zostać niczym ograniczone ani nie uzna zwartej materii za swego pana i władcę.
NOTATKA JEDENASTA
Wiedz, że w sposobie, w jaki wyraża się Koran, który jest Księgą cudownej wystawy, zawiera się tak wiele życzliwości i współczucia, ponieważ tymi, do których zwraca się ta Księga, są zwykli ludzie. By pochlebić ich prostym umysłom, Koran wielokrotnie mówi o znakach wypisanych na obliczach niebios i ziemi, ponieważ ich wzrok nie dosięga tego, co piękne. Koran ułatwia czytanie owych wielkich liter, na przykład poprzez naukę o znakach, które są wyraźnie widoczne i łatwe do odczytania, jak stworzenie niebios i ziemi czy deszcz, który uczyniono
spadającym z nieba i powodującym wzrastanie życia na ziemi. Rzadko kieruje uwagę ku delikatnym znakom, zapisanym małymi literami, które są zawarte pośród wielkich, ponieważ wówczas zwykli ludzie mieliby trudności z ich odczytaniem.
W stylu Koranu widzimy elokwencję, potoczystość i naturalność, przez co jest on jak hafiz, gdy recytuje wersety zapisane piórem Bożej wszechmocy na stronicach wszechświata. Jest tak, jakby Koran recytował księgę wszechświata i wyrażał słowami jego porządek, jakby odczytywał atrybuty Przedwiecznego snycerza i spisywał Jego dzieła i uczynki. Jeśli chcesz ujrzeć tę elokwencję wysławiania się, uczyń swe serce świadomym i uważnym i posłuchaj takich dekretów, jakimi są sura 'Amma czy werset:
NOTATKA DWUNASTA
O, moi przyjaciele, którzy słuchacie tych notatek! Powinniście wiedzieć, że powodem, dla którego niekiedy spisuję modlitwy mojego serca, jego błagania i suplikacje kierowane do mojego Pana, które powinny pozostać tajemnicą, jest prośba, by Bóg w Swym miłosierdziu zechciał przyjąć słowa, które zapisuję, kiedy śmierć uciszy mój język. Tak, skrucha i żal za grzechy wyrażane moim językiem, którego życie jest krótkie, nie wystarczą, bym odpokutował moje niezliczone grzechy. Język pisma jest trwały (przynajmniej w pewnym stopniu) i bardziej skuteczny. Trzynaście lat temu, kiedy na skutek burzy w mojej duszy śmiech starego Saida przemienił się w płacz nowego Saida - a było to w czasie, kiedy zbudziłem się ze snu nieuwagi właściwej młodości o poranku dojrzałego wieku - spisałem owe błagania i suplikacje w języku arabskim. Znaczenie części z nich jest następujące:
O, mój Litościwy Panie i Szczodry Stwórco! Z powodu błędnych wyborów, jakie dokonałem, moje życie i moja młodość są stracone i odeszły, a wszystkim, co pozostało mi jako ich owoce, są ciężkie grzechy, przygniatający smutek oraz wątpliwości właściwe zbłądzeniu. Z tym ciężkim
brzemieniem i z chorym sercem zbliżam się do grobu, by spotkać się ze swą hańbą. Jak moi przyjaciele, rówieśnicy i krewni, którzy odeszli, tak i ja, nie zbaczając w lewo ni w prawo, mimo woli pochodzę do drzwi grobu.
Grób jest pierwszym miejscem postoju na drodze wiodącej z ulotnego królestwa tego świata do niekończącej się rozłąki i do całej wieczności, jest pierwszymi drzwiami, które otwierają się na rozłąkę i wieczność. Jednak choć jestem przywiązany do królestwa tego świata, choć jestem przez nie urzeczony, zrozumiałem z całkowitą pewnością, że jest ono przemijające i umrze, zginie i odejdzie. Jak można zaobserwować, stworzenia podróżują przez to królestwo konwój za konwojem i przepadają. Ten świat jest niezmiernie okrutny i zdradliwy, zwłaszcza dla takich jak ja, których dusze nakazują zło. Za jedną przyjemność zadaje tysiąc cierpień, za jedno winogrono wymierza setkę klapsów.
O, mój Litościwy Panie i Szczodry Stwórco! Jak mówiłem: "Wszystko, co nadchodzi, jest bliskie", tak teraz widzę, że wkrótce wdzieję całun, wstąpię na mary, poproszę przyjaciół o wybaczenie. Zbliżając się do grobu, wołam do pałacu Twego miłosierdzia niemym językiem mych zwłok i wyraźnym językiem mej duszy: "Łaski! Łaski! O, Najbardziej Łaskawy! O, Najbardziej Łagodny! Uratuj mnie od hańby moich grzechów!"
Teraz, kiedy dotarłem do krawędzi mojego grobu, staję przed moimi zwłokami, a następnie wyciągam się obok nich. Unosząc głowę ku pałacowi Twego miłosierdzia, krzyczę błagalnie, ze wszystkich sił: "Łaski! Łaski! O, Najbardziej Łagodny! O, Najbardziej Łaskawy! Uwolnij mnie od ciężkiego brzemienia moich grzechów!"
Teraz, kiedy owinięty w całun zstąpiłem do grobu, a ci, którzy przyszli, by wysłać mnie w tę drogę, zostawili mnie samego i odeszli, wyczekuję Twego przebaczenia i Twego miłosierdzia. Widzę wyraźnie, że nie ma innego miejsca schronienia, jak tylko u Ciebie, i nie ma wspomożenia poza Twoim wspomożeniem. Z całych sił krzyczę w szkaradną twarz grzechu, który jest barbarzyńskim buntem przeciwko Bogu, krzyczę w ciasnocie miejsca, w którym jestem:
"Łaski! Łaski! O, Najbardziej Miłosierny! O, Najbardziej Łagodny! O, Najbardziej Łaskawy! O, Sprawiedliwy Sędzio! Uwolnij mnie od towarzystwa moich szpetnych grzechów! Rozszerz dla mnie miejsce, w którym jestem! Mój Boże, mój ratunek jest w Twoim miłosierdziu, w umiłowanym
przez Ciebie, zesłanym jako miłosierdzie dla wszystkich światów, by stał się sposobem na zdobycie Twego miłosierdzia. Nie skarżę się na Ciebie, lecz na swą duszę i na mój obecny stan.
O, mój Szczodry Stwórco i Litościwy Panie! Twoje stworzenie, twój sługa zwany Saidem jest buntownikiem, jest bezsilny, nieuważny, nieświadomy, schorowany i nikczemny, jest grzesznikiem, zestarzał się, jest złoczyńcą, jest podobny zbiegłemu niewolnikowi, lecz czterdzieści lat później pokutował i pragnie powrócić do Twego pałacu. Szuka schronienia w Twoim miłosierdziu i wyznaje swe nieprzeliczone grzechy i błędy. Cierpiąc z powodu wątpliwości i wszelkiego rodzaju nieszczęść, błaga Cię i doprasza się zmiłowania. Przyjmij go w Swym doskonałym miłosierdziu, przebacz mu i zmiłuj się nad nim - to Ci przystoi, ponieważ Ty jesteś Najbardziej Miłosiernym spośród miłosiernych. Jeśli mu nie przebaczysz, do czyich drzwi miałby się zbliżyć, skoro tu, gdzie jest, nie ma żadnych innych drzwi? Prócz Ciebie nie ma żadnego innego pana, którego sąd mógłby przynieść ratunek. Nic prócz Ciebie nie jest godne czci i w niczym innym nie można znaleźć schronienia".
Nie ma innego boga jak tylko Ty, Który nie masz towarzysza! Niech moimi ostatnimi słowami na tym świecie i pierwszymi słowami w życiu ostatecznym i w grobie będą: "Zaświadczam, że nie ma bóstwa oprócz Boga Jedynego i zaświadczam, że Muhammad jest Posłańcem Boga - oby Bóg, Który jest Wyniosły ponad wszystko, pobłogosławił go i obdarzył pokojem".
NOTATKA TRZYNASTA,
składająca się z pięciu Kwestii, które stały się przyczyną zamieszania
Kwestia Pierwsza
Chociaż ci, którzy dokładają starań na drodze prawdy, powinni myśleć jedynie o własnych obowiązkach, myślą o tych, które dotyczą jedy nie Wszechmocnego Boga, opierają na nich swe działania i popadają w błąd. W dziele Adab ad-din ła ad-dunja jest napisane, że pewnego razu Szatan kusił Jezusa (niech będzie z nim pokój), mówiąc: "Skoro mówisz, że wyznaczona godzina śmierci, jak wszystko, jest dokładnie określona przez Boży rozkaz, rzuć się z tego wysokiego miejsca, a zobaczysz, że umrzesz". Jezus (niech będzie z nim pokój) odpowiedział: Bóg poddaje próbie Swoje sługi, lecz sługa nie może poddać próbie jego Pana, co oznacza:
Wszechmocny Bóg poddaje próbie Swojego sługę, mówiąc do niego: "Jeśli ty zrobisz to, ja zrobię tamto. Dalej, spójrz, czy jesteś w stanie to uczynić". Jednak sługa nie ma ani prawa, ani mocy wystarczającej do tego, by poddać próbie Wszechmocnego Boga i powiedzieć: "Jeśli zrobię to, czy Ty zrobisz tamto?" Taka postawa, jakby poddająca panowanie Wszechmocnego Boga próbie czy egzaminowi, jest złym postępkiem, sprzecznym z należną Mu czcią i z tym, że człowiek jest niewolnikiem Boga. Skoro tak jest, człowiek powinien robić to, co należy do jego obowiązków i nie mieszać się do spraw Wszechmocnego Boga.
Dobrze wiadomo, że kiedy jeden z bohaterów islamu, szach Chorezmu Dżalal ad-Din, który wiele razy pokonał wojska Czyngis-chana, wyruszał na wojnę, jego ministrowie i stronnicy powiedzieli mu: "Będziesz zwycięski, Wszechmocny Bóg uczyni cię zwycięzcą". Odpowiedział: "Bóg przez Swój rozkaz nałożył na mnie obowiązek działania na drodze dżihadu. Nie wtrącam się do spraw Boga. Uczynienie nas zwycięzcami lub zwyciężonymi to Jego sprawa". Ponieważ w ten sposób pojął tajemnicę całkowitego poddania się woli Boga, przy wielu okazjach odnosił zdumiewające zwycięstwa.
Przy wykonywaniu uczynków nadobowiązkowych człowiek nie powinien myśleć o ich skutkach, które należą do Wszechmocnego Boga. Jako przykład dla niektórych z naszych braci można podać sytuację, w której ludzie przyjmują Traktaty Światła, co rozpala w nich zapał i sprawia, że zwiększają oni swoje wysiłki, jednak wtedy, gdy nie słuchają ich inni, słabi spośród nich stają się zdeprawowani, a ich zapał nieco się zmniejsza. Tymczasem Szlachetny Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który był prawdziwym mistrzem dla wiernych, przywódcą w każdym rozumieniu tego słowa i doskonałym przewodnikiem, przyjął jako bezwarunkową wskazówkę dla siebie Boże zarządzenie:
gdy ludzie próbowali go powstrzymać i nie słuchali go, dążył do tego, by głosić Boże przesłanie, dokładając jeszcze więcej starań i z jeszcze większą gorliwością, ponieważ - zgodnie z wersetem:
zrozumiał, że uczynienie ludzi słuchającymi i poprowadzenie ich drogą prostą jest sprawą Wszechmocnego Boga. Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) nie wtrącał się do spraw Boga.
A zatem, bracia moi! Nie powinniście być nadgorliwi ani przez opieranie swoich działań na tym, co was nie dotyczy, ani poprzez zajmowanie takiego stanowiska, jakbyście poddawali próbie waszego Stwórcę!
Kwestia Druga
Oddawanie czci Bogu i bycie Jego sługą wskazuje na rozkaz Boga i na Jego zadowolenie. Powodem oddawania czci jest Boży rozkaz, a wynikiem aktów kultu - zadowolenie Boga. Owoce aktów czci i korzyści z nich płynące wskazują na życie ostateczne. Jednak dopóki korzyści tego świata i wynikające z nich owoce nie są podstawowym powodem aktów czci, a intencją wiernego nie jest zabieganie o nie, nie stoją one w sprzeczności z oddawaniem czci Bogu, raczej zachęcają słabych i czynią ich skłonnymi do wykonywania aktów kultu. Jeśli jednak owe owoce i korzyści staną się choćby częściową przyczyną 'ibadat, inwokacji (ar. łirt) czy zikr, częściowo unieważniają akty czci. Zaiste, sprawia to, że chwalebne inwokacje stają się bezowocne i nie dają żadnych efektów.
Zatem ci, którzy nie rozumieją owej tajemnicy, recytują - przykładowo - Ałrad Qudsijja Szejka Naqszbandiego, co przynosi sto korzyści i zasług, lub Dżałszan al-Kabir, co przynosi ich tysiąc, czyniąc niektóre z owych korzyści swoją główną intencją. Wówczas nie otrzymują owych korzyści, nie otrzymają ich w przyszłości i nie zasługują na to, by je otrzymać, ponieważ korzyści nie mogą być przyczyną inwokacji, same w sobie nie mogą być intencją ani też nie można uganiać się za nimi, jako że można ich dostąpić jedynie wtedy, kiedy nie zabiega się o nie - są wówczas wynikiem szczerze wypowiadanych inwokacji i łaską od Boga. Jeśli zaś zakłada się ich osiągnięcie, w pewnym stopniu niszczy to szczerość intencji. Zaiste, wówczas inwokacje przestają być aktami czci i tracą całą wartość. Pozostaje jednak jedna kwestia, zgodnie z którą słabi ludzie potrzebują czegoś, co zachęci ich do recytowania chwalebnych inwokacji. Jeśli myślą o korzyściach i recytują owe suplikacje z zapałem, dla zdobycia miłosierdzia Boga i z myślą o życiu ostatecznym, nie powoduje to żadnej szkody, a ich uczynki nawet wtedy są przyjmowane. Jednak ponieważ ten przejaw mądrości nie został
zrozumiany, wielu ludzi popada w zwątpienie, a nawet zaczynają oni zaprzeczać istnieniu korzyści (choć opowiadali o nich ludzie, którzy byli "biegunami duchowości", a także sprawiedliwi spośród pokoleń, które przeminęły), kiedy ich nie osiągają.
Kwestia Trzecia
Szczęśliwy jest ten, kto zna własne granice i nie przekracza ich.
Słońce przejawia się w różnych rzeczach, od odłamka szkła i kropli wody aż do sadzawki, oceanu, księżyca i planet. Każda z nich zawiera odbicie i obraz słońca zgodne ze zdolnościami danej rzeczy, i zna swoje ograniczenia. Odpowiednio do swojej zdolności, kropla wody mówi: "Jest we mnie odbicie słońca", lecz nie może powiedzieć: "Jestem takim samym zwierciadłem, jak ocean". Dokładnie w ten sam sposób ranga świętości ma swoje stopnie, zgodnie z różnorodnością przejawów Najpiękniejszych Imion Boga. Każde z Najpiękniejszych Imion ma swój przejaw podobny słońcu, od serca aż do Tronu Boga. Serce zatem również jest pewnego rodzaju tronem, jednak nie może powiedzieć: "Jestem jak Tron Boga".
Zatem ci, którzy niechętnie wykonują dobre uczynki i postępują z dumą, zamiast zdać sobie sprawę z własnej bezsilności, ubóstwa, win i wad, i błagalnie paść na twarz przed sądem Bożym, co jest podstawą aktów czci, uważają swe maleńkie serca za równe Tronowi Boga. Pomylili swą pozycję podobną kropli wody z pozycją świętych, podobną oceanowi. Skłaniają się przed tym, co zostało stworzone, przed fałszywymi przejawami, popadają w bezsensowne wychwalanie samych siebie, by uczynić samych siebie odpowiadającym owej wysokiej randze, i w ten sposób przyczyniają samym sobie wielu kłopotów.
W skrócie: Pewien hadis mówi:
Wszyscy zginą, z wyjątkiem tych, którzy wiedzą; ci, którzy wiedzą, zginą, z wyjątkiem tych, którzy działają; ci, którzy działają, zginą, z wyjątkiem tych, którzy mają szczerą intencję; a ci, którzy mają szczerą intencję, są w śmiertelnym niebezpieczeństwie.
Oznacza to, że jedynym środkiem ratunku i zbawienia jest szczerość intencji, a jej pozyskanie jest sprawą o największym znaczeniu. Naj drobniejsze dzieło dokonane ze szczerą intencją jest lepsze od całych ton uczynków spełnionych bez szczerości. Człowiek powinien zrozumieć, że tym, co daje szczerość intencji jego uczynkom, jest wykonywanie ich
z czystym sercem, ponieważ pochodzą one z Bożego rozkazu, a ich wynikiem będzie zadowolenie Boga, zaś nie powinien mieszać się w sprawy Boga Jedynego.
Szczerość intencji jest we wszystkim. Nawet odrobina szczerej miłości przewyższa tony "oficjalnej" miłości, która pragnie odpłaty. Niektórzy opisali ową szczerą miłość słowami: Nie chcę podarunku, wynagrodzenia, odpłaty ani nagrody za miłość, ponieważ miłość, która poszukuje wynagrodzenia, jest słaba, a jej życie krótkie. Szczera miłość została umieszczona w ludzkiej naturze i w naturze wszystkich matek. W matczynym współczuciu przejawia się prawdziwe znaczenie owej szczerej miłości. Świadectwem tego, że poprzez tajemnicę owego współczucia matki nie chcą ani nie żądają nagrody ani podarunków za ich miłość do dzieci, jest ich gotowość do poświęcenia dla dzieci życia, a nawet wiecznej szczęśliwości. Wszystkim, co posiada kwoka, jest jej życie, a jednak kwoka poświęciła własną głowę, by ocalić głowy swoich kurcząt przed szczękami psa - jak zaświadczył Husrev.
Kwestia Czwarta
Nie powinniśmy przyjmować darów, które przychodzą w rękach pozornych przyczyn lub (jak może się zdawać) jedynie z powodu tych pozornych przyczyn. Jeśli przyczyna taka, jak zwierzę lub drzewo, nie posiada własnej woli, jej dary pochodzą bezpośrednio od przyczyny, którą jest Wszechmocny Bóg. Pozorna przyczyna wypowiada słowa: "W Imię Boga!" właściwym dla niej językiem i daje owe dary tobie, więc ty również powiedz: "W Imię Boga!" i przyjmij je przez wzgląd na Jego miłosierdzie. Jeśli pozorna przyczyna posiada własną wolę, powinna powiedzieć: "W Imię Boga!", a wówczas możesz je przyjąć, w przeciwnym razie powinieneś je odrzucić. Oprócz swego wyraźnego znaczenia werset:
osiada również znaczenie, które można wywnioskować, a które mówi: "Nie przyjmujcie udziału w darach, które nie wspominają Prawdziwego darczyńcy i nie zostały dane w Jego Imię".
Ponieważ tak jest, zarówno ten, kto daje, jak i ten, kto otrzymuje, powinni powiedzieć: "W Imię Boga!" Jeśli ten, kto daje, nie wypowie tych słów, a ty jesteś potrzebującym, powiedz: "W Imię Boga!", ujrzyj nad
darczyńcą rękę Bożego miłosierdzia, ucałuj ją w podzięce i przyjmij od ofiarodawcy jego dar. Oznacza to, że powinniśmy patrzeć nie na dar, a na obdarowanie, zaś patrząc na obdarowanie, powinniśmy myśleć o Prawdziwym darczyńcy, gdyż już rozważania tego rodzaju są rodzajem podziękowań. Następnie, jeśli chcesz, ofiaruj swą modlitwę w intencji tego, kto stał się widocznym narzędziem woli Boga, ponieważ to przez jego ręce dar został przesłany do ciebie.
Tych, którzy oddają cześć pozornym przyczynom, zwodzą dwie rzeczy zachodzące razem lub istniejące razem (co nazywa się "powiązaniem"); ci ludzie przypuszczają, że owe dwie rzeczy są przyczynami dla siebie nawzajem. Ponadto, ponieważ nieistnienie jednej z tych rzeczy jest przyczyną nieistnienia daru, mniemają oni, że tak samo jej istnienie jest przyczyną zaistnienia daru. Ofiarowują więc podziękowanie i wdzięczność owej rzeczy, i w ten sposób popadają w błąd, ponieważ zaistnienie daru wynika z wszelkich koniecznych warunków i przygotowań, podczas gdy dar nie zaistnieje, jeśli nie zostanie spełniony choć jeden warunek jego zaistnienia.
Na przykład ktoś, kto nie otworzył śluzy w kanale, by nawodnić ogród, jest powodem i przyczyną wyschnięcia ogrodu i niezaistnienia jego darów. Jednak zaistnienie darów, jakie przynosi ten ogród, jest zależne od setek warunków oprócz obowiązków człowieka; dary są powoływane do życia poprzez Bożą wolę i wszechmoc, które są prawdziwą przyczyną. Zrozum więc, jak oczywisty jest błąd sofistów i w jakim błędzie są ci, którzy oddają cześć pozornym przyczynom!
Tak, "powiązanie" to jedna kwestia, a przyczyna to inna kwestia. Otrzymujesz dar, lecz intencja człowieka, który cię obdarował, była jedynie powiązana z darem, lecz nie była jego przyczyną. Przyczyną było Boże miłosierdzie. Jeśli ów człowiek nie zamierzałby obdarować cię, nie otrzymałbyś tego daru, a jego brak intencji byłby przyczyną, dla której dar nie zaistniał. Jednak w konsekwencji powyższej zasady pragnienie obdarowania nie może być przyczyną daru, może być jedynie jednym z setek warunków jego zaistnienia.
Na przykład niektórzy z uczniów Światła (jak Husrev czy Re'fet), którzy otrzymali dary Wszechmocnego Boga, pomylili "powiązanie" z przyczyną i byli nadmiernie wdzięczni swojemu mistrzowi. Jednak Wszechmocny Bóg połączył przyznany im dar, jakim były korzyści płynące z nauk Koranu, i dar nauczania, jaki przyznał ich mistrzowi, sprawiając zaistnienie "powiązania" między dwoma Swymi darami. Powiedzieli:
"Jeśli nasz mistrz nie przybyłby tutaj, nie otrzymalibyśmy tej nauki, zatem jego nauka jest przyczyną naszych korzyści", jednakże odpowiedziałem:
"Bracia! Dary, jakimi Wszechmocny Bóg obsypał was i mnie, przybyły razem. Przyczyną obu darów jest Boże miłosierdzie. Tak jak wy, ja również pewnego razu pomyliłem 'powiązanie' z przyczyną i byłem bardzo wdzięczny setkom wam podobnych uczniów Ruchu Światła, wyposażonych w diamentowe pióra. Mógłbym powiedzieć: 'Gdyby nie oni, jak na pół piśmienny nieszczęśnik taki jak ja miałby wykonywać swoją służbę?' Wtedy zrozumiałem, że po obdarowaniu was świętym darem poprzez pióro, Bóg obdarował mnie sukcesem w mej służbie. Dokonał 'powiązania' dwóch darów, z których żaden nie był przyczyną Drugiego. Nie dziękuję wam, lecz winszuję; wy również raczej módlcie się za mnie i winszujcie mi, niż bądźcie mi wdzięczni".
Tak, dzięki owej Kwestii Czwartej można zrozumieć, jak wiele stopni ma nieuwaga!
Kwestia Piąta
Tak jak błędem jest oddanie majątku całej wspólnoty jednemu człowiekowi, jak jeden człowiek źle uczyni, jeśli położy rękę na dobroczynnych fundacjach, należących do wspólnoty, tak samo nieodpowiednie zarówno dla wspólnoty, jak i dla jej przywódcy czy też mistrza, jest przypisywanie przywódcy lub mistrzowi wyników pracy całej wspólnoty, bądź też zaszczytów i zasług wynikających z jej dobrych uczynków. Takie postępowanie łechce jego egoizm i wspiera jego dumę. Chociaż jest tylko odźwiernym, we własnym mniemaniu jest królem. W ten sposób wyrządza zło samemu sobie. Zaiste, otwiera on drzwi do pewnego zamaskowanego rodzaju przydawania współtowarzyszy Bogu Jedynemu.
Tak, pułkownik nie może rościć sobie praw do łupu, zwycięstwa i sławy należnych pułkowi, który zdobył cytadelę. Mistrz i przewodnik duchowy nie powinien być uważany za źródło i początek wspólnoty, lecz powinien być znany jako ten, w którym odbijają się i przejawiają dobre czyny jej członków. Na przykład ciepło i światło docierają do ciebie za pośrednictwem zwierciadła. Byłoby szaleństwem, gdybyś zapomniał o istnieniu słońca i, poczytując lustro za źródło owego światła i ciepła, byłbyś wdzięczny jemu, zamiast być wdzięcznym słońcu. Zwierciadło powinno zostać zachowane, ponieważ jest miejscem, w którym przejawia się słońce. Dusza i serce przewodnika duchowego są jak zwierciadło; są miejscem, w którym odbija się blask bijący od Wszechmocnego
Boga. W odniesieniu do owego blasku, przewodnikowi nie należy przypisywać pozycji wyższej niż ta, która wynika z jego bycia narzędziem. Czasami nawet zdarza się, że mistrz uważany za źródło, w istocie nie jest ani źródłem blasku, ani miejscem jego przejawów. Jego uczeń uważa, że blask, który otrzymał jego mistrz, wynika bądź z czystości jego szczerej intencji, bądź z siły jego przywiązania lub ze skupienia się na tym, który jest mistrzem jego mistrza, bądź też w inny sposób pochodzi ze zwierciadła, jakim jest dusza mistrza. Podobnie jak w wyniku hipnozy, niektórzy ludzie otwierają okno na świat podobieństw poprzez uważane wpatrywanie się w lustro, w którym widzą dziwne i cudowne rzeczy, które jednak nie znajdują się w lustrze. Okno, które umożliwia im oglądanie owych rzeczy, otwiera się w ich wyobrażeniach dzięki temu, że skupiają uwagę na zwierciadle, lecz poza zwierciadłem. Oto, z jakiego powodu szczery uczeń może niekiedy osiągnąć wyższy stopień niż niedoskonały szejk. Uczeń powraca, prowadzi swego szejka i sam staje się dla niego szejkiem.
NOTATKA CZTERNASTA,
składająca się z czterech krótkich Znaków, nawiązujących do Bożej jedności
Znak Pierwszy
O, czcicielu przyczyn! Oto znajdujesz cudowny pałac, ukształtowany i stworzony z rzadkich klejnotów. Niektóre z klejnotów użytych przy jego budowie można znaleźć jedynie w Chinach, inne w Andaluzji, jeszcze inne w Jemenie, podczas gdy innych nie można znaleźć nigdzie poza Syberią. Jeśli widzisz, że ów pałac został stworzony, a szlachetne kamienie pochodzące z południa, północy, wschodu i zachodu zostały zgromadzone tego samego dnia, czyż mógłbyś mieć jakiekolwiek wątpliwości co do tego, że mistrz budowniczy, który wykonał ów pałac, jest cudotwórcą, który włada całą ziemią?
Każde zwierzę jest pałacem Boga, a człowiek jest najpiękniejszym i najbardziej cudownym z owych pałaców. Niektóre klejnoty w pałacu nazywanym człowiekiem pochodzą ze świata duchowego, inne ze świata podobieństw i ze Strzeżonej Tablicy, a jeszcze inne ze świata powietrza, świata światła i świata żywiołów. Człowiek jest cudownym pałacem, a jego potrzeby rozciągają się aż po wieczność, jego nadzieje rozprzestrzeniają się na wszystkie krainy niebios i ziemi, a on sam jest powiązany ze wszystkimi epokami tego świata i życia ostatecznego.
O, ty, który mniemasz, że jesteś prawdziwie człowiekiem! Ponieważ taka jest twoja prawdziwa natura, możesz być uczyniony jedynie przez Tego, dla Którego ten świat i życie ostateczne są jak mieszkanie, dla Którego niebo i ziemia są jak stronice, Który rozporządza przedwiecznością i wiecznością, jakby były dniem wczorajszym i dniem jutrzejszym. W takim przypadku jedyną istotą godną tego, by człowiek oddawał jej cześć, jedynym miejscem ratunku i Jedynym Zbawicielem może być tylko Ten, Który włada ziemią i niebiosami, Który trzyma w Swej dłoni cugle tego świata i świata ostatecznego.
Znak Drugi
Są tacy głupcy, którzy, ponieważ nie rozpoznają słońca, kiedy widzą je w zwierciadle, zaczynają miłować zwierciadło. Z wielkim uczuciem starają się zabezpieczyć zwierciadło, ponieważ (jak sądzą) wówczas nie przepadnie znajdujące się w nim słońce. Ilekroć głupiec uświadamia sobie, że słońce nie umiera wraz ze śmiercią lustra i nie ginie, kiedy lustro zostanie rozbite, zwraca się z całą swą miłością ku słońcu na niebie. Pojmuje, że ani słońce pojawiające się z zwierciadle, ani jego dalsze istnienie nie zależą od zwierciadła, lecz to raczej słońce utrzymuje lustro i zaopatruje je w lśniące światło. Przetrwanie słońca nie zależy od zwierciadła, lecz przetrwanie blasku lustra zależy od przejawów słońca.
O, człowieku! Twoje serce, tożsamość i natura są lustrem. Żarliwe umiłowanie nieśmiertelności, umieszczone w twej naturze i w twoim sercu, nie powinno być skierowane ku zwierciadłu ani ku twojemu sercu czy twej naturze, lecz ku przejawowi Trwającego, Chwalebnego, którego przejawy odbijają się w zwierciadle, zgodnie z jego charakterem. Jednakże z powodu twej głupoty twoja miłość jest zwrócona w innym kierunku. Ponieważ tak jest, powiedz: "O, Ty, Który trwasz, jesteś Jedynym Trwającym!", co znaczy: "Ponieważ Ty istniejesz i trwasz, to jeśli chcesz, by zdarzyło się nam cokolwiek z tego, co przemija lub nie istnieje, niech tak będzie, to rzeczy bez znaczenia!"
Znak Trzeci
O, człowieku! Najdziwniejszym stanem, jaki Wszechmądry Stwórca zawarł w twojej naturze, jest twoja niezdolność do tego, byś spokojnie osiadł w szerokim świecie; jak ktoś, kto dusi się w więzieniu, z trudem łapiesz powietrze, tęskniąc do miejsca bardziej rozległego niż ten świat. A jednak wchodzisz w najdrobniejszą kwestię, w jedno wspomnienie, w jedną chwilę, by w nich zamieszkać. Twoje serce i umysł, które nie mogły znaleźć sobie miejsca w wielkim świecie, osiedlają się w tej odrobinie.
Wraz ze swoimi najgłębszymi uczuciami wędrujesz przez ową krótką chwilę, przez drobne wspomnienie.
Stwórca ulokował w twej naturze również takie niematerialne moce i misterne zdolności, którym nie dogodzisz, choćby pożarły cały świat, choć niektóre z nich nie są w stanie udźwignąć nawet drobnej cząsteczki. Jak oko nie może ponieść nawet włosa, chociaż głowa może ponieść ciężkie kamienie, tak owe zdolności nie uniosą nawet czegoś o wadze włosa (to jest, nieistotnego stanu wynikającego z nieuwagi), lecz zgasną lub nawet umrą.
Skoro tak jest, bądź ostrożny, uważnie stawiaj kroki i strzeż się, byś nie utonął! Nie pław się w kęsach pożywienia, w słowach, ziarnach, błyskach, znakach, pocałunkach! Nie nurzaj swych rozległych zdolności, które mogłyby połknąć cały świat, w rzeczach tego rodzaju, ponieważ istnieją rzeczy, które, choć są bardzo małe, mogą - pod pewnym względem - połknąć te, które są bardzo wielkie. Niebo wraz z jego gwiazdami może zanurzyć się w małym odłamku szkła. Większość spośród stronic, na których zapisano działania i rozstania twego życia, przechowujesz dzięki swojej zdolności pamięci, drobnej jak ziarnko gorczycy. Zatem tak samo istnieją małe rzeczy, które połykają rzeczy wielkie i mieszczą je w sobie.
Znak Czwarty
O, człowieku, który oddajesz cześć temu światu! Uważasz swój świat za bardzo rozległy, lecz w istocie przypomina on ciasny grób. Jednak ponieważ ściany tego miejsca zamieszkania podobnego grobowi są ze szkła, odbijają się jedna w drugiej i rozciągają się, jak okiem sięgnąć. Twój świat, choć jest ciasny jak grób, zdaje się być wielkim jak całe miasto. Choć zarówno ściana po prawej stronie, która jest przeszłością, jak ściana po lewej stronie, która jest przyszłością, nie istnieją, odbijają się jedna w drugiej, rozpościerając skrzydła niezwykle krótkiej i ograniczonej teraźniejszości. Rzeczywistość mieszka się z wyobraźnią, a ty bierzesz za istniejący świat, który nie istnieje.
Szybko wirująca linia zdaje się szeroka jak rozległa powierzchnia, choć w rzeczywistości jest cienką kreską. Twój świat także w rzeczywistości jest ciasny, lecz z powodu twojej nieuwagi, twych złudzeń i twojej wyobraźni jego ściany oddaliły się od siebie. Jeśli prowadzony przez nieszczęście wmieszasz się w sprawy tego świata, uderzysz głową w ścianę, którą brałeś za będącą daleko od ciebie. To rozpędzi złudzenia w twojej głowie i odpędzi od ciebie sen. Wtedy zobaczysz, że twój rozległy świat w rzeczywistości jest bardziej ciasny od grobu i węższy niż most. Twoje życie przemija szybciej niż błyskawica, przepływa szybciej niż wylewana z naczynia herbata.
Ponieważ życie tego świata, życie ciała i życie zwierząt są tym samym, strząśnij z siebie zwierzęcość, uwolnij się od niej, pozostaw za sobą to, co materialne, wejdź na poziom życia twego serca i życia duchowego! Znajdziesz glob życia, świat światła, daleko bardziej rozległy niż ten świat, który wyobrażałeś sobie jako szeroki. Kluczem do owego świata światła jest uczynienie serca wypowiadającym święte słowa: Nie ma bóstwa oprócz Boga Jedynego!, które wyrażają tajemnice Bożej jedności i wiedzy o Bogu, a także uczynienie duszy działającą zgodnie z ich znaczeniem.
NOTATKA PIĘTNASTA,
składająca się z "Trzech Kwestii"
wskazują na najpełniejszy przejaw Imienia Bożego "Zachowujący". Jeśli chcesz dowodu owej prawdy Wszechmądrego Koranu, spójrz na stronice księgi wszechświata, która jest spisana na wzór Księgi Jasnej, a ujrzysz największy z przejawów Imienia Bożego "Zachowujący" i wiele rzeczy podobnych na wiele sposobów najwyższej prawdzie powyższych wersetów.
Weź na przykład garść nasion różnych drzew, kwiatów i roślin, które są niczym małe szkatułki, a wszystkie różnią się od siebie, a następnie zagrzeb je w ciemności zwykłej, pozbawionej życia ziemi. Podlej je zwykłą wodą, której brak równowagi, która nie posiada zdolności rozróżnienia i podąża wszędzie tam, gdzie ją wylejesz.
Teraz wróć, kiedy przyszła wiosna, owa scena, na której zachodzi coroczne zmartwychwstanie, i spójrz! Zwróć uwagę na czas wiosny, kiedy podobny Israfilowi anioł grzmotu przywołuje deszcz, jakby dął w swą trąbę, dając dobrą nowinę o powiewie życia, który tchnie w nasiona zagrzebane pod ziemią, a ujrzysz, że zgodnie z przejawem Imienia Bożego "Zachowujący" owe nasiona, z których każde jest podobne do
innego, a wszystkie są zmieszane ze sobą, doskonale i bez błędu odpowiadają na rozkaz stworzenia, przychodzący od Wszechmądrego Stwórcy. Odpowiadają na niego z taką dokładnością, że w ich wzrastaniu przejawiają się olśniewająca świadomość, przenikliwość, zamysł, wola, wiedza, doskonałość i mądrość. Sam widzisz, że owe nasiona, z których każde jest podobne do innego, rozdzieliły się i zostały rozróżnione jedno od Drugiego.
Na przykład to drobne nasionko stało się drzewem figowym, które zaczęło rozpościerać dary Wszechmądrego Stwórcy ponad naszymi głowami. Rozdziela je, wyciągając je do nas w swoich rękach. A te dwa nasiona, które pozornie są takie same, wydały kwiaty zwane słonecznikami i bratkami, i upiększyły je dla nas. Kwiaty uśmiechają się do nas i sprawiają, że je kochamy. A nasiona tego rodzaju stały się pędami, a później drzewami, które wydały piękne owoce. Rozbudzając nasz apetyt poprzez ich rozkoszny smak, poprzez ich zapach i kształt, zapraszają nas do siebie, poświęcają się dla swych nabywców, aby ci mogli wnieść się z poziomu życia właściwego warzywom do poziomu życia zwierząt. I tak dalej; możesz tworzyć dalsze przykłady w ten sam sposób. Nasiona rozwinęły się w taki sposób, że jedna ich garść stała się ogrodem, pełnym różnorodnych drzew i kwiatów, wśród których nie znajdziesz żadnego mankamentu ani żadnego błędu. Ukazują one znaczenie wersetu:
Poprzez przejaw Imienia Bożego "Zachowujący" i dzięki zsyłanym przez nie darom, każde z nasion zachowuje i ukazuje, bez chaosu i bez błędu, swój rodowód i dziedzictwo swego rodzica.
To wszystko z pewnością wskazuje na Zachowującego, Który wykonał ową cudowną pracę, a najwyższy przejaw Swego zachowywania każdej rzeczy zademonstruje, kiedy nastąpi Zmartwychwstanie na Sąd Ostateczny.
Tak, tak doskonały i bezbłędny przejaw zachowania każdej rzeczy, widoczny w pozbawionych znaczenia, ulotnych i przemijających sprawach, jest rozstrzygającym dowodem tego, że uczynki, dzieła, słowa, dobre i złe czyny człowieka, posiadacza najwyższej wiary i wicekróla ziemi - czyny o najwyższym znaczeniu, których efekty są wieczne - są dokładnie zachowywane i będą podlegać rozliczeniu.
Czy człowiek przypuszcza, że zostanie pozostawiony sam sobie? Niech Bóg uchroni! Przeznaczeniem człowieka jest wieczność, niekończące się
szczęście lub nieustanna męka. Zostanie wezwany, by zdał rachunek ze wszystkich swoich uczynków, tych małych i tych wielkich, tych, których było wiele, i tych, które były nieliczne. Otrzyma nagrodę lub zostanie ukarany.
Świadectw najwyższego przejawu zachowania każdej rzeczy i świadectwa prawdziwości wersetów, które przytoczyliśmy na początku tej Kwestii, jest tak wiele, że są one poza możliwościami jakiegokolwiek obliczenia czy rachunku. Te, które ukazaliśmy w tej kwestii, są jedną kroplą z oceanu, atomem z wielkiej góry.
Błysk Osiemnasty
Błysk Dziewiętnasty
(Ten traktat dotyczy oszczędności i bycia zadowolonym z tego, co się posiada, jak również rozrzutności i marnotrawstwa).
Ten werset daje w najwyższym stopniu ważną i mądrą naukę, przekazując ją w formie zdecydowanego nakazania oszczędności i jasnego zakazu marnotrawstwa. Owa kwestia obejmuje siedem Punktów.
PUNKT PIERWSZY
Najbardziej Litościwy Stwórca pragnie podziękowań w zamian za dary, którymi obsypuje ludzkość. Rozrzutność jest sprzeczna z podziękowaniami, oznacza lekceważenie darów i przynosi stratę, jednakże oszczędność ukazuje poszanowanie dla daru i przynosi zysk. Tak, oszczędność zarówno jest rodzajem podziękowań, ukazuje szacunek dla Bożego miłosierdzia przejawiającego się w darach, jak też bez najmniejszej wątpliwości jest przyczyną dostatku. Podobnie jak wstrzemięźliwość, oszczędność daje ciału zdrowie, a ponieważ ratuje człowieka przed poniżeniem, które staje się przyczyną żebraniny, rodzi szacunek człowieka dla samego siebie. Jest również potężnym środkiem umożliwiającym doświadczenie przyjemności, jaką można znaleźć w darach Bożych, jak również posmakowanie przyjemności zawartej w tych darach, które pozornie nie dają przyjemności. Jeśli zaś chodzi o marnotrawstwo, ponieważ jest przeciwieństwem tych przykładów mądrości, ma groźne konsekwencje.
PUNKT DRUGI
Wszechmądry Stwórca uczynił ludzkie ciało na kształt cudownego pałacu, a także przypominającym dobrze zarządzane miasto. Zmysł smaku w ustach jest jak odźwierny owego pałacu, a nerwy i naczynia krwionośne są jak przewody telefonu i telegrafu; są narzędziami, za pomocą których zmysł smaku komunikuje się z żołądkiem, znajdującym się wewnątrz ciała, i informuje go o pożywieniu, które wstępuje do ust. Jeśli ciało i żołądek nie mają z jedzenia żadnego pożytku, żołądek mówi: "To jest zakazane!" i wydala je. Niekiedy jedzenie jest kwaśne i szkodliwe dla żołądka, jak również nie przynosi żadnych korzyści dla ciała; wówczas żołądek natychmiast je wypluwa.
Zatem patrząc z punktu widzenia zarządzania ciałem, jeśli zmysł smaku jest odźwiernym, to żołądek jest panem i władcą. Jeśli dary przysłane do pałacu lub miasta i przekazane władcy tego pałacu są warte sto lir, jedynie to, co warte jest pięć lir, będzie napiwkiem właściwym dla odźwiernego. Inaczej stanie się on zarozumiały i przekupny, aż zapominając o swoich obowiązkach wpuści do pałacu wywrotowców tylko dlatego, że dali mu większy napiwek.
W wyniku tej tajemnicy wyobraźmy sobie teraz dwa kęsy jedzenia. Jeden składa się z pożywnego jedzenia, takiego jak ser czy jaja, które kosztowało czterdzieści par, zaś drugi z najbardziej wybornych ciast, które kosztowały dziesięć kuruszów. Zanim oba znajdą się w ustach, nie ma różnicy między nimi, w odniesieniu do ciała są one równe. Po przejściu przez gardło, nadal odżywiają ciało w ten sam sposób; zaiste, ser warty czterdzieści par niekiedy jest bardziej pożywny. Jedynie w odniesieniu do rozpieszczania umieszczonego w ustach zmysłu smaku zachodzi różnica, trwająca pół minuty. Możesz zobaczyć na tym przykładzie, jak bezsensownym i szkodliwym marnotrawstwem jest powiększanie kosztów od czterdziestu par do dziesięciu kuruszów jedynie dla połowy minuty.
Choć podarek przekazany władcy pałacu jest wart jedną lirę, danie odźwiernemu napiwku dziewięć razy większego niż ten, który jest dla niego odpowiedni, z pewnością uczyni go skorumpowanym. Ogłosi on: "To ja jestem władcą" i pozwoli wejść każdemu, kto da mu większy napiwek i większą przyjemność, sprawi, że wybuchnie rewolucja lub pożar, a wówczas będzie zmuszony, by wołać: "Och, zadzwońcie po doktora i przyprowadźcie go, niech ugasi ogień w moim żołądku i niech sprawi, by spadła gorączka!"
Zatem oszczędność i zadowolenie z tego, co się posiada, są zgodne z Bożą mądrością; traktują one zmysł smaku jako odźwiernego i dają mu stosowne wynagrodzenie. Jeśli chodzi o marnotrawstwo, ponieważ jest ono działaniem sprzecznym z mądrością, szybko zostaje ukarane, rozstraja żołądek i powoduje utratę prawdziwego apetytu. Tworzenie fałszywego, sztucznego apetytu z niepotrzebnej różnorodności produktów spożywczych powoduje niestrawność i chorobę.
PUNKT TRZECI
W Punkcie Drugim powiedzieliśmy, że zmysł smaku jest odźwiernym, i zaiste, dla nieuważnych i dla tych, którzy nie rozwinęli się duchowo i nie dokonali postępu na drodze podziękowań, jest on jak odźwierny. Nie należy pozwalać sobie ani na marnotrawstwo, ani na dziesięciokrotne zwiększanie sumy, jaką płacimy zmysłowi smaku jedynie po to, by sprawić mu przyjemność.
Jednakże dla tych, którzy prawdziwie są na drodze wdzięczności, dla tych, którzy poszukują tego, co rzeczywiste, i dla tych, których serca dostąpiły tego, co prawdziwe, zmysł smaku jest jak kierownik lub kontroler w kuchniach Bożego miłosierdzia, jak to wyjaśniliśmy poprzez porównanie w Słowie Szóstym. Jego obowiązkiem jest rozpoznanie i zważenie na delikatnych szalach rozmaitych darów Bożych, jakie zostały mu przyznane w postaci pożywienia, a następnie wysłanie do ciała i żołądka informacji o jedzeniu w formie podziękowań. Pod tym względem zmysł smaku wskazuje nie tylko na żołądek; ponieważ wskazuje także na serce, duszę i umysł, jego pozycja i znaczenie są nadrzędne w stosunku do żołądka. Może kierować się przyjemnością, o ile nie będzie ona rozrzutnością ani przesadą; wówczas całkowicie poświęca się wypełnianiu obowiązków składania podziękowań, rozpoznawania darów Bożych i spostrzegania ich rozmaitości, pod warunkiem, że są dozwolone, a nie prowadzą do poniżenia i żebractwa. W rzeczywistości można przedkładać wyśmienite jedzenie nad inne pokarmy w celu zatrudnienia języka, w którym umieszczony jest zmysł smaku, do wyrażania podziękowań.
Oto przykład cudu, jakiego dokonał Szejk Gajlani, nawiązującego do owej prawdy:
Pewnego razu Szejk Gajlani, Ghałs al-A'zam (niech jego tajemnica będzie uświęcona!) uczył jedynego syna starej i zatroskanej kobiety. Owa szacowna dama weszła do pokoiku syna i ujrzała, że nie ma on nic do jedzenia, prócz wyschniętego kawałka czarnego chleba. Wycieńczenie syna, wynikające z jego ascezy, wzbudziło w niej matczyne współczucie i żal.
Poszła do Szejka Gajlaniego, by się poskarżyć, i ujrzała, że szejk zajada pieczonego kurczaka. Z powodu troski o syna oznajmiła: "Panie! Mój syn umiera z głodu, kiedy ty jesz kurczaka!" Wtedy Ghałs al-A'zam powiedział do kurczaka: "Za zezwoleniem Boga, powstań!" Wówczas kości pieczonego kurczaka zebrały się i z naczynia wyskoczył cały, żywy kurczak. (Zdarzenie to zostało zrelacjonowane jednogłośnie, poprzez wiele udokumentowanych łańcuchów wiarygodnych przekazicieli, jako cud człowieka, którego nadzwyczajna zdolność dokonywania cudów była znana w całym świecie). Szejk Gajlani powiedział matce: "Kiedy twój syn osiągnie ten poziom, też będzie mógł jeść kurczaki".
Oto, jakie jest znaczenie jego słów: "Kiedy tylko dusza twojego syna zapanuje nad jego ciałem, kiedy jego serce zapanuje nad pragnieniami jego duszy, kiedy jego rozum zapanuje nad jego żołądkiem, a on sam będzie pragnął przyjemności jedynie dla złożenia podziękowań za nią, niech je to, co wyśmienite".
PUNKT CZWARTY
Zgodnie z hadisem, którego znaczenie jest następujące: Oszczędny nie będzie miał trudności z utrzymaniem swej rodziny, oszczędny i gospodarny człowiek nie będzie miał przesadnych kłopotów ani trudności we wsparciu swej rodziny.
Są niezliczone dowody na to, że oszczędność przynosi dostatek i dobre życie. Na przykład widziałem samego siebie i mogę powiedzieć, zgodnie ze świadectwem tych, którzy przyszli mi z pomocą i wspierali mnie, że dzięki byciu oszczędnym czasami osiągałem dziesięciokrotny zysk, podobnie jak moi przyjaciele. Dokładnie dziewięć (a teraz już trzydzieści) lat temu pewni przywódcy klanowi, którzy wraz ze mną zostali zesłani do Burdur, robili wszystko, bym przyjął od nich jałmużnę, ponieważ wówczas nie cierpiałbym niedostatku i upokorzenia wynikających z braku pieniędzy. Powiedziałem owym bogatym przywódcom: "Mam bardzo niewiele pieniędzy, lecz jestem oszczędny, gospodarny i przyzwyczajony do tego, by zadowalać się małym, dzięki czemu w istocie jestem bogatszy od was". Odrzuciłem ich powtarzające się propozycje, choć nalegali. Warto odnotować, że dwa lata później niektórzy z tych, którzy oferowali mi zakat, popadli w długi, gdyż nie byli oszczędni. Chwała niech będzie Bogu!, siedem lat po tych wydarzeniach, dzięki dostatkowi będącemu wynikiem oszczędności, owa niewielka kwota pieniędzy wciąż była dla mnie wystarczająca; nie zostałem poniżony ani zmuszony do tego, by
przedstawiać ludziom moje potrzeby, nie zboczyłem z mojej drogi bycia samowystarczalnym i niezależnym od ludzi, co jest jedną z podstawowych zasad mojego życia.
Człowiek, który nie jest oszczędny, z pewnością zostanie poniżony i sprowadzony do ubóstwa, a w jego efekcie - do żebraniny. W dzisiejszych czasach zdobycie pieniędzy, owych narzędzi marnotrawstwa i ekstrawagancji, jest nadzwyczaj kosztowne. Czasami człowiek sprzedaje swój honor i szacunek dla samego siebie, przyjmując łapówki. Niekiedy sprzedaje się nawet świętości religijne, by otrzymać w zamian nieco bezwartościowych pieniędzy. Oznacza to, że zdobywamy dobra materialne warte dziesięć kuruszów w zamian za niematerialną stratę, której wartość odpowiada setce lir.
Jednakże, zgodnie z ukrytym znaczeniem wersetu:
ak również z wyraźnym znaczeniem wersetu:
eśli człowiek jest oszczędny i ogranicza swoje potrzeby do tych istotnych, znajdzie on w niespodziewany sposób zaopatrzenie wystarczające do przeżycia. Gwarantują to wersety koraniczne. Tak, istnieją dwa rodzaje zaopatrzenia:
Pierwszy rodzaj to prawdziwe zaopatrzenie, które jest wystarczające dla egzystencji. Jak mówi o tym zarządzenie wersetów Koranu, jest ono zagwarantowane przez Pana każdej rzeczy, Który utrzymuje przy życiu wszelkie Swoje stworzenia. Tak długo, jak nie przeszkodzi temu skłonność człowieka do zła, znajdzie on owo niezbędne zaopatrzenie bez względu na okoliczności. Nie będzie zmuszony do poświęcenia ani swej religii, ani honoru, ani szacunku dla samego siebie.
Drugi rodzaj to zaopatrzenie w metaforycznym znaczeniu tego słowa. Z powodu owego zaopatrzenia i jego nadużywania nieistotne potrzeby stają się podobne najważniejszym, a ludzie przywiązani do zwyczaju i tradycji stają się uzależnieni od owych potrzeb i nie mogą z nich zrezygnować. Takie zaopatrzenie nie jest zagwarantowane przez Dawcę Zaopatrzenia, więc uzyskanie go jest nadzwyczaj kosztowne - zwłaszcza w dzisiejszych czasach. By pozyskać owe bezowocne i szkodliwe "dobra", przede
wszystkim poświęca się szacunek dla samego siebie, akceptuje się własne poniżenie, by niekiedy poniżyć się do tego, co w istocie jest żebraniną i całowaniem stóp niegodziwców, by niekiedy poświęcić nawet święte prawdy religijne, które są światłem życia wiecznego.
W naszym czasie ubóstwa i trudności nieszczęśni ludzie, którzy mają sumienie, nie mogą w obliczu udręki głodnych i potrzebujących odczuwać jakiejkolwiek przyjemności z nielegalnie zdobytych pieniędzy. Jeśli chodzi o to, co tyczy się dóbr pozyskanych w sposób wątpliwy, należy korzystać z nich tylko w minimalnym stopniu - na tyle, na ile jest to naprawdę konieczne w naszych dziwnych czasach. Zgodnie z zasadą: Konieczność jest określana stosownie do jej stopnia, to, co zabronione, możemy przyjąć jedynie w najmniejszym koniecznym stopniu. Ktoś, kto jest w straszliwej potrzebie, może jeść zakazane mięso, jednak nie może jeść do syta, lecz jedynie tyle, by pozostać przy życiu. Poza tym nie można w pełni cieszyć się z jedzenia w obecności stu ludzi, którzy są głodni.
Poniższa historia ukazuje, że oszczędność jest przyczyną dostojeństwa i godności:
Pewnego razu Hatim at-Ta'i, który był znany w całym świecie z powodu swej hojności, wydawał wielkie przyjęcie. Kiedy obdarował gości prezentami w ilości aż nadmiernej, wyszedł na spacer po pustyni. Tam ujrzał biednego, starego człowieka, niosącego na plecach cierniste krzewy i rośliny. Starzec krwawił, ponieważ ciernie przebiły jego skórę. Hatim powiedział do niego: "Hatim at-Ta'i wydaje wielkie przyjęcie i rozdaje prezenty. Chodź tam, a za swój ciężar wart pięć kuruszów otrzymasz pięćset kuruszów". Oszczędny starzec odpowiedział: "Podniosłem i dźwigam owe ciernie z szacunkiem dla samego siebie, nie mam żadnych zobowiązań wobec Hatima". W późniejszych czasach Hatima zapytano: "Czy spotkałeś kogoś, kto byłby bardziej hojny i godny szacunku niż ty sam?" Odpowiedział: "Pewien oszczędny starzec, którego spotkałem na pustyni, był bardziej godny szacunku, lepszy i bardziej hojny ode mnie".
PUNKT PIĄTY
Wszechmocny Bóg w Swej doskonałej szczodrości sprawił, że biedak odczuwa przyjemność z Jego darów tak samo, jak człowiek bogaty, a żebrak tak samo, jak król. Zaiste, przyjemność, jaką biedak uzyskuje z suchego kawałka czarnego chleba, z powodu głodu i bycia oszczędnym jest większa od przyjemności, którą królowi czy bogatemu człowiekowi dają
najbardziej wyborne ciasta, spożywane ze znudzeniem i brakiem apetytu, będącymi skutkiem przesady.
To zadziwiające, lecz niektórzy rozpustni i rozrzutni ludzie oskarżają biednego i gospodarnego człowieka o to, że jest on skąpcem i sknerą. Niech Bóg uchroni! Oszczędność jest zarazem dostojeństwem i hojnością, zaś skąpstwo i chciwość są ukrytą twarzą pozornie szlachetnych cech, jakimi są marnotrawstwo i rozrzutność. Potwierdza to pewne zdarzenie, do którego doszło w moim pokoju w Isparcie na rok przed napisaniem tego traktatu. Oto, jak było:
Jeden z mych uczniów nalegał, bym przyjął od niego w prezencie - wbrew podstawowym zasadom mego długiego życia - blisko dwie i pół okki miodu. Jakkolwiek wiele razy powtarzałem, jakie są moje zasady, nie dawał się przekonać. Powiedziałem więc trzem braciom, którzy wówczas byli ze mną, aby przyjęli miód, mówiąc, że jeśli zachowają oszczędność, będą jeść miód przez trzydzieści do czterdziestu dni w miesiącach sza'ban i ramadan, dzięki czemu nie zabraknie im czegoś słodkiego do jedzenia, a ten, kto przyniósł miód, otrzyma nagrodę. Mnie także przypadła jedna okka miodu. Choć moi trzej przyjaciele byli wstrzemięźliwi i wysoko cenili oszczędność, ponieważ każdy z nich dzielił się miodem z innymi, schlebiając własnej duszy, i ponieważ każdy przedkładał pozostałych nad samego siebie, co pod pewnym względem jest dobrą cechą, zapomnieli o gospodarności. Dwie i pół okki miodu skończyły się w ciągu trzech nocy. Powiedziałem ze śmiechem: "Chciałem, byście czuli smak tego miodu przez trzydzieści do czterdziestu dni, lecz sami zmniejszyliście tę liczbę do trzech dni. Mam nadzieję, że dobrze się bawiliście!" Swoją okkę miodu spożyłem oszczędnie, jedząc miód przez całe miesiące sza'ban i ramadan, i (chwała niech będzie Bogu!) każdego wieczoru, kiedy przerywałem post, dawałem każdemu z tych braci łyżeczkę miodu, co stało się środkiem do osiągnięcia znaczącej nagrody. Być może każdy, kto zobaczył, że postępuję w ten sposób, uważał to za skąpstwo, a to, co czynili moi bracia przez trzy noce, uznał za hojność, ja jednak dostrzegłem rzeczywiste, leżące w ukryciu pod pozornym skąpstwem, wyniosłą godność, pomnożenie, dostatek i wspaniałą nagrodę. Gdyby moi bracia nie zostali zmuszeni do zaprzestania swego postępowania, doprowadziłaby ono do czegoś znacznie gorszego niż skąpstwo, ukrytego pod nadmierną hojnością, jak żebranina czy zachłanne i wyczekujące obserwowanie ręki drugiego człowieka.
PUNKT SZÓSTY
Między oszczędnością a skąpstwem jest wielka różnica. Tak jak pokora jest chwalebną cechą, powierzchownie podobną do złej cechy służalczości, lecz przecież różniącą się od niej, a godność jest chwalebną zaletą, powierzchownie podobną do wady pychy, lecz przecież różniącą się od niej, tak samo oszczędność, która była jedną z wzniosłych zalet Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i zaiste jest jedną z rzeczy, od których zależy Boża mądrość, widoczna w porządku wszechświata, nie ma związku ze skąpstwem, które jest mieszanką niegodziwości, chciwości i zachłanności. Podobieństwo między oszczędnością a skąpstwem jest jedynie powierzchowne. Fakt ten potwierdza poniższe zdarzenie:
'Abd Allah Ibn 'Umar (niech Bóg będzie z niego rad) był najbardziej sławnym spośród towarzyszy Proroka znanych jako "siódemka 'Abd Al-lahów", był najwspanialszym i najważniejszym spośród synów kalifa 'Umara Ibn al-Chattaba, Al-Faruqa (niech Bóg będzie z niego rad), i jednym spośród najbardziej wybitnych uczonych wśród towarzyszy. Pewnego dnia, kiedy robił zakupy na targu, aby zachować zaufanie i uczciwość, od których zależy handel, gorąco targował się o rzecz, która dziś byłaby warta zaledwie kilka kuruszów. Zobaczył to inny spośród towarzyszy Proroka i myśląc, że spór, jaki syn kalifa 'Umara, szlachetnego ziemskiego następcy Posłańca Boga, wiódł o rzecz wartą zaledwie kilka kuruszów, z pozoru był nadzwyczajnym skąpstwem, poszedł za 'Abd Allahem, by zrozumieć jego postępowanie. Następnie zobaczył, że kiedy 'Abd Allah był już w drzwiach swego błogosławionego domu, zauważył biednego człowieka, z którym pogawędził przez chwilę, a później ów biedny człowiek odszedł. Kiedy 'Abd Allah wyszedł z domu drugimi drzwiami, zauważył innego biedaka, z którym również chwilę pogawędził, po czym tamten odszedł. Ów towarzysz, który obserwował wszystko z daleka, był ciekaw, co się stało, więc podszedł do każdego z tych biedaków, by zapytać: "'Abd Allah przystanął na chwilę razem z tobą. Co takiego zrobił?" Każdy z nich odpowiedział: "Dał mi grudkę złota". "Subhan Allah!",
wykrzyknął ów towarzysz i pomyślał: "Jak to możliwe, że na rynku 'Abd Allah wiódł spór o coś, co jest warte ledwie kilka kuruszów, po czym w domu był całkowicie szczęśliwy, kiedy oddał coś, co jest warte dwieście kuruszów tak, by nikt się o tym nie dowiedział?" Następnie poszedł do 'Abd Allaha Ibn 'Umara i powiedział: "O ty, który jesteś imamem! Rozwiąż problem, który mnie dręczy! Na targu zrobiłeś jedno, podczas gdy w domu zrobiłeś drugie". 'Abd Allah odpowiedział, mówiąc: "To, co zrobiłem na targu, nie było skąpstwem, lecz wynikało z oszczędności; moje zachowanie było zupełnie rozsądne, a ja miałem na celu zachowanie zaufania i uczciwości, które są podstawą i duszą kupiectwa. Z kolei to, co zrobiłem w moim domu, wynikało ze współczucia serca i doskonałości duszy. Ani to pierwsze nie było skąpstwem, ani to drugie nie było nieumiarkowaniem".
Nawiązując do tej historii, Imam Abu Hanifa (niech Bóg się nad nim zmiłuje) powiedział: Nie może być żadnej przesady w tym, co dobre, tak jak nie ma żadnego dobra w przesadzie. Oznacza to, że jak w dobrych dziełach i życzliwości nie może być przesady ani marnotrawstwa - pod warunkiem, że obiorcą dobra jest ten, kto na nie zasługuje, tak samo nie ma nic dobrego w marnotrawstwie i braku umiaru.
PUNKT SIÓDMY
Przesada i marnotrawstwo prowadzą do chciwości, zaś chciwość ma trzy konsekwencje:
Pierwszą konsekwencją chciwości jest niezadowolenie. Co do niezadowolenia, to niszczy ono chęć dokładania starań i zapał do pracy, powoduje, że osoba niezadowolona narzeka, zamiast dziękować, a także czyni człowieka leniwym. Taki człowiek porzuca dobra, które są dozwolone, choć nieliczne, a poszukuje tych, które są nielegalne i pozornie wolne od problemów. Na drodze do nich poświęca szacunek dla samego siebie, a nawet swój honor.
Drugą konsekwencją chciwości są rozczarowanie i strata. Chciwiec oddala się od tego, czego by sobie życzył, staje się nieprzyjemny, jest pozbawiony wsparcia i pomocy, aż potwierdza prawdziwość powiedzenia: Chciwiec naraża się na stratę i rozczarowanie.
Chciwość i będące jej przeciwnością zadowolenie zgodnie z powszechnym prawem mają swoje skutki w królestwie zwierząt. Na przykład naturalne zadowolenie drzew, które potrzebują zaopatrzenia, sprawia, że zaopatrzenie spieszy ku nim, co pokazuje ogromne korzyści, jakie przynosi zadowolenie z tego, co się posiada, podczas gdy łapczywe uganianie się zwierząt za ich zaopatrzeniem, pełne trudności i niedostatku, ukazuje wielką stratę chciwca.
Również zadowolenie wyrażane językiem właściwym usposobieniu bezsilnych młodych, a także przyjemny pokarm, taki jak mleko, które wypływa dla nich z niespodziewanego miejsca, jakim jest pierś matki, podczas gdy dzikie zwierzęta zdobywają swoje brudne i niewystarczające zaopatrzenie przez zachłanny atak, w jasny sposób dowodzi naszego twierdzenia.
Również pełna zadowolenia postawa grubej ryby świadczy o jej doskonałym zaopatrywaniu, podczas gdy inteligentne zwierzęta jak lisy czy małpy pozostają chude i słabe, ponieważ nie mogą znaleźć dostatecznej ilości zaopatrzenia, choć łapczywie się za nim uganiają, co ponownie ukazuje, do jakiego stopnia chciwość jest przyczyną trudności, a zadowolenie - przyczyną ułatwienia.
Również niektórzy ludzie dzięki chciwości, lichwie i oszustwom odnajdują swoje poniżające, nędzne i nielegalnie zdobyte zaopatrzenie, które wystarcza im jedynie do utrzymania się przy życiu, podczas gdy pełna zadowolenia postawa koczowników, ich godne życie i znajdowanie przez nich wystarczającego zaopatrzenia, jeszcze raz w sposób rozstrzygający udowadniają to, co powiedzieliśmy.
Również wielu uczonych i literatów popadło w biedę z powodu chciwości, będącej wynikiem ich inteligencji, zaś wielu ludzi głupich i nieudolnych stało się bogatymi z powodu właściwego im zadowolenia,
co w sposób rozstrzygający dowodzi tego, że legalne zdobyte zaopatrzenie przychodzi z powodu bezsilności i chęci, nie poprzez takie cnoty, jak zdolność czy wola. Zaiste, legalnie zdobywane zaopatrzenie jest odwrotnie proporcjonalne do zdolności i woli. Im bardziej dzieci nabywają zdolności i woli, tym bardziej przyznawane im zaopatrzenie zmniejsza się, oddala się od nich i staje się trudniejsze do przyswojenia. Zgodnie z hadisem: Zadowolenie jest niewyczerpanym skarbcem, zadowolenie z tego, co się posiada, jest skarbcem dobrego życia i tego, co łatwe, podczas gdy chciwość jest kopalnią straty i upokorzenia.
Trzecią konsekwencją chciwości jest to, że niszczy ona szczerość intencji i przynosi szkodę działaniom dotyczącym życia ostatecznego, ponieważ jeśli człowiek bogobojny cierpi z powodu chciwości, będzie pragnął szacunku innych, zaś ktoś, kto myśli o tym, by skupić na sobie uwagę innych, nie może mieć całkowicie szczerej intencji. Ta konsekwencja jest niezwykle ważna i warta zauważenia.
W skrócie: Przesada i marnotrawstwo prowadzą do braku zadowolenia, zaś brak zadowolenia niszczy zapał do pracy, staje się powodem lenistwa, otwiera drzwi prowadzące do uskarżania się na życie i czyni niezadowolonego człowieka stale narzekającym. Brak umiaru niszczy również szczerość intencji i otwiera drzwi prowadzące do hipokryzji, niszczy szacunek człowieka dla samego siebie i wskazuje drogę do żebraniny.
Jeśli zaś chodzi o oszczędność i gospodarność, skutkują one zadowoleniem ze stanu posiadania. Zgodnie z hadisem: Człowiek zadowolony jest szanowany, a człowiek chciwy jest pogardzany, zadowolenie podnosi samoocenę człowieka, jak również zachęca do wysiłku i pracy, zwiększa zapał i jest powodem dokładania starań. Na przykład pewien człowiek pracował przez jeden dzień. Ponieważ jest zadowolony z niewielkiej zapłaty, jaką otrzymał wieczorem, pracuje również drugiego dnia. Natomiast ponieważ człowiek rozrzutny i pozbawiony umiaru nie był zadowolony, następnego dnia nie pracuje, a jeśli nawet pracuje, robi to bez entuzjazmu.
Zadowolenie wynikające z oszczędności otwiera drzwi prowadzące do podziękowań i zamyka drzwi prowadzące do skarg. Przez całe swoje życie człowiek zadowolony jest wdzięczny, a tak długo, jak długo z powodu swojego zadowolenia jest niezależny od innych, nie zabiega o ich szacunek. Drzwi prowadzące do szczerości intencji są przed nim otwarte, a drzwi prowadzące do hipokryzji są zamknięte.
Pewnego razu spostrzegłem w szerokiej skali przerażającą szkodę, jaką wyrządza marnotrawstwo i przesada. Było to tak:
Dziewięć lat temu odwiedziłem pewne szczęśliwe miasto. Była zima i nie mogłem zobaczyć źródeł jego bogactwa. Kilka razy mufti tego miasta (oby Bóg się nad nim zmiłował) powiedział do mnie: "Nasi ludzie są biedni". Jego słowa dotknęły mnie; przez następne pięć lub sześć lat odczuwałem ciągłą litość dla ludzi z tego miasta. Osiem lat po pierwszej wizycie odwiedziłem je ponownie, tym razem w lecie. Spojrzałem na jego ogrody i przypomniałem sobie słowa zmarłego już muftiego. "Chwała niech będzie Bogu!", wykrzyknąłem. "Plony z tych ogrodów są daleko większe niż potrzeby miasta. Jego mieszkańcy powinni być bardzo bogaci". Byłem zadziwiony, lecz wtedy przypomniałem sobie prawdę, która nigdy mnie nie zwiodła i jest moim przewodnikiem do zrozumienia innych prawd. Pojąłem, że dostatek i obfitość dóbr zniknęły z powodu marnotrawstwa i zbytku, dlatego, choć miasto posiadało takie źródła bogactwa, zmarły mufti zwykł mawiać: "Nasi ludzie są biedni".
Zaiste, jak dawanie jałmużny oraz bycie oszczędnym i gospodarnym jest przyczyną pomnożenia dobytku i obfitości dóbr (co zostało udowodnione doświadczalnie), tak niezliczone przypadki ukazują, że marnotrawstwo i zaniechanie dawania jałmużny pomnaża obfitość tego, co zostaje nam odebrane.
Platon wśród muzułmańskich mędrców, szejk wszystkich doktorów i mistrz wszystkich filozofów, sławny geniusz Abu 'Ali Ibn Sina wyjaśnił werset:
astępująco (przy czym uczynił to jedynie z punktu widzenia medycyny):
Skupiam naukę medycyny w dwóch wersach; najlepszym słowem jest to, które jest najkrótsze: Kiedy jesz, jedz mało i nie jedz ponownie przez cztery do pięciu godzin. Zdrowie leży w trawieniu, co oznacza:
jedz tyle, ile możesz przyswoić z łatwością. Najcięższą i najbardziej męczącą rzeczą dla twojego żołądka i dla ciebie samego jest jedzenie wielu rzeczy ułożonych jedna na drugiej.
NIEZWYKŁY I POUCZAJĄCY PRZYKŁAD TAŁAFUQ
We wszystkich kopiach traktatu "O oszczędności", które zostały spisane przez pięciu lub sześciu skrybów, spośród których trzej byli niedoświadczeni, którzy przebywali w różnych oddalonych od siebie miejscach, którzy przepisywali ten traktat z różnych kopii, a ich style pisma odręcznego różniły się od siebie, którzy nie czynili żadnej z liter alif przedmiotem rozważań - liczba liter alif poprzez tałafuq wyniosła pięćdziesiąt jeden, lub, wraz z modlitwą, pięćdziesiąt trzy. Te liczby są zbieżne z datą spisania traktatu "O oszczędności" i sporządzenia jego kopii, co nastąpiło w 1351 roku kalendarza romańskiego, a 1353 roku kalendarza hidżry. Bez wątpienia nie może to być przypadkiem. Owa zbieżność wskazuje na to, że błogosławieństwo obfitości, będące wynikiem oszczędności, może osiągnąć poziom tego, co cudowne, a stosownym byłoby nazwanie owego roku 1351/1353 Rokiem Oszczędności.
Zaiste, ten cud oszczędności został dowiedziony dwa lata później, podczas drugiej wojny światowej, poprzez powszechny głód, zniszczenie i straty, które zmusiły całą ludzkość i każdego człowieka z osobna do oszczędności.
Błysk Dwudziesty
(Traktat ten początkowo był pierwszym z pięciu Punktów, składających się na Drugą - spośród siedmiu - Kwestię Błysku Siedemnastego, stał się jednak Błyskiem Dwudziestym z powodu jego ważności).
oraz szlachetny hadis Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie):
wspólnie ukazują, jak ważną zasadą w islamie jest szczerość intencji. Spośród niezliczonych punktów dotyczących szczerości, objaśnimy pokrótce jedynie pięć.
(Notatka: Jednym z pomyślnych znaków błogosławionego miasta Isparta, który skłania do składania podziękowań, jest to, że w porównaniu
z innymi miejscami w Isparcie nie widać rywalizacji ani sporów między pobożnymi ludźmi, tymi, którzy podążają drogą sufich, i uczonymi w religii. Nawet jeśli nie są tu obecne wymagana prawdziwa miłość między muzułmanami i ich zjednoczenie, to przynajmniej nie ma szkodliwej rywalizacji i konfliktu).
PUNKT PIERWSZY
Niezwykle ważne pytanie: Dlaczego jest tak, że podczas gdy ahl addunja i ci, którzy są niedbali, a nawet ludzie zbłądzenia i hipokryci współpracują bez żadnej rywalizacji, ludzie religii, uczeni religijni i ci, którzy podążają drogą sufich, rywalizują między sobą, a każdy występuje przeciwko drugiemu, choć są oni ludźmi prawdy i zgody? Porozumienie należy w rzeczywistości do ludzi zgody, a spór do hipokrytów, zatem jak to się stało, że zamieniły się miejscami?
Odpowiedź: Przedstawimy jedynie siedem spośród niezmiernie licznych przyczyn owej bolesnej, haniebnej i strasznej sytuacji, która powoduje żarliwą chęć, by płakać.
Przyczyna Pierwsza
Tak jak spór między ludźmi prawdy nie wynika z niedostatku praw dy, tak samo porozumienie panujące wśród ludzi niedbalstwa nie wynika z posiadania jakiejkolwiek prawdy. Raczej jest tak, że konkretne obowiązki i określone funkcje przypisano pewnym grupom społeczeństwa, jak ahl ad-dunja, ci, którzy angażują się w politykę, czy ci, którzy otrzymali świeckie wykształcenie, a funkcje różnych grup, społeczności i wspólnot zostały określone tak, że różnią się między sobą. Podobnie materialne wynagrodzenie, jakie ludzie otrzymują za wypełnianie swych funkcji, by mogli zachować środki do życia, jak również nagroda natury duchowej, zawarta w uwadze, jaką poświęcają tym ludziom inni z powodu ich ambicji i dumy - również są ustalone i sprecyzowane.
Nie istnieje nic, co utrzymywałoby owych ludzi razem do tego stopnia, by wywołać konflikt,
niezgodę czy rywalizację. Jakkolwiek kroczą oni ścieżką zła, są w stanie zachować jedność i porozumienie.
Jeśli zaś chodzi o ludzi religii, uczonych i tych, którzy podążają ich ścieżką, obowiązki każdego z nich dotyczą wszystkich ludzi; ich nagroda natury materialnej nie jest ustalona ani sprecyzowana; ich udział w szacunku społeczeństwa, akceptacji czy powszechnej uwadze nie jest z góry określony. Wielu może ubiegać się o to samo stanowisko; wiele rąk może wyciągnąć się po oferowaną nagrodę, tak natury materialnej, jak natury duchowej. Oto, z czego rodzi się konflikt i rywalizacja; zgoda zmienia się w niezgodę, a porozumienie w spór.
Lekarstwem i remedium na tę przerażającą chorobę jest szczerość intencji. Można ją osiągnąć, przedkładając oddawanie czci Jedynemu Bogu nad oddawanie czci własnej duszy, sprawiając przyjemność Bogu, a pokonując upodobania własnej duszy i własnego "ja", ukazując w ten sposób znaczenie wersetu:
drzucając wynagrodzenie (tak materialne, jak i duchowe) pochodzące od ludzi,
ukazując w ten sposób znaczenie wersetu:
iedząc, że sprawy takie, jak akceptacja przez innych, sprawienie korzystnego wrażenia czy pozyskanie uwagi ludzi należą jedynie do Boga i są łaską od Niego (a nikt nie powinien być oskarżany o chęć ich pozyskania), nie odgrywają
żadnej roli w przekazaniu Bożego przesłania, które jest obowiązkiem każdego muzułmanina, ani nie są konieczne do spełnienia tego obowiązku - wiedząc, że człowiek odniesie sukces, jeśli osiągnie szczerość intencji, w przeciwnym razie przepadnie.
Przyczyna Druga
Porozumienie pomiędzy ludźmi zbłądzenia istnieje z powodu ich poniżenia, a spór pomiędzy ludźmi prowadzonymi drogą prostą trwa z powodu ich godności. Oznacza to, że ludzie niedbalstwa - ci sprowadzeni z drogi, którzy toną w sprawach tego świata - są słabi i poniżeni, ponieważ nie polegają na prawdzie ani na rzeczywistości. Z powodu ich poniżenia potrzebują zwiększenia swojej siły, a z powodu tej potrzeby obejmują całym sercem pomoc i współpracę innych. Nawet jeśli kroczą ścieżką zbłądzenia, dbają o to, by ich porozumienie przetrwało. Jest tak, jakby uczynili swą bezbożność rodzajem oddawania czci prawdzie i solidarności, swoje zbłądzenie rodzajem szczerości, swoją hipokryzję rodzajem zgody, w ten sposób osiągając sukces. Prawdziwa szczerość intencji, nawet osiągnięta przez wzgląd na zło, nie może nie wydać wyników, a czegokolwiek człowiek szczerze poszukuje, zostanie mu udzielone przez Boga.
Lecz jeśli chodzi o ludzi właściwego przewodnictwa i religii, o uczonych religijnych i tych, którzy podążają ścieżką sufich, ponieważ polegają na prawdzie i rzeczywistości, a każdy z nich na drodze prawdy myśli jedynie o swoim Panu i wierzy w Jego wspomożenie, czerpią oni godność ze swej wiary. Kiedy czują słabość, nie zwracają się do ludzi, lecz do Boga, u Niego poszukując pomocy. Co do różnic w poglądach, nie potrzebują pomocy od tego, którego poglądy pozornie są sprzeczne z ich własnymi, więc nie widzą potrzeby porozumienia i jedności.د۬٭iste, jeśli pojawiają się upór i egoizm, człowiek wyobraża sobie, że sam ma rację, podczas gdy inny jest w błędzie, a niezgoda i rywalizacja zajmują miejsce zgody i miłości. Szczerość intencji zostaje odpędzona, a jej działanie zostaje przerwane.
Jedyne remedium na istotne konsekwencje owego strasznego stanu rzeczy składa się z dziewięciu nakazów:
1. Działać pozytywnie z miłości do własnego światopoglądu, jednak unikając wrogości wobec innych poglądów, krytykowania tych, którzy mają inne poglądy, wtrącania się do ich wierzeń i nauk lub zajmowania się nimi w jakikolwiek sposób.
2. Zjednoczyć się pod płaszczem islamu, niezależnie od poglądów poszczególnych ludzi, pamiętając o licznych więzach jedności, która przywołuje miłość, braterstwo i zgodę.
3. Przyjąć sprawiedliwą zasadę postępowania, zgodnie z którą każdy zwolennik jakiegokolwiek słusznego poglądu ma prawo, by powiedzieć: "Moje poglądy są prawdziwe, lub nawet najlepsze", lecz nie: "Jedynie moje poglądy są prawdziwe", ani też: "Jedynie moje poglądy są dobre", sugerując w ten sposób, że wszystkie inne poglądy są fałszywe lub budzą odrazę.
4. Uważać, że zjednoczenie ludzi prawdy wynika z Bożego wspomożenia i z wysokiej godności Jego religii.
5. Zdać sobie sprawę z tego, że opór jednego, choćby najpotężniejszego człowieka, przeciwko atakom geniuszu zła, jakim jest potężna siła wszystkich ludzi fałszu i zbłądzenia, wynikająca z ich solidarności, nieuchronnie zostanie przełamany, a dzięki zjednoczeniu ludzi prawdy można stworzyć również wspólną, kolektywną siłę, aby zachować prawo i sprawiedliwość w obliczu przerażającej, połączonej siły zbłądzenia.
6. By ocalić prawdę przed atakami fałszu:
7. Wyrzec się "własnego ja" i odrzucić egoizm,
8. Zrezygnować z błędnego pojęcia dumy z samego siebie,
9. A także powstrzymać się od wszelkich pozbawionych znaczenia uczuć, jakie wywołuje rywalizacja.
Przyczyna Trzecia
Niezgoda pomiędzy ludźmi prawdy nie wynika z braku gorliwości ani aspiracji, ani też jedność pośród ludzi zbłądzenia nie wynika z wzniosłości ich dążeń. Tym, co skłania ludzi przewodnictwa do niewłaściwego wykorzystywania ich wysokich aspiracji, a skutkiem tego, do niezgody i rywalizacji, jest pragnienie niebiańskiego wynagrodzenia (w odniesieniu do życia ostatecznego uznawane za chwalebną zaletę), a także najwyższa
gorliwość, z jaką spełniają oni obowiązki dotyczące życia wiecznego. Myśląc: "Pozwól mi zdobyć tę nagrodę, pozwól mi, bym poprowadził tych ludzi, spraw, by mnie słuchali", człowiek popada w stan rywalizacji ze swoim prawdziwym bratem, który staje z nim twarzą w twarz, prawdziwie potrzebując jego miłości, wsparcia, braterstwa i pomocy. Mówiąc do siebie: "Dlaczego moi uczniowie odeszli do niego? Dlaczego nie mam tak wielu uczniów jak on?", człowiek pada ofiarą egoizmu, skłania się ku przewlekłej chorobie ambicji, traci całą szczerość intencji i otwiera drzwi prowadzące do hipokryzji.
Lekarstwem na ten błąd, na tę ranę, na ową straszną chorobę duszy jest zasada, zgodnie z którą "zadowolenie Boga można zdobyć jedynie poprzez szczerość intencji", nie zaś przez dużą liczbę zwolenników czy dzięki wielkiemu sukcesowi. Jeśli chodzi o liczbę uczniów czy sukcesy, zależą one od woli Boga, nie są czymś, czego można się domagać, choć czasami są dane człowiekowi. Niekiedy zbawienie - a co za tym idzie, zadowolenie Boga - będzie skutkiem tylko jednego słowa. Nie powinno się poświęcać zbyt wielkiej uwagi ilości, ponieważ czasami poprowadzenie jednego człowieka do prawdy sprawi Bogu takie zadowolenie, jak poprowadzenie tysiąca ludzi. Co więcej, szczerość intencji i trzymanie się prawdy wymagają pragnienia, by inni muzułmanie odnosili korzyści, kiedy tylko mogą, w każdym miejscu i płynące od kogokolwiek. Myślenie: "Ach, niech uczą się ode mnie, ponieważ wtedy zdobędę nagrodę" jest podstępem duszy i ego człowieka.
O, człowieku, żądny nagrody w życiu ostatecznym i spełniania czynów, które upoważnią cię do odebrania owej nagrody! Niektórzy prorocy mieli jedynie ograniczoną liczbę zwolenników, lecz otrzymali nieskończoną nagrodę za wypełnienie świętego obowiązku proroctwa. Prawdziwe osiągnięcie nie leży zatem w pozyskaniu wielu stronników, lecz w zdobyciu zadowolenia Boga. Za kogo się uważasz, skoro mówisz: "Niech wszyscy mnie słuchają"? Czyżbyś zapomniał o swoich obowiązkach, a wtrącał się do tego, co należy jedynie do Boga? Decyzja o tym, czy ludzie cię zaakceptują i czy zgromadzą się wokół ciebie, należy do Boga. Patrz na własne obowiązki i na to, co do ciebie należy, a nie wścibiaj nosa w sprawy Boga.
Co więcej, nie tylko ludzie otrzymają nagrodę za tych, którzy ich posłuchają i będą mówić prawdę. Czujące stworzenia Boga natury duchowej i Jego aniołowie wypełniły wszechświat i ozdobiły każdą jego część. Jeśli chcesz sowitej nagrody, uczyń szczerość intencji podstawą swoich działań i myśl jedynie o zadowoleniu Boga. Wtedy każda sylaba błogosławionych
słów, które wypływają z twoich ust, zostanie ożywiona przez twą szczerą i prawdziwą intencję, dotrze do uszu niezliczonych czujących stworzeń, które rozświetlą twoje słowa i sprawią, że zasłużysz na swą nagrodę. Kiedy mówisz na przykład: "Chwała i dzięki niech będą Bogu!", miliony takich słów, wielkich i małych, są zapisywane na stronicy powietrza - za zezwoleniem Boga. Ponieważ Wszechmądry, Zapisujący każdą rzecz nie czyni niczego z rozrzutnością ani też na próżno, stworzył tak wiele niezliczonych uszu, jak wielu potrzeba, by usłyszały owe po wielekroć błogosławione słowa. Jeśli te słowa zostaną ożywione w powietrzu przez szczerą i prawdziwą intencję, dotrą do uszu istot duchowych, jak smaczne owoce docierają do ust, lecz jeśli zadowolenie Boga i szczerość intencji nie ożywią ich, słowa te nie zostaną usłyszane, a nagroda zostanie przyznana jedynie za jedno wypowiedzenie ich przez usta. Zwróćcie na to baczną uwagę, o wy, recytatorzy Koranu, którzy jesteście smutni, ponieważ wasze głosy nie są tak piękne, jak byście tego chcieli, i ponieważ nie słucha was tak wielu ludzi, jak byście pragnęli!
Przyczyna Czwarta
Jak rywalizacja i niezgoda między ludźmi przewodnictwa nie wynikają z braku przewidywania konsekwencji czy z krótkowzroczności, tak dokładnie w ten sam sposób szczere porozumienie ludzi zbłądzenia nie jest wynikiem dalekowzroczności. Jest raczej tak, że ludzie prowadzeni drogą prostą pod wpływem prawdy i rzeczywistości nie ulegają ślepym emocjom duszy, a zamiast tego podążają za dalekowzrocznymi skłonnościami serca i rozumu. Ponieważ jednak nie udaje im się zachować poczucia kierunku i szczerości intencji, nie są w stanie utrzymać swej wysokiej pozycji i popadają w spór.
Co się tyczy ludzi zbłądzenia, to pozostając pod wpływem duszy i jej kaprysów oraz pod panowaniem postrzegania poprzez zmysły (które są ślepe na wszystkie konsekwencje i zawsze przedłożą uncję natychmiastowej przyjemności nad tonę przyjemności w przyszłości), spotykają się w ochoczej zgodzie jedynie przez wzgląd na szybki pożytek i natychmiastową przyjemność. Zaiste, ci pozbawieni serca, ograniczeni i o niskim statusie czciciele ego gromadzą się wokół doczesnych i natychmiastowych przyjemności i korzyści. Jest prawdą, że ludzie przewodnictwa zwrócili swoje twarze ku nagrodom życia ostatecznego i ku jego ideałom, zgodnie ze wzniosłymi naukami serca i umysłu, lecz choć uzyskanie właściwego wyczucia kierunku, całkowitej szczerości intencji, zgody i jedności wynikającej z samopoświęcenia jest możliwe,
to ponieważ nie udało im się oczyścić z egoizmu, a także ze względu czy to na niedostatek, czy to na przesadę, utracili źródło wzniosłej mocy, jakim jest jedność, i pozwolili, by ich szczerość intencji została rozbita, na czym ucierpiały ich obowiązki wobec życia ostatecznego. Tak, uzyskanie zadowolenia Boga nie jest łatwe!
Lekarstwem i remedium na ową poważną chorobę jest bycie dumnym z towarzystwa wszystkich, którzy podróżują drogą prawdy, a to zgodnie z zasadą miłowania się ze względu na Boga i dla Jego zadowolenia; podążanie za innymi, a powstrzymywanie się od przywództwa nad nimi; wreszcie rozważenie, że każdy, kto idzie drogą Boga, jest być może lepszy ode "mnie samego", a tym samym złamanie własnego "ja" i odzyskanie szczerej intencji. Wybawienie od tej choroby można uzyskać również przez wiedzę o tym, że uncja uczynków spełnionych ze szczerą intencją będzie przełożona nad tonę czynów wykonanych bez szczerości, przez przedłożenie pozycji zwolennika nad pozycję przywódcy ze wszystkimi związanymi z nią niebezpieczeństwami i odpowiedzialnością. Tak więc szczerość jest tym, co powinniśmy posiadać, by prawidłowo wykonywać obowiązki, przygotowujące nas do życia ostatecznego.
Przyczyna Piąta
Spór i niezgoda między ludźmi przewodnictwa nie są efektem słabości, tak jak potężna jedność ludzi zbłądzenia nie jest efektem siły. Brak jedności wśród ludzi przewodnictwa wynika raczej z siły, która jest wynikiem oparcia, jakie zapewnia doskonała wiara, zaś jedność ludzi niedbalstwa i zbłądzenia wynika ze słabości i bezsilności, których doświadczają, a które są efektem braku jakiegokolwiek wewnętrznego oparcia. Słabi łączą się w potężne wspólnoty właśnie dlatego, że potrzebują zjednoczenia. Ponieważ silni nie czują podobnej potrzeby, ich wspólnoty są słabe. Lwy nie potrzebują wspólnoty, jak na przykład lisy, dlatego żyją samotnie, gdy tymczasem dzikie kozy tworzą stado dla obrony przed wilkami. Wspólnota i zbiorowa osobowość słabych jest silna, a wspólnota i zbiorowa osobowość silnych jest słaba. Subtelną aluzję do tego czyni Koran w słowach wersetu 12:30 (interpretacja znaczenia): I mówiły kobiety w mieście... Czasownik qala jest rodzaju męskiego, podczas gdy powinien być użyty w rodzaju żeńskim z dwóch powodów (rzeczownik "kobiety" jest rodzaju
żeńskiego, a także występuje w liczbie, która w języku arabskim zawsze traktowana jest jako rodzaj żeński). Jednak dla przeciwieństwa spójrzmy na słowa wersetu 49:14 (interpretacja znaczenia): Powiedzieli Beduini... Czasownik qalati jest tu rodzaju żeńskiego, choć odnosi się do społeczności mężczyzn. Werset 12:30 wskazuje na to, że stowarzyszenie słabych, łagodnych i delikatnych kobiet zyskuje moc, wytrzymałość i siłę, a nawet nabiera pewnego rodzaju cech męskich, w związku z czym użycie męskiej formy czasownika jest jak najbardziej właściwe. Dla przeciwieństwa, silni mężczyźni (w tym przypadku Beduini spośród Arabów) ufają własnej sile; dlatego ich stowarzyszenia są słabe, ponieważ w grupie przyjmują oni postawę spokojną i ostrożną, a nawet nabierają pewnych cech kobiecości, dla której najbardziej odpowiednie jest użycie czasownika w rodzaju żeńskim. Podobnie ludzie prawdy z ich całkowitym poddaniem się woli Boga, z poleganiem na źródle silnego wsparcia, jakim jest wiara w Boga, nie przedstawiają swych potrzeb innym ani nie proszą innych o pomoc czy wsparcie. Jeśli nawet czasami tak robią, nie trzymają się za wszelką cenę tych, którzy udzielą im pomocy. Jednak ahl ad-dunja pogrążeni w jego sprawach lekceważą źródło prawdziwego wsparcia, popadają w słabość i bezsilność i doświadczają przejmującej potrzeby pomocy, więc łączą się, poświęcając się temu całym sercem.
Ludzie prawdy nie rozpoznają i nie poszukują prawdziwej siły, którą można znaleźć w jedności, dlatego też popadają w spór, który jest złem i konsekwencją tego zaniechania. Przeciwnie do nich, ludzie zbłądzenia i fałszu dostrzegają siłę, jaką można znaleźć w zjednoczeniu, dzięki swojej wielkiej słabości, a tym samym osiągają jedność, która jest najważniejszym środkiem do osiągnięcia wszelkich celów.
Lekarstwem i remedium na chorobę niezgody panującą pośród ludzi prawdy jest uczynienie zasadą postępowania Bożego zakazu, zawartego w wersecie:
także mądrego rozkazu Boga, dotyczącego życia społecznego, a zawartego w wersecie:
astępnie trzeba uświadomić sobie, jak szkodliwy dla islamu jest spór i jak bardzo pomaga on ludziom zbłądzenia w zatriumfowaniu nad ludźmi prawdy, a następnie szczerze
i z poświęceniem dołączyć do karawany ludzi prawdy, zdając sobie sprawę z własnej całkowitej słabości i bezsilności. Wreszcie trzeba zapomnieć o sobie samym, porzucić hipokryzję i pretensje, a trzymać się szczerości intencji.
Przyczyna Szósta
Niezgoda pośród ludźmi prawdy nie wynika z braku męstwa, aspiracji czy gorliwości; podobnie szczere zjednoczenie ludzi zbłądzenia, niedbałych i poświęconych sprawom tego świata nie jest wynikiem męstwa, aspiracji ani gorliwości. Jest tak raczej dlatego, że ludzie prawdy troszczą się przede wszystkim o korzyści życia ostatecznego, zatem kierują swoją gorliwość, dążenia i męstwo ku owym ważnym i licznym sprawom. Ponieważ nie poświęcają czasu - owego podstawowego kapitału człowieka - pojedynczym sprawom, jedność między nimi a ich przyjaciółmi nigdy nie stanie się trwała, jako że ich sprawy są liczne, a ich zakres bardzo szeroki. Co zaś do ahl ad-dunja i ludzi niedbałych, to myślą oni jedynie o życiu doczesnym, mocno trzymają się spraw życia doczesnego wszystkimi zmysłami, duszą i sercem, a także mocno przylegają do każdego, kto pomaga im w tych sprawach. Jak szalony kupiec diamentów, który płaci horrendalną cenę za właściwie bezwartościowy kawałek szkła, poświęcają czas, który jest rzeczą najwyższej wartości, dla spraw, które w rzeczywistości i w oczach ludzi prawdy są nic niewarte. Zapłata tak wysokiej ceny i ofiarowanie samych siebie z poświęceniem wszystkich zmysłów w naturalny sposób skutkują niekłamaną szczerością, która przynosi sukces ich sprawie, przez co ludzie prawdy zostają pokonani. W rezultacie tej klęski ludzie prawdy upadają do stanu poniżenia, upokorzenia, hipokryzji i robienia czegoś na pokaz, szczerość intencji zostaje stracona, a ludzie prawdy są zmuszeni, by schlebiać podłym i niskim ahl ad-dunja i czołgać się przed nimi.
O, ludzie prawdy! O, ludzie prawa, ludzie prawdy, ludzie drogi prostej! O, wszyscy czciciele Jedynego Boga! W obliczu tej straszliwej choroby, jaką jest niezgoda, patrzcie przez palce na winy drugiego, zamykajcie oczy na wady innych! Postępujcie zgodnie z zasadą uprzejmości, ustaloną przez kryterium, jakim jest werset koraniczny:
ważajcie za swój podstawowy obowiązek - od wypełnienia którego zależy wasz stan w życiu ostatecznym - odstąpienie od wewnętrznej niezgody, kiedy wróg zaatakuje was z zewnątrz, a przez to uwolnienie ludzi prawdy z ich poniżenia i upokorzenia! Praktykujcie braterstwo, miłość
si współpracę, usilnie zalecane przez setki koranicznych wersetów i przez tradycję Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie)! Ze wszystkich sił walczcie o ustanowienie jedności z waszymi przyjaciółmi i braćmi w wierze, która jest silniejsza od jedności ahl ad-dunja! Nie popadajcie w spór! Nie mówcie sami do siebie: "Zamiast poświęcać mój cenny czas na takie drobne sprawy, poświęcę go na rzeczy bardziej wartościowe, jak inwokacje do Boga i medytacja", by następnie wycofać się i osłabić jedność muzułmanów, ponieważ właśnie to, co w waszym mniemaniu jest kwestią o niewielkim znaczeniu w duchowym dżihadzie, w rzeczywistości może być bardzo ważne. Dokładnie w ten sam sposób, pod pewnymi szczególnymi warunkami, straż, jaką przez jedną godzinę pełni żołnierz, może odpowiadać aktom czci całego roku. W naszym wieku, kiedy ludzie prawdy zostali pokonani, cenny dzień, który spędzicie na sprawach o pozornie mniejszym znaczeniu, dotyczących walki duchowej, może być wart tyle, co tysiąc dni, dokładnie tak, jak jedna godzina owego żołnierza. Jakiekolwiek dobre działanie zostanie podjęte przez wzgląd na Boga, nie może być rozdzielone na to, co małe i to, co wielkie, na to, co cenne i to, co bezwartościowe. Atom wydany szczerze i dla zadowolenia Boga staje się jak gwiazda. Tym, co jest ważne, nie jest rodzaj użytych środków, lecz rezultat, jaki przynosi działanie. Tak długo, jak jego wynikiem jest zadowolenie Boga, a tym, czego używamy - szczerość intencji, jakiekolwiek środki, do jakich się uciekniemy, będą wielkie, nie małe.
Przyczyna Siódma
Spór i rywalizacja między ludźmi prawdy nie wynikają z zazdrości i zachłanności na dobra tego świata, i na odwrót - jedność ahl ad-dunja i ludzi niedbałych nie wynika ze szczodrości i wielkoduszności. Jest tak raczej dlatego, że ludzie prawdy nie są w stanie w pełni zachować wielkoduszności i wysokich aspiracji, które przychodzą z prawdą, ani też chwalebnej formy współzawodnictwa, jakie zachodzi na drodze Boga. Ponieważ w ich szeregi przeniknęli ci, którzy nie są tego godni, ludzie prawdy niekiedy niewłaściwie korzystają z owego chwalebnego współzawodnictwa i popadają w rywalizację i spór, przyczyniając poważnych szkód tak samym sobie, jak i całej społeczności muzułmańskiej. Co się tyczy ludzi niedbalstwa i zbłądzenia, to by nie stracić korzyści, w których są zakochani, a także by nie obrazić swoich przywódców i towarzyszy, którym oddają cześć dla owych korzyści, przy ich całkowitym upokorzeniu, poniżeniu i niedostatku męstwa ze wszystkich sił praktykują zjednoczenie ze swymi towarzyszami, jakkolwiek odrażający i zdradzieccy nie byliby ich towarzysze i jakiejkolwiek nie przynosiliby szkody, całym sercem zgadzają się
ze swymi wspólnikami - w każdej formie, jaka tylko może być podyktowana ich wspólnym interesem. W rezultacie tego rodzaju serdeczności zaiste osiągają upragnione korzyści.
O, ludzie prawdy, oddani sporom i dotknięci przez nieszczęście! To przez waszą utratę szczerości i przez wasze zaniechanie sprawiania przyjemności Bogu waszym jedynym celem w tym wieku nieszczęścia, które sami spowodowaliście, jest przejście przez upokorzenie i klęskę. W sprawach związanych z religią i życiem wiecznym nie powinny istnieć rywalizacja, zawiść ani zazdrość; zaiste, żadna z nich nie może istnieć w prawdzie. Oto, jaka jest przyczyna zawiści i zazdrości: kiedy kilka par rąk sięga po jeden przedmiot, kiedy kilka par oczu jest utkwionych w jednym stanowisku, kiedy kilka głodnych żołądków łaknie jednego bochenka chleba, najpierw w wyniku konfliktu powstają zazdrość, spór i rywalizacja, a później zawiść. Ponieważ wielu ludzi pragnie tej samej rzeczy tego świata i ponieważ tak ciasny i krótkotrwały świat nie może zaspokoić bezgranicznych pragnień człowieka, ludzie stają się rywalami dla siebie nawzajem. Jednakże w życiu ostatecznym jednemu człowiekowi będzie dany Raj o szerokości pięciuset lat drogi; będzie mu nadane siedemdziesiąt tysięcy pałaców i tyleż hurys, a każdy spośród ludzi Raju będzie całkowicie zadowolony ze swego udziału.
Oto doniosła kwestia, podniesiona przez pewną ważną osobistość: Zgodnie z tradycją, Raj, na przebycie którego potrzebne by było pięćset lat drogi, będzie dany każdemu spośród mieszkańców Raju. Jak umysł tego świata może ogarnąć tę prawdę?
Odpowiedź: Na tym świecie każdy człowiek ma swój własny, tymczasowy i ograniczony świat (rozległy jak cały nasz świat), którego filarem jest życie człowieka. Korzysta ze swojego świata poprzez swoje wewnętrzne i zewnętrzne zmysły. Mówi do siebie:
"Słońce jest moją lampą, a gwiazdy są moimi świeczkami". Istnienie innych stworzeń i istot żywych w żaden sposób nie neguje jego własności; przeciwnie, te istoty i stworzenia rozjaśniają i rozświetlają jego świat. W ten sam sposób, choć na nieskończenie wyższym poziomie, oprócz Ogrodu każdego z wiernych, który to Ogród mieści w sobie tysiące pałaców i hurys, każdy z wiernych otrzyma również jego własny Raj o szerokości pięciuset lat drogi, niezależny od powszechnego Raju. Będzie korzystał ze swego Raju i z życia wiecznego poprzez swoje zmysły i odczucia, stosownie do stopnia rozwoju, jaki osiągnął. Fakt, że inni będą mieli swój udział w powszechnym Raju, w żaden sposób nie wyrządzi szkody jego własności ani odnoszonym przez niego korzyściom, lecz przeciwnie, wzmocni je i upiększy ów rozległy Raj. Człowiek na tym świecie odnosi pożytek z ogrodu, który przetrwa jedną godzinę, z widowiska trwającego jeden dzień, z kraju, który przetrwa jeden miesiąc i z podróży, która trwa jeden rok, poprzez swoje usta, uszy, oczy, smak i wszelkie inne zmysły. Również w królestwie wieczności ludzkie zmysły węchu i dotyku, które w tym przemijającym świecie przynoszą korzyść z ogrodu trwającego ledwie przez jedną godzinę, przyniosą taki pożytek, jaki przyniosłyby z ogrodu trwającego przez cały rok. Zmysły wzroku i słuchu, które tutaj przynoszą korzyść z wyprawy, trwającej ledwie jeden rok, tam będą zdolne do przyniesienia korzyści z wyprawy trwającej pięćset lat, w sposób odpowiedni do owego królestwa, upiększonego od jednego krańca do Drugiego. Każdy wierny odniesie tam korzyści odpowiednie do jego duchowej rangi, zyska rozkosz i przyjemność dzięki swoim zmysłom, które będą rozszerzać się i rozwijać odpowiednio do nagrody, na jaką zasłużył na tym świecie poprzez dobre uczynki, które wykonał.
Jest zatem jasne, że w życiu
ostatecznym nie będzie żadnego powodu do rywalizacji ani też rywalizacja nie będzie mogła istnieć. W takim wypadku również na tym świecie nie powinna istnieć żadna rywalizacja w odniesieniu do owych dobrych uczynków, które pociągają za sobą nagrodę w życiu wiecznym; nie ma tu miejsca dla zawiści. Zazdrosny w tym życiu jest albo hipokrytą, poszukującym poprzez spełnianie dobrych uczynków skutku w postaci dóbr tego świata, albo szczerym, lecz nieświadomym czcicielem Boga, który nie zna prawdziwego celu wszystkich dobrych uczynków ani nie pojmuje, że duszą i podstawą wszystkich dobrych czynów jest szczerość intencji. Poprzez podtrzymywanie swego rodzaju rywalizacji i wrogości wobec ludzi uświęconych przez Boga, w rzeczywistości poddaje on w wątpliwość rozległość Bożej litości.
Jeden z moich dawnych towarzyszy wykształcił w sobie wrogość wobec pewnego człowieka. Pewnego razu w jego obecności przychylnie przedstawiano dobre uczynki i świątobliwość jego "wroga", jednak nie był zawistny ani nie zdenerwował się. Później ktoś powiedział do niego:
"Ten twój wróg jest odważny i silny!" Wówczas zauważyliśmy zawiść i chęć rywalizacji, które nagle pojawiły się u tego człowieka.
Powiedzieliśmy do niego: "Świętość i prawość obdarowują siłą i chwałą, które są jak klejnot życia wiecznego, a jednak nie byłeś o nie zazdrosny. Siłę tego świata można znaleźć nawet u wołu, zaś odwagę u dzikich bestii; w porównaniu ze świętością i prawością są one niby kawałek szkła w porównaniu z diamentem".
Ów człowiek odpowiedział: "Na tym świecie obaj utkwiliśmy spojrzenie w tym samym przedmiocie. Kroki na prowadzącej do niego drodze można stawiać dzięki takim cechom, jak odwaga i siła. Oto, dlaczego mu zazdroszczę. Rzeczy i stopnie życia ostatecznego są niezliczone, więc choć tutaj jest on moim wrogiem, tam będzie mi ukochanym i bliskim bratem".
O, ludzie prawdy i drogi prostej! Służba prawdzie jest jak poniesienie i zachowanie wielkiego i ciężkiego skarbu. Ci, którzy niosą ów depozyt na swoich barkach, będą szczęśliwi i wdzięczni, kiedy tylko silne ręce pospieszą im z pomocą. Trzymając się z dala od zawiści, należy z godnością przyklasnąć większej sile, skuteczności i zdolności tych, którzy kierowani prawą miłością występują naprzód, by zaproponować swą pomoc.
Dlaczego zatem patrzycie na prawdziwych braci i gotowych do poświęceń pomocników z zawiścią, tracąc w ten sposób szczerość intencji? Zostaniecie wystawieni na przerażające oskarżenia ludzi zbłądzenia, którzy poprzez religię gonią za korzyściami tego świata. Zostaniecie oskarżeni o to, że poprzez religię jedynie uganiacie się za korzyściami tego świata, choć są one czymś po stokroć niższym od was samych i od waszej wiary, o zdobywanie środków do życia poprzez wiedzę o prawdzie, o to, że rywalizujecie z innymi w chciwości i zachłanności!
Jedynym remedium na tę chorobę jest oskarżenie własnej duszy, zanim te zarzuty wysuną inni, a także stawanie za każdym razem po stronie przyjaciela, nie po stronie własnej duszy. Oto, jaką zasadę prawdy i sprawiedliwości ustanowili uczeni biegli w sztuce dyskusji: "Ktokolwiek podczas dyskusji na jakikolwiek temat pragnie, by jego słowo stało się prawdą, ktokolwiek jest szczęśliwy, kiedy okazuje się, że ma rację, a jego przeciwnik jest w błędzie i myli się - taki człowiek postępuje niesprawiedliwie". Nie dość, że taki człowiek przegrywa, ponieważ nawet jeśli wychodzi z dyskusji zwycięsko, to nie nauczył się niczego, co nie byłoby mu znane wcześniej, to jeszcze duma, w którą prawdopodobnie popadnie, przyniesie mu stratę. Jeśli jednak okaże się, że rację miał jego adwersarz, ów człowiek nauczy się czegoś, o czym wcześniej nie wiedział, a tym samym zyska coś, nie ponosząc żadnej straty, a także będzie uratowany przed pychą. Innymi słowy, kto jest uczciwy w swym postępowaniu i rozmiłowany w prawdzie, ten podporządkuje pragnienie własnej duszy wymaganiom prawdy. Jeśli widzi, że jego oponent ma rację, chętnie to zaakceptuje i z radością go wesprze.
Jeśli zatem ludzie religii, ludzie prawdy, ludzie właściwej ścieżki i ludzie nauki wezmą ową zasadę za przewodnika, osiągną szczerość intencji i sukces w tych obowiązkach, które przygotowują ich do życia ostatecznego. Przez Boże miłosierdzie, zostaną uwolnieni od przerażających niedoli i nieszczęść, z powodu których obecnie cierpią.
Błysk Dwuedziesty Pierwszy
(Choć traktat ten pierwotnie był Czwartą z siedmiu Kwestii Siedemnastej Notatki Błysku Siedemnastego, z powodu jego związku ze szczerością intencji stał się Punktem Drugim Błysku Dwudziestego. Ostatecznie, z powodu jego świetlistej natury, został włączony do zbioru Błyski jako Błysk Dwudziesty Pierwszy).
O, moi bracia w życiu ostatecznym! O, moi towarzysze w służbie Koranowi! Powinniście wiedzieć - i wiecie - że na tym świecie szczerość intencji jest najważniejszą zasadą dzieł dotyczących życia ostatecznego,
największą siłą, najmilej widzianym orędownikiem, najtrwalszym punktem oparcia, najchętniej przyjmowaną modlitwą, najbardziej cudownym środkiem do osiągnięcia celu, najwyższą zaletą i najczystszym aktem kultu. Ponieważ szczerość zawiera w sobie wiele siły i wiele świateł podobnych wspomnianym powyżej; ponieważ w naszych strasznych czasach, pomimo naszej małej liczby, pomimo słabego, podupadłego i bezsilnego stanu, pomimo tego, że stajemy w obliczu straszliwych wrogów i cierpimy ciężkie prześladowania pośród napastliwych innowacji i pośród zbłądzenia, Boża łaska umieściła na naszych barkach nadzwyczaj ciężki, doniosły, powszechny i święty obowiązek służby wierze i Koranowi, z pewnością bardziej niż ktokolwiek inny jesteśmy zmuszeni do pracowania ze wszystkich naszych sił, by uzyskać szczerość intencji. Bardziej niż czegokolwiek innego potrzebujemy zaszczepienia szczerości w nas samych. W przeciwnym razie to, co do tej pory osiągnęliśmy w naszej świętej służbie, częściowo przepadnie i nie przetrwa, a my będziemy za to odpowiedzialni, w naszym postępowaniu powinno zatem przejawiać się srogie napomnienie, zawarte w Bożym zakazie:
przeciwnym razie zniszczymy szczerość intencji, szkodząc w ten sposób wiecznemu szczęściu przez wzgląd na bezsensowne, niepotrzebne, szkodliwe, nędzne, skupione na samych sobie, nużące, obłudne i podłe odczucia oraz na znikome korzyści. Jeśli tak postąpimy, to pogwałcimy prawa wszystkich naszych braci, zgrzeszymy przeciwko obowiązkowi służby Koranowi i okażemy brak szacunku dla świętości prawd wiary.
O, moi bracia! Wiele przeszkód piętrzy się na drodze do znacząco dobrych czynów. Szatani rozpoczynają potężną walkę przeciwko tym, którzy dopomagają w spełnianiu tych uczynków. W obliczu owych przeszkód i szatanów musicie polegać na sile, jaką daje szczerość intencji. Powinniście unikać rzeczy, które szkodzą szczerości, jak unikacie jadowitych węży i skorpionów. Zgodnie ze słowami Proroka Józefa (niech będzie z nim pokój):
ie można polegać na duszy nakazującej zło. Nie pozwólcie, by zwiódł was egoizm i wasze dusze! By uzyskać szczerość intencji i zachować ją, powinniście wziąć za przewodnika następujące zasady:
WASZA PIERWSZA ZASADA
W swoich działaniach powinniście poszukiwać zadowolenia Boga. Jeśli Wszechmocny Bóg jest z was zadowolony, nie ma znaczenia niezadowolenie choćby całego świata. Jeśli On przyjmuje jakiś czyn, a wszyscy inni go odrzucają, ich odrzucenie nie ma żadnego skutku. Gdy osiągnęliście Jego zadowolenie i przyjął On jakieś działanie, to nawet jeśli Go o to nie poprosicie, lecz On będzie sobie tego życzył i będzie tego wymagała Jego mądrość, sprawi, że inni również zaakceptują to, co robicie i sprawi, że pozwolą wam działać. Z tego powodu poszukiwanie zadowolenia Boga powinno być jedynym celem naszej służby.
WASZA DRUGA ZASADA
Nie krytykujcie waszych braci, którzy są zatrudnieni w służbie Koranowi i nie wzbudzajcie w nich zazdrości poprzez przejawianie lepszych zalet. Jak jedna ręka nie może rywalizować z drugą, tak jedno oko nie może ganić drugiego ani język nie może sprzeciwiać się uchu, ani też serce nie może zobaczyć błędów duszy. Każda z części ludzkiego ciała uzupełnia niedociągnięcia innej, skrywa jej błędy, wspiera drugą w jej potrzebach i pomaga jej w wykonywaniu obowiązków. W innym przypadku zgasłoby życie człowieka, jego duch by uleciał, a ciało rozpadłoby się.
Podobnie części maszyny w fabryce nie mogą współzawodniczyć ani rywalizować, jedna nie może mieć pierwszeństwa przed innymi ani rządzić innymi. Nie mogą szpiegować innych części, by wyśledzić ich wady, żadna nie może ganić innej, niszczyć jej zapału do pracy ani uczynić innej części bezczynną. Części maszyny raczej ze wszystkich sił wspierają się wzajemnie w ruchu, by osiągnąć wspólny cel, maszerując do celu, dla jakiego zostały stworzone, w prawdziwej solidarności i jedności. Jeśli w działanie maszyny wmiesza się choćby najmniejszy przejaw agresji czy żądzy dominowania, wywła to zamieszanie w całej fabryce, przekreślając wyniki i owoce jej pracy, a wówczas właściciel fabryki zburzy ją do szczętu.
O, uczniowie Traktatów Światła i słudzy Koranu! Wraz ze mną jesteście członkami takiej zbiorowej osobowości, która jest godna miana człowieka doskonałego. Jesteśmy jak elementy fabrycznej maszyny, która wytwarza wieczną szczęśliwość w życiu wiecznym. Jesteśmy rękami pracującymi na łodzi Wszechwładnego, z której wspólnota Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) zejdzie na brzeg zbawienia w królestwie pokoju. Zatem z pewnością potrzebujemy solidarności i prawdziwej jedności, jaką można otrzymać dzięki dostąpieniu szczerości intencji (której tajemnica zapewnia czterem ludziom siłę duchową tysiąca stu jedenastu); zaiste, jesteśmy zmuszeni, by dostąpić owej szczerości.
Jeśli powiecie: "Hadis mówi o uczonych, a niektórzy z nas są tylko skrybami",
Odpowiem: Ktokolwiek będzie czytał Traktaty Światła przez rok, pojmie je i przyjmie, może stać się wartościowym, skrupulatnym uczonym naszych czasów. Nawet jeśli ich nie zrozumie, to ponieważ uczniowie Światła mają wspólną osobowość, bez wątpienia stanie się mądrzejszy. Jeśli zaś chodzi o wasze pióra, są one bezcielesnymi palcami owej zbiorowej osobowości. Ponieważ macie o mnie dobre zdanie, nadaliście mi pozycję waszego mistrza i uczonego w religii, przyłączyliście się do mnie, choć moim zdaniem nie jestem tego godzien. Nie jestem oczytany i mam trudności z pisaniem, zatem o waszych piórach można myśleć tak, jakby były moim piórem. Otrzymacie nagrodę, na którą wskazuje szlachetny hadis.
Tak, jeśli trzy litery alif nie połączą się, mają wartość trójki, lecz jednocząc się, zyskują poprzez tajemnicę liczb wartość stu jedenastu. Jeśli cztery czwórki pozostawimy osobno, mają wartość szesnastki, lecz jeśli (poprzez tajemnicę braterstwa, posiadania wspólnego celu i obowiązku) połączą się, stając w szeregu ramię w ramię, zyskają siłę i wartość czterech tysięcy czterystu czterdziestu czterech. Zaiste, wiele wydarzeń z historii zaświadcza, że siła duchowa i wartość szesnastu gotowych do poświęceń braci przewyższyła siłę czterech tysięcy.
Podstawową przyczyną owej tajemnicy jest fakt, że każdy, kto należy do prawdziwej, szczerej wspólnoty, może patrzeć oczami innych braci i słuchać ich uszami, jak gdyby każdy człowiek prawdziwej wspólnoty złożonej z dziesięciu ludzi otrzymał wielkość i siłę, które pozwalają mu patrzeć dwudziestoma oczami, myśleć dziesięcioma umysłami, słuchać dwudziestoma uszami i pracować dwudziestoma rękami.
WASZA TRZECIA ZASADA
Powinniście wiedzieć, że cała wasza siła tkwi w szczerości intencji i w prawdzie. Tak, siła tkwi w prawdzie i w szczerości intencji! Nawet ten, kto grzeszy, czerpie siłę ze swej szczerości w czynieniu grzechu.
Nasza służba jest dowodem tego, że siła tkwi w prawdzie i szczerości. Nawet niewielka ilość szczerości w naszej pracy wykazuje prawdziwość tego twierdzenia i jest dowodem sama dla siebie. Siedem lub osiem lat mojej służby nauce i religii tutaj po stokroć przewyższa dwadzieścia lat służby, jaką pełniłem w moich rodzinnych stronach i w Stambule. W tamtych miejscach ludzie, którzy mnie wspierali, byli sto lub nawet tysiąc raoć bardziej liczni niż moi bracia, którzy pracują wraz ze mną tutaj, gdzie nie mam nikogo, jestem samotny, obcy, półpiśmienny, inwigilowany i prześladowany przez nieuczciwych urzędników. Nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że służba, jaką pełniłem wraz z wami przez te siedem czy osiem lat, a także siła duchowa, która zaowocowała sukcesem stokroć większym od osiąganych dawniej, są wynikiem waszej szczerości intencji. Muszę również wyznać, że poprzez swą płynącą z głębi serca
szczerość do pewnego stopnia uratowaliście mnie przed hipokryzją, która zwykła łechtać moją duszę, kryjąc się za zasłoną sławy i rozgłosu. Jeśli Bóg zechce, odniesiecie sukces, zdobędziecie całkowitą szczerość intencji, i spowodujecie, że ja również ją uzyskam.
Powinniście być świadomi tego, że właśnie dzięki owej tajemnicy szczerości 'Ali (niech Bóg będzie z niego rad) i Szejk Gajlani, Ghałs al-A'zam (niech jego tajemnica będzie uświęcona) zaszczycili was swą nadprzyrodzoną zdolnością czynienia cudów i cudowną wizją tego, co niewidzialne. Ofiarowują wam pocieszenie i ochronę, oklaskując waszą służbę. Tak, nie powinniście wątpić w to, że zasłużyliście na ich uwagę dzięki waszej szczerości intencji. Jeśli świadomie jej zaszkodzicie, to przez nich zostaniecie ukarani. Zawsze powinniście mieć w pamięci "klapsy Bożego miłosierdzia" opisane w Błysku Dziesiątym.
Jeśli chcecie, by wspierali was tacy duchowi bohaterowie, jeśli chcecie, by byli oni obecni w waszych głowach, jeśli chcecie uznać ich za swoich mistrzów, zdobądźcie całkowitą szczerość intencji zgodnie z wersetem:
Przedkładajcie duszę waszego brata nad własną duszę, gdy chodzi o zaszczyty, rangę, uznanie, rzeczy, które lubi wasza dusza (takie, jak korzyści materialne), a także wtedy, gdy chodzi o tak niewinne i nieszkodliwe korzyści, jakie przynosi powiadomienie wiernego w potrzebie o jednej spośród pięknych prawd wiary. Jeśli to możliwe, zachęćcie któregoś z waszych niechętnych temu towarzyszy do udzielenia owemu człowiekowi informacji, by wasze dusze nie popadły w pychę. Jeśli pragniecie powiedzieć mu o jakiejś pouczającej kwestii, by zyskać nagrodę, z pewnością nie jest to grzech i nie ma w takim postępowaniu żadnej szkody, lecz może na tym ucierpieć istota szczerej intencji czynów, które was dotyczą.
WASZA CZWARTA ZASADA
Wyobraźcie sobie cnoty i zasługi waszych braci jako własne, bądźcie wdzięczni i dumni z ich chwały. Sufi używają między sobą takich terminów,
jak "zatracenie się w szejku" czy "zatracenie się w Proroku"; nie jestem sufim, lecz te ich zasady mogą stać się dobrą regułą na naszej drodze, jeśli przybiorą kształt "zatracenia się w bracie". Taki stan między braćmi jest określany słowem tefani, oznaczającym "zatracenie się w innym człowieku". Oznacza to zapomnienie o przyziemnych odczuciach własnej duszy i życie z własnym umysłem, lecz z cnotami i zaletami brata. W każdym przypadku podstawą naszej drogi jest braterstwo, rozumiane nie jako więź między ojcem a synem czy między szejkiem a jego zwolennikiem, lecz jako prawdziwe braterstwo. Nauczyciel czy mistrz interweniuje tylko w ostateczności. Nasza droga jest najbliższą przyjaźnią, która wymaga bycia najbliższym przyjacielem, najbardziej pełnym poświęcenia towarzyszem, najszlachetniejszym bratem. Istotą takiej przyjaźni jest prawdziwa szczerość intencji. Człowiek, który narusza tę prawdziwą szczerość, spada z wysokiego szczytu owej przyjaźni być może nawet na samo dno najgłębszej rozpadliny. Pomiędzy nimi nie ma nic, na czym mógłby się utrzymać.
Tak, naszą drogę powinniśmy postrzegać jako dwie drogi. Może być tak, że ci, którzy schodzą z naszej drogi, ze wspaniałej i szerokiej drogi Koranu, bezwiednie pomagają siłom bezbożności, które są nam wrogie. Jeśli Bóg zechce, ci, którzy wkraczają w święte granice Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, drogą Traktatów Światła, na zawsze przyłączą swą siłę do światła, szczerości i wiary, i unikną takich pułapek.
O, moi towarzysze w służbie Koranu! Jednym z najbardziej skutecznych środków uzyskania i zachowania szczerości intencji jest rozmyślanie o śmierci. Tak, tak jak doczesna ambicja psuje szczerość i prowadzi człowieka do hipokryzji i spraw tego świata, tak rozmyślanie o śmierci skutkuje obrzydzeniem dla hipokryzji i daje szczerość intencji. Myślcie o śmierci i pojmijcie, że ten świat jest przemijający, a wyratujecie się z pułapek duszy. Tak, nauka, jaką sufi i ludzie prawdy przyjęli z takich wersetów Wszechmądrego Koranu, jak poniższe:
doprowadziła ich do uczynienia rozmyślań o śmierci najważniejszymi dla ich podróży duchowej, rozwiała złudzenie wieczności, owe źródło doczesnej ambicji. Wyobrazili sobie, że są martwi i znajdują się w grobie. Gdy sięgnąć myślą tak daleko, nakazująca zło dusza, dotknięta takim wyobrażeniem, staje się zasmucona i w pewnym stopniu rezygnuje
ze swoich dalekosiężnych ambicji i nadziei. Takie rozmyślania mają wiele zalet. Uczy tego również hadis, który mówi mniej więcej: Częste wspominanie śmierci jest tym, co rozprasza przyjemność i czyni ją gorzką.
Jednakże, ponieważ nasza droga nie jest drogą sufich, lecz drogą rzeczywistości, nie musimy rozmyślać o śmierci tak imaginacyjnie i hipotetycznie, jak oni to czynią. Takie postępowanie w żaden sposób nie jest zgodne z drogą tego, co rzeczywiste. Nasza droga nie polega na przeniesieniu przyszłości do teraźniejszości poprzez rozmyślania o nieuchronnym kresie, lecz jest podróżą umysłu od teraźniejszości do przyszłości i spojrzeniem na przyszłość z uwzględnieniem tego, co rzeczywiste. Tak, korzystając z wyobraźni, można spojrzeć na własne zwłoki - jedyny owoc na drzewie tego krótkiego życia doczesnego. Można spojrzeć na własną śmierć, a jeśli pójdziemy nieco dalej - na śmierć naszej epoki, zaś jeśli pójdziemy jeszcze dalej, ujrzymy śmierć tego świata, otwierając w ten sposób drzwi na drogę prowadzącą do całkowitej szczerości.
A oto drugi skuteczny środek zachowania szczerości intencji:
Poprzez osiągnięcie poczucia Bożej obecności dzięki sile niezachwianej, pozytywnej wiary, dzięki światłu bijącemu z rozważnego rozmyślania nad stworzeniami, które prowadzi do poznania Stwórcy, poprzez rozmyślanie o Litościwym Stwórcy, Który jest Wszechobecny i Wszechwidzący, poprzez unikanie poszukiwania uwagi kogokolwiek innego niż tylko On i poprzez uświadomienie sobie, że spoglądanie na innych w Jego obecności lub poszukiwanie u nich pomocy jest sprzeczne z zachowaniem, które w Jego obecności jest właściwe, możemy uratować się przed hipokryzją tego rodzaju i zdobyć szczerość intencji, jednakże droga do tego prowadzi przez wiele stopni i etapów rozwoju duchowego. Którykolwiek z tych etapów człowiek osiągnie, skorzysta z tego w odpowiednim dla owego etapu stopniu. W Traktatach Światła zawarte są liczne prawdy, które mogą ocalić człowieka przed hipokryzją, zatem odsyłamy do nich, a w tym miejscu przerwiemy omówienie owego tematu.
Spośród bardzo wielu rzeczy, które niszczą szczerość intencji i prowadzą do hipokryzji, wyjaśnimy pokrótce jedynie dwie lub trzy.
Przeszkoda Pierwsza
Rywalizacja o dobra materialne powoli niszczy szczerość intencji. Szko dzi także wynikom, jakie osiągamy w naszej służbie, a także powoduje utra tę owych korzyści materialnych. Naród turecki zawsze żywił szacunek dla tych, którzy pracują dla tego, co rzeczywiste i dla życia wiecznego,
i wspierał ich. Z intencją aktywnego wzięcia udziału w dziełach ich autentycznej szczerości i w pracy, którą wykonywali z pełnym oddaniem, nasz naród zawsze okazywał tym ludziom szacunek, wspierając ich dobrami materialnymi (jak jałmużna czy podarki), by uchronić ich przed zaabsorbowaniem potrzebami materialnymi i przed marnowaniem czasu na zabezpieczenie owych potrzeb. Takiego wsparcia i takich korzyści nie można jednak poszukiwać; mogą być one wyłącznie dane. Nie można szukać ich nawet poprzez język skłonności, pragnienie wyrażane jedynie w myślach czy wyczekiwanie. Powinny raczej być dane niespodziewanie, w przeciwnym razie ucierpi szczerość intencji. W przeciwnym razie człowiek zbliżyłby się do złamania zakazu wyrażonego w wersecie:
o częściowo zniweczyłoby jego działanie.
Nakazująca zło, egoistyczna dusza podsyca poczucie rywalizacji z prawdziwym bratem i towarzyszem w naszej szczególnej służbie, najpierw pragnąc i wymagając korzyści natury materialnej, a następnie nie pozwalając, by dostały się one komu innemu. Szczerość intencji zostaje zniszczona, świętość naszej służby stracona, a człowiek staje się niemiły w oczach ludzi prawdy, jak również traci korzyści materialne. Ten temat wymaga wielu dyskusji, lecz skrócę go i wymienię jedynie dwa przykłady, które umocnią szczerość intencji i prawdziwą jedność między moimi prawdziwymi braćmi.
Przykład pierwszy: Ahl ad-dunja, a nawet niektórzy politycy, członkowie tajnych stowarzyszeń i ci, którzy manipulują społeczeństwem, przyjęli za swoją naczelną zasadę regułę wspólnej własności, by zdobyć bogactwo i władzę. Pomimo całego ich wyzysku i wszystkich strat posiedli nadzwyczajną siłę i osiągnęli korzyść. Jednak charakter wspólnej własności nie zmienia się wraz z jej podziałem, pomimo licznych szkód. Jakkolwiek pod pewnym względem każdy ze wspólników jest jakby nadzorcą pozostałych i właścicielem, to jednak nie jest on w stanie czerpać z tego żadnych korzyści.
Niemniej jednak, jeśli zasadę wspólnej własności zastosować do dzieł dotyczących życia ostatecznego, pozwala ona na zgromadzenie olbrzymich korzyści i nie przynosi strat, ponieważ jej zastosowanie oznacza, że cała własność przechodzi do rąk każdego ze wspólników. Na przykład, mamy czterech lub pięciu ludzi. Zgodnie z ideą dzielenia się, jeden z nich przynosi naftę, inny knot, inny lampę, inny abażur, a piąty zapałki; montują i zapalają lampę. Każdy z nich jest właścicielem ukończonej lampy. Jeśli każdy ze
wspólników ma lustro, które zajmuje całą ścianę, będzie się w nim odbijał wraz z lampą i pokojem, bez żadnej niedoskonałości czy rozdzielenia.
Dokładnie tak samo wyglądają współuczestnictwo w dobrych dziełach dotyczących życia ostatecznego poprzez tajemnicę szczerości intencji, współpraca poprzez tajemnicę braterstwa i wspólna inicjatywa poprzez tajemnicę jedności: suma wszystkich wspólnych uczynków i całe ich światło są zapisywane w księdze dobrych czynów każdego człowieka, który brał w nich udział. Jest to fakt zaświadczony przez ludzi prawdy. Wymaga tego również rozległość Bożego miłosierdzia i Bożej szczodrości.
O, moi bracia! Jeśli Bóg zechce, korzyści materialne nie wywołają rywalizacji między wami. Być może, w odniesieniu do korzyści życia wiecznego daliście się zwieść, jak niektórzy spośród ludzi podążających ścieżką sufich. Jednak jak można porównać niewielkie zasługi jednej osoby z zasługą i światłem przejawiającymi się we wspólnych dziełach, wspomnianych poprzez powyższy przykład?
Przykład drugi: Rzemieślnicy uzyskują znaczące bogactwo dzięki współpracy, jaką podejmują, by czerpać większe korzyści z wyrobów swego rzemiosła. Dawniej każdy spośród dziesięciu wytwórców igieł pracował na własną rękę, a owocem samodzielnej pracy każdego z nich były trzy igły dziennie, jednak później owych dziesięciu ludzi zjednoczyło się we wspólnym przedsiębiorstwie. Jeden przyniósł żelazo, jeden rozpalił piec, jeden przekłuł igły, jeden umieścił je w piecu, inny naostrzył, i tak dalej; każdy zajął się jedynie częścią procesu wytwarzania igieł. Ponieważ praca, którą wykonywał jeden człowiek, była prosta, nie marnował on czasu, a gdy nabył większej umiejętności, wykonywał swą pracę ze wspaniałą szybkością. Rzemieślnicy rozdzielili między siebie wykonywane zadania zgodnie z zasadą wspólnego przedsiębiorstwa i podziału pracy, a ujrzeli, że zamiast trzech igieł dziennie, jakie przypadały na każdego wcześniej, wytwarzają trzysta. Wydarzenie to zostało szeroko rozpropagowane wśród rzemieślników tego świata, by zachęcić ich do wspólnej pracy.
O, moi bracia! Jako że jedność i zgoda w kwestiach tego świata dotyczących twardej materii daje takie wyniki i korzyści, możecie porównać, jak niezmiernie korzystne dla każdego jest odbicie (dzięki Bożej łasce) światła wszystkich uczynków we własnym, świetlistym zwierciadle, które odnosi się do życia wiecznego i nie ma potrzeby, by dzielić je na części, jaką korzyść da uzyskanie nagrody równej tej, jaka zostanie przyznana za wszystkie dobre czyny. Owa ogromna korzyść nie powinna zostać utracona przez rywalizację i brak szczerości.
Przeszkoda Druga
Tą przeszkodą jest schlebianie własnemu "ja" i nadawanie wysokiej pozycji duszy nakazującej zło poprzez zwracanie na siebie czyjejś uwagi i poszukiwanie publicznego uznania, do którego prowadzi żądza sławy, rozgłosu i stanowiska. Jest to poważna choroba natury duchowej, która również otwiera drzwi prowadzące do hipokryzji i egocentryzmu (co nazywamy ukrytym dodawaniem Bogu współtowarzyszy) i niszczy szczerość intencji.
O, moi bracia! Naszą drogą w służbie Koranowi jest to, co rzeczywiste, a także braterstwo, zaś prawdziwe znaczenie braterstwa przejawia się w zatraceniu własnej osobowości pośród braci i w przedkładaniu ich dusz nad własną. Rywalizacja tego rodzaju, który wynika z pragnienia rangi i pozycji, nie powinna być rozbudzana, ponieważ jest całkowicie sprzeczna z naszą drogą. Godność wszystkich braci może być sumą godności każdego z nich; jestem zatem przekonany, że poświęcenie owej wspaniałej, wspólnej godności dla osobistej, samolubnej, wynikającej ze współzawodnictwa, drobnej sławy i uznania jest dalekie od postępowania uczniów Traktatów Światła. Tak, serca, umysły i duch uczniów Światła nie zniżyłyby się do tak nędznych, szkodliwych i lichych spraw. Jednak każdy posiada duszę nakazującą zło, a niekiedy emocje duszy wpływają na pewne cechy charakteru i w pewnym stopniu biorą górę, pomimo wzniosłych cech serca, umysłu i ducha, nie oskarżam więc ani waszych serc, ani waszych umysłów. Oddziaływanie Traktatów Światła sprawia, że mam do was zaufanie, lecz dusza, pragnienia, emocje i wyobraźnia niekiedy okłamują człowieka. Z tego powodu niekiedy otrzymujecie poważne ostrzeżenia. Ich surowość odnosi się do duszy, emocji, pragnień i wyobraźni. Działajcie rozważnie!
Tak, gdyby nasza droga zostałaby podporządkowana przywództwu szejka, istniałaby jedna ranga lub kilka ściśle określonych rang, a każdej z nich przypisane by zostały liczne zdolności. Mogłyby istnieć zazdrość i egoizm. Jednak nasza droga jest braterstwem, a między braćmi nie ma pozycji "ojca", ani też żaden z nich nie może przypisać sobie stanowiska przewodnika duchowego. Pojęcie "rangi" w braterstwie jest szerokie i nie może stać się powodem zazdrosnego przepychania się ku lepszej pozycji, co najwyżej brat pomaga innemu bratu i wspiera go, dopełniając jego służbę. Dowodem na to, że zazdrość, zachłanność na nagrodę duchową i wysokie aspiracje skutkują wyrządzeniem wielkiej szkody
i licznymi błędami, są konflikt i rywalizacja, w jakie popadają ci, którzy kroczą ścieżkami przewodników duchowych. Pomimo ich ogromnych osiągnięć, doskonałości i odniesionych korzyści, taka postawa przynosi fatalne konsekwencje - ich wielka i święta siła nie jest w stanie przeciwstawić się wichurze innowacji.
Przeszkoda Trzecia
Tę przeszkodę, którą są strach i chciwość - wraz z innymi - wyczerpująco objaśniliśmy w Sześciu Atakach. Dlatego odsyłamy was do tego traktatu, a czyniąc wszystkie Najpiękniejsze Imiona Najbardziej Miłosiernego spośród miłosiernych naszymi orędownikami, błagamy Go, by obdarował nas sukcesem w postaci osiągnięcia całkowitej szczerości intencji.
Poufny list
Chciałbym wspomnieć o kwestii, której dotyczą dwa hadisy, a to na użytek moich braci, którzy stali się znużeni pisaniem i podczas trzech świętych miesięcy, miesięcy oddawania czci Bogu, przedkładają inne recytacje nad przepisywanie Traktatów Światła, choć owo działanie jest aktem czci pod pięcioma względami.
Zapytaliśmy o wyjaśnienie owych pięciu rodzajów oddawania czci Bogu, o których nasz mistrz wspomina w tym wartościowym liście. Oto wyjaśnienie, które otrzymaliśmy:
1. Poprzez przepisywanie Traktatów Światła walczymy przeciwko ludziom zbłądzenia, co jest najważniejszą walką.
2. Służba i pomoc naszemu mistrzowi przyczyniają się do rozprzestrzeniania prawdy.
3. Służymy innym muzułmanom ze względu na wiarę.
4. Otrzymujemy wiedzę poprzez pióro.
5. Oddajemy cześć Bogu poprzez rozważania, a jedna godzina takiego oddawania czci niekiedy może być równa aktom kultu z całego roku.
Za zgodność: Rustu, Husrev, Re'fet.
Oto te dwa hadisy:
Pierwszy: W Dniu Sądu Ostatecznego atrament uczonych w religii będzie ważył (na szalach dobrych uczynków) tyle, co krew męczennikó w.
Drugi: Ktokolwiek mocno trzyma się mojej tradycji, kiedy moja wspólnota staje się zepsuta, otrzyma taką nagrodę, jak stu męczenników. Oznacza to, że ten, kto trzyma się praktyki Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i służy prawdom Koranu, kiedy rozpowszechniają się innowacje i zbłądzenie, otrzyma taką nagrodę, jak stu męczenników.
O, moi bracia, znużeni przepisywaniem Traktatów z powodu lenistwa! O, moi bracia, którzy skłaniacie się ku sufizmowi! Te dwa hadisy ukazują, że światło czarnego atramentu, spływającego z waszych błogosławionych, czystych piór, służących prawdom wiary, tajemnicom prawa szariatu i tradycji Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), w czasach takich, jak nasze - nawet jeśli z pióra spłynie tylko jedna kropla atramentu, podobnego wodzie życia - w Dniu Sądu Ostatecznego może zdobyć dla was nagrodę równą tej, jaką męczennik uzyska za sto kropel swej krwi. Starajcie się zatem, by tę nagrodę zdobyć!
Błysk Dwudziesty Drugi
Ten wielce poufny, krótki traktat, który napisałem dwadzieścia dwa lata temu specjalnie dla moich wybranych, najbliższych i najbardziej szczerych braci, kiedy przebywałem w wiosce Barla, w prowincji Isparta, dedykuję gubernatorowi, sędziom i policji z Isparty z powodu troski o mnie, jaką wykazali zarówno zwykli ludzie, jak i władze tej prowincji. W razie potrzeby należy sporządzić kilka jego kopii na maszynie do pisania (starym lub nowym alfabetem), by ci, którzy inwigilowali mnie i starali się wyśledzić moje sekrety przez te dwadzieścia pięć lat mogli dowiedzieć się, że nie mam nic do ukrycia. Niech dowiedzą się, że moim najgłębszym sekretem jest ten traktat!
(Będąc początkowo Kwestią Trzecią Notatki Siedemnastej Błysku Siedemnastego, z powodu bezkompromisowości i wszechstronności omawianych kwestii, z powodu siły i blasku odpowiedzi, traktat ten został włączony do zbioru Błyski - w którym należało znaleźć dla niego miejsce - jako Błysk Dwudziesty drugi Listu Trzydziestego Pierwszego. Jest on poufny i napisany specjalnie dla moich najbardziej wybranych, szczerych i wiernych braci).
Omówienie tej kwestii składa się z"Trzech Wskazówek". WSKAZÓWKA PIERWSZA
Ważne pytanie dotyczące mojej osoby i Ruchu Światła, które zadaje wiele osób: "Skoro nie wtrącasz się do spraw ludzi życia doczesnego ani do tego świata, dlaczego ahl ad-dunja przy każdej okazji wtrącają się w sprawy twojego życia doczesnego, choć rząd przez żadne ze swoich praw nie miesza się do spraw pustelników i ludzi, którzy wyrzekli się tego świata?"
Odpowiedź: Odpowiedzią nowego Saida na to pytanie jest milczenie. Nowy Said mówi: "Niech zamiast mnie odpowiedzi udzieli Bóg poprzez Swoje zarządzenie". Niemniej jednak, ponieważ czuję się zmuszony do odpowiedzi, głowa starego Saida, na którą zdał się nowy Said, mówi:
"Tymi, którzy powinni odpowiedzieć na to pytanie, są władze Isparty i jej mieszkańcy, ponieważ zasadnicze znaczenie tego pytania o wiele bardziej dotyczy ich, niż mnie. Skoro władze prowincji, składające się z tysiąca ludzi, i jej mieszkańcy, których są setki tysięcy, mają obowiązek rozpatrzeć sprawy, które dotyczą owej prowincji, i bronić jej, dlaczego miałbym rozmawiać ze swoimi oskarżycielami, skoro nie ma takiej konieczności, dlaczego miałbym bronić samego siebie?"
Przebywam w tej prowincji od dziewięciu lat i stopniowo coraz bardziej i bardziej odwracam się plecami do świata. Nie ukrywam żadnego aspektu mojego życia. Nawet moje najgłębsze sekrety i najbardziej poufne traktaty trafiły do rąk rządzących i niektórych spośród posłów. Jeśli całkowicie wmieszałbym się w sprawy tego świata, co spowodowałoby lęk i trwogę wśród ahl ad-dunja, lub jeśli podjąłbym jakąkolwiek próbę wtrącenia się do ich spraw czy choćby wpadłbym na pomysł, by tak postąpić, rząd tej prowincji i lokalne władze miast wiedziałyby o tym. Lecz choć byłem obiektem ich lustracji i nadzoru przez dziewięć lat, a także bez wahania rozgłaszałem swoje "tajemnice" tym, którzy mnie odwiedzali,
władze zachowały milczenie i nie dokuczały mi. Jeśli przez te dziewięć lat okazałbym jakąkolwiek przywarę, która mogłaby być szkodliwa dla przyszłości i szczęścia tego kraju i jego mieszkańców, byłby za to odpowiedzialny każdy, od rządu aż do wioskowego naczelnika policji. By zatem uwolnić się od odpowiedzialności, są oni zobowiązani do tego, by bronić mnie w obliczu ludzi, którzy w dotyczących mnie sprawach robią górę z kretowiska lub robią kretowisko z góry. Z tego powodu kieruję to pytanie do nich, by odpowiedzieli.
Powodem, dla którego ludzie z tej prowincji są zobowiązani do tego, by bronić mnie bardziej, niż sam to robię, jest to, że przez owe dziewięć lat poprzez setki traktatów (które w sposób istotny i prawdziwy wykazały swoją skuteczność) pracowałem na rzecz ich życia wiecznego, dla siły ich wiary i dla ich szczęścia w życiu doczesnym, ponieważ są oni zarówno moimi braćmi i przyjaciółmi, jak ludźmi błogosławionymi; nikt nie został zaniepokojony ani nie poniósł żadnej szkody ze względu na Traktaty Światła, w których nie sposób znaleźć choćby najdrobniejszego odniesienia do spraw polityki czy tego świata; a także, chwała niech będzie Bogu Jedynemu, dzięki środkom, jakimi stały się Traktaty Światła, dzięki swojej sile wiary i solidności religii, Isparta osiągnęła takie błogosławieństwa, jakie były udziałem Damaszku (w dawnych czasach) czy Uniwersytetu Al-Azhar w Egipcie; wreszcie Traktaty Światła sprawiły, że w Isparcie potęga wiary zwyciężyła bierność, a pragnienie oddawania czci Bogu przeważyło nad występkiem, co uczyniło tę prowincję bardziej pobożną od jakiejkolwiek innej. Ponieważ tak jest, wszyscy mieszkańcy tej prowincji (nawet jeśli przyjmiemy, że są bezbożni), są zobowiązani, by bronić mnie i Traktatów Światła. Dopóki mają tak słuszne racje po temu, by mnie bronić, sam nie skorzystam z mojego mało istotnego prawa do obrony samego siebie, kiedy, całkowicie bezsilny, dopełniłem obowiązku i - dzięki niech będą Bogu Jedynemu! - tysiące uczniów zastępowały i zastępują mnie w tej pracy. Ktoś, kto ma tysiące obrońców, nie potrzebuje osobiście bronić własnej sprawy.
WSKAZÓWKA DRUGA,
będąca odpowiedzią na krytykę
Ahl ad-dunja pytają: "Dlaczego jesteś na nas zagniewany? Nie zwróciłeś się do nas ani razu, milczysz. Gorzko użalasz się na nas, twierdząc, że jesteśmy wobec ciebie niesprawiedliwi. Jednak mamy swoje zasady i określone prawa, jakich wymagają nasze czasy, a ty nie chcesz zaakceptować tego, że mogłyby one stosować się także do ciebie. Człowiek,
który ustala prawo, nie jest tyranem, lecz człowiek, który nie chce przyjąć tego prawa, jest buntownikiem. Na przykład w naszym wieku wolności, w nowej epoce republikańskiej, którą zainaugurowaliśmy, naszą podstawową zasadą i prawem opierającym się na równości jest zlikwidowanie jakiegokolwiek prześladowania czy też zniewalania innych ludzi. Jednak z twojego jawnego zachowania, jak również z twojego pełnego przygód, wcześniejszego życia można wywnioskować, że czy to przez przyjęcie pozycji hodży, czy to przez bycie ascetą starasz się przyciągnąć wzrok ogółu, zyskać powszechną uwagę i zapewnić sobie władzę oraz status społeczny niezależne od autorytetu rządu. To mogłoby zdawać się pożądane w bezwzględnej tyranii burżuazji, jednak ponieważ zasady czystego socjalizmu i bolszewizmu, które pojawiły się wraz z przebudzeniem zwykłych ludzi i ich dojściem do władzy, są bardziej zgodne z naszymi interesami, przeto przyjęliśmy je, zaś stanowisko, jakie zajmujesz, jest nam niemiłe i przeciwstawne naszym zasadom. Dlatego nie masz prawa, by skarżyć się lub gniewać z powodu przykrości, jakich ci przyczyniamy".
Odpowiedź: Jeśli ktoś, kto otwiera przed wspólnotą ludzi nową drogę życia, nie postępuje zgodnie z naturalnymi prawami, obowiązującymi we wszechświecie, nie może odnieść sukcesu w korzystnych dziełach ani na drodze do postępu. Wszystkie jego czyny służą interesom zła i zniszczenia. Ponieważ działania muszą być zgodne z naturalnymi prawami, całkowitą równość można wprowadzić wyłącznie poprzez zmianę natury człowieka i usunięcie podstawowej mądrości, widocznej w stworzeniu rodzaju ludzkiego. Tak, zarówno z urodzenia, jak poprzez sposób, w jaki żyję, należę do klasy zwykłych ludzi i jestem jednych z tych, którzy przez usposobienie i rozumowo przyjęli drogę równych praw, a z powodu współczucia i sprawiedliwości, jakie przyniósł islam, jestem człowiekiem, który przez długi czas sprzeciwiał się tyranii i prześladowaniom elity zwanej burżuazją, jak też występował przeciwko nim poprzez swoje działania. Dlatego ze wszystkich sił popieram całkowitą sprawiedliwość, a sprzeciwiam się tyranii, prześladowaniom, samowoli władzy i despotyzmowi.
Jednakże natura człowieka i podstawowa mądrość tkwiąca w rodzaju ludzkim są przeciwieństwem prawa całkowitej równości. Jest tak, ponieważ, by ukazać Swą doskonałą moc i mądrość, Wszechmocny Stwórca sprawia, że jedno ziarno wydaje liczne plony, że wiele ksiąg zapisywanych jest na jednej stronicy, że jedna rzecz spełnia wiele funkcji, i w ten sam sposób sprawia, że ludzkość wykonuje obowiązki tysięcy gatunków stworzeń. To z powodu owej wielkiej tajemnicy Wszechmocny Bóg stworzył człowieka wyposażonego w naturę, która mogłaby wytworzyć pędy
tysięcy gatunków oraz ukazać poziomy tysięcy innych gatunków istot żywych. Moce człowieka, jego subtelne zdolności i zmysły nie zostały ograniczone, jak jest to w przypadku zwierząt. Ponieważ Stwórca pozostawił człowieka wolnym i dał mu zdolności, dzięki którym jego zmysły mogą wędrować przez nieskończone stopnie rozwoju, rodzaj ludzki, choć jest tylko jednym gatunkiem, stał się podobny tysiącom gatunków. Z tego powodu człowiek został wicekrólem ziemi, wynikiem istnienia wszechświata i monarchą wśród istot żywych.
Najważniejszym zaczynem i mechanizmem dającym początek różnorodności w rodzaju ludzkim jest współzawodnictwo i prawdziwa cnota, będąca wynikiem wiary. Cnotę tę można usunąć jedynie poprzez zmianę ludzkiej natury, stłumienie rozsądku, zabicie serca i zniszczenie ducha. Tak, ten wiek wraz z jego straszliwą tyranią ukrytą za zasłoną wolności zasługuje na to, by wymierzyć mu silny policzek poniższymi mistrzowskimi wersami, które, napisane przez pewnego wielkiego człowieka, niesłusznie ciśnięto mu w twarz, choć nie zasłużył na żadną karę:
Nie jest możliwe zniszczenie wolności przez tyranię i niesprawiedliwość;
Spróbuj, jeśli możesz, odebrać ludzkości świadomość.
W tych wersach mówię, by wymierzyć policzek naszemu wiekowi:
Nie jest możliwe zniszczenie prawdy przez tyranię i niesprawiedliwość;
Spróbuj, jeśli możesz, zniszczyć serce całej ludzkości.
Nie jest możliwe zniszczenie cnoty przez tyranię i niesprawiedliwość;
Spróbuj, jeśli możesz, unicestwić świadomość całej ludzkości.
Tak, tak jak cnota powstająca z wiary nie może stać się powodem prześladowań, tak samo nie może stać się powodem tyranii. Prześladowanie i samowolny despotyzm wskazują na brak cnoty. Główna droga ludzi cnoty, częściowo nakładająca się na życie społeczne, prowadzi przez bezsilność, ubóstwo i pokorę. Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu za to, że spędziłem życie na tej drodze, i nadal żyję w ten sposób. Mówiąc, że posiadam pewne cnoty, nie twierdzę tego z powodu dumy. Mówię, co następuje, by podziękować Bogu za Jego dary i rozgłosić je:
Dzięki Swej łasce i hojności Wszechmocny Bóg obdarował mnie cnotą pracy na rzecz nauk wiary i Koranu. Niech wszelka chwała będzie Bogu Jedynemu za to, że przez całe życie wydawałem to, co dał mi Bóg, dla
pożytku i szczęścia tego muzułmańskiego narodu, i jak w żadnym czasie nie używałem Bożego daru, by panować nad ludźmi i prześladować ich, tak z ważnych powodów nie cierpię powszechnej uwagi i podziwu ludzi, których poszukują niedbali, uciekam od tego. Z powodu owego uganiania się za podziwem innych straciłem dwadzieścia lat mojego wcześniejszego życia, więc postrzegam je jako szkodliwe dla mnie. Jednak ponieważ wiem, że powszechna uwaga jest znakiem tego, że Traktaty Światła spodobały się ludziom, nie odpycham jej.
O, wy, których pole widzenia jest ograniczone do spraw tego świata! W żaden sposób nie mieszam się do spraw waszego świata ani nie miałem nic do czynienia z waszymi zasadami, ani też - o czym zaświadcza dziewięć lat mojego życia w niewoli - nie miałem żadnego zamiaru ani pragnienia ponownego wtrącenia się do spraw tego świata. Zatem zgodnie z jakim prawem poddaliście mnie całemu temu nadzorowi i wszystkim prześladowaniom, jak gdybym sam był starym prześladowcą, które zawsze był gotów skorzystać z okazji, by wesprzeć idee tyranii i despotyzmu? Żaden rząd na świecie nie zezwala na takie traktowanie, zgodnie czy niezgodnie z prawem, ani nie jest ono przez nikogo zalecane. Nie tylko ja sam mam dość znęcania się nade mną, jakiego doświadczyłem do tej pory! Jeśli dowiedzieliby się o nim wszyscy, wzbudziłoby ono oburzenie całej ludzkości, a nawet wszechświata!
WSKAZÓWKA TRZECIA,
która jest odpowiedzią na wykrętne, szalone pytanie
Niektórzy członkowie wymiaru sprawiedliwości mówią: "Ponieważ mieszkasz w tym kraju, powinieneś przestrzegać jego republikańskich praw. Dlaczego więc uchylasz się od ich przestrzegania, zasłaniając się pustelnictwem? Na przykład zgodnie z obecnymi prawami ustanowionymi przez rząd niezgodne z jedną z podstawowych zasad republiki, które opierają się na równości, jest przypisywanie sobie cnót czy zasług wykraczających poza czyjeś obowiązki, a przez to zdobywanie władzy nad niektórymi ludźmi spośród naszego narodu i wywieranie na nich wpływu. Dlaczego pozwalasz, by całowano twoją rękę, jeśli nie zajmujesz żadnego stanowiska? Dlaczego wychwalasz samego siebie i chcesz, by ludzie cię słuchali?"
Odpowiedź: Ci, którzy ustanawiają prawa, mogą zastosować je do innych dopiero po tym, gdy najpierw zastosują je do samych siebie. Jeśli ustanawiacie zasady dotyczące innych, nie stosując ich do samych siebie, naruszacie własną zasadę i własne prawo i sprzeciwiacie mu się, zanim
uczynił to ktokolwiek inny. Chcecie zastosować zasadę absolutnej równości do mnie, a zatem oto, co mówię:
Jeśli kiedykolwiek zwykły żołnierz urośnie w oczach społeczeństwa do stopnia feldmarszałka, będzie miał taki udział w szacunku i uznaniu narodu, jaki ma feldmarszałek, będzie tak samo jak on obiektem aplauzu i poważania; jeśli kiedykolwiek feldmarszałek stanie się równy zwykłemu żołnierzowi, przyjmie pozycję najniższego z szeregowców i nie zachowa żadnej wielkości poza tą niewielką, jaka należy się szeregowcowi; jeśli kiedykolwiek najbardziej olśniewający dowódca wojskowy, który prowadzi armię do samych zwycięstw, osiągnie aplauz, szacunek i miłość społeczeństwa równe tym, które osiągnął najmniej widoczny spośród zwykłych żołnierzy - wtedy, jak wymaga tego wasze prawo równości, możecie mi powiedzieć: "Nie nazywaj się hodżą! Nie przyjmuj szacunku! Zaprzecz swojej cnocie! Służ tym, którzy sami są sługami, i weź sobie żebraków za przyjaciół!"
Jeśli mówicie: "Szacunek, pozycja społeczna i uwaga publiczna należą się określonym funkcjom, a w szczególności tym, którzy je sprawują. Ty jednak nie pełnisz żadnej funkcji, nie możesz więc przyjmować szacunku ludzi, jakby tak było",
Odpowiem: Gdyby człowiek składał się jedynie z ciała, gdyby miał żyć na tym świecie wiecznie, gdyby brama grobu była zamknięta, a śmierć - zabita, wówczas obowiązki i funkcje człowieka byłyby ograniczone do tych, jakie mają żołnierze lub urzędnicy rządowi, i wtedy to, co mówicie, miałoby jakiś sens. Ponieważ jednak człowiek nie składa się wyłącznie z ciała, nie można wyrwać jego serca, języka, mózgu i umysłu, by nakarmić nimi ciało; nie mogą one zostać unicestwione, lecz również muszą podlegać zarządzaniu.
Ponieważ drzwi grobu nie są zamknięte, a obawa o czekającą za nimi przyszłość jest dla każdego najbardziej ciążącą kwestią, zatem obowiązki wynikające z szacunku dla narodu i posłuszeństwa wobec niego nie ograniczają się jedynie do tych natury społecznej, politycznej czy wojskowej, związanych z życiem tego świata. Tak, tak jak obowiązkiem jest wydanie paszportu temu, kto wyjeżdża za granicę, tak samo obowiązkiem jest wydanie paszportu na podróż do wieczności i zapewnienie światła tym, którzy udają się w tę ciemną drogę. Nie ma innego obowiązku, który byłby równie ważny. Jest to obowiązek, któremu można zaprzeczyć jedynie poprzez zanegowanie śmierci i zadanie kłamu świadectwu trzydziestu tysięcy świadków, którzy każdego dnia składają swoje podpisy pod twierdzeniem: "Śmierć jest prawdą", potwierdzając je i kładąc pod nim pieczęcie swoich zwłok.
Ponieważ istnieją obowiązki natury moralnej i duchowej, opierające się na moralnych i duchowych potrzebach, a najważniejszym z tych obowiązków jest wydanie paszportu na podróż do wieczności i kieszonkowej latarki serca, by rozświetlała ciemności pośredniego królestwa, a także nauczanie i wzmacnianie wiary, która jest kluczem do wiecznej szczęśliwości, uczeni, którzy wykonują te obowiązki, z pewnością nie będą mieli za nic ani Bożych darów, którymi zostali obsypani, ani cnót będących wynikiem wiary, i nie zniżą się do poziomu grzeszników i rozpustników ani nie splamią brudem innowacji i występków. Z tego właśnie wynika samotność, która wam się nie podoba i którą bierzecie za przejaw nierówności.
Oprócz tej prawdy mówię, co następuje, nie do ludzi podobnych wam, którzy dręczycie mnie i prześladujecie, którzy w swoim egoizmie i pogardzie dla prawa równości jesteście zadufani w sobie niby Faraon (a ponieważ ludzie butni uważają pokorę za poniżenie, przeto nie należy być pokornym wobec nich), lecz raczej do uczciwych, skromnych i sprawiedliwych:
Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu za to, że znam swoje wady i swą bezsilność. Nie jestem arogancki i nie domagam się jakiegokolwiek nadrzędnego wobec innych muzułmanów stanowiska, które wymagałoby okazania mi szacunku. Zawsze jestem świadom moich nieskończonych wad i tego, że jestem kimś, kto nie ma żadnego znaczenia. Znajdując pociechę w poszukiwaniu Bożego wybaczenia, nie chcę od ludzi szacunku, lecz ich modlitw. Sądzę, że wszyscy moi przyjaciele wiedzą, że na tym polega moja droga. Jednakże służąc Wszechmądremu Koranowi i nauczając prawd wiary, by zachować godność i chwałę nauki, jakich wymaga jej ranga ze względu na owe prawdy wiary i na honor Koranu, by nie zgiąć się w pokłonie przed ludźmi zbłądzenia, na pewien czas przyjąłem postawę dostojeństwa.
Nie sądzę, by prawa ustanowione przez ahl ad-dunja mogły przeciwstawić się tym argumentom!
ZADZIWIAJĄCE POSTĘPOWANIE
Dobrze wiadomo, że nauczyciele zawsze i wszędzie oceniają innych stosownie do wiedzy i nauki. Ponieważ miłują swój zawód, w kimkolwiek i gdziekolwiek napotkają wiedzę i naukę, będą pielęgnować przyjaźń i szacunek dla takiego człowieka. Nawet jeśli nasz kraj odwiedzi profesor z wrogiego kraju, nauczyciele odwiedzą go z powodu poważania dla jego wiedzy i nauki, i złożą mu wyrazy szacunku. Jednakże kiedy najwyższe kolegium uczonych z Anglii poprosiło pewnego uczonego islamu, by ten w sześciuset słowach odpowiedział na ich sześć pytań, ów uczony i nauczyciel (który tutaj napotkał brak szacunku autorytetów i władz oświaty)
odpowiedział na owe sześć pytań za pomocą sześciu słów, które spotkały się z aprobatą, odpowiedział z prawdziwą wiedzą i uczonością na podstawowe zasady Europejczyków oraz ich filozofów, i pokonał ich. Dzięki sile, jaką dał mu Koran, rzucił wyzwanie owym europejskim filozofom. W Stambule, na sześć miesięcy przed ogłoszeniem Drugiej Konstytucji, zaprosił on do dysputy zarówno uczonych religijnych, jak też doktorów współczesnych nauk, i sam nie zadając żadnych pytań, bezbłędnie odpowiedział na wszystkie bez wyjątku pytania, jakie mu zadano. Tymi, którzy przyczynili najwięcej cierpień owemu uczonemu i nauczycielowi - choć poświęcił on całe swoje życie szczęśliwości ludzi narodu tureckiego, choć oświecił ich, wydając setki traktatów w ich własnym języku, choć jest dla nich współobywatelem, współwyznawcą, przyjacielem i bratem - tymi, którzy podsycali wrogość wobec niego i zaiste traktowali go z lekceważeniem, byli niektórzy spośród przedstawicieli władz oświatowych, jak również niektórzy spośród "urzędowych" hodżów.
Co możecie na to odpowiedzieć? Czy to ma być cywilizacja? Czy to ma być zachęcanie do zdobywania wiedzy? Czy to ma być patriotyzm? Czy to ma być umiłowanie narodu? Czy to ma być republikanizm? Niech Bóg broni, nic z tych rzeczy! To raczej Bóg przez Swoje zrządzenie ukazał wrogość ludzi tam, gdzie ów uczony i nauczyciel spodziewał się przyjaźni - po to, aby do jego nauk nie wplotła się hipokryzja i by mógł on osiągnąć szczerość intencji.
Zakończenie
Napaść, która jest dla mnie zadziwiająca, lecz stała się przyczyną podziękowań
Egoizm przewrażliwionych ahl ad-dunja jest tak wybujały, że gdyby był on istotą świadomą, osiągnąłby poziom cudotwórcy lub wielkiego geniusza. Oto, jakie jest znaczenie kwestii, o której mowa:
Pozostając w łatwej do zakłócenia równowadze, jaką narzuca im ich egoizm, ahl ad-dunja dostrzegają obłudę i egoizm we mnie (choć sam nie dostrzegam ich ani w mojej duszy, ani w umyśle) i zwalczają je. Przez owe osiem czy dziewięć lat osiem lub dziewięć razy doświadczyłem tego, o czym teraz powiem: po tym, jak traktowano mnie krzywdząco i niesprawiedliwie, zwątpiłem w sens Bożego zarządzenia, a ulegając rozmaitym wybiegom mojej duszy pytałem, dlaczego ahl ad-dunja uparli się, by mnie prześladować. Za każdym razem pojmowałem jednak, że moja dusza albo była nieświadoma i naturalnie skłonna do egoizmu, albo też świadomie mnie zwodziła, a następnie mówiłem,
że Bóg przez Swoje zarządzenie, przejawiające się w niesprawiedliwości prześladowców, postąpił ze mną sprawiedliwie.
Na przykład tego lata dosiadłem pięknego konia, jakiego użyczyli mi przyjaciele, i wyjechałem na wieś. Choć nie byłem tego świadomy, zbudziło się we mnie pragnienie przyjemności, a ahl ad-dunja wystąpili przeciw owemu ukrytemu pragnieniu tak gwałtownie, że zniszczyli zarówno pożądanie przyjemności, jak też mój apetyt na wiele innych rzeczy. Akurat po ramadanie, podczas którego zdobywałem wiedzę o napomknieniach, jakie jeden z wielkich, świętych imamów dawnych czasów czyni nam poprzez swoje cuda, które przenikają to, co niewidzialne, kiedy spotkałem się z pobożnością i szczerością moich braci w religii, z szacunkiem i dobrą opinią ludzi, którzy mnie odwiedzali, moja dusza - choć nie zdawałem sobie z tego sprawy - zapragnęła, bym przyjął postawę hipokryty pod zasłoną okazania wdzięczności. Nagle - z ich nieskończonym przewrażliwieniem i w taki sposób, że mogłem wręcz poczuć cząsteczki ich hipokryzji - zaatakowali mnie ahl ad-dunja. Składam dzięki Wszechmocnemu Bogu za to, że ich despotyzm stał się dla mnie środkiem do osiągnięcia szczerości intencji.
Błysk Dwudziesty Trzeci
(Początkowo napisana jako Notatka Szesnasta Błysku Siedemnastego, ta część Traktatów Światła została później oznaczona jako Błysk Dwudziesty Trzeci, a to z powodu jej ważności. Traktat ten skazuje na śmierć niewiarę naturalistów, nie dając żadnych szans na przywrócenie jej do życia i całkowicie rozbijając jej kamienie węgielne).
Ten traktat objaśnia poprzez dziewięć Niemożliwości, które zawierają przynajmniej dziewięćdziesiąt innych niemożliwości, jak nierozumny, prymitywny i zabobonny jest sposób myślenia obrany przez niewierzą cych spośród naturalistów. By w tym miejscu skrócić dyskusję, a także ponieważ niektóre spośród tych niemożliwości zostały objaśnione w innych częściach Traktatów Światła, niektóre argumenty zostały pominięte. W związku z tym pojawia się pytanie, jak to możliwe, że tak sławni i rzekomo znakomici filozofowie przyjęli tak rażąco oczywisty przesąd i nadal podążają tą drogą. Cóż, w rzeczywistości nie są w stanie ujrzeć jego prawdziwej natury. Jestem gotów, by szczegółowo objaśnić i udowodnić za pomocą jasnych i rozstrzygających argumentów każdemu, kto ma co do tego wątpliwości, że owe prymitywne, odrażające i nierozumne niemożliwości są nieuniknionym wynikiem ich sposobu myślenia, a w rzeczywistości - samym sednem tego, w co wierzą.
Oświadczając poprzez pytanie retoryczne, że nie powinna i nie może istnieć jakakolwiek wątpliwość dotycząca Wszechmocnego Boga, powyższy werset jasno wykazuje istnienie Boga i Jego jedność.
Kiedy w 1922 roku przybyłem do Ankary, morale ludzi wiary było nadzwyczaj wysokie po zwycięstwie, jakie armia islamu odniosła nad Grekami. Dostrzegłem jednak obrzydliwy nurt ateizmu, który zdradziecko próbował zachwiać umysłami ludzi wiary, zatruć je i zniszczyć. "O, Boże!", powiedziałem, "ten potwór zamierza wyrządzić szkodę fundamentalnym zasadom wiary". W tym momencie, jako że przytoczony wyżej werset czyni istnienie i jedność Boga niewątpliwie zrozumiałymi, znalazłem w nim wsparcie i napisałem traktat w języku arabskim, zawierający zaczerpnięty z Wszechmądrego Koranu dowód wystarczająco potężny, by rozpędzić i zniszczyć ów prąd niewiary. Wydrukowałem go w Ankarze, w wydawnictwie Yeni Gun. Jednak, niestety, niewielu ludzi w ówczesnej Turcji znało język arabski, a tacy, którzy poważnie nad nim rozmyślali, byli rzadkością, dlatego ów traktat przedstawiał argumenty w nadzwyczaj zwięzłej i skróconej formie. W rezultacie nie odniósł on takiego skutku, jak powinien, a nurt ateizmu niestety potężniał i nabierał siły. Obecnie czuję się zmuszony do objaśnienia w języku tureckim części przytoczonego wówczas dowodu. Ponieważ niektóre spośród jego fragmentów zostały całkowicie wyjaśnione w innych rozdziałach Traktatów Światła, tutaj zostaną opisane w skrócie. Liczne dowody, jakie przytoczę, składają się na jeden dowód, więc każdy z nich może być traktowany jako część owego dowodu.
Wstęp
O, człowieku! Powinieneś być świadomy tego, że pewne zdania pociągające za sobą niewiarę weszły do powszechnego użytku. Wierni również ich używają, jednak nie zdając sobie sprawy z ich skutków. Objaśnimy trzy z najważniejszych spośród tych zdań:
Pierwsze: "Ta rzecz została stworzona przez przyczyny".
Drugie: "Ta rzecz ukształtowała samą siebie, sama powołała się do życia, a następnie przestała istnieć".
Trzecie: "Ta rzecz jest naturalna; natura wymaga jej istnienia, zatem ją stworzyła".
Zaiste, jako że stworzenia istnieją i nie można temu zaprzeczyć, jako że każdy byt jest powoływany do życia w mądry i kunsztowny sposób, jako że żaden z nich nie istnieje poza czasem, lecz jest czymś stale odnawianym, zatem, o fałszerzu prawdy, jesteś zobowiązany, by powiedzieć albo to, że przyczyny tego świata stwarzają wszelkie istoty, jak na przykład to-a-to zwierzę (co oznacza, że zwierzę zostało powołane do życia przez wspólne działanie przyczyn), albo też, że zwierzę ukształtowało samo siebie, albo też, że powołanie go do istnienia jest wymaganiem i koniecznością, wynikającymi z działania natury, albo też, że zwierzę zostało stworzone przez moc Tego, Który jest Wszechmocny i Któremu należy się wszelka chwała. Ponieważ rozsądek nie jest w stanie znaleźć innego sposobu zaistnienia danej rzeczy poza tymi czterema, jeżeli kategorycznie udowodniono, że trzy pierwsze są niemożliwością, ułomnością i absurdem, zostanie dowiedziona - bez jakiejkolwiek wątpliwości czy podejrzewania, w sposób zarówno konieczny, jak oczywisty - prawdziwość czwartej drogi, drogi Bożej jedności.
SPOSÓB PIERWSZY
Polega na wyobrażaniu sobie, że ukształtowanie i istnienie rzeczy i stworzeń zachodzi poprzez połączenie się przyczyn istniejących we wszechświ Zae. Wspomnimy jedynie o trzech spośród licznych niemożliwości związanych z tym sposobem myślenia.
Niemożliwość Pierwsza
Wyobraź sobie, że istnieje apteka, w której znajdują się setki słojów i fiolek, napełnionych najróżniejszymi substancjami. Spośród tych
medykamentów potrzebujemy jednej życiodajnej mikstury i jednego życiodajnego lekarstwa. Idziemy więc do apteki i widzimy obfitość i wielką różnorodność lekarstw. Badamy każdą z mikstur i widzimy, że ich składniki dobrano w rozmaitych, lecz precyzyjnie określonych proporcjach, biorąc je z każdego słoika i z każdej fiolki - jedną uncję z tego, trzy z tamtej, siedem z następnego i tak dalej. Jeśliby pobrano o jedną uncję za dużo lub za mało, mikstura nie byłaby życiodajna i nie wykazywałaby żadnych szczególnych zalet. Następnie badamy życiodajne lekarstwo i ponownie widzimy, że jego składniki wzięto ze słoików zgodnie z dokładnie określoną miarą, więc gdyby pobrano za wiele lub za mało, choćby o najdrobniejszą ilość, lekarstwo straciłoby swoje szczególne właściwości.
Choć słoików jest ponad pięćdziesiąt, składniki lekarstw pobrano z każdego z nich zgodnie z określoną miarą i w odpowiedniej ilości, przy czym owe miary i ilości są inne dla każdego ze składników. Czy jest w jakikolwiek sposób możliwe lub prawdopodobne, że fiolki i słoiki zostały poprzewracane przez dziwny przypadek lub przez nagły podmuch wiatru, że precyzyjnie odmierzone, choć różne ilości każdego składnika pochodzącego z każdego słoika i każdej fiolki miałyby po prostu się wylać, a później połączyć się w takim porządku, by ukształtować lekarstwo? Czy istnieje gorszy od takiego myślenia zabobon, czy istnieje bardziej nieprawdopodobna niemożliwość i bardziej absurdalna bzdura? Gdyby osioł mógł przemówić, powiedziałby: "Nie mogę przyjąć tej koncepcji!" i odbiegłby galopem jak najdalej!
Podobnie każda istota żywa może być porównana do naszego życiodajnego eliksiru, a każda roślina do życiodajnego lekarstwa, ponieważ zostały one stworzone ze związków, które zgodnie z precyzyjnie odmierzoną miarą pobrano z prawdziwie licznych i prawdziwie rozmaitych substancji. Jeśli zostanie to przypisane przyczynom i pierwiastkom, jeśli będzie się twierdzić, że przyczyny stworzyły owe istoty, będzie to niemożliwość i bzdura po stokroć większa od tej, jaką było twierdzenie, że mikstura w aptece powstała przez przypadek, dzięki poprzewracaniu się fiolek.
W skrócie: Substancje niezbędne do życia w owej olbrzymiej aptece wszechświata, które zostały odważone na szalach Bożego zarządzenia i rozporządzenia Wszechmądrego, Przedwiecznego, mogły zostać powołane do istnienia jedynie przez nieograniczoną mądrość, nieskończoną wiedzę i wolę, która obejmuje każdą rzecz. Słowa nieszczęśnika, który oznajmia, że są one dziełem ślepych, głuchych i niezliczonych pierwiastków, przyczyn i natury, płynącej jak wezbrana woda, słowa głupca,
który bredzi, twierdząc, że cudowne lekarstwo samo z siebie wylało się z poprzewracanych fiolek i przybrało kształt, z pewnością są sprzeczną z rozsądkiem bzdurą. Zaiste, takie zaprzaństwo i niewiara to niedorzeczność pozbawiona sensu!
Niemożliwość Druga
Przypisywanie istnienia wszelkiej rzeczy nie Wszechmocnemu, Któremu należy się wszelka chwała, Który w Swej jedności nie ma towarzysza, lecz przyczynom, wymaga założenia, że wiele pierwiastków i przyczyn we wszechświecie ingeruje w istnienie każdej żywej istoty. Zważywszy, że rozmaite, przeciwstawne i sprzeczne nawzajem przyczyny miałyby połączyć się w zgodzie, zupełnym porządku, najpiękniejszej równowadze i doskonałym porozumieniu w drobnym stworzeniu takim, jak mucha, jest to tak oczywistą niemożliwością, że każdy, kto ma choćby na jotę świadomości, powiedziałby: "To niemożliwość, która nie ma prawa istnieć!"
Drobne ciało muchy jest powiązane z większością pierwiastków i przyczyn istniejących we wszechświecie, zaiste, jest jak spis owych pierwiastków. Jeśli istnienie muchy nie zostanie przypisane Temu, Który jest Przedwieczny i Wszechmocny, przyczyny natury materialnej musiałyby znajdować się w bezpośrednim sąsiedztwie muchy, czy raczej wszystkie musiałyby zmieścić się w jej drobnym ciele, a nawet wejść do każdej komórki jej oka, które jest maleńką próbką całego ciała muchy, ponieważ jeśli przyczyna ma charakter materialny, wymagane jest, by istniała w bezpośredniej bliskości rzeczy, a nawet w jej wnętrzu. Takie wymagania zakładają, że składniki i pierwiastki wszechświata są fizycznie obecne wewnątrz maleńkiej komórki, w miejscu, które jest zbyt małe nawet dla czubka czułka muchy, a także, że wszystkie pracują tam w całkowitej zgodzie, podobne mistrzowi zawodu.
Taki sposób myślenia zawstydza nawet najgłupszego spośród sofistów!
Niemożliwość Trzecia
Istnieje powszechnie przyjęta zasada, która mówi: "Jeśli byt posiada jedność, może pochodzić tylko od jednej istoty, spod jednej ręki". Zwłaszcza jeśli byt wykłada przed oczami patrzącego wszechstronne przejawy życia, ułożone w doskonałym porządku i delikatnej równowadze, ukazuje przez to w oczywisty sposób, że życie nie mogło wyjść spod licznych rąk, które stałyby się przyczynami konfliktu i zamieszania, lecz wyszło spod jednej ręki, spod ręki Wszechmocnego i Wszechmądrego. W związku z tym przypisanie stworzenia tak dobrze uporządkowanego, wyważonego,
będącego jednością bytu plątaninie niezliczonych, pozbawionych życia, nieświadomych, nierozumnych, chaotycznych, ślepych i głuchych rąk przyczyn naturalnych, których ślepota i głuchota jeszcze się zwiększa, kiedy owe przyczyny połączą się i wymieszają na drogach niezliczonych możliwości, jest tak nierozsądne, jak zaakceptowanie wszystkich niezliczonych niemożliwości naraz. Jeśli odsuniemy tę niemożliwość i przyjmiemy, że przyczyny natury materialnej mają swoje skutki, to owe skutki mogą nastąpić jedynie dzięki bezpośredniemu kontaktowi i dotykowi. Jednak do kontaktu przyczyn naturalnych dochodzi nie w ciałach istot żywych, lecz poza nimi, gdy tymczasem widzimy, że wnętrze owych stworzeń, którego ręce przyczyn materialnych nie mogą ani dosięgnąć, ani dotknąć, jest dziesięć razy bardziej misterne, uporządkowane i doskonałe (jeśli chodzi o kunszt, z jakim zostały stworzone) niż ich forma zewnętrzna. Zatem skoro drobne stworzenia żywe, do których przyczyny materialne w żaden sposób nie mogłyby przyłożyć ręki ani innych narządów (zaiste, nie mogą one dotknąć nawet zewnętrznej formy wszystkich stworzeń równocześnie), są pod względem kunsztu ich stworzenia bardziej zdumiewające i bardziej cudowne od największych stworzeń, przypisanie ich istnienia pozbawionym życia, nieświadomym, prymitywnym, oddalonym od nich, rozległym, wzajemnie sprzecznym, ślepym i głuchym przyczynom może być jedynie wynikiem głuchoty i ślepoty tak wielkiej, jak wielka jest liczba istot żywych.
SPOSÓB DRUGI
Wyrażany jest słowami: "Ta rzecz ukształtowała sama siebie". Ten sposób myślenia również pociąga za sobą wiele niemożliwości i sam jest pod wieloma względami absurdem i niemożliwością. Wyjaśnimy trzy przykłady tych niemożliwości.
Niemożliwość Pierwsza
O, ty, który uparcie zaprzeczasz prawdzie! Twój egoizm uczynił cię tak głupim, że w jakiś sposób zdecydowałeś się na przyjęcie stu niemożliwości naraz. Ty, ty sam jesteś jednym ze stworzeń, a nie jakąś pojedynczą substancją, która jest nieożywiona i nie podlega zmianom. Przypominasz nadzwyczaj uporządkowaną maszynę, która wciąż się odnawia, lub pałac, który podlega ciągłym zmianom. Cząsteczki twego ciała nieprzerwanie pracują. Twoje ciało poprzez wzajemne relacje jest powiązane ze wszechświatem, zwłaszcza jeśli chodzi o zaopatrzenie, które otrzymujesz, a także o przetrwanie gatunku, zaś cząsteczki, które w nim pracują, baczą, by nie zniszczyć tej zależności ani nie przerwać połączenia. Zabierają
się do pracy tak ostrożnie, jakby miały na względzie cały wszechświat. Dostrzegając twoje powiązania z całym światem, zajmują odpowiednie dla nich pozycje, a ty odnosisz korzyści ze swoich zewnętrznych i wewnętrznych zmysłów zgodnie z tymi pozycjami, które w cudowny sposób zajęły cząsteczki twego ciała.
Jeśli nie przyjmujesz do wiadomości tego, że cząsteczki w twoim ciele są maleńkimi urzędnikami, poruszającymi się zgodnie z prawem Przedwiecznego i Wszechmocnego, że są armią, że każda z nich jest stalówką wiecznego pióra Bożego zarządzenia, że każda z nich jest kropką postawioną przez pióro Bożej mocy, wówczas w każdej cząsteczce, która wykonuje swą pracę wewnątrz twego oka musiałoby istnieć oko, które mogłoby zobaczyć każdą z twoich kończyn i części ciała, a także cały wszechświat, z którym jesteś połączony. Co więcej, musiałbyś przypisać każdej cząsteczce inteligencję równą tej, jaką ma setka genialnych ludzi, wystarczającą do tego, by poznać całą twoją przeszłość i przyszłość, wszystkich twych przodków i potomków, pochodzenie wszystkich składników twojego istnienia i wszystkie źródła zaopatrzenia, jakie otrzymujesz.
Przypisywanie wiedzy i inteligencji tysiąca ludzi podobnych Platonowi pojedynczej cząsteczce przez kogoś takiego jak ty, kto w kwestiach tego rodzaju nie ma nawet takiej inteligencji, jaką ma owa cząsteczka, jest po tysiąckroć szalonym przesądem!
Niemożliwość Druga
Twoje istnienie jest podobne cudownemu pałacowi o tysiącu kopuł, a kamienie użyte do budowy tego pałacu przylegają do siebie, pozostając w zawieszeniu bez czegokolwiek, co by je podpierało. Zaiste, twoje istnienie jest tysiąc razy bardziej cudowne od takiego pałacu, ponieważ pałac twojego ciała stale i w doskonałym porządku odnawia się. Nawet jeśli odsuniemy na bok twoją prawdziwie cudowną duszę, twoje serce i subtelne zdolności, to każda z części twojego ciała przypomina jedną z kopuł owego pałacu. Jak kamienie użyte do budowy kopuły, tak wszystkie cząsteczki twego ciała pozostają w doskonałej równowadze i porządku, jakie ukazują na przykład oko czy język, a każda z nich jest cudowną budowlą, nadzwyczajnym dziełem sztuki, cudem mocy.
Gdyby cząsteczki nie były urzędnikami zależnymi od rozkazu ich Pana, architekta wszechświata, wówczas każda z nich musiałaby mieć absolutną władzę nad wszystkimi innymi cząsteczkami ciała, a równocześnie całkowicie podlegać każdej z nich; musiałaby być równa, a zarazem (zgodnie
ze swą dominującą pozycją) przeciwstawna każdej innej cząsteczce; równocześnie byłaby początkiem i źródłem większości atrybutów, należących się jedynie Temu, Którego istnienie jest absolutnie konieczne, jak też byłaby niezmiernie ograniczona; miałaby kształt absolutu, a zarazem formę doskonale uporządkowanego artefaktu, który - poprzez tajemnicę jedności Bożej - mógłby być jedynie dziełem Tego, Który jest Jedyny w Swej jedności.
Każdy, kto posiada choćby cząsteczkę inteligencji, zrozumie, że przypisywanie takich atrybutów cząsteczce ciała jest oczywistą niemożliwością.
Niemożliwość Trzecia
Jeśli twoje istnienie nie zostałoby zapisane przez pióro Przedwiecznego i Wszechmocnego, Jednego i Jedynego, lecz "wydrukowane" przez naturę i jej przyczyny, natura musiałaby posiadać nie tyle czcionek drukarskich, ile komórek jest w twoim ciele, lecz tyle, ile kombinacji (podobnych okręgom o wspólnym środku) mogą utworzyć owe komórki. Na przykład jeśli ta książka, którą trzymamy w rękach, została napisana, mogło napisać ją pojedyncze pióro, zgodnie z wiedzą jej autora. Z drugiej strony, jeśli nie została ona napisana i nie przypiszemy jej istnienia pióru jej autora, jeśli powiemy, że zaistniała ona dzięki własnej woli, lub jeśli przypiszemy jej powstanie naturze, wówczas, jak jest to w przypadku drukowanej książki, konieczne byłoby istnienie innej dla każdej litery żelaznej czcionki, by książkę można było wydrukować. W prasie drukarskiej muszą istnieć czcionki, których będzie tyle, ile liter w alfabecie; za ich pomocą litery w książce zostają powołane do istnienia. Zamiast jednego pióra staje się konieczne istnienie tylu piór, ile jest liter.
Jak można zauważyć, niekiedy na całej stronie książki znajduje się tylko jedna wielka litera, kunsztownie zapisana małym piórem; w takim przypadku dla zapisania tylko jednej litery konieczne jest istnienie tysiąca piór. Jeśli ta litera przybrała kształt twojego ciała wraz ze wszystkimi jego składnikami, umieszczonymi w koncentrycznych okręgach jeden wewnątrz drugiego, musiałoby istnieć tyle czcionek drukarskich, ile jest owych okręgów, ile jest składników twego ciała, ile jest kombinacji, w których owe składniki mogą zostać ułożone.
Teraz spójrz! Jeśli twierdzisz, że to, co pociąga za sobą setkę niemożliwości, jest możliwe, jeśli nie uznamy, że wszystko jest dziełem jednego pióra, ponieważ zostały stworzone owe doskonale uporządkowane, kunsztowne, nienagannie wykonane czcionki i matryce, koniecznym się staje istnienie dalszych piór i czcionek w tej samej liczbie.
One również musiałyby zostać wykonane, musiałyby być doskonale uporządkowane i kunsztownie ukształtowane. I tak dalej, po kolei, aż do nieskończoności.
Zrozum nareszcie, że taki sposób myślenia pociąga za sobą tyle niemożliwości i przesądów, ile cząsteczek jest w twoim ciele! O, ty, który zaprzeczasz istnieniu Boga! Ujrzyj to i porzuć drogę zbłądzenia!
SPOSÓB TRZECI
Powiadają: "Natura wymaga istnienia tej rzeczy i natura ją stwarza". Takie oświadczenie zawiera w sobie wiele niemożliwości. Za pomocą przykładów wspomnimy o trzech spośród nich.
Niemożliwość Pierwsza
Jeśli kunszt i zdolność stworzenia, w których widoczne są rozeznanie i mądrość, jakie możemy ujrzeć we wszelkich stworzeniach, a zwłaszcza w istotach żywych, nie zostaną przypisane pióru Bożego zarządzenia i mocy Tego, Który jest Przedwiecznym słońcem, a zamiast tego zostaną przypisane naturze i jej siłom, które są ślepe, głuche i bezmyślne, stanie się konieczne albo to, by natura umieściła we wszelkich rzeczach maszyny i prasy drukarskie niezbędne do ich stworzenia, albo to, by w każdej rzeczy zawierały się moc i mądrość, wystarczające do stworzenia całego wszechświata i zarządzania nim. Przyczyny tego są następujące:
Słońce odbija się i ukazuje swe przejawy we wszystkich kawałeczkach szkła i kropelkach, jakie istnieją na obliczu Ziemi. Jeśli istnienia owych miniaturowych, odbitych, wyimaginowanych "słońc" nie przypiszemy słońcu na niebie, koniecznym będzie przyjęcie istnienie w każdej drobince szkła mniejszej od główki zapałki rzeczywistego słońca, które posiada wszystkie cechy słońca na niebie i które, choć niewielkie, zawiera głęboki sens, a co za tym idzie - przyjęcie istnienia tylu rzeczywistych słońc, ile jest owych kawałków szkła.
Dokładnie w ten sam sposób, jeśli wszelkie istoty, a wśród nich stworzenia ożywione, nie zostaną przypisane przejawom Najpiękniejszych Imion Tego, Który jest Przedwiecznym słońcem, stanie się konieczne założenie, że w każdej istocie, a zwłaszcza w stworzeniach żywych, tkwi siła natury (lub po prostu "bóg"), posiadająca nieskończoną moc, wolę, wiedzę i mądrość. Takie założenie jest największą bzdurą i najbardziej zabobonnym przesądem spośród wszystkich niemożliwości we wszechświecie. Ukazuje ono, że człowiek, który przypisuje kunszt Stwórcy wszechświata wyimaginowanej, pozbawionej znaczenia, nieświadomej naturze,
bez wątpienia - jeśli chodzi o kwestie prawdy - jest mniej świadomym od zwierzęcia.
Niemożliwość Druga
Jeśli istnienia stworzeń, które są w najlepszy sposób uporządkowane i przemyślane, ukształtowane kunsztownie i z mądrością, nie przypiszemy Temu, Który jest nieskończenie Potężny i Mądry, a zamiast tego przypiszemy je naturze, wówczas w każdej grudce ziemi musiałoby istnieć tyle fabryk i maszyn drukarskich, ile jest ich w całej Europie, by każda grudka ziemi posiadała środki dla wzrastania i powstawania niezliczonych kwiatów i owoców, dla których jest miejscem pochodzenia i warsztatem, w którym są one wytwarzane. Nasiona kwiatów zasadza się w miseczce wypełnionej ziemią, która jest dla nich doniczką. W owej garstce ziemi widoczna jest zdolność, która nada kształt i formę wszystkich zasianych w niej kwiatom, znacznie różniących się od siebie nawzajem. Jeśli owej zdolności nie przypiszemy Wszechmocnemu, Któremu należy się wszelka chwała, taka sytuacja byłaby niemożliwa bez istnienia w miseczce ziemi niematerialnych maszyn natury, innych dla każdego kwiatu.
Dzieje się tak, ponieważ materia, jaką zawiera każde nasiono (podobnie jak w przypadku spermy czy jaj), jest taka sama. Oznacza to, że nasiona składają się z nieuporządkowanej, nieukształtowanej, podobnej zaczynowi mieszaniny tlenu, wodoru, węgla i azotu. Ponieważ powietrze, woda, ciepło i światło również są proste, nieświadome, przepływające przez wszystko jak wezbrana woda, fakt, że kwiaty najróżniejszych kształtów wyrastają z gleby w najlepiej uporządkowanej i najbardziej kunsztownej formie, w sposób oczywisty i z całkowitą koniecznością wymaga, by w glebie znajdowały się niematerialne, miniaturowe fabryki i drukarnie, których w doniczce musiałoby być tyle, ile fabryk i drukarni ma Europa, by można było utkać w nich tak wiele żyjących i na różne sposoby haftowanych materiałów.
Możesz zatem zobaczyć, jak daleko od dziedziny rozsądku odeszli w swoim myśleniu niewierni spośród naturalistów. Choć ci pozbawieni mózgów samozwańcy, którzy wyobrażają sobie naturę jako stwórcę, twierdzą, że są ludźmi nauki i rozumu, spójrz, jak dalekie od rozumu i nauki jest ich myślenie, skoro obrali za swoją drogę zabobon niemożliwy pod każdym względem! Ujrzyj to i śmiej się z nich!
Jeśli zapytasz: "Skoro tak nadzwyczajne niemożliwości i trudności nie do przezwyciężenia pojawiają się, kiedy przypiszemy istnienie
stworzeń naturze, jak mogą zostać usunięte, kiedy przypiszemy je Jedynemu i Przedwiecznemu, Który jest ponad wszelkie potrzeby? Jak pełna trudności niemożliwość ma przekształcić się w to, co jest zarówno łatwe, jak i konieczne?",
Odpowiemy: W Niemożliwości Pierwszej Sposobu Trzeciego widzieliśmy, że przejaw słońca, jakim jest jego odbicie, ukazuje jego blask i oddziaływanie poprzez miniaturowe, wyimaginowane słońca z całkowitą łatwością i bez jakichkolwiek trudności, a przy tym w każdej rzeczy, od najmniejszej nieożywionej cząstki po powierzchnię największego z oceanów. Jeśli przerwiemy związek każdej z owych cząstek ze słońcem, stanie się koniecznie przyjęcie istnienia rzeczywistego słońca w każdej z owych drobnych cząstek, co jest trudnością równą niemożliwości.
Podobnie jeśli istnienie każdego bytu przypiszemy bezpośrednio Jedynemu, Przedwiecznemu, Który nie posiada żadnej potrzeby, wszystko, co jest niezbędne dla każdej istoty, zostanie z nią związane z lekkością i łatwością równą konieczności. Jeśli ów związek zostanie zerwany, a każde stworzenie straci swoją pozycję urzędnika w służbie Stwórcy i związane z nią obowiązki, a zostanie pozostawione naturze i jej działaniu, stanie się konieczne założenie (które przy stu tysiącach zawartych w nim trudności i przeszkód osiąga stopień niemożliwości), że ślepa natura posiada w każdej istocie moc i mądrość potrzebną do stworzenia wszechświata i zarządzania nim, jeśli może powołać do życia cudowną maszynę, jaką jest stworzenie żywe takie, jak choćby mucha, która w istocie jest jak maleńki spis treści całego wszechświata. To nie tylko jedna niemożliwość, to niemożliwe po tysiąckroć!
W skrócie: Jak niemożliwe i wykluczone jest, by Ten, Którego istnienie jest konieczne, miał jakiegokolwiek wspólnika lub kogokolwiek podobnego Sobie, tak samo niemożliwe i wykluczone jest wtrącanie się innych w sprawy Jego całkowitej władzy i Jego stworzenia.
Jeśli chodzi o trudności związane z Niemożliwością Drugą, jak zostało udowodnione w wielu częściach Traktatów Światła, jeśli stworzenie wszystkich rzeczy przypiszemy Temu, Który jest Jedyny w Swojej jedności, stanie się ono tak łatwe i bezproblemowe, jak stworzenie jednej z nich, podczas gdy kiedy przypiszemy je naturze i jej przyczynom, stworzenie jednej rzeczy będzie tak trudne, jak stworzenie wszystkich. Zostało to wykazane za pomocą licznych, rozstrzygających dowodów, a streszczenie jednego z nich jest następujące:
Jeśli człowiek jest związany z królem, będąc królewskim żołnierzem czy urzędnikiem, z powodu siły, jaką daje mu ów związek, może wykonywać obowiązki, daleko wykraczające poza jego własne siły. Działając w imię króla, może wziąć do niewoli innego króla, ponieważ sam nie musi dźwigać ekwipunku ani tego, co daje mu siłę niezbędną do wypełniania obowiązków czy do pracy, którą wykonuje, nie jest również do tego zmuszony. Z powodu owej zależności to skarb króla i jego wojsko, które stoją za tym człowiekiem i są dla niego punktem oparcia, noszą jego ekwipunek i to, co daje mu siłę. Oznacza to, że obowiązki, które wypełnia urzędnik, mogą być tak wspaniałe, jak sprawy samego króla, a działania jednego żołnierza mogą być tak straszne dla nieprzyjaciela, jak działania całej armii.
Zaiste, mrówka dzięki temu, że była urzędnikiem Boga, zniszczyła pałac Faraona; dzięki połączeniu z jej Królem, mucha zabiła Nimroda; dzięki temu połączeniu nasiono sosny, małe jak ziarnko pszenicy, wytwarza wszystkie części potężnego drzewa sosnowego.
Jeśli związek między człowiekiem a jego Władcą zostanie przerwany, a człowiek zostanie zwolniony z obowiązków, które miał jako królewski urzędnik, będzie zmuszony, by samemu dźwigać ekwipunek i to, co daje mu siłę konieczną do wykonania pracy. Wówczas będzie w stanie wypełniać jedynie te obowiązki, które są współmierne do ciężaru sprzętu czy amunicji, jaki może unieść. Ponieważ wymaga się od niego wykonywania obowiązków, które w sytuacji, jaką omówiliśmy wcześniej, były dla niego nadzwyczaj łatwe, koniecznym jest złożenie na jego barkach tego, co daje siłę całej armii, a więc wszystkich królewskich arsenałów i fabryk amunicji. Nawet klaun, który wymyśla rozmaite historyjki i dowcipy, by rozśmieszyć ludzi, wstydziłby się tak nieskończenie dziwacznego pomysłu!
W skrócie: Przypisanie stworzenia wszystkich istot Temu, Którego istnienie jest niezbędne, jest tak łatwe, że staje się koniecznością, podczas
gdy przypisanie go naturze jest tak trudne, że staje się niemożliwością leżącą poza granicami królestwa rozsądku.
Niemożliwość Trzecia
Tę niemożliwość objaśniają dwa poniższe porównania, które zostały zawarte także w innych częściach Traktatów Światła:
Porównanie Pierwsze
Dziki i nieokrzesany człowiek wkroczył do pałacu, który został wzniesiony pośrodku pustyni, ukończony i ozdobiony wszelkimi owocami, jakie wydała cywilizacja. Rzucił okiem na wnętrze owego pałacu i ujrzał tysiące doskonale proporcjonalnych, ukształtowanych z artyzmem przedmiotów. Z powodu swego prostactwa i niedostatku inteligencji powiedział: "Nikt z zewnątrz nie przyłożył do tego ręki, lecz jeden z przedmiotów, które widzę w środku pałacu, musiał stworzyć pałac wraz ze wszystkim, co się w nim znajduje", po czym zaczął rozmyślać, lecz nawet jego niewprawnemu rozumowi nie wydawało się możliwe, by jakakolwiek rzecz z tych, na które patrzył, mogła stworzyć wszystkie pozostałe, pałac i samą siebie.
Następnie ujrzał notatnik, w którym naszkicowano plan pałacu i zapisano program jego budowy, jak również spis rzeczy znajdujących się w pałacu i zasady zarządzania nim. Oczywiście również notatnik, który podobnie jak pozostałe rzeczy w pałacu nie posiadał rąk, oczu ani narzędzi, nie posiadał jakichkolwiek zdolności potrzebnych do tego, by wybudować pałac i upiększyć go. Jednak ponieważ ów człowiek ujrzał, że w odróżnieniu od wszystkich pozostałych rzeczy, notatnik miał związek z całym pałacem (ponieważ zawierał wszystkie teoretyczne prawa dotyczące pałacu), poczuł, że powinien powiedzieć: "Ależ tak! To ten notatnik urządził cały pałac, uporządkował go i ozdobił, a także ukształtował wszystkie rzeczy i umieścił je we właściwych miejscach", powodując, że jego grubiaństwo przekształciło się w niedorzeczny bełkot.
Zatem, dokładnie jak w tej przypowieści, gbur, który podpisuje się pod myśleniem naturalistów, który zaprzecza istnieniu Boga, wkroczył do pałacu wszechświata, który jest nieskończenie lepiej uporządkowany, nieskończenie bardziej doskonały, a w każdym jego zakątku znajduje się więcej cudownych przykładów mądrości, niż miało to miejsce w pałacu z naszego porównania. Nie myśląc, żeby ów pałac był dziełem kunsztu Tego, Którego istnienie jest konieczne, Który jest ponad wszelkie możliwości Swoich stworzeń, trzymając się z dala od tego poglądu, ujrzał zbiór praw Bożego zwyczaju i spis tego, co zostało sporządzone przez panujący
nad wszystkim kunszt, będące niby tablica, na której zapisywane (lub wymazywane z niej) jest Boże zarządzenie dotyczące sfery możliwości istot, będące niby wciąż zmieniający się notatnik, w którym zapisywane są prawa, przez które działa moc Boża; ujrzał ów zbiór i spis, które nadzwyczaj błędnie i mylnie nazwano "naturą", i powiedział:
"Wszystkie te rzeczy wymagają swej przyczyny, a nie wygląda na to, żeby cokolwiek innego poza tym notatnikiem miało związek ze wszystkimi rzeczami. To prawda, że rozum nie jest w stanie w żaden sposób zaakceptować tego, żeby ów notatnik miał wykonać wszelkie akty stworzenia, które są dziełem absolutnej władzy i wymagają nieskończonej potęgi, jednak ponieważ nie uznaję Wiecznego Stwórcy, znacznie bardziej możliwym do przyjęcia wyjaśnieniem jest to, że ów notatnik stworzył i stwarza wszystko, zatem tak powiem".
O, ty nieszczęśliwy, który tkwisz w błędzie! Twoja głupota jest większa niż wszystko, co tylko można sobie wyobrazić! Wydźwignij swą głowę z bagna natury i spójrz ponad siebie! Ujrzysz Stwórcę, Któremu należy się wszelka chwała, Którego istnienie zaświadczają różnymi językami wszelkie stworzenia od cząsteczek po planety, wskazując na Niego swymi palcami! Ujrzyj przejawy istnienia Przedwiecznego, Który ukształtował pałac i zapisał w notatniku plan jego budowy! Zbadaj Jego dekrety, posłuchaj Koranu, a będziesz wybawiony od twoich bredni i majaczeń!
Porównanie Drugie
Pewien wiejski gamoń przekroczył bramę wspaniałego pałacu i ujrzał, jak wojsko ćwiczy musztrę z dyscypliną tak wyjątkową, jakby czynił to jeden żołnierz. Przyglądał się, jak batalion, pułk i dywizja stają na baczność i w pozycji "spocznij", maszerują i otwierają ogień, kiedy tylko padnie rozkaz, tak zgodnie, jakby robił to jeden szeregowiec. Ponieważ jego prosty, niewykształcony umysł nie mógł tego pojąć, zaprzeczył on temu, że rozkazy wydaje dowódca, który również otrzymał swoje rozkazy na mocy prawa danego kraju lub dekretu królewskiego, zaś wyobraził sobie, że każdy z żołnierzy został przywiązany sznurem do innego żołnierza. Pomyślał o tym, jak zadziwiający musiałby być ów sznur, i zdumiał się.
Następnie podążał swoją drogą dalej, aż dotarł do meczetu tak wspaniałego, jak Aga Sofia. Wszedł do środka podczas piątkowej modlitwy i ujrzał zgromadzenie muzułmanów, powstających, skłaniających się, bijących czołem i siadających na dźwięk głosu imama. Ponieważ nie miał
pojęcia ani o prawie szari'a (które jest zbiorem duchowych praw objawionych), ani też o innych prawach dotyczących spraw ducha, przychodzących poprzez rozkaz Prawodawcy, wyobraził sobie, że każdy z członków zgromadzenia jest przywiązany do innego sznurem, a ów zdumiewający sznur czyni ich podporządkowanymi i sprawia, że poruszają się jak marionetki. Wymyśliwszy tę koncepcję, która jest tak absurdalna, że największego ignoranta uczyniłaby ryczącym ze śmiechu, rusza w dalszą drogę.
Dokładnie jak w tym porównaniu, ateista podpisujący się pod myślą materialistyczną, która jest jedynie negacją i efektem czystego ogłupienia, wkracza do wszechświata, który jest wspaniałymi koszarami Władcy przedwieczności i wieczności, służącymi Jego nieprzeliczonym oddziałom, oraz meczetem, w którym panuje doskonały porządek, należącym do Przedwiecznego, Jedynego, poza Którym nic nie jest godne czci. Wyobraża sobie, że każde z niematerialnych praw, dotyczących porządku we wszechświecie, a wynikających z mądrości Przedwiecznego Władcy, istnieje w sposób materialny i namacalny; tak samo sądzi o każdym z praw Bożej władzy i panowania, a także o każdej zasadzie i każdym rozporządzeniu "większego" prawa szariatu, dotyczącego Bożego stworzenia, które to zasady i rozporządzenia nie mają postaci materialnej, a istnieją jedynie poprzez wiedzę o nich. Jednak zastąpienie tymi prawami (które pochodzą od Boskich atrybutów wiedzy i mowy, a istnieją jedynie poprzez wiedzę na ich temat) mocy Bożej, przypisanie owym prawom zdolności stworzenia, a następnie przypisanie im miana natury, jak również mniemanie, że siła, będąca jedynie przejawem wszechwładnej mocy, jest samoistnym i wszechpotężnym posiadaczem owej mocy, jest ignorancją, która upadła tysiąc razy niżej niż ignorancja, o jakiej mówi nasze porównanie.
W skrócie: Wyimaginowana i nierealna rzecz, którą naturaliści nazwali naturą, jeśli nawet ma rzeczywisty, widoczny kształt, może być najwyżej dziełem sztuki, lecz nie może być artystą. Jest haftem, lecz nie może być tkaczem. Jest zbiorem dekretów, ale nie może być Tym, Który je ustanowił. Jest ogółem praw stworzenia, ale nie może być Prawodawcą. Jest zasłoną, która została stworzona dla Bożego majestatu, a ponieważ jest bierna, nie może być Stwórcą. Jest prawem, nie mocą, i nie może posiadać jakiejkolwiek mocy. Jest obdarowanym, lecz nie może być źródłem darów.
Podsumowując: Dopóki istnieją wszelkie stworzenia, dopóty - jak wyłuszczyliśmy to na początku niniejszego traktatu - rozum nie jest w stanie pomyśleć o innym sposobie wyjaśnienia tego, że stworzenia istnieją, oprócz czterech sposobów, które wymieniliśmy, spośród których
trzy (jak zostało w rozstrzygający sposób udowodnione poprzez wymienione Niemożliwości) są ułomne i absurdalne, zaś prawdziwość czwartego sposobu, którym - co oczywiste i konieczne - jest wyjaśnienie stworzenia i istnienia poprzez jedność Boga, została również rozstrzygająco wykazana. Ów czwarty sposób, zgodnie z wersetem przytoczonym na początku:
asno ukazuje, że nie może być żadnej wątpliwości ani wahania, kiedy chodzi o boskość Tego, Którego istnienie jest koniecznością, a także, że wszelka rzecz wychodzi bezpośrednio spod ręki Jego mocy, zaś niebiosa i ziemia podlegają Jego władzy.
O, nieszczęsny czcicielu natury i jej przyczyn! Ponieważ natura każdej rzeczy jest czymś, co zostało stworzone, tak jak wszystkie rzeczy, ponieważ jest pełna przejawów kunsztu i stale odnawiana, a pozorna przyczyna każdej rzeczy również jest czymś, co zostało stworzone, tak jak skutek istnienia owej rzeczy, ponieważ zaistnienie każdej rzeczy wymagało użycia wielu narzędzi, musi zatem istnieć Ten, Który jest Wszechmocny, Który stwarza naturę i powołuje przyczyny do istnienia, Który nie potrzebuje żadnych bezsilnych pośredników, którzy mieliby jakikolwiek udział w Jego władzy i w Jego aktach stworzenia. Niech Bóg uchroni!, On bez żadnych pośredników stwarza zarówno przyczyny, jak i skutki. By ukazać Swoją mądrość i przejawy Swoich Najpiękniejszych Imion, ustanawiając pozorny związek przyczynowo-skutkowy poprzez określony porządek i ustaloną kolejność, czyni On przyczyny i naturę zasłoną dla ręki Jego mocy po to, by zostały im przypisane pozorne błędy, usterki i wady, dzięki czemu zostaje zachowany Jego majestat.
Co jest łatwiejsze dla zegarmistrza? Czy wytworzenie trybów zegarka, a następnie takie rozmieszczenie ich i uporządkowanie, by powstał zegarek? Czy może stworzenie cudownej maszyny w każdym z trybów, a następnie pozostawienie wykonania zegarka w pozbawionych życia rękach owych maszyn? Czyż to drugie rozwiązanie nie przekracza granic możliwości? Dalej, osądź to swoim nieuczciwym rozumem i odpowiedz!
Co jest łatwiejsze dla pisarza? Czy zgromadzenie atramentu, piór i papieru, by następnie użyć ich do napisania książki? Czy może stworzenie w papierze, piórach i atramencie maszyny do pisania, co wymaga znacznie więcej kunsztu i przysparza znacznie więcej problemów, niż napisanie książki (przy czym maszyna mogłaby zostać użyta tylko do napisania tej jednej książki), by następnie powiedzieć owej pozbawionej świadomości
maszynie: "Dalejże, pisz książkę!", a samemu nie wtrącać się do jej pracy? Czyż nie jest to po stokroć trudniejsze od napisania książki własnoręcznie?
Jeśli powiesz: "Tak, stworzenie maszyny, która sama napisze książkę, jest po stokroć trudniejsze niż napisanie książki samemu. Lecz czy nie jest to w pewien sposób łatwiejsze, skoro maszyna stałaby się środkiem do wyprodukowania licznych kopii tej samej książki?",
Odpowiemy: Dzięki Swej nieograniczonej mocy Przedwieczny pisarz stale odnawia nieskończone przejawy Jego Imion, tak jak ukazuje je na nieskończenie wiele sposobów. Poprzez to niezmienne odnawianie stwarza On szczególne cechy, nadające tożsamość każdej rzeczy w sposób, który sprawia, że księga Jego władzy, spisana przez Przedwiecznego, Który jest pond wszelką potrzebę, nie może być księgą taką samą jak inne. Każda rzecz będzie posiadała inne cechy, by mogła wyrazić inne znaczenie.
y ją od innych; jest to niewątpliwy fakt. W związku z tym o każdej twarzy możemy myśleć jak o księdze, która różni się od innych ksiąg. Już do opracowania graficznego księgi wymagane są różne komplety czcionek, na rozmaite sposoby rozmieszczonych i ułożonych. By zaś zarówno zebrać potrzebne materiały, jak umieścić je we właściwych miejscach, by zawrzeć w każdej księdze wszystko, co jest niezbędne do jej istnienia, dla stworzenia każdej z nich byłby potrzebny całkiem inny warsztat.
Teraz, wiedząc, że jest to niemożliwe, pomyślmy o naturze jako o prasie drukarskiej. Jednak oprócz ułożenia czcionek w określonym porządku i oprócz wydrukowania księgi (co rzeczywiście jest sprawą prasy drukarskiej), substancje, z których ukształtowane jest ciało żywej istoty, którego stworzenie jest po stokroć trudniejsze niż to, co się tyczy układu i uporządkowania czcionek, muszą one być stworzone z zachowaniem konkretnych proporcji i określonego porządku, przyniesione z najdalszych zakątków kosmosu i umieszczone w matrycy prasy drukarskiej. Jednak, by dokonać tego wszystkiego, wciąż potrzebne są moc i wola Wszechmocnego, Który stworzył prasę drukarską. Oznacza to, że hipotezy z prasą drukarską są kompletnie bezsensownym przesądem.
W ten sposób - jak w przypowieściach o zegarku i o księdze - Stwórca, Któremu należy się wszelka chwała i Który jest nad każdą rzeczą Wszechwładny, stworzył przyczyny i tak samo stwarza skutki. Poprzez Swoją
mądrość ustanawia związek między przyczyną a skutkiem. Poprzez Swoją wolę ustanowił przejawy "większego" szariatu, prawa Bożego stworzenia, które zawiera Boże prawa dotyczące każdego ruchu we wszechświecie, i ustalił naturę stworzeń, która jest jedynie zwierciadłem dla owych przejawów i ich odbiciem. Poprzez Swoją wszechmoc stworzył oblicze tej natury, która otrzymała zewnętrzny kształt, stworzył rzeczy zgodne z ową naturą, a następnie połączył jedne spośród nich z innymi.
Co jest łatwiejsze? Czy zaakceptowanie tego faktu, który jest wnioskiem popartym przez liczne, wielce racjonalne dowody - czy w rzeczywistości jest ktoś, kto nie byłby zmuszony, żeby ów fakt zaakceptować? Czy może sprowadzenie stworzeń, które nazywasz naturą i przyczynami, które są pozbawione życia, nieświadome, ukształtowane, stworzone i proste, zapewnienie im niezliczonych narzędzi oraz ekwipunku niezbędnego dla istnienia każdej rzeczy i dla wykonania wszelkich spraw, które są wykonywane z mądrością i bystrością? Czyż nie przekracza to całkowicie granic możliwości? Zostawimy wam to pytanie, byście podjęli decyzję zgodnie z waszymi nierozsądnymi umysłami!
Niewierzący czciciel natury odrzekł: "Ponieważ prosisz mnie, bym był uczciwy i rozsądny, muszę wyznać, że błędna droga, którą podążałem, teraz jest dla mnie zarówno skomplikowaną niemożliwością, jak też jest nadzwyczaj szkodliwa i szkaradna. Każdy, kto ma choćby ziarnko inteligencji, zrozumie z twoich powyższych analiz, że przypisanie aktu stworzenia przyczynom i naturze jest wykluczone i niemożliwe, a przypisanie istnienia wszystkich rzeczy bezpośrednio Temu, Którego istnienie jest konieczne, jest naglącą koniecznością. Mówię: 'Al-hamdu li-llahi 'ala l-iman' i wierzę w Niego. Mam jednak jedną wątpliwość:
Wierzę, że Wszechmocny Bóg jest Stwórcą, jednak jaką szkodę wyrządziłoby to suwerenności Jego władzy, gdyby niektóre spośród mniejszych przyczyn miały przyłożyć rękę do stworzenia nieistotnych rzeczy, a tym samym uzyskać dla siebie troszkę chwały i uznania? Czyż w jakikolwiek sposób osłabi to Jego panowanie?"
Odpowiedź: Jak bezapelacyjnie udowodniliśmy to w innych częściach Traktatów Światła, cechą władzy jest odrzucenie jakiegokolwiek wtrącania się do jej spraw. Nawet najmniej znaczący władca czy urzędnik nie będzie tolerował mieszania się w to, co pozostaje w sferze jego władzy, choćby czynił to jego własny syn. Fakt, że - choć byli kalifami - niektórzy pobożni sułtanowie zamordowali swoich niewinnych synów jedynie
z powodu bezpodstawnych obaw o to, że synowie będą ingerować w sprawy ich władzy, ukazuje, jak fundamentalne jest prawo, które mówi o odrzuceniu wszelkiego wtrącania się w sprawowanie władzy. Z kolei prawo dotyczące zapobiegania jakiemukolwiek współudziałowi we władzy (którego wymaga nieodłączna od pojęcia władzy niezależność) ukazało swoją siłę poprzez nadzwyczaj silne wstrząsy, do jakich dochodziło w historii ludzkości za każdym razem, kiedy w jednym mieście rządzili dwaj gubernatorzy lub w jednym kraju panowali dwaj królowie.
Jeśli sens władzy i panowania (którego jedynie blady cień widać w słabych i potrzebujących wsparcia ludziach) w takim stopniu odrzuca jakąkolwiek ingerencję, uniemożliwia wmieszanie się innych do spraw władcy, nie uznaje jakiegokolwiek współudziału w panowaniu i tak zazdrośnie dąży do zabezpieczenia niezależności panującego, zatem, jeśli możesz, porównaj ową zasadę do Tego, Któremu należy się wszelka chwała, Którego władza absolutna osiągnęła stopień panowania nad każdą rzeczą, Którego władanie osiągnęło stopień boskości, Którego całkowita niezależność osiągnęła poziom jedności Jedynego, a brak jakichkolwiek potrzeb - stopień absolutnej wszechmocy, i zrozum, jak koniecznym warunkiem i jak nieuniknioną koniecznością wynikającą z Jego władzy jest owo odrzucenie jakiegokolwiek mieszania się w Jego sprawy, zapobieganie współudziałowi i odepchnięcie myśli o tym, żeby miał On towarzysza.
Co się tyczy drugiej części twojej wątpliwości, powiedziałeś: "Jeśli część czci oddawanej przez istoty pozbawione znaczenia zostanie skierowana ku pewnym przyczynom, czy w jakikolwiek sposób zmniejszy to cześć wszystkich stworzeń, od cząsteczek do planet, jaką oddają one Temu, Którego istnienie jest konieczne, Jedynemu, Któremu należy się cała cześć i chwała?"
Odpowiedź: Wszechmocny Stwórca uczynił wszechświat podobnym drzewu, istoty posiadające świadomość - najdoskonalszymi owocami tego drzewa, a człowiek jest najdoskonalszym owocem spośród stworzeń, które mają świadomość. Zaś najważniejszym z owoców istnienia człowieka, zaiste, skutkiem jego stworzenia, celem, na który wskazuje jego natura i owocem jego życia są podziękowania i cześć, jaką oddaje on swojemu Panu. Czyż ten absolutny Władca i niezależny Król, Który jest Jedynym w Swej jedności, Który uczynił wszechświat po to, by można było poznać Go i pokochać, miałby oddać innym człowieka, ów owoc wszechświata, a także najbardziej wzniosły spośród owoców ludzkiego życia, jakim
są podziękowania składane Bogu i oddawana Mu cześć? Czyż miałby stworzyć człowieka, ów owoc wszechświata, nadaremnie i na próżno, choć byłoby to całkowicie sprzeczne z Jego mądrością? Niech Bóg uchroni! Czyż miałby być zadowolony, gdyby przekazał innym cześć oddawaną przez stworzenia, co zaprzeczałoby Jego mądrości i Jego całkowitemu panowaniu? Choć ukazał poprzez Swe dzieła, że pragnie tego, by poznać Go i bezgranicznie pokochać, czyż sprawiłby, żeby zapomniały o Nim najdoskonalsze spośród Jego stworzeń, czyż przekazałby ich podziękowania i wdzięczność, miłość i cześć przyczynom natury, czyż sprawiłby, że owe stworzenia zaprzeczą wzniosłym celom wszechświata?
O, przyjacielu, który porzuciłeś cześć oddawaną naturze! Teraz mów! Ów człowiek odpowiedział: "Wszelka chwała niech będzie Bogu,
Który rozwiał moje wątpliwości. Zaś twoje dwa dowody dotyczące Bożej jedności, które ukazują, że On jest Jedynym Prawdziwym obiektem czci i nic innego, jak tylko On, nie zasługuje na cześć, są tak olśniewające i mocne, że zaprzeczenie im wymagałoby takiej arogancji, jakiej wymaga zaprzeczenie istnieniu słońca i dnia".
Zakończenie
Człowiek, który porzucił ateistyczny naturalizm i przyszedł do wiary, powiedział: "Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu! Nie mam już żadnych wątpliwości, lecz wciąż jest kilka pytań, które mnie zaciekawiły".
PYTANIE PIERWSZE
"Słyszymy wielu ludzi spośród leniwych i tych, którzy nie dbają o odmawianie pięciu obowiązkowych modlitw każdego dnia, jak pytają: 'Czy Wszechmocny Bóg potrzebuje czci, jaką mu oddajemy, skoro w Koranie tak surowo i usilnie potępia tych, którzy porzucają akty kultu, i grozi im tak straszną karą, jaką jest Piekło? W jaki sposób owa najwyższa srogość, spowodowana nieznacznym i niewielkim błędem, ma być zgodna z powściągliwym, łagodnym i pięknym stylem Koranu?'"
Odpowiedź: Wszechmocny Bóg nie potrzebuje waszej czci, zaiste, nie potrzebuje on czegokolwiek. To wy potrzebujecie oddawanej Mu czci, ponieważ zaprawdę jesteście chorzy, a jak udowodniliśmy w wielu częściach Traktatów Światła, cześć oddawana Bogu jest rodzajem lekarstwa na wasze rany natury duchowej. Sami możecie pojąć, jak wielkim absurdem byłoby, gdyby chory odpowiedział uprzejmemu lekarzowi, który nalega na to, by ów człowiek zażył lekarstwo, które poprawi jego stan, słowami: "Jaką masz potrzebę w tym, abym zażył twoje lekarstwo, skoro aż tak na to nalegasz?"
Jeśli zaś chodzi o surowe napomnienia i straszne kary, jakimi Koran grozi tym, którzy porzucają akty czci, można porównać je do sytuacji, w której król, by ochronić prawa swych poddanych, wymierza przestępcy surową karę, odpowiednią do stopnia, w jakim jego zbrodnia naruszyła prawa królewskich poddanych.
W ten sam sposób człowiek, który porzuca akty czci i modlitwę, w znaczącym stopniu narusza prawa wszystkich istot, które są jak poddani Władcy wieczności i przedwieczności, a jego działania istotnie są wobec owych stworzeń niesprawiedliwe. Doskonałość wszystkich stworzeń przejawia się poprzez wychwalanie ich Pana i oddawanie Mu czci, a owe akty kultu są wykonywane dzięki temu aspektowi natury stworzeń, który wskazuje na ich Stwórcę. Ten, kto porzuca akty czci, nie widzi i nie może zobaczyć czci oddawanej przez istoty, a nawet, zaiste, zaprzecza jej. Co więcej, wyniosła pozycja, jaką zajmują stworzenia, wynika właśnie z oddawania przez nie czci ich Panu i wychwalania Go, a każde
ze stworzeń jest podobne przesłaniu Przedwiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę, a także zwierciadłem dla Najpiękniejszych Imion Tego, Który utrzymuje przy życiu każdą rzecz. Ponieważ ten, kto porzuca akty kultu, odbiera stworzeniom Boga ich wysoką pozycję, uważając je za pozbawione znaczenia, życia, celu i obowiązków, w ten sposób znieważa je, zaprzeczając ich doskonałości i łamiąc ich prawa, które z niej wynikają.
Zaiste, każdy widzi świat we własnym zwierciadle. Wszechmocny Bóg stworzył człowieka jako miarę i skalę dla wszechświata, a spośród świata wydzielił każdemu człowiekowi jego własny świat, który ubarwia dla niego odpowiednio do szczerości jego wiary. Na przykład rozpaczający, lamentujący i szlochający człowiek postrzega wszystkie stworzenia jako szlochające i rozpaczające, podczas gdy radosny i wesoły optymista widzi cały wszechświat wesołym i uśmiechającym się. Rozważny człowiek, solennie oddany oddawaniu czci Bogu i wychwalaniu Go, odkrywa i widzi - do pewnego stopnia - prawdziwie istniejącą cześć oddawaną Bogu przez wszystkie stworzenia, a także wychwalanie Go przez wszelkie istoty, podczas gdy ten, kto czy to przez niedbalstwo, czy to przez zaprzaństwo porzuca akty czci, widzi stworzenia w sposób całkowicie sprzeczny z ich rzeczywistą doskonałością, dopuszczając się w ten sposób pogwałcenia ich praw.
Co więcej, ponieważ człowiek, który porzuca modlitwę, nie należy do samego siebie, wyrządza krzywdę własnej duszy, która jest sługą swego Prawdziwego właściciela. Ten, Który jest Panem i właścicielem człowieka, wygłasza Swoje straszliwe groźby, by ochronić prawa Swojego sługi przez działaniami jego nakazującej zło duszy. Ponadto, jako że taki człowiek porzucił oddawanie Bogu czci, które jest wynikiem jego stworzenia i celem zawartym w jego naturze, zostaje on ukaranym, ponieważ jego postępowanie jest aktem agresji przeciwko Bożej mądrości i przemożnej woli.
W skrócie: Ten, kto porzuca akty czci, zarówno wyrządza krzywdę własnej duszy, która jest sługą Wszechmocnego Boga i całkowicie należy tylko do Niego, jak też krzywdzi wszystkie doskonałe istoty wszechświata, łamiąc ich prawa. Niewątpliwie jak niewiara jest zniewagą dla wszystkich stworzeń, tak porzucenie aktów czci jest zaprzeczeniem doskonałości wszechświata. Ponieważ jest to akt agresji przeciw mądrości Bożej, zasługuje na straszliwe groźby i na surową karę.
Zatem to dla wyrażenia owego zasługiwania na karę i powyżej przytoczonych faktów Koran, który jest Księgą cudownej wystawy, wybrał - w cudowny sposób - ów srogi styl, który jest całkowicie zgodny z zasadami elokwencji, a także odpowiedni do wymogów sytuacji, którą omówiliśmy.
PYTANIE DRUGIE
Następnie człowiek, który porzucił naturalizm i przyszedł do wiary, pyta:
"Fakt, że każda istota jest pod każdym względem, ze wszystkimi swy mi obowiązkami, cechami i działaniami, zależna od woli i mocy Bożej, od władzy Boga nad każdą rzeczą, to zaiste rozległa prawda, której z powodu jej ogromu nie mogą ogarnąć nasze ciasne umysły. Jednakże nieskończona obfitość, jaką widzimy wokół nas, bezgraniczna łatwość w stwarzaniu i kształtowaniu wszelkich rzeczy, nieskończona łatwość drogi jedności Bożej, którą przyjąłem dzięki dowodom, jakie przytoczyłeś powyżej, a także nieskończona łatwość, jaką jasno ukazują i tłumaczą wersety Koranu podobne poniższym:
ukazują ową potężną prawdę jako kwestię najłatwiejszą do przyjęcia i najbardziej racjonalną. Jakie są mądrość i sekret owej łatwości?"
Odpowiedź: Ta kwestia została wyjaśniona w najbardziej jasny, rozstrzygający i przekonujący sposób poprzez wyjaśnienie słów Boga:
tóre to objaśnienie przybrało postać Zdania Dziesiątego Listu Dwudziestego. W Dopisku do owego Listu zostało wykazane jeszcze bardziej jasno, że stworzenie wszystkich istot staje się tak łatwe, jak stworzenie jednej, kiedy przypiszemy je Jedynemu Stwórcy, jeśli zaś nie przypiszemy go Temu, Który jest Jedyny w Swej jedności, stworzenie jednej istoty stanie się tak trudne, jak stworzenie wszystkich, a stworzenie ziarna będzie takim problemem, jak stworzenie drzewa. Kiedy przypiszemy stworzenie Prawdziwemu Stwórcy, stworzenie wszechświata stanie się tak bezproblemowe, jak stworzenie drzewa, stworzenie drzewa tak łatwe, jak stworzenie ziarna, stworzenie Raju tak łatwe, jak stworzenie wiosny, zaś stworzenie wiosny tak łatwe, jak stworzenie jednego kwiatu. Teraz jedynie pokrótce wskażemy na jeden lub dwa dowody (które zostały szczegółowo wyjaśnione w innych częściach Traktatów Światła) spośród setek tych, które wyjaśniają zasadnicze przyczyny i przykłady mądrości
zawarte w widocznej dla każdego bezgranicznej obfitości stworzeń, na łatwość stworzenia wielkiej liczby jednostek spośród każdego gatunku, na fakt, że mądrze uporządkowane, kunsztownie ukształtowane i wartościowe stworzenia są powoływane do życia z niezmierną szybkością i łatwością.
Przykładowo, jeśli komendę nad setką żołnierzy powierzymy jednemu oficerowi, będzie to po stokroć łatwiejsze niż powierzenie stu oficerom komendy nad jednym żołnierzem. Jeśli zadanie wyposażenia armii przydzielimy jednemu sztabowi i jednej fabryce, które będą podlegać prawu i rozkazowi jednego króla, stanie się to wręcz tak łatwe, jak wyekwipowanie jednego żołnierza. W ten sam sposób, jeśli wyekwipowanie jednego żołnierza będzie sprawą licznych sztabów, licznych fabryk i licznych dowódców, stanie się tak trudne, jak wyekwipowanie całej armii, ponieważ wyekwipowanie jednego żołnierza będzie wymagało tak wielu fabryk, jak wiele potrzeba ich dla całego wojska.
Ponadto ponieważ z powodu tajemnicy jedności Bożej drzewo jest zaopatrywane w to, co jest mu niezbędne do życia, poprzez jeden korzeń, a owo zaopatrzenie pochodzi z jednego miejsca i jest zgodne z jednym prawem, drzewo wytwarza tysiące owoców z taką łatwością, z jaką wydałoby jeden owoc. Jest to oczywiste. Jeśli jedność zmieniłaby się w mnogość, a wszystko, czego każdy owoc potrzebuje do życia, byłoby mu dostarczane z różnych miejsc, wytworzenie jednego owocu - a nawet jednego nasiona, które jest próbką i spisem treści drzewa - stałoby się tak trudne, jak powstanie całego drzewa, ponieważ ziarno potrzebuje do życia wszystkiego, czego potrzebuje drzewo.
Setki przykładów podobnych powyższym ukazują, że łatwiej powołać do życia tysiąc istot poprzez Bożą jedność, niż powołać do życia jedno stworzenie poprzez mnogość i przypisywanie Bogu wspólników. Ponieważ ta prawda została udowodniona z całkowitą pewnością w innych częściach Traktatów Światła, odsyłamy cię do nich, a w tym miejscu wyjaśnimy jedynie ważną przyczynę owej łatwości z punktu widzenia Bożej wiedzy, Bożego zarządzenia i Bożej mocy.
Jesteś jednym ze stworzeń. Jeśli przypiszesz swoje istnienie Przedwiecznemu i Wszechmocnemu, ujrzysz, że stworzył cię z niczego poprzez rozkaz Swojej nieskończonej mocy, w jednej chwili, która trwała tyle, co zapalenie zapałki. Jeśli tego nie uczynisz, lecz raczej przypiszesz swoje istnienie naturze i jej przyczynom, to wiedz, że ponieważ jesteś uporządkowanym streszczeniem, owocem, miniaturowym spisem treści i skorowidzem wszechświata, do twojego stworzenia byłoby niezbędne przesianie przez drobne sito całego wszechświata i wszystkich jego pierwiastków, zebranie
według precyzyjnej miary i ze wszystkich zakątków wszechświata substancji, z których składa się twoje ciało. Przyczyny natury fizycznej jedynie łączą się i nakładają na siebie, lecz jest potwierdzone przez ludzi rozumu, że nie mogą stworzyć z niczego tego, co nie jest obecne w nich samych, a w przypadku takim jak ten musiałyby stworzyć ciało niewielkiej istoty żywej z tego, co zebrałyby i zgromadziły ze wszystkich zakątków kosmosu.
Teraz pojmij, jaka łatwość leży w jedności, w Bożej jedności, i jakie trudności tkwią w zbłądzeniu i w przypisywaniu towarzyszy Bogu Jedynemu!
Po drugie, nieskończona łatwość jest widoczna także w odniesieniu do Bożej wiedzy. Boże zarządzenie jest przejawem Bożej wiedzy: ustala miarę dla każdej rzeczy, która jest jak szczególna, niematerialna forma odlewnicza dla danej rzeczy, jak jej plan lub model. Kiedy Bóg poprzez Swoją moc stwarza jakąś rzecz, czyni to z nadzwyczajną łatwością, wedle określonej miary. Jeśli istnienie danej rzeczy nie zostanie przypisane Wszechmocnemu, Chwalebnemu, Który obejmuje Swą przedwieczną i nieskończoną wiedzą każdą rzecz, wówczas, jak zostało to opisane powyżej, pojawią się nie tylko tysiące trudności, lecz także setki niemożliwości, ponieważ jeśli nie byłoby owej ustalonej miary, istniejącej w Bożej wiedzy, nawet do stworzenia ciała niewielkiego stworzenia żywego musiałyby być użyte tysiące materialnych form, posiadających zewnętrzny kształt.
Zrozum zatem przyczynę nieskończonej łatwości tkwiącej w jedności Bożej i nieskończonych trudności, jakie zawiera zbłądzenie i przypisywanie wspólników Jedynemu Bogu. Uświadom sobie, jak wiarygodną, słuszną i wzniosłą prawdę wyraża werset:
PYTANIE TRZECIE
Następnie dawny wróg, a obecnie prowadzony drogą prostą przyjaciel, pyta: "Filozofowie, którzy w tych dniach dokonali znacznego postępu, twierdzą, że nic nie może zostać stworzone z niczego, nic nie jest unicestwiane ani nie obraca się w nicość, a tym, co wprawia w ruch fabrykę wszechświata, są jedynie synteza i analiza. Czy ich rozumowanie jest słuszne?"
Odpowiedź: Od kiedy najbardziej oświeceni spośród filozofów, którzy przecież nie rozpatrywali kwestii bytu w świetle Koranu, dostrzegli, że kształtowanie i powoływanie do istnienia istot poprzez
środki i przyczyny naturalne byłoby tak trudne, że aż niemożliwe (jak udowodniliśmy to powyżej), filozofowie podzielili się na dwie grupy.
Pierwsza grupa to ci, którzy stali się sofistami; wyrzekając się rozumu, który jest darem właściwym jedynie istotom ludzkim, i upadając niżej niż bezmyślne zwierzęta, odkryli, że łatwiej zaprzeczyć istnieniu wszechświata, a nawet ich własnemu istnieniu, niż podążać drogą zbłądzenia, które twierdzi, że natura i jej przyczyny posiadają moc stwórczą. Zaprzeczyli zatem tak własnemu istnieniu, jak i istnieniu wszechświata, i runęli w całkowitą ignorancję.
Druga grupa to ci, którzy ujrzeli, że zbłądzenie, zgodnie z którym natura wraz ze swoimi przyczynami ma być stwórcą, pociąga za sobą (nawet jeśli chodzi o stworzenie muchy lub nawet ziarna) nieskończone trudności i wymaga, by natura miała moc niemożliwą do przyjęcia przez rozum. Zostali zatem zmuszeni, by zaprzeczyć wszelkim aktom stworzenia i powiedzieć: "Nic nie może powstać z niczego". Postrzegając również całkowite unicestwienie jako niemożliwe, oznajmili: "Cokolwiek istnieje, nie może obrócić się w nicość". Wyobrazili sobie wyimaginowaną sytuację, w której synteza i analiza, gromadzenie i rozpraszanie zachodzą jedynie poprzez ruch cząsteczek i dzięki wiatrom przypadku.
Teraz spójrz, na tych, którzy mniemają, że są najbardziej inteligentni, gdy w rzeczywistości są największymi ignorantami i głupcami! Zrozum, jak zbłądzenie czyni człowieka niedorzecznym, poniżonym i nieświadomym, i wyciągnij z tego nauczkę!
Zaiste, moc Przedwiecznego stworzyła niebiosa i ziemię w ciągu sześciu dni, każdego roku równocześnie stwarza czterysta tysięcy różnych gatunków na obliczu ziemi, a w ciągu sześciu tygodni każdej wiosny tworzy świat życia, bardziej wypełniony przejawami kunsztu i mądrości niż nasz świat jako taki. Tymczasem wyznawcy naturalizmu zaprzeczają Bożemu stworzeniu i uważają za nieprawdopodobne to, że jak zastosowanie odczynnika chemicznego ukazuje tekst zapisany atramentem sympatycznym, tak moc Przedwiecznego miałaby nadawać istnienie istotom, które, choć wcześniej nie istniały w zewnętrznym kształcie, istniały w Bożej wiedzy, a ich plany i miary zostały ustanowione w królestwie owej przedwiecznej wiedzy. Toż to głupota i ciemnota większa od głupoty i ciemnoty sofistów!
Ci nieszczęśnicy są absolutnie bezsilni i nie mają do dyspozycji niczego z wyjątkiem daru wolnej woli. Choć są nadęci pychą niby faraonowie, nie mogą ani zniszczyć, ani stworzyć z niczego czegokolwiek, nawet maleńkiej cząsteczki. Choć ręce przyczyn i natury, na której ci ludzie polegają,
nie są w stanie stworzyć jakąkolwiek rzecz z niczego, oni z powodu swej głupoty mówią: "Nic nie pochodzi z niebytu i nic nie zmierza do niebytu", a nawet rozciągają tę absurdalną i fałszywą zasadę na Wszechmocnego!
Zaiste, Wszechmocny i Chwalebny stwarza na dwa sposoby:
Sposób Pierwszy to zapoczątkowanie i zamysł. Oznacza to, że On powołuje każde stworzenie do istnienia z niczego, z niebytu, również z niebytu stwarza wszystko, co jest dla tego stworzenia niezbędne, a następnie umieszcza owe niezbędne środki w jego rękach.
Sposób Drugi to wytwarzanie i kunszt. Oznacza to, że On kształtuje określone stworzenie z pierwiastków wszechświata, by ukazać misterne przykłady mądrości, tak jak ukazuje doskonałość Swej mądrości i przejawy wielu spośród Jego Najpiękniejszych Imion. Działając zgodnie z prawem zapewniania zaopatrzenia, wysyła On do owych stworzeń cząsteczki i substancje, które podlegają Jego rozkazowi, i sprawia, że cząsteczki w ciałach stworzeń wykonują swoją pracę.
Tak, Wszechmocny stwarza na dwa sposoby: zarówno zapoczątkowuje stworzenie poprzez zamysł, jak też tworzy. Unicestwienie tego, co istnieje, i uczynienie istniejącym tego, co nie istnieje, jest dla Niego bardzo proste i łatwe, ponieważ jest jednym z Jego niezmiennych, powszechnych praw. Zatem człowiek, który mówi: "On nie może dać istnienia temu, co nie istnieje" w obliczu mocy, która w ciągu jednej wiosny powołuje do istnienia z nicości trzysta tysięcy gatunków istot żywych wraz z ich kształtem i cechami, z ich formami i stanami (nie mówiąc już o cząsteczkach, z których zbudowane są ich ciała)... Tak, istnienie takiego człowieka powinno zostać wymazane!
Człowiek, który porzucił naturę, a mocno objął prawdę, powiedział:
"Chwała i dzięki niech będą Wszechmocnemu Bogu tylekroć, ile istnieje cząsteczek, ponieważ osiągnąłem pełnię wiary. Zostałem wybawiony od ułudy i zbłądzenia. Nie pozostała żadna z moich wątpliwości".
Błysk Dwudziesty Czwarty
(Początkowo będąc Kwestiami Drugą i Trzecią Notatki Piętnastej, traktat ten został uczyniony Błyskiem Dwudziestym Czwartym z powodu jego znaczenia).
Ten werset nakazuje kobietom, by zasłaniały swoje ciało. Jednakże roz pustna cywilizacja sprzeciwia się owemu nakazowi Koranu, nie uważa, by zasłanianie się przez kobiety było czymś naturalnym i twierdzi, że jest to pewien rodzaj niewolnictwa.
Odpowiedź: Objaśnimy jedynie cztery spośród wielu przykładów mądrości, zawartej w owym koranicznym przykazaniu, ukazując, że jest ono całkowicie naturalne, a ci, którzy mu się sprzeciwiają, sprzeciwiają się wrodzonemu usposobieniu kobiet.
PIERWSZY PRZYKŁAD MĄDROŚCI
Zasłanianie się jest dla kobiet naturalne i jest czymś, czego wymaga ich przyrodzone usposobienie. Ponieważ kobiety są słabe i delikatne, ponieważ potrzebują ochrony mężczyzny i pomocy dla siebie i dla swych dzieci, które kochają bardziej niż własne życie, w sposób naturalny pragną tego, by były kochane, a nie traktowane z obrzydzeniem, jak również tego, by nie zostały odprawione.
Siedem na dziesięć kobiet to te, które są stare lub brzydkie i nie chcą pokazywać każdemu swojej starości lub braku urody, lub też są zazdrosne i nie chcą jawić się brzydkimi w porównaniu z innymi, które są od nich piękniejsze, lub też lękają się napaści bądź obmowy i zgodnie ze swą naturą pragną się zakryć, by nie zaznać napaści czy też by nie zostały oskarżone przez swych mężów o niewierność. Jeśli z uwagą przyjrzymy się temu zagadnieniu, zobaczymy, że najbardziej ukrywają swoje ciało osoby starsze, podczas gdy zaledwie dwie lub trzy na dziesięć kobiet są zarówno młode, jak piękne, i nie czują się zakłopotane, kiedy ukazują własny wdzięk.
To jasne, że ludzie nie są zadowoleni, kiedy patrzą na nich ci, których nie lubią lub uważają za nudnych; to ich denerwuje. Jeśli piękna i nieskromnie ubrana kobieta czerpie przyjemność z tego, że spojrzą na nią dwaj lub trzej spośród dziesięciu mężczyzn, którzy w myśl prawa kanonicznego są dla niej obcy, niech wie, że siedmiu lub ośmiu odwróci się od niej. Ponadto, ponieważ kobieta, której moralność nie uległa zepsuciu, jest wrażliwa i łatwo może poczuć się dotknięta, z pewnością będzie zakłopotana pod brudnymi spojrzeniami, których skutki są fizycznie odczuwalne; zaiste, takie spojrzenia są jak trucizna! Słyszeliśmy nawet, że w Europie, owym miejscu swobodnego ubioru, wiele kobiet ma dość tego, że są przedmiotem uwagi, i skarżą się one policjantom, mówiąc: "Ci brutale wciąż gapią się na nas i przeszkadzają nam". Oznacza to, że odsłanianie kobiet przez współczesną cywilizację jest sprzeczne z ich naturą, podczas gdy rozkaz Koranu, który nakazuje im, by się zasłoniły, zarówno jest zgodny z kobiecą naturą, jak też wybawia je - owe kopalnie współczucia, które zasługują na kogoś, kto będzie towarzyszył im przez całą wieczność! - od wynaturzenia i poniżenia, które skutkują niewolnictwem i niedolą.
Co więcej, ze swej natury kobiety boją się i lękają mężczyzn, którzy są dla nich obcy. Ów lęk w sposób naturalny wymaga tego, by kobieta
się zasłoniła. Oprócz trudności, jakich dozna, nosząc ciężar dziecka przez osiem lub dziewięć miesięcy, a które z pewnością zaprawią goryczą osiem lub dziewięć minut doznanej przyjemności, istnieje również możliwość, że będzie ona cierpiała z powodu katastrofy, jaką jest dla kobiety wychowywanie dziecka przez osiem lub dziewięć lat bez obrońcy i opiekuna. Ponieważ kobiety są słabe, ich stworzenie wymaga tego, by nie rozbudzały żądz mężczyzn, którzy nie są z nimi spokrewnieni w określonym stopniu, ani nie dawały im żadnej okazji do napaści; ich słaba natura z całą mocą przestrzega je przed tym. Ukazuje to, że peleryny i płaszcze są dla nich tarczami i fortecami. Fakt, że według wiadomości jakie otrzymaliśmy, żona pewnego mężczyzny cieszącego się wysoką pozycją na tym świecie, która obnażyła nogi, została zaczepiona w stolicy kraju, na rynku, w biały dzień i przy wszystkich przez zwykłego pucybuta, wymierza policzek w bezwstydne twarze tych, którzy są przeciwni temu, by kobiety się zasłaniały!
DRUGI PRZYKŁAD MĄDROŚCI
Prawdziwa i silna więź, miłość i tkliwość między mężczyznami a kobietami nie wynikają jedynie z potrzeb życia doczesnego. Tak, kobieta jest towarzyszką swego męża nie tylko w tym życiu doczesnym, lecz również w życiu wiecznym. Ponieważ będzie towarzyszką swego męża w życiu wiecznym, z pewnością nie powinna przyciągać spojrzeń mężczyzn prócz jej męża, jej wiecznego przyjaciela i towarzysza, jak również nie powinna uchybiać mu ani czynić go zazdrosnym. Wskutek tajemnicy wiary związek kobiety i jej wierzącego męża nie jest ograniczony do życia na tym świecie, a jego miłość nie jest uczuciem właściwym zwierzętom ani tymczasowym, które trwa jedynie dopóty, dopóki trwa uroda kobiety; mąż ma w sobie prawdziwą, rzetelną miłość i szacunek dla żony, ponieważ będzie ona jego towarzyszką w życiu wiecznym. Żywi ową miłość i szacunek nie tylko wtedy, kiedy żona jest młoda i piękna, lecz również wtedy, kiedy jest stara i brzydka. W zamian za to żona z pewnością powinna ukazywać swoje wdzięki jedynie jemu i jedynie jemu okazywać miłość; tego wymaga człowieczeństwo. W przeciwnym przypadku zyska bardzo niewiele, zaś wiele utraci.
Według prawa szariatu, mąż i żona powinni być dobrze dobrani, co oznacza, że powinni być odpowiednimi małżonkami dla siebie nawzajem. Najważniejszym aspektem owej zasady jest ten, który ma na względzie religię.
Szczęśliwym jest ten mąż, który widzi silną wiarę swej żony i podążając za nią, sam staje się pobożny, by nie stracić swej towarzyszki życia wiecznego!
Szczęśliwą jest ta żona, która widzi siłę wiary swego męża i staje się pobożna, by nie stracić swego wiecznego przyjaciela!
Biada temu mężczyźnie, który staje się rozpustny, przez co utraci na zawsze ową cnotliwą kobietę!
Biada tej kobiecie, która nie podąża za swym pobożnym mężem i traci swojego na wieki błogosławionego przyjaciela!
Zaś po tysiąckroć biada nieszczęsnemu mężowi i jego żonie, którzy naśladują się nawzajem w grzechu i występku, przez co jedno dopomaga drugiemu we wkroczeniu do Ognia Piekielnego!
TRZECI PRZYKŁAD MĄDROŚCI
Szczęśliwe życie rodzinne staje się wieczne poprzez wzajemne zaufanie między mężem a żoną, poprzez serdeczny szacunek i miłość. Nieskromny ubiór i zachowanie według zasady "róbta, co chceta" niszczą zaufanie oraz naruszają wzajemny szacunek i miłość. Spośród dziesięciu kobiet, które popierają nieobyczajny strój, tylko jedna nie będzie się starać, by polubili ją obcy mężczyźni, ponieważ nie znajdzie innego mężczyzny, bardziej atrakcyjnego niż jej mąż, podczas gdy pozostała dziewiątka znajdzie innych mężczyzn, lepszych niż ich mężowie, zaś zaledwie jeden na dwudziestu mężczyzn nie znajdzie innej kobiety, bardziej atrakcyjnej niż jego żona. Prócz tego, że wtedy znikają prawdziwa miłość i wzajemny szacunek, taka sytuacja może doprowadzić do powstania nadzwyczaj szpetnych i niegodziwych uczuć.
Zgodnie ze swoją naturą, mężczyźni nie czują żadnego pożądania wobec kobiet, które są z nimi spokrewnione w określonym stopniu (jak na przykład ich siostry), ponieważ, jako że widok twarzy bliskich krewnych pobudza życzliwość i dozwoloną miłość wynikającą z bliskiego pokrewieństwa, wyklucza to jakąkolwiek skłonność seksualną lub lubieżność. Jednak pozostawienie niezakrytymi tych części ciała, których prawo szari'a nie pozwala eksponować nawet przed bliskimi krewnymi (jak na przykład nogi), może obudzić nadzwyczaj szpetne uczucia w mężczyznach niskiego charakteru. Twarz bliskiej krewnej przypomina mężczyźnie o pokrewieństwie, jako że nie przypomina twarzy kobiety, z którą mężczyzna nie jest spokrewniony, jednak obnażona noga bliskiej krewnej wygląda tak samo, jak obnażona noga kobiety obcej według prawa kanonicznego.
Noga nie ma żadnego znaku szczególnego, który mógłby przypomnieć o bliskim pokrewieństwie z jej właścicielką, może zatem wywołać u mężczyzny uczucia natury zmysłowej. Spoglądanie na takie rzeczy jest czymś tak zwyrodniałym, że włosy stają dęba!
CZWARTY PRZYKŁAD MĄDROŚCI
To jasne, że każdy chce mieć dużo dzieci. Nie ma żadnego narodu ani rządu, który nie popierałby zwiększania się populacji. Faktycznie, Najszlachetniejszy Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) powiedział: Żeńcie się i rozmnażajcie, ponieważ w Dniu Ostatnim będędumny z tego, że jest was wielu. Jednakże odstępowanie od wymogów islamskiego stroju dla kobiet nie zwiększa liczby zawieranych małżeństw, lecz znacząco ją zmniejsza, ponieważ nawet największy próżniak i najbardziej nowoczesny spośród młodych mężczyzn chce, by jego żona była kobietą cnotliwą. Nie chce, by jego żona była nowoczesna (to znaczy równie niedbała w kwestiach stroju i obyczajów jak on sam), zatem pozostaje kawalerem lub nawet odwiedza prostytutki.
Kobiety nie są takie; nie mogą w takim samym stopniu ograniczać postępowania swoich mężów. Najbardziej zasadniczymi cechami każdej kobiety są wierność i wiarygodność. Jako że kobieta zarządza wszystkim, co dzieje się w domu, do niej należy ochrona i troska o zachowanie własności i majątku jej męża, a także opieka nad dziećmi. Niedbalstwo w sprawach dotyczących stroju i moralności niszczy ową wierność, zaś mąż takiej kobiety traci zaufanie do niej i sprawia, że cierpi ona z powodu wyrzutów sumienia. W rzeczywistości, jeśli dwie cechy, które są pożądane u mężczyzn, a mianowicie odwaga i hojność, występują u kobiety, niszczą wierność i zaufanie, zatem dla kobiet są one niepożądane i uważane za wady. Lecz jako że obowiązkiem męża nie jest wierność ani zarządzanie majątkiem, lecz zapewnianie ochrony, uprzejmość i szacunek, nie może on być ani ograniczany, ani zbytnio wytworny, i może poślubić także inną kobietę.
Naszego kraju nie można porównywać z Europą, ponieważ tam - mimo nieskromnych strojów - honor mężczyzny może być do pewnego stopnia zachowany dzięki środkom siły, takim jak pojedynek. Człowiek, który puszcza oko do żony szanującego się mężczyzny, najpierw bierze swój los we własne ręce, a dopiero później na nią patrzy. Ludzie z Europy są także zimni i nieczuli, jak jej klimat. Azja (a więc i kraje islamu) jest stosunkowo upalna. Dobrze wiadomo, że środowisko ma wpływ na moralność ludzi. Być może w tamtych zimnych krajach nieskromny ubiór nie pobudza
zwierzęcych żądz i cielesnych pragnień w owych chłodnych ludziach i nie prowadzi do nadużyć, lecz cielesne żądze łatwo ulegających wpływom i wrażliwych ludzi z gorących krajów, są nieustannie rozbudzane przez nieskromny strój, który staje się przez to przyczyną wielu nadużyć, marnotrawstwa, osłabienia młodego pokolenia i utraty sił. Zamiast odpowiadać na pewne naturalne potrzeby raz w miesiącu czy też co trzy tygodnie lub coś około tego, człowiek uważa za konieczne, by robić to co kilka dni. A później, kiedy jest zobowiązany do tego, by unikać swojej żony przez, być może, dwa tygodnie z każdego miesiąca (z powodu takich ewentualności, jak na przykład jej miesiączka), jeśli zostanie pokonany przez swoje żądze, skłonią go one do odwiedzania domów o złej sławie.
Zasłanianie się kobiet nie może zostać zniesione pod pretekstem tego, że nie zasłaniają się kobiety z małych miejscowości lub wiosek czy też kobiety z plemion koczowniczych, ponieważ niewinne kobiety pracujące, a także kobiety nieco szorstkie w obejściu, nawet jeśli nie są całkowicie zasłonięte, nie wzbudzają cielesnych żądz, jako że ich strój wynika z męczącej pracy fizycznej, jaką wykonują, by zapewnić sobie środki do życia. Ponadto bezczynni, próżniaccy mężczyźni są nieliczni i nie znajdzie się wśród nich nawet jeden na dziesięciu niemoralnych mężczyzn z wielkich miast, zatem nie powinno się czynić takiego porównania.
Rozmowa z kobietami
Kiedy po raz trzeci wróciłem do błogosławionej Isparty, która poniosła na swych barkach naukę Medresetu'z-Zehra, ujrzałem szczere i entuzjastyczne zainteresowanie, wykazywane przez kobiety dla Traktatów Światła (podobnie jak w niektórych z innych prowincji) i zdałem sobie sprawę,
że owe kobiety miały zaufanie do moich nauk znacznie większe od tego, które mi się należało. Wtedy dowiedziałem się, że kobiety z Isparty, moje błogosławione siostry w życiu ostatecznym, czekały, aż będą mogły otrzymać naukę ode mnie, jakbym miał nauczać je, wygłaszając kazania w meczetach. Cierpiałem wówczas na pięć (lub coś około tego) różnych chorób, byłem w godnym pożałowania stanie, brakowało mi sił, by mówić, a nawet myśleć, lecz jeszcze tej samej nocy moje serce skwapliwie zakomunikowało mi, co następuje: "Piętnaście lat temu napisałeś Przewodnik dla młodzieżyw odpowiedzi na zapotrzebowanie pewnych młodych ludzi, i ów traktat był dla wielu źródłem korzyści. Jednakże kobiety w tych czasach jeszcze bardziej potrzebują przewodnika". Pomimo mojej skrajnej słabości, niedoli i braku sił spisałem bardzo zwięźle, w trzech Punktach, kilka wymagających tego zagadnień, które teraz wyjaśniam moim błogosławionym siostrom, mojemu młodemu duchowemu potomstwu.
PUNKT PIERWSZY
Ponieważ jedną z podstawowych zasad Traktatów Światła jest litość, a kobiety są mistrzyniami litości, poprzez swoją naturę są bliżej od innych związane z Traktatami Światła. Chwała niech będzie Bogu Jedynemu za to, że wynikające z ich natury współczucie tak często daje się odczuć. Samopoświęcenie, które jest częścią takiej litości, nie domaga się niczego w zamian i wyraża prawdziwą szczerość intencji, a więc w dzisiejszych czasach jest cechą o najwyższym znaczeniu.
Tak, fakt, że nie chcąc niczego w zamian matka poświęci swoje życie, by ocalić jej dziecko przed niebezpieczeństwem (jak wymaga tego jej natura, a przy tym z prawdziwą szczerością), ukazuje, że kobiety są zdolne do wielkiego bohaterstwa. Poprzez wykształcanie w sobie owego bohaterstwa, mogą ocalić zarówno swoje życie na tym świecie, jak swoje życie ostateczne. Jednakże owa ważna cecha nie może się właściwie rozwinąć, kiedy znajdzie się pod wpływem pewnych niewłaściwych sposobów myślenia, lub inaczej mówiąc, będzie przez nie wykorzystana. Oto jedynie jeden drobny przykład spośród setek przykładów, które to potwierdzają:
Litościwa matka jest gotowa do wszelkiego rodzaju poświęceń, by tylko jej dziecko nie popadło w niebezpieczeństwa podczas życia na tym świecie, by doświadczyło wszelkiego rodzaju korzyści i pożytku; wychowuje je, mając to na uwadze. Myśląc: "Mój syn będzie paszą, oddaje mu cały swój majątek, zabiera go ze szkoły koranicznej i wysyła do Europy.
Nie przychodzi jej na myśl, że wieczne życie jej dziecka znalazło się w niebezpieczeństwie. Stara się uratować dziecko od kary więzienia tego świata, a nie bierze pod uwagę tego, że skazuje je na więzienie Piekła. Powodując, że jej wrodzona litość działa zupełnie odwrotnie, niż powinna, czyni swe niewinne dziecko jej oskarżycielem w życiu ostatecznym, podczas gdy powinno ono być dla niej orędownikiem. Syn będzie ją ganił, mówiąc: "Dlaczego nie wzmocniłaś mojej wiary i przyczyniłaś się do mojej zguby?" Także na tym świecie, ponieważ jej syn nie otrzyma właściwego wychowania w duchu islamu, nie będzie mógł odpowiedzieć na cudowną litość swojej matki tak, jak owa litość na to zasługuje, lecz uczyni to w stopniu dalece niewystarczającym.
Jeśli matka nie wykorzysta swej prawdziwej litości w niewłaściwy sposób, lecz pracuje dla ocalenia nieszczęsnego dziecka przed niekończącym się więzieniem Piekła i przed śmiercią w chwili, gdy jej syn będzie pozostawał w zbłądzeniu (co skutkuje zagładą na wieki), wszelkie dobre czyny dziecka zostaną zapisane również w księdze dobrych uczynków matki. Po jej śmierci, syn stale będzie wysyłał światło do jej duszy poprzez wszystkie swoje dobre uczynki, zaś w życiu ostatecznym nie będzie jej oskarżycielem, lecz - ze wszystkimi zaletami ducha i dobrymi uczynkami całego życia - orędownikiem i na wieki pozostanie jej błogosławionym dzieckiem.
Tak, pierwszym mistrzem człowieka i nauczycielem, który ma na niego największy wpływ, jest jego matka. Poniżej objaśnię wam coś, co sam zawsze silnie odczuwałem:
Mam osiemdziesiąt lat, a lekcje pobierałem od osiemdziesięciu tysięcy ludzi, lecz przysięgam, że najprawdziwszymi i najbardziej trwałymi były te, które wpoiła mi moja nieżyjąca matka, a ich wspomnienie na zawsze pozostało dla mnie żywe. Zostały zasadzone w mojej naturze, jakby były ziarnami zasianymi w cielesnej formie mojego istnienia. Widzę, że inne nauki, jakie otrzymałem, zostały zbudowane na fundamentach, jakimi były owe nasiona. Oznacza to, że nasiona zaszczepione w mojej naturze i duszy przez matkę, kiedy miałem jeden rok, stały się najbardziej podstawowymi spośród wielkich prawd, co widzę teraz, gdy mam osiemdziesiąt lat.
Dla przykładu, uważam za pewne, że to dzięki naukom mojej matki, dzięki jej litościwemu zachowaniu i postępowaniu nauczyłem się, jak być litościwym, co jest najważniejszą spośród czterech podstawowych zasad mojego sposobu życia, a także jak być uprzejmym i łagodnym, co jest największą spośród prawd Traktatów Światła. Tak, litość macierzyńska zawiera w sobie prawdziwą szczerość i poświęcenie, lecz niewłaściwie wykorzystuje ją ta kobieta, która nie myśli o życiu ostatecznym - owym
przygotowanym dla jej dziecka skarbcu wypełnionym diamentami - lecz zwraca swą twarz ku sprawom tego świata, które przypominają ulotne i nietrwałe odłamki szkła. Tak, bycie uprzejmym dla dziecka w taki sposób jest niewłaściwym wykorzystaniem litości.
Dowodem owego kobiecego bohaterstwa wynikającego z litości, która nie żąda absolutnie żadnego wynagrodzenia ani niczego w zamian, dowodem poświęcenia własnej duszy, które w żaden sposób nie szuka osobistych korzyści ani uznania, jest fakt, że kwoka (w której wszak została zawarta jedynie drobna próbka tej litości) zaatakuje lwa, by poświęcić swoje życie dla kurcząt.
Szczerość intencji jest najcenniejszą cechą i najbardziej istotną zasadą w odniesieniu tak do pobierania nauk islamu, jak i do uczynków związanych z życiem ostatecznym. Prawdziwa szczerość wyraża się w bohaterstwie będącym wynikiem matczynej litości. Jeśli kobiety zaczną rozwijać w sobie te dwie cechy, stanie się to przyczyną niemałej szczęśliwości w krajach islamu, jeśli zaś chodzi o bohaterstwo mężczyzn, nigdy nie będzie ono bezinteresownym; mężczyźni zawsze będą domagali się wynagrodzenia (być może nawet na sto sposobów), a przynajmniej sławy i rozgłosu. Jednak - niestety! - nieszczęsne kobiety praktykują pewien rodzaj hipokryzji, by uratować się przez złem i prześladowaniami, jakie spotykają je ze strony despotycznych mężczyzn; ten rodzaj hipokryzji wynika ze słabości i bezsilności.
PUNKT DRUGI
Tego roku, choć wycofałem się z życia społecznego i żyłem w odosobnieniu, przyglądałem się światu przez wzgląd na pewnych moich braci i niektóre siostry spośród uczniów Światła. Od większości przyjaciół, którzy mnie odwiedzali, słyszałem skargi na ich życie rodzinne. "Biada!", powiedziałem. "Życie rodzinne jest dla ludzi, a zwłaszcza dla muzułmanów, schronieniem, rodzajem Raju i ich małym światem. Jak to się stało, że teraz zaczęło się ono rozpadać?" Szukałem powodu takiego stanu rzeczy i zrozumiałem, że ludzie z jednej lub dwóch tajnych frakcji pracują nad sprowadzeniem młodzieży z właściwej drogi i prowadzą młodych ludzi ku występkom poprzez rozbudzanie ich żądz, więc wyrządzając szkodę życiu społeczeństwa muzułmańskiego, tym samym szkodzą islamowi. Zdałem sobie sprawę także z tego, że członkowie owych frakcji potajemnie, lecz skutecznie pracują nad tym, by sprowadzić niedbałe spośród kobiet na złą drogę. Pojąłem również, że wynikiem działań owego sztabu może być ciężki cios, wymierzony
w cały nasz muzułmański naród. Zatem kategorycznie oznajmiam moim siostrom i duchowym dzieciom, co następuje:
Jedynym środkiem ocalenia szczęścia kobiet w życiu ostatecznym oraz ich szczęścia na tym świecie są nauki, jakie daje religia islamu; nie ma żadnych innych środków dla osiągnięcia tego celu. Słyszycie o sytuacji, w której znalazły się nieszczęśliwe kobiety z Rosji. W jednej z części Traktatów Światła jest powiedziane, że żaden rozsądny mężczyzna nie buduje miłości i uczucia dla swej żony na jej ulotnym, powierzchownym pięknie, które przetrwa pięć do dziesięciu lat; powinien budować je w oparciu o jej szlachetne postępowanie, o najtrwalsze i najlepsze piękno, którym jest litość właściwa kobiecej naturze. Wówczas, kiedy nieszczęśliwa kobieta posunie się w latach, miłość jej męża dla niej będzie trwać. Jako że żona nie jest jedynie tymczasową pomocą dla męża i jego towarzyszką w życiu doczesnym, lecz także wieczną, umiłowaną towarzyszką w niekończącym się życiu wiecznym, więc im bardziej małżonkowie stają się starsi, tym bardziej powinny wzrastać ich wzajemna miłość, współczucie i szacunek. Tymczasem obecnie - pod płaszczykiem "kultury" i "cywilizacji" - życie rodzinne sprowadza się do związku natury czysto zwierzęcej, poprzedzającego wieczną rozłąkę, i niszczy się je aż do samych fundamentów.
W innym miejscu Traktaty Światła mówią: "Szczęśliwym jest ten mężczyzna, który, by nie stracić swojej wiecznej towarzyszki, naśladuje swą cnotliwą żonę i tak sam staje się cnotliwy. Szczęśliwą jest ta kobieta, która, widząc, że jej mąż jest pobożnym, sama mocno trzyma się zasad religii, by nie stracić przyjaciela i towarzysza w nieskończoności. Nieszczęsnym jest ten człowiek, który, podążając za swą żoną w grzechu, nie stara się sprawić, by porzuciła złe postępowanie, lecz przyłącza się do niej. Nieszczęsną jest ta kobieta, która, widząc grzeszność swojego męża, podąża za nim, grzesząc w inny sposób. Biada żonie i mężowi, którzy wspierają się wzajemnie i jedno wrzuca drugie do Ognia!, to jest tym, którzy nawzajem zachęcają się do tego, by wziąć w objęcia zło cywilizacji".
Oto, jakie znaczenie mają owe wersy: W naszych czasach zgodne z islamem postępowanie, mieszczące się w granicach szariatu, jest jedynym środkiem, dzięki któremu można rozwinąć życie rodzinne i znaleźć szczęście na tym świecie oraz w życiu ostatecznym, jest jedynym środkiem, który może sprawić, że rozwiną się wzniosłe zalety kobiet. Najważniejszą kwestią dotyczącą życia rodzinnego jest to, że jeśli żona widzi złe postępowanie i niewierność swojego męża, i by zrobić mu na złość, również zaczyna skąpić mu wierności (która jest jej obowiązkiem dopóty, dopóki trwa rodzina), wówczas fabryka życia rodzinnego popada
w zamęt. Dokładnie tak samo dzieje się, kiedy zepsuciu ulegnie dyscyplina w wojsku. Kobieta - tak długo, jak tylko może - powinna dokładać starań, by naprawić grzeszne zachowanie swego męża, aby ocaliła swego towarzysza życia wiecznego. Szkodliwa pod każdym względem jest sytuacja, w której kobieta zaczyna pokazywać się innym, nie zasłaniając się, i stara się uczynić samą siebie atrakcyjną dla innych mężczyzn, ponieważ kobieta, która porzuca całkowitą wierność, otrzymuje karę również na tym świecie. W jej naturze leży bycie bojaźliwą i zdenerwowanie pod spojrzeniami tych, którzy są dla niej obcy zgodnie z przepisami prawa kanonicznego, a także unikanie takich ludzi. Pod spojrzeniami osiemnastu spośród dwudziestu obcych mężczyzn kobieta z pewnością poczuje się nieswojo, jeśli zaś chodzi o mężczyzn, czują się oni nieswojo i są zdenerwowani już wtedy, gdy spojrzy na nich choć jedna spośród setki kobiet, które są dla nich obce według prawa religijnego. Z tego powodu kobieta męczy się, a także może zostać oskarżona o niewierność, zaś z powodu swej słabości będzie niezdolna do obrony własnych praw.
W skrócie: Podobnie jak pod względem litości, bohaterstwa i szczerości kobiety nie przypominają mężczyzn, którzy pod tym względem nie mogą się z nimi równać, tak samo niewinnych kobiet w żaden sposób nie można porównywać z występnymi mężczyznami. Poprzez swoją naturę i słabość kobiety prawdziwie boją się obcych, są wręcz przerażone, przez co czują się zmuszone do ukrycia się pod obfitą szatą wierzchnią. Jeśli mężczyzna popełnia grzech dla ośmiu minut przyjemności, traci jedynie osiem lir, lecz jeśli chodzi o karę za owe osiem minut przyjemności, to kobieta już na tym świecie dźwiga ciężar dziecka przez osiem miesięcy, a następnie znosi trudności, z jakimi wiąże się wychowywanie dziecka przez osiem lat. Oto, dlaczego kobieta nie może współzawodniczyć z mężczyzną w występkach, a kara, którą za nie zapłaci, będzie po stokroć większa od tej, którą zapłaci mężczyzna.
Nieczęste zdarzenia tego rodzaju pokazują, że jak poprzez swoją naturę kobieta jest źródłem wzniosłych zalet moralnych, tak właściwie nie jest w stanie odczuć doczesnej przyjemności z występku i rozpusty. Oznacza to, że kobiety są błogosławionymi istotami stworzonymi po to, by wiodły szczęśliwe życie rodzinne w granicach ustanowionych przez islam. Bóg przeklina ludzi należących do owych tajnych frakcji, które prowadzą te błogosławione stworzenia ku zepsuciu i deprawacji! Niechaj Wszechmocny Bóg zachowa moje siostry przed złem tych rozpustnych nędzników.
O, moje siostry! Oto, co muszę powiedzieć wam w zaufaniu: Zamiast przyjmować panowanie rozpustnego, niemoralnego, ulegającego najgorszym wpływom Zachodu męża, starajcie się raczej być gospodarnymi i pozyskiwać środki do życia tak, jak czynią to niewinne kobiety ze wsi - z oszczędnością i zadowoleniem ze stanu posiadania, leżącymi w waszej naturze; nie próbujcie sprzedawać samych siebie. Jeśli waszym przeznaczeniem jest mieć męża, który nie jest dla was odpowiedni, bądźcie zadowolone z waszego przeznaczenia i poddajcie mu się. Jeśli Bóg zechce, mąż zmieni się na lepsze dzięki waszemu zadowoleniu i poddaniu. Lecz występowanie do sądu o rozwód, o którym ostatnio słyszałem... Nie, takie postępowanie nie jest zgodne z honorem islamu ani z dobrym imieniem naszego narodu!
PUNKT TRZECI
Moje drogie siostry, możecie być pewne, że - jak ukazują to Traktaty Światła wraz z ich przykładami i potężnymi dowodami - w rozkoszy i przyjemności przekraczającej granice tego, co dozwolone, obecne są dziesięćkroć większe cierpienia i niedole. Szczegółowe przedstawienie tej kwestii możecie znaleźć w Traktatach Światła; na przykład Szóste, Siódme i Ósme Słowo ze zbioru Krótkie słowa, a także Przewodnik dla młodzieży, całkowicie wyjaśnią wam tę prawdę w moim zastępstwie. Czerpcie przyjemność jedynie z postępowania, które jest dozwolone, i tylko w takim postępowaniu znajdujcie zadowolenie. Niewinna rozmowa w domu z waszymi równie niewinnymi dziećmi jest bardziej przyjemna niż sto obejrzanych w kinie filmów.
Powinnyście także być pewne tego, że prawdziwa przyjemność w życiu tego świata znajduje się w religii i w sferze wiary. Nie jest to przyjemność natury materialnej, a można ją znaleźć w spełnianiu wszelkich dobrych uczynków. Traktaty Światła udowodniły poprzez setki rozstrzygających dowodów, że nawet na tym świecie najbardziej gorzkie i bolesne cierpienia znajdują się w występku i zbłądzeniu. Sam przy wielu okazjach doświadczyłem - z taką pewnością, jakbym widział to na własne oczy - że ziarno Raju jest zawarte w wierze, podczas gdy ziarno Piekła znajduje się w występku i zbłądzeniu. Traktaty Światła wiele razy powtarzają tę prawdę, a choć trafiły do rąk tych, którzy sprzeciwiają się jej najbardziej zawzięcie i najostrzej, ci ludzie nie byli w stanie obalić owej prawdy; nie mogły jej obalić ani sądy, ani komisje złożone z ekspertów. O, moje błogosławione i niewinne siostry; o, wasze dzieci, które jesteście jak moje dzieci duchowe! Niechaj traktat O stroju kobiety w islamie, Przewodnik dla młodzieży i Krótkie słowa nauczają was w moim zastępstwie.
Słyszałem, że chcecie, bym nauczał was w meczetach, lecz nie pozwalają na to mój godny pożałowania stan, moja choroba i wiele innych okoliczności. Postanowiłem włączyć wszystkie siostry, które przeczytały i przyjęły tę naukę, do wszystkich moich modlitw (by mogły otrzymać korzyści natury duchowej), tak jak włączyłem do nich wszystkich uczniów Światła. Jeśli w moim zastępstwie przeczytacie część Traktatów Światła lub wysłuchacie ich, kiedy do was trafią, wówczas - zgodnie z moją zasadą - otrzymacie swój udział (jak również duchowy zysk) we wszystkich modlitwach waszych braci, uczniów Światła.
Miałem zamiar napisać więcej, ale jestem bardzo chory, bardzo słaby i bardzo stary, a także mam wiele obowiązków, takich jak poprawianie kopii Traktatów Światła, więc tego, co do tej pory napisałem, jest już dla mnie aż nadto.
Błysk Dwudziesty Piąty
To przychodnia dla chorego, balsam dla cierpiących i kojąca maść dla nich, recepta moralna. Znane powiedzenie mówi: "Odeszło nieszczęście i chwała niech będzie Bogu za zdrowie".
Ta recepta moralna została napisana z szybkością przewyższającą tempo napisania wszystkiego tego, co napisaliśmy do tej pory, a poprawienie i korekta - ze względu na brak czasu i wbrew wszystkiemu - były przelotnym spojrzeniem o tej samej szybkości co jej napisanie, przez co pozostała ona nieuporządkowana, tak jak pierwotny brudnopis. Nie widzieliśmy potrzeby wprowadzenia poprawek do treści dzieła, gdyż idee, które przychodzą do serca dzięki intuicji, nie powinny być psute ozdobami mowy, artyzmem i korektą, prosimy więc czytelników, a zwłaszcza chorych spośród nich, by nie irytowali się z powodu niekonwencjonalnych wyrażeń i trudnych zdań, i by pomodlili się za mnie w skrytości.
W tym Błysku opisujemy dwadzieścia pięć Lekarstw w formie streszczenia; te Lekarstwa mogą być prawdziwym pocieszeniem i pożyteczną maścią dla cierpiących, dotkniętych nieszczęściami i niedomagających chorych, którzy stanowią jedną dziesiątą ludzkości.
LEKARSTWO PIERWSZE
O ty, chory, niedomagający! Nie martw się, bądź cierpliwy! Zaiste, choroba twa nie jest przypadłością, lecz jest rodzajem lekarstwa; jest tak dlatego, ponieważ lata życia to kapitał ulegający pomniejszeniu, który jeśli nie będzie inwestowany, to w całości przepadnie, zwłaszcza jeżeli skończy się w wygodzie i nieświadomości. Choroba dodaje do twego kapitału wielkie zyski, nie pozwala na jego szybkie zniknięcie i spowalnia kroki życia, przytrzymuje je, wydłuża, aż daje swój owoc, a następnie odchodzi. Całe życie może przeminąć w chorobach, powiedziano bowiem: "Jakże długi jest czas boleści, a jakże krótki jest czas błogości!"
LEKARSTWO DRUGIE
O ty, chory, którego cierpliwość się wyczerpała! Uzbrój się w cierpliwość! Uzbrój się we wdzięczność, jako że twa choroba może uczynić z kilku minut twojego życia godziny czci, albowiem oddawanie czci dzieli się na dwie części:
Pierwsza: Oddawanie czci w sposób aktywny, ucieleśniony w odprawianiu modlitwy, wznoszeniu próśb oraz czynienia podobnych praktyk.
Drugi: Oddawanie czci w sposób pasywny, gdy cierpiący kieruje i ucieka się do swego Miłosiernego Stwórcy, prosząc Go pokornie o pomoc poprzez uczucia, które przyprawiają go o słabość i niemoc wobec tych chorób i nieszczęść. To błaganie zyskuje cechy szczerej duchowej czci pozbawionej wszelkich przejawów robienia czegoś na pokaz.
Tak, istnieją autentyczne przekazy, mówiące, iż życie zmieszane z chorobą i dolegliwościami stanowi dla wiernego sposób oddawania czci pod warunkiem, że nie skarży się on do Boga Najwyższego.
LEKARSTWO TRZECIE
O ty, chory, któremu brak sił! Zaprawdę, człowiek nie przyszedł na ten świat dla zabawy i rozkoszy. Świadectwem tego jest odchodzenie
wszystkiego, co przychodzi, starzenie się młodzieży i staczanie się wszystkiego w pętlę zaniku i rozłąki. Z pewnością uważasz człowieka za najdoskonalsze spośród stworzeń, najwspanialsze z nich i najbogatsze, a nawet za pana ich wszystkich, lecz rozmyślając o rozkoszach przeszłości i nieszczęściach przyszłości, spędza swoje życie w smutku, trudności, zrzucając siebie samego do poziomów niższych od zwierzęcia.
Albowiem człowiek nie przyszedł na ten świat, by spędzić żywot miły, piękny, pełen wygód i beztroski, lecz przybył tutaj, by zdobyć szczęście nieskończonego życia wiecznego poprzez dostępne dla niego drogi handlu swoim wielkim kapitałem, jakim jest życie. Jeżeliby nie było choroby, człowiek popadłby w beztroskę z powodu zdrowia, a świat doczesny wydawałby się w jego oczach słodkim, zielonym, rozkosznym. Wtenczas dotknęłaby go choroba zapomnienia o życiu przyszłym, powstrzymałby się od wspominania śmierci i grobu i bezpowrotnie trwoniłby cenny kapitał swego życia... Natomiast choroba, od razu po tym, jak budzi go, otwiera mu oczy i mówi: "Nie jesteś nieśmiertelny ani swobodny, lecz jesteś podporządkowany pewnej funkcji. Odrzuć od siebie pychę, wspomnij swego Stwórcę... I wiedz, że zdążasz do grobu, przygotuj więc doń swą duszę".
Choroba zatem pełni rolę godnego zaufania przewodnika, który otwiera oczy i dobrze radzi, nie ma zatem sensu skarżyć się z jej powodu, należy raczej osłonić się cieniem wdzięczności, a jeśli choroba stanie się ciężka, to twym obowiązkiem jest prosić Najwyższego o cierpliwość.
LEKARSTWO CZWARTE
O chory, który się skarżysz! Wiedz, że nie masz prawa do skargi, lecz masz być wdzięczny, masz być cierpliwy, albowiem twoje istnienie, członki i organy nie są twoją własnością, nie stworzyłeś ich sam ani nie kupiłeś ich od żadnej firmy czy fabryki, są więc własnością kogo innego. A właściciel tych rzeczy robi ze swoją własnością co zechce, tak jak była o tym mowa w przykładzie przytoczonym w dotyczącym przeznaczenia Słowie Dwudziestym Szóstym:
Bogaty i zdolny rzemieślnik polecił biednemu człowiekowi, by był dla niego modelem przez jedną godzinę w zamian za zapłatę. Dla ukazania swojego talentu i bogactwa, krawiec nałożył na niego uszytą przez siebie koszulę utkaną złotymi nićmi - piękną, błyszczącą szatę, którą uszył w pełnej krasie i perfekcji - a następnie ubierał go w swoje dzieła i kazał mu przybierać różne pozy dla ukazania doskonałości swego rzemiosła i wspaniałości talentu; przycinał i zmieniał, przedłużał i skracał, i tak dalej...
Czy godzi się temu wynajętemu nędzarzowi, by powiedział do zdolnego rzemieślnika: "Męczysz mnie i nie dajesz mi spokoju przez te twoje żądania, bym raz się nachylił, a raz wyprostował. Poprzez skracanie i przycinanie koszuli, która upiększa mój ubiór i ozdabia mą postawę zniekształcasz jej piękno i ciemiężysz mnie zamiast być sprawiedliwym"?
Tak samo wygląda sprawa, jeśli chodzi o Wspaniałego Stwórcę, niech chwała Mu będzie - Bogu należą się najlepsze porównania - Który odział cię, o chory, w koszulę ciała, wkładając weń świetliste, błyszczące zmysły, takie jak wzrok, słuch czy rozum, i by ukazać wyryte w twym ciele Najpiękniejsze Imiona; przebiera cię zależnie od warunków i stawia cię w różnych sytuacjach. I tak, jak poznajesz Jego Imię "Zaopatrujący" poprzez posmakowanie goryczy głodu, poznajesz także Jego Imię "Uzdrawiający" poprzez twą chorobę.
Z powodu ukazywania się części znaczenia Jego Najpiękniejszych Imion w bólach i nieszczęściach, są w tych nieszczęściach błyski mądrości, promienie miłosierdzia oraz światła piękna. Gdy więc wzniesie się zasłona, to ujrzysz za swą chorobą, której się brzydzisz, głębokie, piękne znaczenia, które przyniosą ci ukojenie, a które kryły się za zasłoną choroby.
LEKARSTWO PIĄTE
O ty, dotknięty chorobą! Dzięki doświadczeniu zdobytemu w tych czasach całkowicie przekonałem się o tym, iż choroba stanowi rodzaj dobroci Bożej i podarku od Miłosiernego dla części ludzi. W ciągu ostatnich ośmiu czy dziewięciu lat spotkało się ze mną wielu młodych ludzi, którzy cierpieli z powodu choroby i prosili mnie o modlitwy za nich, mimo że nie jestem tego godzien. Zauważyłem, iż ktokolwiek z nich cierpi z powodu choroby, więcej myśli o życiu przyszłym, wspomina je i nie jest upojony beztroską młodości, lecz chroni się - w pewnym stopniu - przed zwierzęcym pożądaniem pod bólami choroby i jej niewygodami. Przypominałem im, że uważam ich choroby, razem z ich wytrzymałością, za dobrodziejstwo Boże i dar od Niego, Najwyższego. Mówiłem również: "Bracie! Nie jestem wcale przeciwko twej chorobie i nie odczuwam litości względem ciebie, ani współczucia z powodu twego cierpienia - dlatego mogę modlić się za ciebie. Spróbuj więc uzbroić się w cierpliwość i być niezłomnym wobec tej choroby, albowiem po tym, jak choroba spełni swe zadania, Miłosierny Stwórca wyleczy cię, jeśli zechce". Mówiłem im także: "Część podobnych tobie wystawia swoje życie wieczne na niebezpieczeństwo, a wręcz burzy
je w zamian za pozorną przyjemność jednej godziny życia doczesnego, ponieważ kroczą oni zabłąkani w beztrosce wynikającej z nieszczęścia zdrowia, opuszczając modlitwy, zapominając o śmierci i nie pamiętając o Bogu Najwyższym. Ty natomiast widzisz okiem choroby grób, który jest twym mieszkaniem i od którego nie ma ucieczki, widzisz także znajdujące się za nim inne mieszkania życia wiecznego, poruszasz się i zachowujesz, kierując się tym widokiem. Choroba jest więc dla ciebie jak zdrowie, a zdrowie, którym cieszy się część tobie podobnych, jest dla nich niczym choroba".
LEKARSTWO SZÓSTE
O ty, chory, który skarżysz się z powodu bólu! Proszę cię, byś sięgnął pamięcią do czasu twojego życia, który upłynął i byś przypomniał sobie szczęśliwe, upojne dni minione tego żywota, a także bolesne i ciężkie jego momenty.
Wtedy z pewnością powiesz językiem lub sercem "och", "ach", albo weźmiesz głęboki wdech, mówiąc: "Chwała Bogu i Jemu niech będą dzięki", albo będziesz wzdychał, mówiąc: "O, biada mi!", "Cóż za strata!"
Spójrz na to, w jaki sposób bóle i nieszczęścia, z których powodu cierpiałeś poprzednio, gdy wspomniałeś o zatopieniu się w moralnej rozkoszy, spowodowały, że twe serce zadrżało przez wypowiedzenie "Chwała Bogu i Jemu niech będą dzięki". Jest tak dlatego, ponieważ zniknięcie bólu rodzi rozkosz i uczucie radości. I dlatego, że te bóle i dolegliwości poprzez swoje zniknięcie zasadziły w duszy ukrytą rozkosz, która to rozkosz płynie na samą myśl o niej, a po wyjściu z ukrycia w słodyczy i radości przemienia się w krople wysławiania i wdzięczności. Zaś chwile upojenia i czystości, które spędziłeś i na które dmuchasz teraz dymem boleści, mówiąc: "Cóż za szkoda, biada mi" - poprzez swe zniknięcie zasadziły w twej duszy skryty, ciągły ból. To właśnie jego spazmy powtarzają się teraz przy najkrótszym rozmyślaniu o nieobecności tychże rozkoszy, gdy ciekną łzy żalu oraz straty. I gdy niedozwolona przyjemność trwa choć jeden dzień, to czasem daje ona posmakować człowiekowi moralnego bólu przez cały rok, a ból płynący z jednego dnia przelotnej choroby zapewnia moralną rozkosz z nagrody przez kilka dni, na dodatek do rozkoszy moralnej wynikającej ze szczerości intencji. Przypomnij więc sobie dobrze wynik przemijającej choroby, z powodu której cierpiałeś, pomyśl o upragnionej nagrodzie w niej ukrytej, oprzyj się na wdzięczności, porzuć skargi i powiedz: "Wszystko i tak przeminie".
LEKARSTWO SZÓSTE
O ty, chory, któryś dręczony jest chorobą poprzez wspomnienie smaku życia doczesnego i jego rozkoszy! I jeśliby rzeczywiście świat ten był wieczny, jeśliby śmierć faktycznie odsunęła się z naszej drogi, jeśliby ucichły teraz wichry rozłąki i przemijania i jeśliby przyszłość targana nieszczęściami była wolna od duchowej zimy, to stanąłbym tuż obok ciebie i zapłakał nad twym stanem. Jednakże świat doczesny wciąż wypędza nas z siebie, mówiąc: "Idźcie stąd!", będąc głuchym na nasz krzyk i błagania. I dlatego, zanim nas wygoni, winniśmy porzucić miłość i przywiązanie do niego od teraz, poprzez impulsy chorób i dążenie do pozbawienia się świata doczesnego w sercu i umyśle, zanim on pozbędzie się nas.
Zaiste, choroba poprzez przypominanie nam o tym głębokim, pięknym znaczeniu szepcze do najskrytszych zakamarków naszych serc, mówiąc: "Twe ciało nie jest zbudowane z żelaza i stali, lecz z przeróżnych materiałów w tobie zespolonych, całkowicie podatnych na szybki rozkład, gnicie i rozpad; porzuć więc pychę i wiedz o swojej niemocy, poznaj swego właściciela, zrozum, co jest twym zadaniem i naucz się, jaka mądrość i cel są w twym przybyciu na świat".
LEKARSTWO SIÓDME
O ty, chory, któryś zagubił dar zdrowia! Zaiste, twa choroba nie przekreśla rozkoszy Boskiego daru zdrowia, lecz przeciwnie, daje ci jej zasmakować, ozdabia ją i czyni jeszcze bardziej przyjemną; jest tak dlatego, że jeśli coś trwa w swym stanie, traci swój smak i działanie. Prawdomówni ludzie zgodzili się co do powiedzenia: "Rzeczy dają się poznać dzięki swym przeciwnościom". Na przykład: gdyby nie ciemność, nie byłoby wiadomo, co to światło i nie byłoby zeń przyjemności; gdyby nie zimno, nie byłoby wiadomo, co to ciepło i pozostałoby ono nieosiągalne; gdyby nie głód, jedzenie nie dawałoby swojej przyjemności i smaku; gdyby nie pragnienie, picie wody nie dawałoby radości; gdyby nie choroba, zdrowie nie miałoby smaku i gdyby nie niedomaganie, sprawność pozostałaby bezbarwna.
Mądry Stwórca, gdy chciał dać człowiekowi odczuć Swoje liczne dary, prowadząc go do wiecznej wdzięczności, wyposażył go w niezliczone narzędzia, by ten zasmakował tysięcy rodzajów błogosławieństw.
Dlatego nieuchronnie sprowadza On choroby i dolegliwości, tak jak zdrowie i sprawność i obdarza nas nimi.
Pytam się ciebie: "Gdyby nie ta choroba, która dotknęła twą głowę, rękę lub żołądek, to czy byłbyś w stanie poczuć rozkosz ukrytą w zdrowiu, które rozciągało swe cienie nad twą głową, ręką lub żołądkiem? Czy byłbyś w stanie posmakować daru Bożego i podziękować za ten dar, który to błogosławieństwo ucieleśnił? Zapomnienie zwyciężyłoby w tobie wdzięczność i poprzez ucisk zapomnienia zamieniłbyś zdrowie na głupotę bez uczucia!"
LEKARSTWO ÓSME
O ty, chory, który wspominasz życie ostateczne! Twoja choroba działa niczym mydło, zmywa twe brudy i zmazuje twe grzechy oraz oczyszcza cię z błędów. Wiadomym jest, że choroby zmazują grzechy i złe uczynki, jak zostało powiedziane w autentycznym hadisie: Zawsze, gdy krzywda dotyka muzułmanina, Bóg strzepuje z niego jego grzechy, które spadają z niego tak, jak liście z drzewa, a grzechy są chorobami przewlekłymi w życiu wiecznym. Na tym świecie z kolei to choroby moralne w sercu, sumieniu i duszy.
Jeśliś cierpliwy i nie skarżysz się, dzięki tej przelotnej chorobie uratowałeś swą duszę od niezliczonych chorób przewlekłych. A jeżeli nie baczysz na swe winy, zapominając o życiu ostatecznym i nie pamiętając o swym Panu, to zapewniam, iż będziesz cierpiał na niebezpieczną chorobę, która jest bardziej niebezpieczna, niszcząca i milion razy cięższa od tych tymczasowych chorób, ucieknij więc od niej i krzycz! Albowiem twe serce, duch i dusza - wszystkie związane są ze wszystkimi istotami świata doczesnego i związki te zostają na zawsze przecięte mieczami rozłąki i przemijania, otwierając w tobie głębokie rany, zwłaszcza że wyobrażasz sobie śmierć jako wieczne unicestwienie ze względu na twój brak wiedzy o życiu przyszłym. To tak, jakby twoja istota była chora i miała rany i szramy wielkości świata, co skłania cię przede wszystkim do szukania całkowitego i prawdziwego uzdrowienia twojej dużej istoty moralnej, którą rozkładają niezliczone choroby i nieprzebrane rany. Uważam, iż nie znajdziesz go, jak tylko poprzez lekarstwo wiary i jej uśmierzający balsam. Wiedz także, że najkrótszą drogą do zdobycia tego lekarstwa jest spoglądanie z okien niemocy i biedy, na których człowiek został stworzony i które otwierają się poprzez rozdarcie materialnej zasłony choroby ignorancji. W ten oto sposób osiągniesz wiedzę o mocy Wszechmocnego i Wspaniałego o szerokim miłosierdziu.
Tak, zaiste, kto nie zna Boga, niesie na swej głowie troski i nieszczęścia szerokie niczym świat i to, co się na nim znajduje, lecz ten, kto poznał swego Pana, tego świat wypełnia się światłem i duchową przyjemnością. Taka osoba odczuwa siłę wiary, którą posiada - wszystko według jej stopnia - tak jak ból częściowych chorób materialnych zanika i przemija pod potokiem szczęścia duchowego i rozkosznego uśmierzenia płynących z wiary.
LEKARSTWO DZIEWIĄTE
O ty, chory, który wierzysz w swego Stwórcę! Zaprawdę, powodem bólu płynącego z chorób oraz strachu i przerażenia, które wywołują, jest to, że choroba niekiedy stanowi narzędzie śmierci i zgonu, jako że śmierć - z punktu widzenia niewiedzy - jest przerażająca i straszliwa, a choroby, które mogą być narzędziem w jej rękach, wzbudzają niepokój i lęk. Wiedz więc:
Po pierwsze: Uwierz całkowicie, że termin śmierci jest ustalony i nie ulega zmianie. Albowiem zdarzało się, iż płaczący przy łóżku umierającego sami umierali z powodu choroby, mimo że cieszyli się zdrowiem i sprawnością, a ci chorzy, których sytuacja była niebezpieczna, powracali do zdrowia i żyli potem zdrowi i szczęśliwi.
Po drugie: Śmierć nie jest straszna sama w sobie, tak jak wydaje się na pierwszy rzut oka, co udowodniliśmy w wielu listach w sposób niepodważalny - nie pozostawiając wątpliwości ani niepewności - poprzez inspiracje płynące ze światła Świętego Koranu:
Śmierć dla wiernego jest uwolnieniem i zakończeniem wykonywania trudnej funkcji życia; to wyswobodzenie się ze zniewolenia, które jest nauką i szkoleniem na placu nieszczęść życia doczesnego; to brama, w której spotyka się dziewięćdziesięciu dziewięciu ukochanych i przyjaciół, którzy odeszli do innego świata; to sposób na wejście na łono prawdziwej ojczyzny i wiecznej siedziby nieprzemijającego szczęścia; to wezwanie do przeniesienia się z celi życia doczesnego do ogrodów Raju i jego sadów; to termin otrzymania nagrody za oddaną usługę - tej nagrody, która szczodrze wypłacana jest ze skarbca Łaski Litościwego Stwórcy.
I taka jest natura śmierci z punktu widzenia prawdy - nie powinno się zatem patrzeć na nią jak na coś strasznego, lecz powinno się uważać ją za dobrą nowinę o miłosierdziu i szczęściu. Część spośród ludzi bogobojnych nie odczuwała strachu przed śmiercią z powodu jej straszności i dziwności, lecz z powodu ich pragnienia uczynienia kolejnego dobra i dobrych uczynków poprzez wydłużenie funkcji ich życia. Tak, zaiste, śmierć dla ludzi wiary to brama miłosierdzia. Dla ludzi zbłąkania z kolei to studnia zaciemniona ciemnością wieczną.
LEKARSTWO DZIESIĄTE
O ty, chory, który martwisz się bez powodu! Właściwie martwisz się z powodu dotknięcia chorobą i jej cierpieniem, lecz to twoje zmartwienie jedynie zwiększa spoczywający na tobie ciężar choroby. Jeśli więc chcesz złagodzić swoją chorobę, staraj się oddalić niepokój. Innymi słowy: rozmyślaj o pożytkach płynących z choroby i o jej nagrodzie, i o zbliżającym się uzdrowieniu. Wyrwij więc korzenie niepokoju ze swej duszy, a wyrwiesz chorobę z jej korzeniami.
Tak, zaprawdę, niepokój wzmacnia podwójnie twoją chorobę i czyni ją dwiema chorobami. Albowiem niepokój budzi w sercu - pod naciskiem choroby materialnej - chorobę duchową, a na niej opiera się choroba fizyczna. Jeśli więc odrzucisz od siebie niepokój i obsesje, powierzając sprawę Bogu i akceptując Jego zarządzenia poprzez zrozumienie mądrości płynącej z choroby, to twoja choroba fizyczna straci ważną cześć swoich korzeni i stanie się lżejsza, a jej część zniknie. Jeżeli chorobie fizycznej towarzyszą urojenia i obsesje, to poprzez ten niepokój powiększą się one dziesięciokrotnie.
Dzięki zniknięciu niepokoju znika dziewięć spośród dziesięciu części efektu tej choroby, podczas gdy niepokój tak jakby ją wzmacnia i sprawia, iż chory niemalże oskarża Boską Mądrość, krytykuje Miłosierdzie Boże i narzeka na swojego Litościwego Stwórcę - za co jest przywoływany do porządku - co wzmacnia jego chorobę wbrew jego woli. Tak jak wdzięczność powiększa łaski, skarga powiększa chorobę i nieszczęście. Jest tak dlatego, że niepokój sam w sobie jest chorobą, a jego uleczenie polega na poznaniu mądrości płynącej z choroby. I jeśli poznasz tę mądrość i pożytku z niej, posmaruj swój niepokój tą maścią i uratuj swą duszę i zamiast "Cóż za szkoda!" powiedz "Chwała Bogu w każdej sytuacji".
LEKARSTWO JEDENASTE
O ty, chory, którego cierpliwość jest na wyczerpaniu! Mimo że choroba daje ci obecnie ból, to jednocześnie obdarza cię rozkoszą moralną, płynącą obficie ze zniknięcia twojej choroby, oraz rozkoszą duchową, płynącą z nagrody otrzymanej dzięki tej chorobie. W czasie, który nadejdzie po tym dniu, a nawet po tej godzinie, nie będzie choroby. Z pewnością nie ma bólu bez powodu, i gdyby nie ból, nie byłoby skargi. Lecz dlatego, że masz błędne wyobrażenia, to prześladuje cię głęboka rozpacz, jako że z upłynięciem okresu choroby fizycznej zniknął również ból tego okresu, nagroda za chorobę stała się pewna i pozostała przyjemność z jej przeminięcia. Głupotą, a wręcz szaleństwem jest wspominać po tym dniu poprzednią chorobę, cierpieć z jej powodu i tracić cierpliwość.
I wtedy ją tracisz, mimo radości z jej odejścia i otrzymania nagrody. Jednakże przyszłe dni jeszcze nie nadeszły. Czy nie jest głupotą zajmowanie siebie rozmyślaniem o dniu, który jeszcze się nie narodził, o chorobie, która jeszcze nie przyszła, o bólu, który jeszcze się nie pojawił? Taki rodzaj urojeń - z powodu długiego rozmyślania i obciążania duszy silnym bólem - prowadzi do utraty cierpliwości, a trzy rodzaje nicości podzielone zostają na trzy stopnie egzystencji. Czyż nie jest to szaleństwo? Czasy choroby, które przeminęły, wciąż budzą radość i szczęście, a czas przychodzący po tym momencie jest nicością, jako że choroba jest nicością i ból jest nicością.
Nie trwoń więc, bracie, na prawo i na lewo tego, czym obdarzył cię Prawdziwy Bóg, niech chwała Mu będzie, a mianowicie siły cierpliwości. Zamiast tego, zbieraj ją całą przeciwko bólowi, który dotyka cię w tej godzinie i mów: "O, Cierpliwy Boże!" i wytrzymaj w cierpliwości i zadowoleniu!
LEKARSTWO DWUNASTE
O ty, chory, pozbawiony możliwości wypełniania obowiązków religijnych z powodu choroby! Cóż za wielka szkoda z tego braku! Wiedz, że zostało powiedziane w szlachetnym hadisie, że bogobojny wierny otrzymuje nagrodę za cześć, którą zwykle oddaje, nawet w czasie swojej choroby, jako że choroba nie zatrzymuje nagrody. Zatem, jeśli chory wypełnia obowiązki religijne - podług swoich możliwości - to choroba zastępuje wtedy wszystkie czyny zalecane (sunna), jeśli chory jest cierpliwy, ufający w wykonywaniu tych obowiązków. Tak samo choroba daje poczuć człowiekowi jego niemoc i słabość, a chory poprzez tę niemoc i słabość ucieka się do Boga słowem i swoim stanem. Najwyższy Bóg nie przypisał człowiekowi nieograniczonej niemocy i nieskończonej słabości tylko po to, by kierował się on do Bożej Obecności poprzez modlitwę i prośby, lecz sensem stworzenia człowieka i podstawowym powodem jego znaczenia jest szczera modlitwa, tak jak mówi o tym werset koraniczny:
I jako iż choroba stanowi szczerą modlitwę, to nie można się na nią skarżyć, lecz należy dziękować Bogu; nie można doprowadzić do wyschnięcia źródeł modlitwy, które powstały poprzez chorobę w czasie odzyskania zdrowia.
LEKARSTWO TRZYNASTE
O ty, biedny, który skarżysz się z powodu choroby! Zaiste, choroba staje się wielkim skarbem dla niektórych ludzi i cennym bożym darem dla nich. Każdy chory może wyobrazić sobie chorobę tego rodzaju, jako że Boska Mądrość zarządziła, iż kres jest nieznany - ratując tym samym człowieka przed całkowitym smutkiem i całkowitą ignorancją, tak by pozostał pomiędzy strachem a życzeniem uratowania jego życia doczesnego oraz przyszłego przed upadkiem w czeluść zguby. Kres może nadejść w każdej chwili i jeśli zastanie człowieka błąkającego się w lekceważeniu, narazi go na wielkie straty w jego wiecznym życiu przyszłym. Choroba niszczy tę ignorancję i drze ją na kawałki, przypominając w ten sposób o życiu przyszłym oraz przywołując śmierć do umysłu, który się do niej przygotowuje. Zdarza się nawet, iż daje człowiekowi ogromne zyski i wygrywk pn w dwadzieścia dni to, co ciężko jest osiągnąć w ciągu całych dwudziestu lat. Na przykład:
Było sobie dwóch chłopców - niech Bóg się nad nimi zmiłuje - jeden o imieniu Sabri ze wsi Ilama, a drugi o imieniu Mustafa Vezirzade z Islamkoy i mimo że byli analfabetami pośród moich studentów, to obserwowałem z podziwem ich wierność i szczerość w służbie wiary. Nie byłem wówczas świadom mądrości za tym stojącej, ale po ich śmierci dowiedziałem się, że cierpieli na nieuleczalne choroby, które były dla nich przewodnikiem i poprzez nie osiągnęli wielką bogobojność. Oddawali ponadto wspaniałą przysługę z pożytkiem dla ich życia wiecznego, w przeciwieństwie do wszystkich innych nieświadomych młodych ludzi, zapominających nawet o swoich obowiązkach. Prosimy Boga, by dwa lata choroby i cierpień, które spędzili w życiu doczesnym, zamieniły się na miliony lat szczęścia w życiu wiecznym.
Dopiero teraz rozumiem, że moja modlitwa za nich w intencji uzdrowienia stałaby się modlitwą przeciwko nim z punktu widzenia życia doczesnego, lecz proszę Boga, by moja modlitwa w intencji ich zdrowia wiecznego była spełniona.
I w ten sposób te dwie osoby były w stanie - w mojej opinii - otrzymać zapłatę równą zyskowi realizowanemu przez człowieka starającego się i bogobojnego przez co najmniej dziesięć lat. Jeśliby obnosili się ze swoim zdrowiem, jak niektórzy młodzi ludzie, pchając siebie samych
do współudziału w ignorancji i głupocie, aż śmierć doszłaby do nich w momencie, gdy błąkaliby się w bagnie grzechu i w jego ciemności, to ich grób byłby teraz norą dla skorpionów i żmij, a nie świetlistym miejscem dla skarbów radości.
Dopóki choroba niesie w sobie te wielkie korzyści, dopóty nie wolno na nią narzekać, lecz należy oprzeć się na Bożym Miłosierdziu poprzez ufność i cierpliwość oraz wychwalanie i wdzięczność.
LEKARSTWO CZTERNASTE
O ty, chory, ze spuszczonymi oczyma! Jeżeli wiesz, że jest wspaniałe światło i duchowe oko pod tą zasłoną spuszczoną na ludzi wiary, powiesz: "Dzięki po tysiąckroć memu Miłosiernemu Panu". Dla wyjaśnienia tego balsamu przytoczę następujący przypadek:
Pewnego razu ciotka Suleymana z miejscowości Barla zachorowała. (Chłopak ten służył mi, nie nudząc mnie choćby przez jeden dzień, ani nie denerwując mnie czymkolwiek przez osiem lat przepełnionych doskonałością wierności i szacunku...). Ta biedna kobieta została dotknięta ślepotą i zgasło światło jej oczu. Ze względu na niezwykle dobre zdanie o mnie, (o wiele lepsze, niż na to zasługuję), ta dobra kobieta przywiązała się do mnie i gdy opuszczałem meczet, mówiła: "Niech Bóg się nad tobą zmiłuje, pomódl się do Boga w intencji moich oczu", a ja z kolei uczyniłem dobroć tej błogosławionej wiernej kobiety towarzyszem i pośrednikiem dla mej modlitwy, wezwałem więc Boga w pokorze i błaganiu: "Boże, Panie nasz, na jej prawość, odsłoń jej wzrok". Następnego dnia z niedalekiej prowincji Burdur przyjechał lekarz okulista i wyleczył ją. Bóg przywrócił jej wzrok, lecz czterdzieści dni później jej oko powróciło do swojego pierwszego stanu i bardzo z tego powodu ubolewała. Modliłem się więc bardzo dużo, i mam nadzieję, iż moja modlitwa zostanie spełniona w życiu przyszłym, bo jeśli nie, to modlitwa ta stanie się - przez pomyłkę - modlitwą przeciwko niej, jako że pozostała na tym świecie jedynie czterdzieści dni, by wypełnić swój kres; czterdzieści dni później przeniosła się do Miłosierdzia Boga.
I w ten sposób pozbawienie tej kobiety potrzebującej miłosierdzia daru wzroku, dzięki któremu czułym spojrzeniem starości mogła napawać się pięknem smutnych ogrodów Barli, i spuszczenie pomiędzy nią, a uroczymi łąkami zasłony na czterdzieści dni, zostało jej teraz zrekompensowane w grobie przez możliwość oglądania Raju i gęstwiny jego zielonych ogrodów przez cztery tysiące dni, dzień po dniu... Albowiem jej wiara była mocna, głęboka, a jej prawość była jak wielka pochodnia.
Tak, jeśli na oczy wiernego spuszczona zostaje zasłona i w takim stanie wchodzi on do grobu, to może oglądać świat jasności - w zależności od stopnia swojej wiary - szerszym spojrzeniem, niż inni mieszkańcy grobów. Jako że, gdy widzimy swoimi oczami większość rzeczy na tym świecie, a ślepi wierni nie są w stanie ich zobaczyć, to w grobie ci ślepcy ujrzą - dzięki Miłosierdziu - jeśli byli ludźmi wiary - więcej, niż widzą inni mieszkańcy grobów, i ujrzą ogrody Raju i jego szczęśliwość, tak jakby byli zaopatrzeni w lunety - każdy zgodnie ze stopniem swej wiary - które pozwalają im zobaczyć przepiękne widoki Raju i pokazują je niczym ekran kinowy przed oczami tych niewidomych, którzy zostali pozbawieni światła swojego wzroku na tym świecie.
Możesz więc, bracie, otrzymać to świetliste oko, które odkrywa Raj znajdujący się ponad najwyższymi niebiosami w czasie, gdy jeszcze jesteś pod ziemią, poprzez cierpliwość i wdzięczność za tę zasłonę opuszczoną na twoje oczy, i wiedz, że wyspecjalizowany okulista, który jest w stanie podnieść tę zasłonę z twoich oczu, byś widział owym świetlistym okiem, to Święty Koran.
LEKARSTWO PIĘTNASTE
O ty, chory, który wzdychasz z jękiem! Nigdy nie wzdychaj ani nie jęcz, patrząc na brzydki i podły obraz choroby, lecz spójrz na jej znaczenie oraz sens i pociesz się, mówiąc: "Chwała niech będzie Bogu".
Jeśliby sens choroby nie był piękną rzeczą, to Litościwy Stwórca nie dotykałby najukochańszych spośród Jego sług chorobami i dolegliwościa mi. Szlachetny hadis powiada: Ludzie najbardziej dotknięci nieszczęściem to prorocy, następnie prawi mężowie, i tak dalej. Na czele cierpiących stoi cierpliwy Prorok Hiob, niech pokój z nim będzie, następnie inni prorocy, niech będzie z nimi pokój, następnie prawi mężowie, następnie czyniący dobro. Oni wszyscy zasmakowali tych chorób, które uznali za okazję do oddania szczerej czci i dar od Miłosiernego, wyrazili wdzięczność poprzez swą cierpliwość i uznali te dolegliwości za rodzaj operacji chirurgicznej fundowanej przez Miłosiernego, Litościwego. O ty, chory, jęczący z boleści! Jeśli chcesz przyłączyć się do tej świetlistej karawany, wyraź wdzięczność i cierpliwość, bo jeśli tego nie uczynisz, to twoje skargi skłonią członków karawany do rezygnacji z przyjęcia cię w ich poczet i zrzucisz siebie samego w jamę nieświadomych! Podążysz wtedy ścieżką, nad którą panują ciemności.
Tak, istnieją choroby, które, jeżeli przyczyniają się do śmierci, obdarzają osobę na nie cierpiącą świadectwem duchowym, dającym jej pozycję bliskiego Bogu. Są to choroby wywołane przez narodziny dziecka, skurcze brzucha, zatonięcie, spłonięcie i dżuma. Jeżeli chory na nie człowiek umrze z ich powodu, staje się duchowym męczennikiem, albowiem jest wiele chorób naznaczonych błogosławieństwem, poprzez które chora na nie osoba osiąga wysoki stopień po śmierci nimi spowodowanej. Jako że choroba pomniejsza siłę miłości do świata i jego wyuzdania oraz silnego doń przywiązania, pomniejsza jednocześnie bolesną i gorzką rozłąkę z ludźmi żyjącymi na tym świecie, którzy go opuszczają poprzez swą śmierć, a nawet czyni ją milszą.
LEKARSTWO SZESNASTE
O ty, chory, narzekający z poirytowaniem! Zaiste, choroba uczy człowieka najważniejszych cnót życia społecznego i ludzkiego oraz najpiękniejszych jego podstaw, a mianowicie szacunku i miłości, jako że ratuje ona chorego od odrzucania pomocy innych ludzi, co prowadzi do samotności i pozbawia człowieka miłosierdzia. Jak mówi werset koraniczny:
Dusza nakazująca zło, która wpadła w sidła samowystarczalności - wynikającej ze zdrowia i sprawności - nie odczuje szacunku niezbędnego w relacjach braterskich i nie poczuje miłosierdzia ani litości dla dotkniętych nieszczęściami i chorobami, zasługujących na miłosierdzie i współczucie. Kiedy choroba dotyka człowieka i uświadamia on sobie swoją niemoc oraz nędzę, przyciśnięty bólami i ciężarami tej choroby, to czuje szacunek dla swoich wiernych braci, którzy przychodzą do niego w odwiedziny. Odczuwa także ludzkie współczucie wobec ludzi dotkniętych nieszczęściami, które jest jedną z cech muzułmanina, a wtedy z serca człowieka płynie miłosierdzie i współczucie w pełnym tego słowa znaczeniu i płonie gorąca litość wobec tych nieszczęśników. Współczujący wyciąga do nich rękę z pomocą, a jeśli tego nie czyni, wznosi modlitwę w ich intencji, lub też odwiedza ich i pyta się o ich stan, wykonując tym samym czyny zalecane i robione przez Proroka, niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo, otrzymując przez to wielką nagrodę.
LEKARSTWO SIEDEMNASTE
O ty, chory, skarżący się z powodu niemożności czynienia prawych dzieł! Bądź wdzięczny! Daję ci dobrą nowinę: to, co otwiera bramy najszczerszego dobra, to sama choroba, albowiem poza tym, że daje ona ciągłą nagrodę choremu i tym, którzy opiekują się nim dla zadowolenia Boga, jest najważniejszym sposobem uczynienia modlitwy przyjętą.
Tak, zaprawdę, opieka nad chorymi przynosi ludziom wiary wielką nagrodę, a ich odwiedzanie i pytanie się o ich zdrowie i stan, pod warunkiem, że nie niepokoi się ich, pochwalone jest w szlachetnej sunnie, i stanowi to jednocześnie sposób na przebaczenie win. Istnieje także hadis o następującym znaczeniu: "Proście chorego o modlitwę, jako iż jego modlitwa jest spełniana, zwłaszcza jeśli jest on spośród krewnych, a zwłaszcza, jeśli jest to ojciec lub matka, albowiem służenie im to ważny rodzaj oddawania czci dający wielką nagrodę". Ukojenie serc chorych i włożenie w nie pocieszenia jest jak przyjęta przez Boga jałmużna. I któż jest szczęśliwszym od tych dzieci, które opiekują się swoimi ojcami lub matkami, gdy tamci są chorzy, i wkładają radość w ich delikatne i wrażliwe serca, zdobywając modlitwę rodziców w swojej intencji?
Tak jest, kwestia, która zasługuje na większy szacunek i wyższą pozycję w życiu społecznym to litość rodziców i podziękowanie ich dzieci za nią poprzez wyrażenie odpowiedniego szacunku i szczerego uczucia względem nich, gdy cierpią z powodu choroby. Jest to również dowód na dobroć dzieci i ich humanizm, gdyż wzbudza podziw wszystkich stworzeń, w tym aniołów, które wołają, wychwalając Boga: "Taka jest wola Boga, niech pobłogosławi!" Zaiste, uczucia litości i miłosierdzia roztaczane wokół chorego uśmierzają jego ból i zamieniają go w miłą przyjemność.
Przyjęcie modlitwy chorego i jej spełnienie to ważna kwestia warta zainteresowania. Od około czterdziestu lat modliłem się o uleczenie z choroby pleców, lecz później zrozumiałem, iż choroba jest dawana właśnie w celu wnoszenia modlitwy. Jedna modlitwa nie unieważnia innej, ponadto nie może ona unieważnić samej siebie i posiada ona wpływ na życie przyszłe.
Modlitwa sama w sobie stanowi rodzaj czci, jako że chory ucieka się do Boskiego schronienia, zdając sobie sprawę ze swojej niemocy. Dlatego właśnie pozorne niespełnienie mojej modlitwy o uzdrowienie przez trzydzieści lat nie spowodowało nigdy, że przestałem myśleć o porzuceniu jej choćby przez jeden dzień, gdyż choroba jest czasem modlitwy, a uleczenie nie jest jej wynikiem, lecz jeśli Bóg Najwyższy - a On jest Mądry i Litościwy - da uleczenie, to da je ze Swojej Łaski i Szlachetności. Niespełnienie modlitwy w sposób, jaki byśmy chcieli, nie powinno prowadzić nas do stwierdzenia, jakoby modlitwa nie znalazła odpowiedzi; albowiem Mądry Stwórca wie lepiej od nas nieświadomych, i On, chwała niechaj Mu będzie, sprowadza nam to, co jest dla nas lepsze i bardziej pożyteczne, a czasem spełnia prośby związane z tym światem w naszym życiu przyszłym - i w ten sposób modlitwa zostaje przyjęta. Niezależnie od sytuacji, modlitwa pełna szczerości i płynąca z tajemnicy choroby oraz ze słabości, niemocy, pokory i potrzeby jest bardzo blisko od spełnienia. Choroba to podstawa takiej szczerej modlitwy i jej przedmiot. Chory oraz ci, którzy się nim opiekują, to wierni, którzy powinni odnieść korzyść z tej modlitwy.
LEKARSTWO OSIEMNASTE
O ty, chory, któryś pozostawił wdzięczność, poddając się skargom!
Zaiste, skarga wypływa z istnienia rzeczy, do której masz prawo, lecz to prawo do zdrowia nie odeszło od ciebie nadaremno. Otrzymałeś wiele praw, za które jeszcze nie podziękowałeś i nie uszanowałeś swojego obowiązku wobec Boga, a następnie bezowocnie skarżysz się tak, jakbyś to ty miał rację. Nie masz prawa skarżyć się, patrząc na tego spośród zdrowych, kto posiada wyższą od ciebie pozycję, ale powinieneś spojrzeć - pod względem zdrowia - na tych słabych spośród chorych, których pozycja jest niższa od twojej.
Jesteś więc zobowiązany do szczerego podziękowania. I jeżeli twa ręka jest złamana, to wyobraź sobie, że jest ona amputowana, i jeżeli masz tylko jedno oko, wyobraź sobie, że nie masz oczu w ogóle, tak, byś podziękował Bogu Najwyższemu.
Tak, nikt nie ma prawa do spoglądania na tych, którzy obdarzeni są większymi łaskami, rozpalając tym samym piekący ogień skargi. Dotknięty nieszczęściem powinien raczej patrzeć wzrokiem nieszczęścia na tego, kto jest bardziej od niego cierpiący i chory, by mógł podziękować za stan, w którym się znajduje. Tajemnica ta została wyjaśniona w kilku poprzednich traktatach, a oto przykład:
Pewna osoba bierze za rękę biednego, by tamten mógł wejść na górę latarni morskiej. Na każdym ze stopni prowadzących na jej górę człowiek ten daje biedakowi prezent. Na szczycie latarni wręcza ostatni, największy prezent. I mimo że biedak ten powinien wyrazić wdzięczność i szacunek za te rozliczne prezenty, widzisz go, jak zapomina o tych wszystkich darach, które otrzymał na tych wszystkich stopniach, lub uważa je za nieważne i nie dziękuje, wznosząc swój wzrok do tego, kto jest od niego wyżej, mówiąc: "Jeśliby ta latarnia była wyższa, to dotarłbym do wyższego stopnia! Czemu nie jest taka, jak ta wysoka góra lub sąsiednia latarnia!?" I jeżeliby ten człowiek się skarżył, to jak wielką niewdzięczność popełniłby względem tej łaski!
Tak zachowuje się ten, który przyszedł do istnienia z nicości i nie stał się kamieniem, drzewem ani zwierzęciem, lecz został poddanym Bogu człowiekiem, cieszącym się zdrowiem oraz sprawnością, i otrzymał wysoki stopień błogosławieństwa. Pomimo tego tenże człowiek skarży się na to, że nie cieszy się zdrowiem i sprawnością z powodu pewnych przeszkód, lub z powodu zagubienia udzielonych mu darów przez zły wybór, którego dokonał, czy też przez złe ich użycie, czy też przez to, że nie był w stanie ich zdobyć. Następnie mówi: "O, biada mi! Cóżem uczynił, że dotknęło mnie to, co mnie dotknęło?" - co stanowi krytykę Boskiej władzy. Taki stan jest stanem choroby duchowej, która z kolei stanowi większe nieszczęście od choroby fizycznej i dodaje do swej choroby skargę. Chory staje się jak ten, kto walczy z kontuzjowaną ręką. Człowiek rozsądny natomiast podporządkowuje się słowom Najwyższego:
Poddaje cierpliwie swoją sprawę Bogu, aż jego choroba skończy pełnić swą funkcję.
LEKARSTWO DZIEWIĘTNASTE
Wyrażenie "Piękne Imiona" wskazuje na piękno wszystkich Imion Pięknego, Pełnego Chwały Boga. I jako że życie jest najpiękniejszym i najmilszym wiecznym zwierciadłem w Jego stworzeniach, i jako że odbicie pięknego również jest piękne (jak zwierciadło, które, odbijając wdzięki pięknego, staje się również piękne, i wszystko, co zrobi ten piękny z tym lustrem, także jest piękne), to wszystko to, co dotyczy naszego
życia z punktu widzenia prawdy też jest piękne, albowiem ukazuje piękne odbicia Pięknych Imion.
Jeżeli życie przemijałoby w zdrowiu i sprawności, to zwierciadło stałoby się niepełne, a wręcz - pod pewnym względem - mogłoby wywołać odczucie nicości i absurdu oraz smak cierpienia i smutku; wartość życia spadłaby, rozkosz życiowa i jej radość przemieniłyby się w ból i skurcze, a człowiek rzuciłby się albo w otchłanie głupoty, albo w czeluści zabaw i grzesznych rozrywek, by jego czas płynął szybko, tak jak w przypadku więźnia, który marnuje swój cenny czas, pragnąc skrócić okres więzienia. Jednakże życie upływające w przemianach oraz ruchu i przemierzające różne etapy daje poczuć, iż posiada ono wartość i znaczenie, nadaje ono także znaczenie czasowi i dodaje mu rozkoszy. Człowiek nie chce, by jego życie upłynęło, mimo że cierpi z powodu różnorakich trudności oraz nieszczęść, lecz nie wzdycha ani nie biadoli, mówiąc: "Jakże słońce mogłoby zajść, jakże noc mogłaby odejść".
Jeśli możesz, spytaj się bogatej, bezrobotnej osoby, czy wszystko u niej w porządku. Spytaj się jej: "Jak się miewasz?" Z pewnością usłyszysz od niej słowa pełne żalu i boleści, takie jak: "Ach ten czas! Czemu nie upływa? Przyszedłeś zapewne, byśmy mogli poszukać jakiejś rozrywki i spędzić w ten sposób czas? Pograjmy trochę w karty!" Jeśli natomiast spytasz się biednego, przytłoczonego nieszczęściami lub wyczerpującą pracą: "Jak się masz?", to - jeśli będzie rozsądny - odpowie ci: "Mam się dobrze, chwała Bogu i tysiąckrotne dzięki memu Panu, jestem w ciągłym ruchu, och, gdyby słońce nie zachodziło tak szybko, dokończyłbym pracę, którą mam do zrobienia. Czas płynie szybko, życie biegnie bez zatrzymania, i mimo że jestem pogrążony w rzeczywistości, to ona także przeminie i wszystko przemija tymże sposobem!" On tymi słowy wyraża wartość życia i jego znaczenie przy okazji żalu związanego z czasem, który mu ucieka, wywołując jego przykrość; zdaje sobie sprawę z tego, że rozkosz i wartość życia polegają na trudzie i znoju, natomiast wygoda, odpoczynek, zdrowie i sprawność czynią życie gorzkim i ciężkim, którego człowiek szybko by chciał się pozbyć.
Chory bracie! Wiedz, że źródło nieszczęść i podłości, a nawet grzechów, tkwi w nicości, tak jak dowodzę tego w sposób niepodważalny i szczegółowy we wszystkich moich traktatach, a nicość jest czystym złem i całkowitą ciemnością. Zatrzymanie się, wygoda i cisza trwające przez dłuższy czas są bardzo bliskie nicości i absurdowi, a ich przyziemność daje poczucie ciemności zawartej w niebycie i przyprawia o irytację
i złość. Natomiast ruch oraz przemiana są istotami i dają poczuć istnienie, a istnienie jest czystym dobrem i światłem.
Skoro taka jest prawda, to choroba tkwiąca w tobie jest gościem, przysłanym do ciebie w celu wypełnienia wielu zadań. Oczyszcza twoje cenne życie, wzmacnia je i wznosi na wyżyny, a wszystkie inne organy twojego ciała spieszą z pomocą jego chorej części; choroba ukazuje również odbicia Imion Mądrego Stwórcy. Wkrótce zakończy ona swe zadanie, jeśli tak zechce Bóg, i odejdzie, wzywając zdrowie: "Chodź, przebywaj teraz w moim miejscu na zawsze, znów nadzoruj wypełnianie swoich zadań, albowiem to jest twoje miejsce, mieszkaj w nim i raduj się".
LEKARSTWO DWUDZIESTE
O ty, chory, który szukasz dla siebie lekarstwa! Wiedz, że choroba dzieli się na dwie części: część prawdziwą i część urojoną.
Jeśli chodzi o część prawdziwą, to Mądry Uzdrowiciel, niech będzie wywyższony, dla każdej choroby uczynił lekarstwo i umieścił je w Swej wielkiej aptece, którą jest kula ziemska. Te lekarstwa wymagają istnienia dolegliwości, a Bóg Najwyższy uczynił dla każdej choroby lekarstwo, tak więc używanie leku i jego branie jest samo w sobie dozwolone. Jednakowoż należy wiedzieć, iż wyleczenie i działanie lekarstwa nie przychodzą, jak tylko za pozwoleniem Najwyższego, i tak jak daje On lekarstwo, tak samo daje wyzdrowienie. Muzułmanin ma obowiązek wypełniać polecenia fachowych lekarzy-muzułmanów i stosować się do ich porad. To podporządkowanie się jest ważnym lekarstwem, gdyż większość chorób powodowana jest przez nieprawidłowe korzystanie z leków, ignorowanie poleceń lekarzy, rozrzutność, grzechy, głupotę i nieostrożność. Bogobojny lekarz niewątpliwie będzie dawał dozwolone rady, będzie ostrzegał przed złym używaniem lub nadużywaniem leków oraz da duszy chorego radość i nadzieję; nastrój chorego z kolei, w oparciu o te porady i pocieszenie, poprawi się, przez co osłabi się jego choroba.
Jeśli chodzi o część urojoną choroby, to skutecznym na nią lekarstwem jest lekceważenie, jako że urojenia rosną i puchną wraz z zainteresowaniem, a jeśli nie ma zainteresowania, to kurczą się, zmniejszają i zanikają. I tak jak w przypadku os, na których gniazdo natknął się człowiek, tak urojenia gromadzą się i przypuszczają na niego atak, a jeśli nie interesuje się nimi, to opuszczają go i rozlatują się.
Tak samo, gdy ktoś z zainteresowaniem śledzi zwisający w ciemnościach sznur, to wtedy powiększy się on w jego oczach i wyda mu się wężem. Ucieknie on jak szalony, a jeśli nie przywiąże do niego uwagi, odkryje,
że jest to sznur, a nie wąż. Zacznie wtedy śmiać się z wyobrażeń swojego rozumu i omamów. Tak samo ta urojona choroba, jeśli będzie trwała długo, przeistoczy się w chorobę prawdziwą, ponieważ urojenie dla osoby o ostrych zmysłach i nerwowym usposobieniu jest bardzo szkodliwe. Taka osoba boi się, robi z igły widły, a jej siły duchowe wyczerpują się, zwłaszcza jeśli napotka lekarzy o surowych sercach, pozbawionych miłosierdzia, lub lekarzy niesprawiedliwych, którzy pobudzają jego urojenia i czynią je jeszcze bardziej intensywnymi, niż były one wcześniej, i traci ona swój majątek, jeżeli była bogata, lub rozum wraz ze swym zdrowiem.
LEKARSTWO DWUDZIESTE PIERWSZE
Chory bracie! To prawda, że w twej chorobie jest ból fizyczny, jednakże obejmuje cię rozkosz duchowa, która ściera wszystkie ślady bólu cielesnego; jest tak dlatego, że twój ból nie przewyższa tej litości lub miłego współczucia, które zapomniałeś od czasów, gdy byłeś mały, a które teraz wybucha ponownie w sercach twych rodziców i bliskich, jeśli takowych posiadasz. Wracają te uczucia i słodkie, przepełnione czułością rodzicielską spojrzenia, które kierowały się ku tobie w czasie dzieciństwa. Unosi się zasłona, ukazując twoich bliskich, by znów się tobą opiekowali i skierowali się ku tobie ze swoją miłością i współczuciem, przyciągnięci przez chorobę. Cóż jest bardziej błahego od tych fizycznych bólów, z których powodu cierpisz, w świetle tego, co czynią w twojej służbie połączonej przez twoją chorobę z litością i miłosierdziem ci, którym tak starałeś się pomóc, by zdobyć ich zadowolenie? I teraz ty stałeś się ich władcą i panującym nad nimi, i przyciągnąłeś dzięki swojej chorobie pomagających ci bliskich i dobrych przyjaciół. Przywiązuje ich do ciebie delikatność i ludzkie współczucie, na podstawie którego stworzony został człowiek.
Choroba dała ci przerwę od ciężkich, wyczerpujących zadań i teraz możesz się bez nich obejść i mieć od nich spokój... Tak więc, twój częściowy ból nie może doprowadzić cię do skargi, lecz do wdzięczności za te duchowe przyjemności.
LEKARSTWO DWUDZIESTE DRUGIE
O bracie, chory na nieuleczalną chorobę, taką jak paraliż! Daję ci dobrą nowinę, że paraliż należy do chorób będących błogosławieństwem dla chorego. Słyszałem to pewien czas temu od świątobliwych mężów, lecz nie byłem świadom kryjącej się za tym tajemnicy, a jedna z nich przychodzi mi teraz na myśl:
Ludzie bliscy Bogu oparli się dzięki swej woli na dwóch podstawach, by dojść do Prawdziwego, Najwyższego Stwórcy, ratując się od wielkich niebezpieczeństw duchowych przychodzących z tego świata i zapewniając sobie wieczne szczęście. Te dwie podstawy to:
Pierwsza: więź śmierci, poprzez którą dążyli oni do swojego szczęścia w życiu wiecznym, rozmyślając o przemijaniu tego świata i o tym, że są oni gośćmi zatrudnionymi do pełnienia tymczasowych funkcji.
Druga: uśmiercenie poprzez ćwiczenia i trening duchowy duszy nakazującej zło w celu pozbycia się zgubnych cech tej duszy i uczuć, które mają złe konsekwencje.
Bracie, któryś stracił ze swojej istoty połowę swego zdrowia! Otrzymałeś dwie proste i krótkie zasady, które torują ci drogę do twojego wiecznego szczęścia i przypominają ci zawsze o przemijaniu życia doczesnego i człowieka. Życie doczesne nie będzie mogło po nich wstrzymać twego oddechu i cię udusić, a ignorancja nie odważy się zakryć twych oczu. Dusza nakazująca zło nie będzie mogła oszukać poprzez niskie żądze tego, co jest połową człowieka i uratuje się szybko od jej nieszczęścia i zła. A wierny - poprzez tajemnicę wiary i poddanie się oraz ufność - w krótkim czasie zacznie czerpać korzyść z nieuleczalnej choroby, takiej jak paraliż, jak robią to zmagający się spośród ludzi bliskich Bogu poprzez trening na nocnych modlitwach. Wtedy ciężar tej choroby staje się mniejszy.
LEKARSTWO DWUDZIESTE TRZECIE
O ty, chory, jedyny, samotny, bezsilny! Jeśli twa samotność i nieobecność kogoś, kto by się tobą zajął na dodatek do twej choroby są powodem zwrócenia się ku tobie nieczułych serc i wypełnienia się ich współczuciem, to wyobraź sobie spojrzenie Miłosierdzia twojego Litościwego Stwórcy, Który ukazuje się tobie na samym początku sur koranicznych w szlachetnych Imionach "Miłosierny" i "Litościwy", i Który skłonił wszystkie matki - poprzez błysk spośród błysków Jego litości i ogromnego współczucia - do wychowywania swoich dzieci, i Który wypełnia powierzchnię ziemi i okrasza ją każdej wiosny odbiciem Swego miłosierdzia, wypełniając ją Swoimi darami i łaską.
Także poprzez manifestację Jego Miłosierdzia powstaje kwitnący Raj pełen wdzięku. Twoja przynależność do Niego poprzez wiarę i uciekanie się do Niego językiem pokory wypływającym z twojej choroby, twoje prośby i błagania kierowane do Niego czynią z twojej choroby w samotności
i wyobcowaniu cel i środek przyciągnięcia spojrzenia miłosierdzia Najwyższego, tego spojrzenia, które warte jest wszystkiego.
Dopóki spogląda na ciebie, wszystko do ciebie należy. Samotny i opuszczony jednak często jest tym, który nie przynależy do Niego wiarą i poddaniem, lub nie pragnie tej przynależności.
LEKARSTWO DWUDZIESTE CZWARTE
O wy, opiekunowie zajmujący się niewinnymi, chorymi dziećmi i starcami, którzy tak samo jak dzieci są słabi i bezsilni! Stoi przed wami ważne wyzwanie dla życia ostatecznego, korzystajcie więc z niego i niech wasze pragnienie jego podjęcia będzie wielkie, a dążenie do niego silne. Choroby niewinnych dzieci są niczym szczepionki duchowe od ich Pana dla ich delikatnych ciał, by przyzwyczaiły się do trudów życia i stawiania im oporu w przyszłości. Niosą one mądrości i korzyści, które objawią się później w życiu doczesnym i duchowym. Życie tych maluchów jest oczyszczane, tak jak życie dorosłych oczyszczane jest przez odpuszczenie grzechów. Te szczepionki są podstawą dla duchowego doskonalenia się w przyszłości tych dzieci na ziemi i w ich życiu przyszłym.
Nagroda otrzymywana za takie choroby jest zapisywana na tablicy dobrych uczynków rodziców lub na tablicy dobrych czynów matki, która przedkłada zdrowie swego dziecka - przez swe współczucie - nad siebie, i jest to fakt znany wśród ludzi prawdy.
Jeśli natomiast chodzi o opiekę nad starszymi i troskę o nich, zwłaszcza jeśli są to rodzice, to poza tym, że daje to wielką nagrodę, skłaniając ich do modlitwy i uszczęśliwiając ich serca poprzez służenie im w oddaniu i szczerości, to prowadzi ona opiekującego się do szczęśliwości na tym świecie i w przyszłym, jak zostało to potwierdzone przez prawdziwe relacje i wiele zdarzeń historycznych. Albowiem dziecko szczęśliwe i posłuszne swym niedomagającym rodzicom ujrzy to samo posłuszeństwo ze strony swoich dzieci, gdy z kolei dziecko nieposłuszne, krzywdzące swych rodziców, oprócz otrzymania kary na tamtym świecie, w tym życiu również napotka na wiele cierpień.
Nie dotyczy to opieki jedynie nad starcami, niedomagającymi i niewinnymi spośród krewnych, lecz jeśli wierny napotka na chorego, starszego, potrzebującego człowieka, to powinien on zająć się nim z poświęceniem i czystą intencją, dopóki istnieje prawdziwe braterstwo wiary. To jest coś, czego wymaga islam.